Category: Uncategorized

  • Kontrakt za zdrade (opowiadanie z obrazkami)

    Hej wszystkim. Chciałbym podzielić się z Wami moją historią o tym, jak zostałem niewolnikiem i zabawką mojej własnej dziewczyny. W zasadzie to sam jestem sobie winien, ale chyba powinienem zacząć od początku.

    Jestem z moją dziewczyną, Martą od 3 lat i mieszkamy wspólnie pod jednym dachem w jednym z większych miast w Polsce. Poznaliśmy się na studiach i bardzo sobie przypasowaliśmy. Pomimo trochę innych charakterów dobrze się dogadywaliśmy – można powiedzieć, że w tym przypadku przeciwieństwa się przyciągnęły. Marta jest typem ekstrawertyka – gadatliwa i śmiała, podczas gdy ja bardziej utożsamiam się z introwertykami. Obecnie mam 23 lata, a Marta jest ode mnie starsza o 3. Marta jest niezłą laską. Brunetka z długimi włosami, idealna figura, duży tyłek no i całkiem niezłe cycki. Zresztą – łapcie jej foto:

    Jak już wspomniałem, to ja przyczyniłem się do sytuacji, w której jestem pogardzany przez moją dziewczynę. Ale zasłużyłem sobie na to. Powiem wprost – pewnego wieczoru podczas imprezy przespałem się z inną laską. Nie będę zagłębiał się w szczegóły, ale Marta dowiedziała się o tym. To było okropne. Z początku mieliśmy zerwać ze sobą, jednak udało nam się pójść na ugodę i był to jedyny sposób, aby utrzymać ten związek.

    Marta wymyśliła kontrakt. Kontrakt, który musiałem podpisać, abyśmy mogli dalej być razem, a którego warunki były niedorzeczne. W skrócie – zgodziłem się wypełniać rozkazy mojej dziewczyny i przez 7 dni mogła robić ze mną co chce i mogła rozkazać mi wszystko. Zależało mi na tym związku – koniec końców Marta była świetną dziewczyną i chciałem spędzić z nią moje życie. Podpisałem więc umowę i tym samym odmieniłem moje życie na zawsze…

    Pierwszego dnia obowiązywania kontraktu, Marta kazała mi przyjść do swojego pokoju. Kiedy już wszedłem do niego i usiadłem na kanapie, ona zaczęła mówić:

    -„Wiesz, co zrobiłeś i cieszę się, że chcesz z własnej woli to odpokutować. Przez 7 dni, począwszy od dzisiaj, będziesz wykonywać moje rozkazy, a chociażby jeden sprzeciw będzie skutkował natychmiastowym rozstaniem. Rozumiemy się?”

    Skinąłem tylko głową na potwierdzenie.

    -„Dobrze, że się rozumiemy” – powiedziała – „Twoim dzisiejszym zadaniem będzie wysprzątanie całego domu na błysk. Brzmi banalnie, prawda? Bierz się więc do roboty. Ale zanim zaczniesz, ubierz to.”

    Po czym wyciągnęła z szafy kostium pokojówki, rodem ze sztampowych filmów porno. Rozumiałem, że kazała mi to zrobić dla upokorzenia mnie – miała to być dla mnie kara, której powinienem się wstydzić.

    -„Dobra, to idę się przebrać.” – odpowiedziałem

    -„Nie, nie! Przebierasz się tutaj! – odparła

    To było dość zawstydzające. Zdjąłem moje ubrania i po chwili już stałem kompletnie nagi przed moją dziewczyną, a za moment miałem ubrać kompromitujący strój pokojówki.

    -„Poczekaj chwilę” – rozkazała, po czym rzekła:

    -„Wiesz co, wydaje mi się, że jednak musimy cię odpowiednio zrobić do tego stroju.” – po czym wyjęła z szuflady golarkę ręczną i piankę do golenia.

    -„Gol się. Możesz zostawić tylko włosy na głowie.” – rozkazała

    -„Tutaj?” – zdziwiłem się

    -„Tak, tutaj w pokoju, nieważne zresztą – i tak to potem wszystko posprzątasz.”

    Nie mogłem się sprzeciwić mając cały czas przed oczami treść umowy. Ogolenie całego ciała zajęło mi trochę czasu. Po wszystkim, kazała mi jeszcze założyć perukę, a sama sięgnęła po eyeliner i tusz do rzęs, żeby zrobić mi makijaż. Minęło parę minut, po których już wyglądałem prawie jak kobieta.

    -„No, no, ale teraz z ciebie suczka” – powiedziała – „A teraz prędko zakładaj swój strój i idź się obejrzyj do lusterka. Zapamiętaj dokładnie, jak cię umalowałam, bo od jutra będziesz to robił samodzielnie.”

    Zrobiłem, co poleciła. Podszedłem do lustra. Moja dość szczupła postura i wysoka, lekko zniewieściała sylwetka sprawiała, że wyglądałem jak pokojówka z filmu porno:

    Zrozumiałem też, że od teraz pewnie codziennie będę musiał ubierać się w damską perukę i robić sobie make-up.

    -„Dobra, koniec tego dobrego” – odparła – „Zabieraj się do roboty. Pamiętaj, mieszkanie ma lśnić do północy!” – po czym wymierzyła mi kopniaka w tyłek.

    Harowałem do 10 wieczorem, ale ostatecznie udało mi się skończyć wszystko i nawet byłem zadowolony z mojej pracy. Marta pozwoliła mi zmyć makijaż, jednak musiałem pozostać w peruce. Gdy nastała pora snu, przyszedłem do sypialni, w której Marta już leżała w łóżku. Poleciła mi usiąść na skraju łóżka, po czym rzekła:

    -„Od dzisiaj nie możesz spać w naszym łóżku. Od teraz to łóżko jest wyłącznie moje. Twoje miejsce jest na podłodze.”

    Skinąłem głową na znak zrozumienia. Po chwili niezręcznej ciszy, Marta w końcu zaczęła:

    -„Wiesz… Tamta zdrada… Może i nie zabolało mnie to tak mocno. W końcu poszedłeś do niej tylko dlatego, że podniecała cię seksualnie. Ale wiesz co mi się najbardziej nie podobało? To, że przez tyle czasu zatajałeś to przede mną i mnie okłamywałeś. A ja nie znoszę kłamstwa najbardziej. I sam wiesz, że jestem dość mściwą osobą i często kieruję się zasadą „Oko za oko”. To tyle, co chciałam ci powiedzieć. Możesz iść spać, ale tylko na podłodze. I pamiętaj, że przez te 7 następnych dni nie jesteś wcale moim chłopakiem.”

    To był koniec pierwszego dnia. Zacząłem się zastanawiać, do czego to wszystko doprowadzi, jednak byłem dość zmęczony i po krótkiej chwili usnąłem, pomimo tego, że pod sobą miałem tylko twardą podłogę sypialni.

    Następnego dnia obudziła mnie Marta trącając mnie swoimi stopami.

    -„Ej! Wstawaj! Ruchy! Pamiętaj o swoim kontrakcie. Szybko, do łazienki, ubierz się i zrób sobie makijaż. Masz być gotowy za godzinę.”

    Za 45 minut już stałem gotowy do wykonywania rozkazów mojej dziewczyny.

    -Dzisiaj kończy się zabawa” – odparła – „Czas wymyślić tobie nowe imię i nadać ci inną tożsamość.”

    -„Od dzisiaj nazywasz się Karolina i będziesz moją suką” – zrozumiałeś?

    Pomyślałem, że dzisiejszy dzień zaczęła ostro. Musiałem jednak jej się poddać, wiedziałem że jakikolwiek sprzeciw będzie skutkował zerwaniem związku, a tego nie chciałem.

    -„Powtórz, jak się nazywasz?” – zapytała

    -„Karolina”

    -„Źle!” – Po czym wymierzyła mi solidnego liścia w twarz – „Powtórz całym zdaniem. Trzeba cię wytrenować. Jak się nazywasz?”

    -„Nazywam się Karolina i jestem twoją suką”.

    -„PANI suką” – poprawiła mnie i wymierzyła drugiego liścia, tym razem z drugiej strony.

    Marta – a w zasadzie Pani Marta – jak kazała mi siebie tytułować – dała mi zadanie na dziś. Otrzymałem listę zakupów i miałem iść do pobliskiego sklepu po piwo i chipsy. Na czas wyjścia z domu pozwoliła mi założyć normalne ubrania, jednak po powrocie ze sklepu musiałem z powrotem przebrać się w strój pokojówki. Wyjście na zewnątrz w makijażu było dla mnie bardzo kompromitujące – na szczęście założyłem długą bluzę z kapturem dzięki czemu mogłem ukryć swoją twarz. Modliłem się tylko, żeby nie spotkać po drodze nikogo znajomego.

    Będąc już w domu, Marta uczyniła ze mnie jej służącym. Usiadła na kanapie przed telewizorem i oglądała filmy zajadając się chipsami i popijając piwem, które dla niej kupiłem. Przez cały czas kazała mi klęczeć pod kanapą i reagować na każdy jej rozkaz. W końcu zdjęła skarpety i przystawiła do mnie swoje stopy.

    „Chodź tu, psie, poliż moje stopy.”

    Wykonałem rozkaz posłusznie. Nie dotykając jej stóp rękoma, zacząłem lizać podeszwę językiem jak pies:

    Potem kazała mi dokładnie wylizać wierzchnią część jej stóp, a na koniec pomiędzy palcami. Wkładała mi swoje palce u stóp do ust i wierciła nimi w mojej jamie.

    „Wyczyść dokładnie moje stopy, bo nie myłam ich dziś. Pewnie lubisz ten smak sera.”

    Rzeczywiście, czułem w moich ustach smak słonego sera, który zlizywany był spomiędzy jej palców. To było poniżające. Potem pozwoliła mi przerwać i pognała mnie do kuchni po następne piwo.

    Wracając, kazała mi stanąć w progu i przepytała:

    „Zobaczymy, czy zapamiętałeś. Powiedz, jak masz na imię?”

    Już wiedziałem, co mam odpowiedzieć. Zacząłem się przyzwyczajać.

    -„Mam na imię Karolina i jestem pani suką, pani Marto”.

    -„Baardzo dobrze.” – pochwaliła – „Chodź tu, dam Ci nagrodę. Klęknij przed kanapą”.

    Zrobiłem jak kazała, Marta otworzyła piwo, wzięła do ust spory łyk piwa i trzymając go w ustach, popłukała swoją jamę ustną i gardło tak, jak to się robi przy płukaniu zębów po myciu. Chwyciła moją szczękę tak, jakby chciała ją otworzyć. Wiedziałem, co mam zrobić. Otworzyłem więc usta, a ta wypluła piwo, którym popłukała wcześniej swoje usta wprost do moich.

    „Zasłużyłeś na łyk piwa, psinko. No już, połykaj.”

    Łyknąłem wygazowane już piwo, w którym znajdowały się dodatkowo wypłukane spomiędzy jej zębów przeżute chipsy.

    Przez resztę dnia Marta grała na konsoli a ja cały czas jej usługiwałem: robiłem masaż stóp, przynosiłem jedzenie i napoje, dbałem, żeby nic jej nie brakowało. Wydawała się zadowolona ze swojego sługi. W końcu nadszedł wieczór, a znudzona już graniem w gry Marta włączyła na telewizorze pornosa, zsunęła majtki i zaczęła masować swoje genitalia.

    -„Na co się patrzysz, suko? Nie mogę się trochę pobrandzlować? Akurat ty masz teraz nic do gadania. Ale dobra – pozwolę ci patrzeć ale ani waż się dotykać swojego penisa. Ty masz zakaz na te 7 dni. Możesz jedynie patrzeć jak ja to robię i marzyć o tym, żeby też móc sobie zwalić.”

    Klęczałem więc nadal przed kanapą patrząc jak moja dziewczyna masturbuje się do pornosa:

     Widok ten spowodował u mnie erekcję, jednak nie mogłem dotykać swojego penisa, mimo, że bardzo tego chciałem. Marta wyjęła swoje palce z cipki i kazała mi je oblizać.

    -„Liż to, pij moje soki. Smakują ci? Powinieneś mi dziękować za bycie tak hojną.”

    Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że może mi się to podobać, ale rzeczywiście – odkryłem że bycie uległym psem i bycie poniżanym przez moją dziewczynę sprawia mi przyjemność i mnie podnieca.

    -„Dziękuję ci Pani Marto, za twoją hojność. Twoje soki są pyszne”.

    -„Och, doprawdy? Przyznam, że nie spodziewałam się po tobie wdzięczności. No dobrze, chodź tutaj, zdejmij swoją kurewską spódniczkę i usiądź na kanapie.”

     Zrobiłem to, a ona zobaczyła mojego stojącego, nabrzmiałego penisa.

    -„A więc tak jak podejrzewałam – podoba ci się to, nie?”

    Chwyciła więc mojego penisa i zaczęła mi walić. Czując wciąż smak jej soków w moich ustach zacząłem dochodzić, jednak gdy tylko ona wyczuła, że zbliżam się do orgazmu, puściła mojego penisa nie pozwalając mu dojść.

    -„O nie, nie! Zakaz dochodzenia! I nie możesz sam ruszać swojego penisa!”

    Po czym splunęła na mojego żołędzia i rozkazała mi wracać na podłogę do sypialni spać.

    Tak minął drugi dzień naszej umowy o posłuszeństwie. To było dopiero preludium do tego, co jeszcze miało się stać w przyszłości.

    Trzeciego dnia Marta kazała mi zrobić zakupy i ugotować obiad na dzisiaj. Ponownie musiałem wybrać się poza dom w pełnym makijażu, który już robiłem sobie samodzielnie. Tym razem ponownie nie spokałem (na szczęście) nikogo znajomego po drodze. Co za ulga. Wróciwszy do domu z pełnymi siatkami, Marta wydała mi dalsze rozkazy:

    -„Dzisiaj twoim zadaniem będzie ugotowanie czegoś na obiad. I byłoby dla ciebie dobrze, żeby było smaczne. Wychodzę teraz z domu spotkać się z przyjaciółkami. Masz 4 godziny na zrobienie naprawdę dobrego obiadu. Powinieneś spokojnie zdążyć. Nara”

    Zabrałem się za gotowanie. Po dwóch godzinach obiad już był gotowy i czekał tylko na odgrzanie w chwili powrotu Marty do domu. Mając jeszcze połowę czasu dla siebie rozsiadłem się w salonie i oglądałem telewizję. Parę minut przed powrotem Marty, wstałem od telewizora, żeby nakryć do stołu. Moja dziewczyna wróciła na gotowe, rozsiadła się przy stole i zaczęła próbować każdego dania po trochu, które ja starannie dla niej gotowałem. Po chwili zaczęła się krzywić, aż w końcu wstała od stołu.

    -„Kurwa mać, kazałam ci zrobić dobre!”

    Marta wsadziła sobie palce w gardło i chciała zmusić się do zwymiotowania. Po paru odruchach wymiotnych wyrzygała część zjedzonego przez nią jedzenia na podłogę. Nic nie mówiąc więcej ruszyła w kierunku wyjścia z pokoju, zatrzymując się tylko na chwilę w progu. Odwróciwszy się w moją stronę, rzekła:

    -„Masz to wszystko posprzątać, idę zadzwonić po pizzę.”

    Zostałem w pokoju i zacząłem sprzątać jej rzygowiny z podłogi, po czym sam zasiadłem przy stole chcąc dokończyć jedzenie – nie chciałem żeby się zmarnowało. Nie było to złe. Rzekłbym nawet, że poszło mi całkiem nieźle, a ona zrobiła to specjalnie tylko po to, aby mnie upokorzyć. Co za okropna kobieta!

    Wieczorem zostałem przywołany przez moją panią do sypialni. Tym razem jej mina była poważna – wiedziałem, że coś się kroi.

    -„Pamiętasz, jak ci mówiłam, że kieruję się zasadą „oko za oko”? Wiesz, za co zostałeś zmuszony do podpisania tego kontraktu. Poszedłeś do łóżka z inną kobietą. Czy wiesz, do czego zmierzam? Otóż… Chcę uprawiać seks z innym facetem”.

    To wyznanie całkowicie mnie zatkało. „Ale jako to?” – myślałem – „Ona z innym facetem?”.

    Marta sprowadziła mnie na ziemię.

    -„No co jest? To ty mogłeś się przespać z inną a ja nie mogę?”

    Już wiedziałem że jestem skończony. Nie mogłem konkurować z tym argumentem, bo w końcu co mogłem odpowiedzieć? Poza tym, zgodziłem się na warunki umowy i musiałem to przyjąć do wiadomości…

    Mój urlop na żądanie właśnie minął tamtego dnia, więc połowę następnego spędziłem w pracy. Przez cały ten czas myślałem o wczorajszej rozmowie i próbowałem wyobrazić sobie, co czeka mnie dzisiaj. Dzień w pracy zleciał średnio przyjemnie i kiedy już miałem fajrant, pojechałem do domu. Im bliżej niego tym byłem bardziej zestresowany. W końcu wszedłem do mieszkania. Zauważyłem, że w salonie i kuchni nie było nikogo. To mogło oznaczać tylko, że jest w sypialni.  Powoli podchodząc do ich drzwi czułem, jak rośnie moja konsternacja. Gdzieś w głębi miałem przeczucie o najgorszym. Ale przecież nie mogę mieć jej nic za złe… w końcu sam zrobiłem to samo. Otworzyłem drzwi do sypialni i spojrzałem w stronę łóżka. Moje obawy potwierdził ostatecznie ten widok:

    Tak… spotkałem ich w sypialni, byli w trakcie gry wstępnej. Zauważyli mnie, jednak byłem tak zszokowany, że nie mogłem wydusić z siebie ani słowa. Marta zaczęła:

    -„O, jesteś w końcu, chodź tutaj. No chodź!”

    Podeszłem, a ona wyjęła knebel z gumową kulką, taki jak używany na filmach BDSM. Kazała mi nie mówić ani słowa, tylko czym prędzej go założyć. Po tym, rozkazała mi rozebrać całkowicie z ubrań do naga i słuchać.

    -„Wiedziałeś, że tak to się skończy. Teraz czas na zasadniczą część mojej zemsty. Ale najpierw chcę, żebyś poznał mojego przyjaciela, Kubę.”

    Będąc zakneblowany, mogłem jedynie słuchać.

    -„Cześć. Marta opowiedziała mi o wszystkim i wspólnie postanowiliśmy przygotować dla ciebie karę. Pewnie domyślasz się co będziemy robić, no nie?” – rzekł Kuba

    Dalej kontynuowała Marta –„Odpokutujesz za swoje grzechy uległością, śmieciu. Będziesz patrzył jak się będziemy pierdolić i żałował tego, co zrobiłeś.” – po czym kazała mi uklęknąć na podłodze przed łóżkiem, a sama stanęła nade mną i napluła mi na twarz:

    „Tak wyglądasz dużo lepiej, jak śmieć z prawdziwego zdarzenia.” – powiedziała

    Uklękła pod Kubą, który parę sekund wcześniej już pozbył się ubrań, chwyciła jego stojącego, grubego penisa i włożyła go sobie do ust. Zaczęła poruszać głową do przodu i do tyłu, najpierw powoli, a potem nieco szybciej. Obciągając mu kutasa, patrzyła się na mnie tak, jakby ze mnie drwiła.

    -„Patrz w moje oczy, chuju. Patrz jak obciągam mu fiuta.”

    Ssała mu dalej, a ja tylko patrzyłem z niedowierzaniem. Moja własna dziewczyna trzymała w ustach penisa obcego mężczyzny i obciągała mu na moich oczach. Jej policzki zasysały się jak cofała głowę, a pompowały, jak przysuwała z powrotem, jakby jego penis działał jak tłok. Zacząłem wyobrażać sobie, jak w ten sposób wysysa jego preejakulat z cewki moczowej. Nie wiedząc czemu mój penis zaczął twardnieć. Czy mnie to podniecało? Teraz mogę powiedzieć, że tak. Oni zobaczyli mojego penisa i drwili ze mnie: „Ej, patrz, to mu się chyba podoba”, „Lubisz patrzeć jak inni robią sobie dobrze, zbocz uchu?”

    Rzeczywiście, zacząłem zdawać sobie sprawę, że to przecież taki pornos, tylko że na żywo. Nie mogłem jednak otwarcie przyznać, że mnie to jara.

    Marta dalej obciągała Kubie. Obejmowała wargami jego długiego drąga i zamykała oczy z przyjemności:

    On chwycił jej głowę i zaczął kontrolować tempo obciągania. Wypełnił swoim penisem jej jamę ustną:

    Sięgał swoim żołędziem aż do jej gardła. Marta wydawała z siebie dławiące dźwięki kiedy jego penis zatykał jej gardło. Wkrótce ślina zebrana w jej ustach zaczęła się wylewać i broczyła po jej brodzie. Moja dziewczyna obciągała mu jak rasowa dziwka. Próbowałem walczyć z tym, że mój penis stawał się coraz twardszy, ale na próżno. Nie mogłem powstrzymać tego, że ten widok mnie podnieca.

    -„Spuść mi się do ust. Niech ten fiut to zobaczy jak przyjmuję twoja spermę” – powiedziała Marta

    -„Zaraz dojdę” – jęknął Kuba i po paru sekundach z jego penisa wystrzeliła mleczna sperma, zalewając usta mojej dziewczyny.

    -„A teraz…” – powiedział Kuba – „Nakarm tą sukę moim nasieniem”.

    Marta, z ustami pełnymi spermy odpięła mi knebel. Kuba rozkazał otworzyć mi usta szeroko. Moja dziewczyna nachyliła się nad moimi rozwartymi szczękami i wypluła całe nasienie wprost do moich ust. Poczułem słony smak jego spermy i niemal nie zwymiotowałem.

    -„Połykaj to, psie!” – rozkazała Marta

    Wiedziałem, że nie mam innego wyjścia. Musiałem się przełamać. Smak był okropny. Jego sperma znajdowała się teraz w moim żołądku. Śmiali się ze mnie patrząc, jak się wykrzywiam. To było takie upokarzające.

    Resztę dnia musiałem spędzić na sprzątaniu mieszkania. Wieczorem, kiedy wykonałem już wszystkie zadania, miałem okazję szczerze porozmawiać z Martą o zaistniałej sytuacji. Myślałem o tym wszystkim i doszedłem do wniosku, że cholernie podnieca mnie sytuacja, w której patrzę na moją dziewczynę robiącą te rzeczy z innym facetem. Postanowiłem się przyznać. Podczas wieczornej pogadanki w sypialni wyznałem:

    -„Naprawdę wiem, że zrobiłem wtedy źle zdradzając cię. Masz pełne prawo zrobić ze mną co zechcesz. Powinnaś ukarać mnie w taki sam sposób, co ja zrobiłem tobie.”

    -„Masz rację, dlatego też jutro spotykam się z Kubą ponownie w naszej sypialni i zrobimy nasz pierwszy raz. A twoim zadaniem będzie obserwowanie wszystkiego i wypełnianie naszych rozkazów.” – powiedziała

    -„W pełni poddam się tej karzę. Uważam, że zasłużyłem na nią. Ale miałbym tylko jedną prośbę” – odpowiedziałem

    -„Jaką?” – zapytała

    -„Czy mógłbym jutro… zrobić sobie dobrze podczas waszego stosunku?”

    Marta roześmiała się, po czym stwierdziła, że to miała być co prawda kara dla mnie, ale skoro mnie to podnieca to zgadza się – jeszcze zdąży się na mnie wyżyć.

    Uzyskawszy odpowiednie pozwolenie podziękowałem jej i poszliśmy spać – ona na łóżku – ja na podłodze.

    Następnego dnia wróciwszy z pracy, Kuba już u nas był – nowy kochanek mojej dziewczyny. Ja oczywiście musiałem przebrać się w mój strój pokojówki i zameldować się w sypialni, w której Marta już zaczęła zabawiać się jego penisem.

    -„Zgłaszam się na rozkaz – suka Karolina” – tego dnia już bardziej odważnie i mniej kryjąc się z tym, że to wszystko sprawia mi przyjemność.

    -„Bardzo dobrze” – odpowiedziała Marta – „Wiesz, dzisiaj jest nasz pierwszy raz z Kubą, ale zaczniemy od anala. Wiesz co masz robić. Możesz sobie walić, żeby ci było przyjemniej. Tylko pamiętaj – nie możesz dojść. W przeciwnym razie będę bardzo zła.”

    Wyjaśniwszy mi instrukcje, szybko się rozebrała i po chwili już siedziała nadziana tyłkiem na penisa Kuby:

    Zaczęła poruszać się tak, że jego fiut wsuwał się w jej odbyt i wysuwał. Ja tymczasem wziąłem w ręcę swojego penisa i zacząłem się masturbować. To było dziwne uczucie. Waliłem sobie patrząc, jak inny facet rucha moją dziewczynę w dupę.

    -„Ooo tak, ruchaj mnie mocno w dupę” – błagała Marta:

    On posuwał ją mocno a ona jęczała jak kurwa. Ruchali się tak z 3 minuty i wtedy Marta wstała i kazała mi podejść bliżej. Leżąc na łóżku na plecach podwinęła nogi i wystawiając swój tyłek w moją stronę rzekła:

    -„Kuba pieprząc mnie w odbyt wpompował we mnie sporo powietrza, które muszę teraz wypuścić. Chodź tutaj, chuju pierdolony, chce pierdnąć ci w usta.”

    Otworzyłem swoje usta i przystawiłem je do odbytu Marty. Moja dziewczyna zaczęła przeć, lecz nie musiała mocno a strumień gazu wyleciał z jej tyłka i wypełnił moje usta i mój nos.

    -‘Haha, wąchaj to!” – śmiała się Marta.

    Zapach powietrza z jej odbytu zmieszał się z jej gazami jelitowymi, więc poczułem pierda , ale z racji tego, że był rozcieńczony, nie odrzucił mnie tak mocno. Mimo tego wciąż czułem zapach jej smrodów przez dobre paręnaście sekund. Marta zerwała się z łóżka i przysunęła swoją twarz do mojej, a następnie splunęła na moją twarz.

    -„To dla ciebie, smrodojadzie”.

    Po czym wróciła do seksu analnego z Kubą.

    Położyła się bokiem na łóżku i rozchyliła ręką swoje pośladki, każąc Kubie wejść w jej anus. Kuba wepchnął swojego penisa w jej ciasną dziurkę, a potem ponownie się posuwali:

    Pozwolili mi podejść bliżej, żebym mógł się dokładnie przyglądać temu aktowi.

    -„Suko, a ty liż moją cipę podczas gdy on posuwa mój tyłek.”

    Zacząłem posłusznie lizać cipkę mojej dziewczyny, podczas gdy ona leżała na boku a Kuba wpychał jej w kakaowe oko. Wraz z posuwistymi ruchami Kuby poruszała się również i ona tak, że liżąc jej pochwę czasami muskałem brodą o mosznę Kuby. Ale nie przeszkadzało mi to. Bardzo mnie podniecała ta sytuacja. Waliłem sobie konia liżąc i napawając się sokami mojej dziewczyny, a zapach jej dupy i gazów jelitowych wyciąganych przez penisa Kuby jak pompka, który mogłem poczuć będąc w tak małej odległości tylko nakręcał mnie bardziej. Później Marta położyła się na plecach, a Kuba kontynuował rozpychanie odbytu mojej dziewczyny. Marta jęczała z bólu, który jednocześnie dawał jej rozkosz nie do opisania. Ja w tym czasie cały czas asystowałem przy lizaniu jej cipy. W końcu Kuba wyszedł z nie pozostawiając po swoim penisie ogromną, rozepchaną dziurę, którą Marta kazała mi lizać.

    Sunąłem więc swoim językiem najpierw po brzegu dziury, a potem skierowałem go dalej smakując głębszych odcinków końca jej przewodu pokarmowego.

    -„Suko, nadajesz się tylko do lizania mojej dupy” – mówiła Marta

    W końcu kopnęła mnie i kazała odsunąć się

    -„Kuba, pieprz mnie mocno w moją dupę” – zajęczała, a mnie kazała pobiec do kuchni po kieliszek

    Wróciwszy, Kuba akurat dochodził w tyłku mojej dziewczyny. Marta krzyczała z podniecenia, podczas gdy on pompował swoje nasienie w jej jelito.

    -„Chodź tutaj, suko, weź ten kieliszek i kiedy Kuba wyjmie penisa z mojej dupy, złapiesz jego spermę do kieliszka”.

    Kiedy odkorkował tyłek Marty, natychmiast chlusnął z niej strumień spermy Kuby, który złapałem do kieliszka. Oczywiście moim zadaniem było wypicie zawartości kieliszka. Wzdrygłem się na myśl, że mam wypić tą nasienną lewatywę, ale z drugiej strony podobało mi się bycie poniżanym w ten sposób. Wziąłem głęboki wdech, potem wydech i powoli wychyliłem kieliszek.

    -„Patrz na niego, on to wypije” – mówił Kuba

    -„Smakuje ci, co? Uważaj, Nie jestem pewna, czy miałam czysty tyłek. Gdybyś przez przypadek natrafił na kawałek kupy to się nie zdziw.”

    Gdy to usłyszałem o mało nie dostałem odruchu wymiotnego, ale piłem dalej koktajl z tyłka mojej dziewczyny. Po wytrysku Kuby nie miał on już dzisiaj siły dojść ponownie, więc Marta przełożyła „zabawę” na dzień jutrzejszy. Kuba wrócił do siebie, a mi Marta pozwoliła do końca dnia zająć się sobą.

    Następnego ranka zaraz po obudzeniu zostałem przywołany przez Martę.

    -„Cześć, jak się nazywasz?” – zapytała Marta

    -„Nazywam się suka Karolina, pani” – odpowiedziałem i za chwile dostałem liścia w twarz

    -„Źle, dzisiaj tytułujesz się „spermopijka Karolina.”

    -„Tak jest Pani, jestem spermopijką i uwielbiam wyjadać spermę z Pani tyłka”.

    -„Dobrze, szybko się uczysz” – pochwaliła

    Sam się dziwiłem, jak szybko się przyzwyczaiłem do tej roli. Mój penis od razu zrobił się twardy po tym, jak sam sobie ubliżyłem.

    -„Posłuchaj, mam dla ciebie zadanie. Niedawno dopiero wstałam i strasznie chce mi się sikać. Chodź, pójdziemy do łazienki”

    Posłusznie poszedłem za nią do toalety, a ona kazała mi się rozebrać i położyć głowę na desce sedesowej, twarzą do góry. Już wiedziałem co się święci.

    -„Otworzysz swój pierdolony ryj, a ja do niego naszczam. Oczywiście musisz wszystko wypić”

    -„Tak jest, Pani” – odparłem posłusznie.

    Marta zdjęła majtki, a potem kucnęła w powietrzu na moją twarzą. Moje usta już były rozwarte i gotowe do łapania jej moczu.

    -„Uwaga, leci” – powiedziała – po czym zaczęła przeć. Najpierw z jej cipki wydostało się parę kropel moczu i skapało na moją brodę, a potem pełnym strumieniem celowała prosto do moich ust:

    Jej żółty, ciepły mocz szybko napełniał moją jamę ustną. Poczułem słony smak jej sików, średnio skondensowany.

    -„Połykaj to, szmato” – rozkazała

    Zacząłem łykać kolejne porcje moczu mojej dziewczyny. Stałem się jej toaletą. Czułem jak ciepły mocz płynie przez mój przełyk i trafia wprost do mojego żołądka. Chwyciłem za mojego twardego jak skała penisa i waliłem sobie podczas gdy moja własna dziewczyna oddawała mocz do moich ust.

    -„Podoba ci się to, co?” – zapytała

    -„Tak, czy mogę więcej twojego ciepłego moczu, Pani?” – zapytałem, będąc tak podniecony, że nie zważałem już na to, czy to przyzwoite.

    -„Ooo, niestety już mi się nie chce, ale jeśli będziesz grzeczny, to może dostaniesz coś równie dobrego.” – powiedziała – „A teraz idź zrobić mi śniadanie zanim Kuba przyjdzie.”

    Chwilę po tym, jak Marta zjadła śniadanie (tym razem nie wymiotowała po moim jedzeniu) przyszedł Kuba. Marta chwilę z nim pogadała, a potem poszliśmy do sypialni.

    -„Dzisiaj będzie w cipę” – zakomunikowała Marta – „A spermojadka Karolina – bo tak ją nazywam – będzie wszystko obserwować.”

    Zaczęli standardowo od loda, tym razem jednak ostrzej niż poprzednio. Po chwili powolnego ssania poszli na całość i zaczęli robić głębokie gardło. Kuba trzymał ją za głowę i ruchał jej twarz. Ona wystawiła język jak suka i połykała jego fiuta aż po same jaja:

    Jego penis wchodził głęboko w jej gardło, a ona zaciskała oczy i dławiła się jego penisem. Wśród mlasków i dźwięków dławienia się mogłem usłyszeć głos odruchu wymiotnego, a po paru sekundach gęsty rzyg wydobył się z jej gardła i spłynął po Kuby penisie wprost na podłogę.

    -„ Oż, kurwa” – zaklęła – „Spermopijko, masz to posprzątać. Własnym ryjem. Jedzenie nie może się w końcu zmarnować.”

    Po czym chwyciła mnie za głowę i przystawiła do kałuży wymiocin na podłodze.

    „Żryj to” – powiedziała i wsunęła moją twarz w wymiociny.

    Zacząłem wysysać jej rzygi z podłogi jak jebany odkurzacz, a następnie połykałem porcje wstępnie strawionej masy z jej żołądka. Były kwaśne, aczkolwiek do przełknięcia. W każdym razie lepsze niż wczorajsza sperma wypita z tyła mojej dziewczyny. Kiedy już wysprzątałem podłogę własnymi ustami, Kuba wytarł swojego penisa i już za chwilę był gotowy do wejścia w pochwę mojej dziewczyny.

    Ten moment był dziwnym uczuciem. Wiedziałem, że nie ma już odwrotu i wkrótce obcy penis znajdzie się w pochwie mojej dziewczyny, którą nadal kocham mimo wszystko. W pochwie, która jeszcze jakiś czas temu była tylko i wyłącznie do mojej dyspozycji przez całe 3 lata. Teraz przyjmie fiuta innego faceta, a ja się będę przyglądał, jak moja dziewczyna zdradza mnie na moich oczach. Kurwa… to wszystko było takie pojebane, ale najdziwniejsze w tym wszystkim było, że pragnąłem tego, chciałem to zobaczyć, chciałem sobie zwalić patrząc, jak moja dziewczyna rucha innego faceta.

    W końcu wszedł w jej cipkę. Moja dziewczyna była akurat na pigułkach, więc mogła spokojnie robić to bez gumki. Myśl, że ich genitalia nie dzielą teraz żadne bariery tylko nakręcał mnie bardziej:

    W pierwszych chwilach robili to powoli, delikatnie pojękując i postękując. Potem zmienili pozycję i ona dosiadła jego, a on leżał na plecach.

    Zaczęłą ujeżdżać jego penisa, już bardziej ostro. Posuwała się w przód i tył, w lewo i w prawo, jego penis ocierał każdą ściankę jej waginy. Podobało jej się to tak bardzo, że z jej cipki zaczął wyciekać sok

    -„Chodź, spermojadko, przysuń swoją twarz bliżej naszych genitaliów, żebyś nie przegapiła żadnego szczegółu, Karolinko.”

    Byłem blisko. Byłem bardzo blisko. Widziałem z bliska, jak moja własna dziewczyna skacze na penisie obcego faceta. Kazała mi zlizać cały sok, który wyciekł z jej cipy i nawet ten, który pociekł na penisa Kuby. Lizałem tą wydzielinę ze smakiem. Mogłem poczuć zapach ich zmieszanych genitaliów, a że nieco wyżej była również druga dziura Marty, zapach jej odbytu, który był dość intensywny, bo nie myła się od jakiegoś czasu. Kuba nie potrzebował dużo czasu, aby zacząć dochodzić.

    -„Zaraz dojdę” – zajęknął Kuba

      -„O tak, dojdź we mnie. Wlej swoją spermę we mnie. Wypełnij moje łono swoim nasieniem. Oż kurwa! Ja też zaraz dojdę!”

    Kuba zaryczał jak niedźwiedź i w tej chwili zobaczyłem, jak jego penis pulsuje pompując swoją spermę do cipy mojej dziewczyny.

    Jednocześnie Marta zawyła mocno, co było dowodem na to, że dostała naprawdę mocnego orgazmu.

    -„O kurwa, takiego orgazmu nie miałam nigdy” – zadowolona wystękała Marta – „Ale nie przestawaj mnie pieprzyć”

    Kuba posuwał Martę dalej, pomimo tego, że już w niej doszedł. Penisem nadal dopychał spermę w najgłębsze zakamarki mojej dziewczyny. Po jakimś czasie Kuba będąc nadal pod Martą, wyjął swojego penisa i wtedy całe nasienie pod ciśnieniem wytrysnęło z cipki Marty. Oczywiście, musiałem potem zjeść całe nasienie.

    Odpoczęli parę minut, a kiedy Kuba był gotowy do dalszego posuwania, zaproponował Marcie anala.

    -„Ale nie jestem tam do końca czysta” – powiedziała Marta

    Kuba jednak był tak podniecony, że nadal nalegał i że mu to nie przeszkadza. W końcu Marta machnęłą ręką: „No dobra, jebać to, dawaj.”

    To był naprawdę ostry  perwersyjny anal. Grzali się jak dwa napalone psy. Już wiem, co miała na myśli mówiąc, że nie jest do końca czysta, kiedy po jakimś czasie penis Kuby cały został umazany kupą Marty:

    Nie przeszkadzało to jednak Kubie w tej ekstazie, pomimo że cały pokój wkrótce wypełnił się zapachem kału, oni ruchał ją w najlepsze.

    -„Aaa, już nie mogę wytrzymać” – krzyczała Marta – „Muszę pozbyć się z siebie tego ciężaru.”

    I wtedy zeszła z penisa Kuby zwracając się do mnie:

    -„Tu chuju, chodź tutaj. Wiesz… Mój klocek strasznie mnie uwiera i muszę się go gdzieś pozbyć… a że nie chce mi się iść do toalety, ty będziesz moim kiblem.”

    Przełknąłem ślinę i już wiedziałem, że mam przejebane. Posłusznie zrobiłem co każe. Ona położyła się na boku i odchyliła pośladek.

    -„Będziesz żarł moje gówno, rozumiesz? Dawaj tutaj swój pierdolony ryj. Masz przyjąć wszystko do ust. Nic nie może spaść na pościel.”

    Po czym zaczęła przeć. Na początek puściła śmierdzącego bąka w moją twarz zwiastującego zbliżanie się kupy do ujścia. Gdy jej odbyt zaczął się rozchylać, ona stęknęła głośno:

    I w tej chwili wysrała z siebie śmierdzące miękkie gówno. Strumień jej stolca płynął w akompaniamencie pierdów i trzasków oraz stęków Marty:

    Otworzyłem usta i łapałem w nie ten smrodliwy potok. Miękka, ciepła masa napełniała moje usta. Wkrótce poczułem gorzki, zgniły smak odchodów mojej dziewczyny. Ich konsystencja i tekstura przyprawiła mnie o odruch wymiotny.

    -„No już, żryj moje gówno” – rozkazała Marta – „Połykaj mój kał.”

    I w tej chwili chwyciła moje penisa i zaczęłą walić mi konia. Ja zacząłem żuć jej gówno i w tej chwili do mojego nosa przez gardło dostał się okropny smród jej bąków, które właśnie zostały uwolnione z gównianej masy podczas przeżuwania. To było obrzydliwe, ale z ustami pełnymi stolca Marty byłem tak podniecony, że sam z własnej woli chciałem połknąć to gówno. Nie dbałem już o to , co oni pomyślą. Kuba tymczasem wziął Martę ponownie o tyłu, a ja przystąpiłem do połykania kału. Pierwsza próba połknięcia porcji gówna niemal nie zakończyła się rzygiem.

    -„Szybciej, póki jeszcze ciepłe” – powiedziała po czym zaczęła mi walić mocniej

    Zrobiłem pierwszy łyk. Jej maziowaty stolec zaczął przesuwać się powoli w moim przełyku w stronę żołądka. To było niewiarygodne. Spożywałem stolec mojej dziewczyny, podczas gdy ona ruchała się z innym facetem, a jedną ręką waliła mi konia.

    Kolejne dwa łyki poszły bez większych problemów. Czułem, jak mój żołądek wypełniają odpady Marty.

    -„Smakowało ci, gównozjadzie?” – zapytała Marta – „Jak smakuje moja kupa, która jeszcze chwilę temu zalegała w moich jelitach?”

    -„Twoje gówno było cudowne, Pani, chciałbym zjeść go więcej”

    Sam nie wierzyłem w to, co wtedy powiedziałem. W tym momencie mój penis nie wytrzymał i wytrysnął potężnym strumieniem spermy, tak silnym, jak jeszcze nigdy. Chwilę potem wytrysnął ponownie Kuba w tyłku mojej dziewczyny. Na szczęście Marta pozwoliła mi wyjeść spermę z jej dupy a przy okazji mogłem wylizać resztki kału z jej odbytu, pośladków i penisa Kuby…

    Ten dzień okazał się przełomem w moim życiu i od tego czasu wszystko się odmieniło.

    ***

    Przez resztę dni trwania kontraktu Marta nadal spotykała się z Kubą i razem się ruchali. Oczywiście ja zawsze im asystowałem i sprzątałem po nich wszelkie brudy. I wiecie co? Po wygaśnięciu kontraktu… poprosiłem Martę o przedłużeniu go jeszcze… na czas nieokreślony. Tak. Odkryłem swój fetysz. Odkryłem, że strasznie podoba mi się bycie niewolnikiem mojej dziewczyny i lubię być przez nią poniżany. A przede wszystkim lubię, jak rucha się z innymi facetami. Od tamtej pory jestem jej uległą suką, a ona jest z tego zadowolona. Kuba został seks przyjacielem Marty i od czasu do czasu przychodzi teraz do nas żeby się poruchać z moją dziewczyną. Ona wtedy pierdoli się z nim jak szalona a przy okazji wykorzystuje mnie jak szmatę. Może mnie bić, pluć na mnie, poniżać, szczać mi do ust, a nawet srać na mnie. Lubię to.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    JKLPIJK

    Opowiadanie jest z obrazkami oraz z animacjami w formacie gif, jednak nie byłem pewny, czy strona obsługuje odtwarzanie animacji, więc w ich przypadku jest link do animacji – wystarczy kliknąć.

    P.s opowiadanie nie jest dla wszystkich i jest tym ostrzejsze im dalej zajdziesz. Obejmuje tematykę jak zdrada, poniżanie, uległość. W razie czego ostrzegam 🙂

  • Aktorka, cz. 4

    Część 4.

    Pani Anna jednak nie chciała widzieć u siebie Adama z Weroniką. Zaproponowała, żeby spotkali się na przykład w kawiarni. To nie była prośba.

    – Czyżby była zazdrosna? A wydawało się, że taki uczucie jest jej obojętne – zastanawiał się Adam. Gwoli ścisłości, nie przejmował się zbytnio nastrojami aktorki. Ważne, że nie odmawiała, kiedy chciał ją wyruchać. Koleżanki nie były tak dyspozycyjne.

    Mimo braku humoru kochanki i innych, drobnych perturbacji psujących ich relacje, był rozbawiony zaistniałą sytuacją. Traktował ją jako ciekawy, emocjonujący przerywnik w tresowaniu aktorki. Martwił się jedynie, może nieco na zapas, konsekwencjami tej znajomości. Już przyzwyczaił się do uciążliwych dojazdów, bowiem doceniał tanią kwaterę, smaczne posiłki i, w zasadzie, gwarantowany nieograniczony, perwersyjny seks z Anną, który traktował jako uzupełnienie seksu z koleżankami. Przecież kiedy brał tę kobietę nawet siłą, też była zadowolona! Z koleżankami nie mógłby liczyć na takie względy, raczej na przykre konsekwencje. Jednak zdawał sobie sprawę, że jest to układ na kilka, najwyżej kilkanaście lat, jeżeli nic nie zmieni się w jego życiu na lepsze. Na pomoc finansową rodziców nie mógł liczyć. Natomiast liczył na rolę w jakimś serialu, dzięki której wreszcie zarobi na mieszkanie i pożegna aktorkę. A wówczas spokojnie zastanowi się nad swoim życiem prywatnym. Nie łudził się, że znajdzie jakąś bogatą dziewczynę, przy której będzie mógł spokojnie żyć na jej koszt.

    – Za mało takich chodzi po świecie – westchnął smutno.

    Jeżeli jednak wcześniej wkroczy Witek ze swoim rozbuchanym ego i rozmaitymi potrzebami seksualnymi, to pewnie szybko będzie musiał pakować się. Oczywiście, samo pakowanie było najmniejszym zmartwieniem Adama. Wiele zależało od tempa realizacji pomysłów Witka. A tych miał sporo. I nie wszystkie spodobają się aktorce, której kariera nieuchronnie dobiegała końca, a ona nie pozwalała zapomnieć o sobie. Próbowała realiować różne pomysły i dlatego decydowała się i na takie przedsięwzięcia, które sama, w skrytości ducha, uznawała za kontrowersyjne. Przecież wciąż wyznawała pewne zasady i normy.

    A Wituś wyznawał jedynie kult pieniądza. O tym wiedzieli jednak tylko nieliczni, którzy nawiązali z nim naprawdę bliższy kontakt i gwarantowali milczenie. Witek bardzo dbał o dyskrecję i pozory. Nad wyraz rozważnie, bez pośpiechu decydował, komu złożyć jakąś propozycję. Niektóre jego pomysły w najlepszym razie budziły wątpliwości i niechęć nawet młodych dziewczyn, którym, po uprzednim rozeznaniu, proponował wysoki i szybki zarobek na przykład za udział w filmach pornograficznych. W teatrze nikt nawet nie domyślał się, że pan Witold, młody, przystojny, obiecujący aktor para się takim ‘aktorstwem’ i regularnie ‘reżyseruje’ filmy dla dorosłych.

    – Jak zareaguje Anna na jego pomysły szybkiego zarobku? Zwłaszcza, kiedy weźmie ją w obroty z kolegami? – Adam pokiwał głową i uśmiechnął się ponuro. – Jeszcze kobiecie spodoba się taka rozrywka i zacznę jej przeszkadzać – trzeźwo oceniał sytuację. Tym bardziej, że ‘reżyser’ stwierdził kiedyś, ot tak, mimochodem, że niektóre znane aktorki ze stolicy dorabiały sobie w lepszych agencjach towarzyskich na Wybrzeżu. Łoł! A skąd miał takie informacje? Adam próbował drążyć temat, ale nigdy nie dowiedział się niczego więcej.

    – Temat zamknięty – stanowczym tonem skwitował jego pytania kolega-‘reżyser’. Obydwu zależało na dobrych relacjach, zatem więcej nie wracali do tego tematu.

    Kiedyś spotkali się na jakiejś gali, na którą obydwaj zdołali zdobyć wejściówki. Kiedy już rozdano nagrody, a wszyscy najedli się, sporo wypili, obgadali kogo trzeba i kogo nawet nie wypada, a potem na wyścigi pozowali fotoreporterom na ściankach, Witold wskazał na dwie bardzo znane, efektowne aktorki, choć rzadko widywane w telewizji i kinie.

    – Te są dobre – machnął w ich kierunku kieliszkiem i, mimo starań, zachwiał się.

    – Tak? A w czym grają? – Adam znał kobiety z widzenia, ale nie kojarzył ich z ostatnich ról.

    Witek prychnął, z irytacją pokręcił głową i znacząco spojrzał na kolegę. Patrzył z litością, jakby przecenił jego intelekt.

    – Dobrze dają dupy i mają naprawdę zamożnych klientów – Witek mimo woli ściszył głos, chociaż akurat nikogo nie było obok nich.

    – Tutaj?!

    – Adaś, ech… – Witka męczyła odporność kolegi na wiedzę. – Jasne, że nie tutaj! Na Wybrzeżu.

    Adama dosłownie zatkała ta wiadomość. Zamilkł i przyglądał się dwóm paniom, które popijały szampana, rozmawiały z uśmiechami przyklejonymi do ust i zdawały się ignorować spojrzenia wielu mężczyzn, ale i kobiet, podziwiających ich opalone ciała w odważnych kreacjach, nie zakrywających zbyt wiele. Nie pchały się do pozowania. Witek jeszcze zdobył się na krótki instruktaż.

    – Widzisz? Wtajemniczeni mogą sobie swobodnie pooglądać i ocenić towar, który potem zamówią w agencji. Na wyłączność, na godziny, na całą noc albo na weekend.

    – Wtajemniczeni?

    – No, mężczyźni. Ale i kobiety! – Rozmówca krzepiąco poklepał go po plecach. – Chłopie, nie martw się, ciebie nigdy nie będzie stać na żadną z nich!

    Adam przywołał tę rozmowę i właśnie dobitnie zdał sobie sprawę z rozległych możliwości i kontaktów Witka.

    – No, to i Anna mogłaby ulec Witkowi, jeżeli ten zaoferuje jej wysokie zarobki. Ma doświadczenie. Wie, jakich argumentów użyć i kiedy – pomyślał kolega ‘reżysera’ i spochmurniał.

    *

    Po powrocie ze spotkania, Adam podał kochance najistotniejsze warunki umowy zawartej z panią Weroniką. O swoich planach i wymaganiach wobec niej przezornie nawet nie napomknął. Wydawało się, że w tej chwili aktorka bardziej interesowała się planami remontu kolejnych pomieszczeń willi. Zrozumiała, że jest to dla niej gwarancja bardziej dostatniej i bezpieczniejszej materialnie przyszłości niż nieregularne granie „ogonów” w teatrze albo jakaś drugoplanowa rólka w ambitnym filmie. Chciała też porozmawiać na temat zagospodarowania terenu wokół budynku. Jak na nią i jej dotychczasowe życie – kipiała energią i pomysłami. Nowa wersja bizneswoman: u schyłku aktywności zawodowej intensywnie pchała się na rynek usług bocznymi drzwiami.

    – Kiedyś był tu taki piękny ogród – wspominała z nostalgią, spoglądając przez okno. I patrzyła na aktora z nadzieją, że zechce podjąć temat.

    – Kuźwa! Jeszcze zacznę robić za ogrodnika! Ja, aktor zapierdalający za kosiarką jak chłop pańszczyźniany! – Adam w duchu zżymał się, bo nie miał już ochoty na dalsze planowanie i nadzorowanie remontów. Ponieważ nie chciał pogarszać relacji z gospodynią, więc obiecał zastanowić się.  

    Jednak przyznawał jej rację. Ładny ogród mógł tylko podnieść atrakcyjność willi i nawet ceny wynajmu. Pierwszy z argumentów mógł decydować o częstszym wyborze willi na miejsce noclegu, zwłaszcza, że pokoje wyglądały naprawdę przyzwoicie, a dzięki kobiecej ręce stały się przytulne. Jednak nawet ograniczenie kolejnych inwestycji do przygotowania i regularnego koszenia trawnika pociągało za sobą kolejne wydatki, których Anna chyba nie brała pod uwagę. Zachwycona drobnymi, ale wpływającymi każdego miesiąca kwotami i pozytywnymi opiniami klientów, rozpędzała się w swoich marzeniach, które odbiegały od jej finansowych możliwości. Ale to już nie była ta sama kobieta, którą kiedyś namawiał na remont i wynajem jednego pokoju.

    – Ciekawe, kiedy zleci mi odnowienie elewacji całego budynku? – ponuro żartował z samego siebie, nerwowo rzucając się w łóżku. – Chociaż taka renowacja wpłynęłaby korzystnie na potencjalnych klientów – przyznał po chwili. Chyba słusznie obawiał się, że jego obecność w końcu zacznie przeszkadzać biznesowym planom aktorki.

    – Ja szlajam się w kombinezonie za kosiarką, a babka klęczy na czterech łapach rżnięta przez Witka i stęka, żebym przyciął trawę pod płotem! A Wituś jeszcze pyta, kiedy przyprowadzić kolegów? – posępnie kpił z wizji swojej przyszłości. – Swoją drogą byłby fajny gang-bang. Kobieta na pewno chciałaby dobrze wypaść.  

    Z natury był optymistą, ale też musiał myśleć realnie o najbliższych latach. Po raz kolejny szamotał się na łóżku. Długo zasypiał pełen wątpliwości i w niewesołym nastroju.

    Paradoksalnie, pani Anna sypiała coraz lepiej. Niezależnie od obowiązków zawodowych, rekreacja zaczęła stanowić element prawie każdego jej dnia, a wówczas zasypiała, kiedy tylko przyłożyła głowę do poduszki. Nie miała już siły pomyśleć o planach, które kiedyś były tylko mrzonką, a teraz powoli nabierały coraz bardziej realnych kształtów. Dodawały radości jej życiu, w którym gasnąca kariera aktorska i złośliwe komentarze kawiarnianych koleżanek stanowiły, obok coraz mniejszych kłopotów finansowych, główne powody przykrości. Nadal rósł jej apetyt na życie, które ponownie stawało się bardziej uporządkowane i zorganizowane. Każdy tydzień wnosił coś nowego. Czuła się jak kilkanaście, a może nawet dwadzieścia lat temu. Budziła się pełna energii i chęci do życia. Miała plany, realizowała je i powoli odnosiła drobne sukcesy. I zarabiała pieniądze.

    – Kochany Adaś – westchnęła z uśmiechem, patrząc w okno w poszukiwaniu księżyca. Chwilę później spała.

    *

    – W drodze wyjątku – stanowczo, ale z uśmiechem zaznaczył Adam i wziął udział w imprezie towarzyskiej u boku pani Weroniki.

    Impreza w ogóle nie była w jego guście. Cały czas nudził się, ale udawał zainteresowanie prowadzonymi rozmowami i, zgodnie z umową, nie odstępował swojej towarzyszki. Pił tylko soki, wiadomo – kierowca, ale zadbał, żeby kobieta zawsze miała pełny kieliszek. Alkohol dość szybko zweryfikował możliwości kobiety. Osłabiona jego działaniem, zgodziła się na kolejny kieliszek i jeszcze jeden, a kiedy alkohol zrobił swoje, wymknęli się z przyjęcia, z inicjatywy Adama, „po angielsku”. W samochodzie nakłonił półprzytomną kobietę do wychylenia kolejnego toastu. Chyba nawet nie wiedziała, że coś pije. W końcu odjechali.  

    *

    Mężczyzna zatrzymał samochód przed domem Anny. Popatrzył na pasażerkę. Drzemała z opuszczoną głową, skierowaną w stronę okna. Uśmiechnął się i sięgnął ręką do jej dekoltu. Po chwili wyjął pierś i miętosił ją dłonią, patrząc na twarz Weroniki. Kobieta coś mruczała. Pokręcił głową rozbawiony sytuacją. Nie sądził, że wszystko pójdzie tak łatwo. Wyjął iPhone’a i zrobił dwa zdjęcia. Podciągnął jej sukienkę, rozchylił nogi i spojrzał na krocze. Między czarnymi majteczkami a pończochami widniał kawałek nieopalonego uda. Przesunął wierzchem dłoni po materiale majteczek. Powtórzył ruch i docisnął dłoń na wysokości pochwy. Kobieta westchnęła i odwróciła głowę w jego kierunku. Coś wymamrotała. Spojrzał na nią. Jej głowa opadła. Kobieta znieruchomiała.

    – Zostawimy na później – mruknął pod nosem i poklepał majteczki. Miał erekcję.

    Niedbale umieścił pierś w dekolcie sukienki i zajął się wyciąganiem kobiety z samochodu. Z trudem prowadząc Weronikę, w końcu dotarł do drzwi willi i zadzwonił, żeby ułatwić sobie wprowadzenie towarzyszki wieczoru. Ledwo stał na nogach. Nie sądził, że prowadzenie pijanej kobiety będzie wymagało takiego wysiłku. Otworzyły się drzwi.

    – Nareszcie! – westchnął, ciesząc się na pomoc Anny.

    Ale czekała go niemiła niespodzianka. Właścicielka nie zachowała się jak aktorka i zamiast obojętnego wyrazu twarzy, ujrzał kobietę, która całą sobą, ale przede wszystkim mimiką twarzy, wyrażała irytację i niesmak spowodowane ich widokiem.  

    – Całe szczęście, że nie ma niczego twardego w ręku – pomyślał Adam, walcząc z tracącą równowagę i niezrozumiale mruczącą Weroniką.

    – Byliśmy umówieni? – Anna nawet nie kryła ironii w głosie i rozbawienia szamotaniną mężczyzny.

    – Anno, idź zamknąć samochód. Mam tylko jedną parę rąk i te zwłoki… – Adam mówił z wyraźnym wysiłkiem. Był zniecierpliwiony. Praktycznie bezwładna kobieta stanowiła spore wyzwanie. Z którym powoli przegrywał.

    – A magiczne słowo, które spełni twoje życzenie? – spytała przesłodzonym tonem.

    Od razu załapał:

    – Proszę… – Zdobył się jeszcze na łagodny uśmiech, ledwo utrzymując równowagę.  

    – No, widzisz! Czary działają! – uśmiechnęła się, zakręciła na palcu kluczykami od samochodu, zalotnie ruszyła pupą i nieśpiesznie wyszła. Na stopach miała klapki na szpilce. Mimo wszystko spoglądał przez moment na jej pupę i nogi.

    – Kobieta naprawdę staje się coraz atrakcyjniejsza. I potrafi uwodzić – pokiwał głową. Z bezwładną panią Weroniką ruszył do salonu.

    *

    Kiedy aktorka wróciła, rozbawiona i zadowolona przyglądała się zamroczonej koleżance. Potem spojrzała z politowaniem na zasapanego Adama i skierowała się do kuchni. Zgarbiony, z wysiłkiem ruszył za nią.

    – Aniu, ty nie przepadasz za panią Weroniką, prawda? – spytał niewinnie. Z grymasem na twarzy powoli prostował się. Czuł w kręgosłupie przetransportowany tonaż.

    Anna gwałtownie odwróciła się.  

    – Wiem, wiem, to jest twoja długoletnia koleżanka – żywo zareagował, kiedy chciała coś powiedzieć. Skończyło się na głębokim oddechu. Wyraz jej twarzy mówił wszystko. 

    – Różne rzeczy czasami słyszę – wyjaśnił, wzruszając ramionami.

    Anna milczała. Przeszli do salonu, kobieta przysiadła na brzegu sofy, odsłoniła uda, założyła nogę na nogę, zalotnie huśtała klapkiem na szpilce i z lekkim uśmiechem cierpliwie czekała na dalszy ciąg. Na razie dobrze się bawiła.

    – Wiesz, ona jest atrakcyjna, zadbana. I odpowiednio ubrana. Zrobiła fryzurę na ten wieczór. Może zrobilibyśmy jej kilka ostrych zdjęć na pamiątkę? – uśmiechnął się dwuznacznie.

    – Czyli jakich? Z papryką? Czy z nożem w ręku? Bo piłę gdzieś schowałam. – Dzisiaj ironia twardo tkwiła u boku swojej pani.

    – No, też możemy – zaśmiał się nieco nerwowo. Liczył na większą przychylność aktorki, a tymczasem… Już zdecydował. Kolejna okazja może nie zdarzyć się. Wziął głęboki wdech. – Myślałem o rozebraniu jej. A potem jeszcze ja bym dołączył. – Poważnie popatrzył w jej oczy. – Rozmawialiśmy o tym.

    Aktorka spojrzała na niego z powagą. Pomysł bardzo poruszył ją. Była zaskoczona i jednocześnie zaintrygowana. Ot, taka forma zemsty na wyniosłej i pewnej siebie zamożnej, ale tylko po mężu, koleżance. Nareszcie! Po tylu latach! Z natury nie była mściwa, ale taka okazja drobnej, perwersyjnej zemsty na koleżance za wieloletnie, drobne złośliwości, wywyższanie się i bawienie koleżanek jej kosztem, może długo nie powtórzyć się. Albo nigdy nie będzie już takiej okazji jak dzisiaj! Szybko podjęła decyzję. Milczała przez chwilę. Teraz ona wzięła głęboki wdech.

    – Możemy spróbować.

    – To zabierzmy ją do gościnnego pokoju.

    – A czemu tam? – pani Anna nie kryła zdziwienia.

    Aktor cicho westchnął, kryjąc irytację.

    – Bo ściany mają inne kolory, są tam również inne, nowe meble, a ona jeszcze nie widziała tamtych pokoi, prawda? 

    W odpowiedzi zobaczył potakujące kiwnięcie głowy. Pani Anna słuchała uważnie. Bardzo uważnie.

    – Jeżeli tam zrobimy zdjęcia, nawet nie będzie w stanie zorientować się, gdzie zostały wykonane. Później powiemy jej o jakimś ‘szalonym’ wieczorze, kiedy zostawiła mnie dla innego albo innych mężczyzn. Może ktoś z gości dosiadł się, kiedy wsiedliśmy do samochodu? Twierdził, że jest jej znajomym. Wmówię jej, że pojechaliśmy jeszcze do jakiejś kawiarni albo restauracji, albo do jej znajomych, bo tak sobie zażyczyła – cierpliwie tłumaczył, ale z wyczuwalną nutą irytacji w głosie. – To, że ‘gdzieś’ urwał się kobiecie film, to już efekt szaleństw, na które nie miałem wpływu – z uśmiechem rozłożył ręce. – Wtedy już mnie z nią nie było, ale przyjechałem, kiedy czekała pijana na ulicy. Albo odprowadzili ją po godzinie, albo zadzwonili po mnie – zamilkł na chwilę.  Wymownie spojrzał na Annę. – Sądzisz, że będzie miała odwagę pytać o szczegóły, kiedy zobaczy TAKIE zdjęcia?

    Kiedy skończył, aktorka uśmiechnęła się ze zrozumieniem. Zmieniła ułożenie nóg, pokazując więcej ciała.

    – Co jej będę mógł powiedzieć, skoro zostałem w samochodzie i czekałem? – rozbrajająco uśmiechnął się. – Kiedy skończymy, odwiozę ją do domu, a potem zastanowimy się nad dalszym ciągiem intrygi – aktor machnął uspokajająco ręką.

    Wiedział, że wykorzystanej kobiecie będzie głównie zależało na dyskrecji i zatuszowaniu sprawy. Witek instruował go o sposobie postępowania w takiej sytuacji. Teraz wystarczyło tylko powtarzać najistotniejsze kroki w odpowiedniej kolejności. 

    – Masz pomysły – pani Anna zacisnęła wargi, kręcąc głową. Doceniała fantazję i pomysłowość kochanka.

    – Wiesz – ostrożnie dodał Adam, patrząc na kobietę – też mogłabyś rozebrać się i pozować z nią.

    – Co?! Ja?! No, no… – Z oburzenia kobiecie zabrakło słów. Aż podniosła się z sofy, wyprostowała i zbierała do tyrady. Nerwowo chodziła po salonie. Gwałtownie odwróciła się do Adama. – Ty… Ty chyba do reszty oszalałeś!! No, no… No, coś takiego!! No… No, nie pojmuję!! – Stała zdenerwowana, głęboko oddychała. Nie wiedziała, co zrobić z rękoma. Gdyby był bliżej niej, pewnie nawet uderzyłaby mężczyznę.

    – Uspokój się – mitygował ją aktor, żywo gestykulując. – Przecież tobie nie zrobimy ujęcia twarzy. Rozumiesz? Może za to namalujemy jakiś tatuaż na ramieniu albo na piersi? A takie zdjęcia będą sugerować, że lubi kobiety! – uśmiechnął się, mrużąc oko. – No i kiedyś pytałaś, jak możesz zrewanżować się za pomoc? Chyba pamiętasz? Właśnie nadeszła ta chwila.

    Po chwili dorzucił ostateczny argument, który miał definitywnie przekonać zdenerwowaną kobietę:

    – A po wszystkim porozmawiamy o ogrodzie…

    Pani Anna przez chwilę stała jak skamieniała. W końcu przypomniała sobie ich rozmowę i jego ówczesne pytanie-propozycję.

    – Fakt, przyrzekłam rewanż – stwierdziła, wzięła głęboki oddech i roześmiała się. Trochę zbyt głośno. Próbowała szybko ochłonąć. Seks i zemsta w jednym. Jakież to perwersyjne. Myśli w jej głowie przebiegały jak błyskawice. – Świetny pomysł! – po chwili, kiedy dotarły do niej konsekwencje pomysłu Adama, pokiwała głową z zadowoleniem. Od razu było widać, że złośliwości wyniosłej koleżanki, sączone przez lata, bardzo jej doskwierały. Bardziej niż chciałaby przyznać się do tego. Jednak nadal pozostawała pragmatyczna. – A jeżeli chodzi o ogród, to jaki masz…  

    – Wszystko w swoim czasie – mężczyzna obronnym gestem szybko przerwał nowy wątek. Wiedział, że już przekonał Annę do udziału w zdjęciach. – Na pewno będziemy mieli lepsze warunki do takiej rozmowy – uśmiechnął się dwuznacznie.

    Kobieta świetnie zdawała sobie sprawę, że takie zdjęcia definitywnie skompromitowałyby Weronikę w ich wąskim, konserwatywnym środowisku. I mogłaby długo nią kierować, oszczędnie dawkując wrażenia. Tyle, tyle na to czekała… Była podekscytowana i podniecona. W jej życiu działo się tak wiele w ostatnich miesiącach! A teraz taki nieoczekiwany prezent!

    – Ubierz jakieś pończochy i szpilki. Zdejmij wszystkie pierścionki! – rzeczowo zasugerował Adam, dostrzegając ekscytację na twarzy podstarzałej kochanki. – A, i przynieś moją saszetkę z komody. – W porę zdołał jeszcze przypomnieć sobie: Proszę!

    *

    Adam nie bardzo wiedział, w jaki sposób zdołał donieść panią Weronikę do pokoju na piętrze. Nie wiedział też, ile to trwało. Pomoc Anny okazała się nieodzowna. Po wykonaniu zadania oboje byli wyczerpani. Siedzieli na kanapie, dociskając nieprzytomną ‘modelkę’, która nieświadoma niczego, beztrosko pochrapywała. Żadne nie chciało nawet zastanawiać się nad drogą powrotną. Na razie nie odważyli się poruszyć tego drażliwego problemu. Zszedł po torbę, w której miał aparaty, statyw i kilka drobnych, ale niezbędnych przyborów. Nagle ponowne wejście po schodach wydało mu się wyjątkowo wyczerpującą czynnością. Sapał, stojąc w drzwiach do pokoju, w którym drzemała pani Weronika.

    – Kuźwa, chyba zrzucę ten tobół ze schodów – patrzył z niechęcią na zamroczoną kobietę, wulgarnie rozwaloną na kanapie. Jedna pierś wysuwała się ze stanika, a podciągnięta sukienka obnażała krocze. – Pijana nie poczuje, nie zapamięta i nie zrobi sobie krzywdy. Same zalety!

    Wróciła Anna. Przyniosła butelkę wody mineralnej i dwie szklanki. Ponownie sięgnęła do reklamówki i wyjęła butelkę wina, a potem kieliszki. Porozumiewawczo uśmiechnęła się do kochanka. Odwzajemnił uśmiech. Chwilę później mocowali się z suknią Weroniki. Uznali, że łatwiej ściągną ją przez nogi. Adam zdobył sę jeszcze na szczere wyznanie:

    – Przysięgam! Nigdy nikogo nie zabiję. Sam. W życiu bym sobie nie poradził ze zwłokami.

    Kobieta ze zrozumieniem pokiwała głową. Aktor skończył rozpinać suknię i teraz dość sprawni ściągali rękawy. Ukazał się czarny stanik i fragment brzucha kontrastującego bielą z materiałem stanika. Mężczyzna ruszył po aparat. Kobieta ściągnęła rękaw i rozpięła stanik. Ściągnęła ramiączko poniżej łokcia. Pierś wysunęła się ze stanika. Bez ostrzeżenia błysnął flesz aparatu. Anna najpierw patrzyła i wreszcie dotknęła piersi koleżanki. Po chwili chwyciła ją w dłoń. Delikatnie miętosiła. Ponownie błysnął flesz. I jeszcze raz. Puściła pierś, a potem panokciem delikatnie drażniła sutek i brodawkę. Uważnie patrzyła na twarz koleżanki. Weronika coś mruknęła i ułożyła na plecach, rozchylając nogi. Anna palcem zsunęła kosmyk czarnych włosów na twarz pijanej koleżanki i powoli cofała się. Na jej twarzy błąkał się uśmiech. Aktor wykonywał kolejne zdjęcia, przesuwając się po pokoju.

    *

    Brunetka leżała nago na grafitowej kanapie ozdobionej poduszkami w jasnopomarańczowym kolorze. Na nogach miała szare pończochy. Z trudem, ale udawało się jakoś ułożyć kobietę do zdjęć. Raz po raz błyskała lampa aparatu. Pani Anna stała w szlafroku w drzwiach pokoju i w milczeniu przyglądała się pracy Adama. Co chwila podchodził do kanapy i nieco inaczej układał, przesuwał kobietę do kolejnego ujęcia, dokładał jakiś element jej garderoby, zmieniał ułożenie poduszek.

    – Te poduszki… – pani Anna z dezaprobata spojrzała na ich kolor i nieświadomie pokręciła głową. – Nawet światła nie trzeba. Same rozjaśniają pokój.

    Adam był innego zdania. Uważał, że zrobią dobre wrażenie na wynajmujących, a poza tym efektownie kontrastują z ciemnym kolorem kanapy.

    – OK, podejdź i siądź jej na twarzy – polecił Adam.

    Pani Anna bez słowa rozwiązała pasek i zdjęła szlafrok. Została tylko w szpilkach i pończochach. Mimo wieku wyglądała efektownie, a wygląd ciała nieco tuszowała opalenizna nabyta w solarium. Wcześniej, dla kurażu, wypiła trochę domowej nalewki. Trochę, bo była tak poddenerwowana, że nie szukała nawet kieliszka i pociągnęła prosto z butelki. Gdyby ktoś zapytał ją, nawet nie pamiętała o tym. Nigdy nie brała udziału w takich zdjęciach i intrydze. Była podekscytowana i coraz bardziej podniecona powstałą sytuacją i własną nagością. Ostrożnie przełożyła nogę nad głową koleżanki i usiadła za jej głową. Pociągnęła ją za gęste, czarne włosy. Twarz koleżanki skierowała w stronę pochwy anonimowej kobiety w czerwonych pończochach i czerwonych lśniących sandałkach na szpilce. Koleżanki nigdy nie widziały tych elementów jej garderoby. Adam chwilę przyglądał się i nacisnął przycisk. Błysnęła lampa.

    – Świetne ujęcie! – był podekscytowany. Rzucił uwagę, pani Anna przesunęła się nieco. Kolejny błysk flesza.

    Anna zsunęła się i oparła głowę koleżanki na swym udzie. Centymetry dzieliły usta pani Weroniki od łechtaczki aktorki. Pstryk! Na kolejnym zdjęciu usta brunetki wręcz rozpychały wargi sromowe kobiety w czerwonych pończochach. W tym celu jeszcze bardziej odchyliła jej głowę i trzymała za włosy. Adam przesunął poduszkę i momentalnie rozjaśnił tło. Pstryk! Kobiecie spodobała się taka sytuacja. Trzymała koleżankę za włosy i ściskała je coraz mocniej. Czuła w ten sposób władzę nad pijaną koleżanką. Wręcz chciała szarpnąć ją. Mocno! Adam zasugerował inne ułożenie dłoni. Pstryk! Pani Weronika nie obudziła się. Aktorka była coraz pewniejsza skuteczności kamuflażu. W takich pończochach i sandałkach na szpilce nigdy by się nie odważyła pokazać znajomym. Korzystała z nich jedynie podczas zabaw z Adasiem.

    *

    Z pomocą Adama Anna rozwarła nogi leżącej na wznak Weroniki. Jedna noga bezwładnie zsunęła się z tapczanu. Pani Weronika leżała w wulgarnej pozie, prezentując nagą i nieco rozwartą pochwę. Głowa skierowana w bok, lekko rozrzucone włosy. Mężczyzna nacisnął przycisk na pilocie. Pstryk! Na chwilę otworzyła oczy i nieprzytomnym wzrokiem próbowała rozejrzeć się. Pstryk! Pstryk! Otwierała i zamykała usta. Anna szybko stanęła obok jej głowy i rozwarła pochwę. Pstryk! Po chwili głowa kobiety bezwładnie opadła na poduszkę. Anna przesunęła się i pochyliła głowę nad kroczem koleżanki. Nad mocno umalowanymi ustami kobiety widniał charakterystyczny pieprzyk. Pstryk! Teraz Adam objął obiektywem pupę Anny. Weronika miała przymknięte oczy i oboje usłyszeli jej pochrapywanie. Ujęcie zatrzymane w kadrze sugerowało podniecenie kobiety pieszczonej przez inną kobietę. Pstryk! Adam podszedł do pani Weroniki i przyłożył sterczącego penisa do jej ust. Pstryk! Kobieta poczuła coś na ustach i znowu otworzyła oczy. Pstryk! Poruszyła ustami. Pstryk! Mężczyzna zmienił ustawienie obiektywu i jeszcze ‘złapał’ Annę pochyloną nad jej pochwą. Pstryk! Kobieta wkłada wibrator do pochwy Weroniki. Pstryk! Anna wkłada wibrator do ust Weroniki. Pstryk! Adam wpycha penisa do pochwy Weroniki. Pstryk! Kobieta pod wpływem takiego bodźca poruszyła się. Pstryk! Zamruczała, próbując przeciągnąć się. Kolejne naciśnięcia pilota. Adam wkłada penisa do pochwy Weroniki, której głowa leży na piersiach innej kobiety. Ta z kolei siedzi z rozchylonymi nogami, jedną nogę opierając szpilką na siedzisku kanapy. Pstryk! Kobieta w czerwonych pończochach sięga do brzucha Weroniki, a drugą dłonią rozchyla swoją pochwę. Na jednej piersi, dość wysoko, bardzo wyraźnie widoczny jest mały tatuaż – dwa czarne serduszka. Pstryk!

    Po chwili przerwy, potrzebnej na odpoczynek i kilka łyków wody, ze sporym wysiłkiem ściągnęli pijaną Weronikę na podłogę.

    – Jeżeli częściej będziemy tak nosić Weronikę, to zbędne będą moje ćwiczenia z ciężarkami – wystękała Anna z nutą rozbawienia.

    – Nie ma obawy. Jeden taki seans wystarczy – Adam mrugnął do aktorki. – Później będzie chodzić jak na smyczy! – Po tych słowach roześmiał się głośno. 

    Anna chichotała. Mimo rozterek i wątpliwości i jej podobała się taka perspektywa. Nawet bardzo.

    Do kolejnych zdjęć aktorka ubrała białe pończochy i sandałki w kolorze łososiowym na wysokiej szpilce. Kupiła je tylko do spotkań ze swoim młodym kochankiem. Adam polecił jej ubrać biały stanik. I tak miała zdjąć go w trakcie zdjęć. Założyła ażurowy. Kolor materiału świetnie kontrastował z jej opalenizną. Pstryk! Zniknęły poduszki. Kanapę przykryły dwa prześcieradła w kolorze pastelowej zieleni, na których siadła brunetka z rozrzuconymi nogami. Ręce szeroko rozłożyła na oparciu, a głowę odchyliła do tyłu. Pstryk! Potem na bok, nieudolnie zasłaniając twarz włosami. Pstryk! Anna z boku sięgnęła palcami do jej pochwy. Pstryk! Włożyła jeden, potem kilka palców do pochwy. Pstryk! Pstryk! Anna półleżąc, oparła się o Weronikę, włożyła palce do pochwy i ustami dotknęła jej ust. Pstryk! Teraz dłoń przeniosła na pierś koleżanki. Pstryk! Ścisnęła pierś. Pstryk! Brunetka odchyla głowę, a mężczyzna, stojąc na kanapie, wkłada penisa w jej usta. Kobieta w czerwonych pończochach przytrzymuje jej głowę. Pstryk! Teraz sama sięga językiem do penisa tkwiącego w ustach brunetki, a piersi uciskają jej ciało. Pstryk! Pstryk!

    – Właściwie to szkoda, że mnie nie uprzedziłeś o swoich planach – rzuciła między ujęciami.

    Mężczyzna spojrzał na nią zdziwiony.

    – Mogłabym pożyczyć jakieś gadżety z teatru, które znacznie bardziej ubarwiłyby tło naszej sesji zdjęciowej.

    Aktor spojrzał na nią i twierdząco pokiwał głową. Szkoda, że sam na to nie wpadł!

    – Wyobrażasz sobie mnie w peruce i dodatkach z epoki fin de siecle albo międzywojnia?

    – No! – Adam aż znieruchomiał i popatrzył na kochankę. – Działałem trochę w tempie uzależnionym od propozycji twojej koleżanki, więc nie miałem zbyt dużo czasu do namysłu – próbował tłumaczyć się. – Ale chętnie zobaczę was w stylizacji z epoki Coco Chanel. – To mówiąc, chwycił Weronikę za pierś i miętosił ją. Myślał o propozycji Anny. Pomysł był naprawdę dobry. W teatrze jest sporo gadżetów, szczególnie z okresu międzywojennego. Takich zdjęć dawno nie widział, więc byłyby czymś nowym. Mogłyby nawet nieźle sprzedać się, a do tego czasu pani Weronika będzie już posłuszną modelką. Spojrzał na Annę i niedbałym ruchem puścił pierś pijanej kobiety.

    – No, chodź. Masz nagrodę za świetny pomysł – stanął w lekkim rozkroku i wypiął bodra.

    Kobieta podeszła bez słowa, spojrzała mu w oczy i przyklękła. Chwyciła sterczącego penisa, przesunęła językiem po prąciu, potem jeszcze raz i po chwili wahania wzięła w usta aż po nasadę. Mężczyzna stał, podpierając się pod boki, i przyglądał pieszczotom kochanki. Nieznacznie uśmiechał się. Był zadowolony.

    – Suka wie, co lubi jej pan – uśmiechnął się do swoich myśli. – Jej też się to podoba!

    Kobieta skończyła pieszczoty. Podniosła się, spojrzała w oczy kochankowi, trzymając penisa w dłoni. Puściła go, odwróciła się, stanęła w rozkroku i pochyliła. Sięgnęła dłońmi do pośladków i naciągając skórę, rozchyliła pochwę. Cierpliwie czekała. Mężczyzna uśmiechnął się z satysfakcją i sięgnął do pochwy. Włożył w nią trzy palce i chwilę ruchał kobietę. Przerwał, kiedy usłyszał pierwsze stęknięcia. Chwycił kobietę za włosy i stanowczym ruchem odwrócił do siebie. Dłoń wyjętą z pochwy włożył jej do ust.

    – Liż! – polecił.

    Anna pokornie wykonała polecenie. Widział, że to sprawia jej przyjemność. Śluz z penisa rozcierał się na jej dekolcie. Podniecała ją również właściwie dozowana przemoc. Wyjął dłoń z ust kobiety i głęboko wepchnął penisa. Kobieta prawie dławiła się, kiedy ruchał ją w usta. Rzucała ciałem, ale obawiała się dotknąć kochanka dłońmi, żeby nie została ukarana. Patrzył na nią z wyższością. Dłuższą chwilę bawił się jej bezradnością. Cofając biodra, uwolnił ją od penisa. Ciężko oddychała i krztusiła się. Trzymając za włosy, zmusił kobietę, aby przed nim uklękła. W tej chwili mógł zrobić z nią wszystko.

    – Wstań!

    Kiedy podniosła się, spojrzał z uśmiechem w jej oczy i sięgnął do pochwy. Zaczął pocierać łechtaczkę. Anna nie cofnęła się. Patrzyła na niego i czekała na więcej. Jednak nie wytrzymała i zamknęła oczy. Cicho pojękiwała. Podniecona chciała oprzeć się o niego, a wtedy puścił łechtaczkę i cofnął się. Otworzyła oczy i spojrzała na niego ze zdziwieniem.

    – Teraz musi ci wystarczyć, ale wiesz, co ciebie czeka za dobrze wykonane dzisiaj zadanie.

    Gorliwie pokiwała głową. Jeszcze nie była w stanie wykrztusić słowa. Musi trochę potrwać aż opadnie podniecenie, które wywołał Adam. Co za mężczyzna! Patrzyła na niego z niemym zachwytem. Teraz mogłaby nawet zgwałcić Weronikę, gdyby tego chciał!

    *

    Po kolei, krok po kroku uwieczniali ujęcia pokazujące pieszczoty i zbliżenie dwóch kobiet. W rezultacie mieli masę zdjęć z twarzą pani Weroniki, które, przy okazji, nie tuszowały braków jej urody. Podniecona pani Anna w pewnym momencie siadła na twarzy koleżanki, a Adam wsadził palce do jej pochwy. Po dłuższej chwili pieszczot powoli wyjmował palce i włączając aparat pilotem, uwieczniał kolejne fazy tego ruchu z finalnym, który zarejestrował śluz wyciekający z pochwy kobiety siedzącej na twarzy pani Weroniki. Anna z wdzięcznością uśmiechnęła się do kochanka.

    – Co za wieczór! – myślała podekscytowana. – A jego obietnica zapowiada seksualne fajerwerki kolejnego wieczoru! Gdyby moje koleżanki wiedziały. Gdyby… – westchnęła rozmarzona. 

    Na koniec udało się wykonać kilka ujęć w pozycji 69. Jednak przy zmianie, umieszczenie pani Weroniki na górze okazało się wyjątkowo trudnym zadaniem. Po kilku nieudanych i długich próbach osiągnęli cel i szybko wykonali zdjęcia. Pani Anna z ogromnym wysiłkiem, zanim zdołał jej pomóc Adam, zepchnęła z siebie koleżankę:

    – Nie sądziłam, że Weronka waży aż tyle – narzekała, ale otwarcie cieszyła się z tego małego odkrycia.

    *

    Anna pojawiła się w niebieskich kabaretkach i czarnych klapkach na szpilce. We włosy wpięła niebieską kokardę w białe grochy. Adam ustawiał statyw i przykręcał aparat. Był nagi, a jego penis nadal sterczał. Zaabsorbowany kolejnymi ujęciami i ustawianiem statywu, nawet nie zwrócił uwagi, w jaki sposób patrzy na niego Anna.

    Nie wstydziła się swojego pożądania. W ogóle od pewnego czasu starała się spełniać wszystkie swoje potrzeby seksualne, które, jak sądziła, ostatecznie zanikły. Tak było, zanim poznała Adama. Ten młody, przystojny mężczyzna obudził drzemiące w niej żądzę i wyzwolił chęć smakowania nowego. Wiedziała, ile ma lat, niechętnie akceptowała swój wiek, ale bezwstydnie, z przekorą i radością korzystała z nadarzających się okazji. Nadrabiała stracone lata! Rozkoszowała się ich wyrafinowanymi zabawami, które zapowiadały namiętny, ale i intensywny seks. Jeżeli znajdowali się mężczyźni chętni na seks z nią, to czuła się doceniona, nadal atrakcyjna i stawała się bardziej pewna siebie.

    Różne myśli, wątpliwości, obawy kołatały się w jej głowie, ale z drugiej strony zauważyła, że spotkania z koleżankami zaczynają ją nudzić. Były takie przewidywalne, monotonne. Nieustanna walka o pozycję w ich wąskim gronie, powtarzanie plotek, ekscytowanie się sukcesami mężów, wielokrotnie odtwarzane wrażenia z zagranicznych urlopów stawały się dla niej męczące i nudne. Pod powłoką życzliwości i uśmiechów koleżanki skrywały zawiść, chęć dominowania nad pozostałymi, dzięki sukcesom mężów, w których w zasadzie nie miały żadnego udziału. Teraz chciało jej się śmiać z takich ‘osiągnięć’ koleżanek.

    Uważała, że odniosła spory osobisty sukces, który w oczach znajomych nie był najważniejszy. Raczej delikatnie deprecjonowały jej biznesowe zapędy, bądź dawały do zrozumienia, że to nie temat do rozmowy w tak prestiżowym gronie. Miała ochotę roześmiać się im w twarz. Podjęła kilka decyzji, dzięki którym jej dom zaczynał nabierać blasku jak przed wieloma laty i stał się źródłem zarobku, a ona, ku własnemu zdumieniu, pilnie zaczęła przypominać sobie podstawy angielskiego i niemieckiego.

    Tylko ona jedna naprawdę wie, ile ją to kosztowało, ale zaczęła bardziej dbać o siebie. Pływała, maszerowała, uprawiała aerobik. Wszystko z intensywnością właściwą dla jej wieku, ale co to za przyjemność wreszcie ponownie wejść, a nie wbić się (!) w mniejszy rozmiar! Nie odmówiła sobie tej przyjemności i poinformowała o swoim sukcesie koleżanki. W odwecie wspomniały coś o naturalnej utracie wagi z wiekiem. Prawie wybuchła szyderczym śmiechem. Nie potrafiły cieszyć się jej sukcesem. Nie wspominała o bolesnych początkach, o zakwaszonych mięśniach, o ograniczonej ruchomości w stawach, która dosadnie przypomniała o upływających latach. Skoro ignorowały jej sukces, to nie opowie o drodze do niego. A przecież mogłyby skorzystać na niej doświadczeniach.

    Na co dzień uprawiała seks z młodymi mężczyznami! Temat tabu w gronie koleżanek. A ona była pożądana! Patrzyła na te wyniosłe kobiety z dystansem i satysfakcją. Pokazywała się młodemu mężczyźnie nago albo w frywolnym stroju, uprawiała z nim seks, najrzadziej chyba w łóżku, i nie musiała zmuszać go ani płacić mu! Drugi młody mężczyzna prawie zgwałcił ją! I to w obecności drzemiącego Adama! Czego jeszcze miała oczekiwać? Odbierała to jako perwersję, ale co z tego? Inne mogły tylko pomarzyć o zmianach, jakie w jej życiu zaszły w ciągu ostatnich miesięcy! Odniosła ogromny sukces, niekoniecznie wyliczalny materialnie, ale… Czerpała tyle rozkoszy i satysfakcji z seksu, że w ramach wdzięczności, mimo zewnętrznego dystansu i drobnych złośliwości, była skłonna zrobić dla Adama wiele, bardzo wiele. Może nawet wszystko.  

    Adam na chwilę przerwał ustawianie sprzętu i podszedł do pani Weroniki.

    – Patrz! – rzucił do Anny. Spojrzała w ich kierunku. Wsadził penisa w usta brunetki i chwycił ją za sutki. Zaczął machać piersiami w różnych kierunkach. Oboje wybuchli śmiechem. Złośliwość wobec pijanej brunetki sprawiła im nieskrywaną przyjemność. Po chwili wcisnął czerwony przycisk na pilocie, zatrzymując nagranie.

    – Zaczekaj! – poleciła Anna. Podeszła, wzięła drugi aparat i wykonała dwa zdjęcia. Adam cofnął biodra i penis wysunął się z ust pani Weroniki. Wtedy energicznym ruchem opuścił ręce i uwolnione piersi głośno klapnęły, opadając na ciało ich właścicielki. Oboje bawili się kobietą, której nie lubili. Dokładniej: która nie dawała się lubić.

    Anna już potrafiła  swobodnie zachowywać się w obecności młodego aktora. Liczyła na inne jego pomysły. Bała się nowości, lubiła stabilizację, ale w duchu przyznawała, że czuła suchość w ustach, kiedy z podnieceniem, a nie z obawą oczekiwała na jego nowy projekt, zamysł. Łapała się na tym, że nie miało dla niej znaczenia, czy zaproponuje remont poddasza, projekt uporządkowania ogrodu czy seks z jej koleżanką. Obecnie wszystko było ekscytujące! Jeżeli teraz nie mogła zasypiać, to dlatego, że właśnie w łóżku ponownie przeżywała uniesienia związane z tempem i natłokiem zmian zachodzących w jej życiu. Widziała, jak ciekawe i pełne wrażeń może być życie poza sceną. Etap życia, którego obawiała się i chciała możliwie długo odsuwać jego nieuchronne nadejście. Z kolei czasami ze zdumieniem łapała się na przeświadczeniu, że praca w teatrze ogranicza ją czasowo i spowalnia realizację niektórych pomysłów.

    Zaczęła relatywizować swój wiek. Chyba… Chyba przestał mieć aż takie znaczenie. W ogóle to był bolesny temat. Jednak wiek nie był najistotniejszy. Jasne, sygnalizował ograniczenia zdrowotne. Nakłaniał do retrospekcji? Może. Fakt, otrzymywała mniej ofert, coraz mniej znaczących ról. Dyrektor teatru przebąkiwał czasami o zbliżającej się emeryturze. Przesadzał! Reżyserzy grymasili. Taki ich los. I ich problem. Teraz liczyły się nowe doznania, rozkosz, kolejna uczta cielesna, orgazm, perwersja! Wszystko to, co sądziła, że już jest dla niej wspomnieniem. A ona miała coraz większy apetyt na życie! Spieszyła się z jego zaspokojeniem. Nie dlatego, że starzała się. Stała się zachłanna na życie i jego niespodzianki, których było tak wiele, a których tyle ją ominęło! Pośpiech był więc wskazany. Ale o tym nikomu nie mówiła. Nikomu! I teraz, w tej chwili czuła smak, słodki smak zbliżającej się zemsty. A wiek nie stanowił tutaj największej bariery. Wręcz odwrotnie – tylko uwydatniał ów smak. Ile na to czekała… A ile będzie smakować tę zemstę…

    Pani Anna dotknęła łechtaczki, pocierała ją i czekała na kolejne dyspozycje. Drugą dłonią sięgnęła i zaczęła masować sutek. Prawą nogę docisnęła do lewej. Ze spokojem, ale podniecona przyglądała się przygotowaniom. Spełniały się jej skryte marzenia. Weronika u jej stóp! Też miała pomysł na wykorzystanie pijanej ‘modelki’. Jednak na razie czekała aż wyczerpie się inwencja Adama. Głęboko westchnęła. Była podekscytowana. I bardzo podniecona…

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dojrzewanie cz.5

    Mijały dni, a Aneta nie dawała znaku żeby się spotkać. Wreszcie zobaczyłem je na przerwie w szkole. Kiwnęła głową z daleka, a Marta pomachała ręką i uśmiechała się. Oczywiście nie przeszło to uwadze kolegów. Musiałem się tłumaczyć, że pomagam im w matematyce bo mama mi kazała. Patrzyli podejrzliwie, gdyż to nie tłumaczyło radosnego nastawienia “rudej małpy”. W dodatku Marta stała teraz pod budynkiem szkoły i machała wołając mnie.

     – Woła cię twoja dziewczyna – śmiali się – leć do swojej miłości. Czerwony ze wstydu podszedłem do niej.

     – Mogłabyś zawołać mnie po kryjomu, a nie przy wszystkich – rzuciłem na wstępie.

     – A co, wstydzisz się rozmawiać ze mną przy kolegach? – zapytała i trochę posmutniała.

     – Nie wstydzę się dziewczyny którą całowałem w….wiesz gdzie – powiedziałem z uśmiechem – po prostu wygadują głupoty i mnie denerwują.

     – Tak? To podaj rękę na powitanie – powiedziała wyciągając dłoń.

    W szkole żaden chłopak jej nie dotykał, bo ktoś wymyślił (oczywiście złośliwie), że jak któryś ją dotknie, to piegi przejdą na niego. Wszyscy wiedzieli że to głupota, ale mieli radochę. Nie wahałem się ani chwili i podałem jej swoją. Spojrzałem na kumpli, którzy otworzyli usta ze zdumienia. Żaden chłopak w szkole nie był tak odważny albo tak głupi.

     – Zabiją cię śmiechem – też patrzyła w tamtym kierunku.

     – Mam to gdzieś – odpowiedziałem szczerze – żeby wiedzieli jaka jesteś fajna, daję ci słowo honoru, że chciałby dotykać cię każdy z nich. Zaczęła się śmiać uradowana.

     – Potrafisz mi poprawić humor. Słuchaj, Aneta kazała ci przekazać żebyś po szkole wpadł do niej.

     – Spoko, a ty będziesz?

     – A chcesz?

     – Bardzo.

     – Skoro tak ładnie prosisz, to przyjdę – powiedziała z uśmiechem i wbiegła do budynku.

    Wróciłem do kolegów którzy nadal byli w szoku.

     – No, no, patrzcie, to chłopak rudej małpy, wreszcie się wydało – zaczął jeden.

     – Niedługo będzie piegowaty jak ona – dołożył drugi.

     – Zamknij gębę, bo sam ci ją zamknę – podszedłem do pierwszego. Mierzyliśmy się wzrokiem, ale widocznie zobaczył jaki jestem wściekły, bo odsunął się mrucząc:

     – Przecież żartujemy, nie? Czego się ciskasz?

     – Bo mnie wkurwiasz.

    W naszym gronie się nie bluzgało, a już na pewno nie na boisku szkolnym. Zrobiło to piorunujące wrażenie i zapadła cisza.

     – To o której dzisiaj gramy? – zaczął inny. Od razu zaczęli mówić o meczu po lekcjach, kto będzie grał, kogo najlepiej wybrać do drużyny, jakby zapomnieli o temacie.

     – A ty przyjdziesz? – spojrzeli na mnie.

     – Nie, będę się lizał z ryżą małpą – powiedziałem i odszedłem.

     – Ha, ha, dobre – zaczęli się śmiać jakbym opowiedział dobry żart. Tylko, jak na ironię, ja im powiedziałem prawdę.

         Gdy wszedłem do mieszkania Anety zauważyłem, że obydwie są owinięte ręcznikami kąpielowymi. Miały jeszcze wilgotne włosy i domyśliłem się że brały przysznic.

     – Spóźniłem się na coś? – zapytałem z uśmiechem.

     – Nie, jesteś w sama porę – odpowiedziała Aneta. Marta wstała z łóżka i zrzuciła ręcznik.

     – Jak ci się podobam? – zapytała rozkładajac ręce. Spojrzałem na łono które było…łyse. Podszedłem bliżej przyglądając się.

     – Gdzie włosy? – zdziwiłem się.

     – Aneta mi zgoliła, fajnie? – rozstawiła nogi pokazując, że na wargach też nie ma.

     – Wyglądasz jak…dziecko – to pierwsze co przyszło mi na myśl. Posmutniała wyraźnie, zaciskając nogi. Wiedziałem już, że palnąłem głupotę. Marta była bardzo wrażliwa i jedno niewłaściwe słowo mogło doprowadzić ją do płaczu.

     – Nie podoba ci się – powiedziała spuszczajac wzrok. Postawiła jedną stopę na drugą, zasłaniając jednocześnie łono ręką. Ukucnąłem przy niej odsuwając jej dłoń i przyglądając się chwilę pocałowałem jej wzgórek.

     – Jest…gładziutka i…bardzo miła w dotyku – odpowiedziałem. Przypominała mi cipkę kuzynki.

    – Podoba mi się – i pocałowałem jeszcze raz. Widziałem jak się ucieszyła.

     – Aha, czyli moja ci się nie podoba – rzuciła Aneta zdejmując swój ręcznik. Z kolei jej cipka była owłosiona i to mocno. Domyśliłem się, że wcześniej przycinała włoski bo były bardzo krótkie, teraz nic nie ruszała i czarny gąszcz obrastał łono zjeżdżając nisko na wargi.

     – Też mi się podoba, bardzo – dodałem. Przechyliłem się w jej stronę i przejechałem językiem po różowej przerwie.

     – Jakoś ci nie wierzę, przekonaj mnie.

     – Chcesz dowód? – spytałem wstając i jednocześnie rozsuwając rozporek. Chwyciłem członka i wyciągnąłem go z majtek. Gruby drąg sterczał do góry w całej okazałości. Marta patrzyła pożądliwym wzrokiem.

     – Chyba mówi prawdę – wtrąciła i obydwie zaczęły chichotać.

     – Możliwe, ale będzie musiał udowodnić. Dzisiaj będziesz naszym niewolnikiem. Musisz spełniać nasze zachcianki bez mrugnięcia okiem.

     “Kurde, co one wymysliły?” – zastanawiałem się. Chyba jakiś rodzaj zabawy o której rozmawiały poprzednio.

     – Dobra.

     – Nie tak się mówi do swojej pani niewolniku! – zwinęła ręcznik i uderzyła mnie delikatnie w plecy.

     – Przeproś natychmiast swoją panią! – powiedziała ruda.

     – Przepraszam…panią – zacząłem się wczuwać w rolę.

     – Dobrze, a teraz rozbieraj się!

     Kiedy stałem już goły Aneta się położyła, Marta koło niej i obydwie unosząc kolana rozsunęły je na boki. Miałem przed sobą cudowne, rozpalone i mokre cipki.

     – Masz je wylizać bardzo dokładnie! Jeśli któraś z nas będzie niezadowolona, otrzymasz karę!

     – Tak jest, jaśnie pani! – widziałem jak podniecała je ta rozmowa. Mnie nie bardzo. Podniecał mnie za to widok. Dwie cipki koło siebie, niby takie same, a jednak różne. Jedna wspanialsza od drugiej. Nie wiedziałem na którą się zdecydować, więc wybrałem dominującą. Nie bawiłem się w podchody. Wysunąłem cały język i od dołu polizałem sam środek aż do wzgórka.

     – Taak! – zadrżała pod moim dotykiem. Lizałem mocno cały kanion. Przejeżdżając przez wejście do pochwy, zanurzałem język w środku najgłębiej jak potrafiłem, po czym ślizgałem nim po wargach mniejszych, kończąc na łechtaczce. Podobało jej się to. Położyła dłoń na mojej głowie i przyciskając wzdychała cichutko.

      Wtem złapała mnie za włosy unosząc moją głowę do góry.

     – Dosyć! Teraz ją! – wskazała kiwnięciem na koleżankę. Marta nie leżała bezczynnie, tylko masowała sobie cipkę. Gdy przysunąłem się do niej rozszerzyła palcami wargi sromowe, ukazując małą fałdkę. Zacisnąłem na niej wargi próbując wessać do ust, ale była zbyt mała. Znalazłem językiem guziczek i zacząłem go muskać końcówką.

     – Och tak! W tym miejscu! Dobrze! – nie odrywając wzroku ode mnie, jęczała. Gdy zaczynały chodzić jej biodra, Aneta przerwała grę.

     – Wystarczy! Połóż się na łóżku! Uniosłem głowę spomiędzy nóg Marty, patrząc gdzie się ułożyć, gdyż środek był zajęty przez dziewczyny. Zastanowiłem się sekundę co powiedzieć.

     – Co, nie chcesz? – Aneta uniosła się i trzepnęła mnie ręcznikiem. Szybko ulokowałem się na jej miejscu. Ruda zwinęła swój ręcznik i klepnęła mnie w siusiaka.

     – A masz, ty niedobry!

    Sąsiadka zrobiła to samo i teraz obydwie na przemian okładały członka ręcznikami. Podniecało mnie to. Nabrzmiały członek unosił się nad brzuchem drgając delikatnie. Marta wzięła go do ręki i zsunęła skórkę z prącia.

     – Nie dotykaj go! – powiedziała czarnowłosa – jest splugawiony, musimy go oczyścić! Pochyliła się i polizała go od jąder aż po główkę. Uniosła się i pacnęła go ręcznikiem. Koleżanka powtórzyła manewr.

     – Będziesz się słuchał? – zapytała władczym tonem Aneta.

     – Tak jest moja pani – wydyszałem. Penis pulsował już mocno. Lizały główkę, co chwila uderzając w nasadę. Chciałem, żeby go zaczęły ssać, masować, ściskać, a takie muskanie to były prawdziwe tortury. Złapałem za członka poruszając ręką w górę i w dół.

     – O nie! Kto ci na to pozwolił?! – krzyknęła.

    Złapały mnie za ręce przyciskając do łóżka. Znów zaczęły okładać go ręcznikami. Czułem, że zbliża się wytrysk.

      – Przepraszam! Nie wytrzymam dłużej! – jęczałem.

     – Wytrzymasz! – powiedziała i pacnęła ponownie.

      Nie wytrzymałem.

     Penis na ułamek sekundy naprężył się do granic możliwości i wystrzelił. Pierwszy strzał ochlapał mnie od brzucha aż po szyję, za to drugi przeleciał nad głową mocząc mi włosy i twarz.

     – Aaach! – zdążyłem jęknąć przekręcając głowę, a już trzeci wylądował mi na policzku.

     – Oo! – westchnęła Marta i obie zaskoczone patrzyły co się dzieje. Były pewne, że udaję, gram swoją rolę, więc nie były na to przygotowane. Trzęsły się razem ze mną, gdyż cały czas trzymały moje ręce. Penis pulsował, wyrzucając z siebie strumienie płynu. Gdy się wreszcie opanowałem uniosłem głowę i spojrzałem w dół. Biała, szeroka wstęga spermy lśniła na moim brzuchu od członka aż po klatę. Czułem ją na szyi i policzku. Zaczynała już powoli spływać. Było jej mnóstwo. Przeniosłem wzrok na dziewczyny, które klęcząc nade mną z obu stron patrzyły z niedowierzaniem.

     – Ja pierdzielę! – wyszeptała Aneta. – Skąd ty tyle tego bierzesz??

    Patrzyła teraz na jądra, które nie były za duże, według mnie normalne.

     – Tak to się spuszcza buhaj – powiedziała chichocząc. Marta jej zawtórowała i obie teraz się śmiały. Wyswobodziłem się z ich rąk i usiadłem.

     – Jak wam to przeszkadza to mogę iść do domu – powiedziałem, bo zaczęły złościć mnie ich śmiechy.

     – Nie przeszkadza! – rzuciła szybko i łapiąc mnie za ramię położyła z powrotem.

    – Nawet mnie to podnieca. Wyciągnęła rękę i zanurzając palec w nasieniu zaczęła kreślić mi na brzuchu jakieś kółka. Marta poszła w jej ślady i teraz obydwie rozcierały po mnie śluz. Po chwili Aneta rzuciła na mnie swój ręcznik i dokładnie wytarła wszystko oprócz krocza.

     – Wyczyść go tam – kiwnęła głową, a gdy koleżanka podnosiła ręcznik dodała: – Ustami!

     Marta spojrzała na nią z uśmiechem, pochyliła się i zaczęła lizać. Czarnula patrzyła i oddychała głeboko. Była bardzo podniecona. Schyliła się i zaczęła jej pomagać. Kiedy czyściutki członek stwardniał, naciągnęła na niego prezerwatywę.

      – Siadaj – szepnęła. Ruda natychmiast wykonała polecenie i penis zagłębił się w niej po jądra.

     – Ach! – zajęczała. Widziałem, że niedużo jej brakuje do szczytowania. Sąsiadka przełożyła mi nogę nad głową i jej cipka znalazła się nad moją twarzą.

     – Zajmij się nią, tylko porządnie! – rozkazała. Natychmiast rozciągnąłem jej wargi na boki i przycisnąłem usta do wilgotnej, gorącej szparki. Jęknęła z rozkoszy. Marta zaczęła mnie ujeżdżać, skakała na mnie dosyć szybko, a jej jęki wybijały się już ponad westchnienia Anety.

     – Poczekaj na mnie – powiedziała ta druga. Przestałem na chwilę lizać i wyciągnąłem na bok szyję chcąc zobaczyć, co się dzieje nade mną. Dziewczyny całowały się, pieszcząc nawzajem piersi. Teraz Marta pochyliła się i zaczęła ssać sutki koleżance. Raz jeden, raz drugi, wkładała do ust na zmianę, jednocześnie poruszając pupcią. Widok był cudowny. Złapałem łechtaczkę wargami i wessałem tak, jak lubiła najbardziej.

     – Och! Wspaniale! Ssij! Już! Dochodzę! Ach! – mówiła coraz głośniej. Słysząc to, ruda zaczęła ruszać biodrami bardzo szybko. Jej przyśpieszony oddech przeszedł w jęk. Teraz już obie jęczały i to dosyć głośno. Najpierw Aneta wpadła w konwulsje. Dociskała cipkę coraz mocniej do mojej twarzy, prawie siadając mi na głowie. Zaczęła trząść udami, jakby nie mogła utrzymać własnego ciężaru. Jak przejechałem językiem po łechtaczce uniosła szybko pupę. Jednocześnie poczułem jak cienka strużka ciepłego płynu strzyknęła mi w twarz. Nie wiem do tej pory czy popuściła siku, czy miała wytrysk. O kobiecych wytryskach nie wiedziałem wtedy nic. Zresztą teraz, jest to też sprawa dyskusyjna. Marta nie była gorsza. Jej cipka zaciskała się mocno na penisie, a ona skacząc jęczała głośno. Obejmowały się drgając, jedna przez drugą, wyglądało jakby ich orgazm miał trwać wiecznie. Wreszcie poczułem jak mięśnie im wiotczeją i obydwie zsunęły się z mojego ciała opadając bezwładnie na łóżko. Nadal się obejmowały oddychając głęboko. Nagle Aneta parsknęła śmiechem. Zaczęła chichotać. Druga to samo. Uniosłem głowę patrząc z czego się śmieją, ale one leżały twarzą do siebie i nie widziałem nic śmiesznego. Były spocone, czerwone, włosy w nieładzie. Po jakimś czasie, w swoich przemyśleniach doszedłem do wniosku, że czuły się spełnione i szczęśliwe. Wtedy pokręciłem tylko głową i opadłem na łóżko. Aneta podniosła się pierwsza patrząc na pobojowisko. Ręczniki walały się między nami, koc podwinięty, moje ciuchy porozrzucane na podłodze, po prostu zrobiliśmy burdel.

       Ale jej uwagę przyciągnęło coś innego. Mianowicie mój sterczący w gumce członek. Ja nie szczytowałem, co od razu zauważyła. Szturchnęła koleżankę.

     – Patrz, on jeszcze nie skończył.

     – Oo, to co robimy?

     – Musimy mu pomóc. Marta pierwsza przysunęła się do mnie, złapała za trzon i włożyła w usta. Prezerwatywa mocno tłumiła doznania i nie robiło to na mnie dużego wrażenia. Szczególnie że ona nie była mistrzynią seksu oralnego.

     – Kurczę, znowu mi się chce – powiedziała po chwili.

     – Jesteś niewyżyta – zaśmiała się Aneta – ale mam pomysł.

     – Wstań! – powiedziała do mnie. Podniosłem się z łóżka patrząc co się szykuje.

     – A ty ustań na czworaka. Koleżanka posłusznie ustała na kolanach podpierając się rękami.

     – Uklęknij za nią. Zrobiłem co kazała. Pupcia rudej była teraz wypięta w moją stronę. Odwróciła głowę w moją stronę i rozsunęła nogi robiąc mi miejsce. Patrzyła jak wsuwam się między nie i łapię ją za tyłek. Widziałem już tą pozycję kiedyś, jak pierwszy raz podejrzałem rodziców. Klasyczna pozycja na pieska. Tylko że ja nie miałem jeszcze okazji tak się bawić. Od tyłu już robiłem to z Anetą pod prysznicem, ale na stojąco. Jedną ręką odciągnąłem trochę pośladek, a drugą złapałem penisa i wycelowałem. Jak tylko dotknąłem wejścia, Marta cofnęła pupcię do tyłu nadziewając się do końca. Złapałem ją za biodra i chciałem ruszać swoimi, ale to ona zaczęła się bujać w przód i w tył. Widziałem po bokach jej duże piersi latające w rytm bujania. Klęczałem bez ruchu, patrząc na penisa jak zagłębia się w rudej. Aneta przyglądała się naszym figlom. Myślałem że ma dość, ale ona obmyślała dalszą grę. Dowiedziałem się tego po chwili. Przesunęła się bliżej nas na boku i wyciągając rękę położyła dłoń na łechtaczce Marty. Ta spojrzała w bok na lekko rozchylone nogi koleżanki. Też złapała ją za cipkę, ale zamiast masować zauważyłem, że wsunęła jej palec do środka. Poruszała nim trochę i jeszcze wsunęła drugi. Zastanowiłem się przez chwilę, czemu ja nigdy tak nie robiłem. Przecież kiedy lizałem łechtaczkę to palce mogły świetnie zastępować siusiaka. Zajmowałem się tylko pupcią, pomijając pochwę. Pomyślałem, że muszę to przetestować kiedyś i powróciłem do Marty, która oddychała już bardzo głęboko. Mój penis i palce Anety dały znać o sobie, bo rudowłosa zaczęła drżeć.

     – O! O! Oo! – słychać było że dochodzi. Przycisnęła twarz do koca i cofając pupcię nadziewała się najgłębiej jak potrafiła. Wreszcie zsunęła się z członka padając na łóżko jak nieżywa. Miała włosy poprzyklejane do twarzy od potu, zamknięte oczy i ledwo łapała powietrze.

     – Boże, jakie to cudowne – wyszeptała – chcę jeszcze, jeszcze, jeszcze. Prawie szlochała. Nie otwierała oczu, tylko przeżywała orgazm który targał nią przed chwilą. Po chwili uspokoiła się i uniosła powieki patrząc gdzieś dal.

     – Mogłabym to robić cały czas – powiedziała z powagą.

    Podniosłem sie z kolan i stanąłem przy łóżku. Spojrzała na członka, który jak na złość nie chciał strzelać. Bolała mnie już trochę główka. Chyba tym biciem ręcznikami go uodporniły, bo nie odczuwałem tak intensywnie przyjemności jak wcześniej. Podczołgała się do mnie złapała za nasadę i chciała zdjąć gumkę.

     – Jeszcze nie! – rzuciła szybko Aneta. Popatrzyła na nas sekundę.

     – Połóż się na plecach – powiedziała do koleżanki – głową tu – wskazała na brzeg wersalki. Gdy ta wykonała polecenie, czarnula położyła się na niej głową w drugą stronę. Miałem przed sobą pupcię Anety, a pod nią twarz Marty. Wiedziałem już co chce robić. Widziałem na filmie. Gdy kobiety lizały sobie cipki, facet w tym czasie wkładał tej na górze.  Marta od razu przystapiła do dzieła i wysuwając język drażniła łechtaczkę. Miała dosyć wysoko głowę i chcąc włożyć penisa do pochwy, musiałbym położyć jej jądra na twarzy. Nie wiedziałem jak zareaguje, więc czekałem.

     – Włóż mi go wreszcie! – wydyszała Aneta, bo ruda rozkręciła sie już na dobre. Przystawiłem prącie od góry i wcisnąłem się do połowy. Pozycja nie była zbyt wygodna. Jakbym wkładał od przodu byłaby idealna, ale jeździłbym jej po oczach jajkami. Wkładałem zatem od góry, ale dosyć nieporadnie i członek wyskoczył ze szparki zjeżdżając na język Marty. Myślała, że zrobiłem to specjalnie, bo otworzyła usta i objęła go wargami. Unosiła głowę do góry liżąc go i sama się obijała o mosznę, a nawet o moje pośladki. Po chwili złapała go ręką i przystawiła z powrotem do cipki. Włożyłem już na wprost i pchałem mocno biodrami. Teraz zaczęła lizać nie tylko koleżankę, ale i mnie kierując język na mosznę. Podnieciło mnie to. Znów włożyłem jej w usta nie przestając się ruszać. Raz ruchałem Anetę w cipkę, raz Martę w usta, na przemian.

      Czarnowłosą dopadł orgazm. Unosiła się dociskając do mnie szparkę, by po chwili opuścić cipkę na język koleżanki. Powtarzała tę czynność kilkukrotnie drżąc z rozkoszy.

       Wreszcie zeszła na bok kładąc się na plecach. Marta chciała się podnieść, ale przytrzymałem ją. Ściągnąłem gumkę i wsunąłem penisa do ust. Leżała nadal na plecach, głową do mnie, którą jeszcze bardziej odchyliła do dołu. Złapałem za jej duże piersi i zacząłem ruszać biodrami. Ona złapała mnie za pośladki i dociskała je do siebie. Wchodziłem głeboko, czułem jej gardło na główce. Zakrztusiła się. Wyciągnęła go z buzi, łapiąc powietrze, po czym przytrzymując rączką, włożyła z powrotem. Nie wkładałem już tak głęboko, pozwoliłem by prącie ślizgało się po wargach i języku. Zaciskałem dłonie na wielkich kulach, przelewających mi się przez palce i poruszałem biodrami bardzo szybko. W końcu i ja dostąpiłem tej rozkoszy.

    Niepowstrzymana siła lędźwi targnęła mną, jak uderzenie fali podczas sztormu. Wyciągnąłem członka z jej ust, by zobaczyć jak nasienie tryska z dużą mocą, lądując jej aż na brzuchu, lecz ona miała inne zamiary. Wyrwała mi go z ręki i obejmując wargami zaczęła ssać. Czułem jak co chwila przełyka moje strzały, które trzęsły mną bez ustanku. Była to tak ogromna przyjemność, że pociemniało mi w oczach. Padłem jak kłoda obok dziewczyn zupełnie wykończony. Zapadła cisza, przerywana naszymi oddechami. Czułem się tak błogo, że nie chciałem przerywać tej chwili. Pierwsza podniosła się Marta.

     – Naprawdę mogłabym to robić cały czas – wyszeptała.

     – Naprawdę to ty jesteś zboczona – powiedziała Aneta chichocząc.

     – Pa, odezwała się cnotka niewydymka – śmiały się już obydwie.

     – Przestańcie, obie jesteście super! – wtrąciłem się.

     – A tobie kto pozwolił się odzywać? – zapytała sasiadka.

     – A co? Jeszcze się bawimy? – patrzyłem z niedowierzaniem.

     – Nie, ale to nie znaczy, że możesz do nas mówić – znów wybuchły śmiechem.

     – “Walnięte” – pomyślałem – “ale dla tych pupci, piersi i cipek zniosę wszystko, więc niech gadają co chcą”.

    Zrobiło się późno więc doprowadziliśmy siebie i pokój do porządku.

     – To co? Jutro o tej samej porze? – Marta spoglądała raz na mnie, raz na koleżankę.

     – A egzaminy? Musimy wreszcie się pouczyć bo nie zdamy.

    Ruda zrobiła smutną minę.

     – Masz rację, miałam przeczytać lektury, a żadnej nie tknęłam.

     – Najpierw obowiązki, później przyjemność – wyrecytowała Aneta jak motto.

     – Spoko, jak będziecie miały czas, dajcie znać, cześć.

     Wyszedłem od dziewczyn w świetnym humorze. Energia mnie rozpierała. Wchodząc do mieszkania uśmiechałem się. Złapałem za zeszyty, żeby odrobić lekcje.

     – Usiądź przy mnie, mam dla ciebie wiadomość – mama była rozpromieniona.

     – Coś fajnego? – zapytałem siadając przy niej.

     – Bardzo! Za tydzień przeprowadzamy się do nowego mieszkania!

     – Cooo???

     – Będziesz miał własny pokój!

     – Naprawdę??? – byłem w siódmym niebie.

     – Tak! Będziesz mógł zapraszać kolegów jak zawsze chciałeś…albo koleżanki – powiedziała mama z uśmiechem.

     – O rety! Ale extra! Zrobię imprezę i zaproszę wszystkich kumpli! Lecę na boisko się im pochwalić!! – zerwałem się z krzesła, mało go nie przewracając.

     – Poczekaj!!! Tych kolegów nie zaprosisz.

     – Jak to??

     – Bo wyprowadzamy się do innego miasta, daleko stąd.

    Zamurowało mnie. Mózg jakby na chwilę się wyłączył. Stałem osłupiały gapiąc się w pustkę.

     – Ojciec dostał tam dobrą pracę i przydział na mieszkanie. Nie możemy zmarnować takiej okazji.

     – Ale jak??? Przecież mam tu kolegów, koleżanki, znam wszystko i wszystkich!…Mam to wszystko teraz zostawić?!… A szkoła???

     – Już cię zapisaliśmy do nowej. Będziesz miał trochę zaległości, ale przecież nie masz kłopotów z nauką. Jesteś inteligentny, nadrobisz braki.

     – “A co z Anetą i z Martą” – pomyślałem. Jeden z najpiękniejszych dni przerodził się przez sekundę w koszmar. Nawet w najczarniejszych myślach nie przewidziałem takiego rozwoju sytuacji.

     – Idę do Anety – bąknąłem.

    Mama nic nie powiedziała. Widziała że jestem załamany. Gdy zapukałem do drzwi, otworzyła prawie natychmiast.

     – Zapomniałeś czegoś?

     – Nie.

    Miałem spuszczoną głowę. Nie wiedziałem jak zacząć.

     – Chyba nie przyszedłeś bisować, ja nie mam siły, a Marta już poszła – zaśmiała się.

     – Przeprowadzam się.

     – Dostaliście mieszkanie??? No wreszcie! W tym bloku za boiskiem co pobudowali?

     – Nie.

     – A w którym?

      – W innym mieście, daleko stąd.

    Wpatrywała się we mnie tymi dużymi oczami.

     – Żartujesz!

     – Nie. Właśnie się dowiedziałem od mamy. Tata dostał tam pracę.

     – Ale…jak?…To..niemożliwe…nie możesz. Powiedz rodzicom że się nie zgadzasz.

     “Tak, jakbym miał w ogóle coś do powiedzenia” – pomyślałem.

     – Wiesz, że to nic nie da. – Dzieci i ryby głosu nie mają – sama mi to powiedziałaś, pamiętasz? Zresztą już wszystko przygotowali. Nawet zapisali mnie tam do nowej szkoły.

    Nie patrzyła na mnie tylko gdzieś w bok na ścianę. Trzęsła się.

     – Wiesz co? Wynoś się! – powiedziała ze złością.

     – Aneta..

     – Wypierdalaj!

     – Proszę cię..

    – Nie chcę cię więcej widzieć!!! – trzasnęła drzwiami tak, że blok się zatrząsł. Stałem chwilę załamany, po czym odszedłem.

        W dzień przeprowadzki była ogromna krzątanina. Pomagała nam ciocia z wujkiem i koledzy taty. Nie wiedziałem jak to wszystko się zmieści na tą ciężarówkę, ale gość poukładał tak, że wszystko weszło. Z Anetą nie widziałem się od naszej ostatniej rozmowy. Poszedłem do niej nawet, ale mi nie otworzyła. Z kolegami pożegnałem się wcześniej. Ci najlepsi stali jeszcze za ulicą i przyglądali się.

     – No, pożegnałeś się już z wszystkimi? – zapytała mama.

     – Chyba tak.

     – A z Anetą? – kiwnęła głową do góry.

    Spojrzałem w tamtym kierunku i zobaczyłem ją stojącą na balkonie.

     – No to w drogę! – krzyknął kierowca.

     – Poczekajcie minutę! – powiedziałem i wbiegłem do klatki. Przeskakiwałem po dwa stopnie naraz. Zatrzymałem się dopiero przed jej drzwiami, ale nie zdążyłem zapukać, bo się otworzyły, a z nich wybiegła Aneta wpadając mi w ramiona. Przytuliła się mocno, kładąc głowę na ramieniu. Staliśmy tak objęci, gdy wyjrzała jej mama.

     – A to ty, dziś się wyprowadzasz?

    Skinąłem tylko głową.

     – Zostawię was samych – powiedziała widząc córkę wtuloną we mnie i weszła do mieszkania. Aneta uniosła głowę. Łzy ciekły jej po policzkach. Pociągała co chwilę nosem.

     – Szkoda, że wyjeżdżasz. Przyślij adres, będę pisać.

     – Dobrze….Wiesz, że cię bardzo lubię. A nawet więcej niż lubię….ja chyba cię…

     – Cśśśś – położyła mi rękę na ustach – nic nie mów, nie chcę wiedzieć.

    Ustała na palcach i pocałowała mnie w usta. Całowaliśmy się tak, jakby następnego dnia miało nie być. Długo, gorąco i namiętnie. Otrzeźwił mnie klakson z dołu. Spojrzałem ostatni raz w te cudowne, piękne, wilgotne oczy.

     – Do zobaczenia – powiedziałem, a oczy zaszkliły mi się od łez.

     – Żegnaj…mój kochany chłopaku.

    Schodziłem po schodach prawie na ślepo. Nie wstydzę się przyznać, że płakałem. Później doszedłem do wniosku, że to była moja pierwsza miłość. Aneta broniła się jak mogła, ale wiem, że też coś do mnie czuła.

       Jak potoczyły się nasze losy?

    Marta po naszych spotkaniach nabrała odwagi i pewności siebie. Nie spuszczała już głowy, a na przezwiska odpowiadała śmiechem. Przestali jej dokuczać, a po pewnym czasie poznała nawet chłopca który się w niej zakochał. Tyle opisała mi w listach Aneta. Resztę dowiedziałem się dużo później odnajdując ją na “Naszej Klasie”. Skończyła szkołę wyższą, dostała się na stanowisko dyrektora w firmie. Wyszła za mąż za kolegę z pracy, też dyrektora, a w wieku 35 lat była szczęśliwą matką trójki dzieci.

       Z Anetą korespondowałem jakiś czas. Im dłużej, tym listy przychodziły rzadziej. Nigdy nie wyznała mi miłości. Ja jej też nie. Pisaliśmy do siebie jak przyjaciele. W ostatnim liście napisała, że poznała chłopaka którego kocha i więcej nie będzie pisać. Ja w tym czasie miałem już dziewczynę, a jednak maleńka igiełka ukłuła mnie w sercu. Dużo później, miałem pracę, w której często wyjeżdżałem. Dostałem kurs w swoje stare strony i pomyślałem, żeby ją odwiedzić. Bez uprzedzenia podjechałem pod mój stary blok. Wiedziałem że nadal tam mieszka. Chciałem wysiąść, gdy zobaczyłem ją idącą w moją stronę. Była w zaawansowanej ciąży, szła z mężczyzną. Przytulała się do niego uśmiechnięta. Coś jej powiedział, a ona roześmiała się. Widziałem, że była szczęśliwa. Nie wysiadłem. Patrzyłem tylko i cieszyłem się jej szczęściem. Jak weszli do klatki, odpaliłem silnik i odjechałem.

    Anety nie widziałem nigdy więcej. Ale miałem do czynienia z jej rodziną, a nawet mam do tej pory. Tylko że nie chcę chyba tego opisywać. Nie ma w tym nic erotycznego. Jeśli chcecie poznać ten wątek do końca – piszcie w komentarzach.

        Po przeprowadzce moje zabawy ograniczyły się tylko do masturbacji. W nowym otoczeniu musiałem się odnaleźć, a to niełatwa sprawa dla nastolatka. Ale nie musiałem długo czekać, żeby spotkać istotę, która zawładnęła moim ciałem.  Miała na imię Emilka….Ale Ją opiszę Wam w następnym odcinku – jeśli tylko chcecie :). 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Szantaz, czy jednak sama tego chcialam. Czesc II

    Po zajęciach udałam się ów festyn, nawet nie wiem z jakiej okazji zorganizowany i czekałam na wiadomość z rozkazem. Przechadzając się zaintrygowała mnie jedna z atrakcji. Była to wielka 2 metrowa bania z woda. Kobieta siadała na małym krzesełku nad nią, które przy trafieniu rzucającego w cel składało się a nieszczęśnica lądowała w bani. Miotacz rzucał z odległości 15 metrów pomidorem w małe kółko. Chętny musiał zapłacić 50 złotych za 5 pomidorów, ale jak łatwo przypuszczać chętnych nie brakowało. W sumie, to właśnie ta atrakcja oblegana była przez wianuszek mężczyzn chcących obejrzeć mokre dziewczyny. Trudno im się dziwić, dziewczynom podczas spadania sukienki unosiły się do góry, a potem przy próbie wyjścia z bali musiały jedną nogę przerzuci nad barierka co dawało piękny widok na ich pośladki. Po ich wyjściu powinny od razu pójść na konkurs mokrego podkoszulka, zwycięstwo w kieszeni by miały… Miałam jakieś dziwne przeczucie, że z tego właśnie powodu się tutaj znalazłam. Intuicyjnie wyjęłam telefon i skierowałam go na bale. Po chwili dostałam maila. „Dobrze wyczułaś. Chce byś wzięła w tym udział. Oczywiście nie jako rzucający. Podejdź do człowieka przyjmującego kandydatki. Usłyszysz, że dziewczyny dostają za to kupon na darmowy alkohol. Zapytasz się czy jest możliwość wzięcia udziału więcej niż raz. Odpowiedz padnie twierdząca, dostaniesz od nich suche ubrania na kolejne razy. Podpiszesz też zgodę na robienie zdjęć oraz późniejsze przetwarzanie ich. Działaj, obserwuje Cię”. Nie będę ukrywać, byłam podekscytowana. Czułam przyjemne mrowienie w kroczu oraz mocniejsze bicie serca. Podeszłam do niezbyt dobrze wyglądającego 50 letniego faceta z wyraźna łysiną i zapytałam czy mogę wziąć udział. Możecie się domyślić jaki uśmiech wykwitły na jego ustach. Odpowiedział, że oczywiście, że dostanę za to talon na alkohol i że muszę podpisać pewną zgodę. Przez cała rozmowę zamiast w oczy wpatrywał mi się w cycki, oblech. Zaraz je zobaczy znacznie lepiej, mógł choć udać profesjonalne podejście. Czułam mieszankę podniecenia i zdenerwowania wchodząc na krzesełko. Na przeciwko ustawił się jakiś 15 letni chłopak. Moim zdaniem był za młody na udział w takiej rozrywce ale widocznie dla organizatorów liczyły się pieniądze. Gdy zamachnął się po raz pierwszy zamknęłam oczy. Zawód tłumu zwiastował, że nie trafił. Spojrzałam mu w oczy. Było w nich samo podniecenie, o dziwo uspokoiło mnie to. Uśmiechnęłam się do niego i wyprostowałam. Jak sądzę jego rzut był jeszcze dalszy niż poprzedni. Następne trzy rzuty również nawet nie otarły się o zagrożenie dla mnie. Niepocieszony wrócił do kumpli. Pomyślałam, że za zmarnowanie takiej okazji koledzy długo mu nie odpuszczą. Następna osobą w kolejce był 30 letni mężczyzna. Jemu wystarczyło tylko raz rzucić. Nim zorientowałam się, co się stało już wynurzałam się z wody. Tłum głośno wiwatował czekając aż się wynurzę i zaprezentuje swoje wdzięki. Policzki miałam całe czerwone ze wstydu a w środku paliło mnie z podniecenia. Zaraz parędziesiąt osób spojrzy na mnie mokrą. W białym podkoszulku i czarnym staniku odsłaniającym sutki. Wielu z nich wieczorem zwali sobie do nagrania nakręconego tego popołudnia. Walcząc z oporem wody postarałam się z gracją wygramolić na podest. Krzyk tłumu wzmógł się na widok mnie w całej okazałości. Uśmiechnęłam się i zasłoniłam prześwitujący biust dłonią. Nim zdążyłam do końca zejść był przy mnie wściekły właściciel. Zaczął krzyczeć, że miałam się nie zasłaniać, że podpisałam papiery, że za taką akcje to może mnie pociągnąć do kary i zaczął wskazywać na punkty regulaminu który podpisałam. Mimo tego moje podniecenie zamiast ustąpić tylko się wzmogło. Poczułam się jak mała, głupia dziewczynka obsztorcowana przez nauczyciela. Podobała mi się ta rola, schyliłam głowę, opuściłam dłonie wzdłuż ciała i cicho przeprosiłam. Udobruchał go ten widok. Powiedział, że mogę się zrehabilitować jeżeli posłużę mu za atrakcje do końca dnia. Przeraziło mnie to stwierdzenie “atrakcję” ale wiedziałam, że muszę się zgodzić. Okazało się, że wcześniejsze dziewczyny były podstawionymi ”modelkami” a ja pierwsza zgłosiłam się jako zwykła dziewczyna. Tamtym płacił, mnie dostał za darmo. Zabrał mnie na zaplecze. Tam wisiały na wieszakach różne ubrania, w tym kostiumy. Kazał przebrać się i przyjść na następny występ. Pobieżnie przejrzałam je, w normalnej sytuacji nigdy nie odważyłabym się pokazać w nich ale cóż. Pragnęłam być posłuszna i wykonywać polecenia. Podniecenie które odczuwałam widząc wzrok tych wszystkich ludzi na sobie… uczucie nie do opisania. Wybrałam sobie plażowa sukienkę w stylu pin-up. Jej zieleń ładnie łączyła się z żółciom kropek. Sięgała mi za kolana i była rozkloszowana, wydawała mi się bardzo bezpiecznym wyborem. Gdy wyszłam na podest usłyszałam brawa i wiwaty. Czułam się rozluźniona i podobała mi się reakcja mężczyzn na mnie. Pomachałam im posłałam całusa. Wyszłam na podest i usiadłam na krzesełku. Trzy osoby musiały przejść aż zaliczyłam zmoczenie. Ciekawe było to, że był to ten facet co ostatnio. Domyśliłam się, że i on był podstawiony, tak jak i poprzednie kobiety. W końcu gdyby nikt nie był wstanie trafić w cel atrakcja szybko przestałaby być w centrum zainteresowania i wpływy by spadły. Sukienka która wybrałam po zmoczeniu nie odsłoniła absolutnie nic. Gdy zobaczyłam zawód na ustach ludzi aż mi się zrobiło przykro, że tak ich rozczarowałam. Podjęłam wtedy szybką decyzje, następna kąpiel pokaże im więcej! Na samą myśl o tym moja myszka rozgorzała jeszcze mocniej, uznałam że to ten moment gdy oddam jej siebie we władanie. Zepchnę mózg w głąb własnej świadomości i oddam kontrole żądzy. Poszłam na tył i zaczęłam przekładać dostępne tam ubrania. Znalazłam tam biała halkę, jako że jestem niska to kończyła się w połowie uda. Wykonana była z cieniutkiego materiału no i była biała, czego mogłabym chcieć więcej. Przejrzałam się w zakurzonym lustrze. Powoli sięgnęłam dłońmi do tylu i chwyciłam za zapięcie stanika. Patrząc w oczy lustrzanego odbicia odpięłam go i pozwoliłam swobodnie opaść na podłogę. Powoli opuściłam oczy i dostrzegłam pięknie stojące brązowe punkciki. Już przebijały, dorośnie sterczały pod halka mocno ją wypychając. W takim wydaniu jedyne komu szanująca kobieta powinna chcieć się pokazać to jej chłopak. A mnie miał zaraz zobaczyć tłum napalonych mężczyzn, prześmiewczy wzrok kobiet i nie do końca rozumiejący tę sytuację dziecięcy wzrok. Czarne majtki zostawiłam na sobie. Odwaga odwagą, szaleństwo szaleństwem, ale powoli, wszystko w swoim czasie. Moja myszka płynęła, czułam swoje soki dosłownie chlupiące w majtkach. Chwyciłam za zasłonkę i wyszłam. Aplauz który dostałam był niesamowity! Poczułam się jak jakaś piosenkarką wychodząca na scenę. Stojąc na podeście podniosłam obie ręce do góry i okręciłam się. Haleczka zatrzepotała wysoko ponad linia moich czarnych fig. Tak bardzo pragnęłam się wtedy dotknąć miedzy nogami. Spełnienie było tak blisko a zimna woda tak łatwo miała mnie ostudzić. Usiadłam. Choć wydawało mi się to nie możliwe, chłód jeszcze bardziej postawił moje sutki. Wypięłam moje cycki dumnie do przodu i czekałam. Każdy kto miał komórkę celował ją teraz we mnie i starał uchwycić się jak najlepszy kadr. Usłyszałam, że cena za rzut została zwiększona do 100 złotych! Bałam się, że przy takiej cenie nie będzie chętnych ale kolejka liczyła z 30 osób. Czekałam na spokojnie wypatrując mojego współpracownika. Po 7 nie udanych osobach widać było, że tłum zaczął się niecierpliwić. Nasze spojrzenia się spotkały i za chwile to on trzymał w dłoniach pomidory. Siedziałam jakbym połknęła kij od szczotki. Wszystko by dumnie zaprezentować swoje walory. Czułam przy tym tak olbrzymie podniecenie jak jeszcze nigdy. Wstydziłam się przed samą sobą przyznać że to upokorzenie które właśnie przeżywam to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu. Nabrałam powietrza w usta, ujrzałam zamach i wiedziałam ze to jest ten rzut. Z uśmiechem na ustach poleciałam w dół, na spotkanie z woda. Okrzyki były tak głośne, że nawet nurkując słyszałam ten tumult. Intuicyjnie musnęłam się palcami po cipce, tyle wystarczyło. Orgazm jaki wtedy przeżyłam był najsilniejszym ze wszystkich w moim życiu. Powietrze uleciało ze mnie a ciało zafalowała w drgawkach. Na ostatnim tchnieniu wynurzyłam się z pod tafli wody łapiąc powietrze jak narkotyk. Nie miałam siły wydostać się niej. By ratować sytuacje pomachałam ludziom, nie wiem na co liczyłam. Moje ciało myślało cipką. Po przeżytym orgazmie wśród tylu ludzi pękła we mnie kolejna bariera. Przerzuciłam lewą nogę i usiadłam okrakiem na drewnie. Mój tyłek wystawiłam na pożądliwe spojrzenia każdego w obrębie 100 metrów. Przez chwile żałowałam, że mam na sobie majtki, lecz chyba jeszcze nie byłam gotowa na pełny negliż. Wstałam tak jak robi to rasowa suka, na wyprostowanych nogach tyłem do publiczności. Cieszcie się moim ciałem tak jak ja cieszę się wasza obecnością! Chwyciłam rąbki halki rozpłaszczając ją całkowicie na moich cyckach. Niech wszyscy je dobrze zobaczą. Na raz obróciłam się przodem do nich. Ryk jaki pojawił się musiał nieść się parę kilometrów. Moje cycki były w całej okazałości dostępne dla absolutnie każdego! Wielkie, napęczniałe brodawki ze sterczącymi sutkami odznaczały się pod białym materiałem tak, jakby go wcale nie było. Podniosłam ręce do góry a wraz z nimi cycki. Jak cesarz pozdrawiający swoich poddanych tak teraz ja pozdrawiałam swoich. W przypływie głupoty, szaleństwa albo czystej żądzy zrobiłam coś bardzo nie przemyślnego. Nakręcona reakcja ludzi jednym, płynnym ruchem zdjęłam halkę ze swojego ciała! Stałam ubrana jedynie w majtki w parku jako atrakcja na festynie! Tak bardzo pragnęłam w tamtej chwili móc znowu dotknąć się miedzy nogami… Jednak gdy do mózgu dotarła absurdalność tej sytuacji wymusił na reszcie ciała posłuszeństwo i sprowadził mnie do garderoby. To musiał być mój ostatni występ, na więcej po prostu nie miałam sił. Usiadłam na podłodze i po prostu siedziałam. Podniecenie które wciąż we mnie buzowało powoli zaczęło ustępować. Zaczęły się wtedy pojawiać myśli w mojej głowie, niepokojące bardzo. Doszło do mnie, że w tym tłumie mogli być moi znajomi, przyjaciele, ludzie których będę mijała codziennie na ulicy. Internet jeszcze dzisiejszego dnia będzie pełny moich zdjęć. Tyle tylko, że gdy wyobraziłam sobie tych mężczyzn trzepiących do mnie w zaciszu swojego domu… ogarnęła mnie kolejna gorąca fala podniecenia. Pragnęłam by chłopcy i mężczyźni dochodzili patrząc na moje ciało. Moja fantazja o byciu erotyczną zabawką powoli zaczęła się urzeczywistniać. Odszukałam swoje ubrania i przebrałam się, na telefonie czekała jedna wiadomość. „Jestem z Ciebie dumny, dobrze się spisałaś laleczko”. Byłam z siebie dumna. Spisałam się! Powrót do domu nie zajął mi długo a po dzisiejszych wrażeniach prześwitujący stanik był już dla mnie zupełnie niczym. Po wejściu zaraz zdjęłam wszystkie ubrania z siebie i poszłam pod prysznic. Kąpieli miałam na dzisiaj dosyć ale słuchawka od niego bardzo była mi potrzebna. Dzień zakończyłam czterema orgazmami pod rząd i nie pewnością co do własnej przyszłości.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Taniel
  • Wlascicielka vol 1, Zmiany

    A może by tak zostać przez cały dzień w łóżku. Słońce wpadające przez częściowo zasunięte drewniane żaluzje okna maluje swym cieniem na turkusowej ścianie zebrę. Może. No dobrze, przenieść się do salonu, uwić gniazdo z kołderki i tkwić w niej w piżamie z kubkiem kawy. Później schować się gdzieś w ogrodzie z papierosem, za garażami, by nikt nie zobaczył. Tak, tak. Pooglądać romanse, zjeść śniadanie dopiero w porze obiadu i lenić się przez cały dzień. Nikt mi nie zabroni, cały tydzień grzecznie byłam na uczelni.
    Ucisk następuje na brzuchu i nadgarstkach. Waży pięćdziesiąt pięć kilogramów i pachnie brzoskwinią. Otwieram nieco oczy i przyglądam się, jak Oszka pochyla i wysuwa swój języczek dotykając moich warg. Dam jej za to później klapsa. Od wycieczki nad morze zyskała idealnie złotą skórę, która świetnie współgra z jasnymi włosami i dziewczęcym wyglądem zwłaszcza przez te niebieskie oczka. Wydaje się zadowolona. Ubrana w swoją piżamkę od cioci Zuzi, brzoskwiniowy kostium z kocimi uszkami i długim ogonkiem wykonany z polaru.
    – Taly, Taly! – pociera kroczem o mój brzuch – Mama mówi, że Pan robi śniadanie. – wciąż mnie wciska w materac swoim ciałem.
    Jest młodsza o cztery lata, ale wydaje się się, jakby to było co najmniej dziesięć i więcej. No dobrze, ma wysoko rozwinięte zainteresowania seksem. Wychowałyśmy się razem, więc jest dla mnie nieco jak młodsza siostrzyczka, ale Sara nauczyła ją zwracać się do taty per Pan. Tata uważa zaś, że to ja jestem za nią odpowiedzialna, chociaż on, Maja i Ase rozpieszczają ją. Chociaż mama uważa, że Oszka to „Sara Dwa”. No dobrze, lubię ją. Zawsze grzecznie słucha co ma robić.
    – Powiedz swojej mamie, że jak ten stary pryk będzie wieczorem leżał narzekając, to wyprowadzam się do mamy. – z łatwością wyciągam rękę spod jej więzienia i wkładam jej w kapturek, głaszcząc po boku głowy – Ma się oszczędzać, a nie wyrywać z łóżka i gotować. – unoszę jej podbródek – Powiedz, że nie brał jej na ramiona do gotowania.
    – Y y. – kładzie się płasko na mnie, przykładając bok głowy do moich mikropiersi pod koszulką – Próbował ją złapać, ale prychnęła, uderzyła go łapką i siedzi na krześle. Kazała Cię obudzić. – nadal ją głaskam po pleckach, jest mięciutka jakby w tym workowatym kostiumie zamiast niej były pianki – Pewnie pierw weźmiesz prysznic i się ubierzesz?
    – Mhm, ale to za chwilę. – znów zamykam oczy czując jej ciężar – Chcesz, to możesz ze mną. – czuje jak odrywa głowę i znów otwieram oczy – Ale bez lizania mnie po cipce. – uśmiecha się nieco mniej – Ani lizania i dotykania. – wykręca buzię w podkówkę – No już łobuzie, wieczorem się pobawimy. – kładzie znów głowę płasko, a ja zamykam oczy – Czuje te paluchy w muszelce. – przekłada dłoń na moją pierś, ale bez zaciskania, płasko – Grzeczny Pierożek.
    Ożanna, jak brzmi jej pełne imię nie jest złą kochanką. Po prostu nadpobudliwą. Lubi być moim uległym maluchem, którego się fajnie dotyka, ale przejmując inicjatywę jest po prostu upierdliwa. Co prawda, biorę trochę winy za to na siebie przez opowieści mamy i Asy na temat Sary, ale bez przesady. Asenata jest pięć lat starsza i pierworodna, więc w sumie stanowi oczko w głowie rodziców. Razem z Mają założyły „gay farm”, czyli klub stylizowany na ranczo pełen psów mamy, których klienci uważają za masochistów szukających wrażeń. Nie przeszkadzało im to jednak w jebaniu się z nimi i tłuczeniu, a dodatkowo płaceniu za to. Kto nie marzy by wyjebać prosto w dupę drugiego faceta, któremu dopiero co wybił trzy zęby? Dwie najbardziej męskie rzeczy: przemoc i seks.
    Zdejmuje wielgachną koszulkę taty, której używam jako piżamy i wsuwam się pod prysznic, gdzie po chwili za mną pakuje się Oszka, trzymając łapki pod drobnym, białym od opalania w bikini biustem. Szczerzy równe białe jak porcelana ząbki prezentując swoje idealnie gładkie ciałko. Perfekcyjna dziewczynka, robiłaby furorę na wystawach. Ile tata w tobie grzebał, zanim wsadził do brzucha Sary? Gorąca woda leci z góry. O ile ja się myje masując swoje kudły szamponem, Oszka stoi świecąc ząbkami. No tak, nie powiedziałam, że ma się umyć sama, jedynie, że może ze mną. Myśl Talita, a nie marzysz o kolejnym popołudniu z Rufo. Biorę szampon podpisany „Oszka” i nakładam jej na główkę. Zamyka oczy i zachwyca się. Pomyśl, jakby poczuła się mama widząc Cię z spermą na twarzy, a tata na wieść, że drugi wytrysk był w twoim wnętrzu? Lubisz go, bo traktuje Cię jak zwykłą koleżankę z uczelni i pozwala uciec od tego wszystkiego. No i jest Włochem, cudownym mężczyzną o romantycznej duszy.
    Nawet wyobrażam sobie rodziców rozmawiających o moim życiu seksualnym. „Talita i mężczyźni? No weź przestań. Ona w życiu by do rąk penisa nie wzięła. No Ase i Maja zrobiły prezent jej na osiemnaście, nie mówiłam Ci. Ase przywiozła chłopca ze szkoły Taly, jakiś tam sportowiec. Ase podobno osobiście go dokładnie wykastrowała, jak ją uczyłam, ubrały mu perukę, rajstopy i knebel z czarnym dildo. Taly miała ponoć wybrać, czy woli ujeżdżać czy być poganiaczem z własną zabawką pod brzuchem… Obie dostały od mnie solidny opieprz za to, ale trochę się ucieszyłam, że nasza dziewczynka dorasta.” „Kochanie, wiem, że nasza córka ma dwadzieścia dwa lata i potrzeby. Ase jakoś przetrwała ten okres bez tego typu głupot. Oszka ją kocha, niech z nią się bawi.” Ta, wam jakoś nie przeszkadzało się kochać jak króliki od kiedy mama osiągnęła pełnoletność według słów cioci Zuzi, a urodziła nas jakoś przed czterdziestką dopiero. Więc przygarniał kocioł garncowi.
    – Masz białe ślady po bikini. – wskazuje jej cycki – Normalnie to brzydkie, ale u Ciebie wygląda uroczo.
    – Też masz takie. – wskazuje moje sterczące miniaturki, które nie urosły zbytnio od kiedy skończyłam jedenaście lat – Ale mama zawsze powtarza, że to oczy są ważniejsze. Twoje są brązowe, jak te Pana.
    I właściwie chyba tylko to mnie z nim łączy. Chociaż studiuje biologię, to wykres genetyczny mojej rodziny jest skomplikowany i niemal bezsensowny. Mama mówi, że jest w niej nieco azjatyckiej krwi, stąd też nieco skośne oczka. Tata ma przyrodnią siostrę o jasnej bladoróżowej skórze i rudych włosach, sam zaś jest… brązowy. Nie czarny, nie czekoladowy, karmelowy to najlepsze słowo. Ase ma jeszcze odcień latynoski nieco po nim, jakby była wiecznie ogrzała, może nie złoto Oszki, ale tak, jest lekko zbrązowiała. Obie jednak mamy ciemnobrązowe włosy, w gorszym świetle mogą wydawać się czarne, ale są bardziej brązowe… Tylko że jestem jasna, czasem nawet blada. No, ale zarówno ja i Ase mamy oczy po tacie. Ugh. Dobra, jeszcze grupa krwi 0. Tak jak on.
    Spłukuje pianę, gdy się do mnie przykleja. Jeszcze intensywniej pachnie jak brzoskwinia. Tata robiąc dla nas kosmetyki dopasowuje ich zapachy według własnego uznania. Ja mam marcepanowy, nie wiedzieć czemu. Ase pachnie różami, Sara jaśminem, mama wiśniami. Dosłownie po samym zapachu wiesz kto się zbliża.
    – Co mówiłam? – pacam ją lekko w bark, a ona wyciąga trzy paluszki spomiędzy moich ud i wkłada do buzi – Za karę dzisiaj śpisz sama.
    – Buu! – smutnieje, garbiąc się i chowając głowę w mój biust – Powiem mamie, a ona powie Panu, że palisz papierosy!

    – Nie! – wbijam jej palce w ramię – Skąd ty wiesz, że palę i co to znaczy, co? Zabraniam Ci mówić!
    – To nie powiem. – nie odrywa głowy spomiędzy moich piersi – Ase stała przy oknie i mi pokazała jak dymisz za garażem. „Zobacz Oszka, tak się zaciąga, że jakby tata to zobaczył, to by bez laski ją dogonił i by z dupy jej skóra schodziła po laniu. Pamiętaj, jak będzie nas denerwowała, to możemy ją tym straszyć”.
    – Ase! – zwalniam uścisk – Uduszę ją poduszką albo twoją cipką jak będzie znów w domu!
    – Mogę spać z tobą? – unosi nieśmiało swój łepek – Nie chce być sama w kojcu.
    – Pomyślę. Ale cały dzień wara od moich majtek. – unosi łapki w geście „rączki mam tutaj” – I wieczorem chce masaż stóp. – znów z zadowoleniem macha głową
    Razem wychodzimy z kabiny. Zastanawiam się, czy jest udaje głupkowatą, czy Sara specjalnie ją taką wychowała. Rodzice wysyłali mnie normalnie do szkoły, ale Oszka zawsze siedziała z tatą i Sarą. Mogli ją przecież czegoś nauczyć prócz mówienia i prób zgwałcenia mnie w każdej chwili. Dobra, ważniejszy problem. Ase. Ta cholerna wiedźma wie dużo, chociaż w domu pojawia się na weekendy. Nie prowadzi się z nikim, a przynajmniej nie oficjalnie. Może przekupie Maję, by coś powiedziała? Suszę włosy, pierw sobie, potem jej. Podaje jej krem, smaruje się swoim. Połowa koleżanek w liceum mi zazdrościła mi urody. Tata jednak się zna na rzeczy.
    – Owiń się ręczniczkiem i śmigaj się ubrać. Jak zejdę do kuchni, to masz tam być. I powiedz tacie, że ma mi zrobić kawę. – kiwa główką i otula się swoją pomarańczową frotą, idąc na paluszkach z łazienki, w podobnym stanie ruszam do siebie, używając białego ręcznika.
    Tata nie chodzi na piętro z powodu problemów z stawami, nawet po parterze chodzi z laską. Znajdują się tutaj prócz łazienki trzy sypialnie. Jedna dla mnie, jedna dla Ase i pośrodku ta dzielona przez Oszkę i Sarę. Ta druga wybiera jednak nadal spanie przy boku taty, chociaż w ich więzi nie ma nic seksualnego. Była jego sunią zanim się urodziłam, ale ją uwolnił. Mieszka teraz z nami, opiekując się nim nieco, a trochę wciąż jako jego zwierzaczek. Oszka zaś non stop pakuje mi się do łóżka, przytula, liże, wtula w ramiona i chętnie śpi przytulając swojego misia. Na swój pokój mówi kojec i jeśli Sara z nią tam nie śpi, to wyje jak ma tam być sama. Na dole są zaś trzy pokoje, sypialnia taty, gościnna i salon. Mama i Sara rządzą tam naprzemiennie, w zależności czy ta pierwsza jest czy nie.
    Z obklejonej naklejkami komody wybieram żółte szorty i granatową koszulkę z zombie królikiem. Zakładam je od razu na nagie ciało, potem się przebiorę. Włosy wiąże w koński ogon. Sprawdzam czy Rufo nie pisał. Nic. Schodzę na dół, do kuchni.
    Zapach pieczonych gofrów jest kojący i kojarzy się z dzieciństwem. Tata ciężko opiera się o blat. Stara się wyglądać na takiego, który czuje się dobrze, ale jego twarz jest napięta i pełna bólu. To nie cukrzyca go zabija, ale wrodzona choroba, która wpłynęła na jego wygląd.
    – Księżniczka posłała gońca, więc dziewczynka się zjawiła. – żartuje jak każdego innego dnia.
    – A to nie było tak, że Dawid zabił Goliata, a nie się w niego zmienił? – staje na palcach i całuje go w czoło gdy się pochyla – Do łóżka. Sara mogła zrobić gofry.
    – Chyba umiem jeszcze przygotować córeczce śniadanie? – uśmiecha się krzywo – Wydzierasz dżem brzoskwiniowy kocięciu czy wolisz porzeczkowy?
    – Porz… Zostaw, sama się schylę – obchodzę blat i sięgam do szafki – I sio do łóżka. Ciocia powiedziała, że masz chodzić co najwyżej pięćset kroków dziennie, a o staniu zapomnieć. Mierzyłeś już cukier?
    – Wysoki. – mówi smutno – Przez te wszystkie słodkie rzeczy. Kocica, kocię… Ale najgorszy jest ten słodki zajączek. – obejmuje mnie ramieniem i przyciska do boku – A Zuzia to nimfomanka, nie lekarz. Nie, Sara?
    Po trzydziestce Sara straciła nieco uroku, którym teraz emanuje jej córka i był widoczny na starych zdjęciach, ale ładnie się starzeje. Pomimo, że niedługo będzie miała pięć dych, wygląda na wczesną trzydziestkę z lekką, matczyną urodą. Bez zmarszczek, z blond włosami. W zapinanej na guziki ciemnej sukience w drobne kwiatki wygląda elegancko. Uśmiecha się dyskretnie, rumieniąc po czubki uszu. Choćby jej wbić nóż w środek dupy, słowa nie piśnie w obecności taty lub mamy. Do mnie, do Ase czy Mai mówi normalnie, ale przy nich zachowuje się jak kot. Oszka wybrała sobie kusą koszulkę na ramiączkach, która nie zasłania nawet pośladków. Siedzi trzymając łokcie na stole i kolana przy brodzie. Wcina z obu dłoni naraz, mając buzię usmarowaną dżemem.
    Sara mówi jej coś, a ona odpowiada z pełnymi ustami. Nie rozumiem co gadają, bo tata nazywa to „kocim językiem”. Ale po chwili on z śmiechem coś też mówi, a Sara kręci głową i też się lekko uśmiecha.
    – Oszka Ci powiedziała? – pytam lekko zmartwiona, gdy wciąż mnie obejmuje.
    – Że kakao jak zawsze do śniadanka? Oczywiście, Zajączku. – całuje mnie w głowę – Naucz ją w końcu to dobrze wymawiać, zawsze mówi „kawa”. – przesuwa biały kubek z królikiem w moją stronę – Ase i Sara kiedyś miały swoją krówkę, ale one niestety, żyją za krótko. Bomby hormonowe robią swoje na ciało. – krzywi się wyraźnie – Przez tą pompę czuje się podobnie. Czemu nikt na to nie wymyślił sposobu?
    – To dla twojego dobra. – wbijam mu palce w brzuch – Sara, pomóż, odprowadzimy go do łóżka. Myślałam, że bardziej go pilnujesz. – unoszę jego ramię.
    – Pilnowała. Jak powiedziałem, że idę robić śniadanie prychnęła na mnie, usiadła mi na brzuchu i skubana nie chciała wstać. Musiałem użyć tajnej broni na wszystko, co słodkie. – chwyta mocniej wiszącą na blacie laskę – Sam pójdę, zajączku. Zjedz śniadanko. Ase i wasza mama przyjedzie koło obiadku, więc przy odrobinie szczęścia po nim sobie z nią pofigluje.
    – Fuuuj! – krzywię się – Wciąż to robicie? – popycham go delikatnie, bardziej dla zabawy – Do łóżka, a ja spróbuje zapomnieć zanim mi gofry obrzydną.
    Śmiejąc się idzie małymi krokami, ciężko stąpając. W lustrze z korytarza widać jednak, jak jego twarz krzywi się z bólu. Wreszcie jednak drzwi jego sypialni zamykają się z trzaskiem.
    – Uparty. – Sara zabiera jeden z gofrów z talerza córki i łamie go na kawałki w kształcie serduszek – To tytan. – gryzie, patrząc przed siebie pusto – Nie potwór, tytan.
    – Mogłabyś bardziej go pilnować. – rzucam jej z pretensją nakładając dżem – On ponoć zawsze o Ciebie dbał. – spoglądam na kakao w białym kubeczku – Wciąż to robi dla nas…
    – Twoja siostra zawsze była bliżej matki. – wsuwa kolejne serduszko do ust – Bał się, że zrobi jej krzywdę, tymi swoimi rękami. Obie zawsze byłyście dla niego malutkie i kruche, a on się bał. Nawet pani Majki się przez to bał, chociaż nie widziałam tego na początku. Ale teraz boi się was stracić, bo to on jest tym kruchym, nie przyznając się ku temu. – pije mleko z kubka, wciąż tak samo pusto patrząc w przestrzeń – Ręce te dawały życie, ale i je odbierały.
    Przyglądam się jej. W przeciwieństwie do większości współczesnych osobników, Sara nie pochodzi z hodowli. Zanim trafiła do taty wiodła normalne życie, jak większość osobników z tamtego okresu. Ojciec zwrócił jej jednak wolność, ale wróciła do niego. Niby człowiek, ale kot. Cały nasz świat się na tym opiera. „Niby wygląda jak ty, ale to co innego”. Czy Rufo dużo różni od psów w hodowli mamy? Asa na przykładzie Thomasa pokazała, że niczym. Łatwo jest złapać, zniszczyć życie i mieć z tego zabawę. Udowodniła to dosadnie, gdy wyłam że on mnie odrzucił, dała mi go więc takim. Upokorzonym i bezużytecznym. Mamy większe prawa, przywileje. Czy umiemy z nich korzystać, tak jak łatwo je dajemy wzorem Asy i Mai?
    – A Taly powiedziała, że ładnie wyglądam jak się razem myłyśmy! – wyskakuje nagle Oszka z uśmiechem – Ale nie pozwoliła mi się polizać po morelce.
    – Jak byłam trochę starsza niż ty, to miałam przyjaciółkę, Amirę. Pan nas razem zawsze kąpał, potem szedł zrobić śniadanie, a my przytulałyśmy się i całowałyśmy. Długo, namiętnie i cudownie. Nigdy się tam nie lizałyśmy, tylko całowałyśmy. – puszcza mi oko dyskretnie – Ale jak ty nie umiesz tak całować, to jak pani Talita może Cię lubić?
    – Ale Taly lubiła, jak ją całowałam! – mówi z pretensją dziewczyna, patrząc na mamę
    – A wiesz, co ja lubię? Jak jesteś grzeczna i słuchasz. – wyciąga dłoń i głaszcze ją po policzku – Znów nie ubrałaś ani majteczek ani obróżki. Pomyśl, co czuł pan Dawid jak Cię widział taką gołą przy śniadaniu? Mama zawsze je zakłada jak wstanie.
    Mała smutnieje i chowa twarz między kolanami. Słychać, jak zaczyna chlipać. Dobra, czas być dobrą Taly dla tego malucha. Sara czasem przesadza z tym rygorem, odwrotnie do taty. Siadam obok niej i obejmuje ją ramieniem, głaszcząc. Nadal płacze.
    – No już, pierożek. Tata nie widzi za dobrze, to pewnie nie zauważył. – całuje ją w bok głowy – Dzisiaj nie mogę Cię zabrać ze sobą, ale jutro może przyjedzie jeszcze Majka, to sobie pojedziemy razem na wycieczkę. Kupimy lody, popluskasz w fontannie, pogonimy gołębie.
    – A mama pojedzie z nami? – nie wyciąga twarzy z między kolan, a Sara kręci głową na nie
    – Nie skarbie, Sara będzie musiała zostać z tatą. Będziemy więc tylko my cztery. Pokażę Ci swoją uczelnię, gdzie spędzam całe dnie jak siedzisz sama w domku i kupimy latający balonik. Podoba Ci się?
    Kiwa główką, unosząc ją i pociągając nosem. Reszta śniadania upływa w milczeniu, nawet gdy Sara pakuje naczynia do zmywarki. Wreszcie jednak przychodzi SMS „Piękne są oczy Twe jak promień słońca/Jak cichy wieczór, gwiazdy na niebie/Chciałabym w Twe oczy patrzeć bez końca/I mieć na zawsze przy sobie Ciebie!”. Romantyk… Biegnę się do góry przebrać nie mogąc doczekać spotkania.

    Zaglądam do jeszcze na dole do taty, który leży w łóżku i trzyma książkę, przerywając gdy przyglądam się im. Sara jak zawsze kuli się przy jego boku, trzymając głowę na piersi, z wielkim ramieniem położonym na całej długości ciała. Oszka grzecznie leży przy nodze na brzuszku, machając łydkami i kolorując obrazek ubrana w słuchawki z uszkami, jakby w własnym świecie. Ma nawet ubrane majtki, białe w kolorowe plamki.
    – Jadę do miasta, bo koleżanka z uczelni zaprosiła mnie na urodziny, ale szybko wrócę. – uśmiecham się do niego, widząc go takim spokojnym – Jak wrócę to zrobię zakupy. Mama ma niedługo urodziny i chce jej wymyślić coś ładnego.
    – Siebie? – uśmiecha się – Chodź, tata da buziaka, bo mu Zajączek zakazał wstawać a kot zasnął na ciele. – podchodzę z uśmiechem i pochylam się nad łóżkiem, odbierając swój całus w policzek.
    – Kupić Ci jakąś nową książkę? Tę chyba już znacie na pamięć.
    – Tak? Sara nie mówiła. – wyciąga dłoń i głaszcze mnie po policzku palcami – Ciesze się, że masz normalne życie i koleżanki. To dobrze. – przymyka oczy, sennie – Twoja siostra przejmie hodowlę mamy, ale ty możesz sama zaplanować życie. Znajdź kogoś, kogo pokochasz i kogoś, kto będzie tylko twój. Nie mieszaj tych rzeczy, tak robimy sobie nawzajem krzywdę. – gładzi głowę Sary – Nie ulegaj tylko hedonistycznym pobudkom, zajączku. Pierw są fajne, ale potem zaczynają doskwierać i nieść ból. – uśmiecha się słabo i otwiera znów oczy – Horror lub kryminał. Nie lubimy fantastyki, nie kicia? – drażni Sarę, która oblizuje mu palce, przewracając się na plecy i układa rączki jak prawdziwy kot – Za stara jesteś na pieszczoty. – odwraca twarz na mnie – Tak jak zajączek na tatusiowe buziaki.
    Kręcę głową i ja go całuje w łyse czoło. Przechodzę na przód łózka i czochram warkoczyk Oszki, która unosi łepek i szczerzy ząbki. Pokazuje swój obrazek przedstawiający bal myszek. Pokazuje jej swoje wargi palcem i kiwam głową. Uśmiecha się promiennie, wychyla na łokciach i całuje delikatnie w usta. Po chwili jednak wraca do kolorowania. Dopiero zamykając drzwi, czuje swoje kłamstwa.
    Mężczyźni to proste stworzenia. Wystarczy podejść nago klęcząc i zacisnąć dłoń dookoła sterczącego penisa, by poczuł rozkosz. Język i dłonie stanowią narzędzie, dające namiastkę kontroli nad ich pragnieniami. Prócz wzroku. Nie patrzy. Unosi wzrok, zamyka oczy. Nigdy nie spojrzy w moje, gdy to robię. Mogłabym go teraz ugryźć, zmiażdżyć, ale on nawet nie jest łaskaw popatrzeć na mnie. Przesuwam językiem po dolnej części w górę, ciągnąc nim wolno jak długiego lizaka, zatrzymując jego czubek na dziurce pośrodku. Krótki, moje stare dildo jest dłuższe. Wsuwam go do ust, wciąż trzymając język na miejscu. Układa dłoń na mojej głowie, ściska za włosy. W ustach bawię się końcówką przy użyciu języka, tworząc wewnątrz próżnie i znów wsuwając go głębiej, a potem na powrót tylko do okrągłej, miękkiej końcówki. Jednej dłoni używam masując nasady i jąder, drugą trzymam między swoimi udami. Jeśli ma być naprawdę przyjemnie, musisz mi patrzeć w oczy. Muszę je widzieć. Nie jestem twoją suką.
    Zduszony odgłos i smak słonej spermy zalewającej wnętrze ust oznaczają jego orgazm. Dochodzi szybciej niż jedzenie w mikrofali. I śmierdzi potem. Dopiero co zaczęliśmy. Przesuwam się do przodu, chcąc na niego wejść, gdy jego penis znów prostuje się posłusznie. Tym razem będzie chwile dłużej, to dobrze i może zmuszę go do patrzenia. Chce go ujeżdżać, chce by mi się poddał.
    – Tyłem, kochanie. – popycha moje piersi, odpycha mnie – Wtedy jest przyjemniej. – nie jest – Proszę, puttana. – mówił, że po włosku to śliczna dziewczyna
    Niechętnie się obracam, wsuwając go do środka. Jego dłoń sunie po moich żebrach, zaciska na piersi. Przyjemne, ale jak nie na tyle. Popycha mnie w przód, zmuszając z powrotem do pozycji na kolanach. Machinalnie uderza, posuwając. Cholera. Odwracam głowę, ale jego twarz jest tylko wykrzywiona w grymasie. Nie umiem tak. Chce widzieć. Nie chce być kawałkiem drewna, który jebiesz. Przy kolejnym szarpnięciu wyrywam się.
    – Coś nie tak? – pyta nagle, łapiąc się za penisa – Nie skończyłem przecież… Ta… Tal… Taljada? Taldena?
    – Talita. – podnoszę swoje majtki z podłogi i wciągam na zadek – Straciłam ochotę wiesz? Mama dzisiaj przyjeżdża po miesiącu i chce ją zobaczyć, obiecałam tacie nową książkę i…
    – Nie możesz tak po prostu przerywać. – wciąż trzyma flaczejącego penisa, gdy zakładam stanik – Chciałaś się pieprzyć a teraz co? Odwalasz królewnę? Skończ chociaż jeszcze raz ustami, jak Ci się nie chce. W tym jesteś dobra. – łapie mnie za włosy i przyciąga do siebie.
    Uderzam go w twarz. Pazury wbijają się głęboko w skórę. Patrzy na mnie z wrogością. Nadawałby się na właściciela. Tacy ludzie uwielbiają uległe, głupie suki gotowe robić co im się karze. Oh, Rufo, gdybyś wiedział tylko jak blisko fontanny życzeń jesteś zamiast do niej srać.
    – Wiesz, że zrobiłaś duży błąd, co? – boleśnie szarpie – Giga kurwa tyczny. Wiesz kim jestem? Mógłbym mieć każdą laskę, ale ty desko masz szczęście, że mój wielki fiut wybrał Ciebie. – teraz patrzysz, co? Trzeba było Cię wkurwić, byś patrzał mi w oczy – Żadna nie będzie mnie lała. Nigdy. – nie patrzysz dobrze, nie widzisz najważniejszego – Głupia, szukająca wrażeń cipa.
    Wiem, kim jesteś. Puszcza moje ramię już po pierwszym impulsie. Ale nadal go przyciskam. Boże, mama ma rację. Obserwowanie bólu jest cholernie przyjemne. Telepie nim, gdy paralizator smaży jego włochate jądra. Włoski sterczą cudownie. Jeszcze chwile, wywala jęzor i macha twarzą. Pies, nie człowiek. To sobie wybrał. Puszczam guzik. Leży, ale po ruszającej się klacie widać, że oddycha. Wygrzebuje telefon z torby i wybieram numer podpisany jako „Jędza”.
    Mówiłam, że jako siostry mamy kilka podobnych cech, ale jesteśmy mało podobne do rodziców? Z charakterem też tak jest. Ase siedzi na fotelu mamy próbując nie chichotać. Malinowa letnia sukienka leży na jej smukłym ciele niemal idealnie, kontrastując z tą ciepłą skórą, a włosy ma upięte w dziecięce warkoczyki. Jakby chciała, by tata ją taką widział. Jędza.
    – A jak powiesz mamie lub tacie to powiem Oszce, by usiadła Ci dupą na twarzy i udusiła Cię we śnie. – grożę jej siedząc na drugim z foteli – To nie jest śmieszne!
    – Jest! – wyciera kolejną łzę rozbawienia – Oj siostra, siostra. Serce by mu pękło, jakby wiedział co wyczyniasz zamiast się przykładnie się uczyć.
    – Powiedziała zakonnica. – opieram się na ramieniu w łokciu – Pewnie też miałaś coś więcej niż dildo pod poduszką. Nie wciśniesz mi kitu, że tak jak Maja i ciocia jesteś lesbijką. Jak ostatnio były to rozbierały Oszkę oczami, a ty tylko ją głaszczesz jak tata Sarę.
    – Ale ja nie dzwonię do nikogo z problemem warzącym osiemdziesiąt kilo. – kręci głową, dalej się śmiejąc – No i słucham mamy. „Znajdź mężczyznę, który będzie jak twój tata”.
    – Mulat o niestandardowym rozmiarze? Nie wiedziałam, że chcesz czarnego karła.
    – Czułego i znającego biznes. – przewraca oczami – Cliford jest biseksualny. Mamy w domu Luke, dbałam o niego ostatnie cztery lata w hodowli. Powiem Ci, że za nic w świecie nie zmieniłabym tego uczucia, gdy wkładam długi jak ramię strap prosto w jego dupkę, a on robi laskę Clifordowi siedzącemu przed nim. Całujemy się wtedy, dotyka mnie rozkoszujemy się sobą. Kiedy już jesteśmy rozgrzani, idziemy do łóżka. Kładzie mnie, rżnie w pozycji misjonarskiej z całej siły wkładając we mnie go, czuje nieznane w sobie i nieodkryte palcami miejsca. Wbijam mu paznokcie w plecy do krwi, wie, że to uwielbiam, więc robi to mocniej, brutalniej. Potem się obracamy, to ja jestem na górze, ujeżdżam go jak byka na rodeo, uderzając całą siłą bioder w jego ciało. – widzę jak się dotyka przez sukienkę, unosząc głowę – Dochodzimy jednocześnie, opadam na łóżko jak ścięta róża, a Luke sprząta resztki wylizując mnie jeszcze. Jeśli Cliffordowi za mało, a ja jestem zmęczona, bawią się ze sobą i się im przyglądam rozkoszując i delikatnie masturbując. Mhhhm, żałuje, że nie mogę być teraz z nimi, pewnie zabawiają się w kuchni. – wycieram ślinę z twarzy i rozluźniam uda, wiedząc, że też tak chce
    – Ha, wiedziałam! – dźgam ją w bok – A rodzice powtarzają „Ase nie ma chłopca i jakoś żyje”. Pewnie myślą że jesteś nawet dziewicą.
    – – Kochana, wiesz ile razy prawie ty i Oszka mnie przyłapałyście na masturbacji? Sara czasem mi pomagała dojść, ale nic wielkiego. Lubiłam ją głównie za to, że była miękka i się przytulała dużo jak przyjeżdżałam do taty. Zawsze mówił, że trzeba mieć kogoś, kogo się kocha i kogoś, kto…
    – … jest twój. Powiedział mi to rano. – krzywię się – Jestem głupia.
    – Tak, jesteś. – znów się śmieje – A wiesz co jest jeszcze śmieszniejsze? Że mam na Ciebie drugi hak teraz.
    – Hej, jakoś ty z Mają nie miałyście problemów by zrobić to biednemu Tomowi, a mama…
    – Nic nie wie. – szczerzy zęby – Myślałaś, że go przywiozłyśmy z balonikiem przywiązanym do fiuta „kastrat dla Taly”? Po wszystkim trafił do naszego klubu, robi za pisuar. Faceci są dziwni. Przyznaj się, podobało Ci się to.
    – No trochę… – wzdycham – Nie umiem bez kontaktu wzrokowego. Czuje się zawsze wtedy jak jedna z hodowlanych suk, które wyją cokolwiek im zrobisz. No i muszę być u góry, prowadzić. Dominować. To źle?
    – Zapytaj mamy. – odpowiada i spogląda na przesuwający się zegar podobny do ciśnieniomierza, prawie przeszedł w czerwone pole – Jak myślisz, czemu ma to wszystko, a mimo to kocha tylko tatę?
    – Bo to jest jej, a jego kocha. – odpowiadam – Nie mogłyśmy tego pominąć? Wiesz, zrobić szybciej i jechać na obiad do nich?
    – Mam marnować dobre nasionka, jak już mamy nowy materiał? – wciska guzik obok kilka razy i rozlega się zduszony ryk – Mama Ci w ogóle pokazywała jak to się robi?
    – Y y. Tata powiedział, że wystarczy, że ty umiesz. Zresztą nie całe. Zostawmy mu trąbkę.
    – Podoba mi się, jak kombinujesz, zboczuszku. – znów naciska guzik, przytrzymując i wskaźnik przesuwa się do końca skali – No, więc nie wyciągniemy. – podnosi się z fotela.
    Rufo gładko ogolony przez Chinki zatrudnione w hodowli wygląda bardziej jak łysy szympans. Przykuty do stołu w nienaturalnym szpagacie i wsadzonym do odbytu czymś podobnym do wielkiego bolca oraz dojarką na penisie wygląda żałośnie. Asa podchodzi i wyciąga satynowe rękawiczki. Przechodzi na język zrozumiały dla niego.
    – Podobała się stymulacja prostaty? Podobno to przyjemne. – zakłada je na dłonie – Zobacz, ponad pięćdziesiąt milimetrów. Możesz być z siebie zadowolony. Ale musimy Ci wyciąć orzeszki, bo testosteron będzie zakłócał twoją przemianę. – zdejmuje dojarkę z opuchłego, sinego penisa, którego pokrywają rozcięcia – Naprawdę taki krótki Ci się podobał? – chichra się znów – Połowa psów ma większe. Podaj narzędzia.
    Rufo próbuje krzyczeć, ale zaszyte elegancko usta nie pozwalają. Co prawda za miesiąc szwy zostaną rozcięte, ale póki co mają być. Patrzy na mnie z przerażeniem i złością. Ase chwyta jego z pewnością obolałego penisa i wykręca nim na boki, robiąc młynki.
    – Zabawny kawał mięsa. Taki brzydki i głupi, a taki ważny. – Możemy mu założyć glizdę w głowę i zaprogramować na lizanie twojej cipki oraz noszenie Cię na rękach zamiast robić to.
    – Wole swój pomysł. – bije ją biodrem o biodro – Skoro chciał pokazać kim jest i jak ważny jest jego penis to mu pomóżmy.
    – Oh kochanie. – odpowiada puknięciem – Nawet przy ekspresówce to i tak potrwa trzy miesiące, a dolicz jeszcze kolejne kilka na poprawki. Silikon tu i ówdzie, nauka, może glizda.
    – Hm, niee, zróbmy ekspresówkę i oglądajmy efekty. I utnij tylko kulki, będzie ślicznym obojnakiem.
    – Operację przeprowadzi moja uczennica – znów mówi do niego – ale proszę się nie niepokoić. Specjalnie nie podamy środka znieczulającego by wiedzieć, czy wszystko przebiega pomyślnie. To młoda i ambitna dziewczyna w przyszłości pewnie będzie jak ojciec opracowywać całkiem niezłe rzeczy. – puszcza mi oko – Póki co jednak, musi się nauczyć. Siostro Talito, proszę wykonać nacięcie pośrodku worka mosznowego skalpelem rozmiar pięć.
    Wciąż miażdży jego penisa. Skalpel rozmiaru pięć ma długie ostrze. Srebrny, błyszczący. Wchodzi w skórę z kolejnym zduszonym rykiem, nogi Pierra rzucają się w górę i w dół, gdy próbuje się drzeć. Krew tryska nieco z rozcięcia.
    – Proszę się nie ruszać, inaczej zabieg zajmie dłużej. Siostro, proszę ciąć głębiej, rozcięła pani ledwo naskórek. Czy nie kroiła siostra nigdy wyśmienitych steków ojca? – widzę, jak próbuje się nie śmiać – Z tego co wiem, jedliśmy je w każde święta. Miękkie i wypieczone.
    Drugie nacięcie. Tym razem mocno dociskam skalpel, niemal czując opór stołu i jądra pod nim. Czerwona dziura otwiera się, leje się więcej krwi. Poruszam nim w lewo i prawo, widzę jak tkwi w jego ciele. Chyba będę miała koszmary, ale to cudowny widok.
    – Świetnie, ciągniemy, ciągniemy aż na dół. – wykonuje polecenie – Brawo. Teraz rozszerz otwór szczypcami rozporowymi. – wsuwam nożyczkopodobne coś do środka i rozkładam na boki, ukazując szarą, podobną do migdałów zawartość – I wyrywamy zawartość szczypcami szczękowymi. – wyciągam rękę w stronę czegoś podobnego do szczypiec – Te co bardziej wyglądają jak dziadek do orzechów. – przenoszę dłoń w drugą stronę i wyjmuje – Chwyć jedno, zaciśnij dłoń na końcu rączki, wykręć w lewo i prawo, potem szarpnij z całej siły. – wyrywam pierwsze z jąder z oporem – Cudownie. Wrzuć do miseczki, potem powtórz całość. – z drugim jest łatwiej – Widzisz. Twoja pierwsza kastracja się udała. Dziewczyny go zaszyją. Może zechcesz opowiedzieć o tym co będzie z nim teraz czy zostawimy jako niespodziankę?
    – Tak, siostro Asenato. – opieram się ramionami dookoła jego brzucha, tak by widział i patrzał mi w oczy – Przez kilka najbliższych miesięcy zamieszka w zagrodzie dla kastratów. Regularnie pewnie będzie gwałcony przez większe samce, które nie przeszły tego zabiegu. Równocześnie będą mu podawane kobiece hormony typu E. Oznacza to bardzo inwazyjne, silne ataki, ale szybkie efekty. Po około trzech miesiącach pierwsza faza zmiany płci będzie ukończona. Urosną piersi, zmieni się barwa głosu i rysy twarzy, wtedy przeniesie się na hormony typu C i zaczniemy operację. Z powodu uszkodzenia narządu ust pokarmy będą podawane bezpośrednio do układu trawiennego. Po skończonych zabiegach, z nowym imieniem pies z obojnactwem trafi na licytacje. Pieniądze z niej przeznaczymy na fundację pomocy kobietą z rakiem szyjki macicy.
    – Brawo siostro Talito. – puszcza jego penisa wreszcie – Wasza matka może być z was dumna. Może i macie zamiast ryja odkurzacz, ale przynajmniej umiecie robić co trzeba.
    – Jędza. – pokazuje jej język
    – Deska z dziuplą. – przytula mnie do ramienia i wyprowadza z pokoju – Ah… Wracamy do domu co? Oszka będzie się do nas kleiła, mama będzie męczyła Sarę a tata udawał, że go nie boli.
    – Też widziałaś? – spoglądam w jej twarz – Ciocia mówiła, że to nawet nie przez cukrzycę, tylko jego ciało nie wytrzymuje powoli. Ma leżeć, a on uparcie dalej się zachowuje jakby nic mu nie było.
    – Cóż, jak zadzwoniłaś, leżał z mamą i się całowali jak nastolatki w filmach, nawet Sara uciekła z jego łóżka. – chichocze – Dobrze, że oni…
    – Mówił, że tak.

    – Bleee! – krzywi się jak ktoś kto zjadł cytrynę – Teraz będę sobie to wyobrażała!
    – Mi to powiedział przy śniadaniu! Wracamy do domu, otwieramy drzwi do sypialni by się do nich poprzytulać, a oni…
    Jednocześnie mówimy fuuu i wybuchamy śmiechem.
    – Powiem dziewczynom, żeby go zamknęły i wpisały pod jakimś kryptonimem. Nasze pierwsze wspólne porwanie. Mama opowiadała, że po Sarę też pojechała razem z tatą.
    – Jacy oni romantyczni. – zastanawiam się przez moment – Pieprzyć kino czy restauracje, jedźmy porywać ludzi. – śmiejąc się w odpowiedzi idzie do Chinek.
    Dom. Bezpieczne miejsce, do którego lubi się wracać. Samochód cioci Zuzy stoi na podjeździe. Może też wpadła na weekend? Fajnie by było zrobić taki rodziny zjazd dla taty. Rzadko się ostatnio widujemy wszyscy, mama ciągle ma obowiązki, siora i Maja też. Ciocia wpada głównie, jak tacie się nieco pogarsza, ale mówi, że nic mu nie jest. Asa wysiada z swojego terenowego nisana, a ja z coopera. Obie stoimy chwile ustalając wersję zdarzeń, jaką im sprzedamy. Drzwi się jednak otwierają i bosa w naszą stronę z dziwnie przerażoną twarzą leci Oszka. Jak ją znam, to odkryła, że jakiś potwór jest zły i teraz będzie się go bała albo zgubiła swojego pluszowego kucyka, którego Sara wzięła do prania albo wpadł za kanapę. Dopada do nas i łapie nas obie ramionami i przytula. Płacze.
    – Oszka, co się stało? Zaraz znajdziemy Tapa, może twoja mama go pierze. – głaszcze ją po plecach – Ostatnio jej nie pytałaś i też płakałaś, że zaginął.
    – Dokładnie, kochanie – pomaga mi Ase, chociaż blondynka dalej wyje w nasze ramiona – A jak to jakiś potwór, to nie martw się, dopadniemy go i zatłuczemy obcasami. – drapie ją po główce, ale mała nie przestaje płakać ani szukać pieszczot, po prostu płacze – Oszka? Czy coś się stało?
    – To moja wina! – łka – Pani mnie pogłaskała po buzi i powiedziała „Naprawdę druga z niej Sara, Dawid. Druga Sara. Słodka, niewinna Sara”. Leżała przy nim, przytulona, on się uśmiechał. Dali sobie buzi i poprosił bym przyniosła mu wody, a ją o poszukanie książki. Mama gotowała obiadek, więc jej powiedziałam, że pani Alicja mnie pochwaliła, a Pan będzie nam czytał potem pewnie. Powiedziała, że on jest bardzo dobry i mądry, więc powinnam go dużo słuchać. Ona nalała mi do szklanki wody dla niego i jak wracałam, to pani Ali jeszcze nie było. Uśmiechnął się do mnie, wypił i oddał szklankę. Powiedział, że muszę dbać o jego zajączki, mamę i Panią Alę, bo choć jego boli ostatni raz, teraz to je będzie bolało bardziej niż jego. Myślałam, że zasnął ale… – wyje
    – Co się stało? – unosi brew Ase, ale ja już biegnę do niego zobaczyć, czy wszystko w porządku.
    Ciocia Zuzia łapie mnie w korytarzu i wciska w siebie. Słyszę płacz z sypialni taty. Wyrywam się jej, ale mnie trzyma. Ase też wbiega do domu. Ją również łapie i przyciąga do siebie, jak małą dziewczynkę, ściskając nas.
    – Nie idźcie tam. – mówi cicho, ściskając nas – Nie idźcie. – mówi cicho, ale płacz się nasila – Nie… – wyrywamy się jej i biegniemy dalej.
    Sara leży na podłodze, kuląc się i płacząc, trzęsąc. Mama siedzi na łóżku, patrząc na niego i przesuwając dłonią po jego ciemnej twarzy. Maluje się na niej spokój. Tato, otwórz oczy. Wróciłyśmy. Otwórz oczy. Spójrz na nas. Mama odwraca się na nas, ma czerwone oczy. Też płakała, ale to ukrywa skrzętnie. Otwórz oczy, masz płytki sen, wszyscy to wiedzą. Spójrz na nas, proszę. Tato, proszę…

    cdn

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Konrad Milewicz

    Dzień dobry, dziękuje za czytanie – zostaw komentarz czy Ci się podoba, lub jak jesteś nowy sprawdź prequelową serię “Wspomnienia kota”.

    Inspiracje:
    Narratorka/Talita – podobnie jak bohaterka nie wiem jak wyjaśnić czemu jest biała, ale Emily Grey (taki słodki cosiek, jak go zobaczyłem to od razu o nim zamarzyłem w opowiadaniu)
    Asenata – Lorena B lub Garcia, nie mam pewności nigdy czy to nie ta sama pani, chociaż sądząc po kolorze oczu to chyba nie, acz może?
    Oszka – Talia Blonde, taka słodziachna blond rosjanka, idealnie wpadła mi w oko jako następczyni Sary

    Postacie z “Wspomnień” po prostu się podstarzały, bo od zdarzeń z 4 [W ludzkiej skórze] części minęło dobre 22 lata, zostawiam to waszej wyobraźni
    Tym razem nie mogę jasno wskazać którą serią Fansadoxu się kierowałem, ale w kolejnych częściach postaram się skupić na rozbudowie lore z powodu charakterystyki tego co będzie robić główna bohaterka.

    Nie wiem ile będzie części w tymże cyklu, ale pewnie będę je pisał w miarę regularnie przy odklejaniu się od Orange is new Black na Netflixie.

  • Duzo ciala do kochania

    Otyłość to problem ludzi w XXI wieku, dawniej otyłość była uznawana za status bogactwa.

    Teraz otyłość to dobry pretekst do wyśmiewania i nękania osób o zbyt szerokim wyglądzie, skutkami tych czynów są depresje, samobójstwa, niska samoocena.

    1

    Kiedy miałem 17 w mojej klasie w szkole miałem grubą koleżankę, nazywała się Ewa. Była obiektem drwin ze strony innych osób wskutek tego nie miała żadnych przyjaciół, mimo że uczyła się dobrze nie miała żadnych celów w życiu, po prostu chciała przeżyć życie. Ja sam wtedy byłem osobą o bardzo kiepskiej posturze, ciekawiło mnie jej ciało, nie wiem czy dlatego że smukłe i wysportowane dziewczyny mi się znudziły czy dlatego że była moim przeciwieństwem. W ciągu 3 lat nauki ani razu się do niej nie odezwałem, po zakończeniu ostatniego roku nauki zbudowałem wille w środku prywatnego lasu, mieściła się w nim siedziba mojej organizacji, bardzo mocno niepublicznej organizacji. Miałem bogatych rodziców więc kto bogatemu zabroni. Umeblowanie i wystrojenie willi trwało pół roku, wyszło ładnie.

    W dniu kiedy uznałem że pora się wprowadzić, wyciągnąłem z bagażnika wielką tablice i przybiłem ją nad wejściem do willi, podświetliłem kilkoma Led`ami i uznałem że już pora.

    Znalezienie domu Ewy było banalnie proste. Ewa pracowała jako sekretarka w szpitalu. Myślałem że z jej ocenami pójdzie na studia ale pewnie brak pewności siebie zrobiły swoje, kończyła prace o 18 i chodziła do domu na piechotę. Dopiero teraz gdy ją obserwowałem, uświadomiłem sobie jak wygląda, blond włosy do ramion, około 170cm wzrostu i na moje oko 92-97kg wagi, od czasu szkoły przytyła, ładna.

    -Zaczekaj – obróciła się w moją stronę i wytrzeszczyła oczy. -Nazywam się Radosław, chodziliśmy razem do szkoły, pamiętasz mnie? – Stała jak słup wpatrując się ze mnie aż nagle lekko kiwnęła głową co chyba miało oznaczać potwierdzenie na moje pytanie. -Mam dla ciebie propozycje pracy w szkole byłaś bardzo inteligentna i pomyślałem o tobie, w szpitalu nie zarabiasz chyba za dużo, prawda?- Odzyskała trzeźwość, -Nie za wiele, ale mieszkam z rodzicami więc sobie radzę.- Była bardzo przestraszona i się jąkała. -Co to za praca dla takiej osoby jak ja?- Nie wierzyła chyba w tą propozycje. -Jeśli zechcesz zostaniesz moją sekretarką, płace więcej niż ci ze szpitala i będziesz miała większe wygody w pracy i dostaniesz samochód z szoferem więc jak?- Nie wierzy-ła w to co mówię, pewnie myślała że to głupi żart. -Podwiozę cię do domu, nie musisz mi dziś odpowiadać, dam ci mój numer. -Dałem jej mój numer ale i zgodziła się odwieść.

    -Czym się zajmujesz że potrzebujesz sekretarki? -Zrobiła się bardziej śmiała. -Musiałbym cię zabrać do mojego domu i pokazać. Oczywiście jeśli nie masz nic przeciwko możemy jechać już teraz. -Chwilę się zastanawiała ale się zgodziła. Wysiedliśmy pod willą i ogrom budynku zrobił na niej wrażenie, weszła na pierwszy stopień schodów i jej wzrok utkwił w podświetlonej tablicy nad drzwiami. -Dlaczego taki napis? -Wciąż się wpatrywała a ja się do niej obróciłem i odpowiedziałem

    -Z tego co widzisz CHLEW już mam brakuje mi tylko ŚWIŃ. -Opuściła wzrok na mnie po czym dodała. -Nie wiem czym się zajmujesz ale chcę u ciebie pracować.

    2

    -Ewa dostała pokój zaraz obok mojego, wprowadziła się na stałe, nasze pokoje były połączone zamaskowanymi drzwiami, uprawialiśmy seks kiedy tylko mogliśmy. Ewa nabrała pewności siebie kupowała drogie ubrania i chodziła w nich cały dzień, jadła ile chciała i gdzie chciała (z podłogi, prosto z patelni albo z sedesu bardzo się jej spodobało) wiedziała że jest tu tylko dlatego że mam taki kaprys i jej głównym zadaniem jest sprawianie mi przyjemności.

    Po tygodniu postanowiłem sprowadzić do domu kolejną kobietę, Ewa mówiła mi że do szpitala przychodzi gruba kobieta na badania, rozmawiała z nią i dowiedziała się, że jej rodzice robią jej problemy z tego jak wygląda i ile je. Ewa oczywiście zorganizowała zaproszenie jej tu na kolacje, zgodziła się, osobiście jej towarzyszyła w podróży do mojej willi. Gdy ją ujrzałem wiedziałem że musi być moja. Przedstawiła się jako Krystyna miała 23 lata i była ubrana w obcisła czarną sukienkę miała czarne długie włosy. Inni gdyby ja zobaczyli byli by zniesmaczeni ale mi zaimponowała ciałem. Była niższa od Ewy ale w szpilkach dorównywała jej wzrostem. Usiedliśmy do kolacji i kelner podał pierwsze danie, była to lekka przystawka, dziewczyny zapewne się nie najadły.

    Drugie danie dostałem tylko ja, kiedy zacząłem jeść one tylko się przyglądały. -Ewa mówiła mi że masz problem w domu z rodzicami. -To zdanie wyprowadziło ją z równowagi. -Oferujemy Ci prace , będziesz pokój i wyżywienie ile tylko zechcesz, wolne weekendy i ubrania. Co ty na to? -Czym dokładnie mam się zajmować? -Gestem ręki kazałem kelnerowi wnieść do salonu dwie duże miski dla psów pełne jedzenia, postawił je na podłodze i zniknął w drzwiach. -Smacznego dziewczyny. -Ewa wstała od stołu i uklękła przed jedną z misek, nachyliła się, tak że jej piersi dotykały podłogi i zaczęła jeść. Krystyna przyglądała się temu z niedowierzaniem spojrzała na mnie po czym z powrotem na Ewę. Powoli odsunęła krzesło i podeszła do miski. Powoli klękała, gdy się już nachyliła nad miską jej obwisłe piersi w czarnej sukience rozlały się na podłodze. Obróciła głowę i popatrzyła na Ewę jak wylizuje resztki z miski, chwile po tym zaczęła jeść ze swojej miski. Ewa wycierała brudną twarz z jedzenia a ja stanąłem za klęczącą Krystyną i zdarłem z jej tyłka sukienkę, wzdrygnęła się ale nie przestała jeść. Kiedy kelner donosił jej miski z jedzeniem, spuściłem się w niej 4 razy, później Ewie do buzi jako deser. Krystyna w tym czasie lizała podłogę z resztek jedzenia.

    Wprowadziła się następnego dnia. Po południu kurier przywiózł paczkę którą postawiłem na stole w salonie, zawołałem dziewczyny i kazałem im ją rozpakować, w środku były lateksowe czarne maski. Kazałem im je założyć, miały wycięcia na nos, oczy i buzie. Szczelnie obciskały twarz i szyje. -Od teraz macie w nich chodzić cały czas kiedy będziecie w domu, chyba że pozwolę ściągnąć. Słuchacie się mnie i robicie co mówię. -Pod wieczór ogoliłem je w intymnych miejscach i kazałem wejść do sporej wanny, były nagie i klęczały, zawołałem kelnera i wjechał do łazienki z wózkiem pełnym jedzenia.

    Wziąłem dwa talerze spaghetti i spytałem się która jest głodna, wystawiły języki i zaczęły błagać o jedzenie. Przechyliłem spaghetti na nad głowami moich świń po czym obserwowałem jak wciągają makaron ze swoich ciał. Później zjadły pierogi, chłodny rosół, pizzę i na deser kremówki z poczwórną porcją śmietany. Kiedy po wylizaniu wszystkiego z wanny wciąż były głodne, oblałem je miodem i posypałem płatkami śniadaniowymi, kiedy całowały się sklejone miodem, powsadzałem każdej po dwa ogórki zarówno w cipę jak i dupę.

    Rano przy śniadaniu, zjadły przy stole ale z misek i bez sztućców. Przed obiadem wybraliśmy się na spacer po lesie, nagie prezentowały się pięknie, miały na sobie tylko buty i obrożę na szyje.

    Było dość ciepło więc obiad zjedliśmy w altanie, kelner przyniósł wielką misę z jajkami na twardo, ja oczywiście zjadłem normalny obiad. -Będziecie mogły zjeść tyle jaj ile naraz pomieścicie w pochwie i odbycie a następnie przebiegniecie wokół altany, jeśli jajko z jednej wypadnie druga będzie musiała je rozmielić i wciągnąć nosem. Smacznego.

    Ewa zmieściła 19 jajek ale 3 jej wypadły, Krystyna poradziła sobie z 21 jajkami i tylko 1 jej wypadło, kiedy wydalały jajka wiele było rozpaćkanych ale i tak zajadały się nimi. Kara za przedwczesne wydalenie jajek już czekała na talerzu. Ewa szybko wciągnęła jedno jajko ale Krystyna sobie nie radziła więc pomogłem jej palcami upchać zmielone jajko w nosie.

    Wieczorem wręczyłem każdej dwa dilda wzorowane na końskim penisie, były lekko zmieszane ale po rozkazie masturbacji i kilku sekundach doznań zmieniły zdanie i dobrowolnie wsadziły sobie również w odbyt. Zabawy miały na cały wieczór. Własnym penisem zatkałem Krystynie usta w do Ewy ust wsadziłem kiełbasę, oczywiście miała zakaz jedzenia jej.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b

    Bardzo bym prosił abyście napisali w komerntarzach jak wam się podobają moje opowiadania, zarówno Eksperyment jak i to. Możecie podać też temat przewodni do nowego opowiadnia, w miarę czasu dodam kontynułacje tego oraz Eksperymentu. Możesz napisać również na GG nr 42718142.

  • Koncert silnych doznan

    Jestem młodą wokalistką polskiego zespołu grającego death metal. Niedawno wydaliśmy swój pierwszy album i udało nam się załapać jako jeden z supportów dla pewnego zespołu ze Szwecji, podczas ich kilku koncertów w Polsce. Poza nami supportował ich jeszcze jeden polski zespół, a także jeden z Finlandii, który towarzyszył głównej gwieździe przez całą trasę koncertową. Szczęście się do mnie uśmiechnęło, bowiem był to już od dłuższego czasu jeden z moich ulubionych zespołów. Miałam zatem szansę na zapoznanie się z jego członkami. Więcej czasu spędzaliśmy z Finami, niż z tamtymi Polakami. Było to spowodowane pewnego rodzaju rywalizacją na rodzimym podwórku, więc z reguły unikaliśmy siebie nawzajem.

    Tego wieczoru graliśmy trzeci z czterech zaplanowanych koncertów w Polsce. Był to zatem nasz przedostatni występ jako support dla Szwedów. Kiedy nadszedł czas koncertu, na początku wystąpił tamten zespół z Polski, później my. Następnie publiczność dla gwiazdy wieczoru ostatecznie rozgrzali chłopcy z Finlandii. Oglądałam ich występ zza kulis. Później wszyscy udaliśmy się na backstage, zostawiając scenę dla Szwedów. Podążyliśmy do jednego z dressroomów, gdzie każdy wziął zimne piwko. Rozsiedliśmy się na kanapach dookoła niewielkiego stołu, by miło spędzić czas, podczas którego występować będzie szwedzki zespół. Byłam jedyną kobietą w tym towarzystwie. Zarówno cały zespół z Finlandii, jak i reszta mojego zespołu to sami faceci. Ale ja od zawsze lubiłam przebywać w męskim gronie. Śmialiśmy się i żartowaliśmy. Przez te kilka dni udało nam się całkiem nieźle zakumplować z Finami. Po jakimś kwadransie każdy trzymał w ręce już pustą butelkę po piwie. Wtedy też jeden z Finów zaproponował, aby wyjść z tego klubu i pójść napić się czegoś mocniejszego na mieście. W końcu Szwedzi będą koncertować przez jeszcze dobre półtora godziny, więc szybciej się stąd nie ruszymy. Wszyscy ochoczo przystanęli na tę propozycję. Wszyscy, oprócz mnie i fińskiego wokalisty. Stwierdziliśmy, że dla dobra naszych głosów sobie odpuścimy. W końcu trzeba było dbać o gardło, nazajutrz czekał nas kolejny występ. Reszta nie próbowała nas przekonywać. Szybko się zebrali, co niektórzy na pożegnanie rzucili dwuznaczny uśmieszek, i wyszli.

    W pokoju zostałam tylko ja i on. Siedział na kanapie naprzeciw mnie. Jednak wstał, by wziąć z lodówki jeszcze dwa piwa. Podał mi jedno i usiadł obok mnie. Poczułam rozkoszny zapach męskich perfum. Zaczęliśmy popijać piwo i rozmawiać. Niemalże przez cały czas patrzyliśmy sobie w oczy. On był ode mnie o dwadzieścia lat starszy. Nie zmieniało to jednak faktu, że był cholernie atrakcyjny. Podobał mi się od czasu, gdy jeszcze nawet nie marzyłam o tym, że kiedyś go spotkam. A teraz siedział tuż obok mnie. Zwyczajnie miałam chcicę. Będąc od kilku dni w trasie, nie miałam nawet czasu na to, by zaspokoić samą siebie. Na początku rozmawiałam z nim o pierdołach. Nieciekawe pogaduszki dwójki wokalistów. Później zeszliśmy na bardziej prywatne tematy. Dowiedziałam się, że jest wolny. Ja zresztą też nie miałam partnera. Wszystko układało się po mojej myśli. Dosyć szybko wypiliśmy piwo, puste butelki odłożyliśmy na stolik. Może zadziałała jakaś chemia, może zwyczajne pożądanie, a może po prostu wypite w całkiem krótkim czasie dwa piwa. Ale już po chwili się całowaliśmy. Z początku dosyć nieśmiało, zaraz potem z języczkiem. Nie przeszkadzał mi nieprzyjemny zapach piwa. Myślałam tylko o tym, że chcę się ruchać. Tu i teraz. Usiadłam okrakiem na jego udach, wsunęłam dłoń w jego długie włosy i pogrążyłam się w namiętnych pocałunkach. Zdjął ze mnie kurtkę, chwilę później zostałam bez bluzki. Cały czas czułam jego dotyk, jego dłonie wodziły po mojej skórze. Trzymał mnie w talii, gładził po plecach. Na krótko przestaliśmy się całować, bym mogła ściągnąć z niego koszulkę. Oparłam dłonie o jego tors i z powrotem przywarłam ustami do jego warg. Wtedy on dobrał się do mojego biustonosza. Bez zbędnych pytań zdjął go ze mnie i gdzieś odrzucił. Od razu chwycił za moją pierś i mocno ją ścisnął. Uszczypnął mojego już sterczącego z podniecenia sutka. Po chwili złapał mnie za ramiona i zwyczajnie z siebie zrzucił. Wtedy też skończyły się wszelakie czułości. Zamienił się w prawdziwą bestię z północy. Wstał z kanapy i zsunął nieco spodnie. Chwycił mnie za włosy tuż przy głowie i pociągnął, tak, że nie wiedząc kiedy już przed nim klęczałam. Przyciągnął moją twarz do swojego krocza. Przytuliłam się do niego policzkiem, czując jego penisa przez bokserki. On władczo patrzył na mnie z góry i powtarzał, że wie, że tego chcę. W końcu odsunął nieco moją głowę, by zsunąć bokserki. Od razu z powrotem mnie przyciągnął, szarpiąc przy tym za moje włosy. Na początku przywarłam ustami do jego jąder, które zaczęłam całować i oblizywać. Zaczęłam je także pieścić dłonią. Chwilę później on sam nakierował na moje usta swojego penisa. Przez jakiś czas pozwalał mi samej się nim zająć. Waliłam mu ręką, ssałam go i lizałam, bawiłam się jego kulkami. Spoglądałam przy tym zalotnie ku górze. Jego kutas był już na wpół gotowy, gdy chwycił moją głowę obiema rękami. Szybkim ruchem docisnął ją do swojego podbrzusza, sprawiając, że jego cały fiut zniknął w moich ustach. Nie byłam na to kompletnie gotowa, więc trochę spanikowałam i zaczęłam się odpychać dłońmi od jego ud. Nadaremno, on trzymał mocno moją głowę przez kilka długich sekund. Kiedy w końcu puścił, szybko się odsunęłam, chcąc złapać oddech. Nie dał mi na to dużo czasu. Znowu przyciągnął moją głowę i poczułam jego penisa w swoim gardle. Zaczął szybko poruszać moją głową, jakbym była jakąś lalką. Ciągle próbowałam się odpychać, ale on był silniejszy. Po kilkunastu sekundach puścił, a ja się rozkaszlałam. Wtedy też wyjął pasek ze spodni i chwycił mnie za nadgarstki. Wyraźnie był zirytowany moim odpychaniem się, bo paskiem unieruchomił mi ręce za plecami. Trochę się stawiałam, ale z drugiej strony taka niemoc mnie kręciła. Po chwili znowu ruchał moje gardło. Tym razem głowę trzymał mi w miejscu, a sam szybko poruszał biodrami. Jego kutas stał już na baczność, ale on nie przestawał posuwać moich ust. Robił tylko krótkie przerwy. Miałam już tego dosyć, dusiłam się i krztusiłam. On jednak nic sobie z tego nie robił. Bezlitośnie pieprzył mnie w gardło. Po kilku minutach, które dla mnie wydawały się wiecznością, w końcu doszedł. Nie przestał przy tym posuwać mojej buźki, spuścił mi się prosto do gardła. I tak czułam słony posmak spermy w ustach. Jeszcze przez chwilę ssałam jego fiuta, który wreszcie sflaczał. Dopiero wtedy zostawił moje usta w spokoju. Przez jakiś czas patrzył na mnie z góry, ciężko przy tym oddychając. W końcu mnie podniósł, a następnie pchnął na kanapę. Nie miałam jak zamortyzować upadku, bo ręce miałam cały czas unieruchomione za plecami. Gdy próbowałam się obrócić z brzucha na bok, on rozebrał się do naga. Wtedy do mnie podszedł i przewrócił mnie na plecy. Nie była to zbyt wygodna pozycja, bo leżałam na własnych rękach. Trochę się wierciłam, ale niewiele mogłam zdziałać. Fin zdjął ze mnie resztę ubrań, więc po chwili leżałam na kanapie goła i po części bezbronna. Spojrzał łakomie na moją gładko ogoloną cipkę. Rozłożył mi nogi, czego mu nie utrudniałam. Jego oczom ukazała się już dosyć mokra muszelka. Parę razy mnie po niej poklepał, po czym od razu wsunął we mnie dwa palce. Zajęczałam, a on bez zbędnego przedłużania zaczął robić mi konkretną palcówkę. Szybko poruszał ręką w przód i tył, robił to w szaleńczym tempie. Cały czas pojękiwałam. Nieco się pochylił, by drugą dłonią mocno chwycić mnie za pierś. Ścisnął ją bez śladu delikatności. Po chwili do dwóch palców dołączył jeszcze jeden. Teraz gwałtownie posuwał mnie trzema palcami. Na szczęście moje coraz głośniejsze jęki zagłuszał koncert szwedzkiego zespołu. Jednak Finowi chyba i tak przeszkadzały, bo podniósł z podłogi moje majtki i zwinięte w kulkę wsadził mi je do ust w charakterze knebla. Po tym znowu powrócił do szaleńczej palcówki. Wiłam się na kanapie ze skrępowanymi za plecami rękoma. Moje jęki, a momentami nawet krzyki, dosyć skutecznie tłumiły majtki. Z mojej cipki wypływały spore ilości soków. Fiński wokalista wiedział, co robi. Poza ostrą palcówką, odszukał i skutecznie pieścił mój punkt G. W wyniku tego po kilku minutach wszystkie mięśnie w moim ciele się napięły. Zalała mnie niewyobrażalna fala rozkoszy. On poczuł na swoich palcach, jak moja pochwa pulsuje. Zadrżałam, głośno i przeciągle jęknęłam, po czym już leżałam bez ruchu z zamkniętymi oczami, ciężko przy tym dysząc. Miałam wrażenie, że ten wspaniały orgazm wyssał ze mnie wszystkie siły. Zatem Fin zwolnił tempo, by w końcu wyjąć ze mnie palce. Jego cała dłoń była w moich soczkach. Po chwili poczułam, że wyjmuje z moich ust majtki. W następnej sekundzie już ssałam jego palce, starannie zlizując własny nektar. Z rzadka otwierałam przy tym oczy, bo ciągle czułam pewnego rodzaju niemoc. Po jakimś czasie zabrał dłoń, ale nie zakneblował mnie z powrotem majtkami. Zamiast tego przesunął mnie nieco na kanapie, tak, że moja głowa leżała na jej krawędzi. Zaraz potem zobaczyłam przed sobą jego penisa. Znowu zaczął ruchać moje usta. Nie miałam jak się przed tym bronić. Z początku, gdy jego kutas był jeszcze miękki, było dosyć łatwo. Jednak z czasem, kiedy zaczął twardnieć, sprawa się skomplikowała. Dokładnie czułam, jak jego fiut penetruje moje gardło. Dusiłam się i kaszlałam, z oczu pociekły mi łzy. On jednak dogłębnie mnie posuwał. Tak, że aż jego jądra rozpłaszczały się na mojej twarzy. Przez praktycznie cały czas miętosił moje cycki i szczypał sutki. Po jakimś czasie przestał. Wysunął z moich ust swoją twardą pałę. Nie zdążyłam dobrze złapać oddechu, bo z powrotem zakneblował mnie majtkami. Znowu przesunął mnie na kanapie i znalazł się pomiędzy moimi nogami. Wszedł we mnie z pełnym impetem. Westchnął, czując zaciśniętą na penisie mokrą i rozgrzaną cipkę. Nie bawił się w jakieś delikatne i wolne początki. Od razu zaczął ruchać mnie pełną parą. Widać było, że w łóżku też jest miłośnikiem „ciężkich brzmień”. Zarzuciłam mu nogi na ramiona, a on posuwał mnie w zabójczym tempie. Słyszałam jego przyspieszony oddech i odgłos zderzających się ze sobą ciał. Już zapomniałam o tym, jak niewygodnie leży mi się z rękami pod sobą. Nie obchodziło mnie to, czy ktoś słyszy moje jęki i krzyki, nawet przez majtki w ustach i hałas odbywającego się w pobliżu koncertu. Myślałam tylko o tym wariackim uczuciu pomiędzy moimi nogami. Byłam taka napalona, tak bardzo chciałam się ruchać. A teraz on dawał mi to spełnienie, zaspokajał moją dziką żądzę. Wchodził we mnie i wychodził, nawet nie potrafiłam określić kiedy. Pieprzył mnie bez opamiętania. W pewnym momencie sięgnął jedną ręką do mojego gardła i zacisnął na nim palce. Zaczął mnie podduszać, a ja ponownie nie miałam się jak bronić. A może zwyczajnie nie chciałam tego robić. Oddychałam coraz rzadziej, czułam, jak krew pulsuje mi w skroni. Zaczęło mi się robić ciemno przed oczami. Zabrał rękę dosłownie chwilę przed tym, jak już myślałam, że odpłynę. Nerwowo łapałam oddech, kręciło mi się w głowie. Ale nade wszystko przebijało się wspaniałe uczucie żywiołowego ruchania. Po kilku minutach gwałtownie ze mnie wyszedł. Jednak to nie był koniec. Chwycił mnie za ramiona i podniósł z pewnego rodzaju dzikością w oczach. Obrócił mnie tyłem do siebie. Klęczałam, przyciągnął mnie ku sobie. Niewygodnie wykręcił moje skrępowane ręce i znowu zaczął mnie posuwać. Tempo wcale nie było wolniejsze niż wcześniej. Jedną dłonią ścisnął moją pierś. Wykręcił mi sutka tak, że aż zawyłam z bólu. Słyszałam, jak dyszy tuż za mną. Mocno obijał się o moje pośladki, a ja nie przestawałam wydawać z siebie jęków, tłumionych przez własne majtki w ustach. W tej pozycji ruchał mnie przez następnych kilka długich minut. Wtedy wyszedł ze mnie i pchnął mnie do przodu. Nie mogłam podeprzeć się na rękach, więc upadłam na kanapę bokiem twarzy. Czułam się w jego posiadaniu jak zwykła zabaweczka. I to strasznie mnie kręciło. Pomimo niezbyt wygodnego położenia ładnie się wypięłam, by już po chwili znowu poczuć jego fiuta w sobie. Dał mi porządnego klapsa w tyłek i po raz kolejny dał upust niepohamowanej żądzy. Miałam wrażenie, że rucha mnie jeszcze intensywniej niż wcześniej. Nawet już zbytnio nie miałam siły na to, by jęczeć. Pomrukiwałam coś tylko, rozkoszując się jego kutasem dogłębnie penetrującym moją cipkę. Od tego pieprzenia w szaleńczym rytmie bolały mnie już pośladki, a jeszcze na dodatek teraz co chwilę sprzedawał mi mocnego klapsa. Moje cycki podskakiwały do przodu i do tyłu w tym samym, żywiołowym tempie ruchania. Minuty mijały, a ja zastanawiałam się, ile on jeszcze może wytrzymać. Po chwili wychwyciłam kątem oka jakiś ruch. Głowę trzymałam obróconą w bok, więc widziałam głównie stolik i kanapę po jego drugiej stronie. Jednak ten ruch to były otwierające się drzwi, które były niemalże na wprost mnie. Przesunęłam się na tyle, ile mogłam i zobaczyłam w nich jednego z gitarzystów fińskiego zespołu. Przez chwilę przestraszyłam się, że to już wszyscy wrócili z popijawy na mieście, ale na szczęście on był sam. A od wszelkich zmartwień odciągnął mnie widok formującego się w jego spodniach wybrzuszenia. Gitarzysta zaczął iść w moją stronę, a wokalista nawet na sekundę nie przestał mnie grzmocić. Przecież musiał zobaczyć swojego kolegę z zespołu, lecz najwyraźniej mu to nie przeszkadzało. Parę sekund później ów kolega już stał przede mną. Nie spieszył się z rozpięciem paska i opuszczeniem spodni. Spoglądałam na niego nie wzrokiem błagającym o litość. Wręcz przeciwnie. Ciągle było mi mało. Wtedy nadal posuwający mnie wokalista wyszedł ze mnie i mnie podniósł. Przerzucił mnie przez oparcie kanapy jak swoją laleczkę do ruchania. Chwilę później wrócił do bezlitosnego pieprzenia mojej cipki, a gitarzysta podszedł od drugiej strony i wyjął z moich ust przesiąknięte śliną majtki. Zebrał moje włosy i trzymał w jednej ręce. Drugą natomiast ujął swojego sterczącego penisa i zaczął wodzić jego główką po moich wargach. Po chwili zaczął wolno posuwać moje usta. Jednak to tempo nie utrzymywało się długo. Kolejny wielbiciel ostrego seksu. Moje gardziołko zostało brutalnie przeruchane już trzeci raz w przeciągu tak krótkiego czasu. I pomyśleć, że to w trosce o właśnie tą część ciała nie poszłam się napić na miasto. Byłam pieprzona w dwie dziury jednocześnie. Przed sobą widziałam, jak wcale niemały kutas rytmicznie zagłębia się w moich ustach. Czułam, jak cały czas w tym samym, szaleńczym tempie rucha mnie fiński wokalista jednego z moich ulubionych zespołów. Słyszałam nie tylko koncertujących Szwedów, ale też westchnienia, mruczenie i jęki posuwających mnie Finów. Byłam już wyczerpana, ale jednocześnie nie chciałam, by przestawali. Po kilku minutach poczułam kilka wolniejszych, ale mocnych pchnięć w moją cipkę. Wokalista z przeciągłym jękiem skończył we mnie, po czym dał mi jeszcze jednego klapsa i padł zmęczony na kanapę. Gitarzysta przyspieszył tempo ruchania mojego gardła. Poczułam, jak z mojej cipki wypływa mieszanka soczków i spermy. Po dłuższej chwili kutas wysunął się z moich ust, a Fin zaczął walić sobie przed moimi oczami. Spory ładunek nasienia wylądował na mojej twarzy i włosach. Zlizałam to, co było w pobliżu ust. Starannie wyssałam resztki z penisa gitarzysty, po czym on podciągnął spodnie, chowając opadającego fiuta. Poczułam, że fiński wokalista w końcu zdejmuje pasek z moich skrępowanych za plecami rąk. Po tym położyłam się na kanapie bez sił na cokolwiek. Ciężko oddychałam i patrzyłam w sufit. Wiedziałam, że pewnie wyglądam jak siedem nieszczęść. Rozmazany makijaż, zmierzwione włosy, sperma na twarzy. Ale przynajmniej czułam się spełniona. To był najlepszy seks w moim życiu. Po kilku minutach odpoczynku muzycy z Finlandii zatargali mnie do łazienki. W końcu pozostali mogli za niedługo wrócić, a mnie wypadałoby doprowadzić do porządku…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Easnadh

    Kto dotrwał do końca? Co o tym myślicie? 😉

  • Dużo ciala do kochania 2

    Załatwianie spraw w deszczową pogodę nie jest przyjemne, zwłaszcza kiedy trzeba przespacerować się z parkingu do urzędu. Płaszcz przeciwdeszczowy bardzo pomagała ale żimny wiatr w twarz robił swoje.

    Kilka metrów przed wejściem minęła mnie młoda dziewczyna, ciężko byłoby jej nie zauważyć że względu na wielki gabaryty cielesne, w ostatnie sekundzie kiedy wychodziła już z moje pola widzenia zerknąłem na twarz, pryszczata, zbyt okrągła twarz nie zbyt atrakcyjna. Lecz mimo tego reszta ciała wyglądała wręcz wciągająco, po paru krokach obróciłem się w jej kierunku i szedłem za nią wolnym krokiem. Miała brudne i stare ciuchy, wyglądała na smutną. Kilka krotnie się zastanowiłem czy jest mi ona potrzebna i do czego.

    Skręciła w dróżkę która prowadziła do starego magazynu, było to dziwne ponieważ magazyn był opuszczony a jedynym wyjściem była ta droga którą szliśmy. Przystanąłem na chwile, weszła do środka budynku wejściem dla pracowników, po pary sekundach również szedłem do środka. Siedziała plecami do mnie przy starym biurku na którym stała świeczka i puszki po konserwach.

    W kącie na prowizorycznym łóżku leżała sterta koców. Najprawdopodobniej tutaj mieszkała, marne warunki do życia. -Mieszkasz tutaj?- gwałtownie się obróciła i mało nie spadła z krzesła. -Kim jesteś i czego tu szukasz? Nie mam pieniędzy. -Chwyciła w dłoń mały nóż. -Nie zrobię ci krzywdy a pieniędzy mam tyle że mogę kupić ten magazyn. Głodna jesteś?

    -Nie interesuj się i wypierdalaj stąd! -Udawała groźną. -Dam Ci tyle jedzenia że nigdy nie pomyślisz o głodzie, dam Ci ubrania i dach nad głową. -I to wszystko co mówiłem było prawdą.

    -I czego chcesz w zamian? -Okazało się że coś tam inteligencji ma, bo przecież za darmo to nic nie ma. -Twojej przyjemności. Co masz do stracenia, chodź ze mną, gorzej niż tutaj chyba nie będzie.-

    Powoli odkładała nóż, ludzie przyparci do ściany chwycą się nawet brzytwy.

    -Jak masz na imię?

    -Monika.

    -Ile masz lat?- Wiozłem ją do mojej rezydencji, trochę się zrelaksowała kiedy poczuła ciepło w aucie. -18- Wyglądała na trochę więcej, zgubił mnie jej paskudny wyraz twarzy, teraz z bliska to sobie uświadomiłem. -Dlaczego nie masz domu?

    -Rodzice są alkoholikami, uciekłam.

    Podjeżdżaliśmy pod dom a Monika podziwiała go z fascynacją, kiedy stałą przed wejściem patrzyła pod nogi więc pewnie nie widziała nazwy domu. Kiedy zawołałem dziewczyny, Monika wytrzeszczyła oczy widząc ogromne pół nagie kobiety w lateksowych maskach na głowie

    -To jest Monika, moja nowa koleżanka, a te dwie kobiety zwane sukami to Ewa i Krystyna.

    Dziewczyny zaprosiły ją do salonu, bardzo się do niej tuliły mimo że śmierdziała i była brudna. W łazience miała problem z rozebraniem się ze względu na naszą obecność ale już się chyba domyśliła ze mimo wszystko my nie wyjdziemy, chwile trwało zanim pokazała nam swoje ciało, i moje przypuszczenia były trafne. Dla tych fałd tłuszczu na brzuchu i wielkich pośladków można sprzedać dusze. -Wymyć ją i nakarmić, włosy na ciele zostają, te na głowie ogolić do zera i ubrać maskę. Jeśli będą jakieś problemy to mnie zawołajcie.

    Po dwóch godzinach stała przede mną w czarnej masce niczym nie wyróżniającej się od tych Ewy i Krystyny. Była naga a dziewczyny miały mokre ubrania -Jak ci się podoba w moim domu?- zapytałem stając obok niej -Bardzo ładnie i dziękuję za jedzenie.

    -Nie musisz dziękować, Powiedz mi czy jesteś dziewicą? -Zareagowała lekkim zakołysaniem się.

    -Tak jestem.

    -Masturbowałaś się kiedyś?

    -Nie.

    Podszedłem do stołu i chwyciłem podłużną kiełbasę, powąchałem.

    -Bardzo dobra jadłem na śniadanie, dziewczyny potwierdzą smak, będziesz się przez godzinę masturbować tą kiełbasą, jeśli nie dasz rady trafisz na ulicę, jeśli wytrzymasz, dostaniesz ubranie.

    Posłusznie chwyciła za koniec kiełbasy i przyłożyła sobie do cipy. -Czas start!

    Po 20 min było widać zmęczenie, dziewicza krew już zastygła na rękach. My oglądaliśmy telewizor a ona tak sobie po prost się masturbowała.

    -Po co nam ona? -Zapytała Ewa.

    -Traktuj ją jak gorszą od was.

    Monika dała radę, pod koniec sapała jak pies. -Brawo dostaniesz nagrodę, Krystyno kochanie przynieś jej jakieś ciuchy. -Ewa nachyliła się nad nią i wyjęła jej z ręki kiełbasę i ugryzła kawałek.

    -Teraz smakuje jak gówno. -Krystyna wyciągnęła do niej rękę w której trzymała skarpetkę. -Oto twoje ubranie. -Monika popatrzyła na mnie a ja tylko wykrzywiłem twarz w geście bezradności. Wieczorek dymałem Monikę w każdą dziurę, najbardziej spodobał mi się jej odbyt, był taki ciasny.

    Nie odzywała się ani słowem, w oczach miła łzy ale nie płakała, kiedy kończyła lizać podłogę, zapytałem ją -Wolisz być tutaj czy wracać na ulicę? -Chwilę nic nie mówiła, aż w końcu odparła

    -Chcę zostać tutaj niezależnie co będę musiała robić.

    4

    Obudziłem się lizany w stopy przez Krystynę, klęczała przy łóżku i z rozkoszą lizała mi palce u stóp. -Była byś tak łaskawa i zajęłabyś się innym problemem niż moje stopy. -Odchyliłem kołdrę i jej oczom ukazał się mój poranny zwód, uśmiechnęła się. -Kochana zajmij się nim, byłbym wdzięczny gdybyś użyła do tego swojego tylnego otworu. -Bez słów sprzeciwu zabrała się za skakanie dupskiem po moim penisie, była już nauczona aby zbytnio mnie nie przegniatać cielskiem.

    Na zegarku widniała już 11 godz. -Jadłyście już śniadanie? -Zapytałem przecierając oczy.

    -Oczywiście, Monika próbowała zjeść razem z Ewą przy stole, szybką ja nauczyłam zasad które w tym domu rządzą. Przywiązałam ją do stołu i dałam 50 klapsów w dupę, Ewa nie była tak łagodna, wzięła swoje końskie dildo i wepchała jej w odbyt.

    Zaczęła się wydzierać więc zatkałam jej usta moją bielizną, wszystko aby Ciebie nie obudzić. -Zuch dziewczyna. – W domu zaprowadziłem pewną hierarchię, że tylko ja i Ewa jako pierwsza świnia w tym domu może jeść przy stole lecz i tak beż sztućców, oczywiście mnie zakaż korzystania ze sztućców nie obowiązywał. Krystyna dość długo zabawiła w moim łóżku, Pod koniec dołączyła się również Ewa, miała wesołą minę, kiedy się jej zapytałem z czego się tak cieszy odparła:

    -Przyszła do mnie Monika i poprosiła mnie abym jej pożyczyła moje dilda, oczywiście jej pożyczyłam, kiedy już wychodziła dodała -Chcę być taką grubą suką jak pani, proszę mi w tym pomóc. Chcecie wiedzieć co się działo później? -Krystyna dostałą orgazmu.

    Na obiad serwowałem zupę mleczną z ryżem podaną w sedesie, Ewa uwielbiała to naczynie, praktycznie wpychała głowę jak najgłębiej aż mogła wciągać mleko nosem, Krystyna niezbyt lubiła ten sposób jedzenia ale nie okazywała tego, dla Moniki to była nowość, z początku miała problem z przełykaniem ale się szybko nauczyła.

    Dla urozmaicenia dodałem wielkie dildo którym jedząca była dymana przez poprzedniczkę, Monika bardzo się zadowoliła z tego pomysłu lecz gdy Krystyna całym ciałem naparła na nią twarz Moniki praktycznie się nie wynurzała spod powierzchni mleka.

    Kiedy kazałem Krystynie dać Monice chwile wytchnieniach, natychmiast wyciągnęła głowę z sedesu i zaczerpnęła powietrza, otarła twarz i powiedziała -Wciąż jestem głodna. -Ewa pomóż Krystynie z tym dildem. – Ewa nogą wepchnęła głowę Moniki do sedesu a ja nalałem nowej porcji zupy, Krystyna nie oszczędzała siły w dymaniu najmłodszej świni.

    Z szafki wyciągnąłem dużą strzykawkę, napełniłem ją mlekiem i całość wstrzyknąłem w odbyt Ewy powtarzałem to do momentu aż uświadomiłem sobie że w wardze nie ma już mleka, cały jej brzuch napęczniał od mleka w bebechach, Krystyna patrzyła na nią z niedowierzaniem, aż z amoku wyrwała ją szamotająca rękami Monika której najwidoczniej brakowało powietrza.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    a b

    Bardzo bym prosił abyście napisali w komerntarzach jak wam się podobają moje opowiadania, zarówno Eksperyment jak i to. Możecie podać też temat przewodni do nowego opowiadnia, w miarę czasu dodam kontynułacje tego oraz Eksperymentu. Możesz napisać również na GG nr 42718142.

  • Prawdziwie Oswieceni Cz 8

    Pierwszy dzień szkoły

    – Ja pierdolę! O kurwa! Do jasnej cholery!

                   Takie właśnie okrzyki zdumienia pomieszanego ze złością rozbrzmiewały w stołówce podczas gdy Etan spokojnie spożywał kolejne porcje substytutu chleba. Bezpośrednio po ich małej orgii zasnęli niemal na cały dzień, pozbierali się dopiero pod wieczór. Strumienie ciepłej wody zmyły dowody zniesmaczenia jakimi się okryli jednak więź jaka ich połączyła była zbyt silna aby to sobie wypominali – wstyd także odszedł w niepamięć. (Dla dobra Czytelników nie będziemy opisywać tutaj tego co się stało pod prysznicem… i co trwało dość długo aby ponownie Bohaterowie zapadli niemal w śpiączkę). Po odświeżeniu i kolejnej drzemce napadł ich atak głodu tak wielkiego, że pochłaniali wszystko co tylko pozostało jeszcze w zapasach przepastnej szkolnej chłodni. W przerwach Aron i Zetar przeklinali jak zdarta płyta przetrawiając informacje jakie zdobył Etan. Byli po prostu wstrząśnięci.

    – Kurwa! No musimy spróbować! – Po raz kolejny przeklął Zetar.

    – Prawda. – Zgodził się Aron ledwo słyszalnym głosem stłumionym olbrzymią porcją substytutu chleba z SEVOX’EM z suszonymi pomidorami. – Zapasy się kończą. Jeśli się stąd nie wydostaniemy to umrzemy z głodu.

    – Heeej! Możliwe, że to przez te całą modyfikację tak dużo jemy! Nie widzę abym przybierał na wadze ale jemy zdecydowanie więcej niż podczas poprzednich lat!

                   Zetarrozpiął kombinezon przyglądając się sobie i pomasował twardy jak skała, umięśniony brzuch. Pękate mięśnie zagrały prężąc się gdy wyginał tułów na boki szukając wałków tłuszczu i ich nie znajdując. Etan zamknął oczy jednak przeklęta wyobraźnia zdołała wytworzyć kolejny chory obraz tańczącego Zetara w kusej spódnicy wyszywanej cekinami. Piękny brzuch co chwila napinał się i wyginał w tańcu na rurze przy akompaniamencie setek cekinów i dzwoneczków przyczepionych nawet do obcisłych, niezwykle kuszących, kusych slipów, w środków których prężył się niczym pyton jego wielki, pulsujący…

    – Etan?

                   Chłopak otrząsnął się nagle i niemal udławił się jedzeniem. Wokoło panowała cisza widać przyjaciele czekali dobrą chwilę na jego odpowiedź, wpatrywali się bowiem w niego ze zniecierpliwieniem, które szybko zniknęło zastąpione zaniepokojeniem. Kaszlał bowiem potężnie niemal wypluwając płuca.

    – Wszystko ok? – Zetar zaniepokoił się nie na żarty. Przypadł do niego troskliwie i walił dłonią w plecy podczas gdy  Etan wciąż kaszlał wypluwając kawałki nadgryzionego substytutu chleba…

    – Taak … wystarczy już. – Wycharczał Etan łapiąc powietrze i zgarniając obrzydliwe, obślinione kawałki jedzenia rękawem na posadzkę. Zetar łakomie spojrzał na pulsujący namiot w jego kombinezonie jednak nic nie powiedział. Poprawił jedynie własnego wojownika w jego wilgotnym gnieździe.

    – Dobrze… ekhem. – Zakaszlał dyskretnie Aron dając im do zrozumienia, że oczywiście wszystko to widział, włącznie z nowopowstałym wybrzuszeniem kombinezonu Zetara, który czym prędzej usiadł na swoim miejscu łapiąc się za penisa i masując go lekko z różową twarzą. – Przeczesaliśmy cały budynek jednak nigdzie nie było tej „bramy” – Aron nakreślił cudzysłów w powietrzu.

    – Wiem gdzie nie ma skanerów. – Wypalił Zetar lekko się prostując i z wielką niechęcią odejmując dłonie z ciepłego wzgórza gdzie wcześniej spoczywały.

    – Czego nie mówiłeś wcześniej?! – Zdenerwował się Etan sam siebie zaskakując. Nie chciał na niego tak naskoczyć. Zetar skulił się ponownie i unikał jego spojrzenia. Nawet Aron wydawał się zdziwiony tą ostrą reakcją. Ręce świerzbiły Etana aby pomasować uwierającego, i podrygującego w najlepsze członka, jednak nie zrobił tego olbrzymim wysiłkiem woli.

    – Przepraszam. – Wydusił z siebie po chwili. Przypomniał sobie, że pozostali czują się tak samo jak on. – Dlaczego nie powiedziałeś? – Teraz powiedział to łagodniej ulegając jednocześnie pragnieniu masowania. Natychmiast poczuł bardzo przyjemne ciepło rozchodzące się po całym ciele i mające źródło w jego drugim mózgu posiadającym zdolność zmiany kształtu i wielkości.

    Poprawiał się dość długą chwilę podobnie jak zgarbiony Zetar. Obserwujący ich w milczeniu Aron również widać dał się złapać w sidła. Jego ręce podejrzanie szybko zniknęły bowiem pod stołem, a chłopak podejrzanie się wyprostował.

    – Ech i tak nie można tam wejść. To pokoje dyrekcji. – Powiedział Zetar zerkając na Etana z obawą. – Zamknęły się tak samo jak wyjścia do szkoły.

    – Mają takie same zabezpieczenia?

                   Zetar zdawał się zdziwiony tym pytaniem. Ponownie się wyprostował uznając chwilowy rozejm. Powoli napinały się i rozluźniały mięśnie jego prawej ręki… humor wyraźnie się poprawił.

    – Podejrzewam, że mniejsze niż te chroniące budynek z zewnątrz. Pewnie zastosowali cieńszą stal i być może mniej rygli.

    – Przetniemy to bateriami, choćby miało to trwać rok. – Etan wstał gwałtownie od stołu nagle tracąc apetyt i mając w nosie odstający namiot w swoim odzieniu.

    – Powiem, że na to nie wpadłem… – Zetar jak i Aron wydawali się zawstydzeni. Oczywiste, że szukali możliwości jak otworzyć drzwi, a nie jak siłą je sforsować.

                   Nie mówiąc nic więcej przysunęli krzesła ku sobie i po kilkunastu minutach klikania w panel kontrolny i przeglądaniu logów wspólnie ustalili, że w drzwiach prowadzących do pokoi dyrekcji są jedynie dwa zamki. Były to zaś zamki analogowe!

    Zetar pochylał się nad jednym z paneli kontrolnych łączących się z wrakiem szkolnego komputera Deusa. Etan zaś nie mógł się powstrzymać przed głębokim wdychaniem męskiej woni jaką roztaczał wokoło siebie lekko spocony i podniecony chłopak. Zapach ten dolatywał także w nieco odmiennej ale równie kuszącej wersji od strony Arona. Etan trzymał jedną dłoń w okolicach dotykowego panelu komputera aby w razie konieczności muc zatrzymać przesuwające się kolumny znaków drugą zaś dyskretnie ściskał uparcie pulsującego penisa. Zahaczając małym palcem o swoje okrągłe, męskie przymioty i wywołując falę ciepła w całym ciele zwrócił uwagę na swoje niezwykle ciężkie jądra, które powoli kołysały się przy najlżejszym poruszeniu w bieliźnie, wprost ubóstwiał jak delikatne narządy przemieszczały się w swojej niemniej delikatnej torebce ocierając się przy tym… – o nieeeee kurwa! Nie tym razem! – nawrzeszczał sam na siebie w myślach wymazując ten obraz z wyobraźni.

                   Tym razem był przygotowany, wzięli sobie do serca to co przekazała im Denea i każdy miał przy sobie zestaw blokerów popędu, którymi tak lubił straszyć Pierwszy. Teraz okazało się, że tak naprawdę było to niemal lekarstwo. Zbadali razem jak działają blokery i okazało się, że wszystkie hormony wracają do normy jaką przyjęli na podstawie historycznych zapisów. Prawdopodobnie były to i tak fałszywe dane ale możliwe, że odnosiły się do niezmodyfikowanych genetycznie mężczyzn – tak przynajmniej sądzili. Etan wydobył przezskórny dozownik i zaserwował sobie połowę standardowej dawki blokerów. Cichy syk zwrócił uwagę pozostałych.

    – No tak… – Mruknął zakłopotany Zetar, wstając zaprezentował równie podnieconego Małego-Dużego-Zetara. – Powinniśmy je brać częściej.

                   Aron pokiwał głową speszony ściskając nieudolnie równie podnieconego Małego-Dużego-Arona (właściwie to jedynie Dużego… lub nawet Tłustego Arona) wystawiającego swoją wiecznie mokrą, czerwoną głowę zarówno zza bokserek jak i zza rozpiętego aż do brzucha opiętego kombinezonu. W ciepłym powietrzu zapachniało kolejną wyuzdaną orgią, oddalili ją gdy rozległy się jeszcze dwa syknięcia uwalnianej dozy blokerów. Odetchnęli z ulgą powoli się uspokajając i mogąc wreszcie wrócić do pracy. Kierując się wskazówkami komputera odnaleźli wspomniane drzwi zabezpieczone sztabami stali i bez zbędnej zwłoki przystąpili do szturmu na twierdzę nauczycielską.

                   Dzielnie na zmianę przecinali grube na sześć cali rygle jakimi zaplombowano przejście – to tam znajdował się gabinet dyrektora, w którym mieli nadzieję odszukać bramę. Antymateria stykając się z pancerną stalą emitowała tak dużą ilość ciepła, że w wąskim korytarzu nastała tropikalna temperatura. Postanowili więc mimo niebezpieczeństwa zdjąć przepocone kombinezony. Nawet z pełnymi dawkami blokerów, które wstrzyknęli sobie chwilę później musieli mocno się ograniczać aby nie rzucić się na siebie nawzajem przecinając z mozołem zamki jedynie w samej bieliźnie. Pot lał się z nich strumieniami jakby pracowali w kamieniołomie, oni zaś jedynie przyciskali cienkie rozszczelnione baterie do potężnych zabezpieczeń tajemnic nauczycieli-avatarów. Zetar po kilku godzinach zaczął się podejrzanie wiercić i ocierać spoconym ciałem o Etana.

    Blokery niemal zupełnie puściły i wszyscy trzej w rozgrzanym powietrzu dostali rozsadzającej erekcji. Penisy grube i tłuste ożyły wystrzeliwując w górę i przykuwając całą ich uwagę. Członki dosłownie śliniły się pokryte napiętym do granic wytrzymałości elastycznym materiałem. Z wrażliwego otworu na szczytach pogrążonych w erekcyjnym tańcu i zawzięcie pulsujących penisów przetłaczała się na drugą stronę materiału lepka, gęsta maź tworząca rosnącą plamę na ich bieliźnie. Tracili powoli nad sobą kontrolę zapadła cisza gdy Zetar jako ostatni odsunął brzęczącą baterię od rygla. W ciszy jaka nastała narastała niewypowiedziana potrzeba ejakulacji. Zostało im już niewiele ponad 1/5 obu grubych sztab jednak nie zdołali dobrnąć do końca.

    – Kurwa pierdole! To gówno nie działa. – Wycharczał Zetar i przypadł do Etana odrzucając baterię na bok. Etan nawet nie próbował się jakoś obronić, nie chciał się do tego przyznać jednak w tej chwili bardzo chętnie go uściskał. Objęli się jak z dawna niewidziana rodzina. Mocno, namiętnie i z uczuciem to co jednak zrobili później w rodzinie było surowo zakazane.

    – Taak… – jęczał Etan poddając się śliskiemu językowi Zetara przemieszczającemu się po równie śliskiej od potu powierzchni swojego brzucha. Jego chłopak z werwą zupełnie niezrażony słonym smakiem jakim na pewno smakował Etan dobierał się drżącymi rękoma do niemal rozerwanych bokserek kompletnie przepoconych i nasiąkniętych litrami preejakulatu.

                   Gdy tylko opadł zwiewny materiał ściśnięty napletek Etana natychmiast zrolował się w dół odsłaniając w pełni intensywnie różową głowę. Z jedynego, szerokiego penisowego oka wypłynęła dodatkowa obfita porcja gęstego śluzu przypominająca łzy – zupełnie jakby członek cieszył się na nadchodzące doznania i zapłakał. Zetar z pomrukiem radości zassał pokaźną kroplę tych gęstych łez radości i połknął. Tak samo też zassał i połknął sekundę później niemal całego penisa. Etan zapadł się w objęcia rozkoszy, Zetar doskonale pieścił każdą możliwą do pieszczenia część wrażliwego, prężącego się instrumentu chłopaka. Zapomniany i pominięty w całym ich zapamiętałym erotycznym akcie Aron zjawił się nagle i niespodziewanie między nimi, niczego jednak nie psując, a wręcz przeciwnie. Był to idealny moment aby zrobić to co Aron zrobił zasysając tak jak wcześniej jego mosznę. Jedno później zaś oba ściśnięte w delikatnym, cienkim woreczku wielkie jądra Etana znalazły się w jego ustach wypełniając je po brzegi. Chłopak miętosił je językiem i ściskał biorąc całą mosznę najgłębiej jak umiał do ust i wypluwał ją co chwila przyprawiając Etana o zawrót głowy gdy ultra-delikatne jądra przelewały się na wszystkie strony zahaczając czasami o zęby. Wzdychał także z powodu ziszenia się jego niedawnej wizji o jądrowch pieszczotach…

    Nieustannie Zetar zaś znęcał się nad napuchniętą różową głowicą wprowadzając ją głęboko w swój przełyk liżąc i ssąc cały gruby owłosiony trzon, po chwili obaj chłopacy nabrali najdziwniejszej synchronizacji jaką miał szansę widzieć Etan.

                   Miał oczy załzawione z powodu zbyt długiego nie mrugania oraz z powodu nieziemskiej przyjemności jaką mu serwowali jednak wyglądało to tak jakby niemal się całowali mając jednocześnie wszystkie jego męskie przymioty głęboko w ustach lub nawet w gardle. Od spełnienia dzieliły go sekundy nie potrafił się opanować złapał charczącego Zetara za głowę i przybliżył do swojego podbrzusza chcąc wejść głębiej w jego gardło. Chłopak kaszlał i krztusił się jednak nie protestował mając nos całkowicie skryty w bujnych włosach łonowych Etana. Trwało to jednak tylko kilka sekund bowiem na wyższy poziom podniecenia i przekroczenie linii bez powrotu wprowadził go Aron pozwalając sobie na zbyt wiele.  

    – Już… zaraz…

                   Wyjęczał jedynie czując niecierpliwe palce Arona bez trudu zagłębiające się w jego dziurę nasmarowaną obficie lejącą się na boki śliną obu chłopaków. Aron chyba bardzo się starał bowiem w sekundę odnalazł właściwe, głęboko położone miejsce przyprawiające każdego mężczyznę o rozkoszne spięcie mięśni i to tam skupił całą moc swego niespodziewanego masażu.  Obezwładniający przypływ białej rozkoszy pod ogromnym ciśnieniem rozpoczął swoją drogę i znalazł ujście.

                   Zetar gwałtownie wyszarpnął się z jego uścisku i uciekł ustami prawie wymiotując z ssącym odgłosem wypluł całkowicie obślinionego penisa i nadstawił usta z uśmiechem. Aron zaś nie zaprzestał swej pracy ciągle ssąc wrzące jądra, nurzając w jego tylnym wejściu cztery palce i śmiało gwałcąc go głęboko. Etan złapał za pogrążony w ekstazie członek i masując jedynie parzącą w dotyku głowicę chwilę później zalał białymi strzałami całą twarz Zetara. Jego chuj nie oszczędził też Arona, którego nos, czoło oraz policzek został pokryty w całości grubą warstwą tężejącej spermy. Po kilku sekundach jęków i podrygiwań penisa widowisko się skończyło i zlany potem, zmęczony i niezwykle szczęśliwy Etan odetchnął z ulgą opierając się o ścianę na miękkich nogach. Wciąż czuł głęboko w jądrach spory zapas podniecenia jednak teraz zdolny był je jakoś kontrolować nawet bez pomocy blokerów. Wciąż jeszcze musiał być w formie w końcu obaj przyjaciele postanowili obsłużyć najpierw jego. Nie tracąc wzwodu lekko masturbując się odepchnął się od ściany.

    – Dobra, wasza kolej!

                   Etan złapał Arona za jego potężnego, grubego wojownika pulsującego niecierpliwie między jego nogami. Ciemno-wiśniowa głowica była tak obśliniona śluzem, że nie potrzebowali nawet odrobiny sztucznego żelu szczególnie, że Zetar jak zwykle był dobrze przygotowany i rozluźniony chłopak czym prędzej padł na podłogę rozumiejąc go bez słów i wypiął się prezentując się w całej okazałości. Etan nieustannie wspomagając Arona po bardzo przyjemnej w dotyku maczudze przyłożył to lepkie berło do zarośniętej ale idealnie czystego wejścia do groty Zetara. Żołędziowa głowica weszła niemal natychmiast z cichym „popnięciem” pokonując prawie zerowy opór rozluźnionej dziury wywołując głośny jęk chłopaka i westchnięcie pełne rozkoszy u Arona. Etan delikatnie pchnął do przodu Arona łapiąc za pokryte włosami napięte pośladki i miętosząc je między palcami. Zetar jednocześnie mocniej się wypiął chcąc przyjąć tego pękatego penisa w całości. Po chwili dobili do końca. Aron miarowo i rytmicznie przy muzyce klaszczących pośladów obijających się o podbrzusze i plaszczących jąder, a także innych subtelniejszych śliskich odgłosów posuwał chłopaka Etana na jego oczach. Wyraźnie wszystkim bardzo się to podobało, przyjemność jednego z nich jeszcze wzrosła gdy Etan postanowił działać.

                   Myślał o tym już wcześniej i miał bardzo dużą ochotę sprawdzić czy się uda. Nie gościł bowiem jeszcze we wnętrzu Arona. Jego ciasna dziurka była dziewicza, malutka i ściśnięta jedynie rzetelna i wprawna oralna pomoc mogła coś na to poradzić. Czując wzbierającą w ustach ślinę przystąpił do dzieła. Aron wrzasnął czując jego szorstki język na swoim tylnym wejściu. Ten jednak zagłębiał się w niego dalej i dalej. Etan rozchylił te zarośnięte grubymi, czarnymi włosami poślady aby mieć lepszy dostęp do tej maleńkiej dziurki ledwie widocznej pośród włosów i doszło nawet do tego, że dupcząc Zetara Aron nabijał się wypiętym tyłkiem wprost na usztywniony język kręcący się jak młynek.

                   Etan postanowił, że wystarczy tych doodbytniczych rozkoszy i poinstruował podnieconego do granic możliwości aktywnego chłopaka jaka pozycja będzie najlepsza. Aron usłuchał i podniósł się z  kolan biorąc wypiętego Zetara w pozycji na lekko ugiętych nogach jednocześnie umożliwiając lepszy podgląd na energiczną sytuację, a ta była bardzo smakowita. Niezwykle gruby, mocno owłosiony penis Arona nieustannie drążył rozwierutaną i sponiewieraną tak obszerną średnicą tego korzenia dziurę Zetara, widać było jednak, że wypiętemu chłopakowi jest jakby mało. Podsunęło to zaś Etanowi inny niemniej szatański pomysł. Ponownie korzystając z dobrodziejstwa śliniącego się niczym fontanna szczęśliwości penisa Arona przystawił skromnie wilgotną główkę swojego własnego penisa będącego wciąż w pełnym wzwodzie do krawędzi obszernego, obrośniętego puchem odbytu Zetara w miejscu gdzie co chwila klaskały obwisłe, owłosione i pękate jądra Arona i… lekko pchnął.

                   Nie spodziewał się aż takiego efektu i to już podczas pierwszego, najlżejszego pchnięcia. Zetar wrzasnął zastygając w bezruchu i krzyczał dalej. Jedynie Aron jakby nie zarejestrował momentu gdy pękata żołądź Etana pokonała luźny niczym galareta pierwszy pierścień mięśni odbytowych mocno je rozciągając. Zetar jednak nie poprosił aby go wyjął. Zrobił coś odwrotnego.

    – Wsadź go najgłębiej jak umiesz!

                   Do tego polecenia zastosował się także chyba nadal niczego nieświadomy Aron nabierając większej werwy w dupczeniu chętnego Zetara i odrobinę utrudniając zadanie Etanowi. Po kilku niepowodzeniach jednak zgrał swoje pchnięcia z coraz szybszymi sztychami Arona i zagłębiał się coraz dalej. Chłopak w pewnej chwili chyba pojął, że Etan jest tuż za jego plecami, poczuł też penisem obcy kształt ocierający się o niego i zaśmiał się głośno. Odtąd wspólnie nieśli radość Zetarowi.

    Zetar jęczał coraz bardziej niemal płacząc z rozkoszy i zawzięcie masturbując ręką swojego penisa, z którego ciekła już wodnista mleczna sperma wydobywająca się z niego po każdym mocnym i głębokim pchnięciu obu penisów wiercących się w jego dziurze. Nie był to jednak orgazm, Etan poczułby go będąc tak blisko doodbytniczego centrum szczęśliwości chłopaka. Wyczuwał końcem swej męskości ten owalny kształt pulsujący niczym najwyższej klasy, pulsacyjny wibrator z generatorem elektrowstrząsów umiejscowiony dość głęboko w jego wnętrzu. Do jego gładkiej i śliskiej powierzchni dopychał go obezwładniająco gruby i twardy trzon Arona. Etan co chwila zahaczał o niego najwrażliwszą spodnią częścią swojego szerokiego żołędzia wywołując niemal histeryczne piski Zetara i samemu czując przyjemne dreszcze biegnące do kręgosłupa.

                   Nie to jednak było w planach Etana. Wysunął się niepostrzeżenie z lepkich, śliskich odmętów i korzystając z uśmierzającej inne odczucia rosnącej rozkoszy malującej się na twarzy Arona przyłożył nasmarowaną obficie śluzem pałę do ściśniętej ale wcześniej wylizanej, dziewiczej dziury chłopaka. Ten drgnął lekko i co było niesamowite całkowicie się otworzył nie zdradzając wcześniejszego ściśnięcia i zaklinowania się maleńkiej dziurki. Teraz różowiutki otwór rozszerzył się niczym otwierające się, zaspane kakaowe oko i wessał niemal całego Etana, zatrzymując się kilka centymetrów od jego zarośniętej masywnej podstawy. Etan westchnął z rozkoszą czując niesamowity nacisk i błogie ciepło w jakim się znalazł. Tak samo zareagował Aron, który zamiast się spiąć i zaklinować popchnął biodrami do tyłu nadziewając się z wyraźnym oporem na Etanową maczugę do samego końca wychodząc jednocześnie niemal w całości z głośnym  mlaśnięciem z odbytu Zetara.

    – O kurwaaa… – Tylko tyle wydusił z siebie Aron nie umiejąc dłużej zachować rozluźnienia i zaciskając się miarowo na penisie Etana. Obejmował go bardzo dokładnie i ciasno jakby badając jego powierzchnię co do najmniejszej żyłki. Chłopak przez chwilę napawał się nowym odczuciem i wewnętrznym pulsowaniem, które zgrało się z rytmicznym biciem jego własnego serca i podrygiwaniami członka. Wyczuwając momenty rozluźnienia mięśni leciutkie pchnięcia wykonywał i Etan dążąc do pełnego zjednoczenia – wciąż brakowało tych kilku milimetrów. Aron robił co mógł aby mu w tym pomóc. Etan zastygł więc w bezruchu wypychając biodra do przodu tak samo postąpił wypięty Zetar jednocześnie mocniej się wypinając i tak właśnie cała praca spoczęła na środkowym elemencie ich młodzieńczego seksualnego pociągu. Czy raczej młodzieńczego-pendolino pędzącego 300 na godzinę.

                   Chłopak będący kluczowym, środkowym elementem seksualnego pociągu bardzo się starał aby dogodzić im wszystkim. Szybko pracował biodrami dając rozkosz zarówno Etanowi jak i Zetarowi. Nie trwało to jednak długo, nowe doznania dziewiczego odbytu dały mu się mocno we znaki. Sapał coraz głośniej i widać było, że bardzo niewiele brakuje mu do absolutnego spełnienia. Etan też będący na skraju kolejnego orgazmu z każdą chwilą docierał ułamki milimetrów dalej i głębiej w jego niezbadane odmęty badając szerokim żołędziem tajemniczy, śliski tunel. Kilkukrotnie zahaczył o miejsce, które Arona przyprawiało o niemal dziewczyński kwik, Etan zrozumiał, że natrafił na prostatę, odtąd unosząc się nieco w górę trafiał w ten punkt za każdym razem doprowadzając Arona do szału. Nie mogąc znieść już miarowego ściskania, śliskości i rozpalonego wnętrza chłopaka Etan wyszedł z niego z donośnym pierdnięciem i przeciągłym jękiem. Ujmując śliskiego członka grzmocił go obiema dłońmi i po chwili spuścił się fontanną spermy na plecy Zetara ledwo dobiegając doń na czas na rozchwianych nogach. Ten z kolei pracując ciężko dłonią obspermił z wrzaskiem spory kawałek i tak już poplamionej podłogi doprowadzając się do wytrysku. Największy jednak finał nastał podczas szczytowania Arona co niemal zahipnotyzowało Etana i Zetara tak piękny i imponujący był to widok.

    Sapiąc i jęcząc i niemal płacząc z rozkoszy chłopak z mlaśnięciem wyszarpnął kamiennego członka z rozwierconego za wszystkie czasy odbytu Zetara. Trwając ułamek sekundy w absolutnym bezruchu i z napiętymi do granic możliwości mięśniami bez najmniejszego dotknięcia opryskał mu plecy niczym gejzer wierzgającym na wszystkie strony penisem. Gęsta sperma ześlizgiwała się z muskularnych ramion i barków Zetara oraz brzucha, klaty i nawet twarzy Etana stojącego nieopodal. Kisiel lądował przy tym na podłodze w niezwykłej obfitości. Pokaźny narząd pokryty siecią grubych, pęczniejących z każdym orgazmicznym skurczem żył podrygiwał i podskakiwał jeszcze długą chwilę wypluwając z siebie grube strumienie białego nasienia. Jego pękata głowa nadal mimo szybkiego i mocnego rżnięcia pokryta w 2/3 mięsistym napletem z każdą chwilą pochylała się odrobinę niżej, cały penis jednak podskakiwał tak samo wysoko jak wcześniej nigdy nie słabnąc. Zetar odwracając jak najszybciej umiał zdążył złapać jeszcze kilka ostatnich salw w swoje chętne usta i oblizał do czysta ten kawałeczek odsłoniętej żołędzi Arona. Wymęczony chłopak jęczał chwilami głośniej gdy szorstki język próbował dostać się głębiej pod napletek. Zetar wyciągnął dłoń w stronę Etana, który skwapliwie podszedł bliżej. Jeszcze długą chwilę Zetar pracował nad ich lekko rozmiękłymi trzonami obiema dłońmi próbując wycisnąć więcej gęstego nektaru rolując i odciągając raz po raz wymęczoną skórę napletów i dojąc ich tym samym co do najmniejszej kropli. Chłopacy leniwie podparli się za ramiona dysząc ciężko i podpierając się głowami podczas gdy klęczący Zetar delikatnie i powoli obciągał ich męskości, przywracając im nieskazitelną czystość wolną od otaczającej ich gęstej galarety, w  której ugrzęzły niemal ich stopy.

    – O kurwa… – to były pierwsze słowa Zetara gdy tylko wypluł ich mięknące penisy z ust i się wyprostował. Walnął też dość mocno Etana w ramię, który prawie się wywrócił.

    – To za to nieproszone wtargnięcie! Mogłeś dać mi jakiś znak co planujesz zrobić!

                   Chłopak był jednak tak rozpalony i radosny, że nawet krzyki nie mogły ukryć tego jak bardzo mu się to podobało szczególnie, że nieustannie masował się po swojej zarośniętej dziurze łaskocząc ją delikatnie na pożegnanie i dając jej ostatnie wyrazy wdzięczności. Nie minęła sekunda, a Etan oberwał ponownie tym razem w drugie ramię.

    – Też masz za swoje! Moja dupa nie przywykła do takiego traktowania! Mnie też mogłeś ostrzec!

                   I tym razem jednak wyczuwało się zbyt wielką radość w tych słowach aby brać je na poważnie Aron widać wciąż mając ochotę na małe co nieco także masował swego nieco osłabłego Wojownika zahaczając o obwisłe, duże jądra (drugą ręką ukradkiem gwałcił się palcem wskazującym ale tego nikt nie zauważył). Po chwili i tak wszyscy się roześmiali, nawet obolały Etan.

    Szczęśliwi po wytrysku i częściowo zaspokojeni. Postanowili się umyć, z dziką radością łamania niemal ostatnich zakazanych rzeczy nie ubierając się przemknęli nago po szkole tupiąc umazanymi lepką i śliską spermą stopami bo betonowej posadzce nieomal się wywracając przy każdym kroku. Biegli popychając się i śmiejąc aż do najbliższej toalety i zajęli wspólnie jeden prysznic ledwie się mieszcząc we trójkę. Ze śmiechem oblewali się wodą i szorowali nawzajem łaskocząc się i popychając. Powrócili po długiej chwili do przerwanej pracy wciąż poruszając się tak jak ich natura stworzyła (lub tak jak ich wyhodowali tajemniczy Władcy) jednak już z widocznymi oznakami ponownie rozbudzonego podniecenia. Ociekając chłodną wodą pokryci gęsią skórką złapali porzucone baterie i za ich pomocą przecięli ledwo trzymające się rygle do tajemniczej części szkoły. Znów zapanował nieopisany skwar i czuli się jakby byli w saunie, na szczęście praca szybko dobiegła końca gdy tylko ciężkie kawały stali upadły na podłogę z głośnym brzękiem i drzwi się uchyliły. Zdyszani, podnieceni wstrzymali oddech otwierając grube na dłoń stalowe wrota. 

    – Czekajcie! Zabiorę skaner! – Zawowłał Zetar odzyskując częściowo zdrowy rozsądek. Wciąż ze znowu sztywnym penisem majtającym się na wszystkie strony chłopak zawrócił po ręczny komputer i w mig za jego pomocą przeskanował dalsze korytarze. – Nie znalazłem nic żywego, komputery są zaś uśpione i chyba odłączone od zasilania. Nie mamy broni weźmy te baterie mogą się przydać.

                   Pokiwali głowami i ruszyli przed siebie nie bacząc na kołyszące się i pozaginane każdy w inną stronę twarde członki wciąż domagające się uwagi. Korytarz był widać dość stary, nie zamontowano tutaj automatycznych lamp, nie znaleźli też przełącznika do uruchomienia starożytnych lamp kloszowych wiszących na łańcuchach. Zetar przyświecał najbliższe otoczenie ekranem ręcznego komputera i tak pokonali długi korytarz. Pomieszczenie na jego końcu wyglądało zwyczajnie, okno zabezpieczone kratą i wielgachne biurko zasłane ekranami przenośnymi. Urządzenia te leżały też w pobliżu jednej ze ścian po lewej stronie od wejścia. To wszystko.

    – Dlaczego leżą też tutaj? – zastanowił się Zetar po długiej chwili gdy do niczego nie doszli w swoich poszukiwaniach. Znudzone brakiem zainteresowania członki popadły zaś ponownie w swój letarg malejąc i nie klaszcząc już o ich brzuchy przy zbyt gwałtownym poruszeniu. Leniwie wisiały i majtały się tylko zapomniane.

     – Być może coś jest za ścianą?

                   Skanowanie nic nie wykazało z powodu dużej ilości ołowiu w ścianach. Cały blok nauczycielski był obłożony grubymi blokami ołowiu zalanymi dodatkowo zbrojonym betonem na wierzchu.

    – Być może brama generuje duże skoki napięcia i dlatego próbowano je wyciszyć osłonami z ołowiu. – Dywagował Aron macając ścianę w słabym świetle komputera.

    – Skoro tak nie mogli użyć zbyt mocnych zabezpieczeń, stąd sztaby zamiast elektronicznego zamka! Popatrzcie tu coś jest. – Etan nacisnął lekko błyszczący jakby wyślizgany kawałek ściany. Płyta betonu i metalu przesunęła się bezszelestnie ukazując schody prowadzące w dół.

                   Chłopacy spojrzeli po sobie i zawahali się.

    – Chyba złym pomysłem jest iść tam na golasa… – Zauważył Etan. Oczywiście Aron i Zetar mimo wszystko nie byli zbyt zadowoleni zgodzili się. Ominęli szerokim łukiem plamę rozlewającej się już spermy i znaleźli gdzieś pasujące kombinezony. Poczuli się lepiej gdy tylko każdy z nich miał własny komputer, mogli też (co zapewne zrobili) uruchomić elektroniczne pasy w bokserkach. Po kolejnej dawce blokerów byli gotowi.

                   Schodzili ciemnymi schodami przyświecając sobie ekranami dotykowymi i nagle dotarli do ogromnej podziemnej jaskini. Potężny portal rzucał się w oczy, zbudowany z kamienia pokryty tajemniczymi symbolami i setkami kabli.

    – Patrzcie nawet tutaj dali instrukcję! – Zetar wyśmiał dążących widać do perfekcji Władcy awatarów.

                   Czytali na głos aby lepiej zrozumieć te pokrętne ale mające swój ukryty sens wskazówki dla pragnących uruchomić portal. Było ich bardzo dużo i bardziej odnosiły się do hipotetycznej możliwości przejścia na drugą stronę – czego jak powiedziała Denea nigdy nie udało się osiągnąć.

    – Czyli, że musimy przebrać się w stroje których używają w tamtych czasach? Skąd do cholery mamy je wytrzasnąć?!

    – Hmm. Muszą mieć tutaj jakiś zbiór tych ubrań musieli być przygotowani jeśli kiedyś przejście by się w pełni otworzyło.

                   Po przeszukaniu przepastnej jaskini tuż za olbrzymim kamiennym łukiem znaleźli długie, metalowe wieszaki mieszczące najdziwniejsze ubrania jakie w życiu widzieli.

    – A to niby…? – Aron podniósł bardzo skąpe dwa kawałki materiału wiszące jeden nad drugim. Te u dołu przypominały mocno okrojone bokserki w jakiejś płaskiej być może dziewczęcej wersji, a drugie jakby połączone ze sobą sznurkami dwa trójkąty.

    – Nie mam pojęcia co to jest ale musimy się w to ubrać. Wybierzmy jakieś normalniejsze ubrania.

                   Długo trwało zanim wreszcie jako tako wybrali pasujące do siebie kolorami dziwaczne ubrania. Postanowili jednak założyć je na kombinezon – zapiski wyraźnie mówiły o tym, że kombinezony zabezpieczono przed skokami napięcia i są przystosowane do podróży przez portal. Wzięli też pokaźny zapas blokerów popędu płciowego i zapasy ze stołówki. Wyglądali niezwykle śmiesznie z „plecakami” jak to napisano na plakietce ale jednak… byli gotowi do otwarcia portalu.

    – Eee… że co kurwa?!

                   Z mieszaniną niechęci i obrzydzenia Etan – a jakże! – został wyznaczony do ostatniego zadania w tej przeklętej szkole. Pobiegł schodami pod górę i za pomocą porzuconych wcześniej kombinezonów przyniósł ostatni składnik niezbędny do otwarcia Portalu. Wcisnęli niezliczoną liczbę przycisków, przekręcili setki pokręteł i dźwigni uruchamiając ogromne generatory pozostał tylko ten końcowy etap otwarcia…

    – Nom, dajesz! – Zniecierpliwił się Zetar nie mogąc powstrzymać śmiechu i spoglądając na Etana unoszącego całkiem nasiąknięty rozwodnioną spermą kombinezon.

    Dokładnie zebrał z podłogi tyle ile mógł za jego pomocą i tyle musiało wystarczyć. Byli bowiem tak zmęczeni i uspokojeni blokerami, że nie zdołaliby doprowadzić się do odpowiednio sztywnego stanu aby otworzyć bramę naturalnymi metodami. Obrazek umięśnionego mężczyzny z ręką na kroczu wyraźnie sugerował co należało zrobić.

                   Na specjalną płytę czarnego kamienia ustawioną na odpowiedniej do tej czynności wysokości Etan wycisnął mocno obiema dłońmi nasiąknięty kombinezon, z którego wyciekło z pół litra naprawdę mocno pachnącej mętnej spermy. Ciecz pokryła w całości okrągły kamień skapując na podłogę i maszyneria ożyła. Powietrze oziębiło się i między kamiennym łukiem dotychczas pustym pękło powietrze. Oślepiająca biel rozlała się po jaskini i oślepiła ich.

    – Biegniemy! Mamy tylko kilka sekund!

                   Etan wyrzucił precz zastygający w dłoniach obspermiony kombinezon i ruszył na oślep przed siebie niemal nie umiejąc poruszać się w krępujących ruchy cudacznych ubraniach. Nie natrafili na żadną przeszkodę, po prostu wpadli na drewnianą lakierowaną podłogę. Setki ludzi wpatrywały się w nich jakby zobaczyli duchy. Po chwili niepewności rozległy się brawa. Etan jak i pozostała dwójka chłopaków gramoliła się próbując wstać. Znajdowali się w jakimś wielkim budynku przypominającym nieco jaskinię w jakiej byli wcześniej. O nie!

    – Jesteśmy w szkole! – Wydyszał ze strachem Zetar otwierając szeroko oczy i nie mogąc uwierzyć, że to prawda. Dopiero teraz zwrócili uwagę na to, że za ich plecami znajduje się także spora grupa ludzi, jedni byli młodzi przebrani w jeszcze dziwniejsze niż oni ubrania. Ci starsi mieli na sobie stonowane odzienie przypominające wizytowe kombinezony Savina. Jedna z odzianych na czarno postaci o siwych włosach wstała i podeszła do metalowego wysięgnika z kablem wijącym się po podłodze.

    – Dziękujemy grupie teatralnej za to powitalne przedstawienie! W tym roku efekty specjalne były na naprawdę wysokim poziomie! Tym samym rozpoczynamy nowy rok szkolny w liceum ogólnokształcącym imienia Savina Ornae!

                   Etan struchlał słysząc przeklęte nazwisko i zdając sobie sprawę, że nigdy wcześniej nie zastanawiał się nad czymś takim jak nazwisko ale wiedział, że istnieje. Setki młodych ludzi zarówno kobiet jak i mężczyzn ubranych elegancko i gustownie wstało z oddalonych wznoszących się piętrowo krzeseł i zaczęło klaskać z twarzami pełnymi rezygnacji.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Ostatnia taka impreza – cz. 5.

     Część 5.

    – Nie podejrzewałam siebie o takie potrzeby i fascynacje – Teresa ze wstydem przyznała się przed samą sobą do czerpania przyjemności z uległości. – Jak bardzo pozwolę się poniżać? – pytała siebie z obawą, ale i z podnieceniem.

    Kiedyś z Adamem była świadkiem tresury psów. On mówił coś o długości psiego penisa we wzwodzie i kobietach, które lubią takie zabawy ze zwierzętami. Uznała to za obrzydliwe i przerwała mu.

    – Ale ciebie chętnie tresowałbym, trzymając w obroży i na smyczy. Co suczko? – po chwili łagodnie chwycił ją za kark i potrząsnął. Nie doczekał się odpowiedzi. Nie nalegał, bojąc się, że urazi starszą od siebie partnerkę i przedwcześnie straci ją. A seks z uległą kobietą bardzo mu odpowiadał.

    Wówczas nie odważyła się na żadną odpowiedź i uznała, że temat tresury jest zamknięty. Kiedy jednak myślała o tym wieczorem i w kolejnych dniach, złapała się na tym, że brzmi to interesująco. Zaczęła przeglądać w Internecie strony o BDSM i tresowaniu uległej. Poznała sporo nowych pojęć, kod ubioru, pozycje, sformułowania pojawiające się w publicznych rozmowach. Była bardzo poruszona i zafascynowana. Kiedy spojrzała na zegarek, zdumiała się, widząc, ile czasu minęło. Nie sądziła, że tak pochłonie ją ta tematyka.

    Kiedy wreszcie skończyła przeglądanie stron, przypomniała sobie różne sytuacje, wypowiedzi i zachowania znajomych. Skojarzyła niektóre fakty i nagle zrozumiała, że jej znajomi, bliscy znajomi, są głęboko zaangażowani w takie praktyki! 

    – Widać nie na tyle bliscy, żeby mi o tym powiedzieć, a tym bardziej zaproponować udział w takich zabawach – stwierdziła z pewnym rozczarowaniem. Tłumaczyła ich dystans uzasadnioną obawą o reakcję znajomych i ewentualne skutki upowszechnienia takich informacji.

    – W końcu coming out w naszym kraju to rzadkość i częściej kojarzy się ze skandalem i skrajną odwagą niż z otwartością. A starsi ludzie i tak wrzucą wszystkich o różnych potrzebach seksualnych do jednego worka z napisem: „zboczeńcy” – westchnęła. Chyba z nutką żalu, że ominęło ją takie doświadczenie ze znajomymi.

    Pewnego wieczoru, już leżąc w łóżku, wyobrażała sobie tresurę, kiedy jest traktowana jak suka, służy partnerowi i wtedy zaczęła onanizować się. Widziała siebie nagą w czerwonej obroży, na smyczy i na czworakach w czerwonych szpilkach u boku swojego pana, którym w jej wizji był Adam. Była ładnie umalowana, piersi kołysały się w oczekiwaniu na pieszczoty. Z ufnością patrzyła mu w oczy. Oczekiwała na jego polecenie. Zaczął uczyć ją aportować. Doznała tak silnego orgazmu, że aż głośno krzyknęła. Szybko zakaszlała, żeby rodzice nie zorientowali się w tym, co wyrabia w pokoju. Musiała umyć się. Tak obfity tym razem był wytrysk. Nigdy nie powiedziała o tym Adamowi. Nikomu nie zwierzyła się.

    *

    – Można się spuścić w ciebie? – upewnił się Adam.

    – Tak – szepnęła Teresa, patrząc mu w oczy. Stał oparty o umywalkę. Przyciągnął ją do siebie, ugiął nogi, przytrzymał penisa dłonią i zaczął wpychać go do pochwy. Sterczał, był twardy, ona wilgotna, zaczął powoli wchodzić. Kiedy był już w połowie wyprostował się i ruchem bioder wepchnął go do końca.

    – Och! – jęknęła głośno. Nie panowała nad podnieceniem.

    On też poczuł przyjemne ciepło jej pochwy. Uśmiechnął się z zadowoleniem i pewnością siebie. Miał ją! Miał nauczycielkę z ich szkoły! Miał atrakcyjną, starszą od niego kobietę! Była jego!

    – Teraz cię wyjebię – szepnął jej do ucha i ugryzł lekko. Zagryzła wargi. Miała przymknięte oczy. Była tak podniecona, że chyba do niej niewiele dotarło. Nie miało to dla niego znaczenia. Dobrze bawił się. Zaczął poruszać biodrami i patrzył jak uginają się i prostują jej nogi. Odchyliła głowę, zaczęła stękać. Trzymał ją za pośladek, a drugą ręką podtrzymywał tułów. Jebał ją coraz mocniej. Trochę przyspieszył. Cały czas stękała, ale starała się tłumić swój głos. W pewnym momencie zatrzymał się, chwycił ją za ramiona i powoli odwrócili się. Teraz ona stała oparta rękoma i pupą o umywalkę. Lekko wysunęła biodra do przodu, mimowolnie uśmiechem reagując na rozkosz płynącą ze spółkowania. Ręką chwycił jej włosy. Szarpnął.

    – Dobrze tak? – spytał. Nieprzytomnie spojrzała mu w oczy i pokiwała głową. Była bardzo podniecona. Zapomniała, gdzie się znajdują.

    – Taaak – z trudem wydobyła głos. Każde uderzenie penisa przynosiło falę podniecenia. Nie potrafiła zapanować nad sobą. Głos kochanka słyszała przyciszony. Jakby mówił z oddali. Jej głowa pulsowała… Właśnie przeżyła mały orgazm…

    Trzymał ją za włosy i ostro jebał. Z wyższością spoglądał na jej twarz, na piersi i równocześnie mocno uderzał biodrami. Był panem sytuacji. I z tego czerpał największą satysfakcję.

    – Mocniej cię wyjebać? – prowokował kobietę.

    Odpowiedziało mu milczenie, przerywane cichymi westchnieniami wywoływanymi rytmem spółkowania. Ponownie szarpnął włosy. Nie potrafił być cierpliwy.

    – Mocniej jebać? – zapytał ostrzejszym tonem. 

    – Rób jaaak chceeesz… – mówienie przychodziło jej z dużym trudem. Ciałem Teresy wstrząsały kolejne uderzenia bioder i penisa. Cały czas przeżywała delikatną, jakby niekończącą się ekstazę. Tak bardzo potrzebowała seksu. I teraz spełniała się.

    – Wyruchać ci dupę? – spytał napastliwym tonem. Kiedo treść pytania dotarła do niej, otworzyła przymknięte oczy i spojrzała przestraszona.

    – Nie! Proooszę…  

    Szarpnął za włosy, mocno ścisnął pierś. Panował nad nią. Podniecała go taka władza. Mógł z nią zrobić wszystko.

    – Proś suko, bo zaraz wyjebię twoją dupę! Mam ochotę!

    – Proszę, nie! Nie teraz! Adaś, proszę!  

    Nie słuchał jej. Gwałtownie wysunął penisa i odwrócił ją tyłem do siebie. Sukienkę jednym zamaszystym ruchem przesunął do przodu.

    – Trzymaj się! – Kobieta oparła się dłońmi o krawędź umywalki, z niepokojem i wysiłkiem spojrzała w lustro. Podniecenie znowu rosło.  

    – Co chcesz… – nie zdołała skończyć pytania. Czuła jak penis wsuwa się do pochwy. Uspokojona opuściła głowę i z westchnieniem przymknęła oczy. Zatraciła się w seksie z tym młodym chłopakiem. Bardzo intensywnie przeżywała ich pierwsze zbliżenie. Był jej uczniem, ale teraz myślała tylko o pożądaniu… Czuła, że zbliża się kolejny orgazm! Kochanek rżnął ją wolniej, ale mocno, głęboko. Rozpychał ścianki pochwy. Z przyjemnością przyglądał się szczupłej sylwetce kobiety. Czasami puszczał jedno biodro i sięgał do jej łechtaczki. Wówczas z trudem tłumione sapania i pojękiwania stawały się jeszcze głośniejsze. Tak samo reagowała, gdy drapał albo głaskał brodawkę sutka. Uderzył mocniej penisem. W pewnym momencie Teresa opuściła głowę i wydała jakiś dziwny, gardłowy krzyk. Adam uśmiechnął się lekko. Właśnie załatwił orgazm nauczycielce.

    – Jeszcze będziesz wyć, kurwo – mruknął zadowolony. Teresa nic nie słyszała. W oczach zrobiło jej się ciemno, błyskały gwiazdki, jak po nadmiernym wysiłku, w głowie pulsowało, a przez ciało przetoczyła się fala nieopisanej rozkoszy. Nogi ugięły się pod kobietą, lewa stopa w szpilce skręciła do środka i oparła na boku. Prawie straciła w niej czucie. Teresa zadrżała. Broniąc się przed upadkiem, mocno zacisnęła dłonie na krawędzi umywalki.

    – Jesteś kurwą? – spytał głośno, ruchając nieco szybciej.

    – …

    – Jesteś kurwą? – ponownie spytał głośniej, akcentując pytanie mocnymi uderzeniami penisem. 

    – Taaak, jestem twoją kurwą – wyszeptała niewyraźnie. Próbowała uśmiechnąć się. Nie miała siły na rozmowę! Przed chwilą seks prawie pozbawił ją przytomności. Nie znosiła wulgaryzmów, ale nie mogła opanować drżenia ciała, widomego znaku jej ogromnego podniecenia. Tak bardzo była rozochocona niecodzienną sytuacją, miejscem i rolą, jaką jej narzucił młody, agresywny partner. Ona, taka rozsądna i racjonalnie postępująca, spółkowała z uczniem. I na dodatek w szkole! – Wariactwo… – przemknęło jej przez myśl. Starała się nie pamiętać, że stoi naga w szkolnej łazience.

    *

    – Cześć, jestem Sławek – głośno przedstawił się kolejny chłopak, z nadwagą, też bez koszuli. Uśmiechał się jakoś dziwnie. – Lubię jebać takie starsze jak ty.

    Kiedy wszedł w Bożenę, zrobił to brutalnie. Sprawiało mu to przyjemność. Nie ukrywał tego. Uśmiechał się z zadowoleniem.

    Jęknęła, kiedy gruby członek wbijał się w nią. Miała wrażenie, że ktoś wkłada dłoń, a nie penisa. Normalnie pewnie wyłaby z bólu, ale sperma, która już ciekła po udach, zapewniła płynne ruchy suchego penisa. Mimo jego obcesowego zachowania, coraz bardziej podniecała się. Już bywała z takimi typami. Bardzo potrzebowała seksu i sporo wypiła, więc potrafiła zignorować takie zachowanie. Widok młodego ciała był smakowitym dodatkiem do seksu, a słowa docierały do niej z coraz większym trudem. Natychmiastowa gotowość do odbycia stosunku też miała swoje znaczenie.

    Sławek oparł się na przedramionach i mocno chwycił ją za włosy. Cały czas rżnął ją bardzo mocno w jednostajnym rytmie, patrzył jej w oczy, a Bożena czuła rosnące podniecenie. Dość szybko doszedł. Po wytrysku jeszcze kopulował, nie zwalniając tempa, aż w końcu zatrzymał się, bez słowa wyciągnął penisa i uderzał nim o jej łechtaczkę. Jej ciało przeszył prąd. Mięśnie napięły się. Mimo woli ciało wygięła w łuk. Zadrżała. Pochłonęła ją fala podniecenia. Prawie duży orgazm… Po chwili napięcia rozluźniła się. Lekko uśmiechnęła się i wetchnęła. Oparła się na łokciach i głęboko oddychała. Powoli wracała do rzeczywistości. Pogodnie spojrzała na kochanka, który obserwował ją z jakąś mściwą satysfakcją. Robert odwrócił jej głowę w swoim kierunku.

    *

    Na miejsce Sławka już czekał kolejny uczeń technikum. Też wcześniej zdjął koszulę. Potem szybko ściągnął spodnie ze slipami, a teraz ostentacyjnie powoli zakładał na sterczącego penisa pierścień z masażerem łechtaczki, dumnie patrząc na nauczycielkę. Nie wiedziała, czy dumny jest ze sterczącego penisa, czy z posiadanego gadżetu. Obciągała Robertowi, ale kątem oka patrzyła na chłopaka. Z obawą i z ciekawością. Ktoś głaskał jej włosy i pieścił pierś. Nawet nie spojrzała.

    – Zaraz poczujesz jak twoja pizda zacznie szaleć – uśmiechnął się. – Mam spuścić się w ciebie czy lubisz w inne miejsce? Chcesz na twarz? A może łykasz? – Brwiami pokazała, że nie jest w stanie udzielić odpowiedzi. Nie był nią zainteresowany.

     – Robert, puść mnie – powiedział Sławek do kolegi i po chwili ukląkł na jego miejscu. Sięgnął do kieszeni i wyjął jakieś uchwyty, które włożył i przypiął kobiecie do ust. Zaskoczona, spojrzała jedynie z rosnącą obawą i zaskoczeniem, ale już nie zdążyła zaprotestować.

    – Już nie zamknie ryja – z uśmiechem uświadomił kolegów. I równie gwałtownym ruchem jak do pochwy, wepchnął penisa do ust, aż po nasadę. Już po chwili Bożena zaczęła dławić się i wręcz spazmatycznie rzucać ciałem, ale to nic nie dało. Trzymając jej głowę, z satysfakcją patrzył jak męczy się. Próbowała wyszarpnąć ręce, wierzgać nogami, ale przytrzymali ją. Sławek podniósł rękę i uderzył kobietę w twarz. Krzyknęła, ale uspokoiła się, a z jej oczu popłynęły łzy. Zaskoczeni koledzy nie zareagowali. Zamierzył się ponownie, ale powstrzymał go Robert.

    – Nie psuj zabawki. Inni też chcą skorzystać – powiedział cichym, stanowczym szeptem. Chłopak spojrzał na niego. Robert mrugnął pojednawczo. chłopak nieco odprężył się i skinął głową. Dopiero wtedy Robert puścił jego rękę. Sławek, klęcząc, oparł się na rękach za jej głową i polecił: 

    – Obciągaj.

    Kiedy podniecona i przestraszona kobieta gorliwie wykonywała polecenie, masażer łechtaczki zaczął działać. Strach przed brutalnością chłopaka i nieprzewidywalnym zachowaniem uczniów, walczył z rosnącym podnieceniem. Czasami cicho postękiwała. Sławek, przekonany o skuteczności swojego członka, zaczął energiczniej rżnąć Bożenę w usta. Aby ograniczyć ból, próbowała językiem zmniejszyć siłę uderzeń penisa. Chłopaka podniecały takie bodźce i w końcu mały wytrysk trafił w jej usta.

    – Połknij wszystko – polecił stanowczym tonem, trzymając jej brodę. Głośno przełknęła małą porcję spermy. Nachylił się, splunął w jej usta i jeszcze raz wsadził sterczącego penisa. Mieszał nim i w końcu powtórzył: – Połknij wszystko. – Gdy wykonała polecenie, poklepał ją po policzku, wstał i zaczął podciągać slipy. – Naprawdę dobra jesteś – rzucił w jej kierunku.

    Właściciel masażera już dochodził, więc wyjął penisa, przesunął się wyżej na kolanach i zdążył wytrysnąć w kierunku twarz nauczycielki. Sperma strugą osiadła na czole, nosie, pod nosem i na brodzie. Część ściekała po szyi.

    – No, masz krem do masażu. Chroni przed zmarszczkami – stwierdził z zadowoleniem, kiedy zobaczył jak spermą pokrył nauczycielkę. Grupa parsknęła cichym śmiechem. Chłopak przesunął się i zanim odszedł, trzymanym w dłoni penisem, rozmazał spermę na policzkach i ustach kobiety. Kiedy wstawał, nauczycielka zlizywała ją z warg. Następny chłopak pchał się do jej pochwy.

    Robert spojrzał w kierunku zaplecza.

    – Kurde – był niezadowolony. – Co to za wrzaski?

    – Aa, to… Dziewczyny pracują nad Damianem – ktoś, poinformowany przez Krzyśka, rzucił obojętnie w tłum oglądaczy.

    – Ale aż tak obrywa? – Robert był jednak zdumiony. Nie bywał na imprezach Damiana. Nie znał wielu szczegółów dotyczących kłopotów dziewcząt, między innymi Sylwii i Majki. Jednak w szkole wszyscy uczniowie zainteresowani seks zabawami w grupach wiedzieli, że Damian wykorzystuje dziewczyny. Bez skrupułów. Mimo złej sławy jeszcze znajdował ofiary.

    – Zapracował, to teraz zbiera owoce z drzewa złego – włączył się kolejny zorientowany, głośno wypowiadając zdanie tonem nobliwego kapłana.

    Reszta parsknęła cichym śmiechem. Wszyscy wiedzieli, o co chodzi. Jakoś nikt nie czuł się powołany przeszkadzać dziewczynom, a tym bardziej, ratować Damiana. I nawet nikt mu specjalnie nie współczuł… Wrócili do oglądania wyczynów atrakcyjnej nauczycielki.

    *

    – Pytałem, czy jesteś kurwą? – Adam mocno uderzył Teresę w pośladek. Dźwięk rozszedł się echem po łazience.

    – Tak, jestem kurwą – odpowiedziała pokornie.

    W niezrozumiały dla niej samej sposób podniecała ją przemoc i brutalność młodego kochanka. Także ta werbalna. Ale również stawała się coraz bardziej uległa. Chyba bała się go. Dotychczas nie doświadczyła takiej formy seksualnej zabawy.

    Jej doświadczenia dotyczyły rówieśników i miały bardzo tradycyjny charakter. Kiedyś ówczesny partner chciał ją związać i zbić batem przy aktywnym udziale kolegi w seksie, więc szybko wymknęła się ze spotkania i nigdy więcej nie spotkała się z nim. Rozstała się przez telefon i, mimo usilnych prób, nigdy nie odnowiła kontaktu. Również kolegę zbyła pod byle pretekstem i szybko zablokowała ich numery komórek. Tamten partner skończył studia, został lekarzem i ponoć prowadził bardzo ożywione życie towarzyskie. Miał powodzenie wśród kobiet i chętnie korzystał z nadarzających się okazji. Wspominała go z obrzydzeniem. Z kolei jej doświadczenia dotyczyły dość tradycyjnego seksu. W szkole na lekcjach panowała nad liczną grupą uczniów, w tym chłopaków, którym szaleją hormony, więc świadomie ubierała się i zachowywała w sposób bardzo stonowany. A teraz była z młodym chłopakiem, jej uczniem, który traktował ją bardziej brutalnie niż…

    – I jeszcze to udowodnisz – wycedził z satysfakcją. Obietnicę okrasił kolejnym siarczystym klapsem. Na moment wyprostowała się, ale przyjęła go z należną pokorą i oddaniem. Pokręciła pupą. Chciała, żeby był z niej zadowolony.  

    *

    Zbyszek wszedł od tyłu w Kamę i ruchał, trzymając ją za szyję i pierś. Kama stękała z zamkniętymi oczyma. Było jej tak dobrze, że… Nie miała chłopaka, więc seks podczas takiej imprezy wynagradzał jej po wielokroć owe braki. Zrobiłaby wiele, byle dalej mogła spółkować. A teraz było jej naprawdę dobrze. Mogłaby z nim spółkować w innych sytuacjach i warunkach. Nie przeszkadzało jej, że Zbyszek ma partnerkę.

    – Wejdź w jej pupę – polecił Zbyszek.

    – Ale jak? – Kama była zaskoczona.

    – Mówiłem o Darii – uśmiechnął się chłopak. Kacper kiwnął głową, Daria z wdziękiem odwróciła się i wypięła pupę. Była podniecona. Kacper powoli wszedł, mocniej chwycił dziewczynę za biodra i zaczął rżnąć partnerkę kolegi. Zacisnął usta. Przyspieszył. Dziewczyna przymknęła oczy i prawie od razu zaczęła jęczeć. Inne wrażenia niż ze stałym partnerem. Fajnie! Po kilku intensywniejszych pchnięciach jęczała jeszcze głośniej. Już nie słyszała tego.

    – Moment! – Zbyszek podniósł głos. Cały czas powoli rżnął Kamę, która ledwo stała na nogach. Była podniecona, zaspokajana i nie chciała, żeby chłopak skupiał się na drugiej parze. Milczała, bo było jej dobrze.

    – Ustaw Darię przodem do nas – polecił Kacprowi. – Kama, nawilż swoją dłoń i włóż ją do cipki Darii. – Naprawdę? – wystękała podniecona Kama.

    – Dasz radę. No, już, próbuj! – ponaglił dziewczynę. Kama nawilżyła dłoń i wsunęła dwa, a po kilku ruchach, trzy i wreszcie cztery palce w pochwę Darii. Weszły w zasadzie bez oporu. Ruchała ją powoli. Dziewczyna stękała podniecona, stojąc w dużym rozkroku. Kacper ruchał ją od tyłu bardzo podniecony, bo jeszcze czuł dotyk palców Kamy. Teraz zwolniła i spróbowała włożyć całą dłoń.

    – Oooch! – wyrwało się Darii, która napięła mięśnie i uniosła się na palce.

    – Wkładaj! Śmiało! – zachęcał Zbyszek.

    Kama wysunęła dłoń, śliną nawilżyła wszystkie palce. Kciuk położyła na dłoni i ostrożnie zaczęła wsuwać ją w pochwę Darii. Dziewczyna szeroko rozstawiła nogi, postękiwała, ale nie cofała się. I wreszcie, po kilku niepewnych i delikatnych próbach, dłoń zanurzyła się w pochwie.

    – Łał! Cała dłoń! – Kama nie ukrywała swojego zafascynowania nową sytuacją i podniecenia. Rżnęła dziewczynę!

    – Oooch!! – głośno krzyknęła Daria. Nie panowała nad sobą. Odchyliła głowę, przymknęła oczy, plecami napierała na Kacpra. Głośno przeżywała rozkosz towarzyszącą wejściu dłoni do pochwy. Kacper podtrzymywał ją. Też był podniecony zachowaniem dziewczyny. Cały czas powoli poruszał się w jej odbycie.

    – No, i już zaliczyła orgazm – uspokajająco skwitował Zbyszek. Był zadowolony. Kama delikatnie poruszyła dłonią, a wtedy Daria zajęczała i znowu stanęła na palcach. Kama poczuła coś twardego, podłużnego pod palcami. Kutas Kacpra! Położyła na nim dłoń i zaczęła go uciskać.

    – Ooożeż ty! Ale jaaazda!! – Kacper był zachwycony i coraz bliżej wytrysku.

    Licealistka, podniecona niecodzienną sytuacją, uderzała palcami albo wierzchem dłoni w ścianki pochwy, naciskała penisa dłonią albo kciukiem. Zapomniała się w tych pieszczotach i podniecona nimi, jak i zaskoczona efektami, w napięciu obserwowała reakcje obojga.

    – Nie tak mocno, bo dojdę! – krzyknął Kacper. Chciał jak najdłużej jebać Darię i korzystać z takich pieszczot.

    Daria zatraciła się w tym stosunku. Z podniecenia rzucała głową na bok. Burza włosów zasłaniała jej twarz. Bezgłośnie otwierała i zamykała usta. Kolejna ekstaza zabrała jej resztki sił, więc nie mogła oznajmić krzykiem jak wielką euforię właśnie przeżywa. Zbyszek zaczął mocniej uderzać w Kamę, a ta podniecona stosunkiem, coraz mocniej rozpychała pochwę kochanki i naciskała penisa Kacpra. Kacper trzymał blondynkę za pierś. Mocno masował, uciskał brodawkę, nawet ją przekręcał, ale podniecona Daria chyba nie czuła brutalnej pieszczoty. A może tak lubiła? Zjechał dłonią do pochwy i ucisnął łechtaczkę. Masował ją i miętosił. Kiedy przesuwał dłoń jeszcze niżej, czuł wilgoć na dłoni Kamili.

    – Ale mokro ma Daria – wystękała podniecona szatynka. Zbyszek spojrzał. Krople obficie kapały na podłogę.  

    – Zlała się! – stwierdził wesołym tonem. – Znowu ma orgazm!  

    Daria opuściła głowę i coś mamrotała, ale nie było jej dane odpocząć. Kama miarowo uderzała dłonią w jej pochwie i masowała penisa Kacpra. Daria powoli dochodziła po orgazmie. Otworzyła oczy, rozejrzała się. Spojrzała półprzytomnie na koleżankę, uśmiechnęła się z wdzięcznością i nachyliła w jej kierunku. Wyciągnęła rękę, chwyciła Kamę za głowę i przyciągnęła do siebie. Zaskoczona dziewczyna zbliżyła się do Darii, nie przestając poruszać dłonią w pochwie. Dla utrzymania równowagi drugą dłoń oparła na piersi blondynki. Ta pochyliła się i zaczęła namiętnie całować kochankę. Bez wahania oddała pocałunek. Obie szybko podnieciły się tą pieszczotą. Kamila wzmogła ruchy dłoni, wtedy rozogniona Daria zakończyła pocałunek, opuściła głowę na ramię partnerki i zaczęła stękać.

    – Do dzieła, dziewczyny! – Kacper, widząc ich zaangażowanie, zachęcił kochanki do odważniejszych pieszczot i zaczął mocniej poruszać biodrami.

    Wzmogły się stęknięcia. Zbyszek również energiczniej poruszał biodrami. Kama przymknęła oczy i jęczała. Podniecona, nieświadomie próbowała zacisnąć dłoń w pięść. Daria poderwała i odrzuciła głowę do tyłu. Zawyła, a Kacper ścisnął jej brodawkę. Daria wtuliła usta w jego szyję i ugryzła go. Chłopak syknął z bólu. Na szyi czuł gorący oddech rozochoconej i zaspokajanej dziewczyny. Miała przymknięte oczy. Pieszczoty dłonią doprowadzały ją do kolejnej ekstazy.

    – Niezła jazda – wystękał uśmiechnięty Zbyszek.

    *

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick