Category: Uncategorized

  • Klub Gang Bang – Rozdzial Czwarty – Berlo Szatana

    Sukces jakim była impreza z okazji Halloween tchnął nową energię w dotychczasowe dosyć smutne życie naszych bohaterów. Dzięki wspomnieniom z weekendu wszystko nabierało blasku. Praca, dom, szarość osiedlowej egzystencji, nic nie było już takie jak przedtem. Mieli wreszcie coś swojego i pozytywnego, jakąś alternatywę dla siedzenia w obskurnym osiedlowym barze i rozmawiania o tym jakby tu zaliczyć. Teraz naprawdę mogli zaliczyć. Cały wolny czas spędzali w lokalu. Posprzątali go, przemeblowali i kontynuowali proceder znoszenia mebli i innych elementów wystroju, które miały uczynić go przytulniejszym. Bocian napełnił lodówkę piwem, żeby nie musieć biegać co chwilę do Biedronki i nawet nie przeszkadzało mu gdy ktoś od czasu do czasu poczęstował się butelką z jego zapasów. Kiedy nie mieli nic do roboty, po prostu siedzieli, wspominali czarną mszę i planowali kolejną.

    – Czemu nie spotykamy się parę razy w tygodniu? – zapytał Kuba. – Czekanie na sobotę, sprawia że cały czas biegam ze sztywniakiem w spodniach.

    – Nie możemy się spieszyć, żeby wszystkiego nie spieprzyć – powiedział Tomek.

    – Zwolnij trochę i pozwól żeby wszystko rozwijało się w naturalnym tempie. Może za jakiś czas dodamy kolejne spotkanie w środy. Najpierw musimy być pewni, że mamy wszystko pod kontrolą.

    – Tylko twoja laska była niezadowolona z ostatniej soboty – stwierdził Edek. – Mówiła mi, że ją zignorowałeś i jako jedyna nie dostała tego co wszyscy.

    – Gośka nie jest moją dziewczyną – warknął Tomek. – Po prostu, kiedyś przez chwilę pozwalałem się jej koło mnie pokręcić. To wszystko. Po za tym, kto chciałby pieprzyć tą wredną lesbę?

    – Nikt inny nie narzekał – powiedział konfrontacyjnie Kuba. – Nie po tym, jak ta małolatka wszystkich popieściła. Pełen sukces. Od soboty wszyscy nazywają mnie „Osiedlowym Dębem”.

    Ekipa wybuchnęła śmiechem, ciesząc się poczuciem wspólnoty ożywionym dzięki sobotnim przeżyciom.

    – Mielcie więcej jęzorami na osiedlu o naszych imprezkach, a za chwilę będziemy mieć na karku psiarnie, albo wbije się nam tutaj jakaś inna ekipa i będzie siara – warknął Bocian.

    – Ma rację, lepiej działać powoli i bez przyciągania uwagi – przytaknął mu Krzysztof.

    – Fakt, nie potrzeba nam więcej facetów w Klubie. Laski spoko, ale jak wpadną tu jacyś kolesie znów wracamy do konkurencji o wdzięki panienek.

    Wszyscy przytaknęli, zaniepokojeni taką wizją. Siedzieli na kanapach i fotelach w jednym z kątów biura. Tomek wstał i podszedł do lodówki, z której wyjął cztery butelki i podał każdemu po jednej, zaskakując ich taką hojnością.

    – Trzymajcie gęby na kłódkę, bo wszystko spieprzycie – powiedział.

    Hojność Bociana była zaskoczeniem, ale wszyscy zmienili się na plus odkąd ich plan zakończył się sukcesem. A skoro Tomek był jego autorem, nic dziwnego że i w nim budziły się ludzkie uczucia.  

    – Zaprosisz znowu Gośkę? Przyprawia mnie o gęsią skórkę – stwierdził Edek.

    – Nie planowałem tego. Myślałem, że po tej jednorazowej akcji z jej siostrą pozbędę się ich przy pierwszej okazji. Ale one jako pierwsze wpłaciły składkowe na ten weekend. Co mogłem im powiedzieć?

    – A co to za problem – powiedział Kuba. – Im więcej lasek tym lepiej. Powinniśmy zawsze mieć nadmiar, tak na wszelki wypadek.

    To ma sens, pomyślał Edek. Najwyraźniej w ramach ogólnego rozwoju całej grupy, Kuba robił się coraz mądrzejszy.

    – Przed sobotą, warto Bocian żebyś przyswoił parę rzeczy – zagadnął Krzysiek. – W obrzędzie Czarnej Mszy, modlitwa odmawiana jest nie tylko poprzez czytanie słów wspak, ale również poprzez odwracanie kolejności słów w zdaniach. Sprawdziłem w necie, zaczynasz od Nema, a kończysz Ezcjo…

    – A kogo to kurwa obchodzi ? – przerwał mu Bocian.

    – Cóż… ja… no po prostu myślałem, że powinieneś być dobrze przygotowany.

    – Czy ja ci wyglądam na papieża? Robimy to wszystko po to żeby pieprzyć laski, a nie dla jakiś religijnych obrzędów i głębokich przeżyć duchowych.

    – Nie no jasne… – Krzysiek starał się zaspokoić swoją potrzebę doskonałości, a jednocześnie nie wkurzyć swojego idola. – Po prostu pomyślałem, że dodamy więcej realizmu…

    – Pieprzyć to. Nie mam czasu na kończenie wyższego seminarium Szatana. Weź na  wstrzymanie, siądź sobie na dupie i ciesz się stukaniem lasek.

    Kuba i Edek poparli Bociana. Krzysiek zagłębił się w fotelu i skoncentrował na poważniejszych sprawach. Muszę w końcu zaliczyć, pomyślał. Nie liczył pieprzenia Kaśki, w końcu to tylko jego siostra. Potrzebował zaliczyć obcą dziewczynę. W zeszłym tygodniu był zbyt zdenerwowany, żeby doprowadzić temat do finiszu i skończyło się tylko na lodzikach. Jasne spuścił się i miał wiele cudownych wspomnień związanych z Kubą pieprzącym jego siostrę i Sylwią ujeżdżającą Bociana w pozycji 69. Ale na najbliższej imprezie on również musiał wetknąć swojego kutasa w jakąś chętną laskę. Rozmyślał o tym i planował to przez cały tydzień.

                                                             ***

    Druga Czarna Msza przebiegała według znanego już schematu. Różnica polegała na tym, że wszyscy byli znacznie bardziej opanowani i jednocześnie podnieceni tym co ich czekało. Trzy uderzenia dzwonu o ósmej trzydzieści i cała ekipa, w pelerynach weszła w mrok biura rozświetlany tylko płomieniami czarnych świec.

    Kiedy w pomieszczeniu zapadła cisza, Bocian rozpoczął rytuał w sposób znany sprzed tygodnia.

    – Witajcie bracia i siostry na Czarnej Mszy Szatana – tym razem wydawał się bardziej zrelaksowany, ale i znacznie bardziej złowieszczy. – Pochylmy wszyscy głowy i módlmy się do Anioła Zła… naszego ukochanego Szatana.

    – Ezcjo zsan, śyrótk – zaśpiewał ostrym, posępnym głosem ignorując pomysły które Krzysztof znalazł w Internecie. Wraz z pomagającą mu Gośką znów odprawił obrzęd picia wina z kielicha. Po jego zakończeniu wrócił do mównicy i wygłosił krótkie kazanie o tym jak Szatan jest zadowolony z tego w jaki sposób oddali mu cześć tydzień temu. Ich posłuszeństwo będzie nagrodzone. Włączył czerwony i niebieski reflektor oświetlając nimi niewielki podest, który ustawił wcześniej przed amboną.

    – A teraz wzywam Dziewicę Diabła… – oznajmił podniosłym głosem Tomek. Spod mównicy uniósł się kłąb czerwonego dymu, z którego powoli wyłaniała się głowa Tereski. Bocian poprowadził ją na środek podestu.

    Teresa odczekała aż w pomieszczeniu zapadnie kompletna cisza i rozpięła pelerynę, pozwalając jej opaść na ziemie. Jej ciało było pokryte talkiem i wręcz lśniło bielą w panującym półmroku. Wszyscy byli oczarowani świeżością i jędrnością jej skóry. Patrzyli z fascynacją jak Tomasz powoli przesuwa dłońmi po wypukłościach rozkwitających piersi, ściska je i pobudza stwardniałe sutki pocierając je palcami. Prawe ręka z przodu, a lewa z tyłu sunęły powoli w dół jej ciała. Dziewczyna stała bez ruchu, ale widać było zadowolenie wywoływane jego dotykiem. Rozchyliła nogi, kiedy jego dłoń musnęła niewielką kępkę włosów, a on wsunął ją miedzy nie pocierając zmysłowo. Gośka była następna w kolejce pieszczenia nastoletniego ciała siostry, a po niej Krzysiek, który aż trząsł się z podniecenia kiedy ją dotykał. Mimo to, nie spieszył się czerpiąc przyjemność z dotyku jej ciała.

    Po tym jak wszyscy zakończyli swoją rundę, ponownie puszczono w ruch rytualny kielich. Teresa wypiła swoją porcję i zgodnie z zeszłotygodniowym scenariuszem rozpoczęła pieszczenie uczestników zgromadzenia. I znów kielich poszedł w ruch i znów wszyscy napili się kolejnej porcji obrzędowego wina.

    – Bracie Krzysztofie – oznajmił poważnie Bocian – podejdź proszę.

    Chłopak był zaskoczony wezwaniem swojego mentora. Zakładał powtórkę scenariusza i wezwania do wystąpienia kierowane do jednej z dziewcząt, która zostanie użyta jako narzędzie zaspokojenia perwersyjnych wizji Bociana. Zdenerwowanie wzrosło gdy zajął miejsce na platformie, a Tomek zdjął z niego pelerynę. Nie wiedział co zrobić z rękami, więc opuścił je wzdłuż ciała.

    Tomek wcisnął jeden z kilku przełączników zamontowanych na mównicy i przerażony Krzysztof stał w świetle silnego punktowego reflektora. Wszyscy patrzą na mojego sterczącego kutasa, rozmyślał ledwo świadomy tego co dzieje się wokół niego.

    – Siostro Anno … – głos Bociana wybudził Krzysztofa z transu. Spojrzał na kuzynkę Edka, która wpadła mu w oko jeszcze podczas pierwszej imprezy. A teraz będzie musiał z nią zrobić coś co wymyślił Tomek i to na oczach wszystkich.
    – Kutas jest Berłem Szatana, dlatego jest też najświętszym elementem ciała mężczyzny – Tomasz zwrócił się do zgromadzonych. – Siostra Anna okaże teraz swoje oddanie Szatanowi całując jego berło.

    Anka uśmiechnęła się i oblizała wargi, podeszła do Krzyśka i uklękła przed nim. Tomek podszedł do pary i obrócił ich tak, aby chłopak stał zwrócony do publiczności bokiem, pozwalając wszystkim obserwować działania Ani.

    Widok klęczącej przed nim i uśmiechającej się do niego pięknej dziewczyny mocno go pobudził. Jego kutas pulsował i dobrze wiedział, że najdelikatniejszy dotyk może zakończyć się eksplozją. Zaczerpnął powietrza starając się opanować swoje ciało i odsunąć zbliżający się orgazm, jednocześnie obserwując uważnie uśmiechniętą twarz dziewczyny. Najprawdopodobniej sam ten uśmiech doprowadzi mnie do eksplozji, pomyślał ale nie mógł oderwać wzroku od ust Anki. Te zmysłowe, wilgotne wargi – teraz uśmiechające się do niego – wkrótce dotkną jego kutasa, pomyślał… i ta myśl niemal doprowadziła do eksplozji ładunku buzującego w jego jądrach.

    Zgodnie z jego myślami, Anka pochyliła się i pocałowała purpurową z podniecenia główkę swoimi miękkimi i wilgotnymi wargami. Kiedy uniosła głowę zobaczył kroplę śluzu błyszczącą na jej ustach, a kolejne kapały właśnie z jego fiuta na platformę na której stali. Język dziewczyny wysunął się z ust i zmysłowo oblizał wargi. Znów rozbroiła go tym swoim uroczym uśmiechem. Wszyscy obecni obserwowali z zauroczeniem scenę w której Anka prezentowała wyjątkowe połączenie niewinności i wyuzdania.

    Myśli Krzysztofa szalały. Wypełniał je strach, napięcie i wątpliwości. Co powie Anka, kiedy dostrzeże kolejne krople padające na podłogę? Muszę się kontrolować i to powstrzymać, pomyślał. Nie mogę go włożyć w jej usta. Ale jej usta właśnie znów zbliżyły się do jego kutasa. Widział jak biały krem sączy się z niego wprost na jej rozgrzane wargi. Zlizała go i sięgnęła do źródła po więcej. Zlizała całą spermę z czubka jego fiuta i wsunęła go głęboko w swoje słodkie usta.

    Ciepło, podniecenie i świadomość że nie przeszkadza jej smak jego nasienia odprężyły go tak bardzo, że zupełnie zapomniał o powstrzymywaniu wytrysku. Chlusnął strumieniem ciepłego płyny w usta i gardło Anki. Zdał sobie sprawę co właśnie zrobił i przestraszony czekał na reakcję dziewczyny. A ona wciąż ssała jego kutasa i przełykała kolejne porcje nektaru. Ponieważ nie miał żadnej kontroli nad kolejnymi eksplozjami, przestał się powstrzymywać i po prostu pozwolił by uderzały w jej gorące usta. Usta, które wciąż wygłodniale ssały i połykały, zarówno jego kutasa jak i wszystko co z niego wypływało. Patrząc w dół, dostrzegł jak sperma wycieka z kącika jej ust i spływa strumyczkiem po podbródku. Co za niesamowita ulga, pomyślał.

    Tomek zauważył, że Kuba próbuje razem z Karoliną, koleżanką Anki przesunąć się w stronę najbliższej kanapy. Również znajomi Krzysztofa – Franek i Aśka próbowali wyłamać się z kręgu.

    – Czy moglibyście poczekać na koniec ceremonii? – zawołał do nich Bocian i obie pary posłusznie wróciły na swoje miejsca.

    Krzysztof dyszał z wyczerpania fizycznego i psychicznego jakie zafundował mu rytuał, a Anka uśmiechała się z zachwytu zlizując resztki jego spermy z kącików ust i podbródka. Bocian poprosił ich aby zwolnili podwyższenie i wrócili do kręgu obserwatorów, co też posłusznie zrobili.

    – Franek wejdź proszę na podwyższenie – powiedział spokojnie Tomek. – Siostro Lucyno, wystąp proszę do przodu.

    Franek próbował się opierać, ale ostre spojrzenie Tomka przywróciło go do posłuszeństwa. Na dany jej sygnał Teresa wysunęła na środek „stół ofiarny” na którym tydzień temu Kuba posiadł Kaśkę. Tomasz rozebrał Lucynę i polecił jej położyć się na stoliku twarzą w dół, z nogami wciąż opartymi o ziemię. Następnie Franek zsunął swoją pelerynę, a mała i szczupła dłoń Tereski owinęła się wokół jego sterczącego kutasa. Dziewczyna poprowadziła go do stolika masując po drodze jego męskość. Kierowana gestami i spojrzeniami Bociana wsunęła go między unoszące się przed nią szczupłe i płaskie pośladki nastolatki.

    Cała impreza była dla Tereski niesamowicie interesująca. Co prawda do końca nie wiedziała co dokładnie robią ci wszyscy ludzie. Wiedziała jednak, że to co widzi bardzo jej się podoba. Lubiła czuć ich ręce na swoim ciele i samej odwzajemniać ich pieszczoty. A ponieważ nie miała żadnych przyjaciół, a jej jedynym źródłem intymnych informacji była Gośka, nie za bardzo wiedziała ani co robią, ani też dlaczego. Wypite wino, które Bocian celowo wzmocnił przed rytuałem, sprawiło że czułą się lekko pijana i postanowiła z bliska przyglądać się akcji. Stała więc obok pary w centrum sceny, mimo gestów Tomasza wskazujących, że powinna odsunąć się na bok.

    Franek rozsunął nogi Lucyny i zaczął pocierać główką kutasa o jej dziewicze wargi. Czuł, że mimo braku doświadczenia dziewczyna jest podniecona całą sytuacją. Wsunął go w cipkę i wyczuł opór. Pchnął trochę mocniej. Tereska pochyliła się i dłońmi rozchyliła pośladki Lucyny, aby zobaczyć gdzie Franek wbija swoją męskość. Tomek rozejrzał się chcąc sprawdzić jak na to wszystko reaguje Gośka. Zobaczył jej lekko szkliste oczy i poruszającą się w charakterystyczny sposób pelerynę – siostra Tereski znów masturbowała się obserwując rytuał.

    Fakt, że właśnie rozdziewiczał nastolatkę, a kolejna wtyka swój nosek w jego jajca pobudziła Franka do kontynuowania zabawy. Cofnął się lekko ukazując Teresce gdzie wtyka swojego fiuta i jednym gwałtownym ruchem wbił go głęboko w cipę Lucyny, przełamując wszelki opór jej ciała.

    – Auaaaa – dziewczyna zawyła z bólu, a w jej oczach pojawiły się łzy. Franek nie zważał na to i równym rytmem wysuwał i wsuwał kutasa. Po chwili okrzyki bólu zmieszały się lekkimi jękami przyjemności.

    Cała sytuacja mocno zdenerwowała Tereskę. Nie wiedziała czy to co robi Franek podoba się dziewczynie, czy też nie. Czy to boli, a może jednak sprawia przyjemność? Ale była zadowolona, że przynajmniej widziała co dokładnie robią. Zdecydowała, że poprzestanie na pieszczeniu dłońmi innych i byciu pieszczoną przez nich, odpuszczając ten kolejny etap zabawy.

    Franek był doświadczonym jebaką i cała akcja zaczęła się wydłużać. Przedstawienie nie było zbyt interesujące dla zebranych, coraz bardziej wyczekujących na możliwość dania upustu własnym żądzom. Ale Bocian i tak był zachwycony. Rozdziewiczył Lucynę na oczach wszystkich i reakcja była pozytywna. Wyraźnie zyskiwał coraz większą kontrolę nad grupą. Rozglądał się po pomieszczeniu i wszędzie widział podniecone twarze i dłonie poruszające się pod pelerynami. Jego oczy uchwyciły dziwny ruch na ścianie, wyglądający jak duch o czerwonej poświacie. Zdjął okulary, przetarł je krańcem peleryny i kiedy znów je ubrał dziwny blask znikł.

    Para na stole pokryta potem kontynuowała swoje seksualne zapasy. Franek pieprzył Lucynę w równym, powolnym tempie trzymając mocno dłońmi jej wąskie biodra. Tomek przywołał gestem Kaśkę. Weszła na środek, a on zdjął z niej pelerynę i kazał uklęknąć za Frankiem. Kiedy posłuchała, złapał ją za kark i wepchnął jej twarz między pośladki chłopaka, pobudzając go do szybszego finiszu. Zdając sobie sprawę, że aby impreza mogła się rozkręcić – na co miała straszną ochotę – najpierw musi zakończyć się rytuał, wysunęła swój zwinny języczek i zaczęła nim pracować w rowku Franka. Upał, pot, zapach soków wydzielanych przez męskie i żeńskie gruczoły podniecał ją coraz bardziej. Wsadziła język głęboko w tyłek, co spowodowało natychmiastową reakcję. Franek eksplodował w cipce Lucyny, krzycząc głośno z rozkoszy. Dziewczyna również przeżywała niesamowite wrażenia, jęcząc i krzycząc WIĘCEJ! WIĘCEJ!

    Tomek znów zobaczył czerwoną plamkę na ścianie, ale kiedy ruszył w jej stronę znikła. Zdziwiło go to, bo wydawało mu się, że wisiała na ścianie, tańcząc i poruszając się lekko w hipnotycznym rytmie. Cała ta sytuacja wzbudziła w nim niepokój. Czy to możliwe…. Nie, to śmieszny pomysł, pomyślał.

    Ceremonia dobiegła końca i wszyscy przenieśli się na kanapy, sofy i fotele łącząc się w pary aby zaspokoić pożądanie. Oglądanie wyreżyserowanego rozdziewiczenia Lucyny podnieciło ich do granic wytrzymałości. Udział w tych ceremoniach przynosił wiele mieszanych odczuć. Dreszczyk emocji związany ze świadomością, że wszyscy patrzą. Fakt, że nigdy nie wiedziałaś do czego może zmusić cię Tomek, a także ulga gdy wszystko się kończyło i publiczność okazywała zadowolenie z widowiska. Widzowie czuli się pobudzeni bardziej niż czymkolwiek czego doświadczali wcześniej, co często prowadziło do szukania spełnienia drugi albo trzeci raz tej samej nocy.

    Tomek doszedł do wniosku, że na tych imprezach jest skazany na resztki zostawiane przez kolegów, ponieważ ludzie łączyli się w pary kiedy on prowadzi ceremonię. Planował dziś wieczór zerżnąć Grażynę, ale ta ujeżdżała już Edka na fotelu w rogu. Szybki rzut oka po całym biurze i okazało się, że ma do wyboru Gośkę, albo Lucynę. Poczuł się lekko rozczarowany.

    Nagle zauważył nagi tyłek Anki wypięty wysoko w górę. Klęczała między nogami Edyty – koleżanki Kaśki i lizała jej mocno owłosioną cipkę z entuzjazmem podobnym do tego, jaki wcześnie zaprezentowała obciągając Krzyśkowi. Podszedł do niej i wsadził swojego kutasa w jej mokrą norkę. Zajęczała i poruszyła biodrami, ani na moment nie odrywając ust od gorącej cipki Edyty. Jej języczek był zbyt zajęty zlizywaniem rozkosznego nektaru spływającego po ścianach jej aksamitnej szparki, aby przerywać choć na chwilę, ale ewidentnie inwazja kutasa Tomasza na jej własną cipę sprawiała jej olbrzymią przyjemność. Ten nowy impuls wyzwolił w niej dodatkową energię, którą pożytkowała liżąc koleżankę. Tomasz sięgnął dłońmi do jej  cycków i jego długie palce ściskały je, kiedy posuwał ją od tyłu.

    Nie był w najlepszym nastroju kiedy wybierał Ankę na cel wieczornego jebania. Ale teraz jego umysł oczyszczał się z gniewu, rozczarowania i obaw związanych z początkiem ceremonii i pojawieniem się tajemniczego światła. Skoncentrował się na jedynej rzeczy która miała obecnie znaczenie, na gorącym i jędrnym ciele w jego dłoniach. Jego długi kutas wsuwał się głęboko w wilgotne wnętrze Anki, a on z rozkoszą patrzył na twarz Edyty rozjaśnioną aurą przyjemności. Z każdym kolejnym pchnięciem jego kutasa widział jak przebiegają przez nią kolejne fale rozkoszy. Wyglądało to tak jakby wpychał swojego fiuta tak głęboko, że przewiercał nim wnętrze Edyty. Każdy jego ruch w piździe Anki powodował, że ona mocniej atakowała cipkę koleżanki.

    W końcu Anka przekroczyła granicę wytrzymałości i jej ciało przeszył gigantyczny orgazm, a Tomek czując to wbił swojego kutasa najgłębiej jak tylko dał radę i mocno ścisnął trzymane w dłoniach cycki. Edyta chwyciła Ankę za włosy kiedy poczuła nadchodzący koniec, dociskając twarz dziewczyny do swojej wygłodniałej szparki. Tomasz strzelał salwę za salwą w cipkę Anki, która zaciskała się na nim niczym dłoń dojarki na krowim wymieniu.

                                                          ***

    Było już po pierwszej, kiedy orgia dobiegła końca. Większość uczestników ubrała się i pożegnała tych, którym nie spieszyło się do domów. Gośka zasnęła na kanapie wymęczona wypitym winem, dwoma orgazmami które osiągnęła sama i jednym który podarowała jej Lucyna. Tereska sprzątała pomieszczenia, a Kuba, Sylwia i Tomek siedzieli na drugiej kanapie rozmawiając.

    – Tereska, przynieś mi piwo – zawołał Tomek w stronę młodej dziewczyny.

    – Mi też – krzyknęło jednocześnie rodzeństwo.

    – Powinniśmy składać ofiary w trakcie naszych mszy – mówiła Sylwia. – Wiecie, ktoś jest przywiązany do stołu, a każdy obecny coś mu robi.

    – Myślałem o tym – przyznał Tomek, zaskoczony sugestią dziewczyny. Sam chciał zrobić z nimi dużo więcej, ale hamował się w obawie przed buntem i utratą tego, co dotychczas udało mu się stworzyć.

    – Nic bardzo brutalnego – kontynuowała dziewczyna, zdając sobie sprawę z charakteru Bociana i tego że mógłby chcieć zadać komuś prawdziwe cierpienia. – Takie symboliczne ofiarowanie… jak związanie Lucyny i zaliczenie jej przez wszystkich facetów.  

    – I to miałoby być poświęcenie? – zapytał Kuba i cała trójka wybuchła śmiechem.

    Tereska podała im piwa, nalała sobie kieliszek wina i siadła na fotelu obok.

    – Jest wiele zabawnych rzeczy do spróbowania – kontynuowała Sylwia, a jej myśli musiały być interesująca, wnioskując po tym jak wsunęła dłoń między swoje uda. – Możemy związać komuś ręce za plecami, kazać mu klęczeć i wylizać wszystkie tyłeczki…

    – Świetny pomysł. W przyszłym tygodniu pomożesz mi w trakcie mszy. Razem na pewno wymyślimy kilka ciekawych zadań dla naszego zgromadzenia.

    – Moglibyśmy nawet kazać wsadzić mu język w nasze dupki… – Sylwia pracowała wyobraźnią i dłonią, która poruszała się miedzy jej udami. – Może pokażesz im co mam na myśli Kuba…

    – Nie mam siły – sprzeciwił się chłopak. Ale Sylwia już zerwała się na nogi i złapała brata za rękę. Widząc, że nie chce klęknąć, po prostu pchnęła go na podłogę i usiadał mu okrakiem na twarzy. Tomek uśmiechnął się obserwując wyraz jej oczu kiedy posadziła dupkę na ustach brata.

    – Cokolwiek cię kręci – mruknął Tomek pociągając łyk piwa z butelki.

    – Popieść mnie – szepnęła mu do ucha Teresa, która przesiadła się na zwolnione przez rodzeństwo miejsce na kanapie.

    – Gdyby twoja siostra nas złapała, toby mnie wykastrowała – wyszeptał w odpowiedzi.

    – Nie zrobi tego – odpowiedziała dziewczyna tuląc się do niego. Nie miała pojęcia co oznacza kastracja, ale nie miało to dla niej znaczenia.

    Wymęczony całonocną hulanką, bez większego entuzjazmu zaczął przesuwać dłonią po piersiach i brzuchu dziewczyny, drugą ręką wciąż ściskając butelkę z piwem. Palcami gładził włoski nad jej cipką, wciąż lekko obawiając się zabawy z małolatą, świadomy obecności w pomieszczeniu jej siostry. Teresa ułożyła się obok niego, pozwalając mu gładzić swoje plecy i tyłeczek, a jej mała rączka powędrowała do jego pały. Patrzyła jak pod jej dotykiem zaczęła twardnieć, cały czas zastanawiając się co tak pociąga dziewczyny w tych męskich drągach. Kutas Bociana był cały lepki od nasienia i soków z cipek dziewczyn, które dzisiaj zaliczył ale nie powstrzymało jej to od dalszych pieszczot. Szybko dostrzegła, że im szybciej ona masuje jego fiuta, tym większy entuzjazm do pieszczenia jej kształtów wykazują jego palce. Pochyliła się, żeby pocałować berło tak jak robiły to dziewczyny przez całą noc, ale ostry zapach ukłuł ją w nozdrza.

    – Śmiało, pocałuj go  – szepnął Tomasz.

    Z lekkim wahaniem zrobiła głęboki wdech i przycisnęła wargi do lepkiej i drżącej główki kutasa, której kształt kojarzył się jej z sercem. Oblizała ją lekko i kiedy posmakowała czym była pokryta, stwierdziła że nie smakuje to tak źle. Pochyliła głowę by móc skosztować więcej.

    Widok jej niewinnych warg przyciśniętych do jego kutasa sprawił, że Bocian poczuł podniecenie i ochotę na wepchnięcie go głęboko w jej usta. Delikatnie położył dłoń z tyłu jej głowy i docisnął ją do kutasa wsuwając go między jej wargi. Rozchyliła je, rozciągnęła wokół główki jego fiuta, a następnie pozwoliła mu wsunąć się głęboko w swoje malutkie usta. Widok jego własnej pały wsuwającej się w dziewicze usta Teresy szybko doprowadził go do szczytu podniecenia. Nie był pewien jak dziewczyna zachowa się kiedy wystrzeli, ale nie powstrzymało go to od działania. Szybki wytrysk zaskoczył dziewczynę, która i tak nie miała jak go powstrzymać. Jej oczy pytająco spojrzały na Bociana, który nie mógł oderwać wzroku od jej niewinnej twarzyczki, zmieniającej wyraz wraz z kolejnymi wystrzałami. Opróżniał wszystko co po tej wyczerpującej nocy zostało jeszcze w jego wymęczonych jajcach, a jego kutas pulsował i tryskał zagłębiony w tych cudownych usteczkach.

    Tereska spokojnie akceptowała jego działania, pozwalając mu wypełnić usta do pełna. Przełknęła część, a resztę wypluła do kieliszka. Otarła usta i podbródek nagim ramieniem, po czym uśmiechnęła się do niego.

    – Zrobiłbyś mi to? – zapytała pokazując na Sylwie, która wciąż ujeżdżała twarz brata.

    – Jasne, obróć się.

    Tomek siedział rozparty na kanapie, a dziewczyna klęknęła przed nim na dywanie i wypięła się unosząc wysoko pośladki. Zerkała przez ramię, cofając się i kładąc dłonie na pośladkach, rozchylając je przed nim zapraszająco. Pocałował jej dupkę, polizał krągły pośladek i wsunął język w rowek. Lizał go i ssał. Pieścił dziewczynę ustami i językiem. Poczuła dziwne uczucie, zrobiło się jej gorąco, serce zaczęło walić jak szalone i zakręciło się jej w głowie. Nagle dłoń Bociana wsunęła się między jej nogi i jego palce zaczęły pieścić jej cipkę, podczas gdy język wsuwał się w ciasny tunelik jej tyłka. To było coś nowego i innego od wszystkiego co czuła kiedykolwiek wcześniej. Nie była jeszcze pewna czy podoba się jej to czy nie. Potem poczuła niesamowicie silny orgazm ogarniający całe jej ciałko. Początkowo przestraszyła się nieznanego wrażenia, ale już po chwili oddała mu się w pełni i opadła na dywan jęcząc z rozkoszy. Język Tomasza wysunął się z jej tyłeczka, a ona złapała oddech i podniosła się z podłogi.

    – To było świetne – oznajmiła radośnie.

    Tomek zaśmiał się głośno. Mała poznała wreszcie co to seks i chciała, żeby wszyscy wiedzieli jak bardzo jej się spodobało, pomyślał.

    Na podłodze przed nimi Sylwia właśnie przeżywała kolejny orgazm poruszając się szybko po twarzy brata. Kiedy wyczerpana uniosła się w górę, Tomek mógł dokładnie obejrzeć nie tylko jej szeroko rozwarte wnętrze, ale i odciski zębów brata na jej pośladkach.

    – Zbierajmy się – powiedział Kuba podnosząc się powoli z dywanu.

    Obudzili Gośkę, ubrali się i wyszli na zewnątrz oddychając świeżym i mroźnym nocnym powietrzem.

    – O tej porze nie złapiemy już nocnego – jęknął Kuba patrząc na zegarek.

    – Moja limuzyna jest do waszej dyspozycji – zaśmiał się Tomek machając dłonią na przejeżdżającą taksówkę. Zadowolony z efektów kolejnej sobotniej nocy mógł sobie pozwolić na odrobinę hojności.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Piszcie jak wam się podoba czekam na wasze uwagi. Buziaki Olka.

  • Prawdziwe przygody z kuzynka 1

    Był ciepły wiosenny dzień, Sylwia właśnie kończyła się szykować do pracy jeszcze ostatnie spojrzenie na siebie w lustrze i uznała, że jest gotowa do wyjścia.

    Może kilka słów o Sylwii, była ona 50-letnią kobietą, ale mimo wieku wyglądała bardzo seksownie i zmysłowo a ząb czasu dodawał jej jeszcze więcej atrakcyjności, niewysoka o raczej skromnym biuście, lecz o bardzo zmysłowych nogach oraz jędrnym tyłeczku, jej piękne rude włosy sięgały lekko poniżej barków.

    W pracy zajmowała się sprawami dotyczącymi BHP, dziś miała właśnie odbyć szkolenie nowo przyjętego pracownika, udała się do swojego gabinetu, który dzieliła razem z Kasią, która jest jej asystentka.

    – Cześć Kasiu, przyszykowałaś może materiały tak, jak wczoraj prosiłam ?

    – Dzień dobry, oczywiście Pani Sylwio są u pani na biurku, wybiera się pani już na szkolenie ?

    – Właśnie tam zmierzam, zabiorę tylko materiały i chętnie bym się napiła kawy czy może byłabyś tak miła ?

    – Ależ oczywiście tak jak zwykle ?

    – Poproszę.

    Sylwia usiadła przed biurkiem, włączyła komputer w celu sprawdzenia e-maili. Dźwięk jej dzwonka zmienił jej plany.

    – Sylwia Janowniak słucham ?

    – Witam pana ależ oczywiście, zaraz poproszę asystentkę, aby pana zaprowadziła do sali, w której odbędzie się szkolenie. A ja dotrę tam za chwilę do zobaczenia.

    Sylwia odłożyła telefon i zaczyna sprawdzać materiały, w tym momencie wchodzi Kasia z kawą.

    – Proszę Pani Sylwio kawa dla pani, chyba właśnie nowy pracownik przyszedł.

    – Wiem Kasiu, właśnie przed chwilą dzwonił, z głosu widać, że zestresowany chłopak. Czy byłabyś tak miła i zaprowadziła go do sali? Wezmę kilka łyków kawy, przejrzę czy wszystko się zgadza i zaraz tam dotrę.

    – Dobrze już idę.

    Drzwi się zamknęły a Kasia znikła za nimi.

    – Cześć Ty jesteś tym nowym pracownikiem ?

    – Cześć, tak.

    – Chodź za mną.

    Piotrek nie mógł się oprzeć spojrzenia na dość spory tyłek Kasi, a ona tak jakby czuła jego spojrzenie, bo zaczęła troszkę mocniej nim kręcić. Otworzyła drzwi i ręką zaprosiła go do środka.

    – To z Panią mam mieć szkolenie ?

    – Jaką panią ?! Kasia jestem i nie Pani Sylwia zaraz tutaj przyjdzie, tylko jeszcze kompletuje materiały, usiądź sobie na krześle, chcesz czegoś do picia ? Kawy herbaty wody ?

    – Nie podziękuje, Piotrek miło mi poznać.

    – Wzajemnie. Usiądź sobie, Pani Sylwia lada moment powinna się zjawić.

    Piotrkowi przez głowę przechodzi mnóstwo myśli, zdecydowanie Kasia zapadła mu w pamięć, przez co jego spodnie stawały się znacznie ciaśniejsze. Nie minęło pięć minut, drzwi znowu się otworzyły, tym razem stanęła w nich Sylwia.

    – Witam, Sylwia Janowniak a pan to Piotrek jak mniemam ?

    – Witam, tak.

    Stanął, całkowicie zapomniał o namiocie w jego spodniach. Sylwii to nie umknęło.

    – Proszę siadać, czy pracował Pan już w tym zawodzie ?

    – Nie, to moja pierwsza praca.

    – Więc zróbmy tak. Tutaj są materiały. Proszę się z nimi zapoznać, daję Panu godzinkę na zapoznanie się z materiałami a jak wrócę to pogadamy sobie i tak odbędzie się to szkolenie.

    Sylwia zmierzała w kierunku drzwi, a Piotrek spojrzał na jej zgrabne nóżki oraz jak na swój wiek ponętny tyłek od dawna go fascynowały atrakcyjne, oraz dojrzałe kobiety a Sylwia zdecydowanie do nich należała. Bardzo chciał wiedzieć, jak wygląda bez zbędnych ubrań. Sylwia czuła to spojrzenie.

    – To widzimy się za godzinkę, proszę się nie stresować. Nie gryzę. Czy chce coś pan do picia ?

    – Nie dziękuję, Kasia już pytała.

    – To dobrze.

    Drzwi się zamknęły, Piotrka aż bolało od ucisku w spodniach z tych nerwów. Zapomniał zapytać, gdzie jest toaleta.

    Wyszedł nieśmiały z sali i jeszcze raz mógł zobaczyć Sylwię. Rozmawiała przez telefon, delikatnie opierając się o ścianę, Powoli podchodził do niej, ale ona zaczynała właśnie odchodzić. Boże jakie ona ma wspaniałe nogi i te rajstopy pomyślał i zaczął powoli przyśpieszać.

    – Przepraszam.

    Sylwia się obróciła i dalej rozmawiając przez telefon, na chwilę go odstawiła od ucha.

    – Tak Piotrek ?

    – Przepraszam, gdzie znajdę toaletę ?

    – Hehe, korytarzem prosto i pierwsze drzwi na lewo, przepraszam Cię, ale mam ważny telefon.

    – Dziękuje.

    Piotrek jeszcze chwilę spoglądał na nią, ale chwilę później już mu znikła z widoku i czym prędzej udał się do toalety.

    Usiadł i próbował się załatwić, lecz nie to go tu sprowadzało, chciał po prostu się dotknąć. Bo od takich widoków można oszaleć, a jemu niewiele brakowało. Gdy już zaczął się masturbować, główne drzwi od toalety się otworzyły i o dziwo było słychać damski głos, chwila czy ja jestem w damskiej toalecie ? Pomyślał, gdy drzwi od sąsiedniej kabiny się zamknęły, on czym prędzej próbował wyjść. Gdy już wychodził, drzwi się otworzyły a w nich Kasia.

    – Piotrek co Ty tu robisz ?

    – Przepraszam, musiałem pomylić.

    Był cały czerwony ze wstydu.

    – Spokojnie Piotrek męska toaleta jest po lewej stronie hehe.

    Wrócił do sali, aby przeglądać materiały. Czas powoli mijał a Piotrek wertował strona po stronie. Drzwi się otworzyły a w nich stała Sylwia, spokojnie wchodziła do środka i usiadła naprzeciw niego.

    – Gotowy ?

    – Chyba tak.

    – Co Ty taki niepewny ? Stresujesz się, boisz się mnie, aż tak źle wyglądam ?

    – Nie nie nie wyglądam pani cudownie.

    Sam nie wierzy w to, co przed chwilą powiedział.

    – Dziękuje Piotrek to miłe.

    Piotrek milczy, nerwowo bawi się długopisem. Który upada na ziemie, Piotrek schyla się z zamiarem podniesienia go. To, co widzi, powoduję ponowny wzwód u niego, Sylwia tylko domyśla się i umyślnie dodaje bodźców, tak że Piotrek, prostując się uderza głową o rant stołu.

    – Nic się nie stało Panie Piotrze ?

    – Nic mi nie jest, za szybko tylko głowę podniosłem.

    – Dobrze Panie Piotrze może na dziś wystarczy panu stresu, na dziś zakończymy szkolenie. Pójdę tylko po papiery do podpisania, za chwilkę wracam.

    Mówiąc to, Sylwia podnosi się a Piotrek razem z nią, i odprowadza ją wzrokiem. Nie mija kilka chwil, Sylwia wraca z papierami staję obok Piotra i zaznacza w papierach miejsca podpisów.

    – Dobrze Panie Piotrze proszę podpisać w miejscach zaznaczonych.

    Mówiąc to, podaję długopis tak, aby ten wypadł z ręki. Piotrek znowu się schyla, lecz teraz oprócz podziwiania nóg Sylwii z bliska mógł poczuć ich zapach, a to uwielbia. Sylwia popycha Piotra nogą tak, aby upadł i kładzie na nim swoją nogę.

    – Słuchaj gnojku, dobrze widzę jak na mnie patrzysz, wiem co myślisz. Lecz zrozum, Twoje potrzeby wcale mnie nie interesują.

    Mówiąc to, zbliża swoją nogę na gardło Piotrka, widzi lęk w jego oczach. Uwielbiała doprowadzać mężczyzn do tego stanu.

    – Teraz, jeżeli chcesz mieć pracę, będziesz grzecznym pieskiem. Rozumiemy się ?

    Wzrok chłopca był naprawdę przerażony zaistniałą sytuacją, nie wiedział jak odpowiedzieć. Jedynie mrugnął na znak potwierdzenia.

    – To teraz wyczyść języczkiem Pani buty, mają być czyste i suche.

    Mówiąc to, przybliżyła stopę do ust Piotrka.

    – Liż.

    Piotrek przerażony powoli wykonuję polecenie i muska językiem podeszwy butów oraz przód.

    – Uklęknij na jedno kolano i rób to, jak należy Psie.

    Piotrek wykonuje polecenie, przerażenie powoli zanika. A zaczyna coraz bardziej podniecać go ta sytuacja, liże buty z coraz większą starannością, tak jakby chciał kolor cały zlizać.

    – Grzeczny Piesek w nagrodę możesz pomasować mi stopę.

    Piotrek tylko na to czekał, już zdejmuje jej buta i czuje bardziej intensywny zapach. Który jeszcze bardziej go podnieca lekki wzwód zamienił się w porządną erekcje. Sylwia zauważyła to i kopnęła w twarz Piotrka.

    – Nie tak szybko Psie najpierw masz zadowolić Panią.

    Mówiąc to, bosa stopą trafiła na jego twarz. Sylwia stopniowo zwiększała nacisk.

    – Otwórz usta.

    Piotrek otwiera usta, Sylwia wkłada w nie stopę na początku tylko dwa paluszki. By chwilę później wkładała tak głęboko, że chłopak nie miał możliwości oddychania ustami, czuła na stopie wydychane powietrze nosem uwielbiała tak męczyć swoją ofiarę.

    – W nagrodę możesz zdjąć mi pończochę i wylizać mi stópkę, znasz procedury Psie ?

    Piotrek szybko klęka na kolano i czeka na stópkę Pani.

    – Szybko się uczysz, może będzie z Ciebie wytresowany psiak.

    Kładzie stópkę na kolanie Piotrka. On niewiele myśląc, podnosi ją delikatnie i od razu zbliża do nich usta i ssie paluszek po paluszku.

    – Teraz druga nóżka

    Piotrek odkłada i podnosi drugą stópkę Sylwii, zdejmując powoli buty oraz pończochę czując ten zapach, oraz smak chciałby ta chwila trwała wiecznie, Znowu poczuł kopniecie w twarz, lecz gdy teraz leżał Pani stała nad jego głową, podciągnęła spódniczkę i bez ogródek usiadła na jego głowie.

    – Spróbuj mnie polizać a możesz zapomnieć o pracy w nagrodę możesz tylko powąchać.

    Piotrek rozumiał i tylko i wyłącznie wąchał, a to co czuł było tak cudowne, nie wiele mu brakował do spełnienia i tym większy zawód, gdy Sylwia się podnosiła.

    – Grzeczny Piesek mam Twój numer odezwę się na następną tresurę.

    Oboje nie wiedzieli, że przez cały ten czas byli podglądani.

    CDN…

    PS. Pierwsze opowiadanie liczę na szczere komentarze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Guts bersa
  • Kiki

    Siedziałem z Kiki na kanapie sącząc delikatne wino. Słońce niepostrzeżenie ześlizgiwało się w dół oddając pola nocy. Kalifornijski skwar powoli odpuszczał, jednak nasze skromne lokum czyli pokój z niewielką kuchnią w dalszym ciągu było pewną namiastką piekarnika. Siedziałem w luźnym dresie i tshircie, natomiast blondi miała na sobie moją koszulkę sportową, która na niej wyglądała jak króciutka sukienka z mocnym dekoltem zarówno z przodu i z tyłu oraz ładne koronkowe majteczki. Ponieważ koszulka była na nią zbyt duża to często odsłaniała to jedną to drugą krągłą, niezbyt dużą ale kształtną pierś. Lubiłem ją taką jak w tej chwili. Pełna seksapilu, rozluźniona, z kolejnym kieliszkiem kalifornijskiego wina w żyłach powoli budowała w sobie ochotę na niezapomnianą noc. Krążąc po pokoju włączyła chilloutową muzykę, która robiła świetne tło do niespiesznej rozmowy. Gdy podchodziła do mnie jej ciało już poruszało się w takt muzyki. Jej pytania zaczynały krążyć wokół wyobrażeń, niespełnionych marzeń i fantazji. Czułem, że dążyła do czegoś. W pewnym momencie odstawiła kieliszek i szepnęła mi cicho, że dzisiaj chciałaby spróbować czegoś zupełnie nowego. Zrobiła to tak sugestywnie, przy okazji przejeżdżając swoją zgrabną rączką po moim członku, że przeleciało mi milion pomysłów przez głowę.
    W tym momencie zadzwonił domofon.
    “Cholera” przemknęło mi przez głowę i miałem szczery zamiar olać tę niespodziewaną wizytę, gdy dzwonek domofonu piknąl jeszcze raz i jeszcze raz, by zakończyć dłuższym sygnałem.
    – To CJ – powiedziałem do Kiki – kurde, coś pilnego.
    – No to otwórz – przez jej twarz przemknął wyraz rezygnacji.
    Podszedłem do słuchawki.
    – To naprawdę pilne? Zapytałem, zanim nawet zdążył się odezwać
    – Wypierdoliła mnie ze swojego życia jak najgorsze gówno – usłyszałem bezdenną rozpacz.
    – Wchodź – bzyknąłem alarmem – kochanie – Zwróciłem się do Kiki, która z racji małego pokoju usłyszała cały dialog – obawiam się, że muszę się napić z CJ’em.
    – Będę przeszkadzać? – właśnie za to ją tak kochałem – no, chyba nie… Zwłaszcza w tych ciuchach – powiedziałem tknięty nagłą myślą.
    – Tak mówisz? Kiki zupełnie nie przejęła się tą uwagą – mówiłeś mi, że im coś zgrzyta i nie mogą się odnaleźć w łóżku. Może niech sobie chociaż popatrzy? – gdy to mówiła, coś w jej spojrzeniu i ułożeniu ciała nagle przypomniało mi jej wcześniejszą uwagę. – Nalej CJ’owi, niech trochę ukoi myśli. A ja pójdę do łazienki.
    NIe czekała na moją odpowiedź tylko się tam udała. Coś mi szeptało, że CJ nie będzie długo płakał.

    Gdy wszedł do mieszkania, przyszło mi na myśl, że jednak się pomyliłem. Zapowiadał się ciężki wieczór pełen wrednych bab, popierdolonych koleżanek i zaborczych tatusiów. CJ ze zbolałą miną zapytał retorycznie:
    – Nie przeszkadzam?
    – Nie no luz, wchodź stary, siadaj. Kopnęła Cię w dupę? – zapytałem bez żadnego wstępu.

    No i się chłopu ulało. Sztorm gówna, który wypłynął w pierwszych zdaniach, sprawił, że nawet mnie mina zrzedła. Znałem historię związku mojego najlepszego kumpla, ale okazało się, że mówił mi tylko co łagodniejsze akcje. Zależało mu, psia mać. Nie chciał jej oczerniać, idiota jeden. Nie wiem, co on za klapki na oczach miał, skoro od paru miesięcy mu trułem, że to się wyjebie. A on gadał i gadał. Dopiero po trzeciej szklaneczce whisky głos mu trochę stwardniał i zaczął dochodzić do rzeczywistości. W całym tym gadaniu nie zauważyłem wcześniej, że Kiki dalej siedzi w łazience. Miałem tam w końcu zaglądnąć, ale tuż przed tym jak chciałem zapukać drzwi się otworzyły i wyszła Kiki. Ubrana tak samo jak wcześniej. Lekko już chwycony tą whisky, którą piłem równo z CJ’em, nie zwróciłem na to uwagi.
    – Przyłączysz się do nas? – Zapytałem.
    – Tak, już idę, tylko nasypię jakieś chipsy

    W sumie przegryzka by się przydała więc wróciłem na kanapę i dolałem nam kolejną porcję. CJ odtajał, pierwsza fala rozpaczy-złości mu przeszła. Wyglądał na takiego, który zastanawia się teraz czy urżnąć się na smutno czy w trupa. Przerwała nam Kiki. Przyszła z miską chipsów i zaczęła przestawiać naczynia na stoliczku, żeby zrobić miejsce. Wszystko byłoby w porządku, ale odniosłem wrażenie, że robi to za długo. Wtedy przykuło moją już lekko rozproszoną uwagę to, że stała na wyprostowanych nogach i pochylała się bardzo głęboko do przodu (jak to kobiety mają w zwyczaju), przez co moja koszulka wisiała sobie zupełnie luźno odsłaniając jej biust. Na wprost oczu CJ’a. A ponieważ whisky już mu zdążyła wysuszyć łzy i rozjaśnić myśli to, jak każdy normalny facet, gdy zobaczył cycki to się na nie gapił. Nawet mu szczęka lekko opadła. Kiki nie zwróciła (nie miała zamiaru?) uwagi na co tak się patrzy CJ. Odwróciła się i przeszła lekko rozkołysanym krokiem z powrotem do kuchni. Tym razem wzrok CJ’a przykleił się do jej pośladków i majteczek. Usłyszałem jak przełknął ślinę. Z dużym wysiłkiem woli odwrócił głowę w moją stronę i wielki pytajnik pojawił się w jego oczach. Wzruszyłem ramionami i uśmiechnąłem się. CJ przełknął ślinę jeszcze raz. Kiki wróciła do nas z szklaneczką i wymownym gestem poprosiła o nalanie i jej whisky. Już się prawie nie zdziwiłem, chociaż wiem jak puszczają jej hamulce, gdy pije na ostro.
    Kiki włączyła się do rozmowy. Podpytywała CJ’a o różne kwestie związane z jej byłą. Ja prawie się nie odzywałem, tylko pilnowałem, żeby szkło było pełne. Zauważyłem jeszcze, że Kiki jednak założyła coś dodatkowego. Był to luźny, duży naszyjnik, którym w trakcie rozmowy cały czas się bawiła. Zastanawiałem się czemu to robi skoro, zdaje się, że nawet za nim nie przepadała. Wtem doszło do mnie. Gdy to robiła, ramiączka bluzeczki zsuwały się. To na jedną to na drugą stronę. A wtedy to cała pierś, to kawałek sutka, to inne fragmenty jej cudownych półkul ukazywały się naszym oczom. A w zasadzie oczom CJ’a, bo Kiki siedziała na wprost niego. A on odpowiadał na jej pytania i gapił się jak urzeczony. Czułem, że sytuacja już zaczyna iskrzeć, ale nie poganiałem. Kiki miała jakiś plan.
    Zwróciłem też uwagę, że jej pytania coraz bardziej krążyły wokół seksu. Dowiedziała się m.in. że była CJ’a mało co lubiła, a o wszystko miała pretensje. Nie chciała robić loda, robiła afery o jakąkolwiek kropelkę spermy blisko niej, a wogóle to się dowiedzieliśmy, że mało nie roztrzaskała telefonu o głowę CJ’a, gdy jej zaproponował, żeby poflirtowali smsami, a jak się zapytaliśmy jak to ujął, to się zdziwił, że tacy jesteśmy niekumaci. Napisał do niej “send nudes”. Zaczęliśmy się śmiać.
    Po chwili Kiki wstała i przeciągnęła się lekko. Wyglądała jak bogini seksu w tej chwili. Długie, zgrabne nogi, wyraźnie rysujące się kopuły piersi zakończone mocno rysującymi się pod koszulką sutkami, długie, poniżej ramion lekko kręcone blond włosy.
    – Co wy na to chłopcy, żebyśmy trochę potańczyli? Potrzebuję ruchu.
    Błysk. Impuls.
    – A może kochanie zatańczysz dla nas?
    Moment namysłu. Decyzja.
    – Jeżeli na to macie ochotę. Tylko wybiorę sobie muzykę.

    Gdy podeszła do sprzętu, żeby wybrać nutę CJ ponownie zadał mi nieme pytanie. Skinąłem zdecydowanie głową. W tym czasie Kiki siedząc tyłem do nas i wybierając płytę rzuciła jeszcze od niechcenia:
    – Włącz proszę misiu kamerę. Chciałabym zobaczyć siebie Twoimi oczami
    – Ok – rzuciłem i tym razem ja przełknąłem głośno ślinę. CJ’owi zdaje się w tym momencie całkiem zaschło w gardle.
    Czułem, że przekroczymy niejedną granicę za chwilę. Uruchomiłem moje GoPro, odstawiłem stolik na bok, żeby nam nie zasłaniał i usiadłem obok CJ’a na kanapie. Kiki w tym czasie wybrała sobie utwór. Wstała i stanęła tyłem do nas. Przeczesała ręką włosy,eksponując je w całej okazałości
    – Ale w sumie to co mam robić? Zadała pytanie ni to do nas, ni to do siebie.
    – NIe spiesz się kochanie, wsłuchaj się w muzykę – podpowiedziałem.

    Stanęła tyłem do nas a potem obróciła się się profilem i delikatnie się uśmiechnęła. Zjeżdżając ręką w dół poruszyła koszulką. Ten ruch odsłonił jej lewy cycuszek. Uśmiechnęła się zalotnie do nas. Całkiem zsunęła ramiączka koszulki między piersi. Następnie zamknęła teatralnie oczy i znów obróciła się tak, by stać do nas tyłem. Utwór powoli się rozkręcał. Delikatne rytmy, przyjemny bit – jeden z tych “najlepszych kawałków do uprawiania miłości”, które lubiła puszczać w naszej sypialni. Jej ciało odnajdywało ruch, nogi ugięły się lekko w kolanach. Kołysała się w rytm muzyki. Powoli podnosiła koszulkę. Naszym oczom ukazały się ładne, czerwone, koronkowe majteczki. Delikatnie je poprawiła, cały czas się kołysząc.
    Na chwilę rzuciłem okiem – swoim i kamery – na CJ’a. Też na mnie popatrzył, poprawiając sobie przy okazji swojego ptaka pęczniejącego już w krótkich spodenkach. Zwróciłem się z powrotem do Kiki. Jej ręce co chwila podwijały koszulkę, żeby pokazywać swoją zgrabną pupę, którą kręciła coraz intensywniej. Cały czas poruszając się w rytmie muzyki, powoli obróciła się do nas. Zakołysała się lekko przez co jedno ramiączko koszulki zsunęło się. Tym razem już z premedytacją lekko pchnęła ręką drugie ramiączko. Koszulka opadła już całkiem na ziemię odsłaniając obie piersi ze sterczącymi już sutkami. Kiki powoli podeszła i stanęła metr od nas byśmy mogli podziwiać jej piękne zgrabne ciało. Przesuwała rękami po piersiach, zsuwała je do krocza, bawiła się majteczkami. Znów się obróciła, pozwalając nam z bliska podziwiać swoją zgrabną pupę. Jej ręce wylądowały na pośladkach a następnie złapały majteczki i powoli, będąc cały czas na wyprostowanych nogach, ściągnęła je w dół. Wypięła przy tym pupę, więc mogliśmy zauważyć jej muszelkę. Delikatnie już wilgotną. Powoli opadła na kolana, następnie na ręce. Wciąż tyłem do nas, wręcz hipnotyzując nas swoją dupką, którą cały czas delikatnie poruszała. Będąc w tej pozycji obróciła się do nas i na kolanach i rękach powoli do nas się zbliżała.
    CJ już bez oporów bawił się swoim fiutem w spodenkach. Kiki zbliżyła się do niego, oparła na jego kolanach. Wręcz zamarł. Może bał się, że jak się poruszy to ona się spłoszy? Ona delikatnym, acz stanowczym gestem rozchyliła jego kolana, a następnie sięgnęła po spodenki i zaczęła ciągnąć w dół. Podniósł się, żeby jej to ułatwić i dzięki temu jego pała w zasadzie wyskoczyła ze zjeżdżających spodenek. Kiki wsunęła mu ręce pod pośladki ściągając go lekko w dół, a potem delikatnym ruchem wzięła jego nabrzmiałego członka do ręki. Zaczęła go głaskać, kilka razy poruszyła ręką w górę i w dół a potem pochyliła się, pocałowała go w główkę i wzięła do ust. W robieniu loda była mistrzynią. Masowała go językiem, muskała, obejmowała go ustami i i smakowała.
    Odstawiłem na chwilę kamerkę, szybko pozbyłem się własnych ubrań. Mój własny drąg był już gotowy do działania. Widząc, że na razie Kiki jest pochłonięta ssaniem członka CJa usadowiłem się za nią. Mój drąg już drgał ze zniecierpliwienia. Nakierowałem go na jej szparkę i szybkim, mocnym ruchem wszedłem w nią. Westchnęła przeciągle nie wypuszczając Cj’owej pały z ust. Zacząłem ją posuwać, ale czułem, że nie chciała się spieszyć, więc moje pchnięcia były niespieszne, obliczone bardziej na jakość niż szybkość.
    Po chwili Kiki delikatnie mnie odepchnęła i przestała ssać pałę CJa. Ułożyła się na kanapie blisko niego, chwyciła go za członka i pociągnęła na siebie. CJ rzucił na mnie przelotnie spojrzenie, ale wyczytał w nich przyzwolenie, więc nakierował na jej szparkę swojego ptaka i zaczął ją rytmicznie posuwać. Kiki dała mi znać, żebym się zbliżył i złapała mojego fiuta w usta delektując się nim i swoimi sokami na nim. Czułem jej zbliżający się orgazm po szybkich oddechach i rytmicznych jękach. CJ też to czuł. Przyspieszył ruchy. Muzyka miksowała się z naszymi stęknięciami i charakterystycznymi odgłosami plaśnięć. Jej ciało wygięło się a usta  wypuściły mojego członka. Łapała gwałtownie oddechy.
    CJ był zdecydowany skończyć w niej i  przyspieszył ruchy, lecz ona go powstrzymała. Wskazała mi kamerę, usiadła, a następnie chwyciła nas za nasze prężące się fiuty, ustawiając nas koło siebie. Trzymając nas cały czas zaczęła masować fiuty, ssać to jednego to drugiego. Jej ruchy na naszych członkach przyspieszyły, drażniła nas, lizała główki. Pierwszy wystrzelił CJ. Trafił ją w policzek. Kolejną porcję nasienia skierowała już sobie do ust, z których sperma zaczęła skapywać na piersi. Zaraz potem ja wystrzeliłem już prosto w jej usta.
    Gdy wróciliśmy już do rzeczywistości, Kiki patrząc na nas wyzywająco połknęła to co zostało jej w ustach.
    – Chłopcy – Kiki zmrużyła oczy i przeciągnęła się muskając rękami po naszych opadających członkach – podobało mi się…
    Poczułem, że to nie koniec wieczoru…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    donian
  • Gwiazda

    Od dzieciństwa interesowała mnie fotografia. Ciągle biegałem z aparatem i pstrykałem wszystko co wpadło mi w oko. Pasja rozwijała się. Rodzice zgodzili się zapisać mnie na kurs fotografii, koleżanki ze szkoły średniej zgadzały się pozować. To wtedy odkryłem, że obiektyw aparatu zmienia niewinną dziewczynę w kobietę pełną seksapilu, której puszczają wszystkie hamulce. Korzystałem z tego, a jak… Tylko wtedy trzeba było odłożyć już aparat, więc musicie mi uwierzyć na słowo. Potem studia, w czasie których rozwijałem swoją pasję i zacząłem na niej zarabiać. Coraz lepszy sprzęt, coraz większe doświadczenie. Coraz lepsi zleceniodawcy. Mierzyłem się z najlepszymi w branży. Doświadczenia z koleżankami ze szkoły średniej przekładałem na ujęcia, dzięki którym kwalifikowałem się do konkursu jednego z najpoczytniejszych magazynów dla Panów na świecie. Wiecie którego… Dwa razy byłem finalistą. Raz w pierwszej trójce. Dwa razy wygrałem. I w końcu przyszło Zlecenie.
    Była ciepła lipcowa noc, gdy przygotowywałem studio do zrealizowania Zlecenia od Czasopisma. Dawałem z siebie wszystko, żeby całość była profesjonalnie zorganizowana. Światło było idealne, studio lśniło, tło specjalnie przygotowane – Zlecenie wskazywało, że zdjęcia mają być w czerni i bieli. Baterie naładowane, karty główne i zapasowe puste. Wszystko sprawdzone trzy razy. Martwa natura przestrykana dwa razy.
    Pierwsza zjawiła się o dziwo makijażystka. Wymieniliśmy się profesjonalnymi uwagami, ustaliliśmy jaki rodzaj makijażu dla Niej będzie odpowiedni do tego typu zdjęć. Chwilę po makijażystce przyszli modele. Tak, do tej sesji oprócz Gwiazdy mieli być modele. Trzech. Wszyscy idealni. Włoski typ urody, czarne włosy, bujne lecz krótkie fryzury. Świetnie zbudowane ciała. Lecz dzisiaj nie miały być odsłaniane. Dziś oni mieli być ubrani. To Ona miała być eksponowana. Po wymianie uprzejmości modele udali się do kącika charakteryzatorki w celu nałożenia stosownych matowych podkładów i retuszy. wkrótce zjawiła się specjalistka z garniturami dla Panów oraz z bielizną, w której Ona miała pozować. I której miała też się pozbywać. Kostiumolożka przyszła razem z asystentką gwiazdy. Ta zlustrowała studio, sprawdziła catering (wszystko wraz z szampanem dla Gwiazdy czekało już przygotowane). Potwierdziliśmy zakres zdjęć z umowy. Topless, nagość zakryta i jeszcze jeden punkt… Życzenia Gwiazdy.
    Wszyscy czekali już tylko na nią. Przygotowani i przebrani panowie pozowali mi do zdjęć próbnych. Jeszcze raz sprawdziłem wszystko włącznie ze światłami tym razem wykorzystując modeli. Było perfekcyjnie.
    Dosyć niecodziennie jak na Gwiazdę jej formatu przybyła punktualnie. Była zjawiskowa. Niezbyt wysoka, czarne proste włosy, związane w idealny koński ogon. Była ubrana w lekki sportowy strój, więc trudno było na pierwszy rzut oka powiedzieć coś więcej oprócz tego, że była zgrabna. Zaraz za nią wtoczył się ochroniarz, zlustrował całe studio, ale uznając widocznie, że jego podopiecznej nic tu nie zagraża, wyszedł. Gwiazda przywitała się ze wszystkimi błyskając swoim iście hollywoodzkim uśmiechem. Przeszła od razu na Ty z modelami. Widać było, że jej się spodobali. Zaproponowała po kieliszku szampana dla przełamania lodów. Jeden z modeli ruszył do stołu i nalał z rozpędu wszystkim jednak makijażystka wymówiła się kolejnym zleceniem, na które leci po zakończeniu tego. Ja również podziękowałem. Gwiazda oddała się w jej ręce prowadząc swobodną konwersację z chłopakami. Pytała o ich doświadczenia w modelingu (duże) i o taki rodzaj sesji (również nie małe). Z błyskiem przekory w oku zapytała jak ich profesjonalizm zachowuje się przy takich okazjach, co wzbudziło lekki chichot, ale jeden z nich bardziej widać śmiały niż pozostali odparł, że profesjonalizm staje na wysokości zadania, co wywołało już ogólną salwę śmiechu. Gdy makijaż został skończony, udała się do przebieralni. Napięcie zaczęło narastać. Po chwili wyszła, ale teraz była ubrana w długi jedwabny szlafrok. Zapytała o kolejną lampkę szampana, wzniosła toast za udaną sesję. Panowie byli ciekawi co zobaczą, ale z tajemniczym uśmiechem powiedziała, że ma w kontrakcie zapis, z którego chce skorzystać. Asystentka podała jej 3 opaski na oczy. Każdemu po kolei osobiście taką opaskę założyła. Modele lekko się zasmucili, że nie będą widzieli Gwiazdy, na co odparła, że zobaczą finalny efekt, a w między czasie sugeruje przestawić się na inne zmysły.  Podeszli do tego profesjonalnie. Z asystentką już wcześniej ustaliłem, że to Gwiazda będzie głównie dyrygować mężczyznami, a ja będę wprowadzał tylko niezbędne korekty techniczne.
    Rozpoczęliśmy pracę. Kilka technicznych zdjęć z Nią i stojącymi panami. Sprawdziłem oświetlenie oraz nieobrobione zdjęcia na ekranie monitora. Wszystko grało. W związku z tym Gwiazda już nie czekając dłużej zrzuciła z siebie szlafrok. Tylko ja i makijażystka mieliśmy okazję zobaczyć jej idealną figurę. Piękne, idealne piersi, teraz schowane w czarnym koronkowym staniku, płaski brzuch, stringi opinające jej super kształtną pupę. Długie nogi w czarnych szpilkach i . I białe korale na szyi, kontrastujące z czarną bielizną.  
    W tym czasie asystentka już nas opuściła, więc byliśmy w coraz mniejszym gronie.
    Zdjęcia miały kipieć od emocji, miały emanować seksem i erotyką. Widać było, że Ona wszystko sobie przemyślała, bo po próbnych zdjęciach zaczęła ustawiać modeli. Na początku wszyscy klęknęli tyłem do kamery a przodem do niej. Nieprzypadkowo powiedziała modelom, żeby przestawili się na inne zmysły, bo coś do nich szeptała. Widać było, że nastawiają uszy, a ja dzięki temu robiłem ciekawe ujęcia ich głów poszukujących jej słów. Po chwili w absolutnej ciszy modele usłyszeli szelest odpinanego stanika. Obiektyw łapał Gwiazdę i jej wyznawców. Ujęcia były absolutnie genialne.
    Ona zrobiła krok w ich stronę i biorąc ich ręce nakierowała je na swoje ciało. Panowie obejmowali jej nogi i uda. Ona wyciągając szyję i podnosząc lekko brodę wyglądała niczym bogini seksu wśród swoich akolitów. Kolejne ujęcie, nad którym pracowaliśmy, przedstawiało Ją od tyłu. Panowie w dalszym ciągu dotykali Jej, ale ich dłonie znajdowały się już nie tylko na jej nogach, ale również na Jej ramionach, a nawet na karku. Oczy jej błyszczały. Kolejne ujęcie przedstawiało Ją leżącą na plecach, a dłonie jednego z nich powoli zsuwały jej stringi. Ręce drugiego były na Jej piersiach. Niby tylko leżały, ale Jej sutki były już nabrzmiałe i musiała tę rękę odczuwać. A ta ręka niby to drgnęła, ale trąciła jej sutek. Następne ujęcie przedstawiało gwiazdę na kolanach i podpartych rękach. Jeden z modeli znajdował się za nią, jego jedna ręka jeździła po jej udzie (drugiej obiektyw nie widział), drugi model złapał za korale i delikatnie ją dusił. Była tym wyraźnie podekscytowana, ale profesjonalizm cały czas grał pierwsze skrzypce. Poprosiłem o kilkuminutową przerwę. Zmieniłem w tym czasie baterie, karty, sprawdziłem jakość dotychczasowych ujęć. Panowie rozsiedli się i chcieli ściągać opaski, ale Gwiazda poprosiła by tego nie robili. Makijażystka podeszła, musnęła kilka razy pędzlem do pudru i zapytała czy będzie jeszcze potrzebna. Dostała odpowiedź negatywną i szybko zebrała swoje kosmetyki i wraz z kostiumolożką wyszły. Gwiazda została sama z czterema facetami. Naga i pochłaniająca kolejną lampkę szampana. Panowie też zostali uraczeni trunkiem.
    Wróciliśmy do zdjęć. Jeden z modeli został poproszony o klęknięcie, a Ona stanęła nad nim opierając jedną nogę o niski parapet okienny. Jej uda zbliżyły się bardzo blisko jego twarzy. Musiała czuć jego oddech na swojej muszelce, ale tego nie widziałem. Uchwyciłem za to jego dłoń trzymającą jej udo, i jego kciuk po wewnętrznej ich stronie. Kolejne ujęcie. Ona klęczy bokiem do kamery. Jeden stoi za nią i obserwuje. Jeden jest z przodu znów z ręką na udzie. Drugi z tyłu trzyma ręką to samo udo, ale po wewnętrznej stronie. Nie wiem czy mi się wydawało, bo obiektyw tego nie uchwycił, ale jego kciuk chyba przejechał po jej muszelce. Zmienili pozycję do zdjęć. Ona leży z ugiętymi nogami i rozłożonymi rękami. Jeden z nich najpierw głaszczę, a potem całuje jej łydkę, drugi bawi się jej piersią. Jej ręka błądzi po udzie trzeciego wspinając się coraz wyżej i wyżej. Wtedy ten trzeci pochylił się nad nią i błądząc nosem po jej nagim ciele odnalazł Jej usta. Wpił się w nie, a ona oddała mu pocałunek.
    Wtedy zrozumiałem, że większej części zdjęć z sesji nikt już nie ujrzy. Robiłem jednak zdjęcia dalej, bo obiektyw kochał Jej twarz. Namiętnie całowała się z trzecim. Ten co całował wcześniej Jej łydkę wędrował teraz ustami w górę wewnętrzną stroną ud, by w końcu dojść do nabrzmiałej już i mokrej cipki. Najpierw delikatnie a potem namiętnie zaczął ją lizać, ssać i penetrować najpierw jednym palcem, a po chwili dwoma. Ten co trzymał ręką na Jej piersi również się nad Nią pochylił i zaczął językiem drażnić Jej sutki, lizać i miętosić sterczące piersi. Miała zamknięte oczy, Jej oddech mocno przyspieszył, z ust dobywały się jęki. Chciał ich, chciała ich kutasów. Chciała, żeby Ją wypierdolili i to w blasku reflektorów. W końcu Jej ręce odepchnęły tego z którym się całowała, po to by sięgnąć do paska jego spodni. Energicznie zajęła się rozpinaniem spodni, zsunęła je wraz z bokserkami. Nabrzmiały kutas modela wyskoczył i zalśnił małą kropelką mazi na końcu. Chwyciła go za pałę i zaczęła ją pieścić ręką. Tego, co zajmował się piersiami również odszukała i również próbowała zająć się jego spodniami, ale jedną ręką ciężko Jej szło. Ci co mieli spodnie na sobie szybko się zorientowali w Jej potrzebach. Wstali i błyskawicznie się rozebrali. Wyszło piękne ujęcie doskonałych, wręcz boskich męskich ciał z zasłoniętymi opaskami oczami i z mocno sterczącymi kutasami nad nią, w momencie gdy Jej usta zajmowały się pałą trzeciego. Nie pozowali. Po prostu na moment zastygli w pełnej niedowierzania radości, gdy zorientowali się, że nagle w lecie będą mieć świąteczną gwiazdkę. Z powrotem klęknęli. Ten co przedtem pieścił Ją ustami klęknął teraz między Jej rozwartymi szeroko nogami. Chwycił swojego drąga, przejechał nim raz i drugi po wierzchu Jej połyskującej soczkami cipki i nakierował go. Pchnął lekko i gdy poczuł, że jest w środku, drugim pchnięciem mocno wszedł. Z jej ust wydobyło się głębokie westchnienie. Wypuściła kutasa z ust. Wtedy ten, któremu robiła loda wstał i również zaczął się rozbierać, a ten co pieścił jej piersi nadstawił Jej swoją pałę. Przywarła ochoczo i mocno zaczęła obrabiać go ustami. Ten co się rozebrał ściągnął ze swoich oczu opaskę i chwilę przyglądał się z nieukrywaną samczą rozkoszą jak niewiarygodnie zgrabna suka jest pierdolona przez dwóch brytanów. Usłyszałem jego cichy szept – chcesz specjalnych życzeń? To dostaniesz więcej niż pragnęłaś… Sięgnął do leżących w nieładzie ubrań i wysupłał krawat. Klęknął przy jej głowie, przytrzymał ją przez chwilę, żeby przestała robić loda, a następnie zarzucił Jej krawat na oczy i związał. Zaskoczyło ją to, a modela bzykającego Ją w cipkę wybiło z rytmu. “Zmiana” cicho zakomenderował ten co wiązał. Wskazał tego, którego chuj był przed chwilą w Jej ustach. “Siadaj” wskazał mu niską sofkę z oparciem. Wziął Gwiazdę na ręce i posadził tamtemu na kolanach. Siedzący długo się nie namyślając dosunął Ją do siebie i wprowadził w nią swojego kutasa. Zaczęła  poruszać się rytmicznie na nim. Jego ręce i usta zajęły się jej piersiami. Ten, który przed chwilą jeszcze w niej był podszedł od strony Jej głowy i nakierował Jej usta na jego sterczącą i błyszczącą od Jej soków pałę. Wpiła się w nią ochoczo, zlizując dokładnie wszystko. Ten stojący, zadowolony z widoku wypiętej pięknie kształtnej dupki mruknął do siebie “zawsze chciałem to zrobić”. Następnie szybko podszedł do stolika z rekwizytami i wyciągnął olejek do masażu, który musiał wcześniej wypatrzeć. Spojrzał na pierdolący się trójkąt i na mnie robiącego cały czas zdjęcia, mrugnął do mnie, a następnie nalał sobie olejku na dłoń i posmarował swojego chuja. Następnie zbliżył się do tej sterczącej dupy i polał sobie olejku na palce. Drugą ręką wstrzymał podskakującą na kutasie Gwiazdę. Nie zwróciła specjalnie na to uwagi obrabiając kutasa w ustach. Odszukał jej drugą dziurkę i zaczął masować jej zwieracz. Na chwilę wróciła jej świadomość, oderwała usta od pały i chciała coś powiedzieć. Nie zdążyła. Pała z powrotem wepchała się na swoje miejsce, inne usta zajęły się ssaniem jej sutków. Rozkosz znowu Ją pochłonęła. Palec trzeciego przełamał opór zwieracza i zaczął rozpychać się w Jej dupce. W rytm palca z dupki zaczął poruszać się w niej również kutas w cipce. Gdy pierwszy opór został przełamany dołączył drugi palec, a zaraz potem trzeci. Dupka błyskawicznie przystosowała się do zwiększającej się w niej objętości. Właściciel palców, zadowolony z efektu, przestał Ją w ten sposób pieprzyć. Przysunął się do niej znów Ją unieruchamiając, a następnie przyłożył swoją nabrzmiałą główkę do Jej analnej dziurki. Jej ciało wyprężyło się, próbowała się odsuwać od rozpierającego Ją kutasa, ale mając innego chuja w buzi na niego bardziej się nadziewała. Cofnęła się od wpychającego się w jej gardło penisa, bardziej napierając na penetrującego Jej analną dziurę drąga. Eksplozje rozkoszy rozbłyskiwały przed Jej zawiązanymi krawatem oczami. Świat wirował, a ona odpływała w seksualną ekstazę. W tym czasie penetrujący Jej dupę model poczuł, że może już Ją rżnąć. Powoli zaczął miarowo się w Niej poruszać. Studio wypełniły seksualne dźwięki. Ona wydawała ni to westchnięcia ni to rżenia, próbując w ekstazie złapać oddech. Oni posuwali Ją we wszystkie dostępne otwory coraz szybciej czując, że zbliża się finał. W pewnym momencie Jej usta oderwały się od drąga i łapczywie łapiąc oddech wydały długi ekstatyczny jęk. Ten co był w Jej ustach na ten widok chwycił swoją pałę doprowadził się szybkimi ruchami do końca tryskając na Jej twarz, usta, dekolt. Ten co posuwał ją w dupę również się z niej wysunął. Gdy to zrobił ona, już prawie bez sił, zsunęła się z trzeciego i opadła na plecy. “Otwórz usta suko” usłyszała. Gdy to zrobiła pozostały dwa kutasy trysnęły jak na zawołanie, a na Jej twarzy i w ustach wylądowały gorące krople spermy. Odruchowo połknęła to co miała w ustach.
    To zdjęcie Jej twarzy w spermie z wyrazem ekstatycznego zadowolenia porządnie wypierdolonej suki jest ulubionym w moim prywatnym archiwum.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    donian
  • Podroze male i duze

    Mając 26 lat byłam ciekawa świata, nie chciałam siedzieć w pracy cały dzień i czekać na weekend jak na zbawienie.
    Równo z początkiem lata zwolniłam się z pracy i postanowiłam wyruszyć w świat. Nie miałam pojęcia ile potrwa ta wyprawa ale nie to było najważniejsze.
    Kierunek konkretny – do morza. Zaczęłam łapać autostop w kierunku ciepłych wód Chorwacji. Miałam trochę oszczędności więc na początku było lekko. Wiedziałam że w pewnym momencie kasy braknie ale nie myślałam o tym wcale.

    Zatrzymałam się w Budapeszcie w małym hotelu, wyszłam na miasto na imprezę a wróciłam do pokoju z piękną dziewczyną o imieniu Lily, nie byłam nigdy z dziewczyną. Zaczęła mnie całować po szyi, jej delikatne usta i wszędobylskie dłonie sprawiały że chciałam więcej. Położyłam się na łóżku a Lily zdjęła moje jeansy, rozebrała bluzkę pod którą nie było stanika. Zaczęła mnie pieścić i dotykać. Byłam już bardzo napalona, gdy mnie rozebrała do naga i sama zdjęła ubranie, od razu poszła na całość. Nie wiedziała że jest moja pierwszą dziewczyną, usiadła na mojej twarzy by po chwili w pozycji 69 lizać moją cipkę, ja miałam jej w swoich ustach i czułam że dochodzę. Lily wsunęła we mnie dwa palce i lizała jak szalona, poczułam że Lily dochodzi i do moich ust wlała się sporą ilość jej soku, wstała i pocałowała mnie biorąc do ust swój sok. Rozchyliła moje nogi i wypluła wszystko na moją cipkę.
    Mocno nawilżona cipkę zaczęła posuwać dwoma palcami, ale zawsze tuż przed orgazmem przerywała i dawała mi chwilę wytchnienia, później wsunęła już trzy palce, później cztery, czułam jak rozciąga moją ciasną cipkę która zadowalała się zawsze średniej wielkości kutasami.
    Leżałam nago, moje szczupłe nogi były rozłożone najszerzej jak się dało, wtedy Lily się podniosła i spojrzała mi w oczy, patrząc zaczęła wsuwać we mnie całą dłoń, czułam że zaraz z podniecenia stracę kontrolę nad sobą i wtedy gdy już całą dłoń wsunęła aż po nadgarstek zaczęła lizać moją łechtaczkę. Trwało to minutę może mniej gdy poczułam ogromny rozrywający ciało i duszę orgazm, pierwszy raz krzyczałam bez opamiętania, moja cipka uwolniła swój wytrysk a Lili nie przestawała.
    Trzymała swoją dłoń we mnie gdy poczułam że wsuwa mi palec drugą dziurkę. Nie byłam na to gotowa… Ale Lily znała się na tym. Po kilku minutach miałam w cipce jej dłoń a w dupce drugą jej dłoń.
    Odchodziłam od zmysłów. Po długim czasie Lily wyjęła obie dłonie i poszła do łazienki. Ja w ślad za nią.
    Położyła się na łóżku a ja zrobiłam jej dokładnie to samo. Cała zabawa trwała do późnej nocy. W końcu wyczerpana zasnęłam.

    Obudziłam się rano, Lily nigdzie nie było ale zauważyłam że moje dłonie i kostki są przywiązane do łóżka różowymi tasiemkami. Z Łazienki wyszła Lily, była piękna i gola. Podeszła do mnie i zawiązała mi taką samą tasiemka oczy.
    Byłam podniecona ale i przerażona. Nie znałam jej. Wtedy między nogami poczułam znajome ciepło jej języka, odprężyłam się. Po kilku chwilach poczułam na sutkach nowe ciepło. Na każdym… Więc Lily miała dwie koleżanki? Myliłam się. To byli jej koledzy….
    Lily nie lizała mojej cipki, był to jeden z nich, ona usiadła mi na twarzy wypełniając moje usta swoją cipką, chłopcy pieścili całe moje ciało a ja czułam się jak w niebie. Wtedy jeden z nich wszedł na mnie i we mnie, miał dużego kutasa który wypełnił mnie aż pod żołądek. Posuwał mnie chwilę gdy nastąpiła zmiana, Lily nadal siedziała na moich ustach a ja czułam jak jej sok spływa do mojego gardła. Wtedy wstała.

    Obróciła mnie na brzuch w pozycji na pieska, sama rozłożyła nogi i przycisnęła moją twarz do swojej cipki. Poczułam że jeden z nich wchodzi w moją cipkę i posuwa mocno i pewnie, gdy był blisko spustu podszedł do Lily i dał jej w usta to co miał w swoich jądrach, Ona podniosła moją twarz i pocałowała mnie przekazując ogromną ilość spermy. Nim zdążyła to zrobić do końca przycisnęła mnie do swojej cipki a ja poczułam kutasa wchodzącego w mój ciasny tyłek.
    Bolało ale tylko chwilę. Myślałam że koniec zabawy już blisko, ten spuścił się głęboko w mojej dupie,. czułam jak pręży się i wypuszcza wewnątrz mnie spermę. Już chciałam odetchnąć gdy Lily wstała, ale poczułam kolejnego kutasa w mojej cipce, po nim jeszcze jednego i kolejnego w dupce.
    Po trzech godzinach byłam totalnie wykończona. Opadłam na łóżko i zdjęłam opaskę.
    W pokoju było 10 facetów, każdy młody i ze stojącym kutasem. Pomiędzy nimi krążyła Lily obciągając im po kolei, gdy kończyła z kolejnym ten podszedł do mnie i bez słowa położył mnie na brzuchu i wsadził kutasa w gardło, czułam jak wciska go prosto w gardło i spuszcza się potężnie.
    Nie potrafiłam się bronić ani nie chciałam… Cała akcja trwała ponad 4 godziny gdy w końcu wszyscy wyszli i zostałam sama z Lily.
    Z każdego otworu mojego ciała płynęła sperma, włosy twarz i ręce były całe w spermie i soku Lily.
    Poszłyśmy pod prysznic gdzie długo myła mnie a ja ją.
    Po wszystkim wyciągnęła cztery banknoty 200€ i dała mi dwa. Uśmiechnęła się, dała mi swój numer i powiedziała że mam się odezwać gdybym chciała jeszcze to powtórzyć.

    W ciągu trzech tygodni razem z Lily zarobiłyśmy po 1600€ . Nie pojechałam nad te morze. Spędziłam najlepsze momenty w życiu w Budapeszcie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emi Ly
  • Pani Beata, corka i jej chlopak

    Pieprzył ją na klęczkach w łazience. Czuła chłód i twardość płytek na kolanach, ale czuła też niewyobrażalną rozkosz, kiedy heblował ją porządnie od tyłu. Jego jądra obijały się rytmicznie o jej łechtaczkę, drażniąc ją nieznacznie. Lubił to zdecydowanie, zresztą powiedział jej o tym. Teraz też to usłyszała.
    – Uwielbiam kochać się z tobą na pieska – wydyszał Michał. Jego słowa przebijały się między głośnym klaskaniem pośladków o jego podbrzusze.
    – Też to lubię – wyznała zgodnie z prawdą. – Ale kończ już, proszę. Niedługo wróci Janusz.
    Posłuchał jej z ochotą. Chwycił za rozpuszczone blond włosy i pociągnął do siebie. Przyspieszył swoją pracę, zaczął ją jeszcze zajadlej posuwać. Pracował jak maszyna, jego kutas pracował jak potężna maszyna, a jej pochwa była jak naoliwiony tłok. Michał ścisnął do bólu jej prawy pośladek, a po chwili wymierzył mu siarczysty klaps. Pani Beata zawyła z dzikiej rozkoszy. O tak Michałku, pomyślała. Właśnie tak mi rób, właśnie tak mnie bierz…
    Chłopak nie potrafił zbyt długo wytrzymać w ten sposób. Wciąż rżnięcie Pani Beaty od tyłu było dla niego zbyt piękne i niesamowite. Było mu za dobrze – jej ciasna cipka i widok na krągłe, dorodne pośladki miały coś z narkotyku. Zawsze go przedawkowywał. Nie zdziwiło więc kobiety to, że zaczął po chwili powtarzać jak opętany:
    – Dochodzę, dochodzę, dochodzę…
    Wbił się w jej cipkę, wdarł bezlitośnie najgłębiej jak mógł i zamarł bezsilny. Z jego penisa zaczęła tryskać sperma, zalewająca obficie jej pochwę po samo dno. Uwielbiała to uczucie, to gorąco dostające się aż pod macicę. Sprawiało jej to niezwykłą satysfakcję i spełnienie – młode, jurne nasienie trafiające do jej dojrzałego łona. Fakt ten działał na nią niezwykle budująco.
    Chłopak po kilku obfitych strzałach rozładował cały ładunek we wnętrzu kobiety, więc wyślizgnął się z niej po chwili i dał solidnego klapsa w tyłek na znak, że właśnie skończył. Potraktowała to jako komplement, zapłatę za usługę. Dobrze się sprawiłam, pomyślała. Samiec jest zadowolony ze swojej uległej suczki skoro dał jej takiego klapsa.
    Pani Beata podniosła się z kolan i poczuła cieknącą po udzie strużkę. Spojrzała na kafelki. Pod nią rozlała się całkiem spora plama spermy. Wzięła papier i wytarła ją dokładnie.
    Takie szybkie numery stały się ich rutyną, Michał został jej etatowym kochankiem. Robili to prawie każdego dnia, zawsze kiedy nadarzyła się okazja. Ostatnio zrobili to w aucie, pod pretekstem wyjazdu na zakupy. Michał zaparkował auto gdzieś w lesie po drodze i solidnie zerżnął ją na tylnej kanapie, tryskając na koniec do jej ust. Nie myślała, że kiedykolwiek będzie miała ochotę na takie zabawy, nawet za młodu nie grzeszyła libido. Raz na tydzień wystarczył. Michał coś w niej zmienił. Myślała o nim i seksie prawie na okrągło. Po prostu uwielbiała czuć go w sobie.
    – Kasia chyba coś podejrzewa – odezwał się niby obojętnie Michał.
    Wciągał powoli spodnie. Ona wciąż była półnaga. Do seksu chłopak zdjął jej tylko majtki i dresy, zostawiając koszulkę. Wziął od niej tylko to czego potrzebował.
    – Jak to?
    – Spytała czy mi się podobasz. A potem pytała czy fantazjuje o tobie.
    – I co powiedziałeś?
    – Że nie.
    Pani Beata nie chciała, żeby między jej córką i Michałem się popsuło. Jak wtedy niby mieliby się potajemnie spotykać? A może była to jakaś szansa? Ale jaka? Zostawić rodzinę dla Michała? Uciec gdzieś? Gdzie? To nie miało większego sensu, bo ten układ wydawał się idealny. Seks bez zobowiązań.
    – Będę leciał – powiedział Michał. – Kiedy znów się widzimy?
    – Jutro po dwunastej mam jechać do miasta, do urzędu. Możemy spotkać się gdzieś w drodze powrotnej… – odparła Beata nieśmiało.
    – Jutro będę sam w domu. Wjedź do mnie.
    – No nie wiem. A jak ktoś zobaczy auto?
    – Pomyślą, że to Kasia.
    To miało sens. Beata nie była jeszcze w domu Michała i myśl o uprawianiu seksu w jego pokoju podnieciła ją. Zupełnie jak nastolatka. To mogło się udać.
    – Dobrze. Jutro u ciebie w takim razie.
    Pocałował ją na pożegnanie i wyszedł, nie odwracając się. Została teraz sama. Wstała z ponownie z kolan i podeszła do umywalki. Uniosła nogę i zaczęła podmywać swoją wilgotną cipkę. Grudki spermy z jej dłoni zaczęły trafiać na białą ceramikę. I jutro znów będziemy razem, pomyślała Beata. Znów będziemy się kochać i pieprzyć i rżnąć. Kobieta nie mogła doczekać się jutra.

    ***

    Beata zostawiła auto na podjeździe domu Michała. Denerwowała się. Bała, że ktoś może ich nakryć. Zgasiła jednak samochód i obejrzała się jeszcze w lusterku. Wyglądała – przyznawała nawet to sama przed sobą – obłędnie. Pomalowała się jak jakaś nastolatka – czerwona szminka na ustach, ciemne cienie pod oczami, zrobiła sobie nawet te dwie modne czarne kreski odchodzące z kącików oczy. Naprawdę wyglądała “jebliwie”. Już nie mogła doczekać się reakcji Michała.
    Była oczywiście w szpilach, pończochach i czarnej kiecce. Wystroiła się jak diabli. Michał miał niezwykłego farta, że była jego kochanką. Zdawała sobie z tego sprawę. Tak wyglądając mogła mieć każdego – nie jednego, a nawet kilku kochanków. Ale ten chłopak był dla niej kimś więcej. Pragnęła jego ciała jak nic innego w świecie. Pragnę jego dużego kutasa, pomyślała, będąc szczera sama ze sobą. Pragnę słodkiego, gorącego nasienia z jego jąder. Pragnę je smakować, połykać, spijać. Pragnę mieć je w sobie. Wszystko czego tak naprawdę pragnę to obfity ładunek spermy. Chyba mam dni płodne skoro tak to na mnie działa…
    Kobieta pognała błyskawicznie do drzwi, a stukot jej butów odbijał się głośnym echem. Zadzwoniła do nich. Otworzył jej. Nie musiała zbyt długo czekać. Od razu porwał ją do swojego pokoju. Dopadł do niej i zaczął całować i macać. Jego ręce lądowały na jej piersiach, na jej biodrach, pośladkach. A ona z przymrużonymi oczyma przyjmowała jego pieszczoty. Podniecał ją, ten jego młodzieńczy zapał. Odda mu się lada chwila, myślała. Będzie jego rozpłodową samicą. Ale za nim to się stanie pierwszy jego orgazm wyląduje w jej ustach. Miała ochotę na pierwszą tego dnia porcję białka. Postanowione.
    Nagle klęknęła przed nim i złapała za dresy, które miał na sobie. Sprawnym ruchem pozbyła się ich wraz z bokserkami. Jego penis stał już na baczność. Gruby, długi, twardy. Potężna żyła buzowała przez całą jego długość. A główka… Główka wręcz lśniła w swojej nabrzmiałej purpurze. Nie chciała dłużej zwlekać. Złapała go u nasady i wsadziła żołądź do ust. Chłopaka przeszedł przyjemny prąd. A ona zaczęła mu po prostu obciągać. Robiła to już z niezwykłą wprawą. Nauczył ją jak go obrabiać. Wiedziała co lubi jej Michał. Mógł tylko patrzeć w wielkim podnieceniu i niedowierzaniu na pochłaniającą jego penisa Panią Beatę. Jej czerwone, pełne wargi, te niebieskie głębokie oczy w ostrym makijażu. Wyglądała lepiej niż wszystkie gwiazdy porno jakie widział. Ssała, a on zaczynał odlatywać…

    ***

    Nie wiedziała czy to dobry pomysł. Nie była pewna tego, czy to, co robi jest słuszne. Ale musiała to zrobić. Chodziło przecież o jej chłopaka. O jej matkę.
    Kiedy jechała do domu Michała myślała o tym dlaczego tak się stało. Dlaczego jej chłopak i matka zostali kochankami. Brakuje mu czegoś? Czy to ona go uwiodła? Czy ja jestem problemem?
    I w tym wszystkim próbowała odegnać od siebie jedno wspomnienie. Dotyczące jej i matka. Wstydliwe, chore wspomnienie. To nie działo się wcale tak dawno.
    Spały pod namiotem, wypiły trochę, tyle pamiętała. Kasia położyła się wcześniej, ale dziwnie nie mogła zasnąć. Była podniecona i napalona tamtej nocy. Bardzo. Jak nigdy wcześniej i nigdy później. Rodzice byli na zewnątrz, więc wpadła na głupi pomysł, żeby zabawić się sama ze sobą. Zaczęła. Delikatnie i nieśpiesznie masowała paluszkiem swoją łechtaczkę. Powoli odlatywała. Było jej dobrze, myślała o czymś bliżej nieokreślonym, o mężczyznach, o penisach, które ją penetrują. Wielkie, grube penisy i jej niewinna cipka. Brutalna kopulacja z brudnym, śmierdzącym mężczyzną, który bierze ją jak swoją własność. Potem kończy w niej bez pytania…
    I nagle do namiotu weszła jej matka. Zobaczyła to wszystko. Była bardzo pijana. Zamiast wyjść położyła się obok Kasi, wciąż na nią patrząc. Dziewczyna zamarła.
    – Nie przejmuj się – odezwała się jej matka. – To zupełnie normalne.
    Kasia nie zamierzała zaczynać na nowa, mimo, że jej cipka już prawie szczytowała.
    I wtedy jej matka zrobiła coś niemożliwego. Sięgnęła dłonią do swojej cipki i zaczęła się masturbować. Obok niej! Beata zamknęła oczy. Cicho pojękiwała. Dziwnie to podziałało na Kasię. Jej dłoń też powędrowała na swoją pusię. Matka i córka. Leżące obok siebie. Półnagie. Rozpalone. Bawiące się swoimi muszelkami…
    Odepchnęła to wspomnienie i zaparkowała auto obok auta matki. Czyli już tu jest, pomyślała. O mój Boże! Oni już to robią!
    Dziewczyna wysiadła i pognała do wejścia. Drzwi były otwarte. Doskonale wiedziała, gdzie ma iść. Pokój Michała. Z każdym krokiem rosło napięcie, z każdym krokiem była coraz bliżej chorej prawdy. Zajrzała przez dziurkę od klucza. Byli tam. Byli.
    Kasia przyglądała się temu z niedowierzaniem, ale nie mogła powstrzymać tego, że podniecało ją to, co widzi. Jej matka niczego nieświadoma w spokój obciągała Michałowi na kolanach. Wyglądała dziś inaczej, bardzo wyzywająco. Na ulicy mogłaby pomylić ją z dziwką. Dziewczyna zapatrzyła się na ten dziki akt. Pomyślała nagle, że to ona powinna być na jej miejscu. To ona powinna mieć w ustach tego nabrzmiałego penisa i wyciskać z niego soki. Ona, a nie jej matka.
    Musiała to przerwać. Musiała przecież…

    ***

    Chłopak był bardzo bliski finału. Kobieta obciągała mu już kilka minut w tej pozycji. Robiła to sumiennie i z oddaniem. Systematycznie posuwała się do finału.
    – Spuścisz mi się w ustach? – zapytała Pani Beata, robiąc nagle chwilę przerwy od ssania. Nie przerywała jednak pieszczot. Trzepała penisa tuż pod główką.
    – Chcesz tego?
    – Chcę.
    Dobrze więc, pomyślał. On był już prawie gotów się spuścić. Pani Beata wyciągnęła języczek i nakierowała główkę tak, aby sperma wystrzeliła do środka. Tarmosiła i patrzyła mu w oczy. Naprawdę pragnęła jego spermy jak niczego innego na świecie.
    Jeszcze chwila myślał Michał, jeszcze tylko chwilka. Nie przestawaj kochana, nie przestawaj. Zaraz zleję ci się do gardła…
    Nagle drzwi się otworzyły i do pokoju wparowała Kasia.
    – Co wy kurwa robicie?
    Dwoje kochanków zamarło w bezruchu. Niedowierzali w to, że ktoś ich nakrył. Kobieta puściła penisa, a Michał podciągnął szybko spodnie. Beata podniosła się też od razu z kolan. Jakby to cokolwiek miało zmienić.
    – Córciu… – Tylko tyle zdołała wykrztusić.
    – Co wy sobie wyobrażacie?! Moja matka i mój chłopak! Ja pierdolę!
    Michał stał tylko, niedowierzając. Poczuł jak gorąco ogarnia całe jego ciało. Co za wstyd. Co za katastrofa. Co teraz? Co teraz będzie cholera? Kobiety zaczęły się kłócić, ale on tego nie słyszał. Nagle wpadł na demoniczny i chory pomysł. Dopadł do drzwi i zakluczył je.
    – Co ty robisz? – zapytała Kasia przerażona.
    – Nakryłaś nas. Możesz nas wydać – powiedział. – Ale nikomu nic nie powiesz, kiedy weźmiesz w tym udział.
    – Że co?
    Chłopak już nie odpowiedział. Złapał swoją dziewczynę i obalił ją na łóżko. Kasia wierciła się i krzyczała. Zaczął ją rozbierać. Szybko, brutalnie pozbawiał jej odzieży. To było jak gwałt.
    – Zostaw mnie!
    Ani mu się śniło.
    Pani Beata chyba wiedziała o co mu chodzi. Jeżeli jej córka dołączy do nich, jeżeli wykorzystają ją w swojej grze, nikomu nic przecież nie powie. To będzie ich tajemnica. Straszna, podniecająca tajemnica. Kobieta podeszła do Michała i przytrzymała Kasię, pomagając tym samym chłopakowi.
    – Nie panikuj córciu – odezwała się. – Nie opieraj się. Sprawimy, że ci się spodoba.
    Oczy Kasi zaszły zwierzęcym przerażeniem…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Dawkujemy akcje 😉

  • Pani Beata i Michal – Konsekwencje

    Opadł na nią zdyszany, mokry i wykończony. Wciąż czuła jak jego penis drga śmiesznie w jej rozgrzanym wnętrzu. Michał przed chwilą znów w niej skończył. Który to już raz, pomyślała. Robimy to już od trzech miesięcy bez żadnego zabezpieczenia. W tamtym nie dostałam okresu. A co jeśli…?

    Chłopak wsparł się na rękach i wyszedł z niej. Przed chwilą robili to na misjonarza. Kiedy jego wymęczony penis opuścił jej pochwę, z wnętrza pociekła biała, gęsta maź. Kilka dużych kropel skapało na szary materiał wersalki. Pani Beata podniosła głowę i spojrzała na swoją cipkę. Potem wsadziła paluszek do środka. Cała pochwa kleiła się od jego spermy.

    – O czy myślisz? – zapytał ją Michał i pocałował w usta.

    Beata patrzyła na niego przez chwilę.

    – Wiesz, że jestem od ciebie starsza o dwadzieścia lat? – zapytała, ale nie czekała na odpowiedź. – To strasznie dużo.

    – Nie dwadzieścia, tylko osiemnaście.

    – To dużo.

    – O co chodzi?

    Spojrzał na nią wymownie. W jego oczach była beztroska.

    – Późni mi się okres… – wyznała niepewnie kobieta. – Co jeśli zajdę w ciążę?

    – Niby jak? – zapytał naiwnie chłopak.

    – Nie udawaj głupka. Od trzech miesięcy kochamy się i ani razu nie używaliśmy prezerwatyw. Pozwalam ci na wszystko. Kończysz we mnie, kiedy masz ochotę. A ja głupia pozwalam ci na to… Przecież ja jeszcze miesiączkuję.

    Michał oglądał jej piękną, seksowną twarz i nie mógł uwierzyć w to co mówiła. Pewnie, że mogli zrobić sobie dziecko, wciąż była płodna, ale przecież… Jej ciąża to była abstrakcja, coś niemożliwego. Jak on mógł ją zapłodnić? Była przecież matką Kasi…

    – Myślisz, że jesteś w ciąży? – zapytał całkiem poważnie.

    – Możliwe – przyznała. – Musiałabym zrobić test.

    Chłopak przełknął ślinę. Zaczął się nagle bać. Dobrze mi się ją rucha, pomyślał. Ale, że ja, ona i dziecko?!

    – I co wtedy? – spytał.

    – A co myślisz?

    – Chyba nikomu byśmy o tym nie powiedzieli… Znaczy o tym, że ja jestem ojcem…

    – Oczywiście, że nie. Po prostu wpadka na stare lata z Januszem.

    Kiedy to powiedziała odetchnął z ulga. Bycie biologicznym ojcem, nad którym nie ciążą żadne obowiązki, nie jawiło się tak źle. On robił w tym trójkącie tylko za dawce nasienia. Nawet mu się to spodobało. On jurny ogier, który zrobił jej bachora, a Pan Janusz jako rogacz. Dziecko jego i Beaty. Wiedziałby tylko on, Beata i…

    – A co by Kasia na to powiedziała? – wyrzucił, kiedy przypomniał sobie o tym, że jego dziewczyna wie o nich.

    – Musiałaby uwierzyć, że to Janusza – odpowiedziała powoli kobieta.

    – Po tym co o nas wie? Po tym co z nami robiła?

    – Przekonałabym ją. Jakoś bym musiała.

    Chłopak siedział teraz już znacznie spokojniejszy. Oparł się na kanapie i wyciągnął. Byli sami w domu. Mieli jeszcze dla siebie dobre dwie godziny. Musiał to wykorzystać na maksa.

    – Masz ochotę się nim jeszcze zająć? – zapytał niewinnie.

    Beata spojrzała na niego. To było bezczelne, ale wciąż trzymał ją w swoim uroku. Nie potrafiła mu odmówić niczego. A świadomość tego, że może mieć z nim dziecko, tylko bardziej ją jeszcze do niego zbliżyła.

    – Zrobię to – oznajmiła i przechylając się do przodu, pocałowała główkę jego penisa. Ta zareagowała od razu. Jego prącie zaczęło błyskawicznie rosnąć.

    – A mogę skończyć na twoich piersiach? – spytał z tym żarem w oczach, kiedy pozwalała mu na coś czego bardzo pragnął.

    – Możesz – odparła z uśmiechem.

    Zrobiła mu więc dobrze ustami, a kiedy zbliżał się do finału, osunęła się na kolana i pozwoliła trysnąć na swoje piersi. Po chwili gęsta sperma ozdobiła bujne piersi, brodawki i sutki. Kiedy się spuszczał patrzyła na jego twarz, w jego oczy. Wiedziała, że sprawia mu ogromną przyjemność. Ją też to satysfakcjonowało. Jest przecież moim samcem, pomyślała. Jest ojcem mojego dziecka…

    I kiedy wyszedł, pojechała do apteki i kupiła test ciążowy. Długo wahała się czy ma go robić. Musiała jednak. Poszła do łazienki i usiadła na klozetowej muszli. No nic, pomyślała. Raz kozie śmierć. Nasiusiała tam gdzie było trzeba. Potem czekała. Minuta. Szybko jej przypuszczenia okazały się słuszne. Test był pozytywny.

    Od razu do niej to napłynęło. Myśli, marzenia, fantazje. Ona i Michał.

    Ich gorące zbliżenia zaowocowały tym, że zaszła w ciąże. To było do przewidzenia, pomyślała. To było nieuniknione. Jej wciąż płodne łono było przecież zalewane od kilku tygodni młodym nasieniem Michała. Gdyby był to Janusz pewnie nic by z tego nie wyszło – słabe plemniki nie dotarłyby do jajeczka. Ale to był Michał. Młody, płodny i jurny ogier. Jego nasienie było stworzone do tego by zapładniać. Biologia musiała zrobić swoje i zrobiła. Samiec dosiadł samicy i pokrył ją, tak jak w naturze.

    Znów będę matką, rozbrzmiało w jej głowie. Znów będę miała dziecko…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Krótki przerywnik między trójkątem z Kasią. Co o tym sądzicie? To musiało się w końcu stać… Mam nadzieję, że działa na niektóre zmysły.

  • Seks podczas menstruacji

    Kasia nie brała żadnych tabletek antykoncepcyjnych. Miała ogromną chęć na seks w czasie owulacji oraz okresu. Miała uczulenie na prezerwatywy i zawsze po nich odczuwała silne pieczenie w pochwie. Dlatego z mężem kochali się w pozostałe dni. W tym momencie miała obfitą miesiączkę. Kilka razy dziennie biegła do ubikacji by się szybko przebrać. Czasem nawet nie zdążyła. Tak było tym razem. Biegła do łazienki, otwarła szybko drzwi, a z ubikacji korzystał mąż. Stanęła jak wryta i z niej pociekło. Jej krocze zrobiło się czerwone. Krew popłynęła przez podpaskę i majtki. Mąż skończył oddawać mocz i odwrócił się. Ona stała z w pół ściągniętymi spodniami, a on z penisem na wierzchu. Zbliżył się do niej i zaczął całować. Zdołała tylko powiedzieć “Ale…”. A on dokończył “…bardzo chcę to teraz zrobić”. Chciała zaprotestować, ale teraz to już było jej wszystko jedno. Przesunęli dywanik na środek łazienki. Położyła się na nim, a on uklęknął nad nią. Całowali się mocno. Najpierw zwykle, potem z języczkiem. Zaczął ściągać jej bluzkę i stanik. Ona jego t-shirt. Marek ssał jej piersi. Rozszerzyła nogi by naciskał jego stojącym penisem na jej krocze. Szybko pozbył się spodni i gwałtownym ruchem ściągnął jej matki. Jej pochwa była cała czerwona, co dodało mu animuszu. Ssał dalej jej piersi, a ona rozgrzewała łechtaczkę. Wpierw główka jego penisa drażniła odbyt. Tak był blisko niej a jednocześnie mógł ssać piersi, całować po szyi albo w usta z języczkiem. Sięgnęła ręką po jego członka i podniosła wyżej. Szepnęła “delikatnie proszę”. Chwycił swojego członka i delikatnie smyrał jej wargi sromowe. Czuł wilgoć jej soczków i zaschniętej już krwi. Delikatnie nacisnął i główka penisa wskoczyła do pochwy. Była bardzo ciasna i chwilę odczekał. Powoli wsuwał głębiej aż do nasady członka. Jej pochwa zaciskała go mocno. Dla niego oznaczało to, że będą mogli długo się kochać. Posuwał ją powoli. Kasia chwyciła go za pośladki, przyciskając mocno. Ocierał torsem o jej sterczące sutki. Poruszał na boki i przyciskał ciałem. Przypomniało im się jak byli młodzi i zaczęli pieszczoty. Wtedy było to dla nich bardzo podniecające. Chwycił jej wyciągnięte dłonie, spletli palce. Poddawała mu się całkowicie. Całował ją po szyi, podgryzał wargi. Zamykała oczy oddając się przyjemnościom. Nie zapominał też o dole. Powoli poruszał się w jej dziurce. Rytmicznie i delikatnie. Nagle poczuła skurcz i byłaby znów “awaria” gdyby była ubrana. Tym razem prawie wszystko zatrzymało się w środku. Płyny zmniejszyły tarcie. Marek wysuwał penisa mocniej, nie martwiąc się o stary dywanik. Wraz z jej oddechem, nieco przyśpieszył swoje ruchy. Skinieniem głowy dała aprobatę aby wchodził tak głęboko jak mógł. Przy każdym dobiciu otwierała usta z rozkoszy. Przyśpieszył. Stękająca żona, wołająca o jeszcze i nie przestawanie była jego spełnieniem marzeń. Rozchylała mocno nogi i objęła jego pupę. To oznaczało, że za chwilę dojdzie do orgazmu. Po ok. minucie zaczęła krzyczeć i wygięła ciało. Jej pochwa mocno się ścisnęła dostając orgazmu. On czując ten ucisk też zapulsował, ale przez ucisk nie wytrysnął od razu. Pulsująca sperma musiała poczekać parę sekund na ujście. Jej pochwa wypełniła się płynem. Marek jeszcze chwilę poruszał dochodząc do orgazmu a jej przedłużając przyjemność. Pochylił się nad nią i zaczęli się całować oraz śmiać. Takiego seksu pragnęli. Muszą to powtarzać częściej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Piaty – Niedzielna Przejazdzka

    Odkąd Bocian sięgał pamięcią nienawidził niedziel. Nawet teraz kiedy miał już dwadzieścia cztery lata, matka co tydzień budziła go przypominając o obowiązku pójścia do kościoła. Od lat do niego nie chodził, powiedział jej to wiele razy. Mimo to wołała go  z dołu trzy albo cztery razy każdej niedzieli, ostatni raz tuż przed tym jak sama wychodziła z domu na mszę. Po prostu kolejny sposób żeby go wkurzyć, zwłaszcza gdy wracał z imprezy o trzeciej nad ranem.

    Mieszkał razem z matką w dużym piętrowym bliźniaku. Ojciec zmarł kiedy chłopak miał czternaście lat, zostawiając ich z górą problemów. Matka musiała pójść do pracy, żeby uzupełnić rodzinny budżet, a Tomek dotrzymywać jej towarzystwa w domu. Do siedemnastego roku życia nie było to zbyt trudne, ale wraz z dorastaniem chłopak zaczął interesować się dziewczynami, imprezkami i wypadami do barów. W ostatnich latach matka miała szczęście jeśli udało się jej parę razy w tygodniu zjeść z nim wspólną kolację. Nie mieli w pobliżu żadnych krewnych i bardzo nie lubiła, kiedy zostawiał ją na noc w domu samą, pijąc do późna w osiedlowym barze.

    Kolejnym powodem dla którego nie lubił niedzieli był fakt, że bar na roku otwierano po dwunastej, a on musiał siedzieć w domu i słuchać matki utyskującej na jego złe nawyki i styl życia.

    Dwie po dwunastej siedział już na barowym stołku i czekała na podanie pierwszej butelki piwa. Koło wpół do pierwszej pojawił się Kuba, a chwilę później Krzysiek. Przeszli do ulubionej wnęki w rogu sali, starając się uciec od rosnącego hałasu i ciekawskich spojrzeń.

    Tomek wyglądał przez okno, kiedy zobaczył Edka przechodzącego przez ulicę z wysoką, atrakcyjną blondynką.

    – Kurwa, z kim idzie Edek?  – zapytał nie mogąc uwierzyć własnym oczom.

    Pozostali spojrzeli przez okno i Krzysiek odpowiedział  – To Laura, jego młodsza siostra.

    – Dlaczego nie zaprosił jej na żadne z naszych spotkań? – pomyślał głośno Bocian wciąż wgapiając się w parę spacerując po ulicy.

    – Żartujesz? – odpowiedział Krzysiek. – Jest wobec niej opiekuńczy, aż do przesady.

    – Tak – przytaknął Kuba. – Dorosła odkąd ostatni raz ją widziałem.

    Uwaga Tomka skupiła się na barze, ale myśli wciąż wracały do wysokiej blondynki. – Ile ona ma lat?

    – Dwadzieścia – odezwał się znów Krzysiek. – Podobno ostatni rok spędziła na Erasmusie w Hiszpanii.

     – Poprośmy jej dużego braciszka, żeby przyprowadził ją na sobotnią msze…

    – Nie ma szans Tomek. Edek nie pozwoliłby swojej małej siostrzyce oglądać, a co dopiero uczestniczyć w naszych małych gierkach.

    – Taa… ale moje siostry to lubi pieprzyć – powiedział sarkastycznie Kuba.

    – W takim  razie zajmiemy się tym od innej strony – stwierdził Bocian  – Kuba, poproś jedną z sióstr żeby ją zaprosiła.

    – To może się udać, Sylwia chodziła z nią do liceum. Zrobi to dla nas – uśmiechnął się Kuba zadowolony z pomysłu.

    – Wątpię czy to zadziała – powiedział Krzysiek. – Edek chciałby, żeby pozostała dziewicą do ślubu, albo i dłużej.

    Ekipa wybuchła głośnym śmiechem i wkrótce wrócili do wspominania przyjemności, których zakosztowali zeszłej nocy. Każdy opowiadał o swoich dokonaniach, tak jakby reszty wcale nie było na miejscu. Po omówieniu akcji z nocy, zaczęli ożywioną dyskusję o tym, która z dziewczyn pieprzy się najlepiej. Krzysiek, który wreszcie zaruchał mówił z olbrzymią pewnością siebie. Przekonał się, że pieprzenie dziewczyn spoza rodziny, to zupełnie inny rodzaj przyjemności.

    Kiedy wyczerpali wszystkie interesujące tematy, Tomek wspomniał o dziwnym czerwonym blasku który zauważył w trakcie ceremonii.

    – Widziałem to – powiedział Kuba. – To nie twoja robota?

    Tomek tylko potrząsnął głową. Jego zmartwiona mina przekonała go, że mówi poważnie.

    – Mówisz o takim niewyraźnym odbiciu na ścianie – zapytał Krzysiek?

    Bocian kiwnął głową.

    – Też myślałem, że ty to robisz.

    – Po co miałbym robić coś na ścianie za waszymi plecami, gdzie najprawdopodobniej nikt tego nie zobaczy?

    – W takim razie to musiało być odbicie świateł samochodów – Krzysiek szybko rzucił jakieś proste wytłumaczenie.

    – Przecież tam stale jeżdżą samochody, dlaczego tylko niektóre miałyby powodować takie odbicie?

    Krzysiek zauważył, że spraw dziwnego światła bardzo podenerwowała Bociana. Zaczął się nad tym zastanawiać i sam lekko się zaniepokoił.

    – Może to odbicie generują światła autobusów… – zasugerował Kuba.

    – Kompletnie bez sensu. Gdyby to było odbicie poruszającego się pojazdu, to przesuwałoby się po pokoju. A to po prostu wisiało w jednym miejscu… no jakby lekko falowało.

    – Właśnie. Kiedy autobus staje na przystanku z włączonymi światłami stopu one odbijają się na ścianie – Kuba próbował ciągnąc swoją teorię.

    Bocian spojrzał na Krzysztofa, którego mina wskazywała, że nie za bardzo kupuję teorię Kuby. Zamknął oczy i zamyślił się głęboko. Po chwili otworzył je, dopił piwo i zaproponował żeby poszli zaraz do biura i spróbowali rozgryźć sprawę. Dwaj pozostali zgodzili się i szybko opróżnili swoje butelki.

    W drodze na przystanek autobusowy spotkali Gośkę i Tereskę. Dziewczyny postanowiły zabrać się z nimi na niedzielną przejażdżkę. W drodze Tomek wyjaśnił im po co jadą do lokalu. Gośka nie widziała w nocy żadnego światła i nie za bardzo rozumiała czym tak się przejmowali. Tereska przypomniała sobie, że coś widziała ale nie zwracała na to uwagi zakładając, że to efekt wypitego wina.

    Kiedy wysiedli z autobusu, Krzysiek zobaczył swojego wujka zmierzającego w stronę wejścia do kręgielni. Zawołał go i ten zatrzymał się przed drzwiami. Przywitał się z nimi z uśmiechem i zaproponował, że postawi im piwo w kręgielni.

    Wujek Artur wydaje się być miłym człowiek, pomyślał Tomek. Na oko dobiegał już czterdziestki. Wydawało się, że lubi Krzyśka i jego znajomych. Bocian zaczął mu dziękować za udostępnienie biura na siedzibę klubu.

    – Daj spokój – stwierdził Artur. – To żaden kłopot i tak stało to puste. A tak w ogóle to mam w garażu parę starych mebli, które mogą się wam przydać. Kiedy będziecie mieli czas zajrzyjcie i zobaczcie czy coś z tego chcecie.  

    Dał Krzyśkowi klucz do garażu i powiedział mu co i gdzie w nim stoi. Tomek zaproponował, że postawią mu piwo, ale Artur miał zaraz zacząć partyjkę kręgli z kolegami i umówili się na inny dzień.

    Kiedy weszli do biura, było już po czwartej i za oknem zaczynało szarzeć. Co prawda okna umożliwiały jeszcze dostrzeżenie czegoś bez sztucznego oświetlenia, ale na ścianach pojawiły się cienie, które pozwalały im wczuć się w atmosferę wczorajszej nocy. Wszyscy przyglądali się jak Bocian opukuje i ogląda ścianę, na której wczoraj pojawił się dziwny blask.

    – Cokolwiek to było, pewnie wpadło przez okienko nad drzwiami – zauważył Krzysiek. Duże okna były zasłonięte ciemnymi roletami, ale nad drzwiami do drugiego pokoju było niewielkie odsłonięte okienko.

    – To oczywiste – stwierdził Tomek stając na krześle i próbując zajrzeć przez małe okno nad drzwiami. – Światło musiało wpaść przez okno w kuchni, potem drugi pokój, to małe okienko i odbić się na ścianie. Okno nad drzwiami jest jedyną możliwością.

    Krzysiek uśmiechnął się zadowolony.

    – Nie ciesz się, każdy zauważyłby którędy wpadło światło.

    W pokoju robiło się coraz ciemniej. Kuba zadowolony, że znaleźli odpowiedź której szukali zaczął interesować się ciekawszymi sprawami… na przykład tłustym tyłkiem Gośki. Stanął koło niej i sprzedał jej solidnego klapsa.

    – Trzymaj swoje cholerne ręce przy sobie – warknęła dziewczyna lekko podskakując.

    Spróbuj zrozumieć te baby, pomyślał chłopak. Założą na siebie ciuchy i są nietykalne, zdejmiesz je z nich i zachowuję się jak tanie dziwki.

    Wysłali Tereską do kuchni po piwo, a sami rozglądali się po pokoju sprawdzając czy na pewno nie było innego sposobu, aby tajemnicze światło pojawiło się w pokoju. W końcu zgodnie stwierdzili, że jedyną możliwością mogło być okienko nad drzwiami.

    – Mamy jeszcze jakieś kartony? – zapytał Bocian Krzyśka, który również kręcił się koło Gośki. – Zasłoniłbym je kartonem i po sprawie.

    – Powinny być jakieś w kuchni.

    Bociana irytowało, że pozostali nie wydawali się zbyt zainteresowani rozwiązaniem problemu, ale nie chciał pokazywać, jak bardzo sam był nim zdenerwowany. Poszedł do kuchni, wrócił z kartonem, taśmą i nożem. Przyciął karton i przykleił go do okienka. Po namyśle zrobił to samo z okienkiem łączącym sąsiedni pokój z kuchnią.

    Kiedy Kuba i Krzysiek coraz śmielej zaczęli dobierać się do Gośki, zdejmując z niej ubrania i uciszając jej protesty żarcikami, Tereska wyszła do kuchni gdzie pomagała Tomkowi z drugim okienkiem. Chłopak skończył pracę i poszedł do łazienki umyć ręce. Kiedy wracał do głównego pomieszczenia dziewczyna wyskoczyła z cienia i przewróciła na kanapę w drugim pokoju. Siłowała się z nim, a on z rozbawieniem lekko ją powstrzymywał. W końcu oplotła go rękami, odrywając jego myśli od niepokojów związanych z tajemniczym światłem i koncentrując je na zawartości swoich majteczek. Jego dłonie wędrowały po jej ciele, ale kiedy złapał ją za pośladki zatrzymał się.

    – Próbujesz wpędzić mnie w kłopoty? – zapytał lekko zdenerwowany. – Twoja siostra dostanie szału kiedy zobaczy, że pieprzysz się tu po kątach.

    Tereska uklękła na kanapie obok Bocian, i wyzywająco położyła dłonie na biodrach.

    – I co zrobi? – zapytała sarkastycznie. – Jeśli nie pozwoli mi się zabawić, to i ona nie będzie miała przyjemności. Wystarczy, że powiem ojcu co tu się wyrabia, o on połamie jej kości. Już jej to powiedziałam. Próbowała powstrzymać mnie od przychodzenia na imprezy do was to zagroziłam jej, że powiem ojcu o wszystkim.

    Nie można się z tym nie zgodzić, pomyślał Tomek uśmiechając się do tej szalonej i ślicznej nastolatki. A ta znów na jego oczach przeobraziła się w obrazek niewinności.

    – No dobra, ale to Twoja zabawa – powiedział Tomek ściągając z siebie ubranie. – Ty robisz to na co masz ochotę, a ja jestem tylko niewinnym obserwatorem.

    To wystarczyło dziewczynie w zupełności. Pchnęła go na kanapę i usiadła na nim twarzą do jego kutasa. Światło w pokoju było włączone, więc widziała więcej niż wczoraj w nocy. Owinęła paluszki wokół jego pały i masowała ją z fascynacją obserwując jak rośnie i jak uwidaczniają się na niej żyły. Główka nabrzmiała i unosiła się coraz dumniej w górę. Zlizała kilka kropel które z niej wyciekły i wsunęła go głęboko w usta. Po chwili fiut Bociana znikał już w jej niedoświadczonym gardle.

    Tomek robił co mógł, aby powstrzymać się od przejęcia inicjatywy, chwycenia jej i brutalnego wepchnięcia kutasa głęboko w gardło dziewczynki. Zwalczył pragnienie i cieszył się z cudownego uczucia gdy niedoświadczone usta uczyły się jak pochłonąć coś równie długiego i twardego.

    Tereska kręciła się i wierciła, po chwili zaś wsunęła się między jego nogi, żeby bliżej przyjrzeć się workowi zwisającemu pod jego kutasem. Dotykała jego torby, obejmowała i masowała. Nie zauważyła specjalnego efektu i stwierdziła, że fiut chłopaka jest dużo bardziej interesujący niż jajca. Lizała go i ssała zachłannie poznając każdy centymetr swojej nowej zabawki.

    Swoboda robienia tego co chciała i pełnia kontroli jaką oddał jej Tomek miała też swoje wady. Nie do końca wiedziała co powinna zrobić dalej. Jednak ciepło i wilgoć jakie zaczęła czuć między nogami podpowiedziały jej kierunek działania. Zsunęła przemoczone majteczki i usiadła okrakiem na chłopaku ocierając się o jego kutasa. Zaczęła opuszczać swoją ciasną cipkę w dół, dotykając główki swoimi rozgrzanymi wargami. Wyraz twarzy Bociana utwierdzał ja w tym, że jest na dobrej drodze. Jej wargi pocierały o czubek kutasa próbując ugasić pożar, który czuła w środku, jednak każdy ruch tylko zwiększał jej pożądanie.

    Bocian z fascynacją obserwował zainteresowanie z jakim dziewczynka zajęła się jego kutasem – jakby w ogóle nie dostrzegała jego obecności w pomieszczeniu. Tylko ona i długi, twardy kutas do zabawy. Sposób w jaki na niego patrzyła prawie doprowadził go do eksplozji. Ale to było zbyt dobre by skończyć tak szybko i nie sprawdzić co zdarzy się potem. A ona trzymała fiuta swoją małą rączką i pocierała nim o wargi swojej cipki. Chłopak ledwo powstrzymywał się, aby nie złapać jej i nie nabić mocno na swoją pałę.

    Tereska mocniej i szybciej wciskała go w swoją szparkę. Chciała osiągnąć orgazm, jak w nocy i tym samym ugasić pożar który w niej szalał. Jednak nawet orgazm, który po chwili przeszedł przez jej drobne ciałko nie mógł powstrzymać węża, który wił się w jej dłoni. Zauważyła, że najprzyjemniej jest jej w konkretnym momencie. Pochyliła się i zajrzała pod siebie by lepiej widzieć całą akcję. Jej włoski łonowe kleiły się od potu i śluzu, ale za nimi dostrzegła główkę kutasa masowaną swoimi różowiutkimi wargami. Pchnęła lekko i poczuła jak połykają go i zasysają pokrywając całego swoją wilgocią.

    Opuszczając się powoli na fiucie Bociana czuła najbardziej satysfakcjonujące uczucie w swoim krótkim życiu. Tomek uniósł rękę i złapał jej rozkwitającego cycka. Jego szczupłe i zwinne palce szarpnęły za twardy sutek, a ona poczuła jak kręci się jej w głowie, a przed oczami pojawia się mgiełka. Jednym gwałtownym skokiem nabiła się mocno na kutasa penetrującego jej ciasną cipkę, wsuwając ten pulsujący drąg w głąb siebie. Bolało… piekło… piekło i bolało gdy jego fiut przebijał jej błonkę. Bolało cały czas… ale ból mieszał się z przyjemnością. To nie była częściowa przyjemność jak dotychczas… wreszcie czuła prawdziwą satysfakcję.

    Wszystko było teraz nadwrażliwe… czuła pulsowanie grubego i twardego kawałka mięsa poruszającego się w jej ciasnym tunelu. Zatrzymała się tuż przed kolejnym orgazmem… uspokoiła i wtedy właśnie poczuła jak Tomek eksploduje w jej wnętrzu. Jak jego gorąca sperma spryskuje ścianki jej cipki kolejnymi strugami. Pochyliła się i wbiła swoje pazurki w pierś mężczyzny. – Tak, tak, WIĘCEJ! …. ohh… mmm…. mocniej, mocniej…. ohh…

    Palce Bociana wbiły się w jej pośladki i pociągnęły ją w dół nabijając jeszcze głębiej na tryskającego kutasa. Wszedł w nią tak mocno i głęboko jak tylko dał radę. Jakby mógł wepchnąć go tak głęboko, że główka fiuta wyskoczy z jej ust. Tereska szarpała się i trzęsła z rozkoszy, a jej cipka starała się wydoić każdą kropelkę jego nasienia.

    ***

    W chwili gdy oddawał ostatni strzał, Tomek powoli wracał do rzeczywistości. Jego jedyną myślą było teraz aby nie dać się złapać. Zmusił Tereskę do wstania i kazał jej się ubrać. Ale zanim wrócili do reszty ekipy w głównym pomieszczeniu, ona podbiegła do niego i pocałowała go mówiąc, że już zawsze chce być z nim. Objęła go w pasie i przytuliła się do niego. Chciała by wrócili do reszty razem, wtuleni w siebie, choć on wolałby tego unikać. Próbował udawać, że nic między nimi nie zaszło, ale bez większego skutku, Tereska nie chciała go puścić.

    Jednak gdy dotarli do drzwi do głównej sali, jego obawy zniknęły w mgnieniu oka. Na środku pokoju na jednej z kanap dostrzegli Gośkę, kompletnie nagą i na czworaka, z Kubą wbijającym w nią fiuta od tyłu i Krzyśkiem wypełniającym jej usta swoim kutasem. W jakiś sposób ta scena skojarzyła mu się ze świniakiem obracanym na rożnie. Spojrzał raz jeszcze na trzęsący się gruby tyłek Gośki i jej wypchane policzki i wiedział już dlaczego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Zapraszam do komentowania i czekam na wasze uwagi. Buziaki Olka :*

  • Zdecydowana Sylwia

    Był ciepły wiosenny dzień, Sylwia właśnie kończyła się szykować do pracy jeszcze ostatnie spojrzenie na siebie w lustrze i uznała, że jest gotowa do wyjścia.

    Może kilka słów o Sylwii, była ona 50-letnią kobietą, ale mimo wieku wyglądała bardzo seksownie i zmysłowo a ząb czasu dodawał jej jeszcze więcej atrakcyjności, niewysoka o raczej skromnym biuście, lecz o bardzo zmysłowych nogach oraz jędrnym tyłeczku, jej piękne rude włosy sięgały lekko poniżej barków.

    W pracy zajmowała się sprawami dotyczącymi BHP, dziś miała właśnie odbyć szkolenie nowo przyjętego pracownika, udała się do swojego gabinetu, który dzieliła razem z Kasią, która jest jej asystentka.

    – Cześć Kasiu, przyszykowałaś może materiały tak, jak wczoraj prosiłam ?

    – Dzień dobry, oczywiście Pani Sylwio są u pani na biurku, wybiera się pani już na szkolenie ?

    – Właśnie tam zmierzam, zabiorę tylko materiały i chętnie bym się napiła kawy czy może byłabyś tak miła ?

    – Ależ oczywiście tak jak zwykle ?

    – Poproszę.

    Sylwia usiadła przed biurkiem, włączyła komputer w celu sprawdzenia e-maili. Dźwięk jej dzwonka zmienił jej plany.

    – Sylwia Janowniak słucham ?

    – Witam pana ależ oczywiście, zaraz poproszę asystentkę, aby pana zaprowadziła do sali, w której odbędzie się szkolenie. A ja dotrę tam za chwilę do zobaczenia.

    Sylwia odłożyła telefon i zaczyna sprawdzać materiały, w tym momencie wchodzi Kasia z kawą.

    – Proszę Pani Sylwio kawa dla pani, chyba właśnie nowy pracownik przyszedł.

    – Wiem Kasiu, właśnie przed chwilą dzwonił, z głosu widać, że zestresowany chłopak. Czy byłabyś tak miła i zaprowadziła go do sali? Wezmę kilka łyków kawy, przejrzę czy wszystko się zgadza i zaraz tam dotrę.

    – Dobrze już idę.

    Drzwi się zamknęły a Kasia znikła za nimi.

    – Cześć Ty jesteś tym nowym pracownikiem ?

    – Cześć, tak.

    – Chodź za mną.

    Piotrek nie mógł się oprzeć spojrzenia na dość spory tyłek Kasi, a ona tak jakby czuła jego spojrzenie, bo zaczęła troszkę mocniej nim kręcić. Otworzyła drzwi i ręką zaprosiła go do środka.

    – To z Panią mam mieć szkolenie ?

    – Jaką panią ?! Kasia jestem i nie Pani Sylwia zaraz tutaj przyjdzie, tylko jeszcze kompletuje materiały, usiądź sobie na krześle, chcesz czegoś do picia ? Kawy herbaty wody ?

    – Nie podziękuje, Piotrek miło mi poznać.

    – Wzajemnie. Usiądź sobie, Pani Sylwia lada moment powinna się zjawić.

    Piotrkowi przez głowę przechodzi mnóstwo myśli, zdecydowanie Kasia zapadła mu w pamięć, przez co jego spodnie stawały się znacznie ciaśniejsze. Nie minęło pięć minut, drzwi znowu się otworzyły, tym razem stanęła w nich Sylwia.

    – Witam, Sylwia Janowniak a pan to Piotrek jak mniemam ?

    – Witam, tak.

    Stanął, całkowicie zapomniał o namiocie w jego spodniach. Sylwii to nie umknęło.

    – Proszę siadać, czy pracował Pan już w tym zawodzie ?

    – Nie, to moja pierwsza praca.

    – Więc zróbmy tak. Tutaj są materiały. Proszę się z nimi zapoznać, daję Panu godzinkę na zapoznanie się z materiałami a jak wrócę to pogadamy sobie i tak odbędzie się to szkolenie.

    Sylwia zmierzała w kierunku drzwi, a Piotrek spojrzał na jej zgrabne nóżki oraz jak na swój wiek ponętny tyłek od dawna go fascynowały atrakcyjne, oraz dojrzałe kobiety a Sylwia zdecydowanie do nich należała. Bardzo chciał wiedzieć, jak wygląda bez zbędnych ubrań. Sylwia czuła to spojrzenie.

    – To widzimy się za godzinkę, proszę się nie stresować. Nie gryzę. Czy chce coś pan do picia ?

    – Nie dziękuję, Kasia już pytała.

    – To dobrze.

    Drzwi się zamknęły, Piotrka aż bolało od ucisku w spodniach z tych nerwów. Zapomniał zapytać, gdzie jest toaleta.

    Wyszedł nieśmiały z sali i jeszcze raz mógł zobaczyć Sylwię. Rozmawiała przez telefon, delikatnie opierając się o ścianę, Powoli podchodził do niej, ale ona zaczynała właśnie odchodzić. Boże jakie ona ma wspaniałe nogi i te rajstopy pomyślał i zaczął powoli przyśpieszać.

    – Przepraszam.

    Sylwia się obróciła i dalej rozmawiając przez telefon, na chwilę go odstawiła od ucha.

    – Tak Piotrek ?

    – Przepraszam, gdzie znajdę toaletę ?

    – Hehe, korytarzem prosto i pierwsze drzwi na lewo, przepraszam Cię, ale mam ważny telefon.

    – Dziękuje.

    Piotrek jeszcze chwilę spoglądał na nią, ale chwilę później już mu znikła z widoku i czym prędzej udał się do toalety.

    Usiadł i próbował się załatwić, lecz nie to go tu sprowadzało, chciał po prostu się dotknąć. Bo od takich widoków można oszaleć, a jemu niewiele brakowało. Gdy już zaczął się masturbować, główne drzwi od toalety się otworzyły i o dziwo było słychać damski głos, chwila czy ja jestem w damskiej toalecie ? Pomyślał, gdy drzwi od sąsiedniej kabiny się zamknęły, on czym prędzej próbował wyjść. Gdy już wychodził, drzwi się otworzyły a w nich Kasia.

    – Piotrek co Ty tu robisz ?

    – Przepraszam, musiałem pomylić.

    Był cały czerwony ze wstydu.

    – Spokojnie Piotrek męska toaleta jest po lewej stronie hehe.

    Wrócił do sali, aby przeglądać materiały. Czas powoli mijał a Piotrek wertował strona po stronie. Drzwi się otworzyły a w nich stała Sylwia, spokojnie wchodziła do środka i usiadła naprzeciw niego.

    – Gotowy ?

    – Chyba tak.

    – Co Ty taki niepewny ? Stresujesz się, boisz się mnie, aż tak źle wyglądam ?

    – Nie nie nie wyglądam pani cudownie.

    Sam nie wierzy w to, co przed chwilą powiedział.

    – Dziękuje Piotrek to miłe.

    Piotrek milczy, nerwowo bawi się długopisem. Który upada na ziemie, Piotrek schyla się z zamiarem podniesienia go. To, co widzi, powoduję ponowny wzwód u niego, Sylwia tylko domyśla się i umyślnie dodaje bodźców, tak że Piotrek, prostując się uderza głową o rant stołu.

    – Nic się nie stało Panie Piotrze ?

    – Nic mi nie jest, za szybko tylko głowę podniosłem.

    – Dobrze Panie Piotrze może na dziś wystarczy panu stresu, na dziś zakończymy szkolenie. Pójdę tylko po papiery do podpisania, za chwilkę wracam.

    Mówiąc to, Sylwia podnosi się a Piotrek razem z nią, i odprowadza ją wzrokiem. Nie mija kilka chwil, Sylwia wraca z papierami staję obok Piotra i zaznacza w papierach miejsca podpisów.

    – Dobrze Panie Piotrze proszę podpisać w miejscach zaznaczonych.

    Mówiąc to, podaję długopis tak, aby ten wypadł z ręki. Piotrek znowu się schyla, lecz teraz oprócz podziwiania nóg Sylwii z bliska mógł poczuć ich zapach, a to uwielbia. Sylwia popycha Piotra nogą tak, aby upadł i kładzie na nim swoją nogę.

    – Słuchaj gnojku, dobrze widzę jak na mnie patrzysz, wiem co myślisz. Lecz zrozum, Twoje potrzeby wcale mnie nie interesują.

    Mówiąc to, zbliża swoją nogę na gardło Piotrka, widzi lęk w jego oczach. Uwielbiała doprowadzać mężczyzn do tego stanu.

    – Teraz, jeżeli chcesz mieć pracę, będziesz grzecznym pieskiem. Rozumiemy się ?

    Wzrok chłopca był naprawdę przerażony zaistniałą sytuacją, nie wiedział jak odpowiedzieć. Jedynie mrugnął na znak potwierdzenia.

    – To teraz wyczyść języczkiem Pani buty, mają być czyste i suche.

    Mówiąc to, przybliżyła stopę do ust Piotrka.

    – Liż.

    Piotrek przerażony powoli wykonuję polecenie i muska językiem podeszwy butów oraz przód.

    – Uklęknij na jedno kolano i rób to, jak należy Psie.

    Piotrek wykonuje polecenie, przerażenie powoli zanika. A zaczyna coraz bardziej podniecać go ta sytuacja, liże buty z coraz większą starannością, tak jakby chciał kolor cały zlizać.

    – Grzeczny Piesek w nagrodę możesz pomasować mi stopę.

    Piotrek tylko na to czekał, już zdejmuje jej buta i czuje bardziej intensywny zapach. Który jeszcze bardziej go podnieca lekki wzwód zamienił się w porządną erekcje. Sylwia zauważyła to i kopnęła w twarz Piotrka.

    – Nie tak szybko Psie najpierw masz zadowolić Panią.

    Mówiąc to, bosa stopą trafiła na jego twarz. Sylwia stopniowo zwiększała nacisk.

    – Otwórz usta.

    Piotrek otwiera usta, Sylwia wkłada w nie stopę na początku tylko dwa paluszki. By chwilę później wkładała tak głęboko, że chłopak nie miał możliwości oddychania ustami, czuła na stopie wydychane powietrze nosem uwielbiała tak męczyć swoją ofiarę.

    – W nagrodę możesz zdjąć mi pończochę i wylizać mi stópkę, znasz procedury Psie ?

    Piotrek szybko klęka na kolano i czeka na stópkę Pani.

    – Szybko się uczysz, może będzie z Ciebie wytresowany psiak.

    Kładzie stópkę na kolanie Piotrka. On niewiele myśląc, podnosi ją delikatnie i od razu zbliża do nich usta i ssie paluszek po paluszku.

    – Teraz druga nóżka

    Piotrek odkłada i podnosi drugą stópkę Sylwii, zdejmując powoli buty oraz pończochę czując ten zapach, oraz smak chciałby ta chwila trwała wiecznie, Znowu poczuł kopniecie w twarz, lecz gdy teraz leżał Pani stała nad jego głową, podciągnęła spódniczkę i bez ogródek usiadła na jego głowie.

    – Spróbuj mnie polizać a możesz zapomnieć o pracy w nagrodę możesz tylko powąchać.

    Piotrek rozumiał i tylko i wyłącznie wąchał, a to co czuł było tak cudowne, nie wiele mu brakował do spełnienia i tym większy zawód, gdy Sylwia się podnosiła.

    – Grzeczny Piesek mam Twój numer odezwę się na następną tresurę.

    Oboje nie wiedzieli, że przez cały ten czas byli podglądani.

    CDN…

    PS. Pierwsze opowiadanie liczę na szczere komentarze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck