Category: Uncategorized

  • Moja coreczka

    Tego dnia wracałem z pracy wyjątkowo padnięty. Cały dzień spotkania z klientami, konferencje, prezentacje, konsultacje… Jedyne, o czym marzyłem, to żeby paść w fotel ze szklanką whisky z dłoni. Zwłaszcza że już czekała tam na mnie Eliza, moja żywa seks-lalka.

    Dojechałem szybko, w zasadzie nie zdejmując nogi z gazu. Później po schodach na górę, przekręciłem zamek i byłem u siebie. Od razu przybiegła pod drzwi, żeby się przywitać. Zupełnie jak kot. Zresztą, Eliza ma w sobie wiele z kotki.

    Urocza, drobna dziewczyna z dobrego domu. Zgrabny, drobny tyłek pod krótką spódniczką, kolorowe zakolanówki naciągnięte na szczuplutkie nóżki. Kolorowe włosy, często upięte w kucyk, pod oczami różowe cienie. Kolorowa dziewczyna, która stylizuje się na słodką i uroczą, ale w istocie marzy o prawdziwym facecie, który ją porządnie zerżnie. Do tego ta wrodzona słodycz, którą widać w każdym jej ruchu, sposobie mówienia, czy w tym, jak staje na palcach, gdy całuje mnie w policzek na powitanie, zawsze gdy wracam zmęczony z pracy. Do tego te wielkie oczy i szczuplutka buźka, z bardzo japońskimi rysami. Wierzcie mi, że gdy patrzy na człowieka, to nie da się jej odmówić. Nigdy nie byłem na nią zły. Ideał córeczki. No może raczej córeczki do rżnięcia.

    Mieszka ze mną od kilku miesięcy. Mi to odpowiada, jej również. Moja Eliza, która może dla mnie zrobić wszystko.

    Lubi przebieranki, kolorowe stroje, odgrywanie ról. Cóż, jednym słowem mój ideał.

    Jak wspomniałem, tego dnia również przybiegła do drzwi, niemal rzucając mi się na szyję.

    – Upiekłam dla ciebie ciasteczka z czekoladą! – zawołała.

    – Możesz nałożyć. Nalej mi proszę szklankę, jestem dzisiaj padnięty – odpowiedziałem, całując ją w czoło.

    Zabrała moją teczkę i zniknęła w kuchni. Gdy odchodziła, zmierzyłem ją wzrokiem. Była ubrana w biały sweterek, szkolną spódniczkę i długie, białe zakolanówki sięgające do połowy uda. Poczułem dreszcz na myśl, co dziś z nią zrobię.

    Poszedłem do gabinetu, który jest moją świątynią. Tu pracuję, ale też odpoczywam, najczęściej swoim stałym rytuałem: siedząc w głębokim fotelu ze szklanką whisky, odprężając się przy muzyce puszczanej z winyli. Tego dnia odpaliłem sobie jeden z albumów Rolling Stonesów. Po chwili usłyszałem pukanie.

    – Wejdź, kotek – powiedziałem.

    Najpierw wsunęła głowę do środka.

    – Nie przeszkadzam? – zapytała retorycznie, swoim słodkim głosikiem.

    Kiwnąłem głową, żeby podeszła. Zapaliłem papierosa. Długo wypuszczałem dym, patrząc, jak powoli, kocimi krokami zbliża się do mnie.

    Postawiła przede mną szklankę. Później oparła się o moje ciężkie, drewniane biurko, dłonią podpierając brodę.

    – Będziesz pracował? – zapytała uroczo, wpatrując się we mnie wielkimi, maślanymi oczami.

    – Nie, kotek. Potrzebuję chwili wyciszenia. Ciężki dzień w pracy.

    – Przynieść ci coś?

    Kiwnąłem tylko głową. Zamknąłem oczy, delektując się smakiem papierosa. W uszach dudnili mu ukochani Stonesi. Byłem w pieprzonym niebie. To moja ulubiona chwila w ciągu dnia. Absolutne wyciszenie.

    Po chwili otworzyłem oczy. Eliza patrzyła na mnie, obiema dłońmi podpierając brodę. Wiedziałem, czego chce. Wspominałem, że uwielbia role-playing? Jej ulubioną rolą było wcielanie się w córeczkę tatusia.

    – Dobrze, przynieś mi te ciastka – powiedziałam.

    Szybkim ruchem przysunęła się do mnie, pocałowała w policzek i pobiegła do kuchni. Miałem chwilę dla siebie. Pociągnąłem łyk whisky i zgasiłem papierosa w popielniczce. Po chwili była z powrotem. W dłoniach trzymała wielki talerz ciastek, jeszcze ciepłych. Zjadłem jedno na spróbowanie. Rzeczywiście dobre. Cholera, uwielbiam tę dziewczynę. To najlepsze, co przytrafiło mi się w życiu.

    Widziała, że mi smakuje. Odłożyła talerz na biurko.

    – A ty masz coś dla mnie, tatusiu? Byłam grzeczna? – zapytała niewinnie.

    Kiwnąłem głową, dając do zrozumienia, co ma zrobić.

    Najpierw stanęła przede mną, obracając się niewinnie. Wiedziałem, że pod białym sweterkiem kryją się drobne piersi. Dokładnie zmierzyłem ją z góry do dołu. Uwielbiałem patrzeć na jej szczuplutkie nogi, kryjące się pod materiałem białych zakolanówek. Do tego gładziutkie, cudowne uda, zwieńczone kształtną dupcią.

    Uklęknęła przede mną posłusznie. Patrzyłem z góry na jej słodką buzię, przysuwającą się powoli do mojego wybrzuszenia na spodniach. Pokręciła głową, żeby rozhuśtać kucyk włosów. Uśmiechnęła się do mnie szeroko. Rozpięła mój pasek, później rozporek. Momentalnie wyrósł przed nią mój nabrzmiały kutas. Na tle jej uroczej, delikatnej buźki wyglądał na jeszcze większego.

    Chwyciła go obie dłonie. Tylko tak mogła go objąć.

    Gdy z gramofonu rozległy się pierwsze riffy Brown Suggar, jej słodkie, drobne i delikatne usta znalazły się na moim kutasie. Najpierw pieściła go delikatnie, ale już po chwili przeszła do tego, co uwielbia najbardziej: powoli wsunęła go głęboko w usta, a później równie powoli go wysunęła. Później jeszcze raz i znowu. Robiła to coraz szybciej, cichutko pojękując. Siedziałem wygodnie, obserwując jej ruchy. Uwielbiała, gdy dokładnie na nią patrzyłem. Specjalnie zadarła dla mnie spódniczkę, odsłaniając wypięty tyłeczek w białych stringach. Nie przestawała przy tym ssać mojego kutasa. Była w to cholernie zaangażowana. Jak zawsze.

    Poprawiłem jej włosy. Spojrzała na mnie swoimi wielkimi oczami, trzymając nabrzmiałego kutasa w obu dłoniach. Położyłem dłoń na jej głowie, oplatając sobie wokół palców jej kucyka. Teraz to ja regulowałem tempo. Musiałem zamknąć oczy, bo niemal odpływałem, wsuwając w jej usta kutasa. Podkręcała mnie tylko, swoim cichym pojękiwaniem.

    Wreszcie wstałem i odwróciłem ją do siebie tyłem. Jej lewą nogę zadarłem na biurko. Podniosłem też spódniczkę i zacząłem pieścić jej pośladki językiem, przygryzając go co chwila. Rozchyliłem stringi i wsunąłem język głęboko w nią. Znów pojękiwała, wypinając się do mnie jeszcze mocniej.

    – Wejdź we mnie, tatusiu – szepnęła.

    Odsunąłem się nieco. Wciąż stała do mnie tyłem, tym razem na palcach, więc jej nogi były jeszcze smuklejsze i seksowniejsze. Patrzyłem przez chwilę, jak wyciąga się do góry, jak wypina przede mną tyłek gotowa przyjąć grubego kutasa. Wiedziałem dobrze, czego chce i co lubi najbardziej. Odsunąłem pasek stringów, żeby zrobić miejsce dla swojego nabrzmiałego chuja. Wsunąłem go w nią powoli. Była wilgotna i cholernie ciaśniutka. Nigdy nie posuwałem tak ciasnej dziewczyny. Przy każdym ruchu myślałem, że eksploduję. Od dawna nie byłem jednak nastolatkiem, wiedziałem, jak się powstrzymać.

    Posuwałem ją rytmicznie, dając mocne klapsy. Jęczała naprawdę głośno swoim cieniutkim głosikiem, co jeszcze bardziej mnie podkręcało:

    – Pieprz mnie tatusiu, proszę…Tak, pieprz mnie…Daj mi klapsa… Jestem twoją grzeczną córeczką, tatusiu…

    Pieprzyłem ją od tyłu coraz mocniej, prawą rękę trzymając na jej biodrze. Drugą dłoń wsunąłem pod jej sweterek. Szybko znalazłem piersi. Ściskałem sutki.

    Czułem, jak zaciska się moim kutasie coraz mocniej. Wtedy z niej wyszedłem. Od razu przede mną uklęknęła, znów biorąc mnie w usta. Obciągała szybko i mocno, delikatnie rozmazując makijaż.

    Poszliśmy do sypialni. Od razu wspięła się na wysokie łóżko, wypinając się do pozycji na pieska. Stanąłem za nią, chwyciłem kutasa w dłoń i powoli go w nią wsunąłem. Wciąż była w swoim sweterku, szkolnej spódnicy, stringach i zakolanówkach. Lubiłem, gdy zostawała w swoich strojach. Niesamowicie mnie podkręcały.

    Pieprzyłem ją znowu, dając coraz mocniejsze klapsy. Zostawiały na jej tyłku czerwone, wyraźne ślady. Nie szczędziłem siły. Gdy przystawałem na moment, sama zaczynała pracować. Rozkoszowałem się wtedy widokiem kształtnego, nastoletniego tyłka, który poruszał się rytmicznie na moim kutasie. Nie znosiła nudy. W łóżku była niewyżyta.

    Wyszedłem z niej.

    – Wypnij się mocniej, suko – rozkazałem.

    Od razu się wypięła. Przez chwilę podziwiałem jej tyłek. Klepnąłem go jeszcze dwa razy, a później wsunąłem nabrzmiałego kutasa w tyłek. Uwielbiała anal.

    Tam była jeszcze ciaśniejsza. Zacząłem powoli, ale bardzo szybko się nakręciła, jęcząc:

    – Mocniej tatusiu, mocniej…

    Więc po chwili waliłem ją w dupę, ręką dociskając jej twarz do poduszki. Wyginała się i wdzięczyła, jak kotka, żeby utrzymać tyłek wysoko w górze. Co chwila wychodziłem z niej tylko po to, żeby spojrzeć jeszcze raz na cudowną dupkę, klepnąć ją mocno i wejść znów w ciaśniutki do granic możliwości tyłek.

     

    Leżała wyczerpana na łóżku. Przyniosłem jej szklankę wody. Wypiła duszkiem, patrząc na mnie wielkimi oczami.

    – Chcesz jeszcze poujeżdżać tatusia? – zapytałem.

    Kiwała głową z takim zapałem, jakbym zaproponował jej wyjazd do wesołego miasteczka.

    Usiadłem wygodnie w fotelu. Mój kutas już czekał twardy i napięty. Nogi miałem szeroko.

    Odwróciła się do mnie. Nogi trzymała razem, żeby było jeszcze ciaśniej. Powoli się na mnie nadziała. Tym razem to ona decydowała o tempie i głębokości. Raz po raz prężyła się, nadziewając na grubego kutasa. Uwielbiała to. Zwalniała tempo tylko po to, żeby zaraz przyśpieszyć, a ja siedziałem spokojne, rozkoszując się bolcowaniem mojej córeczki. Teraz miałem czas, żeby dopić szklankę whisky.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, nazywam się Oliwka. To mój pierwszy, ale na pewno nie ostatni tekst na tę stronę. Dajcie znać, jak Wam się podobał! 🙂

  • Zostalam wykorzystana przez szefa swojego meza

    Tego dnia byłam umówiona na rocznicową kolację z moim narzeczonym. Mieliśmy się spotkać w restauracji ok. 21.00, czyli zaraz po tym, jak skończy pracę. Ostatnio przybyło nam sporo problemów, więc cieszyłam się na to wyjście szczególnie mocno.

    Zaczęły się drobne problemy finansowe, które dodatkowo zaogniał fakt, że narzeczony mógł w najbliższym czasie stracić pracę. Wpadł bowiem w niemały konflikt ze swoim przełożonym, który kazał mu zostawać po godzinach i to do późnych godzin nocnych. Praca w agencji reklamowej nigdy nie była łatwa, ale mój narzeczony, Patryk, zawsze dawał radę, przekonując do siebie wszystkich kreatywnością i nieszablonowymi pomysłami. Wielu klientów go uwielbiało, wielu nie, ale zawsze wychodził na swoje. Jednak teraz to nie wystarczyło.

    Czara goryczy przelała się w momencie, w którym jeden z największych klientów całkowicie odrzucił pomysł na telewizyjną kampanię reklamową. Sprawa mogłaby się rozejść po kościach, gdyby nie gigantyczny kontrakt. Chodziło o jedną z najbardziej znanych marek piwa w naszym kraju.

    Pierwsze lata w Warszawie były fantastycznie, zwłaszcza że z Patrykiem ogromnie się kochaliśmy. Ale ostatnie tygodnie całkowicie wywróciły nasze życie do góry nogami. Coraz częściej kłóciliśmy się z byle powodu. Nie chciałam się rozstawać. Nie było nawet takiego tematu. Ale trzeba było coś z tym zrobić.

    Choćby dlatego cieszyłam się na rocznicową kolację. Jakieś trzy godziny wcześniej zaczęłam się szykować. Wzięłam długi prysznic. Po nim puściłam ulubioną muzykę i zaczęłam przymierzać kolejne sukienki, a po nich… seksowne zestawy bielizny. Chciałam, żeby ten wieczór był naprawdę wyjątkowy.

    Pewnie chcecie wiedzieć, jak wyglądam… Cóż, wszyscy powtarzają mi, że mam włoski typ urody. Długie, kręcone, mocno napuszone, czarne włosy. Do tego śliczna buzia, szczupła talia, długie nogi i opalona cera.

    Ostatecznie zdecydowałam się na krótką, czerwoną sukienkę i czarne szpilki. Pod to założyłam zestaw czarnej bielizny: koronkowy stanik, wysokie stringi, dłuuugie pończochy zakończone seksownym pasem. Na koniec zrobiłam sobie nieco mocniejszy, seksowny makijaż.

    Podciągnęłam pończochy na długie nogi, uważnie przyglądając się sobie w lustrze. Nieco się obróciłam, żeby ocenić, jak tyłek prezentuje się w nowych, czarnych stringach. Muszę przyznać, że jędrny tyłek jest moim atutem. Szczupły, kształtny, aż chce się klepnąć. Stringi tylko to podkreślały. Zadowolona z siebie spojrzałam na zegarek. Było dopiero przed 19!

    Usiadłam, żeby pomyśleć, co ze sobą zrobić. Nie wiem, co strzeliło mi do głowy, ale wypiłam kieliszek wina na odwagę (a później drugi) i postanowiłam zadzwonić do tego nieszczęsnego klienta…

    Od razu poznał mnie po głosie. Jakiś czas wcześniej Patryk zabrał mnie do jego domu na biznesowe spotkanie z żonami. Ubrana w piękną sukienkę podkreślającą moją szczupłą, wysportowaną figurę, siedziałam cały wieczór, czując na sobie jego wzrok. Jego żona była całkiem ładna i elegancka, ale muszę nieskromnie przyznać, że nie była… powiedzmy, że tak młoda i apetyczna, jak ja.

    Zdziwiło mnie, jak bardzo wyrozumiały okazał się przy tym nieco zbyt prywatnym telefonie.

    Postarałam się wyłożyć mu, jak wygląda sytuacja. W trakcie rozmowy poczułam się, jak totalna idiotka, ale mężczyzna przekonał mnie, że powinniśmy się spotkać, żeby obgadać to na spokojnie. Zaznaczył, że nie ma wielu wolnych terminów. W stresie zaproponowałam mu spotkanie na gorąco, a on się zgodził. Mieliśmy spotkać się w jego biurze. Na szczęście było w pobliżu.

    Wsiadłam do samochodu i w kilka minut byłam na miejscu. Postanowiłam, że prosto ze spotkania pojadę do restauracji. Żeby wyrobić się w czasie, nawet się nie przebrałam. Pojechałam w czerwonej sukience i specjalnie kupionej na tę okazję, seksownej bieliźnie…

    Gdy weszłam do wysokiego biurowca, jego sekretarka od razu poprowadziła mnie do gabinetu. Czekał tam na mnie. Przywitał mnie, jak prawdziwy gentleman, całując w dłoń.

    – Proszę usiąść – zaproponował, wskazując mi dłonią wygodny, skórzany fotel.

    Teraz na spokojnie wyjaśniłam mu wszystko jeszcze raz, od samego początku. Zaznaczyłam, że jesteśmy z Patrykiem tuż przed ślubem i utrata pracy byłaby dla niego koszmarem. Wysłuchał mnie, nalewając sobie odrobinę whisky do szklanki. Zaproponował mi to samo, ale odmówiłam.

    – Pani Oliwio, proszę się nie martwić. Na pewno dojdziemy do porozumienia.

    Jego słowa mnie uspokoiły. Zdecydowanie się rozluźniłam. Jakby tona problemów spadła mi z głowy w jednym momencie.

    – Ta rozmowa… może zostać między nami? Nie chciałabym kłopotać narzeczonego – powiedziałam nieśmiało.

    – Absolutnie. Może Pani liczyć na moją dyskrecję, pani Oliwio – odpowiedział stanowczo.

    Podziękowałam, wstałam i udałam się do drzwi gabinetu. Gdy chciałam przekręcić klamkę, okazało się, że są zamknięte. W pierwszej chwili zgłupiałam.

    – Chyba nie myśli kochanie, że pomogę ci za darmo.

    Powiedział to zupełnie innym tonem, zbijając mnie z tropu. Odwróciłam się do niego. Stał oparty o swoje ciężkie biurko, z rękami założonymi na piersi. Wyglądał władczo, cholernie władczo.

    – Nie musisz się bać, przecież nie zrobię ci krzywdy.

    Nie bałam się. Czułam się po prostu zbita z tropu. Ja: seksowna i pewna siebie, nagle stałam się ofiarą zapędzoną w kozi róg. Nie chciałam krzyczeć. Chciałam się dogadać.

    Skinieniem głowy pokazał mi, żeby podeszła. Zrobiłam to jakby zahipnotyzowana. Wiedziałam, że odmowa, czy jakaś awantura, mogłaby nas doszczętnie pogrążyć. Mnie i Patryka.

    Po chwili stałam przed nim. Teraz, gdy myślę o tym na spokojnie, wiem, że już wtedy czułam mieszankę odrobiny strachu, skrępowania, ale też… podniecenia. Miał nade mną przewagę. Prawdziwą, nie taką, jaką miał Patryk, gdy zabawialiśmy się w łóżku w odgrywanie ról. Ten facet miał wszystko: klasę, urodę, garnitur warty więcej niż mój samochód, ale przede wszystkim władze. Władzę nad innymi, ale przede wszystkim nade mną.

    – Zrobisz, co ci każę, dobrze? – powiedział ze spokojem. Z cholernie władczym spokojem.

    Stałam przed nim. Prawą ręką dotknął mojego biodra. Powoli zjechał niżej. Gdy był wystarczająco nisko, podciągnął moją czerwoną sukienkę odrobinę wyżej. Przez chwilę przyglądał się koronkowemu wykończeniu moich pończoch. Później równie powoli rozpiął swój rozporek, wyciągając ze spodni największego kutasa, jakiego w życiu widziałam. Był długi, ale przede wszystkim gruby, jak moja ręka. Do tego cały wyżyłowany i napięty. Poczułam ogromne podniecenie. Wiedziałam też, że muszę to zrobić. Że to zdejmie z nas tyle problemów naraz…

    Najpierw chwyciłam go w obie dłonie. Boże, był taki ogromny…Nie było możliwości, żebym objęła go jedną ręką. Powoli przesuwałam więc w górę i w dół, jednocześnie patrząc w jego oczy. Widziałam w nich pewność siebie. Wiedział, że może zrobić ze mną, co chce.

    Po chwili uklęknęłam. Tuż przed nosem miałam wielkiego, nabrzmiałego kutasa. Zabrałam się za niego ostrożnie, liżąc go z góry do dołu. Wreszcie zdecydowałam się wziąć go delikatnie w usta. Moje wargi znalazły się na jego potężnej żołędzi. Ledwo mieściła mi się w ustach. Powoli i nieśmiało zaczęłam go ssać. Z każdą chwilą znajdował się coraz głębiej w moich ustach. Wsuwając go, czułam pod wargami jego napęczniałe żyły. Zostawiałam na nich ślady czerwonej szminki.

    W międzyczasie podciągnęłam sukienkę wyżej i wypięłam się, wciąż trzymając go w ustach. Chciałam, żeby w trakcie obciągania mógł podziwiać mój wypięty, kształtny tyłek, opięty na czarnych stringach. Spoglądałam mu w oczy i widziałam, że mu dobrze. Że chce mnie wziąć.

    Na chwilę wyciągnęłam go z ust i powiedziałam prowokacyjnie:

    – Robię to dla mojego narzeczonego.

    – Dobrze, kotku. – odpowiedział mi ze spokojem, patrząc głęboko w oczy.

    Podnieciło mnie to jeszcze mocniej. Nie wiem, co wtedy we mnie wstąpiło. Byłam cholernie podniecona tym, że mam w ustach wielkiego chuja prawdziwego samca, który gotowy jest zerżnąć mnie w każdej chwili. Nie mogłam się tego doczekać.

    Intensywnie pracowałam językiem. Poruszałam rytmicznie głową w górę i w dół. Czułam, jak całkowicie wypełnia moje usta. Musiałam sobie pomagać obiema dłońmi. Jednak, gdy poczułam się pewniej, opuściłam ręce na podłogę i zaczęłam ciągnąć bez trzymanki.

    – W życiu nie miałam w ustach tak wielkiego chuja – powiedziałam seksownym tonem głosu. Spojrzałam mu w oczy i zamruczałam, biorąc go głębiej.

    – Więc ciągnij go mocno, suko – odpowiedział, chwytając mnie za głowę.

    Górował nade mną. Patrzyłam mu głęboko w oczy, obciągając, ile sił. W życiu nie pomyślałam, że mogłabym pozwolić obcemu mężczyźnie tak się sponiewierać. Może nawet nie pozwoliłabym na to Patrykowi… Ale wtedy miałam przed sobą prawdziwego mężczyznę. Tacy biorą to, co chcą.

    Podniósł mnie z podłogi jednym ruchem. Odwrócił tyłem i mocno przycisnął do siebie. Czułam, jak całuje mnie po szyi. Całował władczo, mocno i pewnie. Ale już po chwili czułam też, jak delikatnie podnosi moją sukienkę i rozchyla stringi. Czekałam na ten moment długie minuty. Czułam całą sobą, jak jego gruby, nabrzmiały kutas wsuwa się do mojej cipki.

    Najpierw wchodził powoli, a ja cała się na nim zaciskałam. Czułam, jak dogłębnie mnie wypełnia. Przechodziły mnie dreszcze podniecenia. A on wchodził we mnie coraz szybciej, rękami trzymając mnie za biodra.

    W kluczowym momencie przestał. Wyszedł ze mnie, patrząc, jak szaleję z podniecenia. Zdjął marynarkę, rozpiął koszulę, zsunął spodnie i usiadł na skórzanym fotelu. Wiedziałam, co mam robić. Szybkim ruchem zdjęłam sukienkę, pozując w samej bieliźnie i pończochach. Widziałam, jego rosnące podniecenie. Chciał mnie zerżnąć, a ja byłam gotowa pozwolić mu na wszystko.

    Zsunęłam się na kolana. Powoli zbliżałam się do niego kocimi ruchami. Gdy byłam przed nim, dłońmi przejechałam po jego brzuchu, a później znów wpakowałam sobie jego wielkiego kutasa do ust. Ciągnęłam szybko i mocno, delektując się każdą sekundą. Czułam się jak dziwka i było mi z tym cholernie dobrze.

    Wspięłam mu się na kolana, dosiadając kutasa. Trzymając dłonie na jego piersi, zaczęłam go ujeżdżać. Najpierw powoli, żeby poczuć go dokładnie w sobie. Później coraz szybciej. Jego mocne klapsy nakręcały mnie jeszcze mocniej.

    – Zerżnij mnie, proszę – wysapałam.

    Wstał, unosząc mnie do góry. Dłonie trzymał na moich udach, trzymając mocno, wysoko i pewnie. Wciąż miałam jego kutasa w cipce. Zaczął brać mnie w powietrzu, jak zwierzę.

    Wreszcie posadził mnie z powrotem na fotelu. Wypięłam się tyłem do niego. Już po chwili znów czułam potężne bolcowanie. Brał mnie, jak sukę, trzymając dłonie na pośladkach. Musiałam przygryzać swoje dłonie, żeby nie krzyczeć na całe biuro.

    Po chwili wyszedł ze mnie. Uklęknął i zaczął robić mi minetkę. Byłam wciąż wypięta. Powoli się rozluźniałam, czując, jak zaczyna wylizywać mój tyłek. Wiedziałam, czego chce i nie mogłam się tego doczekać.

    Wreszcie wsadził mi go w dupę. Czułam, jak wielka żołędzi powoli we mnie wchodzi, rozpychając się. Wypięłam się jeszcze mocniej, trzymając tyłek wysoko w górze. Czułam się cholernie seksownie.

    A on bolcował mnie coraz mocniej, dając naprawdę silne klapsy. Dosłownie wyłam z rozkoszy.

    – Teraz wyliżesz mnie do czysta – rozkazał.

    Natychmiast się odwróciłam. Obciągałam, ile sił, czując, że zaraz zdrętwieją mi usta. Ale on sapał coraz mocniej, więc wiedziałam, że zaraz eksploduje.

    W jednym momencie poczułam w ustach falę ciepłego nasienia. Tak, jak mi rozkazał, wylizałam go do ostatniej kropli. Gdy skończyłam, ubrał się i usiadł z powrotem przy swoim biurku. Spokojnie patrzył, jak doprowadzam się do porządku. Zostałam jego dziwką.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Oliwka W.

    Cześć, nazywam się Oliwka i tak możecie do mnie pisać. Koniecznie dajcie znać, co myślicie o moim kolejnym tekście. Jestem ciekawa Waszych opinii. 🙂

  • Citybreak z Gosia

    Gosia to atrakcyjna dziewczyna, która uwielbia podróżować. Jest średniego wzrostu, ma długie proste włosy, szczupłą figurę i genialny tyłek. Znamy się od dawna, ale w związku z tym, że Gosię ciężko złapać w Polsce, nasza znajomość opiera się głównie na komunikatorach. Nie widzieliśmy się około roku, ale wpadliśmy na pomysł, żeby razem pojechać na city break do Stambułu. Jest fanką Turcji, dlatego liczyłem na poznanie tego kraju z innej strony. Na miejsce doleciałem RyanAirem, z koleżanką spotkałem się na lotnisku (ona leciała z Londynu). Znalazłem ją na ławce w głównej hali lotniska.
    Wiem, że ostatnio spędza trochę czasu na siłowni, ale byłem zaskoczony jak seksownie wyglądała czytając jakąś książkę w zwiewnej sukience z ogromnym plecakiem obok.

    Dzień zleciał nam na chodzeniu po jej ulubionych miejscach w Stambule. Przy każdej możliwej okazji puszczałem ją przodem, żeby móc spojrzeć na jej genialne i odsłonięte łydki.
    Cały dzień zleciał nam w ten sposób. Myślę, że zauważyła kilka razy jak gapię się na jej tyłek lub dekolt. Myślę, że ona już wtedy wysyłała mi sygnały zainteresowania. Były to raczej subtelne gesty, jak niby niechcący dotknięcie mojej nogi swoją pod stołem w trakcie lunchu.

    Gdy w końcu wylądowaliśmy w wynajętym mieszkaniu, okazało się, że na miejscu jest jedno ogromne łóżko, a nie dwa pojedyncze zgodne z rezerwacją.

    Z Gosią poznaliśmy się pracując w apartamentach w Polsce, więc doskonale wiedzieliśmy co robić.
    Już po 25 minutach do drzwi zapukał pracownik firmy, wręczając nam wino na przeprosiny.
    Więc na dzisiaj mieliśmy trzy, zamiast dwóch butelek wina.
    Wieczór mijał nam spokojnie. Rozpakowaliśmy się, rozmawialiśmy o planach na następny dzień, o tym co działo się dzisiaj. W międzyczasie pijąc kolejne kieliszki wina.
    Poszedłem pod prysznic jako pierwszy, wiedząc, że Gosi zejdzie zdecydowanie dłużej.
    Po 10 minutach łazienka była wolna. Gdy wyszedłem Gosia już czekała w samym ręczniku i kieliszkiem w ręce. Minęliśmy się w drzwiach.

    Położyłem się na łóżku i przeglądałam atrakcje na tripadvisorze. Gosi zeszło szybciej niż myślałem. Kiedy wyszła z mokrymi włosami, w luźnej bluzce, na której mocno odbijały się sutki oraz spodenkach do kompletu, które były dość luźne, jednocześnie nie zasłaniały zbyt dużo. Poczułem jak krew zaczęła mi spływać do penisa. Gosia podeszła do biurka, na którym miała rozłożone kosmetyki. Stała do mnie tyłem, a ja nie mogłem oderwać wzroku od jej tyłka.

    -strasznie mam dzisiaj pospinane mięśnie po dzisiaj, przydałby mi się masaż – rzuciła,
    -szkoda, że ja nie umiem robić masażu – odezwałem się, chociaż oczywiście miałem ogromną ochotę dotykać jej nóg,
    -daj spokój, wystarczy jak trochę pognieciesz mi łydki,
    -nie mam oliwki.
    -ja mam! krzyknęła i wybiegła do łazienki.

    W ułamku sekundy była z powrotem z butelką w dłoni. Rzuciła mi ją na kolana, a po chwili sama już leżała obok mnie na brzuchu z głową w poduszce.
    -no dawaj, to zajmie Ci maks 10 minut,
    Całe szczęście nie widziała jaki mam wzwód. Podniosłem się i usiadłem zaraz za nią. Robiłem to niby niezadowolony i bez chęci. Ale w głębi siebie miałem na to ogromną ochotę. Nabrałem dużo oliwki na dłoń, potarłem kilka razy o drugą rękę aby ją delikatnie ogrzać i zacząłem masować.

    Najpierw delikatnie nawilżyłem obie łydki. Potem skupiłem się na prawej, wykonując delikatne ruchy do góry i mocno ugniatając. Powtarzałem tą czynność kilkunastokrotnie. W końcu przeniosłem się na drugą łydkę.

    -faktycznie jesteś strasznie pospinana, ten masaż może zająć dłużej niż 15 minut.
    -mhmmm,

    Brzmiała na zadowoloną, a mnie ten fakt bardzo schlebiał.
    Powoli przenosiłem się wyżej. Potrzebna była kolejna porcja oliwki. Zacząłem masować uda. Jej nogi były twarde, w myślach wyraziłem zachwyt faktem, że ostatnio Gosia spędzała dużo czasu na siłowni.

    W trakcie masowania ud, nie byłem w stanie przestać patrzeć się na jej tyłek. Wyglądał fenomenalnie w jej krótkich i luźnych spodenkach do spania. Moje dłonie coraz bardziej zbliżały się do jej pośladków. Zacząłem niby przypadkiem zahaczać palcami za materiał dołu jej piżamy, żeby chodź na chwilę zobaczyć kawałek jej cipki. Niestety, bezskutecznie.
    Miałem ogromną ochotę złapać ją za tyłek lub dać klapsa, przed czym udało mi się powstrzymać.

    Przeniosłem się wyżej. Usiadłem okrakiem na jej udach. Podwinąłem górę jej piżamy pod samą szyję.

    -wiesz, tak będzie Ci wygodniej – powiedziałem w momencie, kiedy przekładałem (z jej pomocą) bluzkę przez głowę.
    Wymruczała coś, ale nie dosłyszałem.

    Wziąłem trochę oliwki na dłonie i zacząłem masować jej plecy. Miałem pod sobą genialny widok. Poza spodenkami ledwo zasłaniającymi jej tyłek, była kompletnie naga.

    Byłem bardzo podniecony. Od samego początku mój penis stał na baczność ledwo mieszcząc się w moich bokserkach. Jestem pewien, że Gosia czuła go na swoich pośladkach.
    Plecy masowałem w bardzo schematyczny sposób. Ugniatałem mocno kręgosłup, kręg po kręgu zaczynając od dołu kończąc przy samej linii włosów na karku, a wracałem spokojnie gładząc skórę jej pleców po bokach.
    Powtarzałem czynność przez dłuższą chwilę, wracając dłońmi do dołu coraz dalej od kręgosłupa. W końcu zamiast gładzić plecy, gładziłem jej boki, a potem żebra.
    Zbliżałem się dłońmi coraz bliżej jej cycków, nie mogąc się doczekać każdego kolejnego kroku. Jej skóra była delikatna i napięta. Udało mi się dotknąć jej piersi, niestety sutki były przygniecione jej ciałem. Musiałem coś zmienić.

    Wracając dłońmi do dołu, robiłem to coraz niżej. W końcu wkładając palce pod jej spodenki na biodrach, z każdym kolejnym cyklem zsuwając je coraz niżej.
    W końcu zobaczyłem jej tyłek w całej okazałości. Uwielbiałem ten widok.
    Przestałem masować plecy, a skupiłem się wyłącznie na pośladkach. Ugniatałem go w podobny sposób co plecy. Wodziłem dłońmi do góry, żeby wrócić do dołu szerokim łukiem mocno obejmując cały tyłek.

    W końcu nie wytrzymałem i sięgnąłem palcami do jej cipki. Była bardzo wilgotna i ciepła.
    Usłyszałem cichy pomruk Gosi, podobało się jej. Zacząłem poruszać palcami w możliwie dużym zakresie, od łechtaczki do samej góry. Miałem ochotę na więcej. Podciągnąłem jej spodenki na tyłek, dałem klapsa w tyłek. Pociągnąłem ją za biodro, mówiąc;

    -przewróć się na plecy, teraz czas na masaż z przodu.

    Bez słowa zrobiła to, o co prosiłem biorąc koszulkę i kładąc ją sobie na piersi. Nie byłem fanem tego pomysłu, ale skupiłem się teraz na czymś innym. Złapałem ją za obie nogi i mocno je rozłożyłem. Pocałowałem jej udo zaraz nad kolanem, i powoli schodziłem w dół zostawiając buziaka na każdym centymetrze przebytej drogi.
    Gosia oddychała coraz głębiej. Gdy zbliżyłem się do jej spodenek poczułem ciepło i zapach jej cipki. Bardzo mnie to nakręciło. Przyspieszyłem ruchy, delikatnie odchylając materiał jej piżamy. Ukazała mi się przepiękna cipka z rozłożonymi wargami sromowymi. Gosia była równie podniecona co ja. Delikatnie polizałem jej lewą pachwinę.

    -mhmmmm, uwielbiam Twój zapach.

    Gosia znowu próbowała coś odpowiedzieć, ale kiedy tylko zaczęła, mój język zdecydowanym ruchem polizał jej łechtaczkę. Zamiast słów usłyszałem tylko głośne westchnięcie. Gosia mocno wygięła się w łuk, mocno ściskając prześcieradło w obu dłoniach.

    Powtórzyłem czynność znowu, przesuwając językiem od samego dołu, do szczytu wzgórka łonowego. Robiłem tak przez dobrych kilka minut, wykonując każdy kolejny ruch możliwie tak samo jak poprzedni.

    W końcu, zacząłem pomagać sobie palcem. Kiedy moje usta całowały łechtaczkę, palcem wskazującym zacząłem zataczać delikatnie kręgi wokół wejścia do jej cipki stopniowo zbliżając się do jej środka.

    Gdy dotknąłem wejścia, powoli zacząłem wsuwać palec do środka. Moje usta cały czas rytmicznie całowały jej łechtaczkę.
    W końcu wsunąłem cały palec. Zacząłem nim poruszać do przodu i do tyłu, stopniowo zwiększając szybkość. Moja partnerka była coraz głośniejsza. Gdy poczułem, że jeden palec to dla niej za mało, powoli dołożyłem drugi.

    Teraz tempo zwiększyłem dość szybko. Cały czas lizałem na przemian z całowaniem jej łechtaczki. Moja prawa dłoń pieprzyła ją dwoma palcami.

    Czułem jak to w niej rosło, aż w końcu Gosia zdecydowanym ruchem złapała mnie za włosy i zatrzymała moje ruchy. Jej ciało przeszedł dreszcz, wygięła się mocno w łuk a udami mocno przygniotła moją głowę.
    Trwało to dosłownie chwilę, po czym wycofała biodra a rękami mocno pociągnęła mnie do góry. Prosto na swoje usta.

    Od razu zaczęła mnie mocno całować, czułem lekką tremę, wiedząc, że cała moja twarz jest mokra od soków z jej cipki.

    Pomyślałem, że to całkiem zabawne, że najpierw całowałem jej cipkę a dopiero teraz usta.
    Po dłuższej chwili Gosia przestała mnie mocno całować i puściła moją głowę. Leżeliśmy teraz obok siebie i łapaliśmy oddech.

    Ja doszedłem do siebie pierwszy, więc przekręciłem się na bok i zacząłem delikatnie wodzić palcami po jej klatce piersiowej, brzuchu i w końcu cyckach.
    Robiłem duże okręgi wokół nich, powoli zbliżając się do sutków. NIe trwa to jednak długo, i biorę jej całą pierś w dłoń, patrząc jak łapie oddech. W momencie w którym ścisnąłem jej sutek między dwoma palcami ona się podnosi, pcha mnie w ten sposób, że teraz ja leżę na plecach.
    Po krótkim pocałunku, schodzi powoli niżej, po mojej brodzie na tors, przez linię brzucha do moich bokserek.
    Nie drażni się ze mną tak jak ja to jej robiłem. Od razu ściąga materiał majtek z mojego naprężonego penisa i wkłada całą główkę w swoje usta. Chwile go ssie w ten sposób, żeby  wyjąć go z ust i przejechać językiem od jąder po samą żołądź.

    To było tak intensywne, że odruchowo podniosłem się, jednak Gosia szybko mnie cofnęła naciskając ręką na moją klatkę piersiową. Zwolniła. Objęła mojego penisa ręką, powoli ruszając nią do góry i w dół lizała główkę. Zaraz potem mocno pracowała ręką na moim kutasie, językiem liżąc moje jądra.

    Nie trwało to długo, nie potrafiłem wytrzymać długo z takimi pieszczotami. Przerwałem jej dosłownie kilka sekund przed orgazmem. Złapałem ją za ramiona i pociągnąłem do siebie, po krótkim pocałunku przeniosłem jej biodra na swoją twarz.

    Gosia usiadła na mojej twarzy i pozwoliła mi robić jej dobrze ustami. Moje dłonie od razu powędrowały na jej pośladki. W czasie kiedy ją lizałem, moje dłonie były zajęte ugniataniem jej pośladków. Co jakiś czas robiłem przerwę na klapsa. Jej cipka była tak smaczna i wilgotna, nie mogłem się doczekać kiedy w nią wejdę.

    Kiedy lekko wróciłem do siebie, podniosłem ją za biodra i przeniosłem niżej. Leżała teraz na mnie okrakiem a mój kutas wbijał się jej w brzuch. Pocałowała mnie zdecydowanie, a ręką powędrowała niżej, prosto do mojego penisa. Objęła go całą dłonią i zaczęła poruszać.
    Po kilku chwilach podniosła się. W końcu mogłem w pełni podziwiać jej genialne cycki. Nie mogłem się powstrzymać od złapania ich w obie dłonie.
    W tym czasie Gosia kierowała mojego penisa na swoją dziurkę, delikatnie się opuszczając na mnie.
    Jej cipka była ciepła i bardzo mokra. Chwilę bawiła się moim kutasem przejeżdżając nim po całej długości swojej cipki. W końcu włożyła jego koniec do środka, i zaczęła się bardzo powoli opuszczać. Trwało to w nieskończoność. Czułem jak milimetr po milimetrze jej ciepłe wnętrze otula mojego penisa. Wypełniałem ją dokładnie, była bardzo ciasna. 
    Gdy w końcu poczułem jej pośladki na swoich jądrach, przeszedł mnie dreszcz. W końcu czekałem na ten moment od dłuższego czasu.

    Zaczęła powoli wracać na górę i znowu się opuszczać. Z każdym razem robiła to bardziej zdecydowanie i szybciej. Jej łechtaczka coraz mocniej zderzała się z moim podbrzuszem.
    Jej cycki fenomenalnie podskakiwały w rytm jej ruchów. Nie byłem już w stanie ich ugniatać, tylko co jakiś czas udawało mi się złapać któryś z sutków, żeby go na moment ścisnąć między palcami.
    W końcu Gosia opadła ze zmęczenia. Poprosiłem ją, aby się odwróciła do mnie plecami i usiadła na mnie. Gdy znowu nabiła się na mojego kutasa, pociągnąłem ją za biodra na siebie. Leżała teraz na mnie plecami z penisem w środku. Ja będąc pod nią miałem obie ręce wolne. Jedną złapałem mocno jej pierś, druga powędrowała prosto do łechtaczki.

    Kiedy mój penis ją wypełniał, ręką zacząłem dotykać jej łechtaczki. Gosia delikatnie ruszała biodrami a ja szukałem pieszczot, które się jej najbardziej podobają.
    Zauważyłem, że najszybciej zaczyna oddychać kiedy energicznie poruszam palcem po jej łechtaczce, więc zacząłem robić tylko to.

    Czułem, jak Gosia zbliża się coraz bardziej do orgazmu. Do ruchów ręki dołożyłem delikatne podnoszenie swoich bioder w ten sposób, że mój penis będący w całości w niej, wysuwał się o kilka centymetrów by znowu wejść w nią do samego końca.
    Starałem się robić to możliwie miarowo, ale stawało się to coraz trudniejsze, więc stopniowo przyspieszyłem ruchy.

    Wstrząsnął nią mocny orgazm. Czułem jak wszystkie mięśnie w jej ciele napinają się i rozluźniają. Opadła obok mnie na plecy. Podniosłem się, rozszerzyłem jej nogi i wszedłem w nią w pozycji misjonarskiej.
    Czułem jak jeszcze nie doszła do siebie, nie mogła uspokoić swojego oddechu. Z pewnością mój język, który natychmiast wepchnąłem jej w usta, jej nie pomagał. Byłem bardzo bliski orgazmu. Od razu zacząłem ją mocno pieprzyć. W pokoju słychać było odgłosy obijających się ciał. Moje pełne spermy jądra obijały się o jej tyłek.
    Objąłem ją dłońmi mocno za głowę, żeby się przesuwała do góry i posuwałem z dużą prędkością.

    Nie potrzebowaliśmy długo czekać. W ułamku sekundy skończyłem ją pieprzyć, wycofałem biodra i trzymając się za penisa wytrysnąłem na jej brzuch.
    Druga fala trafiła wyżej, na jej piersi i brodę. Chyba nigdy nie miałem tak obfitego wytrysku.

    Opadłem bez sił obok niej. Przez kilka minut tylko leżeliśmy i wyrównywaliśmy oddech.
    W końcu pierwsza się odezwała:
    -chyba musimy znowu wziąć prysznic,
    -niestety się zgadzam, chociaż kompletnie nie mam ani ochoty, ani siły – rzuciłem,
    Gosia sięgnęła po butelkę wody, napiła się i poszła w stronę łazienki.
    -jutro też mi zrobisz masaż?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sex is fun
  • Obudzic sie w ciele kobiety…

    Tej nocy źle mi się spało, budziłem się co jakiś czas. Gdy słońce zaczęło przeświecać przez roletę rozbudziło mnie całkowicie. Nie miałem jednak jeszcze sił wstać. Czułem się taki zaspany. Ale… nie dawało mi to spokoju. Coś mnie bolało, uwierało.

    Po chwili namysłu stwierdziłem, że coś jest nie tak. Przesunąłem rękę na pierś. I podskoczyłem. Ja mam piersi. Usiadłem, dotykałem oburącz przez pidżamę. Ja mam piersi! Moment, pidżama też nie jest moja. Taka na ramiączkach. Poczułem kosmyk włosów na ramieniu. Sprawdzam. To moje włosy. Patrząc na ramiona zerknąłem pod bluzeczkę. Moje piersi, odciągnąłem koszulkę by je zobaczyć. Skoro mam długie włosy, łagodne rysy twarzy, dłonie, piersi, to…. co mam na dole? Podciągnąłem koszulkę. Ukazały się białe majteczki. Rozchyliłem nogi. Powoli zsunąłem rękę. Nie mam penisa. Schodzę niżej, coś czuję. Masuję się i to mnie podnieca. Wkładam paluszek pod majtki. Ręką wyczuwam łechtaczkę i wargi sromowe, a w głowie pojawia się przyjemność.

    Wyskakuję z łóżka i idę do przedpokoju. Przeglądam się w lustrze. Podoba mi się a zarazem jestem zszokowany. Stoję przodem, rozstawiam lekko nogi. Moje ręce wędrują na piersi. Dotykam ich. Raz kozie śmierć. Ściągam bluzkę. Ach, jakie cudne, co prawda nieduże, ale cudne. Patrzę w lustro i je delikatnie muskam. Taak, to moje. Spuszczam wzrok. Teraz widzę je dokładnie. Usiądę na kanapie. Piersi są jędrne, a sutki sterczące. Czuję jak majteczki robią się wilgotne. O tak, tam jeszcze nie sprawdzałem. A może sprawdzałam? Jestem teraz w ciele kobiety, to może powinnam mówić jako one? Spróbuję. Delikatnie głaszczę się przez majteczki. Nie wytrzymam, muszę je ściągnąć.

    Jestem naga. Mój wzgórek łonowy jest mocno wygolony. Jedynie szeroki pasek, mocno przystrzyżony. Gładzę po włoskach, delikatnie rozchylam nogi. Oj, łechtaczka wygląda jak mikroskopijny penis z tej pozycji. Masuję się. Krążę dłonią i robi się przyjemnie. Po paru chwilach odważyłam się włożyć paluszek w dziurkę. Mmmmm. Mokra, aż mi sutki stwardniały. Jedną ręką masuję pierś, drugą wkładam paluszek i poruszam starając się pocierać o łechtaczkę. Odchylam głowę do tyłu, zamykam oczy. Masuję dalej. Ściskam ze sobą piersi starając złączyć sutki, ściskam je między palcami. Druga ręka powędrowała na łechtaczkę. Kolistymi ruchami, coraz mocniej. Czuję pierwszy przypływ gorąca i przyjemności. Zmieniam rączkę na łechtaczce, druga ją dociska. Tracę oddech, ale masuję dalej. Przychodzi ciepło i jakbym odpływała. Ściskam uda… Nie pamiętam następnej minuty. Odzyskuję oddech i świadomość. Było bosko.

    Ale… czuję na brzuchu ciepło i dużo spermy. Między nogami jeszcze sterczącego penisa. Sprawdzam, to znowu ja. Czy to był sen, czy jawa? Chciałbym aby kiedyś to się powtórzyło.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    Tym razem to fikcja, moje marzenia erotyczne.

  • Mamuska Sybilla

    Korzystając z tego, że zacząłem urlop, postanowiłem odwiedzić dawno już niewidzianą Tati. Wsiadłem w samochód, nastawiłem nawigację i po 3 godzinach dojechałem do rodzinnego miasteczka, w którym uczęszczałem razem z Tati do jednej klasy w liceum. Niestety, los tak zadecydował, ze zaraz po zakończeniu szkoły razem z rodzicami przeprowadziliśmy się do większego miasta, gdzie perspektywy dalszego, lepszego życia były o wiele bardziej realne. Dostałem się na wymarzone studia, które ukończyłem z wyróżnieniem, a kontakt z Tati się urwał.

    Jako, że była jeszcze wczesna godzina postanowiłem pokręcić się i rozejrzeć co pozmieniało się w miasteczku. Nic szczególnie nie zaciekawiło mnie, więc powoli udałem się pod dobrze mi znany adres. Dom był stary, trochę zaniedbany, a po ogrodzie chodziła gromadka czarnych kotków. Otworzyłem bramkę i wszedłem na posesje, zapukałem do drzwi i moim oczom ukazała się matka Tati – Sybilla. Zapytałem czy zastałem Tati, ale niestety okazało się, że wyszła do koleżanki i wróci za około dwie godziny. Sybilla zaprosiła mnie do środka i zaproponowała kawę. Długo nie myśląc, przyjąłem propozycję i wszedłem do środka. Przecież 2 godziny to nie aż tak długo. Usiadłem na krześle i obserwowałem co robi Sybilla.

    Sybilla miała około 60-tki. Była zadbaną kobietą, o niebieskich oczach i kruczoczarnych włosach. W przeszłości zajmowała się wróżeniem z kart, które przejęła po babce i swojej matce. Z tego, co pamiętam ojciec Tati zmarł, jak ta miała 2 latka, więc ciężko im było wiązać koniec z końcem, a budżet ciągle malał.

    Sybilla podała mi kawę i usiadła obok mnie, wypytując o zawód, pracę, wykształcenie i oczywiście czy znalazłem tą jedyną, z którą spędzę resztę życia. Zdziwiła się, że taki chłopak jak ja jeszcze nikogo nie ma. Poplotkowaliśmy o wspólnych znajomych i tak minęło nam pół godziny, po których nastała niezręczna cisza. Już miałem dopytywać się czy nadal zajmuje się wróżeniem, ale nie zdążyłem. Sybilla położyła mi rękę na udzie i zaczęła przesuwać ją w górę, ku mojemu przyrodzeniu. Lekko zszokowany, poczerwieniałem na twarzy i odsunąłem nogę. Na moje nieszczęście, to jeszcze bardziej rozochociło Sybillę do dalszych pieszczot. Nie patyczkując się już, od razu położyła rękę na moim kutasie, i przez spodnie zaczęła go ugniatać. Na rezultat długo czekać nie musiała, ponieważ od ostatniego mojego seksu minęły już prawie trzy miesiące. Sterczący, nabrzmiały kutas uciskał mi spodnie, a Sybilla ani na chwilę nie przestała go ugniatać. Po chwili wstała i machnęła ręką, dając mi znak, że mam iść za nią.

    Przeszliśmy do małego pokoju, w którym było tylko łóżko i jedna mała szafka nocna. Nic innego się tu już nie zmieściło. Stanąłem na środku i nie wiedziałem co mam teraz właściwie zrobić. Sybilla zamknęła drzwi, a ja nadal stałem zakłopotany. Podeszła do mnie, przeciągnęła ręką moje ramię, po czym uklękła przede mną. Rozpięła rozporek i opuściła mi spodnie razem z bokserkami, aż do kostek. Oblizała usta, uśmiechnęła się, wzięła moje przyrodzenie do ręki, dwa razy naciągnęła główkę i zaczęła mi obciągać. Jęknąłem z rozkoszy, a swoje ręce położyłem na jej głowie, coraz to bardziej dociskając i przyspieszając. Mój dwudziestoocentymetrowy, gruby kutas wchodził cały w jej wąskie gardło. Sybilla nawet się nie zadławiła. Wiedziałem, że jej się to podoba, więc korzystając z okazji zrobiłem tak jak najbardziej lubię. Wyciągnąłem prawie całego kutasa, zostawiając w jej ustach tylko mały kawałek główki, natarłem na nią gwałtownie i znieruchomiałem. Przydusiłem ją przez chwilkę swoim rozmiarem, po czym powtórzyłem czynność. Głębokie, wąskie gardło Sybilli dawało mi niesamowitą rozkosz, która trwałą zbyt krótko. Czułem już zbliżający się wystrzał, więc przyspieszyłem tempo, zrobiłem jeszcze może cztery ruch, docisnąłem jej głowę do mojego kutasa i zalałem jej gardło gorąco spermą. Z kącików ust Sybilli pociekła sperma, wyjąłem kutasa, a mamuśka oblizała kąciki i dokładnie wylizała resztkę spermy z fiuta. Wstała z kolan i udała się na łóżko, na którym się położyła, szeroko rozchylając nogi.

    Jak na jej wiek, jej cipka wyglądała bardzo atrakcyjnie, a spływające po udach soczki, aż zachęcały do zlizania ich. Długo nie myśląc włożyłem głowę pomiędzy jej nogi. Najpierw zlizałem starannie wszystko z ud, po czy powoli udawałem się ku wystającej i nabrzmiałej łechtaczce. Szturchnąłem ją raz językiem, a Sybilla wydała z siebie głuchy jęk rozkoszy. Zachęcony natarłem na nią, a mój język miotał się jak szalony. Po chwili postanowiłem, że przecież mogę ją jeszcze bardziej zaspokoić, więc wsadziłem jej od razu dwa palce w cipkę. Była wąska, co mnie zdziwiło, ale spływające z niej soczki dały poślizg, więc po chwili, by rozszerzyć jej szparkę, włożyłem kolejnego palca. Sybilla głośno jęczała z rozkoszy, a jej cipka rytmicznie zaciskała się na mojej ręce. Czułem, że zaraz dojdzie, więc przyspieszyłem ruchy ręką. Wygięła się w łuk, wypchnęła mięśniami moją rękę ze swojej cipki i doszła, zalewając mi twarz wytryskiem. Zaskoczony, odskoczyłem od niej, bo nie do końca wiedziałem co się stało. Pierwszy raz doprowadziłem kobietę, w dodatku prawie 60-cioletnią, do wytrysku. Sybilla ciężko dysząc opadła na materac.

    Mój nabrzmiały kutas dawał o sobie znak lekko podrygując. Obróciłem mamuśkę na brzuch, wypiąłem jej dupę, nastawiłem kutasa na cipkę i wszedłem bez jakiegokolwiek uprzedzenia. Sybilla krzyknęła, a jej wąska szparka zacisnęła się, utrudniając mi penetrację. Przestałem napierać, polizałem palca, i by trochę zmniejszyć jej napięcie, zacząłem pocierać jej łechtaczkę. Po kilku ruchach cipka się obkurczyła, więc nie czekając długo ponownie zacząłem wciskać w nią całą długość kutasa. Obiłem się o jej dupę i zastygłem, dając czas na przyzwyczajenie się do wielkości. Sybilla zaczęła błagać o więcej, więc zacząłem ją posuwać z całych moich sił. Nadałem szybkie tempo. Jedną ręką owinąłem sobie jej długie włosy wokół nadgarstka, i pociągnąłem za głowę, tak by mamuśka opierała się jedynie na kolanach, a drugą ręką klepałem ją po tyłku.

    Sybilla doszła już trzy razy, a ja nadal nie miałem dość. Rżnąłem jej szparkę, myśląc tylko o tym, by i mojej spełnienie w końcu nadeszło. Oddech mamuśki stawał się coraz cięższy i by nie dopuścić do jej zawału, postanowiłem, że puszczę jej włosy. Złapałem ją mocno za biodra, bardziej wypiąłem dupkę, trochę jeszcze przyspieszyłem tempo i już wiedziałem, że tego mi brakowało. Poczułem jak mój kutas jeszcze bardziej nabrzmiewa, jak mięśnie jej cipki się na nim zaciskają. Sybilla doszła po raz chyba już czwarty, a ja tuż za nią, zalewając jej aż nadto mokrą cipę. Drgnąłem jeszcze kilka razy, po czym wyciągnąłem z niej kutasa. Mamuśka opadła wymęczona na łóżko, a ja pełny nowych sił witalnych, ubrałem się i wyszedłem przed dom poczekać na Tati.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    eveline
  • Ja, Karolina – Dalam dupy murzynowi

    Ostatnio rozstałam się z chłopakiem, nie obroniłam licencjatu, rodzice zapomnieli o moich dwudziestych pierwszych urodzinach, a na dodatek tego – albo z tego wszystkiego – przytyłam z dziesięć kilo. Nic się nie układało. Byłam w złym stanie. Dobrze, że chociaż pracę zachowałam.

    No i brakowało mi seksu. Lubiłam seks ze swoim chłopakiem. Robiłam to tylko z nim, bo byliśmy parą od liceum. Nie miałam pojęcia, że chcica może być tak wielka.

    Pracowałam w galerii, w sklepie i w tej galerii handlowej w ekipie sprzątającej pracował taki murzyn – nie był ani młody, ani stary, pewnie gdzieś po trzydziestce. Był średniego wzrostu. Łysy. Z twarzą jak wszyscy oni. Byłam wolna, sama. Pomyślałam, że go uwiodę. Właściwie zawsze miałam ochotę spróbować z czarnym i chciałam też, żeby pierwszy raz po moim chłopaku był inny, wyzwolony, taki zapadający w pamięć. Padło więc na tego murzyna. Raz kozie śmierć.

    Któregoś dnia zaczepiłam go po prostu na przerwie – zrobiłam pełny makijaż, ułożyłam włosy, założyłam seksowną spódniczkę. Podeszłam do niego i spytałam bez ogródek.

    – Masz ochotę na seks?

    Zrobił wielkie oczy. Miał czarne oczy. Cały był czarny. Jak diabeł.

    – Co?

    Średnio mówił po polsku.

    – Do you wanna fuck? I want fuck you – powiedziałam. Zrozumiał. Spytał czy żartuję. Pokiwałam głową na nie. Zrobił dziwną minę. Potem obejrzał mnie z góry na dół. Uśmiechnął się lubieżnie.

    – Chodź – powiedziałam i złapałam go za rękę.

    Poszliśmy do kibla dla pracowników, zaciągnęłam go tam siłą. Weszliśmy. Zamknęłam drzwi od środka. Przeczesałam blond włosy. Musiałam się chyba nieźle prezentować.

    Murzyn popatrzył tylko i od razu przejął inicjatywę. Ściągnął spodnie i ujrzałam najdłuższego kutasa, jakiego do tej pory widziałam. Wisiał jak jakaś kaszanka. Gruby i długi. Żylasty. Nad nim znajdował się busz gęstych, kędzierzawych krzaków. Duże jądra zwisały luźno.

    – Suck it – powiedział dziko.

    Podeszłam do niego i uklęknęłam. Chwyciłam tą jego wielką, czarną pałę – ciężka była. Przełknęłam ślinę – bałam się. Mimo to objęłam nieśmiało wargami ciemną żołądź. Zaczęłam powoli, powolutku ssać sam grzybek. Smakował inaczej. Intensywniej. Lekko śmierdział i był słony od potu. Obciągałam, pomagając sobie jednocześnie rączką, którą robiłam długie, solidne ruchy. A pała rosła w moich ustach. Ogromny penis. Obrabiałam go z wyczuciem, ledwo dawałam radę. Nagle złapałam się na tym, że nie mogę doczekać tego, kiedy nim we mnie wejdzie.

    Murzyn podciągnął koszulkę i przyglądał mi się z góry.

    – I love your blue eyes – padło z jego ust.

    Spojrzałam na niego. W jego oczy. Ssałam i patrzyłam mu w oczy. Trochę mnie to krępowało, ale widziałam, że mu dobrze. Kutas chyba całkowicie już stwardniał. Czułam na dole, że cipka jest mokra jak diabli – pierwszy raz tak szybko się podnieciłam.

    – Wstań – powiedział niezgrabnie. – Od tyłu.

    Podniosłam się z kolan, a on chwycił mnie za tyłek, położył łapę na moim pośladku. Byłam w butach na obcasie. Wzrostem byliśmy sobie równi.

    – Masz kondom? – spytałam go.

    – Nie – odparł i pokiwał głową. Chwycił mnie teraz za biodra, chcąc obrócić do siebie plecami. – Od tyłu chodź.

    Dobrze wiedziałam, że chce mnie wziąć na pieska. Zastanawiałam się jednak. Nie wzięłam gumek, zapomniałam o nich cholera. Przegryzłam wargę. Spojrzałam na wielką, czarną pałę sterczącą między jego nogami. Nie było już odwrotu.

    – No HIV – zapewnił mnie.

    Pokiwałam głową, że rozumiem, a on masował mnie po tyłku, wsadził palce pod majtki i gładził skórę pośladków. Widocznie pragnął tylko mojej dupy. Nie było co zwlekać. Pozwoliłam mu w końcu się do siebie dobrać. Oparłam się o umywalkę i wypięłam w jego stronę. Było tutaj lustro. Widziałam dobrze jego całego, jego twarz i to co robił. Szybko zdjął mi majtki i spódniczkę. Moja blada, tłusta dupa uśmiechnęła się nagością. Polizał swoją dłoń i przejechał palcami po mojej mokrej pusi. Uśmiechnął się szatańsko. Potem zgiął trochę kolana i przyłożył główkę do otworka. Naparł bez ceregieli. Z początku bolało jak cholera.

    – Be slow. It’s to big – powiedziałam. Był cholernie za duży.

    Położył swoje czarne dłonie na moich białych jak mleko biodrach i zaczął powoli mnie posuwać. Ból mijał. Cipka dostosowywała do rozmiaru z jakim przyszło jej obcować. Po chwili czułam już, że może wchodzić we mnie jak w masło. On też to chyba poczuł. Przyspieszył.

    – Ładna dupa – powiedział.

    Parsknęłam śmiechem, bo byłam wysoka, przytyłam i tyłek miałam teraz jak kobyła. Ale murzyni chyba naprawdę lubią takie wielkie tyłki.

    Jednak po chwili przestało mi być do śmiechu, bo zaczął mnie mocniej walić. Ze swoim sprzętem robił w mojej pochwie pogrom. Patrzyłam w lustro i widziałam, że moje blade pośladki odbijają się od jego czarnego podbrzusza jak gumowa piłka. Falowały od uderzeń. Słyszałam ich miłosne klaskanie. A on patrzył właśnie na nie, tylko na nie. Jak zahipnotyzowany.

    – Dobra cipka – wyznał i dodał zaraz. – Lubię.

    – Fuck me hard – rozkazałam.

    Posłuchał i zaczął mnie teraz zwyczajnie jebać. Jak pies. Byłam jego suką. Białą suką jakiegoś czarnego kundla. Magiczny kontrast chociaż to nie Ameryka. A jednak. Polki też mogą dawać dupy kolorowym. Powoli odpływałam, czując pracującego we mnie penisa. Było mi tak dobrze, tak dobrze…

    Nie wiem jak długo mnie tak rżnął, ale wiedziałam, że nikt nigdy tak mocno tego nie robił. Była w tym furia. I dzikość. Mój chłopak nigdy mnie tak nie brał, chociaż też lubił od tyłu. Może nie potrafił zerżnąć mnie jak trzeba.

    W końcu poczułam nadchodzący orgazm. Murzyn też miał się ku końcowi, powiedział o tym głośno.

    – Coming!

    – Wyjdź – powiedziałam po polsku. Nie mógł zrozumieć. Nie chciał. To bez znaczenia.

    Poczułam jak wulkan gorąca wypełnia moje wnętrze. I w tym właśnie momencie doszłam i ja. Cipka zaczęła wariować, targnął mną dreszcz. A on mocno dociskał się do mojej dupy i zalewał moje łono murzyńskim nasieniem. To było cudowne. Przez tę krótką chwilę. Bo w końcu skończył i odkleił się od mojego tyłeczka. Wyciągnął ogromnego drąga, a sperma pokapała na płytki. Potem dał mi solidnego klapsa, poklepał mnie po zadzie jak zwykłą klacz rozpłodową. Oddychałam głęboko. To był silny orgazm.

    – Must go work – powiedział w końcu i zaczął się ubierać. Nie pożegnał się nawet. Po prostu wyszedł. Opróżnił czarne wory, wykorzystał białą sukę i odszedł.

    A ja zostałam w tym kiblu sama. Z wypiętym tyłkiem. Z cipką pełną nasienia jakiegoś nieznajomego murzyna. Podmyłam się pod kranem, potem ubrałam i wyszłam. Nie oglądałam się za siebie. Chciało mi się płakać. W domu miałam moralnego kaca, długo go miałam. Czułam się jak zwykła, tania kurwa. Kilka dni później zrobiłam test. Pierwszy seks z nieznajomym i od razu możliwa wpadka, niech to szlag! Na szczęście nie byłam w ciąży – nie chciałam być matką jakiegoś czarnego bachora – co powiedzieliby rodzice, znajomi?! Przyrzekłam sobie nigdy więcej bez gumek. Z kimkolwiek. Okazało się jednak, że krótko trzymałam się tego postanowienia, ale to już inna historia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    To będzie seria o wysokiej blondynce z dużym tyłkiem, niebieskimi oczami i jej seks przygodach – Karolinie.

  • Majteczki, majteczki, majteczki

    Na czacie poznałem smutną dziewczynę. Szybko podłapaliśmy wspólne tematy. Postanowiliśmy się spotkać. Żeby było “bezpiecznie” (nie wiadomo z kim się klika, choć kiedyś było lepiej) umówiliśmy się w publicznym miejscu na przejażdżkę rowerową.
    Od razu ją rozpoznałem – długie blond włosy, biała koszulka i wzorzyste kuse spodenki. Przejeżdżaliśmy sobie spokojnymi dróżkami rowerowymi miło gawędząc. Dojechaliśmy nad staw i usiedliśmy na ławce w cieniu wielkiej lipy. Obserwowaliśmy plażowiczów i po cichu komentowaliśmy stroje. W pewnej chwili przyszła pani z dwójką dzieci, rozłożyła kocyk i rozebrała się do bielizny. Zdziwienie nasze było, że to nie strój tylko bielizna. I tak poszło dalej z typem bielizny i miejscami publicznymi.
    Zapytała mnie “ciekawe jaką bieliznę ty nosisz? pewnie bokserki to teraz to modne”. Odparłem, że nie. Nie lubię ich, wolę klasyczne slipy. Choć męskie i damskie się różnią. Męskie są pełniejsze i mają zwykle grubą gumkę, gdzie damskie cieniutka gumka i bardziej dopasowane. “Zazdroszczę wam, bo wasza jest wygodniejsza”. Zażartowała, że powinienem spróbować. Odpowiedziałem, że chętnie, ale nie mam żadnej. Wtedy sięgnęła do plecaka, otworzyła go i pokazała woreczek – “mam zawsze zapasowe, może chcesz przymierzyć?”. Speszyłem się trochę, nie tym, żeby przymierzać, ale miejscem publicznym. “Dla ciebie mogę spróbować, ale raczej nie w tym miejscu”.
    Odpowiedziała “W takim razie jedź ze mną”. Prowadziła, ja za nią i patrzyłem na jej pupcię. Po kilku minutach byliśmy u niej w domu. Upewniwszy się, że nikogo nie ma, sięgnęła do szuflady. “Masz, te na początek”. Uśmiechnąłem się, zgodziłem, ale pod warunkiem, że sama będzie też w bieliźnie. Odwróciliśmy się plecami. Ona ściągnęła koszulkę i spodenki a ja przebrałem się w jej majteczki. “Wygodne i seksi” powiedziałem. Bardzo ją to ucieszyło. “Może teraz ty założysz coś seksownego?” zapytałem nieśmiało. Spoglądnęła na mnie i ruszyła do szuflady. Wyciągnęła czarne stringi. Odwrócona tyłem do mnie rozebrała się do naga i je założyła.
    Odwróciła się, zobaczyłem jej piękne malutkie piersi. “Jeden za jeden” rzuciła krótko i podeszła do mnie. “Teraz ty” rzekła, po czym szybko kucnęła i ściągnęła majtki ze mnie. Mój mały podskoczył. Posłusznie zrzuciłem majteczki i przewróciłem ją na łóżko. Zacząłem całować w usta, ręce nasze splatały się. Po chwili schodziłem w dół, po szyi aż do sutków. Pieściłem je, całowałem, ssałem. Mimo, że miseczka A to bardzo prężne, a sutki wystające. Kutas mi stanął i pocierałem o jej majteczki. Chciała je ściągnąć, ale powstrzymałem “Zostaw, jesteś taka seksowna w nich”. Odchyliła je trochę i włożyłem pod spód mojego małego. Pocierałem o wzgórek łonowy.
    Kiedy jej cipka zrobiła się wilgotna sięgnąłem do plecaka po gumkę. Uśmiechnęła się. Po nałożeniu prezerwatywy odchyliłem jej kuse majteczki i gładziłem główką wokół jej dziurki. Wchodziłem powoli, poruszając coraz szybciej. Odchyliła mocno nogi. Spoglądałem na jej piersi oraz gładziłem kciukiem łechtaczkę przez stringi. Sięgnęła ręką pod swoje majteczki, położyłem się bardziej na niej ssąc jej sutki. Raz jeden, raz drugi. Twardniały mocno, jej cipka była bardzo wilgotna, a rączka zataczała coraz szybsze kręgi. “Taaak, nie przestawaj” syknęła. “Ty też kochana pokaż, jak eksplodujesz”. Po paru chwilach zaczęła zamykać oczy i nadchodził orgazm. Najpierw łechtaczkowy, za chwilę pochwowy. Ruszałem coraz mocniej, ale jeszcze nie byłem u szczytu.
    W pewnym momencie wysunęła się ze mnie, przewróciła na plecy i szybko ściągnęła gumkę. Usiadła, na mnie i pocierała się wzgórkiem przez majteczki. Szybko mi naprężniał i wystrzeliłem. Poruszała się, póki pulsowałem. Po chwili położyła się na moim torsie.
    “Było cudownie” rzekła. Zrobimy to jutro jeszcze raz?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    Uwielbiam majteczki, seksowne, koronkowe, jak i te zwyczajne

  • Oliwka, IV

    [Rozkoszny seks w trójkącie na zakończenie pięknego dnia]

    Co się właśnie, do kurwy nędzy, stało?!
    Kuzynka zrobiła sobie mną dobrze i kazała milczeć. A ja nie zrobiłem nic, żeby jej przeszkodzić. Siedziałem, patrzyłem i podobało mi się. Chciałem więcej! Że też akurat moja dziewczyna ten jeden raz uwinęła się w łazience w kilka minut. Jak gdyby nie mogło to potrwać tyle, co zwykle. Godzinę chociaż!
    Posłusznie poszedłem zmyć z siebie kurz i pył długiej jazdy rowerem. Odkręciłem wodę. Obmywała mnie z wysoka jak letnia ulewa. Zmyłem z podbrzusza resztki lepkiej przyjemności które zostawiła tam Oliwka. Potem, pocierając się po penisie zacząłem czyścić jego. Na powrót zrobił się twardy. Przed oczami stanął mi obraz sprzed kilku minut. Blond trójkącik krótkich włosów a pod nimi różowa, mięsista cipka. Przesuwająca się raz za razem w górę i w dół po moim kutasie. Masturbowałem się, aż cały galon spermy bryzgnął na przezroczystej szybie kabiny. Ściekała powoli a ja trząsłem się w ekstazie. Marzyłem, żeby zamiast szyby była przede mną Oli.

    Kiedy w końcu wyszedłem Ania siedziała na łóżku i rozczesywała swoje długie, kasztanowe włosy.

    “Długo ci tam zeszło…” rzuciła uśmiechając się.

    “No wiesz…” chciałem się bronić jakąś denną wymówką, ale nie było sensu.

    “Wiem. Po tym opalaniu też musiałam sobie szybko ulżyć”. Wyjaśniła bezpruderyjnie. Wyobraziłem ją sobie nagą, pod prysznicem. Z ręką poruszającą się między nogami. Co za wieczór… Jeśli jeszcze coś się dzisiaj wydarzy to stanie mi już na zawsze.

    “Poza tym” zaczęła po chwili Anka “ona mnie tak dotknęła nogą. To było bardzo…” szukała przez chwilę słowa. “Dziwne”.

    “Dziwne?”

    “Fajnie dziwne. Jak liżesz baterię, coś takiego. Jakby płynął prąd”.

    “Widziałem. Też miałem wrażenie, że to nie przypadek”. Wróciłem myślami do kuzynki na kocu. Jędrnych, niedużych piersi i szczupłej nogi z małą stópką dotykającą palcami do stopy mojej laski. Przeszedł mnie dreszcz.

    “Skoczysz do sklepu po piwo? Chyba nam się skończyło.” Wymruczała cicho.
    Ubrałem się, zgarnąłem trochę gotówki ze stolika i ruszyłem na zakupy.

    Kiedy wróciłem dziewczyny siedziały już z późnym obiadem w altance. Było pogodne popołudnie chociaż po niebie sunęło kilka gigantycznych, kłębiastych chmur i wiał lekki wiatr. Dosiadłem się i otworzyłem nam po butelce.

    “Słyszałam, że brałeś długi prysznic” zagadnęła Oliwka jak gdyby nigdy nic. Zamurowało mnie. Zasrana babska komitywa. Ania już jej doniosła. Bardzo długo gryzłem kawałek kotleta. Dałem sobie czas na przemyślenie odpowiedzi. Przecież Oli nie mogła powiedzieć Ance o tym, co zrobiliśmy kiedy brała prysznic. Zdecydowałem się na takie samo niedomówienie jak wcześniej.

    “No wiesz…” odparłem krótko a blond psota uśmiechnęła się szyderczo i wróciła do jedzenia.
    Sam się zdziwiłem kiedy po chwili znowu tradycyjnie gadaliśmy o wszystkim i o niczym, zupełnie beztrosko jak gdyby był to dzień nadzwyczajnie przeciętny. Skończyliśmy obiad, znieśliśmy talerze i podjęliśmy decyzję, że tysiąc trochę już się przejadł i ten wieczór urozmaici nam monopoly.

    Było już koło 19 i słońce powoli zaczęło zachodzić kiedy przypadkiem strąciłem ze stolika jeden z moich dworców kolejowych. Pochyliłem się żeby go podnieść. Karta leżała zaraz obok lewej stopy Ani. Rzemykowy sandałek miała zdjęty. Zwykle zsuwała je dla wygody kiedy siedzieliśmy dłuższy czas. Jej smukłego, wysokiego podbicia dotykała po wierzchu stopa Oliwki. Była niższa więc musiała naciągnąć się jakby sięgała wysoko i jej drobna stópka opierała się na palcach. Sięgnąłem po kartę. Coś stanęło mi w gardle. Żołnierz w bokserkach jak na komendę zerwał się na baczność. Udałem jeszcze kilka sekund, że nie mogę podnieść dworca. To było głupie. Dziewczyny przecież musiały widzieć, że sięgam w tą stronę. Musiały wiedzieć, że widzę to… Cokolwiek to było. Flirt? Zabawa?
    Podniosłem się i było jasne. Oczywiście, że się domyśliły skąd te problemy z kartą. Obie spoglądały na mnie uśmiechnięte.

    “Co wy właściwie robicie?” zapytałem.

    “Przytulamy się” powiedziała blondi.

    “No, przytulamy się” potwierdziła moja dziewczyna ani trochę nie speszona.

    W tej chwili poczułem jak Oli bokiem drugiej stopy przesuwa po mojej lewej łydce. Sprężyły się we mnie wszystkie mięśnie. Poczułem ból bo mój twardy jak stal kutas zdecydowanie przerósł dostępne w spodniach miejsce. Mała, chłodna stópka powoli przesuwała się co raz bliżej mojego kolana. Serce biło mi w tempie rozpędzonego dwutaktu. Co tu się odpierdala?! Oli rzuciła kostkami. Zawiesiła stopę na moim kolanie zaczepiając się drobnymi paluszkami.
    Ania zachichotała a ja zastanawiałem się, co dzieje się pod blatem.

    “Chłodno się robi. Chodźmy do domu. Dokończymy w pokoju” zarządziła.

    Dziewczyny zebrały karty i planszę a ja zająłem się pakowaniem pozostałych browarów i już po chwili wspinaliśmy się po schodach na poddasze. Przeładowałem butelki do małej lodówki na napoje. Odwróciłem się. Dzielnice, domy i hotele odłożone byle jak pomieszały się na środku pokoju. Ania jak kotka która dorwała mysz leżała na Oliwce i całowała ją namiętnie. Ich języki migały na ułamki sekund kiedy odrywały się od siebie, żeby za chwilę zaatakować znowu. Wpijały się w siebie. Anka klęczała i jedną dłoń zaciskała na blond włosach. Drugą błądziła gorączkowo po tułowiu swojej zdobyczy. Gładziła brzuch, ściskała piersi, drapała za uchem.
    Stałem jak wryty. Byłem kompletnie zaskoczony. I cholernie zazdrosny. Nie wiedziałem tylko o kogo. Podszedłem do nich i uklęknąłem na skraju łóżka. One, nie zwracając na mnie uwagi, zaczęły zdejmować z siebie bluzki. Smukłe ciało Anki wisiało nad Oliwką rozgrzane i opalone. Po jej żebrach i brzuchu było widać jak szybko oddycha. Spore piersi ledwie podtrzymywane przez czarny top od bikini wyglądały jakby rozpaczliwie chciały wyrwać się na wolność. Oli podwinęła nogę w kolanie i objęła nią Ankę za biodro. Wciąż się całowały namiętnie, co raz agresywniej. Ależ to był widok.
    Nie wytrzymałem. Odciągnąłem twarz mojej dziewczyny i pocałowałem ją głęboko. Wsadziłem jej język prawie do samego gardła. Ugryzła mnie lekko i odwzajemniła liźnięcięm. Przerwałem jej na chwilę próbując wyczytać w jej oczach pozwolenie. Nie zdążyłem. Oliwka objęła mnie za szyję i przyciągnęła do siebie. Poczułem na ustach jej gorący, szybki oddech kiedy nasze usta zetknęły się i skleiły. Całowaliśmy się żarłocznie bez języków. W tym czasie Ania pozbawiła ją szortów. Wróciła do nas i zabrała mi kuzynkę. Nie mając zajęcia rozwiązałem stanik Anki. Jej obfite piersi obwisły jak dojrzałe owoce. Sutki dziewczyn zetknęły się ze sobą. Jedne kształtne i duże, ciemne, drugie żywo różowe, małe i szpiczaste niczym żądła. Zacząłem je pieścić na zmianę, czekając aż któraś z nich pozwoli mi włączyć się do zabawy.
    Najwyraźniej trochę się sobą nacieszyły. Anka oderwała się od nabrzmiałych ust Oliwki. Szybko i drapieżnie pocałowała mnie oplatając mój język. Ujęła mnie dłonią pod brodę i pociągnęła do siebie. Wyraźnie dawała mi znać, żebym wspiął się na łóżko. Odsunęła się kawałek i teraz ja byłem panem blond zdobyczy. Przylgnąłem do jej piersi. Były bardzo jędrne. Jak połówki pomarańczy. Poczułem jej sutki wbijające się w moją klatę. Uklęknąłem nad nią okrakiem i zacząłem całować. Poczułem jak delikatne dłonie zsuwają mi spodnie a potem bokserki. Mój nabrzmiały do granic kutas zawisł w powietrzu. Oli znalazła go dłońmi, jedną zaciskając na nim a drugą pieszcząc moje jądra. Byłem bliski spełnienia. Dosłownie. Miałem już trochę doświadczeń z pieszczotami, ale nigdy jeszcze nie czułem TEGO.
    Anka położyła się obok i zaczęła ssać moje sutki. Mój język splatał się z językiem Oliwki kiedy odepchnęła mnie na bok. Ledwie mieściliśmy się na małej, rozłożonej kanapie wypakowanej puszystymi poduszkami. Odpływałem. Dłonie mojej dziewczyny przejęły ‘trudne’ zadanie sprawiania mi przyjemności. Poczułem przez chwilę jej język. Wylizała sam czubek mojego fiuta. Potem w mgnieniu oka wciągnęła go w całości. Zassała. Jej usta ześlizgnęły się po nim. Cmoknęły i błyskawicznie przeniosły się w inne miejsce.
    Oli uniosła i rozłożyła nogi. Spojrzałem w dół. Moja dziewczyna wpiła się w cipkę mojej kuzynki. Z zamkniętymi oczami rytmicznie jak wijący się wąż jej język biegł wzdłuż nabrzmiałej szparki. Leżałem obok zaczarowany. Oliwka złapała mnie za włosy. Nie ugiąłem się. Podciągnęła się na mnie w spazmie przyjemności. Usta bosko dręczące jej cipkę nie odpuściły. Zaczęła poruszać biodrami w górę i w dół. Obróciła głowę. Połączyliśmy się w pocałunku. Poczułem ten sam rytm. Elektryczna przyjemność przepłynęła pomiędzy naszymi wargami i językami. W górę. W dół. W górę. W dół. Razem ze mną mój kutas zaczął ocierać się o jej bok. W górę. W dół. I nagle znowu ciepło. Znowu usta objęły najpierw czubek. Zassały. Poszły w dół. Prawie do końca. W górę. W dół. Na całych plecach poczułem mrowienie przyjemności. Wzdłuż kręgosłupa. Jak potężne łaskotanie. Albo drapanie. Wygiąłem się ledwie utrzymując na krawędzi łóżka.
    Ratując się przed upadkiem podciągnąłem się wyżej do wygodniejszej pozycji. Chciałem teraz tych drugich ust. Oli nie potrzebowała zachęty. Jej dłoń szybko ujęła mój sztywny pal i skierowała go wprost pomiędzy wargi. Nabiłem ją z gorliwością krzyżowca dręczącego niewiernego. Bez najmniejszego oporu. Spełniło się moje pragnienie. Głębiej! Zacisnęła usta. Poczułem jej język sunący bokiem. Trzymałem ją za tył głowy i wdzierałem się w nią aż poczułem opór gardła.
    Ania cała rozpalona nie pozwoliła pozbawić się przyjemności. Podczołgała się wprost na Oliwkę. Ich piersi znowu się zwarły. Ich usta też. Jej język oplótł mojego kutasa. Oblizał. Ich usta znowu się spotkały. Wędrowały po mnie w parze. W górę. W dół. Czasem pochłaniały więcej i ssały. W górę. W dół. Przyjemność spaliła mnie jak pożar. Rozbłysk. Spazm. Krzyczałem! Spazm! Złapałem oburącz głowę kuzynki i przytrzymałem!
    Wystrzeliłem jak miotacz ognia gorącem pożądania. Prosto w jej usta.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong
  • Niesmialy nastolatek brutalnie zgwalcony przez grupke dziewczyn cz.1

    Część 1. “Uprowadzenie”
    Był to jeden z pierwszych dni wakacji. Jako, że chciałem przez resztę wolnego mieć spokój zdecydowałem się właśnie tego dnia pozałatwiać wszystkie sprawy urzędowe. O 11 było już po wszystkim. Zadowolony zacząłem iść w kierunku przystanku tramwajowego. Z uwagi na wczesną porę były na nim tylko dwie osoby. Dziewczyny na oko koło trzydziestki. Normalnie nie zwróciłbym na nie większej uwagi, ale one co jakiś czas spoglądały na mnie ostentacyjnie i praktycznie przez cały czas chichocząc. Wtedy dopiero zacząłem im się lepiej przyglądać.

    Pierwsza z nich – blondynka w okularach przeciwsłonecznych miała na sobie białą koszulkę, która co prawda nie miała zbyt dużego dekoltu, ale kończyła się na brzuchu. Dodatkowo ubrana była w obcisłą jasnobrązową spódnicę. Można było się domyślać, że ma bardzo mocny makijaż, bo jej usta zostały pomalowane bardzo intensywnym odcieniem czerwieni. Druga również z bardzo wyzywającym makijażem była ciemnooką brunetką. Miała na sobie czerwoną, obcisłą, niezbyt długą, sukienkę z bardzo odważnym dekoltem. Dodatkowo miała na sobie dość wysokie, czerwone obcasy. Podobnie zresztą jak jej przyjaciółka, której buty różniły się praktycznie tylko kolorem – były kremowe.

    Moje obserwacje przerwała blondynka – Ej młodziutki, mógłbyś nam pomóc? – zapytała przez śmiech. – Moja twarz zrobiła się czerwona, a penis posztywniał. – Jasne, a o co chodzi? – spytałem niepewnie. – Właściwie to mamy dwie sprawy. Pierwsza to czy wiesz czym najlepiej podjechać na Armii Krajowej, a druga to czy mógłbyś nam dać jakieś wskazówki odnośnie zwiedzania miasta. – A no i polecić jakieś dobre puby. – dodała brunetka chichocząc. – To tak na Armii Krajowej najlepiej 157, 189 albo 13, a apropo zwiedzania… – Zacząłem odpowiadać, ale po chwili przerwała mi brunetka. – Właściwie to może ty byś nas oprowadził po mieście co? A tak w ogóle to Agata jestem. – Ja Kuba – wymamrotałem niepewnie, co wywołało śmiech u dziewczyn. – A ja Paula. To co jesteśmy umówieni? – zapytała przez śmiech blondynka. – No nie wiem. – powiedziałem trochę pewniejszym głosem niż ostatnio, ale na nic to się zdało. – Dobra Kubuś weź nie pierdol. – rzuciła Agata i złapała mnie za rękę.

    Przez następne dwie godziny oprowadzałem je po zabytkach mojego miasta. O dziwo atmosfera była naprawdę przyjemna. Pogadaliśmy trochę o mojej szkole i ich pracy. Okazało się, że Agata ma 31 lat, a Paula 34, tak więc mój strzał był całkiem trafny. Wyglądało to dość blado przy moich osiemnastu, ale nie zwracałem na to większej uwagi. Ponadto dowiedziałem się, że obie są pielęgniarkami, ale pracują w Szwecji. Do Polski przyleciały spotkać się ze znajomymi i poimprezować. Innymi słowy nic nadzwyczajnego i niezwykłego w nich nie było.

    – Kurde, zmęczyłam się – powiedziała Agata lekko dysząc. – To co kończymy? – zaproponowałem. Szczerze mówiąc pomimo tego, że bawiłem się naprawdę przednio, szczególnie biorąc pod uwagę fakt z jak seksownymi i dojrzałymi kobietami spacerowałem. miałem już troszkę dość. Taki urok bycia introwertykiem. Pewnie większość ludzi uznałaby, że coś jest ze mną nie tak. Przecież droga do wyruchania tych dziewczyn stała przede mną otworem. Ale jednak w takich sytuacjach zwykle wychodzi ze mnie mój wewnętrzny konserwatysta. – Zwiedzanie na pewno – odpowiedziała Paula. – Wszystko się ze mnie leje. – No ze mnie tak samo – dopowiedziała Agata. – To ja się będę powoli żegnał w takim razie – powiedziałem zadowolony i lekko zaskoczony, że tak gładko poszło. – Oj nie, nie mój malutki – powiedziała przesadnie słodkim głosikiem Agata. – Powiedziałyśmy naszym koleżaneczkom, że znalazłyśmy takiego fajnego chłoptasia, to jakbyśmy wyglądały przed nimi jakbyś nie przyszedł co? – kontynuowała. – Ale ja naprawdę muszę już iść. – trwałem przy swoim. – BO? – rzuciła agresywnie Paula. Jej stanowczy ton trochę mnie zaskoczył. Aż się lekko wzdrygnąłem. – Musze zrobić pewną ważną rzecz. – wymamrotałem. Było widać, że zostałem zbity z tropu. – KONKRET. – powiedziała Paula prawie krzycząc. W tym momencie moja pewność siebie została obniżona praktycznie do zera. Popatrzyłem na Paulę. Jej mina pokazywała jasno, że jest trochę poddenerwowana albo przynajmniej chce na taką wyglądać. Popatrzyłem na Sarę. Uśmiechała się niewinnie z trudem powstrzymując chichot. Teraz dopiero zdałem sobie sprawę, że od kilku sekund nikt nic nie powiedział. Już chciałem wymyślić jakiś w miarę wiarygodny powód, ale Agata mnie uprzedziła. – Czyli po prostu nas okłamałeś i chciałeś nas zostawić na lodzie. Oj nie ładnie, nie ładnie Kubusiu. – Żeby mi to było ostatni raz. – rzuciła już nieco łagodniej Paula.

    Niecałe dziesięć minut później weszliśmy do pubu. Ku mojemu małemu zaskoczeniu Paula dość szybko złagodniała. Pomyślałem, że po prostu dobrze zagrała swoją rolę. A ja jej uległem. No cóż przynajmniej jestem tego świadomy. Stolik przy którym siedziały jej koleżanki rozpoznałem dość szybko. Ledwo weszliśmy do sali to siedzące przy nim dziewczyny zaczęły piszczeć, wydawać odgłosy zdziwienia i machać rękami jak jakieś nienormalne. No po prostu kurwa zajebiście. Były to trzy dziewczyny o zróżnicowanym wyglądzie i wieku. Ta która wydała się bardzo zdziwiona moją obecnością była ponadprzeciętnie wysoka. Myślę, że mogła mieć spokojnie ze dwa metry. Miała długie, rude, proste włosy i jasne oczy. Jak każda z nich miała bardzo mocny i wyrazisty makijaż. Oprócz tego (głównie przez swoją posturę) znacząco się wyróżniała spośród reszty dziewcząt. Była POTĘŻNA. Od razu skojarzyła mi się z Marie Phoenix, czy Lauren Phillips. Chociaż bardziej z Lauren, bo jednak była rudowłosa. Ubrana była w obcisłą bordową sukienkę z czarnymi paskami po bokach. Miała ona spory dekolt i ledwo zakrywała jej majtki. Albo przynajmniej miejsce gdzie te majtki powinny się znajdować. Wszystko uzupełniały czarne buty na grubym wysokim obcasie. Wyglądała naprawdę niesamowicie. Obok niej siedziała jakaś nastolatka. Wydawało mi się, że mogła być nawet w moim wieku. Miała blond włosy i jasne oczy. Wyróżniała się nie tylko swoim młodym wiekiem, ale także niewielkim biustem. Miała na sobie różową koszulkę z krótkim rękawkiem, która była zawiązana w taki sposób żeby nie zakrywać brzucha. Oprócz tego miała jeszcze króciutkie spodenki jeansowe i i białe podkolanówki z czarnymi wykończeniami. Na stopach miała zwyczajne czarne trampki. Ostatnia była nieco starsza. Oceniłbym ją na jakieś 25 lat. W odróżnieniu od reszty wyglądała na całkiem inteligentną. Ale to wrażenie chyba brało się stąd, że jako jedyna z nich wszystkich nosiła okulary. Czarne oprawki świetnie współgrały z jej ciemnymi włosami. Jej oczy również były ciemne. Była drobniutka, ale pomimo tego jej piersi w porównaniu z pozostałymi dawały sobie radę. W tym przypadku robotę robił odważny dekolt jej sukienki. Była ona dwukolorowa – do piersi jasnokremowa, a później aż do samego dołu czarna. Świetnie się to komponowało z czarnymi zakolanówkami i czarnymi butami na wysokim, ale chudziutkim obcasie.

    Nie powiem, czułem się dość nieswojo. Kiedy doszliśmy do stolika Paula i Agata zaczęły się obscenicznie witać ze swoimi znajomymi. Ja trochę speszony stałem na uboczu. Zauważyła to pani z rudymi włosami i energicznie do mnie podeszła. – Co taki speszony hehe? Laura jestem. – Powiedziała łapiąc mnie za lewe ramię. – Kuba – przedstawiłem się wiedząc doskonale, że brzmię bardzo niepewnie. – Ładnie – odparła, a jej ręka wylądowała na mojej klatce piersiowej. – Ćwiczysz? – Od trzech lat. – odpowiedziałem. Znowu niezbyt pewnie. – Widać. – powiedziała uśmiechając się. – A Ty ćwiczysz? – zapytałem. – Właściwie to ja i Kasia jesteśmy jedynymi niećwiczącymi tutaj. Kasia to ta najmłodsza – odparła. W tej chwili podeszła do mnie ta „inteligentna” i zagadała. – Hej, Sandra jestem. – Kuba – Słyszałam, że zapytałeś niewłaściwą osobę o ćwiczenia hehe. – No tak wyszło. Wy pewnie na fitness tylko, nie? – powiedziałem w nadziei, że wreszcie rozpocznie się jakaś normalna rozmowa. – Właściwie powiedziałabym, że robimy tylko nogi, dupę i brzuch. – odpowiedziała. – Jak 99% dziewczyn. – odpowiedziałem i zdałem sobie sprawę, że właściwie brzmię już całkiem naturalnie. – A co sądzisz o tym jednym procencie? – dopytywała. – A to akurat zależy. Ale zwykle są całkiem podniecające.– powiedziałem i przez krótką chwilę zawahałem się czy nie byłem zbyt śmiały, ale Sandra szybko rozwiała wszelkie wątpliwości – Zawsze jakaś odmiana, nie? – powiedziała w dalszym ciągu się uśmiechając. Już miałem kontynuować rozmowę, ale w tym momencie podeszła do nas najmłodsza z przedstawicielek płci przeciwnej. – Hej Kubuś, Kasia jestem. – Hej – Ile masz lat? – zapytała. – Osiemnaście. – odparłem. – Mógłbyś być moim starszym bratem – powiedziała z uśmiechem na ustach. – Ja za pół roku kończę siedemnaście. – dodała. – Szczerze powiedziawszy wyglądasz na więcej. – Dzięki, staram się. I tak grunt, że mam ponad piętnaście. – No chyba, że patrzysz na to w ten sposób. – odparłem uśmiechając się.

    O dziwo rozmowa kręciła się raczej wokół bardziej codziennych tematów. Owszem kilka razy były odwołania do seksu, np. kiedy Paula z Agatą opowiadały o nachalności niektórych pacjentów, a reszta dziewczyn dzieliła się niektórymi ze swoich seksualnych przygód, ale wszystko było poruszane raczej w formie żartu i nie przekraczało granicy dobrego smaku. Przez większość czasu dziewczyny rozmawiały o swoich pracach, porównywały życie w Polsce i w Szwecji albo obmawiały jakieś swoje wspólne koleżanki, o których słyszałem po raz pierwszy. Generalnie można powiedzieć, że przez większość czasu byłem wyłączony z rozmowy, ale szczerze powiedziawszy nie przeszkadzało mi to. Jedyną rzeczą, która była dla mnie niekomfortowa, ale również w pewien sposób czerpałem z niej sporą przyjemność było zachowanie dziewczyn siedzących obok mnie – Pauli i Sandry. Mniej więcej co kwadrans kompletnie z dupy nawiązywały do mnie i czochrały mnie po włosach, łapały za dupę, klepały mnie po klacie, brzuchu albo udzie. Ale to jeszcze było nawet do zniesienia. Najbardziej peszyłem się, a mój penis prostował się tak bardzo jak to tylko możliwe, kiedy to „przypadkowo” ocierały swoje nogi o moje, trzymały ręce na moich udach czy nawet na moim przyrodzeniu. Doskonale zdawały sobie sprawę jak onieśmielająco to na mnie działa, ale to tym bardziej motywowało je do działania. Za każdym razem gdy czułem, że robię się czerwony, czy kiedy przez zaskoczenie wzdrygnąłem się słyszałem chichot wszystkich dziewczyn, ale największy ubaw miały właśnie one,

    Pod koniec pobytu w pubie dziewczyny jednak zdecydowały się zmienić temat o 180 stopni. No może nie o 180, ale jednak zmieniły go dość diametralnie. – No Kubuś, bo nic się nie odzywasz, mówiłeś nam już, że nie masz żadnej dupy, ale jesteśmy ciekawe czy kiedyś jakąś miałeś. – zapytała z przekąsem Sandra. – Nie, nie zamierzam angażować się w niepoważne związki, a nie miałem okazji stworzyć żadnego poważnego. – odpowiedziałem dyplomatycznie, ale nie uchroniło mnie to od złośliwych uśmiechów. – Mhmm…. – zamruczała Sandra uśmiechając się. – To w takim razie ile bab wyruchałeś? – wypaliła Agata. Przez dłuższą chwilę milczałem. – O chuj! – zapiszczała Sandra. – Ale jaja! – powiedziała spokojnym głosem, ale widocznie przejęta tym faktem Laura. – Ale ja kurwa dawno nie miałam prawiczka – wykrzyczała roześmiana Paula.

    Szczerze powiedziawszy trochę mnie wcięło. Później dziewczyny dopytywały o to, czy nigdy nawet nie doświadczyłem loda albo innej czynności seksualnej. Z każdą kolejną przeczącą odpowiedzią były co raz bardziej ożywione i co raz bardziej napalone. A przynajmniej na pewno można to było powiedzieć o Pauli, u której zauważyłem ledwo widoczne ślady wilgoci na sukience. – Dobra dziewuchy chyba się zwijamy co? – zawołała władczo Agata. – Też myślę, że to nie taki głupi pomysł. – powiedziała Sandra prowokująco głaszcząc mnie po głowie. – To ja też będę się zbierał – powiedziałem nieśmiało, wyczuwając nadchodzący sprzeciw. – O czym Ty mówisz Kubusiu? – krzyknęła oburzona Sandra. – Ej mówiłeś, że rodzice wyjechali na tydzień i w domu jesteś sam. To dlaczego kurwa chcesz się zwijać tak wcześnie co? – wydarła się na mnie Agata. – Kubuś pójdzie prawda? – naciskała Paula jedną rękę kładąc mi na kroczy, a drugą wkładając pod koszulkę. Poczułem się tak osaczony, że mimowolnie im uległem.

    Podróż do ich mieszkania trwała niecałe pół godziny. Przez całą drogę odezwałem się tylko kilka razy. Z jednej strony byłem niezwykle podekscytowany, ale z drugiej miałem wiele obaw. Przez cały ten czas zastanawiałem się co spotka mnie u nich w mieszkaniu. Ile to wszystko potrwa? Kiedy będę mógł w końcu wrócić do domu? Kiedy będę mógł w spokoju pozbierać myśli? Jaki ślad pozostawi to na mojej psychice? O tym wszystkim (albo prawie wszystkim) miałem się dowiedzieć już niebawem. Właśnie stanęliśmy w szóstkę przed drzwiami jednej z wielu XIX–wiecznych kamienic na ulicy Armii Krajowej.
    c.d.n. (chyba)

    Jest to pierwsze moje opowiadanie, więc mam nadzieję, że Wam się spodobało. Jeśli opowiadanie się przyjmie postaram się napisać kontynuację. Dlatego bardzo proszę o komentarze 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Little B
  • Oliwka, V

    [Dalsza część dzikiego wieczoru z dziewczyną i kuzynką]

    Padłem. Jak wyczerpany telefon. Świat się przyciemnił. Zaszedł mgłą. Stracił ostrość. Kiedy na chwilę odzyskałem władzę nad ciałem i spojrzałem w dół widziałem jak moja kuzynka przełyka i oblizuje się dalej wijąc się jak wąż. Jej ręce ściskały piersi Ani jakby chciały je wyżąć. Całowały się. Nie. Zjadały się. Pożerały! Cały drżałem. Energia mnie opuściła. Nie miałem siły podeprzeć się na rękach. Czułem boską przyjemność i opadłem jak truchło z malutkiej kanapy na podłogę.

    Leżałem tak ładnych kilka minut. Oddychałem głęboko, słuchając mlaskania i jęków dochodzących gdzieś z góry. Sufit był taki… Chyba ktoś powinien rzucić okiem na dach. Coś tam ewidentnie przeciekało. Zrobiłem głębszy wdech. W naszym poddaszowym lokum było duszno. Wilgotno. Brakowało powietrza. Bardzo go potrzebowałem. Po prostu pomyślałem, że muszę otworzyć okno. Mały lufcik zaraz nad kanapą, bezsensownie kwadratowy. Dużo lepiej komponowałby się z pięknym pruskim murem gdyby był, kurna, okrągły. Wstałem z trudem, nadepnąłem na jakiś porzucony hotel i sięgnąłem do okienka. Ustąpiło po delikatnym szarpnięciu i poczułem jak do środka wlewa się wieczorne chłodne powietrze. Pachniało starym lasem i zbożem. Pode mną na złożonej kanapie Oliwka i Anka splecione jak korzenie dębu dyszały i sprawiały sobie przyjemność. Każdą częścią ciała. Co za niesamowity widok. Oli jedną rękę utkwiła między nogami mojej dziewczyny. Drugą ciągnęła ją za włosy żeby za chwilę odpuścić i miętosić jej piersi. Ania wpijała się w szyję mojej kuzynki jak najprawdziwsza wampirzyca. Bez cienia litości drapała ją po brzuchu i sięgała co chwilę w dól żeby musnąć palcami ociekającą sokiem cipkę. Złapać drapieżnie za malutki tyłeczek. Stałem zahipnotyzowany. W ogóle się mną nie przejmowały. Nawet trochę mnie to zirytowało. Chwyciłem ten wnerwiający cielesny węzeł i ściągnąłem je bezceremonialnie na podłogę.

    Spadły jedna na drugą i najwyraźniej mniej ograniczająca przestrzeń podłogi dała im pretekst żeby zmienić trochę układ sił. Zaczęły się toczyć. Teraz Oli była na górze. Chyba jej się spodobało bo zaczęła gryźć Ankę w obojczyk. Złapała ją za nogę i podciągnęła ją do góry. Zarzuciła sobie na ramię. Miałem wrażenie, że wkłada jej w cipkę pół dłoni. Nie przyglądałem się.

    Ktoś musiał w końcu rozłożyć i pościelić łóżko albo obudzimy się rano z nieruchomościami powbijanymi w plecy. Dziewczyny walcząc ze sobą turlały się po starym parkiecie w stronę łazienki. Rozciągnąłem kanapę i rzuciłem na górę pościel. Zupełnie byle jak. Anka prawie wyła. Tym rodzajem wycia kiedy miała ochotę wyć, ale jej rodzice byli w pokoju obok. Tłumionym. Blond czupryna w totalnym nieładzie sterczała jej spomiędzy nóg. Wyprężyła ręce na boki. Nogami objęła i ścisnęła małe ciałko Oliwki. Wbiła pazury w deski podłogi.

    Poczułem jak znowu mi staje. To było coś pięknego. Skulone drobne ciałko około półtora metra z wypiętym tyłkiem i głową wczepioną głęboko pomiędzy uda mojej dziewczyny. Klęknąłem za nią. Złapałem za biodra. Wbiłem język w jej szparkę jak tłok kafara stawiający falochron . Ociekała ekscytacją. Zlizałem lepki sok z jej cipki. Smakował trochę ananasem, który codziennie jadła w sałatce. Oderwała się od Anki i wyprężyła w tył. Przelizałem ją powoli od nabrzmiałej łechtaczki w górę. Wypięła tyłek jeszcze wyżej kiedy dotarłem do jej drugiej dziury. Byłem ledwie na krawędzi a jej głowa opadła z powrotem między uda mojej laski. Tajemnica kosmosu. Zrobiłem to jeszcze raz. Przez całą drogę naciskałem językiem tak mocno, jak tylko mogłem. Anka zawyła kiedy znowu dotarłem do końca drogi. Jak piramida przelewających się kieliszków szampana dupa Oli przekazywała przyjemność dalej. Zsynchronizowaliśmy się. Połączyliśmy w jedno.

    Wyprostowałem się. Wszedłem w nią bez wahania jak Achilles szturmujący Troję! Prężyłem się! Atakowałem raz za razem! Głębiej! Głębiej! Mój kutas szturmował jej cipkę. Brutalnie! Błyskawicznie!

    Mocniej!

    Słabo pamiętam co stało się potem. Obudziłem się bardzo późnym wieczorem. Na starej kanapie. Otoczony wymemłaną pościelą i prześcieradłem które rozciągnięte byle jak zakrywało tylko pół mojej dziewczyny. Od pasa do szyi. Leżała na boku cicho pochrapując z głową przytuloną do brzucha Oliwki. Ta spała z nogą malowniczo zarzuconą na stertę zwiniętej kołdry. Mocno zaróżowione wargi jej cipki pomiędzy wygodnie rozpostartymi nogami leżały pół metra od mojej twarzy. Na wprost. Jak szydzący monument wodospadu wyrzutów sumienia, który właśnie na mnie spadł. Co my zrobiliśmy?

    Podniosłem się i siedząc osłoniłem swoją nagość kawałkiem prześcieradła. Oli też się poruszyła. Nieznacznie. Rozejrzałem się za czymś do picia. Na jedynym nocnym stoliku stało niedokończone piwo. Nie… To nie wchodziło w grę. Nie mój level. Cofnęło mi się na samą myśl. Potrzebowałem wody. Zimnej, cudownej wody. Coś musiało spłukać z moich ust jej delikatny smak.

    Zwlokłem się z kanapy wytężając ostatnie siły żeby nie zbudzić dziewczyn. W półmroku tylko ledwie rozjaśnianym przez małe okna odnalazłem łazienkę. Nie zapalałem światła. Znałem to małe pomieszczenie dość dobrze. Pachniało starym murem i wilgocią. Otwarte drzwi ledwie wpuszczały słabe, księżycowe światło i panowała tu prawie całkowita ciemność. Odnalazłem umywalkę. Puściłem cichy, drobny strumień wody. Wydawała się zimna jak lód i bolała w dziąsła kiedy płukałem usta. Zacząłem pić. Coś delikatnie objęło mnie przez biodra. Spiąłem się z zaskoczenia.

    “Cśśś” usłyszałem.

    Drobna ręka otuliła mnie jeszcze bardziej a filigranowe ciałko przylgnęło do mnie przodem. Przywarło mocno. Główka z włosami do ramion wtuliła się bokiem łaskocząc mój tors.

    “Nie budź jej” wyszeptała.

    Objąłem ją ręką jak psiaka który po nocy wcisnął się do łóżka. Wszystkie wątpliwości wróciły do mnie z podwójną siłą.

    “Oli, co tu się odjebało?” odszeptałem.

    “Przepraszam…” przylgnęła do mnie bardziej.

    “Za co?”

    “Masz fajną dziewczynę.”

    Milczałem przez kilka sekund. Jak można skomentować takie wyznanie?

    “Nie mogłam… Po prostu chciałam tego.”

    “Ale dlaczego ja…” nie umiałem dokończyć. Sumienie dusiło mnie za gardło jak zaciskający się stryczek.

    “Oj… Przecież też Ci się zawsze podobałam. Nie mów, że nie. Droczyłeś się ze mną przy każdej okazji.”

    “Ale to nie było tak…” próbowałem wyjaśnić. Nie umiałem szybko znaleźć słów. Tego się nie dało wyjaśnić. Obronić. Usprawiedliwić.

    “A jak? Pamiętam jak co wakacje gapiłeś się na mój tyłek. Na moje nogi.”

    “Nie ja nie to nie tak” szeptem spanikowałem.

    “Daj spokój. Zawsze Ci się podobałam. Nie zaprzeczaj.”

    Przypomniałem sobie wszystkie poprzednie wakacje. Jak nurkowaliśmy po raki. Jak wygrzewaliśmy się w słońcu. Jak ona próbowała mnie poddusić kiedy wygrałem w karty i jak wgniatałem ją dla zabawy w koc kończąc pojedynek na docinki. Niewinnie. Najzupełniej… Niewinnie?

    “Potem nie było Cię przez kilka lat. A teraz przywiozłeś tutaj ją.”

    “O co ci chodzi?” wyrwała mnie ze wspomnień. “Że jaką ją?”

    “No Ankę. Nie mów mi, że nie wiedziałeś.”

    “O czym?” szeptałem co raz głośniej, co raz bardziej zdenerwowany.

    Jej ręka powoli powędrowała w górę moich pleców a stara deska pod nami delikatnie skrzypnęła kiedy przycisnęła się do mnie jeszcze bardziej.

    “Ona bardzo lubi się ruchać.”

    To stwierdzenie wybrzmiało tak, jak tylko ona mogła to powiedzieć. Bezpośrednio, ordynarnie i bardzo troskliwie.

    “No my już kilka razy” zacząłem ale Oliwka nie dała mi dokończyć.

    “Nie z tobą. Mam już trochę za sobą ale ona” na chwilę zabrakło jej słów “chyba tego chciała. A potem mnie jakby upolowała.”

    Po raz pierwszy usłyszałem, nawet przez ten delikatny szept, jak blond diablica traci pewność siebie. Jak poskromiona złośnica, skruszona i rozbrojona. Bezbronna.

    “Co?” Głupi dalej nie złapałem.

    “Przecież mnie uwodziła cały czas. Jak tylko zauważyła…”

    “Co?” Zdałem sobie sprawę że jestem debilem.

    “No. Że mam na ciebie ochotę. A Ty na mnie.”

    “Ale to nie tak. Ja wcale nie. Ej jesteś moją siostrą prawie!”

    “Tak jakby to miało znaczenie!” przerwała mi krzycząc bardzo po cichu! “Odpuść sobie i się nie zapieraj.”

    Przyciągnęła moją głowę niżej i pocałowaliśmy się. Nie protestowałem. Chciałem. Nie, jednak nie chciałem. Zawsze ją uwielbiałem. Móc ją pocałować to jak w końcu stanąć na szczycie góry. Spojrzeć w dół i odetchnąć z zadowoleniem.

    “To znaczy jak niby ona cię uwodziła, Oli?” Zapytałem wróciwszy do siebie.

    Opadła z palców i znowu była niższa. Musiała się naciągać żebyśmy mogli się pocałować. Poderwałem ją za uda i posadziłem na umywalce, żeby spojrzeć jej w oczy bez zginania głowy.

    To było idiotyczne. Widziałem tylko kontur jej głowy. To że znalazła się wyżej a ja pomiędzy jej rozchylonymi nogami było jednak całkiem jasne. Podnieciłem się znowu a myśli uciekły mi w stronę małego złotego trójkąta i karmazynowego serduszka, które koronowały jej mokrą, ciasną szparkę. Miałem ochotę całować ją tam aż dojdzie. Stanął mi ale wbiłem się w chłód zlewu jak pechowy lodołamacz.

    “Wcześniej, trochę z ciebie żartowała, i była taka zimna i mruczała czasem.”

    “Jak to mruczała?” zapytałem rozproszony. Na mnie też czasem mruczała. Jak miała ochotę na igraszki. Ale byliśmy razem ile? Dwa lata z okładem? Z kuzynką znały się tydzień.

    “Ty pewnie nie widziałeś. Faceci tak mają.”

    No tak. Oczywiste. Jesteśmy durni i ślepi. Wgryzłem się złośliwie w jej usta i dźgnąłem trochę wyżej kutasem. Jak baran. Chyba ubodłem ją we włoski nad cipą bo zakuło. Ale gest był wart poświęcenia.

    “Na prawdę nie wiedziałeś, że ona już to robiła? Że chce tego tak często?” zabiła mnie.

    Przecież Anka była młodsza ode mnie. Jak robiła? Z kim? Jak często? Że kiedy!? Milion wyobrażeń przeleciało mi przez głowę w sekundę. Zazdrość i wkurw! Wkurw, że mi nie powiedziała! I zazdrość, że… Wyobraziłem ją sobie z innym facetem. Jak skomle kiedy on dochodzi piłując ją dziko. Mój wzwód stał się bolesny. Byłem twardy jak taran. Skupiłem wzrok i spojrzałem w przód, w ciemność, w miejsce gdzie miały być wielkie zielone oczy. Pchnąłem znowu i tym razem mój taran trafił bezbłędnie we właściwe miejsce. Wszedłem w mokrą cipkę Oliwki jednym szybkim ruchem. Do końca. Jaja uderzyły o nieustępliwą ceramikę. Oliwka gwałtownie syknęła wypuszczając powietrze.

    “Porozmawiamy o tym rano” powiedziałem wkurwiony. Wycofałem się i uderzyłem ponownie. I jeszcze raz. I jeszcze…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    shortstorylong