Category: Uncategorized

  • Kasia i Reks cz.3

    Kilka dni później Iga zadzwoniła mówiąc że chciała by się zobaczyć i jeśli można to chętnie by skorzystała z usług Reksa. Kasia powiedziała że też się cieszy że ją zobaczy a i Reks chętnie porucha młode ciałko. Wpadnij może koło 11 będę sama i będziemy swobodne. Punktualnie o 11 dzwonek u drzwi dał znak że przyszła zapowiadana Iga. Kasia niewiele miała na sobie, jedynie króciutki niebieski bezrękawnik który ledwie zasłaniał jej pośladki. Majteczek nie ubierała i była boso z paznokciami polakierowanymi na jasno niebieski kolor. Kiedy weszła przywitały się jak stare znajome czułym pocałunkiem w usta. Spojrzała na Kasię i powiedziała że świetnie wygląda i że zazdrości jej figury. Dzięki powiedziała Kasia, ty też wyglądasz super ale wiadomo młodość. Jak chcesz to możesz się rozebrać. Chętnie odparła, to mówiąc zdjęła bluzeczkę, biustonosz, dzinsowe szorty i maleńkie majteczki. Kasia zauważyła że pozbyła się swojego zarostu na łonie. Widzę że zadbałaś o siebie pokazując na idealnie wygolona cipkę. Tak, zobaczyłam to u ciebie i mi się spodobało a nawet mnie to podnieca. Jak sobie wyobrażałam że Reks włoży tam swojego kutasa od razu robiłam się mokra. Kasia podeszła do niej, ujęła jej twarz w dłonie i delikatnie pocałowała w usta. Iga oddała pocałunek a nawet wysunęła języczek co dowodziło że to lubi. Chwilkę się pieściły, głaskały po pleckach i wtedy Kasia wzięła ja za rękę i zaprowadziła do sypialni. Popchnęła i kiedy opadła na plecy położyła się na młodej dziewczynie rozkoszując się jej smakiem i zapachem, całując po całym ciele. Pieściła okazałe piersi nastolatki podziwiając ich jędrność i gładkość. Pomalutku zeszła pocałunkami do płaskiego twardego brzuszka i niżej do idealnie gładziutkiej cipki, małej bułeczki z podłużnym rowkiem z pochwą wielkości 10 groszy. Pieściła ją zachwycona, wkładając język do środka a paluszek próbując włożyć do dupci. Iga zwinnie wywinęła się z tej pozycji i teraz przejęła inicjatywę kładąc się na Kasi ale w odwrotnej pozycji zwanej 69. Teraz mogły wzajemnie się pieścić. W czasie tych pieszczot nawet nie zorientowały się że mają obserwatora. Paweł, wcześniej wrócił z szkoły bo nie było ostatnich 2 lekcji i spieszył się do domu mając nadzieje na szybki numerek z mamą. Kiedy wszedł do sypialni widok matki namiętnie kochającej się z drugą kobietą, bardzo go zaskoczył. Podszedł bliżej i dopiero teraz poznał Igę z klasy humanistycznej jego sąsiadka z końca ulicy. Nie podejrzewał że matka ma romans i to z koleżanką z jego szkoły. Były tak sobą zajęte że go nie zauważyły toteż szybko, najciszej jak potrafił wycofał się do swojego pokoju. Tam uruchomił komputer, zamknął drzwi i przez kamerkę obserwował rozwój wydarzeń. W trakcie ich pieszczot w pokoju pojawił się Reks który od razu wywęszył swoją szansę i wskoczył na łóżko. Podchodził raz do jednej a drugi raz do drugiej wąchając i próbując polizać. Iga zeszła z Kasi klękła na podłodze ale dalej pieściła krocze swojej starszej kochanki. Reks mając teraz dostęp do cipki Igi najpierw ją dokładnie wylizał a następnie trzymając przednimi łapami za biodra wprowadził z dużą wprawą swego kutasa do środka. Kasia spojrzała w dół i zorientowała się że Iga właśnie została pokryta przez jej pupila. Patrzyła jak z dużą energią Reks penetruje młodziutką cipkę swojej kochanki. Pomyślała że pozwoli jej na samotne przeżywanie zespolenia toteż wstała i całując w usta powiedziała że idzie do łazienki. Reks dość szybko doznał zaspokojenia i Iga czując jego trykanie do środka również doszła. Reks jak zwykle po akcie musiał chwilkę w niej pozostawać więc Iga bezradnie musiała czekać aż jego kutas się skurczy i ją uwolni. Była odwrócona tyłem do drzwi i nie wiedziała kto wszedł do pokoju. Kiedy się obejrzała, zmarła, to nie była Kasia ale jej syn Paweł, kolega ze szkoły. Będąc w tak kompromitującej sytuacji nie wiedziała co zrobić. Czerwona jak burak, coś zaczęła tłumaczyć ale Paweł podszedł klęknął, dał jej buziaka i powiedział cześć Iga. Fajna z ciebie suczka.

    Zsunął szorty i podstawił swojego kutasa do jej ust. Ciągle się wahając z dużymi oporami wzięła jego członka do buzi a Paweł trzymając mocno za głowę, niespiesznie ruchał ją w usta. Bardzo napalony, wiedział że długo to nie potrwa i tak się stało. Po chwili Iga poczuła na podniebieniu uderzenia jego tryskającego nasienia który mimowolnie połknęła. W tym momencie do pokoju weszła jego mama Kasia i od razu się zorientowała co się stało. Widzę że już się poznaliście bliżej, powiedziała, uśmiechając się. Iga wytarła usta chusteczką podaną przez Pawła i ponieważ Reks już się wysunął mogła wstać. Usiadła na łóżku, po jednej stronie siadł Paweł a jego mama po drugiej. Iga spojrzała na nich i od razu się domyśliła że są kochankami. Jak długo ze sobą sypiacie spytała. Od kilku miesięcy, skłamała Kasia. Jestem jego pierwszą kobietą. Może chcesz mieć numer dwa? Spytała Kasia. Może?, odparła, Iga. Wiesz Paweł już sporo umie ale ciągle się uczy. Prawda Pawełku. Tak mamo, jesteś fantastyczną nauczycielką. Oboje jesteście fantastyczni powiedziała Kasia serdecznie objęła Igę i pocałowała ją w policzek. Idź kochanie wziąć prysznic a Paweł przyniesie coś do picia. Iga wstała, prezentując piękno swojego młodego ciała. Paweł spoglądał na jej fantastyczne piersi i kształtną dupcie. Cipka idealnie wygolona od razu spowodowała ponowna sztywność członka. Chłopak nie ubierał nawet szortów, z gołym tyłkiem już pęczniejącym kutasem zbiegł po schodach po cole i dwie szklanki. Kiedy wrócił Igi ciągle nie było a jego mama leżała na łóżku z rękami pod głową prezentując całe swoje piękne ciało. Szybko odstawił picie i od razu przywarł do matczynej cipki która 16 lat temu wydała go na świat. Czuł że już jest bardzo wilgotna, dołożył jeszcze swojej śliny i niespiesznie wgramolił się na swoją rodzicielkę. Teraz niespiesznie się kochali kiedy z łazienki wróciła odświeżona Iga. Nic nie mówiła, ciągle nago położyła się obok spoglądając z zainteresowaniem na miłosne zmagania matki z synem. Paweł wyjął swego członka z cipki matki i poprosił by klękła. Kiedy się znowu wpasował Iga zbliżyła się do niej i głaskając po policzku całowała w usta. Czy Kuba może się z tobą kochać? Zapytała Kasia między pocałunkami. Tak, tylko nie biorę tabletek więc jak ma gumki to nawet chętnie spróbuję.

    Zaraz mu powiem gdzie ma szukać i Kasia dała mu znak żeby przerwał i zajrzał do szuflady z stoliku przy łóżku i wyjął gumkę. Kiedy miał ją już w ręce szybciutko nałożył i zbliżył się do nastolatki. Najpierw zaczęli się całować i dotykać. Mimo młodego wieku widać było w tym sporo umiejętności i wprawy. Kasia z przyjemnością patrzyła jak jej syn kocha się z dziewczyną. Kiedy już się połączyli zmieniali pozycję co chwilę by osiągnąć jak najwięcej przyjemności przed końcowym finiszem. Iga w tym akcie była bardzo aktywna. Kiedy z niej wychodził brała jego członka do ust niemal do gardła bo znikał w całości w jej ustach. Wyglądała fantastycznie w tych seksualnych zapasach. Iga doszła chyba dwa razy a ponieważ Paweł jeszcze nie, pocałował ją i zdejmując gumkę z kutasa wsadził swojej mamie by i ją zaspokoić. Teraz Iga leżała i obserwowała miłosne zespolenie Kasi z Pawłem. Kochali się w pozycji klasycznej, widziała jak członek który dopiero był w niej teraz wchodzi i wychodzi z cipki swojej mamy. Mimo tego znowu nabierała ochoty na seks, ale bez przesady, pomyślała jeszcze ujdę za nimfomankę. Ich oddechy znacznie przyspieszyły co świadczyło o zbliżających się orgazmach. Paweł znieruchomiał i było wiadome że właśnie zostawia w cipce Kasi swoje nasienie. Kasia chyba też doszła o czym świadczyła jej zadowolona mina. Teraz leżąc Iga widziała jak z cipki Kasi wycieka sperma jej syna. Wiecie to było naprawdę urocze powiedziała Iga. Może teraz trochę się ochlapię i będę szła do domu. Odświeżona ubrała się i całując na pożegnanie wyszła.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Uklad, cz. 4.

    Część 4.

    Szybko ubrałam klapki na szpilce i wyszłam za nim. Chwycił mnie za rękę i pociągnął na parter. Ledwie nadążałam! Biegłam na palcach, bojąc się, że skręcę nogę. Na schodach waliłam szpilkami, informując wszystkich, że schodzę. Na szczęście, przynajmniej chodnik w korytarzu tłumił moje pośpieszne kroki. Tam poszliśmy aż do szczytowego pokoju. Z kieszeni wyjął klucze i otworzył drzwi. Wszedł pierwszy, jakbym nie istniała, przemknął przez korytarzyk i od razu podszedł do drzwi balkonowych, otworzył je i postawił krzesło. Na zewnątrz. Podłoga balkonu była z pół metra nad ziemią.

    Starałam się uspokoić oddech po tym szybkim marszu na szpilkach piętro niżej. Czekałam przy drzwiach, czekałam, ale się nie doczekałam. Pozbawiona złudzeń wzruszyłam ramionami, zamknęłam drzwi, minęłam łazienkę i weszłam do pokoju.

    – Co się tak wleczesz? – gderał, zaabsorbowany ustawianiem krzesła. – O, tutaj usiądziesz – dłonią wskazał krzesło, jakby mówił do osoby upośledzonej.

    Wkurzył mnie. W rewanżu wczułam się w rolę i z otwartymi ustami rozejrzałam się po pokoju. Wyglądałam, jakbym stała zafascynowana dziełami w Luwrze. Podziwiałam zaciek na ścianie, pajęczynę w rogu pokoju. A tego nosiło… Przebierał nogami w miejscu, jednak jeszcze milczał. Pokój był taki sam jak wszystkie pozostałe, ale po rzeczach wiszących na krzesłach i rozgardiaszu domyśliłam się, że zamieszkują go mężczyźni.

    Tymczasem Stefan podszedł do laptopa, stuknął w klawisze i popłynęła muzyka jak na seansie u psychoterapeuty. Mocny dźwięk gwarantował zewnętrzny głośniczek.  

    – Bez obaw, utworów starczy na ponadgodzinny występ – Stefan lekceważąco machnął dłonią. – Pamiętaj, pokaż się punktualnie o 10. Na to widowisko czeka trochę ludzi. Też tam będę – zaznaczył i skierował się do wyjścia. Jego słowa zabrzmiały, jakby pod balkonem miał zebrać się tłum.

    – Yhy – pokiwałam głową, nie patrząc w jego stronę. Jeszcze raz obrzuciłam pokój wzrokiem.

    Mój kochanek zatrzymał się na moment.

    – A, właśnie! Byłbym zapomniał… – palcami pacnął się w czoło. – Być może ktoś będzie miał do ciebie prośbę. Postaraj się ją spełnić. Nie obawiaj się, bądź na luzie. Widzę, że sąsiedzi już wyszli, a ta przegroda dokładnie oddziela balkony, więc ‘gdyby coś’, to i tak nie będziesz miała przypadkowego widza. O tej porze w ogóle większość osób jest już na plaży – był przekonany, że uspokoił mnie.

    Patrzyłam na niego przestraszona i zdeprymowana. Dopiero teraz w pełni docierało do mnie, na co się zgodziłam! Miałam sporo zapłacić za swoją lekkomyślność i pochopny toast z nieznajomymi.

    – Czyj to pokój? Ile osób będzie na tym ‘pokazie’? Jaka prośba? O co w ogóle chodzi z tym występem i bieganiną po piętrach?! – chciałam zadać te pytania, ale milcząc patrzyłam na niego i słuchałam ostatnich uwag. – Jego „parę osób” tak zabrzmiało, jakby to miał być tłum! Czyli ile: kilkanaście osób czy trzydzieści?! – panikowałam w duchu. Za to na zewnątrz nadal robiłam wrażenie opanowanej i nieco zdystansowanej do pomysłu organizatora mojego występu.

    – No, lecę, bo mi zajmą dobre miejsce – żartując, poklepał mnie po pupie. Zanim zdołałam odsunąć się, zdegustowana jego poufałością, jeszcze ucałował mnie w policzek i wyszedł. Drzwi zamknął na klucz!

    – Jak jazda rollercoasterem – mruczałam do siebie. – Rano upojny seks i lot w chmurach, a teraz ostra jazda w dół: wystawianie swojej intymności na pokaz obcym ludziom… Wstyd, upokorzenie, będąc traktowaną jak przedmiot. I jeszcze zamknął mnie w tym pokoju! – oburzyłam się. – Kurde, jak niewolnicę! 

    Pod balkonem już stało kilka osób. Swobodnie rozmawiały. Spojrzałam przez żaluzję, ale drzewa za bardzo zasłaniały widok. Trochę mnie to uspokoiło. Sfrustrowana pokręciłam głową, dziwiąc się swojej obecnej roli. W oczekiwaniu na występ nieco przesunęłam krzesło, klucze od pokoju odłożyłam na stolik, machinalnie poprawiłam bluzkę i spódniczkę, obejrzałam cipkę i zdziwiłam się. Byłam mokra! 

    – Jednak mam w sobie coś z  ekshibicjonistki, skoro taki ‘występ’ działa na mnie aż tak stymulująco… – przyjęłam do wiadomości. – W sumie, czemu się dziwić? Znani, wybrani ludzie, dyskrecja. Nikt mnie nie zgwałci, bo chyba nie przeskoczy przez balkon, a nie do końca wyjaśnione warunki tylko budują napięcie. W moim przypadku pozytywne napięcie.

    Punktualnie o godzinie 10. wyszłam na balkon.

    #

    Przed nim stało zaledwie kilka osób. Pierwszą reakcją była ulga. Ale chwilę później, ku własnemu zdziwieniu, poczułam coś…, jakby zawód. W duchu sądziłam, a może…, a może wręcz miałam nadzieję?, że będzie więcej osób zainteresowanych oglądaniem mojej zabawy z cipką! Liczba widzów rozczarowała mnie.

    – Łeee…, czyżbym już nie była wystarczająco atrakcyjna? – odezwała się moja ciemna strona osobowości. – Kobieto! Masz męża, nie wszystkich tutaj znasz, robisz to pierwszy raz i, uważaj!, od razu łamiesz granicę przyzwoitości! Publicznie! Oraz na trzeźwo! Mało tobie wrażeń? Może masz jeszcze ochotę na kłopoty? – naprędce tłumaczyłam sobie.

    Przez chwilę obserwowałam ich. Wyglądali, jakby umówili się i czekali na kogoś albo na coś. Ręcznik na ramieniu, w ręku wypchana reklamówka, leżak, płetwy. Kiedy usiadłam na krześle, odwrócili się w moim kierunku. Nadal rozmawiali. Trochę speszyłam się, widząc w grupie Kacpra z Kingą.

    – A co tam! Nikomu przecież nie powiedzą! – miałam nadzieję.

    Spostrzegłam nową parę, a może małżeństwo, tuż po „trzydziestce”. Szczupli, atrakcyjni, pogodni, a ich opalenizna sugerowała wcześniejszy pobyt w „ciepłych krajach”. On, brunet z zarośniętą klatą, ładnie zbudowany. Od razu widać, że ćwiczy w siłowni, dba o siebie. Ona, jasna szatynka z naturalnie kręconymi włosami, opadającymi na ramiona. Perłowy lakier pokrywający wszystkie paznokcie podkreślał jej urodę i opaleniznę. Ukradkiem bądź nachalnie wszyscy mężczyźni oglądali jej duży biust. Uważałam go za udany wytwór chirurgii plastycznej.  

    – Nie bójcie się, on jej nie ucieknie! – miałam ochotę krzyknąć do tych napalonych obserwatorów.

    Musiałam jednak przyznać, że dziewczyna starała się przyciągać uwagę. Góra kostiumu była o numer za mała, więc sporą część biustu można było obejrzeć bez wysilania wyobraźni. Majteczki od kostiumu też niewiele zasłaniały, udowadniając, że dziewczyna jest dokładnie wygolona. Gdy odwróciła się, widziałam, że znikają między pośladkami. Za taki strój kilka starszych pań od razu by ją rozerwało na strzępy. A panowie, niezależnie od wieku, pewnie spędziliby z nią chociaż kwadrans na rozmowie i wspólnych zdjęciach. Jej partner, mąż?, wydawał się nie zauważać obleśnych spojrzeń mężczyzn. Oboje nosili modne okulary przeciwsłoneczne. 

    #

    Wśród tych osób zauważyłam jakiegoś młodego chłopaka. Nie mógł mieć więcej niż 20-22 lata oraz mężczyznę w wieku tych, którzy „złowili” mnie na wieczorku zapoznawczym.

    – To nasza Mariola – przedstawił mnie półgłosem Stefan, stojąc z żoną wśród innych widzów.

    – Ja ci, kuźwa, dam „nasza” – myślałam, nieznacznie uśmiechając się przez zaciśnięte zęby. – Gnój, uznał mnie za swoją własność!

    – Jeszcze nie znasz naszego kolegi – kontynuował gospodarz spotkania. – To Aleksander, czyli Alek, czasami Olek. I najmłodszy w naszym gronie, ale niezastąpiony w wielu sytuacjach, Dominik. Nasz młody kolega ma 18 lat, ale, przyznaję, bez niego czulibyśmy się tutaj jak bez ręki – z uśmiechem rzekł Stefan.

    – Nastolatek?! – tylko tyle zdołałam pomyśleć.

    Reszta życzliwie potakiwała, słysząc słowa Stefana. Alek pogodnie kiwnął głową, kiedy padło jego imię, a komplementowany Dominik niezgrabnie pomachał do mnie, nieśmiało uśmiechając się. Wyglądał na speszonego. Jednak wśród mężczyzn wyróżniał się posturą. Nie był wysoki, ale krępy, praktycznie bez śladów tłuszczu na muskularnej sylwetce. Takiej tylko domyślałam się, bo ukrywał ją pod zbyt obszernym tiszertem i szerokimi szortami cargo z wypchanymi kieszeniami. Jedne i drugie w szarym kolorze, co jeszcze bardziej czyniło go tłem nawet dla nielicznej grupki.

    – Dzisiaj w naszym gronie są jeszcze Nikola i Czarek – Stefan wskazał parę. – Kto wie, może i oni zechcą uświetnić jeden z naszych wieczorków?

    – Oooo… – rozeszło się w grupie.

    Odniosłam niemiłe wrażenie, że zainteresowanie moim występem, przynajmniej chwilowo, zmalało. Wszyscy gapili się na tę całą Nikolę. Ona lekko dygnęła i czarowała wszystkich swoim uśmiechem. Białe zęby wyglądały efektownie na tle opalonej twarzy. Czarek tylko uśmiechnął się przelotnie. Wyglądało to tak, jakby był zadowolony, że inni podniecają się wyglądem jego partnerki.

    – Nooo, może bardziej Niki niż my… – wydusił z siebie wyluzowany Czarek. Niki ponownie szeroko uśmiechnęła się i zachęcająco poruszyła ramionami. Biust zafalował.

    – Doprawdy?!

    – No, a kiedy?

    – Jeszcze chwila i zaczną robić zakłady – pomyślałam.

    – Wszyscy chętnie będą panią podziwiać. Bardziej intymnie…

    – Koniecznie! Taka piękna kobieta tylko dla jednego mężczyzny?!

    – Właśnie!

    Panowie rozkręcali się z każdym zdaniem, ale ten ostatni komentarz należał do Kingi.

    #

    Czarek spokojnie przyjmował te deklaracje, a Nikola z przyklejonym uśmiechem kiwała głową.

    – Jeżeli Czarek mi pozwoli…

    – Uwaga! Moi drodzy… Uwaga! – szeptem suflera Stefan w końcu uspokoił grupę. – Proszę, zaczynaj – polecił mi naglącym tonem.

    Trochę ich zaskoczyłam. Co prawda, wystroiłam się w ażurową bluzeczkę, ale pod nią założyłam cielisty staniczek. Widziałam, jak na początku mojego niby-występu próbowali dojrzeć sutki pod bluzką i dopiero wtedy orientowali się lub nie, że ubrałam stanik. Zanim wyszłam na balkon, z dekoltu wyjęłam i założyłam okulary przeciwsłoneczne. Nie były produktem jakiejś znanej, światowej marki. O to wcale nie dbałam. Jednak dzięki rozmiarowi, miały inną zaletę: zasłaniały sporą część twarzy. Dzięki nim czułam się pewniej.

    Usiadłam i oparłam całe stopy o podłoże. Byłam w klapkach na szpilce. Te podkreślały smukłość moich nóg i sprawiały wrażenie dłuższych. Rozsunęłam nogi, wsłuchiwałam się w muzykę. Tak było mi łatwiej zapomnieć. Dość wysoko podciągnęłam spódniczkę. Teraz jej dolna krawędź była na wysokości mojej cipki. Siedziałam wyprostowana, więc widziałam ją. Spódniczka była podciągnięta, więc jeszcze bardziej rozsunęłam nogi. Wszyscy wpatrywali się w moje krocze.

    Lekko masowałam łechtaczkę. Palcem wskazującym musnęłam krawędź jednej wargi sromowej, potem drugiej. Muzyka nie popędzała mnie. Nawilżyłam palec śliną, a potem odchyliłam wargi sromowe. Wiedziałam, że zobaczyli, jakie są ładne, różowiutkie. Krawędzie były ciemnoszare i fioletowe. Ich zabarwienie zmieniało się w zależności od stanu podniecenia. Delikatnie pocierałam je. Najpierw powoli, ciągle pamiętając o obecności widzów. Obcych ludzi! Poirytowana, przypadkowo musnęłam łechtaczkę. Zacisnęłam wargi i szybciej pocierałam wargi. Czasami dotykałam łechtaczki.

    Myślałam o  mężczyźnie. Nie! O dwóch mężczyznach. Silni, stanowczy, męscy. Brali mnie brutalnie. Pocierałam łechtaczkę góra-dół. Czasami z boku na bok. Ci dwaj wchodzili we mnie jednocześnie. Trzymali moje ciało w swoich silnych rękach. Dyszałam między nimi. Dawali mi tyle rozkoszy…

    Łechtaczkę pocierałam szybciej. Raz palcem, raz wnętrzem dłoni. Teraz ja byłam brutalna, szorstka. Podniecona dotykałam podłoża tylko palcami stóp. Mięśnie nóg napięte, maksymalnie rozchylone. Szybki, krótki oddech. Zaciśnięte oczy. Wolną dłonią niecierpliwie rozpięłam bluzkę i masowałam pierś. Czułam twardą brodawkę, stwardniały sutek. Słyszałam jakiś komentarz, ale nic nie rozumiałam. Fala rozkoszy przyszła nagle i zalała mnie… Chyba krzyknęłam. Ciśnienie zatkało uszy. Słyszałam bicie serca, pulsowanie w uszach, suchość w gardle i mokre palce. Kiedy napięcie malało, rozkosz odpływała, zdałam sobie sprawę, że uśmiecham się do siebie i słyszę wulgarne komentarze. Jeszcze masowałam łechtaczkę, głaskałam wargi.

    #

    Po pokazie tkwiłam w bezruchu z szeroko rozchylonymi nogami, dłonią na łechtaczce i obnażonym biustem. Oddychałam ciężko. Moje piersi unosiły się i opadały. Nieświadoma tego, swoimi gestami i wyuzdaniem nadal grałam na emocjach widzów. Większość byłam wpatrzona w moje krocze, podziwiali moje stopy w szpilkach, masowany biust. Miałam ochotę jeszcze długo pozostać w takim nastroju.

    Jego głos w jednej chwili przywołał mnie do porządku. Czar prysł.

    – Słuchajcie, zostawiam was na chwilę – rzucił Stefan i energicznie ruszył w kierunku domku. – Nie rozchodźcie się! – usłyszeliśmy jeszcze, chociaż jego już nie było widać.

    Nie odniosłam wrażenia, że ktokolwiek miał ochotę odejść. Nie w tej chwili.

    Mój ‘tancerz’, Juliusz, zareagował pierwszy.

    – Juliusz de domo: Cezar – znowu w duchu zakpiłam z niego, patrzył za Stefanem, zdziwiony jego reakcją. Potem podszedł do Reni, objął ją ramieniem, z uśmiechem coś powiedział i razem czekali na dalszy ciąg. Nikt nie ruszy się z miejsca. Reszta gapiła się na mnie.

    #

    Usłyszałam chrobot klucza w drzwiach i chwilę później Stefan stał przy mnie.

    – Świetna byłaś! – uśmiechnął się. – Uwaga… – ciszej zwrócił się do stojących na zewnątrz. – Mariolka da jeszcze jeden pokaz!

    Spojrzałam na niego zaskoczona. Nie wiedziałam, o czym mówi.

    – Co? Niby jaki? Przecież ja nic nie obiecywałam… – patrzyłam na niego z pytaniem w oczach.

    On szybko stanął za mną, objął i ustawił przodem do widzów. Nie zdążyłam o nic zapytać, kiedy poczułam jego usta na karku, potem na szyi. Był bardzo podniecony, dyszał mi do ucha. Na chwilę przymknęłam oczy i akurat wtedy jego dłonie powędrowały w górę i zatrzymały się na piersiach. Miętosił jej dość delikatnie, ale szybko i pobieżnie, mechanicznie, jakby cieszył się z samego faktu ich posiadania.

    – Pewnie chce się dostać… – nie dokończyłam myśli, bo poczułam, jak przyciska biodra do mojego ciała, a twardy penis pcha tyłek.

    – Chwileczkę… – szepnął do mnie. Wykorzystał moje niezdecydowanie i chwilę później rozpiął rozporek. Wyjął penisa i zanim zareagowałam, już wsunął go między moje pośladki. Chyba westchnęłam speszona jego przebojowością. Wszystko działo się tak szybko… Z przodu chwycił za spódniczkę i zatknął jej dół za pas. A ja cały czas stałam bierna, właściwie czekając na jakieś jego polecenie.

    Publiczność zareagowała cichym śmiechem i dyskretnymi oklaskami. Jego pomysł spodobał się. Zaskoczona zdecydowanym zachowaniem Stefana stałam z otwartymi ustami i patrzyłam przed siebie. Trochę dalej od grupy widzów jakaś para przeszła, głośno rozmawiając, ale nawet nie spojrzała w naszą stronę. Publiczność nie była zbita w grupę, więc nie zwracała na siebie uwagi. Z kolei Dominik stał bokiem do nas i na zmianę patrzył w kierunku rogu budynku i na balkon. A ja posłusznie stałam i czekałam. Jak na wyrok…

    #

    – To co? Zabawimy się szybciutko, dobra? – zapytał szeptem i liznął moje ucho. Przeszył mnie dreszcz. To jedno z moich bardziej wrażliwych miejsc. Stefan lewą ręką chwycił mnie w pół, prawą rozepchnął nogi i bez problemu wepchnął penisa do mokrej pochwy. Zaczął poruszać biodrami. Znowu słyszałam śmiechy i ciche oklaski.

    – Stefan, idź na całość! – krzyknął ktoś z oglądających, a reszta wybuchła tłumionym śmiechem.

    Chwilę później rozpinał mi bluzkę. Próbowałam protestować, ale był silniejszy i szybszy. Rżnął mnie, trzymałam się futryny, a on chwycił poły bluzki i zsunął ją na boki. Rozochocony sukcesem coraz mocniej uderzał biodrami. Stękałam. Próbowałam zaciskać usta, ale i tak wyrywały się jakieś dźwięki. Byłam bezsilna.  

    Stefan chwycił mnie za ręce i pociągnął je do tyłu. Stałam w rozkroku, wychylona do przodu, z rękoma wyciągniętymi do tyłu i podciągniętą spódniczką. Goły biust prezentował się w całej okazałości, bo bluzka lekko zsunęła się z ramion. Piersi kołysały się przy każdym ruchu jego bioder, a z dołu słyszałam komentarze na temat mojego wyglądu. Twardy członek rytmicznie wnikał i wysuwał się z pochwy. Stałam bezbronna i pozbawiona intymności. Wszyscy dokładnie mnie widzieli. Nie mogłam ani uciec, ani schować się.

    – Żywa, seksualna zabawka dla wszystkich – przemknęło mi przez myśl.

    Stefan rżnął mnie coraz mocniej. Teraz on postękiwał. Na pewno z wysiłku, ale przyśpieszył i trzymał mnie mocno. Byłam przekonana, że za chwilę wytryśnie. Miałam rację. Po kilku kolejnych ruchach, nagle gwałtownie wyszedł ze mnie, chwycił za kark i gwałtownym, niecierpliwym gestem pociągnął do siebie.

    #

    – Klęknij! Szybko! – wystękał Stefan.

    Nie chciałam, ale nie miałam wyjścia. Uklękłam i jeszcze widziałam, jak masuje penisa. Czekałam z opuszczonymi rękoma, z potarganymi włosami. Wcześniej szarpana za kark. Po tym wszystkim nie potrafiłam roztaczać resztek uroku osobistego…

    – Otwórz usta! – złapał mnie za włosy i odchylił głowę. Kątem oka jeszcze zobaczyłam biały strumień. Spadł mi w usta i na twarz. Po chwili kochanek wypełniał moje usta członkiem.

    – No, liż go! – ponaglił mnie, niecierpliwie szarpiąc włosy. Sapał z podniecenia. Widzowie dodawali mu pewności siebie. Żarty były kierowane pod moim adresem.

    To szarpanie zabolało. Z członkiem wypełniającym usta nawet nie mogłam sobie pozwolić na grymas. Część spermy wyciekła z ust. Nie chciałam ani lizać penisa, ani połykać spermy. Stefan zauważył mój brak entuzjazmu. Nie byłam podniecona tak jak on. Nie miałam ochoty na takie wymuszone pieszczoty.

    – Wystarczy, że użył mnie w pokazie – chciałam jak najszybciej opuścić ten balkon i pokój.

    – I połknij wszystko! – ciężko oddychał. Kiedy podniecenie nieco opadło, uśmiechnął się i spojrzał na widzów. Ciche oklaski przyjął z uśmiechem. Wygięty, pokazywał penisa w moich ustach. Nie pozwolił mi wypuścić go z ust.

    Przytulona do Kacpra Kinga z uśmiechem rozbawienia patrzyła na nas. On poważnym wzrokiem przyglądał się temu pokazowi spółkowania. Kinga zagryzła wargę, a potem coś szeptała mu do ucha, stojąc na palcach jednej stopy, a drugą nogę uginając w kolanie. Chłopak spojrzał na nią i kiwnął głową, kiedy przestała szeptać. Zbierali się do odejścia. Nowa para z uśmiechem patrzyła na nas. Ani grama zażenowania. Okulary wcisnęli we włosy na głowie, żeby lepiej widzieć cały pokaz. Czarek obejmował Nikolę, a ona wręcz nachalnie tuliła się do niego. Stefan jeszcze poruszał biodrami, żeby zmusić mnie do dokładnego wylizania członka. Nadal sterczał mu. Renia robiła wrażenie rozbawionej moim zachowaniem.

    – Mariolka zachowuje się jak niewyrobiona nastolatka! – śmiała się do Juliana. Ktoś parsknął śmiechem.

    – Ani cienia zazdrości! – zdumiałam się, słysząc głośny komentarz. 

    Wszyscy cały czas z uwagą patrzyli na jego popisy i świetnie bawili się moim kosztem. Wyczułam ich zadowolenie. Wiedzieli, że też będą mogli skorzystać ze mnie.  

    #

    – A… A ten… A, czy mogę skorzystać z Marioli? – padło pytanie wypowiedziane niepewnie i przyciszonym tonem.

    – Jasne! Zapraszam, zapraszam! Nie ma limitu – Stefan był hojny. Moim kosztem.

    Na moich oczach ten osiemnastolatek, Dominik, podszedł do balkonu, chwycił barierkę rękoma, odbił się dwa razy, gwałtownie podciągnął, puścił jedną rękę i przeskoczył ją! Za nim podszedł ten nowy nieznajomy czyli Alek. Jego atak na barierkę wyglądał zupełnie inaczej. Spokojnie wspiął się, na barierce położył stopę nogi wyrzuconej w bok i teraz dość nieporadnie przetaczał się nad nią. Po tym nudnym początku wszystko potoczyło się błyskawicznie.

    Podczas przetaczania stracił równowagę, puścił poręcz. Leciał głową w dół! Oczyma wyobraźni już ‘widziałam’, jak z impetem wali głową i plecami o kafle balkonu. Już ‘słyszałam’ jego jęk i ‘widziałam’ krew na balkonie… Resztę widziałam jak na filmie odtwarzanym w zwolnionym tempie. W ostatniej chwili mocnym, rozpaczliwym chwytem złapał barierkę. Głowę i plecy z solidnym dupskiem dzieliło naście centymetrów od kafli, gdy jakimś cudem stanął na jednej nodze. Za to drugą nogą tak pizdnął o posadzkę! No, słyszałam trzask pękających płytek! Albo znowu zagrała moja wyobraźnia…

    Czerwony na twarzy, z wystającą na czole żyłą, uśmiechnął się do mnie. Trzymał się poręczy i wyglądał, jakby wpadł do zbyt dużej muszli, a ta jeszcze wciąga go! Chwilę trwał w pełnym napięcia bezruchu. Drżały mu ręce. Ostatecznie wygrał walkę z siłą przyciągania, więc resztkami sił podciągnął się i wstał. Do koszulki przykleiły się facetowi drobne płatki farby z balkonowej poręczy. Czoło lśniło od potu. Nie rozglądał się. Od razu ruszył do mnie. A raczej na mnie. Ciężko dyszał, zatoczył się. Walka o życie na poręczy balkonu kosztowała go sporo sił.

    #

    – No, niewiele brakowało, a wpadłby pan od razu do pokoju – z kamienną twarzą zawyrokował Dominik.

    – Eee… Ee, tam! – Alek zatrzymał się, wzdychał ciężko, bagatelizując swój wyczyn. – Za bardzo rozpędziłem się – machnął ręką, ocierając pot z czoła.

    – Myślałem, że przywali pan w beton – szczerze oświadczył Dominik.

    Reszta jeszcze przez chwilę trwała w pełnym napięcia milczeniu. Nadal wszyscy byliśmy pod wrażeniem jego szalonych ewolucji na poręczy.

    – Kurwa, ja już mam dość wrażeń na dzisiaj! – stłumionym głosem nagle zwierzyła się Renia. – Muszę wypić coś mocniejszego niż tonic. Ma ktoś alkohol przy sobie? – rozglądała się niespokojnie, nerwowo wachlując się dłonią.

    – Ciii… Renia! Cicho! – szepnął Juliusz. – Nie przeklinaj, nie wypada – rzucił scenicznym szeptem, rozglądając się po balkonach. Ruchem brwi wskazał budynek. W końcu stali pod jego ścianą. Uwagę podkreślił uspokajającym gestem. Uzyskał dokładnie odwrotny efekt.

    – Co, cicho, kurwa?! Co, cicho?! – podniosła głos wstrząśnięta Renia. Była czerwona na twarzy i nerwowo drobiła w miejscu. Kropla potu spływała po jej skroni. – Po tym, kurwa, pierdolonym pokazie spajdermena z oponą, aż popuściłam z wrażenia! A jak mi ciśnienie skoczyło! Och! – jeszcze intensywniej wachlowała się dłonią.

    – To idź się przebrać – łagodnym tonem poradził Juliusz. Na jego twarzy malował się niesmak. Widocznie nie był przyzwyczajony do wysłuchiwania aż tak intymnych zwierzeń. Dyskretnie odsunął się od sąsiadki. 

    – Akurat teraz?! – gwałtownie odwróciła się i wzburzona spojrzała na niego z taką odrazą jak na zapchany zsyp. Głośno oddychała. – Długo nad tym myślałeś?! Zwoje mózgowe ci się wyprostowały? – syknęła zdenerwowana. Przerwała wachlowanie, a dłonie zacisnęła w pięści. – Co z was za ludzie?! Jeden skacze przez barierkę z gracją kozicy trafionej bejsbolem, a drugi myśli jak Einstein po lobotomii!

    Juliusz tylko bezradnie wzruszył ramionami, na moment jego twarz wykrzywił grymas niezadowolenia, po czym rozejrzał się niespokojnie, coś niewyraźnie mruknął i utkwił wzrok w drzwiach balkonowych. Udawał, że stoi sam. „Nie słyszał” gderania Reni.

    Słuchałam, patrzyłam, ale zastanawiałam się wyłącznie nad swoją sytuacją.

    – Zwierzyna łowna. Normalnie jestem jak zwierzyna łowna! – zaniepokoiłam się, widząc zaczerwienioną i nabrzmiałą twarz Alka-Olka wykrzywioną niby-uśmiechem. – Weźmie, zgwałci, spuści się i będzie wszystkim opowiadał jak używał mężatkę. I to po „skoku” przez balkon! – denerwowałam się. – Taki kloc to musiałby wejść na minę, żeby przeskoczyć przez tę barierkę!

    #

    Obejrzałam się. Zbliżał się Dominik. Aż się przestraszyłam i cofnęłam do wnętrza pokoju. Chłopak jakby zapomniał, gdzie jest. Rozpiął rozporek i z majtek wyjął penisa. Był spory! Długi i gruby. Trochę obawiałam się takich rozmiarów, ale teraz przede wszystkim obawiałam się Dominika. Zmienił się. Twardy penis kołysał się, a on chyba nabrał pewności siebie, wiedząc, że rozmiarem może zaimponować kobietom. Ani śladu skrępowania na twarzy i w ruchach. Czuł się panem sytuacji. Szedł po mnie jak po swoją własność. Różnica wieku nie miała znaczenia. Był ważniejszy, silniejszy. Dominował. Nie poznawałam go.

    – Toż to jeszcze dzieciak! – próbowałam dodać sobie otuchy.

    Z boku zbliżał się Alek. Spocony, ciężko oddychał, obleśnie uśmiechał się i ślinił. Uśmiech, w którym szczerzył zaniedbane zęby, napawał mnie wstrętem. Jeszcze przebierał palcami, jakby chciał podkreślić swoją przewagę i zabawę moim kosztem.

    #

    Dokończenie nastąpi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Ciotka Magda – spelnienie (cz.3)

    Powoli zmierzałem do pokoju, w którym posłusznie czekała moja ciotka, byłem mega podniecony faktem, że za moment będzie w całości do mojej dyspozycji… Doza lekkiego stresu mieszała się z ogromnym podnieceniem i ciekawością… Otworzyłem powoli drzwi i wszedłem po cichu do pokoju… Siedziała na łóżku, zgodnie z umową miała zasłonięte oczy opaską, a dłonie skute kajdankami…

    -Kim jesteś? – zapytała moja ciocia

    Nie usłyszała ode mnie żadnej odpowiedzi, nie chciałem aby mnie rozpoznała, a poza tym byłem zajęty wpatrywaniem się w jej piękne ciało okryte seksownym ubiorem… Obcisła biała bluzka z pokaźnym dekoltem doskonale eksponowała jej duże cycki, częściowo schowane pod koronkowym czarnym stanikiem. Zaś krótka obcisła czarna spódniczka, nie stanowiła większej przeszkody przed dobraniem się do jej cipeczki. Widok ten dodatkowo pobudził mojego 18cm przyjaciela, postanowiłem więc nie tracić czasu i zdjąłem jeansy, bluzę oraz koszulkę, zostając w samych bokserkach…

    Podszedłem do niej, złapałem za jej skute kajdankami dłonie, aby wstała i zaprowadziłem ją pod ścianę, tyłem do mnie… Docisnąłem ją mocno do ściany swoim ciałem i zacząłem ocierać się swoim kutasem o jej krągły tyłeczek. Jej dłonie były zakute z przodu, więc nie przeszkadzały mi w tej czynności… Zaczęła cicho pojękiwać, zaś ja co raz bardziej napierałem na nią, ustami całując ją po szyi i lekko przygryzając ucho… Jedna dłoń powędrowała pod spódniczkę i zaczęła drażnić cipkę przez materiał koronkowych majtek, a druga wsunęła się pod bluzkę i ugniatała piersi uwięzione w staniku. Magda dyszała już co raz głośniej, czuć było, że jest spragniona ostrego rżnięcia, jednakże przyzwoitość zabraniała jej tego ujawnić czysto werbalnie. Czułem jak robi się co raz bardziej mokra… Dwa paluszki powędrowały wprost do jej gorącego źródełka, szybkim ruchem wbijając się na całą ich długość i wiercąc na boki… Jęknęła głośno i wypięła w łuk, jeszcze bardziej drażniąc mojego fiuta, który już ledwo co mieścił się pod bokserkami… Złapałem za jej ramiona i obróciłem przodem do mnie, poczęstowałem szybkim namiętnym pocałunkiem i nacisnąłem na jej barki, aby uklęknęła. Stawiała jedynie pozorny opór i po chwili mój kutas znajdował się na wysokości jej ust. Zdjąłem bokserki, złapałem za jej długie włosy spięte w kucyk i wpakowałem szybkim ruchem moją pałę do jej buzi, aż do momentu wyczucia poważnego oporu. Zaczęła się lekko dławić przy samym końcu, więc zatrzymałem się i ścisnąłem palcami jej nos trzymając tak kilka sekund i puściłem jednocześnie wyjmując chuja z jej buzi, pozwalając jej na oddech… Nie trwało to długo, bo po 2 sekundach jej usta były posuwane przez mojego drąga, trzymałem ją za włosy i pieprzyłem jej usta jakby była zwykłą dziwką. Miała lekki problem, bo mój kutas oprócz sporej długości był również gruby i czasem zahaczała go zębami… W pewnym momencie zahaczyła za bardzo i dostała ode mnie w policzek z otwartej dłoni, pojawił się lekki grymas na jej twarzy, ale zrozumiała za co i bez słów postanowiła przeprosić mojego przyjaciela czule go całując i liżąc. Gdy już odpowiednio się nim zajęła, zdjąłem jej kajdanki i rzuciłem ją na łóżko, szybko dociskając ją swoim ciałem… Zacząłem od ostrego całowania się, po czym sunąłem językiem co raz niżej… Zdjąłem z niej bluzkę i moim oczom okazał się długo oczekiwany widok, dwie pokaźne półkule (80D), całe do mojej dyspozycji. Wyjąłem je spod stanika, mocno chwyciłem w dłonie i łapczywie dobrałem językiem. Krążyłem wokół sutków, obserwując narastające podniecie i pojękiwanie u mojej ciotki, po czym przyssałem się do stojących i twardych sutków. Lizałem jej szybkimi przesunięciami językiem i delikatnie podgryzałem, cały czas ugniatając piersi. Magda zaczęła wierzgać nogami i głośno jęczeć, jednakże moje ciało sukcesywnie dociskała ją do łóżka, dodatkowo potęgując efekt…  

    Zacząłem sunąc dalej w dół… Spódniczka powędrowała w kąt, mój język zaczął dobierać się do jej muszelki przez materiał koronki, lecz po chwili szybkim ruchem zdjąłem jej majtki i przyssałem się do cipki. Dłonie na zmianę uciskały piersi, bawiły się sutkami niczym pokrętłami od radia i wędrowały do jej wilgotnej dziurki posuwając ją dwoma paluszkami, gdy usta spijały nadpływające soki… Ciocia była w siódmym niebie, było widać i czuć, że dawno jej nikt tak nie zadowolił… Następnie położyłem się obok niej, złapałem ją w pasie i nabiłem na mój twardy i gruby pal, mocnym ruchem. Głośno jęknęła, ale było słychać również jej ulgę, po chwili zaczęła co raz szybciej go ujeżdżać. Dostawała co raz mocniejsze klapsy, co dodatkowo motywowało ją do sprawniejszych ruchów. Ugniatałem jej pośladki na zmianę z cyckami, zdjąłem jej stanik, następnie pochyliłem ją do przodu i zacząłem ssać jej sutki, podczas gdy ona wciąż dziko nabijała się na mojego drąga. Gdy w końcu padła ze zmęczenia to obróciłem ją na bok, złapałem za cycki i wszedłem w nią w pozycji na łyżeczkę. Przyśpieszałem stopniowo tempa, co raz mocniej ściskając piersi i całując po szyi. Nie miała już zahamowań i co jakiś wykazywała odgłosy jak jest dobrze. Postanowiłem zakończyć grę i zdjąłem jej opaskę z oczu, ciągle ją pierdoląc w tej pozycji. Zareagowała od razu i odskoczyła gwałtownie:

    -Co to kurwa ma być?! Mateusz?! Co Ty kurwa robisz?! – krzyknęła, na ile miała powietrza, ciągle dysząc

    -Od dawna miałem ochotę na Ciebie, musiałem Cię jakoś  namówić… – mówiąc to powoli przysunąłem się do niej

    -Ale ja jestem Twoją ciotką! – odpowiedziała już spokojnieszym tonem

    -A nie podobało Ci się? Chyba lepiej, że to ja niż jak jakiś obcy małolat z którym romansowałaś.
      
    – Podobało, ale…..

    W tym momencie moje usta nie pozwoliły powiedzieć jej nic więcej, zaczęliśmy się czule całować, jednocześnie uciskając piersi… Znów zaczęła co raz głośniej dyszeć, jedna dłoń bawiła się cyckami, a druga posuwała jej cipkę oraz zataczała okręgi wokół jej warg… Przysunąłem swoje usta do jej ucha:

    -Mam przestać? Jak chcesz to mogę Cię wypuścić – jednocześnie przyśpieszyłem tempo pieszczot

    -ohhhhhhhh… –  

    Nie zdołała wydusić z siebie ani słowa, a jej narastająca wilgoć potwierdzały fakt, że ma ochotę na dalszą część…

    Podniosłem się i stanąłem za nią:

    -Wypnij się suko – rzuciłem stanowczo

    Widać było, że kręcą ją takie słowa, bo błyskawicznie podniosła się na czworaka i wypięła się wprost pod moją pałę. Złapałem ją w pasie, podsunąłem pod kutasa, lekko wsunąłem do jej szparki, po czym złapałem za włosy i wbiłem mocnym pchnięciem mojego fiuta. Krzyknęła z rozkoszy bardzo głośno, a ja zacząłem ją jebać jak dziwkę.

    -Dawno nikt Cię tak nie zerżnął, co dziwko? – rzekłem jednocześnie strzelając mocnego klapsa

    – ooo tak, pierdol mnie jak szmatę – wypowiedziała pod wpływem ogromnego podniecenia

    Jej słowo dodatkowo mnie podkręciły i tempo było co raz szybsze, ciągnąłem ją za włosy pierdoląc bez przerwy, od czasu do czasu wsuwając dłonie pod spód i ściskając cycki. Jej okrzyki zwiastowały potężny orgazm, który nadciągał wraz z moim… Wyjąłem kutasa, obróciłem ją na plecy i strzeliłem wprost na piersi, rozcierając po nich resztki spermy.
      
    Padłem obok niej i chwilę leżeliśmy w milczeniu. Po jej wyrazie twarzy zauważyłem, że zastanawia się nad tym co przed chwilą zaszło… W mojej głowie również tliły się pewne wyrzuty sumienia, w związku z tą sytuacją i nie wiedziałem co powiedzieć… Spełniłem swoje marzenie i pożądanie, ale nie wiedziałem, czy nie będzie mi miała tego za złe, zwłaszcza, że zmusiłem ją do obciągnięcia kutasa mojemu koledze… Rozmyślania przerwała mi ciocia, która pośpiesznie wstała, wyjęła chusteczkę ze swojej torebki i wytarła sperme, po czym szybko ubrała i wyszła bez słowa z pokoju… Zasnąłem wyczerpany, spełniony, ale niepewny  dalszej relacji z ciotką…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mat
  • Co za VIP…, cz. 2.

    Część 2.

    Rozsiadłem się przy wolnym stoliku. Część gości stała na lepiej oświetlonym tarasie. Kolor kafli był jasny, więc jeszcze potęgował wrażenie rozświetlenia otoczenia. Spragnieni widzów i uznania złazili się tam jak ćmy do światła. Zachowywali się głośno, żeby zwrócić na siebie uwagę. Uznałem, że po zakończonej konsumpcji posiedzę jeszcze dobry kwadrans, delektując się napojem, odsapnę po obfitym posiłku i dyskretnie pożegnam imprezę.  

    – Jest ciemno, nikt nie zauważy wyjścia – zachęcałem siebie do wcześniejszego opuszczenia domostwa przełożonej. Obiecałem sobie, że gdyby ponownie spotkał mnie taki zaszczyt, na pewno znajdę wiarygodną wymówkę.

    Znalazłem sposób na zabicie czasu. Ustawiłem krzesło przodem do kwartetu, rozsiadłem się, głowę odchyliłem do tyłu, przymknąłem oczy i słuchałem muzyki. To były adaptacje popularnych filmowych tematów. Coraz głośniejsze rozmowy i śmiechy towarzystwa nie przeszkadzały mi w słuchaniu muzyki. Pewnie byłem jedynym, który słuchał kwartetu.

    – Duszą towarzystwa to ty nie jesteś – ku pokrzepieniu mruknąłem do siebie.

    @

    – Aaa, tutaj jesteś… – czule szepnął kobiecy głos nad moim uchem.

    Tylko dlatego, że byłem zmęczony, nie poderwałem się z wrzaskiem. Jednak szarpnęło mną na krześle, jakbym dostał kopa z paralizatora. Ależ mnie wystraszyła! Nie wykluczone, że zdrzemnąłem się.

    – Taaak, tutaj. Ależ mnie pa… przestraszyłaś! Uff… – sapiąc, nieporadnie podnosiłem się i budowałem zdania. Pewnie przed chwilą zasnąłem.

    – Nie, nie! Siedź, siedź… – Joanna nachyliła się nade mną. Naciskając dłonią ramię, powstrzymała mnie. Usiadłem i uniosłem głowę. Jej perfumy odpowiadały mi. Tak powinna pachnieć kobieta sukcesu, kobieta zamożna, kobieta-szef. Pochylając się, jakby chciała mi coś powiedzieć, oparła pierś o mój kark. Nie miała stanika, więc doskonale czułem ją. Zdawałem sobie sprawę, że jej zachowanie, obserwowane z boku, mogło sugerować zażyłe relacje rozmówców. Nic bardziej błędnego, ale satysfakcjonowało mnie takie jej zachowanie, chociaż nadal nie rozumiałem jej zabiegów wokół mnie.

    – O, tak… To jest miły dotyk – myślałem o jej zachowaniu. Przełknąłem ślinę. Zrobiło mi się gorąco. – Oooo, tak. Nawet bardzo miły… – podnieciłem się. Nie mogłem tego powstrzymać. Byłem pewien, że specjalnie nachyliła się w taki sposób.

    Siadając obok mnie, zdołała przesunąć piersią po moim ramieniu… Chwilę rozmawialiśmy. Chyba o niczym. Taka rozmowa „na przetrwanie”. Siadła tak blisko, że ramieniem dotykała mojego ramienia. Założyła nogę na nogę, a ja z wrażenia cicho westchnąłem, bo tak wysoko podjechała jej sukienka. Bez zażenowania oglądałem jej nogi. Mimo ciemności starałem się dojrzeć jej dekolt. Wydawało mi się, że brodawki wypychały materiał. Wiadomo, że nie zapytam. Miałem ochotę dotknąć biustu. Byłem wyposzczony po zerwaniu z moją partnerką, ale Joanna naprawdę robiła na mnie wrażenie. Jej wiek nie wpływał na moją ocenę.

    – Chodź, musimy porozmawiać na osobności – zdecydowała nagle. Musnęła moją dłoń, trzymającą szklankę i wstała. Mówiłem coś, ale przerwała mi. Chyba w ogóle mnie nie słuchała. Powoli szła ze swoim kieliszkiem, ja ze szklanką z resztką napoju.

    Para siedząca na krzesłach, w cieniu drzewa, namiętnie całowała się. Facet ściskał udo kobiety. Kiedy spojrzałem ponownie, obmacywał jej pierś. Solenizantka chyba ich nie zauważyła. Jej mąż przyciszonym głosem rozmawiał z dwoma uśmiechniętymi dziewczynami z firmy. Wpatrywały się w niego jak w ekran. Weszliśmy do salonu, jakaś para tuliła się w kącie.

    – Zaczynają się bliższe relacje towarzyskie – mruknąłem pod nosem.

    Joanna skierowała się na piętro. Poszedłem za nią. Towarzystwo było coraz głośniejsze i bardziej podchmielone. Barman nadal obsługiwał gości. Kelner roznosił wino na tacy. Spragnionych nie brakowało. Na nas nie zwrócono uwagi.

    Szła przede mną z kieliszkiem w lewej dłoni, a ja obserwowałem jej krągłą pupę i kołyszące się biodra. Krótka sukienka i szpilki też robiły swoje.

    – To specjalny pokaz dla mnie czy przypadek? A może to tylko moja wybujała wyobraźnia? – zastanawiałem się. Jedno było pewne: miałem wzwód!

    @

    Wprowadziła mnie do pokoju i wskazała biurko. Samoczynnie włączyła się lampka na biurku. Poza laptopem nie było na nim niczego. Stanąłem przy nim, postukałem palcem w blat, odwróciłem się i pytająco spojrzałem na gospodynię.

    Oparła się plecami o drzwi, wypięła piersi, nieco odchyliła głowę, a drzwi, pod naporem jej ciała, zamknęły się z cichym trzaskiem. Upiła łyk ze swojego kieliszka i patrząc na mnie, oblizała wargi. Jej usta lśniły. Cicho przełknąłem ślinę. Zaschło mi w ustach. Uśmiechała się jakoś tak…. Tajemniczo? Intrygująco? Byłem podniecony. Gdybym był trochę bardziej odważny, bezczelny albo głupi, już bym pieścił jej piersi, całował usta i obmacywał pośladki. Bo napalony byłem wystarczająco.

    – Szymku, każdy z nas ma jakieś skrywane potrzeby, tajemnice – odezwała się, uważnie obserwując mnie. – Niestety, prawie zawsze potrzeba przynajmniej drugiej osoby, aby je zrealizować. I zdarza się, że później muszą pozostać tajemnicami.

    Patrzyłem na nią i mimowolnie kiwałem głową. Tak chciałem wsadzić dłoń w ten dekolt i ścisnąć jej pierś! Oczyma wyobraźni widziałem spore, ciemnobrązowe sutki i sterczące, grube brodawki. Tak podniecony mógłbym je nawet gryźć! Moje wyobrażenie było bliskie realizmowi, bo brodawki naciskały materiał sukienki. Dość wyraźnie było je widać. Musiały być twarde. Sutki też.

    – Ona też jest podniecona! – dotarło do mnie.

    Powoli podeszła do mnie. Cały czas patrzyła mi w oczy.

    – Muszę ci coś wyznać. I liczę na twoją absolutną dyskrecję. Mogę?

    – Tak – wychrypiałem. Odstawiłem szklankę i ledwie powstrzymałem się, żeby jej nie objąć.

    Jeszcze przez chwilę, jakby wahała się, patrzyła na mnie w milczeniu.

    – Szymku, to jest mój prywatny komputer. Korzystam z niego w domu i nie zawiera żadnych plików związanych z pracą. Ma wirusa, a ja bardzo chciałabym odzyskać wszystkie pliki. W trakcie pisania kasował mi fragmenty albo całe, gotowe teksty. Możesz to odzyskać? Bardzo mi na tym zależy. Wszystko, co znajdziesz, dotyczy tylko spraw prywatnych, dlatego bardzo zależy mi na dyskrecji.

    – Zrobię, ile się da – mruknąłem i wzruszyłem ramionami. Zaczynałem trzeźwieć. Podniecenie szybko malało. – Ale z ciebie VIP! – śmiałem się z samego siebie. – Za lepszą kolację ma darmowe usługi informatyka! Żeby popracować za darmo, durniu, kupiłeś jej słodycze i kwiaty! Cha, cha, cha! – we łbie dudnił mój własny, szyderczy śmiech.

    @

    – Później ustalimy formę rewanżu – obiecała i schowała dłonie za plecami, tym samym wypinając piersi. – Mam nadzieję, że nie będziesz zbyt wymagający – obdarzyła mnie ciepłym uśmiechem.

    Coś wymamrotałem w odpowiedzi. Ruchem dłoni spowodowała, że większy fragment piersi był widoczny w dekolcie. Z wrażenia znowu zaschło mi w gardle.

    – Jeżeli chciałbyś coś do picia, to wybierz „jedynkę” – wskazała telefon. – Zgłosi się kuchnia. Powiesz tylko, na co masz ochotę. Toaleta jest dwoje drzwi dalej.

    Poszedłem umyć ręce. Joanna życzyła mi owocnej pracy.

    – Wróć za godzinę, nie wcześniej. I proszę, nie przeszkadzaj mi w trakcie pracy.

    Wchodziła na strony porno, BDSM i portale randkowe, ale dla osób szukających innych do seksu! I znajdowała… Nie wczytywałem się w szczegóły, ale przez jakiś czas równolegle spotykała się chyba nawet z trzema mężczyznami. Utrzymywała kontakty z jakąś kobietą albo parą. No, cieszyła się seksem w różnych konfiguracjach. Przy takiej urodzie nie miała problemu z nawiązywaniem znajomości.

    – Nimfomanka? – po raz pierwszy zapytałem głośno, od kiedy zostałem sam.

    Niektóre odzyskane pliki miały zabezpieczenia w postaci haseł, ale dla mnie nie stanowiły one większego problemu. Uśmiechnąłem się rozbawiony jej zachowaniem.

    – Ludzie są tacy naiwni – pokręciłem głową. Takim hasłem mogła zabezpieczyć plik jedynie przed mężem.

    Zwyczajowo przy kluczach nosiłem pendrive’a jako breloczek. Kiedy rozstawałem się z partnerką, oddała mi klucze od mieszkania, a ja wówczas zmieniłem breloczek przy swoich. Po co? Nie wiem. Dzisiaj ogromnie żałowałem tej decyzji. Wiedziałem, że drugiej takiej okazji nie będzie.

    – Miałbym takie super pamiątki… – ciężko westchnąłem i pokręciłem głową. Byłem rozczarowany brakiem własnego przygotowania na nieprzewidziane okazje. Intensywnie myślałem nad innym, czasochłonnym rozwiązaniem. I zająłem się wirusami.

    @

    Joanna była ekshibicjonistką. Tak przynajmniej pisała w swoich anonsach. Fakt, było kilka plików, których oznaczenia nic mi nie mówiły, ale różne osoby filmowały jej striptiz i obnażanie się w miejscach publicznych. Różne osoby, bo słyszałem ich komentarze, widziałem sposób filmowania.

    – Ma bogate życie towarzyskie… – mówiłem to z uznaniem. Zazdrościłem jej powodzenia.

    Ceniła pieszczoty, czułość, delikatność oraz higienę i oryginalność partnera. Potem zrozumiałem, że chodziło o różne perwersje. Nie stroniła od gadżetów. Zdjęcia i filmy pokazywały seks w różnych miejscach. I nie były w żaden sposób cenzurowane. Latem uprawiała seks z parą na przystanku autobusowym! Film kręcili w nocy. Dwie osoby siedziały w samochodzie i filmowały. Obie również głośno komentowały zabawę trójki. Podniecona Joanna nie reagowała, tylko ujeżdżała kochanka. W rozpiętej, żółtej bluzce, bez stanika, w luźnej, zrolowanej spódniczce na czas seksu. Na stopach miała, a jakże, żółte klapki na szpilce.

    – W końcu środek lata – westchnąłem. – Nie będzie nosić kozaków.

    Była mocno opalona. Jedynie fragmenty piersi, od sutków w dół, pozostawały białe, czyli opalała się w staniku. Druga kobieta, szatynka o bujnych, kręconych włosach, zdecydowanie od niej młodsza, całowała się z facetem i masowała mosznę. Kiedy zmieniały się na nim, zobaczyłem, że i on ma najwyżej trzydzieści lat. Joanna oczekując na zmianę też masowała mosznę, ale i macała biust dziewczyny. Potem przysiadła i zaczęła lizać jej sutek. Chłopak przyglądał się, kiedy spółkował z dziewczyną i w końcu zdecydował. Zatrzymał się, uniósł ją, a penis wyskoczył z niej, Joanna przesunęła się i wzięła go w usta. Nawet ci w samochodzie ucichli. Potem na zmianę klękały na ławce i chłopak brał je od tyłu. Prawie skończył w Joannie, to znaczy wyszedł z niej w ostatniej chwili i strzelił w jej usta. Ledwie zdążył. Część strumienia pokryła jej twarz. Wytrysk musiał być obfity, bo Joasia zakrztusiła się, a ślina i sperma wyciekały z ust. Para w samochodzie chichotała. Gdy połknęła resztę, energicznie obciągała penisa. Dziewczyna w tym czasie grzebała w jej cipce, chłopak kołysał piersiami. Asia wciągała penisa aż po nasadę! Wbijała nos w jego podbrzusze, a chłopak syczał zadowolony.

    Film nagrano w sierpniu, przed dwoma laty.

    Czasami rzucałem okiem na daty. Wynikało z nich, że to dorobek kilkunastu lat aktywności mojej przełożonej.

    @

    Nie będę udawał. Zrobiło mi się gorąco. Parę tekstów musiałem przeczytać, aby upewnić się, czy to jej materiał. Zobaczyłem zdjęcia. Zamazana twarz, ale reszta… Nago też wyglądała świetnie! Wyprężona eksponowała biust i wygolone krocze, jeszcze smukłe, opalone ciało. Dbała o siebie. Z przyjemnością patrzyło się na nią.

    Zauważyłem coś jeszcze. Zdjęcia ktoś jej zrobił, sama nie mogłaby tak się ustawiać i pozować. Przy komputerze przesiedziałem ponad godzinę. „Ma wirusa”. Ba, zdążył złapać kilka wirusów! Ich usunięcie nie okazało się zbyt trudne, za to czasochłonne. Jednak nie wszystkie materiały udało się odzyskać. Co mogłem, przegrałem na zostawiony dysk. Na wszelki wypadek strony z adresami i danymi korespondentów wydrukowałem.

    Na koniec zajrzałem do kolejnego pliku opatrzonego hasłem. Jej zdjęcia i filmy z zabaw. Oczy miałem jak denka od słoików! Z mężczyzną, z drugim, trzecim, z dwoma mężczyznami, z kolejnymi dwoma. I z czterema! Z parą, z kobietą. Z dwiema kobietami, ale o sporej różnicy wieku. Kolejnych plików już nie przeglądałem, ale po oznakowaniu domyślałem się, co zawierały. Te pozycje… Ten żar, kiedy zachłannie brała penisa w usta, a drugie ściskała w dłoni. Jęki w trakcie spółkowania. Chyba wszystkie kochanki i kochankowie byli młodsi od niej.

    – Szalona kobieta… – mruknąłem zdegustowany. Nigdy nie rozumiałem osób, które nie chciały kupować porządnego programu antywirusowego. Byłem bardzo podniecony i musiałem iść do toalety.

    @

    Chodnik na korytarzu był gruby i znakomicie tłumił kroki. Zostawiłem otwarte drzwi i ruszyłem do łazienki. Nie wiem, dlaczego nie włączyłem światła. Już po dwóch krokach gwałtownie się zatrzymałem. Słyszałem jęki, westchnienia, stęknięcia, jakby ktoś dźwigał ciężar. Zwolniłem. Podchodziłem ostrożnie. Drzwi do łazienki były uchylone. Zajrzałem.

    – Ożeż ty! – krzyknąłem w myślach. Moje usta nadal poruszały się bezgłośnie. Na blacie tuż przy umywalce siedziała kobieta z szeroko rozchylonymi nogami. Między nimi tkwił facet ze spodniami i slipami opuszczonymi do kostek. To on tak ciężko stękał. Miarowo poruszał biodrami i wbijał grubego penisa do pochwy.

    – Jeszcze! Jeszcze! – jęczała kobieta. – Mocniej! – domagała się namiętnym szeptem.

    Twarzy kobiety nie widziałem. W łazience paliła się tylko jakaś boczna lampka, oświetlając mężczyznę i rzucając cień na ciało kobiety. Tak, na ciało. Była obnażona do pasa. Obfite i pełne piersi podskakiwały w rytm uderzeń penisa. Sutki rzeczywiście miała duże. Brodawki sterczały. Też były grube. Kobieta właśnie odwróciła głowę w kierunku drzwi. Miała przymknięte oczy, ale kolor sukienki i fryzura…Tak, to była Joanna!

    Podniecony oblizałem wargi. Miałem ochotę wejść do łazienki.

    – No, rżnij! – niskim, zmysłowym głosem zachęcała mężczyznę. – Ruchaj! Do końca!

    A tego gostka poznałem po posturze. Moją przełożoną ruchał „Klocek”, który wcześniej tkwił przy drzwiach wejściowych willi. Teraz stał bez marynarki, a spodnie i slipy otaczały jego kostki. Joanna rozpięła koszulę mężczyzny i zachłannie dotykała masywnego, owłosionego torsu. Czerwone paznokcie tarły jego skórę, zostawiając pręgi. Była zafascynowana muskulaturą kochanka. 

    @

    Czy „stałem zbyt głośno”? Czy ona kontrolnie spojrzała w kierunku drzwi, bo miała taki nawyk? Nie wiem. W każdym razie spojrzała i zobaczyła mnie. Drgnąłem i zamarłem. Nie zdążyłem cofnąć się. Bo nie chciałem. Od razu poznała mnie. Nie wykonała żadnego gestu, nie zatrzymała się, nic nie powiedziała. Nie była speszona moją obecnością! Trwało to może sekundę, może krócej, a potem… Potem uśmiechnęła się do mnie! Nęcąco poruszyła się na blacie, szerzej rozwarła nogi, na chwilę jedną podnosząc zmysłowo. Otarła nią ramię mężczyzny. Popatrzyła mu w oczy i frywolnie oblizała wargi. Potrząsnęła głową, odchyliła ją do tyłu, przymknęła oczy i głuchy stukot uderzeń ciała o ciało przygłuszyła namiętnymi jękami. Szpilki kołysały się na stopach, a ręką obejmowała „Klocka”.

    Kochanek rytmicznie poruszał biodrami, a otwartą dłonią uderzał w sutki. Drugą, na zmianę, miętosił pierś albo obejmował i przyciskał kobietę.

    – Och, ty… – kiedy trafiał w sutek, pojękiwała głosem rozpieszczonej dziewczynki i uśmiechała się lubieżnie. Uniosła głowę. Patrzyła na niego, teraz czule i z podziwem. Straciła zainteresowanie moją obecnością. Przestałem istnieć. W ogóle nie krępowała się! Odniosłem wrażenie, że to nie jest ich pierwsze spotkanie.

    Kochanek był na tyle tępy, albo aż tak podniecony, że nie potrafił dostrzec mojej obecności. Nie dowiedział się, że ktoś ich podgląda.

    – No, jeszcze! – dysząc, zachęcała go do kolejnych uderzeń. Wypięła biust, ścisnęła jego nagi pośladek. 

    – Co za tłuk… – pomyślałem o nim. – Gustuje w umięśnionych tępakach?! – dziwiłem się jej upodobaniom. Nie potrafiłem tego pojąć. I byłem zazdrosny… Też miałem na nią ochotę.

    @

    Dla mnie to było takie… perwersyjne. Jej lśniące szpilki i bezwładne stopy na ramionach młodego „Klocka”, gołe, kobiece krocze i solidny penis rytmicznie wbijający się w nią. Wciąż miałem przed oczyma jej ‘firmowe’ ubrania, fryzurę, pamiętałem jej zachowanie i wciąż nie mogłem uwierzyć, że może wyglądać tak uroczo, atrakcyjnie w innym stroju! Jak bliźniaczki żyjące w dwóch odmiennych światach! Kiedy facet rżnął ją, widziałem tylko moją szefową. Świetną fryzurę, gołe, zadbane ciało w eleganckich ciuchach. „Klocek” dla mnie nie istniał. Nasyciłem wzrok i ostrożnie wycofałem się.  

    Z żalem myślałem o straconej szansie.

    Zbiegłem po schodach. Po krótkiej szarpaninie odtrąciłem natrętnego, podpitego gościa i jego atrakcyjną, podchmieloną partnerkę… Zdążyłem wpaść do łazienki! W ostatniej chwili! Opróżniałem pęcherz z uczuciem niesamowitej ulgi. Już nie musiałem się śpieszyć.

    Kiedy umyłem ręce, odświeżyłem się i odprężony wyszedłem z łazienki, zaskoczyła mnie zmiana nastroju. Więcej osób stało w parach, ale mało kto rozmawiał. Światła też przygasły. Muzyka była odtwarzana z CD. Kwartet zniknął z ogrodu.

    – Czyżbym coś przegapił? – zastanawiałem się, wracając do pokoju, w którym pracowałem. Na piętrze najpierw podszedłem do łazienki. Znowu szedłem cicho, starałem się nie hałasować. Napięcie rosło, więc bez czekania na cokolwiek, nacisnąłem klamkę i płynnym, szybkim ruchem otworzyłem drzwi do łazienki. W środku panowała ciemność, już nikogo nie było.

    @

    Z uczuciem rozczarowania i rosnącej irytacji: „Trzeba było szczać na „Klocka”, głupku!”, wróciłem do swojego pokoju. Nacisnąłem klamkę, otworzyłem drzwi i zamarłem. Joanna stała nad laptopem i przeglądała odzyskane pliki. Była skupiona, wręcz zafascynowana przeglądanym materiałem. Zadrukowane kartki złożyła na pół.

    – No, wróciłeś! – przywitała mnie przyjacielskim uśmiechem.

    – Tak… – potwierdziłem niskim głosem. Patrzyłem na nią jak na obiekt pożądania.

    – Świetnie się sprawiłeś. A teraz wytłumacz mi kilka kwestii… – zażądała pogodnym tonem.

    Właśnie robiłem krok w jej kierunku, wyciągając dłonie do piersi. Penis już sterczał i miałem ochotę wsadzić w nią od razu. Tu i teraz. Przynajmniej ja tak wyobrażałem sobie rewanż na wykonaną pracę i milczenie „aż po grób”. Pytania, które padały z jej ust, o hasło, aktualizacje, blokadę, program antywirusowy, czyszczenie dysku…, zatrzymały mnie w pół kroku. Musiałem śmiesznie wyglądać z wyciągniętymi rękoma, rozcapierzonymi palcami i pożądaniem malującym się na twarzy. Właśnie pośpiesznie ustępowało zdziwieniu.

    Spojrzała na mnie, oczekując odpowiedzi na swoje pytania. Stanąłem prawie na baczność. Nie wstydziłem się erekcji. Ona zdawała się jej nie zauważać. Przez bite dziesięć minut wyjaśniałem interesujące ją kwestie. Słuchała z uwagą, coś notowała w jednym z plików. Wreszcie skończyłem. Erekcja trwała.

    @

    – A co do formy rewanżu za wykonaną pracę i całkowitą dyskrecję… – uśmiechnęła się i chyba zawahała. Tak to zrozumiałem. Przeciągnęła palcami po udrapowanym pasie materiału zasłaniającym nagą pierś, zagryzła wargę. Spojrzała na mnie jakoś tak miękko, niepewnie. I nagle energicznie siadła w dużym rozkroku i pochyliła się do mnie.

    Brzydka pozycja, ale odczytałem ją jednoznacznie. Zdobyłem się na odwagę. Nabrałem powietrza i zaatakowałem:

    – Wiem, jak możesz zrewanżować się – powiedziałem ochrypłym głosem, patrząc w jej oczy. Rozpiąłem rozporek i z trudem wyjąłem z majtek nabrzmiałego penisa. Wyprostowałem się. Gruby i długi na 19 centymetrów penis kołysał się.  

    – Masz rozmiar – oceniła z niekłamanym podziwem. Jak zahipnotyzowana wpatrywała się w penisa. Wyraz jej twarzy dowodził, że z przyjemnością obserwowała erekcję. Wysunęła dłoń, jakby chciała go złapać, ale zaraz się powstrzymała.

    – To nie łazienka, tam będzie nam wygodniej – dumny i pewny siebie patrzyłem na nią, brwiami wskazując fotel. W mojej wyobraźni już dawno zdarłem z niej te szerokie pasy materiału przylegające do piersi, ścignąłem majtki, pogryzłem opaloną pupę i właśnie wchodziłem do pochwy. Bez oporu, bez protestów, mokro, szybko, ślisko. Teraz czekałem, kiedy wepchnę członek w jej usta.

    @

    – Oooo! – głośno zareagowała, zaskoczona moją propozycją. Prawie podskoczyła. Właśnie dotarł do niej sens moich słów.

    – Zdejmij majtki – wychrypiałem.

    – Ochuj… Och! – zasłoniła usta. – Oszalałeś?! – kobiecie, zbulwersowanej moją propozycją, plątał się język. Nagle spoważniała, wyprostowała się i zupełnie normalnym wzrokiem spojrzała na mnie. Po uśmiechu i frywolności nie pozostał ślad. – Co ty sobie w ogóle wyobrażasz?! Chciałeś ze mną spółkować?! – wciąż mówiła szeptem, ale nieco głośniej. W jej głosie wyczuwało się zdenerwowanie. Przestraszyła się własnych wniosków.

    Zaskoczony patrzyłem na nią.

    – Najpierw wpatrywała się w moją erekcję. Tyle obiecywała na początku. Tyle dwuznaczności! – rozdygotany jej nerwową reakcją, analizowałem chaotycznie. – Prawie pochłaniała penisa wzrokiem, a teraz… – nic nie rozumiałem.

    Dłoń z pomalowanymi na czerwono paznokciami uciekła z udrapowanego pasa materiału. Teraz obie drapieżnie opierały się na kolanach. Joanna jeszcze bardziej wychyliła się w moim kierunku. Penis w erekcji kołysał się na wysokości jej twarzy.  

    – Ja mam męża! – wysyczała z gniewnym wyrazem twarzy.

    – I sforę kochanków – bezwiednie dopowiedziałem w myślach. – I kilka kochanek… – przypomniałem sobie zawartość innych plików. Na jej syk zareagowałem parokrotnym kiwnięciem głową. Milczałem.

    – Schowaj to! – palcem wskazała członek.

    Nadal zdziwiony pośpiesznie, ale i z trudem wykonałem polecenie. Ręce drżały mi. Wpatrywałem się w nią, niczego nie rozumiejąc. Erekcja szybko cofała się.   

    @

    – Joanna, słuchaj…

    Aż poderwało jej głowę. Cofnąłem się.

    – Pani! – rzuciła suchym tonem i uważnie spojrzała na mnie. – Pani Joanna! – powtórzyła dobitnie. – Jest pan moim podwładnym, panie Szymonie! Proszę o tym nie zapominać!

    Przestraszony gorliwie kiwałem głową.

    – Oo, oczywiście – głos drżał mi z emocji. – Naj…, najmocniej panią przepraszam. Eech…, naturalnie, nigdy, nigdy nie zapomniałem, kto jest moim przełożonym – bezradnie rozglądałem się w poszukiwaniu jakiejkolwiek pomocy. – Chyba opacznie odczytałem zaproszenie, niektóre pani gesty i propozycję zwracania się po imieniu. I jeszcze ta sytuacja w łazience! – westchnąłem głośno i pokręciłem głową. – Gdyby pani mąż się dowiedział…

    – Milcz! – kolejne syknięcie i niespokojny rzut oka na drzwi.

    – Jeżeli pani pozwoli, to pożegnam się – marzyłem o ucieczce z tego domu. – Zrobiło się późno, a ja muszę być wcześnie w pracy i…

    – Żegnam, panie Szymonie! – przerwała mi stanowczym głosem.

    – Jeszcze chciałem w sprawie mojego wynagrodzenia…

    – Żegnam!

    – Pani Joanno, proponuję podwyżkę i awans do grupy informatyków pracujących przy projektach – byłem jak skała.

    – Dobrze! – syknęła po chwili milczenia.

    – Dziękuję, dobranoc… – rzuciłem cicho, ukłoniłem się i wyszedłem. Nie wspomniałem, że kilka plików zdołałem wysłać na swój adres. Nie miałem nic złego na myśli. Takie zabezpieczenie, gdyby nie chciała dotrzymać umowy.

    @

    Tuż za mną wyszła szefowa, zamykając drzwi na klucz. Spojrzałem na schody i z wysiłkiem uśmiechnąłem się. Wspinała się Eliza. Obrzuciła mnie obojętnym spojrzeniem i chwilę później zauważyła Joannę wychodzącą z tego samego pokoju. Zatrzymała się. Błysk w oku. Szybko oszacowała sytuację i korzyści. Teraz Eliza ‘rozpoznała’ mnie.

    – Cześć, Szymek! – uśmiechnęła się.

    – Cześć…  

    Zaczekaliśmy aż minie nas solenizantka. Wymieniliśmy grzecznościowe uśmiechy.

    – Co tu porabiasz? – Eliza rozpoczęła śledztwo.

    – No, jestem jak wszyscy – wzruszyłem ramionami. – A, o to chodzi? – brodą wskazałem oddalające się gołe plecy szefowej. Chwilę im się przyglądałem. Dla mnie nadal wyglądała wyjątkowo efektownie.

    – No więc? – ponagliła mnie wścibska koleżanka.

    – Joanna prosiła mnie o przysługę – rzuciłem luźnym tonem, kiedy szefowa była już poza zasięgiem mojego głosu.

    – Doprawdy? – w pytaniu brzmiała nuta niedowierzania i dwuznaczności.

    – Doprawdy, doprawdy – pokiwałem głową. – A jak bliskie spotkania z mężem solenizantki? – zrewanżowałem się za wścibskie pytanie.

    Rzuciła mi szybkie, wrogie spojrzenie.

    – A, nic ciekawego. Stary satyr… Zbok! – warknęła i odruchowo złapała się za pierś. Twarz wykrzywił grymas bólu. – Ale ty cieszysz się względami szefowej? – nie potrafiła stłamsić ciekawości.

    – Tak bywa. Niektóre inwestycje są chybione – westchnąłem, myśląc o niej i mężu szefowej. – A Joanna… Chyba polubiła mnie – kiwnąłem głową, odchodząc.  

    – Zaczekaj! Może spotkamy się po pracy? Albo w sobotę?

    – Możemy. Nawet chętnie – uśmiechnąłem się. Byłem ciekaw, jak zareaguje na wieść o moim awansie. Najbliższe miesiące zapowiadały się całkiem, całkiem…

    – Jutro umówimy się! – odpowiedziała uśmiechem.

    – Dobranoc, Lizka!

    K O N I E C

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Kasia i Reks cz.4

    Nazajutrz Paweł widział się z Iga w szkole na przerwie. Zobaczył ją ubraną w jasno niebieską bluzeczkę i krótką dżinsową spódniczkę a na nogach różowe trampki. Włosy zaplotła w zgrabny koczek. Wyglądała świeżo i kusząco. Świetnie wyglądasz pochwalił. Chętnie bym cię schrupał. Dzięki, odrzekła. W wspomnieniach widział ją jak naga z fajnymi cycuszkami i gładziutką cipką uprawia z nim seks. Od razu kutasek się pobudził ale jedyne co mógł zrobić to pocałować ją w policzek. Iga, jak zauważył, lekko się zaczerwieniła ale trzymała fason. Cichutko zapytał kiedy do nich wpadnie ale Iga odpowiedziała że na razie ma kilka spraw na głowie i to nie będzie możliwe. Szkoda bo uwielbiam się z tobą kochać. Zawsze masz po ręką swoją kapitalną mamę która ci nigdy nie odmówi. Tak wiem, na mamę zawsze mogę liczyć ale tak ciasnej cipki jak twoja to mama może ci pozazdrościć. Może spróbuj do drugiej dziurki, powiedziała i szelmowsko się uśmiechnęła. Kiedy wybrzmiał dzwonek informujący że przerwa dobiegła końca rozstali się całując w policzek. Paweł uchodził w szkole za większe ciacho i niejedna dziewczyna chciałaby z nim chodzić toteż Iga dobrze się czuła tak otwarcie adorowana przez niego. Koleżanki wypytywały skąd się znają ale Iga bagatelizowała pytania zazdrosnych koleżanek mówiąc że to stare dzieje. Nawet się nie domyślały jak bliskie relacje ich łączą od niedawna.

    Kilka dni później Paweł zadzwonił do Igi czy miała by ochotę na małe bara bara. Dziewczyna miała teraz trochę luzu od nauki i pomyślała że nawet chętnie, dlatego zgodziła się. Umówieni byli na 16 i punktualnie o czasie zadzwoniła do drzwi ich domu. Jakież było jej zaskoczenie gdy zamiast Pawła drzwi otworzył jego ojciec, pan Jurek. Był to postawny mężczyzna około 40 z czupryna jasnych włosów z kilkudniowym zarostem na twarzy. Witam cię, Iga prawda? Zapytał gospodarz. Tak, dzwonił Paweł i powiedział że trochę się spóźni i mam ci dotrzymać towarzystwa. Zapraszam. Trochę niepewnie, zaskoczona weszła do dobrze sobie znanego domu. Zaraz pojawił się Reks i merdając ogonem wsadził swój łeb pod spódnice dziewczyny. Zaskoczona tą poufałością odskoczyła i powiedziała żeby dał jej spokój. Pan Jurek sam był zaskoczony taką natarczywością swojego pupila i kazał mu iść do kąta. Posadził młodego gościa na fotelu przy stoliku kawowym i zapytał czego się napije. Herbatę poproszę, odpowiedziała. Pan Jurek już po chwili był z parującym napojem, kawą dla siebie i ciasteczkami. Bardzo mu się dziewczyna podobała miała piękne zmysłowe usta podkreślone różową pomadką i rozpuszczone długie jasne włosy. Rozmowa Igi z starszym mężczyzną bardzo jej się podobała. Był miły, zabawny, dowcipny i szarmancki a przy tym ładnie pachniał. Prawił jej komplementy i co chwilę spoglądał na hojnie odkryte nogi młodej dziewczyny. Taka adoracja nie mogła pozostawać bez wpływu na młodziutkiej dziewczynie. W którymś momencie pozwoliła się nawet pocałować swojemu gospodarzowi. Musiała sama przed sobą przyznać że jest bardzo przystojny i seksowny.

    On najwyraźniej zwietrzył swoją szansę, bo przyciągnął ją do siebie i obejmując zaczął namiętnie całować obmacując ją po jej pełnych piersiach. Ta pieszczota, rozluźniła ją na tyle że położyła dłoń na jego rozporku wyczuwając ukrywającą się tam sporą męskość. Rozpięła mu spodnie, rozsunęła zamek błyskawiczny rozporka i wydobyła okazałego kutasa. Swoją małą dłonią , paznokciami polakierowanymi na niebiesko ruszała ręką jego kutasem w czasie pocałunku. Pan Jurek miał jednak ochotę na więcej przyjemności. Delikatnie ale zdecydowanie złapał ją za głowę i zbliżając jej usta do swojego sztywnego organu wymusił na niej żeby mu zrobiła lodzika. Czuć go było trochę moczem ale tym nie zrażona, najpierw delikatnie pocałowała, następnie odciągając napletek odsłoniła purpurową główkę i włożyła do buzi. Gospodarz trzymając ręką jej głowę nadawał rytm jej ruchom. Przeszkadzały jej długie włosy i co chwilę odgarniała je by nie wchodziły jej do buzi razem z członkiem. Ssała go, ale to przerwał, wstał i przełożył ją przez stół , ściągając majtki. Chwilę pieścił cipkę a po chwili poślinił kutasa i włożył w nią. Tylko nie do środka, poprosiła. Bez obawy. Był na to przygotowany, wyjął z kieszeni prezerwatywę i sprawnie ją założył po czym ponownie się w niej zanurzył. Ruchał ją jak na pierwszy wspólny kontakt dość bezceremonialnie i ostro. Po chwili czuła że dochodzi i rozkosz rozpływała się po całym ciele. Takiego orgazmu jak dotąd jeszcze nie przeżyła. To było naprawdę niesamowite. Przechodził falami jeden za drugim. Nie wiedziała dlaczego, czy niespodziewane amory czy trochę wymuszona sytuacja a może to męskość kochanka. Fakt był taki że czuła się fantastycznie zaspokojona. Kiedy z niej wyszedł, gumka była pełna jego nasienia. Delikatnie ją zdjął i wyrzucił do kubła na śmieci przykrywając jakimiś papierkami by była niewidoczna.

    Pocałował nastolatkę namiętnie i powiedział że była kapitalna. Dziękuję ci moje dziecko, powiedział, uśmiechając się szelmowsko. Naciągnął spodnie a Iga ubrała majtki i spódnicę. Poprawnie usiadła przy stole i chociaż herbata prawie już zimna, smakowała wyjątkowo. W tym momencie do kuchni wszedł Paweł i podchodząc do Igi przywitał się z nią buziakiem. Popatrzył na nich i nie wiadomo czy się domyślił czy nie ale przyglądał się badawczo, patrząc to na ojca to na dziewczynę. Nic nie powiedział tylko zrobił sobie herbaty i biorąc Igę za rękę poprowadził do swojego pokoju. Na miejscu postawił herbatę na biurku i podszedł do niej, całując. Coś mu w jej zapachu zdawało się znajome ale nie potrafił określić co. Zdołał rozpiąć i zdjąć bluzeczkę oraz biustonosz. Naga do pasa całowała się z nim wsadzając rękę do jego spodni i głaszcząc go po członku. Rozpięła mu spodnie , uklękła i zdejmując bokserki wydobyła na wierzch jego skarb. Podniecony wyskoczył jak sprężyna i od razu znalazł się w jej ustach. Lubiła jego kutasa bo jak to określała jest w sam raz dla rozmiaru jej młodej cipki.

    Nie chciała żeby zbyt szybko doszedł toteż zaprzestała tej podniecającej pieszczoty i żeby nieco zyskać na czasie zdjęła z siebie spódniczkę i majtki. Wezmę szybciutki prysznic powiedziała i nago poszła do łazienki. Kiedy wróciła Paweł rozścielił już łózko i nago czekał pod kołdrą. Ona szybko dołączyła do niego przytulając się będąc jeszcze mokra po prysznicu. Dziewczyna, mając teraz pewność że Paweł nie wyczuje na niej zapachu swojego ojca mogła z zaangażowaniem oddawać się swojemu młodszemu kochankowi. Dzisiaj chłopak postanowił namówić dziewczynę na seks analny. Wiedział że Iga jest otwarta na różne seksualne nowinki, kupił żel KY który miał być pomocny przy analnej penetracji. Po wstępnych pieszczotach Paweł testowo wsadził jej delikatnie jeden palec do jaj tyłka będąc ciekawy jak zareaguje. Troszkę zesztywniała ale nic nie mówiła nawet wtedy kiedy znalazł się tam drugi palec. Domyślała co Pawłowi chodzi po głowie. Żeby włożyć kolejny palec, użył żelu KY i teraz pomalutku wkładał ponownie raz jeden potem drugi i trzeci. Kiedy wszystkie już wchodziły dość swobodnie posmarował żelem swój członek i pomalutku wsuwał i wysuwał swojego kutasa. Iga cierpiała i dawała tego dowód bo łzy płynęły jej po policzkach ale mimo tego, była dzielna. Kiedy już był cały w środku, trzymał tak nie ruszając się a następnie upewnił się że z Igą wszystko OK delikatnie zaczął ją ruchać. Nastolatka cierpiała ale po jakimś czasie ból zniknął i choć uczucie wypełnienia było wszechobecne to zaczęła odczuwać nawet jakiś rodzaj przyjemności. Klęczała wsparta na łokciach by umożliwić lepszą penetrację. Uprawiając seks analny nie musieli używać zabezpieczeń i dlatego jej młody kochanek mógł spuścić się do środka i tak zrobił. Kiedy wyjął kutasa z jej dupci, sperma wyciekała z niej pomalutku. Leżeli i rozmawiali o przeżytych chwilach.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Dziwka uzdrowicielka

    Cześć wam wszystkim! To mój najszczęśliwszy rok!!!

    Miesiąc temu pierwszy raz uprawiałem seks z prostytutką! 

    Opowiem wam co mnie tchnęło aby się z nią kochać… A więc trochę na początku, mam 31 lat, przez większość czasu gardziłem zawodem prostytucji, większość dziewczyn mówiło mi, że prostytucja jest obrzydliwa, a jednak to kobiety przeważnie się nią zajmują, gdyby kobiety nie trudniły się prostytucją to nie było by klientów… Dobra teraz następna sprawa z mojego życia, poza tym, że gardziłem prostytutkami, to społeczeństwo wmawiało mi, że powinienem sobie znaleźć dziewczynę, jednak jestem nieśmiały, depresyjny, brzydki raczej nie ale nieśmiały, nigdy nie wiedziałem gdzie szukać dziewczyny, chodziłem czasem po mieście bez celu, robiłem wypady na różne wakacje za granice, mam dobrze płatną pracę ale pracuję w domu i w ten sposób nikogo nie poznałem, miałem nadzieję, że poznam kogoś na takich wypadach, niestety większość ludzi jakich poznałem to pary… Szukałem też szczęścia w serwisach internetowych ale tam panie mają nie tak z głową, poza tym jak mówiłem komuś, że szukam na internecie to mnie wyśmiewali, bo tam podobno same patolki, co muszę trochę przyznać racji, laski bez pracy z brajankami na zdjęciach… Nigdy nie chciałem kobiety, która ma już dziecko, bo nigdy nie będę u takiej na pierwszym miejscu, dobra idziemy dalej, następne są singielki, które najczęściej wybierałem, niestety rozmowa kończyła się po max 2 tygodniu i gdy ja coś pisałem to ona już nie odpisywała i tylko pisało “przeczytano”. 

    Męczyło mnie to, że odkąd skończyłem 18 lat, babcia, mama, tata, wszyscy mówili mi “Znajdziesz sobie fajną dziewczynę”, “taki chłopak przystojny to na pewno będzie miał fajną laskę”. Niestety w wieku 31 lat raczej nie wierzysz w takie bajki oraz mikołaja… 

    Na koniec dodam, że nie stawiam siebie w pozycji ofiary, myślę, że w dużej mierze to coś ze mną może być nie tak, że nie potrafię nawiązać normalnych kontaktów, może mam jakieś problemy psychiczne ale ja tego nie widzę, bo wydaje się to być dla mnie normalne… Tak też może lub na pewno jest, może już z samego czytania ktoś z was studiujący psychologie wypatrzył w moim stylu pisania jakieś problemy… ale w sumie już mnie to nie interesuje, byłem człowiekiem przepełnionym depresją, a od miesiąca czuję euforię !!!

    Prawdę mówiąc gdyby nie to co mi się przytrafiło to do dziś nie skorzystał bym z prostytutki i nigdy w przyszłości…

    A więc koniec pisania byle czego, czas na małe opowiadanko. 

    Było jakoś po 19, wracałem z pizzerii, chodzę do takich miejsc, jem na miejscu, bo mam nadzieję, że kogoś poznam, jednak nic się nie zmienia od wieków, zawsze na takie wypady staram się wyglądać 10/10 😀 

    Gdy wyszedłem z pizzerii to poszedłem na skróty przez ciemne blokowiska, idąc bałem się czy nie napadną mnie dresiarze i nie skroją, było zimno i tak ciemno, że nie widziałem chodnika, myślałem tylko o tym żeby jak najszybciej dotrzeć do samochodu.

    Gdy mijałem jedno z wejść do bloków, to wyszła z niego kobieta, zaświeciło się światło i zobaczyłem ją, ona też na mnie spojrzała ale ja odwróciłem wzrok, bo nie lubię kontaktów wzrokowych z obcymi ludźmi, gdy szedłem to czułem na sobie jej spojrzenie i nagle powiedziała do mnie “kici kici” odwróciłem się, a ona się uśmiechała, ja głupio zareagowałem, powiedziałem “hehe”, a ona do mnie że mi poświeci…

    miałem w głowie tylko to żeby nie zaprzepaścić możliwości poznania kobiety, która zrobiła pierwszy krok, miała chyba jakieś 35 lat, wyglądała jak kobiety w jej wieku, była ładna, ja za to wyglądam jak gimnazjalista, (tak mi przynajmniej powiedziała dziewczyna mojego kuzyna, znaczy że młodo…). Poczułem się mega, bo nigdy nie miałem kontaktu ze starszymi kobietami, zawsze były to uczennice 12-19 lat z gier.

    No więc ja się jej zapytałem, że tak zimno to lepiej do domu uciekać, a ona na to, że woli chłopaków łapać! Pomyślałem już, że będę miał starszą żonę, myśli w głowie o kupno garnituru na ślub i oby nie miała dziecka… Odpowiedziałem jej: to jestem tutaj! a ona na to, że kiedy tylko będę chciał to zaprasza na masaż (czy jakoś tak to szło), zapytałem się jej czy jest masażystką to powiedziała, że tak i w mieszkaniu ma gabinet, zapytałem ile to będzie kosztować, powiedziała, że gratis, głupio zareagowałem, powiedziałem “Oooo” i ona odpowiedziała, że będzie uciekać, bo zimno i żebym zadzwonił jak będę chciał, powiedziałem, że nie mam numeru to mi dała, zapisałem i się pożegnaliśmy. 

    Jak wróciłem do domu to na początku nie rozmyślałem, że to może być prostytutka, myślałem, że mnie poderwała zwyczajna kobieta, cały czas byłem mega napalony i myślałem żeby tego nie zmarnować, wieczorem następnego dnia napisałem do niej smsa “hej” ale mi nie odpisała… 

    Poczekałem jeszcze jeden dzień, szukałem jej numeru w google ale nie znalazłem,  nawet przestałem sobie robić dobrze ręką od momentu jej poznania 😉 

    Minęły trzy dni, a ja postanowiłem do niej zadzwonić, nawet nie znałem jej imienia xD Po jednym sygnale od razu odebrała i normalnym głosem pyta się “słucham?” a ja, zapomniałem co miałem powiedzieć i zająknąłem się, że na ten masaż miałem zaproszenie, (mega starałem się udawać wyluzowanego), ona na to: Oooo to zaapraszam, zapraszam.

    Ja na to, że kiedy moglibyśmy się spotkać, a ona, że ma czas od pon do pt i żebym podał godzinę, no to ja zmyśliłem, że na razie mam nocki i będę mógł w pon. następny, bo akurat był pon. i czy tak o 20 można, zapadła chwila ciszy i nagle miłym głosem: “pasuje, to następny pon. o 20?” a ja, że tak, a ona na to “to dobrze miś, zadzwoń jeszcze godzinkę przed przyjściem” a ja odparłem, że w porządku, no i już nie wiedziałem co dalej mówić, zapadła cisza, to ona pyta się czy znam adres? a ja myślę “kurwa adres” mówię: o właśnie, zanotowałem wszystko i się pożegnaliśmy.

    Cały ten czas abstynentowałem się od masturbacji, często też rozmyślałem, czy to nie będzie jakaś pułapka i nie wykroją mi nerek lub napadną i skroją z kasy…

    Gdy nastał poniedziałek, wystroiłem się porządnie, mamie i bratu powiedziałem dokładnie gdzie idę, podałem im adres i powiedziałem że poznałem na internecie dziewczynę no i idziemy na spacer, pytali się o nią wszystko, a ja opisywałem ją  w razie żeby wiedzieli kogo i gdzie szukać gdyby mnie zabili xD Jednak depresyjnemu człowiekowi wszystko jedno… Tylko ojciec był pesymistycznie nastawiony i ciągle wrzeszczał, że o tej godzinie jadę i czemu nie mogłem wcześniej, a ja na to, że bo tak…

    Wyjechałem o 19 i zadzwoniłem do niej, powiedziałem, że jestem gotowy i czy jest w domu, odparła, że tak i mogę już nawet teraz przyjść, no to odparłem, że będę do 30 min. powiedziała, ze dobrze, że czeka.

    Byłem meeega podekscytowany i zestresowany, testosteron jednak dodawał mi odwagi.

    Gdy przybyłem na miejsce, zadzwoniłem pod podany numer bloku, nikt nic nie powiedział, drzwi od razu się otworzyły, wbiegłem na górę, blok był dość obleśny i śmierdziało wilgocią, jednak gdy przybyłem pod podany numer, zobaczyłem dobrze wyglądające drzwi, podszedłem i zadzwoniłem dzwonkiem.

    Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stała ona… ubrana była w skąpą sukienkę… przeleciałem ją wzrokiem, a później na mieszkanie, wnętrze było zwykłe, stanęła równo z drzwiami i powiedziała “zapraszam” uśmiechając się. Wszedłem do środka i od razu powiedziałem, że musimy poznać się jeszcze raz, bo nawet nie zapytałem o imię, odpowiedziała, że Kinga, a ja na to: “Kacper, miło mi”, ściągnąłem kurtkę i udaliśmy się do pokoju w którym było łóżko i sofa, usiedliśmy na sofie, pytała się mnie czy miałem problemy z trafieniem, a ja na to, że: “ja zawsze trafiam” zaczęła się śmiać, a mi troszkę głupio się zrobiło, że tak zażartowałem ale podobała mi się jej pozytywna reakcja. Zapytała się mnie czy tu mi się podoba, to ja na to czy to jest jej gabinet, a ona na to: Nie podoba ci się? i zaczęła się śmiać, ogólnie cały czas się śmiała.

    Po chwili zrobiła poważną minę i zapytała się mnie co by mnie interesowało, (myślałem, że przyszedłem na masaż ale skoro są opcje to postanowiłem się dowiedzieć więcej) zapytałem, a co jest jeszcze ciekawego, a ona na to, że…

    … że jest seks analny, klasyczny, masaż, masaż erotyczny… Zapytała co mnie interesuje…

    A ja wtedy zorientowałem się, że jest dziwką i zastanawiałem się żebym nie wyszedł z tego mieszkania bankrutem, no i że ogólnie ona jest dla mnie taka miła, bo tylko o kasę chodzi… Troszkę mnie to przygnębiło ale za to bardzo zawstydziło, starałem się tego po sobie nie pokazywać, serce mi mega waliło, udawałem, że jestem wtajemniczony i wiem o wszystkim, zapytałem się co mi proponuje, ona za to była meeega wyluzowana, nie ruszały ją słowa anal tak jak mnie…. Zaproponowała, że na początek to może mi zrobić masaż erotyczny, zapytałem się ile to będzie kosztować, powiedziała, że 100 zł. za godzinkę (to dziwne, bo na początku mówiła, ze gratis) wstrząsnęło to mną ale z drugiej strony miałem w portfelu 150 zł. udawałem, że się zastanawiam i powiedziałem, żeby mi za wszystko ceny podała, a ona na to, że to jest cena za godzinę… Nie wiem co mi odbiło ale powiedziałem jej, że niech będzie masaż, działałem pod wpływem chwili, gdybym cofnął czas to pewnie wybrał bym sex 🙂 pomyślałem, że stówka stracona na głupi masaż… ale ok… wyjąłem stówkę i zapłaciłem od razu.

    Powiedziała mi, że wyjdzie się przygotować i że obok jest dla mnie łazienka, że mogę wziąć prysznic, pomimo to, że brałem już prysznic przed wyjściem to jednak skorzystałem z tej opcji, ona wyszła, a ja poszedłem do kabiny, było tam już wszystko, łazienka wyposażona 100 razy lepiej niż moja 😛 

    Zajęło mi to troszkę czasu, po chwili słyszałem ją, że łazi już po pokoju, szybko już cały się obmyłem, wyszedłem i się powycierałem, założyłem swoje ubrania i wróciłem do pokoju, a tam… Całkiem inaczej!!

    światło zgaszone, za firankami czerwone lampki robiły nastrój, muzyka, a kinga siedziała w seksownej bieliźnie na łóżku i zapytała się mnie: chcesz żebym cię masowała w ubraniach? a ja się zapytałem czy rozebrać się do bielizny, ona odparła, że mogę być w samej bieliźnie lub bez, postanowiłem rozebrać się do bokserek w łazience i do niej wrócić. Gdy wróciłem, szykowała jakieś olejki, unosił się dziwny zapach kadzidła i jeszcze jeden taki którego nie mogę opisać, bo czułem pierwszy raz. Byłem taki podekscytowany, że seksowna laska będzie mnie dotykać pierwszy raz w moim życiu! Kinga kazała mi położyć się na łóżku, położyłem się z głową w stronę okien, Kinga wzięła jakiś olejek i wylała mi na plecy, czułem że wylała go za dużo, po chwili odłożyła kielich i wskoczyła na mnie, usiadła i mnie masowała głośno przy tym oddychając, jakie to uczucie było przyjemne, czułem, że się w niej zakochałem, nikt nigdy mnie tak nie dotykał, czułem się jak bym był pożądany. Po chwili sam postanowiłem obrócić się na drugą stronę, poczułem się odważniejszy, gdy na mnie siedziała to mi mega stanął, na początku starałem się to trochę ukrywać ale dostałem takiego zastrzyku podniecenia, że specjalnie starałem się go uwydatnić, chwyciłem ją za biodra i masowałem, zsunąłem ją bardziej na moje krocze, a ona zaczęła mnie ujeżdżać przez bokserki, całą ją masowałem, nie mieliśmy kontaktu wzrokowego, bo było ciemno ale na tyle jasno żebym widziałem jej piękne ciało, zastanawiałem się czy mogę jeszcze zmienić masaż na sex, chwyciłem ją za biustonosz i powoli zacząłem ściągać aż ujrzałem jej piękne piersi, przysunąwszy ją wziąłem jednego do buzi i ciągnąłem jak niemowlę, czułem, że jestem w raju, po chwili już nie myślałem o niczym innym jak tylko zaspakajać ją i siebie, czułem jak zaspokajam to co od tylu lat było niezaspokojone, uczucie nieziemskie!

    Teraz wisienka na torcie, podczas całych tych uścisków zacząłem masować jej pupę, po chwili wstałem, zaszedłem ją od tyłu i chwyciłem całą w pasie całując szyję, ręce zniżyłem coraz niżej, brzuszek aż doszedłem do stringów, wsadziłem jej rękę i zacząłem masować, zaczęła jęczeć, poczułem jej gładką ogoloną cipkę, zero gruzdek włosia! jej mokry rowek, wsadziłem jej palce, a ona zaczęła rytmicznie się poruszać, czekałem aż zdejmie mi bokserki ale tego nie zrobiła, sam je powoli zdjąłem i pocierałem ją kutasem o pupę, po chwili zacząłem zdejmować jej stringi, a ona tylko ułatwiała mi zadanie, chciałem zrobić jej minetę, zacząłem ją całować wokół ud i coraz niżej ale poczułem troszkę nieprzyjemny zapach, to zapach kutasa, cipka pachniała tak samo jak kutas… zrobił bym jej w sumie tą minetę mimo to ale brzydziło mnie to, że wchodzili w nią faceci przede mną… postanowiłem zakończyć na pocałunkach, poszedłem wyżej aż do szyi i na niej się skupiłem, ułożyliśmy się w pozycji na misjonarza, penisem zacząłem krążyć wokół jej cipki, dotykałem ją kutasem, była mokra, pchałem go lekko i wyciągałem, była śliska, postanowiłem w nią wejść, zacząłem pchać ją mocniej ale ona lekko się zerwała ciałem i z szuflady wyjęła prezerwatywę, dała mi ją, założyłem i wtedy znów przywracałem nastrój, całowałem ją, a na koniec w nią wszedłem, była ciasna i ciepła, wolał bym ją czuć bez prezerwatywy, zabierała mi 90% przyjemności ale i tak było nieziemsko, mega mnie to podniecało jak dojrzała kobieta jęczy z przyjemności, co jakiś czas się zatrzymywałem aby nie skończyć za szybko i po chwili wracałem do gry, było meeega! laska zna się na robocie ale może tylko to było moje odczucie z powodu tego pierwszego razu, gdyby nie ona to pewnie następny seks przytrafił by mi się w wieku 50 lat kiedy to już wigor nie pozwala, a ciało odmawia posłuszeństwa, nie żałuję tej decyzji.

    Po jeszcze paru pchnięciach czułem, że dochodzę, to była eksplozja, traciłem przytomność! Jednak gdy miałem wytrysk to penis nadal mi stał, pchałem ją więc jeszcze jakiś czas, odpoczynek i znów aż miałem drugi wytrysk i to on postanowił zaniżyć moje podniecenie, chciałem tylko się przy niej położyć, przytulić ją i zasnąć ale nie wiedziałem ile jeszcze mamy czasu, położyłem się więc przy niej i głaskałem cipkę, a ona  tylko lekko pojękiwała i starała się mnie masturbować, czułem, że już chyba koniec, więc zapytałem się czy to koniec, powiedziała, że mam jeszcze 14 min. ale nie miałem ochoty już z nią leżeć, bo zaczynałem się czuć senny, chciałem wrócić do domu i położyć się spać, więc wstałem, usidłałem na łóżko, a ona zapytała się czy już, że ona by chciała jeszcze, chociaż czułem jej zrezygnowanie i mówi to tylko dla mnie… Odpowiedziałem, że tak, powiedziała mi że mogę już iść wziąć prysznic i ona też idzie, poszedłem więc na szybko się umyłem, ubrałem, a następnie przed pożegnaniem się powiedziałem, że na pewno jeszcze wrócę, ciągle była miła ale już poważniejsza, chwilkę jeszcze pogadaliśmy, rozmowa była tak podniecająca, że chyba zrobiła to specjalnie, bo znów mi stanął, teraz będę myślał tylko o następnym spotkaniu! 

    Tak to mniej więcej wyglądało, kto nie chce zostać prawiczkiem do końca życia temu polecam dziwki, jednak pamiętajcie, że dziwka jest dla was miła tylko dlatego, bo macie kasę, a w sumie w niektórych związkach jest tak samo. Za to największy minus dziwek, który przynajmniej mi nie daje spokoju, jest taki, że inni kolesie z nich korzystają, wyobraźcie sobie fleje, który rucha tylko dlatego, że płaci… 

    Teraz przynajmniej nie muszę się wstydzić, bo nie jestem prawiczkiem, kiedyś jak jakiejś dziewczynie powiedziałem, że jestem prawiczkiem to byłem gnębiony, gdy ja w tym czasie nie wyobrażałem sobie, żeby laska kogoś przede mną miała… Jakie te różnice są w różny sposób rozchwytywane…  Teraz mija już prawie miesiąc, a ja nadal nie czuje depresji z którą zmagałem się całe życie, pokochałem ten świat i zaczynam wszystko intensywniej odczuwać. Nazwę chyba tytuł tego opowiadania “Dziwka uzdrowicielka”.

    Jak ktoś chce to może sobie skopiować moje opowiadanie, starałem się nie podawać niczyich danych. Bałem się reakcji rodziny, że pomyślą, ze mnie laska ze spotkania olała ale w sumie to nikt za bardzo nie wypytywał o spotkanie co mnie cieszy, trzymajcie się!

     

    PS. Na następne spotkanie przyszykuję się miesiąc, mam zamiar zabrać ją pod prysznic i porządnie wyruchać na wszystkie sposoby, nie mogę się doczekać :<

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna Marina

    Opowiadanie skopiowane z kaferii 😉

  • Asia moja prawie corka.

    Opowiadanie jest inspirowane przez autorkę na innym portalu. Tematyka jest dla mnie na tyle ciekawa i tak mi się spodobała że niektóre elementy pozostały nie zmienione inne zmodyfikowałem na własny użytek.

     

    Opowiem Wam coś co mi się przydarzyło jakiś czas temu.Teraz małe wprowadzenie. Jestem trzydziestoparoletnią mężatką niestety nie mogę mieć dzieci choć marzę o nich i stąd cała historia.Z mężem prowadzimy dochodowy interes w branży budowlanej.

    Od prawie dwóch lat mieszkamy w nowym domu pięknym i nowoczesnym domu z ogrodem i basenem. Pomagam mężowi w sprawach biurowych i podatkowych ale pracuję w domu. Kiedyś dobra znajoma poprosiła mnie o pomoc i opiekę nad ich kuzynką która znalazła  się na życiowym zakręcie i nie miała się gdzie podziać. Kiedy ją przywieźli nie mogliśmy uwierzyć że jest już pełnoletnia. Asia, tak ma na imię, malutka, drobniutka blondyneczka z mysim ogonkiem, piegowata, płaska jak deska, cicha i spokojna. Co dziwne, pracowała w ochronie w systemie 4 zmianowym. Wyglądała bardzo młodo niemal jak dziecko, pomyślałam jak ją tylko zobaczyłam . Mieszkało się nam dobrze, ja z racji że kocham dzieci często opiekowałam się córeczką znajomych Mariką.

    W jeden weekend mieliśmy jechać z małą do mojej siostry ale w drodze dostaliśmy informacje że ich dziecko ma podejrzaną wysypkę i lepiej żeby dzieci się nie widziały. Wracamy więc do domu i mała biegnie prosto do pokoju naszej  lokatorki bo zawsze się z nią bawiła a tu zaskoczenie, nasza lokatorka Asia  śpi sobie w najlepsze na szafce kilka butelek po piwie a ona ubrana jest w różowe body z falbankami na rękawkach i w pasie pod spodem widać grubą pieluchę a włosy ma uczesane w dwa kucyki i zawiązane różowymi kokardkami. Mała się cieszy i mówi o Asi że jest dzidziuś a nas zamurowało. Koło jej głowy leżał smoczek więc mała nie wiele myśląc wsadziła go do jej ust a ta zaczęła go ssać i się budzić więc ją zabrałam i zamknęliśmy drzwi od jej pokoju ale było za późno. Asia się ocknęła i zdała sobie sprawę z tego co zaszło. Po jakimś czasie zeszła do nas i powiedziała że przeprasza i jutro się wyprowadzi. Była bardzo zdenerwowana więc zaczęliśmy ją z mężem uspokajać. Po chwili usiadła i zaczęliśmy rozmawiać. Powiedziała nam co to jest ab/dl wiec powiedzieliśmy że nie musi się tak szybko wyprowadzać . Zrozumiała ze to nie problem i poszła spać. Musiałam oczywiście  zaraz się dowiedzieć co to jest ten AB/DL .Komputer, google i zaczęłam czytać wszystko o jej zamiłowaniu. Na drugi dzień powiedziałam mężowi żeby zabrał gdzieś małą na jak najdłużej a ja się wszystkim zajmę. Kiedy Asia wstała oko południa i jak zobaczyła że jestem sama to odetchnęła i znów zaczęła przepraszać. Uspokoiłam ją, kazałam usiąść i podałam śniadanie. Zaczęłyśmy rozmawiać, potem przyniosła swojego laptopa i pokazała mi forum. Poprosiłam o hasło i zaczęłam chłonąc wszystko na temat ab/dl i po południu już wiedziałam co chcę zrobić. Mąż wrócił wieczorem sam (małą odwiózł do rodziców) i przedstawiłam mu swój plan. Opowiedziałam mu skąd to dziwne zachowanie naszej lokatorki. Trochę się zdziwił i powiedział że to nie całkiem normalne ale ja wiem że zrobi dla mnie wszystko więc obiecał z nią porozmawiać. W poniedziałek zostałyśmy same i Asia przyszła zapytać co mi chodzi po głowie więc powiedziałam jej wprost że będę się nią opiekować jak małym dzieckiem. Zuzia nawet nie chciała o tym słyszeć więc zaczęłam używać argumentów z postów na forum i zauważyłam że mięknie. Jak mówiłam Asia pracuje 4 na 4 więc od wtorku miałam cztery dni na przygotowanie. Na Forum popisałam z ludźmi z Kafeterii i chciałam się dowiedzieć co zrobić żeby straciła czucie i musiała cały czas chodzić w pieluchach ale okazało się to nie takie proste więc musiałam znaleźć jakiś inny sposób żeby ją uzależnić ode mnie. Rozwiązanie okazało się prostsze niż myślałam a to dzięki opowiadaniu jakie napisała. Okazało się że jak wszystkie maluchy boi się lania. Wieczorem urobiłam męża żeby mi nie przeszkadzał i czekałam na następny dzień ostatni jego pracy. Wiedziałam że będzie zmęczona po czterech dniach i nie będzie miała siły ani ochoty na kłótnie ze mną więc przystąpiłam do ataku wytłumaczyłam jej że już ją widziałam nago i nie ma się czego wstydzić. W końcu uległa i pozwoliła się rozebrać ale na tym miał być koniec. Niestety  ja miałam inne plany. Przyniosła z auta pieluchy i resztę akcesoriów ja też parę dokupiłam i położyła się na łóżku. Najpierw pomalutku rozebrałam ją od pasa w górę potem zdjęłam jej rajtki a na koniec energicznym ruchem majtki, zasłoniła się rękami ale zauważyłam że jest wydepilowana. Powiedziałam wtedy że bobaski trzymają rączki koło głowy więc pomału je podniosła, zaczęłam wycierać ją chusteczkami po golutkiej cipce i stwierdziłam że to nie wystarczy bo trzeba dzidzię wykąpać powiedziała że nie taka była umowa więc podniosłam jej nogi tak że kolanami dotykała piersi i przygotowanym wcześniej pasem zaczęłam jej spuszczać lanie efekt był niesamowity najpierw zdębiała potem zaczęła krzyczeć na co wszedł mój mąż sprawnym ruchem przewrócił ją na brzuch i przytrzymał więc miałam wolną rękę zaczęłam ją bić z całej siły jaką miałam pytając czy będzie posłuszna. Po kilku pasach zaczęła prosić bym przestała i obiecała że będzie grzeczna, wzięłam ją do łazienki wydepilowałam ręce i nogi oraz przekazałam jej nowe zasady jakie ją będą obowiązywać. Przez cztery dni wolnego będzie moim bobaskiem i tak się ma zachowywać. Po kąpieli wysmarowałam ją oliwką dla dzieci założyłam pieluchę różowe body i jako niespodziankę dostała kaszkę truskawkową z butelki. Była trochę wystraszona tym wszystkim ale ją lulałam dopóki nie usnęła. Zabroniłam jej korzystać z toalety więc pielucha była rano pełna. Przebrałam ją, dostała flachę i miała się bawić w pokoju. Teraz wiedziałam że jest już moja. Potrzebowałam uzupełnić jej garderobę więc ubrałam jej luźny dres i pojechaliśmy na zakupy jej autem. Prawie cały dzień nam zeszło na zakupach ale miałam to co chciałam. W  ciucholandach znajdziesz wszystko a czego nie to przez internet resztę. Bobasa nakarmiłam przewinęłam i położyłam spać a sama wzięłam się za rozpakowywanie zakupów. Rano ubrałam ją w sukienkę i uczesałam w kucyki  tak że wyglądała jak mała dziewczynka. Dzień był ładny więc kazałam się Asi bawić w ogrodzie ale nie chciała wyjść więc dałam jej wybór albo ogród albo lanie. Wybrała lanie tylko się nie spodziewała że nie dostanie pasem tylko kablem .Wiedziałam że muszę ją przełamać. Położyła się na oparciu fotela odsłoniłam jej tyłek i po pięciu razach na trzęsących nóżkach poszła się bawić na ogród. Po tym laniu zrobiła się bardzo posłuszna i zaczęła się fajna zabawa. Przypomniałam jej jak się zachowują małe dziewczynki jak siadają jak chodzą, uczyłyśmy się piosenek i wierszyków dla dzieci a wieczorami jak mąż wracał z pracy Asia musiała pokazać czego się nauczyła. Żeby przyzwyczaiła się do swojej nagości w naszym domu najpierw ubierałam jej króciutka sukieneczkę która nawet nie zakrywała jej cipki. Majtek nie dałam wiec cipka była cały czas widoczna. Kiedy wracała z pracy to od razu wchodziła do łazienki na dole, rozbierałam ją do naga i golutka szła na górę gdzie ją kąpałam i przebierałam.

    Kiedy pogoda dopisywała i było ciepło korzystaliśmy z basenu. Asia zawsze była rozebrana  i cały czas przebywając z nami eksponowała swoje dziecięce ciałko. Zdarzyło się że w tym czasie odwiedziła nas znajoma z mężem z ich dwoma córkami,8 letnią Kasią i 11 letnią Basią która wzrostem dorównywała naszej córce. Asia, naga, nie speszona gośćmi przywitała się z ich rodzicami uroczym dygnięciem a z córkami podwójnymi buziakami. Ponieważ było gorąco znajoma również zachęciła swoje córki do rozebrania się. Starsza trochę się wstydziła i została w majteczkach. Po jakimś czasie już mniej stremowana, widząc że Asia ma malutkie piersiątka i golutką cipeczkę również pozbyła się swoich majteczek. Zauważyłam że starszej dziewczynce zaczęły rosnąć włoski łonowe i malutkie piersiątka i może przez to, jak sądzę , były opory przed zdjęciem majteczek. Teraz już wszystkie całkowicie golutkie siedziały na kocu bawiąc się lalkami a potem baraszkowały w wodzie i biegały po ogrodzie. Bawiły się w piaskownicy i huśtały na huśtawce. Kiedy goście już wychodzili Asia ubrana jedynie w małe koraliki na szyi, uroczo dygnęła na pożegnanie rodzicom dziewczynek a nowym koleżankom dała buziaka prosto w usta. Dzisiaj było bardzo ciepło i wykorzystując wolny czas pojechaliśmy na plażę. Nie było zbyt dużo ludzi wiec rozłożyliśmy leżaki kocyk dla małej, torbę z jedzeniem i zaczęliśmy plażowanie. Była to normalna tekstylna plaża gdzie większość zakładała kostiumy kąpielowe. Byliśmy tutaj nie raz i często opalałam się topless a niekiedy zupełnie nago. Wiem że mam dobra figurę, niezłe cycki toteż bez żadnego skrępowania zdjęłam biustonosz zostając tylko w stringach. Asia ubrała swój kostium plażowy ale kiedy zobaczyła że jestem półnago była zaskoczona i spytała czy tutaj można tak się opalać. Odparłam że tak: popatrz sporo kobiet jest bez staników a niektóre nawet zupełnie nago. Tutaj to jest dopuszczalne. Dzieci również, jedne były ubrane a inne zupełnie nagie. Asi bardzo spodobało się że tak można i szybciutko pozbyła się swojego opalacza. Kiedy tak patrzyłam jak Asia pozbywa się opalacza sama również zapragnęłam pełnej swobody i zdjęłam swoje stringi co bardzo przypadło do gustu mojemu mężowi. W pewnej odległości od nas zauważyła kilkoro nagich dzieci bawiących się w budowanie zamków z piasku więc do nich pobiegła. Było ich chyba pięcioro w wieku od 5 do 12 lat. Trzy dziewczynki i dwóch chłopców. Asia, niska, mająca niewielkie piersi, zaplecione dziewczęce warkoczyki i młodzieńcze piegi na małym nosku co powodowało że wyglądała na 12 lat. Łono miała zupełnie schowane jak u małej dziewczynki, bez widocznych warg sromowych, blade i gładziutko wygolone. Po prostu wyglądała na ich  koleżankę. Były też inne dzieci dorównujące jej wzrostem i dlatego w ich otoczeniu wyglądała na rówieśnice. Jedna z dziewczynek była wzrostu Asi ale miała większe piersi i już zarośnięte łono. Asia do nas zawsze mówiła przy innych mamo i tato. Po zabawie z dziećmi wróciła do nas ,usiadła na kocu a ja podałam jej lody. Kiedy jadła zauważyła że podobnie jak ona jestem nago co jej się bardzo spodobało. Potem ubrałam na siebie króciutki topik ledwie zasłaniający moją cipkę, kapelusz na głowę a Asi ubrałam jej słomkowy kapelusik i poszliśmy na spacer brzegiem morza. Asia i ja mamy ten sam kolor włosów wiec naprawdę wyglądała na moją córkę. Na spacerze golaska Asia, szczęśliwa biegała wokół nas. Z plaży do samochodu ubrałam jej króciutką żółtą sukieneczkę i w tej sukience i słomkowym kapelusiku wyglądała przeuroczo. Krótka sukienka pozwalała momentami zobaczyć jej golutką pupkę .Zmieniliśmy jej wystrój pokoju na biało różowy, udało się nam znaleźć łóżko ze szczebelkami i odpowiedni stolik na przewijak kilka kokardek, serduszek, lalek, miśków i teraz jej pokój wyglądał świetnie. Zauważyłam że i Asi zaczyna się to wszystko coraz bardziej podobać więc chyba przyszła pora na następny krok. Chcąc dalej czasami zajmować się córką koleżanki musiałam ją wtajemniczyć. Niechętnie się zgodziła dać mi małą na próbę. Za to mała była zachwycona dużo zabawek i koleżanka do zabawy a Asia była troszkę z dystansem ale po godzince zabawy już wszystko było w porządku. Teraz trzeba ją było przygotować na mamę małej. Zajęłam się jej wyglądem wyregulowałam brwi lekki makijaż no i obcięłam jej włosy tak że miała grzywkę z czego nie była zadowolona ale po uczesaniu w pojedynczy warkocz nikt by nie powiedział że to nie mała dziewczynka. Starannie wydepilowałam jej cipkę i jej szczuplutkie nóżki po czym nasmarowałam oliwką dla dzieci. 

    Ubrałam ją w króciutką różową sukieneczkę ledwie zakrywającą pupę , białe skarpeteczki i różowe półtrampki. Majtki sobie darowaliśmy bo lubiłam kiedy schylając się pokazywała pupkę. Tak ubrana wyglądała fantastycznie i zrobiliśmy sobie trochę fotek rodzinnych. Po kolejnej wizycie małej mama miała ją odebrać osobiście i poznać Asię. O umówionej godzinie wysłałam dziewczynki żeby się bawiły w ogrodzie a przodem wpuściłam koleżankę zrobiłam kawę i czekałyśmy co się wydarzy. Po jakimś czasie do domu wpadła mała a za nią Asia która zdębiała na widok mojej koleżanki. Stanęła jak wryta więc jej zapytałam dlaczego się nie przywita z ciocią. Dygnęła ładnie i uciekła do swojego pokoju. Poszłam do niej siedziała w kącie pokoju i szlochała. Za mną przyszły dziewczyny i koleżance żal się jej zrobiło przytuliła ją zaczęła głaskać i uspokajać. Oni znali się wcześniej stąd ta reakcja. W końcu Asia się uspokoiła i po chwili bawiły się dalej a moja kumpela nie mogła się nadziwić jak ja to zrobiłam. Potem przyszła kolej na jej męża co nie było już takie drastyczne i któregoś wieczoru zrobiły nam występ. Śpiewały i tańczyły to czego je nauczyłam. Mąż to wszystko nakręcił i jak oglądaliśmy to na drugi dzień to naprawdę wyszło super. Mam jeszcze dwie przyjaciółki więc powtórzyłam ten numer jeszcze dwa razy i Asia miała trzy ciocie. Bywały u mnie na zmianę i Asia szybko się do nich przyzwyczaiła ładnie dygała i dawała buzi na powitanie. Pewnej soboty miałyśmy babski wieczór z koleżankami których Asia nie znała a mala pracowała i jak zwykle po pracy poszła do łazienki. Rozebrała się i nago idzie na górę do kąpieli a tu niespodzianka: moje dziewczyny w salonie. Dla mnie była to codzienność ale Asia nigdy przy obcych nie biegała na golasa i strasznie się zawstydziła. Chciała szybko uciec do swojego pokoju ale ciotki jej nie pozwoliły i  musiała każdej dać buziaka. Sadzały ją sobie na kolanach, głaskały, dotykały, chwaliły jaka jest śliczna i dobrze wychowana. Klepały ją po pupci głaskały po główce i zaoferowały pomoc przy kąpieli. Kąpiel poszła sprawnie przewijanie też potem flacha i do spania a my z powrotem do kawki i winka. Na drugi dzień dopiero zdałam sobie sprawę co zrobiłam dla Asi to było strasznie upokarzające ale udawałam że nie widzę jej niezadowolenia i po południu już była normalna i ładnie się bawiła, zresztą wyczytałam w necie że takie dzieciaki lubią upokorzenia więc co mi tam. Teraz postanowiłam zabrać ją na zakupy więc żeby nie było potem fochów od razu jaj powiedziałam że nie myślę ciągle być zależna od męża i jeżeli będzie stroić fochy to kabel już czeka. Widziałam że się boi ale strach przed biciem był większy i nie protestowała jak ją stroiłam. Na wyjście ubrałam jej pielucho majtki żeby nie było jej widać pieluchy no i w drogę. Nie obawiałam się żadnej wpadki bo Asia wyglądała jak każda dziewczynka za to ona była przerażona ale udawałam że nic nie widzę. Na wszelki wypadek pojechałam do sąsiedniego miasteczka. Tesco ma fajne duże wózki więc wsadziłam ją do wózka, usiadła po turecku z naburmuszoną miną. Przy jaj budowie ciała mogłam ją spokojnie wsadzić do rozkładanego siedzenia przy wózku ale nie chciałam jej bardziej dołować. Jak zauważyła że nikt nie zwraca na nią uwagi trochę się rozchmurzyła. Po zakupach poszłyśmy do McDonalda już bez większych problemów. Od tej pory zaczęłam ja coraz częściej zabierać ze sobą tak że po jakimś czasie była to rutyna. Kiedyś jadąc do miasta  ubierałam Asi dopasowaną niebieską sukienkę nad kolanko ale pod spodem nie miała zupełnie niczego i czasami materiał sukienki tak się układał ze widoczna była szparka na cipce a z tyłu wyraźny rowek miedzy pośladkami. Na nóżki założyłam jej czerwone sandałki. Uczesałam w koński ogon i dałam czerwone korale na szyję. Wyglądała nie tylko dziecinnie ale też seksownie. Nikt nawet nie pomyślał ze to nie jest dziecko. Teraz czuliśmy się jak prawdziwi rodzice było super. Asia tak się ośmieliła do wszystkich że nie przeszkadzały już jej kąpiele na golasa w basenie czy przewijanie przez którąś z ciotek. Ubierałam ją w króciutki do pępka bezrękawnik lub podkoszulek ale zawsze bez majtek. Czasami bawiłam się z nią ubieraliśmy różne ubranka a nawet dawałam jej do noszenia moje szpilki. Jej nagość i swoboda była tak naturalna że zupełnie zapominała gdzie trzymała majteczki Uwielbiałam patrzeć na jej maleńką dupcię i cudowna cipeczkę. Myślę że nasi goście też .Asia była szczęśliwa.  Ale nic nie trwa wiecznie problemy zaczęły się w pracy Asia tak się przyzwyczaiła do bycia dziewczynką że w pracy zachowywała się jak dziecko i współpracownicy zaczęli z niej się nabijać. Teraz ojciec wziął sprawę w swoje ręce odbył długą rozmowę z menagerem i na dowód że mówi prawdę zaprosił go do nas. Szymon przyszedł w towarzystwie firmowej pielęgniarki która ponoć była biegła w tym temacie. Nie przygotowałam Asi na tą wizytę bo chciałam żeby wszystko wypadło naturalnie. Klara okazała się bardzo doświadczoną i miłą panią w mig owinęła sobie Asie w około palca. Po tej wizycie przeniesiono ją do magazynu opakowań gdzie pracowała tylko z dwoma starszymi paniami które wtajemniczono i nawet namawiały ją żeby przychodziła do pracy w sukience bez majtek bo tu rzadko ktoś zagląda. I znowu nasze życie wróciło do normy. Asia zwracała się do mnie mamo do męża Tato i zachowywała się jak prawdziwa córeczka co dawało nam wiele satysfakcji, byliśmy kochającą się rodziną. Uwielbiałam ją stroić a i ona też to lubiła, buszowałyśmy po sklepach za fajnymi ciuszkami, ozdóbkami i zabawkami. Jej pokój był pełen miśków, lalek i całej gamy akcesoriów do nich. Była też cała kolekcja filmów Barbie.

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tiba 40
  • Uklad, cz. 5.

    #

    Po pokazowej zabawie dali mi chwilę odpoczynku i zaprowadzili do mojego pokoju. Na szczęście nikt nas nie widział. Wpuścili mnie do pokoju i zamknęli za mną drzwi. Dotarłam do tapczanu i padłam. Dość długo leżałam. Byłam taka zmęczona… Wykończyli mnie. A właściwie on. Jeszcze przeżywałam ten seks. Z jednej strony było świetnie, ale z drugiej… Na wspomnienie usta wykrzywiły się w podkówkę i zaczęłam płakać.

    Dominik wziął mnie, jakby robił to codziennie. Nie był brutalny, ale był stanowczy i pewny siebie. Ruchał mnie tak mocno, że bez trudu dwa razy szczytowałam. On chyba nawet tego nie zauważył. Miał mnie przy fotelu, na fotelu i na klęczkach na podłodze. W tym czasie Alek sapał i na przemian macał moje piersi i łechtaczkę. Wszystkim widzom podobał się ten pokaz. Dominik ruchał jak maszyna. Pewnie był zadowolony, ale nie okazywał tego. Żadnej czułości. Zwyczajnie chciał się wyżyć! Kiedy ruchał mnie klęczącą na czworakach, stał za mną. Ledwo potrafiłam oporować rękoma. Naprawdę był silny. Nie zwracał uwagi na moje reakcje. Zaczęłam się bać, że rozwali mi pochwę.

    – Dominik, twój numer pokazowy! – rzucił ktoś scenicznym szeptem.

    Chłopak usłyszał, coś mruknął, chwycił mnie za kark i pociągnął do góry. Chwyt był tak silny, że aż bolała mnie cała szyja. Nie wyszedł ze mnie, a ja wstawałam energicznie, żeby uniknąć mocniejszego bólu. Ale on dalej trzymał mnie za kark. Byłam bezbronna jak szczeniak. Rękoma wykonywałam jakieś niezborne ruchy. Obawiałam się, że on albo Alek zaczną szarpać piersi. Brodawki sterczały, były ciemne, więc każdy silny bodziec sprawiłby mi ból. Chyba specjalnie trzymał mnie tak przez chwilę, żeby inni mogli mnie zobaczyć jako jego własność. Wolałam cierpieć z powodu ośmieszenia, poniżenia niż z bólu.

    – Napawa się swoją dominacją! – przemknęło mi przez myśl. – Nastolatek pokazuje dorosłym jak swoim penisem traktuje kobietę! Gardzi mną, bo mnie zdobył!

    Złapałam się fotela, ustabilizowałam pozycję i wtedy podniósł mi jedną nogę. Dalej ruchał mnie, a widzowie cicho bili brawo. Bardzo podobał im się pokaz Dominika.

    – Ładnie wygolona…

    – Nareszcie widać szczegóły!

    #

    Kiedy opuścił moją nogę, pewnie stanęłam w rozkroku i właśnie usłyszałam głośną sugestię: 

    – Ej! Zostały jeszcze dwie!

    – Nie pomiń żadnej! – szepnęła rozbawiona i podekscytowana Renia. Ktoś poparł ją donośnym śmiechem.

    – Spoko! Wiem… – wysapał podniecony chłopak. Nawet jego głos brzmiał jakoś inaczej. Groźniej. Silnymi rękoma odwrócił mnie, pchnął w dół. przysiadłam, a on wepchnął penisa w usta. Energicznie poruszał biodrami, jakby był w pochwie.

    Zaczęłam dławić się. Długi i duży penis zapychał mnie! Podniosłam się, drobiłam w miejscu, ślina leciała mi z ust, łzy z oczu. Bałam się, że zacznę wymiotować. Złapałam penisa dłońmi i w ten sposób wydłużyłam masaż jego członka. Chłopak nie zwalniał. Poczułam dłonie na biodrach. Alek złapał mnie za pośladki, a chwilę później wpychał palce do pochwy i, już wilgotne, do odbytu. Nijak nie mogłam nazwać tego pieszczotą. Czułam ciepły oddech Alka na moich plecach i pupie. Bałam się stosunku z nim.

    – Jeżeli nastolatek tak wali, to ten grubas zatłucze mnie penisem! – prawie histeryzowałam w myślach. Przez jego spodnie widziałam, jakiego ma członka. Był duży, zbyt duży.

    Znowu odwrócił mnie. Przed oczyma miałam mokre, duże dłonie Alka.

    – Och! – zdusiłam okrzyk. To Dominik z impetem wbił się do pochwy. Ruchał jak maszyna! Nawet specjalnie nie był zmęczony.

    #

    Alek szybko rozpiął rozporek i wyciągnął twardego penisa. Złapał mnie za głowę, przytrzymał i wcisnął go w usta. Próbowałam odsunąć, odwrócić głowę. Nic z tego. Twardego penisa wbijał mi w policzek, w czoło, w oko… Solidnie uderzył członkiem w skroń. Raz, drugi, trzeci. Bolało! Dominik zmienił otwór. Jęknęłam, a Alek nacisnął moją żuchwę. Uległam. Otworzyłam usta i zaraz wypełniły się penisem.

    – Nooo! – usłyszałem zbiorowe westchnienie pod balkonem.

    Domyśliłam się, że wszyscy czekali aż starszy z oprawców skłoni mnie do seksu oralnego.

    Nie był wygolony. Jego włosy drażniły mi nos, usta. Moszna uderzała o brodę. Od środka uderzał i rozpychał policzek penisem. Widzom pokazywał moją twarz z policzkiem rozpychanym członkiem. Byłam posłuszna. Wiedziałam, że puszczą mnie, kiedy oni będą mieli dość.

    Dominik wbijał się do odbytu i dłonią uderzał w pośladki. Raz w jeden, raz w drugi. Alek znowu łapał piersi. Ku mojemu zaskoczeniu ruchy w odbycie nie sprawiały bólu. Były przyjemne. Powoli penis wnikał coraz głębiej…

    – Widocznie nie ma takiego poślizgu jak w pochwie – pomyślałam. Rozluźniałam odbyt. Wpuszczałam Dominika głębiej. Kiedy już przyzwyczaił się… Ależ ruszył! Przez kilka minut ruchał mnie tak jak w pochwie! Nic nie widziałam, mało słyszałam. Chyba starałam się obciągać Alkowi. Bił mnie po twarzy, ale nie reagowałam. Nie miałam siły. Kiedy chłopak nagle wysunął się ze mnie, padłam na podłogę. Kończyłam kolejne szczytowanie z nastolatkiem. Dominik przetoczył mnie na plecy, przysiadł nad moją twarzą i wepchnął penisa w usta.

    – Obciągaj! – wystękał groźnie.

    Mimo wewnętrznej niechęci, oporu, spełniłam polecenie. Starałam się robić dobre wrażenie. Z wysiłkiem poruszałam głową. Jeszcze czułam rozkosz i nie chciałam, żeby odpłynęła zbyt szybko.

    – Smakuje ci twoja dupa? – wystękał chłopak. Dominacja bardzo go kręciła.

    W odpowiedzi coś niewyraźnie mruknęłam i przymknęłam oczy. Nadal byłam podniecona.

    – Trzeba jej dać dupy do wylizania! – padła propozycja. Ktoś roześmiał się, chórek głosów przytaknął propozycji.

    Dominik wyskoczył z moich ust, cofnął się i wszedł do pochwy. Alek nachylił się nade mną i zanim zaprotestowałam, wszedł w usta. Chwilę później wytrysnął. Krztusiłam się jego spermą i plułam nią. Grubas znowu boleśnie ściskał mi pierś. Dominik stęknął przeciągle i trysnął we mnie. I dalej ubijał mnie swoim penisem!

    – Kiedy ten dzieciak skończy?! – teraz tylko to mnie interesowało.

    #

    Kiedy ostatecznie zapanowałam nad emocjami, drżącymi rękoma rozebrałam się do naga i weszłam pod prysznic. Stałam pod strumieniem ciepłej wody. W końcu ocknęłam się i umyłam. Już nie czułam zapachu tych… mężczyzn. Przynajmniej godzinę nago leżałam na tapczanie. Nie docierały do mnie głosy zza okna. Nie zareagowałam na dźwięk komórki. Wreszcie poczułam się na tyle dobrze, że założyłam kostium, wzięłam leżak, ręcznik, butelkę z wodą i ruszyłam na plażę.

    Koło mnie na leżaku siadł Stefan:  

    – No, świetna byłaś. Wszyscy są zadowoleni. Mamy nadzieję na dalszy ciąg.

    Podszedł Dominik, pochylił się nade mną. Złapał mnie za pierś i mimo prób odepchnięcia, cały czas trzymał ją i miętosił. Naprawdę był silny.

    – Dzięki! Fajnie było. Chętnie jeszcze skorzystam, pani Mariolu – jeszcze dłuższą chwilę macał pierś. – Chyba jest pani zadowolona? – patrzył, jakby czekał na komplement.  

    – Zostaw mnie – syknęłam poirytowana i bezradna.

    – Już dobrze, dobrze – odparł, nachylił się nieco głębiej i nagle wetknął mi dłoń w krocze. Poczułam, jak pociera łechtaczkę.

    – Ty… – gwałtownie nachyliłam się, żeby odepchnąć go, ale drugą ręką nacisnął moje piersi i z impetem padłam na leżak.

    – Uspokój się – wycedził przez zęby. Znowu nachylił się nade mną i złapał za włosy. Nikt nie widział tego gestu. – Lubię ostre, ale ty już uspokój się! – mruknął i szarpnął włosy. – Pan Stefan powie ci, że takie ostre strasznie się pod nami męczą – odszedł, nie czekając na moją ripostę.

    Z wyrzutem spojrzałam na Stefana. Przyglądał się i nie reagował. Nawet nie drgnął, kiedy chłopak mnie szarpał. Mnie nie chodziło o potwierdzenie słów Dominika. Chciałam dać mu znać, że nie akceptuję tego chłopaka. Jednak Stefan opacznie odczytał moje intencje.

    – Taaak – przyznał z lekkim uśmiechem, klepiąc dłonią podłokietnik leżaka. – Mariolko, lepiej bądź posłuszna i ciesz się zabawą z nami, bo faktycznie, nie wszyscy lubią zadziorne dziewczyny… Chętnych do zabawy jest sporo i wszyscy doceniają twoją urodę.

    Bez słowa odwróciłam się od niego.

    #

    Pożyczyłam lornetkę i teraz siedziałam na zboczu, obserwując wydarzenia w pokoju na pierwszym piętrze. W ogóle w ośrodku było dość wesoło, bo zorganizowano wieczorek taneczny. Już przy kolacji zdarzały się nieco śmielsze zachowania paru osób, ale teraz… Ludzie porozchodzili się parami, grupkami. Kilka par wypłynęło rowerami na jezioro. Jeszcze widziałam ich światła.

    W pokoju byli wszyscy znani mi mężczyźni i Renia. Okno otwarte, światło przytłumione i oni nadzy. Wszyscy. Stefan siedział na tapczanie i masował sterczącego penisa. Renia szalała. Oralnie i ręcznie obsługiwała trzech facetów. Stali w rozkroku, ona klęczała i tylko zmieniali się przed jej twarzą: opasły Alek, Dominik i Juliusz. Kobieta naprawdę starała się. W końcu rozłożyli na podłodze dwa koce i dosiedli jej.

    Początkowo słabo protestowała, bo nie chciała spółkować z kilkoma jednocześnie, ale nie słuchali jej. Kiedy dopasowali się, już tylko szarpała głową. Była bardzo podniecona. Jednak żadnego penisa nie wypuściła z ust. Wypełnili trzy dziurki. Jej piersi gwałtownie kołysały się, kiedy przyśpieszał ten, który właśnie siedział w pupie. Mężczyźni podtrzymywali ją, żeby nie straciła równowagi. Rżnęli ją bardzo mocno. Nie słyszałam jęków, ale z jej reakcji wynikało, że bardzo przeżywa kopulację. I jest bardzo zadowolona!

    – Zemdleje? – zastanawiałam się.

    Co kilka minut zmieniali się. Właśnie zrobili trzecią zmianę. Ich ciała błyszczały od potu. Renia dzielnie wytrzymywała ostatnią zmianę. I nagle zgasło światło.

    Znacznie bliżej mnie do bocznej ściany budynku zbliżali się Czarek z Nikolą. W ich kierunku szedł jakiś mężczyzna. Zachowywali się, jakby zależało im na dyskrecji.

    #

    Nie wiedziałam na co patrzeć. W pokoju zapaliło się światło i weszła dziewczyna z mężczyzną. Stała bokiem do mnie, ale od razu ją poznałam. Byli bardzo konkretni. Krótkie przywitanie i Kinga z delikatnym uśmiechem pozwala się rozbierać mężczyźnie, z którym przyszła. Właśnie zsuwał z niej sukienkę. Renia leżała na boku na podłodze, ciężko oddychała, a od tyłu w odbyt ruchał ją Dominik. Juliusz i Alek siedzieli na tapczanie obok Stefana. Wszyscy obserwowali Kingę. Kiedy sukienka opadła do stóp dziewczyny, zobaczyłam jej bujne piersi. Była szczupła, ale piersi miała stosunkowo duże w porównaniu do sylwetki.

    – Na plaży faceci oblepiają ją spojrzeniami – tego byłam pewna. Nie opuszczałam lornetki, ale intuicja podpowiadała mi, że Nikola i Czarek już witają się z nieznajomym.

    Kinga uśmiechnęła się, potrząsnęła włosami i rozłożyła ręce. Widziałam, jak klaskano jej za ten pokaz. Dziewczyna wyszła z sukienki i zobaczyłam sandałki na szpilce. Tylko podkreślały jej sylwetkę. Mężczyzna stojący za nią, przysiadł i ściągał białe stringi. Wyszła z nich, okręciła się, jak na wybiegu, i uniosła ręce.

    Stefan przywołał ją dłonią. Podeszła do niego i nachyliła się. Cały czas masował penisa. Ani on, ani ona nie byli speszeni zastaną sytuacją. Oboje wiedzieli, czego się spodziewać po tym spotkaniu. Kinga nachyliła się i zaczęła lizać jego penisa. Facet, który z nią przyszedł rozpiął rozporek i ze sterczącym penisem podszedł do dziewczyny. Nawilżył ją i powoli wchodził. Kinga w ogóle nie zareagowała. Patrzyła na Stefana. Mężczyzna solidne rżnął dziewczynę. Przesunęłam lornetkę i… opuściłam ją.

    – O, cholera! – westchnęłam ciężko. Mimo wszystko byłam zaskoczona. Kingę rżnął mój mąż.

    Wiedziałam, że lubi kobiety, ale żeby aż tak… Zdumiona kręciłam głową:

    – Nawet na wczasach mu nie wystarczam? Cały czas jestem do jego dyspozycji! 

    Nie spodziewałam się tego, co ujrzałam. Patrzyłam tępo w ciemność i ostatecznie uznałam, że potrafię się zrewanżować. Zdecydowałam zachować w tajemnicy to, co zobaczyłam. Do czasu.

    Spojrzałam niżej i znowu zostałam zaskoczona. Lornetka prawie wypadła mi z rąk.

    – Pieprzę to, idę spać – zdecydowałam i zaczęłam schodzić ze zbocza.

    Czarek z jakimś brunetem dobierali się do Nikoli. Zanim zeszłam ze zbocza, była półnaga, a ten nieznajomy już rżnął blondynę. Stękała, opierała się o ścianę budynku, wierciła, a Czarek bawił się jej piersiami. Wybrali dość dobre miejsce, bo do budynku, wracając z plaży, wszyscy wchodzili z drugiej strony, parędziesiąt metrów dalej. A poza tym, kto o tej porze będzie chciał ich podglądać?

    – Nie mogą normalnie, w pokoju albo w lesie? – mruknęłam zirytowana. Przedostałam się w kierunku plaży i stamtąd wróciłam do ośrodka.

    #

    Dziewczyna wyglądała pięknie. Dookoła zieleń, pnie drzew i ona zupełnie naga, bokiem do nas. Kontrast był tak silny. Z przyjemnością na nią patrzyłam.

    – Szczupła, ładnie zbudowana. Nago tylko zyskuje – westchnęłam w duchu. Błyszczące czerwienią szpilki jeszcze podkreślały jej nagość i czyniły ją bardziej ekscytującą. Nawet mnie się podobała.

    – Ale ma cycki! – chichotał Jurek. Profilaktycznie pacnęłam go w głowę.

    Kiedy dochodziła, głośno stękała, rzucała głową na boki, a długie blond włosy omiatały jej twarz. Podniecenie i rozkosz wyczerpały ją. Ledwo trzymała się na nogach.

    – Zaraz, zaraz… Chwila! Przecież Kinga jest szatynką. Jasną, ale szatynką! – próbowałam dojrzeć jej twarz.

    Byli tak zajęci sobą, że nie mogliby nas zauważyć. Zresztą, patrzyli w przeciwnym kierunku. W milczeniu przyglądaliśmy się, jak dziewczyna pośpiesznie zakłada bluzkę, potem spódniczkę. Jurek co jakiś czas spoglądał do tyłu. Nikt nie nadchodził. Zeszliśmy na ścieżkę, wycofaliśmy się spory kawałek, postaliśmy chwilę, komentując niedawną scenkę i ponownie ruszyliśmy. Kiedy mijaliśmy Kacpra z kochanką, odpowiedzieliśmy na jego powitanie. Chyba był nieco speszony, widząc nas. Kiedy zniknęli nam z oczu, porozumiewawczo uśmiechnęliśmy się do siebie.

    – Chcesz? – bardziej prosił niż pytał.

    – Czemu nie? – odpowiedziałam pytaniem i przygryzłam wargi.

    Złapał mnie za rękę i zaczęliśmy się wspinać po zboczu. Weszliśmy wyżej niż oni. Zajęliśmy dobry punkt obserwacyjny.

    #

    Solidnie trzymałam się drzewa i stękałam. Jurek stał za mną, trzymał za biodra i rżnął mnie, jak Kacper swoją kochankę. A nawet z większą energią! Tiszert leżał obok drzewa, na szortach i majtkach. Piersi kołysały się, szarpałam głową na boki albo dociskałam do drzewa. Jurek tylko rozpiął rozporek. Był tak podniecony, że śliną nawilżył penisa i wejście do pochwy i już wpychał się we mnie! Zamknęłam oczy i czekałam aż skończy. Wiedziałam, że dojdę, bo przy takim impecie nie mogło być inaczej! Nie musiałam niczego wyobrażać sobie, nie musiał nic mówić. Wystarczyło, że mnie ostro rżnął. I słyszałam te charakterystyczne chlapnięcia. Śluz wyciekał ze mnie, a on ubijał go twardym członkiem. Pojękiwałam, traciłam siły, byłam zmęczona innymi zabawami, a ten ogier… Aż stawałam na palcach.

    – Dobrze, że mam adidasy – pomyślałam. Pewnie stałam na podłożu. Mogłam zapierać się i ułatwiać zadanie Jurkowi. I skupiłam się na ściskaniu pochwą penisa. Jurek to doceniał.

    – Ależ miałam odjazd…!

    – Uważaj, babo… – syknął zadowolony Jurek. Trzymał mnie w pół, oboje opieraliśmy się bokiem o drzewo. Szumiało mi w głowie. Poczułam jeszcze dwa silne, wręcz brutalne i rozkoszne uderzenia… A potem cisza, ściana. Jurek szybko się wycofał i między nogami dojrzałam strugę spermy tryskającą na ściółkę.

    – Chyba na chwilę straciłam przytomność! – dotarło do mnie. Czasami tak reagowałam na orgazm. Ten stan trwał dwie, może trzy sekundy. Ale jakie… W ekstazie nogi ugięły się pode mną. Tym razem Jurek zdążył mnie złapać. Szybko regenerowałam siły. Ależ byłam podekscytowana! Endorfiny buzowały we mnie!

    #

    – Obciągnij, bo nie mamy chusteczek – poprosił nerwowym szeptem. Też był jeszcze podniecony.

    Odwróciłam się zwinnie jak fryga, uklękłam na prawe kolano i jeszcze sterczącego kutasa złapałam ustami. Spojrzałam na męża. Uśmiechał się do mnie. Językiem otaczałam penisa. Podgryzałam go i w końcu zaczęłam ssać. Palce wcisnął w moje włosy.

    Sprawnie ubierałam się, ale Jurek miał ochotę i miętosił piersi przez koszulkę. Taka pieszczota nie ułatwiała mi ubierania się. Przeciwnie.

    – Mógłbyś przestać? – stęknęłam poirytowana. Stojąc na jednej nodze, zakładałam szorty. Dociskając głowę i ramię do drzewa, walczyłam o równowagę.

    – Nie… – sapnął zadowolony i ciągle podniecony.

    – OK – zgodziłam się łagodnym tonem. – Następnym razem w lesie będziesz walił w dziuplę, a nie w moją uroczą cipkę. Może jakaś wiewiórka pokąsa twojego fiutka – dodałam mściwie.

    – Kochanie… Zawsze możesz na mnie liczyć! – westchnął miękko. Szybko stanął za mną, chwycił obie piersi, przyciągnął mnie do swojego torsu i tak pomagał utrzymać równowagę.

    – Jasne, nie tylko ja… – pomyślałam, mając w pamięci jego wcześniejszy występ. Ciągle macał mnie, więc w końcu zareagowałam: – Nie widzisz, baranie, że już ubrałam szorty?

    – Trudno ci dogodzić – westchnął z udaną rezygnacją. Puścił piersi i poklepał mnie po pupie. Przezornie od razu odsunął się poza zasięg moich kończyn.

    – Czyli jednak myślącego samca wybrałam na męża…

    #

    Zaspokojeni i nadal zaskoczeni widokiem Kacpra zabawiającego się z jakąś dziewczyną, dłuższy czas szliśmy w milczeniu, trzymając się za ręce.

    – Widziałeś tę cycatą partnerkę Czarka? – zagaiłam, skoro już Kacper tak ‘ustawił’ klimat spaceru.

    – Tak, widziałem – Jurek prychnął śmiechem.

    – No, co? Bawi cię określenie sztucznego biustu?

    – To, że sztuczny to też… – przytaknął uśmiechnięty. 

    – A co jeszcze?

    – Jak to „co”? To, że nazwałaś ją partnerką.

    – A co w tym złego?

    – Nie, nic, ale to jest dziwka… – wyjaśnił rozbawiony.

    – A ty skąd wiesz?! – spojrzałam na niego podejrzliwie. Aż przystanęłam z wrażenia.

    – A tam… Przy jakiejś rozmowie Czarek podał, ile kosztuje wynajęcie takiej ekstra dziewczyny. Chłopak ma kasę – westchnął z zazdrością i kopnął szyszkę.

    – Ale nie wiedziałeś, że Renia zdradza Stefana! – w końcu ‘sprzedałam’ moją tajemnicę.

    – Dlaczego „zdradza”? – Jurek aż przystanął. Taki był zaskoczony.

    – Bo sama… widziałam!

    – Jolcia… – tak zwracał się, kiedy miał dużą przewagę nade mną i zanosiło się na perswazję – ale przecież oni nie są małżeństwem. Nawet nie są parą – pokręcił głową. – Ot, znajomi razem wybrali się na ekscytujące wczasy, zapewne nie informując o tym współmałżonków. Dużo zabawy, seksu, to ich cel. Para zdeklarowanych swingersów. I tyle.

    – A skąd ta informacja?! – tonacją głosu zdradzałam irytację jego obszerną wiedzą.

    – Już mówiłem, zgadaliśmy się. Stefan przy alkoholu zaproponował większy seks-układ paru osobom i wyjaśnił nam relację z Renią. W rezultacie… Jeżeli ktoś chce, może z niej skorzystać. Naturalnie, za jej zgodą – podniósł wskazujący palec. – I wtedy odmówiłem naszego udziału w seksie grupowym – zaznaczył stanowczym tonem.

    – Chociaż tyle pożytku z ciebie – westchnęłam. – Ale wiesz, żona Kacpra wcale nie jest lepsza. Wczoraj zabawiała się z kilkoma panami – już szłam na całość.

    – Tak, słyszałem… – uśmiechnięty Jurek kiwał głową.

    – Skąd? Gdzie? – ręce mi opadły.

    – No, Stefek się chwalił – wzruszył ramionami. – Ale jej Kacper nic nie wie i tak ma pozostać! – spojrzał na mnie.

    Z powagą kiwnęłam głową, patrząc na męża.

    – Obiecuję – przyrzekłam.

    – A, właśnie. Kochanie, dzisiaj jadę z Kacprem po te wędzone ryby, to wtedy nie odwiedzaj Reni. Ona i Stefan znowu szykują zbiorową imprezę. I Kinga też tam będzie! Swoją drogą, dziewczyna ma potrzeby… – z uśmiechem pokręcił głową. Chwilę później już spoważniał. – Ze względu na nią prosili, żebym nie spieszył się z powrotem z zakupów, więc obiecałem wrócić po dwóch godzinach.

    – Jasne…

    – Nie będziesz się nudzić? A może chcesz jechać z nami? Nam będzie raźniej.

    – Nie, dzięki. Na pewno znajdę coś interesującego.

    Kiedy po długim spacerze wracaliśmy do ośrodka, na jednej z ławeczek siedział Kacper z żoną i jakąś blondwłosą pięknością. Była ubrana w różowy tiszert i dżinsowe szorty. Na stopach lśniły czerwone szpilki. W końcu zobaczyłam twarz, chociaż teraz to już nie było konieczne.

    – Kacper zaliczył blondwłosą własność Czarka – szepnęłam do męża.

    – Ciekawe, czy pochwalił się żonie? – odszepnął Jurek. – Ja bym się pochwalił!

    – No, na pewno… – mruknęłam i pacnęłam go w potylicę.

    W odpowiedzi tylko głupio się zaśmiał.

    #

    – Jak on to zrobił?

    To pytanie jeszcze długo będzie zaprzątać moją głowę. Wracali z wędkowania i Jurek tak niefortunnie wysiadał z łódki, że trafił nogą do wody, a nie na pomost. Za to w pomost trafił głową… Po raz pierwszy zachciało mu się wysiadać na pomoście, dotychczas zwyczajnie podpływali do brzegu. Jurek zwykle brnął w wodzie po kostki ze złowionymi rybami i tyle. Chciał wysiąść jak hrabia, postawić suchą nogę na pomoście, no to ma! Z wody wyciągali go nieprzytomnego. Też im nie szło, bo pan Edek ma swoje lata i siły już nie te. Jurek, w roli nieprzytomnego worka, ratującym też nie ułatwiał pracy.

    Jakim cudem nie wybił sobie zębów, gdy trzasnął głową w pomost, to nigdy nie pojmę… Na sygnale pojechał do szpitala i został na obserwacji. Tomograf był zepsuty, więc wykonali tylko rentgen. Ot, polskie realia. Nie tak wyobrażałam sobie koniec wczasów, ech… Na szczęście żadna kość nie została uszkodzona. Za to pękła kość dłoni. Tyle ich, że nie pytałam o szczegóły. Zapakowali go w gips i leży w łóżku, obsługiwany przez pielęgniarkę. Mdłości, wymioty, senny, zdiagnozowali wstrząśnienie mózgu. Przez weekend zostanie na obserwacji. Ale najgorzej z nim nie jest, bo uśmiechał się do tej młodej pielęgniarki.

    #

    Później przyznał się, że z panem Edkiem wypili nieco alkoholu. Widać w upale wystarczyło ‘nieco’, żeby doprowadzić do wypadku. Kiedy dowiedziałam się, że wypił i wracali łódką… Potrząsnęłam nim, a potem wysłuchał, co miałam do powiedzenia. Na koniec obiecałam, że o wszystkim dowie się jego matka! Patrzył na mnie błagalnym wzrokiem, ale tym razem miałam w dupie jego niemą prośbę! Chętnie będę sekundować podczas tej ‘rozmowy’.

    – Pewnie gdybyś był trzeźwy, to jak nic wybiłbyś sobie zęby – podsumowałam jego wyznania.

    – Widzisz, kochanie! Wódka zawsze ratuje życie! – uśmiechnął się, zadowolony, że przestałam narzekać.

    I wtedy jakby piorun we mnie strzelił. Nie wiem, chyba odreagowałam stres, który przeżyłam, widząc go nieprzytomnego na pomoście. Leżał w takiej dziwnej pozycji. Przez moment byłam przerażona, aż zabrakło mi tchu. Miałam złe przeczucie, rozbolało mnie serce. A teraz widziałam jego zadowolony pysk i te wspomnienia przelatywały mi przed oczyma. Zapomniałam, że jestem w szpitalu. Nabrałam powietrza w płuca…

    – Jeżeli usłyszę jeszcze jeden taki idiotyzm, to ciebie już nic nie uratuje! – wrzasnęłam i wściekła pogroziłam mu palcem. – I każdy sąd mnie uniewinni, ty saska pierdoło! Wstrząs mózgu podczas wędkowania! – chwyciłam się za głową. – Będziesz w domu chodził do toalety, to zakładaj kask i ochraniacze na kolana!

    Dopiero zaczynałam wrzeszczeć. Rozkręcałam się.

    #

    Początkowo nieśmiało próbował mnie uciszyć. Wykonał parę błagalnych gestów. Bez rezultatu. Wtedy przezornie nakrył się prześcieradłem i ostentacyjnie wystawił rękę w gipsie. Zadziałała na mnie jak czerwona płachta na byka.

    – Kuźwa! Może jeszcze mam ci ten gips zdjąć, co?! – wrzasnęłam, czując, że mnie prowokuje.

    Do końca wizyty tylko mi potakiwał. Odezwał się dopiero, kiedy wychodziłam.

    – Kochanie, nie musisz codziennie przychodzić. W weekend i tak będzie spory ruch.

    Tylko spojrzałam na niego. Położył się i już nie spojrzał na mnie.

    Wychodząc z korytarza natknęłam się na lekarkę.

    – No, ja nie nosiłabym tak rozpiętego fartucha i takiego dekoltu – pomyślałam na widok brunetki. Połowa biustu była na wierzchu. Przystanęłam.

    – Słyszałam, że udzieliła pani kilku rad mężowi – stwierdziła z lekkim uśmiechem.

    – Nooo, tak – speszyłam się. Uznałam, że muszę się wytłumaczyć. – Przepraszam, ale na pomoście sytuacja wyglądała bardzo poważnie. A on teraz…

    – Nie, nie – potrząsnęła głową. – Nic nie szkodzi. Miejmy nadzieję, że na jakiś czas zapamięta wskazówki żony.

    Jurka odwiedzałam codziennie. On się nudził, szybko męczył, sygnalizując tym samym wstrząśnienie mózgu, nie miał ochoty czytać. Z kolei ja irytowałam się jego humorem, bo już nie chciał leżeć w szpitalu, a lekarka odradziła wypisywanie, wiedząc, że tylko w szpitalu będzie bierny. I wspólnymi siłami utrzymaliśmy go w szpitalu kilka dni, czyli do końca wczasów. Podejrzewam, że w tej kwestii bardziej słuchał jej rad niż ulegał moim perswazjom. Inna sprawa, że ożywiał się, kiedy wchodziła lekarka. Ładna, energiczna i zadbana brunetka. Zawsze w szpilkach. Na niego działała jak bodziec terapeutyczny. Wyjątkowo stymulujący.

    #

    Złapali mnie we trzech. W ośrodku panował spory chaos. Jutro wszyscy wyjeżdżali, ja miałam jeszcze odebrać męża ze szpitala. Część ludzi pakowała się, inni podchmieleni żegnali się z kim popadło. Pozostali nadrabiali zaległości z całych wczasów: alkoholowe, seksualne, taneczne. Kilka osób nago zażywało ostatniej, wieczornej kąpieli w jeziorze. Kiedy więc zabierali mnie szamoczącą się do pokoju, moje zachowanie nie wywarło specjalnego wrażenia. A krzyczeć przecież nie zamierzałam.

    Ale to już wrażenia na odrębne opowiadanie…

    K O N I E C

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Gabi, Sara, Paulina, Ania (cz.2)

    Sara wróciła na podwórko do kamienicy, w której mieszkały, ale nikogo z nich nie było. Złapała za telefon i wysłała SMS-a najpierw do Gabi, a gdy ta nie odpisywała, to wysłała do Ani z tym samym pytaniem gdzie się podziały ?

    Okazało się, że są u Filipa w domu i Gabi właśnie drze się na niego cała wściekła. Nie minęła chwila, a Sara znalazła się pod domem Filipa, który mieszkał w ślicznym jednorodzinnym domku. Puściła sygnał, a Paulina wyszła otworzyć jej drzwi.

    – Gdzie byłaś ? – zapytała Paulina
    – Aaa, musiałam coś zrobić, później ci opowiem, a to Filip wysłał te zdjęcia ? – szybko dopytała Sara, idąc w stronę domu.

    Mówi, że nie, że była impreza i chyba ktoś mu wykradł to zdjęcie z telefonu.

    Jeszcze nie weszły do domu, a już było słychać krzyki Gabrysi.

    – Dawaj ten jebany kod do telefonu !!!

    Filip stał przy ścianie oparty plecami, jakby chciał się w nią wtopić. Gabi stała przed nim i trzymała w jednym reku jego nóż kuchenny, a w drugim jego telefon. Obok Anka probująca ubłagać Gabrysie by się uspokoiła.

    Sytuacja nie wygląda na ciekawą. Powtarzając pytanie, Gabi zrobiła krok do przodu, wtedy Filip ukucnął, zasłonił rękami twarz i zaczął bełkotać szybko 1545, 1545.

    Gabrysia skupiła się na telefonie, wpisując pin, za chwilę usłyszała dźwięk odblokowywanego telefonu.

    – Jeśli to ty wysłałeś to zdjęcie, to cię zajebie.

    Filip cały się trząsł ze strachu. Nic dziwnego, bo Gabrysia była już dwa razy w Ośrodku Wychowawczym dla trudnej młodzieży. Wszystkie laski na podwórku się jej bały. Była bezwzględna i miała w dupie konsekwencje. Więc kolejne kilka miesięcy za pocięcie kolesia, który zrobił z niej szmatę nie sprawi różnicy. W sumie już tam przywykła.

    – Gabi, daj spokój chodź już – uspokajała ją Paulina i Ania.

    Ona nagle wzięła zamach i z całej siły kopnęła Filipa w głowę. Na szczęście cały czas się zasłaniał, ale stracił równowagę, przewracając się na bok. Nie czekając długo, Gabi wzięła ponownie zamach nogą i kopnęła go w brzuch, aż biedaczek zaskomlał i odruchowo złapał się za niego, co sprawiło, że odsłonił głowę. Wtedy ona przycisnęła butem jego krtań, przenosząc coraz bardziej swój ciężar na tę właśnie nogę.

    Sara z Pauliną doskoczyły próbując ja odciągnąć, ale to nic nie pomagało.

    – Zabije gnoja, zostawcie mnie kurwa !!! – krzyknęła. Na co dziewczyny przestały ja odciągać, ale cały czas trzymały Gabi na wszelki wypadek
    – Skąd masz moje zdjęcia ?!! – warknęła podnosząc ton głosu – Filip charczał, z trudnością próbują coś powiedzieć
    – W ten sposób na pewno nic ci nie powie, bo prędzej się udusi – dodała Anka. Na te słowa Gabi zluzowała nacisk i dała mu szanse na wyjaśnienie
    – Kkk kssz kszzz krzyyssie mm mm mi dał, ale ja nikomu nie, nie dawałem na imprezie musieli mi zabrać – zaczął przerażony się tłumaczyć.
    – Chuj mnie to obchodzi. Masz je kurwa natychmiast skasować i to przy mnie!!! Razem z tym całym zdjęciem zdalnym co się gdzieś zapisuje poza telefonem !!!

    Gabi zdjęła nogę z jego szyi i wręczając mu telefon, usiadła, opierając się o ścianę i pilnując, by wszystkie zdjęcia zostały skasowane, włącznie z tymi w chmurze. Zajęło to trochę czasu, ale w końcu się udało.

    – Jeśli jeszcze raz będę musiała tu przyjść, to znaczy, że masz przejebane. Zrozumiałeś lamusie ?!!!

    Filip pokiwał głową na znak, że zrozumiał i wybełkotał ciche, tak. Po wszystkim dziewczyny wyszły, a on jeszcze przez dłuższą chwilę siedział oparty o ścianę i czuł się poniżony. Wiedział doskonale, z czym wiąże się jakikolwiek kontakt z Gabrysią. Teraz bał się, że może wrócić, bo przecież ona zawsze działa, a potem myśli. Spojrzał tylko na nóż, który leżał obok niego i aż ciarki go przeszły. Czy naprawdę byłaby zdolna do tego ? Wolał jednak się nie przekonywać na sobie.

    – A ty Sara gdzie byłaś tak długo ? – rzuciła wściekła jeszcze Gabi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Bezbronna w rekach sadysty cz. 1

    Opowiadanie zainspirowane prawdziwymi wydarzeniami. Wszelkie prawa zastrzeżone.

     

    Był sobotni wieczór. Wybrałam się z koleżanką do lokalnego klubu. Miałam na sobie krótką czarną spódniczkę, czarną bluzkę z dużym dekoltem odsłaniającym opięte przez stanik piersi. Na nogach kabaretki i czarne bardzo wysokie szpilki. Byłam mocno pomalowana. Ciemne powieki, mocno wytuszowane rzęsy, czerwona szminka na ustach, rude włosy zaczesane do tyłu. Wyglądałam jak dziwka, ale podobało mi się swoje odbicie w lustrze.

    Lekko już wstawiona szalałam na parkiecie. Nagle poczułam, że ktoś kładzie mi dłonie na biodrach. Obejrzałam się zaskoczona i wtedy Go zobaczyłam. Elegancki blondyn w średnim wieku, od razu przypadł mi do gustu. Przystojny, zadbany, dobrze ubrany, mężczyzna w moim typie. Uśmiechnęłam się do niego zalotnie, a on odwzajemnił uśmiech. 

    Przez jakiś czas tańczyliśmy. Obejmował mnie od tyłu w pasie, a ja wiłam się przed nim, prowokacyjnie kręcąc tyłkiem. Jego dłonie zaczęły wędrować po moim ciele. Dotykał moich obnażonych ud, odsłoniętego brzucha, szyi, dekoltu. Pozwalałam mu się pieścić, czując na pośladkach jego twardniejącą w spodniach męskość. Sama także byłam już mocno podniecona. 

    Z każdą upływającą chwilą jego pieszczoty stawały się coraz bardziej śmiałe. Jedną dłonią chwycił mnie za pierś i zaczął ją rytmicznie ugniatać przez stanik. Drugą wsunął pod spódnicę, masował cipkę przez wilgotny materiał majtek. Nie protestowałam gdy to robił. Na parkiecie było tłoczno, wszechobecny mrok rozjaśniało jedynie oślepiające migotanie stroboskopu. Zresztą, było mi zbyt dobrze, aby przejmować się tym, że ktoś może na nas patrzeć.

    Nagle wyszeptał mi do ucha, żebym z nim poszła. Nie zastanawiając się długo skinęłam głową na potwierdzenie. Nie wiedziałam kim jest, dokąd chce mnie zabrać, co zamierza, ale w tamtej chwili niewiele mnie to obchodziło. Był przystojny, noc była jeszcze młoda, alkoholu szumiał mi przyjemnie w głowie, więc pomyślałam “czemu nie”. Wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą, więc poszłam za nim o nic nie pytając.

    Wyszliśmy z klubu, wsiedliśmy do zaparkowanego nieopodal auta. Jechaliśmy przez miasto w milczeniu, on skupiony na kierowaniu, ja na krajobrazie za oknem. Musiałam się wtedy zdrzemnąć, bo nie przypominam sobie całej drogi. Ocknęłam się już na miejscu, gdy zgasł silnik samochodu. Nie wiedziałam gdzie jestem, ale nie miałam zamiaru pytać. Dom przed którym zaparkowaliśmy był duży i bez wątpienia drogi, a to mi wystarczało.

    Gdy weszliśmy do środka, zaproponował coś do picia. Przyniósł mi czerwone wino, usiadł na kanapie koło mnie, objął i zaczęliśmy rozmawiać. Pomyślałam, że będzie miło. Powiedział, że bardzo mu się podobam, że jestem piękna. Dotknął mojej skóry na udzie i powiedział, że jest tak niesamowicie gładka. Schlebiały mi jego komplementy.

    Poprosił, żebym zatańczyła z nim tak jak w klubie, żebym pokręciła mu tyłeczkiem. Zrobiłam o co poprosił, i kiedy zbliżyłam swoje pośladki do jego krocza, poczułam, że znów jest mocno podniecony. Piłam wino i zaczęłam poruszać się na boki ocierając pupą o jego nabrzmiałego penisa. Teraz gdy byliśmy sami, sprawiało mi to jeszcze większą przyjemność.

    Nagle pchnął mnie na łóżko, brutalnie, bez ostrzeżenia. Miałam zamiar go zrugać, lecz gdy się obróciłam rozpinał spodnie. Widok jego obnażonego kutasa sprawił, że zaniemówiłam z zachwytu. Nie to żeby był szczególnie duży, bo widywałam już większe, lecz

    wyjątkowo gruby i żylasty. Stanął przede mną trzymając kutasa w dłoni, a drugą złapał mnie za włosy i przyciągnął do siebie. 

        

    Chciał wepchnąć mi go do ust, ale ja odruchowo się odsunęłam. Lubię ssać kutasa, ale on był zbyt porywczy no i zabolało jak szarpał za włosy. Powiedziałam stanowczo, że nie chcę, żeby mnie zostawił. Jeszcze przez chwilę próbował, szarpiąc się ze mną, ale w końcu odpuścił. Odsunął się, zapiął spodnie i powiedział, że skoro nie chcę “ssać mu kutasa”, to mogę “wypierdalać”. Poczułam się trochę zawiedziona, mimo wszystko wciąż miałam ochotę się z nim pieprzyć. Próbowałam coś powiedzieć, jakoś załagodzić sytuację, lecz on już brał telefon aby zamówić mi taxi – tak mi przynajmniej powiedział. 

    Rozmawiając przez telefon wyszedł do kuchni. Gdy po chwili wrócił, a w jego ręce zobaczyłam nóż. Nóż był ogromny, miał grube, długie, lśniące ostrze i drewnianą rączkę. Przeszedł mnie dreszcz na sam widok. Wystraszyłam się tego co chce zrobić, ale jednocześnie nie rozumiałam dlaczego w tym samym momencie poczułam zalewającą mnie falę podniecenia. Brutalnie złapał mnie za szyję, i przystawiając nóż do twarzy oznajmił, że jeśli nie będę robiła tego co zechce “poharata mi tą moją piękną buźkę”. 

    Zacisnęłam mocno powieki bojąc się co będzie dalej. Czułam jak zaczyna mnie dusić i ciężko było mi skupić się na tym co mówi. A mówił różne nieprzyzwoite rzeczy, wyzywał mnie, poniżał. Każda rzucona mi w twarz “suka”, “szmata”, “dziwka” i tym podobne, sprawiała, że robiłam się coraz bardziej mokra. Niepewność tego co się ze mną stanie, ból oraz podduszanie też w pewien sposób mnie podniecały.

    Czułam jak ostrze noża wędruje po moim ciele. Przesunął je powoli od szyi, przez dekolt, brzuch, biodra, po uda. Czułam jak delektuje się moim strachem, jak go to podnieca. Gdy zatrzymał nóż już przy moim udzie, wyobraziłam sobie, że przecina tam moją skórę. Niemal czułam pieczenie, oczami wyobraźni widziałam strużkę krwi płynącej po mojej nodze. 

    Niespodziewanie dla samej siebie zaczęłam go prowokować. Powiedziałam, żeby się ode mnie odpieprzył, że choćby mnie pociął nożem to i tak nie zrobię tego co mi każe. Nie wiem dlaczego tak wtedy zareagowałam. Być może spanikowałam i zaczęłam po prostu bredzić z przerażenia. A może tak naprawdę chciałam, aby użył tego noża?

    Mój brak uległości bardzo go rozzłościł. Wbrew temu czego się spodziewałam, nie zaczął mnie jednak ciąć. Wręcz przeciwnie, odrzucił nóż jakby wcale nie miał zamiaru go użyć. Zaczął mnie za to bić. Okładać otwartą dłonią po twarzy. Czułam pieczenie na polikach, w ustach ostry smak krwi. Nie próbowałam mu się wyrywać, nie protestowałam, pokornie przyjmowałam kolejne razy. Bałam się go bardziej rozzłościć, a w pewnym sensie czułam także, że sobie na to zasłużyłam. 

    W przerwach pomiędzy kolejnymi ciosami krzyczał na mnie. Kilka razy powtórzył, że jestem zwykłą suką. Że takie jak ja nadają się tylko do tego, żeby służyć takim jak on. Że jak tylko mnie zobaczył w klubie od razu wiedział, że będę jego zabawką. Że będzie rżnął moje wszystkie dziury ile tylko będzie chciał. Nie do końca zdawałam sobie sprawę co ma na myśli mówiąc moich “wszystkich dziurach”, ale cała reszta jego słów przyprawiała mnie o dreszcze podniecenia. 

    W końcu przestał mnie bić, spytał czy będę mu posłuszna. W odpowiedzi skinęłam potakująco głową. Byłam oszołomiona, obolała, a przy tym strasznie podniecona i nie miałam już siły mu się opierać. Wiedziałam, że mnie złamał, poskromił niczym treser dzikiego zwierza. Od tej pory należałam do niego i byłam gotowa spełnić wszelkie jego zachcianki. Musiał dostrzec to wszystko w moich oczach, bo nagle cofnął uniesioną do kolejnego ciosu rękę, rozluźnił uchwyt na szyi. 

    Złapał mnie za włosy i pociągnął za sobą do innego pomieszczenia. Nie protestowałam, nie opierałam mu się, należałam teraz do niego i mógł robić ze mną co chciał. Zerwał ze mnie ubranie, pozostawiając jedynie skąpe majteczki. Posadził mnie nagą na krześle na przeciwko dużego lustra i zaczął krępować. Ręce przełożył za plecy i zakleił w nadgarstkach taśmą, po czym w ten sam sposób przykleił łydki do nóg krzesła. Znów ogarnęło mnie przerażenie, zaczęłam wiercić się, prosić o litość. 

    Moje zachowanie nie zrobiło na nim większego wrażenia. Jedyne co osiągnęłam, to sprowokował go do zakneblowania mnie. Nagle po prostu wcisnął mi do ust dużą białą kulkę, która nie wiadomo kiedy znalazła się w jego dłoniach. Zakładając knebel oznajmił mi, że za “dużo gadam”, i że to gadanie “tylko go wkurwia”. Gdy zapinał opaskę od kulki, metalowe kółka wrzynały mi się w kąciki ust, co bardzo bolało. Próbowałam poluźnić opaskę ruszając ustami, ale nie udało mi się. 

    Kiedy już upewnił się, że jestem dobrze skrępowana, odszedł w kierunku pobliskiej komody. Otworzył szufladę i zaczął wyciągać z niej różnego rodzaju gadżety erotyczne. Robił to powoli, prezentując mi każdą kolejną “zabawkę”. Zaczął od niebieskiego wibratora, którym wskazał wymownie na moje krocze. Później pokazał mi bat, skórzana packę zakończona dziurką w kształcie serca, duże beżowe kulki gejszy, klamerki – takie jak do wieszania prania, a na końcu gruba lina. W końcu zamknął szufladę, i uśmiechając się złowieszczo oznajmił, że wszystkim tym będziemy się zaraz “bawić”. 

    Choć wciąż się bałam, to w głębi duszy nie mogłam się już doczekać kiedy zacznie się mną zabawiać. Chciałam żeby mnie zerżnął tak jak obiecywał – jak zwykłą sukę, którą przecież zawsze byłam. Najbardziej pragnęłam jednak aby już wszedł we mnie tym swoim grubym, żylastym kutasem. Widząc te wszystkie “zabawki” czułam jednak, że prędko się to nie wydarzy – i jak wkrótce się przekonałam, rzeczywiście tak było.

     

    Podobało się? Napisz w komentarzu co chciałbyś, aby spotkało Bezbronną w kolejnej części. Najlepsze inspiracje wykorzystam.


     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Algos