Author: admin

  • Mloda dziwka ojca

      W zeszłym roku moja matka zdecydowała się rozwieść z ojcem i żyje ze swoim nowym facetem w innym mieście. Ja, Szymon lat siedemnaście uczeń technikum, zostałem z ojcem i żyjemy sobie razem. Nie jest czasami łatwo, brakuje nam w domu „kobiecej ręki”, ojciec dobrze zarabia, jakoś sobie radzimy.
    Mieszkamy we własnym domku, dwie kondygnacje, miejsca sporo dla nas tylko dwóch.
    Zaczęła się jesień, jest dość ciepło jeszcze, ale dnia ubywa już powolutku. Poszedłem dzisiaj do szkoły na trzecią lekcję, okazało się, że odpada mi kilka lekcji, bo jakaś epidemia wśród nauczycieli dała o sobie znać, więc byłem wolny dużo wcześniej. Nie chciało mi się błąkać po mieście, wróciłem do domu.
    Ojciec pewnie w pracy, pooglądam sobie coś w telewizji. Gdy podchodziłem do domu, zdziwiła mnie obecność samochodu ojca przed garażem.
    — Ma dzisiaj wolne? Dziwne, zwykle jeździ do pracy samochodem — zastanawiałem się.
    Popatrzyłem na okno pokoju ojca na piętrze, świeciło się światło, a w pokoju dwie postacie stoją na środku pokoju. Pewnie ojciec ma jakiegoś gościa, wejdę cichutko, żeby nie przeszkadzać. Otworzyłem cicho drzwi wejściowe i poszedłem od razu do salonu. Usiadłem, odpaliłem laptopa i założyłem słuchawki, żeby posłuchać swojej ulubionej muzyki. Chyba z godzinę tak siedziałem, potem ściągnąłem słuchawki i nasłuchiwałem czy ojciec ma nadal gościa. Na palcach wszedłem po schodach i stanąłem pod pokojem ojca. Dźwięki jakie dochodziły były jednoznaczne — odchodzi ruchanko.
    — Ojciec ogląda pornola  — pomyślałem — ma prawo, ja też przecież nie unikam tej tematyki.
    Zdecydowałem, że nie będę przeszkadzał i zszedłem cichutko na dół. Po około pół godzinie usłyszałem dźwięk otwieranych drzwi na górze i rozmowę dwóch osób, na pewno ojca i nieznanej kobiety. Gdy zeszli na dół, obejrzałem się i zobaczyłem ojca prowadzącego za rękę młodą dziewczynę.
    — Cześć tato, wróciłem wcześniej, bo nie mieliśmy kilku lekcji — powiedziałem spokojnie – nie chciałem ci przeszkadzać.
    Żebyście widzieli minę ojca ! Czerwony jak burak i milcząca postawa. Widać było, że jest kompletnie, ale to kompletnie zaskoczony. Nie lepiej wyglądała postawa i twarz dziewczyny, która w pewnym momencie zasłoniła twarz dłonią.
    — Cooooo ty tutaj … robisz? Długo … już … jesteś? — wydukał tata.
    — Ponad godzinę — odparłem — siedziałem w salonie i słuchałem muzyczki. A ty nie byłeś w pracy?
    — Mmmmam dzisiaj … urlop — dukał nadal — wiesz co, poczekaj chwilę, zaraz wrócę.
    Pociągnął dziewczynę do drzwi wejściowych, wyszła szybko bez słowa, wtedy zamknął drzwi.
    — Mam dzisiaj wolne, rozmawiałem trochę z panią, możemy zrobić obiad albo może skoczymy gdzieś na miasto? — wyrecytował.
    — OK, to chodźmy do tej knajpki co ostatnio, mieli świetne pierogi — odparłem.
    — OK, to zbieraj się, a ja za chwilę będę gotowy — powiedział i poleciał na górę.
    Zjedliśmy pyszny obiad, ale rozmowa nie kleiła się. Ja oczywiście nic nie powiedziałem o tym co słyszałem, ale ojciec zastanawiał się pewnie, ile wiem.
    Kilka dni później w szkole szedłem z kumplem do sekretariatu zapytać o legitymacje uczniowskie. Przed drzwiami stały dwie dziewczyny ze starszej klasy, ale nie widziałem ich twarzy. Gdy załatwiły swoje sprawy i wychodziły, jedna z nich błyskawicznie zasłoniła twarz książką którą trzymała w dłoni.
    — Co ona taka wstydliwa — spytał kumpel — nawet nie zdążyłem popatrzeć na jej twarz, bo figurkę ma niezłą.
    — Masz rację, załatwmy co zaplanowane, potem sprawdzimy — skwitowałem uwagę kumpla.
    Na następnej przerwie zrobiliśmy rekonesans po korytarzach. Wypatrzyliśmy tę drugą dziewczynę dopiero pod koniec przerwy, więc zdążyłem tylko podpytać, która to klasa i poszliśmy na lekcję.
    Kolejna przerwa to znalezienie, gdzie ma lekcję klasa IVc i wypatrywanie dziewczyny. Gdy wypatrzyłem ją, podszedłem do innej osoby z klasy i spytałem wprost:
    — Jak ma na imię ta dziewczyna? — wskazałem ręką „poszukiwaną”.
    — To Martyna — odparła jakaś dziewczyna — co wpadła ci w oko?
    — Ładna i zgrabna, dlatego spytałem — odpowiedziałem — dzięki za info.
    Na kolejnej przerwie kumpel „zaatakował” i podszedł do niej, a ja stałem trochę dalej.
    Chwilę rozmawiali, dziewczyna uśmiechała się, ale po kilku minutach kumpel wrócił ze spuszczoną głową.
    — Nie jest zainteresowana — stwierdził.
    Wtedy olśniło mnie! Cholera, to przecież jest ta dziewczyna, którą widziałem u mnie w domu z ojcem!
    IV klasa, czyli 19 lat, no OK, ojciec nie złamał prawa.
    Kolejnego dnia zweryfikowałem zdobyte informacje — to na 100% była ta właśnie dziewczyna o imieniu Martyna. Ojciec nic nie wspominał oczywiście o tym dniu, a ja zastanawiałem się, co z posiadaną wiedzą począć. Nie wspomniałem oczywiście o całej sprawie kumplowi, to w końcu mój ojciec i moja sprawa. Na pewno nie chciałbym zaszkodzić mojemu ojcu, czy oskarżać go o kontakty z młodszą dziewczyną, ale korciło mnie. Chciałbym zobaczyć minę dziewczyny, gdy powiem jej co słyszałem i co wiem. Zaplanowałem więc całą akcję skrupulatnie – cel to poznanie dziewczyny, starszej bo starszej, ale ładnej i zgrabnej. Sprawdziłem najpierw plan zajęć IVc i wybrałem środę w przyszłym tygodniu. Tego dnia kończyłem o tej samej godzinie, więc szybko wyszedłem ze szkoły i czekałem, aż dziewczyna pojawi się przed wejściem do szkoły. Wtedy podszedłem do niej i zagadałem:
    — Cześć, spotkaliśmy się już chyba tydzień temu, chciałbym pogadać — zagadałem.
    — Cześć, wydaje ci się boś młody — odburknęła — spieszę się, jeszcze jakieś pytanie?
    — Chciałem sprawę załatwić po dżentelmeńsku, ale ponieważ jesteś arogancka, to wywalę „kawę na ławę” — powiedziałem wkurzony. — Może i jestem młody i młodszy od ciebie, ale nie lubię bezczelnych osób. Więc krótko, czy potwierdzasz, że spotykasz się z moim ojcem?
    Dziewczyna zbladła natychmiast i zamilkła na dłuższą chwilę. Po chwili patrzyła na mnie przerażona.
    — Skąd wiesz? — spytała.
    — Widziałem cię u mnie w domu z ojcem, nie pamiętasz? — odparłem spokojnie.
    — Aaaaa, tak, kojarzę — odparła z przerażeniem w oczach — czy ktoś jeszcze o tym wie? Twoja mama wie?
    — Mieszkam tylko z ojcem, jeśli o to ci chodzi — uświadomiłem dziewczynę.
    — Wiesz co, spieszę się faktycznie, możemy pogadać innym razem? — spytała spokojnie. — Masz czas w sobotę do południa? Może spotkamy się w parku przy pomniku w sobotę o dziesiątej?
    — OK, to widzimy się w sobotę, cześć — zakończyłem rozmowę.
    Spotkaliśmy się w sobotę w parku, dziewczyna była punktualna.
    — Zanim coś powiesz, wysłuchaj mnie, dobrze? — zaproponowała i ruszyliśmy alejkami parku.
    — W porządku, słucham cię — odparłem.
    — Na początku przepraszam cię za obraźliwe dla ciebie słowa poprzednio, nie miałam złych zamiarów — stwierdziła na początku. — Sytuacja jest dla mnie bardzo niekomfortowa, dlatego proszę zachowaj wszystko co dzisiaj usłyszysz tylko dla siebie, bardzo proszę.
    Wyczułem diametralną zmianę tonu rozmowy, więc potwierdziłem:
    — OK, wszystko zostaje między nami, daję słowo.
    Wtedy wysłuchałem dwudziestominutowego monologu dziewczyny. Opowiedziała o swojej sytuacji rodzinnej, ojcu który jest tyranem, trudnych warunkach mieszkaniowych i materialnych, rodzeństwie czyli piętnastoletniej siostrze i trzynastoletnim bracie. Kończyła z płaczem informując mnie, że musiała zdecydować się na pracę w agencji towarzyskiej, żeby mieć środki na bieżące potrzeby swoje i rodzeństwa. Była bardzo zdenerwowana.— Moi rodzice nie mogą się o tym dowiedzieć, to byłaby klęska dla mnie — rozpaczała — z twoim ojcem nie jestem w związku, to była tylko … usługa, płatna usługa seksualna, zresztą nie pierwsza.
    Zamilkła, czekając na moją reakcję.
    — Ile razy u niego byłaś? — spytałem.
    — Byłam dwa razy z agencji, a kolejne trzy razy prywatnie — zeznała.
    Zamyśliłem się, popatrzyłem na dziewczynę, wglądała jak zbity pies. Nie chciałem jej dobijać, ale bez „kary” nie może się obejść.
    — Skoczmy na razie na lody, ja stawiam — stwierdziłem.
    Zgodziła się chętnie, spacerowaliśmy jeszcze potem z pół godziny, dziewczyna uspokoiła się nieco.
    — Wiesz co, przemyślę sprawę, spotkajmy się jutro w tym samym miejscu o dziesiątej, OK? — zaproponowałem.
    — Dobrze, będę na pewno — odpowiedziała na pożegnanie.
    Przemyślałem sprawę i spotkaliśmy się w niedzielę.
    — Cześć Martyna — przywitałem się — mam na imię Szymon, chyba wcześniej się nie przedstawiałem. Przemyślałem wszystko co mi wczoraj mówiłaś, przyznam, że nie chcę ci zaszkodzić. To twoja sprawa, twoje decyzje, twoje ciało.
    — Naprawdę tak sądzisz? — spytała z niedowierzaniem. — Nie powiesz nikomu? Ani ojcu ani w szkole?
    — Ojcu na pewno nie, nic przecież nie wskóram, jego sprawa — odparłem — a w szkole po co komu wiedzieć? Zniszczyliby cię na pewno, choć pewnie sami mają wiele na sumieniu.
    — Dziękuję, przyznam, że nie spodziewałam się tak łagodnego wyroku — odpowiedziała — ale zostawisz to tak sobie? Przecież mógłbyś to wykorzystać?
    — Pytasz czy sugerujesz? — zapytałem zaczepnym tonem. — Bo mam ewentualnie jeden warunek dla realizacji moich zapewnień.
    — Wal śmiało! — odrzekła. — Jestem gotowa na wiele, byleby „mleko się nie rozlało”.
    — Nie chciałbym, żebyś pomyślała, że jestem chamem i prostakiem — zacząłem — nie denerwuj się, proszę.
    — No dawaj śmiało — naciskała — chcesz seksu ze mną, prawda?
    — Nooo tak, bardzo bym chciał — odpowiedziałem zdumiony, że domyśliła się, co mi chodzi po głowie. Mam dwa życzenia i będziemy kwita. Kolejne życzenie zdradzę, gdy zrealizujemy pierwsze.
    — Wszystko OK, rozumiem cię, pewnie zrobiłabym to samo na twoim miejscu — wyjaśniła — zastanów się więc tylko, co, kiedy i gdzie, a ja się dostosuję. I jeszcze raz dziękuję za zrozumienie. Tym razem ja zapraszam cię na lody.
    Zjedliśmy lody, poszliśmy na spacer, potem wróciłem do domu.
    Musiałem poczekać dwa tygodnie na „nagrodę za milczenie”. Pewnego dnia ojciec przy kolacji wreszcie zakomunikował:
    — Szymon, jadę na weekend na firmowe spotkanie w Warszawie. Zrobimy zakupy w piątek, żebyś miał co zjeść, wrócę w niedzielę późno wieczorem.
    — OK, jakoś sobie zagospodaruję czas — odparłem niby zasmucony.
    Gdy spotkałem Martynę na przerwie w środę, przekazałem jej informację, że termin sobota do południa u mnie w domu byłby OK.
    — Dobrze, będę o dziesiątej — odparła. — Jakieś specjalne zachcianki? Mam coś przynieść specjalnego?
    — Lubię oglądać dziewczyny w pończochach, najchętniej białych, da się zrobić? — zapytałem.
    — Oczywiście, nie ma problemu, załatwione — przytaknęła.
    W sobotę o dziesiątej byłem już po śniadaniu i siedziałem w salonie, oglądając z pendrive`a jakiegoś pornosa w telewizorze. Cały byłem spięty, musiałem jakoś rozładować to napięcie.
    Dzwonek do drzwi, poleciałem od razu, Martyna była punktualna.
    — Cześć, wejdź proszę — zaprosiłem gościa — ja jestem w salonie, muszę wyłączyć telewizor.
    Nasłuchiwała chwilę i oznajmiła:
    — Jeśli dobrze słyszę, to robisz sobie rozgrzewkę — zaśmiała się.
    — Aaaaaa, takie tam, na odprężenie — odpowiedziałem — to mnie dobrze rozluźnia.
    — Nie musisz się tłumaczyć, wiem jak jest — uśmiechnęła się. — Zostajemy w salonie, czy idziemy na górę?
    — Może zostańmy tutaj, sofa po rozłożeniu jest większa niż moje łóżko — zasugerowałem.
    — Jasne, ty tu rządzisz — usłyszałem — a co oglądasz? Jaka tematyka?
    — Akurat teraz patrzę, jak wielki czarny kutas rozsadza małą cipkę blondynki, lubię ten kontrast kolorów i …  rozmiarów.
    — No tak, typowy facet, wy byście chcieli nam wepchnąć kutasa wielkości cukinii — skomentowała — Puść, popatrzymy razem chwilę.
    Akcja na ekranie ruszyła, murzyn z ogromnym kutasem, właśnie obrócił dziewczynę na plecy i ładował swój narząd do wąskiej różowej szparki,
    — Ależ on wielki! — skonstatowała Martyna. — Biedne dziewczę, będzie to pamiętać jakiś czas.
    Po dziesięciu minutach murzyn spryskał dziewczynę swoją spermą i zadowolony wyszedł z pokoju.
    — Dobra, rozłóż sofę, będzie nam wygodniej — stwierdziła — a ja przygotuję się trochę.
    Rozkładałem sofę a Martyna bez skrępowania zdjęła z siebie wszystko i założyła białe pończochy.
    Powiem wam, że taki widok bardzo mnie podnieca.
    — Wyglądasz zjawiskowo — skomentowałem — jesteś zgrabna, masz piękny biust i … te pończoszki, cudowny widok. Pewnie nie miałbym u ciebie szans, gdyby nie ta sytuacja.
    — Dlaczego tak sądzisz? Przecież jesteś całkiem sympatycznym chłopakiem — odpowiedziała. — Gdyby tylko supermani mieli szansę na seks, to cywilizacja dawno by wymarła.
    — W sumie racja, ale cieszę się, że będę mógł się z tobą kochać — przyznałem jej rację.
    Zaczęła tańczyć, wyginając seksownie ciało, robiła przysiady, wypinała pupę a ja siedziałem na fotelu. zauroczony. Miałem na sobie spodenki i majtki, ale wkrótce zostałem ich przez Martynę pozbawiony, a mój penis sterczał radośnie. Podeszła do mnie tanecznym krokiem i usiadła okrakiem na moich udach. Zaczęła mnie całować w usta, robiło się naprawdę gorąco.
    — Śmiało, możesz mnie dotykać gdzie tylko chcesz — szepnęła mi do ucha — to ma być dla ciebie miłe przedpołudnie.
    Położyłem dłonie na jej biuście i zachwycony ich elastycznością naciskałem je i tarmosiłem. Po chwili odruchowo zacząłem je całować. Sutki stwardniały i były cudowne w dotyku, lizałem je językiem i polerowałem palcem sutki, na zmianę. Obróciła się i usiadła plecami do mnie. Teraz mogłem masować i uciskać jej cycuszki pełnymi dłoniami, co to było za wspaniałe zajęcie. Czułem jak mój penis uwięziony pod pupą dziewczyny domaga się zmiany położenia. Podłożyłem dłonie pod jej pupę i uniosłem ją nieco, dając mojemu przyjacielowi przyjąć pozycję stojącą. Martyna złapał penisa i poczułem, że jego czubek stykał się z jej mokrą cipką. Uniosła pupę, przycelowała lepiej. Potem powoli nabijała się na niego, aż do końca. Czułem na udach jej pończochy, delikatny dodatek do kobiecej urody.
    — Hmmm — stęknąłem — ale cudownie zanurzyć go do mokrej szparki.
    Wstała, obróciła się i ponownie nadziała na mojego nabrzmiałego przyjaciela, siadając mi na udach. Zaczęła podnosić się i opadać, dla mojego kutasa to było cudowne. Naprężył się jeszcze bardziej. Moje policzki były „mile atakowane” przez opadający i unoszący się biust, dodatkowo do moich uszu docierały seksowne dźwięki wydawane przez Martynę. Nie potrzebowałem wiele, żeby zakończyć sesję. Martyna wyczuła, że zbliża się dla mnie finał, zeskoczyła ze mnie i ręką pomogła mi osiągnąć szczyt podniecenia. Oczywiście spryskałem jej twarz i cycuszki, ale wyglądała na zadowoloną.
    Ja tez byłem zadowolony, bardzo zadowolony.
    — Niewiele sobie użyłeś — skomentowała Martyna — szybko poszło, trochę za szybko. Musimy to powtórzyć w innej pozycji. Zregeneruj się, ja skoczę do łazienki.
    — Znając was, to dwie godziny i będziesz miał pełny magazynek — powiedziała. — Wiesz co, wrócę tutaj po obiedzie, około drugiej, OK?
    Poszedłem do łazienki, na sznurku wisiały wyprane białe pończoszki Martyny. Przeniosłem je na balkon, żeby wyschły szybciej. Zjadłem obiad i czekałem niecierpliwie na Martynę. Jak zwykle była punktualna.
    — Jak forma ? — spytała z uśmiechem. — Gotowy na ciąg dalszy?
    — Jasne, nie mogłem się już doczekać! — wypaliłem. — Ubierz pończoszki i wypnij pupę!
    — Ooooo, samiec alfa się w tobie obudził — zaśmiała się.
    Rozebrała się, ubrała tylko pończoszki i poprowadziłem ją do mojego pokoju.
    — Usiądź na brzegu łóżka — poinstruowałem — teraz połóż plecy na łóżku i unieś nogi do góry.
    Gdy wykonała moje polecenia podszedłem do łóżka i klęknąłem przy jej pupie. Chwyciłem za jej uda i rozszerzyłem je.
    — W końcu mogę pooglądać i podotykać twoją cipkę — oznajmiłem — nie miałem okazji do południa.
    — No tak, wszystko odbyło się poza zasięgiem twojego wzroku — odparła — to teraz napatrz się do woli, zrobię ci lepszy widok.
    Palcami obu dłoni rozwarła swoje płatki a ja patrzyłem chwilę, ale potem skusiłem się na użycie swoich paluszków, tym bardziej, że cipka wyglądała smakowicie. Poruszałem paluszkiem z góry na dół i z powrotem raz po jednej, raz po drugiej stronie szparki. Gdy pocałowałem ją soczyście, wiedziałem że jest mokra i smaczna.
    — Smaczna jest — powiedziałem — I taka mokra i śliska.
    — To twoja zasługa — odpowiedziała i stęknęła — polubiła twoje paluszki.
    Wtedy sięgnąłem do „kuleczki miłości” i zacząłem ją najpierw całować, potem lizać i muskać paluszkiem.
    — Oooo, to jest fajne — powiedziała — dobrze ci idzie, naprawdę dobrze, trenowałeś to?
    — Oglądnąłem kilka filmików — odparłem — widziałem jak faceci to robią, żeby partnerkę dobrze podniecić.
    — Jesteś … dobrym … uczniem — wystękała.
    Gdy już mocno pojękiwała, przyszedł czas na penetrację. Będąc na kolanach ustawiłem kutasa na szparkę i wsunąłem go do środka. Wślizgnął się bez problemu, szparka dosłownie kapała kropelkami śluzu.
    Po kilku ruchach poprosiłem Martynę:
    — Złącz proszę nogi ze sobą, będzie ciaśniej i lepiej dla nas obojga.
    — Racja, czuję jak pływasz — odparła i złączyła nogi.
    Teraz było zdecydowanie lepiej, penis miał się o co ocierać i wyraźnie był zadowolony, a mną wstrząsały co jakiś czas dreszcze emocji. Ta pozycja nie była dla mnie męcząca, bo klęczałem i ruszałem biodrami, pakując swojego olbrzyma do schowanej pomiędzy udami szparki.
    — Kucnij sobie na łóżku, wypnij i opuść pupę jak najniżej — poprosiłem.
    Martyna szybko zrealizowała prośbę i teraz miałem przed sobą wypiętą kształtną pupę, nogi złączone i znowu mogłem załadować penisa w wąską szparkę. Trzymałem ją za pupę, rozchylałem pośladki i … wpatrywałem się w penisa, który chował się całkowicie w cipce.
    — Ależ masz głęboką szparkę! — gwizdnąłem z zachwytu. — Mam sporego penisa, cały chowa się w środku a ja uderzam o twoje pośladki.
    — Czuję twoje podbrzusze, to podniecające, gdy czuję jak kutas wraca i rozpycha się na całego — odparła — chyba … zaraz … dojdę!
    Rzeczywiście po kilkunastu wsadach Martyna wydała okrzyk radości i zaczęła drgać całym ciałem. Czułem jak przez jej pochwę przelatują kolejne fale podniecenia. Dla mnie to był impuls do rozpoczęcia finału. Gdy Martyna kontynuowała swój orgazm, wyjąłem mokrego penisa na zewnątrz, przytrzymałem go ręką, żeby spryskać jej pupę,
    Ale Martyna wykonała błyskawiczny manewr i po chwili widziałem jak przez mgłę jej twarz przed moim penisem. Mało tego, poczułem, że dziewczyna wzięła go do ust. Wystrzeliłem pierwszą porcję spermy w jej podniebienie a ona ruszała wargami po moim kutasie. Ślizgała wargami po kutasie a on strzelał kolejnymi porcjami spermy. Gdy wystrzeliłem całość „magazynka”, Martyna powoli zsunęła wargi, aby kutas wyszedł z jej ust. Popatrzyła prosto w moje oczy i … przełknęła.
    — O kurczę, połknęłaś to? — spytałem oszołomiony jeszcze.
    — Cóż w tym dziwnego? Robię tak czasami, inne dziewczyny też, z tego co wiem — odparła — to taka forma perwersji, faceci to lubią. A tobie się podobało?
    — Tak, to było fantastyczne i perwersyjne — odpowiedziałem.
    Gdy odsapnęliśmy Martyna spytała:
    — Zdradzisz teraz drugą twoją prośbę? Domyślam się, ale chciałabym to od ciebie usłyszeć.
    — A o czym pomyślałaś ? — odparłem. — Napisz na kartce, ja napiszę swoje i porównamy, OK?
    Martyna napisała, ja też i podaliśmy sobie karteczki.
    — No tak, zgadłam, chcesz mnie w dupę zerżnąć! — zaśmiała się Martyna. — Ach wy faceci, jedna dziura wam nie wystarcza. OK, spełnię twoją prośbę, ale to chyba najwcześniej jutro do południa.
    — OK, to biegaj teraz do łazienki a jutro widzimy się o dziesiątej — podsumowałem ustalenia.

    W niedzielę miałem szansę na pierwszy seks analny. Martyna przyszła ubrana w śliczną sukienkę z dużym dekoltem, na to miała narzucony ciepły płaszcz, w końcu panowała jesień.
    — Idę się przygotować do łazienki — powiedziała — gdzie dzisiaj scena na seks?
    — Może dzisiaj w salonie? — odparłem.
    Po dziesięciu minutach Martyna wróciła z łazienki, a gdy poprawiała nakrycie na rozłożonej już sofie, spostrzegłem że ma w odbycie czerwony krążek.
    — Co to sobie wsadziłaś? — spytałem zaciekawiony.
    — Nie wiesz? To jest zatyczka analna. Szykuję otworek na twojego penisa, żebyś mi krzywdy nie zrobił — usłyszałem w odpowiedzi — kiedyś miałam problem, gdy niewyżyty facet chciał mnie przelecieć od razu w dupę, bez żadnego przygotowania. Nie rób tego, dziewczyny tego nie lubią i nie tolerują, nie mówiąc o tym, że możesz je „uszkodzić”.
    — Aaaaa, jasne, rozumiem — przytaknąłem.
    — Gdy wyjmiesz zatyczkę, możesz mnie rżnąć w którą dziurę chcesz, albo w obie na zmianę — zasugerowała — mam to przetrenowane.
    — Dobrze, to może „na pieska” na początek? — poprosiłem.
    Martyna ustawiła się na łóżku na czworaka, przymierzyłem i wsadziłem jej najpierw kutasa w cipkę. Znowu poczułem tą fajną wilgoć w środku, więc zacząłem ruszać penisem intensywnie. Korcił mnie ten czerwony korek, więc powoli wyjąłem go z jej pupy. Najtrudniej było w połowie, bo tam korek był najgrubszy, wtedy zwieracz musiał się szeroko otworzyć. Teraz mogłem zaglądnąć do środka, ale po chwili wyjąłem penisa z cipki i wsadziłem do pupy. Wszedł nadspodziewanie łatwo, ponieważ otworek by przygotowany. Inne było uczucie pocierania o ścianki. Zwieracz ściskał mocno penisa, ale to akurat było miłe uczucie. Spodobało mi się, więc penetrowałem już do finału dziurkę analną.
    — Mogę do środka? — sapnąłem.
    — Śmiało, wal do środka co masz w jądrach, dzieci z tego nie będzie — stęknęła Martyna.
    Chwyciłem jej pośladki i rozszerzyłem je, teraz zatkana moim kutasem dziurka wyglądała ciekawiej.
    Po kilku chwilach zacząłem pompować w nią swoją spermę. Odczuwałem dziką radość, że mogę dziewczynie wstrzyknąć spermę do środka bez strachu i konsekwencji, więc wlewałem ją raz za razem, aż kolejne ruchy penisa wywoływały „chlupot” wewnątrz. Czułem się spełniony i zadowolony.
    — Fajnie było? — spytała Martyna, gdy kolana ułożyła na brzegu łóżka i wysunęła pupę do tyłu.
    Teraz sperma wypływała i kapała na podłogę.
    — Było super, pierwszy raz uprawiałem seks analny, dziękuję — stwierdziłem.
    — To cieszę się, że było fajnie — dodała — to dwa życzenia mamy za sobą, jesteśmy kwita?
    — Tak, zdecydowanie, potwierdzam — odparłem.

    Oczywiście dotrzymałem tajemnicy a Martyna w ramach gratisu, obdarzała mnie co tydzień kolejnymi atrakcjami seksualnymi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • W autobusie.

    W każdej nadarzającej się okazji lubię doprowadzić się do stanu wrzenia. Kocham stan permanentnego podniecenia. Dziś rano wstałam i biorąc prysznic skierowałam lodowaty strumień wody na łechtaczkę. Aż mnie skręcało i ból łączył się z silnym podnieceniem. Przestałam się drażnić, gdy poczułam zbliżający się orgazm. Jeszcze chwilę musiałam odpocząć zanim wyszłam z domu. Dziki tłum pasażerów w autobusie sprawił, że nie miał wisiałam trzymając się drążka będąc z każdej strony przyciśniętą przez obce ciało. W pewnym momencie ktoś zaczął mi gładzić pośladki. Nie miałam szans zlokalizować intruza. Dłoń zaczęła coraz odważniej błądzić a palce wciskały się w rowek między pośladkami, aby za chwilę przemieścić się na uda. Przez chwilę zastanawiałam się czy zareagować werbalnie ale w tym momencie palce dotarły do moich majtek. Nie mam w zwyczaju nosić rajstop także właściciel palcu miał swobodny dostęp do mojej cipki. Autobus zatrzymał się i część pasażerów opuszczała środek lokomocji. Palce zniknęły. Do wnętrza dostało się świeże powietrze, wraz z nim kolejna „porcja” pasażerów. Znowu zawisłam skurczowo trzymając się drążka. Autobus ruszył i znowu poczułam palce, które śmielej skierowały się do majtek. Drgnęłam, gdy palce zaczęły masować mi łechtaczkę. Udało mi się lekko rozszerzyć nogi. Czekałam na ciąg dalszy. Przymknęłam oczy, gdy dostał się do pochwy. Rytmicznie wdzierał się do środka. To było fajne. Kolejny przystanek i palce zniknęły. Nawet udało się rozejrzeć ale nikogo nie wytypowałam na sprawcę moich doznań. Jeszcze jeden przystanek i wysiadam. Tym razem wdzierały się we mnie dwa palce. Sama zaczęłam lekko poruszać biodrami czerpiąc przyjemność z każdej chwili tej podróży. Jeszcze chwila i wybuchnę. Śluz spływał mi po udach, cipka drżała i na moje nieszczęście musiałam wysiąść, gdy drzwi się otworzyły. Zapaliłam papierosa i wolnym krokiem skierowałam się w stronę mojej pracy. Zostawiłam torebkę na swoim biurku i poszłam do łazienki by dokończyć, co nie skończone. Zamknęłam się w kabinie i dopadłam palcami cipki. Każdy mój ruch nimi sprawiał mi nieziemską przyjemność i czułam, że nie długo zajmie mi oczekiwać na upragniony orgazm. – Daj mi dokończyć to, co zaczęłam. Głos sprzed kabiny wytrącił mnie z fazy odlotu aż podskoczyłam. – Proszę? Niepewnie odezwałam się. – Wiesz, o czym mówię. Pozwól mi dokończyć a nie pożałujesz. Z największą przyjemnością wyliże twoją cipkę. To był kobiecy głos. Spokojny. Sprawiał wrażenie błagalnego i byłam ciekawa jego właściciela. Przekręciłam zamek i uchyliłam drzwi. Rudowłosa, piękna dziewczyna ubrana w śnieżnobiałą bluzkę, skórzana miniówka sprawiała wrażenie, że przede mną nie stoi niewinna dziewczynka. Nawet jakby ten ktoś okazał się być osiemdziesięcioletnim dziadkiem byłam zdecydowana oddać swoją cipkę w jego posiadanie. Byłam na maksa podniecona. Wstałam i otworzyłam drzwi szerzej. Patrząc na nią uniosłem spódnicę i zaczęłam ściągać majtki. Nawet przez głowę mi nie przeszło, że w każdej chwili ktoś może wejść. – Chcę spuścić się w twoich ustach i nie zmarnuj żadnej kropli. Klęknęła przede mną i objęła ustami moją cipkę. Jej zwinny język obijał łechtaczkę powodując silne skurcze, bardzo głęboko wdzierała się językiem do pochwy. Ssała mi i gryzła tak kilka chwil aż potężny orgazm zaczął rzucać moim ciałem. Ręką dociskałam jej głowę do krocza tryskając w jej usta niesamowitą ilością soczków. Wszystko skrupulatnie wylizała. Było mi cudownie. Zapierając się o ścianki kabiny powoli dochodziłam do siebie. – Nawet nie wiesz jak bardzo pragnęłam Twojej cipki. – Skąd się tutaj wzięłaś? – Ja tu pracuję od roku. Zresztą jestem twoją przełożoną jakbyś nie wiedziała. Zamurowało mnie na moment. Mogła mieć rację, bo nawet kierownika działu widziałam chyba raz w życiu. – I co teraz? Spytałam nie oczekując odpowiedzi. – Teraz to muszę wracać do pracy, ale obiecuję spełniać Twoje marzenia, jeśli takowe masz. – Mam i niedługo się o nich dowiesz.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • W lesie na grzybach

    Często wracam myślami do przygody, jaką sobie zafundowałem będąc na wsi u wujostwa. Miałem wtedy 19 lat i wielu rzeczy chciałem spróbować. Pewnego ciepłego dnia wyszedłem z samego rana na grzyby. Chodząc tak z godzinę mój koszyk nadal był pusty. Wtedy postanowiłem zaszyć się gdzieś w gęstwinie i zwalić sobie. Bardzo lubię taką zabawę. Lubię spuszczać się na swoją dłoń i zlizywać nasienie. Kocham jego smak i coraz częściej marzyłem by spróbować obcej spermy. Znalazłem taką miejscówkę. Gęsty młodnik, otoczony dodatkowo wysokimi krzakami a po środku malutka polanka porośnięta mchem. Zdjąłem kalosze i rozebrałem się do naga. Już w tym momencie byłem nieźle podniecony. Naplułem na dłoń i zacząłem masować sobie kutasa wyobrażając sobie jak robię to innemu facetowi. Klęknąłem na wilgotnym mchu i trąc sobie czerwoną główkę pragnąłem mieć przed sobą dorodnego i jurnego mężczyznę, któremu z największą przyjemnością robię loda. Kilka minut później postanowiłem położyć się i zanurzyć kutasa w mchu. Tego jeszcze nie próbowałem. Palcem zrobiłem niewielki otworek, w który zacząłem wkładać kutasa. Ależ to było inne, ale przyjemne. Dosłownie ruchałem mech. Przyjemne drapanie szybko doprowadziło mnie do szczytowania. Szybko wróciłem do pozycji klęczącej i skierowałem główkę na dłoń. Ciepły strumień spermy zaraz zaczął tryskać. Nie przerywałem masowania główki zlizując z dłoni nasienie. Było mi cudownie nawet, gdy tarcie zaczęło sprawiać mi ból. Starałem się wytrzymać jak najdłużej. Musiałem zrobić przerwę. Położyłem się na ziemi. Sterczący kutas powoli zaczął opadać. Wtedy to usłyszałem jakieś kroki. Ku mojemu przerażeniu zobaczyłem wchodzącego na tą malutką polankę dużo starszego od siebie mężczyznę w zielonej kurtce. Nawet nie zdarzyłem zareagować. Dostrzegł mnie i stanął w bezruchu. Jedynie, co dostrzegłem, że jego koszyk był pełen grzybów. – Wiedziałem, że coś słyszałem. Widzę, że nieźle się tutaj zabawiasz. – Ja… Nic nie mogłem z siebie wydusić. – Nie obawiaj się. Nikt się nie dowie, co widziałem. – Dziękuję. Już sobie idę. Byłem czerwony ze wstydu. Gorączkowo szukałem swoich rzeczy. – Zaraz, zaraz. Gdzie się tak spieszysz? Nikt się nie dowie jak mi obciągniesz robaczku. Nie czekał na moją reakcję tylko zaczął ściągać kurtkę a potem spodnie. Byłem przerażony. W panice nie mogłem się ruszyć. – Otwieraj pysk!!! W oczach miałem przerażenie. Jednak ton jego głosu sprawił, że zacząłem wykonywać jego polecenia. Przystawił mi kutasa do ust. Otworzyłem usta i zacząłem najpierw lizać główkę. W głowie miałem bałagan, ale przecież ja marzyłem o takiej sytuacji. Chciałem spróbować nie swojego nasienia. Coraz odważniej zacząłem nadziewać się ustami na coraz większą pałę. – Jajeczka też trzeba popieścić. Ton głosu nadal przyprawiał o ciarki. Trzymając w dłoni jego maczugę zacząłem lizać worek i ssać każde jajko po kolei. Ku mojemu zdziwieniu sam zacząłem się podniecać. Mój oprawca mocno zsunął napiętej z główki i niemal siłą zaczął wpychać mi go do ust. Muszę wam powiedzieć, że coraz bardziej ochoczo robiłem mu tego loda. Ssałem, lizałem i podobało się jak był w moich ustach coraz głębiej. Wysunąłem język i czułem jak naciska na moje migdały. Krztusiłem się i musiałem się wycofywać, ale zaraz znowu chciałem czuć go w sobie. Masowałem worek, masowałem trzon efektem, czego poczułem jak zaczyna mu drgać kutas a oddech zrobił się płytki i zaczął stękać. Chwycił mnie za głowę i w tym momencie zaczął tryskać w moich ustach. – Połykaj robaczku. Do ostatniej kropli. Wszystko połknąłem. Zlizałem ostatnią krople i popatrzyłem mu w oczy. – Widzę, że ci się podobało. Przychodź tu częściej. Nic mu nie odpowiedziałem. Zaczął podciągać spodnie. Złapał kurtkę pod pachę i zaczął przedzierać się przez krzaki w pośpiechu zapominając o koszyku z grzybami. Jeszcze dłuższą chwilę smakowałem jego spermę i oblizywałem usta. Złapałem swoją pałę i zacząłem znowu walić sobie konia. Ściskałem jajka, celowo nie nawilżałem śliną dłoni i mocno tarłem główkę. Bolało, ale tego właśnie pragnąłem. Poczuć ból przyjemności. Znowu trysnąłem sobie na dłoń i zlizałem z niej nasienie. Następnego dnia nie poszedłem w to miejsce. Nigdy więcej nie zobaczyłem tego mężczyzny, ale często wracam do tego zdarzenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Marta, moja nowa szefowa.

    Nigdy nie uważałam się za dewiantkę. Lubię każdą metodę zadawalającą drugą stronę i nie ważne czy w danej chwili jestem zabawką dla kobiety czy mężczyzny. Zawsze w całości oddaje się spełnianiem marzeń innych. Zaczęło to się kilka lat temu na przyjęciu urodzinowym koleżanki z pracy. Wtedy pierwszy raz brałam udział w orgii. Z Martą znamy się od dawna. Zawsze z podziwem patrzyłam na jej figurę. Kiedyś nawet jej wyznałam, że dla niej mogę spełnić każde jej życzenie erotyczne. Po prostu była (i jest) dla mnie boginią seksu. Pewnego letniego dnia przyszła do pracy ubrana w śnieżnobiały top, skórzanej mini i czarnych rajstopach. Na sam jej widok moja cipka zareagowała wilgocią. Przechodząc koło mojego biurka pochyliła się nade mną niby patrząc w mój komputer i szepnęła mi do ucha, że jej cipka potrzebuje nadziać się na mój język. Myślałam, że się przesłyszałam, ale obejrzałam się za nią jak wchodziła do toalety i mrugnęła okiem w moim kierunku. Dlaczego akurat ja? Przecież mogła mieć w każdej chwili każdego mężczyznę z naszego działu. Poszłam za nią. Stała przed lustrem i poprawiała makijaż. Gdy mnie zobaczyła wypięła tyłeczek i zdjęła na moich oczach majtki. – No chodź szybko, bo nie wyrobię. Potrzebuję spuścić się w twoje usta. Myślicie, że się zawahałam? Bez zbędnego gadania kucnęłam za nią i zaczęłam lizać jej cipkę od tyłu. Była idealnie gładka, gorąca i mokra. W każdej chwili mogła wejść inna kobieta i zobaczyć niecodzienną sytuację a mimo to w ogóle mi to nie przeszkadzało. Liczył się fakt, że właśnie liże cipkę tej bogini. Ssałam jej guziczek, podgryzałam jej wargi i z impetem wkładałam jej język możliwie najgłębiej jak było to możliwe. Nie wiem ile to trwało zanim poczułam jak zaczyna jej pulsować cipka. Całą powierzchnią języka zaczęłam lizać jej cipkę czekając na jej orgazm sama będąc na jego skraju. Zlizałam każdą kropelkę jej śluzu. Postarałam się by żadna wilgoć nie została pominięta. Gdy wstałam pocałowała mnie. Włożyła mi język do ust chcąc chyba wydobyć z nich, choć odrobinę jej własnych soczków. – Mam nadzieję, że było ci równie dobrze jak mi. W tamtej chwili nic jej nie odpowiedziałam. Patrzyłam w lustro i doprowadzałam swoją twarz do porządku. Ciężko mi było wrócić do zawodowych czynności. Musiałam się na prawdę skupić by niczego nie pomylić. Marta pod koniec dnia podrzuciła mi małą żółtą karteczkę, gdy przechodziła koło mojego stanowiska. Bardzo małymi literami i z niespotykanym pięknym pismem wiadomość brzmiała: „Jeśli jest coś co mogę dla ciebie zrobić to nie krępuj się prosić. Ja pragnę byś sikała w moje usta” i nr telefonu. W drodze do domu kilkukrotnie wyciągałam tą karteczkę z torebki i ją czytałam. Chyba jeszcze godzinę powstrzymywałam się z esemesem pod podany numer. „To może być ciekawe”. Dosłownie po dwóch minutach usłyszałam dźwięk wiadomości. „Nie każ mi błagać”. Wtedy jeszcze nie wiedziałam jak można czerpać przyjemność pijąc czyjś mocz. Owszem widziałam takie sceny na różnych filmach, ale odbierałam je, jako formę dewiacji. Moja odpowiedź brzmiała: „Przyjdź i mnie błagaj”. „Jak mi podasz adres to zjawię się w pół godziny”. Oczywiście wysłałam jej adres. W głowie miałam różne myśli. Właśnie do mnie jedzie ideał kobiety, który będzie mnie błagać bym sikała w jej usta. Było to takie nierealne a mimo to cipka mi drżała z podniecenia. Pół godziny to bardzo mało dla kobiety. Otworzyłam butelkę białego wina i w tym momencie zabrzmiał dzwonek domofonu. Krótkie „Marta” oznajmiło jej przybycie a po chwili pukanie do drzwi. Serce mi waliło, gdy otwierałam drzwi. Miała na sobie ten sam biały top i szarą mini. Tym razem była bez rajstop. Nie miała na sobie stanika, bo jej ciemne brodawki były wyraźnie widoczne. Weszła i mnie pocałowała. – Dziękuję, że się zgodziłaś. – Jeszcze na nic się nie zgodziłam. Miałaś mnie błagać. – Powiedz co mam zrobić. Spełnię każde twoje życzenie. Błagam byś mnie upokorzyła. W jej głosie naprawdę było słychać wołanie o karę. Ona naprawdę tego pragnęła. – Zostawiłaś mnie tam w łazience. Sama miałaś cudowny orgazm a ja wróciłam z niczym. Masz pół godziny bym doszła. To ja teraz górowałam nad nią. Była do mojej dyspozycji i mogłam z nią zrobić, co tylko chciałam. By jej pomóc sama się zaczęłam rozbierać. Marta w minutę nie miała już nic na sobie. Musiałam się powstrzymać by pierwsza nie dopaść jej cipki. Usiadłam w fotelu i pozwoliłam zająć się sobą. Klęknęła między moimi nogami i zabrała się za robotę. Jej cudowny język odwiedził każdy centymetr moich ud i cipki. Uniosłem nogi i podstawiłam jej ciemne oczko do wylizania, co uczyniła naprawdę bardzo dobrze. Było mi cudownie. Ostatni raz miałam takie lizanko rok temu z chłopakiem poznanym na obozie dla początkujących płetwonurków. Wtedy chyba doszłam dwa razy zanim pozwoliłam mu odwiedzić moją dupkę. Bardzo lubię anal i miałam wtedy totalny odlot. – Staraj się. Teraz ja spuszczę się w twoje usta i nie zmarnuj żadnej kropelki. Tak naprawdę to wcale nie musiałam jej tego mówić, bo była dobra w tym. Przycisnęłam jej głowę do krocza. Jej język energicznie kręcił kilka wokół łechtaczki i … Potężny orgazm wypełnił jej usta. Piszczała i połykała wszystko. Było mi dobrze. Drżałam jeszcze chwilę zanim opuściłam nogi. – Lubisz jak ktoś bije Twoją cipę? – Jeśli masz takie życzenie wyżyj się na mnie. Kazałam jej stanąć w rozkroku i masować sobie cipkę. Ja w tym czasie szczypałam i gryzłam jej Sutki. Momentalnie stały się twarde i tkliwe. Każdy dotyk powodował u niej syczenie z bólu. W pewnym momencie silnie uderzyłam w jej cipkę otwartą dłonią. Podskoczyła i posikała się z bólu. Zanim się uspokoiła drugi raz zdzieliłam ją. Tym razem głośno krzyknęła i złączyła nogi. – Siadaj na mojej stopie. Ma się tam zmieścić cała. Kucnęła a ja siedząc na podłodze podłożyłam jej stopę pod cipkę. Widziałam jak się męczy spełniając mój rozkaz. Czułam gorąc na stopie, gdy znikała powoli w jej pochwie. Po chwili wychodziłam z niej i podrywałam stopę pod jej usta. Niemal orgazmu dostałam jak lawirowała językiem między palcami. – Zasłużyłaś na nagrodę. Jej oczy patrzyły na mnie, gdy stanęłam nad jej głową i przysunęłam cipkę pod jej usta. – Masz wszystko wypić. Aż jęknęła, gdy pierwsze krople lądowały na jej języku. Przyssała się ustami niczym glonojad do mojej cewki moczowej i piła wszystko, co wyrzucałam z siebie. Gdy skończyłam wylizała mi cipkę. Odbiło jej się dwa razy, ale widać było, że jest szczęśliwa. Jeszcze dwa razy kazałam się doprowadzić do orgazmu. Koło północy obie opadłyśmy na fotele wykończone doznaniami. Spytałam czy chce wracać do domu czy wolałaby przenocować u mnie. Powiedziała, że w domu nikt na nią nie czeka. Położyłyśmy się w jednym łóżku i dosłownie jak dzieci zasnęłyśmy chyba jednocześnie. Bezlitosny budzik podniósł nas na nogi o 6°° rano. Przy porannej kawie wyznałam jej, że kocham anal i przydałby się jakiś samiec. Uśmiechnęła się i powiedziała, że da się załatwić.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Nowa asystentka

    Szklane drzwi zasunęły się za Natalią z cichym syknięciem pneumatyki, jakby sam budynek próbował ją połknąć. Miała świadomość każdego kroku, który niósł ją w głąb biura, jakby niosła się na stracenie. Jej spódnica była o centymetr za krótka, materiał napinał się na pupie przy każdym kroku, obcisła koszula opinająca biust nie zostawiała wiele miejsca dla wyobraźni. Rękawy podwinięte, włosy spięte — wyglądała na profesjonalistkę. Ale serce biło jej jak cholerny alarm przeciwpożarowy.

    I wszystko przez nią.

    Aleksandra Zawisza. Prezeska. Władczyni z marmuru i szkła, ubrana w czerń tak dopasowaną, że wyglądała, jakby została jej wytatuowana na skórze. Biust duży, ale niesiony dumnie — nie jak coś do oglądania, tylko jak coś, co może przycisnąć ci twarz, jeśli nie będziesz słuchać. Uda długie, bezczelne, owinięte w pończochy jak prezent, który otwierasz zębami. Usta — pełne, pomalowane na karmazyn, którym nie całuje się kochanków, tylko zniewala.

    Gdy Natalia weszła, Aleksandra nie podniosła nawet wzroku znad dokumentów.

    — Jesteś późno.

    — Cztery minuty do ósmej.

    — Trzy i pół za dużo. Zamknij drzwi.

    Głos miała niski, miękki jak jedwab… i równie niebezpieczny, kiedy owijał się wokół karku.

    Natalia przełknęła ślinę.
    Zamknęła drzwi. Poczuła, jak świat zewnętrzny umiera za nią.

    — Siadaj — rozkazała Aleksandra. Nie prosiła. Nie zadawała pytań.

    Natalia usiadła powoli, zaciskając uda. Jej własne ciało zdradzało ją — pulsowanie między nogami, które próbowała zignorować, napinające się brodawki, wyczuwalne przez cienką tkaninę biurowej koszuli. Nie była pruderyjna. Ale też nie była… gotowa na to, co ta kobieta z nią robiła bez dotyku.

    — Czytałaś cały kontrakt? — Aleksandra wreszcie spojrzała. Jej oczy były jak miód — złote, gęste, ale z czymś niebezpiecznym pod powierzchnią.

    — Tak.

    — Więc pamiętasz o procedurach integracyjnych? Sesje coachingowe, terapie adaptacyjne, relaksacja kierunkowa…

    — To brzmiało jak korporacyjna bzdura — odpowiedziała, zbyt szybko.

    Aleksandra uśmiechnęła się bez cienia sympatii.
    — Och, słonko… u mnie żadna bzdura nie przechodzi.

    Otworzyła szufladę.
    Wyjęła coś… małe, srebrne, połyskujące. Wahadełko. Klasyczne, z cienkim łańcuszkiem.

    — Nie.

    — Co „nie”? — głos Aleksandry nie zmienił tonu.

    — Nie będę się… hipnotyzować, to jakieś… chore.

    Aleksandra wstała powoli. Każdy jej ruch był kontrolowany, jakby chodziła po linie rozciągniętej nad żarem.
    Podeszła za krzesło Natalii, nachyliła się tak blisko, że materiał jej marynarki zahaczył o ramię dziewczyny. Jej piersi zawisły tuż za głową asystentki.

    — Powiedz mi, Natalko… czy ty lubisz być niegrzeczna, czy po prostu głupia?

    Natalia zerwała się z miejsca, ale ręka Aleksandry dotknęła jej ramienia. Chłodna. Silna. Zatrzymująca ją jak kajdany z jednego słowa.

    — Zostań. Patrz.

    Wahadełko poruszyło się. Delikatnie. A jej głos… zmienił się. Jakby przesunął się w głąb, szeptał w środku.

    — Nie musisz mi ufać. Wystarczy, że słuchasz.
    Oczy ci się męczą. Ciężko je trzymać otwarte.
    Z każdą sekundą robi się cieplej. Słabiej. Miękko między nogami, prawda?

    — Zamknij się — syknęła Natalia, ale głos jej zadrżał.

    — O, to lubię. Ostatni oddech sprzeciwu. — Aleksandra uśmiechnęła się. — Ale twoje ciało już nie walczy, kochanie. Czuje to. Czujesz wilgoć. Naprężenie. Głowa się buja. Chcesz przestać, ale to takie wygodne…

    — To nie działa — mruknęła Natalia, z trudem.

    Ale już oddychała głęboko. Ramiona opadły. Wzrok śledził metal, mimo że miała ochotę krzyknąć, uciec, uderzyć ją.

    — Taka dzielna… a przecież masz już majtki wilgotne jak przekłuty woreczek herbaty.

    — Kurwa…

    — O właśnie. Język coraz brudniejszy, bo opór pęka. Kiełkuje ci w głowie myśl… że może dobrze byłoby się poddać. Żeby ktoś inny myślał. Kierował. Dominował.

    Wahadełko przestało się poruszać.
    Aleksandra była teraz przed nią. Pochyliła się, dłonią złapała Natalię za podbródek.

    — Powiedz mi, że nie jesteś już twarda.

    — Jeszcze jestem… — wymamrotała. — Jeszcze…

    Ale język jej się plątał. Uda ściskały się mimowolnie. I gdy Aleksandra wsunęła palec w dekolt jej koszuli, odgarniając materiał na bok i odsłaniając stanik — koronkowy, czarny, absurdalnie seksowny jak na „pierwszy dzień pracy” — Natalia już nie protestowała.

    — Hmm. A to niby profesjonalny strój?

    — Chciałam się czuć… pewna siebie…

    Aleksandra pochyliła się bliżej, wargi przy uchu Natalii.
    — To ja ci dam pewność, suka.

    I wtedy, nagle, pocałowała ją — brutalnie, bez pytania, tak jak się całuje kogoś, kto należy do ciebie.
    Natalia nie odpowiedziała… od razu. Ale dłoń Aleksandry zjechała w dół, pod spódnicę, przez uda, do miejsca, które pulsowało.

    — A ty… jesteś już moja. Nawet jeśli twój język będzie mówił „nie”… twoja cipka mówi „tak”, krzyczy „więcej”.

    I właśnie wtedy, w tym przeklętym momencie, Natalia poczuła, jak jej opór…
    pęka.

     

    Natalia nie pamiętała, kiedy dokładnie przestała walczyć. Może w momencie, gdy zimne palce Aleksandry wsunęły się między uda i nacisnęły w miejsce, które pulsowało, mokre i zdradzieckie. Może wtedy, gdy jej język został zmuszony do posłuszeństwa brutalnym, dominującym ustom prezeski. A może już dawno wcześniej — kiedy po raz pierwszy usłyszała jej głos na rozmowie rekrutacyjnej i poczuła, jak między nogami robi się lepko tylko od tonu wypowiedzianego słowa “zatrudniona”.

    Teraz siedziała na krześle, sztywna jak drewno, ale Aleksandra się nie spieszyła. Stała nad nią, z zaciśniętą szczęką, jak drapieżnik nad zdobyczą, czekając aż ofiara zrozumie, że ucieczka to już tylko sen idiotki.

    — Rozchyl nogi.

    — Nie…

    — Roz-chyl. — Słowo przecięło powietrze jak pejcz.

    Natalia powoli, z oporem, rozsunęła kolana. Spódnica podjechała do połowy ud, odsłaniając kawałek czarnych majtek. Aleksandra patrzyła bez wstydu.

    — Wiesz, że wszystko tu jest nagrywane? — powiedziała chłodno, wskazując na malutką czarną kropkę w rogu sufitu. — Nagrania trafiają do mojej prywatnej chmury. Tylko ja mam do nich dostęp.

    Natalia drgnęła.

    — Co…?

    — Jeśli nie będziesz posłuszna, cały zarząd zobaczy, jak drżysz z rozchylonymi udami, posłuszna jak sucz, której nikt nie musiał przekonywać. Ale jeśli będziesz grzeczna… może pokażę ci, co potrafię zrobić językiem, kiedy nie muszę używać słów.

    Natalia poczuła, jak jej serce wali w piersi, a cipka zaciska się od tej mieszaniny strachu i żądzy.

    — Proszę… nie…

    Ale to “nie” brzmiało jak błaganie o więcej. Aleksandra uśmiechnęła się złowieszczo i uklękła przed nią.

    — A teraz… ręce za oparcie. Głowę w tył. I nie zamykaj oczu. Kamera musi widzieć to twoje śliczne, upokorzone oblicze, gdy zaczynam robić z ciebie zabawę biurową.

    Palce Aleksandry wsunęły się pod majtki — wilgoć uderzyła jak mokra plama na czystym papierze. Dwa palce. Potem trzy.

    — No, no, maleńka… jesteś bardziej otwarta niż budżet tej firmy.

    Natalia wgryzła się w wargę, oczy błyszczące od łez, ale jęk wyrwał się z jej gardła niepowstrzymanie, cichy, żałosny, piękny.

    — Kurwa, jesteś idealna. Twoja cipka sama mnie zaprasza — mruknęła Aleksandra, zaczynając rytmicznie poruszać palcami, głęboko, nie dając czasu na przyzwyczajenie się.

    Natalia chciała zamknąć nogi, odsunąć się — ale każda próba kończyła się tylko mocniejszym naciskiem. Aleksandra znała ciało kobiety jak własne biuro — każdy zakamarek, każdą strefę, każdy guzik do naciśnięcia.

    — A teraz powiedz, na głos, co robisz.

    — J-jestem…

    Aleksandra chwyciła ją mocniej za udo.
    — Głośniej.

    — Siedzę z rozłożonymi nogami… i daję się pieprzyć palcami mojej szefowej…

    — Mmm, pięknie. A dlaczego?

    — Bo jeśli nie… pokażesz to wszystkim…

    — Dokładnie, kotku. Widzisz, jesteś już w środku tego. Nie ma powrotu. Jesteś moja. Mój obiekt. Moja perwersyjna sekretarka z nagraniem w chmurze, której cipka robi plamę na firmowym krześle.

    Palce poruszały się szybciej. Mokre od dźwięków, które Natalia próbowała ukryć. A potem… czwarty.
    Cztery palce.

    — Nie, nie, nie…! — jęknęła, trzęsąc się, ale nie uciekła. Nie odsunęła się. Nie zatrzymała tego.

    Bo to już było za późno.

    — O tak, czujesz? Właśnie tak cię będę miała każdego poranka. Wchodzisz do biura, oddajesz kawę i cipkę. Nie wiem, której potrzebuję bardziej. Ale obie masz dostarczyć.

    Natalia wyprężyła się, trzęsąc jak w gorączce, rozkosz łamała ją od środka. Aleksandra nie zatrzymała się, wcisnęła palce jeszcze głębiej, mocniej, rytmicznie, aż…

    Wybuch.

    Jęk. Skurcz. Fala. Z oczu Natalii popłynęły łzy, z cipki śluz, z ust — jęk tak głęboki, że aż głowa opadła w tył.

    Aleksandra powoli wyjęła palce. Lśniły. Oblizała je bez pośpiechu.

    — Dobrze. A teraz idź po kawę, moja mała dziwko. I nie poprawiaj spódnicy. Chcę, żeby każdy widział twoje trzęsące się uda.

    Z plastikowym kubkiem kawy w dłoni i spermą wymieszaną ze śliną Aleksandry głęboko między udami, Natalia wracała przez open space jak przez pole minowe. Nogi miękkie, trzęsące się jak galaretka, każdy krok przypominał jej, że wciąż ma na sobie mokre majtki — cienki, czarny paseczek koronki, który zsunął się z linii cipki, a spódnica nie zakrywała już niczego oprócz ledwie bioder.

    Szła wyprostowana. Tyle, że wyprostowanie było wymuszone strachem. Upokorzeniem.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    holoney
  • Nie-zwykla Rodzina cz 111. – Tatuaz

    Razem z Natalie postanowiliśmy wybrać się na wspólne zakupy.
    Brakowało mi tego od dłuższego czasu. Uwielbiałam spędzać czas z Natalie na zakupach.
    Zaczęliśmy buszować po sklepach chodząc od jednego do drugiego. Przymierzałam bluzeczki, majteczki, staniki, ale to nie było to, nic mi nie pasowało.

    – Cholera ciężko znaleźć coś ciekawego.

    – No to prawda. Jakoś dziś ciężko.

    – Zobaczę jeszcze tam a ty może pójdziesz tam. Może osobno coś szybko znajdziemy. – powiedziałam i pokazałam Natalie gdzie ma iść.

    – W sumie dobry pomysł. To widzimy się potem.

    – Na razie.

    Rozdzieliliśmy się z Natalie i każda z nas poszła w swoją stronę.

    Dalej nic nie mogłam znaleźć. Szłam dalej, aż nagle natknęłam się na salon tatuażu. Stanęłam na chwilę. Zaczęłam się zastanawiać czy chcę mieć tatuaż.
    W sumie od dawna o tym myślałam. Chciałam go zrobić sobie w bardzo specyficznym miejscu. Zaśmiałam się na tą szaloną myśl. Jednak zdecydowałam się zaryzykować i weszłam do środka.
    Zobaczyłam młodego, przystojnego i wytatuowanego mężczyznę. Widać, że zna się na rzeczy. Podeszłam do lady.

    – Dzień dobry.

    – Witam. Co pani by chciała? Tatuaż, piercing?

    Zastanawiałam się nad drugą opcją. Jednak nie chciałam sobie robić piercingu. To nie dla mnie.

    – Chcę byś wytatuował mi serce, a w środku napis wild.

    – Okej, ciekawy wybór. A gdzie chcesz go sobie zrobić?

    – Nad moją małą. – powiedziałam z uśmiechem.

    Popatrzył na mnie dziwnie i się zaśmiał. Po chwili powiedział.

    – W takim razie ściągaj spodnie i wskakuj na fotel.  

    Zrobiłam, co powiedział. Nie miałam nic pod spodem. Miałam tylko żółtą koszulkę na ramiączkach. Tatuażysta zdziwił się, jednak widziałam jego chytry uśmieszek. Kazał mi się rozkroczyć i usiadł na wprost do mojej cipki. Pochylił się nad nią z maszynką do tatuażu. Zaczął mnie tatuować, troszkę bolało. Po pewnym czasie oparł dłoń z maszynką o moją cipkę. Gdy nią poruszał tatuując mi nad nią moje wymyślone serce, czułam podniecenie. Nieświadomie to robił, a ja czułam coraz większe podniecenie, aż zapomniałam o bólu. Zaczynałam robić się wilgotna. On chyba to zauważył. Jednak tatuował mnie dalej.

    Po chwili jednak wsunął mi i zaczął jeździć palcem po mojej łechtaczce. Byłam podniecona, a jego dotyk stawał się coraz bardziej pewniejszy. Zaraz potem poczułam jego język na mojej cipce. Zaczął mnie pieścić. Wsunął mi swój język do środka, a następnie palec. Płonęłam z podniecenia. Tego w głębi duszy chciałam, tego pragnęłam.

    – Oooohhh…o tak…

    – Podoba ci się co…w ramach usługi. – powiedział z uśmiechem na twarzy

    – Oj podoba mi się to.

    Robił kręgi językiem na mojej cipce. Nie wytrzymywałam i zaczęłam jęczeć. Gdy w końcu przestał, wstał a ja złapałam go za pas i przysunęłam bliżej. Odpięłam mu pasek i zdjęłam spodnie. Ukazał mi się jego kutas w pełnym wzwodzie. Szybko wzięłam go do ust i zaczęłam go ssać. Nie spodziewałam się, że spotka mnie taka sytuacja w salonie tatuażu.
    Ssałam delikatnie końcówkę. Zaczęłam go połykać w całości. Gdy go wyciągnęłam, chłopak powiedział.

    – Zazwyczaj nie robię tego z klientkami.

    – Nie trafiła ci się taka klientka jak ja.

    – Przyznam ci rację.

    Wtedy rozszerzył mi bardziej nogi. Przysunął kutasa do wejścia do pochwy.

    – Dobrze, ale lepiej się pośpieszyć. Chyba że…

    Wtedy odsunął się i podbiegł do drzwi i zamknął na klucz swój salon. Chwilę potem znów znalazł się z kutasem koło cipki. Potarł nim o łechtaczkę, co sprawiało przyjemność.

    – No dalej. Wiem, że chcesz go włożyć od kiedy zobaczyłeś tą cipkę… – powiedziałam.

    – Żebyś wiedziała.

    Potem od razu wszedł swoim kutasem do środka mojej cipki. Poczułam jak jego fiut wypełnia mnie całą. Zaczął się nim poruszać w mojej pochwie. Poruszał się szybko i mocno. Jęczałam z przyjemności. Potem przyśpieszył i naprawdę mocno mnie posuwał.

    – O matko… – powiedziałam, odsuwając się i odwracając się tyłem do niego.

    Ten zrozumiał, o co chodzi i włożył fiuta z powrotem. Zaczął pieprzyć mnie od tyłu. Ogarnęło mnie przyjemne uczucie. Rżnął mnie mocno. Czułam, że niedługo osiągnę orgazm. Byłam bardzo blisko. Gdy jego fiut zaczął pulsować, zrozumiałam, że on także. W końcu chwycił mnie za dupę i mocno przycisnął. Jęknęłam wtedy przeciągle. Czułam jak jego fiut strzela sporą porcję nasienia w moją cipkę.
    Doszliśmy jednocześnie. Wyjął kutasa z cipki, a ja oparłam się na fotelu, rozchylając nogi.

    – Wow…tego się nie spodziewałam.

    – No ja też…jednak nie skończyłem twojego serduszka.

    – Co?

    Wtedy spojrzałam nad moją cipkę. Było tam tylko serce bez napisu. Dziwne, że nie poczułam żadnego pieczenia. Szczególnie podczas seksu.

    – Mogę ci dokończyć, jeżeli chcesz?

    – Czemu nie…trzeba dokończyć dzieło.

    Znów przysunął się do mnie i wziął się za tatuaż. Nie czułam teraz dużego bólu. W głowie nadal miałam to, że tatuażysta nieźle mnie zerżnął przed chwilą. Gdy skończył przykleił mi bandaż.

    – Za jakiś czas zdejmiesz i dzieło będzie gotowe. Mówię ci wyszło pięknie.

    – Dziękuje. – wtedy zeszłam z fotela. Ubrałam swoje spodenki, a chłopak założył spodnie. – Ile płacę?

    – Co ty…na koszt firmy. Już i tak dużo zrobiłaś. – powiedział z chytrym uśmieszkiem. Podszedł do drzwi i otworzył zamek.

    – Dziękuję bardzo. No to do widzenia.

    – Do widzenia.

    Pożegnaliśmy się a ja wyszłam z salonu. Zaraz potem spotkałam się z Natalie. Miała ze sobą torbę z ciuchami.

    – Udało mi się coś znaleść, a tobie?

    – No coś mam…ale na razie to niespodzianka. Pokażę ci w odpowiednim czasie.

    – Uuu…co za tajemniczość. Zgoda.

    – Możemy w sumie już wracać do domu.

    – Masz racje. Mamy już wszystko…o to ten salon gdzie miałam robiony piercing. – pokazała mi salon tatuażu.

    – Naprawdę?

    – Mhm…facet się zdziwił, ale chyba podobał mu się kolczyk w cipce.

    – Z pewnością.

    – No nic. Chodźmy kochana.

    – Tak…chodźmy.

    Razem wyszłyśmy z galerii. Kiedyś pokaże Natalie ten tatuaż, gdy będzie gotowy.
    Ten tatuaż będzie mi przypominał to co się działo gdy mi go robiono.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Znajoma z pociagu

      Tego lata rodzice chcieli nas usamodzielnić, dlatego wykupili nam noclegi w chatce i dali wolną rękę.

    Tak więc ja, siedemnastoletni Maciek oraz szesnastoletni brat Bartek, jechaliśmy właśnie pociągiem na wakacje. Rodzice, po uzgodnieniu z nami oczywiście, wybrali mały apartament w Pieninach. Musieliśmy dojechać pociągiem i potem autobusem do Szczawnicy. Plecaki załadowane po dach, sprzęt turystyczny spakowany, jeszcze pięć godzin pociągiem, jakoś to wytrzymamy.

    Siedzieliśmy w przedziale I klasy, na jednej ze stacji, do naszego przedziału dołączył facet, z córką w naszym wieku. Graliśmy w karty z bratem, a ładna dziewczyna w krótkiej spódniczce, siedziała naprzeciwko mnie. Po pół godzinie wspólnej jazdy, ojciec poszedł do bufetu.

    — Patrycja, idę coś zjeść, wrócę za jakieś pół godziny — powiedział ojciec dziewczyny.

    — W porządku — usłyszeliśmy miły głos.

    Popatrzyliśmy na nią wtedy, potem po sobie i … graliśmy dalej.

    — Dokąd jedziecie na wakacje? — spytała dziewczyna. — Ja jadę z tatą do Szczawnicy.

    — Jedziemy z bratem do Szczawnicy — odpowiedziałem.

    — Też do Szczawnicy?? A jakie macie plany? — kontynuowała rozmowę.

    Popatrzyłem na Bartka i postanowiłem zażartować sobie z dziewczyny.

    — Jedziemy rwać dziewczyny — powiedziałem spokojnie — ponoć tam jest wiele chętnych i łatwych.

    — Cooooo, co takiego? Żartujesz sobie? — prychnęła. — Ale z was prymitywy.

    — Będziemy szukać takich z niebieskimi majtkami … jak twoje — kontynuowałem.

    — Cooooo?! — zaprotestowała ostro. — Jesteście zboki. Dziewczynom pod spódniczkę zaglądacie?

    Przez kwadrans nie zadała już żadnego pytania i siedziała zadąsana. Chciała sięgnąć w pewnym momencie do torby na górze, ale nie mogła sobie poradzić.

    — Pomożecie mi ściągnąć tę zieloną torbę? — zapytała niespodziewanie i łagodnie.

    — Sięgnij sama, wolę popatrzeć na twoje niebieskie majtki kolejny raz — odparłem i wróciłem do gry w karty.

    — Tego już za wiele, poskarżę się tacie! — fuknęła.

    — Już to widzę! — odparłem.

    — „Tato oni mi zaglądają pod spódnicę”, „tato oni wiedzą, że mam niebieskie majtki” — udawałem głos ojca — hahaha!

    — Jesteście chamscy! — zakończyła prośby o pomoc.

    Ojciec wrócił z bufetu, dziewczyna nie patrzyła w ogóle w naszą stronę ale ściskała jeszcze mocniej kolana.

    — Tato, oni są niegrzeczni, możesz ich skarcić? — zaapelowała do ojca.

    Ojciec popatrzył na nas, my na niego, po czym ojciec uśmiechnął się leciutko pod nosem.

    — A cóż ci oni uczynili takiego? — spytał ojciec spokojnie.

    — Nooooo, nie chcieli mi pomóc ściągnąć torby i … zaglądają mi … pod spódniczkę — wystękała.

    — Torbę zaraz pomogę ci ściągnąć, a co do spódniczki, po co ubrałaś taką krótką? — odpowiedział. — Pewnie wszyscy w pociągu już widzieli, że masz dzisiaj te w niebieskim kolorze.

    — Taaaaato, no co ty! — prychnęła i nie odzywała się z dziesięć minut.

    Ojciec skończył czytać gazetę, my skończyliśmy grać w karty, dziewczyna siedziała jak posąg.

    — Słuchajcie młodzi ludzie — odezwał się ojciec — może nie będziesz się dąsać Patrycja, a wy chłopaki zmienicie metody podrywania, co?

    — Proszę pana, ja tylko żartowałem, nie chciałem jej zdenerwować, tak jakoś wyszło — odparłem.

    — Patrycja, przepraszamy za nasze zachowanie, nie jesteśmy tacy jak myślisz — zwróciłem się do dziewczyny — ja mam na imię Maciek a to jest mój brat Bartek.

    Wyciągnąłem do niej dłoń na zgodę, długo się zastanawiała co ma zrobić, ale w końcu odparła:

    — Dobra, już się nie gniewam.

    Zrobiła to trochę z własnej woli a trochę zapewne pod wpływem ojca, który wcześniej powiedział:

    — Widzisz, są dobrze wychowani, zrobili ci psikusa po prostu. Są różne metody na zwrócenie na siebie uwagi, niektóre ryzykowne, ale doceń ich zamiary, ja ich rozumiem.

    Dziewczyna odblokowała się, a ja postanowiłem załagodzić sprzeczkę. Wstałem i ściągnąłem zieloną torbę.

    — Proszę, chciałaś ją mieć na dole — stwierdziłem — przepraszam jeszcze raz za wcześniej.

    — Dziękuję za torbę, już się nie gniewam — odparła i nawet się uśmiechnęła.

    Pogrzebała chwilę w torbie i wyjęła książkę. Ja od razu wystawiłem torbę na górę, żeby mogła sobie usiąść.

    — Ciekawa książka? — spytałem.

    — Tak, fajna, jestem w połowie i nie mogę się doczekać zakończenia — odparła słodkim głosem – lubię książki przygodowe.

    — O, to tak jak ja — odparłem — ale tej nie czytałem, zapamiętałem tytuł i poszukam jej.

    — Jak skończę, to mogę ci pożyczyć — odparła — jedziemy w to samo miejsce, może będzie okazja się spotkać.

    — Super, jesteś uprzejma i … ładna — zdecydowałem się na komplement.

    Ojciec popatrzył na mnie wtedy i uśmiechnął się a Patrycja zarumieniła się lekko.

    — Wie pan, bo jedziemy do Szczawnicy a … Patrycja mówiła, że też tam jedziecie — skierowałem kilka słów do ojca dziewczyny.

    — Tak, dokładnie tam właśnie — odpowiedział — sami jedziecie? Gdzie macie zakwaterowanie?

    — Rodzice nas „usamodzielniają”, jak to określili — kontynuowałem rozmowę — jedziemy z bratem na tydzień, pochodzić po górach.

    — Ooo, to może wybierzemy się z wami na jakąś wycieczkę — zasugerował tata — my rzadko idziemy w góry, ale z takimi wytrawnymi turystami chętnie się zabierzemy, co Patrycja?

    — Tak, chętnie, dawno nie byłam w górach — dołączyła dziewczyna.

    Ojciec dał mi swoją wizytówkę, mówiąc:

    — Jak zaplanujecie jakiś wypad w góry, to dajcie znać dzień wcześniej, dobrze?

    — Jasne, dam znać na pewno — odparłem.

    Dalszy ciąg podróży pociągiem upłynął na rozmowach, nawet mój nieśmiały brat gadał jak najęty.

    Na stacji w Nowym Targu, gdy wysiedliśmy, ku naszemu zaskoczeniu, ojciec dziewczyny zaproponował nam podwózkę. Miał znajomego w Nowym Targu, który przyjechał po kwadransie  samochodem i zabraliśmy się z nimi.

    Po trzydziestu minutach byliśmy w Szczawnicy. Patrycja z ojcem wysiedli zaraz za centrum, a nas, na prośbę taty Patrycji, jego znajomy zawiózł w okolice naszej kwatery. Okazało się, że to niecały kilometr dalej. Podziękowaliśmy i rozglądaliśmy się za budynkiem z naszym apartamentem.

    Trafiliśmy na dwupiętrowy budynek, nasz lokal był na II piętrze z widokiem na Pieniny. Rozpakowanie zajęło nam pół godziny, a ponieważ było jeszcze jasno, godzina szósta, zwiedziliśmy okolicę. Po powrocie siedliśmy do stołu, żeby zaplanować pierwszy wypad w góry. Ponieważ chcieliśmy pójść razem z Patrycją i jej tatą, wybraliśmy łagodną trasę do Bacówki pod Bereśnikiem. Ze Szczawnicy Zdroju, szlakiem niebieskim, potem czarnym zajmie nam spokojnym krokiem 2.30h, a zejście drogą to około 0.30h. Dzwonię więc do ojca Patrycji, od razu rozpoznał kto dzwoni i umówiliśmy się w punkcie startowym na jutro, na dziesiątą, pogoda zapowiadała się bardzo dobra na wędrówki, lekkie zachmurzenie ale bez deszczu, dobra widoczność.

      Rano zjedliśmy śniadanie i o dziesiątej byliśmy w punkcie startowym. Patrzę, a tu idą w naszą stronę dwie znajome osoby, ubrane w sprzęt turystyczny wysokiej klasy, buty turystyczne, plecaczki, okulary, nakrycia głowy.

    — Dzień dobry — przywitałem się — tym razem widzę, że wy zrobiliście nam psikusa, to rewanż Patrycja?

    — Tak, dokładnie, chciałam się wam odgryźć — odparła — ale jesteśmy kwita i w sumie to was lubię.

    Spędziliśmy fajnie ten dzień, zjedliśmy obiad w Bacówce i około trzeciej po południu byliśmy w Szczawnicy.

    — Może wpadniecie do nas na ognisko? — spytała Patrycja. — Mamy ogródek, miejsce na ognisko. Widzimy się o siódmej? Adres masz tu na karteczce.

    Dziewczyna okazała się bardzo fajna, rozgadana, rezolutna i świetnie radziła sobie w czasie wędrówki.

    Skorzystaliśmy oczywiście chętnie z zaproszenia. Po ognisku, notowania Patrycji jeszcze wzrosły, była duszą towarzystwa, ślicznie śpiewała, no po prostu cud dziewczyna.

    — Fajna ta dziewczyna, no nie Bartek? — spytałem brata.

    — Tak, super fajna i do tego zgrabna, że hej! — odpowiedział Bartek. — Lubisz ją?

    — Tak, jest fajna i polubiłem ją — odparłem — może da się namówić na coś więcej?

      Kolejny dzień spędziliśmy we dwójkę z bratem, łażąc po Trzech Koronach, a potem wypożyczonymi rowerami pojechaliśmy na Słowację. Około szóstej zadzwonił telefon, to był tata Patrycji z propozycją.

    Patrycja chciała się z nami spotkać i zobaczyć jak mieszkamy. Doprowadziliśmy do porządku nasz apartament i o siódmej zawitała w nasze progi śliczna Patrycja.

    — Fajny macie apartament, taki … małżeński, z dużym łóżkiem — skomentowała — miejsca dużo, łazienka super, kabina na dwie osoby, do tego oddzielne łóżko, aneks kuchenny, fajne lokum. Pomieszkałabym tu z wami chętnie.

    — Serio? Chciałabyś? — zapytałem zaskoczony. — A co na to twój tata?

    — Rozmawiałam z nim, ma do was zaufanie, nie ma nic przeciwko — odparła. — To skoczę po ciuchy i wracam za pół godziny, OK?

    Laska w moich majtkach zareagowała natychmiast, nawet nie przypuszczałem, że aż tak.

    Zadzwonił tata Patrycji:

    — Chłopaki, zadbajcie o moją córkę, dobrze? Niech ma szczęśliwe wspomnienia z wakacji. Jesteście w tym samym wieku, znajdziecie na pewno wspólny język, zresztą na wycieczce było wam fajnie w jej towarzystwie z tego co widziałem.

    — Jasne, zaopiekujemy się nią, słowo! — odpowiedziałem do słuchawki.

    — Bracie, w naszym domu nocować będzie super zgrabna dziewczyna, musimy zadbać o jej potrzeby, ma być szczęśliwa, rozumiesz? — mrugnąłem do brata porozumiewawczo.

    Zjedliśmy kolację, potem siedzieliśmy do dziesiątej i rozmawialiśmy o czym tylko się dało z naszą cud dziewczyną.

    — Słuchajcie, fajnie się z wami rozmawia, ale czas na prysznic i … relaks — powiedziała Patrycja.

    — Tak, czas na spanie, racja — ziewnął Bartek.

    — Co do relaksu, to chyba wiem co zrobimy — powiedziałem z uśmieszkiem — mam super pomysł !

    Pierwsza kąpała się Patrycja, potem Bartek i na końcu ja.

    — Patrycja, chętnie zrobiłbym ci masaż, po trudach wędrówki, to byłoby dla ciebie relaksujące — rzuciłem propozycję — co ty na to?

    — Chętnie ! — odpowiedziała tajemniczo i położyła się na małżeńskie łóżko.

    — Ale musisz odsłonić trochę ciałka — dodałem.

    Patrycja bez skrępowania zrzuciła z siebie koszulkę nocną i w samych majteczkach znowu padła na łóżko, twarzą w dół.

    Z entuzjazmem wziąłem się do masażu. Masowałem kark, plecy, ręce, uda, łydki. Potem dołączył do mnie Bartek i masowaliśmy równocześnie, różne partie jej pięknego ciała.

    — Świetnie wam idzie — odezwała się nagle Patrycja — należy wam się nagroda.

    Wtedy odwróciła się na plecy. Zszokowała nas tym, ale gapiliśmy się teraz na jej cycki.

    — To który pomasuje mi biust? — spytała zaczepnie.

    Skoczyłem od razu, żeby wyprzedzić Bartka, ale on był szybszy. Położył dłonie na biuście Patrycji, zaczął je powolutku masować. Krążył dłońmi po obu cycuszkach, a były one jak na szesnastoletnie bardzo wydatne. Zazdrościłem mu, a on cieszył się wyraźnie nagrodą, jaką ufundowała mu Patrycja.

    — Ale suuuuuuper — wzdychała — świetnie to robisz, czuję się odprężona. Należy ci się kolejna nagroda. Uniosła biodra i ściągnęła majteczki, teraz leżała już cała golutka, piękna i powabna.

    — A tutaj mnie też pomasujesz? — spytała i rozszerzyła nogi. — Zwykle robię to sama, ale chętnie skorzystam z twoich miłych dłoni.

    Bartek zastygł, był tak przejęty, że nie mógł się poruszyć. Pewnie pierwszy raz widział gołą dziewczynę z tak bliska i na własne oczy. Ale widać było, że jego kutasik wyrywał się na wolność.

    Po chwili masował brzuch, piersi, znowu brzuch, uda, ponownie brzuch, aż zdecydował się na włożenie jednej dłoni w krocze dziewczyny. Nie protestowała, więc palcami zaczął głaskać jej cipkę, z góry na dół i z powrotem. Patrycja rozszerzyła nogi jeszcze bardziej i zgięła nogi w kolanach. Bartek wsunął natychmiast dłoń w pobliże cipki i zaczął okrężnymi ruchami ją masować. Patrycja jęknęła cichutko i uniosła nieco biodra. Zrozumiałem o co jej chodzi i podłożyłem pod jej pupę poduszkę, wtedy kolana powędrowały w kierunku jej głowy. Naszym oczom ukazała się w pełnej krasie, piękna, różowa cipka. Nie wytrzymałem wtedy i ściągnąłem majtki. Bartek zrobił to samo i staliśmy ze sterczącymi penisami, gapiąc się na ogoloną szparkę.

    — Aaaaaależ ty … masz … cudowną cipkę — wypaliłem i usiadłem pomiędzy jej udami.

    — Podoba ci się? Naprawdę? — spytała łagodnym tonem – To może ją pocałujesz?

    Bartek rzucił się jak lew i pocałował cipkę.

    — Oooooch, jaki napalony jesteś! — dygnęła ciałem. — Pewnie twój penis stoi na baczność!

    — O tak, stoi jak stalowy pal! — krzyknął Bartek.

    — To na co czekasz! Do dzieła! — krzyknęła.

    Bartek wskoczył na nią i przyłożył penisa do dziurki, po czym nie czekając na zgodę, wsadził jej całego do dziurki. Była mokra, więc od jednego pchnięcia wszedł cały.

    — Oooch, jak cudnie, nie miałam penisa w cipce już ze dwa tygodnie, koszmar — usłyszałem. Zazdrościłem mu, że może panienkę ruchać ot tak, bez większych starań o zgodę. A ruchał ją ostro, aż jęczała głośno. Bartek nie miał dużego doświadczenia z tego co wiem, więc szedł na całość, bez zmiany pozycji czy zmiany sposobu dogadzania Patrycji.

    Gdy wiedziałem, że zaraz skończy, krzyknąłem:

    — Bartek, nie do środka!!

    Na szczęście usłyszał, wycofał się szybko i trysnął spermą na jej brzuch, potem dorzucał tylko kolejne porcje. Opadł z sił i po chwili leżał obok Patrycji.

    — Szybko skończył, a ja nie zdążyłam z orgazmem — powiedziała zatroskana — pomożesz mi Maciek?

    Wskoczyłem na łóżko, wytarłem chusteczkami spermę brata, obróciłem Patrycje do pozycji na czworaka i bez namysłu wsadziłem jej kutasa w cipkę.

    — Ooo, masz większego, to dobrze — stwierdziła stękając nieco.

    Wsadzałem kutasa całego, do końca i z impetem, Patrycja sapała coraz mocniej, co mnie podniecało jeszcze bardziej. W końcu usłyszałem jak krzyczy z zadowolenia i stęka głośno, jej cipka pulsuje a ciało drga. Nie mogłem dłużej wytrzymać, wyjąłem kutasa i spryskałem całą jej pupę, oba pośladki. Patrycja stękała, a sperma spływała jej na uda. Gdy nieco ochłonęła, padła zmęczona na łóżko, a ja obok niej.

    — Ależ ty masz potrzeby seksualne! — zagadałem. — Potrzebujesz dwóch facetów i dwa kutasy na jeden orgazm?? No nieźle!

    — Nie zawsze, jak się chłopak postara dobrze, to jeden wystarczy — odparła — ale teraz idę pod prysznic koniecznie. Polukrowaliście mnie nieźle, chłopaki.

    Gry wróciła łóżko było przygotowane do spania. Bartek leżał na małym łóżku.

    — To który śpi ze mną? — spytała. — Albo zapraszam obu do małżeńskiego łoża.

    Wskoczyłem na łóżko, Bartek dołączył, wtedy Patrycja wcisnęła się między nas. Kołderka przykryła trzy nagie ciałka. Położyłem rękę na bliższej mnie piersi Patrycji, Bartek „zaanektował” drugą.

    Było tak milutko, że nawet nie pamiętam kiedy zasnąłem.

      Nad ranem zbudziła mnie wiercąca się Patrycja. Wpychała się pupą we mnie i głaskała moje udo.

    — Cześć, nie śpisz już? — szepnąłem.

    Obróciła się do mnie, uśmiechnęła szeroko i dała mi całusa.

    — To podziękowanie za super wieczór — szepnęła i chwyciła mnie za zwiotczałego penisa.

    Penis dosłownie w dwadzieścia sekund zrobił się twardy.

    — Hmm, czuję że chciałby poszaleć — wyszeptała, odrzuciła kołdrę z naszej strony i wskoczyła okrakiem na mnie — lubię takie poranki.

    Uniosła biodra, nacelowała penisa a gdy wszedł nieco usiadła na nim po prostu, wbijając go całego do swojej różowej cipki. Sięgnąłem do jej sympatycznych i ciepłych cycuszków, zacząłem je miętosić.

    Patrycja patrzyła cały czas prosto w moje oczy, a ja patrzyłem w jej niebieskie oczka. Nie musiałem nic robić, tempo nadawała Patrycja, gdy tylko uwięziła mojego przyjaciela w swojej jaskini rozkoszy. Pochyliła się, zaczęliśmy się całować, ale nie przestałem masować jej piersi. Zaczęła mi sapać do ucha, mój oddech też nie był już równy, odczuwałem też pierwsze oznaki większego podniecenia. Przytrzymałem jej biodra gdy były wyżej i zacząłem ruszać swoimi biodrami, wbijając jej kutasa w cipkę, z której kapały kropelki jej szparki. Robiło mi się coraz fajniej.

    — Zaraz dojdę … klęknij proszę na … podłodze — wysapałem.

    Zeskoczyła szybko z łóżka, usiadła na piętach, ja szybko zeskoczyłem na równe nogi, podszedłem do niej i przytknąłem kutasa do jej warg, które posłusznie objęły go. Kutas wszedł do buzi Patrycji, zacząłem nim poruszać, było tak błogo, że przytrzymałem jej głowę i wystrzeliłem pierwszą i kolejne porcje spermy do jej ust. Spokojnie przyjmowała rytmiczne wytryski ,a gdy skończyłem i wyjąłem kutasa, otworzyła usta pokazując głębokie, dopiero co utworzone jeziorko z gęstą spermą. Popatrzyła z dołu prosto w moje oczy i … połknęła zawartość buzi.

    — Nie jest to smaczne — skomentowała — ale seksowne i dla mnie i dla ciebie zapewne.

    — Tak, to jest takie perwersyjne — odpowiedziałem.

    Popatrzyłem w prawo, na brzegu łóżka siedział Bartek, całkiem przebudzony.

    — Cześć, nie chciałem wam przeszkadzać — przemówił — ciekawie to wyglądało, jak przełykałaś.

    — Wiesz co, nie możesz być pokrzywdzony — powiedziała i pchnęła Bartka na łóżko.

    Teraz jego nogi zwisały na podłogę, a reszta ciała leżała na łóżku. Patrycja rozsunęła mu nogi i klęknęła blisko jego stojącego kutasa. Wzięła go do ust i zaczęła połykać go i uwalniać na zmianę. Jej wargi ślizgały się po żylastej powierzchni penisa, widać było, że rozciąga jej „uśmieszek”. Ruszała głową z góry na dół i do góry, Bartek sapał i klepał dłońmi po pościeli, kręcąc przy okazji głową na boki. Po paru minutach sapnął głośno, Patrycja zwarła wargi z całym penisem w ustach. Widać było wyraźnie, jak kutas pęcznieje i kolejne fale wzdrygają nim. Bartek pompował spermę do ust Patrycji, ale ani kropla nie wydostała się na zewnątrz. Gdy Bartek zakończył i uniósł głowę, podparty na łokciach, Patrycja delikatnie uniosła głowę, ścisnęła wargi i patrzyła mu prosto w oczy. Po chwili wpatrywania się, przełknęła całość i otworzyła usta, żeby pokazać, że nie blefuje.

    — Trochę inna w smaku, ale ogólnie OK — skomentowała.

    Szybki prysznic, śniadanko, po czym ubraliśmy się.

    — Zadzwonię teraz do taty, żeby wiedział, że jestem cała i zdrowa — oznajmiła.

    Słyszeliśmy tylko kwestie Patrycji, ale łatwo było się domyślić co mówił ojciec Patrycji

    — Właśnie wstaliśmy.

    /—/

    — Tak, wszystko w porządku, czuję się świetnie i jestem wyspana.

    /—/

    — Chłopaki są super, nie dokuczali mi i nie zrobili mi krzywdy.

    /—/

    — Tego tatuś ci nie powiem, nie musisz wiedzieć.

    /—/

    — Domyślać się możesz czego chcesz, ja ci nic nie powiem.

    /—/

    — Pa, będę za jakieś pół godziny.

    Zebraliśmy się z Bartkiem bo chcieliśmy odprowadzić Patrycję do jej kwatery.

    — Pójdziemy razem, przywitamy się z twoim tatą przy okazji — powiedziałem — wygląda na spoko gościa.

    — Tak, bardzo go lubię, jest fajnym facetem, fajnym ojcem i dobrym mężem, bo mama została w domu i pracuje ten tydzień — odparła.

    — Dzień dobry panu — przywitałem się grzecznie — ma pan super córkę, naprawdę da się lubić.

    — Cześć chłopaki, czyli macie takie samo zdanie o niej co ja — odpowiedział z uśmiechem. — Słyszałem, że dobrze się bawiliście, prawda?

    — Tak, było świetnie ! — powiedziałem z entuzjazmem. — Patrycja to świetna kumpela.

    — Ale dziadkiem nie będę? — spytał nagle.

    — Nooo nie, na 100% nie — odpowiedziałem zestrachany, bo ojciec domyślił się co robiliśmy.

    — Nie rób takiej miny, żartowałem — roześmiał się — mam zaufanie do Patrycji.

    Pogadaliśmy jeszcze chwilę, umówiliśmy się na popołudnie przy Grajcarku na lody i wróciliśmy do siebie.

    — Ale fajnie było — westchnął Bartek — nie spodziewałem się, że Patrycja to taka szalona dziewczyna, bo w pociągu wyglądała na świętoszkę.

    Przez kolejne kilka dni chodziliśmy na wycieczki a wieczorem spotykaliśmy się z Patrycją u nas w apartamencie. Zrobiła sobie nawet u nas kącik z ciuchami i spała u nas. Bartek miał szansę uprawiać seks codziennie, ja też miałem wiele okazji do seksu z Patrycją.

    Te wakacje w Szczawnicy pozostaną nam w pamięci na długo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • Seksowne zniwa

    — Nareszcie wakacje, mogę leniuchować ile się da — pomyślałem, gdy dotarłem do domu mojej babci na wsi.

    Babcia mieszkała sama, miała już 87 lat i mama prosiła mnie, żebym pojechał w sierpniu na dwa tygodnie do niej, żeby pomóc w codziennych sprawach, zrobić zakupy, porąbać drewno, posiedzieć z nią i pogadać a jakby co, pójść z nią do lekarza itp. Na początku nie byłem tym zachwycony, bo kumple zostali w mieście, a ja tam sam z … babcią. Wziąłem więc laptopa, żeby mieć kontakt z rzeczywistością i pojechałem ! Babcia nie uprawia już wiele, jedynie przydomowy ogródek – to jej oczko w głowie. Kiedyś porośnięte zbożem pole nad domem, teraz jest pastwiskiem dla krowy sąsiada. Obok jest kilka gospodarstw, które działają prężnie i widać ludzi na polach i łąkach.

    Babcia wstaje wcześnie rano, ale daje mi pospać, wie jacy są „miastowi”. Pierwsze dwa dni wdrażałem się w rytm dnia babci, trzeciego wiedziałem już co, gdzie i jak. Zdążyłem zwiedzić już okolicę i wiedziałem w którą stronę iść do lasu na maliny i jeżyny. Wracając do domu na obiad zauważyłem, że na sąsiednim polu uwijają się dwie osoby, starszy pan i młoda dziewczyna. Gospodarz kosił trawę a dziewczyna grabiami rozgarniała ją do suszenia. Przystanąłem i przez kwadrans patrzyłem na nich. Starszy pan co parę minut odpoczywał i prostował się, czasami pomagał dziewczynie. Wróciłem do domu, zjadłem obiad i wróciłem w to samo miejsce obserwacyjne. Na polu sytuacja się powtórzyła. Coś mnie tknęło i podszedłem do nich.

    — Szczęść Boże — przywitałem się — widzę, że ma pan sporo pracy a pomocników mało.

    — Daj Boże — odpowiedział starszy pan — tak, pole nie poczeka, musimy to zrobić i skończyć. Widzisz, młodzi jadą do miasta i zostajemy sami. Dobrze że wnuczka przyjechała i trochę mi pomaga. Aaaaaa ty to chyba nie stąd?

    — Przyjechałem na dwa tygodnie pomóc babci — odparłem — też ledwo daje radę mając 87 lat.

    — Czyli jesteś wnukiem pani Haliny? — odparł. — To miło z twojej strony, że znalazłeś czas. My musimy we dwójkę pracować z moją wnuczką Anetą.

    — Cześć — odezwała się Aneta — męcząca to praca, ale pomóc muszę.

    — To może mógłbym pomóc, co sześć rąk to nie cztery? — wypaliłem.

    — Naprawdę chciałbyś nam pomóc? — spytał zdziwiony gospodarz.

    — Nie mam wiele do roboty, chętnie pomogę — odpowiedziałem i spojrzałem na dziewczynę. — Fajną ma pan wnuczkę, pomogę jej.

    — Żebyś wiedział, że fajna — odparł gospodarz — dziękuję z góry, będzie jej raźniej.

    Po kwadransie ubrany w strój „do pobrudzenia” rozgarniałem trawę.

    — Dziękuję za pomoc, staram się pomóc dziadkowi, ale sił mam niewiele — zagadała Aneta — wątła ze mnie kobitka.

    Popatrzyłem na nią i śmiało odpowiedziałem:

    — Może i wątła, ale muszę przyznać, że … figura bez zarzutu a biust proporcjonalny.

    — Odważny jesteś — usłyszałem w odpowiedzi — zawsze tak do dziewczyn startujesz?

    — Raczej nie jestem nieśmiały — odparłem — ale nie jestem „pies na baby” jeśli o to pytasz. Natomiast ty jesteś intrygująca, jeśli mam być szczery.

    — Wiesz co, skończmy robotę, to później sobie pogadamy — odparła z uśmiechem.

    Po dwóch godzinach trawa leżała równo rozrzucona po polu. Zebraliśmy się, gospodarz podziękował za pomoc, Aneta też podziękowała, a dodatkowo posłała mi czarujący uśmiech.

    — Może wpadniesz do nas wieczorem na pogaduchy i świeże ciasto z owocami? — zagadnęła.

    — Chętnie, dziękuję za zaproszenie, czy siódma wieczorem będzie OK?

    — Jak najbardziej, będę czekać — odparła.

    Wróciłem do domu i opowiedziałem babci jak spędziłem ostatnie prawie trzy godziny.

    Przed siódmą ubrałem lepsze ciuchy i podreptałem do sąsiadów. W progu przywitała mnie Aneta, a w środku gospodarz, który od razu chciał mnie częstować jakimś bimberkiem.

    — Skończyłem co prawda 18 lat, ale nie pijam w ogóle — skwitowałem zaproszenie do picia.

    — Rozumiem, nie namawiam — odparł — wiesz, z 16-latką pił nie będę. Dziękuję za pomoc dzisiaj, bardzo dziękuję. Pewnie zmęczony jesteś, może Anetka zrobi ci masaż?

    — Dziadku!!! — skrzywiła się Aneta.

    — Nie gniewaj się, żartowałem — odpowiedział — ja idę się teraz położyć, ale wy młodzi sobie tutaj siedźcie ile chcecie.

    Aneta zrobiła herbatę, rozmawialiśmy o wakacjach.

    — Wiesz co, może zrobię ci jednak masaż? — zaproponowała — namęczyłeś się przecież. A tak przy okazji, jak masz na imię?

    — Wojtek jestem, zapomniałem się wcześniej przedstawić — odparłem.

    — Jeszcze rano nie myślałem, że będę wieczorem popijał herbatkę z fajną dziewczyną — rzuciłem — jesteś naprawdę sympatyczna.

    — Dziękuję, kolejny już raz prawisz mi komplementy – zaśmiała się — ty tez jesteś przystojny i sympatyczny.

    Posiedzieliśmy jeszcze godzinkę, to był miło spędzony czas.

    — Co robisz jutro po południu? — spytałem znienacka. — Może dasz się namówić na spacer?

    — Lubię szczerych i odważnych chłopaków — odparła — więc chętnie skorzystam z zaproszenia. Przyjdź proszę jutro o czwartej, to pójdziemy w moje ulubione rejony, weź sobie jakieś buty w teren, dobrze?

      Następnego dnia szybko pomogłem babci do południa w pracach ogrodowych, zjadłem obiad o trzeciej i spokojnie zmierzałem potem na spotkanie z Anetą.

    — Cześć, jesteś punktualny — przywitała mnie — jestem gotowa, ruszajmy.

    Wycieczka trwała dwie godziny, dziewczyna okazała się rozmowna, mądra i szczera.

    — Wpadnij do mnie o ósmej, dziadek będzie już spał, nie będziemy mu przeszkadzać, a muszę przyznać, że … twoje towarzystwo świetnie na mnie wpływa.

    Oczywiście punkt ósma byłem w domu Anety.

    — Ciiiiiiicho, dziadek dopiero poszedł spać, chodźmy do mojego pokoju — wyszeptała w progu domu.

    Chwyciła mnie za rękę i jak koty szliśmy w kierunku jej pokoju. Gdy zamknęła drzwi, powiedziała już normalnym głosem:

    — Nie chciałabym obudzić dziadka, stąd ta konspiracja. Tutaj możemy swobodnie rozmawiać.

    Rozglądnąłem się po pokoju, był ładnie urządzony, kwiatki na parapecie, kwiaty we flakonie na stole, wszędzie porządek.

    — Porządna jesteś — skomentowałem oględziny — czyściutko i przytulnie tu u ciebie.

    — Dziękuję, tak, jestem porządna, ale chciałabym być także … pożądana i przytulana — stwierdziła odważnie, patrząc mi w oczy.

    Nie mogłem zareagować inaczej jak przytulić dziewczynę.

    — Coś złego cię spotkało ostatnio ? — szepnąłem. — Potrzebujesz pocieszenia?

    Aneta rozpłakała się, więc przytuliłem ją jeszcze mocniej, czując jak jej ciało dygocze. Po dłuższej chwili opisała czemu jest w takim nastroju:

    — Chłopak z którym była pięć miesięcy rzucił mnie tydzień temu jak zużytą chusteczkę, bez powodu i bez sensownego uzasadnienia. Strasznie to przeżywam.

    — Rozumiem cię, to musiało zaboleć — odpowiedziałem — czasami w życiu tak bywa, ja też miałem dwie takie sytuacje, gdy moje sympatie odeszły nagle, a jedna z nich bez słowa. Będzie dobrze, jesteś fajną dziewczyną, na pewno jakiś chłopak się tobą zainteresuje. Spotkasz jakiegoś miłego i zapomnisz o problemach z poprzednim.

    — Mam wrażenie, że … właśnie go spotkałam — odparła, gdy przestała szlochać.

    — Miło mi to słyszeć, zrobię co mogę, żebyś zapomniała o tej traumie — zadeklarowałem.

    Usiedliśmy, a ona położyła głowę na moich kolanach.

    — Taka fajna dziewczyna — pomyślałem — Pewnie nie raz jeszcze będzie musiała walczyć z traumą, ale oczywiście nie życzę jej tego.

    — Może przełożymy nasze spotkanie, umyjesz się, położysz i prześpisz, sen to dobre lekarstwo — zaproponowałem.

    Poszła posłusznie do łazienki, po kwadransie leżała już czyściutka w swoim łóżku.

    — Zostaniesz ze mną? — spytała niespodziewanie. — Przy tobie dobrze się czuję.

    Zastanawiałem się szybko, jak mam zareagować na taką propozycję.

    — To miła prośba, ale pozwól mi dać znać babci, że zostanę dłużej u ciebie — odpowiedziałem po namyśle.

    Wybiegłem z domu, w dwie minuty byłem u siebie, powiedziałem babci że zostanę dłużej u sąsiada, zgarnąłem jakież majtki, koszulkę i ręcznik i wróciłem do Anety. Nie spała jeszcze, ale leżała sobie  spokojnie.

    — Mam zostać, na pewno? — spytałem.

    — Tak, bardzo proszę — odpowiedziała.

    Poszedłem do łazienki i szybko wziąłem prysznic.

    — Gdzie mogę spać? — spytałem, stojąc przed łóżkiem w bokserkach i rozglądając się po pokoju.

    Wtedy Aneta przesunęła się pod kołdrą bliżej ściany, mówiąc:

    — Chodź tutaj do mnie proszę, zmieścimy się.

    Nie pytałem więcej, tylko wskoczyłem pod kołdrę. Aneta wtuliła się w moją klatę, po chwili spała słodko. Zgasiłem lampkę na stoliku koło łóżka i po kwadransie zasnąłem.

      Około 5:30 rano zrobiło się jasno, obudziłem się, Aneta leżała obok i smacznie spała. Patrzyłem na jej twarz, była spokojna i … sympatyczna.

    — Oooo, nie śpisz już? — spytała cichutko gdy się obudziła około 6:00.

    — Od pół godziny patrzę na twarz ślicznej dziewczyny — odpowiedziałem.

    — Ależ ty jesteś szarmancki — powiedziała — podrywasz mnie?

    — Anetko, słyszę że nie śpisz — usłyszeliśmy głos dziadka z przedpokoju — wychodzę do sołtysa, wrócę około południa.

    — Dobrze dziadku! — krzyknęła Aneta.

    — Pytasz, czy cię podrywam? — powiedziałem szeptem. — Sprawy zaszły nawet dalej, właśnie leżę w tym samym łóżku co śliczna dziewczyna, co byś zrobiła gdybyś była chłopakiem?

    — Pewnie bym ją … przeleciała! — palnęła bez namysłu. — Tak, na 100% bym ją rozebrała i … przeleciała!

    — Racja, czyli byłabyś normalnym chłopakiem — skomentowałem zrzucając kołdrę.

    Ku mojemu zaskoczeniu, pod kołdrą skrywała się … goła dziewczyna! Kiedy zrzuciła ciuszki już nie wnikałem, cieszyłem zmysły widokiem jej ciała, młodziutkiego, zgrabnego i apetycznego.

    — Danie gotowe do konsumpcji — oznajmiła śmiejąc się.

    Dłużej nie mogłem już zwlekać, bo mój kutas rwał się do boju. Zrzuciłem bokserki i siadłem okrakiem nad pięknym ciałem. Schyliłem się i pocałowałem oba cycuszki, co wywołało u Anety napad śmiechu jak po łaskotkach. Zacząłem ja całować po wszystkim co było na widoku. Zacząłem od pępuszka i brzucha, potem przeszedłem wyżej, aż dotarłem do cudnych bujnych piersi. Tutaj zatrzymałem się dłużej i pieściłem je języczkiem i wargami, potem szyja, co znowu wywołało łaskotki i śmiech, uszy, aż wbiłem swoje wargi w jej mięciutkie pełne wargi. Całowaliśmy się, a ona sięgnęła do mojego penisa i głaskała go teraz z czułością. Sięgnąłem dłońmi do biustu i masowałem go delikatnie. Poczułem na pupie jej dłonie, które naciskały i ugniatały pośladki. Włożyłem najpierw jedno a potem drugie kolano pomiędzy jej uda i delikatnie rozszerzałem je, aż ukazała się różowa cipka z kępką krótkich włosków nad wzgórkiem łonowym. Skierowałem prawą dłoń w kierunku różowej szparki i delikatnie ją  głaskałem, a po chwili wsadziłem paluszek do cipki. Na twarzy Anety pojawił się grymas zadowolenia.

    — Nie ma to jak doświadczony partner — powiedziała.

    Paluszek pracował ostro w szparce a dziewczyna stękała z zadowolenia. Podnieciło mnie to bardzo, nie mogłem dłużej czekać, zastąpiłem paluszek penisem. Najpierw nacelowałem a potem pchnąłem. Nabrzmiały penis rozszerzył szparkę i wszedł nieco do środka, wtedy pchnąłem mocniej. Zanurzyła się w mokrej cipce bez problemu, choć czułem, że wejście jest ciasne. Poczułem jak jej dłonie pchają moje pośladki i penis wchodzi głębiej.

    — Oooooooooooooo jaki duży — stęknęła — wypełnił mi całą cipkę, jest taki twardy a zarazem mięciutki i miły. Tego mi brakowało, jesteś cudowny. Teraz zerżnij mnie mocno!

    Potraktowałem te słowa dosłownie i z pełną mocą zacząłem penetrować ciasną cipkę. Cudowne uczucie gdy odpływasz i tracisz kontakt z rzeczywistością pojawiło się w mojej głowie. Pieściłem jej cudowny biust i szorowałem ścianki pochwy. Orgazm Anety przyszedł pierwszy, krzyczała głośno, sapała przy tym i kręciła głową. Zaciskała wargi i drżało całe jej ciało. Eksplodowała głośnym orgazmem.

    — Aaaaaaale mi dooobrze … odpłynęłam … jesteś cudowny … oooooch … włóż go głębiej …  oooooooooo taaaaak.

    Nadeszła teraz moja kolej, czułem że penis jest nabrzmiały i za chwilę zacznie wypluwać zawartość moich jąder. Szybko wyjąłem go z cipki, chwyciłem w dłoń, poruszałem nim trochę i po chwili pierwsza porcja spermy wylądowała w okolicach pępka, kolejnych parę również. Zrobiło się w pępku spore jeziorko, a ja dolewałem jeszcze, sapiąc głośno. Aneta nie ruszała się, czekała aż skończę, wtedy dopiero sięgnęła dłonią w okolice pępka i zanurzyła palec w gęstej cieczy.

    — Aleś tego z siebie wylał ! Dobrze, że do środka mi tego nie wtrysnąłeś, bo chyba by się nie zmieściło. Tyłeczkiem by mi się wylało — zaśmiała się.

    — Zadbałem o ciebie i o siebie — odparłem.

    — Dziękuję, to było szalenie odprężające — skomentowała — cieszę się, że cię spotkałam. Świetnie wpływasz na moje samopoczucie. Podasz mi chusteczkę.

    — Chyba lepiej łyżkę — zaśmiałem się — proszę, tu masz paczuszkę chusteczek.

    Przydały się, bo na wycieranie spermy zużyła bodaj siedem chusteczek. Wziąłem je i wsadziłem do woreczka.

    — Wrzucę to potem do pieca, żeby nie było pytań — wyjaśniłem — zapraszam cię pod prysznic, ale tym razem wodny.

    — Chodź ze mną, będzie mi przyjemniej — zaproponowała.

    Chętnie skorzystałem z zaproszenia i taplaliśmy się razem w strumieniach ciepłej wody.

    — Wiesz co, skoczę do babci na parę godzin, żeby nie siedziała sama — powiedziałem — może coś  trzeba jej pomóc. Daj mi swój numer telefonu, będzie nam się łatwiej kontaktować.

    Babcia rzeczywiście potrzebowała pomocy, szybciutko zrobiliśmy razem co było konieczne.

    — Jak tam było u sąsiada ? Odwiedziła go ponoć wnuczka z Poznania, tak ludzie mówią — spytała babcia.

    — Tak, spotkałem się z nią, ma na imię Aneta — odpowiedziałem szczerze.

    — Aaaa, to fajnie, masz jakieś towarzystwo w swoim wieku, to fajnie — dodała babcia.

    — Tak to fajna dziewczyna, pomagałem im w polu ostatnio, tam ją poznałem — stwierdziłem.

    — Jak będziesz im pomagał zwozić siano do stodoły, to weź że ją na sianko, może nie będzie protestować — wypaliła babcia.

    — Babcia to nowoczesna kobieta jest i szczera — zaśmiałem się — w sianie można się pokłóć, lepiej na kołderkę ją wezmę.

    — Masz rację, kołderka lepsza — zaśmiała się babcia — idziesz dzisiaj wieczorem do niej?

    — Chyba tak, nie umawialiśmy się jeszcze, ale pewnie tak — odpowiedziałem szczerze.

    Oczywiście o dziewiątej wpadłem do Anety, która rzuciła mi się od razu w ramiona.

    — Miło cię widzieć, mój pocieszycielu — padło na powitanie — potrzebuję kolejnej sesji „wychodzenia z kryzysu”, pomożesz mi w terapii?

    — Takiej dziewczynie jak ty, zawsze pomogę — usłyszała w odpowiedzi — ty też świetnie poprawiasz mi samopoczucie. Dziadek poszedł spać?

    — Tak śpi już na pewno, możemy baraszkować! — odparła zachwycona swoim pomysłem.

    Wziąłem ją na ręce i zaniosłem na łóżko w jej sypialni. Położyłem delikatnie na łóżku, obróciłem na brzuch i zadarłem spódniczkę na plecy.

    — Fajne masz majteczki! — skomentowałem widok i zacząłem głaskać ją po pupie. — Lubię twoje kształty, szczególnie pupę i oczywiście cycuszki, bujne i elastyczne.

    Aneta uniosła biodra, ściągnęła majteczki i stwierdziła:

    — Skoro ci się podoba, to patrz sobie ile chcesz. A cycuszki chętnie pokażę ci potem.

    Zacząłem masować jej pupę, mięciutką i cieplutką, sprawiało mi to wiele radości. Rozszerzyłem jej nogi i wsadziłem dłoń sięgając do cipki. Aneta była chętna do współpracy, więc uniosła nieco biodra, abym miał lepszy dostęp do jej klejnotów. Wyglądała teraz seksownie, wypinając tyłeczek. Zdjąłem szybko spodnie i majtki, chwyciłem ją za biodra unosząc je jeszcze wyżej. Penis był w gotowości, więc przymierzyłem i wsadziłem go energicznym ruchem w szparkę.

    — Ooooo, z zaskoczenia mnie chcesz wziąć? — zaśmiała się i cofnęła pupę, nabijając się na mojego członka. — Zaparkowałam go, żeby się nie przeziębił, polubiłam go i muszę zadbać o niego.

    Poczułem tę cieplutka wilgoć w dziurce i penis automatycznie zaczął taniec, polegający na zanurzaniu się i wynurzaniu. Gdy wysuwałem penisa i ponownie go wsuwałem, odczuwałem lepiej moment drażnienia żołędzi, gdy ocierała się o wejście do szparki. Im ciaśniej tym lepiej dla mnie, wiadomo.

    Zmieniałem więc tryby penetracji, raz cały czas ruch w środku, potem wyjęcie i wsadzenie ponowne i tak bawiłem się w „pojawiam się i znikam”. Trzymałem mocno jej biodra i zmierzałem szybko do orgazmu. Gdy ogarnął mnie już, wyjąłem szybko penisa i spryskałem tą śliczną pupę ciepłą spermą.

    — Nie zdążyłaś, muszę ci to wynagrodzić — powiedziałem.

    Wytarłem najpierw chusteczkami pupę Anety, potem obróciłem ją na plecy, podwinąłem opadniętą spódniczkę, uniosłem jej nogi i wbiłem się ustami w jej płatki. Języczek poszedł w ruch i po chwili słychać było pierwsze oznaki zadowolenia. Nie przerywałem więc, dołączyłem paluszek i w kilka minut usłyszałem głośne okrzyki Anety. Dostała orgazm, długi i intensywny a ja nadal ją lizałem i masowałem paluszkami. Długo to trwało, aż usłyszałem:

    — Wystarczy, bo zemdleję z nadmiaru rozkoszy — stwierdziła seksownym głosem.

    Po dłuższej chwili poszliśmy pod prysznic, potem wskoczyliśmy do łóżka. Rozmawialiśmy jeszcze z godzinę, Aneta była w cudownym nastroju. Zasnęliśmy wtuleni w siebie.

    — Witaj mój książę — szepnęła mi rano Aneta — jak ci się spało w moim towarzystwie?

    — Świetnie mi się spało, a pobudka przy młodej dupeczce zawsze świetnie rozpoczyna dzień — odparłem.

    — Wiesz, mam na ciebie ochotę — oznajmiła wyraźnie pobudzona — poczekaj chwilę, zaraz wrócę.

    Pobiegła do łazienki i po kilku minutach wróciła.

    — Tak jak mówiłam wcześniej, mam niewątpliwą ochotę na seks z tobą — powtórzyła — poza tym mam dla ciebie poranną niespodziankę.

    — Brzmi coraz ciekawiej — odparłem — cóż takiego przygotowałaś dla mnie, księżniczko.

    — Zaraz się dowiesz, na razie rozgrzewka — co powiedziawszy zsunęła kołdrę pod ścianę.

    Przycupnęła obok moich bioder i wzięła do dłoni penisa, chwilę go głaskała i suwała dłonią, potem wzięła go radośnie do buzi.

    — Rośnij mój przyjacielu — powiedziała gdy na chwilkę wyjęła go z ust — dostaniesz dzisiaj nagrodę ode mnie.

    Muszę przyznać, że robiła to bardzo fachowo, czułem jak jej wargi ślizgają się po ściankach członka.

    Po dwóch minutach oznajmiła:

    — Dobra, jesteś duuuuży i gotowy, czas na nagrodę.

    Ustawiła się na czworaka, pupą w moją stronę. Wtedy zauważyłem zdumiony, że … jej odbyt jest zatkany czarnym korkiem analnym!

    — Odkorkuj mnie i cieszcie się nagrodą — oznajmiła wyraźnie zadowolona.

    Byłem tak podniecony i podekscytowany ofertą, że myślałem że krew mi z członka wytryśnie!

    Nie zastanawiałem się długo i nie pytałem o nic, chciałem po prostu odebrać nagrodę. Klęknąłem więc za jej pupą, chwyciłem za korek i powoli wysuwałem go z uwięzi. Gdy wyszedł cały, pokazała się dziurka w pupie, która powolutku się zasklepiała. Przyłożyłem więc penisa do jeszcze otwartej dziurki i wsadziłem żołądź do środka. Następnie zacząłem powoli napierać, o dziwo nie napotkałem na duży opór i penis wsuwał się do środka. W połowie włączyłem wsteczny, aż do momentu gdy zwieracz obejmował moją żołądź i ponowiłem wsad.

    — Wszystko w porządku? — spytałem troskliwym głosem.

    — Tak, wszystko w normie — odpowiedziała — to dla mnie nie nowość, pchaj śmiało.

    Gdy udało mi się zapakować całego penisa, byłem naprawdę zdumiony. Wstałem wtedy na równe nogi, wpakowałem penisa do dziurki analnej i przykucnąwszy trochę, trzymając dłońmi jej biodra, zacząłem penetrację. Było ciasno, wilgotno ale dużo miejsca wzdłuż. Penetrowałem więc dziurkę z pełnym zanurzeniem kutasa.

    — Ty zajmij się dupeczką, a ja zajmę się cipeczką — oznajmiła stękając, po czym zaczęła dłonią pobudzać łechtaczkę i płatki.

    Podjarało mnie to bardzo ale nie zmieniałem tempa i ruszałem tyłkiem dość energicznie. Aneta kwiliła już podniecona, ale dzielnie znosiła moje poczynania. Kilka minut wystarczyło nam, żeby osiągnąć orgazm, zresztą specjalnie odczekałem na Anetę i gdy ona szczytowała, zacząłem wypełniać jej odbyt spermą. Raz za razem, ciepła sperma lądowała we wnętrzu, a Aneta stękała na całego. Jej nogi trzęsły się aż padła na twarz na łóżko. Oczywiście penis wysunął się z dziurki i sperma kapała teraz na prześcieradło. Ciężko oddychała, a z pupy powoli wyciekała gęsta ciecz.

    — Ale jazda! — zawołała. — Dałeś czadu mój książę!

    Czułem się spełniony, to był drugi raz gdy uprawiałem seks analny. A tutaj dostałem go w prezencie ! Świat jest nieprzewidywalny.

    Aneta poleciała do łazienki i wydaliła z siebie resztę spermy.

    — Było wspaniale, nie wiem czym sobie na to zasłużyłem, ale dziękuję bardzo — powiedziałem do Anety.

    — Jesteś super chłopakiem po prostu — odpowiedziała Aneta — ze mną czeka cię jeszcze wiele takich chwil, dopóki jestem u dziadka a ty u swojej babci.

      Mój pobyt trwał jeszcze tydzień i przeżyliśmy z Anetą wiele jeszcze wspaniałych chwil. Uprawialiśmy seks codziennie, a nawet dwa razy dziennie. Zaprzyjaźniliśmy się bardzo, żal było się żegnać, ale odległość z mojego rodzinnego miasta do Poznania jest zbyt duża, żeby planować wspólny czas. Obiecałem, że gdy będę w Poznaniu, to na pewno odwiedzę ją, a na razie pozostajemy w kontakcie mailowym i telefonicznym.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • “Pomocna” siostra

      Lubię ładne dziewczyny, uwielbiam patrzeć na nie i … robić sobie dobrze. Mam w sąsiednim bloku sąsiadkę, której przyglądam się od miesięcy. Czasami tak intensywnie, że muszę spuścić majtki i masturbować się do finału. Ona przesiaduje w oknie nawet pół godziny, więc mam czas, żeby spełnić swoje fantazje. Mieszkamy w bloku na trzecim piętrze, kolejny blok oddalony jest o około dwadzieścia metrów, idealna odległość. Mam młodszą siostrę, kończy właśnie podstawówkę, jestem od niej dwa lata starszy. Pewnego dnia wychylałem się przez okno, mój obiekt westchnień był w oknie. Patrzyłem sobie na nią i wymyślałem sytuację z nią: „Ona nago stoi w pokoju, a ja przychodzę i przytulam się do niej, chwilę później idziemy do łóżka i uprawiamy seks”. Mój penis ożywił się na taką myśl i domagał się zainteresowania nim. Opuściłem więc majtki i odrzuciłem je na środek pokoju, po czym ująłem swojego przyjaciela w dłoń. Niestety, nie zauważyłem, że moja siostra weszła do pokoju i stała za mną.
    — Przepraszam, ale pukam do drzwi, wołam cię, a ty nic nie odpowiadasz, więc weszłam sprawdzić, czy żyjesz — powiedziała. — Ale chyba weszłam nie w porę, co? Przepraszam, już wychodzę.
    Wyszła i zamknęła drzwi, jednak ciekawość wzięła górę. Weszła znowu, podeszła do mnie i zaglądała mi przez ramię.
    — Kto cię tak interesuje, że aż musisz się masturbować? — spytała szeptem wyraźnie zainteresowana — powiesz mi?
    — Wiesz co, chciałbym mieć odrobinę intymności, ja ci nie przeszkadzam, gdy w łazience miziasz sobie pisię palcami — odpowiedziałem lekko wkurzony.
    — To ty wiesz o tym??! — zapytała Karina. — Czemu mnie podglądasz?
    — Bo to podniecające siostrzyczko — skwitowałem pytanie.
    — OK, to żeby było sprawiedliwie, chcę popatrzeć, jak chłopak to robi — zaproponowała — chcę tylko popatrzeć, dobrze Zbysiu ?
    — Dobrze już, ale bądź cicho, OK? — krzyknąłem. — Jest w oknie dziewczyna, o której marzę i czasami robię sobie dobrze. Zadowolona?
    — Już dobrze, dziękuję, będę cichutko jak myszka — odpowiedziała szeptem i usiadła pod parapetem, oparta o ścianę.
    Dokończyłem scenę łóżkową w mojej wyobraźni i wystrzeliłem spermą na ścianę i podłogę.
    — My dziewczyny mamy lepiej, z tego, co widzę, bo nie musimy sprzątać po sobie — stwierdziła, gdy oglądnęła mój finał — Ale widok ciekawy. Dzięki!
    Kilka dni później znowu przyszła, gdy akurat byłem przy oknie bez majtek.
    — Dzisiaj musisz kupić bilet na spektakl, OK? — zażartowałem
    — A ile kosztuje? — spytała poważnie Karina.
    Postanowiłem to wykorzystać. Skoro i tak widziała mnie, jak się masturbuję, to może zgodzi się na coś innego?
    — Wiesz, nie płacisz kasy, ale za to pomagasz, rozumiesz? — odparłem.
    — Nie bardzo wiem, o czym mówisz — odpowiedziała niepewnie.
    — Wskakuj pod parapet przede mną i weź sprawy w swoje dłonie — wyjaśniłem — teraz rozumiesz?
    — Aaaa, o to chodzi spryciarzu! — skumała. — Dobrze, niech będzie, czegoś się nauczę.
    Poszła do łazienki i wróciła po chwili z butelką kremu z atomizerem. Usiadła pod parapetem.
    Patrzyłem na dziewczynę, mój penis uniósł się do góry. Usłyszałem, jak krem ląduje na jej dłoniach i poczułem, jak penisa chwyta mała dłoń, a po chwili ściąga mi napletek. Potem pociera nakremowaną dłonią na całej długości. Jedna dłoń trzymała penisa u nasady, a duga wędrowała z góry do dołu, ślizgając się po żołędzi. Sapnąłem mocno i wpatrywałem się w sąsiadkę, a Karina kontynuowała swoje „masaże”.
    Dość szybko zrobiło mi się dobrze, szybko osiągnąłem orgazm i zacząłem strzelać spermą
    — Zbyszek, aajjj, ajć, aj pryskasz mi na twarz! — krzyknęła Karina, ale nie zdążyła uciec spod kolejnych moich wytrysków.
    — Pokaż się — poprosiłem, gdy skończyłem.
    Karina wstała, jej twarz wyglądała jak skropiona budyniem. Sperma ociekała z jej brody.
    — Nieźle mnie spryskałeś! — zaśmiała się. — Ciekawe doświadczenie powiem ci. Na razie idę umyć twarz, zanim „budyń” zastygnie.
    Wróciła po chwili, byłem już ubrany, nawiązała do wydarzeń sprzed pięciu minut.
    — Wiesz co, widziałam to tylko raz na filmiku, nie bardzo mi się podobało, ale na żywo to co innego — powiedziała. — Nieoczekiwane, ale seksowne to było, przyznaję. Ciebie podnieca widok dziewczyny ze spermą na twarzy?
    — Coś taka ciekawska? — odburknąłem. — Powiedz co ciebie kręci, to może ja też się zrewanżuję.
    — Ale wszystko zostaje między nami, OK? — zastrzegła.
    — OK, umowa stoi! — oznajmiłem. — Zawsze mnie ciekawiło, co kręci dziewczyny. A przy okazji, ty już jesteś rozdziewiczona?
    — Tak, mam to już za sobą — odpowiedziała z dumą — a kręcą mnie … wysportowani chłopcy, mądrzy i uprzejmi. Wielkość penisa nie ma znaczenia.
    — OK, mnie kręcą brunetki z długimi włosami, raczej wysokie, biust proporcjonalny, nie musi być olbrzymi. Poza tym, żeby były mądre i koleżeńskie. Z jedną taką chodziłem pół roku i ona przerobiła mnie z prawiczka.
    — No widzisz, jesteśmy szczerzy i to lubię — podsumowała Karina.
    Dwa dni później Karina przyszła do mnie i spytała:
    — Czemu nie podejdziesz do tej dziewczyny, którą obserwujesz? Przecież cię nie zje! Najwyżej dostaniesz kosza.
    — Wiesz, że nie jestem zbyt odważny — odparłem.
    Karina podeszła do okna, chwilę patrzyła, po czym wyszła z domu. Gdy wróciła, przyszła do mnie znowu. Odrabiałem lekcje, ale nie odpuściła.
    — Już wiem co to za dziewczyna! — oznajmiła zadowolona. — Podpytałam koleżankę z tego bloku o twoją sympatię. Ma 16 lat, chodzi do innego liceum, jest jedynaczką.
    — Wy plotkary! — zaśmiałem się. — Ale dzięki za info. Pasuje mi!
    — To kiedy „atakujesz”? — zagadnęła.
    — Muszę pomyśleć — odparłem — Ooo, właśnie się pojawiła w oknie. To piękna dziewczyna! Mojemu penisowi też się podoba.
    Stanąłem przy oknie i patrzyłem na jej śliczną buzię. Nie zauważyłem, kiedy Karina usiadła pod parapetem, ale poczułem nagle, że moje spodenki, a potem majtki lądują przy kostkach, a penis jak sprężyna, wyskakuje do góry.
    — Myśl o niej, ja zrobię resztę — usłyszałem.
    Wtedy poczułem, jak penis … zanurza się w wilgotnej buzi siostry. Nie protestowałem, zrobiło się naprawdę fajnie. Zaczęła ruszać głową, jakby połykała penisa, a jej wargi ślizgały się po nim z łatwością i precyzją. Wyobraziłem sobie, że to „moja dziewczyna z okna” robi mi loda. Jej śliczna buzia pochłaniała nabrzmiałego penisa, a oczka patrzyły na mnie. Zrobiło mi się tak błogo, że nie panowałem nad swoimi odruchami. Nie zanotowałem nawet kiedy wystrzeliłem pierwszą porcję spermy. Gdy po wielu wytryskach wróciłem do rzeczywistości, stwierdziłem, że mój kutas nadal jest w ustach Kariny. Wycofałem się powoli, wtedy Karina powiedziała dość niewyraźnie:
    — Czo mam ż tym żrobyć?
    Spojrzałem w dół, Karina miała w ustach cały mój wytrysk!
    — Wypluj albo …… połknij, jak chcesz — zaproponowałem.
    Wybrała drugi wariant i aż zagulgotało w jej gardle. Chwilę zastanawiała się, dochodziła smaku i stwierdziła:
    — Wolę jednak budyń, ale nie jest to odpychające.
    — Siostra, ale ty jesteś wyluzowana i otwarta! — stwierdziłem z dumą w głosie. — Nie myślałem, że w tydzień tak się zbliżymy do siebie.
    — Ja też się cieszę — odpowiedziała z uśmiechem — nabrałeś zaufania do kobiet? To działaj teraz ze swoją „wybranką”.
    Naprawdę mnie zachęciła, młodsza a taka wygadana i pomocna, kto by pomyślał. Postanowiłem opracować plan „podrywu”. Siedziałem z kartką papieru i zapisywałem różne pomysły, jakie wpadły mi do głowy.
    a. podejść pod jej blok i czekać aż wyjdzie
    b. sprawdzić, w której szkole się uczy i czekać przed szkołą
    c. czekać pod pobliskim sklepem, może będzie robić zakupy?
    Niestety, te i kolejne pomysły miały podstawową wadę — nie wiadomo, ile czasu trzeba by na to poświęcić, no i nie ma pewności, że nawet wtedy odniosę sukces. Ech, trudne jest życie chłopaka.
    Zdecydowałem się spytać Karinę, jakie jest jej zdanie o moich pomysłach.
    — Kiepsko to widzę — oceniła — trudne do wykonania i małe szanse na sukces. Może skorzystasz z mojego pomysłu?
    Wyłuszczyła mi swój pomysł, który miał polegać na poznaniu jej przez Karinę i po jakimś czasie zaproszenie jej do nas do domu pod byle pretekstem. Oceniłem, że to dobry pomysł!
    — Ile ci to zajmie? — spytałem. — Szacunkowo oczywiście.
    — Myślę, że ze dwa tygodnie powinny wystarczyć — odparła. — To zaczynam działać.
    Poszła do swojej przyjaciółki z bloku, odpytała ją dokładnie o dziewczynę z okna, poznała wiele szczegółów jej rytmu dziennego. Wiedzieliśmy już, gdzie się uczy, do której klasy chodzi, czy ma jakieś zajęcia poza szkołą, z kim się spotyka itp. Karina miała w jej liceum koleżankę, to też była opcja do sprawdzenia.
    Trzy dni później Karina przyszła ze szkoły z dobrą nowiną. Jej koleżanka z klasy dobrze znała naszą nieznajomą o imieniu Patrycja. Umówiły się z nią, że wyciągnie ją na spacer a wtedy Karina, niby przypadkiem spotka je w parku, zagadają, poznają się i droga będzie otwarta.
    Wszystko poszło jak z płatka i Karina została koleżanką Patrycji ! Po tygodniu znajomości i kilku spotkaniach były już przyjaciółkami, które mają wspólne zainteresowania. Patrzyłem na to z boku, ale chłonąłem każdą nową informację. Super news pojawił się po tygodniu — Karina zaprosiła do nas do domu Patrycję na pogaduchy i oglądanie jakiegoś filmu w sieci! To były wszystko informacje, które dostałem od mojej siostry.
    Obgadaliśmy z Kariną z grubsza taktykę, zrobiłem w piątek zakupy chipsów, ciastek i napojów.
    W sobotę o czwartej po południu Patrycja przyszła. Tak jak uzgodniliśmy, to ja otworzyłem drzwi, Karina była wtedy w łazience.
    — Cześć, Karina wspominała, że przyjdziesz wejdź, proszę — powitałem gościa.
    — Cześć, jestem Patrycja — usłyszałem miły dziewczęcy głos — Karina wspominała, że ma fajnego brata.
    — Miło to słyszeć i fajnie jest mieć taką sympatyczną siostrę — odparłem — jestem Zbyszek.
    Z bliska była jeszcze ładniejsza, no cudo dziewczyna!
    — Pokój Kariny jest tam, wejdź i rozgość się — zaproponowałem, a sam poszedłem do swojego pokoju.
    — Yes, yes, yes ! — pomyślałem.
    Dziewczyny gadały, słychać było, jak śmieją się głośno. Po godzinie Karina przyszła do mnie z propozycją:
    — Chciałbyś z nami oglądnąć film? Może ci się spodoba.
    — Jasne siostra, nawet romansidło przeżyję, byle blisko niej — odpowiedziałem.
    Po chwili siedzieliśmy razem w salonie a Karina wtykała flasha z boku telewizora.
    Film był z gatunku przygodowego, według mnie ciekawy i trzymający w napięciu. Komentowaliśmy na bieżąco akcję, sugerowaliśmy opcje rozwoju akcji. Oczywiście przyniosłem chipsy i napoje, żeby było jeszcze sympatyczniej.
    Około siódmej, gdy film dobiegł końca, Patrycja powiedziała, że musi wrócić do domu na kolację.
    — Miło było cię poznać, jesteś sympatyczną dziewczyną — zdecydowałem się na szczere wyznanie.
    — Dziękuję, to miłe z twojej strony — odparła lekko zdziwiona moim odważnym komentarzem — ty też  jesteś fajnym chłopakiem, Karina miała rację. Zresztą chyba to ty mi się przyglądasz przez okno.
    Pożegnaliśmy się, Karina z Patrycją wymieniły się całusami i tak zakończyło się nasze spotkanie.
    — Karina, dzięki wielkie, jesteś nieoceniona — dziękowałem siostrze — jak widzisz, to bardzo sympatyczna dziewczyna, nawet nie zdaje sobie sprawy, ile spermy przez nią wylałem.
    — Braciszku, jeszcze jedno spotkanie w trójkę, a potem działacie we dwójkę, OK? — podsumowała.
    — Obiecuję, że się postaram — odparłem.
    Po kilku dniach spotkaliśmy się ponownie we trójkę, ale tym razem u Patrycji w domu. Graliśmy w karty i gry planszowe. Było wiele śmiechu, ale i rywalizacji, wspominam ten wieczór bardzo dobrze. Przy pożegnaniu Karina niespodziewanie zaproponowała:
    — Słuchajcie, co powiecie na grę w … rozbieranego? Moje koleżanki grały w to i miały wielki ubaw. Co wy na to? Możemy to zorganizować u mnie w pokoju.
    Spojrzałem na Karinę, potem na Patrycję. Pytanie było zabójcze, ale raz kozie śmierć.
    — Chętnie zagram z wami — odpowiedziałem.
    — Muszę się zastanowić — odparła Patrycja — Jutro dam ci Karina odpowiedź, OK?
    Wróciliśmy do domu w radosnych nastrojach, nawet rodzice byli zaskoczeni.
    — Jest dobrze, nie powiedziała od razu i stanowczo NIE, więc czekamy — podsumowała Karina.
    — W sumie masz rację — odparłem — oby się zgodziła.
      Gdy Karina wróciła po szkole, od razu przyszła do mnie z informacją:
    — Jest OK, zgodziła się! Ale zastrzegła, żeby naszych rodziców na pewno nie będzie w domu.
    Akurat to było pewne, mama pracowała na kolei i wyjeżdżała na 2-3 dni w kursy po Polsce, natomiast tata pracował jako ochroniarz w dużej firmie i miał zmiany dzienne i nocne. Zawsze tydzień wcześniej wiedzieliśmy, jakie mają grafiki, bo kartka wisiała na lodówce. Wybraliśmy najbliższy wieczór, kiedy mamy „wolną chatę” — padło na piątek, czyli za dwa dni. Mamy wolną od rodziców chatę od osiemnastej do rana w sobotę. Karina od razu zadzwoniła do Patrycji i ustaliły, że spotkamy się w piątek o ósmej wieczór, ale Patrycja musi być w domu dwie godziny później. Super!
    — Czasu mamy niewiele, pewnie z godzinę. Zagramy może w kółko i krzyżyk — zaproponowałem siostrze — jedna gra trwa dość krótko, każdy umie w to grać.
    — To dobry pomysł — potwierdziła Karina.
      W piątek Karina potwierdziła zabawę na wieczór, dzwoniąc do Patrycji, która potwierdziła wizytę.
    Jak zwykle zrobiłem zakupy, zjedliśmy z siostrą kolację i czekaliśmy na koleżankę.
    — Ja nie wdziewam na siebie wiele, mogę pokazać sporo ciałka, nie przeszkadza mi to — powiedziała Karina. — Ciekawe jak ubrana przyjdzie Patrycja?
    — Też jestem ciekawy, bo ja ubieram niewiele — dodałem.
    — Chcesz jej ciałko pokazać, co? Będziesz się „podkładał”? — spytała zadziornie.
    — Zobaczymy — odparłem tajemniczo.
    Przygotowałem kilkadziesiąt kartek z narysowanymi od razu kwadracikami 3 x 3, drukarka miała co robić. Zjedliśmy kolację i … czekaliśmy, podnieceni. Nikt nie wiedział, jak potoczy się rozgrywka.
    — Cześć Patrycja, miło cię widzieć! — przywitała ją Karina. — Ale masz odlotowe ciuszki, no, no!
    Rzeczywiście, wyglądała super — niebieski T-shirt, żółte spodenki, skarpetki i czółenka.
    — Cześć Patrycja, widzę, że niewiele partii trzeba z tobą wygrać, żeby zobaczyć cię całkiem nago — zażartowałem.
    — Nie będzie łatwo, będziesz musiał się postarać — odpowiedziała zalotnie.
    Przeszliśmy do salonu, gdzie przygotowany był stół z kartkami i długopisami, każdy w innym kolorze.
    Usiedliśmy i zaczęła się rozgrywka. Ustaliliśmy reguły gry, kto przegrywa ściąga jeden ciuszek, skarpetki liczą się oddzielnie. Poza tym ten, który wygra partię, może założyć coś, co musiał wcześniej zdjąć. Zasady klepnięte, gramy! Każdy z każdym, czyli trzy mecze, potem kolejna runda.
    Po pierwszej rundzie zostałem bez koszulki, Karina także, bo Patrycja okazała się dobrym zawodnikiem. Po kilku kolejnych rundach ja pozbyłem się obuwia i skarpetek, Karina zaś straciła skarpetki i koszulkę. Patrycja pozostawała niepokonana!
    — Cholera, muszę ją rozebrać! — zawziąłem się.
    Starałem się wygrać z nią za wszelką cenę, raz się udało i straciła kapcia, ale po jej wygranej z Kariną moje zwycięstwo poszło na marne. Po piętnastu rundach, czyli w sumie czterdziestu pięciu rozgrywkach, zostałem w samych majtkach, a Karinie został biustonosz i majtki.
    — Patrycja, gdzie się tak nauczyłaś grać? — spytałem zdumiony.
    — Jestem fanką matematyki, gry logiczne to moja pasja — odparła z uśmiechem.
    — Czyli raczej nie zobaczę cię rozebraną? — wypaliłem.
    — A co, chciałbyś? — spytała z uśmieszkiem na twarzy. — Wiesz, są inne możliwości.
    Zatkało mnie, popatrzyłem na Karinę, też miała zdumioną minę.
    — Tak, chciałbym, nawet bardzo — odpowiedziałem — podobasz mi się bardzo, nie ukrywam, że lubiłem na ciebie patrzeć z okna. Teraz mam możliwość patrzeć na ciebie z bliska i bardzo mi to odpowiada.
    — Lubię szczerych ludzi — usłyszałem — też mi się podobasz, może umówimy się na spacer?
    — Doceniam odważne dziewczyny i uważam, że każda strona może wykazać inicjatywę — stwierdziłem — dziękuję za zaproszenie, oczywiście chętnie skorzystam. Proponuję jutro o drugiej po południu spacer w parku.
    — Super, będę na pewno — odpowiedziała — Będę czekać pod fontanną w parku. Teraz ubierz się, żebyś się nie przeziębił.
    Skończyliśmy zabawę, pożegnaliśmy się i Patrycja wróciła do siebie.
    — Dzięki Karina za zaangażowanie i pomoc — powiedziałem do siostry — udało się z nią umówić, to najważniejsze, a to, że nie zobaczyłem nawet skrawka jej ciała dzisiaj, nie ma teraz znaczenia.
      Spotkaliśmy się w sobotę w parku, było sympatycznie. Kolejny tydzień to codzienne spotkania. Polubiliśmy się na tyle, że zaprosiłem Patrycję do nas do domu na niedzielę po południu.
    — Karina, zaprosiłem Patrycję na niedzielę po południu — powiedziałem do siostry w sobotę — jesteś w domu czy znajdziesz sobie jakieś zajęcie?
    — A co, chcesz mieć wolną chatę? — spytała wyraźnie zainteresowana odpowiedzią. — Nie wiem jeszcze, ale jeśli będę w domu, to w swoim pokoju coś sobie znajdę. Nie będę wam przeszkadzać, no chyba że się napalę, to wtedy … dołączę do was. Co ty na to?
    — Mnie to nie przeszkadza, musisz spytać Patrycję — odparłem.
    — OK, podpytam dyskretnie — zapewniła.
    Jeszcze w sobotę Karina zadzwoniła do Patrycji i po kilku minutach rozmowy spytała wprost:
    — Patrycja, wiem, że jesteś umówiona ze Zbyszkiem na jutro po południu. Mam się wynieść z domu?
    Karina słuchała chwilę i odpowiedziała:
    — OK, czyli nie muszę się wynosić z domu, tobie to nie przeszkadza, super, to widzimy się jutro. Pa!
    — Słyszałeś, mogę zostać w domu — powiedziała podekscytowana — czyżby szansa na trójkącik?
    — Co, że niby ze mną?! — krzyknąłem. — Co ty kombinujesz?
    — Jak nie chcesz to nie, my z Patrycją się w takim razie zabawimy ze sobą — skwitowała.
    To mnie zdziwiło. Miałbym z własną siostrą uprawiać seks? Chociaż w sumie to już trochę się ze sobą „bawiliśmy”, no nie? Muszę to dzisiaj przemyśleć, żeby jutro podjąć decyzję.
      Spałem tej nocy niespokojnie, byłem zbyt zaaferowany spotkaniem z Patrycją. Dopiero rano zdecydowałem co zrobić, gdyby Karina pojawiła się w naszym towarzystwie. Postanowiłem wtedy czekać na reakcję Patrycji, co ona zdecyduje, będzie obowiązujące.
    Patrycja przyszła o piętnastej, zaprosiłem ją od razu do pokoju, gdzie przygotowałem „coś na ząb”.
    — Chciałeś mnie rozebrać, wygrywając w „kółko i krzyżyk”, nie udało się, więc postanowiłam osłodzić ci porażkę — zaczęła rozmowę Patrycja — zagrajmy w kości, kto wyrzuci mniejszą sumę oczek, ten ściąga jeden ciuszek, OK?
    — Jasne, umowa stoi! — przyjąłem wyzwanie i wyciągnąłem z szuflady dwie kostki do gry.
    Po dziesięciu rundach miałem przed sobą dziewczynę ubraną tylko w majteczki i biustonosz a ja byłem w bokserkach. Patrycja wyglądała apetycznie, koniecznie chciałem zobaczyć jej cycuszki, bo w biustonoszu wyglądały na kształtnei … obfite. Udało się, 12:10 i … Patrycja pokazała zawartość miseczek. Patrzyłem zauroczony, ale nie powiedziałem ani słowa.
    — Podobają ci się? Warto było wygrać tę rundę? — spytała z uśmiechem.
    — Oczywiście, wyglądasz cudownie! — odparłem.
    Wtedy do drzwi zapukała Karina. Akurat teraz musiała się wciskać?
    — Ooo, widzę, że dobrze wam idzie — skomentowała nasz wygląd — Patrycja, jeszcze jedna przegrana i będziesz golutka.
    Rzuciłem kostkami, wypadło dziesięć, całkiem nieźle. Patrycja wyrzuciła … dziewięć! Patrzyłem jak ściąga majteczki i moim oczom ukazuje się cała Patrycja. Byłem zachwycony i zadowolony, na tyle, że mój przyjaciel robił mi „namiocik” w bokserkach. Postanowiłem go uwolnić i stałem teraz nago jak obie dziewczyny. Mój penis sterczał wyraźnie, dziewczyny zerkały na niego z uśmiechem.
    Wtedy nastąpiła rzecz dziwna, niespodziewana! Karina rozebrała się do rosołu i stanęła za Patrycją, która wcześniej stała już przy stole. Dłonie Kariny przykryły biust Patrycji i zaczęły je delikatnie uciskać. Patrycja obróciła się do niej i położyła swoje dłonie na pośladkach Kariny. Wtedy zaczęły się wzajemnie głaskać i macać, byłem zdumiony widokiem.
    — Rozumiem, że to rozgrzewka? — spytałem. — Patrycja jest moim gościem.
    — Muszę ci coś powiedzieć braciszku — odezwała się Karina — otóż … my z Patrycją znamy się od roku i często u niej bywam. Mało tego, bardzo się lubimy i można powiedzieć, jesteśmy sobą zauroczone. Nie chciałyśmy cię zniechęcać, więc nie zdradziłyśmy naszych wzajemnych relacji. Tak się złożyło, że obie lubimy … dziewczyny, czyli jak się domyślasz, jesteśmy lesbijkami. To co mówiłam o chłopakach, to niestety nie całkiem prawda.
    Im dłużej mówiła Karina, tym bardziej opadał mi penis.
    — Widzę, że nie jesteś zadowolony i straciłeś animusz — powiedziała Patrycja — cóż, taka niestety jest prawda.
    — Ale nie martw się, Patrycja postanowiła ci to wynagrodzić — wyjaśniła mi siostra — ze mną raczej kochać się nie będziesz, no chyba że jednak chciałbyś bardzo? Patrycja da ci to, czego oczekujesz, dobrze?
    Zupełnie zbiły mnie z tropu, nie wiedziałem co powiedzieć i jak zareagować. Co najdziwniejsze, na  pewno przeszła mi ochota na seks.
    — Cóż, tego się nie spodziewałem — odparłem — ale w takim razie nie spodziewajcie się, że będę szczęśliwy. Zdecydowałem odpuścić, bawcie się dobrze razem.
    Ubrałem się i wyszedłem z pokoju, potem wyszedłem na spacer. Musiałem się koniecznie odstresować. Byłem całkowicie załamany. Moja wielbiona dziewczyna jest lesbijką, a siostra trzymała to w tajemnicy, udając, że mi pomaga. Masakra!! Gdy wróciłem do domu po dwóch godzinach spaceru, byłem przygotowany na różne scenariusze. Jeden z nich się spełnił.
    — Zbyszek, przepraszam cię — oznajmiła Karina, gdy przyszła do mojego pokoju — nie chciałam cię oszukiwać czy zdenerwować.
    — Ale przecież właśnie to zrobiłaś, siostrzyczko — odpowiedziałem. — zostawmy to w spokoju, nie liczcie na moją sympatię do was. A teraz daj mi spokój, mam coś do zrobienia.
    Siostra wyszła ze spuszczoną głową. Nie odezwałem się do niej już tego dnia.
      Gdy Patrycja przyszła na drugi dzień, zaproszona przez Karinę, usłyszała ode mnie tylko zdawkowe „Cześć”. Dla formalności dodałem jeszcze tylko, gdy obie stały obok.
    — Dziewczyny. Nie oceniam waszych preferencji seksualnych, to wasza sprawa i życzę wam szczęścia — stwierdziłem — ale oszukałyście mnie. Nie liczcie na dalszą naszą przyjaźń.
    — A może dasz się przeprosić? No wiesz? — odezwała się Patrycja.
    — Nic z tego, wyleczyłem się, poświęcę czas na kontakty z innymi rówieśnikami i na szukanie dziewczyny — podsumowałem rozmowę. Bawcie się dobrze. A ja bez seksu mogę wytrzymać.
    Nie odezwały się już do mnie tego dnia. Nasze kontakty rozpadły się wtedy totalnie.

      Uważam, że to było świństwo z ich strony, najbardziej zły byłem na siostrę, której dałem się zmanipulować. Niby miałem okazję przelecieć ładną i zgrabną Patrycję, ale uważałem, że to byłoby „z łaski” a nie spontanicznie. Nadal uważam, że postąpiłem wtedy dobrze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX

    Czasami w życiu bywa i tak, jak w tym opowiadaniu. Pozdrowienia dla lesbijek i hetero!

  • Koncert

    Już nie mogłam się doczekać powrotu Marty. Na samo wspomnienie poprzedniego wieczoru moja cipka zrobiła się mokra i potrzebowała porządnego lizanka. Obie wracałyśmy wieczorem z koncertu, który odbył się amfiteatrze w parku miejskim. W czasie koncertu Marta, która stała zaraz koło mnie uszczypnęła mnie w pierś. W tym tłumie ludzi nikt nie mógł tego zauważyć. Po chwili zrobiła to ponownie. Nie mógł to być przypadek. Ewidentnie podbijała do mnie. Nie wiedziałam, że dotyk innej kobiety może sprawić mi przyjemność. Nie patrzyła na mnie. Tłum ludzi podskakiwał w rytm muzyki i skandował tekst piosenki. Przysunęła się do mnie i złapała mnie za pośladek. Coraz odważniej jej dłoń pokonywała rajstopy i majtki by w końcu dotrzeć do mojej cipki, która była już mokra. Tańczyłam z innymi, ale teraz starałam się by mnie nie zgubiła. Chciałam by mnie dotykała. Mój chłopak tak mnie nie dotykał jak ona. Muzyka na chwilę ucichła. Przerwa między utworami. Ludzie bili brawa a Marta była już do mnie przyklejona. Lizała mnie po szyi. Wkładała mi język do ucha. Myślałam, że zaraz zwariuję. Ledwo stałam na nogach. Po chwili wypowiedziała mi do ucha słowa, które mnie zszokowały. – Suka gotowa wylizać moją mokrą cipę? Mówiąc to miałam w pochwie jej palce, które energicznie wpychała w rytm muzyki. Ktoś jakby na nas patrzył miałby nie lada widok. Moja spódnica spoczywała na moich biodrach a majtki miałam na udach tuż nad kolanami. Do tej chwili nie zdawałam sobie sprawy ze swojego wyglądu. Teraz jednak sparaliżowało mnie na moment. Wyjęła rękę ze mnie. Spódnica natychmiast opadła zasłaniając moje nagie pośladki. Marta patrząc na mnie oblizywała palce i widać było, że jest mocno podniecona. Mnie do orgazmu dużo nie brakowało. Ciężko oddychałam i tak naprawdę muzyka dla mnie nie istniała. W tej chwili nie wiedziałam gdzie jestem. – Pytałam się o coś! Te słowa wypowiedziała stanowczo i wszyscy na nas spojrzeli na krótki moment. – Tak! Nie pytajcie, dlaczego się zgodziłam. Nie mam pojęcia, dlaczego to zrobiłam. Marta pociągnęła mnie za rękę i zaczęłyśmy przedzierać się przez tłum młodych ludzi w kierunku bramek. Nie było mi łatwo kroczyć, bo majtki ograniczały moje kroki. Czułam, że za moment będą one przy moich kostkach. Zaczęłam drobić kroki niczym gejsza starając się dotrzymać jej tempa. Kilka minut minęło zanim muzyka zaczęła cichnąć za nami. Szłyśmy mało oświetloną alejką w kierunku przystanku. Marta zatrzymała się i rozejrzała. Pojedyncze sylwetki z daleka dawały znać, że nie jesteśmy tu same. Mimo to Marta zaczęła mi podciągać spódnicę. – Daj mi ją bo zaraz zwariuję. Kucnęła przede mną i chwytając moje pośladki zbliżyła się ustami do mojej cipki. To chyba ja zwariowałam. Środek miasta, w oddali tłum ludzi skandujący nazwę zespołu a ja z gołą dupą i dziewczyna liżąca moją cipkę. Jej język był dosłownie w każdym miejscu. Gdy wdzierał się do środka myślałam, że będę krzyczeć z rozkoszy. Starałam się utrzymać się w pionie a ona zaczęła ssać moją łechtaczkę i gwałcić mnie palcami. Tego żadna kobieta nie wytrzyma. Zaczęłam krzyczeć i w tym momencie miałam orgazm gigant. Mimo to Marta nie przerwała nawet na moment. Bezlitośnie gryzła, ssała i spijała każdą kropelkę mojego śluzu. Trzymałam jej włosy i drżałam nieświadoma otoczenia. Gdy skończyła moje ciało nadal drżało. Ledwo mogłam otworzyć oczy. Marta stała i patrzyła na mnie. Jej twarz świeciła od mojej wilgoci. Uśmiechała się do mnie. Jeszcze chwilę tak stałyśmy, gdy w końcu się odezwałam. – Co to było? Pytanie było bez sensu, bo doskonale zdawałam sobie sprawę, że właśnie zostałam zgwałcona przez inną kobietę. – Możesz to mieć codziennie pod warunkiem, że zostaniesz moją suką. – Przecież ty masz męża. – Dla pełnego obrazu, mam też kochanka. Nie wiedziałam, co mam obytym sądzić. Młoda mężatka, której najwyraźniej mąż nie wystarczał i doprawia mu rogi z kochankiem pragnie mieć jeszcze kobietę u swego boku. Nigdy nie byłam z inną kobietą, ale to co przed chwilą zrobiła ze mną sprawiło, że się zgodziłam. – Cudownie. Idziemy do ciebie, bo zdaje się mieszkasz sama. – Tak. Sama. Marta zdjęła moje majtki i wytarła nimi twarz potęgując moje zdziwienie. Szłyśmy kilkanaście minut zawadzając jeszcze o Żabkę. Do mojego mieszkania dotarłyśmy zaraz po 23. Ledwo drzwi się zamknęły za nami Marta wydała mi polecenie: – Zerżnij mnie i to szybko, bo muszę wracać do domu. Minęła chwila jak tylko majtki zostały jej do zdjęcia. Jej cudownych kształtów piersi dumnie prężyły się przede mną a sutki sterczały kusząc swym wyglądem. Pociągnęła mnie w stronę fotela i ściągając majtki usiadła na nim rozkładając nogi. – Ruszaj się suko! Ta kobieta miała wszystko idealne. Patrząc na jej cipkę zapragnęłam być posiadaczką takich kształtów. Sam widok podniecił mnie na nowo. Klęknęłam przed nią i dopadłam jej cipki niczym wygłodniały pies. Zaczęłam ją lizać. Wkładać język wszędzie i mocno dociskając sprawiałam jej i sobie ogromną przyjemność. Guziczek stwardniał w moich ustach i to na nim postanowiłam się wyżyć nie zapominając o jej pochwie. Sięgnęłam palcami i energicznymi ruchami drażniłam jej punkt G. Momentalnie zaczęła piszczeć z rozkoszy. Jakbym mogła to i ja zaczęłabym krzyczeć. Śliski od jej śluzu palec wskazujący włożyłam jej do ciasnego anusa. Przerywałam na chwilę i znowu zaczynałam gwałt jej krocza. Wręcz wyzywałam się na niej wyobrażając sobie jak ja bym się czuła na jej miejscu. Gdy zaczęła tryskać na moją twarz jeszcze mocniej zaczęłam ją ssać i gryźć. Chciałam by ta chwila się nie kończyła. Pragnęłam patrzeć i zadawać jej tyle przyjemności by zemdlała z wrażenia. Przerwała mi energicznym pociągnięciem mnie za włosy. Odsunęła mnie od siebie i ciężko oddychała. Minęło kilka minut. – Dobra suka. Spisałaś się. Położyłam głowę na jej brzuchu. Muszę przyznać, że było mi bardzo przyjemnie. Podobało mi się i pragnęłam by jeszcze raz zajęła się moją cipką. Niestety. Marta zaczęła się ubierać. – Mówiłam, że muszę wracać do męża. Zamów mi taksówkę. Czekając na połączenie Marta sięgnęła jeszcze do mojej cipki i uszczypnęła mój guziczek. – Jutro będę miała dla ciebie niespodziankę. Wyszła zamykając za sobą drzwi. Nawet się nie pożegnała. Pół godziny później dostałam smsa: „bądź gotowa rano”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa