Category: Uncategorized

  • Nastoletni sen 3/3

    Jeszcze kończyłem się przygotowywać, gdy chłopaki wyszli spotkać się z nowymi koleżankami. Miałem chwilę czasu więc wyszedłem w spokoju zapalić fajka przed budynkiem. Rozparłem się na ławce z której rozpościerał się widok na podwórko i ulicę. Minimalnie zachmurzone niebo przybierało różne odcienie pomarańczy i czerwieni. Lekki i ciepły wiatr niósł od morza ten charakterystyczny jodowy zapach wakacji i zewsząd dało się słyszeć stłumione dźwięki bawiącej się młodzieży. Gdzieś ze strony centrum dochodziły basowe odgłosy muzyki mieszające się z szumem lasu i wrzaskiem mew. Kocham ten klimat – pomyślałem i wyrzucając niedopałek do popielniczki ruszyłem w pełni zrelaksowany w kierunku sklepu. Wiedziałem, że dziewczyny już są w sąsiednim budynku.
    Po wydarzeniach ostatniej nocy postanowiłem, że tym razem do moich zakupów dołączą również prezerwatywy. Ot tak, na wszelki wypadek, gdyby Natalia nabrała ochoty, aby pójść o krok dalej.
    Cudownie odprężony po raz kolejny ruszyłem tymi samymi schodami w kierunku znajomego pokoju.
    Natalia otworzyła mi ubrana lekki biały podkoszulek na ramiączkach i bawełniane szorty, była zupełnie bosa. Ania miała na sobie czarną koszulkę z krótkimi rękawami i sporym dekoltem oraz krótką spódniczkę w takim samym kolorze.
    Tym razem obydwie siedziały przy stoliku. Ucałowałem obie na powitanie i usiadłem wyciągając wino.
    -Czekaj, wyciągnę kieliszki – Natalia podniosła się kręcąc seksownie pupą i ruszyła w stronę szafki
    -Cieszę się, że wpadłeś – odezwała się Anka – wczoraj nie było okazji tak po prostu na spokojnie pogadać.
    -To fakt – zaśmiałem się – skupiliśmy się na czymś innym.
    -Oj tak – lekko się zarumieniła – wszystko potoczyło się bardzo szybko – ale bardzo mi się podobało – wbiła wzrok w podłogę.
    -Cieszę się, mi również – chłonąłem ten obraz błogiego zawstydzenia – szczególnie ta nasza przygoda o poranku – dodałem szeptem, tak by myślała, że nie wiem, że Natalia wie. To wywołało chyba jeszcze większe zawstydzenie, ale przy tym ogromna radość pojawiła się na twarzy pulchnej brunetki.
    -Naprawdę? – Zapytała w końcu spoglądając na mnie nieśmiało
    -Naprawdę – odpowiedziałem patrząc jej z uśmiechem w oczy
    -Co naprawdę? – wtrąciła nagle Natalia wracając ze szkłem do którego momentalnie zacząłem nalewać czerwony płyn.
    -A nic, tak sobie plotkujemy – odpowiedziała Ania
    -To, dobrze. Dzisiaj mamy więcej czasu na plotki i całą resztę – uśmiechnęła się sugestywnie patrząc na nas – Nigdzie Ci się chyba nie spieszy? – Zapytała, bez skrępowania kładąc bosą stopę na moim kolanie.
    -Ależ skąd, całą noc zarezerwowałem wyłącznie dla was – jedną rękę położyłem na stopie Natalii a druga na nagim kolanie Ani – i dziś również jestem cały dla was – uśmiechnąłem się do dziewczyn.

    Zaczęliśmy od niewinnej rozmowy. Dziewczyny sporo wypytywały o mnie, i to czym zajmuję się na co dzień. Same też się nieco otworzyły. Szczególnie Anka, która opowiedziała nieco więcej o swoich ciężkich relacjach z chłopakami, i o tym jak cieszy się, że trafiła na kogoś takiego jak ja.
    Dotychczas kręcili z nią wyłącznie sporo starsi od niej goście, starsi ode mnie o co najmniej dwa, trzy lata. Do tego od razu wyczuwała o co im chodzi, zupełnie brakowało im subtelności i okrzesania, nawet, żeby zbałamucić niewinną nastolatkę. Niektórzy sprawiali wręcz wrażenie desperatów.
    Wysłuchiwałem tych opowieści wykazując pełne zrozumienie. Czasami sam się zastanawiałem czy ja, aby na pewno, aż tak różnię się od tych pozostałych zważywszy na to w jakich okolicznościach się poznaliśmy.
    Czy to ta wewnętrzna i szczera chęć zrozumienia jej sytuacji wzbudzała takie zaufanie i spokój? Czy po prostu wyczuwała, że naprawdę zależy mi na tym, aby po prostu czuła się dobrze?
    Moje rozważania nagle przerwała Natalia uśmiechając się szelmowsko.
    -A ja tu coś mam – podniosła się z krzesła – pomoże nam się jeszcze bardziej rozluźnić.
    -Da się jeszcze bardziej? – zapytałem rozpierając się teatralnie na fotelu – to wino już mnie nieźle rozluźniło.
    -Oj da, zaraz zobaczysz – podeszła do drzwi wiodących na balkon i otworzyła je szeroko. Do pomieszczenia wdarł się strumień świeżego nadmorskiego powietrza. Pomimo wieczornej pory wciąż było bardzo ciepłe, ale wiszący w nim jod i zapach sosnowej żywicy dodawał mu świeżości.
    Dziewczyna zniknęła na moment za ścianą by po chwili pojawić się z czymś w ręku.
    Było to niewielkie zawiniątko i szklana lufka.
    -No piękne rzeczy – rzuciłem z niby karcącym tonem – to ja musze śmigać po sklepach i alkohol montować a tu dziewczyny na własną rękę narkotyki zażywają po kątach!
    -Żeby kupić trawę nie potrzebuję dowodu, w przeciwieństwie do wina – Zaśmiała się Natalia
    -Też prawda, no dobra, mnie namawiać specjalnie nie trzeba – rzuciłem badawcze spojrzenie na Ankę
    -Mnie też nie, palacz ze mnie żaden, ale raz na jakiś czas można – rzuciła pulchna brunetka.
    -No to jedziemy – Natalia rozpakowała zawiniątko i nabiła lufkę.
    Zapaliliśmy niedużo. Dość, aby poczuć błogie odprężenie, ale nie tyle, aby zupełnie odlecieć.
    Mieliśmy w zasięgu trochę słodyczy i napoje bez alkoholu, więc jak widać wszystko było perfekcyjnie zaplanowane.
    Po chwili dość chaotycznej rozmowy przerywanej licznymi chichotami Anka wyszła z inicjatywą.
    -Ale mi teraz dobrze. Ale wiem jak będzie lepiej! – urwała i wpatrywała się w nas w milczeniu.
    -No? – wydusiłem po chwili
    -Na łóżku! – znów zapadła chwila ciszy.
    -Boooże, Anka, Tobie jedno w głowie – rzuciła Natalia i zaczęła się śmiać.
    -Ty, no, ale serio – nie ustępowa Ania
    -Jak dla mnie dobry pomysł – rzuciłem – będzie turbo wygodnie.
    -No w sumie może – łamała się gospodyni – ale nie chce mi się ruszyć dupska z krzesła – podparła głowę na ręce.
    -To ja idę z Anką, a Ty tu siedź – powoli zacząłem się podnosić pokazując jej język i puszczając oko do Anki.
    Obydwie zaśmiały się i z mozołem również ruszyły w stronę łóżka. Już po chwili leżeliśmy we trójkę obok siebie i patrzyliśmy w sufit.
    -Ale wiecie co – odezwała się Natalia – do dupy się tak leży w ciuchach.
    Mówiąc to podniosła się lekko i zaczęła zdejmować kolejno spodnie i bluzkę. Była w samej bieliźnie, gdy my również podchwyciliśmy pomysł i podnieśliśmy się w celu zrzucenia odzienia.
    Po chwili Natalia zrzuciła również stanik zostając w samych koronkowych czarnych figach. W tym stanie rzuciła się z powrotem na łóżko kładąc ręce pod głową i eksponując nagie piersi. Nasza dwójka również poszła za jej przykładem pozostając w takiej samej konfiguracji. Na widok ich cudownych cycków krew ponownie we mnie zabuzowała powodując wyjątkowo powoli, ale bardzo intensywnie narastającą erekcję. Zawsze tak miałem po trawie, ale jeszcze nigdy nie leżałem między dwoma tak pięknymi półnagimi młodymi dziewczynami. Po swojej prawej miałem Natalię a po lewej Ankę.
    W tym stanie leżeliśmy i rozmawialiśmy jeszcze chwilę wypalając kolejną mała porcję.
    W końcu nie wytrzymałem i objąłem dziewczyny tak, że mogłem masować ich ramiona. One zareagowały przybliżając i odwracając się bardziej w moim kierunku. Prawa pierś Ani spoczęła na moim torsie, a głowy dziewczyn znalazły się na moich barkach. Gładziłem je po plecach wciąż rozmawiając. Dłonie dziewczyn rozpoczęły powolną wędrówkę po moim i swoich ciałach. Mój penis już bardzo sztywny, błagał o uwolnienie z materiału. Dziewczyny to zauważyły i wymieniły porozumiewawcze uśmiechy. Po chwili zbliżyły się do siebie i zaczęły namiętnie całować tuż przed moimi oczami.
    Podziwiałem to cudowne widowisko wciąż gładząc ich ciała, gdy poczułem, że ich ręce powoli zjeżdżają w dół, zahaczając o mojego wacka i badając go przez materiał bokserek.
    Powoli osunąłem się nieco w dół i przyłączyłem się do leniwego pocałunku. Dziewczyny odwróciły się całkiem na bok, tak, że teraz mogłem swobodnie masować ich pośladki.
    Ania chyba też poczuła mocną falę podniecenia. Założyła swoją nogę na moje i mocno docisnęła swój skarb do mego biodra. Zaczęła powolutku ocierać się o mnie, tak, że czułem ogromne ciepło i narastającą wilgoć jej cipki nawet przez materiał jej fig. Natalia widząc to chwyciła koleżankę za krągły pośladek i mocno, wręcz brutalnie ścisnęła, po czym puściła i dała jej naprawdę solidnego klapsa. Dźwięk musiał rozejść się bardzo wyraźnie po okolicy przez otwarte okno balkonowe.
    Ania skrzywiła się i lekko jęknęła, by po chwili z powrotem wrócić do intensywnego ocierania się o mnie i pocałunków, ale tym razem mocno miętosząc w ręce pierś koleżanki.
    Moje dłonie z pośladków powędrowały nieco niżej zatapiając się między udami i w dość karkołomny sposób próbując dostać się do ich rozgrzanych szparek. W obecnej pozycji niestety nie było to łatwe. Dziewczyny wyczuwając moje zamiary na moment przerwały pocałunek i pozwoliły ułożyć ręce tak, abym teraz mógł swobodnie je pieścić.
    I tak leżeliśmy masując się wzajemnie i zupełnie zapominając o bożym świecie. Już po chwili mój penis został uwolniony i dumnie prężył się w rękach swoich wybawicielek. Był wyjątkowo pokaźny i twardy jak skała. Pieszczoty, które otrzymywałem cudownie rozchodziły się po całym ciele, a każdy dotyk naszych ciał odczuwałem całym sobą. Wszystko to było rozkosznie leniwe a ja zupełnie zatraciłem się tracąc kontakt z rzeczywistością.
    W pewnym momencie Natalia, dość niespodziewanie, zaczęła dawać oznaki zbliżającego się szczytowania. Ania widząc to oderwała się od jej ust i przyssała do jednej z piersi. Ja całowałem jej szyję i równym tempem drażniłem jej guziczek. Dochodziła bardzo powoli, ale wyjątkowo intensywnie. Przynajmniej tak nam się zdawało, bo wskazówki zegara stanowiły dla nas obecnie jedynie abstrakcyjny wymysł.
    Ciało naszej tymczasowej bogini zaczęło wyprężać się w rytmicznych skurczach, by w końcu zastygnąć na długie sekundy wygięte w łuk. Jej przyspieszony oddech zatrzymał się na moment na pełnym wdechu, a z ust dobył się stłumiony przeciągły jęk rozkoszy.
    Po chwili rozluźniła się i opadła otwierając oczy.
    -Nigdy, tego nie robiłam w tym stanie – jej głos łamał się – to było… to było wspaniałe….
    -To był dopiero początek – uśmiechnąłem się i obdarowałem ją pocałunkiem.
    Na chwilę cała nasza trójka zwolniła z pieszczotami, aby dać złapać oddech Natalii. Nasze ciała wciąż ogrzewały się wzajemnie i ocierały się o siebie, ale byliśmy bardziej skupieni na naszym potrójnym pocałunku.
    Gdy w końcu doszła do siebie nasze wysiłki skierowaliśmy w stronę drugiej z dziewczyn. Natalia zmieniła miejsce tak by móc swymi ustami objąć w opiekę mocno nabrzmiałe sutki naszej koleżanki.
    Moje z kolei całowały jej usta i szyję. Ręka delikatnie pieściła ją przez materiał fig, które w końcu powoli zacząłem usuwać, kierując jednocześnie swoje usta coraz niżej.
    Twarz moja i Natalii po chwili spotkały się na wysokości pokaźnego biustu. W jej oczach widziałem jak bardzo jest nim zafascynowana. Pieściła go z olbrzymią werwą i namiętnością. Zasysała jej brodawki z taką mocą, że całe ciało reagowało drganiem. Widząc reakcję, również postanowiłem zintensyfikować swoje działania, zarówno tu na górze jak i na dole. Nasze usta kilka razy spotkały się w trakcie wymieniając zmysłowe pocałunki zmieszane z podgryzaniem warg i języków. Znów poczułem jej rękę zaciskającą się na moim penisie, który przez moment czuł się nieco osamotniony.
    Byłem w niebie, ale postanowiłem wykonać kolejne kroki.
    Ania pomimo bardzo intensywnych pieszczot wciąż jeszcze nie zbliżała się do finału.
    Przeniosłem uwagę dalej w kierunku jej brzucha wciąż masując całą powierzchnię jej cipki i wsuwając palec między jej miękkie wargi i pieszcząc najbardziej wrażliwe strefy. Drażniłem również wejście do jej cipki, choć z czułością, tak, aby nie uszkodzić jej dziewictwa.
    Dziewczyny u góry były bardzo zajęte, gdy po raz kolejny nie wytrzymałem i potrzeba zanurzenia ust w jej cudownej różyczce wzięła górę. Byłem upalony, więc po kilku niewinnych pocałunkach dość niespodziewanie i bardzo łapczywie przyssałem się do niej penetrując językiem i wargami każdy zakamarek.
    Anka, aż podskoczyła i jęknęła głośno odchylając głowę do tyłu. Lizałem ją i ssałem czerpiąc przy tym niesamowitą frajdę. Powoli czułem jak skurcze jej mięśni stają się coraz bardziej intensywne. To był dobry znak, dziewczyna odpływała.
    -Tomuuuś – wyjęczała – Kochaj się ze mną, proszę…
    To zdanie nieco mnie zaskoczyło. Tak, że na moment oderwałem się od swojego zajęcia.
    -Ale przecież… Ty…
    -Tak, wiem, jeszcze tego nie robiłam… ale chcę… z Tobą…
    -Jesteś tego pewna? Jestem tu tylko przez kilka dni, potem zniknę… Nie chcesz tego zostawić dla…
    -Dla kogo? Dla jakiegoś napaleńca, który mnie przeleci dla własnej przyjemności i zostawi? – Jej głos był słaby, ale bardzo zdeterminowany – Ja chcę Ciebie. Wiem, że z Tobą będzie mi dobrze i nigdy tego nie zapomnę… proszę, kochaj się ze mną.
    Podniosłem się na rękach i powoli zacząłem gramolić się w górę jej ciała. Natalia odsunęła się nieco na bok i obserwowała całą sytuację pieszcząc dłońmi swoje piersi.
    Moja twarz w końcu znalazła się nad twarzą Ani. Widziałem w jej oczach ogromne pożądanie.
    -Jeśli tak bardzo tego chcesz… to będzie dla mnie zaszczyt – wyszeptałem nieco zbyt patetycznie i pocałowałem ją namiętnie. Jej ręce oplotły moje plecy, i przywarliśmy do siebie.
    Na chwilę przerwałem pocałunek i popatrzyłem jej w oczy.
    -Ale nie możemy się kochać od tak bez…
    -Bez tego? – Natalia przerwała mi w pół zdania sięgając ręką gdzieś pod łóżko i po krótkiej gmeraninie wyciągając paczkę prezerwatyw.
    -Tak, dokładnie, to miałem na myśli – uśmiechnąłem się z podziwem – widzę, że jesteście nieźle przygotowane
    -Trzeba być przygotowanym na wszystko – zaśmiała się Natalia.
    Na twarzy Ani z kolei wystąpił jeszcze większy rumieniec.
    Mój kutas stał sztywny i pulsujący, więc bez wahania, uklękając przed moją partnerką założyłem na niego gumkę i ponownie pochylając się objąłem jej szyję i delikatnie gładząc policzek kciukiem spojrzałem prosto w oczy.
    -Na pewno tego chcesz? – zapytałem jeszcze raz, choć w oczach widziałem odpowiedź
    -Tak… bardzo… – wyszeptała
    -Nawet nie wiesz jak cieszę się, że spotkałem tak wspaniałą dziewczynę i mogę przeżyć z nią jej pierwszy raz – moje słowa były całkiem szczere i błogo uśmiechnąłem się całując ją w usta.
    -Zrelaksuj się i rozluźnij – dodałem – to twój wieczór i zrobię wszystko, żeby było Ci cudownie.
    Bardzo zależało mi, aby dziewczyna czuła się swobodnie i nie była spięta. Dzięki temu doświadczy dużo mniejszego bólu.
    Nasze usta znów połączyły się w pocałunku. Moja lewa ręka splotła się w uścisku z jej dłonią, druga natomiast zaczęła masować jej piersi. Natalia leżała obok zwrócona w naszą stronę. Jedną ręką podpierała głowę łapczywie chwytając wzrokiem każdy detal tej sceny, drugą chwyciła Anię za jej drugą dłoń.
    Przywarłem do niej całym ciałem, a mój gorący penis odnalazł miękką i ociekającą sokami szparkę moszcząc się wygodnie między jej wargami. Zacząłem poruszać biodrami aby jeszcze bardziej nas pobudzić, nasze najbardziej intymne części ocierały się o siebie zwiększając i tak bardzo mocne doznania. Nasze ciała zaczęły rytmicznie falować, aż w końcu poczułem jak Ania rozchyla nogi i zaplatając je na moich plechach przyciska mnie mocno do siebie. Wydała delikatny jęk i spojrzała na mnie błagalnym wzrokiem. To był jasny sygnał, oderwałem rękę od jej biustu i delikatnie nakierowałem nią mojego przyjaciela na wejście do jej szparki. Gdy w końcu znalazł się we właściwe pozycji znów chwyciłem ją delikatnie za szyje i przysunąłem mój nos do jej, tak, że patrzyliśmy sobie w oczy z najbliższej możliwej odległości.
    Ścisnąłem jej rękę, delikatnie pocałowałem i lekko zacząłem napierać swoim kutasem. W końcu poczułem pierwsze pęknięcie, a główka w całości znalazła się w środku.
    Ania delikatnie jęknęła i zamknęła oczy wbijając lekko paznokcie w moje plecy. Znów delikatnie ją pocałowałem zastygając w obecnej pozycji. Po chwili otworzyła oczy i delikatnie skinęła głową.
    Zacząłem bardzo powoli poruszać się w przód i w tył. Każdy ruch miał zaledwie kilka milimetrów, i z każdym kolejnym pchnięciem, czułem jak przedzieram się w głąb swojej wspaniałej partnerki.
    Ona w tym czasie mocno oplatała mnie rękami i nogami i cicho pojękiwała.
    Nasze twarze wciąż znajdowały się naprzeciwko siebie i patrzyliśmy sobie głęboko w oczy wymieniając delikatne muśnięcia warg. W jej spojrzeniu widziałem jedynie lekkie oznaki bólu. Była rozluźniona i coraz bardziej podniecona. Jej ciało powoli zaczęło falować, samodzielnie nadając ton. Dostosowałem się do niego, a po chwili nasze ruchy stały się coraz śmielsze, mój wacek zaczął pracować wewnątrz całej jej cipki. Kochaliśmy się wciąż bardzo powoli, ale niesamowicie namiętnie. Jej ciasna szparka dawała mi niespotykane wcześniej doznania. W naszym upaleniu po prostu odpłynęliśmy w inny stan świadomości, połączyliśmy się ze sobą czerpiąc niemal tantryczną rozkosz z naszych ruchów.
    Natalia obserwując wszystko z boku znów zajęła się swoimi piersiami i cipką. Leżała naga i czerpiąc inspirację z oglądanej sceny pieściła się powoli cicho pojękując. Raz po raz jej dłoń wędrowała w naszym kierunku masując to pierś Ani, to moje plecy czy uda.
    Po długiej chwili moja partnerka zaczęła dawać oznaki zbliżającego się szczytowania. Jej nogi zacisnęły się mocniej, a ręce gwałtownie z moich pleców przesunęły się na ramiona. Już nie patrzyła mi w oczy, jej oczy były zamknięte, a głowa odchyliła się do tyłu.
    Lekko uniosłem się na rękach, tak by móc lepiej podziwiać to cudowne widowisko. Aktualne pozycja pozwalała mi również na nieco śmielszą pracę moim przyjacielem. Pchnięcia stopniowo i delikatnie stawały się coraz głębsze i szybsze. Jej nogi rozluźniły uścisk i rozpostarły się tak, że mogłem je chwycić i jeszcze intensywniej kochać cudną brunetkę. Byłem już niemal wyprostowany, a Ania odpływała coraz głośniej jęcząc i mocno wpijając swoje paznokcie w pościel. Coraz intensywniejsze ruchy sprawiały, że przed moimi oczami całe jej ciało falowało, a dwie olbrzymie piersi raz po raz podskakiwały to w przód to w tył. Była niesamowicie mokra, każde zetknięcie naszych ciał powodowało głośne mokre klapnięcie. Moje ruchy były stanowcze i głębokie. Czułem, że i ja, pomimo wciąż mocnego upalenia zaczynam dochodzić. Musiałem zebrać w sobie sporo siły, aby do tego nie dopuścić. Nie chciałem jeszcze kończyć tej zabawy. Na szczęście Ania uprzedziła mnie na czas.
    Gdy nieco przyspieszyłem tempa nagle zamarła i wygięła się do góry. Wydała z siebie niemy krzyk i opadła głośno dysząc. Jej ręce momentalnie powędrowały w stronę moich ramion przyciągając je do siebie. Opadłem przywierając moim ciałem do jej ciała i obejmując ją. Znów zaczęliśmy się całować przytuleni do siebie bardzo mocno. Poczułem jak, tym razem delikatnie oplata mnie nogami.
    -To było cudowne… dziękuję – wyszeptała mi zmęczonym głosem do ucha.
    -To ja dziękuję, jesteś wspaniała – pocałowałem ją w czoło i przytuliłem mocno.
    Leżeliśmy tak chwilę wtuleni w siebie i wciąż połączeni.
    -To było piękne – w końcu usłyszeliśmy z boku – nie mogłam od was oderwać wzroku.
    -To było cudowne – dodała rozmarzona Anka odrywając się ode mnie.
    Dałem się jej oswobodzić, kładąc się na boku i jeszcze raz całując w usta.
    Leżała z nieprzytomnym wzrokiem wbitym w sufit. Na jej twarzy malował się uśmiech.
    -Tak, to zdecydowanie była świetna decyzja – dodała i obracając się w moją stronę z uśmiechem ucałowała mnie w policzek i przytuliła. Odwzajemniłem gest i ucałowawszy ją w czoło lekko pogładziłem po plecach.
    -Teraz ja jestem mokra jak cholera – Natalia uniosła się na rękach – ale w sumie może jeszcze zapalimy jedną małą, co wy na to?
    -Jak dla mnie spoko, ale potem będę musiał iść ogarnąć ten ambaras – faktycznie, pierwszy raz Ani pozostawił po sobie niezłe pobojowisko. Anka zniknęła w toalecie podczas, gdy my z Natalią uprzątnęliśmy pościel i nabiliśmy kolejną lufkę. Po powrocie naszej koleżanki zapaliliśmy i tym razem to ja udałem się z wciąż lekko stojącym wackiem do toalety.
    Spędziłem tam chwilę doprowadzając się do porządku i kontemplując całą sytuację w stanie błogiego upalenia. Gdy wyszedłem czekał na mnie najwspanialszy z możliwych widoków.
    Dziewczyny bawiły się ze sobą na łóżku tuż naprzeciwko wyjścia z łazienki.
    Anka leżała na plecach z lekko rozchylonymi nogami skierowanymi w moją stronę. między nimi energicznie pracowała ręka Natalii. Ona z kolei klęczała mocno wypięta nad swoją koleżanką ssąc jej piersi. Jej wyeksponowana naga dupka była tuż na wprost mnie a między jej nabrzmiałymi wargami również pracowały palce koleżanki. Słysząc zamykające się drzwi oderwała na chwile usta od ciała koleżanki i spojrzała w moją stronę. Lubieżnym wzrokiem i zupełnie bez słów popatrzyła i figlarnie zamachała swoim cudem w zapraszającym geście.
    Poczułem jak krew po raz kolejny zaczyna tłoczyć się w moim narzędziu. Bez chwili zawahania podszedłem do niej i uklęknąwszy zatopiłem twarz w jej łonie chwytając obiema rękami za pośladki.
    Po takiej prezentacji miałem w sobie jeszcze więcej pasji, choć wcześniej sądziłem, że to nie możliwe.
    Nastolatka zaczęła lekko wierzgać i jęczeć, przytrzymałem mocno jej tyłek i lekko zwolniłem pieszczoty, tak, aby nie skończyć jej za szybko.
    Była tak wspaniała, że chciałem się z nią bawić jak najdłużej. Przeciągałem całą grę dopóki cipka dziewczyny nie zamieniła się w mały wodospad. Gdy jej soczki zaczęły obficie ściekać po udach, i mojej brodzie postanowiłem, że to najwyższa pora.
    Uklęknąłem za Natalią i uprzednio nałożywszy gumkę delikatnie zacząłem drażnić czubkiem swojego naganiacza jej muszelkę. Była bardzo niecierpliwa i wręcz chciała się na niego nabić wierzgając w tył i przód, ale skutecznie kontrolowałem sytuacje.
    W końcu nakierowałem go na cel i delikatnie zacząłem wciskać.
    Nigdy wcześniej, ani później w swoim życiu nie doświadczyłem czegoś równie wspaniałego. Jej szparka była tak cudownie ciasna, że czułem każdy skrawek jej gorącego wnętrza. Byliśmy do siebie idealnie dopasowani, ale dzięki jej niespotykanej wilgoci mój penis znalazł się w środku z niebywałą łatwością. Moja kochanka w jednej chwili zamarła w głową odchyloną do tyłu. Jej otwarte usta nie wydały jednak żadnego dźwięku, a jedynie lekko zachłysnęły się powietrzem.
    -O Boże – jęknęła w końcu i opadła policzkiem na poduszkę z piersi Anki.
    Ja powoli zacząłem penetrować ją swoim tłokiem każdorazowo rozpychając jej ciasne wnętrze z którego wyciekały kolejne strugi jej soczków. Przyspieszając tempo mocno chwyciłem jej pośladki przyciągając je do siebie przy każdym pchnięciu, tak, że od mocnych i głośnych klaśnięć jej pupa szybko zaróżowiła się. Nie omieszkałem dać jej również kilka lekkich klapsów po których cicho jęczała.
    Jęki w końcu zaczęły wydobywać się z jej gardła dość obficie, bo po zaledwie kilkudziesięciu sekundach nadszedł orgazm. Dość cicha jak dotąd nastolatka wpiła paznokcie głęboko w pościel i zaczęła delikatnie pokrzykiwać trzęsąc pupą w spazmach rozkoszy. Nie przestawałem jej pieprzyć. Trwało to dobre kilka sekund po których nagle zamarła wyciągając głowę do góry i otwierając szeroko usta. Kolejna fala obezwładniła ją na kolejne kilka sekund, aż w końcu wydała przeciągły jęk i opadła całkiem na koleżankę ciężko dysząc.
    -O Boże – powtórzyła – nie mogę złapać oddechu.
    Dałem jej chwilę wytchnienia masując jej pupę i cipkę Ani, lecz już po chwili jej biodra znów powędrowały do góry a jej słodka buzia odwróciła się do mnie z błagalną miną.
    -Jeszcze raaaaaaz, proszęęęę… – wyjęczała niczym kociak, machając przy tym swoim opalonym tyłkiem.
    Bez wahania chwyciłem ją po bokach i dość mocno przyciągnąłem do góry, do wygodnej dla mnie pozycji.
    Anka międzyczasie pieściła się ręką i ssała piersi Natalii obserwując całą akcję od dołu.
    Mój wciąż sztywny jak skała penis prędko znalazł się ponownie w szparce mokrej niczym amazońskie lasy.
    Nastolatka jęknęła i ponownie opadła głową na swoją koleżankę.
    Zacząłem powoli i z wyczuciem, delektując się każdym kolejnym pchnięciem. Mocno skupiałem się na odczuwanej rozkoszy, dotyku jej skóry, jej gorącego wnętrza. Obserwowałem jak w będąc w totalnym odlocie, z zamkniętymi oczami przyciska swoją twarz do głowy koleżanki. Pieściłem jej pośladki co chwila mocno je ściskając. W końcu wraz z lekkim klapsem nieco zwiększyłem tempo i intensywność. Moje ruchy stały się bardziej pewne a po jej pośladkach z każdym kolejnym uderzeniem rozchodziła się fala. Głośne klaśnięcia po chwili zaczęły robić się coraz bardziej wilgotne, by w końcu jej obficie wypływające soczki zdominowały akustykę naszego zbliżenia. Rumieniec na jej policzkach nabrał niesamowitej intensywności gdy pieprzyłem ją tak bez wytchnienia. Gdy po raz kolejny zwiększyłem siłę swoich ruchów powoli odwróciła głowę w moją stronę i z otwartymi ustami obdarowała mnie nieprzytomnym spojrzeniem, które mówiło „Nie przestawaj”.
    Nie miałem zamiaru, czułem niesamowitą rozkosz i dzięki zbawczej mocy trawy w cale nie zbliżałem się jeszcze do końca. Widząc jej zamglony wzrok nie mogłem się opanować, chwyciłem jej długie ciemne włosy i zdecydowanie, choć z wyczuciem przyciągnąłem do siebie nie zwalniając tempa. Wyginając się jak struna uniosła się do góry tak, że mogliśmy zacząć zapamiętale się całować. Nasze języki zaczęły wirować podczas gdy wciąż mocno trzymając jej włosy penetrowałem jej skarb z szaleńczą pasją. Ania w tym czasie również lekko się unosząc jeszcze intensywniej zajęła się jej piersiami. Nie mogąc się skupić, Natalia oderwała się od moich ust i zamykając oczy po prostu nachyliła głowę odsłaniając kark i sygnalizując, że tam właśnie chce, abym ją pieścił.
    Zastosowałem się do jej sugestii, a ciągnąc za włosy sprawiłem, że jeszcze lepiej wyeksponowała pole dla moich pieszczot. Efekt był niemal natychmiastowy, już po chwili zauważyłem, że dziewczyna zaczyna łapać coraz płytsze, łapczywe oddechy. Nie minęło nawet pięć minut od poprzedniego orgazmu, gdy jej ciałem zaczął wstrząsać kolejny. Mocniej przyciągnąłem ją do siebie i wbiłem się w jej cipkę z dużą siłą te kolejne kilkanaście razy dopóki ustanie skurczy na moim penisie nie zwieściło końca kolejnego długiego szczytu. Wypuściłem z rąk jej włosy, a ona ponownie opadła. Tym razem jednak nie wyszedłem z niej nawet na moment. Zwolniłem tempo i penetrowałem ją bardzo delikatnie tak by dać chwilę na złapanie oddechu, ale od razu, gdy zaczęła dochodzić do siebie na nowo w moje poczynania wstąpiło zdecydowanie. Byłem niesamowicie podniecony i chciałem skończyć w niej. Miarowo zwiększałem obroty, ale i siłę z jaką rozpychałem ciasną cipkę nastolatki. Chcąc w końcu skupić się bardziej na swoich potrzebach zamknąłem oczy i rozkoszowałem się wszystkimi pozostałymi zmysłami. Oprócz cudownych doznań dotykowych i mocnych dźwięków ostrego rżnięcia, w powietrzu roznosił się hipnotyzujący zapach młodych dziewczęcych ciał i seksu. Sam nie wiem ile tak ją pieprzyłem, zupełnie zatraciłem poczucie czasu, ale w końcu poczułem, że zbliża się finał. Mocno zacisnąłem palce wpijając się w jej pośladki i po raz ostatni zwiększyłem tempo. Natalia jak na zawołanie zaczęła przeżywać swój trzeci orgazm. Skurcze jej cipki tylko zwielokrotniły moje doznania, po chwili wystrzeliłem cały pokaźny ładunek stopniowo zwalniając.

    Gdy obydwoje doszliśmy do siebie rzuciłem się na plecy tuż obok dziewczyn. Natalia wciąż leżała lekko oszołomiona wtulając głowę w Anię, ta z kolei gładziła ją po plecach drugą ręką majstrując przy swojej cipce.
    – Nawet nie wiecie jaka napalona znowu jestem przez was – rzuciła.
    Odpowiedziało jej długie milczenie, a właściwie głośne dyszenie naszej dwójki. Dopiero po chwili odezwała się jej koleżanka.
    – Spokojnie, zaraz się tym zajmiemy – Powoli podniosła się całując brodawkę masywnej piersi. –
    Ale najpierw muszę się czegoś napić.
    – Ja też – dodałem odruchowo, odwracając się jednak w jej stronę i masując jej miękki brzuszek.
    Natalia w tym czasie podniosła się i pociągnęła kilka łyków wody z butelki stojącej koło łóżka, po czym położyła się na boku po mojej lewej stronie tak, że znów znalazłem się w środku. Również upiłem kilka łyków po czym udałem się do toalety doprowadzić się do porządku. Po moim powrocie w ruchu była kolejna niewielka lufka, ściągnąłem kolejkę i położyłem się w wygodnej pozycji między dziewczynami. Niemal bez słowa wróciliśmy do wzajemnych pieszczot. Byłem już nieco wyeksploatowany, więc mój przyjaciel dość leniwie zabierał się do życia, ale nigdzie nam się nie spieszyło, a namiętne pieszczoty z dwoma ślicznymi nastolatkami w końcu musiały postawić go do pionu. Z racji tymczasowej niemocy większą uwagę skupiłem na oralnych pieszczotach piersi co wyraźnie przypadło ich właścicielce do gustu. Leżała z dłonią wplecioną w moje włosy, podczas gdy druga delikatnie masowała łechtaczkę. Druga z dziewczyn przytulona do moich pleców ślepo wodziła rękoma po moim torsie, brzuchu i penisie masując wszelkie powierzchnie do jakich mogła sięgnąć. Nie szczędziła również pieszczot swojej koleżance, raz po raz sięgała dalej by zaczepnie podrapać ją po udzie czy brzuchu. Po chwili oderwała się i jednym szybkim susem znalazła się na wysokości mojej miednicy, zanim się obejrzałem zaczęła łapczywie ssać mojego ledwo wzwiedzionego penisa. Robiła to z niespotykaną pasją, do tego stopnia, że ciężko było mi się skupić na moim zadaniu.
    Już po chwili mój wacek był sztywny jak stal, a Anka zauważywszy to również poderwała się i dołączyła.
    – Mmmm – zamruczała najpierw pochłaniając sporą część mojego sprzętu powoli ją następnie uwalniając – chcę go w sobie jeszcze raz. – dodała po chwili, zerkając ukradkiem na koleżankę. Ta z kolei uśmiechnęła się bez słowa i odsunęła się nieco na bok teatralnym gestem zapraszając ją do zabawy. Ania wypuściła go z ust i powoli wdrapała się wyżej w moim kierunku. Tym razem to ona była na górze. Założyła gumkę i usiadła na mnie lekko pochylając się do przodu, tak, że jej olbrzymie piersi zaczęły muskać moją twarz. Odruchowo przyssałem się do nich a ona w tym czasie nakierowała mojego przyjaciela na wejście do jej cipki. Powolutku zaczęła się na mnie nadziewać. Wciąż widać było, że czuje lekki dyskomfort, ale było go mniej niż przy poprzednim razie. Już po chwili złapała delikatny rytm i pochłaniała mnie prawie w całości. Jej piersi falowały ocierając się o moją twarz, a ja łapczywie ssałem je i podgryzałem na zmianę. Ręce mocno tarmosiły jej dużą miękką pupę. Boże, ta dziewczyna była tak cudowna w dotyku, że dosłownie odchodziłem od zmysłów. Pieściłem i masowałem jej pulchne ciało odczuwając przy tym niebywałą rozkosz z penetracji jej ciasnej szparki.
    Anka dość szybko zaczęła tracić kontakt i odruchowo przyspieszać. Jej cipka była mokra i gorąca jeszcze bardziej niż za pierwszym razem. Nie minęło więcej niż minuta, może dwie gdy napalona nastolatka zaczęła podrygiwać w spazmach rozkoszy. Faktycznie była mocno rozpalona. Gdy tylko nieco doszła do siebie wyprostowała się, prezentując już zupełnie bez cienia wstydu swoją sylwetkę. Nie dając za długiej chwili wytchnienia zaczęła poruszać biodrami na wszystkie strony tak, że czułem jak dokładnie ją wypełniam. Odchyliła się nieco do tyłu podpierając się rękami na moich kolanach i kontynuowała swoją przejażdżkę to lekko podskakując, to kręcąc tyłeczkiem w różne strony. Widać, że zupełnie jej się nie spieszyło, delektowała się chwilą, zupełnie jak ja. Natalia w tym czasie leżała na boku podpierając się pod głowę i obserwowała nas pieszcząc drugą ręką nasze ciała. Po chwili chwyciła jedną z poduszek, wsadziła między swoje nogi i mocno ściskając przycisnęła do łóżka. Jej biodra zaczęły wykonywać delikatne ruchy, a sama ręka wróciła do poprzednich pieszczot. Moje tymczasem nie mogły oderwać się od piersi podskakujących tak blisko. To było ponad moje możliwości. Gdy napięcie w biodrach mojej kochanki zaczęło rosnąć znów wyprostowała się, podparła się na mnie i zaczęła nieco żwawiej ujeżdżać. Celowo puściłem jej cycki by móc podziwiać jak podskakują w tym truchcie. Trucht zresztą, po chwili, zaczął zamieniać się w cwał, a ten z kolei w galop. Dziewczyna zupełnie zatraciła się w pędzie do rozkoszy. Z zamkniętymi oczyma poskakiwała w szybkim tempie nadziewając się każdorazowo z olbrzymim impetem na moją dużą, twardą i gorącą pałę, rozrywającą jej miękkie wnętrze. Odgłos naszych uderzających o siebie ciał wzmacniany był dźwiękiem jej jędrnych piersi odbijających się o siebie w rytm naszego sexu. Była boska, gdy tak odrywała się od otaczającego się świata, mógłbym oglądać ją w tym stanie godzinami, ale już po kilku minutach zajęczała głośno i mocno zaciskając drżące uda na mych biodrach opadła szukając swoimi ustami moich. Przytuliłem ją i zacząłem namiętnie całować. Potrzebowała chwili aby dojść do siebie, ale wiedziałem, że to nie koniec. Już po chwili jej biodra znów rozpoczęły swój taniec, a ciało zaczęło unosić się, aby móc mocniej nadziewać się na mój sprzęt. Natalia widząc miejsce jakie nagle się pojawiło postanowiła nie próżnować. Spojrzała na mnie z iskrą w oczach i wstając wypięła swoją nagą pupę i znów obficie ociekająca śluzem cipkę w moją stronę. Nie zdążyłem nawet sięgnąć ręką, gdy jej noga przeleciała nad moją głową, a rozpalona szparka znalazła się zaledwie centymetry od mojej twarzy. Natalia usadowiła się na niej wygodnie, a ja bez chwili namysłu chwyciłem ją za biodra i przysunąłem jej kwiatuszek wprost do mych ust delektując się jej smakiem. Łapczywie spijałem jej soki, ssałem i lizałem każdy zakamarek jej muszelki doprowadzając ją do szaleństwa. Mogłem wyraźnie słyszeć jak dziewczyny w tej pozycji padły sobie w ramiona i całowały się namiętnie, niestety nie widziałem za wiele poza cipką Natalii, więc skupiłem się na dawaniu jej jak największej rozkoszy. Dzięki temu łatwiej było mi kontrolować się, więc gdy Anka znów przyspieszyła tempo nie miałem obaw, że skończę przed jej kolejnym orgazmem. Czułem jak raz po raz nabija się na mnie z impetem, podczas, gdy tyłek Natalii zaczyna falować w dokładnie tym samym tempie. Moje oralne pieszczoty również dostosowałem do ich ruchów. Nasz trójkąt stopniowo i powoli rozpędzał się. Gorące ciała splecione w uścisku ocierając się o siebie generowały dodatkowe doznania. Doznania zmysłowe mieszały się ze sobą, dźwięk ich jęków i podskakujących ciał zlewał się z widokiem jędrnego tyłka i smakiem młodej cipki. Na zmianę mocno miętosiłem pośladki i piersi dziewczyn czerpiąc jak najwięcej z każdej sekundy. Po kolejnych kilku minutach poczułem nadchodzący szczyt, nasze wspólne tempo sprawiło, że dziewczyny zbliżały się w niemal tym samym momencie. Wyczuwając to zamknąłem oczy i zacisnąłem mięśnie z zamiarem dołączenia do nich. Mocno chwyciłem za pośladki Anki i wymusiłem szybsze i głębsze ruchy, jednocześnie mocniej skupiając się na guziczku Natalii. Dziewczyny zareagowały natychmiastowo wydając głośny jęk. Po kilkunastu sekundach zaczęło się, cała nasza trójką jak na zawołanie, niemal równocześnie zaczęła szczytować. Po mojej brodzie pociekła spora stróżka soków i kolejny mój ładunek znalazł się na zewnątrz. Poczułem jak tyłek dotychczas zapamiętale falujący tuż przed moją twarzą zaczyna samowolnie podskakiwać, by nagle zeskoczyć na bok, gdzie nogi mocno zacisnęły się na drżącej cipce. Anka w tym momencie znów opadła na mnie, złapała kilka oddechów by po chwili sturlać się na drugą stronę łóżka. Tylko ja pozostałem na swoim miejscu wciąż nie do końca będąc pewnym, czy wydarzenia ostatnich 48 godzin to przypadkiem nie sen. Te wakacje już były najlepszymi w moim życiu, a to był dopiero początek. Leżałem zaspokojony, w błogim stanie z dwójką cudownych nagich dziewczyn, a w perspektywie miałem kolejnych kilka wspaniałych nocy. Po zaledwie kilkunasty minutach wyczerpane Ania i Natalia zasnęły przytulone po moich bokach, a ja wciąż leżałem patrząc na nie i chłonąć chwilę.
    A może to był tylko sen?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski

    Po 3 latach zorientowałem się, że opowiadanie jest uciętę, postanowiłem więc wrzucić w trzech częściach.

