Author: admin

  • Chlopak z sex ogloszenia

    -Przyszłyśmy cię wyleczyć- oznajmiły radośnie i zabrzęczały szkłem. – Zabawimy się jak przed laty, ale zamiast książki telefonicznej użyjemy gazet. Cieszysz się?

    Nie cieszyłam. Przez pierwszą godzinę zatykałam uszy, by nie być świadkiem ich wygłupów. Potem alkohol zrobił swoje i nabrałam chęci do niewinnego flirtu.

    – ,,Przystojny 30-latek, bez nałogów, pozna kobietę, która odmieni jego życie. Tylko poważne telefony. Darek” – przeczytała Lidka i wcisnęła mi do ręki komórkę. – Dzwoń!

    Zadzwoniłam.

    – Halo? – odezwał się po drugiej stronie męski, głęboki i odrobinę zniecierpliwiony głos.

    – Cześć – wychrypiałam, zniżając swój alt, by nadać – mu uwodzicielskie brzmienie.

    Dziewczyny ryknęły śmiechem. Usłyszał. Musiał usłyszeć i natychmiast stał się czujny.

    – Słucham – rzekł z nienaturalną uprzejmością.

    I nagle zrozumiałam, że nasze wygłupy są niepoważne i niesmaczne. Zamiast przerwać połączenie, powiedziałam coś strasznego.

    – Mam na imię Ewa i nie jestem doświadczona w tych sprawach.

    Moje przyjaciółki dostały spazmów.

    – Przeziębiłaś się? – spytał, ignorując ich głośne chichoty – Opowiedz mi o tym.

    No i tak to się zaczęło. Podałam mu objawy, on doradził kurację i grzecznie poprosił o numer telefonu, by dowiadywać się o stan mojego zdrowia. Dzwonił każdego wieczoru i był niezobowiązująco troskliwy. Choroba ustąpiła po kilku dniach bez konieczności stosowania antybiotyków.

    – Czujesz się na tyle dobrze, by zjeść – ze mną kolację? – usłyszałam któregoś razu.

    Zgodziłam się bez wahania. Darek okazał się pełnym uroku dryblasem o wrażliwych rysach twarzy i ciepłych, brązowych oczach. Wzbudzał zaufanie i miał w sobie nieokreślona łagodność

    – Zastanawiasz się pewnie, dlaczego ktoś taki jak ja szuka kobiety za pośrednictwem gazet? – spytał bez ogródek. – Z tych samych powodów, dla których ty zadzwoniłaś do mnie.

    – To był żart – przyznałam się ze wstydem.

    – A w moim przypadku podstęp kolegów. Na początku byłem zły, ale teraz, gdy poznałem Ciebie ,jestem im nawet wdzięczny.

    Odprowadził mnie pod samą klatkę i pocałował. jeśli żywiłam wątpliwości co do istnienia tzw. chemii między ludźmi, to po randce z Darkiem już ich nie miałam. Kiedy rozsunął mi wargi językiem i otulił plecy ramionami, poczułam dziwną miękkość W kolanach jego zarost rozkosznie drapał mi brodę, ruchliwy język penetrował wnętrze ust, a między naszymi brzuchami pęczniała jego męskość.

    Całował mnie z żarłoczną namiętnością, a ja zaczęłam sobie wy- obrażać, że za chwilę przeniesiemy się na ciemną klatkę schodową, że podciągnie mi spódnicę, zerwie majtki, rozepnie spodnie i wbije W moje wnętrze twardego, gorącego penisa. A ja obejmę go biodrami i będę krzyczeć z rozkoszy. Obudzimy pół bloku, z mieszkań Wylegną sąsiedzi, ktoś zapali światło i wszyscy zobaczą nasze podrygujące W ekstazie ciała.

    – Dobranoc – przerwał moje fantazje Darek. -jutro zadzwonię.

    – Może po prostu wpadnij wieczorem – powiedziałam, oszołomiona nieznanym obliczem żądzy.

    Uśmiechnął się, jakby wszystko zrozumiał i musnął palcami mój policzek.

    – Będę o ósmej – obiecał.

    Przyszedł prosto z pracy. Zjadł ze smakiem pierogi i niecierpliwie wyciągnął po mnie ramiona. Kiedy usiadłam mu na kolanach i poczułam jego dłonie na swoim ciele, straciłam rozum. Pospiesznie zadarłam spódnice, rozpięłam mu spodnie, wyszarpnęłam z bokserek sztywnego członka i nakierowałam główkę na Właściwe miejsce, ignorując fakt, że dostępu do rozpalonego wnętrza broni materiał majtek. Darek uniósł mnie delikatnie, odsunął palcami przeszkodę i wślizgnął się w środek bez najmniejszego oporu.

    Krzesło nie jest odpowiednim meblem do uprawiania seksu. Było nam niewygodnie, mieliśmy ograniczoną swobodę ruchów, więc z ulgą przyjęłam decyzję o przeniesieniu się na podłogę. Ściągnęłam pospiesznie bieliznę i zawisłam mokrym łonem nad twardym penisem kochanka. Z fascynacją patrzyłam, jak moje ciało go wchłania, wsysa i pozera. Oszalałam na ten widok z pożądania.

    – Spokojnie – szepnął Darek, powstrzymując mnie przed niekontrolowanym galopem.

    Narzucił mi swój rytm – Wolny, rozważny, przeplatany Wirowaniem i pocałunkami. Ssał przez bluzkę moje piersi, dotykał palcami drżącej łechtaczki. Kiedy zaczęłam drapać w ekstazie jego barki, pozwolił mi przejąć inicjatywę i opadł bezwiednie na plecy.

    – Mogę w tobie? – wydyszał, gdy w szalonym tempie zbliżaliśmy się do finału.

    Co za Wspaniały facet – przebiegło mi przez głowę. Nie dość, ze genialny kochanek, to na dodatek odpowiedzialny.

    – Tak! – jęknęłam, a potem to moje „tak” zmieniło sie W głośna mantrę.

    Kiedy było po wszystkim; poczułam się niezręcznie. Ofiara namiętności taktownie milczała i tuliła moje ciało w czułych objęciach. Jego członek ciągle we mnie tkwił. Za skarby świata nie chciałam go wypuścić. Zmniejszył się, skurczył, ale nieprzerwanie powodował rozkoszne wibracje.

    – Ewa? – wymruczał Darek, zaniepokojony niezręczną ciszą.

    – Wszystko  porządku?

    – Głupio mi- bąknęłam. – Pierwszy raz rzuciłam się na faceta.

    Pogłaskał delikatnie moje plecy.

    – Czuję się wyróżniony, słowa – powiedział miękko. – Kiedy usłyszałem twoje zachrypnięte „halo” dostałem gęsiej skórki i nie mogłem przestać – o tobie myśleć-. Cieszę się, że jesteś taka spontaniczna. Jeśli pozwolisz mi chwilę odpocząć-, pójdziemy do łóżka i zaczniemy wszystko od początku. Chcę dokładniej obejrzeć – twoje ciało. Przecież muszę poznać – kobietę, która odmieni moje życie.

    Po tak pięknych słowach zebrałam się na odwagę i spojrzałam mu w oczy. Natychmiast mnie pocałował.

    A z tym odpoczynkiem to przesadził, bo dwie minuty później zaczął we mnie rosnąć. Przeturlałam się na plecy i bezwstydnie rozłożyłam nogi.

    – Chodź – wyszeptałam z udawaną chrypką.

    Nie nalegał, by przenieść się do łóżka. Wziął mnie na wełnianym dywanie. Chemia nie dba o wygody.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Korneliusz

    Minęło już trochę czasu od ostatniej nocy z Korneliuszem. Nie zwolniłam go, mimo obietnic, mój ojciec się na to nie zgodził. Miałam podać konkretny argument, aby to zrobić, a nie powiedziałabym mu przecież, że chcę kochać się z własnym ochroniarzem. Nie mogłam tego robić, dopóki Korneliusz był naszym pracownikiem. Skończyło się na tym, że dalej za mną łaził, tyle że z wielką obrazą. Nie spodobał mu się pomysł zwolnienia go. Nie miałam pojęcia dlaczego. Przecież szybko znalazłby nową pracę i moglibyśmy spać ze sobą.

    Od tamtej pory przebywanie z nim stanowiło czystą udrękę. Nie był nie miły, a nie przynajmniej nie przy ludziach. Po prostu stał się obcy. Zawsze mogłam z nim pogadać, pośmiać się. Teraz był barbarzyński. Chodził z naburmuszoną miną i odpowiadał monosylabami na zadawane pytania. Zmieniał się jedynie, gdy byliśmy sami. Wtedy w jego słowa wkradał się prawdziwy jad. Komentował wszystko, co robiłam. Starałam się tym nie przejmować, choć nie będę kłamała, że odrobinę mnie to zabolało.

    Korneliusz miał dwadzieścia pięć lat. Wyjątkowo młody wiek, jak na ochroniarza. Szczególnie, że opiekował się szaloną nastolatką, córką znanego milionera. Ojciec Korneliusza był wojskowym i zaczął trenować syna, gdy ten skończył piętnaście lat. Cztery lata później wysłał go do wojska. W wieku dwudziestu dwóch lat, Korneliusz dostał pracę u mojego taty. Nie miał mnie chronić, tylko pilnować, abym nie robiła głupot. Nie specjalnie mu to wychodziło. Chyba, że ciągłe przygody erotyczne, którym się oddawałam, nie były dla Korneliusza głupotami.

    Dobrze wiedziałam, jak działałam na Korneliusza. Zawsze byłam bardziej rozwinięta jak na swój wiek. Już w wieku szesnastu lat mój biust dorósł do rozmiaru DD. Dbałam o siebie, uprawiałam jogę. Interesowałam się nauką, więc wielu dorosłych miało ze mną wspólne tematy do rozmów. Należałam do zgrupowania MENSY, które przyjmowało w Polsce dopiero od IQ powyżej 148. Jednym z moich minusów była pycha. Jednak nie obnosiłam się z nią, dzięki czemu nie była zauważalna. Wracając do tematu. Naprawdę elektryzowałam Korneliusza. Jeszcze przed naszą kłótnią, noc w noc chodził do mojego pokoju, by patrzeć jak się masturbowałam. Pewnego razu po prostu zaciągnęłam go do łóżka. Też mnie podniecał. Jego umięśnione ciężkim treningiem ciało, nawet w ciuchach sprawiało, że przychodziły mi do głowy nieczyste myśli. Dodatkowo, zamiłowanie Korneliusza do obcisłych koszulek na krótki rękaw doprowadzało mnie do erotycznej agonii. Co najgorsze, nie uprawiałam seksu od ostatniego czasu z Korneliuszem. Nikt nie potrafił mnie doprowadzić do takiego stanu. Byłam jak bomba zegarowa, której licznik nie zmiłowanie zbliżał się do zera. I nie miałam pojęcia, co się stanie, gdy wybuchnę.

    Korneliusz spał zawsze w oddzielnym skrzydle domu, tam gdzie reszta pracowników. Wszystko zmieniło się po napadzie. Ktoś zaatakował mnie w damskiej toalecie w kinie. Potem na moją skrzynkę zaczęły napływać pogróżki. Mój tata zajmował się właśnie bardzo ważnym klientem i komuś się to nie podobało. Przydzielono mi jeszcze dwóch poboczny ochroniarzy. Na tym nie koniec. Przenieśli mnie do pokoi gościnnych. Nie takich zwykłych, a podwójnych, zrobionych z myślą o gościach, którzy przyjadą z dziećmi. Dwa pokoje miały wspólne drzwi i wspólną łazienkę. Oczywiste jest, kto stał się moim współlokatorem. Korneliusz. Jakby ciągłe przebywanie z nim nie przyprawiało mi cierpień, to jeszcze kazano mi słuchać jego oddechu za ścianą. Te seksowne katusze nie dawały mi spać w nocy. A gdy udawało mi się już zasnąć, śniły mi się takie rzeczy, że zbudzałam się cała mokra z dłonią między udami.

    Mój ochroniarz też nie przyjął tego lepiej. Nie chodził już naburmuszony, a wściekły. Nie odpowiadał monosylabami, tylko odburkiwał, a na osobności stawał się nie do zniesienia. Widocznie, ciągła bliskość znienawidzonej osoby, źle na niego wpływała. Tej nocy wszystko się pogorszyło. Sen był tak rzeczywisty, że nie mogłam uwierzyć, iż nie był prawdziwy. Byliśmy na łodzi. Korneliusz miał na sobie jedynie krótkie kąpielówki. Kochaliśmy się namiętnie w rytmie fal. Jego usta były wszędzie. No mojej szyi, dekolcie, piersiach. Twarz Korneliusza, usypana piegami od opalenizny, była tak blisko mojej. Szeptał mi, że mnie kocha, a ja odpowiadałam mu tak samo. Jedyna niemożliwa rzecz. Osobą, którą kocham, jestem ja sama. Zbudziłam się spocona, ze śluzem wypływającym z mojej cipki. Próbowałam załagodzić ból jakimiś zabawkami, jednak na marne. Tylko jedna osoba mogła mi pomóc. To, że znajdował się dwa metry ode mnie, nie pozwoliło mi już zasnąć.

    Cały dzień chodziłam napalona. Zwykłe stawianie kroków mnie pobudzało. Chciałam jakoś sobie poprawić humor, więc umówiłam się na osiemnastą ze znajomym. Dużo flirtowaliśmy, choć oboje wiedzieliśmy, że nic z tego nie będzie. Spotkałam się z nim w restauracji. Musieliśmy usiąść blisko baru, aby Korneliusz mógł mnie pilnować. Przez to też wszystko słyszał, ale nie przejmowałam się. Mój kolega zresztą też nie. Nasze tematy zeszły szybko na to, o czym zwykle gadają nastolatki – na seks. Ja podziwiałam jego barki pod koszulą, on moje kształty. Nie obyło się bez ciągłego, niewinnego dotyku i głębokich spojrzeń w oczy. Wcale nie miałam na niego ochoty. Po prostu odgrywałam show. Moje życie to jedna, wielka scena, a ja grałam główną rolę.

    Widziałam, co działo się z Korneliuszem. Zamawiał co rusz kolejną szklankę coli, żałując, że nie jest ona czymś mocniejszym.

    Przeprosiłam na chwilę kolegę i podeszłam do Kornela.

    -Napij się, jeden drink nic cie nie zrobi, a przynajmniej się rozluźnisz – powiedziałam z przekąsem. |

    Spojrzał na mnie dziko.

    -Nie – warknął – Już raz ktoś cię zaatakował, nie mogę sobie pozwolić na chwilę słabości.|

    Westchnęłam przeciągle, dając mu znać, że mnie irytuje.

    -Słabości? Proszę cię tylko, żebyś napił się JEDNEGO drinka, ty zaczynasz mówić do mnie jak do psa. To jest słabość.

    -O co ci chodzi? – spojrzał na mnie z niekłamanym zdziwieniem.

    To on był raczej tym wrednym, nie ja.

    -Jeżysz się jak goryl w czasie rui. O to mi chodzi – powiedziałam trochę zbyt głośno, ściszyłam głos – Myślisz, że mi to pasuje. Mój kolega czuje się niezręcznie – kłamstwo – i cieszyłabym się, gdybyś przestał.

    -Niby dlaczego miałbym cię słuchać?

    -Bo jestem twoim pracodawcą, ot co.

    -Jest nim twój ojciec – odciął się i wziął łyk coli – A nawet jeśli, w umowie nic nie ma, jak mam się zachowywać. Mam cię po prostu chronić – głos mu zachrypł – Biorąc pod uwagę, że jesteś ostatnio w dużym niebezpieczeństwie, nie powinnaś w ogóle nigdzie wychodzić.

    -Więc według ciebie powinnam jedynie siedzieć w domu – oburzyłam się.

    -Właśnie tak powinnaś zrobić – odpowiedział.

    No proszę bardzo. Teraz nagle zamierzał kierować moim życiem. Jakby już wystarczająco w nim nie namieszał. Wkurzał mnie i podniecał coraz bardziej.

    Po chwili ciszy zdecydowałam:

    -W takim razie wracajmy do domu. 

    Tego się nie spodziewał. Myślał zapewne, że będę dalej się kłócić. Nie tym razem, kotku. Miałam pewien plan.

    Przerosiłam kolegę, powiedziałam, że wypadła mi niespodziewana sprawa i muszę natychmiast wracać. W sumie nie skłamałam tak bardzo.

    W domu byliśmy przed dwudziestą pierwszą. Dobrze się składało. Przez ten krótki czas zdążyłam poznać rozkład dnia Korneliusza. A był on tak uregulowany, jak tylko pozwalały mu na to moje pomysły. Pobudka o ósmej, pięć posiłków dziennie, prysznic 21:30. I właśnie o to ostatnie mi chodziło najbardziej. Jak już wspominałam, mieliśmy wspólną łazienkę. Był z niej plus, Kornel, całkiem nagi, mył się zaledwie parę metrów ode mnie. Niezwykle zmysłowe, przyznacie.

    Wskoczyłam w koronkową koszulkę nocną i czarne bokserki. Przejrzałam się w lustrze. Wyglądałam atrakcyjnie i taki był mój zamiar. Odetchnęłam parę razy. Jeszcze nigdy nie byłam napalona, tak jak dzisiaj. Jeżeli nie zdobędę Korneliusza, nie wiedziałam, co się stanie.

    Dokładnie jak w zegarku, usłyszałam lecącą wodę. Odczekałam parę chwil i wparowałam do łazienki.

    -Mógłbyś się pospieszyć – wyjęczałam – Chciałabym w końcu wziąć prysznic.

    Nie odpowiedział. Pokręciłam głową i zaczęłam myć zęby. Potrafił być taki irytujący.

    -No cholera, rusz się – popędziłam go – Nie jesteś sam w tym domu.

    -Dobrze wiesz, że zawsze biorę prysznic o tej godzinie – powiedział spokojnie.

    Uśmiechnęłam się. Zaczął mówić, to już coś.

    -A co ja nie mam własnego życia, że interesuję się, kiedy ty się myjesz?

    -Ciekawe – zaśmiał się i zakręcił wodę – że akurat zawsze wtedy, musisz wejść do łazienki i rozwieszać swoją bieliznę na suszarce.

    Starałam się nie zaczerwienić. Przechytrzył mnie. Spojrzałam w lustro, które było akurat naprzeciwko kabiny prysznicowej. To dlatego widziałam jak otwiera drzwiczki i staje w nich całkiem golusieńki. Przełknęłam z trudem ślinę i spuściłam wzrok.

    -Nie wiem o czym mówisz – broniłam się.

    Zacmokał. Podszedł do ściany łazienki, przy której znajdowała się suszarka.

    -Mówię o tym.

    Wziął do ręki moje czarne koronkowe stringi z różowymi kokardkami. Parsknęłam śmiechem.

    -Myślisz, że wywieszam je specjalnie dla ciebie? Po prostu takie nosze. Musisz się z tym pogodzić, dopóki dzielimy łazienkę – powiedziałam ironicznym głosem.

    -Równie dobrze możesz suszyć je w pokoju.

    -Nie mam miejsca.

    -To je znajdź.

    Odwróciłam się, żeby wyperswadować mu ten głupi pomysł. Tak się wczułam w naszą sprzeczkę, że nie zauważyłam jak bardzo się do mnie zbliżył. Skończyło się na tym, że wpadłam mu w ramiona. W jego nagie ramiona, tak przy okazji. Złapał mnie za nadgarstki, uniemożliwiając ucieczkę.

    -Puść mnie – wydusiłam.

    -Niby dlaczego – spytał przybliżając twarz do mojego ucha – Mam sobie odebrać przyjemność znęcania się nad tobą – szepnął.

    Serce biło mi coraz szybciej. Majtki miałam już kompletnie przemoczone. Dookoła unosił się mój zapach. Korneliusz dobrze wiedział, że byłam podniecona.

    -Sprawiasz mi ból – powiedziałam starając się wyrwać.

    Zaczynał mnie trochę przerażać, a najgorsze, że ja to zaczęłam.

    -Czym? Tym?

    Przycisnął swoje przyrodzenie do mojego brzucha, przygniatając mnie. W plecy wbijała mi się szafka od umywalki. Uporczywe pulsowanie w moim podbrzuszu, zwiększyło się. Ugryzłam Kornela w palec, aby się uwolnić. Syknął, ale nie puścił. Próbowałam kilku sztuczek. Dopiero kopnięcie go udo pomogło. Niewiele, niestety. Gdy próbowałam uciec złapał mnie w talii i przycisnął do ściany. Cięższej oddychał i czułam, że jego penis robi się twardszy. W końcu miałam, czego chciałam. Tylko, żeby źle się to nie skończyło.

    -Robisz to specjalnie, prawda? – wychrypiał – Pogrywasz ze mną?

    -Oczywiście, że tak – zaśmiałam się – Dobrze przecież wiesz, że nie jestem wstydliwa i raczej nigdy bym nie spuściła wzroku.

    Docisnął mnie bardziej do ściany, pozbawiając tchu. Zakręciło mi się w głowie.

    -Dusisz mnie!

    Puścił moje nadgarstki i odsunął się. Odwróciłam się w jego stronę i uśmiechnęłam satysfakcją. Nareszcie miałam go w całej okazałości. O boże. Jak ja bardzo uwielbiałam patrzeć na jego ciało. Było boskie.

    -Na co ci to? – spytał pstrykając palcami – Masz z tego jakąś korzyść?

    -A jak myślisz?

    Podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego klacie. Byłam prawie trzydzieści centymetrów od niego niższa, więc patrzył na mnie z góry.

    -Nie pragniesz mnie? – spytałam niewinnie, moja dłoń ześlizgnęła się do jego kutasa – Nie chcesz mnie mieć?

    Zaczęłam się bawić. Kciukiem robiłam kółeczka na żołędziu, a drugą ręką złapałam za trzon. Korneliusz odchylił głowę do tyłu, jakby od dawna tego chciał. Może tak było. Nie miałam pojęcia. Zaskoczył mnie trochę, gdy nagle uniósł mnie do góry i posadził na umywalce. Przyjrzał się mojej twarzy, subtelnie dotykając jej opuszkami palców. Dopiero po chwili zawładnął moimi ustami. Był to namiętny, niedelikatny, wygłodniały pocałunek. Korneliusz pragnął go tak samo jak ja. Może nie byłam sama, budząc się w nocy po erotycznych snach.

    Owinęłam nogi wokół tyłka Kornela i wbiłam paznokcie w jego plecy. Chciałam, żeby był jeszcze bliżej. W kilka sekund pozbyłam się koszulki. Dłonie Korneliusza znalazły się na moich piersiach. Ugniatał je, jakby ktoś miał mu je zaraz zabrać sprzed nosa. Wywołał tym mój śmiech. W ogóle się nie przejął, tylko przeniósł usta na moje sutki. Jęknęłam z rozkoszy, gdy poczułam, że użył zębów. Dobrze wiedział, jaki rodzaj pieszczot uwielbiałam.

    Męskie palce zaczęły bawić się gumką od moich majtek. Zaczęło bardzo mi przeszkadzać, że mam je na sobie. Uniosłam się odrobinę do góry, by dać znać, aby je zdjął. Nadzwyczaj szybko znalazły się na ziemi. Korneliusz ukląkł przede mną. Teraz to ja nad nim górowałam. Uśmiechał się w jakiś dziwny sposób. Jakby właśnie tego oczekiwał. Mojej kontroli. Trącił nosem o moje udo. Rozsunęłam nogi, wiedząc o co mu chodzi. Chciał mnie posmakować. Najpierw uczcił pocałunkiem moje centrum. Przeszył mnie prąd. Zatrzęsłam się, podczas gdy zaczął używać języka. Doszłam niecałą minutę, głośno sapiąc. Orgazm był krótki, ale mocny. To było bardzo wiele, po tylu miesiącach łóżkowej suszy.

    Korneliusz przytulił się do mnie, niczym małe dziecko. Musiało mu naprawdę brakować bliskości. Wziął mnie za rękę i zaprowadził do swoje łóżka. Położyliśmy się, cały czas się całując. Złapałam w dłoń jego penisa naprężonego niczym struna. Szarpnął się, jakby mój zwykły dotyk miał sprawić, że tryśnie. Wzięłam go do ust, aby przypomnieć sobie jego smak. Nie chciałam długo go męczyć. Przejechałam językiem przez cały trzon, aż do korony zlizując perlącą się tam spermę. Potem utorowałam pocałunkami drogę od podbrzusza Korneliusza do ust.

    Usiadłam na nim okrakiem, powoli wpuszczając jego kutasa do swojej cipki. Początkowo nasze ruchy były powolne. Na nowo się poznawaliśmy. Chcieliśmy się sobą nacieszyć. Zmieniło się to, gdy poczuliśmy większą przyjemnością. Z moich ust wydobywały się coraz głośniejsze jęki. Korneliusz złapał mnie za biodra i obrócił, tak aby on był teraz na górze. Przejął kontrolę nam moich ciałem. Przyspieszył i wzmocnił pchnięcia, jakby z niecierpliwości. Sprawiał mi ból, ale jakże przyjemny. Moje piersi podskakiwały, a łóżko skrzypiało. Dźwięki obijających się dwóch ciał podczas seksu miały w sobie jakąś poezję. Pociemniało mi przed oczami, gdy w końcu doszłam. Krzyknęłam, odrobinę z błogości i odrobinę ze strachu. Mięśnie mojej cipki zaciskały się na penisie Korneliusza przyspieszając jego metę. Wytrysnął we mnie dając dodatkowe doznania.

    Jęknął głośno i legł na mnie. Zaczęłam głaskać go po jego wielkich, umięśnionych plecach. Gorący oddech łaskotał mnie po dekolcie.

    -Wiesz, że czeka nas dłuuga rozmowa – wychrypiałam z trudem.

    -Wiem – szepnął, oplatając mnie wokół talii – I wiem, że jak zwykle skończy się kłótnią.

    -Ej, dlaczego?

    -Bo wszystkie rozmowy z tobą kończą się kłótnią.

    Nie miałam siły się z nim sprzeczać. Było mi zbyt dobrze, by to przerwać.

    -Wrócimy do tego rano – powiedziałam.

    I zasnęliśmy oboje. Wtuleni w siebie, spokojni pierwszy raz od paru miesięcy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alex_S

    Mam nadzięję, że się podobało. Komentujcie, bym wiedziała czy pisać dalej. 

  • Prawo natury

    Spotykaliśmy się ze sobą pół roku i pokochałam ją. To znaczy wtedy mi się tak wydawało – teraz wiem, że to nie była miłość, tylko zwykłe zakochanie się, zauroczenie plus seks. O tak, tego ostatniego nigdy nam nie brakowało. Jestem jak to mówią – chudy, ale byk, a jedyna imponująca część mojego ciała kryje się w spodniach. Teresie to nie wystarczało – czemu się oczywiście nie dziwię. Ale ja tak naprawdę jestem fajnym facetem, przez większość ludzi łubianym, wesołym, umiarkowanie pijącym i za dużo palącym, czułym, oddanym, no i – prawdę mówiąc – mało skromnym;

    No, ale byłem tym słabszym – więc przegrałem. Artur to kawał chłopa, opalony, muskularny, krótko ostrzyżony, ponury mruk. Moja słabizna to zawartość portfela a to z kolei jedyna chyba zaleta tego ciołka. Kiedy z nim odeszła, zorientowałem się, że to, co brałem za miłość, nie było nią. Nie mógłbym przecież kochać kobiety, która potrafiłaby mnie rzucić z powodu kasy…

    Tej kasy było naprawdę dużo – Tereska zaprosiła mnie, kiedy przeprowadzili się do nowego domu. Kupił go dla niej i dla przyszłego syna… A ja miałem problem z kolacją w średnio dobrej restauracji… Jeszcze nie było urządzone, wszędzie stały pudła z rzeczami, część mebli jeszcze nie skręconych, czekających na fachowców, bo Artur brzydził się brudną robotą. Zaproponowałem pomoc, ale Teresa nie chciała chyba mówić narzeczonemu o mej wizycie.

    Siedzieliśmy więc w jedynym w pełni urządzonym pomieszczeniu – w sypialni – starając się prowadzić „miłą rozmowę. To znaczy, ja byłem miły, a ona do mnie mówiła, opowiadając o pierdołach – czego to jej nie kupił, gdzie to nie byli, ,ile to nie zarabia… Wyszedłbym po paru minutach, gdyby Tereska nie była Tereską, cudowną dupcią, której ciągle pożądałem. Na okoliczność porządków domowych ubrana była tylko w starą koszulę z podwiniętymi rękawami i krótkie spodenki, kryjące szeroką, miękką pupę. Nie miała na sobie stanika, więc jej duże, ciężkie piersi swobodnie ruszały się w rytm kroków.

    Kiedy pochylała się nad czymś, biust był dobrze widoczny, niedopięte guziki zapewniały mym oczom swobodny dostęp. Jej sutki były duże i ciemne, brodawki miała długie i wrażliwe na pieszczoty – uwielbiała, kiedy je ssałem. Ze zdziwieniem i podnieceniem zauważyłem, że były naprężone, sterczące, znacząc się guzkami na materiale koszuli. Wodziłem za nią wzrokiem pełnym pożądania, czując jak twardnieje mój olbrzym.

    Coś jej upadło, jakaś pierdółka, którą miała postawić na szafce i zaczęła jej szukać. Uklękła, zaglądając pod meble i wypięła w moją stronę pupę. Miała na czym siedzieć – krągłe i obfite pośladki lekko się kołysały, kiedy wierciła się na kolanach, usiłując wyciągnąć zagubiony drobiazg. Przez jasnożółty materiał spranych spodenek widziałem wyraźnie jej czarne stringi, których pasek niknął między pośladkami, rozchylając je jeszcze bardziej. Przełknąłem ślinę. Nieraz brałem ją W takiej pozycji, i wdzierając się w szparkę mocnymi ruchami, trzymając za biodra,  głaszcząc spocony tyłek…

    Mój mały drgnął gwałtownie i na takie wspomnienie, erekcję trudno było mi już ukryć. Zapragnąłem poczuć jeszcze jeden raz jej gorącą dziurkę na moich palcach, na moich ustach, na moim fiucie… Jej koszula obsunęła się, ukazując praktycznie w całości rozkołysane kule piersi. Nie wytrzymałem. Uklęknąłem z tyłu, za nią, kładąc rękę na jej kroczu. Była ciepła i miękka, moje palce, jak wiele razy przedtem, zaczęły masować dziurkę przez materiał.

    Szarpnęła się, chciała się uwolnić, wyrwać, ale spojrzała na olbrzymie wybrzuszenie w moich spodniach, poczuła dłoń pieszczącą łechtaczkę i tylko głośno westchnęła, wpatrując się we mnie szeroko otwartymi oczami. Byłem na równi podniecony jej  ciałem i tym, że mszczę się na Arturze. Chwyciłem spodenki i kilkoma krótkimi pociągnięciami ściągnąłem w dół. Zatrzymały się przy kolanach, krępując jej ruchy; koszulę szarpnąłem na boki, aż strzeliły guziki.

    Wypięła się w moją stronę, wystawiając tyłek do góry. Blade pośladki kołysały się zachęcająco. Odciągnąłem na bok majteczki i w nozdrza uderzył mnie kwaskowy zapach jej cipki. Spod gęstego futerka wystawały obfite wargi, czerwone i wilgotne. Włożyłem w jej mokrą cipkę dwa palce, aż jęknęła z rozkoszy. Kciuk przedarł się przez ściśnięte płatki drugiej różyczki, wywołując kolejny jęk. Uwielbiała taką pieszczotę.

    Pchnąłem ją lekko i przewróciliśmy się na miękki dywan. W pośpiechu rozpięła mi pasek i ściągnęła spodnie i bokserki. On już stał, twardy jak pala i jak pala wielki. Z zachwytem W oczach ujęła go w dłoń, powoli ściągnęła skórkę z główki. Była czerwona, błyszcząca, po dwóch czy trzech ruchach pojawiła się na niej przezroczyste kropla. Sięgnęła do niej językiem, zlizała mokrym pociągnięciem, potem ujęła czubek w usta. Jej mięsiste, czerwone wargi zacisnęły się mocno, a głowa miarowo poruszała się w górę i w dół. Niezła była, taka, jaką ją zapamiętałem.

    Zanurzyłem usta między jej uda, odszukałem łechtaczkę i lizałem ją, penetrując cały czas palcami obie dziurki. Leżeliśmy na bokach, liżąc się i pieszcząc przez kilka minut. Jej biodra poruszały się w rytmie, wychodząc naprzeciw moim palcem, z ust zaczopowanych moją żołędzia wydobywały się pomruki zadowolenia.

    Dokładnie oblizany członek lśnił w jej dłoni, długie, wąskie palce zwieńczone karminowymi paznokciami poruszały się po nim, muskając pulsujące żyłki i wplątując się we wioski u nasady. Podniosłem się, odchyliłem jej głowę do tylu, wolną ręką mocno ściskając brodawkę. „Chcesz go?” wychrypiałem jej do ucha. Kiwnęła głową. „Powiedz to”. „Chcę go… bardzo”. Grzeczna dziewczynka.

    Uklękła przed łóżkiem, pochyliła się tak, że tułów leżał na nim, a tyłek był wypięty w moją stronę. Taka pozycja najbardziej mi odpowiadała – mogłem ją solidnie przelecieć, a przy tym nie musiałem patrzeć jej w oczy. Poskręcane od soków wioski rozchyliłem czubkiem członka, nie wchodząc na razie, ale drażniąc i ją, i siebie oczekiwaniem. Ślizgałem się po łechtaczce i między wargami, aż zaczęła jęczeć, a ja czułem mrowienie rozkoszy. Trzymając go w dłoni, naprowadziłem wreszcie na dziurkę, sam ciesząc się jego wielkością i mocą. Był długi, gruby, pokryty siecią fioletowych żył, troszkę skrzywiony w lewo, co wcale nie zmniejszało wrażenia, jakie zwykł wywoływać na kobietach.

    Teresa wstrzymała oddech, czując nacisk na dziurkę. Powoli włożyłem kawałeczek do środka, delikatnie, ale stanowczo. Najpierw przyjęła samą główkę, obejmując ją delikatnymi płatkami szparki.

    Westchnęła i zacisnęła dłonie na narzucie, mnąc ją i gniotąc. Naprężyła się na chwilę, odwykła widocznie od takiego olbrzyma. Pchnąłem mocniej, głębiej. Krzyknęła z mieszaniną bólu i rozkoszy. Ledwo się mieściłem, od ostatniego naszego razu skurczyła się zauważalnie. Miałem nadzieję, że ten jej frajer ma malutkiego siusiaka…

    Jeszcze jedno uderzenie, i jeszcze, i jeszcze… Wyprężała się pod krótkimi, silnymi ruchami, jakby przypominając sobie, ile straciła, mrucząc z zadowoleniem i niedowierzaniem jednocześnie. Złapałem ją za biodra, palce aż mi pobielały, wbite w miękkie, ciepłe ciałko. Jej dłonie wędrowały po całym łóżku, miętosząc kapę i pościel, szarpiąc poduszki. Uderzyłem ją. Klaps z głośnym trzaskiem wylądował na pośladku, aż podskoczyła. Na białej, delikatnej skórze błyskawicznie wykwitło czerwone odbicie dłoni. Spojrzała na mnie zamglonym wzrokiem, koniuszkiem języka oblizując wargi. Uderzyłem ponownie, W drugi. Wyszczerzyła ząbki. „jeszcze” zamruczała. ,,Mocniej”.

    Uderzyłem po raz trzeci. Jęknęła głucho, wyprężając się maksymalnie w moją stronę. Pośladki były teraz wypięte tak bardzo, jak tylko umożliwiała to obecność mojego olbrzyma w dziurce. Szparka już się przystosowała, mięśnie rozciągnęły się i gładko ułożyły na palu. Po każdym klapsie wilgotniała coraz bardziej.  Jej biodra same tańczyły, spazmatycznymi ruchami nabijając się na mnie. Okładałem ją mocno, byłem pewien, że za mocno, że zaraz powie ,,stój”. Ale za tym chyba też się stęskniła, choć pupa była już cała czerwona, to ona nadal jęczała i gwałtownie ruszała biodrami.

    Dobijałem aż do dna, czując niemal bolesny nacisk na główkę. Przykucnąłem tak, że tyłek miałem uniesiony, kolana ugięte, a rękami mogłem bawić się jej piersiami. Zwisały swobodnie, ciężkie, pełne. i czterech dłoni byłoby mało, by objąć je dokładnie, tak były duże. Długie brodawki były twarde jak kamyki, sterczące i naprężone. Chwyciłem je, ścisnąłem mocno, gniotąc między palcami, ponownie balansując na granicy bólu i przyjemności, na granicy, która z takim upodobaniem przekraczała. Dyszała jak oszalała, wykręcając głowę, by spojrzeć mi prosto W oczy, spomiędzy rozchylonych ust wystawał język, przywołując mnie wibrowaniem.

    Miałem to gdzieś, nie zamierzałem się z nią całować, nie po tym, jak ssała fiuta tamtego. Tego dnia była dla mnie tylko gorącym mięskiem z dziurka… Była blisko, wiedziałem to, znałem każdy cal jej ciała i wszystkie odruchy… jeszcze tylko kilka ruchów, pięć, może sześć porządnych pchnięć… Wystarczyły cztery. Krzyknęła rozdzierająco, twarzą opadając na łóżko. Krzyczała, kiedy waliłem w nią jak najmocniej, jak najszybciej, jak najgłębiej… Wrzasnęła, kiedy uderzyłem jej wypięte pośladki, ponownie barwiąc je na czerwono. Nachyliłem się do jej ucha: „Jestem lepszy od niego? jestem?”. Nie odpowiedziała od razu, więc chwyciłem jej pierś i zacisnąłem palce na brodawce. ,,Jestem?”. Musiałem to usłyszeć. I usłyszałem. A potem znowu krzyczała…

    Zostawiłem ją leżącą bezwład- nie na łóżku, mokrą i wyczerpaną, ze spermą cieknącą ze szparki… Zwyciężyłem prawo natury. Tylko na chwilę, ale zwyciężyłem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Klient moj Pan

    Mieszkanie nie było duże i zupełnie nieustawne, dokładnie takie, o jakie mi chodziło. Dwa małe pokoiki, z których jeden był w dodatku przechodni, co znacznie obniżało jego wartość rynkową. Czegoś takiego szukałam już od miesiąca. Położone w centrum, w bloku tak ogromnym i anonimowym, że nie skłaniało to z pewnością i kogo do zawierania sąsiedzkich znajomości. W małym saloniku urządziłam coś w rodzaju poczekalni” – miękka kanapa pokryta wrzosowym welurem, fotele, barek i telewizor. Wystroju dopełniał sprzęt grający i nastrojowe światło rzucane przez niewielkie kinkiety, świadomie zrezygnowałam z górnego oświetlenia. Sporo kosztowała mnie łazienka. Prawie w całości wypełniała ją wanna – wyłożona różowymi kafelkami w różyczki, po prostu wzór słodyczy i kiczu, dodatkowo efekt podkreślały połyskliwe kurki, błyszczące wieszaki i lustro w pozłacanej ramie – wanna zachęcała do długich, niekoniecznie samotnych, kąpieli, lustro zaś do tego, aby nie były to tylko kąpiele. Pokojem mojej właściwej pracy miała wszak być sypialnia i to właśnie w jej wystrój włożyłam najwięcej serca. Już od progu zniewalał kolor intensywnej czerwieni. Czerwona była jedwabna narzuta na tapczanie, czerwono-złote były poduszki i takie same mieniące się zasłony. Nawet puszyste dywaniki koło łóżka, nawet abażury na nocnych lampkach, nawet lustro naprzeciw łóżka przysłonięte było czerwonym muślinem.

    Kobieta zamilkła na chwilę i wyciągnęła przed siebie długie nogi. Patrzyłam z zazdrością na jej smukłe łydki, idealnie gładką opaleniznę i perłowy lakier paznokci. Jechałyśmy już ładnych parę godzin, przed nami jeszcze prawie dziesięć godzin jazdy, a ja wiedziałam, że nie zdołam już zmrużyć oka.

    – No a klienci? Skąd ich wzięłaś?

    – Niemądre pytanie, klienci znajdą się zawsze tam, gdzie jest towar, dobry towar, a ja znam swoje walory – pogładziła się po biodrze tak, jak dotyka się pięknych i drogocennych rzeczy.

    – Kim oni są, no, ci faceci? Czy są napaleni, czy starzy i piekielnie bogaci jak w filmach?

    – Różnie, często ścibolą forsę, żeby mieć raz na miesiąc to, czego za darmo nie dostają od swoich rozlazłych żon. Potem udają, że delegacja, nadgodziny… Takie tam różne, nigdy nie pytam, chcą, to mówią, chcą, to milczą. Moim zadaniem jest dać im to, za co płacą.

    – Pamiętasz potem ich twarze, na przykład na ulicy, co będzie jak cię rozpoznają?

    – Jakaś ty naiwna, to oni się boją, że ich rozpoznam, kiedy idą sobie tacy napuszeni, targając z supermarketu siaty swoich żon czy kochanek.

    – Długo są u ciebie? No wiesz, całą noc czy tylko tak szybko…?

    – To zależy od opcji – wyraźnie się ożywiła, podwinęła te swoje niesamowite nogi i odgarnęła opadające pasmo włosów. – Chcesz, opowiem ci o takim jednym… Miał na imię Tomek, a może tylko tak się przedstawiał.

    Dzwonek zabrzmiał zdecydowanie, chociaż do umówionej godziny brakowało jeszcze kwadransa. Dopiero wyszłam z wanny, ociekająca wodą, w rozchełstanym szlafroku i lekko uchyliłam drzwi. Niewiele zobaczyłam w półmroku korytarza, sympatyczny młody głos powiedział, że dzwonił wcześniej, że przeprasza za wcześniejsze przyjście, ale bał się, że potem nie będzie miał odwagi, że może to kłopot, że zaczeka i w ogóle. Poprosiłam, żeby wszedł i wskazałam salonik. Potem w łazience włożyłam ubranie – gestem ręki uprzedziła moje pytanie – no, chyba nie wyobrażasz sobie, że przyjmuję klientów w samych pończochach. Włożyłam wiśniową, koronkową bieliznę, sukienkę zapinaną na mnóstwo maleńkich guziczków, weszłam w rozpylony obłoczek zmysłowych perfum. Kiedy pojawiłam się w saloniku, mężczyzna siedział dokładnie tak, jak go zostawiłam. Wysoki blondyn o bladych, prawie przezroczystych oczach i niepewnej minie. Dla polepszenia atmosfery zaproponowałam coś do picia i on z wyraźną ulgą przyjął szklankę mineralnej, zapadł się głębiej w fotelu i zamilkł, a nawet przybrał taką minę, że bałam się przerwać ciszę. W końcu po kilkunastu minutach wstał, położył kopertę na stoliku, powiedział „przepraszam” i wyszedł.

    – Jak to wyszedł? – spytałam zła, że opowieść, która właśnie się zaczęła, już się skończyła.

    – Właśnie, ja też nie mogłam zrozumieć.

    Co ze mną było nie tak, co mu się nie spodobało? I wiesz, że chociaż przez następne dni miałam kilku niezłych klientów, to ciągle myślałam o tamtym. W końcu zadzwonił, pytając, czy może przyjść. Chciałam zapytać, czy znowu będziemy milczeli, ale w porę ugryzłam się w język. Tym razem moje przygotowania-trwały dłużej. Po kąpieli długo wmasowywałam w siebie pachnący balsam, namaszczałam każdą cząstkę swojego ciała, gładziłam delikatnie biodra, brzuch, uda, piersi. Delikatnie próbowałam twardości sutek, miękkości mojego futerka, wilgotności szparki… Było mi lekko i ciepło, zaczynałam płonąć, marzyć o jakichś rękach, ustach, języku. Do świadomości przywrócił mnie dźwięk dzwonka, wzięłam dwa głębokie oddechy i stanęłam u drzwi.

    Wszedł bez słowa, usiadł na kanapie jak wtedy i patrzył na mnie. Patrzył na mnie tak, jakbym była całkiem naga, patrzył na moje stopy, powoli podnosił wzrok na uda, których usiłowałam nie rozsunąć. Potem patrzył na mój brzuch i moje piersi, a ja czułam ciepłą lepkość pomiędzy udami, nad którą nie mogłam już i nie chciałam zapanować. Marzyłam, żeby zwyczajnie wstał i podszedł do mnie… A przecież sama nie zrobiłam niczego, aby go zatrzymać, kiedy wyszedł…

    – No i co, no i co? – przerwałam jej niecierpliwie.

    – I znowu nastąpiły zwyczajne dni, trochę pracowałam, miałam kilku klientów, ale tylko wtedy umiałam „oddać się” robocie, kiedy myślałam o tamtym. Byłam pewna, że jeszcze się pojawi, planowałam więc starannie moje ruchy, gesty i słowa. Już nie pozwolę. aby miał nade mną przewagę, żeby tak bezkarnie patrzył, a potem wychodził bez słowa. Przecież jeszcze chwila, a zaczęłabym prosić aby został.

    – Przyszedł? – spytałam, nie mogąc doczekać się już na ciąg dalszy.

    – Jak zawsze. umówił się na spotkanie spokojnym, beznamiętnym głosem, a ja równie obojętnie podałam datę i godzinę. Przyniósł kwiaty. ogromna wiązankę bladych róż, a musisz wiedzieć,  że pierwszy raz w życiu dostałam od faceta kwiaty. Ale on nie dał mi ich, tylko położył na stoliku, wziął mnie za rękę i zdecydowanym ruchem pociągnął do sypialni. Stanął przede mną i powoli klęknął. Chciałam ułatwić mu zadanie i sama rozpiąć sukienkę, ale szybko odsunął moją rękę. Delikatnie dotknął moich kolan, potem jego ręce powędrowały wyżej, aż do miejsca, gdzie nad pończochą zaczynał się pasek nagiej skóry. Leciutko zadrżałam, ale jego palce powędrowały już wyżej, do skraju majteczek. Długo błądziły, nie próbując nawet dostać się wyżej i głębiej, a ja zaczęłam cicho pojękiwać 2 rozkoszy. Najchętniej sama wzięłabym jego rękę i poprowadziła dalej, ale bałam się jego odrzucenia. Czekałam w kompletnym bezruchu.

    A jednak nie przestał. Jego palce dostały się w końcu pod skrawek jedwabiu, pociągnęły delikatnie za moje kędziorki, znalazły miejsce zespolenia warg rozkoszy i delikatnie pomasowały to miejsce. Musiał poczuć moją wilgoć, miałam wrażenie, że płonę i przygryzałam wargi, aby nie prosić o dotyk, pieszczotę… Zaczął odpinać guziki sukienki, a moje usta szeptały bezgłośnie ,,prędzej, szybciej”. W końcu stanęłam przed nim w samej bieliźnie, zawstydzona swoim pożądaniem, wilgotna, pachnąca, z nabrzmiałymi sutkami rozpierającymi stanik.

    Potem wypadki potoczyły się bardzo szybko. Pchnął mnie na łóżko tak mocno, że aż straciłam równowagę, przygniótł całym swoim ciężarem i wyszeptał wprost w moje usta „poproś”. Miałam obie ręce uwięzione wysoko nad głową w jakimś niespodziewanie żelaznym uścisku, nogi rozkrzyżowane jego nogami, a w kroku czułam jego ogromną, napierającą męskość. „Poproś” – rozległo się ponownie i nagląco. Po chwili zasypywałam go tym „proszę“. Jednym gestem zerwał ze mnie majtki, po prostu porwał je w strzępy, wyłuskał moje piersi ze stanika tak, że poczułam cały ich ciężar i niezaspokojoną bolesność.

    Nawet nie próbował się rozebrać, tylko rozpiął spodnie, cały czas trzymając mnie jedną ręką i przygniatając swoim ciężarem. Poczułam gwałtowne szarpnięcie i wypełniające moje wnętrze spełnienie. To, co czułam przedtem przez szorstki materiał spodni, jego wspaniały, gorący penis wypełniał mnie po brzegi. Czułam bolesną prawie rozkosz, jego nacieranie i moje własne pulsowanie. Nasza wilgoć połączyła się, pragnęłam więcej i więcej ruchu, ocierania się, zaciskania i otwierania… A potem eksplozja skurczu i umieranie. Jego wilgotna męskość pozostała we mnie tylko przez moment, by wycofać się dużo za wcześnie, zupełnie bez pożegnania.

    Teraz jednak ja postanowiłam przejąć inicjatywę i powiedziałam:

    – Chyba nie jesteś tchórzem, daj mi jakąś szansę, małe pół godziny na rewanż…

    – Pół godziny? Nie zdążysz – powiedział z wahaniem, ale stanął jakby czekając. Ten jego bezruch wyczulam jako zgodę. Odważnie podeszłam do niego, zdjęłam mu marynarkę i pchnęłam na łóżko. Z szuflady nocnego stolika błyskawicznie wyjęłam pasek od szlafroka i wykonałam idealny węzeł żeglarski, unieruchamiając jego ręce na oparciu łóżka. Chyba nie zdawał sobie jeszcze sprawy z faktu, że naprawdę jest unieruchomiony, a moje umiejętności żeglarskie były mu przecież całkowicie obce. Nie traciłam czasu, przez zaskoczenie zdarłam z niego spodnie i, podobnie jak ręce, unieruchomiłam mu nogi, a potem odetchnęłam z ulgą. Zaczął patrzeć na mnie z wyraźnym niepokojem, chociaż nic jeszcze nie mówił. Teraz ja byłam górą i postanowiłam to wykorzystać. Rozpięłam mu koszulę, szczypiąc boleśnie jego sutki, przejechałam niedbale ręką po tym, co jeszcze przed chwilą wypełniało całe moje wnętrze, a teraz spoczywało uśpione w bokserkach. Postanowiłam go trochę pomęczyć, zsunęłam jego spodenki niżej i popatrzyłam na bezbronnego penisa. Widziałam jego niepokój, wstyd…

    Niespiesznie wzięłam prysznic, a kiedy świeża i pachnąca wróciłam do pokoju, leżał tak samo bezbronny jak przedtem, a tylko mocniej zaciśnięte węzły świadczyły o tym, iż próbował się uwolnić. Ubrana w samą bieliznę, usiadłam na nim okrakiem, moje uda prawie dotykały jego penisa, ale tylko prawie… Moja ręka niespiesznie podjęła wędrówkę. Gładziłam lekki jak mgła materiał staniczka, długo i dokładnie masowałam sutki tak, aż sterczały naprężone do góry. W końcu wydobyłam piersi na wierzch, przytknęłam je do wilgotnych jeszcze genitaliów, muskałam i dotykałam, widząc jak mu sztywnieją jądra, nabrzmiewa penis. Potem moja ręka odchyliła brzeg majtek, wsunęła się w miejsce, gdzie czułam ponownie falę wilgoci. Palce rozchyliły wargi, wtargnęły do wnętrza, wypełniły je na chwilę, by następnie, wilgotne i pachnące, otrzeć się o jego nagi brzuch. Patrząc na jego nabrzmiałego penisa, groźnego, czerwonego i gotowego znowu do walki, powiedziałam: ,,poproś”.

    Nie musiałam długo czekać, bo już po chwili mogłam się nadziać na najbardziej pożądany cierń świata. Czułam go pod sobą przez chwilę szalonego galopu w kierunku gorącego, mokre- go i całkowitego spełnienia. Kobieta umilkła akurat w momencie, gdy drzwi przedziału otworzyły się, a zaspany konduktor, wsunąwszy głowę, powiedział: – Proszę się przygotować, za chwilę kontrola paszportowa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Kochanek mojej mamy 4

    Oczekiwanie na kolejne spotkanie z Robertem było niemalże torturą. Czułam się, jakbym prowadziła podwójne życie. Porankami rozmawiałam na Skype z przebywająca w Hiszpanii mamą, wieczorami masturbowałam się przed kamerą dla jej kochanka. Podniecała mnie prowadzona w ten sposób gra. Rano byłam skromną nastolatką, opowiadającą mamie jak nudne, pod jej nieobecność, prowadzę życie. W dzień plotkowałam z koleżankami, nie wspominając ani słowem o moim romansie z partnerem mamy. Wieczorem, ubrana w jej bieliznę, zachowywałam się przed kamerą jak mała kurewka, a Robert umiejętnie podgrzewał atmosferę, proponując coraz to bardziej wymyślne zabawy.

    We wtorek zjawił się wcześniej niż zwykle. Przywiózł mi z podróży prezent. Białą, letnią sukienkę i wykonane z jedwabiu stringi. Sukienka była po prostu śliczna i leżała na mnie jak ulał! Dopasowana góra z szerokim dekoltem ładnie opinała biust i talię, a asymetryczny zwiewny dół zmysłowo odkrywał uda. Strasznie spodobały mi się włoskie stringi. Białe, delikatne jak mgiełka, wiązane po bokach na szerokie koronkowe tasiemki. Co najważniejsze pasowały do sukienki, a kokardki na biodrach nie odznaczały się spod lejącego materiału.

    Oba prezenty przymierzyłam natychmiast po rozpakowaniu. Bez skrępowania rozebrałam się przed Robertem, po czym pozwalając mu cieszyć się widokiem mojego nagiego ciała, niespiesznie założyłam jedwabną bieliznę i sukienkę. Moja absolutna bezwstydność podnieciła go bardziej, niż oczekiwałam. Siedząc na kanapie, miał wyraźnie widoczną poprzez materiał spodni erekcję. Domyślając się, że ledwo panuje nad sobą, przejęłam inicjatywę. Pochyliłam się nad nim i całując w usta, wyszeptałam ‘dziękuje’. Mówiąc to, ścisnęłam mocno dłonią wybrzuszenie na jego spodniach. Wsunął w moje usta język. Mrucząc, pozwoliłam jego dłonią błądzić po moim ciele. Po dłuższej chwili intensywnych karesów, kiedy wsunął palce pod jedwabny skrawek materiału, okrywającego moje świeżo wydepilowane łono, kleknęłam pomiędzy jego udami. Z niewielką pomocą Roberta wydobyłam ze spodni nabrzmiały członek i po krótkiej zabawie paluszkami zamknęłam go w ustach. Musiał być naprawdę wyposzczony, gdyż już po chwili przełykałam obfity wytrysk. Przytulona policzkiem do uda ssałam członek, wsłuchując się w powoli powracający do normalnego rytmu oddech kochanka. Głaszcząc mnie po włosach, wyszeptał:

    – Jesteś niesamowita. Chodź do mnie.

    Dłońmi przyciągnął mnie ku sobie, a następnie pomógł stanąć na kanapie. Jego twarz znalazła się pod sukienką. Szybko rozwiązał tasiemki majteczek, a usta drapieżnie przywarły do gładkiego wzgórka. Trzymając dłońmi za pośladki, ssał mnie łapczywie, badając językiem każdy sekretny zakamarek. Byłam rozpalona, wilgotna i tak podniecona, że nie potrafiłam powstrzymać się od jęczenia. Kiedy zaczął mocno ssać łechtaczkę, zupełnie straciłam nad sobą kontrolę. To było intensywne, niemalże bolesne, a jednak wciąż przyjemne uczucie. Orgazm przeżywałam, niemalże gwałcąc jego usta. Trzymając go za głowę, przyciskałam usta Roberta do swojego podbrzusza. Gdyby orgazm trwał o kilka sekund dłużej, zapewne udusiłabym kochanka między udami. Chwile później, siedząc okrakiem na jego kolanach, całowałam pachnące mną usta. Między pośladkami czułam prężącego się kutasa. Miałam ochotę na jeszcze, jednak Robert powstrzymał mój zapał.

    – Nie musimy się tak spieszyć. Zabieram cię do siebie, będziemy mieli dla siebie całą noc.

    Kiedy nieśmiało zaprotestowałam, przypominając mu, że o 7-8 muszę połączyć się z mamą, zaproponował, bym zabrała ze sobą laptop.

    – Przecież nie musisz włączać kamery, a mama nie będzie wiedziała, skąd dzwonisz.

    Zgodziłam się i nie żałowałam swojej decyzji.

    Robert przygotował naprawdę świetną kolację, po której spędziliśmy jakiś czas w basenie. Po wspólnej kąpieli nago przygotował sobie whisky z lodem a mi wielką szklankę Mojito. Popijając miętowo-cytrusowego drinka, obejrzałam z Robertem, na jednym z kanałów erotycznych, jakiś włoski film porno. Alkohol, jego niespieszne, delikatne pieszczoty i widok kochającego się na ekranie z dwoma kobietami mężczyzny wprowadziły mnie w specyficzny nastrój. Byłam odprężona nieco rozleniwiona, ale zarazem podniecona. Dał mi orgazm, pieszcząc palcem okolice łechtaczki. Taki leniwy, niezbyt gwałtowny, za to rozciągnięty w czasie na długie dziesiątki sekund. Przeżyłam go wyciągnięta na skórzanej kanapie, z głową złożoną na jego kolanach. Gdy ponownie otwarłam oczy, podał mi odstawionego wcześniej drinka. Oglądając ostatnie sceny filmu, pieścił dłońmi moje piersi. Widząc, że podoba mi się kończąca film scena miłości lesbijskiej zapytał, czy miałabym ochotę spróbować seksu z kobietą. Wypity alkohol sprawił, że odpowiedziałam mu szczerze, iż chciałabym spróbować, ale że wolałabym to zrobić razem z nim. Ostatnie minuty filmu spędziłam na jego kolanach, starając się ukryć wypieki na twarzy. Bawił się moimi piersiami, nie zwracając większej uwagi na ekran, gdy ja nie potrafiłam oderwać wzroku od kończącej film sceny fistingu. Zafascynowana i podniecona oglądałam jak szczuplutka, młodziutka dziewczyna fistuje atrakcyjną, trzydziestoparoletnią kobietę o wspaniałej figurze, by po chwili samej być fistowaną. Szczególne wrażenie wywarł na mnie fragment, gdy starsza z kochanek wsunęła dłoń w pupę młodszej dziewczyny. Nawet zajęty do tej pory moimi piersiami Robert, obejrzał go z przyjemnością. Wieczór zakończyliśmy w sypialni.

    Kochałam się z Robertem dwukrotnie. Na samym początku uprawialiśmy seks analny, kochając się w kilku różnych pozycjach, a po prysznicu i dłuższej przewie, spędzonej na wzajemnych karesach, Robert strzelił ponownie, tym razem między moimi piersiami. Zasypiałam miło zmęczona kilkoma orgazmami, jakie tej nocy dał mi kochanek.

    Rano zaspaliśmy i o mało co nie zawaliłam rozmowy z mamą. Zadzwoniłam do niej tuż przed ósmą, leżąc na brzuszku w stłamszonej pościeli. Kiedy odebrała, Robert mimo moich cichych protestów, ściągnął ze mnie kołdrę. Tłumacząc się z niedziałającej kamery kłopotami z połączeniem, starałam się jednocześnie przegonić dłonią całującego pośladki Roberta. Mówiłam właśnie mamie, że będę musiała poprosić Roberta o pomoc w zakupach, gdy ten rozsunąwszy dłońmi pośladki, zaczął lizać moją szparkę. Drażniąc się z kochankiem, zaproponowałam mamie, by zadzwoniła jeszcze przed wyjściem do Roberta i przy okazji wspomniała mu o mojej prośbie. Zgodziła się i po chwili rozmowy o wszystkim i niczym rozłączyła się ze Skype. Po chwili Robert musiał porzucić mnie i iść na dół, odebrać pozostawioną w spodniach przy basenie komórkę. Zemścił się, wracając szybko na górę. Rozmawiając z moją mamą, chwycił mnie za kostki i zdecydowanym ruchem przesunął na brzeg łóżka. Wypięta w pozycji na żabkę słuchałam, jak rozmawiają o zakupach. Otwierając tubkę z żelem, mówił mamie, że cieszy się już na jej powrót w weekend. Przełączył telefon na głośnik, po czym położył go na moich plecach. Rozsmarowując żel wokół mojego odbytu, opowiadał jej, jak bardzo się za nią stęsknił. Z wypiekami słuchałam plastycznego opisu, co ma zamiar jej zrobić po powrocie. Nie spodziewałam się, że mama lubi takie rozmowy. Mówiąc, mam ochotę na twoją ciasna dupcię, wszedł w moją. Kiedy mama odpowiedziała, że tęskni za jego kutasem, wbił się we mnie aż po jądra, zmuszając do cichego jęku poprzez zaciśnięte na brzegu kołdry zęby. Byłam zaskoczona, gdy mama zaproponowała seks przez telefon. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. Podniecona tą surrealistyczną sytuacją słuchałam, jak mama opisuje Robertowi, w jaki sposób się właśnie masturbuje i jak ma się zamiar z nim kochać po powrocie, a Robert kochając się ze mną, odpowiada jej w podobnym stylu, nie szczędząc bardzo intymnych szczegółów ich pożycia. Poszedł na całego! Dyszał ciężko, rżnął mnie w pupę, a mama wtórowała mu, jęcząc w słuchawce. Spuścił się prawie w tym samym momencie, gdy mama wykrzykiwała swój orgazm. Gdy wyjął ze mnie ociekającego nasieniem kutasa, opadłam brzuszkiem na pościel. Rozmawiał dalej z mamą, obserwując, jak gryząc kołdrę, dochodzę, pieszcząc się dłonią wsuniętą między podbrzusze a materac. Gdy skończył rozmowę, przytulił się do mnie, po czym zaproponował, że zrobi mi śniadanie do łóżka.

    Jedząc tosty z jajecznicą na szynce i smażonym boczku miałam doskonały nastrój, który mąciła jedynie perspektywa zbliżającego się weekendu i końca swobody, jaką obecnie mieliśmy. Z rozmyślań nad tym, co dalej wyrwały mnie słowa Roberta. Wiesz, jesteś bardzo podobna do swojej matki. Troszkę rozdrażniło mnie to porównanie, więc zaczepnie zapytałam:

    – Tak? A która z nasz się lepiej pieprzy?

    Uśmiechnął się tylko, po czym odpowiedział:

    – Szczerze Kasiu, masz boskie ciało, wrodzony talent do rżnięcia, ale jeszcze sporo mogłabyś się nauczyć od mamy.

    Chciałam ofukać go obruszona, jednak nie dał mi dojść już do słowa. Zamknął usta pocałunkiem, po czym wyszeptał:

    – Wiesz, kocham cię podobnie jak twoją mamę. Szkoda, że nie mogę mieć was obu naraz.

    Wybił mnie tym zaskakującym stwierdzeniem z nastroju do zwady. Po chwili nie miałam już woli do dalszego dąsania się. Z głową między moimi udami robił z moim ciałem coś, czego nawet sama nie potrafiłabym wyczarować palcami. Odleciałam wygięta w łuk, słysząc ciągle jego słowa: ‘Szkoda, że nie mogę mieć was obu naraz’. Dławiąc się orgazmem, odgrywałam przed oczami scenę, z obejrzanego wczoraj filmu porno. Tą, w której mężczyzna kochał się w trójkącie ze starszą i młodszą partnerką. W mojej siedziałam w kucki nad twarzą Roberta. Kiedy kochanek robił mi wspaniałą minetę, mama niespiesznie kochała się z nim na jeźdźca. Pochylone ku sobie całowałyśmy się, pieszcząc nawzajem dłońmi piersi i podbrzusza.

     

    Kiedy po zakupach odwoził mnie do domu, wspomniałam mu o swojej fantazji.

    – To byłby wspaniały prezent.

    Odparł, po czym wsunął dłoń pod moja sukienkę. Prowadzać jedną dłonią dotykał mnie drugą. Palce wślizgnęły się pod majteczki, a środkowy zaczął delikatnie suwać się w górę i w dół po moich wargach. Rozchyliłam odrobinę mocniej uda, a on wsunął palec między wilgotne wargi. Delikatnie pieścił wejście do pochwy, a moje ciało nie stawiało mu oporu. Wystarczył lekki nacisk, by wszedł we mnie odrobinę, gdy palec natrafił na przeszkodę. Przez chwilę badał opuszką palca moją błonę dziewiczą, po czym wycofał się, by zająć się z wyczuciem łechtaczką. Pieszcząc, powiedział, że ma ochotę zerwać mój wianek, jednak najpierw musimy wymyślić, jak to ukryć przed mamą, by utrata dziewictwa nie wyszła na jaw przy następnej wspólnej wizycie u ginekologa. Byłam bliska orgazmu, gdy wjechaliśmy na podjazd. Nagle wycofał się i bez żadnego uprzedzenia zostawił mnie samą sobie. Wnosząc do domu zakupy, zapytał się, czy jestem podniecona. Gdy przytaknęłam, uśmiechnął się, po czym powiedział:

    – Wobec tego mam dla ciebie zadanie. Weź długą kąpiel, a po niej pójdź do sypialni mamy. Chcę, byś się masturbowała na jej łóżku. Koniecznie zabierz ze sobą komórkę i nagraj dla mnie, jak się pieścisz. Będę czekał na film. Do zobaczenia w piątek.

     

    Zostałam znowu sama. Wieczorem spełniłam jego prośbę. W rewanżu otrzymałam inny film. Na potężnym biurku stał wielki monitor, a na blacie leżały mojej majteczki. Te same, które mi zabrał podczas pierwszego spotkania. Na monitorze leciał film, jaki mu wysłałam. Centrum kadru wypełniał potężny członek. Robert masturbował się, oglądając mój film a w momencie, gdy przeżywałam na nim orgazm, spuścił się na leżące na biurku majteczki. Rano otrzymałam kurierem paczkę z poplamionymi nasieniem majteczkami i karteczką z jednym zdaniem: ‘Załóż je i prześlij mi zdjęcie’. Bawiliśmy się w ten i podobny sposób aż do kolejnego spotkania w piątek.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara
  • Sex z ksiegowa

    Idąc na nudna firmową imprezę, miałem cichą nadzieję na jakiś niezobowiązujący seks. Kiedy jednak wylądowałem w mieszkaniu Marysi, okazało sie, że czeka mnie jedna z najbardziej podniecających nocy w życiu, a szara myszka z księgowości potrafi zmienić się w wampa. Zostałem potraktowany przez nią dosyć brutalnie, zakuty w kajdanki, wypieprzony i wykorzystany, jakbym był żywym wibratorem. Nie powiem, podobało mi się to nowe doświadczenie, ale byłem przyzwyczajony do bardziej tradycyjnego seksu. I byłem też przyzwyczajony do tego, że w stosunku obie strony starają się nawzajem zaspokoić. Tymczasem ona, poszalawszy na moim palu, zostawiła go sterczącego i marzącego o wytrysku. Z drugiej jednak strony patrząc, dzięki temu pragnąłem jej jeszcze bardziej. Jej wygolonej cipki, nabrzmiałych piersi, stóp obutych W wysokie szpilki… l wyglądało, ze nasze miłosne zmagania jeszcze nie zostały zakończone…

    – Co, chłopczyku, już ci nie stoi? Zajechałam cię? – zaśmiała się Marysia, patrząc na mojego lekko skurczonego malucha. Nie komentowałem. Tymczasem ona nie przestawała się naigrywać, nazywając mnie dzieciakiem, jedno strzałowcem i zmiękłym fiutkiem. Jej stopa bawiła się penisem, poszturchiwała go czubkiem buta i naciskała na jądra. Drażniła mnie.

    – Przestań do cholery – krzyknąłem wreszcie.~ Nie jestem twoją zabawką! Nie przestawała, więc zdenerwowany odepchnąłem jej nogę. Trochę za mocno, niemal spadła z sofy. Wstała czerwona na twarzy. Jej piersi, podniesione przez koszulkę i mocno ściśnięte od góry paseczkami, falowały ostro.

    – Ty świnio, ty wstrętna męska świnio – wrzasnęła, wybiegając z pokoju. Po chwili wróciła i trzymając ręce za plecami, zaczęła mnie wyzywać od mięczaków i damskich bokserów.

    – Tak traktujesz kobietę, jak rzecz? Ty cholerny brutalu! – i rzuciła mi w twarz coś, czego najmniej bym się spodziewał gruby sznur.  No to pokaż, na co cię stać!

    Sznur był gruby, miękki i gładki. Zaraza, nie bardzo wiedziałem o co chodzi, czegoś takiego nie widziałem nigdy nawet na filmach czy w świerszczykach.

    – No, dalej – powiedziała ostro. – Ogier okazuje się wałachem?

    Tego było mi za wiele. Chwyciłem ją za ręce i skrępowałem. Później przeciągnąłem sznur między nogami, omotałem wokół szyi i pod piersiami. Dalej biegł przez plecy i wracał, ściskając teraz piersi od góry.

    – Nie! – krzyknęła. – Rozwiąż mnie i to już!

    Nie zwracając uwagi na jej fałszywe protesty, improwizowałem dalej. Po chwili leżała związana na podłodze, sznur ściskał jej piersi, mocno wpijał się w szparkę, by na końcu opleść kostki.

    Krzyczała coś jeszcze, aż  wreszcie zerwałem z niej majteczki, zrolowałem i takim kneblem skutecznie uciszyłem wrzaski. Skrępowana jak baleron, wiła się i rzucała po podłodze. Teraz to ja byłem górą. Ścisnąłem mocno jej piersi. aż poczerwieniały. Ból płynący ze skrępowania podniecił ja i sutki już silnie sterczały. Nabrzmiałe i podeszłe krwią od wcześniejszych zabaw, nadal nie miały dość. Wpiłem się w nie. Przygryzłem brodawki, nie starając się ani trochę być delikatnym. Nie o to chodziło w tej zabawie. Jęczała chrapliwie przez zakneblowane usta, kiedy się z nią zabawiałem.

    W końcu odwróciłem ją tyłkiem do góry, tak. że podpierała się na ramionach i głowie. Wymierzyłem jej kilka ostrych klapsów, aż rozniosło się po całym pokoju. Wrażliwa skóra pośladków momentalnie poczerwieniała i pojawiły się na niej odbicia dłoni. Marysia zacharczała, ale bynajmniej nie cofała pupy. Wypięła ją jeszcze mocniej, jakby dopraszając się o więcej razów. Starałem się bić dłonią zgiętą do środka. tak, żeby było więcej hałasu, a mniej bólu. Mimo wszystko robiłem to po raz pierwszy w życiu i nie chciałem przesadzić.

    Widok tego ślicznego tyłeczka powodował. że mój mały po woli budził się ponownie. Sznur biegnący między pośladkami rozchylał je na boki i niknął między płatkami sromu. Wchodził głęboko, przyciskając łechtaczkę, która chyba była zadowolona z takiego traktowania. Przesunąłem go nieco w bok, podziwiając oczka, dolnej górne. Cipka zaczynała już lśnić od rosy, jej krwista czerwień była naprawdę fascynująca. Wsunąłem W nią dwa palce, a w drugie oczko koniuszek kciuka. Wystarczyło kilka ruchów, aby biodra Marysi zaczęły podrygiwać.

    Mój członek prężył się już dziarsko. kierując główkę w stronę dziurek. Zdjąłem z niego skórkę i obnażoną żołędzią zacząłem szturmować tyłeczek. Chociaż pchałem mocno, nie mogłem jednak sforsować pierścionka odbytu. Wycofałem się, pośliniłem główkę i spróbowałem jeszcze raz. Nic z tego. Marysia nagle zaczęła się wiercić, przewróciła się na bok, a twarz jej poczerwieniała. Wyjąłem jej knebel, aby się przypadkiem nie zadusiła.

    – Łazienka…- wychrypiała.  Wróciłem z pudełkiem wazeliny w tym czasie Marysia doczołgała się jakoś do sofy i oparła o nią. Wypięty tyłek drżał z niecierpliwości. Posmarowałem małego obficie wazeliną, a potem nałożyłem solidną porcję na palce i zagłębiłem się w kakaowej dziurce. Namaściłem ją z zewnątrz i trochę w środku, przymierzyłem i… wszedł.

    Powoli zdobywał zupełnie mu obce tereny. Bałem się wejść głębiej niż do połowy członka, niezwyczajny takich sposobów miłości. Pierścionek ściskał bardzo mocno, stanowczo, zupełnie inaczej niż właściwa dziurka. Czułem się, jakbym hasał w małolacie, jak silnie mnie otulała. Marysia tymczasem również nie próżnowała. Ręce, choć związane, dostawały do cipki. Ominęła sznur i pieściła sie sama, Czułem jak jej palce buszują po szparce stymulując łechtaczkę i dziurkę. O tak, pomyślałem oto kobieta, która wie, czego chce.

    Zacisnąłem dłonie na jej pośladkach, głęboko wbijając palce, by po chwili uraczyć ją kolejną porcją klapsów. Dosłownie zaskowytała, czując mocne razy smagające jej pupę. Zmusiłem się, żeby opuścić tyłeczek, ale doznania były zbyt silne. Postanowiłem, że wrócę tam na końcówkę, by się jeszcze nacieszyć tak niesamowitymi odczuciami. Na razie wepchałem się do cipki. Totalnie mokra i gorąca, powitała mnie czułym uściskiem. Wszedłem głęboko i postawiłem sobie za cel wypieprzyć ją aż na wylot. Powiedziałem o tym Marysi, a ta tylko jęknęła i kazała mi to zrobić porządnie.

    Sam nie wiem, czemu wygadywałem brutalne i chamskie sprośności, wyzywałem ją od najgorszych i w prostych, koszarowych słowach, opowiadałem o tym, co jej robię. Momentalnie zaczęła się trząść, wulgaryzmy wprost niesamowicie ją podkręcały. Na co dzień nie używam ta-kich słów, ale atmosfera wyzwoliło mnie z wszelkich więzów  obyczajowych. Rżnąłem mocno, brutalnie, a ona każde moje pchnięcie kwitowała jękiem rozkoszy.

    Drugą dziurkę zatkałem palcem, a potem na siłę wepchnąłem też drugi i trzeci. Już nie jęczała, krzyczała teraz rozdzierająco, dając ujście rozkoszy. Jej palce miażdżyły i ściskały łechtaczkę, dolewając jeszcze pucharu przyjemności. Wiedziałem, że finał zbliża się w bardzo szybkim tempie, oboje byliśmy już wyczerpani wcześniejszymi zabawami.

    Wcisnąłem się znowu w odbyt, kucnąwszy niemal na jej plecach, tak, ze rękę mogłem wsunąć pomiędzy Marysie a sofę. Ścisnąłem z całej siły pierś, aż zbielały mi kostki palców i w  tej akrobatycznej pozycji oboje z krzykiem wzlecieliśmy w objęcia orgazmu. To była najbardziej wyuzdana i perwersyjna noc w moim raczej typowym życiu…

    Później, kiedy leżeliśmy oboje wyczerpani i szczęśliwi, zacząłem sie zastanawiać, jak daleka i jednocześnie bliska jest droga od schowanej w skromnym kostiumie księgowej do seksownego wampa z wygoloną cipka i zamiłowaniem do rżnięcia w tyłek. Ile jeszcze takich szarych myszek siedzi w biurach?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Sex z murzynem

    Kiedy mój przyjaciel zaproponował mi spędzenie wspólnych wakacji na jednej z egzotycznych wysp, zgodziłam się bez namysłu, choć koszt wyjazdu nie był mały. Ale stwierdziłam, że podobna okazja już może mi się nie trafić. On zapewniał mi tylko mieszkanie i swoje pieszczoty, reszta należała do mnie. Taki układ mi odpowiadał, gdyż już od 10 miesięcy byliśmy sobie bardzo bliscy, a nasze ciała nawzajem się potrzebowały. Przed nami były trzy wspaniałe, szalone tygodnie. Właściwie to wypadałoby opisać każdy z tych dni, ale opiszę coś wyjątkowego, co na co dzień się jednak nie zdarza. A dla białej kobiety to po prostu podróż kosmiczna.

    Odkąd tylko zaczęłam reagować na mężczyzn, zawsze bardzo interesowali mnie Czarni, a właściwie Mulaci, to znaczy czekoladowi, o pięknych oczach i namiętnych, nabrzmiałych wargach. Właśnie tego lata moje marzenie się spełniło. W piękne przedpołudnie mój ,,kochaś” zostawił mnie na plaży, w pobliżu lotniska, gdzie jego znajomy wynajmował dom. Obiecał mu w czymś pomóc. Powiedział, że wróci w porze obiadowej.

    Ulokowałam się więc we wspaniałym „ogródku” z kamieni, gdzie nie czuć było wiejącego od morza wiatru. Od czasu do czasu podnosiłam się, aby sprawdzić, czy ktoś się nie zbliża, gdyż wykorzystując schronienie, podciągnęłam biustonosz do góry i zsunęłam dół bikini, aby opalić białe skrawki ciała. Wyglądając co jakiś czas, widziałam w oddali gołych facetów, jak się później dowiedziałam, ta plaża była miejscem schadzek gejów. Zauważyłam, że niektórzy chodzili bardzo nerwowo, dyndając fajfusami.

    Wracając do tematu – wystawiłam więc wszystkie wzgórki do słońca i oddałam się rozkoszy leniuchowania. W pewnym momencie, jakaś niespokojna, usiadłam i po chwili w prześwitach między kamieniami zobaczyłam czyjeś oczy. Przeszedł mnie dreszcz. Nie robiąc hałasu, delikatnie podciągnęłam dół stroju i naciągnęłam górę na piersi. Ukrywając strach, wstałam spokojnie i ku mojemu strasznemu zdziwieniu zobaczyłam Murzyna. Siedział przy kamieniach i trzymał rękę w dość obszernych gatkach. Domyśliłam się, że patrząc na mnie rozebraną, onanizował się. Był bardziej wystraszony niż ja i błagał, abym nie krzyczała. Mówił to głosem delikatnym, nie przerywając tego, co robił.

    – Co ty wyprawiasz, nie masz kobiety, aby to zrobić jak należy? Jesteś taki młody i przystojny – dodałam już spokojniej.

    – Może znalazłaby się, ale tylko białe mnie podniecają. i to takie jak ty, dobrze zbudowane – odpowiedział.

    Strasznie mi się to spodobało, uśmiechnęłam się i powiedziałam:

    – Zawsze marzyłam. aby kochać się z kimś takim jak ty. choć uważałam, że jest to nierealne. A teraz… Nie wiem… Chciałabym, a boję się. Nie znam cię wcale, nie wiem czy jesteś zdrowy. Poza tym w każdej chwili może nadejść mój znajomy i co wtedy będzie.

    Gdy usłyszał to, przestał ruszać swoją męskością.

    – Gdybyś mogła zrobić to ze mną, byłbym najszczęśliwszym Murzynem pod słońcem. Nie bój się, przysięgam, że jestem w porządku, studiuję medycynę, jestem zdrowy.

    Siedział po drugiej stronie barykady, patrząc błagalnie na mnie.

    – Wskakuj do środka – powiedziałam pospiesznie – nie mamy wiele czasu. Podobasz mi się, masz wspaniałe oczy, cały jesteś wspaniały Ufam Ci.

    Nawet nie wiem, kiedy znalazł się obok mnie. Jego wielkie oczy śmiały się ze szczęścia. Gdy się przytulił, czułam, że dysponuje czymś okazałym i wartym grzechu. Kiedy delikatnie obcałowywał moją twarz swoimi wydatnymi wargami, ja zsuwałam w dół jego gatki, aby dopaść tego, co było obiektem moich marzeń. Był potężny, twardy i gorący. Choć go nie widziałam, wyobraziłam sobie jaki jest czekoladowy.

    Chłopak przesuwał się w dół, drażniąc moje ciało bardzo pracowitym językiem. Miał duże ręce, objął nimi moje białe piersi, masował delikatnie, ssał i gryzł brodawki z wyczuciem, doprowadzając mnie do obłędu. Zaczęłam się wyginać, a on, całując mój brzuch, przesuwał się w dół, aż zanurzył swój długi język w mojej bardzo wilgotne już szparze i zaczął wysysać ze środka soki podniecenia. Obcałował i wylizał całą okolicę, włosy mu wcale nie przeszkadzały.

    Wylizując moje łono, klęczał, a ja w tym czasie bawiłam się jego czarnym członkiem, z ledwością mieszczącym się w mojej dłoni. Wokół namacałam wspaniały kożuszek bardzo pokręconych, delikatnych włosów.

    – Podnieś się – powiedziałam.

    Zrobił to natychmiast, a ja miałam na wysokości moich ust wspaniałego loda. Wzięłam się szybko do lizania, a jego właściciela poprosiłam, aby wykorzystując ten moment, rozejrzał się, czy nie zbliża się wysoki facet z wąsami, bo będziemy biedni. Oznajmił, że jesteśmy bezpieczni, co zdopingowało mnie do jeszcze bardziej szalonych wyczynów w pieszczeniu tego czekoladowego penisa. Chłopak zaczął jęczeć, a jego członek robił się niewiarygodnie gruby. Pewnie czarne kobiety tak wspaniale tego nie robią, pomyślałam.

    – Muszę się teraz wziąć za ciebie, bo długo tak nie wytrzymam – powiedział nerwowo. Ale kiedy usiadł, ja znów przejęłam inicjatywę i szybko „okroczyłam” go, wspierając ręce na jego ramionach, nadstawiając mu moje piersi, aby je jeszcze popieścił. Manewrując tyłkiem, próbowałam naprowadzić jego wspaniałego lizaka do wilgotnej, dobrze przygotowanej szpary. Zrobiłam to bardzo delikatnie, chciałam, aby to, co przeżyjemy, pozostało na zawsze w pamięci jako coś ponadczasowego, nieziemskiego, choć realnego. Bałam się naciskać, ale to było silniejsze od strachu. Wiedziałam, że w końcu, choć z bólem, musi wejść do środka, bo moje pożądanie dochodziło do granic wytrzymałości. On też, choć zajęty moimi piersiami, próbował unosić się, by bardziej mnie czuć od środka.

    Nacisnęłam raz, drugi, trzeci – a tu nic, jakby coś się zablokowało. Moja dziurka nie miała jeszcze takiego okazu w swoich objęciach. Nagle chwycił mnie za biodra, zatkał moje usta swoimi i, naciskając mocno, nabijał mnie na pal. Bolało mnie bardzo, ale przyjemność tłumiła ból. Poczułam go chyba gdzieś w gardle, tak mi się wydawało, prawie zemdlona otworzyłam oczy i zobaczyłam łzy w jego pięknych, dużych oczach. To były łzy szczęścia, choć ono jeszcze nie nadeszło.

    Strasznie mnie to wzruszyło i zdopingowało do ataku, co zrobiłam szybko, nie myśląc o bólu. On mi pomagał, całując bardzo namiętnie. Oderwałam nagle usta, bo brakowało mi powietrza, musiałam wziąć głęboki oddech, ale nie przestawałam pracować. Czułam, że już jesteśmy u szczytu, więc przywarłam do niego ponownie ustami, bo bałam się, że krzyki, które za chwilę wydamy, będą słyszalne w całej okolicy. Po chwili wydawaliśmy tylko głuche, stłumione, niekończące się jęki. Nie wiem, jak długo to mogło trwać, bo kiedy już przyszłam do siebie, byłam spokojna, miałam równy oddech, a mój czekoladowy przyjaciel obejmował mnie czule, całując po twarzy.

    – To, co przeżyłam teraz z tobą, jest dla mnie czymś wyjątkowym. Nie wiem, czy kiedyś jeszcze będzie mi tak dobrze.

    – Gdyby nie to, że jesteś tu z przyjacielem, takich chwil przeżylibyśmy wiele – powiedział bardzo spokojnie. Wypowiedziawszy to, chyba uzmysłowił sobie, że mój przyjaciel może nadejść w każdej chwili. Szybko naciągnął gatki i przytulił się jeszcze raz do moich piersi.

    – Żegnam cię, ty moje białe szczęście. – Wziął do ręki ostry kamień i koślawymi cyframi wypisał na skale swój telefon do hotelu. – Gdybyś była kiedyś samotna, to zadzwoń – dodał, cmokając mnie w szyję. Wstał, spojrzał z zachwytem w moje oczy.

    Rozstaliśmy się bez słowa, ale bardzo szczęśliwi. Niedługo potem przyszedł mój przyjaciel i kiedy zobaczył moje nagie ciało, też się bardzo napalił. Nie wiedział, że moja szparka była bardzo ciepła i wilgotna od „czarnej” spermy przyszłego lekarza. Chciał się kochać, więc zaczęłam pieścić jego jądra. Ale ja długo jeszcze miałam przed oczami mojego przygodnego czarnego przyjaciela.

    Nie zadzwoniłam. Teraz, w Polsce, tęsknię za moim czarnym kochankiem. Za tamtym miejscem wśród skal. Czy czytelny jest jeszcze tamten numer telefonu wydrapany na kamieniu? Czy jest w ogóle taka wyspa…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Zona – 1

    Przed odejściem nazwała mnie degeneratem i dokładnie wiedziałem, o co jej chodzi. Nie wiedziała tylko, że dom, samochód i  firma należy tylko do mnie, bo dostałem ją przed małżeństwem w akcie notarialnym od rodziców. Bez dzieci nie ma nic, a będzie potrzebować jak zwykle wiele. Przyzwyczaiła się do luksusu, nie żałowałem jej niczego,  ale teraz odczuje tego brak, myślę, że dość szybko. Po miesiącu karta się skończyła, widziałem wyciąg, nie dzwoniła, ja również.
     
    Minął jeszcze tydzień, gdy usłyszałem dzwonek u drzwi. To Jolka, koleżanka, acha, więc to ona będzie emisariuszką. Zwykła rozmowa, co tam słychać, ale po kwadransie dziwnie zaczęła się wiercić…
     – Słuchaj Marek, a jak tam wasze sprawy z Iwonką …?
     – Odeszła ode mnie, sprawy osobiste, nie mam jej za złe, ale tęsknię i wciąż kocham…
     – Widzisz, bo ostatnio coś mówiła o braku forsy, a przecież nigdy jej , przepraszam wam, nie brakowało.
     – Odeszła na własne żądanie, niech martwi się sama o swoje życie.
     – Ale ją kochasz…?
     – To bez znaczenia… to naprawdę sprawy osobiste…
     –  Chodzi o sex ?
     –  Między innymi. Każdy ma coś swojego, ona tego nie chciała, ba, wręcz nietolerowała, wiesz jak mnie nazwała… ? a co tam, odeszła… cześć pieśni…
     – Jesteś wolny… ?  Może ja ci pomogę ?
     – Wybacz Jolu, ale tylko moja żona może mi pomóc.
     
    Wtedy jeszcze się łudziłem, że sprawa rozwiąże się dość szybko, ale po czterech następnych miesiącach,  po prostu odkochałem się. Było, minęło. Jestem facetem z krwi i kości, suka ma dogadzać, a facet się nią opiekować. I wtedy zadzwonił telefon… Iwona…
     – Marek, mogę wpaść… ?
     – Jasne.
    Wyglądała bardzo dobrze, wręcz wspaniale,  ale na mnie już nie działała, była obca, nic nie czułem,  na początku nie rozgryzłem, o co jej chodzi, pewnie dobrze się jej wiedzie, może poznała kogoś, a może jak myślałem – forsa, ale po krótkiej rozmowie nagle powiedziała…
     – Ok, mogę to robić dla ciebie…
     – Naprawdę ?
     – Ale muszę mieć takie życie jak przedtem, karta, samochód…
    O ty kurwo, jesteś zwykłą szmatą, która za pieniądze będzie robić dla mnie to, co z miłości  się nie chciało, tak,  tylko forsa,  życie na poziomie, wstyd przed koleżankami… ok, zobaczysz co to wstyd.
     – Bardzo się cieszę, kiedy chcesz się wprowadzić ?
     – Mogę iść po rzeczy i zostać nawet dziś, chcesz ?                                       
     – Dobrze.
    Uśmiechnęła się, nie dała buziaka, tylko szybko pobiegła po rzeczy.
     
    Jej obecność stała się dość głośna, przyzwyczaiłem się do ciszy, a tu muzyka, telewizor i oczywiście telefony, całe godziny… Nie było wspaniałej nocy powrotnej, żadnych czułości, zrozumiałem, przyszła tylko dla szmalu. Nie winiłem jej, mi też przeszło, ale ja chciałem, aby moje fantazje spełniała moja kochająca żona, tylko moja miłość do niej i jej oddanie mnie podniecało, jej ciało w rękach obcych facetów, jej usta na ich członkach, jej czerwona cipka i boląca dupa od kutasów. Marzyłem o zlizywaniu spermy z jej ust i twarzy, o trzymaniu jej za piersi, gdy będzie miała orgazm, o trzymaniu za ręce, gdy będą jebać jej dupę. Chciałem ją myć,  kremować ciało, kupować i dobierać bieliznę, pończochy, ubierać buty na randki, zawozić i podglądać jak będą ją pierdolić.  Chciałem zawozić ją zmęczoną do domu, naszego domu, robić ciepłą kąpiel, utulać do snu i mówić jak bardzo ją kocham. A  ona powiedziała tylko jedno – degenerat – i odeszła. Teraz osoba , która mieszkała w moim domu,  zgodziła się to wszystko mi dać, tylko dla forsy. Jej miłość już nie istniała, zamieniła ją na konkretną ceną. Znienawidziłem  i postanowiłem się zemścić. To słowo – degenerat – było właściwe, bo kto normalny odczuwa przyjemność, gdy obcy faceci  jebią jego kobietę, ale ja właśnie tak mam, to mnie podnieca, to jest esencją mej duszy i marzeń i jeżeli własna kochająca żona nie jest w stanie tego zrozumieć, to nikt, tylko tacy jaj ja.
     
    Zapytała się pewnego wieczora jak to ma wyglądać. Powiedziałem jak w kinie. Zrobiła duże oczy, ale o nic więcej się nie zapytała. Kiedyś robiłbym wielkie przygotowywania, ustawiał ludzi, aby nikt jej nie skrzywdził, aby było naturalnie, ale pod całkowitą kontrolą. Teraz postanowiłem iść na żywioł. Żadnych znajomych, tylko obcy faceci i nie interesuje mnie jak to się skończy, zobaczymy ile wytrzyma, ile to jest dla niej warte.
    Idąc do pracy, nie raz, widziałem w bramie koło biura, kolesi od wina marki wino. Po pracy poszedłem, siedział jeden, wyjaśniłem, że żona ma wielką ochotę właśnie na takiego faceta jak on. Że nie lubi białych kołnierzyków, że chce prawdziwego faceta. Dwie stówy i zgodził się bez gadania. Spytałem tylko, czy mają jakąś melinę, odpowiedział, że jest tu kantorek, akurat w sam raz na szybki numerek. Powiedziałem, że na pierwszy raz będzie tylko obciąganie, może lizanie jaj, ale ma lać do buzi i to najlepiej głęboko, jak się zaksztusi to nic, bo ona tak lubi, na koniec ma zmusić ją do wylizania do czysta i ma mu pokazać cycki. Facet cały chodził, umówiliśmy się na 22 i nie miało być żadnych świadków, kiwnął głową i potwierdził, że napije się dopiero po wszystkim. Powiedziałem, że jak się dobrze sprawi, to jeszcze nie raz będzie ją pierdolić.
     
    W domu stał już obiad, jak za dawnych czasów, przy deserze powiedziałem..
     – Jesteś gotowa na dziś ?
    Jakby ją zmroziło, ale odpowiedziała..
     – Oczywiście, co będzie i jak mam się ubrać ?
     – Tylko obciągniesz jednemu facetowi, do ubrania nic specjalnego, może być ta przeźroczysta bluzka, bez stanika i w miarę krótka spódniczka. Widziałem jak się zaczerwieniła, jak ręcę lekko zaczęły drżeć, ale było dobrze.  Była już 17, postanowiłem siedzić tylko przed telewizorem. Wielokrotnie wyobrażałem sobie tą sytuację. Gdybym ją kochał, do 22 dostałbym zawału, kochałbym się z nią z dwa, albo i trzy razy, a teraz tylko czułem lekkie mrowienie w podbrzuszu. Było przyjemne, ale zbyt podobne do uczucia przy oglądaniu pornola. Nie chciałem oglądać jej przygotowań, a tak na to liczyłem, to kurwa wszystko zepsuła. O 21 prawie chciałem ją wyjebać z domu, niech idzie gdzie chce, byle daleko ode mnie, ale wytrzymałem. Pokazała mi się. Cholera, dobrze wyglądała, piersi były widoczne jak na talerzu, bo brodawki, aż krzyczały z podniecenia, gdybyś dziwko wiedziała gdzie jedziesz, to twoja mina byłaby inna.
     
     Nie odzywała się,  po 10 min podjechaliśmy do bramy…
     – Pójdziesz do tej bramy, z prawej strony jest kantorek, tam będzie facet, powiesz, że przyszłaś na porządne obciąganko i zrobisz swoje, masz być grzeczna i robić, co ci powie, będzie normalnie, nie martw się, będę tu czekał…
    Bez słowa otworzyła drzwi, przeszła chodnik, ale przed bramą, było ciemno, odwróciła się…  poszła…
     
     
    To było piękne 15 minut, mimo wszystko rozkoszowałem się myślami jak tam jest. Chciałem to widzieć, niestety już nie z nią…ale sama myśl, że zdenerwowana idzie w ciemną bramę, że otwiera drzwi, wchodzi…nie zna faceta, nie zna kutasa… była wspaniała. Ze ściśniętym gardłem mówi – chcę dobrze ci obciągnąć, klęczy i bierze do buzi, pewnie się nawet nie umył, a co tam, ciągnie, facet chwyta głowę i porządnie nadziewa, wyciąga i znowu wkłada, karze lizać jajka i znowu wkłada głęboko. Dla niego to  jest uczta, będzie lał dość szybko. włoży ostatni raz, mocno przytrzyma głowę, ona będzie próbowała połykać, ale on będzie lać porządnie, nie da rady wszystkiego, zaksztusi się, on nadal mocno będzie trzymał głowę, ona spróbuje się wyrwać, wtedy puści i powie – wyliż suko do czystego – a ona to zrobi, będzie się brzydzić, ale będzie lizać, aż mu opadnie. Potem wstanie i będzie chciała odejść, o on karze rozpiąć bluzkę i ona… to zrobi… oj dobrze mi…gdybyś to kurwo zrobiła z miłości do mnie, to oddałbym ci duszę, ale nie, ty chcesz tylko szmalu, jak dziwki, no to teraz będziesz traktowana jak dziwka.
     
     
     Biegnie, rozpięta bluzka, ledwo zakryte piersi, wchodzi do samochodu…
     – Możemy jechać ?
    Odpalam, jedziemy, cisza… W domu pobiegła do łazienki, wyszła po pół godzinie, umyta, pachnąca, siedziałem na kanapie, przyszła, podkurczyła nogi i pierwszy, raz tak normalnie, się przytuliła.
     – Opowiedzieć ci ?
    Kiedyś za te słowa oszalałbym, jej wspomnienia byłyby viagrą na wiele dni, na wiele orgazmów, kochalibyśmy się do rana i jeszcze przez wiele dni…ale poszło. Byłem ciekaw, ale prawie odpowiedziałbym – wal się suko…
    – Wiesz, że tak… mów…
     
    Gdy myłam się przed wyjściem to byłam tak podniecona, że sama się dziwiłam, kiedyś nie przyszłoby mi do głowy coś tak zbo… tak dziwnego, ale dotykałam się i było mi coraz lepiej, byłam ciekawa… jak to będzie. Piersi same zaczęły mnie rozsadzać, bluzka ledwo się zapięła, nie mogłam nic mówić, gardło miałam ściśnięte, trochę przed tą bramą się zawiódł… myślałam, że będzie  inaczej i przed wejściem się przestraszyłam. Ale obiecałam, a ty jesteś przecież taki dobry, to dla ciebie…
     
    Gdy otworzyłam drzwi, było ciemno, ale czułam go. Powiedziałam, przyszłam na ciągnięcie, a on, podejdź. Dotknął mojej twarzy, palcem przejechał po ustach i wsadził mi jednego do środka. Zaczęłam go ssać, chyba spodobało mu się, bo chciał mnie pocałować, ale nie chciałam i tylko przejechał mi zarostem po policzku. Śmierdział winem i wtedy się naprawdę przestraszyłam, co mi zrobi ?. Powiedział, suko na kolana i wepchnął mi kutasa, aż do gardła. Stał mu jak drąg, był twardy i źle mi się ciągnęło. ale on zrobił z mojej głowy cipkę, mocno chwycił i nadziewał aż do końca. Chciałam się wyrwać, bo nie miałam jak zaczerpnąć powietrza, a on wrzasnął, co nie podoba ci się ? Jest cudownie, odpowiedziałam, a on, to ciągnij szmato, bo mam ochotę zlać ci się do gardła. I zaczął dalej mnie pierdolić u usta. Pierwszego strzału nie spodziewałam się, tak szybko, zaksztusiłam się, a on nie przestawał, prawie się udusiłam,  on wrzeszczał, co, tak lubisz suko…?  kiwnęłam tylko głową, na koniec zażądał, abym mu językiem wyczyściła. Lizałam główkę, jajka, bo sperma była wszędzie, próbował nawet wsadzić mi je do buzi, ale miał dość duże, jakby cały czas pełne, no i kutas nie był najmniejszy. Dobrze ci było, spytał, opowiedziałam, że tak, że tego właśnie chciałam, a on zażądał, abym pokazała mu piersi. Rozpięłam bluzkę, a on chwycił je mocno w dłonie i ścisnął. Potem jedną ręką przyciągnął mnie do siebie, a drugą ugniatał pierś, wziął w usta brodawkę i prawie mi odgryzł, powiedziałam, że na dziś wystarczy. A on spytał się, czy jeszcze kiedyś przyjdę, odpowiedziałam, że tak, bo było mi dobrze i wtedy wybiegłam do ciebie. Musiałam się umyć, ale powiem ci, nie było, aż tak źle. Chcesz się pokochać…?
    Chciałem jak cholera, a co tam, kochaliśmy się dwa razy, aż do zaśnięcia. Wtedy prawie poczułem coś znowu. ale rano, zamiast np ciągnięcia lub nawet buziaka, usłyszałem tylko…
    – Jadę z dziewczynami do centrum, kupić ci coś ?
    – Nie, nic nie chcę… Kurwa, nawet ciebie już nie chcę, dlaczego tak to spierdoliła, a mogło być tak cudownie…kurwa….
     
     CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    JACEK PLACEK
  • Darmowe sex kamerki

    Na północ czekałem z niecierpliwością tym większą, im bliżej ona była. Czemu? Bo jak co tydzień od północy z piątku na sobotę miałem zaplanowane spotkania z niezłymi suniami. Może dwiema, może trzema, seks do rana z przerwami na odzyskanie sił. Co prawda nie w realu, ale nie można mieć wszystkiego. Zresztą jazda z dupami z sex kamerek była nieraz lepsza niż z pannami, z którymi lądowałem z w łóżku. Serio. Dziewczyny są dzikie, namiętne, gorące… Dużo to lepsze od sesji z pornosami, wierzcie mi. Chociaż fakt, że aby dobrze się nastroić właśnie porno oglądałem przed północą, ostrą akcję z dwiema pannami i jednym kolesiem. Gdy wybiła północ i na mojej skrzynce emailowej pojawiło się powiadomienie o mojej ulubionej dziewczynie na sex kamerkach Beacie, dołączyłem już nieźle sterczący. Rozparty wygodnie na fotelu, ze słuchawkami na uszach – panna lubiła gadać, jęczeć, miodzio – i bro w ręce.

    Obraz wypełnił cały ekran monitora. Na łóżku leżała naga Beata, nogi miała szeroko rozpostarte, cipkę nakierowaną prosto na kamerę. Uśmiechnięta, oblizała wargi śledząc w monitorze liczbę dołączających i zaczęła się pieścić. Podciągnęła nogi wysoko, zgięła i ukazała się w okazałości całą cipką i brązowym otworem dupki. Na cipkę trysnęła obficie jakimś olejkiem nawilżającym, włożyła rękę między uda, wsunęła palce do cipki i zaczęła się pieprzyć. Zupełnie mokra, śliska, palce ruszały się w niej szybko, jak szalone.

    – Hej – szepnęła do kamery, patrząc prosto na mnie.

    Tak, wiem, że to nie prywatny show i oprócz mnie oglądało ją kilkuset facetów, ale co z tego – patrzyła na mnie i przede wszystkim nie musiałem za to zapłacić nic więcej, ponad to co sam chciałem jej dać w napiwkach.

    – Chciałabym, aby to był twój kutas – jęknęła – nie moje palce.

    Pociągnęła palcami za sutki. Piersi miała spore, miękkie, a sutki długie i sterczące.

    – Żebyś to ty ssał moje sutki – pieściła je jedną ręką, gładziła, głaskała – wziął moje piersi do buzi…

    Przymknęła oczy i oblizała bezwstydnie wargi.

    – … i wylizał mi cipkę  – dokończyła.

    Rozłożyła nogi szeroko, dłoń cały czas zagłębiała się w wyraźnie widoczną szparę.

    – A najbardziej marzę o tym, żebyś mnie przeleciał – wyjęczała, unosząc dupkę z pościeli i nabijając się mocniej na własne palce.

    – O tak, tak, tak  – sapała – Pieprz mnie!

    – Trzepiesz sobie? Powiedz, że sobie trzepiesz kotku, powiedz mi to!

    Faktycznie, mój kutas stał dziarsko, też polany olejkiem błyszczał cały. Wodziłem dłonią w górę i w dół, okazyjnie ściskając jądra.

    – Pieprzysz mnie? Rżniesz? Walisz teraz swojego wielkiego, twardego kutasa? Dasz radę dojść razem ze mną? Bo ja już za chwilę, już jestem nieźle podkręcona. Oooch…

    Zaczęła oddychać ciężko, głośno, cały czas wsadzając sobie palce w mokrą ciupkę.  Kutas mi stał twardo i faktycznie miałem plan i ochotę dojść razem z Becią. Czułem jak ciśnienie rośnie mi w fiucie, jak krew wypełnia go coraz mocniej i staje się większy i większy. Wstałem z fotela, wycelowałem kutasa prosto w monitor. Dajesz suczko, dajesz – poganiałem ją.

    Jedną ręką pieprzyła sobie cipkę, drugą gniotła piersi i ciągnęła za sutki. Rozkrzyczała się mi w słuchawkach, głośno, prawdziwie.

    – Spuść się! Spuść się na mnie! Dochoooooodzę – krzyknęła.

    Zaczęła drżeć w orgazmie, trzęsąc całym ciałem i ciągnąc za sutek z całej siły a ja na stojaka brałem ją w tą mokrą cipkę aż sperma trysnęła w na podłogę, na ławę, na dywan.

    Fuck. Szybko było dzisiaj. Ale dość mocno jak na darmowy pokaz erotyczny na sex kamerkach. Noc jeszcze młoda… a Beata sprawiała wrażenie dziewczyny gotowej do ostrej zabawy na prywatnych pokazach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Bierz mnie gwaltem

    Zaczęło się spokojnie, łagodnie, choć namiętnie. Elżbieta wtuliła się we mnie pod kołdrą I delikatnie pieściła mojego fiutka. Głaskała go, poklepywała, ale kiedy stężał, ujęła go mocno, ścisnęła kilka razy, a potem zaczęła onanizować… Nie mogłem i nie chciałem dopuścić, by zrobiła to do końca. Podniecenie uruchomiło we mnie chęć pozachwycania się jej ciałem. Zacząłem ją całować. Najpierw usta i szybkie dotknięcia koniuszków języków, potem uszy, szyja, ramiona, wnętrza dłoni… Była sobota i mieliśmy masę czasu. Nie spieszyłem się więc, całując i liżąc każdy palec…

    Elżbieta oddawała mi się z dyszącym zadowoleniem, a kiedy zacząłem ssać jej sutki, skrzyżowała ręce nad głową. Znałem ten ruch. W naszym erotycznym języku zakodowany był pod hasłem: „bierz mnie gwałtem, nie będę się bronić”.

    Ułożyłem się wygodnie między jej nogami. Uniosłem stopy i oparłem je sobie na ramionach. Cipka była teraz na wprost moich ust. Jeszcze stulona, jeszcze pasywna, ale już wyczekująca na długie, drażniące lizanie. Otworzyłem ją palcami. Szczupłe wargi rozsunęły się jak kurtyna, ukazując intymna „scenę” ze zwaną jeszcze ,,zapadnią” norki. Dotknąłem je końcem języka i zaraz powędrowałem w górę, znajdując mój ukochany, maleńki guziczek łechtaczki, miękki jeszcze i prawie nieobecny. Wystarczyło jednak tknąć go parę razy językiem, by ożył, sprężył się i uniósł główkę. Nie zajmowałem się nim długo, bo rozsmakowałem się w pachnącym błogo strumyku płynącym z norki.

    Napięcie między nami rosło. Byłem zachwycony fenomenem jej reakcji na moje pieszczoty. Odurzony namiętnością wspiąłem się na uległe ciało mojej jedynej, najwspanialszej kobiety i wbiłem członka w niecierpliwie oczekująca tego norkę. Ścianki pochwy znały mój kształt, więc rozwarły się tylko na tyle, by utrzymać ze mną najściślejszy kontakt…

    Ująłem mocno przeguby Elżbietki i zdecydowanie rozkrzyżowałem jej ramiona. Wsparłem się na pięściach, uniosłem się i poruszając biodrami, zacząłem penetrować rozkoszną głębię. Żona oddawała pchnięcia, nasuwając się na mnie mocno i zdecydowanie. Jej małe piersi podskakiwały rytmicznie w takt naszych ruchów. Pochyliłem się, włożyłem jej język do ust. Zaczęła go ssać, gryźć, pieścić wargami.

    W momencie, gdy ekstaza pieszczot osiągnęła szczyt, zaprzestałem dupczenia i po- wróciłem ustami do pizdeczki. Pachniała teraz inaczej. Ostrzej, smaczniej, piękniej… Rozchylone wargi nabrały ciemniejszej barwy, a różowy pyszczek norki pławił się w intymnych sokach. Wsunąłem do niej dwa palce i obracając nimi szukałem miejsca, którego dotknięcie wywołałoby radosny szok.

    – ile palców? – spytała.

    – Dwa – odpowiedziałem.

    – Włóż więcej…

    – To poczekaj.

    Błyskawicznie rozsmarowałem na dłoni żel i powróciłem do norki, teraz już czterema palcami. Poruszyłem dłonią,  ugniatając równocześnie kciukiem napiętą łechtaczkę. Elżbieta jęknęła. Przestraszyłem się, że sprawiam jej ból.

    – Tak mi dobrze – szepnęła, co mnie uspokoiło. – Głębiej! Włóż głębiej…

    Wtuliłem kciuk do wnętrza dłoni i bardzo wolno parłem do rozgrzanego wnętrza. Ścianki pochwy ustępowały i zdumiewająco łatwo zanurzyłem w niej całą rękę. Elżbieta oddychała głęboko, pomrukując od czasu do czasu.

    – Cudnie… – szeptała. – Tak cudnie mnie rozpierasz. Nie przestawaj. Pochwyciła palcami sutki i zaczęła je ściskać, gnieść i wykręcać. To też nie było mi obce. Wie-działem doskonałe o ich wrażliwości, więc skora zaczęła je dręczyć, mogłem być pewien, że jest w rozkosznym transie.

    Bardzo wolno cofnąłem dłoń 5 pchnąłem ją znów w rozwartą intymność. Jeszcze raz i jeszcze… Żona zapadła w błogość. Oszalałe sutki nabrzmiały i teraz trącała je już tylko koniuszkami palców. balansując na krawędzi orgazmu. Ten jednak przyczaił się w jej nerwach, wysyłając w nie porozumiewawcze impulsy podtrzymujące na razie radość podniecenia.

    Spróbowałem poruszyć palcami, czując charakterystyczną konstrukcję kobiecej głębi. Dotknąłem gniazdka na dnie norki, furtki do centrum kobiecości. Elżbieta w zachwyceniu przygryzła wargi. Zakręciłem lekko dłonią i, cofając ją, przeciągnąłem opuszkami po wyściełających pochwę aksamitach. Żona drgnęła jak rażona prądem. Uniosła wysoko biodra i pozostała w tej niewygodnej pozycji do chwili, kiedy ruszyłem dłonią z powrotem. Odnalazłem to miejsce.

    – Mój… – wymamrotała, nie kończąc zdania.

    Na tyle, na ile pozwalała mi ciasnota jej notki, przyciskałem zdobyty punkt do momentu, kiedy Elżbieta wyprężyła się jeszcze bardziej. Z całej siły ścisnęła palcami sutki i z westchnieniem ulgi otworzyła wszystkie zmysły dla rozkoszy. Lubiłem patrzeć na nią, gdy miała orgazm, widzieć zmarszczone brwi i naprężone mięśnie. Słyszeć, jak skanduje moje imię. a potem cieszyć się jej finałowym omdleniem i pocałować jej rozchylone usta. Tym razem działo się coś niezwykłego. Elżbietka zaczęła gwałtownie kręcić głową i gryźć wargi. Jej piękne ciało falowało, unosząc się niemal w powietrzu. Wsparta tylko na czubkach palców stóp i szczytach ramion, wygięta w łuk, dyszała, łapiąc gwałtownie powietrze otwartymi ustami. Jej pochwa zaciskała się konwulsyjnie, a wonna Struga wypływała na zewnątrz, rosząc prześcieradło.

    – Mój… – powtórzyła ochryple i runęła na łóżko jak ścięta topola. Jej cipa w naturalny sposób wypchnęła moją rękę i zwarta się ciasno. Elżbieta znieruchomiała… Leżała chwilę bez kontaktu z rzeczywistością… Było tak cicho, że wydawało mi się, iż słyszę bicie jej serca… Patrzyłem zachwycony na moją piękną żonę i byłem szczęśliwy, może nawet bardziej niż ona…

    Upłynęło sporo minut, zanim otworzyła oczy. Spojrzała na mnie przymglonym wzrokiem i skinęła palcem, żebym się do niej przytulił.

    – Było bosko – szepnęła. – To był najlepszy moment w moim życiu.

    – W moim też – odszepnąłem, całując ją czule w policzek.

    – Wybacz mi. Nie mam siły, żeby ci się zrewanżować.

    – Nie szkodzi, kochanie. Wystarczy, że mi pozwolisz zrobić to samemu i wytrysnąć ci na biuścik.

    – Dobrze… Zrób to. Lubię cię oglądać…

    Przyklęknąłem z członkiem tuż nad jej piersiami. Otoczyłem go mocno palcami rozpocząłem masturbacyjną akcję. Małe, śliczne cycuszki zawsze mnie podniecały. Teraz, z opuchniętymi sutkami, szczególnie mocno drażniły moją wyobraźnię. Dotknąłem ich wolną ręką i zacząłem łagodnie je kołysać, raz jedną, raz drugą…

    Żona obserwowała mnie spod lekko przymrużonych powiek. Uśmiechała się… Nie mówiąc nic, sięgnęła do moich jąder, objęła je i ugniatała rytmicznie w takt ruchów mojej ręki. Poczułem przyjemny dreszcz, który przeniknął moje krocze. Członek osiągnął już maksymalny rozmiar, a jego pulsowanie zapowiadało zbliżający się orgazm. Elżbieta wyczuła to bezbłędnie. Gniotła moje jądra coraz mocniej, niemal do bólu. To była jednak ogromna przyjemność i niesamowita podnieta. Fala gorąca ruszyła z wnętrza podbrzusza, rozprzestrzeniając się po całym moim ciele. Wieciziałem, że za sekundę wytrysnę. Elżbieta też wiedziała.

    – No chodź, chodź skarbie. Spuść sie na mnie… szybciutko…

    To wystarczyło. Członek drgnął mi w ręce, sprężył się i eksplodował długą szprycą spermy, która przeleciała nad piersiami żony i wylądowała na jej szyi. Zwolniłem tempo, uwalniając dwa następne tryśnięcia. Tym razem trafiony został biust, a ja, obezwładniony rozkoszą, wyciskałem ostatnie krople i patrzyłem jak dopełniają powstałe wcześniej jeziorka.

    Elżbieta trzymała mocno w dłoni moje jądra i znając moje upodobania, dopiero po dłuższej chwili uwolniła je z uścisku. Odetchnąłem głęboko. Jeszcze byłem w orgastycznym szoku, jeszcze trochę „gdzie indziej”. Spojrzałem w oczy mojej pięknej żony i zobaczyłem dwie iskierki. Pojawiały sie zawsze, gdy Elżbieta była radosna i szczęśliwa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz