Author: admin

  • Nauczyciel cz.1

    Nowy rok szkolny, nowi uczniowie, nowi nauczyciele. Po odejściu starego Banksa, naszego wychowawcy,  ktoś go musiał zastąpić. Padło na Pana Adriana, trzydziestoletniego nauczyciela historii. Był wysokim, barczystym brunetem o zielonych oczach.  Każda trzecioklasistka naszego liceum na niego leciała oprócz mnie. Zawsze wydawał mi się egoistycznym bufonem, który lubił dziewczyny rozpinające przed nim bluzki. Nie przeszkadzał mu w tym nawet fakt, że ma żonę i dzieci. Jednak chcę Wam opowiedzieć historię o tym jak zdrowa relacja przeradza się w toksyczny związek, który nigdy nie powinien pojawić się pomiędzy nauczycielem a uczennicą.

    Tego dnia chodziłam wyjątkowo rozkojarzona. Wszystko mnie irytowało i na niczym nie mogłam się skupić. Na długiej przerwie zaczepił mnie Pan Adrian i poprosił abym podeszła do jego sali jeszcze przed lekcją, ponieważ ma dla mnie ważną sprawę. Nie zwlekając dłużej poszłam do niego, jednak niechętnie. Nie znosiłam na niego patrzeć, co dopiero z nim rozmawiać. Chodziło o oceny. Przynajmniej tak myślałam. Kiedy weszłam do klasy dziwnie się do mnie uśmiechnął. Podeszłam do biurka. Miałam na sobie dość obcisłą bluzkę z dekoltem, która mocno uwydatniła moje walory kiedy pochyliłam się nad jego komputerem. Jego wzrok momentalnie skierował się na mój biust. Zbagatelizowałam to i zapytałam co się stało. Zaproponował mi korepetycje z historii, ponieważ niepokoją go moje wyniki w nauce a zbliżała się matura. Zgodziłam się, ale nie spodziewałam się, że zaprosi mnie do swojego domu. Kiedy spojrzałam mu w oczy po raz pierwszy poczułam, że mnie pociąga. W sumie jest przystojny i dobrze zbudowany, ale nigdy nie patrzyłam na niego w taki sposób.

    Kiedy zapukałam do jego drzwi otworzyła mi jego żona. Akurat wychodziła i powiedziała, że wróci dopiero jutro. Byłam nieco zdenerwowana, ponieważ byliśmy sami. Usiadłam koło niego, wyjęłam książki i starałam skupić całą moją uwagę na skutkach II wojny światowej. Jednak cały czas nie mogłam odwrócić wzroku od opiętej koszulki Pana Adriana. W pewnym momencie to zauważył i spojrzał na mnie. Wydał mi się wtedy taki seksowny i męski. Pragnęłam tego. W jego oczach widziałam, że też tego chce. Wyglądał jakby czekał na to od dłuższego czasu. Powoli zbliżył się do moich ust. Nie byłam w stanie zapanować nad swoim ciałem. Pocałunek był długi i namiętny. Czułam jak moje sutki napełniają się krwią i robią się twarde. Usiadłam na nim okrakiem, a on objął mnie w talii i mocno przyciągnął do siebie. Ocierając się o jego krocze czułam jak jego spodnie coraz bardziej się napinają. Wsunął mi ręce pod bluzkę, rozpiął stanik i zaczął masować moje piersi. Całował mnie coraz energiczniej. Nigdy nie byłam tak napalona. W majtkach robiło mi się mokro. Z pośpiechem zdjęłam bluzkę i stanik, a Adrian wciąż masując moje cycki lizał sterczące sutki. Przeniósł mnie do sypialni i rzucił na łóżko. Nie zauważyłam nawet kiedy zdążył się rozebrać. Widok jego stojącego penisa podniecił mnie jeszcze bardziej. Położył się na mnie i seksownie pocałował. Nie mogłam się doczekać kiedy poczuję go w sobie. Zszedł na dół i zaczął zlizywać moje soczki. Nie mógł już wytrzymać i wstał. Z niecierpliwością założył gumkę i niespodziewanie szybko we mnie wszedł, aż zawyłam z przyjemności. Spałam z wieloma chłopcami, ale nigdy z prawdziwym, dojrzałym mężczyzną. Jego penisa czułam aż w brzuchu. Oboje głośno jęczeliśmy. Rżnął mnie coraz mocniej i głębiej. Wiedziałam, że zaraz dojdzie, ale prosiłam żeby jeszcze nie kończył. Spuścił się we mnie a ja poczułam się jak w siódmym niebie. Położył się na mnie, a ja przytuliłam jego spocone i rozgrzane ciało. Podziękował mi za ten numerek i namówił jeszcze na wspólny prysznic. Tam zrobiłam mu loda i powtórzyliśmy ten wspaniały sex.

    Od początku wiedziałam co zdarzy się tego wieczoru, ale nie sądziłam, że na tym się nie skończy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Janina Pieróg

    NapalonaOla

  • Darek

    Chyba z nikim nigdy nie łączyły mnie tak dziwne relacje, jak z moim bratem. Zawsze była to mieszanina podziwu, wkurwu, czasem nawet nienawiści, a potem znowu czegoś pozytywnego. Starszy brat, zwłaszcza taki jak Darek, musiał imponować młodszemu bratu – gejowi. Nie było innej opcji.
    Wychowywaliśmy się razem – jeden mały pokój, w dzieciństwie wspólne sprawy na podwórku, a potem kiedy Darek odkrył swoje sportowe pasje, wspólne treningi. 
    No ale nie zawsze było sielankowo. Już jako dzieciak miałem częstego wkurwa na brata – zadziwiało mnie jego podejście do mnie. W domu był dla mnie miły, opowiadał o różnych swoich tajemnicach, mnóstwo czasu spędzaliśmy też przy kompie, grając w gry albo oglądając filmiki w internecie, ale kiedy do akcji wkraczali jego kumple, brat nagle stawał się moim wrogiem.
    Jako cztery lata od niego młodszy szczeniak nieraz słyszałem bardzo niemiłe słowa brata skierowane do mnie – ale tylko w obecności jego kumpli. Nienawidziłem go za to, chociaż starałem się kryć z tą urazą.
    Ogólnie byliśmy nierozłączni, więc moje uczucia do brata zmieniały się bardzo często. Nienawiść, bo znów przed kumplami poniewierał mną, wyzywał od „szczeniaków” i „mięczaków”, a potem podziw, kiedy uczył mnie wspinaczki na skałkach, gry w tenisa, czy pływania – wtedy potrafił być bardzo opiekuńczy, chociaż tylko, gdy byliśmy sam na sam.
    Jednego dnia świetnie nam się razem gadało,pełnia zrozumienia i te sprawy, a potem, nie zważając, że akurat się uczę, brat zaczynał napierdalać na gitarze, albo puszczać na full swoją irytującą muzykę ( najczęściej drących ryja samców w kraciastych koszulach, albo jakiś inny jazgot ).
    Na prośby o spokój, odpowiadał, że jestem pojebany i nikt go nigdy tak nie wkurwiał, jak ja.
    No i znowu go nienawidziłem. Tak to trwało dłuższy czas.
    Brat ma teraz 26 lat i od tamtych czasów bardzo się zmienił. Zmienił się z wyglądu, bo nadal bywa strasznym dupkiem.
    W pewnym momencie stało się coś, czego nie przewidziałem: zacząłem dojrzewać i patrzeć na brata jak na faceta, jeśli wiecie co mam na myśli.
    Darek wkręcił się w sport. Biegał, jeździł na rowerze, wspinał się na skałkach, pływał, a przede wszystkim grał w piłkę nożną. We wszystkim był świetny i po cichu, pomimo pernamentnego wkurwu na niego, podziwiałem go.
    Pamiętam kiedy razem z koleżankami z klasy wybraliśmy się na mecz, w którym brat grał. Nie cierpię piłki nożnej, ale muszę przyznać, że był świetny. Fruwał po boisku i ogrywał każdego przeciwnika. Strzelił wtedy większość bramek dla swojej drużyny, a komentarze koleżanek sprawiły, że znowu mi imponował. „Twój brat jest najlepszym napastnikiem w drużynie”, „Zajebisty jest”, itp.
    No dobra, muszę to przyznać z ciężkim sercem, brat jest zajebistym piłkarzem. Ok, ok – uważam piłkarzy za idiotów. Męskie maszyny do kopania piły i obiekty westchnień napalonych bab. Tak o nich myślę, a brat nie odbiega od tego wizerunku, a wręcz się w niego idealnie wpisuje.
    Mimo to, na boisku był królem.
    Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy brat wziął się poważnie za piłkę, zaczął też ćwiczyć na siłowni i dbać o swoje ciało. Dość szybko nabrał mięśni, i z kolesia normalnej postury, zaczął przeobrażać się w młodego byczka.
    Nie muszę chyba dodawać, że jako dorastający gej musiałem to zauważyć. Tym bardziej, że Darek uwielbiał popisywać się swoim ciałem i postępami, jakie uczynił: paradował po domu w samych slipkach, spędzał długie chwile przed lustrem, prężąc swoje rosnące muskuły i podziwiając samego siebie. Jednym słowem zaczął się naprawdę zmieniać.
    Pamiętam dzień, kiedy robił rozgrzewkę przed bieganiem, a ja obserwowałem go z okna i po raz pierwszy do mnie dotarło, że brat jest totalnie zajebistym samcem. Rozumiecie o co chodzi? Byczkowaci piłkarze nie są w moim typie, ale jako samce robią niesamowite wrażenie. Stałem w oknie za firanką, gapiłem się na brata i odruchowo lekko masowałem przez spodnie swojego fiuta.
    Kiedy sobie to uświadomiłem, to przestraszyłem się nie na żarty. Ale prawda była taka, że zaczynałem mieć na niego ochotę, mimo że jest moim bratem i jest dupkiem. Patrzyłem jak ściąga koszulkę po treningu i podziwiałem ukradkiem jego coraz bardziej zajebiste ciało – muskularne ramiona, szeroką, wypukłą klatę, ciemnobrązowe duże sutki i mega męskie, ładne futerko wokół nich.
    Kiedy pierwszy raz masturbowałem się myśląc o bracie, miałem potężne wyrzuty sumienia. Być może tak potężne jak moje ograzmy, więc wyrzuty stawały się jeszcze większe.
    A teraz o Darku. Jego życie kręciło się wokół treningów, meczy, siłowni i weekendowych wypadów z kumplami. Nasze relacje powoli się rozluźniały, brat często wpadał do domu tylko na noc, zazwyczaj „zjebany”, albo najebany, więc mogliśmy tylko chwilę pogadać w ciemnym pokoju przed zaśnięciem.
    Najczęściej nawijał mi o treningach, o tym jakie mięśnie teraz rozwija i za co musi się wziąć w następnej kolejności. Nudy.
    Szybko jednak wokół brata zaczęły się kręcić panienki, co wcale, a wcale mnie nie dziwi, całkiem sporo panienek ( miał swego czasu nawet grupkę oddanych fanek w wieku gimnazjalno-licealnym, coś w stylu gruppies ), więc oprócz tematów sportowych, brat zaczął też poruszać tematy imprez, a konkretnie ile który z nich ( jego kumpli z drużyny ) wypił i ile dup zaliczył.
    Niektóre nocne wywody brata były naprawdę godne zapisania:
    – Pamiętaj młody, że jeśli dupa jest chętna, to trzeba ją zaliczyć. Ostatnio zaliczam każdą chętną, i jest ich coraz więcej. Dzisiaj miałem dwie małolaty naraz. Jedną kibickę i jej koleżankę. Dobre były.
    Albo:
    – Jedna dupa narzekała dzisiaj, że ją boli, bo mam za dużego.
    Itd.
    Takich mniej więcej rzeczy się osłuchiwałem co tydzień przed zaśnięciem, no i z jednej strony czułem do brata coś w rodzaju odrazy, bo nie sądziłem, że może się zamienić w zwyczajnego jebakę ( niektóre rzeczy wskazywały czasami, że w głowie ma coś więcej niż przeciętny piłkarzysta ), a z drugiej strony jakoś tam, w dziwny sposób mnie to jarało.
    Nienawidziłem jego podejścia, ale fantazjowałem o tym, aby zobaczyć go w akcji, i to niekoniecznie na boisku.
    Po jakimś czasie brat zaczął zapraszać panienki do domu, najczęściej pod nieobecność rodziców, gdy wyjeżdżali do dziadków, a robili to dość często.
    Wtedy moim obowiązkiem było opuszczenie pokoju. Więc siedziałem w kuchni i udawałem, że nie słyszę, jak jego łóżko skrzypi rytmicznie, a głupie laski stękają z rozkoszy.
    Praktycznie za każdym razem, gdy brata odwiedzała „koleżanka”, zamykali się w pokoju i zawsze, prędzej czy później kończyło się skrzypiącym łóżkiem.
    Raz nawet było tak, że jedna z nich wychodziła już zaspokojona, i spotkała się w drzwiach z drugą, która właśnie przyszła, po czym zniknęła w pokoju brata, a łóżko znowu zaczęło skrzypieć.
    Nie poruszałem z nim tego tematu, właściwie zawsze on prowokował takie rozmowy. W duchu gardziłem jego zachowaniem, ale z drugiej strony liczyłem wszystkie zaliczone przez brata w naszym pokoju laski ( było ich około dwunastu ).
    Brat wbił się w dumę – jak powiedział mi którejś poimprezowej nocy przed snem, jeszcze żadna panienka mu nie odmówiła. Więc chodził taki zadowolony z siebie i uważający się za wcielenie bóstwa.
    Zaczął też przywiązywać jeszcze większą wagę do swojego wyglądu. Markowe kosmetyki, ciuchy i buty. Majtki tylko od Calvina Kleine’a.
    Zrobił się z niego snob, jebaka i totalny dupek. No i – o czym trzeba wspomnieć – homofob.
    Czasami, zamiast panienek do domu wpadali jego kumple – piłkarzyści i wtedy nie raz, zamiast skrzypienia łóżka słyszałem o „jebanych pedałach”, co zawsze okraszone było samczymi wybuchami śmiechu i wycia.
    Bratu jak widać bardzo to odpowiadało. Wtedy zrozumiałem, że raczej nie ma mowy o tym, abym kiedykolwiek powiedział mu, że jestem „jebanym pedałem”, chociaż akurat mam pewność, że brat nie jest człowiekiem agresywnym i wolałby iść pobiegać, przelecieć jakąś panienkę, albo poćwiczyć mięśnie brzucha, zamiast czynnie atakować „pedała”.
    Tymczasem moi kumple – geje, Adaś i Daniel ( takie raczej ciotki klotki do plotkowania, żaden seks nie wchodzi w grę ) także zainteresowali się Darkiem. Pewnego dnia, kiedy siedzieliśmy i plotkowaliśmy we trójkę, do pokoju wszedł brat ( oczywiście jak do obory – bez pukania, i oczywiście bez koszulki ) i zaczął szukać swoich hantli. Marudził, kręcił się po pokoju, oskarżał mnie o schowanie ich, a potem poszedł.

    Kiedy wyszedł zapanowała niezręczna, acz znacząca cisza. Po czym zarumienieni jak piwonie moi koledzy, wykrztusili z siebie tylko „ wooow” ( Daniel ) …. i „jaaki wykurwisty byczek” ( Adaś ), a potem, tego samego wieczora, poszliśmy kibicować mu na meczu.
    Trzy ciotki na meczu, niezłe to było. Udawałem, że jestem tam dla sportowych emocji, moi koledzy robili tak samo. Tak naprawdę jarali się Darkiem, a mnie jarało to, że oni się jarają.
    Nocą, przed zaśnięciem dostałem smsa od Daniela: „ Właśnie zwaliłem sobie konia myśląc o twoim bracie. Było bosko.”.
    Jak ja to dobrze znam – pomyślałem sobie.

    Nigdy nie przypuszczałem, że moja relacja z bratem przybierze taki obrót. Jak napisał mistrz Koeljo – jeśli czegoś bardzo chcesz, i tak dalej…. A ja coraz śmielej fantazjowałem o bracie, spokojnie godząc się z tym, że sfera fantazji pozostanie sferą fantazji.
    Tamtej nocy brat wrócił z sobotniego melanżu, walnął się w samych slipkach na swój barłóg, na którym się kręcił tak, że obudził mnie i nie dał mi znowu zasnąć.
    No i oczywiście zaczął swoje nocne rozkminy. Najpierw o tym jak pojebany jest jego trener. Potem o siłce i bieganiu. A potem, rzecz jasna, o dupach:
    – Miałem ostatnio zajebistą pannę. Włosy, biodra, cycki. Totalna jest. Uwielbiam takie duże, dobre cycki. Zajebiste są. Nie ma na świecie nic lepszego niż dobre cycki. Dziewczyny są cudowne, co ?
    – Pewnie – odpowiedziałem mu „na odwal się”
    – Aż mi staje na samo wspomnienie …
    – Aha – odpowiedziałem zduszonym głosem i odwróciłem się do ściany ( to były normalne „wykłady” brata, więc przyzwyczaiłem się ).
    – Nigdy nie pojmę gejów – dalej gadał Darek. Przecież dziewczyny są nieziemskie.
    – Tak …
    – Chociaż na przykład taki… ten jak on się nazywa… Dawid Podsiadło. Taka ciota trochę nie? Może jak bym był najebany to bym go nawet przeleciał …
    W tym momencie moja ochota na sen ulotniła się. Był to zupełnie nowy akcent w nocnych wykładach brata i muszę przyznać, że zaskakujący. Postanowiłem więc pociągnąć temat:
    – Przecież nienawidzisz pedałów …
    – No bo jak można ich zrozumieć? Chociaż z drugiej strony kurwa, tego Podsiadłę mógłbym dmuchnąć po pijaku…jest taki miękki jakiś kurde, jak panna.
    Spojrzałem na brata. Za oknem już prawie świtało, więc w naszym pokoju było dosyć jasno. Leżał w samych slipkach bez przykrycia, a rękę trzymał dokładnie na swoim fiucie. Zauważył, że to zobaczyłem i powiedział:
    – Chyba nie zasnę jeśli nie zwalę …
    – To idź do łazienki i daj mi spać – powiedziałem mu lekko zirytowany.
    – Czego się tak rzucasz, normalna sprawa. Gdybyś był dobrym bratem, to byś mi pomógł…
    – Spierdalaj – powiedziałem odruchowo, bo pewien byłem, że to jedna z jego durnych gadek.
    – Pomóż bratu, co?
    – Śpij!
    – Wyciąg rękę spod kołdry …
    – Co?
    – No wyciąg …
    Zastanawiałem się, co mu odbiło, więc wyciągnąłem rękę w jego stronę, a ponieważ nasze łóżka po rozłożeniu ich do spania, zajmowały niemal całą przestrzeń ciasnego pokoju, moja ręka znalazła się po jego stronie.
    Chwycił ją i położył sobie na majtkach, pod którymi wyczułem niezłą twardość.
    Cała ta sytuacja wydała mi się nagle nierealna. Moja ręka przez chwilę się wahała… niby chciała się wycofać, naprawdę nie wiedziałem, co powinienem zrobić, i czy to wszystko nie skończy się jakąś nieprzewidzianą rodzinną katastrofą.
    Wtedy brat z powrotem przycisnął moją rękę do swoich slipek i powiedział:
    – Zlituj się młody. Muszę trzepnąć, a nie mam  siły. Przecież nie jesteśmy pedziami. Braterska przysługa, nic więcej.
    Ok, dupku – pomyślałem i przesunąłem się bliżej w jego stronę.
    Brat zsunął swoje slipki od Calvina Kleine’a i po raz pierwszy w życiu, co prawda w niepełnym świetle, ale wystarczającym na to, aby widzieć dość wyraźnie, zobaczyłem jego fiuta …
    Zdecydowanie: był duży. Nawet większy, niż się spodziewałem. Kiedy lekko objąłem go dłonią, wyczułem jaki jest masywny i ciepły.
    Zacząłem go bardzo nieśmiało masować. Naprawdę, z początku robiłem to tak lelawo jak tylko mogłem, bo wciąż nie wiedziałem, czy to nie jakaś podpucha, czy brat zaraz się nie zerwie z łóżka i nie zawoła: „tu cię mam pedale!”.
    Ale nic takiego nie zrobił:
    – Chwyć go mocniej – powiedział, i rób tak jak sobie robisz ….
    Zacisnąłem dłoń na jego sprzęcie, odwracając się na bok na krawędzi mojego łóżka. Brat patrzył na moją dłoń badawczo:
    – Jeszcze trochę mocniej go chwyć – poinstruował mnie.
    Popatrzyłem na brata. Był absolutnie zajebisty. Jego umięśnione ciało i jego duży, piękny kutas w mojej dłoni. Był absolutnie zajebistym skończonym dupkiem. Wkurwiał mnie i nosiłem w sobie urazę do niego jeszcze od dzieciństwa, ale nagle postanowiłem udowodnić mu … co?
    Sam nie wiem. Że mogę mu dogodzić lepiej od wszystkich jego panienek? Że mógł mnie traktować lepiej? Że przejrzy na oczy, i że wyleczę go z durnej homofobii?
    Zacząłem nieco śmielej masować jego fiuta. Chwyciłem go mocniej i płynnym ruchem dłoni waliłem mu konia, czując jak rośnie i twardnieje pod moimi palcami.
    Stopniowo cała moja nieśmiałość zaczęła się rozwiewać. Miałem do dyspozycji zajebistego, dużego kutasa mojego brata i żadnych oporów z jego strony. Przyspieszyłem tępo.
    – O tak młody, dobrze to robisz – stęknął
    – Wiem – odpowiedziałem, prawdopodobnie z lekko szatańskim uśmiechem, po czym zsunąłem się z łóżka i wdrapałem na jego barłóg.
    Było już na tyle jasno, że dokładnie widziałem jego fiuta. Był niesamowity. Chyba najlepszy, jakiego widziałem do tej pory. Duży, na oko z 19 cm i ciężki. U nasady gruby, szeroki i mega twardy, zwężający się lekko ku górze, łukowato trochę wygięty w dół i zakończony niezbyt dużą, ale piękną, wilgotną główką w kształcie serduszka.
    Chwyciłem go jedną dłonią u nasady i mocno zacisnąłem palce. Drugą dłonią masowałem go po całej jego długości, w górę i w dół.
    To był mój patent – doskonale wiedziałem, że taki sposób masturbowania sprawi, że brat odleci. Wypróbowałem to już wcześniej i na sobie, i na swoich byłych, więc teraz przyszła pora na niego. Nareszcie.
    Przestałem udawać nieśmiałość. Robiłem to chyba tylko po to, aby nie dać mu się podpuścić, i żeby nie zorientował się, jak bardzo chcę to zrobić.
    No to teraz pokażę ci co potrafię, braciszku – pomyślałem.
    Serio, naszła mnie totalna ochota żeby dogodzić mu tak, jak jeszcze nikt przedtem. Jesteś dupkiem, ale zrobię ci tak dobrze, że zapamiętasz to na długo.
    Zbliżyłem twarz do tego wielkiego, śliniącego się już fiuta i wciąż nie zwalniając uścisku u nasady, objąłem ustami jego główkę, muskając ją bardzo szybko czubkiem języka.
    Brat nie protestował. Chyba nie chciał na to patrzeć, bo położył się wygodnie na plecach i gapił się w sufit ( zapewne taki sposób wydał się mu mniej gejowski ), a ja zacząłem robić mu najlepszego druta, jakiego byłem w stanie zrobić. Połykałem jego pałę, mocno a jednocześnie delikatnie obejmując ją wargami, i cały czas bardzo szybko muskając ją językiem. Czułem w ustach smak i zapach jego fiuta. Czułem jak jest gorący. I ta twardość – wiecie jak to jest, ta zajebista twardość, która jest w waszych ustach, i wtedy chcecie tylko jednego, żeby dosłownie tego kutasa zjeść, dać z siebie wszystko, żeby mu maksymalnie dogodzić.

    Więc, skromnie powiedziawszy, dałem z siebie wszystko, wykorzystując wszystkie zdobyte wcześniej doświadczenia i nagromadzoną przez lata chcicę na brata. Była to chyba najlepsza laska jaką w życiu wykonałem – i nie ma się czemu dziwić, bo czekałem na to parę dobrych lat.
    Brat był napalony, więc nie męczyłem się bardzo długo. Kiedy poczułem, że dochodzi, wyjąłem go z ust i mega szybkimi, agresywnymi ruchami dłoni doprowadziłem brata do finiszu. Kiedy gęsta, gorąca sperma wypływała z niego, dosłownie jak z kranu, nie zwalniałem tempa i wciąż zapierdalałem rączką w dół i w górę. Bratem targnął dreszcz, wyprężył się, zamknął oczy i odlatywał. A jego łóżko jak zawsze trochę skrzypiało.
    – Taa…aak – jęknął, powstrzymując krzyk, by nie obudzić śpiących jeszcze rodziców. 
    A potem, kiedy doszedł do siebie, odprężony i senny, powiedział do mnie:
    – Dzięki brat… –  i był to pierwszy od bardzo dawna przyjazny gest Darka, skierowany w moją stronę.
    Wytarłem dłoń w jego kołdrę, przykryłem brata i wróciłem na swoje łóżko.
    Zasnął prawie natychmiast i zaczął chrapać jak zwykle, więc zrobiłem i sobie przyjemność pod własną kołdrą, a potem włożyłem stopery w uszy i też zasnąłem. Obaj tego dnia spaliśmy do popołudnia.

    Nigdy potem nie wracaliśmy do tego tematu. Brat jakby wymazał to z pamięci, czy raczej postanowił udawać, że niczego nie było, a mi było głupio zaczynać. Udawaliśmy więc obaj, że nic się nie wydarzyło.
    Uznałem, że i tak miałem szczęście, dobrze wiem, że taka rzecz może zdarzyć się tylko raz. I starczy.
    Czy coś się zmieniło? Może chcę to widzieć w jasnych barwach, ale wydaje mi się, że brat nie jest już aż takim dupkiem, jak był przedtem.
    Gadamy częściej, chociaż tylko i wyłącznie o sporcie, treningach itp. Czasami razem biegamy, albo jedziemy na rower. A jak w radio puszczają jakiś kawałek Podsiadły, to zawsze któryś z nas zmieni stację 🙂
    No i jeszcze jedno – jedna z panienek od skrzypiącego łóżka brata, zaciążyła, i okazało się, że Darek zostanie tatą. Ślubu nie planują, ale on zamierza przeprowadzić się do niej i nareszcie zwolnić trochę miejsca w naszym ciasnym mieszkaniu. Jestem zadowolony, bo będzie luźniej, a rodzice są zadowoleni, bo może Daruś w końcu ustabilizuje się „jak należy”. Czy tak będzie? Czas pokaże. Ja temu dupkowi życzę jak najlepiej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    atosatos
  • Pan Smieszek

    Upalne lato. Kolejny dzień po kolejnej nieprzespanej nocy. Wkurwiona Gośka wypada ze swojego pokoju i ostrzega tonem nieznoszącym sprzeciwu:
    – Jeśli jeszcze raz zarwę noc przez tego dupka, osobiście wyważę mu drzwi i mu przypierdolę!
    Tomek i Magda też nie spali. Kolejny raz sąsiad z góry wrócił do domu około trzeciej nad ranem i do świtu stukał, przesuwał jakieś meble, lał wodę do wanny, słuchał muzyki i robił wszystko, co chciał, kompletnie ignorując trójkę studentów wynajmujących mieszkanie piętro niżej.
    Ok, zdarzają się różne sytuacje, przecież oni także od czasu do czasu głośno się bawili, ale to, co wyrabiał ten koleś przechodziło ludzkie pojęcie.
    Na domiar złego dom, w którym wynajmowali mieszkanie na parterze, zbudowany był prowizorycznie, z najtańszych materiałów, dzięki temu tekturowe ściany przepuszczały nawet najmniejszy hałas. I tak właśnie, na parterze bez problemu można było słyszeć jak koleś z góry łazi po domu, dudniąc jak stado słoni, jak jego dziewczyna, czy żonka popierdala w szpileczkach o różnych dziwnych porach. Słychać było jak się kąpią, jak woda dudni o wannę, jak rozbijają jaja o zlewozmywak na kolację, jak oglądają telewizję, słuchają durnej popowej sieczki, albo jak się pieprzą. No i przede wszystkim jak ten frajer sika, celując nie w porcelanę ale w wodne oczko ubikacji, i szturmując je potężnie z mocą wodospadu ( a dźwięk ten często wyrywał ich ze snu ).
    Z początku traktowali to jak lokalny folklor, z czasem zaczęło być irytująco.
    No ale, wszystko to można było usprawiedliwić zbyt cienkimi ścianami. Jednak cowieczorne stukanie młotkiem w jakieś przedmioty, nie było już czymś, na co znaleźliby usprawiedliwienie.
    Pierwsza porządnie wkurwiła się Gośka: ostra jak brzytwa studentka ostatniego roku Socjologii. Po kolejnej nocy wśród stuków i puków, wzięła kij od miotły i zaczęła walić nim w sufit. Kompletnie nie poskutkowało. Koleś nadal robił swoje i najwyraźniej miał w dupie, że nie daje spać sąsiadom z dołu.
    W końcu, kiedy sytuacja nasilała się, trwając tygodniami, zaczęli po prostu drzeć japy. Krzyczeli: „ciszej tam do cholery!”, albo „zamknij się w końcu!” itp. Oczywiście bezskutecznie. Facet był uparty i usilnie nie pozwalał im normalnie funkcjonować.
    Dzień wyglądał mniej więcej tak: o szóstej rano jego żoneczka albo dziewczyna lała wodę do wanny ( wodospad ), potem napierdalała obcasikami po całym domu przed wyjściem do pracy. Kiedy w końcu wyszła, wstawał on i rozpoczynał dzień od wodogrzmotów w ubikacji, które definitywnie budziły już wszystkich, a potem do wieczora przesuwał jakieś meble, stukał młotkiem w ściany, napierdalał chłamem z głośników i co piętnaście-dwadzieścia minut powtarzał swoje wodospady, które słyszały chyba nawet ślimaki w ogródku. Wieczorem zwykle wychodził – szedł pojeździć na rowerze, albo jechał swoim nowym porschakiem po swoją dziewczynę albo też żonkę. Wracali mniej więcej o trzeciej rano i do świtu przetwierali się, stukali w ściany, zgrzytali meblami, lali wodę do wanny, a on sikał i sikał bez końca. Pewnego wieczora Magda z Gośką nie wytrzymały i wyparowały z mieszkania w nocnych koszulach, a potem dobijały się do jego drzwi, w celu opierdolenia frajera. Jednak koleś nie wpuścił dziewczyn, a kiedy wróciły zrezygnowane do mieszkania, usłyszały uderzanie młotkiem w ścianę, a za chwilę głośny sik.
    Ale i tak nie to wszystko było najgorsze. Najgorszy był mianowicie śmiech tego dupka. Jego śmiech rozbrzmiewał jeszcze częściej niż jego sikanie, i przypominał połączenie gulgotania indyka, z najbardziej irytującym jaki sobie można tylko wyobrazić śmiechem starej przegiętej cioty.
    Ten śmiech z kolei najczęściej wyprowadzał z równowagi Tomka, który był młodą przegiętą ciotą ( jak o sobie mówił ), ale mimo to zaciskał pięści, kiedy nagle, co kilka minut rozbrzmiewał śmiech sąsiada.
    – Nie pojmuję – wkurwiał się Tomek, jak można się tak śmiać. Jak jakaś stara ciota. A przecież to jest młody koleś. Ile może mieć lat? Dwadzieścia pięć, dwadzieścia sześć? Nie wiem jak ta jego żonka z nim wytrzymuje. Ja bym chyba skisnął.
    Tomek miał dziewiętnaście lat i w tym roku zaczął studia, zamieszkując z dwiema dziewczynami w jednym z wynajmowanych apartamentowców w Krakowie.
    Były tolerancyjne, więc to przesądziło. Tomek nigdy nie ukrywał, że jest gejem. Obnosił się z tym na lewo i prawo, farbując włosy, czesząc je na irokezika, i z grzyweczką, nosząc rurki i torbę w poprzek. A w dodatku ćwiczył z wielkim sukcesem syndrom ruchomego nadgarstka. Można powiedzieć, że przedstawiał typowy wizerunek młodej, przegiętej ciotki. Dziewczynom to pasowało, więc wynajęli we trójkę. Nie podejrzewali, że ich życie zakłóci on – dupek z góry. Pan Śmieszek, jak pogardliwie go nazwali, choć naprawdę miał na imię Konrad.
    Gdyby jeszcze był w typie Tomka, mógłby mu wybaczyć te nocne jazdy, ale ten pajac jakoś nigdy nie przykuwał jego specjalnej uwagi.
    – Taki tam byczkowaty kartofel, w typie Rafała Brzozowskiego – machnął nadgarstkiem Tomek, kiedy Magda zapytała go, co sądzi o Panu Śmieszku jako o facecie. Prostaczek, moim zdaniem. Tępy bysiorek.
    Rzeczywiście wyglądało na to, że Tomek nie był jakoś szczególnie zainteresowany sąsiadem. Z resztą kręcił wtedy z jakimś studenciakiem ze swojej uczelni, więc nie było tematu.
    Mijały miesiące i nic w kwestii typa z góry się nie zmieniało. Magda, Gośka i Tomek ewidentnie nie dosypiali, ich nerwy były w kiepskim stanie, a w głowie huczało gulgotanie indora i wodospady moczu Pana Śmieszka, uderzające z wielkim  impetem w wodne lusterko klozetu.
    W końcu postanowili, że to nie może trwać ani chwili dłużej. Że trzeba tę sprawę załatwić. Ich złość na sąsiada z góry była tak wielka, że dochodziło do sytuacji, gdy Magda z Gośką zaczajały się na niego za drzwiami, patrząc przez wziernik, czy nie idzie, bo chciały mu wygarnąć. Ale Pan Śmieszek ewidentnie starał się ich unikać. Wychodził innym wyjściem, albo przemykał bardzo szybko, i kiedy cała trójka wyskakiwała na zewnątrz, widziała tylko jego tyłek w kolarskich obcisłych spodenkach, kręcący się na rowerowym siodełku ( całkiem niezły tyłek, jak twierdzili wszyscy, i jedyna rzecz w Panu Śmieszku, która mogła się podobać – jak twierdził Tomek ).
    – Działamy – stwierdziła Magda pewnego dnia przy kolacji. Możemy działać, albo się wyprowadzić, więc chyba opcja jest jedna.
    – Co chcecie zrobić? – zaśmiał się Tomek
    – Ja jestem w stanie go nawet pobić! – wykrzyknęła Gośka ( która przez kilka lat trenowała wschodnie sztuki walki ). Jeśli nie da się po dobroci, załatwimy to inaczej.
    – Tak – odpowiedziała Magda. Albo my, albo on.
    Byli naprawdę zdesperowani, a najważniejsze w całej tej historii jest to, że nie żartowali. Ich nienawiść do Pana Śmieszka była tak wielka, że dziewczyny zaplanowały choćby siłą wedrzeć się do jego mieszkania, a tam działać spontanicznie i pokazać frajerowi. Tomek postanowił nie brać w tym wszystkim udziału i zostać w mieszkaniu ( akurat była powtórka jego serialu ).
    W upalne czerwcowe popołudnie, Magda i Gośka ubrane w letnie sukienki, z naostrzonymi do boju pazurkami, wybrały się do sąsiada z góry i zapukały do jego drzwi. Miały niezłego farta, bo Śmieszek właśnie wybierał się pojeździć na rowerze ( jego kolarka stała już przed drzwiami lśniąca i wychuchana ).
    Zapukały do drzwi, a on, spodziewając się kogoś zupełnie innego, może swojej dziewczyny, czy tam żonki ( bo dalej nie wiadomo było, kim była dla niego ta dziunia na szpileczkach ), albo kumpla, otworzył im szeroko, a kiedy zobaczył dwie wojowniczo nastawione panny, zrobił duże oczy i nie za bardzo wiedział, co powiedzieć. Już szykował się do wyjścia, bo miał na sobie obcisły kolarski kombinezon i krótkie spodenki kolarzówki, wszystko z lycry w kolorze blue.
    – No dobra – rozdarła się już od progu Gośka, wpychając się na chama do mieszkania. – Musimy pogadać.
    – Doprawdy? – zapytał wciąż zdziwiony facio z lekko kpiącym uśmieszkiem.- Owszem! – zawołała wkurzona. Odpowiedz nam gościu, dlaczego jesteś takim palantem, co?
     – Nie rozumiem o co chodzi … – powiedział grzecznie i dyplomatycznie, ciągle jednak mając uśmieszek na swojej durnej gębie.
    Faktycznie był trochę kartoflowaty. Taki byczkowaty blondynek, ogolony gładko jak tyłek niemowlaka, wydepilowany i nadmiernie pachnący ostrą wodą kolońską.
    Typ wymuskanego tępaka z siłki, może trochę bardziej rozgarniętego od typowych przedstawicieli gatunku, no ale wciąż pozostający byczkowatym tępakiem.
    No dobra, tyłek miał niezły. Nogi też niczego sobie. No i jego klata w obcisłym kolarskim wdzianku prezentowała się dość dobrze. Ale to wszystko nie miało znaczenia ( przynajmniej w pierwszej chwili ). Dziewczyny były tak wkurwione, nazbierało się w nich tyle złości z niemalże roku ich wspólnego sąsiedztwa, że nie zdzierżyły dłużej tego durnego uśmieszku i dosłownie rzuciły się na kolesia z pazurkami.
    Gość nie spodziewał się kompletnie takiego obrotu sprawy, może dlatego dał się podejść z zaskoczenia, kiedy siłą naparły na niego, wepchnęły go do środka i drapiąc pazurami przyparły do ściany.
    Byczek z początku próbował odpędzić je jakby były natrętnymi muchami, zaczął śmiać się tym swoim pierdołowatym, irytującym gulgotem, co je jeszcze bardziej wkurzyło i teraz już nie próbowały się hamować, a Gośka wykorzystała jego zdziwienie i zastosowała w praktyce swoje umiejętności judo, zaciskając ramię na jego szyi i powalając go z hukiem na ziemię.
    Tymczasem Magda przeleciała jak pershing po jego pokoju, w poszukiwaniu czegoś, co by pomogło okiełznać byczka, i znalazła chustkę bandanę, a potem, kiedy Gośka wciąż trzymała byczka na uwięzi, związała nią jego łapy ( podobno nawet się nie wyrywał ), a drugą część chustki przymocowała mocno do metalowej, biegnącej pionowo rury od kaloryfera.
    Sprawdziła, czy materiał dobrze trzyma, profilaktycznie zacisnęła mocniej węzeł, i dopiero teraz mogły przestać się szamotać. Byczek był w pułapce.
    Siedział na podłodze w korytarzu w tym swoim mega obcisłym kolarskim wdzianku, w bardzo dziwnej pozycji, z rękami zawiązanymi z tyłu, cały czerwony, i nie wiedział, co to wszystko miało w ogóle znaczyć.
    – No i co teraz? – zapytał – i gdyby nie miał znów na tej swojej durnej gębie tego irytującego uśmieszku, i gdyby znowu się nie zaśmiał tą mieszaniną gulgotu z przegięciem, być może by się zlitowały nad nim i zostawiły go tak, do czasu nadejścia żoneczki na szpileczkach
    Ale zrobił to, zaśmiał się znowu, więc nie wytrzymały i postanowiły go jeszcze trochę pomęczyć:
    – Wstawaj! – rozkazała Gośka
    – Ok ok – zaśmiał się Śmieszek ( bo wciąż traktował to całe zajście trochę jak zabawę ) i powoli, przesuwając swoją pętlę wzdłuż rury, niezdarnie podniósł się z podłogi i stanął na nogi.
    Teraz patrzyły prosto na niego i pomimo tego, że był palantem, prostakiem, burakiem, a także dupkiem, kartoflem i ciotą, musiały przyznać, że w tym kolarskim kombinezonie z lycry prezentował się nadzwyczaj dorodnie. Miał świetne ciało – obie to zauważyły. Okrągły, dość spory ale umięśniony tyłek, szerokie bary i ładnie rozbudowaną klatę.
    – I co teraz? – zapytał grzecznie, ale wciąż lekko kpiąco. – Zamierzają panie mnie tak zostawić?
    – To się jeszcze okaże – rzuciła Gośka, rozglądając się po mieszkaniu.
    Kiedy jej wzrok padł na leżące na stoliku małe nożyczki, już wiedziała do czego je wykorzysta.
    Podeszła do byczka, nie patrząc mu w oczy chwyciła u nasady jego niebieską koszulkę z lycry i zdecydowanym ruchem palców nacięła ją nożyczkami.
     – Tymczasem sobie ciebie dobrze pooglądamy – powiedziała przez zęby, a potem chwyciła dwie połówki nadciętego materiału i mocnym, zdecydowanym i kompletnie niespodziewanym ruchem rozdarła koszulkę kolesia na pół, do samego dołu.
    No i stało się. Być może przypuszczały, że Śmieszek ma niezłe ciało, ale nie spodziewały się, że będzie tak zajebiste.
    Ich oczom ukazało się fantastyczne, męskie ciało: ładny brzuch, bliski idealnego i wyćwiczona, piękna, umięśniona klata, starannie wydepilowana, z ciemnoróżowymi dużymi sutkami. Ostra woń wody kolońskiej zalała cały korytarz.
    – Dobry jest – zauważyła Magda. Naprawdę dobry.
    – Ale jest palantem, który od roku nie daje nam normalnie żyć! – Gośka sprowadziła ją na ziemię.
    – Skończcie już te zabawy! – powiedział nagle Śmieszek. – Głupie dupy!
    – Co powiedziałeś frajerze? – zapytała Gośka, a potem podeszła do kolesia i wymierzyła mu siarczystego liścia w policzek.
    – Głupia kurwa!
    Drugi policzek, jeszcze mocniejszy. Teraz dziewczyny naprawdę się wściekły.
    – Pilnuj go, poszukam czegoś, żeby zakryć ten tępy ryj, bo psuje idealną całość! – powiedziała Gośka i ruszyła na poszukiwania.
    Magda tymczasem zamknęła drzwi na wewnętrzny zamek – na zewnątrz wciąż trwało spokojne, letnie popołudnie.
    Po chwili pojawiła się Gośka. W ręce miała jego skarpetki zwinięte w rulon i papierową torbę na zakupy.
    – To żebyś nas nie wkurwiał tym swoim ciotowskim śmiechem – zasyczała i wepchnęła skarpetkowy knebel w jego usta ( bronił się, ale Gośka to naprawdę ostra laska ).
    – A to – powiedziała, nakładając mu na głowę torbę z logo Lidla – żebyśmy nie musiały widzieć twojego durnego ryja. Cała reszta zdecydowanie nam wystarczy!
    Po chwili Pan Śmieszek był już zupełnie uziemiony. Trochę wywijał nogami, szarpał się, ale pętla trzymała mocno – Magda zawiązała ją na dwa mocne supły.
    Analizując tę sytuację, doszły do wniosku, że udało się gostka okiełznać, wyłącznie dlatego, że całe zajście traktował jak zabawę, nie bronił się, choć był silnym bysiorkiem – i tu tkwił jego błąd.
    W każdym razie cała ta szarpanina i przemoc, w jakiś dziwny sposób sprawiły, że dziewczyny zamiast na bicie Pana Śmieszka, nabrały na niego ochoty.
    No dobra, może nie na niego całego, bo nadal wydawał im się idiotą i prostakiem, ale na jego ciało tzn. wszystko, co znajdowało się poniżej jego głowy, i co było – musiały to przyznać – po prostu świetne.
    Ten dupek miał niesamowite, wprost piękne ciało, dokładnie takie, jakie zdobiło wszystkie foldery reklamowe różnych siłowni.
     
    Zaczęły od jego sutków. Magda znalazła w zamrażarce kostki lodu, i z ich pomocą, dziewczęta rozpoczęły stawiać sutki Pana Śmieszka na baczność.
    Koleś nie spodziewał się zetknięcia z lodem, dlatego wzdrygał się po każdym dotyku lodowej kostki, ale to tylko dodawało im odwagi.
    Jak potem mówiły, kompletnie wyparowała im z głowy myśl, że jego żoneczka na szpileczkach może wrócić, otworzyć drzwi swoim kluczem i ujrzeć dwie laski molestujące w przedpokoju jej osobistego mężusia-byczusia, z torbą od Lidla na łbie.
    Na szczęście tak się nie stało, a dziewczyny po całej akcji z kostkami lodu, która sprawiła, że sutki Pana Śmieszka stwardniały, zesztywniały i znacznie się powiększyły, przeszły do jej kontynuowania za pomocą języków.
    Język Magdy muskał jeden sutek, a język Gosi drugi. A potem zęby Magdy przygryzały go lekko, a zęby Gośki trochę mniej lekko.
    Nie zważały na jęczenie tego dupka i obsypywały pocałunkami i liźnięciami jego zajebistą klatę.
    Potem oczywiście zeszły niżej. Dłonie Gośki w końcu wylądowały na jego lycrowych spodenkach i zaledwie kilka ruchów palcami, sprawiło, że pod spodenkami Pana Śmieszka odznaczył się podłużny, spory bananowaty kształt.
    Dotykały go obie, bardzo rozbawione, obejmując palcami, masując i pieszcząc, a ich sąsiad, nagle przestał się szamotać i spokojnie czekał na dalszy rozwój wypadków.
    Wtedy Gośka przypomniała sobie, że właściwie nie przyszły do sąsiada po to, aby zrobić mu dobrze, ale po to, by „podziękować” mu za cały rok hałasów i bezsenności.
    A potem wpadła do jej głowy szatańska myśl – można to połączyć. Uśmiechnęła się tajemniczo do Magdy, a następnie, ruszając ku drzwiom, zakomunikowała jej trochę na migi, a trochę szeroko otwierając usta bez wydawania z nich głosu, coś w stylu: „Pilnuj go. Zaraz wracam.”.
    Kiedy wróciła do mieszkania, Tomek siedział w fotelu przed telewizorem i oglądał swój serial.
    – No i co? – zapytał nawet na nią nie patrząc, i nie odwracając oczu od ekranu.
    Gośka podeszła do telewizora i wyłączyła go, powodując głośne protesty Tomka:
    – No co jest! Oglądam mój serial!
    – Mam dla ciebie coś lepszego niż serial – uśmiechnęła się tajemniczo. No chodź, zabawisz się trochę….
    W końcu dał się namówić, najbardziej chyba z ciekawości tego, co się dzieje, bo czuł, że jego współlokatorki coś wykombinowały.
    Może Pan Śmieszek okazał się spoko gościem i zaprosił ich na małe przyjątko? Zapewne o to właśnie chodziło – pomyślał.
    Kiedy weszli po schodach na górę i otworzyli drzwi, oczom zszokowanego Tomka ukazał się taki widok: naprzeciw drzwi, przywiązany za ręce do rury, stał zajebisty kolo z torbą Lidla na głowie, ubrany tylko w strzępki lycrowej koszulki i kolarskie lycrowe spodenki, pod którymi prężyła się jak wąż, sporych rozmiarów pyta.
    Zanim Tomek wydał z siebie krzyk, świadczący o niezłym szoku, Gośka zamknęła mu usta mocnym uściskiem dłoni i nakazała Magdzie i chłopakowi, kładąc palec na swoich ustach, że mają po prostu się zamknąć.
    Pan Śmieszek nie powinien w ogóle mieć świadomości, że jest tu Tomek.
    Oboje szybko zrozumieli o co chodzi. A potwierdziła to Gośka, pokazując Tomkowi, również na migi, tak jakby grali w kalambury, czego od niego oczekuje.
    Tomasz miał obciągnąć temu frajerowi pytę. Zrozumiał to błyskawicznie i zaraz zrobił się czerwony, i ze wstydu ( i trochę też podniecenia, bo ten palant naprawdę był niezły ), schował twarz w dłoniach.
    Jeszcze przez chwilę trochę się krygował, rumienił, głupio szczerzył z niedowierzania, wymachiwał rękami w geście pt. nie ma mowy, abym to zrobił, ale cały czas się śmiał i w jego zawstydzeniu było więcej chcicy, niż autentycznego protestu przed takim czynem.
    – Ale ja mam chłopaka – pokazał Gośce na migi.
    Gośka na to skrzyżowała dłonie w błagalnym geście i zrobiła słodką minę ( a potrafiła być słodka, jeśli chciała ).
    – Ale to jest cieć! – pokazał na migi Tomek i nadal udawał, że się broni.
    Gośka na to ponownie: skrzyżowane dłonie i aniołek.
    Tomek był czerwony jak burak, uśmiech nie mógł zejść z jego twarzy, a wystylizowana grzywka zasłoniła mu oczy. Podszedł do przywiązanego, i tylko lekko się szamocącego Pana Śmieszka, szepnął do dziewczyn, szczerząc się od ucha do ucha:
    – Chyba skisnę!
    A potem przykucnął i chwytając dłońmi nogawki spodenek sąsiada, zsunął je w dół, razem z czerwonymi slipkami, które sąsiad miał pod spodem.
    Duża, giętka jeszcze pyta, piękna jak cała reszta ciała tego dupka, wyskoczyła jak niespodzianka z pudełka.
    Ta niespodzianka bardzo się wszystkim spodobała.
    Jej rozmiar wyraźnie przekraczał normę europejską, a kształt przypominał wielką, grubaśną pigułę.
    Magda pogłaskała ją delikatnie palcami, Gośka też musiała dotknąć. Ale to do Tomka – dziewiętnastoletniego studenta pierwszego roku polonistyki należał decydujący ruch.
    Tomasz odgarnął z oczu swoją wystylizowaną grzywkę, klęknął u stóp Pana Śmieszka, i nie przestając się rumienić i cieszyć, ujął tę wielką pytę jedną dłonią i delikatnie stymulując do całkowitego stwardnienia, objął ją ustami i przez moment, nie przerywając ruchów dłonią, pieścił jej czubek wargami i językiem.
    Po krótkiej chwili piguła Pana Śmieszka jeszcze urosła, stwardniała i wyprężyła się, ukazując całą swoją potęgę.
    Był to duży, gruby kutas, mocno wygięty ku górze, uwieńczony u dołu niewielkimi, starannie wydepilowanymi jajami.
    Teraz Tomek wsunął go głębiej do ust i zaczął nimi pracować.
    Bardzo szybko złapał odpowiedni rytm, czym zaimponował dziewczętom.
    Robił to z wielką gracją, jakby od niechcenia, ssąc, liżąc i pieszcząc tego wielkiego gnata, i pomagając sobie dłonią, która w tym samym czasie rytmicznie go masturbowała, idealnie synchronizując się z ustami.
    Byczek zaczął postękiwać i pojękiwać bo – jak przyznały potem dziewczyny, wątpią, aby jego żoneczka na szpileczkach, kiedykolwiek zrobiła mu lepszego loda, niż Tomek.
    Ostatnie ruchy dłoni Tomka przypominały ostre szarpnięcia – Pan Śmieszek naprężył się, jęknął przeciągle tym swoim ciotowatym, irytującym głosem ( wypluł przy tym swój knebel ), a potem, kiedy Tomek uwolnił z ust jego czerwoną, gorącą, wygiętą w górę kolbę, trysnął z niej naprawdę porządnie – raz – wysoko jak z katapulty ( to był naprawdę ostry strzał ), drugi raz – nieco niżej, ale równie obficie, i trzeci raz – tym razem gęsta, biała galareta wypłynęła z jego pały jak woda z kranu, i popłynęła po kościstych palcach Tomka.
    Tomek wytarł dłoń o zsunięte do kolan lycrowe spodnie sąsiada, a potem przetarł dłonią spocone czoło. Spisał się na medal.
    Czujna Gośka kontrolowała sytuację i ruchem dłoni, kazała koledze szybko się ulotnić.
    Tomek po cichutku uchylił drzwi i się zwinął.
    Wtedy wreszcie dziewczyny zdjęły z głowy ich sąsiada zakupową torbę.
    Koleś był czerwony, ale wyraźnie zrelaksowany. Powitał je swoim typowym śmiechem, a potem powiedział:
    – Może i jesteście wariatkami, ale naprawdę znacie się na rzeczy!
    – A teraz posłuchaj – powiedziała Gośka. Nie chcemy więcej słyszeć żadnych hałasów. Wracasz do domku po cichu, kontrolujesz swój kretyński śmiech, a twoja kobieta nie popierdala w szpilkach po mieszkaniu. I przede wszystkim – sikasz na porcelankę, a nie do wody! Zrozumiano?
    Koleś był w jeszcze większym szoku ( o ile to w ogóle możliwe ).
    – W przeciwnym wypadku będziemy musiały porozmawiać z twoją laseczką i powiedzieć, jak bardzo jej zazdrościmy, że ma w łóżku takie ciało i taki sprzęt!
    – No dobra, dobra – zgodził się w końcu Pan Śmieszek, po czym został uwolniony z uwięzi, i zanim przyszło mu do głowy cokolwiek zrobić, dziewczyny czmychnęły z jego mieszkania.
    Gośka jeszcze odwróciła się i rzuciła zza progu:  
    – Posprzątaj sobie, bo strasznie naświniłeś. A za koszulkę zapłacę.
     Po drodze do swojego mieszkania, spotkały na schodach kolesia, który najwyraźniej był kumplem Śmieszka.
    – Jesteście znajomymi Konrada? – zapytał, bardzo miło się uśmiechając
    – Można tak powiedzieć – odpowiedziała Magda, równie miło.
    – Mieliśmy wybrać się na rower, ale Kondek się spóźnia, więc wpadłem zobaczyć, co jest grane. No to chyba teraz rozumiem.
    – Trochę się zagadaliśmy, rzeczywiście – rzuciła Gośka. No ale teraz już chyba nic nie stoi na przeszkodzie.
    – A może wybierzecie się z nami? – zagaił przystojny nieznajomy.
    – Może innym razem – podziękowały uprzejmie i dygnęły niczym pensjonarki.
    Oczywiście od tamtego czasu w mieszkaniu piętro wyżej zrobiło się o wiele ciszej.
    Gośka, Magda i Tomek śpią już spokojnie. Czasem jeszcze Pan Śmieszek, przypomina im o tym, skąd się wziął jego pseudonim artystyczny, ale wtedy wystarczy tylko delikatnie zastukać łyżeczką w pionową rurę w korytarzu.
    Co do przypadkowych spotkań przed drzwiami – nadal wyraźnie unika trójki studentów, a zwłaszcza dwóch studentek.
    A Pani Śmieszkowa pewnego dnia, w autobusie, wyznała Tomkowi, że wkrótce będą się przeprowadzać:
    – Lubię to miejsce, ale mąż tak bardzo nalega. Jakoś niezbyt dobrze się tu czuje.
    – A, to naprawdę wielka szkoda – odpowiedział grzecznie Tomek, jak przystało na dobrze wychowanego studenta.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    atosatos
  • Koniec urlopu

    Pod koniec lipca, ja i moja najlepsza przyjaciółka Diana, wracałyśmy pociągiem z urodzinowego pobytu nad morzem. Na stację w moim rodzinnym mieście przybyłyśmy w południe, a mój wujek miał po nas przyjechać dopiero za godzinę. Niestety, dookoła był tylko las sosnowy i kilka małych domków, więc pozostałyśmy na stacji.

    Wyjazd miał charakter urodzinowy. Zostałyśmy zaproszone na tygodniową, szaloną imprezę u moich znajomych studentów prawa. Oczywiście, ja przyjechałam tam tylko po to, żeby spędzić czas ze starymi znajomymi, a Diana nieźle się napaliła i bardzo ‘aktywnie’ spędziła ten czas. Nie można jej się dziwić. Obie mamy po siedemnaście lat, znamy się od dzieciństwa. Chociaż, że jesteśmy przeciwieństwami, doskonale się rozumiemy i potrafimy rozmawiać na każde tematy…

    Diana jest wysoką brunetką o oczach w odcieniach wody morskiej. Włosy sięgają jej maksymalnie do łopatek. Jest atrakcyjną, słodką nastolatką, będącą również obiektem westchnień połowy męskiej populacji szkoły. Ja, blondwłosa Kamila o piwnych oczach, żyję przeważnie w cieniu otwartej, bezwstydnej Diany.

    Nagle zadzwonił mój telefon. Wujek właśnie zaparkował pod głównym wejściem na stację. Szybko z Dianą wzięłyśmy swoje bagaże i udałyśmy się na zewnątrz. Na widok brata mojego taty, Diana zaniemówiła. Nie powinno mnie to dziwić. Adam, bo zwracam się do niego po imieniu, rzeczywiście był godnym uwagi męskim ideałem. Przystojny, dobrze zbudowany trzydziestolatek wywarł spore wrażenie na atrakcyjnej, wręcz seksownej Dianie. 

    – Cześć Adam – przywitałam uśmiechem wujka. Diana przez chwilę nie mogła wydobyć z siebie słowa, lecz po chwili zaczęła się uśmiechać uwodzicielsko.

    – Ja mam na imię Diana – podała rękę Adamowi. Moja przyjaciółka wpadła w oko mojemu wujkowi. Nie mógł oderwać od niej wzroku, zwłaszcza od jej kształtnych piersi, opiętych obcisłą, czerwoną bluzeczką z dość sporym dekoltem. Diana chyba to zauważyła, bo na jej twarzy pojawił się lekki rumieniec.

    – Miło mi cię poznać, Diano – otworzył nam tylne drzwi od samochodu – Wchodźcie szybciutko, a ja włożę wasze walizki do bagażnika. 

    Diana pochylając się, wypięła swój zgrabny tyłek, pozwalając Adamowi uważnie mu się przyjrzeć. Na pewno obiecała już sobie, że chociaż zdobędzie numer trzydziestolatka albo jeszcze przed powrotem do domu zdąży się z nim po cichu przelizać.

    – No dziewczyny, po drodze weźmiemy jeszcze mojego kolegę Jarka. Kamila, ty go chyba pamiętasz?

    – Jasne – westchnęłam. Jarek był największym flirciarzem na naszej dzielnicy, stałym bywalcem pobliskiego burdelu i faworytem miejskiej siłowni. Za tym muskularnym wielbicielem disco polo szalało wiele dziewczyn z naszego osiedla. Nawet Diana, jakiś rok temu, miała okazję spędzić z nim niezapomnianą noc w klubie. Potem przez cały miesiąc nawijała mi o cudownym, ostrym seksie z jej wymarzonym mężczyzną.

    – Może ja przesiądę się do przodu? – zaproponowała Diana, patrząc na mojego wujka uwodzicielskim wzrokiem. Wiedziała jak bardzo nienawidzę Jarka, a mimo to skazała mnie na siedzenie obok niego przez godzinę. Adam spojrzał na ciemną plamkę na spodenkach brunetki i uśmiechnął się do niej zachęcająco. Diana natychmiast usiadła obok Adama, zostawiając mnie samą z tyłu samochodu.

    Po kilkunastu minutach dołączył do nas Jarek. Był bardzo przepocony, dlatego w samochodzie strasznie śmierdziało. Jarek spojrzał najpierw na mnie. Czułam jego natrętny wzrok na moich niewielkich piersiach, okrytych czarnym, koronkowym staniczkiem, który prześwitywał przez cienki materiał koszulki, a potem spojrzał na rozporek moich spodenek i zadbane, zgrabne uda. Byłam pewna, że w spodniach zaczęło robić mu się ciasno. Wiedział, że zauważyłam jego rosnący ‘namiot’, więc uśmiechnął się dumnie. Adam zauważył, że Jarek ma na mnie ochotę, wiec zaparkował w lesie, trzydzieści metrów od zajazdu pod pretekstem kupienia czegoś do picia. Poszła z nim Diana, więc zostałam z Jarkiem całkiem sama. Wokół nas były tylko wielkie drzewa. Miejsce gdzie zaparkował Adam było pogrążone w nastrojowym półmroku. Gdy Jarek zaczął się do mnie przysuwać, zaczęło mi się robić wilgotno w majtkach. Kolega mojego wujka pewnie zauważył to na moich spodniach. Jarek siedział już zaledwie dwa centymetry ode mnie. Na karku czułam jego gorący oddech. Był wyraźnie rozpalony, a jego mały kolega domagał się uwolnienia. Jarek nie owijał w bawełnę; zawsze był bezpośredni, więc nie zdziwiło mnie gdy nagle położył swoją wielką, spoconą dłoń na moim udzie, powolutku zbliżając się do mojej szparki. Nie wiem dlaczego, ale moje soczki zaczęły wypływać ze spodenek, a pojedyńcze krople zaczęły spływać po moich idealnie wygolonych udach. Jarek zauważył to i zlizał kroplę z mojej skóry. Przeszły mnie zimne dreszcze, lecz było mi tak przyjemnie, ze nie chciałam tego przerywać.

    – Jarek, co ty robisz? – wyszeptałam cicho patrząc mu w oczy. Jarek rozpiął mój pas samochodowy i położył wielkie dłonie na moich ramionach.

    – Wiem że tego chcesz, kochanie. Rozluźnij się – wyszeptał mi do ucha i pocałował w usta. Całowaliśmy się namiętnie, gdy Jarek położył mnie na siedzeniach. Szybko ściągnął mi spodnie, które rzucił na walizki w bagażniku. Na widok moich mokrych, czarnych, koronkowych majteczek uśmiechnął się figlarsko i jeszcze raz mnie pocałował. Powoli rozchyliłam kolana ułatwiając mu dostęp do mojej cipki. Wsunął swoją dłoń między moje gładkie uda i zaczął delikatnie głaskać wilgotny materiał moich majteczek. Zaczęłam cicho jęczeć, jego dotyk sprawiał mi wielką przyjemność. Moje podniecenie wzrosło, gdy rozsunął koronkowy materiał i zaczął jeździć palcem po mojej mokrej od soków podniecenia szparce. Bez uprzedzenia włożył we mnie trzy obślinione palce, po czym zaczął nimi dynamicznie poruszać. Zaczęłam głośno jęczeć i chwyciłam się obiema rękoma klamki samochodowej, którą miałam nad głową. Byłam bliska orgazmu. Mięśnie mojej pochwy pulsowały, a ja nie mogłam załapać oddechu. Po moim czole zaczęły spływać gorące krople potu. Ta chwila mogłaby trwać wiecznie. Jarek ściągnął moje majteczki i schował sobie do kieszeni kamizelki, żeby zachować sobie jako trofeum.

    – Jesteś taka ciaśniutka, jakby nikt cię wcześniej porządnie nie wydymał. Jesteś dziewicą?

    – Nie – wyszeptałam ciężko dysząc.

    – Doskonale – Jarek wyraźnie się ucieszył, po czym rozkazał – Zdejmij stanik

    Posłusznie wykonałam polecenie i po chwili jego oczom ukazały się dwie, kształtne półkule z ciemnobrązowymi, twardymi brodawkami. Gdy on ściągał swoje spodnie, wpatrując się w moje cycki, delikatnie zaczęłam masować sobie brodawki, ponownie stawiając jego wielkiego kutasa do pionu. Jak zaczarowana patrzyłam na jego sterczącego kutasa, coraz odważniej chwytając się za piersi. Podobał mu się ten widok.

    Podniosłam się, opierając łokcie o swoje kolana. Objęłam dłońmi jego stojącego, grubego kutasa, po czym zaczęłam delikatnie oblizywać jego główkę. Jego okazała męskość ledwo mieściła mi się w dłoni. Był to chyba największy kutas, jaki kiedykolwiek miałam okazję mieć w ustach. Zaczęłam intensywnie ssać jego kutasa, ale nie mogłam całego włożyć sobie do ust. Nie przeszkadzało mu to – wręcz przeciwnie. Zaczął głośno sapać, a po chwili chwycił moją głowę za włosy i zaczął przyciskać ją do swojej męskości. Muskularny bóg seksu, znany również jako Jarek, miał tak obfity wytrysk, że nie potrafiłam połknąć całej spermy. Ssałam dalej jego rycerza, a słonawa ciecz spływała po moich ramionach, piersiach, a część spłynęła mi po brzuchu, w kierunku pępka i szparki. Gdy skończyłam robić mu loda, Jarek zlizał swoją spermę z mojego brzucha i piersi, ssąc dokładnie każdą z nich. Przygryzał delikatnie moje brodawki, doprowadzając mnie do szaleństwa. 

    Jarek obrócił mnie na brzuch i bez zapowiedzi wbił się we mnie po same jądra. Krzyknęłam głośno z rozkoszy, nie dbając o to czy ktoś usłyszy. Teraz liczył się tylko ostry sex, który znałam z opowieści Diany. Poruszał się we mnie bardzo szybko i dynamicznie. Cały czas miałam wrażenie, że mnie przebije tym swoim wielkim palem. Soczki podniecenia strumieniami wylewały się z mojej dziurki, oblewając jego jądra, które odbijały się od moich pośladków. Po chwili ostrego dymania mojej cipki, Jarek nie wytrzymał i wystrzelił we mnie, zalewając gorącą spermą moje nogi i trochę siedzenia w samochodzie. Jarek wyciągnął ze mnie swojego penisa, a ja obróciłam się z powrotem na plecy. Mężczyzna opadł na mnie i wtuleni w siebie ciężko oddychaliśmy.

    Zanim Diana z Adamem wrócili, zdążyliśmy się doprowadzić do porządku. Oczywiście majtek nie odzyskałam. Na myśl, że Jarek zachował je jako trofeum, oblałam się rumieńcem.

    Adam od razu po wejściu do auta zauważył zaistniałą sytuację. Przyglądając się Dianie zauważyłam spermę na jej ustach, która na pewno należała do mojego wujka. Adam bez skrupułów zaproponował sex grupowy, po czym spojrzał na moje piersi i oblizał się lekko.

    – No okej, tylko nie jesteśmy spóźnieni? – zaniepokoiłam się. Oczywiście nie miałam ochoty się wykręcać. Na samą myśl o propozycji Adama, robiło mi się wilgotno.

    – Oczekują nas o piętnastej, a jest trzynasta trzydzieści – uśmiechnęła się figlarnie Diana. Nie czekając długo rozłożyliśmy fotele w tylnej części samochodu, tworząc niewielkie łóżko. Wystarczało jednak, żeby pomieści cztery osoby. Adam i Jarek położyli się na plecach i czekali, aż wejdziemy do środka. Diana szepnęła mi na ucho, żebyśmy się wymieniły kochankami. Ochoczo przystałam na tą propozycję, po czym położyłam się na Adamie. Adam zręcznym rucham położył mnie na plecach i wbił się językiem w moje usta. Całowaliśmy się namiętnie, gdy mój wujek zaczął rozpinać mi spodenki. Nie zdziwił go brak koronkowych majtek. Wiedział, że Jarek lubi zbierać trofea. Spojrzałam na Dianę. Jarek od dobrych paru minut już ją ostro posuwał, doprowadzając brunetkę do szaleństwa. Wiła się rozkosznie, trzymając jedną rączkę na łechtaczce, a drugą na ramieniu Jarka. Od czasu do czasu gładziła go po nagim torsie, a on posuwał ją jeszcze szybciej, przyspieszając oddech Diany. Adam wyciągnął swojego kutasa z bokserek. Był trochę mniejszy niż rycerz Jarka, ale zawstydziłby wielu swoim dorodnym rozmiarem. Jarek wsunął swojego penisa w moją szparką, wydobywając ze mnie głośne jęki. Moje soczki zalały mięsistego kutasa, ułatwiając mu drogę. Adam zaczął dynamicznie mnie posuwać. Moja cipka pulsowała, zwiastując zbliżający się orgazm. Obie z Dianą zostałyśmy zalane salwami spermy. Nasze twarze przysunęły się do siebie, po czym złączyłyśmy się w krótkotrwałym pocałunku.

     

    Po całym zdarzeniu powymienialiśmy się danymi kontaktowymi i często umawialiśmy się w klubach na takie krótkie spotkania.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mixer Mixer

    Pierwsze opowiadanie 

  • Lesna sciezka

    Jdziesz ze mną przez las.

    Ścieżką.

    Dotykam dłonią kory drzewa.

    Uczepiona dłonią robię pół obrotu .

    Jestem za pniem.

    Wychylam głowę i patrzę na Ciebie.

    Czuję jak kora przesuwa mi się pod palcami.

    Wyobrażam sobie że to ogromny penis.

    Przywieram do niego całym ciałem.

    Te wiktoriańskie suknie .

    Moje ciało przykryte, skrępowane warstwami materiału.

    W środku ciała-żądza.

    Stłumiona przez długi czas.

    Narastająca.

    Przywołuję cię palcami.

    Stajesz za mną.

    Rozpinasz mój gorset.

    Zdejmujesz suknie.

    Jestem w samej halce.

    Wiosenny wietrzyk marszczy ją na moim brzuchu.

    Na piersiach.

    Pieści mnie.

    Opieram się o pień.

    Wczepiam w niego paznokcie.

    Czuję te pulsującą żyłę.

    Tę nieprzejednaną twardość.

    Stajesz przede mną.

    Rozum mnie odchodzi.

    Same zmysły-bez myślenia.

    Całujesz mnie nieprzejednanie.

    Nieustępliwie.

    Bezdech.

    Krew pulsuje w skroni.

    Przez cienką tkaninę pieścisz moje pośladki.

    Jestem rozpalona.

    Otwieram się.

    Na klęczkach.

    Gorączkowo .

    Rozpinam twój rozporek.

    Z całęj siły ściągam spodnie.

    Nie wiem co robię .

    Pragnienie mną kieruje.

    Zatapiam w ustach twoją męskość.

    Przechodzi mnie dreszcz.

    Dalej sobie dopowiedz co tylko chcesz….

    Kochana czytelniczko….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    EmilyDickinson

    Emily Dickinson

  • Przyjemnosc Laury jest najwazniejsza

    *Hej! Szukam chłopaka ( 15-17 ) lat na trójkącik z moją dziewczyną*

    Tymi słowami Dawid zaczynał każdą rozmowę na publicznych chatach. Wiele osób od razu się rozłączało, inni pukali się w głowę, reszta go wyśmiewała. Tracił powoli nadzieję, aż uzyskał odpowiedź:

    – Hej ;] Jestem chętny!
    – Poważnie? – zdziwił się Dawid – Zdajesz sobie sprawę z tego, że to jest na serio?
    – Jasne 🙂
    – Ile masz lat?
    – 15

    Dawid nieco się przestraszył. Warunki jego dziewczyny były jasne, ale nie myślał, że pierwszym kandydatem będzie właśnie piętnastolatek.

    – A Wy ile macie lat? – zapytał chłopak
    – Ja 20, Laura, moja dziewczyna 18.
    – Nie myśleliście, żeby znaleźć kogoś starszego?
    – Moja dziewczyna uważa, że młodsi są pod tym względem lepsi. Dzicy przez brak doświadczenia.
    – Heh, trochę pewnie ma racji 😛
    – Liczy się jej przyjemność ;] 

    Dawid nie przyznał się do tego, że niesamowicie podniecał go fakt, że inny facet miałby rżnąć jego dziewczynę. Tym bardziej młodszy od niego.

    – Muszę Ci zadać kilka pytań. Sam rozumiesz, dla przestrogi.
    – Jasne 🙂
    – Jak masz na imię?
    – Bartek.
    – Zadbany, wygolony?
    – Jasne, trzeba dbać o siebie!
    – Jak długiego masz w wzwodzie? – Dawid obawiał się tego pytania
    – Coś koło 20 cm, może 21 ;]
    – COOO?

    Dawida przeraziło to co przeczytał. Jakiś piętnastolatek miał mieć 20 centymetrowego kutasa? Strasznie kaleczyło to jego ego. Jednak kiedy po chwili myślał o tym, że ten kutas będzie rżnął jego dziewczynę…

    – Poważnie? Stary, zajebiście, Laurze się na pewno spodoba! Tylko ja się będę czuł trochę nieswojo…
    – Czemu?
    – Ja w wieku 20 lat mam jakieś 15 cm. Jeżeli Ty w wieku 15 lat masz 21 cm, to jak będziesz w moim wieku, będziesz miał jakieś 26 – 27!
    – Heh, no trochę słabo :p

    Dawid wyczuwał, że piętnastolatek ma nad nim władzę.

    – Spoko, jakoś dasz radę 🙂 – skwitował chłopak
    – Boję się tylko, że jak Laura zobaczy Twojego kutasa, to stwierdzi, że mam się odsunąć i wam nie przeszkadzać ;p – starał się zażartować Dawid
    – Sam mówiłeś, że liczy się tylko przyjemność Laury.

    To go zwaliło z nóg. Już chciał się rozłączyć, kiedy znowu do głowy wrócił mu widok rżnącego Laurę piętnastolatka z gigantycznym penisem.

    – Tak… Masz rację…
    – To kiedy i gdzie się spotkamy?

    Ostateczna data ustalona została na koniec sierpnia, w małym hoteliku, gdzieś poza miastem. Laura była niesamowicie podekscytowana. Nie miała pojęcia tak na prawdę co ją czeka. Wiedziała tylko, że Dawid załatwił trójkącik. Nie wiedziała jednak, że chłopak miał 15 lat i 21 centymetrowego penisa.

    Dawid z kolei miał mieszany stosunek. Z jednej strony był wściekły, że jakiś dzieciak ma większego kutasa od niego i z pewnością bardziej spodoba się Laurze. Z drugiej strony niezwykle podniecał go fakt, co on może jej zrobić.

    Kiedy nadszedł czas, Dawid wsiadł z Laurą do samochodu i pojechali do umówionego hotelu. Na miejsce zajechali nieco wcześniej. Odebrali kluczę i poszli do pokoju. Był niewielki. Pod ścianą małżeńskiego łoże, pod drugą ścianą biurko z telewizorem, zaś w korytarzu toaleta. Kiedy się rozgościli, Dawid postanowił wrócić do samochodu po alkohol. Jednak to co ujrzał wrócwszy do pokoju, nieco go zamurowało.

    Na łóżku, obok jego Laury siedział chłopak. Mógł być o jakieś 10 centymetrów wyższy od Dawida, co jeszcze bardziej przyprawiało go o szał. Trzeba przyznać, był przystojny, dobrze ubrany i zbudowany. Siedział koło pięknej, blond włosej Laury i wesoło się do niej uśmiechał.

    – Cześć! Widzę, że przyjechaliście trochę wcześniej. Dobrze, że moja mama tu przejeżdżała i mnie podrzuciła.
    – Mama? – zdziwiła się Laura
    – Mam 15 lat kotku – uśmiechął się do dziewczyny

    Dawid zobaczył w oku swojej dziewczyny błysk. Błysk podniecenia i rządzy. W tym momencie dotarło do niej, że jej drugi partner na noc ma tylko piętnaście lat.

    Dawid nie czekając zrobił każdemu drinka, podsłuchując coraz śmielsze rozmowy Laury i Bartka. Kiedy podawał im napoje, zobaczył, że bardzo się do siebie zbliżyli. Ich głowy niemal się stykały, a ręka Laury znajdowała się na udzie Bartka. Postanowił im przerać, siadając po drugiej stronie Laury i starając się ją odciągnąć od Bartka. Dziewczynie wyraźnie się to nie spodobało. Wolała zajmować się teraz swoim nowym adoratorem, który był wyraźnie bardziej zachęcający. Dawid był coraz bardziej wściekły.

    Laura z kolei znowu odwróciła się do Bartka i delikatnie pocałowała w usta. Zaczęła coraz odważniej buszować po jego udach, aż w końcu trafiła na coś twardego. Jeździła po tym dłonią, aż w końcu zrozumiała, że to jest penis Bartka. Ogromny i niewyobrażalny.

    Szybko wstała i odwróciła się w stronę chłopaków siedzących na łóżku. Ściągnęła sweterek, odsłaniający tym samym koszulkę na naramkach odkrywającą znaczną ilość stanika. Laura nosiła biustonosz 75D, tak więc jej piersi do najmniejszych również nie należały. Dawid był oszołomiony, w zwiazku z tym ponownie Bartek przejął inicjatywę. Wstał, ściągnął koszulę pokazując swoje umięśnione ciało i zbliżając się do Laury zaczął odpinać rozporek. Ujrzawszy to Dawid nie chciał być gorszy, więc również szybko wstał, ściągnął górę i rozpiął spodnie. Jednak jego ciało nie mogło się równać z ciałem Bartka.

    Gdy obaj chłopacy do niej podeszli, byli już w samych bokserkach. Laura położyła dłonie na ich torsach i zaczeła zsuwać się coraz niżej, ściągając im po drodze bokserki. Bielizna Dawida zsunęła się bez problemu, z kolei ta należąca do Bartka najpierw mocno się napięła, po czym z jej wnętrza wyskoczył wielki penis. Kiedy Dawid to zobaczył, załamał się do końca. Zrozumiał, że chłopak znacznie zaniżał to “21 centymetrów”. Przecież jego kutas ma z 25 centymetrów! – pomyślał. Oczywiście ogromny penis nie umknął uwadze Laury. Na początku starała się również zajmować Dawidem, jednak szybko zrozumiała, że nie ma to większego sensu. 25 centymetrowy penis piętnastolatka wymagał od niej wiele więcej poświęcenia. Dziewczyna chwyciła go w obie ręce i zaczęła ugniatać. Jedną dłoń trzymała u nasady, drugą zaś ponad pierwszą. I tak nie mogła zakryć w swoich rękach całego kutasa Bartka, co zaczęło ją jeszcze bardzej podniecać. W pewnym momencie zbliżyła do czubka penisa Bartka swoje usta i zaczęła delikatnie lizać. Z kolei Bartek spojrzał chamskim wzrokiem na Dawida, położył mu rękę na ramieniu, po czym po chwili tą samą ręką chwycił Laurę za włosy, delikatnie wepchnął jej penisa do ust, a sam w rozkoszy ochwylił się do tyłu. Dawid zaś stał i nie miał pojęcia co robić.

    Po pewnym czasie Bartek postanowił usiąść. Z kolei Laura, nie wstając z podłogi, na klęczkach zbliżyła się do niego. Czuła, że wciąż nie skończyła tego co zaczęła. Zaczęła poruszać głową coraz mocniej, wkładać penisa Bartka coraz głębiej do ust. Nagle chłopak powiedział do niej:

    – Może byś też zajęła się swoim chłopakiem?

    Laura zaczęła łapać oddech, odwróciła się i spojrzała na Dawida, po czym wróciła do robienia laski Bartkowi.

    – Wybacz stary, starałem się. – uśmiechął się ponownie podle do Dawida, ponieważ poczuł, że dochodzi.

    Znów chwycił Laurę za włosy, jednak tym razem brutalnie wepchął jej prawie całego penisa do gardła. Laura zaczęła się dławić, z kolei kutas Bartka zaczął pulsować. Zrobił się jeszcze grubszy. Nagle Bartek wystrzelił. Ciepły strumień zalał całe usta Laury i chcąc nie chcąc, zaczęła się dławić spermą Bartka. Kiedy zaś ten wyciągnął swojego penisa z jej ust, wytrysk wciąż trwał. Prawie cała twarz Laury była w jego ciepłym nasieniu, podobnie jak jej koszulka na naramkach.

    Dawid patrzył na wszystko z boku. Z jednaj strony ogarniała go złość, z drugiej zaś nie miał zamiaru im przerywać. Podniecało go to, co działo się z jego dziewczyną.

    Z kolei w Bartka jakby strzelił piorun wigoru! Podniósł Laurę z ziemi i rzucił ją na łóżko. Szybko się na niej położył i zaczął całować, jednocześnie ściagając koszulkę. W pewnym momencie Laura była w samych stringach i staniku. Bartek nie miał zamiaru czekać dłużej. Położył się na plecach, chwycił Laurę za biodra, odsunął jej majteczki i nabił na swojego penisa. Laura krzyknęła z bólu i z przyjemności. Kiedy penis Bartka znajdował się już w niej, zaczęła lekko poruszać biodrami. Nagle sobie coś uświadomiła! Cały kutas Bartka był od jego spermy! Do tego nie założył gumki. I wszedł we mnie! Ogarnęła ją panika, jednak piętnastolatek szybko zareagował. Ponownie chwycił ją za biodra i wepchnął swojego kutasa do końca. Laura znów krzyknęła, jednak w tym samym momencie o wszystki zapomniała i oddała się rozkoszą. A że Bartek dysponował dużą ilością energii, pewnym było, że rozkoszy nie zabraknie. Chłopak rżnął ją bardzo dokładnie. Podnosił ją wysoko, tak żeby cały penis wyszedł, po czym jednym ruchem całego go wkładał. Sperma, pozostała po seksie oralnym dodatkowo nawilżała cipkę Laury, dzięki czemu łatwiej wchodził.

    Ponownie po 10 minutach Bartek poczuł, że dochodzi. Podobnie było z Laurą. Poczuła jak jego penis powiększył się i zaczął pulsować. To co zrobił w tym momencie Bartek było nieprawdopodobne. Chwycił dziewczynę za biodra i niesamowitą prędkością zaczął wkładać i wyciagać kutasa. Laura nie mogła się powstrzymać od krzyków. Krzyczała, że jest suką Bartka, że Bartek jest jej bogiem, że ma go rżnąć mocniej i szybciej. W tym momencie chłopak ponownie doszedł. Zalał całe jej ciało gorącym nasieniem. Mimo że wytrysk wciąż trwał, Bartek nie przestawał posuwać Laury i wciąż wkładał i wyciągał z niej penisa. Dziewczyna zaś była w siódmym niebie. Całe jej wnętrze wypełnione było ciepłą spermą piętnastoleniego chłopaka.

    Laura była wykończona. Padła obok Bartka na łóżku, Dawid zaś dawno zasnął na fotelu. Wydawałoby się, że wszyscy zasnęłi. Jednak Dawida wybudził w środku nocy jęk. Kiedy się obudził, zobaczył, że przez ten cały czas piętnastoletni Bartek rżnął jego wykończoną dziewczynę. Przez blisko 3 godziny! Bez przerwy. Nie mógł nic zrobić. Zasnął…

    Nastpęnego dnia rano Bartek podszedł do Dawida i wyciągnął do niego ręke.

    – Stary. To było niesamowitę. Miałeś rację! Najważniejsza jest przyjemność Laury!

    Spojrzał na dziewczynę, która podbiegła do niego i namiętnie pocałowała.

    – Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy – powiedział do dziewczyny – Muszę spadać, bo zaraz mama po mnie przyjedzie. Na razie Dawid, dzięki za wszystko! – ponownie spojrzał na niego podłym wzrokiem i szyderczym uśmiechem

    Po czym odszedł…

    – Musimy to powtórzyć – powiedziała Laura do Dawida, kiwając do odchodzącego Bartka 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    On
  • Nocny express

    Migoczące za oknem światła nie układały się w żaden znajomy kształt. Od czasu do czasu ich poświaty się łączyły, rozjaśniając mrok budynków lub przejazdów kolejowych. Jego pociąg przecinał czerń nocy z nadzwyczajną, jak na PKP, prędkością. A może wszechobecne cisza i spokój sprawiały takie wrażenie? W każdym razie podróż dłużyła się niemiłosiernie. Półmrok panujący w jego przedziale pierwszej klasy pogłębiał senną atmosferę. Spojrzał na zegarek wystający spod rękawa marynarki. Stukot kół pociągu zgrywał się z ruchem sekundnika. Jeszcze co najmniej dwie godziny.

    Nagle drzwi do przedziału uchyliły się z łoskotem i stanął w nich mężczyzna, w wieku ok. 50 lat. Był już lekko przyprószony siwizną, ubrany w elegancki, szary garnitur, białą koszulę i granatowy krawat. Przywitał się, po czym zajął miejsce po środku przeciwległego rzędu siedzeń. Zaraz za nim do przedziału weszła wyjątkowo urodziwa blondynka o półdługich, pofalowanych włosach i zajęła miejsce pod oknem, po lewej stronie swego towarzysza. Była przynajmniej o połowę od niego młodsza, ubrana w szaro-stalową sukienkę z lekkim dekoltem i rękawami przed łokieć. Dół ledwo zasłaniał jej uda okryte cielistymi rajstopami. A może to były pończochy? Było w niej jednocześnie coś eleganckiego, wysublimowanego oraz pikantnego i pociągającego. Na kolanach miała złożony grafitowy płaszcz. W końcu niedziałające ogrzewanie pociągowe nie pozwala na ukazywanie za wiele o tej porze roku.

    Nowi pasażerowie nie wyglądali na spragnionych dyskusji, więc skupił się na niedokończonym artykule w Financial Times. Stukot kół pociągu i migoczące światła ponownie stały się tłem jego myśli. Od czasu do czasu zerkał na kobietę i jej towarzysza, który wydawał się nie być nią zbytnio przejętym. Starała się nawiązać z nim dyskusję, czule wieszała się na jego ramieniu, jednak bez wyraźnego odzewu. “Burak” pomyślał. Tak zjawiskowa istota nie może pozostawać długo sama sobie. Pragnie jedynie odrobiny ciepła, zainteresowania, docenienia. Siwiejący pan zdawał się tego nie rozumieć, gdyż w końcu przymknął oczy i przysnął. Znudzona takim obrotem spraw piękność odwróciła się w kierunku okna, jakby próbowała dostrzec coś w nieprzeniknionej czerni. Co jakiś czas kierowała wzrok naprzeciw, w kierunku pasażera znacznie młodszego od jej partnera.

    Tak rzucając na zmianę spojrzenia, ich oczy nawiązały wreszcie kontakt. Początkowo nieśmiałe, szczeniackie wręcz szybkie odwracanie głowy, niemalże z rumieńcem, zaczęło ustępować miejsca dłuższemu, subtelniejszemu badaniu się wzrokiem. Mógł teraz dokładnie się jej przyjrzeć. Pasażerka miała jasną cerę. Jej delikatny makijaż doskonale współgrał z jej sukienką, która nieznacznie opinała jej całkiem spory biust.

    Kobieta również omiotła go kontrolnie wzrokiem, kilkukrotnie kierując go to wyżej, to niżej. Tymczasem stłumione odgłosy z korytarza oznajmiały zbliżającego się konduktora. Niewiasta momentalnie przykleiła oczy do szyby, udając zafascynowanie przesuwającą się czernią. Wkrótce zmęczona życiem głowa w granatowej czapce wsunęła się do przedziału. Nie zauważywszy żadnych nowych osób kolejarz powędrował dalej wąskim korytarzem. Gdy tylko za drzwiami między wagonami ucichł stukot jego butów, ostatnia działająca w przedziale jarzeniówka wyzionęła ducha. “PKP…” przebiegło mu przez myśli. Artykuł, który wydawał się być jego jedyną rozrywką na resztę drogi, należało niniejszym zakończyć. Nieśmiałe migotanie dobiegające z przejścia w wagonie, jedynie nieznacznie rozświetlało pomieszczenie.

    Ciemność jednakże zdawała się onieśmielać nieznajomą pasażerkę. Już nie tylko “badała” otoczenie, lecz również “wchodziła” z nim w interakcję. Spoczywający dotychczas na kolanach płaszcz postanowiła położyć na górnej półce. Dałby sobie rękę uciąć, iż wypinała przy tym swoje kształtne pośladki. Wręcz nie mógł oderwać od nich oczu! Ponadto kobieta wydawała się nie spieszyć, jakby specjalnie prezentowała wszystkie atuty. Półmrok niewątpliwie tylko jej dodawał seksapilu.

    Gdy już ponownie zajęła swoje miejsce, jej poza była daleka od niewinnej. Wyprostowana sylwetka, piersi dumnie wypięte do przodu, założone jedna na drugą nogi podwijały i tak krótką sukienkę. Pomimo ciemności, był już pewien, że nieznajoma nosiła pończochy. Uwielbiał kobiety w pończochach. Według niego dodawały dumnej ich posiadaczce szczypty pieprzu, elementu wybitnie kobiecego. Mogą nadać wyrazu i wyróżnić z tłumu, nawet całkiem przeciętną dziewczynę… Przynajmniej jego zdaniem.

    Ona ewidentnie próbowała z nim flirtować. Taka prezentacja zakazanego owocu. Patrzył na ten swoisty spektakl z rosnącym pożądaniem, ale i pamięcią o śpiącym obok szpakowatym panie. “Stary, durny dziad” pomyślał. Gdyby tylko dało się jakoś pominąć jego obecność, ten flirt nie byłby taki niewinny. Te smukłe nogi zamiast na sobie, spoczywałyby na jego ramionach. Gdyby tylko…

    Nieznajoma widocznie spostrzegła rosnące zainteresowanie swoją osobą, gdyż wpatrując się w czerń, znacząco przygryzła wargi, by następnie przesunąć po nich języczkiem. Patrzył się w nią jak zahipnotyzowany. Jej krwisto czerwone usta wydawały się rozświetlać mrok. Nagle, nie odrywając oczu od szyby, przesunęła dłonią po udzie, jakby chciała podkreślić jego kształtność. Następnie jej ręka sięgnęła dalej. Po chwili jego oczom ukazał się fragment białego, koronkowego pasa do pończoch, który to celebracyjnie poprawiła. Zrobiła to tak wolno i dokładnie, iż żaden obserwator nie mógł tego nie zauważyć. Wszystko sie w nim już gotowało. Wiedział, że nie może za wiele zrobić, jednak z nieukrywaną chęcią rzuciłby się teraz na nieznajomą, pozbawiając ją tej sukienki.

    Nagle starszy pan chrapnął głośniej. Nieznajoma szybko poprawiła sukienkę, po czym zamarła w bezruchu w oczekiwaniu na ewentualne pytania o jej pozę. Jednakże siwiejący mężczyzna tylko chrząknął kilka razy, po czym nie otwierając oczu, odwrócił głowę w kierunku korytarza i ponownie padł w objęcia Morfeusza.

    Myślał, że przejęta kobieta zakończy na tym swój pokaz i reszta podróży upłynie pod znakiem niespełnionych pragnień. Nieznajoma nadal wpatrywała się bez ruchu w okno. Wyglądało jakby starała się dostrzec w odbiciu stan swego towarzysza. Biorąc to pod uwagę, sam powoli przymykał oczy, aby skrócić oczekiwanie na stację docelową. Wtem dłoń nieznajomej ponownie powędrowała w kierunku ud, podwijając sukienkę. Ten prosty gest momentalnie go ocucił. Tym razem nie szukała już paska na boku uda, lecz skierowała się między nie. Jej przymknięte oczy oraz miarowe, jakby spowolnione ruchy ręki zdradzały mnogość niezaspokojonych potrzeb i radość jaką odczuwała z faktu bycia rozbieraną wzrokiem przez obcego mężczyznę. Ów mężczyzna z kolei czuł jak to pożądanie najpierw wypełnia, a następnie rozciąga mu spodnie.

    Nieznajoma powoli otworzyła oczy. Lekki, ironiczny uśmieszek na jej ustach zdradzał zadowolenie z przykucia oraz omotania męskiego ego. Nie odrywając oczu od współpasażera, powoli odchyliła prawe udo, ukazując piękną koronkową bieliznę. Jej białe majteczki nosiły już ślady radości, która była jej udziałem. Chwila bezruchu, która nastąpiła, wydawała się nieznośnie dłużyć. On delektował się widokiem przebijającym się przez półmrok przedziału. Ona smakowała w pożądaniu, które wydawało się wręcz materializować na siedzeniu naprzeciw. Żadne z nich nie chciało przerywać tej chwili, ani też w niej trwać, oczekując więcej. Przełamała się pierwsza. Ponownie sięgnęła między uda. Jej palce najpierw wprawnie odsunęły na bok pasek materiału, po czym zaczęły błądzić po wyraźnie mokrej już muszelce, trąc ją i gładząc.

    Jej zupełny brak krępacji był już dobrze widoczny. Nie przerywając przyjemności przymknęła oczy i odchyliwszy głowę, oparła ją o twardy pociągowy zagłówek. Będąc w krainie błogości ponownie przygryzała usta, które nabrały krwisto czerwonej barwy.

    Ten widok przelał już czarę jego cierpliwości i wstrzemięźliwości. Nie dbał już o to czy siwy jegomość się obudzi albo czy ktoś to zobaczy. Podniósł się niemal bezgłośnie ze swojego fotela i podszedł do bawiącej się w najlepsze nieznajomej. Nie przerywając jej, delikatnie przystawił, a następnie wsunął palec do gorącej muszelki. Cicho jęknęła, jednakże nie otworzyła nawet oczu, jakby na to czekała od dawna. Jej szparka była już wręcz wrząca. Delikatnymi ruchami bioder napierała na oczekiwanego gościa. Pozostawiony na jej szczycie nieznaczny paseczek włosków wyglądał jak drogowskaz wyznaczający niezapomniane miejsce zwiedzania. Wędrówka palców w głąb zdawała się zadowalać nieznajomą. Soczki błyszczały się w półmroku przedziału nie tylko na jej myszce, lecz również tworzyły rosnącą plamę pod nią.

     “Tyle nektaru nie może się marnować” pomyślał i uklęknął przed nią. Nie wyjmując palców z jej szparki zbliżył do nich usta i zaczął ją delikatnie ssać. Tym razem nieznajoma ze zdziwienia, aż otworzyła oczy i ostatkiem sił powstrzymała się od głośnego westchnięcia. Obiema dłońmi złapała świdrującą ją głowę i docisnęła do siebie, jakby przestraszyła się, że zaraz zniknie. Nie mogąc utrzymać emocji na wodzy, jej oddech był coraz głośniejszy i wyraźnie przyspieszył. Jego palce teraz wręcz ślizgały się wewnątrz, tonąc w soczkach nieznajomej. Czuł jak jej odziane w pończochy uda miarowo zaciskają sie na nim. Po kilku chwilach jego zabiegów, leżące przed nim ciało nagle zesztywniało. W ostatniej chwili zdołał oswobodzić głowę z objęć piękności. Silnie zaciśnięte usta uwięziły krzyk, który w przeciwnym razie niewątpliwie obudziłby wszystkich znudzonych podróżników.

    Mocny orgazm, który wstrząsnął jej ciałem zdawał się nieco oszołomić nieznajomą. Uznał, iż czekanie, aż trzeźwy osąd i powściągliwość ponownie zagości w przedziale nie ma większego sensu. Wstał z podłogi, rozsunął zamek spodni i uwolnił dumnie już prężącego się penisa. Ujął dłonią jej jeszcze oszołomioną twarz. Unosząc powieki spostrzegła czerwone z gorąca 20 cm. Następnie przenosząc wzrok wyżej, spojrzała głęboko w oczy swemu dobrodziejowi. Nie przerywając kontaktu otworzyła usta i połknęła tyle członka, że aż sięgnął jej migdałków, krztusząc ją nieznacznie. Niezrażona tym kontynuowała rozpoczęte dzieło. Czerwone usta wprawnie ślizgały się po całej długości przyrodzenia, nieznacznie kontrastując kolorystycznie. Ponadto ssała je, jakby chciała wyciągnąć z niego wszystkie siły witalne. Jednocześnie jej oczy wbite we współpasażera sprawiały, że wyglądała jak mała dziewczynka z lizakiem.

    Starszy pan ponownie chrząknął przez sen, lecz tym razem nikt nie zwrócił na niego uwagi. Nie teraz. Nawet wołami go teraz nikt nie odciągnie od tych ust. Właśnie zaciskały się u nasady jego penisa i powoli przesuwały się ku główce. Języczek, który ją jednocześnie omiatał, podniósł ciśnienie sytuacji do czerwonej strefy. Nagle targnęła nim seria wstrząsów. W czasie kiedy kolejne fale zalewały jej usta, jego nogi lekko się ugięły. Aby nie przewrócić się do przodu, złapał obiema dłońmi metalową półkę, którą miał nad głową. Spojrzał w dół. Sprawne usta wylizywały każdy zakamarek więdnącego członka, a biały płyn w całości znikał w gardle nieznajomej, jakby bała się, że może zniszczyć jej makijaż lub pobrudzić sukienkę.

    Tymczasem światła za oknem robiły się coraz jaśniejsze i wyraźniejsze. Zwiastowało to niewątpliwie zbliżanie się do stacji. Jego stacji. Pośpiesznie poprawili swoje ubranie. Zdołał jeszcze tylko zgarnąć do walizki gazetę i zarzucając płaszcz na ramiona pośpieszył do wyjścia. Pożegnał się jeszcze z miłą pasażerką, na co ta odpowiedziała oblizując wargi.

    Gdy już stał na peronie i oglądał się za odjeżdżającym pociągiem, zdał sobie sprawę, iż nie zna nawet imienia kobiety, z którą spędził drogę. “Szkoda” pomyślał i wkładając dłonie do kieszeni płaszcza, ruszył w kierunku postoju taksówek. Nagle poczuł pod palcami kawałek papieru, którego tam nie powinno być. Gdy go wyjął, to z wypiekami na policzkach przeczytał “Ania 693 352 ***”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    redart

    Dzieło potrzeby chwili

  • Sex z ekspedientka

    Od początku dnia nie mogłem skupić się na pracy; wciąż te same myśli pojawiały się w mojej głowie – ostry seks z młodą laską, kobiece jęki rozkoszy, pościel mokra od jej soków…

     Wróciłem trochę wcześniej do domu, aby zaspokoić swoje pragnienia ze swoją żoną – Marzeną – zanim pójdzie odebrać naszego synka z przedszkola. Stała przy kuchence, podszedłem i zacząłem całować ją delikatnie po szyi.

     – Nie dzisiaj kochanie, boli mnie głowa – powiedziała. Słyszałem już te słowa po raz enty! Ona chciała się ze mną kochać tylko wtedy, kiedy staraliśmy się o dziecko. Teraz nie liczyły już się dla niej moje męskie potrzeby.

     – Idę do Mateusza – skłamałem. – Prosił mnie, żebym pomógł mu wymienić świece w samochodzie.

     – Tylko nie wróć późno! Dzisiaj twoja kolej mycia i kładzenia dziecka spać. – Tak, to cała ona, dla niej wszystko ma swój porządek, zero spontaniczności.

     Wyszedłem, nie wiedząc, dokąd mam iść. Kiedy spacerowałem sobie bez celu, zobaczyłem szyld nowego salonu meblowego. I tak nie miałem, co robić, więc wszedłem do niego. Spojrzałem na zegarek, było już po osiemnastej, czyli sklep powinien być już zamknięty. Rozejrzałem się dookoła, z zaplecza dobiegały nieco dwuznaczne dźwięki. Pomyślałem, że nie będę przeszkadzał i odwróciłem się do wyjścia.

     – Dzień dobry! Czego pan potrzebuje? – usłyszałem. Przede mną stała młodziutka dziewczyna, uśmiechając się zalotnie. – Miałam już zamykać, ale z przyjemnością jeszcze pana obsłużę.

     – Właściwie to przyszedłem tylko się rozejrzeć. Wkrótce remont w sypialni.

     – A to musi pan wiedzieć, że mamy ogromny wybór komfortowych materacy i łóżek w niskich cenach. Proszę iść za mną, pokażę.

     Poszliśmy piętro wyżej, dziewczyna po drodze upuściła klucze; podejmując je, odsłoniła zgrabny tyłeczek ukrywany pod zbyt kusą spódniczką.

     – Proszę śmiało sprawdzać, który materac będzie dla pana najwygodniejszy. Nie ma tu już nikogo oprócz nas.

     Położyłem się na najdroższym.

     – Tak, ten chyba jest najlepszy – powiedziała. – Może wypróbujemy? – to zdanie mnie zatkało.

     Oblizała usta i zaczęła zdejmować bluzkę.

     – Proszę, nie! – rzekłem dość mało stanowczym głosem. – Mam żonę.

     – Tak, wiem. Nosi pan obrączkę. Żonaci są najlepsi, mają wprawę.

     Po kolei zdejmowała swoje ubrania: bluzeczkę, obcisłą spódniczkę, czerwony staniczek (spojrzałem na metkę, nosiła rozmiar F!) i koronkowe stringi. Położyła się.

     – Zrób ze mną, co zechcesz – usłyszałem i też ochoczo się rozebrałem.

     Pomyślałem: ,,Zachowuje się jak dziwka, więc tak też będę ją rżnął – jak dziwkę”. Wszedłem w nią tak gwałtownie, że aż krzyknęła. Ruchałem się z tą dziewczyną jak oszalały. Miotałem nią po całym materacu, a ona jęczała z rozkoszy. Potem wyjąłem swoją męskość z cipki i wsadziłem jej do ust.

     -Ssij mała.

     Spuściłem się dziewczynie do gardła, zakaszlała i połknęła. Mimo że po orgazmie zrobiłem się senny, ubrałem się pospiesznie.

     -Przyjdź też jutro, pokażę ci moje zabawki – powiedziała, leżąc na mokrym od jej soków materacu, a ja nic nie odpowiadając, wyszedłem.

     Odtąd często przychodzę do tego salonu meblowego zaraz po osiemnastej. Czeka tam na mnie zgrabna, gotowa urzeczywistnić moje fantazje młoda kochanka. Nie mam poczucia winy, bo to Marzena mnie zdradza, nie dając mi się spełnić jako mężczyzna.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Szalona Kicia
  • Pokemon hentai

    – Pikachu, błyskawice! – krzyknął Ash.
    Pokemon poraził prądem Arboka oraz obydwoje jego właścicieli – Jessie i Jamesa.
    – Zespół R znowu błysąąął! – wrzasnęli naraz Jessie i James, kiedy pieścił ich prąd.
    Pikachu zakończył atak, a cały Zespół R padł nieprzytomny na ziemię. Ash odwrócił się do swoich przyjaciół – Brocka oraz Misty – i uśmiechnął się do nich.
    – Znów udało nam się pokonać Zespół R! – cieszył się.
    Tamci również się uśmiechnęli i cała trójka, z zadowoleniem na twarzach, ruszyła przed siebie w stronę chylącego się ku zachodowi słońca.

    I na tym zakończył się kolejny odcinek Pokemonów. Dla naszych bohaterów jednak dzień wciąż trwał. W TV nie mogli przecież pokazywać ich non stop i puszczali tylko te fragmenty z ich przygód, które miały wpływ na fabułę serialu. Natomiast to, co Ash, Brock i Misty robili poza ekranem telewizora, nawet nie nadawało się do emitowania na antenie.

    – No, to trzeba znaleźć jakieś miejsce na nocleg – zdecydował Ash.
    – Niedaleko stąd płynie rzeka, możemy rozbić się przy niej – zaproponował Brock. – Będziemy mogli się wykąpać i napić wody, bo do najbliższego miasta jeszcze daleko, przed nocą na pewno nie zdążymy dojść.
    – Tak, chodźmy nad rzekę – zgodziła się Misty. – Po takim męczącym dniu kąpiel nam się przyda.
    Brock uśmiechnął się pod nosem do swoich myśli. Ash kiwnął głową, dając znak, że zgadza się z przyjaciółmi.
    – Pika pika! – zatrajkotał idący za nimi Pikachu.

    Ash, Misty i Brock byli trenerami pokemon. Trenowali swoje stworki, chodząc po świecie i walcząc z innymi trenerami. Ash miał ambicję zostać wielkim mistrzem – zdobyć wszystkie odznaki, pokonując liderów, po czym wziąć udział w Lidze Pokemon, w której startowali sami najlepsi. Brock oraz Misty nie mierzyli tak wysoko, ale podróżowali wraz z Ashem, aby go wspierać.

    Po piętnastu minutach nasi bohaterowie dotarli do rzeki. Przy brzegu znaleźli zaciszne, otoczone krzewami miejsce, i postanowili rozbić tam obóz. Ash zaczął rozkładać materace, Brock zbierał suche gałęzie, by rozpalić ognisko, a Misty oznajmiła, że idzie się wykąpać. Wieczór był ciepły i bezwietrzny, kąpiel w rzece byłaby zatem czystą przyjemnością. Dziewczyna rzuciła więc swój plecak i ruszyła w kierunku wody.
    – Nie wychodźcie przez jakiś czas za te krzaki, bo będę się kąpała – powiedziała na odchodnym do przyjaciół.
    – Ok – odparł obojętnie Ash.
    – Oczywiście, że nie wyjdziemy – powiedział Brock z takim zapałem, że zabrzmiało to trochę jak ton dziecka, które zapewnia rodziców, że pod ich nieobecność będzie grzeczne, ale wcale nie ma zamiaru spełniać swej obietnicy.
    Dziewczyna westchnęła tylko pod nosem i z rezygnacją pokręciła głową.

    Misty zdawała sobie sprawę, że Brock od jakiegoś czasu, kiedy tylko ma możliwość, podgląda ją. Sposobności do tego miał wiele – albo podczas kąpieli, albo kiedy Misty się załatwiała, bądź jak przebierała się. Nie raz już przyłapywała swojego wiecznie napalonego kolegę na podglądaniu jej, ale nie dawała po sobie poznać, że to zauważa. Sama nie wiedziała dlaczego jeszcze go za to nie opieprzyła, bo przecież krępowało ją to bycie podglądaną. Podświadomie jednak podobało jej się to. Czuła taki przyjemny dreszczyk oraz mrowienie w kroczu, kiedy była naga i wiedziała, że Brock na nią patrzy. Obeszła pas krzaków oddzielających obozowisko od wody i stanęła niedaleko brzegu rzeki. Obróciła się bokiem do linii brzegowej; po swojej drugiej stronie miała krzewy, za którymi znajdowało się ich obozowisko. Wyjęła pokeballe i wypuściła swoje wodne pokemony na wolność, żeby mogły pobawić się w swoim naturalnym środowisku. Staryu natychmiast potoczył się do wody, a Psyduck złapał się za głowę i zaczął zawodzić:
    – Psajajaj…
    – Psyduck, nie marudź – skarciła go Misty.
    Ukucnęła i zaczęła rozsznurowywać swoje trampki. Zdjęła je i stanęła boso na chłodnej trawie. Następnie odpięła szelki, rozpięła rozporek w swych króciutkich, jeansowych spodenkach i zaczęła je zsuwać. Rzuciła je na ziemię. Poniżej pasa miała teraz na sobie jedynie białe, zmysłowe majteczki. Kątem oka rzuciła w stronę krzewów dzielących ją od obozowiska. Krzaki te znajdowały się kilka metrów od niej. Zauważyła, że coś się w nich poruszyło. No jasne, Brock ją znów podglądał… Spodziewała się tego, ale i tak poczuła lekkie skrępowanie. Mogłaby teraz szybko podejść do krzaka i przyłapać kolegę, po czym zrobić mu awanturę, ale wcale nie miała na to ochoty. Lekko zabuzowało jej w kroczu na samą myśl, że jest teraz obserwowana. Skrzyżowała ręce i chwyciła dolne brzegi swojej żółtej koszulki. Zaczęła ją podciągać, wykonując przy tym seksowne ruchy biodrami, żeby jeszcze bardziej pobudzić – i tak już zapewne bardzo podnieconego – obserwatora. Po chwili koszulka wylądowała na ziemi, a Misty stała w samym staniku oraz majtkach. Odwróciła się w stronę rzeki i kręcąc pupą ruszyła w jej kierunku.

    Ash rozłożył już dla wszystkich materace i postanowił wypuścić swoje pokemony, by nacieszyły się wolnością. Był teraz w obozowisku sam, bo Brock poszedł w krzaki, żeby zbierać tam gałęzie na ognisko. Ash usiadł i odpiął pas z pokeballami. Kiedy wypuścił już swoich pupili, zza krzewu wyłoniła się rozpalona twarz Brocka.
    – Ash! – syknął.
    Ash spojrzał na niego.
    – O co chodzi? – spytał zdziwiony.
    – Chodź tutaj, szybko! – Brock przywołał go gestem ręki.
    Ash wstał i podszedł do krzewu, za którym stał Brock. Jego kolega zachowywał się jakoś dziwnie – był czymś strasznie podniecony, twarz miał czerwoną a oddech przyśpieszony. Ash pomyślał sobie, że Brock może zauważył jakiegoś dzikiego pokemona w gąszczu i teraz jest tak podekscytowany tym, że być może go złapie.
    – Co? – spytał znowu Ash.
    – Chodź, pokażę ci coś – wydyszał Brock i zaczął brnąć w głąb krzaków.
    Ash wszedł w gąszcz i stanął za przyjacielem. Brock odsunął się na bok, żeby zrobić mu miejsce. Ash zrobił krok do przodu i znalazł się w miejscu, gdzie było niewiele liści i można było zobaczyć przez nie rzekę.
    – Patrz – wydusił Brock, po czym aż stracił oddech.
    Ash rozejrzał się i nagle jego wzrok padł na Misty, która właśnie przygotowywała się do kąpieli. Przyjaciółka miała na sobie jedynie bieliznę; w dłoni trzymała swą żółtą koszulkę, którą po chwili rzuciła na ziemię. Odwróciła się tyłem do obserwujących ją chłopaków i zaczęła zmierzać w stronę wody. Szła jakoś dziwnie – stawiała takie małe kroczki, a przy każdym z nich mocno kręciła pupą. Ash sam nie wiedział czemu, ale bardzo przyjemnie patrzyło mu się na śliczną Misty. Wcześniej kilka razy miał okazję zobaczyć ją w samej bieliźnie, ale nigdy nie przykładał do tego wagi. Teraz jednak zdał sobie sprawę, jakiż jest to zmysłowy widok. Misty miała długie i wysportowane nogi, jędrne i mocno opalone. Bardzo miło było na nie patrzeć. I ta krągła pupka, którą dziewczyna teraz tak eksponowała… Ash spojrzał na Brocka, który zamarł i z podniecenia nie mógł złapać tchu.
    – Co jest, Brock?
    – Nie kręci cię ten widok? – wydyszał Brock, zerkając ze zdziwieniem na Asha.
    – No, całkiem przyjemny. Ale Misty prosiła, żebyśmy siedzieli w obozie i dali się jej spokojnie wykąpać.
    – A tam, prosiła… – rzucił Brock. – Nie będzie wiedziała, że ją podglądaliśmy.
    Obydwaj znów zaczęli obserwować Misty. Dziewczyna stała teraz nad wodą. Wygięła ręce za plecy i namacała nimi pasek swojego stanika. Rozpięła go i rzuciła na ziemię. Wtedy Ash wyobraził sobie koleżankę od przodu, a dokładniej – jej cycki. Ta wizja sprawiła, że poczuł przyjemne mrowienie w swoim fiucie.
    – Pika, pikachu! – usłyszeli za sobą i aż się poderwali.
    – Ciiicho Pikachu! – zasyczał Brock, odwracając się do tyłu i kładąc sobie palec na ustach.
    Ash też się obejrzał; za nim stał jego ulubiony pokemon – Pikachu – i wesoło patrzył na swego pana.
    – Pikachu, nie hałasuj teraz – poprosił go.
    Pokemon stanął więc obok Asha i zaczął patrzyć w tym samym kierunku co on.
    Misty włożyła palce pod gumkę swoich majteczek i zaczęła je zsuwać. Ash poczuł, że dostał wypieków na twarzy. Nie mógł też opanować przyśpieszonego oddechu. Teraz już rozumiał, co działo się Brockiem. Obydwaj stali teraz i patrzyli jak urzeczeni na obnażającą się przyjaciółkę. Misty, zsuwając swoje białe majtki, pochyliła się i wypięła okrąglutką pupkę w stronę obserwatorów. Wyglądało to trochę tak, jakby wiedziała, że jest oglądana i specjalnie tak się nachyliła, żeby pochwalić się przed widzami swoim tyłeczkiem. Okazało się, że Misty tylko zewnętrzną część pośladków ma tak ładnie opaloną, a w miejscu, gdzie nosiła majtki, skóra jest dużo bledsza. Misty lubiła się opalać, ale przecież w towarzystwie Asha i Brocka nie mogła robić tego nago, czego efektem była nierównomierna opalenizna. Jednak to bledsze miejsce również było bardzo ładne, wyglądało wręcz jeszcze bardziej kusząco, niż gdyby cała pupa miała taki sam kolor. Ash poczuł wielką ochotę, żeby dotknąć Misty. Ileż by dał, żeby tak ścisnąć sobie ten okrągły pośladek, żeby pogładzić te jędrne uda, pomacać po biodrach lub – aż poczuł, jak na samą myśl dwukrotnie przyśpieszyło mu bicie serca – złapać za cycki. Jeszcze nigdy ich nie widział, ale zdawał sobie sprawę, jak cudowne miejsce musi to być… Majtki Misty leżały już na ziemi, a ona tymi swoimi małymi kroczkami wchodziła do wody. Ash kątem oka zauważył, że Brock jakoś niespokojnie się wierci. Spojrzał na niego i zobaczył, że kolega masuje się po kroczu. Sam Ash także czuł jakąś dziwną potrzebę dotykania się po fiucie, ale głupio mu było robić to przy koledze. Brock – jakby zapominając, że Ash stoi obok – rozpiął sobie rozporek i wyjął na wierzch swojego dużego, sterczącego fiuta. Ash wydał z siebie odgłos wyrażający degustację. Brock ścisnął swoje przyrodzenie i zaczął masować je dłonią, przesuwając ją po nim. Ash znów spojrzał w stronę Misty i aż jęknął z wrażenia. Dziewczyna powoli odwracała się w ich kierunku. Stanęła bokiem do krzaków i położyła dłoń na pływającym koło niej Staryu. Teraz Ash również zapomniał o obecności Brocka i złapał się za jądra. Ścisnął swojego ptaka i mruknął z rozkoszy. Jego fiut był sztywny i aż rozsadzał mu spodnie. Wciąż czuł w nim przyjemne mrowienie. A widok był tak cudowny, że nie mógł oderwać wzroku – widać było zarys ślicznej piersi Misty, która stała do nich bokiem. Malutkie półkole odstawało od klatki piersiowej dziewczyny. Na samym czubku półkola różowił się bardzo nęcący punkcik. Ash chętnie by sobie ścisnął tego sutka. Włożył rękę do majtek i pieścił swojego kutasa. Po chwili – tak jak Brock – wyjął go na wierzch i mocno go ściskał. Brock spojrzał na to, co Ash robi ze swoim przyrodzeniem.
    – Co ty robisz? – spytał.
    – A ty?
    – Ja sobie walę konia.
    – Czyli?
    – No, nie wiesz, co to znaczy? – spojrzał zdziwiony na Asha. – Masturbuję się, onanizuję…
    – To ja też. Chce mi się dotykać fiuta, kiedy tak patrzę na Misty.
    – Tak to się robi. – Brock zademonstrował, jak powinien wyglądać onanizm.
    Ash zaczął wykonywać ręką po fiucie takie same ruchy, jak jego kolega. Było to całkiem przyjemne, zwłaszcza, kiedy znów skupił uwagę na Misty. Staryu zanurzył się pod wodą, a po chwili twarz Misty przeszedł skurcz. Jednak twarz dziewczyny była miejscem, na którym nasi przyjaciele nie mogli zbyt długo skupić uwagi, gdyż Misty stanęła teraz przodem do krzaków i widać było jej małe piersi. Niestety, nie w całości, gdyż częściowo zasłaniała je tafla wody. Ale widać było sutki! Pączkujące, różowe i napuchnięte. Same cycki były malutkie i miały dziwny, stożkowaty kształt. Ten widok sprawił, że fiut Asha zaczął pulsować, a przesuwanie po nim ręki sprawiało mu teraz kilkukrotnie większą przyjemność. Robiło mu się w kroku coraz cieplej… Marzył sobie, jak cudownie by było dotknąć tych piersiątek. Pościskać je i powykręcać te nabrzmiałe sutki… Ash łatwo mógł sobie wyobrazić, co by czuł, kiedy by ich dotykał – wyglądały na mięciutkie i takie gumowate. Nagle przyjemność, jaką czuł w kroku, przerodziła się w nieziemską rozkosz. Nagromadzone ciepło rozchodziło się po całym ciele Asha. Ścisnął swego fiuta jeszcze mocniej i zwolnił ruchy ręki. Spojrzał na swoje przyrodzenie i zobaczył, że wystrzeliwuje z niego biała, lepka ciecz, która zalewa liście i dłoń Asha. Twarz chłopaka wykrzywiała się, a z jego ust dobywały się mimowolne jęki. Niebawem cała rozkosz zmalała, a po chwili zupełnie się skończyła. Ash odetchnął głęboko i spojrzał na Brocka, a dokładniej – na jego penisa. Był czerwony, tak jak twarz Brocka, i dziwnie pulsował. Niebawem z niego także wystrzelił biały płyn, tylko, że było go jakieś dwa razy więcej, niż u Asha. Obydwaj chłopcy dyszeli ciężko. Ash znów spojrzał na Misty. Całe podniecenie minęło, teraz obserwując koleżankę nie czuł już nic, czuł się tylko trochę głupio, że ją podgląda. Misty była teraz bliżej brzegu i zwierciadło wody sięgało jej już tylko do pępka. Całe cycuszki były widoczne. Dłonie dziewczyny spoczywały na wystającym spod wody kolcu Staryu. Pozostała część pokemona była zanurzona – znajdowała się w okolicach krocza Misty. Ciało dziewczyny wyginało się teraz dziwnie, a jej twarz wykrzywiały częste skurcze – podobne do tych, które przed chwilą gościły na twarzach Asha i Brocka. Czyżby Misty też czuła to przyjemne uczucie, które oni przeżyli przed chwilą? Patrząc tak na wykrzywiającą się przyjaciółkę, Ash poczuł, że jego fiut znów zaczyna rosnąć i domagać się pieszczot.

    * * *

    Tymczasem, niecałą milę dalej – w miejscu, gdzie Ash wcześniej stoczył pojedynek z Zespołem R – ocknął się jeden z pokemonów należących do tegoż zespołu. Zwał się on Meowth i wyglądał jak kot. Różnił się jednak od zwykłych kotów tym, że chodził na dwóch łapach oraz umiał mówić ludzkim językiem. Podszedł do swojej pani, polizał ją po szyi i rzekł swym kocim głosem:
    – Jessie… Jessie… Zbudź sięęę.
    Po chwili Jessie oprzytomniała. W pierwszej chwili nie pamiętała, gdzie się znajduje, ale zaraz przypomniała sobie, że znowu przegrali walkę z tymi dzieciakami.
    – Odczeeep sięęę, Meooowth! – krzyknęła na pokemona metalicznym głosem, charakterystycznym dla osób, które zostały porażone prądem.
    Meowth ze strachu aż od niej odskoczył. Jessie była zła. Wstała, podeszła do swego kompana – Jamesa – i kopnęła go w ramię.
    – James, budź się, ty leniwy kutasie!
    James ani drgnął.
    – Wstawaj, bo jak ci zaraz nakopię do dupy, to do kolejnego odcinka się nie pozbierasz!
    Następny kopniak spadł na Jamesa. Mężczyzna leniwie otworzył oczy i spojrzał na Jessie.
    – Co się dzieje? – spytał swoim cienkim, jakby kobiecym głosem.
    – Jajco! Nasz plan zdobycia Pikachu znów nie wypalił! Kolejny raz te dzieciaki nas wyrolowały! To przez ciebie! Twoja wina, wyłącznie twoja!!! Don Giovanni nie będzie czekał w nieskończoność i jeśli w końcu nie dostarczymy mu tego Pikachu, to nam się porządnie oberwie!
    – Przepraszam, Jessie… – wybełkotał speszony James, choć nie miał pojęcia, dlaczego Jessie obarcza winą właśnie jego. Przecież sama była za wszystko odpowiedzialna w takim samym stopniu, co on.
    James podniósł się powoli.
    – To co teraz robimy? – spytał kompankę.
    – Musimy się namyślić. Ale na razie jestem taka wściekła, że nie mogę się skupić. Muszę się zrelaksować.
    Podeszła do Jamesa i zadarła swoją króciutką, kremową spódniczkę. Przed oczami mężczyzny zaczerwieniły się jej stringi. Chwyciła kolegę za włosy i przyciągnęła jego twarz do swego krocza.
    – Wiesz, co robić – rzekła tonem kogoś, kto co najmniej setny raz wydaje ten sam rozkaz.
    James zębami odsunął w bok pasek stringów Jessie i polizał ją po cipie. Kobieta odetchnęła głęboko. Język Jamesa wkrótce zagłębił się w jej szczelinie i Jessie zaczęła seksownie się wić i rękoma przyciskać twarz mężczyzny do swego łona. Po jakimś czasie oderwała od siebie jego głowę i uderzyła go dłonią w twarz.
    – W ten sposób się nie zrelaksuję! – oznajmiła mu ze złością i pociągnęła Jamesa w górę za włosy. Podniósł się z bólem wypisanym na twarzy i jego głowa znalazła się naprzeciw dorodnego biustu Jessie. Kobieta szybkim ruchem zsunęła spodnie Jamesa i chwyciła kolegę za wiszącego penisa. Ścisnęła go mocno, aż James jęknął, po czym krzyknęła na niego:
    – Nigdy nie może ci stanąć sam z siebie?! Zawsze muszę ci w tym pomagać?!
    – Przepraszam. – James spuścił wzrok.
    Kobieta zadarła swą kamizelkę wraz z koszulką i przed oczami Jamesa zafalował piękny biust. Przycisnęła do niego głowę kolegi, a dłonią pieściła jego członka. James lizał duże piersi, ssał sutki, a rękoma ściskał pośladki Jessie. Niebawem jego fiut sterczał. Jessie wtedy pociągnęła za niego i przystawiła go do swojej szparki. James wiedząc już, co ma robić, zaczął przyciągać łono Jessie do swojego krocza. Powoli zagłębiał się w jej szparce. Dobił do końca i mruknął z zadowoleniem. Ścisnął ją za pośladki i obydwoje zaczęli poruszać biodrami. Doznania Jessie jednak najwidoczniej były niewystarczające, gdyż przywołała do siebie Arboka – pokemona węża – i kazała mu spenetrować swój tylny rowek. Arbok uniósł ogon, przesunął nim stringi w bok i zaczął wpychać się w ciasny odbyt swojej pani. Jessie stęknęła ciężko. Po chwili była ruchana od obydwu stron i jęczała z każdą chwilą coraz głośniej – jak dziwki na filmach porno. Patrzący na to Meowth podszedł do Jessie i zaczął ocierać się swym kocim przyrodzeniem o wysokiego kozaka Jessie. Po chwili podskoczył wysoko, złapał za górny brzeg buta – który znajdował się mniej więcej w połowie uda kobiety – i zaczął ciągnąć go w dół. Jeesie uniosła nogę, by umożliwić pokemonowi zdjęcie kozaka. Po chwili stanęła boso na trawie, a Meowth zaczął się ocierać o nagą , całkiem seksowną łydkę swojej właścicielki. Obydwie dziurki Jessie były wypełnione. James, penetrując koleżankę, ocierał się wierzchem fiuta o jej łechtaczkę… Jessie podrzucała biodrami tak mocno, że jej biust wysoko podskakiwał. James wykręcał jej sutka, co dostarczało kobiecie dodatkowych doznać. Wkrótce zawyła, wbiła paznokcie w plecy Jamesa i zacisnęła mocno powieki. Jęczała i wiła się. James czuł na swoim fiucie skurcze mięśni jej cipki. Po chwili kobieta odepchnęła go i był zmuszony wysunąć się z jej pochwy. Dysząc ciężko usiadła na trawie i odetchnęła z ulgą. Po jej łydce spływała sperma Meowtha. Penis Jamesa wciąż jednak był niezaspokojony.
    – Siadaj. Pomasuję ci go chwilę, bo nie będziesz mógł się skupić na obmyślaniu planu – rzekła do kompana.
    James posłusznie usiadł naprzeciwko Jessie. Ta położyła bosą stopę na jego fiucie i zaczęła go nią mocno masować. Jej piersi wciąż falowały na wierzchu, James więc złapał za jednego z cycków i pieścił go. Po chwili stęknął i zalał spermą stopę Jessie. Po wszystkim Zespół R ubrał się, oporządził i zasiadł do obrad.

    * * *

    W tym czasie Misty kąpała się w rzece. Wciąż czuła, że Brock intensywnie się jej przygląda. Nie wiedzieć czemu, ale bardzo jej się to dziś podobało. Ta świadomość, że jest naga, a kolega ją obserwuje… Kiedy zdjęła majtki na brzegu i wypięła się w jego stronę gołą pupą, wyobraziła sobie, jak ten widok musiał podziałać na chłopaka. Tak się złożyło, że to wyobrażenie podziałało również na nią – aż poczuła przyjemne mrowienie w kroku. Kiedy wchodziła do wody, stawiając małe, seksowne kroczki – specjalnie dla Brocka – wciąż oczyma wyobraźni widziała rozpalonego tym widokiem przyjaciela. I to ona tak na niego działała… Jej cipka zaczęła wtedy nabrzmiewać, a sutki robiły się coraz sztywniejsze. Teraz znajdowała się na takiej głębokości, że woda częściowo zasłaniała jej piersi. Postanowiła pokazać Brockowi nieco więcej. Właśnie o to jej chodziło – żeby zobaczył sobie jej cycki, ale nie w całości. Niech to, co jest pod wodą, spróbuje sobie wyobrazić. Odwróciła się i stanęła bokiem do krzaków, w których wiedziała, że znajduje się chłopak. Teraz widział jej pierś od boku. Pewnie jej cycki wydawały mu się malutkie, bo inne kobiety, które znał – na przykład Jessie, siostra Joy czy oficer Jenny – miały biusty dojrzałe i dorodne. Misty jednak lubiła swoje cycki takie, jakie były. Zauważyła pływającego obok niej Staryu. Złapała go i kazała mu zanurzyć się pod wodę. Przytrzymała go w pobliżu swojego krocza.
    – Staryu, puść strumień wodny – rozkazała mu.
    Poczuła na swoim udzie uderzenie silnego bicza wodnego. Obracając delikatnie pokemona, nakierowywała strumień na swoje krocze. Woda stymulowała wewnętrzną część jej uda, zmierzając powoli w górę. W końcu strumień znalazł się na pachwinie Misty. Westchnęła cichutko, a po jej twarzy przeszedł grymas zadowolenia. Kiedy woda uderzyła prosto w jej łechtaczkę, Misty już głośno jęknęła i mocno się wykrzywiła. Och, jakież to było przyjemne… Obróciła się przodem do krzaków. Świadomość, że Brock widzi teraz jej piersi w całej okazałości, dostarczyła jej jeszcze większej przyjemności. Była tak podniecona, że przestała czuć wstyd. Postanowiła zrobić przed Brockiem pokaz, którego chłopak długo nie zapomni. Powoli ruszyła w stronę brzegu. Wciąż trzymała Staryu przed sobą i kierowała wodny bicz wprost na swe łono. Kiedy tylko czuła, że mięśnie jej cipki zaczynają pulsować, szybko zmieniała położenie pokemona tak, by strumień uderzał jej w udo lub jakiekolwiek inne miejsce. Nie chciała przecież dojść przedwcześnie – miała zamiar pokazać swoją zabawę Brockowi. Nagle zapiszczała i zacisnęła powieki. Orgazm już prawie ją dopadł. Siłą woli go od siebie odsunęła i kazała Staryu zaprzestać tryskania wodą. Stała wtedy w miejscu, gdzie woda sięgała jej jedynie do pępka. Brock widział więc całe jej cycuszki… Spojrzała w stronę krzaków i zauważyła, że coś w nich się rusza. Na pewno był to Brock. Wolnym krokiem znów ruszyła w stronę brzegu. Staryu wyłonił się spod wody i płynął koło niej. Po paru krokach Misty znalazła się w miejscu, gdzie tafla wody ledwo zasłaniała jej łono. Jeszcze jeden lub dwa kroki, i Brock zobaczy jej najskrytsze miejsce… Postąpiła w przód i poczuła na cipce powiew wiatru. Jej kobiecość była już na wierzchu. Małymi kroczkami wciąż brnęła do brzegu.

    Kiedy piękna cipka Misty wynurzyła się spod wody, Ash znów poczuł przyjemne pulsowanie w kroczu. Jego fiut znowu rósł w bardzo szybkim tempie. Tak działał na niego widok łona przyjaciółki – porośniętego rzadkimi i krótkimi, rudawymi włoskami. Teraz Misty znowu szła tymi dziwnymi, ale bardzo przyjemnymi dla oka kroczkami. Kręciła biodrami, a jej cycuszki podskakiwały leciutko w rytm kroków. Ash najchętniej wyszedłby teraz z krzaków, podszedł do koleżanki i zaczął dotykać sobie całego jej ciała – a zwłaszcza tych cycków i cipki. No i oczywiście także tej okrąglutkiej pupy… Coś jednak mówiło mu, że Misty nie pozwoliłaby na takie macanki. Znów chwycił fiuta w dłoń i zaczął się lekko masować. Brock oczywiście robił to samo i dyszał ciężko koło Asha. Misty dotarła w końcu do brzegu i leniwie podeszła do swoich ubrań. Znajdowała się teraz całkiem blisko obserwujących ją przyjaciół. Mogli bez przeszkód podziwiać jej wdzięki – przynajmniej do czasu, zanim się ubierze. Dziewczyna jednak – o dziwo – wcale nie zaczęła się ubierać. Położyła się naga na trawie i chwyciła Staryu. Rozłożyła nogi i postawiła pokemona naprzeciw swojego krocza. Ashowi ten widok zaparł dech w piersi. Nie wiedział, co Misty zamierza zrobić, ale wyglądało to nieziemsko.
    – Staryu, wodny bicz! – wydała rozkaz.
    Staryu zaczął tryskać wodą.
    – Pika, pika chu – zaskamlał Pikachu.
    Chłopcy zamarli. Zdawali sobie sprawę, że skoro oni słyszeli Misty, to ona musi słyszeć ich. Pikachu właśnie wydał ich kryjówkę! Dziewczyna jednak zdawała się nic nie słyszeć. Skierowała wyrzucany przez Staryu strumień wody na swoje kolano i powolutku sunęła nim coraz wyżej, po wewnętrznej części swego ślicznego uda, w stronę łona. Kiedy jednak woda dotarła do górnej części uda, dziewczyna skierowała ją na zewnętrzną część nogi i strumień powędrował po biodrach na jej brzuch. Okrążyła w ten sposób swoje krocze i skierowała strumień na drugą nogę. Powoli przesuwała go w dół drugiego uda, niedługo jednak zawróciła i woda znów zmierzała w górę nóżki. Stymulowała biczem wodnym swoje ciało w okolicach łona, omijając jednak swój najczulszy punkt, lecz z każdą chwilą coraz bardziej się do niego przybliżając. Ash, który niedawno odkrył, jak przyjemne może być pieszczenie narządu rozrodczego, domyślał się, co jego przyjaciółka teraz czuje. Wzdychała co chwilę, zaciskała powieki i wiła się cała pod biczem wodnym. W końcu skierowała strumień na swoją rozpaloną cipkę i głośno zajęczała. Ash wcześniej nigdy nie widział Misty w takim stanie. Cóż ona musiała przeżywać… Puściła Staryu i pozwoliła mu na samodzielne łechtanie jej najczulszego miejsca. Wolne dłonie położyła sobie na piersiach i jeździła palcami wokół sutków, powoli się do nich przybliżając. Ash i Brock spuścili teraz wzrok z cipeczki swej przyjaciółki i przyglądali się tym ponętnym piersiątkom, po których się delikatnie gładziła. Dziewczyna miała zamknięte oczy, a usta jej co rusz wykrzywiały się w dziwnym grymasie. Zgięte w kolanach nogi Misty wciąż się poruszały, to rozchylając się jak najszerzej, to zaciskając się. Staryu cały czas lał wodę wprost na jej krocze. Sutki dziewczyny podniecająco sterczały, jakby wyrywając się do góry. Zdawało się, że Misty nie ma teraz kontroli nad swoim ciałem, a o wszystkich jego ruchach decyduje Staryu i wyrzucany przez niego strumień wody.

    Pikachu był stworzeniem inteligentnym. Co prawda poza swoim imieniem nie umiał wymówić nic w ludzkim języku, ale doskonale rozumiał, co ludzie mówią do niego. Zdawał też sobie sprawę ze wszystkiego, co się dookoła niego działo. Wprawdzie nie wiedział, co robi teraz Misty, ale rozumiał, że jest to dla niej bardzo przyjemne. Pamiętał też, że podobne rzeczy wyprawiała kiedyś mama Asha. Chłopak wyszedł gdzieś wtedy z domu, zostawiając Pikachu sam na sam ze swoją matką. Kobieta wówczas rozebrała się, weszła do wanny i chwyciła prysznic. Rozchyliła uda – tak samo, jak teraz Misty – i skierowała wodę z prysznica wprost pomiędzy swoje nogi. Wykrzywiała się wtedy cała, wiła się i jęczała – zupełnie jak Misty. Pikachu pamiętał też, co było dalej – kiedy matka Asha zobaczyła, że pokemon jej syna stoi w łazience i ze zdziwieniem się jej przygląda, przywołała go do siebie.
    – Pikachu, umiesz wytwarzać prąd, prawda? – spytała.
    Pikachu kiwnął głową.
    – A możesz kontrolować jego natężenie?
    Znów kiwnął głową.
    Kobieta uśmiechnęła się wtedy.
    – To wskakuj do wanny.
    Pikachu był zdezorientowany.
    – No już, wskakuj! – rozkazała.
    Pokemon musiał wykonać polecenie.
    – Posłuchaj, Pikachu… Widzisz, jak leję sobie wodę na cipę? To dobrze. To twoim zadaniem będzie teraz porażenie prądem strumienia wody. Woda przewodzi prąd, więc impuls dotrze wraz z nią do mojej cipy. Będzie to dla mnie baaardzo przyjemneee… – rozmarzyła się kobieta. – Tylko zacznij od bardzo małego natężenia, żeby mnie za mocno nie popieściło, a potem, jak będę ci mówić, to stopniowo zwiększysz siłę…
    Pikachu zrobił to, co mu kazano. Kiedy leciutki impuls elektryczny dotarł wtedy pomiędzy uda matki Asha, kobieta sprawiała wrażenie, jakby znalazła się w raju. Po jakimś czasie, kiedy już powróciła na ziemię i pozwoliła odejść zdezorientowanemu Pikachu, powiedziała do niego na odchodne, że dostarczył jej nieziemskich doznań, że było jej cudownie i w ogóle wychwalała go pod niebiosa. Pikachu był wtedy z siebie dumny, choć nie do końca zdawał sobie sprawę, co takiego zrobił.

    Teraz, kiedy Pikachu obserwował zadowalającą się Misty i przypominał sobie, co zrobił mamie Asha oraz jakim był wtedy bohaterem, zechciał znowu zrobić taki dobry uczynek. Może zostanie jakoś wynagrodzony… Wyskoczył z krzaków i w podskokach popędził w stronę Misty. Ash odruchowo ruszył za nim, chcąc złapać pokemona, nim dziewczyna go zauważy. Przez to sam także został dostrzeżony.

    Kiedy Ash wypadł zza krzewu, Misty od razu odwróciła głowę w jego stronę i zrobiła bardzo zdziwioną minę. Chłopak zamarł wtedy i patrzył na nią ze strachem. Pikachu już był pomiędzy nogami dziewczyny i wyciągnął dłoń w stronę strumienia wody, który wciąż wyrzucał z siebie Staryu. Wytworzył lekki prąd i wtedy cała głowa Misty odchyliła się do tyłu, a z ust dziewczyny dobyło się głośnie i podniecające jęknięcie. Misty wygięła się w łuk i podrygiwała dziwnie, wciąż wyjąc i pojękując. Zupełnie straciła panowanie nad swoim ciałem. Ash przestraszył się, że to może wytworzony przez Pikachu prąd tak ją poraził. Chłopak nie rozumiał, co wstąpiło w jego pokemona i dlaczego zaczął pieścić prądem cipkę Misty. Powoli Ash zaczął zbliżać się do koleżanki. Po niespełna minucie Misty odzyskała panowanie nad sobą i otworzyła oczy. Uniosła głowę i spojrzała na Pikachu. Ten przestał już ją razić prądem i stał oczekując pochwały.
    – Boże, Pikachu… – wydyszała ciężko Misty. – Co to było?!
    Pikachu uśmiechnął się.
    – Toż to było NIESAMOWITE!!! – Misty nie mogła nadziwić się temu, co przed chwilą przeżyła dzięki pokemonowi. Zdawała się nie zauważać stojącego nad nią Asha. – Ochhh, Pikachu, coś ty mi zrobił… Jesteś świetny! Dziękuję! Skąd ty znasz takie techniki?!
    – Pika, Pikaaa!!! – cieszył się Pikachu.
    – Ashu. – Misty zauważyła w końcu chłopaka. Nagle zaczęła sprawiać wrażenie rozzłoszczonej. – Czy mogę wiedzieć, co ty tutaj robisz?!
    – Ja? – zdziwił się Ash. – A ty?
    Misty popatrzyła się wprost na krocze przyjaciela. Ash również spojrzał w dół i zdał sobie sprawę, że z tego wszystkiego zapomniał schować fiuta. Koleżanka przyglądała się teraz zniesmaczona jego sterczącemu przyrodzeniu.
    – Mówiłam przecież, żebyście nie wychodzili z obozowiska, bo będę się kąpać!
    – To jest kąpanie się? – spytał ironicznie Ash, wskazując ręką najpierw na rozkraczone nogi Misty, potem na Staryu i Pikachu.
    Dziewczyna zarumieniła się.
    – A gdzie Brock? – spytała.
    Ash odwrócił się w stronę krzaków i wskazał na nie palcem.
    – Tam.
    – Tak myślałam. Chodź no tu, Brock, mamy do pogadania!
    Speszony Brock wyszedł spomiędzy krzewów i podszedł do przyjaciół.
    – Dlaczego mnie podglądacie? – spytała Misty.
    – Brock mnie namówił… – odparł nieśmiało Ash.
    – No pewnie, najlepiej zwalić wszystko na mnie! – oburzył się Brock. – Ale stałeś i patrzyłeś jak urzeczony!
    – No, to ładnie. – Misty podniosła się i popatrzyła z niezadowoleniem na przyjaciół. – Ash, za karę będziesz musiał mi codziennie pożyczać Pikachu! A ty, Brocku, masz mi to zrekompensować w jakiś inny sposób!
    Misty chwyciła Brocka za sterczącą pałę, którą – tak jak Ash – wciąż miał na wierzchu. Brock aż się wygiął i stęknął. Przyciągnęła go za fiuta do siebie, po czym kazała mu uklęknąć pomiędzy swoimi nogami. Brock zrobił to bez stawiania najmniejszego oporu. Misty złapała go za głowę i przycisnęła ją do swojego krocza. Brock delikatnie polizał jej rudawe włoski łonowe. Ash niemal dostał orgazmu na sam widok przyjaciela liżącego Misty w TYM MIEJSCU! Ileż by dał, żeby móc się z nim zamienić…
    – No, Ash, na co czekasz? – spytała Misty. – Możesz już sobie iść, a my tu z Brockiem musimy się porachować.
    Ashowi zrobiło się przykro, że przyjaciele nie chcą go zaprosić do wspólnej zabawy. Postanowił zaoponować.
    – O nie! Ze mną też się musisz tak porachować! Bo nie będę ci pożyczał Pikachu.
    Pikachu był zadowolony, że wciąż się o nim mówi. Misty ostro spojrzała na Asha.
    – Tak? Chcesz się ze mną rachować? – spytała. – To proszę bardzo!
    Chwyciła fiuta Asha i jego również przyciągnęła do siebie. Ash ukucnął przy jej klatce piersiowej.
    – Tu mnie liż! – rozkazała Misty, wskazując na swojego wciąż nabrzmiałego sutka.
    Ash pochylił się i… w końcu poczuł to w ustach. Ciepły, mięciutki i bezsmakowy sutek znalazł się między jego wargami. Dotknął jego czubka językiem. Ta miękkość była nieziemska. Misty zajęczała. Ash rozdziawił usta, by złapać w nie większą część gorącej piersi. Lekko ugryzł tą „gumowatą” część ciała Misty. Jego fiut rwał się do pieszczot. Złapał go ręką i zaczął ją po nim przesuwać – tak, jak wcześniej pokazywał mu Brock. Po chwili przeniósł się na drugiego sutka. Tak minął jakiś czas. Kiedy Ash oderwał się od ciała Misty, zobaczył, że przyjaciółka znów jakby straciła nad sobą kontrolę. Leżała bezwładnie, z rozrzuconymi ramionami i rozchylonymi udami, wijąc się i jęcząc, podczas kiedy Brock lizał jej cipkę. Wszystkie włosy łonowe były mokre od jego śliny. Z wnętrza obficie wydobywał się jakiś śluz, który Brock zlizywał. Ash umieścił dłoń na piersi koleżanki i delektował się tą wspaniałą miękkością. Ściskał cycka i wykręcał sutka. Brock niebawem oderwał się od cipki i zaczął sunąć językiem w górę po gorącym brzuszku Misty, aż dotarł do piersi, po drodze dokładnie wylizując koleżance pępek. Chwilę zajmował się biustem, dłonią pieszcząc swego kutasa. Przesunął się jeszcze wyżej i zaczął całować Misty po szyi. Następnie zetknął się z nią ustami i obydwoje zatopili się w długim pocałunku. Ciągle słychać było mlaskanie. Ash widział, jak przyjaciele gryzą wzajemnie swoje wargi i wpychają sobie języki do ust. Dłonie Brocka jeździły po biodrach Misty. Ash czuł się urażony, że przyjaciele o nim zapomnieli. Jego fiut już ledwo wytrzymywał… Złapał go i znów zaczął się masturbować. Kiedy zobaczył, jak Brock złapał się za członka i przytknął jego główkę do szczelinki Misty, Ash poczuł, że zbliża mu się orgazm. Kolega napierał na cipeczkę dziewczyny i powoli zagłębiał się w niej fiutem. Widać było, jak szparka Misty rozszerza się, by przyjąć w sobie duże przyrodzenie Brocka. Kurczę, jak bardzo Ash chciałby znaleźć się teraz na miejscu swojego kolegi… Ash dotknął gładkiego uda Misty, ścisnął je lekko i to niesamowite uczucie znów go ogarnęło. Gorąco rozeszło się po jego kroczu, a następnie rozlało się po całym ciele. Znów wyciekała mu z penisa ta biała, gęsta ciecz, ale teraz było jej o wiele mniej, niż poprzednio. Skapywała wprost na biodro Misty.
    – Ochhh… – westchnął Ash.
    Kiedy orgazm się skończył, chłopak położył się na ziemi. Całe podniecenie znów minęło. Patrzył beznamiętnie, jak Brock porusza się, na przemian wysuwając i wsuwając swego fiuta do cipki Misty. Dziewczyna również lekko poruszała biodrami w górę i w dół. Gładziła Brocka po plecach, a on dotykał jej cycuszków. Znów zaczęli się całować.
    – Aaa… Aaa… Aaa… – dyszała Misty.
    Brock sapał coraz donośniej. Po chwili zwolnił ruchy, skrzywił się i mocno ścisnął piersi dziewczyny. Stękał teraz tak głośno, że musiało go być słychać z daleka. Po chwili zatrzymał się i powoli wysunął swojego członka z Misty. Zadyszany padł na trawę obok przyjaciółki. Dziewczyna położyła dłoń na swoim łonie i pocierała je palcami. Ash podniósł się, by popatrzeć, co dziewczyna robi ze swoją cipką. Widział, że ze środka wypływa biała ciecz, którą zostawił tam Brock. Ash poczuł, że jego fiut znów stoi. Misty po chwili spojrzała na Asha tak, jakby dopiero sobie o nim przypomniała. Obejrzała też jego sterczącego penisa.
    – Ash… – wyszeptała gorąco. – Chodź tu…
    Złapała Asha za fiuta i pociągnęła go za niego. Ash znalazł się na Misty. Jego penis dotknął do jej cipki. Zaczął całować gorące usta przyjaciółki, prąciem ocierając się o jej rozpalone łono. Obydwoje poruszali biodrami, oddychając coraz głośniej. W końcu Misty złapała Asha za ptaka i przyłożyła jego główkę do swojej nabrzmiałej szparki. Chłopak naparł na nią i zaczął się powoli wpychać do środka. Niebawem dobił do końca i westchnął z rozkoszą. Misty zajęczała słodko i znów zaczęła poruszać biodrami. Ash także unosił i opuszczał miednicę – tak, jak wcześniej robił to Brock. Było mu tak dobrze, tak cieplutko w tej gorącej szparce… Każdy ruch kilkukrotnie potęgował doznania Asha. Nasienie Brocka dawało lepszy poślizg. Chłopak wsunął dłonie pod soczyste pośladki Misty i zaczął je namiętnie ugniatać. Ustami pochłonął jej sutka i ssał go z upodobaniem. Misty w pewnym momencie zacisnęła uda na biodrach Asha i wbiła mu paznokcie w plecy. Patrzyła rozmydlonym wzrokiem, a z jej ust dobywały się głośne pojękiwania. Cipka dziewczyny zaczęła przyjemnie pulsować, jakby zaciskając się na fiucie Asha. Tak go to połechtało, że już trzeci raz tego dnia poczuł to wspaniałe uczucie ciepła rozchodzącego się falą od krocza po całym ciele. Tyle, że teraz – w gorącej, ciasnej pochwie Misty – uczucie to było kilkukrotnie intensywniejsze. Ash mimowolnie zapiszczał, a jego usta zacisnęły się na sutku koleżanki. Dłonią ścisnął pośladek, a drugą udo. Czuł, jak znów wylewa się z niego lepki płyn, wypełniając tym razem pochwę Misty. Obydwoje z całej siły ścisnęli się ze sobą, przeżywając razem to wspaniałe uczucie. Po wszystkim Ash leniwie wysunął się z przyjaciółki i spojrzał jej w twarz. Uśmiechnęli się do siebie. Chłopak odwrócił się w stronę Brocka, który z wyczerpania oraz z nadmiaru doznań zasnął obok nich.
    – Wstawaj, Brock – zbudził go.
    Cała trójka wstała, Ash i Brock podciągnęli spodnie, a Misty zebrała tylko swoje ubrania z ziemi i nago ruszyła w stronę obozowiska. Chłopcy kroczyli za nią, przyglądając się pięknym pośladkom. Od tego dnia nasi przyjaciele mieli w podobny sposób spędzać wszystkie wieczory.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tremono KPC
  • Fotel

    Wchodząc do pokoju dosięgło ją dziwne uczucie. Zazwyczaj nachodziło w momentach silnych emocji, jak matura, pierwszy seks, egzamin na prawo jazdy czy pierwszy dzień w nowej pracy. Wyostrzało zmysły, napełniało energią, przy jednoczesnym lekkim niepokoju i ściskania w żołądku. Katarzyna nie umiała określić dokładnie jego natury. Było jednocześnie przyjemne i nieznośne. W każdym razie jego towarzystwo było teraz spodziewane. Oto się miało spełnić jej pragnienie.

    Pokój był urządzony dość powściągliwie. Beżowe ściany, ciemnobordowy dywan na dębowym parkiecie, pod ścianami kilka częściowo zapełnionych biblioteczek oraz utrzymany w podobnej stylistyce stół z kompletem krzeseł. Na środku pokoju stał duży, staromodny fotel, którego głęboki, czerwony odcień wydawał się być, aż nazbyt odpowiedni do okazji. Jedynym “aktywnym” źródłem światła był wykonany w kamieniu kominek, z którego łuna wypadała wprost na fotel. Całość była snobistyczna, ale zarazem pobudzająca wyobraźnię.

    Prowadzący ją mężczyzna wskazał dłonią na samotny mebel, sugerując by na nim spoczęła. Podążając w kierunku fotela czuła wyraźną miękkość dywanu, pomimo założonych czarnych szpilek. Generalnie jej strój nie był zbytnio ugrzeczniony, co wydawało się oczywiste. Czarne zakolanówki, krótka plisowana spódniczka w szkocką kratę oraz biała na wpół rozpięta koszula, tworzyły zmysłowy i rozbudzający wyobraźnię zestaw. Fotel był jednocześnie miękki i miły w dotyka, a zarazem sprawiający wrażenie solidności. Zdecydowanie mógł utrzymać więcej, niż jej drobną osóbkę. Miała zaledwie 160 cm wzrostu i raczej szczupłą budowę ciała. Jej zawadiacko sterczące piersiątka były wręcz modelowym przykładem miseczki B. Wszystko to sprawiało, że usadziwszy się już wygodnie, miała wrażenie, jakby ją zewsząd oplatał.

    – Oprzyj się wygodnie i połóż ręce na oparciach – usłyszała zza swoich pleców. Dopiero teraz zauważyła skórzane paski z klamerkami przy nadgarstkach i kostkach. Męskie dłonie stanowczym ruchem przypięły ją do mebla, czyniąc całkowicie podatną i zależną od  nieznajomych. Dla spotęgowania doznań jej oczy zostały przewiązane czarną opaską. Teraz jedynymi docierającymi do niej bodźcami były ciche trzaski palącego się drewna i bijące odeń ciepło. Uczucie zaniepokojenia mieszało się z rosnącym podnieceniem.

    Przez chwilę była w pokoju sama. Nagle dobiegł ją łoskot otwieranych drzwi, po którym dało się słyszeć kilka przytłumionych kroków. Serce zabiło jej mocniej. “A więc to już” pomyślała. Zacisnęła pięści i zęby w oczekiwaniu na dalszy bieg wydarzeń. Bez żadnego dźwięku, który by zmącił harmonijne skwierczenie polan, poczuła delikatny dotyk na przed ramieniu. Momentalnie zimny dreszcz przebiegł po jej plecach. W tym czasie dłoń przesuwała się niespiesznie po ramieniu w kierunku jej szyi. Gdy już ją minęła, czuła jak palce badawczo muskają jej dekolt, by następnie wsunąć się agresywnie pod rozchyloną koszulę i biały, bawełniany stanik. Jej sutki już dawno stwardniały. Musiało to zadowolić nieznajomego, gdyż po pobieżnym zakreśleniu ich kształtu, dłoń wycofała się. Po chwili czuła jak najpierw jej koszula, a następnie przednia sprzączka stanika są rozpinane i rozchylane na boki. Ciepło bijące z paleniska smagało jej nagi biust, potęgując napięcie. Nigdy wcześniej nie doświadczyła czegoś podobnego, a musiała przyznać, iż bardzo ją kręciła perspektywa bycia podziwianą przez obcego mężczyznę.

    Chwilę później czuła jak jej spódniczka jest podwijana. W pierwszym odruchu chciała złączyć nogi, lecz skórzane paski na kostkach skutecznie to uniemożliwiały. Wprawna para rąk tym razem sięgnęła w kierunku białych majteczek. Mała plamka zdradzała już rosnące podniecenie. Nie był to jeszcze punkt kulminacyjny tej wizyty, jednakże Kasia była mile zaskoczona dotychczasowym przebiegiem.

    Tymczasem obce palce wprawnie gładziły jej szparkę przez materiał. Kształt łechtaczki zaczynał dokładnie odznaczać się na moknących majteczkach. Palce ściskały i dotykały ją coraz bardziej stanowczo. Ciepło rozlewające się po jej podbrzuszu wprawiało ją w ekstazę. Nagle wąski pasek materiału powędrował na bok, a dwa palce wparowały w jej ciasną szparkę. Nie wytrzymała i cichy jęk wyrwał się z jej gardła. Zdecydowanie była już gotowa.

    W tym samym momencie, gdy jej usta się rozchyliły, druga para dłoni przechyliła jej głowę w lewo. Nim zdążyła przyswoić to zdarzenie, poczuła jak penis rozpycha się między jej wargami i dobija się do podniebienia. Nie był może specjalnie gruby, lecz jego długość sprawiała, iż główka sięgała niemalże migdałków. Kasia nie musiała nawet specjalnie nic robić, gdyż para silnych męskich rąk rytmicznie poruszała jej głową, zwalniając od czasu do czasu by mogła głębiej odetchnąć. Jednocześnie palce dalej penetrowały jej już całkiem mokrą muszelkę, a w międzyczasie dołączył do nich język, który trącał całkiem twardy już guziczek.

    Jej umiejętności oralne musiały okazać się zadowalające, gdyż właściciel członka opuścił jej usta i przeniósł się do jej skrępowanej dłoni, która to niezwłocznie zacisnęła się na jego sprzęcie.

    Nie było jednak jej dane choćby głośniej westchnąć, gdyż od razu kolejna para dłoni przekręciła jej głowę w prawo, nadziewając ją na drugiego penisa. Ten członek był zdecydowanie szerszy. Ledwo mieścił się w jej buzi, skutecznie uniemożliwiając jakikolwiek ruch językiem czy też poruszanie szczęką. Również jego właściciel był o wiele agresywniejszy w swoich posunięciach, przez co raz po raz Kasia się na nim krztusiła.

    Zabiegi mężczyzn jednocześnie rozbudzały ją i męczyły. Było to jednak to czego oczekiwała. Jej fantazja, która miała się dzisiaj ziścić. W pewnym momencie wszyscy panowie odstąpili od niej. Korzystając z chwili wciągnęła głębiej powietrze i nim zdążyła głębiej przeanalizować sytuację delikatne szarpnięcia oswobodziły z krępujących ją skórzanych pasków. Tempo zmieniających się doznać zwiększało ich intensywność, ale też nie pozwalało na opór czy wahanie. Również teraz trzy pary rąk pomogły jej wstać i przystąpiły do ostatecznego przygotowania. Pierwsza spadła koszula i stanik, co było połączone z dotykaniem jej piersi i pleców. Następne były majteczki i spódniczka. Tutaj również nie obyło się bez trzech par rąk błądzących po jej pupie i myszce. Została jedynie w czarnej przepasce, zakolanówkach i szpilkach. Na koniec odwrócono ją przodem do fotela. Czuła ciepło kominka na swoich pośladkach.

    – A teraz wygodnie usiądziesz – oznajmił jej niski, męski głos dobiegający z naprzeciwka. Dwóch pozostałych mężczyzn ujęło ją za uda i w rozkroku posadziło na fotelu. Właściwie to była tak drobna, że jeden z nich w zupełności by wystarczył. Tymczasem zamiast miękkiego materiału na siedzeniu czekał na nią muskularny tors. Czuła jak gruby członek ociera się o jej pośladki. Z pewnością był to penis, który przed chwilą wypełniał jej buzię. Mężczyzna usadził ją tak, że kolana spoczywały na oparciach, a jej dłonie oparł na barkach.

    Ogromne pożądanie tłumiło w niej strach przed tym olbrzymem. Położył swoje dłonie na jej biodrach. Kierując w ten sposób jej ruchami, powoli wsuwał się w jej wąską szparkę. Była już tak mokra, iż tarcie nie stanowiło większego problemu. Jednak szerokość gościa za każdym pchnięciem odbierała jej dech w płucach. Ciepło, które czuła w podbrzuszu rozciągało ją do granic możliwości. Z czasem zaczęła odczuwać coraz większą przyjemność. W końcu nawet sama zaczęła podskakiwać, domagając się więcej.

    Koncentrując się na mężczyźnie pod nią nie zauważyła jak jeden z nieznajomych aplikuje do jej drugiej dziurki trochę żelu lateksowego. Zastanowił ją dopiero mocniejszy uścisk unieruchamiający jej biodra. Pytająco spojrzała swoją przewiązaną głową w dół, gdy drugi z zadowalanych przez nią ustami członków wsunął się z impetem w jej pupę. Głośny krzyk, który wyrwał się z jej gardła był na pewno słyszany w całym budynku. Po to tu przyszła. Od zawsze chciała poczuć w sobie dwa penisy. Dyskomfort rozciągniętych dziurek w zupełności rekompensowały jej rozpychające się w niej drągi.

    Panowie widocznie uznali, iż pierwszy szok już minął, gdyż poruszali się w niej coraz szybciej. Musieli być już w tym doświadczeni, bo gdy jeden w nią wnikał, drugi ją opuszczał. Kasia była już bardzo zmęczona. Mimo to kolejne ruchy mężczyzn prowokowały dalsze krzyki z jej małego gardła. Wtedy to akcji wszedł trzeci z nieznajomych. Poczuła na swojej skroni dłoń przechylającą jej głowę w lewo. Już dobrze wiedziała co to oznacza i bez zbędnych ruchów rozchyliła usta w oczekiwaniu na trzeciego członka. Ostatni penis był podobny do pierwszego. Jego główka wchodziła głęboko, ale nie rozciągała jej usteczek. Kasia była nawet w stanie odnaleźć się w rytmie posunięć i drażnić ją języczkiem.

    Cała czwórka była już dobrze zmęczona. W odgłosie pracujących członków i niewyraźnego mamrotania dziewczyny, pierwszy skończył muskularny nieznajomy pod nią. Był to bodziec, który przelał czarę przyjemności. Jej drobne ciałko zaczęło spinać się w niekontrolowany sposób, szczególnie mocno zaciskając się na penisie pracującym pod nią. Tak szczelnie go opięła, że sperma wypłynęła dopiero jak opuścił jej wnętrze. Drugi wystrzelił członek w jej tyłeczku. Ciepło rozlewające się w jej środku, było dla niej zupełnie nowym doświadczeniem. Wtedy trzeci mężczyzna odchylił jej głowę bardziej do tyłu. Po kilku ruchach czuła pulsujący strumień ciepłego płynu, wlewający się jej prosto do gardła. Kasia nawet nie protestowała, tkwiła jeszcze w głębokiej ekstazie, a druga i trzecia męska eksplozja tylko podtrzymywała ten stan. Gdy wreszcie udało jej się spokojnie złapać oddech, a ciało przestało drgać, opadła miękko na muskularne, męskie ciało pod nią.

    Gdy już uspokoiła się na dobre, trzy pary rąk złożyły wycieńczoną Kasię na miękkim dywanie. Nie była w stanie ruszyć żadnym mięśniem, ale jej to nie przeszkadzało. Wyciekająca na podłogę sperma świadczyła o zrealizowanym marzeniu, które samo w sobie było wielką nagrodą. Tak spełniona usnęła otulona ciepłem z kominka i dobiegającymi z jego wnętrza trzaskami żarzącego się drewna.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    redart