Category: Uncategorized

  • Zloty deszcz pod prysznicem

    Jesteśmy razem 10 lat i chociaż nasz seks zawsze był gorący, postanowiliśmy dodać mu pikanterii. I tak od dwóch lat razem z naszym sex przyjacielem spełniamy wzajemne i wspólne fantazje erotyczne. Niedawno odkryłam jak bardzo lubię, gdy złoty deszcz spływa po moim ciele. Od tego czasu myślałam i marzyłam tylko o takim rozpoczęciu każdego seksu. Fakt, jak bardzo podnieca to mojego Męża, powodując u Niego natychmiastową erekcje, przyśpieszyła moją sex randkę z naszym sex partnerem. Umówiliśmy się w hotelu (wybraliśmy hotel w celu urozmaicenia naszych spotkań, by nie były ciągle u Nas albo u Niego). B. poszedł pod prysznic, ale wcześniej ustaliłam z Nim, że po upływie kilkunastu minut dołączę do Niego. Obydwoje byliśmy już bardzo podnieceni, w napięciu wyczekiwaliśmy już tego momentu, gdy stróżki moczu zaczną znaczyć trasy po moim ciele. Moja cipka była mokra. Weszłam do B. pod prysznic praktycznie od razu, gdy zamknął za sobą drzwi, nie mogłam już się powstrzymywać. Mój Mąż został na łóżku już w pełnej gotowości, miał do Nas dołączyć, „nakryć” nas, ale nie ustaliliśmy dokładnie kiedy. W łazience było przyjemnie gorąco, kabina prysznica była zaparowana. Weszłam pod ciepłą wodę, moje usta szybko pocałowały B., niezbyt namiętnie by nie doprowadzić Go do erekcji. Uklęknęłam przed Nim i wyczekiwałam strumienia, który zaraz zaczął płynąc po moich piersiach i brzuchu. Uchyliłam usta i pozwoliłam by mocz wpadł na mój język, nie połykałam go, ale czułam jego smak. Nadmiar wyciekał mi po brodzie, na cycki, i płynął w kierunku cipki. Odchyliłam głowę, by moje ciało dostało złote ciepło. To trwało kilka minut, ale dla mnie zatrzymał się czas. Zaczęłam delikatnie ssać Jego penisa, językiem drażniłam otworek z którego leciało źródło mojej rozkoszy. Stróżki moczu szalały po każdym moim milimetrze rozpalonego ciała. Mój mąż nadal do Nas nie przyszedł, a ja wyobrażałam Go sobie stojącego pod drzwiami (nie zamknęłam ich, tylko zostawiłam przymknięte) podsłuchującego odgłosów i westchnień, pieścił swojego sterczącego penisa, i wahającego się, czy już do Nas dołączyć. Na myśl o Mężu zajęczałam, i nie mogąc się powstrzymać, zaczęłam pieścić sterczącego tuż przy moich oczach, wielkiego kutasa. B. przestał już sikać, ciepła woda otulała nasze ciała. Zaczęłam ssać główkę i lizać go wzdłuż. Byłam tak podniecona tą sytuacją, tym że zaraz „nakryje” nas Łukasz i stękaniem sex przyjaciela, że nie mogłam się oderwać, a tym bardziej nie chciałam jeszcze kończyć tego złotego prysznica, i wtedy B. klepnął mnie w twarz (mówiłam Mu kiedyś, że jest to coś czego pragnę gdy jestem w ekstazie podniecenia). Było to zaskakujące, mocne, a jednocześnie wypełnione wyczuciem, które miało mi przynieść tylko rozkosz. To był idealny moment na to. Policzek rozkosznie piekł, a ja kipiałam z podniecenia. Sutki stały i były bardzo wrażliwe, strumienie wody musiały je, przywodząc dreszcze. Straciłam resztki zahamowania, i chociaż chciałam krzyczeć, żeby Mąż do Nas dołączył, to wiedziałam że i tak niedługo to zrobi, nie chciałam rozpraszać namiętności, która nas elektryzowała. Wtedy B. chwycił mnie za głowę i zaczął pieprzyć moje gardło. Kolejny moment zaskoczenia, nie zdążyłam złapać oddechu. Byłam wprawiona w takim seksie i uwielbiałam to, mimo to krztusiłam się, a Jego wielki, twardy kutas wypełniał moje usta. Myślałam, że oszaleje z rozkoszy, byłam bliska orgazmu, moja mokra cipa pulsowała, i gdyby nie fakt, że byliśmy pod prysznicem, na pewno wyciekałyby z niej soki. B. podniósł mnie gwałtownie i niespodziewanie z kolan. Myślałam, że doprowadzi się do moimi ustami granicy tuż przed wytryskiem. Pocałowaliśmy się namiętnie, musiał czuć swój smak na moim języku. Obrócił mnie plecami do siebie, wymusił bym wypięła się przed nim, opierając ręce o ścianę. Wszedł we mnie jednym mocnym ruchem, aż po jądra. Jego wielki kutas pieprzył mnie szybko i mocno, wypełniając i rozpychając moją ciasną dziurkę. Krzyczałam i jęczała, pozbywając się wszelkich ograniczeń. Nie wiedziałam czy Łukasz już był z Nami, miałam zamknięte oczy, całkowicie oddałam się B. Oczami wyobraźni widziałam męża, który stoi tuż za szybą kabiny, dogadzając dotykiem ręki swojemu nabrzmiałemu penisowi. Westchnęłam przeciągle bliska osiągnięcia szczytu, a wtedy B. zmienił dziurkę, i wszedł bez uprzedzenia w moją dupę. Dotarły do nas dźwięki uchylających się drzwi i byłam już pewna, że Mąż jest już z Nami. Przez ułamek sekundy poczułam delikatną obawę, bo przecież B. miał tylko tutaj na mnie na sikać, a ja byłam pieprzona dziko przez Niego w dupę, ale wiedziałam, że Mąż nie będzie zły, tylko bardziej nakręcony faktem jak bardzo naturalnie doszło do tego szaleńczego seksu. Za trzecim pchnięciem kutas B. wypełnił moją dupkę w pełni, aż po same jądra, a ja wypychając swoje biodra w Jego stronę jak nigdy pragnęłam więcej, mocniej i szybciej. Dostałam cztery, mocne klapsy w tyłek. B. był mistrzem klapsów, mój tyłek wielokrotnie wypinał się przed Nim, by później przez kilka dni być naznaczonym czerwono-fioletowymi odbiciami Jego dłoni. Staliśmy ledwo na nogach. Czułam, że obydwoje osiągnęliśmy granice wytrzymałości. Dyszeliśmy. Bez słów uznaliśmy, że to już jest ten moment by wyjść spod prysznica. Na trzęsących nogach wyszłam pierwsza spod gorącego strumienia wody, od razu wpadając na Męża, który z wypiekami na twarzy siedział i przyglądał się całej sytuacji. Jego penis był olbrzymi, wydawał się jeszcze większy niż zwykle, czerwony i lśniący. Mąż musiał ostro się zabawiać. Niedbale wytarliśmy się i w pośpiechu przenieśliśmy się do sypialni. Trzy napalone ciała, moja cipka, z której wyciekały moje i B. soki, dwa sterczące penisy, gotowe pieprzyć mnie w każdy możliwy sposób. Głowa pełna fantazji. Nasza noc dopiero się zaczynała, a magia, która się wtedy działa znajdzie się w kolejnym opowiadaniu. To moje debiutujące opowiadanie. Proszę o ocenę i sugestie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PetitDelice
  • Zakon siostr sadystianek, czesc 2.

    Wyszliśmy z “szatni”, gdzie zostawiłem swoje ubrania, przeszliśmy obok furty, która została solidnie zamknięta na noc. Weszliśmy na dziedziniec zamkowy, rozejrzałem się (tak, mimo wywalonych ciężkich pieniędzy w ten projekt mojego przyjaciela nigdy wcześniej tutaj nie byłem). Dziedziniec został zadaszony, dookoła były arkady, pierwsze skojarzenie – istny Wawel, tylko mniejszy. Na środku był pręgierz, a zaraz obok studia.

    Siostra wyjaśniła mi, że w czasie jutrzejszej orgii wybrane siostry zostaną zakute w dyby właśnie dokoła tej studni. Moją uwagę przykuło jednak coś innego – w jednym z rogów wisiała przykuta siostra. Była nago, miała niewielkie piersi, były jest potężnie skrępowane przez co były totalnie sine, wręcz niebieskie, na szyi miała założone dyby, do których przymocowane były również jej ręce, nogi linkami były rozciągnięte bardzo szeroko, z jej odbytu wystawał hak analny, który był przywiązany mocno do jednocześnie do cycków i włosów. To musiało ją zajebiście boleć, szczególnie, że w połowie tego sznura był przyczepiony sznur na którym wisiała. W ustach miała knebel, z ust ciekła jej ślina, a po jej ciele spływał deszcz.

    -Podejdźmy do tej suki.

    Siostra skierowała swoje kroki w jej stronę. Akurat gdy podeszliśmy była w naszą stronę wyeksponowana cipą, w której tkwił cewnik, z którego kapał mocz. Siostra przewodniczka bezceremonialnie uderzyła dwukrotnie w cipę, spod knebla wydobyło się przeciągłe “mhmhmmmeee”, nie wiem jak to określić. Okrzyk bólu.

    -Co zrobiła?

    -Siostra Teodora zaprosiła ją jako swoją nałożnicę, co było dalej – nie wiem.

    -Mhm. A czemu uderzyłaś ją w cipę?

    -Taka jest reguła. Siostra też powinna.

    Podszedłem do wiszącej dziewczyny, złapałem brutalnie paluchami za sutek i lekko ją odwróciłem tak, żeby była cipką w moją stronę. Z jej ust znów wydobył się grymas niezadowolenia, gdy powolnie odwróciła się cipą do mnie brutalnie złapałem ją za udo i mocno uderzyłem kilka razy

    -mmmmhheremmm – zawyła nieszczęśniczka

    -Ty też tak wisiałaś kiedyś?

    -Nie, ja jedynie trafiłam kiedyś pod pręgierz gdzie dwa dni ze mnie szydzono i używano wszystkich moich dziur.

    -A skąd Ty tu w ogóle się wzięłaś? – zapytałem z ciekawością

    -Mój pan przysłał mnie tutaj ponieważ jest dobry, uważał, że nie nadaję się do niczego innego niż bycie podnóżkiem innych ponieważ była mu nieposłuszna i nie byłam odporna na ból. Siostra Teodora zrobiła ze mnie dobrą służebnicę, obecnie potrafię przyjąć kilkadziesiąt razów na dowolną część ciała, jednak nadal Siostra Teodora nade mną pracuje.

    -Ja też nad Tobą popracuję, dzisiaj w nocy – zapowiedziałem mojej przewodniczce.

    Poszliśmy w stronę sali jadalnej. Siostra otworzyła mi drzwi, wszystkie oczy zwróciły się ku mnie,. Gdy zobaczyli czarny habit, wszyscy wstali. Siostry, które czekały na kolację nago oraz w jasnych niebieskich habitach upadły na kolana. Adam pomachał w moją stronę, podszedłem do niego. Gdy usiedliśmy, wszyscy pozostali również usiedli.

    Zaczęto podawać kolację. Sukom i psom, który byli nago oraz w jasnych niebieskich habitach skierowano do okienka, gdzie dostawali miskę. Mieli szybko zjeść i usługiwać dalszym. Do nas podeszły dwie siostry w brązowych habitach i podały suto zastawione talerze oraz wino. Adam zwrócił się do mnie po cichu z wyjaśnieniem

    -siostry w brązowych habitach to taka prywatna służba. Też możesz to ruchać, ale zasadniczo są lepsze dupy. Te w brązowym habicie to kobiety.

    -Czy tutaj wszyscy pod habitem są nago?

    -No tak. W każdej chwili możesz kogoś dorwać i zerżnąć.

    -A propos… Ta moja przewodniczka…

    -Siostra Daria.

    -tak, siostra Daria. Kiedy ją ostatnio jebałeś?

    -kilka dni temu, a czemu pytasz?

    -może byśmy ją ściągnęli na noc?

    -widzę, że stare nawyki są w tobie nadal silne i lubisz duże cycki. To ja Ci zaproszę kilka takich na noc, zabawisz się aż ci jajca odpadną a ręka zdrętwieje od bicia kurewek.

    -mhm… – odpowiedziałem pochłaniając kolejny kęs.

    Po kolacji Adam wstał u uderzył kilkukrotnie łyżeczką w srebrny puchar, w którym mieliśmy wino. Na sali zapanowała totalna cisza.

    -Siostry! – zaczął donośnie – jak wiecie, jutro będzie miała miejsce orgia inicjalna. Siostry przyjęte do naszego grona w ubiegłym tygodniu przestaną już być nagie, po tej orgii dostaną swoje upragnione habity. Siostry, które są obecnie nago, przed każdą orgią każda z was musi zostać dokładnie wydepilowana, po kolacji na każdą z was czeka opiekunka, która jeszcze przed snem was wydepiluje. Jutro jecie tylko lekkie śniadanie, po którym nastąpi seria głębokich i płytszych lewatyw tak, żeby każda z was była gotowa na jutro. Zaczynamy po zachodzie słońca, jak zwykle – przy studni. Siostry do udziału w orgii zostały już wybrane, jest to jednak tajemnica. A teraz wszyscy idziemy spać.

    Adam usiadł, po czym skinął na jedną z sióstr z najbliższej służby.

    -Siostra do nas do pokoju poprosi siostrę Darię, siostrę Łucję, Martinę oraz siostrę Euzebię

    -Naturalnie, siostro.

    -Będziesz zadowolony – szelmowsko uśmiechnął się Adam po czym nalał mi jeszcze łyk wina – tylko pamiętaj. Przy siostrach, ja jestem siostra Teodora, a Ty siostra Teresa.

    Dopiliśmy wino i pogadaliśmy o różnych głupotach. Po około pół godzinie sala opustoszała.

    -Chodźmy, kurewki pewnie już czekają.

    Poszliśmy długim, wąskim korytarzem, który łączył salę jadalną z apartamentami Adama. Przeskok w wystroju był uderzający. Sala jadalna składała się z kilku stolików oraz dużych, długich ław. W jego apartamentach były dwie łazienki, łóżko jakiego w życiu nie widziałem, wielkie okna (aktualnie bił o nie deszcz), obrazy pornograficzne wręcz na ścianach. Przepych najlepiej oddaje to, co tam się działo.

    -Whisky? Koniaku?

    -Lampkę koniaku

    -Słyszałaś. Dla mnie też.

    Adam strzelił palcami, jedna z sióstr podeszła do barku, wyjęła dwie lampki, nalała, przyniosła. Upadła przed nami na kolana i podniosła ręce do góry. Jej wielkie, naturalne cycki wisiały i lekko dyndały. Mój chuj powoli też zaczynał dyndać…

    -do czego zaczynamy? – zapytał Adam

    -a co proponujesz?

    Adam rzucił okiem na cztery nagie siostry. Jedną z nich – Darię – już widziałem nago jednak nadal robiła wrażenie, druga – Łucja – podawała nam alkohol. Teraz stała w rzędzie z resztą, jej cycki wisiały, były jednak wielkie. Adam poszedł do niej, złapał za jedną pierś, ścisnął mocno aż syknęła z bólu

    -prosiłem kurwo, żebyś się odzywała?! – wysyczał przez zęby nadal w żelaznym uścisku trzymając pierś i pastwiąc się palcami nad sutkiem

    -nie, siostro

    -no to co?!

    Drugą ręką mocno uderzył w trzymaną pierś. Po sali rozległo się głośne, głuche klaśnięcie. W oczach dwóch pozostałych sióstr widać było strach.

    -To jest siostra Martina. – Adam podszedł do kolejnej dziewczyny – jest u nas od kilku miesięcy, zrobiła potężny postęp w kwestii bycia posłuszną. 

    Adam zrobił kolejny krok. Stał obok siostry Euzebii, która była transwestytą – miała wielkie piersi i równie dużego kutasa.

    -a to jest siostra Euzebia. Czemu twój pan cię tu przysłał?

    -ponieważ jestem głupią kurwą, którą trzeba zamykać w klatce

    -co zrobiłaś, że tu jesteś?

    -poszłam z koleżanką do klubu, upiłam się jak głupia kurwa i dawałam przez pół nocy dupy w kiblu

    -ty głupia kurwo – skomentowałem – twój pan jest dla ciebie dobry i ci ufa, a ty kurwisz się jak szmata

    Adam złapał za jajca siostry Euzebii jedną ręką i mocno je ścisnął. Siostra ani drgnęła.

    -uczysz się kurwo, lekcje nie idą w las.

    Adam rzucił w moją stronę dwie obroże, które leżały na stoliku

    -zakładamy i idziemy.

    Poszedłem do Darii, klęknęła. Miała usta na wysokości mojego kutasa. Podniecało mnie to do żywego, wiedziałem jednak, że Adam ma inne plany. Założyłem jej obrożę, tak samo Łucji. Adam spiął wszystkie suki łańcuchem za szyję i rzucił tylko:

    -idziemy!

    Zeszliśmy piętro niżej wewnętrznymi schodami. Klimat pokoju był zupełnie inny. Wszędzie stały dyby, pręgierze, łóżka do rozciągania…

    -od czego zaczynamy?

    -hmmm… – zadumałem się – zaskocz mnie.

    Adam w międzyczasie odpiął siostrę Martinę od szeregu, resztę przypiął paskami do zimnych, kamiennych ścian. Siostra Martina stała przed nami ze strachem w oczach.

    -zaczynamy od tego – Adam wskazał łoże do łamania kołem. Wygląda to jak szpula na kabel elektryczny tylko znacznie większa, ma paski do przypięcia rąk i nóg oraz człowieka w pasie. Martina ostrożnie podeszła do stołu, stanęła do niego tyłem. Adam bez ceregieli złapał ją pasem skórzanym w pasie i przywiązał, mi kazał zamocować stopy. Wiedział, że mam fetysz stóp. Stopy Martiny były idealnie gładkie, niewielkie (czego się spodziewać, sama dziewczyna miała może 160 cm wzrostu…), z zadbanymi, długimi paznokciami. Niby przypadkiem postanowiłem chujem się o nie obetrzeć. Po lędźwiach przeszedł mnie znajomy dreszcz. Adam złapał bicz i podał mi go.

    -dwadzieścia pięć batów na całe ciało. Na pewno masz jakieś grzechy do odpokutowania.

    -Liczysz całymi zdaniami: pierwszy raz od siostry Teresy…

    Powietrze przeszył świst bicza, pierwsze uderzenie wylądowało na linii od cipki do lewego sutka

    -ssss! Pierwszy raz od sióstr Teresy

    Drugie uderzenie poszło po przekątnej i zostało podobną czerwoną szramę, kolejne spadały raz za razem na kolejne części ciała nie szczędząc również warg sromowych i wewnętrznej strony ud. W tym czasie Adam przygotował już kolejną torturę dla Martiny – przykleił jej tak zwanym duck tapem wibrator-różdżkę do uda tak, że wibracje dotykały łechtaczki.

    -nie masz dzisiaj prawa orgazmu, siostro Martino. Orgazm spotka się z karą.

    Martina nie zdążyła odpowiedzieć, ponieważ kneblowałem ją właśnie kutasem. Była ustawiona tak, że mogłem idealnie obserwować ruchy mojego fiuta w szyi zniewolonej dziewczyny…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek M.
  • Przystanek

    Godzina 23.20, dzwonię do męża:

    -Możesz po mnie przyjechać?…Co?… Przecież mówiłam Ci, że idę na imieniny do Dagmary….Nie, nie miałam nocować….Czyli jak zawszę…Dobra , wrócę autobusem.

    Dagmara patrzy pytająco.

    -Zapomniał, że ma mnie odebrać, siedzi u kolegi i oglądają mecz przy piwku.

    -To może jednak przenocujesz?

    -Nie, przystanek jest niedaleko, przecież to spokojna okolica. Nic mi się nie stanie jak pojadę autobusem, troszkę się przewietrzę po tym winie.

    Fakt, troszkę go wypiłyśmy. Zakładam szpilki, biorę torebkę, żegnam się i wychodzę.

    Jest lato, ciepły wieczór. Przystanek 10 minut drogi spacerem. To osiedle domków jednorodzinnych. Ostatni autobus 23.57.Po chwili już jestem na miejscu. Pusto. Gdzieś dalej tylko jakiś facet z psem. Staje przy rozkładzie, żeby upewnić się co do autobusu. Jeszcze 20 minut. Siadam na ławeczce pod wiatą. Jestem zła na męża, że znów mnie nie odebrał.

    Jakieś kroki. To ten facet z psem. Na oko 60 lat, siwy, niski, z brzuchem. Obok biega jakiś kundelek. Podchodzi do rozkładu ale widzę że patrzy dyskretnie w moją stronę. A niech patrzy, chyba jest na co. Mam 32 lata, ciemne włosy, większą pupę. Każdy mi mówi że bardzo zgrabne nogi. Jednym słowem szczupła ale zaokrąglona tam gdzie trzeba. Zwiewna sukienka dosyć krótka i szpilki. Tak, jest na co popatrzeć , tym bardziej starszy pan któremu żona pewnie nie daje…

    Facet chwile patrzy na rozkład po czym siada na drugiej ławeczce. Kątem oka widzę że spogląda na mnie.

    Chyba za dużo tego wina wypiłam bo chce się z nim podroczyć. Zakładam nogę na nogę tak że sukienka troszkę się podciąga. Siedzę bokiem do niego z udem prawie na wierzchu. Słyszę jak głośno westchnął. Czyli działa. Wzdycham niby z gorąca, odpinam dwa guziki od góry i potrząsam jak bym chciała się ochłodzić. Dekolt zrobił się dosyć duży. Można zauważyć że jestem bez stanika. Słyszę że on też westchnął, chyba też mu się robi gorąco…

    Ehh to wino, sprawia że chcę brnąć w tę zabawę dalej…

    A co mi tam…

    Siadam prawie na biodrze, biorę torebkę i szukam w niej telefonu żeby sprawdzić godzinę, niby przypadkiem torebka ściąga mi sukienkę do góry…No tak , teraz to już widzi moje całe udo i kawałek pośladka…Słyszę jak znów westchnął. Patrzę ukradkiem. Przygląda mi się. Prawą ręką masuje się po rozporku. O kurczę chyba na prawdę go pod jarałam. Pewnie już dawno nie miał takiego widoku na żywo.

    Wstałam , odwróciłam się tyłem do niego i powoli położyłam torebkę na ziemi. Sukienka podczas tego podciągnęła mi się tak wysoko że widział pół mojej pupy. Zaczęłam grzebać w torebce, że niby chcę schować telefon. Usłyszałam jak wstaje. I wtedy jak by ktoś mną sterował…Nadal schylona oparłam się o wiatę, ręką podciągnęłam sukienkę jeszcze bardziej. Teraz widział całą moją dupę, zgrabne nogi w szpilkach i białe stringi.

    Trochę tylko nie przemyślałam co może się wydarzyć dalej…

    Złapał mnie obiema rękami za biodra i mocno przytulił od tyłu. Jedną ręką macał mi pośladek, druga od razu powędrowała na cycki. Złapał i po prostu ugniatał. Nie pieścił, ugniatał i macał …Słyszę jak coraz głośniej oddycha, słyszę dźwięk rozpinanego rozporka. Znów złapał za biodra i ściągnął mi stringi do kolan. Od razu go włożył…Nie był długi albo mocno gruby…I widać że baaaardzo mocno napalony.

    Zaczął mnie posuwać od tyłu tym starym grubym kutasem. Jedną ręką trzymał za biodro, drugą wyjął cycka i ugniatał. Widać że dawno nie bzykał. Jęczał i sapał przy tym. Posuwał mocno. Jego wiszące owłosione jaja obijały się o moją gładką cipkę. Trzymałam się wiaty i jęczałam cicho a on używał mojej mokrej cipki.

    Na zakręcie pojawiły się światła autobusu. Drugą ręką złapał za drugiego cycka, ścisnął je mocno , zaczął sapać coraz głośniej, w końcu dobił całego, zastygł , a ja poczułam jak pompuje spermę w moją cipkę…Jego gruby kutas pulsował , złapałam go ręką za te wielkie owłosione jaja i zaczęłam masować. Wlał we mnie wszystko…Po paru sekundach zmiękł i sam wypadł z mojej cipy.

    Facet westchnął głośno, schował go, zapiął rozporek i po prostu odszedł. Tylko usłyszałam: Mikuś , do domu…

    Naciągnęłam stringi, opuściłam sukienkę i wyszłam przed wiatę. Autobus się zbliżał. Weszłam i usiadłam na siedzeniu. Przez całą drogę czerwona na twarzy myślałam co się właściwie stało. Ładna zgrabna 32 letnia kobieta dała na przystanku jakiemuś może już emerytowi…I to jeszcze bez gumki. Dobrze że biorę tabletki…Ale mu wieczór zrobiłam, będzie miał co wspominać…O, mój przystanek. Wstałam i wyszłam z autobusu. Kątem oka zobaczyłam tylko że zostawiłam trochę spermy na fotelu…Mogłeś pamiętać żeby mnie odebrać, teraz już będę zawsze wracała od Dagmary autobusem – pomyślałam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    S.Wawelski
  • Klara z Galerii cz.2

    – Co potem?

    – Zobaczysz. I poczujesz. Tam, gdzie się spuszczę następnym razem nie będzie problemu ciąży. I nie będą to twoje usta!

    – Nie będą moje… CO??? Chcesz mnie wydymać w tyłek?

    – Wszystko przed nami…

    Patrzyłam na faceta wielkimi oczami. Ten wielki kutas ma znaleźć się w mojej biednej dupci? Owszem, słyszałam o seksie analnym, nawet kumpelki chwaliły się, że dawały facetom w dupę, ale żeby TO miało znaleźć się właśnie tam? To raczej niemożliwe. Choć z drugiej strony podobne obawy miałam kilka minut temu, kiedy wciskał się pipkę. Początkowy strach przerodził się w niesamowite podniecenie i kosmiczny odlot. Czyżby teraz miało być podobnie? Spoglądałam na trochę skurczonego penisa, w takim stanie może by się zmieścił, ale nie wtedy, kiedy sterczy jak drąg! Jeremi nie próżnował. Położył mnie na brzuchu, lekko uniósł mi biodra i rozchylił nogi, sam klęknął między nimi. Poczułam ciepłe dłonie na pośladkach, dłonie, które odsłaniały dziurkę w pupie i pierwsze liźnięcie mego ciemnego oczka. Potem drugie… Mężczyzna lizał mi dupę! Żeby tylko lizał; on wsuwał w nią jęzor, ssał, cmoktał, znowu język był w środku. Ruszał głową, jak dzięcioł stukający w drzewo; ale nie miał dzioba, tylko ten zwinny organ mowy, mogę powiedzieć, że ruchał mnie w dupę językiem! No i co tu dużo mówić, spodobało mi się to, podniecało mnie! Wypięłam się jeszcze bardziej, wsunęłam rękę między uda i masowałam sobie pipkę, raz po raz drażniąc łechtaczkę. Moje podniecenie ciągle rosło, ale tylko do pewnego stopnia; bałam się, co będzie, kiedy on wykorzysta mój stan euforii i załaduje w pupę swego drągala, wolałam mieć nad tym kontrolę. Facet ciągle lizał mi dupkę, aż ślina ciekła mi po udach, a moje podniecenie i nie ukrywa, że ciekawość rosły z każdą chwilą. Jeremi wyprostował się, splunął na chuja i przystawił go do dziurki w pupie. Napięłam się cała ze strachu, zacisnąłem pośladki. Aż plasnęło! Dostałam klapsa w tyłek, dość mocnego, ale nie na tyle, żeby sprawiał dokuczliwy ból, nie, raczej było to coś, czego nie znałam wcześniej, a też było przyjemne.

    – Co ty wyprawiasz? – dopiero po chwili dotarło do mnie, że to ja jestem adresatką tego pytania.

    – Ja? Nic, dlaczego pytasz?

    – No jak to nic, zaciskasz tyłek, jakbyś się bała, że… Nieważne, rozluźnij się.

    – Ale czy jesteś pewien, że chcesz mi go tam włożyć? – chyba usłyszałam drżenie w swym głosie.

    – Mała, nie bój się, mówiłem ci, że nie będzie bolało, może troszeczkę na początku, ale na pewno mniej, niż przy utracie cnoty – teraz głaskał moje zaciśnięte półdupki.

    – Jesteś pewien?

    – Oczywiście! Nie przekonasz się, póki nie spróbujesz.

    – A swoją żonę ruchasz w dupę? – odwróciłam głowę do mężczyzny, patrzyłam mu w oczy.

    – Oczywiście, bardzo to lubi! -odpowiedź padła natychmiast, nie zauważyłam żadnych oznak kłamstwa.

    – No to próbujmy, ale bardzo cię proszę, nie spiesz się, nie zadawaj mi bólu, dobrze?

    – Oczywiście, chcę dać tobie masę zupełnie innych doznań. No, rozluźnij się, nie napinaj.

    Znowu naślinił mi dupkę i sobie kutasa i zaczął go wsuwać w ciemną dziurkę. Było to trochę dyskomfortowe, przez moment czułam się, tak, jakbym chciała zrobić… kupę, ale uczucie to szybko minęło. Syknęłam, bo troszkę zabolało, ale tylko troszkę i przez chwilkę. Jeremi cały czas moczył śliną pupę i trzon kutasa, który, mam nadzieję, zmieści się we mnie. Chyba już troszkę wszedł, bo poczułam, jak teraz wysuwa się, a potem zaraz znowu zagłębia w mej dziewiczej pupie.

    – Jeremi, ale nie wkładaj go od razu całego, tylko kawałeczek, muszę się z nim trochę oswoić, a za chwilkę spróbujemy jeszcze raz, dobrze?

    – Dobrze, nie obawiaj się. – wykonał jakiś ruch biodrami – A teraz sięgnij do tyłu, zobacz, ile wszedł.

    Sięgnąłem. Kurwa, już to raz dzisiaj przeżyłam! Podbrzusze mężczyzny tak dociskało się do mem dupci, że nie mogłam wsunąć dłoni; zupełnie tak samo, jak udowodnił mi, że jego kutas cały zmieści się w mej mało używanej pipce! Teraz tkwił w dupie po same jaja! Znowu odwróciłam głowę, patrzyłam teraz w dół, na swój tyłek.

    – Ale numer! Miałeś rację, a ja tak się bałam! Poruszaj nim trochę…

    Chwycił mnie za biodra, zaczął poruszać się do tyłu i do przodu, czułam, że jest w pupie, ale nie miałam pojęcia, jak głęboko! A podniecenie rosło i rosło… Opadłam twarzą na poduszkę, głowę objęłam rękoma, jeszcze bardziej wypięłam się w stronę ruchającego mnie Jeremiego; oddałam się temu mężczyźnie i otrzymałam od niego niesamowitą rozkosz, przeżywam orgazm za orgazmem, pokazuje mi co to tak naprawdę znaczy seks. Znowu czułam się jak w niebie, kiedy wyskoczył z pupy i załadował w cipkę. Tego się nie spodziewałam, taka zmiana zaskoczyła mnie, ale pozytywnie. Po chwili znowu był w tyłku, nie spodziewałam się, że pupa tak szybko dostosuje się do tego wielkiego kutasa. Ruchał mnie na zmianę to w pipkę, to w pupę, a ja przeżywałam orgazm za orgazmem… Muszę przyznać, że Jeremi to naprawdę wielki jebaka, dyma mnie już długi czas, i ciągle nic! Chuj twardy jak drewno, obie dziurki już zaczynają mnie boleć, a on nie zwalnia. Wreszcie po długim czasie złapał mocno me biodra i zaczął jebać jak maszynka, aż słyszałam klaskanie jaj o moją wymęczoną pipkę. Wreszcie doszedł, spuścił się w tyłek i padł obok mnie ciężko dysząc.

    – Ale masz kondycję, myślałem, że wyzionę ducha, a ty nie powiedziałaś „dość”! – wysapał

    – A ja myślałam, że nie możesz skończyć! – roześmiałam się. Ruchałeś me biedne szparki, aż zaczęły mnie boleć.

    – Na dzisiaj dosyć, wskakuj pod prysznic, ubieraj się, odwiozę cię. Chcesz do domu, czy do Galerii?

    – Na Galerię za późno, wolę do domu. Ale nie podjedziesz pod mój dom, dobrze?

    – Wysadzę cię tam, gdzie powiesz.

    – A… no… obiecałeś coś!

    – Obiecałem? A tak, prawda. Mam ci coś kupić, czy wolisz kasę?

    – Chyba złamię zasadę… Jednak wolę kasę. Zachowuję się jak dziwka, to będe brała pieniądze, jak dziwka. A komplecik, który kupiłeś jest mój, prawda? Przynajmniej tak mówiłeś…

    – Tak, zatrzymaj go sobie.

    Jeremi wyjął portfel, odliczył kilka banknotów, podał mi zwitek. Nie liczyłam, nie sprawdzałam ile, tylko wsadziłam do kieszeni spodni i poszłam do łazienki, po chwili dołączył mój bojek. Szybka kąpiel, potem wskoczyliśmy w ciuchy (sprawdziłam dyskretnie, czy pieniądze są w kieszeni) i kilkanaście minut później wysiadłam z eleganckiej fury dwie przecznice od domu w którym mieszkam. Wolałam, żeby mnie nie widzieli sąsiedzi, po co mają potem pierdolić głupoty na mój temat… Nie wiem dlaczego, ale podałam Jeremiemu numer mojej komórki, chyba w duchu liczyłam, że odezwie się jeszcze i da znowu zarobić. W domu sprawdziłam, na ile wycenił moje młode ciało i usługi. Znowu mnie zaskoczył. Dostałam sześć stówek! Za te pieniądze mógłby ruchać mnie przez całą noc, nawet w ucho i dziurkę od nosa, jeśli tylko by się tam zmieścił!

    Następnego dnia w budzie podeszły do mnie na dużej przerwie dwie kumpele.

    – Nie widziałyśmy cię wczoraj na Galerii!

    – Byłam, ale złapałam bojka, który zajął mi cały wieczór.

    – O! To zarobiłaś nowe łachy! Co ci kupił?

    – Masę drobiazgów i dodatków, naciągnęłam go na prawie trzy stówy! No i chodźcie do kibla, pokażę wam coś.

    Rano nie wytrzymałam i założyłam na siebie bieliznę od Jeremiego. Była naprawdę fantastyczna, idealnie dopasowana, leżała jak druga skóra, w ogóle nie czułam, że mam coś na sobie. No, ale za takie pieniądze… Teraz rozebrałam się przed dziewczynami, wypięłam dumnie cycki.

    – No i co? Jak wam się podoba – zsunęłam jeszcze spodnie, żeby widziały figi.

    – Klarysa! Co ty masz na sobie, przecież to musiało kosztować z trzy stówki!

    – Mylisz się, kochana. Prawie pięć! To z tego butiku koło optyka, no, tam, gdzie Kaśka pracuje!

    – O kuźwa, ładny prezent! Co musiałaś robić? Dałaś mu dupy?

    – Tajemnica służbowa. Po lekcjach zapraszam szanowne koleżanki na kawę i ciacho. Stawiam!

    Patrzyły na mnie baranim wzrokiem z którego aż biła zazdrość. Dobrze, że z Jeremim trafiło na mnie, one są chyba nawet atrakcyjniejsze ode mnie. Jolka ciut wyższa, ma zajebiste nogi, duże, sterczące cycki, jest bardzo ładna, ma czarne, krótko obcięte włosy, niemal jak chłopak; z kolei Nela jest filigranową blondyneczką z burzą loków, uroda laleczki-przytulanki, ma słodki uśmiech, spojrzenie jak Kot ze Shreka, figurę jak młoda Sharon Stone, nic, tylko przytulić laleczkę i porządnie wygrzmocić. Codziennie widzę spojrzenia facetów, nie tylko chłopaków z budy, wszyscy chętnie wskoczyli by w pościel z takim ciałkiem! Dziewczynom też się podobała; kiedyś wspominała o jakimś epizodzie z jakąś babeczką w przymierzalni. Nie dziwię się, też bym chciała sprawdzić, jak to jest miziać się z taką dupeczką… Postałam jeszcze chwilkę, po to, żeby przyjaciółki mogły pogłębić swą zazdrość, ubrałam się i wróciłyśmy do klasy.

    Powoli mijał dzień za dniem, przestałam się łudzić, że Jeremi się odezwie. Przeleciał mnie i już, nie żałuję tego; jednak w skrytości ducha liczyłam, że wyciągnę od niego jeszcze trochę kasy i przeżyję kilka fajnych orgazmów… Na samo wspomnienie tamtego dnia podniecałam się bardzo i musiałam jakoś rozładować napięcie. Najczęściej kończyło się to pieszczeniem pipki, choć muszę przyznać, że raz wzięłam świeczkę i wsadziłam ją w pupę, wyobrażając sobie, że to Jeremi jest we mnie… Wystawałam w Galerii niemal codziennie, udało mi się złapać kilku bojków, ale w sumie nic ciekawego. Jakiś ładny ciuszek, albo perfum za loda w aucie i to wszystko. Kiedy zajrzałam do swej szafy, zbaraniałam. Ile tam tam było rzeczy, ciuchów, ciuszków, większość nawet nie rozpakowana, z metkami! Doszłam do wniosku, że chyba jednak mimo wszystko wolę pieniądze. Wiem, będę robiła jak tania dziwka, ale co mam zrobić z taką furą zupełnie niepotrzebnych łachów? Wybrałam kilka najładniejszych, dałam je swoim psiapsiółkom, resztę zapakowałam w duży plecak i poszłam do lumpeksu, skasowałam trzy stówy i uradowana wróciłam do domu. Tak, te lumpki warte były ponad dwa tysie, ale nikt mi tyle nie da, a teraz ja mam trochę kasy i luz w szafie. Wreszcie odezwał się!

    Zadzwonił ktoś z nieznanego mi numeru, już myślałam, że to jakieś telecośtam, ale to był Jeremi!

    – Dzień dobry, rozmawiam z Ramoną?

    – Dzień dobry – początkowo nie poznałam go po głosie – kto mówi?

    – Ten od żony Klary. Poszukuję taką fajną młodą dziewczynę, której pokazałem, co to prawdziwy seks.

    – Jeremi! Dzień dobry, co u ciebie?

    – Nic ciekawego, mam trochę czasu, pomyślałem, że możemy spędzić razem kilka podniecających chwil. Co ty na to?

    – Oczywiście! Kiedy i gdzie się spotkamy?

    – Może spędzimy wspólnie weekend? Jestem sam, żona wyjechała, możemy pobyć z sobą całą dobę, co ty na to? Dasz radę jakoś zorganizować sobie wolne? Starzy nie będą mieli problemów? Zastanów się, przemyśl i zadzwoń, ale nie później, niż za dwie godziny. Jeśli tak, to w sobotę o piętnastej spotykamy się przed Galerią? Bądź ubrana jak skromna uczennica, dasz radę?

    – Oczywiście. Kupisz prezerwatywy?

    – Nie, mam coś lepszego. To do zobaczenia w sobotę o piętnastej, pa – i rozłączył się.

    Szybko sprawdziłam, co jeszcze mam w szafie, wybrałam odpowiednie ciuszki i uszykowałam do odprasowania. Zadzwoniłam do Neli i umówiłam się, że spędzę noc u niej. Zgodziła się natychmiast, ale umówiła się ze swoim chłopakiem na wspólny wypad, więc musiałam świadczyć, że tę noc ona spędziła u mnie. Często tak robiłyśmy, to znaczy albo ja spałam i niej, albo odwrotnie, więc starzy nie mieli nic przeciw temu. Niecierpliwie oczekiwałam soboty. Ubrałam się tak, jak chciał Jeremi, włosy zaplotłam w warkocze, wyglądałam w tych ciuszkach jakbym miała ze dwa lata mniej, powinno się facetowi spodobać. W plecaczku miałam przybory toaletowe, kupiłam też w aptece żel intymny, sprawdziłam go na świeczce, nadawał fantastyczny poślizg. Kilka minut przed umówioną porą spacerowałam przed głównym wejściem do Galerii, obserwowałam łakome spojrzenia facetów w średnim wieku, którzy pewnie chętnie zerżnęli by moje młode ciałko, ale te żony obok…

    Nadjechał oczekiwany SUV, kierowca kiwnął głową, wskoczyłam do auta i grzecznie pojechaliśmy. W pensjonacie zajęliśmy ten sam pokój. Już tuż za drzwiami Jeremi złapał mnie za pupę, przycisnął do ściany, pocałował.

    – Na kolana! – niemal rozkazał – Rozpinaj spodnie i zaczynaj działać.

    – Robi się – i więcej nie mogłam powiedzieć, bo ciężko mówić z dużym, stojącym chujem w ustach.

    Robiłam loda najlepiej, jak umiałam, wkładałam w to całe serce, umiejętności i gardło. Szło mi coraz lepiej, z każdym ruchem wsuwałam go głębiej, po kilka milimetrów, ale zawsze. Zerknęłam w górę, Jeremi zdejmował koszulę, odrzucił ją na podłogę, chwycił mnie pod pachy i podniósł.

    – Teraz mogę cię zobaczyć, pokaż się – okręcił mnie wokół siebie – Ładne ubranko, wyglądasz naprawdę jak uczennica gimnazjum. – pochwalił.

    – Starałam się dla ciebie, fajnie, że się podobam. Jaki masz plan na dzisiaj?

    – Bardzo prosty. Najpierw seks, potem coś zjemy i trochę seksu, następnie kolacja i seks, seks, seks, rano seks, śniadanie i seks. Proste, prawda?

    – Aż tyle seksu? Dam radę? – roześmiałam się.

    – Ty dasz, ale czy mi wystarczy sił, to jest pytanie! Przecież mam już swoje lata, a ty jesteś młoda koza, możesz długo brykać. Wstawię wodę na kawę, a ty idź do auta i przynieś torbę stojącą na tylnym siedzeniu.

    Wykonałam szybko polecenie; w torbie było zawiniątko z ciuchami, Martini, piwo i jakieś przekąski, wszystko to rozstawiłam na stole, mężczyzna cały czas mi się przyglądał.

    – Jesteś fajna, młoda dupa! Mam zamiar cię najnormalniej wyruchać we wszystko, gdzie się zmieszczę. Dopiero po takim ruchańsku będziemy się kochać. A może wolisz odwrotnie?

    – Z tobą to obojętne, kolejność jest najmniej ważna. Chcę, żebyś mnie wyruchał jak jeszcze nikt nigdy…

    Chyba w złą godzinę to powiedziałam. To, co działo się chwilkę później przechodzi moje wyobrażenie. Jeremi rzucił mnie na łóżko, zdarł ze mnie wszystkie ciuchy, podarł je i rzucił w kąt. Kutas sterczał jak dzida i natychmiast wszedł w moją biedną pipkę, dobrze, że zdążyłam posmarować obie szparki żelem, inaczej bym chyba się zatarła. Nie zdążyłam się jeszcze wygodniej ułożyć, kiedy miałam chuja w dupie. Oj, jak on ją wtedy zerżnął! Traciłam oddech, ulatywała mi świadomość, orgazm przychodził za orgazmem, w użyciu była i pipka i dupka, aż przyszła kolej na usta. Władował się w nie aż do gardła, zaczynałam się krztusić i dławić, ledwo się wyrwałam. Po głębokim wdechu znowu miałam go w sobie, pracowałam, ustami, językiem, dłońmi, aż wreszcie wystrzelił. Wylał z siebie potężną porcję spermy, nawet nie próbowałam tego połykać, nie byłam w stanie. Strumyk nasienia pomieszanego z moją śliną spływał mi po brodzie, kapał na piersi. Płynął niżej do pępka. Rozmazałam na sobie spływającą spermę, trochę nabrałam na palce i z uśmieszkiem młodej kurwy wylizałam je dokładnie. Mężczyzna leżał zmęczony, nie odzywał się tylko milcząco obserwował moje ruchy. Popatrzyłam na jego przyrodzenie i zdziwiłam się. Kutas cały czas stał! Znowu miałam go w ustach, ale wolałam, żeby wszedł w pipkę, więc siadłam na nim. Jeremi ciągle milczał, nie odezwał się nawet wtedy, kiedy po ostrym galopie upadłam w orgazmicznych skurczach obok niego.

    – Dlaczego milczysz? – pogładziłam długie włosy mego kochanka.

    – Zastanawiam się – wyszeptał.

    – Nad czym?

    – Hmmmm – usiadł, oparł się plecami o ścianę, przygarnął mnie do siebie i objął ramionami, ściskając lekko sterczące sutki. – Zastanawiam się, co robi moja córka, kiedy nie jest pod naszym nadzorem. Jest rok starsza od ciebie i tak samo ładna, więc nie wiem, czy jakiś podtatusiały facet nie dyma jej, jak ja ciebie…

    – Eeee, nie wszystkie laski mają taką kurewską naturę, jak ja; to raczej wyjątki dają dupy za kasę.

    – Ona ma niesamowity temperament i energię, kto wie, czy teraz nie stuka jej jakiś mój znajomy…

    – Wszystko możliwe. A co cię naszło na takie przemyślenia? Nie wystarczy, że jesteś z młodą, ładną, zgrabną i atrakcyjną dupeczką, która chętnie spełnia twoje życzenia i daje ci masę rozkoszy? Myślisz, że ja to wszystko robię, bo pochodzę z biednej rodziny? Mój ojciec jest architektem, zaprojektował budynek Biblioteki, wiesz przecież o czym mówię, a matka jest lekarzem, ma prywatną praktykę. Kasy mają jak lodu, niczego mi nie żałują, oprócz siebie… Nie mają dla mnie czasu od kiedy pamiętam, ciągle tylko praca i praca…

    – No to mam czego się obawiać, bo też nie poświęcam córce tyle uwagi, ile powinienem…

    – Eeee, przesadzasz. Lepiej wyliż mi pipkę, robisz to znakomicie… – Położyłam się na plecach, podniosłam nogi, ujęłam je pod kolanami i przyciągnęłam do siebie – Widzisz, jak zerka na ciebie?

    Jeremi pochylił się nad cipką, pogładził ją dłonią, przesunął językiem po całej długości warg. Zareagowałam głośnym westchnieniem i gwałtownym skurczem brzucha. Matko, jak ten facet mnie podniecał. Nie dość, że zajmuje się mną przystojny, elegancki mężczyzna, to jeszcze robi to z takim zaangażowaniem, wprowadza mnie w świat seksu, o którym nie miałam do chwili poznania go zielonego pojęcia. Był delikatnym, wspaniałym kochankiem obficie obdarzony przez naturę. Lizał mnie ciągle, spijał wypływające z pipki soki, masturbował mnie palcami… Teraz zajął się pupą. Też lizał, wsuwał w nią język i znowu zrobił to, co tak mi się spodobało za pierwszym razem, mam na myśli tego „dzięcioła”, którego zrobił ze swego języka wnikającego w odbyt… Uczucie jedyne w swoim rodzaju; znowu odleciałam na nieznaną planetę. Mój mężczyzna przerwał pieszczoty, napiliśmy się Martini.

    – Młoda, a ty możesz spożywać alkohol?  – spytał ze śmiechem.

    – Oczywiście, przecież nigdzie nie wychodzę i nie prowadzę auta – upiłam kolejny łyczek pysznego trunku.

    – Tylko mi się nie upij, nie mam zamiaru zajmować się pijaną dziewczyną!

    – Nie ma obaw, nie upiję się, po prawdzie to nie przepadam za alkoholem, sporadycznie coś tam wypiję.

    – Ok, teraz coś nowego – wyjął z torby, którą przyniosłam a uta jedwabny, piękny szal. – Zawiążę ci oczy i dalej będziemy się kochać, ale już nie będziesz nic przez pewien czas widziała. Mam dla ciebie niespodziankę. – uśmiechnął się tajemniczo.

    Siadłam na łóżku, po chwili rzeczywiście nic nie widziałam. Jeremi wstał na chwilkę, potem objął mnie, wciągnął na siebie, przytulił i wszedł w pipkę. Siedziałam na nim okrakiem przyjmując jak najgłębiej ten słodki kawałek jego ciała. Ciągle trzymając mnie w ramionach wchodził we mnie i wychodził bez pośpiechu, czułam go w każdym zakamarku cipeczki. Czułam, że robi mi się coraz cieplej, wiedziałam, że za moment znowu odlecę kiedy stało się coś, czego absolutnie nie spodziewałam się! Poczułam, jak w moją wypiętą pupę coś się wciska, coś długiego i ciepłego, inny kutas? Chciałam poderwać się, zdjąć opaskę z oczu, ale Jeremi trzymał mnie mocno.

    – Nie szarp się, proszę, nic wielkiego się nie dzieje, zaraz znowu odlecisz – szeptał mi do ucha.

    – Ale…

    – Ciiiiii, skup się na przyjemnościach…

    Nie wiedziałam, co zrobić, przecież w dupę ruchał mnie drugi facet! Tak jak w pierwszym odruchu chciałam się wyrwać, przerwać to, ale … No właśnie, to „ale”! Robiło mi się coraz przyjemniej, ogarniało mnie niesamowite podniecenie, bodźce dostarczane przez dwa penisy potęgowały odczucie rozkoszy, po chwili było mi obojętne, kto tam jest za mną, byle mocno zerżnął moją biedną dupkę. Mężczyźni dopasowali swe ruchy, kiedy jeden wchodził, drugi wychodził; sama też zaczęłam ruszać biodrami. Obaj znieruchomieli pozostawiając mi inicjatywę. Podnosiłam biodra – czułam kutasa w pupie, opuszczałam – czułam tego w cipce. Moje ruchy stały się szybsze, coraz szybsze, aż w końcu podrzucałam dupą jak maszynka, chyba wrzeszczałam coś w stylu:

    – Tak, ruchajcie mnie, Tak…. Tak…. Ja pierdolę, mocniej, głębiej, tak, tak… Rozpierdolcie mi dupę i pizdę, tak, o, o, mocniej, kurwa, wsadzajcie te kutasy głębiej,

    I dalej coś w ten deseń. Byłem już w drodze na Wenus, kiedy poczułam wytryski jednocześnie w dupsku i w cipie… i więcej nie pamiętam, odzyskałam świadomość prawie pół minuty później, zobaczyłam nad sobą pochylonych mężczyzn, mojego Jeremiego i Cezarego, właściciela pensjonatu! Nie powiem, był naprawdę przystojnym mężczyzną, kilka lat młodszy od Jeremiego, był taki bardzo… samczy! Wysoki, mocno, ale bez przesady umięśniony, długie włosy zaczesywał do tyłu, kilkudniowy zarost dodawał mu jeszcze więcej takiej męskości, jaką lubię. Popatrzyłam niżej i zobaczyłam, co mi włożył w dupkę. Penis zwisał swobodnie między nogami, wielkością zbliżony do tego, którym dysponował mój dotychczasowy kochanek.

    – Hej, Klaro, co się stało – czułam delikatne poklepywanie po policzku.

    – To… to chyba nazywa się orgazm… – wyszeptałam.

    – Mówiłem ci, że ma kosmiczne odloty – to Jeremi do Cezarego.

    – Ale że aż takie… Nie widziałem wcześniej takiej reakcji, to było piękne!

    Usiadłam na łóżu.

    – Możecie mi panowie wytłumaczyć, co to znaczy? Jakim prawem pan przychodzi do pokoju i ładuje mi się w pupę? Jeremi, wiedziałeś, umawiałeś się z nim, prawda?

    – Prawda, chciałem dać Cezaremu trochę ciebie… Tak, nie spytałem o zgodę, ale widziałem, że nie miałaś nic przeciwko, chyba nawet spodobał się tobie taki seks.

    – Tak, spodobał, ale żeby mnie używało dwóch facetów? Nie powiedziałam, że chcę.

    – Nie przejmuj się, zostaniesz sowicie nagrodzona za tę noc. Nie tylko porcjami naszej spermy, ale też materialnie. Nie pożałujesz, zobaczysz. Przecież wiesz, że nie chodzi o kasę, a o zasadę. Nie mogłeś choć wspomnieć o tym? Jestem przekonana, że nie odmówiła bym, choćby z ciekawości, jak to jest z dwoma mężczyznami.

    – No, już, przepraszam, nie gniewaj się, chciałem dobrze…

    – Zaraz dostanę wścieklizny, jak się mną nie zajmiecie – położyłm się i rozłożyłam szeroko nogi – który chętny?

    – Mówiłem ci, że to wulkan seksu? Mówiłem, więc ładuj się w pipkę, a ja zadowolę się jej zwinnym jęzorkiem.

    Cezary leżał na mnie i bez pośpiechu korzystał z gościnnej cipeczki, a Jeremi wsunął mi się w buzię. Nasze wspólne pieszczoty trwały jeszcze dość długo, w końcu ubraliśmy się (Jeremi kupił mi piękne ciuszki, bo przecież wiedział, że to, co miałam na sobie będzie zniszczone!) i poszliśmy na kolację w prywatnej części pensjonatu. Kolacja bardzo obfita i smaczna rozleniwiła nas trochę, po powrocie do pokoju siedzieliśmy dość długo, panowie o czymś rozmawiali, a ja robiłam loda raz jednemu, raz drugiemu… W pewnym momencie Cezary wstał, chwycił mnie za tyłek, podniósł jak piórko, objęłam go za szyję, a on wszedł w pipkę i podnosząc mnie i opuszczając powodował, że znowu czułam się jak w niebie. Za mną stanął Jeremi, teraz on wsadził mi swego kumpla w pupę i w ten sposób wyruchali mnie na stojaka. Cała nos przebiegła nam podobnie, choć panowie zaczynali opadać z sił; tyle orgazmów, wytrysków i wypity alkohol osłabiły ich trochę, a i mnie pobolewała pipka i pupa, przerwa była bardzo wskazana. Usnęłam między dwoma mężczyznami, trzymając w dłoniach ich opadłe kutasy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Trzecia część prawie gotowa, chcecie poznać ciąg dalszy przygód małek Klary i jej szparek?

  • Zemsta kolezanek i grubas, ktory zostal moim Panem cz. 1

    Lubiłem zwiedzać stare zamki jakieś ruiny. Nudziło mnie zwiedzanie muzeum na zasadzie wycieczki i przedmiotów w gablotach. Ani dotknąć, ani się przyjrzeć to w dupie takie przyjemności przez szybkę.

    W każdym razie poszedłem wtedy z Marzeną (moją byłą) i jej dwiema koleżankami, Patrycją i Kasia, ta ostatnia była z chłopakiem. Na dziś były dwa obiekty do zwiedzania, jeden to zburzony częściowo zamek, a drugie to ruiny totalne, więc szybko je przeszliśmy, natomiast zamek był nieco ciekawszy.

    Najpierw właziły laski, a my ja i Tomek na końcu. Ja lubiłem postać, popatrzeć co i jak, wyobrazić sobie co tu było 700 lat temu, jak mogło wyglądać tu życie, potem robiłem zdjęcia i szedłem dalej. Prawie kończyliśmy, została do zwiedzania stara stajnia, a obok częściowo zasypane lochy gdzie ponoć więzili czarownice i tych, co skazywali na śmierć.

    Weszliśmy do sali, gdzie były kiedyś jakieś sprzęty, zapewne sala tortur dawna, w podłodze była dziura, gdzie wystawał kawałek drabiny. Drabinka była przyczepiona łańcuchem do koła w podłodze, tak że nie dało się jej normalnie wyciągnąć, ale można ją było podnieść za drugi koniec, jakby ktoś przywiązał tam sznurek do ostatniego szczebla i podniósł ją. W sumie coś jak most zwodzony, ale podnoszony od dołu, zamiast opuszczany. W ten sposób dało się ją wyciągnąć, obracając ją i kładąc na posadzce.

    Nie było to teraz ważne, zeszliśmy po niej. Najpierw dziewczyny, ja zostałem i pilnowałem plecaków oraz torebek, potem jak wrócili, to ja zostawiłem swój plecak i zszedłem pomyszkować. Było jakieś dobre 4 metry w dół, drabina była urwana w połowie a na dole były skrzynki ułatwiające do niej dostęp. Poszedłem korytarzem i ukazała się częściowo zasypana sala. Obok była studnia, ale płyta taka, że było widać lustro wody zaraz na górze. Nie wiem, czy była głęboka to coś w rodzaju sadzawki, albo fontanny.

    Za sobą usłyszałem jakieś odgłosy szurania po cegle czy coś, ale szedłem dalej. No i nic, sala zasypana tam po prawej stronie była dziura taka, że trzeba się było schylić. Podszedłem trochę bliżej, zajrzałem i wydawało się, że jest zasypana. Może to przejście gdzieś dalej, ale nie miałem ani latarki, ani telefonu, bo zostawiłem w plecaku.

    Gdy chciałem wrócić, zauważyłem, że nie ma drabiny tylko na górze stała Marzena i Patrycja.

    – Marzena no nie wygłupiaj się, dawaj drabinkę

    – Poproś – powidziała moja ex

    – Proszę Marzena – w tym momencie Patrycja splunęła na mnie trafiając, mnie w czoło – Co ty robisz Patrycja, pojebało cię ? -powiedziałem wkurzony

    – Jak ty się do mnie odzywasz gnoju ? – szepnęła coś na ucho, Marzena przytakiwała, po czym Patrycja wyjęła telefon i zaczęła mnie nagrywać

    – Błagaj !!! – rozkazującym tonem powiedziała Marzena

    – Błagam Marzeno, wypuść mnie stąd – ale one tylko zachichotały, wzięły mój plecak, odwróciły się i zaczęły odchodzić

    – Ejjjjjj !!!!! noooo! – zacząłem się drzeć – Marzena, Patrycja, wypuśćcie mnie, pomocyyyy!!!!! – chyba panikowałem.

    – Nara frajerze – usłyszałem w oddali, a potem chyba na prawdę mnie tu zostawiły. Było już szaro na zewnątrz bo coraz mniej promieni słonecznych dochodziło. Krzyki nie pomagały, pewnie się schowały i czekają, to i ja je przeczekam.

    Po paru godzinach zacząłem się niepokoić. Co prawda był to zamknięty obiekt, ale jakieś zwierzęta czy coś mogło się tu dostać. Postanowiłem się wycofać i usiąść przy jakiejś ściance. Nie wiem która była godzina, ale z pewnością po 23, nagle usłyszałem jakieś odgłosy. Rozmowy jakby. Wzrok przyzwyczaił mi się do ciemności. Wtem cos głośno szurnęło na górze, a spadająca drabina uderzyła o ścianę, aż podskoczyłem. Wstałem, trzymając się ściany, by zobaczyć co się dzieje.

    – Dobra zaraz będe – ktoś powiedział i jakiś wielki cień zaczął schodzić na dół, podszedł do ściany naprzeciwko mojej, a ja powoli się cofałem. Ten ktoś zdejmował spodnie chyba, ja zahaczyłem o coś wystającego z ziemi i przewróciłem się na plecy, robiąc hałas.

    Koleś poświecił latarką w moim kierunku i widząc mnie, ruszył w moją stronę, krzycząc – chyba będę srał, nie czekajcie na mnie, wrócę później, zacznijcie już robić ognisko.

    – Dobra, narka – usłyszałem w oddali. Chłopak, który do mnie podchodził był chyba wielki, ważył dobre 150 kilo i miał ze 2 metry wzrostu jak nie więcej. Ja ważyłem tylko 75 kilo więc gdy nadepnął swoją ciężką stopą na moją klatkę piersiową to aż zabrakło mi tchu, chciałem się podnieść, ale nie było szans na wyrwanie się temu spaślakowi.

    Koleś zsunął spodnie i zaczął sikać na mnie, zasłaniałem się rękoma, więc on drugą nogą przydepnął mi łokieć w mojej prawej ręce i teraz ledwo co mogłem się zasłonić lewą ręką. Ciężko było się zasłonić, jak dyndał kutasem, by jak najwięcej mnie osikać.

    – Co ty kurwa robisz – powiedziałem wkurwiony, ale on tylko docisnął swoją nogę na mnie, aż było mi ciężko oddychać, wyjął pasek ze szlufek, nachylił się i zdjął nogę ze mnie, skutecznie przygniatając mi teraz kolanami moje ręce, a cały ciężar usadowił na mnie. Nie mogłem ani się bronić, ani wstać, ani go zrzucić. Miałem tylko jego mokrego od moczu kutasa niedaleko swojej buzi.

    Założył mi pasek na szyje, potem wstał lekko i jak szmacianą lalkę obrócił mnie na brzuch i znowu przygniótł ciałem. Wykręcił mi jedną, a za chwilę drugą rękę, po czym związał je paskiem, który odchodził od mojej szyi. Wstał i pociągnął za pasek tak, że teraz klęczałem z unieruchomionymi dłońmi z tylu za plecami.

    Obszedł mnie, miałem jego kutasa na wysokości swojej buzi. Zaczął go miętosić i chciał wsadzić mi do buzi, ale się wykręcałem. Uderzył mnie dwa razy z otwartej dłoni.

    – Otwieraj gębę – warknał, ja wciąż się opierałem, więc strzelił mi kolejne dwa razy tylko mocniej, aż pojawiły mi się szklanki w oczach.

    – Będę cię tak lał, aż nie otworzysz buźki – nachylił się, to mówiąc, widać było, że ma jakieś 18-19 lat może. Trzasnął mnie tym razem 4 razy, aż łzy mi srogo poleciały. Nie miałem wyjścia i otworzyłem buzie a on wpakował mi się kutasem po same migdałki mówiąc

    – Jak mnie ugryziesz albo zahaczysz zębami, to ci je wszystkie powybijam – złapał mnie mocno za głowę i zaczął pieprzyć mi buzie. Za chwilę mu się znudziło lub nie miał siły, więc tylko stał i łapiąc mnie za głowę, ruszał nią, robiąc sobie dobrze. Dał mi do zrozumienia, że ja mam się nim zająć.

    Po kilku minutach było czuć, jak robi się coraz twardszy i twardszy, wiedziałem, że zaraz skończy, chciałem się wycofać, ale złapał mnie za głowę dwoma rękoma i docisnął z całej siły, wlewając mi swoją spermą do gardła. Zalał mi całą buzię, aż nie mogłem załapać tchu. Odczekał jeszcze trochę i wyjął na chwilę kutasa. Jedną ręką złapał mnie za włosy, a drugą zakrył mi nos i usta tak bym nie mógł nic wypluć, więc musiałem połknąć resztki obrzydliwego połączenia moczu i spermy. Po czym puścił mi głowę i kazał się wylizać do czysta.

    Gdy to zrobiłem, myślałem, że to koniec, ale on popchnął mnie do tyłu, upadłem na i tak już obolałe ręce i plecy. Chciałem się podnieść, ale widzę, że zdjął całkowicie spodnie i stanął okrakiem nade mną. Odwrócił się, przy okazji siadając na klacie. Był tyłem do mnie coś jak pozycja 69. Myślałem, że mi obciągnie, ale nie, gdy jego odbyt był blisko mojego nosa, usiadł mi na buzi całym cielskiem, nos miałem w jego tyłku, usta otworzyłem, by nabrać tchu, ale jego tłuszcz na udach i siła z jaką dociskał, nie pozwoliła mi już na zamknięcie buzi, ani na nabranie powietrza. Poczułem tylko, jak przez spodnie miętosi mi kutasa. W końcu wsunął rękę i złapał go. Ścisnął mi go mocno, potem to samo zrobił z jajami. Aż chciałem krzyczec, ale jedyne co mogłem to wydać z siebie jakieś stłumione odgłosy.

    Podniósł się trochę, by wsunąć pod moją głowę swoje nogi i znowu dociskał z całej siły, czułem się jak w imadle. Nawet nie mogłem głowy przekręcić w lewo ani w prawo. Po chwili zluzował i wyciągnął nogi spode mnie, głowę odsunąłem i podciągnąłem się ciutkę do góry. Nagle wyprostował się i ledwo zdążyłem otworzyć buzie i nabrać powietrza, gdy usiadł odbytem centralnie w moje usta. Poczułem, jak maź wypełnia mi buzie, chciałem zatrzymać językiem, ale było tego tak wiele, że dochodziło do gardła. Gdy tylko się nie zmieściło więcej, wtedy zaczęło wychodzić prosto, na moją twarz i aż do nosa. Dziurki miałem zatkane. Nie mogłem oddychać, bo wciągnąłbym kupę do płuc.

    Gdy tylko zluzował nacisk i lekko się podniósł, wypchnąłem powietrze nosem, co odetkało mi go, a językiem szybko wypluwałem jego odchody. Za chwile czułem, jak jeździ po mnie tyłkiem, w przód i w tył, co wypluwałem, to on rozmazywał mi to gówno po twarzy. Smród był nie do wytrzymania.

    Odwrócił się i usiadł tym razem na mnie przodem, powoli podtykając twardego kutasa do mojej buzi. Uniósł się na rękach lekko i wepchnął mi go w usta jeszcze wypełnione kupą. Zaczął mnie pieprzyć jak sukę. Czułem, jak kupa wchodzi mi, do grała, myślałem, że to nigdy się nie skończy. Dopiero co się spuścił, więc teraz pewnie potrwa to dłużej. I miałem racje.

    Miałem dość, ale nie mogłem nic zrobić. On był jak napalony niedźwiedź, gdybym teraz to przerwał, to by mnie rozszarpał i brutalnie gwałcił bez opamiętania, taki był podniecony i twardy. W końcu dopadły go spazmy rozkoszy i ponownie moją gębę wypełniła jego sperma zmieszana z gównem. Uwalił się na mnie całym ciężarem. Ledwo co oddychałem, bo ciężki był i miałem niewielką szparę, by nabrać powietrza.

    Wstał i zerwał ze mnie podkoszulkę. Zamoczył ją w studni i zaczął wycierać swój tyłek i uda od kupy. Gdy się umył, podszedł do mnie i pomógł wstać na nogi. Zdjął ze mnie spodnie, wziął je ze sobą i prowadził mnie do tej czarnej wnęki, o której myślałem, że jest zasypana dalej. Powiedział, że mam się schylić i iść w prawo. On szedł za mną i świecił latarką. Faktycznie kawałek dalej za górą piachu był kolejny korytarz. Po lewej i po prawej były kolejne cele, niektóre zasypane inne całkiem dobrze zachowane.

    Złapał mnie za pasek i zatrzymał. Odsunął, ledwo co kawałek płaskiego kamienia, który leżał na ziemi i podszedł do celi po lewej stronie. Odgiął kratę, bo dolna jej część przytrzymywana była przez kolejny kamień, ale że on odsunął wcześniej ten pierwszy, który razem z obecnym trzymał kratę w potrzasku, to krata na dole odsunęła się, może ze 3 cm, a na górze odgięła się na tyle by jego zdobycz, czyli ja, mogła się przecisnąć.

    Wskoczyłem ledwo co i przewróciłem się, gdy zeskakiwałem. Ręce wciąż miałem związane. Kolos puścił kratę i poszedł dosunąć kamień, tak by kraty nie dało się otworzyć nawet o te 3 cm na dole.

    – Stań tyłem i daj ręce – rozkazał, następnie odwiązał mi pasek – jeszcze z tobą nie skończyłem, widzimy się jutro – dodał, świecąc mi w buzie. Podszedłem do kraty i chciałem ją odsunąć, ale nawet nie drgnęła. Tamten się tylko uśmiechnął i poszedł do wyjścia.

    – Ejjj nie zostawiaj mnie tu, kurwaaaa — krzyczałem i targałem kratą. On zniknął za górą piachu i zrobiło się ciemno. Zero promienia światła. Nawet jeśli się wydostane to pewnie zabrał drabinę, a w dodatku jestem całkiem nagi. Zacząłem panikować. Jeśli moja była wróci, pomyśli, że zdołałem się jakoś wydostać.

    Zacząłem rozmyślać co stanie się ze mną jutro, gdy ten wielki spasiony grubas wróci, by znowu się nade mną brutalnie znęcać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    wraith
  • Ojciec zwariowal!

    Mój ojciec zwariował! Rozumiem, bez baby chłop dostaje z deklem, ale on właśnie zwariował dla kobiety. Matka zostawiła nas jakie piętnaście lat temu, ojciec długo nie umiał znaleźć sobie miejsca. Owszem, widywałem go z jakimiś babeczkami, ale to był chyba tylko seks, bo o ile pamiętam, to najdłużej spotykał się przez miesiąc; najczęściej były to przygody jednorazowe, bez dalszych konsekwencji. A teraz? A teraz zameldował mi, że się żeni! Ha, żeby z kobietą odpowiednią wiekiem, ale on wybrał sobie (a może ona jego?) dziewczynę dwa lata starszą ode mnie!

    Więc tak. Ja mam trzy dychy, staruszek równe pięćdziesiąt pięć, a Aleksandra trzydzieści dwa. Nie sadzę, żeby poleciała na kasę, bo choć nie jesteśmy ubodzy to jednak ona, jako dyrektor jakiś-tam w firmie komputerowej zarabia chyba tyle, co ja; do tego ma wielkie mieszkanie w centrum miasta, więc kasa, jako powód odpada. Czyżby naprawdę spodobał się Oli mój tatuś? Fakt, nie wygląda na swoje lata, jest wysoki, przystojny, wysportowany, nawet nie ma zbyt wiele siwych włosów w gęstej czuprynie. Na dobrą sprawę wygląda jak by był moim starszym bratem. Jesteśmy bardzo podobni do siebie, jednako wysocy, dobrze zbudowani szatyni, mamy równo po 187 cm wzrostu, waga niemal identyczna, jestem chyba lepiej umięśniony od staruszka, ale to efekt treningów na siłowni i częstych wizyt na basenie.

    – Ojciec, co ci przyszło do głowy? Chcesz się żenić z taką młodą dupeczką?

    – Tak, ona też chce tego. Co w tym złego, dlaczego tak protestujesz?

    – Przecież ona jest młodsza od ciebie ponad dwadzieścia lat! Co będzie za dziesięć, piętnaście lat po tym waszym ślubie? Kopnie cię w tyłek i popatrzy za młodszym, zobaczysz! Nie możesz sobie znaleźć pani w stosownym wieku, choć pięć lat młodszej, a nie prawie ćwierć wieku?

    – Synu, nie znasz możliwości tatusia! Kochamy się i tyle, na początku czerwca ślub.

    – Żebyś potem nie żałował, pamiętaj, że cię ostrzegałem.

    I tyle z mojego gadania, że przez tydzień nie odzywał się do mnie. Pomału zacząłem oswajać się z tą myślą, w końcu machnąłem ręką, jego życie, jego sprawa. Nie będziemy sobie przeszkadzali, bo choć mieszkamy w jednym domu, to jednak każdy ma osobne wejście; jedyne, co nas łączy, to wspólny, duży taras, na który prowadzą drzwi z jego mieszkania, a z boku z mojego.

    Wiosną Aleksandra wprowadziła się do ojca, a jej mieszkanie wynajęli. Nie powiem, staruszek jednak ma gust! Wysoka, pewnie ze 175 cm, smukła kobieta, duży biust, długie blond włosy, nogi do nieba, no i to, co lubię najbardziej, czyli szczupły tyłeczek! Twarz raczej ładna, niż przeciętna, generalnie mogła się podobać. Ojciec chyba musiał wspinać się na wyżyny swoich możliwości w łóżku, bo nie raz i nie dwa słyszałem, jak krzyczy w ekstazie. Zaciekawiło mnie też, że w czasie orgazmu Ola strasznie przeklina! Nie, nie tylko w czasie orgazmu, bo klnie, kiedy staruszek porządnie ją stuka! Przeżywa uniesienie, bluźniąc przy tym jak szewc, co mnie jeszcze bardziej jarało! Co tu dużo gadać, trzepałem się wtedy zapamiętale, wyobrażając sobie, że to ona, a nie moja dłoń…

    Wesele było bardzo udane, wszyscy świetnie się bawili, choć widziałem niektóre spojrzenia ciotek i wujków. One patrzyły z zawiścią, oni z zazdrością. A tatuś puszył się jak paw, dumny paw. Rodzice Oli okazali się bardzo sympatycznymi, wyrozumiałymi ludźmi, szybko znaleźli z ojcem wspólny język. W przyszłości dość często ojciec odwiedzał swych teściów, mieszkali w maleńkiej wiosce nad jeziorem, co bardzo mu odpowiadało. Poprawiny zapisały się w pamięci uczestników jako wielki ochlaj z tańcami i śpiewami…

    Życie zaczęło wracać na normalne tory, każdy zajęty był swoimi sprawami. Czerwiec minął, wyjątkowo gorący lipiec też, nadszedł oczekiwany przeze mnie sierpień, czyli urlop! Nie miałem sprecyzowanych żadnych planów, panna, która była ze mną na weselu poszła sobie w siną dal, innej laski nie miałem na oku, choć spotykałem się z dwoma młodymi sikorkami, ale tylko dlatego, że ruchały się, tak, jakby całe życie nic innego nie robiły. Dwa dni posiedziałem sobie z książką w ogrodzie, naprawdę odpoczywałem. Nawet nie zauważyłem, że nadeszła sobota, oboje, czyli ojciec i Aleksandra byli w domu. Patrzyłem i podziwiałem figurę kobiety, tym bardziej, że włożyła na siebie tylko luźną koszulkę i bardzo kuse spodenki; było to chyba wszystko, co miała na sobie oprócz klapków. Z każdym ruchem biust podskakiwał, co było doskonale widoczne, a nie krępowało Oli w żaden sposób.

    Hmmm…. Każdego dnia podobała mi się coraz bardziej i chyba zdawała sobie z tego sprawę. Zauważyłem, że coraz mniej krępowała się moją obecnością, bywało, że udawała, że mnie nie widzi i rozbierała się do naga, chcąc włożyć na siebie inne ciuchy. Kiedy byłem w domu i zachodziłem do ojca, a bywałem tam codziennie, Aleksandra chodziła bardziej rozebrana, niż ubrana, patrzyła na mnie wyzywająco, drwiąco i kusząco. Potrafiła drapać się bez skrępowania po kroczu, albo powolnym rucham poprawiać biust. Wychodziła z łazienki w samym ręczniku, który raczej niewiele zakrywał. A ja coraz bardziej zazdrościłem staruszkowi takiej dupy… Zauważyłem jednak pewną rzecz. Jeszcze przed ślubem Ola wrzeszczała w nocy trzy, cztery razy razy w tygodniu, a teraz bzykali się albo zupełnie po cichu, albo dwa, trzy razy w miesiącu. Czyżby tatusia siły opuściły? Nie do wiary!

    Wracamy do mego urlopu. Siedziałem na tarasie, kiedy wpadłem na pomysł, że przecież mogę pojechać nad jezioro, pewnie spotkam tam jakiegoś kumpla, czy koleżankę. Zacząłem zbierać się do wyjazdu, zdjąłem ze sznurka suszący się ręcznik kąpielowy, co zwróciło uwagę mojej macochy.

    – Wybierasz się gdzieś, Tomku? – wychyliła się przez okno doskonale pokazując większą część biustu.

    – Tak, jadę nad jezioro, w końcu mam urlop, trochę sobie popływam, zrelaksuję się – odparłem składając ręcznik w kostkę.

    – Może machniemy się z tobą, co?

    – Jeśli macie ochotę, to czemu nie.

    – Tosiek, jedziemy nad wodę? – to do ojca, ma na imię Antoni, ale ona nazywa go właśnie Tosiek.

    – Jakoś nie mam ochoty, ale ja ty chcesz, to jedź z Tomkiem. Ja pogrzebię sobie w garażu przy kosiarce. Będziecie na obiad?

    – Tak, nie zamierzam siedzieć tam do wieczora. To co, Olu, jedzies?

    – Tak, daj mi minutkę.

    Rzeczywiście, po chwili gotowa wsiadała do samochodu.

    – Gdzie chcesz jechać – spytała, zapinając pas

    – Chyba na tę plaże nad Miejskim, tam nie powinno być dużo ludzi.

    – Dobry pomysł, przynajmniej poopalam się trochę.

    Kilkanaście minut później rozkładałem ręcznik w gęstej trawie, rozglądałem się wokół. Rzeczywiście miałem rację, było tylko kilka osób, w tym moi dwaj kumple, jeszcze z technikum.

    – O! Cześć, Tomasz, przyjechałeś się ochłodzić? A co to za laska z tobą?

    – Cześć, to moja macocha…

    – Macocha? O kurwa, a gdzie można znaleźć taki „macochy”?

    – Przestań, Sławek, to naprawdę żona mego ojca. Poznajcie się, Sławek i Piotr, a to Ola

    – No to nas zaskoczyłeś! Dzień dobry, miło cię poznać, Olu – uścisnęli sobie dłonie.

    – To wy sobie pogadajcie, a ja pójdę do wody – Aleksandra opuściła nasze towarzystwo.

    Chłopaki patrzyli za nią baranim wzrokiem, kiwali niedowierzająco głowami.

    – Kurwa, Tomek, twój stary ale ma farta, taką dupę wyrwać! – Piotr nie mógł wyjść z podziwu.

    – W łóżku to pewnie rakieta, co? – to już Sławek – Dobrze daje?

    – Chyba cię pojebało. Skąd mam wiedzieć, to ojciec ją stuka, nie ja – roześmiałem się.

    – Ale chętnie byś to zrobił, taką lalę…

    Tak sobie rozmawiając poszliśmy popływać. Spędziłem w wodzie dość dużo czasu, czułem, że robi mi się zimno, podpłynąłem do brzegu. Oli nie było, widocznie gdzieś poszła, albo była w wodzie, więc tylko wytarłem się i położyłem na ręczniku łapiąc promienie słońca. Po chwili to ja zbaraniałem. Moja macocha zbliżała się wolnym krokiem do swego kocyka i nie było by w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że była bez stanika! Obfity biust kołysał się w rytm jej kroków, a pani Aleksandra nic nie robiąc sobie ze spojrzeń gapiów ułożyła się obok mnie i spoglądając mi w oczy uśmiechnęła się.

    – Jeszcze się gapią? – puściła oczko

    – Dlaczego chodzisz prawie naga? – byłem trochę zły – lubisz być w centrum zainteresowań?

    – Widzisz na moim biuście choć cień jaśniejszego miejsca? Zawsze tak się opalam, właściwie to całkiem nago, ale nie będę wzbudzała aż takiej sensacji, dlatego zdjęłam tylko górę.

    – Ale mogłaś leżeć, a nie łazić po krzakach.

    – Przestań, miałam się zsikać? Musiałam w krzaczki – odwróciła głowę, zamknęła oczy.

    Rozmowa niby skończona, a ja ciągle patrzyłem na duże piersi, które lekko odchyliły się na boki i doszedłem do wniosku, że trzeba opalić plecy… A może poczytam gazetę, którą wziąłem z sobą, ważne, żeby leżeć na brzuchu, bo czułem, że kutas zaraz rozerwie mi kąpielówki. Po chwili mogłem już bez obaw wstać, podszedłem do kumpli. Gadaliśmy o pierdołach, Sławek pochwalił się nową laseczką, a mówił o niej w taki sposób, że doszliśmy z Piotrem do wniosku, że to chyba właśnie ta, na którą czekał. Dla odmiany Piotr rozstał się ze swoją kilkuletnią miłością, na szczęście nie mieli dzieci.

    – Co się stało, dlaczego nie jesteście razem – dopytywałem.

    – Co mam ci powiedzieć… Renata wolała zmywak w Londynie, niż księgowość w Polsce, teraz wiesz? Zawsze myślała o wyjeździe na Zachód, ja wolałem zostać tutaj.

    – No tak, samo życie…

    – Daj spokój chłopakowi, jeszcze to przeżywa – Sławek stanął w obronie kumpla – a ta twoja dupa ale ma cycki, ja pierdolę, jak bym między nie wsadził gębę, ssał i lizał…

    – Pomarzyć sobie możesz, ojciec by ci jaja urwał, gdybyś spróbował za bardzo zbliżyć się do jego Oluni – roześmiałem się.

    – No, powiem szczerze, że nie chciałbym dostać się w łapy twego ojca. Ma swoje lata, ale przypierdolić jeszcze potrafi i ma czym! – miał chyba na myśli duże dłonie staruszka, który kiedyś ciężko pracował fizycznie.

    – Dobra chłopaki, wracam do domu, pora na obiad.

    – To śmigaj, my tu jeszcze posiedzimy. Musimy umówić się na jakiego browara, może jutro.

    – Zdzwonimy się, nara! – i poszedłem.

    Obiad czekał na stole, widocznie ojciec z daleka widział, jak jedziemy i wszystko przygotował. Deser podała już Ola, a ja przyniosłem po browcu, bo nie miałem zamiaru nigdzie się ruszać z domu. Zrobiło się fajne popołudnie, siedzieliśmy sobie na tarasie popijając chłodne piwo, Aleksandra nie towarzyszyła nam, Przyszła sąsiadka i zabrała dziewczynę do siebie na pogaduchy. Ojciec zapatrzył się gdzieś w dal z poważną miną, kilka razy pokiwał głową.

    – Ojciec, coś cię trapi? Masz dziwną minę.

    – Ech, synu, dużo by mówić…

    – No to mów, masz coś innego do roboty.

    – To taka osobista sprawa…

    – Tato, czy do tej pory mieliśmy przed sobą sekrety? Chyba nie, prawda? – coś za poważnie brzmiały jego słowa, nie miałem pojęcia, co się święci.

    – No, nie mieliśmy, ale to naprawdę osobisty problem, mój problem…

    – Coś z Olą nie tak? Ma jakieś boki?

    – Nie, nie o to chodzi. Jest mi wierna, sprawdzałem.

    – Sprawdzałeś? Jak?

    – Mam kumpla, który jest szefem agencji detektywistycznej, poprosiłem go, żeby sprawdził dziewczynę. Obserwowali ją ponad miesiąc w różnych sytuacjach i nie było nawet cienia wątpliwości, że jest mi absolutnie wierna… – zamilkł, pociągnął łyk piwa.

    – Wiesz co? Jak na taką rozmowę to piwo jest za słabe. Wypijesz porządnego drinka?

    – Masz na myśli tę „nastolatkę” w barku? – uśmiechnąłem się na myśl o rewelacyjnej whisky, której ojciec był koneserem.

    – Oczywiście, zaraz przyniosę.

    – Wracając do tematu – podjął rozmowę, kiedy siadł w trzcinowym fotelu- Ola jest wspaniałą kobietą, dobrą gospodynią, niesamowitą kochanką, ale…

    – No, wyduś to wreszcie z siebie!

    – Ona chce mieć dziecko!

    – O kurwa – wyrwało mi się. – A ty? Chcesz wchodzić w pieluchy, wrzaski i nieprzespane noce?

    – No właśnie, to jest ten problem… Nie pali mi się do tego, dlatego śpimy z sobą coraz rzadziej… Mam na myśli seks, oczywiście. Ale nie mówię też, że nie chcę. Nawet coś mi przyszło do głowy, gdyby okazało się, że nie mogę mieć…

    – Takie buty! Naprawdę nie mam pojęcia, co ci powiedzieć…

    – No właśnie, sam też nie wiem, jak to rozwiązać. Obawiam się, że nawet gdybym chciał, to byłby z tym problem, bo widzisz… Jak ty się urodziłeś byliśmy z twoją matką najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Żyliśmy bardzo skromnie, żeby nie powiedzieć biednie – upił łyk ze szklaneczki – więc łapałem każdą robotę, żeby jakoś nam się lepiej żyło… Pracowałem w takiej firmie, gdzie było bardzo silne promieniowanie, mieliśmy chodzić w specjalnych fartuchach, ale nie przestrzegałem tego nakazu i prawdopodobnie jestem bezpłodny… To był powód, którego późniejszym efektem było odejście twojej matki. Chciałem mieć więcej dzieci, ale mimo wielu prób nie udało się. Dopiero dużo później dowiedziałem się, ona zabezpieczała się przed zajściem w ciążę… Dbała ponoć o figurę, którą straciła po ciąży z tobą i potem długo starała się o jej odzyskanie. Teraz nie wiem, czy naprawdę jestem bezpłodny, czy ona tak mnie zwodziła…

    – A nie możesz pójść z tym do lekarza?

    – Tomku, ja sam nie wiem, czego chcę. Postanowiłem, że co los zdecyduje, to będzie. Myślałem jeszcze o jednym rozwiązaniu…

    – Co mądrego wymyśliłeś?

    – Może to nie jest mądre, ale… Trochę głupio mi o tym mówić.

    – Wal śmiało, nie krępuj się.

    – Kiedy to… Tomku, jesteś moim synem, prawda?

    – Tak twierdzi moja matka, a że kobieta cnotliwa była, to nie mam powodu jej nie wierzyć – odpowiedziałem cytatem, chyba z „Potopu”.

    – Prawda – roześmiał się krótko. – Mam propozycję. Bardzo dziwną, ale…

    – Powiesz w końcu? – aż pochyliłem się w jego stronę.

    – No dobrze, uważaj więc. Chciałbym, żebyś kochał się z Olą i zrobił jej dziecko! – wypalił.

    Mało nie zemdlałem z wrażenia. Czy staruszek postradał zmysły? Mam zerżnąć jego żonę, do tego jeszcze mam zostać ojcem? Niewiarygodne!

    – Ojciec. Twój ślub z Olą uważałem za szaleństwo, ale to pikuś przy tym, co proponujesz mi teraz!

    – Długo myślałem o tym i uważam, że to najlepsze rozwiązanie.

    – Wybacz, ale nie mogę się na to zgodzić, to jest…

    Skończyliśmy rozmowę widząc nadchodzącą Olę.

    – O czym tak zawzięcie dyskutujecie? – uśmiechała się do nas radośnie.

    0 O życiu… – odparliśmy chórem.

    – O, właśnie, życie! Wanda chciała pogadać, bo ma radosną nowinę, Zośka jest w ciąży! – popatrzyła przeciągle na ojca.

    – Ta mała Zosia? W ciąży? Przecież ona ma… No tak, pięć lat młodsza od Tomka, to na dwadzieścia pięć lat! Ale ten czas leci – ojciec nie mógł wyjść z podziwu.

    No właśnie, czas leci! – znowu patrzyła na niego.

    Zbliżał się wieczór, poszedłem do siebie. Leżąc na łóżku zastanawiałem się nad słowami ojca. On naprawdę powinien pójść do psychiatry, jak on to sobie wyobraża, że wydymam Olę i będzie ok? Z drugiej strony to klasa dziewczyna, seks z nią musi być niesamowity, choćby same wrażenia wzrokowe…

    Sobota wieczór, lato, a ja kurwa, leżę na wyrze i mam głupie myśli. „Rusz dupę i wypad z chaty” pomyślałem i tak zrobiłem. Zadzwoniłem do jednej z laseczek, które ostatnio dymałem, ale nie miała czasu, była gdzieś ze staruszkami; zadzwoniłem do drugiej i umówiłem się w moteliku, gdzie zwykle się spotykaliśmy. Nie wiem, która bardziej mi się podobała, obie stanowiły swoją przeciwność. Wiktoria wysoka, szczupła, prawie chuda brunetka z małym biuścikiem, ale nieziemsko długimi nogami i zgrabną pupą. Marta z kolei niewysoka blondyneczka, długowłosa pięknotka z dużym biustem i okrągłym tyłkiem, który ochoczo podsuwała pod mego kutasa. To z nią się umówiłem. Cezary, właściciel pensjonatu był moim kumplem, nie robił problemów, kiedy przyprowadzałem tam na godzinę, dwie, czy trzy moje ruchadełka. On sam też był gigant, widziałem niekiedy, jak z jego prywatnej części hoteliku wychodziły zarumienione, podniecone małolaty, jedną nawet kiedyś poznałem, to taka mała kurewka z Galerii. Marta pachnąca, świeża i chętna przybyła na czas. Nie traciłem czasu na jakieś bezsensowne rozmowy z dupeczką, bo też o czym miałem rozmawiać z siedemnastoletnią siksą? Rozebrała się błyskawicznie i już klęczała na poduszce obciągając mi kutasa. Chwilkę obserwowałem jej działania, po czym podniosłem, niemal rzuciłem na łóżko, odwróciłem plecami do siebie i bez pardonu załadowałem w jej pulchną dupcię. Krzyknęła tylko i już ruszała biodrami, sam nie musiałem nic robić, sama nadziewała się na twardą dzidę. Złapałem laskę za biodra, przycisnąłem do siebie i sam położyłem się na jej plecach, dzięki czemu już siedziała na mnie i dalej praktycznie sama ruchała się w dupę. Nagle podskoczyła, zmieniła szparki i odwróciła przodem do mnie. Zamknąłem oczy, czułem ciepło jej pipki na kutasie, było mi błogo…

    – Tak, Oleńka, tak dobrze – wyszeptałem.

    – Hej! Jestem Marta – dziewczyna znieruchomiała – co za Ola ci przyszła do głowy? Zakochałeś się w jakiejś?

    – Musiało ci się wydawać! Nie siedź tak bezczynnie!

    Ruszyła znowu, doszliśmy niemal równocześnie, spuściłem się w dupkę, wstałem, podmyłem się i odwiozłem zdziwioną małolatę do domu. Jakoś przeszła mi ochota na to młode, apetyczne ciałko. W domu nalałem sobie solidną porcję whisky, włączyłem jakiś film w tv, ale ciągle miałem w głowie słowa ojca i obraz zajebistej laski, którą była jego żona. Co ten stary wymyślił, czy on zdawał sobie sprawę, co i komu mówi? Kolejny drink i byłem gotów do spania. Stwierdziłem, że ranek jest najlepszym doradcą, więc pomyślę o wszystkim, jak wstanę. Oczywiście, tak, jak się spodziewałem, nic nie wymyśliłem. Siedziało mi to w głowie ponad tydzień. Jeździłem do firmy, myślałem o Oli, załatwiałem firmowe sprawy, myślałem o słowach ojca, w domu, kiedy patrzyłem w ich stronę widziałem tylko nagą Olę podchodzącą do mnie na czworakach, jak u Polańskiego…

    Środa, mój zwariowany tatuś oświadczył, że jedzie na kilka dni z kumplami na ryby. Był doświadczonym „karpiarzem”, kiedyś często miał takie wypady, ale i wyniki rewelacyjne. Jego rekord, to karp 27 kg! Dawno już nie był na zasiadce, wreszcie stwierdził, że musi oderwać się od codzienności. Dwa dni pakował wszystkie potrzebne klamoty, a podniecony był jak młodzieniec przed pierwszą nocką z kobietą. Wsiadał już do samochodu, kiedy cofnął się, poklepał mnie po ramieniu.

    -Pamiętaj, co ci mówiłem – rzekł półgłosem, wsiadł, zamknął drzwi, odjechał.

    – Co ci Tosiek powiedział?

    – Żebym cię pilnował! – wypaliłem i poszedłem do siebie.

    No to mam piątek, jutro wolne, policzyłem, że otwarta firma w sobotę przynosi raczej straty. Nie ma klientów, a koszt utrzymania, plus godziny pracowników dają wynik ujemny. Od roku wszystkie weekendy mamy wolne, w soboty działamy tylko w wyjątkowych przypadkach. Myślałem, czy na cały weekend nie dołączyć do ojca, ale jakoś nie chciało mi się słuchać czterdziesty raz tych samych opowieści, wspomnień starszych panów; znałem je wszystkie na pamięć. Połowa sierpnia, po upalnych dniach wieczory zrobiły się chłodne, siedzenie na tarasie było możliwe, ale trzeba było się ubrać. Nie miałem pomysłu na dzisiaj, wskoczyłem pod prysznic; ubrany w ciepłe dresy siadłem ze szklaneczką swego ulubionego trunku. Patrzyłem, jak zachodzi słońce, kolorowe refleksy przesuwały się po chmurkach, oddałem się takiemu błogostanowi, że wszystko przestało istnieć, ja byłem, ale jakby mnie nie było; wiesz, co mam na myśli? Moją samotność przerwała Ola.

    – Co tak sam siedzisz? – stała w drzwiach tarasu, miała na sobie tylko szorty i lekką koszulkę

    – A co mam robić? Nie chce mi się nawet gadać… Zaczął się weekend, dwa wolne dni, muszę odpocząć po ciężkim tygodniu. Od poniedziałku znowu do firmy, ojca przecież cały tydzień nie będzie, więc będę musiał się uwijać… A ty pracujesz jutro?

    – Nie, też mam wolne i to do wtorku. Myślałam, czy nie wybrać się do rodziców, ale są w sanatorium, nie pojadę do pustego domu.

    – No to siadaj, pomilczymy sobie wspólnie.

    – Chyba tak zrobię, tylko naleję sobie Martini. A ty walisz swoją „łychę”?

    – Tak, ale załóż coś na siebie, bo chłodno.

    Po chwili siedzieliśmy obok siebie popijając swoje trunki, nie odzywaliśmy się dłuższą chwilę. Pewnie chyba chwilkę się skimnąłem, bo choć wydawało mi się, że tylko przymknąłem oczy, to jednak w momencie, kiedy je otworzyłem było już znacznie ciemniej, a Oli nie było. Dreszcz przeszedł mi po plecach, zrobiło się naprawdę chłodno, wróciłem do domu. Nie miałem ochoty na nic, ogarnął mnie jakiś marazm, najchętniej wskoczył bym do łóżka i obudził się rano. Usłyszałem pukanie do drzwi, to Aleksandra.

    – Chodź, zrobiłam kolację, nie chce mi się jeść w samotności

    – . Nie jestem głodny, ale jeśli chcesz, to choć dotrzymam ci towarzystwa.

    Złapała mnie za rękę i poszliśmy do ich mieszkania. Stół był zastawiony jakimiś frykasami z kuchni azjatyckich, nie było tego wiele, ale bardzo różnorodne smakołyki kusiły swym wyglądem i zapachem. Poczułem, że jednak chyba jestem troszkę głodny, chętnie siadłem do stołu. Kolacja była znakomita, nie sądziłem, że te wschodnie dania są tak smaczne. Ola polała do wysokich kieliszków wytrawne, czerwone wino.

    – Nasze zdrowie – stuknęliśmy się kielichami.

    – Nasze! Dziękuję za kolację, pyszna!

    – Muszę dbać o swego pasierba, prawda? Nie jestem przecież złą macochą!

    – No, nie wiem, pasiesz mnie, jak Jasia!

    – Nie muszę, jesteś dobrze odżywiony. – roześmiała się.

    Przenieśliśmy się do salonu, zamiast wina wzięliśmy z kuchni mocniejszy alkohol.

    – Wiesz, Tomku, muszę zadać ci takie trochę osobiste pytanie, mogę?

    – Pytaj, nie mam tajemnic. Dlaczego nie masz żony, dziewczyny, sympatii? Przepraszam, ale zastanawia mnie to.

    – Hmmm. To dość złożone. Kilka lat temu poznałem fajną dziewczynę, było nam bardzo dobrze ze sobą, mieliśmy plany, marzenia… Nie wiem skąd, ale nagle zjawił się jakiś fircyk i tak ją omotał, że po trzech latach bycia razem, z dnia na dzień wyjechała z nim. Tak po prostu, spakowała się i wyjechała… Jakiś czas temu dowiedziałem się, że zmajstrował jej dzieciaki i tak, jak się pojawił, tak samo zniknął z jej życia, a ona została sama z dwójką pociech. No cóż, samo życie. Ponoć próbowała nawiązać ze mną kontakt, ale nie chcę jej już nawet widzieć, to, co zrobiła to był dla mnie wielki ból… Miałem jakieś sympatie, ale raczej po to, żeby wspólnie spędzać czas, czy pójść do łóżka, nic szczególnego. A ty? Chyba ojciec nie jest twoim pierwszym facetem?

    – Smutne to, co opowiedziałeś… Tak, masz rację, Antoni nie jest moim pierwszym. Widzisz, ja mam takie coś, że podobają mi się i podniecają mnie dojrzali mężczyźni, a moi rówieśnicy… No cóż, nie każdy jest tak poukładany, jak ty. Byłam sześć lat z mężczyzną jeszcze starszym od twego ojca, ale odszedł… Nie tak, jak twoja miłość, tylko odszedł na zawsze, zmarł na raka… Długo go opłakiwałam, ale stwierdziłam, że jestem jeszcze na tyle młoda i atrakcyjna, że znajdę swą miłość, no i spotkałam Antoniego. Wiesz, że jak pierwszy raz się zobaczyliśmy, to najpierw mnie solidnie opieprzył? Mało brakło, a rozjechał by mnie swoim autem, weszłam prosto pod maskę. Po zdrowym opierdolu uspokoił się i… zaprosił mnie na kawę. Tak to się zaczęło, resztę znasz.

    – No to też przeżyłaś swoje, nie ma co! Teraz ty odpowiedz na moje pytanie.

    – Słucham.

    – Dobrze jest ci z ojcem, u nas?

    – Nawet nie wiesz, jakie to fantastyczne uczucie mieszkać z takimi mężczyznami, jak wy! – nalała wódkę do kieliszków – pilnuj mnie, mam słabą głowę do wódki!

    – Nawet się nie spostrzegłem, kiedy butelka zrobiła się prawie pusta. Czułem mocny szmer po alkoholu, ale to tylko wprawiło mnie w dobry nastrój, widocznie musiałem się wyluzować, żeby wrócił dobry humor. Ola gdzieś mi zniknęła, siedziałem długą chwilę sam, czekając na nią, ale się nie doczekałem i wróciłem do siebie. Nalałem sobie znowu whisky, włączyłem płytę z serii smooth jazz, siadłem w fotelu z drinkiem w dłoni, przymknąłem oczy i wsłuchiwałem się w melodię płynącą z głośników.

    – Zatańczymy? – głos Oli wyrwał mnie ze stanu błogości.

    Stała nade mną ubrana podobnie jak ja w dresy, włosy miała rozpuszczone, wzrok rozmarzony, uśmiechała się jakby… nieśmiało.

    – Dlaczego nie, lubię tańczyć – wstałem ująłem ją za rękę, wyszliśmy na środek pokoju.

    – Obejmij mnie mocno – przytuliła się do mnie całym ciałem, wsunęła prawe udo między moje.

    – Nie przesadzasz? – wyszeptałem jej do ucha.

    – Nie! Tańczmy. Kołysaliśmy się w rytm pięknych standardów, Ola oparła głowę na mym ramieniu.

    Nie wiedziałem, co robić, przecież to moja macocha, żona mego ojca, a mi kutas podnosi głowę! Jeśli dalej będziemy tak się tulić, to nie ma szans, żeby nie poczuła twardniejącej pały na udzie! Lekko odsunąłem się od dziewczyny, ale tylko troszeczkę, nie puszczała mnie. CO mam, kurwa, robić? Podoba mi się ta kobieta, nieraz trzepałem się myśląc o niej, mając w oczach jej twarz, ale przecież nie wyrucham żony ojca! Ja pierdolę, przecież on sam tego chciał! No i co mam robić? Kutas stał mi jak nigdy, dziewczyna tuliła się do mnie, a ja… Nie wytrzymałem, przycisnąłem się do niej jeszcze mocniej, niech czuje, co się dzieje w moim kroczu.

    Początkowo nie zareagowała, ale po chwili wsunęła dłoń między nas i złapała przez spodnie dresowe za sterczącą pałę. Poczułem na szyi gorący oddech i jej usta. Sekundę później nasze języki spotkały się w szaleńczym balecie namiętności. Nie hamowaliśmy się już. Ola opadła na kolana, ściągnęła ze mnie spodnie, pod którymi nic nie miałem i zaczęła obrabiać mego przyjaciela. Muszę przyznać, że zasys miała zajebisty, mój penis nie jest maluchem, wręcz przeciwnie, wszystkie laski zachwycają się, tym że jest taki gruby i długi; Aleksandra nie miała z nim najmniejszych problemów, wchłonęła go całego. Od czasów technikum golę sobie jaja, więc nic nie wchodziło jej do nosa, kłaki nie plątały się między zębami. Robiła mi loda z naprawdę wielką wprawą, lizała mnie, ssała, drażniła jądra, lizała pachwiny.

    Ująłem ją pod ramiona, podniosłem, sam opadłem na kolana, rozsunąłem niebotyczne nogi tak, że stała teraz w lekkim rozkroku ograniczonym ściągniętymi do kolan dresami; bielizny nie założyła, więc bez problemu pocałowałem mokrą szparkę różowej pipki, westchnęła głęboko. Lizałem, ssałem łechtaczkę, bawiłem się lekko pomarszczonymi wargami, zlizywałem wypływające soczki, wsuwałem jęzor do pipki, drażniłem jej wewnętrzne, delikatne ścianki, palcami penetrowałem cipkę i drażniłem dziurkę odbytu. Odwróciłem dziewczynę tyłem do siebie, popchnąłem lekko, tak, że teraz stała w rozkroku z wypiętą do mnie pupą, rękoma opierała się o blat stołu. Lizałem dalej różową pizdeczkę, zacząłem językiem drażnić kakaowe oczko. Wsłuchiwałem się w postękiwania, jęki i głębokie westchnienia hmmm… żony swego ojca, ale teraz nie pamiętałem o tym, miałem jęzor w boskim ciele atrakcyjnej kobiety, która miała taką samą jak ja ochotę na seks. Wylizałem pupę, wstałem i załadowałem w nią twardego kutasa.

    – Nareszcie! Ruchaj mnie wreszcie, czekałam na to tyle czasu… Mocniej, mocniej, muszę cie poczuć wszędzie… O, tak, tak… Kurwa, mocniej nie słyszysz, zasrańcu? Tak, teraz w pipę, mocno, mocniej…

    – Już Oleńko, już robię, jak chcesz…

    Znaleźliśmy się w łóżku, przedtem błyskawicznie pozbywając się ciuchów. Odepchnąłem dziewczynę od siebie, wstałem. Wreszcie mogłem podziwiać jej ciało w pełnej krasie. Naprawdę była zgrabną, atrakcyjną, piękną kobietą. Tak jak wcześniej nad jeziorem biust lekko się przechylił na boki, patrzyłem na te długie i zajebiście zgrabne nogi, zaczynające się kroczem z gładziutką, aż aksamitną w dotyku pipką, nad którą rysowały się mięśnie brzucha, choć nie była chuda… Odwróciłem Olę na brzuch, bezwolnie poddawała się moim zamiarom. Teraz podziwiałem to, na co jako pierwsze zawsze zwracam uwagę, czyli na pupę. To był w moim mniemaniu ideał. Nie podobają mi się wielkie latynoskie dupy, szerokie biodra, jak u tych słynnych sióstr zza oceanu, nie podobają mi się brazylijki z tymi wypiętymi pośladkami, budzi to moje niemal obrzydzenie. Co zrobić, taki mam gust i już. Patrzyłem na te półdupki jak orzeszki, piękne, zgrabne, jędrne…

    Opadłem na kolana, rozchyliłem te orzeszki i znowu lizałem i drażniłem pupcię macochy. Odwróciła głowę w moją stronę.

    – Na co, kurwa, czekasz? – wysyczała – przestań się cackać i zacznij wreszcie ruchać, zrób użytek z tego kutasa, co ci tam sterczy!

    Nie skończyła, kiedy tkwiłem w niej po jaja. Zacząłem ruchać wypięte dupsko, Ola unosiła biodra, sama też poddawała się memu rytmowi. Wyskoczyłem z pupy, zasadziłem chuja w pipkę, ale cały czas palcami brandzlowałem rozepchaną pupę.

    – Tak, kocham czuć w pipie kutasa, ruchaj mnie… Tak!!! Tak… mocniej, jeszcze… Ooooo…. Taaaak…. jeszcze mocniej…. złap mnie za dupę i ruchaj!!!

    Tak zrobiłem. Złapałem szupłe biodra i jechałem w cipie jak automat. Tak, jak kiedyś małolatę, tak teraz mocniej chwyciłem Olę i odwróciłem się; miałem ją na sobie, teraz ona wykazywała się inicjatywą. Okazała się amazonką niemal doskonałą, jechała na mnie jak na rodeo, odwracała się błyskawicznie, raz była przodem do mnie, raz tyłem; to w cipce, to w pupie czułem maltretowanego kutasa. Nie wiem, ile razy dochodziła, każdy orgazm kwitowała głośnym przekleństwem i kontynuowała swoją galopadę. Wreszcie zeszła ze mnie, tym bardziej, że zbliżałem się do potężnego wytrysku i objęła drgającego chuja ustami. Znowu przekonała mnie, że jest mistrzynią fellatio, lodzik w jej wykonaniu był boski. Wystrzeliłem w otwartą buzię jak wulkan na Kamczatce, z rykiem wyrzucałem w nią olbrzymie porcje spermy. Połykała tyle, ile mogła, resztę roztarła sobie na biuście.

    – Masz niezły zbiornik, sporo tego wylałeś – przeciągnęła się leniwie. – Ale ruchać to też potrafisz, to chyba u was rodzinne…

    – Pamiętasz przysłowie, to o jabłku, co to niedaleko…

    – Pamiętam. Teraz chyba poprawisz co?

    – Chyba zwariowałaś, ledwo zipię, na półgodziny mam spokój. Chodź, napijemy się czegoś, z tego wszystkiego zaschło mi w gardle.

    – A wiesz, że mi w gardle nic nie zaschło, ale też chętnie się napiję.

    Usiedliśmy goli na łóżku, Ola przełożyła swe zgrabne nogi przez moje uda, wypiliśmy po kieliszku wódki, popiliśmy łykiem piwa.

    – Chętnie bym teraz zapaliła – Aleksandra znowu przeciągnęła się jak syta kotka.

    Ręce wyciągnięte w górę podniosły jej biust, który teraz sterczał zawadiacko, na którego widok mój zmęczony kutas znowu zaczął się podnosić. Jak wspominałem wcześniej nie była pięknością, ale teraz to, co widziałem pozwalało stwierdzić, że w pewnych okolicznościach była najpiękniejszą kobietą świata. Przestałem dziwić się ojcu…

    – To ty palisz? – zdziwiłem się – do tej pory nie widziałem cię z papierosem.

    – Bo normalnie to nie, tylko wtedy, kiedy przeżyję coś niesamowitego…

    – Czyżby…?

    – Tak – przerwała mi – tak, teraz tak było.

    Poczułem się dumny jak paw; dogodziłem takiej kobiecie… Z drugiej strony miałem wyrzuty sumienia, przecież to żona ojca!

    – Tomciu, nie myśl o ojcu – patrzyła mi w oczy – jestem przekonana, że nie powiedział by złego słowa…

    – Jak to, nie powiedział by… – nagle coś zaczęło mi świtać w głowie, ale to był taki błysk, nie umiałem tego sprecyzować.

    – No, tak jak mówię. Wyliżesz mi pipkę? Wspaniale to robisz…

    Cóż miałem robić? Wylizałem! Nie tylko wylizałem pipkę, ale wylizałem też dupkę, possałem łechtaczkę, znowu byłem w tej łaknącej chuja cipce i ruchałem ją bez opamiętania. Siedziałem w fotelu, Ola na mych biodrach, przed oczami miałem jej podskakujący biust, którego sterczące sutki usiłowałem złapać ustami. Nie „jechała” na mnie, jak chwilę temu, tylko falowała biodrami, poruszała się w tył i w przód, nie skakała na mnie, a jej ruchy podniecały mnie jeszcze bardziej. Pracowała biodrami jak tancerka brzucha w seraju, czym doprowadzała mnie do szału. Widziałem narastające podniecenie w oczach mojej kochanki, widziałem piękne oczy zachodzące mgłą rozkoszy, czułem, że znowu nadchodzi mój orgazm, czułem, że za moment znowu wytrysnę, a chciałem, żeby Ola doszła pierwsza. Nagle złapała mnie za szyję, nie wiem jak, ale siedząc na mych biodrach objęła je nogami i zamknęła mnie w żelaznym uścisku. W tym momencie wystrzeliłem znowu. Podobnie jak za pierwszym razem wystrzeliłem, tym razem w pipkę, poważną porcję swego nasienia.

    Ola oparła głowę na mym ramieniu, przestała się poruszać, ciężko oddychała, nie powiedziała ani słowa. Ja też dyszałem ciężko, jak po każdym orgazmie, a w myślach chwaliłem się za swe możliwości. Nie było jeszcze północy, a ja miałem pomału dość seksu; ta kobieta była nienasycona! Piliśmy jakąś colę, nie miałem już ochoty na alkohol, tym bardziej, że po takim wysiłku fizycznym, jakiego wymagały nasze „zapasy”, wcześniej wypite procenty absolutnie wywietrzały mi z głowy. Piszę, że miałem dość seksu, bo nie skończyło się na tym, co przed chwilą opisałem. Ola miała niespożyte siły, nawet jak zasypiałem wykończony to i tak dosiadała mnie i jechała na mym biednym kutasie do swego orgazmu; wydaje mi się, że dwa takie przeżyłem „na śpiąco”!

    Niedzielny ranek nie uwolnił mnie od cipki i pupy macochy. Mogę to określić tylko stwierdzeniem, że ruchaliśmy się (a nie „kochaliśmy”!) jeszcze kilka razy i to nie tylko w łóżku… Aleksandra była nienasycona, robiła mi loda, siadała na kutasa, którego wzwodziła dłonią, lub ustami, podniecała mnie w każdy możliwy sposób. Dopiero wieczorem zaskoczyłem, że tylko pierwszy raz spuściłem się w spragnioną spermy buzię, wszystkie następne wytryski miałem w gorącą pipkę… Nie powiem, zacząłem podejrzewać jakiś spisek z jej strony, a może nie tylko jej…

    Niedzielny wieczór spędziliśmy też w mym łóżku, ale było to dosłowne spędzenie czasu, nawet nie dotknąłem jej pipki; daliśmy sobie buziaka na dobranoc i tyle. Następnego dnia pojechałem do firmy, zająłem się swoimi sprawami, nie miałem czasu na głupoty; tak przebiegł mi cały tydzień, nawet nie zauważyłem, że nadszedł dzień powrotu ojca z zasiadki na karpia. Przyjechał uradowany, zaczął chwalić się swymi sukcesami, pokazywał zdjęcia. Przyglądałem się facetowi z zaciekawieniem, jak witał się z żoną, którą dymałem jak kotkę przez cały weekend, jak ona ściskała swego męża, któremu dorobiła pokaźne rogi i nie umknął mi moment, kiedy wymienili między sobą znaczące spojrzenia…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Ma CDN???

  • Prezent na Walentynki

    Nina na Walentynki przygotowała dla Michała prezent, który był prezentem również dla niej. Kupiła śliczny czarny, koronkowy gorset z czerwonymi kokardkami przy dekolcie i zapięciach do pończoch oraz prawdziwe nylonowe pończochy. W tym roku Walentynki wypadały w piątek, więc wiedziała, kiedy będzie mogła mu dać swoją niespodziankę. Mąż wracał później niż ona, bo jadł obiad z klientem. Naszykowała wino i kieliszki, pogasiła w mieszkaniu większość świateł i przebrała się.

    Kiedy Michał wrócił do domu, odczekała aż wejdzie do pokoju, a potem wyszła z kuchni z winem.

    Powiedziała – „Dzień dobry, kochanie. Szczęśliwych Walentynek.”

    Odwrócił się do niej i zobaczyła, że oczy mu rozbłysły z radości. Podszedł do niej szybko, objął ją i mocno pocałował. Schrypniętym z podniecenia głosem, powiedział:

    „Hmmm, dzień dobry, kochanie. A myślałem, że mój prezent będzie najlepszy.”

    Zaśmiała się z zadowoleniem. – „A co dla mnie masz?”

    Zawahał się – „Pamiętasz, jak rozmawialiśmy kiedyś o tym, że chciałabyś spróbować młodego kutasa… Pomyślałem, że moglibyśmy spróbować…”

    Zaskoczona wciągnęła gwałtownie powietrze do płuc. To prawda, rozmawiali, ale myślała, że to żarty. Nie spodziewała się, że wspomni o tym w Walentynki.

    „Zaprosiłem na dzisiaj takiego jednego. Ale jak nie zechcesz, to mu powiem, że nieaktualne.”

    Nina zagryzła wargę i z zastanowieniem zapytała – „A ty byś chciał to zobaczyć?”

    Serce zaczęło jej bić szybciej, a na twarzy poczuła gorąco.

    „Ale tylko, jeśli ci się spodoba.” – zastrzegł szybko, ale zobaczyła w jego twarzy błysk pożądania, który powiedział jej wszystko.

    Musiała sama przed sobą przyznać, że też się podnieciła.

    „To się zgadzam, ale tylko, jeśli ty będziesz przy tym cały czas.” – powiedziała.

    „Dobrze, popatrzę, ale nie będę się zbliżał. Okej?”

    W tym momencie zadzwonił dzwonek do drzwi. Michał spojrzał na Ninę jeszcze raz i poszedł otworzyć. Usiadła na sofie i złapała kieliszek z winem, bo ze zdenerwowania zatrzęsły jej się nogi. Wypiła duszkiem. Jej mąż wszedł pierwszy, a za nim chłopak, który miał nie więcej niż 20 lat. Michał wskazał tamtemu fotel, a sam stanął przy drzwiach.

    Powiedział – „Nina, daj naszemu gościowi coś do picia.”

    „Whisky?” – zapytał tamtego. Młody skinął głową.

    Nina wstała, czując na sobie wzrok mężczyzn. Miała na sobie tylko gorset, pończochy i szpilki. Cipkę ogoliła tak, że zostawała mała kępka włosów przy szparce. Umalowała się starannie. Nalewała zamówione drinki i czuła spojrzenie młodego na gołym tyłku. Podała szklankę mężowi i złapała jego wzrok, nakazujący zajęcie się „gościem”. Uśmiechnęła się pod nosem. Podeszła do młodego i ukucnęła przed nim z rozchylonymi kolanami, podając mu szklankę. Pokazała mu rozłożoną cipkę. Potem osunęła się na kolana. Przesunęła dłońmi po jego kolanach aż do rozporka. Rozpięła go i pieszczotliwie wyciągnęła kutasa. Wypił swojego drinka jednym haustem.

    Klęczała z wypiętym gołym tyłkiem. Rękoma opierała się na jego kolanach, a ustami otuliła naprężony, duży członek. Obejmowała go wargami i pieściła językiem, a on od razu zaczął puszczać kropelki śluzu. Zlizywała je i pieściła go dalej. W pewniej chwili stęknął, przesunął do brzegu fotela i wbił jej kutasa głębiej do gardła.

    Złapała jego biodra, żeby się odepchnąć, ale nie miała na to szansy. Był wystarczająco silny, żeby przytrzymać jej głowę i pieprzyć usta aż do spełnienia. Szarpał jej głową tak, że naciągał na siebie gwałtownie jej gardło. Jakby to ona jego pieprzyła. Była wystraszona i dławiła się. Z oczu zaczęły lecieć jej łzy i zasmarkała się. Trwało to krótką chwilę. Zaczęła mocniej protestować, ale wtedy zaczął się spuszczać. Na szczęście poluzował uchwyt na jej głowie, więc się odsunęła. Sperma poleciał częściowo do jej buzi, a reszta na twarz. Łapała powietrze, siedziała na swoich piętach i patrzyła do góry w jego oczy. Dyszał ciężko i trzymał garścią kutasa.

    W końcu wystękał – „Ja pierdolę. Jaka super kurwa. Mam ochotę cię rżnąć i rżnąć.”

    Michał odezwał się cichym głosem – „To rżnij. Chcę popatrzeć.”

    Tamten spojrzał na Ninę, uniósł biodra i ściągnął spodnie. Wytarła przez ten czas chusteczką nos i oczy, rozmazując makijaż. Zdjął buty i skarpetki, a potem usiadł głębiej w fotelu. To był bujany fotel z giętkimi, sprężynującymi poręczami, które przechodziły w nogi. Kiedy młody się rozsiadł, kazał jej wylizać sobie kutasa i jądra. Michał położył na ławie obok nich prezerwatywy. Wzięła jedną i założyła na sterczący znowu członek.

    Złapał ją za włosy i powiedział – „No, nadziewaj się, dziwko. Czas na jazdę twojego życia. Wyrucham cię, jak nikt dotąd.”

    Był bardzo młody, więc wiedziała, że kutas stanie mu po każdym spuszczeniu. A spuszczać się może całą noc, jeśli się podnieci. Miał dużego, grubego kutasa i miała ochotę poczuć go w sobie. Wstała, okraczyła go, wsuwając nogi w przestrzeń między siedziskiem a podłokietnikami i nadziała się. Kiedy nakierowała czubek jego penisa na cipkę, oblizał usta. Był cały czas mocno podniecony. Zadrżała z podekscytowania.

    Czuła, że przeżyje bardzo ciekawą noc. I że ta noc dopiero się zaczyna.

    Siadała na nim powoli, czując jak pomału ją wypełnia. Potem zaczęła ruszać biodrami, układając go dokładniej w sobie. On nie był taki zmysłowy i cierpliwy. Schwycił ją za pośladki i zaczął podrzucać w szaleńczym tempie. Opadała na niego twardo, aż obijała się łechtaczką o nasadę członka. Na tyłku czuła podskakujące jądra. Podnosił ją tak wysoko, że aż przy wejściu do pochwy czuła jego czubek.

    Za mocno i za gwałtownie.

    Michał widział obcego penisa wnikającego w cipkę żony i z zazdrością ściskał swojego coraz mocniej. Obserwował, jak Nina się podnieca. Starał się nie jęczeć i wytrzymać do jej orgazmu.

    Pochyliła się trochę w stronę młodego i oparła biustem o jego twarz. Złapał ręką za gorset, zsunął go, odsłaniając piersi i wpił się w jeden ustami. Przestał nią tak szaleńczo podrzucać. Ruszała biodrami w swoim tempie.

    Ruchali się chwilę w milczeniu. Potem Nina poczuła przypływ gorąca i znajome drżenie. Odchyliła głowę i zajęczała. Trzymała się oburącz za oparcie fotela i kiwała nim razem z nimi. Jechali pierwszą klasą prosto do szczytowania. Złapał ją garściami za biodra, wbijając boleśnie paznokcie w skórę, ale była tak mocno podniecona, że nawet to je zwiększało.

    Dochodziła.

    Jeszcze jeden ruch… i jeszcze… i jeszcze….

    I odleciała. Krzyknęła, zaczęła się wić, cipka zalewała się sokiem, pod powiekami zobaczyła rozbłyski i rozpadła się.

    Michał widząc to, wytrysnął spermą w swoją rękę. Młody spuścił się w cipce jego żony.

    Kiedy w końcu zeszła z niego, zdjęła delikatnie prezerwatywę i schyliła się, żeby ją położyć na podłogę obok fotela.

    Nie zdążyła się wyprostować, kiedy chwycił ją w pasie, docisnął do podłogi i kazał uklęknąć. Klepał ją po pupie, gładził po nogach i dyszał. Podniecił się znowu bardzo szybko. Kutas stanął mu, zanim zdążyła się obejrzeć. Uklęknął za nią i przejechał czubkiem między pośladkami.

    Powiedziała łamiącym się głosem – „Gumka.” – a on wziął z ławy kolejną prezerwatywę i ją szybko włożył.

    Wepchnął potem kutasa do cipki jednym zdecydowanym, gwałtownym ruchem. Aż stęknęła. I od razu zaczął pieprzyć, narzucając takie tempo, jakby się gdzieś spieszył. Klęczała przodem do męża, więc spojrzała na niego, kiedy młody złapał ją za włosy, żeby dociągać się mocniej.

    Michał patrzył jej w oczy. Siedział na krześle z ręcznikiem na kolanach. Wiedziała, że pod nim trzyma kutasa w garści i spuszcza się. Ten widok i uczucie rozkosznego tarcia, wypełniania, ruchu w cipce, świadczące o podnieceniu tamtego, uczucie wykorzystania i oddawania się, sprawiły, że znowu się podniecała.

    Jednak młody postanowił zabawić się inaczej. Po pieprzeniu w tej pozycji, obmacywaniu jej nóg i tyłka i wyściskaniu cycków, chciał spróbować czegoś innego. Wyjął kutasa i naprowadził czubek na jej odbyt. Przestraszyła się, bo nie była posmarowana żadnym nawilżaczem. Kiedy zaprotestowała, klepnął ją w tyłek i splunął między pośladki. A potem wbił się w pupę, bez dania jej choćby chwili na przygotowanie. Wrzasnęła z bólu. Michał się wyprostował. Ale potem zajęczała z przyjemności, bo jej rozkosz szybko wzrosła i zmniejszyła ból.

    Sięgnęła pod spód i złapała go za jądra, pieściła je, pocierała nimi o swoją cipkę, drażniąc dodatkowo łechtaczkę. Pieprzył ją egoistycznie, a ona starała się nakierować jego ręce na swoje piersi i brzuch, by je dotykał i pieścił. Uniosła się, wyprostowała i złapała rękoma na jego głowę, odchylając swoją tak, żeby całował jej szyję. Gładziła jego nogi i dociągała tyłek do siebie.

    Pchnął ją i ponownie wylądowała na czworaka. Trzymał ją za biodra i dociągał do siebie. Nie interesowały go pieszczoty. Był tak podniecony, że chciał sobie poruchać i się spuścić. Wykorzystywał ją do spełnienia swoich fantazji. Pozwoliła mu na to, bo oni jego też wykorzystywali. Zamknęła oczy i starała się czuć całym wnętrzem ruch kutasa.

    Pieprzył ją coraz szybciej. Mocniej dobijał się do pośladków. Poczuła, jak pupa się jej otwiera, staje się gorąca, cipka pulsuje i wilgotnieje. Wiedziała, że zaraz będzie miała kolejny orgazm. Wygięła plecy i zajęczała przeciągle. Po chwili zaczęła się rzucać i zalewać sokami w kolejnych spazmach. Znowu odlatywała. Młody ruszał się jak maszyna. Jak pies ruchający sukę.

    Zaczął przeciągle wyć – „Uuuuuch.” I dobił się ostatni raz. W tym samym czasie ona też krzyknęła i straciła świadomość.

    Ocknęła się, leżąc na podłodze. Michał rozmawiał z młodym, który poszedł do łazienki. Mąż podszedł do Niny i zajrzał między jej pośladki. Poczuła wilgoć wylewającą się z pupy.

    „Hej, mała.” – powiedział – „Pękła gumka. Masz spermę w dupie.”

    Oprzytomniała. Podniosła się trochę i spytała – „Myślisz, że jest zdrowy?”

    „Zapytałem. Mówi, że nie robił nigdy testu, ale…” – Michał uśmiechnął się krzywo – „…uprawiał seks tylko z jedną dziewczyną.”

    „Och!” – zdziwiła się – „Naprawdę?”

     W tym momencie wszedł młody. Spojrzał na nich i speszył się. Nie miała zamiaru się na nim wyżywać. Podniosła się na kolana. Michał ukucnął za nią i zaczął rozpinać gorset, który się przekrzywił i zsunął.

    Odpięła z przodu pończochy od gorsetu i zdjęła go. Kiedy podniosła się na nogi, pończochy zsunęły się na jej udach, więc jedyne co mogła zrobić, to je zdjąć. Postawiła jedną nogę na fotelu i zaczęła to robić. Potem przesunęła dłoń wzdłuż pięty i zsunęła pończochę ze stopy. Zrobiła z drugą to samo.

    Młody podszedł do niej, stanął z tyłu i zaczął gładzić ją między nogami. Przesuwał palcami po mokrej cipce, aż do tyłka. To było bardzo miłe. Wypięła się i zamruczała. Michał odsunął się z powrotem na krzesło, które zajmował wcześniej. Poczuł, że czas na drugą rundę.

    Kiedy była już całkiem naga, wyprostowała się i stanęła przodem do młodego. Złapał ją za tył głowy i dotknął ustami do jej ust. Rozchyliła wargi i pozwoliła, żeby wsunął język do środka. Nie bardzo wiedział co z tym zrobić. Zawadził zębami o jej zęby i wycofał się. Odsunął się i popchnął ja w kierunku sofy. Posadził ją na niej i uklęknął między jej rozchylonymi nogami. Palcami obu rąk rozsuwał szparkę, badał wargi cipki i łechtaczkę. Wsunął palec do środka. Dotknął ją tam językiem, a potem jęknął przeciągle. Zobaczyła, że jego kutas znowu stoi.

    Przypomniała mu o gumce. Ubrała kutasa, drgającego niecierpliwie. Złapała się pod kolanami, rozłożyła nogi szeroko, unosząc jednocześnie je i kładąc się na kanapie. Przyjął zaproszenie z ochotą. Wspiął się i wbił kutasa do cipki. Zatrzymał się na chwilę. Tym razem postanowił więcej czuć i zapamiętać?

    Pieprzył ją jeszcze kilka razy tej nocy, spuszczając się i znowu podniecając. Zużyli kilka prezerwatyw. Zalał jej spermą piersi. Miała kilka orgazmów.

    To był wspaniały prezent Walentynkowy.

    Wyszedł nad ranem. Michał potem pieścił, całował, umył i utulił do snu swoją żonę. Kochali się następnego dnia od rana, wspominając Walentynki i rozmawiając o tym, co czuli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    monia_be_be
  • Jak ona mogla!

     Dzisiaj ta idiotka przegięła! Jak mogła tak mnie podkablować? Ale od początku…

    Swojego ojca biologicznego nie znam, zostawił mamę, kiedy była ze mną w ciąży, rozpłynął się w nicości. Mam wychowywała mnie samotnie do momentu, kiedy skończyłem 4 lata; poznała wdowca z córką rok młodszą ode mnie i pobrali się. Traktowałem go jak swego ojca i nazywałem od początku tatą, tak jest do tej pory, a Gosia, jego córka na moją mamę mówi mamo, traktujemy się jak rodzeństwo. Tata nie robi różnicy między mną, a Gośką; jeśli któreś z nas coś przeskrobało, było traktowane tak samo. Wszystko było w porządku, byliśmy i jesteśmy normalną rodziną, a utarczki między rodzeństwem są przecież na porządku dziennym, prawda?

    Obserwowałem swą siostrzyczkę, jak rośnie, jak się rozwija, zmienia z malutkiej Gosi w panienkę, potem w ładną dziewczynę. Bo jest ładna! Kumple zazdroszczą mi takiej siostruni, ciągle pytają, czy ją podglądam w łazience. A po co mam podglądać, kiedy nie krępujemy się sobą! Niemal codziennie widzę ją gołą, kiedy przechodzi z łazienki do swego pokoju, albo w takich samych okolicznościach ona widzi mnie. Mamy od jakiegoś czasu swoje pokoje, bo przeprowadziliśmy się do nowego domu, tata ma dobrze prosperującą firmę i udało się kupić korzystnie fajną chatę. Wybrałem pokój najbardziej oddalony od reszty, bo ma jedną ciekawostkę. Mogę wejść do siebie przez okno, które wychodzi na dach garażu przylegający do ściany domu. Wdrapać się na garaż nie problem, pod ścianą stoi drabina. Ważne jest też to, że z tej strony jest tylko moje okno, nikt nie zobaczy, że jestem na garażu.

    Czas płynął sobie leniwie, zajęty byłem szkołą, już niedługo przecież mam maturę, a że lubię się uczyć – miałem spokój i w domu i w budzie. Niekiedy tylko przerywałem naukę, żeby popatrzeć na Gośkę, bo było na co! Dziewczyna miała osiemnaście lat i była bardzo piękna! Dość wysoka, bo 172 cm, szczupła, biust miała dość duży, choć w moim mniemaniu idealny do figury. Zgrabne, długie nogi i fajny tyłeczek dodawały jej powabu. Śliczna buzia okolona burzą długich blond włosów, zmysłowe usta, migdałowe oczy, tata zawsze mówi, że odziedziczyła urodę po swej przedwcześnie zmarłej mamie. Ja też odziedziczyłem coś po ojcu, w którym bez pamięci zakochała się moja mama i zaszła z nim w ciąże w wieku osiemnastu lat! Jestem wysokim chłopakiem, mam 185 cm wzrostu, dobrze zbudowanym, uprawiam amatorsko pływanie i gram w piłkę ręczną. Moja śniada cera i gęste, niemal czarne włosy upodobniają mnie do jakiegoś Latynosa, ale tylko z wyglądu. Generalnie wyglądam na więcej lat, niż mam w rzeczywistości i chyba podobam się dziewczynom, bo nie mam problemu z wyrwaniem jakiejś laseczki, kiedy chce mi się poruchać…

    Jak wspominałem, robiąc przerwę w nauce lubiłem przyglądać się siostrze, szczególnie kiedy wychodziła z łazienki. W ogóle, z górnej łazienki korzystaliśmy tylko my, nie krępowałem się jej obecnością. Czy była pod natryskiem, czy siedziała na kibelku – wchodziłem śmiało będąc nawet nago; ona też nie widziała w tym nic złego. Widziałem zmiany zachodzące w wyglądzie siostry, obserwowałem, jak rośnie jej biuścik, jak pojawiają się włosy na łonie, które potem systematycznie usuwała. Kiedyś pochwaliła mi się, że włosy ma jedynie na głowie, do tego brwi i rzęsy; dokładnie sprawdziłem, mówiła prawdę. Poradziła, żebym też usuwał owłosienie w kroczu, co ponoć bardzo podoba się laseczkom. Zrobiłem tak i od dwóch lat systematycznie golę sobie jaja i okolice kutasa. Co do tego ostatniego, to nie wiem, po kim odziedziczyłem jego rozmiary, bo mama nie wypowiada się na ten temat, ale Gośka chwali, twierdzi, że mógłbym z powodzeniem zagrać w pornusie. Widziała kilka razy, jak mi staje na jej widok, miała więc podstawy do takiego twierdzenia.

    – Kostek, coś ci urosło z przodu – wskazała na powstającego kutasa – a wiesz chociaż, jak zrobić z niego użytek? – roześmiała się

    – Nie chcesz się przekonać! Po za tym patrz na siebie, żeby ci się pipka nie wytarła! – to odnośnie wczorajszych jęków, które dobiegały z jej pokoju.

    Prychnęła jak kotka i wyszła z łazienki.

    Czy miała chłopaka? Chyba nie jednego, zmieniała ich dość często. Wiem to, bo kiedy była z kimś, w jej pokoju była cisza (nasze pokoje dzieli cienka ściana), a kiedy była sama, bez faceta, często masturbowała się, słyszałem jej jęki i postękiwania…

    Poznałem fajną laseczkę, studentkę jakiejś filologii, nie interesował mnie kierunek jej studiów, tylko zajebiście zgrabny tyłek, który dość szybko i ochoczo podstawiała pod mojego ciągle spragnionego cipki kutasa. Jola stukała się naprawdę chętnie, no i co tu dużo mówić, była dużo bardziej doświadczona w dziedzinie seksu ode mnie, co nie przeszkadzało mi absolutnie, bo przecież, jak wspomniałem wyżej – lubię się uczyć, a mając taką nauczycielkę, szło mi to naprawdę dobrze.

    Był piątek, umówiłem się z Jolą na noc, chciałem sobie dobrze użyć, a i ona miała chęć na zajebisty seks, taki relaksujący, bez pośpiechu, a nie jak do tej pory „na chybcika”. Odczekałem do prawie północy i wyszedłem oknem do mej seks-nauczycielki. Wiedziałem, że staruszkowie w sobotę lubią sobie pospać i nie grożą mi jakieś niespodziewane odwiedziny z samego rana. Zabezpieczyłem okno, żeby nie zamknęło się, odcinając mi drogę powrotu, wyskoczyłem na dach garażu i już byłem w drodze do akademika. Nie musiałem korzystać z żadnego środka lokomocji, bo to tylko niecałe pół kilometra i po kilku minutach byłem w objęciach Joli… Wracam rano, już jasny dzień, prawie ósma godzina, wchodzę na garaż, wdrapuję się do pokoju, a tam…. A tam siedzi moja siostrunia i drze japę.

    – Tato, wrócił!

    – Co ty wyprawiasz? – nie mogłem uwierzyć, że podkablowała mnie starym! – Nie będziesz znikał na noc z domu, Konstanty, nie opowiadając się. Nie wnikam, gdzie i z kim byłeś, ale tak być nie może. – to już ojciec, który wszedł do mnie jeszcze w piżamie

    – Ale ja byłem u Mirka, graliśmy na konsoli

    – Tato, on nie umie grać, bzdury opowiada! – co ta zaraza wygaduje!

    – Masz na miesiąc szlaban na samochód! Dobrze, że jesteś trzeźwy, inaczej nie był bym tak spokojny – i wyszedł.

    – Ty żmijo! Jeszcze pożałujesz, zobaczysz! – wypchnąłem Gośkę z pokoju i zamknąłem drzwi.

    Jak ona mogła mi to zrobić, siostrunia, cholera! Dobrze, ze skończyło się tylko tym szlabanem na auto, choć miałem w planie wyskoczyć gdzieś z Jolą. Więcej auta nie potrzebowałem, miałem masę nauki, a czasu niezbyt wiele. Trudno, trzeba żyć dalej…

    Minęło kilka tygodni, byłem już po maturze, miałem wreszcie wolne. Papiery na uczelnię złożone, pozostało tylko czekać. Sobotni ranek. Obudziłem się wesoły jak szczygieł, przeciągnąłem się, popatrzyłem przez okno, jaka pogoda, zszedłem na dół do kuchni, napiłem się soku, zerknąłem do pokoju rodziców, ale jeszcze spali i poszedłem do łazienki. Szybki prysznic, sprawdzenie wygolenia krocza, poprawka, bokserki na dupę i wychodzę z toalety. Otwieram drzwi od swego pokoju i… zderzam się w nich z Gośką! Wystraszyła się, cofnęła, aż siadła na łóżko.

    – A panienka skąd wraca? O tej porze? Trzeba powiadomić tatusia! – otworzyłem drzwi, wziąłem głęboki wdech i zerkałem na siostrunię.

    – Nie, Kostek, błagam, nie wołaj taty! – szept ledwo słyszałem, widziałem też te oczy Kota ze Shreka.

    – Nie? A panienka była uprzejma powiadomić staruszków o mej nieobecności! Nie mogę być gorszy, też chcę wiedzieć, jaka kara ciebie spotka.

    – Proszę, nie wołaj ich, zrobię wszystko, co zechcesz, ale nie wołaj.

    Dopiero teraz przyjrzałem się Gośce. No cóż, powiem wprost. Ubrana była, jak tania dziwka. Miała na sobie jakiś kusy top bez biustonosza, na tyłku coś, co udawało spódniczkę, niczego nie zakrywając i to było chyba wszystko. Nie, miała jeszcze jakieś sandałki!

    – Siostra, bierz odpowiedzialność za słowa – podszedłem do dziewczyny – poza tym popatrz, jak ty wyglądasz!

    Podniosłem ją i skierowałem do dużego lustra na drzwiach szafy.

    – I co? Ładny widok, prawda? Ubrałaś się jak do burdelu. Idę po ojca

    – Nie, bardzo cię proszę, naprawdę zrobię wszystko, co zechcesz, ale nie mów im nic, a tym bardziej teraz nie wołaj…

    – Wszystko, powiadasz… – patrzyłam na nią z dołu do góry, zatrzymując dłużej wzrok na biodrach i biuście – Hmmm… Na pewno wszystko? – uśmiechnąłem się.

    – Tak – też się uśmiechnęła, chyba wiedziała, czego chcę. – Pokaż go wreszcie!

    W trakcie rozmowy kutas zaczął mi się podnosić, co wyraźnie było widać jako namiocik w bokserkach. Gośka już klęczała i obejmowała go ustami. Kurwa, siostra robi mi loda, obciąga chuja jak profesjonalistka! Przytrzymałem ją za głowę, żeby głębiej wciągnęła, tak też zrobiła. Pomagała sobie jedną ręką, którą masowała trzon, drugą pieściła delikatnie zwisające jaja. Podniosłem siostrę z podłogi, położyliśmy się na łóżko, przedtem przekręciłem klucz w drzwiach. Jakoś nie miałem ochoty widzieć miny staruszków na widok pierdolących się dzieci… W tym czasie Gosia pozbyła się ciuszków, bielizny też nie miała na sobie; czyżby wróciła z kurewstwa? Myśl o tym, że przed chwilą ruchał ją jakiś koleś jeszcze bardziej mnie podnieciła, choć nie miałem zamiaru wylizać jej pipy, na co wcześniej miałem wielką ochotę. Nie będę spijał czyjejś spermy, o nie! Władowałem kutasa w cipkę, zacząłem pompować jak tłok w samochodzie, mocno, równo, w odpowiednim tempie. Miętosiłem biust siostruni, lekko szczypałem sterczące już i twarde suteczki. Gośka zakryła się poduszką i wyła w nią jak kojot, podrzucała biodrami chcąc dotrzymać mi kroku. Wycofałem się z śliskiej i gorącej cipy, miałem inny zamiar. Ledwo opuściłem gościnną szparkę, zobaczyłem wielkie oczy i usłyszałem zdziwiony głos

    – Co ty, nie przerywaj! Ruchasz jak automat, boski jesteś. Zajmij się jeszcze pipką!

    – Zaraz będzie ciąg dalszy, ale nie lubię po kimś poprawiać…

    – Co masz na myśli?

    – Zerżnął cię jakiś fagas, a ja mam lizać po nim cipkę? No chyba zwariowałaś.

    – Nie, Kostek, nikt mnie nie zerżnął, nie byłam…

    – Co, nie byłam?

    – Nie byłam u żadnego faceta, chciałam zobaczyć jak to jest z dziewczyną i…

    – Bawiłaś się w lesbę?

    – No, tak trochę… Działaj wreszcie, zaraz starzy tu wpadną.

    Nie ruchał jej facet, była u dziewczyny… No, to zmienia postać rzeczy! Odwróciłem laskę na brzuch, podniosłem wysoko zgrabne biodra, uklęknąłem za nią i zaangażowałem język. Lizałem pipkę, ssałem łechtaczkę, patrzyłem, jak jej śluz pomieszany z moją śliną spływa po szczupłym udzie. Zlizałem wszystko, wsunąłem palce w gorącą szparkę, zająłem się dupką.

    – Co ty? – siostrunia odwróciła głowę w moją stronę

    – Nic nie mów, poddaj się nastrojowi chwili – strzeliłem solidnego klapsa w jędrny pośladek – bo poprawię – zagroziłem, wsuwając język do odbytu.

    – Ale ja przecież byłam niegrzeczna, nie wróciłam na noc do domu, musisz mnie ukarać – wyszeptała.

    No cóż, miała rację, kara musi być. Przylałem jej znowu, niezbyt mocno, ale tak, żeby dobrze poczuła, potem drugi, raz, trzeci i kolejne… Kiedy tyłem miała podobny do pawiana przestałem, choć odnosiłem wrażenie, że każdy klaps naprawdę sprawia jej przyjemność, podniecało ją to do tego stopnia, że kiedy znowu zająłem się ciemną dziurką, prawie natychmiast miała orgazm. Rzuciła się na łóżko, wrzeszczała w poduszkę, palce spazmatycznie zaciskała na prześcieradle. Nie czekałem, załadowałem kutasa tym razem w tyłek i też po same jaja. Przydusiłem ją do łóżka, żeby mi nie uciekła z kutasa i ruchałem, aż się w tę szczupła, zgrabną pupę spuściłem! Padłem obok Gosi, która nic nie mówiła, tylko patrzyła na mnie wielkimi oczami.

    – Kostek, wyruchałeś mnie w dupę, pojebało cię?

    – Nie, nie pojebało. Zawsze miałem ochotę na twoją pupcię, bardzo mi się podoba…

    – Jeszcze nikt tam nie był przed tobą, nigdy w tyłek nie pozwoliłam sobie wkładać, choć kilku bardzo chciało.

    – Niepotrzebnie pytali. Bolało? Źle było?

    – Hmmm, sama jestem zdziwiona. W pierwszym momencie zabolało i to dość mocno, ale po sekundzie ból minął, a ja czułam zajebiste podniecenie, miałam orgazm… jak się nazywa taki orgazm?

    – Nie mam pojęcia. Ponoć jest pochwowy, łechtaczkowy, to ten będzie jaki? Odbytniczy? – roześmialiśmy się oboje.

    – Pójdę już do siebie, dziękuję ci za dyskrecję.

    – A ja za… pupę. Czy…?

    – Tak, Kostuniu, powtórzymy to nie raz, tylko niech starych nie będzie w domu. Zaskoczyłeś mnie swymi umiejętnościami, myślałam, że jesteś bardziej… cnotliwy – i wyszła z pokoju.

    Długo jeszcze patrzyłam na zamknięte drzwi. Ale mam zajebistą siostrę, jest niesamowita i widzę, że naprawdę lubi seks. Szkoda, że nie mogę o tym nikomu opowiedzieć…

    Na kolejną okazję nie czekaliśmy długo. Staruszkowie zostali zaproszeni na weekend do znajomych, którzy mają jakieś SPA w Karpaczu i zdecydowali się pojechać. Patrzyłem z zachwytem na mamę, kobieta nie miała jeszcze czterech dych, wyglądała oszałamiająco, ciągle zachowywała szczupłą sylwetkę, miała miłą buzię i piękne oczy; z przystojniakiem, jakim był ojciec Gosi stanowili piękną parę. Wsiedli do auta, przedtem jeszcze usłyszeliśmy kazanie według świętego Pierdoliusza, jacy mamy być grzeczni w czasie ich nieobecności i wreszcie pojechali.

    Pierwsze, co zrobiliśmy z Gośką, to spacer do apteki po żel, potem do sklepu, nabyliśmy dużą paczkę prezerwatyw, kilka browców i dwa wina, a na zagrychę butelkę koniaku. Może was zdziwić, że nie poszliśmy zaraz do łóżka, prawda? Nie śpieszyło nam się, mieliśmy dla siebie całe trzy dni. Obiad był gotowy, wystarczyło go tylko podgrzać, czym zajęła się siostrunia. Jedyne odstępstwo od rutyny dnia codziennego to to, że postanowiliśmy chodzić po domu na golasa. Lubiłem patrzeć na zajebiste kształty tej laski, mojej siostry; w przyszłości będzie z niej piękna kobieta, ciekawe, komu urodzi dzieci…

    Tak sobie patrząc na krzątającą się Gośkę wyobrażałem sobie, jak znowu liże mi pałę, jak spuszczam się w tę słodką buzię. Skończyła.

    – Idziemy do łazienki, ale tej na dole, staruszkowie mają wielką kabinę, nieraz tam się bzykali, widziałam kiedyś przez niedomknięte drzwi, kiedy myśleli, że są sami w domu.

    – Nie weszłaś między nich? – roześmiałem się.

    – Głupek.

    Podeszła do mnie, złapała za fajfusa i pociągnęła do łazienki. Przestronna kabina dawała dużo możliwości. Namoczyliśmy się i namydlili. Miałem wielką frajdę, mogąc masować twarde, jędrne piersi, mogąc namydlać i myć zgrabną pupę i cipkę. Gosia zapamiętale zajmowała się moim przyjacielem, dokładnie go umyła, spłukała, a po chwili klęczała i lizała go całego.

    – Przecież już go dość umyłaś – popatrzyłem na nią z góry – jeszcze chcesz się upewnić?

    – Musi być super czysty, będzie wchodził w pipeczkę, którą tak namiętnie się zajmowałeś przed chwilką.

    Lizała go, ssała, brandzlowała dłonią.

    – Fajnie, że się depilujesz, podoba mi się taki goły, bezwłosy kutasek, choć w tym przypadku to nie kutasek, a wielki kutas!

    – Dzięki za uznanie!

    Wstała, odwróciła się, żeby spłukać mydliny z biustu i brzucha. Popchnąłem ją lekko, tak, że oparła się dłońmi o ścianę wyłożoną płytkami. Nie zastanawiając się wsunąłem kutasa w lekko wypiętą pupę, zacząłem ją bez pośpiechu posuwać. Siostra obejrzała się, uśmiechnęła lubieżnie.

    – Odwracając się liczyłam na to – wypięła się jeszcze bardziej, poruszała rytmicznie biodrami – Teraz stój spokojnie, ja sama…

    – Pokaż, co potrafisz – klepnąłem mocno w wypięty pośladek.

    Zaczęła szybciej nabijać się na sterczącą dzidę, ale do tego wszystkiego dołożyła takie faliste ruchy, jak orientalne tancerki brzucha. Kurwa, jak mnie to jarało! Bojąc się, że wystrzelę w siostrzaną dupcię przerwałem ten pokaz umiejętności.

    – Dość, idziemy na górę. – zakomenderowałem.

    – A nie możemy kochać się tutaj, na sofie?

    – Możemy, ale boję się, że ją poplamimy, wolę zmienić swoją pościel i mieć spokój. Nie sądzisz, że tak będzie łatwiej?

    – Może masz rację, ale i tak nie przepuszczę ci tej sofy

    Prawie wbiegliśmy na górę. Szedłem za Gośką, podziwiałem, z jaką gracją kręci kuperkiem wchodząc na stopnie; spojrzałem na sterczący biust i zdziwiłem się, bo nawet nie podskakiwał w rytm kroków, taki był jędrny i sprężysty! Położyłem się obok tej pięknej laseczki.

    – Wiesz co, siostra?

    – Co? – odwróciła się w moją stronę, leżała na boku, głowę podparła ręką .

    – Jesteś naprawdę zajebista laska, nie mówię tego jako brat, tylko jako chłopak, który podziwia twoje wdzięki i kształty – przesuwałem pomalutku dłoń od jej czoła, przez nosek, który śmiesznie marszczyła, potem usta próbujące ująć me palce, brodę, szyję, między piersiami, po brzuchu, zatrzymałem doń na pipce, wsunąłem w nią dwa palce.

    – Znowu jesteś wilgotna, podoba mi się to…

    – Wilgotna? Zaraz będzie kapało z pisi, tak jestem podjarana, zajmiesz się nią?

    – Może ty sama, co? Popatrzę, jak to robisz

    – Dobrze, ale ty będziesz się trzepał, też chcę to widzieć!

    Położyliśmy się obok siebie, ale jak do 69, obserwowaliśmy się nawzajem. Gosia masowała pipkę, wsuwała w nią palce, rozcierała wargi, a ja jednostajnym ruchem trzepałem sobie bez pośpiechu fiuta. Trwało to jakiś czas, wreszcie przesunąłem się tak, że głowa znalazła się między udami siostry, język zajął miejsce jej dłoni. Lizałem zachłannie słodką pipkę, przełożyłem nogę nad Gosią, żeby mogła zająć się kutasem. Pieściliśmy się tak dłuższą chwilę, kiedy wstała na kolana, odwróciła się jak na pieska i rozchyliła dłońmi dziurkę pupy.

    – Zobacz, co się tam dzieje!

    Nie zwlekałem, wcisnąłem w nią trochę żelu z kupionej tubki, stanąłem nad jej dupką, przykucnąłem ta, że niemal siadłem na wypięty tyłeczek, jednocześnie wcisnąłem się w nażelowaną dziurkę. Ruchałem znowu jak automat wsłuchując się w jęki siostry. Szybko zmieniłem pupę na szparkę pipki i ruchałem z szybkością bolidu F1. Małgorzata już nie stękała, tylko wyła, przeklinała, błagała o jeszcze, wreszcie doszła i niemal bez przytomności padła na łóżko.

    Nie miałem jeszcze dość, ale bałem się spuścić w cipkę, więc szybko założyłem gumkę, posmarowałem mazidłem i znowu ruchałem w sumie ciasną pizdeczkę siostruni. Poczułem, że teraz moja kolej i już miałem wystrzelić, ale dziewczyna wywinęła się, jednym ruchem zerwała prezerwatywę, objęła kutasa ustami i pomagając sobie jeszcze ręka doprowadziła mnie do wytrysku. Połykała wszystko, co zdołała, ale moje salwy były tak obfite, że sperma wypływała kącikami ust mej nienasyconej kochanki… To, co spływało po brodzie zgarnęła palcami, które dokładnie potem dokładnie wylizała. Znowu leżeliśmy, patrząc sobie w oczy. Przyglądałem się Gosi i nie widziałem w niej siostry. Widziałem leżącą obok mnie śliczną dziewczynę, piękną, młodą kobietę, pełną czaru i powabu, nie mogłem nasycić oczu jej wdziękami.

    Odpocząłem trochę, znowu klęczałem między jej udami, nogi podniosłem wysoko, ująłem w dłonie drobne stopy i zacząłem ssać palce tych stópek, lizać drobne kostki i pęcinki; przesuwałem język po obu łydkach, doszedłem do ud, a z nich znowu byłem w pipce, z której zlizywałem miłosne soki. Język zawędrował na pupę, wylizałem dokładnie oba pośladki, zakończyłem w ciemniejszej dziurce, w którą też wciskałem swój spragniony jej smaku język… Po kilku klapsach w pośladki byłem znowu w mej siostruni, ruchałem ją wytrwale, chciałem zapamiętać każdą sekundę z nią spędzoną. Jola, studentka filologii, nauczyła mnie, co to jest seks, a Gosia pozwoliła mi poznać wszystkie moje umiejętności nabyte w obcowaniu z niemal doskonałą seks-nauczycielką. Co by tu nie opowiadać , to i tak nie jestem w stanie opisać tego, co przez ten weekend wyprawialiśmy. To były trzy dni rui i poróbstwa! Myśmy się nie kochali, tylko najnormalniej w świecie ruchaliśmy się jak jacyś dzicy, co pierwszy raz zobaczyli inną płeć! Małgosia okazała się być doskonałą kochanką, a i ja wspinałem się na wyżyny swych możliwości i umiejętności…

    Dość powiedzieć, że po tamtym weekendzie zostaliśmy kochankami, a co z tego wynikło, to już temat na oddzielne opowiadanie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek

    Wiem, jaki jest ciąg dalszy, chcecie go poznac?

  • Daphne

    #Futro #Fetysz

    Czy młode dziewczęta są lepsze niż dojrzałe panie? Z zasady uważałem, że nie. Przecież MILFy wiedzą co chcą, są bardziej otwarte na eksperymenty i potrafią porządnie zaspokoić nawet bardzo wymagającego kochanka. Młode dziewczyny tego nie potrafią. Dlatego nie przepadam za nastolatkami. Jednak Daphne zmieniła moje zdanie. Oczywiście tak się naprawdę nie nazywa, na imię ma Ewelina, ale Daphne tak to niej przylgnęło, że nawet ja, zwolennik polskich imion, nazywam ją tak.

    Daphne jest córką mojej poprzedniej dziewczyny. Nie był to jakiś poważny związek, nie myśleliśmy o ślubie, ale czasami sypiałem u niej. I z nią. Oczywiście z matką, nie córką. Milena była fajną babką, ale kiedy zobaczyłem młodą, to zacząłem intensywnie myśleć jak ją zaliczyć. Nie interesowały mnie konsekwencje tego czynu, po prostu penis zaczął za mnie myśleć.

    Milena była całkiem ładną babką. Lekko rudawa, piersiasta i skora do seksu, choć raczej klasycznego. Gdy powiedziałem jej o moim futrzanym fetysz, to nie robiła problemów. Prawie za każdym razem, kiedy miałem na to ochotę, ubierała czarne norki, jakie wspólnie kupiliśmy. Spuszczałem się w nią najczęściej klasycznie, ssąc jej duże piersi i tuląc się do puszystego futerka, bo nie była zbyt aktywna w łóżku. Nawet nie wiedziała, że kiedy jęczałem i wpompowywałem w nią spermę, to marzyłem tylko i wyłącznie o Daphne.

    Na zaliczenie córki dokładnie się przygotowałem. Kupiłem takie futro, o jakim marzyłem. Nie używane, wytarte norki, ale puszyste, niebieskie lisy z pięknym kołnierzem, przez nikogo jeszcze nie noszone. Wydałem na nie całą pensję, ale warto było.

    Schowałem lisy do pudła i poszedłem do Daphne wtedy, gdy jej matka była w pracy. Plan był prosty, trochę gładkich słówek i powinno się udać. W razie czego rzucę jej trochę kaski, młode dziewczęta zawsze miały jej za mało. Ale okazało się, że to nie ja ją uwiodłem, raczej ona mnie.

    Gdy zadzwoniłem do drzwi, to otworzyła mi ubrana tylko w krótki, satynowy szlafroczek. Na pewno był jej, tak wściekłej czerwieni Milena nigdy by nie ubrała. Już na sam ten widok poczułem, że mi staje.

    – Cześć. – rzekłem krótko, wchodząc do środka.

    – Cześć. – odparła. – Mamy nie ma. Jest w pracy.

    – Wiem. Nie przyszedłem do niej, tylko do ciebie. – popatrzyła na mnie, ale nie zauważyłem zdziwienia na jej twarzy.

    – Czy to może poczekać? Idę się kąpać.

    – Może.

    Poczekałem na nią z dobrą godzinę, denerwując się z niepewności. Co jej powiem? A jak mnie wyrzuci? Albo poskarży się Milenie? To będzie chryja…

    – Wujku, czy jestem ładna? – usłyszałem jej głos za sobą. Stała ubrana tylko w sportowy stanik i zwyczajne figi.

    – Jesteś piękna. – odparłem pewnie. Daphne przejrzała mnie i wiedziała po co tu jestem. Czas rozpocząć grę… – Jesteś najpiękniejszą kobietą, jaką znam, piękniejszą od Mileny, ale…

    – Ale co?  – zmarszczyła ślicznie nosek.

    – Jesteś młoda i piękna. Ale młodzieńcze piękno nie powinno być okrywane takimi brzydkimi rzeczami. – rzekłem, patrząc na stanik i majtki bez śladu koronki. – Może pozbędziesz się ich dla mnie?

    Wstałem i podszedłem do niej. Ona nie poruszyła się, więc to ja zdjąłem jej stanik, który rzuciłem na podłogę. Piersi dopiero rozkwitały, były malutkie w porównaniu do balonów Mileny. Bladoróżowe sutki stały na baczność, a Daphne cicho jęknęła jak stanąłem za nią i objąłem jej piersi dłońmi.

    – Skoro już się rozbierasz to może pozbędziemy się też tych majtek? – i nie czekając na jej odpowiedź, zsunąłem je Daphne do nóg. Obszedłem ją i obejrzałem. Patrzyła na mnie bez śladu strachu, nie usiłowała też okryć swego łona. Puszek nad łechtaczką był taki śliczny…

    – Prawdziwa kobieta nie staje naga przed mężczyzną. – kontynuowałem. – Częściowe okrycie działa bardzo podniecająco. Dlatego chciałbym byś to ubrała. – wyszedłem z pokoju i z pudła z futrem wyjąłem pończochy i pasek do nich, a lisy powiesiłem na haczyku. Pogłaskałem je i wróciłem do dziewczyny.

    Daphne usiadła na łóżku i zaczęła naciągać czarne, koronkowe pończochy, tymczasem ja rozebrałem się do naga. Mój penis stał na baczność, ale najlepsze było przede mną.

    – Kobiety dzielą się na zwyczajne i eleganckie. – rzekłem jak Daphne zapinała ostatni pasek do pończoch. – Ja lubię eleganckie kobiety w bieliźnie i drogich futrach. Czy ubierzesz dla mnie futro?

    – Mam iść po norki mamy? – odezwała się po raz pierwszy od dłuższego czasu.

    – Nie, mam dla ciebie coś piękniejszego. Kupiłem je specjalnie dla ciebie. Poczekaj chwilkę.

    Wróciłem z lisami i pomogłem jej je ubrać. Przejechała ręką po rękawie z wyraźną przyjemnością i wtuliła twarz w kołnierz.

    – Jakie miłe w dotyku. – rzekła. – Chyba już wiem dlaczego lubisz futra. Mi też się podobają. Ale zaraz polubisz je jeszcze bardziej… – i po tych słowach nagle klęknęła.

               Mój stojący penis znalazł się idealnie na wysokości jej twarzy i poczułem żar ust na główce ptaszka. Po chwili cały zniknął w jej gorących ustach. Do zabawy dołączyła dłonie i zaczęła mnie masować jedną ręką, drugą głaskać mój woreczek. Użyła do tego mięciutkich lisów i efekt był momentalny.

    – Będziesz strzelać? Spuść mi się na twarz. Proszę… – pierwszy strumień uderzył ją w czoło, a następne bryzgi już kontrolowała, kierując je na swoje policzki, nos i oczy, a część na wysunięty języczek. Gdy skończyłem to miała na twarzy pełno śladów mojej ekstazy.

    – Poczekaj sekundkę, muszę to zmyć. – wstała i w futrze wyszła do łazienki. Wróciła czysta i położyła się na łóżku, rozkładając szeroko nogi. – Ty miałeś swoją przyjemność, teraz zajmij się moją.

    Byłem na to gotowy. Ta panna zapewne nie jeden raz była lizana, ale wątpię by jej równolatkowie przejmowali się zbytnio jej przyjemnością. Teraz pozna język zawodowca. Ale najpierw delikatnie pogłaskałem jej puszek, niby przypadkiem muskając łechtaczkę. W odpowiedzi usłyszałem cichutkie jęknięcie. A więc miałem rację, pora tak się nią zająć by błagała, żebym jej włożył.

    Zacząłem ją całować. Najpierw po brzuchu i udach, coraz bardziej zbliżając się do jej myszki. Wreszcie język dotarł do jej wzgórka, a palce nagle dobrały się do wejścia. Gdy język posuwistymi ruchami nawilżał łechtaczkę, to lubieżne paluszki rozchyliły wargi i wtargnęły do środka. Była bardzo wąska, mimo że lekko nawilżyła się to i tak tylko dwa zaczęły ją penetrować, imitując pchnięcia.

    Język tymczasem podróżował po jej łechtaczce. Raz pionowymi ruchami, po chwili kolistymi, raz wolno, raz bardzo szybko. Daphne bardzo szybko zaczęła jęczeć, a gdy przyspieszyłem to wyprężyła się w pierwszym orgazmie.

    Jednak nie przestawałem. Szczytowała drugi raz, trzeci, czwarty. Ja już raz trysnąłem i mogłem to kontynuować bardzo długo, nim będę musiał znowu się spuścić.

    – Wujku, już nie mogę… – wysapała. – Wejdź we mnie, proszę… Muszę mieć go w sobie…

    Wtedy ruszyłem do natarcia. Podciągnąłem się i wszedłem w nią klasycznie. Dwoma pchnięciami zanurkowałem tak głęboko, że nasze brzuchy złączyły się, a Daphne aż pisnęła. Tak jak podejrzewałem, nie była dziewicą…

    – Rżnij mnie, rżnij, mój ogierze. – poleciła, a ja nawet bez tego rozkazu żwawo ruszyłem. Ręce oparłem na jej ramionach, zaciskając palce na futrze i pompowałem ją tak szybko jak mogłem. Ona jęczała pode mną, piszczała i usiłowała coś rozkazywać, ale ja słyszałem tylko rozkoszny bełkot.

    – Zaraz się spuszczę. – wysapałem.

    – Skończ we mnie, proszę. – jęczała, ale ja wolałem nie ryzykować. W ostatniej chwili wyszedłem z niej i kilkoma szybkimi ruchami dokończyłem dzieła. Cały wytrysk trafił na jej brzuch, dochodząc nawet do malutkich piersi.

    – Miałeś skończyć we mnie… – pożaliła się. – Teraz znów muszę się iść myć.

    Wróciła po kilku minutach z buteleczką oliwki w ręce.

    – Usiądź. – rzekła i oliwką zaczęła dokładnie nawilżać mojego ptaszka.

    – Po co…

    – Cicho. – rozkazała. – Nie posłuchałeś mnie, więc teraz ja dowodzę.

    Skończyła nawilżanie i odwróciła się do mnie pupą. Zauważyłem, że jeden troczek od pończochy puścił, ale po chwili o tym zapomniałem. Daphne usiadła mi na udach, podwijając długie lisy. Pomyślałem, że zapewne chce odwróconego jeźdźca, ale to co się stało przekroczyło moje oczekiwania. Rzeczywiście dziewczyna wzięła penisa w dłoń i nakierowała go na swój otworek, ale nie w cipkę. Zbliżyła do kakaowego oczka i powoli wsunęła w siebie.

    – Dobrze ci w mojej dupeczce? – zapytała, odwracając do mnie głowę. – Jak tam się spuścisz to na pewno nie zajdę w ciążę…

    Ruszyła powoli, gdy tylko główka penisa zniknęła w jej anusie. Potem z każdym kolejnym ruchem wsuwałem się coraz głębiej i głębiej. Oddałem jej dowodzenie w tym numerku, toteż zająłem się tylko moją przyjemnością. Przytuliłem się do futra, a rękami złapałem ją za biodra, by nie straciła równowagi.

    Było to zbyteczna ostrożność. Daphne nabijała się jak gdyby była mistrzynią seksu analnego i coraz bardziej zaczynałem wierzyć że tak jest. Wreszcie jej pupa opadła mi na uda, a ona, cicho jęcząc, ujeżdżała mnie mocno i wytrwale. Doznania były niesamowite, miała bardzo ciasną szparkę, ale pupa otaczała mnie tak mocno, że czułem jak gdyby używała ręki. Usztywniałem się coraz bardziej, a ona czując to jeszcze bardziej przyspieszyła.

    Granica już została przekroczona. Wtulony w lisy, wbijając się jeszcze głębiej w anusa Daphne, usłyszałem nagle dwa dźwięki. Coś ciężkiego uderzyło w ziemię, a Daphne z pewnością w głosie rzekła:

    – Mamo, chyba ukradłam ci kochanka. – i w tej samej chwili eksplodowałem w pupie Daphne.

    Potem były krzyki, wyzwiska i próby rękoczynów. Ponieważ do Mileny nie docierały żadne argumenty, to po prostu złapałem wciąż ubraną w piękne lisy Daphne za rękę i zabrałem ją z tego wstrętnego domu. Pojechaliśmy do mnie, a ja patrząc kątem oka na jej nogi w pończochach, które bezwstydnie mi pokazywała, coraz bardziej się podniecałem. Prawie ją ciągnąłem po schodach i nie czekając na nic, od razu po zamknięciu drzwi, zaprowadziłem do sypialni, pchnąłem na łóżko i ponownie zanurkowałem w jej tyłeczku.

    Jestem teraz z nią w stałym związku od roku. Daphne jest idealną kochanką, pozwala mi na każdą ekstrawagancję w łóżku. Tryskam na jej rosnące piersi, twarz, spuszczam w jej ustach, cipce, a przede wszystkim w ciasnej pupce. Uwielbia nosić futra, toteż mamy ich coraz więcej. Ba! Domaga się nowych zakupów. Sprawia mi to trochę problemów finansowych, ale analny jeździec w kryształowych jenotach, naszym ostatnim zakupie, sprawił, że z nową ochotą biorę w robocie nadgodziny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Martin Kigalison

    Nie tylko dojrzałe panie lubią futra…

  • Taka tam historia …(les, piss, scat, bdsm)

    Witajcie, na wstępie napiszę, że ta historia jest prawdziwa i nie jest fikcją literacką.  Była ona bardzo dawno temu, a mianowicie 40 lat temu. Opisuje ona moje przeżycia z moją partnerką życiową (wtedy ją jeszcze nie była) Karoliną.  Chyba od dziecka byłam lesbijką i zawsze spędzałam czas z dziewczynami, chłopcy mnie nie interesowali. Już pod koniec szkoły podstawowej miałam bliskie spotkania z koleżankami, później w liceum poznałam Karolinę i tak jesteśmy do dzisiaj razem. Historia przedstawi początek naszych nietypowych upodobań.

                Z Karoliną chodziłam od pierwszej klasy liceum, oczywiście naszą miłość ukrywałyśmy bardzo w tamtych czasach, natomiast spędzanie razem czasu na nauce i nocowanie u siebie nie było problemem i było całkiem normalne. Weekendy miałyśmy zawsze dla siebie bo rodzicie Karoli dużo podróżowali weekendowo.  Nasz wspólny seks i odkrywanie siebie był nieziemski i wspaniały, o czym będzie może inna historia, ale wracając do tej …., nie zawsze jest kolorowo i raz z Karoliną się pokłóciłyśmy i to bardzo bardzo. My papużki nierozłączki nie odzywałyśmy się do siebie , przestałyśmy nawet obok siebie siadać w ławkach i tak to trwało ponad 3 miesiące.   Poszło nam o jakaś bzdurę, ale to ja byłam winna, i doskwierała mi już bardzo samotność. Wpadłam na pomysł, że jednocześnie przeproszę Karolinę i zrobię jej prezent urodzinowy. Karola miała urodziny akurat w weekend i wiedziałam, że będzie siedzieć sama.  

                W dniu urodzin naszykowałam się specjalnie, pożyczyłam od mamy pończochy do pasa, szpilki i dużą kokardkę. Oczywiście wcześniej wszystko dokładnie ogoliłam i byłam piękna i pachnąca.  O godzinie 18:00 zapukałam do drzwi Karoliny, otworzyła ona sama. Na mój widok ją zatkało i znieruchomiała, z racji że nie odzywałyśmy się do siebie, wręczyłam jej tylko list z opisem „Przeczytaj”

    Karola wzięła od mnie list i zaczęła nerwowo czytać. Co jej napisałam.

    „Droga Karolinko wiem, że przesadziłam podczas naszej kłótni i bardzo cię chciałam przeprosić, to się nie powtórzy. Dzisiaj są Twoje urodziny i bardzo bym chciała się pogodzić, bo Cię Kocham.

    Jeżeli nie chcesz mnie znać zamknij mi drzwi przed nosem i cię już więcej nie będę nachodzić, jeżeli jeszcze coś do mnie czujesz to wiedz, że wpuszczając mnie, do środka podarowuję siebie w prezencje. Możesz ze mną zrobić dzisiaj co tylko sobie chcesz , jestem Twoja i przepraszam.”

     

    I tak stałam przed drzwiami i czekałam na reakcję Karoliny, widać że biła się z myślami. Ale ostatecznie zwyciężyła nasza miłość i zaprosiła mnie do środka.  Po przekroczeniu programu, zamknęła drzwi oraz się odezwała do mnie

    -No więc, chciałaś mnie przeprosić i ofiarujesz siebie w prezencie.

    -Tak Karola

    – Wiesz że bardzo mnie skrzywiłaś i że łatwo nie wybaczam, ale możemy spróbować dam ci szansę. Ale jestem na ciebie taka zła że będę cię cały dzień nazywać  „suką” lub „szmatą”.

    – Akceptuję wszystko ale mi wybacz

    – No to rozbieraj się szmato

    Ciężko było mi trochę to zaakceptować że tak do mnie mówi ale chciałam się pogodzić. Na sobie miałam tylko letni płaszczyk, więc jak go zdjęłam oczom Karoliny ukazałam się ja tylko w szpilkach , pończochach z dużą kokardą przewiązaną na brzuchu. Karolinę aż zamurowało, i pojawiły się dobrze mi znane jej iskierki i błysk w oku. A bardzo już potrzebowałam bliskości.

    – Czyli mówisz „suko” że jesteś prezentem i mogę zrobić z tobą Wszystko

    – Tak Karolinko

    W tym momencie dostałam w policzek i spojrzenie jakiego u Karoli nie widziałam.

    – Dzisiaj zwracasz się do mnie Pani, dam ci tak popalić że już nigdy się ze mną nie pokłócisz.  Na kolona, i idź do salonu a ja idę się naszykować.

    Padłam więc na kolana i zaczęłam iść w stronę salonu na czworakach jak mnie zawołała ponownie.

    – „Suko” Czekaj daj głos.

    To już było dużo , zacisnęłam zęby i zaczęłam szczekać. Z jednej strony chciałam uciec takie to było upokarzające, z drugiej kochałam moją Panią w tamtym momencie.  

    – Jesteś zdecydowanie za głośna muszę się zakneblować

    I w tym momencie zaczęła ściągać swoje majtki. Podeszła kazała otworzyć ustać i całe włożyła mi do buzi, i tak kazała odmaszerować do salonu.  Cała ta sytuacja bardzo mnie podnieciła, tym bardziej że poczułam znowu smak jej soków. Majteczki też były całodzienne więc pachniały i smakowały wybornie. Czekałam na Karolinę w salonie nie wiem ile minut ale czas dłużył się nie miłosiernie, stałam na klęczkach pośrodku salonu , z jej majteczkami w ustach i myślałam co będzie dalej , aż weszła ona. Aż przysiadłam , założyła tylko długie kozaki matki , także się ogoliła, oraz co ważniejsze przyniosła ze sobą akcesoria. A były to liny, linijka, spinacze do prania, i drewniana łyżka do mieszania kapusty. Kazała mi podejść i stanąć przed nią co, uczyniłam posłusznie. Zawiązała mi z tyłu ręce liną, że nie byłam zdana na jej łaskę.  Wyciągnęła mi majteczki z buzi i zagroziła że jeżeli po tym co mi będzie robić pisnę lub krzyknę będzie kara.  Stanęłam jak posąg i czekałam co zrobi. Karolina nieśpiesznie dotknęła mojej cipki która już była mokra.

    – O jaka Suka mokra jest dla Pani, ale  była niegrzeczna i trzeba ją ukarać. Cierpiałem 3 miesiące przez ciebie więc teraz zaboli. Karolina zaczęła zakładać na moją cipkę i sutki spinacze do bielizny. Ból był mi totalnie nieznany w połączeniu z podnieceniem stworzył dziwną mieszankę.  Jak już wszystko pozapinała kazała mi klęknąć , sama usiadła na kanapie rozłożyła nogi i kazała mi lizać cipkę. Piekły mnie piersi , cipka także, a ja dzielnie lizałam , Karolina dodała do tego lanie mojej dupy linijką, co nie ułatwiało sprawy.  Tak ją liżąc doprowadziłam ją do pierwszego orgazmu, a mój był niestety daleko.  I tak przez następny czas lizałem jej stopy, dupkę, cipkę, cycki – sama cierpiąc.  W pewnym momencie Karolina wstała, powiedziała że zaraz wróci bo musi do toalety, ale zanim wyjdzie to mnie przywiąże abym była grzeczna. I tak wylądowałam na podłodze z przywiązanymi nogami do kaloryfera , a rękami do stołu. Przynajmniej się zlitowała i zdjęła mi spinacze z cipki. I wyszła do Toalety, natomiast zaraz wróciła.

    – Wiesz suko – sprawdzimy czy zrobisz dla mnie dzisiaj wszystko ? Mój nektar już piłaś i wiem że to lubisz. Dziś nie tylko cię napoję.

     

    W sumie mi było wszystko jedno aby już zdjęła te cholerne spinacze z cycków, aż ją błagałam. Kucnęła nade mną i zaczęła mi sikać do ust, kazała mi wszystko wypić. Z racji że wcześniej już się bawiłyśmy w ten sposób, nie miałam z tym problemów i bardzo to lubiłam. Karola sikając wysłuchała mnie i zdjęła spinacze oraz zaczęła pieścić cipkę i lizać moje cycki. Byłam w raju.  Jak tylko skończyła sikać przesunęła się nad moje piersi i powiedziała „a to za karę moja suko”.  

    Wiedziałam co się święci i byłam przerażona. Pieszcząc moją cipkę , wypięta do mnie dupę z analną dziurką bezpośrednio nad moimi cyckami zaczęła przeć. Przez chwilę nic się nie działo, ale widziałam jak jej otworek zaczyna się otwierać i formuje się i wychodzi z niej kupka, prosto na moje piersi. Patrzyłam na ten pokaz przerażona i zafascynowana jednocześnie, podniecenie było poza jakąkolwiek skalą. Jak skończyła zeszła ze mnie podziwiać swoje dzieło. Ona także była mocno nakręcona i podniecona.  Na moich piersiach leżała kupka o dziwo bez intensywnego zapachu miała jakieś 10-13 cm długości oraz była dość gruba.  Karolina zrobiła coś czego się zupełnie nie spodziewałam, usiadała na mnie okrakiem tak że nasze cipki spotkały się razem i zaczęła się ocierać o mnie, językiem natomiast wodziła w okolicach kupki i moich piersi.  To podnieciło mnie jeszcze bardziej, w tej chwili Karola powiedziała „Zrób dla mnie wszystko”. Złapała w usta cały kawałek kupi tak że połowa wystawała i drugą połowę włożyła w moje zszokowane, rozdziawione usta. Trudno opisać co czuje się w takim momencie, pierwszy raz w życiu mają kupkę w ustach. Karolina mnie namiętnie całowała, a ja odwzajemniałam pocałunki, cały czas mając w ustach jej kupkę. W pewnym momencie Karolina przegryzła kawałek, pokazała i powiedziała jak mam przeżuwać po czym siadła cipką na moich ustach. Jednocześnie mieliłam w ustach jej kupkę oraz lizałam jej muszelkę, Karola co chwilę schodziła i sprawdzała jak jest przeżute i nie pozwalała połkną dopóki nie dojdzie. Z jej strony ona także przeżuwała jej porcję. W końcu Karolina patrząc mi w oczy połknęła swoją porcję oraz wydała z siebie dziki krzyk i doszła na mojej twarzy. Nie wiem jak ale podczas przełykania także dostałam orgazmu, a Karolina na koniec mnie jeszcze wylizała.  Jak już ochłonęłyśmy Karola nic nie mówiła, odwiązała mnie i czekała na moją reakcję. Zapytała się mnie czy „Bardzo przesadzała”,  i zaczęła przepraszać że to nie było zaplanowane i wyszło spontaniczne. Mimo że było to może się wydawać obrzydliwe, obie tego dnia zakochałyśmy się w tym fetyszu i został z nami do dnia dzisiejszego.  Można więc powiedzieć że Karolina dostała najwspanialszy prezent, ale tak naprawdę był cudowny dla nas obu.  

    P.S.  Jeżeli się spodoba mogę jeszcze kiedyś coś napisać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariolka