Category: Uncategorized

  • Swiateczny czas 2 z 4

    Popołudnie nadeszło. Wpadliśmy do sypialni i namiętnie się całowaliśmy. Szybko zrzuciliśmy ubrania, zostając tylko w bieliźnie. Siedziałem na skraju łóżka, ona na mnie. Jej nogi oplatały mnie. Mój kutas prężył się przez bokserki ocierając o jej majteczki na wysokości cipki. Czułem jak robi się wilgotna. Nasze języki splatały się ze sobą. Po paru chwilach byliśmy już nadzy. Odchyliłem swojego kutasa do tyłu. Nie chcieliśmy kochać się bez zabezpieczenia, a jej owulacja się była tuż, tuż. Moja żołądź ocierała się o jej pupę, twardniejące sutki o mój tors. Zmieniliśmy pozycję. Teraz żona leżała na plecach, a ja nad nią. Zszedłem niżej do piersi. Całowałem i ssałem sutki. Ona rytmiczne poruszała biodrami, tak, że mój kutas dotykał teraz jej drugiej dziurki. Sprawiało jej to przyjemność. Czułem, że się tam rozluźnia. Delikatnie próbowałem wejść, ale było ciasno. Na szczęście mieliśmy lubrykant w szafce nocnej. Sięgnęła ręką i nałożyła sporą porcję żelu na mojego członka. Teraz się udało. Nie wchodziłem głęboko. Pozwoliłem jej narzucać tempo. Sama poruszała biodrami. W tym czasie dalej zajmowałem się jej sutkami. Ssałem i przygryzałem. Były bardzo twarde. Przesunęła dłoń na swoją cipkę i okrężnymi ruchami masowała łechtaczkę. Położyłem dłoń na jej ręce i dociskałem. Wygięła się, wszedłem w nią głębiej. Razem doprowadzaliśmy ją do orgazmu łechtaczkowego. Kiedy szczytowała poczułem ścisk, a potem pulsowanie jej odbytu. To pobudziło mojego kutasa i delikatnymi ruchami wzmocniłem jej doznania. Ja także doszedłem, mój wytrysk był długi. Ciepło spermy wypełniło jej pupę. Taki szybki numerek. Dziś chyba nie dam rady więcej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV

    Prawdziwa historia sprzed ok. 3 tygodni…

  • Nic zobowiazujacego

    Pamiętam, że pracowałam wtedy jako kelnerka w restauracji położonej na terenie centrum handlowego. Rzeczony lokal nie był duży, a wykończenie z ciemnego drewna nadawało mu kameralny wystrój i pozwalało uciec od zgiełku otaczającego go wielkiego miasta.

    Jak zawsze po zakończonej zmianie spotkałam się ze swoim szefem w niewielkiej kanciapie na tyłach. Tam oboje z reguły liczyliśmy kasę i wychodziłam sama do domu.

    Tamtego dnia wszystko potoczyło się jednak zupełnie inaczej. Szef stanął za moimi plecami, a ja odruchowo się obróciłam twarzą w jego stronę. Wtedy pomimo panującego półmroku spojrzał mi głęboko w oczy. Dzięki temu niemal od razu wiedziałam, czego ode mnie oczekuje. Przecież chemia, jaka powstała w tamtym momencie między nami nie mogła tak zwyczaje zniknąć, ani obejść się bez żadnych konsekwencji.

    Mężczyzna stojący przede mną miał krótkie blond włosy i ostre rysy podłużnej twarzy. Trochę zbyt blisko położone względem siebie oczy psuły wygląd romantycznego kochanka, jednak ja już dawno wyleczyłam się z romantycznych przygód.

    Zbliżyłam się więc do niego o krok. Zrobiłam to nieśmiało, a na mojej twarzy zagościła niepewność. Nasze usta bardzo szybko znalazły się na kursie kolizyjnym i nieuniknione stało się wreszcie faktem. Pocałował mnie. Najpierw ledwie musnął moje wargi. Zrobił to niby przypadkiem, jednak ja zdecydowanie bardziej stanowczo oddałam pocałunek.

    Natomiast on w odpowiedzi przytulił się do mnie. Nasze następne pocałunki w jednej chwili stały się o wiele bardziej namiętne i zwyczajnie bezwstydne.

    Bez słowa komentarza położył obie dłonie na moich biodrach i to był jak dla mnie wystarczający powód, żebym przywarła do niego. Zrobiłam to na tyle zdecydowanie, że od razu na swoim podbrzuszu poczułam jego podniecenie. Opuściłam wtedy głowę, aby nasze usta w końcu mogły od siebie odpocząć.

    Oboje oddychaliśmy miarowo i chyba dopiero teraz docierało do nas, co tak właściwie zaszło. Wtedy właśnie zdałam sobie sprawę, że mam ochotę na więcej. Nieśmiało spojrzałam w jego oczy. Dostrzegam w nich tylko i wyłącznie z trudem hamowane pożądanie.

    Nieco zaskoczona cofnęłam się zalotnie. Najpierw o krok, ale gdy zobaczyłam charakterystyczny błysk w jego oku, wykonałam następne pięć w tył.

    Oparłam się, więc nie tracąc fasonu o drewniany blat niewielkiego biurka z monitorem, które stało w rogu niewielkiej kanciapy. Przez cały czas uśmiechałam się do niego uśmiechem pełnym pożądania. Celowo nawet rozszerzyłam nogi i zrobiłam to z taką gracją, jakiej zwyczajnie nie da się przeoczyć.

    Wykonane z czarnego materiału spodnie szczelnie pokrywały każdy centymetr, mojego zgrabnego ciała nadając pośladkom odpowiedniego kształtu. Kształtu, który podczas mojej pracy od zawsze był magnesem na napiwki. Myślę nawet, że z całą pewnością strój służbowy musiał już wcześniej działać na mężczyznę stojącego w tamtej chwili przede mną w odpowiedni sposób. Zresztą na każdego zawsze działał, jednak nie z każdym musiałam nawiązywać jakiekolwiek relacje.

    Ponieważ moja zmiana dobiegła końca, miałam już na sobie biały top bez rękawów. Cienki materiał odsłaniał połowę mojego wyćwiczonego brzucha. Ponieważ wieczory były już chłodne, na ramiona narzuciłam koszule flanelową w biało czarną kratę. Zdążyłam nałożyć już nawet adidasy, których biała jak śnieg skóra rzucała się każdemu od razu w oczy. W duchu nawet zdążyłam skarcić się za swój zbytni pośpiech, nim on wyrósł przede mną niczym kamienny posąg.

    W zamyśleniu wiernopoddańczo pochyliłam głowę, a on niczym wyjątkowo przykładający się do swojej pracy doktor, zaczął delikatnie lawirować swoimi dłońmi po moim ciele. Doskonale czułam jego pieszczoty, więc całkiem zamknęłam oczy, a na moich ustach pokazał się niewielki uśmiech akceptacji.

    Minęła zaledwie chwila, a byłam już gotowa. Podniosłam więc brodę i posłałam mu znaczące spojrzenie. Szczęśliwie nie musiałam zbyt długo czekać, aż sięgnie do moich spodni. Nieco niezdarnie rozpiął guzik, a ja niebawem poczułam jego dłoń na swojej nagiej kobiecości.

    Delikatny masaż części intymnej podziałał na mnie stymulująco i rozluźniająco. Przez ten cały czas był blisko mnie, a nasze ciała stykały się ze sobą bezwstydnie. Nietrudno było się nie zorientować w tym, że oboje chcieliśmy więcej. Odepchnęłam go więc delikatnie, a gdy się wreszcie cofnął, kucnęłam przy nim. Z właściwą sobie wprawą rozpięłam mu nie tylko czarny pasek od spodni, ale i rozporek.

    Nie pytając o pozwolenie, opuściłam na podłogę jego niebieskie dżinsy. Wylądowały tam wraz z jego bielizną. Szarpałam się przez chwilę z materiałem jego dżinsów, jednak wcale nie skutkowało to utratą klimatu. Od razu zauważyłam, że mężczyzna stojący przede mną jest już niemal gotowy do bardziej zaawansowanych igraszek.

    Jego nabrzmiały penis dziarsko sterczał przed moim nosem, ale jego wierzchołek ciągle nie skierował się ku górze. Rozchyliłam więc usta i niebawem poczułam jego lekko słonawy smak. Delikatna skóra szczelnie wypełniła moje usta, a ja z wprawą zaczęłam go ślinić.

    Jednostajnie ruszam czołem, a niewielkie pomieszczenie wypełnił charakterystyczny dźwięk wydobywający się z moich ust. Daleka wtedy byłam od wszelkich osądów, jednak z dzisiejszej perspektywy muszą stwierdzić, że przyrodzenie mojego ówczesnego szefa było naprawdę sporych rozmiarów.

    Tymczasem ciągle wykonywałam swoją pracę ustami oraz obiema rękami z niebywałym zaangażowaniem. Czekałam cierpliwie aż będzie wystarczająco twardy, a więc w pełni gotów.

    Dopiero kiedy jego spokojny oddech stał się bardziej przerywany, wstałam. Stanęłam wyprostowana przed nim ponownie. Nie czekając długo, puściłam zalotnie swoje spodnie i odwróciłam się tyłem do niego. Wypiłam się w jego stronę. Zaparłam się łokciami na jasnym blacie stołu, który stał przede mną.

    Od tamtej pory przez cały czas starałam się nie spuszczać z niego znaczącego spojrzenia. Nawet gdy stanął za mną, znacząco obróciłam nos, żeby nie tracić z nim kontaktu wzrokowego.

    Wszedł we mnie bez żadnego skrępowania. Zrobił to pojedynczym szarpanym ruchem, jednak ja w porę zacisnęłam zęby, więc obyło się bez zbędnego hałasu. Robiliśmy to więc w całkowitej ciszy. W pomieszczeniu słychać było tylko pracę mojej waginy i pojedyncze szarpnięcia, a i to ostatnie za sprawą nóg stołu bezwstydnie stukających o drewniany parkiet.

    Kiedy wreszcie kończył, fartownie wyciągnął go w porę i zaplamił mi plecy. Na szczęście odpowiednio wcześniej jednym ruchem ręki odsłonił mi plecy. Czułam wyraźnie, jak pojedyncze gluty ciepłego płynu lądują tam gdzie właściwie nie powinny, tę uwagę jednak zdecydowałam się zachować dla siebie. Ciągle milczałam bez słowa.

    Cofnął się o krok. Zaległa głucha, a co za tym idzie krępująca cisza. Tym razem jednak odwróciłam wzrok nieco zakłopotana. Usłyszałam za sobą jedynie dźwięk zapinanego paska i zamykanych drzwi. Wcale jednak nie było mi głupio, ani nawet wstyd z powodu tego, co się wydarzyło jeszcze przed chwilą. Wiedziałam w końcu doskonale, że jeszcze do mnie wróci. Jedynym pytaniem, jakie w tamtej sytuacji mogło mnie niepokoić to, w jaki sposób będzie chciał zbudować nasze wzajemne relacje w przyszłości.

    KONIEC

    © Weronika Czarnowiejska, Kraków 2021

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Weronika Czarnowiejska

    Tekst po mojej redakcji.

  • Nieposluszna

    Z cienia przy drzwiach wyłonił się wysoki, chudy, żylasty mężczyzna. – „Myślałaś, suko, że cię nie znajdę? Miałaś szansę na rżnięcie. Teraz będziesz moją dziwką.” – poznała go od razu. Podniecenie na wspomnienie rozkoszy nocy z nim spędzonej, zmieszało się ze panicznym strachem. Była sama i była zdana na jego łaskę.

    *****

    An wyszła z biura jako przedostatnia. Został jeszcze Seba. Miała ostatnio więcej pracy. Dobrze było mieć takiego szefa. Była pewna, że znowu dostanie premię. Ostatnio ich wzajemne relacje się zmieniły, ale pozostało wzajemne zaufanie i zrozumienie. Miała kogoś. Nie na stałe, ale była taka szansa. Ale dzisiaj wracała sama do pustego domu.

    A tam czekał na nią ON.

    Weszła do domu pierwsza, a on zaraz za nią. Zamknął drzwi na klucz, podczas gdy ona stanęła sparaliżowana w ciemnym korytarzu.

    „Rozbieraj się” – rozkazał, a ona natychmiast zaczęła spełniać jego żądanie. Cipkę miała mokrą, ale trzęsła się ze strachu. Już poprzednim razem był władczy, ale dzisiaj był przerażający.

    „Gdzie obroża?” – warknął i naga poszła po nią, zapalając światła w całym domu. Założyła ją na szyję, zanim wróciła do salonu. Czekał rozparty w fotelu.

    „Mój kutas czeka.” – to też było polecenie. Wiedziała, czego on oczekuje, co ona ma zrobić. Podeszła do niego. Uklękła, rozpięła mu rozporek i wydobyła długiego kutasa w niepełnym wzwodzie. Od razu zaczęła go lizać, podobnie jak wyjęte ze spodni jądra. Potem wzięła go do ust. Rósł coraz bardziej. Złapał ją za włosy i zaczął wsuwać kutasa coraz głębiej do jej gardła. Och, tak. Pamiętała to podniecające uczucie dławienia. Przechylił ją, oparł głową o fotel, wstał i zaczął rżnąć jej gardło. Bezlitośnie, egoistycznie, jak złakniony spuszczenia się samiec. Pamiętając poprzedni raz, nie broniła się, nie odpychała go. Starała się rozluźnić gardło, by przetrwać ten atak. Łzy wypełniły jej oczy i krztusiła się. Nie miała złudzeń, że się spuści i da jej spokój. Przecież jebał je obie całą noc i spuszczał się wielokrotnie. Mimo to poczuła ulgę, kiedy sperma zalała jej gardło i zaczął się wycofywać. Mocno uderzył ją w policzek. Wylądowała na podłodze.

    „Wypnij dupę” – usłyszała i odwróciła się tyłkiem do niego. Nadal na kolanach, bardziej wygięła biodra, by dupa była bardziej wypięta. Miała nadzieję, że chce ją zerżnąć, ale pomyliła się. Zdjął spodnie i wyciągnął z nich pasek. Postawił stopę na jej karku, przyciskając głowę do podłogi i powiedział, że teraz ją ukaże za nieposłuszeństwo, żeby pamiętała, że jak pan każe zadzwonić, to ma zadzwonić. Nie wiedziała o co chodzi, ale nie czekał na usprawiedliwienie. Kazał jej liczyć i zaczął lać pasem jej tyłek. Z całej siły. Pierwsze uderzenie spowodowało wycie z bólu. Powiedział, że nie policzyła, więc zacznie od początku. Dziesięć uderzeń. Po drugim ciosie wykrzyknęła zduszonym głosem „Jeden”. Potem padły następne. Każde kolejne wykrzykiwała, a potem coraz ciszej, aż jęczała przez łzy. „Dwa, trzy, cztery….”

    Położył się w końcu na sofie i rozkazał – „Wskakuj, suko, podziękuj panu, że był taki łagodny.”

    Weszła na niego, okraczyła go i wsunęła sobie kutasa do cipki. Opadła na niego. Sięgał do końca jej pizdy. W tak dalekie regiony, że nie przypominała sobie tego wcześniej. Bolało ją całe wnętrze. Krzyknęła. Uświadomiła sobie, że nie była przez niego pieprzona w tej pozycji.

    „Tak, dziwko, wiem, że boli. Mój wspaniały wypełnia całą twoją brudną pizdę. Ale ty musisz cierpieć za nieposłuszeństwo. Ręce do tyłu i wyprostuj się.”

    Złapała posłusznie dłońmi łokcie na plecach. Odgięła się pod kątem prostym od jego tułowia. I ponownie krzyknęła z bólu. W tej pozycji nie miała jak się bronić przed naciąganiem na kutasa do końca. Tym bardziej, że złapał za jej biodra i zaczął ją naciągać mocniej, dodatkowo wypychając swoje biodra w jej kierunku. Bolało jak cholera, ale było podniecające jak cholera. Czuła, jak ciało ją zdradza. Cipka zaczęła pulsować i robiła się coraz bardziej mokra. Kiedy to poczuł, zrzucił ją na podłogę.

    „O, nie, nie zasłużyłaś na rozkosz.” – przewrócił ją znowu na kolana, złapał za obolały tyłek, rozchylił pośladki i z całą siłą wbił się w jej dupę. Zawyła z bólu. Pierdolił ją szybko i bez przystanków. Nie zdążyła się do tego przyzwyczaić, kiedy zamarł, zadrgał i spuścił się do środka. Wyjął kutasa i kazał jej językiem oczyścić go z resztek spermy i jej brudów. Lizała bez entuzjazmu, ale też bez oporów. Już to z nim kiedyś przeżyła i spodziewała się, że to zrobi. Zresztą, jeszcze miała nadzieję, że zerżnie ją kilka razy i zostawi w spokoju.

    „Przynieś mi wódkę z lodem.” – usłyszała rozkaz. Kiedy chciała wstać, kopnął ją pod kolanami, aż się przewróciła. – „Suki chodzą na czterech.” – poszła więc do kuchni na czworaka. Napełniła szklankę i na kolanach przyniosła do salonu. Usiadła na piętach i czekała. Miała chwilę odpoczynku. Niezbyt długą, bo wyjął z teczki wibrator. Kazał jej wykonać pokaz. Położyła się na dywanie i wsadziła sobie wibrator do cipki. Pieściła się palcami i onanizowała wibratorem. Kiedy była na granicy orgazmu, podszedł i zabrał go.

    „Ręce nad głowę” – usłyszała. Usiadł na niej, wsunął jej kutasa do cipki między zaciśniętymi nogami i zaczął jebać bardzo szybko, jak poprzednio, dążąc do zaspokojenia w niej. Była tak podniecona, że nie zapanowała nad orgazmem. Zaczął nią miotać w tak niespodziewany i niekontrolowany sposób, że wiła się pod nim, jęczała i spuszczała się z rozkoszy. Jej pan też się spuścił. Do jej cipki. Objęła go.

    „Suka wymaga tresury” – wymamrotał jakby do siebie. – „Jeszcze nie pozwoliłem ci na rozkosz.” – to było do niej. – „Rozłóż nogi. Ręce nad głowę.”

    Rozszerzyła nogi najmocniej jak mogła. Poszedł do kuchni i przyniósł szczotkę. Odkręcił ją z kija. Wyjętą z teczki linką przywiązał do niego w kostkach jej rozłożone nogi. Jakąś częścią jej ubrania zasłonił jej oczy. Nadgarstki związał razem i przymocował do stolika. Usłyszała świst i pieczenie na cipce. To nie był pasek. Coś cieńszego. Kilka silnych uderzeń spadło na łechtaczkę, kilka na wewnętrzną stronę ud. Krzyknęła za każdym razem. Potem nagle lodowate zimno na cipce i wewnątrz niej. Razem z twardymi, kościstymi, długimi palcami. Pustka w cipce i bardzo bolesne uszczypnięcie w łechtaczkę. Znowu kilka piekących uderzeń. Powtarzał to wielokrotnie. Krzyczała z bólu, błagała o litość, łzy kapały jej po obu stronach głowy. Nie zamierzał się litować. Naraz schwycił palcami jej sutki i pociągnął. Zawyła z bólu, ale on nie puścił. Szarpnął je kilka razy i zaczął wykręcać. Puścił tylko po to, żeby złapać całe piersi i wbić się w nie pazurami. Ból był porażający. Kiedy je puścił, nie czuła ulgi, tylko strach. Co jeszcze wymyśli? A on zaczął ją gryźć. Po cyckach, po brzuchu, po udach i ramionach. Nie całował jej, nie pieścił, tylko gryzł. Tak mocno, żeby krzyczała z bólu.

    Wreszcie przestał. Leżała i chlipała cicho. Przerażona, czekała co będzie dalej. Czuła, że odszedł, może do kuchni? Bała się tego, co przyniesie. Usłyszała, że siada w fotelu i po dźwięku lodu, domyśliła się, że pije kolejną porcję wódki. Odpoczywała. Rozluźniła się za bardzo, więc nie usłyszała, jak podszedł. Dopiero świst poprzedzający piekący ból, uświadomił jej, że kara się nie skończyła. Uderzenia, lód, uszczypnięcie łechtaczki. Znowu i jeszcze raz. Aż w końcu nie wyjął palców z pizdy. Zaczął się wbijać głębiej. Poczuła rozrywający ból, jakby wciskał tam całą pięść. Wydobył z niej kolejne wycie. Kiedy wyjął rękę, roztarł śluz na jej brzuchu i położył się na niej, była wdzięczna, że ją zerżnie.

    „Dziękuję, panie, za cudownego kutasa. Włóż go, proszę. Zerżnij mnie.” – powiedziała.

    „Będziesz posłuszną suką?” – zapytał i wsadził w nią kutasa.

    „Tak, panie, będę twoją posłuszną suką.” – wyjęczała, podniecona coraz bardziej.

    Zaczął ją pieprzyć mocno i szybko jak poprzednio. Powiedział – „Możesz mieć” – co spowodowało u niej kolejną falę wdzięczności i podniecenia. Rzucała dupą, aby go mocniej pieścić w swoim wnętrzu. Pragnęła rozkoszy. Teraz była jego oddaną suką do rżnięcia.

    Kiedy oboje osiągnęli szczyt, wyszedł z niej, odsłonił jej oczy, ale zostawił związaną na podłodze. Patrzyła, jak chodził nagi po jej mieszkaniu. Przeglądał jej rzeczy, zasłaniał okna, nalał soku… kiedy wrócił, była pewna, że znowu ją zerżnie. Pragnęła tego. Na wiele sposobów, jak poprzednio, żeby przeżyła taką rozkosz, jak poprzednio. Bez tego bólu. Zaczął do brutalnej macanki jej dupy, cipki i cycków. Z bólu i podniecenia wiła się i pojękiwała. Kutas sterczał mu coraz bardziej. Wreszcie kląkł między jej nogami, uniósł jej biodra tak wysoko, że leżały na jego kolanach i wszedł w nią. Pieprzył ją powoli, jakby bezwiednie. Gładził jej brzuch i cycki, jakby o czymś myśląc. Potem zaczął ją ruchać mocniej, naciągając jej biodra na siebie. Głowa uderzała jej w podłogę, bo stopy miała nadal na podłodze i była wygięta w pałąk. Naraz wyciągnął kutasa i podszedł do jej ust. Wepchnął go bez ostrzeżenia do końca. Jebał jej gardło tak, jak lubił najbardziej. Szybko, mocno i egoistycznie. Dławiła się.

    Gwałtownie wyjął kutasa i odwrócił ją brzuchem do podłogi, nie rozwiązując ani nóg ani rąk. Podniósł jej biodra tak, że klęczała w pełnym rozkroku, opierając zapłakaną i zasmarkaną twarzą o podłogę. Uklęknął za nią i wbił się w jej dupę, podrażnioną poprzednim brutalnym rżnięciem. Jęknęła, ale chciała czuć przyjemność, więc nie protestowała, tylko zaczęła się ruszać. Pocierała się łechtaczką o jądra, uderzające ją co chwilę. Kiedy zaczął się spuszczać, ona również poczuła ogarniające ją spazmy. Była wręcz szczęśliwa i wdzięczna mu, że nie wyszedł od razu, tylko tkwił w niej, kiedy szczytowała. A on trzymał ją tak nawet, jak skończyła. Pomyślała, że odpoczywa. Usłyszała jego stęknięcie, westchnienie i poczuła coś ciepłego w brzuchu. Wyciągnął kutasa i nagle, brutalnie wetknął w nią korek analny. Krzyknęła z zaskoczenia i bólu.

    „Żebyś nie zgubiła. Jesteś moim pisuarem. Nie chcę, żeby tu śmierdziało, bo zamierzam pobyć tu cały weekend.” – Teraz była naprawdę przerażona. Zrobił jej lewatywę z sików, nie rozwiązał jej i mówi, że będzie się nią bawił dwa dni?

    Leżała na brzuchu i nie mogła się ruszyć. Musiała iść do toalety. Ta potrzeba narastała coraz bardziej, aż stała się bolesna. Poprosiła – „Błagam, panie, pozwól mi iść na sedes.”

    Oglądał właśnie jakiś program w telewizji i  nie zwrócił na nią uwagi. Powtórzyła swoje błaganie głośniej i z łkaniem. W końcu wstał, odwiązał jej ręce, ale nie rozwiązał ich i szarpnięciem podniósł ją na kolana. Do obroży przypiął smycz i powiedział – „Idziemy.” Było jej bardzo niewygodnie iść na kolanach z nogami przywiązanymi do kija i ze skrępowanymi rękoma. Korek analny uwierał ją coraz bardziej. A on wymyślił sobie, że pójdą do łazienki na górze. Nie do WC na dole. Wspinała się powoli po schodach, czując jak ból rozrywa jej brzuch. Jej ciało oblał zimny pot. Pociemniało jej w oczach i zebrało się jej na wymioty. Wreszcie doczołgała się. Posadził ją na sedesie i, patrząc jej prosto w oczy, wyciągnął powoli zatyczkę. Ulga, jaką odczuła, zmniejszyła uczucie wstydu, na dźwięk odgłosów wydawanych przez jej dupę.

    „Ale brudna dziwka z ciebie. Muszę cię dogłębnie umyć.” – powiedział i kazał jej wejść do wanny. Z rozszerzonymi nogami to nie było łatwe. Weszła brzuchem do dołu. Stopy zostały na krawędzi wanny, a kolana wylądowały na dnie. Zaparła się rękoma i ramionami o brzeg. Odkręcił ciepłą wodę i mył ją zaskakująco delikatnie. Znowu była mu wdzięczna i pomrukiwała, ocierając się o jego ręce. Może już czas na rozkosz? Kiedy ją opłukał, chciała wychodzić, ale stwierdził, że to nie wszystko. Odkręcił końcówkę od prysznica i wetknął jej w odbyt. Puścił ciepłą wodę i gładził jej łechtaczkę. Starała się rozluźnić, ale bała się. Po pewnym czasie zaczęła czuć ból i błagała go o koniec. Wyjął wąż z jej dupy i zakręcił wodę. Wetknął w nią korek analny i tak ją zostawił. Płakała i wołała, żeby wrócił i pozwolił jej się załatwić.

    Przyszedł, kiedy jej błagania zamieniły się z bólu w nieskładny bełkot. Wyjął korek z jej odbytu i odczekał, aż z hałasem wszystko ją opuści. Opłukał wannę i rozwiązał ją. Potem mył ją, pieszczotliwie namydlając wszystkie zakamarki jej umęczonego ciała. Opłukiwał ją ciepłą wodą i mył ponownie. Wyjął ją z wanny i zaniósł na łóżko, zawiniętą w ręcznik. Była mu taka wdzięczna, że patrzyła na niego z prawie miłością i całowała mu ręce. Szeptała – „Dziękuję, panie.” – bo wiedziała, że tego oczekuje.

    Skuł jej ręce kajdankami. Kiedy położył ją na łóżku, przytuliła się do niego i poczuła jego podniecenie. Zsunęła się do jego kutasa i zaczęła go lizać i ssać, pragnąc jego przyjemności. Pozwalał jej na to przez chwilę, po czym przesunął ją na brzeg łóżka, aby jej głowa wisiała, oparta karkiem o krawędź. Reszta jej ciała leżała na wznak na łóżku. Wsunął jej kutasa do gardła i zaczął powoli rżnąć, trzymając jej głowę oburącz. Otwierała się coraz bardziej, chcąc go poczuć w sobie jak najgłębiej. Nie obchodziło go to. Po prostu chciał ją zerżnąć, ale nie zajechać. Po chwili już ją pierdolił z całej siły. Ruchał jej gardło tak, jak lubił najbardziej, dążąc do swojego spełnienia. Kiedy poczuł nadchodzący orgazm, podniósł ją trochę i wystękał – „Łykaj, suko.” Połknęła wszystko z wdzięcznością. Nie utopił jej.

    Odwrócił ją dupą do siebie. Wypięła się jak najmocniej mogła i poczuła, jak chwycił garściami obolałe po laniu pośladki. Rozchylił półdupki i splunął między nie. Wbił się w jej odbyt i ponownie krzyknęła z bólu. Tym razem krótko i starała się stłumić to poduszką. Nie chciała, żeby jej pan zrezygnował. Ruchał ją przez chwilę w tej pozycji. Sięgał do jej łechtaczki i cycków, tym razem pieszcząc je delikatnie. Była mu taka wdzięczna, że zaczęła ruszać się w rytm jebania, starając się zwiększyć jego przyjemność. Nie dokończył w jej dupie. Wyjął kutasa i przełożył go do cipki. Prawie się popłakała z wdzięczności. Kochała go za tą litość i wyznała mu to, kiedy pozwolił jej mieć orgazm. Kiedy ogarnęły ją skurcze, jęczała, wiła się, sikała sokiem i powtarzała jak bardzo go kocha. Spuścił się wreszcie, ale nie był zadowolony. Przyniósł knebel i stwierdził, że za dużo mówi. Zatkał jej buzię i kazał jej zejść na podłogę. Usiadła na swoich piętach i przestraszona patrzyła na jego przygotowania. Tym razem najbardziej się bała, że jest niezadowolony.

    Wezwał ją i powiedział, że ma mu pokazać ile zdoła dla niego znieść. Podał jej małą butelkę wody i rozkazał – „Wsadź ją sobie w pizdę.”

     Rozłożyła nogi i zaczęła ja wkładać. Bolało, ale próbowała dalej. Chciała, żeby jej pan był zadowolony, więc oddychała głęboko i pchała. Kiedy butelka weszła do połowy, zdecydował – „Pieprz się.”

    Wyjmowała i wsuwała butelkę w siebie drobnymi ruchami, kiedy padło następne polecenie – „Wyjmij i włóż ją do dupy.”

    Wyciąganie nie było wcale lżejsze niż wkładanie, a po przyłożeniu jej do odbytu, zaczęła się trząść ze strachu. Pchnęła i zrezygnowała. Pchnęła jeszcze raz. Pan podszedł bliżej – „Widzę, że muszę ci pomóc.” Powiedział i zaczął pchać. Padła na wznak z krzykiem. Prawie omdlała. Butelka, wpychana silną dłonią pana, wsuwała się w jej dupę, powodując niemiłosierne uczucie rozrywania. Weszła prawie cała, kiedy przestał pchać. Położył się między jej nogami i włożył kutasa do cipki. Uczucie rozrywania, całkowitego wypełnienia, a potem ciągnięcia i pchania ruchaniem, zamieniało się w rozkosz, kiedy pomyślała, że pan znowu bierze swoją rozkosz od niej. Oddawała mu się. Nawet zaczęła ruszać biodrami. Nie obchodziło go to, bo był już w świecie swojej przyjemności. Kolejny raz dążył do egoistycznego zaspokojenia swojej żądzy. Jebał ją mocno i szybko. Kiedy poczuł jej podniecenie, spuścił się i wyszedł. O, tak. Miała pamiętać, że to ona jest dla niego, a nie on dla niej. Była tylko dziurami do zapewnienia mu przyjemności.

    Położył się na wznak na łóżku i kazał jej pieścić kutasa  cyckami. Kiedy to robiła, pozwolił jej go lizać. Miała dupę wypiętą w stronę jego stóp i patrzyła mu w oczy, kiedy ściskała swoje obolałe cycki i wysuwała język, żeby polizać żołądź kutasa wysuwającego się spomiędzy nich. Zaczął ruszać biodrami i postękiwać, więc przyspieszyła. Ruchał jej cycki bez patrzenia na nią, a potem spuścił się na siebie i na jej twarz.

    „Na co się gapisz? Zlizuj. Nie może się zmarnować.” – zlizała spermę z niego i zaczęła zgarniać ją ze swojej twarzy i szyi i oblizywać palce. Butelka w dupie przeszkadzała jej usiąść, ale klęczała na swoich piętach. Zszedł z łóżka, popatrzył na nią chwilę, a potem poszedł na dół i przyniósł wibrator. Kazał jej położyć się na podłodze i wepchnął go do cipy. Powiedział ostrzegawczo – „Każda twoja rozkosz jest moja. Możesz dojść tylko z kutasem w piździe lub dupie, jak pozwolę.” – i wszedł na łóżko.

    Po chwili spał w jej łóżku. Wierciła się na podłodze i starała myśleć o czymś innym, byle tylko nie dojść. Wypełnienie dupy butelką i cipki wibratorem, który był włączony na małe drgania, nie pozwalały jej na sen. Wzdychała, kręciła się, ale bała się obudzić pana. O, tak. Był jej panem. Była jego suką. Niewolnicą. Podniecenie zaczęło się zwiększać, więc starała się nie myśleć o panu i rozkoszach, jakie jej może dać. Jakie dał jej poprzednim razem. Udało jej się przetrwać prawie godzinę. Zaczęła się przyzwyczajać do uczucia wypełnienia i drgań w cipce. Wtedy wzrosły. Jej pan się obudził i zwiększył stopień działania wibratora. Do najwyższego. Jęknęła i podniosła się trochę. Kiedy zobaczyła jego oczy, zaczęła błagać o rozkosz wyruchania wspaniałym i cudownym kutasem pana. Uśmiechnął się z satysfakcją i łaskawie skinął głową. Mogła na niego wejść. Wyjął z niej wibrator i wypełnił ją kutasem, nasadzając na siebie. Butelka wbijała się mocniej w jej odbyt, popychana jajami podczas podskoków. Ale już jej to nie przeszkadzało. Liczyło się tylko to, że będzie mogła mieć orgazm. On miał jednak inne plany. Kiedy jej cipka zrobiła się gorąca i pulsowała, on się spuścił i wyszedł. Zostawił ją znowu niezaspokojoną. Rzucona na prześcieradło wiła się i błagała o jeszcze. „Pierdol mnie. Błagam, rżnij swoją sukę. Wyjeb swoją dziwkę tym wspaniałym kutasem.”

    Wyszarpnął z niej butelkę. Zalała ją kolejna fala bólu. Usiadł na jednej jej nodze, a drugą podniósł sobie na ramię. Wchodził w jej cipkę głęboko i pieścił w tym czasie łechtaczkę. Gładził i ściskał jej cycki, a ona jęczała i rzucała biodrami. Nawet ból był przyjemnością. Zrobiłaby dla niego teraz wszystko. Pieprzył ją wolno i długo. Tym razem chciał poczuć jej rozkosz, więc się postarał. Powiedział jej to. Zwiększał jej doznania, wiercąc się i wbijając pod różnymi kątami. Kiedy w końcu zaczęła się wić i jęczeć, nie przyspieszył, tylko pieścił łagodnie jej łechtaczkę palcami. Krzyczała z najwyższej ekstazy, kiedy pochylił się i zaczął ją głęboko, mokro całować. Potem pieprzył ją jeszcze chwilę, aż spuścił się w jej cipkę. Leżała, zaspokojona, wdzięczna i całkowicie mu oddana.

    Przespali się kilka godzin, co zauważyła po słońcu, wschodzącym za oknem. Zaczęła się zastanawiać jak uniknąć dalszego zniewolenia. Poranek przyniósł realne myśli i chęć ucieczki. Wiedział o tym, bo stwierdziła, że ma obie ręce przykute kajdankami do ramy łóżka. Jej pan wstał, spojrzał na nią z zadowoleniem i poszedł do łazienki. Wrócił i kazał sobie wylizać kutasa. Śmierdział moczem. Pod dotykiem jej języka i ust, osiągnął pełen wzwód. Usiadł na niej okrakiem. Ściskając jej cycki pieścił się między nimi, a potem zszedł niżej. Rozchylił płatki jej cipki i dotknął językiem. Zadowolony z inspekcji, zaczął wsuwać w nią kutasa. Jak to możliwe, że znowu czuła podniecenie? Kiedy penetrował ją coraz głębiej, zaczęła się poruszać w rytm jego ruchów. Pierdolił ją coraz szybciej. Kiedy jebał ją swoim ulubionym szybkim i głębokim rytmem, zaczęła zalewać się sokami i jęczeć z podniecenia. Chłonęła go całego. Doszli jednocześnie. On spuszczał się krótko i wyszedł z niej szarpnięciem. Ona wiła się w spazmach, nawet, kiedy już nie miała w sobie kutasa. Odpiął ją gwałtownie i ściągnął z łóżka. Była oszołomiona przeżywaną rozkoszą.

    „Możesz mieć tylko, jak mój kutas jest w tobie, suko.” – warknął i ustawił ją na kolanach przy łóżku z rozszerzonymi nogami. Kazał jej trzymać ręce nad głową. Na stoliku przy łóżku miał już naszykowane narzędzia kolejnej kary. Klamerki do bielizny. Zaciskał je kolejno na sutkach, cyckach i bokach, aż doszedł do cipki. Razem 10. Myślała, że nie wytrzyma z bólu. Jęczała i płakała, błagając o litość, chociaż wiedziała, że to bezcelowe. Zacisnął ostatnie klamerki na wargach cipki i na łechtaczce. Ta bolała najbardziej. Cały czas trzymała ręce na głowie. Wepchnął jej kutasa do ust i zaczął ją jebać w gardło. Ostro i brutalnie tak, jak na początku. Stanął nad nią i wpychał się od góry. Bardzo głęboko. Starała się wytrzymać, ale łzy i smarki same wylatywały jej z oczu i nosa. Kiedy się spuścił, połknęła wszystko. Wziął do ręki pasek. Zamarła ze strachu. Uderzał ją delikatnie, ale tak, żeby strącić klamerki. Pieczenie i ból zrywanych kolejnych klamerek powodowały, że wyginała ciało. Wreszcie została tylko ta na łechtaczce. Trącał ją paskiem od dołu. Bolało, ale nie spadała. Pasek sięgał coraz dalej, aż pan go odwrócił i zaczął lekko uderzać sprzączką. Wyła z bólu. Kiedy klamerka wreszcie odpadła, poczuła taka ulgę, że prawie się posikała.

    „Do łazienki, suko.” – wykonała ten rozkaz tak, jak nauczył ją poprzedniego dnia. Na czworaka. Kiedy się ustawiła, przypiął jej smycz i poprowadził. Kazał jej ukucnąć w wannie i sikać. Zrobiła to z ulgą. Potem mył ją ręką, rozprowadzając żel do kąpieli po jej ciele. Kiedy ją opłukał, rozprowadził jej na cipce pastę do zębów. „Żebyś ładnie pachniała, suniu.”

    Jak tylko wyszła z łazienki, wiedziała, że nie o to chodziło. Pieczenie powodowało podniecenie i chęć podrapania się. Szła na czworakach do kuchni i myślała tylko o ukojeniu cipki. Kazał jej wstać i przygotować śniadanie. Wykonywała wszystko, pocierając udami o siebie. Kazał jej stać prosto obok niego, kiedy jadł śniadanie. Widział, że przebiera nogami i uśmiechał się. Była coraz bardziej mokra. Wyjął z lodówki długiego ogórka, nożem nadał kształt końcówce i wsunął go jej do pizdy. Westchnęła z ulgą, kiedy chłodny, wilgotny ogórek dotknął jej rozpalonej cipki. Pieprzył ją chwilę na stojąco ogórkiem i patrzył, jak się podnieca. A ona czuła nadchodzący orgazm. Kiedy była już półprzytomna, poprosiła, żeby ją wypieprzył kutasem. Było widać, że jest zadowolony, bo kazał jej dojść. Nie wyjmując ogórka z pizdy, włożył jej kutasa do dupy. Położył ją cyckami na stole i rżnął ostro i szybko. Po to przyjechał. Żeby ją zdyscyplinować i żeby ją zerżnąć. Wiedziała, że będzie ją używał według swoich zachcianek. Rozstawiła szeroko nogi i chłonęła przyjemność, która ją ogarniała. Orgazm powitała z krzykiem, skurczami i potokiem soków. Jej przyjemność zwiększyła się i szczytowała drugi raz, kiedy poczuła jego orgazm. Wbił się w nią mocno i drgał przez chwilę, trzymając kutasa w jej dupie. Czuła się znowu wdzięczna i spełniona.

    Wyjął z jej pizdy ogórka i pozwolił usiąść na krześle, żeby jeść śniadanie. Dziękowała mu tak, że wiedział, że tak myśli.

    Przeszli do salonu. Kiedy szła jak suka, kręcąc biodrami dla swojego pana, po raz pierwszy poczuła się dumna. On jej pragnie. Chce się w niej spuszczać. Podoba mu się jej orgazm. Nie wiedziała, jak bardzo się myli.

    Posadził ją na sofie z nogami zgiętymi w kolanach. Linką przywiązał jej nogi szeroko rozłożone. Za kolana, pod sofą, za oparciem. Nie widziała dokładnie jak, ale była całkiem obnażona, otwarta i unieruchomiona. Do ust włożył jej knebel rozwierający szczęki. Poklepał jej cipkę dłonią, a potem zaczął się nią bawić. Wibratorem doprowadzał ja na skraj orgazmu, klamerkami drażnił jej cycki i cipkę. Szczypał palcami jej sutki i pośladki. Wpychał jej place do cipki lub w dupę. Potem dawał do wylizania, wpychając w otwarte usta. I co chwilę pieprzył ją w usta, dupę lub pizdę. Spuszczał się i bawił się dalej. Nie pozwalał jej dojść. Kręciło jej się w głowie, jęczała bezustannie, lały się z niej soki, nogi całkiem zdrętwiały. Nie wiedziała jak długo to trwało. Po dupie płynęła jej sperma i śluz. Wtedy pozwolił jej mieć orgazm. Pieprzył ją kutasem w cipę, wibratorem podrażniał łechtaczkę i ściskał jej sutki. Szczytowała mocno i długo, wdzięczna za to, że może mieć swoją rozkosz. Potem głowę położyła na oparciu sofy i bezwolnie czekała na dalsze zabawy. Trwało to jeszcze chwilę. Wreszcie ją rozwiązał i kazał iść się umyć. Ledwo zwlekła się z sofy, doczołgała się na górę do łazienki i weszła do wanny. Myła się ciepłą wodą i odpoczywała.

    Nie trwało to długo. Pan zawołał ją do sypialni. Kiedy tam weszła (na czworaka), leżał na łóżku zniecierpliwiony. Stawiał kutasa i wołał ją, żeby się nim zajęła. Weszła na łóżko i zaczęła go lizać i ssać. Pchnął jej głowę tak, że cały wszedł do jej gardła. Potem podciągnął ją na siebie i nasadził na kutasa cipką. Ruszał nią, szarpiąc za biodra. Ujeżdżała go, ale to on nią kierował. Potem zaczął się obracać, nie wyjmując z niej kutasa. Ściskał przy tym jej dupę i boki, gryzł jej szyję i dekolt. Położył się na niej i zaczął jebać po swojemu. Oparł się na jej cyckach i rżnął ostro. Kiedy się spuścił, zsunął się i zasnął. Bała się ruszyć, ale, zmęczona, zasnęła.

    Obudził ją późnym wieczorem lub w nocy. Był całkiem ubrany. Szarpnął za smycz i zwlókł ją z łóżka. Poprowadził do drzwi. Kazał wstać i założył jej szpilki i płaszcz. Wyciął w nim kieszenie. Ręce w tak powstałych otworach zakuł w kajdanki i zapiął płaszcz. Wyglądało, że po prostu trzyma ręce w kieszeniach. Dotykała palcami i metalem kajdanek do cipki. Wyszli do samochodu. Posadził ją z tyłu, a potem położył i nakrył kocem. Jechali przez dłuższy czas, zanim kazał jej wysiąść. Zaprowadził ją do jakiegoś budynku i kazał wypełniać wszystkie polecenia. Zostawił ją tam samą.

    Zaczęła panikować. Przyszedł jakiś facet i zdjął jej płaszcz. Kajdanki natychmiast zapiął z powrotem na plecach. Zaprowadził ją na smyczy do pomieszczenia, w którym był tylko stół. Położył ją na nim cyckami na blacie i zostawił. Pierwszy kutas, który w nią wszedł, zaskoczył ją. Nie usłyszała, żeby ktoś przyszedł. Ruchał ją w cipkę przez chwilę, spuścił się na podłogę obok niej i wyszedł. Potem wszedł następny. Ruchał ją tak samo. Kilku kolejnych też nie zmieniło jej pozycji. Ruchali jej cipkę i dupę. Plama spermy obok niej rosła. Następny odwrócił ją na bok. Byli we dwóch, jeden wbił się w jej cipkę, a drugi w dupę. Ruchali ją mechanicznie. Spuścili się i wyszli. Leżała na stole z podkurczonymi nogami, kiedy przyszedł kolejny. Przestała ich liczyć i czuć cokolwiek. Jej pan ją sprzedał do wyruchania. Była dziwką dla tych, co za pieniądze spuszczali się na podłogę.

    Przyszedł po nią, kiedy już leżała jak martwa i nie reagowała na kolejnych klientów. Powiedział – „Dobra, suko, zarobiłaś dla mnie. Możemy wracać do domu.”

    Kiedy naga klęczała na podłodze w swoim salonie, podliczał pieniądze, które za nią dostał. Każdy zapłacił 50 złotych, żeby ją szybko zerżnąć. Była tanią dziwką. Jego dziwką.

    Był zadowolony. Ale kiedy ją potem jebał w cipę na łóżku, nie czuła już przyjemności. Zauważył to, przerwał i postanowił ją ukarać. Zapalił kilkanaście świec. Położył ją płasko na podłodze i kazał liczyć razy rózgą. Dziesięć. W cycki, cipkę i brzuch. Zapytał, czy wie dlaczego.

    „Przepraszam, panie.” – powiedziała. Ale nie to chciał usłyszeć, więc zapiął jej klamerki na sutkach, poszarpał i znowu zapytał.

    „Bo nie doszłam na kutasie pana.” – wyjąkała. Powiedział – „Tak, a kutas pana jest wspaniały i każda suka chce mieć na nim orgazm.”

    „Tak, panie.”

    „Więc dlaczego nie miałaś?”

    „Przepraszam, panie.”

    Odpiął jej z sutków klamerki, przygryzł je i nagle na oba naraz, oburącz wylał gorący wosk. Zawyła z bólu.

    „Czekam na odpowiedź.”

    „Myślałam, że pan mnie nie pragnie.” – wyszeptała.

    „Jesteś tylko jedną z moich suk. Nie muszę cię pragnąć. Jak cię rżnę, masz się starać sprawić mi przyjemność, a to będzie, jak będziesz się wiła z przyjemności, miała orgazm, chyba, że powiem inaczej.”

    „Tak, panie.”

    Odpowiedź przyszła natychmiast, ale jego ręka była szybsza. Wylał na jej cipkę kolejną porcję wosku. Wygięła się i zawyła z bólu. Jednocześnie poczuła podniecenie. Łechtaczka poparzona przez wosk zaczęła piec, drgać i domagać się uwagi. Ale ona nie śmiała się ruszyć. Jej pan zauważył co się dzieje i włożył w nią palce. Dwa, trzy, cztery, a potem wcisnął całą rękę. Pizda pulsowała z rozkoszy, której ona się nie spodziewała w takiej chwili. To była reakcja, której spodziewał się pan. Podniósł jej nogi pod kolanami wysoko do góry i wbił w nią kutasa z całą siłą. Jebał ją brutalnie, ponownie zaspokajając swoją żądzę.

    Tym razem wychodziła mu naprzeciw. Ruszała biodrami w rytm rżnięcia, jęczała z podniecenia i wkrótce szczytowała, jak tego oczekiwał. On też się spuścił.

    Miał wreszcie posłuszną sukę.

    Następnego dnia zerżnął ją jeszcze kilka razy. Spuścił się, a ona miała orgazm. Potem sprzedał jej ciało dwóm klientom. Podobały im się ślady razów, które na niej zostawił. Zapłacili dużo, bo mieli specjalne wymagania. Spełniła je, bo była posłuszną suką.

    Wieczorem wyjechał. Wróciła do swojego życia. Kiedy później zadzwonił, pojechała do niego. Dała się rżnąć i sprzedawać, bo była posłuszną suką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Szczesliwe malzenstwo – cuckold

    Jest to moje pierwsze opowiadanie 🙂

    Jesteśmy kochającym się małżeństwem parę lat po ślubie. Ja pracuje na stanowisku kierowniczym w firmie logistycznej, a żona zajmuje się domem. Nazywam się Adam i mam 36 lat, moja żona-Ania jest młodsza ode mnie i skończy niedługo 30 lat. Dbamy o siebie , jesteśmy szczupli, zdrowo się odżywiamy i regularnie uprawiamy sport. Ania ma śliczne piersi , nie są obfite, ale bardzo sexowne. Jej pupa to ideał. Wiem ile energii trzeba poświęcić , żeby pupa tak wyglądała , godziny ćwiczeń. Jest jędrna w dotyku i doskonale się prezentuje. Codziennie goli cipkę i pupę.

    Pewnego dnia wracając z pracy postanowiłem zrobić swojej drugiej połówce niespodziankę. Wróciłem do domu i powiedziałem cześć kochanie . Była w kuchni ,po zapachu poczułem że gotuje coś smacznego na obiad dla nas . Słysząc mój głos, wyszła do mnie i odpowiedziała cześć , spojrzała na mnie i zapytała : z czego jesteś taki zadowolony? Odparłem ,że mam dla niej prezent i wyjąłem zza pleców elegancko zapakowany w różowy papier pudełko przewiązane czerwona wstążką. Bardzo się ucieszyła i zapytała co to jest ? Odparłem żeby otworzyła, bo to niespodzianka. Rozwiązała wstążkę, zdjęła ozdobny papier i krzyknęła , super , bardzo chciałam mieć porządną kamerę internetową , nasza stara nie nadaje się już do niczego. Zapytała ile za to zapłaciłem, odparłem że to prezent. A był to najnowszy model Logitech za ponad 1000 zł.

    Przytuliłem się do niej i odparłem, że to kamera na jej wieczorne spotkania internetowe z kochankami. Po czym włożyłem jej rękę do majtek, dotknąłem cipki i poczułem jak robi się wilgotna. Była ubrana w legginsy więc miałem dużo luzu do operowania paluszkami. Ona namiętnie mnie pocałowała , wsadziła mi język do ust i zaczęliśmy się całować jak na pierwszej randce . Nasze języki tańczyły w ustach. Moja ręka nie próżnowała i zacząłem jej wkładać paluszki do cipki . Spojrzałem na jej krocze, legginsy były wilgotne od jej soczków. Podniecało ją to że lubię patrzeć jak bawi się z kochankiem na odległość. Powiedziałem jej do ucha , masz mokre spodnie, na co ona pchnęła mnie w kierunku naszej sypialni i posadziła na łóżku. Wiedziała jak mnie podniecić i co lubię najbardziej . Stanęła przede mną , ściągnęła spodnie, włożyła rękę do majtek i masowała się po cipce. Podeszła,a ja usiadłem na łóżku i czekałem. Przybliżyła niesamowicie wilgotne krocze do mojej twarzy, odchyliła skrawek stringów i powiedziała, zliż ze mnie te soczki . Wbiłem się językiem w jej cipkę i poczułem przyjemny smak w ustach. Odchyliła moją głowę , wsadziła sobie dwa palce do cipki i zaczęła nimi poruszać. Kiedy je wyjęła były mokre, poczułem jak wkłada mi je do buzi i mówi ,liż. Kiedy paluszki były już wylizane z jej soczków powiedziała do mnie przesuń się pod ścianę i oglądaj .Podeszła do szafy i wyjęła wibrator z masażerem punktu G i wibrujący korek analny. Wiedziała, że lubię patrzeć jak się sama ze sobą zabawia. Zapytała czy pomogę jej nawilżyć i włożyć korek do pupy? Ja kiwnąłem głową na tak. Oblizała zabawkę i włożyła ją sobie do ust. Podszedłem do niej i zacząłem lizać korek. Po chwili miałem go całego w buzi a ona włączyła wibrację i zaczęła wykonywać ruchy w mojej buzi tak jakby mnie posuwała w usta. Czułem jak mój kutas stoi. Obciągałem korek analny i zostawiałem na nim dużo śliny , żeby bez problemu mógł się zmieścić w jej pupie. Odwróciła się tyłem i wypięła pośladki w moim kierunku. Zobaczyłem jej wydepilowane kakaowe oczko i przyssałem się językiem. Posuwałem jej pupę językiem , wkładałem go najgłębiej jak mogę. Ania w tym czasie dotykała cipki i ręką i masowała łechtaczkę. Poczułem że dupcia jest już wystarczająco nawilżona moją ślliną, przestałem ją lizać i przysunąłem zabawkę do jej  dziurki, zacząłem go wkładać. Był to nasz ulubiony korek analny o średnicy 4 cm. Powoli naciskałem na jej mniejszą dziurkę, a on zagłębiał się w środku  Jak już cały zniknął w środku włączyłem drgania. Jęknęła z rozkoszy, wiem że uwielbia takie zabawy jak coś wypełnia jej pupę. Wróciłem na swoje miejsca. Ona położyła się na plechach w moim kierunku i rozszerzyła nogi, potrafiła bez problemu zrobić szpagat więc widok miałem niesamowity . Podciągnęła nogi do góry i je wyprostowała a ja patrzyłem jak zahipnotyzowany na jej pupę , którą wypełniała drgająca zabawka. Zmieniła pozycję nóg na za dziesięć druga i sięgnęła po wibrator . Dildo znalazło się w jej mokrej cipce i uruchomiła go. Sztuczny kutas wypełniał jej cipkę , na łechtaczce znalazł się drgający element,a w pupie był korek analny. Jęknęła z rozkoszy a na jej twarzy pojawiło się zadowolenie. Popatrzyła na mnie i powiedziała , dzisiaj wieczorem Piotrek zobaczy to samo co ty, w super jakości i się zaśmiała. Piotrek był jej kochankiem, 35 letnim kawalerem z oddalonego o 200 km od nas miasta. Uśmiechnąłem się i poczułem jak penis robi się jeszcze większy. Uwielbiam ją obserwować jak bawi się zabaweczkami. Wkłada wibrator do cipki , a jej pupa jest wypełniona analną zatyczką. Siedziałem grzecznie oparty plecami o ścianę, obserwowałem ją, co jakiś czas dotykałem penisa , ale wiedziałem że mam czekać na swoją kolej i że Ania nim się zajmie . Narzuta na łóżku pod jej kroczem zaczęła się robić wilgotna od jej soczków. Zapytała mnie z uśmiechem na ustach , zrobisz mi zdjęcie jak się bawię ? Dla Piotrka, ucieszy się.

    Sięgnąłem po komórkę i zrobiłem jej zdjęcia tak żeby było widać obydwie dziurki z zabawkami w środku . Ona chwyciła za nogi i podniosła głowę tak żeby na zdjęciu było widać jej podnieconą twarz. Zrobiłem parę zdjęć i odłożyłem telefon.

    Słyszałem jej głęboki oddech, jęczała z zadowolenia. Parę minut później miała spazmy na całym ciele. Wiedziałem , że szczytowała. Wyjęła dildo z cipki i podała mi je mówiąc, kochanie wyczyścisz mojego przyjaciela . Przejąłem go od niej i zacząłem zlizywać jej soczki z wibratora , włożyłem go do buzi najgłębiej jak mogłem, przeszkadzał trochę masażer punktu G, ale jakoś mi się to udało. Wykonałem parę ruchów i wyjąłem zabawkę jak już została na niej tylko moja ślina. Ania w tym czasie stanęła na łóżku i powiedziała, połóż się na plechach , i otwórz buzię. Wykonałem jej polecenie położyłem się i otworzyłem usta, zobaczyłem że obraca się do mnie tyłem i klęka mi nad twarzą. Poczułem wystającą końcówkę korka analnego z jej pupy nad twarzą, złapałem go i wyciągnąłem zębami. Ona w tym czasie przysunęła się tak żebym mógł wsadzić język w jej rozszerzoną przez korek dupcię . Lizałem jej pupę , wkładałem do środka język, najgłębiej jak się da. Ona mruczała z zadowolenia. Po paru minutach wstała i położyła się obok mnie. Wzięła korek do ręki i przysunęła go do moich ust mówiąc , koreczek też potrzebuje czyszczenia. Włożyła mi go do buzi. Poczułem smak jej pupy , co tylko bardziej mnie podnieciło. Czułem stojącego penisa, czułem jak drga . Zaczęła mnie posuwać w usta analna zabawką . Wyjęła go, pocałowała mnie i wsadziła mi język do ust . Całowaliśmy się , wiedziałem że też czuje smak i zapach swojej pupy w moich ustach. Dotknąłem jej cipki i poczułem, że robi się wilgotna.

    Po chwili przytulania powiedziała , dziękuje kochanie za prezent, nie mogę się doczekać jak podłączymy kamerę i będę mogła ją wypróbować. Poczułem jak jej ręka zjeżdża na mojego penisa. Chwilę go dotykała , po czym przesunęła się w dół i wzięła go do buzi. Drugą ręką sięgnęła do mojej pupy i zaczęła pieścić mój otworek. Poczułem, że więcej już nie wytrzymam i spuściłem się jej do ust. Przeżyłem niesamowity orgazm. Cieszyło mnie to , że po paru latach małżeństwa ciągle tak na mnie działa. Cały czas obciągała mi kutasa , ale wiedziałem ,że nie połyka mojej spermy. Nie wiem jak ona to potrafił ale zbierała ją w buzi cały czas obciągając . Kiedy przestał już tryskać, podniosła się do góry i pocałowała mnie z całym ładunkiem spermy jaki mogła zmieścić. Odwzajemniłem pocałunek i poczułem jak sperma zmieszana z jej śliną wpływa mi do ust, przełknąłem trochę ale było jej dużo i zaczęła się wylewać na moje policzki. Ania zaczęła ją zlizywać i połykać. Powiedziała kocham Cię wariacie. Leżeliśmy tak chwilę i Ania sięgnęła po mój telefon, doskonale znała wszystkie hasła ( nie mam przed nią tajemnic) , odblokowała go i weszła na pocztę którą używa do flirtowania z kochankami. Oby dwoje mieliśmy ją zalogowaną w swoich telefonach. Lubiłem czytać jak ze sobą świntuszą jak nie ma mnie w domu Wybrała 4 zdjęcia i zapytała, jak myślisz co mu napisać kotku? Odparłem że nie mogę się doczekać wieczora jak będziesz mnie oglądał na żywo i będziemy się wspólnie bawić, najpierw włożę sobie paluszki do cipki a później dwie zabaweczki ,w cipkę i w dupcię, na dwa baty . Że będę oblizywała sztucznego kutasa ze swoich soczków a ty będziesz na to patrzył. Ona się uśmiechnęła i wysłała maila. Po trzech minutach minutach przyszła odpowiedź . Napisał : nie mogę się doczekać i załączył zdjęcie stojącego penisa zrobionego w jadącym samochodzie, chyba stał na światłach.

    Popatrzyliśmy na zdjęcie, jego kutas był inny niż mój, podniecało nas to. Zaczęliśmy się całować. Ania nagle przestała i powiedziała, wystarczy . Mamy dużo pracy , ja muszę dokończyć robić obiad a ty masz zainstalować kamerę i przygotować wszystko na wieczór. Będziesz siedział wygodnie w fotelu , obserwował nas jak się bawimy , tylko masz nie walić konia ,ok. ? Chcę później poczuć jak się spuszczasz w mojej cipce , a może pupci , później siadam ci na twarzy, ty zlizujesz wszystko co wypłynie z moich dziurek. I chcę żeby było tego dużo .Masz wszystko połykać . Hmm, chyba jednak wolę żebyś spuścił się w pupie. Wiem, że cię podnieca jak sperma wypływa z mojej pupy do twojej buzi , twój kutas  znowu Ci stanie , powiedziała uśmiechnięta i ucieszona. Nie będziemy teraz opróżniać jajek po raz drugi. Zbieramy ładunek na wieczór. Poczułem jak ogarnia mnie podniecenie , jądra zaczęły mi pulsować.

    Ok odparłem, pocałowałem ją i zabrałem się za kamerę.

    W układzie cuckold żyjemy już ponad dwa lata i taki związek bardzo nam odpowiada. Każdego wieczora Ania wybiera jednego z kochanków na video sex rozmowy. Bawią się razem dzięki dobrodziejstwu Internetu. Ja siedzę oddalony od Ani o 1,5 m i widzę jak bawi się swoją cipką i pupcią. Kamera jest tak na nią ustawiona, że mnie nie obejmuje. Mogę również spojrzeć na monitor i zobaczyć jak bawi się jej kochanek. Ania ma aktualnie ma trzech kochanków: Piotrka o którym wspominałem już wcześniej, 42 letniego Mateusza, który jest żonaty i 38 ośmio letniego Damiana. Wszyscy mieszkają ponad 200 km od naszego miasta. Czasami Ania spotyka się ze swoimi kochankami, ale o tym kiedy indziej…

    C.D.N.

    Proszę o wyrozumiałość, jest to moje pierwsze opowiadanie. Będę wdzięczny za komentarze i krytykę . Napiszcie jak wam się podobało, co poprawić 🙂

     

    Dziękuję

    PZ

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Paweł Z

    Wszelkie prawa zastrzeżone ©

    kopiowanie na inne serwisy tylko po kontakcie z autorem

    [email protected]

  • „Wrocmy na jeziora” – 1

    Po przeżyciach w tamtym domu, nie chciałam seksu z wieloma facetami. Musieliśmy od tego odpocząć. Wiosną następnego roku wybraliśmy się na Mazury. Znajomi polecili nam ośrodek z domkami, gdzie można było niedaleko zamówić całodniowe wyżywienie. Nie musiałam gotować. Mieliśmy cały domek dla siebie. Cisza i swoboda. Żałowałam trochę, że Marta i Seba nie mogli jechać z nami, ale przecież niedługo się zobaczymy.

    Przywieźliśmy ze sobą rowery, dużo chodziliśmy i jeździliśmy po okolicy. W przystani były kajaki do wypożyczenia. Znaleźliśmy fajną, zaciszną plażę, na której mogliśmy opalać się nago. Szkoda tylko, że było za zimno na kąpiel. Wszystko było super, aż trzy dni później wprowadziła się do sąsiedniego domku para, która co dziennie od rana puszczała w kółko jedną piosenkę: „Wróćmy na jeziora”.

    No, serio? Kto dziś słucha Czerwonych Gitar?! I to dwadzieścia razy dziennie! Nie siedzieliśmy przy domku cały dzień, ale i tak… Każdą piosenkę można znienawidzić po czymś takim. Dwa dni później nie wytrzymałam. Poszłam i poprosiłam o ściszenie lub zmianę repertuaru. Zaczęliśmy rozmawiać o ulubionej muzyce. Żartowali, że ta piosenka przypomina im o urlopie w tym miejscu. Tak się poznaliśmy.

    Było to małżeństwo nieco od nas starsze i bardzo sympatyczne. Ewa i Robert. Tak, jak my, lubili wycieczki, kajaki i żarty. Umówiliśmy się na grilla, na rowery, na spływ kajakowy.

    Następnego dnia przed południem poszliśmy poopalać się na naszą plażę. Leniwie leżeliśmy i dotykaliśmy się, tak jak to lubimy. W pewnym momencie usłyszałam śmiech – „No tak, naszą plażę też znaleźliście.” – To była Ewa. Za nią szedł Robert. Nie zerwaliśmy się i nie zaczęliśmy ubierać, bo i tak już było za późno. Zresztą – jeśli chcieli się przyłączyć, to ich sprawa. My się nagości nie wstydzimy, a jeśli oni się ujawnili, że nas widzą, to widocznie im też to nie przeszkadzało. Faktycznie, szybko się rozebrali i rozgościli. Rozłożyli się na kocu blisko nas. Ewa była nieco wyższa ode mnie, szczupła i miała krótko obcięte włosy. O jej wieku świadczyły zmarszczki na szyi i ramionach, ale miła świetnie umięśnione ciało, chociaż nieco “chłopięce”. Prawie nie miała talii i jej tyłek był mały. Robert był trochę niższy od Krystiana, zgarbiony i całkiem siwy. Zdziwił mnie jego zaokrąglony brzuszek, bo mięśnie romion i nóg miał wyrobione rowerami i wycieczkami pieszymi. Widać po nich było, że mimo to akceptują swoje ciała, bo czuli się swobodnie. Rozmowa zeszła na najlepsze nagie plaże, które odwiedzaliśmy, na nasze i ich ulubione. To było zaskakujące, że do tej pory się nie spotkaliśmy. Mieliśmy ze sobą dużo wspólnego.

    Po obiedzie pojechaliśmy na wycieczkę rowerową, a wieczorem siedzieliśmy przy grillu. Następnego dnia poszliśmy razem na plażę. Razem wróciliśmy na obiad i umówiliśmy się na wycieczkę. Panowie siedzieli nad mapami, a my się pakowałyśmy, kiedy przyjechali goście. Marta i Seba przyjechali nas odwiedzić na cały weekend. Przedstawiliśmy ich Ewie i Robertowi. Strasznie się ucieszyłam. Całowaliśmy się, ściskaliśmy, przedstawialiśmy nowych znajomych. Wycieczkę postanowiliśmy przełożyć, a Ewa i Robert pojechali sami do najbliższej wsi i zostawili nas.

    Całe popołudnie zeszło nam na pokazywaniu okolicy, rozmowach i wspomnieniach. We czwórkę poszliśmy na kolację, którą szczęśliwie dało się dokupić dla Marty i Seby. Usiedliśmy przy stoliku już w szóstkę. Opowiadaliśmy nowym znajomym historię naszego poznania się (no, wiecie, nie całą). Po kolacji Ewa odebrała telefon. Okazało się, że jutro rano przyjedzie ich córka z wnuczką. Wnuczka?!

    Ewa na widok mojej miny zaśmiała się – „Macie dzieci?”

    No, tak, ale wnuczka? Nasza córka skończy 21 lat i myślimy o niej jak o dziecku. Samodzielnym, ale jednak dziecku. Ewa nie wyglądała na babcię. Nie na stereotypową babcię. Może Robert na dziadka…

    Nie rozmawialiśmy więcej, bo zdecydowali się naszykować jeden z pokoi w swoim domku dla gości, a musieli w tym celu porozmawiać z recepcją. Potrzebowali pościeli. My nie szykowaliśmy dodatkowego spania. Nie ujawniliśmy tego, ale zamierzaliśmy spać razem. We czwórkę. Szczęśliwie mieliśmy duże, podwójne łóżko.

    Wcześniej niż zwykle wykąpałyśmy się z Martą pod prysznicem. Pojedynczo, żałując, że jest taki mały. Położyłyśmy się nago na łóżku i rozmawiałyśmy, śmiejąc się i dotykając. Gładziłam piersi Marty i jej włosy. Całowałam ją po policzkach i ramionach. Wtedy dołączyli do nas nasi panowie. Pierwszy przyszedł Seba. Położył się za mną i, przechylając się przeze mnie, pocałował Martę w usta. Oparł się przy tym na moim biuście i brzuchu nagim torsem. Poczułam jego gorąco i zadrżałam z oczekiwania. Później za Martą położył się Krystian. Spojrzał mi w oczy gorącym wzrokiem i uśmiechnął się. Był szczęśliwy, że jest mi dobrze.

    Ja też byłam szczęśliwa. Czułam się bezpieczna i kochana. Przyjaciele byli z nami i oczekiwałam na nasze piękne chwile. Poczułam gorącą dłoń Seby na biodrze. Marta dotknęła palców Seby i przesunęła swoją ręką po mojej skórze. Pieściła przez chwilę moją pierś. Zauważyłam, że spoważniała, wzrok jej pociemniał, a usta się rozchyliły. Po minie Krystiana domyśliłam się, że kutasem dotyka do jej pośladków lub może nawet wchodzi między nie.

    Wkrótce również między moimi pośladkami poczułam kutasa. To Seba napierał na mój tyłek. Położyłam głowę na poduszce i odwróciłam się do niego. Położyłam się na wznak, więc czułam jego wzwód na biodrze. Powiedziałam – „Witaj, nieznajomy.” – a on pochylił się i zaczął mnie całować. Jego język wsunął się między moje wargi, do buzi. Chwyciłam garścią jego włosy na karku i przyciągnęłam go mocniej, żeby całować głębiej.

    Zgięłam jedną nogę w kolanie i pchnęłam go tak, aby wejść na niego. Siedząc na nim okrakiem, pochyliłam się i pocałowałam Martę w usta. Na ramieniu poczułam pocałunek Krystiana. Odchyliłam się i dałam mu usta do pocałowania. Seba złapał mnie za biodra i uniósł lekko, aby nakierować swojego kutasa na wejście do mojej cipki. Zaczęłam się nasuwać na niego, czując to wspaniałe wypełnienie. Przypomniałam sobie, dlaczego był to drugi najbardziej ulubiony przeze mnie kutas. Moja pizda wchłaniała go, obejmując szczelnie wszystkimi ścinkami. Z każdym centymetrem kutasa zagłębiającego się w niej, wilgotniała coraz bardziej. Kiedy w końcu dotarł do kresu moich możliwości, jęknęłam z rozkoszy. Napięłam wszystkie mięśnie, odgięłam głowę do tyłu i zaczęła kręcić biodrami. Początkowo ruszałam się powoli i delikatnie. Tylko tyle, żeby czuć więcej wypełnienia. Przez chwilę nie potrzebowałam niczego więcej. Potem otworzyłam oczy i spojrzałam na mojego ukochanego. Jego kutas zanurzał się w cipce Marty. Był całkiem schowany, a ona wyprężyła się i uniosła biodra na jego spotkanie. Krystian leżał na niej, oparty na jednej ręce, tak, że ja, siedząca na Sebie, widziałam wszystkich. Widziałam, słyszałam i czułam ich rozkosz, podniecenie i zatracanie się w sobie wzajemnie. To było takie piękne, że znowu jęknęłam, bo pochłonęło mnie. Pozwoliłam tej chwili trwać. Dłonie Seby ujęły moje piersi. Położyłam na nich swoje dłonie i pieściłam się razem z nim. Delikatnie i czule. Też pozwalał trwać chwili. Potem położyłam ręce na jego piersiach i dotykałam jego mięśni. On przesunął palce na moje biodra.

    Seba stęknął z podniecenia i zaczął mną szybciej ruszać. Opadłam na niego, obejmując go mocniej, bo czułam, że zaczyna się obracać. Przeturlaliśmy się bliżej Marty i Krystiana. Teraz ja leżałam na wznak pod Sebą. Jego kutas wciąż drążył moją cipkę. Objęłam go nogami i rękoma. Podciągałam się na nim, piętami zaczepiona o jego tyłek. Patrzyłam w podniecone oczy Krystiana. Był wyprostowany między rozrzuconymi nogami Marty. Jebał ją coraz gwałtowniej, dysząc ciężko z podniecenia. Seba robił to samo ze mną, patrząc na Martę. Nagle poczułam to, miałam to cały czas. Wystarczyło to uwolnić. Rozkosz najwyższa i najpełniejsza. Szczyt podniecenia i spełnienie. Napięłam wszystkie mięśnie, otworzyłam usta, moja cipka zaczęła uwalniać sok i pulsować. Odleciałam w krzyku i miotając całym ciałem. Utraciłam świadomość w sposób, jaki uwielbiam. Kiedy mój orgazm zaczął opadać, rżnięcie wspaniałym kutasem Seby i jęki rozkoszy Krystiana, krzyk Marty, spowodowały jego powrót. Powtórzyło się to jeszcze raz, zanim Seba uwolnił swoje podniecenie. Spuszczał się w moją pizdę stękając i całując mnie w szyję. Nie wysuwając kutasa położył się częściowo obok mnie. Z drugiej strony miałam Martę, między nogami której wciąż był kutas mojego męża. Odzyskiwała oddech po swoim orgazmie.

    „Jak się cieszę, że mogliście przyjechać.” – powiedziałam do niej

    „No, co ty? Bez jaj? Nigdy bym się nie domyślił.” – powiedział Seba. Zaczęłam się śmiać, przez co, niestety, jego kutas został wypchnięty z mojej cipki. Odwróciłam się przodem do Marty i objęłam ją. Zaczęłam ją całować.

    Jeszcze rok temu nie przyszło by mi do głowy, że będę czuła przyjemność z całowania i pieszczenia kobiety. Pomyślałam, że i tak Marta zdobyła więcej doświadczeń w minionym roku niż ja. Głaskałam jej piersi i wtedy zauważyłam, że są inne. Większe i bardziej gorące. Mignęła mi jedna myśl, ale postanowiłam nie pytać o to tego wieczoru. Nacieszymy się sobą, a rozmowę odłożymy do jutra.

    Spojrzałam na naszych panów. Leżeli obok i spoglądali na nas z zadowoleniem. Obaj mieli taki sam wyraz twarzy. Szczęście, miłość, spełnienie… Uśmiechnęłam się i postanowiłam zaszaleć. – „Kto chce piwo?” – spytałam – „A może lody?”

    „Lody na kolację?” – zaśmiał się Seba, a Krystian westchnął i przewrócił oczami – „Stary, ona tak czasem ma.” Pokazałam mu język.

    Zeskoczyłam z łóżka i ściągnęłam Martę. Poszłyśmy we dwie do kuchenki, sięgnęłyśmy piwo, lody i łyżeczki i wróciłyśmy do łóżka. Rozsiedliśmy się oparci o poduszki lub po turecku. Jak komu było wygodniej. Rozmawialiśmy i żartowaliśmy. Panowie pili piwo, ja zaczęłam jeść lody. Odpoczywaliśmy. Marta sięgała do moich lodów łyżeczką. Siedziała za nogami Seby, więc sięgała przez niego. Oczywiście, skończyło się to małą katastrofą. Pełna łyżeczka lodów wylądowała na jego nodze. Zaczęliśmy się śmiać, a on podniósł obie ręce i patrzył z horrorem w oczach. Lody płynęły prosto w stronę jego kutasa. Krzyknęłam – „Marta, liż, bo spłyną na prześcieradło.” – a ona zaczęła je zlizywać.

    Seba i Krystian wgapiali się, trzymając butelki z piwem odsunięte od ust. Uśmiechałam się do moich lodów, oblizywałam łyżeczkę i patrzyłam z zadowoleniem. Marta zlizała lody, ale nie przestała lizać. Lizała kutasa Seby, a potem jego jądra. Kiedy kutas urósł, wzięła go do buzi. Odstawiłam prawie zjedzone lody na szafkę. Położyłam się na brzuchu i przysunęłam twarz do kutasa Krystiana. Otoczyłam go językiem raz i drugi. Wzięłam go do ust, patrząc prosto w oczy mojego męża. Patrzył już tylko na mnie. Smakował spermą i cipką Marty. Zamruczałam. „Hmmm, mniam.” Zaczął twardnieć pod moim dotykiem. Zimno lodów w mojej buzi zastąpiło gorąco ciała Krystiana. Jego kutas pulsował i ciągle rósł. Oczy mu pociemniały. Wiedziałam, że to lubi. Ja też to lubiłam. Najbardziej to, że on lubi, jak ja mu to daję.

    Powoli położyłam się na wznak, aby mógł wejść głębiej do mojego gardła. Otworzyłam usta. Skorzystał z zaproszenia. Usiadł nad moją głową okrakiem i zaczął mnie rżnąć w gardło, jak się nauczyliśmy jakiś czas temu. Otwierałam się na niego najmocniej, jak mogłam. Kiedy się na chwilę odsunął, zobaczyłam, że Marta i Seba patrzą na nas z ciekawością. Nadal ssała mu kutasa, ale próbowała wsunąć go w siebie głębiej. Patrzyłam. Wstrzymałam oddech. Byłam ciekawa, czy jej się to uda. Jej małe usteczka nie dały rady rozciągnąć się aż tak bardzo, żeby wielki kutas jej męża dał radę w nie wejść. Nie próbował mocniej. Pogłaskał ją po głowie i powiedział ochrypłym głosem – „Okej, mała. Zostaw. Tak jest dobrze.” Znowu go lizała.

    Wróciłam do seksu oralnego z moim mężem. Tak długo na to czekał, że oddawałam mu się ostatnio w ten sposób dosyć często. Jebał mnie jakiś czas, a ja podniecałam się tym uczuciem wykorzystania i świadomością jego podniecenia. Wiedziałam, że on też da mi przyjemność na mój ulubiony sposób. Po pewnym czasie Krystian zdecydował się na zmianę. Położył się na wznak. Trzymał kutasa w garści, więc zaczęłam go lizać. Rozłożył nogi i podniósł jądra. Potem to ja trzymałam kutasa i jądra. Sięgałam coraz niżej, liżąc językiem wzdłuż żyły w stronę dupy. Przygryzłam szewek między jądrami.

    „No, już. Wskakuj.” – powiedział schrypniętym głosem i wiedziałam, że jest bardzo podniecony. Kiedy podniosłam głowę, dowiedziałam się dlaczego. Nad jego twarzą klęczała Marta. Trzymał w rękach jej piersi. Była ustawiona pod kątem prostym do jego ciała, więc nie widział wszystkiego, ale musiał wiedzieć, że Seba pieprzy ją od tyłu. Jej mąż trzymał jej biodra obydwiema rękoma i dociągał ją rytmicznie na swojego kutasa. Było słychać jak jego brzuch obija się o jej dupę. Weszłam okrakiem na biodra Krystiana i nadziałam się na jego kutasa. Mój mąż zajęczał z podniecenia. Och, tak! Kocham ten dźwięk. Ruszałam biodrami tak, żeby jeździć cipą po jego kutasie, ocierając się łechtaczką o jego brzuch. Byłam taka mokra, że prawie nie czułam tarcia. Zacisnęłam mięśnie pizdy i odgięłam się. Twardy kutas Krystiana przeszorował po przedniej ściance pochwy, prawie powodując ból mojego brzucha. Zaczęłam się wić bardziej rytmicznie, pieszcząc kutasa całym wnętrzem. Podniecenie i rozkosz narastały coraz bardziej, wzmagane dotykiem rąk Krystiana na moich udach i biodrach. Uwielbiam, jak mnie tak na siebie naciąga.

    Patrzyłam, jak Seba rżnie swoją żonę w pozycji na pieska. Pochyliłam się i sięgnęłam do jej cycków. Gładziłam jej plecy, głaskałam włosy. Jedną ręką trzymałam się męża, dotykałam i pieściłam jego klatkę piersiową, jego mięśnie, a drugą dotykałam i pieściłam Martę. Ona też zapragnęła mnie pieścić. Przechyliła się w moją stronę, uniosła rękę i oparła się na moim ramieniu. Pochyliłam się do  niej i zaczęłyśmy się całować. Dla naszych mężów to była tak wielka dodatkowa podnieta, że przyspieszyli. Czułam jak moja rozkosz narasta, drżenie zaczęło ogarniać mój brzuch. Odchyliłam się i zamknęłam oczy, aby czuć mocniej.

    Marta zaczęła szczytować przede mną. Zajęczała. Spojrzałam. Odgięła ciało, opierając plecy o brzuch swojego męża. Seba złapał ją jedną otwartą ręką za piersi, a drugą za brzuch. Ona uniosła obie ręce nad jego głowę, aby objąć go za szyję. Klęczała w rozkroku z wypiętym tyłkiem, a on pieprzył ją z nogami i jądrami widocznymi koło jej cipki. Ich głowy się spotkały, wtulili się w siebie. To było takie piękne, że zamarłam. Wpatrywałam się w ich akt miłosny i zapomniałam o moim własnym. Dopiero ruch rąk Krystiana mi o nas przypomniał. Położyłam się na nim i sunęłam na nim do krańca naszej rozkoszy. Dałam się porwać ekstazie, słysząc jak tamta dwójka dochodzi, głośno krzycząc. My również krzyczeliśmy, jęczeliśmy, skomliliśmy w orgazmie, który nas ogarnął i trwał. Całowaliśmy się później długo i głęboko. Dziękowałam mężowi za rozkosz i on mi dziękował za swoją. Leżeliśmy potem obok siebie i wszyscy zaczęli zasypiać.

    Ja jednak musiałam wstać. Marta zawołała cicho – „Aga, co się stało?” Krystian mnie nie zatrzymywał, bo zna moją potrzebę. Odpowiedział przyjaciółce – „Zaraz wróci, pozwól jej.”

    Zeszłam na dół. Jakieś pół godziny później przyszła Marta. Zapytała –„Co się stało?” Odwróciłam się do niej półprzytomnie. Siedziałam nadal naga, z nogami opartymi o drugie krzesło i ze szkicownikiem na kolanach. Kiedy ją usłyszałam, odłożyłam go i podeszłam do niej – „Nic, chodźmy spać.”

    Przestraszona zapytała – „Co ty masz na twarzy?”

    Przejrzałam się w lusterku w łazience – „To węgiel.” Musiałam się umyć. Marta w tym czasie obejrzała moje szkice.

    „To jest… tak wyglądam? To jest piękne…”

    Nie mogłam tego zrozumieć. Mówiłam jej tyle razy, że jest piękna. Dałam im na Gwiazdkę obraz przedstawiający ich oboje, leżących nago. No, dobrze, może to były tylko linie, bo chciałam, że by mieli coś na ścianę do sypialni, a nie do szuflady, ale to były nadal ich ciała. A ona ciągle się dziwi, że uważam, że jest piękna.

    „To będzie rzeźba. Wyglądacie tak pięknie, że nie mogłam się powstrzymać. Tylko potrzebowałabym jeszcze kilku szczegółów.” – powiedziałam i zaczęłam ją gładzić. – „Unieś ręce.” – przeciągnęłam pieszczotliwie po wewnętrznej stronie jej ramion. Potem przeszłam za nią i gładziłam jej boki, biodra, nogi… i wtedy spojrzałam w okno. W oknie drugiego domku stała Ewa. Popatrzyła, uśmiechnęła się i uniosła rękę w geście powitania. Och!!! Nie speszyłam się, ale nie chciałam, żeby Marta się wystraszyła, więc uśmiechnęłam się, lekko odsunęłam i uniosłam dłoń w takim samym geście.

    Marta zaczęła się do mnie odwracać, więc spojrzałam na nią i powiedziałam – „Chodźmy na górę.” Wzięłam ją za rękę i poszłyśmy do naszych mężów. Weszłyśmy na łóżko i położyłyśmy się. Wkrótce wszyscy spaliśmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • „Wrocmy na jeziora” – 2

    Poszliśmy na plażę i od razu rozebraliśmy się do naga. Marta nigdy się tak nie opalała, ale w ubiegłym roku ją do tego przekonaliśmy. Rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Wracałam jeszcze do moich szkiców. Poprosiłam Martę i Sebę, żeby ustawili się w pozycji, w której pieprzyli się pod koniec poprzedniego wieczoru. Usiadłam za nimi i szkicowałam. Obeszłam ich jeszcze raz dookoła i wtedy zobaczyłam, że Seba nie wytrzymał, jego kutas sterczy i wchodzi między nogi Marty. Ona też się tym podnieciła, ale była speszona, że jesteśmy na dworze, na plaży.

    Usiadłam na kolanach Krystiana. Długo nie czekałam, kiedy i on zaczął sztywnym kutasem atakować moją cipkę. Tak więc siedziałam tyłem do niego, a on przodem do Marty. Oni klęczeli wyprostowani przed nami. Obie miałyśmy kutasy w cipkach. Marta ośmieliła się i odważniej pozwalała sobie na przeżywanie rozkoszy. Trzymałam dłonie męża na moich piersiach, ruszałam biodrami i czułam wsuwanie i wysuwanie się kutasa. Tę najmilszą pieszczotę. Przez chwilę było to wolne i delikatne, ale wkrótce zamieniło się w ostre rżnięcie. Obie wyginałyśmy się i jęczałyśmy jebane przez naszych panów od tyłu. Moje ciało ogarnęły cudowne, znajome dreszcze. Drżenie mięśni zwiastowało nadchodzący orgazm. Poczułam jeszcze jak pizda mi pulsuje i zalewa się sokami i odleciałam. Ścisnęłam kutasa Krystiana całym moim wnętrzem. Napięłam ciało i poddałam się rozkoszy. Utraciłam kontakt z rzeczywistością. Wiłam się na nim i czułam jego rozkosz, wlewającą się we mnie. Kiedy nieco oprzytomniałam, wciąż słyszałam odgłosy orgazmu Marty i Seby. To było takie wspaniałe.

    Potem położyliśmy się na kocu i odpoczywaliśmy. Słońce pieściło nasze ciała, ogrzewało nas i pozwalało na relaks. Chyba zasnęłam. Nie wiem, czy inni zasnęli, ale kiedy się obudziłam, była już pora na obiad. Zebraliśmy się szybko, śmiejąc z siebie nawzajem.

    Po obiedzie usiedliśmy z Ewą, Robertem, ich córką i wnuczką. Piliśmy kawę i rozmawialiśmy. Postanowiliśmy pójść na kajaki. Tak mało gości było w ośrodku, że bez problemu wynajęliśmy cztery i podzieliliśmy się kto z kim płynie. Czas do kolacji upłynął nam przyjemnie.

    Po kolacji Marta nagle osłabła. Było widać, że jest zmęczona. Wobec tego usiedliśmy wszyscy w domku, żeby obejrzeć film, a potem nakłoniłam ją, żeby się umyła i położyła. My siedzieliśmy we trójkę i piliśmy piwo. Tym razem zasłoniłam okna, nie mówiąc jednak panom, że poprzedniej nocy Ewa nas widziała nago. Kiedy przechodziłam obok Krystiana, pociągnął mnie na swoje kolana, więc usiadłam okrakiem. Całowaliśmy się, rozmawiając z Sebą. Zaczęłam ocierać się cipką o spodnie męża i zagryzałam wargę, patrząc na Sebę. Zaczęłam się podniecać.

    Seba wstał i podszedł do nas, wyjął kutasa ze spodni i dał mi go do ust. Złapałam go ręką i zaczęłam łapczywie ssać. Krystian w tym czasie rozpiął mi sukienkę, dobrał się do moich cycków, a potem złapał mnie za tyłek. Przygryzał mi dekolt i piersi, a palce wpychał coraz głębiej między moje pośladki. Powiedział zdyszanym głosem – „Zdejmij majtki.” Wstałam szybko i ściągnęłam majtki z jego pomocą. Seba podciągał mi sukienkę, więc kiedy usiadłam z powrotem na Krystianie, byłam goła. Sięgnęłam ręką między nas i wyjęłam jego kutasa ze spodni. Zajęczałam – „Daj mi go, proszę.” Napięłam kręgosłup, odginając głowę do tyłu. Krystian szarpnął kutasem, żeby go mocniej postawić, a potem nakierował go na wejście do pizdy i drugą ręką nasadził mnie na siebie. Seba patrzył na nas z góry. Widział jak kutas męża wchodzi we mnie i przeciągał ręką po swoim kutasie. Cofnął się, ściągnął spodnie i ukucnął za mną. Za chwilę poczułam, że zbliża się do mojego odbytu.

    „Nie” – krzyknęłam zduszonym głosem. Nie chciałam być zbyt głośno, ale bałam się, że jego wielki kutas mnie rozerwie. Nie byłam nawilżona. Powiedziałam – „W łazience pod lustrem jest krem.” Poszedł szybko i jeszcze szybciej wrócił. Był podniecony i bardzo chciał mi zerżnąć dupę. Ja też tego chciałam, mimo moich obaw. Dawno nie miałam dwóch kutasów w sobie. Unosiłam się na kutasie Krystiana, który zdążył zdjąć spodnie. Oboje oczekiwaliśmy na wypełnienie mojej dupy kutasem Seby. Wiem, że dla mojego męża pieprzenie mojej cipy, podczas gdy dupę rżnie mi drugi kutas, też jest bardzo podniecające. Nawet jeśli lubi mnie dla samej przyjemności pieprzenia się ze mną. Tak jak i ja lubię. Odmiana zawsze dodaje smaku.

    Wreszcie poczułam nakremowane palce Seby na moim tyłku. Pogłaskał mnie tam, a potem jeden zanurzył. Jęknęłam z podniecenia i niecierpliwości. Kiedy dotknął otworu czubkiem kutasa, cipka zadrżała i puściła soki. Rozluźniłam dupę i pozwoliłam mu wejść. Początkowy, znajomy ból zwiastował nadejście większej przyjemności. Seba wepchnął pomału kutasa do końca i zatrzymał się na chwilę. Całe ciało mi mrowiło, ruszyłam biodrami, co dało facetom sygnał do poruszenia się. Krystian trzymał mnie oburącz w talii i obserwował moją twarz. Spojrzałam na niego półprzytomnie i wpiłam się ustami w jego usta. Nasz języki owinęły się wokół siebie. Kiwałam się na nim i czułam ruch bioder Seby za moim tyłkiem. Złapał moje piersi i zaczął się przyciągać do mojej dupy, ruchając mnie szybciej i głębiej. Odgięłam głowę, położyłam ją na ramieniu Seby i trzymałam się dłońmi mocno ramion Krystiana. Krzesło pod nami trzeszczało złowieszczo, ale nie przejmowaliśmy się. Liczyła się tylko nasza rozkosz.

    Po kilku minutach rżnęliśmy się bez opamiętania. Jęczeliśmy wszyscy, a ja skomliłam, drżałam, gryzłam swoje wargi i ich skórę – co złapałam w zęby. Kiedy myślałam, że już nie może być lepiej, moja dupa jakby się otworzyła. Czułam jej pulsowanie i gorąco. Soki z pizdy zalewały nie tylko brzuch Krystiana, ale również jądra obu pierdolących mnie mężczyzn i moje nogi. Całkowicie straciłam kontrolę nad ciałem, otoczeniem i świadomość. Nie wiem jak długo to trwało. Było mi jak w niebie i nie chciałam, żeby się skończyło. Kiedy zaczęłam odzyskiwać świadomość, jeszcze mnie rżnęli. Seba chwycił wargami mój kark, a Krystian moją szyję przy dekolcie. Czułam, że płynął mi łzy. Język mi zdrętwiał i wargi mrowiły, jakby były sparaliżowane. Nie mogłam utrzymać rąk ani nóg. Wisiałam między ich gorącymi, silnymi, ruszającymi się rytmicznie ciałami. Szczytowałam raz za razem. A potem jeszcze raz i jeszcze.

    Nie poczułam, kiedy się spuścili. Wszyscy zamarliśmy stopniowo i trwaliśmy tak kilka dobrych chwil. Potem zaczęliśmy się gładzić, uspokajać, pieścić, zapewniając dotykiem, że jesteśmy razem. Seba odsunął się pierwszy. Dopiero wtedy pomyślałam, że mógł być w niewygodnej pozycji. Ja nie miałam siły zejść z kolan Krystiana. Zaczęłam się zsuwać na podłogę, ale mi nie pozwolili. Seba złapał mnie pod pachy, a Krystian rzucił się do podnoszenia mnie od przodu. Ostatecznie to mąż wziął mnie na ręce i zaniósł na górę do łóżka. Marta spała twardo, kiedy położyłam się obok niej i szepnęłam do Krystiana – „Dziękuję.”

    Dałam mu całusa i zapadłam w sen.

    Kiedy w niedzielę rano otworzyłam oczy, Marta już nie spała. Patrzyła na mnie i jej wargi ułożyły się w bezgłośne „Cześć”, a potem „Jestem głodna”. Uśmiechnęłam się i skinęłam głową w stronę drzwi, kładąc palec na ustach. Ranek był chłodniejszy niż poprzednie dni, więc wzięłyśmy po drodze T-shirty i zeszłyśmy cicho na dół. Usiadłyśmy z ciastkami i herbatą i rozmawiałyśmy.

    Zaczęli się zbierać do domu. Kiedy weszliśmy na górę, żeby sprawdzić, czy niczego nie zapomnieli, położyłam się na łóżku i zaczęłam zaczepiać Krystiana. Seba żartobliwie zapytał – „Już cię dupa nie boli? Chcesz znowu?”

    Uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam – „Po pierwsze, mój drogi, ja zawsze chcę. A po drugie to, że boli, nie przeszkadza. Trochę bólu dodaje smaku.”

    Marta, oczywiście, chciała wiedzieć o czym mówimy, więc musieliśmy jej opowiedzieć o wczorajszym seksie we trójkę. Jeśli chodzi o ból? Chyba ona się ze mną zgadzała – mając Sebę za męża. Chichotaliśmy, zaczęliśmy się dotykać i wszyscy wkrótce wylądowaliśmy w łóżku. Daliśmy sobie wzajemnie jeszcze kilka chwil przyjemności z seksu, zanim trzeba było się rozstać. Pożegnaliśmy się, całując i obiecując sobie spotkanie latem u nich.

    Podczas obiadu siedzieliśmy w szóstkę i dowiedzieliśmy się, że również córka Ewy i Roberta wyjeżdża do domu. Zaczął padać deszcz, więc nawet nie została do wieczora. Zaprosiliśmy Ewę i Roberta na piwo do nas.

    Wieczorem prawie od razu, kiedy weszli, Ewa wypaliła – „Tak czułam, że też lubicie swinging.”

    Spojrzałam na nią zdziwiona. Nie wiedziałam, o co jej chodzi.

    „No, nie udawaj. Widziałam was, zresztą było was słychać, zwłaszcza w nocy.” – Robert kiwał głową i uśmiechał się.

    „Och, o to chodzi. Myślałam, że to zdrada kontrolowana.” – powiedziałam wreszcie. Zauważyłam zdziwienie Krystiana, więc wyjaśniłam mu – „Nie miałam kiedy ci powiedzieć, że Ewa widziała mnie i Martę.”

    „Hmmm, więc ty jesteś dominujący?” – spytała na to Ewa Krystiana.

    Trochę się zmieszałam – „Tak.” – ale Krystian w tym samym czasie powiedział – „Nie. Jesteśmy partnerami.”

    Ewa popatrzyła na nas z uśmiechem. Wyjaśniła nam, że oni są partnerami, ale to ona częściej przyjmuje rolę dominującej. Robert lubi, jak ona go upokarza. Wciągnęłam gwałtownie powietrze. Nie chciałabym nigdy widzieć, jak ktoś poniża Krystiana. Spojrzałam na niego i zobaczyłam jakiś błysk w jego oczach. Czy on…?

    Ewa była faktycznie dominująca i okazała to prawie natychmiast. Podeszła do mnie i rozkazała – „Rozbieraj się.” Zatrzęsłam się z podniecenia. Nawet, jeśli padło to z ust kobiety, nadal mi się podobało. Wstałam i powoli zaczęłam zdejmować z siebie ubranie drżącymi rękoma. Spojrzałam na Krystiana i oblizałam wargi. Zobaczyłam, jak jego oczy się rozszerzają i oddycha ciężko przez usta. Kiedy byłam całkiem naga, Ewa kazała mi uklęknąć i zdjąć spodnie dresowe Roberta. Potem miałam lizać kutasa. Był zapięty w klatce! Jeszcze czegoś takiego nie widziałam. Metalowe pręciki ułożone były wzdłuż członka i zamknięte kłódeczką do kółka obejmującego jądra. Penis nie stał, więc nie wypełniał tej klatki, ale nie wyobrażałam sobie, jak się zachowa podczas wzwodu.

    Kiedy ja się zajmowałam kutasem Roberta, Ewa podeszła do Krystiana i zaczęła go rozbierać. Ocierała się o niego i zdejmowała mu kolejne części ubrania, cały czas patrząc w stronę mnie i Roberta. Kiedy mój mąż był nagi, sama się rozebrała do bielizny. Kazała Krystianowi usiąść, a sama stanęła tyłem do niego i kiwając biodrami, rozkazała sobie zdjąć majtki zębami. Patrzyłam jak usta mojego męża suną po tyłku Ewy i robiłam się coraz bardziej mokra. Robert stęknął. Spojrzałam na niego, a właściwie na jego kutasa, którego miałam koło twarzy. Zaczął rosnąć. Ewa usiadła na kolanach Krystiana i położyła jego ręce na swoich piersiach. Powiedziała, żeby zdjął jej stanik. Kiedy była całkiem naga zwróciła się do swojego męża – „Pozwalam ci się rozebrać.”

    Sięgnęła w tym czasie do swojej kieszeni w spodniach, które leżały na podłodze. Podeszła do Roberta i pokazała, trzymany w dłoni kluczyk. Powiedziała mi, że dzisiaj w drodze wyjątku, bo jest to nasz pierwszy raz, pozwoli mu mieć kutasa na wolności. Byłam trochę zszokowana. Jego członek był już taki duży, że jego fałdki wypychały się po bokach klatki. Musiało go to boleć!

    Kiedy wreszcie Ewa go uwolniła, zobaczyłam go w pełni. Był gruby. Nie bardzo długi i nie sztywny, ale naprawdę gruby. I siny. Wyglądał trochę jak butelka – rozszerzony w środku, a na obu końcach zwężony. I jakby brakowało mu skórki. Później dowiedziałam się, że był obrzezany. Nadal klęczałam na podłodze. Widziałam go doskonale i miałam ochotę go pocałować. Było mi go żal. Ewa chyba wyczuła mój nastrój, bo powiedziała, żeby go ssała. Zrobiłam to chętnie. Najpierw lizałam go na całej długości, otaczałam językiem żołądź, przygryzałam szewek, a potem wzięłam go całego do buzi. Był taki miękki, że bez trudu wepchnęłam go sobie prawie do gardła, nawet, jeśli wypychał mi policzki. Wysunęłam go powoli, oblizując wargami, a potem znowu wepchnęłam sobie całego. Powtórzyłam to kilka razy i nie przestawałam, kiedy obejrzałam się, co robią Ewa i Krystian. Mój mąż nadal siedział na krześle. Ewa usiadła na jego kolanach, przodem do niego i włożyła sobie twardego kutasa do cipki. Ujeżdżała go wolno, trzymając się krzesła za nim. Widziałam jego ręce na jej biodrach i zazdrościłam jej. Bardziej niż Marcie. Ssałam kutasa Roberta i dłonią dotykałam swojej cipki. Była mokra i pusta. Spragniona.

    Ewa wstała z kolan Krystiana i podeszła do mnie. Wzięła mnie za rękę i zapytała łagodnie – „Idziemy na górę?” O, tak! Skinęłam nieśmiało głową. Czułam, że mam nieszczęśliwą minę i nic nie mogłam na to poradzić. Czułam się dziwnie nieswojo. Usłyszałam zaniepokojony głos Krystiana – „Aga!”, więc spojrzałam na niego i postarałam się uśmiechnąć. Zapewnić go, że będzie dobrze.

    Weszliśmy wszyscy po schodach. Ewa położyła mnie na łóżku i weszła na nie. Uklękłyśmy. Panowie usiedli po bokach i patrzyli na nas, a my zaczęłyśmy się pieścić. Pocałowałyśmy się w usta. Najpierw było to zwykłe dotkniecie, ale potem wargi zaczęły mnie mrowić i poczułam naglącą potrzebę posmakowania jej. Musnęłam językiem jej dolną wargę, schwyciłam ją ustami, a ona wsunęła mi do buzi język. Nie wiem co przeważyło, ale obie wpiłyśmy się w siebie, jakbyśmy były spragnione. Całowałyśmy się przez chwilę zachłannie. Odsunęłam się i spojrzałam jej w oczy, a potem na piersi. Zsunęłam rękę z jej ramienia na cycuszek. Mały i sterczący.  Ujęłam kciukiem i palcem wskazującym twardy sutek. Dużo dłuższy niż mój. Schyliłam się i wzięłam go do ust. Zacisnęłam między wargami. Odchyliła się i jęknęła. Zassałam mocniej i przygryzłam. Złapała mnie oburącz za głowę i pchnęła na prześcieradło. Głaskała mnie i ja ją gładziłam. Po ramionach i plecach, po cyckach i brzuchu. Lizała moje piersi i szyję.

    Potem przekręciła się tak, aby leżeć głową w stronę moich nóg. Miałam przed oczami jej cipkę. Nad nią miała bliznę po cesarce. Wyglądała jak uśmiech. Pomyślałam z czułością „To tędy urodziła się jej córka.” Oparła się na jednej ręce i pięcie jednej nogi. Kolano zgięła, więc widziałam jej szparkę rozchyloną. Czułam jej palce na mojej cipce. Rozłożyłam nogi, aby miała lepszy dostęp. Objęłam jej biodro, wsuwając jedną rękę między jej nogi. Drugą dłonią rozchyliłam jej wargi. Wysunęła się spomiędzy nich lśniąca, okrągła łechtaczka. Zbliżyłam do niej usta i poczułam ostry zapach jej kobiecości. Oszołomił mnie. Wysunęłam język i, nie myśląc wiele, zaczęłam ją trącać. Jęknęła nisko i zadrżała. W rewanżu dotykała językiem do mojej łechtaczki, co spowodowało mój jęk rozkoszy i wygięcie kręgosłupa. Wypchnęłam biodra w jej stronę. Wpiła się ustami w moją pizdę tak mocno i gwałtownie, że krzyknęłam.

    O, tak! To niespodziewane uczucie mojej rozkoszy, świadomość przyglądających się nam panów i to, że czułam podniecenie Ewy, doprowadziło mnie na skraj ekstazy bardzo szybko. Chciałam dać jej to samo, więc pochyliłam głowę i całowałam jej cipkę mocno i głęboko. Wpijałam w nią język, wierciłam wargami i mruczałam z rozkoszy. A ona zabrała usta tylko po to, żeby wbić mi w pizdę palce. Pieściła mnie palcami w środku i językiem na zewnątrz. Ruszałam tyłkiem i ona ruszała ręką, więc to było regularne rżnięcie. Wbiłam palce w jej pośladek, żeby opierać się mocniej na łokciu za jej nogą. Jęczałam coraz głośniej w jej pizdę, a ona pieprzyła coraz bardziej moją. Aż obie prawie jednocześnie doszłyśmy. Poczułam jak jej mięśnie sztywnieją, wylewają się z niej soki, że moja cipka pulsuje wokół jej palców i zaciska się, a potem oderwałyśmy się od siebie, zaczęłyśmy krzyczeć i wić się w orgazmie. Poczułam jeszcze, że obejmują mnie ramiona Krystiana, a jego kutas wchodzi we mnie, drga i zalewa mnie spermą. Odleciałam na krótko.

    Leżeliśmy później obok siebie. Krystian obejmował mnie ciasno i szeptał do mojego ucha. Opowiadał mi co czuł i jak się podniecił tym, co widział. Nie spodziewałam się tego, ale byłam szczęśliwa, że mu to dałam, biorąc również coś dla siebie. Było fantastycznie. Nie sądziłam, że mogę to tak czuć. Półprzytomnie widziałam, że Ewa daje Robertowi swoją cipkę do lizania, a potem bierze jego kutasa w rękę i kieruje strumień spermy na swój brzuch. Wezwała mnie gestem i pokazała, żebym go wylizała. Podczołgałam się i to zrobiłam. Podobało mi się.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Lusi

    #Fetysz #Futro

     

    Kocham Lusi. Kim jest Lusi? To moja opiekunka. Ma długie, czarne włosy, ciemne oczy i piękne, duże piersi. Pracuje u mnie od kilku lat, od kiedy skończyłem 14 lat.

    Po co prawie dorosłemu nastolatkowi opiekunka? Moi rodzice często wyjeżdżają i nie mają dla mnie zbyt dużo czasu. A w młodości stwierdzono u mnie autyzm. Nie lubię spotykać ludzi, więc uczę się w domu sam. Potrzebuję przyjaciółki, opiekunki i nauczycielki w jednym. I dlatego to Lusi zajmuje się mną i moimi potrzebami. Wie też co mnie najbardziej podnieca. Dlatego ją kocham.

               Bardzo szybko odkryła, że ją pożądam. I odwzajemniła uczucie. Pozwoliła oglądać swoje nagie ciało, ubierała dla mnie erotyczną bieliznę. Nie oponowała, gdy chciałem się z nią kochać, więcej, nauczyła mnie wszystkiego co powinienem wiedzieć o seksie. A gdy wreszcie przyznałem się jej, że marzę by dla mnie nosiła futra mamy to razem poszliśmy je oglądać. Wspólnie wybraliśmy najlepsze, srebrne lisy, i potem ujeżdżała mnie w nim do utraty tchu. I od tamtej pory, gdy jesteśmy razem, to zawsze ma na sobie futerko. 

               Jak mam jej nie kochać? 

     

    Od razu gdy poczuję podniecenie, to biegnę do Lusi. Jak dzisiaj. Przy myciu czuje, że penis powoli powiększa się i twardnieje. Wychodzę z łazienki i idę do mej ukochanej. Siedzi na dużym fotelu i czyta książkę. Ma ubrane jedno z futer mamy, krótkie, szafirowe norki z wielkimi, wywijanymi mankietami. Na widok mojego podniesionego penisa uśmiecha się.

    – Chcesz bym cię possała? Tryśniesz mi do buzi? – pyta, lecz ja kręcę głową. – To może wystrzelisz mi między cycuszkami? Dawno tego nie robiłeś… – skarży się.

    Tego właśnie chcę. Siadam na niej, a ona rozpina futro i rozsuwa jego poły. Pod spodem ma tylko czarny, koronkowy stanik, ledwo zasłaniający jej skarby. Jeden ruch i spod materiału natychmiast wyskakują pełne piersi, których duże, brązowe sutki momentalnie sztywnieją. Uwielbiam te piersi. Od razu je łapie, ugniatam i mierzę ciężar. Chyba powiększyły się od ostatniego razu, ale może to podniecenie zacienia mi umysł.

    Lusi uśmiecha się i zaczyna delikatnie masować mi penisa. Czuję dotyk futrzanych mankietów, co jeszcze bardziej mnie podnieca. Uwielbiam jej zręczne dłonie, poruszają się w idealnym tempie, sprawiające, że niesamowita przyjemność rozlewa się po moim ciele. A dłonie otulone milutkim futerkiem…

    Widząc, że mój ptaszek już się moczy, przerywa masaż.

    – Chodź między moje bambolki. Pamiętaj, masz spuścić mi się na dekolt. Potrzebuję maseczki z twojego płynu…

    Podsuwam się i siadam na niej, a ona przysuwa swój biust pod mojego stalowego zawodnika. Delikatnie otula go swoimi skarbami, a śluz z penisa momentalnie moczy jej rowek.

    – Mrrr…  – mruczy i zaczyna poruszać piersiami. – Co cię tak podnieciło?

    Nie odpowiadam, zapatrzony w cudowną scenę. Nieśmiało wyglądający spod norek biust Lusi pracuje rytmicznie, a główka penisa co chwilę pojawia się i chowa. Jest mu dobrze, ciepłe i śliskie piersi są wprost stworzone dla niego.

    Łapię Lusi na okryte futrem ramiona i przyciskam do siebie. Czuje, że nie wytrzymam i za chwilę będę pryskać. Lusi też to czuje, wie co oznacza, że zaczynam dyszeć i sam poruszać biodrami. Jeszcze bardziej przyspiesza i po kilku ruchach pierwsza struga białego płynu ląduje na jej szyi. Po chwili druga, trzecia, czwarta… Jęczę z rozkoszy, a ona rytmiczne pracuje do momentu aż ostatnia kropelka spadnie na jej dekolt.

               Mimo, że już nie strzelam to wciąż poruszam się między piersiami mojej opiekunki, a penis wcale nie maleje. 

    – Ty wciąż masz chętkę na seks? – pyta zaskoczona. – Co cię tak podnieciło? – ponawia pytanie. 

    – Mama kupiła nowe futra… – odpowiadam nieśmiało. – Czarne norki z kołnierzem i mankietami z lisa. Oraz białe karakuły, też z lisem. I rano powiedziała mi, że możemy je wypróbować, kiedy tylko będę miał na to ochotę… 

    – Masz kochaną mamę. Jak chcesz to od razu je sprawdźmy. Wolisz norki czy karakuły? 

    – Najpierw norki. 

    – To poczekaj tu chwilę, zaraz wrócę. 

               Tak jak mówi, wraca po chwili. Piersi i dekolt ma już czyste, a szafirowe norki i rozpięty stanik zniknęły. Zamiast nich ma na sobie nowiutkie, czarne norki mamy. Lisie mankiety są ogromne, w sam raz do długiej masturbacji. Ale tym razem chcę trysnąć w Lusi, nie na nią.

    – Piękne futro. – mówi mój anioł. – Nic dziwnego, że tak ci się podoba. Na co masz ochotę? Klasyka, jeździec czy piesek? – Lusi pyta o pozycję. 

               Od razu wie, że tym razem nie chcę żadnej terapii zastępczej, tylko prawdziwy seks. Rozumiemy się bez słów.

    – Czy możesz usiąść jak wcześniej, a ja klęknę? 

    – Oczywiście, kochanie. 

               Siada z powrotem na fotelu i lekko się zsuwa. Dopiero teraz zauważam, że na nogach ma koronkowe pończochy, takie jakie lubię. Za to szparkę otacza istna dżungla ciemnych, kręconych włosów, już dawno ustaliliśmy, że nie będzie golić myszki. Lusi to ideał kochanki. 

    – No chodź do środeczka. – zaprasza. 

       Dla zachęty dwoma palcami rozszerza wejście. Nie mogę się powstrzymać i po kilku szybkich ruchach cały jestem w niej. 

    – Ale masz sztywnego. – chwali mnie Lusi. – Mama musi częściej kupować nowe futra… 

               Nie słucham jej, tylko pracuję. Jej norka jest ciasna i wilgotna, a futro na niej piękne. Muszę strzelić i to jak najszybciej. Dlatego wtulam głowę w piersi Lusi i ssię twarde sutki, jednocześnie głaszcząc futro. Opiekunka też mnie głaszczę, a lisie mankiety doprowadzają mnie do szału. 

               To nie może trwać długo. Czuję ciężkość w podbrzuszu i z jękiem spuszczam się w moją kochankę. Ta tuli się do mnie i również jęczy, czując jak tryskam w nią silnymi strzałami. 

               Powoli wysuwam się z niej, a ona uśmiecha się do mnie. 

    – Ale jesteś dziś podkręcony. – mówi. – Dziś po lekcjach musisz mieć jeszcze minimum dwa wytryski. Wypróbujemy nowe karakuły. A jeśli dostaniesz piątkę to będziesz mieć do wyboru każdy mój otworek. I każde futro twojej mamy… 

    – Będę mógł ci strzelić w pupie jak będziesz nosić srebrne lisy? – kocham srebrne lisy na Lusi. 

    – Jak mówię każdy, to pupę też do tego zaliczam. A twoje ulubione lisy ubiór, nawet jak nie dostaniesz piątki… – uśmiecha się i daje soczystego buziaka.

    Biegnę do łazienki zmyć ślady, myśląc, że raczej nie uda mi się doczekać do końca zajęć. Chyba sprawdzimy karakuły na dużej przerwie. Lusi odprowadza mnie wzrokiem i wraca do czytania książki.

     

    Jakiś hałas przeszkodził mi w marzeniu o Lusi, mojej opiekunce. Od chwili gdy nią została, to regularnie masturbuje się, marząc o niej i o futrach matki. Masowała mi penisa w karakułach, strzelałem w jej czerwone usta, gdy nosiła rysie, zalewałem jej dekolt i brudziłem wielkie kołnierze wszystkich maminych lisów, tryskałem w jej cipkę i pupę, tuląc się do norek, wiewiórek i szopów… Robiłem z nią wszystko. Ale tylko w myślach, masując sobie.

    Teraz też już dochodziłem, marząc jak strzelam między jej ciężkimi piersiami, gdy ma na sobie czarne norki, nowe futro mamy. Byłem już blisko, jeszcze tylko jedno spojrzenie na zdjęcie Lusi w niebieskich lisach, jakie dostała w prezencie od mamy. Zrobiłem je z ukrycia i cały czas je wykorzystywałem.

    Ponownie ruszyłem do orgazmu. Minąłem już granicę i zacisnąłem mięśnie, by powstrzymać choć na chwilę wytrysk. I wtedy drzwi się otworzyły. Stanęła w nich Lusi w swoim pięknym futerku z niebieskich lisów.

    Było już za późno. Oboje patrzyliśmy jak z mego penisa strzela struga spermy, tworząc łuk w powietrzu i spadając na podłogę. Z zasady tryskałem do woreczka lub w ręczniczek, ale teraz zapomniałem o tym.

    Oboje patrzyliśmy na moją ejakulację. Ja z przerażeniem, ona z lekkim zdziwieniem. Po chwili dojrzała co pomogło mi dojść, jej zdjęcie.

    To już był koniec. Zaraz krzyknie i wezwie resztę służby. Zrobi awanturę i zwolni się, a ja nigdy więcej jej nie ujrzę. Ale ona nie zrobiła żadnej z tych rzeczy. Weszła do środka i zamknęła pokój na klucz.

    – Widzę, że jesteś już dorosły. – stwierdziła. – Czy jednak nie byłoby lepiej gdybyś strzelał w żywy obiekt swoich marzeń, a nie na podłogę?

    Podeszła bliżej i rozpięła futro. A potem sweterek i biustonosz. Ciężkie piersi wyskoczyły na wolność, takie same jak w moich marzeniach. Lusi klęknęła przede mną i otuliła nimi mego wciąż sztywnego penisa. Zaczęła rytmicznie pracować… 

    To już nie były moje marzenia, ale rzeczywistość. O wiele przyjemniejsza. Prawie nie czułem, że chwilkę temu miałem wytrysk, piersi Lusi były tak cudowne…

    Z chwilą gdy pogłaskałem jej puszyste lisy to chlusnąłem fontanną spermy na jej białą szyję. Zachichotała, widząc ile mam w sobie ładunku, a ja zapytałem:

    – Czy ubierzesz dla mnie inne futra mamy?

    – Oczywiście, skoro sobie tego życzysz… Twoja mama od dawna wie, że ci się podobam. Wie też o futrach i już się zgodziła…

    Utwierdziłem się w przekonaniu. Kocham Lusi. I moją mamę też.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison
  • Sposob na nude

    Kilka lat małżeństwa wprowadza jednak w związek jakąś rutynę i nutkę nudy. Nie mieliśmy dzieci, które by nas absorbowały, bo nie mogliśmy mieć i musieliśmy się z tym pogodzić. Na początku wpadliśmy w nurt naszych zajęć, pracy, byliśmy nią niemal opętani, nie zwracaliśmy uwagi na to, co dzieje się wokół nas; dopiero dużo później opamiętaliśmy się i zaczęliśmy poświęcać więcej czasu sobie. W łóżku było nam wspaniale, ale też zaobserwowaliśmy i tu wkradającą się rutynę. Czy myślałam zdradzie mego męża? Nie, absolutnie nie. Nie miała bym żadnego problemu ze znalezieniem sobie kochanka, wielu mężczyzn chętnie poszło by do łóżka z wysoką, szczupłą, niesamowicie zgrabną kobietą po trzydziestce. Właśnie taka jestem. 175 cm wzrostu, średniej wielkości, jędrny biust, zgrabna, zaokrąglona pupa bez rozstępów, długie, bardzo zgrabne nogi, burza czarnych, kręconych włosów. Miałam w rodzinie wśród swych przodków mężczyznę z Włoch i kobietę z Hiszpanii, to moi dziadkowie, którzy z nieznanych mi, niestety, powodów przenieśli się do Polski, tutaj urodziła się moja mama, a po ślubie z niezwykle przystojnym blondynem – moim tatą – ja przyszłam na świat. Po dziadkach odziedziczyłam troszkę ciemniejszą karnację skóry i południowy temperament, co bardzo spodobało się Tomkowi, memu chłopakowi i po roku znajomości zostaliśmy małżeństwem. Kilka lat później, po długich rozmowach postanowiliśmy wszystko zmienić, dodać trochę pieprzu i soli do naszego związku.

    Zaczęliśmy wymyślać różne scenariusze, staraliśmy się, żeby nie powielać schematów. Raz byłam pokojówką, którą on zatrudnił u siebie w domu i po za sprzątaniem musiałam spełniać jego erotyczne zachcianki, to z kolei Tomek był hydraulikiem, który przetykał nie tylko zlew, ale i inne dziurki, niekoniecznie kanalizacyjne. Potem wyszliśmy na zewnątrz. Byłam kurwą, którą zamówił sobie do hotelu, on był kierowcą, mającym mnie gdzieś tam zawozić. Spotykaliśmy się w różnych klubach, „podrywaliśmy” się, udając nieznajomych i wyczyniając na parkiecie różne cuda, niekiedy na pograniczu seksu, czym wzbudzaliśmy raczej niekłamany zachwyt widzów. Spotykaliśmy się też w parku, udając skłóconą parę, a im więcej było widzów, tym robiliśmy większą awanturę; wszystko to tylko po to, żeby potem w domu oddać się namiętnościom i gorącemu seksowi.

    Teraz też jestem w parku, ubrana jak tania dziwka, mam na sobie miniówkę prawie nie zakrywającą pośladków, na nogach pończochy na pasku, na który założyłam koronkowe figi. Koronkowy był też biustonosz, eksponujący mój biust, na nim króciutka bluzeczka, nie nakrywająca pępka, postronny widz mógł podziwiać moje wytrenowane mięśnie płaskiego brzucha. Była prawie północ… Znam ten park doskonale, projektował go przecież mój tata, a ja jeszcze będąc dzieciakiem często przychodziłam tutaj i patrzyłam na pracujących ogrodników i robotników. Sama też posadziłam kilka drzew! Teraz przechodziłam wolnym krokiem obok kępy gęstych zarośli, kiedy zobaczyłam jakiś cień człowieka, który znalazł się za mną. Nie zdążyłam krzyknąć, zasłonił mi usta dłonią ubraną w rękawiczkę i pociągnął w stronę ławki stojącej w tych krzakach. Nie odwracałam głowy, czekając, co będzie dalej. Cały czas był za mną, teraz wsunął rękę pod spódniczkę i energicznym ruchem zdarł ze mnie figi; między nogami poczułam coś twardego i ciepłego. Sterczący penis wsunął się pomalutku w mą mokrą już cipeczkę, czułam niesamowitą przyjemność, kiedy rozpychał jej ścianki; dreszcz podniecenia i rozkoszy przebiegł przez całe ciało. Napastnik zaczął mnie rżnąć, dymał moją pipkę z dużą prędkością, nawet puścił usta. Trzymał w dłoniach me biodra i dopychał je do siebie. Po chwili zaczął ugniatać biust, który zręcznie wyłuskał ze stanika. Masował piersi, szczypał sutki, lekko, delikatnie je naciągał. Przechyliłam się przez oparcie ławki, żeby mógł jeszcze głębiej mnie spenetrować, dłonie oparłam na siedzisku. Czułam narastające podniecenie, zaczęłam pojękiwać, mój oddech stawał się coraz szybszy i głębszy, w końcu poczułam nadchodzący orgazm. Zakryłam buzię rękoma, żeby nie wrzeszczeć w noc ciemnego parku, Osiągnęłam już szczyt podniecenia, kiedy człowiek z krzaków niestety opuścił gościnną pipkę. Zaczęłam żałować, że to już koniec, ale nagle, niespodzianie, z całą mocą wdarł się w wypiętą pupę. Matko, jakie to było wspaniałe uczucie! Co się stało, że Tomek zdecydował się na to? Do tej pory uważał, że to niehigieniczne i trąca lekkim zboczeniem; nigdy nie był w mej zgrabnej pupci; dobrze, że teraz się zdecydował. Kolejny orgazm przyszedł prawie natychmiast, wstrząsał mną, cała drżałam, nogi uginały mi się z niemocy, czułam, że odlatuję w kosmos. Na domiar wszystkiego salwy spermy wystrzelone w kakaowe oczko spotęgowały odczucia, prawie traciłam świadomość. Mój niespodziewany kochanek zniknął w zaroślach tak samo nagle, jak się pojawił. Mimo, że go wypatrywałam, w ciemności nie mogłam nic dostrzec. Poprawiłam ciuszki, nie zwracałam uwagi na spermę płynącą cieniutką strużką z wychędożonej dupki; wiedziałam, że mój nocny napastnik w domu wyliże wszystko i jeszcze poprawi. Pomalutku poszłam dalej, ciągle podniecona i oczekująca gorącego powitania w sypialni.

    Tego, co stało się teraz jednak się nie spodziewałam! Jakiś zboczeniec złapał mnie od tyłu, na szczęście wyrwałam się, odwróciłam i walnęłam kolanem w przyrodzenie. Nie dam się jakiemuś napaleńcowi, na pewno nie. Popatrzyłam chwilkę na zamaskowanego faceta, leżącego na piasku alejki i wijącego się z bólu. Dobrze trafiłam! Patrzyłam na niego dłuższą chwilę i już chciałam odejść, gdy usłyszałam ledwo wystękane i przeszyte bólem słowa:

    – Marlena, zwariowałaś? Co ty wyprawiasz!

    Matko boska, to głos Tomka! Pochyliłam się nad osobnikiem i zdjęłam kominiarkę, którą zasłonięta była jego twarz. To naprawdę był Tomek… Jeśli on jest tutaj, to kto wyruchał mnie chwilę temu? Co tu dużo gadać, zaskoczenie pokrywało się z doznaną wcześniej przyjemnością i ciekawością, kto okazał się tym nocnym gwałcicielem.

    Dlaczego tak się stało? Bo umówiłam się z moim Tomaszem, że napadnie mnie w parku i zgwałci, a skończymy w domu. Niestety (czy na pewno „niestety”?) ktoś go ubiegł i wykorzystał mnie, a mój biedny mąż został potraktowany, jak rzeczywisty gwałciciel! Dotarliśmy pomału do domu, biedak położył się i nie w głowie były mu jakiekolwiek igraszki. Przyrodzenie trochę spuchło, ale moje delikatne zabiegi i okład z lodu zrobił swoje i rano było wszystko OK. Oczywiście nie przyznałam się do nocnej przygody, po co chłopaka stresować? Widząc, że tego wieczoru już jest po seksie, poszłam do łazienki doprowadzić się do prządku. Zdejmując spódniczkę poczułam pod palcami jakiś kartonik, tkwiący w kieszonce. Wizytówka? Tak, była to wizytówka, ale bez żadnych danych, był tylko numer telefonu i imię. Marek. Co za Marek? Czyżby Marek, to ten nocny marek? Na wspomnienie o przygodzie zrobiło mi się mokro, musiałam sobie ulżyć, mój sztuczny pocieszyciel, prezent od Tomka, był zawsze na swoim miejscu. Po gorącej kąpieli położyłam się obok obolałego męża i z uśmiechem na ustach usnęłam.

    Ranek był piękny, pogoda dopisała, słonko świeciło, ptaszki świergoliły, wszystko zazielenione; żyć, nie umierać. Tomek oglądał swoje klejnoty, kiwał przy tym głową.

    – Ale mnie urządziłaś, jasny gwint, jak bolało. Dlaczego to zrobiłaś? Przecież się umawialiśmy…

    – Co mam ci powiedzieć… Zamyśliłam się, ty nagle wyskoczyłeś, to był odruch!

    – No tak, teraz mam pewność, że nawet sama jesteś w stanie się obronić. Ale masz kopa, podziwiam siłę i celność.

    – Jeszcze raz cię przepraszam, naprawdę to był odruch.

    – Już dobrze, ubieram się i jadę do roboty.

    – A ja nie. Mam dzisiaj wolne i mam zamiar połazić po sklepach.

    – Tylko żeby środków na karcie wystarczyło – roześmiał się mój małżonek. – Nie czekaj na mnie z kolacją, będę późnym wieczorem. A jak wrócę… – i wyszedł.

    Po godzinie bezczynności wyciągnęłam z torebki tajemniczą wizytówkę. Co to za Marek, nie znałam żadnego faceta o tym imieniu. Znowu na wspomnienie o parku zrobiłam się mokra. Facet był naprawdę dobrym kochankiem, ruchał mnie jak automat, ale wyczułam jakąś dozę namiętności, no i ten seks analny! Jak wspominałam, nie umiałam namówić na to mojego Tomasza, a anal dawał mi wiele rozkoszy i liczne orgazmy. Tak, przed mężem miałam partnera, kochaliśmy się analnie bardzo często, on pobawił mnie dziewictwa, a wcześniej ładował mnie w pupę, co naprawdę bardzo mi się podobało, do tego, nie ukrywam, teraz było to bardzo miłe wspomnienie, pobudzone przez wczorajszą przygodę.

    Marek… Co za Marek? Obracałam kartonik wizytówki w dłoni, zastanawiałam się, zadzwonić, czy nie? A jeśli zadzwonię, to co dalej? A jak nie zadzwonię, może będę później żałowała? Po długim namyśle jednak ciekawość zwyciężyła. Wybrałam numer, po chwili usłyszałam piękny, męski głos.

    – Słucham.

    – Eeeee, dzień dobry, mówi… – zaczęłam coś dukać.

    – Wiem, kto mówi – przerwał bezceremonialnie – za godzinę w tym samym miejscu.

    Rozłączył się! Ale cwaniak! Czy ten facet zwariował? Myśli, że rzuci jedno zdanie, a ja będę za nim biegała? Ale ten głos… Siedziałam przy stole, w głowie kłębiły się myśli. Iść, czy nie iść? Cholera, znowu ciekawość wygrała. Tylko dlaczego znalazłam się pod prysznicem, przecież miało to być jakieś krótkie spotkanie w parku, a nie randka… Wykąpana, odświeżona, ubierałam się… jak na randkę. Popatrzyłam w lustro, widziałam tam ładną, zgrabną kobietę odzianą w seksi ciuszki, choć nie wyzywająco. Jeszcze tylko „zrobiłam oko”, uczesałam włosy i byłam gotowa. Gotowa na co? Nie miałam pojęcia.

    Do parku nie było daleko, kilka minut później siedziałam na ławce, o którą dwanaście godzin temu opierałam się, kiedy nieznajomy dymał moją pupę. Nie czekałam długo.

    – Dzień dobry, Marleno – znowu ten głos!

    – Dzień dobry… To ty byłeś wczoraj, tak?

    – To ja.

    Przede mną stał wysoki, niezwykle przystojny blondyn z zajebiście niebieskimi oczami. Długie włosy zaczesał do tyłu, trzydniowy zarost dodawał jego twarzy niesamowitej męskości. No, nie powiem, prawdziwy okaz mężczyzny około czterdziestki.

    – Co to miało znaczyć, to wczorajsze zajście? Przecież to był normalny gwałt! – trochę podniosłam głos, żeby sobie nie myślał!

    – Zapraszam do mnie, to tutaj, niedaleko, w tamtej kamienicy, widzisz? – wyciągnął rękę, chcąc pomóc mi wstać.

    – Chyba zwariowałeś, nie pójdę do mieszkania obcego mężczyzny.

    – Ale ja bardzo proszę, wszystko ci wyjaśnię. A w lodówce czeka twój ulubiony szampan.

    – Mój ulubiony szampan? Skąd możesz wiedzieć, co lubię?

    – Marleno, wiem o tobie naprawdę dużo, nawet nie wiesz, jak wiele… Chodź, idziemy.

    Znowu ta cholerna ciekawość! Oczywiście, że z nim poszłam! Mieszkanie było na piętrze, dość duże, bardzo ładnie urządzone, widziałam dbałość o każdy szczegół. Usiedliśmy przy stole w salonie, przed nami leżał otwarty laptop. Mężczyzna przyniósł dwa wysokie kieliszki i otwartą butelkę szampana. Rzeczywiście, to był mój ulubiony! Zaczął Marek.

    – No cóż, należy ci się kilka słów wyjaśnień. Pewnie zastanawiasz się, skąd się wziąłem w parku, prawda? Otóż wiedz, że obserwuję cię od dłuższego czasu. Jesteś piękną, atrakcyjną kobietą, od momentu, kiedy zobaczyłem cię pierwszy raz wymyśliłem sobie, że będę się z tobą kiedyś kochać…

    – Ale…

    – Nie przerywaj, proszę. Obserwowałem ciebie i twego męża, jak się umawiacie na różne randki, widziałem cię jako tanią dziwkę w klubie, widziałem, jak jechałaś do hotelu, gdzie na ciebie czekał. Słyszałem i widziałem wasze niby awantury w parku, aż do momentu, kiedy podsłyszałem, jak na spacerze omawiacie nocny „gwałt”. To była moja szansa. Przypuszczałem, że Tomek będzie miał ciemne ciuchy i zasłoni twarz, więc zrobiłem to samo. Widziałem, gdzie się schował, czekałem w miejscu, obok którego musiałaś przejść. No i stało się! Wreszcie mogłem poznać szczegóły twego ciała, mogłem zanurzyć się w twej pipce i pupie, wiedziałem, że nie będziesz protestowała, myśląc, że to mąż. Ale go potem potraktowałaś! – roześmiał się na całe gardło.

    – Jesteś nienormalny? Po co ten cały cyrk?

    – Gdybym próbował cię poderwać, gdybym zaproponował seks dostał bym kosza, wiem o tym, jesteś wierna małżonkowi. 

    – Tak, to prawda.

    – Ale to nie wszystko, co chcę ci powiedzieć. Jeszcze coś ci pokażę – włączył leżącego na stole laptopa – Na drzewie obok ławki zamontowałem foto – pułapkę i popatrz, co się nagrało.

    Odwrócił komputer w moją stronę. Patrzyłam w ekran jak urzeczona. Zobaczyłam siebie idącą aleją, po chwili od tyłu zaatakował mnie zamaskowany typ, potem zaczął mnie… gwałcić? Posuwać? Nie, on mnie normalnie wyruchał! I wiecie co? Podobało mi się to, co widziałam. Upiłam kilka łyków pysznego trunku, Marek dolał. Wpatrywałam się w monitor, czułam narastające podniecenie. Patrzyłam, jak oparta o ławkę sama nabijam się pupą na posuwającego mnie kutasa. Bezwiednie położyłam dłoń na biuście. Mężczyzna zamknął komputer, stanął za mną, odgarnął włosy na bok, pochylił się i zaczął pieścić ustami mój karczek, szyję i uszy. Jedną rękę wsunął pod stanik, drugą pod spódniczkę. Czułam jego dłonie, masujące i szczypiące twarde już sutki, wsuwające się palce w coraz bardziej mokrą pipkę i… chciałam tego!

    Tak, chciałam, żeby ten obcy mi mężczyzna zerżnął mnie jak dziwkę, chciałam poczuć go w pipie i w dupie. Wstałam, a on popchnął mnie na stół, kopnięciem odrzucił krzesełko, zadarł spódniczkę, odsunął na pośladek sznureczek od stringów i zbliżył swego obnażonego już kutasa do mego ciemniejszego oczka. Splunął na szparkę i pomalutku zaczął wsuwać się w oczekujące, gorące wnętrze. Matko, jak ja takie coś lubię. To niesamowite, kiedy sterczący penis jednym gwałtownym ruchem wchodzi w moje szparki, ale też uwielbiam czuć, jak twardy drągal pomału, bez pośpiechu zanurza się czy to w cipce, czy w pupie, uwielbiam czuć jego twardość rozpychającą śliskie ścianki, jak wchodzi głębiej i głębiej… Tak, jak teraz… Przed Tomkiem kochałam się ze swym ówczesnym facetem właśnie w ten sposób, pierwszy mój mężczyzna był we mnie w pupie, w cipkę dawałam dużo później. Seks analny zawsze dostarczał mi sporo podniecenia, prawie zawsze doprowadzał do orgazmu. Teraz też nie brakowało mi wiele, Marek wiedział, jak sprawić mi niebywałą rozkosz. Oparta rękoma o stół poddawałam się rytmowi jego bioder, sama też współpracowałam zwiększając tempo. Teraz ruchał mnie bardzo szybko, wrażenia narastały, byłam podniecona do granic; jeszcze dłonią masowałam sobie mokrą pipkę. Doszłam kilka sekund później, orgazm był tak silny, że upadłam na blat, nie było możliwości ustać na nogach. Całe ciało mi drżało, obie dziurki pulsowały, po jakimś czasie wreszcie wróciłam na ziemię. Marek cały czas stał za mnę, nawet nie wyjął kutasa z mej pupy, tylko ciągle ją pompował. Wyprostowałam się, odepchnęłam od siebie i już byłam na kolanach, polerując językiem twardą pałę. Zaskoczyło mnie to, że był on bliźniaczo podobny do kutasa mego męża! Obaj mieli penisy dość duże, nie tak wielkie, jak bohaterowie pornoli, ale też mieli się czym pochwalić. Gdybym miała zawiązane oczy nie była bym w stanie stwierdzić, którego z nich trzymam w ustach; pewnie dlatego nic mnie nie zaskoczyło wczoraj w nocy. Ssałam tego ładnego penisa, głaskałam go, bawiłam się zwisającymi jądrami. Podobało mi się też to, że był dokładnie wydepilowany, nie miał w kroczu ani jednego włoska; chyba muszę skłonić do tego swego Tomasza, który co prawda skraca sobie włosy łonowe, ale nie goli ich do końca, a taki łysolek bardzo mi się podoba. Kolana mi ścierpły, a Marek ciągle nie miał dość. Wstałam, trzymając pałę w dłoni rozejrzałam się po mieszkaniu.

    – Gdzie masz sypialnię? – spytałam i w tym momencie trochę się strapiłam. Przecież ciągle dążę do totalnej zdrady swego kochanego męża!

    Tak, od naszych zaręczyn jeszcze nigdy żaden obcy kutas nie gościł w mym powabnym ciele! Chętnych było wielu, odrzucałam jednak wszelkie propozycje, choć niektóre były bardzo intratne, łącznie ze spędzeniem tygodnia w Meksyku! Poradziłam wtedy swemu hojnemu potencjalnemu kochankowi, żeby pieniądze przeznaczone na mój wyjazd wpłacił na jakiś zbożny cel jednej z licznych organizacji pomocowych. Obraził się! Ten mężczyzna, w którego mieszkaniu teraz byłam nie powiedział słowa, a ja chętnie dam mu dupy jak tylko będzie chciał. Podniecało mnie to wszystko, z tego podniecania straciłam instynkt samozachowawczy, czy co? Znaleźliśmy się koło rozścielonego łóżka. Wiedział, że przyjdę? Chyba tak, już sam fakt, że zadzwoniłam, dawał Markowi tę pewność. Popchnęłam go na łóżko, zrobiłam krok w tył i zaczęłam robić normalny striptiz. Pomału, zmysłowo pozbywałam się kolejnych ciuszków, a kiedy zostałam w staniczku i stringach zbliżyłam się do leżącego na boku mężczyzny.

    – Resztę zdejmij sam. Ale nie rozrywaj już…

    Podniósł się, wyciągnął w moją stronę dłonie, ale odtrąciłam je.

    – Nie tak, zrób to zębami – nakazałam.

    Stringi poddały się błyskawicznie i po krótkiej chwili leżały na podłodze; dłużej walczył z zapięciem biustonosza. Kiedy i on znalazł się obok stringów znowu popchnęłam Marka na łóżko, zdjęłam z niego spodnie, pod nimi nie miał bielizny; koszulę sam zrzucił z grzbietu. Leżał przede mną okaz mężczyzny, dojrzałego, ale jeszcze młodego. Ciało miał wytrenowane, widziałam, że dba o siebie, o sylwetkę. Sześciopak na brzuchu rysował się bardzo wyraźnie, do tego szerokie barki i silne, umięśnione ramiona. Między mocnymi udami dumnie prężył się dorodny penis spoglądający w moją stronę swą jedną dziureczką. Nie czekałam już dłużej. Siadłam na Marku, wsunęłam sama w pipkę twardego kutasa i zacząłem go ujeżdżać jak doświadczona amazonka. Ruszałam biodrami do przodu i do tyłu, podnosiłam się i opadałam z całą mocą, żeby poczuć jak najgłębiej penetrującego mnie drągala. Opierałam się na piersi mężczyzny, który w tym czasie zajmował się moim biustem. Patrzyłam w oczy pomalutku zachodzące mgiełką rozkoszy, obserwowałam tę męską twarz wykrzywiającą się w oczekiwaniu na nadchodzący wytrysk; sama też czułam, że moja biedna pipeczka już zaczyna mną rządzić. Nagłe, wyczuwalne skurcze w jej wnętrzu był jasnym sygnałem, że Marek zaraz wystrzeli, zeskoczyłam z niego i nadstawiłam spragnione usta. Czy to moja wina, że lubię smak spermy, a tym bardziej, jeśli jest jej dużo? Wyrzucił jej z siebie naprawdę wiele, nie byłam w stanie wszystkiego połykać, pociekła mi po brodzie na szyję i biust. Oblizałam się i położyłam obok kochanka.

    – Masz fajnego przyjaciela – głaskałam opadającego penisa – muszę przyznać, że dobrze mnie napoiłeś…

    – Twoje ciało i umiejętności dają mężczyźnie tyle podniety, że nie mogło być inaczej. Masz słodką pipkę, odnosiłem wrażenie, że nawet kutasem czułem jej smak! – przesunął się do mego krocza – a teraz zobaczę, jak naprawdę smakujesz…

    Sekundę później niezwykle zwinny język uwijał się na mojej cipce. Mamo, jak on to doskonale robił! Lizał, ssał, kąsał, drażnił, wpychał się w szparkę pipki, drażnił i ssał sterczącą łechtaczkę, którą mam dość dużą! Jęczałam głośno, dociskałam głowę kochanka do łona, chcąc odczuwać jak największą rozkosz, poczułam w pipce i w pupie penetrujące je palce. Marek z wielką wprawą i dużą szybkością palcował obie dziurki, znowu doprowadzając mnie do mega orgazmu. Jęczałam i piszczałam z uciechy, zakrywałam dłońmi twarz, żeby stłumić wrzaski. Całym ciałem wstrząsały skurcze, drżałam i trzęsłam się znowu, jak galareta. Nie zdążyłam jeszcze na dobre ochłonąć, kiedy niezmordowany mężczyzna wjechał mi swym rumakiem w dupkę.

    – Tak, tak, ruchaj… moją pupę, tak, rozpierdol ją… swym twardym kutasem, daj mi odlecieć… Tak, nie przestawaj! Szybciej i głębiej! Tak…. Tak… – ledwo rzęziłam z twarzą w poduszce, kiedy kutas przeorywał mi tyłek.

    – Już, już, ruszaj tą zgrabną dupą, nabijaj się, chcę cię zerżnąć jak starą dziwkę, zarucham cię dzisiaj – dał mi silnego klapsa.

    – Tak, zrób to, jeszcze raz zrób to – kolejny klaps rozległ się wśród moich jęków i westchnień. I jeszcze jeden…

    Tym razem odleciałam po kilku ruchach; nie mam pojęcia, jak on to robił, ale wzlatywałam nad szczyty prawie natychmiast, kiedy tylko poczułam go w sobie. Po chwili odpoczynku zajęłam się klejnotami Marka. Kazał mężczyźnie uklęknąć i wypiąć się w moją stronę. Trochę się zdziwił, ale zrobił to. Teraz lizałam go, ssałam, drażniłam jądra, onanizowałam dłońmi i buzią. Nie mam problemów z robieniem dobrego loda, wszak trening czyni mistrza, wsuwałam w gardło twardego kutasa do samego końca, na tyle głęboko, że mogłam lizać zwisające jajka. Brandzlowałam dłonią lekko zwisającego kutasa, jednocześnie wessałam do buzi nabrzmiałe znowu jądra. Chyba spodobało się to facetowi, bo w chwili, kiedy to robiłam, wzdychał głęboko i pojękiwał. Lizałam gładkie krocze, doszłam do pupy. Rozchylone pośladki ukazały kolejny obszar do pieszczot. Kakaowa dziurka spoglądała na mnie zachęcająco, splunęłam w nią i zajęłam jej obrabianiem.

    – Co ty chcesz zro… – dobiegł mnie głos zdziwionego Marka.

    – Nic, kurwa, zamknij się – niemal odwarknęłam, bo bardzo nie lubię, kiedy ktoś mi przerywa – odwdzięczam się tobie – i znowu jęzorek był na odbycie.

    Wiem, niektórym może wydawać się to co najmniej dziwne, ale taki mam fetysz. Lubię, kiedy ktoś zajmuje się moją pupcią i ja lubię zajmować się jego. Lizałam głęboko, na szczęście mój partner był zwolennikiem higieny. Naśliniłam mocno dwa palce i błyskawicznie wsunęłam je w lizaną dziurkę. Facet odskoczył, ale natychmiast jego dupa była znowu w tym samym miejscu.

    – Zwariowałaś? Co ty wyprawiasz?

    – Nic, uspokój się. Nikt nie masował ci jeszcze prostaty?

    – Masował?… Prostatę? Co ty wygadujesz?

    – Nic, to taki fajny zabieg, nie oponuj, daj się ponieść chwili – i znowu gmerałam w ciasnej dupie. – Rozluźnij się, zaraz będzie przyjemnie, zobaczysz!

    O dziwo, usłuchał mnie. Co prawda zauważyłam, że zacisnął dłonie na poduszce, ale mogłam spokojnie kontynuować zabieg. Namacałam gruczoł prostaty (mam w tym wprawę, wiele razy robiłam to Tomkowi!) i delikatnie zabrałam się za niego. Efekt przyszedł bardzo szybko, Marek zerwał się z pościeli i wybiegł do łazienki. Wrócił odświeżony, uśmiechnięty i chyba zadowolony; zbliżając się do łóżka cały czas masował powstającego kutasa.

    – Teraz ja ciebie wymasuję, kładź się na plecach – nakazał.

    Posłusznie wykonałam polecenie, podniosłam wysoko nogi i rozchyliłam je szeroko. Podszedł, uklęknął między nimi, chwycił mnie za kostki i jeszcze bardziej rozchylił, jednocześnie odpychając od siebie, przez co moja oczekująca na akcję dupeczka podniosła się dość mocno, eksponując rozwartą dziurkę. Wszedł w nią bez ceregieli, wepchnął się do końca i zaczął. Kurwa, jak on wtedy wyruchał moją biedną pupcię! Myślałam, że nigdy nie skończy, pchał i pchał swego chuja w dziurkę; doszłam do granicy, kiedy zaczęło przestawać mi się to podobać, wręcz zaczął zbliżać się wolnymi kroczkami nieprzyjemny ból! Wtedy wystrzelił! Wlał we mnie tyle spermy, że jeszcze długo wyciekała ze zmaltretowanej dupki. Ciągle zastanawiam się, skąd u niego tyle tego nasienia, przecież nie ma w jajach magazynu. Przyznam, że zaczęłam się niecierpliwić obecnością w jego mieszkaniu; pomału miałam dość seksu z Markiem. Fakt, kochaliśmy się prawie trzy godziny! Co ja mówię „kochaliśmy się”, przecież tam nie było mowy o miłości, kochaniu, to był najnormalniejszy seks w czystej formie; lepiej będzie powiedzieć, że ruchaliśmy się tyle czasu, choć brzmi to nieco wulgarnie. Ale tak było… Wyszłam od Marka na miękkich nogach. Jeszcze niemal w drzwiach zrobiłam mu loda z połykiem i znalazłam się na ulicy. Idąc przez park do domu zastanawiałam się, co ja zrobiłam. Zachowałam się jak suka, jak kierowana chuciami wredna suka! Nie dość, że dałam się zgwałcić obcemu mężczyźnie, nie zgłosiłam tego nigdzie, choć miałam niezbite dowody tego gwałtu, to jeszcze znalazłem się w jego łóżku niemal na gwizdek! Dawałam Markowi dupy, nadstawiałam pizdeczkę, obciągałam jego kształtnego chuja…

    I wiecie co? Podobało mi się to, co przeżyłam!

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Jak zwykle czekam na Wasze opinie. Ma być ciąg dalszy?

  • Jestem Klara z Galerii.

    Rozglądałam się leniwie po Galerii, szukałam swego kolejnego klienta. Mijały mnie znikome i bardzo nieliczne grupki ludzi, ale nikt nie przyciągnął mojej uwagi. Z doświadczenia wiem, jakiego mężczyznę „wyrwać”, oni mają wiele cech wspólnych. Początkowo nie zwracają uwagi na jakąś nastolatkę, fakt, że nieco inaczej ubraną, ale nie wyzywająco. Miałam na sobie dopasowaną, odkrywającą pępek i brzuch bluzkę, spod której leciutko wystawał koronkowy stanik opinający mój fajny biust, biodra opasałam spódniczką długą nawet nie do połowy uda, na stopach czółenka na obcasiku. Włosy spięłam tak, że jedną stronę karku miałam prawie odsłoniętą, całość uzupełniał naprawdę delikatny makijaż. Kiedy już mnie zauważą wśród klientów butików mieszczących się w Galerii, zaczynają się dyskretnie przyglądać, oczywiście w taki sposób, żeby nie dostrzegli tego inni. Ja jednak widzę doskonale te spojrzenia samców, gotowych zerżnąć moje młode, ponętne ciało. Sama wtedy też strzelam oczkiem w ich stronę, leciutko przygryzam ząbkami dolną wargę; w końcu patrzę długo w oczy mężczyźnie, nie odwracając od niego oczu. Na koniec uśmiecham się i puszczam do niego „oczko”, wskazując dyskretnym ruchem głowy miejsce, gdzie będę na niego czekała. Oczywiście, są tacy, którzy podchodzą sami i pytają o cenę mych usług, ale większość trzeba jakoś sprowokować. W czasie rozmowy z kumpelkami z galerii padło określenie „bojek”, bo niby boi się o opinię i tak już zostało.

    Teraz czekałam na swego klienta patrząc w twarze i na ubiór mijających mnie, nielicznych mężczyzn. Interesował mnie facet do czterdziestki, dobrze ubrany, raczej szczupły; włosy i wzrost mnie nie interesowały. Przyglądałam się uważnie, bo zamożnego frajera można też wypatrzeć na podstawie jego chodu, jego ruchów i sylwetki. Ludzi wyjątkowo było dzisiaj bardzo niewielu, aż byłam zdziwiona tą skromną liczba klientów w wielkiej galerii…

    Wreszcie zobaczyłam go! Gość rozglądał się bezradnie wokół siebie, pocierał dłonią brodę, czochrał długi, gęste włosy, jakby czegoś, lub kogoś szukał. Bojek ubrany był bardzo elegancko, w ciemny garnitur i błękitną koszulę z dobranym krawatem, której mankiety wystawały regulaminowo z rękawów marynarki. Z najbardziej czarującym uśmiechem na ustach podeszłam do niego.

    – Dzień dobry, szuka pan kogoś, czy tylko tak mi się wydaje? – tym razem uśmiechałam się uwodzicielsko, jak zwykle przygryzając dolną wargę.

    – Dzień dobry, tak, szukam… – nagle przerwał – A ty jesteś przewodnikiem po galerii?

    – Nie, nie jestem przewodnikiem, ale bywam tutaj codziennie i dobrze orientuję się, gdzie jest jaki sklep.

    – Aaaa! Bywasz codziennie… Szukam takiego butiku z damską bielizną, żona napisała tutaj, co mam kupić i jaki rozmiar. – wyciągnął w moją stronę dłoń z poskładana kartką.

    – O, wiem, gdzie to jest! Proszę za mną, zaprowadzę tam pana – skierowałam się do ruchomych schodów, żeby zjechać piętro niżej, facet poszedł za mną.

    Chwilę później stanęliśmy przed wejściem do bardzo ekskluzywnego i bardzo drogiego butiku.

    – To tutaj. Żona ma duże wymagania, ten sklep to najwyższa liga!

    – Dziękuję za pomoc. Tak, masz rację, ona nie nosi innych fatałaszków. Ale wiesz co? Pomożesz mi jeszcze trochę? – uśmiechnął się pytająco.

    – Oczywiście, a w czym rzecz?

    – Pomożesz mi wybrać ciuchy, bo jednak co kobiecy gust, to kobiecy gust; ja nie bardzo znam się na tym. No i masz delikatną, szczupłą figurę jak ona, może więc popatrzę, jak to wygląda na kobiecie! – wypalił.

    Zaskoczył mnie, ale pozytywnie. To, co proponował dawało większą gwarancję na wyciągnięcie od niego kasy. A taki zaangażowany bojek to naprawdę wielka gratka! Weszliśmy do środka, podał kartkę dziewczynie za ladą. Znałam ją z widzenia, to była Kaśka, wiedziałam, że też niezłe z niej ziółko; niekiedy udało jej się poderwać którąś z bogatych klientek, bo wolała jednak kobiety, a lesbijek przychodziło tutaj dość dużo. Kacha popatrzyła na faceta, puściła do mnie porozumiewawcze oczko i czując duży napiwek zaczęła nas ochoczo obsługiwać.

    – Wejdź do przymierzalni i załóż to na siebie, jestem ciekaw, jak na tobie leży – mężczyzna podał jakiś ciuszek.

    – Nie wiem, czy można to zakładać, niektórych rzeczy nie przymierza się – patrzyłam na fantastyczny komplecik bielizny.

    – Staniczek można – Kaśka włączyła się do rozmowy podając kolejne rzeczy. – Niech państwo sprawdzą, jak to leży i ewentualnie zapraszam do kasy, majteczek proszę nie zakładać – i odeszła.

    = Miałem rację, masz figurę, jak moja żona, nawet biust macie podobny – popatrzył w mój dekolt – mogę?

    Wszedł do kabiny, zaciągnął zasłonę, wyciągnął rękę i położył na mej lewej piersi, ścisnął ją lekko i pomasował mrucząc przy tym coś pod nosem.

    – Nie, wielkość taka sama, ale twój jest jędrniejszy… A właściwie jak masz na imię?

    – Ramona – wypaliłam.

    – Ha, ha! A tak naprawdę?

    – Naprawdę mam na imię Klara.

    – Klara? Co za zbieg okoliczności, moja żona to też Klara. Przynajmniej mi się nie pomyli. Jestem Jeremi – podał mi rękę którą lekko potrząsnęłam.

    – Miło mi pana poznać, ale co się panu nie pomyli?- zdejmowałam przez głowę bluzeczkę

    – Jestem Jeremi, nie „pan”, zapamiętasz? Nie pomylą mi się imiona, kiedy będę w domu wspominał przeżyte z tobą piękne chwile.

    – Przepraszam, co pan… co masz na myśli?

    – Jak to, co? – odwrócił mnie w stronę lustra – Popatrz, co ja widzę. Podchodzi do mnie piękna, młoda kobieta ofiarowując swą pomoc. Jesteśmy w galerii, więc kim jesteś? Jak was nazywają? Acha, galerianki. Jesteś naprawdę piękną dziewczyną, masz śliczną twarz młodej kobiety, ale pełną jeszcze dziecięcego uroku, pełne usta stworzone do całowania i robienia mężczyźnie nieziemskiego fellatio; wiesz, co to takiego, prawda? Szczuplutka pupcia, pośladki jak połówki orzeszka, bardzo zgrabne nogi z mocnymi udami – podniósł rąbek spódniczki, ukazały się figi, które jednym ruchem zsunął odkrywając pipkę – pięknie wygolona wąziutka, różowa cipeczka… Co więcej może pragnąć mężczyzna w dojrzałym wieku, znający erotykę, seks, wiedzący, jak dać maksimum rozkoszy każdej kobiecie, bo po to mnie zaczepiłaś, prawda? Po to, żebym mógł cię bzyknąć, albo żebyś zrobiła mi loda, a ja ci dam za to jakiś prezent, prawda? Bo przecież pieniędzy nie bierzecie, tak?

    – Rozszyfrowałeś mnie – czułam, że się rumienię – taki miałam zamiar, bo podobają mi się tacy mężczyźni, jak ty. Przystojni, męscy, bogaci i hojni! – spuściłam głowę. – Ale z poznanymi facetami nie kochałam się, nie pozwoliłam się wydymać gdzieś w aucie, najchętniej robiłam im loda…

    – No tośmy się dogadali. Teraz zdejmuj stanik, chcę zobaczyć, jak leży na tobie ta koronka – podał mi ciuszek.

    – Masz zajebisty biuścik – dodał po chwili, obejmując mnie od tyłu za piersi. Puścił mnie, zerknął zza kotary na sklep, dokładnie ją zaciągnął, nacisnął mnie na ramiona, powodując, że pochyliłam się i po chwili już klęczałam; przed sobą miałam krocze swego bojka z wyraźnie rysującym się wzniesieniem w spodniach.

    – Na co czekasz? Bierz się za niego!

    – Ale…

    – Nie trać czasu, póki sklep jest pusty – rozpiął pasek od spodni, zsunął suwak zamka rozporka – wyjmuj mego przyjaciela i działaj.

    Trochę niezdarnie wyłuskałam sterczący organ z bokserków i uważnie go obejrzałam. Był naprawdę okazały! Twardy trzon pokryty siateczką żyłek, różowy, duży żołądź, luźna skórka napletka. Pokonując pierwsze wrażenie zwykle niezbyt czystego penisa szybko wsadziłam go w usta i… zdziwiłam się. Nie czułam smaku resztek moczu, czy innych wydzielin; ten kutas niemal pachniał męskością, co tu dużo mówić, podnieciłam się! Zaczęłam poruszać głową, wchłaniałam go coraz głębiej, ale nie było mowy o zassaniu całości, ten chuj był naprawdę wielki – długi i gruby, jeszcze takiego nie widziałam. Pomagałam sobie lewą ręką, prawą wsunęłam pod figi i masowałam mokrą już pipkę, drażniłam łechtaczkę. Zaczęłam ssać wielkie jaja, lizać je, lizałam pachwiny. Jeremi chwycił mą głowę i mocno przycisnął do krocza; zaczęłam się dusić i krztusić, ale nie puszczał. Poczułam w ustach, że jego pała twardnieje, wiedziałam, że za moment wytryśnie wprost do mego biednego gardła, tym bardziej, że gwałcący mą buzię chuj zaczął do tego pulsować. Jakoś udało mi się uwolnić od tej wielkiej pały, złapałam go w obie dłonie, brandzlowałam kilka sekund, otworzyłem usta i przyjęłam w nie potężną porcję spermy. Dobrze, że byłam do połowy rozebrana, bo wielka jej ilość wyciekła mi na brodę i biust. Jeremi stał z zamkniętymi oczami oparty o ściankę kabiny, trzymał się za gębę, żeby nie wrzeszczeć, drżał cały i trząsł się, jak w febrze. Po chwili uspokoił się, popatrzył na mnie z uśmiechem.

    – Miałem jednak rację – oznajmił.

    – Z czym miałeś rację?

    – A z tym, że jesteś mistrzynią fellatio, czyli po mistrzowsku robisz loda! W ramach odwdzięczenia się za to, co mnie przed chwilką spotkało zatrzymaj sobie ten komplecik, bardzo ładnie na tobie leży. Żona niech sobie sama przyjedzie tutaj i kupi, ja nie umiem robić takich śmiesznych zakupów. Ubieraj się, idziemy do auta.

    Po wyjściu z kabiny mężczyzna położył ciuchy na ladzie, Kaśka je ładnie zapakowała, dostała duży napiwek, znowu mrugnęła do mnie; posłusznie, bez obaw poszłam za mężczyzną, zjechaliśmy do garażu pod Galerią. Autem Jeremiego był wielki SUV, bardzo ładny i bardzo drogi, auto, w którym było bardzo dużo miejsca do uprawiania seksu…

    Wyjechaliśmy z podziemnego garażu, bojek nawet nie popatrzył na mnie, skoncentrował się na prowadzeniu samochodu. Kilka minut później zatrzymał się przed jakimś budynkiem.

    – Poczekaj w aucie – powiedział i zniknął w dużym domu.

    Czekałam, nie miałam pojęcia, co będzie dalej; w ogóle zaczęłam zastanawiać się, co robię, wsiadam do samochodu absolutnie nieznanego faceta, jadę z nim nie wiem gdzie, nie mam pojęcia, co mnie czeka… Może to jakiś bogaty zbok? Może handluje laskami do burdeli? A ja głupia idę z nim jak w dym, licząc nie wiem na co… Rozmyślając o swej sytuacji rozglądałam się wokół. Dom był przy małej, ale dość ruchliwej uliczce, mogłam wyjść z SUVa i pójść gdziekolwiek; spróbowałam otworzyć drzwi, udało się. Już chciałam uciekać, ale coś mnie powstrzymało, miałam jakieś dziwne zaufanie do mężczyzny, rozsiadłam się wygodnie w fotelu. Chwilkę później Jeremi prowadził mnie na tyły posesji, dom okazał się pensjonatem z ładnymi, przytulnymi pokojami. Właścicielem był przyjaciel mego bojka, miły i sympatyczny facet. Zajęliśmy pokój na parterze, usiadłam na brzegu łóżka, nie wiedziałam, co dalej; nigdy nie byłam w takiej sytuacji, nie miałam pojęcia, jak się zachować… Jeremi wybawił mnie z kłopotu.

    – Klaro, chcesz się kochać? Normalnie, jak kobieta z mężczyzną?

    – Ja jeszcze nigdy… To dla mnie nowość, do tej pory zrobiłam loda w aucie, pozwoliłam wylizać pipkę i tyle…

    -Chcesz powiedzieć, że jesteś dziewicą? – mężczyzna był naprawdę zaskoczony.

    – Nie – teraz roześmiałam się, – straciłam dziewictwo mając trzynaście lat!

    – Miałaś trzynaście lat i już dawałaś dupy? – cały czas był zdziwiony.

    – Nie, no coś ty! Pewnego wieczoru podglądałam swoich staruszków, jak się bzykali i tak mnie to podnieciło, że zaczęłam masturbować się taką długą, cienką świeczką i za głęboko ją w emocjach wepchnęłam w pipkę. Zabolało jak cholera, ale ból nie trwał długo, na świecy było troszeczkę krwi; potem w szkole dowiedziałam się, że sama sobie odebrałam cnotkę. Pierwszy raz byłam z chłopakiem tuż po piętnastych urodzinach, ale ten pierwszy raz nie był zbyt przyjemny…

    – No to pokażę tobie, że seks jest źródłem rozkoszy, radości i samych przyjemnych odczuć, chcesz?

    – Mam jednak pytanie, bo zabrałeś mnie z galerii, a ja tam przecież…

    – Pracowałaś tam, to chcesz powiedzieć?

    – Tak…

    – Nie obawiaj się, wynagrodzę ci to z nawiązką. A jak nam się spodoba, to będę miał dla ciebie propozycję; ale to potem… – rozglądał się po pokoiku, wskazał na jakieś drzwi – idź do łazienki, weź prysznic i wracaj do mnie. Oczywiście nie zmuszam cię do niczego, jeśli nie chcesz to powiedz, odwiozę do galerii i na tym zakończymy znajomość.

    Przyglądałam się facetowi, chciałam znaleźć jakieś minusy w jego postaci, ale nic z tego. Wysoki, przystojny, szczupły, ładna cera, fajne włosy, no i ten jego kutas! Takiego chuja naprawdę nie widziałam na żywo nigdy, choć wiele już zdążyłam obciągnąć… Do tego chciałam poznać, jak to jest kochać się tak normalnie, w łóżku, z mężczyzną doświadczonym i dojrzałym, nie z pętakiem w moim wieku. No i ten kutas… jak to jest czuć w sobie takiego drągala? Wstałam z łóżka.

    – Są tam ręczniki? – wskazałam na łazienkę – A ty nie będziesz się kąpał?

    – Będę, idź pierwsza. Ręczniki są na szafce.

    Rozebrałam się w łazience, ciuchy ułożyłam pod ścianą, goła weszłam pod prysznic. Gorąca woda sprawiała mi wielką przyjemność, przymknęłam oczy. Strumyki spływały po piersiach, brzuchu, pieściły pipkę, z pleców spływały w rowek w na pupie. Nie usłyszałam, kiedy wszedł do kabiny. Poczułam na biuście delikatne dłonie, między nogami coś twardego i długiego. Jeremi stał za mną, namydloną dłonią masował mi cycuszki, pipkę, czułam jego palce na pupie. Sięgnęłam za siebie, ujęłam coraz twardszego kutasa, poruszałam skórką, pomasowałam trzon. Podniecałam się z każdą sekundą, coraz bardziej chciałam, żeby ten człowiek mnie zerżnął, mocno wyruchał, a potem możemy się kochać…

    Znaleźliśmy się wreszcie w łóżku. Leżałam na plecach z rozłożonymi szeroko nogami i przyciskałam do krocza głowę swego kochanka liżącego mą spragnioną jego wielkiego chuja pipkę. Takiej minety jeszcze nie zaznałam; to co wyrabiał językiem w mojej cipuni to arcymistrzostwo, choćby dla tego wrażenia nie żałowałam, że zostałam. Lizał mnie, ssał wargi, łechtaczkę, lizał wewnątrz ścianki szparki, zlizywał i spijał wypływające wielką falą soki, doprowadzał mnie do szaleństwa. Poczułam, jak odlatuję, zbliżało się coś, czego jeszcze do tej pory nie przeżywałam. Żeby jeszcze bardziej wczuć się w tę chwilę przymknęłam oczy, wolnymi ruchami ręki głaskałam gęstą czuprynę liżącego mnie mężczyzny, poczułam ciepło rozchodzące się od pipki na całe ciało. Organy wewnętrzne zaczęły drżeć, podrygiwać, po chwili cała trzęsłam się i wyginałam; moim pieszczonym ciałem wstrząsały spazmy orgazmu, czułam, jak tracę świadomość. Znalazłam się w stanie, którego nie chciałam opuścić, pragnęłam, aby ta chwila trwała wiecznie; znalazłam się w nirwanie, Ziemia stała się bardzo odległą planetą, nie chciałam na nią wracać. Zaczął dobiegać mnie jakiś dziwny hałas, ktoś strasznie głośno krzyczał; sekundę później zrozumiałam, że to mój wrzask, na szczęście Jeremi zdążył stłumić go poduszką.

    Otworzyłam oczy. Pierwsze, co zobaczyłam, to kołyszący się nad moją twarzą wielki, żylasty kutas, który kierował swój lśniący łeb prosto w rozwarte jeszcze po krzyku usta. Przyjęłam go ochoczo, chciałam w każdy sposób odwdzięczyć się mężczyźnie, który doprowadził mnie do takiego stanu, jednak nie zdążyłam go dobrze possać, kiedy opuścił gościnną buzię. Patrzyłam zdziwiona dokąd zmierza i… przestraszyłam się trochę. Jeremi przystawił go do mej szparki i zaczął pomalutku wciskać w pipkę!

    – Bardzo cię proszę, zrób to delikatnie, ja jeszcze nigdy… – przerwałam, bo poczułam kutasa coraz głębiej.

    – Przecież mówiłaś, że już się kochałaś z chłopakami – zaskoczony zatrzymał się.

    – Tak, z chłopcami, a nie z mężczyznami i to mającymi takie chuje, jak twój! Boję się go – ciągle czułam drągala poruszającego się w mej biednej szparce.

    – Niepotrzebnie się obawiasz, on dostosuje się do każdej pipki, a każda pipka dostosuje się do mego przyjaciela – pochylił się nade mną – wsuń rękę, sama się przekonasz.

    O kurwa! Miał rację! Jego wielki palant cały siedział w cipce, a ja nawet nie wiedziałam, kiedy tak głęboko wszedł. Najważniejsze, że nie bolało, a powolne ruchy do przodu i do tyłu, które wykonywał w mym wnętrzu podniecały mnie już bardzo mocno. Co tu dużo gadać, takiego bojka jeszcze nie miałam; co ja plotę, żadnego nie miałam w cipie, a to, co wyprawiałam z kumplami polegało bardziej na zabawie i zaspokojeniu ciekawości, jak to jest bzykać się z tym, czy tamtym kolesiem. Oni też bardzo chętnie „zaliczali” kolejne koleżanki, żeby potem przy piwie chwalić się, kto którą i ile razy bzyknął. W większości były to czcze przechwałki, bo wystarczyło im kilka ruchów w gorącej pipeczce i już się spuszczali, najczęściej na brzuch, czy cycki, na szczęście nie spuszczali się do środka…

    Jeremi poruszał się bardzo wolno, a ja jeszcze podnosiłam biodra, żeby wszedł jeszcze głębiej. Chciałam czuć jego drągala jak najgłębiej w sobie, a jedynym sposobem, żeby był naprawdę głęboko była zmiana pozycji.

    – Zamienimy się? – zaproponowałam.

    – Zamienimy? Na co? – popatrzył z uśmiechem.

    – No, teraz ty na dole, a ja na górze, chcesz tak?

    – Bardzo chętnie – wsunął ręce pod moje łopatki, przycisnął do siebie i przekulał się na plecy, a jego twardziel cały czas tkwił we mnie.

    – O tak, tak chciałam.

    Podparłam się dłońmi na szerokiej klacie i poczęłam ruszać biodrami w górę i w dół, do przodu i do tyłu, ciągle zwiększałam tempo. W końcu czułam się jak kowboj na koniu, ujeżdżałam faceta w tempie błyskawicy, nawet nie spodziewałam się, że kolejny orgazm nadejdzie tak szybko. Ponownie zatraciłam się w tym orgazmie, cała drżąca padłam na swego kochanka, który znowu mnie objął i sekundę później on był górą, a ja na plecach. Ruchał mnie cały czas, ciągle czułam napływające kolejne fale rozkoszy, czułam szybkie tempo ruchów pompującego pipkę kochanka, poczułam też coś innego. Jego twardy kutas zrobił się teraz jeszcze twardszy, miałam wrażenie, że rucha mnie kawałkiem drewna w tempie ekspresowym. Zarzuciłam nogi na jego biodra, oplotłam swymi udami i przycisnęłam go do siebie najmocniej, jak tylko mogłam…

    Usłyszałam jeszcze głośny jęk, poczułam, jak jakiś gorący strumień uderza we wnętrzu pipki i… ocknęłam się dużo później, niż za pierwszym razem!

    Leżeliśmy obok siebie, Jeremi patrzył mi w oczy, bawił się lokiem moich włosów, drugą ręką głaskał mnie po twarzy, długą chwilę nie odzywaliśmy się do siebie.

    – Maleńka, jesteś niesamowita, nie spodziewałem się, że potrafisz dać mężczyźnie tyle rozkoszy… – uśmiechnął się lekko.

    – To ty jesteś niemożliwy… Wiesz, nigdy, w najśmielszych snach nie przypuszczałam, że seks może być taki… taki… jak z tobą teraz… – wyszeptałam, ciągle próbując wyregulować oddech.

    – To jeszcze nie wszystko, czeka cię dużo więcej. Aha, bierzesz pigułki?

    – Pigułki? Jakie?

    – Jak to, jakie? Antykoncepcyjne.

    – Nie, nie mam takiej potrzeby! – uniosłam się na łokciu – a dlaczego pytasz?

    Sekundę później wiedziałam. Sięgnęłam dłonią do zmaltretowanej wielkim chujem szparki i poczułam wypływający z niej gęsty, ciepły strumyk… Kurwa, gość spuścił się do środka, a ja nie mam pojęcia, jak to jest, nie zwracałam uwagi na to, kiedy kończy mi się okres. Szybko policzyłam, wyszło, że chyba powinno być wszystko OK, ale pewności nie miałam.

    – Co zrobiłeś, spuściłeś mi się w pipkę, zwariowałeś? Nic nie biorę przecież…

    – To przez ciebie!

    – Jak to, przeze mnie?

    – Tak, tak mnie podjarało to twoje młode, piękne ciało, że w pewnym momencie przestałem się kontrolować i ruchałem do końca… Jakoś temu zaradzimy, nie martw się.

    – Ciekawe jak – byłam trochę zła, ale tylko trochę.

    – Dowiesz się później. Odpoczniemy chwilkę, a potem… – zamilkł z tajemniczym uśmieszkiem.

    – Co potem?

    -Zobaczysz. I poczujesz. Tam, gdzie się spuszczę następnym razem nie będzie problemu ciąży. I nie będą to twoje usta!

    – Nie będą moje… CO??? Chcesz mnie wydymać w tyłek?

    – Wszystko przed nami…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Ciąg dalszy prawie gotowy, dajcie znać, czy chcecie poznać dalsze losy Klary.

  • Orgia ze wspollokatorami

    Jestem Onufry i obecnie mam 20 lat. Chłopaki nie są moją mocną stroną. Zawsze wolałem kumplować z dziewczynami. Często widziałem przebierających się w szatni przed W-Fem kolegów, w samych majtkach i nie robiło to na mnie mocnego wrażenia, ale czasami chciałem jednak żeby któryś ściągnął je choćby przez przypadek, bo byłem ciekawy jak wyglądają ich penisy. Sam nie wyobrażałem sobie być przy którymkolwiek z nich nago. Mój sprzęcior ma bardzo dużą głowę, wygląda trochę jak trzecie jądro. No jak by to było, gdybym wystawił go któremuś z kumpli? To nie do pomyślenia. Z dziewczynami jeszcze gorzej. Pozostaje tylko Internet. Online jest trochę lepiej. Już parę lat wcześniej sieci nie traktowałem zbyt poważnie, więc na sexchacie chętnie ściągałem majtki, filmując swoje krocze. Uważałem jednak żeby pokazać jak najmniej i na to, ile osób mnie ogląda. Przy ponad dwóch pękałem. Raz zdarzyła się sytuacja, w której zagadałem się z jednym widzem. Ja jak zwykle filmowałem swoje gołe nogi, on twarz. Wyglądał na trochę młodszego i całkiem fajnego. On do mnie mówił, ja pisałem. Rozmowa była przyjemna. Mówił coś o spermie. W pewnym momencie powiedział mi “o, widzę że wreszcie się budzi”. Ja zapytałem “co?” i rzeczywiście dotychczas spokojnie leżący między moimi nogami penis, którego w sumie nie było spoza tych nóg widać w kamerce, zaczął się podnosić. Głowa wystawała całkiem wyraźnie. Rozmówca bardzo się ucieszył. Gdy spojrzałem na listę pozostałych widzów, natychmiast się zawstydziłem i wyłączyłem kamerkę. Oglądało mnie ogółem 5 osób, z czego trzy wyraziły ogromny zachwyt. Nie wiem, kto to był, w jakim wieku i jak wygląda, ale przeraziłem się. Jeden z widzów napisał, że moje ciało wygląda bardzo ładnie i nie mam powodów do bycia nieśmiałym, drugi że znacznie korzystniej wyglądam ze stojącym, trzeci w zamian pokazywał mi w kamerce, jak się masturbuje. Wyobraziłem sobie wiele różnych rzeczy. Wyłączyłem cały czat i na skutek silnych seksualnych emocji, spuściłem się mimowolnie. Sama rozmowa z kolesiem przypominała mi real z tą różnicą, że dzięki odpowiednim ustawieniom kamerki (kąt i światłocień) nie filmowałem uwidaczniająco swojej intymności. To, że byłem swobodnie goły i jednocześnie mogłem z nim rozmawiać, dawało mi mnóstwo radości. Nie spodziewałem się jednak wpadki. Dobrze, że to tylko Internet, choć przeżywany tamtego dnia wstyd nie był wyłącznie wirtualny. Przyznam też, że… to było dosyć podniecające doświadczenie.

    Dzisiaj, jako student, mieszkam na stancji z chłopakami i dziewczyną. Widzę różne rzeczy. Chłopaki wcale się zbyt mocno nie krępują. Staram się im dorównać żeby nie wyjść na mięczaka. Obaj mieszkają ze mną w jednym pokoju, zatem większość życia spędzamy razem w różnych sytuacjach. Czasami, gdy jesteśmy w samych majtkach, mam ochotę któregoś obnażyć żeby zobaczyć, jak to jest. Wydaje się, że obaj są gejami, bo interesują się raczej sobą wzajemnie i mną, niż tą fajną współlokatorką. Przyznam się, że pewnego razu, po imprezie, gdy obaj byli pijani i leżeli w samych gaciach, zsunąłem je na chwilę jednemu z nich i zobaczyłem u niego podobną do mojej parówkę. Lubię widok swojej i lubię jej dotykać, więc z dotykaniem jego parówy nie miałem problemu. Na samym początku to taki rozkosznie malutki i gumowaty paluszek, leżący sobie niewinnie, ale po kilku dotykach zamienia się w potwora. Bardzo fajnie wyglądała erekcja, zupełnie jak u mnie. Przyjemnie ogląda się stającego bolca i równie fajnie dotyka. Twardy, cieplutki, szkoda tylko, że za chwilę zrobił się śliski. Właściwie to czułem jakbym robił to sam ze sobą tylko z innej perspektywy. Do drugiego nie miałem śmiałości podejść. Może innym razem… Gdy wróciłem do swojej części pokoju, zsunąłem majty sobie i pobawiłem się własnym. Na serio było niemal identycznie. Jednak mój ma znacznie większy łepek. Dobrze, że wszyscy byli mocno pijani. Nie musiałem się krępować.

    Czekałem na dobry moment do odważniejszej zabawy. Po jednej z imprez taki właśnie nadszedł. Było późno. Byliśmy mocno wstawieni. Wszyscy goście już wyszli i w pokoju została tylko nasza czwórka (ja i dwóch moich współlokatorów oraz współlokatorka). Koledzy migdalili się do mnie. Wszyscy byliśmy w samych majtkach. Zupełnie nie zwracaliśmy uwagi na koleżankę. Myśleliśmy nawet, że sobie poszła, ale jednak nas obserwowała. Zaczęliśmy się zachowywać trochę jak zwierzęta. Jeden z kolegów wyraźnie pragnął żebym go masował. Uległem mu, bo chciałem znowu dotykać jego pałki. Siedział na łóżku, a ja leżałem przy nim na podłodze. Dotykałem jego spoconego torsu, różnych części ciała, aż w końcu ściągnąłem mu majtki. Duży, twardy bolec zakończony opływową, szpiczastą główką z której po chwili wesoło trysnęła sperma. Mogłem go pieścić dłońmi i ustami tak namiętnie, jak sam chciałbym pieścić swojego gdybym mógł. Wydawało mi się, że na ten widok wszystkie głosy osób będących w pomieszczeniu wzdychały jednocześnie z rozkoszy. Wspaniały narząd. Taki ostry, namiętny i niebezpieczny. Źródło męskości.

    Bawiłem się nim rozkosznie, zapominając o całym świecie. Było mi dobrze, jak nigdy. W górę i w dół, w górę i w dół uważając, gdy ta rozkoszna dziurka na czubku jego penisa robiła się wilgotna, żeby spust nie był skierowany we mnie. Nie chciałem oberwać strugą spermy. Cieszyłem się jak dziecko i w tej radości zatraciłem rzeczywistość. Tymczasem drugi kolega podszedł mnie od tyłu. Poczułem dotyk na plecach, na pupie, a po chwili ściągnięcie ze mnie majtek. Ułożył mnie troszkę inaczej, rozkładając moje nogi, a następnie zostałem “ugodzony” penisem w odbyt. Ze względu na upojenie, nie czułem wstydu, lęku, zahamowań. Nie mogłem się już nawet swobodnie ruszać. Jedynie dyszałem od płomiennej podniety, gdy tylko nie miałem zapchanych ust. Moja świadomość stawała się nikła. Byłem zdziwiony, co się ze mną właściwie dzieje. Czułem się, jak w raju, ale nie rozumiałem sytuacji. Dwóch gołych kolesi, ja też całkiem nago, mój stojący penis, seks analny, dziewczyna patrząca na to wszystko z rumieńcem na twarzy. Patrzyłem bezrozumnie. Poza skupianiem się na niesamowitej ekstazie, traciłem władzę w ciele i zdolność koncentracji. Wodziłem wzrokiem raz na któregoś z chłopaków, raz na tą dziewczynę, raz na moją stojącą pałę, trzęsącą się w rytm posuwania. Pierwszy spuścił się kolega, któremu robiłem loda, następnie ten, który robił mi seks analny. Gdy ich poczułem, sam także się spuściłem. Gościo od loda zaczął robić loda mnie. Czułem, że już nie kontaktuję ze światem rzeczywistym. Przyjemność była tak wielka, że nie panowałem nad odruchami ale nie przyjmowałem już żadnych pozostałych zewnętrznych bodźców. Odpływałem w seksualnej rozkoszy, aż do całkowitego zaśnięcia.

    Rano budzimy się nago, leżący na podłodze obok siebie. Dziewczyna śpi na jednym z łóżek. Rzeczywiście ich penisy są bardziej szpiczaste a mój ma wielką głowę. Po woli zaczyna do mnie dochodzić, co się działo. Dwaj goli kolesie obok mnie, dziewczyna, a ja bez skrępowania również leżę goły na plecach, eksponując wszystko co posiadam. Dosłownie daliśmy ciała. Zrobiło mi się wstyd. Gdy zobaczyłem, że wszyscy zaczynają się budzić, eksplodowałem z emocji. Będzie dużo sprzątania. Moja intymność przestała istnieć. W panice, nie chcąc robić obciachu przy koleżance znalazłem jakieś szmaty i ponakrywałem najpierw kolegów, a następnie uciekłem do łazienki po ubranie. Wiedziałem jednak, że to wczorajsze wydarzenie zostanie zapamiętane przez nas wszystkich i będzie nam z tym źle.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Karl Cr