Category: Uncategorized

  • Czesc trzecia: Iwona, odcinek trzeci.

    Iwona wpadła na mnie ponownie ledwie dzień po przygodzie w wannie. I “wpadła” nie jest tu żadnym nadużyciem. Ale po kolei.

    Po powrocie z pracy mam zwyczaj brać od razu kąpiel, przebierać się w inne ciuchy i wypadać na miasto. Zakupy, obiad, czasem kawa.

    Lubię to robić zwłaszcza gdy Beata, moja partnerka, ma drugą zmianę. Mogę sobie wtedy swobodnie, bez pośpiechu połazić po sklepach. Z Beatą jest to męczące, ona chce oglądać damskie szmatki, ja preferuję bardziej elektronikę, zegarki, sport. Taki mały męski świat.

    Tak i zrobiłem tego dnia. Powrót do domu, chłodny prysznic, odrobina Hermesa na skórę, ciuchy też zmieniłem kompletnie bo planowałem pozwiedzać przymierzalnie, miałem zachciewajkę na nową koszulę. Szybki rzut oka w lustro – może być. Jakiś Adonis to ja nie jestem i latka też lecą, ale ogólnie wstydu nie ma. Wyszedłem z mieszkania, zamknąłem drzwi za sobą i zszedłem do garażowca.

    I w wejściu do niego wpadłem właśnie na Iwonę. A sumie to ona na mnie. Wchodziła oglądając się na tego swojego Bentleya i nie patrzyła gdzie idzie no i bęc. Złapałem ją w obawie aby nie upadła. Szpilki miała jeszcze wyższe niż zazwyczaj.

    – No cześć.

    – Cześć świnio – powiedziała niby ze złością, ale aktorką nie jest najlepszą. Jednocześnie zerknęła mi za plecy, pewnie sprawdzając, czy idę sam.

    – A skąd takie obelgi?

    – Zostawiłeś mnie wczoraj jak jakąś zabawkę.

    – Zabawkom nie funduję orgazmu, wbij sobie do głowy.

    – Zaskoczyłeś mnie, nie spodziewałam się tego – zbliżyła się do mnie, w tych szpilkach byliśmy prawie równi wzrostem. Oj, te usta, po całym dniu już prawie bez szminki, ale dalej kuszące…

    – Tak to bywa w życiu, dobra, leć do domu, ja w drugą stronę.

    – Zakupy?

    – Jakbyś zgadła – nagle poczułem jej rękę wciskającą się w moje spodnie, członek od razu zareagował wypełniając jej dłoń twardością.

    – Łał, jak szybko – westchnęła i lekko pocałowała mnie w usta.

    – No zdarza mu się – kokieteryjnie mrugnąłem okiem i zabrałem jej rękę z moich majtek, choć wcale nie miałem na to ochoty – ej, ktoś może nadejść.

    – No może. Nie to nie – zrobiła małego dąsa – czyli zakupy?

    – Tak, jadę zjeść coś i poszwendać się po galerii.

    – To baw się dobrze, ciao – lekko cmoknęła mnie w policzek, tak aby nie zostawić śladu i kołyszącym krokiem odeszła w stronę schodów. Stuk stuk stuk. Obcisła spódnica, lakierowane na błysk szpilki i płaszczyk. Do diabła z tobą kobieto, wiesz jak wyglądasz z tyłu? I co narobiłaś mi w bokserkach?

    Zniknęła w górze schodów a ja rozejrzałem się dla pewności po korytarzu do garażowca – ufff, tu kamer nie ma.

    W galerii handlowej zacząłem od zjedzenia obiadu, rzadko gotujemy w domu, brak czasu i chęci.

    Potem na cel wziąłem sklepy z ciuchami. Jeden, drugi, trzeci. Nic.

    W czwartym znalazłem koszulę, która wydawała się wzorniczo w moim guście. Wziąłem dwa rozmiary i skierowałem się do przymierzalni.

    Ledwo zasunąłem za sobą kotarkę ta nagle się odchyliła i zobaczyłem Iwonę. Zdębiałem.

    – No w końcu cię namierzyłam, nieźle się chowasz – i bezceremonialnie wpakowała się do kabinki.

    – Co ty tu robisz?

    – Jak to co, laskę mojemu panu – i mówiąc to błyskawicznie rozpięła mi pasek i rozporek po czym zsunęła trochę spodnie i bokserki. Nawet nie zdążyłem zareagować, ledwie tylko próbowałem przytrzymać spodnie.

    Iwona objęła palcami członka, który po raz trzeci dzisiaj (licząc poranny wzwód) stanął na baczność.

    – Uuu, znów sprinter – wyszeptała Iwona. Dopiero teraz zauważyłem, że ma mocno wymalowane usta, tak jak lubię.

    – Tylko nie dotykaj głowy, nie chcę wyjść potargana – powiedziała po czym podciągnęła spódnicę, kucnęła i mój kutas dosłownie zniknął w jej ustach.

    Szminka od razu pokryła jego skórę. Poczułem błogie ciepło i wilgoć i choć wiedziałem, że dużo ryzykujemy, to nie chcę aby przestała.

    Iwona zaczęła robić mi laskę jak profesjonalna diva (o tym w innej opowieści, takie historie też mam za sobą). Powoli, z zaangażowaniem.

    Na przemian patrzyła mi w oczy albo bawiąc się członkiem patrzyła na nasze odbicie w lustrze. Muszę przyznać, że taka laska kucająca w szpilkach u moich stóp, z moim kutasem w krwistoczerwonych ustach to jest widok, który potrafi zagotować krew.

    Zapomniałem się i złapałem ją za włosy, upięte zgrabnie w taki zygzak, ale natychmiast skarciła mnie wzrokiem i mruknięciem. Zabrałem rękę, ale w rewanżu i ona została “pozbawiona” rąk. Naparłem na nią ciałem zmuszając ją do oparcia się plecami o ścianę kabiny, która zadrżała lekko pod naszym naporem. Trudno, granica już została przekroczona. Kabinka lekkim skrzypnięciem zaprotestowała, na szczęście w sklepie z głośników sączyła się jakaś muza, więc nie było tego skrzypnięcia aż tak słychać.

    Ale jeśli ktoś był w kabinie obok to musiał coś zauważyć. Trudno.

    Złapałem Iwonę za nadgarstki, podniosłem jej ręce nad głowę i zacząłem regularnie posuwać w usta. Nie za mocno, w sam raz. Zacząłem czuć, że robiąc to w tym tempie dojdę w ciągu 30 sekund, nie więcej.

    Kabina lekko protestowała, skrzyp skrzyp, skrzyp. A chuj z tym.

    Poczułem, że Iwona chce wyswobodzić jedną rękę, puściłem uścisk drugą rękę jednak ciągle trzymając przyciśniętą do ściany kabiny.

    Odepchnęła mnie lekko łapiąc cicho oddech, potrzebowała chwili na odsapnięcie. Ale nie pozostawiła mojego kutasa ot tak sobie. Pieściła go uwolnioną dłonią, powoli, jakby czując, że potrzebuję spowolnienia bo zaraz wystrzelę. Przesuwała dłonią po skórze z góry na dół, czasem zaciskała dłoń tak aby nabrzmiały członek przesuwał się w skórze, w końcu złapała dłonią za czubek przyrodzenia i ugniatając lekko zaczęła przesuwać koniuszkiem języka po skórze jąder. Dobrze, że dzień wcześniej się wydepilowałem. Jądra z rozkoszy ścisnęły się w twardą pomarszczoną kulę, Iwona wciągnęła oba do ust, delikatnie je ssąc. Po chwili oswobodziła je, teraz mokre i śliskie. Powiodła językiem po członku od jąder w górę, aż do czubka. Żołądź pięknie błyszczała teraz w świetle halogenów. Moja kochanka pieściła czubek członka, liżąc go na przemian całym językiem i ledwo trącając koniuszkiem języka.

    Zorientowałem się, robi to teraz bez udziału wolnej ręki. Spojrzałam w dół i trudno było stwierdzić gdzie podziewa się dłoń, spojrzałem w lustro i jaka radość dla oczu – Iwona pieściła się między nogami lekko ruszając biodrami. Zauważywszy że patrzę w lustro odchyliła jedną nogę tak, abym w odbiciu widział jej cipkę. Nie ma majtek, szelma jedna! Nawet z tej odległości widziałem, że jest mokra, błyszczące wargi sromowe dodatkowo rozchylone zgrabnymi paluszkami były mocno różowe. Kiedyś zrobię jej dobrze ustami. Albo czymś innym ale z twarzą przy jej cipce, chcę zobaczyć z bliska jak wilgotnieje a potem spływa śluzem rozkoszy.

    Wróciła do regularnego obciągania, kosmyk włosów opadł jej na czoło i odruchowo podniosła dłoń aby go poprawić. Na czole pozostała wilgotna smużka wilgoci z jej cipki. Nie dałem zetrzeć, złapałem rękę i bez problemu jedną swoją ręką uwięziłem nad jej głową oba jej nadgarstki. Wolną ręką pogłaskałem ją pieszczotliwie po policzku a potem uważając na to aby nie zburzyć jej fryzury objąłem za szyję z tyłu. To dało mi dodatkową kontrolę nad jej głową. Teraz mało że posuwałem ją w usta to jeszcze dociągałem jej głowę do swoich lędźwi. Pchnięcie i jednocześnie pociągnięcie. Pchnięcie i pociągnięcie, i tak coraz mocniej bacznie obserwując czy nie za mocno. Nie wyglądało na to, że za mocno, nie wyczułem jakiegoś protestu.

    – Skończyć w ustach? – zapytałem szeptem w razie czego. Mrugnęła oczami potwierdzająco.

    Nie przestawałem posuwać jej w usta, było fantastycznie. Przyjemna faktura jej warg, niemal już pozbawionych szminki, jej oczy wpatrzone w moje, konieczność zachowywania się cicho jak się da, adrenalina. To wszystko robiło robotę, z jednej strony było mi tak dobrze, że nie chciałem kończyć, z drugiej zaś strony podobała mi się wizja spuszczenia się w usta Iwony i patrzenia jak połyka. Bo chyba połknie? Wizja tej dupeczki połykającej spermę z mojego błyszczącego od śliny i szminki kutasa spowodowała nabrzmienie żyły idącej wzdłuż mojego przyrodzenia. Rychły koniec zbliżał się nieubłaganie.

    “Jeszcze trochę, jeszcze trochę” – zmuszałem umysł do mówienia tego w kółko jakby to miało opóźnić orgazm.

    Spojrzałem w dół, Iwona ciągle patrzyła w górę, poruszała lekko głową mimo tego, że ja robiłem główną robotę, jakby jej było mało, za płytko, za wolno. Obciągać to ona umie, muszę jej przyznać. Jak przed naszym “poznaniem” uważałem ją za przeciętną, teraz muszę przyznać, ze jej podejście do seksu sprawiło, że stała się dla mnie petardą. Piękne oczy podkreślone delikatną kreską, zgrabny nos, ładnie wykrojone usta pozbawione już szminki a dalej ładne, równe, zadbane i białe zęby czasem przebłyskujące gdy łapie oddech – poezja.

    Zresztą bądźmy szczerzy – ileż to razy człowiek szedł do łóżka z fajną dupą i wyszedł zniechęcony. Albo w drugą stronę – ryzykował sapera z przeciętniarą a ta okazywała się seksmaszyną, która łóżkową robotą rekompensuje z nawiązką niedoskonałości urody/figury?

    Spojrzałem znów na nas w lustro – jak w filmie porno, tylko główny aktor ma moje ciało i twarz. Bajka. Sztywny kutas raz po raz znikający w ustach laski w pełni oddanej i zgadzającej się na użycie jej ust jako czegoś do ruchania. Oczy wpatrzone w górę, jakby mówiły “sponiewieraj mnie, jestem twoja i oddam ci się jak zechcesz”. Hmmm, sponiewieram cię maleńka innym razem jak los pozwoli.

    Byłem już na skraju wytrzymałości, ścisnąłem mocniej nadgarstki Iwony dając znak, że ma się przygotować. Ale to nie było konieczne. Ta sucz wiedziała co się święci, miała jakąś taką nieopisaną wprawę. Patrzyła mi w oczy gdy nadeszła fala orgazmu. Moim ciałem wstrząsnęły skurcze, nogi zaczęły drżeć, oddech drastycznie się skrócił a cudo u moich stóp wysunęło głowę do przodu pochłaniając niemal całego kutasa i przyjęła wytrysk prosto do gardła. Przyciskała głowę jak mogła nie zważając na brak oddechu. Kutas pulsował intensywnie jeszcze chwilę, wyrzucając z siebie resztki spermy. Iwona w końcu się poddała i wypuściła wciąż jeszcze naprężonego członka z ust.

    Krople spermy zmieszanej z jej śliną kapnęły na podłogę.

    Iwona odruchowo głośno wciągnęła oddech, lekko przyduszona i od razu zakryła usta ręką, próbując stłumić dyszenie.

    Wstała z kucków z lekkim grymasem bólu, ta pozycja musiała być niewygodna zwłaszcza w takich szpilach.

    Potrzebowałem chwili aby ochłonąć, dojść do trzeźwego myślenia, jednak Iwona lubiła pogrywać.

    Złapała jeszcze dość twardego członka i pieściła go powolnymi ruchami. Sięgnąłem do jej krocza, ale cofnęła biodra.

    – Zostaw, to kara za wczoraj.

    No jak tak chce mnie karać, to ja bardzo uprzejmie proszę o surowy wymiar kary, proszę panią…

    Nagle zrobiła coś co widziałem dotąd tylko w filmach porno – otworzyła usta pokazując, że ma w nich jeszcze resztki spermy wymieszanej ze śliną. Kutas magicznie lekko powiększył swoją objętość. Zaczęła się bawić zawartością ust, mieszać językiem, przelewać z prawej na lewą i z powrotem, przed zęby i za zęby. W końcu postanowiła przestać i połknęła ostentacyjnie wszystko co miała w ustach, po czym szeroko je otworzyła demonstrując, że nic nie zostało. Dopiero teraz zauważyłem, że muzyka jest wyraźnie głośniej.

    Cicho powiedziałem:

    – Wyuzdana łobuzerka z ciebie.

    – To przez ciebie, zaczęłam ostro fantazjować i wydaje mi się, że ci się podoba – odpowiedź padła równie cicho.

    – Podoba. Ktoś mógł zauważyć, wiesz?

    – Trudno, jego problem. Mi się podobało.

    – Mi też. I co dalej?

    – Nic. Ja idę do domu zrobić sobie dobrze zanim wróci Radek a ty chyba coś masz do przymierzenia.

    – Już w sumie chyba nie mam głowy – powiedziałem a w głowie zmaterializował się obraz Iwony robiącej sobie dobrze.

    – Uspokój się, fajna jest, kup ją sobie. Kiedyś mnie w niej przelecisz. Tylko w niej. Albo ja ci kupię.

    Mówiąc to podciągnęła mi z ud bokserki i upchnęła w nich członka.

    – Sobie lepiej coś kup. Bieliznę jakąś, ale nie za drogą, żeby nie było szkoda, jak ją z ciebie zerwę.

    – Uuuu, nie strasz. No dobra, resztę sobie ogarnij sam – spojrzała w lustro sprawdzając czy z ubraniem i fryzurą wszystko w porządku. Poprawiła podciągniętą w górę spódnicę, starła z niej kroplę przypadkiem na nią kapniętą, odetchnęła głęboko.

    – Lecę, pa, jesteś słodki. Dosłownie. Tu i ówdzie. I ładnie pachniesz. Też tu i ówdzie – mrugnęła okiem i pocałowała mnie w usta jednocześnie wyraźnie obserwując moją reakcję czy pozostałości mojej spermy w jej ustach mnie nie odrzucą. Nie ze mną takie numery, brzydzenie się własnej spermy, która chwilę temu była przełykana przez kochankę byłoby lekko nie fair. Przyjąłem pocałunek wsuwając język głęboko w usta Iwony.

    – Faktycznie jestem słodki.

    – Coraz bardziej mnie kręcisz, jesteś popaprany – uśmiechnęła się jakby chcąc załagodzić wydźwięk słowa “popaprany”.

    – Lecę, pa – rzuciła po czyn nawet nie sprawdzając czy ktoś na zewnątrz nie stoi wyszła z kabiny mimo, że ciągle stałem niby w bokserkach ale z jeszcze dość stojącym w nich kutasem i z opuszczonymi spodniami. Zasunąłem błyskawicznie kotarkę i usłyszałem przeklęte “stuk stuk stuk…

    Starłem z podłogi chusteczką krople spermy, nieładnie byłoby to tak zostawić.

    Dokończyłem przymierzanie koszuli, choć teraz nawet jakby była beznadziejna to bym ją kupił – “kiedyś mnie w niej przelecisz” zrobiło swoje. Jednak nie była taka zła, więc utwierdzony w chęci zakupu przejrzałem się jeszcze w lustrze czy wszytko ok i wyszedłem z kabiny kierując się do kasy. Rzuciłem okiem na kabinę obok mojej – wygląda na to, że nikt nie korzystał, ufff.

    Okazało się jednak, że nasze igraszki nie uszły jednak uwadze obsługi.

    Kasjerka w kasie nie wiedziała, gdzie oczy podziać. Już wiem, dlaczego muzyka grała głośniej. Cała w pąsach wzięła ode mnie koszulę, drżącymi rękoma nabiła na kasę i podała kwotę.

    Unikała kontaktu wzrokowego jak mogła, śliczna dziewczyna, trochę może młodsza od Iwony, ale zupełnie inny typ – taka sporty girl, bardzo wysoka, zgrabna, ubrana w jeansy plus t-shirt i adidasy, zatrudniona po warunkach fizycznych ewidentnie. Za to z twarzy prześliczna, delikatna, bez modnego teraz napieprzania kolczyków czy dziar gdzie popadnie. Jedynie co na minus to krótkie paznokcie, nie przepadam. Ale to jest coś co można przecież zmienić…

    Na tabliczce przypiętej na piersi – Iza. Ładnie.

    Celowo nie zareagowałem po podaniu kwoty, czekając na jej reakcję. W końcu chcąc nie chcąc spojrzała mi w oczy ale natychmiast uciekła wzrokiem.

    – Iza, spójrz na mnie – dołożyłem wszelkich starań aby mój głos zabrzmiał ciepło i kojąco.

    Drgnęła zaskoczona, ale spojrzała. Chyba nie zorientowała się skąd znam jej imię.

    – Nic się nie działo, OK? – spytałem łagodnie, jednocześnie leciutko się uśmiechając.

    – OK – bąknęła pod nosem kasjerka i znów oczy w adidasy.

    – Poczułaś się niekomfortowo? Przepraszam. Ale patrz na mnie.

    – Nie, jest OK, bałam się tylko czy ktoś nie zauważy i nie zgłosi szefowi – podniosła wzrok i czerwień z jej twarzy pomału odpłynęła.

    – Zauważył?

    – Nie.

    – To jest dobrze, tak?

    – Tak.

    – Podobało ci się? – nagle zapragnąłem wydusić z niej to co czuła.

    – Ale dlaczego…

    – Pytałem czy ci się podobało – przerwałem jej stanowczo ale łagodnym tonem.

    – Szczęściara… – wydukała i znów poczerwieniała a wzrok zaczął szukać wszystkiego tylko nie kontaktu ze mną.

    – Tego nie wiem, nie mi oceniać. Czysty sport, nie jesteśmy ze sobą.

    No, udało mi się przykuć jej uwagę.

    – To jak…

    – Normalnie, ja przyszedłem po koszulę, a ona przyszła mnie przelecieć, co poradzę – chciałem powiedzieć “zerżnąć” ale ugryzłem się w język, może za ostro?

    – Nie moja sprawa, mogę skasować koszulę? zaraz kolejka się zrobi.

    Rozejrzałem się po sklepie, jedna osoba, daleko, niezainteresowana podejściem do kasy.

    – Jasne, że możesz. Ale to też była twoja sprawa, brałaś udział poniekąd, podsłuchując nas – zaryzykowałem stwierdzenie i uśmiechnąłem się szeroko pokazując jednocześnie kartę.

    Po jej minie widziałem, że jednak trafiłem, musiała podsłuchiwać. Klientów w sklepie zero, więc to nie było trudne.

    Podała terminal, machnięcie kartą, pin, gotowe. Wrzuciła koszulę i paragon do torby.

    – Przepraszam, nie chciałam.

    – Chciałaś. Muzykę też ty podkręciłaś?

    – Ja, głośni jesteście.

    – Nie słyszałaś nas w łóżku – powiedziałem może trochę niepotrzebnie, widać było, że jednak trochę jest skrępowana, więc postanowiłem dać jej już spokój.

    Wziąłem torbę, podziękowałem i skierowałem się do wyjścia.

    – Przepraszam! – padło zza pleców.

    Odwróciłem się.

    – Skąd mnie znasz?

    Zaśmiałem się lekko i wskazującym palcem popukałem się w pierś, dokładnie te same miejsce, w którym miała przyczepioną plakietkę.

    Bez słowa znów podążyłem do wyjścia.

    – Przepraszam!

    Co znowu? Odwróciłem się. Była jeszcze czerwieńsza niż wcześniej, aż przerażająco.

    – Tak? – lekko się uśmiechnąłem udając, że nie widzę tego pąsa.

    Podniosła wzrok, spojrzała mi prosto w oczy i wykrztusiła:

    – Podobało mi się. Bardzo – wytrzymała moje spojrzenie – nie kupiłbyś czegoś jeszcze kiedyś?

    Spojrzałem pieszczotliwie jakbym się zastanawiał, ona jest naprawdę ładna. Pokręciłem głową, ale nie w stylu “nie kupię” tylko “jesteś niemożliwa”, odwróciłem się i wolnym krokiem wyszedłem.

    W drodze do samochodu przyszło mi do głowy, że za mocno przesuwam granicę – za małe jest moje miasto na takie historie.

    Po powrocie do domu wziąłem prysznic. W mojej głowie przyszła do mnie Iwona i pieściła mnie żelem pod prysznic. I dołączyła do niej Iza. Pieściły się nawzajem, a ja sobie wyobraziłem że moja ręka na kutasie to ich ręce, piersi i usta. Finał nadszedł szybko, świeże przeżycia, fantazje i ciepła woda ze śliskim żelem zrobiły swoje.

    Może kupię sobie jeszcze jakąś koszulę?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2L https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Na razie tyle, bo odzew na poprzednie części średni.
    Jak będzie jakiś odzew to opublikuję kolejne (jest tego kilkanaście rozdziałów, pojawiają się też inne bohaterki).

  • Nowy rower

    Kolejna historia z życia wzięta. Wydarzyła się miniony weekend. Od jakiegoś czasu, chodził mi po głowie zakup nowego roweru. Mój stary rower miejski lata świetności ma już za sobą, i za namową znajomych z pracy postanowiłam wymienić go na nowy model. Wiedziałam, że czasem w weekendy robią sobie wycieczki, więc czemu by nie? Poza tym, przyda mi się trochę ruchu i może uda mi się przy okazji, zrzucić kilka kilogramów. Kolega doradził mi popularny model MTB z damską ramą, pojeździł ze mną po sklepach, i po kilku dniach mogłam cieszyć się nowym rowerem. Zakup roweru pociągnął za sobą, rzecz jasna, kolejne wydatki, bo nie mogłam przecież wyglądać na nim byle jak. Kupiłam więc ciuchy na rower. Szare leginsy, koszulkę i bluzę, z kolorowymy akcentami pasującymi do roweru. Do tego kask i rękawiczki. Byłam gotowa na pierwszą jazdę. W mojej okolicy jest dużo fajnych ścieżek rowerowych, niby środek miasta, a dużo zieleni i miejsc żeby oderwać się od codzienności i odpocząć. Pierwsze wrażenia z jazdy były bardzo pozytywne, choć nowe dla mnie. Na miejskim rowerze siedziałam wyprostowana, a tu pochylona do przodu, co zachęcało do bardziej dynamicznej jazdy. Drugą różnicą było siodełko, byłam przyzwyczajona do szerokiego, miękkiego siodełka, a nie sportowego. Po jakimś czasie zaczęło mnie uwierać i szukałam odpowiedniej pozycji. Wypięłam bardziej tyłek i przesunęłam się lekko do przodu. To było to. Wreszcie wygodnie, mimo że przód siodełka mocno uciskał cipką. Nie sprawiało mi to dyskomfortu, a wręcz przeciwnie. Wraz z przejechanym dystansem odczuwałam coraz większą przyjemność. Przyłapałam się na tym, że poruszam biodrami, by jeszcze bardziej spotęgować doznania. Jechałam blisko za jakąś dziewczyną, wpatrzona w jej nieziemsko kształtne pośladki i smukłą sylwetkę. Wyobrażałam sobie jak wygląda nago. Miałam straszną ochotę wsadzić sobię rękę w majtki i wzrokiem szukałam miejsca gdzie mogłabym zatrzymać się, i rozładować narastające z każdą chwilą podniecenie. Dochodzę szybko bawiąc się nawet przez majtki, więc nikt nie zauważy, gdy przysiądę na chwilę gdzieś na trawie. Było jednak za późno, uderzyła mnie fala orgazmu. Niezbyt silnego, ale z tych, które długo trzymają. Odruchowo zahamowałam, zjechałam że ścieżki na trawnik i zaskakując z roweru zaryłam tyłkiem w murawę. Próbowałam niezdarnie się pozbierać i uspokoić urywany oddech.

    – Nic Ci się nie stało? – usłyszałam czyjś głos.

    To była dziewczyną, która jechała przede mną. Kucała obok, kładą mi dłoń na ramieniu, i wpatrując się we mnie badawczo.

    – Nie, nie – wydukałam, próbując opanować oddech i delikatne drgawki po moim szczycie.

    – Na pewno? Nie uderzyłaś? Nic Cię nie boli? – dociekliwie pytała, oglądając z każdej strony.

    – Nie, nie – jąkałam się

    – Możesz wstać? Pomogę Ci – mówiła łagodnie

    Teraz przyjrzałam się jej dokładniej, miała śliczną, delikatną buzię, a spod kasku wystawały kosmyki blond włosów. Obcisła bluza skrywała pokaźny biust. Wstała i wyciągnęła rękę. Chwyciłam jej dłoń i niezdarnie próbowałam się podnieść. W tym momencie spojrzałam w dół i z powrotem klapnęłam na dupę, zaciskając ponicznie uda. W kroku miałam wielką, mokrą plamę, wyraźnie widoczną na szarym materiale. Ona też to zauważyła. Spojrzałam na nią, wielkimi z przerażenie oczami, i poczułam, że robię się czerwoną jak burak.

    – Zdarza się – powiedziała jak gdyby nigdy nic, bez cienia drwiny w głosie – dlatego jeżdżę w czarnych spodenkach – dodała z szerokim uśmiechem i puściła oko.

    – Ja tylko… – próbowałam coś powiedzieć stając przed nią.

    – Wiem, wiem – zachichotała, poklepując mnie po ramieniu – masz źle ustawione siodełko, to znaczy dobrze, ale nie do jazdy, i tak się dzieje – dodała z uśmiechem.

    Mówiła to tak otwarcie i szczerze, że wstyd prawie całkiem zniknął.

    – Magda jestem – odważyłam się powiedzieć coś sensownego.

    – Klaudia – odpowiedziała z uśmiechem

    Usiadłyśmy na pobliskiej ławce i gadałyśmy jeszcze trochę. Na pożegnanie zapisała mi na ręku numer swojego telefonu.

    – Napisz, jak dotrzesz do domu – puściła oko

    Napisałam, jak tylko przekroczyłam próg mieszkania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Na delegacji 2

    W delegacji cz. 2 Od Oli i Ani rozpoczęły się moje przygody w czasie delegacji. Niektóre z nich przedstawię czytelnikom w tym cyklu. Minął miesiąc od ostrego jebania z siostrzyczkami na Podlasiu. Tym razem musiałem pojechać odwiedzić zaprzyjaźnione zakłady w okolicach Gdańska. Był to początek lipca a więc nocleg zamówiłem sobie na prywatnej kwaterze w Stegnie. To mała miejscowość na początku Mierzei Wiślanej. Wybrałem tą właśnie miejscowość z powodu jej centralnego położenia. Mogłem z niej jeździć na Warmię i na Pomorze. Z autostrady zjechałem na Malbork i potem już podrzędną drogą przez Nowy Dwór do Stegny. Ledwo minąłem dużą stację benzynową, gdy zauważyłem na poboczu dwie laseczki, z której jedna intensywnie łapała mnie na stopa. Na ogół nie zatrzymuję się w takich sytuacjach ale tym razem uznałem, że przecież dwie nastolatki nie zrobią mi żadnej krzywdy. Szczególnie, że były to bardzo ładne laseczki. Wyższa, która mogła mieć 170 cm wzrostu, była szczupłą blondynką, o wyraźnie zaznaczających się na t-shirtce cyckach, które mogły nawet mieć rozmiar C i dosyć krągłych biodrach. Do tego trzeba dołożyć długie nad wyraz nogi, z cudownie pełnymi udami i naprawdę ładną buzię z lekko zadartym noskiem i pełnymi, jakby stworzonymi do całowania ustami, aby otrzymać jej naprawdę śliczny obraz. Druga dziewczyna przy blondynce wyglądała jak kurczak, z tym, że bardzo czarny pisklak a to z powodu kruczoczarnych włosów i bardzo ciemnej karnacji skóry. Była niska i drobniutka. W odróżnieniu od blondi jej koszulka tylko troszkę odstawała tam gdzie miała małe piersiątka. Krótkie, jeansowe spodenki opinały niewielkie biodra. Włosy miała krótkie, obcięte na pazia a twarzyczkę drobniutką. Gdy zwalniałem, obejrzałem je obie i blondyna działała bardzo mocno na mojego stęsknionego do jebania kutasa. Zresztą ona usiadła obok mnie a czarnulka z tyłu i mogłem teraz podziwiać cudowny kształt jej uda, gdy założyła nogę na nogę. Dojechaliśmy do Stegny i dziewczyny poprosiły o wysadzenie ich w centrum tej turystycznej miejscowości, ponieważ miały zrobić jakieś tam zakupy a potem poszukać sobie jakiegoś noclegu. Ja też pojechałem na swoją kwaterę i po rozpakowaniu walizki, usiadłem w fotelu i sączyłem dosyć mocnego drinka. Potem poszedłem zjeść sobie jakąś rybkę i ponieważ było strasznie gorąco z samym tylko ręcznikiem i małą torebką, w której był tylko portfel, komórka i krem do opalania z dosyć mocnym filtrem zszedłem na bardzo ładną plażę. Zdziwiłem się, że było bardzo dużo ludzi. Pomimo jednak tego tłoku z miejsca zauważyłem obydwie nastolatki poznane w podróży. Leżały na kocu a ich już nieźle opalone ciała świeciły się od jakiegoś środka chroniącego przed ostrym słońcem. – Mogę koło was się rozłożyć? – spytałem. – O fajnie – ucieszyła się blondynka – Zapraszamy do nas na koc. Dziewczyny jak na komendę zrobiły mi miejsce między sobą. – Mam jeszcze jeden problem. Czy możecie mnie nasmarować? – wyciągnąłem z torebki krem. Obydwie natychmiast usiadły i po chwili czułem na plecach czworo dziewczęcych rączek, które równiutko rozprowadzały krem. Straszliwie mnie to podniecało i czułem jak mój kutas wykorzystując miękkość piasku pod kocem dźwiga się, sztywniejąc i rosnąc do swoich ponad dwudziestu centymetrów. Szczególnie, że jedna z nich uniosła lekko gumkę moich slipek i nagle poczułem jej rączkę prawie na pośladkach i rowku między nimi. – Czy brzuch panu też posmarować? – spytała blondi. – Nie panu. Tylko mam na imię Wojtek – odpowiedziałem i w obawie żeby nie wydało się moje podniecenie, podziękowałem i zaproponowałem, że później. – Ja jestem Madzia a moja koleżanka ma na imię Natalia – szybko odpowiedziała odważniejsza wyraźnie blondynka. Leżeliśmy tak chyba z pół godziny, gdy nagle Madzia zaproponowała żebyśmy poszli do wody. Kutas zmiękł mi i mogłem śmiało wstać. Biegiem ruszyliśmy w kierunku morza, nie zwracając zbytnio uwagi, że mogliśmy narzucać piasek na leżących plażowiczów. Biegłem ostatni i specjalnie odpuściłem dziewczyny na kilkanaście metrów, żeby przyjrzeć się ich cudownym tyłeczkom. Madzia to typowy typ figurki – klepsydra a Natka raczej prostokąt. Blondynka była jakby starsza i znacznie bardziej rozwinięta a czarnulka jakby bardzo niedawno wkroczyła w wiek, kiedy co miesiąc trzeba się martwić o krwawienie z pizdeczki albo jeszcze go nie miała. Przecież dziewczyny dojrzewają różnie. Miesiączkę mają w wieku 9 lat aż do 14 a czasami po 15 roku życia. Z lubością patrzyłem na cudownie jędrny i krągły tyłeczek i już charakterystyczny trójkąt u góry między niezwykle zgrabnymi i ładnie umięśnionymi udami wyższej dziewczyny. Brunetka niższa chyba o jakieś piętnaście centymetrów, znacznie drobniejsza nie miała takich walorów jak jej koleżanka ale i jej dupka chociaż znacznie szczuplejsza bardzo mnie pociągała i nie wiem czy czasami nie bardziej niż Madzi. Wpadliśmy z impetem do morza. Woda była zimna, szczególnie na nasze rozgrzane słońcem ciała. Wbiegliśmy jakieś kilkadziesiąt metrów. Mnie woda zaczęła sięgać do brzucha ale mniejsza z dziewczyn miała ją prawie po szyję. – Dalej już nie, bo ja nie umiem pływać – powiedziała lekko poddenerwowana czarnulka. – Przestań głupia. Ja też nie – szybko dopowiedziała Madzia. – To mogę was trochę nauczyć – zaproponowałem zbliżając się do blondynki. – Oj tak – zakrzyknęły niemal jednocześnie. Podszedłem blisko Madzi i wyciągnąłem przed siebie ręce zgięte w łokciach. – Wskakuj tak żebyś opierała się brzuszkiem i piersią na moich dłoniach – powiedziałem. Odbiła się mocno i po chwili leżała a jedna moja dłoń wyczuwała jej niezwykle jędrne cycki a druga twardy jak kamień wzgórek łonowy. – O tak. Bardzo dobrze – byłem niezwykle zadowolony gdy poczułem jej łono i piersi na dłoniach – Teraz machaj nogami i chlap a rękoma przebieraj tak jak pływa piesek. Ledwo to zrobiła a zauważyłem, że bez mojej pomocy unosi się na wodzie. Coraz mniej ją przytrzymywałem i nagle była na wodzie sama. Dobrze, że były małe fale i nie zalewały jej ust. Pomogłem jej tylko gdy chciała stanąć. Potem rzucała się na wodę, płynęła dwa – trzy metry i znowu stawała. – Ty musisz odbić się nieco mocniej – zwróciłem się do Natalii – Albo zrobimy inaczej. Obejmij mnie rączkami za szyję i podnieś nogi tak żeby uda znalazły się na moich biodrach. Potem cię obrócę i tak jak Madzię przytrzymam. Wykonała jak kazałem i po chwili jej krocze opierało się o mojego całkiem sztywnego kutasa. Położyłem ją na wodzie i podłożyłem dłonie jak u Madzi pod malutkie cycuszki i drugą jeszcze dalej, tak że dłonią czułem jej mięsistą i niezwykle twardą cipkę. – Teraz chlap machaj rękoma a zobaczysz, że też popłyniesz – powiedziałem i przełożyłem rękę tak, że znalazła się między jej nogami a dłoń trzymała całkowicie za młodziutką pizdeczkę. Po kilku minutach obydwie dziewczyny rzucały się na wodę i płynęły pieskiem po kilka metrów a ja klasycznym delfinem odpłynął w głąb morza. Wróciłem po kilku minutach i postanowiliśmy wyjść z wody. Ledwo położyliśmy się na kocu a Madzia zagadnęła nieśmiało: – Kurcze. Chce mi się siku a nie wiem czy na plaży jest jakaś ubikacja. – Trzeba było zrobić w wodzie – odrzekłem. – Kiedy ja tak nie umiem – speszyła się wyraźnie. – To mam pomysł. Ja mam pokój z łazienką w tym kompleksie u góry nad plażą. Możemy iść do mnie i tam sobie zrobisz. A tobie się nie chce? – zwróciłem się do czarnulki. – Nie. Ja zrobiłam do morza – odpowiedziała i wyraźnie się zaczerwieniła. – To chodźmy a Natalia przypilnuje nam miejsca. Szła przede mną a że piasek był miękki i stopy się w nim zapadały z lubością mogłem podziwiać jak kręciła swoim pięknym tyłeczkiem. Po pięciu minutach odkluczyłem drzwi i weszliśmy do dosyć przestronnego jak na jedynkę pokoiku. Nawet łóżko jakby było dwuosobowe, ponieważ miało 2 m szerokości. Dodatkowo była szafa, dwa fotele, ława i telewizor i to nie mały a 55 cali. Zaraz przy wejściu były drzwi do łazienki, w której standardowo była ubikacja, umywalka i kabina prysznicowa. W rogu był mały aneks kuchenny z kuchenką mikrofalową i niewielką lodówką. Madzia weszła nieśmiało i z miejsca poszła do łazienki. – Czego się napijesz. Może być pepsi? – spytałem głośno i do dużej szklanki litrowej wlałem 100g wódki a resztę uzupełniłem colą. – Może być – odkrzyknęła ku mojej uciesze. – Jakiś dziwny smak ma ta pepsi – powiedziała wypijając pół szklanki. – Oj bo teraz mniej słodzą żeby uniknąć podatku – szybko skłamałem. – I tak jakoś mi się lekko w głowie kręci – nastolatka rozsiadła się w fotelu, nie dbając już o przyzwoitość z szeroko rozrzuconymi nogami. – To mówisz, że nauczyłaś się pływać? – zmieniłem szybko temat. – Oj. Jak fajnie. Jak wrócimy to nauczysz mnie żabką? – spojrzała na mnie swoimi niebieskimi oczami i zauważyłem w nich coś czego przedtem nie dostrzegałem. Oczy Madzi jakby stały się większe i zaczęła rzucać powłóczyste spojrzenia a w nich samych pojawiły się iskierki, które w swoim środowisku nazywałem chujkami. Drink, który jej przyrządziłem pozostawał już jedynie na dnie szklaneczki a ona była coraz bardziej wyluzowana. – Nauczę cię żabką i kraulem ale nie za darmo – rzuciłem od niechcenia. – Ale my nie mamy kasy – usta dziewczynki złożyły się lekko w podkówkę. – A kto mówi o pieniądzach? Są przecież inne sposoby – odpowiedziałem z uśmiechem. – To co mam zrobić? – spytała naiwnie. – Jesteś bardzo ładną dziewczyną, może trochę młodą ale to lepiej i chyba wiesz jak możesz pomóc samotnemu mężczyźnie – postanowiłem przystąpić do ataku. – No tak. Ale ja jeszcze nigdy – jęknęła i znowu pojawiła się podkówka. – Jesteś bardzo ładna i masz już cycuszki a i cipeczkę co czułem ręką masz odpowiednio twardą. Taką w sam raz dla mojego diabełka – atakowałem dalej. – To tego też mnie nauczysz? – w jej oczach znowu pojawiły się iskierki. – Chodź do mnie na kolana. Całować się chyba potrafisz? Wstała i lekko chwiejnym krokiem podeszła do fotela, na którym siedziałem. Chwyciłem ją za przegub dłoni i po chwili siedziała na moich kolanach bokiem do mnie. Jej młodziutkie ciałko pachniało olejkiem do opalania i morzem. Obróciła głowę w kierunku mojej i po chwili nasze usta zwarły się w pocałunku. Rzeczywiście całować się potrafiła. Ledwo wepchnąłem jej język do buzi a z miejsca poczułem jak ssie go bardzo mocno. Była tylko w bikini i straszliwie mnie podniecała. Musiała czuć na swoim kroczu jak mój dorodny kutas wędrował ze swojej siedziby na jajkach ku górze, cały cza rosnąc i sztywniejąc. – Czy ty widziałaś kiedyś męskiego kutasa? – spytałem. – Tylko u kolegów i jak jeden pan sikał w parku – odpowiedziała zażenowana. – Oj to widziałaś tylko małe chuje. Umówmy się, że zanim cię nie wyrucham, nie będę ci pokazywał swojego. Tak żebyś się nie stresowała jego wielkością. Chociaż przecież czujesz go, ponieważ siedzisz na nim swoją pizdeczką – zaproponowałem i sprawnie rozwiązałem wstążeczkę podtrzymującą jej staniczek. Z miejsca przeniosłem pocałunki na jej niezwykle jędrne cycki i chwytałem ustami, ssałem i lekko przygryzałem jej twarde sutki. Odchyliła się do tyłu i szybko oddychała w swoim dziewczęcym podnieceniu, zarzucając mi rączki na plecy i gładząc je bezwiednie. Podłożyłem dłonie pod pupę i dźwignąłem się z nią do góry. Jej krocze opierało się na moim brzuchu i czułem na nim jaka tam jest mokra. Tak zaniosłem ją na łóżko i położyłem w poprzek tak, że pupa była na skraju materaca. Teraz ustami i językiem wędrowałem po jej piersi, cyckach, brzuchu aż do porośniętego pierwszymi włoskami wzgórka łonowego. Znowu rozwiązałem tasiemki, tym razem podtrzymujące skąpe majteczki i te opadły swobodnie na podłogę. Uniosła do góry nogi i szeroko je rozrzuciła. Tak dotarłem do jej skarbu, do tej cudownej, dziewczęcej muszelki, porośniętej pierwszymi włoskami, jeszcze do połowy bialutkimi ale dalej już przybierającymi kolor ciemnego blond. Delikatnie rozchyliłem palcami jej zewnętrzne wargi sromowe i moim oczom ukazała się lekko otwarta, niewielka, bo może o dłuższym promieniu z cztery centymetry dziewicza szparka z lekkimi wypustkami łechtaczki, które mogły świadczyć, że nastolatka wielokrotnie trenowała swoją pizdeczkę paluszkami. U góry tej różowiutkiej, podłużnej dziurki, na co dzień schowana w pokrowcu ze skórki, teraz na skutek podniecenia wychylała się ze swojej kryjówki, Malutka perełka żołądzi łechtaczki. Z miejsca dopadłem do niej i zacząłem trącać czubkiem języka i wsuwać go coraz głębiej w bardzo gładką i śliską otchłań młodziutkiej pochwy, rozchylając jej ścianki i docierając aż do fałdek błonki dziewiczej, które doskonale czubkiem języka wyczuwałem. Cała ta dziurka wypełniona była niezwykle smacznymi i aromatycznymi soczkami dziewczynki. Zacząłem je spijać z lubością. Moje karesy nie pozostawały bez echa. Przyspieszony oddech dziewczyny przechodził w ciche jęki, które świadczyły, że jest ona gotowa coraz bardziej na ostre jebanie, które miało ją niedługo spotkać. Szparka też się mocno rozciągnęła a i komora pochwy, która miała przyjąć pierwszy atak też jakby się powiększyła. Znowu przeniosłem swoje pieszczoty na cudowną, różowiutką perełkę i potem ponownie na wzgórek łonowy i coraz wyżej wędrując ustami aż do szyi dziewczyny. Tak kładąc się na niej, jedną ręką się podpierałem a drugą ściągnąłem swoje kąpielówki, uwalniając gotowego do ostrego jebania kutasa, który wiedziałem, że do ułomków nie należy. Nasze usta zwarły się znowu w pocałunku. Wisiałem teraz nad Madzią jak jastrząb czekający odpowiedniego momentu, żeby opaść na ofiarę, oparty o podłogę palcami stóp i na wyprostowanej lewej ręce, biodrami ocierając się o jej śliczne uda wzniesione do góry i powodując, że jeszcze bardziej się rozchylały. W prawą dłoń chwyciłem swojego twardego jak konar dębu kutasa i zacząłem przesuwać ogromnym łbem, odartym ze skórki po jej różowiutkiej szparce. Miała zamknięte oczy i ponownie cicho jęknęła, co potraktowałem jako zaproszenie do dalszego działania. Przesuwając żołądzią chuja po szparce, zacząłem coraz mocniej naciskać w miejscu gdzie była najszersza. Wreszcie w pewnym momencie, główka kutasa w kształcie podłużnego łepka grzyba pomału wśliznęła się w głąb kipiącej soczkami pizdeczki dziewczynki. Opadłem ustami na jej, tłumiąc jęk pierwszego bólu rozdziewiczania. Na chwilę zatrzymałem atak mojego chuja w głąb Madzi, pozostawiając łepek w środku. Po kilku sekundach uderzyłem mocno, pchając sztywnego kutasa w jej wnętrze i tak niemal jego połowa znalazła się w gorącej cipeczce nastolatki. – Aaaa… Iii… Yyy… – pomimo zamknięcia moimi wyrywały się okrzyki bólu z gardła dziewczyny. Zacisnęła powieki a jej paznokcie zaczęły się wbijać w moja plecy. Znowu zatrzymałem atak a nawet lekko cofnąłem wbitego w nią na kilka centymetrów chuja. Uścisk dziewczęcych ud na moich biodrach zesłabł znacznie i wtedy pchnąłem znów bardzo mocno. Teraz kilkanaście centymetrów mojego kutasa było w pizdeczce Madzi a jęki nie były już tak bolesne i naprężenie dziewczynki też jakby zelżało. Cofnąłem chuja i znowu zaatakowałem. Ruchy były powolne ale bardzo stanowcze. Unosiłem pupę powoli i opadałem znacznie gwałtowniej a mój sztywny kutas, coraz bardziej rozpychał dziewiczą pochwę i wchodził głębiej i głębiej. Wreszcie poczułem jak moje jajka dotknęły jej pupy. Była niezwykle ciasna ale i gorąca w środeczku. Wyciągałem niemal całego chuja by natychmiast wbijać w nią całego opadając gwałtownie jak jastrząb na swoją ofiarę. Moje ruchy były coraz szybsze i gwałtowniejsze. Postanowiłem coś zmienić i teraz tylko troszeczkę wyciągałem chuja, by natychmiast zawrócić i mocno wbić go do końca. Wyglądało to teraz jakby wróbelek podskakiwał w miejscu i dziobał ziarenka wśród trawy. Znowu wyciągałem chuja i wbijałem. Cały czas zmieniając tempo, głębokość i kąt penetracji. Uwolniłem jej usta i teraz wydobywały się z nich nie jęki bólu a coraz większej rozkoszy. Wiedziałem, że chociaż to rzadkie, to dziewczynka ma szansę przeżyć swój pierwszy orgazm w czasie ruchania. Przyspieszyłem ruchy jeszcze bardziej i nagle poczułem jak jej ciasna i gorąca pochwa zaczęła pulsować a z ust wydobyły się jęki ekstazy. To wszystko spowodowało, że i ja zacząłem dochodzić. Szybko wyrwałem chuja z jej gościnnej pizdeczki i pierwszą salwą zalałem płaski brzuszek dziewczynki. Strzał był tak mocny, że duże krople doleciały aż do buzi dziewczynki, pozostając też na jej twardych cycuszkach. Druga i następne salwy spermy były już na jej buzię a jak rozchyliła usta to też do środka. Kutas trzymany w mojej garści, którą go onanizowałem pomału zaczął tracić swój wigor, maleć i mięknąć. Jego trzon był cały we krwi dziewczynki i dlatego nie chciałem żeby to zobaczyła. Szybko chwyciłem swoje majtki i tak go zasłaniając pobiegłem do łazienki. Wziąłem szybki prysznic i już się nie zasłaniając wyszedłem do pokoju. Leżała nadal na plecach. Miała tylko otwarte oczy i patrzyła w sufit jakby ciągle przeżywając to swoje pierwsze jebanie. Z cipki wypływały jej soczki , mocno zabarwione krwią z defloracji. Potem ona znikła na chwile w łazience żeby zmyć moją spermę. – A wiesz. To na początku bardzo bolało ale potem było mi tak och i ach – powiedziała cicho, kładąc się obok mnie na boku z głową uniesioną do góry. – To tylko pierwszy raz tak boli. Później jest tak jak powiedziałaś och i ach nawet kilka razy w czasie jednego ruchania – powiedziałem kładąc się obok dziewczynki. – To to było we mnie i najpierw zadało mi ból a potem ogromną radość, że pragnęłam żeby tam pozostawał na zawsze – wzięła w dwa palce mojego zwiotczałego chuja, który wyraźnie odpoczywał skurczony, miękki i lekko oślizły od dziewczęcych soczków. – Tak. Tylko teraz odpoczywa po jebaniu i potrzeba trochę czasu żeby urósł i zrobił się twardy jak wtedy gdy cię ruchałem – odpowiedziałem spokojnie gładząc jej rękę bawiącą się moim skurczonym kutasem. – A ile to czasu potrzeba? – spytała zdziwiona. – Jak tak dalej będziesz go maltretować to za chwilę a tam zostawiliśmy samą Natalkę. Poza tym straciłaś dzisiaj cnotę, bo przebiłem ci błonkę dziewiczą i teraz kilka dni najlepiej żeby nie odwiedzał twojej norki – wyjaśniłem spokojnie. – Te kilka to znaczy do jutra? – spytała zerkając na twardniejącego pomału chuja. – Lepiej może do pojutrza – odpowiedziałem. – I teraz zawsze już będzie tak och i ach? – Bardzo rzadko się zdarza żeby cnotka przy defloracji przeżywała orgazm. Ty byłaś to rzadko. Później w miarę jak będziesz nabierać doświadczenia doświadczysz różnych form orgazmu. Dzisiaj miałaś łechtaczkowy a dużo mocniejszy jest pochwowy. Dzisiaj raz a będziesz miała wielokrotne i wreszcie ciągłe, trwające kilka minut – instruowałem małolatkę. – O zobacz. Już urósł i zaczyna zerkać w kierunku naszych głów – Madzia chwyciła mego chuja w garstkę i zaczęła nią poruszać wzdłuż grubiejącego i twardniejącego trzonu. Te karesy musiały doprowadzić do wzwodu i po chwili mój kutas osiągnął pełne rozmiary i gotowość do jebania. – I to takie wielkie całe weszło we mnie? – jęknęła Madzia. – Ręczę ci, że spotkasz i dużo większe i mniejsze kutasy, i wszystkie bardzo gościnnie będziesz przyjmować w swojej pizdeczce. – Ale ja chcę tylko twojego – szepnęła – Co mam teraz zrobić żeby znowu opadł? – Możesz go polizać, wziąć daleko do buzi i mocno ssać. Czyli możesz mi zrobić loda – powiedziałem ciągnąc ją na siebie. Z miejsca przesunęła głowę do mojego krocza i po chwili czułem jak liże mi odsłoniętą żołądź, potem całego chuja, jak chwyta w usta i lekko ściska moje jajka, jak wraca językiem z drugiej strony i jak wreszcie bierze mocno kutasa do buzi. Cały czas jednocześnie onanizując go rączką. Zamknąłem oczy oddając się tym karesom. Po kilkunastu minutach chuj zaczął pulsować i czułem jak płynie w nim sperma. Jeszcze zaciskałem żeby zwiększyć ciśnienie i nagle trysnąłem prosto do gardła dziewczynki, Tak, że aż się zachłysnęła i następne strzały znowu zalały jej buzię. Patrzyła na mnie zdziwiona i szybko wzięła do buzi chuja, ssąc bardzo mocno, jakby chciała wyciągnąć z niego całe moje nasienie. Kutas po wytryskach znów się zaczął kurczyć i flaczeć. – No musimy iść. Przecież tam Natalia… – nie dokończyłem, bo nagle ospermionymi usteczkami przywarła do moich. – Dziękuję ci, że mnie tego nauczyłeś – szepnęła i zawiązała wprawnie staniczek a potem majteczki. – Byłaś bardzo dzielna Madziu i to ja tobie dziękuję. Uwielbiam rozdziewiczać takie młode dziewice. Będzie z ciebie niezła ruchawica i nie jednemu facetowi zrobisz przyjemność. Idź jeszcze opłucz buzię i idziemy do twojej przyjaciółki. C.d.n.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Albastor

    Cykl

  • Korki u Paulinki

    Paulina była studentką trzeciego roku na wydziale matematycznym, nie pochodziła z bogatej rodziny. Więc aby wesprzeć chociaż trochę rodziców. Postanowiła, udzielać korepetycji. Jej ogłoszenie zrobiło furorę, masa pozytywnych komentarzy ułatwiało jej życie na studiach. Może trochę o niej jest to niska dziewczyna o czarnych zazwyczaj związanych w kucyk włosach. Posiadała piękne brązowe oczy, na których często można, było zauważyć okulary. Mały zadziorny nosek dodawał jej urody. Była szczupłą dziewczyną o dość skromnym biuście, lecz, wcale nie przeszkadzało to w jej sylwetce. Jędrny wyćwiczony tyłeczek to był jej atut. Zazwyczaj nie ubierała się wyzywająco, zazwyczaj można było na nie zauważyć przylegające jeansy, legginsy. Lubiła podkreślać nimi swój tyłeczek, na górę T-shirt bluza, a na stopach trampki. Dzisiejszego dnia miała uczyć Adriana. Chłopak miał 16 lat i ciężko było z opanowaniem materiału. Paulina uczyła go chętnie, nie sprawiał problemów. Typowa lekcja trwała 60 min, na niej odrabiali wspólnie lekcje oraz powtarzali materiał ze szkoły. Uczyła go 2 razy w tygodniu zazwyczaj o godzinie 18, lecz tym razem mieli się spotkać wcześniej. O godzinie 11 Paulina usłyszała dźwięk dzwonka.

    – O kurde … , na śmierć zapomniałam.

    Szybko podniosła T-shirt z krzesła i pobiegła w kierunku drzwi. Miała na sobie krótkie spodenki, które ledwo zakrywały jej połowę ud oraz koszulkę na ramiączkach z dekoltem. Otworzyła drzwi, a w nich stał Adrian.

    – Przepraszam, zapomniałam całkowicie o dzisiejszym spotkaniu, wybacz, że tak nie wyjściowo wyglądam.

    Mówiąc to, zaczęła się śmiać, chłopak przekroczył próg drzwi i zaczął ściągać buty.

    – Nic nie szkodzi.

    – Daj mi chwilkę, przebiorę chociaż koszulkę, usiądź w pokoju.

    Paulina weszła do toalety i szybko ubrała stanik oraz biały T-shirt, na jej nieszczęście stanik prześwitywał. Gdy weszła do pokoju, Adrian już siedział na narożniku, a na stole był jego zeszyt podręcznik oraz długopis. Przysiadła się obok niego.

    – Jak sprawdzian poszedł ?

    – Zdałem jako nieliczny, co prawda na trójkę, ale mnie to w zupełności wystarczy.

    – A masz może przy sobie ten sprawdzian ? Przepracujemy zadania, na których poległeś.

    – Zaraz sprawdzę.

    Teraz Adrian mógł się z bliska przypatrzeć na nogi Pauliny oraz jej drobne bose stopy. Widział je już w wielu kombinacjach, ale nigdy bosych. Zawsze wyobrażał je sobie podczas wieczornych masturbacji. Miał lekki fetysz stóp, nie da się ukryć, Paulina trafiała w jego gust. Uwielbiał na nią patrzeć, często bywała w jego wieczornych fantazjach. Podniecało go, jak patrzyła na niego w okularach, w nich wyglądała uroczo oraz seksownie.

    – Mam. Paulina spoglądała na sprawdzian a Adrian na nią, miał ochotę ją wziąć tu i teraz.- Czy mogę skorzystać z ubikacji ?

    – Proszę, nie krępuj się. Wiesz, gdzie jest. Chwilkę mi zajmie sprawdzenie. Jak wrócisz, bierzemy się do pracy. Adrian wstał i zmierzał w kierunku toalety.

    Gdy już przekroczył próg, jego wzrok padł na jego ulubione miejsce w toalecie, a mianowicie kosz na pranie. Już nie raz wąchał majtki czy skarpetki Pauliny. Raz nawet wrócił do domu ze zdobyczą w postaci jej stringów. I tym razem przeszukiwał kosz, lecz teraz był pusty. Zawiedziony wrócił do pokoju gdzie, czekała na niego Paulina.

    – Gotowy ?

    – Oczywiście, Paulina, ale znajdziesz czas na lekcje ? Bo nie ogarniam tego tematu, a z Tobą wszystko wydaje się proste.

    – Pewnie Adrian siadaj.

    Ostatnie spojrzenie trafiło na jej koszulkę. Zauważył, że jej stanik prześwituje, to był dla niego ostateczny bodziec, szybko usiadł, aby zamaskować, powoli pojawiający się namiot w jego spodniach. Czas mijał, a oni w spokoju odrabiali lekcje, wszystko o przerwało dzwonek telefonu.

    -Przepraszam na chwilę. Sprawdzę, kto dzwoni.

    – Nie ma problemu.

    Paulina wstała i powoli odchodziła od stołu. Adrian wykorzystał tę chwilę, by móc napatrzeć się na jej tyłeczek. Jeszcze bardziej się napalił, gdy zobaczył jak, ona się schyla.

    – Przepraszam na chwilę, ale pilny telefon muszę odebrać.

    – Okej nie musisz się tłumaczyć.

    Gdy wychodziła z pokoju, Adrian nie wytrzymał. Złapał się za krocze i masował się przez materiał spodni. Cała ta sytuacja bardzo go podnieciła, namiot w jego spodniach była trudny do ukrycia, mało brakowało, aby się spuścił. Gdy nagle wróciła Paulina. Chłopak przerażony szybko odłożył ręce, chyba został niezauważony.

    – Przepraszam Cię najmocniej, ale muszę szybko uciekać, może przełożymy resztę korepetycji na późniejszą godzinę, pasuje Ci 20 ?

    – Hmm raczej tak, dam znać jakby coś wypadło okej ?

    – Dobrze to zadzwoń do mnie, a ja szybko idę się przebrać. Przepraszam, że Cię nie odprowadzę, ale naprawdę się śpieszę.

    – Nie ma problemu Paulina, spakuję się i spadam.

    Gdy już wychodził, zauważył, że Paulina nie domknęła drzwi do końca, dyskretnie podszedł do nich. To, co w nich zobaczył, przerastało jego największe oczekiwania, szybko bez namysłu wyciągnął telefon, i zaczął nagrywać rozbierającą się Paulinę. Widok był nieziemski, dziś nie odpuszczę sobie walenia konia, oraz wąchania jej stringów. Pomyślał. Podszedł do drzwi wejściowych i udał ich zamknięcie, po czym szybko się ukrył. Chciał ją jeszcze nagrać może uda się zobaczyć coś jeszcze. Nie mylił się, Paulina rozebrana kierowała się w kierunku toalety. Pewna, że jest sama, nie zamykała drzwi. Adrian poczekał chwilę i skierował się w jej kierunku. Gdy usłyszał strumień kapiącej wody, postanowił nagrać ją podczas kąpieli. To, co zobaczył, jeszcze bardziej go podniecało. Widok nagiego ciała Pauliny sprawił ogromny ból, miała zamknięte oczy, a on mógł podziwiać jej małe nagie piersi oraz jej łono, na których widniał mały pasek czarnych włosków. W tej chwili wpadł na pomysł podebrania jej bielizny z pokoju. Nie mylił się, leżały obok łóżka. Nie wiele myśląc, podniósł je, i powąchał. Pachniały cudownie. Zabrał je i dyskretnie opuścił mieszkanie. W domu masturbował się jak oszalały, film, który nagrał, znał na pamięć, a majtki wywąchał tak, że mógłby robić za psa śledczego. Czasami liżąc miejsce, gdzie najbardziej przywierają do cipki. Do korepetycji czas się zbliżał nie ubłaganie, postanowił się wykąpać, przebrać i pędzić do Pauliny. Po drodze wpadł na pomysł i postanowił go zrealizować. Gdy jednak doszedł do mieszkania i zadzwonił dzwonkiem, dopadł go stres. W głowie mnóstwo myśli zaczął bardziej panikować, rezygnował z planu, który tak szczegółowo zaplanował. Do momentu otwarcia drzwi a w nich była ona, ubrana była w skórzane spodnie idealnie przylegające do jej nóg oraz białą koszulą na stopach miała szpilki. Delikatny makijaż oraz ponętne czerwone usta. Na nosie okulary. Ten widok rozwiał jego wszystkie wątpliwości.

    – Teraz bardziej wyjściowo. Hehe. Dopiero co wróciłam z uczelni. Zapraszam, dokończymy tą przerwaną lekcje.

    – Wyglądasz super, teraz studiów się doczekać nie mogę jak wszystkie dziewczyny, wyglądają jak Ty.

    Paulina lekko oszołomiona, bo pierwszy raz usłyszała jakieś uwagi do jej wyglądu od Adriana. Zaprosiła go i ręką wskazała pokój. Gdy już usiedli, Adrian wyciągnął telefon.

    – Paulina włącz BT, wyślę Ci zabawny filmik.

    – Okej. Tylko szybko, bo chcę dokończyć z Tobą lekcje i odpocząć. Na 23 umówiłam się z koleżankami do klubu. Filmik dotarł i Paulina go odtworzyła, widać było przerażenie wraz ze złością na jej twarzy.

    – Co to kur** jest ? Skąd to masz ? Masz to wykasować ! Bo…

    – Co ?

    Dokończył Adrian, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.

    – Teraz Paulina zrobimy tak, owszem usunę filmik, ale przez godzinę jesteś moja i robię z Tobą, co chce. Inaczej film trafia do netu. Twoja decyzja.

    – Ty mały skuwy***, czego chcesz ?

    -Idź i się przebierz, chcę Cię w jakiejś seksownej kreacji zobaczyć.

    Gdy Paulina wstawała, on dał jej klapsa w ten jędrny tyłeczek. Ona tylko złowrogo na niego spojrzała, ale wiedziała, że jest w sytuacji bez wyjścia. Nie chciała publicznego ośmieszenia w necie. W pokoju przebrała się czerwone body, a na nogi założyła cieliste pończochy. Gdy wróciła do pokoju, Adrian już siedział bez spodni oraz majtek, a sam dotykał się po kutasie.

    – Teraz uklęknij i zrób mi loda.

    Paulina chciała mieć to już za sobą, uklękła. Złapała jego kutasa w dłoń i powoli wkładała go sobie do ust. Na początku samą główkę. Nagle poczuła dłonie na swej głowie. Wiedziała, czego ten smarkacz oczekuję, więc posłusznie oddała się jego woli. To on nadawał tępo. To on dyktował, jak głęboko ma go połykać.

    – Teraz go ssaj.

    Paulina posłusznie zaczęła go ssać, nadal czuła ręce Adriana na jej głowie. Słychać było jego mruczenie. Widać było, że jest mu dobrze.

    – Przyłóż się do tego, bo z godziny zrobią się dwie.

    Paulina wyciągnęła kutasa z ust i z oburzoną miną spogląda na Adriana.

    – Czy Ty myślisz, że zrobię Ci loda jak swojemu facetowi ?

    – Mam taką nadzieję. Inaczej film trafi tam, gdzie powinien.

    Słysząc to, Paulina zmartwiona wróciła do ssania. Teraz robiła to dynamiczniej, chciała jak najszybciej sprawić mu dobrze, aby tylko wyszedł, a film znikł. Drażniła go językiem podczas ssania, robiąc nim kółka wokół główki. Adrian oddawał się przyjemności, jego oddech stał się głębszy. Odciągnął ją od kutasa, a sam ze sterczącym wstał.

    – Teraz się wypnij.

    Paulina się wypięła, a on stanął za nią. Uklęknął za nią i rozpiął jej body, teraz jego oczom ukazała się jej myszka. Przybliżył do niej usta i delikatnie jeździł językiem po całej długości. Jej smak był cudowny, z czasem do zabawy dodał paluszek. Była gorąca w środku. Rzucił ją na narożnik, teraz leżała na plecach. Rozchylił jej nogi, a sam łapczywie dobrał się do jej cipki, przyssał się do łechtaczki. Robił językiem na niej kółka. Paulina mimowolnie zajęczała. Teraz gdy była wilgotniejsza, ponownie wsadził jej palca, i robił jej nim dobrze. Coraz szybciej nim poruszał, a Paulina głośniej oddychała. Postanowił dołożyć palec, nie zwalniał. Czuł jak Paulina, porusza stopami na jego barkach, co jeszcze bardziej go podnieciło. Ponownie przyssał się do jej cipki, lecz teraz zlizywał z niej soczki, smakowały obłędnie. Oddalił się i ze spodni wyciągnął prezerwatywę.

    – Chyba śnisz ! Nie pozwalam, myślę, że wystarczy Tobie. Usuń ten filmik !

    – Możesz mnie uszczypnąć, sprawdzimy. Myślę, że mało masz do powiedzenia. A usunę jak, spełnisz to, co chcę.

    Adrian nałożył gumkę i zbliżył się nim do jej cipki, delikatnie smyrał ją nim po jej całej długości. Nałożył jej nogi na barki i w końcu się w niej zanurzył. Była ciasna i bardzo gorąca w środku. Delektował się tą chwilą. Chciał, aby trwała wieczność, powolnymi ruchami zagłębiał się w jej wnętrzu. Wkładał jej go coraz głębiej, aż wsadził całego. Wtedy zmienił taktykę, chciał ją teraz po prostu wypieprzyć. Jego ruchy stały się szybsze, a Paulina delikatnie jęczała, chyba w końcu odczuwała przyjemność. Teraz posuwał ją bez opamiętania, a jego jaja przyjemnie obijały się o jej pośladki. Czuł, że zaraz będzie finiszował, więc na chwilę zwolnił tępo. Nie chciał kończyć w tej pozycji.

    – Wypnij się.

    Paulina posłusznie wykonała polecenie, a on zabrał się za dokończenie swojego dzieła. Ta chwila trwała jeszcze moment widok jędrnych pośladków Pauliny spowodowało, że doszedł.

    – Zawsze o Tobie marzyłem.

    Powiedział i zaczął się ubierać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck
  • Zabawy z siostra cz.2 “Dyskoteka”

    Mijały kolejne dni. Minął tydzień, a później dwa. Rok szkolny wreszcie dobiegł końca i wreszcie byliśmy „wolni” na całe dwa miesiące. Niestety dla mnie, między Klaudią i mną nie wydarzyło się nic więcej. Wręcz przeciwnie. Siostra zrobiła się jakaś nieobecna, nieosiągalna, a nawet oziębła w stosunku do mojej osoby. Zastanawiałem się, co może być tego przyczyną. Nie potrafiłem rozgryźć tego problemu. Sam też nie naciskałem. Bałem się, że po prostu coś spieprzę, a z czasem zacząłem myśleć, że to wszystko było snem. Pięknym, ale jednak tylko snem. Minęły jeszcze trzy dni i wreszcie znowu zostaliśmy sami w domu. Rodzice w pracy, a Dawid gdzieś się ulotnił.

    „Nie możemy ryzykować” tylko tyle mi powiedziała. Nie zdążyłem wydusić z siebie słowa, gdyż jej słodkie usta przywarły już do moich. Całowała mnie tak namiętnie, jakby był to pierwszy, a zarazem ostatni raz. Niewiele myśląc chwyciłem ją w pasie i podniosłem, sadzając ją na blacie kuchennym. Objęła mnie nogami. Tak bardzo jej pragnąłem, jednak z tyłu głowy miałem jej słowa, że nie możemy ryzykować, z którymi zgadzałem się w stu procentach. Więc tylko całowałem ją I gładziłem jej nogi. Musiałem coś wymyślić, żeby móc być z nią nieco dłużej. Aż wreszcie mnie olśniło. Przerwałem nasz pocałunek, żeby jej o wszystkim powiedzieć. Ku mojej wielkiej radości zgodziła się na mój plan.

    Dyskoteka. To był mój chytry plan. Tak też przedstawiłem go rodzicom, prosząc jednocześnie o samochód, ponieważ z naszego Zadupia Dolnego, do Zadupia Górnego, w którym znajdowała się dyskoteka było ładnych parę kilometrów. O dziwo zgodzili się bez większego problemu, pod warunkiem, że obiecam, że nie będę pił, oraz, że wrócimy o w miarę normalnej porze, gdyż jutro mieliśmy jechać na urodziny babci Krysi. Przyszło mi to z łatwością, ponieważ nie miałem takiego zamiaru. Nawet przez myśl mi to nie przeszło. Na szczęście nasz brat był trochę dziwny i odosobniony, więc nie musieliśmy się obawiać, że do nas dołączy. Zapowiadał się zatem piękny wieczór.

    Dyskoteka tego dnia musiała sobie poradzić bez nas. Nie dotarliśmy tam, a przynajmniej nie od razu. Celem naszej podróży okazał się mały lasek kilkanaście kilometrów od naszego domu. Już w samochodzie nie mogłem utrzymać rąk przy sobie. Dłonią krążyłem od jej kolana, wzdłuż całego uda. Chciałem już być na miejscu, by wreszcie móc zrobić więcej.

    Chyba zawsze lubiłem na nią patrzeć. Gdzieś tam od dzieciństwa mi się podobała, co nie może dziwić, gdyż była jedyną w moich okolicach ładną dziewczyną. Dzisiaj jednak przeszła samą siebie. Obcisły top, odsłaniający brzuszek, schowany pod jeansową kurteczką, a do tego białe legginsy. Wyglądała zjawiskowo. Gdy wreszcie wysiedliśmy z auta, korzystając z długiego letniego dnia po prostu gapiłem się na nią, podziwiając jej kształty skryte pod obcisłymi ciuszkami. Nie przeszkadzało jej to. Wręcz przeciwnie. Rozpięła kurtkę, odsłaniając brzuszek , oraz obfity biust. Moje oczy pobiegły niżej, na rozcięcie między jej udami. Legginsy mocno wrzynały się w jej cipkę. Obróciła się, prezentując mi swój duży tyłek. To mi wystarczyło. Mój fiut zaczął budzić się do życia, co z początku było nawet trochę nieprzyjemne, gdyż źle „ułożył” się w moich majtkach. Korzystając z chwili, gdy Klaudia stała do mnie tyłem szybko go poprawiłem, po czym podszedłem do niej i obróciłem do siebie. Przytuliłem się do niej, a ona na szczęście odwzajemniła mój uścisk. Zaczęliśmy się całować. Jej miękkie usta znowu smakowały cudownie. Od razu wepchnąłem język między jej zęby, w poszukiwaniu jej języczka. Złapałem za jej jędrny pośladek i przyciągnąłem ją mocniej do siebie. Oderwałem od niej usta i natychmiast zacząłem całować jej szyję. Czułem, jak szybko jej serce pompuje krew poprzez tętnice. Moje zresztą biło równie szybko.

    Życie ludzkie składa się ponoć z liczby oddechów. Podobno każdy z nas ma odgórnie przypisaną ich ilość. W tym jednak momencie nie przeszkadzało mi zupełnie to, że Klaudia nader szybko wykorzystuje swój „limit”. Wręcz przeciwnie. Jej szybki oddech sprawiał, że moje podniecenie rosło z każdą chwilą. Lewą rękę wciąż trzymałem na jej tyłku, prawą natomiast wślizgnąłem się pod jej top. Z radością odkryłem, że znowu zapomniała założyć stanika. Uwielbiałem patrzeć na nią, gdy chodziła. Jędrny biust falował wtedy obłędnie, wodząc na pokuszenie. Jednak jeszcze bardziej lubiłem dotykać tych cudownych piersi. Podniosłem jej bluzeczkę do góry i przejechałem językiem po skórze między piersiami. Chwyciła mocno za moje włosy, gdy zacząłem ssać jej sutki. Od razu zrobiły się twarde. Mógłbym tak trwać wiele godzin, a nawet dni, jednak ona postanowiła przejąć inicjatywę. Odepchnęła mnie nieco od siebie. Zaraz jednak przywarła do mnie z powrotem. Tym razem to ona całowała moją szyję, brodę, uszy Nigdy bym nie pomyślał, że może to być aż tak przyjemne, gdy ktoś wsadza Ci język w ucho. Dłonie włożyła pod koszulkę i podniosła ją do góry. Ułatwiłem jej nieco i zdjąłem ją. Pochyliła się i zaczęła lizać moją klatkę, schodząc systematycznie coraz niżej. Obróciłem się i oparłem o bok auta. Kucnęła przede mną i wciąż całując mój brzuch rozpięła guzik, a następnie rozporek moich spodni. Gwałtownym ruchem zerwała je ze mnie. Stałem przed nią w samych majtkach. Włożyła dłonie od spodu w nogawki bokserek i złapała mojego kutasa. Po chwili jej zęby zacisnęły się lekko na moim wciąż uwięzionym w majtkach kutasie. Nie trwało to jednak długo. Bokserki dołączyły do spodni, oplatając moje kostki. Cieszyłem się, że wczoraj, idąc za jej radą wreszcie zgoliłem ten busz, który miałem wcześniej między nogami. Klaudii chyba też się to podobało. Chwyciła mnie dłonią, a językiem zaczęła jeździć po moich jajach. Umierałem z rozkoszy. Kutas pulsował w jej dłoni, a ona prześlizgnęła się po całej jego długości, by wreszcie zacisnąć na mnie wargi. Zaczęła ssać. Poczułem się tak, jakbym włożył fiuta w rurę odkurzacza. Chwyciłem za jej długie, czarne włosy i docisnąłem ją bardziej do siebie, wchodząc w nią głębiej. Ochoczo przystała na mój zabieg i w następnej chwili niemal cały schowałem się w jej ustach. Wiedziałem, że długo tego nie wytrzymam. Złapała mnie za jądra i ścisnęła delikatnie. Znów poczułem to cudowne zasysanie na moim grzybie. To mi wystarczyło. Nie wytrzymałem dłużej i trysnąłem w jej ustach. Przestała na chwilę, wciąż jednak trzymając mojego kutasa w ustach. Popatrzyła na mnie tymi swoimi pięknymi zielonymi oczami, uśmiechnęła się do mnie delikatnie i wróciła do ssania, jakby chciała wydrzeć ze mnie ostatnią kropelkę spermy. Byłem w niebie. W końcu uwolniła mojego fiuta z tych rozkosznych męczarni. Wstała i wciąż ściskając dłonią moje jądra pocałowała mnie. Nigdy wcześniej nie kosztowałem swojej spermy, ale jej smak, w połączeniu ze śliną siostry nie stanowił dla mnie żadnego problemu.

    Gdy już wreszcie ubrałem znowu spodnie i koszulkę Klaudia zadecydowała, że jednak chce jechać na tą dyskotekę. Z jednej strony nie robiło mi to różnicy, bo również lubiłem się bawić, z drugiej jednak wiedziałem, że nie prędko znowu będzie okazja, by przeżyć coś takiego, jak przed chwilą. Doprowadziliśmy się więc wzajemnie do jako takiego ładu i udaliśmy się na zabawę.

    Dyskoteka okazała się być… zwykłą dyskoteką. Oboje przetańczyliśmy kilka kawałków, oczywiście nie w swoim towarzystwie, gdyż to mogłoby dla innych wyglądać co najmniej dziwnie. Siostra wypiła dwa, czy trzy drinki, postawione jej przez wyraźnie napalonych na nią gości z sąsiedniej wiochy. Cały czas jednak miałem na nią oko i około drugiej w nocy postanowiliśmy wrócić do domu.

    Tej nocy, oprócz kilku pocałunków w drodze powrotnej nie wydarzyło się między nami już nic więcej.

    Postanowiłem, że prysznic wezmę dopiero rano, gdyż wciąż czułem jej usta zaciskające się na moim penisie, co stanowiło podwaliny do nocnego bicia konia. Zaspokojony szybko zasnąłem.

    Ranek przywitał nas ponurą deszczową pogodą. Idealny dzień, na spęd rodzinny.

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Klub Gang Bang – Rozdzial Osmy – Coraz bliżej swieta

    W następny poniedziałek wieczorem Krzysiek, Kuba i Edek czekali na Bociana w osiedlowym barze. Dochodziła dziewiąta trzydzieści, dosyć późno jak na niego. Zazwyczaj po pracy jechał do domu, zjadał obiad i nie później niż wpół do ósmej wpadał do baru. Dochodziła dziesiąta kiedy wszedł, zobaczył kumpli przy stoliku w rogu, ale nie przywitał się nawet z nimi, tylko od razu podszedł do baru. Zamówił setkę i piwo, wypił ją szybko przy barze i z butelką w ręku ruszył w stronę ich stolika.

    – No to mamy zimę chłopaki – powiedział, zdejmując kurtkę i wieszając ja na oparciu krzesła.

    – Co tak późno? – zapytał go Krzysiek.

    – Nadgodziny. Pieprzone święta, pieprzony świąteczny szał zakupów i pieprzone nadgodziny  – odpowiedział pociągając kolejny łyk piwa.

    – Przejebane – stwierdził Krzysiek.

    – Nigdy nie odmawiaj nadgodzin – powiedział Bocian tonem nauczyciela udzielającego lekcji w szkole. – To zawsze dodatkowy hajs, a tego nigdy za dużo.  Dzięki temu mogę zapłacić rachunek w barze i kupić parę rzeczy na święta.

    – A te nie będą zbyt radosne. Mam złe wiadomości – powiedział Krzysiek. – Wujek wyjechał na weekend na polowanie, a po powrocie powiedział, że potrzebuje naszego lokalu na jakiś czas.

    – Skurwysyn – warknął Bocian, odstawiając butelkę.

    – Ej no wiesz, trafili mu się jacyś kolesie handlujący choinkami, którzy potrzebują miejsca na magazyn. Sam powiedziałeś, że przed świętami każdemu przydaje się ekstra kasa.

    – Kiedy musimy się wynieść?

    – Do piątku trzeba wysprzątać biuro – odpowiedział Krzysiek. Szybko też dodał – Wujek dał mi klucz do tego pustego garażu i możemy tam przechować nasze graty do świąt.

    – Będziecie musieli poradzić sobie z tym sami… w tym tygodniu pracuje codziennie do późna – stwierdził Tomek.

    – Spoko nie ma sprawy – zapewnił go Kuba. – Po prostu szkoda rezygnować z takiej miejscówki.

    – Ile ci kolesie płacą twojemu wujkowi? – zapytał Tomek. – Może damy mu tyle samo i nie będziemy musieli się wyprowadzać.

    – Już go o to pytałem, ale nie chodzi tylko o kasę. Obiecał to tym facetom, a to jacyś jego znajomi, z którymi poluje.

    – W takim razie do świąt będziemy musieli ograniczyć działalność – podsumował Tomek.

    ***

    W następną niedzielę wszyscy mieli parszywy humor. Większość członków klubu po południu spotkała się w barze, w nadziei na wymyślenie jakiegoś rozwiązania problemu. Niestety, nawet mała salka na zapleczu była w tej chwili zajęta, a główne pomieszczenie głośne i zatłoczone. Wtedy podjechały Gośka i Tereska. Nowy barman popatrzył na młodą dziewczynę i stwierdził, że jest za młoda na zabawę w takim lokalu i po krótkiej kłótni całe towarzystwo wyszło na zewnątrz.

    – Nasza piwnica jest lepsza niż odmrażanie tyłka na tym mrozie – zaproponował Krzysiek, kiedy kulili się pod murem. – Ale musimy być tam cicho, żeby ojciec nas nie złapał.

    Propozycja została szybko zaakceptowana, a Krzysiek poprowadził ich do swojego bloku. Otworzył drzwi i wpuszczał ich po dwie-trzy osoby w kilkuminutowych odstępach, nakazując zachowanie ciszy. Kiedy wszyscy wcisnęli się w końcu do małej piwniczki, Tomek stwierdził, że nie jest w niej dużo lepiej niż na ulicy, czym mocno uraził uczucia Krzyśka.

    Po kilku minutach narzekań na stratę miejsca, w którym mogli organizować swoje orgie, rozpoczęła się dyskusja nad pomysłami na znalezienie nowej miejscówki. Okazało się, że nie mają żadnych dobrych pomysłów. Sylwia zaproponowała wynajęcie pokoju w motelu na najbliższy weekend, ale Kuba wyśmiał tę sugestię.

    – Jasne na pewno nikomu nie będzie przeszkadzać wynajęcie pokoju naszej skromnej gromadce…

    – A może hotel i jakiś apartament?

    – Nie ma szans. Jest nas za dużo na takie pomysły. Musimy po prostu przystopować na te kilka tygodni.

    – A może wynajmiemy inny lokal do świąt? – zapytała Gośka.

    – Mówiłem już, że myślałem o tym i nie ma na to szans – powiedział Tomek, ale zauważył, że większość grupy milcząco popiera Gośkę. Co za bezmózgi, pomyślał i odezwał się, tłumacząc im sytuację. – Gdzie znajdziemy takie biuro, jak to które mamy? Co powiemy właścicielowi, gdy zapyta, co chcemy w nim robić? Jak ktoś zobaczy, że zasłaniamy okna albo spostrzeże nas wieczorem, nabierze podejrzeń. W połowie imprezki czeka nas wizyta policji. Wyczują kadzidło i stwierdzą, że to trawka. Wszyscy wiecie, jak traktują nas gliniarze. Za nic lądujemy na komisariacie. Chcecie, żeby rodzice znowu was z niego odbierali?

    Wszyscy zamilkli i patrzyli po sobie ponuro. Ktoś rzucił jeszcze kilka bezsensownych sugestii, ale po kolejnym kwadransie towarzystwo zaczęło się rozchodzić. Wychodzili tak jak weszli, w małych grupkach po 2-3 osoby naraz. Tereska uczepiła się ramienia Bociana i wyszła razem z nim.

    – Tęsknie za tobą – szepnęła, kiedy wyszli na ulicę. – Nie możemy pojechać gdzieś, gdzie będziemy mogli to zrobić?

    – Gdzie? – zapytał ponuro Tomek. – Mamy ten sam problem jako para, co jako grupa –  brak odpowiedniego miejsca.

    Kiedy odprowadzał dziewczynę do domu, oboje czuli pożądanie rozpalające ich lędźwie. Tomek wiedział jak to rozwiązać. Trzeba było zostawić Tereskę i wrócić do baru. Trzy albo cztery setki zmieszane z piwem odwrócą jego uwagę od problemu sztywniejącego obecnie w jego spodniach. Okazało się, że większość grupy wpadła na ten sam pomysł, bo kiedy dotarł do baru, zastał ich na miejscu.

    ***

    Gośka została w piwnicy z Krzyśkiem i Kaśką, szukając rozwiązania problemu, nawet gdy reszta ekipy opuściła spotkanie. Jednak Krzysiek coraz bardziej koncentrował się na teraźniejszości, a nie na tym, gdzie spotkają się za tydzień. Zaczął się dopierać do Gośki, a gdy ta usadziła go szybko na miejscu, przerzucił się na swoją siostrę.

    – Tutaj jest za zimno na takie rzeczy – powiedziała Gośka, patrząc jak jego dłonie, buszują po krągłościach Kaśki.

    – To chodźmy do kotłowni – powiedział Krzysiek. – Jest za mała dla całej ekipy, ale dla nas powinna być ok.

    Kaśka zgodziła się z nim i poprowadziła Gośkę w głąb piwnic, gdzie znajdowała się kotłownia. Krzysiek poszedł w róg pomieszczenia po małą papierową torebkę, którą schował tam wcześniej, a potem ruszył za nimi. W niewielkim pomieszczeniu z piecem było przyjemnie ciepło i od razu nastroje całej trójki uległy poprawie. A kiedy Gośka zobaczyła, jak Krzysiek wyciąga z papierowej torebki słoiczek wazeliny, uśmiechnęła się lekko.

    – Jeśli pozwolisz mi przylać ci parę razy w tyłek, to ja pozwolę ci wsadzić go w moją dupę – powiedziała do chłopaka.

    – Ktoś mógłby nas usłyszeć, gdybyś zaczęła mnie tłuc – powiedział Krzysiek, patrząc na siostrę wzrokiem sugerującym, że to ona będzie obiektem jego działań.

    – Och w porządku – przyznała szybko Gośka, nie chcąc przegrać rywalizacji z Kaśką i zostać jedynie widzem w trakcie najbliższych minut.

    – A co ja będę z tego miała – Kaśka wyślizgnęła się z objęć brata, nie chcąc by wsadził jej w tyłek, ale i ona nie chciała zadowolić się rolą obserwatorki wydarzeń.

    – Chcesz, żebym zajęła się twoją cipką? – zapytała Gośka. – Mogę ją lizać, kiedy Krzysiek zajmie się moim tyłeczkiem.

    – Chyba tak – powiedziała lekko nadąsana Kaśka.

    – Zróbmy to ostrożnie na wypadek, gdyby ktoś tu wszedł. Zdejmijcie majteczki i schowajcie je do torebek. W ten sposób, gdybyśmy kogo usłyszeli, po prostu opuścicie spódnice i nikt nie zobaczy co tu się dzieje.

    – Ale co wtedy powiemy? – zapytała Kaśka podobnie jak brat zaniepokojona wizją złapania w piwnicy, przez któregoś z mieszkańców bloku.

    – Powiemy, że Gośka chciała pożyczyć twój stary rower dla swojej siostry.

    – Ok to dobry pomysł – powiedziała Kaśka. Krzysiek wyszedł z pomieszczenia i po chwili wrócił z damskim rowerem, który oparł o ścianę.

    Teraz kiedy zabezpieczyli się przed złapaniem, uspokojeni z większym entuzjazmem skoncentrowali się na sobie. Krzysiek patrzył z uśmiechem, jak obie dziewczyny zdejmują majtki i chowają je do torebek. Jego kutas zesztywniał i chłopak z trudem powstrzymywał się, żeby nie wyjąć go ze spodni. Dreszczyk emocji towarzyszący perspektywie pieprzenia się z dwoma dziewczynami w piwnicy bloku, rekompensował pewne niedogodności miejscówki. W sumie to kręciło go to nawet bardziej niż zabawa w klubie, gdzie tylko skrawki czarnego materiału okrywały ich nagie ciała. Łapczywie wpatrywał się w nie, kiedy zdejmowały bieliznę, ale zrobiły to tak sprawnie, że nie zobaczył nawet małej zapowiedzi czekających go rozkoszy.

    Gośka pokazała Kaśce, żeby usiadła na starej drewnianej skrzyni na węgiel, obejrzała się przez ramię i przywołała Krzyśka ruchem dłoni. Uniosła spódnicę Kaśki, odsłaniając jej cipkę. Ponieważ Krzysiek wciąż tylko przypatrywał się obu dziewczyną, Gośka nie spieszyła się i napawała ciałem nastolatki. Jej palce zaczęły gładzić cipkę Kaśki, jednocześnie rozchyliła szerzej jej pulchne i białe uda. Jej palce poruszały się po wilgotnej i rozgrzanej szparce, by wkrótce wsunąć się między wargi.

    Po kilku minutach oglądania jak jego siostra wije się pod dotykiem Gośki, Krzysiek postanowił sam włączyć się do zabawy. Sięgnął ręką i uniósł spódnicę Gośki, odsłaniając dwa rozłożyste pośladki. Ta pochyliła się, unosząc tyłek w górę, aby mógł zobaczyć więcej. Ostrożnie odsunął spódnicę na plecy dziewczyny, cofnął się i rozpiął spodnie. Uwolnił nabrzmiałego kutasa i zaczął masować go, wpatrując się w ten hipnotyzujący widok. Po chwili Gośka poczuła jego palce nasmarowane wazeliną na swoim rowku. Czuła jak rozsmarowują wazelinę i przygotowują jej tyłek do akcji.

    Kaśka jęknęła głośno, kiedy dłonie Gośki wsunęły się pod jej pośladki i uniosły biodra w górę. Usta Gośki zakryły cipkę dziewczyny, całując ją i liżąc. Aby stłumić własne jęki, Kaśka wsunęła kciuk w usta i zaczęła go ssać. Ssąc, jęczała coraz mocniej, czując język Gośki ślizgający się po swojej rozgrzanej i wilgotnej cipce. Gdy język rozchylił jej wargi, wślizgnął się do środka i zaczął swoją pracę w jej wnętrzu, wbiła dłonie w wieko skrzyni i przygryzła wargi z rozkoszy.

    Krzysiek rozłożył pośladki Gośki i gwałtownym pchnięciem wsadził kutasa w tyłek dziewczyny. Patrzył z otwartymi szeroko oczami jak pulsująca główka kutasa, znika w wąskim tunelu, nie mogąc uwierzyć, że wreszcie osiągnął to, o czym marzył od dłuższego czasu. Powolnym ruchem zaczął wpychać fiuta w głąb tego ciasnego tunelu, który wydawał się wciągać go do środka. Kiedy cały kutas zniknął wewnątrz, wypuścił pośladki dziewczyny, które z klaśnięciem uderzyły u jego uda. Mięśnie dziewczyny uciskały go mocno, wsysając coraz głębiej, aż chłopakowi zaczęło brakować tchu. Poruszył się ledwie kilka razy, gdy jego fiut wystrzelił pierwszy pocisk w głąb tyłka dziewczyny. Jęknął głośno, złapał ją za biodra i zaczął pieprzyć w najszybszym możliwym tempie, jednocześnie opróżniając swoje jaja z kolejnych porcji spermy. Muskularny tunel uciskał i doił go, powodując orgazm, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczył.

    Na drugim końcu splecionego kłębowiska ciał Kaśka poruszała się i jęczała w rytm kolejnych fal orgazmu powodowanego zręcznym językiem Gośki, która lizała, ssała i biczowała jej cipkę mocnymi uderzeniami języczka. Nawet gdy wyczerpana opadła na skrzynię łapiąc gwałtownie oddech, język wciąż wwiercał się w nią, zlizując kolejne krople soków z jej rozpalonej pizdeczki. Trudno było ocenić czy Gośka również osiągnęła orgazm, nawet jeśli tak było, to nie okazywała żadnych zewnętrznych oznak. Po prostu koncentrowała się na cipce nastolatki i zaciskaniu mięśni na wiotczejącym kutasie Krzyśka. Po chwili wysunął się z niej, a Kaśka zmusiła ją do oderwania się od jej wyczerpanej szparki.

    ***

    Niepokój, nuda, pożądanie i poczucie beznadziei z każdym kolejnym dniem dręczyły Bociana coraz mocniej. Odkrył, że robi dokładnie to, za co krytykował wcześniej swoich kolegów – gdybał. Gdybym tylko miał samochód, gdybym mieszkał sam, gdybym miał pieniądze… lista “gdyby” ciągle rosła. Frustracja spowodowana niemożnością rozwiązania problemów logistycznych doskwierała mu niemal tak samo, jak niemożność zaspokojenia rozbudzonych żądzy. Jego umysł mówił mu, że da radę. W końcu obywał się bez seksu kilka miesięcy, a teraz miałby nie wytrzymać trzech tygodni?

    Postanowił poradzić się kolegów z pracy, którzy wydawali się nie mieć takich problemów w relacjach z kobietami jak jego kumple z osiedla.

    – Gdzie zabrać laskę na szybki numerek? – zapytał jednego.

    – Do samochodu.

    – Nie mam auta.

    – No to do ciebie.

    – Nie da rady, matka siedzi całymi dniami w domu.

    – No to do niej.

    – Tam jest jej matka.

    – Może do parku?

    – No co ty w grudniu? Za zimno.

    Kolejne propozycje kumpli z pracy wiązały się ze zbyt dużym ryzykiem. Niezależnie czy chodziło o znalezienie na parkingu niezamkniętego auta, czy o pieprzenie się na klatce bloku, szansa przyłapania była zbyt duża.

    Rozmowy zawsze kończył deklaracją, że wynajmie pokój w hotelu. I pewnie by tak zrobił, gdyby miał jakąś fajną i atrakcyjną laskę. Ale płacić za pieprzenie Tereski? No i  co zrobi, jeśli ktoś zainteresuje się wiekiem dziewczyny.

    Ale w środę rano, kiedy szedł na przystanek, zobaczył Tereskę nadchodzącą z drugiej strony. Plecak sugerował, że szła do szkoły, ale wolny krok i spuszczony wzrok sugerowały, że nie była zachwycona tą perspektywą. Na jej widok kutas drgnął mu w spodniach, a w jądrach poczuł ból pożądania.

    Zatrzymali się na chwilę, żeby porozmawiać i kiedy miał już ruszać dalej, w nagłym impulsie zapytał ją, czy nie chce się zabawić. Dziewczyna ożywiła się, a jej twarz rozświetlił uśmiech. Powiedziała mu, że podskoczy tylko do sklepu na rogu, gdzie pracuje koleżanka Gośki, u której zostawi plecak. Umówili się w parku obok.

    Tomek chodził niespokojnie, czekając na Tereskę pobudzony i zdenerwowany, że tak głupio zareagował na jej widok. Teraz będzie musiał zadzwonić do szefa, wziąć wolne. Przepadną mu nadgodziny, a on nawet nie wie, gdzie ma ją zabrać? Popełniłeś straszny błąd, mówił sam do siebie. Ale wtedy zobaczył nadchodzącą Tereskę i jego umysł wypełnił tylko obraz jej rozkosznego nagiego ciała.

    Przeszli kilka ulic nie odzywając się zbyt często, do restauracji którą Bocian uznał za bezpieczną przystań przed mrozem. Ale idąc, ciągle rozglądał się czy nikt ich nie obserwuje, a na widok przejeżdżającego radiowozu aż podskoczył. Posiłek w restauracji przyniósł tylko chwilową ulgę, pobudzając jednocześnie ochotę na kieliszek lub dwa.

    Tymczasem Tereska byłą szczęśliwa i zadowolona. Jadła, rozmawiała i nie przejmowała się szkołą, ani tym, że może wpaść w kłopoty czy o to, kto może ich zobaczyć. Samo przebywanie razem z Bocianem napawało ją poczuciem bezpieczeństwa. O co miała niby się martwić? Była z najinteligentniejszą osobą jaką znała, dużo mądrzejszą od nauczycieli, których znała ze szkoły.

    Tomek przeprosił ją na chwilę, wyjął komórkę i zadzwonił do biura. Bał się rozmowy z szefem, ale o dziwo ten był w świetnym humorze i słysząc jego bajeczkę o zatruciu pokarmowym, kazał mu odpocząć i pojawić się w pracy jutro. Skończył rozmawiać i wyszedł do toalety.

    To właśnie w trakcie odcedzania kartofelków wróciła mu pewność siebie. Pieprzyć to, przemycę ją do siebie, pomyślał.

    – Cóż myślę, że możemy spróbować pójść do mnie – powiedział, siadając przy stoliku.

    – Myślisz, że damy radę to zrobić? To najlepsza wiadomość dnia… najszczęśliwszego dnia w moim życiu.

    – To nie takie proste. Musimy jakoś ominąć moją matkę, która jest czujniejsza od psów strażniczych. Zaczął objaśniać jej swój plan przemycenia ją do pokoju na piętrze.

    Co za życie myślał kilka minut później, wchodząc do domu. Zakradam się do siebie jak jakiś złodziej.

    – To ja mamo – zawołał, otwierając drzwi. Widział światło święcące się w kuchni.

    – Co się stało Tomeczku? – zawołała zdziwiona matka.

    – Szef zadzwonił, że mamy jakąś kontrolę i żebym dzisiaj nie przychodził. Idę do siebie – powiedział, wbiegając po schodach na górę.

    Wbiegł na górę, rzucił w kąt kurtkę i rozejrzał się po pokoju. Podszedł do biurka i z kosza stojącego pod nim wyjął worek ze śmieciami. Zszedł po schodach na dół.

    – Wyrzucam śmieci mamo – stwierdził, zaglądając do kuchni i obserwując, jak kobieta miesza coś w garnku. – Masz tu coś do wyrzucenia?

    – Nie, byłam przed chwilą ze śmieciami – powiedziała matka, nie odwracając głowy od kuchenki.

    Wyszedł na podwórko i wyrzucił szybko śmieci. Wracając, złapał za rękę dziewczyny skulonej i przytulonej do ściany obok drzwi. Szybko przebiegli do schodów, Tomek tupał głośno, żeby matka nie usłyszała, że po schodach wchodzi więcej osób. Weszli do pokoju, a Tomek z ulgą zamknął drzwi. Włączył głośną muzykę, żeby matka ich nie słyszała.

    – Fajnie mieszkasz – szepnęła Tereska, rozglądając się po pokoju. Tymczasem Tomek niecierpliwie złapał ją i przyciągnął do siebie. Jego pożądliwe dłonie zsuwały jej spodnie i majteczki, by złapać drobne i jędrne pośladki. Masował je, a jego kciuk wsunął się pomiędzy nie i zaczął pieścić otworek pośrodku.

    Podeszli do łóżka, chłopak zaczął ją całować, wsuwając język w usta dziewczyny. Kiedy się całowali, uniósł ją w górę i jej mokra cipka otarła się o wybrzuszenie w jego spodniach.

    To będzie pierwszy raz, kiedy zerżnę jakąś laskę we własnym pokoju, pomyślał Bocian. Wypuścił tyłek Tereski i zaczął się rozbierać. Dziewczyna nie potrzebowała zachęty, sama zrzuciła resztę ubrań i wskoczyła na jego łóżko, czekając na niego. Tomek wsunął się do łóżka od strony nóg. Zaczął całować i lizać stopy dziewczyny powoli przesuwając się w górę. Jego usta i język sunęły powoli po jej skórze. Gdy dotarł między jej uda, rozchylił je szeroko i zaatakował gwałtownie jej młodziutką cipkę. Tereska poruszyła się i zajęczała. Lizał i całował jej szparkę, brzuch, a potem drobne piersi. Ssał jej twardniejące suteczki i lekko je przygryzał, pokazując dziewczynie nowe źródła przyjemności. Jego usta zakryły jej, język wsunął się między wargi, kiedy połączyli się w namiętnym pocałunku. Równocześnie jego kutas rozchylił drugą parę warg, wsuwając się głęboko w jej gorące wnętrze. Jego usta blokowały jęki, jakie wydawała, czując pierwszy w tym dniu orgazm.

    Bocian wbijał w nią swojego fiuta powolnymi i rytmicznymi ruchami, które doprowadziły ją do rozkoszy dużo wcześniej, nim on sam eksplodował w jej rozgrzanym wnętrzu. Z każdym ruchem wsuwał go troszkę głębiej, ciesząc uszy chlupiącym odgłosem poruszania się w mokrej norce dziewczyny i odgłosem swoich jaj uderzających o jej skórę. Jego nozdrza rozszerzały się, czując podniecający zapach nastoletniej, rozgrzanej cipki. Dziewczyna, szczytując poruszała się pod nim doprowadzając go do wybuchu.

    Tomek zsunął się z niej, łapiąc oddech, opadł na plecy i uspokajał się pokryty potem i mieszaniną soków będącą efektem ich zapasów. Ale Teresce wciąż było mało. Uklękła i złapała jego lekko oklapłego fiuta. Zaczęła oblizywać go ze śladów, jakie na nim zostawiła. Jej język dokładnie wylizał całego kutasa, by po chwili zająć się jego jajcami, które wsunęła głęboko w usta. Dla dziewczyny była to prawdziwa miłość. Być z kimś, mieć kogoś, kto robi to, na co ma ochotę i otrzymywać od niego tyle przyjemności, o których jeszcze niedawno nawet nie marzyła. Nie widziała pod sobą chudego, kościstego okularnika – leżał tam jej kochanek i żeby zatrzymać go dla siebie musiała go zadowolić.

    Złapał ją za kostki i wciągnął na siebie, aż usiadła okrakiem na jego brzuchu. Podciągnął ją w górę, a jej mokra szparka znaczyła jego skórę mokrym śladem, kiedy ciągnął ją w stronę swoich ust. Jego język wystrzelił spomiędzy warg, atakując jej cipkę i dupcie. Lizał i pieścił jej dziurki. Dziewczyna jęczała i zacisnęła uda na głowie Bociana, jeżdżąc po jego twarzy, dopóki nie osiągnęła kolejnego orgazmu. Potem rzucił ją na łóżko, usiadł na niej i wepchnął znów sztywnego kutasa głęboko w jej usteczka. Tereska dławiła się, ale on nie przestawał, wpychając go coraz głębiej w jej gardło.

    Pomyślał, że wpychanie kutasa na siłę w jej usta podnieciło go jak mało co. Póki nie złapała odrobiny powietrza i nie zaczęła oddychać nosem, z przyjemnością obserwował strach widoczny w jej oczach. Jakby tonęła, nie mogąc złapać tchu. Był prawie rozczarowany, kiedy uspokoiła się i rozluźniła, ułatwiając kutasowi wślizgnięcie się w głąb gardła. Ale szok i przerażenie znów pojawiły się na jej twarzy, gdy eksplodował w środku, wypełniając ją spermą. Znów się dławiła, a strumyk nasienia wyciekał jej z kącika ust, spływając po policzku. Zmusił ją, by ssała go do ostatniego wystrzału i ostatniej kropelki. Potem uśmiechnął się do niej, patrząc, jak przełyka jego prezent, starając się odzyskać oddech.

    Przez chwilę leżeli na łóżku zadowoleni i wyczerpani, rozmawiając szeptem. Potem ubrał się i przyniósł z dołu coś do jedzenia. Pieścili się, całowali i cieszyli sobą przez kolejne godziny. Kiedy zaczął zbliżać się czas powrotu ze szkoły, dziewczyna postanowiła poczuć go raz jeszcze zanim pójdzie po plecak z książkami. Czując nagłą potrzebę, postanowiła poczuć go jak za pierwszym razem – ujeżdżając jego drąga. Tym razem wszedł gładko i bez bólu. Ujeżdżała go jak doświadczona dziwka, a nie nieśmiała nastolatka. Czuła jego dłonie na pośladkach i rozpływała się w przyjemności, jaką dawał jej ten cudowny dzień nieustających rozkoszy.  Dla niej klub mógł nie istnieć dopóki tylko miała swojego najcudowniejsze mężczyznę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OlkaLa

    Czakam na wasze uwagi i opinie, buziaki Olka :*

  • Sasiadka Lidka

    To już kolejne moje opowiadanie a więc o sobie pisał nie będę, natomiast parę słów o Lidce mojej sąsiadce której ta historia będzie dotyczyć. Lidka to 45 letnia kobieta o normalnej figurze średnich piersiach oraz mega seksownych nogach i pupie, ciemne proste włosy do ramion, mieszkamy w jednym bloku ona piętro wyżej niż ja. Od zawsze mnie strasznie kręciła od zawsze fantazjowałem o seksie z nią.

    Był sobotni poranek ładna pogoda świeciło słonko, byłem w domu sam, żona w szkole, córka u babci. Postanowiłem wykorzystać ładna pogodę i pojechać na myjkę umyć i posprzątać samochód, a więc ubrałem się i poszedłem na dół do auta. Po wyjściu z klatki zobaczyłem nerwowo chodzącą obok swego auta oraz krzycząca do kogoś przez telefon sąsiadów Lidkę, ubrana była w kurtkę do pasa oraz niebieskie obcisłe jeansy które opinały się na jej sexi pupie uwidaczniając jej apetyczność. Auto Lidki było zapakowane obok mojego. Gdy podszedłem bliżej zrozumiałem czemu Lidka tak nerwowo chodziła i rozmawiała po prostu miała kapcia w przednim kole. Cóż było robić trzeba było zaproponować swą pomoc oczywiście Lidka bez żadnego problemu się na nią zgodziła. A więc szybko wziąłem się do roboty i już po paru minutach koło było zmienione. Lidka ładnie podziękowała wysiadła w Auto i pojechała podobnie jak i ja. Pojechałem na myjkę zrobiłem co zrobić miałem i wróciłem do domu. Zaparkowałem auto i poszedłem na górę. Wszedłem na górę otworzyłem dr, wi i wszedłem do mieszkania. Nie zdążyłem jeszcze dobrze się rozebrać kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi, doszedłem do nich zerknąłem przez wizjer i zobaczyłem iż moimi drzwiami stoi Lidka, otworzyłem drzwi a ona uśmiechnęła się i powiedziała

    – co porabiasz sąsiad, chciałem Ci się odwdzięczyć za pomoc i zaprosić na kawę

    Byłem bardzo zdziwiony ale zgodziłem się bez wahania

    Założyłem szybko buty zamknąłem drzwi i poszedłem za Lidka piętro wyżej czyli do jej mieszkania. Miała na sobie biała koszulowa bluzkę z pod której prześwitywał czarny stanik i niebieskie obcisłe jeansy, ciapcie i białe skarpetki. Idąc po schodach na górę nie mogłem oderwać wzroku od jej seksi pupy a w spodniach już mi się ciasno robiło. Po chwili byliśmy już na górze weszliśmy do środka Lidka zaprosiła mnie do salonu usiadłem na kanapie przy której stała ława a Lidka wyszła do kuchni zrobić po kawę po chwili z nią wróciła postawiła na stole i sama usiadła obok mnie na kanapie. Na początku rozmowa się nie kleiła ale z biegów czasu złapaliśmy wspólny temat i było już lepiej, śmialiśmy się i rozmawialiśmy w sumie o wszystkim i o niczym i tak mijały minuty. W pewnym momencie Lidka zapytała czy moglibyśmy przejść na Ty, oczywiście zgodziłem się. Wtedy zapytała a właściwie stwierdziła iż musimy wypić w takim razie tradycyjnego brudzi. Po czym wstała podeszła do szafki wyjęła butelkę z nalewka oraz dwa kieliszki które postawiła na stole i nalała do pełna. Wtedy wstałem każde z nas wzięło swój kieliszek no i wypiliśmy tradycyjnego brudzia łącznie z 3 trzema buziakami w policzek. Lidka stwierdziła iż trzeba na drugą nóżkę wypić a więc jak powiedziała tak zrobiliśmy. Następnie usiedliśmy i zaczęliśmy dalej rozmawiać w pewnej chwili zadzwonił telefon mej sąsiadce przeprosiła mnie odebrała i wyszła do kuchni porozmawiać. Po kilku minutach wróciła do pokoju usiadła na kanapie obok mnie. Widać było że jest zdenerwowana. Bez słowa polała następna kolejkę i powiedziała zdrówko sąsiad następnie wypiliśmy po kieliszeczku. Po wypiciu Lidka zaczęła rozmowę, muszę przyznać że jej temat mnie mocno zdziwił. Zaczęła opowiadać jak bardzo jej brakuje męskiego towarzystwa szczególnie w sypialni, że jest jeszcze młoda kobieta i ma swoje potrzeby. Siedziałem i grzecznie słuchałem choć w rozporku robiło mi się coraz ciasnej marzyłem aby wykonała jakiś gest jakiś ruch i żebyśmy się mogli kochać że sobą jak szaleni długo i namiętnie. Lidka dalej kontynuowała swoją wypowiedź lecz w pewnym momencie przysunęła się bliżej do mnie i położyła swą dłoń na mym udzie. Pomyślałem to musi być to, byłem już gotowy na wszystko mój penis sterczał jak opętany. Lidka nie przerywając tego o czym opowiadała zaczęła gładzi mnie delikatnie swą dłonią po udzie aż w pewnym memencie przysunęła swą głowę do mojej i dała mi buziaka w policzek po czym powiedziała Kubuś a może ty chciałbyś sprawić żebym znów poczuła się kobieta i zalotnie uśmiechnęła się puszczają do mnie oczko. Chwilowo mnie zatkało ale wydusiłem z siebie o niczym innym teraz mocniej nie marzę. Wtedy byłem już pewny wiedziałem co będzie dalej.

    Złapałem Lidkę za głowę a właściwie za kark i przysunąłem do swojej nasze usta były blisko siebie a my patrzyliśmy sobie w oczy, w jej oczach widziałem podniecenie, porządnie. Nasze usta się zbliżyły najpierw zwykły buziak aby dosłownie po sekundzie już nasze usta i języki tańczył w miłosnym uniesienia, my się nie całowaliśmy  się normalnie lizaliśmy jak opętani. Lidka jedna Ręką zaczęła się dobierać do mojego paska i rozporka po chwili odpięła pasek oraz guziki od rozporka wsadziła rękę w me bokserki i zaczęła głaskać i poruszać mym sterczącym penisem. Nie byłem dłużny również odpisałem jej guziki od rozporka i wsadziłem rękę za jej czarne koronkowe majteczki było w nich strasznie mokro a jej cipka zdawała się być wzorowo wydepilowana, głaskałem ja wkładając delikatnie palec w jej muszelka natomiast druga ręką zacząłem odpinać guziki od jej bluzki, już po chwili moja kochanka była w samym staniki gdyż jej koszula wylądowała na ziemi. Całowaliśmy lizaliśmy się dalej rękami pieszcząc nasze intymne strefa ciała. W pewnym momencie Lidka oderwała swe usta od moich i powiedziała chodźmy do sypialni tam będzie nam wygodniej. Wstaliśmy Lidzia wzięła mnie za rękę i zaprowadzi ska do pokoju gdzie na jego środku stało duże dwu osobowe łóżko. Stanęliśmy na środku zaczynając znowu się namiętnie całować odpisałem jej stanik przez co jej piersi wydostały na się na zewnątrz teraz przyssałem się ustami do jej brodawek lizałem je i ssałem delikatnie przegryzając następnie zacząłem obiema rękami zdejmować jej spodnie z lekka pomocą mej kochanki po chwili były już na ziemi Lidka została w samych czarnych koronkowych majteczkach. W tym momencie odwróciła mnie i delikatnie pchnęła mnie na łóżko położyłem się na plecach a ona szybkim ruchem zdjęła moje spodnie oraz bokserki i w końcu mój penis wydostały z ciasnych majtek. Teraz Lidka weszła na łóżko usiadła na much nogach a następnie pochylił się i zaczęła całować me usta szyję a następnie wzięła się za zdejmowanie mej koszulki uniosłem ręce 8 po chwili byłem już nagi a Lidka nie przedstawiała dalej całowała lizała i pięścią me ciało schodząc coraz niżej, szyja klatka piersiowa skutki brzuch aż w końcu dotarła do mego penisa wzięła go do ust całego językiem pieszcząc i delikatnie lizać ma żołądź robiła to idealnie dawno już nikt nie robił mi takiego loda, lizała go delikatnie i namiętnie co chwila poruszając głowa do góry i do dołu a ja odlatywałem było mi cudownie delikatnie trzymałem ja za włosy żeby nie przedstawiała jęczałem z rozkoszy, a ona nie przedstawiała teraz językiem lizała czubek mego kutas pomagając sobie ręką normalnie waliła mi konia. Było cudownie czułem się jak w niebie, i w pewnym momencie w pełnej ekstazie i z mega orgazmem trysnąłem jej gorąca ława nasienia prosto w twarz, zalałem cała, dosłownie calutka, wtedy Lidka wstała poszła do łazienki by dosłownie po chwilę wrócić do mnie ale już bez mej spermy w buzi. Położyła się obok mnie na boku zarzuciła swą nogę na moje i zapytała podobało Ci się kochanie, odparłem oczywiście że tak byłaś cudowna wtedy przyciągnął jej głowę do swoje i zaczęliśmy się ponownie całować. Po chwili Lidka położyła się na plecach a ja nie chcąc być jej dłużny uklęknąłem na łóżku między jej nogami rozłożyłem je na bok złapałem za koronkę jej majtek Lidka uniosła biodra do góry a ja szybkim ruchem zdałem jej majtki, teraz oczom mym ukazała się piękna różowiutka idealnie wygolona i strasznie mokra cipka. Wsadziłem głowę między jej uda i zacząłem najpierw delikatnie na zewnątrz pieścić ustami i językiem jej kobiecość pomagałem sobie przy tym palce wkładając go w jej cipkę i rytmicznie nim w niej poruszać. Następnie rozchyliłem palcami jej wargi Sromowce aby językiem zacząć pieścić i lizać jej cipkę tym razem od środka robiłem okrężne ruchy językiem a Lidka dosłownie wiła się z rozkoszy. Trwało to wszystko dłuższą chwilę aż w pewnym momencie Lidka zaczęła dosłownie krzyczeć co mogło oznaczać tylko jedno doszła dostała orgazmu. Nie przestawałem i jeszcze przez chwilę dalej pieściłem jej cipkę. A po chwili podniosłem się i położyłem obok Lidki. Leżeliśmy tak przez chwilę aby po jej upływie zacząć się znowu całować, lizać. A w pewnym momencie zapytała czy mam ochotę na jeszcze odpowiedź mogła być tylko jedna, pewnie ze chciałem jeszcze chciałem wejść swym penisem w jej cipkę. Wtedy Lidka powiedziała poczekaj chwilkę i wyszła z pokoju po chwili wróciła z prezerwatywa w ręku, uśmiechnęła się i powiedziała gumką potrzebna bo tabletek nie biorę a kłopoty nam nie potrzebne. Weszła na łóżko i położyła się obok mnie, położyliśmy się na boku twarzami do siebie i zaczęliśmy ostro całować. Jednocześnie Lidka bawiła się mym kutasem, który powoli się podnosił a ja wkładałem swego palca w jej kobiecość. A krótkiej chwili takich zabaw Lidka przewróciła mnie na plecy a sama otworzyła opakowanie z gumką wyjęła ja i szybkim sprawnym ruchem nałożyła ja na mego sterczącego już kutasa. Następnie nacelowała mego penisa w swą dziurkę i nabiła się na niego jak na pal w pozycji na jeźdźca. Poruszała się najpierw powoli w górę i w dół a ja palcem masowałem jej łechtaczkę, a Lidka powoli przyspieszają tempo by po chwili zwolnić porostu ujeżdżała mnie. W pewnym momencie zaczęła normalnie na mnie skakać ujeżdżać mnie na maksa. Zacząłem czuć że nadchodzi moment orgazmu że za chwilę trysnę sperma w gumkę. Nie myliłem się nadszedł orgazm mega orgazm porostu odleciałem. Ale Lidka dalej mnie ujeżdżała aż po chwili krzyknęła i odchyliła swe ciała do tyłu, widać było iż ja też opętała fala ekstazy. Położyła się obok mnie przytuliliśmy się i tak chwilę leżeliśmy po czym oby dwoje się ubraliśmy pożegnaliśmy buziakiem i poszedłem do siebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Nowak
  • Niezapomniane wakacje (I-III)

    Odetchnąłem z ulgą i spojrzałem na zegarek, który uświadomił mi, że jest już po północy. W końcu udało nam się zakończyć pakowanie i przygotować wszystko na wyjazd. Nie miałem pojęcia, że to może być tak męczące. Pozostało się wykąpać i przespać, bo za niecałe pięć godzin mieliśmy wyruszyć do rodziny na tydzień. Rodzice myśleli o tym jeszcze przed zakończeniem roku szkolnego. Stwierdzili, że skoro oni mają jeszcze urlop do wykorzystania, to wszyscy razem pojedziemy najpierw na ponad tydzień do rodziny, a potem na weekend nad morze. Wciąż w myślach odtwarzałem naszą rodzinną rozmowę sprzed miesiąca i argumenty rodziców: „W tym roku praktycznie wszyscy się mijaliśmy. My w pracy, ty w szkole, a ty na uczelni. Powinniśmy spędzić, chociaż trochę czasu razem, bo zaraz wy też będziecie jechać na swoje wakacje.”. Pomysł średnio przypadł mi do gustu, chciałem spędzić początek wakacji ze znajomymi. Tym bardziej, że wszyscy później gdzieś wyjeżdżali i byśmy się nie widzieli. Z drugiej strony, pomimo zniechęcenia, nie mogłem odmówić rodzicom, bo mieli rację. W tym roku rzadko na siebie wpadaliśmy, nawet w weekendy. Cały czas się mijaliśmy. Prawdę powiedziawszy, to byłem trochę podekscytowany. Spędzimy razem wakacje. I w dodatku nie widziałem się z chrzestnym i pozostałymi od paru lat. Nie mogłem się doczekać, żeby ich zobaczyć.

    Ledwo, co się położyłem, a już musiałem wstawać – przynajmniej tak mi się wydawało, pomimo tego, że spałem parę godzin. Jak zwykle nie obyło się bez sprzeczki o nic nieważną pierdołę z Łukaszem – moim bratem. Jednak tym razem, gdy zobaczyłem ten błysk wściekłości w jego oczach, wolałem ustąpić i się nie narażać. Pomimo, że był szczupły, to miał skubany siłę. W dodatku był wyższy ode mnie, co często przechylało szalę na jego stronę. W szczególności, jak usiłowała się z nim rozprawić taka „pchełka” jak ja – metr siedemdziesiąt w kapeluszu o wadze piórkowej nie było dla niego wyzwaniem. Oczywiście przez resztę podróży usiłowaliśmy się nie drażnić albo raczej starałem się go specjalnie nie prowokować. Czasami z nudów wpadałem na strasznie głupie pomysły, a siedmiogodzinna jazda samochodem z trzema przerwami może być naprawdę nudna…

    W końcu, koło południa dojechaliśmy do Bydgoszczy.

    Od progu powitała nas Zmora skacząc na nas, liżąc i wymachując radośnie ogonem. Z trudem utrzymałem się na nogach, gdy oparła się łapami o moją klatkę piersiową.

    – Dosyć Zmora, daj im wejść! – zagrzmiał stojący w przedpokoju wujek.

    Nic się nie zmienił, tak samo ciotka stojąca obok niego. Z pokojów wyszli kuzyni, Artur i Daniel, prawie ich nie poznałem. Artur był w wieku mojego brata, sześć lat starszy ode mnie. Z niskiego i przy tuszy nastolatka zrobił się wysoki, dobrze zbudowany dwudziestolatek. Byłem zdziwiony, jak bardzo się zmienił. Słyszałem, że przeszedł na dietę i ćwiczył na siłowni, ale nie podejrzewałem takiej zmiany. Czarne, średniej długości włosy i ciemne oczy wraz z tym kilkudniowym zarostem i bladą skórą robiły wrażenie. Daniel, starszy ode mnie o dwa lata, także się zmienił. Identycznie jak Artur wyskoczył do góry, chociaż sylwetką przypominał bardziej Łukasza. Tylko ja i mama różniliśmy się wyglądem od reszty. Czasami żartowałem z rodzicami, że chyba tato się nie starał, bo praktycznie większość cech wyglądu odziedziczyłem po mojej mamie. Jasne włosy i zielone oczy, a także delikatniejsze rysy twarzy niż u reszty mojej rodziny. Naprawdę, wyglądałem tam jak jakiś podrzutek.

    Przez dobre parenaście minut witaliśmy się i komentowaliśmy, jak to się zmieniliśmy, urośliśmy,…

    Łukasz szeptał z Arturem w kącie i po chwili już wiedziałem, o co chodzi. Oznajmili, że idą na miasto, chociaż wiedziałem, tak samo jak Daniel i wujek, którzy się uśmiechali, że próbują uciec przed wylewnością mojej cioci. Na moje nieszczęście, zostałem sam na linii boju. Ciotka od razu zaczęła mnie ściskać i przytulać, niczym pluszaka. Prawie zabrakło mi oddechu. Wodząc wzrokiem zauważyłem kuzyna, który stał jak gdyby nigdy nic i przypatrywał się moim usilnym staraniom, żeby wyrwać się z uścisków cioci. Nie ukrywał, że bardzo go to bawi. Od razu zmroziłem go wzrokiem. Poskutkowało.

    – Mamo, daj mu odetchnąć. – Złapał mnie za rękę i wyrwał z rąk cioci. – Weź torbę i chodź. Pokażę Ci, gdzie śpisz.

    – Bawiło Cię, gdy Twoja mama pozbawiała mnie powietrza, co? – powiedziałem z wyrzutem, gdy tylko znaleźliśmy się w jego pokoju.

    – Wybacz, ale to naprawdę śmiesznie wyglądało.

    – Nie, nie wybaczę – próbowałem być poważny, ale jego figlarny uśmiech i oczy mnie rozbroiły – Wszyscy, jak tylko mnie widzą, to mają ochotę mnie tarmosić i miętosić, a ja nie jestem żadnym pluszakiem.

    – Cóż, to nie Nasza wina, jesteś słodki.

    – Słodki?! – od razu złapałem za najbliższą rzecz, która okazała się małą poduszką.

    – Hola, hola! – powstrzymał mnie, wymachując rękami przede mną – Co się pieklisz. Sam powiedziałeś, że wyglądasz jak maskotka – wystawił mi język i rzucił się na łóżko uciekając przed nadlatującym jaśkiem.

    – Ciesz się, że nie trafiłem.

    – Krzywdy mi nie zrobisz, pchełko – przedrzeźniał mnie. Wiedziałem o tym i chciałem mu się odszczeknąć, ale jakoś zabrakło mi słów. Odwróciłem od niego wzrok, udając obrażonego. Dopiero teraz przyjrzałem się pokojowi. Mały pokój, wręcz pokoik. W jednej ścianie, naprzeciw drzwi była wnęka. W większości wypełniała ją zabudowana szafa z przesuwanymi drzwiami i dużym lustrem. Resztę zajmował mały, podłużny (od podłogi do sufitu) regał z książkami, magazynami i płytami. W rogu przy oknie znajdowało się narożne biurko z laptopem. A przy ścianie z drzwiami stało jednoosobowe łóżko.

    – Czekaj, a gdzie ja będę spał?

    – Jak to gdzie? W łóżku.

    – Przecież zmieści się na nim tylko jedna osoba.

    – Nie przesadzaj, jakoś się zmieścimy.

    – Dobra, ale ja zajmuję sobie miejsce przy ścianie. – widząc jego minę, dodałem – Śmiałeś się ze mnie i nie starałeś się mi pomóc, więc musisz mi pozwolić.

    – Niech Ci będzie – westchnął – Ciuchy możesz włożyć do szafy. Jest tam parę wolnych półek. Albo wcisnąć torbę w kąt. Tak w ogóle, grasz? Bo mam w szafie konsolę i telewizor.

    – Z chęcią, a co masz?

    – Przejrzyj płyty na trzeciej półce i coś wybierz, a ja podłączę telewizor i konsolę. – rozsunął drzwiczki szafy i zaczął ustawiać wszystko. Miał niezłą kolekcję gier, ale także albumów muzycznych. Większość z nich sam miałem w swojej kolekcji.

    – Słuchamy tych samych zespołów.

    – To świetnie, w takim razie puszczę coś z laptopa, bo wieża niestety się spaliła, ostatnio.

    Części gier w ogóle nie znałem, więc wybrałem coś na chybił trafił i zaczęliśmy grać. Zleciało nam całe popołudnie na graniu i rozmawianiu. Okazało się, że z Danielem łączy mnie dużo rzeczy, chociaż nie mogłem zrozumieć jego zamiłowania sportem, a zwłaszcza piłką nożną, za którą nie przepadałem. Zeszło nam tak, aż do osiemnastej. W międzyczasie wujek przyniósł nam obiad. Byłem już zbyt zmęczony, więc poszedłem wziąć szybki prysznic. Gdy wróciłem, do pokoju łóżko było już zaścielone. Od razu wskoczyłem pod kołdrę, przepraszając siedzącego przy laptopie kuzyna, że nie mam już sił. Zasnąłem snem kamiennym, jak tylko przyłożyłem głowę do poduszki.

    Przebudziło mnie lekkie sapanie i jęczenie. W pokoju panował półmrok. „Pewnie od lampki albo laptopa” – pomyślałem przewracając się na drugą stronę, żeby móc rozejrzeć się po pokoju i zlokalizować źródło dźwięków. Znieruchomiałem. Przy biurku siedział prawie całkowicie nagi Daniel. Poruszał prawą ręką, ugniatając nią dosyć dużą wypukłość w bokserkach. Po torsie spływały mu kropelki potu, które kierowały się w dół – po brzuchu, po ścieżce rozciągającej na podbrzuszu od pępka, aż w końcu ginęły w gąszczu wystających z bielizny włosów. Twarz miał bardzo zarumienioną, a powieki półprzymknięte. Zamglonym wzrokiem wpatrywał się w ekran laptopa. Dopiero po chwili, po otrzeźwieniu się z lekkiego szoku, uzmysłowiłem sobie, że patrzę na masturbującego się kuzyna… i, o zgrozo, jestem nieziemsko podniecony widokiem.

    Z łóżka nie widziałem dokładnie, co wyświetlało się na ekranie. Zdołałem, bez zwracania na siebie uwagi, zauważyć tylko dwie poruszające się postacie. Wolałem się za bardzo nie poruszać. Pomimo, że miał na sobie słuchawki, wciąż istniało ryzyko, że przyłapie mnie na podglądaniu.

    Wsunąłem dłoń we własne bokserki, ciasno obejmując nieźle już nabrzmiałego penisa. Powoli poruszałem ręką, w górę i w dół, nie spuszczając z Daniela wzroku, który zaczął wyjmować swojego, odpinając guziki w bokserkach i rozwierając szerzej rozporek. Twardy, z połyskującą główką penis praktycznie wyskoczył, jakby chciał się wyrwać z bokserek. Do moich nozdrzy doszedł piżmowy zapach, od którego zaschło mi w gardle. Daniel wziął z biurka butelkę o owalnym kształcie. Domyśliłem się, że to lubrykant, który zaczął już rozprowadzać po swoim dosyć dużym penisie. Gdy skończył smarować śliniącą się główkę, zjechał dłonią wzdłuż penisa i zajął się moszną. Widziałem, jak bawi się każdym jądrem z osobna, lekko uciska i masuje, cały czas cicho wzdychając i zwilżając usta. Sam, wgryzając się w poduszkę powstrzymywałem wydawanie jakichkolwiek dźwięków. Do akcji wkroczyła druga dłoń – lewa delikatnie masowała główkę, a prawa wędrowała jeszcze niżej. Daniel podniósł prawą nogę i oparł ją o biurko, wtedy spostrzegłem, że schowane w bokserkach palce poruszają się, co chwilę robiąc małe wybrzuszenia. Jego oddech przyśpieszył, tak samo jak oplatająca ciasno główkę penisa dłoń i znikające, pojawiające się palce. Nim zdołałem się zorientować, cała klatka piersiowa, brzuch, bokserki, uda, dłonie, a nawet biurko było pokryte w spermie. Cholera, co za rozbryzg – pomyślałem i usłyszałem lekko zachrypnięty głos – Mam nadzieję, że podobało Ci się show, słodziaku.

    Zaniemówiłem. Wprost oniemiałem. Momentalnie poczułem się speszony, niezaprzeczalnie zażenowany. Tylko nie wiedziałem, czym bardziej. Tym, że podglądałem własnego kuzyna, czy tym, że zostałem złapany na gorącym uczynku. Daniel wstał z krzesła zabierając z biurka jakąś ścierkę. Zaczął zmierzać w moim kierunku wycierając swoje ciało albo raczej w nie wcierając mieszaninę spermy i potu. Całkowicie nie przejmując się zjeżdżającą mu po nogach bielizną.

    – Daniel, ja… naprawdę… przepraszam… – głos mi się łamał, cały drżałem, a na policzkach poczułem pieczenie. Spuściłem wzrok, mając nadzieję, że zbliżający się do mnie kuzyn nie zauważy mojej erekcji.

    – Nie masz za co przepraszać. Naprawdę. – powiedział lekko rozbawionym głosem. Stał przede mną w całej swojej okazałości – nagi, bez bokserek, które zostały porzucone gdzieś na podłodze. Miękki już penis wciąż prezentował się wspaniale – wyglądał, jakby spokojnie odpoczywał sobie na poduszce, którą była moszna. Z otworu na jego krwistoczerwonej główce wydobywała się długa strużka niestrzepniętej spermy, zwisająca bezwiednie w powietrzu, niczym ślina wydobywająca się z ust. Roznoszący się wokół zapach potu i spermy bardzo skutecznie otumaniał mój mózg. Nie potrafiłem wydobyć z siebie słowa. Uniosłem głowę jeszcze wyżej, dostrzegając pomiędzy jego sutkami małą kępkę ciemnych włosów, by spojrzeć na jego rozbawioną twarz. Uśmiechał się figlarnie i tak jakby zadziornie.

    – Nie dokończyłeś prawda – wskazał wzrokiem na rzucającą się w oczy wypukłość – Może pomogę, co? – dokończył zwilżając zalotnie usta.

    – Yyy, yh… – wydałem z siebie nieartykułowane dźwięki, a on zaczął zsuwać ze mnie kołdrę. Widząc moją minę, powiedział – Widziałeś mnie całego, więc sprawiedliwie będzie, gdy też sobie na Ciebie popatrzę, prawda? – To nie było pytanie, a raczej stwierdzenie. Zresztą nie potrafiłem wydobyć z siebie ani słowa, cała sytuacja wydawała się nierealna.

    Po chwili nieokrywająca mnie już kołdra znalazła się wokół kostek. Daniel usiadł obok, na skraju łóżka, a jego ręka zaczęła głaskać moje łydki i powoli sunęła ku górze. Gdy dotarł do mojej bielizny, bezceremonialnie zdjął ją ze mnie, mówiąc:

    – No, no, masz tutaj naprawdę ładny skarb.

    Prawą ręką odsunął moją, która wciąż obejmowała penisa, chociaż już nie tak mocno, jak wcześniej i samemu złapał za sączącą się erekcję. Najpierw tylko ją dotykał, jakby starał się dobrze zapamiętać ciężkość, twardość, ciepłotę. Później przejechał palcami od nasady do żołędzia, akcentując silniejszym dotykiem każdą widniejącą żyłę. Pod wpływem tego pieszczotliwego dotyku uciekały z moich ust ciche westchnienia. Lewą dłonią, do tej pory masującą moją wewnętrzną stronę uda, objął mosznę i delikatnie miętosił. Nagle pozostawił penisa bez dotyku, spojrzałem na niego zdezorientowany i łaknący dotyku. Wpatrując się we mnie, oblizywał kciuk. Wciąż masując mi jądra zaczął nawilżonym palcem zataczać kółka na główce, co jakiś czas drażniąc wędzidełko. Penis zaczął mi pęcznieć, a biodra podrygiwać. Właśnie w tym momencie poczułem na żołędzi coś bardzo wilgotnego. Daniel lizał mojego penisa niczym najsłodszego lizaka, by po chwili objąć go całego ustami i ssać. Przymknąłem oczy napawając się jego dotykiem, praktycznie w ekstazie. Czułem drżenie moich nóg i skurcz wszystkich mięśni dłoni, palców wpijających się w pościel.

    – Daniel, zaraz dojdę. – ledwo wydyszałem te parę słów, a już zacząłem strzelać w ustach kuzyna, który jeszcze bardziej zasysał moje prącie i połykał całą spermę.

    Gdy już przestałem wić się z rozkoszy, ośmielony spojrzałem na niego uśmiechającego się do mnie trochę zagadkowo, trochę złośliwie.

    – Widzę, że Ci się podobało. – pogłaskał mnie pieszczotliwie po penisie, udach. Wciąż patrzył się na mnie z tym figlarnym uśmiechem i chochlikami w oczach. Przyglądał się mi, jakby widział we mnie coś, czego sam nie potrafię dostrzec, jakby przejrzał zakamarki mojego umysłu, mojej duszy. Czułem się dziwnie, byłem całkowicie zmieszany. Z jednej strony pociągała mnie cała ta sytuacja, odczuwałem napięcie, które między nami powstało. Z drugiej strony obawiałem się tej nowo poznanej rozkoszy, tego, co może się wydarzyć, co mógłby teraz planować.

    – Wstawaj, pójdziemy pod prysznic. – wyrwał mnie z zamyślania. Złapał za moje dłonie i podciągnął.

    – Ale… Jak? Tak, teraz. Nago? – zacząłem, ale Daniel, nie zwracając uwagi na moje wahania podszedł do szafy i wyciągnął z niej dwa ręczniki. Jeden poszybował w moją stronę zatrzymując się na mojej głowie.

    – Tak. Teraz i… nago. Nasi rodzice już śpią, na dole. A Łukasz z Arturem wrócą dopiero nad ranem, więc nie masz czego się obawiać. – przerzucił ręcznik przez ramię i zaczął mnie popędzać – Dawaj, dawaj, słodziaku.

    Jeszcze dobrze nie zdążyłem obwiązać ręcznika wokół bioder, a już znalazłem się w przedpokoju. Zostałem sprawnie wyminięty przed Daniela, który w pełnej krasie, lekko kołysząc biodrami prowadził mnie przez korytarz do łazienki. Wraz z każdym krokiem, jego kształtne pośladki napinały się i subtelnie podskakiwały, co hipnotyzowało. Wydawało mi się, że jestem w transie.

    Gdy, niespodziewanie dla mnie, odwrócił się, żeby otworzyć i przytrzymać mi drzwi do łazienki, omiotłem spojrzeniem jego do niedawna miękkiego penisa, który aktualnie wyglądał ospale, jakby się budził z bardzo miłego snu, wlepiony w puchate poduszki. Przełknąłem ślinę, która napłynęła mi na samą myśl o tym, jak pachnie, smakuje. Potrząsnąłem lekko głową, mając nadzieję, że zapanuje nad rozbieganymi myślami i szalejącym we mnie podnieceniem, ciepłem.

    Starając się skupić, na czym innym, zacząłem przyglądać się łazience. Na pierwszy rzut oka widać było, że łazienka jest świeżo po remoncie. Kremowo-białe kafelki, a pomiędzy nimi, w połowie ściany, ciemnobrązowe listewki. Dodatkowo srebrne elementy podkreślające wystrój. Jedynym mankamentem była mini kabina prysznicowa – jedno-, półtoraosobowa.

    Jakoś daliśmy radę wcisnąć się we dwójkę pod prysznic, wtedy zauważyłem przy umywalce szklany półmisek wypełniony kolorowymi mydełkami.

    – Mydło w kształcie delfina? – zapytałem – Skąd masz?

    – Dostałem w prezencie od znajomej, ale ona chyba je podwędziła z hotelu. – podniósł słuchawkę od prysznica jeszcze wyżej, kątem oka zerkając na moje pośladki – Jeśli chcesz, to możemy jedno wykorzystać.

    – Oczywiście. Weźmy to, ładnie pachnie – chwyciłem za różowe i zamknąłem za sobą szklane drzwiczki.

    – Ale się pieni.

    – Masz większą frajdę niż ja. – powiedziałem udając lekko naburmuszone dziecko – To nie fair, zaraz tupnę nogą. – i wyszczerzyłem się niczym w reklamie pasty do zębów.

    – Chcesz? Tak? W takim razie łap delfina – ścisnął mydło od dołu, żeby wystrzeliło do góry. – O cholera! Łap, to mydło.

    Próbowałem złapać, ale mi także się wyślizgnęło. Wystrzeliło jeszcze bardziej do góry.

    – Ups! Wybacz, śliskie jest. – powiedziałem z przepraszającą miną. Delfin w tym czasie wystrzelił do góry i wyleciał po za kabinę prysznicową. Obaj zaczęliśmy się śmiać, jak tylko zanurkował do otwartej muszli klozetowej.

    – To teraz sobie popływa! I nie będzie już zabawy. – Daniel wydął usta, jak małe, obrażone dziecko.

    – Jak my się teraz wykąpiemy?

    – Na dole jest żel, ale nie wiem, jak my go weźmiemy, ledwo się mieścimy w tej mini kabinie.

    – Czekaj, może uda mi się sięgnąć – odpowiedziałem i zanim, o czymkolwiek pomyślałem, to już kucałem, żeby móc podnieść flakonik z żelem.

    W ten właśnie sposób moja głowa znalazła się na wysokości jego bioder. W ogóle nie zwracałem uwagi, w jakim miejscu są moje usta, policzki, dopóki nie otarłem się wargami o nabrzmiałą główkę z ciasno opiętym napletkiem. Zapach spermy i potu znów mnie zniewolił. W ustach rozchodził się delikatny, słony posmak spermy. Bezbarwna, ale lekko błyszcząca nitka zawisła pomiędzy moimi wargami, a dziurką na główce, z której wyciekała niczym sączący się, wolno spływający nektar.

    Rozchyliłem usta popychany ciekawością, zaślepiającą moje myśli i podnieceniem rozpływającym się we mnie gdzieś na wysokości podbrzusza. Daniel skwapliwie skorzystał z zaproszenia całkowicie wślizgując się jednym ruchem w moje gardło. Zachłysnąłem się i dosłownie przez moment chciałem uciec, odsunąć się, żeby złapać oddech. Na szczęście pod delikatnym naporem dłoni mojego kuzyna znalazłem odpowiedni kąt nachylenia. Gdy tylko usłyszałem: „Tak będzie wygodniej”, to wiedziałem, że czeka mnie długa, może nawet bardzo ostra jazda. Wbrew pozorom to przeczucie napełniało mnie jeszcze większą ekscytacją i zapałem. Daniel raz za razem rozpychał się w moim gardle, przez co w łazience rozbrzmiewał klekot jąder odbijających się od mojego podbródka i chlupot śliny coraz intensywniej zbierającej się w ustach. Powoli odchodziłem od zmysłów odurzony intensywnym, piżmowym zapachem. Czułem się obezwładniony i było mi z tym bardzo dobrze, odkrywałem w sobie nową stronę, nowego siebie, o którym dotąd nie miałem pojęcia. Odpływałem. Z każdą minutą bardziej zachłannie obejmowałem sprzęt Daniela, powoli przejmując inicjatywę. Z coraz większym zaangażowaniem lizałem, ssałem, połykałem. Miałem poczucie, jakbym został do tego stworzony, całe moje ciało i dusza krzyczały z radości…

    Delikatne szarpnięcie, spowodowane mocniejszym uchwytem dłoni wplątanych w moje włosy, przystopowało moje ruchy. Przywrócony do rzeczywistości, usłyszałem:

    – Zwolnij, młody, bo zaraz skończymy zabawę, a ja nie chcę jeszcze kończyć. – nie byłem w stanie uwierzyć w ten widok nade mną. Przypatrywałem się kroplom wody, potu spływającym po ładnie wyrzeźbionym torsie. – Doskonale sobie radzisz. Gdybym Cię nie znał, słodziaku, to nie pomyślałbym, że jest to Twój pierwszy raz. – wciąż trzymając w ustach potężny skarb mojego kuzyna wpatrywałem się w Jego lekko zamglone oczy – Teraz ja będę prowadził, więc postaraj się wytrzymać. – z tymi słowami Daniel zaczął wbijać się w moje gardło. Najpierw powoli, nie śpiesząc się, ślizgał się po moim języku. Nie zmieniając wolnego tempa znowu zaczął mocniej i głębiej wdzierać się w usta. Jego ruchy wprowadzały mnie w lekki dyskomfort. Miałem wrażenie, że nie bez przyczyny rozpycha się i przyzwyczaja moje mięśnie. Jakby przyzwyczajał je do chaotycznych, brutalnych wepchnięć, które za niedługo miały się rozpocząć.

    Wzmocnił uścisk swoich dłoni. Miałem lekko przekrzywioną głowę i oczy zwrócone do góry. W ten sposób mógł obserwować, jak bez problemu jego penis całkowicie znika w moich ustach, a oczy szklą się od tymczasowego, chwilowego braku powietrza. Po przymkniętych powiekach i przygryzionych ustach mogłem śmiało stwierdzić, że zatracił się w akompaniamencie moich odgłosów ciężkiego przełykania śliny i dławienia. Przyśpieszył swoje tempo i zgubił rytm, przez co poruszał biodrami mniej precyzyjnie i uderzał czubkiem w podniebienie oraz migdałki. Dziwiłem się, że bez przeszkód mogę wytrzymać tak mocne, nieregularne pchnięcia. Było mi niezaprzeczalnie dobrze.

    Gdy momentalnie zwolnił i pochylił się nade mną zacząłem zastanawiać się, co się stało, ale on tylko wędrował dłońmi po moich plecach, wysuwając powoli penisa z ust. Tym razem poczułem przesuwającą się dłoń pod moimi pośladkami i zanim się zorientowałem miałem w sobie jego palec, a nawet dwa! Przeszło mi przez myśl: „Jak on to zrobił?”, mając na uwadze tą ciasną kabinę.

    Domagający się uwagi, nieustannie pulsujący penis wsunął się jeszcze głębiej do gardła. Wraz z moim jęknięciem oszołomiło mnie uczucie poruszających się we mnie palców, wbijających się i rozciągających moją dziurkę. Po jakiś kilku minutach oprócz westchnień usłyszałem:

    – Dłużej nie mogę, jesteś wspaniały, słodziaku. – Podniósł się wysuwając delikatnie ze mnie swoje palce. – Zaraz skończę, więc przesuwaj językiem po czubku, kiedy dojdziesz do góry, dobrze? – Skinąłem tylko głową znowu wpatrując się w jego twarz, oczy. – Ooo, tak, właśnie tak, słodziaku. – Jedną ręką opierał się o kabinę, a ja z zapałem ssałem i lizałem główkę jego członka, towarzyszyły mi tylko jęki i dźwięk urywanego oddechu. – Wysuń język! – Odezwał się ochryple przesuwając dłoń z tyłu mojej głowy przez policzek, aż do ust i objął swojego oślinionego kutasa. Posłusznie wykonałem polecenie, wysuwając język. Podczas, gdy głaskał i pieścił dłońmi ten młodzieńczy, naprężony do granic wytrzymałości osprzęt wzięło mnie na rozmyślania. Myślałem o tym, że ta gładka, całkowicie napięta, różowa skóra na samym czubku jest szczególnie miła i delikatna w dotyku, gdy tak napiera na mój język. Jego dłoń nabrała szybkości, aż rozmyła się i wkrótce patrzyłem, jak przez całe ciało Daniela przechodzą konwulsje, gdy pochylał się nade mną stękając. Usłyszałem szybkie, urwane westchnięcie, ostry wdech. Objąłem ustami główkę, oblizując ją, a potem oplatając językiem aksamitną w dotyku skórę. Po chwili w moich ustach rozszedł się delikatny słodko-kwaśny, a zarazem słony smak.

    Nieprzerwanie ssałem i połykałem wypływający nektar. Byłem, jak uzależniony, nie potrafiłem się opanować. Daniel cały się telepał, przy czym głośno oddychał przytrzymując się kafelek i kabiny. Można było zauważyć, że trzyma się na nogach ostatkami sił. Mięśnie nóg i pośladków, które obejmowałem bez przerwy drgały, a dłonie ześlizgiwały się w dół. Ostre syknięcie i dłoń na moim podbródku wyrwały mnie z transu.

    – Chodź tu… chodź do mnie. – Ochrypły, wycieńczony głos kuzyna rozszedł się po kabinie. – Chcę Cię…

    Przyciągany jego słowami i dłonią spróbowałem wstać, ale nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Były całe odrętwiałe od przebywania w jednej pozycji. Dopiero teraz uświadomiłem sobie, jak długo klęczałem oraz jak bardzo byłem skupiony na dawaniu przyjemności, że nawet nie odczuwałem bólu, czy mrowienia nóg. Z niemałą pomocą kuzyna udało mi się wstać i utrzymać na nogach. Nasze starania, żebym podniósł się musiały wyglądać przynajmniej komicznie, a na pewno żenująco.

    Daniel od razu wpił się w moje usta, jakby z utęsknieniem. Zaczął niespiesznie mnie całować, co chwilę zlizując resztki spermy na mojej twarzy, czy ślinę spływającą mi z kącików ust. Delikatnie wpychał język, za każdym razem głębiej, zapraszając do wspólnego tańca zmysłów. Lewą ręką obejmował mnie na wskroś, trzymając dłonią pośladki, które zaczął masować. W tej pozycji nasze podbrzusza, torsy całkowicie się skleiły. Napierał na mnie całym swoim ciałem, wciskając mnie w kabinę.

    Poczułem na sobie strumień wody. Musiał prawą ręką odkręcić prysznic – pomyślałem i zaraz z powrotem wróciłem do rozkoszowania się przerywanym krótkimi, szarpanymi oddechami pocałunkiem. Jego palce zaczęły drażnić moją dziurkę, w tym samym momencie wplótł w moje włosy drugą dłoń i łagodnie pociągnął je, kierując moją twarz w stronę wody. Składał namiętne pocałunki na mojej szyi, zaczynając od ssania jabłka Adama, a kończąc na podgryzaniu płatków uszu.

    – Spisałeś się na medal, Młody. – poczułem, jak swoim językiem wkrada się do mojego ucha. Stęknąłem. – Dawno nikt mnie tak zachłannie nie połykał. Byłeś, jak zawodowiec. – tym razem na chwilę przyssał się do kawałka skóry za moim uchem – Aż trudno uwierzyć, że to Twój pierwszy raz. – schodził ustami coraz niżej.

    Nasze ciała złączyły się. Zachowywały się, jakby wiedziały lepiej od Nas, co powinny zrobić. Moja lewa noga podniosła się, a prawa dłoń Daniela od razu puściła moje włosy, spłynęła w dół po moich żebrach, biodrze i ją pochwyciła.

    – Podnieś drugą nogę. Obejmij mnie nimi, będę Cię trzymać. – jak poprosił, tak zrobiłem. Zaplotłem nogi wokół jego bioder. Lewą ręką obejmował mnie mocno w pasie. Zaś wolną dłonią jeździł po udzie, głaskał albo raczej tarmosił moje pośladki. W końcu wślizgnął się Nią pomiędzy nasze sklejone podbrzusza i pochwycił mojego penisa. Niemo westchnąłem, próbując nie zakrztusić się wodą. – Dzisiaj Ci się szybko odwdzięczę, ale jutro… – i znowu umilkł wbijając w moją skórę zęby, a później liżąc i całując dane miejsce. Wiedziałem, że jutro będę musiał wymyślić sposób na zakrycie tej części ciała. „Jak dobrze, że to obojczyk” – kołatało mi się w myślach, po czym oddałem się w pełni szybkim ruchom dłoni Daniela obciągającą mojego członka. W górę i w dół. W górę i w dół. Jednostajne pociągnięcia stawały się szybsze, ale wciąż tak samo pewne, mocne. Tarcie na dole, ciepło oddechu i dotyk języka na ciele wywołało we mnie niesamowite uczucie. Miałem wrażenie, że uderzenia mojego serca rozchodzą się w kabinie. Ścisnęło mnie w podbrzuszu, mięśnie zaczęły mimowolnie drgać, a palce stóp zwinęły się. W ustach mi zaschło, tak mocno, że ledwo wychrypiałem: Daniel, ja… zaraz… do…

    … Odpłynąłem.

    Minęła minuta, może dwie,… Jak przez mgłę pamiętam dzisiaj oddech na swojej skórze, czy ciepło drugiego ciała.

    – Wróciłeś? – zapytał Daniel delikatnie całując mnie w czoło – Za chwilę Cię puszczę. Dasz radę ustać na nogach? – dałem radę wystękać tylko potakującą monosylabę albo raczej coś, co miało ją przypominać – Wychodzimy, co? Bo już wystarczająco dużo wody zmarnowaliśmy, no i, cały się trzęsiesz, plus w ogóle nie kontaktujesz…

    To była prawda. Nogi mi drżały, mięśnie brzucha również, nawet dłonie. „Czy powinienem się tak trząść? Co to było?” – myślałem intensywnie, zanim zdałem sobie sprawę, że najzwyczajniej w świecie jest mi zimno.

    Szybko się uwinęliśmy i cicho czmychnęliśmy do pokoju. Po chwili oboje byliśmy w łóżku, nadzy, zakryci od stóp do głów kołdrą. Daniel przykrył mnie jeszcze swoją, a później przyciągnął do siebie w taki sposób, że kompletnie się w Niego wtuliłem. Przytłoczony wszystkimi wydarzeniami powoli zasypiałem zamknięty w jego ramionach.

    Było to takie właściwe.

    Chociaż czułem się inaczej, jakby ktoś otworzył we mnie puszkę Pandory wypełnioną pożądaniem, o którym nie miałem pojęcia, a które miało bez reszty mnie pochłonąć i totalnie mnie zmienić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    YGray
  • Szefowa

    Pojechali razem. Mieli hotel. Jeden pokój. To było jakby wiadome. To się czuło. A jednak ona miała niesamowity dreszcz emocji. Wszystko w niej aż wibrowało. Kiedy ją pocałował rozpłynęła się. – co? Zapytał, delikatnie się uśmiechając. – Bałam się, że się nie umiesz całować 🙈 – hahaha, to myślałaś o tym? Zaśmiał się i jeszcze raz ją pocałował. Stał przed nią w samych spodniach, tak jak wtedy, latem, kiedy zobaczyła go pierwszy raz bez koszulki. Spoconego z opaloną na brązowo skórą. Uhmmm. Na samą myśl przełknęła ślinę. Wyciągnęła rękę i dotknęła jego klaty. – mogę? szepnęła – marzyłam o tym od pierwszej chwili, kiedy Cię tak zobaczyłam. – wiem – on z szelmowska miną 😏 – skąd??? To aż tak to było widać? 😱😅 – nie dało się nie zauważyć. Chodź tu. Przyciągnął ją do siebie – a ja marzyłem o tym. Włożył jej język w usta i zaczął ją namiętnie całować przesuwając rękami po jej plecach w dół… – moja śliczna pupcia – mruknął – od samego początku mi się podobała… – OMG seriooo? Zapiszczała. – uhmmm… ścisnął jej pośladki. Rozpięła mu rozporek i po chwili wydobyła na wolność pokaźnych rozmiarów penisa. – Wow – trochę ją zatkało – tzn ughhh… nie spodziewałam się że będzie aż taki duży – zawstydziła się – Boję się. – nie bój się. Na pewno jesteś już mokra. Mogę? Sięgnął do jej spodni. Znieruchomiała. Tylko włoski na ciele stawały, kiedy czuła jego dotyk. Wsunął rękę w jej majtki i sięgnął palcem niżej dotykając szparki i starając się delikatnie rozchylić jej wargi. Była starannie wydepilowana z pozostawionym tylko paseczkiem typu ticket na wzgórku łonowym. – no widzisz? Uśmiechnął się czując na ręku jej ciepło i wilgoć. – poczekaj szepnęła – zaraz będzie bardziej mokro – uklęknęła przed nim i wzięła go do ust. Przesuwała po nim językiem, zasysała całego i obciągała go z nieskrywaną przyjemnością aż zaczął się odchylać do tyłu i jęczeć. Nie. Zatrzymał ją. Najpierw trochę się pobawimy. Pchnął ją na łóżko, zdjął jej spodnie i rzucił na podłogę, po czym ukląkł między jej rozchylonymi udami. Palcami lekko rozchylił jej wargi i ostrożnie ją polizał, smakując, żeby zaraz polizać nieco mocniej. Wziął ją w usta i przez chwilę delikatnie ssał. Jęknęła. – fajnie? – zapytał i liznął. Jęk. – acha. – uśmiechnął się i dalej drażnił ją językiem przytrzymując samozaciskające się uda. Zaczęła jęczeć i gładzić go po głowie. Kiedy czuł, że już jej mocno dobrze, przerwał i stanął w pełnej okazałości przed nią. Chodź tu moja maleńka. Uniósł się nad nią i celując we właściwe miejsce. Zaczął delikatnie napierać. – Ooo – ciasno – ummm – jak miło – pchnął mocniej, po czym wysunął się i wepchnął z pełnym impetem do końca. Krzyknęła. Dopchał się tak, że nasadą prącia naciskał na jej łechtaczkę. Stanęły jej sutki kiedy zaczął ją miarowo posuwać, przykrywając swoim ciałem i patrząc prosto w oczy. Qwa jak ona o tym marzyła. Chciała, żeby rżnął ją na wszystkie sposoby. I jakimś sposobem miała do niego zaufanie. Był dobrze obdarzony. Wiele razy zastanawiała się jaki skarb skrywają jego slipy i nastawiała się na rozmiar średni europejski, no, może ciut większy. A tu taka niespodzianka… nie żeby to miało kluczowe znaczenie, ale w żartach o gustowaniu w długich i grubych było ziarnko prawdy. Podniósł się i uniósł jej pupę do góry. Teraz klęczał na brzegu łóżka i ruchał ją trzymając ją za biodra. Za chwilę puścił z jednej strony i położył kciuk na łechtaczce. Pisnęła. -Taaak? To ci się podoba? Pokaż jak sama to robisz. No dawaj rączkę – złapał jej prawą dłoń i położył na jej odsłoniętej cipce. Przerwał posuwanie. Jęknęła. – jeśli mam Cię dalej posuwać to musisz sobie zasłużyć. No, pokaż jak sobie sama robisz dobrze. Robiłaś to już z myślą o mnie? Zawstydziła się i zaczerwieniła. – Tak. – to dobrze – pochwalił – to teraz ja chcę zobaczyć. Rób. Sięgnęła do łechtaczki i palcami z wolna zaczęła zataczać małe kółka. Potem trochę przyspieszyła i zaczęła kręcić pupą, żeby dosięgnąć jego sterczącego penisa, ale on się odsunął. Nieee. Teraz ty. Masuj się. No dalej. Masuj ją ładnie. No dalej szefowo, przecież wiem, że potrafisz. Taka zdolna. O tak. Grzeczna dziewczynka – właściwie nie była jego szefową, tylko żoną szefa. I wciąż kazała mu się zwracać do siebie na Ty. Jednak on mówił tak do niej tylko kiedy byli całkiem sami, co się zdarzało nadwyraz rzadko. W większości sytuacji używał określenia “szefowo”, co też jej się podobało – a nawet lekko jej schlebiało. Zresztą, starali się nie wzbudzać żadnych podejrzeń, zwłaszcza u jej wyjątkowo zazdrosnego partnera, który i bez ich nawet zwykłych pogawędek dotyczących codziennych spraw, był wystarczająco nieufny i czepialski. Klepnij ją. Spojrzała pytająco. – Daj jej klapsa! – Dlaczego tak długo z tym zwlekałaś? Maleńka… Przecież już dawno mogło być Ci tak przyjemnie… – Ooo tak. Bardzo ładnie. Klapsik i jedź. No jedź. Zaczęła ciężko dyszeć, kiedy nagle wszedł w nią ponownie i zaczął dziko posuwać cedząc przez zęby jak bardzo chciał ją przelecieć od pierwszego razu kiedy ją ujrzał. I jak w myślach ruchał ją w miejscach, w których mieli ze sobą styczność na co dzień. W biurze, na budowie, w terenie, czy w sklepie. Nawet w domu, kiedy pomagał jej przynieść zakupy do mieszkania. Była zalana skokami, kiedy nagle obrócił ją i postawił tyłem do siebie z uniesioną do góry pupą. Aż się skuliła, kiedy dotknął jej drugiej dziurki. Bardzo się bała. Nie bój się pogładził ją po pośladkach, jednocześnie śliniąc palce i przenosząc tę wilgoć na jej odbyt i zaczynając delikatnie masować. Spięta. Ok. Nie bój się. Włożył jej normalnie i zaczął się poruszać w pochwie, cały czas trzymając palec na jej drugiej dziurce. Wygięła się w łuk jeszcze bardziej wypinając tyłek kiedy znienacka jego palec znalazł się w jej kakaowej dziurce, otoczony zaskoczonym i automatycznie zaciśniętym mięśniem. Kciukiem zaczął ruchać jej drugą dziurkę jednocześnie posuwając ją od tyłu. Sięgnęła do łechtaczki. – good girl – Dołożył jeszcze śliny i dalej pracował nad jej najwyraźniej dziewiczymi terenami. Faktycznie, nie miała zbytniego doświadczenia w tamtej sferze, a to, którym dysponowała, nie wzbudzało w niej zbytniego entuzjazmu. Jej partner miał całkowity zakaz nawet zbliżania się do tamtych jej sfer. Ale teraz czuła się inaczej. Była rozpalona i pieszczoty tamtych rejonów odbierała jako bardzo ekscytujące. W końcu spróbował wbić się tam penisem. Jęknęła. Rozluźnij się. Będzie dobrze. Zaufaj mi. No, rozluźnij pupkę. Ooo tak. Spróbował jeszcze raz i poszło. Zaczął się powoli poruszać, po czym przyspieszył. Podniósł ją do pionu i objął od tyłu ramionami. O taaak, jesteś cudowna. Złapał za piersi i uszczypnął sutki. Potem sięgnął na dół i zaczął pocierać ją palcami lekko, przez fałdki warg, wiedząc, że teraz jest szczególnie wrażliwa. Zaczęła ekstatycznie jęczeć i rytmiczne nabijać się na niego tyłkiem. O Boże, pierwszy raz uprawiała seks w ten sposób. Myślała, że zaraz poleci, że straci zmysły, a on jechał i nie przestawał. Co rusz powtarzał jeszcze, że dobrze sobie radzi i że ma kontynuować. Niesamowicie ją to podniecało. Chciała spełniać jego rozkazy. Ooo taaaakkkk…. Ooooo, zaczął jechać jeszcze szybciej. Czuła, że zrobił się jeszcze większy, kiedy trysnął w nią fontanną spermy. W tym samym czasie trzymając jego rękę swoją, zgwałciła swoją łechtaczkę jego palcami.

    Nie wiedziała co w nim takiego jest! Co mi się tak w Tobie podoba? Pomyślała w duchu. Ciało, oczy, dłonie, bicki i klata, łydki, tyłek, ale w ogóle tak mi się dobrze z nim rozmawia i rozumiemy się i lubię go słuchać kiedy tłumaczy jak coś trzeba zrobić… i jak do mnie mówi. Haha. Chciałabym żeby mnie jeszcze raz upalił tak jak kiedyś. Ale teraz sami. Albo żeby palił razem ze mną i snuł ze mną te długie historie – projekty, pomysły i żarty ☺️ I koniecznie wkręty żeby się obśmiać. I pójść gdzieś na spacer tak jak wtedy. Ale na jakimś etapie i tak wrócilibyśmy do auta i tam zaczęli się całować, po czym przenieślibyśmy się do tyłu, żeby zrobić to tu i teraz na opustoszałym parkingu. Ogień. Najgorsze, że czuła tą “elektryczność”, to napięcie.

    I czuła jeszcze zawadiackie spojrzenie jego brata, który się wiecznie do niej szczerzył. Wyglądał tak, jakby coś więcej widział. Lub wiedział. Ale nie umiała go niestety rozgryźć. Zresztą, to było bardzo miłe, kiedy ktoś tak otwarcie się do niej śmiał (nawet pomimo tych wątpliwości).

    Leżeli zmęczeni i spoceni na łóżku, ona oparta o jego ramię, z ręką na tej ulubionej, umięśnionej od ciężkiej pracy, lekko owłosionej klacie. Chciała go lizać i gryźć po tych twardych ramionach. Ssać silne palce i kąsać po brzuchu. Nadal nie wierzyła, że to co się stało przed chwilą, było prawdą. A jednocześnie czuła się wyluzowana i nieskrępowana, jakby to była jakaś norma, jakby byli kochankami od lat. Daj mała, zapalimy i może coś zjemy, żebyś miała siłę na powtórkę. Uśmiechnął się szelmowsko. Powtórkę? Zadrżała. Była, eufemistycznie ujmując, zmęczona. Ale to było przyjemne zmęczenie. – Chciałbym żebyś teraz Ty się trochę pomęczyła. – Spojrzał na nią tymi niebieskimi jeziorami z charakterystyczną blizną pod jednym okiem. Siądziesz na mnie ślicznotko? Tak, żebym mógł podziwiać twoje seksowne cycki jak falują nade mną. Od razu zrobiło jej się gorąco. Mówiąc to przesunął ręką po jej nodze – od dołu do góry, tak jak kiedyś widziała to na jakimś filmie. Taka niewinna pieszczota, o której zawsze marzyła, a żaden z jej dotychczasowych kochanków na to nie wpadł. On wiedział wszystko jakby czytał z jej myśli. To było szokujące. Robiła się na nowo gotowa. Chciała wsiąść na niego przodem a potem tyłem i ujeżdżać go ile sił. Chciała wszystko. Przesunął się do niej i zaczął na nowo całować. Jesteś taka słodka. Wiedziałem, że te usta są stworzone do całowania. I do pieprzenia. Weź go przygotuj kruszynko. Chcę Cię jeszcze. Za długo musiałem czekać i powstrzymywać się przed rzuceniem się na Ciebie. A pamiętasz wtedy, jak zadzwoniłaś że potrzebujesz podwózki? OMG, chciałem skręcić w każdą boczną ulicę, wywieźć Cię gdzieś na bezludzie i spełnić wreszcie swoje fantazje. Chciałem porządnie Cię wyłomotać i zlikwidować twoją, z daleka widoczną frustrację… Nie wiedziała, że aż tak było to widać… Masakra. Myślała, że się dobrze maskuje i jak już to czasem tylko coś zażartowała z pikantnym podtekstem… widocznie on widział więcej. Miała w każdym razie nadzieję, że tak jest i że nie wszyscy dostrzegają, że jest, krótko mówiąc, “niedopieszczona”, bo z jej oficjalnym partnerem już od dawna nie łączyło ich nic oprócz pracy i gospodarstwa domowego.

    Zsunęła się niżej, zginając kolana i ponownie klękając na pieska, ale tym razem z twarzą tuż przy jego fallusie. Ustawiła się bokiem do niego, tak, żeby mógł podziwiać jej wygięte w łuk plecy i ładnie teraz zaokrągloną pupę. Wciągnęła brzuch. Była przepełniona kompleksami na punkcie swojego ciała i nie mogła przestać się kontrolować… do momentu kiedy on zaczynał przesuwać dłońmi po jej obnażonym ciele i głaskać ją tak, że nie patrząc potrafiła wyczuć w jego rękach zachwyt, który wywoływał w niej dodatkowy dreszcz jeszcze oprócz tego pochodzącego z drażnienia zakończeń nerwowych znajdujących się na jej skórze. Nie sądziła nigdy, że ma ich aż tyle i to nawet tam, na zwykłych plecach, i że są aż takie wrażliwe. Wzięła go do ręki, ledwo się mieścił, i polizała. Pod dotykiem jej ust i języka znowu urósł i stwardniał a ona znowu zrobiła się wilgotna. Nie do wiary. Po czymś takim powinna mieć dość przynajmniej na tydzień, a ona jest gotowa, jakby nic przed chwilą nie było! Włożyła go całego do ust i zaczęła rytmiczne obciągać. Złapał ją za jej króciusieńkie włosy, właściwie za głowę i zaczął posuwać ją w usta. Było to niesamowicie podniecające. Jarała ją tą nutka władzy, jaką miał nad nią w trakcie takiego seksu. Wreszcie się mu wyrwała i wspięła się na górę, żeby dosiąść go na jeźdźca. Był znowu duży i twardy, więc zaczęła powoli, jakby nie mógł się tam zmieścić. Zawisała w połowie i unosiła się ponownie do góry. Teraz on był na dole. Patrzył na nią i trzymał za kołyszące się piersiątka. W końcu złapał ją w talii i nabił do końca, po czym zaczął przesuwać to to w przód to w tył. Krzyknęła, ale jednocześnie dopasowała ruchy i zaczęła mocno go ujeżdżać. – wiesz, gdzie ma być twoja ręka? – zapytał. – ale ja tak nie potrafię. Jęknęła. – to spróbuj. Złapał jej rękę i wziął do ust jej palce, zostawiając na nich dużo śliny, po czym skierował ją na cipkę. Palcami sięgnęła w kierunku łechtaczki. – dobrze – pochwalił. I teraz jedź. Chcę żebyś doszła na mnie, mając mnie w sobie. Chcę poczuć twoje skurcze maleńka. Jedziesz. O taaak. Dalej. miotała się na nim usiłując jednocześnie drażnić swój koralik. Była jak w jakimś amoku. Jechała na nim, pieprząc się na jego oczach, pod jego skupionym i wyrażającym nieskrywaną przyjemność i coś jakby zaciekawienie wzrokiem. Nagle zaczęła cała drżeć jak nigdy dotąd. Zalała ją dosłownie fala dzikiej rozkoszy. Przestała nawet jęczeć, a z oczu popłynęły jej łzy. To było tak nowe, piękne i niewyobrażalnie przyjemne! Całkowicie straciła nad sobą panowanie i musiał ją przytrzymać w górze i sam dokończyć gwałtownie poruszając biodrami. Na koniec wydobył z siebie zduszony krzyk tryskając tak, że ciśnienie poczuła wysoko w szyjce macicy. O matko! Skąd on wziął takie wielkie kondomy? 😱😁 Zmęczona opadła w jego ramiona, wciąż jeszcze lekko drżąc od gwałtownego orgazmu.

    – musimy Cię nakarmić mała – stwierdził po chwili ze śmiechem – bo już się cała trzęsiesz i pewnie zaraz spadną ci cukry. – To od rozkoszy – odparła chcąc zaprotestować i jakby również samej sobie wytłumaczyć nieznane dotąd reakcje swojego ciała. – jakiej rozkoszy? – Zażartował – czyżbym sprawił Ci przyjemność? – zaśmiał się sarkastycznie, paznokciem przesuwając po jej plecach wzdłuż kręgosłupa, aż znowu przeszły ją ciarki, o czym natychmiast poinformowały sterczące jak na zawołanie sutki. Nie mogła wyjść z podziwu, jak on wiedział, co sprawia jej największą przyjemność. Przecież nikomu nigdy o tym nie mówiła – o swoich, jak uważała “szczeniackich” fantazjach. No bo niby jak? Żeby pojechał jej paznokciem po plecach? Prędzej spaliłaby się ze wstydu. Tzn. tak myślała wcześniej, ale teraz, przy nim, kiedy oddała mu nawet swoją niemal dziewiczą, drugą dziurkę, już się tak bardzo nie krępowała. Jego towarzystwo jej nie peszyło. Nawet na chwilę zapomniała o swoich licznych kompleksach. – myślałem, że lubisz tylko patrzeć jak maluję albo robię coś innego… podjął temat. – oczywiście, że tak – odparła – ale wolę to “coś innego” – uśmiechnęła się lekko zawstydzona – i nie tylko patrzeć. – teraz już spaliła buraka. Pocałowała go delikatnie i z czułością. – Tak? Zapytał sięgając do jej szparki. Nie tylko patrzeć? No proszę, proszę… – wyraził niby zdziwienie – a ja myślałem… Hmmm. Dobierał słowa. – No wiedziałem, że musisz potrafić się dobrze rżnąć, ale nie sądziłem, że jesteś taka… taka nieśmiała… Tzn. to on, skurwiel, roztoczył wokół Ciebie aurę takiej “łatwej” suczki. Pies ogrodnika. Ale ty taka nie jesteś… Zaskoczyłaś mnie trochę… – mam nadzieję, że byłem dostatecznie delikatny – zaśmiał się i podniósł jedną brew 😏 – moja Ty nieśmiała suczko. bo jesteś taką fajną suczką, o jakiej faceci nie mają nawet odwagi marzyć. Kumpelą, przyjacielem i a do tego namiętną kochanką. A wtedy stajesz się taka delikatna. Ta twoja ciasna, niemal nierozdziewiczona cipeczka, musimy ją trochę rozruchać, żeby się odprężyła, ta gęsia skórka pod choćby smyrnięciem. Jesteś rozkoszna. Połączenie kurtyzany z cnotką niewydymką. I musimy popracować nad twoimi orgazmami. Musimy Cię otworzyć na rozkosz. Zasługujesz na nią. Jesteś wspaniałą, piękną kobietą i powinnaś być spełniona na każdym polu i pewna siebie. Ty też możesz mi rozkazywać w łóżku. A ja będę spełniał twoje rozkazy… co Ty na to? Hmmm? O Boże. Znowu robiła się mokra! To jest jakieś szaleństwo!

    – Nie-e! Wziął ją za rękę. Teraz idziemy jeść. Musisz nabrać sił i się zregenerować. Coś mi się zdaje, że nie przywykłaś do takiej siłowni. – Znowu ten zawadiacki uśmiech. Faktycznie, nagle poczuła, że jest w stanie wciągnąć konia z kopytami. Hahaha. Kilka orgazmów pod rząd, gimnastyka i siłownia razem wzięte, do tego spore emocje i adrenalina zrobiły swoje. Poruszyła się, żeby wstać. – zostań. Ja coś ogarnę. Zaskoczył ją, ale posłuchała. Pierwszy raz w życiu, facet pobiegł zrobić dla niej jedzenie. Zdążyła pomyśleć, że chyba śni oraz, że takim kluczem jak jego, to owszem, można ją “otwierać” i po chwili spała już jak dziecko.

    Obudziło ją łaskotanie. Zasnęła na boku, a teraz na odsłoniętej talii poczuła coś mokrego. Otworzyła oczy. To on polewał ją słodkim mlekiem z tubki i to zlizywał. – pomyślałem, że na pierwszy rzut, zanim przywiozą żarcie, przyda się nam trochę czystej energii… i przytknął jej do ust metalową, jak za komuny, tubkę z mlekiem. Wow! Skąd on wziął takie coś! Nie jadła tego od czasów dzieciństwa! Odwrócił ją na plecy i zaczął polewać brzuch i pępek. Ssał. Sutki stanęły jak na zawołanie. Wtedy oczywiście przeszedł do biustu. Polewał cienkim strumyczkiem wokół skutków i zlizywał precyzyjnie po namalowanej mlekiem ścieżce, skrzętnie omijając wręcz wyrywające się z piersi sutki. Drażnił się z nią! Coś podobnego! Chciała żeby ssał jej suty, tu i teraz i nie mogła wytrzymać tego dżaźnienia się z nią. Zaczęła kręcić tyłkiem i poruszać biodrami w górę i w dół. Nogi miała zaciśnięte i oplecione o siebie, jakby miała się zaraz posikać. O kurwa. Faktycznie musiałaby się wysikać. Sięgnął rękami między jej nogi i siłą je rozwarł. – muszę siku – jęknęła protestując. Nie puścił. – to teraz będzie tym ciekawiej – uśmiechnął się szelmowsko. O Boże! A jak się posika w trakcie? 🙈 spanikowała. Chciała się spod niego wysunąć, ale już ja uwięził. Swoimi silnymi rękami przytrzymywał jej ręce nad głową, a u dołu przytwierdził ją swoim ciężarem. – Gdzie szefowej tak śpieszno? – Zapytał. – mamy tu jeszcze coś do załatwienia… bez problemu trzymał jej obie ręce swoją jedną, wielką łapą. Uwielbiała te silne spracowane dłonie. Drugą ręką już szykował przedpole dla swojego “klucza”. Ładnie się zaczyna to otwieranie, pomyślała. – chcę siku – pisnęła. – nieee, teraz nie. Nie bój się malutka. Rozluźnij się. Zaufaj mi. Nic się nie stanie. I zaczął ją rytmiczne posuwać. – ręce nad głową – rozkazał – po czym wziął ją za uda, rozwarł je i uniósł do góry. Leżała całkowicie bezbronna i obnażona pod nim i do tego chciało jej się siku. – masuj ją – rozkazał. Popatrzyła przerażona. Nagle dał jej klapsa w cipke. OMG! – Tak? Podoba Ci się? – Tak- wyjąkała. To poproś ładnie. – proszę… – nie tak! Ładnie! – bardzo proszę… – bardzo proszę co? – bardzo proszę panie… – dobra dziewczynka. Po czym wymierzył jej klapsa w nabrzmiałą cipkę. – a teraz Ty- rozkazał. No, szybko, bo zaraz będzie dostawca z pizzerii. Nie chciałbym musieć go wpuścić i prosić, żeby poczekał i patrzył, jaka jesteś nieposłuszna… Spazmatycznie zaczęła masakrować swoją łechtaczkę, kiedy on ruchał ją najmocniej i najgłębiej jak się da. Nagle przestał i tuż przed nadchodzącym finałem złapał ją za rękę. – obróć się tyłem – Prawą ręką złapał za jej prawą nogę i jednym ruchem przerzucił na kolana. Natychmiast wbił się w nią z impetem aż po samą nasadę i wrócił do systematycznego ruchania. – co miałaś robić? Nie widzę. No dalej. Klaps w pupę. Zaszczypało, a jej wagina na chwilę się rozluźniła i puściła soki. – ughhh… jęknęła. Znowu klaps. – ooo jak siadło! Szefową też trzeba czasami skarcić. Dlaczego tak rzadko przy-cho-dzi na bu-do-wę. Nie-da-się-cho-ciaż po-o-glą-dać… pieprzył ją miarowo.

    Ja też chciałam Cię widzieć! Tęskniłam -Zakwiliła żałośnie. Czemu tak rzadko się pokazywałeś? – żeby Cię nie rozpraszać szefowo – zaśmiał się – bo potem nie możesz się skupić na pracy siedząc w rozkroku na tej piłce, faktycznie w biurze zamiast fotela miała wielką piłkę gimnastyczną, kiedy na mój widok zaczynają ci krążyć po głowie włochate myśli. – Skąd wiesz! Zachnela się ale z uśmiechem. Było widać, moja ty nieśmiała suczko.😃

    – No a teraz za karę, że tak długo się nie pokazywałaś, zrobisz sobie dobrze. Mocno. Chcę Cię czuć. Jechała ręką z całej siły kiedy zaczęła zalewać ją fala ciepła. Zaczęła krzyczeć i rzucać tyłkiem. Nie przestawaj szeptał i dalej ją posuwał. Dobrze, taaak, otwórz się. Teraz, o taaaaak, ooooo, teraz on spazmatycznie dochodził.

    ***

    Budząc się powoli przypominała sobie gdzie jest i co, a raczej kto jest obok niej. OMG! Spanikowała. A jednak to nie był sen. Powoli się podniosła. Oj. Obolała. Nie przypominała sobie, żeby kiedykolwiek została tak wyłomotana. Poszła wreszcie do łazienki. Czy nie chciało jej się wcześniej siku? Aaaa… tak, przypomniała sobie, że jej nie puścił i zmusił do orgazmu z pełnym pęcherzem. Odlot. Boże, co to było? Odkręciła wodę pod prysznicem i weszła pod deszczownicę. dała gorącej wodzie spływać po głowie, twarzy i ramionach. Jednocześnie po jej udach spływał przetrzymany gorący i chyba gęsty już mocz. Nagle wszedł do niej pod prysznic. Wziął żel na ręce i stojąc za nią zaczął powoli namydlać jej ramiona, delikatnie ściskając i masując barki. Jego silne dłonie gładko sunęły po jej śliskiej skórze i już mył ją z przodu: piersi, brzuch, wzgorek lonowy. Chodź tu, przyciągnął ja do siebie i szepcząc do ucha złapał ją za pupę i rozszerzył pośladki. W tym momencie z tyłu poczuła jego sterczącego fiuta. On jest chyba nienasycony, zdążyła pomyśleć, kiedy już sprawdzał jak stan jej wilgotności. Oczywiście pod wpływem mycia jej a także szeptania jej do ucha, zareagowała prawidłowo, natychmiast robiąc się mokra i ponownie gotowa. – jesteś cudowna – szepnął zachwycony tym niesamowitym mechanizmem – zawsze gotowa. Na mnie. Wsunął jej kciuka i trochę poruszał, następnie złapał za biodra, wymierzył i celowo przejeżdżając końcówką penisa po jej drugiej dziurce, wszedł w nią od niechcenia. Krzyknęła, a na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. – aaa, tam chcesz… spostrzegł gwałtowną reakcję jej ciała – no dobrze – odparł – zbierając w ustach ślinę, wycelował i wypluł na jej szare pośladkową, po czym zaczął rozcierać wilgoć po jej wrażliwej, drugiej dziurce. – pochyl się i rozluźnij. Natychmiast spełniła polecenie. Wsunął w nią najpierw palec i z wolna zaczął wysuwać go i wsuwać coraz szybciej. – luźno – ostrzegł. Starała się rozluźnić zwieracz, ale nie potrafiła. Wyjął palec i ostrożnie zaczął wbijać się w jej, do szaleństwa ciasną kakaową dziurkę. W końcu był tam już cały, złapał ja za piersi i wpychał się w jej odbyt. Jęczała głośno starając sama się na niego nabijać. Sięgnęła do cipki.- Good girl – zauważył zadowolony. Wiesz co masz robić. Pieprzyli się teraz pod prysznicem. Który to już raz dzisiaj? Skąd on bierze tą energię? Czuła niepokojąco rozkoszne rozpieranie w swojej “dziewiczej” dziurce. Nie sądziła, że to jest aż takie przyjemne! Znowu dochodziła i to będąc ruchaną w tyłek! Zawstydziła się. Robiła z nim rzeczy, o które sama się nie podejrzewała. I prawie w ogóle się nie wstydziła! – dobra pupa! Pochwalił. Bardzo dobra.

    ***

    -Wiesz, że nie możemy być razem, mała. – Wiem. – odparła smutno. – ale nie bądź smutna! Zobacz jak było nam dobrze! Teraz do swoich spraw i… do następnego razu. – a będzie? Zwątpiła. – jak będzie trzeba, to będzie. Teraz zajmij się sobą i rób wszystko, żeby Ci było dobrze. A ja jestem do Twojej dyspozycji, kiedy tylko będziesz coś potrzebować. Ruchanka też. Ale zobaczysz, wkrótce sobie ułożysz z kimś życie i zapomnisz o mnie. – nie zapomnę! – zobaczymy. Uciął. – chodź, wziął ją za rękę. Musimy jechać. Pocałował ją krótko. Popłynęła jej łezka. Klepnął ja jeszcze w pupę i kazał być grzeczną. – dasz sobie radę mała! A jakby co, to dzwoń.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kociara

    Tagi: romantic, anal, zdrada, ostro, 

  • Spiaca Natalka

    Jak co roku Krystian wybierał się na wakacje do swojego wujostwa. Zazwyczaj był u nich 2 tygodnie, lecz teraz ma być u nich cały miesiąc. Nie przeszkadzało mu to, lubił tam być. Zawsze ta odmiana wyjechać ze wsi do miasta. Oprócz wujostwa była również o 2 lata młodsza kuzynka Natalia.

    Była ona drobną blondynką, jej włosy sięgały aż do tyłka, który z roku na rok był się jędrniejszy, a biodra coraz bardziej okrągłe. Biust również stawał się okrąglejszy. Natomiast Krystian to wysoki brunet o brązowych oczach i głębokim spojrzeniu, praca na wsi spowodowała, że był umięśniony, nie jedna dziewczyna się za nim oglądała.

    Gdy już dotarł na miejsce, kuzynka rzuciła mu się na szyję.

    – No nareszcie. Wiesz ile, na Ciebie czekałam.

    – Mogę się tylko domyślać, ale już jestem młoda.

    Podszedł do wujostwa i przywitał się z nimi.

    – Krystian mamy remont pokoju więc będziesz musiał spać w jednym pokoju z Natalią, rozłożymy Ci materac na wieczór.

    – Nie ma problemu, to pójdę zanieść rzeczy teraz.

    Kierował się do pokoju Natalii a ona wraz z nim, położył torbę i usiedli razem na jej łóżku.

    – To, co jakie plany na dziś młoda, idziemy dziś do Huberta ?

    – Wiesz chyba nie dziś, rodzice wychodzą do znajomych i pozwolili nam zrobić małą imprezę u nas. Więc wpadnie Ola, Aga i najprawdopodobniej Robert.

    – Piwo kupione ? hehe

    – Właśnie tu jest problem, trzeba kupić, a Huberta nie ma.

    – To faktycznie tak na sucho. Idę się wykąpać młoda, bo ta podróż była gorąca i męcząca.

    – Okej to czekam na dole z rodzicami.

    Gdy już Krystian był wykąpany oraz przebrany, zszedł do salonu, gdzie czekali na niego wujek wraz z Natalką.

    – Zaraz obiad będzie gotowy, zjemy wspólnie.

    – Dobrze.

    Usiadł obok nich i wspólnie oglądali TV.

    – I jak w szkole Tobie idzie Krystian ? Zagadał wujek.

    – Dobrze zdałem, z niektórych przedmiotów lepiej z innych gorzej, ale zdane.

    – Obiad gotowy, więc chodźmy zjeść.

    Po obiedzie wszyscy się rozeszli, a Krystian siedział i oglądał TV. Do pokoju weszła Natalia i coś szuka po szafkach. Po czym podchodzi do Krystiana, siada obok niego i mówi po cichu.

    – Piwa nie będzie. Wiem, gdzie mama chowa winko.

    – Z braku laku i wino będzie dobre.

    – Nie narzekaj, zaraz rodzice idą, a ja idę się przebrać, bo dziewczyny zaraz będą.

    – To za chwilę i ja przyjdę, zawołaj mnie, gdy się przebierzesz.

    Wujek z ciocią właśnie zmierzali w kierunku wyjścia.

    – Tylko grzecznie ma być, my wrócimy ok. 3-4 jak coś się zmieni, poinformujemy was.

    Gdy wyszli, Natalia prędko ruszyła w kierunku swojego pokoju. A Krystian czekał spokojnie. Potrzeba skorzystania z toalety była silniejsza, gdy przechodził obok pokoju Natalii, zauważył lekko otwarte drzwi, a przez szparę. To, co zauważył, spowodowało mocniejszą pracę serca, Natalia właśnie naciągała na siebie legginsy. Przez ułamek sekundy widział jej tyłeczek w czerwonych stringach. Nigdy nie myślał o niej w tej perspektywie, bardzo ją lubił, ale nigdy nie pożądał. Szybko poszedł do toalety, a gdy już z niej skorzystał, usłyszał wołającą go Natalię. Teraz mógł ją zobaczyć w całej okazałości. Miała na sobie czarne legginsy a do tego top lekko odkrywający brzuszek, wyglądała pięknie w tych długich rozpuszczonych włosach.

    – Co się drzesz młoda, jeszcze głuchy nie jestem. hehe

    – Co się czepiasz stary. Ubieraj się, dziewczyny będą za 10 min, ale Roberta nie będzie.

    Ta wiadomość go trochę przy smuciła, bo lubił jego towarzystwo, a nie koniecznie dziewczyn, uważał je za puste lalki nadające się tylko do puknięcia. Gdy usłyszeli dzwonek, Natalia prędko ruszyła w ich stronę. Krystian spokojnie się przebrał i zmierzał w kierunku salonu. Wtedy zobaczył na stole dwie butelki wina i jakieś przekąski, Ola i Aga podeszły do niego i się przytuliły.

    – Fajnie Cię widzieć, Natalia mówiła, że będziesz miesiąc u nas. Więc zapraszam Cię na moje 16 urodziny.

    Powiedziała Ola, obie były podobnie ubrane, ale spod dziurawych spodni Oli widać było, że miała na sobie kabaretki.

    – Otworzysz wino?

    Przerwała Natalia, podając mu butelkę wraz z otwieraczem.

    – Pewnie mały alkoholiku. hehe

    Spokojnie opróżnili jedną z butelek, rozmawiając na różne tematy, Krystian czuł się odosobniony. Wtedy Aga wpadła na pomysł zagrania w ” Prawda czy Wyzwanie “. Wszystkie dziewczyny zaczęły się śmiać. Wszyscy się zgodzili, więc by rozstrzygnąć, kto zaczyna. Zakręcili butelką, padło na Olę.

    – Ola prawda czy wyzwanie ? Zapytała Natalia.

    – Prawda.

    – Czy kiedykolwiek fantazjowałaś o którymś z nauczycieli ?

    Dziewczyny zaczęły się śmiać, a Krystian wtedy zrozumiał, że ta gra może być, ostrzejsza niż mu się na początku zdawało.

    – Tak, teraz moja kolej. Krystian prawda czy wyzwanie.

    – Prawda.

    – Często się masturbujesz ?, Go aż przytkało, nie myślał, że może być aż tak ostro na samym starcie.

    – Czasami się zdarza. Dobrze to teraz moja kolej.

    – Aga prawda czy wyzwanie ?

    – Wyzwanie.

    – Odważna jesteś, Natalka czy masz bitą śmietanę lub czekoladę ?

    – Zaraz sprawdzę.

    Po chwili wraca z bitą śmietaną.

    – Dobrze to teraz się połóż i odkryj brzuch.

    Gdy to zrobiła, Krystian narysował jej na brzuchy serce.

    – A teraz masz dać to komuś zlizać.

    – Sam to narysowałeś więc smacznego.

    Krystian tak jakby na to czekał, teraz mógł poczuć delikatną jej skórę oraz słodki przyjemny zapach jej ciała.

    Gra trwała w najlepsze a dziewczyny coraz odważniejsze, Aga całowała się z Natalią, a Krystian tańczył przed nimi w samych spodniach. Niestety musiały się zbierać. Pomogły jeszcze tylko, ogarnąć pokój Natalii, a Krystian w tym czasie poszedł się wykąpać. Gdy wychodził z łazienki, Natalia przechodziła obok.

    – Dobra teraz ja idę się szybko wykąpać, jak masz siły, możemy jakiś film obejrzeć.

    – Okej byle nie porno. haha

    – Hahaha chciałbyś.

    Krystian wszedł do pokoju Natalii i usłyszał dźwięk wody, przez wypity alkohol, do głowy wpadł mu pomysł, aby ją podglądnąć. Niestety nic nie zauważył, więc wrócił do pokoju i położył się na materacu. Gdy wróciła, była ubrana w krótkie spodenki oraz koszulkę na ramiączkach.

    – Chodź, przestawimy materac i postawimy tutaj krzesło i będziemy na moim łóżku oglądać.

    Wszystko ustawili, tak jak chcieli i zabrali się za oglądanie komedii. W połowie filmu usłyszał, jak Natalia słodko chrapie. Nie chciał jej budzić i już powoli wstawał z łóżka, gdy do głowy wpadł mu pewien pomysł. Delikatnie się do nie przybliżył i dłonią dotykał jej boku, czuł jej delikatną skórę i powoli, aby jej nie zbudzić. To mu nie wystarczyło, teraz dłonią macał jej pośladki, były tak cudownie miękka, najprawdopodobniej spała bez bielizny, bo nie wyczuł ich przez materiał spodenek. Jego penis budził się do życia. Sprawdził raz jeszcze czy na pewno śpi. Spała więc postanowił to sprawdzić, zszedł troszkę niżej, i gdy był na wysokości jej pośladków, delikatnie je odchylił. Faktycznie nie miała bielizny, jego oczom ukazała się drobna i gładka myszka. Tak bardzo chciał jej dotknąć, polizać, lecz jedyne, na co się odważył, to polizanie jej części pośladków, wystających ze spodenek. Dotykał jej ud były takie drobne, i tak gładkie w dotyku. Wtedy ruch Natalki go przestraszył, jakby to wyglądało on przy jej pośladkach, byłaby ogromna awantura, lecz ona tylko się poruszyła i wypięła bardziej pupę, Krystian chwilę odczekał, aby mieć stuprocentową pewność, że śpi. A gdy już był pewny, ponownie wrócił do zabawy. Macał jej pupę jak oszalały, coraz bardziej czuł się podniecony, jego kolega stał na baczność od dłuższej chwili, teraz postanowił pobawić się jej myszką, delikatnie przyłożył na nią dłoń i przez materiał wykonywał na niej posuwiste ruchy, czuł, że robi się cieplej na niej, i najprawdopodobniej słyszał cichy jęk Natalii, lecz sama ona dalej leżała bez ruchu. Włożył rękę w spodenki Natalii i poczuł na niej jej wilgoć, tego było za dużo, powąchał palec, pachniała cudownie, postanowił sprawdzić jej smak i to, co poczuł, przekraczało jego wyobrażenie. Wyciągnął penisa ze spodni i powoli posuwał się po jej pupie. Jego sztywny kutas idealnie pasował do jej drobnej pupie, postanowił włożyć go w jej spodenki, choć na chwilę. Gdy to zrobił, poczuł jej gładkość i z tego podniecenia spuścił się na jej pośladki. Przerażony wstał i poszedł do łazienki obmyć się z pozostałości i zadowolony położył się na swój materac.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Reck