Category: Uncategorized

  • Kempingowy seks. Prolog.

    Mam na imię Wojtek i sam nie wiem kto wymyślił mi takie imię. Właśnie skończyłem 16 lat.

    Było to u schyłku XX wieku. Zdałem właśnie do II klasy liceum. Do tego czasu mieszkaliśmy w Warszawie ale ojciec, któremu znudziło się handlowanie na bazarze i postanowił wziąć w dzierżawę od PTTK-u Ośrodek Wczasowy nad jednym z mazurskich jezior, na który składało się: duży blaszak, w którym zorganizowany już był sklepik i nieźle wyposażona stołówka, ładne molo w kształcie dużego prostokąta, piaszczysta plaża u góry przechodząca w trawiastą łączkę no i 22 domki kempingowe zrobione z potężnych bali sosnowych. Cały ośrodek otoczony był sosnowym lasem a wzdłuż porośniętego tatarakiem brzegu średniej wielkości jeziora, biegła leśna droga prowadząca do szosy. Do najbliższej wioski było 5 a miasteczka 12 km. W centrum ośrodka była prawie wykończona przez poprzedniego dzierżawcę ładna willa o powierzchni jakieś 140 m.kw. Ojciec znal się na wykończeniówce i dlatego już wczesną wiosną zabierał mnie na weekendy i razem doprowadzaliśmy ten dom do zamieszkania.

    Miedzy moją mamą a tatą nie układało się najlepiej. Mama, niska brunetka, raczej dosyć krągłych kształtów, pracująca od wielu lat w banku, była niesamowitą domatorką. Tylko praca i po niej ciągłe seriale. Tata natomiast lubił ostre życie, z dużą ilością alkoholu, imprez i ciągle kręcących się koło niego kobiet. Miał 192 cm wzrostu i przez ciągłe chodzenie na siłownię i basen ślicznie wyprofilowaną sylwetkę. Poznali się na studiach i po kilku miesiącach znajomości brali ślub bo mama była w 10 tygodniu ciąży. Potem urodziłem się ja a po trzech latach moja siostra Ola. Ojciec stracił pracę kierownika stacji benzynowej i zajął się handlem na jednym z warszawskich bazarów. Szło mu całkiem dobrze i po pięciu latach z kredytem kupili niewielkie mieszkanie i wyprowadzili od dziadków – rodziców mamy. Właściwie naszym wychowaniem zajmowała się mama, ponieważ taty prawie wcale nie było w domu. Pamiętam jednak, jak skończyłem podstawówkę, wziął jakiś swój film i posadził mnie w fotelu. Puścił film, który okazał się ostrym pornusem. Kazał mi rozpiąć spodnie i sam zrobił to ze swoimi. Potem zsunął majtki i wtedy moim oczom ukazał się jego ogromny kutas. Miał gdzieś na oko 25 cm długości i był niesamowicie gruby i żylasty. Szczególnie ogromny był jego łeb w kształcie podłużnego kapelusza grzyba, który całkowicie odarty ze skórki przykuł moją całą uwagę.

    – Ściągaj też gacie – z zadumy nad ogromem jego chuja wyrwał mnie spokojny głos – zobaczymy co ci tam też urosło.

    Wykonałem jego polecenie ale mój kutas nie był nawet w połowie tak wielki jak jego.

    – Nic się nie martw młody – skwitował – Urośnie. W twoim wieku może nawet miałem mniejszego. Teraz patrz na film i wal go sobie.

    To mówiąc chwycił w garść swojego sztywnego giganta i zaczął walić sobie konia. Zrobiłem tak samo i czułem jak kutas mi sztywnieje i trochę rośnie. Akcja filmu strasznie mnie podniecała i po kilku minutach poczułem jak coś w moim chuju wędruje a mnie robi się wspaniale. Nagle pierwszy raz wystrzeliła z niego biała sperma a ja czułem się jak w siódmym niebie. Tata walił konia znacznie dłużej ale w końcu i u niego nastąpił potężny wytrysk.

    – To tak jest jak robisz to sobie sam ale znacznie przyjemniej jest jak robi to kobieta albo młoda laseczka. Pamiętaj też żeby w trakcie tej czynności zawsze dosyć mocno ściągać skórkę – powiedział ojciec wyłączając odtwarzacz.

    – Czy ty to z mamą robisz bardzo często? – spytałem.

    – Twoja mama ma znacznie mniejsze zapotrzebowanie na seks niż ja. Dlatego umówiliśmy się, że mogę to robić też z innymi kobietami – odpowiedział i po wytarciu spermy podciągnął majtki i spodnie.

    – Rozumiem – odpowiedziałem i też podciągnąłem odzienie.

    Od tego czasu brałem sobie filmiki ojca i ostro „waliłem konia” codziennie a nawet kilka razy na dzień.

    W pierwszej klasie liceum zacząłem bardzo szybko rosnąć. Na początku roku niemal wszystkie dziewczyny i chłopacy byli wyżsi ode mnie a pod koniec w maju miałem 180 cm wzrostu i byłem cienki jak tyka. Razem ze mną zaczął wydłużać się i mój kutas. Na koniec gimnazjum, jak go mierzyłem we wzwodzie a więc przed waleniem, miał już 15 cm długości i robił się coraz grubszy.

    Ciągle jednak nie miałem śmiałości do dziewczyn i musiałem robić sobie dobrze sam. Cholernie podobała mi się Bożena. Była niższa ode mnie niemal o głowę ale już miała całkiem niezłe cycki i krągłą dupkę. Często wyobrażałem ją sobie jak wali mi konia albo robi loda i wtedy kutas stawał natychmiast na baczność.

    Ale wróćmy na ośrodek.

    Pod koniec maja zgłosiła się do ojca pewna kobieta z propozycją poprowadzenia stołówki i sklepiku. Ucieszył się, szczególnie, że wyglądała nieziemsko. Mogła być w wieku 35 lat ale nie wyglądała na tyle. !75 cm wzrostu, szczupła ale z dużymi cyckami i wypełniającą obcisłe jeansy dupą, blondynka z cudownym uśmiechem na jakby stworzonych do całowania, ślicznie rzeźbionych ustach. No i te „kurwiki” w oczach. Widziałem jak mój stary buchał ogromną ochotą na jej widok, gdy przyszła ze swoją propozycją. Natychmiast wysłał mnie na przystań żebym sprawdził czy są wszystkie kajaki a gdy wróciłem to z jego sypialni dochodziły takie odgłosy, że wszystkie pornusy mogły się schować. Pani Jola, bo tak miała na imię owa kobieta, od tego czasu dosyć często zaspokajała, jak się okazało ogromne potrzeby mojego ojca i nie była jedyną jaką na ośrodku ruchał.

    Zaczęły się wakacje a Bożena, przez moją nieśmiałość, ciągle pozostawała obiektem westchnień i mrzonek do stawiania kutasa i potem ostrego walenia konia. Pod koniec czerwca ojciec zakomunikował mnie i siostrze o wspólnym wyjeździe na Mazury i pozostaniu tam do września. Mama natomiast zostawała w Warszawie.

    Ola skończyła właśnie 15 lat i raczej była podobna do mamy. Czarne włosy obcięła na krótko, była niska i raczej drobniutka. Nie miała też jeszcze cycków i dupka też była jakaś taka płaska. Dlatego może, nie oglądali się za nią chłopacy a i ona pozostawała na nich obojętna. Siorka ubłagała tatę żeby mogła z nią pojechać najlepsza koleżanka Majka. No ta to spełniała wszystkie warunki żeby rozbudzić ostre chuci w każdym facecie. 172 cm wzrostu, cycki rozmiar 34 miseczka małe C, głębokie wcięcie w talii i szerokie biodra oraz nieproporcjonalnie długie, ślicznie umięśnione uda powodowały, że figurki zazdrościły jej nawet starsze licealistki. Do tego puszyste, rude włosy, zielone oczy, liczne piegi na kształtnym, lekko zadartym nosku i całym ciele powodowały, że moi koledzy często o nią pytali Olę gdy wpadali nieraz do mnie pograć na grach czy po lekcje. Siorka coś im tam odszczekiwała a najczęściej było to, że musi im wystarczyć ona i wtedy chowali głowy w piasek i wchodzili do mojego pokoju. Z tego co wiedziałem to pomimo tak doskonałych kształtów Majka jeszcze nie chodziła z żadnym chłopakiem a to najprawdopodobniej z powodu bardzo ostrego rygoru jaki panował u niej w domu. Odżywała jak przychodziła do Oli. Wtedy była wesoła i odważna ale normalnie to bardzo wystraszona i zahukana. Postanowiłem, że fajnie by było jakby pojechał z nami mój kumpel Mariusz, który chociaż niższy ode mnie, mógłby nam się tam przydać, gdyż był bardzo dobrym pływakiem.

    Tak więc zaraz po rozdaniu świadectw, zapakowaliśmy się do ojca X6 i koło południa byliśmy na miejscu. Ja z Mariuszem zajęliśmy pokój w domu na piętrze a Ola i Majka też na górze ale na drugim końcu korytarza. Tata okupił dużą sypialnię na parterze zaraz koło salonu. Tak się stało, że nasz pokój był tuż nad jego.

    Był upalny dzień czerwcowy i postanowiliśmy całą czwórką skorzystać z tego, że jeszcze nie ma wczasowiczów i zażyć kąpieli słonecznych i w chłodnym jeszcze o tej porze roku jeziorze. Było bosko. Coraz częściej zerkałem na opalająca się w skromnym bikini Majkę. Miałem związane z nią zbereźne myśli ale jak czułem, że kutas mi sztywnieje, szybko je odrzucałem. Przecież ona jeszcze za młoda. Ale z drugiej strony, warunki już ma i może ciekawe by było obejrzeć jej pizdeczkę.

    Wieczorem do ojca przyszła Jola i wiedziałem, ze zostanie na całą noc. Po kolacji poszliśmy do swoich pokojów i każdy zamknął się w swoim laptopie, które zabraliśmy z domu. Nagle z dołu zaczęły dochodzić odgłosy ostrego jebania. Mariusz był trochę zdziwiony ale ja wiedziałem co się tam dzieje. Wpadłem na pomysł żeby i dziewczyny posłuchały jęków Joli, jej krzyków i sapania ojca. Zawołaliśmy je i wszyscy zastygliśmy z uszami przy podłodze. Ola próbowała uciec ale Majka wyraźnie tym się zainteresowała.

    – A może byśmy ich kiedyś podejrzeli – zaproponowała.

    Mnie i Mariuszowi spodobał się ten pomysł. Nawet wiedziałem gdzie się ukryć i tylko żeby ojciec nie zasłonił okna to można było oglądać jak w kinie. Gdy to zaproponowałem chyba najbardziej ucieszyła się Majka.

    Następnego wieczoru ukryliśmy się za dwoma dużymi drzewami rosnącymi z tej strony domu gdzie była sypialnia mojego ojca. Koło 22 przyszła pani Jola i nie czekali na nic a przy słabym świetle lampki nocnej zaczęli się całować i ściągać z siebie skromne ze względu na letnią porę odzienie. Ojciec nie zasłonił okna i przez cienką firankę widzieliśmy wszystko jak w kinie. Staliśmy w ten sposób, że za jednym drzewem stali Ola przed Mariuszem a za drugim Majka przede mną. Tak stojąc obserwowaliśmy z zapartym tchem, to co działo się w sypialni ojca. Kiedy byli już całkowicie goli ojciec usiadł na skraju materaca i szeroko rozłożył nogi. Jola klęknęła między nimi i zaczęła branzlować mu jego ogromnego chuja. Nagle pochyliła się i zaczęła go lizać a potem niemal całego wzięła do buzi. Czułem jak stojąca przede mną Majka lekko drżała z podniecenia i cicho szeptała:

    – Jejku jakie to jest wielkie… Jeszcze nigdy takiego olbrzyma nie widziałam…

    – Tak. Ojciec ma naprawdę dużego – szepnąłem jej do ucha.

    W sypialni nastąpiła zmiana ról. Teraz pani Jola leżała na łóżku z szeroko rozłożonymi nogami a ojciec lizał jej dokładnie wygoloną pizdę i wpychał w nią język. W tym czasie podniecona kobieta pieściła swoje duże cycki i aż zamykała oczy z rozkoszy. Tak robił jej minetkę chyba z 5 minut i nagle Jola stanęła na czworaka a ojciec klęknął za nią. Wziął w rękę swojego chuja i przyłożył do jej cipki. Pchnął bardzo mocno i cała ta ogromna pała zniknęła we wnętrzu kobiety. Ruchał ją bardzo ostro a my dokładnie widzieliśmy jak jego maczuga niemal cała wychodzi by po chwili gwałtownie się w nią wbijać. Potem zmieniali kilka razy pozycję i tak ojciec jebał tą prześliczną blondynkę ponad pół godziny. Wreszcie wbił swojego chuja całego i z konwulsjami przeszywającymi jego ciało, przeżywał potężny, męski orgazm.

    Już wcześniej czułem jak Majka przylgnęła do mnie całym swoim ciałem. Cała drżała z podniecenia i wyraźnie czułem, że wsunęła pod gumkę obcisłych, czarnych leginsów i dalej swoją dłoń. Jej niezwykle zgrabna dupka opierała się dokładnie o moje krocze. Teraz nie wiem, czy to widok z sypialni ojca, czy może ten cudowny dotyk jej jędrnych pośladków a może obydwa jednocześnie, spowodowały, że i mój kutas zaczął sztywnieć i jego łeb zaczął powolną wędrówkę ku górze, prześlizgując się między moim brzuchem a pupą Majki. Wyraźnie musiała to poczuć, bo przycisnęła się dupką jeszcze bardziej do mojego krocza. Kutas sterczał mi już całkiem do góry i aż pulsował tak byłem najarany. Spojrzałem w bok. Ola też wtuliła się dupką w krocze Mariusza a on pieścił prawą ręką jej małe cycuszki. Lewa jego dłoń zniknęła w majtkach mojej siostry. Zrobiłem to samo i wsuwając dłoń w majtki Majeczki poczułem jaka jest mokra i straszliwie podniecona.

    – Chodźmy na górę – szepnąłem jej do ucha.

    Natychmiast mnie posłuchała i po paru minutach byliśmy w sypialni dziewczyn. Widziałem tylko jeszcze jak w naszym pokoju znika Ola z Mariuszem.

    C.D.(jak będziecie chcieli)N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Podobne do poprzednich ale inna koncepcja. Podpowiadajcie co ma być dalej.

  • Sylwia

    Wakacje nieubłaganie dobiegły końca i rozpoczynał się kolejny rok szkolny w życiu Alana. Chłopak miał 17 lat i chodził do jednego z warszawskich liceów. Patrząc na jego aparycję można było powiedzieć, że był ładny. Miał przyjemne, łagodne rysy twarzy, które nieco kontrastowały z czarnymi włosami. Nosił je nieco dłuższe. Falowały mu się na boki a część opadała mu na twarz. Był całkiem wysoki oraz szczupły, co mogło być jeszcze normą w jego wieku.
     Początek wrześnie dla niego, jak i jego rówieśników był kolejnym początkiem szkolnych zmagań. Wakacje na pewno były przyjemnym okresem, nie mniej lubił również szkolne aktywności, zwłaszcza powrót do treningów na pozalekcyjnych zajęciach i kolejne wyjazdy na turnieje. Jednakże każdy wiedział, że dzień rozpoczęcia można było uznać za dodatkowy wolny.
     Po zjedzonym śniadaniu Alan wziął prysznic i zaczął ubierać się w ubrania, przygotowane wcześniej przez jego matkę, która wyszła przed nim do pracy. Białą, wyprasowaną koszulę włożył w czarne dżinsy. Rękawy podwinął nieco wyżej, przed łokcie. Na stopy wsunął sportowe Nike, które równie dobrze prezentowały się w nieco oficjalnym stroju. Poczucie stylu powoli się u niego objawiało, lecz dzisiaj był tak gorąco, że postanowił nie roztopić się pod zwałem ubrań, zwłaszcza marynarki. Gdy uznał, że był gotowy zabrał jeszcze swój telefon, słuchawki oraz portfel, w którym znajdowała się jego legitymacja oraz karta miejsca.
     Na 15 minut przed początkową przemową dyrektorki Alan wysiadł na przystanku przy terenie szkoły. Nie miał daleko, lecz korzystał z dobrego dojazdu komunikacyjnego. Inna sprawa, iż można było poznać, że nastała jesień, po większych korkach na skrzyżowaniach na drodze. W gąszczu uczniów dojrzał znajome twarze. Od razu ruszył w stronę swoich znajomych, z którymi zbijał piątki i odpowiadał na standardowe pytania, opowiadając głównie o tym, jak spędził wakacyjny czas.
     – Alan, dobrze Cię widzieć. Jak wakacje? – żeński głos zadał mu pytanie.
    Spojrzał w bok i zobaczył swoją wychowawczynię i nauczycielkę języka angielskiego, panią Sylwię.
     Sylwia była całkiem nauczycielką z całkiem długim stażem. Była całkiem niska, miała krótsze blond włosy oraz nosiła okulary. Była mężatką oraz matką dwójki dzieci. Wiekowo zbliżała się do średniego wieku, będąc nieco po czterdziestce. Miała cały czas całkiem niezłą figurę, choć z racji wieku i przejścia dwóch ciąż tu i ówdzie miała nieco pełniejsze kształty.
     Jako, że wszyscy dzisiaj byli ubrani nieco bardziej okazyjnie, to samo dotyczyło się nauczycielki. W tym momencie miała na sobie białą, zwiewną koszulę ukrytą pod granatowym żakietem, który tworzył komplet z materiałowymi spodniami w tym samym kolorze. Z racji niewysokiego wzrostu Sylwia często nosiła wysokie buty, także i teraz, mając na sobie sandały na korkowym koturnie.
     – Całkiem dobrze. – odparł chłopak, dość zdawkowo, nieco speszony. Raczej typowo, rzadko kiedy wymieniał dłuższe konwersacje z nauczycielami, chociaż znał swoją wychowawczynię już od roku.
     Apel zaczął się punktualnie o 10. Były przemowy, wystąpienia, nagrody. Nic, co odbiegało by od typowego rozpoczęcia roku w typowym liceum. Wszystko trwało niecałą godzinę kiedy ludzie w swoich klasach rozproszyli się do sal, by przywitać się w mniej licznym gronie. Nastąpiło szybkie omówienie najbliższych dni oraz rozdanie planu zajęć. Każdy wiedział, że pobyt tutaj idzie ku końcowi.
     Sylwia pożegnała w końcu wszystkich oczywiście zaznaczając odległość czasową do najbliższych zajęć angielskiego, jakie prowadziła ze swoją grupą. Słychać był szuranie krzeseł, kiedy cała klasa wstawała by udać się do wyjścia.
     – Alan, czy mogę Cię prosić? – kobieta zwróciła się do chłopaka.
     – Oczywiście – odparł.
     – Widzisz, muszę zabrać do domu ten stos papierów i podręczniki. Czy mógłbyś mi pomóc przenieść je do samochodu?
     – Nie ma problemu.
     Oboje wzięli stos rzeczy, które nauczycielka musiała zabrać ze sobą. Książki nie były zbyt ciężkie ale pomocna dłoń zawsze się przyda. Oboje opuścili teren szkoły i podeszli do parkingu. Sylwia sięgnęła do torebki by wyciągnąć kluczyki do swojego srebrnego samochodu, Kii w wersji kombi. Chłopak dostrzegł z tyłu fotelik, w którym za pewno było przewożone młodsze dziecko jego wychowawczyni.
     – Włóż je tutaj. – kobieta otworzyła tyle drzwi, a chłopak położył książki na tylnych siedzeniach. To samo zrobiła Sylwia, kładąc pliki papierów obok nich. Zamknęła zaraz drzwi i spojrzała na swojego podopiecznego.
     – Dziękuję Ci. Tak było o wiele szybciej. Jeżeli masz ochotę, podwiozę Cię do domu.
     Sylwia spojrzała zza swoich szkiełek. Tak się składało, że oboje mieszkali niedaleko siebie w odległości paru bloków. Alan był nieco zestrofowany, gdyż już miał w planach to, że wróci z resztą chłopaków, lecz i tak miał się z nimi spotkać potem, dlatego się zgodził.
     Oboje wsiedli do samochodu. Sylwia zajęła miejsce za kierownicą i zapięła pas. Alan zrobił to samo, siadając obok. Kątem oka zerkał, jak Nauczycielka wbija lewą stopą pedał sprzęgła i uruchamia silnik. Ten obudził się do życia. Kobieta parę razy docisnęła swój koturn do pedału gazu, by nieco bardziej rozruszać motor pod maską. Po chwili przerzuciła bieg na jazdę do tyłu i samochód wytoczył się na jezdnię a następnie włączył do ruchu. Alan mocno powstrzymywał się, by nie zerkać cały czas na nauczycielkę, która próbowała nawiązać z nim konwersację poprzez różne pytania, na które on odpowiadał zdawkowo. Patrzył na współtowarzyszkę, która była głównie skupiona na drodze. A on na niej. Mocno działało na niego, kiedy przyspieszali i Sylwia przyciskała nieco mocniej pedał gazu, po czym zmieniała biegi.
     Ta mała katorga skończyła się, gdy dojechali pod blok nauczycielki. Oboje wysiedli z pojazdu i wzięli rzeczy, które wcześniej włożyli do samochodu. Chłopak szedł za nią do windy a potem wszedł do mieszkania. Te można było nazwać typowym rodzinnym domem. Gdzieś w oddali zauważył zdjęcia Sylwii z mężem i dziećmi. Trochę książek w półkach no i sprzęty. Tu i ówdzie zabawki.
     – Postaw je gdzieś w salonie.
     Nauczycielka zwróciła się do chłopaka, który wykonując polecenie przeszedł dalej i położył podręczniki na kanapie. Przy stawianiu dwa górne egzemplarze zsunęły się i spadły na podłogę. Alan podniósł je i położył z powrotem. Wyprostował tułów i obrócił się. Sylwia stała przy nim i chciała coś powiedzieć jednak nagle jakby zamarła, patrząc się nieco poniżej twarzy.
     – Co to ma znaczyć? – zapytała stanowczym tonem.
     Alan spojrzał niżej, ale wiedział o co chodzi. Jego krocze było widocznie nabrzmiałe pod materiałem dżinsów, które miał na sobie. Od razu zrobił się czerwony ze wstydu. W takim stanie był niemal przez całą podróż od szkoły do mieszkania nauczycielki. Ta wydawała się być wyraźnie zdegustowana. Nie wiedziała jak ma zareagować. Z jednej strony jakoś ją to urażało, lecz była też pedagogiem i racjonalne wytłumaczenia dochodziły do jej głowy, jednak była zła. Chłopak za to nie wiedział jak się zachować. Najchętniej zapadłby się pod ziemię.
     – Ja… przepraszam… to nie tak… – próbował coś wydukać, lecz z trudem dobierał słowa. Był spanikowany. Nigdy dotąd nie znalazł się w takiej sytuacji. Pocierał dłonią ramię drugiej ręki. Był naprawdę bliski ataku paniki. Sylwii momentalnie zrobiło mu się go żal. Wiedziała, że jest dobrym chłopakiem i nie do końca potrafi kontrolować takie sytuacje.
    Podeszła do niego i położyła dłoń na jego ramieniu.
     – Już dobrze, spokojnie. – odparła.
     Spojrzała w dół, na krocze chłopaka. Cały czas było takie samo. W tym momencie miała złe myśli w głowie. Chyba aż za bardzo chciała mu pomóc. Nie wiedziała co ją w tym momencie popędza lecz jej druga dłoń przeniosła się na krocze chłopaka. Wyczuła mięsień pod materiałem spodni oraz to, jak Alan zadrżał. Teraz być może był jeszcze bardziej spanikowany. Sylwia sięgnęła do jego rozporka i odpięła guziki, po czym rozchyliła poły spodni. Delikatnie odciągnęła brzeg jego bokserek. Chłopak w końcu poczuł ulgę, gdy jego penis znalazł się na zewnątrz. Był nieco większy niż normalnie powinien być. Nie do końca wiedział jak się ma zachować. W tym momencie mógł tylko stwierdzić, że brał udział w scenie niczym z filmów porno, które dotąd od czasu do czasu oglądał i z których czerpał między innymi wiedzę o tym wszystkim. Jego oddech przyspieszył, gdy w głowie miał mętlik, ale próbował zastanowić się nad następnym krokiem. Ten został zrobiony niemal instynktownie.
    Podszedł bliżej do nauczycielki i nagle zaczął rozpinać jej spodnie. Nieco przerażona kobieta odeszła parę kroków i patrzyła stanowczo na chłopaka.
     – Alan… co ty robisz… – powiedziała nieco głośniej, lecz chłopak dalej robił swoje naparł mocniej na nauczycielkę. Nie był może przesadnie zbudowany, lecz wystarczająco odpierał opór ze strony Sylwii. Zmusił ją do obrotu tyłem i zsunął jej białe majteczki do poziomu kolan.
     – Alan, nie! – krzyknęła stanowczo kobieta, lecz nie zdało się to na nic. Chłopak czym prędzej nakierował członka na waginę i czując, jak się to robi zanurzył się we wnętrzu Sylwii, która stała oparta o ścianę, lekko pochylona. Przypominały mu się te wszystkie sceny, które oglądał samotnie w swoim pokoju. To nimi teraz miał się kierować, gdyż nie miał doświadczenia. Wszedł głębiej w pochwę Sylwii, która głośno wydyszała powietrze. Cofnął po chwili biodra i ponownie je wypiął, kładąc dłonie na biodrach nauczycielki. Zaczął wykonywać posuwiste ruchy. Taką przyjemność odczuwał pierwszy raz. Cicho stękał, powoli co raz wbijając się we wnętrze. Zaczął robić to z całej siły chcąc wejść głębiej i mocniej.
     – Auu, Alan! To boli! – krzyknęła nauczycielka lecz na nic to się zdało. Chłopak przyspieszył znacznie ruchy. Sylwia odbijała się od niego. Chciała odczuwać przyjemność, lecz uczucie zażenowania i zgorszenia było silniejsze. Mimo to nie mogła powstrzymać cichych jęków od tego, jak mocno jej członek przeszywał jej mięśnie. Alan znacznie przyspieszył tempo, co było zgubne. Nagle poczuł usilny skurcz na podbrzuszu, którego nie mógł zwalczyć. Obijał jeszcze przez chwilę biodrami pośladki nauczycielki. Nie dał rady wytrzymać dłużej. Zastygł na moment w miejscu a z jego ust zaczął wydobywać się głośniejszy jęk.
     – Alan… nie, błagam… – krzyknęła spanikowana Sylwia lecz nagle poczuła jak młodzieniec wypełnia niekontrolowanie jej wnętrze swoją spermą. Była wystraszona. Nie mieli nawet zabezpieczenia, a on po prostu wypełniał ją swoim nasieniem.
     Gdy było po wszystkim i Alan, będący w różnych stanach odsunął się Sylwia odwróciła się do niego i nasunęła szybko swoje majtki. Spojrzała na ucznia, który nerwowo próbował ubierać na siebie ubranie, jakby chciał zataić to, czego właśnie się dopuścił.
     – Powinieneś wyjść. – odparła kobieta i poszła do łazienki zmyć z siebie to wszystko. Chłopak posłusznie wykonał jej polecenie i niemal wybiegł z jej mieszkania, chcąc tylko znaleźć się w swoim pokoju i zapomnieć o wszystkim.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S.W. Gordon
  • (Nad)zwyczajna kolacja…

    (Nad)zwyczajna kolacja… (3)*

    Sierpień dobiegał końca, ale wysokie temperatury jeszcze dawały się we znaki, a ja mimo to ubrałam się wizytowo. Zgodnie z obyczajem, któremu hołdowali moi znajomi. Spłowiałe i ‘podniszczone’ szorty z dżinsu, biała bluzeczka i biały staniczek, krótki sznur pereł na szyi. Sandałki na szpilce składające się z kilku złotych pasków dopełniały ubiór. I złota kopertówka w ręku. Bluzka, perły i sandałki świetnie podkreślały moją opaleniznę, a o to mi chodziło. Na kolację wybrałam się do dobrych znajomych, więc pojechałam tramwajem. Zakładałam, że będę wracać taksówką, bo bez alkoholu kolacja się nie odbędzie. Nie byłam pewna, ile osób tam będzie, bo z nimi nigdy nic nie wiadomo. Zaczynamy we troje, a potem wpadają inni znajomi i wieczór kończymy w dziesięcioro. I znacznie później, niż pierwotnie zakładaliśmy.

    Nie wiedziałam, jaka to okazja, ale skoro zapraszali, to nawet nie chciałam im odmówić. Zresztą, dawno się nie spotkaliśmy. Znajome małżeństwo, a widywaliśmy się coraz rzadziej. Wiadomo, praca, inne obowiązki. Nie mieli dzieci, ale Ola podjęła dodatkową pracę, więc nawet przez telefon rzadko mogłyśmy porozmawiać. Aleksander był fajnym, atrakcyjnym mężczyzną, więc spotkania z nimi zawsze przebiegały w miłej atmosferze i zawsze trwały zbyt krótko. A ja od pewnego czasu byłam singielką i trochę brakowało mi towarzystwa znajomych.

    – Będziemy mogły się nagadać! – z taką nadzieją jechałam do nich, głównie myśląc o spotkaniu z Olą.

    Niby mieszkaliśmy w tym samym mieście, ale czasami dwudziestominutowa jazda autem wydawała się zbyt długa, żeby spotkać się. Podczas studiów było zupełnie inaczej. Zresztą im też teraz było za daleko, żeby mnie odwiedzić. A mieli dwa samochody!

    #

    – No, cześć Haniu! – Olek pochylił się i soczyście ucałował mnie w policzek.

    – Cześć, Aleks! – oddałam powitalny buziak. Poczułam zapach alkoholu. – Całe szczęście, że nie bawiłam się w pełny make-up… – zdążyłam pomyśleć.  

    – Cześć, babo! – uradowana Ola wtargnęła w moje myśli. Objęła mnie i wycałowałyśmy się. Od niej też poczułam alkohol. Oczy przyjaciółki lśniły, a policzki były zaróżowione.

    – Musiała już nieco wypić – postawiłam olśniewającą diagnozę.

    Jakby wyczuła, co myślę.

    – Zaczęliśmy bez ciebie, ale nie martw się, dogonisz nas! – roześmiała się.

    Parzyłam na nich nieco zaskoczona. Zawsze dbali o siebie, a kolacje miały wręcz elegancką oprawę. Dzisiejsza kolacja miło się zapowiadała. Coś na ciepło czekało w kuchni, bo dolatywały zapachy, ale oni… Oboje w szarych szortach i koszulkach polo w takim samym kolorze. Ola przynajmniej w srebrnych klapkach na szpilce, ale mąż w klapkach, w jakich chodzi się pod prysznic. Zauważyłam, że Olcia była bez stanika.

    – „Olki” zmieniają obyczaje? – byłam zaskoczona, widząc ich „domowy” strój, w którym przywitali gościa. – Zawsze wyglądali elegancko, kiedy zapraszali mnie bądź innych gości, a dzisiaj… – nie rozumiałam tej zmiany.

    – Siadajcie, pieczeń już czeka – Ola zniknęła w kuchni.

    Olek chwycił moją dłoń i pociągnął do pokoju. Usadowił mnie u szczytu stołu. Dostałam drinka. Posiłek był znakomity. Ola zawsze uchodziła za świetną kucharkę. Nigdy nie rozumiałam, jak jej mąż nie zdołał przytyć przy takiej kucharce. Jej ślubny twierdził, że żona głodzi go, więc nie ma szansy na wyhodowanie brzucha. Ot, zgodne małżeństwo. Rozmawialiśmy o wszystkim, nadrabiając minione miesiące. Muzyka w tle nie przeszkadzała naszej konwersacji. Olek dbał, żeby kieliszki nie były puste.

    #

    Przenieśliśmy się na kanapę. Ola usiadła w fotelu, naprzeciwko nas. Ożywiona rozmowa toczyła się dalej, mijały minuty, kwadranse. Kiedy Aleks opisywał pewne zdarzenie z jego pracy, zaczęłam się zastanawiać, o której powinnam wyjść, ile czasu mogę jeszcze u nich siedzieć, gdy w pewnym momencie, ni stąd ni zowąd, Ola nie wytrzymała:

    – Słuchajcie, ja mam już dość! – westchnęła, jakby była naburmuszona, po czym wstała i ściągnęła koszulkę. Rzuciła ją na dywan, usiadła, wyrzuciła ręce szeroko na boki i głośno westchnęła. – No, nareszcie! – głos wyrażał szczerą ulgę. – Aluś, a ty na co czekasz? – popatrzyła na męża, po czym sięgnęła po drinka.

    Olek wzruszył ramionami, uśmiechnął się, wstał, zdjął koszulkę i ponownie usiadł obok mnie.

    Poczułam się dziwnie. Patrzyłam na jeszcze szczupłe, jędrne ciało z płaskim brzuszkiem. Patrzyłam na nagie, pełne piersi Oli.

    – Mogłaby chodzić bez stanika – zazdrościłam jej. Mimo panującego półmroku, dostrzegłam duże sutki. Pierwszy raz widziałam ją półnagą! W akademiku nie mieszkałyśmy razem. Ona nie chodziła z nami na wf, bo była w sekcji sportowej. Kątem oka zerkałam na mocny tors Olka. Od razu było widać, że jeszcze ćwiczy. I ten biceps… – O co tutaj chodzi? – pytałam siebie, łykając alkohol. Dłoń z kieliszkiem nieco mi drżała.

    – Wiesz, już od dawna w domu w zasadzie chodzimy nago – zaczęła Ola, jakby odgadując moje myśli. – Od kiedy? – spojrzała na męża. – Olek latem, zeszłego roku, zaciągnął mnie, prawie siłą, na plażę naturystów i potem zaproponował takie zwyczaje w naszym domu. Na wczasach też korzystaliśmy z takiej plaży. Przekonałam się i już tak zostało. Teraz męczę się, kiedy muszę siedzieć ubrana. Ale w twoim towarzystwie chyba nie muszę? Hania? – spojrzała na mnie. Nie wyglądała na skrępowaną.

    Przecząco pokręciłam głową. W końcu byłam gościem. Zaskoczyli mnie, więc na razie nie potrafiłam nawet składnie odpowiedzieć. Niby każdy oglądał pornosy, zdarzały się różne (właśnie!) seks-przygody, ale kiedy znajomi proponują, że będą w twoim towarzystwie siedzieć nago, to przynajmniej mnie zatkało z wrażenia. Przeczuwałam, że to nie wszystko. Byłam skrępowana ich szczerością i otwartością, a przecież znaliśmy się tyle lat! Ona zwierzała się, on traktował mnie prawie jak siostrę.

    – No, całe szczęście! – skwitowała moje potwierdzenie Olka. Wstała i z ulgą zdjęła szorty. Nawet nie miała majteczek.

    #

    Olek przyglądał się żonie z pogodnym uśmiechem.

    – Widzisz? Nawet zapomniałam założyć majtki – pokręciła głową z niezadowoleniem i… potarła się w kroczu!

    Poruszyłam się niespokojnie. Na takich obrazkach mi nie zależało.

    – Kurde… No, i jeszcze mokra jestem – wyburczała pod nosem niezadowolona Ola.

    – Alkohol działa! – pomyślałam.

    Usiadła, lekko rozchylając nogi. Mignął trójkącik przystrzyżonych włosów. Wilgoć w kroczu błysnęła w świetle lampy. Jeszcze raz potarła się w kroczu i pociągnęła wilgotną dłonią po udzie. Z niej się prawie lało! I była taka swobodna… Teraz stopy w sandałkach oparła jedynie na szpilkach i kręciła nimi na zewnątrz–do środka. Jak wycieraczki w aucie. Była ładnie, równomiernie opalona. Ani śladu po staniku czy majtkach. Spojrzała na swój biust.  

    – Alek lubi jednolicie opalone ciało. Kiedyś chodziłam jedynie do solarium, ale teraz wybieramy takie kurorty na wczasy, w których bez problemów można opalać się przynajmniej topless.

    – Dziewczyny, to ja też skorzystam – stwierdził Olek. Podniósł się i zdjął szorty. Potem usiadł.

    Nie wiem, czy miał slipy, ale nie sprawdzałam. Byłam tak skrępowana sytuacją, że nie chciałam patrzeć w jego kierunku. Głaskał mnie po udzie. Patrzyłam na przyjaciółkę. Spociłam się, ale temperatura niewiele miała z tym wspólnego. Aleks nieco przesunął się i objął mnie na wysokości ramion. Zesztywniałam.

    – A może dołączysz do nas? – zapytał. Ani cienia presji w pytaniu, zero nachalności. Uścisk obojętny. No, życzliwy.

    – O nie! Na pewno nie! – krzyknęłam w myślach.

    Oboje patrzyli na mnie wyczekująco. W milczeniu, ale z nadzieją na aprobatę.

    – Czemu nie? Mogę – usłyszałam swój głos. Prawie go nie poznałam. Był jakiś niski, chropowaty. Podniecony? Nie sądzę. Wyrażał strach? O, tak!

    #

    – Hanka, znamy się szmat czasu, więc chcieliśmy tobie zaproponować… Chcieliśmy zapytać ciebie – chłopak wyraźnie męczył się ze sformułowaniem zdania.

    – Chcieliśmy dowiedzieć się, czy miałabyś ochotę spróbować seksu z nami? – wpadła mu w zdanie Ola. – Bo my mamy ochotę posmakować ciebie – uśmiechnęła się szeroko.

    Jej mąż siedział koło mnie i z ulgą potakująco kiwał głową. Jego ładniejsza połówka podeszła i usiadła z drugiej strony. Nagą piersią otarła się o mnie. Z trudem przełknęłam ślinę.

    – Olesiowi już stoi – parsknęła śmiechem, patrząc na niego. – Ale ja też jestem podniecona – westchnęła, spoglądając na mnie. Głaskała mnie po policzku.

    Nadal siedziałam usztywniona. Byłam zdezorientowana. Nigdy bym ich nie posądzała aż o tak swobodne zachowanie.

    – Wiesz, tak się bałam twojej reakcji, że chyba za ostro tankowałam. Jak cysterna! A mam mniejszą pojemność, niestety… Kochanie, dzisiaj już tylko mineralna! – bąknęła do męża. – No, ściągaj ciuchy! – zażądała ode mnie, ale nie czekała na moją reakcję. Zaczęła rozpinać mi bluzkę. Z podniecenia oblizywała wargi.

    Sięgnęłam w dół i rozpięłam pasek, a potem zamek w szortach.

    Penis Olka sterczał, a on delikatnie głaskał moje udo. W końcu podniósł się i zdjął slipki. Ponownie usiadł, a ja zobaczyłam jego penisa. Sterczał. Może nie był ogromny, ale te 16-18 cm to jednak miał. Grubsze też widywałam.

    – Ooo, mówiłam, że się podniecił! – Ola z rozbawieniem patrzyła na męża. Zaczęła chichotać.

    – No, cooo? Dwie atrakcyjne kobiety siedzą obok mnie, a ja niby co? Z drewna jestem? – uznał, że musi się bronić.   

    Siadłam nieco wygodniej. Muzyka dodała mi odwagi. Stanowiła wspaniałe tło do obecnej sytuacji. Zagłuszała albo przynajmniej tonowała niektóre odgłosy. Można było poczuć się nieco pewniej, wiedząc, że nikt nie usłyszy dźwięków z intymnej sytuacji. Momentami Ola poruszała się w rytm muzyki elektronicznej. Wyraźnie odpowiadała jej te powolne utwory instrumentalne, jakby stworzone specjalnie do takich chwil.

    – Płytę włączyli znacznie wcześniej, zatem zakładali, że nakłonią mnie do seksu – markotnie uśmiechnęłam się do swoich myśli. – A jeżeli się nie zgodzę, to pewnie uparli się pokazać, co potrafią.

    #

    Ola pomogła mi wyjąć z szortów i zdjąć bluzkę, a potem szybko rozpięła stanik. Jednym szarpnięciem ściągnęła go z piersi i sama podniosła się. Chwilę później siedziała z drugiej strony męża. Ramieniem oparła się o jego tors, chwyciła penisa i zaczęła masować.

    – Nie może się zmarnować – uśmiechnęła się do mnie. Śluz z penisa spływał po członku i jej dłoni.

    Patrzyłam na nich i bez słowa zdejmowałam stanik z ramion. Ola wstała, Olek nieco wysunął biodra w kierunku krawędzi siedziska. Ona stanęła przodem do niego w szerokim rozkroku, spojrzała na mnie, uśmiechnęła się, złapała penisa i powoli usiadła na niego. Patrzyła mężowi w oczy. On też wlepiał w nią wzrok.

    – Nooo, jeeessst! – poruszyła się jak jeździec. – Nawet gładko wszedł. Ale byłam taaaka moookra… – podniecenie brało górę, więc z trudem wypowiadała słowa.

    Siedziałam z kieliszkiem i patrzyłam przed siebie. Zaskoczona, zdeprymowana, półnaga.

    – Przecież nie przyszłam na seks! – próbowałam przekonać siebie.

    Dłoń Oli opadła na moją pierś. Drgnęłam, zaskoczona nieoczekiwaną pieszczotą. Ola głaskała pierś. Bawiła się sutkiem, pocierała brodawkę, a ta w rewanżu twardniała.

    – Już próbowaliśmy takiego seksu jako małżeństwo. Olek przyprowadził swojego kolegę. Zresztą, kilka raz – sapnęła przyjaciółka. – Fajnie było. Zwłaszcza kiedy obydwaj…

    – Oluś… – włączył się mąż. – Hani nie interesują ani jej nie zaimponują nasze doświadczenia.

    Odniosłam wrażenie, że Aleksowi nie spodobało się opowiadanie o ich intymnych sprawach. Fakt, nie zależało mi na relacji z ich seksualnych przygód.

    – Jeszcze nigdy nie kochałam się z kobietą. Ale chcę spróbować właśnie z tobą – Ola, niezrażona uwagą, wyszeptała mi do ucha. – Kobiety potrafią robić takie niesamowite rzeczy, więc liczę na ciebie… Przecież nie jesteś cnotką.

    Liznęła moje ucho. Zadrżałam. Liznęła mocniej i dłużej. Kolejny dreszcz. Głębiej. Znowu dreszcz i wręcz namacalne podniecenie. Prawie wwiercała się! Taka pieszczota zawsze na mnie działa. Mój ostatni partner wręcz obśliniał mi ucho podczas pieszczot, ale podniecenie było wówczas już tak silne, że nie zwracałam na to uwagi. Czekałam na seks. Teraz też… Ola nadal masowała pierś i dosiadała męża.

    #

    Dopiłam wino i odstawiłam kieliszek. Zdecydowałam, że pooglądam sobie moich znajomych uprawiających seks. Odwróciłam głowę w ich stronę. Ola ujeżdżała Aleksa. I nagle zatrzymała się.

    – Ej, ty! Pomóż Hani zdjąć spodenki! – rzuciła niecierpliwym tonem do partnera.

    Aż się przestraszyłam. Na moment zabrakło mi powietrza.

    – Ale ja jeszcze… – próbowałam nieśmiało protestować. – Sama jeszcze nie wiem… Tylko… Tylko chciałam was pooglądać. Na… na początek.

    – Zdążysz – sapnął Olek, ciągnąc szorty z prawej strony.

    – Pooglądasz sobie – stęknęła Ola, nachylając się nade mną i ściągając szorty z lewego biodra.

    Jej piersi dotknęły moich. Ależ to było wrażenie… Jakoś tak… zmiękłam. Stałam się bezwolna. Było mi bardzo przyjemnie. Z trudem przełykałam ślinę. Chciałam dotknąć jej piersi, ale jednak powstrzymałam się.

    Olek nacisnął pośladek, więc nieco podniosłam się na łokciach, żeby ułatwić im zdjęcie ciuchów. ‘Po drodze’ złapali majtki i kilkoma szarpnięciami zsunęli je, wraz ze spodenkami, aż do kolan. Ola nadal uciskała moje piersi swoimi. Były takie pełne, jędrne. Rozbierała mnie, a jednocześnie bardzo swobodnie poruszała się, siedząc na penisie męża.

    – Ma wprawę. Prawdziwy z niej jeździec! – pomyślałam z jakąś dziwną zazdrością.

    Teraz on ściągał mi ciuchy. Gdy znalazły się na wysokości kostek stóp, zrzuciłam je kilkoma machnięciami nóg.

    #

    – Nooo, fajnie wyglądasz! – męska część gospodarzy nie mogła się powstrzymać od komentarza, głaszcząc mnie po udzie. Musiał pęcznieć w żonie, bo z jej twarzy jednoznacznie wynikało, że ledwo nad sobą panuje. A on co jakiś czas poruszał biodrami. Wówczas ściskała pierś albo zagryzała zęby na dłoni. Nie chciała krzyczeć.

    – Łał! Ale ładnie wygoliłaś cipulkę! – starania kosmetyczki doceniła lepsza połowa małżeństwa, jednocześnie opierając dłoń o kanapę między moimi nogami.

    Cóż… Oparta na łokciach, dumnie wypięłam biodra, jeszcze szerzej rozsuwając nogi. Rzadko mamy okazję, żeby komuś pochwalić się tak wypielęgnowanym ciałem w intymnym miejscu. Męża czy partnera nie liczę, wiadomo.

    – Niech podziwia – przemknęło mi przez myśl.

    Olcia znieruchomiała i w milczeniu patrzyła na moją cipkę. Chwilę później gwałtownie drgnęłam. Coś mokrego spadło na cipkę. Z ust Oli polała się ślina! Sięgnęła i delikatnie musnęła mokrą łechtaczkę. Dreszcz przeszył moje ciało. Odrzuciłam głowę w bok. Ależ mnie podniecała… Olek chwycił moją prawą dłoń. Trwaliśmy w takim uścisku, kiedy kolejny raz musnęła łechtaczkę. I jeszcze raz. Mocniej ścisnęłam jego dłoń.

    – Oła! – wyrwało się, ale z moich ust. – Boli, proszę… – dodałam już ciszej. Siedziałam prosto i zdezorientowana patrzyłam na przyjaciółkę.

    Moja kochanka ściskała cipkę palcami. Lekki uśmiech błąkający się po ustach wskazywał, że lubi takie mocne pieszczoty. Po czym skorzystała z okazji, nachyliła się i przykleiła ustami do moich ust. Mokrym języczkiem niecierpliwie rozchylała mi wargi, potem zęby…

    – Chwila, chwila! Czekajcie… – głośno zaprotestował Olek. Stanowczym gestem odsunął Olę, puścił moją dłoń, chwycił mnie za kark, przyciągnął i zaczął się całować ze mną! Żona siedziała na nim wyprostowana i bez słowa obserwowała nas. Nie wyglądała na zadowoloną.

    Co miałam zrobić? Oddałam pocałunek. Walczyłam z jego językiem. Jego usta zawładnęły mną. Zapomniałam się w tym namiętnym, gwałtownym pocałunku. Ola była słabsza od męża, więc chwilowo zadowoliła się ujeżdżaniem go. A on w końcu odkleił się od moich ust, przesunął językiem po brodzie, dekolcie i zaczął mi ssać prawą pierś. Ciężko oddychałam. Ola macała moją drugą pierś.

    – Oooch! Tyyyyy… Aluś! – wykrztusiła imię męża. Przyjaciółka ścisnęła moją pierś i na chwilę zastygła. Spojrzałam na nią. Odrzuciła głowę do tyłu i tak tkwiła z otwartymi ustami. Szczytowała. Zadowolony Olek wyprostował się. Ola drżała, siedząc na nim. Mąż prawą ręką trzymał żonę za kark, a lewą głaskał moją cipkę.

    Podniecona, prowokacyjnie poruszałam biodrami. Liczyłam na więcej. 

    #

    Mimowolnie napięłam mięśnie. To nie wstyd spowodowany obmacywaniem moich intymnych części ciała, ale podniecenie wymusiło taką reakcję. Gdyby lizał mi odbyt, pewnie też bym tak zareagowała. A do tego jeszcze widok przyjaciółki osiągającej orgazm… Pocieranie łechtaczki też nie było mechaniczne. Nie! Właśnie stało się bardziej delikatne i zmieniło kierunek. Chyba wykonywał koliste ruchy. Głupiałam. Zagryzłam wargi i zacisnęłam dłonie. Palce stóp uzbrojone w sandałki na szpilkach wbiłam w dywan. Wypięłam biodra. Całą sobą chłonęłam pieszczoty, gdy…

    – Ojjj! Eeeeech… – wystękałam zaskoczona intensywną pieszczotą.

    Właśnie Ola zdołała otrząsnąć się po orgazmie, więc wbiła mi dwa palce do pochwy i rżnęła!

    – No, chcę usłyszeć, jak jęczysz z rozkoszy! – wysapała mi w twarz. Znowu poczułam alkohol.  Pochylona nade mną, oparła rękę o oparcie kanapy i uważnie wpatrywała się we mnie. Jej piersi kołysały się i uderzały o moje. Palce wbijała się coraz intensywniej i głębiej.

    – Oj! – poczułam lekki ból i rozkosz. Wygięłam się.

    Ola wbiła we mnie trzeci palec!

    – Nooo… Jęcz! Wyj! – rozkazała mi. Z przyjemnością obserwowała moje reakcje na stosunek z jej palcami. Im bardziej jęczałam, tym bardziej przyśpieszała ruchy dłoni. Wierzyłam, że ona pierwsza zmęczy się.

    – Starczy – stęknęłam. – Zajeździsz mnie… – opadałam z sił. Moje nogi już bezwiednie poruszały się w rytm ruchów jej dłoni. Teraz zgodziłabym się na zerżnięcie w pupę! Nawet mogłabym wylizać jej obie dziurki. I mężowi też! Byleby tylko przestała! – Olcia! Proszę! Już dość… – jęczałam i próbowałam złapać jej dłoń. Szybko zablokowała jedną, drugą chwycił mąż. Pojękiwałam. Byłam bezradna. Teraz mogli ze mną zrobić wszystko! Tego bałam się. Aleks przyglądał się, jak żona rżnie mnie palcami, ale ani razu nie wsparł mnie, słysząc moje prośby.

    Uderzeniom palców towarzyszył charakterystyczny dźwięk. Takie „plask!” wydawane przy uderzeniu w wydzielinę pokrywającą skórę. Mój śluz obficie pokrywał wejście do pochwy. Szamotałam się pod jej palcami. Coś szeptała mi do ucha, lizała ucho, gryzła je. Pochyliła się jeszcze bardziej i ugryzła pierś.

    – Nieee! – załkałam z bólu.

    Olek siedział nieruchomo. Zafascynowany przyglądał się. A ona? Roześmiała się w głos i dalej rżnęła mnie! Prawie szalałam między taki pieszczotami. Ból, lizanie, gryzienie. I znowu ból. Szamotałam się, nie panując nad ciałem doświadczającym tak różnych pieszczot. Nie wszystkie były miłe, ale może te delikatniejsze właśnie dlatego sprawiały większą przyjemność? Tkwiłam na granicy bólu. Bezwolna, zdana na nich. Mimo tego czułam zbliżającą się rozkosz. I nagle…

    #

    – Zmiana! Teraz ja! – zdecydował mój nowy kochanek. Odsunął żonę, a ta wyjęła ze mnie palce i stała z boku. Trzymała palce razem i lizała jak lody. Jej mąż klęknął przede mną, zsunął mnie nieco z kanapy i płynnie wszedł.

    – Jeeest… – wyszeptałam. Co za miłe uczucie! Po kilku ruchach oddychałam spokojniej. Sztywny, twardy penis, ale nie kościsty jak palce agresywnej kochanki! Usatysfakcjonowana przymknęłam oczy i z błogim uśmiechem oddałam się wrażeniom, których zaczął mi dostarczać Olek. Nie wiem, ile to trwało, w końcu krzyknęłam, on uderzył jeszcze kilka razy i wyraźnie zwolnił, a fala ekstazy pochłonęła moje ciało. Nic do mnie nie docierało. Trwałam i przeżywałam euforię…. Dziwne przeżycie. Jakbym szybowała, a jednocześnie, jakby czas stanął w miejscu.

    Po jakimś czasie, kiedy nieco ochłonęłam i wróciło czucie, dotarły do mnie pierwsze dźwięki, przypomniałam sobie, gdzie jestem, oddałam się upojnemu podnieceniu. Trwałam w nim, oddychałam głośno, pojękiwałam, stękałam i dopiero po czasie zorientowałam się, że zawdzięczam je rytmowi uderzeń penisa. Tak oszałamiał mnie orgazm! Mój kochanek zdawał się cierpliwie czekać na swoją kolej.

    – Można w ciebie? – spytał rzeczowo Olek. W głosie słyszałam spore podniecenie. Jego cierpliwość jednak miała swoje granice.

    – Tak, możesz – wymamrotałam. Mógł zlać się, gdzie chciał. W usta za bardzo nie lubiłam, ale teraz mogłabym połknąć cały wytrysk i jeszcze wylizać mu odbyt! Tak jeszcze byłam naładowana pożądaniem! Z wdzięczności zrobiłabym wszystko…

    – No, rób coś! – te słowa zachęty pan domu skierował do żony.

    Jego piękna połowa powoli, jak kocica położyła się na kanapie, przysunęła do mnie i zaczęła lizać mi pierś. Ale jak! Sutek naprężył się prawie od razu. Czułam jak twardniała brodawka! Dziewczyna dłonią sięgnęła do łechtaczki i pocierała ją. Byłam już tak wrażliwa po orgazmie, że ledwo wytrzymywałam taką stymulację. Na szczęście nie trwała długo. Aleks syknął, uderzył biodrami jeszcze raz i poczułam silny wytrysk. Co za przyjemność… Prawie kwiliłam, równocześnie odbierając pieszczoty piersi językiem i pochwy spermą. Zawładnęli moim ciałem.

    – Mogłabym zamieszkać z wami – wysapałam bardzo niewyraźnie. Na szczęście nie zrozumieli. Obiecałam sobie zabawy w łazience. W prysznicu miałam możliwość zmiany siły strumienia wody. Zadrżałam na samą myśl.

    – Zdolny chłopiec z Alusia – Olek usłyszał pochwałę od żony. – Może powtórka? – spytała jego luba, skoncentrowana na swoich potrzebach. Mówiła łagodnym tonem, nie ironizowała. Wyraźnie chciała przypodobać się mężowi, bo miała ochotę na więcej seksu.

    – Za… Zaraz… – wystękał z wysiłkiem. Jeszcze trawił orgazm. Kiedy doszedł do siebie, odetchnął głęboko i niechętnie wycofał się ze mnie.

    Pytająco spojrzałam na niego. Inaczej wyobrażałam sobie koniec albo dalszy ciąg zabawy. Pomyliłam się, ale i on opacznie zrozumiał moje nieme pytanie.

    – Spokojnie. Zaraz Olka zajmie się tobą – uśmiechnął się. Po tych słowach blondwłosa kochanka wręcz spłynęła z kanapy i weszła między moje nogi.

    Po chwili poczułam, jak wbija sztywny języczek do pochwy. Taki mini-penisek! Aż westchnęłam. Co za przyjemność! Nawet lekko uniosłam biodra.

    – Niech dziewczyna ma wygodny dostęp – czekałam na dalszy ciąg.

    Rytmicznie poruszała językiem we mnie, ale sama też ruszała się w tym tempie. Otworzyłam oczy. Za Olą stał mąż i na stojąco rżnął ją! Usłyszałam jakieś dziwne dźwięki przy moim kroczu. Wsłuchałam się. Nie było pomyłki. Po chwili zrozumiałam i przymknęłam oczy. Ładniejsza połowa małżeństwa starała się wylizywać spermę z pochwy! Świetnie się mną zajmowała. Z całych sił ściskałam kanapę. Odrzuciłam głowę w bok i wyłam w oparcie kanapy. A ona gorliwie pracowała języczkiem, wybierając spermę… I była taka zachłanna! Mocniej zacisnęłam dłonie.

    #

    Leżeliśmy we troje na rozłożonej kanapie. Uniosłam nogę i Olek od tyłu wszedł we mnie, ale teraz szybko mu wiotczał. Olcia, leżąc przodem do mnie, też grzebała przy mojej pochwie, jakby zazdrościła mężowskiemu penisowi. A ja leżąc na lewym boku nieudolnie macałam lewą, przyciśniętą dłonią pierś przyjaciółki, a prawą bawiłam się jej łechtaczką. Kochanka wyginała się i próbowała ustami złapać moją pierś. Bezskutecznie. W końcu dała sobie spokój.

    – Dziewczyny, czekajcie! – pan domu wypadł z pokoju i wrócił po dłuższej chwili. W ręku trzymał aparat. Zatrzymał się i zrobił nam zdjęcie. Ola nadal trzymała palec w moje pochwie.

    – Mogłeś chociaż uprzedzić – nie byłam zadowolona.

    – Spokojnie. To pamiątka dla nas z takiego spotkania. Możesz dostać kopię. Żaden problem – dziewczyna pogłaskała mnie uspokajająco i polizała pierś.

    – Uwaga! Jeszcze jedno! – zasygnalizował Aleks. Postawił aparat na stole, pomajstrował przy nim, spojrzał nad aparatem, wcisnął przycisk i szybko usiadł obok nas. Objął mnie.

    – To tylko pamiątka. I tylko dla nas – szepnęła kochanka i pocałowała mnie w pierś. Nie zdążyła się wyprostować, kiedy błysnął flesz.

    – Przy następnym spotkaniu zrobimy ‘ostrzejsze’ fotki. Albo nagramy filmik! Co, dziewczyny? – ekscytował się gospodarz.

    – O! Chętnie! – radośnie odezwała się jego lepsza połowa. Prawie podskoczyła na kanapie, klaszcząc w dłonie.

    – Jak dziecko – pomyślałam o jej reakcji. – Nooo – dodałam głośno, żeby nie sądzili, że już kategorycznie odmawiam. Nigdy nie posądzałabym Oli o perwersję. A tu, proszę, oboje…

    #

    Spojrzałam na zegarek i zaczęłam ubierać stanik. Chociaż starałam się robić to dość wolno, moje gesty wskazywały na pośpiech. Zarzuciłam bluzkę.

    – Haniu! Już uciekasz? – Ola gwałtownie podniosła się na kanapie. Wyglądała na rozczarowaną. – A my? Chciałam z tobą… – płaczliwie zaczęła tłumaczyć.

    – Słonko, spójrz, która godzina. Jutro pracuję. Muszę przespać kilka godzin – dałam jej buziaka w policzek i zaczęłam zakładać majtki. – Oleńko, kochanie, na samej kawie nie przetrzymam całego dnia – nachyliłam się ponownie i pocałowałam ją w usta. Z języczkiem. Przywarła do mnie i pocałunek znacznie przedłużył się. Wzajemnie pieściłyśmy piersi. W końcu oderwałam się od kochanki. Z żalem puściłam jej pierś.

    Olek obserwował nas. Wyraźnie był zadowolony z tej scenki naszych wzajemnych czułości. Penis mu drgał. Głodnym wzrokiem patrzył na mnie, kiedy ubierałam się.

    – Ale jeszcze spotkamy się tak jak dzisiaj? Na seks? – zapytał z nadzieją.

    – Nooo – nie potrafiłam powiedzieć nic więcej. Musiałam wszystko przemyśleć. Nie próbowałam spojrzeć w jego kierunku. Łatwo mi to przyszło.

    – Kochanie! Wstajemy! No, raz, dwa! I ubieramy się! Odprowadzimy Hanię na przystanek albo zadzwonimy po taksówkę – zarządził Olek, szybko podnosząc się. – A nam przyda się chociaż krótki spacerek – wstającą żonę poklepał po pupie i ścisnął kołyszącą się pierś. Z uśmiechem mrugnął do mnie. Rozumiałam jego zauroczenie krągłościami żony. Ale dzielił się z innymi.

    – A tak chciałam z tobą… – naburmuszona Ola uszczypnęła mnie w pośladek. Była niepocieszona.

    – Przy następnej okazji moje perełki zwiedzą twoje dziurki – zażartowałam.

    – O! Zapraszam! – ożywiła się.   

    Pożegnaliśmy się w dobrych humorach.

     K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    * Uwaga:

    To już trzecie opowiadanie należące do grupy określanej, na mój użytek, mianem: “Niespodzianki”. Będzie ich więcej. Uznałem, że taki wyróżnik części opowiadań ubarwi ich treść. Ale kolejne nie pojawią się od razu. Są jeszcze inne opowiadania, wieloczęściowe i być może oczekiwane są ich kontynuacje. Taką mam nadzieję 🙂

    Nie wszystkie opowiadania z tej grupy są i będą ze sobą powiązane, w niektórych występują (będą występować) ci sami bohaterowie, wszystkie są jednoczęściowe i wiążą się z niespodzianką pojawiającą się w treści. Opowiadania będą należeć do różnych kategorii, na razie dominuje: seks grupowy. Słowo “Niespodzianka” rzadko będzie ujęte w tytule, ale na pewno w tej rubryce: Informacje od autora.

    Miłej lektury!

  • Pierwszy raz cz. 1

    Poniedziałek, nieszczęsny dzień. Tydzień zaczął się dla mnie tragicznie. Spóźniłam się do pracy, szef porządnie mnie opieprzył za niedokończony raport za poprzedni miesiąc, a do tego potwornie bolała mnie głowa.  Idealny dzień by tylko położyć się na kanapie, wziąć kieliszek z winem i próbować się odprężyć. Niestety zanim moje pragnienie przerodzi się w realny czyn musiałam wrócić do domu. Śnieg za oknem prószył bez końca, w końcu to początek lutego. Miałam skończyć pracę o 17, ale nadrobienie zaległości zajęło mi trochę czasu. Wyszłam z pracy po 20, na dworze ciemno, że ledwo widać padający śnieg. Wsiadłam do samochodu i ruszyłam. Nie miałam daleko do pracy, lecz prawie cały odcinek musiałam przejechać przez gęsty las. Pech w tym dniu mnie nie opuszczał, najechałam na leżącą gałąź i przebiłam koło. Ubrana w wysokie szpilki, rajstopy, krótką spódnicę i kurtkę, podczas padającego śniegu miałam sobie poradzić z wymianą uszkodzonej opony. Zaczęłam płakać, próbując odkręcić pierwszą śrubę. Zadzwoniłam do męża by przyjechał mi pomóc. Bardzo kochałam swojego męża, zawsze był dla mnie dobry, opiekuńczy. Miał jedną wadę, bardzo lubił gry komputerowe, spędzał przy nich bardzo dużo czasu, czasami nawet zaniedbując moje potrzeby łóżkowe. Tym razem nie odebrał telefonu, pewnie był zajęty graniem. Po trzeciej próbie dodzwonienia się, dałam sobie spokój. Usiadłam w aucie i bezsilnie czekałam, aż oddzwoni. Nawet nie było kogo poprosić o pomoc, żadnego samochodu przejeżdżającego obok mnie, nic. Lecz chyba szczęście zaczęło się do mnie lekko uśmiechać, bo na horyzoncie pojawiły się światła. Wyszłam szybko z auta i machałam by się ta osoba zatrzymała. Nie wiem czy mnie widziała czy nie, ale pojechała dalej. Totalnie zrezygnowana chciałam już iść na pieszo lecz pojawił się drugi samochód. Udało mi się go zatrzymać. Wysiadł młody, na moje oko 19-letni chłopak. Wysoki, z buzi przystojny, był grubo ubrany, ale widziałam, że dbał o siebie.

    -Co się stało? – zapytał.

    – Przebiłam koło i sama nie mogę dać rady z wymianą. Możesz mi pomóc?

    Bez wahania wziął się do pomocy, a ja świeciłam latarką by lepiej widział co robi. Trochę światła padało też na mnie. Czułam, że mnie obserwuje od góry do dołu. Jestem dość atrakcyjną kobietą, mam troszkę kobiecych kształtów, ale bliżej mi do szczupłej osoby niż grubej. Dbałam o sobie, ale nie katowałam się ścisłymi dietami czy wykańczającymi treningami. A i tak potrafiłam skupiać na sobie uwagę facetów.

    – Dziękuje Ci bardzo, nie wiem co bym bez Ciebie zrobiła.

    – Nie ma sprawy, trzeba sobie pomagać.

    – Jak mogę się odwdzięczyć?

    – Jak mówiłem, trzeba sobie pomagać.

    Słyszałam w jego głosie ekscytację i nutkę podniecenia. Wziął mnie za ręce, oparł o samochód mocno trzymając i zaczął mnie całować. Byłam w szoku, strach sparaliżował mnie na tyle, że nie mogłam nic zrobić. Nigdy wcześniej nie byłam z innym facetem, od początku przygody z seksem miałam tylko męża. Nigdy nie kręciły mnie przelotne znajomości czy puszczanie się jako nastolatka. Byłam tradycjonalistką, ale z racji relacji z mężem, brakowało mi trochę seksu. Rzadko się bzykaliśmy, albo jemu się nie chciało, albo ja się źle czułam. Było więcej wymówek niż zbliżeń między nami. Myślałam o innym facecie, ale wszystko pozostawało w granicach mojej fantazji. Kiedy chłopak przestał mnie całować, skierował sobie usta do mojego ucha i wyszeptał:

    – A teraz grzecznie zrobisz mi loda, a potem Cię zerżnę. Tak mi się najlepiej odwdzięczysz.

    Nie wiedziałam co zrobić, tysiące myśli przebiegały mi przez głowę. Zawsze byłam wierna, a teraz miałam zdradzić? W głowie mi się to nie mieściło. Jednak również poczułam się podniecona, ta sytuacja sprawiła, że nie myślałam o tym, że jest zimno, czy mój mąż zadzwoni. Po prostu chciałam iść na żywioł, zupełnie jak bym nie była sobą. Posłusznie kucnęłam przed nim rozpinając rozporek. Nie za dużo widziałam, ale za to poczułam dużego i prężnie stojącego kutasa w dłoni. Miał chyba z 18 centymetrów i był dość gruby. Od razu skojarzył mi się z penisem męża, był bardzo podobny, co jeszcze bardziej mnie podnieciło. Masowałam go ręką i po chwili wsadziłam go do buzi. Ssałam go powoli, wkładając go coraz głębiej. Czułam, że jest mu dobrze, więc złapałam go za jajka i masowałam. Aż wydał głośny jęk z siebie. Był tak napalony, że załapał mnie za głowę i wsadził całego do buzi, na siłę. Czułam go głęboko w gardle, dławiłam się. Wepchnął mi go jeszcze tak kilka razy, prawie doszedł, lecz przerwałam robienie mu loda i wstałam. Bardzo chciałam by zabawa jeszcze trwała, marzyłam by wszedł we mnie i mnie zerżnął. Zaczęłam go całować i skierowałam jego rękę na moją cipkę. Zaczął mnie masować i czuł, że jest tam bardzo mokro. Fala gorąca przeszła przez moje ciało, aż zapomniałam, że na dworze jest -16 stopni. Teraz liczyło się tylko jedno, chęć bycia wyruchaną przez tego chłopaka. Odwróciłam się do niego tyłem. Długo nie musiałam czekać gdy rozerwał mi rajstopy i majtki.

    – Co Ty robisz? – krzyknęłam.

    – Oj nie marudź, wiem, że Ci się to podoba.

    Miał rację, bardzo mi się to podobało. Przejechał po mojej cipce główką kutasa szukając dziurki. Jęczałam z podniecenia. Po kilki chwilach już był gotowy. Wszedł we mnie jednym, zdecydowanym ruchem, aż po same jaja. Krzyknęłam bardzo głośno, czułam każdy centymetr jego kutasa. Trochę bolało, ale nie przeszkadzało mi to. Byłam mega podniecona, aż drżałam. Pieprzył mnie mocno i szybko, jedną ręką trzymając za pośladek, a drugą za włosy. Wewnętrzny głos cały czas mi powtarzał, że jestem dziwką i jak mogłam zdradzić męża, ale to mnie nakręcało jeszcze bardziej. Jęczałam głośno, mówiłam do niego by mnie pieprzył jeszcze mocniej. Zaciskałam cipkę na jego kutasie wzmacniając jego doznania. Nie minęło dużo czasu, aż chłopak wypełnił moją cipę swoją spermą, posuwając jeszcze chwile. Wyszedł ze mnie, a ja dalej oparta o maskę nie mogłam się ruszyć. To był znak, że doszłam. Sperma zaczęła wylewać się na moje majtki i rajstopy. Udało mi się podnieść, kucnęłam przy jego kutasie i wylizałam go do czysta. Jego sperma była bardzo słodka, smakowała mi. Podciągnęłam resztki mojego ubrania. Czułam się jak szmata, o dziwo podało mi się to. Pocałowałam go namiętnie i powiedziałam:

    – Może to kiedyś powtórzymy?

    – Z przyjemnością. – odpowiedział.

    – Jak masz na imię?

    – Paweł, a Ty?

    – Asia.

    Dałam mu swój numer telefonu w nadziei, że odezwie się jak najszybciej. Nawet nie dojechałam do domu i dostałam smsa:

    – Świetnie było Cię wyruchać, nigdy nie przeżyłem tak silnego orgazmu. Mam nadzieję, że utrzymamy bliższy kontakt. Buziaki suczko :*

    Znowu zrobiło mi się gorąco. Cały czas myślałam o jego kutasie, o tym jak mnie bzykał. Marzyłam by się z nim spotkać jeszcze raz, zobaczyć go, tym razem nago. Wróciłam do domu. Mąż jak zawsze grał, więc udało mi się bez podejrzeń wskoczyć do łazienki. Majtki i rajstopy miałam całe w spermie. Schowałam wszystko tak by mąż nic nie widział, a sama poszłam pod prysznic. Po wyjściu przywitałam się z ukochanym po czym poszłam do sypialni się położyć. Przez zaśnięciem odpisałam na smsa:

    – Dziękuje Ci za to ruchanie, naprawdę jesteś dobry. Może umówimy się w piątek i to powtórzymy, tym razem w innych okolicznościach? Daj adres to przyjadę do Ciebie :*

    Myślałam o nim cały czas. Ten seks, ta sytuacja tak mnie nakręcała, że postanowiłam zrobić sobie dobrze. Masowałam cipkę tak jak by to on ją masował, wkładając paluszki w siebie myślałam o nim jak mnie bzyka. Doszłam bardzo szybko po czym usnęłam ze zmęczenia. Obudziłam się rano z kacem moralnym, rozmyślałam co ja teraz zrobię. Podczas szykowania się do pracy dostałam smsa od Pawła:

    – Oczywiście, jak mógł bym przepuścić taką okazję. Masz tu mój adres, czekam na Ciebie :*

    Nie wiedziałam co o tym myśleć, lecz sutki mi stwardniały i fala gorąca przeszła przez moje ciało. Miałam trzy dni na to by się z tego wyplątać, albo iść na spotkanie, emocje mną targały. Pozostało tylko czekać aż nadejdzie piątek.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    MJ

    Witajcie, to moje pierwsze opowiadanie, mam nadzieję, że się spodoba. Wszelkie poprawki mile widziane.

  • Powrot starego kumpla

    Pamiętacie Konrada (opowiadanie “Męskie masaże”), współlokatora ze stancji, na której mieszkałem z gejami? Mieszkaliśmy tam przez wiele lat aż do zakończenia studiów. Później nasze drogi trochę się rozeszły i utrzymywaliśmy ze sobą jedynie wirtualną znajomość. Dzisiaj wysłał mi informację, że wrócił do miasta i chce mi dać trochę radości. Ucieszyłem się na myśl o jego masażach, ale jednocześnie miałem mały lęk, bo nie widzieliśmy się wiele lat. Jestem teraz po trzydziestce i nie bawię się już w intymne kontakty z facetami. Ciało też już nie takie jak dawniej… Miałem tremę i długo przygotowywałem się do spotkania, niemniej, z radością przyjąłem zaproszenie i spotkaliśmy się w mieście.

    Powiedział mi, że wynajął tu kawalerkę, ponieważ dostał pracę na około pół roku, dzięki czemu znów możemy się spotykać, a nawet zamieszkać razem, jak za dawnych lat. Przy Coli wspominaliśmy wspólną przeszłość, miłe, a także wstydliwe chwile, erotyczne przeżycia i wpadki. Widać, że pomimo upływu lat, nic się nie zmieniło. Wciąż jesteśmy tacy sami, tylko troszkę starsi i grubsi. Zaprosił mnie do siebie i powiedział, że będzie miał fajną niespodziankę. Poszliśmy.

    Jednopokojowe zadbane mieszkanko na obrzeżach miasta, całkiem sympatyczne. Niespodzianką było to, że wkrótce zjawił się Radek – nasz współlokator z dawnej stancji. Los rozłączył go z Filipem, a że był w okolicy, wpadł do nas. Razem z Konradem zaplanowali gay party. Nie byłem co do tego przekonany. Zapewnili mnie jednak, że będzie fajnie jak dawniej. Z uwagi na wiek i powagę, odmówiłem. Miałbym prezentować się z gołą parówą przy dwóch dorosłych facetach, których nie widziałem od lat? Przy Konradzie w sumie mógłbym. Widzieliśmy się setki razy. Radek widział zaś mój interes tylko raz wtedy, podczas grupowego masażu. Podczas kolejnych, nigdy nie chciałem dzielić się z nim swoją intymnością. Teraz jestem starszy, od dawna nie robiłem takich rzeczy, zapewne wyglądam gorzej i nie chciałbym pokazywać siurdaka żadnemu facetowi. Zwyczajnie nie miałem na to ochoty, więc zaczęli beze mnie. Powiedzieli, że mogę się przyłączyć w każdej chwili, jeśli tylko zechcę.

    Przez długi czas zabawiali się w bieliźnie. Wciąż pytali, czy się nie przyłączę, a ja wciąż odmawiałem. Widać było, że moja obecność sprawia im dodatkową przyjemność. Rozkręcali się coraz bardziej. Pozdejmowali sobie majty i dokazywali na golasa. Widok był nieco dziwny, ale patrzyłem. Penis Konrada nic się nie zmienił. Pamiętam nasze zabawy… Chłopaki bawią się doskonale, bez krępacji, są spontaniczni. Przez chwilę pomyślałem, że może faktycznie byłoby fajnie, skoro jest okazja. Pamiętam też boskie masaże Radka. Profesjonalna przyjemność za darmo. Mógłbym przeżywać takie rzeczy częściej.

    Po długiej walce z samym sobą postanowiłem dołączyć. Nie miałem ochoty pokazywać peniska, więc zostałem w bokserkach. Obaj zaczęli mnie masować na wszelkie przyjemne sposoby. Później chcieli, żebym to ja wraz z Konradem masował nagiego Radka. Następnie, odwrotnie – wraz z Radkiem robiliśmy masaż Konradowi. Bez nadmiernego entuzjazmu, ale całkiem spoko. Nie pragnąłem oglądać ich genitaliów, aczkolwiek nie przeszkadzało mi to. Dziwił mnie brak ich skrępowania. Gdy próbowali namówić mnie na anal lub oral, odmówiłem. Zabawa trwała. Chłopaki wkurzyli się, że nie chcę się wyluzować. Faktycznie, w pewnym momencie chciałem nawet sobie iść. Dla nich to nic takiego i nie rozumieli mojej postawy.

    Minęły już ponad dwie godziny. Chłopaki postanowili wziąć sprawy w swoje ręce. Powiedzieli, że nie wiedzą, czemu aż tak się spinam i nie chcę się oddać głębszej rozkoszy. Oni czują się wspaniale i chcą, abym ja też tak się poczuł. Wiedzieli, że jeśli mi nie pomogą, nie rozkręcę się i nie poczuję maksymalnej przyjemności. Może było w tym trochę racji… Nie chciałem jednak przy Radku. Dla mnie, jak dla wielu zwyczajnych kolesi, mój penis służy jedynie do realizacji potrzeby fizjologicznej i podniety podczas bycia z laskami, zaś tego typu zabawy są czymś obcym. Pokazywanie go tutaj nie jest ani logiczne, ani komfortowe. Nie to, co dla nich. No ale cóż… Zrozumieli, że muszą to zrobić siłą. Obaj położyli mnie na plecach i zaczęli masować. Przyznam, było mi bosko. Jakiś czas później oznajmili, że bez względu na moje humory, za chwilę stracę bokserki i w pełni się wyluzuję tak, jak powinienem. Nie miałem wyjścia, a nie chciałem być chamski. W sumie jest fajnie i nic nie tracę. Przy Radku będzie trochę obciach, ale skoro oni są goli, to chyba wszystko jest ok.

    Rozmasowali każdy mięsień mojego ciała, nieuchronnie idąc ku dołowi. Było bardzo przyjemnie. Nie pozbyłem się obiekcji wobec Radka, ale to nie miało już znaczenia, bowiem pożegnałem się właśnie z bokserkami. Na widok gołego siura, roześmiałem się nerwowo i zawstydziłem. Nie było co pokazywać. Nie sądziłem, że w moim wieku dam się jeszcze rozebrać chłopakom do gołego siura, a zwłaszcza Radkowi, przy którym intymności zawsze unikałem, pomimo jego cudownych masaży. Przy Konradzie czułem się swobodniej. Ich nagość troszkę mnie uspokajała. Gdy zaczęli masować moje krocze, skupiłem się wyłącznie na przyjemnych doznaniach. Chrzanić konwenanse! Nie jest komfortowo, ale i tak całkiem przyjemnie. Masaż pupy był świetny. Obaj wspaniale masowali i mieli z tego dużo uciechy. Przyjemność trwała ponad godzinę. Pokazali mi przeróżne techniki masażu prącia. Chyba nawet wytrysnąłem z rozkoszy. Dobrze, że nikt poza nimi nie widział mnie w tej sytuacji.

    Przerwa na toaletę. Oczywiście pełna kultura, każdy osobno. Ja pierwszy. Musiałem się wysiusiać i trochę umyć. Spojrzałem na siebie w lustrze i zastanawiałem się, co ja właściwie robię. Mam ciało, jakie mam, ale żeby od razu paradować z zaślinionym pieskiem w towarzystwie gejów… Chyba mnie poniosło. Nie powinienem na to pozwolić. Było mi wstyd i miałem poczucie winy, ale musiałem się ogarnąć, wyjść do nich, ubrać się, podziękować za miłe chwile i odejść. Zaskakująco trudno jest wyjść nago z łazienki do ludzi, nawet wtedy, gdy jeszcze przed chwilą dobrze się z nimi bawiło. Niestety, trzeba. Gdy wychodziłem, od razu wparował Konrad. Radek siedział w pokoju. Zakryłem się dłońmi i usiadłem przy nim. Zacząłem mówić, że było fajnie, ale muszę już iść. Odparł, żebym jeszcze został i nie marudził, że niepotrzebnie się spinam. Z łazienki wyszedł Konrad i poszedł Radek. Konrad od razu zaczął mnie masować. Położyłem się na plecach, a on zsunął moje dłonie z genitaliów. Ptaszek znów był wolny, a dotyk jego ciała sprawiał mi przyjemność. Było fajnie, szkoda, że wrócił Radek. Chyba rzeczywiście największy problem miałem w tym, że nie byłem sam na sam z Konradem.

    Konrad nadal mnie masował, częściowo na mnie leżąc. W międzyczasie zaczęliśmy mówić o seksie analnym. Chłopaki bardzo chcą tego ze mną spróbować. Ja jak zwykle odmawiam. Przyznałem, że to obrzydliwe. Poza tym bezsensowne jest, że osoba pasywna ma gołego penisa, skoro go nie używa. Na dalsze przekonywania żartobliwie odpowiedziałem, że boję się zastrzyków, a ci panowie mają ogromne strzykawki. Głupio wygląda też, gdy genitalia pasywa dyndają podczas stosunku.

    Po długiej wymianie zdań skapitulowałem. Zabrakło mi argumentów. Stwierdziłem jedynie, że nie jestem aktywem, oraz że się boję. Zapewnili, że wszystko będzie dobrze i że warto spróbować. Podobno, podczas stosunku najlepiej jest stać w rozkroku, więc wstałem. Na wypadek, gdybym upadł albo za bardzo się ruszał, Radek stanął z przodu i chwycił mnie za barki. Było mi wstyd, więc przez cały czas zakrywałem penisa dłońmi. Miałem widok na jego penisa. Było widać, że się cieszy. Ja zaś bardzo się bałem i byłem zszokowany. Wiadomo, pierwszy raz. Gdy Konrad powoli, lecz stanowczo zaczął mi wsadzać, miałem dziwne doznania. Spociłem się. Najpierw bolało, później poczułem pełność, jak przy zaparciach. Dzikie uczucie do momentu, gdy dotarł głębiej. Później nastąpiło coś przyjemnego jakby łaskotanie. Gdy się oswoiłem, Konrad przeszedł do dzieła. Objął rękami moją miednicę i wolno, acz energicznie poruszał członkiem w przód i tył. Doznania były tak silne, że musiałem odsłonić penisa żeby złapać się Radka. Trzęsło jak na wybojach. Mój piesek dyndał się tak mocno, aż bolały mnie jądra, gwałtownie uderzające o mój brzuch z każdym ruchem ciała Konrada w przód. Cieszyłem się ale jednocześnie paliłem się ze wstydu, bo jak mówiłem, wygląda to bezsensownie i głupio, a w dodatku wszystko na oczach Radka. Z jednej strony nowe, dziwne, mocne doznania, z drugiej wstyd. Piesek troszkę mi urósł, ale nie stanął. Od kilku minut wesoło się dynda między nogami ku uciesze Radka, a ja nie mam na to wpływu. Najpierw mimowolnie zaczęła wydostawać się z niego ciągnąca się ciecz, aż w końcu, po parunastu minutach wytrysnął. Sperma chlapała wszędzie, w każdym kierunku. Na mnie, na Radka, na boki, w górę i w dół. Masakryczne sekundy największej przyjemności, jakiej mogłem dzisiaj doznać. Radek, na ten widok również popuścił. Konrad również dochodził, a że nie chciałem, żeby spuścił się wewnątrz, skończyliśmy, zanim trysnął. Byłem wstrząśnięty nowymi doznaniami, zawstydzony i wykończony. Jednak było warto doświadczyć czegoś nowego. Raczej tego nie powtórzę, ale też i nie żałuję.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dorastanie cz.4

    Od naszego spotkania minął tylko jeden dzień, a ja już tęskniłem. Nie tylko za pieszczotami. Tęskniłem za jej śmiechem, za naszymi rozmowami, które nieraz przeciągały się do świtu. Rozmawialiśmy często o naszych marzeniach i nadziejach. Opowiadała mi, co chciałaby robić w przyszłości.

       Kochała życie. Mówiła, że życie i wolność to dwie rzeczy, o które warto walczyć. Nienawidziła wojen, a nawet była przeciwna karze śmierci. Ja miałem odmienne zdanie, ale nie kłóciłem się z nią. Słuchałem tylko, jak z zapałem opowiadała mi, że świat może się zmienić na lepsze. Wystarczy tylko, aby każdy człowiek odnalazł w sobie miłość, a odrzucił nienawiść. Była wspaniała. Pomyślałem wtedy, że jeśli więcej ludzi będzie tak myśleć, to może naprawdę coś się zmieni. Byłem trochę naiwny.

      Myślałem o Sylwii tak często, że zaniedbałem szkołę. Mama zaczęła się niepokoić.

    – Przyłóż się synku do nauki – tłumaczyła mi – zdobądź dobre wykształcenie, zobaczysz, że przyda ci się bardzo w przyszłości.

    – I powiem ci, że dziś coś, co wydaje się faktem, jutro może stać pod dużym znakiem zapytania.

      Nie wiedziałem o czym mówi.

    Przecież kocham Sylwię, ona mnie, co nam jeszcze potrzeba do szczęścia? Szkoła czy praca jest bez znaczenia, skoro żyjemy miłością. Jeśli będziemy razem, zdobędziemy cały świat. Cóż, w tak młodym wieku z miłością w sercu, nie myśli się racjonalnie.

       U Sylwii wylądowałem w piątek po południu. Otworzyła mi Marzena. Nie rozmawiałem z nią od czasu naszego zbliżenia. Odpowiadałem tylko suche „cześć”. Miałem do niej żal, za to co zrobiła. Denerwowałem się przy niej bo wiedziałem, że to także moja wina.

    – Witaj przystojniaku – próbowała się przymilać.

    – Jest Sylwia? – zapytałem krótko.

    – Będzie za chwilę, wyskoczyła do sklepu, wejdź.

    Zastanowiłem się patrząc jej w oczy.

    – Poczekam na werandzie – powiedziałem i poszedłem w stronę wiklinowego fotela.

    – Nie bój się, nie zgwałcę cię – powiedziała z uśmiechem podchodząc do mnie. Gdy zobaczyła, że mnie to nie bawi, jej uśmiech zniknął.

    – Słuchaj..ja..bardzo źle się wtedy zachowałam. Tylko że wiem, jacy są mężczyźni. Potrafią rozkochać kobietę i ją porzucić. Chciałam to oszczędzić Sylwii, chronić ją. Ale teraz wiem jaką krzywdę wam wyrządziłam. I chciałam cię bardzo za to przeprosić. Wiem, że jesteś porządnym chłopcem, a ja cię uwiodłam. Rozmawiałam o tobie z siostrzenicą i ona wie, że to moja wina.

    – Kiedy byłeś..zamknięty w sobie, zadzwoniła twoja mama, z prośbą o wyjaśnienie. Co się stało, że się rozstaliście. Opowiedziała mi co przeżywałeś i wtedy uzmysłowiłam sobie, jak bardzo ją kochasz. Wiedziałam, że popełniłam błąd i postanowiłam go naprawić.

    – Wyjaśniłam Sylwii, że jeśli czuje cokolwiek do ciebie powinna ci to powiedzieć. Ona nie spała nocami, snuła się po domu szlochając. Widziałam, jak bardzo tęskni za tobą. Aż wreszcie postanowiła cię odwiedzić. Sama ją zawiozłam pod twój blok.

        „A więc to moja kochana mama zainicjowała nasze zejście, a dzieła dokończyła Marzena. Jeśli to prawda, byłbym zdolny jej wybaczyć, ale nie ufałem jej. Nie po tym co zrobiła.”

     – A co to za smutne miny? – usłyszałem Sylwię wchodzącą na werandę.

    – Nadal się na mnie gniewa, chociaż mu wszystko wyjaśniłam – odpowiedziała ciotka.

    Widziałem, że dziewczyna nie chce wracać myślami do tamtego wydarzenia. Do tej pory ani razu nie rozmawialiśmy o tym.

    Podeszła i przycisnęła usta do moich.

    – Ja już o tym zapomniałam i proszę was o to samo.

    Marzena pokręciła ręką przy ustach, jakby zamykała zamek i machnęła nią, wyrzucając nie istniejący klucz.

    – Chodź – powiedziała do mnie Sylwia – mam dla ciebie niespodziankę.

    Poszliśmy na górę. Kazała  mi czekać w pokoju, a sama weszła do łazienki. Po chwili usłyszałem wołanie.

    W łazience panował półmrok. Paliły się tylko świece. Sylwia siedziała nago na brzegu wanny i jedną ręką mieszała wodę, tworząc pianę. Na stoliku pod lustrem stał magnetofon i grał cichutko jakąś spokojną melodię. Zauważyłem też kilka prezerwatyw leżących obok.

    – Dziś będziemy się relaksować – wskakuj.

    Weszła do wanny okrywając się pianą. Nie wiem, o jakim „relaksie” mówiła, ale już czułem napięcie w kroku. Jak się rozebrałem, członek był gruby, tylko nie stał. Wszedłem do wody, która była gorąca. Było tak dużo miejsca, że nie dotykałem jej, mimo wyprostowanych nóg. Odepchnęła się od krawędzi i oparła plecami o moją klatę.  Pocałowałem jej szyję i wtedy poczułem dziwny zapach. Coś mi przypominał, ale nie mogłem go z niczym skojarzyć.

    – Co to za zapach?

    – Poczułeś? – zapytała z uśmiechem – to zapach miłości, ciotka mi dała. Powiedziała, że z każdego mężczyzny zrobią zwierzaka, bo zawierają feromony.

      Pierwszy raz słyszałem o czymś takim.  Miałem już rzeczywiście duży wzwód, ale od bliskości i dotykania uwielbianego ciała.” Czyżby od tego zapachu też?” – zastanawiałem się.

    Zjechała ręką na moje krocze.

    – Miałeś się relaksować, a nie spinać – powiedziała.

    Woda, muzyka, półmrok, nawet powietrze było przesiąknięte erotyzmem.

    – Łatwo ci mówić – odpowiedziałem – wiesz jak to wszystko na mnie działa?

    – Cierpliwości, im dłużej się powstrzymasz, tym większa będzie satysfakcja.

    Wiedziałem, że ma rację.

    Odsunęła się, a za chwilę poczułem między nogami jej stopę. Masowała mnie, delikatnie naciskając na jądra, po czym przesuwała ją wyżej, przyciskając członka do mojego brzucha. Spodobało mi się to. Jeszcze żadna dziewczyna nie pieściła mnie stopami. Odnalazłem jej wzgórek i zacząłem masować podobnie. Zamknęła oczy i poddała się przyjemności. Było to naprawdę odprężające. Mimo podniecenia spowodowanego dotykiem, czułem się rozluźniony. Dotykaliśmy się w ten sposób dłuższy czas.

    – Wystarczy, bo zaraz dojdę w wannie – powiedziała Sylwia i wyskoczyła z wody.

    Podeszła do stolika przed lustrem i wycierając się ręcznikiem, patrzyła na swoje odbicie. Podszedłem do niej, też się osuszając, a ona oparła się o mnie plecami. Złapała za penisa i wsunęła go między pośladki. Następnie pochyliła się i oparła ręce o stolik, wypinając wysoko pupcię. Sięgnęła po coś, a po chwili wyciągnęła rękę w moim  kierunku. Podawała mi gumkę.

      Wszedłem w nią jednym ruchem.

    Wciągnęła tylko głęboko powietrze. Odsunęła trochę biodra i pchnęła je w moją stronę, aż pośladki uderzyły o mój brzuch. Złapałem ją za biodra dopasowując jej rytm do mojego. Kochając się na stojąco patrzyliśmy na swoje odbicia w lustrze. Podniecała mnie bardzo pozycja od tyłu i jednoczesne patrzenie sobie w twarz. Sylwia oddychała już szybko i wypinając pupcię jak najwyżej, wyprostowała tułów, łapiąc mnie jedna ręka za szyję. Członek był naprężony w tej pozycji i mocno obcierał o przednią stronę pochwy. Czułem jej ogromną przyjemność. Zwiększała tempo, a na czerwonej twarzy pojawiły się krople potu.

    W pewnym momencie zadrżały jej tak nogi, że musiałem ją przytrzymać, żeby się nie przewróciła. Zamknęła oczy, głowę położyła na stoliku, a silne skurcze w jej wnętrzu, nie pozwoliły jej pozostać w ciszy.

    O tak! Och! O tak! – jęczała, a jej pupcia podskakiwała w rytm orgazmu. Wbijałem się szybko przez chwilę, następnie zacząłem zwalniać i zwalniać, aż zatrzymałem się w niej dociskając brzuch do pośladków. Nie miałem wytrysku, chyba ten masaż mnie trochę uodpornił. Ale byłem szczęśliwy widząc, ile przyjemności dałem Sylwii. Nogi nadal jej drżały. Zacząłem się z niej wysuwać.

    – Nie ruszaj się! – powiedziała.

    Delikatnie poruszała pupcią, okrężnymi ruchami, jakby chciała go wyczuć całą pochwą. Głaskałem ją po pośladkach, a po chwili  przejechałem kciukiem pomiędzy nimi, zatrzymując się na zwieraczach. Masowałem je delikatnie, lekko naciskając. Znów patrzyła na moje odbicie.

    – Chcesz tam włożyć? – zapytała bezpośrednio.

    Skinąłem głową.

    Rozejrzała się po stoliku i podała mi jeden mały słoiczek. Zobaczyłem na nim napis „Power of Love”, albo coś podobnego. Spojrzałem na blat i uzmysłowiłem sobie, że jest tam więcej rzeczy do uprawiania miłości. Różnego rodzaju żele, krople, maści. Wszystkie w obcym języku, ale domyślałem się przeznaczenia. Wiedziałem, że to Marzeny zapasy na sobotnie „jazdy”.

    Zanurzyłem palec w żelu i rozsmarowałem na oczku Sylwii. Wsunąłem nawet nieznacznie palec, co przyjęła westchnieniem. Z doświadczenia wiedziałem, że dobrze jest też posmarować członka. Zdjąłem prezerwatywę i nałożyłem pokaźną dawkę.

        Gdy byłem gotowy, stanąłem za nią. Znów wypięła pupcię, rozstawiając nogi szeroko. Jedną ręką odchyliłem pośladek, a drugą nakierowałem ptaszka na otwór. Nie było za dużo miejsca. Sylwia to wyczuła, bo wyciągnęła do tyłu ręce i łapiąc za pośladki, rozchyliła je. Teraz miałem wszystko jak na dłoni. Przystawiłem główkę do zwieraczy i zacząłem pchać. Były dosyć mocno zaciśnięte, ale pod wpływem naporu, zaczęły lekko ustępować. Kiedy się rozluźniły, wsunąłem powolutku łepek.

    Jęknęła.

    – Boli?

    – Trochę, ale nie przerywaj – powiedziała szybko.

    Była strasznie ciasna. Wciskałem powoli, robiąc przerwy. Z każdym moim pchnięciem z ust dziewczyny wydobywało się westchnienie. Członek wyczuwał każdą wibrację i wiedziałem już że dochodzę. Nie wsunąłem się nawet do połowy.

    – Dłużej..nie wytrzymam – wydusiłem.

      Wtedy poczułem pierwszy strzał. Zaraz potem drugi i trzeci. Tryskałem z taką prędkością, że prawie nie czułem przerw. Przyjemność była tak silna, że teraz moje nogi odmówiły posłuszeństwa. Popchnąłem Sylwię, która lecąc do przodu rozrzuciła kosmetyki. Oparłem dłonie o stolik, przyciskając się do jej pleców i drgałem w rytm orgazmu, który zdawał się nie mieć końca. Kiedy wreszcie przestało mną rzucać, powolutku wyciągnąłem ptaszka.

    Patrzyła na mnie z uśmiechem w lustrze.

    – I jak było? Widzę po minie, że chyba dobrze?

    – Dobrze? – powtórzyłem – jeszcze nigdy nie miałem takiego wytrysku.

    – Domyślam się. Czułam każdy twój strzał. Waliłeś jak z karabinu.

    Roześmiałem się.

    – A co mogłem zrobić jak twoja pupcia wypowiedziała mi wojnę?

    – Mogłeś postrzelać z korkowca, a nie, wystawiasz od razu armatę.

    Śmiejąc się poszliśmy pod prysznic. Byliśmy wykończeni. Leżąc w łóżku, nadal przeżywaliśmy nasze pieszczoty.

    – A tobie było dobrze?

    – Mówisz o pupie? Było fajnie, tylko trochę mnie bolało, ale myślałam że będzie gorzej. Za to pozycja od tyłu była znakomita. Pocierałeś mi członkiem najwrażliwsze miejsca w pochwie. Nigdy nie czułam takiej przyjemności.

      Przypomniałem sobie, że coś podobnego mówiła mi Aneta. Myślałem jeszcze chwilę o kobiecym ciele, ale zmęczenie dało znać o sobie i zasnęliśmy wtuleni w siebie.

     

        W sobotni poranek obudziło mnie łaskotanie.

    Otworzyłem oczy myśląc, że jeszcze śnię. Nadal to czułem. Uniosłem głowę i zobaczyłem, że Sylwia bawi się moim członkiem.

    – Nareszcie się obudziłeś! Ja go tu maltretuję, a ty śpisz! – powiedziała.

    Opuściłem głowę na poduszkę i poddałem się pieszczotom. Pomyślałem wtedy, że to najpiękniejsze budzenie, jakie miałem w życiu. Zastanowiłem się tylko, czy można mieć wzwód śpiąc?

      Wiedziałem, że chłopcy w wieku dojrzewania mają wytryski wywołane przez sny erotyczne, nawet go nie dotykając, sam miałem tak kilka razy, ale nie wiedziałem, że można go pieścić, a on reaguje jakbym nie spał. Ciekawiło mnie, czy gdybym się nie obudził, to by tryskał.

    Trzymała go w buzi, łaskocząc w środku języczkiem. Musiała to robić dłuższy czas, gdyż w sekundzie poczułem, że zbliża się wytrysk.

    – Już.. – nie zdążyłem powiedzieć, a pierwszy strzał eksplodował w jej ustach.

    Uniosła szybko głowę i krztusząc się wypluła nasienie. Nadal pieściła go ręką, ale gdy tylko przestał tryskać, poleciała do łazienki. Kiedy wróciła miała smutną minę.

    – Przepraszam – powiedziała siadając koło mnie.

    – Za co?

    – Ja.. trochę brzydzę się spermy. Wiem, że faceci lubią tryskać na kobietę. Widziałam co robili z ciotką. Mogę mieć ją wszędzie, nawet w buzi, ale.. brzydzę się połykać.

    – Kochana, nie smuć się. Rób tylko to, co sprawia ci przyjemność.

    – No tak.. ale chciałam, żebyś był w pełni usatysfakcjonowany.

    – Jestem, wierz mi. To ja cię przepraszam, nie zdążyłem powiedzieć, a już trysnąłem.

    – Zaskoczyłeś mnie. Strzeliłeś prosto do gardła i musiałam połknąć. Była ciepła i miała.. mdły smak.

    Przypominając to sobie, zrobiła kwaśną minę i przyłożyła dłoń do ust.

    Przytuliłem ją, całując czule.

    – Cokolwiek nie zrobisz, zawsze będę zadowolony, pamiętaj.

    Rozchmurzyła się. Myślała nad czymś, a jej kąciki ust już drgały od śmiechu.

    – A jak puszczę bąka? – zapytała chichocząc.

    – Co?

    – No jak wypuszczę bączka to będziesz się gniewał?

    – Nie – zaskoczyła mnie tym pytaniem.

    – Bo widzisz, jak się niedawno kochaliśmy, strasznie chciało mi się pruknąć, ale nie wiedziałam, czy się nie obrazisz. Troszkę nawet brzuch mnie bolał, ale wytrzymałam.

      Zrozumiałem jaki ma problem i roześmiałem się.

     – A wiesz, że miałem to samo? Nie wiem kiedy, ale może zjedliśmy coś takiego, co produkowało gazy. To naturalne, więc jak mam się obrazić, jeśli ci się wymsknie?

     – Naprawdę?

    – Jak bum, cyk, cyk. Czy to będzie malutki bączek, czy duży siarczysty bąk – rozłożyłem ręce  szeroko, pokazując jak duży.

     – Przestań już, no nie wytrzymam z Tobą – śmiała się Sylwia.

    – Czy to będzie ogromne bączysko, który zatrzęsie tym pokojem! – krzyknąłem potrząsając w górze rękami.

    – Hi! Hi! Hi! – piszczała Sylwia. Rzuciła się na łóżko i tarzała ze śmiechu. Zaraziła mnie i śmialiśmy się do łez.

       Kiedy się uspokoiła, leżała na brzuchu, a ja gładziłem jej wypukły tyłek.

    – To co będziemy robić.. – chciałem zapytać, ale machnęła ręką, przerywając mi.

    – Cicho! – szepnęła wpatrując się w jeden punkt.

    Zacząłem się wsłuchiwać w ciszę.”Ktoś przyszedł do ciotki, czy jak?”. Nic nie słyszałem.

    – Prrt! – usłyszałem głośne pierdnięcie, a Sylwia znów zaczęła piszczeć i kotłować się po łóżku.

    – O nie! Zrobiłaś to specjalnie!

    – Bo mi pozwoliłeś!

    – Pozwoliłem, jak się wymsknie! Fu, jak śmierdzi!

    – Nieprawda!

    – Co to? Gaz musztardowy? Aż szczypie w oczy – zakryłem twarz rękami.

    Uniosła się na kolanach i biła mnie piąstkami po klacie.

    – Jesteś okropny! Pozwoliłeś mi! I wcale nie szczypie!

    Śmiałem się z niej, bo się zawstydziła, chyba pierwszy raz. Złapałem za jej ręce i przyciągnąłem do siebie.

     – Pewnie, że nie, moja perełko. Dla mnie twoje zapachy są najpiękniejsze na świecie.

        Położyłem ją na plecach i całując ją w usta, a później po całym ciele, zacząłem zjeżdżać w dół. Uspokoiła się i rozluźniła. Będąc już językiem na wzgórku, rozsunęła nogi na boki, dając mi dostęp do niższych partii ciała. Łapałem ustami jej wargi mniejsze i delikatnie ssałem. Językiem penetrowałem szparkę, sycąc się smakiem jej soczków. Kiedy wjechałem ustami na łechtaczkę, wyprostowałem środkowy palec i wsunąłem do pochwy. Lekko go zakrzywiłem pocierając przednią ściankę.

    – Mmm – zamruczała Sylwia.

    Pierwszy raz tak pieściłem dziewczynę. Ale nauczyłem się takich pieszczot od Anety. Teraz miałem okazję sprawdzić, czy spodobają się Sylwii.

      Spodobały jej się. I to bardzo.

    Poruszała pupcią tak, żeby palec trafiał w najbardziej przyjemne miejsca. Uczyłem się „punktów na mapie”. Nie każda kobieta ma takie same, ale zbliżone. Jeśli chcesz dać ukochanej osobie dużą przyjemność, musisz poznać jej najwrażliwsze punkty.

       Ja już wiedziałem gdzie przykładać język. Guziczek wielkości ziarnka fasoli wyłaniał się spod fałdki napletka i błagał o pieszczoty. Słyszałem to w oddechu Sylwii, w jej westchnieniach, widziałem to w jej ruchach, w jej drżącym ciele, czułem to po zapachu jej spoconej skóry i po wspaniałym zapachu kobiecego łona.

      Pieściłem na zewnątrz i wewnątrz równocześnie.

    Zauważyłem, że gdy Sylwia była coraz bardziej podniecona, to jej pochwa zaczęła jakby dopasowywać się do wielkości palca. Na początku była luźna, ale z czasem poczułem, jak ścianki kurczą się coraz mocniej i zaczynają zaciskać wokół niego. Pomyślałem wtedy, że nie trzeba mieć grubego, długiego członka o jakich marzą chłopcy, żeby zadowolić kobietę. Jeśli uda się im odpowiednio ją podniecić, dopasuje się do organu, który ma w sobie.

      Kiedy ścianki dolegały już do palca, oddech Sylwii stał się urywany, złapała obiema rękami za kołdrę i zacisnęła dłonie. Zarzuciła mi nogi na ramiona i zaczęła przyciągać do siebie. Jej tyłeczek poruszał się w coraz szybszym tempie. Przyśpieszyłem ruch palca, a język drgał na łechtaczce jak porażony.

    – Mm! Mmm! Mmmm!! – jej mruczenie stawało się coraz głośniejsze.

    Aaaach!! – nastąpił wybuch.

    Jej plecy wygięły się bardzo mocno. Patrząc z boku, można by pomyśleć, że lewitowała. Oparta była tylko głową odchyloną do tyłu. Nogami trzymała się moich ramion i przyciskała biodra do mojej głowy. Rękami szarpała pościel, jakby chciała ją podrzeć. Jej całe ciało pulsowało w rytm orgazmu, który nie pozwalał jej złapać oddechu. Rzucała się w ogromnej ekstazie. Trwało to dosyć długo, ale ja, ani na chwilę nie przerwałem pieszczot, doprowadzając ją tym do szaleństwa.

      Wreszcie opadła na łóżko, patrząc rozmarzonym wzrokiem w sufit. Położyłem się obok i patrzyłem, jak jej ciało uspokaja się. Jej cipka była tak mokra od soczków i mojej śliny, że nadal moczyła kołdrę. Sutki ściągnięte jeszcze przed chwilą w dwa twarde guziki, opadały, jakby wchłaniane przez piersi. Widziałem, jak kropelki potu na jej brzuchu zbierają się w większe krople i spływają w dół.

    – Nie – przerwała ciszę Sylwia.

    – Co „nie”? – zdziwiłem się.

    – Nie wstaję z łóżka. Czuję się tak, jakbym unosiła się w chmurach. Nie wiem co ze mną robisz, ale to chyba jakieś czary.

    Zaśmiałem się. Byłem szczęśliwy, że mój dotyk tak na nią działa.

     – Nie czary, tylko pieszczoty w najlepszym wydaniu.

    – Jestem lepsza od innych dziewczyn?

    – Jesteś najlepsza.

    Przytuliła się do mnie szczęśliwa.

    –  Chyba nie masz zamiaru naprawdę kochać się cały dzień? – spytałem po chwili – wiesz, kondycyjnie wytrzymam, ale moja armatka może powiedzieć „basta”.

    – A co chcesz dziś robić?

    – Wiedziałabyś, gdybyś mi nie przerywała pierdzeniem.

    – Ej, no! Pozwoliłeś! Jak jeszcze raz mi wypomnisz… pruknę ci w twarz!

    – Nie dasz rady!

    – Jak będziesz spał – zachichotała złośliwie mała diablica.

    – Tak? To ci ją zatkam! – powiedziałem i wsadzając palce między pośladki, zacząłem łaskotać jej zwieracze.

    – Aaa! – piszczała machając nogami.

    Uwolniła się z mojego uścisku i wyskoczyła z łóżka.

    – Poddaję się! – krzyknęła.

    – W porządku, rozejm, ale tylko do wieczora.

    – Przyjmuję warunki – powiedziała siadając przy mnie – to co chcesz robić?

    – Myślałem, żeby się wybrać na basen.

    – Tak! Już dawno nie byliśmy! Chcę ponurkować, dzisiaj cię pokonam! Ale nie wiem czy ciotka nie ma innych planów. Lecę zapytać! – i wyskoczyła na golasa z pokoju.

       Marzena zgodziła się.

    Bawiliśmy się w wodzie jak dzieci. Ganialiśmy się, mocowaliśmy, nurkowaliśmy, jakbyśmy nigdy wody nie widzieli. Wreszcie zmęczeni rzuciliśmy się na ławeczki, gdzie siedziała Marzena. Sylwia położyła mi głowę na udach i bawiła się włoskami na moich nogach, szarpiąc je delikatnie.

     – Dziś mam „sobotnie rodeo”, wiecie co robić – powiedziała ciotka.

    Spojrzałem na nią. Dziwne miała te nazwy kontaktów seksualnych.

    Pewnie, że wiedzieliśmy. Siedzieć cicho i wysłuchiwać, jak daje upust dzikiej rządzy.

      A było naprawdę ostro.

     Słyszeliśmy nie tylko okrzyki Marzeny, ale także jęki faceta.

    Siedząc w pokoju Sylwii, patrzyłem na nią słuchając tych dziwnych dźwięków.

    – Czegoś takiego jeszcze nie słyszałam, chodź – powiedziała do mnie.

    Zeszliśmy na schody i zaczęliśmy przyglądać się dziwnym scenom.

      Spróbuję to jakoś opisać.

    Goły facet był odwrócony głową do dołu i opierając plecy o sofę robił stójkę albo „świecę”, nie wiem jak to nazwać. Utrzymywał ciało w górze tylko na karku i łokciach opartych na dywanie. Uniesione w pionie nogi rozszerzał tworząc nimi literę V. Zauważyłem, że jądra ma przewiązane jakąś wstążką i rozciągnięte tak mocno, że dorównywały długością penisowi. Były bordowe, a prącie miał ciemnofioletowe. Marzena stała nad nim i uderzała dłonią w jego krocze. Jęczał z bólu i podniecenia. Na szyi miał czarną opaskę, chyba obrożę. Od niej poprowadzony był mocno napięty rzemień, który przypięty był do wstążki na jądrach. Widziałem, że każdy ruch mężczyzny powodował napinanie rzemienia, który ciągnął za mosznę.

    To musiało boleć.

    – Dobry piesek, nie ruszaj się! – zawołała ciotka.

    Przełożyła nogę nad jego kroczem i jej cipka znalazła się nad jego członkiem. Złapała silnie za niego, postawiła do góry i zaczęła wpychać. Wkładała sobie jego mocno nabrzmiałego ptaszka obniżając biodra. Wyślizgiwał jej się, wtedy uderzała go otwartą dłonią i próbowała ponownie. Wydaje mi się że spuchł, ale ciotka nic sobie z tego nie robiła i wpychała na siłę dalej. Gość jęczał i trząsł się. Udało jej się, wtedy zauważyłem, że podnosi coś z sofy. Był to sztuczny członek, długi, zakończony z dwóch stron główkami. Wycisnęła żel na rękach, smarując nim całego, a następnie rozszerzyła pośladki faceta. Patrzyłem, nie wierząc własnym oczom. Gruby, gumowy wąż zaczął znikać w jego odbycie. Stękał, ledwo utrzymując się na rękach. Marzena przekręciła biodra i kiedy jej pośladki wylądowały nad jego, zaczęła sobie wpychać drugi koniec w tyłek. Gdy jej się udało, zaczęła przesuwać go w górę i w dół, wkładając raz sobie, raz partnerowi.

    – No? Zadowolony? – krzyknęła.

    – Hau! – szczeknął facet.

    – Jak bardzo?

    Mężczyzna wysunął język i dyszał jak pies.

    – Bardzo dobrze! Chcesz więcej?

    Zaczął skomleć.

    Zaczęła szybko poruszać ręką między ich pośladkami.

    Patrzyłem na to z niedowierzaniem. Wiedziałem, że można pieścić zwieracze mężczyzny, Aneta mi pokazała, ale gruby, długi członek w środku? Czy to może podniecać?

    Sylwia dała mi znak, żeby wracać. W pokoju usiadłem i analizowałem to, co zobaczyłem przed chwilą.

    – Widziałam już to – powiedziała bez emocji – ciotka bawi się w dominę.

    – Co to takiego?

    – Facet lubi być upokarzany, chce, żeby partnerka przejęła inicjatywę i panowała nad wszystkim.

    – Ale musi zadawać mu ból?

    – Nie wiem, ale oni to lubią.

    – Lubią mieć w tyłku tego olbrzyma? Przecież to musi boleć!

    – Masz podobnej grubości, a mi włożyłeś.

    – Bo myślałem, że jest ci przyjemnie. A to cię boli?

    – Boli, ale to inny rodzaj bólu. Zresztą jak nałożysz dużo żelu, to nie boli, musisz być tylko delikatny. Jak rozciągasz mi odbyt, czuję duże podniecenie.

    – No nie wiem, czy to może być przyjemne.

    – Jak chcesz, pożyczę od ciotki zabawki i możesz się sam przekonać.

    – Chyba podziękuję. Myślę, że to dziewczyny mają szparki do wkładania, nie chłopcy.

    – Możliwe, ale ja już widziałam tyle rzeczy na tej sofie, że nic mnie nie dziwi.

    – Ale wiesz co? Podoba mi się wydawanie rozkazów – dodała.

    Położyła się na brzuchu, ze złożonymi prosto nogami.

    – Weź mnie! Tak jak lubię! – powiedziała i uniosła lekko tyłek.

    Wiem, czego pragnęła. Uwielbiała pozycję od tyłu. Na stojąco, na siedząco, a teraz chciała na leżąco.

      Usiadłem okrakiem na jej udach w ten sposób, że ptaszek wylądował przy samej pupci. Założyłem gumkę  i opierając się na rękach przylgnąłem do jej pleców, całując kark, ramiona i plecy. Jednocześnie jeździłem członkiem między pośladkami, zjeżdżając aż do cipki. Sylwia leżała z wypiętą dupcią, ale chyba pozycja nie była dla niej zbyt przyjemna.

    – Poczekaj – powiedziała, a kiedy się uniosłem, jedną poduszkę podsunęła pod biodra, a drugą zwinęła w rulon i położyła na niej. Teraz pupcia była wysoko, a Sylwia już się nie męczyła. Rozszerzyłem delikatnie pośladki i zobaczyłem odbyt, wejście do pochwy, a nawet wargi mniejsze. Pochyliłem się i złożyłem na nich pocałunek.

    – Tak! Całuj mnie tam! – powiedziała głośno Sylwia.

     Zacząłem lizać jej cipkę wjeżdżając językiem aż na zwieracze.

    – Tak dobrze, niżej – zaczęła wydawać komendy.

    Jej szparka świeciła się od soczków. Zacząłem wwiercać się w jej wnętrze, co chwila łapiąc ustami jej wargi. Oddychała głęboko, jej mięśnie zaczęły się napinać.

    – Dosyć! Włóż go!

    Znów usiadłem na jej udach i obniżając mocno członka, wciskałem go pod pośladki. Znalazłem wejście i wsunąłem się cały w pochwę, przyciskając podbrzusze do pupci.

    – O tak! Cudownie! – wyszeptała.

    Muszę przyznać, że bardzo spodobała mi się ta pozycja. Sylwia miała złączone nogi i szparka była bardzo ciasna. Do tego czułem, jak zaciska uda co chwila, kontrolując siłę tarcia. Widok pupci, uderzanie jej brzuchem i silne tarcie wewnątrz dawało wiele przyjemności.

      Kiedy rozkręciłem się na dobre, myśląc już o finale, Sylwia przytrzymała mnie wyciągniętą do tyłu ręką i odsunęła biodra. Członek wysunął się, wtedy odkręciła głowę, złapała go i przesunęła wyżej. Wiedziałem, czego chciała. Postanowiłem zdjąć prezerwatywę i przynieść żel, ale zatrzymała mnie.

    – Jest bardzo śliski, wkładaj! – powiedziała, widząc mój pytający wzrok.

    Rzeczywiście w gumce ociekającej jej soczkami był mocno nawilżony, a jej pupcia świeciła się jeszcze od mojej śliny. Złapałem ptaszka, a Sylwia rozchyliła pośladki.

      Zaczął wchodzić dosyć gładko.

    – Ooooch! – usłyszałem westchnienie.

    Zatrzymałem się w połowie.

    – Dalej! – wydała polecenie.

    Wcisnąłem do końca, przyciskając się do niej.

    – Och! – znowu jęk.

    Odczekałem chwilę i powolutku wysunąłem się odrobinkę, po czym dosunąłem biodra z powrotem.

    O tak! Dobrze! Powoli! – usłyszałem.

    Poruszałem się bardzo delikatnie. Puściła pośladki i podkładając ręce pod głowę wzdychała cichutko. Miała zamknięte oczy, koncentrowała się na moich ruchach. Zaczęła poruszać pupcią dopasowując się do nich. Byłem bardzo podniecony, wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Wtedy włożyłem rękę między zwiniętą poduszkę, a biodra dziewczyny i odnalazłem dodatkowe źródło przyjemności. Pieściłem palcami łechtaczkę, jednocześnie wsuwając się troszeczkę w jej pupcię.

    – Jak dobrze! Nie przestawaj! Mocniej! – wzdychała głośno Sylwia.

    Jej komendy dolały oliwy do ognia. Wbijałem się szybciej i głębiej, aż zaczęło mi brakować tchu. Dyszałem jak po długim biegu, a w kroczu poczułem napięcie, które już szukało ujścia.

    – Ach! – westchnąłem, gdy pierwszy strzał zatrząsł mną. Pociemniało mi w oczach. Puściłem jej cipkę, bo musiałem podeprzeć się obiema rękami. Nie poruszałem się, gdyż każdy ruch powodował ogromny wybuch rozkoszy. Ale teraz Sylwia poruszała dupcią i wkładając rękę między nogi, pieściła się szybko.

    – Jeszcze trochę! Nie przestawaj, błagam! – prawie krzyczała.

    Zacząłem się poruszać w dziwnych drgawkach, jęcząc, gdy poczułem, jak zwieracze zaczynają falować.

    – Już! Tak! Och! – krzyczała czarnulka.

    Przyciskała palce do łechtaczki, jednocześnie dociskając pupcię do mojego krocza. Zaciskała się na moim członku tak mocno, jakby chciała go urwać i zatrzymać w sobie. Położyłem się na niej, a nasze ciała trzęsły się jak w gorączce. Nie wiem ile to trwało, doznania były tak mocne, że straciłem rachubę czasu. Wreszcie wysunąłem się i opadłem na łóżko obok niej. Oddychaliśmy głęboko, spoceni i zmęczeni jak nigdy. Uniosła głowę z uśmiechem.

    – Ale mnie przeleciałeś! To było coś! Wreszcie czuję się spełniona!

    – Ledwo wytrzymałem – odpowiedziałem – w sumie to pierwszy zacząłem finał. Miałem mega orgazm.

    – Widzę – powiedziała, spoglądając na członka.

    Gumka była lekko zsunięta, a resztę wypełniało nasienie tworząc duży bąbel. Zdjęła ją i zawiązała końcówkę.

    – Powinieneś zapisać się do banku nasienia. Dzięki tobie mieliby zapasy na parę lat.

    Śmialiśmy się.

    – A będziesz ze mną tam chodzić?  Tylko ty umiesz mnie tak podniecić. Będziesz mnie pieścić ustami, a oni będą podstawiać pojemniki, żeby tylko zdążyli.

    – Głupek! – zawołała chichocząc.

      Poszliśmy pod prysznic. Gdy leżeliśmy odświeżeni, myślałem o naszych pieszczotach.

    – Lubisz pozycję od tyłu? – spytałem.

    – Bardzo. To moja ulubiona. Chcę przerobić wszystkie warianty.

    – Chyba nie zostało ich dużo.

    – Co? – spojrzała na mnie. – Możemy kochać się od tyłu na siedząco, na „jeźdźca”, na „pieska”, na „żabkę”, jest jeszcze trochę możliwości. Pokażę ci jutro.

    Poczułem się trochę głupio. Mimo braku praktyki, miała dużo większą wiedzę ode mnie. Nawet nie wiedziałem jak jest na „żabkę”.

    – Śpij już, zbieraj siły na jutro, bo będziemy mieli mało czasu.

    Pocałowała mnie na dobranoc i zasnęliśmy w objęciach.

     

     Następnego dnia przebudziła mnie, wyskakując z łóżka. Gdy otworzyłem oczy, zobaczyłem tylko jej plecy i kształtną pupcię w drzwiach.

     „Poleciała siku”- pomyślałem, przekręcając się na drugi bok.

    Po jakimś czasie wróciła.

    – Holender! – powiedziała bardziej do siebie.

    Odkręciłem głowę w jej stronę.

    – Co jest perełko?

    – No zobacz – usiadła na łóżku odsuwając kołdrę.

    Na prześcieradle zobaczyłem niewielką plamę krwi. Myślałem przez chwilę zaspany, wpatrując się w ten punkt, próbując zrozumieć, co mi pokazuje.

    – Dostałam okresu! Akurat dzisiaj, a to pech! – uderzyła piąstką w otwartą dłoń – ale jak to się stało? – zastanawiała się.

    – Powiem ci w tajemnicy – szepnąłem.

    – No? – przysunęła głowę w moją stronę.

    – Dostałaś okresu, ponieważ jesteś kobietą.

    – O! Ale wymyślił! Amerykę odkrył! – żachnęła się – wiem dlaczego, ale miałam dostać dopiero pojutrze.

    – A miałaś zawsze regularnie?

    – Ostatnio jak w zegarku.

    Zastanowiłem się.

    – Dopiero co rozpoczęłaś współżycie, może to wpłynęło na twój organizm?

    – Możliwe, chyba czytałam kiedyś o tym. Kurczę, ale mnie boli podbrzusze – powiedziała kładąc się na boku koło mnie. Zwinęła się w kulkę, przyciągając kolana pod brodę. Objąłem ją, myśląc o tym zjawisku.

     

    Miesiączka – kolejny temat, który nie powinien być wstydliwy. Powinien być omawiany, nie tylko wśród dziewcząt. Niestety w latach mojego dzieciństwa, nawet koleżanki miały utrudniony dostęp do wiedzy na jej temat. Winię za to nie tylko edukację szkolną, bardziej rodziców i polską mentalność. Rodzice nie potrafili rozmawiać na takie tematy. A dziewczynki wstydziły się ogromnie. Było dużo przypadków, że nie powiedziały nawet mamie o krwawieniu, ukrywały to przed światem, jakby to było coś okropnego. Zamiast być dumne, że stają się kobietami, że wchodzą powolutku w dorosły wiek, wstydziły się dojrzewania.

      Ja jak zacząłem dojrzewać, to byłem bardzo zadowolony. Oznaką dorosłości było owłosienie łonowe, twarzy oraz mutacja. Kiedy pojawił się pierwszy zarost, dumnie obnosiłem go, pielęgnując każdy pojawiający się włosek. Ale na pewno wiecie jak to wyglądało. Jakby w gówienko powtykać patyków :P. Nie obchodziło mnie to. Najważniejsze, że były.

    Ale wróćmy do dziewcząt.

      Problemem był wtedy zakup podpasek. O tamponach czy kubeczkach menstruacyjnych nikt nawet nie słyszał. Problemem było nawet dostać papier toaletowy, więc pomyślcie, co było z podpaskami. Nie dość, że trzeba było wystawać godzinami w kolejkach, to okazywało się, że produktu wystarczyło dla połowy oczekujących. Można było kupować tylko po paczce na osobę, więc często kobiety umawiały się z koleżankami lub sąsiadkami, żeby zrobić zapas. A jeśli już ktoś dostał, to były grube, prostokątne, bez żadnych skrzydełek i odznaczały się pod odzieniem bardzo mocno. I nie były tak chłonne jak obecnie. Był tylko jeden rozmiar dla wszystkich.

     Jak więc radziły sobie dziewczęta?

    Wata. Była bardziej dostępna. Dziewczyny wypychały sobie nią majtki. Niestety, często przesiąkały i brudziły ubrania. Jeśli nie pamiętacie tamtych czasów, pomyślcie, jak musiały się czuć wtedy młode dziewczyny. Oprócz wstydu dochodził jeszcze dyskomfort związany z higieną.

      Najwięcej wiedzy czerpały od starszej siostry, jeśli miały, albo od starszych koleżanek. Myślę, że każda mama wyjaśniłaby swojej córce, co to jest okres i jak używać podpasek, ale dziewczynki wstydziły się, a matki nie myślały, że już pora na takie rozmowy. Były zajęte pracą, prowadzeniem domu, i nie zauważały, że ich małe pociechy wchodzą w świat dorosłych. Drugi, niemniej ważny powód to oczywiście wstyd. Matki nie wiedziały jak rozpocząć taką rozmowę, wstydziły się powiedzieć, że teoretycznie córka może już zajść w ciążę. Jak jej to powiedzieć, jak ona jeszcze o takich rzeczach nie myśli. Przecież nawet nie całowała się z chłopakiem. Niektóre zdziwiłyby się bardzo, o czym w tym wieku już myślą nastolatki. Jednak matki z tamtego okresu, były wychowywane „na zakonnice”, więc tak samo traktowały córki. I dziewczyny nie były przygotowane na wejście w „dorosłość”. Napisałem dorosłość w cudzysłowie, gdyż tak naprawdę, to były jeszcze dzieci.

       Opowiem Wam zdarzenie, którego byłem świadkiem, w piątej albo szóstej klasie podstawówki. Przepisywaliśmy i rozwiązywaliśmy jakieś zadania z tablicy. Było cicho, pani siedziała przy biurku coś czytając.

      W pewnym momencie zauważyłem uniesione dwa palce w górze, przez jedną z koleżanek. Tak się kiedyś zgłaszało do odpowiedzi, lub jak się chciało wyjść do łazienki. Pani zajęta swoimi sprawami, nie widziała tego.

    – Proszę pani? – usłyszałem cichy, ale jakby załamujący się głos.

    Spojrzałem na nią. Siedziała w jednej linii ze mną, tylko w oddzielnym rzędzie. Była czerwona, nie wyglądała najlepiej. Nauczycielka uniosła głowę.

    – Tak?

    -..Może pani podejść?

    Nie było jeszcze w tym nic dziwnego. Jeśli ktoś nie rozumiał zadania, mógł poprosić panią o indywidualne wyjaśnienie problemu. Ale gdy podeszła do niej, ta przywołała ją ręką i zaczęła coś szeptać na ucho zasłaniając usta dłonią. Nauczycielka odchyliła głowę, patrząc w twarz dziewczynki, a następnie coś szepnęła. Koleżanka pokręciła głową z rozpaczą.

      Wiedziałem już, że nie chodzi o zadanie.

    – Chodź, pójdziemy do higienistki – powiedziała pani.

    Teraz odwróciło się do nich kilka głów.

      Dziewczynka siedziała chwilę, po czym podniosła się i pomaszerowała szybko w kierunku drzwi. Od razu zauważyłem ciemną, bordową plamę na spodniach, między pośladkami. Zresztą nie tylko ja. Usłyszałem chłopięcy chichot za mną. Pani, która szła za uczennicą, szybko się odwróciła.

    – Skończyliście zadanie? Zaraz sprawdzę – powiedziała gniewnym tonem.

    Natychmiast wszystkie głowy pochyliły się nad zeszytami. Jak tylko drzwi zamknęły się za nimi, rozpoczął się harmider. Oczywiście robili go chłopcy. Nie mieli pojęcia, czego byli świadkami. Ja już domyślałem się, ale nie byłem pewien. Pamiętałem z książki od biologii, co to menstruacja, a kiedyś podsłuchałem koleżankę mamy, jak tłumaczyła, że jej się spóźnia i czy nie wpadła. Mama dopytywała się o szczegóły i już wtedy dowiedziałem się bardzo dużo.

    Ale koledzy nie domyślali się.

    – Czy ona się zsikała? – pytał jeden.

    – Gdzie tam, plama byłaby większa.

    – Może postawiła klocka? – wymyślił drugi. Rozszedł się śmiech po sali.

    – Co ty! Wiesz jak by waliło? – odpowiedział inny.

    Dziewczyny się nie udzielały. Siedziały z opuszczonymi głowami, lekko zawstydzone. To upewniało mnie, w moich rozważaniach. Chłopcy prześcigali się w wymyślaniu głupot.

    – Dostała okresu, debile! – krzyknęła wreszcie odważniejsza koleżanka.

    Zapadła na chwilę cisza.

    – Okresu? Dostała okresu? – usłyszałem szepty.

    – To była krew, krew jej leciała – powiedział jeden.

    – Z czego?

    – Z cipy.

    – Ha, ha, z cipy, dobre – zaczęli się śmiać. Ale kojarzyli już o czym mowa.

    – To ona może zajść w ciążę! Może już jest zapłodniona? Ha, ha – cieszyli się.

    Dziewczyny kręciły z dezaprobatą głowami. Nie chciały tego słuchać. Ale wiecie, jacy są w tym wieku chłopcy. Koleżanki spoglądały już na nas, jak na młodych mężczyzn. Zaczynały odczuwać pociąg do płci przeciwnej, pojawiały się pierwsze miłości.

      A my??

    Mieliśmy jeszcze w głowach zabawę w wojnę, każdy chciał być Jankiem z „Czterech pancernych”, piłkę nożną, zachwycaliśmy się grą Zbigniewa Bońka, wycinaliśmy z gazet samochody i wklejaliśmy w specjalne zeszyty. Oczywiście gołe kobiety też nas interesowały, nawet bardzo. Ale „Kobiety”, nie koleżanki z klasy. Żaden chłopak się nimi nie podniecał, albo tego nie okazywał. Nawet jak któraś miała już duże piersi, słychać było tylko śmiechy, nie zainteresowanie.

     „Cyce jak donice” – to wszystko, co mieli do powiedzenia.

    Nagość, seks, masturbacja to były największe tajemnice. Nikt nikomu o tym nie mówił, chyba że w formie żartu. Oficjalnie nikt nigdzie się nie dotykał, z nikim nie chodził, nikt mu się nie podobał.

      Myślę, że dziewczyny zostały trochę skrzywdzone przez naturę tym, że dojrzewają wcześniej. Gdyby się to odbywało równocześnie, może chłopaki nie byliby takimi kretynami i nie wyśmiewaliby rówieśniczek.

      Nagle drzwi się otworzyły i weszła nauczycielka. Podeszła do ławki, gdzie siedziała koleżanka, pozbierała jej przybory szkolne i wyszła. Tego dnia zwolniła uczennicę z dalszych zajęć.

       Następnego dnia czekaliśmy w klasie. Drzwi otwierał dyżurny trochę wcześniej, żeby zetrzeć tablicę, zmoczyć gąbkę, ewentualnie przynieść kredę. Mogliśmy wejść przed dzwonkiem i czekać na panią w środku.

      Wtedy pojawiła się bohaterka wczorajszego wydarzenia. Patrząc w podłogę, szybko usiadła w ławce i zaczęła wyjmować książki. Natychmiast podszedł do niej jeden z kumpli.

    – No jak, jesteś już w ciąży? – zapytał specjalnie głośno, żeby się popisać.

    W klasie ucichło, wszyscy czekali na rozwój wydarzeń.

     Nie odezwała się, patrzyła uporczywie w książkę.

    – Powiesz nam, kto cię rucha? – pytał dalej.

    Rozległ się śmiech, zachichotało nawet kilka dziewczyn.

    – Przestań – odpowiedziała cichutko.

    Ośmielony chłopak nie zamierzał ustępować.

    – Masz „ciotę”, to możesz mieć dzieci. No przyznaj się, kto cię dyma?

    Teraz śmiała się już cała klasa.

    Śmiałem się z innymi, ale wtedy zobaczyłem, jak drży jej broda, a po policzkach spłynęły łzy.

       Pisałem Wam już wiele razy, jak nienawidzę gdy dziewczyna płacze i mam to do dzisiaj. Miałem to już od najmłodszych lat. Empatia rozwinęła się u mnie szybciej niż u rówieśników. Zawsze myślałem, jak musi czuć się dana osoba, stawiałem się na jej miejscu. Myślę, że to zasługa mojej mamy, która zawsze uczulała mnie na krzywdę innych, słabszych, szczególnie dziewczyn. Tłumaczyła mi, że są bardzo wrażliwe i trzeba zawsze im pomagać. Kiedy widziałem łzy rozpaczy u dziewczyny, zaczynało mnie „nosić”.

    – Dobra, chyba już wystarczy, co? – zapytałem żartownisia.

    – Oo! Sprawa się wyjaśniła! Znalazł się kochanek! – ciągnął temat dalej.

    Wiedziałem, że dalsza rozmowa nie ma sensu. Był tylko jeden skuteczny sposób. Podszedłem do niego z uśmiechem i szybko uderzyłem pięścią w twarz. Momentalnie zaległa cisza. Krzyknął, bardziej ze zdziwienia niż z bólu. Zaczęła mu lecieć krew. Odchylił głowę do tyłu, zatykając palcami nos.

    – O, krew ci leci! – powiedziałem niby zdumiony – dostałeś okresu? A może jesteś w ciąży? Powiesz nam, kto cię rucha?

    Cały szyderczy impet przeszedł z dziewczyny na niego.

    – Może ma pitkę między nogami! – zaśmiał się ktoś.

    – Gra w piłę jak baba, więc możliwe – dodał inny.

    Stał na środku klasy jak nieszczęście. Widziałem wściekłość w jego oczach.

    – Jesteś u pani – krzyknął kierując się do drzwi.

    – Spróbuj pisnąć słowo, to po lekcjach sprawdzę, czy masz cipę! Będziesz wracał na waleta do domu!

    Odprowadziły go salwy śmiechu.

    Nic nie powiedział. Bał się, że spełnię obietnicę.

    W czasie lekcji, zauważyłem, że przygląda mi się koleżanka za którą się wstawiłem. Gdy na nią spojrzałem, uśmiechnęła się, jakby z wdzięcznością. Odpowiedziałem uśmiechem.

    Nikt już się z niej nie śmiał.

    Po tej akcji, zauważyłem, że dziewczyny zaczęły się do mnie odnosić trochę inaczej, niż do kolegów. Jakby z większym zainteresowaniem moją osobą. Częściej zwracały się do mnie o pomoc, o poradę, częściej zaczepiały na przerwie. Myślę, że na tamtą chwilę stałem się dla nich rycerzem, obrońcą przed hordą idiotów, traktowały jak bardziej dojrzałego od innych. Tak oto zakończyła się sprawa z miesiączką w szkole. Szkoda tylko, że dziewczynka nie była przygotowana.

       Dlatego chcę przestrzec wszystkie mamy – interesujcie się córkami, patrzcie, czy nie mają problemów, czy nie są smutne, próbujcie rozmawiać, może dziewczyna otworzy się przed wami, a to z kolei zaoszczędzi jej wiele wstydu i upokorzeń. Wiem, że to nie łatwe. Nastolatki nie chcą się zwierzać rodzicom. Ale jeśli córka będzie wiedziała, że nie zostanie skarcona, nie będziecie na nią krzyczeć, czy wypominać głupoty, może się wam zwierzyć z najskrytszych tajemnic.

     

    Leżeliśmy z Sylwią w łóżku jeszcze jakiś czas. Widziałem, że dziewczynie nie daje to spokoju.

    – Kurde, szkoda, a miałam chęć na kilka fajnych rzeczy – powiedziała ze smutkiem.

    – No wiesz, mój członek jest sprawny, twoje usta też, więc…

    – Patrzcie go! Jaki mądry! – powiedziała siadając na łóżku – ty będziesz miał przyjemności, a ja mam się obejść smakiem fiutka? Nie ma tak! Albo szczytujemy razem, albo wcale!

    Nie była już smutna, tylko zła. Nie znałem zachowania dziewczyn podczas okresu, więc trochę zbiła mnie z tropu.

    – Dobrze już! Żartowałem tylko, nie denerwuj się.

    – Ale sobie wymyślił! Żeby tylko dogodzić sobie! A dziewczyna, niech się męczy, na co jej orgazm!

    – Masz rację, przepraszam, debil ze mnie.

    Uspokoiła się. Położyła się obejmując mnie.

    – Nie jesteś debilem, jesteś moim ukochanym – powiedziała to bardzo czule.

    Nie widziałem wcześniej, żeby miała takie huśtawki nastroju. Domyśliłem się, że musi wyjątkowo dzisiaj źle znosić miesiączkę.

    – Nie chcę już leżeć w łóżku! Poróbmy coś! – odezwała się po chwili.

    – Na co masz ochotę?

    – Nie wiem, wymyśl coś!

    Zastanowiłem się. Basen odpada, w ogóle wysiłek fizyczny chyba też, do kina nie bardzo było na co..

    – Chcesz się przejść na spacer? – wpadłem na pomysł.

    – A gdzie? – zapytała zaciekawiona.

    – Zaprowadzę cię w piękne miejsce na łono natury.

    – Tak! Chcę! – krzyknęła uradowana.

    Znałem taki teren.

    Chodziłem tam z chłopakami na ryby. Z jednej strony las, z drugiej rzeka, pośrodku łąka. Przychodziła tu wieczorami młodzież, paliła ogniska, wypijała jakieś piwko, śpiewała piosenki, można było się pobawić.

    O tej porze nie było nikogo. Tylko leciutki szum wody i cykanie koników polnych.

    Sylwia zdjęła buty i zanurzyła stopy.

    – Och! Jaka zimna! Ale ulga!

    Usiadła na piasku, trzymając nogi w wodzie. Usiadłem trochę dalej na trawie, wpatrując się w moją perełkę.

    Usłyszałem za sobą głosy i odwróciłem się. Ścieżką przechodziło trzech chłopaków. Byli w moim wieku, może trochę starsi. Jeden trzymał w ręku wino. Był to częsty widok w tamtym okresie, a szczególnie w tym miejscu.

       W modzie były tanie wina. Wino marki ”Wino” rocznik środa, „Patykiem pisane” czy „Kwiat Jabłoni”, zwykłe sikacze, ale ogólnie dostępne od „trzynastej”. Alkohol można było wtedy kupić dopiero po południu. Miało to chyba zapobiec piciu w pracy.

       Kiedy byli tuż za mną, nagle, niespodziewanie poczułem ogromny ból z tyłu głowy. Zrobiło mi się ciemno przed oczami. Zrozumiałem, że dostałem butelką. Osuwając się na trawę, usłyszałem głos jednego z nich.

    – No to zobaczmy, co ma księżniczka pod spódniczką!

    Usłyszałem jeszcze krzyk Sylwii i straciłem przytomność…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Przygoda z rozwodka

    Historia oparta na faktach. Swoją przygodę z erotyką zacząłem dosyć  wcześnie. Od przeglądania gazetek, oglądania zdjęć ładnych pań w bikini na przeglądarce, przez filmy i masturbację. Spokoju nie dawał mi nigdy kontakt ze starszą kobietą, jakoś ich dojrzałość mnie pociągała. Krągłości, doświadczenie i moja wyjątkowość jeśli z jakąś bym się zabawił. Pierwszy biust z bliska widziałem kuzynki mojego ojca. Miałem wtedy koło 9 lat, siedzieliśmy w salonie w kilka osób a ona bezwstydnie zdjęła  biustonosz od stroju kąpielowego i uwolniła piersi na wierzch. Miała pokaźne atrybuty kobiecości. Czyściła swój staniczek z włosów wałkiem do ubrań. Trwało to dłuższą chwilę, cały czas siedziała na przeciwko mnie na kanapie. Ja też siedziałem i udawałem że oglądam telewizje, ale ukradkiem patrzyłem sobie. Stwierdziłem że co moje to sobie popatrzę, strzelę pamięciówkę potem. Ładne miała cycuszki, duże i w odpowiednim kształcie, wyglądały na jędrne. Klatkę piersiową miała równo opaloną, pewnie często opalała się topless. Skupiłem się na sutkach, bo mocno jej sterczały, miała dosyć duże brodawki idealne żeby possać, wtedy nie wiedziałem o takich rzeczach, ale teraz myślę, że była podniecona. Wtedy już była mężatka, ale jarało ją że może pokazać swoje skarby innym. Wymownie na mnie patrzyła, ale co tam. Zawsze mi się podobała, niezła szprycha, blondyneczka długie włosy, uroda modelki. Wtedy sobie o niej marzyłem, jak się puka z mężem i wgl, co bym z nią robił. Potem podrosłem i okazało się, że rozwodzą się z mężem. Wykombinowałem sobie, że serio zaoferuję jej seks, ona obecnie 40 paro latka, mamuśka dwójki małych dzieci. Pewnie potrzebuje orgazmu i zaspokojenia co mogę jej dać. Ostatnio zaprosiła mnie na fb, nawet nie wiedziałem że ma. Dało mi to impuls do działania. Stwierdziłem że to znak, spróbuję. Napisałem do niej, że co słychać jak się trzyma, słabo utrzymuję kontakty z tą częścią rodziny.
    Odpisała, pytała o szkołe i różne pierdoły. Trochę pisaliśmy. Spytałem czy mieszkają tam gdzie kiedyś, wiedziałem w jakim miejscu bo kiedyś nasze rodziny  mieszkały blisko. Laska powiedziała że tak, ale jej mąż ciągle dużo podróżuje, zwłaszcza teraz jak się rozwodzą  i go nie ma, dzieci są u babci, a ona na zakupach i już wraca. Powiedziałem że ją odwiedzę, zgodziła się. Prosto nie miałem, jechałem autobusem ponad godzinę za miasto. Byłem lekko zestresowany, kupiłem jakieś winko w sklepie obok bo wypada no i gumki, trzeba spróbować. Miałem jakoś jej nr w telefonie, więc zadzwoniłem, żeby otworzyła furtkę, to było w apartamentowcach. Pokierowała mnie do drzwi, tam się przywitałem i wszedłem. Pocałowaliśmy się w policzek, ależ ładnie pachniała. W takich blokach dużo musiało być takich dojrzałych, ładnych, wygolonych pachnących cipeczek. Dałem wino, poszła je schować do kuchni. Wtedy miałem okazję ją obczaić. Postarzała się na twarzy, ale nadal fajna figura, ciałko jędrniutkie, nic nie obwisało i cycki fajnie podskakiwały jak chodziła. Miała na sobie jakieś legginsy i rozpięta z głębokim dekoltem białą koszulę. Pooglądałem mieszkanie, oprowadziła mnie, nic specjalnego ale widać że byli dziani, jej ex jednak jest lekarzem. Jak zobaczyłem sypialnię to od razu ciśnienie skoczyło, ale musiałem być spokojny. Usiedliśmy w salonie, poprosiłem ją o kawę, jak się odwróciła i poszła do kuchnia nie mogłem oderwać wzroku od pupci.
    Lekko odchyliłem się bo sięgała po coś do dolnej szuflady, o człowieku. Spodnie ładnie opinały kształtny tyłeczek. Zaczęliśmy pić kawę. Mój plan upicia ją winem nie wyszedł, stwierdziłem że
    zacznie coś podejrzewać. Zaczęliśmy rozmawiać.
    – Och, miło że przyszedłeś chociaż trochę się zdziwiłam, nie chciałeś przyjść z bratem?
    – Zwyczajnie przejąłem się twoja sytuacją i chcę cię wesprzeć – odpowiedziałem – brat nie mógł.
    – Ah rozwód… – powiedziała słabym głosem – zdąża się każdemu, poradzę sobie.
    Gadaliśmy, śmiała się czasem. Ja byłem lekko spięty i skupiony na niej, nie mogłem oderwać wzroku od piersi, dojrzałem nawet czarny stanik, w stylu push-up, nieziemsko podkreślał jej półkule, ale nic więcej. Zaproponowałem żeby pokazała mi zdjęcia rodzinne. Wtedy wstała i rozłożyła się jak kotka na kanapie, musiała się odwrócić żeby poszukać tego w szafie wiszącej, miałem niezły widok na jej
    opięty tyłek i biodra, szukała chwilkę więc pomyślałem, że zrobię jej zdjęcie. Będę miał do czego wracać na pamiątkę. Sięgnąłem do kieszeni po telefon, przykucnąłem za nią i cyk. Miałem to, ale jeśli dobrze to rozegram będę mieć coś lepszego. Zbliżyłem się na kucaku i wyciągnąłem ręce, miała rozchylone uda więc lekko wysunąłem telefon miedzy nie i szybko zrobiłem kilka zdjęć ze zbliżeniem. Któreś powinno wyjść ostre, zrobiłem chyba z pięć. Żeby nie było że coś świruje powiedziałem, że muszę do
    łazienki. Byłem sam, wyciągnąłem telefon i patrzę, kilka fajnych obrazków na pamiątkę. Mocno się podjarałem, bo było widać na zdjęciu że jej cipka się wyraźnie odznacza na legginsach, miałem
    jej cały obraz na tym jednym zdjęciu. Kutas był twardy jak skała, trudno,
    musiałem szybko strzepać. Zauważyłem kosz na brudne ubrania. Jak się domyślacie znalazłem jej majteczki, czerwone koronkowe i wilgotne, powąchałem, myślałem że wybuchnę od natłoku bodźców. Ale nie miałem czasu. Zabrałem się do dzieła, kończąc w jej bieliźnie. Chwilę ochłonąłem żeby nic nie podejrzewała i wyszedłem. Przeglądaliśmy te zdjęcia, głównie dzieci nic specjalnego. Stwierdziłem, że to ten czas:
    – Wiesz, bo wy kobiety jesteście takie skomplikowane
    – Dlaczego? – spytała
    – Widziałem się z paroma dziewczynami, ale wszystkie zakręcone
    – Taki wiek, poczekaj na dojrzalsze kobiety, jak pamiętam swoje przygody, dużo się działo

    Oj ona nawet sobie nie zdaje sprawy jak się nakręciłem, dojrzałe kobiety to moja obsesja i marzenie
    – Ile miałaś lat jak straciłaś dziewictwo?
    – No wiesz takie pytanie – odpowiedziała zmieszana – ale dobrze powiem, miałam 17 lat.
    – Ja mam jakieś doświadczenie, dlatego powiem ci dlaczego tutaj przyszedłem. Otóż jak byłem mały często o tobie myślałem, a teraz myślę że chciałbym się z tobą przespać, zadowolić cię bo widzę, że tego potrzebujesz.

    Ona nic nie powiedziała, myślałem że zdzieli mnie w policzek.
    – Kiedyś jak byłem młodszy rozebrałaś się przy mnie, widziałem twoje piersi i nie mogę o nich zapomnieć.
    – Tak pamiętam, widziałam że zrobiłam na tobie duże wrażenie, byłeś mną bardzo zajęty. Ale nie mogę ci dać tego co chcesz, to nieodpowiednie. Chociaż nie jest mi łatwo zaspokajać się samej.
    – Potem, raz udało mi się podglądnąć cię przez dziurkę od klucza. Przebierałaś się na górze w pokoju. Widziałem twoją muszelkę, chociaż nie wiedziałem do czego służy. Nikomu o tym nie mówiłem. Nic złego się nie stanie, chcę cię znowu zobaczyć na żywo, proszę, posmakować twojego ciała.
    – Nie – odpowiedziała stanowczo – musisz już iść, na za dużo sobie pozwalasz.
    – Przepraszam głupi pomysł, może chociaż zrobię ci masaż, jesteś taka zestresowana.
    – Nagle chcesz masaż? – powiedziała – jeśli potem pójdziesz może się zgodzę.

    Zgodziła się, rozłożyła na kanapie, nadal w legginsach, ale górę przebrała w obcisłą koszulkę. Ciężko było ją przekonać, chociaż masaż przez ubrania zawsze coś, ale będę próbować ją obmacać ile się uda. Trudno. Zacząłem od ramion niby nic, powoli schodziłem na dół lekko zataczając o boki piersi i podbrzusze. Tylko tyle mogłem w takiej pozycji. Uważnie wpatrywałem się w pupcię, miałem ją dokładnie przed sobą. Penis dawał o sobie znać. W końcu stwierdziłem, że muszę spróbować. Gwałtownie ją dosiadłem jak jeździec, chwyciłem jedną dłonią jej ręce żeby się nie wyrywała i zacząłem całować w szyję, zatapiając się w niej i jej włosach. Drugą ręką sięgnąłem do swoich spodni i szybko je zrzuciłem, potem koszulka i byłem w samych bokserkach. Zacząłem ocierać się o jej krocze, szybkimi ruchami góra dół jeździłem po dupsku, kutasa wsadzając między pośladki. Dodatkowo pieściłem ją ręką, zapuszczając się w rejony cipki. Nawet nie zauważyłem kiedy doszedłem, bokserki miałem całe mokre a sperma wsiąkła w jej spodnie. Dawno nie miałem takiego wytrysku. Odskoczyłem od niej.
    – Przepraszam, nie wiem co we mnie wstąpiło, już pójdę. Przepraszam, głupio mi.

    Wybiegłem do łazienki się ogarnąć, zmieniłem bokserki na jakieś czyste jej byłego i wróciłem do salonu. Ona siedziała tam, w samych majtkach i koszulce oczywiście. Miała mokre krocze.
    – Przepraszam, tam też cię ubrudziłem? – spytałem wskazując na jej kobiecość.
    – Co? Nie nie, to ja, podnieciłam się
    – Czym?
    – Widocznie tobą – odpowiedziała z lekkim uśmiechem – przesadziłeś, poczułam się uprzedmiotowiona, ale byłeś niezły.
    – Dziękuję, zaraz wychodzę, przepraszam jeszcze raz
    – Nie, zostań, zmieniłam zdanie, ale ja będę narzucała tempo. Weź mnie tu i teraz

    Wstała i seksownie zdjęła koszulkę, była w samej bieliźnie. Musiała zmienić staniczek, był różowy, a majteczki miała do kompletu w różowej koronce. Moja seks gwiazdeczka. Zbliżyłem się do niej i wtuliłem w rozgrzane ciało, wyglądała zachęcająco, chwyciłem pewnie i przyciągnąłem za pośladki. Świetnie całowała, jednak lata doświadczenia robią swoje.
    – Poczekaj nim cokolwiek zrobimy założę kondoma, bo później nie będzie czasu
    – Spokojnie kochany, biorę tabletki i chcę cię poczuć całego w sobie – odpowiedziała na moje wszelkie wątpliwości ponętnie

    Pasowało mi to, nawet lepiej, nie lubię gumy. Podniosłem ją za tyłek. oplotła mnie nogami, zaniosłem ją do sypialni i miałem z nią seks. Była naprawdę niezła, chociaż nie kłamała z tą dominacją w łóżku. Robiłem jak chciała, narzuciła wolne tempo, żebym niby dokładnie spenetrował jej wnętrze, miałem iść kawałek po kawałku. Nie zapominając o wszystkich newralgicznych miejscach. Całe szczęście pozwoliła się zadowolić oralnie. Moja ulubiona część igraszek. Sięgnąłem do jej muszelki, jak na 40 latkę była w niezłym stanie, ładna symetryczna dziurka, miała mały meszek włosowy, co mnie nawet bardziej podniecało. Wwiercałem się w nią językiem, a ona cicho pojękiwała. Lizałem jej uda, krocze i wszystko w okolicy. Potem dorwałem się do biustu, musiałem wziąć do ust te sutki, wymarzone lizaki mojego dzieciństwa. Następnie zabrałem się za rzeczy ważniejsze, była mokra, wszedłem w nią bez oporu. Była całkiem ciasna w środku, powoli wypełniałem jej pochwę moim narzędziem uciech. Przeszliśmy przez parę pozycji po kolei, dobrze się bawiłem ona też, ale była wymagająca mamuśką. Cały czas byłem w szoku, że przespałem się z dużo starszą od siebie kobietą. Nie byle jaką, atrakcyjną pełną wigoru, musimy powtórzyć nasze spotkanie. Byliśmy oboje wyczerpani. Poszedłem jedynie po oliwkę i na koniec wypieściłem jej całe ciało. Ona w podzięce zrobiła mi końcowego loda, zgadza się. Klęknęła przede mną jak zawodowa kurwa i wzięła go do ust aż po same kule, niewyobrażalnie mocne doznanie, długo go nie zapomnę. Elegancko polerowała mi gałkę, drażniła językiem żołędzia, nie zapominając o jajach. Było mi przy tym tak dobrze i ciepło, w międzyczasie ją obmacywałem, wszędzie gdzie trafiły moje zręczne palce. Potem zasnęliśmy, a dokładnie ja zasnąłem na niej, z głową między cyckami i ręką w dojrzałej śliskiej cipce. Taką właśnie miałem przygodę, w której zaliczyłem seksowną dojrzałą kobietę będąc zaledwie nastolatkiem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anetka Radziwla

    Moje pierwsze opowiadanie, ciut długie, ale warto. Proszę o opinie i info z wrażeń . Miłego 😉

  • Brat z siostra cz.1

    Mam na imię Marcin, mam 20 lat, jestem dobrze zbudowanym wysokim facetem (192cm, 85kg). Od dziecka jestem nieśmiały przez co zawsze miałem problemy ze znalezieniem sobie dziewczyny. Gdy skończyłem 15 lat zacząłem interesować się swoim “interesem” i regularnie, codziennie walić konia.Częstym obiektem moich wizji były koleżanki ze szkoły, ale także moja starsza o kilka lat siostra, Marta.Pewnego razu nawet nakryła mnie podczas “zabawy”, jednakże szybko wyszła i nie rozmawialiśmy na ten temat. Po mojej 18-stce, siostra wyprowadziła się z chłopakiem do swojego świeżo zakupionego mieszkania. Widywałem ją co raz rzadziej przez co powoli zapominałem o niej w swoich codziennych wieczornych fantazjach.  

    Przejdźmy jednak do teraźniejszości, obecnie Marta ma 25 lat, wzrost około 175cm, pokaźne piersi (rozmiar stanika 75D) i smukłą sylwetkę. Ostatnimi czasy często prosiła mnie, abym popilnował ich mieszkania podczas gdy wyjeżdżali do rodziny na wieś. W ten sposób moje nastoletnie wizje wróciły, znalazłem na jej laptopie kilka zdjęć na których była ubrana w seksowną bieliznę i zacząłem walić w ich łóżku. Po pewnym czasie urozmaiciłem tą zabawę, znalazłem w szafie jej seksowne czarne koronkowe majteczki i czarny koronkowy stanik, bawiłem się różnymi sposobami, wąchałem, lizałem, obwiązywałem mojego 18cm kutasa i trzepałem. Starałem się zrobić tak, aby dobrze wytrzeć ślady nasienia, żeby nie zostać wykrytym. Przez moją nieśmiałość byłem ciągle prawiczkiem i walenie konia było moją jedyną przyjemnością seksualną.
    Pewnego dnia, gdy leżałem na łóżku w swoim pokoju, zadzwonił telefon:

    -Marcin, zawieziesz nas dzisiaj na imprezę? – spytała Marta
    -Nie ma sprawy i tak nie mam co robić – odpowiedziałem
    -To bądź o 21, dzięki – rzuciła na koniec  
    -Ok, nie ma za co
      
    Równo o 21 czekałem pod ich blokiem. Wyszedł jej chłopak, Marek i wsiadając powiedział że Marta za chwile przyjdzie. Był facetem średniego wzrostu, dość szczupłym i trochę starszym od niej. Po chwili wyszła Marta, była ubrana w czerwoną spódniczkę do kolan, czarną koszulę z kilkoma rozpiętymi guzikami które sprawiały że jej dekolt wyglądał bardzo kusząco. Ten widok sprawił że mój członek zesztywniał i zaczął rosnąć… Zawiozłem ich we wskazane miejsce i zostałem poinformowany iż w razie jakbym miał czas później to zadzwonią do mnie w sprawie powrotu. Wróciłem do domu, kutas ciągle sterczał i prosił się o solidne strzepanie, jednakże postanowiłem go trochę podrażnić, poszedłem coś zjeść i obejrzeć film, zostawiając zabawę na później. Była godzina 1:00, otworzyłem w telefonie zdjęcia Marty i wyobrażałem sobie dziki seks z jej udziałem, gdy nagle oglądanie przerwało mi połączenie od bohaterki mej fantazji…

    -Marcin, możesz przyjechać? Źle się czuje i chcę już do domu – powiedziała lekko podpitym głosem  
    – Nie ma sprawy, będę za 10 minut.

    Ubrałem się szybko i popędziłem w docelowe miejsce. Siostra wyszła sama, Marek nie zamierzał jeszcze iść, gdyż świetnie się bawił. Była już lekko wcięta, więc po przyjeździe pomogłem jej wysiąść i zaprowadziłem do mieszkania. Gdy znaleźliśmy się w środku, przeprosiła mnie i poszła spać do pokoju. Miałem jechać już do domu, jednakże jej widok sprawił że moja pała znowu stała sztywno i kusiło, aby wejść do sypialni i się jej dokładnie przyjrzeć. Po cichu otworzyłem drzwi i usiadłem na brzegu łóżka. Paliła się nocna lampka przez co widziałem dosyć dobrze jej seksowne ciało. Spała na plecach, ręce miała ułożone wzdłuż ciała i włosy w lekkim nieładzie. Ogromna ochota sprawiała, że pokusa dobrania się do niej stawała się co raz większa… Delikatnie podwinąłem jej spódniczkę i ujrzałem czarne majtki, które były idealnie dopasowane. Jedną ręką przytrzymałem spódniczkę a drugą ręką rozpiąłem swoje spodnie, wyjąłem twardego członka i powoli zacząłem walić. Po chwili przesunąłem się wyżej i powolnie rozpinać guziki z jej czarnej koszuli pod którą ukazał się czarny biustonosz. Pobudziło to dodatkowo kutaska, który już powoli szykował się do finiszu. Postanowiłem pójść o krok dalej i poszukałem w domu kawałek sznurka, związałem ręce Marty i przymocowałem do oparcia łózka, które było wykończone wzorem wykonanym z metalu. Byłem ostro pobudzony, nie myślałem o tym co robię i że w każdej chwili może wrócić Marek i nas nakryć, w tej chwili liczyła się tylko moja żądza seksu. Wróciłem do rozpiętej już koszuli i powoli dobierałem się do piersi. Uciskałem każdą z nich przez materiał, siostra zaczęła głębiej oddychać, wyjąłem je na wierzch i ścisnąłem obiema rękoma a mój język powędrował na sterczącę sutki liżąc je szybkim tempem. Marta nagle przebudziła się i była mocno zaszokowana widokiem, który ujrzała.

    -Marcin, co Ty kurwa robisz?! Jesteś moim bratem! – krzyknęła  
    -Cicho bądź… – szepnąłem cicho  
    – Przestań i mnie rozwiąż! – odparła próbując jednocześnie się uwolnić
    Włożyłem jedną rękę pod jej majteczki i wbiłem głęboko kilka paluszków szybko posuwając, jej cipka była już dosyć mokra.
    – Mam przestać? – powiedziałem ciągle posuwając jej myszkę
    – Ohh… – wydyszała z rozkoszy

    Wstałem i usiadłem na jej brzuchu, wciskając kutasa pomiędzy dwie duże piersi, przesuwałem go najpierw powoli, po czym zacząłem co raz szybciej. Marta mruczała co raz głośniej, po chwili przestałem i usiadłem obok.
    -I co, podoba się? – spytałem
    -Tak, zerżnij mnie, proszę – odparła spragnionym głosem

    Była już bardzo rozgrzana jednak ja postanowiłem ją trochę poddenerwować. Lata walenia konia przy pornolach sprawiły, że domyślałem się jak zadowolić kobietę. Nachyliłem głowę obok jej wilgotnej szparki i powolnymi ruchami języka lizałem okolice jej muszelki, aby ją rozdrażnić. Przesuwałem się powoli, omijając brzegi jej dziurki, z której wydobywały się co raz większe ilości soczków. Zaczęła co raz szybciej oddychać i denerwować się.
    -Przestań! Włóż go i rżnij mnie! – wydyszała

    Przesunąłem się wyżej, pieściłem jej brzuszek, delikatnie przesuwałem się po piersiach omijając twarde sutki, następnie zacząłem ocierać członkiem o jej usta, próbowała go złapać otwierając usta i wychylając głowę do przodu, ale nie mogła go chwycić, gdyż odsuwałem go od tyłu, jedynie muskała jego główkę ustami. Postanowiłem zakończyć jej cierpienia i rozwiązałem jej ręce. Rzuciła się na mnie, usiadła na mej twarzy i przyssała drapieżnie do kutasa. Wzięła go całego do ust, język przesuwał się z góry na dół masując każdą jego część, chwyciła samą główkę ustami i zgwałciła ją szybkimi ruchami języczka. Jednocześnie przyciskała swoją cipkę do moich ust, przesunąłem jej majtki i zacząłem zbierać językiem jej płyny wydobywające się z wnętrza. Po chwili wstała i szybkim ruchem nabiła się na pałę, wzdychając przy tym z ulgi. Ujeżdżała go dziko i nachylała się nade mną, abym zajął się jej cycuszkami. Podgryzałem jej sutki, ściskałem je mocno i uciskałem jej pośladki, co jakiś uderzając klapsa, aby ją dodatkowo zachęcić do szybszego podskakiwania. Gdy opadła już z sił, położyła się na łóżku, przygniotłem ją swoim ciałem, oplotła mnie nogami i podniosłem się razem z nią łapiąc ją za pośladki i dociskając do ściany. Całowaliśmy się namiętnie w tej pozycji, po czym docisnąłem ją mocno i zacząłem wpychać dużego z całej siły, powoli, jednak mocnymi ruchami. Następnie poszliśmy do kuchni, oparłem ją o stół, przycisnąłem ją do niego tak że jej cycki dokładnie przylegały i wbiłem kutasa od tyłu jednocześnie ciągnąc jej głowę do tylu trzymając za włosy. Pierdoliłem ją co raz szybciej i mocniej, zakrywając usta jedną ręką, aby nie obudzić sąsiadów jej głośnym krzykiem rozkoszy. Gdy czułem że moja pała jest gotowa do strzału, wyjąłem ją i włożyłem całą do buzi Marty dociskając jej głowę do końca. Fala spermy zalała jej usta, część połknęła, a część wmasowała w piersi. Nagle rozległo się pukanie do drzwi.

    -Marta, otwórz, zapomniałem kluczy – powiedział Marek stojący za drzwiami
    – Już otwieram, jestem w łazience – odparła zaskoczona i speszona całą sytuacją.
    – Marcin, podciągaj bokserki i przykryj się kocem w salonie, jak coś to spałeś – szepnęła cicho
    Szybko rozłożyłem koc na kanapie w salonie i położyłem się do snu. Marta poprawiła stanik, majtki, zdjęła koszulę i szybko przemyła ciało w łazience po czym otworzyła drzwi.
    – Cześć kochanie, jak się bawiłeś? Marcin był zmęczony i położył się w salonie – rzekła Marta
    – Ok, było spoko, ale padam z nóg, idę spać – odparł Marek

    Poszli do sypialni spać, a ja nie mogłem zasnąć, gdyż ciągle byłem rozpalony tym dzikim seksem…

     

    W razie pomysłów na dalsze części, proszę o komentarz lub kontakt.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Dziewczyna brata cz.1

    Witam. Mam na imię Marcin, ukończyłem 20 lat i jestem dosyć dobrze zbudowanym facetem. Historia wydarzyła się jakieś pół roku temu. Pewnego dnia brat poprosił mnie, abym podczas jego nieobecności naprawił instalację wodną, gdyż w łazience coś przeciekało. Jako, że znam się na tym fachu to zgodziłem się. Dał mi klucze i poszedł do pracy. Zjadłem i udałem się do jego mieszkania, jego dziewczyna nie wiedziała, że mam przyjść. Otworzyłem drzwi od ich mieszkania i usłyszałem jakieś dziwne odgłosy z sypialni… Podszedłem bliżej i przez uchylone drzwi ujrzałem jak Martę (bo tak miała na imię jego dziewczyna) pierdoli od tyłu jakiś facet. Marta miała duże jędrne piersi i zgrabne ciałko, czasem gdy byłem sam w domu to waliłem sobie konia patrząc na jej zdjęcia z wakacji (zdjęcia pochodziły z komputera brata) i wyobrażając sobie jakbym ją posuwał. Ale do rzeczy. Rżnął ją ostro, na pieska, mój “mały” (19cm) obudził się i nabrał ochoty na małe co nieco. Poczekałem jeszcze chwilę i postanowiłem wygonić tego fagasa, bo nie ukrywam, że miałem ochotę ją przelecieć. Wróciłem się i otworzyłem głośno drzwi. Zorientowali się, że ktoś wszedł i w pośpiechu zaczęli się ubierać. Jak gdyby nigdy nic zacząłem szukać kogoś w mieszkaniu i wszedłem do sypialni… Na mój widok zdębieli obydwoje, byli w szoku, że ktoś ich nakrył… Jej koleś szybko się powinął i w pokoju zostałem tylko ja i nakryta kołdrą Marta.

    – Marcin, w jakim celu przyszedłeś?  

    – Twój chłopak prosił mnie, abym naprawił rury w łazience. Lepiej powiedz co Ty robiłaś z tym facetem!

    – To są moje prywatne sprawy, nic Ci do tego!

    – a może chcesz, aby mój brat się o tym dowiedział?

    – Nie zrobisz tego!

    – No nie wiem, musiałabyś mnie jakoś przekonać…

    – Że niby jak?  

    – Musiałabyś zając się moim małym przyjacielem…

    – Zwariowałeś?!?! Nigdy w życiu, nie jestem dziwką!

    – Robiłaś to z jakimś fagasem, więc co to za różnica…

    – Powiedziałam nie i koniec!

    – Dobrze, zatem idę i wiedz, że nie pozostawię tego dla siebie.

    Skierowałem się w kierunku drzwi, gdy Marta zawołała  

    – Czekaj, obciągnę Ci, ale masz nic mu nie mówić! dobrze?

    – No raczej, że nic się nie dowie, jeśli mi ładnie opierdolisz pałę, ale najpierw idź się umyj, bo czuć od Ciebie tego frajera i ubierz się seksownie.

    – No dobrze, zaraz wracam.

    Poszła do łazienki, podczas gdy ja rozebrałem się do koszulki i bokserek i zacząłem masować swojego kutasa z podniecenia. Za chwilę mogły się spełnić me skrywane fantazje seksualne. Co prawda była to dziewczyna mego brata, ale skoro pieprzyła się z innymi to co to za różnica…

    Po 15 minutach wróciła, była ubrana w seksowną czarną, krótką koszulkę i czerwone, koronkowe majtki.  

    – Wskakuj i zajmij się moją pałą. Tylko zrób to dobrze!

    – Ale na pewno nic nikomu nie powiesz?

    – Na pewno.

    Położyła się i zaczęła mi obciągać. Na początku oblizała jego główkę, później wzięła go całego do buzi i zaczęła masować go języczkiem. Czułem się jak w śnie, robiła to jak gwiazda z filmów porno. Po 15 minutach robienia loda osiągnęła cel, czyli mój kutas wystrzelił wprost do jej buzi. Połknęła wszystko i powiedziała:  

    – No to jesteśmy kwita.

    – Zmieniłem zdanie…

    – Jak to?!?!

    Odepchnąłem ją do tyłu i zacząłem dobierać się do jej cipki.Ściągnąłem jej majtki i zabrałem się do roboty.Początkowo stawiała opór, ale po chwili lizania jej pochwy, słychać było tylko jej radosne jęki. Włożyłem jej paluszek i mocno wpychałem i wyciągałem, widać było, że jej się to bardzo podoba. Po 10 minutach zabrałem się za jej cycki. Podwinąłem koszulkę i masowałem jej jędrne cycuszki. Poczułem, że mój mały ma ochotę trochę się zamoczyć więc włożyłem go jej do ust. Nawilżyłem go i dałem jej gumkę, którą znalazłem w szafce obok, aby ją założyła. Zrobiła to z chęcią i po chwili mój kutas znalazł się głęboko w jej szparce. Po chwili pierdolenia miałem ochotę na zmianę pozycji. Położyłem się i powiedziałem:

    – Nabij się na pal, dziwko

    Bez chwili zawahania wskoczyła na mego chuja i zaczęła energicznie skakać, a ja w tym czasie lizałem i masowałem jej piersi. Czułem, że niedługo dojdę, więc zrzuciłem ją i powiedziałem, aby wypięła się tyłem tak jak ją posuwał tamten fagas. Również bez oporów tak zrobiła, a ja wpakowałem jej mą pałę w jej gorącą cipkę i co raz szybciej posuwałem

    – I co suko, jestem lepszy od niego?

    – tak…

    – Nie słyszę! – przyśpieszyłem

    – TAK, JESTEŚ LEPSZY!  

    Gdy już miałem dojść to wyjąłem go, zdjąłem gumkę, położyłem Martę na łóżku i wepchałem go między jej duże cycuszki. Posuwałem jej piersi przez kilka minut, bo czym obficie je zalałem falą nasienia i dałem jej mą pałę do oblizania. Zlizała z niego wszystko i stwierdziłem, że na dziś wystarczy.  

    – Świetnie sobie poradziłaś, ale nie wiem czy mnie dostatecznie przekonałaś…

    – COO?!?!  

    – No chyba będziemy musieli zrobić powtórkę, póki co będę milczał, a teraz idę zając się tymi rurami

    Nic nie odpowiedziała, ale czułem, że ma ochotę na powtórkę. Ubrałem się i naprawiłem szybko instalację, była to drobna usterka. I wróciłem do sypialni. Marta szykowała się do kąpieli

    – Naprawiłeś ? – spytała

    – Tak, już wszystko gra, ale wiesz należy się zapłata…

    – Nie mam przy sobie pieniędzy…

    – Mam inny pomysł…

    Podszedłem do niej, rozpiąłem rozporek i wyciągnąłem mojego przyjaciela. Po chwili zawahania zabrała się za niego. Złapałem ją za włosy i przyciągałem jej głowę do siebie, krztusiła się lekko, ale brała go całego. Po 20 minutach wystrzeliłem do jej gardła, oblizała go ładnie i spytała:

    – Już wszystko?

    – Tak, na dziś to wszystko…

    Wróciłem do domu i ciągle miałem w głowie dzisiejszą sytuację. Miałem ochotę to powtórzyć i myślę, że ona także…

    —-

     

    W razie chęci kontaktu lub pomysłów na opowiadania zapraszam do komentarzy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Dziewczyna brata cz.2

    Od ostatniego spotkania minęło kilka dni. Jednak znowu trafiła się okazja do powtórki. Tym razem nawalił kran w kuchni i znowu zostałem poproszony przez brata o pomoc. Bez zawahania udałem się do jego mieszkania, była godzina 13:00, Radek (brat) miał na 14:00 do pracy. Otworzyła mi Marta, ubrana w krótką, luźną spódniczkę i bluzkę na ramiączkach, z delikatnym dekoltem. Była lekko zaniepokojona, ale w jej oczach widziałem chęć rozkoszy. Udałem się razem z nią do kuchni, gdzie zaproponowała mi coś do picia. Radek przywitał się i poszedł brać prysznic. Jego dziewczyna szukała w szafce szklanki, podczas gdy ja podszedłem do niej od tyłu, wsunąłem rękę pod bluzkę i zacząłem ugniatać jej piersi…

    – Co Ty robisz?! – powiedziała ściszonym tonem

    – Cicho bądź, nie może nas usłyszeć – odparłem równie cicho

    Miała białe koronkowe majteczki i czarny stanik. Lewą rękę włożyłem pod spódniczkę w kierunku majtek, które stały się dosyć wilgotne. Dwa paluszki powędrowały do jej cipki i czule się w niej wierciły, podczas gdy prawa ręka zajmowała się jej dorodnymi cyckami. Przyśpieszyłem całą zabawę i zaczęła krzyczeć co raz to głośniej, więc przerwałem. Odwróciłem ją, rozpiąłem rozporek i powiedziałem:

    – Ciągnij suko

    – Ale…

    Siłą zmusiłem ją do kucnięcia, choć za bardzo się nie opierała, po czym zaczęła oblizywać mojego dosyć nabrzmiałego już kutasa. Lizała jego główkę po czym wzięła go całego do ust. Złapałem ją za głowę i nadawałem tempo, od czasu do czasu wkładając go całego. Po jakimś czasie usłyszałem, że brat już chyba kończy i postanowiłem finiszować. Narzuciłem bardzo szybkie tempo i wytrysnąłem wprost do jej ust, połknęła wszystko po czym ładnie oblizała moją pałkę. Poprawiła swój wygląd i nalała mi soku do szklanki. Radek skończył i spytał:

    -I jak, da radę zrobić ten kran?

    – Pewnie, tylko trochę mi to zajmie…

    – Spoko, o kasę się nie martw

    – Dogadamy się… -rzekłem  

    Pożegnał się z Martą czułym pocałunkiem. Oczywiście wcześniej wypłukała usta wodą, aby nie było czuć mej spermy. Wyszedł, po czym przedstawiłem Marcie niespodziankę, którą dla niej przygotowałem. Zadzwonił dzwonek, odparłem

    – Ja otworzę

    Wszedł mój kolega, Piotrek, był średniego wzrostu i dobrze zbudowanym facetem, trenował na siłowni. Marta zdziwiła się widząc obcą osobę i spytała:

    – Kim on jest? co on tu robi?

    – To mój kolega, dziś zajmiesz się nami oba

    – Chyba śnisz!

    – To ja dyktuje warunki..

    Udaliśmy się do salonu, na kanapę. Razem z kolegą usiedliśmy, a Marta miała przynieść coś do picia, tym razem miało być to piwo. Spytałem Piotrka:

    – Fajna dupa?  

    – Zajebista, a jesteś pewien, że się zgodzi?

    – Nie ma wyjścia…  

    Po chwili przyniosła piwo dla mnie i dla kolegi po czym rzekłem do niej:

    – No, bierz się do roboty

    – Tzn?

    – Na początek po lodziku poprosimy, zacznij od kolegi

    Kolega rozpiął spodnie, ściągnął bokserki z których wyskoczył jego dosyć duży kutas. Marta z lekkim zawahaniem zaczęła go lizać, ale po chwili się rozkręciła i ciągnęła jak gwiazda porno. Rozpiąłem swoje spodnie i zasugerowałem, że teraz kolej na mnie. Przesunęła głowę w moją stronę, a jedną ręką masowała pałę kolegi. Po niedługim czasie miała przed sobą dwa stojące członki, w ten powiedziałem:

    – Kładź się na kanapie

    Położyła się, wówczas ja skierowałem swoją głowę pod jej spódniczkę i zacząłem pieścić jej cipkę, na początku przez koronkowe majtki, później bezpośrednio. Piotrek obsunął ramiączka i wyjął cycki spod stanika po czym zaczął je ssać. Marta masowała ręką jego członka, po chwili zmieniliśmy się, również zająłem się chwile jej pięknymi cycuszkami po czym włożyłem kutasa do jej ust. Gdy była już rozpalona powiedziałem do niej:

    – Teraz sobie trochę poskaczesz

    Położyłem się na podłodze, ona nadziała się na mego penisa i zaczęła skakać, mając na sobie spódniczkę i obsunięta bluzkę. Piotrek włożył jej pałę do ust, złapał za głowę i nadawał tempo obciągania. Marta ledwo co dawała radę ciągnąć i jednocześnie skacząc, dlatego zmieniliśmy pozycję. Wypięła się tyłem do kolegi, który zaczął pierdolić ja na pieska, podczas gdy ona mi obciągała. Powoli cała zabawa zbliżała się do końca. Ustawiliśmy się z kolega na przeciwko niej i równocześnie wystrzeliliśmy falą nasienia na jej twarz i cycki. Oczywiście później oblizała ładnie nasze pały i wmasowała wszystko w swoje ciało. Spytałem kolegi:

    – I jak, podobało się?

    – No ba! lepszej nie spotkałem, musimy to powtórzyć!

    – Zobaczy się.  

    Marta poszła pod prysznic, kolega ubrał się i udał do domu, a ja zająłem się w końcu owym kranem. Jak się okazało poszła uszczelka, którą wymieniłem w kilka minut. Dziewczyna brata wyszła spod prysznica i spytała :

    – Naprawiłeś?

    – Tak, teraz wiesz co…

    Bez pytania uklękła przede mną, ściągnęła moje spodnie i zaczęła zabawę z moim kutasem. W międzyczasie zadzwonił brat i spytał:

    – I jak, działa wszystko?

    – Tak – starałem się w miarę normalnie to powiedzieć, co nie było łatwe, gdy Marta ciągle mi obciągała

    – Ile się należy? –

    – Wszystko jest uregulowane… – spojrzałem z uśmiechem w kierunku jego dziewczyny

    —-

    W razie chęci kontaktu i pomysłów na opowiadania zapraszam do komentarzy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat