Author: admin

  • Przepis na zdany egzamin

    To był pewien wrześniowy wieczór, pamiętam go dobrze, jak przyjechałem do Ciebie na noc, by wspólnie się uczyć do jednego z egzaminów. Puk, puk, uśmiecham się do siebie. Otworzyłaś mi drzwi. Wyglądałaś zniewalająco w tej sukience. Od razu pomyślałem, że chcę Cię posiąść tu i teraz, ale zaraz, przecież mamy się uczyć! Mój kutas wciąż myślał o sokach wypływających z Twojej cipki. Pamiętam jak dziś, że gdy tylko przekroczyłem próg mieszkania rzuciłaś mi się na szyję i zaczęłaś namiętnie całować. Dawno się nie widzieliśmy, dawno… Mój język badał każdy zakamarek Twych ust, gdy wsadziłem Ci język do buzi, a Ty zaczęłaś go ssać, niczym zwykłego lizaczka nie wytrzymałem. Mój kutas już sterczał na zawołanie! Dotknąłem Twego ciała przez cieniutki materiał sukienki, położyłem dłoń na Twej lewej piersi. Oo…sutek momentalnie nabrzmiał gotowy do miłosnych uniesień, jakby wołał, weź mnie, ssij, gryź! Druga ręka momentalnie spoczęła na prawym cycuszku. – Przestań, mieliśmy się uczyć! Chodź do pokoju, chcesz herbaty?

     Poszłaś boso do kuchni, by przygotować mi coś do picia, a ja rozmarzonym wzrokiem błądziłem po Twoim ciele, wyobrażając sobie jak Cię pieprzę. Nie mogłem się skupić wcale, w pokoju było tak duszno, ta erotyczna atmosfera, ten intymny zapach, cienie rzucane przed przedmioty w pokoju. Wszystko mówiło do mnie: „wypieprz Ją”! Jednak nie mogłem Ci tego zrobić, obiecałem pomóc w nauce i cierpliwie tłumaczyłem kolejne przepisy. Od czasu do czasu dotknęliśmy się dłońmi sięgając po notatki, a Ty wtedy za każdym razem nieziemsko się uśmiechałaś. Wiedziałem, że nigdy nie będę pragnął nikogo tak bardzo jak Ciebie teraz. Niby niechcący zrzuciłem skrypty na ziemię, usuwając tym samym jedyne przeszkody, które nas dzieliły. Dotknąłem Twego policzka ręką i gwałtownie przysunąłem do swych ust. Zacząłem Cię namiętnie całować, całe moje ciało buzowało, czułem jak sperma buzuje w moim ciele. Jak kutas sterczy niczym drąg wołając: chcę cipy! 

    Wsadziłem rękę pod sukienkę, pod palcami sutki nabrzmiały i sterczały niczym wierzchołki gór. Zrzuciłem ramiączka i mym oczom ukazały się Twe piersi. Zacząłem delikatnie je całować, pieścić każdy zakątek, każdy kawałek skóry, omijając sutki. Czułem jak bije z Ciebie rozkosz i pragnienie. W końcu nie wytrzymałaś i skierowałaś me usta na swe sutki. Delikatnym pocałunkiem przywitałem się z nimi. Po to, by z czasem zacząć je przygryzać i ssać. W końcu podwinąłem Twoją sukienkę do góry, a mym oczom ukazał się nieziemski widok. Nie miałaś na sobie majteczek. Kutas już chciał wejść i penetrować Cię tak głęboko, jak nigdy, ale musiałem się powstrzymać. Zacząłem całować Twój brzuch, językiem przesuwałem od pępka coraz niżej, aż do miejsca gdzie zaczynała się Twa wygolona cipka. Widziałem błysk w Twoich oczach, a wtedy zacząłem lizać wewnętrzne strony ud. Czułem zapach, który wydalała z siebie Twoja mokra cipka, widziałem kropelki soku z Twej cipy na wargach sromowych. Kiedy całowałem Cię Ty w końcu nie wytrzymałaś i zaczęłaś głośno jęczeć, a ja wtedy zanurzyłem jak tylko najgłębiej potrafiłem język w Twą pochwę. O jak cudownie poczuć Twe soki na swym języku, od razu się oblizałem i zabrałem do roboty. Lizałem jak szalony, z góry na dół, wpychałem go do przodu i do tyłu. Czułem jak łechtaczka rośnie do niewyobrażalnych rozmiarów. I wtedy wsadziłem w Ciebie palec, zajęczałaś z rozkoszy błagając, bym pozwolił Ci wziąć mego kutasa do buzi.

    Nie musiałaś dwa razy powtarzać, od razu mnie rozebrałaś i Twym oczom ukazał się penis. Zaczęłaś delikatnie, ledwie muskając ustami członka. Zaczęłaś ssać me jądra, palcem stymulując odbyt, jęczałem, ja jęczałem! Było mi tak dobrze, tak wspaniale. A gdy wzięłaś go całego do ust, to i zaczęłaś ssać, to myślałem, że spuszczę Ci się od razu do buzi. Musiałem to przerwać, bo przecież chciałem Cię mieć, od razu rzuciłem Cię na plecy i kazałem podnieść nogi. Kiedy już ułożyłaś swe stopy na mej piersi czubkiem kutasa trącałem waginę. I znów jak mała dziewczynka, która czegoś bardzo chce zaczęłaś mnie prosić błagalnym głosem, bym Cię wypełnił. I wtedy wszedłem, głęboko, aż po jądra. To było jedno pchnięcie, a Ty zadrżałaś z rozkoszy. Wiedziałem, że po tak długiej rozłące seks może być krótki, więc postanowiłem ten czas wykorzystać na porządne wypieprzenie Cię. I wszedłem drugi raz, i trzeci, i czwarty, i tak szybkimi ruchami, trzymając Cię za biodra pieprzyłem, a Ty jęczałaś z rozkoszy. A ja chciałem dać Ci niewyobrażalną rozkosz, więc kazałem obrócić się na brzuch i wypiąć tyłek. Mój kutas tylko na to czekał. Gdy zobaczył Twoją cipę wszedł. Trzymałem Cię za pośladki i rżnąłem bez opamiętania, pamiętam tylko, jak jęczeliśmy z rozkoszy i gdy całe Twoje ciało zaczęło drżeć mój kutas nie wytrzymał i wytrysnął w Tobie z całą mocą. Zastygliśmy w tej pozycji jeszcze przez jakiś czas rozkoszując się bliskością naszych ciał. Wyszedłem z Ciebie, a z Twej cipy zaczęła skapywać sperma. Wyszeptałem w Twe włosy Kocham Cię i położyłem się przy Tobie. Ech…tak, rozmarzyłem się…to był cudowny wieczór, a przecież wtedy kochaliśmy się jeszcze następny raz…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kasia glińska
  • Poprawka z matmy i Kinga

    Było to jeszcze przed tą durną i zupełnie nie przygotowaną reformą szkolnictwa, wprowadzającą gimnazja.

    Kinga skończyła ósmą klasę a że uczennicą była raczej przeciętną to poszła do zawodówki w zawodzie sprzedawczyni. Nawet podobało jej się w nowej szkole, tylko w klasie straszliwy babiniec. Na 27 lasek był tylko jeden chłopak i to do tego jakiś niewydarzony. Oceny miała nieco lepsze niż w podstawówce, tylko ta cholerna matma. Już przez pierwsze dwa miesiące złapała chyba z pięć dwójek /nie było wtedy jeszcze jedynek i szóstek/. Całe szczęście belfer coś wymyślił i nawet te dwójkowe nie wiedzieć skąd łapały nagle czwórki a nawet piątki.

    Kinga nie zauważyła, że były to przeważnie najładniejsze dziewczyny w klasie. Ona też była bardzo ładna. Długie rude włosy okalały śliczną twarzyczkę z zielonymi, dużymi oczami, małym lekko zadartym, piegowatym noskiem i mięsistymi, zmysłowymi ustami. Urody dziewczynie dodawały śliczne dołeczki w policzkach kiedy się uśmiechała. Pomimo tego, że była stosunkowo niska, to jednak wszystko miała na swoim miejscu. Średniej wielkości piersi, ślicznie kobieco rzeźbione mocno uwypuklały obcisły golf a króciutka spódniczka ledwo skrywała dosyć pulchną pupę dziewczyny. Do tego jej pełne i proste uda uzupełniały kobiecą figurę nastolatki.

    Matmę miały z świeżo upieczonym nauczycielem, który uczył dopiero drugi rok. Był to wysoki – ponad 190 cm wzrostu, bardzo szczupły młody 25 letni mężczyzna. Kinga nie wiedziała dlaczego ale dziewczyny, które załapały nie wiedzieć skąd czwórki a nawet piątki, wodziły za nim swoimi spojrzeniami, jakby za czymś bardzo tęskniły albo czegoś bardzo pragnęły. Już niedługo miała się o tym przekonać na własnej skórze.

    W piątek matmę miały na ostatnich lekcjach i opuszczały szkołę parę minut przed dwudziestą jako ostatnia grupa tego dnia. Pan Marek puszczał je małymi grupkami co pięć minut żeby nie podpadło już na drugiej godzinie. Do owego grudniowego wieczora Kinga wychodziła w jednej z pierwszych grupek ale w ten piętek ku swojemu zdziwieniu musiała czekać do końca.

    – Kinga pozostań jeszcze chwilę – zadysponował nauczyciel, kiedy ostatnia grupka opuszczała klasę.

    Jej przyjaciółka Roksana spojrzała na nią jakby zazdrosnym spojrzeniem.

    – Trzymaj się. Uwierz mi, że bardzo chciałabym być na twoim miejscu – powiedziała do zdumionej koleżanki i opuściła klasę.

    Jeszcze bardziej zdziwiła się kiedy pan Marek podszedł do drzwi i wyjmując zakluczył je od środka, pozostawiając klucz w zamku.

    – To żeby nam nikt nie przeszkadzał – powiedział i podchodząc do swojego masywnego biurka i chwilę wpatrując się w dziennik dodał – Musimy porozmawiać o twoich ocenach moja panno. Widzę, że masz tutaj same dwójki.

    – Jakoś nie idzie mi nauka – szepnęła nieśmiało.

    – Z innych przedmiotów stoisz całkiem nieźle a tylko u mnie tak kulejesz. Trzeba coś z tym zrobić – powiedział nauczyciel.

    – Tylko zupełnie nie wiem co? – nieśmiało szepnęła dziewczyna.

    – To ja ci powiem i pokażę jak powinnaś postąpić – powiedział stanowczo matematyk i zaczął zbliżać się do wystraszonej nastolatki.

    Minął jej ławkę i nagle zawrócił. Nawet nie zauważyła kiedy a podszedł do niej od tyłu i położył swoje dłonie na jej piersiach, mocno przyciskając plecy nastolatki do krzesła.

    – Co pan robi? Ja nie chcę, ja się boję – broniła się z całej siły Kinga.

    – To co zrobiłem z wieloma twoimi koleżankami. Przeprowadzam egzamin poprawkowy – jego dłonie znowu oparły się o jej piersi i zaczęły je mocno ugniatać.

    Dziewczyna nadal mocno się broniła ale był od niej znacznie silniejszy. Nie wiedziała co teraz nastąpi, jednak wędrówka jego dłoni po jej piersiach stawała się dla niej coraz bardziej przyjemna. Szczególnie, że wyszarpnął ze spódniczki dół jej golfa i podniósł mocno do góry a następnie uczynił podobnie z jej staniczkiem i teraz ugniatał i głaskał jej gołe piersi, chwytając w dwa palce jej twarde jak kamyczki sutki sterczące z dużych różowych brodawek. Kinga przestała bronić swoich piersi, szczególnie, że te karesy zaczęły bardzo ją podniecać i po pewnym czasie zaczęła ich pragnąć. Po jej plecach mocno przywartych do oparcia krzesełka przebiegały jakieś dziwne dreszcze. Jeszcze nigdy takich nie czuła. Chciała coś powiedzieć i lekko uniosła do góry swoją głowę i wtedy nauczyciel pochylił się i zwarł się z jej zmysłowymi ustami swoimi w długim namiętnym pocałunku. Czuła jak jego sztywny język wbija się do jej buzi i wyczynia tam różne harce. Całowała się już kiedyś z jednym osiemnastolatkiem, który nie chciał z nią chodzić, ponieważ jedynie na pocałunkach się wszystko kończyło a on chciał czegoś więcej. Kinga była jeszcze cnotliwa. Zresztą w tamtych czasach inicjacja seksualna dziewczyn była znacznie późniejsza i następowała w wieku 15-16 lat, nie tak jak obecnie wywołana wprowadzeniem gimnazjów “pseudo dorosłość” zepchnęła rozdziewiczenie do wieku 13-14. podobnie jest zresztą z inicjacją nikotynową i alkoholową. Stąd na ulicach można spotkać pijane dzieci z papierosami w zębach.

    Kinga nagle poczuła, że nauczyciel pieści teraz jej piersi tylko jedną ręką, drugą robił coś innego. Nagle chwycił jej głowę między swoje dłonie i obrócił ją nieco w prawo. Jednocześnie sam przesunął się lekko do przodu i obrócił w jej kierunku. Przed oczami przerażonej dziewczynki prężył się teraz potężny kutas, uwolniony ze spodni i slipek, które opadły aż na kostki matematyka. A przyrodzenie pan marek miał naprawdę rozmiaru XL. Długi niemal dwadzieścia centymetrów, gruby, o lekko pałąkowatym kształcie chuj prężył się w swojej gotowości do jebania a z dziury na czubku dominującej w swej grubości żołądzi zbierała się duża kropla śliskiego śluzu.

    – Możesz go pocałować i polizać – powiedział nauczyciel i lekko przyciągnął jej główkę do swojego chuja.

    – Kiedy ja jeszcze tego nigdy nie robiłam i jest on taki ogromny – jęknęła Kinga.

    – Jeśli chcesz dostać dobrą ocenę to poliż go całego i potem włóż sobie do buzi a na początek weź w rączkę i poruszaj nią wzdłuż całej długości mojej czarodziejskiej różdżki – wydał jej polecenia.

    Nastolatka pomału zbliżyła dłoń do grubego trzonu i objęła go ściskając paluszki. Wydał się jej bardzo delikatny i jakby aksamitny. Zaczęła poruszać rączką po tym jednocześnie twardym kutasie i naciągać na wystającą w kształcie kapelusza grzyba potężną głowicę fałdki napletka i znowu ją odkrywać. Świeciła się teraz cała od obficie wydzielanych soczków podniecenia. Delikatnie wysunęła języczek i tak jak dziecko smakuje loda, zlizała s tego potężnego łba kroplę wypływającego gęstego płynu. Nawet smakowała jej ta nieznana, lekko słonawa ciecz. Później zaczęła powolną wędrówkę językiem po dolnej części trzpienia gdzie odkryła bardziej miękką część. Tak dotarła do dużego wora w którym rączką wyczuła dwa jądra i jeszcze dalej aż prawie do dużej dziury w dupie nauczyciela. Chwilę się tam zatrzymała i wylizała chropowaty rowek między jego udami. Znowu wróciła do ogromnego łba, tym razem delikatnie liżąc twardą, wierzchnią część trzonu i znowu zlizała i połknęła dużą kroplę jego soczków.

    – Teraz weź go jak najgłębiej do buzi – jęknął strasznie już podniecony matematyk.

    Kinga posłuchała znowu jego polecenia. Najpierw oplotła swoje zmysłowe usteczka dookoła fałdek napletka i zaczęła harcować języczkiem po jego ogromnej żołędzi by spróbować w końcu wepchnąć go jak najdalej w swoje gardło, aż do odruchów wymiotnych. Tak spróbowała kilka razy. Chwycił ją znowu za skronie i cofnął rudą główkę.

    – Chodź bo i ja chcę posmakować twoich soczków – podniósł ją za ramiona z krzesła i pociągnął w kierunku swojego biurka.

    Posadził uczennicę na brzegu blatu masywnego mebla i zaczął rozpinać jej spódniczkę, którą razem z rajstopami ściągnął aż do jej kolan. Później szybko ściągnął jej kozaczki i po chwili spódniczka z rajstopkami znalazła się na ziemi. Z pulpitu zgasił górne światło i teraz salę oświetlała jedynie uliczna latarnia stojąca tuż obok szkoły. Mocno rozchylił jej nogi i nagle jego język rozpoczął powolną wędrówkę rozpoczynając od kolana, poprzez wnętrze jej gładziutkich ud w kierunku krocza. Wierzchem dłoni przejechał jednocześnie po mokrej plamce na jej majteczkach. Później zaczął to miejsce uciskać opuszkami palców.

    – Ja nie chcę. Ja się tak boję. Ja jeszcze nigdy tego nie robiłam – jęczała odpychając jego głowę dłońmi. Był jednak znacznie silniejszy i jego język nieuchronnie zbliżał się do jej mocno już mokrego skarbu – Co pan mi chce zrobić?

    Chciała zerwać się z blatu biurka i uciec ale objął jaj biodra dłońmi i mocno przytrzymał. Próbowała wtedy zacisnąć nogi ale i na to znalazł sposób. Zresztą jego głowa znalazła się już między jej udami i teraz język wędrował po mokrej plamie majteczek. Odpychała nadal jego głowę i mocno szarpała go za włosy. Oderwał się wtedy na chwilę od jej krocza i związał leżącymi na podłodze grubymi rajstopami jej ręce w nadgarstkach. Szybko ściągnął jej golf i nim zakneblował usta dziewczyny. Teraz mogła jedynie mruczeć coś niezrozumiale. Znowu wróciła do lizania przez majteczki jej szparki.

    – Pokaż teraz jaka jesteś w środku – odchylił jej majteczki i wbił swój sztywny język w jej dziewczęcą szparkę aż do momentu kiedy na jego czubku poczuł delikatne firanki jej błony dziewiczej. Leżała teraz całkowicie plecami na biurku, przyciskając swoje skrępowane dłonie. Szybko zdarł z niej majteczki i skromny staniczek. Kinga była teraz całkowicie goła, zakneblowana i skrępowana. Podłożył jedno przedramię pod jej kolano i przeniósł je aż na swoje ramię. Jej działania obronne zostały bardzo ograniczone. Strasznie się bała tego co miało teraz nastąpić ale z drugiej strony obudziła się jej dziewczęca ciekawość, coraz bardziej potęgowana przez ogromne podniecenie wywołane dotychczasowymi pieszczotami. Czuł, że coraz bliżej jest to co nieuniknione, że za chwilę, podobnie jak wiele jaj koleżanek pozbawi ją dziewictwa i potem ostro wyrucha. Ona też jakby sie poddała i coraz słabiej się miotała w swojej obronie. Uznał to jako gotowość do działania. Do tego stopnia, że wyciągnął jej knebel zrobiony z golfa.

    – Twoje soczki są naprawdę wyśmienite ale czas umieścić mojego rycerza w twoim zamku – właściwie wydyszał w ogromnym podnieceniu.

    Czuła, jak jego język po chwilowej penetracji jej odbytu znowu wędruje do jej pizdeczki, jak  rozchyla jej zewnętrzne wargi sromowe a później liże delikatne fałdki wewnętrzne i jak chwyta je ustami i ssie jak cielaczek wymię matki. Pozostał tam przez chwilę i znowu powędrował wyżej. Teraz polizał i possał jej czerwoniutką i nabrzmiała z podniecenia żołądź łechtaczki, by po zroszeniu śliną płaskiego brzuszka dotrzeć do pięknych cycuszków. czuła jak jego brzuch znalazł się miedzy jej rozrzuconymi szeroko udami, jak później dotarło tam jego podbrzusze i wreszcie poczuła w okolicach swojego pępuszka dużą kroplę śluzu kapiącą z głowicy potężnego chuja, która się tam znalazła.

    – On jest taki ogromny i jak on się zmieści w moją ciasną grotkę – łkała przez łzy.

    – Całe szczęście natura tak to stworzyła, ze wasze szparki i pochwy bardzo się rozciągają i przyjmują gościnnie jeszcze większe kutasy niż ten mój – lekko ją uspokoił twoje koleżanki przeżywały to samo i tylko od ciebie zależy czy będzie bardzo mocno bolało czy tylko troszkę. Jesteś już bardzo mokra i śliska dlatego powinno być w porządku. Na początku troszkę boli ale później to już tylko rozkosz. Kidy miałaś comiesięczne krwawienie?

    – Właśnie przedwczoraj mi się skończyło – wyznała nadal przez lzy.

    – To dobrze – wyraźnie się ucieszył – Bardzo lubię was przebijać bez gumki.

    Pocałował ją w usta i mocno docisnął swoją pałę do jej rozwartego krocza. Czuła jak gruba maczuga z ogromną głowicą znajdującą się wysoko koło pępka rozgniata jej wargi sromowe i gniecie  śliczne fałdki tuż przy wąskiej szparce. Nagle wyprostował się. Jej jedna nóżka mocno opierała się łydką o jego ramię a drugą mocno odepchnął w bok. Zaczął pocierać potężną głowicą swego chuja po jej szparce i rozsmarowywać soczki swoje i jej po wejściu do tego raju. Czuła jak bardzo ją to podnieca. jedną ręką zaczęła pieścić swoje piersi a drugą przeniosła w okolicę swego krocza i chwyciła go za przedramię reki trzymającej kutasa. Pociągnęła ją lekko w kierunku swojej pizdeczki.

    – Ała, to boli jakby mnie rozrywało – jęknęła kiedy potężny łeb wniknął w jej wnętrze a jej naciągnięte ścianki szparki otuliły fałdki napletka.

    – Teraz trochę zaboli mocniej – szepnął i mocno pchnął biodrami do przodu.

    – Aaa…, Uuu.. Yyy… – krzyczała głośno – To tak mocno piecze.

    – Jeszcze chwilkę – jęknął cicho bo i jego lekko bolała zagłębiający się do połowy potężny kutas w jej rozwartym kroczu.

    Cofnął pupę i jego chuj mocno okrwawiony prawie wyszedł z jej bolącej pizdeczki. Ale nie miał zamiaru tego uczynić. Znowu mocno pchnął biodrami do przodu i jego chuj wszedł w nią trochę głębiej. Znowu cofnął się do tyłu i ponownie zaatakował. Nastolatka już w pierwszym pchnięciu oprócz ogromnego bólu czuła jak potężna głowica jego chuja wędruje w jej wnętrzu, jak rozpycha jej trzewia i jak wbija sie coraz głębiej. Ból defloracji pomału ustępował a pojawiło sie w jego miejsce nieznane dziewczynie uczucie. Coraz bardziej pragnęła żeby ten owalny przedmiot z potężnym kapeluszem żołądzi wszedł w nią jak najgłębiej. Nagle gdzieś w jej wnętrzu jakieś trzy centymetry za szparką pojawił się nieznany dreszcz rozkoszy. Pomału ogarnął jej trzewia i szybko przeniósł na całe ciało. Potężny kutas w jej pizdeczce wędrował teraz coraz szybciej w tą i z powrotem, wchodząc tam już prawie cały. Przestała myśleć a pojawiło się tylko jedno pragnienie, żeby ta pała zanurzona w niej tak głęboko pozostawała w jej piździe jak najdłużej najlepiej na zawsze. Jęki bólu zamieniły się w piski rozkoszy. A on jebał ja coraz ostrzej. Nagle jego uda zaczęły klaskać o jej jędrne pośladki a podbrzusze o rozwarte krocze. ciągle zmieniał kąt, głębokość i szybkość penetracji. Dziewczyna przechodziła orgazm za orgazmem aż ich ciała zespoliły się w jednym rytmicznym pierdoleniu. Cycki Kingi chociaż mocno twarde podskakiwały do góry i opadały na dół w rytm jego mocnych pchnięć. nagle matematyk zamarł w bezruchu wbity maksymalnie w jej pizdeczkę i z jego wyprężonej armaty buchnęła z ogromnym ciśnieniem potężna salwa ciepłej spermy, która z miejsca wypełniła pochwę nastolatki. Zrobił jeszcze kilkanaście ruchów frykcyjnych i pomału wyciągnął z niej swego opadającego kutasa. Leżała na zimnym i twardym blacie jeszcze przez chwilę, by nagle podnieść głowę do góry i spojrzeć jak wycierał w chusteczkę swego okrwawionego kutasa. Z jej pulsującej pizdy wytryskiwała mieszanina spermy, jej soczków i krwi z defloracji.

    – To tak bardzo bolało ale potem było bardzo wspaniale – jęknęła spełniona – Dziękuję panu i proszę o jeszcze.

    – Ty też byłaś bardzo dobra i śmiało stawiam ci trzy piątki za: doskonałego loda, oddanie mi swojej cnoty i późniejszy doskonały udział w tym akcie seksualnym – powiedział w jej kierunku z uśmiechem.

    – Czy będziemy to mogli powtórzyć? – spytała nieśmiało.

    – Na pewno kiedyś tak – zapewnił i rzeczywiście zostawił ją znowu po lekcji za miesiąc. Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor
  • Burza nad jeziorem cz.1

    No nareszcie koniec sesji. Jestem już na trzecim roku. Całe szczęście wszystko poszło jeszcze w czerwcu. Teraz mam trzy miechy wakacji. Trochę szkoda, że na cały lipiec moja dziewczyna wyjeżdża do Hiszpanii. Wczoraj ją pożegnałem. Było bardzo ostro. Obydwoje pozostawiliśmy sobie swobodę seksualną. Po prostu uznaliśmy, że zazdrość i pazerność w związku może być najgorszą rzeczą jaka może nam się przytrafić.

    Wyciągnąłem wędki i przejrzałem je. Postanowiłem, że wyjeżdżam dnia następnego. Znałem takie malutkie jeziorko na Mazowszu – niedaleko miejsca w którym się urodziłem, do którego nie dotarli jeszcze turyści. Zapakowałem namiot i sprzęcicho do swojej Alfy i rano następnego dnia wyjechałem. Na miejsce dotarłem około dziesiątej. Rozbiłem namiot i wykopałem niewielki dołek, który wyłożyłem darniną i tak powstała mała chłodziareczka turystyczna. Zarzuciłem wędki i tylko chwilę czekałem na pierwsze branie. Była to mała płoteczka. Wrzuciłem ją z powrotem do wody. Znowu zarzuciłem. Tym razem spławik zaczął tańcować po paru minutach. Już miałem podcinać kiedy nagle wbił się głęboko pod wodę i po paru sekundach jeszcze głębiej. Teraz poderwałem. Poczułem bardzo duży opór. Po krótkiej walce w podbieraku trzepotał około półtora-kilogramowy szczupak.

    Jeziorko, które wybrałem na swój wypad leżało głęboko w sosnowym lesie. Dookoła obrośnięte było gęstym tatarakiem, którego aromat unosił się dookoła. Tylko od strony południowej była mała polanka, do której prowadziła leśna dróżka przejezdna dla samochodów. Na skraju lasu, tak żeby przez cały czas był w cieniu rozbiłem swój namiot. Obok postawiłem samochód. Teraz jak już wiedziałem, ze mam pyszny obiad postanowiłem skończyć wędkowanie. Rozebrałem się do slipek i ponieważ był to upalny dzień wskoczyłem do wody. Jeziorko było na tyle małe, że po kilkudziesięciu machnięciach ramionami znalazłem sie na jego środku. Pływam dobrze, ponieważ przez ostatnie trzy lata niemal codziennie fundowałem sobie godzinę basenu. W ogóle to jestem dwudziesto dwu latkiem wysokim – 192 cm wzrostu i proporcjonalnie zbudowanym bo około 85 kg wagi w wysportowanej sylwetce, z pięknie pływaniem rozwiniętą muskulaturą.

    Kiedy będąc na środku jeziora spojrzałem do góry zobaczyłem, że nad lasem po stronie północnej pojawiła się ciemna chmura. Nie mogło to oznaczać niczego jak bardzo intensywna ale krótkotrwała burza. Szybko delfinem wróciłem na swoją polankę. Spojrzałem w kierunku północnym. Chmura była znacznie większa i widać już było wyładowania atmosferyczne. Zerwał sie dosyć mocny wiatr. Szybko zabezpieczyłem namiot, założyłem koszulkę i krótkie bermudy i wskoczyłem do samochodu. Po kilku minutach zobaczyłem jak po tafli jeziorka sunie dosłownie ściana deszczu. Wiatr zerwał się jeszcze mocniejszy. Wyglądało to naprawdę groźnie. Wiedziałem, że w samochodzie jestem bezpieczny.

    Nagle, kiedy ściana deszczu dopadła mojej polanki, na jej brzegu pojawiły się dwie postacie.

    – Tutaj – otworzyłem drzwi auta i krzyknąłem w ich kierunku.

    W tym samym momencie postacie niemal zniknęły w strugach ulewy. Miały do pokonania nie całe sto metrów i wpadły do mojej Alfy całkowicie mokre.

    – No całkiem niezła pora na spacer – zażartowałem.

    – Idziemy do wioski do babci i złapała nas ta ulewa. I wcale nie jest to śmieszne – dźwięcznym dziewczęcym głosikiem odezwała się postać, która usiadła obok mnie na przednim siedzeniu.

    Przyjrzałem się jej dokładniej. Pod strąkami długich, mokrych, rudych włosów spoglądały na mnie rzucające pioruny ładne, duże, zielone oczy. Lekko odgarnęła włosy i ukazała się naprawdę piękna z kształtnym, lekko zadartym i piegowatym noskiem, mięsistymi, pełnymi, zmysłowymi ustami i pięknym dołeczkiem w brodzie.

    – Agata – wyciągnęła w jego kierunku swoją rączkę.

    – Wojtek – też się przedstawiłem.

    Nagle, musiało być to bardzo blisko uderzył piorun. Gruchnęło tak głośno, ze nawet ja lekko się skuliłem.

    – Ja się boję – odezwał się głosik z tylnego siedzenia.

    Jak na komendę obejrzeliśmy sie obydwoje. Z tyłu siedziała skulona nastolatka znacznie młodsza od tej obok mnie.

    – Możesz się nie obawiać w samochodzie nic nam nie grozi – uspokoiłem ją spokojnym głosem.

    – To moja młodsza siostrzyczka Kinga – przedstawiła małolatę Agata.

    – Wojtek – obróciłem się do tyłu i dopiero teraz zobaczyłem jaka była piękna. Tym razem blondynka z niebieskimi, dużymi oczami z naprawdę bardzo interesującą twarzyczką. Nie mogłem ocenić figurek dziewczyn, które zdarzyło mi się uratować ale nawet skulone w samochodzie wyglądały bardzo interesująco.

    Burza jak szybko przyszła tak też szybko się skończyła. Po godzinie znowu świeciło pełne słoneczko. Dookoła pachniało ozonem i spłukanym ulewą tatarakiem. Jeśli do tego dołożyć cudowny zapach sosnowego lasu to można uzyskać niemal cała gamę otumaniającego jak narkotyk aromatu tej chwili. Było parę minut po trzynastej. Pomału wygramoliliśmy się z samochodu. Teraz mogłem ocenić i wartości figurek nowopoznanych lasek.

    Starsza była dziewczyną wysoką, tak na oko 178 cm wzrostu, bardzo zgrabną z pięknymi, dosyć dużymi piersiami, głębokim wcięciem w talii i szerokimi biodrami. Szczególnie podniecająco wyglądały jej długie, proste, szczupłe ale nie chude nogi z pięknym trójkącikiem jaki utworzył się między umięśnionymi udami tuż przed samym kroczem. Mógł on świadczyć też, że nastolatka wie już po co nosi i używa swojej pizdy zgodnie z jej podwójnym przeznaczeniem. Cały urok jej sylwetki miałem dopiero docenić kiedy zdjęła swoją mokrą bluzeczkę i króciutkie szorty. W skąpym czerwonym bikini wyglądała naprawdę cudownie. Druga znacznie młodsza dziewczyna była jakby jej odwrotnością. Niska na oko 156 cm wzrostu i do tego drobniutka, z malutkim dopiero kształtującym się biustem i szczupłymi chociaż pełnymi udami. Tak jak Agata wyglądała na wulkan seksu, tak jej siostra Kinga była dopiero nieopierzonym kurczakiem. W stroju jednoczęściowym wyglądała raczej jak dziewczynka niż kilkunastoletnia pannica.

    – Możecie zostać u mnie na obiedzie – zaprosiłem – Przed burzą złowiłem ładnego szczupaka i zaraz go upiekę na ognisku.

    – A wiesz nawet chętnie – powiedziała Agata – babcia trochę będzie się martwić ale wie, ze jestem już dużą dziewczynką – puściła do mnie porozumiewawcze oczko.

    Otworzyłem dwie puszki żółtego redd’sa i jedną pepsi i podałem dziewczynom.

    – Daj mi posmakować trochę piwa – poprosiła mała siostrę.

    – Mogę ci otworzyć całe ale myślałem, ze wolisz bezalkoholowe – powiedziałem.

    – A no to poproszę – powiedziała niepewnym głosikiem mała Kinga odstawiając pepsi.

    Podałem jej swoją puszkę a sobie otworzyłem dla odmiany Żywca. Sączyliśmy piwo i spokojnie rozmawialiśmy. Na patelni nad ogniskiem, które rozpaliłem z uprzednio schowanego chrustu, smażyła się oczyszczona ryba. Dowiedziałem się, że Agata prawie zaliczyła pierwszy rok zarządzania na UE i został jej tylko jeden egzamin na wrzesień a Kinga jeszcze gimnazjalistka cieszy sie urokami pełnych wakacji. Dziewczyny szybko obróciły swoje piwa i stawały sie coraz bardziej rozmowne. Szczególnie mała wyraźnie nie przyzwyczajona do alkoholu coraz bardziej się wyluzowywała. Zjedliśmy po dużej porcji szczupaka z chlebem i poczuliśmy się jakbyśmy się znali całe lata.

    – Może pójdziemy popływać – zaproponowała Agata i pierwsza pobiegła w kierunku jeziora. Patrzyłem jak kobieco wyrzuca swoje stopy na boki i jak pięknie wyglądają jej jędrne pośladki. Aż mój rycerzyk drgnął w lekkim podnieceniu.

    Za nią pobiegła mała Kinia ale ona nie wpływała tak na mojego kutasa. Pomału poszedłem i ja. Dziewczyny wbiegły do wody rozrzucając fontanny kropel, ja wszedłem pomału. Pływaliśmy chyba z pół godziny, bawiąc się w berka. Wyszliśmy z wody. Mała pobiegła na chwilę do lasu a Agata usiadła w bardzo romantycznej pozie na pieńku nad brzegiem jeziora. Rozłożyłem obok koc i położyłem sie na brzuchu. Rozmawialiśmy swobodnie, sącząc piwo. Nawet nie zauważyliśmy jak zrobiła się czwarta. Nadal było bardzo ciepło i chłodne napoje wyjęte z mojej prowizorycznej chłodziarki bardzo nam smakowały. Dołączyła do nas Kinga i poprosiła o drugie piwo. Nawet nie wiem kto ale ktoś ściągnął rozmowę na tematy erotyczne. Dowiedziałem się, że Agata podobnie do mnie bardzo lubi seks i korzysta z każdej okazji, od kiedy cztery lata temu rozdziewiczył ją starszy kuzyn.

    – Nie jestem może nimfomanką uzależniona od seksu ale coś bardzo blisko – stwierdziła patrząc na mnie swoimi dużymi zielonymi oczami.

    Nagle przesiadła się na mój koc i cienkim patyczkiem zaczęła coś rysować i pisać na moich szerokich, opalonych plecach. bardzo mnie to podniecało. Na chwilę podniosłem do góry moją pupę, tak żeby mój ogier mógł zmienić swoją pozycję. Zauważyła to i zaraz coś napisała. Rozpoznałem, ze pierwsza litera to była “P” i moja wyobraźnia zaczęła działać. Zaprowadziła mnie aż do “PIERDOL MNIE…” i obróciłem się na plecy. Mój rumak nie mieścił się już w obcisłych slipach i odpychając gumkę wystawił swój ogromny łeb i niemal połowę grubego trzpienia.

    – O kurwa jakiego ty masz pięknego kutasa – jęknęła Agata i zaraz wyciągnęła w jego kierunku swoją dłoń.

    Kątem oka zauważyłem, że mała Kinia z zapartym tchem przyglądała się temu co zaczynało sie dziać na pobliskim kocu. A Agata nie poprzestała na tym, że dotknęła mego chuja. Objęła go rączką i całkowicie uwolniła od obcisłych majtek. Podniosłem do góry pupę i przy jej pomocy całkowicie zdjąłem je z siebie. To samo uczyniła studentka ze swoim bikini. Stanęła nade mną, tak żebym mógł podziwiać jej niezwykle zgrabny tyłeczek a potem obróciła się przodem i ujrzałem przepiękny wzgórek łonowy z czerwonymi włoskami wygolonymi w trójkąt tak, ze jego wierzchołek wskazywał na dół w kierunku skarbu każdej kobiety. Duże mięsiste wargi zewnętrzne świadczyły o częstym używaniu tego klejnotu, który niedługo i ja miałem odwiedzić. Szybko położyła sie na mnie tak, że znaleźliśmy się w pozycji 69. Objęła ustami mój napletek i zaczęła figlować języczkiem po grubej głowicy. Jej pizda była bardzo mokra od soczków podniecenia. Wepchnąłem w nią swój sztywny język i zacząłem pozorować ruchy frykcyjne. Delektując się jej aromatem i smakiem. Ona natomiast zmierzyła swoim języczkiem cała długość mojego prawie dwudziestocentymetrowego kutasa po dolnej jego stronie i wróciła po znacznie twardszej górnej, mocno go odchylając prawie do dołu. Później próbowała wepchnąć go maksymalnie do swojej buzi. Ja też rozpocząłem swoją wędrówkę po jej grocie. Rozpocząłem swoje karesy od pomarszczonej dziurki w jej pupie. później rozchyliłem jej zewnętrzne wargi sromowe i chwytałem ustami i ssałem prześlicznie różowiutkie fałdki osłaniające jej szparkę, która widać nieźle zaprawiona w bojach poddawała się pieszczotom mojego języka. Na koniec chwytałem ustami i lizałem jej nabrzmiałą z podniecenia żołądź łechtaczki.

    Zajęci sobą zupełnie nie zwracaliśmy uwagi na siedzącą obok małolatę. Nagle Agata oderwała swoje krocze od moich ust i przeniosła je w okolice mojego rycerza. Usiadła na mnie okrakiem i bez większych problemów nabiła sie na całą moją grubą pałę. Zaczęła teraz podskakiwać i opadać a mój kutas wędrował w jej wnętrzu penetrując głęboko jej nastoletnią pochwę.

    – Ależ on wielki i tak głęboko sięga. Tak bardzo mnie drażni – jęczała i nagle jej całe ciało przeszył ogromny dreszcz rozkoszy – pierdol mnie całą. Jest mi tak wspaniale. Biorę tabletki i możesz jebać mnie do końca.

    – Galopuj mój jeźdźcu – jęknąłem i czułem jak jej gorąco coraz bardziej zaczyna wpływać na mojego chuja.

    Nagle podniosła sie do góry i ustawiła się na czworaka do pozycji na pieska. Klęknąłem za nią i wbiłem sie całym swoim chujem. Zacząłem wykonywać ruchy frykcyjne tak gwałtowne, ze moje podbrzusze głośno klaskało o jej jędrne pośladki a jej duże cycki uzyskiwały tak wielką amplitudę jakby za chwilę miały oderwać się od jej ciała. Coraz częściej jej ciałem targały mocne dreszcze rozkoszy. W pewnym momencie i ja poczułem jakby swędzenie a może raczej drętwienie mojego kutasa, zaczynające się gdzieś w okolicach jąder i pomału wędrujące do góry w kierunku żołądzi pracującej w pochwie dziewczyny jak tłok.

    – Taaak… – wydaliśmy z siebie bardzo głośne okrzyki w momencie kiedy wbity w jej pizdę maksymalne doznałem spełnienia i gruchnąłem salwą gorącej spermy. Nasze ciała zastygły w bezruchu a okrzyk rozkoszy wrócił odbity echem od drugiego brzegu po gładkiej jak lustro tafli jeziora, by po chwili rozpocząć swój erotyczny taniec z jeszcze większą siłą. Nie mogło to trwać jednak długo. Mój kutas spełniony zaczął pomału tracić swoją sprężystość i po chwili musiałem sflaczałym opuścić gościnną pizdę Agatki.

    Leżeliśmy wtuleni w swoje gołe ciała i ciężko oddychaliśmy. Niemal jednocześnie parsknęliśmy głośnym śmiechem jak spojrzeliśmy na małą Kinię, która mocno pocierała mokrą plamę swojego stroju w rozkraczonym kroczu. CDN.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Ostre opowiadanie o burzy seksualnej nad małym jeziorem.

  • Imiona byly niepotrzebne

    … po prostu opowiedziałam mu o tym, bez szczegółów, ale opowiedziałam. O tym jak miałam dwadzieścia jeden lat i szukałam pracy. Tak, dopiero w wieku dwudziestu jeden lat. Trudno samej mi w to uwierzyć. Odkąd poznałam Sebastiana była przekonana, że to się wydarzy z nim i to już niedługo, za miesiąc, za tydzień, na następnym ognisku, zaraz po wakacjach. Tak, życie potrafi płatać figle. Miałam dwadzieścia jeden lat i szukałam pracy. Byłam umówiona na rozmowę, więc ubrałam się stosownie. Krótka, czarna spódniczka, nie jakaś wyzywająca, ale krótka, niewysokie szpilki do tego żakiet z dużym dekoltem, który przykryłam apaszką. Wyglądałam seksownie, ale z dystansem z klasą. W firmie pojawiłam się wcześniej, odszukałam tablicę informacyjną i znalazłam pokój, który mnie interesował, piąte piętro. Przez telefon poinformowano mnie na którym piętrze odbędzie się rozmowa, ale wolałam się upewnić. Ruszyłam w stronę windy ciągle patrząc na tablicę informacyjną, odwróciłam się w ostatniej chwili. Wpadłam na jakiegoś mężczyznę, machinalnie chwyciłam go za ramiona, on mnie w pasie. On również wyglądał na zaskoczonego, gdyby nie to nasze zaskoczenie moglibyśmy ujść za parę kochanków. Staliśmy tak w pół objęci patrząc na siebie z szeroko otwartymi oczyma, lekko rozchylonymi ze zdziwienia ustami i z wyraźnymi rumieńcami zawstydzenia na policzkach.  Był mojego wzrostu, może trochę niższy, może nawet przystojny.

     – Interesujące spotkanie – wydukał, prawie wyjąkał

     – Tak, interesujące – odparłam takim samym tonem.

    Cholera, seks aż osiekał z nas, zrobiłam się momentalnie mokra, do tej pory nie rozumiem co się tam wydarzyło.

     – Aż chciało by się zrobić kolejny krok – dodał już pewniejszym, ale drżącym głosem.

     – Tak, chciało by się – nie dałam rady ukryć podniecenia.

    Pocałował mnie, nie tak jak chciałam, nie łapczywie, nie z całej siły, ale delikatnie. Staliśmy przed windą i całowaliśmy się coraz energiczniej, coraz mocniej. Nie wiem co by się wydarzyło na tym korytarzu gdyby nie winda. Wyrwałam mu się dość mocno, cała dyszałam, on też.

     – Winda! Moja! – wydyszałam.

    Weszłam do środka i nacisnęłam piątkę, drzwi powoli zamykały się, a on stał i patrzył na mnie. „A niech to szlak” powiedziałam półgłosem do siebie i wsunęłam stopę między drzwi, otworzyły się z powrotem. Nic nie musiałam mówić, wiedział o co chodzi, to było zaproszenie. Wbiegł do windy i rzucił się na mnie. Całowaliśmy się jak wygłodniali. Winda ruszyła, a on przyparł mnie do ściany i całował już po szyi, jedną dłonią chwycił mnie za pośladek i mocno go ścisnął, drugą włożył pod bluzkę, nie pamiętam które z nas wcisnęło przycisk stop. Podciągnął moją nogę tak, że kolano miałam powyżej jego biodra, objęłam go nią. Przyparł do mnie, czułam jego męskość. Chwyciłam go za krocze, chwilę go dotykałam, byłam ciekawa jak wygląda, nie było na to czasu rozpięłam mu rozporek i wyjęłam go. Trzymałam go w dłoni, o mój Boże, jaki był wielki. Chwilę masowałam, a potem zarzuciłam mu obie ręce na szyję. Podciągnął moją spódniczkę, drugą ręką chwycił za nogę i również podciągnął tak, że obejmowałam go rękoma za szyję, a nogami za biodra. Nie ściągnął mi majtek tylko odchylił na bok wkładając przy tym palec do środka. Potem wszedł we mnie, z impetem, z całej siły. Zabolało, zabolało okropnie, krzyknęłam, ale on nie przestawał, nie mógł wiedzieć, że jestem dziewicą, cholera, sama bym w to nie uwierzyła. Czułam go w środku, naprawdę tam był, był olbrzymi. Fale gorącego powietrza przeszywały całe moje ciało, biegły od krocza przez brzuch, aż do czubka głowy i z powrotem. To było coś niesamowitego, czułam, że odlatuję, to było jak… jak… jak wszechświat. Już nie byliśmy w windzie, nie wiem jak nazywała się ta kraina, ale to już nie była winda. Skończyłam długo przed nim. Czułam jak moje mięśnie zaciskają się na nim. Umiałam doprowadzić się do orgazmu, więc wiedziałam jak to działa, ale pierwszy raz czułam te skurcze jak ktoś był w środku. Po raz pierwszy miałam kogoś w środku i chciałam, żeby został tam jak najdłużej. Te skurcze musiały na niego podziałać bo zaczął wydawać z siebie zduszone jęki, a wchodząc we mnie do końca przystawał na chwilę, potem wychodził, wchodził do końca i znowu przystawał na chwilę i tak kilkakrotnie. Za każdym razem jak przystawał czułam pulsowanie i falę ciepła wewnątrz. Wiedziałam co to było i podobało mi się to. Staliśmy oparci o siebie czołami ciężko oddychając, odszukałam ręką przycisk „stop”. Winda ruszyła.

     – Nawet nie wiem jak masz na imię – nie patrzył na mnie, głowę miał spuszczoną, a oczy zamknięte. Winda zatrzymała się, pocałowałam go w usta i wysiadłam. Imiona były niepotrzebne. Byłam na trzecim piętrze, to dobrze, spacer pozwoli mi ochłonąć. On chyba też nie zamierzał jechać do góry bo spotkałam go między czwartym, a piątym piętrem jak schodził.  Patrzyliśmy tylko na siebie, żadne z nas się nie odezwało, minęłam go i już więcej nie spotkałam. Pracy oczywiście nie dostałam. Pytali mnie o coś, a ja ciągle czułam go między nogami, wciąż czułam jak pulsuje. Po rozmowie poszłam do łazienki i roześmiałam się na samą myśl co musieli o mnie pomyśleć. Włosy w nieładzie i rozmazany makijaż, nie przejęłam się tym. Dużo, dużo później wyczytałam gdzieś, że udany seks może podnieść poziom endorfiny aż o dwieście punktów. To był udany seks, jedyny jaki miałam, musiał być udany bo nie miałam porównania. Nie poszłam prosto do domu. Zafundowałam sobie lody. Duże lody waniliowo-śmietankowe z  podwójną polewą czekoladową, jadłam je i śmiałam się z siebie. Ty wariatko – śmiałam się – ty wariatko, zrobiłaś to, zrobiłaś to w windzie z obcym facetem. A jego imię? Imiona były niepotrzebne. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek
  • Buszujac w pierzynach

    Często myślałem o seksie z kobietą przy kości, zwłaszcza że moje dotychczasowe partnerki nie grzeszyły nadwagą i taka odmiana wydawała mi się wielce interesująca. Odpowiedziałem więc na ogłoszenie, otrzymałem numer telefonu. Zadzwoniłem – okazało się, ze Agata (tak mi się przedstawiła) mieszka w tej samej miejscowości. Umówiliśmy się na spotkanie przed ratuszem, znakiem rozpoznawczym miały być róże.

    Zauważyłem ja z daleka. Spacerowała po placu, bawiąc się czerwoną roża. Rzeczywiście była bardzo tęga. Kogoś mi przypominała. Kiedy się do niej zbliżyłem, nie miałem już wątpliwości. Ona tez.

    – To ty? – rzuciliśmy jednocześnie.

    Znaliśmy się z liceum. Chodziliśmy do tej samej klasy. Była gruba, niska i niezbyt ładna, ale miała dużo oleju w głowie i dawała ściągać. Gościła nawet często w moich marzeniach erotycznych, bowiem już wtedy podniecały mnie puszyste.

    – Ale numer, co? – rzuciłem. Roześmiała się. Przez tych kilkanaście lat zaokrągliła się jeszcze bardziej, wyglądała jednak znacznie atrakcyjniej. Od razu zrobiła na mnie duże wrażenie.

    Niezwykłość spotkania oraz ogarniające mnie seksualne podniecenie, wywołane bliskością Agaty, która z każdą chwilą coraz bardziej zaczynała mi się podobać, spowodowało, ze dopiero w jej mieszkaniu przypomniałem sobie o różach (miałem ich cały bukiet).

    – Dla ciebie – powiedziałem.

    Kiedy pochyliła się, żeby wyjąć Wazon z dolnej szafki, jej olbrzymie pośladki wypięły się prowokująco. Co za widok – pomyślałem – aż trudno ogarnąć ich ogrom… Wskaźnik mojego podniecenia przekroczył czerwoną kreskę. Wszelkie hamulce zwykle w takiej sytuacji puszczają. Puściły i u mnie. Rzuciłem się na Agatę i zacząłem ściągać z niej ubranie.

    – Hej, co robisz! – roześmiała się i upuściła Wazon. – Myślałam, że najpierw pogadamy.

    – Przepraszam, ale sama widzisz…

    – Widzę… No więc dobrze, chodź tu do mnie. Tłuste ramiona objęły mnie mocno, miętowy oddech owiał mi twarz, potem przeniknął usta i wraz ze smakiem poziomkowej szminki tchnął we mnie woń otwierającego się przed nami seksualnego raju błogich rozkoszy.

    Moje zachowanie zaskoczyło mnie samego. Niekontrolowana żądza dość często ogarniała mnie w okresie dojrzewania, obecnie zaś potrzebowałem dużo czasu, żeby móc zasygnalizować partnerce gotowość do stosunku. Wspomnienie dawnych snów erotycznych o rozłożystych biodrach Agaty w konfrontacji z jej obecną, jakże inną, stokroć bardziej zmysłowa i pociągającą postacią, zrobiły jednak swoje. Leżąc na niej, czułem sie jak dziecko buszujące w zwałach pierzyn i poduszek. Piersi, które obnażyła, ściągając bluzkę i odsuwając biustonosz, były niewiele mniejsze od mojej głowy. Nieskazitelna biel odciśniętego biustonosza rozlana na wszystkie strony jak fałdy przelewające- go się tłuszczu – czy znalazłby się mężczyzna, który potrafiłby się temu oprzeć? Sutki niczym kwiaty granatu, nieco spłaszczone po bokach, zwieńczone poziomkowymi brodawkami, z których usiłowałem wycisnąć choć kilka kropel mlecznej rosy, długo trzymały  mnie przy sobie, póki Agata nie ponagliła mnie do dalszych działań.

    Przeszliśmy na łóżko, pozbywając sie po drodze resztek odzienia. Kilka głębszych pocałunków, kilka ukąszeń W biust- i schodzę niżej. Grube, poprzeczne fałdy brzucha w sam raz do ssania – jakie to pole do popisu dla zmysłowych działań! Pępek głęboki niczym gniazdko rozkoszy. A samo gniazdko ? jak się tam dostać? Trzeba odciągnąć kilka fałd, zanurzyć się w tę tłustotą, wedrzeć się w niezliczone miękkości… Wilgotna różowość niczym podłużna rana zadana ostrym nożem, opancerzona połciami tłuszczu – Wsysam się W nią, miodowo-liliowy zapach wydzieliny miłosnej odurza mnie – rozciągam palcami tłuste wargi. Agata rozkłada nogi, chwytam ja za uda i zagłębiam się W rozkosze Wenery.

    – Aaa… – rozlega się jęk.

    jednocześnie gwałtowny skurcz na moment unieruchamia mój język. Nie przestaje jednak lizać. Przywołuję na pomoc całą swoją wiedzę z tego zakresu, rzucam na jedna szale Wszystkie umiejętności. Jęki przybierają na sile. Potężne uda usiłują zmiażdżyć mi głowę. To chyba już.

    – Szybka jesteś – mówię, ocierając usta. Uśmiecha się, nic jednak nie mówi, przyciąga mnie do siebie, bliżej, bliżej…jej oczy wpatrzone w najbardziej męski punkt na moim ciele. Siadam okrakiem na falujących cyckach. Ciepłe palce owijają się wokół niego.

    – Jaki Wielki – szepce.

    Patrzę na nią w  niecierpliwym oczekiwaniu. Jedno liźnięcie, drugie… Po trzecim błyszczące wargi zaciskają się na nim, robię ruch, napletek marszczy się na ustach, rozgrzany czubek znika W ich głębi, przymykam oczy. Przyjemność trudna do opisania. Agata zna się na rzeczy – obchodzi się z nim w sposób świadczący o jej dużym doświadczeniu W tej mierze.

    – Cudownie to robisz – chwalę ją.

    Patrzy mi w oczy, usta przesuwają się tam i z powrotem, jestem pod coraz wyższym napięciem, czuję na pośladkach jej dłonie, długi jak szpon paznokieć drażni mnie w miejscu najbardziej wstydliwym. jeszcze trochę i zmyję jej makijaż.

    Spostrzega, że jestem blisko, przerywa pobudzanie, sięga po prezerwatywę, naciągają na mnie.

    – Chodź.

    Niecierpliwy z podniecenia nie mogę trafić W cel. Pomaga mi, rozciągając fałdy tłuszczu pod brzuchem. Wreszcie zanurzam się. Zegar nad łóżkiem zaczyna dziwnie skakać, rozmyte wskazówki wirują we wszystkie strony… Tracę poczucie czasu i miejsca i tylko równomierne skrzypienie łóżka oraz głośne jęki Agaty przywołują mnie od czasu do czasu do rzeczywistości, która jednak wkrótce zlewa się ostatecznie w jedno ze światem błogiej rozkoszy..

    To, co się wydarzyło podczas tego spotkania, nadaje się wyłącznie do opowieści nocnych, a i tak cenzura obyczajowa musiałaby postawić na nich swoja zgorszona pieczęć. Spotkanie to zapoczątkowało serię następnych, wkrótce jednak Agata znudziła się mną. Znalazła sobie nowego kochanka, aby niebawem znowu wymienić go na innego. Ze względu na nasza dawną znajomość pozwalała mi jednak czasami przychodzić do siebie, co czyniłem z wielką chęcią, ponieważ wielce zasmakowałem w jej ciele.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Rozwod a nie wzwod

    Przybiegła do mnie prosto z pracy. Najpierw zjadłyśmy obiad, celowo odwlekając moment zbliżenia. Zmywałam naczynia. Olga je wycierała, przymilając się i dowcipkując.

    – Zostaw te gary, bo zabraknie nam czasu na inne przyjemności i będę musiała zabawić sie z członkiem Jarka. Boże, gdyby on wiedział, że liżę cipkę innej kobiecie, wziąłby ze mną rozwód – powiedziała.

    O mało nie trafił mnie szlag.

    – Proszę, proszę – warknęłam. – Co za cudowna przemiana! Rok temu nie wiedziałaś, co masz między nogami, a dziś zachowujesz się jak dziwka.

    Uderzyła mnie w twarz. Poczułam na brodzie dotyk mokrej szmaty, której nie zdążyła odłożyć. Przez chwilę gapiłam się na nią z niedowierzaniem, potem upuściłam talerz. Rozbił się z głośnym brzękiem.

    – Co to miało znaczyć? – spytałam wściekłym głosem.

    – Wybacz mi – przestraszyła się. – Wybacz, ale dłużej tego nie zniosę.

    Uciekłam z kuchni, upokorzona i zła na cały świat.

    O co jej chodziło z tym “dłużej tego nie zniosę”? Przecież to ja musiałam znosić jej faceta i budzić się co rano w pustym łóżku. Chyba zwariowałam, wdając się w romans z mężatka, ale skąd mogłam wiedzieć, że zakocham się jak nastolatka?

    Poznałyśmy się na osiedlowym targowisku. Spłoszyłam kieszonkowca, który próbował ją okraść. Z wdzięczności postawiła mi kawę, a tydzień później zostałyśmy najlepszymi koleżankami. Lubiłam uwodzić atrakcyjne kobiety. Olga była ładna, mądra i ciepła. Nie przeszkadzało mi, że ma męża, zaś ona nie uciekła z krzykiem, kiedy się dowiedziała, ze jestem lesbijka. Mało tego – wyglądała na zainteresowana, więc nie byłam zaskoczona, kiedy sprowokowała nasz pierwszy pocałunek. Szczerze mówiąc, chciałam na nim poprzestać, ale zanim się zorientowałam, leżałyśmy nagie na moim łóżku i właśnie wtedy zaczęły się problemy. Olga nie potrafiła się odprężyć. Reagowała wstydliwie na każdą pieszczotę. Peszył ją każdy gest. Czułam, jak z minuty na minutę robi sie coraz bardziej spięta. Rozbudzałam ją powoli. Głaskałam i oswajałam jak nieufne zwierzątko. Była podniecona, mokra i otwarta, ale nie potrafiła pokonać blokady w swoim mózgu.

    – To nie ma sensu. Przepraszam – westchnęła w końcu i zaczęła się ubierać.

    – Czy to moja wina? – spytałam, bo nigdy wcześniej nie przytrafiła mi się podobna historia i poczułam się jak facet, któremu nie stanął.

    – Moja. Ty jesteś cudowna.

    Zadzwoniła następnego dnia i poprosiła o kolejne spotkanie. Tym razem postanowiłam być ostrożna i nie doprowadzać do niezręcznych sytuacji. Odebrała moją wstrzemięźliwość w dramatycznie przewrotny sposób.

    – Nie chcesz mnie, bo jestem do niczego – stwierdziła ze łzami w oczach.

    Coś mi w sercu zagrało dźwięczną nutą.

    – Bzdura! – zaprotestowałam gorliwie. – jesteś piękna, pociągająca i pragnę cię.

    – Ale? – uniosła śliczne brwi.

    – Masz męża i nie czujesz się ze mną swobodnie. Nie podobam ci się w sposób, w jaki ty podobasz się mnie. Dlatego nam nie wychodzi.

    Ujęła moja dłoń i popadła w zamyślenie. Siedziałyśmy na kanapie. Jej udo i ramię ściśle przylegały do moich. Przypomniałam sobie, jakie są gładkie i jak drżały pod dotykiem moich ust. Oblała mnie fala podniecenia, ale było w tym uczuciu coś jeszcze. Zdałam sobie sprawę, że darzę Olgę głęboką sympatią, że pragnę czegoś więcej niż tylko jej ciała.

    – Nie o to chodzi – odezwała się wreszcie. – Całe dorosłe życie podejrzewałam, że jestem biseksualna, ale nigdy nie miałam odwagi tego sprawdzić. Kiedy cie poznałam, zrobiłam się mokra na myśl, że mogłybyśmy… no, wiesz. Przepraszam za wczoraj. Bardzo mi się podobasz i chcę się z tobą kochać.

    Przyciągnęła mnie za szyję i zaczęła całować z niezdarną gwałtownością. Tym razem pominęłam grę wstępną. Nie dałam jej czasu na rozważanie, analizy i oswajanie z nową sytuacją. Po prostu wsunęłam rękę za jej majtki i dotknęłam palcami ciepłych intymności. Westchnęła i rozsunęła szerzej nogi. Moje pieszczoty i pocałunki rozluźniły ją wreszcie. Czułam, że drży, kiedy przebiegałam palcami po śliskich wargach i niespiesznie wsuwałam się w nią głęboko i wysuwałam, docierając palcami na skraj łona, gdzie wyraźnie wyczuwalna łechtaczka trzepotała niecierpliwie pod dotykiem mojej dłoni.

    – Tutaj – usłyszałam jej błagalny szept.

    Zsunęła stopę na dywan, ofiarowując mi siebie ze wstydliwym przyzwoleniem. Patrzyłyśmy sobie w oczy, kiedy szukałam tego “tutaj”, a kiedy je znalazłam, przymknęła powieki i dała się ponieść przyjemności.

    Ten pierwszy raz trochę ją odblokował, ale długo trwało, nim pozbyła się wszystkich zahamowań. Na początku robiłam jej to palcami. Potem pozwalała mi kłaść się na sobie i pocierać łonem o łono. Po kilku miesiącach protestów przełamałam w niej ostatnia barierę i doprowadziłam do orgazmu językiem. Odkrywała lesbijska stronę swojej natury z niewinna radością, i kochała mnie jak natchniona. Kiedyś pieszczoty Olgi były płochliwe i niezręczne. Po roku robiła rzeczy, których nawet ja nie miałam odwagi robić.

    Zabroniłam jej mówić o mężu. Doskonale rozumiała, że to dla mnie bolesny temat i starała się go unikać – do dzisiaj.

    Znalazła mnie w łazience, pogrążona w zaciętym milczeniu.

    – Dlaczego nie poprosisz, bym od niego odeszła? – spytała z progu.

    Trafność tej sugestii zwaliła mnie z nóg. No właśnie. Dlaczego wolałam udawać, że go nie ma, skoro mogłam sprawić, by zniknął naprawdę?

    – A odejdziesz? – spojrzałam na nią z nadzieją.

    – Pod jednym warunkiem. Powiedz mi to wreszcie. Powiedz mi to tu i teraz, kiedy nie tarzamy się w rozpuście i nie pleciemy tych wszystkich głupstw, które mówi się w łóżku.

    – Kocham cię! – wyszeptałam niepewnym głosem.

    – Pojadę po swoje rzeczy – odetchnęła z ulgą i cmoknęła mnie w policzek.

    Prawda, jakie to proste?

    Może nasze kochanki, uwikłane w związki z mężczyznami, czekają właśnie na takie słowa?

    Chyba warto je wypowiedzieć.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Gdy bylem chlopcem chcialem byc zolnierzem

    Znalazłem go w zadymionym pubie. już po jednym piwie zawsze z kimś wchodzę w dialog, bo bardzo wtedy nie lubię samotności i podchmielony jakoś aktywniej szukam człowieka. Coś tam powiedziałem do kolesia, który się akurat nawinął, a ten jakby czekał na moje zagajenie…

    Już po kilku minutach mówiliśmy o orgazmach, seksie oralnym i analnym, pozycjach takich i owakich. Cały czas odnosiłem jednak wrażenie, ze jest to temat zastępczy, chociaż tak bliski ciału, ze wprawdzie zostało powiedziane tak wiele i bez zahamowań, to coś jeszcze wisi w powietrzu. Podniecające było to przekonanie, że im więcej i bardziej śmiało coś powiemy, tym więcej zostaje do powiedzenia. Czy może być coś bardziej obiecującego? Wreszcie wyszło na jaw, ze jest to chłopak w mundurze, choć do pubu przyszedł w cywilnych ciuchach.

    – No i dowiedziałem się, kto w mieście obniża morale armii – zacząłem żartem temat wojskowy.

    – To, że lubię facetów, nie znaczy, że obniżam jakieś morale czy zdolność bojową. Przeciwnie! Przecież gdybym związał się z kumplem z tego samego oddziału, a wybuchłaby wojna, to walczyłbym z podwójną ofiarnością, by ratować nie tylko swoje, ale i jego życie – taka jest logika!

    – Ale gdyby przełożeni dowiedzieli się, że jesteś gejem…? – drążyłem temat.

    – To staraliby się usunąć mnie z armii, zwłaszcza że uczę się na oficera, a tam “czystość rasowa” jest pilnowana szczególnie. i pomyśleć, że w Królestwie Holandii armia nie tylko oficjalnie akceptuje gejów, ale aktywnie poszukuje ich do woja.

    – Wyjeżdżamy więc do Królestwa Holandii- zaproponowałem żartem i objąłem go ramieniem. Przysunął się, aby jeszcze bardziej znaleźć się w moim zasięgu. Czułem szczerość intencji zarówno w tym, co mówił, jak i W tym, co robił. Tak się zachowywał, że nie wyczuwałem żadnej łatwizny, lecz przyjemność z szybkiej akceptacji.

    – Do Holandii… kto wie… ale teraz… – zawiesił głos.

    – Teraz cię pocałuję! – powiedziałem i zrobiłem szybkie cmok cmok.

    – Chciałem powiedzieć, ze można by stad wyruszyć… – wreszcie wydusił z siebie i tym razem on mnie cmoknął w usta.

    – Do dark roomu? – podtrzymywałem podniecającą wymianę zdań.

    – Spuszczam się na ciebie, wierzę, że dokonasz właściwego wyboru. Dark room jest obok…

    Zaciemnione pomieszczenia stworzyły taki nastrój, że nigdy by się nie osiągnęło tego skrajnego podniecenia w innych warunkach. W czarnej czeluści on nagle opadł na mnie, zawiesia się na mojej szyi i tak chwilę trwał. Powoli wytracaliśmy ten błogi stan, zaczynając badać się nawzajem. Miał drobne ciałko, gładką skórę, mało owłosienia i średniego penisa. Taką całość właśnie lubię – dlatego bardzo się starałem, żeby od razu, pod wpływem lekkiego dotyku, nie doprowadzić się do wytrysku. Było błogo, więc trwaj chwilo! Gdy jednak jego ręka mocno ścisnęła mój wałek i wprawiła się w ruch jednostajnie przyspieszony, nie było sposobu, aby wytrzymać dłużej i nie eksplodować.

    Na drugi seans, czyli na pierwszy zaplanowany, umówiliśmy się u mnie. Rozbawił mnie w pierwszej chwili jego wojskowy uniform g- takie dziecko w tak poważnym stroju… Ale też podziałał na mnie wyjątkowo podniecająco. Seks z żołnierzem – to jest coś! Aż szkoda, że ten męski uniform trzeba będzie zdjąć…

    Zjedliśmy coś, a potem zdjąłem marynarkę i rozluźniłem krawat. Położyłem dłoń na jego milutkim karku. Był wyższy, toteż jakoś musiałem go przyciągnąć, by nasze usta rozpoczęły szaleństwo.

    Chętnie poddawał się wszystkim moim inicjatywom “rozbrojeniowym”. Wojskowy, który nie rozkazywał, lecz czekał na rozkaz cywila – wbrew schematom, ale ja właśnie to lubię. Im dziwniejsza sytuacja, tym bardziej jestem podniecony. A poza tym lubię dominować.

    Harmonia działań naszych ust zapowiadała coś bardzo ciekawego. Leżeliśmy nadzy, na swoim udzie czułem jego krocze. Przyciągnąłem jego głowę do mojej szyi. Wpił się w nią ustami i językiem. Robił to tak namiętnie i wytrwale, że jasne było, iż jest maniakiem pieszczot tej części ciała. Potem niespiesznie powędrował językiem w dół. Zaopiekował się moim penisem bardzo troskliwie. Okazało się też, że to wojskowe dziecko wciąż jeszcze ma zamiłowanie do smoczków. Zrobił go sobie z mojej pały. Ssał i lizał bez wytchnienia. Potem zaczął się bawić moimi jądrami, wciągał je do ust niby cyrkowy artysta, prawie żonglował.

    Nie rezygnując z pieszczot mojego krocza, odwrócił się, udostępniając mi wreszcie swojego żołnierzyka. Spory napletek okrywał niewielką żołądź. Po ściągnięciu skórki drażniłem ją, bezwstydnie gołą, moim szorstkim jęzorem, doprowadzając główkę do malinowej czerwoności. On, rewanżując się, ściskał mi lufę u nasady, co zawsze doprowadza mnie do szału.

    Wyciągnąłem głowę nieco dalej i miałem przed sobą jego artystycznie wyrzeźbioną pupę. Nic mnie tak nie kręci, jak oglądanie kształtnego męskiego tyłka. Nie tylko zresztą oglądałem, bo zaraz zacząłem w środku majstrować poślinionym palcem. Oko, które delikatnie rozcierałem, było ciemne i po prostu piękne! Dziwię się tym wszystkim, którym nie mieści się w główkach, że oczko może być piękne. Dla mnie to raj!

    Zmieniliśmy pozycję. Klęczał przede mną z tyłeczkiem wypiętym do góry i proszącym, trzepiąc sobie konika. Wszedłem w jego słodką dziurkę, już rozgrzaną, rozmasowaną i obficie zwilżoną żelem. Rozpocząłem jazdę, ale on już po paru chwilach głośno i bezsilnie zaczął szczytować. Natychmiast przewróciłem go na plecy i patrzyłem zachwycony na ten akt. Obficie bryznął na mnie spermą. Przez chwilę wahałem się, czy trwać jeszcze w tym cudownym napięciu podniecenia, czy dołączyć do jego błogostanu. On zdecydował za mnie. Usiadł naprzeciwko mnie, rozmazał dłonią kropelki spermy na moim brzuchu i klacie, przytulił się i zaczął mnie onanizować. Nie trwało to długo, zwłaszcza że znów muskał ustami i językiem mój kark. Świat zawirował mi w głowie, ciało przemierzyła fala wrzątku i mrozu. Wzdychałem i jęczałem. Ból i rozkosz, pragnienie i ukojenie – wszystko naraz! Gdyby nie trzymał mnie przytulonego, padłbym jak kłoda. Tego potężnego orgazmu chyba nigdy nie zapomnę…

    Położyliśmy się. Pocałowałem go w usta, potem szeptem, wprost do ucha powiedziałem:

    – Dzięki, jesteś fachowcem.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    orfeusz
  • Spełnienie kochanków

    Widzę Twoją kochaną twarz… Twoje oczy… radosne, uśmiechnięte…. jednak wyraźnie ukazujące kryjącą się pod cieniutką tylko warstwą pozorów Kicię… pomagam Ci wciągnąć bagaż… zamykam drzwi…. obejmuję Cię w talii…. i bez słów, bez czekania, zwlekania…. dotykam moimi ustami Twoich…………….. boszee… jak ja tego pragnąłem….. przyciągam Cię mocno do siebie i bardziej zdecydowanie zatapiam swoje usta w Twoich….  rozchylam językiem Twoje wargi… nie czekasz… bez wahania pozwalasz spotkać się naszym rozpalonym języczkom…. muszą się przywitać… tęskniły za sobą…. przed nimi całe dwa dni pieszczot….są takie spragnione…. słyszę Twój głęboki oddech…. westchnienia…. przymykasz powieki…. czujesz mój język w swoich ustach…. znasz go doskonale… wiesz, jak potrafi penetrować wszystkie Twoje czułe miejsca…. i za chwilę znów będzie to robił…. …. mmmrrrr….. zachłannie stapiamy swoje usta… lubieżnie… oddajemy się rozkoszy jaką daje ich miękkość i wrażliwość… rozchodzące się po ciele pożądanie daje o sobie znać… czuję to wyraźnie…. On staje się coraz bardziej nabrzmiały… to pulsujące uczucie rośnięcia, wzrastania…. przyciągam Cię mocno do siebie łapiąc dłońmi za Twój tyłeczek… ściskając wyraźnie dłońmi Twoje pośladki…. chcę byś poczuła na swoim podbrzuszu jak robi się twardy… jak bardzo jest Ciebie spragniony…. jak mocno będzie Cię za chwilę kochał… wypełni Cię…. poczujesz go na wszystkich ściankach…. zdecydowane rozpychanie Jej wilgotnego wnętrza…. schodzę dłońmi niżej…. chwytam Twoją sukienkę i wkładam pod nią dłonie… dotykam ud… sunę w górę… chcę już objąć Twój tyłeczek…. poczuć Twoją bieliznę….. mmm….. cudowny… jędrny… szalenie podniecający…..nie chcę już czekać…. zbyt długo czekałem, by teraz zwlekać, przeciągać…. zdecydowanym ruchem zdejmuję z Ciebie sukienkę…. pomagasz mi… widzę pożądanie w Twoich oczach… Ty w moich wielkie pragnienie, które muszę natychmiast ugasić…. oboje doskonale wiemy, że tylko Ona może to zrobić………. zostałaś w samej bieliźnie… zdejmuję Ci butki…. pozwalam położyć się na łóżku… wchodzę na nie… pochylam się nad Tobą i ponownie złączam nasze usta…. jednak nie na długo…. po podbródku zaczynam pewnie i zdecydowanie całować podbródek, szyję…. dekolt…. paluszkami chwytam za ramiączka od stanika…. zsuwam je z Twoich ramion… unoszę Cię nieznacznie, by móc go swobodnie rozpiąć… jeszcze tylko jeden ruch…. zdejmuję z Ciebie biustonosz, a moim oczom ukazują się piękne, pełne, jędrne piersi… prężące się… lekko już nabrzmiałe sutki… jakby same prosiły o pieszczotę…. pochylam się… wodzę drażniąco wargami wokół nich… aż niespodziewanie biorę je całe do ust… zaczynam lekko zasysać…. najpierw lewego…. dołączam języczek… z początku miękki… potem już lekko usztywniony szybkim ruchem robi kółeczka wokół sutka i zaczyna go pieścić… …. mrrr……. po dłuższej chwili przenoszę pieszczotę na drugą pierś…. pożądliwie zasysam jej twardniejący wierzchołek… czuję jak nabrzmiewa mi w ustach… daję mu więc ciepło języczka…. jest taki twardy… ukazujący Twoje podniecenie….  obejmuję piersi dłońmi…. ściskam je chwytając sutki między kciuki a palce wskazujące i ściskam je delikatnie… natomiast moje usta suną pewnie w dół…. brzuszek… kawałek po kawałeczku.. coraz niżej… całuję Twoje boczki…. zostawiam na nich wilgotny ślad języczka…. dochodzę do podbrzusza…. niżej……. schodzę swoim ciałem między Twoje uda… rozkładam je…… dłonie kładę na brzuszku masując go …. usta są już na Twoim wzgórku…. teraz pełnymi, soczystymi pocałunkami, delikatnie…. po milimetrze schodzę niżej…. czuję już na dolnej wardze Twój Skarb…. …..mrrr…. czekałem na to…. zaczynam go pieścić przez materiał majteczek…. przykładam język i uciskam go delikatnie… czuję jak Ona jest już rozpalona, wilgotna, pachnąca podnieceniem…. ….. moje dłonie z brzuszka….. wędrują na skraj majtek…. chwytają je i pewnym ruchem, unosząc troszkę Twoją pupę zdejmują je z Ciebie…. odsłaniają pośladki…. suną w górę po udach…. kolanach…. łydkach…..  moim oczom ukazuje się teraz Twój tyłeczek…. kosteczki….. wreszcie zdejmuję ją z Twoich stóp i rzucam na łóżko….. sam zdejmuję z siebie ubranie…. odrzucam je w pośpiechu…. zaczynam całować Twoje łydki… unoszę lewą nóżkę…. pieszczę miejsce pod kolankiem… ale już nie mam siły czekać… chcę Ją poczuć… posmakować… rozchylam Twoje nóżki…. składam kilka ciepłych pocałunków na wewnętrznej stronie ud…. pochylam się……… przeciągam języczkiem po jej płatkach….. aż wreszcie……………. płynnym ruchem z dołu w górę……. niespiesznym …. od wejścia po Twój Skarb…….. …… witam ją ciepłym języczkiem…………………….. zaczynam ją pieścić….. całować…… wsuwam języczek do środeczka…….. rozchylam nim płateczki………. jaka ona jest wilgotna………….. mokra, ciepła……… otulam ustami Twoją łechtusię….. czuję jak Twoje ciało zadrżało….. zaczynam leciutko ją ssać….. końcówką języka jednocześnie ją pieszczę……………. czuję jak Twoje ciało zaczyna falować……………. przykładam paluszek do wejścia….. rozchylam płateczki i zanurzam go w środeczku…… jest mokro, ślisko…. dokładam więc drugi paluszek…. zaczynam coraz szybciej nimi penetrować jej wnętrze, nie przestając pieścić ustami Twojego Skarbu……  wszystko to szalenie wzmaga moje podniecenie………………………..    już oboje nie chcemy czekać……………. odrywam swoje usta…. wyciągam powoli paluszki……….. …..  otwierasz oczy….. patrzysz na mnie pożądliwie i jednocześnie błagalnie…. jakbyś chciała bezwstydnie powiedzieć “wejdź w nią……!” …. po chwili on już jest przygotowany…. przybliżam go do niej…. rozkładasz szeroko nóżki doskonale ją eksponując…. ja jedną dłonią rozchylam jej płateczki, by ułatwić mu dostęp…. drugą trzymając go delikatnie ocieram się nim o Twój Skarb…. aż w końcu przykładam jego główkę do wejścia…. napieram powoli…. zagłębiam główeczkę w środku….. i delikatnie, ale pewnym i płynnym ruchem pozwalam mu wejść do końca…………. widzę jak odchylasz głowę….. idealnie czujesz go w sobie…. czujesz jak Cię wypełnia….. tego oboje chcieliśmy….. pochylam się nad Tobą…. podpieram dłońmi o łóżko…. zaczynam leniwie i spokojnie wchodzić w Ciebie… niespiesznie…. dokładnie…. tak byś czuła go głęboko…. po kilku, kilkunastu pchnięciach lekko przyspieszam….. biorę Twoje dłonie…. splatamy nasze palce…. po chwili wkładam jedną z dłoni do moich ust…. ssę pożądliwie paluszek za paluszkiem…….. moje pchnięcia są już coraz mocniejsze, bardziej zdecydowane….. pewne…. głębokie….  czuję jak Ci dobrze…..  kładę nawilżony kciuk na Twojej łechtusi…. zaczynam ją pieścić nie przestając Cię penetrować…. teraz jeszcze szybciej……. ….. nagle pochylam się nad Tobą……. zaczynam Cię całować…… szepcę do Twojego ucha…..  “chcę byś szczytowała…. chcę czuć na nim jak ona pulsuje….. ” …..  Nie wychodząc z Ciebie jednym, płynnym ruchem odwracam nas…. teraz Ty jesteś na górze……. mrrrr….. uwielbiam tę pozycję…. upewniasz się, ze On jest cały, głęboko w Niej…. opierasz dłonie na mojej klatce…. i zaczynasz unosić się, pozwalając Mu wchodzić w Ciebie do końca….. coraz szybciej…. słyszę Twoje westchnienia….. słyszę przyspieszony, nierówny oddech….. widzę jak falują Twoje piersi, z nabrzmiałymi i twardymi sutkami…………….. patrzysz na mnie….. widzę rysująca się na Twojej twarzy rozkosz…. czuję, że już jesteś blisko…. pozwalam Ci się nachylić nade mną…. obejmuję Cię rękami…. teraz ja nadaję tempo….. teraz ja mam kontrolę……. przyspieszam……. kocham Cię teraz naprawdę mocno….. gwałtownie…. zachłannie…… zdecydowanie…..  coraz szybciej……………… pochylona nade mną ….. z trudem powstrzymując jęk…… chaotycznie mówisz…… “dochodzę………. !!! ”  przyspieszam ruchy…. sam czując, że to już blisko….. jeszcze kilka głębokich ruchów i będę szczytował razem z Tobą….. oooo taak…… tak mi dobrze….. jak dobrze………!!! Czuję jak zaczynasz szczytować….. jak spazmatyczne skurcze targają Twoim ciałem…. jak z Twoich ust wydobywa się przeciągły jęk…. oooch……………. jak mnie to podnieca…….. czuję, jak Ona zaciska się na nim….. jak niemal wciąga go do środeczka….. czuję, że zaraz wytrysnę…., że zaraz ją zaleję…….. !!!!! o taaaak…… !!! juuuż…..!!!!  aaaaach……. o taaak…………………………………….o taaak……………………………  ………………………………………….. ………………………………………….. cudownie…..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Arkadius

    spełnienie …

  • Marzenie o stracie cnoty

    Mam na imię Magdalena i mam 17 lat. Z niecierpliwością czekałam na nadejście wakacji, ponieważ zaplanowałam sobie, że stracę na nich cnotę. Długo o tym myślałam, planowałam, jednak podstawowym problemem był brak odpowiedniej do tego celu osoby…czy może raczej jakiejkolwiek osoby. Jakiejkolwiek, ponieważ nie miałam jeszcze chłopaka i żaden nawet przez chwile nie był mną zainteresowany. Miałam trochę odłożonych pieniędzy, więc za zgodą rodziców pojechałam na kolonię nad morze. Pakując się pamiętałam o prezerwatywach i żelu intymnym.

    W autobusie skumplowałam się z rok starszą Patrycją, która jechała na tą wycieczkę wraz ze swoim chłopakiem Sławkiem. Po dotarciu na miejsce zajęłyśmy z Patką pokój 2-osobowy, natomiast Sławek zamieszkał piętro wyżej wraz z Dominikiem i Pawłem. Widząc tych trzech młodych mężczyzn czułam, że moje serce kołacze w piersi. Fajnie byłoby któregoś z nich mieć dla siebie… Niestety nie było okazji (lub może usprawiedliwiałam się, że takiej nie dostrzegam), aby zamienić z nimi choćby słowo. Rano chłopcy biegli na plaże, lub boisko, a wieczorem imprezowali w swoim pokoju. Czwartego dnia Patka zdradziła mi, że znaleźli wraz ze Sławkiem wspaniałe miejsce do uprawiania seksu. Powiedziała, że wybierają się tam dziś wieczorem i wrócą późno. Poprosiła także o dyskrecje. Oczywiście nie zamierzałam o tym nikomu mówić, jednak cholernie jej zazdrościłam, że ma to z kim robić.

    Nastał wieczór. Księżyc oświetlał podwórko. Myślałam cały czas o tym co może teraz robić moja współlokatorka wraz ze swoim facetem. Bardzo mnie to podniecało. Zrobiłam się mokra tam na dole. Czułam, jak kolejne porcje śluzu wypływają z mojej dziewiczej pochwy, Nie czekając długo zaczęłam pieścić swoją muszelkę. Nie robiłam tego, po raz pierwszy, więc wiedziałam jak ją dotykać i masować. Zdjęłam szybko mokre majteczki i leżąc na plecach rozłożyłam nogi. Jedną ręką masowałam łechtaczkę, drugą natomiast pieściłam sutka lewej piersi. Wyginałam swoje ciało, udając że ocieram się o ciało Pawła. Nie wiem czemu myślałam akurat o Pawle, ale nie było to ważne w tym momencie. Przewróciłam się na brzuch i wypięłam do tyłu pośladki. Wyobrażałam sobie, że leżę na nim i dotykam jego męskości. W końcu poczułam przyjemne ciepło gdzieś w podbrzuszu, po którym nastąpiły serie skurczów mojej muszelki. Wyprostowałam nogi, by dłużej czuć tą nieziemską przyjemność, która szybko jednak minęła. Po tym uniesieniu zasnęłam naga. W dodatku na łóżku Patki, na którym zupełnie nie wiem jak się znalazłam. Nagle wybudziły mnie otwierające się drzwi.

    -No no no… ktoś tu był niegrzeczny – powiedziała moja współlokatorka.

    – W dodatku na moim łóżku…

    – To Ty Patka… Uff… Przepraszam, nie wiem nawet kiedy zasnęłam.

    – Opowiadaj lepiej jak było.

    – Sławek po raz pierwszy posuwał mnie od tyłu. Najpierw trochę bolało, ale potem było cudownie. W sumie miała orgazm trzy razy.

    – Nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę Patka…

    – Jest tu tylu fajnych chłopców, a Ty mi zaraz zaczniesz narzekać, że nie ma Cię kto wyruchać. Widziałam jak patrzysz na Pawła. Pogadam jutro ze Sławkiem, żeby was umówił.

    – Niee, zwariowałaś, co on o mnie pomyśli…

    – Hmmm pomyśli, że jesteś chętna na rozdziewiczenie. To kłamstwo?

    – Nie, masz racje. Jestem chętna i napalona.

    Rano Patka powiedziała, że zaprowadzi mnie na miejsce spotkania z Pawłem, ale mam obiecać, że nie wrócę przed 2, żeby Sławek zajął się porządnie wszystkimi jej otworkami. Patka pożyczyła mi kremową rozkloszowaną do kolan sukienkę na ramiączkach oraz czarne baleriny. Zaprowadziła mnie na umówione miejsce spotkania, po czym poszła. Miejscem okazał się być pusty domek letniskowy, schowany w głębi lasu. Nagle mnie olśniło – zapomniałam o gumkach i żelu! Zawróciłam, by po nie biec, ale ktoś mocno złapał mnie za ramię, że aż syknęłam. Ku mojemu zdziwieniu to był Dominik, a nie Paweł.

    – Cześć Malutka, dokąd to się tak spieszysz?

    – Byłam umówiona z Pawłem.

    – Na co byłaś umówiona? Na jebanie? Nie martw się, ja też się Tobą zajmę. Ja Ci to odbiorę…

    – Daj mi spokój! Czekam na Pawła.

    – Paweł schlał się u chłopaków na 3-piętrze i nie przyjdzie.

    Mocno się przestraszyłam tą agresywną postawą Dominika i zaczęłam uciekać. On jednak złapał mnie za moje długie włosy i przyciągnął do siebie. Przyłożył mi z otwartej w twarz, co powaliło mnie z nóg.  

    – Zostaw mnie! – krzyczałam.

    – Nie bój się, zostawię… jak już z Tobą skończę.

    Uniósł mnie z ziemi i zaniósł do domku, po czym rzucił na łóżko.

    – Po co się tak Malutka chciałaś wracać, co? No gadaj!

    – Po gggumki – odpowiedziałam cicho.

    – Damy sobie rade bez nich. Poza tym nienawidzę ich!

    W tym momencie dotknął ręką swojego krocza i powiedział:

    – On woli być nieogumiony.

    Szybko rozpiął rozporek i zrzuciła spodnie, po czym zdjął bokserki. Mym oczom okazał się ogromny, gruby penis, lekko zakrzywiony i gotowy do pracy.

    – No to Malutka…czas się nim zająć! Klęknij!

    Złapał mnie obiema rękami za głowę i skierował ją na swojego fiuta. Najpierw zacisnęłam usta, myśląc, że to go powstrzyma przed gwałtem oralnym, jednak tak się nie stało. Zdzielił mnie dłonią w policzek, a gdy moje usta rozwarły się w grymasie bólu, szybko włożył mi do włożył. Zaczął nim poruszać, tak że się dławiłam. Nie wyjmował go ani na chwile, bym znów nie zacisnęła ust.

    – Ooo tak Maleńka. Lubisz to… Po co się tak broniłaś. Przecież po to tu przyszłaś…

    Poruszał się rytmicznie tam i z powrotem. W końcu wystrzelił ciepłym płynem wprost do mojego gardła.

    – Łykaj Mała, bo znów oberwiesz!

    Połknęłam wszystko, jak mi kazał. Zrobiło mi się niedobrze, co nie uszło jego uwadze.

    – Spróbuj to zwrócić, a nie wrócisz stad żywa! Tak cię wydupcę, że Ci się seksu do końca życia odechce!

    – Przepraszam – powiedziałam cicho.

    – Czas teraz zająć się twoim skarbem – powiedział mój oprawca, po czym wyjął z kieszeni małe nożyczki.

    – Pięknie Ci w tej sukience, ale jeszcze piękniej będzie Ci bez niej! – krzyknął i zaczął ciąć ją od dekoltu w dół.

    – Co robisz idioto?! W czym wrócę do pensjonatu?

    – Głupio się pytasz. Wrócisz naga.

    – Przestań, proszę!

    – Stul pysk! – dodał nie przestając ciąć.

    Zaczęłam okładać go rękami po głowie, ale on się tym nie przejmował. W końcu zdarł ze mnie kieckę, tak że zostałam w koronkowych stringach i staniku.

    – No no no…masz gust do bielizny – rzekł po czym zsunął w dół miseczki stanika.

    Wyłoniły się z niego dwie idealnie symetryczne piersi, ze sterczącymi, twardymi sutkami.

    – Skoro tak bardzo tego nie chcesz i się wzbraniasz, to czemu twoje sutki mówią mi co innego – zapytał.

    Ja nie odpowiedziałam. Chwile jeszcze zachwycał się ich widokiem, po czym zaczął je dotykać, macać pieścić i całować. Zataczał językiem koła, na moich twardych jak kamienie sutkach. Gniótł je rękami, ocierał się o nie. nawet nie wiem, kiedy pozbył się podkoszulka i dotykał swoim torsem, moich cycków. To było to, o czym marzyłam wczoraj w pokoju, mimo że nie chciałam tego przyznać. Dominik skończył zabawę z cyckami i zszedł niżej. Całował mój brzuch, potem uda.

    – Tego też się musimy pozbyć Maleńka – i pokazał ręką na stringi.

    – Gdzie te nożyczki?… Chyba musimy sobie poradzić bez nich – zaśmiał się mój gwałciciel.

    Popchnął mnie na łóżko i odchylił tą część bielizny, która zakrywała wejście do pochwy.

    – Mmmm i kolejny dowód na to, że Ci ze mną dobrze. Jesteś taka mokra…

    Dominik długo się nie zastanawiając włożył z impetem dwa palce do mojej cipki i zaczął nimi drażnić moje kobiece sfery. Zaczęłam cicho pojękiwać, co widocznie mu się spodobało, bo zaczął to robić co raz szybciej. Czułam orgazm już blisko. To ciepło, które czułam w podbrzuszu już dochodziło do łechtaczki, gdy nagle przestał.

    – Czemu przestałeś? – zapytałam.

    – Czas żebyś Ty się mną zajęła, bym mógł wejść w Ciebie.

    Zaprowadził moją rękę na swoje przyrodzenie i nakazał mocno masować w górę i w dół. jego członek robił się co raz twardszy i większy.

    – Wystarczy – rzekł.

    Oboje byliśmy gotowi na dalsze igraszki.

    – Usiądź na stole, ugnij kolana i złap się za kostki – rozkazał Dominik.

    Tak też zrobiłam. Chwile później poczułam ogromny ból i rozrywanie w okolicy krocza. Dominik wchodził we mnie i wychodził nie przejmując się moim bólem.

    – Taak Malutka. Odebrałem Ci twój Skarb, a teraz Cię mocno zerżnę!

    Złapał mnie rękami za cycki i gniótł je mocno.

    – Skup się na swoich sutkach, a zapomnisz o bólu – doradził.

    Gdy faktycznie zapomniałam o bólu on nakazał mi zająć się swoją łechtaczką.

    – Pieść ją sobie! Masuj! Nieoczekiwanie poczułam ciepły płyn na mojej dłoni, który dzięki ruchom mojej ręki został roztarty na Muszelce.

    – O taak! Miło jest się spuścić na twoją cipkę.

    Kolejnym nieoczekiwanym ruchem było znalezienie się na kolanach Dominika. Czułam jego wiotkiego penisa, ocierającego się o moje pośladki. On natomiast intensywnie robił mi palcówkę. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Po chwili w domu słychać było jęki mojej rozkoszy. On widząc, że dochodzę położył się na stole, pociągając mnie za sobą. Doszłam leżąc na nim. Byłam wykończona. Nie wiem ile tak leżeliśmy. Gdy wstaliśmy on klepnął mnie w tyłek i rzekł:

    – Jeszcze się kiedyś zabawimy Suko. Następnym razem będzie mocniej i dłużej. Po tych słowach wyszedł. Za oknem już świtało. Stałam naga, rozdziewiczona w domku. Moje marzenie się spełniło. Mieszało się we mnie tyle emocji. Złość. Radość. Zdumienie. Zaspokojenie. Miałam tylko nadzieje ze Patka przyjdzie do domku i przyniesie mi jakieś rzeczy do ubrania.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maria Z.

    Maria Z.

  • Naprawa komputera u sasiadki

    To był wakacyjny dzień. Słoneczny bezchmurny dzień. Obudziłem się dość wczesna porą, było już dość ciepło więc wybrałem się do sklepu. Kupując swoje śniadanie w markecie zauważyłem swoją sąsiadkę. To była kobieta w siłę wieku, miała 38 lat ale nadal była na prawdę bardzo ładna, jej średnio ścięte blond włosy podkreślały rysy jej twarzy.  Mijając ja powiedziałem jej ładnie dzień dobry, zerkając jeszcze przez ułamek sekundy na jej figurę. Była nadal bardzo zgrabną, jej kilka dodatkowych kilogramów tylko dodawało jej uroku, była bardzo kobieca. W drodze powrotnej do domu ciągle myślałem o swojej sąsiadce. Zjadłem śniadanie, wypiłem herbatę i jak to zawsze walnąłem się na kanapę oglądając cos w telewizji.

    Po godzince oglądania słysząc jakieś dźwięki wyjrzałem za okno,  była tam moja sąsiadką która sądziła jakieś kwiatki. Często pracowała w ogrodzie. Wiadomo, że praca w ogrodzie nie należy do najlżejszych. Była jak zawsze ubrana w krótkie szorty, podkreślające jej zgrabniutkie nogi i luźną bluzkę z dużym dekoltem.Pani Agnieszka bo tak miała na imię, często musiała się schylac, ujawniając swój średni biust. To nie był pierwszy raz kiedy myślałem o swojej sąsiadce jako o kobiecie, już nie raz zdarzało mi się podglądać ja oplajaca się w ogrodzie czy też przy jakikolwiek innych pracach. Była strasznie pociągającą, czułem się podniecony i nabuzowany…  Wtedy to zauważyłem że sąsiadką wstała i poszła po cos do swojej małej szopy, widziałem jej zgrabne nogi i ta niesamowita pupę… Ach co by było gdyby – pomyślałem… Nawet nie zauważyłem kiedy wróciła, znów się schylając ukazując swój biust, działało to na mnie coraz mocniej. Patrzyłem na nią jak jakiś debil, ale na prawdę była piękna i taka naturalną, nie mogłem oderwać od niej wzroku…. Agnieszka wstała i… chyba mnie zauważyła, stałem za firanka gapiac się na nią, zmieszałem się i od razu odszedłem od okna, oczywiście musiałem jeszcze ruszyć firanka co zdradziło moja pozycję.  Byłem na siebie zły przecież to mialbyc mój sekret, a teraz ona wie…

    Wróciłem do oglądania telewizji, ciągle myśląc o swojej boskiej sąsiadce.  Po 20 minutach ktoś zadzwonił do drzwi – pewnie to listonosz – pomyślałem. Poszedelm na dół i otworzyłem drzwi… – Część Macku – usłyszałem – Dzień Dobry, Pani Agnieszko – zmieszany odpowiedziałem – Słuchaj jest taka sprawa, wiem, że znasz się na komputerach więc chciałabym prosić cię o pomoc – w czym problem? – zapytałem – Widzisz od dwóch dni mój komputer nie może połączyć się z internetem, nie znam się na tym więc przyszłam do ciebie – powiedziała uśmiechać się do mnie – Chętnie pomogę,  o której mógłbym wpaść? – myślę, że za kilka minut, tylko skończę pracę i możesz wpadać – Nie ma problemu – to Super – powiedziała odchodząc. Zamykając drzwi spojrzałem jeszcze na jej świetne nogi, były bardzo kobiece, a pupa w tych szortach była jeszcze bardziej seksowna. Byłem podekscytowany, ale przecież to miała być jedynie mała pomoc, ale wiadomo że wyobraźnią wzięła gore, i zastanawiałem się co może się jeszcze wydarzyć…

    Miałem przyjść za chwilę, więc  od razu pobiegłem na gore wyłączyć telewzior i wziasc swojego pendrive na którym miałem pliki naprawcze. Już po chwili byłem u niej pod drzwiami. Przyszedłem chyba za szybko, spytała tylko czy czegoś się napije i zaprowadziła mnie do pokoju w którym był laptop. Mieszkanie było bardzo nowoczesne, widać że się na tym znała. Wskazała miejsce na którym mam usiąść, po czym wskazując palcem pokazała mi w czym leży problem… Oczywiście przy tym się pochyliła, na moje szczęście wszystko odbijało się w matrycy komputera więc mogłem swobodnie ja obserwować, do czasu aż zauważyłem, że i to mnie zdradziło… – No dobrze, to ja pójdę się wykąpać – świetnie się zaczyna – pomyślałem… 

    Szczerze mówiąc nie bardzo mogłem się skupić na naprawianiu internetu, na puplpicie zauważyłem folder pod nazwą „zdjęcia”  – a co tam zobaczę – wszedłem i moim oczom ukazało się kilka pod folderów, z wakacji, z pracy no i jeszcze jeden pod nazwą xxx. Oczywiście wybrałem ten ostatni… i nie spodziewałem się tego co tam zobaczę… to była moja sąsiadką… tyle nie taka która znałem w życiu realnym, ale ta która znałem w moich marzeniach… o tak to była ona, naga i kobieca. Tych zdjęć było bardzo dużo, niektóre były w ubraniu, niektóre bez… ale łączyło je to, że na nich była tylko i wyłącznie ona.  Podziałało to namnie bardzo podniecająco, czułem, że w kroczu cos mnie uwiera i że trzeba będzie cos z tym zrobić… przeglądałem dalej… to były na prawdę świetne fotki. Była w nich tajemniczą, pociągającą i taka bezbronna. Chciałem je skopiować na pendrive którego wcześniej przyniosłem. Włożyłem go po czym usłyszałem że Agnieszka zaczyna mnie wołać, przestraszyłem się, ale usłyszałem, że głos dochodzi jeszcze z łazienki.  Wstałem i poszedłem do korytarza, zauważyłem, że drzwi od łazienki nie są zamknięte, zapytałem o co chodzi, na Co pani agnieszka odpowiedziała, żebym przyniósł jakiś ręcznik, leżący w szafie. Oczywiście zrobiłem to co kazała, poszedłem do pokoju i otworzyłem szafę. Na pierwszym planie jakieś bluzki, na gorze swetry, wszystko było w jak najlepszym porządku, nie widziałem jednak ręczników. Zacząłem szukać po szufladach, w pierwszej  były jakieś spodnie, w drugiej natomiast znajdodowala się jej koronkowa bielizna…  stałem chyba tak wmurowany kilka sekund po czym Agnieszka zawołała – Znalazłeś? – yyy… tak już mam, już niosę – ręczniki okazały się być w trzeciej szufladzie,  tyle, że to nie ręczniki zrobiły na mnie takie wrażenie. Najpierw tę zdjęcia a teraz ta bielizna…

    Byłem strasznie podniecony, podszedłem do łazienki i zostawiłem ręcznik na klamce od drzwi – mówiąc – przyniosłem Pani Agnieszko  – chcąc wrócić do poprzedniego pokoju by wyszukać jeszcze więcej sprośnych zdjęć… – Czekaj jestem w wannie, musisz wejść – Co? Ja mam wejść do łazienki? – byłem jednocześnie podniecony ale i zmieszany, wejściem do niej… W końcu zdałem się na odwagę i weszlem, najpierw z zamkniętymi oczami trzymając w ręku ręcznik – haha, spokojnie otwórz oczy – powiedziała śmiejąc się pod nosem.  Była cała zanurzona w wodzie, na podłodze leżały jej rzeczy które wcześniej zdjęła. Staniczek, szorty i koronkowe figi. Stanąłem jak wryty, to było dla mnie nowe, ale bardzo podniecające – masz ten ręcznik? – zapytała po raz kolejny – nooo… tak,  o tu mam w ręce jest – zdałem sobie sprawę że chyba i tak widziałem już dziś bardzo dużo, podszedłem bliżej podając jej ręcznik i wychylając się jak tylko mogłem by spojrzeć na jej ciało zanurzone w wodzie, niestety nic z tego tafla wody była pokryta piana – jesteś naprawdę słodki, wiesz? – powiedziała, uśmiechając się i patrząc mi głęboko w oczy – jaaa….. jaaaa tylko…. – tak wiem, chciałeś mnie podejrzeć tak jak wcześniej i wcześniej? – ale… nie ja proszę pani…. – byłem kompletnie zmieszany, ale i podniecony, wiedziała przecież że ja podglądam i nie było jej to obojętne…- widzę,że chyba chciałbyś mi powiedzieć – spojrzała na moje spodnie, było w nich bardzo ciasno…co musiała zauważyć  – jest pani…. – no jaka jestem, powiedz? – jesteś…. – jaka? – nieeeesamowita! – sam sobie nie wierzyłem że to powiedziedzialem, ale wtedy kierowały już mną pierwtorne instynkty – chciałbyś…? – cooo…. Chcia….albym? – dotknąć….wiem, że byś chciał – wachalem się – oj, przestań przecież jesteśmy tylko ludzmi… – nie miałem już skrupolow, zacząłem od jej szyji, która zacząłem muskać, musiało jej się to podobać, bo nie przeciwstawiała się zbyt mocno, potem wynurzylo się bardziej… ukazując swoje piękne jędrne piersi, które tak zawsze podgladalem. Naprowadzila mnie na nie… były cudowne – a  ja byłem coraz bardziej to podniecony – potem jednak wycofałem się, przecież to była moja sąsiadką, kobieta starsza odemnie o dwa razy… – jedna ręką chwyciła mnie za krocze, a drugą zrobiła to samo, jednak i wyłącznie u siebie…stałem jak wryty nie mogłem nic zrobić, z reszta sprawiało mi to przyjemność… podotykala go jeszcze przez chwilę…. Po czym zapytała – chcesz więcej….hm? – nie odpowiedziałem jej, ona wiedziała czego pragnę – teraz chwyciła za mój pasek już dwoma dłońmi, i zaczęła go rozpinać – to było spełnienie moich najskrytszych fantazji…nie, to była najlepsza moja fantazja! – no chodź do mnie… – uśmiechnęła się i sporzala mi głęboko w oczy…. Zaczęła finezyjnie jeździć nim w gore i w dół…. Pragnąłem by wzięła go do ust – na więcej musisz zasłużyć… – uśmiechnęła się i schowała go … byłem zaskoczony, ale to wyzwanie mnie jeszcze bardziej podnieciło… chyba musimy się przenieść gdzie indziej, podasz mi ręcznik –  powiedziała, wstając ukazując się w całej okazałości… a ja….
    Ciąg dalszy nastąpi  😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    franek mucha