Author: admin

  • Pierwszy przystanek

    Najlepiej jest tak niespodziewanie. Latem. On bez koszulki, ja w letniej sukience. Jest potwornie gorąco, jedziemy samochodem i mamy otwarte okna, nie chce nam się nawet rozmawiać. Odkręcam butelkę z lodwatą wodą i biorę kilka łyków. Mokrą dłonią przecieram kark, dekolt i wewnętrzną stronę ud. Proponuję, żeby się napił i podaję mu butelkę, ale on patrzy tylko na moje przebijające się przez sukienkę sutki. Kładzie mi dłoń na kolanie i przesuwa ją coraz wyżej. Kiedy przestaje, chwytam ją i przesuwam jeszcze dalej. Każę mu skręcić w leśną ścieżkę. Dojeżdżamy do małej polany i tam parkujemy. Otwiera mi drzwi, a ja wysiadając zapominam, ze mam na sobie sukienkę. Zabieram ze sobą butelkę wody i staję przed maską. Łapię go w pasie całuję jego klatkę, później brzuch. Chwyta mnie gwałtownie za biodra i sadza na masce. Rozszerza mi uda i masuje nogi, od kostek do wewnętrznej strony ud. Bierze łyk lodowatej wody i widzę jak go przełyka. Podwija moją sukienkę do połowy ud i masuje ich wnętrze, zaciskając na nich dłonie i przesuwając je coraz wyżej. Przejeżdża bardzo delikatnie zewnętrzną stroną dłoni po mojej spływającej rozkoszą brzoskwince i wraca do ud. Przez ten cały czas nie całuje mnie, tylko patrzy głęboko w oczy. Złącza moje uda i każe unieść pośladki, ściąga moje mokre już majtki. Kładę się na masce, stopy opieram na jego biodrach i pozwalam mu się sobą zająć. Klęka na ziemi i zanurza głowę między moimi udami, kładę dłonie na jego włosach i bawię się nimi, ciągnąc do góry. Podnosi się i całuje mnie po brzuchu, dłonią przejeżdżając delikatnie po bardzo mokrej brzoskwince. Ustami schodzi coraz niżej i zatrzymuje się tuż nad nią. Spogląda na mnie, przenosi dłonie na moje piersi, kładę swoje dłonie na jego i zaciskam je mocniej. Kieruję jego ruchami gdzie tylko chcę i wtedy czuję jego zimny oddech tam na dole. Cały czas trzymając moje piersi zaczyna mnie lizać. Całym językiem wzdłuż brzoskwinki, później po bokach. Zaczyna ssać łechtaczkę, a ja jęczę z rozkoszy, zaciskając na sobie jego dłonie. Znów liże mnie całym językiem, trzymając wyżej moje uda. Zaczyna lizać ich wnętrze, a ja jęczę coraz głośniej i jestem coraz bardziej mokra. Bawię się jego włosami, obejmując dłońmi jego twarz. Podnoszę się gwałtownie i ciągnę go za włosy. On wstaje i całuje mnie długo i bardzo namiętnie, po chwili odpycha mnie i znów schodzi na dół. Tym razem całuje tak namiętnie moją brzoskwinkę, pieszcząc ją przy tym palcami, które wchodzą nieco głębiej niż język. Daje mi tyle rozkoszy, że jęczę bez przerwy masując przy tym jego zarośnięte policzki. Całuje mnie tam w taki sposób, ze momentalnie dochodzę i odpycham go od siebie. Myślę, że to już koniec ale kiedy tylko przestaję jęczeć wkłada w moją cipkę dwa palce, drugą ręką przyciska mnie omdlewającą z rozkoszy i ostro nimi rżnie, całując przy tym moją szyję i nagie piersi. Krzyczę tak głośno jak nigdy ale jego to podnieca bo wie jak to na mnie działa i wsuwa palce jeszcze agresywniej. Przestaję się poruszać i on już wie, że znów dochodzę. Rżnie mnie jeszcze mocniej aż zaciskam uda na jego ręce i opadam bezwładnie w jego ramiona. Zanosi mnie do samochodu. Nim zajmę się na następnym przystanku.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    A A

     .

  • Z malzenskich przezyc

    Siedzę w pracy, gdy dostaje smsa. Jest bardzo pikantny. Wiesz jak lubię gdy mówisz i piszesz do mnie w ten sposób.

    -„Będę cała Twoja gdy wrócisz. Moja cipka jest cała mokrutka i spragniona Twojego twardego kutasa. Każda z moich dziurek go pragnie… o której dzisiaj wracasz skarbie?”

    Odpisuje z już twardym jak skała kutasem. Wiem, że mógłbym napisać najpikantniejsze rzeczy w odpowiedzi a Ty i tak je zignorujesz, a przynajmniej tak będziesz udawać. Uwielbiasz mnie rozpalać do granic zanim się do Ciebie dobiorę, żebym wtedy był taki ostry i brał Cię bez za hamowań. Oczywiście nie kończy się na jednej wiadomości.

    -„Właśnie w moją dziurkę wsuwa się rozkręcony na full wibratorek, czy to źle, że moje jęki słychać w całym domu?”

    Dobrze wiem, że pytasz retorycznie. Dobrze pamiętasz jak kocham słyszeć Twoje jęki, wiedzieć, że jesteś już strasznie rozpalona. Sam nie raz każę Ci jęczeć głośniej, tak by słychać Cię było w każdym zakątku domu. Uwielbiam to gdy tak czasem zapraszasz mnie do pokoju bez słowa, słyszę tylko jęki i już wiem, że bawisz się ze sobą i czekasz prosząco na ostre rżnięcie. Dzień mija, a mój kutas nie opada ani na chwilę, spragniony Twoich dziurek. Kolejna wiadomość, tym razem filmik. Widok jednej z Twoich wielu erotycznych zabawek zagłębiającej się głęboko w Twoich ustach, a potem wsuwający się mocno w Twoją rozpaloną pizdeczkę. W końcu nie wytrzymuje i wychodzę z pracy wcześniej. Piszę Ci krótkiego smsa.

    -„Będę w domu za 20 min, masz być przygotowana do ostrego jebania zrozumiano? Wypierdolę Cię w każdą dziureczkę jak tylko zechcę jasne?”

    Odpowiedź przyszła natychmiast.

    -„Tak skarbie, jestem cała Twoja, Twoją niewolnicą”

    Kutas stoi tak mocno, że mam wrażenie, że każdy po drodze do domu to widzi. Raz dwa jestem w domu, chyba nawet wcześniej niż pisałem. Nie przeszkadzało Ci to bo już od dawna byłaś przygotowana. Dobrze wiesz jaką Cię chcę gdy tak mnie zachęcasz. Cipeczka musi być golutka lub z malutkim zarostem, tak bym ją dokładnie widział, jak mój kutas się w niej zagłębia. Seksowna bielizna chociaż nie koniecznie wliczając w to majteczki, które najczęściej tylko przeszkadzają. Staniczek, pas do pończoch, pończochy, wysokie szpilki, siateczkowe rękawiczki na dłoniach z odsłoniętymi paluszkami i to co najważniejsze zawsze w ubiorze mojej uległej dziewczynki, śliczna obroża z łańcuszkiem za który Cię do siebie przyciągnę. Zapewne przygotowałaś też już swoją dupcię. Dokładnie wymyjana, mocno nasmarowana i porządnie rozruszana zabaweczkami, tak bym mógł od razu ostro w nią wejść. Dziś nie chcesz bym się cackał, tylko wziął Cię naprawdę ostro. Otwieram drzwi i już z przedpokoju widzę Cię w salonie. Klęczysz przy kanapie, tak grzecznie bez słowa. Widzisz mnie ale nic nie mówisz, czekasz tak ulegle z proszącym wyrazem twarzy. Natychmiast rozbieram się do naga. Podchodzę do Ciebie i chwytam Cię mocno za włosy. Moja pała niemalże dotyka Twoich ust które odruchowo się uchyliły.

    -„Jeszcze nie, powiem Ci gdy masz zacząć go ssać, wiesz jak masz to robić prawda?”

    -„Oczywiście skarbie, tak jak lubisz najbardziej czyli od razu do gardła, aż się w nie obficie nie spuścisz”

    -„Grzeczna dziewczynka” – Przy ostatnich słowach chwytam Cię za łańcuszek i ciągnę na czworakach do kanapy. Tam się zatrzymujesz i dalej grzecznie czekasz. Odpalam telewizor i uruchamiam jeden z wielu Twoich, nagranych dla mnie filmów. Na tym ślicznie wypinasz się do kamery i pieprzysz się długo wibratorkami w obie dziurki. Z czasem wyrobiłaś się w nich niemalże jak moja prywatna gwiazdka porno. Już wtedy wiedziałaś co robić ale czekałaś na moje słowa.

    -„Bierz go do ust, do końca z połykiem jak sama mówiłaś”

    Od razu zabierasz się za mojego nabrzmiałego chuja. Pieścisz namiętnie dłonią moje jądra, patrzysz mi głęboko w oczy, nawet gdy cały czas oglądam film. Rozkręcam dźwięk głośniej by cały czas słyszeć Twoje jęki i pracę Twoich zabaweczek. Co jakiś czas przestajesz mnie pieścić dłońmi, bardzo dokładnie Cię uczyłem jak mnie zadowalać. Teraz robisz to perfekcyjnie. Zakładasz obie ręce za plecy, jak byś była skrępowana, a potem ssiesz go dalej operując tylko ustami. Raz za razem aż po samo gardło. Byłem tak rozpalony, że nie musiałaś długo czekać. Gorąca sperma eksplodowała w Twoim gardle, aż się lekko zakrztusiłaś.  Kilka kropel spłynęło na Twoje ciało. Od razu łapczywie zebrałaś je palcami i dokładnie oblizałaś. Wiesz, że moja sperma nie może się zmarnować, a Ty tak uwielbiałaś ją ze mnie wysysać i zlizywać. Po orgazmie kutas wcale nie chciał opadać, czasem się z nim jeszcze bawisz by był z powrotem gotów, ale dzisiaj byłem tak napalony, że nie było takiej potrzeby. Szybkim ruchem przycisnąłem Cię za łańcuch do podłogi i kazałem leżeć z uniesioną dupką do góry. Poszedłem na chwilę do góry i chwilę potem wróciłem z siateczką zabawek. Uwielbiałem się Tobą bawić. Najpierw motylek zapięty na Twojej pusi, potem wibrujące zabaweczki w Twojej cipce i dupce. Na koniec rączki, spięte łańcuszkiem na Twoich plecach. Wszystkie zabawki były bezprzewodowe. Nie raz wracając do domu już zastawałem Cię z nimi w dziureczkach i pilotami na stole. Uwielbiałem to. Miałem teraz przy sobie trzy piloty, ale Twoja ostatnia wolna dziurka nie dawała mi spokoju. Postawiłem przed Tobą dildo i umocowałem tak by nie mogło się przewrócić.

    -„Obciągaj go jakby to był mój kutas” – Rzekłem po czym gdy tylko zabrałaś się do pracy zacząłem powoli rozkręcać wibracje. Twój jęk sprawił, że na chwilę przestałaś ssać – „Nie pozwoliłem CI przestać, masz ssać aż nie każę CI jęczeć” – Robiłaś to dalej z pełnym zaangażowaniem. Mogłem męczyć Cię powoli ale nie miałem na to dzisiaj ochoty. Ułożyłem dokładnie piloty tak by móc rozkręcić je jednocześnie. Jeden ruch ręki i nagle wszystkie zabawki z poziomu low rozkręciły się do maksymalnego. Wibracje stały się w jednej chwili tak intensywne, że aż podskoczyłaś. Wystarczyła chwila, byłaś już strasznie rozpalona i spragniona jebania, więc zaraz wiłaś się już w spazmach orgazmu. To był piękny widok, tak bardzo starałaś się nie przestawać obciągać, ale robiłaś to z ogromnym trudem. W końcu powiedziałem  – „ Jęcz, chce Cię słyszeć wszędzie” – Od razu wypuściłaś dildo z ust i zaczęłaś jęczeć najgłośniej jak mogłaś. Nie zdziwił bym się jak by sąsiedzi z domków obok słyszeli dokładnie jak się zabawiamy. Poszedłem na górę i położyłem się na chwilę na łóżku. Delektowałem się przez chwilę Twoimi jękami lekko masując swojego nabrzmiałego chuja. Wiedziałem, że zaraz wpakuje go z całej siły w każdą z Twoich dziurek. W końcu zszedłem na dół. Cały czas idealnie Cię słyszałem. Stanąłem przed Tobą, widziałaś dokładnie jaki jestem napalony. Powiedziałem tylko krótko – „Błagaj” – a Ty natychmiast zaczęłaś to robić – „Błagam skarbie, wypierdol mnie jak tylko chcesz, zrobię co zechcesz tylko zerżnij mnie mocno. Jestem cała Twoja, Twoją niewolnicą i możesz mnie brać jak i kiedy tylko chcesz” – Nie czekałem już ani chwili dłużej. Wyciągnąłem szybkim ruchem zabawkę z Twojej cipki. Soczki i nawilżacz lśniły na niej przepięknie. Przyssałem się do niej i lizałem obsesyjnie, tak by cała Twoja wilgoć zaczęła wręcz spływać po Twoich nogach. Wiesz jak lubię gdy Twoje nóżki aż od nich połyskują gdy Cię pieprzę. Tak by było słychać dokładnie charakterystyczne klaskanie w Twojej cipeczce. Wsuwałem w Ciebie języczek, ssałem ją, lizałem, wibrowałem w niej jego końcem. Dobrze wiesz jak uwielbiam się nad Tobą znęcać by potem dobrać się do Ciebie w pełni. Zawsze zadziwiało Cię jak głęboko mój języczek potrafi w Ciebie wejść. Cudownie jęczałaś, rozpalało mnie to tylko mocniej i mocniej. W końcu przestałem i sekundę później już w Twojej przemoczonej dziurce pracowała moja twarda pała. Mój kutas wchodził w Ciebie bez problemu do samego końca. Zagłębiał się cały aż po same jądra. Przycisnąłem Cię do podłogi, nadal podtrzymując Twoją dupcię która była do mnie ślicznie wypięta. Oparłem ręce po bokach Twojego ciała, ułożyłem się jak do pompek i zacząłem Cię jebać. Za każdym razem gdy moje biodra opadały rozchodziło się głośne klaśnięcie. Robiłem to niezwykle szybko, mocno i zachłannie. Chciałem Cię tak jebać z nieskończoność ale Twoja druga dziurka nie mogła być pokrzywdzona. Po dłuższym czasie pieprzenia Twojej słodkiej cipeczki wysunąłem się z Ciebie szybkim ruchem, aż lekko podskoczyłaś. Zaraz potem już penetrowałem Twoją dupcię. Chwilę przedtem wyjąłem z niej wibrującą zabaweczkę i przełożyłem do Twojej cipki. Żadna dziurka nie mogła odpoczywać. Kochałem Twoją ciasną dupcię. Uwielbiałem budzić Cię w środku nocy wchodząc z nią głęboko. Widok Twoich raptownie otwieranych oczu i wyrazu zaskoczenia, który już po chwili zamieniał się w wyraz rozkoszy i prośby bym jebał mocniej i szybciej. W czasie życia ze mną nauczyłaś się idealnie co lubię, a ja tego co Ty lubisz, potrafiliśmy się perfekcyjnie zgrać. Penetrowałem Twoją dupkę z całą siłą. Było mi ciągle mało. W końcu przycisnąłem Cię całkiem do podłogi, oplotłem swoje nogi z okuł Twoich i mocno je rozchyliłem. Ręce przełożyłem pod Twoimi ramionami tak by je zablokować. Jedna dłoń spoczęła na Twojej szyi a druga na włosach które szarpnięte odchyliły Twoją głowę mocno do tyłu. „Mów” – powiedziałem krótko, a Ty od razu wiedziałaś co chce usłyszeć. „ O tak pierdol mnie z całej siły, jestem cała Twoja. Każda moja dziurka do Ciebie należy. Zrobisz ze mną co zechcesz i kiedy zechcesz” – Bardzo namiętny pocałunek przerwał Twoje słowa, a mój kutas zagłębił się w tym samym momencie cały w Twojej ciasnej dupce. Mój język zagłuszał Twój silny jęk. Przygryzaliśmy swoje wargi i zasysaliśmy, robiliśmy ze swoimi ustami, podobne rzeczy jakie dopiero co robiłem z Twoją cipką. Też miałaś cudnie wygimnastykowany języczek, bo nie raz pracowałaś nim w cipce swojej koleżanki którą do nas zapraszałaś. Wchodząc w Ciebie przypominały mi się te odwiedziny, gdy leżałyście na sobie liżąc się namiętnie, pieszcząc namiętnie swoje cipeczki, pieprząc się zabawkami i wibratorkami. Wiedziałaś jak lubię zastawać was w takim stanie po powrocie z pracy. To przyjemne zaskoczenie i pała twardniejąca w parę chwil. Twoje spojrzenie na mnie i gdy ona wsysa się w Twoją cipeczkę. Patrzysz na mnie chwilę widząc jak się męczę. Czasem każesz mi tylko patrzeć, ale nie raz słyszę też „ Na co czekasz? Wypierdol nas mocno, przecież liżemy się tu dla Ciebie”. Innym razem ona słodko Cię wylizuje gdy Ty obrabiasz mojego kutasa, kiedy za to ja oglądam filmik z waszymi wyczynami który nagrałyście gdy ja byłem w pracy. Zawsze wiesz jak mnie rozpalić. Myśli te rozpalały mnie do granic gdy teraz całowałem Cię namiętnie, jebiąc ostro Twoją dupcię. W końcu przestałem, czasem lubiłem to mówić, lecz tym razem milczałem patrząc Ci w oczy i obserwując rozchylające się od jęków usta. Mimo braku słów od razu wiedziałaś o co chodzi. Chciałem spuścić się w Twoją dupcie. Patrzyłaś głęboko w moje oczy i cały czas pojękiwałaś, za każdym razem gdy w Ciebie ostro wchodziłem. W końcu i Ty nie mogłaś już wytrzymać. Wibrator w cipce, kutas w dupce, moje dłonie na Twoich włosach i szyi, a do tego moje ciemne brązowe oczy które tak uwielbiałaś, patrzące na Ciebie tak władczo. Wiedziałaś, że zrobię z Tobą co zechcę. Wiedziałaś, że za pewne czeka Cię dzisiaj pobudka w środku nocy na ostre jebanie. Widziałaś to wszystko z moich oczach, tą zwierzęcą rządzę. Spodziewałaś się, że pewnie znów obejrzę sporo filmików z Twoim udziałem, a potem przyjdę do łóżka niemalże spuścić się w jedną z Twoich dziurek. Byłem tak strasznie napalony i rżnąłem Cię tak ostro, że teraz Ciebie zalewały myśli o tym, że gdy Cię tak budzę, nigdy nie pozwalam byś zasnęła bez orgazmu. Nawet jeśli przychodzę się dziko zaspokoić, potem dziękuję Ci za to długimi pieszczotami aż nie dojdziesz, co najmniej raz, lecz kiedy ostatnio doszłaś tylko raz? Tym razem był to już trzeci orgazm, drugi był wtedy gdy byłem na górze, powiedziałaś mi to dopiero po wszystkim. Teraz Twoje ciało całe wyginało się w spazmach. Czułaś przy tym jak mój kutas pulsuje w Twoje dupce aż w końcu fala gorącej spermy wypełnia całe Twoje wnętrze. W całym domu słychać nasze wspólne przeciągłe jęki, gdy opadamy na siebie. Całujemy się przez pewien czas i uśmiechamy do siebie. W końcu wychodzę z Ciebie a Ty delikatnie go oblizujesz z mojej spermy. Pieścisz przy tym swoją dupcie a potem też oblizujesz paluszki. Potem wzięliśmy długą gorącą kąpiel, gdzie kontynuowaliśmy naszą zabawę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    David Dream

    Jak wam się podoba to opowiadanie? Chcielibyście więcej?

  • Lalka

    To były już ostatnie dni pracy. Zbliżał się urlop. Cieszyłam się na niego. Co prawda lubiłam moją pracę w banku, ale urlop to urlop. Potrzebowałam go po rozstaniu się z Arkiem, moim ostatnim chłopakiem. Właśnie kończył się dzień pracy. Uporządkowałam swoje biurko i zaniosłam jeszcze mojej szefowej kawę. Ona długo pozostawała po godzinach. W sumie, aby wspiąć się wyżej, może też powinnam, ale nie chciało mi się aż tak poświęcić. Spieszyłam się do domu, chciałam z koleżanką w ten ciepły dzień wyskoczyć jeszcze nad jezioro. Oprócz tego miałam znów mokro w moich koronkowych majteczkach. Pragnęłam sobie zrobić dobrze. Czasem myślałam sobie, co pomyśleliby o mnie moja szefowa, koledzy i koleżanki wiedząc o tym, co lubi naprawdę… Oczywiście nie byłam święta i przy moim wyglądzie nie brakowało mi facetów. Spałam z niejednym i wiedziałam, jak mówią o mnie inne laski, ale nikt nie wiedział co mnie naprawdę kręci. Nikt nie znał Wioletki jako zboczonej i wyuzdanej suczki…nawet żaden z moich facetów.

    Miałam 24 lata i nie spieszyło mi się. Poza tym większość facetów nie zaspokajała mnie, bo nie wiedzieli, czego potrzebuję. Sama w zasadzie jeszcze nie wiedziałam na pewno. Wiedziałam jednak, albo przynajmniej sobie często wyobrażałam, że jestem poniżana, upokarzana, uzależniona.

     

    Była prawie 3.00 po południu i dzień był gorący. Mnóstwo ludzi na ulicy. Miałam na sobie spódniczkę i koszulę, taki typowo bankowy strój. Nie lubiłam tego nosić, ale musiałam. Szłam na przystanek. Na wystawie sklepu ujrzałam ładną, jasnoróżową spódniczkę. Z lekką falbanką i zdawała się być króciutka – jak dla mnie. Weszłam do sklepu. Znalazłam spódniczkę na wieszaku. W rękach wydała mi się bardzo krótka. Wzięłam ją do przymiarki do kabiny. W przebieralni ściągnęłam moją spódniczkę i poczułam od razu zapach samej siebie. – Pachniesz jak napalona suczka Wioletko – powiedziałam do własnego odbicia w lustrze. Przymierzyłam spódniczkę. Leżała dość nisko na biodrach i była na tyle długa, że kończyła się niecałe 10 cm pod moimi pośladkami. Wyglądała super sexy! Miałam ładne nogi, więc mogłam sobie na takie coś pozwolić. Koszula jednak kompletnie nie pasowała. Założyłam więc moją spódniczkę i weszłam do sklepu. Wyszukałam przy okazji nowe sandałki na obcasie i koszulkę polo. Weszłam z powrotem do kabiny i zdjęłam z siebie koszulę i spódniczkę. Stałam teraz w staniku i majtkach przed lustrem. Byłam mocno podniecona. Zdjęłam stanik, poczym zsunęłam majtki do połowy ud stając w lekkim rozkroku. W lustrze dokładnie widziałam durzą mokrą plamę w moich majteczkach. Prawą ręką pieściłam swoją mokrą cipkę, podczas gdy lewa ręka szczypałam swoje sutki. Byłam bliska orgazmu i miałam zamknięte oczy. Wyobrażałam sobie znów taką scenę, że stoję tak onanizując się w kabinie, gdy nagle do niej wchodzi ekspedientka ze sklepu i przyłapuje mnie na onanizowaniu się. Chwyta mnie za włosy i ciągnie za sobą na środek sklepu. Potykam się za nią, ponieważ mam spuszczone do kolan majtki, ledwo utrzymuję równowagę. Wszyscy dookoła (klienci i inne ekspedientki) śmieją się ze mnie, pokazując na mnie palcami, mówiąc do mnie, że jestem kurwą, suką, szmatą, i inne zbereźne rzeczy. Następnie muszę jak suka na czworaka podchodzić do każdego faceta i prosić, aby mi się spuścił na twarz. – Moje podniecenie sięgało już zenitu… – Czy mogę w czymś pomóc? – Usłyszałam głos ekspedientki. Ledwo oprzytomniałam z transu – Nie, dziękuję, wszystko w porządku – odpowiedziałam drżącym głosem. Oprzytomniałam. Byłam tak blisko spełnienia, cholera. Takie publiczne onanizowanie, choć cholernie podniecające, nie mogło się obejść bez kary, którą oczywiście sobie sama zadawałam. Zdecydowałam, że karą będzie pójście do domu bez majtek i stanika, w nowej spódniczce, koszulce i bucikach. Już na samą myśl zrobiło mi się gorąco. Wszystkie trzy rzeczy miały taki delikatny różowy kolor i byłam pewna, że będę się rzucać w oczy. Założyłam polówkę i efekt był oczywisty. Moje dość duże i dość obwisłe piersi stały się pod obcisłą polówką jeszcze bardziej płaskie i dłuższe. Wyglądało to bardzo nieprzyzwoicie i wahałam się. Do tego założyłam spódniczkę i sandałki na 5 cm obcasie. Nieco się sama przestraszyłam, bo wyglądałam naprawdę nieprzyzwoicie, jednak, kara musiała być. Pozrywałam metki, aby móc przy kasie zapłacić. Czułam na sobie wiele par oczu, ale nie przeszkadzało mi to. Przy kasie poprosiłam ekspedientkę o reklamówkę na moje rzeczy i płacąc, wyszłam na ulicę. Słońce grzało niemiłosiernie. Założyłam moje okulary słoneczne i szłam na przystanek a moje piersi ruszały się luźno pod koszulką. Byłam ciągle podniecona. Jedyną obawą było tylko to, że wiatr podwieje mi spódniczkę i będę stała na środku miasta bez majtek z widoczną cipką (zresztą dokładnie ogoloną). Jednak myśl o takim zawstydzeniu mnie mocno podniecała. Idąc tak ulicą myślałam cały czas o tym, co bym zrobiła, gdyby ktoś zerwał mi spódniczkę. Stała bym na środku miasta jak najtańsza dziwka z gołym tyłkiem. Ludzie oglądaliby mnie i mówili obelżywe uwagi pod moim adresem. Stała bym z twarzą czerwoną jak burak…. Same myśli doprowadzały mój rozum do szaleństwa. Własny wstyd, poniżenie i ból powodowały u mnie już od dawna, od kiedy miałam jakieś 12 lat, podniecenie seksualne, przynajmniej w fantazji, jednak wydawało mi się, że im starsza jestem, tym bardziej tego chcę. Chciałam się wstydzić, chciałam się poniżać i być poniżaną. Nie mogłam wytrzymać z podniecenia, a mój śluz już delikatnie ciekł mi po udach.

    Zmieniłam lekko kierunek i szłam w kierunku taksówek. Kierowcy rozmawiali w małych grupkach. Upatrzyłam sobie młodego i nawet przystojnego gościa. Takiego, jakiego potrzebowałam. Podeszłam do niego. – Zawieziesz mnie do domu – spytałam tak po prostu. Popatrzył na mnie i zobaczyłam wzniesienie w jego dżinsach. Kutas mu stanął. – Wsiadaj – powiedział. Usiadłam na siedzeniu pasażera. Spódniczka była na tyle krótka, że całe uda miałam praktycznie odsłonięte. Czułam wyraźnie zapach mojej cipki. Miałam plan w głowie i chciałam go spełnić. Serce mało mi nie wyskoczyło.

    Mieszkałam na obrzeżach miasta. – Na Nową Aleję 5 poproszę – powiedziałam. – Naturalnie, mówisz i masz – odpowiedział patrząc mi się mi prosto w oczy. Droga prowadziła wzdłuż lasu, a właściwie to dużego parku, którego mieszkańcy miasta używali do celów rekreacyjnych. Byłam napalona jaku suka. Gdy tylko wyjechaliśmy z centrum odwróciłam się w jego stronę i zaczęłam rozpinać mu rozporek od spodni. Wyciągnęłam jego kutasa na wierzch i zaczęłam go pieścić. Właśnie schylałam się ku niemu, aby wziąć go do ust, gdy on przytrzymał mnie, chwytając lekko za włosy. Zdejmij spódniczkę i majtki, i podnieś do góry koszulkę, suko – powiedział do mnie spokojne, jednak pełen podekscytowania. Poniżenie, wstyd, podekscytowanie. Miałam koktajl uczuć w głowie a między nogami sączyły się moje soki. Czułam, że zaczerwieniłam się, jednak podniosłam do góry koszulkę ponad piersi, następnie usiadłam zsunęłam spódniczkę z bioder. Byłam teraz nago w samochodzie obcego faceta. – Teraz wejdź kolanami na fotel – powiedział. Zrobiłam posłusznie, jak ma kazał. Cały czas jechaliśmy, (choć dość wolno) dwupasmową drogą i widziałam jak mijają nas samochody. Podniecało mnie to. Widziałam jak jego wzrok na ułamek sekundy powędrował na mokrą plamę na siedzeniu. – A teraz możesz go wziąć do ust suniu!. – Nachyliłam się, praktycznie, oparłam górną część ciała na środkowej konsoli Mercedesa i wzięłam jego kutasa w usta. – Rozsuń mocniej uda i wypnij tyłek dziwko! – Powiedział do mnie zdecydowanym tonem – niech inni mogą zobaczyć, jaką bezwstydną suką jesteś. Paliłam się ze wstydu, ale ciągnęłam jego kutasa jak najlepiej umiałam. Czułam jak samochód zatrzymuje się. Bałam się podnieść głowę. – To tylko czerwone światło, ciągnij – Usłyszałam od niego. – Nagle usłyszałam klakson. Podniosłam głowę i lekko się obróciłam. Zobaczyłam tylko twarze dwóch chłopaków patrzących dokładnie między moje uda. Wróciłam z powrotem do ciągnięcia. To, co robiłam było najbardziej poniżające i zawstydzające z wszystkich rzeczy, jednak też najbardziej podniecające… Czułam po chwili, jak przycisnął mi ręką głowę mocniej, tak, że prawie dławiłam się jego kutasem. Po chwili sperma uderzyła głęboko w moje gardło. Po prostu połknęłam wszystko posłusznie. Podniosłam się. Czułam się pierwszy raz w swoim życiu naprawdę jak suka, właściwie jak kurwa. Ale to nie był koniec. On poprowadził Mercedesa na pobocze i włączył światła awaryjne. Wysiadł z auta. Podniósł koszulkę i wyciągnął skórzany pasek ze spodni, poczym wsiadł do tyłu. – Choć do mnie – powiedział zdecydowanie. Widziałam pasek złożony na pół w jego rękach. O Boże, to było to, o czym marzyłam przez całe lata. Ciekło mi z cipki. Czułam jak kleją mi się uda. Chciałam przejść przez siedzenia, ale nie pozwolił mi. – Wysiądź, i wejdź tylnymi drzwiami. – Patrząc przez tylną szybę na ruch samochodowy, wiedziałam, że wszyscy przejeżdżający będą widzieli moją nagość – W tej chwili! – Powiedział. Posłusznie wysiadłam z auta i podeszłam do tylnych drzwi. Słyszałam klaksony. Usiadłam. – Przełóż mi się przez kolana i wypnij tyłek. Zrobiłam jak rozkazał. Położyłam się i wypięłam lekko pośladki. Po chwili zaczęły spadać mocne razy na mój tyłek. – Wssssst, Wssssst – bolało, ale to było bez znaczenia, bo właśnie tego chciałam. Po jakiś 30 uderzeniach tyłek mnie piekł niesamowicie. Poczułam wtedy, jak ręką rozchyla mi uda, poczym zanurza w mojej mokrej cipce palce. Jeden, potem drugi. Zaczyna pieścić mnie, jak dotąd żaden facet. Nie wiem, co i jak robił, ale po chwili nadeszła fala orgazmu, który sparaliżował moje ciało i myśli. Nie zdążyłam się nawet ocknąć, gdy nadszedł drugi i trzeci. Przestał. Po chwili obrócił mnie jeszcze otępiałą z wrażeń i oparł moją głowę na swoich kolanach. – I jak? – Spytał z sympatycznym uśmiechem. – Niesamowicie – odpowiedziałam. Jedziemy dalej? – Dodał. – Tak – potwierdziłam. Przesiadł się do przodu. Podał mi spódniczkę do tyłu. Ruszył. Nie mówiliśmy nic do siebie, ale też za chwilę byliśmy pod blokiem. Wysiadłam i on też wysiadł. – Ile się należy? – Spytałam – Sądzę, że ta kwestia może zostać pominięta. Powiedz, jak masz na imię? – Wioleta – odpowiedziałam. – Jestem Milo. – Odpowiedział uśmiechając się. Hm, miał nietypowe imię, ładne. Podobaliśmy się sobie nawzajem, to można było odczuć. – Jeżeli chcesz, mogę cię codziennie do domu przywozić… – Dodał po chwili. – Pomyślę – odpowiedziałam. Właśnie odchodziłam, gdy chwycił mnie za rękę i przesunął mnie mocno do siebie. Pocałował mnie, a lewa ręka powędrowała śmiało na moje nagie pośladki pod spódniczkę. Kiedyś zareagowałabym inaczej, ale w tym momencie… Poczułam znów podniecenie. Obcy facet traktował mnie jak taką lekką panienkę, jak dziwkę… I to mi się podobało. Czułam przy okazji, jak mocno dostałam po tyłku. – Mogłabym mieć twój numer telefonu? – Spytałam. Wyciągnął z portfela wizytówkę. – Zadzwoń. – Powiedział i podał mi ją. – Pomyślę – powiedziałam i poszłam. On odjechał. Zauważyłam, że w oknie naszego czteropiętrowego bloku siedziała sąsiadka, która widziała całą scenę. Było mi to w jakiś dziwny sposób obojętne.

    Gdy przyszłam do domu, wzięłam prysznic i zrobiłam sobie kanapki. Po chwili zadzwoniła Iza, dobra koleżanka. – Jedziemy nad jezioro? – Spytała. – Jasne – odpowiedziałam. – Więc będę po ciebie za pół godziny, OK, no to pa! – Pa! – Odpowiedziałam i odłożyłam słuchawkę. Przygotowywałam torbę. Ręczniki, krem do opalania, bikini… O Boże, bikini?! Mój tyłek. Poleciałam do lustra i zobaczyłam, że na moim tyłku widać ślady od paska i to dość dokładnie. Patrzyłam na swoje pośladki i wiedziałam, że tych śladów nie da się niczym innym, jak laniem wytłumaczyć. Co będzie jak pójdę na plażę? Albo nie będę wchodziła do wody i chodziła z ręcznikiem na biodrach, albo wejdę do wody i wszyscy będą widzieć moje ślady. Znów byłam mokra. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej wszystkie moje stroje kąpielowe. Choć wiedziałam, że żaden strój nie jest w stanie przykryć śladów, to wybrałam taki najbardziej skąpy. W sumie mój ulubiony. Różowy, wiązany po bokach. To nie były stringi, ale majtki same z siebie ze względu na krój wchodziły mi między pośladki. Hm… Spojrzałam na moje stroje. W sumie prawie wszystkie były różowe (w różnych odcieniach). Wszystkie były raczej skąpe. Byłam w głębi siebie zawsze taką dziwką? Albo suczką jak lubiłam do siebie mówić. Od kiedy pamiętam, lubiłam kosmetyki, lakiery, fatałaszki. Jak „Barbie” myślałam sobie. Serce zaczęło bić mi mocniej. Przecież taka zawsze byłam. Choć nie byłam głupia, czy w jakiś sposób ograniczona (jak się mówi o blondynkach), to właśnie chyba to mnie podniecało. Podniecał mnie zawsze fakt bycia widzianą prze facetów, jako obiekt seksualny, chociaż dopiero teraz chyba to do mnie dotarło. Rozmyślając, przyłapałam się na tym, że moja ręka powędrowała podświadomie między nogi. Jestem okropna – pomyślałam z zadowoleniem.

    Założyłam strój. Przeszłam się do kuchni i z powrotem, tak, aby majtki wsunęły się między pośladki. Wtedy podeszłam do lustra. Wyglądałam dokładnie tak, jak myślałam. Moje zlane pośladki w raz z widocznymi na nich wyraźnie śladami były teraz w pełni wyeksponowane.

    Sama myśl, że miałabym tak wyjść na plażę, podniecała mnie bardzo, budziła wręcz falę doznań. Wiedziałam, że tak pójdę, nie byłam tylko pewna, czy nap weno będę się kąpać. Poza tym, co powie Iza…
    II

    Iza była moją najlepszą koleżanką. Pracowała w tym samym banku, jednak, jako kasjerka. Ja byłam asystentką pani wiceprezes. Miałam nieco lepszą pozycję wyjściową, ale sama praca nie miała nic wspólnego z bankowością, czyli moim zawodem. Byłam raczej usłużną sekretarką… Boże, i znowu? Czy to przypadek? To moja natura…

    Iza była innego charakteru. Była jakby odwrotnością mnie. Ciemnowłosa, nieco wyższa, nawet chyba szczuplejsza niż ja, ale miała mniejsze piersi. Była zawsze pewna siebie i robiła wrażenie jakby nikogo i niczego się nie obawiała.

    Zadzwonił dzwonek. To ona!

    Wrzuciłam na siebie lekką letnią sukienkę i już usłyszałam pukanie do drzwi. Co gotowa? – Zapytała przy powitalnym buziaku. – No jestem gotowa – odpowiedziałam. – Kupiłam sobie nowe bikini, zobacz – powiedziała ściągając letnią sukienkę. – Dwie stówy dałam. – Obróciła się. Strój był świetny i też mocno wycięty, nawet chyba mocniej, niż mój. – No super, ale skąpy, co? – Powiedziałam uśmiechając się. – Taka moda teraz Słoneczko – poza tym chciałabym poznać tego lata jakiegoś fajnego faceta. Właśnie chciałam jej opowiedzieć o Milo, że go poznałam i w ogóle, ale co… Miałam jej wszystko opowiedzieć? Ona w sumie wiedziała, że lubię trochę ostrzejszy seks, ale nie tak do końca. Ale jak zobaczy mój

    ? Iza, muszę ci Kochanie coś opowiedzieć, usiądź. – Coś się stało? – Zapytała. – Nie, poznałam faceta… – Ale zajebiście, fajny? Opowiadaj! – No fajny, przystojny, ale posłuchaj… Opowiedziałam jej wszystko. W końcu była mi najbliższą osobą. Opowiedziałam jej o nim, o moich odczuciach, podnieceniu… Po prostu wszystko. Już w trakcie opowiadania widziałam, jak Iza się podnieciła. Była podekscytowana opowiadaniem i to mocno. Musiałam jej też pokazać mój zlany tyłek. Oglądała dość długo. – I co podoba ci się? – Zapytałam się już sama podniecona własnym opowiadaniem. – Wygląda nieźle, ale ode mnie dostała byś mocniej… – Powiedziała zaskakując mnie. Nie wiedziałam jak to przyjąć. Brzmiało to trochę jak żart, jednak było to dość dwuznaczne. – Hej, czemu mocniej i tak już bolało. – Odpowiedziałam z granym żalem. – Zasłużyłaś sobie. – Zauważyłam wtedy, że w powietrzu wisi podekscytowanie seksualne. Czyżby Iza była po części lesbijką… Nie byłam pewna, ale wyobrażając sobie seks z nią, podnieciłam się. Moja wyobraźnia posunęła się dalej i wyobraziłam sobie ją z trzcinką lub rózgą w ręku. Ta rola do niej pasowała… Moja cipka znów była mokra. – Muszę ci też coś powiedzieć – powiedziała w końcu Iza. Była zdecydowanie rozpalona. Miałam już kilka przygód z kobietami… Jednak nie myślałam nigdy, żeby zaproponować to tobie – kontynuowała – ja też mam takie małe zboczenie i nie sądziłam, że… Że… Z resztą nie wiem… – Opowiadaj – przerwałam jej. – Chcę wiedzieć wszystko. – Podeszłam do niej i zsunęłam swoje majtki do ud. Potem wzięłam jej rękę i położyłam ją na mojej mokrej cipce. Iza zaczęła mnie delikatnie pieścić. Na dworze było ciepło i słonecznie, zbliżał się wieczór. Iza pieściła mnie intensywnie, podniecała mnie naprawdę mocno. Ale nagle przerwała. – Choć do komputera, muszę ci coś pokazać, abyś mnie zrozumiała. – OK- powiedziałam, chciałam podciągnąć majtki, ale zatrzymała mnie, – Choć! – Wstała i wzięła mnie za rękę a ja ze spuszczonymi na uda majtkami szłam nieco pokracznie za nią. Iza spojrzała się na mnie i poczułam jak się zaczerwieniłam. Było to znów bardzo zawstydzające. Usiadła do komputera i otworzyła przeglądarkę. Następnie wywołała jakąś stronę, zalogowała się. Widziałam tylko, że tematyka była „Fetish”, „Bondage”, itp. Widziałam też kilka zdjęć. – To jest strona klubu w Warszawie, do którego należę. Jest to prywatny klub i bardzo dyskretny. Teraz pokaże ci galerię ze zdjęciami. Mam nadzieję, że ci się spodoba. W tym czasie ściągnie się film, w którym sama gram…- Usiadłam na stołku pełna ciekawości i podniecenia i zaczęłam oglądać zdjęcia. Były to mieszane zdjęcia. Na wielu była młoda dziewczyna, wymalowana jak najtańsza kurewka, z blond włosami uczesanymi w kitki. Do tego miała duże wstążeczki. Króciutką sukienkę uszytą jak dla małej dziewczynki, białe skarpetki z falbankami i wysokie buty do tego. Na wielu zdjęciach właśnie ta dziewczyna w klubie, w obecności mężczyzn i kobiet, poprzebieranych w najróżniejsze stroje, była bita trzcinką na goły tyłek. Na innych zdjęciach leżała na plecach z mocno rozłożonymi nogami na środku sali w obecności innych mężczyzn i kobiet i wszyscy mogli patrzeć na jej wyeksponowaną dziurkę!!! Takich zdjęć było więcej. – OK, film się zładował na płytę – powiedziała Iza. Byłam strasznie podniecona. Fakt, że siedziałam w jej obecności ze spuszczonymi majtkami na fotelu z gołym tyłkiem, miał dodatkowe działanie. – Nie sądziłam, że pokaże to komukolwiek, ale chcę, abyś to zobaczyła – powiedziała i włączyła film. Iza była ubrana w czarny lateksowy strój przylegający do ciała. U góry jednak strój nie przykrywał kompletnie piersi, tylko je podtrzymywał a między nogami był wycięty duży kawałek materiału, tak, że było widać jej wygoloną cipkę. Drugą osobą była kobieta, miała jakieś 33 może 35 lat. Była ubrana w koronkowe majteczki z falbankami i halkę, miała też skarpetki z falbankami i buty na wysokim obcasie. Była wymalowana znów jak kurewka z kitkami na głowie i różowymi wstążkami. Miała oprócz tego obrożę i przypiętą do niej smycz. Film zaczął się od wywiadu, na którym Iza powiedziała kilka słów o sobie, poczym fokus skierował się na drugą kobietę. Iza zadawała jej pytania i ona odpowiadała. Zupełnie otwarcie mówiła o tym, że jest suką i lubi być poniżana, zawstydzana, bita, i w ogóle. Następnie Iza wstała, i pociągnęła lekko za smycz. Już w tym momencie czułam jak ze mnie cieknie. Wyobrażałam sobie naturalnie siebie w pozycji tej kobiety i wiedziałam, że chcę tego spróbować! Międzyczasie onanizowałam się intensywnie. Jej obecność w ogóle mi nie przeszkadzała. W dalszej części filmu pojawiło się kilka kobiet i mężczyzn, którzy oglądali Izę i kobietę-sukę, która była przez Izę w ich obecności poniżana fizycznie i psychicznie. Kobieta musiała wykonywać najbardziej upodlające rozkazy. Robiła z siebie prawdziwą sukę, a nawet gorzej. Gdy widziałam jak ta kobieta płaszczy się przed Izą, skomli, prosi, itd., to fala podniecenia wzrosła we mnie tak mocno, że doznałam niesamowitego orgazmu, już drugiego tego dnia… Gdy się opamiętałam ona siedziała obok i przyglądała mi się. Po chwili wstała i zsunęła swoje bikini. Usiadła na brzegu łóżka i powiedziała, – Choć suniu, teraz mnie zaspokoisz – Zsunęłam się ze stołka, aby na czworaka jak suczka do niej podejść. Wiedziałam, czego chciała. Widziałam to na filmie. Podeszłam do niej, poczym wsadziłam twarz między jej nogi. Iza położyła się i rozwarła mocno uda. Pierwszy raz w życiu lizałam cipkę. Była zupełnie mokra. Głośno oddychała i wzdychała a ja lizałam najlepiej jak potrafię… Nie trwało to długo, gdy Iza doszła prawie krzycząc do orgazmu. Ja byłam cały czas jeszcze mokra i gotowa. Nie wiedziałam, co się ze mną w ten dzień stało, ale wszystkie moje myśli zbierały się tylko wokół seksu. – Jesteś pewna, że robisz to pierwszy raz? – Powiedziała po chwili, podczas gdy ja jeszcze klęczałam na dywanie – Jestem pewna – zaśmiałam się. Ona też.

    Już nie pojechałyśmy oczywiście nad jezioro. Wykąpałyśmy się razem pod prysznicem a potem zrobiłyśmy sobie kanapki (oczywiście niskokaloryczne). Tego wieczoru byłyśmy już nie tylko przyjaciółkami, nasz związek się zmienił… Czułam się inaczej niż dotąd, wiedziałam, że ten dzień wpłynął na moje dotychczasowe życie.

    Przez następne godziny prowadziłyśmy z Izą rozmowy, które krążyły wyłącznie wokół seksu.

    Byłyśmy obydwie mocno podekscytowane. Ona opowiadała mi o swoich przeżyciach, ulubionych rzeczach, ja opowiedziałam jej moje najskrytsze fantazje. Pokazała mi też delikatny tatuaż, u góry, między pośladkami. Była to literka „D” zdobiona ornamentami. D jak domination – wyjaśniła mi. Opowiedziałam jej kompletnie wszystko. Bycie uzależnioną od innej osoby podniecało mnie, ekscytowało. Ale bałam się zrobić to z osobą mi mało znaną. Obawiałam się. Tak, jak np. Milo, którego poznałam. Nie zgodziłabym się na uzależnienie, czegoś w rodzaju niewolnicy… Jednak Iza, ona wpływała na mnie inaczej. Była pewna siebie, ale otwarta, wrażliwa i godna zaufania. Jej chciałam się poddać. Od tego wieczoru byłam jej „suką”. Iza nie lubiła określenia niewolnica. Powiedziała mi po prostu, że dla niej „suka” lub „suczka” dokładnie mnie określa. Rumieniłam się, słysząc, w jaki otwarty sposób do mnie i o mnie mówi.
    III

    Byłam podekscytowana. To dziwne, ale cieszyłam się jak dziecko, które dostało nową zabawkę. Byłam dorosłą kobietą, która była własnością innej osoby. Iza podkreśliła kilka razy, że w każdej chwili możemy zakończyć ten układ, jednak tak długo jak on trwa, musiałam spełniać pewne wymogi i przepisy. Przede wszystkim, co było najtrudniejsze chyba, miałam zacząć żyć sobą. Czyli stać się na co dzień suczką, w takim stopniu, w jakim będzie to możliwe…

    Izy fantazją, która miała stać się realną, było zrobienie ze mnie „prawdziwej lalki”. Chciała, abym przynajmniej wyglądała, jak niezaspokojona seksualnie lalka do seksu. Miałam być optycznie obiektem seksualnym. Sposób, w jaki mnie określała podczas rozmów zawstydzał mnie i podniecał jeszcze bardziej. Wiedziałam już, że byłam do pewnego stopnia masochistką, jednak ból (przynajmniej sam w sobie) nie podniecał mnie tak jak wstyd i poniżenie, szczególnie publiczne. To było moją najskrytszą fantazją, ale wymagało ode mnie samej też najwięcej.

    Iza obiecała mi, że postara się załatwić sobie urlop tak, abyśmy razem mogły wyjechać do Hiszpanii. Międzyczasie jednak miałam zmienić kilka rzeczy w mojej garderobie, itd. Ekscytowało mnie to wszystko… Kupiłyśmy też ze sklepu internetowego kilka przedmiotów. Między innymi gumowe członki, wtyczki analne, żel i kilka innych rzeczy. Przekazała mi jeszcze kilka detali i juz od jutra miałam zostać jej lalką, suczką, blondyneczką…

    Na pożegnanie pocałowałyśmy się jak kochanki i Iza pojechała do domu. Zostałam sama z moimi fantazjami w głowie. Chciałam znów zacząć się pieścić. Choć nigdy nie uprawiałam seksu analnego, miało się to dość szybko zmienić. Pomyślałam, dlaczego nie od razu i wyjęłam z koszyka ogórka. Był duży. Obrałam go ze skórki i rozebrałam się do naga. Pieściłam się palcami wkładając sobie ogórka w cipkę. Jak już byłam mocno napalona, przesunęłam go do mojej pupci i lekko napierałam, pieszcząc drugą ręką łechtaczkę. Mój zwieracz zaczął się lekko poddawać a moje podniecenie rosło. Sutki stały mi jak kamienie, moje soki ciekły mi po palcach i po udach. Byłam w transie. Fala orgazmu znów przeszyła moje ciało niczym piorun. Dopiero, gdy dochodziłam do siebie, zauważyłam, że ogórek tkwi do połowy w mojej pupie. Iza opowiadała mi, że niektóre kobiety mają z tym problem, no cóż, ja się do nich nie zaliczałam… Nie myjąc się, poszłam do łóżka i zasnęłam. Budziłam się tej nocy jeszcze dwa razy, aby się zaspokoić. Miałam niesamowite sny…
    IV

    Gdy zadzwonił budzik, wstałam z taką ochotą, jak już dawno nie. Dotknęłam się między nogami. Byłam mokra. Moje ciało pachnęło seksem. Taka też miałam iść do pracy!!!

    Umyłam się, zrobiłam nieco mocniejszy makijaż (zmiana wyglądu miała być stopniowa) wraz z jasnoróżową pomadką i błyszczykiem. Związałam włosy w kitkę z tyłu (nieco wyżej) i założyłam delikatną spinkę. Tak naprawdę chciałabym zrobić sobie dwie kitki z dużymi wstążkami, ale to było by chyba zbyt szokujące… Gdy zobaczyłam się w lustrze, widziałam napaloną dziwkę – tak też do siebie powiedziałam. Nie zauważyłam tego wcześniej, ale właśnie taki makijaż nosiłam na dyskoteki. Zawsze byłam suczką…

    Moja cipka nadal, a właściwie coraz bardziej, była mokra. Czułam się naprawdę jak taka dziwka. Myślami byłam znów przy ostrym seksie. Założyłam białą koszulę, oczywiście bez stanika i jasnoróżową, krótką spódniczkę w granicach przyzwoitości, jednak bez majtek. Do tego dość wysokie, białe sandałki na koturnie. Nie pracowałam w obsłudze klienta, a pani Ania (wiceprezes) nie wymagała ode mnie szczególnych ubiorów. Miałam raczej wolny wybór. Zdawałam sobie jednak z tego sprawę, że mój wygląd nie ujdzie jej uwadze. Zresztą nie ubierałabym się wtedy tak, jak się ubrałam, gdybym tego nie chciała. Poszłam na autobus.

    Czułam się świeżo. Cipka była mokra i byłam napalona. Na przystanku jak zwykle tłok. Wszyscy wyruszali około godz. 8.00 do pracy. W autobusie też tłok jak zwykle. Zastanawiałam się, czy ktoś czuje zapach mojej cipki. Gdy byliśmy już w centrum, dwa przystanki przed wysiadką, poczułam muśnięcie na pośladku. Nie wiedziałam, czy było przypadkowe, czy umyślne. Ale nie zareagowałam. Byłam suczką. Jeszcze jedno muśnięcie, tym razem jednak już nieprzypadkowe. Nie obróciłam się, aby nie speszyć jego (a może jej).

    Gdy się autobus zatrzymał, poczułam, jak ktoś położył mi dłoń na pośladku, potem przesunął na drugi. Podnieciło mnie to. Pewnie inna kobieta obróciłaby się i zwróciła temu komuś uwagę. Ale ja nie… Nie odwracając się, wysiadłam z autobusu. Gdy przyszłam do pracy, przygotowałam już kawę, świeże ciasto, które było dostarczone z piekarni codziennie i siedziałam przy biurku. Gdy pani wiceprezes przyszła, poprosiła mnie na omówienie planu dnia do pokoju. Gdy weszłam za nią, zmierzyła mnie i uśmiechnęła się – Z pewnością była byłabyś atrakcją wielu naszych klientów – dodała tylko. Zarumieniłam się. Po pierwsze pierwszy raz powiedziała do mnie na „Ty”, po drugie było to poniżające. Trzeba dodać, że pani Ania była atrakcyjną osobą, z klasą, 38 lat. Jednak w tym samym momencie obudziła się moja ukryta uległa natura i poczułam mrowienie między nogami. To był test. Jeżeli skontruję, zatrzymam godność, jeżeli nic nie powiem… – Z pewnością Pani Aniu – odpowiedziałam ulegle. To była moja decyzja. Iza chciała, abym ubierała i zachowywała się jak prawdziwa suczka. Taką właśnie się stawałam. Wiedziałam, że aby zostać taką „lalką” jak określiła to Iza, musiałam się wyzbyć wstydu a nawet własnej godności. Aby spełnić moje fantazje, musiałam się poniżać i być poniżaną. Miałam wrażenie, że mojej szefowej spodobała się ta gra ról. Nie myliłam się. – Wiolka (tak nazywały mnie tylko najbliższe koleżanki), masz ładne nogi, ładną figurę, więc nie musisz ukrywać tego pod zbyt długimi spódniczkami. Sądzę, że krótkie spódniczki podkreślają lepiej twoją osobowość – Powiedziała do mnie zupełnie poważnie. Nie wyczułam w jej głosie drwiny. Była to jedna z najbardziej poniżających rzeczy, jaką usłyszałam wobec siebie (od kogoś takiego), jednak zdawałam sobie sprawę, że tego chciałam. Wiedziałam, że ona zrozumiała od razu, że to jest rodzaj gry i wiedziałam też, że moja kariera właśnie zatrzymała się w tym miejscu. Teraz musiałam kontynuować, co zaczęłam – Dziękuję – odpowiedziałam grzecznie. – Więc powinnam nosić krótsze spódniczki – odpowiedziałam grając naiwną blondyneczkę – pani wiceprezes podeszła do mnie bliżej i przejechała ręką po moich włosach poprawiając mi kosmyk. – Ależ oczywiście Słoneczko, przecież zależy ci na uwadze mężczyzn, nieprawdaż? – Dodała. Widziałam w jej oczach podniecenie. Czyżby moje podniecenie i moje upodobania seksualne tak wpływały na innych…- Tak Pani Aniu – odpowiedziałam znów posłusznie. Ona wróciła za swoje biurko i przekazała mi plik dokumentów jak codziennie. Wyjaśniła mi klika rzeczy i odesłała mnie do pracy – dając mi klapsa w tyłek i mówiąc – hop hop. – Wstyd był czymś boskim w tym momencie. Moja cipka wiedziała o tym najlepiej. Teraz byłam już pewna, że obie będziemy grały nasze role. Spodobała jej się ta gra, a mnie podniecała… Uśmiechałam się na myśl o tym, że w ciągu dwu dni moje życie tak się zmieniło.

    W sekretariacie nie było nikogo. Był on też na przedostatnim piętrze budynku i przychodzili tu inni w zasadzie na umówione terminy. Przepisywałam jakieś dokumenty, odbierałam telefony, umawiałam panią wiceprezes na terminy. Cała moja praca. Kiedyś łudziłam się, że to dobra pozycja startowa. Teraz nie zależało mi na tym… Umówiłyśmy się z Izą na obiad. Spotkałyśmy się na dole i widziałam wzrok innych kobiet i lubieżne spojrzenia mężczyzn. – Cześć suniu – powiedziała do mnie zupełnie normalnie. Zdziwiłam się nieco, ale od razu poczułam to w łechtaczce. – Witaj, moja… Pani? – Powiedziałam raczej pytając – Nie, mów do mnie Iza, albo Kochanie. „Pani” uważam to za trochę dziwne… – Odpowiedziała ze stoickim spokojem, właściwie może rutyną? Sama nie wiedziałam. Poszłyśmy do naszej stałej kawiarenki. Usiadłyśmy i zamówiłyśmy sałatki. Przy obiedzie opowiedziałam Izie o zdarzeniach z biura i pani Ani. Iza wysłuchała mnie i uśmiechnęła się do mnie – robisz postępy szybciej niż myślałam? – Popatrzyłam się na nią lekko odchylając moje okulary słoneczne – Dziękuję!. – Mam dla ciebie kilka informacji: Po pierwsze jadę z tobą na urlop! – Aaaah! – Krzyknęłam i uściskałam ją – naprawdę się bardzo cieszyłam. – Po drugie, umówiłam ci termin do fryzjera za dwa dni. – Fryzjera? – Spytałam się. – Tak, chcę, aby nieco dopasował twoją fryzurę do moich wyobrażeń – dokończyła Iza sącząc sok pomarańczowy. – Ale nie na łyso, nie? – Spytałam z lekką obawą. – Nie głupia, po prostu trochę inaczej – mówiła śmiejąc się. Gdy po obiedzie doszłyśmy do budynku banku Iza złapała mnie za rękę – Czy podobał Ci się ten… Milo? – Spytała. – No… Fajny był. – Więc umawiamy się dziś na czwartą. Po pracy pójdziesz do niego na postój, pojedziesz z nim gdzieś i poprosisz go, aby ci się spuścił na cycki. Potem chcę, aby ci zlał tyłek paskiem, ale mocniej, zrozumiałaś? – Powiedziała znów mając węgliki w oczach. Ten wzrok mnie rozbrajał. – Jesteś znów mokra ty mała dziwko? – Tak – odpowiedziałam. – Nie wolno ci się brandzlować w toalecie, rozumiesz? – Tak Iza. – Odpowiedziałam. – OK – Przyjadę po ciebie o czwartej, pa! – Powiedziała i odeszła. Wróciłam do biura, ale znalazłam tylko kartkę, że pani wiceprezes wyjechała na spotkanie i już dziś nie wróci. Resztę dnia spędziłam na oglądaniu zdjęć BDSM w internecie…

    Po pracy z biciem serca poszłam znów na postój taksówek. Nie widziałam Milo. Podeszłam do jakiegoś gościa i chciałam się od niego dowiedzieć – Czy będzie tu dziś Milo?. – Facet uśmiechnął się dwuznacznie i podszedł do radia. – Tu 1899, czy jest tam gdzieś Milo? – Przekazał przez nadajnik. – Cisza. – Tu Milo, co jest? – Tu jest taka laleczka i czeka na ciebie… – Powiedział gość ponownie – Dobra, zaraz jestem. Nie trwało to długo i podjechał jego Mercedes. Wsiadłam i praktycznie od razu odjechaliśmy. Gdy tylko minęliśmy postój taksówek, rozpięłam koszulę i ściągnęłam spódniczkę. Jechaliśmy praktycznie jeszcze przez centrum miasta, a ja siedziałam prawie nago z mokrą cipką. – Czy mogę cię o coś poprosić – spytałam robiąc taką słodką minę, jak mała dziewczynka – tak, ale zdejmij koszulę. – Odpowiedział. Widziałam jego erekcję. – Chciałabym dostać dziś znów pasem, ale mocniej i chciałabym, abyś mi się spuścił na cycki. – Popatrzył się na mnie i uśmiechnął – Pojedziemy na parking, zaraz za miasto. Ale możesz już zacząć ciągnąć, suczko. – Znów zostałam nazwana suczką. Pomyślałam, jak długo będzie to trwało, aż cała reszta świata będzie mówiła do mnie suko… Mimo, że mijaliśmy jeszcze skrzyżowania, wspięłam się kolanami na fotel podniosłam spódniczkę i wypięłam mój goły tyłek w kierunku bocznej szyby. Rozpięłam jego rozporek i zaczęłam ciągnąć jego kutasa jak najtańsza kurewka. – Dobra, jeżeli chcesz mieć spermę na cyckach, to przestań – powiedział dysząc. Przestałam i byliśmy już na parkingu w lasku za miastem. Milo wysiadł z auta i wyciągnął pasek ze spodni. Też wysiadłam. – Podejdź tam do ławek i wypnij tyłek – Powiedział zdejmując koszulkę. Był wysportowany, ładnie umięśniony, nie przesadnie, po prostu estetycznie. Zupełnie nago, pomijając buty, podeszłam do drewnianego stolika i położyłam się na nim klęcząc na ławeczce. Wypięłam mocno tyłek i rozsunęłam rozpustnie nogi. – Dostaniesz 50 mocnych uderzeń – powiedział, po czym złożył pasek na pół. – Zasłużyłam sobie – odpowiedziałam wyzywająco. – Wsssst, wssssst, wssssst – uderzenia rytmicznie spadały na moje pośladki. Bił mnie naprawdę mocno. Piekło diabelnie. Po którymś razie włożyłam rękę pomiędzy nogi i zaczęłam się pieścić. – Wssst, wsssst – razy spadały, ale nie czułam już tego tępego bólu. W połączeniu z pieszczotami byłam po prostu w transie. Ostatnie razy jednak tak piekły, że za każdym razem głośniej skomlałam. Pół z bólu, pół z rozkoszy – Wssst – Aaah – wsssst – ooooh – wsssst – hmmmm. – Prawie dochodziłam, gdy przestał.

    Podniosłam się. Kolana miałam obolałe od klęczenia na twardym drewnie. Gdy dotknęłam pośladków, poczułam mocne pieczenie – Mam mocne ślady? – Spytałam. – Masz poniekąd purpurowe pręgi. – Odpowiedział. – Takie suczki jak ja muszą być bite, aby były posłuszne – powiedziałam i podeszłam do niego. Uklęknęłam i wzięłam kutasa w usta i zaczęłam ponownie ssać. Nie trwało długo, gdy wyrwał go z moich ust, aby kilkoma salwami spermy spryskać moje piersi, jak chciałam. – Czy zawieziesz mnie z powrotem do miasta? – Spytałam słodko. – Spokojnie, gdzie chcesz – powiedział i pojechaliśmy. Założyłam koszulę i zapięłam. Oczywiście nie wytarłam spermy, która teraz lepiła się do koszuli. Spódniczki nie założyłam jeszcze, bo… Miałam inny plan. Samochód już odjeżdżał – Poczekaj – powiedziałam. – Zerżnij mnie w tyłek… Milo popatrzył się na mnie i wysiadł z samochodu. Też wysiadłam. Podniósł mnie i posadził na masce samochodu. Najpierw wsadził mi kutasa w cipkę dla rozgrzewki, a potem w umiejętny sposób pieścił mój tyłeczek i delikatnie, ale zdecydowanie wsadził mi swojego kutasa w moją gorącą pupcię. Szybko poszło myślałam sobie. Doszliśmy jednocześnie. Gdy przeżywałam swój orgazm, on wpompował mi spermę w tyłek. Było to niesamowite przeżycie. Wiedziałam, że będzie to jedna z moich ulubionych dyscyplin.

    Milo podłożył mi ręcznik, abym nie zabrudziła mu siedzenia. Było to dość zawstydzające, co u mnie powodowało znów podniecenie. Gdy przyjechaliśmy na postój taksówek, wysiadłam i pożegnałam się całusem z Milo. Inni taksówkarze patrzyli na mnie jednoznacznie. Kilku nawet gwizdnęło.
    V

    Iza czekała na mnie w umówionym miejscu. Spóźniłam się jakieś 10 minut. – Gdzie moja suczka się tak długo podziewa, hm? – Powiedziała do mnie zupełnie głośno, tak, że obok przechodzące dziewczyny popatrzyły się i chichocząc – wiedziałam, że to był rodzaj kary za spóźnienie. – Przepraszam – powiedziałam. Gdy maszerowałyśmy w stronę butików, opowiedziałam Izie wszystko, co było z Milo. – Ty cała pachniesz spermą jak gumowa lalka – powiedziała wtedy, – ale dziwiłam się, dlaczego masz spermę na butach, teraz rozumiem… – Dokończyła, a ja czerwona jak burak spojrzałam na buty. Faktycznie przy obcasie u lewej stopy była resztka spermy, która wypłynęła z mojego tyłka, i po udach ściekała w dół. – No już! Idziemy – ponagliła mnie Iza. – Mam nadzieję, że masz mocno zlany tyłek – powiedziała po chwili uśmiechając się. – Milo mówił, że jest miejscami purpurowy… – Odpowiedziałam – Świetnie, więc może pójdziemy dziś jeszcze nad jezioro… – Dodała Iza. Przeszły mnie dreszcze na samą myśl, – Więc powinnyśmy mi kupić skąpe bikini, abym się bardziej wstydziła – odpowiedziałam, a Iza przystanęła i popatrzyła na mnie – Będziesz się wstydziła, wszystko już przygotowałam – powiedziała uśmiechając się. Dziś wyszłam wcześniej z pracy i właściwie już kupiłam, co mi się podobało – Musimy jednak omówić jeszcze kilka rzeczy przy kawie. Choć – dodała i poszłyśmy do stolików w kawiarni. Gdy siedziałyśmy już, Iza zaczęła ze mną rozmowę o nas i naszym stosunku. Rozmawiałyśmy o tym, gdzie mają być granice, gdzie chcę, aby ich nie było. Ponieważ dla mnie, jak i dla niej poniżanie, zawstydzanie i seksualna degradacja mnie były bardzo istotnym elementem, ustaliłyśmy, że Iza będzie robiła to często, też w codziennych sytuacjach.- Od dziś przeżyjesz sytuację, w których jeszcze nie byłaś. Będę cię poniżać nazywając cię idiotką, debilką, blondynką, suką itd. Iza zamówiła na dwie kawy i po ciastku. Siedziałyśmy pod parasolem chroniąc się przed słońcem. – W zasadzie zrobiłam już zakupy – zaczęła Iza – kupiłam przeróżne rzeczy dla ciebie i kilka dla siebie, no i trochę dodatków – dokończyła uśmiechając się. – Hmm, co kupiłaś… – Zapytałam podekscytowana. Iza uśmiechnęła się – niektóre rzeczy musisz zobaczyć i nie chcę ci zdradzać wszystkiego… Ale na przykład kupiłam ci taki strój francuskiej pokojówki…, Dwa stroje kąpielowe…, Trzcinkę angielską… – Czułam jak się podniecam jej opowiadaniem – no i nową bieliznę i trochę dodatków – dokończyła. – Hmm, stroje kąpielowe – zapytałam z zaciekawieniem. – To są z pewnością nieprzyzwoite, hm? – Zapytałam wyraźnie już podniecona. Świadomość bycia ubieraną jak lalka przez Izę podniecała mnie. Wiedziałam, że będę prowokująco lub wręcz nieprzyzwoicie ubierana i podniecało mnie to. Siedziałam w kafejce i patrzyłam na innych. Mężczyźni uśmiechali się do mnie, patrzyli z zainteresowaniem lub nawet widocznym podnieceniem. Dziewczyny raczej niechętnie patrzyły, jak ich faceci na mnie spoglądali. – Podobasz się wielu facetom, co? – Powiedziała niespodziewanie Iza. Też to zauważyła. – Ciekawe jakby się patrzeli, gdyby wiedzieli, że jestem taka napalona… – Powiedziałam się patrząc na Izę. – Mężczyźni są jak psy…, Wiedzą, kiedy suka jest napalona – powiedziała do mnie. Zrobiłam się znów czerwona jak burak. Więc nasza zabawa się zaczęła pomyślałam. – Ach, wracając do stroi, to one są nieco inne – powiedziała uśmiechając się dwuznacznie. – Inne? – Spytałam zaciekawiona. – No… To są takie stroje jak dla małych dziewczynek, tyle, że są większe… – Patrzyłam jej w oczy i widziałam w nich iskierki. Byłam ciekawa, w czym będę musiała wyjść na plażę… Widziałam coraz częstsze spojrzenia innych. Widziałam ich zainteresowanie mną. Postanowiłam pójść do toalety, aby się zobaczyć. Gdy szłam, czułam jak śliska jestem między nogami. Ciekło ze mnie dosłownie. Wtedy pomyślałam „o Boże” na myśl o plastykowym siedzeniu, które musiało mieć teraz morką plamę po mnie…

    Gdy zobaczyłam się w lustrze, zrozumiałam ich spojrzenia. Miałam wypieki na policzkach, moje usta były napełnione krwią, sutki stały mi przez koszulkę. Włożyłam rękę między nogi. Byłam mokra. – Odeszłam nieco od lusterka i popatrzyłam na siebie – Jesteś najtańszą dziwką Wioleta – powiedziałam do siebie – a teraz rusz się z tyłkiem i pokaż, jaką suczką jesteś – dokończyłam patrząc się sobie w oczy. Podnieciłam się znów. Werbalne poniżanie wzbudzało we mnie fale doznań. Wyszłam w kierunku stolików. Gdy szłam, cycki (sądziłam, że tak powinnam je nazywać) ruszały się swobodnie pod koszulką. Przyszłam do stolika, ale nie widziałam na krześle znaku mojej mokrej cipki, usiadłam. Iza popatrzyła się na mnie. – Onanizowałaś się? – Zapytała. Popatrzyłam na nią. W sumie mogłam to zrobić pomyślałam, bo byłam mocno podniecona. – Nie – odpowiedziałam. – Jeżeli będziesz chciała się sama zaspokoić, musisz spytać mnie czy możesz, zrozumiałaś idiotko? – Spytała Iza bez ogródek. – Tak – odpowiedziałam i znów poczułam jak fale podniecenia uderzyły mi do głowy. Nie rozumiałam, co się ze mną dzieje. Zostałam przed chwilą nazwana idiotką i podnieci?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MiloXarts

    fetysz, spanking, poniżenie, seks, inne

  • Złodziej czasu

    Nie wiem skąd się wziąłem.

    Ludzie, którzy oficjalnie byli moimi rodzicami, sami delikatnie mnie uświadomili że jestem dzieckiem adoptowanym. Byli jednak dobrymi ludźmi i nigdy mi tego nie dali odczuć. W każdej chwili mogłem być pewien ich miłości, wsparcia i pomocy. Dopiero kiedy stałem się pełnoletni, powiedzieli że jako prawie noworodek zostałem znaleziony na plaży nad brzegiem oceanu. Leżałem podobno nago na kocyku i starałem się rączkami osłonić oczy od słońca. 
    Z ich relacji, podobno jako dziecko nie płakałem nigdy, potrafiłem leżeć godzinami cicho sobie gaworząc, a pierwszy raz odezwałem się od razu pełnym zdaniem w wieku prawie czterech lat do moich nowych rodziców. Swoją drogą wykazali się nieprzeciętną odwagą, decydując się na adopcję takiej “rośliny”. Ale podobno urzekł ich mój uśmiech i już wtedy inteligentne spojrzenie, którego w “bidulu” z nich nie spuszczałem, odkąd tylko pojawili się w moim polu widzenia. Dzięki niemu przy tak dużym wyborze, zawsze wracali do mojego łóżeczka, aż w końcu zdecydowali – bierzemy to spokojne dziecko. Zwłaszcza że wszelkie badania jakim mnie wtedy poddano, nie wykazały żadnych ułomności psychicznych ani fizycznych. Wprost przeciwnie, byłem zdrowym i dorodnym chłopczykiem.

    Swoje możliwości poznałem w podstawówce. To było chyba w piątej klasie. 
    Siedziałem wtedy z koleżanką w której się dziecięco podkochiwałem w jednej ławce i pamiętam że na tej lekcji panicznie się bała że pani zacznie sprawdzać prace domowe. Zamknąłem oczy skupiając się niesamowicie i pragnąc tylko jednego – niech coś się stanie. Było mi obojętne co, pożar szkoły, niech pani w klasie zwichnie teraz nogę, niech się rozpadną ławki, niech…
    Kiedy otworzyłem oczy, prawie przetarłem je ze zdumienia. Nic i nikt się nie poruszał. Byłem jedyną oddychającą i ruchomą istotą, wszyscy inni byli nieruchomymi posągami. Zosia – moja miłość, ciągle wpatrywała się ze strachem w panią, pani otwierała dziennik, wszyscy wokół zastygli w czasem dosyć interesujących pozach. W powietrzu wisiała papierowa kulka, rzucona do kogoś – sięgnąłem, rozprostowałem ją i przeczytałem “Majka, daj odpisać matmę”. Rozśmieszyło mnie to, ale szybko spoważniałem nie wiedząc ciągle co się dzieje.
    Podszedłem do okna. Samochody na ulicy stały, ludzie na chodnikach zastygli w dziwnych pozycjach , nie było wiatru, na drzewach nie drgnął nawet jeden liść, jakiś wróbel wisiał w powietrzu metr od okiennej szyby… Wtedy zrozumiałem – zatrzymałem czas.
    Nie przejąłem się tym zupełnie, zresztą będąc dwunastolatkiem nie do końca chyba zdawałem sobie sprawę z ewentualnych konsekwencji. 
    Podszedłem do stolika pani, zamknąłem już częściowo otwarty dziennik i położyłem go na brzegu biurka, jak najdalej od jej ręki. Kiedy wszystko wróci do normy, może zapomni i zacznie nową lekcję? Wtedy zauważyłem że pani właśnie zakładała nogę na nogę. Rozejrzałem się po klasie z obawą, nic się nie zmieniło. Raz kozie śmierć; kucnąłem, wszedłem na czworakach pod pani biurko i prawie wsadziłem głowę między kolana. Miała piękne nogi, już wtedy potrafiłem to docenić. Siedziała na brzegu krzesła i miała jakieś takie luźne majtki i kończące się tuż przy nich pończochy – od tamtej pory pończochy na zgrabnych nogach są moim fetyszem.
    Zanurkowałem prawie pod samo krzesło i odchyliłem na bok delikatnie pani majtki. Zobaczyłem gąszcz czarnych włosków. Eee, przestało mnie to interesować. Na czworakach poszedłem pod ławki. Od razu przy pierwszej siedziała nasza prymuska Iwonka – piękna dziewczynka, kochało się w niej chyba z pół klasy. Miała szeroko rozstawione nogi. Tu było mniej miejsca niż pod pani biurkiem, ale o wiele łatwiej można było odchylić na bok jej różowe majtki. Zapomniałem o bożym świecie w ferworze zakazanych działań. Odchyliłem je, miała malutką różową jak majteczki szramkę i ani jednego włoska. To wtedy domyśliłem się, że owłosienie mają tylko dorosłe kobiety.
    Ciekawe jaką ma Zosia. Wyszedłem spod ławki Iwonki, podszedłem do własnej i stanąłem patrząc na obiekt moich westchnień. Nic się nie zmieniło – ciągle wpatrywała się przestraszonym wzrokiem w panią. Drżącą ręką uniosłem jej kraciastą mini. Miała białe majteczki. Nie chciało mi się już wchodzić pod ławkę. Stanąłem bliżej, od góry złapałem gumkę majtek i mocno ją odciągnąłem. Były tak elastyczne, że wszystko miałem jak na dłoni. Zosia miała już między nogami malutką górkę a na niej rzadkie, jasne, mięciutkie, krótkie włoski. Były mięciutkie, bo wsadziłem tam rękę i patrząc Zosi w twarz, dotykiem poznawałem tę najpiękniejszą część ciała dziewczynki (na zawsze pozostała dla mnie najpiękniejszą częścią ciała kobiety, ale parę lat później nieco poszedłem do przodu bo dołączyłem do niej jeszcze biust i pupkę). Jej twarz nawet nie drgnęła, kiedy wsadzałem palec głębiej między chudziutkie udka i głaskałem całą szramkę. Nie pomyślałem nawet wtedy że w tej szramce jest ukryta jamka…
    Obszedłem wszystkie ładniejsze dziewczynki w klasie oglądając ich malutkie cipeczki; kiedy sobie to przypomnę dzisiaj, zawsze mi to poprawia humor. Po pół godziny już mi się to znudziło, zabrałem Maćkowi kanapkę i zjadłem ją – mama zawsze mu robiła z delikatesami, pamiętam że była z wędzonką i słodką, czerwoną papryką.
    Usiadłem na swoim miejscu, dopiero teraz głowiąc się jak to wszystko uruchomić. I znowu przyszły mi z pomocą przypadek i szczęście. Zamyśliłem się skupiając i po prostu chciałem żeby wszystko powróciło w utarte koleiny. Niech się kręci… I zaczęło się kręcić.
    Nagle jak gdyby nigdy nic powróciło życie. Pani nawet już nie sięgnęła po dziennik, zauważyłem że parę dziewczynek poprawia dyskretnie majtki, Jacek dalej patrzył w kierunku Majki czekając na zeszyt od matematyki, ale ta nie wiedziała o co mu chodzi… Lekcja potoczyła się dalej.
    Ale czas biegł jakby szybciej, bo ta godzina lekcyjna minęła mi jak z bicza strzelił.

    Kilka lat później, kiedy miałem o wiele większą wiedzę o świecie, przestrzeni, czasie, doszedłem do wniosku że musiałem zatrzymywać czas przynajmniej na ziemi i w najbliższej naszego globu “kosmicznej okolicy”, bo nie nastąpiła nigdy żadna “kolizja”. Myślałem o tym wiele razy, myślę do dzisiaj i nie znajduję innego wytłumaczenia.
    Tak samo jest faktem, że po “uruchomieniu”, czas w jakiś niezrozumiały sposób przyspiesza. Po takich zabawach, zawsze nadzwyczaj szybko nadchodzi wieczór albo poranek – zależy czy “szaleję” w dzień czy w nocy i prawie zawsze słyszę od kogoś: “ale ten czas dzisiaj szybko leci” albo “już czwarta? a ja dzisiaj jeszcze nic nie zrobiłam”. Zawsze mnie to śmieszy, bo wyjaśnienie jest tak bliskie a tak dalekie.

    Zanim nie opanowałem biegle sztuki zatrzymywania czasu, nie wypróbowałem różnych kombinacji i nie upewniłem się że w dowolnej chwili mogę go zatrzymać i tak samo w dowolnej chwili go uruchomić, nie robiłem tego za często. Wtedy, po “uruchomieniu”, byłem ospały i zmęczony czasami nawet kilka dni. Dlatego nigdy tego nie robiłem częściej niż raz albo dwa na tydzień. Przeważnie kiedy były trudniejsze klasówki.

    Ale pod koniec podstawówki, znałem wszystkie ładniejsze cipki w szkole. Dopiero pani od geografii uświadomiła mi, co prawda nieświadomie, że można sięgnąć głębiej. Pamiętam że to już były upały tuż przed wakacjami a ona była bez majtek i miała szeroką spódnicę. Po wejściu pod biurko i podciągnięciu jej, zobaczyłem między szeroko rozstawionymi udami czerwony, szeroki, błyszczący przedziałek w czarnych, kręconych włoskach. Kiedy (już wtedy odważnie) go dotknąłem, powoli zaczął się rozklejać i ukazał się karminowy mokry tunel, w który bez żadnych komplikacji mogłem wsunąć dwa palce. Im dalej wsuwałem, tym bardziej się rozszerzał aż piąstka oparła mi się o elastyczne, owłosione wargi. Nie dotarłem wtedy do dna, poznałem jedynie gładkość śliskich ścianek. Zaraz później pobiegłem do toalety i długo myłem ręce.
    Z dziewczynkami nigdy tego nie próbowałem, bo wprawdzie można było rozłożyć wargi ich cipek, ale czasami nawet nie było za dobrze widać gdzie ta dziurka jest a co dopiero żeby włożyć w nią palec.

    Przełom przyszedł w liceum. Dopiero wtedy zacząłem używać mojej “umiejętności” świadomie. Zacząłem przynosić do szkoły aparat fotograficzny i wkrótce miałem zdjęcia wszystkich dziewczyn i pań, które mnie interesowały. Dziwne tylko że migawka chodziła jakby wolniej i większość zdjęć na początku wychodziła zamazana, ale zacząłem po jakimś czasie pstrykać “z podparcia” i jakość od razu wydatnie się poprawiła. Miałem w komputerze kolekcję kilkuset cipek, każdą dokładnie opisaną – całe szczęście że rodzice go nie dotykali, nie wiedząc pewnie nawet jak go się włącza a rodzeństwa nie miałem…
    To wtedy też sobie uzmysłowiłem że mój talent mogę wykorzystywać do innych, jeszcze bardziej niecnych celów. Hormony buzowały więc obejrzałem sobie wielokrotnie i dokładnie mamę w wieczornej kąpieli, zacząłem kraść drobne sumy z kas okolicznych supersamów, kolegę z którym miałem na pieńku, posadziłem na wysokim murku w taki sposób żeby spadł – złamał wtedy rękę… I jeszcze było kilka innych zajść, którymi nie ma powodów żeby się chwalić. Ale przeważnie zatrzymywałem czas żeby powiększać liczbę moich seksualnych ekscesów.

    W liceum też zacząłem spotykać się z Patrycją. Była cichą, nieśmiałą dziewczyną o bujnym typie urody. Miała jedne z największych piersi w szkole. Już wtedy obejrzałem w necie kilka pornosów i to mi otworzyło oczy, do czego można się posunąć. 
    Tworzyliśmy razem parę, przynajmniej za taką wszyscy nas uważali – oprócz nas. Był chyba wcześniej jakiś nieśmiały pocałunek i jej piczka też oczywiście “figurowała” w moich fotograficznych zbiorach, ale pomijając to, byliśmy tylko kumplami.
    Tego wieczora rodzice gdzieś wyjechali a ja zaprosiłem ją mamiąc wcześniej już nie pamiętam czym, ale zaproszenie przyjęła z entuzjazmem. Przyszła tak ubrana, że obudziła wszystkie demony jakie mogą tkwić w nastolatku. Sam jej widok w drzwiach, spowodował że mi się uaktywniły mocno wszystkie ciała jamiste. Duże piersi zakryte tylko paskiem materiału na ramiączkach udającym (mikro) bluzkę, mini ledwie osłaniająca to co powinna i sandały na wysokim słupku (i majtki), były jej całym strojem. Nagi zgrabny brzuszek bez grama zbędnego tłuszczu, bardzo kobieca sylwetka w kształcie klepsydry, lśniąca zdrowa skóra i nieśmiały a mimo to łobuzerski uśmiech, wprawiły mnie w stan podniecenia, które w takim natężeniu poczułem po raz pierwszy. Lekkie, płócienne spodnie wybrzuszały mi się w imponującym tempie, zwłaszcza odkąd usiadła na kanapie eksponując uda. Kiedy zauważyłem że pojawiła mi się na nich mała plamka mniej więcej w okolicy, gdzie mi się kończyło wyprzedzenie, idąc na łatwiznę nie miałem innego wyjścia jak zatrzymać czas. Nie planowałem tego wcześniej, ale wstyd że Pat może zobaczyć jak na mnie działa, popchnął mnie do kroku, który jak się okazało był milowym krokiem w mojej seksualnej edukacji.

    Kiedy zatrzymałem czas, Patrycja siedziała wygodnie oparta na kanapie z wyciągniętymi zgrabnymi nogami. Czym prędzej wyjąłem na zewnątrz członka, żeby nie powiększać plamki na spodniach. Wtedy okazało się że spodnie to pryszcz, bokserki były z przodu wewnątrz całkiem mokre od kleistej i śliskiej wydzieliny. Musiałem je czym prędzej zmienić. Szybko je zdjąłem. Błyszczący i sztywny członek nie ułatwiał mi zadania. Chciałem przecież z nią tylko porozmawiać, może jakieś przytulanki, może skradziony niewinny pocałunek… ale ta sytuacja, która wynikła sama z siebie, przerosła mnie.
    Z olbrzymią siłą uderzył mnie widok jej ud. Podszedłem do niej z napiętym, kołyszącym się na boki członkiem, napawając się widokiem gładkich nóg. Drżącymi dłońmi uniosłem kraciastą spódniczkę. Linia nóg była idealna, piękne stopy, łydki, uda a tam gdzie się kończyły, zobaczyłem z góry malutką przestrzeń w kształcie trójkąta. U zbiegu ud i mocno wypełnionych majtek można było swobodnie włożyć palec.
    Przez przypadek dotknąłem zaślinioną główką jej skąpej bluzeczki zostawiając mokry ślad. Zakląłem na siebie w myślach – i co mam teraz zrobić. Odruchowo zadarłem jej tą króciutką bluzeczkę, zadyndały dwie strome, zadarte piersi. Do tej pory podczas moich ekscesów nie poświęcałem im dużo czasu, więc teraz ten widok uderzył mnie ze zdwojoną siłą. Nachyliłem się lekko ujmując je całe w dłonie i delektując się ich jędrnością, ciepłem, twardością sutków… Ale prawo serii trwało, przez przypadek dotknąłem teraz główką jej brody. Od stóp, przez biodra aż po cebulki włosów na głowie, przebiegła mi przez ciało jakaś dziwna iskra. Teraz lewa ręka pozostała na piersiach, prawą ująłem członek i zacząłem nabłyszczać lekko rozchylone, czerwone usta. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia, puściłem napiętego drąga i pociągnąłem delikatnie jej brodę w dół. Usta powoli ale za to szeroko się otworzyły. Niewiele myśląc wetknąłem w nie główkę, suwając gorączkowo dłonią po trzonie. Było za późno, żeby przewidzieć dostatecznie szybko to co było nieuniknione.
    Zdążyłem tylko wyjąć główkę z rozchylonych ust i strumień białej spermy wystrzelił na policzek, częściowo między usta a ostatni spazm rozprysnął się na brodzie. Seria trwała – jedna, potem druga kropelka białego, gęstego płynu skapnęła na jej podciągniętą ciągle bluzkę.
    To mnie wyrwało z ekstazy. Kapiąc resztkami w drodze do łazienki, pobiegłem po ręcznik, papier toaletowy – musiałem wytrzeć jej twarz, wyczyścić bluzkę i zająć się własnym członkiem. Gorączkowe działania wcale nie zmniejszyły wzwodu ani ich nie ułatwiły, bo nabrzmiała rurka obijała mi sie o biodra, uda, podbrzusze, zostawiając wszędzie mokre ślady. Przede wszystkim musiałem doprowadzić do porządku Pat, zwłaszcza że sperma skapywała już z jej twarzy na biust. Trochę to trwało, zwłaszcza że się okazało że kropelka czy dwie wylądowały także we włosach.
    Zadowolony ze swoich osiągnięć, stałem i wpatrywałem się w najpiękniejszy jaki dotąd widziałem biuścik. Wzrok mi opadł na uda – na obcisłych, bawełnianych majteczkach można było zobaczyć wyraźny zarys rowka na środku nieskazitelnej bieli. Raz kozie śmierć. Delikatnie ująłem ją za ramiona, przekręciłem o dziewięćdziesiąt stopni i położyłem na kanapie. Leżała w takiej pozycji jak siedziała – ugięte w kolanach nogi bardzo wolno ulegały grawitacji. Oparłem jej stopy wygodnie na kanapie, nie wiedząc za bardzo co dalej. Ale ciąg dalszy sam nastąpił – działając instynktownie, włożyłem ręce pod spódniczkę i bez żadnych kłopotów ściągnąłem majtki odrzucając je gdzieś do tyłu. 
    Teraz już dosłownie wgapiałem się jak szpak w cipkę.
    Miała pięknie przystrzyżone włoski. Jasne, mięciutkie, tworzyły krótki, wąski pasek. Pod nim były zaciśnięte, elastyczne wałeczki napiętej skóry a między nimi rowek. Znowu zaczynały mi drżeć ręce; jedna jej noga przylgnęła do oparcia a druga w zwolnionym tempie opadała koło kanapy, kiedy cały drżący wygodnie układałem się między jej udami. Z podniecenia miałem jakieś dziwne delirium tremens. Wszystko mi drżało.
    Delikatnie głaskałem napięty, ciepły wzgórek, mięciutkie włoski. Dołożyłem drugą dłoń rozchylając na boki aksamitne wargi. Wtedy zobaczyłem malutką łechtaczkę i lśniący róż wewnątrz. Poczułem zniewalająco upojny zapach. Widziałem to wcześniej na filmie – odruchowo dotknąłem łechtaczki nosem i zagłębiłem język w błyszczące, delikatne wnętrze. To było wspaniałe. Stwardniały na kość członek zaczął mnie uwierać, główkę czułem już gdzieś w okolicach pępka. Rozszerzyłem wargi jeszcze bardziej – po błonce nie było nawet śladu (już wiele wcześniej miałem okazję zobaczyć ten podobno kobiecy skarb). Tu go nie było, więc…
    Przypomniałem sobie datę i spojrzałem na zegarek ustalając dokładnie datę utraty własnego “dziewictwa”.
    Dotknąłem śliską główką znów zaciśniętych warg. Wodziłem nią wciskając się w rowek, uda powoli się rozkładały ułatwiając wniknięcie. W końcu natrafiłem na tunelik, wyczułem go główką i lekko pchnąłem. Główka schowała się między elastycznymi wałeczkami ciała. Rowek trochę zmienił linię okalając dokładnie mój sztywny trzon. Z wrażenia chyba przestało bić mi serce. Poruszyłem wolno biodrami – zagłębił się do połowy. Co za uczucie. Otaczał go i ściskał na całej powierzchni śliski żar. Pchnąłem dalej. Przekroczyłem chyba jakieś wrota, bo na główce poczułem jakby więcej luzu, ale zaraz oparłem się o coś delikatnie aksamitnego i mokrego. Dobiłem do dna? Ale jeszcze nie wszedł cały.
    Zacząłem go wysuwać, był cały błyszczący. Kiedy wyszedł do połowy pchnąłem mocniej, schował się prawie cały napinając znowu ściankę o którą się oparł. Powtórzyłem to wpychając go jeszcze bardziej – wszedł cały. Co za wspaniałe uczucie, co za wspaniały widok… 
    Zacząłem poruszać się żwawiej, kiedy nagle przyszło otrzeźwienie – nie chcę być ojcem! Ale pompowałem obserwując jak się w nią zagłębiam już pełną parą. I wtedy nastąpił wstrząs, rozbłysły wszystkie gwiazdy. 

    Ledwie zdążyłem go wyszarpnąć z już mlaskającej cipki, ale oczywiście poleciało na uda, spódniczkę, brzuszek, piersi. Seria zbiegów okoliczności i niekontrolowanych wybuchów w najlepsze trwała dalej.
    Teraz mnie kosztowało o wiele więcej pracy zanim doprowadziłem nas do porządku. Nie szło już tego zrobić “na sucho”, musiałem zmoczyć ręcznik a potem siebie też dokładnie wymyć pod prysznicem. 
    Kiedy “wszystko zaczęło się kręcić”, pierwszą rzeczą jaką zrobiłem było wręczenie jej szklanki soku, żeby przestała się zastanawiać nad dziwnym smakiem w ustach. Skwapliwie ją przyjęła.
    Nigdy nie dowiedziała się jak przestałem być prawiczkiem.

    Od tamtej pory zatrzymania wykorzystywałem już treściwiej. Ale nigdy nie dałem się ponieść fantazji do tego stopnia, żeby zupełnie się zapomnieć. Higiena i zapach spomiędzy rozwieranych i sprawdzanych dokładnie warg, były decydujące. Jej brak albo nawet kiedy tam było czyściutko ale zapach był “nie ten”, uchroniło wiele piękności przed nieświadomą “chwilą zapomnienia” z nieznajomym. 
    Zacząłem zaspokajać swoje potrzeby już na bezczelnego. Kiedy poziom napięcia przekraczał “stan krytyczny” a widziałem na ulicy jakieś zjawisko, robiłem “przerwę w życiu” całej reszcie i upatrzone ciało po uprzednim sprawdzeniu brałem w dziwnych pozycjach na samochodach, na środku ulicy, kiedy kierowca przypuszczalnie wciskał właśnie gaz albo hamulec a obok niego siedziała żona i dzieci. Kiedyś nawet zrobiłem to na masce samochodu księdza… Uliczne ławki, lady sklepowe, murki na skwerkach, wiele trawników, były świadkami moich dziwnych zachowań. Byłem wtedy seksoholikiem, ale który nastolatek nim nie jest. 
    A i fantazje miałem wtedy nietuzinkowe. Pamiętam jak kiedyś naszło mnie “napięcie młodzieńcze” w godzinach szczytu w wielkim supersamie. Osiemdziesiąt procent klientów to były kobiety, które wyszły właśnie z pracy i robiły codzienne zakupy przed powrotem do domu. Wykorzystałem bezczelnie kilka z nich, spuszczając się w którejś z kolei, kiedy wpadłem na dziecinnie szatański pomysł. Rozebrałem do naga wszystkie kasjerki, które mogły się jeszcze komuś spodobać. Ułożyłem ich ubrania na kasach. Pękałem, zwijając się ze śmiechu, kiedy oglądałem swoje “dzieło”. Już miałem wszystko uruchomić, kiedy przyszło mi do głowy że przecież można pójść dalej. Wszystkie kupujące w “wieku poborowym” pozbyły się swoich spódnic i majtek niosąc je w koszykach lub wózkach, wszystkie ładniejsze piersi zostały dokładnie odsłonięte. To mnie tak podnieciło, że jeszcze kilka tych ładniejszych i wyższych zostało nabite na stojąco – na pewno nie w butelkę. Przestałem, kiedy zostały już jedynie staruszki i klockowate pasztety.
    A potem… potem działy się dantejskie sceny. Zająłem wcześniej dobre miejsce, żeby widzieć jak najwięcej. I widziałem. Ale to był ostatni raz, kiedy zrobiłem taką mega – rozbierankę. 
    Dlaczego? Jakiś mąż, narzeczony albo chłopak, który wtedy był przy swojej wybrance, nie wytrzymał i tak ją uderzył że poleciała na półki nie mogąc dojść do siebie przez parę minut. Była ładna i naga, więc znalazło się kilku bardzo ochoczo pomagających a przy okazji niemiłosiernie ją obmacujących. Jeden napaleniec nawet “na żywca” zaczął robić jej palcówkę ale się wyrwała. Od tamtej pory bardzo zacząłem uważać żeby nikomu nie szkodzić.
    Nie miałem tylko litości dla urzędniczek z kilkunastu biur, które załatwiały petentów nie tak jak powinny. Czasami nawet nie znalazły ubrań po “uruchomieniu”, ale to były tylko te, które na pewno nie powinny pełnić obowiązków na tych właśnie stanowiskach.
    Dziwne że nigdy w gazetach nie było nawet śladu moich “żartów” a w Internecie znalazłem tylko kilka pojedynczych przypadków mojej działalności.

    Zapamiętałem także moje pierwsze “obrobienie” banku. Przez kilka godzin z zewnątrz obserwowałem całą halę, żeby poznać tajemnicę kluczy od sejfu, który jak się dowiedziałem wcześniej stał w pomieszczeniu monitorowanym na wiele sposobów, obok biura dyrektora. Przy okazji namierzałem kilka wartych grzechu urzędniczek. 
    Jak się okazało sprawa była banalnie prosta. Klucze od pomieszczenia z sejfem były w biurku dyrektora a kod sejfu w jego portfelu. Doszedłem do tego trochę przez przypadek ale byłem potem ustawiony na długi czas. Kasa była ważna, ale wybrałem trzy urzędniczki i to je pamiętam przede wszystkim. Byłem wtedy mocno wyposzczony, więc każda dostała swoją porcję budyniu. Swoją drogą badanie DNA było jedyną drogą, żeby znaleźć włamywacza – działałem w cienkich rękawiczkach. Ale z tego co wiem nigdy nikomu nie zgłosiły że miały mokre białe ślady na bluzkach, spódnicach, majtkach czy biustonoszach. Niemożliwe żeby nie skojarzyły tych plam po zapachu i kolorze chociażby i nie połączyły tego z kradzieżą. Żadna tego nie zrobiła.
    Tak samo jak o tych właśnie bankowych stratach nie było w mediach żadnej wzmianki – po prostu były niewytłumaczalne, więc ich nie było – banki w takiej sytuacji zawsze wolą stracić. 
    Nigdy nie zaistniały, chociaż do dzisiaj było ich kilkanaście.

    Najbardziej jednak wbiły mi się w pamięć moje wczasy na Seszelach. Wyobraźcie sobie wielką, kolorową, trójwymiarową widokówkę, na której wy jesteście jedynym ruchomym elementem. Nieskazitelnie biały piasek na olbrzymiej plaży, wielkie, zatrzymane w biegu fale, lazur czystej wody, palmy, bary pod palmowymi liśćmi serwujące najwymyślniejsze drinki i tłum prawie nagich ciał… Dla kogoś z moją “przypadłością” – raj na ziemi. 
    Spacerowałem sobie brzegiem oceanu wypatrując nieprzeciętnych ciał, a kiedy znalazłem, oczywiście robiłem na kilka minut “stop klatkę”. 
    Pierwsza była piękna, około dwudziestoletnia mulatka. Leżała na ręczniku na boku. Miała nieziemsko zgrabne i proporcjonalne ciało. Kiedy wszystko stanęło, odciągnąłem jej troszkę brodę w dół i włożyłem go głęboko. Bawiłem się idealnym biustem zwiedzając jej gardło. Wsunąłem stopę między zaciśnięte uda wyczuwając żar i miękkość wzgórka. Cała była aksamitna. Wszędzie. Wewnątrz i na zewnątrz. Nie opuszczając jej ust, przekręciłem się zajmując się szparką. Wszystkie kobiety mają mniej więcej taką samą, niektóre tylko bardziej opaloną – jak wtedy stwierdziłem. Szybko mnie “załatwiła”, bo szczytowanie nastąpiło bardzo nieoczekiwanie. Wystrzeliłem w ustach nie panując nad sobą i żałując tego sekundę później, bo mogła się zakrztusić. Schowałem małego do bermudów i odstąpiłem dwa kroki uruchamiając czwarty wymiar. 
    Nie zakrztusiła się. Gładko przełknęła zaraz później zastanawiając się intensywnie co to było. Mimika jej twarzy była jednoznaczna. Odszedłem powoli zwijając się wewnątrz ze śmiechu”.

    Kilka godzin później natrafiłem na inne wspaniałe ciało, równie mocno opalone. 
    Przez całe wczasy konsekwentnie omijałem dużym łukiem wszystkie blade Szwedki, Niemki i Angielki. 
    Ta kreolska piękność leżała na plaży w takiej pozycji, że przy odrobinie fantazji, można było sobie wyobrazić leżącego na niej wielkiego… powiedzmy murzyna, energicznie pracującego pośladkami. Leżała na plecach z szeroko rozwartymi udami. O trzy numery za małe bikini, wcale nie zakrywały kształtów jej głębokiego rowka między udami ani stojących sutków na ponadprzeciętnie dużych piersiach. 
    Kiedy już byłem jedynym ruchomym elementem tej pocztówki, długo stałem podziwiając jej wybujałe zalety na zgrabnym, szczupłym ciele. Korzeń od samego patrzenia maksymalnie się usztywnił… i zaślinił. Nie pozostało nic innego jak odsunąć troszkę mikroskopijne majtki i wbić się po nasadę. Nie była mokra, ale moja lubrykacja wystarczyła w zupełności. Schował się cały. Używałem sobie na niej z zaciekłością królika i siłą kafara, ale dno wyczułem główką tylko parę razy, dopiero kiedy założyłem sobie jej łydki “na pagony”. Może miałem za krótkiego (do tej pory wystarczał mi śpiewająco), może ona mimo że była bardzo wąska, była za głęboka… Ale spazmatyczny wytrysk nastąpił znowu za nieoczekiwanie. Nie byłem do końca zadowolony i usatysfakcjonowany. “Za karę” zabrałem jej bikini na pamiątkę. Kiedy je chowałem do torby plażowej, zobaczyłem jak biały strumyk spływa między śniade pośladki. To mi poprawiło humor.
    Odszedłem przezornie kilka metrów zanim uruchomiłem rzeczywistość. Przyjęła wszystko z nieoczekiwanym spokojem. Sięgnęła między uda, przyjrzała się swojej dłoni i… wytarła ją w piasek. Bez pośpiechu sięgnęła do torby i założyła kretonową, kolorową sukienkę. Zastanowiło mnie jej zachowanie. Na jej nagość nie wiem czy chociaż zwróciło uwagę ze trzy osoby, prawdopodobnie tylko ja.

    Ale ta plaża naprawdę ożywała dopiero wieczorem. Od dziesiątej ściągała do barów cała osada wraz ze wszystkimi turystami. Zaczynał się gwar, tańce, biesiadowanie, nocne kąpiele. W plamach większego cienia pod palmami rozlegały się całą noc jęki, sapania, czasami nawet okrzyki oznajmiające wszystkim czyjś kolejny orgazm. Nikt na to nie zwracał większej uwagi. Tuż przed świtem plaża pustoszała a około ósmej wracali ci którzy wieczorem opuścili ją jako pierwsi.

    Tego pierwszego wieczoru wpadła mi w oko piękna Kreolka w bardzo zwiewnej, białej maxi. Brylowała w dość dużym towarzystwie, była jego centrum. Wspaniale tańczyła. Biała plama w mroku nocy, nie mogła nie rzucać się w oczy. W końcu nie wytrzymałem – zatrzymałem tą piękną rzeczywistość.
    Całe towarzystwo siedziało w wiklinowych fotelach na plaży, wokół małego stolika ze szklanym blatem zastawionym różnymi kolorowymi drinkami.
    Uniosłem ją z fotelem i odwróciłem o sto osiemdziesiąt stopni. Miałem przed sobą bardzo pociągającą dwudziestolatkę – inna sprawa że w tamtych okolicach trzydziestolatka to kąsek rzadko kiedy na tyle łakomy żeby go zauważyć. Klęknąłem w piasku, zadzierając jednocześnie białą maxi. Miała nogę założoną na nogę, ciemne uda pięknie kontrastowały z prawie fluorescencyjną bielą. Była bez majtek. Zadarłem sukienkę na biodra i rozsunąłem zgrabne nogi. Wcześniej widziałem że miała karnację kawy z mlekiem, ale w tym mroku była prawie murzynką. Rozsunąłem jej szeroko nogi zakładając je na poręcze fotela. W ciemnym zaroście błysnęła ciemno krwista szrama. Przejechałem po niej palcem i rozkleiła się jak wrota Sezamu. Rozkleiła się z głośnym mlaśnięciem. Czyżby stosunkowo niedawno zwiedzał ją jakiś sztywny ptyś i nie zdążyła nawet założyć majtek… już nie wspominając o umyciu się. Mój chętny dyzio aż szalał w spodniach, domagając się uwolnienia. Zgodziłem się z nim. Ale ponieważ między udami było podejrzanie lepko, pozostałem w górnych partiach jej ciała. Pozwoliłem jej piersiom głębiej pooddychać pomagając im uwolnić się przez wielki dekolt. Ochoczo to zrobiły, otulając zaraz potem szczelnie małego. Wkrótce mocno zyskał na objętości i długości wdzierając się samą główką miedzy lekko rozchylone usta.
    Miała zdaje się pecha, bo erupcja nastąpiła kiedy nie wchodził do ust. Cały biust, szyja i prawy policzek lśniły od tego wystrzału. Przestawiłem ją znowu o sto osiemdziesiąt stopni zostawiając ją z nogami na poręczach, biustem na wierzchu i zadartą do bioder suknią. Z ciemności obserwowałem co się będzie działo gdy czas ruszy. 
    Gorączkowo odsłoniła to co zwykle powinno być schowane, ale poza tym nie działo się nic, spokojnie usiadła zakładając nogę na nogę i jednocześnie zakrywając je tą fluorescencyjną bielą. Ale jednak po kilku minutach poszła z dwoma towarzyszami zabawy do palmowego gaju. Szła dosyć ochoczo.

    Tak mijał dzień za dniem, noc za nocą aż nadszedł koniec wczasów. 
    Na lotnisku bardzo spodobała mi się stewardessa o hinduskim typie urody. Zatrzymałem czas podczas kołowania i znalazłem ją na rozkładanym foteliku w przejściu z tyłu samolotu. Siedziała razem z koleżanką… Zatrzymanie czasu kiedy byliśmy w powietrzu nie wchodziło w grę, chyba byłem za przesądny.

    To są historie sprzed wielu lat. Dzisiaj nastąpił przesyt. Ciało musi być naprawdę idealne żebym się na nie skusił. Teraz już działam raczej w najbliższej okolicy, wśród znajomych… – czasami nie mając nawet kosmatych intencji, powodowany tylko ciekawością. Teraz się ustatkowałem – żona, dzieci, więc korzystam z moich szczególnych umiejętności przeważnie żeby podnosić stopę życiową rodziny. Postanowiłem zaliczyć się do pierwszej dziesiątki najbogatszych ludzi na świecie a to wcale nie jest takie łatwe. Mam teraz mnóstwo pracy.
    W każdym razie jeśli dzień minie wam podejrzanie szybko, albo wstaniecie o zwykłej porze niewyspani, to wiecie już komu to zawdzięczacie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    LOL lol

    mine

  • Romantyczne spotkanie po latach

    Pewnego słonecznego dnia przechadzałem się po wiosce rybackiej w Mikołajkach. Rozglądając się za fajnymi dziewczynami, zauważyłem piękną ciemno włosom blondynkę, która stała przy jednym  z jachtów. Po chwili namysłu podszedłem do niej. Z bliska wyglądała jeszcze piękniej, a także znajomo. Podchodziłem do niej coraz to bliżej i bliżej, aż nagle odwróciła się do mnie, wtedy ją poznałem. Po chwili wykrzyknąłem „Nina to ty?” Ona patrzyła na mnie ze zdziwieniem, aż nagle powiedziała słodkim głosem „Sebuś?” Serce mi mocniej zabiło, pojawiło się dziwne uczucie w brzuchu, jakie czułem przed pięcioma laty gdy ją poznałem, miała wtedy zaledwie 13 lat. Przez ten czas bardzo się zmieniła, wyrosła na piękną kobietę. Stanąłem jak wryty nie wiedziałem co mam zrobić, a tym bardziej powiedzieć. Niespodziewanie szybkim ruchem rzuciła mi się w ramiona. Serce jeszcze bardziej chciało mi wyskoczyć. Nieśmiało zaproponowałem jej spacer, gdy tak chodziliśmy, bardzo dużo rozmawialiśmy o naszym życiu co się działo przez ten czas. Po dłuższej przechadzce zrobiło się nam gorąco i chciało nam się pić, więc zaprosiłem ją na drinka. W czasie rozmowy zeszliśmy na temat uczuć względem siebie przed pięciu lat. Miałem dziwne uczucie, że zakochałem się w niej od nowa. Dowiedziałem się, że też coś czuje do mnie mimo upływu tylu lat. Musiała wracać już do swojego Hotelu, wymieniliśmy się telefonami i umówiliśmy się na godzinę 17.30 na niebieskim moście. Nie potrafiłem się z nią rozstać nawet na tak krótki czas. Miałem ochotę ją pocałować, nie miałem na to odwagi. Musiała wyczytać mi to w myślach, bo po chwili dostałem gorącego całusa w policzek. Strasznie nie mogłem się doczekać tego spotkania, kiedy znowu ją zobaczę i wtedy znajdę odwagę i ją pocałuje. Wybiła wreszcie upragniona godzina, czekałem na nią z wielkim bukietem czerwonych róż i butelką szampana. Od razu ją dostrzegłem, była ubrana prześlicznie. Miała na sobie luźny sweterek, seksowną mini spódniczkę i wysokie czerwone szpilki, które przykuły od razu moją uwagę. Szła w moją stronę z wielką gracją. Gdy podeszła do mnie, ofiarowałem jej róże. Była bardzo szczęśliwa, złapałem ją za biodra, przesunąłem w swoją stronę i pocałowałem ją namiętnie w usta. Bałem się, że dostane w pysk ale na szczęście zaakceptowała mojego całusa. Tak stojąc na moście chwyciłem ją za rękę. Szliśmy w stronę plaży, tam rozłożyliśmy koc, otworzyłem szampana i tak siedząc podziwialiśmy zachód słońca rozmawiając. Powoli nastawała noc, robiło się coraz ciemniej i ciemniej. Wtedy zaczęliśmy się namiętnie całować, naglę Ninka zaczęła mi rozpinać koszulę, a ja jej sweterek. Zacząłem ją muskać po szyi schodziłem coraz niżej i niżej aż trafiłem na piękny koronkowy staniczek, zacząłem pieścić jej piękne piersi przez materiał, po chwili zdjąłem go. Ku mojemu zdziwieniu okazał się jędrny biust, w który od razu się wtuliłem, po niedługiej chwili zacząłem pieścić sutki raz lewy raz prawy. W trakcie tego ona przyspieszyła oddech, jej ręce dotykały moich pleców. Dalej moje usta przesuwały się w dół po brzuszku i nagle trafiłem na przeszkodę, była to mini spódniczka która w szybkim tępię została zrzucona. Zabrałem się za piszczenie norki przez koronkowe majteczki, czułem się niesamowicie, Ninka coraz mocniej dyszała. Nie mogła się doczekać, aż zagłębie się w nią, wtedy zdjąłem je w szybki tempie. Powoli zacząłem wkładać do niej język, w trakcie pieszczenia zacząłem wkładać po kolei palce, robiłem to bardzo delikatnie. Czułem, że jest bardzo mokra, a mój żołnierzyk stoi na baczność. Nagle moja piękność zatrzymała mnie i popchnęła na plecy zaczynając namiętnie całować od ust po tors zatrzymując się na dolnej partii brzucha. Odpięła mi guzik od spodni wsunęła rączkę i delikatnie masowała Misiaka. Zsunęła mi do końca spodnie i bokserki, wtedy zobaczyła w całej okazałości mojego walecznego rycerza. Rozpoczęła z nim zabawę na początku lizała go po całej linii, masując przy tym moje jąderka, następnie wzięła go do buzi i ssała niczym lizaka. Tak mocno, aż prawie doszedłem, po tym szepnęła mi do ucha cichym głosem „Chce byś był moim pierwszym i ostatnim.” Nie czekając na nic położyłem ją na ziemi, założyłem gumkę i delikatnie wchodziłem w nią. Coraz to głębiej aż poczułem błonę, zapytałem czy na pewno tego chce ona krzyknęła z nutką podniecenia „TAK KOCHANIE”. Kontynuowałem to dalej i w końcu dotarłem do końca a później co raz szybciej i szybciej. Nina piszczała w niebogłosy, a ja czułem ze dochodzę. Cichym głosem szepnąłem czy mam skończyć w niej czy może ma inny pomysł. Odpowiedziała, że marzy o tym by moja sperma znalazła się na jej piersiach, tak więc zrobiłem. Moja księżniczka była strasznie podniecona, aż w końcu sama doszła. Ucieszyłem się z tego powodu bo pierwszy raz ujrzałem kobiecy orgazm na żywo. Po chwili przyjemności, padliśmy zmęczeni na kocyk dopiliśmy resztkę szampana i wskoczyliśmy do jeziora. Tam całowaliśmy się namiętnie, a później pryskaliśmy się wodą. W końcu wziąłem ją na ręce i zaniosłem  ją na koc. Gdy tak leżeliśmy wtuleni w siebie podziwialiśmy gwiazdy. Nina nagle spojrzała na zegarek i zobaczyła, że jest późna godzina, powiedziała, że musi już spadać. Ja oczywiście nie chciałem tego. Przytuliłem ją mocną i powiedziałem na ucho „Kocham Cię”. Złapałem ją za rękę i poszliśmy w stronę jej Hotelu…  

    Ciąg dalszy nastąpi. 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ninka Sebuś
  • Z chlopakiem mamy

    Nazywam się Victoria. Mam 17 lat i jestem uroczo wyglądającą dziewczyną o kasztanowych włosach i szarych oczach. Mieszkam z mamą, bo ojciec zostawił nas, jak byłam mała. Nienawidzę go za to. Na szczęście mama pozbierała się po tym i została niezależną bizneswoman. Prowadzi swoją firmę, która dobrze sobie radzi, więc pieniędzy nigdy nam nie brakuje. Jako, że mama jest do tego seksowna, to oglądają się za nią faceci. Mama lubi to, ale raczej się nie przywiązuje. Nie chce być znowu zraniona. Facetów wykorzystuje raczej jako seks zabawki. Bawi się nimi raz, dwa, czasami więcej i o nich zapomina. Z Tomkiem sprawa wyglądała trochę inaczej. Wpadał do nas często, często mama wpadała do niego, aż w końcu wprowadził się do nas. Naprawdę go polubiłam. Zawsze jest dla mnie miły, opiekuńczy. Trochę jak ojciec, którego nigdy nie miałam. A on chyba starał się być dla mnie tatusiem. Zawsze, kiedy potrzebowałam pomocy, on był gotów mi ją nieść. Zrobiłby wszystko dla swojej Victorii. Nie wspomniałam jeszcze, że Tomek jest cholernie przystojny. Postanowiłam, że muszę go zaliczyć. Zaczęłam coraz częściej chodzić po domu w samej bieliźnie. Kiedy to robiłam, zawsze czułam na sobie wzrok Tomka. Jestem pewna, że zawsze przyglądał się mojemu tyłkowi. Mój plan działał. Coraz częściej się też do niego przytulałam, ot tak, bez powodu. Pewnego dnia, kiedy mama wyszła do pracy, a ja zostałam sama z Tomkiem, postanowiłam działać ostrzej. Siedziałam w moim pokoju, Tomek był w salonie. Rozebrałam się do naga i zeszłam do kuchni. Udałam się w kierunku lodówki i otworzyłam ją. Tomek spojrzał w moim kierunku. – Dlaczego jesteś goła? – zapytał. – To ty nie wyszedłeś? – udałam zdziwienie i zakryłam rękoma piersi i krocze. – Myślałam, że jestem sama, zawsze tak chodzę po domu, gdy nikogo nie ma. – Możemy udawać, że mnie nie ma. – powiedział Tomek i uśmiechnął się. – Ale z ciebie żartowniś. Lecę się ubrać. A ty lepiej coś z tym zrób – powiedziałam, wskazując na wybrzuszenie w jego spodniach. Wszystko wyszło tak, jak planowałam. Założyłam bieliznę i zeszłam z powrotem do salonu. Widziałam, że żołnierz Tomka nadal stał na baczność, a sam Tomek robił coś na swoim laptopie. Usiadłam koło niego. – Co robisz? – spytałam, pokazując na laptopa. – Muszę dokończyć pisać kosztorys do projektu. Widziałam, że nie może się skupić i ciągle zerka na mnie. Złapałam za jego kutasa. – Co ty robisz? – zapytał zdziwiony. – Pomagam ci. Jak będzie ci tak stał, to nigdy się nie skupisz. Klęknęłam przed nim i zdjęłam jego spodnie. Zdjęłam jego bokserki i złapałam jego penisa. Poruszałam nim trochę, zanim włożyłam go do ust. Widziałam, a raczej słyszałam, że Tomkowi się podoba. Popracowałam kilka minut i poczułam wytrysk. Przyjęłam całą dawkę spermy do ust i ją połknęłam. Zlizałam resztki nasienia z penisa, wstałam i poszłam na gorę. Jestem pewna, że Tomek gapił się na mój tyłek, kiedy wchodziłam po schodach. Wieczorem słyszałam, jak Tomek ujeżdżał mamę. Po cichu podeszłam do drzwi ich sypialni, uchyliłam je i zobaczyłam ich w pozycji “na pieska”. Co jakiś czas Tomek uderzał mamę w tyłeczek. Podobało jej się to, bo krzyczała: “Tomek, Tomek”. Kiedy doszli, szybko wróciłam do swojego pokoju. Nazajutrz zeszłam na śniadanie, a mama i Tomek już jedli. Zaczęłam robić sobie śniadanie, kiedy poczułam klapsa na swoim tyłku. Odwróciłam się. To była mama. – Niegrzeczna dziewczynka! Podglądałaś nas wczoraj, zostawiłaś uchylone drzwi. Kolejny klaps. – Dlaczego to zrobiłaś? Kolejny klaps. – Trzeba cię będzie ukarać. Kolejny klaps. Podszedł do mnie Tomek. Mama zdjęła moje majtki i popchnęła mnie tak, żebym wypinała tyłek. Tomek zdjął spodnie i bokserki. Mama klęknęła i włożyła jego kutasa do swoich ust. Robiła loda perfekcyjnie. Kiedy penis Tomka stał już porządnie, Tomek zaczął wkładać go do mojej dupki. Nigdy wcześniej nie kochałam się analnie. Bolało jak cholera. Tomek poruszał nim przez jakiś czas, aż wytrysnął w mojej dupie. Założył bokserki i spodnie i wrócił do stołu. Mama polizała spermę wypływającą z mojego odbytu, wsunęła moje majtki z powrotem i wróciła do stołu. – Siadaj, zjedz przy stole – powiedziała. Podeszłam do stołu i z trudem usiadłam, tyłek bolał niemiłosiernie. Kiedy zjadłam śniadanie, mama wyszła do pracy i zostałam sama z Tomkiem. – Jak tam twoja dupka? – zapytał. – Boli. – Zrobić ci masaż? Rozluźnisz się i zapomnisz o bólu. – Chętnie. Rozebrałam się i położyłam na kanapie. Tomek usiadł na moim tyłku i rozpoczął masowanie. Robił to dobrze i już po chwili przestałam przejmować się bólem. Było mi przyjemnie. Zaczęłam pojękiwać. Tomkowi stanął. Czułam to na moich pośladkach. Po chwili Tomek zaczął masować mój tyłeczek. – Chcesz coś do picia? – zapytał Tomek. – Jakiś alkohol, byle mocny. – Z mocnych, to mamy chyba tylko wódkę. – Niech będzie. Tomek przyniósł wódkę, kieliszki, szklanki i sok na popitkę. Usiadłam koło niego nie ubierając się, prawie przez to narozlewał. Patrzył się bardziej na mnie, niż na kieliszki. Przytuliłam się do niego, tak, że moje cycki rozpłaszczyły się o niego. Po wypiciu po kilka kieliszków wódki, usiadłam Tomkowi na kolana i zaczęłam go całować. Odwzajemnił pocałunek i zaczął macać mój tyłek. Zdjęłam jego koszulkę. Tomek zaczął macać moje cycki. Tomek oderwał się od moich ust i zaczął ssać i lizać moje sutki. Po około dwóch minutach zeszłam z Tomka, klęknęłam przed nim i zdjęłam z niego resztę ubrań. Złapałam jego kutasa w rękę i zaczęłam go masować. Po chwili zaczęłam go lizać od jąder, aż po żołądź. Włożyłam czubek jego penisa do ust i zaczęłam go ssać i lizać, potem włożyłam całego kutasa i zaczęłam go obciągać. Kiedy usłyszałam głośniejsze sapanie Tomka, oderwałam się od robienia loda i usiadłam przodem do Tomka, nadziewając się na jego pałę. Tomek złapał mnie za tyłek i kontrolował tempo seksu. Było mi bardzo przyjemnie, kiedy tak jego maszt wchodził w moją dziurkę. Doszliśmy niemal jednocześnie: najpierw on spuścił się w mojej cipce, a po kilku sekundach doszłam ja. Wtuliłam się w jego nagie ciało i… zasnęłam. Obudziłam się w swoim łóżku, Tomek musiał mnie do niego przynieść. “Zaliczyłam go” pomyślałam “teraz niech będzie szczęśliwy z mamą”. Od tej sytuacji minęły już dwa miesiące. Mama o niczym nie wie i mam nadzieję, że się nie dowie, bo z Tomkiem układa im się naprawdę dobrze, a ja mam wreszcie tatę, którego nigdy nie miałam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    vic toria
  • Rozbieranie Sebastiana

    Wiedział, że nie powinien tego robić, ale kiedy obudził się rano w pustym mieszkaniu tak bardzo zachciało mu się przyćpać, że nie potrafił się opanować. Obiecał sobie, że będzie brać tylko w weekendy. Później obiecywał, że dwa razy w tygodniu. Potem jeszcze, że co drugi dzień. A teraz czuł, jak pocą mu się dłonie, jak zimny dreszcz przebiega po plecach i nie potrafił sobie odmówić. Tylko ten jeden raz, powtarzał w myślać, nerwowymi ruchami przeszukując plecak. No gdzie ta kurwa jest, gdzie się schowała…? Nie mógł już czekać. Musiał wziąć już. Niepokój był zbyt silny, mącił mu w głowie. Usta pełne miał lepkiej, gęstej śliny.

    No dalej, kurwa… No dalej!

    Tabletki były w blistrze, zapakowane jak antybiotyki. Lekarz mówił, że może się od nich uzależnić, że nie powinien brać ich zbyt często. Mówił, że musi na nie uważać. Sebastian potakiwał, ale wiedział, że z jego skłonnością do uzależniania się nie powinien w ogóle dostawać na nie recepty. Dostał jednak, i po kilku tygodniach regularnego brania czuł, że niełatwo będzie mu przestać. Wystarczyło, że zbyt długo czekał z kolejną dawką, a niepokój rósł i puchnął w nim, zajmując sobą całą rzeczywistość, zabawiając wszystkie zmysły. Sebastian nie mógł myśleć o niczym innym, jak o tym, że się boi. Nie chciał wychodzić z domu, nie chciał opuszczać łóżka, nie chciał chodzić na zajęcia. Tabletki dawały mu chwilowe poczucie siły, dawały mu błogostan, dawały pewność siebie, której nigdy nie potrafił się nauczyć. Teraz, kiedy siedział skulony na dywanie w swoim pokoju, obejmował ramionami kolana i drżał ze strachu, nic już z tego nie zostawało. Był tylko on i panika, on i oczekiwanie. Pół godziny, trzydzieści minut, nim poczuje się lepiej. Trzydzieści minut, i będzie mógł wziąć prysznic, wyjść na uczelnię, stawić czoła światu. Trzydzieści minut, i znowu będzie sobą.

    Kiedy skończył zajęcia i opuszczał mury uczelni, było już po siedemnastej. Nie mógł się doczekać, kiedy znajdzie się w domu, kiedy weźmie prysznic i zmyje z siebie cały ten dzień, zapach rozpuszczalników, opary, od których włosy robiły się sztywne, suchość dłoni obranych z pudrowanych rękawiczek. Zdążyło się już sciemnić, i bruk lśnił w świetle latani, wilgotny od dorbnego, zimnego deszczyku. Lubił, kiedy padało. Czuł się uspokojony.

    Idąc na przystanek przechodził obok małego targu. Stragany nakryte były zielonym, sztywnym brzentem, ostatni sprzedawcy pakowali się do domów, pachniało jabłkami i ziemistym aromatem kartofli. Ktoś foliował wielkie palety jajek, ktoś klął brzydko, ktoś palił papierosa i popijał go łapczywie piwem. Nie był dziś w nastroju do rozmów, ale kiedy zobaczył Łukasza ładującego skrzynki z owocami do bagażnika białego minivana, nie potrafił odmówić sobie krótkiej rozmowy.

    Znali się tak długo, że ciężko byłoby mu stwierdzić, ile to już lat. Mieszkali kiedyś po sąsiedzku, bawili się razem jako dzieci, spędzali ze sobą każdą wolną chwilę. Potem Sebastian wyprowadził się do miasta, żeby studiować, żeby poszukać pracy, żeby pożyć trochę inaczej i zobaczyć to inne życie, do któego tak go ciągnęło, a Łukasz został z rodzicami na wsi. Sebastian rozumiał jego motywację, nigdy nie chciało mu się uczyć, nie czuł potrzeby dalszego kształcenia, i gdy obaj skończyli technikum, chłopak wolał zostać na gospodarstwie niż spróbować szczęścia w mieście. Teraz widział go już z daleka, lawirując między pustymi straganami. Widział jego szarną czapkę naciągniętą na czoło, dłonie w rękawiczkach bez palców zaciśnięte na skrzynce pełnej pachnących jak niebo malinówek, usta zaciśnięte na papierosie. Widział, jak kurtka opina mu się na ramionach, kiedy podnosi do góry ciężką skrzynkę i wpycha ją w głąb pojazdu. Przełknął ślinę, opanowując swoje myśli.

    Łukasz wyczuł jego spojrzenie, obrócił się i pozdrowił go uniesioną dłonią, potem zaklął i splunął na bruk pod swoje nogi, zaciągając się głęboko dymem. Jego spojrzenie było mocne, intensywne, jak mocny był uścisk jego ręki i krókie klepnięcie w plecy. Zasunął wyżej suwak skórzanej kurtki, a zapach jabłek, wilgoci i skóry przyjemnie owiał twarz Sebastiana.

    – Mówię ci, stary, co za chujowa robota. Od siódmej tu siedzę i kurwicy dostaję. Ojciec się rozchorował, wiesz? Matka mówi, że albo chemia, albo do piachu, ale stary nie chce nawet o tym słyszeć, w ogóle złośliwy się zrobił skurwiel, nic powiedzieć nie można, bo zaraz z ryjem wyskakuje. Matka sama została teraz, robi na polu, babom płaci, ale kurwa kto ci przyjdzie robić? Czaisz, ludzie narzekają, pracy nie ma, pieniędzy nie ma, a uczciwych pieniędzy za uczciwą robotę to kurwa nie chcą, jedna – dwie może przyjdą, reszta woli w chałupie siedzieć, dupę grzać i pierdolić, jaka to niedola.

    – I co, długo tak tu będziesz robić na rynku? Myślałem, że to tylko na chwilę – odparł Sebastian, wytrzymując jego spojrzenie, mimo całego speszenia, jakie czuł.

    – A co mam kurwa zrobić? Nic nie mogę zrobić. Cud się nie stanie, ojcu nie przejdzie, matka też się nie rozdwoi. Daj spokój kurwa, mogło być gorzej. Tu to mogę coś czasem odłożyć. Wiesz… Mówię ci stary, ja będę kiedyś bogaty – powiedział w zamyśleniu, opierając się plecami o drewniane deski straganu. – Będę kiedyś miał tyle hajsu, taki kurwa wózek, taką chatę, że laski będą się o mnie kurwa biły. Zobaczysz, stary. Kiedyś zajadę pod twoją chatę nowiuśkim Lamborgini i wszystkim kurwa gały wyjdą. Suczki będą mi wskakiwać na fiuta jak mnie tylko zobaczą. Jak pojedziemy na balety, każda panna będzie moja. Zobaczysz stary, ja się jeszcze dorobię…

    Sebastian tylko pokiwał głową, bo cóż miał powiedzieć? Łukasz był jego przyjacielem, był mu naprawdę bliską osobą i z nikim nie był tak szczery jak właśnie z nim, nie potrafił jednak odebrać mu jego marzeń, tych głupot wypowiadanych z taką intensywnością, tak pewnym siebie tonem, tego horoskopu ze szmatławej gazety, przepowiedni pijanej wróżki, która nigdy nie miała się spełnić.

    Ile lepiej miałbyś ze mną, pomyślał, odpalając papierosa w milczeniu i zagapiając się melancholijnie w pomięte, poszarzałe niebo. Ile lepiej by ci było, gdybyś tylko był chociaż trochę taki jak ja.

    ***

    – Co pękasz, odwiozę tylko ten szajs do chaty i zaraz wracam. Mówię ci, że nie zapomnisz tej imprezy – zaprorokował Łukasz, wskakując do samochodu i zatrzaskując za sobą drzwi. – Weź zrób no coś ze sobą, bo wyglądasz ja pierdolony Quasimodo. Ryj se ogól, czy coś. No, to do zoba!

    Sebastian wysmarkał nos w chusteczkę, patrząc przez chwilę za oddalającym się samochodem. Może faktycznie powinien coś ze sobą zrobić, jeśli mają gdzieś wyjść. Nie żeby mu się chciało. Nie miał ochoty na picie, a bez alkoholu nie potrafił rozluźnić się na tyle, żeby się bawić. Cieszył się, że udało mu się chociaż pokonać uzależnienie od psychotropów, ale teraz, kiedy był czysty, kiedy był non stop trzeźwy, świat wcale nie wydawał mu się lepszym miejscem, niż wcześniej.

    Wciągnął głęboko powietrze, zachwycając się wilgotnym zapachem wczesnokwietniowej wiosny. Wydawało mu się, że coś niezwykłego jest w atmosferze tego wieczora, że stanie się dziś coś, co zmieni jego życie, że czuje zapowiedź, obietnicę, dreszcz nadchodzącej przyjemności, cichy szept. Wydawało mu się, że coś wielkiego zmierza prosto na niego, że lada moment znajdzie się w centrum niesamowitych, niespodziewanych wydarzeń, że jeszcze jedna chwila, jeszcze jeden krok…

    Wsiadając do tramwaju zadzwonił do Mariki, z którą chodził od paru tygodni. Nie było nawet tak źle, kiedy nie musiał iść z nią do łóżka. Posiadanie dziewczyny miało tą zaletę, że znajomi przestali się go ciągle czepiać. Miło było też wyjść gdzieś razem w drugą osobą, potrzymać się za rękę i dostawać zupełnie za darmo dużo fajnego, czułego zainteresowania. Marice nie brakowało niczego, była najlepszą studentką z jego roku, była naprawdę ładną i inteligentną dziewczyną, nie kłócili się w ogóle i wszystko było by jak w bajce, gdyby nie fakt, że Sebastian zdecydowanie wołal… facetów.

    Kiedy trzeba było wypowiedzieć się na forum na temat gejów, robił to bez problemu. Kiedy trzeba było stanąć w obronie adopcji przez pary homoseksualne, stawał na wysokości zadania. Nigdy jednak nie potrafił przyznać się otwarcie, że jest gejem, mimo że był tego boleśnie świadom. Nie wyobrażał sobie nawet, jak zareaguje jego otoczenie. Wiedział, że większość z nich to liberalni, mądrzy ludzie, ale opinia tej reszty, która teoretycznie powinna mi zwisać, wywoływała w nim silny strach. Nie chciał, by znajomi odsunęli się od niego. Nie chciał, by wiedzieli rodzice, by rodzina rozmawiała na ten temat, by ktokolwiek wiedział. Miał cichą nadzieję, że po studiach wyjedzie, znajdzie pracę gdzieś daleko stąd i wtedy będzie mógł żyć tak, jak tego pragnął. W zgodzie ze sobą samym.

    Dopiero nocą, kiedy zostawał sam w swoim pokoju w studenckim mieszkaniu, kiedy nikt już na niego nie patrzył i nie oceniał, mógł nakryć się kołdrą, położyć na brzuchu i ocierać o miękką, aksamitną poduszkę, niemalże do spełnienia, wyobrażając sobie, że ma pod sobą mężczyznę, słodkiego, nieśmiałego chłopca, silnego, męskiego drania, normalnego chłopaka pracującego w wildeckiej cukierni, kolegę z roku albo… Łukasza.

    Nie pamiętał kiedy w jego fantazjach zaczął pojawiać się Łukasz, ale było to doświadczenie przyćmiewające swoją intensywnością wszystko inne. O nikim nie marzył tak mocno, tak rozpaczliwie, tak żałośnie. Sam nie wiedział, kiedy się w nim zakochał.

    Główny problem Sebastiana polegał na tym, że Łukasz był hetero.

    Marika tego wieczoru wyglądała ślicznie, burza rudych włosów zamieniła się w subtelne, miękkie loki, usta poczerwieniały jej od pomadki, bluzka błyszczała i uwypuklała wspaniale dziewczęce, gibkie ciało. Mimo że jej nie pragnął, nie umiał wzbudzić w sobie pożądania do jej osoby, doceniał to, jak jest piękna, z jaką gracją się porusza, jak melodyjny ma głos i jak ładnie się śmieje. Śmiała się często, szczególnie, kiedy wypiła, i teraz ciągnęła go na parkiet pełen gorącego, pulsującego tłumu. Popatrzył ze źle skrywaną zazdrością w stronę Łukasza palącego przy stoliku.

    Wypatrzył go potem w tłumie, tańczącego z jakąś obcą dziewczyną. Łukasz był szczupły, a jednocześnie umięśniony, i kiedy ocierał się kroczem o jej pośladki, kiedy ściskał dłońmi jej brzuch, jego ciało bujało się seksownie, a Sebastian poczuł, że ma silny, niecierpiący zwłoki wzwód.

    Jego wyraziste, zielone oczy, szklące się teraz od alkoholu, jego pełne usta tuż przy uchu nieznajomej, intensywne, miażdżące spojrzenie, ciemne, wilgotne włosy. Świeży kolczyk w uchu, i świeża rana, od której czerwieniała mu chrząstka. Patrzył na niego, i po raz pierwszy od wielu miesięcy zapragnął przyćpać. Czuł, że nie zniesie tego na trzeźwo.

    Marika przycisnęła się brzuchem do jego krocza. Zadrżał, westchnął. Kropla potu spłynęła mu po plecach.

    – Muszę zapalić, mała. Baw się ładnie – krzyknął jej do ucha, uciekając z parkietu.

    ***

    Czuł, że musi zrobić coś ze sobą, bo zwariuje. Bo zwyczajnie straci rozum, odbije mu szajba, a wtedy zrobi coś bardzo głupiego i nie będzie już odwrotu.

    Kac tuż po przebudzeniu był potworny, ale szybko udało mu się go przespać i rozchodzić, i już około południa czuł się na tyle dobrze, by wziąć prysznic, ogolić się i napić gorzkiej herbaty. Cieszył się, że Marika pojechała do siebie. Nie zniósłby jej obecności jeszcze rano. Nie chciał na nią patrzeć. Wystarczająco długo musiał grać w nocy. Teraz chciał po prostu odpocząć.

    Widok w lustrze był zdaniem Sebastiana pospolity do bólu. Był tak zwyczajny i nijaki, że w sumie nie dziwił się, że nikogo nie ma, że nikt się nim nie zainteresował. Bo któż by chciał takiego zwykłego chłopaka, takiego szaraczka, co niczym się nie wyróżnia, co zawsze ginie w tłumie, co nie potrafi się ładnie uśmiechnąć i zagadać?

    Najpospolitszy, brązowy kolor oczu. Nawet nie czarne, po prostu brązowe. Włosy też nijakie, też nie do końca czarne, nie do końca brązowe, trochę jakby szare, ale nie za bardzo. Skóra zbyt jasna, za jasna, żeby móc udawać gorącokrwistego Hiszpana. Bo i nie był gorącokrwisty, nie był macho, był pospolitym, młodym facetem, cholernie sfrustrowanym i z całą masą kompleksów.

    – I jeszcze te ślady po ospie na brodzie. Boże, jestem beznadziejny. Wyglądam jak wymoczek. Jak dziecko. Jak gimbus. Pieprzony, paskudny pysk. I głos trochę za wysoki, ręce za małe, nogi włochate jak u mamuta. Nic dziwnego, że nikt mnie nie chce. I nie będzie chciał. Jesteś beznadziejny, stary – tłumaczył swojemu lustrzanemu odbiciu, a potem wybuchnął śmiechem.

    W wiosennym powietrzu wisiała obietnica, wisiało coś niezwykłego i trochę egoztycznego, i liczył, że to przydarzy się właśnie teraz, właśnie jemu. Lada chwila. Nic jednak się nie działo. W kamienicy było cicho, była niedziela, i tylko odkurzacz chodził na pełnej mocy piętro wyżej.

    Mógłbym się powiesić w taką niedzielę, myślał, parząc sobie mocną kawę, a potem siadając z nią przy kuchennym parapecie i kontemplując szarne, wełniste chmury, sunące z majestatem i niewiarygodnie nisko.

    Przypomniało mu się, jak jeszcze mieszkali z Łukaszem dom w dom, na wsi, co ma jedną ulicę i jeden sklep, i łazili razem na stację kolei palić papierosy i skręty, łazili pić piwo i sikać na tory. Łukasz lubił rozwalić coś dla rozrywki, i raz była to budka telefoniczna, raz wiata autobusowego przystanku, kiedy indziej szyba w dworcowej poczekalni. Sebastian uważał, by nie zostawać w tyle, i wtórował mu we wszystkim chętnie. Razem jeździli na imprezy do dyskoteki w sąsiedniej wsi, razem tłukli się ze spotkanymi chłopakami, razem uciekali przed policją i przed psami goniącymi ich, gdy kradli kukurydzę z ogrodu gospodarza. Łukasz był w jego życiu od zawsze, a teraz najchętniej uciekłby od niego, od tych uczuć niepotrzebnych, które nosił w sercu jak kamień, które ciążyły mu coraz bardziej, przez które nie mógł normalnie spać i uczyć się, przez które śnił o nim ciągle i ciągle udawał, że gwałci go we własnym łóżku, a Łukasz wcale a wcale nie oponuje.

    O piętnastej z łóżka wyciągnął go dzwonek do drzwi. Krzyknął na jednego ze współlokatorów, żeby otworzył, nikt jednak się nie odezwał. Westchnął ciężko, zaciągnął bokserki i poczłapał niechętnie by zobaczyć, kto śmie przerywać jego słodką, kacową drzemkę.

    Za drzwami stał nikt inny, jak Łukasz, i uśmiechał się jak zawsze, pewnym siebie uśmiechem kogoś, kto zna siebie i świat na wylot, kto niczego się nie boi i nigdy się nie mazgai.

    – Siema, stary. Specjalna przesyła z Amsterdamu. Będzie pan kurwa kwitował, czy można wejść? – spytał, stojąc w progu z plecakiem przewieszonym przez ramię.

    – Nie wierzę, że masz jeszcze na to siłę – zamarudził Sebastian, przepuszczając go w drzwiach i zakluczając za nim. Przez moment poczuł się nieswojo z własną nagością, szybko jednak odsunął od siebie niewygodne myśli. Wiedział, że musi się pilnować.

    – Nie pierdol, tylko zrób mi herbatki – wyszczerzył się Łukasz, posyłając mu szeroki, pełnogębny uśmiech.

    Herbata była znakomita, cytrynowa i mocno słodka, i Łukasz pił ją jeszcze gorącą, małymi, łapczywymi łyczkami, jednocześnie krusząc zbite, zielone liście i z namaszczeniem śliniąc glizę. Popatrzył z zadowolonym uśmiechem na dwa zgrabne blanty leżące na ceracie na kuchennym stole. Tego było mu trzeba, by udany weekend stał się weekendem znakomitym.

    – Mówię ci, stary, jakie miała cycki wielkie, Jezu, coś niesamowitego. Jechała mi na fiucie jak rasowa samiczka, i te balony tylko skakały mi przed nosem, o tak – zademonstrował radosne podskoki, unosząc się rytmicznie na kuchennym krześle. Sebastianowi zrobiło się gorąco. – Jezu, no mówię ci, co za panna. Stara oczywiście musiała mnie zjebać rano, jak odprowadzałem ją na autobus, ale co ona tam kurwa wie. Sama tylko z moim ojcem się bzykała pewnie, po bożemu pod kołderką i ciemnotę będzie mi wciskać – skrzywił się, przesuwając skręta pomiędzy palcami. Widać było, że się niecierpliwi, że chce już zapalić, że nie może się doczekać.

    – I co, wziąłeś numer? – spytał Sebastian, ziewając mało dyskretnie w zwiniętą pięść. Nie żeby go to specjalnie interesowało. Dziewczyn Łukasza nikt by nie zliczył, i zwykle nie były one jego dziewczynami dłużej niż kilka dni.

    – Kurwa, a jak, gdzieś tu mam zapisany – mruknął chłopak, grzebiąc w kieszeni bojówek i po chwili wyciągając zmiętą karteczkę. – Coś na pięćset, to pewnie w Orange. Ja pierdolę, jakby nie mogła być w Playu tak jak wszyscy – zamarudził, chowając kartkę w kieszeni.

    – Weź se lepiej to zapisz na telefonie, Romeo, bo ci się zgubi – rzucił Sebastian, chwytając jeden ze skrętów ostrożnie, tak by nie dotknąć przy tym dłoni przyjaciela. Bardzo uważał na takie rzeczy.

    – No muszę, muszę, tylko nie mam pojęcia jak ona ma na imię – strapił się Łukasz, na co Sebastian parsknął zduszonym śmiechem. No tak, cały on, pomyślał, kręcąc z rozbawieniem głową.

    Potem siedzieli w jego pokoju na dywanowej wykładzinie, wypuszczając z ust długie smugi dymu. Łukasz szybko zaczął chichotać, dławić się śmiechem i opowiadać bełkotliwie różne historie, zasłyszane skrawki opowieści, swoje zniekształcone niepamięcią sny, swoje marzenia, które teraz wydawały mu się tak niesamowicie zabawne. Sebastian słuchał chętnie i wtórował mu śmiechem, jak nie raz już przecież, i patrzył na niego tak miękko, jak zawsze się tego obawiał. Ogarnęła ich błogość, lekka senność, lekkość ciała. Wszystkie problemy stały się kawałkiem czekoladowego ciasta, które ukradli współlokatorowi z lodówki i jedli zachłanne, smarując sobie nosy i brody lepką, słodką czekoladą.

    Łukasz zaczął opowiadać mu o dziewczynie ze wsi, która chodziła do klasy z jego młodszą siostrą, a teraz kończyła już gimnazjum. Opowiadał, jak z brzydkiego dziecka wyrosło obiecujące, rasowe dziewczątko, i mówił, jak chętnie by jej pokazał, jak by ją nauczył, gdzie by jej nie zabrał, jak już będzie bogaty, jak będzie miał swój samochód, jak zrobi sobie tatuaż na całe, calutkie plecy i będzie mógł chodzić bez koszulki cały czas, bo z takim tatuażem to nie ma po co się ubierać.

    – To będzie, wiesz, Los Angeles, Tough life, i może jakaś panna cycata? Albo lepiej, jakiś cycaty anioł. Taaak, to jest dobre – uśmiechnął się błogo, leżąc płasko na plecach i wyciągniętą dłonią majstrując przy klawiszach laptopa Sebastiana. W tle leciało Cypress Hill, paliło się opiumowe kadzidełko, pralka wyła ostrzegawczo u sąsiadów na górze.

    -Może same cycki sobie walnij na plecach? Albo sobie zrób silikony. Będziesz mógł się bawić non stop – odparł Sebastian, układając się na brzuchu i wspierając brodę na złożonych ramionach. Nieopodal, na miłym, miękkim dywanie, leżała dłoń Łukasza, ze spracowanymi, szorstkmi palcami i obgryzionymi paznokciami, i gapił się na nią rozmyślając, jak musi być wspaniale ciężka i ciepła.

    – Nie masz pojęcia, jak mi się chce ruchać, stary. Kozę bym wyruchał. Kurwa, cokolwiek. Gazetę na paszczę i za ojczyznę – zarechotał, mimowolnie sięgając ręką do swojego krocza. Sebastian przełknął ciężko ślinę. Teraz, albo nigdy, pomyślał. Poczuł jak ze zdenerwowania przyspiesza mu puls. Bał się jego reakcji.

    – Zrobię ci pałę… jeśli chcesz – powiedział cicho, zerkając mu nieśmiało w oczy. Łukasz zaśmiał się cicho, uniósł się na łokciach, patrząc na niego z przekorną kpiną. Sebastian nie żartował, i powoli docierało to do niego.

    – Mówisz serio – stwierdził, poważniejąc nagle.

    – Wiesz… Od czego są przyjaciele? – zażartował Sebastian, wyszło to jednak słabo i żałośnie, bardziej jak prośba, niż propozycja.

    Łukasz nie odpowiedział, podniósł się leniwie i powoli rozpiął rozporek, patrząc na niego wyczekująco. Sebastian rozchylił usta, nie mogąc uwierzyć w to, co widzi. Więc jednak.

    Nie miał w tej kwestii wielkiego doświadczenia, zdażyło mu się to zaledwie kilka razy, ale teraz, kiedy podszedł do niego na czworakach i położył mu dłoń na karku, licząc na pocałunek, był pewien, że zrobi wszystko, by kumpel nigdy nie zapomniał, jak dobrze potrafi mu zrobić drugi mężczyzna. Łukasz skrzywił się nieładnie, wstał szybko, zsunął slipy, patrząc na niego władczo z góry. Sebastian odetchnął ciężko, a potem poczuł już tylko dłoń zaciskającą mu się na włosach i zapach męskiej intymności, słoną wilgoć, poczuł jego zdecydowanie i natarczywość, tak jak zawsze o tym marzył.

    Tego dnia nie rozmawiali już ze sobą wiele, rozmowa nie kleiła się za bardzo, żaden nie wiedział jak skomentować to, co się stało. Sebastian otworzył okno i studził rozpaloną twarz, studził kilka łez, które popłynęły, kiedy się zakrztusił, a Łukasz splądrował lodówkę i stwierdził, że będzie już spadał, bo musi pomóc wieczorem przy ojcu, z którym było coraz gorzej. Przyjaciel nie oponował, i kiedy został sam na sam ze swoimi myślami, nie wiedział już, czy był to najlepszy, czy może najgorszy seks w jego życiu. Czy w ogóle można nazwać to seksem, i czy kiedykolwiek jeszcze ze sobą normalnie porozmawiają.

    Spotkali się ponownie po kilkunastu dniach. Łukasz nie wspomniał ani słowem, o tym co miało miejsce w tamtą deszczową niedzielę, i Sebastian poczuł jak ulga i żal spływają na niego jednocześnie. W głębi serca miał cichą nadzieję, że kumpel powie coś, zrobi jakiś gest, odniesie się do tego, a może nawet… może nawet złapie go za rękę i powie, że mu się podobało, że chce tego znowu, że go pragnie. Nic takiego się jednak nie stało.

    ***

    Dawno nie czuł się tak beznadziejnie oszukany. Tak beznadziejnie zakochany, zdradzony przez własne ciało i umysł. Dawno nie miał do siebie takiego żalu. Tygodnie mijały, a Sebastian nie mógł znaleźć sobie miejsca, nie potrafił uspokoić swojej głowy, nie potrafił znaleźc ulgi. Nie pamiętał już, kiedy ostatnio normalnie się roześmiał, kiedy miał ochotę wyjść z domu, kiedy jedzenie przestało mu smakować. Nawet wczesne, gorące lato nie cieszyło go tak, jak kiedyś. Łukasz natomiast zachowywał się, jakby nic się nie stało, i w jego mniemaniu tak widocznie było.

    Pomimo braku chęci i motywacji, obrona pracy inżynierskiej okazała się formalnością, podobnie jak decyzja o przyjęciu go na drugi stopień studiów. Ktoś rzucił od niechcenia o możliwości pisania magisterki w innym mieście, i Sebastian zabrał tą myśl ze sobą do domu, nosił ją kilka tygodni, pozwolił ewoluować w sobie. Ulga, jaką poczuł po podjęciu decyzji zaskoczyła jego samego.

    Wyjechać z miasta, wspaniała myśl. Cieszył się, pakując walizki, i pozwolił, by ta radość rosła w nim, odrobina niepokoju i przyjemne oczekiwanie, i kiedy ojciec zatrzasnął bagażnik samochodu i odpalił silnik, a Sebastian obejrzał się po raz ostatni na podwórko kamienicy, na okna swojego pokoju, na odrapane drzwi i bezdomnego kota szwędającego się między kałużami, czuł, że robi sobie ogromną przysługę, decydując się na wyjazd.

    Później mogło być już tylko lepiej

    ***

    zapraszam na http://nottepiena.blogspot.com/

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Irmina Iwanowna
  • Kiedy nie ma mamy

    10 km za Warszawą w dużej, przestronnej willi mieszka 15 letnia Ania z mamą. Nastolatka nie miała ojca, gdyż ten wyjechał po jej narodzinach. Jej mama 40-letnia Maria jest kobietą, której faceci nie mogą się oprzeć. Ania juz wiele nauczyla sie od swojej mamy. Dziewczyna jest wysoką brunetka z dużymi piersiami. Jest bardzo zgrabna. Wracając do mamy. Kobieta niedawno związała się z 37 letnim dyrektorem korporacji. Jest bardzo bogaty, przystojny i zabawny. Ma na imię Darek. Mieszka w Warszawie w ekskluzywnym apartamentowcu. Kobieta jest z nim szczęśliwa.

    Zbliżały sie ferie zimowe a Ania miała zostać w domu. Jej mama nie dostała urlopu i co gorsze nie miała wolnych weekendów.  Ostatni dzień szkoły. Ania obudziła się, spojrzała na zegarek i stwierdziła że uda chorobę. Po co iść do szkoły w takim dniu. Plan niestety nie wypalił.

    -córeczko, Darek cię odbierze ze szkoły i przyjedziecie do domu. Wracam o 22 – powiedziała mama wysadzając Anię pod szkołą – dobrze mamo, trzymaj sią

    Godziny w szkole płynęły wolno. Wszyscy czekali na ostatni dzwonek i… NARESZCIE!!! ferie rozpoczęte. Pod szkołę podjechał czarny luksusowy Mercedes.

    – nie chcesz żebym cie od woził? -spytał Darek- jesteś jakaś dziwna, nie usmiechasz sie. Szkoda bo masz bardzo ładną buzię- te słowa oczywiście poprawiły humor dziewczyny

    – zaczęły się ferie a ja siedzę w domu- rzuciła- nie wiem co będę robić, nie mam chłopaka ani takich koleżanek co by mi nie zazdrościły.

    – jest czego- powiedział ale szybko zmienił temat- pojedziemy do mnie, pokaże ci mieszkanie

    -jasne a mama wie?

    -powiem jej że jesteś ze mną, a gdzie to już nie ma znaczenia -usmiechneli się do siebie

    Weszli do windy aby pojechać na ostatnie piętro apartamentowca z widokiem na miasto. Po chwili Ani przypomniała się rozmowa w samochodzie.

    – mówiłeś że jest mi czego zazdrościć, co miałeś na myśli?

    -nie oburzysz się-kiwnela przecząco- hmm… jesteś bardzo zgrabna i ładna, masz długie , pełne nogi, wcięcie w talii i długie, lśniące włosy- dziewczyna sie zaczerwieniła

    – jeszcze nigdy tego nie usłyszałam, naprawdę tak jest? – Darek spojrzał na jej piersi

    – taak- powiedział z pełnym podnieceniem- dziewczyna zrozumiała o co chodzi

    – a co sądzisz o moim biuście? – powiedziała Ania – wygląda dobrze?

    – jak na pietnastolatke są duże i pełne – powiedział ze spokojem, wiedział że ryzykuje, bo jesli Maria się dowie to go zabije.

    Weszli do jego mieszkania. Duże szyby zdradzały widok na Warszawę. Na ścianie wisiał duży,  drogi telewizor. Pod nim stał barek z najlepszym alkoholem. Na przeciwko stała duża kanapa, usiedli na niej. Darek podał jej szklankę soku. Kontynuował komplementowanie dziewczyny. Patrzył jej prosto w oczy i widział podniecenie. Położył rękę na jej udzie

    -lubie jak nosisz shorty, zwłaszcza te krótkie- głaskał ją po udzie- nie używasz makijażu?

    -nie nie potrzebuje

    -spróbuj,  w łazience jest kosmetyczka mamy, umaluj się, zobaczymy jak wyglądasz.

    Zrobiła to. Na usta nałożyła czerwoną szminke, położyła podkład, tusz na rzęsy i zrobiła kreskę na oczach. Kiedy Darek ją zobaczył o mało co nie wylal alkoholu. Wyglądała pięknie, lecz nie wulgarnie.

    – chodź, cos ci pokaże- powiedział Darek i zaprowadził ją na taras

    -ale tu pięknie, też w takim będę mieszkać

    – możesz nawet zaraz, tylko przekonaj mamę- Ania poczuła wyraźną erekcję na swoich pośladkach. Darek ocierał się o nią, cicho pojekujac. Wykonywał takie ruchy, jakby kochał ją analnie. Nie przeszkadzało jej to.- robiłaś to kiedyś- spytał przyjemnym tonem

    – nie, jeszcze nie- powiedziała a Darek odwrócił ją do siebie przykladajac kutasa do jej gorącej cipki

    – masz rozkoszne piersi, zdejmuj bluzeczke, chcę je piescic- po chwili jego oczom ukazał sie koronkowy stanik. Ściągnął go i zaczął lizać sutki. Ściągnął jej shorty i sobie spodnie.  Teraz tylko przez majtki ocierał swego ogiera o jej szparke. Wydali z siebie jjęk rozkoszy. Ania czuła twardego kutasa i miała na niego ochotę.

    – chcę, chcę cie, weź mnie Darek.

    – dzisiaj nie- spojrzała na niego z oburzeniem- dzisiaj dam ci wstęp do tego co cię czeka za 4 dni- kleknal pprzed nią ale go powstrzymała

    – nie jestem tam…- Darek wiedział o co chodzi- ale mogę się tobą zająć, w końcu mi podniecenie przejdzie a tobie nie- uklekla przed nim, zdjęła bokserki i wyskoczył na wierzch gruby, 17 centymetrowy kutas. Ania polizala go po całej długości. Ucalowala główkę i jądra. Włożyła go do buzi i ssał. Darek wydał z siebie głośny jęk, było mu dobrze. Po chwili nie wytrzymał i trysnal jej do gardła

    – oooojjj mała , ssiesz jak zawodowa…

    – dziwka?- przerwała mu pytaniem

    – lepiej, ooooch. Dobra zadzwonię do mamy i powiem że źle się poczulas i jesteś u mnie. Za 4 mama jedzie na 14 godzin do pracy, więc mamy cały dzień dla siebie, zgoda?

    – PEWNIE!!! TAK!!!- Darek uśmiechnął się

    Resztę dnia spędzili na rozmowach o sexie i szkole. O północy Ania dostała smsa: kwiatku, przekonam mamę na ferie, ty i ja = ostre ruchanie w szparki za 4 dni się spotykamy. Darek ?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Kocik

    😀

  • Poranne, malzenskie igraszki

    Budzisz mnie rano, lecz nie pocałunkiem, a przynajmniej nie zwyczajnym i nie złożonym na moich ustach. Budzę się czując jak mój kutas pręży się z całych sił w Twoich ciasnych, delikatnych usteczkach. Ssiesz go tak łapczywie i mocno, pokazujesz mi wyraźnie jak bardzo chciała byś bym doszedł w Twoim gardle. Wsuwasz go bardzo głęboko, po same jądra. Czuje jak ślina z Twoich ust spływa w dół. Za chwile rozcierasz ją dłonią, masując moją twardą jak skała pałę i ssąc dalej jego główkę. Lubię gdy budzisz mnie w ten sposób. Tobie jednak rzadko wystarcza taka chwila namiętności. Moja słodka niewyżyta i niezaspokojona kocica. Uwielbiam Cię. Nie przestajesz ssać ani przez chwilę. Kładę ręce na Twojej głowie i zaciągam mocno Twoje włosy do tyłu, tak bym idealnie widział jak mój kutas znika głęboko w Twoich ustach. Trzymasz go przez dłuższą chwilkę głęboko, spoglądając na mnie przy tym. Gdy czujesz, że zaczynam ruszać biodrami od razu przestajesz go masować rękoma. Odruchowo kładziesz je po bokach moich bioder i pozwalasz mi pieprzyć się w swoje usta.

    „Napluj na niego mocno” – Mówię do Ciebie spokojnie, a Ty natychmiast to robisz, nie zastanawiając się ani chwilę. Zawsze Ci mówiłem, że myślenie tylko krępuje i, że możesz się przy mnie w pełni oddać pasji i rządzy. Robiłaś to z pełnym przekonaniem od dłuższego czasu. Do reszty oswobodziło to Twoją dziką naturę. Teraz widziałem jak mój fiut powoli zagłębiał się w Twych ustach, a gęsta ślina rozpływa się na bokach Twoich warg gdy zaciskają się na nim tak mocno. W końcu zaczynam ruszać szybko biodrami w górę i w dół, zwyczajnie pieprząc Cię w usta. Poddajesz się temu całkiem, a ja pilnuje tylko byś czuła się przy tym jak najbardziej komfortowo i nie krztusiła się raz za razem . W końcu czujesz, że dochodzę i bierzesz go najgłębiej jak możesz, tak że cała salwa spermy zalewa Ci gardło. Połykasz wszystko co do kropelki. Powoli wysuwasz go z ust i patrzysz na mnie z uśmiechem.

    „Dzień dobry kochanie” – Mówisz głosem tak ciepłym jak byś przyniosła mi śniadanie do łóżka.

    „Dzień dobry i dziękuje Ci za tak miłe przebudzenie” – Odpowiadam spokojnie – „Idziemy coś zjeść?”

    Spojrzałaś na mnie z zaskoczeniem w oczach. „Nigdzie nie pójdziemy, ani Ty ani ja. Coś Ci przyniosłam” – Wręczasz mi do ręki dziwną zielonkawą pigułkę – „Połknij grzecznie tak jak ja to zrobiłam”. W sumie nie sądziłem byś chciała mnie otruć więc połknąłem bez większego wahania myśląc, że to jakaś witamina. Po chwili przekonałem się, że to coś zupełnie innego. Mój kutas po paru minutach wzbił się wysoko w górę, w pełnym oczekiwaniu na zabawę. „Czytałam, że dzięki temu stoi baaaardzo długo, a ja chce baaardzo długo”. Po tym bierzesz łańcuszki którymi zwykle Cię wiążę i przyczepiasz mnie za nadgarstki i kostki do łóżka. Mój członek twardy i sterczący oczekuje na samym środku. Bez przeciągania patrząc mi w oczy  siadasz nad nim okrakiem i powoli się na niego nabijasz. Twój słodki jęk przerywa ciszę oczekiwania. Nie muszę długo czekać byś mocno przyśpieszyła tempa, byłaś strasznie napalona. Posuwałaś się moim kutasem z pełną energią. Nie potrzeba było dużo czasu by w końcu Twoją słodką cipeczkę wypełniły mojego gorące płyny. Zaczęłaś słodko zlizywać paluszkami krople wypływające z pomiędzy naszych połączonych ciał. „Mmmm jak miło, dobrze, ze dopiero zaczynamy”. Byłem zaskoczony tymi słowami, ale po chwili rozumiałem już jak bardzo serio mówisz. Ujeżdżałaś mnie znowu nie pozwalając na dłuższą przerwę. Mój kutas nie słabł ani przez chwilę, wylewając z siebie kolejne salwy spermy prosto w Twoją dziurkę. Gdy potrzebowałaś odmiany przekładałaś go do swojej drugiej dziurki. W tym czasie nasza mieszanka Twoich soczków i mojego nasienia wypływały z Twojej cipeczki na mój brzuch. Każdy podskok i nadziewanie się na mój członek w Twojej dupce wylewał kolejną porcję. Gdy w końcu i Twój drugi otworek wypełniła moja sperma,  wstałaś i przyklęknęłaś obok mnie. Cały mój kutas był w spermie, soczkach i lubrykacie. Zaczęłaś od czułego pieszczenia go językiem i zbierania wszystkiego co na nim było. Mieliśmy nawilżacze w samych słodkawych smakach, przez co ssałaś go z jeszcze większą ochotą. Gdy już był czysty, zajęłaś się wszystkim co było na moim brzuchu.

    „Uhhh od razu mi lepiej jak się tak z Tobą porządnie zerżną z rana kochanie” – Rzuciłaś, rozwiązując mnie i obdarowując miłym pocałunkiem. Potem ubrałaś swój „domowy strój”. Bardzo krótka i kusa koszulka, z trudem zakrywająca Twoją dupcie. Wiedziałem, że mogłem w Ciebie wejść kiedy tylko naszła by mnie ochota. Mój kutas nie opadał ani na chwilę, lecz w tym momencie chciałem zjeść z Tobą spokojnie śniadanie. „Dzisiaj przyjdzie moja koleżanka i będziemy się zabawiać w trójeczkę, czeka Cię podwójna jazda, masz coś przeciwko skarbie?”. „Hmmy niech się zastanowię” – Odpowiedziałem – „Powiedzmy, że Twoja koleżanka zacznie od wylizania i possania porządnie Twojej cipki tak bym was słyszał w sypialni, siedząc przy tym w salonie. Gdy już będzie odpowiednio głośno przyjdę do was, a wy zrobicie dla mnie ostry lesbijski pokaz. Chce widzieć wibratorki pieprzące każdą dziurkę, zrozumieliśmy się?”. Zapadła krótka cisza, a Twoja iskra dominacji natychmiast zmieniła się w słodką uległość. „Oczywiście skarbie, zrobimy wszystko czego sobie zażyczysz.”  – odrzekłaś , obdarowując mnie kolejnym pocałunkiem. Gdy zeszliśmy na dół do kuchni, zaczęłaś wyjmować rzeczy na śniadanie. Pomagałem Ci je zrobić. Niestety myśl o tym jak zabawię się z wami obiema wieczorem i pewne też całą noc, nie dawało mi spokoju. „Ssij” – Powiedziałem trzymając w dłoni wciąż stojącą pałę. Odwróciłaś na chwilę do mnie głowę, bo stałaś ślicznie wypięta tyłem. Rozmyślałaś tylko przez chwilę. Potem bez słowa odłożyłaś to co akurat trzymałaś w rękach, uklęknęłaś przede mną i wzięłaś go głęboko do buzi. Wiedziałaś, że się napalę przez opowieść o wieczorze. Chyba nawet Ci na tym zależało. Nie musiałaś robić tego długo, strasznie chciałem wypierzyć Cię w pozostałe dziurki. Wziąłem Cię za rękę i tylko rzuciłem krótko – „Idziemy natychmiast do łazienki” – grzecznie słuchałaś tego co mówiłem. Gdy tylko weszliśmy do łazienki oparłem Cię o duży kontuar pod ogromnym lustrem, pokrywającym niemalże całą ścianę. Podwinąłem Twoją bluzeczkę za piersi, tak, że zasłaniała tylko Twoje ramiona. Przełożyłem rękę pod nią i chwyciłem Cię dłonią za szyje, przytrzymując przy tym podbródek w palcach. Nie opierałaś się, wiedziałaś, że chce całkiem panować nad tym w którą stronę patrzysz. Nie czekając długo wszedłem mocno w Twoją dupkę. Zajęczałaś głośno i przeciągle. Wniknąłem w nią cały do samego końca. Potem przycisnąłem Cię bardzo mocno do siebie. „A teraz patrz cały czas dokładnie jak Cię pierdole, zrozumiałaś? Nie wolno CI ani na chwilę zamykać oczu, masz patrzeć jak całe Twoje ciało podskakuje gdy Cię posuwam”. Wiedziałem, że nie poczujesz się z tym w pełni odprężona, ale nie raz poświęcałaś się dla naszej wspólnej przyjemności tak jak i ja. Pieprzyłem Cię bardzo mocno a Ty bez przerwy cudownie jęczałaś. Potem przełożyłem kutasa do Twojej drugiej dziureczki tak by dokładnie było go teraz widać w lustrze. Potem posuwałem Cię dalej każąc Ci patrzeć jak wnika w Twoją słodką cipeczkę. Obserwowałaś to cały czas, trzymana przez moje ręce. Skrępowana, cała moja tak jak lubiłem najbardziej. W  końcu po raz kolejny spuściłem się w Twoją dziureczkę. Po wszystkim uśmiechnęłaś się niczym mała diablica i dodałaś  – „Pamiętaj, że wieczorem będziesz musiał tak wypierdolić sporo dziureczek, zostaw coś na ten czas” – Po czym przeciągnęłaś palcami między płatkami swojej cipeczki i oblizałaś palce tak bym widział jak białawy płyn znika na języku w głębi Twoich gorących ust. Później zjedliśmy śniadanie i spędziliśmy baaardzo miłą resztę dnia i nocy….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    David Dream

    Mam nadzieje, że to opowiadanie spodoba się wam równie mocno co poprzednie. Czekam na wasze opienie i gorące komentarze…

  • Pierwszy raz chlopca z czarnym

    Jestem Igor, mam 17 lat, jestem chudym blondynem, mam włosy na brzuchu (ścieżke do pępka), owłosione nogi i pupe. W wakacje byłem z rodzicami w Hiszpani. Gdy przyjechałem odrazu chciałem się rozerwać, postanowiłem że pójdę do klubu potańczyć i odstresować się po podróży. Dochodziła 20, poszedłem się wykąpać, w wannie bawiłem się dupcią. Od pewnego czasu coraz częściej waliłem przy chłopcach. Byłem prawiczkiem. O 21 wyruszyłem z hotelu. Dojechałem do klubu taksówką. Kiedy wszedłem wszyscy się już bawili. Wypiłem kilka drinków i poszedłem na parkiet. Zobaczyłem dwóch gości, którzy tańczyli ze sobą strasznie podniecająco. Był to murzyn i jakiś z miejscowych. Zacząłem tańczyć obok nich tak by zwrócili na mnie uwagę. Wkońcu tańczyliśmy we trójkę. Hiszpan poszedł po dribki, a ja poprosiłem czarnego, Bena bo tak miał na imię by zaprowadził mnie do toalety, Weszliśmy do dużego pomieszczenia z pisuarami. Rozmawialiśmy ze sobą, aż wkońcu Ben zaproponował żeby iść do niego do hotelu. Bez wachania się zgodziłem.Niedługo potem byliśmy w pokoju hotelowym u Bena. Byłem nieźle wcięty a Ben, wyciągnął jeszcze butelkę whisky. Usiadł koło mnie i rozmawialiśmy, Weszliśmy na temat geji, powiedział mi że woli chłopców.Odpowiedziałem mu że też mnie ciągnie do mężczyzn i że jestem jeszcze prawiczkiem. Ben uśmiechnął się i powiedział kładąc mi ręke na kroczu:-Chciałbyś spróbować seksu?-Tak bardzo.- wybełkotałem pijany bez namysłu. Zaczeliśmy się całować. Ben powoli rozpinał mi koszulę. Gdy zdjął mi ją gryzł mi sutki i kazał wstać. Rozpioł mi pasek i zsunął obcisłe spodnie. Miałem na sobie różowe slipki. Uśmiechnął się i poprosił bym uklęknął przed nim. Rozpiął pasek i rozporek.-No weź go do buzi.- powiedział 26 letni Ben,-Dobrze- powiedziałem podniecony Wsadziłem ręke do jego bokserek i wyciągnąłem 19 cm czarnego kutasa. Powoli zacząłem go lizać, po kilku minutach wsadzałem se go jak najgłębiej w gardło, krztusząc się przy tym. Ben głaskał mnie bo głowie i głośno sapał. Zacząłem lizać mu jajka, gdy powiedział:-Wstań kochanie i obróć się do mnie tyłem.- mówiąc złapał w rękę fiuta i ściągnął do końca spodnie.-Dobrze już się robi.-wstałem i wykonałem polecenie.Poczułem dwie duże dłonie na pośladkach, po chwili Ben ściągnął mi slipy i zaczął całować pupę. Mam małego kutasa i trochę wstydziłem się odwracać. Ben wstał i oparł mnie o oparcie łóżka, rozchylił pośladki i zaczął lizać kakao długim językiem. Głośno wyłem z rozkoszy. Dociskając do tyłka jego głowę. -I jak ci się podoba?-zapytał.-Jest super!- wykrzyknąłem.- Masz wielkiego kutasa.-Wiem, zaraz ci go wsadzę.- powiedział uśmiechnięty i splunął na odbyt wsadzając palec.-Aaaa… Jak mi dobrze.-mówiłem z rozkoszy.Ben siadł na łóżko i posadził mnie na fiuta. Siedziałem tyłem do niego, a on wciskał mi swoje wielkie pęto w młodą i ciasną dupcie. Zacząłem się wydzierać z bólu. Chwile potem już ruchał mnie w dupcie. Położył się wzdłuż kanapy i zaczął mnie ruchać w innej pozycji. Następnie rozłożył mi nogi, pochylił się nade mną i wepchał sprzęt. Zaczął mnie szybko grzmocić. Co jakiś czas dostawałem klapsa albo liścia. Wyciągnął pałę i stanął, a ja zacząłem ją znowu ssać, chwile potem wystrzelił mi w buzi ciepłym ładunkiem. Połknąłem wszystko i wylizałem kutasa ze spermy. -I jak było?- zapytał leżąc obok mnie na łóżku.-Boleśnie ale miło. – odpowiedziałem obolały.- Strasznie boli mnie dupcia Ben.-Zaraz zrobię ci masaż języczkiem.- powiedział i pomógł mi usiąść mu na twarz.Potem ubraliśmy się i odprowadził mnie na taxi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    lolo

    lolo