  • Iga pierwszy raz

     Siedzę z Krzychem w barze, popijamy smacznego drinka, gadamy sobie o pierdołach. Po jakimś czasie stwierdziliśmy, że pora zmienić lokal, może coś się uda wyrwać. Szliśmy sobie z nogi na nogę, pomalutku, spacerkiem. Było jeszcze bardzo jasno, choć zbliżał się wieczór, było ciepło, wiał lekki, orzeźwiający wiaterek. Wsadziłem łapy w kieszeń i… zamyśliłem się.

    – Nad czym tak dumasz? – pytanie Krzycha sprowadziło mnie na ziemię. – A, tak, o wszystkim i niczym.

    – Może trochę konkretniej? – nie dawał za wygraną.

    – Jak by ci to powiedzieć…

    – Najprościej, nie mam zamiaru nadwyrężać dzisiaj swoich biednych komóreczek, tym bardziej, że ponoć są szare.

    – OK, myślałem o dupach – wypaliłem.

    Krzysztof to mój kolega jeszcze z czasów liceum, przyjaźnimy się kilkadziesiąt lat, znamy jak przysłowiowe łyse konie. No i muszę przyznać, że Krzychu to pies na baby!

    – Hmmm, bardzo wdzięczny temat do rozmyślań. Zdarza ci się myśleć niekiedy o czymś innym? A konkretnie, to o czym myślałeś? – Krzysio był nadspodziewanie uparty i dociekliwy.

    – Jak by ci to powiedzieć najprościej, żebyś zrozumiał… Uruchomiłeś ich kilka?

    – Uru… O czym ty, kurwa gadasz? – patrzył na mnie zdziwiony.

    – O twoich komórkach, chyba już niewiele ci ich zostało w tej szarości!

    – Aaaa! Nie ma obaw, te, które pozostały, doskonale się sprawują. No to?

    – Wiesz, zastanawiałem się, czy można mieć każdą laskę. To znaczy, czy można przelecieć każdą dziewczynę, nie ważne, czy znasz ją rok, czy pięć minut. Doszedłem do wniosku, że można, to tylko kwestia kasy i dobrego bajeru.

    – Eeee, chyba nie. Nad dupeczką trzeba trochę popracować, żeby wskoczyła do łóżka, nie da się ot, tak, z marszu – odezwał się w nim sceptyk.

    – TY to mówisz? Ty? Ruchasz wszystko, co ma dziurę między nogami i nie wierzysz, że da ci każda? – roześmiałem się głośno, aż przystanąłem.

    Krzysiu wątpi w swoje możliwości! Ten, który ma na rozkładzie dziesiątki dupek, dziewczyn, kobiet; ten, który zaliczył kilka prawdziwych dziewic!

    – Co z tego, nie każda da ci zaraz dupy – nadąsał się trochę.

    – Każda! Mogę założyć się z tobą o kilka złotych – wyciągnąłem w jego stronę dłoń.

    – OK, o ile zakład? – teraz on się śmiał.

    – To poważna sprawa, więc kwota nie może być śmieszna. Albo zakładamy się o jednego złotego, albo o pięć tysięcy! – wypaliłem.

    – Pięć tysięcy? Zwariowałeś? – na chwilkę zamilkł – Pięć tysięcy… Dobra, zakład stoi. Ale ja wybieram laskę, którą będziesz musiał przelecieć. No i musisz to jakoś udowodnić, jakoś nie wierzę ci na słowo.

    – Nie ma problemu. Zobaczysz przecież, z kim będę próbował zagadać, zrobię jej zdjęcie z… nie wiem, z czym chcesz?

    – Cwaniak jesteś. Zdjęcie OK, ale na fotce będzie to, co wyślę ci sms-em chwilę po tym, jak z nią odejdziesz i dasz mi cynk, że już. Jako tło do tego zdjęcia ma być jej pipka, rozumiemy się?

    – Oczywiście. No to co? Ruszamy na łowy? Ale jeszcze jedno. Wiek dupy nie może przekraczać trzydziestki, a im młodsza, tym lepiej. Trudniej taką zbałamucić, ty masz większe szanse wygranej, a ja trochę rozrywki. No i musisz dać mi około godziny na wyrwanie i zerżnięcie laseczki. Pasuje?

    – Oczywiście. Zaraz pokażę ci dupeczkę, którą będziesz musiał przelecieć. Ale pamiętaj, bez fotki jesteś przegrany! – Krzysztof zacierał ręce, mając nadzieję na mały zastrzyk gotówki.

    – Będzie fotka, tylko najpierw pokaż mi dziewczynę.

    Dłuższą chwilę łaziliśmy ulicami miasta szukając potencjalnej ofiary moich przyszłych zabiegów. Krzychu co chwilę wpadał w zachwyt, widząc kolejną zbliżającą się do nas dziewczynę, ale mina mu rzedła, kiedy laska przechodziła obok nas i uśmiechała się do mnie zalotnie. Wreszcie po dłuższej chwili zobaczył tę, którą szukał! W najbliższym bankomacie wypłaciłem trzy tysiące, byłem gotów do podjęcia wyzwania. Przed wystawą sklepu z ciuchami stała ładna, nawet zgrabna młoda dziewczyna w okularach, z zainteresowaniem oglądająca jakąś kolekcję wystawioną w witrynie ekskluzywnego sklepu z damskimi ciuszkami. W dłoniach trzymała gruby pakiet, potem okazało się, że to ulotki, które miała roznosić. Patrzyłem na nią z zainteresowaniem, podziwiałem ładne, bardzo długie, zaplecione w grube warkocze włosy, szczupłe nogi, kształtny tyłeczek – to była właśnie ta, którą wybrał mój wieloletni przyjaciel. Ubrana bardzo skromnie, ale nie ubogo, przyglądała się ciuchom za szybą. Podobała mi się, dobrze, że nie wybrał jakiegoś kaszalota!

    – To ona! – Krzychu był bardzo podekscytowany – to właśnie ją masz wydymać. Ile potrzebujesz czasu? – w jego głosie brzmiała nutka triumfu.

    – Tak jak mówiłem, około godziny, może kilka minut dłużej.

    – Działaj, a ja obserwuję. Daję ci dwie godziny, ani minuty więcej. Tylko nie próbuj mnie zrobić w chuja, pamiętaj!

    – Szykuj kasę, wkraczam do akcji!

    W ciągu kilkudziesięciu sekund obmyśliłem zarys planu zdobycia nieznajomej. Pewnym krokiem podszedłem do wystawy, przed którą stała.

    – Dzień dobry – zagadnąłem – jestem Jan. Bardzo cię proszę, zanim dasz mi w pysk, albo uciekniesz stąd, wysłuchaj mnie do końca, dobrze?

    Dziewczyna odwróciła się, patrzyła na mnie wielkimi oczami, aż otworzyła usta z wrażenia, na szczęście nie ruszyła się z miejsca, przyciskała do piersi nieszczęsne ulotki.

    – Powiem tobie wprost – kontynuowałem – Jesteś niezwykle piękną, atrakcyjną dziewczyną i bardzo, ale to bardzo mi się podobasz. Musisz mi uwierzyć na słowo, nie mam innych możliwości przekonać cię, że mówię prawdę. Mam dla ciebie propozycję, jak mówi klasyk – propozycję nie do odrzucenia. Przepraszam, że mówię tak wprost, tak bezpośrednio, ale nie umiem inaczej. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak bardzo chciałbym się z tobą kochać, a jeśli nie wchodzi to w rachubę – zrób mi, proszę fajnego loda! Twoje ewentualne starania jestem w stanie wynagrodzić pewną określoną kwotą pieniędzy. Powiedzmy za loda dostaniesz dwieście złotych, za pogłaskanie pipki stówę, za wylizanie pipki pięćset, a za normalny numerek dam tobie tysiąc złotych. Po wszystkim spokojnie rozstajemy się i zapominamy o sobie!

    – Ale jak…??? Co… jak, gdzie? Co ty… pan… do mnie mówi? – chyba była w szoku, nie potrafiła z wrażenia złożyć jednego, sensownego zdania.

    – Proponuję tobie szybki seks, za który odpłacę się odpowiednią kwotą. Uprzedzając twoje słowa mówię: nie, nie traktuję cię jak dziwkę, absolutnie! Moim zdaniem to taka mała umowa o dzieło. Ty wykonujesz jakąś czynność na moją rzecz, a ja płacę za twoją usługę. Jeśli moje propozycje nie są satysfakcjonujące, to podaj swoje warunki. Popatrz, tutaj mam dwieście złotych, tyle proponuję za loda – wyciągnąłem rękę z pieniędzmi w stronę dziewczyny – dokładam jeszcze osiem setek i mamy tysiąc za szybki numer gdzieś tutaj, niedaleko…

    – Pan chyba zwariował, a ja śnię! – zaskoczona dziewczyna mówiła to podniesionym tonem. – Mam chłopaka, chmmm… miałam chłopaka, ale mimo to nie jestem dziwką na zawołanie! Co pan sobie wyobraża! – ciągle miała opory, ale nie słyszałem w jej głosie tego oburzenia, jak przed chwilą.

    – Pracujesz? Uczysz się? – zmieniłem szybko temat i uśmiechnąłem się najmilej, jak umiałem.

    – Uczę się, studiuję i pracuję…

    – Zdradzisz mi, ile zarabiasz miesięcznie? – ciągle się uśmiechałem.

    – To nie tajemnica, mam trochę ponad tysiąc, do tego parę groszy z napiwków. – mówiła już normalnym głosem. – Pracuję jako kelnerka, a teraz roznoszę te nieszczęsne ulotki i też dostanę za to dwie stówki…

    – No widzisz, a ja proponuję tobie tysiąc za kilkanaście minut chmmm… nazwijmy to pracy, chyba nawet dość przyjemnej. Więc jak? – przerwałem dziewczynie, potrząsnąłem plikiem banknotów – za pół godziny te pieniądze mogą być twoje. Zostaw te pierdoły, wyrzuć do tego kosza i chodź ze mną – wskazałem pojemnik na śmieci.

    – No, nie wiem… Mam skrupuły, przecież mój chłopak… Liczę na to, że jeszcze wróci do mnie, choć po tym, co mi zrobił to już sama nie wiem, czy chcę tego… No i te ulotki muszę roznieść, inaczej nie dostanę kasy.

    – Chłopak nie musi nic wiedzieć – przerwałem dziewczynie – wyobraź sobie, jaką piękną bieliznę będziesz mogła kupić i jak już się pogodzicie, ubierzesz się specjalnie dla niego! Lubi chyba takie coś, prawda? A ulotki? Olej je, zapłacę za nie.

    – Mam w nosie ulotki, a mój chłopak… Lubi oglądać mnie w seksi bieliźnie, ale… Ten skurwiel mnie zdradził! Przypadkiem podsłuchałam jego rozmowę z jakąś laską, kiedy z detalami opowiadał, co jej zrobi, jak się spotkają i pójdą do łóżka. Mi czegoś takiego nigdy nie proponował, drań jeden! Ale mimo to… Bo ja go… No, nie wiem. – wahała się jeszcze, ale widziałem, że patrzy na kasę łakomym wzrokiem – Nie, nie, chyba nie…

    – OK, dokładam jeszcze dwie setki jako rekompensatę za twą dzisiejszą stratę.

    – Ale gdzie pan by chciał… Mamy się bzykać tu, na ulicy? – po dłuższej chwili patrzyła na mnie zupełnie zdezorientowana, jednak widziałem, że propozycja szybkiego zarobku w sumie niewielkim nakładem „pracy” kusi ją niesamowicie.

    Wygrałem! Jeśli już zastanawiała się nad miejscem oznaczało to tylko jedno. Ona już wydawała te zarobione szybko i dość łatwo pieniądze! Teraz tylko miejsce, miejsce… Mój wzrok padł na odbijającą się w szybie wystawowej sklepu reklamę po drugiej stronie ulicy. Hotel! No to mamy wszystko.

    – Jeśli się odwrócisz, zobaczysz neon przyjemnego hotelu, tam będziemy się kochać.

    – Jak pan chce to załatwić? Przecież…

    – Nie przejmuj się, moja w tym głowa, żeby wszystko było OK. – złapałem ją za opaloną rękę i pociągnąłem delikatnie w stronę jezdni.

    Zaskoczona dziewczyna nie stawiała oporu, tylko cały czas patrzyła na mnie zdezorientowana. Po kilku chwilach byliśmy w recepcji. Dyskretnie podana stówa rozwiązała problem pokoju, kolejny banknot o odpowiednim nominale w ręce pokojowej zapewnił bezproblemowe posprzątanie po naszej wizycie. Nie liczyłem się z kosztami, wygrany zakład pokryje wszystko z nawiązką. Pokoik był przytulny, schludny, bardzo czysty, widać, że załoga hotelu dbała o swoje miejsce pracy. Usiedliśmy, przyglądałem się nowo poznanej dziewczynie. Siedziała skromnie na brzegu łóżka, wzrok miała spuszczony, była lekko zaczerwieniona; rumieniec tylko dodawał uroku miłej buzi. Delikatnie ująłem ją pod brodę i podniosłem śliczną twarz na wysokość swoich oczu. Cały czas uśmiechałem się, nie chciałem, żeby czuła się skrępowana, lub – nie daj Boże! – żeby się mnie obawiała!

    – Przedstawiłem się tobie, pamiętasz? Jestem Jan – wyciągnąłem dłoń w stronę dziewczyny

    – Iga – nieśmiało uścisnęła mi rękę. No to pierwsze lody przełamane. Długi czas przyglądałem się tobie, wpadłaś mi w oko. Jesteś bardzo ładna, naprawdę, ale przecież wiesz o tym, bo pewnie każdy chłopak tak ci mówi, prawda? – gadając tak bez sensu zdjąłem jej okulary, położyłem na stole, zacząłem rozpinać guziki bluzeczki.

    Zarumieniła się jeszcze bardziej, patrzyła na mnie wielkimi oczami wystraszonej sarny. Rozpiąłem bluzeczkę, zdjąłem ją ze szczupłych ramion. Na szczęście nie stwarzała problemów, nie reagowała żadnym gestem. Niezły, wcale nie mały biust ukrywał się w przeźroczystym, koronkowym staniczku. Mogłem dostrzec maleńkie, jasnobrązowe talerzyki na szczycie piersi i drobne suteczki. Nie ukrywam, jestem wielbicielem małych sutków w przeciwieństwie do Krzysztofa, według którego cycki powinny być ozdobione sutkami wielkości podstawek pod szklankę. Wiedziałem jednak swoje i oto miałem przed oczami to, co uwielbiam! Przyciągnąłem dziewczynę do siebie, objąłem ramionami, pocałowałem leciutko w zgrabny nocek, cmoknąłem pełne usta… Rozpiąłem stanik, zdjąłem, położyłem obok bluzki. Pochyliłem się, żeby polizać ładne, młode piersi, gdy niespodziewanie Iga objęła mą głowę i mocno przytuliła do siebie. Objąłem ją również, przewróciliśmy się na łóżko. Zacząłem zachłannie lizać i ssać twardniejące brodawki, lizałem rowek między piersiami, całowałem smukłą szyję, brodę, pieściłem językiem jej uszy, wreszcie nasze usta połączyły się w namiętnym pocałunku, języki zaczęły wyczyniać dzikie harce… Odsunęła się nagle, popatrzyła mi w oczy.

    – Nie zrobi mi pan… nie zrobisz mi krzywdy? – spytała szeptem.

    – Iguniu, nie masz absolutnie żadnego powodu do obaw; chcę dać nam trochę radości i rozkoszy, a nie powodować twój smutek! Poza tym, jak mógłbym skrzywdzić tak czarującą istotkę, jak ty! – również szeptałem, nie chcąc psuć nastroju.

    Wtem znieruchomiałem. Jak mogłem o tym zapomnieć, co za idiota ze mnie! Na samo słowo „obca, młoda dupa” wyłącza mi się myślenie, czy co? Kurwa mać! Z tego wszystkiego zapomniałem o prezerwatywach! Chciałem porządnie wyruchać fajną laskę, a skończy się na lizaniu pipki i na lodzie. Iga zauważyła, że coś mnie stropiło, bo patrzyła pytającym wzrokiem.

    – Przepraszam, ale jestem stary dureń, nie mam prezerwatyw… Mogę cię najwyżej wylizać, a bardzo bym chciał, żebyś znalazła się na…

    – Nie ma problemu – przerwała mi ze śmiechem – zupełnie przypadkowo, naprawdę przypadkowo, mam paczuszkę w torbie. Ostatnio, kiedy byłam u swego, teraz to już chyba byłego chłopaka, pokazywał mi, jakie kondomy kupił i położył opakowanie na stole. Nagle weszła jego mama, więc szybko złapałam gumki, wsadziłam do torby i tak je od kilku dni noszę. Proszę bardzo to one – położyła prezerwatywy na stoliku przy łóżku.

    – Ale ja potrzebuję… – przerwałem, spoglądając zaskoczony na leżące opakowanie – O! XXL, skąd masz taki rozmiar?

    – Boisz się, że będą spadały? – roześmiała się, ale nagle spoważniała – Ten skurwiel Maciek ma takie przyrodzenie…

    – OK, chodź do łazienki, odświeżymy się – patrzyłem na laskę zaskoczony.

    Jeszcze trochę zawstydzona rozebrała się do bielizny, spoglądając na moje krocze. Uśmiechnęła się na widok mego kutasa, nieśmiało pogłaskała podnoszącą się głowicę. Po chwili, w łazience rozebraliśmy się do naga i po szybkim prysznicu, gdzie ciągle patrzyła na mego niezawodnego przyjaciela osiągającego swój roboczy rozmiar, znaleźliśmy się w łóżku. Położyłem dziewczynę na wznak, sam stojąc podziwiałem jej fantastyczne ciało. Była naprawdę ładna, miała świetną figurę. Szczupła, nie chuda, długie nogi, jak na młodą laskę przystało jędrny biust, smukła szyja, ładnie, na gładko wydepilowane bikini; wszystko to sprawiało miłe wrażenie, podobała mi się. Dobrze, że wybór Krzysztofa padł na nią, a nie jakieś straszydło… Właśnie, Krzysztof! Czekałem na jego sms z poleceniem, jaką fotkę wysłać. No i kolejny problem – jak przekonać laskę do zrobienia tej fotki! Pochyliłem się nad Igą, rozłożyłem na bok zgrabne nogi, ułożyłem się między nimi, choć od wejścia w różową pipkę byłem daleki. Zacząłem znowu całować jej twarz, oczy, lekko zadarty nosek, brodę, szyję. Zsuwałem się coraz niżej, teraz pieściłem cycuszki, ssałem sutki; przyszła kolej na brzuch, pępek i wreszcie zanurzyłem jęzor w bardzo już wilgotnej cipce. Iga drgnęła, chwyciła mnie za włosy, przycisnęła mocno do łona.

    – Wyliż mnie mocno, bardzo to lubię, wsadź palce w pizdeczkę, rób tak, rób, proszę – wydyszała bardzo już podniecona – uwielbiam takie pieszczoty… Tak, tak, liż mnie, proszę w środku cipki, tak, oooo tak…

    Nagle podniosła się na łokciach, potrząsnęła głową, popatrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Co ja, kurwa robię, przecież nie jestem dziwką! – wysyczała z wściekłością, ale ta złość była skierowana w jej stronę; wyzywała sama siebie, chyba odezwało się jej sumienie z jakimś wyrzutem…

    – Nie jesteś dziwką – potwierdziłem wstając – jesteś młodą, bardzo ładną laseczką, która ma ochotę na fajny, radosny seks, a przy okazji chce zapracować na parę groszy.

    – Najgorsze w tym wszystkim jest to, że podoba mi się twój penis, masz niesamowite oczy, podoba mi się to, co robisz, uwielbiam seks i pieszczoty. Jestem wściekła sama na siebie, że ci uległam… – słyszałem w tonie głosu zawahanie – Przecież musiałam coś zrobić, żeby ten skurwiel wiedział, że nie jestem gorsza… Kurwa, co ja gadam, przecież ten gnojek nigdy się o tym nie dowie… Ale ja…

    Już klęczała przed stojącym chujem i lizała go po długości, delikatnie masowała zwisające smętnie jaja. Patrzyłem z góry na jej poczynania i podziwiałem, jak głęboko wchłaniała mego przyjaciela. Lodzik w tym wykonaniu był naprawdę rewelacyjny, czułem coraz większe podniecenie. Później powiedziała, że jej były chłopak ma kutasa podobnego do mojego, dlatego nie zareagowała na jego widok, ten rozmiar był dla niej codziennością. Ująłem Igę pod ramiona, podniosłem, popchnąłem na łóżko, zadarłem w górę nogi dziewczyny, oparłem je sobie na ramionach, błyskawicznie założyłem prezerwatywę i wjechałem w rozwartą pipę. Ruchałem dziewczynę mocno, tak, żeby długo pamiętała tego starszego faceta, który ją wydymał. Położyłem się na plecach, Iga siadła na mnie, nabijając się na chuja. Zaczęła anglezować jak doświadczona amazonka! Odchylona do tyłu, oparła ręce na mych udach, przymknęła oczy i mruczała z zadowolenia. Ruszała szybko biodrami, przygryzając ząbkami dolną wargę. Zmieniła trochę pozycję, teraz opierała się na mych piersiach, szybko ruszała się do przodu i do tyłu. Patrzyłem z zachwytem na podskakujące w rytm ruchów cycuszki, które po chwili miętoliłem z wielkim zadowoleniem. Śmiała się radośnie, patrzyła mi w oczy; widziałem w nich zachwyt i podniecenie, widocznie choć na chwilę, w tym momencie, zapomniała o przykrym rozstaniu z chłopakiem… Wytrzymałem tak kilka minut, potem dosłownie przycisnąłem dziewczynę do siebie, przekulnąłem się i już miałem ją pod sobą. Laska westchnęła głęboko, podkurczyła nogi, złapała je pod kolanami i przyciągnęła do piersi. Miałem idealny dostęp do gorącej cipy i bez trudu mogłem zaatakować wypiętą dupę. Wykorzystałem to. Wjechałem w dupsko bez ceregieli, choć nie gwałtownie. W miarę, jak zagłębiałem pytę w ciasnym odbycie, na twarzy Igi malowały się najpierw obawa, potem strach, po chwili widziałem jej radość i podniecenie. Potem przyznała się, że była dosłownie fanką seksu analnego, wolała ruchańsko w dupę od walenia w cipę! To właśnie od ruchania dupy zaczęła się jej przygoda z seksem, a że dawało to Iguni wiele przyjemności – polubiła ten sport. Teraz ruchałem tę młodą dupcię, czułem, że niedługo skończę, na szczęście (bo wolę, kiedy laska dochodzi pierwsza!) już po chwili Igę opanował niesamowity orgazm. Przyznam, że nie widziałem nigdy czegoś takiego. Nie rzucała się na łóżku, nie ściągała zaciśniętymi dłońmi prześcieradła, nie zsunęła się z kutasa, przeciwnie, nabiła się na niego ile tylko mogła i znieruchomiała. Nie drgnęła jej nawet powieka, oczy miała półprzymknięte, nie oddychała, trwało to ponad dwadzieścia sekund! Kurwa, udusiłem laskę, czy co? Dlaczego tak zamarła? Tysiąc myśli przelatywało mi przez głowę, patrzyłem zaskoczony, cały czas jednak wpychając się w gorącą pipkę, gdy nagle wzięła głęboki wdech, napięła się cała, czułem, jak tężeją wszystkie mięśnie młodego ciała i zaczęła dygotać, ciągle nie wydobyła z siebie żadnego dźwięku! Drżała tak kilka sekund, a ja ruchałem jak opętany. Teraz nie hamowałem się, wystrzeliłem w prezerwatywę spory ładunek spermy i z rykiem wsadziłem gębę w poduchę. Leżeliśmy obok siebie, spoceni, nasyceni, dyszący, patrzyliśmy sobie w oczy. Pogłaskałem śliczną buzię, przytuliłem jeszcze drżącą, gdy usłyszałem sygnał z telefonu. Krzysztof wysłał sms. Treść była krótka „Fotka taka laska robi ci loda, na twoim kutasie od góry ma dwa palce wskazujący i mały lewej ręki!” No tak, teraz jak namówić na zdjęcie leżącą dziewczynę.

    – To niesamowite, jak przeżywałaś orgazm, bo chyba dobrze odebrałem twoje zachowanie? – wyszeptałem.

    – Orgazm? To, co się działo ze mną nie umiem nawet opisać! – uśmiechnęła się, głaszcząc mi kutasa, z którego zdjęła prezerwatywę. – Ale tego wystrzeliłeś, wystarczyło by na kilka numerków. Takie coś, jak teraz, miałam przedtem raz w życiu… Ciekawostka, bo oba te momenty nie były z Maćkiem! Dobre, co?

    – Dobre, może on tak nie umie?

    Nie odpowiedziała, zapatrzyła się w sufit. No ok, ale ja muszę tę pipkę jakoś namówić do zdjęcia. Tylko, kurwa, jak?

    – Iguniu – zacząłem – chcę mieć pamiątkę naszego spotkania.

    – Mam ci dać moje majtki, albo stanik? – zdziwiła się cały czas oglądając zdjętą wcześniej prezerwatywę. – Ale tego wylałeś z siebie, Janie, patrzę i ciągle nie mogę wyjść z podziwu. Jak kobieta robi tobie loda to połyka wszystko? – zainteresowała się nagle.

    – Zwykle dużo z siebie wyrzucam. Niekiedy połykają, niekiedy nie, różnie. Wracając do pamiątki… Nie rajcuje mnie bielizna, chcę zrobić zdjęcie.

    – Zwariowałeś? Potem będę się oglądała gdzieś w necie, co?

    – Chyba ty zwariowałaś! Na fotce nie będzie twojej twarzy, możesz się zasłonić.

    – No to co chcesz?

    – Moją pipkę?

    – Pipkę też. Będziesz robić mi loda, ale kutasa musisz trzymać w sposób, jaki ci pokażę.

    – Jak mam robić loda, żeby twarzy nie było widać?

    – Mówiłem, możesz ją zasłonić, choćby ręcznikiem.

    – Ale pokażesz mi, co pstryknąłeś?

    – Oczywiście, przekonasz się, że nie będzie tam widać twojej ślicznej buzi.

    Wstałem, rzuciłem poduszkę na podłogę, Iga już na niej klęczała. Narzuciła sobie na głowę ręcznik w taki sposób, że widać było tylko czubek nosa i usta obejmujące chuja. Szukałem ujęcia na którym poza mym kutasem w namiętnych usteczkach można było zobaczyć ładną, gołą pipkę, takie były ustalenia. W końcu jakoś udało się ustawić aparat telefonu. Odpowiednio ułożyłem na kutasie małą rączkę i pstryknąłem zdjęcie, za chwilkę drugie. Cyknąłem jeszcze kilka fotek dla siebie, bo naprawdę podobało mi się to zgrabne ciałko. Zgodnie z obietnicą nie było na żadnym zdjęciu jez buzi. Odrzuciłem telefon na fotel, cała ta sytuacja bardzo mnie podnieciła, kutas zaczął hardo podnosić głowę, wykazując gotowość do działania. Nagle dziewczyna wstała, podeszła do torebki, wyciągnęła swój telefon.

    – Ja też chcę mieć pamiątkę! Pstryknij mi kilka fotek, może być na nich moja twarz, przecież nie będę sama siebie gdziekolwiek umieszczać! – z szerokim uśmiechem pozowała do zdjęć trzymając kutasa w dłoni, w ustach, po chwili przyłożyła go do biustu, po chwili już leżała radośnie roześmiana, wsuwając pytę w cipkę.

    Jakość zdjęć była bardzo dobra, wszystkie szczegóły anatomiczne wyraźne, w naturalnych barwach.

    – Jak mnie nie przeprosi ten skończony drań, to ja też udowodnię, że mogę spotykać się z innymi chłopakami i przeżywać podniecające przygody; na przykłąd z panami w średnim wieku!

    – No, jak zobaczy te fotki, to na pewno się pogodzicie! – roześmiałem się – Chyba czegoś nie dokończyłaś, prawda?

    Znowu miałem kutasa w namiętnych usteczkach, wiedziała, co robić, podniecała mnie ta laska niesamowicie. Ten nasz seks rajcował mnie, jak nie pamiętam kiedy! Igę chyba też, bo obrabiając mego chuja ustami i ręką, drugą dłonią masowała sobie łechtaczkę. Poprosiłem, żeby wstała i położyła się na brzuchu, wypinając pupkę. Zaległem na dziewczynie podpierając się na łokciach, wszedłem w ładnie wyeksponowaną dupę, jedna ręka pod cycki, druga pod cipkę i jazda! Ruchałem w ciemną dziurkę, brandzlowałem paluchami pizdę, miętoliłem cycki. Nie trwało to długo, Iga znieruchomiała tak, jak poprzednio, a ja doszedłem kilkanaście sekund później. Nie skończyłem wyrzucać z siebie nasienia, kiedy poczułem, jak dziewczyna wyślizguje się z mych objęć, a na kutasie poczułem gorące usta wysysające do końca wszystko, co z niego się wydobywało. Znowu leżeliśmy zdyszani obok siebie. Iga uśmiechała się nieśmiało, głaskała opadającą kuśkę.

    – Co poradzę, że lubię seks. – wyszeptała – Ty też, widzę to i czuję.

    – Kochanie, jestem normalnym mężczyzną, więc seks to część mego życia!

    – Wiesz co? Muszę to powiedzieć… Źle się czuję…

    – Co ci jest – zaniepokoiłem się. – Boli cię coś? Coś ci zrobiłem?

    – Nic, tylko zachowuję się jak płatna kurwa, daję ci dupy za kasę.

    – To zrobimy to inaczej – wymyśliłem rozwiązanie.

    – Jak jeszcze chcesz się kochać? – zaniepokoiła się. – Ja mam chyba dosyć na dzisiaj! Pisia mnie troszeczkę pobolewa, nie wspomnę o zdewastowanej pupie! Ale to było takie słodkie… – uśmiechnęła się promiennie.

    – Kochać możemy się jak tylko chcesz i ile chcesz; oczywiście, jak mi wystarczy sił! Wyobraź sobie, że wymyśliłem, że kochałaś się ze mną dla przyjemności, a ja nie dam ci za to żadnej kasy…

    – Ale… – Iga zaskoczona patrzyła na mnie marszcząc śmiesznie nosek i czoło, co tylko dodawało czaru ślicznotce, której buzia i tak była rozpłomieniona naszym namiętnym seksem.

    – Nie przerywaj. Seks była dla nas, dla naszych doznań, dla zaspokojenia chuci i dla czystej przyjemności. Pieniądze poprostu pożyczę tobie na bardzo długi termin. Oddasz, kiedy będziesz chciała, lub mogła. Widzisz więc, że nie dawałaś dupy jak dziwka, tylko kochałaś się dla własnej przyjemności, bo chciałaś poznać, jak to jest ze starszym, nieznajomym facetem.

    – Jesteś Janku kochany. Trochę mnie to uspokoiło, tylko nie wiem, kiedy będę mogła oddać kasę, jednak to dla mnie spora kwota…

    – Nie przejmuj się, z głodu nie umieram – wyszedłem do łazienki.

    Dołączyła do mnie, pod prysznicem popieściliśmy się jeszcze trochę, ale było bardzo mało miejsca. Chuj znowu podniósł głowę, a ja nabrałem ochoty na następny numerek. Podobała mi się ta laska, nie dość, że ładna, to jeszcze do tego bardzo zgrabna i umiejąca pierdolić się, jak mało która! Wróciliśmy do łóżka. Położyłem piękne ciało na brzuchu, pod biodra podłożyłem zwiniętą w wałek poduszkę. Wspaniała, kształtna i bardzo apetyczna, jędrna dupka sterczała przed moim spragnionym jej kutasem. Naplułem na ciemną dziurkę, pośliniłem chuja i pomalutku zacząłem wciskać w oczekującą go dziurkę. Po chwili ruchałem młode dupsko jak umiałem najlepiej. Nie zawracałem sobie głowy prezerwatywą, wszak ruchałem w dupę, a nie w pipę! Nie trwało to długo. Iga podniosła się, odwróciła i popchnęła mnie na plecy. Sekundę później siedziała na mnie odwrócona plecami z kutasem tkwiącym głęboko z zgrabnej dupci. Podskakiwała na kutasie, a ja podziwiałem trzęsące się radośnie jędrne, jedwabiście gładkie pośladki. Położyła się na mej klacie nie przestając podnosić i opuszczać bioder. Robiła to w naprawdę zawrotnym tempie! Laska tak mnie tym podniecała, że po chwili wystrzeliłem w nią z całą mocą! Odnosiłem wrażenie, że siła wytrysku zrzuci ją z chuja, ale jakoś nie… Ucieszyłem się, bo wszystko wskazywało na to, że Iga też miała super orgazm! A przecież bardzo lubię dawać rozkosz każdej kobiecie, tym bardziej takiej pięknej, młodej i atrakcyjnej, jak moja obecna, niesamowicie „ruchliwa”, oczywiście we wiadomym znaczeniu, jednorazowa kochanka! Leżeliśmy zmęczeni obok siebie, przyglądałem się temu młodemu ciału, bo, jak ciągle wspominam podobała mi się ta dziewczyna. Szkoda, że nie jestem młodszy… Iga przeciągnęła się leniwie, jak syta kotka, popatrzyła na mnie i uśmiechnęła się słodko.

    – Janku, dałeś mi naprawdę wielką porcję rozkoszy, nie miałam pojęcia, że mężczyźni w wieku mojego taty są tacy… namiętni! Ciekawe, czy on też…

    – Zwariowałaś? Teraz powiesz, że chętnie byś spróbowała, jak by to było właśnie z nim? – udałem oburzenie.

    – Chyba ty zwariowałeś! Jak to, bzykać się z własnym ojcem? To przecież absolutna patologia!

    – Zgadzam się z tobą. Rozchyl trochę swe kształtne uda – zanurkowałem do słodkiej pipeczki, po chwilce Iga okręciła się i ssała kutasa.

    Kolejne orgazmy osłabiły mnie zupełnie. Miałem dość seksu na dzisiaj, przytuliłem dziewczynę do siebie i chwilę poleżeliśmy w absolutnej ciszy, zatopieni we własnych myślach. Opuszczając pokój dałem Idze zapracowane i zasłużone pieniądze, dołożyłem jeszcze trochę, powinna dostać premię. Przed rozstaniem wysłałem jeszcze na jej telefon zrobione na moim zdjęcia, które też chciała zachować jako pamiątkę i rozstaliśmy się. Do Krzysztofa zadzwoniłem kilka chwil później. Czekał na mnie w pobliskiej restauracji, wsuwał kolację popijając piwem. Dosiadłem się, zamówiłem to samo. Po smacznym posiłku zamówiliśmy drinki i pokazałem zdjęcia.

    – No, kolego, pełen szacunek, miałeś rację. Ale dupeczka niczego sobie, naprawdę!

    – No i powiem tobie, że umiejętności ma też wysokiej klasy!

    – Poradziła sobie z twoim kutasem?

    – Spokojnie. Wyobraź sobie, że jej chłopak ma podobnego.

    – Niesamowite… Chmmm, jutro jestem z kasą, wygrałeś.

    Leżąc później we własnym łóżku przeżywałem w myślach miniony wieczór. Nie ma co gadać, fajna laseczka, wie, co to seks i jak dogodzić sobie i mężczyźnie. Te miłe rozmyślania przerwał sygnał z telefonu, przyszedł jakiś sms. Krzysztof wycofuje się z zakładu? Niemożliwe, nie on. Tak, to nie był on. Wiadomość przyszła ze znanego mi od kilku godzin numeru i było tam tylko jedno słowo “Dziękuję”.

    Wiedziałem od kogo…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Zaliczenia w delegacji cz. 2

     Nazajutrz po pracy spotkał się z Ewą w parku. Czekała na niego, zauważył wyraźne zmiany w jej wyglądzie – ładna bluzeczka z dekoltem eksponującym jej piękny biust, spódniczka mini ledwo zasłaniająca pośladki, buciki na obcasie, delikatny makijaż, ułożone włosy.

    – Wyjątkowo pięknie dzisiaj wyglądasz – pochwalił.

    – Dla ciebie tak się wystroiłam, podoba ci się?

    – Bardzo – cmoknął ją w policzek. – Idziemy gdzieś, czy do mnie?

    – Do ciebie, nie ma na co czekać! – złapała go za rękę i lekko pociągnęła. – Mam nadzieję, że mocno i dobrze mnie wyruchasz tym swoim olbrzymem, co go chowasz w spodniach.

    W hotelu przemknęli do pokoju, Jan wolał, żeby nikt jej tutaj nie widział, zamknął drzwi na klucz, nie chciał niespodziewanych wizyt.

    – Jeśli chcesz się odświeżyć – zapraszam do łazienki, tutaj masz świeży ręcznik, mydełko znajdziesz na półce pod natryskiem.

    – Chętnie, ale wykąpiemy się razem, dobrze? Jan i tak miał wziąć prysznic, więc bez zwłoki rozebrał się i nagi wszedł pod strumień ciepłej wody.

    Penis sterczał już całkiem nieźle, ale nie była to jeszcze pełnia jego możliwości. Ewa stanęła za Janem, namydliła dłonie i zaczęła myć jego plecy. Powolnymi ruchami masowała całe ciało, coraz to niżej i niżej. W końcu dotarła do pośladków. Niby przypadkowo wsunęła palec w jego odbyt. Odskoczył.

    – Coś ty, co robisz?

    – Myję ci plecy, nie widzisz? Ale tam już nie mam pleców!

    – A, tak mi się zachciało sprawdzić, czy wiesz, jak to jest. Widzę, że nie wiesz, a ja próbowałam już tego. Ale coś ci sterczy tutaj z przodu, muszę się nim zająć, jest przecież taki fajny, wielki…

    Nachyliła się nad członkiem, popatrzyła na niego i delikatnie objęła ustami. Woda z prysznica pryskała jej na twarz, delikatny makijaż spływał ciemnymi stróżkami, stojący kutas ledwo mieścił się w pełnych ustach, ale Ewa nie zwracała uwagi na te niedogodności. Przymknęła oczy i z lubością masowała sterczącego już na maksa penisa. Przerwała lizanie, wyprostowała się i uśmiechnęła. Teraz twoja kolej. Zaczął myć jej plecy, potem przesunął ręce do przodu, mocno ujął obfite piersi. Uniósł je lekko i zaczął drażnić sutki. Gładził dłonią krocze dziewczyny ozdobione kępką miękkich włosków na łonie. Po chwili rękę wsunął między nogi pulchnej laseczki i pomalutku pomasował lekko sterczącą łechtaczkę. Ewa jęknęła cichutko raz i drugi, wypięła swą okrągłą pupę w jego stronę, ocierała nią o nabrzmiały członek. Nie posunął się jednak dalej, spłukał oboje z piany, wyłączył wodę.

    – Już koniec? – nie kryła zawodu.

    – Nie, to dopiero początek! Wytrzyj się i do łóżka! Nie do mojego, to tego drugiego! Połóż się wygodnie i czekaj, aż się tobą zajmę, mam na ciebie naprawdę wielką ochotę. Na ciebie, na twą różowiutką pipkę i na.. – nie dokończył zdania.

    Ewa leżała na plecach z rozłożonymi nogami, między udami klęczał Jan wsysając się w cipkę. Lizał, ssał, przygryzał wargi sromowe, wsuwał język w szparkę cipki, palec wsadził w tyłek. Dziewczyna sapała, piszczała, zaciskała palce dłoni na prześcieradle. Chłopak podniósł się, wsadził kutasa w pipkę i zaczął swoją jazdę. Widząc dochodzącą do szczytu kochankę przerwał, wyciągnął kutasa z gorącej norki i wsadził go jednym ruchem w tyłek. Ewa wrzasnęła, ale zaraz uspokoiła się i wyrównała swoje ruchy z rytmem bioder Jana. Nie trwało długo, kiedy głośne jęki i sapanie kochanki poinformowały go, że ma super odlot. Nie przestawał ruchać tyłka pulchniutkiej laseczki; kiedy doszła drugi raz też nie powstrzymywał się, wystrzelił w pupę gejzerem spermy… Kochali się prawie do świtu, potem odprowadził dziewczynę pod furtkę jej domu, sam przespacerował się trochę po parku, żeby uspokoić emocje i wreszcie położył się do łóżka.

    Był to już niedzielny ranek. W czasie całego pobytu w Jakubkowie spotykał się z Ewą wiele, wiele razy, kochali się w jego pokoju hotelowym, w parku, w ruinach starego pałacu, na łące… Pojętna dziewczyna szybko nauczyła się rozumieć jego potrzeby, doskonale wiedziała, w jaki sposób sprawić Janowi największą przyjemność. Mówił jej o tym otwarcie, sam też dopytywał, co i jak lubi najbardziej, jakie pieszczoty sprawiają jej największą przyjemność. Poznał ciało Ewy i jego potrzeby do tego stopnia, że niekiedy potrzebował tylko kilkudziesięciu sekund, żeby doprowadzić ją do super orgazmów. Było im dobrze ze sobą. Dziwił się trochę, kiedy Ewa – osiągając kolejny orgazm – niekiedy szeptała “Och, tak, tak, Hubert, rób tak dalej! Tak, Hubert, kocham cię!” Nie miał pojęcia, dlaczego nazywała go tym imieniem; dopiero później dowiedział się, że Hubert to jej chłopak służący w tym czasie w wojsku… Jako że Jan bardzo lubił seks analny wykorzystał kilka razy drugą dziurkę dziewczyny, ale nie wzbraniała się przed tym, nie mówiła, że jeszcze nie teraz, że jeszcze nie jest gotowa… Była zawsze gotowa na radosne harce ze starszym kilka lat mężczyzną.

    Pewnego dnia będąc na sobotniej imprezie z licznym towarzystwem u Krzysztofa i jego żony, Jan zauważył, że starsza siostra Ewy, Marysia, trochę dziwnie się zachowuje. Patrzyła ciągle na niego, miała czerwone oczy, była jakoś dziwnie zamyślona. W pewnym momencie zniknęła. Znalazł ją w pokoju obok salonu, leżała na łóżku i płakała w poduszkę. Siadł obok, pogłaskał po głowie.

    – Co się dzieje? Stało się coś?

    – Nic się nie stało, daj mi spokój – odtrąciła jego rękę, patrzyła na niego oczami pełnymi łez, na policzkach pojawiły się smugi po rozmytym tuszu do rzęs – Wracaj sobie do niej!

    – Do kogo? Przecież siedzimy tam wszyscy.

    – Jak to do kogo? Do mojej kochanie, młodszej siostruni! Czeka tam na ciebie, czeka żebyś ją znowu wyruchał, tak, jak zawsze to robisz!

    – Ale o czym ty mówisz? – nie miał pojęcia, z jakiego powodu Maria tak nagle naskoczyła na niego i swą młodszą siostrę.

    – Jak to o czym? Spotykacie się, spacerujecie, całujecie w parku! Kiedyś poszłam za wami do hotelu i wszystko słyszałam! Ruchałeś ją, a ona stękała i jęczała jak suka!Widziałam was w parku, ruchałeś ją na ławce w dupę. Na zamku też ruchałeś ją na stojaka w dupę, a potem ona zrobiła tobie laskę z połykiem, widziałam dobrze, byłam tuż obok was! Ja jestem sama i nikt się mną nie interesuje, a przecież nie jestem gorsza od Ewy!

    Rzeczywiście, nie była gorsza. Starsza o trzy lata, odrobinę wyższa, szerokie biodra, mocne uda – zbudowana podobnie do swej siostry – wszystko „na swoim miejscu”, niczego za dużo, ani za mało. Ładna buzia i długie, kręcone, ciemnoblond włosy dopełniały całości bardzo sympatycznego obrazu.

    – Marysiu, przestań, proszę, jesteś bardzo ładną, sympatyczną dziewczyną, musisz podobać się chłopakom, pewnie wielu leci na ciebie.

    – Chyba jednak nie, a i ty mną się nie interesujesz!

    – Jak to nie? Słyszałem, że masz chłopaka, więc nie zawracałem ci głowy. Bardzo mi się podobasz, masz fantastyczne, apetyczne ciało, nawet nie wiesz, jak często myślałem o tobie, o tym, jak bym cię zerżnął… – skłamał, ale w dobrej wierze – Naprawdę, chętnie bym cię wyruchał w pipkę i w dupę, nawet, jeśli tego jeszcze nie robiłaś. Ty musisz podobać się mężczyznom, tylko głupek, albo eunuch by tego nie zauważył…

    – Nie mam żadnego chłopaka, zerwałam z nim już ponad miesiąc temu! A ty jesteś zapatrzony w Ewę i nie zwracasz na mnie żadnej uwagi – pomału przestawała płakać, zaczerwienione, załzawione oczy przetarła wierzchem dłoni.

    Spoglądała błagalnie na chłopaka, oczekując, że da jej jakiś znak, jakiś sygnał, że też jest nią zainteresowany, że zechce się z nią spotkać, może nawet będzie miał ochotę na seks ze starszą siostrą. Jan patrzył na dziewczynę, kiwał głową, zastanawiał się, co odpowiedzieć desperatce. „To dobrze, przynajmniej jedna skończyła ze swoim facetem jeszcze przed naszym przyjazdem” pomyślał. W kilku przypadkach inne dziewczyny zrywały ze swoimi sympatiami dopiero po poznaniu kogoś z ekipy Jana…

    – Co mam zrobić, żebyś mi uwierzyła, że bardzo mi się podobasz i jak bardzo mi się podobasz? – spytał, znowu nie przestając gładzić ją po włosach.

    – Umów się za mną! – wyszeptała przez łzy.

    Położył się obok dziewczyny. Przytuliła się do Jana i ponownie wyszeptała całując go w policzek.

    – Umów się ze mną…

    Objął ją ramieniem, mocno przytulił, znowu pogłaskał po głowie, pocałował w usta, wsunął dłoń pod spódniczkę na krocze dziewczyny, delikatnie pogłaskał przez majtki bardzo mokrą cipkę, druga ręka pod stanikiem lekko ściskała pełną pierś. Dziewczyna pomału uspokoiła się, jeszcze raz otarła zapłakane oczy, chwilę po Janie wróciła uśmiechnięta do towarzystwa. Spotkali się następnego dnia. Ewa pojechała do miasta, do ciotki, wiedzieli więc, że nikt im nie będzie przeszkadzał. Po krótkim spacerze – a jakże! – w parku, niemal pobiegli do hotelu. Kochali się prawie do bladego świtu. Był zaskoczony, bo choć nie była już dawno dziewicą – miała dużo mniejsze doświadczenie od swej młodszej siostry. Może to kwestia dopasowania, tak jak miało to miejsce w przypadku Ewy, z którą baraszkował już od pewnego czasu? Nie zastanawiał się jednak zbyt długo nad tym. Praktycznie uczył Marię sztuki kochania, prawie wszystko było dla niej nowe. Owszem, kiedy ją rozebrał i po kąpieli poszli do łóżka nie okazała zawstydzenia swą nagością. Położyła się na wznak i rozłożyła szeroko długie nogi czekając, aż wejdzie w nią, tak, jak praktykowała to do tej pory ze swoim chłopakiem. Jan postanowił wykorzystać nieczęstą okazję i nauczyć dziewczynę kilku rzeczy. Przecież bardzo lubił seks analny, więc wytłumaczył Marysi (to była druga połowa lat osiemdziesiątych!), że to dobry sposób, żeby osiągać orgazmy bez obawy zachodzenia w ciążę. Podobnie jak siostra, dziewczyna była bardzo pojętną uczennicą. Już po trzech wspólnych wieczorach w łóżku nie musiał nic mówić, dziewczyna sama wiedziała, czego od niej oczekuje. Wiedziała też, że mówiąc chłopakowi, czego od niego oczekuje, Jan dogodzi jej tak, jak jeszcze nikt w jej krótkim życiu erotycznym. Po kolejnym wieczorze, po odprowadzeniu Marysi do domu, w drodze powrotnej, spotkał niedaleko od hotelu Ewę. Wyglądało to, jakby na niego czekała, do tego Jan skonstatował, że jest troszeczkę wstawiona, czuł od niej woń alkoholu. Patrzyła na chłopaka uwodzicielsko, uśmiechała się radośnie.

    – Gniewasz się na mnie? – spytała.

    – Skąd ci taki pomysł przyszedł do głowy! Oczywiście, że nie.

    – Pytam, bo nie umawiasz się już ze mną, a Maryśka przychodzi do domu coraz później i jest taka… bardzo rozanielona…

    – No to musisz spytać siostrę, skąd u niej taki nastrój. A ty masz czas teraz? Może pójdziemy do mnie? Chcesz tego, prawda?

    – Dla ciebie zawsze mam czas. Nawet jestem tuż po kąpieli i chcę się kochać z tobą do rana, albo i dłużej. – objęła Jana w pasie – Nie, nie chcę się kochać! Chcę, żebyś mnie mocno wyruchał!

    W pokoju rzucił Ewę na łóżko, niemal zdarł z niej ubranie. Wąski paseczek majteczek, okrywający pipkę odsunął na bok i gwałtownie wcisnął kutasa w rozpaloną i – o dziwo – podgoloną i już mokrą cipkę. Po kilku powolnych, głębokich i mocnych ruchach wyszedł z niej, położył Ewę na brzuchu, zdarł z niej figi, uniósł jej biodra tak, że leżała z wypiętą pupą, wymierzył solidnego klapsa, aż dupsko zatrzęsło się po wpływem uderzenia. Podniosła głowę, popatrzyła zaskoczona do tyłu, wzrokiem pytając, za co otrzymała takiego klapsa, który jednak nie był zbyt przyjemny. Jan wcisnął twarz dziewczyny w poduszkę.

    – A teraz będzie po mojemu – mocno ujął jej wypięte biodra, przyciągnął do siebie.

    Rozchylił jej pośladki, mocno namoczył śliną twardą dzidę i gwałtownie wtargnął w pupę. Krzyknęła. Znowu ją przydusił, przytrzymał za kark.

    – Zamknij się, nie wrzeszcz. Teraz zrobię sprawdzian, czy z ciebie prawdziwie doświadczona kobieta! Będziesz się mogła chwalić koleżankom, że spróbowałaś wszystkiego, łącznie z przyjmowaniem kutasa w każdej dziurze! – w jego głosie słychać było jakąś zawziętość, złość, których Ewa przelękła się, nie wiedząc, co ją za chwilę spotka.

    Przez moment próbowała go zrzucić z siebie, ale po kilku chwilach uspokoiła się. Jan wystraszył się trochę, pomyślał, że może ją trochę za mocno poddusił, ale to była ta chwila, kiedy zaczął podobać się Ewie ten nowy Jan, dający odrobinę brutalnego seksu. Dał jej kolejnego, solidnego klapsa w pulchny pośladek

    – Masz pamiętać, kto tu jest panem! – znowu uderzył dłonią pulchną pupę, tym razem znacznie mocniej i jeszcze energiczniej rozpychał jej odbyt.

    Patrzył na kołyszące się piersi, bo dziewczyna podparła się na rękach, patrzył na grymasy podniecenia na ładnej buzi, tym razem pogłaskał czule pośladki, między którymi wbijał swego przyjaciela, słuchał cichego klaskania jąder odbijających się o mokrą pizdeczkę. Podniecało go to, chciał jak najdłużej ruchać tę młodą, atrakcyjną laskę, ale skróciła te piękne chwile. Ewa zaczęła głośno sapać, potem jęczeć, wreszcie z jej gardła wydobył się przeciągły krzyk, na szczęście mocno stłumiony poduszką, w którą – żeby nie obudzić połowy hotelu – znowu zdążył wcisnął jej twarz.

    – Jezu, co to było? – spytała po chwili, trzęsąc się jeszcze z podniecenia. Jej pulchne, apetyczne i seksowne ciało aż podskakiwało na materacu, trzęsła się z rozkoszy, nie mogła tego opanować.

    – Gdzie ja teraz znowu byłam? – nie potrafiła utrzymać wzroku w jednym miejscu, rzucała głową na boki, nie mogła tego stanu powstrzymać, skurcze brzucha pomału uspokajały się, oddech regulował.

    – Jak to gdzie? W siódmym niebie! – uśmiechał się Jan, trzymając kutasa w dłoni – musisz jeszcze skończyć to, co zacząłem w twej okrąglutkiej dupce. Miałem ochotę na więcej, ale jeśli tak… Musisz więc skończyć!

    – To znaczy?

    – Zacząłem coś, ty byłaś w siódmym niebie, a ja mam być w którym? – nie przestawał masować penisa

    – Chyba nawet w piętnastym!!! Ewunia pokaże ci, jaka jest sprawna i umie zrobić dobrze swemu Janowi – opadła na kolana, zabrała się za kutasa i po chwili spijała tryskającą spermę, część rozsmarowując sobie na piersiach.

    Odprowadził ją do domu. Następnego dnia wracając do hotelu po krótkiej wizycie w „Jakubiance” spotkał Jagodę. Jak zwykle uśmiechnięta, wesoła, ubrana w sukienkę z dużym dekoltem, który ledwo osłaniał jej niewielki biuścik. Patrzył na nią; nie przeszkadzało Janowi, że miała w sobie tyle kutasów, wiedział, że chyba żaden żaden z nich nie był taki, jak jego, wiedział, że Jagoda przyjmuje go w sobie z wielką ochotą. Nabrał chęci na to młodziutkie, jędrne, gładziutkie ciało, chciał znowu wsadzić swego ciągle spragnionego kutasa w młodą, i o dziwo! ciasną, owłosioną i zawsze gotową pipkę.

    – Wpadniesz do mnie? – spytał.

    – A chcesz mnie jeszcze widzieć? – chyba była zaskoczona, ale roześmiała się radośnie.

    – Oczywiście, inaczej bym nie pytał. Mam ochotę na fajny seks. Bądź u mnie o 20.30, tylko punktualnie!

    Była. Przyszła odrobinę spóźniona, ale usprawiedliwiła się kąpielą przed wyjściem z domu. Rzeczywiście pachniała świeżością i dobrymi kosmetykami. Jan już wcześniej zauważył, że tutejsze kobiety, jeśli chcą – bardzo dbają o siebie. Używają kosmetyków niedostępnych dla większości Polek, bo przysyłanych przez mężów, czy innych członków rodziny pracujących za granicą. Teraz bez ceregieli rozebrał dziewczynę i zaczął pieścić. Lizał jej „ozdobioną” kępką miękkich włosków cipkę, ona ssała jego penisa. Wszedł w nią energicznie, ale po kilku chwilach wysunęła się spod niego

    – Co jest? – nie wiedział, dlaczego nie chce się kochać.

    – Ja chcę inaczej – wyszeptała.

    – Jak inaczej?

    – Rozmawiałam z Maryśką i ona opowiadała, jak to jest przyjemnie, kiedy facet rżnie dziewczynę w tyłek! – opuściła oczy, jakby zawstydzona.

    – W tyłek to możesz zaraz dostać siarczystego klapsa!

    – To też jest przyjemne…

    – A skąd Maryśka wie, jak to jest?

    – Opowiadała mi, że miała faceta, który ją w ten sposób ruchał.

    Jan domyślił się, że Marysia nie chciała przyznać się do dyskretnych spotkań z nim.

    – Jeśli chcesz możemy tak spróbować, ale może trochę boleć, pierwszy raz jest najgorszy. Ale jesteś przekonana i pewna, że chcesz tego? Masz małą, wąską dupkę, jak wejdę w ciebie swoim twardym kutasem, to może być nawet bardzo bolesne, no i nie wiem, czy cię tam w środku nie uszkodzę, jesteś naprawdę drobną dziewczyną. Możemy spróbować, najpierw pomalutku, troszeczkę, potem zobaczymy, co dalej. Ale pamiętaj, jak tylko bardziej zaboli, zaraz mów, dobrze? No to jak? Chcesz?

    – Przecież mówię, że chcę spróbować! – ucieszona wystawiła do Jana swą chudą dupeczkę.

    Nie namyślając się długo położył Jagodę na brzuchu, rozchylił jej maleńkie, twarde pośladki, zmoczył odbyt śliną i wsunął się w nią. Wpierw tylko łeb, który wskoczył nadspodziewanie szybko. Obserwował reakcję dziewczyny, ale nie powiedziała słowa, tylko zmrużyła oczy, zacisnęła zęby i czekała na ciąg dalszy.

    – Może być? Nie boli? – spytał szeptem.

    – Tak rób, nie boli – też wyszeptała – ale jesteś wielki, rozpychasz mnie…

    – Nie napinaj posladków, będzie łatwiej.

    Posuwał się kilka milimetrów do przodu, potem wycofywał i znowu głębiej i zpowrotem Doszedł do połowy kutasa i nie widząc negatywnej reakcji wszedł prawie cały. Też nic, pchnął więc do końca. Tak jak się domyślał – najpierw krzyk, potem chwila ciszy, a po niedługim czasie już tylko jęki rozkoszy. Jagoda podniecała go, właściwie z niewiadomych powodów podobała się Janowi ta młoda laseczka, miała w sobie kobiecy wdzięk, ale podszyty świeżością dziewczęcego ciała, co jeszcze bardziej go podniecało. Czuł do niej jakiś dziwny pociąg… Patrząc na dziewczynę, na ledwo podskakujące, maleńkie piersi, na ładną buzię, spoglądającą na niego ukradkiem, podniecił się do granic, jego penis stwardniał jakby cały był z drewna. Jan doszedł bardzo szybko, wyrzucił strumień spermy na jej plecy, nie chciał spuszczać się do środka, nawet, jeśli była to dupa. Dziewczyna zareagowała tak, jak zwykle, z uśmiecham głaskała opadającego już penisa i sprawdzała palcami pipkę.

    – Jak ty to robisz? Jeszcze tak nigdy nie miałam – zdziwienie Jagody było ogromne – ruchasz mnie w tyłek, a z cipki mi kapie. Spuściłeś się w nią?

    – Nie, zwariowałaś? Przecież byłem w twoim tyłku, nie czułaś? Chyba wreszcie zaczynasz odczuwać podniecenie i rozkosz w czasie seksu. Przecież przedtem byłaś zimna jak kamień, miałaś ciągle suchą cipę na którą zużyłem kilka tubek kremu, ale teraz pomału poznajesz, co to prawdziwa przyjemność. Ubieraj się i do domu – wygonił laskę z pokoju.

    Jan zastanawiał się jak ją ożywić, postanowił coś z tym fantem zrobić. Po dwóch dniach ponownie zaprosił Jagodę do siebie, przedtem poczynił przygotowania do tej wizyty. Kupił butelkę martini, bukiecik małych różyczek, od praktykantek ze śląskiej Akademii Rolniczej, które mieszkały na tym samym piętrze pożyczył jedwabne apaszki, z kurnika przyniósł długie, miękkie kogucie pióro. Tuż przed umówioną godziną zgasił światło, zapalił świeczki, czekał, Jagoda była zwykle punktualnie, tak było też i tego wieczoru. Weszła i zatrzymała się nagle, rozglądając po pokoju. Na powitanie delikatnie cmoknął ją w policzek, z uśmiechem patrzył na zdziwiona minkę, wprowadził dziewczynę do środka. Jak zwykle chciał zamknąć drzwi na klucz, ale miał do realizacji pierwszy punkt programu dzisiejszego wieczoru, podał kwiatki.

    – Jakie ładne różyczki – zachwyciła się wręczanym bukiecikiem.

    – To dla ciebie. – Dziękuję bardzo, co to za święto? – nie kryła zaskoczenia.

    – Żadne święto, chcę ci pokazać, że seks to nie tylko ostre ruchanie, że seks to może być fantastyczne przeżycie, a nie pierdolenie w krzakach.

    – Seks to seks – skwitowała, rozbierając się.

    –  Chodź pod prysznic – nie wdawał się w dyskusję.

    Gorąca woda rozgrzała ich i tak już rozpalone ciała.

    – Musisz coś zrobić, coś bardzo ważnego.

    – A co? Mam ci kutasa wziąć do buzi? Wsadzić sobie w tyłek?

    – Nie, masz ogolić sobie cipkę, wszystko przygotowałem.

    – Zwariowałeś? Jak będę wyglądała? Słyszałam, że tylko dziwki się tam golą! Nie chcę! – nie kryła oburzenia.

    – Nie dziwki, tylko nowoczesne, młode kobiety, które bardzo dbają o siebie, o swój wygląd i higienę. Poza tym nie lubię, jak mi włosy wchodzą między zęby, bo mam zamiar wylizać tę twoją wygoloną pizdeczkę. Poza tym popatrz na mnie. Jestem mężczyzną, a też mam wygolone jajka. Nie podoba się tobie?

    – Bardzo, nie spotkałam jeszcze faceta z łysymi jajami, jesteś jedyny. Już na naszym pierwszym spotkaniu podziwiałam twego kutasa, nie tylko dlatego, że duży, ale też spodobało mi się to, jaki był gładziutki… Ale żebym ja… pipkę…

    Niechętnie, ale zgodziła się. Jan wydepilował małą cipkę zostawiając wąski pasek na wzgórku. Nie musiał się wysilać, miała bardzo miękkie, delikatne włoski, po wszystkim, po nakremowaniu (jego kremem po goleniu) okolice bikini miała gładkie i pięknie przystrojone paseczkiem z „grzywką”. Spodobały się Jagodzie jego zabiegi. Przesunęła dłonią po kroczu.

    – Ale ona gładziutka! Zupełnie, jak twój kutas! Fajna ta fryzura…

    Popieścili się trochę, szybko przeszli do pokoju. Nie zauważyli, że przez małe okienko w łazience, z niewiadomych powodów wychodzące na korytarz hotelowy podgląda ich jedna z praktykantek, studentka z Katowic mieszkająca w pokoju na tym samym piętrze. Teraz Jan przekręcił klucz w zamku drzwi, nie chciał żadnych niespodzianek w postaci niezapowiedzianej wizyty; na dzisiejszy wieczór miał już zaplanowane coś innego… Nalał martini, stuknęli się szklaneczkami (kieliszków nie było), wypili. Pocałował Jagodę namiętnie w usta, odtrącił rękę dziewczyny buszującą w jego kroczu.

    – No coś ty! Nie chcesz? – zdziwiona odsunęła się od mężczyzny

    – Chcę, ale mówiłem, że dzisiaj będzie inaczej! Połóż się, proszę.

    Zsunął ręcznik z jej szczupłego, młodego ciała, popatrzył chwilkę na zgrabną kobietkę, podobała się Janowi jej dziewczęca świeżość. Popchnął ją lekko na pościel.

    – Podnieś ręce nad głowę – nakazał.

    Posłusznie złapała się poręczy łóżka. Przywiązał dłonie apaszkami. Jedną chustą zawiązał oczy.

    – Co ty robisz? Nie mogę ruszać rękami! Co…

    – Rozchyl nogi! – przerwał Jagodzie.

    Znowu była posłuszna. Klęczał przy łóżku, delikatnie łaskotał ją od stóp w górę piórem koguta. Łydki, wewnętrzna strona ud, cipka, brzuch. Wyprężyła się cała, westchnęła.

    – Co mi robisz?

    – Ciiiiii….

    Całował ją całą, muskał językiem zaróżowione płatki pipki, lizał jej usta. Próbowała oddawać pocałunki, ale nie pozwalał. Nabrzmiałym penisem klepał ją po policzkach, wsuwał go leciutko to w rozchylone usta, to w różową, oczekującą, o dziwo wilgotniejcą szparkę, znowu łaskotał piórem. Nalał troszeczkę martini w zagłębienie pępka, wylizał wszystko, łącznie z kilkoma kropelkami spływającymi w dół. Drażnił ją, łaskotał i podniecał długi czas. Dziewczyna początkowo reagowała dość gwałtownie na coś absolutnie nieznanego, ale po pewnym czasie jej odruchy były zupełnie inne. Przyspieszony oddech, ciche pojękiwania i westchnienia rozkoszy przekonywały Jana, że obrał dobrą drogę do sukcesu, którym miał być dla Jagody chyba pierwszy w życiu, prawdziwy orgazm… W pewnej chwili poczuł na języku, który zagłębił w świeżo ogoloną cipkę, smak czegoś nowego, czegoś, czego nie widział a przede wszystkim nie czuł u niej nigdy. Z rozpalonej norki wypływały strumyczki śluzu i „soków”. Jan podniósł głowę, popatrzył na uśmiechniętą, ładną buzię, z zawiązanymi ciągle oczami. Oddychała bardzo szybko, rozchylonymi ustami łapała powietrze. Przesunął się bliżej Jagody, podniósł wysoko do góry zgrabne, szczupłe nogi i pomalutku wszedł w nią na całą długość kutasa. Westchnęła głośno, nakrył jej usta dłonią. Jagoda wysunęła język, którym pieściła palce mężczyzny. Lekko cofnął dłoń, chwyciła duży palec ustami i zaczęła ssać, jęcząc cichutko. Nie przestawał ruchać coraz bardziej mokrej pipki, robił to jednak nieśpiesznie, bardzo wolno, delikatnie, po chwili przerwał, wyszedł z niej.

    – Nie przestawaj, to jest fantastyczne – wyszeptała błagalnie.

    Wcisnął kutasa w jej usta, zanim jeszcze skończyła mówić. Wepchnął go prawie do końca, ale szybko wycofał, widząc, że dziewczyna zaczyna się krztusić i dławić. Znowu lizał całą, pieścił, znowu wszedł w coraz bardziej mokrą cipkę. W pewnym momencie osiągnął to, do czego dążył cały wieczór. Ciało Jagody wyprężyło się w łuk, opadła na łóżko, znowu się wyprężyła i z gardła wydarł się krzyk przechodzący w dziki wrzask. Na szczęście jak zawsze poduszka była pod ręką… Jan był absolutnie zaskoczony jej reakcją. Ciałem dziewczyny miotały drgawki, konwulsje, wrzeszczała, charczała i wyła w poduszkę. Z cipki wytryskiwały strumienie oblewające pościel i podłogę koło łóżka. Przez kilka długich chwil leżała jak w jakimś transie, ciężko oddychała, spod delikatnego materiału już niedokładnie zasłaniającego oczy, dostrzegł jej nieruchomy wzrok, zdawało się, że patrzyła w jeden punkt na suficie, płaski brzuch drżał rytmicznie co kilka sekund. Wreszcie podniosła głowę, zsunął do końca apaszkę z oczu. Dziewczyna wzrok miała rozbiegany, jakiś nieobecny, oczy zamglone… Dłuższą chwilę patrzyła na niego, pokręciła głową.

    – Coś ty ze mną zrobił? Jestem cała mokra, zsikałam się z podniecenia, myślałam, że się rozpadnę!

    – Jagódko, to był orgazm, czyli coś, czego chyba do tej pory nie miałaś zbyt często. Nie chcę tutaj mendzić, bo nie jestem twoim ojcem, ale właśnie zobaczyłaś, że seks to nie tylko częste dawanie dupy byle komu, byle gdzie; to nie tylko zwykłe ruchanie się w krzakach, czy w kiblu na zabawie. Podobało się? No to teraz ciąg dalszy, ja jeszcze nie skończyłem – odwiązał jej ręce.

    Położyła się na brzuchu, podniosła biodra.

    – Ale delikatnie, bo mnie wszystko boli! Zrobiłeś dzisiaj ze mną chyba wszystko!

    – Nie wszystko, dzisiaj tam jeszcze nie byłem – lekko klepnął dłonią wypiętą pupę.

    Chciała uciec, ale mocno trzymał za szczupłe biodra. Naprowadził pałę na ciemną dziurkę, przedtem nabrał w palce jakiegoś kremu, nałożył go na pulsującego penisa, resztą posmarował pupę. Wszedł w ciasny tyłeczek kilka centymetrów, zatrzymał się, obserwował reakcję dziewczyny. Jęknęła tylko, nie próbowała więcej uwolnić się z uchwytu Jana, zdawało się, że czeka na ciąg dalszy. Mężczyzna wciskał się w podniecająco ciasny odbyt, wreszcie wszedł cały. Poczekał chwilkę, chciał zacząć pompować przyjazną dziurkę, kiedy laseczka sama rozpoczęła taniec na twardym drągu tkwiącym w jej pupie. Nabrzmiały kutas pół nocy czekał na taką chwilę, więc nie potrzebował zbyt wiele czasu, żeby eksplodować. Już miało to nastąpić, kiedy Jagoda błyskawicznie bardzo zwinnie wysunęła się spod niego, złapała penisa i objęła go ustami jednocześnie mocno masując. Sekundę później czuła jeszcze bardziej twardniejącego kutasa, który w nią wystrzelił, duża ilość spermy spłynęła na brodę i biust, wystrzelił trochę na uśmiechniętą twarzyczkę, zalał przymrużone oczy.

    – Ale tego naprodukowałeś! Próbowałam połykać, ale nie dałam rady – popatrzyła Janowi w oczy, zarumieniła się, spuściła głowę i zaczęła szeptać.

    – Dziękuję za to wszystko…

    – Za co? – przerwał Jagodzie.

    – Za wszystko, nie przerywaj, daj mi powiedzieć do końca. Jestem normalną, zwykłą dziewczyną z wiochy, ani mądrą, ani głupią. Rucha mnie każdy, kto chce, bo lubię to. Dzięki tobie poznałam, co to jest seks, a nie pierdolenie, jak mówiłeś – w krzakach, żeby pokazać, jaka jestem fajna i wyluzowana. No i ty pierwszy nie potraktowałeś mnie jak dziwkę, udowodniłeś to dzisiaj. Co poradzę, że lubię mężczyzn, lubię patrzeć im w oczy, jak się spuszczają, lubię słuchać, jak jęczą. Ale to, co pokazałeś mi dzisiaj to jest coś zupełnie innego, nie miałam pojęcia, że tak też może być. Widziałam takie coś tylko na filmach, a i tak nie pokazują przecież wszystkiego. Nigdy nie myślałam, że mogę to nie tylko dokładnie zobaczyć, ale nawet przeżyć… No i jeszcze te kwiaty… Pójdę już do domu…

    Wydała mu się jakaś inna, jakby bardziej dojrzała, bardziej kobieca… Nie zatrzymywał jej. Po wyjściu Jagody siedział chwilę na łóżku, przeżywał jeszcze raz cały ten wieczór. „Fajna, zagubiona dziewczyna” pomyślał. Wiedział, że i tak niewiele się zmieni, ale choć spróbował, pokazał jej, że można żyć i kochać się inaczej. Wstał, pogasił świeczki, zapalił nocną lampkę stojącą na stoliku przy łóżku, nalał sobie pełną szklankę martini, włączył radio, wygodnie rozsiadł się w fotelu, ponownie zaczął myśleć o tej w sumie fajnej, sympatycznej dziewczynie. Popatrzył w dół na swego ciągle całkiem nieźle sterczącego przyjaciela, uśmiechnął się do siebie. Znowu go nie zawiódł. Pukanie do drzwi było tak ciche, że prawie niedosłyszalne. Z początku myślał, że się przesłyszał, ale ponowiło się. Złapał leżący na podłodze ręcznik, owinął nim biodra. Popatrzył na „namiot” sterczący z przodu. Nie miał pojęcia, kto to o tej porze może być, wszak północ minęła już bardzo dawno temu. Otworzył drzwi, za którymi się schował nie chcąc pokazywać się komukolwiek ze stojącym kutasem i zdumiał się. W drzwiach stała… praktykantka z Katowic, Wioleta.

    – Dobry wieczór, nie przeszkadzam? – miała na sobie różowy szlafrok z rysunkami prosiaków.

    Jan parsknął cichym śmiechem

    – Dobry wieczór, ale masz twarzowe wdzianko! Nie przeszkadzasz, co sprowadza? – gestem zaprosił dziewczynę do środka.

    – Podglądałam was w łazience… – patrzyła na Jana z lekkim uśmiechem.

    – O! I co? Podobało się? – zażenowanie próbował pokryć śmiechem, nie spodziewał się tego, był przekonany, że są zupełnie sami, na piętrze, w czasie kiedy golił Jagodę.

    – Tak, podobało mi się… Podsłuchiwałam was też tutaj, w pokoju.

    – No i? No i też tak chcę! Nawet wygoliłam się tak, jak ona.

    – A czym się goliłaś?

    – No… twoją maszynką… wiesz, tą samą co…

    – Aha, to ją sobie już zatrzymaj. – przerwał dziewczynie ze śmiechem. – Wejdź wreszcie, proszę. Napijesz się martini? Ale tylko ze szklanki, nie mam kieliszków.

    – Bardzo chętnie – usiadła na skraju krzesła stojącego przed łóżkiem.

    Na szczęście Jan nie miał nazajutrz żadnych zadań, mógł sobie pospać, więc nie spławił dziewczyny, tym bardziej, że zaciekawił go dalszy rozwój sytuacji. Naprawdę przyszła do niego, żeby się z nim pobzykać? Po wyjściu Jagody miał jeszcze ochotę na seks, myślał nawet o samozaspokojeniu, ale teraz nadarzała się zupełnie niespodziewana okazja, więc dlaczego nie skorzystać!

    – Pokażesz, jak się wygoliłaś? – wskazał dłonią na brzuch Wioletki.

    – Trochę się wstydzę… Bo wiesz… Ja…

    – Śmiało, pokaż, – przerwał dziewczynie – przecież nie przyszłaś tutaj, żeby sobie pogadać o moich dokonaniach, prawda? No, pokaż swoją fryzurkę – zachęcił dziewczynę gestem ręki.

    Rozwiązała pomału pasek śmiesznego szlafroka, zsunęła go z siebie, lekko rozchyliła kolana. Zarumieniła się, zawstydzona spoglądała na chłopaka. Uklęknął przed dziewczyną, pogłaskał jej łono, rękoma rozchylił szczupłe nogi na boki. Siedziała teraz przed nim, zaczerwieniona po same uszy, w pozycji pozwalającej zobaczyć i ocenić jej umiejętności depilacji własnej cipki, której wielkość i wygląd zaskoczyły Jana. Pipka Wiolety była mała, wyglądała jak bułeczka z której połówek odrobinkę wystawały delikatne, różowe, leciutko pomarszczone wargi sromowe.

    – Ładnie, równo to zrobiłaś, podoba mi się – pocałował ją w brzuch, podniósł z krzesła, przesunął w stronę pachnącego jeszcze Jagodą łóżka; popchnął, żeby położyła się na wznak.

    Objął dłońmi chłodne pośladki, wcisnął twarz między uda. Językiem dotarł do łechtaczki, zaczął ją drażnić. Wioletka westchnęła z rozkoszy, wygodniej ułożyła się na łóżku rozchylając jeszcze szerzej nogi.

    – Wejdź we mnie, proszę. – palcami rozchyliła cipkę, ukazując pulsującą z oczekiwania szparkę.

    Nie musiała prosić. Wtargnął w nią z całą mocą, aż krzyknęła zaskoczona jego brutalnością. Nie sądziła, że z bliska jego kutas prezentuje się znacznie okazalej, niż to, co podpatrzyła przez szparkę w okienku łazienki. Podniósł wysoko nogi dziewczyny, zarzucił sobie na ramiona, zaczął posuwać pulsującą cipkę z częstotliwością i siłą młota parowego. Nie zwracał uwagi na reakcje Wioli, chciał się wreszcie rozładować, od tego wstrzymywania narastających emocji z Jagodą bolały go już jądra. Dziewczyna wiła się pod nim, stękała i jęczała, ale nie odpuszczał, trzymał ją mocno. Po krótkiej chwili uspokoiła się, dostosowała ruchy bioder do rytmu Jana. Odwrócił ją na brzuch, ponownie uruchomił swój tłok. Nagle dziewczyna znieruchomiała i zamilkła. Uniosła biodra, sama mocno nabijała się na jego sterczącą pałę. Schowała twarz w poduszkę (ile fajnych odgłosów świat by słyszał, gdyby nie poduszki!), zaczęła w nią wrzeszczeć. Wyskoczył z jej cipki, spróbował wejść w odbyt. Nie pozwoliła, uciekła z pupą, odwróciła się i złapała pulsującego kutasa w rękę, masując aż do bólu. Wytrysnął strumieniem spermy. Skierowała ją na twarz, na swe usta oblizując się przy tym, potem wyssała go do końca. Opadł na materac obok dziewczyny, chciał ją objąć, ale natychmiast wstała, podniosła szlafrok z podłogi i przecierając oczy zalane ciepłą spermą wybiegła z pokoju.

    Wreszcie zasnął…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Natasza

     Buszowałem w necie, poznając jego tajemnice najczęściej na czacie. Szukałem babeczek chętnych na seks. Skutek tych poszukiwań był różny, bywało, że po kilku zdaniach umawiałem się skutecznie i było jakieś fajne ruchanko, ale bywało też, że gadałem z babą trzy dni i… nic! Tym razem miałem szczęście, bo już po niedługiej internetowej rozmowie umówiłem się z zainteresowaną spotkaniem kobietą. Nie wiedziałem, jak wygląda, ale było mi wszystko jedno, chciało mi się ruchać! W niedzielę zaraz po obiedzie wskoczyłem pod prysznic, dokładnie, starannie ogoliłem sobie jaja i wczesnym popołudniem świeżutki, czyściutki i pachnący podjechałem pod wskazany adres, bo – o dziwo – kobitka umówiła się u siebie w domu. Może tam czuła się bezpiecznie? Pojechałem, a nie mogąc znaleźć adresu zaparkowałem dość daleko od jej bloku i po kilkunastu minutach spaceru dzwoniłem do drzwi. Mieszkanie na trzecim piętrze, właścicielka około czterdziestki, no, może trochę po, syn około dziewiętnastu lat, patrzył na mnie zdziwiony. Natasza, bo tak miała na imię, okazała się niewysoką brunetką z włosami do ramion, miała troszeczkę za dużo tu i ówdzie, ale bez przesady, za to biust miała zajebisty! Można było tymi cyckami obdzielić jeszcze trzy inne kobiety, a i tak sporo by zostało! Ładna buzia i bardzo miły, ciepły uśmiech.

    – Miło, że przyjechałeś, wejdź proszę.

    – Dzień dobry, też się cieszę.

    Wlazłem do środka, rozejrzałem się po ładnie urządzonym mieszkanku, zdjąłem kurtkę.

    – Usiądź, zjesz rosół z makaronem?

    – Rosół zawsze, ale nie za wiele, jestem po obiedzie. Ładnie mieszkasz – pochwaliłem.

    – A gdzie zaparkowałeś? Widać z okna?

    – Nie mam pojęcia, te bloki to istny labirynt – podeszliśmy do okna.

    Natasza wypatrywała mego auta, a ja wpatrywałem się w jej imponujący dekolt i nie wytrzymałem. Objąłem ją od tyłu za te wielkie cyce i pomiętoliłem je trochę. Odwróciła się do mnie, uśmiechnęła przepraszająco.

    – Nie teraz, syn jest w domu.

    – Mam nadzieję, że niedługo pójdzie do kolegi. Albo dam mu może na bilet do kina?

    – Spokojnie, idzie do koleżanki, zwykle siedzi tam dwie, trzy godziny, będziemy mieli dość czasu dla siebie.

    Usiadłem do stołu w kuchni, wciągnąłem bardzo smaczny rosół. Natasza poprosiła, żebym popatrzył chwilkę w telewizor, musi jeszcze coś zrobić. Akurat była transmisja za skoków narciarskich, Małysz jak zwykle lał wszystkich przeciwników, więc z przyjemnością się oglądało. W tym czasie młody wyszedł z domu, ale kobieta też zniknęła z pola widzenia. Gapiłem się więc na skoczków, w domu panowała cisza, chyba nawet zdrzemnąłem się przez chwilkę, bo nie wiedziałem, skąd nagle zrobiła się taka dziwna klasyfikacja zawodników.

    – I co? Jak Małysz? – usłyszałem od drzwi pokoju.

    – Jak zwykle, wygrał – popatrzyłem w jej stronę.

    Stała w drzwiach niby taka sama, ale jednak trochę inna… Aaaa, zdjęła biustonosz, nie było widać jego zarysów pod bluzeczką, tylko próbowały się przebić przez cieniutką tkaninę sterczące sutki zwieszonego biustu. O, rajstop też nie miała już na sobie. Oceniłem wzrokiem to, co widziałem i poczułem, że kutasowi też się to podoba, bo drgnął i zaczął podnosić głowę. Natasza siadła obok, przysunęła się bliziutko i oparła głowę o me ramię. Po chwili zsunęła się niżej, położyła głowę na udzie, gapiąc się w telewizor. Wsadziłem łapsko pod bluzeczkę, zacząłem pieścić delikatnie suteczki, które cały czas hardo spoglądały na świat. Biust trzeba przyznać miała naprawdę dorodny, ale, o dziwo! bardzo jędrny i elastyczny, po prostu rozkosz pod dłonią. Druga ręka powędrowała w okolice pupy, lekko wypiętej, bo dziewczyna podkuliła nogi. Podciągnąłem kieckę, nie miała bielizny, więc od razu namacałem gorącą dziurkę cipy i oczywiście władowałem w nią paluchy. Brandzlowałem ją chwilkę, czekałem na reakcję. Kobieta westchnęła głęboko, lekko uścisnęła dłonią moje udo. Czułem, że kutas już wyszedł ze spodni, ale nie było go widać, bo był jak zwykle zasłonięty wypuszczoną na wierzch koszulą. Natasza odwróciła się w moją stronę, cały czas jej głowa leżała na mym udzie. Uśmiechnęła się, patrząc mi w oczy i uniosła prawe kolano, ułatwiając dostęp do mokrej już pipy. Podniosła brzeg mojej nowej, starannie wyprasowanej koszuli i zrobiła naprawdę wielkie oczy. Takiego czegoś, co zobaczyła chyba się nie spodziewała, jej mina jednoznacznie na to wskazywała. Uśmiechnęła się jeszcze bardziej i polizała wystający ze spodni łeb, aż mnie dreszcz przeszedł. Rozpięła rozporek, wydobyła całego chuja, przyglądała się temu, co za moment będzie miała w sobie.

    – Ładny, takiego jeszcze na żywo nie widziałam – polizała znowu łeb – muszę go mieć, to chyba niesamowite uczucie być ruchaną przez taki sprzęt!

    – Będziemy się starali – roześmiałem się – Masz gorącą i mokrą pipkę, chciałbym ci ją wylizać.

    – Śmiało, właśnie wyszłam z wanny, a ty też chyba kąpałeś się przed wyjściem, bo ładnie pachniesz. Podoba mi się taka gładka skóra wokół penisa, nie lubię tych kłaków!

    – Ja też nie, dlatego często golę sobie jajka, żeby kobieta z którą jestem nie odczuwała dyskomfortu. – w czasie rozmowy cały czas wierciłem paluchami w coraz bardziej mokrej cipie.

    Natasza ciągle trzymała głowę na mym udzie, wsuwała sobie w usta łeb chuja. Pomagała sobie ręką, masowała go, lizała i trzepała dłonią. Kutas rósł cały czas, w końcu nie miała jak go lizać. Kobieta wstała, zdjęła z siebie bluzeczkę, wreszcie mogłem zobaczyć te imponujących rozmiarów piersi. Tak, jak ona nie widziała na żywo chuja takiego, jak mój, tak samo ja nie widziałem na żywo takich wielkich cyców! Olbrzymie balony podtrzymywała dłońmi, choć wcale nie wisiały jak worki i co dziwne, pasowały do jej pulchnej figury. Ująłem obie piersi w dłonie, co ja mówię, ująłem! Próbowałem, ale nie było szansy, wylewały się w każdą stronę. Natasza już klęczała trzymając w ustach pulsującego kutasa. Bawiła się lekko nabrzmiałymi jądrami, lizała je i ssała. Masowała ręką chuja, aż osiągnął swój normalny, „roboczy” rozmiar; oglądała go z wielkim zaciekawieniem i zainteresowaniem z każdej strony. Wsuwała pałę do ust, dławiła się, krztusiła, ale znikał w nich tylko do połowy.

    – Nie dam rady – stwierdziła ze śmiechem – za wielki. Mój były miał dość duży sprzęt, ale przy twoim wysiada.

    – Dzięki za uznanie, ale to zasługa taty i mamy – wstałem, przytuliłem Nataszę, wsuwając chuja między jej nogi.

    Położyłem ją na kanapie, rozchyliłem kolana i zanurkowałem głową między udami, do cipy. Zaskoczyła mnie swym zapachem, bo wyczuwałem nie tylko jej naturalną woń cipki, ale rozpoznałem delikatną nutę piżma. W każdym razie pachniała wspaniale. Rozchyliłem wargi większe, przyglądałem się delikatnym, różowym płatkom okalającym małą łechtaczkę. Szparka pulsowała, jakby chciała mnie połknąć. Polizałem mały guziczek, drażniłem wargi, ssałem je i leciutko kąsałem samymi ustami. Wsunąłem palec w tę pulsującą dziurkę, kciuk tak jakoś wjechał do dupy. Reakcja Nataszy rewelacyjna – głośne westchnienie i ciche „tak”. Brandzlowałem ją dalej, waliłem minetę najlepiej, jak umiałem. Nie czekałem długo na efekty. Oddech kobiety stawał się coraz szybszy i głębszy, pojękiwała i postękiwała cichutko, zagryzała wargi, albo niespiesznie je oblizywała. Trzymała mą głowę dwoma rękoma, co raz dociskając ją do pipki, tak, że po kilku chwilach miałem całą gębę mokrą od jej soków. Przyspieszyłem ruchy dłonią, język niemal wirował na jej cipie, jęki stały się coraz głośniejsze, w pewnej chwili uniosła biodra, zatrzęsła się króciutko, z westchnieniem opadła na prześcieradło.

    – Masz sprawny jęzor, chyba dużo trenujesz, prawda? – spytała z uśmiechem.

    – Jakżeby inaczej, przecież trening czyni mistrza, nie wiesz? – położyłem się obok niej.

    Zwarliśmy się w pocałunku, nasze języki wywijały znowu dzikie harce, drażniliśmy rękoma swoje krocza. Doszedłem do wniosku, że też przecież muszę mieć trochę przyjemności. Klęknąłem, znowu kolana poszły na boki, a mój kutas chciał wtargnąć w głąb wylizanej pipy. Wtedy usłyszałem to pytanie:

    – Masz prezerwatywy?

    Kurwa! Kurwa! Kurwa mać!!! Zostawiłem je w aucie, w schowku! Klęczałem z chujem na wierzchu przed rozebraną babą świecącą swą gołą pizdą i… nie miałem gumek! No chuj by to strzelił! Zrobiło mi się głupio i żal samego siebie.

    – Nie, nie mam, myślałem, że można, albo, że ty masz – zacząłem się głupkowato tłumaczyć.

    – Po pierwsze nie można, po drugie nie mam, bo nie potrzebuję ich na co dzień.

    – A może młody ma? – spytałem z nadzieją w głosie.

    – Oszalałeś? On jeszcze nie bzyka panienek!

    – No to może bzyka mężatki i ma kilka gumek? – rozbawiło mnie przekonanie Nataszy o dziewictwie jej syna.

    – Daj spokój, nie wygłupiaj się. Tragedii też nie ma, przecież poza cipką mam jeszcze pupę!

    – Lubisz anal? – głupio spytałem zaskoczony jej gotowością do mego ulubionego seksu, czyli krótko mówiąc – do ruchania w dupę.

    – A czy uciekłam z tyłkiem, kiedy wsadziłeś mi w niego palucha i energicznie mnie tam palcowałeś?

    – No nie, nawet chyba sprawiało ci to przyjemność, tak to odczułem.

    – No widzisz. Na co czekasz? Twój ogier chyba opada, muszę się nim jeszcze chwilkę zająć – otoczyła ustami łeb chuja.

    Bez pośpiechu ruchałem ją w usta, aż kutas stał naprawdę dobrze, chciałem odwrócić Nataszę na brzuch, ale nie dała się, tylko wysoko uniosła nogi, eksponując obie dziury. Chciałem niby przypadkowo wcisnąć się chujem w pipę, ale nakryła ją dłonią i nie pozwoliła. Pokazała wzrokiem tubkę żelu leżącą na stoliku przy kanapie, poczekała, aż się nim posmaruję, potem wycisnąłem trochę w wystawione do ruchania dupsko. Oparłem podniesione nogi o swe ramiona i natarłem. O dziwo, wskoczyłem w śliską dziurkę bez najmniejszych problemów, po sekundzie ruchałem ją bez opamiętania. Natasza cały czas trzymała dłoń na pipie, zasłaniała nią różową szparę, na którą miałem niesamowitą ochotę, ale do której wstęp był wzbroniony. Trzymając rękę na cipce pomagała w sprawianiu sobie przyjemności drażniąc łechtaczkę, ale szpary nie odsłoniła. Pompowałem trzęsące się dupsko, doprowadzając kobietę do kolejnego orgazmu. W tym szale namiętności, który ją opanował zakryła obiema dłońmi twarz, po sekundzie wplotła palce we włosy, zaraz potem znowu zasłoniła twarz i nakryła się poduszką, żeby stłumić krzyki rozkoszy. A ja ciągle nie doszedłem, wkurwiony na siebie za te gumki, które zostały w aucie! I wtedy zobaczyłem! Zobaczyłem otwartą drogę do zakazanej szpary! Nie wahałem się nawet pół sekundy, w mig byłem w niej po same jaja!. Tu znowu zaskoczenie. Była bardzo ciasna, jakby nie używana od naprawdę długiego czasu, nawet pomyślałem, że Natasza nie ma wibratora, ani innego dildo do sprawiania sobie przyjemności. Znowu zacząłem ruchać ją bez opamiętania, obserwując reakcje kobiety. Co to się pode mną działo! Próbowała się wyrwać, żeby wyrzucić z siebie pracującego kutasa, ale on dawał jej tyle rozkoszy, że chwilami nieruchomiała, żeby potem znowu odpychać mnie od siebie. Kiedy prawie wychodziłem z ciasnej szpary przyciągała mnie, obejmując nogami. Po sekundzie znowu chciała mnie zrzucić i tak przez dłuższy czas. Wzrok miała zamglony, rzucała głową na boki, usta wykrzywił jej jakiś grymas, trzęsła się cała, szeptała, albo wykrzykiwała swe emocje.

    – O, tak, tak, ruchaj mnie tak, tak…. tak… NIE, nie w cipę, spierdalaj z niej, nie, nie, zostań, dalej, mocno, mocno, wyskakuj ze mnie, gnoju, oooooo, ruchaj mnie tak, tak… Matko, jaki on jest wielki, tak…tak… tak, tak, zabierz tego kutasa, sam jesteś kutas, miałeś tam nie…. tak, jeszcze, jeszcze… Pierdol mnie zasrańcu, miałeś w dupę, tak…tak… dlaczego jesteś w piździe, taaaaaak!

    No i tak w kółko. W końcu doszła do takiego szczytu, że nie mówiła nic, tylko wyła w poduchę, rzucała całym ciałem, tak, że zrzuciła mnie z kanapy, wyginała się, ugniatała obiema rękami swe wielkie cyce, szarpała sutki, prawie rwała sobie włosy z głowy. Wreszcie uspokoiła się, błędnym wzrokiem rozglądała wokół.

    – Matko, zabiję cię, Jan, zabiję jak psa! Ale ty jesteś jebaka, wyruchałeś mnie, to nie miało nic wspólnego z seksem, to było ruchanie pomieszane z jebaniem. Dlaczego wlazłeś mi do cipki, prosiłam… Ale dobrze, że nie posłuchałeś, miałam lata świetlne orgazmu – zamilkła, przyglądając się memu kutasowi, który ciągle sterczał.

    – Co ty robisz, że tak długo możesz? – kontynuowała dotykając śliski łeb – normalnie tak chyba się nie da! O matko, jak ty umiesz dogodzić kobiecie! Wiesz, że jeszcze nikt mnie tak dobrze jak ty nie zerżnął? Ruchasz jak by to był twój zawód… Łykasz jakieś prochy?

    – Nic nie łykam, to kwestia treningu i nastawienia. Jeśli bym chciał, to mogę spuścić się w pół minuty, albo po pół godzinie – pogładziłem ją po twarzy – a z tobą chcę się kochać jak najdłużej.

    – Mam nadzieję, że nie spuściłeś się cipkę, bo jest bardzo mokra – pomacała okolice dziurki, wsunęła w nią palec, wsadziła go potem do ust – smacznie tam jest, ale już cię tam więcej nie wpuszczę.

    – Nie musisz, wykorzystam twoją pupę i buzię. Pomogą też twoje cycorki. Popchnąłem Nataszę na prześcieradło, uklęknąłem nad nią rozkrokiem, tak, że prawie usiadłem na jej brzuchu; wycisnąłem trochę żelu między rozlane piersi, zagarnąłem je rękoma, wsunąłem między nie kutasa i zacząłem poruszać się do przodu i tyłu, po chwili chuj na tyle wysuwał się spomiędzy cyców, że swobodnie mógł wchodzić do rozchylonych ust kobiety. Miałem więc klasycznego hiszpana z oralem! Natasza sama przytrzymała swoje wielkie piersi, jak nie przyjmowała mego rumaka w buzi – odwracała ją na chwilkę, liżąc brodawki i sutki, a ja mogłem palcować jej pipę. Czułem, że pomału zbliżam się do finału. Odwróciłem kobietę na brzuch, wszedłem w lekko wypiętą, okrągłą pupę, oparty na kolanach i łokciach prawą ręką objąłem miękkie cycki, lewą wsunąłem między jej nogi, dłonią ująłem pizdeczkę, znalazłem łechtaczkę i zacząłem akcję. Ruchałem na maksymalnej prędkości, mój kutas pracował w pulchnym dupsku jak tłok maszyny parowej, dobijałem do samych jaj, ciągle drażniąc pipę. Doszliśmy oboje, tym razem ja wyłem w poduchę, Natasza głośno jęczała i stękała, przyjmując w swej chętnej pupie olbrzymią porcję spermy wyrzuconej z siłą gejzera. Padliśmy bez sił obok siebie, sapiąc, dysząc, patrząc sobie w oczy. Minutę później spływała z nas woda z prysznica, po kąpieli usiedliśmy przy kuchennym stole. Chwilkę później wszedł do kuchni syn Nataszy. Popatrzyliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem; zdążyliśmy z naszym seksem dosłownie pięć minut przed jego powrotem!

    Nie pojechałem do niej więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Ostra Honorata

     Buszowałem po internecie w poszukiwaniu jakiejś dupeczki. Na jednym z portali randkowych zobaczyłem zdjęcia ładnej blondynki przed czterdziestką. Co miałem do stracenia? Nic, napisałem więc do niej kilka słów, krótko i treściwie ująłem to, co czego od niej oczekiwałem. Prawdę mówiąc nie była zaskoczona, chciała tylko mój numer telefonu. Podałem, zdzwoniła.

    – Cześć, czego tu szukasz?

    – Cześć. Tak jak pisałem, szukam seksu z fajną dziewczyną, na przykład taką, jak ty.

    – Szczery jesteś i bezpośredni, nie ma co! Jestem Honorata – przedstawiła się.

    – Jan, miło mi. No to jak? Spotkanie? Jeszcze nie jest późno, dopiero dziewiętnasta!

    – Powiem wprost, tak, jak ty. Tak, chcę seksu, ale tylko tego, żadnych zobowiązań, miłości, ani jakichkolwiek wyznań, interesuje mnie seks w czystej postaci. Oczywiście z mężczyzną czystym i zdrowym, no i rzecz jasna z dyskretnym! Dojedziesz do dwudziestej?

    – Hmmm, tak, jakbyś czytała moje myśli, bo chcę dokładnie tego samego. No, może poza tym, że ja wolę kobietę czystą i zdrową od takiego mężczyzny… Gdzie chcesz się spotkać? Może podjechać po ciebie?

    – Nie musisz podjechać po mnie, tylko przyjechać do mnie! – podała adres

    – OK, no to nie ma co dłużej czekać, wskakuję pod prysznic i za małe pół godziny jestem.

    – Czyścioszek z ciebie, to dobrze. Też wskakuję do wanny i czekam. Drzwi będą uchylone, więc nie dzwoń, sąsiedzi mają uszy, jak nietoperze. Acha! Wyślij mi jeszcze swoje zdjęcie, nie chcę głupiej niespodzianki.

    Cyknąłem fotkę, wysłałem, po sekundzie odebrałem „OK”. Szybki prysznic, kontrola owłosienia, świeża bielizna i odjazd. Zatrzymałem auto pod blokiem, rzeczywiście, drzwi do mieszkania były otwarte. W pokoju czekała dziewczyna ze zdjęć, choć w naturze była ładniejsza, fotki nie oddawały walorów jej urody. Buzia ładna, włosy do łopatek, miły uśmiech, sylwetka też niczego sobie. Biust niezbyt wielki, potem okazało się że nawet mały, nogi przeciętne, pupa ładnie zaokrąglona. Na sobie miała szczelnie zawiązany szlafrok; okazało się, że nie miała pod nim nic więcej. Siedliśmy na kanapie i zaczęła się rozmowa praktycznie o niczym. Po kilku minutach tej jałowej wymiany zdań popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Przyjechałeś pogadać? – spytała.

    – Nie, nie tylko…

    – To na co czekasz? – złapała mnie za głowę, przyciągnęła do siebie i wdarła się w me usta.

    Nie powiem, pocałunek był bardzo głęboki i namiętny. Sięgnąłem pod szlafrok, uścisnąłem lekko małą, bardzo twardą pierś, rozwiązałem pasek, szlafrok zsunął się na podłogę. Rozebrałem się błyskawicznie, po za dresem nie miałem nic więcej do zdjęcia. Honorata patrzyła wielkimi oczami na kutasa zwisającego między nogami i podnoszącego się pomału.

    – Nie pochwaliłeś się, że masz takie… coś!

    – To nie jest takie coś, tylko mój kutas, albo ładnie mówiąc – mój penis. Zajmiesz się nim, czy mam sam go sobie pobudzić?

    – Nie, daj spokój, przynajmniej przyjrzę się z bliska temu… penisowi – już klęczała przede mną i lizała łeb.

    Zabrała się za mego chuja z wielką wprawą, błyskawicznie doprowadziła do stanu używalności. Trzymając go w ręce pociągnęła mnie na łóżko, popchnęła, upadłem na plecy. Honorata klęczała nade mną, stojącą pałą drażniła sobie pipę, z której już kapało! Wsunęła go sobie w tą kapiącą sokami cipę i pomalutku nasuwała się na chuja, robiąc przy tym dziwne miny; od zaskoczenia, przez zmieszanie, oczekiwanie, na końcu ogarnęła ją jakaś błogość, bo minę miała, jakby anioła zobaczyła.

    – Ale jest wielki, ledwo się we mnie mieści – wyszeptała, patrząc na mnie przymkniętymi oczami

    – Chyba nie sprawiam ci bólu? – też wyszeptałem.

    – Nie, czuję go w całej cipce, jest doskonały – zaczęła falować biodrami do przodu, do tyłu.

    Leżałem cierpliwie, czekając, kiedy też będę mógł się nią zająć. Ujeżdżała mnie tak dłuższą chwilę, wyprostowana opierała się dłońmi o moją klatę, mogłem najwyżej miętosić jej cycuszki. Pochyliła się w końcu, zwarliśmy się w pocałunku, przeturlaliśmy się, tak, że teraz ja byłem nad dziewczyną. Obejmowała mnie cały czas nogami, dostosowała ruchy bioder do moich. Nagle złapała mnie za szyję, przyciągnęła do siebie, objęła mocno ramionami, nogami trzymała mnie jak w imadle i zaczęła szaleńczą galopadę własną pupą. Ruszała się, jakby napędzał ją jakiś wibrator! Nie powiem, podobało mi się, ale nie trwało to długo. Zatrzymała się, znieruchomiała, przez zaciśnięte zęby zaczęła najpierw syczeć, potem jęczeć, na koniec sama nakryła się poduszką i zaczęła w nią wrzeszczeć. W końcu uspokoiła się, otworzyła oczy, patrzyła na mnie błędnym wzrokiem.

    – Kurwa, czułam go wszędzie, w cipce, w tyłku, w żołądku, chyba nawet w gardle, – wyszeptała, ciągle ciężko dysząc, jak po długim, szybkim biegu.

    – To chyba dobrze, co? Chciałem sprawić ci przyjemność, ale teraz mam nadzieję, że mi się odwdzięczysz!

    – Bardzo chętnie, ale złaź ze mnie – roześmiała się. Matko, ale mnie zerżnąłeś, jak mi było dobrze – dodała z rozmarzeniem w głosie.

    Klęknęła na poduszkę, chwyciła kutasa w dłonie i zaczęła go brandzlować, pomagając sobie ustami. Też chciałem coś mieć przed sobą, podniosłem dziewczynę, położyłem na kanapie, wsunąłem chuja w buzię, a sam zacząłem lizać pipkę. Depilowała się na całym łonie, nie miała ani jednego kłaka, choć powinna już się odświeżyć, bo zaczynała drapać mnie w twarz; zamiast golić się, powinna zastosować kremy depilujące, nie powstaje po nich twardy zarost, jak po maszynce… Cipka nie była duża, małe, różowe wargi były gładkie, szparka niezbyt wielka, choć widać było wyraźnie wpływ mej pały na jej rozmiar. Lizałem tę różową szparkę, drażniłem łechtaczkę, spijałem wypływające soki. Honorata fachowo obrabiała mego kumpla, czułem coraz większe podniecenie.

    – Zaraz się spuszczę, bądź gotowa – ostrzegłem dziewczynę.

    – Nie wiblen żansyi – wybełkotała zajętymi ustami.

    Nie mam pojęcia, co mówiła, w każdym razie bałem się, ze jak wystrzelę w nią w tej pozycji, to się zakrztusi i udławi. To byłby numer – zginęła zadławiona spermą! Wstałem, znowu podniosłem zdziwioną kobietę, przymusiłem ją do klęknięcia i pomogłem w doprowadzeniu się do orgazmu. Nadszedł bardzo szybko, przytrzymałem Honoratę za głowę, żeby poznała, co by ją mogło spotkać, gdybyśmy nie zmienili pozycji. Wyrzuciłem z siebie część ładunku w jej gardło, reszta wytrysnęła na twarz i biuścik dziewczyny. Chwilę kaszlała, ale szybko jej przeszło, patrzyła zdziwiona na ilość białawej substancji na sobie.

    – Masz możliwości, to niesamowite, ile z siebie wylałeś, dobrze, że nie w pipkę.

    -Nie zakładałem gumy, więc pomyślałem, że tak będzie bezpieczniej – poczochrałem Honoracie włosy.

    – Lepiej nie, choć niby dni są bezpieczne. Idę się umyć, nie odchodź nigdzie!

    – Nie mam zamiaru, jeszcze nie skończyłem z tobą.

    Poszedłem do łazienki za Honoratą, drzwi nie były zamknięte, więc wszedłem. Siedziała na sedesie i sikała, popatrzyła na mnie zaskoczona.

    – Co mnie podglądasz?

    – Nie podglądam, tylko się przyglądam, podobasz mi się, poza tym też chętnie skorzystam z prysznica; może wzajemnie umyjemy sobie plecy? – zaproponowałem.

    – Nie widzę problemu, kabina jest wystarczająco duża – siedząc ciągle na sedesie złapała mnie za kutasa i zaczęła go znowu ssać i lizać.

    Trzymałem w dłoniach głowę polerującej mi kutasa dziewczyny, miarowo wpychałem go w usta namiętnej dupeczki. W końcu weszliśmy pod natrysk. Puściłem strumień wody na dziewczynę, potem na siebie. Namydlaliśmy się wzajemnie, myliśmy ze śmiechem intymne części ciała. Próbowałem palcem wjechać w tyłek, ale odskoczyła i trzepnęła mnie po łapie.

    – Tam nie masz dostępu, zapamiętaj sobie – niemal wysyczała.

    – OK, OK, czego się złościsz, chciałem tylko sprawdzić!

    – No to już wiesz i koniec tematu! Koniec.

    Spłukałem nas oboje, i kiedy chciałem już wyjść – Honorata złapała mnie za fujarę.

    – A ty dokąd? Jak to, dokąd? Do łóżka, chyba nie skończyliśmy jeszcze prawda?

    – No nie, ale myślałam, że chcesz już jechać…

    – Nie, nie, mam dużo czasu i ciągle ochotę na ciebie!

    Położyliśmy się w łóżku, teraz ja przejąłem inicjatywę. Zaległem wygodnie między jej nogami i zacząłem walić minetę. Musiało chyba dobrze mi to wychodzić, bo po krótkiej chwili usłyszałem jęki i sapanie dziewczyny. Jęzor zagłębiałem w piczkę, lizałem ją i ssałem, delikatnie szarpałem jej srom ustami. Rozszerzyłem kciukami wargi, znowu lizałem, wsadziłem w dziurkę dwa palce i zacząłem ją brandzlować, nie przerywając lizania. Nie było to zbyt wygodne, ale jakoś sobie poradziłem. Honorata wiła się i jęczała już dość głośno; złapała mnie za włosy i pociągnęła. Znowu leżałem na niej, nasze języki niemal splatały się we wzajemnej pieszczocie pocałunków. Odwróciłem ją na brzuch, podciągnąłem w górę biodra. Zaprotestowała gwałtownie.

    – Mówiłam, że w tyłek nie chcę, nie pamiętasz?

    – W jaki tyłek, chcę cię ruchnąć w pipkę, na pieska!

    – Na pieska możesz, bardzo to lubię. Ale w cipkę, nie w tyłek, tam nawet nie próbuj. – wdzięcznie wypięła się w moją stronę.

    Wiedząc, jak szybko robi się mokra nie czekałem, nie śliniłem, tylko pomału wjechałem w gorącą pipę. Honorata jęknęła, sama zaczęła ruszać tyłkiem, nabijała się do końca. Oparła się na łokciach, głowę położyła na poduszkę, odwróciła się tyle, ile mogła i patrzyła na mnie. Oczy pomału przymykała, przez półotwarte usta wydobywał się jęk rozkoszy. Popychałem cisną pizdeczkę zapamiętale, wsłuchując się odgłosy dobiegające z dołu. Mocno złapałem za biodra i zacząłem ostre ruchańsko, ładowałem kutasa do samego końca, wysuwałem prawie całego i znowu wpychałem mocno w pipę. Dziewczyna ściskała w dłoniach prześcieradło, schowała twarz w poduszkę i już nie stękała, ani nie sapała w nią, tylko dosłownie wyła! Popychałem cały czas, aż w końcu upadła na pościel. Czułem, że zbliża się mój moment, więc tradycyjnie – prawa ręka po cycki, lewa pod brzuch na pipę, opierałem się na łokciach i kolanach, miętoliłem drobne cycuszki, drażniłem łechtaczkę i ładowałem z całej mocy kutasa w rozciągniętą psiochę! Nie opiszę tego, co robiła Honorata, to trzeba przeżyć, żaden opis tego nie odda, więc go pominę. W końcu wystrzeliłem w pipkę cały ładunek, nie zwracając uwagi na nic, nie byłem w stanie zapanować nad tym. Sam też wyłem w pościel, orgazm był niesamowity. Co dziwne, dopiero po chwili odpoczynku Honorata złapała się za cipę i popatrzyła zdziwiona na mokrą dłoń.

    – Spuściłeś się we mnie? Kiedy? – patrzyła na mnie z wyrzutem w oczach.

    – A jak sądzisz, kiedy to mogło być? Wczoraj?

    -Miałeś uważać, bo nie jestem pewna, czy to czasem już ten czas, kiedy można!

    – Myślisz, że panowałem nad sobą? Tak samo jak ty odleciałem, ocknąłem się, jak było po wszystkim.

    – Ale się zlałeś w tę moją biedną pipeczkę, jeszcze z niej wypływa strużka spermy. Gdzie ty to masz, już pytałam, przecież przed chwilą też się mocno spuściłeś! – przyglądała się memu opadającemu drągalowi.

    – Nie mam pojęcia, może to kwestia treningu i odpowiedniej diety?

    Przytuliła się do mnie, położyła głowę na mej klacie, nogę zarzuciła mi na biodra, objęła mnie mocno i cmoknęła w policzek.

    – Byłeś niesamowity, muszę trochę odpocząć. Nakryj nas, sięgniesz do kołdry.

    – Leż, odpoczywaj, jestem tutaj, nigdzie się nie spieszę, sam też chętnie odsapnę.

    Zarzuciłem na nas kołdrę, cmoknąłem Honoratę w czoło i po chwili oboje usnęliśmy. Spałem naprawdę mocno, czułem się zmęczony i… wypompowany. Dziewczyna wierciła się trochę, przebudziła mnie, ale nie miałem zamiaru jeszcze wstawać; leżałem w półśnie, w takim fantastycznym błogostanie… Po jakiejś chwili Honorata podniosła się, siadła na łóżku i popatrzyła w moją stronę.

    – Co ja głupia będę, kurwa, czas traciła! – usłyszałem.

    – Co jest? – głupio spytałem przez sen.

    – Nic, śpij, tylko połóż się na wznak i nie ruszaj się.

    Ułożyłem się wygodnie, ręce założyłem pod głowę i przypatrywałem się działaniom mej „ruchliwej” gospodyni. A ona nie próżnowała. Zajęła się moim zwiędniętym chujem bardzo stanowczo, tak, że zaczął błyskawicznie odżywać. Podnosił się wspomagany jej dłońmi i ustami. Czekałem ciekaw, co będzie dalej, bo dziewczyna przymierzała się do niego w różny sposób. Wreszcie, nie zwracając uwagi, że jest jeszcze miękki i nie do końca stoi, wcisnęła go w pipkę i zaczęła jazdę.

    – Poczekaj, – mówię – niech stanie normalnie.

    – Nie będę na nic czekała, dopiero teraz wiem, jak to jest kiedy taki wielki chuj rośnie i pęcznieje w cipie – wysapała.

    Nie skomentowałem. Dogalopowała do końca, znowu zlałem się w pizdę, nie zeszła ze mnie, chyba tylko dlatego, że zanim ja doszedłem – ona miała chyba trzy orgazmy. Znowu padła obok mnie bez życia.

    – No, wreszcie czuję się dobrze wyruchana i zaspokojona na długi czas…

    – Jak to, na długi czas? – zaprotestowałem – miałem nadzieję, że jeszcze mnie przyjmiesz nie raz i nie dwa!

    – Przyjmę, przyjmę… A może … może…

    – Co „może”? Wydukaj w końcu – ponaglałem.

    – Może… Może zostaniemy parą? – w końcu spytała nieśmiało.

    – Hmmm… To wbrew naszym ustaleniom, nie pamiętasz? Żadnych zobowiązań, czysty seks! Co ci przyszło do głowy?

    – Nic, tak tylko spytałam…

    Popieściliśmy się jeszcze trochę, ubrałem się i wróciłem do domu. Był prawie ranek. Z Honoratą spotykałem się regularnie raz w tygodniu przez prawie pół roku! Każde spotkanie wyglądało prawie tak samo, jak to pierwsze, z tym, że już nie spałem u niej, tylko wracałem do domu. Jeszcze raz spytała o możliwość bycia razem, ale bagatelizowałem to. Kontakt jakoś tak się urwał, przestaliśmy się widywać.

    Do czasu, ale to już jest inna historia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Iga drugi raz…

    Czas płynął powoli, nadszedł czas urlopowy, chciałem go jakoś ciekawie wykorzystać. Spotkałem się z kilkoma cipeczkami, ale żadna nie zadowalała mnie do tego stopnia, żeby zerżnąć ją więcej niż dwa razy. Owszem, trafiła się całkiem ładna i sympatyczna dupeczka, ale musiała wyjechać, więc i tak skończyło się na trzecim razie. Jednak nie traciłem nadziei.

    Przyjechał do mnie Kajetan, bliski kuzyn. Chłopak kilka lat starszy od mego syna, studiował kiedyś w naszym mieście, potem wyjechał za granicę i kila tygodni temu wrócił. Spotkaliśmy się po długim okresie niewidzenia, więc było o czym przy drinku rozmawiać. Kajetan miał jedno bardzo zaskakujące marzenie – wykąpać się w jeziorze! Tam, gdzie mieszkał ten fan pływania raczej nie było możliwości kąpieli; woda była albo za zimna, albo zamarznięta, a do klubu morsów nie należał. Teraz chciał nadrobić zaległości w pławieniu się w ciepłej wodzie, z czym nie było problemu, najbliższe takie płytsze jeziorko było kilometr od mego domu.

    Już następnego dnia od rana leżeliśmy wygodnie rozwaleni w pachnącej, soczystej trawie na brzegu niewielkiego zbiornika o niesamowicie czystej i ciepłej wodzie. Ludzi nie było zbyt wiele, choć do południa jeszcze kilkanaście osób doszło. Naszą uwagę zwróciła grupka kilku roześmianych młodych kobiet. Rozłożyły koce w pewnym oddaleniu od nas, ale nawet ze swego miejsca widziałem je dość dobrze, choć pod słońce. Jedna wydawała mi się nawet znajoma, ale nie potrafiłem przypomnieć sobie, skąd niby ją znam. Popływaliśmy z Kajetanem, woda była rzeczywiście rewelacyjna! Po trzecim okrążeniu jeziorka wyszliśmy wreszcie na brzeg, tym bardziej, że zobaczyliśmy nadjeżdżający samochód z jakimś żarciem. Było już około piętnastej, byliśmy bardzo głodni. Wziąłem kasę, ustawiłem się w kolejce po jakieś hamburgery, czy inne tego typu jadło. Chętnych do zakupu jedzenia było dość dużo, kolejka wydłużała się. Zamyśliłem się patrząc na wypisane na kartonie menu, nie zauważyłem, że za mną stoi młoda kobieta, jedna z tej wesołej grupki.

    – Ciągle mam zdjęcie z twoim penisem w ustach – usłyszałem za sobą cichutki szept.

    Aż prawie podskoczyłem, odwróciłem się gwałtownie i… zobaczyłem przed sobą zjawisko, imieniem Iga! Tak, to była Iga we własnej osobie, okoliczności poznania tej nad wyraz atrakcyjnej dziewczyny opisałem wcześniej. Uśmiechnięta, radosna, opalona, ciągle piękna.

    – Ale mnie zaskoczyłaś – roześmiałem się – skąd się tu wzięłaś? – Uściskałem i wycałowałem dubeltówki śliczne dziewczę.

    Nie widzieliśmy się prawie rok, ale nic się nie zmieniła, a jeśli już to tylko na korzyść. Ciągle była zachwycająco śliczna tym swoim dziewczęcym pięknem; niby kobieta, ale jeszcze młoda dziewczyna.

    – Przyjechałam na kilka dni do koleżanki, a że pogoda jest naprawdę super, to wykorzystujemy ją i opalamy się codziennie nad tym jeziorem – widziałem w przymrużonych oczach radość ze spotkania.

    – Fantastycznie, bardzo się cieszę z tego spotkania. Co u ciebie, jak tam ułożyło się wszystko z… – zastanowiłem się chwilkę – z Maćkiem?

    – Pamiętasz nawet jego imię? – była bardzo zaskoczona – Szkoda gadać, już po znajomości z tym kretynem. – zmarkotniała troszkę.

    – Musimy pogadać, dosiądziesz się do nas? Jestem z kuzynem, poznacie się, to fajny chłopak.

    – OK, kupię tylko jakieś żarcie i idę, kumpelki i tak poczekają, bo wracamy do domu około dziewiętnastej. Odebrałem torebki z hamburgerami, poczekałem na Igę i poszliśmy do naszego koca. Przedstawiłem dziewczynie Kajetana, no, muszę przyznać, że zrobiła na nim naprawdę wielkie wrażenie, bo na chwilę zaniemówił. Zajęliśmy się jedzeniem. Kajtek wpatrywał się w dziewczynę, oczy uciekały mu na zgrabne nogi, patrzył na ledwo okryty biust i płaski brzuch, odrobinę dłużej gapił się w krocze zasłonięte mikroskopijnym trójkącikiem jakiegoś materiału. Po jakimś czasie wstał i oddalił się za potrzebą w krzaki.

    – No dobra, opowiadaj, co u ciebie – zachęciłem Igę do zwierzeń. – Jednak z Maćkiem nie wyszło?

    – Niestety. Wyobraź sobie, że przyszedł do mnie, niby chciał się pogodzić, ale w momencie, kiedy na zgodę zaczęliśmy się całować i pieścić, zadzwonił jego telefon. Odebrał natychmiast, z treści takiej bardzo dziwnej rozmowy zrozumiałam, że spotyka się jeszcze z innymi dziewczynami. Miałam tego dość. Dostał w twarz, a po chwili wyjęłam swój telefon i pokazałam łajdakowi nasze zdjęcia! Normalnie faceta zamurowało! Zrobił się czerwony, patrzył na fotki i nie umiał powiedzieć słowa. Spytałam, czy wyobrażał sobie, że tylko on może mieć jakieś boki. No to zaczął mnie wyzywać od dziwek, cichodajek, aż znowu dostał w pysk i wyrzuciłam gnojka za drzwi. Nie było mi smutno, raczej byłam wściekła na siebie, że dałam się tak łatwo ugłaskać i mało brakowało, a wybaczyła bym temu zdrajcy, znowu byśmy się spotykali, jak dawniej i znowu zdradzał by mnie z innymi laskami…

    – Nie zrobił ci krzywdy?

    – Nie, nie jest damskim bokserem, absolutnie.

    – Cieszę się. A teraz z kim jesteś?

    – Z nikim, jestem sama – nagle nachyliła się do mnie i cichutko wyszeptała prosto do ucha – I brakuje mi takiego seksu, jak z tobą!

    – Hmmm… Wszystko można nadrobić!

    – Ale ja tak gadam, a nie wspomniałam o długu… Głupio mi, ale przyznam, że zapomniałam o tym… Dasz mi jeszcze trochę czasu?

    – Nie widzę problemu. Właściwie nie masz żadnego długu, został anulowany. A jak twoje studia? – zadałem neutralne pytanie, bo kuzyn już był przy kocu, a nie chciałem wtajemniczać faceta w nasze sekrety.

    – W październiku zaczynam ostatni rok. Pracę magisterską prawie skończyłam, wszystko przebiega zgodnie z planem.

    – Super! Wskakujecie do wody? – podniosłem się z koca.

    Kajetan ruszył za mną, Iga na końcu. Kątem oka dostrzegłem, że bardzo uważnie taksuje wzrokiem mojego Kajtka, chyba dlatego wstała ostatnia. Weszliśmy do wody, pobaraszkowaliśmy trochę, kiedy dziewczyna podpłynęła do mnie z tajemniczą minką.

    – Mówiłam tobie, ze brakuje mi seksu, może wymyślimy jakiś pretekst?

    – Poczekaj trochę, coś wykombinuję, ale musisz mi pomóc. Hmmm…. Wiem. Na kocu spytaj mnie o książkę – podałem tytuł – potrzebujesz ją do swej pracy, a nie możesz nigdzie znaleźć, tym bardziej, że to naprawdę trudna do zdobycia pozycja.

    – Może i tak, ale ja wolę inne pozycje… Z tobą… – popłynęła do brzegu.

    Leżeliśmy chwilkę na kocu, Iga poszła do swych koleżanek, po chwili była z powrotem. Tak jak się umawialiśmy, spytała o potrzebną jej, a bardzo trudno dostępną książkę; oczywiście miałem ją w domu. Iga poprosiła o dostarczenie jej, jednak nie wiedziała, który tom, a wszystkich czterech nie miałem zamiaru targać. Pojechaliśmy więc, Kajtek został, nie potrzebowaliśmy świadka, poza tym pilnował koca i naszych ciuchów. Nie nudził się, bo dwie dziewczyny z wesołej grupki Igi dosiadły do przystojnego chłopaka.

    Kilka minut później przekraczaliśmy próg mego domu. Nie zamknąłem jeszcze dobrze drzwi, kiedy poczułem w kąpielówkach ciepłą dłoń. Sekundę później dziewczyna klęczała i robiła mi rewelacyjnego loda. Odniosłem wrażenie, że od naszego pierwszego spotkania zrobiła znaczne postępy; jej fellatio było naprawdę na wysokim poziomie umiejętności! Nachyliłem się, zdjąłem ze szczupłych ramion luźną bluzeczkę, którą założyła wsiadając do auta; rozwiązałem mikroskopijny stanik okrywający kształtne piersi, położyłem na nich dłonie. Podniosłem laskę, odwróciłem tyłem do siebie, popchnąłem lekko zmuszając ją do oparcia się dłońmi o ścianę. Odsunąłem sznurek od bikini, naplułem na kutasa i wjechałem nim w ciasną dupkę. Chciałem ją mocno zerżnąć, mogło dojść do wytrysku, bo Iga ciągle mnie rajcowała, dlatego wolałem być w pupie, gdzie raczej nie groziły niespodziewane konsekwencje.

    Zacząłem pracować jak automat wsłuchując się w głośne jęki i westchnienia dziewczyny. Wypinała zgrabną dupcię, nabijała się na mnie w rytmie moich ruchów, widziałem, że niedługo dojdzie. Przerwałem swą pracę, wziąłem napaloną laskę na ręce, zaniosłem do sypialni. Położyłem na wznak, podniosłem i rozchyliłem ile mogłem zgrabne nogi i znowu załadowałem w dupę. Jęknęła z rozkoszy, przymknęła oczy.

    – Tak, tak Janku, tęskniłam za tobą i twym przyjacielem, wsadź go proszę w pipkę, możesz się nie hamować, zabezpieczam się od pewnego czasu… Tak, wejdź w gorącą pizdeczkę, czeka na ciebie… Oooo, tak, mocno, Janie, Janku! Mocno, wyruchaj mnie do utraty świadomości…. Taaak…. Taaaaa… – zamilkła i znieruchomiała.

    Pamiętałem, że tak przeżywała szczytowanie. Czyli wszystko bez zmian, podobała mi się jej reakcja, orgazm w wykonaniu Igi był jedyny w swoim rodzaju! Po dłuższej chwili zaczęła wrzeszczeć, wyginać się, ale byłem już w ciasnej dupie i ruchałem do końca, też chciałem w końcu spuścić się w tę atrakcyjną laseczkę. Wreszcie z rykiem zakończyłem penetrowanie pupy, a kilka strzałów zdążyła przyjąć w rozkoszne usteczka, bo niczym jaszczurka wywinęła się z pościeli na podłogę i przechwyciła uwolnioną pałę w buzię.

    Po chwili leżeliśmy patrząc sobie w oczy, Igą wstrząsały jeszcze dreszcze orgazmu, mój oddech też pomału stabilizował się. Znowu głaskałem dłonią śliczną buzię, włosy, głaskałem jędrny biuścik, napawałem oczy ładnym widokiem. Cały czas trzymała w dłoni wiotczejącego kutasa, spoglądała na niego z lubieżnym uśmieszkiem na twarzy, w końcu nachyliła się, objęła głowicę ustami i zaczęła ssać jak odkurzacz. Nie mogłem zostać obojętny na takie bodźce. Mój rumak podnosił głowę, już doszedł do wielkości roboczej. Iga cały czas trzymała go w ustach, delikatnie pieściła znowu nabrzmiałe jądra. Położyła się na wznak, ciągnąc mnie na siebie, wsadziła kutasa w cipkę, oplotła nogami moje biodra, mocno przydusiła mnie do siebie.

    – Weź mnie tak, jak za pierwszym razem, chcę cię poczuć głęboko w sobie, chcę znowu odlecieć, jak przed chwilką, zerżnij mnie, spuść się w gorącą pipkę… – wydyszała te słowa, cały czas nabijając się na drągala tkwiącego w cipie, teraz mocno objęła mnie ramionami, prawie wisiała nad pościelą.

    Podpierałem się na łokciach i kolanach i ruchałem pipkę na maksymalnych obrotach. Nie widziałem twarzy Igi, bo przyciskała się do mnie, brodę oparła o me ramię i dyszała mi do ucha.

    – Ciii, jestem w tobie, słoneczko, zaraz odlecisz… – nie wiedziałem skąd wziąłem siły, ale rżnąłem jeszcze szybciej.

    Nie mogłem już dłużej trzymać podwieszonej pode mną dziewczyny, zwaliłem się całym ciężarem na nią i eksplodowałem. Tak, dosłownie eksplodowałem w ciasną pipkę z siłą gejzera. Iga znowu znieruchomiała i ponownie po chwili zaczęła wrzeszczeć prosto w moje biedne ucho. Odwróciłem się na bok, patrzyłem, jak podskakuje i wygina się na łóżku, patrzyłem na śliczną buzię wykrzywioną grymasami rozkoszy. Kiedy pierwsza fala minęła uspokoiła się trochę, popatrzyła na mnie. Położyła dłoń na cipce, palce zanurzyła w zaczerwienionej szparce, podniosła do twarzy, polizała.

    – Fajnie smakujesz, a wytrysk miałeś taki, że czułam go pod żołądkiem. Jesteś Janku niesamowity! – cmoknęła mnie w policzek, wybiegła do łazienki.

    Poszedłem za dziewczyną, chciało mi się lać, musiałem się natychmiast wysikać. Nie zwracając uwagi na obecność laseczki stanąłem nad sedesem i już miałem zacząć, kiedy poczułem za sobą ciepło młodego ciała. Objęła dłonią penisa, ścisnęła go lekko. Odciągnęła mnie od sedesu, sama siadła na nim, wzięła mego przyjaciela w usta.

    – Sikaj, chcę żebyś mnie oblał swym moczem!

    – Zwariowałaś? – nie wierzyłem w to, co usłyszałem.

    – Nie dyskutuj, lej na mnie! – jej głos był bardzo ostry, wzrok piorunujący.

    – Ale…

    – Nie ma żadnego “ale”, sikaj!

    Nie mogłem już czekać dłużej, mocz wylewał się ze mnie ciepłym strumykiem, który dziewczyna skierowała do ust, widziałem, że część wypija, ale większość wypływała na jej brodę i biust. Po chwili moczyła się cała, kierowała strumień na piersi, na twarz, na włosy… Nie wiedziałem, co o tym myśleć, ale podobał mi się ten jej fetysz. Wreszcie skończyłem.

    – Ale wylałeś z siebie… wiesz, że nie miałeś żadnego smaku?

    – Nie mam pojęcia, nie piję własnego moczu!

    – A ja polubiłam to… już kiedyś… może opowiem przy okazji…

    Wyszedłem z łazienki, Iga po coś wybiegła do pokoju, szybko wbiegła znowu pod natrysk. Bardzo szybko wykąpała się, założyła swoje mini bikini, siadła obok mnie na łóżku.

    – A Kajetan to twój kuzyn? – pytanie Igi zaskoczyło mnie.

    – Tak, nasi ojcowie byli braćmi.

    – Jako twój bliski krewny też jest tak wyposażony, jak ty? – dopytywała.

    – Nie mam pojęcia, nie bzykałem się z nim – zażartowałem.

    – Ma dziewczynę? – pytaniom nie było chyba końca.

    – O ile wiem, to nie ma. A co? Zainteresował cię?

    – Mhm, fajny chłopak!

    – Prawda, fajny chłopak, do tego niegłupi. Robi właśnie doktorat!

    – O! Może by mi pomógł w mojej magisterce?

    – Może… Powinnaś z nim porozmawiać, widziałem, jak na ciebie patrzył!

    – OK, pogadam z nim, a gdzie moja książka?

    – Nie ma! Okazało się, że to nie to wydawnictwo, więc nie wzięłaś jej.

    – Nie to wydaw… Aha! Wiem, rzeczywiście, to nie to, czego szukam…

    Kilka minut później byliśmy znowu nad jeziorem, wcześniej Iga zdążyła zrobić mi fantastycznego lodzika! Po krótkiej rozmowie z przyjacółkami wróciła na nasz koc i wdała się w pogawędkę z Kajetanem. Chłopak był zachwycony, dziewczyna wpadła kuzynkowi w oko, nie zamierzał odpuścić, tym bardziej, że słyszał, że jest wolna. Spotykali się potem dość długo, zaczęli uchodzić za parę, w rodzinie przebąkiwano nawet, że będą brać ślub, ale po ponad roku, po obronie magisterki przez Igę coś się między nimi popsuło i… rozeszli się! Co było powodem nie wiem, kiedyś po pijaku ktoś z rodziny snuł wnioski, że dziewczyna przyznała się, że dymał ją jakiś krewny Kajetana, ale nikt nie wiedział kto to był.

    Kajetan domyślił się…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Mandat

      Lubię jeździć samochodem. Mam porządne, prawie nowe, fajne auto znanej marki. Duży silnik pozwala na niezłe przyspieszenie, a jak trzeba to i sporo ponad 200 km/h też pojedzie. Lubię niekiedy przydusić, choć nie zdarza się to zbyt często, jestem raczej ostrożny. Po za tym, co tu gadać, nie jestem gówniarzem, który siada za kierownicę i zapomina o mózgu. Mimo, że już kiedyś przekroczyłem czterdziechę trzymam się całkiem nieźle; bieganie i siłownia pozwalają utrzymać jako taką formę i wygląd. Ubieram się w ciuchy raczej lepszych marek, wolę kupić mniej, ale jakościowo lepsze. Do tego odpowiednia woda, lekki zarost – to wszystko podoba się kobietom. Przynajmniej tak mówią! Jestem sam, nie mam żony, ani dzieci, mieszkam w swoim przytulnym, niezbyt wielkim domku na dużej działce. Dzięki temu, że wokół rosną drzewa i krzaki mogę czuć się komfortowo, nie widzę nigdzie wścibskich oczu ciekawskich sąsiadów, czy raczej sąsiadek. Nie znaczy to, że żyję w izolacji, nie, absolutnie. Przyjaźnimy się sąsiedzko wszyscy, nikt nie odmówi nikomu pomocy w razie jakiejś potrzeby. Ale ja lubię spokój, stąd taka trochę izolacja od świata. Mam swoje nawyki, przyzwyczajenia, nie będę ich zmieniał, bo komuś się nie podoba. Ot, choćby chodzenie nago w domu, czy po ogrodzie. Lubię łazić na golasa, sprawia mi to przyjemność. Pracę mam niestandartową, muszę zrobić swoje, skasować zwykle niezłe pieniądze i mam luz na kilka dni; nie jestem zachłanny na kasę. Tak było też wtedy… Mając kilka wolnych dni pojechałem sobie do Kołobrzegu. Raz, że podoba mi się to miasto, dwa – zawsze można wyrwać tam jakąś ryczącą czterdziestkę spragnioną mężczyzny między nogami i w cipce. Jeżdżę tam dość często, odpowiada mi klimat miasta; zawsze zatrzymuję się w tym samym pensjonacie. Gospodarze znają mnie dość dobrze, nie robią wymówek, kiedy odwiedzają mnie jakieś panie, choć to nie są to aż tak częste wizyty, jak bym sobie tego życzył. Teraz też poznałem fajnego rudzielca; o dziwo, mieszkanka Kołobrzegu! Zwykle podrywam turystki, lub kuracjuszki, a tu taki fart! Mieszkała od kilku dni sama, dzieciaki były na wakacjach, a z mężem rozwiodła się cztery lata temu. Cały czas była sama, w końcu kiedyś zachciało jej się “do ludzi”, więc wybierała się do miasta. Potem opowiedziała mi, że ze mną to była jej trzecia przygoda w ciągu roku. Nie chciała się z nikim związać, ale potrzebowała trochę czułości, namiętności i seksu… Spotkaliśmy się przypadkiem w fajnej kafejce, w nazwie coś od saksofonu, schodziło się stromymi schodkami do piwnicy. Fajny klimat, dyskretna muzyka w tle, a przy barze ona. Całkiem ładna lwica z rudą burzą na głowie, kobiecych kształtów, fajny biust prawie odkryty dużym dekoltem, na pupie mała czarna, zgrabne nogi w pończochach i bardzo wysokie szpilki na małych stopach. Stała oparta plecami o ladę baru, popijała jakiegoś drinka i rozglądała się po lokalu. Nasze spojrzenia spotkały się, skinąłem lekko głową. Uśmiechnęła się zalotnie, pokiwała na mnie palcem. Jak tu nie posłuchać tak interesującej kobiety? Podszedłem, przedstawiłem się.

    – Dobry wieczór, jestem Karol. Widzę, że szukamy tego samego…

    – Cześć, Lena, a ty czego szukasz? – patrzyła mi cały czas w oczy nie puszczając dłoni.

    – Raczej kogo szukam.

    – Kogo?

    – Teraz wiem, że ciebie. Spędzimy razem wieczór? – moja propozycja była jasna.

    – Wyglądasz interesująco, a jaki jesteś? – przechyliła głowę, taksując mnie od stóp do głowy.

    – Jeszcze lepszy, niż wyglądam.

    – To co? Zmieniamy lokal? Wiesz, gdzie tu można potańczyć?

    – O, tancerz! Tak, znam, to niedaleko, możemy się przejść.

    Uregulowałem jej rachunek, objęci w pasie wyszliśmy na zewnątrz. Lena odwróciła się do mnie, ujęła moją twarz w dłonie i przywarła do mych ust, penetrując moją gębę zwinnym języczkiem. Hmmm… Zaskoczyła mnie, myślałem, że trochę będę musiał się postarać, a tu proszę, dupeczka podana jak na tacy! Oderwała się w końcu ode mnie.

    – Wiesz co? Nie mam zbytniej ochoty na tańce, może pójdziemy gdzieś, gdzie nikt nie będzie nam przeszkadzał? – znowu mnie zaskoczyła

    – – Mieszkasz na prywatnej kwaterze?

    – Nie, w motelu – podałem nazwę. – Może my pojechać do mnie, nie widzę problemu.

    – Ale ja widzę. Widzisz, pracuję tutaj w urzędzie miasta, więc wiele osób mnie zna. Nie chcę głupiego gadania i plotek na swój temat, proponuję zatem przejść się do mnie, mieszkam tuż przy Rynku.

    – Jak chcesz, to twoja decyzja. Jest po drodze jakiś sklep?

    Kupiłem prezerwatywy, butelkę wina i francuzki ser do niego, zestaw bardzo smaczny. Po chwili byliśmy przed blokiem Leny. Weszła pierwsza, ja minutę później wślizgnąłem się dyskretnie przez lekko uchylone drzwi. Kobieta stała w korytarzu, czekała.

    – Karolu, nie znoszę pruderii, ani jakiegoś czarowania się, powiem więc prosto z mostu. Mam nadzieję na fajny seks z tobą. Tam, w knajpie tylko na ciebie spojrzałam i już mi się spodobałeś, czekałam, kiedy mnie dojrzysz – mówiąc to rozbierała pomału siebie i mnie – Nie uwierzysz, ale byłam tam piewszy raz od chyba pięciu, albo sześciu lat!

    – Też cię zauważyłem zaraz po wejściu; widziałaś, że nawet nie zdążyłem zamówić drinka – pomogłem rozpiać pasek od spodni i rozporek, sam zdjąłem biustonosz z kształtnych piersi. Widocznie to przeznaczenie…

    – Ty pierwszy pod prysznic, czy ja? – zdjęła figi, zsunęła pończochy. – Ręczniki są na szafce, weź któryś i idź pierwszy

    – Może razem…

    – Nie, kabina jest bardzo mała – prawie wepchnęła mnie do łazienki.

    Po szybkim tuszu, owinięty tylko ręcznikiem, wkroczyłem do pokoju. Lena zwinnie ominęła mnie i naga zamknęła się w toalecie. Rozglądałem się po mieszkaniu, patrzyłem na zdjęcia, na których była moja gospodyni z młodymi ludźmi, domyśliłem się, że to jej dzieci. Zerknąłem przez uchylone drzwi do drugiego pokoju, łóżko było rozścielone, najwidoczniej liczyła na przygodę. Usiadłem w fotelu, zacząłem przeglądać jakieś kolorowe pismo, kiedy moja ruda lwica wychodząc wreszcie z łazienki kiwnęła na mnie, sama skierowała się do pokoju z łóżkiem. Zapaliła dyskretne światło nocnej lampki i po chwili, pozbawieni zakrywających nas ręczników leżeliśmy przytuleni w świeżej, pachnącej pościeli, czułem na swym penisie dłoń kobiety, która pomału masowała podnoszący się organ. Lena zsunęła się poniżej mego pasa o objęła kutasa ustami. Poruszała głową w górę i w dół, prawie cały wchodził w zachłanne usta. Nie mam wielkiego chuja, ale do małych też nie należy, ot, taka wyższa średnia krajowa, a ona doskonale sobie z nim radziła! Nie chciałem leżeć bezczynnie, więc odwróciłem się, miałem teraz przed oczami podstrzyżoną kępkę rudych włosów łonowych i różową szparkę pipki. Przejechałem po niej językiem, zacząłem ssać pomarszczone wargi. Liznąłem delikatnie czubeczek łechtaczki, usłyszałem cichy jęk swej kochanki. Mocniej nadusiłem językiem na twardniejący guziczek, wsunąłem palec w cipkę, za chwilę drugi. Brandzlowałem ją przez chwilę, potem zanurkowałem jęzorem w gorące wnętrze, czułem na języku smak soków, które coraz obficiej wypływały z cipki. Przesunąłem się wyżej, teraz Lena leżała na plecach, a ja lizałem jej brzuch, biust, ssałem twardniejące, coraz bardziej sterczące sutki dużego biustu. Zwarliśmy się w pocałunku, Lena naprowadziła kutasa na swoją pipkę, pchnęła biodrami, nadziewając się na chuja. Już chciałem normalnie ją wyruchać, kiedy uświadomiłem sobie, że nie mam założonego kondoma. Wycofałem się szybko, wstałem.

    – A ty co? Nie podobam się tobie ? – patrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Nie, coś ty, jesteś super laseczka. Nie założyłem ogumienia!

    – Dobrze, że choć ty pamiętałeś, jestem tak najarana na seks z tobą, że nie pomyślałam o tym – mówiąc to rozrywała opakowanie prezerwatywy, wsunęła ją sobie do ust i wprawnie, bez pomocy rąk nałożyła na stojącą pytę.

    Nie czekałem dłużej. Załadowałem po same jaja, ruchałem jak automat. Lena jęczała, stękała, wzdychała, w końcu nakryła twarz poduszką i zawyła w nią jak kojot, wyprężając w orgazmie fajne ciało. Kilkanaście sekund póżniej wystrzeliłem w kondoma swoją porcję spermy, też chowając gębę w poduszkę. Leżeliśmy zdyszani obok siebie, Lena oglądała zdjętą z kutasa gumkę.

    – Dużo tego naprodukowałeś – stwierdziła – no i muszę powiedzieć, że fajnie ruchasz!

    – Dzięki, staram się jak mogę! – cały czas głaskałem mokrą pipkę, próbując wsunąć palec w okrągłą pupę.

    – Nie, tam nie – odsunęła moją rękę – ale możesz mnie wylizać, uwielbial seks oralny!

    Położyliśmy się w super pozycji 69 i zaczęłiśmy doprowadzać się do orgazmu ustami i dłońmi. Nie trwało długo, a Lena już wiła się pod moim językiem i wrzeszczała, na szczęście stłumiona mym kutasem tkwiącym w jej buzi i strzelającym spermą. Takie miłosne zapasy trwały prawie do rana. Spotkaliśmy się jeszcze dwa razy, oba wyglądały dokładnie tak samo; w końcu z żalem musieliśmy się rozstać. Raz, że musiałem wracać do siebie, ale najważniejszy był powrót jej młodzieży z wakacji. Pożegnaliśmy się czule, na odchodne Lena zrobiła mi to, w czym była mistrzynią, czyli fantastycznego loda… Wracałem bez pośpiechu do domu, rozpamiętywałem namiętne chwile w ramionach ślicznego rudzielca. Podróż przebiegała bez przygód, droga była prawie pusta, ja nie śpieszyłem się, miałem jeszcze dwa dni wolne. Dosłownie trzy kilometry od bramy domu wyszła na drogę policjantka. Zamachała lizakiem, wskazała, gdzie mam zjechać.

    – Dzień dobry, aspirant Kamila Jóźwiak, komenda miejska, kontrola trzeźwości.

    – Dzień dobry, nie widzę problmu, mogę dmuchać. – odniosłem wrażenie, że skądś znam tę kobietę…

    – Przedtem proszę o prawo jazdy i dokumenty samochodu. Wie pan, że przekroczył pan prędkość o 17 km/h?

    – Proszę bardzo – podałem portfelik – Aż o tyle? Hmmm, zamyśliłem się trochę i nie popatrzyłem na prędkościomierz

    – Proszę czekać w samochodzie – i odeszła do radiowozu.

    Obserwowałem jej sylwetkę. Dziewczyna w mundurze prezentowała się nadzwyczaj seksi, miała bardzo szczupły tyłeczek, dokładnie taki, jakie lubię, długie, czarne włosy związane w koński ogon kołysały się w rytm kroków, kołysała uwodzicielsko biodrami… Zniknęła w radiowozie, po chwili podeszła z alkomatem.

    – Proszę dmuchać do momentu sygnału z urządzenia – podsunęła ustnik.

    Patrzyłem na małe dłonie, dmuchałem w ustnik celowo obok, wskazanie było nieprawidłowe.

    – Panie Karolu, proszę wykonywać moje polecenia! Jeszcze raz proszę.

    Tym razem wydmuchałem trzy zera, pani aspirant Kamila uśmiechnęła się, długo patrzyła mi w oczy. A może tak mi się wydawało?

    – Jest pan trzeźwy, panie Karolu, dokumenty też są w porządku, nie mam pan punktów. Niestety, muszę ukarać pana mandatem w wysokości 200 złotych i trzema punktami karnymi. Przyjmuje pan mandat?

    – Chyba nie mam wyjścia, prawda? Tak, przyjmuję mandat.

    Wypisała bloczek, wydarła kartki. Na blankiecie jest numer konta, pod który może pan wpłacić należność.

    – Mam siedem dni, tak?

    – Tak, ma pan siedem dni, choć proponuję wcześniejszy temin – podała mi wydarte kartki – To chyba wszystko, życzę szerokiej drogi – podała dokumenty.

    – A kiedy kończy pani służbę, pani aspirant? Może da się pani namówić na kawę w moim skromnym towarzystwie? – uśmiechałem się przy tym, jak idiota.

    – To wszystko, szerokiej drogi – nawet nie odpowiedziała i odeszła do radiowozu.

    Rzuciłem kwitki na siedzenie i pojechałem dalej. Szkoda tych dwóch setek, lepiej było to wydać na dobą łychę! Dojechałem do domu, wypakowałem bagaż, posegregowałem ciuchy do prania, kiedy przypomniałem sobie o tym nieszczęsnym mandacie. Kartki wydarte z bloczku mandatowego leżały ciągle na tylnym siedzeniu. Wziąłem je, ale między nimi było coś sztywnego. To była wizytówka! Policjantka dała mi swoją służbową wizytówkę, ale po co? Jak to po co! Gdyby nie chciała kontaktu ze mną, nie dała by swego numeru telefonu. Chciałem zadzwonić już teraz, ale nie miałem pojęcia, kiedy kończy służbę, a nie wiedziałem przecież, czy zechce prywatnie rozmawiać w obecności kolegi z patrolu. Schowałem kartonik do kieszeni. Od powrotu z Kołobrzegu minęły trzy dni, kiedy pod wieczór przypomniałem sobie o mandacie. Raz, że trzeba go w końcu zapłacić, dwa, bo byłem ciekaw atrakcyjnej policjantki. Znowu przeszło mi przez myśl, że gdzieś, kiedyś już widziałem tę twarz. Po dłuższym namyśle doszedłem do wniosku, że chyba z kimś kojarzyłem atrakcyjną panią policjantkę. Włączyłem komputer, zrobiłem przelew na konto. Obracałem w palcach wizytówkę aspirant Kamili, zastanawiałem się… Zadzwonić, czy nie… Zadzwoniłem. Odebrała po drugim sygnale.

    – Słucham? – miała bardzo miły głos, a że nie przedstawiła się służbowo, to chyba znaczyło, że jest po służbie.

    – Dobry wieczór. Melduję zapłacenie mandatu – roześmiałem się do telefonu.

    – A kto… Ach, Karol, tak? Dobry wieczór, już myślałam, że nie zadzwonisz.

    – Jednak dzwonię. Zapraszam na kawę i lampkę wina.

    – Nie za późno? – w jej głosie słychać było wahanie.

    – Skąd, jeszcze młoda godzina. No, chyba, że policjanci chodzą spać z kurami. Po za tym jutro sobota, chyba nie masz służby?

    – Jutro mam wolne, niedzielę też. Może w takim razie wpadniesz do mnie?

    – A może ty do mnie? Adres przecież znasz…

    – Dobrze, ale musisz trochę poczekać, chcę się odpowiednio pokazać, a jestem w dresach!

    – Jestem u siebie, czekam. Brama jest otwarta, wjedź i stań koło domu. No to nie przedłużajmy, szykuj się i przyjeżdżaj.

    Rozłączyłem się. Szybki ale dokładny prysznic, ogoliłem się jeszcze raz, wskoczyłem w luźne, wygodne ciuchy, przedtem wstawiłem do lodówki butelkę wina. Byłem gotów na przyjęcie interesującej pani aspirant. Zjawiła się po godzinie, ale jakże odmieniona! Włosy rozpuszczone, oko zrobione, ubrana w bardzo ładny komplecik prezentowała się wspaniale. Zaprosiłem Kamilę do pokoju, posadziłem na sofie, sam zająłem się robieniem kawy i krojeniem ciasta, które zawsze awaryjnie mam w spiżarce.

    – Nie pytasz, dlaczego dałam tobie swą wizytówkę? – usłyszałem głos dziewczyny.

    – Nie zdążyłem, zaraz pogadamy – wszedlem do pokoju z tacą, rozstawiłem wszystko na stole, wyjąłem kieliszki, nalałem wino.

    – No, teraz w spokoju możemy porozmawiać. Zastanawiałem się nad tym, tym bardziej, że ciągle odnoszę wrażenie, że kiedyś już cię widziałem.

    – Nie domyślasz się jeszcze, skąd się znamy? – patrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Nie, nie mogę sobie skojarzyć…

    – A mówi tobie coś nawisko Bielska?

    Aż się palnąłem w czoło. No jasne, przecież to Kamila Bielska, dziewczyna, która uczyła się dwa lata niżej w moim liceum! Zawsze była w centrum uwagi, słyszałem, że była nawet przewodniczącą komitetu szkolnego. Wysportowana, wygadana, wyglądała jak chłopak, szczupła sylwetka, włosy prawie na jeża – taką ją pamiętałem, a teraz proszę, piękna kobieta, elegancka, długowłosa brunetka z dużym biustem. No tak czas leci, ludzie się zmieniają, w jej przypadku na korzyść. Patrzyłem na atrakcyjną kobietę, próbowałem wykombinować, dlaczego tak chętnie umówiła się na to spotkanie, przecież w szkole mieliśmy bardzo niewiele okazji do pogadania, była przecież dwa lata młodszą, pyskatą smarkulą.

    – Myślisz pewnie, dlaczego dostałeś wizytówkę? Nie kombinuj, powiem ci, dlaczego to zrobiłam. Wiesz, jak tylko zobaczyłam cię w aucie od razu pomyślałam, że to ty, a upewniły mnie twoje dokumenty. Nagle zapragnęłam spotkać się z chłopakiem, w którym podkochiwałam się dwa lata!

    – Że co? Podkochiwałaś się we mnie? Niesamowite…

    – Nie tylko ja, kilka dziewczyn w budzie patrzyło na ciebie maślanymi ślepkami. Jeden z najlepszych sportowców w szkole, przystojny olimpijczyk z matematyki i fizyki, najlepszy pływak, w sumie sympatyczny chłopak, który nas nie traktował jak inni z góry…

    – Bo ja kocham ludzi! – roześmiałem się – Obecne nazwisko masz po mężu?

    – Tak, na szczęście uwolniłam się od sukinsyna, jedyne, co dobre, to to, że nie mam z nim dzieci. Wiesz, ile razy mnie zdradził? On sam nie ma pojęcia, bywało, że spał u jakiejś dupeczki, w południe bzyknął kolejną, a następną noc spędził z trzecią. Oczywiście to były delegacje, ale wiesz w jakiej firmie pracuję; jak tylko nabrałam cień podejrzeń uruchomiłam kilka znajomości i po tygodniu miałam pełen serwis fotograficzny. Sąd udzielił rozwodu na jednej rozprawie, a facet został w skarpetkach, niemal dosłownie. Ale nie o nim będziemy rozmawiali, prawda?

    – No jasne. A ja jestem sam, nie mam nikogo. Kiedyś byłem żonaty, ale raptem przez rok, moja była uciekła za granicę z jakimś bogatym gościem, przysłała dokumenty do podpisania, winę wzięła na siebie, bo wiedziała, że bardzo długo by walczyła… Potem byłem z kilkoma kobietami, ale nie były to trwałe związki, najdłuższy trzy lata. Kamilko, fantastycznie wyglądasz w mundurze!

    – Dziękuję, staram się dbać o sylwetkę, dużo biegam, trzy razy w tygodniu siłownia, albo basen – kobiecym ruchem poprawiła włosy.

    – Fryzurę też zmieniłaś, pamiętam cię obciętą na chłopaka, ale tak jest lepiej, znacznie lepiej – mówiąc to przysuwałem się coraz bliżej dziewczyny, pogłaskałem jej wypielęgnowaną dłoń. Chwyciła moją rękę, przycisnęła sobie do policzka. Przysunąłem się zupełnie blisko, ująłem jej twarz i patrzyłem długo w oczy.

    – Pocałujesz mnie wreszcie? – szept był ledwo dosłyszalny – czekałam na tę chwilę tyle czasu… Wyobraź sobie, że nigdy cię nie zapomniałam, przeglądając stare fotki wspominałam sobie ciebie, próbowałam sobie wyobrazić, jak wyglądasz, co robisz… Wiesz, że kiedyś mnie pocałowałeś? Co prawda w policzek, ale wszystkie koleżanki i tak mi zazdrościły…

    – Ciii, nic nie mów – też szeptałem, pocałowałem delikatnie w usta, potem całowałem przymknięte powieki, nos, brodę, szyję i kark za uszami. Kamila wzdychała głośno, po chwili poczułem, że masuje mi kutasa przez spodnie. Podciągnąłem do góry bluzeczkę, zdjąłem przez głowę, sekundę później rozpinałem koronkowy stanik opinający dość duży biust. W tym czasie zostałem pozbawiony koszuli I poszukująca dłoń nie była na spodniach, tylko wsuwała się pod bokserki, na których rysował się wyraźny namiot. Oplotła długimi, szczupłymi palcami kutasa i pomalutku zaczęła masaż. Wiodła dłonią wzdłuż trzona, dłużej zajmowała się główką. Po chwili pochyliła się na mym kroczem, wsunęła kutasa do buzi. Drażniła językiem głowicę, szczególnie zainteresowało ją wędzidełko. Nie pozostawałem dłużny, tyle, ile mogłem sięgnąć zsunąłem ze szczupłej dupki figi, wsunąłem paluch w mokrą już pipkę. Chwilkę później wstaliśmy, ciągle całując się zdjęliśmy z siebie resztę odzieży, popchnąłem Kamilę na kanapę. Klęczałem między rozłożonymi szczupłymi, ale dobrze umięśnionymi nogami, maksymalnie rozchylałem uda podziwiając pipkę. Przyznam, że jeszcze takiej nie widziałem, choć miałem okazję obejrzeć niezłą kolekcję tych narządów. Pipka Kamili była zupełnie inna, niż wszystkie. Pomijam to, że była wręcz doskonale wygolona, gładziutka jak aksamit, ale nie to mnie zaskoczyło. Ona była… malutka! To wyglądało tak, jakby między nogami ktoś przeciął skórę i wsunął w tak powstałą szparkę maleńkie wargi mniejsze z guziczkiem łechtaczki i dwoma różowymi dziurkami. Zanurzyłem w tej większej język, lizałem po łechtaczce, ssałem ją, lizałem środek kapiącej już sokami namiętności pipki. Pachniała piżmem i kobiecością, najlepsza mieszanka zapachów, jaką znam… Czułem na głowie mocne dłonie, wplątujące się w me włosy palce, z rozkoszą wsłuchiwałem się w pojękiwanie dziewczyny. Przesuwałem się do góry, lizałem pępek, w końcu dotarłem do biustu; lizałem i ssałem maleńkie, różowo-brązowe sutki, wreszcie wpiłem się w karminowe usta. Nasze języki zaczęły szaleńczy taniec, Kamila złapała mnie za kutasa, wprowadziła go do ciasnej szparki i podrzucając biodra niemal nabiła się na niego. To było fantastyczne! Zacząłem ruchać śliczną policjantkę, podniosłem się na rękach, po chwili już klęczałem przed nią, mocno rozchylając zgrabne nogi. Zarzuciłem szczupłe łydki na swe ramiona, zacząłem miętosić i masować biust podskakujący w rytm mych ruchów. Dziewczyna objęła udami moje biodra, więc pochyliłem się do niej i już po sekundzie to ja leżałem, a ona siedziała na mym kutasie. Muszę przyznać, że amazonka z niej doskonała, jechała na mnie jak doświadczony kowboj na mustangu. Nagle zamarłem. To, co robiliśmy było fantastyczne, byłem podniecony jak uczniak, ale zapomniałem o czymś! Nie kupiłem prezerwatyw, a mój stary zapas już się skończył. Przytrzymałem falujące na sterczącym kutasie biodra.

    – Co jest, nie podoba się tobie, nie odpowiadam ci? A może wolisz coś innego – pytała zdziwionym głosem.

    – Nie, coś ty, jest super, jesteś wspaniałą kochanką, ale… – patrzyłem ciągle w piękne oczy – Krótko mówiąc zaraz chyba się spuszczę, a nie mam gumek! – wypaliłem.

    – Nie potrzebujesz, nie przejmuj się. Zabezpieczam się od kilku lat i choć mam długie okresy postu, to i tak cały czas coś zażywam – roześmiała się – To na czym skończyliśmy?

    Położyłem Kamilę na plecach, niemal siadłem na niej okrakiem, przedtem polizałem i mocno naśliniłem rowek między piersiami. Były dość duże, jędrne i sprężyste. Złapałem obie w dłonie, zbliżyłem je do siebie, w powstała szparkę wsunąłem chuja i zacząłem pierdolić między cycki. Dziewczyna podniosła mocno głowę, w momencie, kiedy widziała wysuwający się spomiędzy biustu łepek kutasa próbowała go polizać, co często się udawało. W końcu zrzuciła mnie, teraz ona była na górze, nadziewając się na sterczącą pytę. Znowu poruszała rytmicznie biodrami, przesuwała pupę w przód i w tył, w prawo i w lewo. Mruczała przy tym, jak kotka, uniosła ręce za głowę, rozczochrała długie włosy. W pewnym momencie przyspieszyła ruchy, aż podskakiwała na mnie, aby kilka sekund później opaść bez siły na pościel. Zaciskała dłonie na prześcieradle, podrzucała głową, z ust wydobywały się jęki i postękiwania, drżała cała. Uspokoiła się wreszcie, leżała obok mnie i tylko skurcze brzucha świadczyły, jak silny przeżyła orgazm. Patrzyła na mnie, głaskała po twarzy, oparła głowę na łokciu.

    – Byłam chyba w niebie, taki orgazm nie zdarza się często, ale byłam całe popołudnie taka napalona…

    – Cieszę się, że cię zadowoliłem, ale ja też bym chciał… – pocałowałem lewą pierś, znowu zsunąłem się do cipeczki, z zachwytem wpatrywałem się w to cudo natury.

    Kamila przydusiła mą głowę do łona, ledwo usłyszałem jej głos.

    – Poliż ją jeszcze, proszę, zaraz też odlecisz…

    Polizałem więc, z zaskoczeniem wyczuwałem rosnące napięcie i drżenie szczupłego ciała. Druga fala orgazmu była nie mnie silna, niż pierwsza, Dziewczyna zacisnęła uda, zdawało mi się, że mam głowę w imadle. Wreszcie puściła.

    – Karolu, chcesz czegoś innego? – spytała z figlarnym uśmiechem.

    – Czegoś innego? Być może, ale przede wszystkim muszę się wreszcie spuścić, bo już mnie jądra zaczynają boleć!

    Odwróciła się do mnie plecami, pochyliła, przyjęła pozycję na pieska.

    – Jeśli chcesz, możesz wejść w drugą dziurkę – mocno wypięła pupę – tak też lubię…

    – O, naprawdę miła niespodzianka – wsunąłem w pupę naśliniony palec, potem drugi, rozciągałem nimi brązową dziurkę.

    Seks analny jest fajny, pod warunkiem, że partnerka jest do tego przygotowana, inaczej może czekać przykra niespodzianka. Pomału zacząłem wpychać kutasa w ciasną pupę, trzymałem mocno szczupłe biodra, w końcu nie wytrzymałem i wcisnąłem się cały. Kamila sapnęła, odwróciła głowę, patrzyła na mnie z uśmiechem.

    – Lubisz tak? – spytała, przygryzając ząbkami dolną wargę

    – Chyba bardzo polubię, choć nie mam w tym doświadczenia – cały czas ruchałem tę pupę, czując, że już niedługo wreszcie pozbędę się balastu z jaj.

    Pompowałem dupkę po same jądra, które z mlaskaniem odbijały się od mokrej cipki. Dziewczyna znowu zaczęła drżeć, schowała głowę w poduszkę, a i tak usłyszalem jej wrzask. To był ostatni bodziec. Z rykiem wywaliłem w ciasny odbyt cały ładunek spermy, po kilku ruchach biodrami i kilku strzałach gorącym nasieniem padłem obok swej niesamowitej kochanki. Dysząc ciężko przyglądałem się, jak pomału się uspokaja po kolejnym orazmie.

    – Powiem krótko i treściwie – wyszeptałem.

    – Tak? – patrzyła jeszcze lekko zamglonym wzrokiem.

    – Jesteś zajebista dupa!

    – No, no, zabrzmiało, jak komplement… Dasz mi go do buzi?

    – Kogo?

    – Jak to, kogo? Twego ogiera przecież! – już lizała główką, wsunęła ją do ust.

    Kamila zabawiała się mym kutasem, jak lizakiem. Ssała go, lizała, głaskała, a on po małej chwili podniósł się do stanu używalności! Zwykle po takim orazmie potrzebowałem kilkanaście minut, żeby znowu móc zacząć, a tu proszę, odpowiednaia kobieta i chuj staje prawie natychmiast. Znikał w namiętnych ustach cały, ukazywał się, żeby znowu zniknąć. Nie trwało to długo, poczułem zbliżającą się kolejną falę i bez ostrzeżenia wystrzeliłem w gardło kochanki. O dziwo, połknęła wszystko, nawet kropelki nie uroniła z buzi, do tego dokładnie wylizała wszystko z kutasa. Leżeliśmy przytuleni, patrząc sobie w oczy. Pierwsza odezwała się Kamila.

    – Podobało mi się, wiesz? Dawno nie kochałam się tak swobodnie i radośnie, jak dzisiaj…

    – A co ja mam powiedzieć? Prawie nie pamiętam, kiedy byłem z kobietą, mam duże braki, ale seks z tobą, to istny odlot i odrobienie strat…

    – Wiesz co, chciałam cię przeprosić…

    – Przeprosić? Za co, bo nie widzę powodu – zdziwiłem się.

    [ No, za ten mandat, ale nie mogłam inaczej, mój partner z patrolu wszystko widział i słyszał…

    – Przestań, to nic, dzięki temu znowu się spotkaliśmy – pocałowałem dziewczynę w czoło.

    – Jednak poczuwam się do winy i muszę jakoś ci to wynagrodzić – nie skończyła mówić, kiedy poczułem na kutasie zwinny języczek.

    Jak ona to robiła, że znowu byłem gotowy niemal natychmiast? Nie mam pojęcia, w każdym razie robiła to doskonale. Znowu siedziała na mnie, tym razem nabiła się na chuja pupą, siedziała tyłem do mnie; podpierając się na mej klacie szybko podnosiła i opuszczała biodra, coraz głośniej oddychając, wreszcie drżąca upadła na mnie, a ja wystrzeliłem kolejną dawkę nasienia. Przerwaliśmy te nasze seksualne zapasy, usiedliśmy przy stole, napiliśmy się wina. Czas płynął nieubłaganie, była północ, a ja nie chciałem, żeby ta nocka się skończyła. Całe szczęście, że Kamila nie musiała wracać do domu, po kolejnych orgazmach usnęliśmy wtuleni w siebie. Ranek (właściwie to prawie południe) wyciągnął nas z pościeli, ale tylko po to, żeby po szybkim prysznicu do niej wrócić. Na obiad pojechaliśmy do restauracji, żedne z nas nie miało siły i ochoty na gotowanie czegokolwiek.

    Dzisiaj jednak obiad robi Kamila.

    Od roku mieszkamy razem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Jowita

     Bycie z Jowitą miało tylko plusy, minusów nie zauważyłem. No, chyba tylko to, że nie chcieliśmy, żeby w tej chwili poznali się z moimi dzieciakami, dla moich latorośli mógłby być szok nie do przeżycia, gdyby bez odpowiedniego przygotowania zobaczyli, z kim prowadza się ich staruszek… Kilka tygodni po powrocie z Kołobrzegu zaplanowaliśmy wyjazd na dwa – trzy dni na zakupy do Berlina. Znaleźliśmy fajną kwaterę na Pankow, niedaleko stacji metra. Przejazd do stolicy Niemiec okazał się łatwiejszy, niż myślałem, obawiałem się korków na Ringu, ale było OK. Po udanych zakupach zostawiliśmy siatki i torby w hotelu i wybraliśmy się na spacer po nocnym Berlinie. Wielkie miasto, piękne, bogate sklepy, witryny zachęcające do kupowania… W małej kafejce, zamówiłem aromatyczną, pyszną kawę do kawałka smacznego ciasta. Rozmawialiśmy o wszystkim i niczym, Jowita cieszyła się, że kupiła tyle fajnych rzeczy za niewielkie pieniądze. Wracając do siebie zaproponowałem, że te dwa przystanki metra przejdziemy pieszo, przecież nigdzie nam się nie spieszyło. Wieczór był bardzo ciepły, pachniały kwiaty w mijanych parkach. Szliśmy sobie przytuleni do siebie, objęci ramionami, nie odzywając się do siebie. W pewnym momencie przechodząc obok kolejnego ukwieconego i pachnące skweru zauważyłem dwie postaci starające ukryć się w krzakach, ale wyraźnie podążające naszym śladem. Zacząłem uważnie obserwować okolicę, zwracając szczególną uwagę na dwóch typów z parku. Po chwili nie mogłem ich nigdzie dostrzec, najwidoczniej zrezygnowali z awantury.

    – Halt! – usłyszałem w chwilę później, więc jednak nie zrezygnowali. – Raus aus der Kasse! (wyskakuj z kasy!)

    – Langsam, bitte. Wir haben kein Geld! Wir haben eingekauft und wir haben keinen Cent!

    – Co on pierdoli? – usłyszałem jednego z opryszków – Powiedz frajerowi, niech daje kasę, albo ma wpierdol, a jego suczkę wyruchamy! – głos był bardzo stanowczy

    – Panowie, pojebało was? Rodaka napadacie? Skąd mam kurwa wziąć kasę, jak nie zarobiłem jeszcze ani grosza! – na szczęście nie straciłem rezonu. – Jedynie mogę was zaprosić na sznapsa! – Jowita kurczowo trzymała mnie za ramię, w pięknych oczach widziałem strach.

    – O kurwa, rodaka byśmy ojebali! Mówisz, że sznapsa? A twoja dupeczka zrobi nam loda, ok? – odezwał się drugi z niedoszłych rabusiów.

    – Od mojej kobiety odpierdolcie się trzy chuje w bok, jasne? Wszystko zrozumiem, ale swojej kobiety nie dam tknąć palcem – musiałem być stanowczy.

    – Dobra, dobra, koleś, tak tylko gadamy. To co z tym sznapsem?

    – Idziemy, ale wy przodem.

    Doszliśmy do najbliższego baru. W środku światło nie było zbyt jasne, panował tam raczej półmrok. Jowita, która już od dłuższego czasu nie odzywała się, teraz z uwagą przypatrywała się dwom nieznajomym mężczyznom. W pewnej chwili uśmiechnęła się szeroko i walnęła dłonią w plecy młodszego z niedoszłych rabusiów, aż się zatoczył.

    – Co jest, kurwa! – patrzył zaskoczony.

    – A ty Władek co? Na znajomych napadasz? Nie poznajesz mnie, prawda?

    Walnięty w plecy młody mężczyzna popatrzył uważnie na dziewczynę, po chwili uśmiech zagościł na jego twarzy.

    – O kurwa, Jowita, to ty? – spytał z niedowierzaniem – Mało brakło, a bym cię wydymał!

    Rzeczony Władek okazał się kolegą Jowity z liceum. Co prawda był nieco starszy, ale zdecydowanie utrwalał wiedzę i w końcu trafił do tej klasy, w której ona się uczyła. Tam zapatrzył się w piękną dziewczynę cielęcymi oczami, po kilku tygodniach był w niej na zabój zakochany. Opowiadała mi później, jak kiedyś na jakiejś imprezie w gronie klasowym próbował zaciągnąć Jowitę do łóżka, był bardzo natarczywy; dopiero kiedy poczuł twarde kolano Jowity bardzo mocno walące go w męskość – odpuścił.

    – Już raz chciałeś, pamiętasz? – Jowita przywołała wspomnienia sprzed kilku lat.

    – Pamiętam, co nie mam pamiętać, trzy dni byłem potem w szpitalu. Ale się z ciebie laska zrobiła, ja pierdolę! – zachwycał się urodą koleżanki z licealnej klasy.

    – No dobra, dość tych wspominek – przerwałem wspomnienia – Pojebało was zupełnie, żeby napadać na ludzi? Chcecie skończyć w niemieckim pierdlu?

    – Chłopie, z głodu też byś tego próbował – odezwał się kompan Władka – nie mamy centa, nie znamy języka, a jeść się chce, prawda? Myśleliśmy skubnąć parę groszy, żeby na kilka dni wystarczyło. A jakby nas złapali policaje, to byśmy mieli żarcie i dach nad głową!

    -A co umiecie?

    – Wszystko, co dotyczy budowlanki i wykończeń. Ja muruję, tynkuję, głaszczę ściany, Władek robi wodę, centralne i kładzie płytki.

    – No to macie robotę! Mój przyjaciel ma tutaj dość dużą firmę i ciągle szuka fachowców. Mam was zarekomendować? – postanowiłem jakoś pomóc chłopakom.

    – Królu złoty! Jeśli załatwisz nam robotę, to masz kapitalny remont swojej chaty za darmo!

    – Tak, tak, dostaniecie pracę i zapomnicie o mnie. Moment, zadzwonię do tego kumpla.

    Po kilku minutach obaj niedoszli rabusie mieli bardzo dobrą i dobrze płatną robotę. W czasie rozmowy Jowita przyglądała się swemu szkolnemu koledze. „W sumie to fajny facet” pomyślała. Niebrzydki, całkiem przystojny, zawsze miał świetne, głupie pomysły. No i tego wieczoru, kiedy próbował się do niej dobrać namacała przypadkowo jego penisa – był wtedy dość pokaźny. To co on ma w spodniach teraz? – zastanawiała się w myślach. Poczuła dziwne mrowienie w cipce, która nagle stała się bardzo mokra. Wszystkie te swoje przemyślenia zrelacjonował mi nazajutrz w łóżku…

    – Janeczku, możemy chwilkę porozmawiać? – odciągnęła mnie na bok – mam fantastyczny pomysł.

    – Co to za pomysł? Co przyszło do twej ślicznej główki?

    – Pamiętasz kelnerkę z Kołobrzegu?

    – Pamiętam, ale tutaj jej nie ma!

    – Wiem, ale jest Władek! Zgodziłam się na trójkącik z Majką, to ty zgódź się na trójkąt z Władkiem! – zapomniała już, że cała akcja z Majką w Kołobrzegu to był właśnie jej pomysł!

    – Zwariowałaś? Obcy facet ma cię bzykać? – nie powiem, ale wkurzyła mnie trochę.

    – A jak ty ruchałeś obcą babę to było ok? – nasrożyła się, nie dawała za wygraną.

    – A chociaż dobrze go znasz? – chyba jednak ustępowałem.

    – No pewnie, dwa lata w liceum to chyba o czymś świadczy, prawda? Poza tym to naprawdę poczciwy i uczciwy facet. Nie mam pojęcia, jak bardzo musieli być obaj głodni, skoro zdecydowali się na taki krok. To dobre chłopaki, zdesperowani, ale są ok!

    – Jeśli tak uważasz…

    – Tak uważam – była bardzo stanowcza.

    – Ale mam kontrolę nad wszystkim, inaczej się nie godzę – postawiłem ostatni warunek.

    – Masz moje słowo – wróciliśmy do stolika.

    – A ty jak masz na imię – spytała Jowita kumpla Władka – długo się znacie?

    – Jestem Józek, a Władka znam trzy lata. A sam mam prawie cztery dychy – przedstawił się starszy kolega Władka.

    – Nie będziesz miał za złe, że spotkamy się z Władkiem u nas na kwaterze? Chcemy powspominać nasze dawne czasy, kiedy byliśmy piękni i młodzi. Władziu, pojedziesz z nami? – spytała zaskoczonego chłopaka.

    – Nie martw się, jedziemy metrem – dodałem.

    – Dlatego się martwię, bo nie mam kasy na bilet – zmarkotniał.

    – Ale to my zapraszamy, więc nie ma problemu!

    – Jeśli tak stawiacie sprawę, to dlaczego nie, możemy jechać – Władek roześmiał się radośnie na myśl o spędzeniu kilku chwil w towarzystwie swej dawnej, platonicznej miłości z liceum.

    – A teraz pora na kolację. Zapraszam wszystkich do chińskiej knajpy, tam dają naprawdę dobre żarcie – byłem już głodny, no i chciałem jak najszybciej zakończyć wieczór.

    – Rzeczywiście, kaczka po pekińsku w pędach młodego bambusa była rewelacyjna. Sprawnie zjedliśmy swoje porcje pod dwa dobre piwa, Jowitka zadowoliła się jakąś sałatką. Po kolacji zadzwoniłem po taksówkę, odstawiliśmy Józka, a z Władkiem wróciliśmy do siebie na kwaterę. Władek opowiadał, że po szkole średniej zaczął studia na socjologii, ponoć całkiem nieźle sobie tam radził, ale z powodów rodzinnych musiał przerwać naukę na trzecim roku. Teraz chciał zarobić trochę grosza i kontynuować studia. Widziałem, że Jowita jest rozanielona. Nic dziwnego, miała obok siebie dwóch mężczyzn, z których jeden był niesamowitym jebaką (to ja!), drugi zaś tajemnicą z okresu liceum. Chyba nie mogła się doczekać, kiedy zobaczy oba penisy, kiedy poczuje je w sobie. Po szybkiej kąpieli siedzieliśmy razem na wielkim łóżku nadzy i trochę… zawstydzeni. Sytuacja była w sumie dość niezręczna, nie bardzo wiedzieliśmy, co dalej. Jowita nie wytrzymała pierwsza.

    – Może któryś z panów mnie wyliże? – kładąc się rozłożyła szeroko nogi – Cipka mnie swędzi, kto mi ulży?

    – Władek, jesteś gościem, ty pierwszy, ja poczekam. – okazałem się nad wyraz gościnny.

    – No i wreszcie stało się! – chłopak klęknął przed łóżkiem z głową między długimi nogami dziewczyny – Zawsze marzyłem, żeby to z tobą zrobić, nie zdajesz sobie sprawy, ile razy trzepałem się mając w oczach twoją twarz.

    – Teraz wreszcie masz okazję, przestań gadać, zacznij działać – złapała Władka za włosy i przycisnęła jego rozanieloną gębę do swego spragnionego mocnych pieszczot krocza.

    – Jesteś urocza… A ten diamencik w cipce nadaje jej dodatkowego blasku, lizać taką pipkę to sama przyjemność i rozkosz…

    Przyssał się niemal do już bardzo mokrej cipki, lizał ją i łapczywie spijał napływające falami soki. Jego kutas sterczał dumnie w górę, czekając na swą kolej. Przypatrywałem się chłopakowi z zainteresowaniem. Stwierdziłem, że w sumie to bardzo przystojny i nieźle wyposażony gość, choć jego penis był jakiś inny. Bardzo długi, ale też bardzo cienki, jak parówka; miał olbrzymią, nieproporcjonalną głowicę. Wyglądał jak grzyb z nierozwiniętym do końca kapeluszem. Ważne, że stał twardy i dumny czekając na swą kolej. Władek zapamiętale zajmował się gorącą cipką postękującej i pojękującej dziewczyny. Penetrował językiem wnętrze szparki, masował okolice odbytu, próbował nieśmiało wsuwać w niego palce. Obszedłem łóżko, pomasowałem swego stojącego już przyjaciela i wsunąłem pomału w rozchylone usta Jowity. Laska przyjęła go z zachwytem, podniosła się trochę, żeby wszedł głębiej w gardło. Pomogłem jej, podtrzymując podniesioną głowę, pogłaskałem po rozrzuconych na poduszce włosach.

    – Dobrze tak? – spytałem z przejęciem.

    – Mhm – tyle wydobyła z siebie.

    – Władziu, zostaw tego lizaczka i załaduj wreszcie swego grzyba, widzisz, że cała spływa w oczekiwaniu. – pogoniłem trochę chłopaka, bo sam też już bym chciał zanurzyć się w jej dziurce jednej, czy drugiej. Czekałem na to, wreszcie mogę ją zerżnąć tak, jak chciałem od chwili, kiedy zobaczyłem ją pierwszy raz.

    Władek już był w cipie, jego jajka z mlaskaniem odbijały się od szczupłej pupy

    – Wreszcie doczekałem się tego. Teraz wyrucham cię, laseczko tak, jak ciągle o tym marzyłem, wreszcie poznasz rozkosz od władkowego chuja, wreszcie jestem w tobie, ty piękny, zimny, niedostępny głazie…

    Rżnął dziewczynę jak automat, cały czas gadał, dłońmi rozgniatał jej jędrne piersi, patrzył w zamglone oczy. Jowita nie mogła wrzeszczeć, choć bardzo chciała, bo mój penis tłumił wszelkie odgłosy. Kutas licealnego kolegi mocno i ostro penetrował swą głowicą wnętrze dziewczyny, był niezmordowany, ale w pewnym momencie nagle wydostał się na zewnątrz.

    – Zaraz się spuszczę, nie wiem, czy byś tego chciała w cipce… – zarumienił się lekko

    – Możesz lać we mnie bez problemu, mam super pigułki. – wreszcie mogła się odezwać, wysunąwszy się przedtem z członka tkwiącego w jej gardle – ale rżnąć to naprawdę umiesz. I masz fajnego kutaska, jest taki … inny!

    – Nie gadaj tyle, tylko bierz się za robotę. Pora zająć się nami dwoma.

    Położyłem się na plecach, pociągnąłem ją za sobą. Jowita siadła na mych udach tyłem do mnie, poczuła, jak twarda pała wypełnia jej odbyt. Położyła się na mej klacie, znowu szeroko rozłożyła nogi, eksponując pipkę.

    – Władziu, na co czekasz? Zajmij się nią! – wskazała wzrokiem łono.

    – Nie językiem – zawołała, kiedy chłopak znowu chciał uklęknąć przed jej kroczem – wsadź go znowu w cipkę, wreszcie będę miała w sobie dwa kutasy!

    Poruszała się na mnie niezbyt szybko, jej doznania były niesamowite. Po chwili odniosłem wrażenie, jakbyśmy już niejednokrotnie współpracowali ze sobą, tak dostosowaliśmy swoje ruchy, że kiedy jeden wchodził głęboko w swoją dziurkę – drugi wysuwał się ze swojej.

    – Tak, wreszcie, tak… tak… rżnijcie mnie, ruchajcie swymi chujami, rozpierdolcie mi pizdę i dupę, chcę tego, matko… ruchajcie mnie, tak… tak… szybciej, mocniej, kurwa, mocniej, taaaak… taaaak, wyjebcie mnie w kosmos, taaaaa!!!! Ja pierdolę, ruchajcie mnie, zaraz dojdę, ruchajcie mnie, kurwa, szybciej, aaa… taaaaak!!!

    – To jest to, to chciałem słyszeć – Władek miał minę, jakby zobaczył anioła.

    Wpadłem na inny pomysł. Wysunąłem się z pupy Jowity, przytrzymałem dłonią kutasa Władka pokazując mu wzrokiem, do czego zmierzam. Trzymając własną pytę w drugiej ręce nakierowałem ją na pipkę dziewczyny, w której tkwił już jeden kutas. Śliski chuj pomału wsuwał się w pizdę dziewczyny, czułem ciasnotę wokół swego ogiera. Jednak dwie takie pały w jednej pipce to był już tłok! Jowita była na krawędzi krzyku z bólu, ale ten po kilku sekundach chyba minął, dając miejsce niesamowitemu podnieceniu. Ruchaliśmy ją dwoma kutasami w cipę, czując się wzajemnie, czułem narastające, niesamowite podniecenie. Ruchy całej naszej trójki były pospieszne, przerywane, dochodziliśmy do szczytu. Nie trwało to długo. Jowita znowu wrzasnęła raz i drugi, zaczęła rzucać całym ciałem, pozbyła się z siebie obu penisów, jej drżenie było tak silne, że obaj doskonale je odczuwaliśmy. Po kilkunastu sekundach uspokoiła się, zostały tylko rytmiczne skurcze wewnątrz brzucha.

    – Matko, gdzie ja znowu byłam? – popatrzyła wokół błędnym wzrokiem – dwa kutasy, a rozkosz jak z pięciu! Muszę się wam odwdzięczyć – popchnęła nas obu na łóżko.

    – Położyliśmy się obok siebie, podparli głowy ramionami i obserwowaliśmy poczynania Jowity. Ta wzięła w dłonie oba sterczące członki, poczęła je energicznie onanizować, pomagając sobie ustami. Bardzo szybko doszedł Władek. Wytrysnął ze swej wielkiej głowicy jak z fontanny, sperma zalała czoło, oczy i prawie całą twarz dziewczyny; cienkim, gęstym strumykiem kapała na piersi. W chwilę później sam wystrzeliłem, ale mnie spijała łapczywie, doskonale znała mój smak.

    – No, panowie, teraz jestem naprawdę usatysfakcjonowana – mrużyła oczy zalane nasieniem Władka – zerżnęły mnie dwa największe kutasy, jakie poznałam w swym krótkim życiu. Oczywiście mówiąc „kutasy” mam na myśli wasze penisy, a nie was samych – roześmiała się radośnie, oblizując ospermione usta. – Idę do łazienki.

    Usiedliśmy z Władkiem przy stole, nalałem po solidnej porcji alkoholu ze Szkocji.

    – No to nasze zdrowie i zdrowie Jowitki! – wzniosłem toast.

    – Nasze zdrowie i zdrowie Jowitki! – powtórzył Władek i też wzniósł szklankę – musisz wiedzieć, że w budzie kochali się w niej wszyscy, łącznie z kilkoma dziewczynami. – przerwał na chwilkę, wypił mały łyczek ze szklanki.

    – Chłopaki opowiadali sobie, co by zrobili, gdyby zdarzyło im się zostać z nią na osobności… – kontynuował wspomnienia – Dziewczyny nie były gorsze, żebyś ty słyszał, co by wyprawiały z tą laską, obecne pornole przy tym, to bajeczki dla nastolatek. Ale ona wybrała sobie chłopaka, który absolutnie nie pasował do niej. Wiem, że byli razem ponad rok, ale się rozstali. Wszyscy zazdrościli Patrykowi, że rozdziewiczył, a potem dymał taką dupeczkę…

    Tak sobie gadając dopijaliśmy swe drinki, czekając na dziewczynę. Wyszła z łazienki jak zwykle olśniewająco świeża i piękna. Przygotowaliśmy spanie dla Władka,a sami, w swoim łóżku, po szybkim seksie na dobranoc szybko usnęliśmy. Rankiem następnego dnia zawiozłem Władzia do Józka, do mieszkania chłopaków i wróciliśmy do Polski, do domu. Przed wyjazdem upewniłem się, że kolega, który obiecał zatrudnić obu fachowców nie zmienił zdania. Na szczęście oświadczył, że czeka na nich, ma taką małą, szybką i dobrze płatną robotę, przy której będzie ich obserwował jak sobie radzą i jeśli sprawdzian wypadnie pomyślnie – będą mieli u niego stałą pracę. Kilka dni później dotarła do mnie informacja, że sprawili się doskonale i zostali brygadzistami w firmie przyjaciela, odpowiedzialnymi za robotę i nabór nowych pracowników.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Dziadek Anatol czesc 1

    Cześć, mam na imię Dorota, mam teraz dziewiętnaście lat i opowiem wam, co działo się trzy lata wcześniej.

    Po skończeniu gimnazjum zaczęłam naukę w liceum. Ponieważ w moim mieście rodzinnym nie ma szkoły tego typu, musiałam przenieść się do sąsiedniej miejscowości. Na szczęście tutaj mieszka mój dziadek Anatol, więc zamieszkałam u niego. Ładny dom trochę na uboczu, duży ogród obsadzony różnymi drzewami i roślinami, ogólnie cisza i spokój. Kawałek dalej jest dziadka pracownia złotnicza, na szczęście nie siedzi tam ciągle, tylko wtedy, kiedy ma zlecenia, tak więc ma on dużo czasu, zajmuje się domem i często gotuje. Dostałam do dyspozycji przytulny pokój z łazienką, urządzony nowocześnie i funkcjonalnie. Telewizor, wieża z CD i różnymi wejściami, biurko z komputerem – to było to, czego głównie potrzebowałam. W kąciku wygodne łóżko, lampka do czytania w nocy; szafa i szafki na ciuchy uzupełniały wyposażenie mego lokum. Czułam się tutaj bardzo dobrze, tym bardziej, że dziadek Anatol był moim ulubieńcem wśród dziadków i babć. Niestety, babcia Bogusia, jego żona zmarła pięć lat przed moją przeprowadzką i dziadek mieszkał do tej pory sam. No, teraz ze mną, ale to on zaproponował, żebym wprowadziła się do jego wielkiego domu, a nie tułała po internatach, czy jakichś kwaterach; raz, że będzie mu raźniej, dwa, że przypilnuje mnie trochę. Starzy zgodzili się natychmiast, tym bardziej, że dziadzio nie życzył sobie żadnej kasy za moje mieszkanie. Nowa szkoła okazała się bardzo fajna. Niemal natychmiast zaprzyjaźniłam się z dwoma dziewczynami, Zuzą i Tośką; chłopcy też byli sympatyczni, zwłaszcza jeden… Ale o nim może później. Choć może nie warto nawet wspomnieć o Hubercie… Teraz opowiem coś o sobie. Miałam wtedy szesnaście lat, 170 cm wzrostu, ciągle jestem szczupłą blondynką z długimi włosami, mam ładnie zarysowaną pupę, z radością obserwowałam coraz większe piersi, mój biuścik zaczął pięknie zarysowywać się pod bluzeczką, czy sweterkiem. Od ponad roku depilowałam się pod pachami, próbowałam też zgolić włoski przy pipeczce, ale nie musiałam tego często robić, były bardzo delikatne, jasne i miękkie. Pipeczka… Obserwowałam jej zmiany, wargi stawały się większe, jakby pulchniejsze, lubiłam wsuwać między nie paluszek, ale tylko trochę, nie chciałam się zbyt mocno podniecać i w tym podnieceniu przerwać błonkę, sądziłam, że jeszcze za wcześnie na to. Nauka szła mi bez problemów, lubiłam się uczyć, w planach miałam studia medyczne. W nowej szkole czas leciał jak woda z kranu, ani sie spostrzegłam, jak minęły święta Bożego Narodzenia, zbliżał się koniec roku… Zuzka organizowała u siebie imprezkę sylwestrową, na którą zostałam zaproszona. Poszłam bardzo chętnie, bo też miał być chłopak z klasy, Hubert, który już pierwszego dnia w szkole wpadł mi w oko, ja jemu też. No cóż, okazało się, że wolał towarzystwo chłopaków i wódę, zamiast mnie. Co prawda kilka razy zatańczyliśmy, wymieniliśmy nawet soczyste pocałunki, kiedy jego zwinny język penetrował moją buzię, ale miałam go dość, kiedy pijany uwieszał się na mnie i próbował wsunąć łapę pod spódniczkę, bełkocząc coś przy tym. Powiem wprost – zawiodłam się na Hubercie, skreśliłam go definitywnie… A wcześniej był dla mnie taki miły, sympatyczny i koleżeński, nawet niektórzy myśleli, że chodzimy ze sobą! Od tamtego sylwestra stałam się taką klasową dziewicą, na szczęście byłam lubiana, więc nie robiłam sobie z tego problemów. Dziewica, to dziewica, jednak można mnie mieć, ale trzeba sobie mocno na to zasłużyć! Po nocy sylwestrowej wróciłam rano, jeszcze lekko wstawiona, a dziadek strasznie mnie skrzyczał! Stwierdził, że jestem za młoda, że on nie pozwoli, że jeszcze mam czas na imprezy i takie tam inne wymówki, ogólnie smęcił do bólu.

    – Ależ dziadku – próbowałam się bronić – nie stało się przecież nic złego, cała i zdrowa jestem w domu! – uśmiechałam się przy tym przymilnie.

    – Nie pozwolę, żebyś wracała tak późno i w takim stanie. Na razie nie powiem twemu ojcu, ale kolejny raz nie przejdzie bezboleśnie, moja panno! – odwrócił się i poszedł do siebie.

    Stałam w korytarzu już bez kurtki, zdążyłam też zdjąć sweterek, zanim wpadł dziadek z pretensjami. Opieprzał mnie, ale widziałam, że wzrok uciekał mu na mój całkiem niezły dekolt i zerkał na nogi w kabaretkach, omiatał oczami pupę zasłoniętą małą czarną, którą ubrałam na imprezkę sylwestrową. Ha! Nie napisałam jeszcze nic o dziadku, a to ciekawa osoba! Anatol zostal dziadkiem w wieku 40 lat, a w czasie, o którym piszę miał 56, ale absolutnie nie wyglądał na dziadka. Kiedy Zuza z Tośką były u mnie pierwszy raz, myślały, były wręcz przekonane, że to mój tata! Dziadek ma 185 cm wzrostu, jest szczupły, bardzo przystojny. Nie ma prawie siwego włoska na głowie, piękne zęby, jest mężczyzną bardzo wysportowanym, dopiero rok temu skończył systematycznie odwiedzać siłownię, ale ciągle biega dwa, trzy razy w tygodniu po kilkanaście kilometrów, bo chce kiedyś wystartować w maratonie! Bardzo dba o swój wygląd, o kondycję, nosi się raczej tak bardziej młodzieżowo, nikt, kto go nie znał, nie umiał określić jego wieku, zwykle oceniany był o kilkanaście lat mniej. Oglądają się za nim wszystkie laski od podstawówki po emerytki! Do tego jest bardzo miłym i sympatycznym człowiekiem, zawsze umie znaleźć dobre słowo, umie pocieszyć w trudnych sytuacjach. Ma jeszcze jedną ważną zaletę. Umie słuchać! Może dzisiaj akurat nie słuchał, tylko wrzeszczał na mnie, a ja nawet nie zdążyłam go przeprosić, tak szybko zniknął w swoim pokoju. Poszłam do siebie, rozebrałam się do naga, przeglądałam się sobie w lustrze. Nie powiem, nawet przy odrobinie samokrytyki uważam, że jestem interesującą dziewczyną; spodziewałam się, że w przyszłości będę bardzo atrakcyjną kobietą. Podniosłam do góry biust, polizałam sutki, poczułam ciepło między nogami. Ciągle stojąc przed lustrem jedną ręką ugniatałam piersi, druga zawędrowała na cipeczkę, zaczęłam ją masować. Ogarnęło mnie podniecenie, po chwili palce były mokre od wypływających z pipki soków. Uderzyła we mnie fala ciepła, przemieszczała się od cipki w górę, przez brzuch, biust, do głowy. Nadusiłam mocniej łechtaczkę, przez całe ciało przeszedł mnie dreszcz, moje ruchy stały się szybsze, coraz bardziej energiczne, czułam, że zaraz upadnę na podłog. Miętosiłam biust, oddech stawał się coraz szybszy i głębszy, gdy nagle wstrząsnęło mną, opadłam na kolana, dłonią zasłoniłam buzię, żeby nie wrzeszczeć, zaczęłam dygotać i trzęść się, upadłam na podłogę. Po chwili uspokoiłam się, podniosłam i poszłam do łazienki. To był mój pierwszy tak silny orgazm w życiu! No cóż, spodobało mi się to! Odnosiłam przez chwilkę wrażenie, że ktoś mnie obserwuje, ale przecież drzwi były zamknięte, a dziadek miał swój pokój na dole. Pewnie wydawało mi się. Weszłam pod prysznic. Chłodna woda ocuciła mnie trochę, ale i tak miałam miękkie kolana. Namydliłam się, gąbką pocierałam mocno całe ciało. Nabrałam żelu na palce, zaczęłam myć cipkę, potem pupę. Wsunęłam palec w tyłek, za chwilkę wcisnęłam głębiej. Zaskoczyło mnie, że sprawiło mi to przyjemność! Wcisnęłam drugi palec, zaczęłam rytmicznie wysuwać oba z pupy i jeszcze energiczniej wsuwać je w ciasną dziurkę. Znowu poczułam gorąco rozlewające się po całym ciele. Tym razem profilaktycznie uklękłam, żeby nie upaść tak, jak przed kilkunastoma minutami. Orgazm nadszedł kilka chwil później…

    Wrócił czas nauki, ferie dobiegły końca. Po lekcjach poprosiłem obie przyjaciółki, aby poszły do mnie do domu. Usiadłyśmy w pokoju, dziadka nie było, miałyśmy całkowity luz. Nie wiedziałam, jak zagaić romowę, bo temat wydał mi się trochę wstydliwy. W końcu przemogłam się.

    -Słuchajcie, laseczki, mam wam coś do powiedzenia…

    – A co tak się czaisz? – przerwała mi Tośka – wal śmiało!

    – No bo ja… Bo ja… – jak ja się wstydziłam!

    – Co ty? – to Zuza – dałaś dupy dziadkowi? – roześmiały się obie.

    – Nie, no coś ty, zwariowałaś – oburzyłam się – nie, nie to… Bo wiecie… miałam pierwszy orgazm w życiu! – wypaliłam.

    – Aaaaa! No ładnie! A kto cię przeleciał? – obie patrzyły z zainteresowaniem, jakie sensacje przed nimi odkryję.

    – Nikt, sama się doprowadziłam…

    – Ale jaja, nasza Doris brandzlowała się do orgazmu! – roześmiały się znowu.

    – Przestańcie, ja tu zdradzam wam swą największą tajemnicę, a wy… Głupio mi.

    – Daj spokój – Zuza położyła mi dłoń na ramieniu – każda z nas to przechodziła.

    – Jak to, przechodziła, to wy już… tego… no…

    – Tośka ma za sobą normalny pierwszy raz już ponad rok temu, a ja… – zawahała się chwilkę – A ja kilka razy dałam, ale tylko w tyłek, cipka musi jeszcze trochę poczekać… – spuściła głowę.

    Byłam w szoku! To one już się bzykały, a ja dopiero spróbowałam masturbacji! Mało tego, uważałam to za jakieś, nie wiem, wykroczenie? przeciw moralności szesnastolatki… Ja to zrobiłam pierwszy raz i wiecie co? Cholernie mi się to spodobało! Bo to jest fajne, tym lepsze, jak robisz to z… – sygnał telefonu przerwał Tosi.

    – Słucham? To ty, mamo? Tak, jestem u Doroty, za pół godziny będę… Aha! Dobrze, już wychodzę! – rozłaczyła się.

    – Muszę spadać, matka dzwoniła, że jedzie do galerii i pyta, czy pojadę z nią. Muszę jechać, może naciągnę ją na jakieś fatałaszki – i wybiegła z pokoju.

    – No, to cała Antonina – Zuza poprawiła swoją ogniście rudą burzę na głowie – ale ja też pomału spadam. Wiesz co mi przyszło do głowy? Może zrobimy sobie własne powitanie tego nowego roku, takie pidżamaparty? U mnie, albo u ciebie?

    – Super pomysł. Pogadam z dziadkiem, może się zgodzi, dom jest wielki, nie będziemy nikomu przeszkadzały. Same, czy z chłopakami?

    – Z tymi dupkami? Znowu się schleją i tyle z nich będzie pociechy. Oczywiście, że same! Mam nadzieję, ze Tośka też będzie mogła się wyrwać na weekend.

    Zuzanna poszła do domu, a ja porozmawiałam z dziadkiem, który zgodził się na naszą imprezkę, tym bardziej, że nie miało być chłopaków. Udało mi się kupić butelkę wina, dziewczyny miały przynieść piwo, jakieś sałatki, a ja zrobiłam zapiekankę, moją specjalność; dziadek przepadał za nią. Nadeszła sobota. Przygotowałam się do wizyty dziewczyn, ubrałam w najseksowniejsze w moim mniemaniu ciuszki, zastawiłam stół. Dziadek Anatol patrzył na mnie jakoś dziwnie… O ustalonej porze dzwonek u drzwi obwieścił przybycie dziewczyn. Niestety, była tylko Zuzia.

    – A gdzie Tośka? – nie ukrywałam zaskoczenia

    – Tośka wyjechała ze staruszkami w góry na narty, nie odpuściła takiej okazji. Nie dzwoniła do ciebie? Ale to nic, mam cztery piwa, dwie sałatki, z głodu nie pomrzemy!

    – Dobra, chodź na górę. – Wbiegłyśmy ze śmiechem na piętro, zamknęłam drzwi pokoju Usiadłyśmy przy stoliku, uważnie przyglądałam się swej koleżance. Dziewczyna niezbyt wysoka, ale za to piekielnie zgrabna, z okrągłą, jędrną pupą i dość dużym biustem. Śliczną, dziewczęcą buzię okalała gęstwina długich, rudych włosów, które zawsze były w wielkim nieładzie. Siadłyśmy w końcu wygodnie na łóżku, włączyłam telewizor, a że nic ciekawego nie było, to włączyłam komputer. Coć tam znalazłam, ale byłyśmy tak pochłonięte rozmową, że niezbyt interesował nas jakiś film. Ani się spostrzegłam, kiedy zrobiła się północ. Przez cały wieczór wypiłyśmy piwo przyniesione przez Zuzkę; jedna z sałatek i moja zapiekanka zniknęły, zostało jeszcze wino.

    – Mam propozycję, wskakujemy po kolei pod prysznic, potem do wyrka i otworzymy winko, co ty na to?

    – Super pomysł, idę pierwsza, a ty przygotuj pościel – i zniknęła w łazience.

    Rozścieliłam łóżko, było na tyle duże, że we dwie spokojnie się na nim mieściłyśmy, zeszłam do dziadka, żeby powiedzieć dobranoc, zabrałam z szafki w kuchni korkociąg i wróciłam na górę. Zuzanna była już pod kołdrą, poszłam więc do łazienki i po chwili leżałyśmy obok siebie z kieliszkami smacznego wina w dłoniach. Wypiłam swój duszkiem, tak samo Zuza i nalałyśmy sobie drugą porcję. Nie mam praktyki w spożywaniu alkoholu, raczej rzadko piję, dlatego bardzo szybko poczułam jego działanie. Wino plus piwo krążyły w moich żyłach, czułam bardzo przyjemny szmerek w głowie. Trzeci kieliszek też był dobry, po czwartym butelka skończyła się. Patrzyłam na Zuzię, a im dłużej się jej przyglądałam, tym bardziej odczuwałam dziwne mrowienie w brzuchu i między nogami… Ona też nie spuszczała ze mnie wzroku, pomalutku przesuwała się w moją stronę, no i stało się! Gwałtownie przywarłyśmy do siebie, nasze języczki splotły się w obłędnym tańcu, niemal zrywałyśmy z siebie piżamy. Objęłyśmy się, mocno tuląc do siebie, zsuwałam twarz do ślicznych, sterczących piersi z twardymi sutkami, które zaraz zaczęłam ssać. Najpierw jeden, potem drugi, lizałam rowek między piersiami mej ślicznej koleżanki, zagłębiałam język w pępku. Po chwili przyglądałam się rudej kępce dość długich i twardych włosków nad pipką, złapałam je pełną garścią i pociągnęłam lekko w górę. Mym oczom ukazała się różowa, mokra już dziurka, w którą odrobinę wsunęłam palec. Zuzia jęknęła, podniosła biodra ułatwiając dostęp do cipki, po chwili odepchnęła mnie, okręciła się i już leżała pode mną i lizała moją szparkę. Pieściłyśmy się tak kilka minut, z każdą chwilą czułam narastające podniedenie. Naraz poczułam coś w pupie. To były palce mej przyjaciółki penetrujące drugą dziurkę. Czułam je, mocno mnie to podniecało, do tego język na łechtaczce wyczyniał jakieś harce. Nie wytrzymałam długo. Schowałam twarz w poduszce i zaczęłam wrzeszczeć. Całe ciało wpadło w dygot, brzuchem targały jakieś skurcze, czułam napięcie wszystkich mięśni. Po chwili zostały tylko te nierytmiczne skurcze brzucha; aż mnie podrzucało. Zuzka parzyglądała mi się zaskoczona, masowała sobie cipkę.

    – Ale odleciałaś! Myślałam, że się rozpadniesz, tak dygotałaś cała. A pipkę masz taką słodką… Popieścisz teraz mnie?

    – Oczywiście, zaraz, tylko złapię oddech.

    Chciałam, żeby i ona miała super orgazm, postanowiłam jednak coś zmienić. Odwróciłam dziewczynę na brzuch, podciągnęłam w górę jej szczupłe biodra, tak, że teraz wypinała do mnie swój okrągły tyłeczek. Dałam jej solidnego klapsa w piękną pupkę, po chwili drugiego. Odwróciła głowę, patrzyła na mnie spod zmrużonych oczu.

    – Tak, lubię tak, możesz mnie ukarać za co tylko chcesz…

    – Patrzyłaś dzisiaj w szkole na inną dziewczynę, masz za to – znowu klepnęłam zaczerwienioną już pupę.

    Nie chciałam przecież jej bić, to miały być symboliczne klapsy, a w szkole rzeczywiście rozmawiała długo z koleżanką z klasy. Pochyliłam się, zanurzyłam język w kapiącej sokami pipce, wylizywałam dokładnie, zanurzając w niej palce, które intensywnie poruszały się w ciasnej szparce. W pewnej chwili nie przestając palcować cipki zaczęłam wylizywać kakaowa oczko wypiętej pupy. Zuza odwróciła głowę w moją stronę, zamruczała z aprobatą. Zmoczyłam bardzo mocno brązowe słoneczko i wjechałam w nie palcami drugiej dłoni. Przyjaciółka aż zapiszczała, jej oddech stał się urywany, stękała i jęczała w rytm ruchów w pupie i cipce. Nie przerywałam, cały czas brandzlowałam obie dziurki, obserwując reakcję Zuzanny. Ta zaczynała drżeć, tak, jak ja przed chwilką, zagryzła zęby na poduszce, palcami spazmatycznie ściskała prześcieradło. Nagle uspokoiła się, znieruchomiała, ale tylko po to, żeby wybuchnąć od nowa. Padła obok mnie bez sił. Patrzyłyśmy sobie w oczy, nasze usta ponownie się spotkały, języczki jeszcze raz rozpoznawały swój smak.

    – Jesteś niesamowita, wiesz – ledwo dosłyszałam cichutki szept – jeszcze nigdy nie robiłam tego z dziewczyną, ale tak na mnie podziałałaś, że…

    – Nic nie mów – przewałam tłumaczenie pięknego rudzielca – Ja jeszcze nigdy w ogóle, a co dopiero z dziewczyną… Ale pipkę masz też słodką, taką soczystą. Tak samo, jak ty, nie przypuszczałam, że tak smakuje kobieta. Ale jesteśmy wariatki, co?

    – Fakt, jesteśmy wariatki.

    – Zuzia, mam do ciebie pytanie, ale proszę, nie śmiej się, dobrze?

    – No coś ty, wal śmiało – usadowiła się wygodniej na łóżku.

    – Bo widzisz… Bo… No, zastanawiałam się, jak to jest, kiedy facet wpycha ci kutasa w pupę. Bardzo boli?

    – No wiesz… Robiłam to raptem kilka razy, ale tylko z trzema chłopakami z naszej budy, a oni jeszcze nie mają aż tak wielkich. To chyba z wiekiem rosną i tężeją, tak myślę. A czy boli? Zależy od nastawienia się na to, rozluźnienia pupy… Najgorsze jest pierwsze wejście, potem już ok, nawet bardzo przyjemnie.

    – Ja to chyba bym się bała – przerwałam, popatrzyłam na drzwi, bo wydawało mi się, że słyszałam jakiś ruch za nimi, ale więcej nic nie dosłyszałam – wsuwałam sobie palec, było nawet przyjemnie, ale żeby kutas wchodził cały… Nie, to chyba jednak boli

    – Chcesz tak spróbować? Mogę ci powiedzieć, który ma dość małego chujka, to najmniej by bolało.

    – Dzięki, na razie jeszcze się nie zdecydowałam. Wiesz co? Śpijmy, bo już prawie druga, a rano trzeba wstać!

    Przytuliłyśmy się do siebie i nagie, zmęczone, ale nasycone seksem usnęłyśmy kamiennym snem.

    Wstałyśmy rano, to znaczy po jedenastej, w łazience popieściłyśmy się jeszcze trochę, obiecałyśmy sobie, że to wszystko pozostanie między nami i zeszłyśmy na śniadanie, które pachniało w całym domu. Dziadek Anatol spisał się na medal.

    – Dzień dobry, dziewczęta – przywitałnas w kuchni – zapraszam do stołu, jajecznica na boczku gotowa

    – Dziadku, jesteś niesamowity, dziękujemy.

    – Dziękujemy panu – Zuza patrzyła na dziadka zafascynowana – Dorcia opowiadała, jaką pyszną jajecznice umie pan zrobić.

    Jakoś nie mogłam sobie przypomnieć, czy kiedykolwiek rozmawiałyśmy o dziadkowej jajecznicy, ale niech go chwali, może częściej taką zrobi. Od tamtego wieczoru bardzo zblizyłyśmy się z Zuzią, nawet Tośka dziwnie na nas patrzyła. Na szczęście poznała nowego chłopaka i była nim na tyle zajęta, że na nas nie miała prawie czasu. Zauważyłam jeszcze coś. Albo mi się wydawało, albo dziadek zaczął jakoś inaczej się zachowywać, ubierać, nawet chyba zapuszczał włosy! Ciągle przystojny, męski mocno zbudowany, z wielopakiem na brzuchu, wzbudzał coraz większe zainteresowanie. Największą furorę robił, kiedy chodził na zebrania i wywiadówkę do szkoły. Po jego wizycie nauczycielki inaczej patrzyły na mnie, niektóre kazały nawet go pozdrowić! Czas leciał, zrobiło się cieplej, zbliżał się koniec roku szkolnego, a ja ciągle nie miałam chłopaka. Niekiedy spotykałyśmy się z Zuzią, pieściłyśmy się wzajemnie, do orgazu, ale obie chciałyśmy czegoś innego. Tośka rozstała się ze swą sympatią, ponoć poznała kogoś, ale za Chiny nie chciała powiedzieć, kto to. Jednak tajemnica wyszła na jaw… Wracałam z zajęć dodatkowych, które skończyły się pół godziny prędzej, niż zwykle i na drodze do domu spotkałam Tośkę.

    – Hej, a ty skąd? – byłam zdziwiona, bo dalej był tylko dom dziadka.

    – Od ciebie, ale przypomniałam sobie, że masz przecież zajęcia. Chwaliłaś się, że masz taką książkę… No, mówiłaś… – zaczęła plątać się w zeznaniach, przy tym zrobiła się czerwona jak rak.

    – No to chodź, znadziemy może tę książkę.

    – Nie chcę robić kłopotu…

    – Przestań, idziemy.

    Dziadek, kiedy nas zobaczył, niemal uciekł za dom, przynajmniej tak mi się zdawalo. Poszłyśmy z Tośką do mego pokoju, wskazałam jej biblioteczkę, żeby odszukała potrzebny tom. Szperała po półkach, a ja patrzyłam przez okno, zaskoczona obserwowałam dziadka Anatola, jak chodzi po ogrodzie nerwowym krokiem i co chwilka zerka w moje okno. Wreszcie Antonina znalazła to, co szukała i poszła do domu. Jak zwykle po szkole przebrałam się, umyłam ręce i poszłam do kuchni na obiad. Spotykałyśmy sie po lekcjach z Zuzą i Tośka, choć ta druga często zraz po lekcjach opuszczała nas, tłumacząc się korepetycjami. Myśmy miały, każda oddzielnie, zwykle jakieś zajęcia pozalekcyjne, więc nie zwracałyśmy uwagi na zachowanie Tośki, choć momentami było trochę dziwne… Minęły dwa tygodnie. Od kilku dni źle się czułam, tego dnia było mi szczególnie niedobrze, nawet wychowawczyni to zauważyła i zwolniła mnie do domu. Wlokłam się przez park, myślałam tylko o tym, żeby się położyć do łóżka. Zdziwiłam się, bo drzwi do domu były uchylone. Już chciała zawołać dziadka, gdy usłyszałam z jego pokoju dziwne odgłosy. Zaskoczona podeszłam do drzwi, nie były zamknięte, więc uchyliłam je leciutko i… przeżyłam szok! Mym oczom ukazał się fantastyczny widok! Dziadek prawie całkiem nagi ruchał jakąś kobietę. Ta stękała, piszczała i wzdychała głośno, a mój dziadziuś posuwał ją jak automat! Widziałam poruszającą się pupę Anatola, do pasa był nagi, spodnie i bokserki miał opuszczone poniżej kolan. Poruszał mocnymi, umięśnionymi biodrami jak automat, ruchał kobietę trzymając ją za tyłek. “Co on wyprawia” pomyślałam, nie przestając patrzeć na działanie dziadka. Wtedy ruchana kobieta obejrzała się kierując twarz w jego stronę. O kurwa! Przecież to Tośka! Ja pierdolę! Dziadek Anatol rucha w dupę mą koleżankę! Wszystkiego mogłam się spodziewać, ale nie tego, że jedna z moich przyjaciółek daje dziadkowi! Stałam w takim miejscu, że Tośka nie mogła mnie widzieć, a ja miałam widok jak na dłoni. Patrzyłam jak dupa Anatola rusza się do przodu i do tyłu, patrzyłam, jak trzyma biodra dziewczyny i przyciąga je do siebie. Laska oparta na kolanach i łokciach wypinała swój zgrabny tyłek, duże cycki zwisały się lekko i kołysały się rytmicznie. Spuściła głowę, długie, czarne włosy rozsypały się na prześcieradle. Im dłużej tak się przyglądałam, tym większe odczuwałam podniecenie. Wsunęłam rękę pod spódniczkę, dłoń położyłam na cipce, rozchyliłam palcami wargi i zaczęłam leciutko masować łechtaczkę. Cała pisia była bardzo mokra i śliska, dotyk sprawiał mi wielką przyjemność. Nagle niemal nie krzyknęłam. Dziadek wyszedł z tyłka Tosi i obrócił się bokiem do mnie. Wtedy go zobaczyłam! To znaczy dziadka widziałam, ale teraz mym oczom ukazał się jego penis. Nie jestem zwolenniczką filmów porno, nie oglądam ich prawie wcale, ale pamiętam, że występujący tam mężczyźni mieli duże członki, a to, co miał dziadek nie ustępowało innym. Duży, gruby penis kołysał się między opalonymi udami, dziadek chyba skracał owłosienie, bo nie był tam zbyt zarośnięty, pod kutasem kołysały się wielkie jądra w pomarszczonej mosznie. Anatol popatrzył na swego chuja, napluł w dłoń i potarł go po wierzchu. Myślałam, że będzie się onanizował, ale sekundę później zanurzył się w cipce przyjaciółki. Ta stęknęła, po chwili w rytm uderzeń kutasa sapała i jęczała głośno, coś przy tym mamrocząc pod nosem. Trwało to jakiś czas, ruchy Anatola stały się szybsze, Tośka już nie jęczała, tylko wyła jak kojot, trzepała glową, dłonie kurczowo zaciskała na prześcieradle. Odczuwałam podniecenie, jakiego wcześniej nie doznałam robiąc sobie samej przyjemność; to zo robiłyśmy z Zuzią to było coś innego. Dziadek przestał posuwać dziewczynę, podniósł ją z pościeli, zmusił, żeby uklęknęła przed nim i wsunął swą pałe w otwarte usta Tośki. Teraz ruchał ją w buzię, choć widziałam, że mimo tego, iż trzyma ją mocno za głowę, to jest przy tym delikatny. Ale Tośka! To, co ta dziewczyna wyprawiała ze sterczącym kutasem nadawało się naprwdę do pornoli; gdzie ona się tego nauczyła! Lizała wielki łeb, wsuwała chuja w usta, najpierw tylko trochę, po chwili pochłaniała go prawie całego. Drażniła ręką jądra, lizała, lizała kutasa. Znowu wchłonęła go bardzo głęboko, pomagając sobie dłonią trzepała szybko. Jej głowa latała na sterczącej pale, nagle zatrzymała się. Dziadek sam chwycił penisa w dłoń, teraz zaczął się onanizować, głośno sapać i tryskać spermą na buzię przeruchanej laski. Skończył, usiadł na brzegu łóżka.

    – I co maleńka, podobało się? – głaskał po włosach Tośkę zlizującą z siebie ostatnie krople nasienia.

    – Jak zwykle, a dzisiaj był pan szczególnie niesamowity, uwielbiam pana przyjaciela…

    – Tyle razy mówiłem, że masz zwracać się do mnie po imieniu, pamiętasz?

    – Tak, ale tak mi nieręcznie, przecież jest pan dziadkiem mojej przyjciółki…

    – Nie szkodzi…

    Dalej nie słyszałam, dyskretnie wycofałam się na podwórko. Odczekałam kilka minut i bardzo głośno zaczęłam zbliżać się do drzwi domu. Z gromkim “dzień dobry” weszłam do srodka, jakby nigdy nic powiesiłam kurtkę i weszła do kuchni. Tosia siedziała przy stole, trzymała kubek z herbatą, dziadek coś wyjmował z szafki.

    – Już jesteś? – popatrzył zdziwiony na zegarek – przecież dopiero południe.

    – No właśnie, południe, a Tośka w naszym domu – popatrzyłam z uśmiechem na przyjaciółkę- w budzie też cię nie było.

    – Tak, wiem, ale bardzo źle się poczułam i nie poszłam. A od ciebie chciałam zeszyty, żeby uzupełnić zaległości – aż zarumieniła się, widząc mój pobłażliwy uśmiech.

    – No to źle trafiłaś, bo jak widzisz, też jestem dużo wcześniej.

    –  Szkoda, może Zuza mi pomoże – wstała od stołu – bardzo dziękuję za herbatkę, będę uciekała. Nie ma za co, zapraszamy częściej, prawda, Dorcia? – dziadek rozpływał się w uśmiechach.

    – Oczywiście, zawsze jesteś tu mile widziana. O każdej porze!

    Tośka niemal uciekła, dziadek patrzył na mnie jakimś dziwnym wzrokiem; chyba poczuł ulgę, że zdążyli skończyć przed moim powrotem ze szkoły. Na szczęście nie miał pojęcia, że prawie wszystko wiedziałam. Poszłam do swego pokoju, rzuciłam plecak w kąt i siadłam na tapczanie. Ciągle czułam mrowienie w cipce, czułam mokre figi, cały czas byłam bardzo podniecona. Zamknęłam drzwi od pokoju na klucz, rozebrałam się do naga. Znowu ręka zawędrowała na cipkę, pogłaskałam ją, rozchyliłam, naśliniłam palec drugiej dłoni, wsunęłam go do środka, zaczęła nim ruszać, po chwili dołączyłam drugi, wchodziły w mokrą cipeczkę bez problemu, drażniłam łechtaczkę. Błogie ciepło rozlewało się od brzucha na całe ciało, podniecenie ciągle narastało. Bawiłam się sobą kilka minut, do momentu, kiedy odezwał się dzwonek telefonu. Aż podskoczyłam, takie to było niespodziewane, szybko wyjęłam komórkę z plecaka, popatrzyłam, kto mi przeszkadza. Oczywiście, kto mógł dzwonić, bo jeśli nie Tośka, to na pewno Zuzia. Włączyłam głośnik.

    – Co jest? – zapytałam trochę zła, że mi przeszkodziła.

    – Jest afera! – wypaliła – ale nie na telefon. Musimy się pilnie spotkać i pogadać na temat Tosi.

    – A co z nią?

    – Dowiesz się, jak się spotkamy. Możesz wpaść do mnie pod wieczór? Weź zeszyty, uzupełnisz sobie dzisiejsze lekcje, jutro i tak wolne.

    – A Tośka była u ciebie?

    – Tak, a skąd wiesz?

    – Spotkałam ją, mówiła że do ciebie wstąpi. To do wieczora, pa.

    Rozłączyłam się, nie miałam już ochoty na dalszą zabawę pipką. Wzięłam gorący prysznic, zeszłam do kuchni, gdzie dziadek już podawał obiad. Popatrzył na mnie dłuższą chwilę, pokiwał głową.

    – Dorotko, dlaczego tak obcesowo spławiłaś Antoninę?

    – Ja? Chyba się dziadkowi zdawało. A co ona robiła u nas tak wcześnie, przecież nie była w szkole i nie mogła wiedzieć, że też wcześniej wrócę.

    – Byłem na zakupach i spotkaliśmy się koło sklepu. Zaproponowałem, że ją podwiozę i chwilkę na ciebie poczeka. To trwało dosłownie kilka minut, tyle, co zdążyłem zrobić herbatę. A teraz już nie gadaj, tylko jedz, obiad stygnie.

    Nie dyskutowałam dalej, nie miało to sensu, postanowiłam cierpliwie czekać. Dwie godziny później byłam u Zuzi. Miała zaaferowaną minę, pociągnęła mnie do swego pokoju.

    – Wiesz, kto bzyka Tośkę? – walnęła z grubej rury.

    – Co? O czym ty mówisz? – byłam totalnie zaskoczona.

    – To, co słyszysz. Była u mnie po południu, a kiedy wychodziła, zadzwonił telefon. Nie wiem, z kim rozmawiała, ale usłyszałam, jak opowiadała, że znowu miała dzisiaj rewelacyjny seks z tym samym facetem, co ostatnie razy. Słyszysz? “Ostatnie razy”, czyli dawała gościowi już wcześniej i to nie raz… Ciekawe, co? Że też nie pochwaliła się, przecież zawsze opowiadała, co i z kim. Może trzeba ją przesłuchać? Niech gada, komu daje. Doris, a ty?

    – Co ja – spytałam zdziwiona.

    – Nie masz żadnego popychacza? – patrzyła na mnie, licząc, że potwierdzę.

    – Przecież wiesz, że nie mam, gdyby się taki znalazł wiedziała byś pierwsza – zbliżyłam się do dziewczyny – wiesz, dzisiaj naszła mnie taka chcica, że chciałam sobie ulżyć palcem, ale zadzwoniła do mnie jakaś laska z super sensacją i nie dokończyłam…. Może… – patrzyłam Zuzi w oczy.

    – Co za zdzira ci przeszkodziła? Trzeba ją ukarać! – odwróciła się do mnie tyłem, zsuwając ze zgrabnej pupy spodnie od dresu – To na pewno byłam ja, ukarz mnie, proszę…

    Dałam jej soczystego klapsa, uderzyłam w drugi pośladek.

    – Będziesz inaczej ukarana – podciągnęłam spódniczkę, oparłam się o drzwi pokoju, odsunęłam na bok trójkącik majteczek – teraz mnie wyliżesz, przez ciebie mogłam nabawić się stresu, kiedy musiałam przerwać swoje pieszczoty.

    – Uwielbiam lizać twoja muszelkę, to dla mnie przyjemność, nie kara – już klęczała i zajmowała się mą pipką.

    – Karą będzie to, że tylko ja będę miała orgazm!

    Przerwała pieszczoty, popatrzyła na mnie z żalem w oczach.

    – No a ja? – spytała szeptem.

    – A ty nie. Skończ to, co zaczęłam w domu.

    Zamknęłam oczy, przytrzymałam rude loki Zuzy, przydusiłam jej twarz do krocza. Czułam zwinny języczek w pipce, na łechtaczce, czułam, jak ssie moje maleńkie wargi sromowe. Nie wytrzymałam już dłużej. Fala orgazmu tak mną zawładnęła, że kolana ugięły się, prawie upadłam na podłogę. Zuzia cały czas mnie lizała, musiałam rękoma zasłonić usta, żeby domownicy nie usłyszeli, co wyprawiamy. Teraz ja, proszę – przyjaciółka przymilnie patrzyła na mnie. No dobrze – wsunęłam dłoń w jej majteczki, zanurzyłam palce w mokrej szparce – jesteś już mokra, jak ja przedtem, mamy remis, a odwdzięczę się następnym razem. Szybko wyszłam z pokoju, pożegnałam się z mamą przyjaciółki i spacerkiem poszłam do domu. Całą drogę myślałam o tym, co widziałam w południe. Goły tyłek dziadka, jego wielki kutas, trzęsące się cycki Tośki, ruchana dupka, jej umiejętność obrabiania męskiej pały – to wszystko rozpamiętywałam i znowu czułam narastające podniecenie. Doszłam w końcu do furtki domu, weszłam na podwórko, ale nie chciałam jeszcze iść do siebie. Siadłam na huśtawce i choć było zimno, przesiedziałam tam prawie pół godziny, zastanawiając się, co z sobą zrobić. Myślałam oczywiście o seksie, o swoim dziewictwie, o dziewczynach… Tośka rżnie się z moim dziadkiem, a ona ma przecież dopiero 16 lat! Rówieśnica Zuzia daje w dupę chłopakom, obciąga im kutasy i jest ok, a ja odważyłam się na pieszczoty z nią i robię z tego wielką aferę. Muszę działać, coś postanowić, mam dość roli klasowej cnotki. No dobrze, ale jak to zrobić? Nie oddam się żadnemu chłopakowi w szkole, bo zaraz wszyscy będą tylko o tym mówić i obgadywać mnie, po za tym to gównażeria a ja potrzebuję doświadczonego mężczyznę, takiego, który nie zrobi mi krzywdy i dochowa tajemnicy. Nagle olśniło mnie! Anatol, dziadek Anatol! On zabierze mi dziewictwo! No dobrze, tylko jak go do tego nakłonić? Szantaż? Przecież bzyka małolatę…No tak, a ja przecież też jestem w jej wieku, ta opcja odpada. Upić go? Widziałam kilka razy, jak spotykał się w domu z kumplami przy kielichu, tęgo popijali, ale on nigdy nie był pijany, więc też nic z tego nie będzie. Rozmowa i próba przekonania go? Najzwyczajniej wyśmieje mnie… I wtedy wymyśliłam prowokację. Będę tak się zachowywać, żeby jak najczęściej wpadał na mnie w dwuznacznych sytuacjach. Sama myśl o tym tak mnie podnieciła, że poczułam wilgoć w majtkach. Nie czekałam dłużej, prawie pobiegłam do swego pokoju, zamknąłam drzwi na klucz i rozebrałam się do bielizny. Znowu stanęłam przed lustrem, uważnie przyglądałam się sobie. To, co widziałam w odbiciu podobało mi się. Ta ładna, zgrabna dziewczyna to właśnie ja. Sięgnęłam ręką do krocza, dłoń wsunęłam pod majteczki, zaczęłam pieścić pipkę. Znajome ciepło zaczęło ogarniać całe ciało, kiedy mój wzrok padł na ozdobny świecznik, stojący na komodzie. Przestałam się masować, podeszłam do komody, wyciągnęłam jedną ze świeczek i przyjrzałam się jej, była różowa, niezbyt gruba, wystarczająco długa. Kilka sekund później siedziałam przy biurku z nożykiem w ręku i strugałam ze świeczki męskiego penisa. Nie była to jakaś wielka świeca, ale uznałam, że doskonale odwzoruje przeciętny oryginał; dla mnie w zupełności wystarczający. Moje działania szybko zmieniły ten przedmiot do świecenia w całkiem ładnego kutaska. Oczywiście nie miałam zamiaru wpychać go sobie w cipkę, ale chciałam poznać, jak to jest, jak facet rucha w dupę! Byłam ciągle podniecona, do tego fakt, że będę mogła spróbować czegoś nieznanego potęgował to doznanie. Położyłam się na łóżku, przedtem posmarowałam świeczkowego kutasa jakąś oliwką, rozchyliłam szeroko nogi zaczęłam wpychać moje pierwsze dildo w pupę. Na początku szło to trochę opornie, ale kiedy przeszłam przez zwieracze poczułam, jakby wszystko odpuściło. Zaczęłam wpychać świeczkę głębiej, pomalutku zanurzałam ją w pupie. Poruszyłam biodrami, wysunęłam trochę sztucznego kutasa, znowu wcisnęłam Zaczęłam się masturbować tym dziwnym “kochankiem”, moje ruchy z początku wolne i ostrożne, teraz stały się szybkie i energiczne. Podniecenie rosło we mnie wraz z szybkością ruchów w pupie. Teraz już szalałam, wiłam się, jęczałam i wyłam w poduchę, którę nakryłam sobie twarz, całym ciałem przebiagały dreszcze, myślałam, że się rozpadnę. Teraz już wiedziałam, dlaczego Zuza tak chętnie daje się ruchać w dupę; to naprawdę wielka rozkosz! Długo leżałam w bezruchu, myśląc, jak to jest, kiedy w kobietę wejdzie mężczyzna. Czy da się to porównać z tym, co sama przed chwilą przeżyłam? Musiałam poznać odpowiedź na to pytanie, tylko jak to zrobić… Jak wspomniałam, nie miałam zamiaru pójść do łóżka z nikim w moim wieku, musiał to być dojrzały, mądry mężczyzna; wybór padł na dziadka Anatola. Jeszcze tego wieczoru zaczęłam swoje podchody. Założyłam staniczek podkreślający kształt mych jędrnych piersi, na tyłek wciągnęłam bardzo skąpe figi i tak odziana zeszłam do kuchni, udając, że nie zdaję sobie sprawy z tego, że jest tam dziadek. Podeszłam do lodówki, wyciągając jakąś butelkę z napojem pochyliłam się, eksponując zgrabny, okrągły tyłeczek i odwróciłam, wypinając mocno biust. Widząc dziadka udałam zażenowanie, przeprosiłam go i pobiegłam do siebie. Jaką Anatol miał minę, myślałam, że pożre mnie wzrokiem! Patrzył na mój tyłek i cycuszki, a oczy miał wielkie, jak spodki. Pierwszy krok zrobiony. Poprosiłam Zuzię, żeby jak tylko się da pilnowała Tośkę, aby miała jak najmniej możliwości na wyjście do mego domu, sama zajęłam się dziadkiem. Cały czas chodziłam do pół prawie rozebrana, zakładałam bardzo skąpe ciuchy, w momentach, kiedy myślałam, że nie ma go w pobliżu poprawiałam sobie biust, drapałam się po pupie, poprawiałam szorty w kroku. Trwało to kilka dni, zauważałam zmiany w zachowaniu Anatola. Kiedy widział mnie skąpo ubraną, stawał się jakiś inny, milczący, wiedziałam, ze obserwuje mnie. Wreszcie nadszedł ten dzień. Wieczorem, przed kolacją wzięłam szybką kąpiel i przebrałam się w piżamę; bieliznę włożyłam do kosza na brudy we wspólnej łazience, w której stała pralka. Na wierzchu zostały majteczki, pod nimi staniczek, jedno i drugie zakładałam, żeby podrajcować dziadka. Chciałam je jeszcze dzisiaj przeprać, żeby jutro wznowić swą akcję. Kolacja przebiegała normalnie, tylko dziadziuś zerkał co chwilkę na szparkę w rozpinającej się co chwilkę górze od piżamy. Wróciłam do siebie, włączyłam telewizor, ale nie było nic ciekawego; poszłam zrobić to zaplanowane pranie. Zbliżając się do łazienki usłyszałam jakieś sapanie i inne dziwne dźwięki. Zwolniłam, drzwi nie były zamknięte, popatrzyłam przez szparę. Co za widok! Dziadek całkiem nagi stał oparty o ścianę, w ręce trzymał przy twarzy moje gatki, drugą ręką onanizował się. Przesuwał dłoń po wielkim penisie, raz po raz odkrywała się wielka, różowa głowica, lśniąca od śluzu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Dziadek Anatol czesc 2

     Weszłam do środka z groźną miną i podniesionym głosem spytałam.

    – Dziadku, co jest? Co ty robisz? Dlaczego wąchasz moje majtki? – chciałam, żeby usłyszał w mym głosie pomieszanie zaskoczenia z gniewem.

    – Co… ja… eeee… Dorotka? Co ty tu… No, wiesz… – spurpurowiał na twarzy, niemal usiadł z wrażenia na podłogę.

    – Dziadku, co ty robisz? – teraz odezwałam się już bardzo łagodnie, podeszłam do Anatola, pogłaskałam po głowie – Dlaczego…

    – Dorotko – przerwał mi – bo widzisz…

    – Widzę, widzę, – teraz ja przerwałam jego wywód – Dziadku, stało się to, co się stało i się nie odstanie. Ja nic nie widziałam, nic nikomu nie powiem, ale mam swoje warunki. Warunki, które sądzę tobie też się spodobają, choć na początku będziesz miał wątpliwości. Zapewniam cię, że tylko na początku.

    Dziadek zsunął się na podłogę, ujął twarz w dłonie, ciężko oddychał

    – Taki wstyd, taki wstyd – usłyszałam jego szept.

    – Dziadku, posłuchaj – siadłam obok, objęłam go ramieniem – słyszysz mnie?

    Odwrócił twarz w moją stronę, łzy spływały po policzkach z zaczerwienionych oczu, cały się trząsł i dygotał. Już nawet nie ukrywał swej nagości, z nerwów chyba nie kumał, co się wokół dzieje. Pocałowałam go w policzek, potem w drugi, zaczęłam scałowywać łzy z jego oczu. Cmoknęłam delikatnie w czoło, ujęłam dłońmi trzęsącą się ciągle głowę, mocno przywarłam do drżących ust, wsunęłam w nie język. Dziadek początkowo nie reagował, ale kilka sekund później zaczął oddawać pocałunek. Objął mnie, prztulił, całował namiętnie i żarliwie. Nagle znieruchomiał, odsunął od siebie, w jego oczach zobaczyłam przerażenie.

    – Co ja, kurwa, robię – wyszeptał – Dorota, co ty wyprawiasz! Co MY robimy!

    – Przestań, jesteś mężczyzną, ja kobietą, w czym widzisz problem?

    – Oszalałaś? Przecież jesteś moją wnuczką, a ja twoim dziadkiem! Tak nie wolno!

    – Bo co ludzie powiedzą, tak? Dziadku, przecież możemy mieć swoją tajemnicę, prawda? Jestem bardzo młoda, ale chcę, żebyś to ty wprowadził mnie w świat dorosłości, jesteś dla mnie ideałem mężczyzny!

    – Przestań, nie chcę tego słuchać…

    – Nie, nie przestanę – znowu przerwałam dziadkowi – Ty też jesteś sam, po śmierci babci nie związałeś się z żadną kobietą, a nie sądzę, żeby taki facet wytrzymał długo bez kochanki, bez seksu, pieszczot, bez bliskości w łóżku. Jestem jeszcze dziewicą, z nikim nie spałam, spróbowałam tylko seksu z koleżanką, ale skończyło się na pieszczotach. Swoje dziewictwo chcę oddać tobie, obserwuję cię już tyle miesięcy, wiem, że jesteś wspaniałym mężczyzną i zrobisz to delikatnie… No i wiem jak bzykasz się z Tośką, widziałam… – zamilkłam.

    Dziadek długo patrzył na mnie, pokręcił głową, powoli wstał. Przed moja twarzą zakołysał się ciągle stojący penis. Nie wytrzymałam, błyskawicznie chwyciłam go w obie dłonie, objęłam ustami. Próbował mnie odepchnąć, ale nie dałam się. Wsunęłam do buzi tyle, ile mogłam, ale on był naprawdę duży. Zaczęłam go ssać, masować dłońmi, trzymałam mocno. Po chwili poczułam na głowie dłoń dziadka. Delikatnie podyktował rytm, jakim miałam ciągnąć jego kutasa.

    – Moja dziewczynka – usłyszałam szept – ty nawet nie wiesz…

    – Wiem, dziadku wiem – na chwilkę przestałam obciągać.

    Zaczynało mnie ogarniać niesamowite podniecenie, puściłam jedną ręką pałę i zaczęłam masować sobie piczkę. Anatol zaczął głośno sapać, kutas stawał się twardszy, wsuwał się we mnie coraz szybciej, ja coraz szybciej masowałam cipkę. Nagle zrobił się twardy jak drewno, zaczął pulsować, a ja wreszcie poczułam smak męskiego nasienia. Dziadek strzelał spermą jak z sikawki, nie byłam w stanie połykać, większość wylała się z buzi na brodę i na piżamę, słyszałam stękanie i jęki Anatola, po chwili ucichł, ukląkł obok mnie, przytulił mocno. Odsunął mą dłoń z cipki, podniósł mnie, rozchylił nogi i zaczął lizać pipkę. Matko, jak on to robił! Lizał po wierzchu, wsuwał język do środka, spijał kapiące z niej soki, ssał wargi, ale najwięcej poświęcił łechtaczce, tak, że wkrótce zawyłam, zadygotałam i osunęłam się na podłogę obok dziadka. Znowu mnie przytulił, wziął na ręce i zaniósł do mego pokoju, położył na łóżku. Stał nagi przy tym łóżku i wpatrywał się we mnie, kiedy zdejmowałam mokrą od jego spermy piżamę.

    – Dziecko, to, co teraz było, to była najgorsza rzecz, którą mogliśmy zrobić, mam nadzieje, że to się więcej nie powtórzy i nikt się o tym nie dowie.

    – Dziadku, to, co było teraz, to była najpiękniejsza rzecz, którą mogliśmy zrobić, mam nadzieję, że tak, jak dzisiaj będzie ciągle i zapewniam cię, że nikt się o tym nigdy nie dowie – pochyliłam się i pocałowałam w oklapniętego penisa.

    Znowu patrzył na mnie długą chwilę, aż mi się zrobiło głupio, pokręcił głową i wyszedł.

    Długo nie mogłam usnąć, rozpamiętując to, co zdarzyło się w łazience. Ciągle w buzi czułam smak jego spermy, ciągle wydawało mi się, że cały czas liże moją pisię… Następnego dnia wstałam wcześniej, niż zwykle, dużo wcześniej. Ubrałam się, wskoczyłam na rower i pojechałam do piekarni po świeże bułeczki. W soboty dziadek zawsze dłużej spał, więc spokojnie przygotowałam śniadanie, zaparzyłam kawę i wzięłam szybki prysznic, ubrałam ciuszki wspaniale eksponujące moje walory. Prawie razem zeszliśmy do kuchni, dziadek w luźnych dresach, czyżby chciał pobiegać?

    – Dzień dobry, dziadku, jak się spało – zaszczebiotałam wesoło.

    – Dzień dobry, dziękuję, dobrze – popatrzył na mnie i spuścił wzrok – a to wczoraj…

    – A to wczoraj było fantastyczne, jesteś niesamowitym mężczyzną i nie dyskutujmy więcej na ten temat – ucięłam rozmowę.

    – Dorotko, musimy naprawdę poważnie porozmawiać. Teraz zjedzmy śniadanie, pogadamy przy kawie w ogrodzie.

    Siedzieliśmy w milczeniu przy stole, każde z nas zastanawiało się, jakich argumentów użyć w rozmowie. Pół godziny później poszliśmy z kawą do altany.

    – Dorotko, dziecko, tak nie może być.

    – Jak, dziadku? – zrobiłam niewinną minkę.

    – Tak, jak było wczoraj.

    – Masz rację, dziadku, powinno być jeszcze lepiej, bardziej podniecająco…

    – Przestań! Mówię poważnie. Wczoraj był przykry przypadek, proszę cię, abyśmy o tym zapomnieli.

    – Jak to, zapomnieli? Jestem w takim wieku, że chcę poznać erotyzm, seks, chcę wiedzieć, jak to jest, kiedy czuje się w sobie kochanego mężczyznę, jak odczuwa się jego bliskość. Szkoła ma mi to dać? Ojciec opowiedzieć? Mam dać się rozdziewiczyć jakiemuś smarkaczowi z klasy? Nie, nie i jeszcze raz nie! Ja to zrobię z tobą, dziadku Anatolu! To ty wprowadzisz mnie w ten sekretny jeszcze dla mnie świat, bo ciebie wybrałam na swego kochanka. I nie mów, proszę, że jestem za młoda, bo nie masz takich problemów, kiedy posuwasz Tośkę, pchasz się w każdą jej dziurkę, dajesz się wyssać do ostatniej kropli, widziałam was wtedy, kiedy wcześniej wróciłam do domu. No i to, że wziąłeś moje majtki i wąchając je onanizowałeś się to też o czymś świadczy, prawda?

    – Nie przypominaj mi tego, proszę! – dziadek spuścił głowę – dałem się przyłapać jak uczniak…

    – Dziadku, możesz nawet zjeść moje majtki, byle bym mogła się temu przyglądać, tyle na początek. Przyznaj się, często sie trzepiesz? Ale bez ściemy!

    – Dorcia, od kiedy mieszkamy razem, to prawie codziennie. Nawet jak zerżnąłem Tosię i zaraz potem znalazłem w koszu twą bieliznę to też musiałem…

    – Pokaż, jak to robisz, proszę.

    – Przestań, jesteśmy rodziną!

    – Jednak wąchasz rodzinne majtki! Pokaż, proszę!

    Rozchyliłam szeroko nogi, wcześniej zdjęłam figi i zostawiłam w domu. Dziadek dokładnie widział mą różówiutką cipkę, siedziałam naprzeciw.

    – Proszę – wyszeptałam.

    Anatol znowu długo na mnie patrzył, nie spuścił wzroku na cipkę, patrzył mi w oczy.

    – Córeńko, jesteś moim skarbem, dla ciebie bym go sobie nawet obciął, jeśli była by taka potrzeba – mówiąc to wstał, zsunął spodnie dresowe i pokazał to, co by sobie obciął.

    – Nie musisz nic obcinać, chcę poznać go bliżej, zupełnie bliziutko – klęczałam przed dziadkiem i patrzyłam na coraz bardziej stojąca pałę.

    Chyba podniecała Anatola ta nasza wymiana zdań, bo po kilku sekundach jego korzeń stał w całej okazałości, po chwili zaczął go masować. Choć byliśmy na dworze nie istniało żadne niebezpieczeństwo, że ktoś nas zobaczy, bo altana stała wśród gęstych zarośli na tyle ogrodu, a furtkę zamknęłam na klucz. Przyglądałam się żylastej pałce i zastanawiałam, jak to jest mieć takie coś w sobie. Wpychałam co prawda w tyłeczek swoją świeczkę, ale była prawie o połowę cieńsza i trochę krótsza od oryginału, który miałam przed buzią. Zbliżyłam się jeszcze bardziej, tak, że dotykałam ustami żołądź mokrą od wyciekającego śluzu. Polizałam leciutko samą dziurkę na szczycie głowicy, odsunęłam się od Anatola i siadłam na ławce. Nie przestawał trzepać kutasa, patrzył na mnie wielkimi oczami, które zaczęły jakby zachodzić mgiełką. Rozchyliłam szeroko nogi, zaczęłam bawić się cipką ciągle obserwując dziadka. Wytrysk nastąpił niespodzianie, nasienie strzeliło prawie metr o dziadka, kropelki przykleiły się do mojej nogi. Błyskawicznie znalazłam się znowu na kolanach, objęła pulsującego penisa ustami i wysysałam resztę spermy. Zdziwiona zauważyłam, że ma trochę inny smak niż wczoraj! Podniosłam się, przytuliłam do dziadka.

    – Jesteś od dzisiaj moim mężczyzną, a ja twoją kobietą. Musisz mnie wprowadzić w świat seksu, ale takiego pełnego, dającego maksimum rozkoszy i satysfakcji.

    -Dorciu, kochanie… Przekroczyłem pewną niby nieprzekraczalną granicę, wiem, że pożądasz mnie tak samo, jak ja ciebie. Usiądźmy, skończmy kawę – podciągnął dresy, siadł na ławce.

    – Muszę się do czegoś przyznać, dość mam tego udawania – kontynuował, kiedy już siedziałam na kolanach od teraz mego faceta – Od pierszego dnia, kiedy sie wprowadziłaś miałem nieodpartą potrzebę patrzenia na ciebie, podglądania cię, kiedy tylko się dało. Szczytem tego było, kiedy pieściłaś się z Zuzią, widziałem wszystko przez dziurkę od klucza i onanizowałem się jednocześnie… Nie masz pojęcia, jak bardzo doskwiera mi samotność, jak bardzo brakuje mi kobiety w łóżku Tak, uprzedzę twoje pytanie, tak spotykałem się kilka razy z jakimiś paniami, ale był to tylko seks, nic innego.

    – A Tośka? – popatrzyłam na dziadka.

    – Hmmm…. Tosia to dziewczyna, która jest trochę zagubiona, próbuje się sama określić… No, ok, powiem wprost. Uwiodła mnie, a ja będąc z nią i w niej wyobrażałem sobie, że to młode ciało, w które się wciskałem to ty! Nie byłem wtedy z twoją przyjaciółką, tylko z tobą.

    – Dziadku, jesteś teraz ze mną, nie musisz szukać innych kobiet! – uśmiechnęłam się i cmoknęłam szorstki policzek.

    – Kochanie, mam prośbę. Nie mów do mnie dziadku, bo odzywa się we mnie sumienie i bardzo mnie to krępuje. Mów mi po imieniu, chyba, że będzie ktoś trzeci, wtedy wracamy do poprzedniej formy, dobrze?

    – Oczywiście Anatolu. Chodź do domu, zrobiło się trochę chłodno.

    Wstałam, wzięłam go za rękę i poprowadziłam do kuchni. Rozmawiając o wszystkim zabraliśmy się za obiad. Dziadek – Anatol niekiedy podchodził do mnie, mocno obejmował i całował namiętnie. Nie pozostawałam mu dłużna, czułam narastające ciągle podniecenie, nie wiedziałam, jak je rozładować. Pomógł mi Anatol. Nagle wziął mnie na ręce, zaniósł do swego pokoju, rzucił prawie na łóżko, zdjął za mnie filgi, rozchylił me uda i zanurkował między nimi

    – Wybacz, kochanie, ale nie mogłem dłużej wytrzymać – usłyszałam stłumiony głos dochodzący z mego krocza – masz taką słodką muszelkę.

    – Tak, liż mnie, liż, robisz to wspaniale, jesteś… – nie skończyłam, bo zaczęłam stąkać i jęczeć z rozkoszy, na koniec wrzeszczałam jak opętana, kiedy język Anatola wsuwał się w pipkę. Orgazm trwał bardzo długo, drżałam cała, trzęsłam się, w brzuchu miałam jakieś skurcze, momentami traciłam świadomość, gdzie i z kim jestem. Dziadek nie przestawał, po chwili miałam kolejny orgazm i wyczerpana leżałam w pościeli. Raz po raz wstrząsały mną skurcze brzucha, nie miałam pojęcia, skąd się biorą, ale było to niesamowicie przyjemne. Anatol leżał obok, głaskał moje włosy, tulił do siebie.

    – Anatolu, mam pilną sprawę. – wyszeptałam

    – Tak, kochanie – popatrzył na mnie zaciekawiony

    – Zrób dzisiaj ze mnie kobietę, proszę. Ale nie teraz, chciałabym cała oddać się tobie, ale chyba potrzebuję nastroju, jakiegoś klimatu… Sama nie wiem…

    – Wobec tego dzisiaj urządzamy sobie wieczór erotyki. Zamykamy furtkę, bramę, wyłączamy telefony i zostajemy sami ze sobą, odcinamy się od świata. Przygotuję coś specjalnego z tej okazji.

    – Super! A teraz zgłodniałam, wracamy do obiadu!

    – Tak? A co ja mam zrobić? Znowu mam się onanizować? – roześmiał się – jesteś samolubna, młoda damo!

    Nie skończył mówić, kiedy miałam go głęboko w gardle, aż się zakrztusiłam. Szybkie ruchy głową, i pomoc dłońmi sprawiły, że znowu miałam problem z połknięciem calego wytrysku. Skąd on to brał? I to w jego wieku… Po obiedzie Anatol gdzieś wyjechał. Obiecał, że wróci przed kolacją, ale nie powiedział dokąd jedzie. Żeby nie czekać niecierpliwie wzięłam się za zmywanie naczyń, potem posprzątałam całą kuchnię, nawet chciałam przygotować kolację, ale nie wiedziałam, co dziadek wymyślił, więc żeby nie marnować jedzenia nie zrobiłam nic. Poszłam do swego pokoju, położyłam się na łóżku i zaczęłam marzyć, wyobrażać sobie, jak to będzie dzisiejszego wieczoru. Trochę się bałam, bo dziadkowy penis nie był mały, ale miałam nadzieję, że wie, jak sprawić mi maksimum przyjemności przy minimum bólu. Coś mnie tknęło i właczyłam w kompie jakąś stronę porno, zaczęłam oglądać filmiki z młodymi dziewczynami i starszymi facetami. Patrzyłam głónie na ich przyrodzenia, doszłam do wniosku, że choć Anatola sprzęt jest duży, to jednak w porno byłby taki raczej średni, co mnie trochę uspokoiło. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam… Obudziło mnie wołanie z dołu, widocznie mój mężczyzna wrócił do domu, zeszłam więc pospiesznie, jeszcze byłam mocno zaspana. W kuchni siedział dziadek, kończył układać na talerzu maleńkie kanapki, na stole stał stalowy kubełek z lodem, chłodziła się w nim butelka szampana, dwa kieliszki stały obok.

    – Pomóż mi, zaniesiemy to wszystko do mojego pokoju – dziadek cały czas się radośnie uśmiechał – dzisiaj tam będziesz spała, oczywiście, o ile nadal chcesz.

    – Kochanie, o niczym innym nie marzę, jak tylko spędzić noc u twego boku, wiesz przecież, prawda? – podeszłam do Anatola i cmoknęłam go w policzek.

    – No to wskakuj śpiochu do wanny, kąpiel już przygotowana – wskazał swoją łazienkę.

    Rzeczywiście, w wannie była woda z olbrzymią ilością piany, wokół roznosił się jakiś fantastyczny aromat. Nie zwlekałam, błyskawicznie zdjęłam z siebie ciuchy i niemal wskoczyłam do wanny. Zanurzyłam się cała, łącznie z głową; i tak musiałam umyć włosy. Kąpiel nie trwała by zbyt długo, gdyby nie Anatol. Wszedł pod prysznic i zaczął się kąpać, starannie mył całe ciało, dużo uwagi poświęcił czystości penisa, potem wziął się za golenie twarzy. Siedziałam w wannie, oparta o jej brzeg obserwowałam ruchy mężczyzny. Był naprawdę okazem zdrowia, kondycji i męskości, z każdą chwilą coraz bardziej mi się podobał. Ciekawe, na jakiego mężczyzną trafię w swoim życiu… Woda w wannie zaczynała stygnąć, dziadek już skończył swoją toaletę, więc i ja wyskoczyłam z wody, wytarłam się i pobiegłam na górę po swoje kosmetyki. Po krótkiej chwili, ubrana w cieniutką bieliznę doskonale podkreślającą me kształty weszłam do sypialni Anatola. Siedział goluteńki na brzegu łóżka i zachwyconym wzrokiem taksował moją sylwetkę. Pokręcił głową.

    – Jesteś bardzo piękną, młodą kobietą, Dorotko, muszę zapomnieć, że jesteś mą wnuczką, bo inaczej chyba bym się powiesił. Ciągle mam wyrzuty sumienia, że robimy to, co robimy…

    – Anatolu, przestań. Chcemy tego samego, więc dlaczego mamy się…

    – Dlatego, że nawet nie masz jeszcze osiemnastu lat! Właśnie dlatego!

    – Ale niedługo kończę siedemnaście!

    – No właśnie i jeszcze rok ci zabraknie.

    – Przestań, przytul mnie, proszę – podeszłam wlniutko do dziadka.

    Wstał uściskał mnie, pocałował w czoło. Podszedł do stolika, na którym stał szampan, z hukiem otworzył butelkę i nalał perlisty napój do kieliszków.

    – Tylko czasami w domu nie pochwal się, że dawałem ci alkohol, twoja mama by mnie zabiła! – stuknęliśmy się kieliczkami.

    – No tak, ostrzegasz mnie, żebym nie chwaliła się alkoholem, a tym, że próbowałam wchłonąć do buzi twego penisa i połykałam twoją spermę to mogę, tak?

    – Przestań, wariatko – roześmiał się – w to to chyba by nie uwierzyli… Przynajmniej mam taką nadzieję.

    W tym momencie zadzwonił mój telefon, który wzięłam z pokoju. Popatrzyliśmy na siebie.

    – Miały być wyłączone… – dziadek wskazał na hałasującą komórkę.

    – Odbieram i wyłączam, to ojciec! – usiadłam na łóżku.

    – Halo! Dobry wieczór, tato… Nie, nie przeszkadzasz… Jak to, co robię? A co można robić w zimny, sobotni wieczór? Leżę w łóżku z fantastycznym facetem! – w tym momencie zobaczyłam minę Anatola! – Oczywiście, że żartuję. Leżę sobie i czytam książkę… Dziadek? Tak, jest w domu… nie mam pojęcia, dlaczego nie odbiera… Dobrze, już go wołam. Dziadku, tato dzwoni, możesz podejść? – wrzeszczałam do ściany, ciągle obserwując twarz mężczyzny.

    – Halo, cześć – zaczęli rozmowę, ale dziadek wyszedł z pokoju, a ja nie interesowałam się, o czym dyskutowali.

    Nie trwało to długo, ale i tak słyszałam drżenie i jakąś niepewność w głosie Anatola. Rozejrzałam się po pokoju. Na stoliku przy łóżku, obok nocnej lampki leżała paczka prezerwatyw i tubka żelu intymnego. Facet był przygotowany! Żeby tylko po tym telefonie nie rozmyślił się i nie wygonił mnie do siebie! Na szczęście po powrocie klapnął na fotel, otarł pot z czoła i uśmiechnął się niepewnie.

    – Miałem wrażenie, że oni tam wszystko widzą i wiedzą…

    – Daj spokój, są dwieście kilometrów od nas – podeszłam i usiadłam dziadkowi na kolanach, położyłam dłoń na penisie – to na czym skończyliśmy?

    – Jeszcze nie zaczęliśmy! – wziął mnie na ręce i położył na łóżku.

    Znowu długo mi się przyglądał. Pomalutku zdjął ze mnie figi, zdjął staniczek. Patrzyłam, jak jego penis podnosi głowę, robi się dłuższy i grubszy, twardnieje. Podniecał mnie ten widok… Czułam, że robię się coraz bardziej mokra, a Anatol ciągle patrzył. W końcu ukląkł przed łóżkiem, rozszerzył mocno moje uda i zaczął mnie lizać. Matko, jak ja na to czekałam! Dotyk jego języka wywoływał we mnie fale gorąca, rozchodzące się po całym ciele, pod jego wpływem jęczałam i stękałam, zaciskałam dłonie na prześcieradle. Anatol lizał moją pipkę, ssał wargi, drażnił łechtaczkę, a ja dostawałam spazmów. Odwrócił mnie na brzuch, poczułam na pupie ciepłe dłonie rozchylające pośladki a chwilkę później język liżący drugą dziurkę! To był odlot, nigdy takiego czegoś nie odczuwałam, nawet świeczka w dupie nie dawała takich wrażeń! Dziadek lizał i lizał, wciskał język w ciemne oczko, drażnił mne, wirował w środku pipki, doprowadzając mnie do szaleństwa. Już nie stękałam, a niemal wyłam z rozkoszy, wydawało mi się, że odlatuję gdzieś w niebyt. Nagle przerwał. Nie wiedziałam, co się dzieje, do momentu kiedy poczułam na kakaowym słoneczku coś zimnego, co delikatnie wcisnął palcami w pupę. Żel! Czyż teraz…

    – Maleńka, teraz przechodzimy do rzeczy. Mój przyjaciel jest jednak większy od świeczki, której używałaś… Rozluźnij pupę, może troszeczkę na początku nie będzie komfortowo, ale za to potem odlecisz – wyszeptał Anatol – zaufaj mi, proszę.

    Niemal w tym samym momencie coś ciepłego i dość twardego zaczęło wsuwać się w wyżelowaną dziurkę. Starałam się nie napinać pośladków, ale i tak trochę bolało. Kiedy weszła główka było lepiej, czułam, że cały czas się wsuwa, było to zupełnie inne odczucie, niż ze świecą.

    – Nie wciskaj całego, dobrze? Muszę się oswoić – odwróciłam głowę do dziadka.

    – Nie obawiaj się, maleńka, tyle wystarczy – sapnął i zaczął pompować mą dziewiczą dupkę.

    Tak, jak przy lizaniu pipki, podniecenie narastało, ale teraz z jeszcze większą siłą. Znowu zaczynałam drżeć, trząść się i podrygiwać, twarz schowałam w poduszkę, myślałam, że od wrzasku chyba rozboli mnie gardło! Nie zwarzałam jednak na nic, byłam podniecona rozochocona, chciałam jeszcze. Sięgnęłam dłonią do pupy i jakież było moje zdziwienie, kiedy przy samej cipce poczułam odbijające się od niej jądra! To ci Anatol, ruchał moją dupę, do końca wpychając swego kutasa! Ale za to jak mi było dobrze! Dziadek przyspieszył ruchy, teraz rżnął mnie jak automat, czułam, że jego pała jeszcze tężeje, robi się twardsza, zaraz po tym usłyszałam głośny jęk i moja biedna pupa przyjęła swą pierwszą w życiu porcję spermy… Przestał wyrzucać z siebie nasienie, upadł na mnie całym ciałem, aż stęknęłam, na szczęście skulnął się i położył obok. Odwróciłam głowę w jego stronę, patrzyliśmy sobie w oczy.

    – Jesteś wspaniały, miałam niesamowity odlot… – wyszeptałam.

    – To twoja sprawka – czułym gestem poprawił mi mokry od potu kosmyk włosów zasłaniających oczy – masz tak ciasną dupcię.

    – A jaką mam pipeczkę? – uśmiechnęłam się.

    – Zaraz sprawdzę, przed chwilą byłaś słodka – pochylił się nad mym kroczem, poczułam ciepło języka na szparce – a teraz jesteś jeszcze słodsza! Sama rozkosz…

    Przestał szeptać, zajął się minetką, a był w tym naprawdę mistrzem, przynajmniej tak myśłałam, czując coraz większe podniecenie. Byłam prawie na szczycie, kiedy przerwał. Zdziwiona popatrzyłam na Anatola, ale on puścił do mnie oczko, wyprostował się, założył na penisa prezerwatywę, posmarował ją mocno żelem, do pipki też wcisnął mi porcję tego zimnego lubrykanta, zbliżył głowicę pyty do wyczekującej szparki.

    – Maleńka, teraz będę robił wszystko, żebyć nie czuła bólu, choć wydaje mi się, że jest to nieuniknione – pochylił się nade mną, wsparł na łokciach, dotykał kutasem drżącej z podniecenia pipki.

    – Anatolu, na to czekałam tak długo, zrób to, proszę – mój szept był tak cichy, że ledwo sama się słyszałam.

    – Obejmij mnie, nogami też – pocałował mnie w czoło, a ja posłusznie zaplotłam uda na jego biodrach i mocno otoczyłam ramionami mocny kark.

    Zamknęłam oczy, czułam, jak pomalutku wsuwa się we mnie twarda pała, na szczęście nie było to bolesne, choć byłam pełna obaw, co dalej. Wchodził we mnie coraz głębiej, teraz zatrzymał się.

    – Kochanie, jesteś gotowa i zdecydowana? – czułam drżenie jego mocnego ciała – Teraz zaboli, ale nie będę pomalutku cię rozpychał, zrobię to…

    – Aaaa – z ust wydarł mi się krzyk, bo Anatol nagłym szarpnięciem prawie cały znalazł się w środku mej biednej cipuni!

    – Już, moja kobietko, już dobrze, najgorsze masz za sobą – zaczął wysuwać się z bolącej szparki.

    – Nie, zostań w środku, pomału przechodzi – skłamałam, bo jeszcze bolało trochę, ale nie chciałam, żeby przestał – Jestem cała twoja, zrób to do końca, błagam – poruszałam biodrami nasuwając się ciągle na twardą pałę.

    – Nie, kochanie, odpoczniemy troszeczkę – podniósł się i klęknął między mymi nogami – musi ci troszeczkę przejść – patrzył na zaczerwienienie na prezerwatywie.

    Zdjął ją, założył nową, mocno posmarował.

    – Anatolu, błagam, skończ, zrób to do końca! – prawie złożyłam ręce jak do modlitwy.

    Dziadek nie odezwał się. Wszedł we mnie, zaczął pomału pompować obolałą pipkę, robił to naprawdę ostrożnie i delikatnie. O dziwo, po kilkunastu ruchach ból zaczął mijać, a ja czułam ciągle narastające podniecenie. Byłam w siódmym niebie; ruchał mnie mężczyzna, o którym śniłam, że w końcu to nastąpi, mężczyzna, który pozbawił mnie dziewictwa, a którego doprowadzałam do seksualnego szaleństwa. Orgazm przyszedł nagle. Nie jestem w stanie opisać swoich odczuć, bo najnormalniej straciłam świadomość. W tym momencie nic nie istniało, byłam w jakimś niebycie wstrząsana skurczami rozkoszy. Nie jęczałam, nie krzyczałam, bo nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego dźwięku. Nie mam pojęcia, jak długo to trwało; do rzeczywistości doprowadził mnie dziadek, klepiąc po policzku.

    – Dorotka, Dorcia, nic ci nie jest? – teraz widziałam tylko jego wystraszone oczy.

    – Nie, wszystko jest ok – wyszeptałam, powoli wracając z kosmosu orgazmu na ziemię – wszystko dobrze, tylko w życiu nie byłam tak daleko od siebie, to było cudowne!

    Usiadłam na łóżku, przytuliłam się do Anatola, pocałował mnie w czoło.

    – Moja maleńka… Jesteś słodką dziewczyną, masz niesamowite ciało, nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo mnie podniecasz, jak bardzo cię pożądam… Wreszcie spełniło się moje marzenie, wreszcie mogłem kochać się z tobą… – przerwał na chwilę.

    – Nic nie mów, ja też ciągle o tym myślałam, ale wreszcie stało się – cmoknęłam szorstki policzek.

    – … Widzę, niestety, że ciągle pozostajesz na etapie myślenia…

    – Jak to? Dlaczego tak mówisz?

    – To proste. Ty już, a ja?

    – Co ty… Aaaa – zrozumiałam wreszcie, co chciał mi przekazać.

    Pociągnęłam na siebie swego mężczyznę, objęłam nogami mocne biodra i sama wsunęłam ciągle twardego kutasa w jeszcze trochę bolącą pipkę. Zwarliśmy się w namiętnym pocałunku, znowu nasze języki plątały się w obłędnym tańcu. Wszedł pomału do końca, zaczął mnie znowu rytmicznie pompować. Cały czas patrzył mi w oczy, uśmiechał się leciutko. Z miłym zaskoczeniem zauważyłam, że ból jest coraz mniejszy, a podniecenie narasta. Chciałam znowu odlecieć, jak przed chwilą, ale chciałam też zobaczyć, jak przeżywa orgazm mój kochanek. Udało się! Byłam już na granicy, kiedy Anatol przyspieszył, ruchał mnie jak automat, zaczął przy tym głośno sapać, kutas zrobił się twardy, jak z drewna, wchodził we mnie niemal do bólu. Wreszcie mój kochanek jęknął, niemal zawył, oczy zaszły mgiełką, na czole i szyi pokazały się żyły, wyprężył się i wystrzelił. Mimo prezerwatywy czułam, jak wytryskuje nasienie, czułam je na końcu pipki. Zrobił jeszcze dwa – trzy ruchy, a wtedy już nie pilnowałam się, odleciałam razem z nim… Otworzyłam oczy. Anatol przyglądał mi się, miał bardzo poważną minę.

    – Co się stało? – wyszeptałam – Byłeś znowu niesamowity.

    – To ty jesteś niesamowita. Masz fantastyczne ciało, jesteś mądrą dziewczyną i dajesz mi bezgraniczną rozkosz – przytulił mnie mocno, tak, że niemal straciłam oddech – nie dostanie cię mężczyzna, którego nie zaakceptuję.

    – W tej chwili to ty jesteś moim mężczyzną i chcę, żeby to jeszcze długo trwało. Anatolu, ja się w tobie zakochałam… Nie w dziadku Anatolu, tylko w mężczyźnie. Mądrym, inteligentnym, przystoinym, seksownym. Kocham cię! – położyłam głowę na szerokiej piersi.

    – Ja też cię kocham, jak tylko mężczyzna może kochać kobietę…

    Leżeliśmy wtuleni w siebie, czułam na plecach jego szeroką pierś, na udach ciepło jego ud. Nawet nie wiem, kiedy usnęłam, a kiedy przebudziłam się ciągle czułam jego obecność. Fakt leżenia w łóżku z TAKIM mężczyzną, oraz świadomość tego, że dzisiaj straciłam z nim dziewictwo spowodowała powrót silnego podniecenia. Pomalutku, ostrożnie, żeby nie obudzić dziadka wyswobodziłam się z jego objęć, odwróciłam i zsunęłam tak, że miałam przed sobą dorodnego kutasa w lekkim wzwodzie. Objęłam ustami żołądź, przesunęłam głowę tak, że ściągnęłam z niej napletek i teraz językiem drażniłam uwolnony łebek. Anatol drgnął, sapnął i zaczął pojękiwać cichutko, głaszcząc mnie po poruszającej się rytmicznie głowie. Jego penis wypełniał mą buzię już w całości, czułam, jak pulsuje. Wtem jakaś siła oderwała mnie od obrabianego krocza i posadziła na nim. To Anatol poderwał mnie i posadził na kutasa, znowu czułam jego sprężystą pałkę w dupeczce. Trzymał mnie tak, że miałam lekko uniesione biodra, a on ruchał jak automat. Moja biedna dupka wytrzymała ten atak, uczucie podniecenia ciągle się wzmagało, kiedy znowu byłam niemal w powietrzu, tym razem odwrócona przodem do uśmiechniętego dziadka, który wprawnym ruchem zakładał nową prezerwatywę na chuja i załadował go w pipkę. Wcześniejszy bół dał znać o sobie, ale to był tylko ułamek tego, co czułam wcześniej. Teraz najważniejsze było to, że znowu mam w sobie kochanego mężczyznę, który zapamiętale mnie pompuje. To było niesamowite uczucie i znowu niesamowity odlot w niebyt… Kiedy się ocknęłam ciągle czułam dziadka w sobie, ale teraz ja przejęłam inicjatywę. Zeskoczyłam z kutasa, zdjęłam kondoma i wessałam gorącą pałę najmocniej, jak mogłam. Poprawiłam się trochę na łóżku, lekko zmieniłam kąt, pod którym pochłaniałam chuja i… wsunęłam go prawie do końca! Wreszcie załapałam, o co chodzi w tym wszystkim. Żeby upewnić się, że to właśnie to cofnęłam głowę, popatrzyłam na dziadka.

    – Może być tak? – zapytałam z uśmiechem.

    – Dziecko, jeszcze żadna kobieta nie miała go tak głęboko, jak to zrobiłaś? Bo uczucie jest rewelacyjne! – poczochrał mi włosy

    – To moja słodka tajemnica! – i znowu miałam go w ustach.

    Zrobiłam tak, jak poprzednio, a kiedy poczułam, że mam kutasa bardzo głęboko przyszedł mi do głowy pomysł, żeby zaciskać gardło na będącym w nim penisie. Udało się. Nie dość, że podniecałam Anatola ustami i językiem, to jeszcze dodałąm do tego gardło zaciskające się na łebku, kiedy tylko tam wszedł. Nie pomyślałam tylko o jednym… Ja miałam orgazm, on nie. Wytrysk był tak silny i obfity, że myślałam, że się uduszę, mało brakowało, a wylewająca się z twardego kutasa sperma dostała by mi się do płuc! Zakrztusiłam się, zadławiłam, ledwo mogłam oddychać, na szczęście mój mężczyzna wiedział, co robić i już po chwili odzyskałam oddech.

    – Jasny gwint, ale tego miałeś jeszcze w sobie – ledwo wydukałam

    – Przepraszam, maleńka, nie chciałem zrobić ci krzywdy, naprawdę. Miałaś taki efekt, jak przy topieniu się…

    – Wyobrażasz sobie, co by ludzie powiedzieli, kiedy by wyszło, że “ofiara zmarła z powodu utopienia w spermie dziadka”!

    – Nawet tak nie żartuj! – udał zeźlonego.

    – No coś ty, to tylko żart.

    Patrzyłam na dziadka dłuższą chwilę, położyłam głowę na jego piersi, prawą nogą próbowałam objąć mocne biodra. Przytulił mnie, głaskał po głowie.

    – Wiesz, muszę ci podziękować – zaczęłam – muszę podziękować za to, że jesteś, że opiekujesz się mną, dbasz o mnie, dziękuję za to, że uczyniłeś mnie kobietą i to w sposób niezwykle delikatny i bardzo przyjemny. Dziękuję dziadku Anatolu – podniosłam głowę, cmoknęłam namiętne usta.

    – To raczej ja mam tobie wiele do podziękowania, bo widzisz…

    – Nic nie mów – przerwałam mężczyźnie – oboje sobie wiele zawdzięczamy…

    Znowu usnęłam, ale tym razem sen był długi i bardzo podniecający, przeżywałam we śnie to, co wcześniej na jawie. Do tego był to sen bardzo realistyczny, śpiąc i śniąc czułam ciągle podniecenie, nie chciałam się obudzić, ale… teraz to nie był sen! Anatol klęczał przed łóżkiem, jego głowa między mymi udami poruszała się rytmicznie, czułam, jak jego gorący jęzor doprowadza mnie do kolejnego orgazmu! Takie przebudzenia są chyba najpiękniejsze na świecie…

    – Wstań, kochanie, śniadanie na stole – dziadek obserwował ze spokojem, jak wiję się w kolejnych spazmach.

    – Dzię… Dziękuję – wydukałam, ciągle nie mogąc złapać oddechu.

    Niedziela przebiegła bardzo szybko. Spędziliśmy cały dzień na pieszczotach, kochaliśmy się kilka razy, zostało w domu już niewiele miejsc, gdzie bym nie oddawała swego młodego ciała swemu kochankowi. Skąd on w tym wieku miał takie siły witalne? Nie mam pojęcia. Poniedziałek normalnie – szkoła i inne zajęcia, wtorek i pozostałe dni tygodnia tak samo. Nie mogłam doczekać się weekendu, bo dziadek postanowił, że nie będziemy ze sobą spali w tygodniu, tylko ewentualnie w weekendy. Owszem, kochaliśmy sie dwa razy, też dwa razy zrobiłam mu loda, ale nic więcej. Dziewczyny chyba widziały, że zachowiję się inaczej, bo popatrywały na mnie z pytaniem w oczach. Najgorzej miała Tośka, już nie przychodziła do nas do domu w czasie mojej nieobecności, w każdym razie nic o tym nie wiedziałam. Wreszcie w piątek na dużej przerwie, kiedy siedziałyśmy na ławce przed szkołą Zuzia nie wytrzymała.

    – Wiesz co, Tosiu, – odezwała się słodkim głosikiem – odnoszę wrażenie, że ktoś spośród nas się zmienił, zauważyłaś? I to nie jestem ja!

    Jak to, nie ty, pomyślałam. Od kiedy dziadek jej nie posuwa jednak też się zmieniła, zmarkotniała posmutniała trochę… Widocznie Anatol rozmawiał z dziewczyną i zakończył ten saksualny związek. Zauważyłam i to też mnie nie dotyczy, więc…

    – Doris, mów prawdę jak na świętej spowiedzi. Dałaś w końcu dupę facetowi! Kto to jest? Ktoś z naszej budy?

    – Nie będę już dłużej się ukrywać – postanowiłam odkryć rąbek mej tajemnicy – tak, dałam w dupę facetowi. Co wy na to?

    – Acha, on nie jest z naszej szkoły, nie próbujcie się domyślać.

    – Zuza, słyszałaś? Taką tajemnice robiła, jak się masturbowała, a że dała dupy – przyznała się po pierwszym pytaniu! Powiesz, kto to jest? Przystojny? Młody, czy stary? Znamy go – wypytywały jedna przez drugą.

    – Nie powiem wam, kto to jest, nie zgadujcie. W każdym razie powiem tylko tyle, że jest trochę starszy, przystojny, bardzo miły i w ogóle to świetny chłopak.

    Tyle wystarczyło, żeby poszukiwały mego potencjalnego kochanka przez kilka następnych dni. Doszło nawet do tego, że przez te dni na zmianę śledziły mnie, sądząc, że je doprowadzę do mego tajemniczego kochanka. Miałam niesamowity ubaw, ze śmiechem patrzyłam, z jakim zaangażowaniem próbują odkryć mój sekret. Żeby jeszcze bardziej zbić je z tropu umówiłam się z bardzo przystojnym chłopakiem z ostatniej klasy z technikum, które było nieopodal naszej szkoły. Spotkałam się z Darkiem koło galerii, poprosiłam go, żeby sprawdził mój komputer, bo bardzo wolno pracował. poszliśmy do mnie do domu. Chwyciłam go pod rękę, bo był dość silny wiatr, wyglądało to z daleka, jakbym tuliła się do chłopaka. W domu widziałam nienawistne spojrzenia Anatola, ale uspokoił się, kiedy poznał cel wizyty, nawet wyjął piwo z lodówki i panowie opróżnili po butelce rozmawiając o sportowych sukcesach naszych reprezentantów. Po prawie trzech godzinach odprowadziłam Darka do autobusu, serdecznie podziękowałam za pomoc, a na pożegnanie dostał buziaka w policzek. Byłam przekonana, że moje kumpelki cały czas nas obserwują i nie myliłam się. Następnego dnia w szkole miałam do słuchania!

    – Co ty wyprawiasz, umawiasz się z Darkiem? – zaczęła Zuza.

    – Przecież on chodzi z Weroniką z czwartej – Tośka wrzuciła swoje trzy grosze – nie możesz jej tego robić!

    – Ale o czym wy mówicie? – udałam niewiedzę.

    – Jak to, o czym? – wykrzyknęły jednym głosem – O tobie i Darku!

    – A co ma do mnie jakiś Darek?

    0 Zwariowałaś? Dajesz dupy chłopakowi i nie wiesz, o kim mówimy? – obie były bardzo oburzone.

    – Mówicie o tym Darku z technikum? To tylko pomoc…

    – Tak, pomoc – Antonina nie dawała za wygraną – chyba w rozbieraniu.

    – Dziewczyny, powariowałyście? Darek robił przegląd mego komputera!

    – Tak, trzy godziny! U mnie też to robił i zajęło mu to półtorej godziny, choć według niego komp był w fatalnym stanie.

    – No co wy, wariatki, naprawdę prosiłam go o pomoc z komputerem.

    – Tak, pomoc… I dlatego szłaś z nim pod rączkę, przyklejona do chłopaka jak znaczek do koperty. A później co było? Czułe słowka na przystanku i dla niepoznaki delikatny całus. Nas nie nabierzesz.

    – Ale, ale! – teraz ja udałam oburzenie – skąd wy to wiecie? Śledzicie mnie?

    – Tak, musimy wiedzieć, kto cię posuwa!

    – No to nie dowiecie się niczego, jak tak, to z mojej strony pełna tajemnica.

    – Nie musisz nic mówić, bo my już swoje wiemy – Tośka ndęła się jak balon.

    – Ale żeby robić Weronce taki numer – Zuza pokręciła głową – no wiesz… Nie powinnaś…

    -Ale ja… – nie było mi dane dokończyć zdania, bo znowu mi przerwały. Dobra, dobra, my swoje wiemy!

    Na szczęście rozległ się dzwonek na kolejną lekcję i nasza rozmowa skończyła się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek