Author: admin

  • Dawno, dawno temu… 5. – Spiaca Krolewna

    Dawno, dawno temu…król i królowa oczekiwali dziecka. Gdy wreszcie urodziła im się córka, dali jej imię Aurora. Całe królestwo cieszyło się z narodzin królewny. Król urządził wielką ucztę, zapraszając na nią także wszystkie wróżki. Każde z nich obdarowywało królewnę specjalnymi darami.

    – Niech ma piękną urodę, taką, że każdy się będzie w niej zakochiwał.

    – Niech ma serce, pełne dobroci.
    – mówiły wróżki po kolei.

    Wtedy drzwi od sali się otworzyły.
    Z gęstego dymu przyszła ostatnia wróżka, której król zapomniał zaprosić. Mówili na nią Diabolina.

    – Za to jak mnie potraktowano, ja też mam pewien dar dla królewny. Przeklinam ją, że gdy osiągnie pełnoletność ukłuje się wrzecionem w palec i umrze. – powiedziała złowrogo.

    Król i królowa, a także goście weselni i wróżki byli w szoku. Diabolina zniknęła w chmurze dymu. Wszyscy zaczęli panikować, lecz wtedy przyszła trzecia wróżka, która jeszcze nie przekazała królewnie swojego daru.

    – Zatem ja mogę jedynie złagodzić tą klątwę. Królewna ukłuje się w palec, ale nie umrze. Będzie spać do momentu, gdy nie przybędzie człowiek o czystym sercu, który ją pocałuje przełamując klątwę.

    Po tych wydarzeniach król kazał spalić wszystkie wrzeciona w swoim królestwie. Chciał przez to oddalić zagrożenie, jakie źle życzyła zła wróżka.
    Aurora wyrosła na piękną młodą kobietę. Było już widać jej piękne kształty. Jędrne piersi i duży tyłek. Sama nie mogła nacieszyć się swoim widokiem. Często pozowała przed lustrem i dotykała się po wszystkich swoich czułych miejscach.
    Król by ją chronić przekazał ją pod opiekę trzech wróżek. Te uczyły ją manier i zachowania. Królewna słuchała ich, jako swoich nauczycielek, ale też często wymykała się z ich lekcji. Podczas jednej z nich wróżki mówiły o tym jak to jest czuć pożądanie.

    – Zobaczysz królewno. Kiedyś przyjedzie piękny Książę, który pokocha cię i będziecie w pełni razem.

    – A jak mam sprawić żeby mnie pożądał? – pytała królewna.

    Wróżki nie wiedziały, co odpowiedzieć. Wtedy jedna wpadła na błyskotliwy pomysł.

    – Powinniśmy jej pokazać, co nieco. Żeby wiedziała, co się robi.
    – powiedziała z chytrym uśmieszkiem.

    Wróżki przystały na to. Za pomocą czarów zdjęły z siebie ubrania. Przed królewną stały trzy nagie kobiety.

    – Pokażemy ci jak to powinno wyglądać, Auroro.

    Jedna wróżka zaczęła całować drugą po szyi i ramionach, aż dotarła do jej piersi. Zaczęła lizać jej sutki, każdego na zmianę. Zjeżdżała coraz niżej, z piersi dotarła do dołu. Druga wróżka rozchyliła nogi szerzej i jej oczom ukazała się jej cipka. Trzecia wróżka patrząc na nie zaczęła masować swoje piersi oraz pocierać dłonią swoją cipkę. Wróżka coraz śmielej lizała cipkę drugiej, kiedy ta masowała również swoje piersi.

    W końcu podeszła i zaczęła lizać cipkę pierwszej wróżki. Położyły się razem na podłodze. Każda z nich się ułożyła tak, aby mogła lizać cipkę kolejnej. Każda pomagała sobie dodatkowo palcami. Były bardzo blisko. Odczuwały niezwykłą przyjemność. W końcu doszły jednocześnie.

    Aurorze bardzo spodobał się pokaz wróżek. Tak bardzo, że zaczęła dotykać się w okolicach cipki. Jednak szybko, gdy doszła razem z wróżkami wymknęła się, gdy inne musiały normować oddech i powracać do rzeczywistości. Nie zauważyły, że królewna im zniknęła.
    Aurora błąkała się po zamku i natrafiła na ukrytą wieżę. Gdy weszła do środka zobaczyła starą kobietę, która przędła wrzeciono. Aurora zaciekawiona tym wynalazkiem spytała.

    – A co to takiego?

    – To jest wrzeciono. Chcesz spróbować? – spytała.

    Aurora zaciekawiona spróbowała prząść na wrzecionie. Lecz wtedy ukuła się w palec i momentalnie po tym upadła na podłogę, zasypiając.
    Za sprawą zaklęcia także całe królestwo pogrążyło się w głębokim śnie. Wokół niego momentalnie wyrosły ciernie, za sprawą Diaboliny. Nie chciała, bowiem aby ktoś przełamał klątwę.
    Wtedy niedaleko królestwa jechał konno młody książę. Słyszał a on, bowiem legendę o Śpiącej Królewnie, która śpi w zamku, otoczonym cierniami. Był ciekawy czy legenda jest prawdziwa i wyruszył to sprawdzić. Przedzierał się przez ciernie, aż w końcu udało mu się dotrzeć do zamku. Wszedł do jednej z komnat. Tam ku jego zaskoczeniu czekała na niego Diabolina. Chciała, bowiem namieszać mu w głowie i sprawić żeby zawrócił z drogi.
    Leżała na łóżku całkiem naga. Miała krągłe, jędrne piersi i duży tyłek.  

    – Witaj mój książę. – powiedziała.

    Książe był zaskoczony tym, ale podobał mu się widok, jaki miał przed sobą. Jego kutas stanął dęba. Diabolina zauważyła to i powiedziała, aby się do niej zbliżył. Ten podszedł, a ta za pomocą magii sprawiła, że jego ubrania szybko znalazły się na ziemii. Zauważyła jego dużego kutasa.

    – Widzę że podobam ci się. Zatem korzystaj śmiało.

    – Ale ja tu przyjechałem do Śpiącej Królewny.

    – Przyznaj…ja cię bardziej interesuje.
    – powiedziała.

    Książę już niewiele myślał i wszedł na łóżko. Zaczął ją lizać po krągłych piersiach i dotykał jej cipki.

    – Oj tak…o tak mój książę. – jęczała Diabolina.

    Książę schodził pocałunkami niżej aż dotarł do jej cipki. Zaczął ją tam lizać. Wtedy Diabolina przerwała mu.

    – Dość tych zabaw. – wtedy kazała mu się położyć na plecach i dosiadła jego kutasa. – Sprawisz mi przyjemność Książę. A ja sprawię, że zapomnisz o wszystkim.

    Zaczęła ujeżdżać jego dużego kutasa. Poruszała się w górę i w dół. Sprawiała sobie tym przyjemność. Książę także ją odczuwa, chociaż nie dał po sobie znać. Diabolina była bardzo blisko. Jęczała z zadawanej przyjemności.

    – Oooogghhh…tak…

    Po jakimś czasie osiągnęła swoje spełnienie. Zeszła z kutasa księcia, który jednak dalej był twardy, ponieważ nie osiągnął satysfakcji.

    – I co podobało ci się Książę?

    – Owszem jesteś bardzo piękna, ale ja tu przyjechałem do Śpiącej Królewny. To ona jest z panią mego serca.

    Diabolina była wściekła, że nie udało jej się powstrzymać Księcia. Nic nie mogąc zrobić zniknęła w kłębach dymu.
    Wtedy Książę doszedł do ostatniej wieży. Tam spała Śpiąca Królewna.

    – A więc to prawda. Ona istnieje.

    Książę pocałował ją w usta, jednak to jej nie przebudziło. Myślał nad tym wszystkim. W końcu przypomniał sobie, że to nie może chodzić o pocałunek w usta. Wtedy powoli zdjął z dziewczyny suknie i zaczął ją całować po jej cipce. Wkładał tam swój język i zataczał nim kółka. Przyssał się do jej łechtaczki. Smakowała mu obłędnie. Robił to bardzo szybko. Dodatkowo poruszał się w niej palcami, chcąc jakoś sprawić żeby się obudziła, co w końcu poskutkowało, ponieważ królewna otworzyła oczy i jęknęła z przyjemności.

    – Ooooooooohhhhh…

    – Obudziłaś się moja pani.

    – To ty jesteś tym, który mnie obudził. Od teraz obiecuję, że będę tylko twoja. Chodź do mnie Książę.

    Zachęciła królewna, a książę szybko podszedł do niej i wsunął swojego kutasa do jej cipki. Zaczął się poruszać do przodu i do tyłu. Królewna oplotła swoimi nogami jego biodra. Dociskając do końca czuła się bardzo przyjemnie. Książę nie poprzestawał i tylko przyspieszył. Bardzo mu się też to podobało.
    Nie osiągnął satysfakcji z Diaboliną, ale teraz czuł, że za chwilę to nastąpi. Posuwał ją coraz szybciej i szybciej.
    W końcu królewna głośno jęknęła, osiągając swoje spełnienie. Zaraz potem książę wystrzelił prosto do jej cipki. Udało mu się. Czuł się bardzo szczęśliwy.

    – Królewno uczyń mi te zaszczyt i bądź moją żoną.

    – Zawsze będę z tobą mój książę. Ty jesteśmy moim bohaterem.
    – powiedziała, gdy skończyli i zeszli zobaczyć zamek.

    Ciernie dookoła zniknęły. Wszyscy mieszkańcy królestwa w tym król i królowa obudzili się. Szybko wyprawiono należyty ślub i wesele. Wszyscy się radowali. A dwoje zakochanych długo świętowali podczas nocy poślubnej.
    Śpiąca Królewna i Książę żyli długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Parodia kolejnej bajki. Śpiąca Królewna.

  • Dawno, dawno temu… 6. – Roszpunka

    Dawno, dawno temu… żyło sobie pewne małżeństwo. Kobieta spodziewała się dziecka. Mąż chcąc sprawiać jej przyjemność i dopilnować by dziecko się dobrze rozwijało, dawał jej specjalny przysmak, który ona lubiła. Specjalną roślinę. Kiedy jednak jej zabrakło w pobliżu, okazało się, że jej kwiat jest w ogrodzie pewnej Czarownicy. Mąż kobiety zakradł się w nocy do ogrodu i zerwał kwiat.
    Jednak został przyłapany przez Czarownicę.

    – Zapłacisz mi za to, że mnie okradasz.

    – Nie błagam. Nie rób mi krzywdy.
    – błagał mąż. – Moja żona rodzi. Błagam cię nie rób mi krzywdy. To wszystko dla niej.

    – A więc spodziewacie się dziecka…dobrze daruję ci życie. Ale w zamian za to, gdy twoje dziecko się urodzi masz je oddać mnie.

    – Nie błagam tylko nie ona.

    – Wybór jest twój.

    Ojciec był bardzo przerażony. Nie miał innego wyjścia. Kobieta urodziła dziewczynkę, którą następnie musieli oddać Czarownicy. Ona zajęła się jej wychowaniem.
    Nazwała dziewczynkę Roszpunka. Wyrosła ona na piękną, młodą kobietę. Miała jędrne piersi i zgrabny tyłek.
    Jej cechą rozpoznawczą były długie, blond włosy.
    Roszpunka była zamknięta w wysokiej wieży, która nie miała drzwi, jedynie okno. Roszpunka wykorzystywała swoje długie włosy, aby wpuszczać na wieżę Czarownicę, która wychodziła zawsze rankiem, aby przynieść prowiant dla dziewczyny.
    Dziewczyna wyrosła odizolowana od świata. Była przez to bardzo naiwna i nie miała pojęcia, że jest tylko w tej wieży aby zadowolić czarownicę, która ją wychowała jakby to była jej córka.

    – Roszpunko, zrzuć swe włosy.

    Gdy tylko czarownica wspięła się po długich włosach Roszpunki, od razu zdjęła swoje odzienie. Była całkiem naga. Usiadła na łóżku rozchylając nogi.

    – Chodź tutaj moja droga. Stęskniłam się.

    Roszpunka podeszła do niej. Uklęknęła a Czarownica zmusiła ją, aby ssała i lizała jej cipkę, trzymając za złote włosy. Roszpunka sprawiała jej dużą przyjemność. Pieściła jej cipkę. Dotykała paluszkami i przyssała się do łechtaczki. Następnie Czarownica kazała rozebrać się dziewczynie i położyć na łóżku. Roszpunka zrobiła to i ona tym razem rozchyliła nogi. Czarownica teraz jej lizała cipkę. Była bardzo gładka, bardzo miękka i delikatna. Czuła dużą przyjemność.
    Nawet pomimo tego, że była uwięziona zawsze czekała na wizytę swojej przybranej matki, która także była jej kochanką.

    – Och matko, ale mi dobrze. – mówiła Roszpunka jęcząc.

    Razem sobie nawzajem dogadzały.
    W końcu Czarownica usiadła okrakiem nad twarzą dziewczyny. Pochyliła się też nad jej cipką. Razem lizały swoje cipki, doprowadzając się do obłędu. Zarówno Czarownica jak i Roszpunka bardzo to przeżywały. Ssały delikatnie. Było im bardzo dobrze. Oboje głośno jęczały. Po jakimś czasie Czarownica przeszła, aby stykać się cipką z cipką Roszpunki. Poruszały miednicami do przodu i do tyłu, powodując, że cipki ocierały się o siebie.

    – Aaaaaaaagggghhh…

    – Oooooohhhh…

    Jęczały nawzajem. W końcu nie wytrzymały i razem doszły doprowadzając się do spełnienia. Zarówno jedna jak i druga zasnęły obok siebie.
    Tak trwało przez wiele lat od czasu osiągnięcia pełnoletności przez dziewczynę. Pewnego dnia czarownice jak zawsze zeszła z jej długich włosów.
    Od kilku dni przyglądał się tej wieży pewien młodzieniec. Był on Księciem, który podróżował po świecie. Zaintrygował go widok samotnej wieży, po której zawsze z pięknych blond włosów schodziła Czarownica. Zaciekawiony tym, co jest w środku postanowił wykorzystać okazję, kiedy włosy Roszpunki były jeszcze na zewnątrz wieży.

    – A to ciekawe. To są włosy.

    Zaciekawiony tym dalej wchodził na wieżę. Wspiął ci po włosach i wszedł do środka. Ku jemu zaskoczeniu zobaczył nagą dziewczynę z długimi blond włosami, która leżała na łóżku. Ta była jednocześnie przestraszona jak i zdziwiona widokiem mężczyzny. Nigdy nie widziała żadnego w życiu.

    – Kim jesteś? – spytała.

    – Jestem księciem. Byłem ciekaw, kto znajduje się w tej wieży. Ale nie spodziewałem się tak pięknej kobiety.
    – powiedział, po czym było widać jakiego kutas stawał w spodniach.

    – Kobiety? Jestem Roszpunka. A co takiego masz w spodniach?

    Dziewczyna była tym bardzo zaciekawiona. Szybko zdjęła księciu spodnie i zobaczyła jego wielkiego kutasa. Była bardzo tym zdziwiona i zaskoczona.

    – A cóż to takiego jest?

    – Możesz dotknąć i pocałować. Nigdy tego nie widziałaś, prawda? – pokręciła przecząco głową.

    Wtedy uklęknęła i zaczęła najpierw całować a następnie ssać jego kutasa. Smakował jej bardzo dobrze. Z początku niezdarnie, ale potem nabierała w tym wprawy. Książę wyjaśnił jej na czym to polega, a ta była stworzona do tego.

    – O tak Roszpunko…o tak. – mówił czując niezwykłą przyjemność.

    Po jakimś czasie dziewczyna położyła się na łóżko. Książę chciał być bardzo ostrożny, kiedy przystawiał jej kutasa blisko jej cipki.

    – Bądź spokojna Roszpunko. Może cię troszkę boleć, ale będzie przyjemnie.

    – Dobrze Książę. – powiedziała.

    Książę wtedy delikatnie wsunął kutasa do środka. Dziewczyna lekko zadrżała. Poczuła lekki ból, ale za chwilę przerodził się przyjemność. Książę zaczął się poruszać. Z początku powoli, potem coraz szybciej.

    – Oooooogghhh…oooo takkk…

    Jęczała dziewczyna. Była jej bardzo dobrze. Po jakimś czasie Książę położył się obok niej, podnosząc jej jedną nogę do góry. Wsuwał się coraz bardziej do samego końca. Bardzo jej się to podobało. Czuła jak kutas księcia ją wypełnia do samego końca. Czuła się niezwykle. To było uczucie, jakiego nie czuła nigdy do tej pory.
    W końcu zaczęła czuć swoje spełnienie i cała zadrżała. Po jakimś czasie Książę przyśpieszył. Był już bardzo blisko, aż w końcu wyjął kutasa z jej cipki i spuścił się na jej udo. Oboje głośno sapali i oddychali.

    – To było niezwykłe. Dziękuję ci Książę.

    Książę, gdy już się przebrał powiedział jeszcze do Roszpunki.

    – Jedź ze mną Roszpunko. Ze mną będzie ci o wiele lepiej. Będę cię dobrze traktował. Czuję coś do ciebie.

    – Bardzo bym chciała z tobą pójść, jednak nie mogę. Muszę zostać tutaj. Jednak obiecuję, że jeżeli zawołasz spuszczę swoje włosy dla ciebie.

    – A zatem będę przychodził każdego wieczora. – powiedział Książe i oboje zastygli w pocałunku.

    Spotykali się tak sekretnie przez długi czas. Każdego wieczora Książę był razem z Roszpunką. Razem spędzali upojną noc. Dziewczyna bardzo przeżywała to, co robi z nią Książę. Jak ją zaspokajał. Z każdą chwilą coraz bardziej za nim tęskniła i nie mogła się doczekać następnego dnia. Bardziej się podobało robić to z Księciem niż z Czarownicą. Pewnego dnia, kiedy Czarownica zaspokajała się razem z Roszpunką, ta była rozkojarzona, bo wciąż myślała o Księciu. Kiedy w końcu razem doszły, a Roszpunka była w spazmach emocji powiedziała.

    – Tak Książę. Byłeś niezwykły.
    – Czarownica jak to usłyszała, nie mogła w to uwierzyć.

    – Co ty mówisz? A więc spotkałaś mężczyznę!? – mówiła wściekła.

    Czarownica ze złości za to, że poczuła się zdradzona i oszukana odcięła Roszpunce jej długie włosy.

    – Co ty zrobiłaś? – mówiła zapłakana Roszpunka.

    – To na, co zasłużyłaś. Zdradziłaś mnie a teraz zemszczę się na tym, który do ciebie przychodził co wieczora.

    Czarownica z zemsty wygnała dziewczynę z wieży i kazała jej się błąkać będąc przyodziana jedynie w przewiewną szatę. Sama jednak czekała na Księcia. Przyczepiła włosy dziewczyny do gwoździa i spuściła z wieży. Chciała się zemścić za to, co zrobił z Roszpunką. Gdy Książę wszedł do środka spodziewał się ujrzeć Roszpunkę, jednak zdziwił się, gdy zobaczył Czarownicę.

    – Co? Kim jesteś? Gdzie jest Roszpunka?

    – Spodziewałeś się jej. A więc to ty. Dostaniesz za swoje za to, co jej zrobiłeś. – wtedy Czarownica wyjęła sztylet chcąc zabić Księcia jednak ten potknął się i spadł przez okno.

    Czarownica czując, że wygrała, powiedziała że to jest nawet lepszy los dla niego. Książę jednak przeżył. Spadając wpadł w ciernie, które rosły niedaleko wieży. Przez co okaleczyły jego oczy. Nie mógł nic widzieć, jednak nie poprzestał szukać swojej ukochanej Roszpunki. Błąkał się i szukał jej wszędzie. Trafił nawet na pustynię. Roszpunka zauważyła go i była szczęśliwa widząc go. Pobiegła bliżej i go przytuliła.

    – Roszpunka? To naprawdę ty?

    – Tak to ja. O Boże, co się stało z tobą kochany… – powiedziała.

    Kiedy jej łzy spadły na jego oczy, zdarzył się cud, przez co znów zaczął widzieć.

    – Roszpunko to ty… – uśmiechnął się i uściskał ją. Następnie się pocałowali.
    – Chodź ze mną. Do mojego zamku. Tam będzie nam dobrze.

    Roszpunka zgodziła się i razem udali się do zamku. Wzięli tam ślub i zaczęli być małżeństwem. W swoją noc poślubną, Książę zabrał Roszpunkę do swojego łoża. Tam zaczął składać pocałunki od jej piersi, przechodząc przez brzuch, aż do jej cipki. Całował łechtaczkę, lizał wargi sromowe, wkładał palce do środka, powodując, że dziewczyna jęczała. Bardzo jej się to podobało. To było niezwykłe.
    W końcu i ona chciała czegoś. Kazała księciu się położyć. Wzięła jego kutasa do buzi i lizała po całości. Mieścił się cały w jej gardle. Smakował obłędnie. W końcu po wzajemnych pieszczotach, odwróciła się do niego tyłem. Książę lekko złapał za jej teraz krótkie włosy i wsadził kutasa do samego końca. Posuwał się do przodu i do tyłu powodując, że wchodzi w całej głębokości. Dziewczyna jęczała z zadawanej przyjemności. Było jej bardzo dobrze. Podobało jej się to. Czuła się szczęśliwa. W końcu już nie wytrzymała i osiągnęła swoje spełnienie. Zaraz potem i książę doszedł do środka cipki. Kiedy z niej wyszedł, jego nasienie spłynęło z jej pochwy. Leżeli razem.

    – W końcu mamy siebie. Już jesteśmy razem Roszpunko.

    – Już zawsze. – odpowiedziała i byli w miłosnym uścisku.  

    O Czarownicy słuch zaginął. Nikt już nie wchodził do tej wieży, która wydawała się opuszczona. Roszpunka była szczęśliwa u boku Księcia. Nie tęskniła za dawnym życiem. Roszpunka i Książę żyli długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Parodia kolejnej bajki. Baśniowa wersja Roszpunki.

  • Ciag dalszy historii Kuby

    Cześć! Tu Kuba, chciałbym podzielić się z Wami dalszym ciągiem historii mojej relacji z ciocią Alicją. Kto nie czytał wcześniejszej opowieści to odsyłam do opowiadania pt. “Pierwszy raz Kuby”.

    Minął prawie tydzień, od kiedy przespałem się z ciocią Alicją, przeżywając swój pierwszy raz. Było krótko po Nowym Roku, jako uczeń technikum miałem jeszcze dni wolne, tak samo ona, jako nauczycielka, natomiast jej mąż wyjeżdżał na tydzień w delegację, a syn na studia. Mówiąc krótko ciocia miała “wolną chatę”. Był wtorek, leżałem na łóżku w swoim pokoju i czytałem, kiedy zawibrował telefon na szafce obok. Sięgnąłem po niego i zobaczyłem, że przyszła wiadomość od cioci Alicji: Jutro rano mój mąż wyjeżdża. Możesz przyjść jutro. Będę czekać. Dam znać, jak dom będzie wolny. Penis stanął mi od razu, kiedy to przeczytałem. W nocy nie mogłem spać z podniecenia i wyobrażałem sobie nasze poranne spotkanie. Myślałem o tym, że będę mógł robić z nią praktycznie wszystko, na co przyjdzie mi ochota.

    Spałem bardzo krótko. Obudziłem się około 7 rano, natomiast moi rodzice już przed 8 wyjechali do pracy. Zjadłem śniadanie, wziąłem kąpiel, ubrałem się i czekałem na sms-a od cioci. Kwadrans przed 9 przyszła wiadomość: Możesz przyjść. Natychmiast założyłem kurtkę i szybkim krokiem skierowałem się w stronę domu sąsiadów. Poszedłem skrótem, także dwie minuty później byłem już na miejscu. Zadzwoniłem do drzwi. Po chwili otworzyła mi ciocia Alicja. Na jej widok aż zaniemówiłem z wrażenia. Miała na sobie biały obciskający stanik push-up, który doskonale podkreślał jej duże piersi, białe koronkowe figi, które bardzo rozpalały wyobraźnię, a na swoich bardzo długich nogach pończochy w tym samym kolorze. Całość wykańczały kremowe, wysokie szpilki. Zrobiłem tylko krok przez próg, a Alicja zamknęła drzwi na klucz, obróciła się i zaczęliśmy się całować. Po krótkim pocałunku, uklęknęła, rozpięła mi spodnie i wzięła penisa do ust. Nawet nie zdążyłem dobrze wejść do domu, a już zostałem powitany lodem.

    Ciocia ssała bardzo dokładnie i czule, ale niezbyt długo. Wstała, wzięła mnie za rękę i poszliśmy do góry. Weszliśmy do kuchni i kazała mi usiąść. Kiedy to zrobiłem powiedziała:

    – Wiesz, co, mam do Ciebie taką małą prośbę.

    – Słucham ciociu – odpowiedziałem.

    – Mam jakby to powiedzieć, pewną potrzebę.  

    – Każdą postaram się zrealizować – odparłem z uśmiechem.

    – Oj, to wiem i odwdzięczę Ci się, możesz być pewien, ale w tym przypadku sam nie dasz rady.

    – Co masz na myśli?

    – Otóż, od pewnego czasu marzy mi się gangbang. A potrzebowałabym do tego dwóch lub trzech młodych, zaufanych chłopaków, którzy będą dyskretni.

    – Oo proszę, tego się nie spodziewałem.

    – Tak myślałam. Poza tym, to wiesz mam taki fetysz, że chciałabym żeby oni byli prawiczkami.

    – Rozumiem.

    – Mógłbyś kogoś zorganizować i byśmy to wspólnie zrobili?

    – Myślę, że chyba tak, ale to muszę zadzwonić i popytać.

    – Dobrze, to powiedz, żeby przyjechali niby do Ciebie, a niech przyjdą do mnie do domu.

    – Jasne, to dzwonię.

    Wziąłem telefon i zadzwoniłem do swoich trzech najbliższych kumpli: Mateusza, Szymona i Błażeja.

    Dwaj pierwsi są moimi kolegami z tego samego rocznika, z Szymonem chodziłem nawet w podstawówce do jednej klasy. Natomiast Błażej był od nas rok młodszy. Każdy z nich miał inną budowę ciała. Mateusz i Błażej byli średniego wzrostu, ale byli dobrze zbudowani, ze względu na regularne ćwiczenia. Szymon natomiast był wysoki, ale miał szczupłą, nie atletyczną budowę ciała. Wszyscy, więc mieliśmy trochę inny profil, jeśli chodzi o wygląd.

    Zadzwoniłem do każdego z nich i poprosiłem, aby przyjechali do domu cioci Alicji. Doskonale wiedzieli, kim jest i gdzie mieszka, ponieważ znali ją, jako nauczycielkę ze szkoły, a Mateusz i Szymon mieli z nią nawet zajęcia. Byli jednakże zdziwieni, dlaczego akurat do niej, a nie do mnie. Odpowiedziałem, że wszystko wyjaśnię, jak przyjadą. Odłożyłem telefon i powiedziałem cioci, że załatwione i musimy tylko poczekać jak przyjadą. Po jakichś dziesięciu minutach zadzwonił dzwonek do drzwi, poszedłem na dół otworzyć, a ciocia weszła do sypialni. Przyjechali Mateusz i Błażej, przywitałem ich i wprowadziłem do korytarza. Po dobrych pięciu minutach znów rozległ się dzwonek, to był Szymon. Kiedy już byliśmy w komplecie, zaprowadziłem ich do góry, do kuchni i powiedziałem:

    – Panowie zaprosiłem tu Was, ponieważ mam dla Was pewną propozycję, a tak naprawdę to ma ją dla nas Alicja.

    W momencie, kiedy skończyłem mówić, z sypialni wyszła ciocia Alicja, ubrana tak samo jak wtedy, kiedy otwierała mi drzwi i powiedziała:

    – Witajcie, chłopcy.

    Wszyscy koledzy byli w totalnym szoku, z powodu jej wyglądu. Podeszła do nas bliżej i powiedziała:

    – Mam dla Was propozycję. Wiem, że możecie być zdziwieni, ale powiem wprost, jeśli tylko będziecie dyskretni i wszystko co się tu wydarzy zostanie tylko między nami, to ja się oddaje do Waszej dyspozycji. Chciałabym, abyśmy się wszyscy razem zabawili.

    Potwierdziłem kiwając głową. Natomiast każdy z kumpli zareagował inaczej. Błażej był zamyślony, Mateusz wyglądał na zadowolonego, a Szymon był wyraźnie w stanie szoku. Alicja dodała jeszcze:

    – Co, do finiszów, to nie musicie się przejmować, bo mam implant antykoncepcyjny, także gumki nie będą potrzebne. Możecie dochodzić gdzie tylko chcecie. Aha i mam jeszcze jedno pytanie, który z Was już to kiedyś robił?

    Tylko ja i Mateusz podnieśliśmy ręce. Ciocia zapytała:

    – O! Mateusz, masz doświadczenie?

    – Tak. Pierwszy raz miałem ze swoją dziewczyną w liceum, w pierwszej klasie. A później jeszcze zrobiłem to z koleżanką z klasy na imprezie – odpowiedział.

    – To, jako już trochę doświadczony, zaczniesz, jako pierwszy.

    – A dziękuję, z przyjemnością – odparł Mateusz.

    Ciocia dodała jeszcze:

    – No, to chodźmy do salonu, bo chyba tam będzie najwygodniej.

    Rolety w całym domu były poopuszczane. Wszyscy przeszliśmy do salonu. Ciocia usiadła na kanapie i powiedziała:

    – Na, co czekacie? Rozbierajcie się.

    Wszyscy zdjęli najpierw koszulki, później spodnie i bokserki. Każdy z nas miał kutasa stojącego już maksymalnie. Alicja patrzyła na nas, z wielkim zainteresowaniem podziwiając nasze przyrodzenia. Wstała i podeszła do nas, idąc zatrzymywała się przy każdym i dotykała dłonią jego penisa. W końcu uklęknęła i kazała nam stanąć w kółku wokół siebie. Kiedy to zrobiliśmy, ona przysunęła się do Matiego, wzięła jego członka w rękę, zaczęła ściągać mu ręką i po chwili wzieła do ust. Było widać, że zrobiło mu się dobrze, bo aż przymknął oczy, kiedy jej głowa wykonywała rytmiczne ruchy, pochłaniając jego fiuta coraz głębiej. Jedną ręką sobie pomagała, natomiast drugą położyła na penisie Szymona i powoli ściągła mu ręką. Szymon był bardzo zaskoczony, ale jednocześnie bardzo mu się to podobało.

    Błażej, stojąc obok Matiego, zrobił nieśmiało krok do przodu i ręką dotknął piersi cioci. Ja stałem koło Szymona i masturbowałem się, czekając aż Alicja zajmie się po kolei wszystkimi. Po dłuższej chwili, wyjęła kutasa Mateusza z ust, obróciła się w stronę Błażeja i teraz to jemu zaczęła obciągać. On dociskał jej głowę i cicho pojękiwał. Mati, z kolei rozpiął jej stanik z tyłu. Ciocia rzuciła do szybkim ruchem i jej piersi wydostały się na zewnątrz. Błażej i Mateusz szybko zaczęli je dotykać. Po chwili dołączyłem także ja i Szymon. Swoim penisem zacząłem dotykać jej sutka, Szymon robił to samo. Alicja skończyła obciągać Blażejowi i wzięła do ust mojego fiuta. Zacząłem go wpychać coraz głębiej, tak, że zaczęła się krztusić, jednocześnie ściągała Szymonowi ręką. Kiedy skończyła ssać mojego, przyszedł czas na Szymona. Musiał się jej spodobać jego penis, bo brała go do ust prawie po same jądra, a on ledwo dawał radę wytrzymać.

    Mati w tym czasie usiadł na kanapie. Po chwili Alicja wstała i zdjęła szpliki, a po chwili też i figi. Spojrzała na Mateusza i zapytała:

    – Gotowy?

    – Bardziej już nie będę. Chodź już.

    Ciocia uśmiechnęła się i powolnym krokiem podeszła do Matiego. Spojrzała mu w oczy i usiadła na jego udach, po chwili zaczęła powoli wkładać sobiego jego penisa do swojej cipki. Kiedy wszedł, Mati lekko odchylił głowę do tyłu i zaczął ją brać praktycznie od razu, coraz silniej i szybciej. Alicja zaczęła jęczeć, ja i Błażej podeszliśmy do niej i stanęliśmy na kanapie. Naprzemienie brała nasze kutasy do ust i obciągała. Szymon przyglądał się temu i masturbował. Mateusz po pewnym czasie zechciał zmienić pozycję. Ciocia zeszła z niego, położyła się na kanapie przodem w jego stronę i rozłożyła nogi, wszedł w nią od razu. Ona dotykała jego brzucha i klatki, on zaś ściskał piersi i dotykał bioder i pośladków. Kilka razy się pocałowali. W końcu Mati przyspieszył ruchy i głośno jęknął. Jego penis zapulsował kilka razy i opadł, wysuwając się z jej cipki. Po chwili zaczęła z niej wyciekać jego sperma. Zmęczony, ale spełniony Mateusz usiadł na kanapie i powiedział:

    – O rany, ale byłaś zajebista. Jeszcze nigdy mi tak dobrze nie było.

    – Cała przyjemność po mojej stronie – odparła ciocia. To, co teraz może Ty Szymon?

    – Chętnie – odpowiedział i szybko podszedł w stronę, gdzie leżała.

    Penis Szymona był zdecydowanie najdłuższy z całej naszej grupy. Kiedy przyłożył czubek do cipki Alicji, zawahał się, ale ciocia powiedziała:

    – No dalej, nie ma się czego bać.

    Po tych słowach fiut Szymona gładko w nią wszedł. Szymon pchał bardzo powoli i delikatnie, tak, aby szybko nie dojść. Aczkolwiek widać było, że każdy ruch sprawia mu niesamowitą przyjemność. Po chwili ciocia wyjęła jego penisa z pochwy i zmienili pozycję na pieska. Poinstruowała go, jak ma pchać i zaczęli się pieprzyć. Szymon posuwistymi ruchami zagłębiał się coraz bardziej i bardziej, ale nie mógł długo wytrzymać. Po kilkunastu ruchach, znieruchomiał, krzyknął z przyjemności i doszedł w środku. Wytrysk był niezwykle obfity, ponieważ kiedy wyjął kutasa, z cipy natychmiast wylało się nasienie. Szymon był tak podekscytowany tym co się stało, że jego członek nawet mocno nie opadł, po wytrysku. Podszedł po wszystkim do Alicji, pocałowali się, a ona oblizała mu penisa. Odszedł i usiadł na kanapie obok Mateusza, z którym przyblili piątki.

    Ciocia usiadła i powiedziała:

    – Następny proszę. Błażej, do dzieła!

    Błażej pewnym krokiem i z wielkim uśmiechem podszedł do niej. Alicja wzięła jego penisa do ust i chwilę obciągała, po czym kazała mu się położyć i sama położyła się obok niego. Błażej włożył jej członka do cipki i zaczął rżnąć. Jak na prawiczka był bardzo wytrzymały, bo ich stosunek trwał naprawdę długo. Dwukrotnie zmienili pozycję, raz na misjonarską i raz na jeźdźca. Błażej w pełni korzystał ze swojej kolejności. Dotykał piersi cioci, całował je i ssał sutki. Ściskał pośladki i dawał klapsy. Alicja podskakiwała coraz szybciej i wykonywała bardzo płynne ruchy. Wreszcie silnie pchnął, zagłębiając swojego członka aż po same kule w jej cipce i zaciskając zęby, trysnął. On i ciocia przymknęli oczy. Za moment penis wysunął się z pochwy, znów uwalniając dużą porcję spermy.

    – Aaa! – jęknęła Alicja. Jak mi tego było trzeba.

    – Dziękuję. Jesteś cudowna – powiedział Błażej.

    – Nie ma, za co i to ja dziękuję. No Kubuś, skończ dzieło.

    – Robi się. – odparłem.

    Podszedłem do niej, pocałowaliśmy się i dałem jej penisa do ręki. Wzięła go do ust i obciągnęła. Wstała i opierając się o stół, wypięła się w moją stronę. Stanąłem za nią, jednakże miałem inny plan niż pozostali. Pośliniłem palec i zacząłem dotykać nim drugiej dziurki Alicji, aż w końcu zacząłem wkładać palec do środka. Ciocia przymknęła oczy i powiedziała:

    – Szymon, jeśli możesz otwórz szafkę w łazience i przynieś taką żółtą buteleczkę z żelem, dobrze?

    – Oczywiście. – odparł.

    Po chwili wrócił z butelką. Był to lubrykant. Podał mi go, a ja wylałem odrobinę na mojego członka i dokładnie rozsmarowałem. Kiedy byłem już odpowiednio nawilżony zacząłem delikatnie wpychać penisa do odbytu Alicji. Początkowo stawiała opór, ale wreszcie w niego wszedłem. Kiedy to się stało, ciocia głośno zajęczała. Było tam niesamowicie ciasno. Zacząłem pchać i naprawdę odczuwałem wspaniałe uczucie. Robiłem, co mogłem, aby jak najbardziej ją poczuć. Ona coraz głośniej jęczała i zaciskała usta. Byłem już tak mocno podniecony, że nie mogłem już długo wytrzymać. W końcu i ja wydałem z siebie zduszony jęk, zalewając jej odbyt falą mojej spermy. Kiedy nasienie przestało wypływać, wysunąłem członka. Teraz sperma wypływała z dwóch dziurek Alicji. Usiadłem obok chłopaków niezmiernie szczęśliwy.

    Ciocia wymęczona intensywnymi zmaganiami położyła się na plecach na kanapie. W ciągu następnych kilku godzin, wszyscy zaliczyliśmy ją, co najmniej raz. Najwięcej, bo trzy razy doszedł jeszcze Mateusz, po dwa razy ja i Szymon i raz Błażej. Tryskaliśmy już wszędzie, na pośladki, na brzuch, do buzi, na twarz, na piersi, na plecy czy na stopy. Kiedy skończyliśmy nie było chyba miejsca na jej ciele, które nie miałoby kontaktu ze spermą któregoś z nas.

    Wszyscy wzięliśmy kąpiel. Alicja podziękowała nam za ten bardzo intensywny dzień, mówiąc:

    – Chłopcy, nigdy nie zapomnę tego, co dzisiaj się wydarzyło. Jestem Wam wszystkim razem i każdemu z osobna niezmiernie wdzięczna. Mam nadzieję, że mieliście z tego tyle samo przyjemności, co ja. No i jak będę znowu sama w domu, a będę miała jakąś potrzebę to będę się do Was odzywać.

    Mateusz i Szymon musieli przed 15-tą być w domu, także niedługo potem nas opuścili. Zostaliśmy tylko ja, Błażej i Alicja. Ciocia powiedziała do nas:

    – To, co, skoro tak dobrze nam poszło przed południem, to może zostaniecie na wieczór, a może i na noc?

    – Niestety ja przed 16-tą muszę być w domu, bo rodzice wracają z pracy – odparłem.

    – Moi rodzice z kolei są na wyjeździe w górach, jeszcze przez dwa dni, także ja mogę nawet przenocować, jeśli chcesz – powiedział Błażej.

    – Oo, to super! Obiecuję Ci, że czeka nas przyjemna noc.

    – Na to właśnie liczę – odparł.

    Z nieskrywaną zazdrością i niechęcią słuchałem tych zdań, ale wiedziałem, że muszę wrócić do domu. Wyszedłem przed 16. Poszedłem do swojego pokoju i myślałem o tym, co się stało. Kiedy tak siedziałem w swoim fotelu, dostałem sms-a od Alicji o treści: Ale jutro zapraszam około południa. Muszę spłacić dzisiejszy dług. Od razu szeroko się uśmiechnąłem i nie mogłem się doczekać następnego dnia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robert Kowalski
  • Nie-zwykla Rodzina cz 112. – Pierwszy seks z tata

    Jestem Samantha, ale wszyscy mówią mi Sam. Jestem kuzynką Cassie i Alana. Mam czarne włosy i brązowe oczy. Mam zgrabne piersi i tyłek.

    Tak samo jak moi kuzyni, jestem częścią rodzinnego sekretu. Z czasem zaczęło mi się to samej nawet podobać. A gdy widziałam jak to robili, to byłam tym podniecona. Cieszyłam się, że Cassie i Alan podzielili się nim ze mną. Mogłam jednak już wcześniej zauważyć, że rodzinny sekret obejmuje też moją rodzinę. Zauważyłam to u mojego taty, Victora.
    To było jakieś kilka dni po tym jak pierwszy raz ruchałam się z kuzynami. Powiedzieli mi wtedy, że moja rodzina jest taka sama i że powinnam spróbować z moim tatą. Od tego czasu przyglądałam się jemu bardziej.
    Mój tata wyglądał niepozornie. Miał gruby brzuszek i zaczął łysieć. Miał jednak męskiego wąsa, który mu pasował. Mimo tego, był bardzo silny i miał duże ręce. Ja w porównaniu do niego wydawałam się drobniutka.
    Już wcześniej dawał mi oznaki tego, że mu się podobam.
    Często widziałam, że podglądał mnie, gdy się przebieram. Gdy robiłam coś sobie w kuchni, on przypadkiem przechodził i klepał mnie w tyłek. Ja też mogłam go prowokować nosząc krótkie spodenki. Przyznam nie czułam się zawstydzona, to nawet mi się podobało.
    Pamiętam jak pewnego dnia brałam prysznic. Obmywałam swoje nagie ciało. Masowałam się po moich piersiach. Zauważyłam, że moje piersi stawały się bardziej jędrne. To dużo znaczyło dla dziewczyny, która była płaska jak deska. Z piersi przeniosłam się na dół. Dotykając mojego brzucha, by w końcu dojść do cipki. Zaczęłam się delikatnie masować. Nagle do łazienki ktoś wszedł. Można powiedzieć, że wbiegł. Przestraszyłam się tego. Wyjrzałam za kotarę prysznica. Zobaczyłam tatę, który musiał skorzystać z toalety. Wyjął swojego grubego kutasa i wysikał się z widoczną ulgą.

    – Tato…co ty robisz? Ja jeszcze korzystam.

    – Wybacz córcia, pukałem byś się pośpieszyła, ale nie słyszałaś.

    – Więc wbiegłeś do środka!

    – Wybacz. Już nie mogłem wytrzymać.

    Mój wzrok przeszedł na jego grubego kutasa. Tata przestał już sikać. Jego fiut był gruby i było widać mu żyły. Poczułam podniecenie na jego widok. Zapragnęłam go poczuć w sobie. W końcu odważyłam się na pewien krok. Nie wiedziałam, do czego doprowadzi, ale czułam że będzie dobrze.
    Odsłoniłam kotarę i wyszłam spod prysznica. Tata zdziwił się na ten widok, ale wpatrywał się we mnie.

    – Sam…

    – Naprawdę masz dużego kutasa, tato.

    – A ty jesteś bardzo piękna. Ale co chcesz…

    – Przyznaj…podobam ci się. – mówiąc to wzięłam jego kutasa w dłoń. Był taki gruby i nabrzmiały.

    – Bardzo Sam…wiem, że to źle, ale…

    – Znam nasz sekret tato. Sekret rodzinny.

    – Doprawdy?

    – Mhm…i wcale mi on nie przeszkadza.

    Uklękłam przed nim i zaczęłam masować jego fiuta.

    – Czy mogę?

    – Tak córeczko.

    Pocałowałam wtedy końcówkę. Miał lekko słonawy smak. Wsunęłam sam czubek. Delikatnie ssałam i pieściłam językiem. Potęgowałam tylko jego napięcie. Widać, że tata tego potrzebował. Pragnął mnie.

    W końcu tata trzymał mnie za głowę i wszedł w moje usta do połowy. Ja połykałam go w całości. Poruszałam głową w górę i w dół. Ślina spływała po mojej brodzie. W końcu wyjęłam go z ust.

    – Wow…jest wspaniały.

    – To jeszcze nic.

    – Na to liczę. Może pójdziemy do sypialni.

    – Z przyjemnością.

    Tata przepuścił mnie w drzwiach. Idąc pierwsza trzymałam ręką jego penisa.
    Jego kutas cały czas stał na baczność gotowy do działania. Tata zdjął z siebie resztę ubrań po drodze.
    Podniósł mnie i przeniósł na łóżko.
    Położyłam się na plecach.

    – Dalej tato, weź mnie…

    Tata szybko przyssał się i zaczął zlizywać soczki z mojej cipki. Jego język wirował w mojej łechtaczce. Nie mogłam przestać jęczeć.

    – Tato, nie przestawaj…O tak… tatusiu…ooooghhh…

    Gdy byłam już podniecona, przerwał pieszczoty. Zbliżył kutasa do mojej cipki. Drażnił wejście do niej. W końcu wszedł we mnie mocno.
    Zaczął poruszać się w mojej cipie.
    Przyspieszył, coraz mocniej mnie rżnął. Rękami dotykał moich piersi. Zaczął je też lizać. Nie poprzestawał przy tym na ruchaniu mnie. Jego chuj wchodził we mnie głęboko. Był gruby, przez co mocno go czułam w mojej ciasnej cipce.

    – Oooooggghhh…oooo…

    Byłam bardzo podniecona. Ojciec mnie mocno obejmował, a ja oplotłam nogi wokół jego bioder. Wchodził we mnie cały, co było wspaniałe. Jego kutas mnie cały wypełniał. Po jakimś czasie zmieniliśmy pozycję.
    Obróciłam się do pozycji na pieska.
    Byłam na czworakach, a dupę miałam wypiętą do góry.
    Wszedł we mnie znowu brutalnie. Krzyczałam z rozkoszy. Zaczęłam dodatkowo masować cipkę. Czułam poruszającego się kutasa, wchodził we mnie cały.

    – O tak tato! Rżnij mnie! Rżnij!

    Jęczałam i krzyczałam. To było silniejsze ode mnie. Tata nie przestał mnie posuwać. Mocno chwycił za moje pośladki i trzymał je. Co jakiś czas uderzył mnie w pośladek. To tylko wzmogło doznania. Byłam tak blisko. W końcu zadrżałam cała i wygięłam się w łuk.

    – Ooooghhh…tato…

    – Już dochodzę córeczko…

    Wtedy tata pchał ostatni raz, po czym wyjął kutasa i spuścił się na moją dupę. Poczułam krople jego nasienia. Jak spływają mi po pośladkach. Położyłam się na boku. Tata usiadł obok mnie. Siedział tak chwilę, łapiąc oddech.

    – Jesteś cudowna córeczko. Nie sądziłem, że będe się z tobą pieprzył.

    – Trochę się zmieniło.

    -To może być nasz sekret.

    – Ten sekret chyba może znać każdy z rodziny.

    – Pewnie tak. – zaśmialiśmy się razem.

    – Powtórzymy to jeszcze?

    – Kiedy tylko będziesz chciała, córeczko.

    Wtedy pocałowałam się z nim. Od tamtej pory często się ruchaliśmy. To, że byliśmy rodziną tylko nas nakręcało. Później robiliśmy to ze wszystkimi z naszej rodziny, a ja odczułam w sobie potrzebę pieprzenia, niczym Cassie.
    Do dziś wspominam mój pierwszy seks z tatą.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Bielizna zbliza ludzi

    — Czy mogę w czymś pomóc, coś doradzić — usłyszałem za plecami kobiecy głos.

    Wszedłem do sklepu z bielizną, bo kumpel mnie namówił. Chciał kupić swojej dziewczynie jakieś seksowne majteczki, ledwo się dałem namówić, a tu „atakuje mnie” jakaś  ekspedientka. Czułem, że spociłem się strasznie i wstyd mi było, zacząłem żałować, że dałem się tak wkopać. Odwróciłem się i chciałem odpowiedzieć coś na odczep się, ale zamurowało mnie.

    — Jaaa … nie wiem jeszcze … przyglądam się na razie — odpowiedziałem zaskoczony.

    Przede mną stała niebieskooka blondynka, ubrana w jeansy dopasowane do jej figury i białą bluzeczkę. Na lewej piersi wpięty był znaczek „Praktykantka — MAGDA”. Włosy miała zaczesane nad  uszami w tył i spięte spinkami. Spod bluzeczki prześwitywał koronkowy biały biustonosz.

    Reklama towaru w sklepie — pomyślałem.

    — Jeśli coś ci się spodoba, to sprawdzę czy jest potrzebny rozmiar — odpowiedziała spokojnie.

    Odeszła, uffff, ale się spociłem. Zacząłem dalej patrzeć na wieszaczki i lustrować przeróżne kolory oraz  modele. Kumpel dał mi takie wskazówki: białe, nie stringi i nie bokserki, raczej bez dużej ilości koronek i ozdóbek, nieprzezroczyste, no chyba że lekko na pupie, rozmiar S.

    Wziąłem do ręki wieszaczek z majteczkami które moim zdaniem pasowały do opisu. Pomacałem, obróciłem, sprawdziłem czy są rozciągliwe oraz skład materiału.

    — Czy te majteczki pasują? — usłyszałem znowu ten sam kobiecy głos.

    — Wie pani, wyglądają fajnie — odparłem.

    — Mam na imię Magda — stwierdziła — te majteczki mamy również w kolorach błękitnym, czerwonym oraz różowym. Jaki kolor cię interesuje?

    — Mam na imię Dawid — odpowiedziałem speszony, ale skoro ona podała mi swoje imię, to ja nie będę anonimowy.

    — Miło mi cię poznać — odparła miłym głosem — to jaki rozmiar i jaki kolor?

    — Z tego co wiem, to rozmiar S i kolor biały — powiedziałem już spokojniej, bez zadyszki — ale nie macałem, więc nie wiem na pewno.

    — Nie trzeba macać, wystarczy dziewczynę zapytać — powiedziała z uśmiechem.

    — Ale to ma być prezent i kumpel nie wie jaki to ma być dokładny rozmiar — dodałem.

    — Czyli prezent dla dziewczyny twojego kolegi? — spytała. — To rzeczywiście utrudnia nam wybór.

    — Aaaaa … ty jaki nosisz rozmiar? — wypaliłem i zlustrowałem ją wzrokiem.

    Uśmiechnęła się i odpowiedziała spokojnie:

    — Nie jesteś pierwszym mężczyzną, który przychodzi do naszego sklepu nieprzygotowany. Spróbujmy w takim razie poglądowo. Dla ciebie zrobię wyjątek. Znasz tę dziewczynę?

    — Tak, widziałem ją kilka razy — odpowiedziałem — ma ładną pupę.

    — To już coś — kontynuowała uśmiechając się — przypuszczam, że widziałeś ją w spodniach, mam rację?

    — Tak, w spodniach — potwierdziłem.

    — Czy ma taką pupę jak ja? — spytała zalotnie i obróciła się na piętach.

    Zobaczyłem dokładniej, pięknie opiętą spodniami pupę, cudo, mówię wam!

    — Taaaaak, taką właśnie — sapnąłem z zachwytem.

    — Czyli nosi rozmiar S — podsumowała radośnie — zapakować?

    — Tak, proszę zapakować, to znaczy … zapakuj proszę — odpowiedziałem.

    Wzięła wieszak który trzymałem cały czas w ręce, przeszła za ladę i nabiła na kasę płatność.

    Zapłaciłem kartą, dostałem papierową torebkę z majteczkami.

    — Bardzo ci dziękuję za pomoc i wyrozumiałość — stwierdziłem — takie zakupy są dla mnie stresujące, dałem się koledze namówić i widziałaś jaki byłem spięty. Tylko dzięki tobie nie spanikowałem na całego i nie uciekłem.

    — Kupowanie bielizny przez mężczyzn to normalna sprawa, to towar jak każdy inny — odpowiedziała — cieszę się, że mogłam ci pomóc. Zapraszam ponownie, na pewno pomogę.

    Wyszedłem ze sklepu i od razu poszedłem do kumpla, żeby się z nim rozliczyć i dać mu zakupy.

      Dwa dni później kumpel odszukał mnie na przerwie w szkole.

    — Stary, ale mi pomogłeś! — przywitał się ze mną. — Moja dziewczyna jak dostała majteczki, to od razu je przymierzyła gdy byłem u niej w domu. A potem dała mi się przelecieć! Ależ jestem zadowolony. Bardzo ci dziękuję za pomoc, jestem twoim dłużnikiem!

      Trzy dni później, po południu w piątek, idąc przez park spotkałem Magdę, ekspedientkę ze sklepu z bielizną. Byłem od niej wyższy o głowę, patrzyła na mnie z zaciekawieniem. Cóż, jestem postawnym chłopakiem, podobam się dziewczynom.

    — Cześć, nie wiem czy pamiętasz jak pomogłaś mi w zakupie majteczek na prezent — zagaiłem — dziewczyna kumpla była bardzo zadowolona a kumpel był wniebowzięty bo dziewczyna … nagrodziła go za dobry gust i nietypowy prezent, no … wiesz.

    — Cześć, przypomnij mi swoje imię proszę — odpowiedziała.

    — Jestem Dawid — przedstawiłem się.

    — Tak, przypominam sobie jaki byłeś spięty — zaśmiała się — jak ciasny biustonosz. Ale kolejny zakup będzie już na pewno bezstresowy. Ważne, że dziewczynie spodobał się prezent. Bywasz tutaj w tym parku?

    — Tak, mieszkam niedaleko, znam dobrze ten park, mogę cię oprowadzić — zaproponowałem.

    — Wiesz co, może innym razem, teraz spieszę się do domu — powiedziała — ale dziękuję za propozycję, nie jesteś już taki nieśmiały jak za pierwszym razem.

    — To dlatego, że bardzo mi się podobasz — wywaliłem kawę na ławę — chętnie zaprosiłbym cię na spacer.

    — Wiesz co, podoba mi się twoje podejście do dziewczyny, nie lubię nachalnych, ale preferuję stanowczych i śmiałych — odparła — dlatego dam ci szansę, sobie też zresztą. Może spotkamy się jutro 17:00 w tym miejscu, to oprowadzisz mnie po parku?

    — Super! Dziękuję! Będę na pewno — rzuciłem szybką odpowiedź. — To do jutra.

    Pomachała mi ręką, wtedy wróciłem do domu. Zacząłem odliczać godziny do spotkania z nowo poznaną dziewczyną.

       Następnego dnia punktualnie o 17:00 zjawiłem się w umówionym miejscu w Parku, po chwili zjawiła się Magda.

    — Cześć — przywitałem ją.

    — Cześć — odpowiedziała i przyglądała mi się z zaciekawieniem.

    — To miło, że znalazłaś czas na spotkanie ze mną — dodałem.

    — Jak wspomniałam wczoraj, polubiłam cię — usłyszałem głos Magdy.

    Zaczęliśmy spacerować po alejkach a ja opowiadałem o parku i o historii jego powstania, odpowiadałem na pytania dziewczyny a ona z wyraźnym zainteresowaniem słuchała moich opowieści.

    — Słyszę, że dużo wiesz a poza tym świetnie umiesz tą wiedzę przekazać, może zostaniesz kiedyś nauczycielem, albo przewodnikiem? — spytała uśmiechając się.

    — Jeszcze nie wiem co będę robił w życiu — odparłem — na razie uczę się w liceum, potem pewnie studia i … zobaczymy, na razie kończę II klasę. Ale dziękuję za miłe słowa. A ty gdzie się uczysz ?

    — Uczę się w technikum w klasie o specjalności „projektant odzieży”, jestem w III klasie, a w sklepie z bielizną mam miesięczną praktykę — stwierdziła — lubię szyć, projektować i oglądać różne ubiory, głównie damskie, w tym szczególnie bieliznę.

    — To trafiłaś z praktyką w samą dziesiątkę! — pochwaliłem Magdę. — Ja damską bieliznę oglądałem na razie tylko w tym sklepie i … spodobała mi się bardzo.

    — Dobrze wiedzieć — odpowiedziała tajemniczo.

    Po spacerze zaprosiłem Magdę na kawę i ciasteczko i miło spędziliśmy w sumie trzy godziny.

    — Czy dasz się zaprosić jutro do kina i na spacer? — spytałem.

    — Bardzo chętnie — odpowiedziała bez namysłu — jesteś naprawdę fajnym chłopakiem i choć jesteś ode mnie o rok młodszy, wcale tego nie odczuwam i chętnie spotkam się z tobą jutro. Zdaję się na ciebie i twoje pomysły, o której i gdzie się spotkamy?

    — Super, bardzo się cieszę — odpowiedziałem — proponuję spotkać się o 16:00, wybiorę jakiś ciekawy film a potem zobaczymy, może wtedy wspólnie coś ustalimy? Spotkajmy się przed kinem „Bajka”.

    — Jasne, będę na pewno — stwierdziła — dziękuję za dzisiaj i widzimy się jutro o 16:00, Pa!

    Po przyjściu do domu zacząłem sprawdzać repertuar i znalazłem fajny moim zdaniem film o 17:00.

       Strasznie dłużyła mi się niedziela do południa, potem zjadłem szybko obiad z rodzicami i czekałem na 15:30 żeby wyjść z domu. Po drodze kupiłem mały bukiecik polnych kwiatków i stawiłem się na spotkanie z dziewczyną. Był maj, dość ciepło, więc ubrałem tylko cienką kurteczkę. Rozglądałem się niecierpliwie dookoła wypatrując Magdy, gdy poczułem klepnięcie w ramię. Odwróciłem się szybko i zaskoczony nieco patrzyłem prosto w oczy uroczej dziewczyny.

    — Pan na kogoś czeka? — spytała słodkim głosem.

    — Tak — odparłem — czekałem na piękną dziewczynę ale … to już nieaktualne, bo ta dziewczyna stoi właśnie przede mną.

    Zlustrowałem ją od stóp do głowy — była ubrana w opinające jej pupę i nogi jeansy, bluzeczkę i na nią zarzuconą kurtkę.

    — Ależ ty masz gadane — odparła — pięknie zabrzmiało, mój ty rycerzu.

    — Proszę, to kwiaty dla ciebie — powiedziałem gdy wyjąłem bukiet zza pleców — bardzo się cieszę z naszego spotkania.

    Wtedy zaskoczyła mnie i dostałem całusa w policzek.

    — Są śliczne, dziękuję — dodała gdy patrzyła na bukiecik.

    Potem spędziliśmy czas w kawiarni, oglądnęliśmy komedię romantyczną, po czym jeszcze zaliczyliśmy długi spacer.

    — Wiesz co Dawid, bardzo mile spędziłam dzisiaj z tobą czas — powiedziała gdy żegnaliśmy się — jesteś super chłopakiem, dobrze i bezpiecznie się przy tobie czuję, fajnie się rozmawia, jestem bardzo zadowolona z naszej znajomości.

    — Ja również do moich „wspomnień dla wnuków” dołożę same piękne chwile spędzone z piękną dziewczyną — odparłem — cudownie jest być przy tobie.

    Wtedy dała mi ponownie całusa, ale tym razem już w usta. Przytuliłem ja łagodnie i całowaliśmy się chwilkę.

    — Pa, mój rycerzu — rzuciła na odchodne.

    Gdy po chwili odzyskałem poczucie rzeczywistości, Magdy już nie było w zasięgu wzroku. Zdałem sobie wtedy sprawę, że nie umówiłem się z nią na kolejne spotkanie, ani nawet nie wymieniliśmy się numerami telefonów, ale dałem plamę. Pomyśli sobie, że mi na niej nie zależy! Zdecydowałem wtedy, że muszę pójść jutro do sklepu z bielizną, może będzie miała znowu praktykę.

       Następnego dnia po szkole od razu pobiegłem do sklepu, mając nadzieje, że spotkam tam Magdę. Zostałem nagrodzony za wytrwałość — wchodząc do sklepu ujrzałem ją za ladą.

    — Dzień dobry — przywitałem się — czy może mi pani pomóc dobrać seksowną bieliznę dla mojej uroczej sympatii?

    Uśmiechnęła się wtedy ślicznie.

    — Dzień dobry — odpowiedziała — oczywiście, dla ciebie zawsze jestem do dyspozycji. Co lubi twoja dziewczyna?

    — Chwileczkę, zaraz zapytam — wypaliłem.

    — Cześć Magda — spytałem innym głosem — Jakiego koloru i kroju lubisz majteczki?

    — Jaaaa? — spytała wyraźnie zaskoczona.

    — Tak, ekspedientka spytała mnie co lubi moja sympatia a ja … jeszcze nie wiem dokładnie — odparłem.

    Zaśmiała się znowu.

    — Proszę powiedz ekspedientce, że lubię majteczki w kolorze niebieskim, lekko prześwitujące — podjęła grę słowną.

    — Przypomniałem sobie — skierowałem słowa do „ekspedientki” — Szukam majteczek w kolorze niebieskim, lekko prześwitujące, rozmiar S.

    — Proszę pójść za mną, coś zaproponuję — powiedziała udając poważną — tutaj są modele, które zapewne spodobają się twojej sympatii.

    Dotykałem kolejno majteczek, oglądałem je z każdej strony i wybrałem jedną sztukę.

    — Poproszę te majteczki, zapłacę kartą — podsumowałem — myślę, że będą się podobać, mnie się bardzo podobają.

    — To bardzo dobry wybór — skwitowała z uśmiechem, po czym zapakowała je w firmowy woreczek.

    Zapłaciłem, wziąłem do ręki świeży zakup i chciałem wyjść.

    — Poczekaj chwilę mój rycerzu — usłyszałem — kończę o 17:00, może przyjdziesz do mnie dzisiaj na 17:30 na herbatkę i pogaduchy? Rodzice są na wyjeździe, nie chcę być sama w domu.

    — Dziiiisiaj … o 17:30 … u ciebie?? — spytałem totalnie zaskoczony. — No jasne, chętnie!

    Spojrzałem na telefon — była 16:40.

    — Biegnę do domu i będę o 17:30! — rzuciłem i zacząłem wychodzić.

    — Hej, a adres znasz? — krzyknęła roześmiana Magda i dała mi małą karteczkę z wpisanym adresem.

    Chwyciłem kartkę i wypadłem ze sklepu. Szybko dotarłem do domu i sprawdziłem adres Magdy. Oszacowałem, że dotarcie tam zajmie mi ze 25 minut. Szybko zapakowałem w papier prezentowy zakupione majteczki, przebrałem się i wyszedłem z domu. Ledwo zdążyłem na 17:30 a przecież nie chciałem się spóźnić. Dzwonek do drzwi wolnostojącego domu i po chwili w drzwiach ukazała się Magda, jeszcze w ciuchach ze sklepu.

    — Oooo, zdążyłeś, super, wejdź proszę — powiedziała z zapraszającym gestem.

    Zdjąłem buty i wszedłem do salonu siadając w fotelu przed telewizorem.

    Magda przygotowała herbatę, postawiła na stole domowej roboty ciasto pokrojone na kawałki. Zaczęliśmy rozmawiać i jak zawsze do tej pory, świetnie się z nią gawędziło. Po godzinie rozmów, przypomniałem sobie, że przecież mam prezent dla Magdy. Sięgnąłem po pakunek gdy Magda była w kuchni.

    — Magda, chciałbym abyś przyjęła ode nie mały prezent — powiedziałem patrząc jej prosto w zielonkawe oczy — polubiłem cię bardzo i chciałbym się z tobą spotykać.

    Magda rozpakowała pakunek i z udawanym zaskoczeniem stwierdziła:

    — Oooooo, jakie piękne majteczki, skąd wiedziałeś, że lubię niebieskie?

    — Urocza praktykantka w sklepie pomogła mi je wybrać — padła odpowiedź — miałem nadzieję, że spodobają się mojej … sympatii.

    — Tak, podobają mi się, są urocze — zaśmiała się.

    Przytuliła się do mnie i całowaliśmy się chwilę.

    — Pewnie chciałbyś, żebym je przymierzyła i zaprezentowała? — spytała rozkosznie.

    — Nie śmiem nawet o tym marzyć — odparłem zachwycony.

    — Spełnię twoje skryte marzenie — odrzekła spokojnie — daj mi chwilkę, zaraz wracam.

    Po kilku minutach weszła do pokoju ubrana w niebieskie majteczki i … niebieski biustonosz z tego samego kompletu. Zatkało mnie, totalnie mnie zatkało!

    Magda zauważyła to i spokojnie spytała:

    — I jak, podoba ci się prezent na mnie? Biustonosz do kompletu dokupiłam już sama.

    Nie wiedziałem jak się zachować, co powiedzieć.

    Magda podeszła do mnie i zarządziła:

    — Wyskakuj szybko ze spodni i koszuli!

    Zahipnotyzowany widokiem jej kształtów zrzuciłem szybko spodnie, skarpetki i koszulę.

    — Widzę, że ci się podobam w takim stroju — powiedziała zaczepnie, patrząc na moje spodenki z których na wolność chciał się wyrwać mój przyjaciel. Wzięła mnie wtedy za rękę i poprowadziła do łazienki.

    — Nie zdążyłam jeszcze wziąć prysznica po powrocie do domu, ty zapewne też, nadrobimy to teraz razem, co ty na to? — spytała patrząc mi prosto w oczy.

    Nie odpowiedziałem, tylko ściągnąłem majtki i stanąłem przed Magdą. Obróciła się do mnie plecami.

    — Odepniesz mi biustonosz? — szepnęła mi na ucho, odwracając głowę.

    Drżącymi rękoma walczyłem chwilę z zapięciem, podczas gdy mój penis znalazł sobie miejsce, przylegając do dolnej części kręgosłupa dziewczyny. Szybkim ruchem zdjęła biustonosz, odeszła pół metra, wypięła pupę i powoli zaczęła ściągać niebieskie majteczki. O mało co mój penis nie wystartował jak rakieta. Magda obróciła się do mnie przodem.

    — I jak, podobam ci się? — spytała z uśmiechem.

    — Brak mi słów, żeby wyrazić mój podziw dla twojej figury i kształtów — odparłem.

    A wierzcie mi, było na co popatrzeć — ładna buzia, kształtny biust, cudowny kształt talii i bioder i ogolona szparka pomiędzy udami.

    O ja pierniczę, ale laska — przebiegło mi po głowie.

    — Zadajesz dziwne pytanie — odparłem spokojnie — chyba widać i słychać, że moim zdaniem jesteś piękną dziewczyną i do tego mądrą, co dla mnie jest bardzo znaczące.

    — Dobra, chodźmy się wykąpać — zaprosiła mnie do kabiny.

    Odkręciłem wodę, była cieplutka. Patrzyłem teraz jak opływa ciało Magdy, jak strużki wody leją się na jej biust i jak na skoczni narciarskiej wybijając się na sutkach, lecą w dół.

    — Umyjesz mi biuścik? — spytała.

    Nadstawiłem dłoń na którą Magda wylała trochę żelu, potarłem dłonie o siebie i położyłem obie na jej cycuszkach. Nie zapomnę tego uczucia, gdy zacząłem je namydlać i myć — mięciutkie, cieplutkie, elastyczne, cudowne w dotyku. Myłem je a Magda patrzyła mi prosto w oczy.

    — Widzę, że ci się podoba — powiedziała — to może i pupę mi umyjesz?

    — Z miłą chęcią — odpowiedziałem i zacząłem myć jej pośladki.

    Oczywiście nie skończyło się na pupie i w zasadzie umyłem ją całą. Wtedy dziewczyna polała moje ciało żelem i zaczęła mnie masować, zrobiło mi się cudownie błogo, a gdy wzięła do dłoni mojego penisa, byłem mega zadowolony.

    — Masz pięknego przyjaciela — usłyszałem — umyję go najpierw, potem umyję resztę twojego ciała.

    Myliśmy się tak nawzajem, czerpiąc radość ze zmysłu dotyku. Opłukani wyszliśmy na środek łazienki, dostałem swój ręcznik i wycierałem się nim, kątem oka patrząc na Magdę. Ubierałem właśnie swoje majtki, gdy usłyszałem:

    — Coś taki szybki, poczekaj jeszcze trochę.

    Zrozumiałem, że nastąpi ciąg dalszy — i nastąpił!

    Poprowadziła mnie za rękę do jej pokoju, gdzie o dziwo było duże podwójne łóżko.

    — Lubię przestrzeń do spania — uprzedziła moje pytanie — a teraz przyda się na erotyczne igraszki.

    Popchnęła mnie na łóżko, upadłem na plecy, wtedy kucnęła pomiędzy moimi nogami i chwyciła mojego penisa w dłoń.

    — Teraz udowodnię wam obu, że was lubię — powiedziała i wzięła go do ust.

    Języczek poszedł w ruch, zadrgałem z rozkoszy, wtedy poczułem wargi ześlizgujące się po moim trzonie, penis znikał powoli w jej ustach.

    — Może to dziwnie zabrzmi, ale lubię to robić — dodała, gdy penis na chwilę odzyskał wolność — moi poprzedni partnerzy doceniali moje zdolności w tej kwestii.

    Przyspieszyła i poruszała głową coraz szybciej a mnie robiło się tak błogo i przyjemnie.

    — Pomimo tego są już byli? — spytałem łapiąc oddech.

    — Tak, nie zasługiwali niestety na większe i dłuższe zainteresowanie — odpowiedziała, a ślina kapała z jej warg — więc uważaj, bo lubię facetów dobrych w łóżku, ale muszą mieć jeszcze inne ważne dla mnie cechy.

    Kontynuowała połykanie mojego penisa, był już naprawdę twardy, gdy powiedziała:

    — To pokaż teraz, czy potrafisz doprowadzić mnie do orgazmu.

    Położyła się na plecach, rozchyliła nogi i uniosła je do góry. Wskoczyłem pomiędzy jej uda i zacząłem obśliniać palec prawej dłoni, po czym przyłożyłem go jej mokrych już płatków, poruszając nim z góry do dołu.

    — Stwierdzam, że ci się podobam — rzuciłem — podnieciłaś się już trochę, bo soczki nawilżyły już twoją cipkę.

    — Oooo tak — sapnęła — podobasz mi się i masz sprytny paluszek.

    Zwilżyłem drugi paluszek, tym razem w lewej dłoni. Nie przerywając masowania płatków, lewy palec wylądował na jej łechtaczce i zaczął taniec. Magda stęknęła głośno, wyczułem, że jest zadowolona i chce kontynuacji. Wzmocniłem więc ruchy paluszków, czasami prawy trafiał do dziurki i lekko ją „zwiedzał”. Po kilku minutach dziewczyna uniosła biodra do góry, sapnęła mocno i wydawała okrzyki:

    — Oooooooooch …. taaaaaaak ….. doooooooobrzeeeeee ……….. ale mi dobrze!

    Gdy jej biodra opadły na łóżko chwilę odpoczywała z zamkniętymi oczami, po czym powiedziała:

    — Dawid, masz talent, naprawdę, nikt mnie tak szybko i tak sprawnie nie doprowadził do orgazmu, żaden z ośmiu moich poprzednich partnerów. Byli zbyt szybcy, żeby sobie dogodzić, a ty najpierw dogodziłeś mnie, bardzo to doceniam i odwdzięczę się.

    — Musiałaś wcześnie zacząć — odpowiedziałem stając na podłodze — ale nie dziwię się, że chłopcy chcieli uprawiać z tobą seks, jesteś cudowną dziewczyną.

    Dołączyła do mnie i pocałowała mnie namiętnie, głaskając moją klatę, moje plecy i moje pośladki.

    — Ależ on napalony — szepnęła i chwyciła mojego nabrzmiałego penisa w rękę — zaraz będzie mógł się wyżyć, bo moja dziurka na niego czeka.

    Wziąłem ją na ręce i przeniosłem na łóżko, położyłem delikatnie na kołdrze i zacząłem całować. Najpierw jej stopy, potem łydki, uda, biodra, brzuch, cycuszki, szyję aż dotarłem do ust, które połączyłem ze swoimi. Masowałem przy tym jedną ręką jej biust a druga powędrowała do jej krocza.

    Nogi jak na zawołanie rozwarły się i mogłem znowu masować jej łechtaczkę.

    — Zapraszam twojego przyjaciela do mojej szparki — powiedziała namiętnym głosem.

    Delikatnie obróciłem ją na brzuch, uniosłem jej pupę łapiąc za biodra i klęknąłem za nią.

    — Aaaaa, taki z ciebie kochanek, lubisz pozycję „na pieska”? — powiedziała przytulając głowę do kołdry.

    Nie odpowiedziałem, tylko przyłożyłem główkę penisa do szparki i pchnąłem zdecydowanie.

    — Ooooooooo, szybki jesteś i zdecydowany — jęknęła.

    Wyjąłem go trochę i pchnąłem ponownie, powtarzając cykl kilka razy, aż dotarłem do wyczuwalnej granicy, gdy dziewczyna stęknęła mocniej. Zacząłem wtedy intensywną penetrację jej cipki, byłem tak napalony, że nie pozwoliłbym już teraz na żadną przerwę. Sapałem mocno, Magda stękała z rozkoszy, przyspieszałem, zwalniałem i patrzyłem jak penis schował się już cały do szparki

    No tak, czytałem, że pochwa zwiększa swoje rozmiary podczas penetracji i podniecenia.

    Gdy nasada mojego penisa zderzała się z jej płatkami a moje uda uderzały w jej pośladki byłem już naprawdę mocno podniecony. Trzymałem ją w talii i posuwałem jak szybko się dało, sapiąc przy tym jak parowóz.

    — Zaraz ……… dojdę! — krzyknąłem.

    — Dawaj śmiało … do środka — odkrzyknęła.

    Wyczułem, że Magda właśnie dostała orgazmu i jej pochwa ściska mi penisa, jakbym go wsadzał do ciaśniejszej dziurki.

    — Ale to jest zajebiste uczucie !! – przeszyła mnie myśl.

    Krzyknąłem i wystrzeliłem pierwszą porcję spermy, Magda zawodziła z rozkoszy a ja strzelałem kolejne porcje do wnętrza jej cipki. Krzyczeliśmy oboje, sapaliśmy mocno bo wspólny orgazm to jest SUPER ORGAZM!!! Wlałem w nią tyle spermy, że mój penis dosłownie pływał a spora porcja wylała się na zewnątrz, zanim jeszcze wyjąłem kutasa.

    Padłem jak zabity na łóżko, Magda również upadła i leżeliśmy chwilę bez ruchu, ale dźwięki podniecenia słychać było jeszcze dobrą minutę.

    — Ależ ty jesteś seksowna!! — wypowiedziałem słowa pochwały dla swojej partnerki.

    — A ty jesteś niesamowity — odparła — dobrze, że to ze mną będziesz się kochał a nie z innymi dziewczynami. Zresztą, nie oddam cię nikomu, mój ty demonie seksu. Gdzie się tego nauczyłeś?

    Pewnie przeleciałeś już z dziesięć panienek, co?

    — Zaskoczę cię — odparłem — ty jesteś … pierwsza.

    — Żartujesz?! — wypaliła. — Naprawdę jestem twoją pierwszą? Byłeś prawiczkiem?

    — A co w tym złego? — zapytałem lekko zdziwiony.

    — No wiesz, marnowałeś się mój drogi do tej pory — stwierdziła z uśmiechem — mnóstwo twojej spermy pewnie wylądowało w śmieciach albo kibelku i żadna dziewczyna nie dostała od ciebie prezentu w postaci orgazmu. Jestem dumna, że to ja wyrwałam cię z seksualnego marazmu!!

    Gadaliśmy jeszcze z godzinę, zanim padła komenda — Prysznic! Dwa golasy pobiegły do łazienki.

    Mycie odbyło w radosnej atmosferze. Potem zjedliśmy razem kolację, znowu gadając na różne tematy.

    — Fajnie mi się z tobą rozmawia — stwierdziła Magda — zupełnie nie zauważam różnicy wieku, zresztą to tylko rok przecież. Chłopcy w twoim wieku bywają dziecinni albo wulgarni, a ty jesteś świetnym towarzyszem w rozmowie i w … seksie. Nie zapomnę dzisiejszej naszej sesji!!

    Obdarowany soczystym całusem i umówiony na kolejny wspólny spacer wróciłem do domu.

      To był początek naszej przyjaźni, cudownej przyjaźni.

    Spotykaliśmy się wiele razy, spacerowaliśmy, rozmawialiśmy, spędzaliśmy wieczory przy filmie (czasami porno, nie ukrywam), uprawialiśmy urozmaicony seks. Ciekawe były wieczory, gdy graliśmy w gry erotyczne. Jedną z nich była gra w sklep z bielizną. Ja byłem klientem a Magda ekspedientką która doradzała w zakupach, prezentując na sobie różne rodzaje bielizny. Ubaw był świetny, no i zawsze kończyło się to seksem, a jakże by inaczej. Poza tym, zdobyłem cenną jak myślę wiedzę.

    Wiem czym różnią się brazyliany od fig, po co dziewczynom stringi, jaki krój mają szorty, po co produkują majteczki bezszwowe, co jest fiszbina, miseczka, potrafię rozpoznać biustonosz typu push-up, balkonetkę (bardotkę), samonośny, sportowy a nawet rozpoznam model peek-a-boo (wygląda naprawdę „apetycznie”!). No i teraz mijając w lecie dziewczynę, mogę z 95% pewnością określić wielkość jej miseczki a nawet rozmiar — najbardziej podobają mi się 85D.

    Mówię wam „Bielizna zbliża ludzi !”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • Podroz do szczescia

    Mam na imię Mateusz, mieszkam w Gdańsku, a teraz samochodem jedziemy z moją mamą Klarą, na lipcowy weekend piątek-niedziela do chatki na Mazurach. Mama wychowuje mnie sama od czterech lat, jest wspaniałą i piękną kobietą, dobrze się rozumiemy i pomagamy sobie nawzajem. Mając trzydzieści sześć lat, wygląda rewelacyjnie. Nie rozumiem, dlaczego ojciec zostawił nas samych i wyjechał do Szwecji. Mama zaplanowała i opłaciła noclegi w małej chatce koło Morąga. Planowaliśmy taplanie się w jeziorze Narie, pływanie kajakami i spacery po okolicznych lasach – na weekend w sam raz wystarczy. Chociaż podróż miała być krótka, coś koło godziny z kwadransem, to wstaliśmy wcześnie, żeby jak najdłużej wypoczywać. Mama ubrała na podróż krótkie spodenki i bluzeczkę na ramionach, która podkreślała cudnie jej obfity i kształtny biust.
    — No to jedziemy odpocząć mój synu — powiedziała mama i ruszyliśmy naszym Passatem.
    Podróż do Elbląga przebiegła bez problemu, jednak po kolejnych dziesięciu km, silnik samochodu zaczął się dziwnie zachowywać
    — Coś jest nie tak — usłyszałem opinię mamy.
    — Tak, czuję, że silnik się dławi i słabo przyspiesza — odpowiedziałem.
    — Ryzykownie będzie jechać dalej — odpowiedziała — zjadę na pobocze i sprawdzimy, co się dzieje.
    Zatrzymaliśmy się na poboczu z włączonymi światłami awaryjnymi i mama otworzyła klapę silnika. Wzdychnęła głęboko i wpatrywała się w komorę silnika chyba z dziesięć minut.
    — Wiesz co, w zasadzie to ja się nie znam na serwisie samochodu — powiedziała — co my teraz zrobimy?
    — Ja też nie bardzo mogę pomóc — odparłem — nie znam się na samochodach.
    Gdy tak staliśmy przed samochodem, prowadząc rozmowę, jeden z samochodów jadących w tę samą stronę zwolnił, po czym zjechał na pobocze przed nami. Z VW Golfa wysiadł facet w wieku około trzydziestu pięciu lat (później okazało się, że ma trzydzieści siedem lat) i podszedł do nas.
    — Dzień dobry, widzę, że mają Państwo jakieś problemy z samochodem — powiedział miłym głosem.
    — Dzień dobry — odpowiedziała mama, choć widać było, że chwilkę jej zajęło zlustrowanie kierowcy wzrokiem — jedziemy w okolice Morąga na weekend, a tu samochód chyba nam nawalił.
    — Proszę wsiąść do samochodu i uruchomić go a ja popatrzę i posłucham tutaj.
    Mama obróciła się i szła w kierunku drzwi samochodu, a facet z zainteresowaniem lustrował jej sylwetkę.
    Chyba mu się mama spodobała — pomyślałem.
    Mama wsiadła do samochodu i uruchomiła silnik. Gość wsłuchiwał się w pracę silnika. Podszedł do drzwi kierowcy i dosłownie wlepił gały w biust mamy.
    — A … proszę nacisnąć na pedał gazu i przytrzymać chwilkę silnik na obrotach — poprosił i wrócił na przód samochodu.
    Silnik wyraźnie pracował nierówno, spadały obroty, to było słychać.
    — Nie mam niestety dobrych wiadomości — skomentował obserwacje — nie pojedziecie dalej, coś się porobiło z zapłonem, możecie utknąć na dobre gdziekolwiek. Nie jest dobrze.
    Mama słuchała wyroku, patrząc się mimo złych wieści z zainteresowaniem na faceta.
    — Chwileczkę, zaraz wrócę — powiedział i poszedł do samochodu.
    Najwyraźniej z kimś rozmawiał w samochodzie, trwało to kilka minut, po czym wrócił do nas.
    — Czy ma pani polisę assistance? — spytał.
    — Jaka tam pani, jestem Klara — odparła mama — mam chyba taką polisę, sprawdzę.
    — Bardzo mi miło, jestem Stefan — usłyszałem, a wtedy mama uśmiechnęła się szeroko.
    Gdy szła do samochodu, pan Stefan odprowadził ją dzikim wzrokiem.
    — Tak, mam taką polisę — przekazała mama, gdy wróciła.
    — A auto zastępcze również? — zapytał pan Stefan.
    — Wiem, że mi proponowali, ale nie wykupiłam tej opcji — odparła zmartwiona mama.
    — To niedobrze — usłyszała — do Morąga jeszcze kawałek, no i samochód zepsuty. Zaraz wrócę.
    Znowu poszedł do swojego samochodu i po kilku minutach wrócił.
    — Pani Klaro — powiedział.
    — Wystarczy Klaro, Stefanie — poprawiła go mama.
    — Aaaa, tak, Klaro — kontynuował — proponuję zrobić tak. Wezwiemy assistance, który odwiezie samochód do warsztatu w Gdańsku. Szkoda waszego weekendu, proponuję … żebyście przyjęli zaproszenie do nas do domu. Mieszkamy pod Olsztynem z moją córką Laurą.
    Pomachał ręką w kierunku swojego samochodu, zachęcającym gestem.
    Z samochodu wysiadła śliczna dziewczyna w krótkiej spódniczce i białej bluzeczce, spod której widać było biały biustonosz opinający proporcjonalny do sylwetki biust i podeszła do nas.
    — Jestem Laura — przedstawiła się ładnie — tata mówił mi, co się państwu przytrafiło, to przykra sprawa. Mieszkamy pod Olsztynem w domu nad jeziorem Ukiel. Zapraszamy do nas na weekend. Mamy duży dom, myślę, że pobyt będzie dla was miły, a my chętnie was poznamy.
    — Ja mam na imię Mateusz — wtrąciłem — nie chcemy robić problemu, wrócimy do Gdańska po prostu.
    — Ale to naprawdę nie jest problem — stwierdził Stefan — mamy duży dom, lubimy poznawać ludzi, proszę dać się namówić, szkoda stracić możliwość wypoczynku.
    Mama wzięła mnie na bok i spytała:
    — Jak sądzisz, zgodzić się? — spytała szeptem.
    — Sympatyczni ludzie, to może być ciekawy weekend — odpowiedziałem.
    — Jesteśmy mile zaskoczeni propozycją, to naprawdę bardzo miło z Waszej strony — powiedziała mama, gdy wróciliśmy do rozmowy — to dla nas zaskakująca propozycja, będzie nam bardzo miło spędzić z Wami te kilka dni.
    Widać było, że zarówno Stefan, jak i Laura byli zadowoleni takim obrotem sprawy i uśmiechnęli się serdecznie.
    — Klara, zadzwoń proszę do assistance, potem do domku koło Morąga a my we trójkę przeniesiemy wasze bagaże do naszego auta — zadecydował Stefan.
    Na samochód pomocy drogowej czekaliśmy z godzinę, w tym czasie rozmawialiśmy ze sobą, wymienialiśmy się wspomnieniami wakacyjnymi i planami na dalsze wakacje. Mama miała cały tydzień urlopu i planowała wielkie porządki i zakupy do domu plus przemeblowanie. Stefan w przyszłym tygodniu wracał do pracy po urlopie, a Klara zostawała w domu.
    Laweta przyjechała, mama wskazała adres zaprzyjaźnionego warsztatu, zadzwoniła do właściciela naszego niedoszłego noclegu, straciła zadatek, ale trudno się mówi.
    Wsiedliśmy do samochodu Stefana i jechaliśmy na weekend do Olsztyna. Godzinna jazda wypełniona była rozmowami, śmiechem i wieloma informacjami o każdym z nas. Stefan pracował w kancelarii adwokackiej, był rozwiedziony i wychowywał sam córkę. Laura miała szesnaście lat i skończyła właśnie I klasę liceum o profilu sportowym — była naprawdę zgrabna. Mama i ja opowiedzieliśmy o sobie.
    — Widzę, że nasze losy Klaro są podobne — podsumował Stefan — ty i ja wychowujemy samotnie swoje dzieci. Jak zdążyłem zauważyć, radzisz sobie świetnie, Mateusz to fajny chłopak.
    — Tak, masz rację, ale i wzajemnie — odparła mama — masz z Laurą świetny kontakt.
    Jak na zawołanie popatrzyłem na Laurę a ona na mnie i wymieniliśmy się uśmiechami.
    Naprawdę śliczna i fajna dziewczyna — pomyślałem — a Stefan sprawia wrażenie poukładanego normalnego faceta.
    — To jesteśmy na miejscu — rzucił Stefan, gdy wjechaliśmy na podwórko sporego domu. Był położony niedaleko jeziora, miał parter i piętro a ogród był naprawdę ogromny.
    Rozpakowaliśmy nasze bagaże, Klara wskazała nam nasze pokoje i zaplanowaliśmy od razu wyjazd nad jezioro. Planowany był na dzisiaj upał około trzydziestu stopni, więc moczenie się w wodzie było wskazane.
    Powiem wam, że spędziłem najpiękniejsze chwile nad jeziorem w moim życiu. Stefan potwierdził, że jest super facetem, Laura zauroczyła mnie swoją figurą w jednoczęściowym kostiumie kąpielowym, a mama zauroczyła Stefana swoją figurą dojrzałej kobiety. Kąpaliśmy się, chlapaliśmy na siebie wzajemnie wodą, potem na kocach gadaliśmy na różne tematy, znowu do wody i tak cały czas aż do trzeciej, gdy Stefan zarządził wymarsz do znanej mu restauracji na obiad.
    — Stefan, ale umówmy się, że ja pokrywam połowę kosztów naszego pobytu u was, dobrze? — stwierdziła mama. — A na początek ja stawiam wszystkim smaczny obiad.
    — Trochę będzie mi głupio, ale jeśli tak poczujesz się bardziej komfortowo, to nie będę protestował — podsumował Stefan.
    Zjedliśmy pyszny obiad i wróciliśmy do domu. Rozpakowaliśmy swoje rzeczy do szaf i szuflad, Laura przyniosła nam świeżutką pościel. Było wspaniale!
    Stefan miał swój pokój na piętrze, obok pokój zajęła mama, a kolejny należał do Laury. Mój pokoik był na parterze obok salonu. Usłyszałem, jak Stefan zagaduje do mamy:
    — Masz chwilkę, może pogadamy sobie bez naszych pociech? — spytał.
    — Dla Ciebie nawet wiele chwil mam do dyspozycji — odparła z uśmiechem i weszła do pokoju Stefana.
    Postanowiłem wziąć prysznic i pobiegłem do łazienki na parterze, gdy wychodziłem, natknąłem się na Laurę w holu.
    — Widzę, że wpadłeś na ten sam pomysł — usłyszałem jej miły głos.
    — Tak, zrobiłem sobie relaks, szkoda, że nie wiedziałem, że idziesz pod prysznic, chętnie bym się przyłączył — odpowiedziałem zaczepnie.
    — Hmmm, to … następnym razem dam Ci znać — odpowiedziała zupełnie niespeszona — lubię szczerych chłopaków. Teraz biegaj coś na siebie włożyć.
    Poszedłem do salonu i uruchomiłem telewizor, po chwili przyszła Laura i usiadła obok mnie.
    — Wiesz co, zauważyłam, że mój tata odżył przy Twojej mamie, dawno nie widziałam go tak radosnego, jak podczas naszych zabaw nad wodą — powiedziała Laura — to fajnie, że spotkaliśmy was i teraz razem wypoczywamy. Tacie należy się trochę radości.
    — Tak, masz rację, mama także wydaje się szczęśliwa, bardzo mnie to cieszy, bo życie jej nie rozpieszczało. Ale nie dziwię się jej, Twój tata to super facet, chciałbym mieć takiego ojca.
    — Zrewanżuję się — szepnęła mi na ucho — chciałabym mieć taką fajną mamę, jaką masz ty.
    — Dziękuję w imieniu mojej mamy za taki komplement — odpowiedziałem szeptem — ja też uważam, że to jest mądra, sympatyczna, zorganizowana, opiekuńcza i zgrabna kobieta.
    — Świetnie to zabrzmiało — odpowiedziała — syn mówi o swojej matce „zgrabna, mądra i sympatyczna”, jestem naprawdę pod wrażeniem. Wiesz co, ty też jesteś fajnym chłopakiem, pewnie masz to po swojej  mamie.
    — Dziękuję, to miłe — powiedziałem — szczerze mówiąc, to mnie już zauroczyłaś, jak wysiadłaś z samochodu, gdy tata cię zawołał.
    — Zauważyłam, jak mnie wtedy wzrokiem masowałeś po całym ciele — szepnęła — dziękuję za miłe słowa, każda dziewczyna to lubi.
    Wtedy poczułem całusa na moim policzku, a Laura popatrzyła mi w oczy i dodała:
    — Czekam niecierpliwie na nasz wieczorny wspólny prysznic.
    Teraz ja pocałowałem Laurę w policzek.
    — Ciekawe co robią teraz nasi rodzice, jak myślisz? — spytałem szeptem. — Słyszałem ich rozmowę i mama weszła do pokoju Stefana.
    — Hmmm … mówisz, że są razem w pokoju taty? — odparła z nutką zaciekawienia w głosie. — Poczekaj tutaj, a ja spróbuję sprawdzić.
    Na paluszkach szła po schodach na piętro, poszedłem za nią zaciekawiony na początek schodów. Laura przystawiła ucho do drzwi pokoju taty i nasłuchiwała tak kilka minut. Potem zeszła na dół i zakomunikowała.
    — No, herbatki to oni razem nie piją, nie słychać rozmów czy śmiechu, zdecydowanie … uprawiają seks mój przyjacielu.
    — Oboje piękni i zdrowi, samotni i wyposzczeni, wcale im się nie dziwię — skomentowałem.
    — Masz rację, nie przeszkadzajmy im, niech się sobą nacieszą — radośnie odpowiedziała.
    Minęło pół godziny, do salonu zeszła najpierw mama a za pięć minut zszedł Stefan.
    Padło hasło — jedziemy do Olsztyna !
    Spędziliśmy w mieście resztę popołudnia, był spacer i lody — wróciliśmy szczęśliwi. Mama już nie hamowała się i wyraźnie uszczęśliwiało ją towarzystwo Stefana. My z Laurą też zbliżaliśmy się do siebie, było mi przy niej tak fajnie. Wspólna kolacja, która przygotowały mama i Laura łączyła gusta nasze i naszych gospodarzy.
    Atmosfera była wspaniała, po kolacji Stefan i ja posprzątaliśmy. Wspólne oglądanie filmu w telewizji zakończone wymianą opinii było finałem dzisiejszego obfitego w atrakcje dnia.  

    Gdy około dziesiątej siedziałem sobie u siebie w pokoju, ktoś zapukał do drzwi, w progu stała Klara z ręcznikiem i koszulką do spania w dłoniach.
    — Gotowy? To zapraszam — dała mi do zrozumienia, że nadszedł czas kąpania. Chwyciłem bokserki do spania, chwyciłem Laurę za rękę i poszliśmy do łazienki na parterze.
    Laura zamknęła drzwi, rzuciła koszulkę na stołeczek, powiesiła ręcznik obok mojego, stanęła na środku sporej łazienki i zaczęła się rozbierać. Stanąłem jak wryty, gapiłem się na nią, jak z sekundy na sekundę pokazywała coraz więcej cudnego ciała.
    — Na co czekasz, mam ci pomóc? — rzuciła z uśmiechem.
    Klara była już samych majteczkach, ściągnąłem koszulkę, potem majtki ukazując mojego zadowolonego przyjaciela.
    — Ooo, widzę, że ci się podobam — zaśmiała się — wskakuj do kabiny i puść wodę, zaraz … dołączymy do was.
    Gdy woda osiągnęła odpowiednią temperaturę, do kabiny weszła cudna Klara.
    — Ależ ty jesteś piękna — wypaliłem.
    — Dziękuję, ty też mi się podobasz — padła odpowiedź.
    Drzwi dość obszernej kabiny (chyba projektant wiedział, że musi być komfortowa przynajmniej dla dwóch osób) zostały zamknięte. Woda spływała po włosach i ciele Klary oraz po mnie. Klara zbliżyła swoją głowę do mojej i zaczęliśmy się całować.
    Jestem w siódmym niebie — pomyślałem.
    Poczułem, że jej ręka sięga do mojego krocza i chwyta mojego penisa.
    — Ponoć im większe zainteresowanie wobec partnerki tym jest większy? — spytała szarmancko.
    — Wiesz, nie mam jeszcze doświadczenia i porównania, ale ty podobasz się nam bardzo — usłyszała odpowiedź.
    Skierowałem swoje dłonie do jej cycuszków i objąłem je skwapliwie. Po chwili położyłem dłonie na jej pośladkach i masowałem je delikatnie. Klara w tym czasie odwiedziła moje pośladki, klatę i wróciła do obejmowania mojego nabrzmiałego przyjaciela.
    — Wiesz co, umyjmy się i pójdziemy do twojego pokoju — powiedziała Klara.
    Namydliłem najpierw siebie, potem szybko ciało Klary — jak cudownie ślizgały się moje dłonie po namydlonym ciele dziewczyny ! Umyłem jej cycuszki, plecy, pupę, nogi i ręce ona odwdzięczała mi się tym samym. Pierwszy raz dziewczyna umyła mi mojego przyjaciela, wtedy napalony sięgnąłem do jej cipki. Stęknęła lekko, dała mi całusa i pozwoliła paluszkami pomasować jej płatki. Po umyciu głów spłukiwaliśmy się obficie, aż w końcu zakręciłem kurek z wodą i wyszedłem na środek łazienki, zaraz dołączyła do mnie Klara. Całowaliśmy się i pieściliśmy przez dobrych kilka minut.
    — Mateusz, jesteś w łazience? — usłyszałem głos mamy.
    — Tak, zaraz wychodzę — odpowiedziałem.
    Wytarcie gołych naszych ciał zabrało nam chwilkę, Klara ubrała koszulkę nocną a ja bokserki.
    — Wyjdę pierwszy, poczekaj i wyjdź później — stwierdziłem szeptem.
    — Co się tak maskujesz, chodź — odparła i otworzyła drzwi od łazienki.
    W holu stał Stefan w spodniach od pidżamy i mama w koszulce nocnej, ich miny wcale nie były zdziwione, a Stefan stwierdził spokojnie:
    — Widzę Klara, że i nasze dzieci też się świetnie ze sobą czują.
    — Tak, masz rację, im też się coś przecież od życia należy — dodała i uśmiechnęła się serdecznie.
    — Szybko nam wszystkim idzie, jak widzę — spointował Stefan — ale nie dziwię się, bo kobiety mamy cudne, a one nas też postrzegają z jak najlepszej strony, prawda kochani?
    — Trafiłeś w sedno, ja jestem bardzo zadowolona — powiedziała mama.
    — Ma Pani piękne ciało, chciałabym tak wyglądać, gdy będę w Pani wieku — odezwała się śmiało Laura — tato, gratuluję!
    — Słuchajcie, mam szalony pomysł, tylko proszę o wyrozumiałość — zaczęła tajemniczo mama — dzisiaj wieczorem mamy tutaj cztery super ciała, nacieszmy się nimi wspólnie, co wy na to? Myślę o wspólnym seks wieczorze, ale pozostajemy przy obecnych parach.
    — Mamo, serio? — wypaliłem. — Jestem na tak, ale bez zgody Laury nic z tego.
    — Kochanie, co ty na to? — Stefan skierował pytanie do córki.
    — Cóż, … myślę, że jesteśmy już wszyscy tak napaleni, że szkoda byłoby ten zapał zmarnować — padła szczera odpowiedź Laury.
    — W takim razie zapraszam do mojego pokoju, tam jest największe łóżko! — krzyknął Stefan i pobiegł na górę otworzyć drzwi.
    Gdy wchodziłem jako ostatni do pokoju, Stefan złapał mnie za rękę.
    — Masz tutaj akcesoria, bez tego ani rusz — szepnął mi do ucha i wsadził do dłoni prezerwatywę. Kiwnąłem głową, że załapałem i wszedłem do pokoju, ściągając bokserki. Na łóżku na boku leżała golutka moja mama, wyglądała ślicznie. Obok niej siedziała naga Laura, cudownie eksponując swoje wdzięki. Wszystkie boczne światła w pokoju były zapalone, atmosfera gęstniała. Stefan podszedł do skraju łóżka, mama położyła się na brzuchu przed nim i chwyciła jego członka do ręki, po czym zaczęła go całować, lizać i ruszać ręką, zsuwając napletek. Laura zachęcającym ruchem poprosiła mnie o podejście do łóżka, przyjmując od razu tę samą pozycję jak moja mama. Mój członek dumnie prężył się przed twarzą Laury, a ona wzięła go od razu do buzi i zaczęła suwać wargami po jego powierzchni. Stęknąłem, obok stęknął Stefan. Zrobiło mi się cudnie błogo, zamknąłem oczy i czułem, jak Laura wspaniale mnie podnieca. W końcu zacząłem wpychać kutasa w jej usta i gardło, zaczęła się krztusić, ale nie wypuściła go z ust. Było tam cudownie mokro, ślisko i ciepło a przy okazji ciasno.
    Zauważyłem, że obok zmieniła się pozycja, więc ukierunkowałem Laurę w ten sam sposób.
    Obie kobiety leżały teraz na plecach z podciągniętymi kolanami. Stefan zanurzył się pomiędzy uda mamy i zaczął lizać jej cipkę. Ta wyraźnie zadowolona stękała mocno i głośno, pokrzykując raz na jakiś czas. Dopadłem cipkę Laury i zacząłem ją lizać z góry na dół i na okrągło. Laura wzdrygała całym ciałem i stękała zadowolona. Przyspieszyłem lizanie i dodałem jeszcze paluszek, aby masować jej łechtaczkę. Laura zawyła z rozkoszy i trzymała teraz moją głowę, żebym przypadkiem nie przestał jej stymulować. Słyszałem jej nierówny oddech i czułem, jak przez jej ciało przechodzą drgawki. Wtedy obaj ubraliśmy prezerwatywy na nasze maczugi. Chwyciłem Laurę za biodra i odwróciłem, ustawiając ją w pozycji na czworaka, tak samo zrobił Stefan z mamą. Teraz sterczały w naszym kierunku dwie pyszne pupy. Namierzyłem otworek i wsadziłem czubek w cipkę Laury, potem poprawiłem i jeszcze raz i jeszcze raz, aż poczułem, że dalej się nie da, bo musiałbym jej zapakować do szparki moje jądra. Wtedy wyjąłem go aż do żołędzi i pchnąłem mocno aż do dna. Laura zawyła z rozkoszy, a ja zacząłem przyspieszać ruchy i penetrowałem ją teraz szybko i mocno. Popatrzyłem w bok, byłem zaskoczony widokiem, bo Stefan penetrował pupę mamy, a ona była bardzo tym podniecona i nie protestowała, wręcz nabijała się pupą na gnata. Chyba nie robiła tego pierwszy raz, bo szło gładko i bez bólu i krzyku.
    Ja jechałem szybko i też gładko, bo Laura nie była początkującą i wiedziała jak się ustawić, żeby było jej najlepiej. Czułem, że zbliża się upragniony szczyt mojej podróży, więc przyspieszyłem jeszcze bardziej, po czym wydałem z siebie charczący dźwięk i wpakowałem w prezerwatywę cały ładunek zgromadzony w moich jądrach. Sperma strzelała porcjami, a Laura dostała wtedy orgazmu i wyła dosłownie z rozkoszy. Gdy wyrzuciłem cały ładunek, wyjąłem kutasa, na którego końcu, zrobił się spory zbiorniczek i dyndał teraz jak na wędce. Laura opadła na łóżko i dyszała mocno, więc pogłaskałem ją po pupie. Po chwili Stefan wyjął kutasa z odbytu mamy, ściągnął prezerwatywę i wsadził go w tę samą dziurę. Po kilkunastu pchnięciach mama dostała spazmów a Stefan wpakował całą porcję spermy w jej pupę. Laura, która już trochę doszła do siebie, patrzyła zauroczona na analne igraszki taty, a gdy po kanonadzie tata wyjął kutasa z pupy, zobaczyliśmy, jak strużka spermy wypływa z tego otworka prosto na pościel.
    — Jezu, ale była jazda — powiedział Stefan — córuś a tobie jak było?
    — Było super! Takiego orgazmu nie miałam jeszcze nigdy dotąd — odpowiedziała — to dzięki Mateuszowi oczywiście, dobry jest w te klocki.
    — A mnie Stefan ślicznie wyruchał dupsko — odezwała się mama — cudne będę miała wspomnienia z Olsztyna.
    — Czyli wszyscy zadowoleni? — podsumował Stefan — to teraz pod prysznic i do spania wesoła gromadko.
    Oczywiście Stefan z mamą okupowali górną łazienkę a my z Laurą dolną.
    Po namiętnym seksie wylądowaliśmy z Laurą w moim łóżku, mogłem nacieszyć się cudownym, cieplutkim ciałkiem przytulonej do mnie pupą dziewczyny, zasnąłem cudownie zmęczony.

     Obudziłem się rano i wróciły wspomnienia z wieczoru. Laura nie spała już, a gdy zobaczyła, że nie śpię, od razu sięgnęła do mojego członka, mówiąc „do niego”:
    — Wstawaj, potrzebuję cię!
    Posłuchał i po chwili prężył się dumnie. Laura zrzuciła kołdrę na podłogę i położyła się na plecach. Wszedłem na nią i od razu wpakowałem kutasa w jej ciepłą cipkę. Zaczęła poruszać biodrami, nabijając się na sztywnego kutasa, a ja dobijałem ją do prześcieradła. Sapaliśmy mocno, było nam tak dobrze. Pieściłem jej cycki, trzymałem w talii, gładziłem jej włosy, muskałem każdy fragment jej ciała.
    — Oooo, przepraszam, nie chciałam wam przeszkadzać — usłyszałem głos mamy stojącej w drzwiach pokoju — jest kwadrans po ósmej i chciałam was tylko zaprosić na śniadanie.
    Laura przyjęła to ze spokojem i nie przeszkodziło jej to osiągnąć głośny orgazm w obecności mojej mamy.
    — Za … chwilkę … przyjdziemy — wysapała Laura.
    Wtedy czując, że koniec blisko, wyjąłem kutasa z dziurki i strzeliłem siedmioma porcjami spermy. Trafiłem na twarz, szyję, piersi i brzuch uważając, żeby nie spadła w miejsca newralgiczne.
    — Ależ ty masz zasięg — pochwaliła mnie Laura — myślałam, że moja twarz jest bezpieczna.
    Po obowiązkowym prysznicu, oczywiście we dwoje, ubraliśmy się i poszliśmy na śniadanie. Stefan i mama byli w świetnych nastrojach, my również tryskaliśmy energią i humorem.
    — Macie ochotę spędzić przedpołudnie nad jeziorem? — spytał Stefan.
    — Myślę, że to dobry pomysł, oczyśćmy swoje ciała i umysły przed nowymi wrażeniami — odpowiedziała Laura.
    — Jestem za — dodałem krótko — miło będzie zobaczyć zgrabne wasze ciała w skąpych strojach.
    — Synu, tak dobrze o mnie sądzisz? — spytała mama — to bardzo miłe z twojej strony.
    — Jest Pani piękną kobietą — przyłączyła się do mnie Laura — powiem tak, chciałabym mieć na co dzień taką fajną mamę, jak Pani.
    Mama była wyraźnie zaskoczona szczerością Laury, nawet Stefan nie ukrył zaskoczenia. Mama wstała od stołu, podeszła do Laury i mocno wtuliła jej głowę w swój biust.
    — Kochanie moje, to jedne z najpiękniejszych słów, jakie usłyszałam w życiu — stwierdziła wyraźnie wzruszona — wiesz co, mówmy sobie po imieniu, wszyscy jak tu jesteśmy.
    — Dobrze, Klaro — odpowiedziała Laura. A ja odważyłem się wtedy:
    — Stefan, podasz mi masełko ?
    — Proszę bardzo, synu mojej cudownej partnerki.
    Wybuchnęliśmy wszyscy radosnym śmiechem.
    Resztę soboty spędziliśmy nad jeziorem, potem spacerując po okolicznych lasach a wieczorem, … no jak sądzicie ? Tak, właśnie tak, kochaliśmy się znowu w parach, każda w swoim pokoju i było cudownie.
    Niedziela do południa to oczywiście wizyta nad jeziorem, potem obiad, który przygotowała mama już w domu. Wieczorem Stefan odwiózł mamę do Gdańska i wrócił wczesnym rankiem, bo musiał iść do pracy. Wiadomo, że spędzili namiętną noc w Gdańsku. A my z Laurą kochaliśmy się wieczorem, a potem znowu rano.
    Tak, zostałem w Olsztynie na kolejny tydzień wakacji. Stefan z mamą ustalili, że ja zostaję u nich, a w piątek wieczorem Stefan przywiezie mamę do nas, żebyśmy znowu byli „patchworkową” rodziną. To były cudowne wakacje, a finał?
    Finał był taki, że we wrześniu przenieśliśmy się z mamą do Olsztyna i zamieszkaliśmy ze Stefanem i Laurą. Stefan pomógł mi dostać się do szkoły, a mamie pomógł znaleźć pracę w Olsztynie. Na wiosnę kolejnego roku, gdy mamie udało się załatwić rozwód z moim ojcem, Stefan oświadczył się mamie i znowu miałem ojca, tym razem cudownego Stefana.
    Nie przeszkadzało to oczywiście mnie i Laurze spotykać się i randkować, uprawiać seks i cieszyć się życiem. Obiecałem Laurze, że gdy będę miał 21 lat, to się jej oświadczę i będziemy razem już cały czas. To będzie wtedy dość nietypowa rodzina, ale na pewno szczęśliwa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX

    Opowiadanie o nastolatkach oraz dojrzałych osobach, które spotkały swoje szczęście – zapraszam do lektury.

  • Schronisko dla fajnych dziewczyn

      Cześć, mam na imię Kuba, albo jeśli ktoś woli to Jakub. Skończyłem II klasę liceum, trwają wakacje. Razem z moim najlepszym kumplem Arturem zaplanowaliśmy wyjazd w góry, obaj to lubimy, więc pora w drogę a gitara w dłoń. W poprzednim roku spędziliśmy dwa tygodnie w Karkonoszach, na ten rok wybraliśmy Bieszczady. Rodzice dali nam kasę, część zaoszczędziliśmy w trakcie roku szkolnego, więc starczy na tydzień wędrówek i noclegów. Gdy dotarliśmy po wielu godzinach podróży do miejscowości, gdzie miała być nasza baza noclegowa, zaczęliśmy rozpytywać napotkanych ludzi o adres i drogę, potem  pozostało już niewiele, aby dostać się do naszego zarezerwowanego noclegu.
    Była to mała chatka, którą gospodarze, starsi ludzie, wynajmowali turystom, a sami mieszkali w nowym domu, zbudowanym dla nich, przez ich dzieci.
    Chatka super ! Widzieliśmy zdjęcia, gdy robiliśmy rezerwację, ale na żywo wyglądała naprawdę świetnie. Drewniany domek z dwoma pokojami, obok ogródek, całość otoczona płotem a w promieniu sto metrów były cztery inne domki. Zapłaciliśmy od razu, popytaliśmy o sklep, okoliczne szlaki, komunikację autobusową. Sprawdziliśmy jeszcze mapy, przeliczyliśmy ponownie czasy przejścia na następny dzień i po umyciu się wieczorem poszliśmy spać, każdy do swojego pokoiku.
       Na drugi dzień rano wyspani i wypoczęci zjedliśmy śniadanko, zapakowaliśmy plecaki i poszliśmy w trasę oszacowaną na w sumie pięć godzin. Ruszyliśmy szlakiem zielonym najpierw przez las, potem kilka polan i trafiliśmy po godzinie na rozwidlenie trzech szlaków. Sprawdziliśmy mapę.
    — Jest OK — stwierdził Artur — teraz idziemy czerwonym do schroniska, to jakieś półtorej godziny.
    Ruszyliśmy, po kwadransie spotkaliśmy w końcu innych turystów, były to dwie dziewczyny mniej więcej w naszym wieku, były lekko wystraszone.
    — Cześć, przepraszam macie może mapę? — spytała blondynka o krótkich włosach — Zostawiłam naszą w schronisku i nie jesteśmy pewne czy dobrze idziemy.
    — A gdzie chcecie dotrzeć? — spytałem i rozłożyłem mapę na pieńku. — Chętnie pomożemy.
    — Idziemy od tego schroniska do innego schroniska, o tutaj, gdzie mamy kolejny nocleg — wtrąciła druga z dziewczyn o pięknych rudych włosach, zgrabnie pokazując paluszkiem kolejne punkty na trasie.
    — Dobra, czyli jednak nie tędy droga — odparł Artur po zastanowieniu — teraz musicie iść czerwonym w dół, do rozwidlenia szlaków i tam skręcić na szlak żółty, dojście do schroniska zajmie wam około dwóch godzin.
    Dacie radę ? Bo plecaki widzę macie spore.
    — Damy radę, spokojnie, jesteśmy wysportowane i zmotywowane — odparł rudzielec — bardzo wam dziękujemy za pomoc, miłej trasy i fajnych widoków.
    — Wiesz, widoki ładne już mamy — stwierdziłem, lustrując obie dziewczyny — też życzymy wam fajnej trasy i … może jeszcze się spotkamy, kto wie?
    Pożegnaliśmy się i obie grupy poszły w swoim kierunku. Oglądnąłem się, patrząc, jak dwie zgrabne „sarenki”, oddalają się od nas.
    — Niezłe laseczki, nie sądzisz? — spytałem. — Mnie się spodobała ta ruda, ma śliczne włosy i piękne oczka.
    — Masz rację, ładne dziewczyny — usłyszałem — ja zwróciłem uwagę na tę blondyneczkę. Widziałeś jej białą koszulkę mokrą na biuście? Wiem jakiego koloru biustonosz miała.
    — Ależ ty masz sokoli wzrok — podsumowałem — dobra idziemy do naszego celu.
    Dotarliśmy do schroniska, zjedliśmy kanapeczki i owoce z plecaka, po czym wróciliśmy do naszej bazy.
    Było już po południu, więc szybkie zakupy, potem obiad w chatce z tego, co przywieźliśmy z domu.
    Po obiedzie zwiedziliśmy okolicę, posiedzieliśmy w ogródku, wyjąłem gitarę i pobrzdąkałem trochę dla wprawy, zaśpiewaliśmy kilka piosenek, potem kolacja, planowanie kolejnego dnia i spanie.
       Następnego dnia zrobiliśmy sobie krótką trasę, większość czasu spędziliśmy w chatce, bo pogoda była nieciekawa, padało co jakiś czas.
       Kolejnego dnia pobudka była wcześniej, bo na dzisiaj mieliśmy dłuższą trasę, około siedmiu godzin w sumie, duże kółeczko przez dwa wysokie szczyty. Śniadanie, przygotowanie prowiantu na drogę, potem wymarsz.
    Tym razem trasa wiodła głównie przez las, nie było więc gorąco, ale widoków było mało. Nadrobiliśmy to, gdy zdobyliśmy pierwszy szczyt, z którego była świetna panorama na całe pasmo. Odpoczynek, potem wgląd na mapę i idziemy dalej. Oczywiście cały czas rozmawialiśmy trochę o szkole, trochę o muzyce, trochę o górach, o rodzicach i rodzeństwie. Po godzinie trasy usłyszałem głos Artura:
    — Czy to nie są te dwie dziewczyny, które spotkaliśmy wczoraj ? Chyba idą w naszym kierunku.
    Wskazał palcem w bok, skąd dochodził do naszego szlaku inny szlak.
    — Taaaak, chyba masz rację — odpowiedziałem — może tym razem nie zgubiły mapy ?
    Doszliśmy do słupka z tabliczkami z opisem szlaków i ich kolorami.
    Dziewczyny chyba też nas zauważyły, bo pomachały nam już trzydzieści metrów wcześniej.
    — Cześć, jak miło was znowu spotkać — zagaiłem, gdy dołączyły do nas — dzisiaj już macie pewnie mapę ze sobą i nie będziemy wam potrzebni.
    Dziewczyny popatrzyły po sobie i roześmiały się.
    — Cześć, tak mapę mamy nową, ale coś wymyślimy, żeby skorzystać z waszej pomocy — rezolutnie odpowiedział rudzielec. — Miło was znowu spotkać. Jak widzimy, lubicie to samo co my.
    — Gdzie was dzisiaj te wasze zgrabne nogi prowadzą ? — spytał rezolutnie Artur.
    — Dziękujemy za komplement — odpowiedziała z uśmiechem blondynka.
    — Słuchajcie, trzeba uczcić nasze drugie spotkanie — rzuciłem — najpierw może poznamy swoje imiona.
    — Ja jestem Iwona — powiedział rudzielec — a moja koleżanka ma na imię Paulina.
    — Ja jestem Artur a kolega to Kuba — zaprezentował nas Artur.
    Podaliśmy sobie dłonie na powitanie i uzgodniliśmy, że przejdziemy część szlaku wspólnie.
    Dziewczyny okazały się bardzo rozmowne, wesołe i sympatyczne, obie jak się okazało 16-latki. Czas mijał tak fajnie, że nie zauważyliśmy, że już dotarliśmy do miejsca, gdzie nasze szlaki się rozchodzą.
    — Fajnie się z wami rozmawia dziewczyny, miło było was poznać — stwierdziłem.
    — I co zostawimy je tak po prostu, takie fajne dziewczyny? — zapytał zdziwiony Artur.
    Popatrzyłem na niego, dziewczyny popatrzyły na siebie, potem na nas.
    — Dziewczyny, do kiedy jesteście tutaj w górach? — spytałem. — My przyjechaliśmy na tydzień.
    — Jesteśmy jeszcze do soboty, czyli cztery dni — odpowiedziała Paulina.
    — Dziewczyny, może umówimy się na jutro na wspólną wycieczkę? — spytałem — Dostosujemy się do was, wybierzcie trasę.
    — Super, jasne, fajne z was chłopaki — odpowiedziała szybko Iwona — może pójdziemy na najwyższy szczyt pasma? To wycieczka na około cztery godziny tam i z powrotem od przystanku autobusowego przy moście, wiecie pewnie gdzie?
    — Tak, znamy to miejsce — odparłem — to w takim razie widzimy się jutro o dziewiątej na początku trasy, a potem, może dacie się zaprosić na obiad?
    Dziewczyny chętnie przystały na propozycję, Iwona dała mi swój numer telefonu, a Artur dał swój numer Paulinie, na wszelki wypadek, gdyby plany się zmieniły.
    Dalszy ciąg trasy przegadaliśmy wyłącznie o naszych nowo poznanych koleżankach, a po powrocie na dół,  szukaliśmy jakiejś knajpki, do której zaprosimy dziewczyny na obiad.
    Potem tradycyjnie obiad, odpoczynek w ogrodzie, kolacja i spanko.
       Następnego dnia obeszliśmy z dziewczynami przy ładnej pogodzie zaplanowaną trasę, poszliśmy na obiad, który dziewczynom bardzo smakował.
    — Paulina, może wpadniecie do naszej chatki na herbatkę, zobaczycie, jak mieszkamy — spytał Artur.
    — Bardzo chętnie, co Iwona? — odparła Paulina. — Nigdzie nam się nie śpieszy, chętnie pobędziemy z wami jeszcze trochę.
    Poszliśmy do naszej chatki, która bardzo się dziewczynom spodobała.
    — Macie dobry gust — rzekła Iwona — Fajna lokalizacja, cichutko, czyściutko.
    Rozmawialiśmy znowu na wiele tematów, dziewczyny były gadatliwe, wesołe i bez obciachu. Nawet tematy z lekkim erotycznym posmakiem nie były dla nich bulwersujące.
    — Artur, brykaj szybko do sklepu i kup jakąś kiełbaskę na ognisko, dobrze? — wypaliłem nagle. — Mam ochotę na pieczoną kiełbaskę, a wy dziewczyny ?
    — Nie jesteśmy na diecie, chętnie zjem coś smażonego z ogniska — odparła Iwona — może pośpiewamy sobie razem?
    — Kuba, lecę do sklepu a ty nastrój Kaśkę — rzucił i wybiegł.
    — Kaśkę, nastroić? – spytała zaskoczona totalnie, patrząc się na mnie. — Jesteście tutaj z koleżanką?
    — Zaraz przedstawię wam Kaśkę — zarechotałem i pobiegłem do mojego pokoju.
    Wróciłem, trzymając w jednej ręce gitarę.
    — To jest Kaśka, tak ją nazwałem — powiedziałem.
    Na twarzach dziewczyn widać było wyraźnie dużą ulgę, a potem parsknęły śmiechem.
    Czyżby bały się, że mają konkurencję? — pomyślałem.
    — Który z was gra na gitarze? — spytała podekscytowana Iwona.
    — To moja Kaśka i ja gram, lubię grać i śpiewać — odpowiedziałem.
    — Kocham gitarzystów! — krzyknął rudzielec. — Już cię kocham!
    — Ale nie znasz mnie jeszcze — odparłem zdziwiony odważnym tekstem Iwony.
    — Nieważne, już cię kocham ! — dodała szybko.
    Po kwadransie wrócił Artur z zakupioną kiełbasą. Dziewczyny pokroiły chleb i kiełbasę na kawałki.
    — W szafce na górze w kuchni w papierowej torbie są jeszcze cipeczki — rzucił Artur — tez można je wziąć na ognisko.
    — Cooooo proszę? — spytała zaskoczona Paulina.
    — Nooooo, takie bułeczki — odpowiedziałem — babinka, która nam sprzedawała w sklepie, tak je nazywała. Powiem wam, że babcia ma rację, patrzcie.
    Wyjąłem bułkę i położyłem na stole. Dziewczyny zaśmiały się i zarumieniły.
    — Ale heca, rzeczywiście, babinka ma rację — wybuchnęła śmiechem Iwona — A pewnie na bagietkę mówi duży kutasik!
    Gromki śmiech naszej czwórki rozszedł się po wszystkich zakątkach chatki.
    Poszliśmy w dobrych nastrojach do ogródka, Artur przyniósł drewno i rozpalił ognisko. Ja w tym czasie przyniosłem ławeczki i ustawiłem wokół ogniska. Po kilku minutach ognisko płonęło mocno. Dziewczyny zaczęły opiekać sobie kiełbaski. Zagrałem i zaśpiewałem pierwszą piosenkę turystyczną. Gdy skończyłem, obróciłem głowę w stronę siedzącej obok Iwony. Siedziała wpatrzona we mnie jak w obrazek.
    — Uważaj na kiełbaskę, bo będziesz węgielek jeść — powiedziałem.
    — O kurczę, rzeczywiście — skwitowała moją uwagę — Kuba, zahipnotyzowałeś mnie.
    Potem zagrałem kilka kolejnych, wtedy dziewczyny zaproponowały inną im znaną, też ją zagrałem i zaśpiewaliśmy ją razem z Iwoną.
    Jaki ona ma cudowny głos! — pomyślałem.
    — Masz cudowny głos Iwona — podzieliłem się swoim zachwytem — zaśpiewajmy jeszcze kolejne piosenki.
    I śpiewaliśmy, rozmawialiśmy, kiełbaski zostały upieczone i zjedzone. Nikt nie czuwał nad czasem, aż zrobiło się zupełnie ciemno, na dodatek zaczął padać deszcz.
    — Iwona, chyba czas na nas — stwierdziła Paulina — mamy godzinę do schroniska.
    — O kurczę, racja — odpowiedziała Iwona — Kuba, to przez ciebie, zahipnotyzowałeś mnie!
    — Jako chłopak cieszę się, że taki mam wpływ na dziewczynę — odpowiedziałem — ale bardziej serio, pogoda jest kiepska na wędrówki po ciemku. Może zostaniecie u nas na noc, a jutro odprowadzimy was do schroniska? Tylko zadzwoń tam i powiedz, że zostajecie w dolinie, bo zaskoczyła was ciemność i pogoda, żeby nie szukali was po górach.
    Dziewczyny spojrzały po sobie.
    — Dobra, ja myślę, że to jedyny dobry pomysł — powiedziała Paulina — niebezpiecznie jest w taką pogodę chodzić po górach.
    Iwona popatrzyła na mnie, potem na Artura w końcu na Paulinę i podsumowała z uśmiechem na twarzy:
    — Dobra, to jeśli możemy się schronić w waszych ramionach to OK, zgadzam się.
    Wyszły obie do kuchni, słyszałem, jak rozmawiają z osobą w schronisku, potem wróciły do nas.
    — Dobra, załatwione, nie będą nas szukać po nocy — oznajmiła Iwona.
    — Fajnie — odpowiedziałem. — Jesteście głodne? Może zrobimy jakąś małą kolacyjkę?
    Po kiełbaskach i bułkach byliśmy najedzeni, dziewczyny zjadły więc po jogurcie, my po bułce z serkiem żółtym. Potem jeszcze kilka piosenek przed nocą i rozmowy nastolatków.
    — Kuba, gdzie mamy spać? — spytała Iwona.
    — Dla mnie najlepiej byłoby, gdybyś spała … ze mną — wypaliłem.
    — Nie ukrywam, ja też tak pomyślałam — odpaliła błyskawicznie Iwona, uśmiechając się — wiem, że lubisz kształty Kaśki, jakoś postaram się dopasować.
    — Super, a ja w takim razie zajmę swój pokoik z Pauliną, co ty na to? — spytał Artur, kierując wzrok
    na Paulinę.
    Paulina zarumieniła się troszkę, ale pokiwała tylko głową na zgodę.
    — To proponuję teraz prysznic przed spaniem — rzuciła Paulina — może rzucimy monetą, kto z kim się kąpie?
    Losowanie wskazało pary: Paulina Iwona oraz ja i Artur.
    — Wiecie co, chrzanić losowanie, Kuba idziesz ze mną — zadecydował rudzielec.
    Weszliśmy do łazienki, dziewczyna zaczęła od razu się rozbierać, bez skrępowania.
    — Co tak stoisz, rozbieraj się — rzuciła — gołej dziewczyny nie widziałeś?
    — Gołą dziewczynę widziałem, moją młodszą siostrę, ale takiej ślicznej nagiej, jeszcze nie — odparłem zgodnie z prawdą
    — To ty prawiczek jesteś? — spytała, szepcząc mi do ucha. — Spokojnie, krzywdy ci nie zrobię
    — Jesteś super zgrabna i te rewelacyjne rude włosy — odparłem — od razu mi się spodobałaś, przy pierwszym spotkaniu. Rozmawiałem z Arturem, jemu podoba się Paulina.
    — To się świetnie składa, wiem, że Paulinie podoba się Artur, a ty zauroczyłeś mnie — powiedziała w strugach wody z prysznica — Gdy zaśpiewałeś i zagrałeś, to jeszcze nie wiedziałeś, że już jestem twoja, cudownie się ciebie słucha.
    Pocałowała mnie i położyła swoje dłonie na moich pośladkach.
    — Mogę położyć dłonie na twoich cycuszkach? — spytałem — Marzę o tym od pierwszego spotkania.
    — Nie pytaj, tylko działaj — odpowiedziała i odsunęła się ode mnie troszkę.
    Nalała mi żel na dłonie i mogłem teraz spełnić swoje ukryte marzenie — umycia cycuszków dziewczynie. Robiłem to długo i z taką pasją, że Iwona powiedziała:
    — Milutko jest, ale obawiam się, że po dziesięciu minutach zetrzesz mi sutki, a czujesz, jakie są twarde.
    — Są śliczne, mogę cię umyć całą? — wyszeptałem.
    — Z przyjemnością pozwolę — wyszeptała.
    Pierwszy raz myłem dziewczynę własnymi dłońmi, jej miękka, delikatna skóra, namydlona jeszcze dodatkowo dawała cudowne odczucia. Pozwoliła mi umyć nawet jej pupę i cipkę, byłem zachwycony.
    Gdy woda spłukiwała jej ciało, zaczęła mnie myć od głowy w dół. Poczułem, jak chwyciła mnie za penisa, który prężył się do niej jak most zwodzony i zaczęła go myć delikatnie. Zamknąłem wtedy oczy, ale wyobrażałem sobie nagą Iwonę.
    — Koniec pieszczot, myjcie się! — usłyszeliśmy głos Pauliny zza drzwi.
    — Zazdrościcie? — odkrzyknęła Iwona. — Za chwilę wasza kolej.
    — Potem zajmę się twoim kolegą z piętra poniżej, a teraz płuczemy się — zarządziła.
    Po wytarciu się jednym ręcznikiem wyszliśmy na golasa z łazienki a tu niespodzianka ! Przed drzwiami do łazienki stała golutka parka.
    — Bawcie się dobrze — rzuciła radośnie Iwona — tylko umyjcie się przy okazji!
    Poszliśmy do mojego pokoju i wskoczyliśmy pod kołderkę. Słychać było dochodzące z łazienki radosne okrzyki i śmiech dwojga nastolatków.
    — Twój przyjaciel wyraźnie domaga się mojej uwagi — wyszeptała mi do ucha — zajmę się nim.
    Wskoczyła na mnie, po czym zsuwała się coraz niżej i niżej, aż jej twarz spotkała się z moim nabrzmiałym penisem.
    — Jaki milutki w dotyku, a jaki napalony! — stwierdziła. — Zaraz mu ulżymy.
    Widziałem takie zabawy na wielu filmach, ale pierwszy raz odczułem na sobie jakie to przyjemne. Iwona wsadziła penisa do buzi, a jej ruda głowa zaczęła się rytmicznie opadać i unosić. Sapała przy tym, raz na jakiś czas, wyjmowała go, żeby złapać oddech i ponownie wargami obejmowała go szczelnie. Czułem, jak moje podniecenie rosło błyskawicznie, a Iwona pracowała zawzięcie języczkiem, wargami i dłonią. Zacząłem stękać mocno, drgałem cały, a ona nie wypuszczała go z ust, nawet na moment. Poczułem, że finał blisko, położyłem dłoń na jej głowie i docisnąłem mocno, aż poczułem na koniuszku chyba jej gardło. Krzyknąłem i wystrzeliłem pierwszą porcję spermy, Iwona cofnęła lekko głowę, a ja wlewałem w jej gardło i usta kolejne porcje gęstego ciepłego „budyniu”.
    Otworzyłem oczy, Iwona podniosła wtedy głowę i otworzyła usta, patrząc na mnie. W zagłębieniu zauważyłem dużą „kałużę” gęstej spermy, a Iwona patrząc na mnie wciąż, przełknęła całość i oblizała jeszcze języczkiem główkę penisa.
    — Podobało się? — spytała.
    — Oooooo, tak, było rewelacyjnie — odsapnąłem — bardzo dziękuję.
    Zauważyłem wtedy, że w progu pokoju stoją Artur z Pauliną i biją brawo
    — Brawo młodzieży! Widzę, że świetnie się bawicie — pochwaliła nas Paulina — my też już mamy ten etap za sobą, pewnie słyszeliście, jak Artur to przeżywał.
    — Nic nie słyszeliśmy, skupialiśmy się na sobie — odpowiedziała spokojnie Iwona — trzeba dać teraz chłopakom z godzinę odpocząć, to może się odwdzięczą?
    — OK, dajcie nam godzinkę, pokażemy, co potrafimy — rezolutnie odpowiedział Artur — przyniosę moją  kołderkę, to poleżymy sobie wspólnie, co?
    Po chwili cztery golaski tuliły się pod dwoma kołderkami. Było tak cieplutko i milutko, że usnąłem i poczułem w pewnej chwili, jak ktoś mnie delikatnie budzi. Ocknąłem się i zobaczyłem uśmiechniętą twarz rudzielca. Szybko otrzeźwiałem, chwyciłem Iwonę w talii i przewróciłem na plecy.
    Obok Artur właśnie zabierał się do pieszczenia Pauliny.
    — No chłopaki, niech mamy dobre wspomnienia z gór — powiedziała Paulina i położyła się na plecach.
    — Może zamieńmy się w pierwszym etapie? — zaproponowałem, patrząc na pozostałych.
    — No dobra, niech tak będzie — skwitowała Paulina i dołączyła do Iwony.
    Klęknąłem pomiędzy udami Pauliny i zwilżyłem palec prawej dłoni, po czym zacząłem okrężnymi ruchami masować jej cipkę, co po chwili już, wygenerowało szybszy oddech u dziewczyny. Obok Artur robił dokładnie to samo Iwonie. Po chwili pojękiwania i sapanie dziewczyn wypełniło pokój. Zwilżyłem drugi palec w lewej ręce tym razem i wsadziłem go delikatnie do mokrej już szparki. Skupiłem się teraz na zaspokojeniu Pauliny, schyliłem się nad jej cipką i zacząłem języczkiem lizać jej łechtaczkę. Działałem teraz już na trzy fronty, a Paulina wzdrygnęła się z rozkoszy, przymykając oczy. Posapywała coraz bardziej, jej ciało drgało delikatnie, a mięśnie pochwy zaciskały się na moim paluszku. Zacząłem poruszać paluszkiem i języczkiem wykonywałem ruchy okrężne lub z góry do dołu po różowych płatkach.
    — Ooo, tak, tutaj — stękała Paulina — ależ ty masz sprawny języczek i paluszek.
    — Świetnie ci idzie Artur — usłyszałem podnieconą Iwonę.
    Zacząłem jeszcze bardziej intensywnie działać palcami i językiem, by po dłuższej chwili usłyszeć cudny orgazm Pauliny.
    — Ooooch …… odpływam … chyba nie wytrzymam — krzyczała Paulina, a ja nie przestawałem jej pieścić — mamusiu, jak mi jest doooooooobrze!!
    Jej ciało wpadło w konwulsje, podrzucała biodrami, ruszała głowa na boki i wykrzykiwała nieartykułowane dźwięki. Wtedy razem z Iwoną utworzyły erotyczny chór, słychać było wzdychanie, sapanie, okrzyki, błagania o jeszcze, o mocniej, o szybciej. Kanonada dwóch dziewczyn, które osiągnęły orgazm. Daliśmy im chwilę spokoju, żeby ich tętno powróciło do normy i usłyszeliśmy komplementy.
    — Ale masz talent — stwierdziła Paulina, patrząc na mnie — gdzie się tego nauczyłeś, mistrzu? Iwona, już ci zazdroszczę!
    — Spokojnie, Artur też ma wysokie kwalifikacje, słyszałaś pewnie moje okrzyki — dodała Iwona — ja do tego własnego paluszka nie przyłożyłam. Koniec z masturbacją, chcę cię mieć Kuba przy sobie, gdy będę w potrzebie.
    Dziewczyny roześmiały się głośno, my dołączyliśmy do nich.
    — Macie takie fajne, różowiutkie cipki, smaczne i mokre, po prostu cudowne — powiedziałem — dziękujemy wam, że mogliśmy połączyć nasze języki i paluszki z tymi wspaniałymi organami.
    — Ale, ale — rzuciła Paulina — nasze „bułeczki-cipusie” są zadowolone, a jak tam wasze „bagietki”?
    — Gotowe do penetracji! — wypaliłem i podszedłem do Iwony, dając jej całusa — Chętnie wsadzę ją do twojej “bułeczki”.
    — A do której? — spytała zalotnie Iwona.
    — No, do cipki — odpowiedziałem zmieszany — a co masz na myśli?
    Dziewczyny bez słowa pobiegły do łazienki, by po paru minutach wrócić z uśmiechem na twarzach.
    — Teraz możesz wsadzić mi, do której chcesz — wybuchnęła śmiechem Iwona — jesteśmy tak zadowolone, że w nagrodę możecie nas pieprzyć, jak chcecie.
    Wtedy zrozumiałem dopiero, co Iwona miała na myśli.
    — Artur, Paulina patrzcie się i uczcie — rzuciłem w ich stronę.
    Ustawiłem Iwonę na czworaka na łóżku i poprosiłem, żeby opuściła głowę na kołdrę.
    Widok wypiętej cudownie pupy był zniewalający. Mój kutas naprężył się, więc przystawiłem go do szparki i pchnąłem na kilka centymetrów. Nie napotkałem oporu, a Iwona stęknęła rozkosznie, więc pogłębiłem wsad, potem ponownie.
    — Wal śmiało, na pewno nie jest już dziewicą — podpowiedziała Paulina.
    Wsadziłem kutasa aż do oporu i zacząłem penetrację mokrej szparki. Ja wsadzałem i cofałem kutasa, a z dziurki kapało. Penetrowałem z coraz większą pasją, nie zwracając uwagi na obserwatorów.
    — Trochę … nam … pomogę — usłyszałem Iwonę i poczułem, że paluszkiem zaczęła masować sobie łechtaczkę, a jej szparka zmniejszyła wtedy średnicę, ściskając mocniej mojego przyjaciela. Zrobiło mi się jeszcze cudowniej!
    Zauważyłem wtedy, że Paulina zaczęła się masturbować, widząc seks na żywo, a to jeszcze bardziej mnie podnieciło. Po kilku minutach Iwona dysząc mocno, zarządziła stanowczym głosem:
    — Teraz zerżnij mnie w pupę! Tam możesz zostawić swoją spermę!
    Robiłem to pierwszy raz, byłem zafascynowany, ale trochę zestrachany.
    — Śmiało, zapakuj go wreszcie — krzyknęła Paulina — nie martw się, to nie jest jej pierwszy raz, przeżyje na pewno.
    Przystawiłem mokrą od soczków z cipki główkę do jej odbytu i naparłem lekko. Trafiłem na opór, ale postanowiłem go przełamać i pchnąłem mocniej, wtedy główka penisa schowała się wewnątrz, a Iwona zastękała. Pchnąłem mocniej, wysunąłem lekko i pchnąłem ponownie — po kilku pchnięciach większość kutasa schowała się w ciepłej dziurce. Zacząłem powoli penetrować jej odbyt, przyspieszając po chwili. Teraz nie klęczałem już, ale stałem na nogach i wsadzałem kutasa w górną dziurkę, sapiąc z podniecenia. Nie musiałem długo czekać, pierwszą porcję spermy zostawiłem w najbardziej odległym miejscu, potem ruszałem pupą i zostawiałem kolejne porcje „plemników w sosie własnym” w jej pupie. Nogi mi się uginały, bo mięśnie odmawiały posłuszeństwa. Gdy ja wlewałem spermę w trzewia Iwony, dziewczyna osiągnęła orgazm i po chwili zsunęła się z kutasa i padła na łóżko. Z jej pupy wyciekała sperma, szybko skoczyłem po chusteczki i podcierałem pupę Iwony.
    — Cudowne widowisko — krzyknęła Paulina — Artur, teraz scena należy do nas, masz tremę?
    — Z tobą czuję się swobodnie i chętnie cię przelecę — odparł — w dupcię też ci chętnie wsadzę!
    — Obiecanki cacanki — odpowiedziała humorystycznie — Pokaż, co potrafisz.
    Usiadłem na łóżku, posadziłem sobie Iwonę na kolanach i patrzyliśmy na spektakl „seks na żywo”.
    Artur postanowił najpierw uprawiać seks analny, podszedł więc do leżącej na plecach Pauliny, rozsunął jej nogi i podłożył jej pod biodra poduszkę. Chwycił Paulinę pod kolana, nacisnął, aby pupa uniosła się do góry, ukazując lepiej otworek analny, nasmarował palec przygotowanym wcześniej kremem, po czym wsadził do dziurki jeden paluszek i poruszał nim chwilkę, potem dwa a na końcu trzy paluszki zmieściły się w jej pupie. Gdy otworek był przygotowany na przyjęcie „gościa”, ustawił go na wejściu i pchnął. Natrafił na opór, ale nie przejął się tym zbytnio, bo ponowił atak, który okazał się sukcesem.
    — No Artur, droga wolna — skwitowała Iwona — Daj jej kolejny już dzisiaj orgazm.
    Gdy wepchał kutasa głębiej, Paulina stęknęła —„Ajjjjj”, ale więcej nie protestowała.
    — Masz dużego, grubego kutasa — powiedziała — twój poprzednik miał mniejszego, stąd moje „Ajjjjj”, ale nie przejmuj się, dam radę.
    Potem akcja potoczyła się szybko. Artur penetrował pupę Pauliny, potem przeszorował jej szparkę a finał był w pupie, gdzie przy okrzykach obojga, Artur wstrzyknął sporo ciepłej spermy do jej wnętrza. Ile jej było ? No sporo, bo widzieliśmy, ile wyciekło z jej odbytu, na przygotowane chusteczki.
    — Super widowisko — zaklaskała Iwona — pierwszy raz widziałam seks na żywo, to bardzo podniecający widok.
    Obie dziewczyny dostały od nas całusa, my też dostaliśmy od obu dziewczyn, po czym pobiegliśmy parami pod prysznic.
    Noc była cudowna ! Gdy zasypiałem przytulony do ciepłego i delikatnego ciała Iwony, miałem miłe sny. Pewnie tak samo fajnie było w drugim pokoju.
    Gdy się obudziłem rano, leżała obok mnie Iwona, podparta na łokciu i wpatrująca się we mnie.
    — Cześć, fajnie wyglądasz, gdy śpisz, masz taką spokojną twarz — przywitała mnie — dziękuję za wieczorny seks, było cudownie.
    — Może powtórzymy to teraz jeszcze? — spytałem.
    Chętnie się na to zgodziła i spędziliśmy kolejny kwadrans na seksie w różnych pozycjach. Oboje zakończyliśmy igraszki orgazmem, ale tym razem wytrysnąłem całą spermę na jej cudowne rude włosy, na twarz i na cycuszki.
    — Wyglądasz teraz, jakby ci talerz z budyniem eksplodował przed twarzą — zaśmiałem się.
    — He he he, ale śmieszne — przekomarzała się ze mną. — Fajnie mi z tobą, wiesz?
    — To mamy już coś wspólnego, bo ja też cię bardzo lubię — wyszeptałem — biegaj do łazienki mój ty lukrowany pączusiu.
    Gdy Iwona była w łazience do pokoju wszedł Artur
    — Ale nam się poszczęściło, co? — rzekł zadowolony. — Takie sympatyczne dziewczyny spędziły z nami dzień i noc. Wiesz co, wstawaj, zrobimy śniadanko, niech mają niespodziankę.
    Wyskoczyłem z łóżka, pobiegłem do kuchni i szybciutko szykowałem śniadanie, a Artur poleciał po „cipeczki” i masło do sklepu. Po kwadransie w kuchni pachniało świeżym pieczywem, owocową herbatką, świeżym twarogiem, prosto z lokalnego sklepu i dżemikiem wiśniowym.
    Po chwili do kuchni weszły dziewczyny.
    — Cześć chłopaki, jak się spało? — spytała zalotnie Iwona. — Artur, dałeś pospać Paulinie?
    — Raczej spytaj, czy Paulina dała pospać mnie? — odpowiedział, ziewając. — Ma duże potrzeby, ale nie narzekam.
    Zjedliśmy śniadanie, a potem zebraliśmy się odprowadzić dziewczyny do schroniska. Oczywiście po drodze uzgodniliśmy, że resztę pobytu tutaj spędzą u nas w chatce, więc wymeldowały się w schronisku i zabraliśmy wszystkie ich rzeczy. Zjedliśmy obiad, a po obiedzie poszliśmy na krótką trasę w góry. Szliśmy jak starzy znajomi, za rączkę, tuląc się do siebie i wymieniając całusy. Druga para zachowywała się tak samo.
    Spędziliśmy we czwórkę kilka kolejnych dni, chodząc razem w góry, jedząc wspólnie, śpiewając przy ognisku i wymieniając się poglądami i spostrzeżeniami na wiele tematów. Oczywiście uprawialiśmy seks, wspaniały, młodzieńczy, czysty i pasjonujący. Nawet jeden raz wymieniliśmy się partnerami, tak z ciekawości. Ale tylko raz, bo polubiłem mojego rudzielca już tak na całego i z nią chciałbym się spotykać.
    To były cudowne wakacje, do dzisiaj wspominam je z uśmiechem na twarzy.
    Zachęcam wszystkich do turystycznych wypadów, niekoniecznie w góry, spotkacie na pewno wielu sympatycznych ludzi, którzy mogą zostać waszymi przyjaciółmi na wiele, wiele lat, a tak stało się z naszą czwórką. Spędziliśmy przez kolejne lata mnóstwo czasu ze sobą, nie tylko w wakacje czy ferie, ale wiele weekendów zaliczyliśmy wspólnie, choć dzieli nas około 120 km. A ile ognisk zapłonęło na polanie czy w ogródku, ile gardeł zdarliśmy, śpiewając do upadłego, nie mówiąc o tym, że pewnie z pół wiaderka spermy poszło się zmarnować, bo uważaliśmy wszyscy, żeby młodość nam się za wcześnie nie skończyła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OsobaX
  • Hostel: Tunezja

    UWAGA: Jest to głównie horror, nie pornol.

    Piotr, Grzegorz i Zbigniew byli bliskimi przyjaciółmi. Wszyscy trzej mężczyźni pracowali jako nauczyciele w liceum ogólnokształcącym. Tego lata wszyscy umówili się, że razem wyjadą na wczasy. Miał to być dla każdego z nich zasłużony odpoczynek od wkurwiających ich żon oraz stresu związanego z pracą, której wszyscy nie cierpieli. Przez pewien czas zastanawiali się, gdzie dokładnie pojechać. Ostatecznie Piotr zaproponował Tunezję.

    – Mój kumpel był tam zeszłego roku i podobno super jest, żarcie w opór, gorąco, nie żałują alkoholu. – powiedział Piotr.

    I tak już zostało. Dwa tygodnie później odlecieli z Polski…

    Nie pamiętam jak się w ogóle tutaj znalazłem… Ale zaraz, gdzie ja w zasadzie w ogóle jestem? Mam na imię Grzegorz i siedzę właśnie w całkowitej ciemności na zimnej posadzce jakiegoś magazynu lub piwnicy. Nie mogę wstać, bo nogi mam obwiązane łańcuchem. Nic zupełnie nie pamiętam z poprzedniego dnia. Byliśmy z kumplami w hotelu, potem poszliśmy na miasto, wróciliśmy gdzieś nad ranem i… Dalej pustka. Porwali mnie… Tylko po co jakiś Arabus miałby mnie porywać? A może nadal się jeszcze nie obudziłem?

    – Kurwa, ratunku!! Niech ktoś mi pomoże!! – darłem się na cały głos.

    Ciekawe, czy Piotruś i Zbyszek też tak skończyli. Oby to mi się tylko śniło, oby… Minęły od tego czasu może trzy minuty i usłyszałem otwieranie drzwi. Zapalono też światło w pomieszczeniu, które swoją intensywnością niemal wypalało mi gałki oczne. Do środka wszedł jakiś ciapaty. Chyba Arab. Nosił czarne spodnie oraz białą koszulkę. Na oko dałbym mu ok. 50-60 lat.

    – Salem alejkum, kurwa, weź brudasie mnie uwolnij! – krzyknąłem roztrzęsiony.

    On odparł mi coś w tym swoim bełkocie, po czym kopnął mnie w brzuch.

    – Skurwysynu… – zakląłem.

    To nie był sen, ani nawet koszmar. Naprawdę porwał mnie jakiś kozojebca. Podszedł jeszcze bliżej i popatrzył się wrednie. W oczach nie miał niczego dobrego.

    – Good, good. You are my friend… – powiedział do mnie.

    Z kieszeni spodni wyjął mały nóż.

    – Zostaw mnie! Kurwa mać, nie rób mi krzywdy! – błagałem go.

    Złapał moją lewą dłoń i szybkim ruchem odciął mi kciuk.

    – Ja pierdolę! Aaa!! – jęczałem – Skurwielu jebany!!

    Ból był potworny, a z uciętego fragmentu dłoni krew tryskała niczym woda z fontanny. Nim byłem w stanie się obejrzeć, chwycił moją drugą dłoń i tym razem ujebał mi następny kciuk. Poczułem mdłości oraz zawroty głowy, zaraz potem straciłem przytomność.

    Gdzie jestem, do chuja?

    – Ratunku!! Pomocy! – krzyczałem potwornie przestraszony.

    Jestem Zbigniew, nie wiem co się ze mną stało, ale właśnie zupełnie nagi leżę przywiązany na jakimś stole operacyjnym. To chyba piwnica, ale nie jestem pewien, bo jedyne źródło światła w tym pomieszczeniu to mała lampa wisząca na suficie.

    – Piotruś! Grzesiu! Pomóżcie mi!!

    Usłyszałem dźwięk otwierających się drzwi. Do środka wparowała dwójka mężczyzn. Obu było chyba tutejszych. Młodszy miał zarost na całej twarzy. Starszy był gładko ogolony i ubrany w wymiętą nieco białą koszulę. Poznaję go! To był na pewno Hadad – nasz rezydent w hotelu. Kiedy podszedł bliżej, nie miałem już wątpliwości. Drugiego nie potrafiłem rozpoznać.

    – Skurwysynu, wypuść mnie i… – nagle z nerwów zabrakło mi języka w gębie.

    – Ty jesteś dobry przyjaciel moje – parsknął do mnie Hadad w łamanej polszczyźnie – Ładne w ciebie mężczyzna.

    Młodszy cały czas mi się przyglądał, wreszcie chwycił za mojego penisa.

    – Puszczaj moją fujarę, ty zboku! – teraz Hadad także zaczął mnie obmacywać – Zostawcie mnie kurwa, wy arabskie pedały!! – krzyczałem, nic jednak nie mogłem zrobić.

    – Ty to lubić. – powiedział do mnie Hadad.

    Następnie wydał swemu towarzyszowi jakąś komendę w ich języku. Młodszy mężczyzna wyciągnął strzykawkę i wbił mi w szyję. Straciłem przytomność.

    Ocknąłem się klęcząc na podłodze. Miałem związane nogi oraz ręce. Obok mnie stał Hadad i się śmiał, właściwie rechotał.

    – Czas na trochę rozriwki dla ciebie, hehe.

    Nie mogłem nic odpowiedzieć, bo nie zakneblowali. Po chwili przyszedł ten drugi facet. Był nagusieńki i także się do mnie wrednie uśmiechał.

    – You are my sexual toy – powiedział.

    Rozwarł z całej siły moją dupę, po czym wcisnął tam swoje przyrodzenie. Z bólu aż zacząłem się krztusić. Nie mogłem nic powiedzieć. Poczułem jak z anusa zaczyna cieknąć mi krew.

    – Good, good. I just fuck you like a whore -sapał do mnie tym ohydnym głosem – You are my personal bitch, don’t forget about it.

    Wyrył mi odbyt niczym pług. Ja tylko mogłem płakać i szlochać i modlić się, aby przestał wreszcie.

    – I’m about to cum – syknął, a ja wiedziałem, że to nie oznacza nic dobrego.

    – Let cum on his face – odezwał się teraz Hadad.

    Arabus wstał i strzepał się prosto na mój ryj. Czułem się upokorzony jak nigdy w życiu.

    – Sperm is good for your health – mówił do mnie rozmazując swoje nasienie po mej twarzy.

    – Ty pierdolony zwyrodnialcu! Zajebię cię i tego pedała też!

    – Powinieneś być wdzięczni Polaku, za to jak Ahmed cię potraktował. Ty lubisz takie zabawy, hehe.

    Teraz ten cały Ahmed zaczął bezpardonowo oddawać mocz na mnie. Kiedy skończył, kopnął z całej siły w mój brzuch.

    – All of this is for fun, your fun! – bełkotał do mnie.

    Moje ręce i nogi były związane, więc nie mogłem wiele zrobić. Nim się spostrzegłem, zbliżył się do mnie Hadad, w dłoniach trzymając maczetę.

    – Nie!!!! – krzyczałem roztrzęsiony, podczas gdy tamten gwałciciel trzymał mnie mocno.

    Arabus zrobił szybkie cięcie i w sekundę rozpruł mi brzuch.

    – Aaa!! Co za ból!

    Zawartość moich bebechów zaczęła spływać na podłogę.

    – Hold on, hold on. – mamrotał do mnie Młodszy.

    Nim zszedłem z tego świata, słyszałem tylko jedno – parszywy chichot tej dwójki zwyrodnialców…

    Poczułem na twarzy wylany kubeł zimnej wody. Mam na imię Piotr. Siedzę przywiązany do krzesła w ciemnym gabinecie. Nie jestem pewien jak w ogóle się tutaj znalazłem. Przede mną stał jakiś mężczyzna. Spocony, zaniedbany, śmierdzący. Ma chyba około 60 lat. Splunął na mnie. Śmierdzi od niego tak, że się chyba porzygam.

    – Wypuść mnie, kurwa… Wypuść mnie do kur… – nim zdążyłem skończyć zdanie, on przywalił mi pięścią w twarz. Wyplułem trochę krwi.

    – O kurwa… – wymamrotałem.

    On zaś wstał i podszedł do stojącego obok biurka. Wyciągnął z szuflady jakiś termos. Termos? Ciekawe, po chuj mu jest teraz termos?

    – Hehehe… – zaśmiał się i powiedział do mnie coś w tym ich języku, ale ja oczywiście niczego nie zrozumiałem.

    Podszedł bliżej i wylał całą zawartość owego termosu na moje gołe jaja. Zrobił to z wrednym wyrazem uśmiechu na ustach. Ból był potworny, ale czułem go tylko krótką chwilę, gdyż zaraz zemdlałem….

    Piotr nie wiedział, ile czasu był nieprzytomny. Odzyskał teraz świadomość. Czuł potworny ból. Leżał na podłodze i miał całe poparzone ciało. Największe bóle odczuwał pomiędzy nogami, jego narządy płciowe były w rozpaczliwym stanie.

    – Jestem jebanym eunuchem… – skomentował. – Nie jestem teraz związany, muszę się wziąć w garść i spróbować jakoś stąd wydostać.

    Piotr próbował się podnieść, jednak jego ciało było bardzo zmęczone i momentami odmawiało mu posłuszeństwa. Dopiero po chwili zdołał jakimś sposobem wstać, lecz na bardzo chwiejnych nogach. Pomieszczenie, w którym się znajdował było puste, ściany wydawały się bardzo odrapane. Nim mężczyzna zdążył pomyśleć, co robić dalej, nagle usłyszał dźwięk otwieranych drzwi. Do środka wparował ten sam stary śmierdziel, który znęcał się nad nim wcześniej. Rzucił się szybko na niego i obaj poczęli się szarpać. Tamten bełkotał jakieś słowa w języku arabskim. Piotr był wyczerpany, ale miał jedną tylko szansę na wydostanie się z tego piekła. Poczuł napływ adrenaliny i przewrócił Araba na ziemię.

    – Kurwaaa!! – darł się na cały głos kopiąc jego twarz, chcąc w ten sposób wyładować całą agresję i ból jaki odczuwał.

    Przestał dopiero, gdy tamten stracił przytomność. Piotr wybiegł z pokoju na korytarz. Wcześniej zamknął dokładnie drzwi. Starał się być cicho, bo nie wiedział, ilu jeszcze może się tu kryć podobnych psychopatów.

    – Jeśli mnie porwali, to pewnie kumpli też. Grzesiu!! Zbyszek!!

    Wszedł do kolejnego pomieszczenia. To, co tam ujrzał… Nie był gotowy na podobny widok.

    W środku pokoju znajdował się stół operacyjny, na podłodze dostrzec można było zaschniętą krew. Nie to było jednak najbardziej przerażające. W róg ściany wyrzucone były wyjątkowo zmasakrowane zwłoki, które podgryzały dwa szczury. Piotr dość szybko rozpoznał ich tożsamość. To był… Zbigniew, jego bliski przyjaciel.

    – O kurwa!!! Zbyszek!! – Piotr chciał podejść bliżej, jednak fetor był tak potworny, że nie był w stanie tego uczynić.

    Mężczyzna wybiegł szybko na korytarz, cały roztrzęsiony.

    – Kurwa!!! Co się tutaj dzieje, do chuja!! Grzesiu!! Grzesiek, słyszysz mnie! – krzyczał rozpaczliwie.

    Wtedy usłyszał odgłos kroków. Jego oczom ukazali się Hadad i Ahmed. Ten pierwszy trzymał w dłoni maczetę.

    – Nasz gość uciec. – powiedział Hadad – Ahmed, take him and bring to me.

    – Zostawcie mnie, popaprańcy! Nie znam was, nic wam nie zrobiłem – jęczał Piotr.

    Rzucił się do ucieczki, jednak Ahmed szybko go obezwładnił.

    – Ahmed, give him to me! – odezwał się Hadad.

    – KURWA!!! – krzyczał przerażony Piotr – Puszczajcie mnie, pojeby! Zamordowaliście mojego kumpla. Coście w ogóle za jedni?

    – My się po prostu lubić opiekować turystami – odparł Hadad śmiejąc się.

    Nagle cała trójka usłyszała kolejne krzyki gdzieś w oddali. Piotr rozpoznał, że to chyba głos Grzegorza.

    – Chyba kolega też się obudził. Ahmed, go and find these guy.

    – Okey. I go – powiedział tamten odchodząc.

    Piotr wyczuł okazję do uwolnienia się. Teraz miał już przed sobą tylko jednego bandziora, w dodatku starszego faceta z brzuchem. Polak rzucił się na Araba i rozpoczęła się szamotanina. Piotr zacisnął pięść i uderzył napastnika w twarz. Udało mu się rozbić mu nawet nos, z którego ciekła teraz jucha.

    – Skurwy… – nim skończył znowu coś przykuło jego uwagę.

    Z oddali kolejny raz słychać było okrzyki, a właściwie to jęki czyjejś męki.

    – Ahmed dorwać twojego przyjaciel… – warknął Hadad. – Zarżnie go jak kozę, hehe. A zaraz potem tutaj przyjdzie i zrobi ci to samo.

    Piotr cały roztrzęsiony zostawił rannego Araba i rzucił się do panicznej ucieczki. Biegł na ślepo przez długie korytarze aż wreszcie udało mu się jakoś znaleźć wyjście na zewnątrz. Cały ten czas znajdował się w piwnicy jakiegoś opuszczonego budynku, chyba starego hotelu bądź zajazdu. Była noc, jednak powietrze było parne i gorące. Afrykańska pogoda nie odpuszczała.

    – Muszę się jakoś… Coś muszę zrobić… Ale…

    Wtem poczuł nagle silny ból w plecach. To było ukłucie maczety…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jerzy Jaśkowski
  • Dawno, dawno temu… 7. – Mala Syrenka

    Dawno, dawno temu…w głębinach oceanu żyła sobie młoda syrenka imieniem Ariel. Miała rude włosy i małą sylwetkę. Miała średniej wielkości piersi oraz gładką cipkę, która była tuż nad tym jak zaczynał się jej piękny, rybi ogon. piękny rybi ogon. Była jedną z córek króla Trytona, potężnego władcy mórz. Ariel była ciekawa świata ludzi, który fascynował ją bardziej niż cokolwiek innego. Lubiła zbierać ludzkie przedmioty oraz marzyła o życiu poza oceanem.
    Pewnego dnia Ariel uratowała z tonącego statku młodego księcia Eryka. Była nim zaskoczona oraz zauroczona. Dokładnie go obserwowała. Była pod jego ogromnym wrażeniem, gdy nagiego wyciągnęła na plażę. Obserwowała go dokładnie.

    – Ależ on jest niezwykły. Umięśniony i bardzo przystojny.

    Szczególną uwagę poświęciła jego stojącemu kutasowi. Była tym zaciekawiona. Dotykała go i poruszała. Obserwowała wcześniej ludzi i wiedziała, do czego służy.

    – Ależ on jest duży.

    Ciekawość wzięła górę i wzięła kutasa do ust. Z początku niezdarnie, ale potem nabierała wprawy i zaczęła mu obciągać. Nawet jej smakował. Lizała go po całości, nie pomijając nawet jąder. Całego ssała i oblizywała dookoła.

    – Jest dobry. Nic dziwnego, że ludzkie kobiety tak za tym szaleją.
    – powiedziała Ariel.

    Wtedy zauważyła, że Książę poruszył się i przebudzał. Szybko ukryła się nim odzyskał przytomność. Nie zauważył jej. Widział jedynie przez mgłę jak jakaś kobieta, robiła mu dobrze i coś mówiła. Miała słodki głos. Ariel po tej sytuacji, nie przestawała o nim myśleć.

    – Nie widział mnie, ale był wyjątkowy.

    Ojciec Ariel, król Tryton dowiedział się, że jego córka uratowała oraz zakochała się w człowieku, przez co wpadł w gniew.

    – Ludzie są niebezpieczni Ariel. Nie należysz do ich świata.

    – Ale tato, skąd to wiesz?

    – Musimy się przed nimi ukrywać. Nie możemy ujawnić się światu ludzi.

    – Ale tato proszę. Ja zawsze o tym marzę…

    – Dosyć córko! Masz zakaz zbliżania się do świata ludzi.

    Ariel oburzona tym wszystkim odpłynęła jednak nie potrafiła zapomnieć o Eryku.
    Zwróciła się w desperacji do morskiej wiedźmy Urszuli.

    – Tylko ty możesz mi pomóc. Chciałbym spotkać jeszcze raz tego mężczyznę.

    – Pragniesz mężczyzny. Mogę ci pomóc dziewczyno. Jednak chcę czegoś w zamian.

    Wtedy Urszula przysunęła się i dotknęła nagich piersi Ariel. Masowała je, okrągłymi ruchami. Ariel czuła przyjemność.

    – Wiesz jak mężczyźni traktują kobiety?

    – Ja…chyba nie wiem.

    – A więc ci coś pokażę. Dotykają je tam… – wtedy Urszula dotknęła cipki Arielki.

    Zaczęła ją tam masować oraz wsadzać palce. Ariel zaczęła odczuwać niezwykłą przyjemność. Nie spodziewała się czegoś takiego. Zaczęła cicho jęczeć.

    – Wiem, że ci się to podoba. Pamiętaj, że tacy mogą być mężczyźni. Tylko biorą…

    – Ja…pragnę tego… – mówiła Ariel.
    – wtedy Urszula przerwała czynność, a Ariel odetchnęła z ulgą.

    – Dobrze, mogę ci pomóc. Zamienię ci ogon na nogi, jednak masz trzy dni, aby zdobyć miłość ukochanego. W zamian chcę jedynie twojego głosu.

    – Głosu?

    – Tak. Twój głos w zamian za nogi. Jeżeli ci się uda, zdobyć miłość mężczyzny, odzyskasz głos.

    – Zgadzam się. – powiedziała pewnie Ariel.

    Wtedy syrenka wpadła w duży wir.
    Po jakimś czasie, obudziła się na brzegu oceanu. Z nogami będąc całkiem naga. Nie mogła jednak nic mówić. Taką całkiem nagą na plaży spotkał ją książę Eryk. Był zaskoczony jej widokiem.

    – Witaj pani. Czy wszystko w porządku? – Ariel przytaknęła. Nie mogła jednak nic powiedzieć.

    Książę Eryk nie poznawał w niej swojej wybawczyni, ale coś czuł do niej.

    – Wydaje mi się, że już skąd cię znam. Czy my się poznaliśmy wcześniej?
    – Ariel ponownie przytaknęła.

    Książę jednak nie poznawał jej. Postanowił zabrać ją do zamku. Tam dał jej odzienie. Zaczął też spędzać z nią czas. Razem spacerowali oraz się śmiali. Książę rozumiał, że Ariel nie może mówić, ponieważ straciła głos. Jednak nie przeszkadzało mu to. Razem postanowili popływać łódką po rzece w czasie pełni. Było bardzo miło.

    – Jesteś piękna. Dalej mam wrażenie, że cię znam.

    Arielka pamiętała, co mówiła jej Urszula, dlatego sama postanowiła działać. Przybliżyła się do księcia i położyła rękę na jego kroczu. Książę nie wiedział, co robić. Arielka wtedy zaczęła go całować. On to odwzajemnił.
    Po jakimś czasie zdjął z niej ubrania. Ariel całkiem naga położyła się na łódce. Książę zrobił to samo. Przysunął się do jej cipki i zaczął ją tam lizać. Bardzo mu smakowała. Ariel odczuwała błogą przyjemność. Chciała coś krzyczeć, powiedzieć mu, ale niestety nie mogła. Eryk robił to teraz zachłannie. Zaczął też masować jej piersi, które były idealne.
    Ariel zgięła lekko nogi i stopami masowała po jego penisie. Podobało jej się to uczucie, które było dla niej całkiem nowe. Palcami u stóp masowała jego penisa. Erykowi się to podobało.
    W końcu już nie wytrzymał i przysunął się ze swoim sterczącym kutasem do wejścia do jej cipki. Ariel nie mogła się tego doczekać. Książę w końcu wsunął kutasa do środka. Zaczął ją posuwać. Poruszał się coraz szybciej i szybciej. Z każdą chwilą Ariel zaciskała nogi na jego biodrach. Było jej bardzo dobrze. Czuła się niezwykle. Po jakimś czasie przewróciła księcia, że ten już leżał na łódce, a ona skakała na jego kutasie. Dobijała do samego końca. To wzmacniało jej przyjemność. Eryk dalej pieścił jej piersi i dobijał mocno do jej cipki.
    W końcu był już blisko spełnienia. Ariel także. Jednak, gdy już byli blisko, nagle woda wróciła łódkę i także wpadli do rzeki.
    To była sprawka Urszuli, która chciała pokrzyżować plany Ariel. Eryk i Ariel wstali, a następnie udali się do zamku. Następnego dnia książę spotkał w swojej komnacie piękną dziewczynę, która miała głos Ariel. Była to tak naprawdę Urszula, która chciała w ten sposób omamić księcia.

    – Witaj mój książę.

    – Witam. My się znamy?

    – Z pewnością.

    – Skądś poznaje twój głos, ale nie wiem skąd.

    – Pozwól, że odświeżę ci pamięć.

    Wtedy Urszula pod postacią kobiety uklęknęła przed księciem i zdjęła mu spodnie. Zobaczyła jego dużego kutasa, po czym wzięła go do buzi. Zaczęła mu obciągać. Księciu się to podobało. Eryk zaczął kojarzyć i myślał, że to ta dziewczyna go ocaliła. Ona robiła mu dobrze. Lizała po całej długości. Z każdej strony ssała i obciągała. Sprawiła księciu wielką przyjemność. Po czasie Eryk osiągnął spełnienie i spuścił się w jej gardle. Kobieta połknęła wszystko i oblizała usta.

    – To ty to ty mnie ocaliłaś.

    – Zgadza się, książę.

    – Jestem ci wdzięczny za to wszystko. Czy zostaniesz moją żoną?

    – Tak. Zgadzam się.

    Książę zaczął szykować się do ślubu. Ariel udało się spotkać jeszcze Księcia.

    – Ona jest moją wybawczynią, ale i tak w myślach mam ciebie. Coś czuję do ciebie. Czuję, że już się znamy.

    Ariel nie mogła nic powiedzieć, jednak mogła mu pokazać. Zdjęła jego spodnie i zaczęła obciągać mu kutasa. Eryk chciał jej przerwać, ale ostatecznie pozwolił na wszystko. Ta poruszała głową w górę i w dół. Czuła ogromne podniecenie. Chciała sprawić księciu dobrze. Oblizywała z każdej strony. Nie pominęła nawet jąder. Książę wtedy zrozumiał, że tak naprawdę to ona ocaliła mu życie.

    – To ty. To ty jesteś tą która mnie ocaliła. Prawdziwa ty. To do ciebie coś czuję.

    To przełamało zaklęcie. Ariel w końcu odzyskała głos.

    – Tak to ja. To ja cię uratowałam.

    Eryk był szczęśliwy, że ją spotkał. Zrozumiał, że kobieta, z którą miał wziąć ślub to oszustka. Urszula była wściekła, że jej plan się nie powiódł. Chciała zrobić wszystko, aby się zemścić na dwójce zakochanych. Rozegrała się wielka bitwa, która ostatecznie skończyła się z tym, że Urszula została pokonana. Ariel i Eryk cieszyli się, że im się udało.
    Król Tryton widząc, że Ariel naprawdę kocha Eryka, powiedział.

    – Jeśli chcesz być częścią świata ludzi dam ci nogi.

    Ariel była szczęśliwa. W końcu mogła być z Erykiem. Ostatecznie odbył się ślub jej z księciem, a po ślubie, gdy przyszła noc poślubna w końcu mogli być razem i chcieli dokończyć to co kiedyś im przerwano.

    – Kocham cię Ariel. Moja syrenko.

    – Ja ciebie też, mój książę.

    Po czym razem będąc już nago w swoje sypialni pocałowali się. Książę Zaczął ją całować wszędzie, przechodząc od piersi przez brzuch, aż do cipki. Zaczął ją tam lizać i całować. Ssał jej łechtaczkę. Ariel odczuwała teraz niezwykłą przyjemność i mogła jęczeć oraz krzyczeć.

    – Ooooooooogghhh…

    W końcu książę przekręcił ją na brzuch i wsadził kutasa do jej cipki. Zaczął ją posuwać mocno. Z czasem coraz szybciej. Ariel się to bardzo podobało. Jęczała z wrażenia. Po jakimś czasie czuła, że jest blisko. Eryk także to czuł, po czym razem osiągnęli spełnienie. Eryk doszedł w środku. Po czasie razem byli w swoich objęciach, szczęśliwi z osiągnięcia spełnienia.
    Ich ślub oznaczał pojednanie dla obu światów.
    Ariel i Eryk żyli długo i szczęśliwie.

    Koniec

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Author M

    Następna parodia erotyczna bajki Mała Syrenka.

  • Wakacyjna przygoda mamy – Wedkarski gangbang

    Opowiem wam historię, która wydarzyła się ponad 20 lat temu i której byłem świadkiem. Miałem wtedy 15 lat, jak co roku zbliżał się coroczny wyjazd na ryby. Moi rodzice byli zwyczajnym małżeństwem, choć już wtedy dość wypalonym w sferze romantycznej. Mimo to nie chcieli się rozstawać, obojgu wspólnie życie było na rękę. Tata kochał wędkarstwo i każdego roku wspólnie z kolegami organizował wyjazd nad jezioro. Skład był zawsze ten sam, kolega taty pan Karol z żoną i dzieciakami, do tego kilku znajomych wędkarzy no i my. Tego lata jednak było inaczej, żona pana Karola nie mogła jechać, wraz z nią odpadły też dzieciaki. Mimo to pan Karol pojechał z nami, do tego trzech innych panów. Najstarszy pan Stasiu około 70 lat, reszta panów była w podobnym wieku. Pan Karol miał 48 lat, Arek 47 lat i Andrzej najmłodszy z towarzystwa 44 lata, którego mama nie znosiła. Wyruszyliśmy od rana, na dwa samochody. Na miejscu byliśmy około 10 i co roku rozbijaliśmy się w tym samym miejscu. Było to dość dzikie miejsce, trzeba było przejść kawałek przez las, na miejscu znajdował się plac z trawą prowadzący aż do brzegu, po lewej same zarośla. Po prawej kilka drzew, krzaki i kolejny mniejszy plac. Starsi rozbijali się na większym placu, dzieciaki na na mniejszym. Tym razem byłem sam, więc cały plac należał do mnie, rozbiłem namiot pod jednym z drzew, od drugiego placu odgradzały mnie tylko krzaki. Panowie również szybko rozbili namioty od strony zarośli, po środku znajdowało się małe stanowisko do ogniska… Pierwszy dzień by taki jak zawsze, mama rozstawiła małą przenośna kuchenkę i wzięła się za robienie jedzenia. Panowie rozstawili wędki i zaczęli popijać. Do wieczora zdążyli się wstawić i wszyscy dość wcześnie położyli się spać. Następnego dnia panowie byli na lekkim kacu. Mama od rana przygotowała jedzenie, ja po śniadaniu udałem się na pobliską plażę, a panowie leniwie wzięli się za wędkowanie. Gdy wróciłem z plaży, część panów siedziała na leżakach. Tata z panem Stasiem siedzieli przy wędkach, a mam się opalała. Już wtedy byłem świadomy tego jak panowie zerkają w takich sytuacjach na mamę. Mama miała 42 lata, była dość atrakcyjną kobietą, brunetką o nietypowej budowie. Była drobna, mierzyła 159 cm do tego szczupła. Miała jędrny średniej wielkości biust, ciekawie zbudowane uda, bo w młodości uprawiała bieganie. I bardzo zgrabną krągłą pupę. Zwracała, więc wzrok mężczyzn jak magnes. Około godziny 15 wszyscy usiedli do obiadu, panowie zgodnie stwierdzili, że położą się spać i zrobią sobie nockę. Około 19 wszyscy już byli na nogach, tata z panem Stasiem wpadli na pomysł, że pojadą na drugą stronę jeziora, w stare miejsca i tam spróbują sił. Kilkadziesiąt minut później wyruszyli. Została mama, pan Karol, Arek, Andrzej i ja. Około godziny 20:30, zadzwonił tata do mamy i powiedzie żebym wsiadł na rower i do nich przyjechał. Tak zrobiłem pojechałem, na miejscu byłem pół godziny później. Bardzo szybko jednak odechciało mi się z nimi siedzieć. Doszedłem do w nioski, że nie będę im przeszkadzać, niech spokojnie sobie łowią. Powiedziałem tacie, że chwilę się jeszcze przejeżdżę i wrócę do mamy. Tata nie miał z tym problemu, powiedział żebym tylko zadzwonił jak dojadę, bo za chwile ciemno zacznie się robić. Odpuściłem sobie, więc jeżdżenie i ruszyłem prosto na miejsce. Około 100 metrów od naszej polanki zachciało mi się sikać, zszedłem, więc z roweru i załatwiłem sprawę. Od razu zadzwoniłem do taty i powiedziałem, że jestem na miejscu. Polankę było widać z daleka, ognisko było rozpalone, pan Karol zawsze dodatkowo brał przenośne halogeny na baterie. Było też słychać muzykę z boomboxa. Nie bardzo mi się chciało siedzieć z towarzystwem, więc cicho udałem się do swojego namiotu. Była chwila po 22, włączyłem mp3 i najzwyczajniej w świecie leżałem w namiocie słuchając muzyki… Około 23 bateria w mp3 mi się rozładowała, nie wziąłem zapasu do namiotu, więc postanowiłem spróbować zasnąć. Nie było to jednak możliwe, mimo że muzyka grała nieco ciszej, to było słychać rozmowy całego towarzystwa. Silą rzeczy, chcąc niechęć podsłuchiwałem. Panowie popijali, po głosie mamy też było słychach, że otworzyła wino. W pewnym momencie rozmowy zrobiły zboczone. Pan Karol zaczął od sprośnych żartów, wraz z upływem czasu przerodziło się to w dyskusje. Zaciekawiło mnie to, wziąłem ręcznik i wyszedłem z namiotu. Skradłem się do krzaków, które odgradzały Polany. Były one dość bujne, ale w niskich arteriach było wystarczająco miejsca żeby się wsunąć. Wybrałem miejsce przy starym pieńku, tak żeby schować się w cieniu i żeby światło z halogenów na mnie nie padało. I to się udało, byłem na wprost towarzystwa około 5 metrów. Ja ich widziałem oni mnie nie. Mama siedziała na kłodzie niemal na wprost mnie, obok pana Karola. Pan Karol był grubszym facetem około 175 cm. Po prawej siedział pan Andrzej, też grubszy i dość postawny facet około 185 cm. Zdecydowanie był największy z całego towarzystw. A po lewej pan Arek o przeciętnej posturze, około 175 cm. Karol mimo tego, że kumplował się z tatą, to poznał mamę dużo wcześniej. Mieszkali na tym samym podwórku, tatę poznał później gdzieś na rybach. Na pierwszym wspólnym wyjeździe dopiero się okazało, że mama z Karolem się znają. Rozmowy się coraz bardziej rozkręcały. Karol zaczął mówić, że seksu to nie miał z żoną od wielu miesięcy. Panowie szybko podłapali temat. Karol do mojej mamy. -Agnieszko ty to lubiłaś zawsze seks nie? Mama się tylko zaśmiała i nic nie odpowiedziała. Arek do Karola -nie jesteś sam, tez nie pamiętam już seksu z żoną. Na co Andrzej -taki los żonatych i się zaśmiał. Karol kontynuował podchody do mojej mamy, objął ją za plecami. -Aga a tobie też się nie układa w łóżku, z tego co wiem. Mama -a skąd ty to wiesz? Śmiech. Karol -Daniel (tata) też czasami się żali. -dziwi mnie to, bo za młodu byłaś bardziej otwarta. Mama przemilczała odpowiedź, Karol kontynuował. Karol -Andrzeju a u ciebie jak to wygląda? -Jesteś tu jedyny, który nie jest w związku. Andrzej -różnie, choć też w pełni nie jestem zadowolony. Lubię seks anal, ale mało, która jest na niego chętna. Karol -lubisz dymać w dupę i śmiech -też lubię, ale moja żona rzadko daje. Mama -ja lubię Andrzej wtedy podniósł głowę, spojrzał na mamę ze zdziwieniem, aż mu się oczy zaświeciły… Karol -Agnieszko jesteś taka seksowna, może się zabawimy we czwórkę? Mama -tak teraz ? -a co jeśli wróci Daniel, albo młody? -zdecydowanie NIE ma mowy! Panowie uważnie przysłuchiwali się rozmowie… Karol -oni dopiero wrócą na śniadanie, mamy mnóstwo czasu Agniesia. Położył jej wtedy rękę na karku i zaczął masować. Mama milczała, ale rozmowa plus wino zrobiły swoje. Miała na sobie białą koszulkę, przez którą zaczęły odznaczać się sutki. Ewidentnie mama się podnieciła. Drugą ręką zsunął z siebie kolejno spodenki i majtki. Siedział teraz koło mamy jedynie w samej koszulce. Mam zerknęła na jego kutasa, ale nie reagowało. Karol -Aga nie daj się prosić…. Złapał wtedy mamę za dłoń i położył na swoim kutasie, mama go objęła i nieśmiało z przerwami masowała. Po chwili zaczął ja całować po szyję, sprawiło to, że mama robiła się coraz bardziej podniecona. Jego kutas zaczął powoli nabrzmiewać, w pewnym momencie Karol przestał mamę całować. A ręką, którą miał na mamy karku, sprowadził jej głowę do swojego kutasa. Mama uległa…. Karol miał średniego kutasa, coś około 17 cm, z grubym żołędziem i dość dużymi jajami. Mama położyła głowę na jego brzuchu, lewom ręką złapała kutasa u nasady i chwyciła go w usta. Arek z Andrzejem widząc taki rozwój sytuacji szybko zareagowali. Arek rozłożył koc na środku, a Andrzej chwycił za latarkę i poszedł w stronę samochodów. Po chwili wrócił z czymś w ręku… Karol -o tak Aga ssij kutasa. Te słowa zadziałały na mamę, bo zaczęła go obciągać coraz bardziej śmielej. Brała go głębiej a dłonią masowała nabrzmiałe jaja Karola. Arek siedząc na swoim miejscu, też się rozebrał i zaczął masować. Andrzej, z którym mama się nie lubiła, siedział spokojnie, tylko się przyglądając… W pewnym momencie Karol powiedział. Karol -może teraz Agnieszko pokażesz nam się w całej okazałości. Mama wstała, najpierw ściągnęła koszulkę. Jej biust był przepiękny, piersi miała jędrne wielkości dużej dłoni i mocno nabrzmiałe sutki. Następnie ściągnęła spodenki i majtki. Jej pupa była seksowa, bardzo krągła w połączeniu z wysportowanymi udami był to widok nie do zapomnienia. Karol zsunął się z kłody, na której wcześniej siedzieli z mamą. Położył się na kocu wcześniej przyniesionym przez Arka i rozchylił szeroko nogi. Karol -chodź Aga dalej mi obciągać. Mam posłusznie klęknęła pomiędzy rozłożonymi nogami Karola, pochyliła się i kontynuowała obciąganie. Była teraz w pozycji wypiętej, jej pupa była na wprost mnie. Z odległości 4 metrów było wyraźnie widać mamy obie dziurki. W tym momencie aż mi stanął… Karol położył na mamy głowie rękę i było widać jak porusza nią z góry na dół. Arek też wstał, pochylił się nad mamą i masował dłonią je cipkę, jednocześnie bawił się swoim już stojącym fiutem i zerkał jak mama obciąga. Cipka mamy była już mocno mokra… Arek -My nie mamy prezerwatyw panowie. Mama -biorę tabletki antykoncepcyjne. Arek słysząc te słowa już się nie zastanawiał, stanął nad mamą w rozkroku, obniżył pozycję w kolanach i wszedł w nią. Chwycił ją za biodra i rytmicznie ją posuwał… Po kilku minuta przerwał. Karol -chodź teraz na mnie usiądź. Nie trzeba było już jej namawiać, szybko to zrobiła i powoli zaczęła dosiadać Karola. Arek nie był bierny, odwrócił mamy głowę w swoją stronę i dał jej do buzi. Po chwili takiej zabawy Karol chwycił mamę za pupę i przejął inicjatywę, rytmicznymi ruchami bioder wbijał się w ciekę mamy. Mama aż wypuściła kutasa Arka z ust i zaczęła na przemian stękać i powtarzać słowo. -o kurwa, o kurwa… Panowie postanowili przejść o krok dalej. Karol zaczął masować drugi otworek mamy. Co się okazało, Andrzej z samochodu przyniósł właśnie lubrykant, który jak jeździł na spotkania trzymał w pogotowiu w samochodzie. Karol ruchał jeszcze chwilę mamę jednocześnie wkładając jej paluszek w pupę. Po chwili przerwał. Karol -Arku zajmij się drugą dziurką. Mama opadła na Karola jej dupa była teraz bardziej wyeksponowana. Arek zaszedł ja od tyłu i powoli próbował włożyć. W końcu mama się rozluźniła i Arek go wsadził. Delikatnie penetrował mamy pupę, po chwili go wyjął i dodał więcej lubrykantu. Tym razem mama łatwiej go przyjęła. Arek ruchał ja coraz głębiej i intensywniej. Panowie chwilę się tak pobawili, wymieniając się inicjatywą. Mamię się to podobała, bo coraz głośniej stękała. Później panowie zamienili się. Arek się położył i mama zaczęła mu obciągać. A Karol zajął się obiema dziurkami. Na przemian je pieprzył, dźwięk, gdy jego kutas był w dupce mamy i jego duże jaja klepały o jej mokra cipkę, był dość głośny… Chwilę później Arek skończył w ustach mamy. Wstał i usiadł na swoim miejsce. Karol kontynuował, ale długo to już nie potrwało. Kazał mamie klęknąć i spuścił się na jej twarz, część jego spermy poleciała na piersi. Karol poszedł po papier do namiotu i podał go mamie, mama zaczęła wycierać jego dość obfitym wytrysk. Karol -Andrzej a ty? Dawaj może w końcu się polubicie (śmiech). Andrzej -Czekałem jak skończycie Mama słuchała tego dialogu w milczeniu dalej się wycierając. Andrzej w tym czasie zaczął się rozebrać. Zdecydowanie był największe z całego towarzystwa i mocno owłosiony. Jego kutas też zdecydowanie był największy około 19/20, dość gruby. Andrzej w końcu podszedł do mamy siedzącej na kocu. Stanął przed nią już ze stojącym kutasem, mama spojrzał mu w oczy i posłusznie rozchyliła usta. Po chwili zmieniła pozycję z siedzącej na pozycję na kolanach, Andrzej wtedy chwycił za jej włosy. Choć nie była wstanie brać go tak głęboko jak poprzedników, to obciągała go intensywnie. Andrzej później przejął inicjatywę położył obie dłonie na głowie mamy i posuwał ją w usta. Karol -o tak ssij mu tego kutasa. W pewnym momencie Andrzej kazał mamie się wypiąć, mama posłusznie to zrobiła, jej pupa znowu niemal była na wprost mnie. Andrzej podniósł lubrykant i zaszedł mamę od tyłu. Wszedł w jej cipkę i powoli posuwał. Mamie było przyjemnie, wielkość robi swoje… Po chwili przerwał, otworzył lubrykant i polał na drugą dziurkę, to samo zrobił ze swoim kutasem, który się świecił od cipki mamy. Andrzej -tera Agnieszka wyjebie cię w dupę. Mama milczała i tylko czekała. Andrzej zaszedł ja znowu od tył i stanął okrakiem, obniżył pozycję i w nią wszedł. Mamy dziurka już była rozluźniona po poprzednich kutasach, więc wszedł dość gładko. Zaczął w średnim tempie i penetrował dupsko mamy coraz głębiej. Pociągając ja za włosy, tym razem mama stękała znacznie głośniej. Ciągle powtarzając… -o kurwa… Po niedługim czasie Andrzej kazał mamie położyć się na plecach, zajął się wtedy obiema dziurkami w pozycji misjonarskiej. Mamy piersi aż falowały od jego ruchów. Na tym jednak się nie skończyło. W pewnym momencie wstał, chwycił mamę za włosy i pociągając, zmuszając tym samym do powstania na nogi. Obrócił ja plecami do siebie i włożył w dupę. Wtedy chwycił ją za ręce na wysokościach łokci i pochylił. Rytmicznie pociągał za mamy ręce tak, że sama niemal bezwładnie nabijał się na jego kutasa. Mama aż opadła na kolana. Andrzej nie miał zamiaru jeszcze kończyć, rozszerzył mamy pośladki, jej dziurka też się wtedy mocno roztworzyła do wielkości pięcio-złotówki. Znowu w nią wszedł, swoim grubym kutasem i ruchał coraz bardziej intensywnie. Andrzej -Lubię jebać w dupę takie małe suki jak ty. Mama opadła wtedy twarzą na koc. Andrzej chwycił za jej nadgarstki i przeciągnął je do tyłu. Ruchał ja tak jeszcze chwilę, aż ją puścił. Wtedy mama opadła na koc. Andrzej -teraz zaleje ci tą dziurkę. Stanął nad mamą w rozkroku na wysokości pupy, która leżała nadal na brzuchu. Przykucnął nakierował kutasa na dupkę i znowu wszedł. Zaczął mocno, niemal skakał na dupsku mamy, wchodząc tak głęboką jak tylko się dało. Jego kutas wbijał się jak w masła, a mam mocno stękała. W pewnym momencie wyrównał rytm i zasięg ruchów. I jak powiedział tak zrobił, zaczął mocno sapać i spuszczać się w mamę. Mama w tym momencie aż zaryczała z podniecenie. Andrzej wyciągnął kutasa z mamy i odszedł. Mama po dłuższej chwili leżenia w bezruchu też próbowała wstać. Wróciła do pozycji na czworaka, ten ruch spowodował, że część spermy Andrzeja wypłynęła z dziurki i spłynęła na cipkę… W końcu wstała i poszła do namiotu a następnie nad wodę… Panowie zadowoleni w ciszy tylko uśmiechali się do siebie. Niedługo wszyscy położyli się spać. Ja też wróciłem do namiotu, totalnie nie wiedząc, co o tym myśląc. Z jednej stron byłem podniecony… Mama miała ciężki ranek wstała później niż zwykle. Odczuwała skutki poprzedniego wieczoru. Po powrocie taty i pana Stasia wszyscy zachowywali się jakby nic się nie wydarzyło. To jednak nie był koniec mamy przygody. Był to dopiero drugi dzień wyjazdu, a przed nami było jeszcze prawie dwa tygodnie wędkowania…. Cdn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Robo