Author: admin

  • Na ratunek spetryfikowanej ksiezniczce!

    W ogrodach przed pałacem Czarnoksiężnika stało wiele rzeźb. Nie stanowiło tajemnicy, że każde z dzieł prezentowało efekt działania magii petryfikującej – to byli wrogowie Czarnoksiężnika zaklęci w kamień. Trzymał ich tak latami i odczarowywał dopiero wtedy, gdy mu się wreszcie znudzili lub potrzebował miejsca. Skamieniałe ciała tych, których uważał za zbyt niebezpiecznych, kazał rozbijać młotami.

    W bocznej części ogrodu, skryty pośród wysokich żywopłotów, stał biały, marmurowy posąg pięknej, nagiej elfki. Miała piękną, trójkątną twarz, długie włosy i szpiczaste uszy. Kształtne piersi, pośladki, łono oraz uda przyciągały ręce ciekawskich odwiedzających. Dotykanie rzeźb nie było wszakże zabronione.

    Wielu miało wrażenie, że dotyka żywej elfki, gdyby nie zimno i twardość marmuru. Niektórych dziwiło ponadto, jak nastroszone są brwi elfki. Jej przepiękne oblicze wyglądało na wściekłe i zaskoczone.

    Stojąca obok tabliczka przedstawiała ją jako elfią księżniczkę Yslennę. Niemalże sto lat temu podpadła Czarnoksiężnikowi i za karę została zaklęta w kamień. To mu nie wystarczyło, dlatego dłutem lub magią odłupał spetryfikowane ubranie, wystawiając Yslennę i jej piękne ciało na widok publiczny.

    Yslenna, jak każdy wróg Czarnoksiężnika skazany na ten okrutny los, pozostaje świadoma, widzi i słyszy, czuje ręce, które od dekad obmacują bezpardonowo jej piękne ciało. Nie może krzyczeć, nie może płakać. Trwa nieruchomo w swoim upokorzeniu, obnażona, wystawiona na pastwę deszczu i żyjących w ogrodzie gołębi.

    Jej księstwo boi się wypowiedzieć wojnę Czarnoksiężnikowi, która pochłonęłaby tysiące ofiar. Zresztą jej bratu wygodnie siedzi się na tronie. I innym niewola Yslenny jest na rękę. Zdaje się, że będzie tak cierpieć przez wieki. Ja jednak, jej najwierniejsza poddana, odkryłam tajemnicę, jak przełamać klątwę.

    Nie zbliżałam się za dnia do pomnika, choć pragnęłam Yslennie wyszeptać kilka słów otuchy, otrzeć jej policzki z ptasich odchodów. Wolałam nie zwracać uwagi Czarnoksiężnika i jego sług. Łajdak pozwalał macać rzeźby do woli, ale pilnował, by nikt nie próbował ich odczarować.

    Zakradłam się tam w nocy, przeskakując żywopłot, srebrny amulet na mojej szyi miał sprawić, że pozostanę niewidoczna dla magii tego miejsca. Aleje ogrodu oświetlały magiczne lampy, ale nikt ich nie pilnował.

    Przemykając w mroku, jak najdalej od lamp, dotarłam do miejsca, gdzie na trawniku stał pozbawiony postumentu marmurowy posąg. Księżniczka Yslenna, naga i piękna, wystawiona na widok z każdej strony. Nawet w nocy dobrze ją widziałam, bo magiczne lampy otaczały ją ze wszystkich stron, oświetlając szlachetne ciało. Ciemność ani na moment nie okrywała jej golizny.

    Z drżącym sercem weszłam w krąg światła i stanęłam przed Yslenną, z jej twarzą wykrzywioną w złości. Do czasu. Bolała mnie ilość ptasich odchodów na jej spetryfikowanych włosach, niegdyś kruczoczarnych, oraz ramionach. Planowałam i tak zaraz je zetrzeć.

    Na razie zdjęłam pelerynę i rzuciłam ją na ławkę obok, stając tak, by nastroszona księżniczka mogła mi się przyjrzeć: niska elfka, rudowłosa i piegowata, z włosami związanymi w warkocz, o wydatnym podbródku, trójkątnej twarzy i oczach zielonych jak szmaragdy.

    Obcisła zielona koszula uwydatniała biust, przy pasie nosiłam dwa krótkie miecze. Brązowe spodnie opinały się na moich jędrnych udach i pośladkach, na stopach miałam skórzane trzewiki.

    Zbliżyłam się do pomnika, trochę wystraszona obliczem Yslenny. Ujęłam delikatnie jej ramiona, popatrzyłam w oczy.

    – Księżniczko Yslenno, moja pani – przemówiłam cicho. – Wiem, że mnie słyszysz. Wiem, że czujesz i myślisz. Mam na imię Traxia, jestem twoją najwierniejszą poddaną. Przybyłam cię uwolnić.

    Posąg nie odpowiedział. Cóż, nie będę wiedzieć, czy mam rację, dopóki mi się nie uda. Z pewnym wahaniem cmoknęłam białe usta księżniczki. Gdyby nie chłód, byłyby jak żywe. Pełne i kształtne, jakimi mogą pochwalić się wyłącznie elfki.

    – Wybacz, pani, tę zuchwałość. Ja… – Zagryzłam wargę, jakby jej złe spojrzenie mierzyło we mnie, wściekało się, że i w nocy nie daje się jej spokoju. – Urodziłam się po tym, jak Wasza Wysokość stała się posągiem. Nie jestem arystokratką, ale słyszałam historię. Nie dała mi ona spokoju, wyruszyłam więc, by odnaleźć słowa klątwy, które oprócz was, pani, zna tylko czarnoksiężnik i nieliczni świadkowie tamtego tragicznego wydarzenia…

    Posąg trwał jak trwał, ja w międzyczasie wyjęłam szmatkę, pomoczyłam przygotowaną wcześniej wodą z mydłem z bukłaka, i zaczęłam zmywać ślady po gołębich odchodach. Zajmujący się ogrodem słudzy nie dbali zbyt gorliwie o posąg.

    – Byłam tu nawet kilka razy, ale bałam się podejść bliżej, musiałam być ostrożna, ale znam, znam te słowa, pani! – Uśmiechnęłam się słabo. Yslenna pozostała oczywiście niema. Przyłożyłam na moment lewą dłoń do jej piersi, jakby oczekując, że będzie tam biło serce. Miałam jedynie wrażenie dziwnego pulsowania, ale niestety, nie byłam magiczką, nie znałam się na tym.

    – Na wieki pozostaniesz w marmur przemieniona, wystawiona na deszcz i wstyd, po tysiąckroć upokorzona, póki nie przyjdzie ta, co pokocha cię miłością szczerą, na szczyt rozkoszy nie wyniesie marmuru i nie odda całej siebie, byś mogła znów chodzić pośród żywych… To jest to? – spytałam, znów nie mając nadziei na odpowiedź. – Pani… Ja myślę, że to jest to. Ja jestem tą szczerą miłością, kochanką, której nie mogła Wasza Wysokość znać. Myślę… – Przełknęłam ślinę. – Że muszę was pieszczotami doprowadzić do orgazmu, by marmur zmienił się w ciało. Ja… Mam nadzieję, że Wam się podobam, pani, i wybaczcie, że robię to bez waszej zgody, ale ja muszę spróbować. Niech pani spróbuje się podniecić, a ja zrobię, co w mojej mocy.

    Odetchnęłam ciężko, kończąc myć posąg, odrzuciłam bukłak i szmatkę. Miałam czas do świtu. Dygnęłam przed nią, po czym zdjęłam pas ze swoimi mieczami. I tak marna byłaby z nich broń wobec magicznych sług Czarnoksiężnika. Skrzyżowane ostrza złożyłam u jej stóp. Ucałowałam marmurowe stopy z największą czułością.

    – Pani, ofiaruję wam moje ostrza. Nie jestem nikim wspaniałym, nie liczę na zaszczyty. Jeśli zdołam was uwolnić, to robię to ze szczerej miłości do was. Oraz do naszego księstwa. Waszego brata interesują jedynie uczty. Wino, jadło, kobiety… Spędziłam dwie dekady jako seksualna niewolnica na jego dworze.

    Wstałam, zerkając na jej niezmienne nastroszone oblicze. Oblizałam wargi.

    – Moja pani… Yslenno… Mamy czas do świtu. Mam nadzieję, że okażę się godną kochanką.

    Pocałowałam znów kamienne usta, ścisnęłam piersi. Mocno, łapczywie. Były zimne i twarde, a jednak prawdziwe. Czułam się mimo wszystko dziwnie w trakcie obcowania z niemym, nieruchomym posągiem. Ale na dworze księcia zmuszona byłam do dużo gorszych czynów.

    Przylgnęłam do Yslenny, chwyciłam za jej pośladki. Wcisnęłam język między jej usta, na tyle, na ile pozwalał marmur. W trakcie petryfikacji miała je lekko rozchylone, wobec tego została niewielka szczelina.

    Znów czułam jakby pulsowanie w kamieniu. Nie wiedziałam, co to znaczy. Obejrzałam się jeszcze płochliwie dookoła. Ogrody trwały puste. Czarnoksiężnik był tak pewien swych zaklęć ochronnych, że nie wystawiał wartowników.

    – Wasza Wysokość… Ja również powinnam się rozebrać – powiedziałam Yslennie i stanęłam tak, by mogła mnie widzieć.

    Coraz bardziej wierzyłam, że księżniczka mnie widzi i czuje, że wewnątrz posągu coś się budzi. Zawstydziłam się nawet lekko, myśląc o oczach posągu.

    *

    Tak, tak! Piękna elficzko, właśnie ty musisz być wybranką. Nie zniosę tego więcej. Rozbieraj się, najlepiej od razu do naga!

    Daleka była od wolności, ale podniecenie ożywiło jej świadomość, która przez ostatnie lata pogrążyła się w letargu. Nie było nic poza tym samym widokiem kawałka ogrodu, gołębiami z ich cuchnącymi odchodami i odwiedzającymi z natarczywymi dłońmi. Yslenna już tyle razy była obmacywana, że przestało to na niej robić wrażenie.

    A jednak czułe całusy słodkiej, rudej Traxii odnowiły w niej nadzieję, a przede wszystkim namiętność.

    Tylko przez pierwsze lata próbowała osiągnąć tak orgazm, podniecać się własną bezwolnością i dotykiem. Macały ją i kobiety i w każdej widziała zapowiedzianą kochankę. Aż nie straciła nadziei. I wtedy pojawiła się ta urocza elficzka. W Yslennie budziła się nowa pasja, gdy patrzyła, jak Traxia rozsznurowuje koszulę, uwalnia parę krągłych piersi.

    Po raz pierwszy zapragnęła, by zmienił się wyraz twarzy jej posągu.

    *

    Podeszłam bliżej, już z obnażonymi piersiami. Księżniczka miała ręce wzdłuż ciała, nie miałam jak włożyć ich w jej dłonie, więc przylgnęłam do niej, tak by moje sutki otarły się o jej marmurowy biust.

    – Mam mniejsze piersi od was, pani, wiem – wyszeptałam. – Powinny się wam mimo wszystko podobać. Wedle podań gustowałyście w drobnych elfkach, biorąc je sobie nieraz za kochanki… Pragnę zostać waszą kochanką, pani. Będę gotowa zostać jedną z wielu, zostanę na powrót niewolnicą na waszym dworze, tak jak służyłam pod butem waszego brata…

    Podciągnęłam się do góry, sterczącymi sutkami ocierałam się o jej twarz. Nadal była zimna ale… Coś pulsowało wewnątrz. I moje sutki zaczęły sterczeć. Chwyciłam za jej krocze, pogładziłam kobiecość. Zimną i suchą, ale jednak prawdziwą. Uśmiechnęłam się do niej, już pewna, że złość na jej twarzy nie jest skierowana przeciw mnie.

    – Rozbiorę się całkiem, dobrze, pani?

    Cmoknęłam jej usta i przycupnęłam na ławce. Szybko rozzułam trzewiki, rozglądając się czujnie po ogrodzie. Nadal nikogo, nawet w odległej wieży nie świeciły się żadne światła. Ożyła we mnie nadzieją, wraz z nią ekscytacja i podniecenie.

    Stanęłam bosa przed posągiem. Drżącymi dłońmi odpięłam guziki spodni, uśmiechając się lekko do Yslenny. Już wyobrażałam sobie, jak bierze mnie na swoją kochankę, obsypuje podarkami… Odetchnęłam głęboko.

    Najpierw trzeba rozebrać się tu, pośrodku ogrodu. Nie powinno tu być żadnych strażników, a magię miał neutralizować amulet… Mimo wszystko czułam się odsłonięta. Zdobyłam się na odwagę i zsunęłam spodnie razem z majtkami, próbując nie myśleć o byciu złapaną. Stałam naga przed Yslenną, niemal jak ona, jedynie z amuletem na szyi.

    – To chroni mnie przed jego czarami… – Wzdrygnęłam się na samą myśl o nim. – Podobam się Wam, pani? Pokażę się ze wszystkich stron.

    Chwilę prezentowałam jej przód swojego ciała, z jędrnymi udami, pokrytymi rudym meszkiem łonem i piersiami. Yslenna pewnie od lat nie widziała innej nagiej elfki. Odwróciłam się i wypięłam pośladki w jej stronę. Złapałam za nie i rozszerzyłam, ukazując obie dziurki.

    Czułam, że nie będzie drugiej szansy. Zakręciłam pupą do muzyki w mojej głowie. Podobno księżniczka kazała swoim kochankom tańczyć na golasa. Miały też klęczeć przy jej tronie, również bez ubrań, jeść z jej ręki, a także być bite rózgą za byle przewinienia.

    Jej brat bywał jeszcze bardziej brutalny, o czym nieraz przekonałam się na własnej skórze.

    Dopadłam do posągu, wpiłam znów w jej usta. Ocierałam się o marmur, szepcząc o tych wszystkich rzeczach na jej ucho. Zapewniałam, że będzie mogła to ze mną robić, że po powrocie znów zasiądzie na tronie i będzie miała tyle kochanek, ile zapragnie…

    – Będę twoją dziwką! – szeptałam. – Choćbyś mi kazała tańczyć gołej na stole przy całym dworze i batożyła codziennie! Jestem wasza, pani!

    Ujęłam udami jej prawą dłoń. Jęknęłam, ocierając się o zimne marmurowe palce swoją kobiecością. Jednocześnie chwyciłam za kobiecość księżniczki, usiłując palcami przebić kamień, wepchnąć je w kamienny srom.

    Czułam, jak Yslenna pulsuje, jakby wewnątrz tkwiło stado szerszeni. Zdało mi się, że wygładziły się rysy jej twarzy. Nie miałam wątpliwości, że moje starania przynoszą skutek. Udało mi zagłębić jej palce w sobie. Choć nadal sztywne, już nie były takie zimne.

    – Będę jeść z twojej ręki. Choćby resztki z waszego stołu. Cokolwiek, nawet to, co wydalisz.

    W przypływie podniecenia przeszłam od drugiej strony. Uklękłam i bez wahania włożyłam nos między idealne pośladki. Odnalazłam jej odbyt. Żaden prawdziwy posąg nie mógł być tak szczegółowy. Mój język zaczął po nim jeździć z szaleńczym oddaniem.

    *

    Śliczna elficzko, ty nie będziesz moją niewolnicą. Uczynię cię moją pierwszą kochanką, a potem żoną. Będziemy wspólnie rządzić. Ukarzemy Czarnoksiężnika i mojego krnąbrnego brata.

    Całe ciało księżniczki Yslenny przeszywały niesamowite wibracje. Czuła się tak tylko raz: kiedy została spetryfikowana za znieważenie Czarnoksiężnika. Dlatego rozumiała, że nadszedł czas, by w końcu uwolnić się od klątwy.

    Wibracjom towarzyszyło niesamowite podniecenie. Ruda Traxia językiem wylizywała jej odbyt, wodząc nim w szaleńczym tempie między jej pośladkami. Marmur robił się gładki i Yslenna była pewna, że zaraz zdoła się poruszyć.

    *

    Czułam ciepły tyłek. Tyłek, który… nie był z marmuru.

    – Och, tak! – krzyknęła Yslenna, dobywając głosu po raz pierwszy od wielu lat.

    – Pani, Wy…

    Cofnęłam głowę, w uwielbieniu spoglądając na nagą elfkę z kruczoczarnymi włosami. Obróciła twarz w moją stronę. Już nie wykrzywiała jej złość.

    – Wynagrodzę cię po stokroć, Traxio. Ale najpierw… Dokończ, co zaczęłaś. Moje kości są lodowate. Musisz dokończyć zdejmowanie klątwy.

    Najchętniej okryłabym Yslennę swoim płaszczem i uciekła z nią z ogrodów Czarnoksiężnika, ale księżniczka miała rację. Pozostało mi podprowadzić ją do orgazmu. Nadal klęczałam za nią. Yslenna chwyciła ręką moje rude włosy i docisnęła z powrotem do swoich pośladków. Lizałam bez opamiętania jej obie dziury. Jedną ręką ściskałam jej udo, drugą onanizowałam się.

    – Tak, tak, TAAAK! – zawyła Yslenna przeciągle, doznając upragnionego orgazmu.

    Nie liczyło, że narobiłyśmy hałasu. Księżniczka była wolna, a mnie czekały zaszczyty. Nie spieszyłam się więc ze wstawaniem, zlizywałam jeszcze soki z muszelki, smakując ich z rozkoszą. Jednocześnie pieściłam własną waginę. Yslenna wciąż trzymała mnie za włosy, drugą dłonią chyba miętosiła własną pierś.

    I wtedy zalało nas fioletowe światło.

    Ciało ogarnęły wibracje. Chciałam rzucić się do ucieczki, oderwać od tyłka Yslenny, cokolwiek… Ale nagle zamarłam. Nie potrafiłam kiwnąć choćby palcem. Nie, nie, nie, wyłam w myślach, bo nie byłam zdolna do krzyku. Język tkwił między wargami sromowy księżniczki.

    – Brawo, księżniczko, wreszcie się uwolniłaś – rozległ się perfidny, skrzekliwy głos.

    Wcale tak nie było. Yslenna – jej pośladki, dłoń na moich włosach, jej udo, które ściskałam – wszystko na powrót zamieniło się w kamień. Razem ze mną.

    – Niestety, twoja zbawicielka włamała się bezczelnie do moich ogrodów – ciągnął Czarnoksiężnik. – Musi ponieść karę.

    Jego but znalazł się na moich plecach. Zadrżałam z poniżenia. Końcem różdżki ściągnął amulet, mający chronić przed jego magią. Mężczyzna westchnął cicho. Zdjął ze mnie nogę i przeszedł z drugiej strony, do nieszczęsnej księżniczki, która cieszyła się wolnością niecałą minutę.

    – Powinienem cię puścić wolno, droga Yslenno. Niestety jesteś związana ze swoją kochanicą i nie mogę was rozdzielić. Nie wiem zresztą, czy chciałabyś wrócić do swojego księstwa. Twój brat znalazłby sposób, żeby i z ciebie zrobić swoją seksualną niewolnicę… Och, tak! Nie pogardziłby własną siostrą! Ale nie uczynię mu tej przyjemności. Sądzę, że będziesz się tu świetnie bawić. Zostawię tak was na… parę lat.

    Przebiegł dłonią po bezradnym ciele Yslenny. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że czuję to na własnej skórze.

    Traxia?, usłyszałam we własnej głowie.

    Wasza Wysokość… Przepraszam, nie wiedziałam…

    Nie przejmuj się, kochana. Kiedyś nas wypuści. Tymczasem… nie ukrywam, że cieszy mnie ta odmiana.

    *

    Mijały dni, miesiące, mijały lata. Czarnoksiężnik przeniósł naszą rzeźbę na centralny plac, gdzie codziennie obmacywały ją tysiące gości. Każdego intrygowały dwie marmurowe elfki, jedna na klęczkach, robiąca sobie dobrze palcami i tkwiąca z nosem pośladkach drugiej, która trzymała ją za włosy oraz pieściła własną pierś. Zaklęte w wiecznej ekstazie.

    Z Yslenną porozumiewałyśmy się myślami. Odczuwałyśmy własne podniecenie, planowałyśmy, co zrobimy, gdy wreszcie się uwolnimy. Na razie jednak czekały na nas niezliczone wścibskie dłonie, obmacujące nasze obnażone, zamrożone w marmurze ciała.

    Jeśli o mnie chodzi, to możemy tak tkwić jeszcze wieki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • (Mateusz) Dobry seks (4)

    Z Markiem nie doszło do niczego więcej. Ciągle się wahał, bronił się przed pójściem dalej, ograniczał się tylko do wzajemnej masturbacji. Nieustannie powtarzał, że jestem za młody albo zasłaniał się tym, że jestem synem jego najlepszego przyjaciela. Postanowiłem wytrzymać do drugiej połowy sierpnia, licząc, że w końcu ulegnie. Nie uległ. Mało tego Marek wyraźnie odetchnął na moich oczach, kiedy dowiedział się, że tata znajdzie mu nowego pomocnika, bo ja jadę na wakacje ze znajomymi, a potem idę na studia.

    Choć minęło już kilka lat od naszego „romansu”, Marek nadal nie miał nikogo. Raz zaskoczył mnie, kiedy napisał, czy mam ochotę na szybki seks. Odpisałem, że jest już za późno. W międzyczasie spotykaliśmy się na różnych imprezach, rozmawialiśmy ze sobą normalnie, nie zdradzając się przed nikim, że łączyło nas coś więcej niż praca.

    Do połowy września spędzałem czas z przyjaciółmi. Nie spałem z żadnym mężczyzną, choć kilka razy miałem ochotę. Za to zaliczyłem dwie przygodowe akcje z kobietami, poznanymi na imprezie. Chociaż czułem, że bardziej pociągają mnie faceci, sprzęt działał dzięki magii flirtowania, atmosfery i alkoholu.

    Przed studiami zamieszkałem z dwiema koleżankami i jednym chłopakiem. W listopadzie odważyłem się wreszcie spotkać z kimś na seks. Nie będę go opisywał, bo był typowy: trochę całowania, lizania, obciąganie, anal i koniec. Nic ciekawego. Zamiast tego opiszę trzy spotkania, które pamiętam do dziś, bo były właśnie inne.

    Zacznę od Mateusza, bo był pierwszy, który mnie zaskoczył. Pisaliśmy ze sobą na aplikacji i tego samego dnia umówiłem się z nim w restauracji w hotelu. Był w moim mieście przejazdem i szukał urozmaicenia na wieczór. Przystojny,  miał gęste brązowe włosy, niebieskie oczy, brak zarostu, chłopięcą twarz, kompletnie niepasującą do szerokiej sylwetki. Nie był gruby ani też umięśniony. Był po prostu wielki. Miał na sobie niebieską koszulę, ciemnoszary krawat i grafitowe spodnie oraz buty. Zamówił nam po piwie i zaczęliśmy rozmawiać o niczym, bo jak stwierdził musi mnie trochę poznać, żeby mu stanął. I w ten sposób dowiedziałem się, że ma żonę i dwoje dzieci. Byłem w kompletnym szoku, bo jeszcze nie miałem okazji poznać kogoś, kto ma żonę i pieprzy na boku chłopaków. Stwierdził, że ożenił się z miłości. Nie uwierzyłem mu, ale też go za to nie krytykowałem, bo cel miałem jasny: seks. Ta wiadomość tylko mnie dziwnie podnieciła.

    W końcu Mateusz powiedział, że możemy iść do jego pokoju. Podał numer i wyszedł pierwszy. Odczekałem pięć minut, zanim ruszyłem za nim. Zapukałem do jego drzwi, wpuścił mnie i zaczęliśmy się całować. Przycisnął mnie do ściany i zdjął mi bluzę razem z koszulką. Chciałem mu pomóc przy koszuli, ale kazał mi rozebrać się samemu do naga i wejść na łóżko. Zamknął hotelowe drzwi, zasłonił okna i zaczął się rozbierać. Zrzuciłem narzutę na podłogę i położyłem się. Patrzyłem, jak Mateusz rozbiera się do naga, bawiąc się penisem. Włosy miał tylko w okolicach intymnych oraz delikatnie na ramionach i nogach. Budowa ciała pulchna, ale widziałem po cyckach i ramionach, że kiedyś ćwiczył. W końcu wlazł na łóżko i od razu wziął się do obciągania. Miałem lepsze orale, ale w tamtym momencie nie myślałem o tym.

    Patrzyłem jak trzy czwarte mojego penisa znika w ustach wielkiego mężczyzny o chłopięcej twarzy. Polizałem palce i chciałem dobrać się do jego rowku, ale odepchnął mnie. Zamiast tego zbliżył do mojej twarzy swojego penisa, który był dosyć gruby. Zacząłem go ssać, jednocześnie zabawiając się swoim. Nie trwało to długo, ponieważ usłyszeliśmy dzwoniący telefon. Mateusz wyskoczył z łóżka i zaczął grzebać w kieszeniach spodni. Żona, powiedział i odebrał. Usiadł na brzegu, a ja słuchałem, jak małżonkowie godzą się, przepraszając za kłótnię o jego matkę. Zdziwiłem się, bo w restauracji nie wspominał o tym.

    Mateusz, wciąż rozmawiając z żoną, odwrócił się do mnie i zaczął bawić się moim penisem. W końcu przeprosił ją, że musi kończyć, bo zaraz ma spotkanie z klientem. Powiedział, że ją kocha, rozłączył się, rzucił telefon na podłogę i znów zaczął mi obciągać. Mocno i natarczywie, jakby dawno nie miał kutasa w ustach. Trochę mnie to bolało, ale nie zwróciłem mu uwagi. Postanowiłem, że przeczekam. Odczuwałem przyjemność, przerywaną bólem.

    Złapał mnie za kostki u nóg i przekręcił. Leżałem na brzuchu, kiedy wyciągnął mały lubrykant. Po chwili niewielka ilość przepływała mi między pośladkami, zahaczając o rowek. Rozkoszowałem się tym uczuciem, a jeszcze bardziej, kiedy poczułem jego palce w sobie. Odruchowo jęknąłem. Odwróciłem się w jego stronę. Drugą wolną ręką poruszał swojego penisa w prezerwatywie. Nie patrz, powiedział. Posłuchałem go, czekając aż wejdzie we mnie.

    Wszedł, od razu, na całego. Drgnąłem, zaciskając pośladki. Mateusza to podniecało, bo usłyszałem, jak wzdycha zadowolony, przyciskając mnie do materaca. Ułożył się wygodnie i zaczął mnie ujeżdżać. Przyspieszał – najpierw się na mnie położył, potem jego głowa pojawiła się obok mojej, lewe ramię pod szyją, prawe złapało za włosy – i dopiero wtedy poczułem, jak to jest być mocno wyruchanym. Żaden inny mężczyzna potem nie miał w sobie tyle siły, co Mateusz.
    W trakcie zastanawiałem się, kiedy zagłówek hotelowego łóżka przebije ścianę, za którą był drugi pokój. Mateusz sapał i wykrzykiwał słówka, jakby był w trakcie ważnego meczu. Jęczałem przez zaciśnięte usta, bo nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie usłyszał. Pot kapał mi z włosów do oczu, więc je zamknąłem i czekałem na koniec, chociaż nie chciałem, żeby skończył. Było w tym seksie coś niesamowitego.

    Mateusz zwolnił, by mocniej przycisnąć moją pupę do materaca. Kilka jego głębokich oddechów i wiedziałem, że doszedł. Poruszył się jeszcze kilka razy, zanim zszedł ze mnie. Zauważyłem, że usiadł na kolanach. Chciałem się zapytać, co robi, kiedy poczułem palce na biodrach. Podniosłem się, stojąc na czworakach. Mateusz jedną ręką zaczął obracać mojego penisa, jakby doił krowę, a palce drugiej włożył. Znów przyspieszał mocno, śmiejąc się z moich jęków. Czułem, że to jego ulubiony moment.

    Dałem mu znać, że dochodzę. Sperma wylała się na ręcznik. Przez chwilę zastanawiałem się, skąd on się tam wziął, zanim padłem na poduszkę, wykończony. Mateusz zdjął prezerwatywę i położył się obok mnie. Stary, to był najlepszy seks, jaki przeżyłem, powiedziałem do niego szczerze.

    Dzięki, odparł.

    Dawno się nie ruchałeś, co?

    Ruchałem się wczoraj z żoną, odpowiedział.

    A kiedy z chłopakiem?

    Jakieś cztery tygodnie temu. Dawno nie miałem służbowego wyjazdu. Sorry, ale musisz już iść.
    Kumam, powiedziałem i z trudem wstałem z łóżka, bo chciałem w nim zostać do rana. Musimy to kiedyś powtórzyć.
    Nie. Nie wchodzę dwa razy do tej samej rzeki. Mam żonę i muszę być jej wierny, powiedział z przekonaniem.

    Miałem ochotę się roześmiać, ale powstrzymałem się. Ubrałem się, podałem mu rękę i pożegnaliśmy się. Dopiero idąc na przystanek, uświadomiłem sobie, że mam mokre włosy, ale też dziwny żal, że nie będzie powtórki.    

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krystian Bojek
  • Erotyczne przygody Michala Rozdzial 8 – Przyjazd Weroniki

    Minął tydzień od zapowiedzi, że Weronika wraca domu. Od wyjazdu Weroniki, jej pokój służył, jako składzik lub pokój gościnny, więc trzeba było go posprzątać. Cała rodzina wzięła się do pracy. Agnieszka pozbywała się pajęczyn z sufitu, że ścian i kątów. Franek wraz Michałem przenosili i niektóre rzeczy, które były niepotrzebne, to je wyrzucali. Alicja jedynie tylko odkurzyła pokój.

    Nadszedł dzień jej przyjazdu i był to 2 grudnia 2023 roku. Weronika przyjechała busem. Wszyscy się z nią przywitali. Franek objął Weronikę i pocałował ją w policzek. Agnieszka zrobiła to samo. Alicja tylko się objęła. Natomiast Michał objął ją powąchał i pachnie jak wykwintny kwiat. Od razu poczuł narastające hormony w majtkach i musiał je ukryć przed siostrą. Miała z sobą trzy walizki, chociaż do Włoch miała wzięła tylko jedną walizkę Franek wziął dwie ciężkie walizki ze sobą do domu. Ostatnią walizkę wziął Michał i również ją zaniósł do domu.

    Walizki zostały dostarczone do jej nowo wyznaczonego pokoju.

    Weronika usiadła na sofie w salonie, a wraz z nią wszyscy. I zaczęli pytać.
     Agnieszka spytała – Jak było we Włoszech?
    – Mamo, było wspaniale. Zwiedziłam piękne miejsca i nauczyłam się włoskiego.
     Franek jest, ciekawy, co jego córka się nauczyła. – No to powiedz nam córeczko, co się nauczyłaś?
     Weronika się uśmiechnęła do wszystkich. – Quelle strade hanno curve, ma queste strade qui sono piene di curve e svolte.
    – Kurwa, co to znaczy? –Spytał Franek.
    – Zakręt.
    – Co? – Franek, jak i Agnieszka zrobili wielkie oczy.
    – Curve znaczy zakręt.
    – Aha, więc co właściwie powiedziałaś?
    – Tamte drogi mają zakręty, ale ci tutaj to są zakrętasy.
    – Ale jesteś dowcipna, jak szczypiorek na wiosnę – odparła Agnieszka.
     Alicja przybliżyła się do siostry.– Ile zarobiłaś?
     Weronika wyjęła z torebki pięć kopert po 10 000 € w każdej.
    – Ile!? – Powiedział głośno Franek.
    – To jest dużo forsy. Co ty tam robiłaś z ciotkami? –Sprzedawałam bardzo zdrowe rzeczy dla ludzi. – I co teraz będziesz robić?
    – Dalej będę sprzedawała. – Weronika zaczęła myśleć, co zapomniała powiedzieć. – A właśnie, miałam wam powiedzieć, że w okolicach świąt przyjadą ciotki wraz z dziewczynami na stałe.
    – No popatrz, a mi nic nie mówili. – Odparła Agnieszka.
    – Bo to miała być niespodzianka.
    – To teraz to będzie spodzianka ( bo się spodziewasz). – Powiedział uśmiechnięty Michał.

    Rozmawiali tak przez kilkanaście minut. Weronika zjadła obiad, potem obejrzała film w telewizji wraz z rodziną. Następnie kolacja i kolejny film, tym razem krótszy od poprzedniego. Po filmie poszła do łazienki się umyć. Zdjęła ubrania i bieliznę i weszła pod prysznic.

    W tym czasie Michał leżał w swoim łóżku i oglądał pornole z Jessą Rhodes, która bardzo przypominała Weronika. Michał, oglądając te filmy zaczął mieć fantazje na temat Weroniki. Jedyne, co go smuciło, że to będą tylko fantazje dziejące się w jego głowie. Bo to, co nauczyło go życie, jest, że ona na pewno lubi duże kutasy i będzie się zachowywać jak mama, siostrą i jak ciocią, które wolą penisa Daniela. –Na pewno tak będzie. Pomyślał.

    Weronika wyszła z łazienki i poszła do swojego pokoju. Michał w tym czasie, czując narastające napięcie, musiał znów poczuć swoją siostrę. Miał dwa wyjścia. Wejść do jej pokoju i wąchać ją, przy tym się masturbując lub pójść do łazienki i znaleźć jakieś jej ubranie. Po krótkiej wymianie myśli postanowił, że pójdzie do łazienki, bo jest najbardziej bezpieczna droga. Bo ta pierwsza, mogła go uznać za zboczeńca i pojeba. Wyszedł z pokoju i kierował się do łazienki. Wszedł do niej i zaczął szukać jej ubrań. W koszu na ubrania zauważył jej czerwoną bieliznę. Wyjął ją i zaczął wąchać, przy tym się masturbując. Nie zauważył na pralce telefonu Weroniki.

    Weronika ubrana w piżamę, szykowała się do snu i chciała coś sprawdzić w Internecie. Szukała telefonu i nie mogła go nigdzie znaleźć. Przypomniało jej się, że zostawiła go na pralce. Wyszła z pokoju i szybko kierowała się do łazienki. Michał był skierowany tyłem do drzwi, więc nie zauważył, że łazienki wchodzi Weronika.

    Weronika, widząc to, co robi Michał z jej bielizną, stanęła i powiedziała po cichu, żeby tylko Michał ją usłyszał. – Co ty robisz?
    Michał, słysząc jej głos, podskoczył ze strachu i schował bieliznę w piżamę. I zaczął się głupio tłumaczyć. – Nic, tylko podziwiam łazienkę. Ładne kafelki, no popatrz jak wyglądają czysto. Można było z nich jeść.
    – Bardzo śmieszne – Zaśmiała się – i się obróć.
    Michał, czując zawstydzenie, powoli się obracał. Weronika, widząc, to, co ma napchane coś w dresy. Rozkazała – Wyjmij to, co masz w dresach.
    Michał wyjął jej majtki i stanik.
    – Bardzo ciekawe rzeczy trzymasz w gaciach. Wyjaśnisz mi to?
    Michał patrzył na podłogę, szukając odpowiedzi. Myślał, co odpowiedzieć i miał dwie drogi. Czy je wziął, dlatego, że ładnie pachną lub wziął je, bo mu się podoba jego siostra. Wybrał trzecią drogę.
    – Słuchaj – Zapowietrzył się – wziąłem je, bo mi się podobasz oraz dlatego, że ładnie pachną.
    Słuchając jego wypowiedzi, spojrzała na jego całego i lekko oblizała usta. – Michał, chodź do mojego pokoju, porozmawiajmy tam. Wyszli z łazienki i kierowali się do jej pokoju. Gdy weszli, Weronika usiadła na łóżku i poklepała miejsce dla Michała. Usiadł obok niej i spojrzał mu prosto w oczy. – Naprawdę ci się podobam? Dlatego się onanizujesz do mojej bielizny?
    – Tak – Powiedział po cichu.
    – Mów troszeczkę głośniej.
    Michał powtórzył głośniej tak.
    – Od kiedy masz fantazje o mnie?
    – Od, wtedy, gdy stałaś się atrakcyjna.
    –Ja zawsze była atrakcyjna.
    – No właśnie – Uśmiechnął się.
     Michał wyjął telefon i pokazał jej filmy z Jessą Rhodes. Weronika, zobaczywszy te filmy była szokowania, widząc siebie. – Przecież to ja.
     – Prawie. To Jessa Rhodes, aktorka porno.   
    Oglądając z nią filmy, mam fantazje o tobie.

    Weronika przetwarzała te filmy w głowię. – Jak to możliwe?
     – Sam by chciał to wiedzieć.
     – To jest pojebane.
     Rzucając te myśli głęboko w swojego umysłu, chciała spytać Michała.

    – Michał czy tu już uprawiałeś seks?
     Michał powtórzył w myślach, to co ona powiedziała – Tak, kilkukrotnie. Licząc to, będzie około 6 lub 8 razy.
     Zaciekawiona spytała go – Z kim?
    – Mamą, Alicją i ciocią Oliwią.
     Weronika odsunęła się o 1 cm od niego, mając wielkie oczy, i po chwili się uśmiechnęła.
    – Aż taki z ciebie kazirodzcżerca?
    – Że jak?
    – To ktoś, to uprawia seks w rodzinie, a ty taki jesteś. Więc opowiadaj o swoich podbojach.
    – A co mam opowiadać. Ruchałem mamę cztery razy, Alicję dwa lub trzy razy, a ciocię raz. I tak one wolą Daniela.
    – Jak to?
    – Tak to, że jak się spuściłem raz, to już mój fiut stawał się miękki. A zresztą Daniel ma większego.
    – On ma większego od ciebie.
    – On ma gdzieś 20 cm lub więcej.
    – A ty ile masz?
    – Ja mam 13 cm.
    Weronika się ucieszyła na tą wieść.
    – Wstań i mi go pokaż mi go.
     Michał wstał i ściągnął dresy, pokazując jej penisa. Weronika ma serduszka w oczach. – Michał masz pięknego penisa.
    – Pasuje ci taki?
    – Właśnie takie uwielbiam.
     Michał spojrzał w górę i podziękował Bogu. Weronika wzięła miarkę i przyłożyła do postawy penisa i zmierzyła do końca główki. Wyszło jej 10 cm. – Musiałeś źle zmierzyć, bo mi wyszło 10 cm, a nie 13 cm.
     Michałowi podskoczyło serce do krtani. – To nie możliwe, przecież dobrze mierzyłem. Nie zmniejszył się, prawda?
    – Penisy się nie zmniejszają. Zawsze jest taki sam. Michał, nie martw się. Rozmiar nie ma znaczenia, tylko jak umiesz się nim posługiwać. A do tego penis nie musi najważniejszy. Ważne jest znalezienie punktów na ciele kobiety.
    – Nie wiem, czy umiem.
    – To cię nauczę.  
     Weronika uśmiechnęła się łagodnie, a jej oczy błysnęły figlarnym blaskiem. Powoli wstała z łóżka, podchodząc bliżej Michała. Jej ruchy były spokojne. Michał czuł, jak jego serce bije coraz szybciej, a ciepło jej ciała, które teraz było tak blisko, sprawiało, że zapominał o swoich wcześniejszych obawach.

    – Zaufaj mi – wyszeptała Weronika, kładąc dłoń na jego ramieniu. Jej dotyk był ciepły, ale delikatny, jakby chciała go uspokoić. – Najpierw musisz się rozluźnić. Seks to nie tylko ciało, to też głowa. Jeśli jesteś spięty, nic z tego nie będzie.

    Michał przełknął ślinę, próbując się uspokoić. – No dobra, ale… co mam robić?

    Weronika zaśmiała się cicho, a jej śmiech brzmiał jak melodyjny dzwoneczek. – Na początek zamknij oczy. Skup się na tym, co czujesz, a nie na tym, co myślisz.

    Posłusznie zamknął oczy, choć czuł się trochę głupio. Weronika wzięła jego dłonie i delikatnie położyła je na swoich biodrach. – Czujesz, jakie to ciepłe? – zapytała, a jej głos stał się bardziej miękki, niemal hipnotyzujący. – Teraz powoli przesuń dłonie w górę, ale nie spiesz się. Poczuj każdy centymetr.

    Michał robił, co mu kazała, czując, jak jej skóra pod cienką bluzką jest gładka i ciepła. Jego palce drżały lekko, ale Weronika nie komentowała, tylko prowadziła go dalej. – Każda kobieta ma miejsca, które uwielbia, gdy się je dotyka – kontynuowała. – Na przykład tutaj… – Przyciągnęła jego dłoń do swojego karku, gdzie delikatnie przesunął palcami po jej skórze. Poczuł, jak jej ciało lekko zadrgało pod jego dotykiem.

    – O, widzisz? – powiedziała z uśmiechem. – To jedno z tych miejsc. Spróbuj teraz pocałować to miejsce, ale delikatnie, nie jak w filmach, gdzie rzucają się na siebie jak wilki.

    Michał pochylił się niepewnie, a jego usta musnęły skórę na karku Weroniki. Poczuł jej zapach – delikatny, kwiatowy, zmieszany z czymś, co sprawiało, że jego głowa kręciła się jeszcze bardziej. Weronika westchnęła cicho, a ten dźwięk sprawił, że Michał poczuł nagły przypływ pewności siebie.

    – Dobrze ci idzie – szepnęła, odwracając się do niego twarzą. Jej oczy były teraz tak blisko, że widział w nich swoje odbicie. – Teraz ja pokażę ci coś jeszcze.

    Weronika powoli zdjęła swoją koszulkę nocną, odsłaniając swoje piękne cycki. Michał wstrzymał oddech, nie mogąc oderwać wzroku. Uśmiechnęła się, widząc jego reakcję, i delikatnie popchnęła go na łóżko. Usiadła na jego kolanach, a jej dłonie zaczęły powoli wędrować po jego klatce piersiowej. – Najważniejsze to słuchać – powiedziała. – Słuchaj, jak reaguję. Każdy oddech, każdy ruch ci podpowie, co robić dalej.

    Jej palce zsunęły się niżej, a Michał czuł, jak jego ciało reaguje na każdy jej ruch. Weronika nachyliła się i pocałowała go, najpierw delikatnie, jakby testując grunt, a potem coraz śmielej. Jej usta były miękkie, a smak jej wargi miał w sobie coś elektryzującego. Michał oddał pocałunek, czując, jak jego niepewność powoli ustępuje miejsca instynktowi.

    – Teraz twoja kolej – szepnęła, odrywając się od niego na moment. – Pokaż mi, czego się nauczyłeś.

    Michał, choć wciąż nieco onieśmielony, poczuł, że chce spróbować. Jego dłonie powędrowały na jej plecy, delikatnie muskając skórę wzdłuż kręgosłupa. Weronika zamknęła oczy, a jej oddech stał się głębszy. – Tak, właśnie tak – mruknęła, zachęcając go.

    W miarę jak ich ruchy stawały się coraz bardziej zsynchronizowane, pokój wypełnił się cichymi westchnieniami i szelestem ubrań, które powoli opadały na podłogę. Weronika prowadziła Michała, ucząc go, jak odkrywać jej ciało, jak reagować na jej sygnały. Każde jej słowo, każdy dotyk był jak mapa, którą Michał z coraz większą pewnością siebie eksplorował.

    Gdy w końcu ich ciała splotły się w jedno, czas jakby się zatrzymał. Nie było już miejsca na niepewność czy porównania. Byli tylko oni – Weronika i Michał – w intymnym tańcu, gdzie liczyło się tylko to, co czuli w danej chwili. Jej oddech przyspieszył, a Michał czuł, że jego własne serce bije w tym samym rytmie. Gdy osiągnęli punkt kulminacyjny, Weronika przytuliła się do niego mocno, a jej ciepły oddech muskał jego szyję.

    Ściągnęła z niego dresy i złapała i lekko go mi trzepała. To uczucie dla Michała takie, świat wokół niego zdawał się nie istnieć. Weronika uniosła głowę i spojrzała na Michała z uśmiechem. – Widzisz, trzeba tylko umieć dotykać odpowiednie miejsca.

    Michał uśmiechnął się, wciąż próbując złapać oddech. – Chyba… chyba zaczynam to łapać.

    Weronika zaśmiała się i cmoknęła go w czoło. Zeszła niżej do jego penisa i wzięła do ust, poruszając się powoli, z wyczuciem, jakby chciała przedłużyć każdą sekundę tej chwili. Jej ruchy były płynne, a ciepło jej oddechu sprawiało, że Michał zacisnął dłonie na pościeli, czując, jak fala przyjemności narasta w jego ciele. Świat wokół niego znów zniknął, pozostawiając tylko to intensywne, niemal elektryzujące uczucie. Weronika spojrzała na niego spod rzęs, jej oczy błyszczały figlarnym zadowoleniem, jakby cieszyła się z każdej jego reakcji.

    – Wciąż się uczysz? – szepnęła z lekkim uśmiechem, nie przerywając kontaktu wzrokowego.

    Michał tylko westchnął, niezdolny do sformułowania sensownej odpowiedzi, całkowicie pochłonięty doznaniami. Weronika wróciła do swoich ruchów, tym razem z większą pewnością, a każdy jej gest wydawał się idealnie dopasowany, jakby znała jego ciało lepiej niż on sam. Lizała jego główkę oraz ssała. Po chwili wzięła jego jądra liżąc i ssąc. Michał poczuł, że zbliża się do granicy, a jego oddech stał się szybszy, niemal urywany.

    – Weronika… – wydyszał, próbując ją ostrzec, ale ona tylko mruknęła cicho, nie przerywając, jakby chciała powiedzieć, że wszystko jest dokładnie tak, jak powinno być.
    Michała spuścił się do jej ust. Mając jego spermę w usta, smakowała jak wybitny krytyk kulinarny. Po chwili połknęła. – Smaczną, czuć, że jadłeś ananasa.
    Spojrzała na jego penisa, który był flakiem. – Jednak twój penis mięknie. – Jej wzrok według Michała mówiło, że jest zażenowana. – Jesteś zła?
     Weronika spojrzała w jego oczy i z miłością powiedziała – Nie.
      Weronika wstała z łóżka i wyjęła walizki opakowanie z tabletkami. – To są tabletki, które ci pomogą, jak będziesz z kimś innym się ruchać.
     Michał popatrzył na tabletki i na Weronikę.– Co to za tabletki?
    – Te tabletki są lepsze niż Viagra. Jedna tabletka może dać przynajmniej 5 orgazmów, będąc przy tym bardzo twardy. No i partnerka przy tobie będzie miała kilka orgazmów, jeśli będziesz przestrzegał zasad dobrego seksu.
    Weronika podała mu tabletkę. Ta tabletka wyglądała ja pestka z owocu. Wziął ją do ust i połknął. Po dwóch minutach jego penis stał się wtedy jak skała.
    –Widzisz, działa.
     Michał jest ucieszony tym widokiem.– Skąd masz tę tabletki?
    – Wraz z ciociami sprzedaliśmy je we Włoszech i szły jak świeże bułeczki. A teraz będziemy je sprzedawać w Polsce.
    – Nie wiem, czy będzie mnie na nie stać.
    – Dla ciebie braciszku, będą za darmo. Dlatego je przywiozłam. – Wskazując walizkę, w której znajduje się co najmniej 100 opakowań po 100 tabletek.
     Weronika weszła na jego uda i wsadzała jego penisa w swoją cipkę.

    Weronika powoli opuściła się na Michała, jej ruchy były płynne i pewne. Czuła, jak jego twardość wypełnia ją całkowicie, a ciepło ich ciał zlewało się w jedno. Jej dłonie spoczęły na jego klatce piersiowej, palce delikatnie wczepiały się w jego skórę, gdy zaczęła poruszać biodrami w rytmicznym, zmysłowym tańcu. Michał westchnął, jego oczy błyszczały z pożądania, a ręce instynktownie powędrowały do jej talii, przyciągając ją bliżej. Dotknął jej waginy i ją miział. Czuł, że to tej drogę do orgazmu, więc miział ją z taką miłością, której nigdy nie czuł od innych członków rodziny.

    – Weronika… – wyszeptał, jego głos drżał z emocji. Nie mógł oderwać od niej wzroku, zahipnotyzowany jej pewnością siebie i namiętnością, która emanowała z każdego jej ruchu.

    Uśmiechnęła się lekko, nachylając się, by musnąć jego usta swoimi. Ich oddechy mieszały się, a pocałunek stawał się coraz głębszy, bardziej zachłanny. Jej biodra przyspieszyły, a każdy ruch sprawiał, że oboje czuli narastającą falę przyjemności. Michał zacisnął dłonie na jej biodrach, dostosowując się do jej tempa, czując, jak napięcie w jego ciele rośnie z każdą chwilą. Złapał ustami jej piersi i zaczął jej lizać sutki, a potem je ssał, na zmianę

    Pokój wypełnił się ich cichymi westchnieniami i odgłosami namiętności. Weronika odchyliła głowę do tyłu, jej długie włosy opadały kaskadą na plecy, gdy fala rozkoszy zaczęła narastać w jej wnętrzu. Michał, czując jej reakcje, nie mógł się powstrzymać – jego dłonie wędrowały po jej ciele, odkrywając każdy centymetr jej skóry, jakby chciał zapamiętać każdy szczegół.

    – Jesteś niesamowita – wyszeptał, a jego głos był pełen podziwu i pragnienia. Weronika odpowiedziała uśmiechem, po czym pochyliła się, by znów go pocałować, tym razem wolniej, z większą czułością. Ich ciała poruszały się w idealnej harmonii, jakby byli stworzeni, by być razem w tej chwili.

    Nagle Weronika zwolniła, przedłużając każdy ruch, by spotęgować doznania. Michał jęknął cicho, czując, jak napięcie w nim osiąga punkt kulminacyjny. Weronika spojrzała mu w oczy, jej spojrzenie było jednocześnie figlarne i pełne miłości. – Gotowy? – szepnęła, a jej głos brzmiał jak obietnica.

    Nie czekając na odpowiedź, przyspieszyła, doprowadzając ich oboje do granic ekstazy. Fala przyjemności przetoczyła się przez nich jednocześnie, a ich ciała zadrżały w uniesieniu. Weronika opadła na jego pierś, dysząc ciężko, a Michał objął ją mocno, jakby nie chciał, by ta chwila kiedykolwiek się skończyła.

    Leżeli tak przez chwilę, otoczeni ciszą i ciepłem swoich ciał. Weronika uniosła głowę i spojrzała na Michała z figlarnym uśmiechem. – No, braciszku, widzisz? Te tabletki działają cuda.

    Michał zaśmiał się cicho, wciąż próbując złapać oddech. – Chyba będę musiał częściej korzystać z twoich zapasów.

    Weronika poklepała go lekko po ramieniu. – Dla ciebie zawsze znajdę kilka, ale pamiętaj – dodała z przymrużeniem oka – to nie tabletki robią całą robotę. To my.

    Oboje zaśmiali się, a ich śmiech wypełnił pokój ciepłem i bliskością, która była czymś więcej niż tylko fizyczną namiętnością. Znów się pocałował języczkiem.

    Weronika trzymała swoją głowę przy jego piersi i muskała jego sutek. – Daniel zabrał ci mamę i Alicję, tak?
    – Niestety tak.
     Spojrzała w jego oczy.– Mam na niego sposób. I jest to sposób, bardzo niezawodny. W tej chwili idź do swojego pokoju. Bo jak się nie mylę, tata nic nie wie o twoich przygodach?
    – To prawda, on nic wie.
     Michał wstał, ubrał się i wyszedł z jej pokoju, kierując się do swojego.

    Weronika rozłożyła się na łóżku i obmyślała plan na Daniela, krok po kroku. Śmiejąc się złowieszcze.

    Koniec ROZDZIAŁU 8

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Erotyczne przygody Michała Rozdział 9 Lekcja kary dla Daniela

    Weronika szła przez zaśnieżony chodnik, mając na ramieniu torbę z bogatą zawartością, która zna tylko ona. I za chwilę to się zmieni. Doszła do domu cioci Oliwii. Zadzwoniła do drzwi, a po chwili otworzyła je Oliwia. Widząc swoją siostrzenicę, uśmiechnęła się i radośnie ja powitała. – Weronika, jak cię dawno nie widziałam. Kiedy przyjechałaś? – Objęła ją i przytuliła.  

    – Wczoraj ciociu.  

    – Właśnie miałam wychodzić. 

    – A gdzie, idziesz w ten zimny dzień? 

    – Do koleżanki, ale to nieważne. Powiedz, jak było we Włoszech? 

    – Świetnie się tam czułam i nieźle tam zarobiła. – Ile zarobiłaś? – Podeszła bliżej. 

    – Dużo. 

    – Mam nadzieję, że Zuzia cię nie wymęczyła. Weronika tylko się uśmiechnęła, wiedząc cię działo we Włoszech. 

    – Jest Daniel, bo mam do niego sprawę? 

    – Jest, jest swoim pokoju. Oliwia zrobiła szelmowskie spojrzenie na Weronikę. Domyślała, jaką ona ma do niego sprawę. Taką jak ma zawsze Alicja do niego. Weronika zdejmowała z siebie kurtkę i zawiesiła na haczyk.  

    – No to ja wychodzę i zostawię was samych. Weronika wzięła torbę z podłogi i kierowała się na górę. Nagle się obróciła. – Ciociu! O której wracasz? 

    – Mniej więcej za dwie godziny. A co? 

    – Ciocia Zuzia dzwoniła do mnie i powiedziała, że masz do niej zadzwonić dzisiaj, tak mniej więcej za dwie godziny. Oliwia myślała nad jej słowami. – Ona nie może do mnie zadzwoń? 

    – Nie. Ty musisz i zrozumiesz dlaczego. 

    – Co ona znów wymyśliła? – Pomyślała Oliwia o Zuzi.

    Oliwia się ubrała i wyszła. A Weronika poszła na górę i weszła do pokoju Daniela. On sam leżał na łóżku i czytał komiks, na okładce znajdowała zielono skórna kosmitka z trzema cyckami. Daniel wzniósł głowę znad komiksu. Jak zobaczył przy drzwiach Weronikę, to od razu, rzucił komiks na łóżko i podszedł do niej się przywitać i przytulić.  

    – Miło cię widzieć.  

    – Ciebie też – Uśmiechnęła się, patrząc mu w oczy.

    Postawiła torbę na podłogę i podeszła do jego łóżka, zwracając uwagę na komiks. Podniosła go i spojrzała bliżej na okładkę.

    – Trzy cyce. Super. – Rzuciła na z powrotem na łóżko.

    – Lubisz cycki?

    – Jak każdy.

    Podeszła do niego bliżej i ściągnęła sweter, pokazują piersi w czarny staniku. – A moje?

    Spojrzał na jej piersi i połknął ślinę. – Twoje to można tylko kochać.

    Dotknęła palcem jego policzka, przy tym łapiąc jego usta w namiętnym pocałunku. Danielowi od razu stwardniał penis i było widać namiot. –. Chcesz się zabawić? 

    – Kurwa, tak!  

    – Rozbieraj się.

    Daniel bardzo szybko się rozbierał, a tym czasie Weronika wyjmowała z torby erotyczne kajdanki, skórzaną opaskę na oczy oraz inną tabletkę, jaka dała Michałowi. Daniel był całkowicie rozebrany, a jego penis stał na baczność i był twardy. Widać było na nim wiele żył. Spojrzał, co ona miała w dłoni i uśmiechnął się, myśląc, że to on będzie ją przypinał do łóżka. Jednak było inaczej. – Dlaczego się nie rozbierasz?

    – Za chwilę. Najpierw cię przypnę do łóżka. 

    Daniel się zląkł. – Jak to mnie? Myślałem, że to ty będziesz przypięta. 

    – Nie dzisiaj. 

    Daniel nie był szczęśliwy z tego pomysłu. Po krótkiej chwili wyobraził sobie scenę, gdzie ona by go ujeżdżała, gdy on jest przypięty kajdankami do łóżka. Chciał to przeżyć, więc się zgodził. Został przypięty do łóżka. Po chwili założyła mu skórzaną opaskę na oczy. Na końcu podała mu tabletkę. Gdy ją połknął, jego penis zaczął mięknąć. Podeszła do torby i wyjęła klatkę czystości. Wygląda inaczej niż inne klatki, bo ta była na większe okazy penisów. Takie, jakie ma Daniel. Przybliżyła się do jego miękkiego penisa i mu założyła z łatwością. Daniel się źle czuł, nie widząc, co mu jest zakładane na penisa. Przypomniał sobie, że niektórych grach erotycznych mieli klatki czystości. Przestraszył się tego. – Ej, co ty tam robisz?

    Weronika zdjęła mu opaskę, pokazując mu, co mu zrobiła. Daniela poczuł przerażenie, widząc, że jego penisem jest zamknięciu. Czuł przerażenie i wściekłość z tej sytuacji.

    – Co ty mi, kurwa zrobiłaś? Zdejmij mi to natychmiast!

    – Tak łatwo to nie będzie. Musisz nauczyć się, bardzo prostej lekcji. Daniel się zaczął wić, żeby się uwolnić. – Kurwa, kurwa.– Mając dużego kutasa, nie oznacza, że ty możesz wszystko. Jesteś lepszy i możesz pomiatać ludźmi z mniejszymi kutasami.

    – Dlaczego mi to robisz? 

    – Ponieważ, ty zabrałeś Michałowi mamę i siostrę. I uprawiasz z nimi seks, a jego samego pomiatasz. – Bo to frajer i pizda, która spuszcza się po trzech ruchach. Weronika powiedziała głośniejszym głosem 

    – To nie oznacza, że można go tak traktować. – Gdyby on miał dziewczynę, to też byś mu zabrał? – Spojrzała na niego pytająco.

    – Nie wiem, kurwa, uwolnij mnie. – Zostaniesz uwolniony dopiero za miesiąc. Dokładnie po nowym roku. Daniel jest zaszokowany tą wiadomością

    – Jak to za miesiąc?

    – Przy dobrym sprawowaniu minie ci to bardzo szybko.

    Odpięła mu kajdanki. – Nawet nie próbuj tego ściągać na siłę, bo pożałujesz. 

    Wyjęła mały pilocik i wcisnęła guzik. Klatka ścisnęła jego penisa, a on sam krzyknął z bólu.

     – Kurwa, jak to boli! Jak mi to gówno zgniecie kutasa, to totalnie tego pożałujesz.

    – Nie zgniecie. To jest tak zrobione, żeby tak się nie stało. I ciesz się, że nie dostałeś wersji dla Putina. Bo wtedy ty byłbyś totalną pizdeczką. Weronika się ubrała, wzięła torbę i wyszła. Daniel zaczął płakać nad tym, co się stało. Teraz to on jest tak zwanym „Sissy“.

    Kilkanaście minut później Oliwia przyszła do domu i zastała Daniela smutnego na kanapie. Podeszła do niego. – Kochanie, co się stało? 

    Daniel spojrzał na nią, wstał i zdjął spodnie, pokazując jej klatkę czystości. Oliwia zszokował ją ten widok. – Kto to ci to zrobił?

    – Weronika. 

    – A to suma jedna. – Wstała wściekła z kanapy i wyjęła telefon. Wybrała numer do niej. Dzwoniła tak trzy razy i nie odbierała. Po chwili dostała SMS-a o treści „Ciociu, zadzwoń do Zuzi, to się wszystkiego dowiesz.” Wściekła się na nią i po chwili zadzwoniła przez Messenger do swojej siostry Zuzi. Odebrała po siedmiu sekundach. 

     – Część, wiesz co, Weronika zrobiła mojemu synowi? – Poszła do innego pokoju, słysząc odpowiedź na zadane pytanie. Daniel, słuchając jej rozmowy przez telefon, słyszał tylko pojedyncze słowa. Takie jak „jak to”, „kara“, „na miesiąc“. 

    Oliwia zakończyła rozmowę i spojrzała na Daniela ze smutną miną. – Musisz w tym wytrzymać do Stycznia. Nie ma innego wyjścia. 

    Ona poszła do swojego pokoju i zostawiła go samego z myślami, co ciocia jej powiedziała.

     

    KONIEC ROZDZIAŁU 9

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Erotyczne przygody Michala Rozdzial 10 Tabletki daja czadu (Mama i siostra)

    W poniedziałkowe grudniowe popołudnie Franek jechał do domu z pracy i myślał, co powiedzieć rodzinnie o tym, jak musi pojechać na dwu tygodniowy wyjazd do Warszawy. Jego myśli krążyły wokół tego, ponieważ ten wyjazd będzie bardzo dochodowy dla jego firmy, jak i dla rodziny, więc był to jakiś plan. Dawno nie był na takim wyjeździe, więc się bał, co się stanie bez niego w domu. A również, bo Weronika nie dawno przyjechała i nie może spędzić z nią czasu. Jednak on nie wiedział, że rodzina będzie bardzo dobrze zaopiekowania się przez samą Weronikę oraz Michała. 

     

    Przyjechał do domu i zastał swoją żonę w kuchni. Podszedł od tyłu i pocałował ją w szyję. Agnieszka nagle poczuła przyjemne uczucie na jej szyi, które kilka tygodni temu dostawała od swojego syna lub córki. Zależnie od tego, kto był w domu. Przy uchu usłyszała cichy męski głos, więc myślała, że to Michał.

    – Już wróciłeś? Nie za wcześnie?

    Franek sprawdził godzinę na zegarku i stwierdził – Nie, jestem jak zawsze.

    Agnieszka usłyszała głos swojego męża, a nie Michała. Odwróciła się do niego, żeby potwierdzić swoje przypuszczenia – A, to ty.

    – Spodziewałaś się kogoś innego?

    – Swojego kochanka.

    Franek z małym uśmiechem stwierdził – No to jedynym kochankiem, w tym domu jestem ja.

    Postanowiła grać w jego grę – Jeszcze jest mój mąż, ale jeszcze go nie ma. 

    – W takim razie możemy trochę się zabawić. – Wsadził jej dłoń w spodnie i masował jej cipkę.

     

    W tym samym czasie w autobusie siedzą Michał i Piotrek. Rozmawiają o nadchodzącym zwiastunie GTA VI, które ma się ukazać za kilka dni.

    – Podobno jedną z postaci będzie jakaś dupa – rzekł Piotrek. 

    – Przeszkadza ci to?

    – Mnie nie. Przynajmniej będzie można popatrzeć na fajne ciałko.

    – Na pewno będziesz grał i jednocześnie walił konia. Piotrek przytaknął.

    – To będziesz musiał wyhodować trzecią łapę.

    – W takim razie wyhoduje i będę tak grał.

    – To życzę szczęścia. – Śmiał się. 

     Autobus stanął na ich przystanku. Wysiedli i porozmawiali jeszcze chwilę. Piotrek tyrpał Michała w ramię. – Słyszałem, że Weronika przyjechała.

    – Tak i co? – Powiedział do niego pytająco.

    – Niezła z niej dupa. Pewnie walisz do niej konia w łóżku?

    – Ja nie walę. Piotrek z zaskakującym spojrzeniem zwrócił się do niego. 

    – Co ty, kurde, impotent, że nie chcesz walić?

    – Nie jestem impotent. Tylko nie muszę walić, gdyż ona mi wali. Piotrek zaczął się śmiać. – Jasne, a ja jestem miś Yogi. Takie bajki, to możesz opowiadać przedszkolakom, a nie mnie. Powiedz prawdę. 

    Michał stwierdził swoje przypuszczenia, bo nieważne, co robi ze swoją rodziną, on i tak nie uwierzy, więc mógł się komuś wygadać ze swoich przygód. A i tak uzna to za bajki dla dużych dzieci. A w tej chwili musi powiedzieć pół prawdę, bo czasami wali konia myśląc o Weronice.

    – Tak, walę.

    – Zboczeniec.

    – Ja, a ty to co?

    – Ja nie walę do swojej siostry.

    – Ale walisz do postaci z gry.

    – To jest normalne.

    – Oraz do tych hentai, które mi pokazywałeś, które były bardziej zboczone niż mokre myśli o siostrze.

    – To jest wielowarstwowa sztuka, której twój zboczony umysł nie zrozumie.

     

    Doszli do domu Piotrka i się pożegnali. Michał szedł jeszcze siedem minut do domu. Gdy się tam znalazł, zauważył samochód ojca. Otworzył drzwi i usłyszał jęki i śmiechu w kuchni. Po cichu się rozebrał i poszedł do kuchni. Zobaczył, jak rodzice się zabawiali. Franek miał dłoń w jej spodniach i ją masturbował, jednocześnie całował w usta i po szyi. Agnieszka masowała, mu kroczę. Poczekał, dwie minuty się przyglądając. Po czym się odezwał. – Część.

    Franek, słysząc jego głos, oderwał się od żony jak poparzony. Mając mokra dłoń od jej soków, podszedł do zlewu i umył ją. Michał wtedy patrzył zachwycająco na matkę, gdy ona była zaniepokojona, jakby Franek się dowiedział prawdy. Podszedł do mamy i złapał ją za pośladki i ścisnął, gdy Franek wciąż mył ręce i wiedział tego. Agnieszka odpychała rękę syna, by w końcu pokazać mu palcem, żeby skończył. Przestał ją dotykać i spytał. – Co będzie dziś na obiad? 

    – Ryba i paluszki rybne.

    – Paluszki rybne, moje ulubione – powiedział zachwycony Michał. 

    Franek się odwrócił – To będzie mój ostatni posiłek w tym domu. 

    Agnieszka i Michał spojrzeli na niego zdziwieni. Powiedzieli w tym samym czasie – Dlaczego?

    – Przed ważnym wyjazdem służbowym. 

    Agnieszka się ucieszyła w myślach. Ponieważ będzie mogła zaprosić Daniela, żeby ją porządnie wyruchał. – Kiedy wyjeżdżasz?

    – Jutro rano i będzie to trwało gdzieś dwa tygodnie. Na pewno będę na święta. 

     

    Michał ucieszył się z tej wiadomości i w myślach planował, co będzie robił dwa tygodnie w domu. Otoczony pięknymi kobietami. A to, co usłyszał od Weroniki, jak ona postąpiła z Danielem, to był podwójne ucieszony, że on nie będzie mu niszczył planów.

     

     Następnego dnia, jak Franek wyjechał, Agnieszka zadzwoniła do Daniela, gdy on już zakończył lekcje. Odebrał nieszczęśliwy i wysłuchał, co ciocia mu mówiła.

    – Kochaniutki, przyjdziesz dziś do mnie? Wujka nie będzie bardzo długo. Daniel poczuł się źle z tym, jaka kara go spotkała, więc musiał odmówić. – Przepraszam, ale nie mogę. Nie będę mógł przez długi czas.

     Agnieszka się zmartwiła. – Dlaczego? Masz HIV?

    – Nie ciociu. To jest coś innego. Nie mogę teraz mówić. Przepraszam. Zakończył rozmowę. Po chwili zadzwoniła do swojej siostry i spytała, co z jej synem. Oliwia odpowiada jej, że on ma problemy z kroczem. Plany Agnieszki się zawaliły. Musiała pomyśleć, co zrobić. Zdecydowała się na jogę.

     

    Piętnaście minut później, do domu przyszedł Michał. Zauważył, jak mama uprawia jogę w swoim seksownym stroju. Poczuł, jak jego penis staję się twardy. Podszedł do niej i się przywitał

    – Część mamo.

    – Część – Przybrała pozycję Nahid, czyli na czworaka z kolanami pod biodrami, a nadgarstki pod ramionami.

    – Mógłbym się przyłączyć?

    – Jasne. Jak się przebierzesz.

    – To za chwilę wrócę.

    Michał ściągnął buty i kurtkę. Szybko pobiegł do swojego pokoju na górze. Wyjął opakowanie z tabletkami, które mu Weronika dała. Wziął jedną. Zaczął szukać w szafie swojego stroju sportowego. Po chwili je znalazł. Przebrał się je bardzo szybko. I w tym samym tempie znalazł się w salonie. Agnieszka podnosiła jedną nogę do góry, rozciągając uda. Wtedy Michał podszedł do niej i usiadł na macie obok, starając się naśladować jej ruchy. Jego wzrok co chwilę wędrował w stronę jej gibkiego ciała, które w obcisłym stroju jogi wyglądało jeszcze bardziej kusząco. Agnieszka, skupiona na swoim oddechu, uśmiechnęła się lekko, zauważając jego spojrzenie.

     

    – Skup się, Michał – powiedziała żartobliwie, przechodząc do pozycji Wojownika II. – Joga to nie tylko rozciąganie, ale i kontrola umysłu.

     

    – Łatwo ci mówić – mruknął, próbując utrzymać równowagę w tej samej pozycji. Jego mięśnie napinały się, a tabletka, którą wziął, zaczęła działać, sprawiając, że czuł się bardziej pewny siebie i twardy 

     

    Agnieszka płynnie przeszła do pozycji Drzewa, unosząc jedną nogę i opierając stopę o wewnętrzną stronę uda. Zachwiała się lekko, a Michał instynktownie wyciągnął rękę, by ją podtrzymać. Jego dłoń znalazła się na jej talii, a ich spojrzenia się spotkały. Przez chwilę czas jakby się zatrzymał – oddech Agnieszki przyspieszył, a ciepło jego dłoni na jej skórze wywołało dreszcz.

     

    – Dzięki – wyszeptała, nie odrywając wzroku. Zamiast się odsunąć, pochyliła się lekko w jego stronę, wciąż utrzymując pozycję.

     

    – Może… potrzebujesz pomocy z równowagą? – zapytał z lekkim uśmiechem, przesuwając dłoń nieco niżej, na jej biodro.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, ale nie zaprotestowała. Zamiast tego opuściła nogę i płynnie przeszła do pozycji Kota-Krowy, zachęcając go gestem, by spróbował. Michał klęknął obok niej, naśladując jej ruchy – powolne wygięcia pleców i unoszenie bioder. Ich ciała były blisko, a napięcie między nimi rosło z każdym oddechem. Gdy Agnieszka uniosła głowę, ich twarze znalazły się zaledwie kilka centymetrów od siebie.

     

    – Jesteś pewien, że chcesz tylko ćwiczyć jogę, bo mam inne wrażenie? – zapytała cicho, jej głos był miękki, ale prowokujący.

     

    Michał przełknął ślinę, czując, jak krew pulsuje mu w żyłach. – A jeśli powiem, że mam inne plany? – odparł, pochylając się bliżej.

     

    Agnieszka uniosła brew, ale zamiast odpowiedzieć, pochyliła się do przodu, przechodząc do pozycji Deski. Michał, nie zastanawiając się długo, podążył za nią, jego ciało znalazło się tuż nad jej plecami. Czuł ciepło jej skóry, a zapach jej perfum tylko potęgował jego pragnienie. Delikatnie położył dłonie na jej biodrach, niby pomagając jej utrzymać pozycję.

     

    – To nie jest standardowa joga – szepnęła, odwracając głowę i patrząc na niego z figlarnym uśmiechem.

     

    – Może stworzymy własną wersję? – odpowiedział, a jego głos był niski, pełen napięcia.

     

    W tym momencie Agnieszka powoli opuściła biodra na matę, przechodząc do pozycji Leżącego Bohatera. Michał podążył za nią, klękając między jej nogami. Ich oddechy mieszały się, a napięcie, które narastało od chwili jego powrotu, osiągnęło punkt kulminacyjny. Agnieszka wyciągnęła rękę, delikatnie chwytając go za kark, i przyciągnęła go do siebie. Ich usta w końcu się spotkały – pocałunek był powolny, ale pełen żaru, jakby oboje czekali na ten moment od dawna.

     

    Joga została zapomniana. Michał delikatnie przesunął dłonie po jej ciele, a Agnieszka odpowiedziała, przyciągając go bliżej. Ich ruchy stały się bardziej instynktowne, pełne namiętności, gdy mata do jogi stała się miejscem czegoś zupełnie innego niż ćwiczenia. Oddech przyspieszał, ubrania powoli znikały, a salon wypełnił się cichymi westchnieniami i szelestem materiału. Ich języki zaczęły razem współdziałać, tworząc namiętną scenę dla niewidzialnej publiki.

     

    Michał i Agnieszka, zatopieni w chwili, nie zwracali już uwagi na rozłożoną matę do jogi pod nimi. Ich pocałunki stawały się coraz głębsze, a ruchy bardziej zdecydowane. Ciepło ich ciał mieszało się, gdy Agnieszka delikatnie odchyliła głowę, odsłaniając szyję. Michał, podążając za jej gestem, złożył na niej kilka delikatnych pocałunków, czując, jak jej ciało reaguje na każdy dotyk. Jej dłonie wędrowały po jego plecach, zdejmując resztki sportowego stroju, który i tak już ledwo spełniał swoją funkcję.

     

    – Czekaj… – szepnęła Agnieszka, przerywając na moment, by spojrzeć mu w oczy. Jej oddech był szybki, ale w jej spojrzeniu było coś więcej niż tylko pożądanie – nuta figlarności i pewności siebie. – Myślisz, że nadążysz za mną. Możesz mieć problemy penisem. Wtedy będę musiała wsiąść dużego ogórka?

     

    Michał uśmiechnął się, czując, jak tabletka, którą wziął wcześniej, wciąż podsyca jego pewność siebie. – Daj mi szansę, to się przekonamy – odparł, a jego dłonie powędrowały na jej biodra, delikatnie, ale zdecydowanie przyciągając ją bliżej.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, po czym jednym płynnym ruchem przekręciła się, tak że teraz to ona znalazła się na górze. Jej włosy opadły na jego tors, a ona spojrzała na niego z lekkim wyzwaniem w oczach. – To nie joga, Michał. Tu nie ma reguł.

     

    Jej słowa tylko podsyciły atmosferę. Michał chwycił ją za talię i ją podniósł, wsadzając na swojego twardego penisa. A ich ciała zaczęły poruszać się w harmonijnym rytmie, jakby nadal wykonywali jakiś wspólny taniec, tyle że teraz był on zupełnie inny – pierwotny, pełen pasji. Salon, oświetlony ciepłym światłem popołudniowego słońca, stał się ich prywatnym światem, w którym liczyli się tylko oni i ich seksualna namiętność między matką a synem.

     

    Agnieszka przechyliła się, by znów go pocałować, a jej dłonie wplotły się w jego włosy. Każdy ich ruch był jak przedłużenie wcześniejszych ćwiczeń – płynny, zsynchronizowany, ale teraz napędzany czymś znacznie intensywniejszym. Michał czuł, jak jego serce bije coraz szybciej, a ciepło jej skóry pod jego palcami sprawiało, że tracił resztki samokontroli. Złapał ustami jej cycki i zaczął je lizać i ssać. Po chwili przeniósł swoje usta na drugi cycek. Agnieszka jęczała z przyjemności, jaka dawał jej syn.

     

    W pewnym momencie Agnieszka odchyliła się lekko, opierając dłonie na jego klatce piersiowej. Dostała pierwszego orgazmu. Jej oddech był nierówny, ale oczy błyszczały z ekscytacji. – Nieźle. Nauczyłeś się dawać mi przyjemność – rzuciła żartobliwie, choć jej głos zdradzał, że sama jest na skraju utraty tchu.

     

    – Mówiłem, że nadążę i potrzebujesz już żadnego ogórka, marchewki czy innego podłużnego warzywa – odpowiedział, przyciągając ją z powrotem do siebie. Ich ciała znów się splotły, a napięcie, które narastało od pierwszych chwil ich wspólnej „jogi”, osiągnęło swój szczyt. Świat wokół nich przestał istnieć – były tylko ich oddechy, dotyk i narastające uczucie, które prowadziło ich do kolejnej kulminacji orgazmu.

     

    Po wszystkim leżeli na macie, wciąż spleceni, z oddechami powoli wracającymi do normy. Agnieszka oparła głowę na jego ramieniu, a Michał przeczesał palcami jej włosy, czując przyjemne zmęczenie. Salon znów stał się cichy, wypełniony jedynie odległym szumem miasta za oknem.

     

    – Myślę, że powinniśmy częściej ćwiczyć razem – odparł Michał, a oboje wybuchnęli cichym śmiechem, wciąż wtuleni w siebie na macie, która stała się świadkiem czegoś znacznie bardziej intymnego niż jakakolwiek pozycja jogi.

     

    – Też tak myślę – odparła Agnieszka, tuląc się do niego – Stałeś się lepszy od Daniela. To chyba cud?

    – Nie, po prostu nauczyłem dobrze kontrolować swoje ciało.

     

    Agnieszka i Michał leżeli przez chwilę w ciszy, wciąż spleceni na macie, ich oddechy powoli się uspokajały. Ciepło ich ciał i bliskość sprawiały, że żadne z nich nie miało ochoty przerwać tej intymnej chwili. Jednak napięcie, które wciąż między nimi iskrzyło, nie zniknęło. Agnieszka uniosła głowę, spoglądając na Michała z figlarnym błyskiem w oczach.

     

    – Myślisz, że to już koniec treningu? – zapytała z lekkim uśmiechem, przesuwając dłonią po jego torsie, powoli, niemal prowokująco.

     

    Michał, wciąż czując działanie tabletki i narastające pragnienie, odpowiedział niskim głosem: – Jeśli to zależy ode mnie, to dopiero rozgrzewka.

     

    Agnieszka zaśmiała się cicho, po czym powoli przesunęła się niżej, jej dłonie delikatnie wędrowały po jego ciele. Michał wstrzymał oddech, gdy poczuł ciepło jej oddechu na swojej skórze. Agnieszka spojrzała na niego z dołu, a jej oczy zdradzały, że doskonale wie, jakie wrażenie na nim robi. Bez pośpiechu, z wyczuciem, zaczęła go pieścić jego penisa ustami, powoli, z precyzją, która sprawiła, że Michał zacisnął dłonie na macie. Jego oddech stał się cięższy, a ciało reagowało na każdy jej ruch. Agnieszka działała z pewnością, zmieniając tempo i intensywność, jakby chciała przedłużyć tę chwilę, jednocześnie doprowadzając go na skraj przyjemności.

     

    Po kilku minutach, gdy Michał czuł, że dłużej nie wytrzyma, delikatnie chwycił ją głowę i spuszczał się do jej ust. – O, kurwa, jak dobrze się czuję.

     – Twoja sperma jest dobra, synku. Smakowita.

    – Teraz przygotuj się na pieska – szepnął, a jego głos był pełen pożądania.

     

    Agnieszka uśmiechnęła się, po czym płynnym ruchem ustawiła się na czworaka, wracając do pozycji, którą wcześniej wykonywała podczas jogi – Nahid, z kolanami pod biodrami i dłońmi mocno opartymi o matę. Jej ciało, wciąż lśniące od potu, wyglądało niesamowicie w świetle popołudniowego słońca. Michał klęknął za nią, jego dłonie przesunęły się po jej biodrach, czując napięcie jej mięśni. Delikatnie, ale zdecydowanie, przyciągnął ją bliżej, a ona odpowiedziała lekkim ruchem bioder, zachęcając go.

     

    Gdy wszedł w nią jak w masło. Oboje wydali ciche westchnienia. Ruchy Michała były początkowo powolne, niemal ostrożne, ale Agnieszka, nie odwracając się, rzuciła przez ramię: – Nie musisz się powstrzymywać. – Jej głos był niski, pełen zachęty.

     

    To wystarczyło. Michał przyspieszył, a ich ciała znalazły wspólny rytm – instynktowny, intensywny. Agnieszka wyginała plecy, dostosowując się do jego ruchów, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. Mata pod nimi lekko się przesuwała, ale żadne z nich nie zwracało na to uwagi. Salon wypełnił się dźwiękami ich oddechów i cichych pomruków przyjemności. Michał chwycił ją mocniej za biodra, a Agnieszka opuściła głowę, jej włosy opadły na matę, gdy całkowicie oddała się chwili.

     

    Napięcie narastało, aż w końcu oboje osiągnęli orgazm, niemal jednocześnie, z cichymi okrzykami, które rozeszły się po cichym salonie. Agnieszka wylewała swoje soki na matę, a Michał spuszczał się na jej piękny tyłek. Agnieszka opadła na matę, a Michał pochylił się nad nią, opierając się na rękach, całując jej usta. Przez chwilę oboje łapali oddech, wciąż połączeni, czując ciepło swoich ciał.

     

    W końcu Agnieszka obróciła się na plecy, spoglądając na niego z lekkim uśmiechem. – To chyba najbardziej intensywna sesja jogi, jaką kiedykolwiek miałam – powiedziała, przeczesując dłonią wilgotne włosy.

     

    Michał zaśmiał się, kładąc się obok niej. – Myślę, że powinniśmy wpisać to do naszego stałego planu treningowego.

     

    Oboje leżeli na macie, wciąż spleceni, z uśmiechami na twarzach, podczas gdy popołudniowe słońce rzucało ciepłe refleksy na ich ciała. Salon znów stał się spokojny, ale atmosfera między nimi wciąż pulsowała niewypowiedzianą obietnicą kolejnych takich chwil. 

     

    Kilka minut tak leżeli, aż nastała godzina 15:00. Agnieszka stwierdziła, za chwilę ma przyjść Alicja. Pewnie dla niej ten widok nie byłby dziwny, bo już wcześniej się uprawiali seks, ale wtedy Agnieszce przypomniało się, że zostawiła zupę na gazie.

     

    19:23

    Michał jadł kolację przy komputerze i oglądał na nim swój ulubiony kanał popkulturowy Napisy Końcowe. Po chwili zjadł, obejrzał, co miał obejrzeć. Pomyślał o swoich dwóch siostrach. Miał ostatnio stosunek z Weroniką, która wtedy dała mu tę zajebiste tabletki i chwała jej za to. I pomyślał o Alicji. Ona wcześniej uprawiała seks z Danielem, a Michała uznawała za frajera, który nie umie jej porządnie wyruchać. Pomyślał, że teraz jest czas, jak bardzo się ona myli, co do niego. Wziął tabletkę i poszedł do jej pokoju. Puknął jej drzwi i Alicja je otworzyła. Popatrzyła na niego zdziwiona. – Co chcesz?

    – Mogę wejść? 

    Alicja go wpuściła, a on usiadł na jej łóżku. Spojrzał na nią z uśmiechem.

    – Możesz powiedzieć, o co chodzi? 

    – Dawno się nie kochaliśmy. Alicja zaczęła się krótko śmiać. – To nie było kochanie, tylko jego próba. Ty to miękka faja, a Daniel to prawdziwy ruchacz. 

    – Jak teraz spróbujesz, to zmienisz zdanie i mnie przeprosisz. 

    Postawiła dłonie na biodrach. – Raczej wątpię.

     

    – Chcesz się założyć? Jeśli zmienisz zdanie, to wtedy, tylko ja będę cię ruchać. A jak nie, to pójdę płakać w kąt i będę twoim psem.– Michał jest bardzo pewny siebie.

     

     

    Alicja uniosła brew, wciąż z lekkim uśmieszkiem na twarzy, ale w jej oczach błysnęła ciekawość. – Dobra, zakład stoi – rzuciła, wciąż z nutą sceptycyzmu. – Ale nie licz na to, że zmienię zdanie, bo chętnie zobaczę cię, jako posłusznego pieska.

     

    Michał wstał z łóżka, podchodząc do niej powoli, z pewnością siebie, której nigdy wcześniej u niego nie widziała. Jego spojrzenie było intensywne, niemal palące, a ona mimowolnie poczuła, jak jej ciało reaguje na tę zmianę. Zatrzymał się tuż przed nią, tak blisko, że mogła poczuć ciepło jego oddechu na swojej skórze. 

     

    – Zobaczymy – powiedział cicho, a jego głos miał w sobie coś, co sprawiło, że Alicja na moment zamilkła. 

     

    Nie czekając na jej odpowiedź, pochylił się i delikatnie, ale zdecydowanie, ujął jej podbródek, unosząc jej twarz do swojej. Ich usta spotkały się w pocałunku – najpierw ostrożnym, jakby testującym, ale szybko przerodził się w coś głębszego, bardziej zachłannego. Alicja, zaskoczona jego pewnością, początkowo chciała się odsunąć, ale coś w jego dotyku, w sposobie, w jaki jego ręce przesunęły się na jej talię, przyciągnęło ją bliżej.

     

    – Co ty bierzesz, że nagle taki zuchwały jesteś? – mruknęła, próbując zachować kontrolę, ale jej głos zdradzał lekką zadyszkę.

     

    – Może po prostu miałem dość słuchania, jaki to Daniel jest świetny w ruchaniu ciebie – odparł Michał, a jego dłonie zsunęły się niżej, chwytając ją za biodra i przyciągając do siebie. Poczuła, jak jego ciało napiera na nią, a tabletka, którą wziął, najwyraźniej działała, bo jego pewność siebie była niemal namacalna.

     

    Alicja próbowała zachować swoją hardą postawę, ale kiedy Michał pchnął ją lekko w w stronę łóżka, a jego usta zeszły na jej szyję, poczuła, jak jej opór zaczyna topnieć. Jego pocałunki były precyzyjne, gorące, a każdy dotyk zdawał się dokładnie przemyślany, jakby chciał jej udowodnić, że zna jej ciało lepiej, niż sama się spodziewała. 

     

    – Myślisz, że to wystarczy, żeby mnie przekonać? – rzuciła wyzywająco, choć jej oddech stawał się coraz cięższy.

     

    – Jeszcze nie zacząłem – odparł z uśmiechem, a jego dłonie zsunęły się na jej uda, podnosząc ją lekko i kładąc na łóżku. Zanim zdążyła odpowiedzieć, jego usta znalazły się na jej obojczyku, a potem niżej, powoli odkrywając każdy centymetr jej ciała. Alicja zacisnęła dłonie na pościeli, próbując nie wydać żadnego dźwięku, ale kiedy jego palce zaczęły eksplorować miejsca, które znał lepiej, niż sądziła, mimowolnie westchnęła.

     

    Michał nie się spieszył. Każdy jego ruch był pewny, niemal prowokacyjny, jakby chciał, żeby zapomniała o wszystkich swoich wcześniejszych słowach. Kiedy w końcu wszedł w nią, robił to z taką intensywnością i wyczuciem, że Alicja nie mogła już dłużej udawać obojętności. Jej dłonie wplotły się w jego włosy, a ciało zaczęło reagować na każdy jego ruch, poddając się rytmowi, który narzucił.

     

    – I co, nadal myślisz, że jestem miękka faja? – wyszeptał jej do ucha, nie przerywając.

     

    Alicja, z trudem łapiąc oddech, przewróciła oczami, ale jej ciało zdradzało ją całkowicie. – Zamknij się i nie przerywaj – wydyszała, a jej paznokcie wbiły się w jego plecy.

     

    Zaczął jej lizać cycki. Powoli i namiętnie, żeby napięcie wzrastało. Alicja brała krótkie oddechy, przy tym, jak Michał ją lizał. On robił to lepiej niż Daniel, ale nie mogła w to uwierzyć.

    Ściągnął jej spodnie i majtki. Zaczął od namiętnego lizania cipki, by skończyć na penetracji. Podczas tej chwili całowali. A świat dokoła nie istniał. Tylko ich namiętnie seksualny pojedynek. Michał spuszczał się dwa razy. Raz na jej brzuch, a drugi raz na jej uda. Alicja nie mogła uwierzyć, że wciąż jego penis był twardy. Jak ostatnio z nim uprawiała seks, to po pierwszym spuście, miał flaka.

     

    Godzinę później leżeli obok siebie, oboje spoceni i zdyszani. Alicja, wciąż próbując odzyskać oddech, spojrzała na niego z mieszaniną zaskoczenia i rezygnacji. – Dobra, wygrałeś – mruknęła, przewracając się na bok. – Ale nie myśl, że to oznacza, że jesteś teraz królem świata.

     

    Michał zaśmiał się cicho, przeciągając dłonią po jej ramieniu. – Nie królem. Zakład to zakład. Wygląda na to, że Daniel musi się pożegnać z pierwszym miejscem.

     

    Alicja prychnęła, ale w jej oczach błysnęło coś nowego – może szacunek, a może po prostu ciekawość, co jeszcze Michał ma do zaoferowania. 

     

     

    Alicja wciąż leżała na boku, próbując złapać oddech, ale w jej oczach błyszczało coś, co zdradzało, że zakład z Michałem jeszcze się nie zakończył. Spojrzała na niego, unosząc brew z lekkim wyzwaniem. – Myślisz, że to wszystko, co masz? – rzuciła, a jej głos, choć lekko ochrypły, wciąż miał w sobie nutę prowokacji.

     

    Michał uśmiechnął się, jakby tylko czekał na ten moment. – Nie, to dopiero początek – odparł, a jego dłoń znów znalazła się na jej biodrze, delikatnie, ale stanowczo przyciągając ją bliżej. – Chcesz zobaczyć, co jeszcze potrafię?

     

    Alicja prychnęła, ale nie odsunęła się. – Zaskocz mnie – mruknęła, a jej spojrzenie zdradzało, że jest bardziej zaintrygowana, niż chciała przyznać.

     

    Michał nie potrzebował dalszej zachęty. Pochylił się, całując ją głęboko, a jego ręce zaczęły wędrować po jej ciele, budząc na nowo iskry, które jeszcze nie zdążyły zgasnąć. Po chwili, z figlarnym uśmiechem, szepnął: – Mam pomysł. Odwróć się.

     

    Alicja zmrużyła oczy, ale ciekawość wzięła górę. Zrobiła, o co prosił, a Michał delikatnie ułożył ją tak, by ich ciała znalazły się w pozycji 69. Poczuła jego ciepły oddech na swojej skórze, gdy jego usta zaczęły eksplorować jej najbardziej wrażliwe miejsca. W tym samym czasie jego dłonie kierowały jej biodra, dając jej jasno do zrozumienia, czego oczekuje.

     

    Alicja, początkowo zaskoczona jego śmiałością, szybko złapała rytm. Jej usta znalazły jego wciąż twardego penisa, a ich ruchy stały się synchroniczne, pełne napięcia i wzajemnego pożądania. Każde westchnienie, każdy dreszcz, który przebiegał przez jej ciało, był odpowiedzią na jego precyzyjne pieszczoty. Michał nie spieszył się, skupiając się na jej reakcjach, jakby chciał, by każdy dotyk zapadł jej w pamięć. Ona z kolei, nie chcąc mu ustępować, oddawała mu się z równą pasją, co tylko podsycało ich wzajemne uniesienie.

     

    Czas zdawał się zwolnić, a pokój wypełnił się ich przyspieszonymi oddechami i cichymi pomrukami. Alicja, która jeszcze godzinę temu kpiła z jego umiejętności, teraz nie mogła zaprzeczyć, że Michał wie, co robi. Jej ciało drżało pod jego dotykiem, a każdy ruch jego języka sprawiał, że traciła kontrolę. W końcu, nie mogąc dłużej wytrzymać, zacisnęła dłonie na pościeli, a jej oddech przeszedł w cichy, niekontrolowany okrzyk.

     

    Michał, czując jej reakcję, również poddał się chwili, i szybciej ruchał jej usta. A językiem tak działał, że wspólnie dostali orgazmu. Z cipki wylały się jej soki, które wypił. Alicja dostała nie mała porcje spermy w usta. Wypiła je ze smakiem. Po wszystkim opadli na łóżko, oboje ciężko dysząc, z ciałami wciąż splecionymi w intymnym uścisku.

     

    Alicja, wciąż próbując odzyskać oddech, odwróciła głowę, by spojrzeć na niego. – Dobra, może jednak nie jesteś taki beznadziejny – mruknęła z lekkim uśmiechem, choć w jej głosie było coś, co brzmiało jak kapitulacja.

     

     

    Alicja wciąż leżała obok Michała, jej oddech powoli się uspokajał, ale w jej oczach wciąż tliła się iskra wyzwania. Michał, wyczuwając, że atmosfera między nimi jest daleka od zakończenia, przesunął dłonią po jej biodrze, a jego palce delikatnie musnęły jej skórę, jakby chciał sprawdzić, jak daleko może się posunąć. Spojrzał na nią z lekkim uśmiechem, w którym kryła się pewność siebie, jakiej wcześniej u niego nie widziała.

     

    – Gotowa na więcej? – zapytał cicho, a jego głos miał w sobie nutę prowokacji.

     

    Alicja uniosła brew, jej usta wygięły się w zadziornym uśmiechu. – Myślisz, że możesz mnie jeszcze czymś jeszcze zaskoczyć? – odparła, choć jej ciało zdradzało, że jest bardziej zainteresowana, niż chciała przyznać.

     

    Michał nie odpowiedział od razu. Zamiast tego pochylił się, całując ją powoli, ale z rosnącą intensywnością. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, a ona mimowolnie poddawała się jego dotykowi. Po chwili szepnął jej do ucha: – Chcę spróbować czegoś innego. Zaufasz mi?

     

    Alicja zawahała się przez moment, ale ciekawość i napięcie między nimi przeważyły. – Dobra, ale powoli – mruknęła, a jej głos zdradzał mieszankę ekscytacji i ostrożności.

     

    Michał skinął głową, upewniając się, że wszystko dzieje się w jej tempie. Delikatnie obrócił ją na brzuch, a jego dłonie zaczęły masować jej plecy, rozluźniając napięte mięśnie. Pocałunkami obsypywał jej kark, powoli schodząc niżej, a jego ruchy były spokojne, ale celowe. Alicja westchnęła cicho, czując, jak jej ciało reaguje na jego bliskość.

     

    Kiedy uznał, że jest gotowa, sięgnął po lubrykant, który wcześniej przygotował, i upewnił się, że wszystko dzieje się z jej pełną zgodą. – W porządku? – zapytał, a jego głos był pełen troski.

     

    – Tak, tylko… powoli – powtórzyła, a jej ton był miększy, bardziej ufny.

     

    Michał wyjął prezerwatywę, którą założył i działał z wyczuciem, dbając o jej komfort na każdym kroku. Kiedy w końcu zaczął, wsadzać jej penisa w odbyt, jego ruchy były delikatne, ale i pewne. Każdy jego gest był odpowiedzią na jej reakcje, a ich ciała znalazły wspólny rytm. Jej dłonie zacisnęły się na pościeli, a oddech stał się szybszy, gdy przyjemność zaczęła przeważać nad początkowym dyskomfortem.

    – Boże, Michał… – wyszeptała, a jej głos zdradzał zaskoczenie i narastającą rozkosz. On, wyczuwając jej reakcje, dostosowywał tempo, dbając o to, by każdy moment był dla niej intensywny, ale bezpieczny. Ich bliskość osiągnęła nowy poziom, a napięcie między nimi eksplodowało w fali wspólnego uniesienia. Jego rozmiar był lepszy, od wielkiego penisa Daniela. 

    Kiedy wszystko dobiegło końca, oboje opadli na łóżko, zmęczeni, ale zaspokojeni. Alicja, wciąż próbując złapać oddech, odwróciła się do niego, a na jej twarzy malowało się coś pomiędzy niedowierzaniem a uznaniem. – Nie sądziłam, że… no wiesz – mruknęła, przeczesując dłonią włosy.

    Michał uśmiechnął się, przeciągając palcami po jej ramieniu. – Mówiłem, że zmienisz zdanie o mnie.

    Alicja przewróciła oczami, ale jej uśmiech zdradzał, że zakład definitywnie przegrała. – Dobra, wygrałeś. Nie myśl, że to daje ci prawo do przechwalania się.

    – Spokojnie, będę grzeczny – odparł z figlarnym błyskiem w oku, a ona tylko pokręciła głową, wiedząc, że to będzie nowy rozdział w ich życiu.

    Michał leżał obok Alicji i myślał. Jakie on ma szczęście, dzięki

    Weronice i jej tabletkom. 

    KONIEC ROZDZIAŁU 10

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Charlie099
  • Szpieg z szafy

    Tomek był ciut zaskoczony, że został zaproszony na imprezę do Dominika z równoległej klasy. Dominik uchodził za ‘tego popularnego’, co w rzeczywistości znaczyło tylko tyle, że często chodził na imprezy i palił zioło na przerwach. Tomek uważał go za pozera, bo znał Dominika od podstawówki i wiedział, kiedy chłopak gra pod publiczkę. Może przez to właśnie nie udało im się nigdy znaleźć wspólnego języka; Tomek był zbyt przenikliwy, a Dominik protekcjonalny i sztuczny.

    – Jasne, cała czwórka niech wpada. – powiedział Dominik. Stał teraz przed Agatą, Sandrą, Bartkiem i Tomkiem w szkolnej szatni. Co prawda Agata zapytała tylko o to czy jej chłopak, Bartek, też może przyjść skoro nie jest na grupce, ale Dominik najwyraźniej nie postawił limitu gości. Tomek przez chwilę zawahał się, bo uznał, że Dominik nie wie, że stoi tam razem z nimi i rykoszetem dostał wejściówkę na jedną z kultowych (i przećpanych) domówek Dominika.

    – To w ten piątek, tak? – zapytał Tomek, niby od niechcenia.

    – Taak, jak ktoś pije to niech sobie coś przyniesie. Nie mam alko.

    Dominik zwykle chodził zrobiony czymś, czego lepiej nie mieszać z alkoholem, więc ta odpowiedź nikogo nie zaskoczyła. Tomek natomiast pozostał w swoim wstępnym zaskoczeniu. Teraz musi tylko pomyśleć jak z dojazdem.

    ***

    Tomek pobiegał do kuchni po szklankę wody. Ta impreza nie mogła przebiec inaczej, ale nie spodziewał się, że pierwsza padnia Agata, która jest zwykle ostrożna z tym, co pije. Teraz dziewczyna leżała na kanapie z głową nad wiadrem, a obok niej siedziała Magda i trzymała jej włosy. Tomek podał jej szklankę z wodą i próbował przez chwilę się pozbierać, bo chociaż ta akcja ratunkowa przywróciła mu trochę trzeźwości, to nadal czuł, że powinien powoli szukać miejsca na odtajanie. „Jak znajdę Dominika, to dowiem się, gdzie mogę się położyć” pomyślał, co mogłoby się wydawać dość rozsądną myślą, gdyby nie to, że Dominik już nie potrafił odpowiadać na pytania pełnym zdaniem po tak dużej dawce ketaminy. Tomek miał jednak nieokiełznaną ambicję po mieszance wódki z Red Bullem. Przeszukał najpierw parter, a potem udał się na piętro i po cichu zaglądał do różnych pokoi. W ostatnim pokoju jego oczom ukazało się coś lepszego niż Dominik – puste łóżko.

    Tomek usiadł na chwilę na łóżku i rozjeżdżał po pomieszczeniu. Wszystko wskazywało na to, że jest to pokój Dominika, bo był typowo chłopięcy i pozerski, a przynajmniej tak pomyślał Tomek. Jego wzrok powędrował w kierunku biurka, potem szafy, a następnie wiklinowego kosza obok szafy, na którego krawędzi zwisała koszulka. Chłopak powoli podszedł do kosza i wziął koszulkę w ręce. Z jakiegoś powodu spodobało mu się naruszanie tak czyjejś prywatności. W sumie nie byle, kogo, bo Dominik jest na szczycie łańcucha pokarmowego w szkole nawet z tym całym jego pseudo-wizerunkiem. Tomek popatrzył przez chwilę na wszystkie zagięcia na koszulce, po czym lekko przysunął ją pod swój nos i się zaciągnął. Poczuł pot Dominika; dosyć ostry i bardzo chłopięcy z delikatnymi przebłyskami taniego antyperspirantu. To poczucie władzy nad ciałem Dominika (a w zasadzie jego zapachem) sprawiło, że Tomekowi zrobiło się ciaśniej w spodniach. Chłopak odłożył na bok koszulkę kolegi i zajrzał w głąb kosza. Jego ręka zanurkowała do środka i po chwili udało mu się pochwycić zużyte bokserki… Co to był za łup! Chłopak powoli przyłożył do swojego nosa miejsce, gdzie Dominik wcześniej trzymał swoje przyrodzenie i zaciągnął się zapachem. „O kurwa!” pomyślał gdy jego nos wypełnił odór męskiej intymności.

    Pachniały jak Dominik; jak jego trening, jego wstydliwy wzwód na lekcji, jego wilgotne moszna przyklejone niezręcznie do uda, jego pierwsze włosy łonowe. Można było poczuć dosłownie wszystko: penisa, spocone jaja, lekką woń kropli moczu niestrzepanych po sikaniu. Było w tym coś nieprzyzwoicie przyciągającego. „Ja pierdolę!” myślał nadal Tomek, a jego język automatycznie wysunął się z ust i dotknął szorstkiego materiału.

    Bokserki smakowały słono, co jeszcze bardziej podnieciło Tomeka. Jego kutas stał już prawie w pełni i trzymanie go w spodniach zaczęło sprawiać Tomekowi dyskomfort. Chłopak rozpiął rozporek i wyciągnął z majtek swojego kutasa wraz jajami. Przez chwilę go nie dotykał, tylko pozwolił mu stać na wierzchu, a sam dalej wwąchiwał się w krocze Dominika. Chwilę później, Tomek skierował swój nos w przeciwną stronę w bokserkach – tam gdzie zwykle mają one kontakt z dupą.

    „…!” Tomek przestał już myśleć.

    Zapach dupy Dominika był surowy i przyjemnie zasiedziały, a to gdzie materiał miał kontakt z jego dziurką dało się od razu wyczuć. W tamtym miejscu, zapach był wyjątkowo ostry, może trochę „brudny”, ale kusząco brudny. W istocie pachniały czymś nieuchwytnym i niedozwolonym, co od razu uderzało do głowy. Penis Tomka stał teraz tak bardzo, że jego napletek sam powoli zsuwał się z główki. Chłopak zaczął wzdychać i pocierać bokserkami o swoją twarz jak zwierzę, które chce zapamiętać zapach całym swoim ciałem. W głowie widział obraz Dominika jak flirtuje z dziewczynami, jak rozciąga się w ławce i widać mu podbrzusze, jak schyla się żeby zawiązać buta, jak korzysta z pisuaru…

    Na korytarzu można było usłyszeć czyjeś kroki. Ktoś zmierzał do pokoju Dominika, a Tomek stał teraz jak zboczeniec ze swoim sprzętem na widoku i bielizną gospodarza imprezy w dłoniach. Niewiele myśląc, chłopak otworzył szafę i wszedł do środka, po czym zamknął za sobą drzwi i spojrzał przez szparę. Czekał. Do pokoju wszedł jakiś typ w bluzie z kapturem, lekko się zataczając i mamrocząc coś. Tajemniczy chłopak zamknął drzwi i zdjął bluzę. Dopiero wtedy Tomek zorientował się, że to sam Dominik, który najprawdopodobniej przyszedł po kolejną kreskę kety (no ewentualnie spać). Dominik usiadł na łóżku i wyciągnął swoją komórkę. I nic… Chwilę tak siedział, przeglądając coś by po chwili wstać i zdjąć spodnie. Wtedy Tomek uświadomił sobie co planuje.

    Nogi Dominika były lekko owłosione, a wypukłość w jego bieliźnie nie pozostawiała złudzeń, że chłopak ma się czym pochwalić. Tomek patrzył jak Dominik siada na łóżku i przykleja wzrok do ekranu, a jego dłoń kieruje się w dół. Skupiony na kroczu kolegi, wyciągnął telefon i zaczął nagrywać proces wzwodu Dominika. Z początku było to ledwie zauważalne napięcie pod materiałem, ale z czasem widział, jak rośnie, jak nabrzmiewa.

    Dominik odłożył na chwilę komórkę, złapał za pas bielizny i ściągnął ją jednym ruchem, odsłaniając WSZYSTKO.

    Chłopak miał długiego, twardego kutasa, napięty trzon z widoczną siecią żył tuż pod skórą. Napletek był lekko zsunięty, ukazując nagą, różową żołądź. Jaja wisiały ciężko pod nim, pełne, jakby przepełnione męskim temperamentem. Moszna przylegała lekko do ciała, a jej pomarszczona tekstura nadawała jądrom niemal surowy wygląd. Całość wydawała się wręcz ciężka od napięcia i pożądania.

    Tomek nie mógł uwierzyć, że robi coś tak nieprzyzwoitego, naruszając czyjąś prywatność w tak wulgarny sposób. Paliła go twarz, a serce biło tak głośno, że bał się, że go usłyszy. Poczuł, jak jego własny kutas zaczyna znowu twardnieć, bez pozwolenia. Ręce miał zimne, gardło suche, ale ciało już wiedziało, czego chce. Czuł do siebie pewien niesmak, ale nie mógł przestać patrzeć. Podniecało go, że od teraz na jego telefonie będzie miał filmik z Dominikiem z jego stojącym kutasem na wierzchu.

    Chuj Dominika pulsował, twardy od podstawy po czubek. Napletek zsunął się już całkowicie, a główka błyszczała wilgocią. Chłopak oddychał płytko. Jego biodra unosiły się nieznacznie, a mięśnie brzucha drżały, gdy dotykał swój członek i przesuwał palcami po jego długości. Po chwili już pewniej przystąpił do najzwyklejszej i najbardziej jednoznacznej masturbacji.

    Nie, to nie była masturbacja. Dominik sobie WALIŁ.

    Tomek patrzył i nagrywał Dominika, gdy ten walił konia pochłonięty sobą, bez świadomości, że ktoś widzi.. Nie było w tym nic wyreżyserowanego. Zero pokazówki. Właśnie to go rozwalało, że to takie prawdziwe i prywatne.

    Tomek chwycił za swojego kutasa. Twardy. Mimo, że czaił się w szafie, chłopak stał tak blisko, że widział jak napięta skóra na jądrach Dominika ściąga się i rozluźnia przy każdym ruchu. Widział jak napletek pochłania żołądź gdy jego dłoń idzie w górę, by potem znowu ją odkryć, gdy ten rusza ręką w dół.

    Tomek puścił na chwilę swojego kutasa i powędrował dłonią w stronę swojej dupy. Zaczął palcować swoją ciasną dziurkę w rytmie ręki Dominika. Wyobrażał sobie jak chłopak wpycha mu kutasa do środka. Po chamsku. Bez opamiętania. Po chwili wrócił do pieszczenia swojego członka.

    Wciągnął nosem powietrze i uderzyło go: zapach skóry, lekki, słony, ciepły, żywy. Zapach kutasa Dominika działał teraz silniej niż narkotyk. Sprawiał, że Tomek tracił kontrolę nad swoimi nogami. Masturbował się teraz jak robot, nie myśląc już o niczym. Dotykał się w jego rytm, nie mogąc oderwać wzroku. Skóra, mięśnie, ciche jęki, i to drżenie tuż przed…

    „AAHhhhhh… aahh… mmmm… mmm… mm……”

    Ręka Dominika przyspieszyła i nagle, bez zapowiedzi, ciało zadrżało, a z jego cewki wystrzeliła ciepła, lepka sperma. Skurcze mięśni wymusiły mimowolny ruch, a strumień rozprysnął się na skórę i łóżko. Chłopak nie przerywał, tylko trwał w tym gwałtownym rytmie. Wyciskał ze swojego chuja wszystko w bardzo agresywny sposób. Tryskał jeszcze przez kilka sekund, aż ruch dłoni stopniowo zwolnił, a ciało rozluźniło się.

    To wystarczyło, żeby doprowadzić Tomka do tego samego stanu. Napięcie w jego ciele narastało do granic, więc chłopak szybko przysunął bokserki Dominika pod szczelinkę w główce swojego kutasa i… Już! Teraz!!!

    Tomek strzelił w nie swoją spermą. Chłopak wyrzucał przy tym swoje biodra w przód jak zwierzę, patrząc cały czas na Dominika. Podobało mu się, że jego orgazm był poprzedzony orgazmem kolegi z klasy. Nadal czuł przyjemne mrowienie w całym ciele, a z jego penisa wypływała jeszcze sperma. Tym razem coraz wolniej.

    Dominik wytarł się, podciągnął spodnie na już wiotkiego kutasa i wyszedł z pokoju. Tomek wyszedł z szafy. Spojrzał na bokserki Dominika, które pachniały teraz dwoma kutasami. Miały w sobie tyle spermy, że czuł, że zrobiły się wyraźnie cięższe. Wrzucił je do kosza na pranie i wrócił na imprezę.

    Od tamtej pory nie patrzył na Dominika w ten sam sposób. Najczęściej jednak patrzył na jego sprzęt gdy wracał do nagrania z tamtej nocy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Bruk
  • Poczatek wakacji

    – Będę ciociu za 20 minut. Rozłączyłem się i przycisnąłem gazu. Przede mną długa prosta i silnik starego Volvo przyjemnie zamruczał. Piękna pogoda zachęcała do jazdy i tylko w lusterkach ciemniejsze niebo zwiastowało wieczór. Brama była otwarta. Herman machając ogonem biegł do samochodu przywitać się. Wielki kundel nie lubił obcych, ale mnie rozpoznał jak otworzyłem drzwi. Siostra mojego taty pomachała mi sprzed drzwi i zaraz zniknęła w domu. Zabierając walizkę z bagażnika i wszedłem za nią. Postawiłem walizkę w przedpokoju i wszedłem do salonu. Ciocia Kasia zasłaniała zasłony wspinając się na palce. Odruchowo pstryknąłem w przełącznik na ścianie, gdy w pokoju zapanował mrok. Odwróciła się do mnie i wtedy to zobaczyłem… Na włosach i czole cioci była sperma. Świeża. Jeszcze niewyschnięta. Dopiero teraz dostrzegłem jak jest ubrana. Błękitna letnia koszula była założona na lewą stronę i zapięta na krzywo na trzy guziki. Koszula ledwo zasłaniała jej pośladki i na stopach Japonki. – Dzień dobry ciociu. Wydusiłem z siebie starając się nie dać po sobie znać swojego zaskoczenia. Pojedynczy szczek Hermana wskazywał, że ktoś tam jest i jest mu znany. Najwyraźniej ktoś dopiero opuścił ten dom. – Cześć Kubuś. Co tam w wielkim mieście? Wyraźnie była zaskoczona. Widocznie za wcześnie przyjechałem. Ciocia od dawna mieszkała sama. Wujek Leon zmarł przedwcześnie. Zdaje się miał wylew kilka lat temu. – A co może byś słychać. Rodzice ciągle w pracy a ja w końcu doczekałem się wakacji. Mam nadzieję, że nie przeszkadzam. – No, co ty… Tu nagle przerwała, bo dostrzegła swoje odbicie w szefie z dużym lustrem. Nie wiedziała, co ma zrobić. Zaczęła się nerwowo rozglądać. Spanikowała troszeczkę i usiadła w fotelu dwa metry ode mnie. Nie wzięła pod uwagę, że ma na sobie tylko tą niedbale założoną koszulę i nic więcej. Ułamek sekundy zajęło mi zlustrowanie jej wyeksponowanego krocza. Różowa cipka z lekko wystającymi wargami sromowymi była pozbawiona wszelkiego zarostu. Nie muszę chyba dodawać, że dla młodego mężczyzny jak ja widok ten skutkował nagłym wzwodem, którego w żaden sposób nie mogłem ukryć. – To ja może pójdę rozpakować walizkę. Mogę zająć ten pokój na tyłach domu? Chciałem jakoś wybrnąć z tej niezręcznej sytuacji. – Tak. Tak. Oczywiście, że możesz. Zanim się uspokoiłem i rozpakowałem minęło kilkanaście minut. Nie było sensu dłużej tkwić w tym pokoju. Wróciłem do salonu. Ciocia robiła kanapki. Woda w czajniku zaczęła hałasować. – To ja może pomogę i zrobię herbaty. – Zrób tylko sobie. Ja za herbatę dziękuję. Chętnie się napiję jakiegoś drinka. Śladu spermy na jej twarzy już nie było i koszula była inna. Tym razem znacznie dłuższa i równo zapięta. – Przepraszam cię Kuba za mój wygląd. Z pewnością mógł cię zaskoczyć, ale… – Ciociu. Bądźmy dorośli. Nikt z nas nie żyje w celibacie. – No jak widziałeś nie. Zbyt bardzo lubię sex bym długo wytrzymała po śmierci Leona. Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza. – O! Na pewno mi to nie przeszkadza. Zresztą widziałaś moją reakcję… – Owszem. Widziałam i muszę ci się przyznać, że aż mokro mi się zrobiło na widok tego namiotu. Nie sądziłam, że jeszcze mogę tak działać na mężczyzn. Kanapki szybko zniknęły z talerza i rozmowa zrobiła się zupełnie luźna. Ciocia zaproponowała mi gin z tonikiem. Zamoczyłem usta i zdaje się zapomniała wlać do szklanki tonik. Nie dałem po sobie znać jak pierwszy łyk zaczął palić mi usta. – Zmęczony jesteś po tej długiej drodze? – Nie. To czysta przyjemność jeździć tym samochodem. To prawda. Tata pomógł mi wybrać auto i z pomocą sąsiada przygotował do użytkowania. Też mu pomagałem, ale na pewno nie w tym stopniu, co sąsiad. – To może jeszcze posiedzimy albo jak wolisz włączymy jakiś film na Netflix – Pewnie. Telewizji mało oglądam, ale posiedzieć możemy. Ciocia wypiła chyba trzeciego drinka i wstała nalać sobie kolejnego. Gdy stanęła w świetle lampy widać było przez koszulę kształt jej piersi. Nie były obwisłe. Raczej dumnie sterczały a sutki wyraźnie odkształciły się na koszuli. Patrzyła na mnie jakoś zza włosów jakby zalotnie. Nie czułem różnicy wieku. Podobała mi się i czułem jak mój przyjaciel lekko drgał. – Masz dziewczynę? – Nie. Jakoś nie było czasu przed egzaminami. Moja poprzednia, Majka, to szkoda gadać. Najlepiej przy zgaszonym świetle u pod kołdrą – jeśli wiesz, co mam na myśli. – Kobiecie nie musisz tego tłumaczyć. Dziwię się, że młode dziewczyny nie lubią eksperymentować. Przecież trzeba czerpać z tego jak najwięcej przyjemności. Mówiła bez żadnego zażenowania. Była otwarta na te tematy. – No mnie się jeszcze taka nie trafiła. – A chciałbyś poeksperymentować? Zaskoczyła mnie tym pytaniem. Spojrzałem na nią szerokimi oczami odstawiając pustą już szklaneczkę ginu. – Co się tak patrzysz? Tutaj nie ma żywego ducha. To mogą być twoje wspaniałe wakacje. Nadal patrzyłem na nią w bezruchu. W ustach mi jakoś wyschło. Nawet nie zwróciłem uwagi na powiększający się namiot. – Z tym „żywego ducha” to chyba lekka przesada. Uśmiechnąłem się patrząc na jej krągłości. Oboje wybuchliśmy śmiechem. Nalała mi drugiego drinka i przysunęła swój fotel ciut bliżej mnie. – Powiedz… jak byś chciał, żeby kobieta się tobą zajęła. Tak szczerze. Masz jakieś fantazje? – Hm… a mogę naprawdę szczerze? – Liczę na to. Nie krępuj się. To, że jestem kilka lat starsza nie oznacza, że nie znam życia. Też lubię się zabawić. Będę szczęśliwa mogąc być twoją zabawką. Wypity alkohol i temperament cioci zmieszał tylko do jednego. – No… to… Bardzo chciałbym… – Wyduś to z siebie. Nie jestem z kamienia. Chciałbyś spuścić się na moją twarz? Chciałbyś bym była twoją suką, którą mógłbyś ruchać w każdy sposób? Była bezpośrednia i otwarta. Dłużej nie mogłem udawać, że nie chciałbym jej wydymać. – O tak. Chciałbym. Tylko najpierw ty się spuścisz w moje usta. Wstałem i zdjąłem z siebie najpierw koszulkę potem opuściłem spodnie wraz z bokserkami. Kutas dumnie zaprezentował się w całej swojej okazałości. Ciocia rozpięła guziki koszuli odsłaniając piękne piersi. Oparła się w fotelu i patrząc mi w oczy powoli rozsunęła uda. Co za widok! Bladoróżowa cipka w całej okazałości świeciła z podniecenia. – Chodź do niej. Jest twoja. Palcami rozszerzyła wargi ukazując każdy detal kobiecego łona. Klęknąłem przed nią i całując jej uda raz przy razie kierowałem się do celu. Była mokra i cudownie pachniała. Nie śpiesząc się zacząłem ją lizać. Raz mocniej i szybciej raz bardzo powoli wzdłuż warg. Niczym glonojad przyssałem się do łechtaczki jednocześnie trącałem ją językiem. Jęknęła długo a nawet zaklęła łapiąc powietrze. Wwiercałem się językiem do pochwy a nawet obficie naśliniłem anusa i włożyłem jeden palec. Wszedł bez oporu wywołując przyspieszony i przerywany oddech cioci. – Oooo kurwa… Zmieniałem tempo i nacisk. Językiem byłem wszędzie. Ssałem a nawet podgryzałem łechtaczkę. Kilkanaście minut takiej zabawy i poczułem jak ciotka sztywnieje, napina mięśnie. Zatopiła palce w moich włosach i docisnęła moją głowę do krocza. Potężny orgazm zaczął rzucać jej ciałem a z ust wydobywał się przeciągły jęk. Nawet na chwilę nie przerwałem ssania a nawet włączyłem dwa palce do środka rozpychając się w zaciśniętych mięśniach pochwy. Kilka sekund energicznie dewastowałem jej cipkę. To było coś. Poczułem się jak samiec alfa. Może nie była to duma, ale czułem się jak prawdziwy mężczyzna, który potrafi dogodzić kobiecie. Oblizywałem palce pozwalając cioci dojść do siebie. Miała zamglone oczy i szczęście na twarzy. – Niech ta twoja Majka żałuje, co straciła. Uśmiechnęła się odgarniając włosy z twarzy. Dźwignęła się na łokciach i wstała. Zdjęła z siebie koszulę i stanęła na drżących nogach. Pomasowała sobie piersi i jeszcze bardziej drżała. – Jesteś wspaniałym mężczyzną. Teraz ja zajmę się tobą. – O nie! Tonka w dalszym ciągu będę się tobą zajmować a ty masz być mi posłuszną. Obiecałaś być moją suką i tak mam zamiar cię traktować. Przynajmniej dzisiaj. – Rób ze mną, co chcesz. Oddaję się w twoje ręce i zdaje się nie będę tego żałowała. Podszedłem do niej i palcami chwyciłem jej sutki. Były twarde jak kamyki. Zacząłem je ściskać i lekko wykręcać ciągnąc je jednocześnie do dołu, zmuszając w ten sposób by klęknęła przede mną. Zgarnąłem jej włosy w jeden kucyk i pokierowałem jej głowę by nadziała się ustami na sztywnego z podniecenia kutasa. Doskonale wiedziała, co ma robić. Pozwalała na pełną penetracje jej ust. Raz szybciej, raz powoli i głęboko. Kazałem jej wysunąć język i wchodziłem w nią bardzo głęboko. Przerywałem, gdy zaczynała się krztusić. Ślina jej wypływała z ust, ale chciała, bym ją tak gwałcił samemu nadziewając się głęboko. Długo tak nie dałem rady i czując zbliżający się wytrysk wyszedłem z niej i puściłem jej włosy. Czekała na ten moment. Patrzyła mi w oczy i uśmiechała się. – Spełnij swoje marzenie i spuść się na mnie. Ja też tego chcę. Mocnym uściskiem dłoni jeździła po trzonie jedną ręką a drugą masowała mi worek. To było coś niesamowitego. Sama kierowała strumień spermy na twarz i do ust. Kilka salw tryskało pokrywając włosy, czoło, oczy gęstym nasieniem. Włożyła go sobie do ust i mocno ssała chcąc wyciągnąć z moich jajek jak najwięcej. Nawet sobie nie wyobrażałem, jaki to dla mężczyzny jest cudowny widok, jakim jest twarz kobiety pokryty jego spermą. Nigdy tego nie doświadczyłem a oglądanie tego na filmach porno nie sprawia takiej przyjemności jak na żywo. Byłem na nowo podniecony. Ciocia zgarniała palcami nasienie z twarzy i oblizywała je lubieżnie. – Masz jeszcze siłę? Tak bardzo chcę poczuć go w sobie. – I poczujesz. Wypnij dupkę. Chcę odwiedzić twojego anusa. Myślałem, że będzie protestować, ale nie. Odwróciła się i oparła o fotel prezentując tył w całej okazałości. Pośliniła obficie palce i roztarła na oczku wkładając jęki palec. – Nie każ mi czekać. Zerżnij mnie jak dziwkę. Traktuj mnie jak dziwkę. Sam również naplułem na palce i nawilżyłem główkę. Przystawiłem go i zacząłem delikatnie go wpychać. Nie sądziłem, że wejdzie z taką łatwością. Widocznie ciocia była tam nie raz traktowana. W niczym mi to nie przeszkadzało. Teraz była tylko i wyłącznie moja. Kilka razy pisnęła, gdy energiczniej w nią wchodziłem. Nie żałowałem sobie. Rżnąłem jej dupę rozkoszując się ciasnotą. Wchodziłem po same jaja energicznie odpychając jej biodra do siebie. – Taaaaaaak! O kurwaaaa… zaraz dojdę!!! Faktycznie. Chyba nawet minuta nie minęła jak poczułem skurcze w jej wnętrzu. Zwieracze silnie zaciskały się na kutasie kilkanaście razy. Opadła i nogi jej się rozjechały, ale mocno ją trzymałem nie pozwalając by kutas z niej wyszedł. Cały czas ruchałem mocno uderzając biodrami o jej pośladki. Była ciasna. Była cudowna. W tej chwili była moja i zdana na mnie. Nawet z niej nie wyszedłem i zacząłem spuszczać się do środka. Piszczała z rozkoszy i gdy wysunąłem się z niej odwróciła się, kucnęła i wzięła go jeszcze do ust. Na więcej już nie miałem sił. Usiadłem w fotelu i ciężko oddychałem. Byłem spocony i zmęczony. Popatrzyła na mnie i szepnęła – Dziękuję. – Przepraszam, że tylko tyle. – Tylko? Uwierz mi, dałeś mi bardzo dużo. Nie każdy może się z tobą równać. Dawno nie miałam takich przeżyć. – Przesadzasz chyba. – Będę zazdrosna o Twoją wybrankę. Cieszę się, że na razie jesteś tutaj a wakacje dopiero się zaczęły.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Barbara Kawa
  • Od pozowania do ruchania

    Moja znajoma malarka od dawna namawiała mnie, żebym dla niej zapozowała. Marzył jej się nie byle obraz, a akt. Pragnęła mnie namalować nagą. Długo wzbraniałam się, ale w końcu, za jej podszeptami i z czystej ciekawości, zgodziłam się. Jak każda kobieta, czasem potrzebuję zaszaleć. Cóż może być złego w rozebraniu się przed własną przyjaciółką?

    I tak pewnego sobotniego poranka zawitałam do Ariel, która mieszkała na poddaszu zabytkowej kamienicy. Przywitałyśmy się serdecznie, po czym zaprowadziła mnie do przestronnej pracowni. Poza wolną przestrzenią pośrodku było tu mnóstwo sprzętu, zakrytych płachtami dzieł itd. Światło wpadało przez okno na spadzistym dachu. Zgiełk miasta docierał tu przytłumiony, ledwie słyszalny.

    Ariel Wskazała mi czerwony parawan w kącie i poprosiła o zdjęcie ubrań. Ona sama miała na sobie jedynie poplamione farbą ogrodniczki. Bokami wylewały się jej dorodne piersi. Zawsze uważałam ją za ślicznotkę: blond włosy sięgały jej nieco poniżej uszu, zaś okrągła twarzyczka, upstrzona paroma piegami na policzkach, odznaczała się fiołkowymi oczami. Do tego filigranowa sylwetka, kontrastująca z okazałym biustem i pośladkami.

    Nie, nie sądzę, żebym mogła z nią konkurować. Ale słowo się rzekło i rozebrałam się szybko, wciśnięta w kąt między parawanem a stołem zasłanym wyschniętymi farbami. Z trudem znalazłam czyste miejsce, gdzie ułożyłam w kupkę całe swoje ubranie. Ariel nie przygotowała żadnego szlafroka (nie bawiła się nigdy w półśrodki ani fałszywą skromność, jak mi wcześniej wyjaśniła), więc wyszłam zza parawanu kompletnie naga. Z trudem powstrzymałam się od zakrycia dłońmi.

    – Zobaczmy, co my tu mamy – powiedziała z uśmiechem Ariel, taksując mnie wzrokiem.

    Nawet bez butów byłam wyższa od niej o głowę, ale poczułam się przez nią przytłoczona. Ariel z zadowoleniem obejrzała moje długie nogi, jędrne pośladki, płaski brzuch i drobne, nieco spiczaste piersi. Cmoknęła z zadowoleniem, muskając obnażoną skórę palcami, szczypiąc tu i ówdzie, żeby upewnić się o jej jędrności. Na koniec Ariel rozpuściła moje kasztanowe włosy, moją największą dumę. Były proste i lśniące, ale przede wszystkim imponowały długością; sięgały niemal do mojego tyłka, co przy moim wzroście uznawałam za nie lada wyczyn. Ariel przebiegła po nich palcami, po czym niespodziewanie trzasnęła otwartą dłonią w mój prawy pośladek, aż podskoczyłam.

    – Będziesz świetną modelką – oceniła, bez skrępowania obmacując moją pupę..

    Już wcześniej słyszałam, że Ariel miała… niecodzienne relacje ze swoimi modelkami i modelami, ale do tej pory nie wiedziałam, w czym rzecz. Nagłe olśnienie sprawiło, że ciarki przebiegły mi po plecach. Ale w tym momencie pozostawało mi słabo się uśmiechnąć do przyjaciółki.

    Ariel zaczęła tłumaczyć, jak planuje mnie namalować. Chciała wykonać naprawdę odważny obraz; miałam usiąść na krześle z rękoma za oparciem, zaś nogi miałam rozłożyć. Ariel chciała namalować moje krocze, miejsce, które nawet w aktach pozostaje zwykle zakryte lub nie całkiem widoczne. A ona chciała je wyeksponować, umieścić na pierwszym planie! Taka myśl przerażała mnie i rozważałam nawet wycofanie się z tego przedsięwzięcia. Wtedy coś innego zajęło moją uwagę. Drzwi pracowni otwarły się na oścież.

    – Hejka, przyniosłem ci kawę – rozległ się męski głos.

    Oboje odwróciłyśmy się. W tym momencie przypomniałam sobie o swojej nagości. Mężczyzna, niosący tacę z parującą filiżanką, nie wydawał się ani trochę zaskoczony widokiem gołej, wysokiej szatynki, choć zawiesił na moment wzrok na moim obnażonym ciele. Zaś pisnęłam ze strachu i wstydu, bo nie spodziewałam się tu żadnego mężczyzny. Dłońmi usiłowałam zakryć goliznę. Parawan był za daleko, a ja nie miałam gdzie się schować. Ariel wybuchnęła szczerym śmiechem.

    – Co z ciebie za modelka, nie wstydź się! To tylko mój asystent, Troy.

    Troy zbliżył się do nas z uśmiechem. Był czarującym brunetem o krótkim, zadbanym zaroście. Rękawy koszuli w czerwono-czarną kratę miał podwinięte do łokci. Odłożył tacę i wyciągnął do mnie rękę. Nie wyciągnęłam mojej dłoni, cały czas zakrywając goliznę. Nie zamierzałam obnażać się przed obcym facetem. Ariel nie robiła sobie nic z mojego zawstydzenia i próbowała kawy.

    – Cudowna! Taka, jak lubię! – Malarka w podziękowaniu pocałowała Troya. W usta. U niej asystent oznaczał też pewnie tymczasowego kochanka.

    A ja dalej tkwiłam golutka i niezdecydowana. Płonęłam na policzkach, zawstydzona i poniżona. Nie było mowy o żadnych facetach!

    – Troy jako mój asystent pomaga mi we wszystkim – wyjaśniła Ariel. – Musisz się przyzwyczaić do jego obecności, bo jest tu niezbędny. Po za tym to tylko gołe ciało! Choć, nie przeczę, w twoim wypadku dość zjawiskowe.

    Nie wiedziałam za bardzo, co ze sobą zrobić. Dałam słowo przyjaciółce, chodziło zresztą o sztukę, ale… bycie nago przy obcym facecie wydawało mi się niesamowicie upokarzające. Nawet jeśli wyglądał na przystojnego i szarmanckiego… Cholera, przecież wiedziałam, że ulegnę. Nigdy nie miałam w zwyczaju wycofywać się z podkulonym ogonem.

    Zacisnęłam zęby opuściłam ręce, układając je wzdłuż ciała. Wzrok Troya zdawał się łaskotać moją obnażoną skórę. Dopiero po chwili przypomniałam sobie o jego wyciągniętej dłoni i uścisnęłam ją niepewnie. Stanęliśmy w trójkę pośrodku pracowni. Troy jakby stracił mną zainteresowanie i własnoręcznie nakarmił Ariel ciasteczkiem z kawałkami czekolady. I tak nie mogłam opanować drżenia rąk. Mieli moje golutkie ciało na wyciągnięcie ręki!

    – Nagość to nagość. – skarciła mnie przyjaciółka, żując ciasteczko. – Musisz to polubić, jeśli chcesz zostać moją nagą modelką.

    Gestem dłoni nakazała Troyowi nakarmić i mnie. Zanim zdążyłam sięgnąć do tacki, on sam zbliżył jedno ciasteczko do moich ust. Zajrzałam w jego błękitne oczy, usiłując się nie myśleć o nagości. Troy uśmiechnął się zachęcająco i ujął lekko mój podbródek, kciukiem muskając dolną wargę, aż przeszły mnie dreszcze. Ariel tymczasem przygotowywała farby i sztalugę, nie pozostało mi więc nic innego, jak posłusznie przeżuwać poczęstunek. Zwłaszcza że wypiek okazał się świeży i słodziutki.

    – Wiesz… to jednak zbrodnia, trzymać takie ciałko pod ubraniem – mruknął Troy. – Takie ślicznotki jak ty powinny mieć nakaz chodzenie nago, przynajmniej w niektóre dni…

    Zatrzęsłam się z upokorzenia, wyobrażając sobie, jak idę tak po ulicy. Mimo to w asystencie malarki było coś urzekającego. Pozwoliłam mu pogładzić mój policzek. Zaoferował mi jeszcze kawy, ale odmówiłam. Wobec tego nakarmił mnie kolejnym ciasteczkiem, tym razem wystawiłam mu od razu język, żeby położył na nim słodkość. Czyniąc to, skubnął jeszcze koniuszek mojego języka.

    Wbrew wszystkiemu powoli zaczynałam zapominać o skrępowaniu, choć bezczelne spojrzenia Troya nie pozwalały mi zapomnieć o negliżu. Ariel klasnęła w dłonie zniecierpliwiona.

    – Pojedli? To do roboty!

    Tak zaczęło się moje nagie pozowanie. Troy ustawił krzesło, na którym miałam siedzieć. Trochę zajęło mi przyjęcie właściwej pozycji. Musiałam przemóc się do rozłożenia ud. Troy cały czas krzątał się po pracowni lub pilnował, bym się za bardzo nie wierciła. Czerpałam zaskakującą przyjemność z bycia nagą. Moje sutki szybko zaczęły sterczeć, a policzki oblały się czerwienią, co najwyraźniej nie przeszkadzało Ariel. Taką chciała mnie uwiecznić. Jej asystent czasami mnie masował, by rozluźnić odrętwiałe mięśnie. Początkowo wzdrygałam się od jego dotyku, ale Ariel zakazała mi się wiercić. Wkrótce się przyzwyczaiłam. Wciąż uważałam to wszystko za poniżające, ale jakoś przyjemne.

    Gdy robiliśmy sobie przerwę, stałam i rozmawiałam z nimi, dalej jako golaska. Odczułam przyjemnie mrowienie płynące z negliżu i bycia w centrum ich uwagi. Traktowali moje nagie ciało jak kolejne dzieło sztuki. Swobodnie rozmawiali o kształcie moich piersi czy waginie, która przecież była w centrum malowidła. Pozwalałam im ich dotykać, aby mieli lepszy wgląd. Pożądałam wręcz tego obmacywania. Na koniec Troy zrobił mi zdjęcie, by kolejnym razem łatwiej było odtworzyć pozycję. Jakoś nie przejmowałam się faktem, że mają moje nagie fotki.

    Po skończonej sesji poszliśmy do salonu. Nie kwapiłam się z ubieraniem, a i tym razem nikt mnie nie poganiał. Siadłam naga na kanapie, częstując się gorącą czekoladą i śliwkowym ciastem. Ariel była artystką także w kuchni.

    – K-kiedy następny raz? – spytałam, nawet nie ukrywając tego, jaka byłam podniecona, wręcz napalona.

    – Wiem, że takie tkwienie bezruchu jednak męczy – przyznała Ariel. – Odpocznij przez ten tydzień.

    – Jestem jutro wolna – wypaliłam, zanim zdążyłam się powstrzymać.

    Przyjaciółka wymieniła spojrzenie z Troyem. Brunet nachylił się i poklepał moje obnażone udo.

    – Trzeba kuć żelazo, póki gorące.

    *

    Następnego dnia, w niedzielę, przyszłam trochę wcześniej. Po prostu nie mogłam wytrzymać. Drzwi do mieszkanie okazały się otwarte i nigdzie nie widziałam malarki ani jej asystenta, więc ruszyłam do pracowni. I zamarłam na progu.

    Ariel, skąpana w blasku padającego przez okno w suficie słońca, siedziała na krześle, które wczoraj służyło mi do pozowania i którego siedzenie wciąż czułam na obolałym tyłku. Ariel, podobnie jak ja wczoraj, była naga. Jej ogrodniczki leżały na podłodze, a przed nią klęczał Troy. Jego czarna czupryna wystawała spomiędzy jej ud. Ariel wbijała w nią paznokcie i pojękiwała spazmatycznie. Zatrzymałam wzrok na okazałych piersiach. Ariel dojrzała mnie w drzwiach. Chciałam przeprosić i wyjść, lecz ona przywołała mnie gestem.

    – Wchodź! Zaraz dojdę, a ty idź się rozebrać! – rzuciła beztrosko, z uśmiechem na zaczerwienionej twarzy. Zaraz też pogoniła Troya warknięciem do lepszym starań.

    Speszona przeszłam obok nich. Zrzuciłam wszystkie ubrania i naga czekałam za parawanem. Słyszałam ciągle jęki malarki i mlaskanie Troya, zawzięcie liżącego jej kobiecość. Niełatwo mu przychodziło zadowolenie jego pani.

    – Chodź tu, to szybciej dojdę! – krzyknęła do mnie Ariel.

    Zdziwiona wyszłam zza parawanu i ustawiłam się przed nimi. Malarka spojrzała na moje golutkie ciało i oblizała lubieżnie wargi. Zacisnęła mocniej uda na głowie swojego asystenta. Spoglądałam na nich zafascynowana. Ariel wygięła plecy w łuk i wydała finalny jęk. Niemal odczuwałam jej ekstazę. Zastanawiałam się tylko, czy bardziej pragnęłabym być na jej, czy na jego miejscu.

    Ariel wstała i zmierzwiła włosy Troya.

    – Grzeczny chłopiec. A teraz idź się umyć i przynieś kawę. – rozkazała mu.

    Troy wstał z podłogi. Przechodząc, spojrzał na moje nagie ciało.

    – Hej, mała. – rzucił, szczypiąc mój pośladek.

    Zachichotałam głupkowato, już na dobre rozochocona. Odwróciłam się do Ariel. Zostałyśmy same. Dwie golutkie dziewczyny: ja lekko speszona i napięta, ona zdyszana i lekko spocona, lecz zupełnie nieskrępowana i rozluźniona. Uśmiechnęła się i podeszła do mnie. Uniosła mój podbródek i wpiła w moje usta. Kompletnie zszokowana, smakowałam jej wargi i języczek. Przyciągnęła mnie do siebie, łapiąc za pośladki. Nasze gołe ciała otarły się o siebie. Czułam jego ciepło i wilgotną od potu skórę. Ścisnęłam w dłoniach jej cudowne, krągłe piersi. Raz za razem nasze usta spotykały się. W końcu oderwałyśmy się od siebie. Wymieniłyśmy uśmiechy.

    – No, to powitanie mamy za sobą. – oznajmiła Ariel. Rękoma pogładziła mój biust i potarła sutki między palcami. – Czas brać się do roboty.

    Po powrocie Troya zostałam ustawiona we właściwej pozycji na krześle. Pozowanie minęło podobnie, co wczoraj. Niewygody uprzyjemniał mi masaż Troya. Dopiero późnym popołudniem Ariel uznała, że wystarczy.

    – Dziękuję ci, świetnie się sprawiłaś – stwierdziła i pogładziła moje ramię.

    Wciąż stałam golutka przy nich. Troy stanął za mną i masował moje plecy. Chwalili mnie, a ja stałam naga i zawstydzona, uśmiechając się nieporadnie. Czułam ich ręce na swoim ciele. Uśmiechałam się i dziękowałam im, wciąż zawstydzona nagością. W pewnym momencie Ariel ujęła moje piersi i potarła sutki między palcami, uśmiechając się zalotnie.

    – To może to jakoś uczcimy? – zagadnęła, a Troy zachichotał.

    Nim zdążyłam zareagować, blondynka przytuliła mnie i zaczęła całować. Znów smakowałam jej ślinę, języczek i usteczka. Troy także nie próżnował, macając moje gołe ciało od tyłu. Ja zaś chwilę macałam przez ogrodniczki tyłeczek Ariel, by potem zsunąć delikatnie ramiączka. Złapałam za jej goły biust, rozkoszując się jego krągłościami. Niemal zwariowałam z rozkoszy, gdy twarde palce Troya zaczęły pełznąć w dół po moim brzuchu. Wciąż całowałam się z Ariel, a nasze języczki tańczyły szalony taniec.

    Aż Ariel nie przerwała go i nie oderwała się od moich ust.

    – Na kolana, mała – rozkazała.

    Zrobiłam zdziwioną minę. Jej asystent zabrała dłonie z mojego podbrzusza (był tak blisko!) i oparł je na moich barkach. Musiałam ulec. Naga, uklękłam i spojrzałam do góry, na ich twarze. Troy podszedł do Ariel i całując ją, zdarł z niej do końca ogrodniczki. Teraz i ona była naga. Zacisnął dłonie na jej tyłeczku. Zignorowali swoją nagą modelkę. Obserwowałam ich ze swojej pozycji na klęczkach. Zniecierpliwiona, podpełzłam i rozpięłam rozporek Troya. Przerwał całowanie blondynki i zerknął na mnie. Ja tymczasem patrzałam na jego sterczącego penisa. Pragnąc poniżenia, polizałam jego jądra.

    – Od początku wiedziałem, że będzie z ciebie posłuszna suczka – rzucił Troy, głaszcząc moje włosy. Ariel zachichotała.

    Wrócili do całowania, jakby zapominając, że wciąż klęczałam przed nimi golutka. Powoli wzięłam do ust jego członka, ssąc go z rozkoszą. Podniecona własnym upokorzeniem, sięgnęłam ręką między uda. Palcem pieściłam własne wargi sromowe. Onanizowałam się, klęcząc przed nimi i ssąc jego penisa.

    Nagle oderwali się od siebie i zaśmiali. Chyba ze mnie. Przeszedł mnie dreszcz cudownego podniecenia.

    – Mówiłam, że spodoba ci się w mojej pracowni – powiedziała Ariel z tryumfem w głosie.

    – Fajnie, jakbyś częściej miała takie uległe modelki – dodał Troy.

    – Niestety, takie suczki jak ona to rzadki gatunek. Hej, a mi też zrobisz dobrze?

    Wyjęłam penisa Troya z ust i spojrzałam na nich. Obaj spoglądali w dół na mnie, na klęczącą przed nimi nagą sukę. Moje upokorzenie sięgało zenitu, ale właśnie zdałam sobie sprawę, jak bardzo tego pragnę. Na pytanie Ariel odpowiedziałam skwapliwym skinieniem.

    Malarka usiadła na krześle, a je podpełzłam do niej, pogoniona soczystym klapsem wymierzonym przez Troya. Włożyłam głowę między uda blondynki. Z rozkoszą lizałam jej waginę. Ariel zacisnęła ręce na moich włosach. Troy ujął moje biodra i ustawił tak, żebym wypięła tyłek w jego stronę. Jęknęłam, gdy wsadził mi swojego penisa. Zaraz Ariel docisnęła moją twarz do jej waginy i zmusiła, bym dalej ją pieściła. Wysunęłam języczek, odszukując łechtaczkę. Jednocześnie rozkoszowałam się rżnącym mnie Troyem.

    W końcu doszliśmy. Ariel zalała moją twarz sokami. Troy spuścił się, zalewając mnie nasieniem. I ja doszłam, aż ciało przeszedł potężny spazm. Dopiero po chwili Ariel przestała zaciskać uda na mojej głowie. Golutka, uniosłam wzrok i spojrzałam na nich. Malarka wstała z krzesła, objęła Troya i pocałowała. Ich nagie ciała otarły się o siebie. Patrzyłam na to z zazdrością. Byłam tu tylko dziwką do zabawy. I, o dziwo, podobał mi się taki układ. Z czułością pogłaskali mnie po głowie, jakbym faktycznie była suką. Uśmiechnęłam się do nich ustami mokrymi od waginy Ariel. W kobiecości czułam mokry płyn – nasienie Troya.

    Ciągnięta za włosy, podążyłam za nimi na czworakach. Choć byłam piekielnie zmęczona drugim dniem pozowania, to zabawy na dziś jeszcze się nie skończyły.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Trojkat z dwiema przyjaciolkami

    Staszek miał 18 lat i był przystojnym szatynem. Od dzieciństwa przyjaźnił się z Olą i Ulą. Obie dziewczyny były jego rówieśniczkami obie również były atrakcyjnymi brunetkami o wydatnych biustach i zgrabnych nogach. Jedynym, co je różniło była sylwetka Ola była smukła i zgrabna w czasie, gdy Ula była przysadzista i dość pulchna. Tamtego dnia troje przyjaciół spotkało się w domu Staszka, bo jego rodzice pojechali akurat na urlop. Na początku siedzieli w salonie rozmawiając na niezobowiązujące tematy. Po tym jednak przenieśli się do jego pokoju. Tam kontynuowali rozmowę przy czy siedzieli tak, że Staszek był w środku, Ola po prawej a Ula po lewej. Po jakimś czasie zauważył, że dłonie jego przyjaciółek coraz częściej próbują gładzić go po kroczu.

    -Co wy robicie?-zapytał lekko zaskoczony

    -Dawno chciałyśmy poczuć cię w naszych cipkach i pupach-odparła Ola mrugając porozumiewawczo do Uli

    -O to dopiero zbieg okoliczności, bo i ja dawno chciałem przelecieć jedną z was a najlepiej obie-powiedział Staszek

    Chwile później już ssały mu na zmiane kutasa

    -Ooo jaak przyyjemnie-powtarzał głaszcząc obie po głowach

    W następnej chwili ułożenie było takie, że Staszek lizał owłosioną cipke leżącej Oli zaś Ola lizała także owłosioną cipke Uli, która siedziała jej na twarzy. Później Staszek wylizał anale obu dziewczyn. Najpierw wszedł w cipke Uli i zaczął ją delikatnie ale zdecydowanie posuwać w czasie gdy obserwująca ich z boku Ola masturbowała się namiętnie.

    -Ooch ooch-jęczała Ula bliska orgazmu

    -Aach ooo ooo-jęczał Stasze również dochodząc

    -Uuch uuu-jęczała masturbująca się Ola

    Po chwili Ula i Staszek doszli a Staszek trysnoł w cipke Uli wiedział jednak, że tak może bo powiedziała mu kiedyś w tajemnicy, że jest bezpłodna. Gdy z niej wyszedł Ola zrobiła mu dobrze. On miał solidną erekcje już wyjmował z szafki prezerwatywę w celu jej założenia, gdy nagle…

    -Nie musisz zakładać gumki, bo biorę antykoncepcje-powiedziała Ola

    Tym razem on się położył a ona dosiadła go na jeźdźca. Bzykali się w tej pozycji aż strzelił a ona doszła do orgazmu. Potem Ula wpierw wylizała ze spermy a następnie doprowadziła do wzwodu jego penisa, po czym dosiadła go na kowbojkę a on dawał jej klapsy, gdy go ujeżdżała. Wreszcie nastąpił ich wspólny orgazm i jego wytrysk. Kiedy z niego zeskoczyła sam zaczął dawać sobie przyjemność aż znów mu stanął. Następnie wziął Ole na analnego pieska. Potem jeszcze po razie posuwał każdą z nich od przodu lub analnie. Potem zerżnął Ulkę na hiszpana a Olkę w usta. A potem na odwrót. Po czym bawił się ich cyckami i masował ich pośladki. Chwile później wzajemnie się masturbowali aż do wspólnego orgazmu. Następnie zaś ubrali się i wrócili do salonu gdzie jeszcze rozmawiali przez jakiś czas później one pożegnały się z nim i poszły

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arminusz Avitus
  • Nie-zwykla Rodzina cz 116. – Na diabelskim mlynie

    Dzisiejszy cały dzień spędziliśmy razem z Cassie w wesołym miasteczku. Może to dziecinne dla nas, ale dalej je lubimy. Postanowiliśmy spędzić tam razem czas. Cass chciała zaprosić też naszych bliskich i przyjaciół, jednak żadne nie mogło przyjść. Dlatego to wyszło nawet na plus, że byliśmy tylko my.

    Cassie wygrała mi pluszowego misia w rzucaniu kółkami. Ja zrewanżowałem się, trafiając młotkiem w siłomierz na tyle mocno, że dzwonek zadźwięczał i wygrałem. Jedliśmy watę cukrową, która kleiła się nam do palców i popijaliśmy zbyt słodką lemoniadę z plastikowych kubków. Widać, że moją siostrę rozkręcała adrenalina.

    – No chodź Alan. Jeszcze tyle rzeczy przed nami.

    – Idę, idę…

    Ciągnęła mnie na kolejkę górską, potem na autka zderzaki, gdzie bezlitośnie taranowała mój pojazd, śmiejąc się jak dziecko.
    Jednak teraz, gdy słońce zaczynało chylić się ku zachodowi, staliśmy przed ostatnią atrakcją. Był nią diabelski młyn. Był on naprawdę ogromny. Zrobił na nas duże wrażenie.

    – Tam to koniecznie musimy iść. – powiedziała Cassie.

    – O tak! – powiedziałem, ściskając dłoń Cassie. Jej oczy błyszczały podekscytowaniem.

    Kiedy wsiadaliśmy do kabinki, koło zaczęło się powoli obracać. Cassie przytuliła się do mnie, gdy nasza kabinka uniosła się coraz wyżej. Miasto rozciągało się pod nami.

    – Zobacz jak pięknie. – szepnęła, wskazując na horyzont.

    Dojeżdżaliśmy powoli na sam szczyt. Cassie odwróciła się do mnie z uśmiechem.

    – To był dobry pomysł, że się tu wybraliśmy. Chyba nie uważasz, że to dziecinne?

    – Ależ skąd. Jest bardzo fajnie.

    – Racja. Bardzo fajnie.

    – Poza tym. Co my byśmy w domu robili?

    – No wiesz… coś byśmy wymyślili. – powiedziała Cassie, a jej ręka zaczęła masować mi kutasa przez spodnie.

    – Cassie… – lecz ona nie zabrała ręki. Wtedy ja też wykorzystałem sytuację i włożyłem rękę między jej nogi.

    Poczułem, że pod spódnicą nie ma majtek. Poczułem także, że jej cipka jest mokra. Cassie zaczęła głośniej oddychać na to.

    – Och Alan…

    – Możemy też to tu zrobić. – powiedziałem.

    – Nie no Alan… a jak nas zobaczą?

    – Jesteśmy wysoko, a to koło tak wolno jedzie, że zdążymy, zanim zjedzie na dół.

    – Hmm… przyznam podoba mi się ten pomysł, braciszku.

    Cassie nie trzeba było długo przekonywać. Rozpięła moje spodnie i uwolniła mojego kutasa, który stał na baczność.

    – Mmm… – zamruczała i wzięła go do buzi.

    Było cudownie poczuć jej usta oplatające mojego kutasa. Czułem jej język wszędzie. Wkładała go sobie głęboko do gardła. Pieściła dokładnie jego główkę.
    Po chwili poruszała już głową w górę i w dół. Trzymałem jej głowę, lekko dociskając ją do kutasa.

    Nagle wyciągnęła go z chlustem.

    Szybko mnie pocałowała. W jej ustach jeszcze czułem smak z mojego fiuta, ale nie zwracałem na to uwagi. Przeciągle się całowaliśmy. Masowałem jej piersi pod jej bluzką. Dobrze, że nie założyła stanika. Szybko uwolniłem je, podwijając jej bluzkę do góry. Zszedłem pocałunkami na piersi i je zachłannie całowałem, podgryzając sutki. W końcu zdjąłem jej spódnicę i miałem jej cipkę przed sobą. Rozłożyła nogi, dając mi lepszy dostęp. Uśmiechnąłem się na widok tatuażu, jaki sobie zrobiła nad cipką. Wild w serduszku.

    – Zawsze mnie kręci ten twój tatuaż.

    – Wiem. Czułam, że ci się spodoba.

    Zacząłem pieścić palcami jej cipkę. Była taka mokra i słodka. Zacząłem ją tam lizać. Na moim języku poczułem jej smak. Miała takie dobre soczki z jej pochwy. Wkręcałem się coraz bardziej. Wylizywałem ją wszędzie.
    Koło diabelskiego młyna było już na szczycie. Jednak dalej się wolno obracał. W końcu wziąłem jej nogi na barki. Wsunąłem fiuta do jej cipki. Zacząłem ją walić. Jej cipka była idealna dla mojego kutasa. Pochyliłem się i całowałem ją z języczkiem. Po jękach Cassie widziałem, że spodobało jej się to. Widać, że pragnęła się pieprzyć.

    – O tak… o tak Alan… Ooooghhh…

    W końcu wyjąłem kutasa i wstałem razem z Cassie. Kazałem oprzeć jej się o szybę wagoniku. Rozchyliłem jej nogi i wszedłem w nią z powrotem. Napierałem na nią, aż jej cycki przylgnęły do szyby. Dalej mocno ją pieprzyłem. Złapałem porządnie za jej tyłek i dociskałem do końca. Widziałem, jak Cassie czuje niesamowitą rozkosz. Fiutem dobijałem do samego końca.

    – Oooooghhhh… oooooggghhh…

    Cassie ledwo trzymała się okna. Głośno jęczała. W końcu odsunąłem ją od okna.

    – O boże… to takie szalone…

    – Wiem… fajnie co?

    – Bardzo… – zaśmialiśmy się razem.

    Usiadłem wtedy, a Cassie okrakiem usiadła na mnie. Włożyła kutasa do swojej cipki. Jęknęła przeciągle, czując, jak ją wypełnia. Zaczęła się na nim poruszać. W górę i w dół za każdym razem bardziej wprowadzając go do swojej pochwy. Robiła to coraz szybciej, przez co dalej jęczała i krzyczała. Chciała dobić chyba do samego końca. Odczuwała każdy centymetr mojego kutasa. Poczułem też jak się cała trzęsie, aż głośno jęknęła. To było potwierdzenie, że osiągnęła swój orgazm. Po jakimś czasie, poczułem pulsowanie kutasa, co znaczyło, że zaraz ja wystrzelę.
    W końcu już nie wytrzymałem. Pchnąłem do końca i spuściłem się do środka jej pochwy. Czułem jak mój kutas pulsuje w środku. Cassie sapała i łapała oddech. Obaj byliśmy zmęczeni. Cassie w końcu zeszła z kutasa i usiadła obok mnie. Oparła głowę o moje ramie.

    – Uwielbiam te nasze szaleństwa. – powiedziała Cassie.

    – No… ja też.

    – Obiecaj mi coś…

    – Co?

    – Że zawsze będziemy tak szaleni.

    – Chyba już jesteśmy. I prędko to się nie zmieni.

    Cassie zaśmiała się tym swoim śmiechem. Zauważyłem, że powoli zbliżaliśmy się do końca przejażdżki. Doprowadziliśmy się do porządku i poprawiliśmy, aby wyglądało tak, że nic szczególnego się nie działo.
    Gdy w końcu wysiedliśmy, Cassie wciąż trzymała mnie za rękę.

    – Wiesz co? Myślę, że diabelski młyn będzie odtąd moją ulubioną atrakcją. – powiedziała.

    – Moją chyba też. – zaśmialiśmy się razem.

    Uśmiechnąłem się, obejmując ją ramieniem. Wracaliśmy powoli do domu.
    Lubię tak z nią szaleć.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris