Author: admin

  • Prawo jazdy

    Mam na imię Monika, jestem 32-letnią pracującą mężatką. Zajmuję się sprzedażą ubezpieczeń. Pracuję w firmie już 5 lat. Jako, że jestem atrakcyjną i zadbaną kobietą to klienci, których odwiedzam kupują ode mnie chętniej. Był piątek w biurze odbywała się impreza integracyjna. Niestety musiałam pójść sama, ponieważ mój wyjechał w delegację. Ale mimo wszystko atmosfera była przyjemna. Wszystko było by idealnie, gdybym nie dała się namówić na drinka, właściwie to dwa. Problem polegał na tym, że przyjechałam samochodem. Pod pretekstem, że ktoś na mnie czeka na parkingu, wyszłam i odjechałam.

    Paląc papierosa prowadziłam autko z dozwoloną prędkością. Nie wiem co sobie myślałam wsiadając za kierownicę po alkoholu do tej pory mi się to nie zdarzyło. Było już po północy, liczyłam, że uda mi się dojechać na miejsce bez większych problemów. I prawie się udało. Jakieś 5 kilometrów od domu dostrzegłam radiowóz. Ogarnęły mnie czarne myśli, ale na odwrót było za późno. Pani policjantka dała sygnał lizakiem i zjechałam na pobocze. Cała się trzęsłam ze strachu. Na patrol policji składały się dwie osoby, kobieta i mężczyzna.

    – Dobry wieczór, kontrola trzeźwości – powiedział niskim głosem mężczyzna, grubszy, dobrze zbudowany 40-latek.

    W tym całym stresie nie zapamiętałam ani nazwiska, ani jego stopnia. Badanie alkomatem wykazało pół promila. Byłam załamana, prawo jazdy stanowiło podstawę mojej pracy. Jedyne co przychodziło mi do głowy to łapówka. Łamiącym głosem zaproponowałam:
    – Może się dogadamy panie władzo?
    – Co ma Pani na myśli?
    – No.. wie.. Pan..
    – Wie Pani, że to będzie trochę kosztowało?
    – Domyślam się..
    – Zrobimy tak, tutaj jest mój numer, proszę do mnie zadzwonić spotkamy się i dogadamy dobrze?
    – Dobrze.. A kiedy odzyskam dokument?
    – Kiedy się spotkamy bez świadków – skinieniem głowy pokazał na policjantkę.

    Odjechałam do domu. Wieczorem porozmawiałam z mężem przez telefon, wzięłam prysznic i się położyłam, trzymając w ręku wizytówkę policjanta nerwowo wykręciłam numer. Po krótkiej rozmowie umówiliśmy się na poniedziałek na 20.
    Mijał nudny dzień w pracy tuż przed wyjściem przeliczyłam podjęte z bankomatu pieniądze. 2 tysiące złotych, zgadza się, mam nadzieję, że wystarczy.
    Punktualnie o 20 zapukałam do drzwi domu, w którym mieszkał pan policjant.
    Otworzył i zaprosił mnie do środka, paradował w rozpiętej hawajskiej koszuli ze swoim grubym brzuchem. Gdy zaproponował coś do picia odmówiłam. Siedziałam na sofie w jego niewielkim pokoju gościnnym.
    Podczas krótkiej niezręcznej ciszy, czułam jego przenikliwy wzrok na sobie. Wędrował od szpilek, poprzez biust, kończąc na moich oczach i posyłając mi władczy uśmieszek.
    – No dobrze, to ile będzie mnie kosztowało odzyskanie dokumentu?
    – A ile jest dla Pani wart?
    – No cóż, mam trochę pieniędzy przy sobie
    – Nie chodzi mi o pieniądze Pani Moniko
    – No więc o co?

    Przysiadł się do mnie i zaczął dotykać moje kolano. Miałam na sobie dość krótka sukienkę, którą powoli podciągał do góry i masował moją nogę coraz wyżej, jednocześnie szepnął mi na ucho:
    – Wiesz doskonale czego chcę.
    Wiedziałam, nie miałam wielkiego wyboru, więc postanowiłam mieć już to jak najszybciej z głowy.
    – Dobrze..
    Rozpuściłam włosy i rozsunęłam suwaczek opinający biust.
    – Chodźmy do sypialni.. spodoba Ci się..
    Rzucił mnie na łóżko w swojej zaciemnionej sypialni i położył się na mnie całym ciężarek swojego ciała. Jęknęłam cichutko, ale udając, że mi się podoba zdarłam z niego koszulę. Całował mnie po szyi wkładając rękę w moje majtki i wpychając palec do mojej cipki. Dopadł się do moich piersi jak dzikie zwierzę, byłam już mokra i napalona, gdy wiercił mnie palcem. Ściągnęłam z siebie sukienkę i rozpięłam stanik, który rzucił gdzieś na podłogę. Leżałam już w samych stringach i szpilkach. Zszedł ze mnie, położył się na plecach, chwycił mnie za głowę i silnym ruchem zmusił do całowania jego brzucha. Rozpięłam jego spodnie, ściągnęłam wypchane bokserki moim oczom ukazał się olbrzymi, owłosiony penis. Miał ponad 20 cm-ów i stał jak dąb. Był dużo większy od przyrodzenia mojego męża.

    Jęczał i wiercił się gdy całowałam jego jądra. Byłam już mocno napalona, gdy wzięłam w usta jego kutasa, zachłannie go ssałam czując jego podniecenie i słysząc jak sapie coraz głośniej. Po kilku minutach obciągania, poderwał się zdjął ze mnie stringi i położył na plecach. Pomyślałam sobie nareszcie, gdy we mnie wszedł. Oplotłam go nogami i chwyciłam za tyłek. Pieprzył mnie coraz mocniej, całując moje nabrzmiałe cycki. Jego olbrzymi penis przebijał mnie dosłownie na wylot, wysyłając w krainę rozkoszy i orgazmu. Po kilku minutach leżałam na brzuchu z potarganymi włosami, gdy poczułam ciężar jego ciała na sobie. Tego właśnie teraz pragnęłam.

    – Ale z Ciebie suka, podoba Ci się co?

    – Bardzo… wyjęczałam ledwie..

    – Chcesz żebym Cię zerżnął jeszcze mocniej?

    – Tak… rżnij mnie..

    Nie myślałam już o niczym, poza ostrym zwierzęcym seksem. Wszedł we mnie od tyłu i chwycił mocno za włosy. Zaczęłam krzyczeć i ciągnąć rękami za prześcieradło. Posuwał mnie jak maszyna sapiąc mi do ucha i dając kolejne mocne klapsy w mój już i tak zaczerwieniały tyłek. Łóżko strzelało jak by się miało rozsypać w kawałki, po kilku minutach wpakował mi do ust penisa. Wystarczyło kilka ruchów i cały ładunek ciepłego nasienia znalazł się na mojej twarzy.

    Ubrałam się, wzięłam z ławy swoje prawko i zniknęłam za drzwiami.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    madziula

    madziula

  • Inicjacja cz. 1

    Kolejny raz zostałam sama w domu. Mama wyjechał na kilka dni do chorej babci, zostawiając mnie pod opieką jej przyjaciela. Krzysztof nie mieszkał z nami, jednak był niemalże domownikiem, często zostając u nas na noc. W sumie był kimś, wypełniającym rolę kochanka mamy i przyjaciela domu, kto jednak nie pretenduje do roli stałego partnera, czy konkubenta.

     

    Byłam grzeczną dziewczynką. Nie zamierzałam siedzieć do późna na sieci. Dokładnie o dziewiątej wieczorem zaczęłam wieczorną toaletę. Wymyłam włosy, wyjątkowo starannie ogoliłam nogi i wzgórek, sporo czasu poświęciłam skórze, wcierając kolistymi ruchami bezwonny balsam do ciała. Susząc długie, blond włosy przeglądałam się w lustrze. Pomimo piętnastu lat, z ogolonym wzgórkiem wyglądałam jak drobna, najwyżej trzynastoletnia dziewczynka. Byłam niewysoka, szczuplutka i miałam małe, choć bardzo kształtne piersi. Lubiłam za to swoje długie, proste włosy i byłam niemalże dumna z ładnie wyrzeźbionych nóg i zgrabnych, krągłych pośladków.

     

    Przed snem, otulona miękkim płaszczem kąpielowym obeszłam cały dom, starannie sprawdzając drzwi i okna. Wyłączyłam zewnętrzne oświetlenie i gasząc po kolei światła wewnątrz domu, poszłam na piętro do swojego pokoju. Tej nocy zrezygnowałam z piżamki. Zgasiłam światło i naga wślizgnęłam się w świeżą pościel. Było sporo po dziesiątej w nocy, gdy zasypiałam sama w obszernym łóżku.

     

    Obudziłam się, gdy zamykał drzwi mojego pokoju. Przeciągając się kusząco w pościeli, odsłoniłam drobne piersi. Krzysztof nachylił się nade mną. Starannie przycięty zarost łaskotał podczas pocałunków. Ściągając ze mnie kołdrę, ssał różowe brodawki. Palce delikatnie muskały skórę, pieszcząc podbrzusze i wewnętrzną stronę ud. Usiadłam w pościeli. Ściskał moje brodawki, gdy rozpinałam mu koszule i spodnie. Nagi przytulił się do mnie muskularnym ciałem, po czym opadliśmy na pościel. Leżałam na nim, całując szyję, tors i podbrzusze. Trzymając w obu dłoniach potężny członek, lizałem jego główkę. Potężna męskość ledwo mieściła się w moich drobnych ustach. Zachęcona jękami rozkoszy ssałam go coraz intensywniej, masując dłońmi podstawę kutasa. Wplecionymi we włosy palcami narzucił ostry rytm. Eksplodując, przytrzymał głowę, wsuwając członek głęboko w usta. Ssałam go, połykając nasienie. Gdy skończył, przytulona policzkiem do uda wsłuchiwałam się w jego oddech, pieszcząc palcami jadra i na wpół miękki członek.

     

    – Twoje usteczka są wprost stworzone do obciągania i całowania. Sam nie wiem, co lepiej im wychodzi!

    Powiedział, naciągają mnie na siebie. Po długim pocałunku w usta zaczęłam się wspinać na niego, a on całował kolejno moją szyje, piersi, podbrzusze i krocze. Będąc u celu podróży, dosiadłam okrakiem twarzy Krzysztofa. Trzymając się wezgłowia łóżka, ocierałam wilgotną szparkę o jego usta. Lizał mnie między wargami, ssał łechtaczkę i penetrował językiem pochwę. Uwielbiałam ten rodzaj seksu oralnego. Mając sporą kontrolę nad rodzajem i intensywnością pieszczot już po kilku chwilach tej niezwykle podniecającej minety, wiłam się z podniecenia. Orgazm przeżyłam nabita ana jego język, ocierając się łechtaczką o nos kochanka.

     

    Byłam zmęczona rozkoszą. Długo leżałam wtulona w Krzysztofa, gdy ten delikatnie głaskał palcami plecy. Kiedy uspokoiłam oddech, nasunął się a mnie. Szeroko rozkładając uda, wprowadziłam dłonią członek do pochwy. Wszedł we mnie płynnym pchnięciem. Wilgotna pochwa objęła go jak przyciasna rękawiczka odrobinę za dużą dłoń. Jego potężny członek wypełnił mnie całą, a gdy wydawało się, że nie zmieści się do końca, napar mocno! Rozkoszne, graniczące z bólem doznanie rozciągania! Kolejne pchnięcie i nasze podbrzusza złączyły się. Zachłystując się niesamowitym uczuciem, leżałam, mając w sobie całych dwadzieścia jeden centymetrów jego męskości. Gdy delikatnie poruszył się we mnie, zaplotłam łydki na jego lędźwiach. Po kilku kolejnych, mocniejszych pchnięciach zmieniliśmy pozycję. Trzymając moje nogi w kostkach, rozłożył je tak, że stopy znalazły się za moją głową. Klęcząc między udami, posuwał mnie rytmicznymi ruchami bioder, obserwując jak jego wielki kutas, suwa się w dziewczęco wyglądającej cipce. Gdy znudził się tą pozycją, opadł na mnie. Moje kolana znalazły się w zgięciach jego łokci. Poczułam go jeszcze głębiej w sobie, a gdy podbrzuszem zaczął ocierać się o wyeksponowaną łechtaczkę, nie potrafiłam dłużej powstrzymać orgazmu. Wyłam pod nim wgniatana w materac mocnymi pchnięciami. Zwolnił, dopiero gdy zwiotczałam pod nim. Przewróciliśmy się tak, bym była na górze. Nabita na twardy członek wracałam do rzeczywistości. Powoli, wraz z powracającym do normalnego rytmu oddechem, zaczynałam poruszać biodrami. Teraz liczyła się tylko jego rozkosz. Z początku, wtulona w pierś Krzysztofa, poruszałam jedynie biodrami, suwając się na potężnym członku. Wraz z rosnącym podnieceniem mojego partnera, unosiłam stopniowo ciało, by w końcu usiąść na nim okrakiem. Z dłońmi splecionymi na karku unosiłam się i opadałam na jego członku, a on jęcząc głośno, pieścił dłońmi uda i piersi. Był bliski spełnienia, gdy wstałam. Jego zaskoczenie przerodziło się w euforię, kiedy dosiadłam go odwrócona do niego plecami. Nabita na pulsującą męskość poruszałam biodrami, stopniowo odchylając się ku jego stopom. Czułam jak niesamowicie sztywny członek, napiera na tylną ściankę pochwy. Zacisnął dłonie na moim ciele. Przyspieszyłam, a on trzymając mnie za biodra, regulował głębokość pchnięć. Dzięki temu suwałam się wzdłuż niemal całej długości kutasa. Unosiłam biodra na tyle wysoko, że jedynie główka penisa pozostawał we mnie, po czym opadałam z impetem, nabijając się na niego. Jego orgazm poprzedziły cztery wyjątkowo intensywne pchnięcia, po których przytrzymał moje biodra w najniższej pozycji, wypełniając mnie nasieniem.

     

    Odpoczywaliśmy, leżąc ułożeni w łyżeczkę. Delikatnie jakby od niechcenia pieścił moje piersi i podbrzusze. Dotyk był przyjemny i delikatny.

    – Masz cudownie gładkie ciało. Jest takie młodziutkie i świeże!

    W ciągu następnych minut szeptał kolejne komplementy, a jego palce sprawiały, że ponownie przyspieszył mi oddech. Ucisk jego członka na pośladki świadczył, że i jemu udzieliło się podniecenie. Odchyloną w tył dłonią zaczęłam go pieścić, gdy Krzysztof delikatnymi cuchami masował okolice mojej łechtaczki. Podniecona ściskałam w dłoni ponownie prężący się członek. Mimo nieco słabszej niż poprzednio erekcji i tak był potężny. Krzysztof przesunął dłoń za moje plecy. Wsunął palec, potem drugi w mokrą od nasienia pochwę, po czym delikatnym ruchem roztarł wypływającą ze mnie wilgoć wokół odbytu. Wiedziałam, że ma ochotę na seks analny. Bardzo go lubił. Z początku ten rodzaj stosunku był dla mnie dość bolesny, jednak odkąd regularnie trenowałam odbyt dużą wtyczką analna, którą mi podarował, polubiłam kochać się z nim w ten sposób. Lubiłam cały towarzyszący temu rytuał. Sprawiło mi przyjemność, kiedy wsunął palec w odbyt. Po chwili dołączył drugi, a później zaczął mnie nimi rozciągać. Lubiłam to uczucie. Pozwoliłam mu bawić się moim odbytem, aż uznałam, że jest już dostatecznie rozciągnięty. Obficie pośliniłam palce, którymi zwilżyłam członek. Trzymając go pewnie w dłoni, naprowadziłam go na odbyt. Rozluźniłam zwieracz, a on delikatnie naparł. Za trzecia próbą główka pokonała ciasny pas mięśni. Wsunęłam dłoń między uda, odnajdując łechtaczkę. Wszedł we mnie mocnym pchnięciem. Przytrzymując dłonią uniesione do góry udo, napierał biodrami na pośladki. Twardy kutas posuwał mnie w pupę, a ja pieściłam się, wsłuchując w rytm jego pchnięć. Kochał się w swoim tempie, szybko zmierzając do finiszu. Chciałam go odrobinę wyprzedzić, tak by mój orgazm spotęgował jego doznania przed wytryskiem. Udało się. Orgazm sprawił, że odbyt zacisnął się na jego członku, pulsując w rytm mojej rozkoszy. Krzysztof zawył za moimi plecami i w kilku mocnych ruchach skończył, wypełniając odbyt ciepłym nasieniem.

     

    Po wspólnym prysznicu został tylko tak długo, by utulić mnie do snu. Nie został na noc. Rano znalazłam na kuchennym blacie paczuszkę z liścikiem na wierzchu. Tylko dwa słowa: “Na wieczór”. W środku był śliczny, zmysłowy komplecik czarnej bielizny. Coś, czego żadna piętnastolatka na pewno nie ma w swojej garderobie, bo która dziewczyna nosi teraz pas do pończoch? Zaintrygowana przymierzyłam nową bieliznę. Umarłabym ze wstydu, gdyby ktoś postronny mnie w tym zobaczył, a jednocześnie aż skręcało mnie z podniecenia, by założyć to pod normalne ubranie. Nigdy nie miałam na sobie tak skąpych stringów, których mikroskopijnej wielkości materiał ledwie zasłaniał kapturek łechtaczki, ani biustonosza odsłaniającego zupełnie brodawki. Czułam się w tej bieliźnie jak luksusowa, nieletnia dziwka i podobało mi się to uczucie. Podniecenie wzrosło jeszcze bardziej, gdy dostałam SMSa od Krzysztofa: “Czas na twoją inicjację! Bądź gotowa o 20. Załóż nową bieliznę i czarną, krótką sukienkę. Zabieram cię do prywatnego klubu.”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

    .

  • Byłem torturowany w szkole

    Była przerwa. Na szkolnym korytarzu panował gwar i chaos. Każdy siedział na ławce lub stał, każdy we własnym towarzystwie. Mi akurat nie chciało się z nikim rozmawiać, a na ławkach nie było miejsca, więc stanąłem z boku przy parapecie. Z nudów zacząłem intensywnie myśleć. Gdy tak stałem przez dłuższą chwilę zobaczyłem, jak podchodzi do mnie pani pedagog. Miała blond włosy spięte z tyłu w warkocz a na nosie okulary. Ubrana była stosownie do pory roku, a był maj. Była szczupła i młoda, przez co wyglądała dość atrakcyjnie. Na nogach miała sandały na obcasach, w których było widać młodo wyglądające, gładkie i zadbane stopy. Były dość płaskie i miały obcięte paznokcie, pomalowane na kolor jaskrawo czerwony z białymi brzegami.

    – Dzień dobry! – powiedziałem, zobaczywszy ją.

    – Dzień dobry. Uśmiech proszę! – odpowiedziała łagodnym tonem sama uśmiechając się szeroko ukazując swe białe zęby.

    – Słucham? – spytałem zdziwiony.

    – Uśmiech proszę. – powtórzyła. – Bo widzę, że jesteś jakiś przygnębiony? Uśmiechnij się do mnie.

    – Ach, nie, nie jestem. – odparłem.

    – Na pewno?

    – Tak. – Zapewniłem.

    – To uśmiechnij się! – rzekła, skrobiąc mnie lekko po ramieniu. Spuściłem głowę bezradnie.

    – Ale dlaczego? – spytałem.

    – Bo wtedy – zaczęła wyjaśniać – do naszego mózgu wpływa hormon szczęścia. Im więcej się uśmiechamy, tym bardziej jesteśmy szczęśliwi.

    – Ale ja nie potrafię. – odparłem. – Ale w sumie dobrze, że panią widzę. Muszę przyjść po lekcjach, żeby pani zrobiła mi zdjęcie na gazetkę klasową. – uprzedziłem.

    – Ach! No faktycznie. Dobrze, przyjdź do mnie do gabinetu. – stwierdziła zadowolona i poszła.

     

    Gdy skończyłem lekcje podszedłem do drzwi jej gabinetu. Zapukałem i usłyszawszy „Proszę!” wszedłem.

    – Ach, jesteś. – stwierdziła z nutą zadowolenia w głosie i równie szerokim uśmiechem co wcześniej. – Już idę po aparat, usiądź sobie na krześle.

     

    Usiadłem więc a ona wyszła, a po chwili wróciła z niewielkim aparatem cyfrowym. Już zacząłem się obawiać, że ponowi prośbę i po chwili moje obawy okazały się słuszne. Usiadła naprzeciwko mnie, po drugiej stronie biurka i włączyła aparat. Skierowawszy obiektyw w moją stronę znów powiedziała:

    – No! Uśmiechnij się.

    – Ale dlaczego? – spytałem.

    – Żebyś ładnie wyszedł na zdjęciu.

    – Ale nie chcę.

    – Chcesz być poważny? – spytała nieco bardziej zrezygnowanym tonem.

    – Tak. – odpowiedziałem stanowczo.

    – Dobrze, ale jak zrobię ci zdjęcie to zostań dłużej, okej? Jesteś już po lekcjach? Masz czas?

    – Właściwie tak. – odparłem.

    – To dobrze. – stwierdziła i zrobiła mi zdjęcie. Na moment oślepił mnie błysk flesza, lecz po chwili schowała aparat i zapytała mnie, czy coś się stało, że stałem na przerwie taki smutny. Wyjaśniłem jej, że nic – jedynie się trochę zamyśliłem. Potem spytała, czy często się uśmiecham i po krótkiej chwili myślenia odpowiedziałem, że prawie wcale.

     

    Więc zaczęliśmy rozmawiać na ten temat. Wyglądała na bardzo zdziwioną. Dłuższą chwilę mnie przekonywała, że warto się uśmiechać bo to robi dobre wrażenie, pozytywnie działa na zdrowie itp. Zaczęła opowiadać mi o terapii śmiechem, o tym, że „śmiech to zdrowie” i ile przynosi korzyści. Rozmawialiśmy tak przez dłuższą chwilę, a po mojej kolejnej odmowie na prośbę o uśmiech odrzekła:

    – To wiesz co? Połóż się tu. – nakazała wskazując palcem stojący w kącie dziwny obiekt, który wyglądał jak łóżko z przymocowanym do niego siedzeniem, do którego wchodziło się po drabinie. W jej głosie dał się słyszeć przebłysk nadziei. Zdawało się, że wpadła nagle na pomysł, który wydawał się jej genialny. – Aha, tylko najpierw zdejmij bluzkę, podkoszulkę, buty i skarpetki. – dodała.

     

    Położyłem się posłusznie a ta kazała mi unieść ręce za siebie. Gdy to zrobiłem „przypięła” mnie pasami do owego łóżka za nadgarstki, później za stopy a następnie za biodra. Następnie weszła po drabinie i usiadła nade mną. Zobaczyłem, że odpina i mozolnie zdejmuje buty a następnie podłożyła mi palce stóp pod nos.

    – Będziesz wąchał moje stopy aż się uśmiechniesz. – zagroziła wesoło. Moje nozdrza natychmiast podrażnił zapach potu. Odwróciłem głowę tyle, ile mogłem lecz ona wciąż trzymała palce pod moim nosem i patrzyła na mnie z uśmiechem. – Brzydko pachną, co? – spytała po chwili.

    – Noo… tak. – odparłem.

    – Ale nie zabiorę stópek dopóki nie zobaczę banana na buzi. – powtórzyła. Próbowałem kilka razy „kręcić” głową by nie czuć woni jej stóp, lecz jedynym efektem był jej chichot i ponowne podłożenie ich pod mój nos. – Zawołała „Smile!” a po chwili „Cheese!” – rozciągając palcami swych stóp moje kąciki ust.

     

    Leżałem tak wdychając ów zapach. Nie wiem jak długo to trwało. Co najmniej pół godziny, może więcej. Widziałem przed sobą jedynie palce lub pięty a momentami także jej twarz, cały czas radosną, opromienioną uśmiechem. Po jakimś czasie, jakby zauważyła, że nic nie wskóra, spytała ironicznie:

    – Tak ładnie pachną moje stópki?

    – Niezbyt. – odparłem.

    – Ale uśmiechu nie zobaczę? – upewniła się.

    – Wolałbym nie.

    – To poczekaj. Chyba mam jeszcze jeden sposób. – powiedziała i mrugnąwszy do mnie zeszła na podłogę i usiadła na krześle, aby z powrotem ubrać buty.

     

    Byłem przerażony, zastanawiając się co wymyśli następnego. Pomyślałem, że to wszystko jest jakieś chore. Po co jej to? I do czego będzie zdolna? Czyżby miała mnie zacząć torturować? Czy będę bity lub w inny sposób dręczony? Nachodziły mnie różne myśli. Lecz ona wpadła na pomysł, którego w życiu bym się nie spodziewał. Podeszła do mnie bliżej i spytała rozradowana:

    – Masz łaskotki? – serce zaczęło mi bić jak oszalałe. Nie miałem pojęcia co powiedzieć, by się wykręcić.

    – Nie wiem. No… ra-raczej nie. – wyjąkałem. Lecz mój wyraz twarzy i wzrok najprawdopodobniej nie był zbyt przekonujący.

    – Na pewno? – spytała.

    – Chyba tak.

    – A może sprawdzimy?

    – Nie! Proszę! – jęknąłem a następnie wybuchnąłem śmiechem czując tarcie jej opuszków palców oraz długich paznokci na moim odsłoniętym brzuchu. Usiłowałem się wyrywać, lecz skórzane pasy trzymały mocno moje ręce, nogi oraz biodra. Rzucałem się jak oszalały wyjąc ze śmiechu.

    – Gili gili gili! – powtarzała wesolutkim głosem patrząc na me daremne, desperackie próby ucieczki oraz słysząc jedynie mój śmiech.

     

    Histeryczny, niekontrolowany śmiech wywołany jedynie jej wyrafinowanym łaskotaniem i skoordynowanymi ruchami. Czułem się potwornie bezsilny. Miałem wrażenie, że tracę kontrolę nad swym ciałem nie będąc w stanie pohamować swych ruchów oraz głośnego śmiechu, który – kiedy „kursowała” swymi palcami między brzuchem, pachami, żebrami, przechodząc niekiedy do boków i szyi – przeradzał się w totalny rechot. Nie wiem ile to trwało, po ilu minutach do oczu napłynęły mi łzy.

    – Twardy jesteś. – skomentowała przerywając tortury. – Ale teraz wymiękniesz. – zapewniła, po czym podeszła do biurka i otwarła szufladę.

     

    Gdy coś z niej wyjęła, usłyszałem ponownie stukot jej obcasów o linoleum. Podeszła do mnie trzymając ręce z tyłu. Po chwili pokazała mi, że w jednej z nich trzyma czerwone, sztywne piórko.

    – Ta da! – zawołała stojąc przy moich skrępowanych stopach. Przeraziłem się jeszcze bardziej szykując na najgorsze, lecz wiele nie porozmyślałem, gdyż po chwili ponownie wybuchnąłem panicznym, bezsilnym śmiechem rzucając się desperacko z podobnym skutkiem jak wcześniej, gdy ta łaskotała mnie niemiłosiernie piórkiem raz w jedną stopę, raz w drugą. – Ha ha! Tu cię mam! Gili gili gili! Nie masz wyboru! Tego nie wytrzymasz! – wołała wesoło a następnie odłożyła piórko i łaskotała mnie w obie stopy naraz, pocierając palcami pięty, śródstopia, palce a momentami… co było chyba najpotworniejsze – miejsca między palcami, przy którym aż wyłem ze śmiechu.

    – Do… Ha ha ha ha… dobrze! – wyjąkałem. – Tylko p-pro-proszę! Niech pani… hi hi hi!!! Niech pani przestanie!!! B-bł-błagam ha ha ha ha!!! – krzyczałem.

    – Okej. – odparła podchodząc bliżej mej twarzy. – To teraz szeroki uśmiech. – powiedziała szczerząc zęby i pokazując palcem gest na swej twarzy. Poczułem się tak, jakby moja twarz była z ołowiu. Chcąc nie chcąc uniosłem w górę kąciki swych ust.

    – Pięknie! – zawołała. Tylko teraz tak szeroko! Pokaż ząbki! – resztkami sił „zmolestowałem” swe usta odsłaniając zęby w dziwacznym grymasie. – Super! – stwierdziła, po czym usłyszałem odgłos robionego zdjęcia.

     

    Odłożywszy aparat odpięła mi pasy i pozwoliła się ubrać.

    – Jutro cię widzę w szkole wesołego! – oświadczyła. – Bo jak nie to wiesz… – mrugnęła – znów się spotkamy w wesołej sali tortur hi hi.

    – Do widzenia! – pożegnałem się jak najszybciej wyjść.

    – No dobrze – zmykaj. Do widzenia!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krystian Wieczorek

    Enter your author resource box:
  • Długo wyczekiwane spotkanie

    Obudziłem się rano pomyślałem to ten dzień, dziś przyjeżdża dziewczyna która podoba mi się od dawna. Miała na imię Wiktoria miała 17 lat, 170cm wzrostu Kasztanowe długie włosy, brązowe oczy, oraz figurę jak gwiazdy w gazetach dla dorosłych.  Cały weekend spędzę z nią na oprowadzaniu po naszym pięknym mieście. Godzina 12 odebrałem Wiktorie z dworca nie miała dużo bagażu tylko plecak. Poszliśmy więc na obiad, później skoczyliśmy na plażę.  Było bardzo dużo ludzi, po chwili znaleźliśmy miejsce aby rozłożyć ręczniki. Zdjąłem koszulkę oraz spodenki zostałem w samych bokserkach, Wiki  miała już na sobie bikini. Moim oczom ukazała się piękne młode ciałko koleżanki. Piersi okrągłe wydaje mi się miseczka C. Pupa była idealna, widać że lubiła sport, w końcu grała w siatkówkę oraz chodziła na jogę. Poprosiła abym nasmarował ją olejkiem do opalania, jako dobry kolega zgodziłem się bez zawahania. Posmarowałem ja na plecach później nogi idąc do góry dotarłem do jędrnej pupy nieśmiało jej dotknąłem podniosła głowę i uśmiechnęła się zalotnie. Poleżeliśmy dobre 2 godziny. Mieliśmy już iść do jej hostelu gdy w  tym momencie zadzwonił telefon ze pokój nie może zostać odebrany gdyż nastąpiło zalanie. Wiki nie wiedziała co ma zrobić. Zaproponowałem ze może spać u mnie, rodziców nie ma cały weekend więc całe mieszkanie jest dla nas. Na początku nie była pewna czy chce spać u mnie ale po chwili się zgodziła. Tak więc wsiedliśmy w autobus przyjechaliśmy kilka przystanków i byliśmy niedaleko od mojego bloku. Na klatce było parę stopni mniej niż na dworze lecz w domu chyba jeszcze ciepłej. Wiki od razu poszła przebrać się do łazienki. Ja natomiast poszedłem zrobić jakąś kolacje po 10 minutach Wiktoria wyszła z łazienki w krótkich spodenkach w których było widać jej pośladki oraz w koszulce na ramiączkach. Nie miała stanika pod spodem jej sutki ukazywały się przez lekki materiał. Chyba chciała mnie sobą podniecić co bardzo się jej udało. Musiała zauważyć mój wzrok gdy na nią spoglądałem. Teraz ja poszedłem się ogarnąć do toalety szybki prysznic lecz zapomniałem przez to wszystko bokserek i spodenek z szafy. Uchylając drzwi owinięty w ręcznik zapytałem się czy może mi podać rzeczy. Szyderczo i zarazem z zalotnym uśmiechem zapytała: a po co Ci to? Rozbudziła we mnie wyobraźnię. Wyszedłem nieco skrępowany zjedliśmy kolację i włączyliśmy jakiś film. Była to komedia romantyczna. To było ukartowane. Taki miałem plan. Siedzieliśmy obok siebie w pewnym momencie objawem ją ona zrobiła to samo. Zaczęła jeździć ręką po moim udzie. Widziałem ze spogląda na mnie ukradkiem, spojrzałem na nią wtedy pocałowała mnie. Całowaliśmy się dobre 5 minut. Po czym przeszliśmy dalej. Do rozbierania dużo ciuchów nie mieliśmy. Zdjąłem jej bluzeczkę. Ukazały mi się piękne piersi 17 latki. Zacząłem je pisać ssać je przygryzać lekko twarde sutki. Całowałem każdy kawałek górnej części jej ciała. Schodziłem coraz niżej aż trafiłem na króciutkie dresowe spodenki zdjąłem je zostały już tylko jej różowe figi. Lizałem chwilę jej cipkę przez materiał była już mocno rozgrzana. Złączyła nogi gdy zdejmowałem jej majteczki moim oczom ukazała się różowiutka muszelka. Była bardzo mokra lizałem całą cipeczkę aż wszystko znikło. Doszła do pierwszego orgazmu. Była pochłonięta w rozkoszy. Wiła się jak wąż, skakała na łóżku, słodko postękiwała.  Po chwili to ona przejęła inicjatywę zdjęła moje spodenki, zębami chwyciła za bokserki i zanim się obejrzałem już ich nie było. Rzuciła je na drugi koniec pokoju. Wiatrak był włączony jej cudne długie kasztanowe włosy powiewały gdy była pochylona przede mną. Przyznała się ze uwielbia sex oralny ale przyznała się też ze nigdy nie uprawiała seksu klasycznego i jest dziewicą. Nie zdziwiło mnie to gdyż było widać ze jest szanująca się dziewczynom. Chwyciła za mojego penisa nie była wcale taki mały ale połknęła całe 21 cm. Było wspaniale jeszcze nigdy podczas orala nie było mi tak dobrze. Minęło parę minut i skończyłem jej w ustach. Wypluła całą spermę na swoje piersi i rozprowadziła dokładnie, całe się świeciły.  Zeszliśmy na podłogę. Wziąłem poduszkę pod kolana oraz większą dla Wiktorii żeby miała pod dupke aby była wyżej. Jeszcze chwilę się całowaliśmy na podłodze i zabrałem się do dzieła. Zapytałem się tylko czy w prezerwatywie czy bez?  Odpowiedziała ze bez bo była z mama u lekarza i bierze pigułki. Wiki leżała na plecach z rozłożonymi nogami na zewnątrz czekała aż to nastąpi. Naśliniłem główkę penisa oraz jej cipke pojeździłem po jej wargach sromowych pobudzając ja jeszcze bardziej. Ostatecznie zapytałem czy tego chce odpowiedziała : Tak głupolu wejdzie we mnie w końcu! Złapałem ja za ręce, dwa lekkie ruchy za trzecim byłem już w środku. Wiktorka krzyknęła głośno poleciało troszkę krwi. Kochaliśmy się w pozycji misjonarskiej . Po paru minutach przeszliśmy do pozycji na pieska. Oparła się wtedy na krześle ja robiłem swoje Wiki coraz szybciej Oddychała więc zwolniłem . Posadziłem ja na parapecie okna były zasłonięte wbiłem się w nią ona ręce zaplotła na karku a nogi w moim pasie. Rytmicznie przyspieszałem i zwalniałem wiedziałem ze długo już nie wytrzymam. Doszliśmy w tym samym momencie , chyba najlepszy stosunek w moim życiu. Tak spleceni położyliśmy się do łóżka leżeliśmy jeszcze kilka chwil . Patrzałem w jej piękne brązowe oczy biło od nich ciepło miłość i rozkosz. Zrobiłem jej za to druga niespodziankę , wspólną kąpiel. Złapałem ja przodem do mnie za pośladki i zaniosłem do łazienki. Tam trochę pieszczot wtedy Wiki stwierdziła ze jeszcze jej mało, ni stąd ni z owad usiadła na pralce rozłożyła nogi i zapytała : Masz już dość mój ogierze? Więc jak przystało na faceta musiałem pannę zaspokoić. Tym razem pojękiwała dość cicho lecz szybko, i z wielkim krzykiem trysnęły z niej soki. Sama nie wiedziała co się do końca stało nigdy nie przeszła takiego orgazmu. Popłakała się ze szczęścia. Zaraz po tym wskoczyliśmy do wanny umyliśmy się na wzajem wytarliśmy i poszliśmy do łóżka. Powiedziała że chce jeszcze raz pobawić się moim fiutkiem, nie miałem żadnych przeciwskazań ku temu. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tadeusz Nowak

    🙂

  • Milionera apetyt na spermę

     
    Wizja osobistego spotkania z niezwykłym, ekscentrycznym milionerem i przeprowadzenia z nim wywiadu doprowadzała Daniela – świeżo upieczonego dziennikarza – do kosmicznej ekscytacji już od tygodnia. W końcu nadszedł ten wyjątkowy dzień.
    – Pan Promptus jest u siebie, ale proszę jeszcze chwilę poczekać – zapewnił przemiły i przystojny asystent o nieco egzotycznej i zaczepnej urodzie, który w holu wyszedł Danielowi naprzeciw. – Może zrobić panu herbaty?
    – Nie, dziękuję – odparł, po czym usiadł na skórzanej kanapie ciągnącej się pod ścianą. – Poczekam.
    Asystent zaczął więc krzątać się przy biurku, podczas gdy Daniel wyciągnął najnowszy numer FORBES’a. Na okładce widniał on – wielki, skandalicznie bogaty i przekorny Promptus Goldwin. Obezwładniająco przystojny, w średnim wieku, o szerokiej żuchwie, mocnych rysach obrośniętych cudownie męską brodą, włosach czarnych, bujnych, z lekkim nalotem srebrnym na skroni, i spojrzeniu żywym, obecnym i bystrym.
    Coś urzekającego było w tym zestawieniu cech i fizjonomii – pierwiastek ekscentryczności i skrytej pod garniturem dzikości charakteru.
    – Cholernie przystojny… i dobrze zbudowany – pomyślał Daniel, patrząc na jego dumną posturę. Warstwy eleganckich i szalenie drogich ubrań nie zdołały ukryć tego dumnego faktu, że ciało milionera rzeźbione było latami wizyt na siłowni. Lekko rozpięta koszula ujawniała także niewielkie owłosienie piersiowe – tak nęcące i budzące teraz fantazje w młodzieńczym rozumku dziennikarskim. Nie mógł zrozumieć, jak w jednym człowieku skoncentrowało się tyle wspaniałych przymiotów: bogactwo, zdrowie, młodość, uroda…
    – Jest nieziemski, prawda? – odezwał się nagle asystent.
    ***

    Daniel, wybity z transu i oczarowania, potrzebował chwili, by dojść do porozumienia z tym, co usłyszał. Potwierdził, choć niepewnie – podejrzewając asystenta o jakieś nieczyste intencje.
    – Pracuję z nim dopiero od miesiąca – dodał – ale w życiu tyle się nie nauczyłem.
    To zaciekawiło Daniela:
    – Tak? A czego? Jeśli można spytać…
    – Pan Goldwin wiele lat przebywał w Tybecie. Tam uczył się różnych rzeczy, poznawał tajniki buddyjskich mnichów. Zdradził mi kiedyś, że to im właśnie zawdzięcza swoje sukcesy na każdym polu.
    – Na każdym?
    – Tak, na każdym – odparł asystent z tajemniczym uśmiechem, nie przerywając układania dokumentów. – Ma pan wielki zaszczyt, że pana wybrał. Zazwyczaj odmawia udzielania wywiadów…
    – Tak – uśmiechnął się Daniel. – W redakcji wszyscy mi gratulowali.
    – Pan Goldwin jest bardzo skryty. Pilnuje swojej prywatności. Ale mogę panu zdradzić jego małą tajemnicę…
    Daniel wyostrzył swoje zmysły w jednej chwili.
    – Pan Goldwin ma… 122 lata.
    Daniel spojrzał zaskoczony najpierw na asystenta, potem na okładkę FORBES’a z niedowierzaniem. Widniejący tam perfekcyjny przystojniak nie mógł mieć być aż tak stary.
    – Pan żartuje? To niemożliwe – odparł. – Wygląda może na 35…
    – Wiem – przerwał asystent. – Mnie też trudno w to uwierzyć. Ale tam, w Tybecie, poznał pewien sekret…
    Tę miłą konwersację przerwał nagle telefon.
    – Może pan wejść – asystent wskazał wielkie mahoniowe drzwi z ociekającymi złotem kunsztownymi zdobieniami.
    Wnętrze gabinetu mieniło się bajońskim, acz mrocznym i dyskretnym luksusem – pełnym frapujących pamiątek z odległych podróży, polerowanymi powierzchniami będącymi trudnym mariażem drogich gatunków rzadkich drzew, potężnych skórzanych foteli, kanap i ksiąg z oszałamiającymi historiami, uroczystych pobłysków kryształowych lamp i zapachu cygar oraz kadzideł o tajemnym składzie.
    Na środku wznosiło się wielkie mahoniowe biurko, które dominowało złowieszczo nad całym urokiem gabinetu – jakby gasiło go i przytłaczało. A krok za nim ogromniał z kolei czarny, skórzany fotel wypinający się tyłem do Daniela.
    – A więc odwiedził mnie Daniel – zabrzmiał głęboki, jedwabisty głos męski, który aż zawibrował i skroplił się potem na ciele nieśmiałego dziennikarza.
    – Tak.
    – Usiądź – padła propozycja.
    Fotel odwrócił się z majestatem a za biurkiem objawiła się kształtna sylwetka milionera we własnej osobie. Na żywo wyglądał jeszcze cudowniej – podsumował w myślach Daniel, siadając na krześle przy biurku.
     
    Promptus siedział tam opięty najdroższą elegancką garderobą, palił spokojnie cygaro, rozkoszując się aż do omdlenia jego boskim zapachem.
    Dym drogiej używki szczypał i układał w powietrzu ulotne fantazje – pełne zawiązków niewypowiedzianych i zakazanych kształtów. Dzika, egzotyczna tajemniczość, która promieniała od milionera, rozlała się po pomieszczeniu, zebrała do siebie całe zdziwienie i zauroczenie Daniela, po czym zgęstniała. Ledwo mógł on cokolwiek powiedzieć.
    – Weź głęboki oddech – zaproponował Promptus – i zadaj mi pytanie, co znaczy moje imię.
    – Co znaczy… Pana imię?
    – Z łaciny znaczy „chętny” – i na jego twarzy pojawił się mistyczny, wielowymiarowy uśmiech zwiastujący coś niezwykłego.
    – Chętny, by… co? – Daniel przełamał swoją tremę i oszołomienie, postanawiając zadać to śmiałe pytanie.
    – Chętny między innymi, by cię poznać, Danielu.
    – Mnie? – zapytał zaskoczony Daniel. – To ma być wywiad o panu.
    – Wiem, że ci się podobam – odparł, z długim sykiem gasząc cygaro w gębie zdobionej popielnicy. – Widziałem, jak patrzysz na moje zdjęcie na okładce FORBES’a. Słyszałem waszą rozmowę.
    Daniel, którego zmieszanie i zawstydzenie w jednej sekundzie zamknęło go w pułapce cyklów powtarzających się żałosnych dukań, nie mógł zrozumieć, jak ten facet go rozpracował – i to tak szybko.
    – Ty też mi się podobasz – oznajmił milioner, zaskakując chłopaka jeszcze bardziej i rzucając mu wyuzdane, jednoznaczne, nieuznające oporu spojrzenie.
    Zapadła chwila wysączonej na całej długości dojmującą niezręcznością ciszy. Nie mógł uwierzyć w to, co usłyszał.
    – W jakim sensie? – zapytał, przełamując to okrutne milczenie.
    Wtem Promptus niespiesznie wstał, przeszedł kilka dostojnych kroków i usiadł na skórzanej, brązowej kanapie naprzeciw niego. Rozpiął rozporek. Daniel wzniósł brwi, drgnął i wybałuszył gały, nie spodziewając się takiego zwrotu akcji. Ale szybko opanował emocjonalność i zamarł w bezruchu, chcąc zobaczyć dalszą część pokazu.
    Promptus zamknął oczy w skupieniu. Pomiędzy połami jego rozporka zbudził się z pośpiechem jego niezwykły – jak się okazało – członek. Powstał on nagle z poduchy nabrzmiałych jąder i bez skrępowania począł samoistnie nabrzmiewać, fantastycznie twardnieć, puchnąć dziko i nieokrzesanie, unosić się jak ugodzona anakonda.
     
    W słodkich taktach skurczów serca oraz objęciach pulsów żylnych począł szaleńczo mnożyć swoją objętość, wznosząc się tym samym na najwyższe poziomy fizjologicznej estetyki – nieosiągalne dla innych, zwykłych kutasów.
    W ciągu sekund bezwstydnie dojrzał on i dorósł do doskonałej rzeźby swojej – która okazała się nieskazitelnym wzorcem kutasa, dumnym herbem męskości, nową definicją prawidłowego fiuta – jakby cała najczystsza męskość wszechświata streściła się nagle i skoncentrowała w tych wykwintnych dwudziestu paru centymetrach wybujałej objętości.
    Ta majestatyczna erekcja, to niespodziewane, szokujące objawienie rozbuchanej męskości sprawiło, że Daniel niemal zemdlał. Oto bowiem w pełni rozkwitł przed nim penis, o którym marzył całe życie – którego smakował, kosztował i doił w swych snach. Penis-bożek, penis-idol, penis-marzenie, do którego modlił się po nocach. Jego odurzająca, słodka woń łaskotała go, ujmowała Daniela za serce, budziła w nim zakazane instynkty, a także głęboką trwogę. Otoczony ekscytującą aurą niepokonanej, nieznającej sprzeciwu samczej potęgi, ubrany w królewski szal fałdów napleta, namaszczony świeżym, słonawym śluzem, który ulewał się namiętnie i błyszcząco – onieśmielał swoją niepospolitą dorodnością, kusił wykwintnym wyglądem i sekretnie nakłaniał do rozkosznych, śmiałych eksperymentów intymnych. Jego niespotykany ogrom i kształty roztaczały przed nim zupełnie nowe, ekscytujące anatomiczne możliwości wielokrotnego popełniania czynów lubieżnych – na myśl o których Daniel umierał po cichu w zboczonej, utajonej ekscytacji.
     
    Zapłodniona fantazja chłopaka zaczęła teraz naprędce płodzić całe zaganiane mioty głębokich, erotycznych wizji, w których kutas ten niezwykły pisał spermą swoją najdziksze scenariusze niekończących się pasm ich wspólnych szczytowań.
    Fantazję podsycała także objętość jego jąder – z której można było wywróżyć wytryski mocne, długie i obfite, urzekające swą rozwlekłą wielokrotnością.
    Tymczasem szparką majaczącą na szczycie penis ten snuł teraz tylko lepki śluz swój – jakby na razie tylko ciekła mu ślina na sprośną myśl o swoich niebanalnych, zakazanych procederach homoseksualnych. O tym, jak zostawiał za sobą bezkresne pola rozwartych męskich gardeł zaduszonych nadmiarem spermy; szlaki brutalnie rozerwanych koleżeńskich odbytów i zdziwionych min. Jakby chciał pochwalić się, jak to był lizany przez całe generacje męskich języków i obciągany przez całe chętne pokolenia nienapojonych ust męskich. Penis ten zdradzał jednakowoż swoimi kształtami i usposobieniem, że nigdy nie ujawnił on przed żadną kobietą pełni swojego majestatu – kluczem do osiągnięcia jego całkowitej gotowości była zawsze męska obecność – najlepiej wielokrotna, naga i rozpalona na całej rozciągłości. Z niej właśnie czerpał seksualną energię i brał do siebie wszystkie te męskie zdziwienia, zazdrości i zachwyty, które musiał budzić w otoczeniu, i pysznił się i ogromniał nimi.
    Stężona twarz Promptusa, zanurzona w ekstremalnym skupieniu, zdradzała swą delikatną mimiczną grą grymasów, że oto wysiadły wewnętrzne jego hamulce i nakręcają się tam w jego głowie całe pasjonujące gejowskie sagi pornograficzne – pełne cielesnej gościnności, typowo gejowskiej otwartości na ekstazę i anatomicznych detali męskich skrzętnie ujętych w mnożących się jasnych kadrach. Było tam chyba wszystko: zamknięte w luksusowych sypialniach i zatracone w homoseksualnym szale ciała męskie, łazienkowe analne pieszczoty językowe, przelotne oralne drążenia podprysznicowe, rozochocone kurczliwe odbytnice po przyjacielsku zapłodnione kumplowskimi sokami, ubabrane spermą rozsypane banknoty, kryształowe kielichy pełne młodzieńczego nasienia o smaku dzikich winogron i wczesnego lata.
     
    Jądra napełnione tak mocno, że zdawało się, że wystarczy nacisnąć je palcem, by świeży nektar ulał się ze szczytu.
    No i on – Daniel – na gejowskim złotym tronie. Jego nagie stopy lizały całe gejowskie delegacje najlepszych męskich lokai, którzy walili sobie nawzajem na jego widok i dedykowali te orgazmy jemu – nowemu panu tego zboczonego dworu.
    Tymczasem do Daniela nagle dotarło, jaki mały i bezbronny jest w obliczu tej megalomańskiej, milionerskiej fantazji, kuli się w obliczu tego ekscentrycznego karnawału homoseksualnych myśli, perswazji i propozycji. I że mogą one nagle się zważyć, przekroczyć punkt masy krytycznej, zapaść się same w sobie, skroplić trującym ejakulatem, a może nawet błogo zmaterializować, spadając na nich z impetem i zabijając ich obu. Bo ich ciężar rósł już nie do wytrzymania, przekraczał realność wielokrotnie.
    Odkrył także, że niemożliwością byłoby nacieszyć się tym jego nieposkromionym penisem. Można byłoby przeżyć pod jego zaszczytnym patronatem elektryzujące milenia orgazmów, a potem wciąż miałoby się ochotę na ponowne zapomnienie, bezmyślne zatracenie w tych pulsujących kształtach i szlachetnej twardości.
     
    Chciałoby się te jego nieposkromione wzwody mieć ciągle w sobie i dać tej heroicznej pale wieczne przyzwolenie na niezapowiedziane penetracje oraz frywolne spuszczanie się w każdym zakątku ciała, w każdej pachwinie, otworze i jamie.
    – Karm mnie! – krzyczał Daniel w myślach a oczy mu ogromniały i zalewały się łzami. – Karm mnie tym chujem!
    I już był gotów wyłączyć wszelkie opory, podnieść się, zrzucić z siebie ubranie i skoczyć w homoseksualnym otumanieniu na tę hipnotyzującą bestię, gdy nagle Promptus ryknął, ścisnął oparcia kanapy, wbił swój wzrok w chłopaka i naprężył ciało, zaciskając zęby. Jądra milionera podbiegły w panice do szerokiego pnia, zajmując wygodne miejsce w cieniu jego wielkości. Rdzeń kutasa jego, wytężony skurczem, został ściągnięty okrutnie w głąb krocza. Wielki penis ukłonił się Danielowi, po czym spiął się jeszcze bardziej, mocniej, pokrył geografią żył, wyprężył się i zamknął w cichej, rytmicznie pulsującej ekstazie. Zdawała się ona drylować jego wnętrzności, patroszyć go brutalnie jak karpia – ale on wciąż nie odrywał wzroku od chłopaka. Sroga ekstaza ta nie litowała się nad nim – i w milczeniu drgającego białego mięsa wkręcała się głębiej i głębiej i wyciskała z jego oczu łzy, wykrzywiała jego twarz w demonicznym grymasie i zamrażała jego ciało. Tylko jego brzuch falował jak płachta na wietrze.
    Wtem na szczycie penisa błyszczące swe oko puściła kropla nieśmiałego nasienia – wypchnięta tam na szczyt wewnętrznym, słodkim tarciem, tytaniczną pracą kurczących się organów. Zdawała się być niewinna, bezbronna, obojętna, ale było już jasne, że zwiastowała nadciągający rozrywający, apokaliptyczny orgazm – ozdobiony żarliwym skomleniem, cierpkim wrzeniem śluzu i seansami spektakularnych erupcji nasiennej szalonej piany. Ciśnienie w miażdżonym kroczu rosło aż do ostrego, dławiącego bólu, rozdęło go i z jękiem wykrzywiło, niemal zniszczyło, by w końcu – w chwili rozpierającej ekstazy przeciągniętej aż do niepoczytalności – wypruwać regularnymi haustami z rozedrganego, rozszalałego ciała składowane w nim gejowskie nasienie… wprost na zaskoczoną twarz Daniela.
    – W takim sensie… – wysapał Promptus, nieprzerwanie podziwiając chłopaka okrywającego się teraz regularnie grubą, perlistą pajęczyną rozżagwionego boskiego nasienia. Było go tyle, że można by wypełnić nim wszystkie szklanice błyszczące za szybami galerii kredensów w jego gabinecie.
     
    Daniel nie odparł nic – zmrużył tylko oczy, przyjmując w pokorze kolejne porcje ciepłego soku i ciesząc się ulotną chwilą.
    Oniemiał z przygniatającego zaszczytu, jaki go spotkał. Oto bowiem jego twarz łzawiła ejakulatem ekscentrycznego milionera – uwalnianym z niego w jakiś magiczny sposób, bezdotykowo, mentalnie, eterycznie. Jakby sam tęgo i bezlitośnie gwałcił się swoimi sprośnymi myślami na jego temat i doprowadził swoją fizjologię do ostateczności, do medycznej sensacji samoistnego orgazmu – zacierając tym samym nieprzekraczalne granice między swoją wyuzdaną fantazją a żywą, poddającą się prymitywnym odruchom materią ciała. Cóż to za cudny talent! Daniel czuł wdzięczność, że mógł być świadkiem tego niezwykłego teatru, w którym ten czarujący reżyser przekonał jakoś samego siebie, swoje ciało, do odegrania tej sztuki nieskrępowanego, nagłego szczytowania – a sposób, w jaki to zrobił, pozostawał jego najgłębszą, najintymniejszą tajemnicą. Być może uległ jakiejś magii, którą Daniel wokół siebie roztaczał swoim chłopięcym urokiem. W końcu Promptus nie odrywał od niego oczu – mimo, że już gasł i stygł powoli.
    – Dziękuję – powiedział Daniel.
    – Możesz mi się odwdzięczyć.
    – Jak?
    – Wstań i rozbierz się…
    W pierwszej chwili młodzieniec wzdrygnął się i chciał domówić, ale do jego ust niechcący dostała się kropelka tego szokująco uwolnionego nasienia i nagle zderzył się on tragicznie i brutalnie z ogromnym stężeniem feromonów tego bogacza, z biochemią jego tajemnej, samoistnej ekstazy. I wtedy też Daniel odkrył, że oto otwiera się przed nim iskrzący portal do innej, fascynującej rzeczywistości – wysyconej wiszącą w powietrzu, potencjalną i błogą rozkoszą. Wykonał więc posłusznie polecenie, w okamgnieniu obnażając się całkowicie przed milionerem. Ten szybko otulił go pożądliwym wzrokiem i szepnął do siebie: doskonały!
     
    Po czym z wilczym apetytem klęknął przed nim i z samczą troską oraz wszechogarniającą czułością wziął do ust jego nabrzmiewające już prącie, które nabierało już długich, szczupłych i perfekcyjnych kształtów.
    Jego faktura przedstawiła się jako oszałamiająco jedwabista – gładka, cielista, wrażliwa. Daniel, odczuwając, jak uwrażliwia go rozprzestrzeniające się wraz z krwią po całym jego bezbronnym ciele nasienie milionera, został zmuszony do dania sobie przyzwolenia na uległe czerpanie swoim prześlicznym kutasem ogromnych ładunków skondensowanej ekstazy. Otworzył się wewnątrz swojej duszy na ten przesyt ostrej rozkoszy, jakiej zaczął raptownie doświadczać. Rozkosz ta lała się do wnętrza jego młodzieńczego ciała jak słodko-pikantny syrop, wypełniała je od środka, wysączała dokładnie każdą komórkę i w każdym organie zakładała swoją aktywną filię. Tracił nad nią kontrolę.
    Jak można było przypuszczać, jego piękna, chłopięca i niedoświadczona jeszcze cielesność nie wymagała wielu zabiegów oralnych ze strony sprawnych milionerskich ust – pała jego szybko, sprawnie, kilkoma solidnymi skurczami uwolniła ze swej podstawy ciśnienie napierającego nabiału, zmuszając Daniela do przeżycia kilkunastu długich, błogich, niezatrzymywalnych orgazmosekund homoseksualnego zatracenia.
     
    W ustach tego potężnego pana czuł się tak bezpiecznie i dobrze, jak nigdy w życiu.
    Cała jego stomatologia – gruby, szorstki, niespokojny język; napięte, miękkie usta; przytulne, ciepłe, nawilżone gardło – zdawała się być idealnie sprofilowana, skalibrowana i gotowa do przyjęcia tego pysznego, młodzieńczego owocu – tak szczodrze darzącego teraz swojego gospodarza wyśmienitym pierwszym miąższem.
    – Właśnie to jest sekretem mojej wiecznej młodości – oznajmił Promptus, oblizując dokładnie swoje wargi i upewniając się, że ani gram drogocennego płynu nie poszedł na zmarnowanie. – Nektar z rozkwitającego organizmu chłopięcego.
    Wstał, zapiął rozporek i podszedł do biurka, by chwycić za kolejne cygaro, podczas gdy Daniel ubierał się w lekkim oszołomieniu.
    – Danielu, jesteś bardzo smaczny. Liczę, że będziesz jeszcze mnie odwiedzał – dodał, przeglądając się w kryształowym lustrze na ścianie i podziwiając szybkie dermatologiczne efekty swojej gejowskiej kuracji. – W końcu mamy do przeprowadzenia jeszcze niejeden głęboki, fascynujący wywiad… – spojrzał na niego i uśmiechnął się tajemniczo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fiutomer
  • Wczoraj

    Wczoraj…..

     Otworzył mi drzwi i wpuścił do mieszkania. Był cały nagi, jego członek, długi i gruby był naprężony. Wszedłem i stanąłem naprzeciwko nie wiedząc co zrobić. podszedł do mnie, położył dłonie na ramionach, a potem przesunął je do przodu.

    Powoli rozpinał koszulę patrząc mi prosto w oczy, wsunął swoje dłonie i delikatnie zaczął masować moją klatkę, zaczął od sutek potem rozsunął w stronę ramion. Lekkim łukiem jego dłonie wróciły do wysokości mojego mostka i złączone zsuwały sie w dół w stronę brzucha i pępka. Na wysokości pępka znowu rozsunął dłonie i tuż nad biodrami pieścił moje ciało przesuwając dłonie na plecy.

    Kiedy jego palce zetknęły się na moich plecach, obie dłonie powędrowały w dół i wśliznęły się pod spodnie. Wciągnąłem brzuch, żeby było luźniej, a jego dłonie zaczęły głaskać moje pośladki.

    Poczułem wilgoć na czubku mojego członka. Wyczuł moje narastające podniecenie i dłonie ukryte pod spodniami przesunął w stronę mojego podbrzusza. Jeżeli to się nazywa motylkami, to chyba wypuszczono całe ich stado. W moim podbrzuszu, lekko głaskanym jego palcami odbywał się dziki taniec. Czułem jak nabrzmiewa, ale nie rośnie mój członek.

    Wyjął dłonie ze spodni i delikatnie masował mój brzuch, po czym zaczął rozpinać pasek od spodni i delikatnie rozpiął guzik a potem rozsunął suwak rozporka. Lekko musnął mojego nabrzmiałego schowanego w stringach członka.

    Zsunął spodnie i pomasował wybrzuszenie ukryte w czarnych stringach. Kryło mojego nabrzmiałego członka. Dotknął ustami przez materiał, lizał delikatnie językiem.

    Kiedy ukląkł zsunął moje stringi. Mój członek wyskoczył i naprężył się przed jego twarzą. Odnalazł go samymi ustami i wsunął go w nie. Delikatnie ssał ustami i lekko poruszając swoją głową pozwolił mu wirować w ustach, ciepłych i wilgotnych.

    Dłońmi objął moje pośladki i zaczął wysuwać i wsuwać członka w swoje usta. Urósł, stał się twardy i nabrzmiały. Położyłem swoje dłonie na tyle jego głowy i lekko przycisnąłem do swojego krocza. Wtedy on lekko odsunął głowę nie wypuszczając z usta mojego członka zaczął delikatnie naciskać swoimi dłońmi o moje pośladki a potem poluzował nacisk.

    Zrozumiałem i poddałem się rytmowi, w którym szybko się zgraliśmy. Wysuwając do przodu swoje biodra i przysuwając jego głowę do mojego krocza wsuwał członka głęboko do jego usta. Zacząłem posuwać go w usta. Najpierw powoli, by czuć każde wejście i wyjście z jego ust, potem coraz szybciej. Nie musiałem trzymać jego głowy, on sam nadał rytm.

    Po raz pierwszy rżnąłem faceta w usta, a on tego bardzo chciał. ja też. Coraz szybciej i szybciej. Nagle poczułem tak silne napięcie i błogie uczucie uwalniania. Mój członek znieruchomiał w jego ustach, ale on nadal go ssał i pieścił. Osiągnąłem orgazm, myślałem, że wyjmie go z ust i wyliże.

    Tymczasem wsunął go sobie mocniej i znowu zaczął rytmiczne ruchy głową. I wtedy nagle poczułem jakbym odrywał się od podłogi, świat zaczął wirować przed moimi oczami, całym ciałem zaczęły wstrząsać gwałtowne spazmy. Tak silne, że raz za razem wydawałem z siebie okrzyki, czując jak jakaś niezwykła błoga siła unosi mnie w przestrzeń. Po ilości spazmów zacząłem przypuszczać, że eksploduję cały życiowym ładunkiem swojej spermy. Raz za razem, unosząc się nad podłogą, z uczuciem jednego wielkiego błogiego obłędu.

    Osunąłem się na podłogę, a on trzymał mojego członka i liżąc wypijał wszystko. I ssał go i ssał spokojnie, aż świat przestał wirować….

    Podniósł głowę, popatrzył mi w oczy i zapytał – dobrze było. Nie wiem czy mnie usłyszał, ale wyszeptałem – cudownie.

    Leżałem jakąś chwilę, nie wiedząc co się ze mną dzieje a on całował mnie po całym moim ciele i pieścił dłońmi.

    A potem ukląkł z nogami na zewnątrz mojego ciała, na wysokości mojej klatki. Zacząłem pieścić jego biodra, potem brzuch i podbrzusze. Delikatnie kilka razy musnąłem jego stojącego i wilgotnego członka. Chwyciłem go w dłonie i zacząłem go masować, potem pieścić jego jądra. Widziałem błogość w jego oczach. Dłonie moje wróciły do bioder i lekkim naciskiem dałem mu znać by przysunął się bliżej mojej głowy.

    Podniosłem ją i pocałowałem czubek członka, po chwili pomagając sobie dłonią zacząłem wsuwać go w swoje usta. Wypełnił je całe, starałem się wchłonąć go jak najgłębiej. Chwyciłem leżącą na podłodze poduszkę i podsunąłem sobie pod kark, tak, żeby moja głowa trochę byłą wyżej. Nacisnąłem na jego biodra znowu. Zrozumiał. Pochylił się nade mnę, dłońmi oparł o podłogę i zaczął wsuwać swojego członka coraz głębiej.

    Pozwoliłem mu wejść na całą długość, dziwiąc się, że się zmieścił. Obejmując go ustami, dłonią nacisnąłem na brzuch by sie odsunął. Gdy wyszedł niema cały, nacisnąłem na jego biodra. I zaczął teraz on mnie posuwać w usta. Wchodził głęboko i wychodził ze mnie, ja jedną dłonią pieściłem jego jądra, drugą pośladki.

    Czułem smak jego soku i czułem jak sztywnieje w moich ustach. Posuwał rytmicznie w tempie jakie nadawałem naciskając dłonią na jego pośladki. Nagle poczułem, że chce przyspieszyć. Zrozumiałem i pozwoliłem mu na to. Wsuwał i wysuwał coraz szybciej, a ja czułem błogi stan. Czułem jakieś szaleństwo w moim kroczu, w moim podbrzuszu.

    Nagle jęknął, lekko uniósł się, zastygł w bezruchu. I poczułem silne drgnięcie jego członka i impetem z jakim jego sperma wystrzeliła w moje usta. Była to tak gwałtowna eksplozja, jedna, kolejna, kolejna taką słodką gęstą wilgocią. Ledwie zdążyłem połykać. Znieruchomiał, a ja pomagając sobie dłońmi chwyciłem go i zacząłem zlizywać z członka wszystkie krople.

    Położył się obok i dyszał, po czym przysunął do mnie. Jego dłonie powędrowały do mojego podbrzusza i zaczęły je pieścić, potem pieściły mojego wypoczętego członka. Ale uniósł się i dłoń przesunął niżej pod mojego członka, za moje krocze, do moich pośladków.

    Uniosłem lekko biodra, a wtedy palcem zaczął pieścić mój rowek, delikatnie, potem całą dłonią. Zacząłem lekko wić się. Obrócił mnie na brzuch, przesunął się w dół i klęcząc nade mną lekko podniósł moje biodra które chętnie się temu poddałem. Myślałem, że wsunie we mnie palec. Tymczasem uniósł moje biodra i przysunął do pośladków swoją twarz. W rowku, a potem na obrzeżach otworu poczułem jego ciepły, wilgotny język.

    Wsunął go we mnie, tak sprawnie nim poruszał, że wydawało mi się, iż jego język jest niesamowicie długi, wnikał jakby do samego gardła. Moje biodra zaczęły wirować z rozkoszy, otworek zwilgotniał i stał się źródłem niewysłowionego szaleństwa. Miałem wrażenie, że znowu wiruje cały świat.

    Znowu poczułem, że zaczynam się unosić, chociaż mój członek, nabrzmiały i wilgotny, daleki był od eksplozji. Gdy już zacząłem wydawać jęki, poczułem jak jego język wysuwa się ze mnie, a po chwili jak w mój podniecony otwór wsuwa się jego członek. Najpierw sama główka, lekko rozpychając dawno już rozwarty otwór. Potem coraz głębiej i głębiej. Nagle wydało mi się, że czuję jego członka pod samym sercem, a potem gardłem. Ze zduszonym okrzykiem wyprostowałem się, lekko uniosłem, a potem opadłem wprost na jego członka. I zacząłem unosić się i opadać coraz szybciej i szybciej. Mój członek przydając uczucia rozkoszy drżał i miotał się uderzając o moje uda i podbrzusze.

    Znowu poczułem rozkoszny odlot w podbrzuszu, uwolnione kilka tysięcy motyli. Opadłem do przodu wypinając swoje pośladki i otwór w jego stronę. Wydusiłem – chcę, chcę, chcę. I zaczął rytmicznie, najpierw powoli, potem coraz szybciej mnie posuwać. Jedną dłonią głaskał moje plecy i pośladki. Drugą wsunął pode mnie i delikatnie pieścił mojego członka.

    Szybciej, szybciej, głębiej, głębiej. Nie wiem czy słyszał i rozumiał moje zduszone okrzyki, ale tak robił. Szybciej i głębiej. ja szalałem z rozkoszy. Nagle poczułem jak nieruchomieje, potem jego członek napina sie i… w moim wnętrzu rozlewają się strumienie ciepła, płyną do wartko, rozniecając we mnie uczucie błogości. I w tym samym momencie czuję jak z mojego członka wytryskuje olbrzymia ilość spermy. Skąd jej tyle? Pytam samego siebie? Z rozkoszy…

    Po chwili opadliśmy obok siebie, przytuleni i delikatnie, nawzajem trzymając w swoich dłoniach nasze członki. Ja jego, on mój…

    Chwila, za chwilą… i obaj poczuliśmy, jak stopniowo znowu nabrzmiewają. Przed nami nowe chwile rozkoszy….?

    Idę dzisiaj znowu do niego…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Szpakowski

    Wczoraj

  • Nocne zabawy ze starszym bratem…

     Na wstępie chciałbym zapewnić, że poniższa historia jest jedną z najmilej przeze mnie wspominanych…

      Wszystko zaczęło się pewnego popołudnia, miałem wtedy 14 lat a mój brat 16. Tradycyjnie jak co tydzień trzeba było posprzątać cały dom. Mieliśmy z bratem wydzielone zadania, ja ścierałem kurze a on zmywał podłogi. Tego dnia nasi rodzice szli razem na jakąś imprezę więc mieliśmy cały dom dla siebie nie licząc jeszcze 2 rodzeństwa, na szczęście siostra była już dużo starsza więc korzystając z okazji sama wychodziła na całą noc. Natomiast z młodszym bratem był mały problem ponieważ spał razem z nami w jednym pokoju, ale wystarczyło być bezwzględnie cicho i można było robić praktycznie wszystko…Tego wieczora gdy zostaliśmy w 3 wyszedłem ze starszym bratem po pranie do suszarni (polecenie mamy) młodszy brat natomiast szykował się już do spania(i całe szczęście). Będąc razem w suszarni starszy brat ściągał pranie z linek i kładł je na moich rękach żeby wygodniej było wszystko na raz z stamtąd wynieść. W tym miejscu muszę zaznaczyć, iż owa suszarnia była wspólna na kilka rodzin.

      Gdy tak wspólnie “pracowaliśmy” nagle starszy brat zauważył wiszące na lince stringi naszej zajebistej sąsiadeczki, biorąc je w dłoń powiedział do mnie:

    -weźmiemy je i w domu je założysz.

    odpowiedziałem trochę zmieszany:

    -Zgoda

      Zdziwiło mnie to, ponieważ nigdy wcześniej nie oglądaliśmy się nawet nago nie mówiąc już o jakichś przebierankach. Fakt wspólnie waliliśmy ale każdy sobie i w taki sposób żeby nic nie było widać..Brat się do mnie uśmiechnął i szybko schował sexowną bieliznę sąsiadki do kieszeni a wychodząc znalazł jeszcze stanik do kompletu. W tamtej chwili byłem przerażony ale i niesamowicie podniecony na samą myśl o tym co może się dziać. Od dłuższego czasu chciałem zobaczyć kutasa mojego brata w pełnej gotowości, on jak się z resztą wydawało (miał dziewczynę) był w 100% hetero, więc nie robiłem sobie wielkich nadziei. Przyznaje, że jestem w pełni Bi, aczkolwiek wtedy jeszcze o tym nie wiedziałem i bałem się o tym powiedzieć bratu. Wydawało mi się to nieco chore z mojej strony ponieważ dziewczyny mi się podobały (nadal tak jest) to w moich fantazjach pojawiali się również potężni i godnie obdarzeni mężczyźni, którzy wykorzystują mnie na wszystkie sposoby, nawet oglądając jakieś porno wyobrażałem sobie że to mnie ruchają i kończą w moich ustach albo na ciele…

      Myśl o byciu suką dla mojego brata wypełniła mnie gorącem które spływało falami po moim ciele.(Gdyby nie te obawy przed nieznanym pewnie od razu bym się na niego rzucił) Pozostało mi jedynie czekać na dalszy rozwój sytuacji. Po powrocie do domu okazało się że młodszy brat śpi w najlepsze, tak więc poszedłem się wykąpać i uszykować na wspólną zabawę z bratem, (której do końca nie byłem pewien). Całe szczęście byłem jeszcze całkiem młody niczym nieopierzone pisklę więc depilacja poszła bardzo sprawnie… Uwielbiam czuć się gładko nawet gdy tylko wale sobie, gdy jedną ręką masuje swojego kutasa to drugą maram się po gładkim ciałku. Nie mogąc się już doczekać zacząłem zabawę sam w wannie. Wtedy podniecał mnie nawet widok mojego ciałka, gdyż od razu wyobrażałem sobie co mógł by mi teraz zrobić, albo co ja bym zrobił z jego kutasem. Niestety niedosyt spowodowany brakiem wiedzy na temat przyrodzenia mojego rodzonego brata wpędził mnie w stan w którym coraz bardziej nabierałem ochoty żeby go zwyczajnie zawołać i bez pytania zaatakować. W trakcie mojej wewnętrznej walki: zawołać czy też nie, która trwała przez ładnych parę minut, w końcu nie udało mi się przełamać chyba wstydziłem się i obawiałem jego reakcji.

     Jak tylko wyszedłem z łazienki usłyszałem z pokoju gościnnego dziwne odgłosy(tylko w tym pokoju był telewizor i video). Gdy wszedłem do pokoju owinięty ręcznikiem, zobaczyłem brata rozebranego aż do boxerek(ten widok sprawił mi niesamowitą radość gdyż miałem przeczucie, że coś może się wydarzyć) On wszedł na krzesło i z górnej półki z szafki koło TV sięgnął jakąś kasetę, Oznajmiając mi przy tym:

    – pożyczyłem od kolegi zajebistego pornosa.

    – chcesz ze mną obejrzeć? 

    Bez chwili namysłu odpowiedziałem stanowczo:

    – Bardzo chętnie i tak chciałem sobie zwalić ale nie dałem rady w wannie czegoś mi brakowało…

     Zaciąłem się w tym momencie, bo przez nieuwagę mało nie powiedziałem czegoś za dużo. Brat spojrzał tylko na mnie i nic nie mówiąc rozsiadł się na kanapie i włączył kasetę. W pierwszej chwili opuściła mnie cała nadzieja, pomyślałem że pewnie sobie zwali i pójdzie spać jak zawsze. Usiadłem nie daleko i też oglądałem, już po niespełna paru sekundach poczułem jak mój gładki kutas uciska na ręcznik w który byłem zawinięty, ale obawa przed tym co sobie o mnie pomyśli była tak silna, że nie pozwoliła mi zebrać się na odwagę żeby chociaż się przednim obnażyć. Siedziałem tak i kontem oka obserwowałem brata jak masuje się przez boxerki i czekałem na ten moment kiedy go wyciągnie i będę mógł go obejrzeć chociaż przez chwile. Poradził bym sobie wtedy wyobraźnią i chociaż po części byłbym usatysfakcjonowany.

      Po około 20 minutach gdy już zupełnie straciłem nadzieje, zauważyłem że brachol zerka na mnie na przemian z masowaniem się po ukrytym w boxerkach kutasem. Już po chwili obraca się w moją stronę i pyta:

    – założysz ten komplet? Jestem ciekaw jak będziesz wyglądał.

     Z racji tego że byłem strasznie napalony bez zastanowienia pobiegłem do łazienki się przebrać, znalazłem tam nawet baloniki z wodą które jak się okazało uszykował brat, po włożeniu do stanika wyglądały jak prawdziwe piersi. Obserwując siebie przebranego w sexowną bieliznę (tyłeczek miałem wtedy po prostu niesamowity) pomyślałem, że brat boi się po prostu że będzie gejem albo coś w ten deseń i w ten sposób będzie mu łatwiej poradzić sobie z pożądaniem, którego wcześniej nie okazywał.(jak się okazało myliłem się, on po prostu lubił przebieranki)

     Gdy wszedłem do pokoju czując się kurewsko sexownie, od razu zauważyłem jak na mnie spojrzał, wiedziałem już wtedy byłem na 100% pewien że będzie bardzo miło. Mój bardzo męski jak na swój wiek brat wstał i oznajmił nieśmiało:

    – muszę przyznać że zajebiście w tym wyglądasz, ale sam nie wiem…

    Moje serce w tym momencie zamarło jakby czekając na dalszy ciąg wypowiedzi:

    – ale czego nie wiesz? 

    Zapytałem natychmiast

    – Czy chcesz?

    Jeszcze trochę się bałem więc głupio zapytałem:

    -Ale co?

    Na szczęście jak się okazało brat doskonale wiedział co chce ze mną zrobić i nie zabrakło mu odwagi żeby powiedzieć te słowa na które tylko czekałem jak na wystrzał do startu:

    – Co Ty na to żebyśmy zwalili sobie nawzajem?

    Przyznaję, że nie na to liczyłem, ale starałem się tego nie okazywać i z lekkim grymasem niezadowolenia odpowiedziałem:

    – Nie wiem czy wiesz ale już od dłuższego czasu na to czekałem.

    Jego twarz jakby spoważniała co mnie trochę z tropu zbiło, bo obawiałem się że jak za dużo powiem albo zrobię to się wystraszy i zacznie od geja przezywać. Lecz tak się nie stało. Stał przez chwile obserwując moje ciało a w szczególności mój zgrabny i gładki tyłeczek po czym powiedział:

    – Tak szczerze to ja też od dawna chce to zrobić z Tobą, ale przez cały czas się bałem że się wystraszysz i opowiesz wszystko mamie a wtedy była by straszna lipa nie sądzisz..

    Słysząc to zaśmiałem się po cichu z zaistniałej sytuacji i jakby lejce mi puściły bo przestałem się obawiać jego reakcji. Więc od razu odpowiedziałem:

    – To skoro wszystko jasne to może pobawimy się trochę bardziej niż rękoma. Skoro i tak mam tą bieliznę to może zrobisz z niej użytek i potraktujesz mnie jak jakąś zajebistą laskę?

    Po tych słowach wiedziałem że już nic mnie nie zatrzyma…

     Brachol zrobił duże oczy i chwytając się za kutasa którego coraz bardziej pragnąłem poczuć nie tyle w dłoni co po prostu w sobie, zaczął delikatnie sapać i powiedział:

    – Jeżeli chcesz to możemy się zabawić tak jak na tym filmie co puściłem tylko ostrzegam że jest dość ostry, bo oglądałem wcześniej i chętnie spróbuje z Tobą takich akcji jak tam…

     Nie wiedziałem czego mam się spodziewać ponieważ ja tego filmu nie widziałem, pomimo tego pragnąłem jedynie oddać się w jego ręce i robić co mi każe. Jednym okiem spojrzałem na ekran telewizora na którym ujrzałem zajebistą sukę która właśnie ciągnie jeszcze zajebistszego kutasa. Nie wiem jak, ale dałem bratu jakiś znak chyba lub po prostu nie wytrzymał już i powiedział, rozkazując:

    – Klękaj na ziemi jak ona i bierz sie do roboty!

     Znalazłem się w wymarzonej pozycji czekając na wymarzonego kutasa którego ujrzę pierwszy raz w życiu, i który będzie mój przez najbliższą noc. (Takiego podniecenia nie czułem nigdy wcześniej, nogi zaczęły mi drżeć a tyłeczek pocić, w ustach zbierała się ślina, mało nie wystrzeliłem nie dotykając siebie wcale) Chwycił mnie delikatnie za włosy a drugą ręką zjechał do swoich boxerek i już po chwili zaczął wyciągać z nich narzędzie mojej rozkoszy. Nigdy wcześniej nie widziałem żadnego kutasa z takiego bliska tym bardziej w takiej gotowości. Był cudowny stosunkowo długi ok 17cm i niesamowicie gruby do tego ledwo mieścił mi się w dłoni. Gdy już obejrzałem to narzędzie które miało mi zaraz sprawić rozkosz, poczułem jak moja głowa jest delikatnie popychana w kierunku tego cuda. Gdy tylko dotknąłem go ustami jeszcze nie całując nawet. Potężny kutas mojego brata zaczął pulsować cały robiąc się przy tym niesamowicie twardy i żylasty, a na końcówce pojawiło się parę połyskujących kropelek. Widok ten sprawił, że zapragnąłem natychmiast wziąć go do ust i lizać namiętnie jak w swoich fantazjach. Bratu tak się spodobało że postanowił zaostrzyć trochę zabawę, chwycił mnie za włosy i wyciągając z moich ust pulsującego twardego kutasa zapytał:

    – Chcesz tak jak ta suka na ekranie?

    (Właśnie była scena jak koleś rucha ją w gardło bardzo głęboko) Nie ukrywam, że z jednej strony bardzo chciałem w ten sposób, ale z drugiej strony nie wiedziałem czy tak potrafię, ponieważ gdybym zaczął kaszleć to młodszy brat mógłby się obudzić… (całe szczęście spał w drugim pokoju więc mieliśmy odrobinę swobody)Odpowiedziałem mu natychmiast z wręcz błagalnym wzrokiem:

    – Pragnę żebyś wykorzystał mnie jak dziwkę!

    – Zrób ze mną co zechcesz ufam Ci.

    Po tych słowach przestały istnieć jakiekolwiek bariery. W jednej chwili moje gardło wypełnione było po same brzegi kutasem a już w następnej okładał mnie nim po twarzy jak jakąś sukę. Byłem wniebowzięty lecz zabawa nie trwała tak długo jak bym chciał. Wyszarpnął z moich opuchniętych delikatnie ust swojego kutasa i zapytał:

    – gdzie mam skończyć?

    – tam gdzie chcesz…

    Odparłem bez zastanowienia. Brat stanął przede mną wyprężając jeszcze mocniej swojego ogiera i pokazał że mam powoli ciągnąć. Postanowiłem że postaram się jak tylko potrafię żeby był zadowolony. Bez użycia rąk całowałem dokładnie każdy fragment tego gorącego i lepkiego ogiera, języczkiem zlizywałem wszystko co z niego wypływało. Brat złapał mnie mocno za głowę i jęcząc z rozkoszy wpychał go głębiej i głębiej i coraz szybciej. Nagle zwolnił jego cudo zaczęło coraz mocniej pulsować w moich usteczkach, nie przestawałem pieścić go języczkiem, byłem coraz bardziej podniecony gdy w jednej chwili poczułem jak moje usta wypełniają się lepką i przyjemnie ciepłą spermą, a gdy myślałem że już koniec wyciągnął go i trysnął na moją twarz po czym pozwolił mi pobawić się jeszcze swoim kutasem który był bosko pokryty w całości tym cudownym gorącym nektarem. Gdy skończyłem czyścić go swoimi ustami poczułem się cudownie i wiedziałem że to nie był jeden jedyny raz. Byłem pewien że będziemy do tego wracać.

      Po tej jakże wyczekanej przeze mnie przygodzie, która była niesamowita wręcz, moje stosunki z bratem zdecydowanie poprawiły się, a co najlepsze obaj traktowaliśmy to jak zabawę i obaj czerpaliśmy z tego niezliczone pokłady przyjemności.

     W następnej części opowiem o naszych sex przygodach po tym jak już nie mieliśmy przed sobą tajemnic…

    C.D.N.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Pękała

    Kocham sex i nie boje się o tym mówić!!! Jeżeli ktoś jest ciekaw moich dalszych przygód to zapraszam do komentowania 

  • Pani prawnik

    Był początek lipca a więc okres wakacyjny, typowy do robienia wszelkich remontów. Również i ja z mężem, zdecydowaliśmy się w końcu rozpocząć remont naszego mieszkania, który i tak już wystarczająco długo odkładaliśmy. W tym celu trzeba było zorganizować sobie kogoś, kto podjąłby się modernizacji naszego lokum. Kolega męża polecił nam swojego znajomego. Mówił że to dobry fachowiec i z pewnością będziemy zadowoleni z efektów jego pracy. Zgodziliśmy się, dlatego kilka tygodni wcześniej mąż umówił się na najbliższy wolny termin. Jesteśmy z mężem małżeństwem od 9 lat i mamy 7 letnią córkę. Ja mam 37 lat a mój mąż jest ode mnie niewiele starszy. Jestem średniego wzrostu brunetką o dość atrakcyjnym wyglądzie i zgrabnych nogach. Nigdy nie narzekałam na brak zainteresowania ze strony mężczyzn. Lubię elegancki styl ubierania się, dobrą bieliznę i buty na wysokim obcasie. Czuję się wtedy atrakcyjnie, seksownie i bardzo kobieco co jest dla mnie ważne. Z zawodu jestem prawnikiem i prowadzę razem z koleżanką kancelarię adwokacką. Często pracuję również w domu. Mając kontakt z klientami, muszę dbać o swój nienaganny wygląd. Tego dnia gdy wróciłam z pracy, mąż przedstawił mi mężczyznę który nazajutrz rozpoczynał remont naszego mieszkania. Przyznam szczerze że byłam zaskoczona bo spodziewałam się raczej starszego faceta. Tymczasem Wojtek, bo tak miał na imię, był jak się później okazało 35 latkiem. Przystojny, zadbany szatyn z króciutko ściętymi włosami. Był zabawny, inteligentny i bardzo bezpośredni. Zrobił na mnie naprawdę pozytywne wrażenie. Dało się również odczuć że podoba mu się mój wygląd. Często się uśmiechał, żartował i obserwował mnie. Kilka razy przyłapałam go na tym jak patrzył na moje nogi. Byłam w czarnej spódnicy, jasnych pończochach i szpilkach, co widziałam że bardzo przykuwało jego uwagę. Gdy Wojtek skończył znosić swoje narzędzia, usiedliśmy wszyscy w  pokoju by dogadać różne sprawy. Poprosiliśmy z mężem aby w pierwszej kolejności zaczął prace od przemalowania mojego pokoju w którym mam biurko i niezbędne rzeczy do pracy. Tak bym mogła jak najszybciej korzystać z pokoju i wieczorami w nim pracować. Kolejne etapy prac, wedle jego uznania. I tak zaczął się ten jeden wielki bałagan. Myśl że zajmie to około trzech tygodni, nie napawała mnie optymizmem ale powtarzałam sobie że jakoś muszę to wytrzymać. Tydzień później okazało się że mąż musi służbowo wyjechać do innego miasta na szkolenie które potrwa 10 dni. Byłam wściekła bo sama miałam dużo pracy, a do tego jeszcze ten remont na głowie. Niestety trzeba było się z tym pogodzić i jakoś przetrwać. Któregoś dnia po wyjeździe męża, zrobiłam Wojtkowi kawę i zaproponowałam coś do jedzenia po skończonej pracy. Siedzieliśmy i rozmawialiśmy przez jakiś czas na różne tematy. To co rzucało się w oczy, to jego wzrok błądzący po moim ciele. Jeszcze żaden facet nigdy w taki sposób na mnie nie patrzył. Miał zniewalające spojrzenie. Czułam jakby rozbierał mnie wzrokiem. Wiedziałam że mu się podobam. Patrzył na mój dekolt, obserwował moje nogi i stopy i wcale się z tym nie krył. Czasem czułam się lekko speszona ale przyznam że podniecało mnie to. Wieczorem przed snem, gdy brałam prysznic, miałam w pamięci to powalające spojrzenie Wojtka, przez co znów ogarniało mnie podniecenie i rosła ochota na seks. Niestety z powodu wyjazdu męża, wiedziałam że na to będę musiała jeszcze poczekać. Kilka dni później w piątek, po pracy jak zwykle wróciłam do domu. Miałam już dosyć tego remontu i chciałam by jak najszybciej wszystko wróciło do normy. Pomimo że najgorszy etap już się skończył i pozostały tzw sprawy kosmetyczne, byłam tym wszystkim zmęczona i rozdrażniona, co zauważyła nawet koleżanka z pracy. Nieobecność męża także coraz bardziej mi doskwierała ale na szczęście miał wrócić już we wtorek po weekendzie. Weszłam do mieszkania, Wojtek montował w kuchni nowe meble. Poprosił mnie abym zobaczyła jak się prezentują. Powiesiłam torebkę i żakiet na wieszaku w przedpokoju i weszłam do kuchni. Miałam na sobie beżową, rozpinaną bluzkę, czarną spódnicę przed kolano, cieliste rajstopy i czarne wysokie szpilki z odkrytymi palcami.

    – zdecydowanie za wysoko wiszą te szafki – stwierdziłam po wejściu do kuchni

    – jak to za wysoko? przecież wczoraj ustaliliśmy że na tej wysokości będzie dobrze

    – ale teraz widzę że tak nie może być. Musisz je obniżyć. Spróbuj tak jak wczoraj na początku przymierzałeś

    – no i wczoraj byłaś pewna że będą zbyt nisko. Obniże je, znowu zobaczysz że są za nisko i każesz zawiesić je wyżej. Już kilka razy zmieniałaś zdanie.

    – nie dyskutuj tylko rób bo dostajesz za to pieniądze – odpowiedziałam i poszłam do pokoju w którym miałam zamiar popracować. Sama nie wiem dlaczego tak lekceważąco i niemiło rozmawiałam z Wojtkiem. Stanęłam obok biurka i zaczęłam przeglądać dokumenty które przyniosłam z kancelarii. Nagle podszedł do mnie Wojtek, chwycił papiery które trzymałam w dłoni i rzucił je na biurko.

    – co Ty robisz? zapytałam zdziwiona

    – Ciebie chyba dawno nikt dobrze nie zerżnął co?

    – słuchaaaaam? zapytałam kompletnie zaskoczona tym co usłyszałam

    – tak tak, dobrze usłyszałaś. Może jak Cię porządnie zerżnę to przestaniesz chodzić taka niezadowolona i niezdecydowana! – powiedział podniesionym głosem.

    Jednocześnie chwycił moją lekko rozpiętą bluzkę i mocnym szarpnięciem rozpruł mi dekolt. Usłyszałam charakterystyczny dźwięk spadających na biurko i podłogę guzików, a wzrok Wojtka przykuły moje spore cycki schowane w czarnym seksownym staniku.

    – zwariowałeś?!,  co Ty sobie wyobrażasz?!

    Przestraszona, odruchowo uniosłam dłoń żeby dać mu w twarz, ale on zdążył chwycić moje ręce i przyparł mnie mocno do ściany która była tuż za mną.

    – puść mnie bydlaku! – krzyknęłam licząc na to że mnie uwolni

    – zamknij się suko! Zapłacisz mi dziwko za swoje niezdecydowanie i marnowanie mojego czasu! Myślisz że będę po kilka razy robił to samo bo ty nie możesz się zdecydować?!

    – skoro nie ma Cię kto zerżnąć, to ja to zrobię – dodał po chwili pewnym głosem gapiąc mi się w cycki.

    Wtedy dotarło do mnie że on naprawdę chce mnie pieprzyć. Próbowałam się wyrwać z jego uścisku ale był zdecydowanie silniejszy ode mnie. Przycisnął mnie jeszcze mocniej do ściany i zaczął lizać moją szyję.

    – oszalałeś? ja mam męża! puść mnie!

    – zakmknij się dziwko!

    Po tych słowach wsunął mi swój język do ust i zaczął namiętnie całować, obmacując mnie  swoimi dłońmi. Ściskał i ugniatał moje cycki by chwilę później zedrzeć ze mnie bluzkę którą rzucił gdzieś na podłogę. Po chwili energicznym ruchem zsunął w dół oba ramiączka stanika by uwolnić z niego moje cycki. Zaczął pieścić swoim językiem i ustami moje sutki. Lizał je i ssał a jego ręce wędrowały po całym moim ciele. Czułam jak podciąga mi w górę spódniczkę by dobrać się do mojego tyłka. W końcu chwycił mnie mocno za tyłek i zaczął ściskać moje pośladki. Był coraz bardziej napalony, pieścił ustami moją szyję na całej długości, macając mnie przy tym po tyłku. Czułam jego ciepły oddech a moja cipka robiła się wilgotna. Od kilku dni miałam ogromną ochotę na seks, a to zwierzęce pożądanie Wojtka z jakim chciał mnie zerżnąć, bardzo mnie podniecało.

    – chodź tu suko! – krzyknął nagle i złapał mnie za przedramię pociągając w stronę biurka. Pchnął mnie przodem na blat i przycisnął mi jedną ręką głowę do blatu a drugą zaczął obmacywać mój wypięty w jego stronę tyłek. Masował moją dupę i cipkę przez rajstopy, pod którymi tego dnia nie miałam bielizny. Robiłam się coraz bardziej wilgotna. Po pewnym czasie przestał, przycisnął mnie swoim ciałem do biurka żebym mu się nie wyrwała i zaczął zdejmować swój t-shirt. Czułam na tyłku jego twardego kutasa gdy przyciskał moją dupę do biurka. Zdjął z siebie koszulkę, chwycił mnie za dupę i mocnym szarpnięciem rozdarł mi rajstopy odsłaniając nagi tyłek. Byłam pewna że zaraz wsadzi mi swojego kutasa, ale on rozchylił moje pośladki i zaczął lizać od tyłu moją mokrą od soków cipkę. Lizał mnie przez chwilę, a ja myślałam że oszaleję z podniecenia.

    – dość już, przestań – wyjęczałam cicho. Nic nie odpowiedział, tylko z jeszcze większym apetytem smakował moją cipkę. Chwilę później wstał by uwolnić ze spodni swojego twardego fiuta. Rozsunął suwak mojej spódnicy i zsunął mi ją z tyłka. Byłam już tylko w staniku, rajstopach, a w zasadzie w tym co z nich zostało i w szpilkach.

    – teraz cię suko zerżnę – powiedział i strzelił mi mocnego klapsa w tyłek.

    Nie musiałam długo czekać by poczuć jak wepchnął mi swojego twardego chuja po same jaja.

    Aż zawyłam czując jak gwałtownie we mnie wszedł. Nie był delikatny, od razu zaczął mnie ostro pieprzyć. Trzymając mnie za tyłek, dupcył mnie mocno wydając z siebie odgłosy rozkoszy jaką dawała mu moja cipka. Rżnął mnie ostro od tyłu jak jakąś tanią kurwę, strzelając przy tym kilka razy soczystego klapsa w tyłek. Jeszcze nikt nigdy mnie tak ostro nie pierdolił jak on.  Jego szybkie i mocne rżnięcie potęgowało moje coraz głośniejsze westchnięcia.

    – już dość, przestań, puść mnie – powtarzałam na przemian, choć tak naprawdę chyba chciałam żeby mnie nadal pierdolił.

    – zamknij się dziwko! Potrzebujesz kutasa – odpowiedział i rozpiął mi stanik, całkowicie uwalniając moje cycki. Po jakimś czasie przestał mnie posuwać i wyjął swojego fiuta z mojej cipki.

    – ssij suko! – usłyszałam nagle i poczułam jak szarpie mnie za rękę bym kucnęła i zajęła się jego kutasem.

    – oszalałeś?!

    – bierz go dziwko i ssij! – powtórzył bardziej stanowczym głosem.

    Nie chciałam tego robić, ale chwycił mnie jedną ręką za włosy, a drugą na siłę wpakował mi swojego stojącego fiuta do ust. Wiedziałam że z nim nie wygram więc posłusznie zaczęłam obciągąć mu kutasa, kucając przed nim w rozkroku jak jakaś uległa dziwka. Lizałam i obciągałam jego twardego chuja, a on głośno wzdychał z zadowolenia.

    – o taaak… ssij go kurwo, ssij pieprzona suko – powtórzył kilka razy gdy robiłam mu loda. Po jakimś czasie przejął inicjatywę i trzymając moją głowę, zaczął pieprzyć mnie w usta. Parę razy się zakrztusiłam bo wsuwał mi kutasa szybko i głęboko. Udało mi się uwolnić usta by złapać trochę oddechu. Nie trwało to jednak długo. Poklepał mnie swoim kutasem po twarzy po czym znowu wpakował mi go z impetem w usta.

    – ciągnij dziwko! – rozkazał, i znów zaczęłam obrabiać jego chuja jak jakaś zdzira.

    Obciągałam mu kutasa do momentu gdy znowu miał ochotę na moją cipkę. Położył mnie plecami na biurku i szeroko rozchylił moje nogi. Leżałam tak z rozłożonymi nogami a on pieścił językiem moją cipkę, i muszę przyznać że świetnie wiedział jak to robić. Jego zwinny język i ciepły oddech sprawiały że pojękiwałam z rozkoszy. Po paru minutach pieszczot, chwycił mnie za uda i znowu wsunął swojego kutasa w moją szparkę. Trzymał mnie mocno i pieprzył ostro patrząc na moje cycki które kołysały się od jego szybkich i mocnych pchnięć. Rżnął mnie na biurku jak dziwkę a na jego twarzy widać było pożądanie z jakim mnie dupcył. Patrzyłam na niego i jego napięte ciało. Stawał się coraz bardziej spocony ale ani na moment nie przestawał mnie ostro pieprzyć. Jego twardy kutas wchodził we mnie cały a ja jęczałam głośno, dając się ostro pierdolić. Chcąc nieco zmienić pozycję, oparł moją jedną nogę o swoje ramię i trzymając mocno za udo, pieprzył mnie jeszcze szybciej i mocniej.

    Ty suko! – usłyszałam kolejny raz z jego ust

    Wiedziałam że już długo nie wytrzyma i w końcu spuści się na mnie. Zwolnił nieco tempo, przechylił na bok moją nogę którą opierał wcześniej o swoje ramię. Leżałam teraz na biurku bokiem ze złączonymi nogami. W takiej pozycji pieprzył mnie jeszcze przez chwilę. W końcu wyjął swojego fiuta z mojej cipki, usłyszałam głośny ryk i poczułam jak ciepły strumień jego spermy, zalewa moją dupę. Po chwili mój tyłek był cały mokry i śliski a on odetchnął z ulgą.

    – miałeś skręcać meble w kuchni a nie mnie pieprzyć! Zjeżdżaj do roboty! – krzyknęłam

    – właśnie skończyłem na dziś – odpowiedział pewny siebie i wyszedł z pokoju.

    Pozabierał swoje rzeczy i życząc miłego weekendu, wyszedł z mojego mieszkania.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    avalanche

    avalanche

  • Weekend u cioci

     Nigdy nie lubiłam weekendów u mojej ciotki, zawsze byłby to sztuczne spotkania ociekające fałszywymi komplementami. Gdy moi rodzice pojechali na rocznicowy weekend do Karpacza po drodze wyrzucili mnie na wsi u cioci Krystyny, czułam, że to będzie najgorszy weekend mojego życia, jednak się myliłam. Gdy już przywitałam się z ciotką i jej mężem- alkoholikiem, postanowiliśmy zjeść śniadanie i iść pomóc sołtysowi przy krowach, jak to na wsi, każdy żyje z każdym więc nie miałam wyboru i w starych ciuchach wybrałam się do sołtysa. Pierwszy raz miałam do czynienia z krowami, mieszkam w wielkim mieście, moi rodzice prowadzą swoją własną firmę dlatego nawet nie miałam okazji spotkać się z typowym wiejskim życiem. Gdy już doszliśmy do sołtysa przywitał on nas mocnymi uściskami dłoni i rozdzielił zadania, dla mnie przypadło zgonienie krów z pola, sołtys powiedział do mnie:

    -Idź ścieżką do góry, tam czeka na Ciebie mój syn Patryk

    Z nieszczerym uśmiechem na ustach przytaknęłam mu tylko i ruszyłam w górską wędrówkę w głowach rodziły mi się myśli na temat osoby, którą tam spotkam, myślałam sobie “pewnie to jakiś gruby wieśniacki chłopak z typową wiejską mową” i z takim przekonaniem kręciłam się pomiędzy drzewami co jakiś czas przeskakując idący przez góry strumień. Gdy już byłam praktycznie przy celu moim oczom ukazał się przystojny, wysoki blondyn ubrany w robocze ciuchy, od razu zrobiło mi się miękko pod nogami i przepraszłam go w myślach, że tak źle go sobie wyobrażałam. Gdy tylko Patryk mnie zauważył przybiegł w moją stronę i z wielkim uśmiechem na twarzy powiedział:

    -Witam mojego pomocnika, coś czuję, że nasza praca dzisiaj będzie bardzo owocna.

    Jego głos był taki dorosły, mimo tego, że byliśmy w tym samym wieku wydawał się bardziej dojrzalszy. Przez całą drogę zganiania krów ukratkiem oka przyglądałam się jego mięśnią, był na prawdę dobrze zbudowany, do tego jego nie typowa uroda dodawała mu uroku. Po godzinie zganiania krów zaprosił mnie do domu na szklankę mleka i coś do zjedzenia, bez namysłu zgodziłam się na jego propozycje i pewnym krokiem ruszyłam w stronę jego domu. Już po zjedzeniu porządnego obiadu, zaaoferował mi obejrzenie jakiegoś filmu na rozluźnienie, powiedział:

    -Mam teraz trochę czasu, może panienka dałaby się zaprosić na film w moim pokoju?

    Jego szarmanckośc i perfidność zawładnęły moimi uczuciami, od razu odpowiedziałam:

    -W pana towarzystwie z miłą chęcią

    Ukratkiem puściłam mu oko, na co on odpowiedział tym samym, po wymianie uśmiechów ruszyliśmy po schodach do jego pokoju, szłam pierwsza i przez całą drogę czułam jego wzrok na swoim tyłku, jako, że jestem średniego wzrostu brunetką o ładnych kobiecych walorach nigdy nie brakowało mi powodzenia u płci przeciwnej. Gdy już doszliśmy do jego pokoju, Patryk pokazał mi miejsce w którym mam sobie usiąść i włączył jakąś denną komedię, od razu wiedziałam, że nic z tego filmu nie będę pamiętać. Po jakiś 10 minutach oglądania wstępu filmu, Patryk ruszył w inicjatywę i położył rękę na moim udzie robiąc palcami lekkie kółeczka, nie chciałam żeby poczuł się samotny więc odwdzięczyłam się  tym samym, położyłam rękę na jego udzie i jeździłam od kolana aż do połowy uda. Patrykowi widocznie bardzo się to podobało ponieważ w jego spodniach powstało malutkie wybrzuszenie, uśmiechnęłam się lekko a Patryk bardzo zmieszany powiedział:

    -Przepraszam, to tak samo z siebie

    Odparłam mu na to:

    -Niczym się nie przejmuj, jakoś to załatwimy.

    Po czym od razu położyłam rękę na jego członku i powolnymi ruchami zaczęłam masować jego przyrodzenie, pod moją malutką rączką wydawało się ono ogromne. Patryk najwidoczniej wyluzował się trochę i podniósł moją głowę składając na moich ustach soczysty pocałunek. Byłam wtedy w siódmym niebie, nigdy nie całowałam się z tak przystojnym chłopakiem. Mój słodki kochanek po długim pocałunku położył swoją rękę na moich spodenkach i lekko zaczął gładzić w okolicach krocza, widząc jego chęć na mnie cicho powiedziałam:

    -Zdejmij mi spodenki, przecież widzę że tego chcesz.

    Pocałował mnie czule w usta po czym wstał, podniósł mnie i zaciągnął mi spodnie, czułam że to będzie piękne popołudnie..

    CDN 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martyna noname

    W najbliższym czaasie napisze następną część, życze miłego czytania:)

  • Amsterdam

    Byłem zmęczony całym tygodniem, całymi tygodniami. Problemy w pracy, w domu. Nadmiar obowiązków, narastające zaległości, ciągły stres. Głowa bolała mnie z tego powodu od kilku dni. Nie wiedziałem jak odpocząć, jak znaleźć chwile relaksu, jak zapomnieć o wszystkim choć na chwile i jak sprawić, żeby porcja endorfin trafiła do mózgu. Potrzebowałem tego. Natychmiast.

    -Pierdole to! – pomyślałem wychodząc w kolejny czwartek z biura, nie ciesząc się z wolnego wieczoru, tylko przejmując się wszystkim dookoła. Wróciłem do domu, rzuciłem kurtkę na podłogę, włączyłem Warrena Zeavona i ekspres do kawy. Po 6 filiżance tego dnia, przy dźwiękach “Shit hits the fan”, bez zastanowienia, kupiłem bilet lotniczy do Amsterdamu. Impuls. Termin, dzisiaj 21:30.

    -Mam 3 godziny do odlotu – pomyślałem i zacząłem zastanawiać się, jak wytłumaczę jutrzejszą nieobecność w pracy. Wziąłem moją skórzaną torbę na ramie i zacząłem się pakować, zabrałem szkicownik, kilka szarych t-shirtów, bieliznę i ładowarkę do iPhona. Nic więcej się nie zmieściło.

    -Jest lipiec, powinno wystarczyć – pomyślałem.

    Zadzwoniłem po taksówkę. Po dziesięciu minutach odebrałem telefon od taksówkarza, który oznajmił, że czeka na dole, pod klatką schodową. Założyłem skórzaną kurtkę, zaczepiłem okulary przeciwsłoneczne za brzeg t-shirta i wyszedłem. Po czterdziestu minutach byłem na lotnisku.

    Podróż minęła szybko, o 23 byłem na Schiphol, o 23:20 na Central Station. Udałem się pieszo do hotelu, który zamówiłem na lotnisku. Właściwie był to hostel, z jednym wolnym pokojem. Znajdował się na wyższych piętrach kamienicy przy Amstel. Wszedłem po stromych schodach i znalazłem się przed ladą recepcyjną – właściwie starym biurkiem z IKEA. Za biurkiem siedziała ładna hiszpanka.

    -Hi, I would like to check in. Please excuse me, I am coming so late – powiedziałem

    -No problem, everything is set up. So according to your reservation, you are going to stay until Sunday. Is that correct? – zapytała

    -Yep. I need to chill out, and urban holiday is perfect opportunity I think.

    -I think so. So, enjoy your stay at Amsterdam. My name is Maria and if you want some help with anything, please let me know.

    -OK, thank you Maria. – odpowiedziałem i wziąłem klucz do pokoju.

    Rzuciłem torbę pod nogi łóżka, otworzyłem okno i położyłem się na zbyt miękkim posłaniu. Patrzyłem na rzekę za oknem i niebo, które niedawno osiągnęło czarny kolor. Słychać było warkot skuterów i rozmowy rowerzystów. W łodziach mieszkalnych, zacumowanych do brzegu rozbrzmiewała muzyka.

    Postanowiłem wyjść na spacer, szedłem brzegiem rzeki, kierując się w stronę słynnego ringu kanałów. Zaintrygowany jedną z uliczek skręciłem w lewo i błądząc chwile, trafiłem na plac. Było na nim pełno turystów, którzy robili zdjęcia, głośno rozmawiali, śmiali się, palili jointy w nastawionych na turystów cofee shopach, pili piwo. Postanowiłem iść na drinka. Wszedłem do pierwszego z pubów, usiadłem przy barze i zamówiłem gin z tonikiem. Wyjąłem notes i zacząłem szkicować ludzi w barze. Szybkie szkice, takie, żeby tylko uchwycić atmosferę miejsca.

    Moją uwagę przykuła jedna dziewczyna. Była śliczna. Jedno z jej rodziców musiało być z Tajlandi, albo Indonezji. Tak wtedy myślałem. Szczupła, opalona sylwetka w obcisłych jeansach i ładnej czarnej bluzce. Na rękach i ramionach miała tatuaże. Uchwyciłem w szkicu jak siedzi i śmieje się popijając czerwone wino z kieliszka. Patrzyłem w jej kierunku popijając gin i kontemplując jej usta i oczy śmiejące się podczas rozmowy ze znajomymi. Na chwilę nasze spojrzenia się spotkały. Udało mi się nie odwrócić wzroku. Uśmiechnąłem się, odwróciła wzrok. Po chwili spojrzała znowu nasze oczy zwróciły się ku sobie na ułamek sekundy. Teraz odwzajemniła uśmiech i zajęła się dalszą rozmową ze znajomymi.

    Mijał czas, rysowałem ludzi, co chwila ktoś zaglądał mi za ramie i poklepując po ramieniu mówił “geel hoed” albo “mooi”.

    Po kilku drinkach i kilkunastu stronach usłyszałem głos z nad ramienia.

    -Very nice. I like your sketches – to była ona.

    -Hi there – odpowiedziałem, Tomek, nice to meet you.

    -Marika. Dutch or English?

    -English, definitely.

    Uśmiechnęła się i przysiadła obok. Powiedziała, że jej znajomi poszli do domu, a ona chciała zobaczyć co robię. Zaproponowałem drinka, zgodziła się na wino. Piła powoli i przerzucała szkice, strona za stroną. Pachniała Dolce Gabana. Wiedziałem bo moja była używała tych samych perfum. Od słowa do słowa i drinka do drinka dowiedziałem się, że jest po studiach w Delft, ale pracuje w muzeum tatuażu oraz projektuje wzory tatuaży i chciała by otworzyć w przyszłości swój salon. Kręciła mnie, była pewna siebie i bosko pachniała. Rozmawialiśmy, śmialiśmy się, kilka razy dotknęła mnie za ramie. Wypiliśmy za dużo.

    -Lets go somewhere – zaproponowała?

    -Where exactly? – zapytałem uśmiechając się.

    -I am too dizzy, lets go dance. Shall we?

    Pomyślałem, o kurwa, nie nawidze tanczyć, nie znosze tego, to nudne, tandetne i słabe. Nie mam do tego głowy i serca, po czym odpowiedziałem – Sounds fantastic, lets go.

    Było około pierwszej w nocy, byliśmy pijani, gadaliśmy śmialiśmy się, czasem dotykaliśmy niby od niechcenia, przyjacielsko. Podczas drogi dowiedziałem się, że mieszka z koleżanką – wynajmuje mieszkanie na poddaszu. Zaprowadziła mnie do jakiegoś klubu na uboczu. Słychać było muzykę techno – O kurwa -pomyślałem – Rano obudzę się bez nerki.

    Weszliśmy do środka, za metalowymi drzwiami, uderzył nas bas oraz migoczące światła w akompaniamencie dymu i pary. Uśmiechnąłem się, chociaż to zupełnie nie moje klimaty. Zlokalizowaliśmy bar i podeszliśmy do niego.

    -Want to drink something? – zapytałem

    -Yeah, Mach ik vier Jegermeisters alstublieft – powiedziała do łysego barmana w granatowych odblaskowych okularach.

    -Ja, alstublift – odpowiedział ten i nalał 4 kieliszki ziołowego destylatu.

    Wzięliśmy po jednym i unieśliśmy jak do toastu.

    -How do you say cheers in Dutch? – zapytałem

    -Proust!

    -So, Proust, Marika!

    -Proust!

    Wypiliśmy na raz, poczułem jak mnie to rozgrzało. Uzupełniło alkohol, który wyparował podczas spaceru. Patrzyłem na Marikę, uśmiechałem się, ona też. Wzięliśmy następne kieliszki i wypiliśmy też, tym razem jako bruderszaft.

    Zamknęła oczy i wystawiła lekko usta do przodu, pocałowałem ją. Szybko odwzajemniła pocałunek. Zachłannie, mocno, łapczywie. Zaczęliśmy całować się coraz mocniej, świat obok zamazał się, były tylko moje usta, jej usta, pomruk basu i moje ręce na jej zgrabnych biodrach. Przysunęła się bliżej i włożyła język głębiej do moich ust. Całowaliśmy się namiętnie i mocno. Po chwili wstaliśmy od baru i poszliśmy na kanapę bardziej na uboczu. Zaprowadziłem ją tam trzymając za rękę. Usiadłem, ona usiadła mi na kolanach, przodem do mnie. Odgarnęła włosy i wróciła do całowania. Pachniała cudowną mieszanką perfum i potu. Strasznie mnie to kręciło. Całowaliśmy się, właściwie lizaliśmy jak zwierzęta, nasze języki walczyły ze sobą, przepychały się, wymieniając nasz smak zmieszany z alkoholem. Ręce miałem oparte na jej pupie, ugniatałem ją. Nikt nas nie widział, muzyka techno, epileptyczne światła i dym dodawały prywatności. Złapałem ją za piersi, miseczki B i delikatnie z wyczuciem masowałem. Nie protestowała, cały czas mnie całując. W spodniach byłem już nabrzmiały, co z pewnością poczuła bo zaczęła powoli się ocierać mrucząc cicho. Cały czas masowałem jej piersi i pupę.

    -I wanna blow you – powiedziała – I am so horny, lets go to the restroom.

    Wstała i zaciągnęła mnie do damskiej toalety. Nie zważałem na to, że mam namiot z przodu spodni, ani nawet nie pamiętam, czy zamknęliśmy drzwi do toalety za sobą.

    Weszliśmy do małego pomieszczenia, chyba była to toaleta dla niepełnosprawnych. Dziwne, coś takiego w klubie – pomyślałem. Wnętrze było lekko obskurne, z dużym lustrem, stalową umywalką i toaletą. Był też stojak do przewijania dzieci.

    -Dziwne mają tu przepisy budowlane – pomyślałem przez chwilę, ale nie zajmowało mi to myśli długo, gdyż poczułem jak język Mariki wpycha mi się do ust, a jej ręce dotykają mojego krocza. Uśmiechnęła się zadziornie, patrząc mi w oczy i powiedziała:

    -Nice boner, you are big, slavic guy.

    Odwzajemniłem uśmiech i ponownie pocałowałem. Ukucnęła przede mną. Patrząc mi w oczy rozpięła pasek i odrzuciła go na bok. Patrzyłem jak jej, pokryte tatuażami ręce odpinają moje jeansy. Zsunęła mi je do kolan. Pod nimi miałem obcisłe, białe bokserki. Dotknęła mojego kutasa przez bokserki. Drgnąłem. Przyłożyła głowę i wystawiła język. Zaczęła przejeżdżać czubkiem języka z dołu do góry, po materiale bielizny. Cały czas patrzyła mi w oczy. Myślałem, że odlecę. Zsunęła bokserki i mój penis wyskoczył na zewnątrz. Dziękowałem w myślach opatrzności, ze ogoliłem go kilka dni temu i teraz pokryty był jedynie 2–3 dniowym zarostem.

    -Nice cock – skwitowała i wzięła do do ust.

    Delikatnie obrabiała główkę trzymając penisa u nasady. Lizała go z dołu do góry. Złapałem jej głowę rękoma, cały czas patrzyła mi w oczy, to było cudowne, takie zdzirowate i czułe zarazem. Zdjąłem t-shirt i rzuciłem obok. Stałem z opuszczonymi spodniami, z chujem na wierzchu w obskurnej łazience w jakimś techno klubie w Amsterdamie, a wytatuowana dziewczyna robiła mi najlepszą laskę, jaka miałem w życiu. Lubiła robić to ostro. Kilka razy napluła mi na penisa i wkładała go mocno do ust, głęboko do samego gardła. Lizała zawzięcie i mocno, tak, że ślina kapała jej z kącików ust na jej czarną bluzkę. Co jakiś czas wyjmowała go z buzi i bawiła się struną śliny, która ciągnęła się między czubkiem mojego penisa a jej wargami. Drugą ręka masowała mi jądra.

    -It’s amazing, suck it baby – powiedziałem przez zęby

    Ssała zawzięcie, plując co jakiś czas. Mój kutas był mokry od jej śliny, podobnie jak okolice jej ust, jej bluzka i moje spodnie. Zacząłem wykonywać ruchy frykcyjne. Po kilku minutach wyglądało to tak, jakbym pieprzył jej usta. Nie protestowała, odchyliła głowę do tylu, a mój kutas wchodził prosto do jej gardła. Posuwałem ją tak przez chwilę, mocno, wulgarnie.

    -You like rough – stwierdziłem

    Mruknęła, że tak. Wyciągnąłem penisa z jej ust i obiłem kilkukrotnie o jej policzki, podniosłem ją do góry i zacząłem całować. Mocno, zuchwale, szybko. Podniosłem jej bluzkę i odrzuciłem na bok, odpiąłem czarny stanik i zacząłem lizać i ssać jej piersi. Małe, sterczące sutki drgały pod naporem mojego języka. Lizałem je, ssałem, przyciskając do siebie a rękoma rozpinałem jej spodnie. Podniosłem się do jej twarzy, mokrej od śliny i pocałowałem jeszcze raz. Podniosłem ja i posadziłem na stalowym blacie z umywalką. Ukucnąłem i ściągnąłem jej spodnie do kolan. Ona w tym czasie, zdejmowała sobie buty, a ja patrzyłem na mokre, czarne koronkowe stringi. Uśmiechnąłem się do niej i zdjąłem je szybko. Rozszerzyłem jej nogi, a powąchawszy wpierw mokre majteczki wsadziłem je jej do ust. Jęknęła z rozkoszy. Rozszerzyłem jej nogi. Zacząłem całować wewnętrzną stronę ud, przesuwając się ku górze, w końcu docierając do mokrej, pachnącej sokami cipki. Była gładka z małym paseczkiem włosów po środku. Dotknąłem jej językiem, była lepka od soków. Zacząłem lizać z dołu do góry, wolno i metodycznie. Każdy raz kończyłem na gorącym z podniecenia guziczku. Też patrzyłem jej w oczy, oraz czułem jak pręży się i zaciska na mnie nogi. Lizałem ja wkładając język, raz głębiej, raz płycej, oraz rozsuwając jej nogi rękoma. Naplułem na nią. Jęknęła. Zacząłem wchodzić mocnej i głębiej, penetrując językiem jej mokre wnętrze. Pomagałem sobie palcami, rozszerzałem jej wargi sromowe i lizałem całą powierzchnie, wkładałem 2 palce do środka i ssałem łechtaczkę. Wyciągnąłem rękę i dałem jej do oblizania. Ssała podobnie jak mojego penisa chwilę wcześniej. Włożyłem palce z powrotem do środka i zacząłem mocno ją posuwać, najpierw dwoma, później trzema. Co jakiś czas oblizywałem ją i całowałem. Marika w tym czasie wyciągnęła z portfela 1 EUR i kupiła prezerwatywę z automatu przy umywalce. Ja cały czas pieprzyłem jej cipkę ręką.

    Wstałem zacząłem ją całować i szepnąłem:

    -You are amazing.

    -No, you are Slavic Guy. I wanna you to fuck me like a slut. I need your big cook.

    Aż drgnąłem. Pocałowałem ją jeszcze raz, a ona w tym czasie obciągała mi ręką kutasa. Otworzyła opakowanie z prezerwatywą i odepchnęła mnie na ścianę. Wstała i kucnęła przede mną. Napluła sobie na dłoń i kilkukrotnie mi obciągnęła.

    -You like that? – zapytała

    -Oh yeah, you do it fantastic way – odpowiedziałem na wydechu.

    Uśmiechnęła się i założyła mi kondoma na kutasa. Nie wiem czemu wybrała prezerwatywę o krwistoczerwonym kolorze.

    Obciągnąłem sobie kilkukrotnie ręką, w tym czasie Marika usiadła na blacie. Podszedłem do niej, rozszerzyłem jej nogi i uderzyłem kilka razy penisem o jej cipkę. Pośliniłem palce i przetarłem nimi jej szparkę. Wszedłem szybko i mocno, jęknęła. Zacząłem ją pieprzyć. Mocnymi, szybkimi ruchami doprowadzałem ją do szaleństwa. Dłońmi masowałem jej piersi i brzuch, a ona trzymała swoje, pokryte tatuażami ręce za głową, później zaczęła mnie nimi dotykać, muskać po brzuchu i klatce piersiowej, a na końcu masować swoją cipkę. Jęczała głośno, zagryzała wargi. Pochyliłem się i pieprząc ja, całowałem jej piersi, lizałem sutki, ściskałem je rękoma. Po chwili, odwróciłem ja, stanęła przed umywalką, wypięta w moją stronę. Widziałem jej odbicie w lustrzę. Jęknęła:

    -Fuck me, fuck me hard.

    Wszedłem w nią od tyłu, szybko i gwałtownie. Trzymałem za jędrną pupę i jebałem jej cipkę od tyłu. Patrzyłem jak mój kutas w czerwonym kondomie wchodzi w nią, jak ciekną z niego jej soki. Jak jej ciało wygina się i pręży, jak odznacza się na nim linia kręgosłupa. Byliśmy cali spoceni, mokrzy, podnieceni do granic możliwości. Pieprzyłem ja dokładnie, metodycznie, szybko i wulgarnie.

    -You like that bitch.

    -Yeah, fuck me.

    Kilka szybkich i głębokich pchnięć i wyszedłem z niej. Pijany, nie zważałem na nic, nawet na parę lesbijek, które weszły na chwilę do łazienki i zaraz wyszły widząc co się dzieje. Wyszedłem z Mariki i zamknąłem drzwi na zamek.

    -We need to hurry up. Somebody will throw us away from that place – powiedziałem

    -Fuck it – odparła.

    Położyłem się na plecach na podłodze. Marika kucnęła przede mną i zaczęła obrabiać mi kutasa. Napluła na czerwonego kondoma i obciągała. Lizała jądra i masowała je dłonią. Odpływałem. Jej usta zaciskały się na główce penisa. Pomagała sobie ręką. Ssała i obciągała. W pewnym momencie nadziała się na niego tyłem do mnie. Jęczała i krzyczała z rozkoszy; ja tak samo. Pierdoliłem jej pizdeczkę, którą ona masowała sobie w tym czasie otwartą dłonią. Pochyliła się do przodu i ujeżdżała, Patrzyłem na cudowne ruchy tyłeczka i słuchałem jej spazmatycznych jęków. Byliśmy cali spoceni, wyuzdani, wulgarni. W pewnej chwili podniosła się i położyła obok mnie, wtedy ja kucnąłem nad nią i zacząłem robić jej dobrze dłońmi. Jedną ręka wkładałem do środka trzy palce, a drugą masowałem śliski i nabrzmiały guziczek. Marika w tym czasie obrabiała mi chuja ustami. Pluła na niego i lizała. Byliśmy cali w jej ślinie. Pocałowałem ją.

    -I gonna cum – powiedziałem

    Uśmiechnęła się tylko, i zerwała czerwoną prezerwatywę. Wstałem, a ona kontynuowała lizanie. Mocno obrabiała mi chuja ustami i ręka, jęcząc przy tym. Trzymałem ją za włosy jedną ręką, a drugą opierając się o stół.

    Jęczałem, poczułem falę ciepła, która przetoczyła się przez podbrzusze. Wystrzeliłem. Fala gorącej, lepkiej spermy trafiła na jej twarz. Uśmiechnęła się i obciągała dalej. Krzyknąłem z podniecenia. Obciągała jeszcze przez chwilę i lizała. Uderzyłem kilka razy kutasem o jej twarz. Nachyliłem się i pocałowałem. Czułem swój smak w jej ustach.

    -Lets go! – powiedziałem.

    -Shoud we go to my place or yours – zapytała.

    -Mine – odpowiedziałem

    Ubraliśmy się szybko i bez zbędnej zwłoki wyszliśmy z klubu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    .