Category: Uncategorized

  • Wojaze Moni: Pan Listonosz – Przymiarka

    Otworzyłam drzwi będąc już kompletnie podekscytowana swoją paczką. Mój entuzjazm jednak szybko został starty z powierzchni ziemi albowiem w progu moich drzwi ukazał się on! — 180 cm wysokości, szeroki niczym ściana, jego postura przypominała bardziej rzeźbę jakiegoś greckiego Boga niżeli człowieka!
    Po chwili mojej analizy wyglądu kuriera, ten patrząc się chwilę na mnie jakby zmieszany, przemówił swoim głębokim aczkolwiek ciepło oraz niezwykle miło brzmiącym głosem:
    -Wszystko w porządku proszę pani? – Odezwał się kurier
    -Tak, tak. – Odpowiedziałam zdecydowanie zmieszana – rozumiem że Pan do mnie? Znaczy się, z paczką? – Spytałam retorycznie mężczyznę.
    -Oczywiście. Proszę tu podpisać – wyciągnął pokwitowanie oraz długopis wręczając mi ten drugi przedmiot.
    Szybko podpisałam co trzeba po czym już chciałam odebrać z umięśnionych rąk kuriera swoją przesyłkę, ten odezwał się:
    -Wie pani, nasza firma ma nowy punkt w regulaminie który mówi by odbiorca sprawdził zawartość paczki, czy nie jest uszkodzona i tak dalej. Więc prosiłbym panią by otworzyła ją pani i sprawdziła czy wszystko z nią w porządku. – objaśnił przystojny kurier
    I w tym momencie dotarło do mnie, że nie ważne jak wspaniałego kochanka bym nie miała, wcale nie muszę zatrzymywać się na jednym. Jeżeli stać mnie na jednego, to znaczy w takim razie że mogłabym mieć kogokolwiek tylko chcę. A akurat tak się złożyło że chcę jego! Pożądam tego kuriera!
    Po tych właśnie słowach o nowym regulaminie jego firmy, wpadłam na pomysł jak wpuścić go w swoje sidła…
    -Dobrze, nie ma problemu, tylko że w tej paczce znajduje się ubiór więc chciałabym go ubrać i zobaczyć czy jest dobry, w porządku? – Odpowiedziałam łagodnie, wciąż przeszywając kuriera stojącego przede mną wzrokiem bacznie się mu przyglądając.
    -Hmm, no dobrze, niech będzie. Poczekam tu na panią. – Rzekł kurier.
    -A bo wie Pan co, bo mi jednak chwilę to może zająć, proszę niech Pan wejdzie, usiądzie sobie w salonie i odpocznie. Założę się że na pewno jest Pan zmęczony, mogłabym też zrobić nam kawy? – Próbując grać zgodnie według swojego postanowienia sprzed chwili odpowiedziałam mężczyźnie.
    Kurier przez chwilę się wahał, mimo to, po chwili zdecydował się przekroczyć próg domu i wejść do środka.
    -No dobrze, myślę że chwila na złapanie oddechu w pracy mi nie zaszkodzi. Proszę iść śmiało sprawdzić paczkę a ja poczekam w salonie na sofie. – powiedział mężczyzna po czym udał się do salonu na sofę.
    W tym czasie ja prędko powędrowałam na górę do sypialni, zamknęłam drzwi po czym potrzebowałam chwili by dojść do siebie po spotkaniu z kurierem o wyglądzie greckiego herosa. Gdy już doszłam do siebie, zabrałam się za rozpakowanie swojej upragnionej paczki z bielizną.
    Do samej bielizny dobrałam się dość szybko. Bielizna była czarna, gustowna, miała pozłacane zapięcie od biustonoszu. Jednym słowem była boska! A na pewno warta była tych 1600 złotych które za nią dałam. No może jednak dał mój narzeczony ale to już inna sprawa.
    Po dokładnym obejrzeniu swojego zakupu, przyszedł czas na wdrożenie kolejnej części improwizowanego planu, czyli – Pokazu! Dokładnie tak! By móc uwieść Pana kuriera czekającego na dole będę musiała powołać się na swoje wdzięki osobiste którym mało który mężczyzna potrafiłby się oprzeć.
    Tak więc zaczęłam od zdjęcia swoje bluzy oraz białego podkoszulka odsłaniając również czarny choć wyglądający dużo gorzej biustonosz.
    Następnie zrzuciłam z siebie dopasowane czarne legginsy które odsłoniły kolejną część bielizny.
    Dalej pozbyłam się białych skarpetek. Po ich zdjęciu chwilę jeszcze przyglądałam się pomalowanymi na czarno paznokciami u stóp by zachwycić się dokładnie wykonaną przez mnie pracą.
    W końcu nadszedł czas na bieliznę. Rozpięłam swój czarny biustonosz uwalniając swoje jędrne piersi rozmiaru D. Moje sutki momentalnie stanęły dęba.
    Jako ostatnie zostały mi majtki. Szybko je zdjęłam zostając już całkowicie nago. Jako że stałam przed lustrem, popatrzyłam w nie i po krótkim spoglądnięciu na swoje cialo, dostałam małego samo zachwytu jako iż miałam prawo być z siebie dumna, ze swojej perfekcyjnej sylwetki, ponętnych atutów takich jak swoje naturalne piersi czy wyrzeźbiona na siłowni pupa. Atutów które będzie trzeba wykorzystać bym mogła zagarnąć coś dla siebie w całej tej sytuacji.
    Po chwili stania przed lustrem ubrałam się w swój zakup i z pewnością siebie zeszłam na dół. Kurier siedział spokojnie na sofie i wyczekiwał mojego powrotu.
    Weszłam więc do salonu jak gdyby nigdy nic i powiedziałam:
    -Myślę że wszystko pasuje jak ulał proszę pana. – powiedziałam stając przed kurierem siedzącym na sofie.
    Kurier w mig ku swojemu niedowierzaniu objął mnie całą swoim pewnym siebie wzrokiem po czym rzekł:
    -Och, to, to dobrze że wszystko pasuje. Mimo to, czy aby na pewno pani się nie krępuje stać tu tak ubrana? – Spytał wyraźnie zaskoczony.
    -Nie, spokojnie to żaden dla mnie problem. Jestem dość “otwartą” osobą jeżeli chodzi o pokazywanie siebie i swojego ciała. – odpowiedziałam z leki im uśmiechem na twarzy. – To jak, nadal ma Pan ochotę na tą kawę o której wspominałam wcześniej? – dodałam.
    -Tak, tak. Jasne, chodźmy. – powiedział wciąż lekko zszokowany całą sytuacją kurier.
    Weszliśmy do kuchni, Kurier zasiadł przy stoliku zaraz przy blacie do którego podeszłam i spytałam:
    -A jaką Pan piję? – zapytałam uprzejmie
    -Czarną. – rzucił próbując zachować względny spokój.
    -Oh, to tak jak ja, uwielbiam czarną. – odpowiedziałam mojemu gościowi.
    Odwróciłam się do kuriera tyłem by móc zaparzyć kawę z ekspresu stojącego na blacie. Stojąc tak lekko się wypięłam opierając się o blat. Czułam na sobie jego wzrok, wzrok który wędrował po moich całych pośladkach. Te uczucie tylko i wyłącznie utwierdziło mnie w tym, że wiem co robię i że mogę zaufać swoim umiejętnościom uwodzicielskim jak i niesamowicie seksownym atutom fizycznym….

    CIĄG DALSZY NASTĄPI… ;P

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monica25

    Oto druga już część opowiadania, mam nadzieję że się spodoba i że zostanie przyjęta ciepło.

    Będę starać się tworzyć regularnie, jeśli jednak zajmie mi to dłużej, wtedy nie będę się na siłę pospieszac 😉 

     

    Buziaki i do następnego! 

  • Zabawy z siostra cz.4 “Masaz”

    Rankiem następnego dnia szybko spakowałem plecak, oraz torbę podróżną I byłem już gotów, by wyruszyć ze znajomymi w góry. Pozostało mi tylko czekać na ich przyjazd. Mimo iż kochałem góry, to perspektywa spędzenia całego tygodnia poza domem, nie nastrajała mnie zbyt optymistycznie. Chciałem spędzać ten czas z Klaudią. Mogłem jednak liczyć tylko na to, że ten tydzień zleci bardzo szybko. O godzinie dziewiątej wreszcie pod nasz dom podjechał bus znajomych, którym mieliśmy wyruszyć ku przygodzie. Pozostało już tylko pożegnać się z wszystkimi. Najczulej zrobiła to Klaudia, która mocno mnie przytuliła. Sytuacja ta rozbawiła wszystkich, ponieważ nigdy wcześniej podobne obrazki nie były widywane w naszym domu. Potraktowaliśmy to jako żart. Jednak zarówno ona, jak i ja wiedzieliśmy, jaki był tego powód.

    Pożegnawszy się z rodziną zainstalowałem się w samochodzie. Z racji tego, że byłem ostatnią osobą, którą znajomi zabierali po drodze przypadło mi siedzenie w samym tyle. Nie przeszkadzało mi to zupełnie. Wręcz przeciwnie. Miałem nawet więcej miejsca, niż pozostali. Już po kilkunastu minutach poczułem wibrowanie telefonu w kieszeni. Od razu poprawił mi się humor. Wysłała mi zdjęcie, na którym przesłała mi słodkiego buziaczka, z podpisem „Uważaj na siebie I wracaj szybko”. Odpisałem jej, że po powrocie chcę dostać takiego całusa na żywo. Reszta drogi minęła mi dosyć szybko. Około trzynastej zameldowaliśmy się w Zakopanem. Pozostałą część dnia poświęciliśmy na zwiedzanie miasta, oraz na zakupy, niezbędne do górskich wędrówek.

    Wtorek przywitał nas przepiękną pogodą. Ten dzień mieliśmy przeznaczyć na rozruch przed bardziej ambitnymi wojażami. Podjechaliśmy autem do Kuźnic, skąd wyruszyliśmy dziarskim krokiem w kierunku Giewontu. O świcie ruch na szlakach był jeszcze stosunkowo niewielki, więc dotarcie na szczyt nie zajęło nam zbyt wiele czasu. Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy jeszcze w kierunku Kasprowego, skąd już po południu spokojnym krokiem wracaliśmy do Kuźnic. Wieczorem po kąpieli wysłałem siostrze zdjęcia, które dzisiaj zrobiłem i napisałem jej, że następnym razem pojedzie z nami. Odpisała, że bardzo chętnie, po czym życzyła mi spokojnej nocy I miłego następnego dnia. Kilka minut później dostałem kolejną wiadomość. To, co zobaczyłem sprawiło, że pomimo zmęczenia poczułem olbrzymie podniecenie. Łazienkowe selfie, na którym ubrana była tylko w czerwone majteczki, a jej długie czarne włosy ledwo zakrywały jej nagie piersi. Zrobiłem się od razu twardy. Wysłałem jej zdjęcie mojego sterczącego kutasa, z dopiskiem „patrz co ze mną robisz”. Odpisała tylko za pomocą emotki, przedstawiającej loda. Nie musiałem się zastanawiać o co jej chodziło. Patrząc na jej piękne ciało szybko doprowadziłem się do orgazmu. Chciałem, żeby mi w tym pomogła, no ale jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma… Wiedziałem, że pozostały pobyt w górach będzie się dłużył. Okazało się jednak, że narastające zmęczenie spowodowane wędrówkami sprawiło, że nawet się nie obejrzałem, a już nadszedł dzień powrotu do domu. Cieszyłem się niezmiernie, ponieważ chciałem znowu ją zobaczyć. Niestety nie było mi to dane. Gdy wróciłem wieczorem do domu, zastałem tylko rodziców. Klaudia była u koleżanki, a Dawid natomiast zaczepił się na wyjazd ze swoimi znajomymi, gdzieś nad jezioro. Ta wiadomość była dla mnie, jak miód na serce. Szybko sobie wszystko przekalkulowałem I wyszło mi, że rodzice od jutra zaczynają pracę na drugą zmianę, co oznaczało, że będę w domu sam z Klaudią, przez jakieś dziewięć do dziesięciu godzin. Nie mogłem się już doczekać jutrzejszego dnia. Myślałem, że nie zasnę. Okazało się jednak, że zmęczenie wygrało i nawet nie wiem, a już odpłynąłem do krainy snów.

    Rankiem, gdy wreszcie zmartwychwstałem i wygrzebałem się z łóżka, poszedłem zjeść śniadanie. Ucieszyłem się na jej widok. Przywitaliśmy się serdecznie, po czym zaproponowała, że zrobi mi kanapki. Przystałem na to ochoczo. Nie potrafiłem oderwać od niej oczu. Wiedziała o tym. Kusiła mnie zalotnym spojrzeniem i uśmiechem. Sposobem, w jaki oblizywała swój palec, ubrudzony majonezem. Wodziłem za nią oczami po całej kuchni, modląc się w duchu, żeby czas przyśpieszył i żeby była już trzynasta, czyli godzina wyjścia rodziców do pracy.

    Czas potrafi być złośliwy. Potrafi ciągnąć się niemiłosiernie, gdy chcemy, żeby coś szybko minęło. Potrafi też lecieć jak szalony, gdy chcemy zwolnić. Dzisiejszego dnia czas był nad wyraz łaskawy. Ani się obejrzałem, a wybiła trzynasta. Gdy tylko zamknęły się drzwi, za naszymi rodzicami, od razu pobiegłem na górę, do jej pokoju. Leżała na łóżku ubrana w moje ulubione spodenki, które więcej odsłaniały, niż zakrywały. Podszedłem do łóżka I usiadłem obok niej. Złapałem ją za rękę I podniosłem do pozycji siedzącej. Bez zbędnych pytań wdarłem się językiem w jej usta. Truskawkowa pomadka sprawiła, że zawirowało mi przed oczami. Chwyciłem za koszulkę I podniosłem do góry. Nie zdziwiłem się, że nie miała stanika. Było przecież bardzo gorąco, więc po co ta nikomu nie potrzebna część garderoby. Pomogła mi i zdjęła do reszty koszulkę. Jej lewa pierś idealnie pasowała do mojej dłoni. Oderwałem się od jej ust i złapałem w usta sutek jej prawej piersi. Był bardzo twardy. Zacząłem go ssać namiętnie i przygryzać zębami. Do moich uszu dotarł znajomy i jakże lubiany przeze mnie dźwięk jej dyszenia. Uwielbiałem słuchać, jak jej oddech staje się przyśpieszony i głośny. Złapałem ją za nogę, wciąż gryząc sutek I przesunąłem dłoń wyżej, w kierunku łona. Wtedy jednak odsunęła się ode mnie i zacisnęła uda, uniemożliwiając mi dalsze wojaże. Powiedziała mi, żebym na chwilę zaczekał. Wstała z łóżka I zaczęła szperać w komodzie, szukając czegoś. Widok jej dużej dupy, opiętej tymi ciasnymi spodenkami, które mocno wrzynały się między pośladki, sprawił, że musiałem włożyć sobie rękę w spodnie I poprawić kutasa, bo zrobiło mi się trochę niewygodnie. Wreszcie znalazła to, czego szukała. Był to olejek do masażu. Obróciła się w moją stronę, przerywając mi podziwianie jej tyłka i powiedziała „Pieść mnie. Wymasuj mnie całą”. Nie musiała mnie prosić o to. Rozłożyliśmy na łóżku kilka ręczników, żeby nie zabrudzić pościeli olejkiem. Klaudia położyła się na plecach i czekała na moje zabiegi. Ja natomiast zapragnąłem jeszcze przez chwilę pocałować jej truskawkowa usteczka. Po chwili jednak oderwałem się od niej i powiedziałem, żeby położyła się na brzuchu. Posłuchała bez sprzeciwu. Uklęknąłem, a jej nogi znalazły się między moimi. Podniosłem jej włosy do góry i wylałem kilka kropli olejku na jej szyję, oraz większą ilość na plecy. Swój masaż zacząłem od karku, schodząc systematycznie w dół, aż do jej pleców. Nie jestem żadnym fizjoterapeutą, czy masażystą, ale z każdym uciskiem mięśni barków czułem, że Klaudia zaczyna się rozluźniać. Po rozmasowaniu barków, przyszła kolej na ręce. Od dłoni powędrowałem w górę, aż do ramion. Włożyłem ręce pod jej pachy, gdyż to miejsce również nie mogło zostać pominięte. Nachyliłem się nad nią i pocałowałem ją w szyję. Z radością odkryłem, że olejek nie posiada żadnego smaku. Zauważyłem również, że moja koszulka jest już mokra od olejku, więc szybko ją zdjąłem i wróciłem do moich zabiegów. Przeciągnąłem dłońmi wzdłuż kręgosłupa i zataczając łuk wróciłem do góry pleców. Powtórzyłem te ruchy kilka razy. Wiedziałem, że jest już zupełnie rozluźniona. Zmieniłem pozycję i uklęknąłem za nią, na skraju łóżka. Rozlałem olejek po obu nogach. Dźwignąłem jej nogę i zgiąłem w kolanie, po czym zacząłem masować jej stópkę. Od pięty przesunąłem się poprzez śródstopie, aż do jej paluszków, które również wymasowałem. To samo uczyniłem z drugą nogą. Jej stopy były moim ogromnym fetyszem, więc gdy tylko skończyłem je masować, od razu zacząłem ssać jej paluszki, zaczynając od najmniejszego w prawej nodze, a kończąc również na najmniejszym w lewej. Na koniec tych zabaw kilka razy ugryzłem ją w pięty, co wywołało wybuch jej śmiechu. Złapałem za łydki i masując jej silne mięśnie, przesunąłem się wzdłuż jej „kitek”, aż wreszcie dotarłem do pośladków. Moje spodnie również były już całe brudne od oleju, a poza tym bardzo mi przeszkadzały, więc postanowiłem je zdjąć. Po chwili byłem już zupełnie nagi i wtedy powiedziałem jej, żeby teraz położyła się na plecach. Jej piękny uśmiech, gdy zobaczyła mnie gołego zniewolił mnie. Od razu wskoczyłem na łóżko i usiadłem znowu na jej nogach. Sporą część oleju wylałem na piersi, oraz brzuszek, który zacząłem masować w pierwszej kolejności. Jednak już pi chwili moje dłonie ugniatały jej duże jędrne piersi, szczypiąc co chwilę twarde i stojące sutki. Przesunąłem się wyżej i mój twardy kutas zaczął się ocierać o materiał jej spodenek. Pochyliłem się, napierając na nią mocniej, a zębami złapałem płatek jej ucha. Włożyłem język w jej ucho. Nie spodziewałem się, że będzie to tak czułe miejsce. Zaczęła jęczeć i wić się pode mną. Kontynuując wdzieranie się w jej ucho rozpiąłem guzik, oraz suwak spodenek. Zsunąłem się z niej I zerwałem z niej ostatni element ubioru. Spodenki były tak mokre, jakby dopiero wyszła w nich z basenu. Powąchałem je. Pachniały wspaniale. Szybko jednak odłożyłem je na bok. Klaudia rozłożyła nogi, zapraszając mnie do siebie. Przywarłem ustami do jej ociekającej i gorącej cipeczki. Smakowała równie cudownie, jak pachniała. Zabawiając się z jej łechtaczką poczułem, że zaczyna dochodzić. Byliśmy sami w domu, więc nie przejmowałem się jej głośnymi jękami i dyszeniem. Wręcz przeciwnie. Sprawiło to, że moje podniecenie również wzrosło do granic możliwości. Cieszyłem się, że znowu udało mi się doprowadzić ją do orgazmu. Zlizałem z niej resztę jej rozkosznych soków i po chwili położyłem się obok. Wyglądała jak bogini, leżąc nago, z włosami rozrzuconymi w nieładzie.

    Mógłbym tak patrzeć na nią godzinami. Klaudia jednak postanowiła się odwdzięczyć. Podniosła się i chwilę później to ona klęcząca nade mną, wypinając w moją stronę dupę. Poczułem, jak jej usta zaciskają się na moim kutasie. Położyłem dłonie na jej dużych, jędrnych pośladkach i zacząłem je pieścić, pompy jej słów, że mam ją wymasować całą. Przyciągnąłem ją nieco do siebie i zacząłem całować pośladki, zbliżając się ustami w kierunku rowka. Wypięła się mocniej, rozchylając przy tym pośladeczki. Zacząłem całować cały jej rowku, by wreszcie zatrzymać się na dłużej na dupce, którą objąłem w końcu ustami. Językiem zaś zacząłem pieścić jej słodkie zwieracze. Najpierw delikatnie, by po chwili napierać na nie coraz mocniej, aż wreszcie wślizgnąłem się w jej odbyt. Byłem w raju. Poczułem znowu to ssanie na kutasie, jakbym włożył go w rurę odkurzacza, a mój język został mocniej ściśnięty przez jej zwieraczki. To mi wystarczyło. Wystrzeliłem spermą w jej ustach. Nie przestawała ssać, do póki nie wydarła że mnie ostatniej kropli spermy. Nie wiem, gdzie się tego nauczyła, ale loda robiła jak zawodowa aktorka. Ja natomiast wciąż zachłannie błądziłem po jej dupce. Wiedziałem, że będzie to mój kolejny fetysz związany z Klaudią. Do tej pory tylko podziwiałem jej tyłeczek. Teraz wiedziałem też, jak wspaniale smakuje. I chciałem więcej i częściej.

    Zeszła ze mnie i położyła się znowu obok. Oboje zaspokojeni przytuliliśmy się do siebie. Nie był to jednak ostatni akt tego dnia.

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wielicki
  • Czesc siodma: Malgosia, odcinek pierwszy.

    Sprawy potoczyły się niestety tak, że od jakiegoś czasu nie miałem kontaktu z Iwoną. Może i dobrze, motylki w brzuchu na myśl o niej już nie były tak silne jak po pamiętnej wizycie w sypialni. Owszem, ciągle chodziło mi po głowie te jej wyznanie o przyjaciółce no i obraz nagiej Iwony na mnie, przede mną i pode mną też nie chciał opuścić mojej głowy.

    Jak zapewne pamiętacie, jakiś czas temu zwolniła się moja sekretarka. Pożegnałem ją bez żalu, jestem wzrokowcem, służbowo nie wybijała się jakoś specjalnie, za to aparycję miała hmmm, ujmę to delikatnie – średnią.

    Szczęście dla mnie, że nową ja miałem przyjemność wybierać. I nie zamierzałem skupiać się tylko na referencjach i CV.

    Ilość kandydatek miło mnie zaskoczyła, proces rekrutacji trwał długo, ale mieliśmy czas, bo poprzednia nie odeszła z dnia na dzień. Zapraszałem na rozmowę praktycznie 3-4 dziewczyny tygodniowo po uprzednim odseparowaniu tych, które paliły się już w CV. 55 lat? Come on. Wiem, seksistowskie to, ale co poradzę. Jak kupuję auto to ma być wygodne i cieszyć oko. Umiejętności? Ależ proszę bardzo, prawo jazdy kategorii B i nic poza tym. Nosz kurwa, potrzebne sekretarce jak świni siodło. Ogólnie mam wrażenie, że laski kończą średnią szkołę i już są pewne, że kariera w dużej firmie stoi otworem. No nie, chyba, że w McDonaldzie, to bardzo duża firma.

    Kandydatki zjawiały się jedna za drugą, a ja z racji dużego zainteresowania nie śpieszyłem się z wyborem.

    Ta nie. Ta też nie. Ta może. Ta nie. Ta zdecydowanie nie, a kysz brzydalu. O, ta bardzo na tak. I tak wielokrotnie.

    Sporo fajnych dupeczek, niestety z siankiem w główkach.

    Po ponad trzech miesiącach nie miałem już wyboru, stara sekretarka odeszła pozostawiając puste biurko, ale nie było to problemem, bo akurat trafiło na sezon urlopowy, gdy firma pracuje w zasadzie rozpędem wypracowanym wcześniej, wszystko samo się dzieje.

    Na moim biurku leżała kupka kandydatek, które zaliczyłem do drugiego etapu selekcji. Nieśpiesznie przeglądałem jedne dokumenty za drugimi. Listy motywacyjne przeglądałem pobieżnie, wiadomo, że ludzie tam piszą co im do głowy wpadnie. Treść mało dla mnie znaczyła, zwracałem uwagę na stylistykę, ortografię i to czy to jest z jakiegoś wzorca z internetu, czy kandydatka włożyła w to jednak trochę pracy. Starałem się przyporządkować konkretne CV do osoby.

    Hmmm, pani Wioletta. Wysoka, krótkowłosa, uroda przeciętna ale akceptowalna. Ubiór schludny, ale niestety obcas niski. Żółta kartka.

    Pani Grażyna. Młoda dziewczyna, może nawet trochę za młoda. Aparycja świetna, ubiór nienaganny, figura bardzo dobra, ale mało doświadczona. Owszem, angielski i niemiecki bardzo dobry, ale nic poza tym. Ciekawa z wyglądu i niewiele więcej.

    Pani Iwona. Imię ładnie mi się kojarzące, niewysoka, ale szczuplutka, figura sportowa. Krótka spódniczka, kuszące szpilki, niestety makijaż nietrafiony. Szkoda, ale dajmy jej szansę.

    Pani Milena. Noo, tutaj bardzo sympatycznie. Jakieś metr siedemdziesiąt wzrostu, luźna koszula z dużym dekoltem, długie włosy, z twarzy podobna do Jennifer Aniston. Długie nogi. Może być, bardzo interesująca.

    Niejaka Małgorzata. Lat 42 wg CV. I na tyle wyglądająca. Surowa – takie przyszło mi do głowy pierwsze określenie jak ją zobaczyłem. I wyniosła. ale głos miała ciepły. Czarna spódniczka, czarna bluzka opinająca spore piersi, czarne długie włosy. CV bogate i ciekawe. Może coś z niej będzie.

    I tak jeszcze kilka kolejnych CV przeszło przez moje ręce. Odrzuciłem w sumie z tego 2 najgorsze, pozostałe rozłożyłem wachlarzem na stole w sali konferencyjnej i nie mając innego sensownego pomysłu poukładałem je w kolejności od najmniej atrakcyjnej do najbardziej. Na wierzchu znalazła się Małgorzata. Przez kilkanaście następnych minut obdzwaniałem wszystkie kandydatki, tylko jedna się wykruszyła “już znalazłam pracodawcę”, jakaś Joanna, nie mogłem skojarzyć która to. Skoro jej nie zapamiętałem to znaczy, że nie było co.

    Na końcu zadzwoniłem do Małgorzaty. Ciepły głos, lekko zniekształcony przez telefon, brzmiał miękko ale profesjonalnie. Już plusik, skoro ma odbierać telefony od kontrahentów, to niech będzie to właśnie taki głos.

    “Tak, jestem zainteresowana, oczywiście, będę punktualnie, oczywiście, dziękuję za telefon, do jutra, do zobaczenia” – lała miód na moje uszy.

    Następnego dnia wyszykowałem się do pracy z trochę większą dbałością o detale niż zwykle. Profilaktycznie wdziałem nowiutką bieliznę, ogoliłem się staranniej niż to robię zazwyczaj jeśli to możliwe. Pracodawca musi świecić przykładem, czyż nie?

    W drodze do pracy czułem ekscytację, ten etap rekrutacji będzie bardziej drobiazgowy niż pierwszy, który był tylko sitem odrzucającym plewy. W korku wyobrażałem sobie każdą z kandydatek jak mogą wyglądać nago, najbardziej podobała mi się Milena, pewnie przez te skojarzenie z Jennifer Aniston. W spodniach poczułem delikatne mrowienie.

    Poruszając się leniwie w korku rozejrzałem się na boki, nie było opcji aby ktoś zauważył, położyłem więc dłoń na rozporku i delikatnie zacząłem rytmicznie uciskać, myśląc sobie o tej Milenie. Automatyczna skrzynia biegów to wynalazek dla takich zboczeńców jak ja, jedna ręka jest wolna. Wyobraziłem sobie, jak rozpinam guzik za guzikiem tę jej obszerną koszulę, odsłaniając biały koronkowy stanik. Członek już stał i musiałem go poprawić dla wygody. Oparła się o brzeg biurka, przygryzając wargę, wodząc oczami po mojej twarzy. Rozpiąłem tę koszulę całkowicie odsłaniając płaski brzuch, Milena zaczęła podciągać spódnicę do góry. Nieeeee, nie, nie, w tym momencie przegoniłem ją z głowy bo zaczynało się robić zbyt erotycznie a byłem już dwie przecznice od firmy.

    W bramie zatrzymał mnie wartownik.

    – Jakaś pani czeka na pana, w sprawie pracy.

    – Poproś ją, a następne wpuszczaj i kieruj do mojego biura.

    Spojrzałem na zegarek, przyszła 15 minut za wcześnie, nawet kawy sobie nie zrobię, minus moja droga.

    Z wartowni wyszła elegancka kobieta, wysiadłem i otworzyłem drzwi pasażera.

    – Zapraszam, będzie szybciej.

    Podziękowała i wsiadła. Widać było, że podoba jej się ta podwózka. Za cholerę nie pamiętałem jak się nazywa.

    – Czyli chce pani dla nas pracować?

    – Tak, jesteście dużą firmą z renomą – bla bla bla, standardowe formułki, mogłaby się bardziej postarać. Opalone nogi ładnie się odcinały od jasnej skóry na siedzeniu.

    Zaparkowałem pod biurem, otworzyłem drzwi i zaprosiłem do środka.

    – Nikogo nie ma – lekko się speszyła.

    – Nikogo, sezon urlopowy, zamykamy firmę na tydzień, dobry sposób aby ludzie mieli choć tydzień bez myślenia o pracy. Pozostałe tygodnie na zakładkę. Ale potem ostro do pracy – pokrótce wyjaśniłem zasady i spojrzałem szybko w plik papierów szukając imienia – napije się pani czegoś, pani Magdo?

    – Nie dziękuję, nie chcę robić kłopotu.

    Kilkanaście minut później wiedziałem, że to nie ta. Owszem, nic negatywnego, ale też nic co by mnie do niej ciągnęło. Służbowo oczywiście.

    Po kolei w odstępach większych lub mniejszych zależnie od przebiegu rozmów pojawiały się kolejne potencjalne pracownice. Niestety nie były wystarczająco dobre, albo ja za wysoko postawiłem poprzeczkę. Z kandydatki na kandydatkę coraz bardziej czekałem na Milenę i Małgorzatę. Były najlepiej się zapowiadające po pierwszym etapie no i Milena miała już u mnie plusa za wyimaginowane zbliżenie w samochodzie.

    W końcu zjawiła się Milena. Punktualnie, godzina 13-ta zastukała w uchylone drzwi do mojego biura. Spojrzałem znad klawiatury laptopa i zobaczyłem długonogą postać ubraną typowo jak na sekretarkę. Średniej wysokości buty na sporym lecz topornym obcasie, spódnica za kolana, bluzka, torebka. Nic powabnego poza nogami, cały czar prysł. Jennifer Aniston odpłynęła w niebyt. Porozmawialiśmy o charakterze pracy, zakresie obowiązków, benefitach jakich może się spodziewać. Ciut roszczeniowa, ale w granicach rozsądku. Podziękowaliśmy sobie za spotkanie, odprowadziłem kurtuazyjnie do drzwi i pożegnałem. Niestety nawet chód miała zwyczajny. Jaka szkoda. Ale mimo, że czar Jennifer prysł, wskoczyła na pierwsze miejsce, może w stylówie zwyczajnie miała gorszy dzień. Zrzucić ją mogła jedynie ostatnia kandydatka – Małgorzata.

    Wyżej wspomniana stanęła w drzwiach mojego biura jakieś dwie minuty przed drugą.

    Zanim to się stało usłyszałem w oddali dźwięk otwieranych drzwi a potem stuk stuk stuk. Drzwi do mojego biura pozostawały otwarte, dźwięki z zewnątrz dochodziły niczym nie wytłumione. Kroki kolejnej kandydatki podobne do tych w wykonaniu Iwony, ale szybsze, energiczniejsze. Poczekałem aż stuk stuk dotrze do mojego progu i spojrzałem w kierunku skąd dochodził dźwięk.

    Kobieta w świetle drzwi znieruchomiała z ręką w połowie drogi do zapukania we framugę, ale widząc że odnotowałem jej nadejście opuściła rękę.

    – Zapraszam – powiedziałem z lekko ściśniętym gardłem, bo to co zobaczyłem przerosło moje oczekiwania.

    Weszła lekko kołyszącym wzrokiem, aż pożałowałem, że podłoga mojego biura pokryta jest miękką wykładziną a nie czymś twardym, nie było słychać dźwięku obcasów.

    Małgorzata poprzednim razem ubrana zachowawczo i surowo tym razem postawiła na styl wampa.

    Pięknie opalone stopy odziane były w buty na wysokim obcasie, nie wiem jak się one fachowo nazywają, ale chyba sandałki na obcasie. Spróbujcie to sobie wyobrazić – cienka podeszwa, z bardzo wysokim cienkim obcasem a stopę i kostkę oplatają tylko cienkie paski skóry, noga praktycznie jest goła. I to właśnie było to. Na tle tych czarnych butów i opalonych stóp mocno odcinał się biały lakier na końcówkach jej paznokci, równiuteńko przyciętych. Ależ piękne stopy, trafiła idealnie w moje gusta. Wyżej odziana była w obcisłe czarne jeansy (chyba lubi ten kolor) lekko poszarpane tu i ówdzie. Może nie do końca biurowy strój, ale co tam. Beżowy grubo tkany sweter dopełniał stroju. Jak on się trzymał na ramionach to zupełnie pojęcia nie mam. Góra tego swetra nie leżała na opalonych ramionach tylko tworzyła poziomą linię przebiegającą przez klatkę piersiową między szyją a piersiami. Nie zauważyłem żadnych ramiączek od stanika. Całości dopełniały wielkie skomplikowane kolczyki bujające się w rytm jej chodu i cicho brzęczące przy ruchach głowy oraz wielkie okulary w cienkiej oprawce. Miała je poprzednio? Chyba nie, zapamiętałbym. Długie paznokcie opalonych dłoni również kończyły się białym paskiem lakieru. Makijaż twarzy ograniczał się do brwi, usta miała naturalne. Teraz zwróciłem uwagę, że są całkiem spore, może to te okulary optycznie zmieniły proporcje twarzy.

    Wstałem i dłonią wskazałem miejsce przy małym stole konferencyjnym jaki stoi w moim biurze.

    – Zapraszam, napije się pani czegoś?

    – Nie, dziękuję – o ja, ale cieplutki głos.

    Zarzuciła długie czarne włosy na przód owiewając mnie delikatnym słodkim zapachem, przygładziła je ręką i usiadła lekko wyciągając stopę do przodu. Odruchowo spojrzałem w dół, przepiękna stopa, rany boskie, ale bym pieścił. Wielkie kolczyki zachybotały się wypełniając chwilę ciszy brzęknięciem. Rozgoniłem w głowie kosmate myśli.

    – Cóż pani Małgorzato, cieszę się, że panią ponownie widzę – standardowa grzecznościowa formuła.

    – Z wzajemnością – odparła tym samym – dlaczego jest tak pusto?

    Powtórzyłem historię o sezonie urlopowym.

    – To znaczy, że pracuje pan sam?

    – Samiusieńki, no i pan Władek przy szlabanie. Dzisiaj przyszedłem tylko w celu rekrutacji.

    – A mogę spytać czy ma pan dużo chętnych? – nie siliła się na jakiekolwiek konwenanse.

    – Hmmm, w pierwszym etapie było naprawdę dużo, to żadna tajemnica, do dzisiejszego nazwijmy to finału przeszło niecałe 10, pani jest dzisiaj ostatnia.

    Siedziała wyprostowana jak struna, wyprostowanymi palcami poprawiła okulary, na krawędzi pięknej dłoni zauważyłem delikatny szlaczek tatuażu, ale nie zauważyłem co to było. Poczułem delikatne ukłucie adrenaliny i czegoś jeszcze. W spodniach.

    – Ostatnia? Czyli już po mnie nikt nie przyjdzie?

    – Nie, jest pani ostatnia – potwierdziłem – a dlaczego pani pyta o ilość chętnych?

    – Lubię wiedzieć na czym stoję.

    – OK, ja też lubię, dlatego też pozwoli pani, że przejdziemy do meritum.

    Kilkanaście kolejnych minut minęło nam na wymianie oczekiwań, rozmówczyni dawała nienachalnie poznać, że się ceni zawodowo i zbliżając się do końca rozmowy czułem, że ma ku temu podstawy, była rzeczowa i znała się na tej robocie. I była przede wszystkim pewna siebie. Przyglądałem się jej uważnie starając się to ukryć. Z początkowej wyniosłości niewiele zostało, z czasem rozmowa stawała się luźniejsza. Z metrykalnych czterdziestu dwóch lat z każdą minutą coś ubywało a i jej ubiór ją odmładzał. Oczywiście poruszyliśmy temat jej zarobków. Zażądała stawki dość wysokiej jak na pracę sekretarki, wyższej niż zarabiała poprzedniczka, ale cóż – prawa rynku są nieubłagane, mogłem się na taką stawkę zgodzić.

    – W sumie wiem o pani już chyba wszystko co chciałem. Niech mi jednak pani jeszcze powie – co pani w sobie ceni najbardziej?

    Do tej pory siedziała wyprostowana, nie korzystając z oparcia krzesła, teraz opadła na nie i założyła nogę na nogę.

    Nie udało mi się uciec oczami od podniesionej teraz stopy, doskonale widocznej. Idealna opalenizna, gładka skóra i te paznokcie. Naprawdę rzadko widuję tak zadbane stopy. Ucisk w spodniach narastał, a moje spojrzenie nie uszło uwadze pani Małgorzaty. Poruszyła stopą.

    – Właśnie to – odpowiedziała.

    – Czyli co – nie załapałem.

    – Wystarczy, że kiwnę palcem albo nogą i faceci głupieją.

    – Pani Małgorzato… – próbowałem zaprotestować, ale mi przerwała.

    – Jaka pani? Małgorzata a z czasem pewnie Gosia, skoro będę dla ciebie pracować – no tu mnie wyrwało z kapci, zaraz, co się dzieje?

    – Nie bardzo rozumiem… – musiałem głupio wyglądać, bo byłem naprawdę zaskoczony.

    – Nie, no jasne, bo ja głupia jestem. Widzę przecież jak na mnie patrzysz, podobam ci się – i zaczęła bawić się włosami.

    – No, eeee, nie, no tak, ale… – szybko, szybko, znaleźć język w gębie! Poczułem że się lekko czerwienię, poruszyłem się nerwowo na krześle.

    – Daj spokój, jesteś na przegranej pozycji – w tym momencie postawiła stopę na krawędzi mojego krzesła między moimi udami. Ciśnienie mi podskoczyło ale odnalazłem w sobie rytm.

    – Dlaczego na przegranej, możemy wywalczyć remis – próbowałem wyrównać szanse.

    – Możesz walczyć, ale przegrasz – miażdżyła mnie dalej, jej dłoń z włosów przesunęła się na krawędź dekoltu, złapała za krawędź i pomału gruba wełna milimetr po milimetrze zaczęła zsuwać się odsłaniając powolutku coraz większy obszar jej skóry. Oczom moim ukazała się góra piersi, sam ten kawałek dawał rozeznanie, że ma czym się pochwalić. I wyglądało, że faktycznie nie ma stanika. Dotknąłem wierzchu jej stopy i powiodłem wzdłuż niej w kierunku kostki. Kutasa miałem już gotowego i na nieszczęście upchanego na bok. I nie mogłem go poprawić tak po prostu, żeby nie wyglądało to głupio.

    – Widzisz, już przegrałeś – zaśmiała się. No i w sumie miała rację.

    – Wyrachowana jesteś – podjąłem jej grę i sięgnąłem obiema dłońmi do zapięcia jej buta. Przekręciła stopę tak aby mi to ułatwić.

    – Na pewno jesteśmy sami? – upewniła się.

    – Sami.

    – A wartownik nie przyjdzie?

    – A po co? Pewnie ogląda coś w telewizji.

    Moje palce błyskawicznie poradziły sobie z zapięciem a brzeg jej swetra zjechał już mocno w dół. Widziałem krzywiznę obu jej piersi, widziała że patrzę i czekam co dalej, więc zatrzymała rękę.

    – Dawno nie widziałem takich pięknych stóp – to była szczera prawda.

    – Mam fioła na ich punkcie – odparła.

    – Teraz ja też – mówiąc to wysupłałem jej stopę ze skórzanych paseczków a but spadł z głuchym odgłosem na miękką podłogę. Ująłem te dzieło sztuki w dłonie delektując się miękkością jej skóry, ale szybko wyswobodziła się kładąc stopę na moim kroczu.

    – Uuuu, proszę proszę, ależ wygrywam! – zaśmiała się czując twardy kształt.

    – Nie będę ci ściemniał, wygrywasz – zsunąłem się odrobinę, aby ułatwić jej masaż mojego członka, ciągle upchanego w bok. Na jej ustach pojawił się szeroki uśmiech. Sweterek podjął podróż w dół i w końcu zobaczyłem skrawek otoczki sutka. Wyraźnie ciemniejszy od opalonej skóry, wielkości maksymalnie pięciu centymetrów. Sweterek podążał dalej zsynchronizowany z ruchami jej stopy na moim kroczu. Nie wiedziałem na czym skupić uwagę, na jej piersiach, coraz bardziej widocznych czy na jej stopie wykonującej zmysłowy taniec.

    Gładziłem wierzch jej stopy delikatnie dyktując tempo i siłę pieszczot, ale zdawała się w ogóle nie słuchać.

    Sweterek dotarł do sutka, zawahał się chwilę, po czym napięcie materiału zostało pokonane i moim oczom ukazała się cała kształtna pierś.

    – Ups – kokieteryjnie szepnęła Gośka, zrobiła niewinną minkę, zatrzepotała rzęsami i przygryzła paznokieć. Teraz zobaczyłem tatuaż, piórko, banalne – to niechcący…

    – Tak, niechcący… Co jeszcze zrobisz niechcący?

    – A co byś chciał?

    Bez słowa sięgnąłem do rozporka, nawet nie dlatego, żeby od razu ją przelecieć, ale dlatego, że ucisk stał się niewygodny, członek ciągle był upchnięty niewygodnie w bok. Powstrzymała mnie od razu.

    – Hola hola, gdzie z łapami – skarciła mnie i trochę zwątpiłem, ale zaraz sytuacja się wyjaśniła.

    – To robota porządnej sekretarki – zabrała stopę, zsunęła sweter z drugiej piersi, żeby mieć wygodniej, pochyliła się i sięgnęła do mojego rozporka.

    Rozparłem się wygodnie a ona pomasowała mnie otwartą dłonią przez spodnie. No uwolnij go wreszcie, kobieto!

    – Chyba ci się podoba?

    – Dziwisz się, szprycha z ciebie.

    – Wiem – odparła krótko a jej zgrabne palce poradziły sobie z guzikiem spodni ale na tym poprzestała. Wyprostowała się i szybkim ruchem pozbyła się swetra. Była równiuteńko opalona, bez śladu nawet od kostiumu kąpielowego. Oparła się z powrotem, wyciągnęła do mnie nogę, tę ciągle obutą.

    – Poproszę – zakomenderowała.

    Ciągle myśląc o niewygodnym ułożeniu kutasa rozpiąłem sprzączkę i drugi but poleciał gdzieś w głąb gabinetu. Złapałem jej stopę i próbowałem pocałować, ale się wyrwała.

    – A nie ma tak dobrze, musisz zasłużyć – droczyła się ze mną a jej dłonie zaczęły tańczyć po skórze w niebezpiecznej odległości od piersi.

    – No dobra, grajmy w tę twoją grę – rozsiadłem się wygodnie dając do zrozumienia, że na coś czekam, nie dałem dłużej rady i sięgnąłem pod bokserki poprawiając penisa. Uuu, jaka ulga…

    – O ty, coś tam znalazłeś?

    – Przekonaj się.

    Gośka wstała, stanęła w lekkim rozkroku nad moim udem. Ręce odruchowo wystartowały do jej piersi, od razu dostałem po łapach.

    – Prosił cię ktoś? – spytała ale bez złości. Złapała moje dłonie i położyła sobie na udach – tu możesz.

    Rozpięła mi guzik koszuli i powiodła palcem po moim policzku, poczułem słodki zapach z nadgarstka. Stała taka wyprostowana i władcza nade mną a moje dłonie błądziły po jej zwartych udach. Panna patrzyła mi z góry w oczy, ciężkie piersi wisiały przede mną, ale za każdym razem gdy moje ręce zbłądziły w okolice wnętrza jej ud lub pośladków dostawałem po łapach, więc do piersi nawet nie startowałem. W końcu Gosia lekko kucnęła i zaczęła ocierać się kroczem o moje udo. Przysiągłbym, że czuję ciepło bijące z niej przez spodnie. Objęła mnie za szyję i ruchem jak ze striptizu przerzuciła drugą nogę tak, że teraz stała nade mną okrakiem. Pochyliła się i zbliżyła piersi do mojej twarzy a jej włosy przyjemnie mnie łaskotały po twarzy. Ale kiedy tylko poczuła, że chcę poczuć ją na ustach natychmiast się odsunęła przytrzymując mnie rękami.

    – Czyli rozumiem, że się dogadaliśmy? – spytała i rozpięła mi kolejny guzik koszuli.

    – No nie jestem przekonany.

    – Spodziewałam się, że nie będziesz.

    Odrzuciła włosy do tyłu, jej kolczyki głośnym dzyń dzyń wyraziły swoją dezaprobatę.

    – Po co ci te okulary? – spytałem – wyglądają na zerówki.

    – Brawo szefie – zadrwiła – bo to są zerówki. Podobno lepiej w nich wyglądam.

    Nie wiem, czy lepiej, ale na pewno dodają tego czegoś do jej twarzy.

    – A czy… – chciałem jeszcze o coś zapytać, ale zakryła mi usta dłonią, ach ten zapach, i kołysząc biodrami na lekko ugiętych nogach zaczęła się zniżać coraz bardziej i bardziej, aż w końcu jej cipka spotkała się z moim kutasem. Przez spodnie rzecz jasna. Kolejny guzik mojej koszuli przegrał batalię z jej palcami.

    – Negocjator się znalazł… – mruknęła a jej krocze zaczęło miarowo przesuwać się w przód i w tył, ocierając się o mnie.

    Zabrała rękę z moich ust, moją dłoń poprowadziła wzdłuż swojego uda, przez biodro, tułów aż w końcu położyła ją sobie na piersi.

    – Tak możesz – zakomenderowała tonem nie znoszącym sprzeciwu i przyspieszyła tempo ocierania się. Kolejny guzik koszuli pożegnał się ze swoją dziurką. Ależ chciałem ja przywitać się z dziurką Gosi…

    Ręka na piersi próbowała wyczuć upodobania Gosi, druga ręka odszukała klamrę jej paska w spodniach, ale szybkie pacnięcie przekonało mnie, że ona tego nie chce.

    – Czego ty chcesz? – spytałem więc.

    – Tę robotę chcę, podoba mi się to co tu widzę – zupełnie nie wiem czy miała na myśli firmę, mnie, czy to co się tu wyprawiało.

    Jej biodra nie poruszały się już tylko w przód i w tył, doszedł również ruch na boki, zwiększył się również nacisk. Poczułem, że koszula rozchyla się na boki, całkowicie już rozpięta.

    – Jesteś blisko zatrudnienia – wydusiłem, robiło mi się coraz bardziej gorąco, pragnąłem jej, chciałem posiąść jej ciało, poczuć jej smak i zapach, poznać gorąc jej groty i pokazać kto tu jest szefem. Póki jednak co to ona dyktowała warunki i muszę przyznać, że mnie to kręciło.

    – Jak blisko? – ton jej głosu zdradzał, że też jest podniecona, przeciągnęła delikatnie paznokciami po moim torsie. “Byle nie za mocno, żadnych śladów” pomyślałem.

    – Ściągaj te spodnie to ci pokażę.

    – Zapomnij, na to musisz zasłużyć – wyrzuciła z siebie ta bezczelna sadystka – ale pokażę ci co możesz mieć.

    Pochyliła się, pocałowała mnie niespodziewanie w usta, miękki i nagły miętowy pocałunek podniósł mi ciśnienie jeszcze bardziej.

    Zaryzykowałem, druga ręka dołączyła do pierwszej, protestu nie było i teraz obie piersi były zaopiekowane. Miękkie i miłe w dotyku, kiedyś pewnie były jędrne, teraz były ledwie poprawne, ale za to duże i proporcjonalne. Pieściłem je obserwując twarz Gosi próbując z niej wyczytać jak lubi być dotykana. A to całą dłonią, a to palcami, lekko, mocniej, całą pierś, tylko sutki. I za cholerę nie mogłem wyczytać co jej sprawia największą przyjemność. Z żalem zauważyłem, że jej sutki nawet nie mają startu do sutków Iwony, tak pięknie reagujących na moje palce, twardych i sterczących. Te też sterczały podniecone, ale nie tak jak Iwony. Przez ułamek sekundy zatęskniłem za nią, ciepłem jej skóry, głosem.

    Szybko z tego namysłu zostałem wyrwany szybszymi ruchami bioder Gosi, teraz dosłownie szalała na moim kutasie, kurwa mać, co się tu odbywa, ostatni raz się ocierałem przez spodnie jako nastolatek! Nie spojrzałem w dół, ale byłem święcie przekonany, że czubek mojego kutasa wystaje ze spodni.

    Jednocześnie mi się to podobało, potrafiła ruszać biodrami, robiła to płynnie a jednocześnie gwałtownie, jej głowa rytmicznie się poruszała wywołując falowanie włosów i brzęk brzęk brzęk kolczyków. Jej cipka napierała na mnie coraz mocniej, niemal powodując ból, czułem zbliżający się punkt kulminacyjny.

    Nie! Nie tak, cholera, nie! – krzyczał głos w mojej głowie, ale usta żyły swoim życiem.

    – Jezu, co ty robisz, nie dam rady, zaraz dojdę – wysapałem. Mój członek pulsował mocno stymulowany, był to rodzaj pieszczoty jakiego doznaje się niezbyt często.

    Wtuliła moją głowę między ciepłe piersi, przytulając się do mnie, jej biodra nie zwalniały tempa a wręcz przeciwnie.

    Krzesło zaczęło cicho protestować, matko, żeby tylko się nie rozleciało!

    Uwolnionymi rękoma objąłem ją w pasie chcąc ją spowolnić i ujarzmić gwałtowne wyrzuty bioder, ale było już za późno. Ścisnęła mocno moją głowę wciskając ją jeszcze bardziej w piersi, jej oddech wyraźnie się skrócił, ścisnąłem kochankę w pasie i poczułem drżenie jej ciała. Jednocześnie z moich ust wydobył się niepohamowany stłumiony piersiami jęk orgazmu i poczułem jak gorąca sperma tryska nagłymi skurczami z penisa. Co tu się właśnie zadziało?

    Małgosia zwolniła uchwyt i wyhamowała tempo ruchów swoich bioder, siadając całym ciężarem na mnie ciężko dysząc. Oparła ręce na moich ramionach, głośno westchnęła i popatrzyła mi w oczy.

    – To od kiedy mam zacząć? – spytała poważnym i rzeczowym tonem, jakby przed chwilą zupełnie nic się nie wydarzyło.

    – W sumie to nie wiem czy jestem przekonany – podjąłem próbę droczenia się, ale byłem skazany na porażkę.

    – Jesteś – powiedziała, wstała ze mnie, spojrzała w dół a ja podążyłem wzrokiem za nią. Ujrzałem błyszczący czubek kutasa wystający ze spodni i kałużę spermy połyskującą na brzuchu i spodniach.

    – Ojej, szef się ubrudził… – przybrała ton grzecznej dziewczynki, rozejrzała się po gabinecie. Znalazła to czego szukała, zeszła ze mnie znów w stylu striptizerki przerzucając nogę nade mną, podeszła do mojego biurka i wzięła pudełko z chusteczkami.

    – Musisz ich chyba często używać – mruknęła. Stanęła za mną, sięgnęła nad moim ramieniem i wytarła mnie powoli i skrupulatnie delikatnie całując mnie ciepłymi wargami w szyję. Delektowałem się tym ciepłem i jej zapachem. Malejący członek już nie wystawał ze spodni.

    – No, posprzątane, prawda, że porządki umiem robić?

    – Umiesz. Bałaganić też potrafisz – zapiąłem guzik spodni, czując jeszcze pod nimi lepką wilgoć.

    – Jeszcze wiele rzeczy umiem. Przekonasz się.

    Sięgnęła po swój but i zaczęła go zapinać, ja zająłem się swoją koszulą ciągle próbując przetrawić co się właśnie wydarzyło.

    – Fajnie reagujesz, będę więc uczciwa – rzuciła po czym usiadła z drugim butem w ręku naprzeciwko mnie, wyciągnęła nogę i oparła mi stopę na piersi. Ależ zadbana, z chęcią bym ją odrąbał, zabrał do domu i postawił w szklanej gablocie, jaki jakiś wzorzec.

    – Możesz pocałować – to było tak absurdalne przyzwolenie, że nie pozostało mi nic innego jak ująć stópkę w dłonie i pocałować jej wierzch. Rewelacja.

    Zabrała stopę, szybkim ruchem założyła but, zapięła go i sięgnęła po sweter pozwalając mi jeszcze sekundę cieszyć oczy widokiem jej opalonego ciała.

    – Dobra, decyduj się, bo czas na mnie – ja pierdolę, co za władczość, tak ma to wyglądać, kto kogo zatrudnia.

    – Zadzwonimy do pani – dołożyłem wszelkich starań aby w moim głosie usłyszała żart. Wstałem z krzesła i poczułem, że mam miękkie nogi, dla pewności podparłem się na krześle.

    – To super – wyczuła intencje – czyli stawka o której rozmawialiśmy razy dwa i możemy tę zabawę czasem powtórzyć.

    Zbaraniałem, ona jeszcze dokręca śrubę! Zupełnie nie wiedziałem co powiedzieć, mam podjąć tak nagle decyzję wg nowych, tak absurdalnych warunków?

    Zrobiła krok w moją stronę, mocno pocałowała mnie miętowo w usta, pogładziła po policzku o odwróciła się do wyjścia.

    – Jak się zdecydujesz daj znać.

    Patrzyłem jak kołyszącym krokiem mija drzwi i w przypływie nagłego impulsu wydusiłem z siebie:

    – Małgosia!

    Zatrzymała się i odwróciła.

    – Tak? – spojrzała na mnie zza tych wielkich okularów.

    – Jeden warunek.

    – No ciekawa jestem.

    – Będziesz miała te buty i te okulary zawsze pod ręką.

    Uśmiechnęła się.

    – Znajdę sobie na nie specjalną szafkę. I może jeszcze na coś.

    – Zaczynasz w następny poniedziałek – nawet w tym momencie nie chciałem wiedzieć co ma na myśli.

    Zapadła pełna napięcia seksualnego cisza, Gosia stała oparta o framugę drzwi, jedną nogę miała zgięta w kolanie opierając ją seksownie czubkiem stopy na podłodze.

    – Widzisz? – powiedziała cicho.

    – Co takiego?

    – Mówiłam ci, że przegrasz – powiedziała i zniknęła w korytarzu stukając obcasami, wyraźnie wolniej niż jak wchodziła. Stuk ustał, ale nie usłyszałem odgłosu otwieranych drzwi. Już chciałem ruszyć na korytarz gdy z daleka doleciało.

    – No dobra, jest remis!

    I usłyszałem dźwięk zatrzaskiwanych drzwi.

    Wróciłem do biurka i jednym ruchem ręki posłałem plik życiorysów w głąb szuflady, zostawiając tylko jedno na blacie. Ze zdjęcia na arkuszu papieru patrzyła na mnie wyniosła długowłosa kobieta, która właśnie doprowadziła mnie do orgazmu nie dotykając swoim ciałem mojego członka.

    Sięgnąłem po długopis i domalowałem jej okulary.

    I tak właśnie zostałem zawoalowanym sponsorem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

  • Pati

    Patrycja była niezłą suczką..
    Zerwanie nastąpiło przez zwykłą głupotę i niedopatrzenie, że może być to szkodliwe. Ale zacznijmy od początku.
    Byliśmy ze sobą już jakiś czas, ale nie mieszkaliśmy w tym samym miejscu. Odległość była dość duża i widywaliśmy sie weekendami. Nie co tydzień, ale w miarę regularnie. Jednak młody facet potrzebuje dość częstego ruchania, albo choćby samego wylizania cipki w zamian za obciągniecie. Normalną rzeczą było dla mnie zawsze to, że jak dziewczyny, z którą byłem, nie było blisko i wiedziałem, że raczej nie będzie ruchania, to buszowałem po sieci oglądając różne filmiki i co jakiś czas waląc konia oglądając, jak kolejne panny nadstawiają swoje języczki, twarze i cycki, by być ochlapane spermą. Z Pati nie było inaczej, ona u siebie, ja u siebie, więc drągal w rękę i jechane z pornosami…
    Fakt, że jak się widzieliśmy, to nie było żadnego problemu. Miała lekko retuszowane cycki z dużego A na średnie C i była dość gorąca. Potrafiła nawet obciągnąć i nadziać sie na kutasa w samochodzie, gdy czekała na samolot.
    Ale jak jej nie było w pobliżu, to musiałem sobie jakoś radzić. Oczywiście oglądanie pornosów, gdzie laski są oblewane spermą, albo jak im kolejne strzały wyciekają z cipek zaczęło być dość nużące, wiec inne kategorie tez zaczęły być interesujące. Zaczęły mi sie podobać takie kategorie jak zabawki, rożne tresury, sytuacje w miejscach publicznych, gang bang, bukkake, czy też shemale albo dziewczyny ze straponem ruchające facetów albo z dildo czy wibratorem w ręce i rozpychające facetom ich ciasne tyłki. Niby wydaje sie gejowskie, ale nawet w filmach instruktarzowych na temat analu mówią, że każdy facet powinien spróbować choć raz w życiu sexu analnego jako bierny i poczuć to. W każdym razie laseczki, albo i dojrzale kobiety, tak długo wojowały aż finalnie dawały sie męskie dupy wyruchać.
    Zastanawiało mnie to często, jak sie czują kobiety, gdy są ruchane, więc po prostu w sklepie wysyłkowym kupiłem kiedyś jeden, potem drugi butt plug, dildo, a nawet szklane dildo. Raczej głupio mi było zaproponować dziewczynie, by mnie tak przeruchała, wiec zacząłem sam sie nadziewać na te zabawki. I tak sie zaczęło to podobać, że nawet wchodząc pod prysznic, nadziewałem sie na koreczek, który czasami przypadkowo potrafił sie wysunąć jak juz sie mięśnie przyzwyczaiły do bycia rozciągniętymi. Ale w sumie zabawki kupowałem na długo zanim zacząłem być z Pati.
    To, co w zasadzie przybiło gwoźdź do trumny związkowej, było kolejnym etapem sprawdzenia, jak sie laska czuje jak jest ostro ruchana w tyłek z wytryskiem w środku. Wpadł mi do głowy pomysł, że można w dupkę wtłoczyć dużo nawilżacza, po prostu wstrzyknąć go, potem rozciągnąć anusa na jednej z zabawek i sprawdzić, jak to jest jak z dupki wypływa… niby tylko imitacja spermy, ale zawsze coś tego typu. Problem dla laski był tylko taki, że to miałem sfilmowane.
    Wydaje sie to może świńskie, ohydne i odrażające, ale w sumie to mało rzeczy mnie w sexie odrzuca. Jak Pati potrafiła brać z dupy do ust i to za pierwszym razem, to nie umiało mnie prawie nic zdziwić.
    W każdym razie, gdy dziewczyna do mnie przyjeżdżała, to wcześniej przezornie czyściłem historię w przeglądarce, tak w razie czego, choć nigdy nie wyglądało na to, by była chętna grzebać w moim komputerze. Ale, jak sie okazało, lubiła zajrzeć, gdzie nie powinna…
    I przyłapała mnie na tym, że oglądam porno, że jestem zarejestrowany na portalach erotycznych, gdzie są różni inni ludzie. Wykorzystała to i podeszła mnie, a ja sie dałem złapać jak przedszkolak. Stworzyła fikcyjny profil na jednym z tych portali i zaczęła do mnie pisać. Wysyłała mi też zdjęcia, ale oczywiście nie swoje. Chciała bym wysłał jej tez swoje, “im odważniejsze, tym lepiej, chce znać cię z każdej strony”. I dostała ode mnie zdjęcia z gołym kutasem, z wypiętą dupą, z dildem wepchniętym w tyłek i to głęboko, wytryskająca spermę z mojego kutasa i ściekającą po nim aż na jaja…
    Przyjechała do mnie na tydzień przed zerwaniem i mieliśmy sex, chciała, by było ostro, wtedy w ramach “prezentu” dałem jej jedno dildo, choć nie wiedziałem, że ona już je widziała. Nawet wsunąłem jej to dildo w cipkę, podczas gdy mój kutas kolejny raz rozpychał jej odbyt. A na koniec jak zwykle odwróciła sie i chciała, bym spuścił się jej do ust i ona ze smakiem połknęła strzał z kutasa wyciągniętego prosto z jej własnej dupy.
    Gdy tydzień później przyjechałem do niej, powiedziała mi o wszystkim, co widziała u mnie na komputerze i zdjęciach. Powiedziała, że się brzydzi mnie i tego wszystkiego, co zobaczyła. Położyła na samym środku łóżka dildo, które jej dałem i powiedziała, że mam je sobie zabrać. I się rozstaliśmy.
    Było trochę dołująco jakiś czas. Ale z drugiej strony… sprawdziłem jak to jest mieć coś dużego w dupie i przeruchałem wiele razy suczkę, której mogłem spuszczać się na cycki i do gardła, a ona za każdym razem ze smakiem połykała. Nawet jak już wiedziała, że zerwie ze mną, to i tak chciała połykać…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79

    100% prawidzwe zdarzenia…

  • Honeymoon

    Słońce chyliło się ku zachodowi kiedy nabiłem szklaną fajkę lekko pokruszonym topem. Wyszliśmy razem na balkon żeby nacieszyć się widokiem miasta spowitego pomarańczowym światłem. Podpaliłem fajkę, zaciągnąłem się i nachyliłem do mojej sporo niższej partnerki. Złożyłem usta i z bardzo bliska wdmuchnąłem jej dym w usta. Nieco nieporadnie wciągnęła to co nie uciekło na boki. 

    “Sorry, nigdy tego nie robiłam” wyznała.

    “Nie szkodzi.” Odpowiedziałem i pocałowałem ją. Odwzajemniła pocałunek i wyjęła fajkę z mojej dłoni. Przytknęła ją do ust patrząc mi w oczy i powoli objęła ją ustami. Podpaliłem za nią a ona mocno się zaciągnęła i dmuchnęła mi w twarz chmurą dymu. Pocałowałem ją ponownie i objąłem. 

    Paliliśmy tak przez chwilę całując się i dotykając. Byłem już bardzo pobudzony. 

    “Jaki już jesteś duży” powiedziała wyciągając mi go ze spodni.

    “Palenie tak na mnie działa. Na ciebie chyba też, co?” Włożyłem dłoń pod spódniczkę gdzie miała bardzo mokre majtki.

    “Nie, to ty tak na mnie działasz” powiedziała z uśmiechem. Zaczęliśmy się powoli ale intensywnie całować. Czas zwolnił. Z zamkniętymi oczami nasze dłonie zaczęły się poruszać w tym samym momencie. Jej na moim naprężonym do granic możliwości penisie, a moja na jej majtkach, przez które przesiąkały jej soki. 

    Pojękiwała cicho nie przerywając pocałunku. Przesunąłem palce wyżej i wsunąłem je pomiędzy materiał a jej gładki wzgórek. Westchnęła dojmująco. Zanurkowałem, dosłownie, bo było tam istne jezioro, i zacząłem masować jej łechtaczkę.

    “O boże, tak…” Jęknęła ściskając mocniej mojego fiuta.

    “Chcesz iść do środka? Czy robimy przedstawienie sąsiadom?” 

    “Idziemy” odparła. Jednak jej uśmiech podpowiadał że przedstawienie i tak chce zrobić

    Puściłem ją przodem i podążyłem za nią gładząc jej jędrne, okrągłe pośladki. Po drodze do łóżka zgarnęła ze stołu słoiczek płynnego miodu i drewniany nabierak. Uśmiechnąłem się pod nosem.

    Przykucnąłem i pociągnąłem w dół jej spódniczkę. Moim oczom ukazał się piękny tyłek na który padało pomarańczowe słońce. Złapałem pośladki i rozchyliłem je po czym zachłannie przejechałem językiem po jej mokrej cipce od łechtaczki aż do spodu. Wtedy wsunąłem język najgłębiej jak mogłem, smakując jej podniecenie.

    Stanęła na palcach i położyła wolną dłoń na moich włosach.

    “Poczekaj na deser” powiedziała ze śmiechem. Wysunąłem język i dałem jej klapsa obiema rękami. Położyła się na łóżko i wręczyła mi słoik z nabierakiem. “Smacznego, kochanie” 

    Otworzyłem słoik i zacząłem nakładać miód na jej piękną cipkę.

    “Przyjemnie?” Spytałem.

    “Mhmmmmoooooboże taaaakk” kiedy zaczęła mówić przyssałem się całymi ustami do niej i zacząłem zlizywać miód. I jej głos zmienił się z lekko sennego mruknięcia w pełen rozkoszy jęk.

    Ze smakiem wyjadałem jej cipkę a ona wiła się pod moim językiem. Pozwoliłem jej przez chwilę ruszać biodrami na wszystkie strony po czym złapałem zdecydowanie pod pośladki i utrzymując jej biodra w górze zacząłem powoli i mocno lizać jej słodką łechtaczkę całym językiem. Raz na jakiś czas zwiększałem zakres ruchu na wargi i wkładałem język do środka. Jęczała jak nigdy wcześniej. Jej soki zmieszały się z gęstym miodem a ja lizałem jakbym chciał spić to wszystko. Jakbym obgryzał pestkę mango z resztek miąższu.  

    Poczułem jak napina tyłek. Odjąłem jedną dłoń i włożyłem środkowy palec do środka i tam go zostawiłem zaginając go do góry. Zacząłem poruszać nim dotykając górnej ścianki. Wyprężyła się i wydała z siebie krzyk. “Dochodzę! Dochodzę! Dochodzęęęęę!” Wygięła plecy unosząc gołe piersi. Nawet nie zauważyłem kiedy zdjęła top, byłem tak zajęty. Poczułem jej stopę na plecach kiedy w końcu zdyszana opuściła nogi.

    Podniosłem się zsuwając z siebie jej nogi i wytarłem wnętrzem dłoni usta.

    “Kładź się.” Zażądała. Po chwili leżałem nagi na pościeli a ona nakładała miód na mojego pulsującego członka. Skapujący gęsty płyn przyjemnie go obtaczał. Odłożyła rekwizyty i wróciła do mojego krocza. Leżąc na brzuchu ze stopami w górze przeciągnęła językiem od jąder aż do czubka. Kutas zaczął mi skakać obijając się o jej język. 

    “Prrr, stój, szalony…” mruknęła seksownie. Złapała go mocno u nasady wzięła go do ust. 

    Ja już odlatywałem przy pierwszym dotyku a teraz poczułem jakbym się zapadł cały w ten miód. Kiedy zaczęła jęczeć myślałem, że nie wytrzymam i wystrzelę jej w buzi. Ona wiedząc to bawiła się ze mną nie dając mi dojść. 

    “Ojej, tak bardzo chcesz dojść? Daj mi się pobawić…” 

    “Nie chcę, ale mów tak dalej to tego nie dam rady powstrzymać” zaśmiałem się. 

    “Dasz, dasz. Nie zabierzesz mi cukierka. Jest taki duży i pyszny. Cały dla mnie. Caałł….” i wzięła go aż poczułem że jej gardło się na mnie zaciska. Tym razem ja wygiąłem plecy mimowolnie. Przytrzymała mnie tak po czym poruszyła głową kilka razy. Jak ja to wytrzymałem, tego nie rozumiem do dzisiaj. Wyciągnęła go powoli siorbiąc i mlaskając. Bawiła się mną tak kilka minut doprowadzając mnie na skraj orgazmu po czym głośno wypuszczała mokrego kutasa z lekkim okrzykiem satysfakcji. 

    Po jakimś czasie przerwała ssanie żeby nałożyć więcej miodu. Ja chwilę odetchnąłem. Myślałem, że przyda mi się chwilka przerwy to ochłonę. Kiedy znów otuliła mojego słodkiego chuja ustami. Nie miałem wątpliwości czego chce. Przestała się bawić. Zdecydowanym ruchem zaczęła mi obciągać wywijając językiem wokół nabrzmiałej żołędzi. Jedną ręką trzymała od spodu moje jaja a drugą ściskała u nasady.

    “O boże” wychrypiałem. Dźwięki obciągania rozlegały się w całym pomieszczeniu. Miarowo, wprawnie doprowadzała mnie do nieuniknionego orgazmu. “Nie dam rady dłużej…” Słysząc to zdwoiła intensywność a ja momentalnie wystrzeliłem długim strumieniem który ona cały przyjęła do ust. Tyle tego było że zacżęło wyciekać jej po ustach ale ona dzielnie nie zwalniała tempa połykając ile mogła. Nawet kiedy przestałem chlustać ssała mnie dalej nie dopuszczając do opadnięcia. 

    “A teraz chcę się pieprzyć.” Powiedziała patrząc mi w oczy. “Dasz radę drugą rundę?”

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Njewyrzyty
  • Wojaze Moni: Pan Listonosz – Goraca Kawa

    Czułam to! Mierzył moje pośladki swoim zabójczym wzrokiem, mimo to nie chciałam się odwracać by go nie spłoszyć. W zamian, postanowiłam wypiąć jeszcze bardziej swoje już i tak odważnie wyeksponowane wdzięki. A żeby zadziałać ja jego wyobraźnię jeszcze bardziej, ostentacyjnie poprawiłam skąpe czarne stringi.

    Cały czas miałam to wrażenie że zaraz złapie mnie od tyłu i prymitywnie weźmie tu i teraz w kuchni – mylnie jak się jednak okazało. Musiałam zachować zimną krew, w końcu to ja tu rozdawałam karty w tym “pojedynku”

    Nagle zapiszczał ekspres do kawy, była już gotowa. Wyprostowałam się i odwróciłam głową do kuriera. Ten jakby zamyślony szybko się obudził z transu i spojrzał na mnie pytająco. Czyli na pewno się gapił! – pomyślałam sama do siebie, będąc mimo to zadowolona z siebie w głębi ducha.

    -Kawa gotowa, już zalewam. Napijemy się tu czy w salonie? – spytałam, lekko trzepocząc sztucznymi rzęsami.

    -Może być salon. – odpowiedział pewnie przystojny kurier.

    Złapałam za obydwie filiżanki z kawą, po czym rzeczona kawa oraz my sami znaleźliśmy się w przestronnym salonie mojego domu. Usiedliśmy na szarej, aczkolwiek wygodnej oraz dobrze wykonanej sofie.

    -A więc, na zdrowie! – powiedziałam próbując owej kawy z porcelanowej filiżanki. – Ahh, przepyszna! – dodałam.

    -Mmmhm, cudowna kawa pani wyszła, pani Moniko. – odpowiedział szarmancko kurier. 

    -Może przejdźmy na ty? Monika jestem. – powiedziałam ze słodyczą w głosie ale także i z gracją iście szlachecką. 

    -W porządku, jestem January – przedstawił się mężczyzna podając mi rękę. 

    Jego dłoń była w dotyku bardzo delikatna, aczkolwiek dało się wyczuć z niej siłę oraz męskość jej właściciela. 

    -A więc, January, chyba trochę ciężko w tej pracy macie, co? – spytałam, jednocześnie kładąc swoją zgrabną oraz smukłą nogę na drugiej nodze. Nie umknęło to jednak uwadze mojego gościa który mierzył mnie łapczywie swoim przenikliwym wzrokiem. 

    -Szczerze mówiąc to tak, trochę tego jest. Ale staram się nie narzekać i iść do przodu. – Powiedział optymistycznie January. 

    -Hah! Grunt to mieć optymizm, co? – powiedziałam wesoło. 

    Tak zleciało nam jeszcze parę minut rozmowy gdy nagle January spytał:

    -A jak paczka? Bielizna pasuje? – spytał spoglądając na mnie dokładnie, jakby rozbierał mnie wzrokiem. 

    -Hmm, cóż – wstałam chcąc zaprezentować się lepiej – jest bardzo fajna, dopasowana, wygodna, no i oczywiście zmysłowa – powiedziałam stojąc przed Januarym. 

    -No, tego nie można jej odmówić, jak i oczywiście samej właścicielce też – powiedział komplementując mnie mężczyzna. – Kim jest ten szczęściarz  – spytał January 

    -To? To nie, dla nikogo takiego, dla mnie samej, jestem singielką – skłamałam by nie odstraszyć potencjalnego kochanka. 

    -Ah, rozumiem. – odpowiedział twierdząco mężczyzna 

    -A tobie? Jak ci się podoba? – spytałam z uwodzicielskim tonem Januarego. 

    Ten, delikatnie zaskoczony powiedział – Cóż mogę powiedzieć, ładnej we wszystkim ładnej! – powiedział luźno January. 

    Widziałam po Januarym że jego dłonie, nie naturalnie zakrywają krok jego spodni roboczych. Dla mnie było już jasne że January próbował ukryć erekcję. Nic dziwnego zważając na okoliczności, prawda?

    Mimo to, widziałam po wyraźnym zarysie jego spodni że coś dużego się tam kotłuje. A to oznaczało że jeżeli teraz wszystko pójdzie dobrze, to zafunduje sobie dość miłe południe. 

    -A gdybyś miał mnie jakoś opisać, to jakbyś mnie opisał? – Spytałam enigmatycznie, pozując przed nim dość prowokacyjnie, między innymi dość śmiałym prezentowaniu swojego tyłka przed nim.

    -Hmm, pomyślmy. – January zmarszczył brwi i powoli podniósł się z sofy zmierzając w moim kierunku. – Myślę że na pewno dosyć śmiała jesteś, spontaniczna, ale przede wszystkim, zajebiście seksowna – powiedział bez skrępowania stojąc tuż przede mną.

    Po chwili, nie mogłam już znieść tęgo napięcia, tego jak bez skrępowania, z łatwością przychodziło mu komplementowanie mnie. Nagle w końcu postawiłam wszystko na jedną kartę – POCAŁOWAŁAM GO!

    Przez jego wzrost musiałam unieść się na palcach by tego dokonać. Po chwili milczenia z obu stron, January odwzajemnił pocałunek. Był sto razy bardziej namiętny od mojego! Myślałam że się przy nim rozpuszczę jak kostka lodu na pełnym słońcu.

    Po chwili January przemówił:

    -To czyli już skończyłaś swoją zabawę w podchody? – spytał z sarkastycznym uśmieszkiem.

    On wiedział!? Byłam zszokowana! Z jednej strony cały mój plan został przejrzany, a z drugiej strony to chyba mogłam się spodziewać że na etapie ubrania się w bieliznę zacznie coś podejrzewać! Chęć prawdziwego orgazmu przysłoniła mi oczy! Ale cóż, wyglądało na to że od tego momentu mogłam jedynie grać według jego zasad…

    -Ehh, okej, tu mnie masz. Ale hej, nie ja jedyna pewnie w takiej sytuacji nie nie miałabym ochoty na takie ciacho, prawda? – próbowałam tłumaczyć się jakkolwiek

    -Okej, Monia, to nie ważne, tłumaczyć się możesz później, ale teraz co ty na to by z tego całego zamieszania zrobić jakiś użytek? W końcu sama powiedziałaś że przyda mi się “odpoczynek” prawda? – rzekł przekonująco January.

    Po krótkiej analizie słów Januarego, wiedziałam że już udało mi się uzyskać to do czego dążyłam, w ten czy inny sposób, ale się udało. Wystarczyło to teraz zasygnalizować mojemu niedoszłemu jeszcze kochankowi że “Tak! Chce zrobić z tej sytuacji użytek!”

    Objęłam więc Januarego po czym zbliżyłam się do jego ust swoimi tak blisko jak to było możliwe, i pocałowałam go. Zresztą na odwzajemnienie tego nie musiałam czekać. January szybko przeszedł do dalszych planów wobec mnie. Do naszego pocałunku dołożył swój język, lada moment mój także brał udział w tym namiętnym pocałunku. 

    Czułam jego dłonie jak z moich pleców, poprzez talię oraz biodra, wylądowały na moich jędrnych pośladkach. Czułam jak łapczywie je masuje, ugniata i ściska!

    Już wtedy czułam się jak w niebie. Wtem January powiedział:

    -To może przeniesiemy się z tym wszystkim do sypialni? – spytał, mimo to brzmiał jakby był pewny odpowiedzi.

    Oczywiście miał rację, nie minęła chwila a złapałam go za rękę i zaczęłam prowadzić do sypialni. W czasie drogi tam, zdążył dać mi dwa klapsy by bardziej “pobudzić” mnie do działania. I tak się stało, w chwilę wylądowaliśmy u góry w sypialni. January pchnął mnie na łóżko. Wylądowałam na plecach.

    Z poziomu łóżka obserwowałam jak do niedawna kurier a teraz kochanek zdejmuje swoje ubrania robocze. Zostawił tylko na sobie granatowe bokserki na których wyraźnie malowała się solidna erekcja jego penisa. 

    Nim się obejrzałam, January leżał już nad mną, jego muskularna postura zdominowała mnie całkowicie. 

    Nie minęła chwila a znów się całowaliśmy namiętnie z języczkiem. Tylko że teraz byliśmy razem, półnadzy na łóżku moim i i mojego narzeczonego. Choć wydaje się to oczywiste, nie zamierzaliśmy zaprzestać na tylko i wyłącznie namiętnym całowaniu przy użyciu naszych języków…

     

    CDN… 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Monica25

    Hej! Mam nadzieję że się spodobało! Zależy mi na waszej opinii by moje prace mogły być coraz to lepsze więc proszę o komentarz! ❤️

     

    Buziaki!

    Monika 

  • Historia niebieskich majtek

    Był słoneczny dzień więc wybraliśmy się z żoną na spacer. Szliśmy najpierw bulwarem pełnym turystów a potem udaliśmy się leśną ścieżyną wzdłuż stromego klifu gdzie miejscami można było podziwiać widok szumiącego Bałtyku. Co jakiś czas pstrykałem fotkę i napawałem się pięknem natury oraz mojej ukochanej, która w bordowej zwiewnej sukience wyglądała wyjątkowo pociągająco. Już na zatłoczonej uliczce widziałem te łapczywe spojrzenia co niektórych panów. Jej ponętna, odstająca pupa była wyraźnie widoczna pod cienkim i prześwitującym materiałem. Miała koronkowe, mocno wykrojone, niebieskie majtki, które w połowie tylko zakrywały krągłe pośladki.

    Co jakiś czas gładziłem i ściskałem to cudo kobiecego ciała. W swoim zwyczaju, w różnych sytuacjach i na różne sposoby delektowałem się pupcią Ali. Gdy np. robiła coś w kuchni podchodziłem od tyłu, zdejmowałem jej getry i całowałem a niekiedy gryzłem jej
    pośladki. Zwiewne sukienki mają tę zaletę, że można podczas spaceru bezproblemowo a nawet bez zatrzymywania odsłonić i popieścić tyłeczek nie zwracając wielkiej uwagi o ile za nami nikt nie idzie.

    Tym razem jednak od jakiegoś czasu widziałem śledzącego nas mężczyznę. Wiedziałem że facet idzie i patrzy gdy ja podciągam żonie sukienkę, a że lubię takie sytuacje nie mówiłem nic żonie a nawet odwracałem jej uwagę aby się nie zorientowała że mamy
    obserwatora.

    W pewnym momencie Alicja powiedziała „muszę się wysikać, patrz czy nikt nie idzie”. Skinąłem że ok i udałem że nie widzę gościa za choinką. Gdy żona kucnęła uśmiechnęliśmy się do siebie, ja pstryknąłem jej fotkę a potem podszedłem z przodu i podziwiałem jej krocze jednocześnie uspokajałem żeby spokojnie siusiała. Nie mam czym się podetrzeć – odrzekła na końcówce wznawianego z przerwami strumienia moczu.

    Ja ręką a potem językiem ciebie wyczyszczę – odpowiedziałem w swoim stylu
    – No co ty, przestań …
    – Naprawdę, wiesz że to lubię.
    Gdy skończyła zaczęła ruchami bioder strzepywać ostatnie krople moczu. Ja wsunąłem dłoń między uda i pocierałem jej wargi sromowe.
    – Dziękuję mężusiu za obsługę – powiedziała z uśmiechem.
    Wyjaśniłem że to nie koniec i poprosiłem aby całkiem zdjęła majtki abym mógł dokładnie ją wylizać gdy będzie stała, przecież nie położę się na leśnym runie.
    – Dobrze, ale szybko i idziemy dalej – to mówiąc Ala dała mi zdjęte na życzenie majtki

    Miałem podwójną radość i emocje podniecenia widząc że nasz obserwator zaczął się
    masturbować. Podnosiłem jej sukienkę tak aby cała pupa była widoczna jednocześnie liżąc wargi z
    przodu. Miętosiłem pośladki i zacząłem żonę powoli obracać tak aby mężczyzna mógł zobaczyć jej
    piękne nagie łono.

    – Tam ktoś jest, idziemy – wykrztusiła przerywając akcję. Wyrównała sukienkę i powoli zaczęła odchodzić nie obracając się. Gdy doszedłem do niej razem zaczęliśmy się chichotać. Ścieżka skrzyżowała się ze schodami na plażę wiec zaczęliśmy schodzić w kierunku morza. Na końcu promenady usiedliśmy na ławeczce i zaczęliśmy przeglądać zrobione tego dnia zdjęcia.

    – Gdzie masz moje majtki? – spytała żona
    – Nie mam, zostały na choince …. zaczekaj tu, pobiegnę po nie.
    Pędem udałem się w niedawny leśny zakątek, miałem nadzieję że bielizna mojej żony jest tam gdzie ją zostawiłem. Słyszałem o fetyszu polegającym na zbieraniu, podniecaniu się cudzą, kobiecą garderobą. Z daleka widziałem że majtki są tam gdzie je zostawiłem lecz gdy podszedłem bliżej to w jednej chwili się zdumiałem a zarazem wezbrało moje podniecenie. Majtki żony były spryskane białymi błyszczącymi kroplami… speeermyyy! Nikogo jednak już nie było w pobliżu. Nie wiedziałem czy bieliznę już tak zostawić czy zabrać. Po namyśle zrobiłem fotkę a następnie majtki zwinąłem w kulkę.

    – Masz? Spytała czekająca na mnie Ala
    – Tak, ale numer… odpowiedziałem z uśmiechem.
    Gdy przyznałem się żonie o leśnym obserwatorze i pokazałem zdjęcie to już nie chciała oglądać własnych majtek i poleciła mi je wrzucić do kosza. Wieczorny spacerek z tego powodu był bez bielizny bo jak moja gwiazda stwierdziła
    – Jedne majtki na dzień wystarczą.

    Dobry humor nas nie opuszczał.

    Foto pamiątka 😉 https://thumb-p3.xhcdn.com/a/JNh-DR4syzaRrU5XCEN4zA/000/450/346/553_1000.jpg

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23
  • Rodzinne perypetie cz. 1

    “I oto nadeszły wakacje” – pomyślałem, wychodząc ze szkoły. W ręku trzymałem świadectwo ukończenia drugiej klasy gimnazjum. Łatwo nie było, ale pod koniec udało mi się podciągnąć parę ocen. Wraz ze mną z budynku wylewał się tłum uczniów, którzy cieszyli się na myśl o upragnionych dwóch miesiącach odpoczynku.

    Stanąłem na środku głównego placu przed szkołą i rozejrzałem się. Uczniowie wokół mnie ustawiali się w małych grupkach i wesoło rozmawiali. Zapewne dzielili się z innymi swoimi planami na wakacje. Westchnąłem. Ja, jak co roku, miałem pierwszego dnia wakacji jechać razem z siostrą i matką w Bieszczady, do cioci Wiesi. Ciocia była starszą kobietą po 50-ce i mieszkała na totalnym zadupiu, z dala od wszelkiej cywilizacji. Dla przeciętnego 15-latka, takiego jak ja, takie wakacje były istnym koszmarem.

    Wszyscy moi koledzy jechali zapewne gdzieś za granicę, do ciepłych krajów, a mnie znowu miało czekać zdobywanie tych samych szczytów, wędrowanie tymi samymi szlakami i przesiadywanie ze starą ciotką na totalnym odludziu. W okolicy, gdzie mieszkała ciocia Wiesia, jakby zatrzymał się czas. Nie można tam nawet było skorzystać z telefonu, o internecie nie wspominając. Każde lato marnowałem na takim zadupiu. Jednak nasza matka bardzo lubiła jeździć do swojej starszej siostry i nie było nawet dyskusji o tym, żeby wakacje spędzić gdzieś indziej.

    Rozglądałem się wokoło, usiłując wypatrzyć moją starszą siostrę, Laurę. Po dłuższej chwili, w towarzystwie przyjaciółek, ujrzałem JĄ. Moi piękną, olśniewającą siostrę. Wychodziła właśnie ze szkoły w towarzystwie swoich koleżanek. Mimo, że miała tylko 16 lat, była piekielnie seksowna i ewidentnie nie starała się tego ukrywać. Często zakładała obcisłe sweterki czy obcisłe dżinsy, tak genialnie podkreślające walory jej ponętnego ciałka. Dzięki temu, że trenowała siatkówkę, miała perfekcyjną figurę. I do tego długie, ciemne blond włosy, zielone oczy i wąskie usta…

    Na zakończenie roku szkolnego założyła plisowaną, czerwoną sukienkę, która nie zakrywała jednak zbyt dużo, sięgała bowiem do połowy uda i odsłaniała jej boskie nogi. Założyła też wysokie obcaski mimo, że nie była niska jak na dziewczynę, mierzyła 1,70 metra i była niewiele niższa ode mnie. Jednym słowem moja starsza siostrzyczka została bardzo hojnie obdarzona przez naturę.

    Laura w tym momencie skończyła żegnać się z przyjaciółkami i zmierzała właśnie w moją stronę z bananem na twarzy.

    – Hej braciak – rzuciła na powitanie. Mruknąłem coś niewyraźnie w odpowiedzi. Zawsze czułem się nieco speszony w obecności starszej siostry. Ona była popularna i lubiana, a ja, w przeciwieństwie do niej, raczej trzymałem się na uboczu. Zawsze trochę zazdrościłem Laurze swobody, z jaką nawiązywała nowe kontakty. Mi przy praktycznie każdej rozmowie zaczynał plątać się język. Ale najgorzej było z dziewczynami. Wtedy dosłownie odbierało mi mowę.

    Postanowiłem ściągnąć tę wesołą minę z jej twarzyczki, więc spytałem:

    – I jak, gotowa na wyjazd?

    Laurze momentalnie zrzedła mina.

    – Nawet mi nie przypominaj – odpowiedziała w końcu – Jak sobie pomyślę, że kolejne lato spędzimy u naszej zramolałej ciotki… Z dala od wszelkiej cywilizacji, nie można do nikogo choćby zadzwonić.

    – Nawet do Tomka? – spytałem, nie mogąc się powstrzymać. Laura zaczerwieniła się.

    – Oj, daj spokój, przecież wiesz, że nie o niego mi chodziło… – bąknęła.

    – Przecież widziałem, jakie robisz do niego maślane oczy.

    – A ty nadal bujasz się w Patrycji?

    Trafiła w sedno. Rzeczywiście miałem słabość do Patrycji, mojej rówieśniczki. Głównie dlatego, że nosiła tak krótkie spódniczki, że czasem widać było jej majteczki. Ja oczywiście byłem zbyt nieśmiały, żeby do niej zagadać, więc zostawałem tylko ze stale rosnącym problemem w spodniach.

    Nasze sprzeczki często tak wyglądały. Od dzieciństwa lubiliśmy kłócić się o byle jaki drobiazg, doprowadzając naszą matkę do szewskiej pasji. Ponieważ Laura jest ode mnie o rok starsza, to ona zawsze zgrywała tę mądrzejszą. Tak naprawdę były to jednak jedynie krotochwilne utarczki i, co mogę śmiało powiedzieć, przez wszystkie lata dzieciństwa stała się moim najlepszym przyjacielem. Dlatego doskonale rozumiałem moją siostrę. Właśnie ukończyła gimnazjum, i to ze znakomitymi ocenami. Na pewno chciałaby świętować to inaczej, niż spędzając dwa miesiące u zgrzybiałej ciotki.

    Kiedy tak staliśmy, mój spojrzenie mimowolnie zjechało na dekolt jej sukienki, który odsłaniał sporą część jej piersi, i jakoś nie mogłem oderwać od niego wzroku. Laura po chwili to zauważyła i oblała się jeszcze większym rumieńcem. Oboje spuściliśmy wzrok, zakłopotani. Z tej niezręcznej sytuacji wyciągnął nas głos naszej matki.

    – Wsiadać do samochodu!

    Szybko ruszyliśmy w stronę niebieskiego forda naszej mamy, która ewidentnie była w tym momencie podenerwowana, głównie dlatego, że stanęła w miejscu do tego nieprzeznaczonym. Nasza matka, Iwona, była pulchną kobietą w wieku 45 lat, z farbowanymi na czerwono włosami i, co muszę przyznać, była naprawdę niezłą babką jak na swój wiek. To, co ją wyróżniało, to z pewnością wielkie jak arbuzy cycki.

    – Laura, czemu ubrałaś się jak dziwka?! – spytała moją siostrę, która pierwsza podeszła do tylnych drzwi samochodu.

    – Mamo! – zaoponowała Laura. Iwona przeniosła spojrzenie na mnie, a w szczególności na ewidentne wybrzuszenie w moich spodniach.

    – I popatrz, to jakiego stanu doprowadziłaś swojego brata – rzekła z niegrzecznym uśmieszkiem. Laura z wahaniem zerknęła na moje krocze i spłonęła takim rumieńcem, że jej twarz przybrała intensywniejszą barwę niż sukienka. Rozejrzała się nerwowo dookoła siebie, napotykając zaciekawione spojrzenia swoich koleżanek. Pospiesznie wsiadła do samochodu, a ja za nią, czerwony jak burak.

    Do naszego domu dojechaliśmy w niecałe pół godziny. Mieszkaliśmy w samym centrum Olsztyna, w starej, komunalnej, 3-piętrowej kamienicy. Niewiele było dostępnej przestrzeni, ale dla naszej trójki jakoś starczało. Ja wspólnie z siostrą dzieliłem jeden pokój, niezbyt duży, ale przytulny. Nasze łóżka stały po przeciwnych stronach pokoju, przez co praktycznie każdego ranka miałem doskonały widok na moją siostrzyczkę, kiedy wstawała. Od czasu do czasu zdarzało się, że Laura przebierała się tuż obok mnie myśląc, że śpię. Ja w rzeczywistości mrużyłem wtedy oczy i mogłem sobie bezkarnie oglądać jej apetyczne ciałko. Oczywiście mój kutas momentalnie budził się wtedy do życia i musiałem bardzo się powstrzymywać, żeby sobie nie zwalić konia przy mojej siostrze. Ostatecznie, gdy tylko wychodziła z pokoju, szybko udawałem się do łazienki i tam dokonywałem samogwałtu.

    Masturbowałem od prawie dwóch lat i to właśnie moja słodka siostrzyczka rozbudziła we mnie seksualność. Pewnego razu, kiedy rano zsuwała spodenki od piżamki seksownie kręcąc dupką, dostałem pierwszej w życiu erekcji. Wtedy nie wiedziałem jeszcze, czym było to spowodowane. Dopiero z czasem nauczyłem kilkoma sprawnymi ruchami dłoni doprowadzać się na szczyt rozkoszy. Usiłowałem wtedy wyobrażać sobie, że posuwam napalone koleżanki z klasy i spuszczam się do ich ciasnych cipek, ale często mimowolnie zaczynałem myśleć o mojej siostrzyczce. Z początku targały mną wyrzuty sumienia, ale w końcu wyzbyłem się ich. Uznałem, że nic nie mogę poradzić na to, że Laura tak na mnie działa. Przez to często musiałem uważać, żeby tylko Laura nie przyłapała mnie ze sztywną fujarą w gaciach, kiedy ona paradowała po domu strasznie skąpo ubrana.

    Reszta tego dnia strasznie mi się dłużyła. Nie mogłem się wyluzować, zważywszy na fakt, że niedługo miałem jechać tam, gdzie psy dupami szczekają. Około 19-ej jedliśmy wspólnie kolację, kiedy telefon mamy zaczął wibrować. Mama chwyciła go i kiedy tylko przeczytała kontakt na wyświetlaczu, zrobiła oczy wielkie ze zdziwienia. Spojrzała na nas przepraszająco i wyszła do łazienki. Jedliśmy dalej w milczeniu, za to z łazienki dobiegały nas ożywione głosy rozmowy. Iwona wyszła po jakichś 45 minutach, cała czerwona na twarzy. Spojrzała na nas po kolei.

    – Dzieci, musimy porozmawiać – powiedziała w końcu. Wstałem więc od stołu i usiadłem obok siostry na kanapie, podczas gdy matka zajęła fotel. Widać było, że jest strasznie spięta. Pochyliła się powoli w naszą stronę.

    – Wiecie, że wyjazdy do cioci Wiesi to nasza tradycja. Dlatego w tym roku też tam pojadę.

    – Zaraz – przerwała jej Laura – jak to tylko ty pojedziesz?

    Nasza matka westchnęła.

    – Właśnie dzwoniła do mnie wasza ciocia Amelia. Pewnie słabo ją kojarzycie.

    Prawda była taka, że prawie jej nie znaliśmy. Była młodszą siostrą Iwony, jednak od wielu lat nie miały ze sobą kontaktu.

    – W jakiej sprawie do ciebie dzwoniła? – spytałem w końcu.

    – Złożyła mi, a właściwie wam, nieoczekiwaną propozycję. Zaprasza was do siebie na trzy tygodnie.

    Spojrzeliśmy na siebie z siostrą. Ona, tak samo jak ja, wywaliła gały na wierzch ze zdziwienia.

    – Naprawdę? – spytała w końcu naszej mamy. – Naprawdę możemy jechać?

    Iwona ponownie westchnęła.

    – Wolałabym, żebyście jechali ze mną do cioci Wiesi. Bardzo by się ucieszyła na wasz widok. Jednak ze względu na to, że Laura ze znakomitymi ocenami ukończyła gimnazjum, jestem gotowa ją puścić. Oczywiście zaproszenie tyczy się też ciebie, Wojtku.

    Zerknąłem na starsza siostrę i zobaczyłem jej szeroki uśmiech.

    – Nie pozwolę mojej siostrze jechać samej – powiedziałem z uśmiechem.

    Mama wciąż patrzyła jednak z powagą.

    – Musicie o czymś wiedzieć dzieci – zaczęła. – Nigdy nie opowiedziałam wam, dlaczego moje relacje z młodszą siostrą nie są najlepsze.

    Spojrzeliśmy się na siebie z siostrą, zaskoczeni jej ponurym tonem głosu.

    – Moja siostra od najmłodszych lat uwielbiała łamała zasady i zrywać z tradycją. Była w tym moim zupełnym przeciwieństwem. Z czasem nabrała dziwnych nawyków, a jej niektóre zachowania i skłonności stały się naprawdę niepokojące – w tym momencie zadzwonił telefon. Mama szybko wstała i odebrała. Po chwili skończyła rozmawiać.

    – Mam nagłe wezwanie do pracy – rzuciła, zakładając płaszcz. – Spakujcie się dzisiaj, jutro rano zawiozę was na dworzec.

    Po tych słowach wyszła z domu.

    Byliśmy z Laurą zbyt zszokowani tą niespodziewaną okazją, żeby o tym rozmawiać. Wiedziałem jednak, że cieszy się z wyjazdu nie mniej niż ja. Ciągle jednak zastanawiały mnie słowa naszej mamy. Dlaczego opowiadała o cioci jak o psychopatce?

    W dwie godziny spakowałem się na wyjazd. Mojej siostrze zajęło to oczywiście więcej czasu (boże, przecież ja nie mam co na siebie włożyć!). Ja w tym czasie wziął szybki prysznic. Laura poszła do łazienki tuż po mnie. Do spania założyła tę swoją piżamkę, czyli krótkie spodenki i koszulkę z myszką Miki. Miałem wrażenie, że na czas snu zapominała o walorach swojego ciałka, ponieważ przez materiał koszulki przebijały się sutki dojrzewających piersi. A kiedy krzyżowała nogi na łóżku, na spodenkach odrysowywała jej się cipka. Myślałem, że ten widok rozsadzi mi prącie. Musiałem bardzo uważać, żeby Laura nie zauważyła mojego sterczącego fiuta, więc czym prędzej wlazłem do łóżka. Chwilę później to samo uczyniła moja siostra.

    Około 1-ej w nocy zbudziły mnie odgłosy kroków. Podniosłem się i zobaczyłem Iwonę przemykającą obok naszego pokoju. Starała się nie robić hałasu, ale skrzypiąca podłoga skutecznie jej to uniemożliwiała. Mimo tego po chwili znowu odpłynąłem w objęcia Morfeusza.

    Po jakimś czasie ponownie się znudziłem. Spojrzałem na zegarek – była 1.30, czyli spałem jakieś pół godziny. Z początku nie wiedziałem, co wyrwało mnie ze snu. Zawsze miałem wyjątkowo płytki sen, ale przecież człowiek nie budzi się sam z siebie, bez żadnego powodu. Po chwili usłyszałem cichy głos, coś na rodzaj pojękiwania. Wyskoczyłem z łóżka i zdziwiony spostrzegłem, że łóżko Laury jest puste. Cicho wyszedłem z pokoju i podążyłem za źródłem dźwięku, który ewidentnie dochodził z salonu.

    Ostrożnie zakradłem się tam. To, co zobaczyłem, było tak nierealne, że ledwo powstrzymałem się od krzyku. Moja siostra klęczała na czworakach przed laptopem, na którym wyświetlało się zdjęcie Tomka – obiektu westchnień Laury. Zszokowany patrzyłem na Laurę, która była całkowicie naga; jej piżamka leżała odrzucona w kąt. Ona za to trzymała zanurzony w swojej cipce wibrator, który dostarczał jej swoimi drganiami nieziemskiej rozkoszy. Laurze trudno było stłumić jęki, które samoczynnie wypływały z jej ust. Co jakiś czas przewijała kolejne zdjęcia na laptopie i poruszała wibratorem w pochwie. Była tak pochłonięta tą czynnością, że najwyraźniej nie usłyszała moich kroków. Zaczekała zapewne tylko na to, aż nasza mama wróci do domu, i sama przyszła tu, by popełnić akt samogwałtu swoim wibratorem.

    Moje zdziwienie było tym większe, że nigdy nie przyłapałem mojej siostry na masturbacji. Chociaż podejrzewałem, że nie jest już dziewicą, to pomyślałem o tych wszystkich razach, kiedy marzyłem o tym, żeby to że mną straciła cnotę. A ona tymczasem czasem zabawiała się sama ze sobą swoim wibratorem! Bardzo kusiło mnie, żeby do niej dołączyć, żeby namówić ją na wspólne igraszki. Ale niestety za bardzo się bałem.

    Po chwili zorientowałem się, że machinalnie wyciągnąłem że spodenek penisa, który sterczał dumnie na baczność, i zacząłem go pocierać. Nie mogąc się powstrzymać, zaszedłem Laurę od tyłu, której uwaga była totalnie zaabsorbowana zdjęciami na laptopie. Stanąłem tuż za nią. Miałem stąd doskonały widok na jej odbyt i cipkę, w której co chwilę zatapiał się wibrator. Zacząłem ostro walić sobie konia. Starałem się nie dyszeć z podniecenia, ale jęki mojej siostry i tak wszystko zagłuszały.

    Przyjrzałem się dokładniej zdjęciom na ekranie – z początku były to zwykłe fotografie Tomka ze szkoły, ale z czasem zaczęły się przewijać jego zdjęcia w samej bieliźnie. Wreszcie, ku mojemu niedowierzaniu, na ekranie pojawił się nagi Tomek ze sterczącym fiutem. Nawet nie chciałem wnikać, jak Laurze udało się zdobyć te fotki. Kolejne zdjęcia były coraz odważniejsze, a jęki mojej siostry przybierały na sile. Mi także zaczynało już buzować w jądrach. I wtedy, kiedy Laura przewinęła kolejne zdjęcie, na ekranie pojawiła się ikona filmiku. Dziewczyna odtworzyła go, a ja mało nie dostałem zawału z wrażenia.

    Nagranie przedstawiało mnie, siedzącego przy biurku i marszczącego freda. Najgorsze było to, że po chwili zacząłem pojękiwać:

    – Och Laura, moja siostrzyczko… – i tym podobne teksty. Doskonale pamiętałem ten moment, filmik musiał pochodzić sprzed dwu tygodni. Wreszcie ja na nagraniu wycharczałem:

    – O tak, spuszczę się w twojej ciasnej cipce!

    W tym momencie Laura doszła i zaczęła drżeć na całym ciele. Wibrator wysunął się z jej pochwy, z której zaczęły obficie wypływać jej soki. Ja też wiedziałem, że już dłużej nie wytrzymam. Nie myśląc nad tym, co robię, klęknąłem za Laurą i wsunąłem penisa między jej pośladki. Złapałem ją za biodra i zacząłem pocierać moją pałę o jej rowek. Przerażona Laura próbowała się odwrócić, ale ja jej to uniemożliwiałem. W końcu i na mnie spłynęło spełnienie. Poczułem spermę przepływającą z jąder do penisa i po chwili wystrzeliłem, tryskając strugą nasienia, które rozbryzgało się na plecach i włosach Laury.

    W końcu orgazm minął, a ja osunąłem się na podłogę, ciężko dysząc. Laura obróciła się w moją stronę, zawstydzona. Spojrzała na mnie tymi olśniewającymi, zielonymi oczami. Uśmiechnąłem się nieśmiało. Obawiałem się, że będzie na mnie zła na to, że nakryłem ją na masturbacji i wystrzeliłem na nią. Z drugiej strony, ona doszła, oglądając mnie walącego sobie konia. Na jej twarzy dostrzegłem uśmiech, który z każdą sekundą stawał się coraz szerszy. Wreszcie przysunęła się tak, że nasze twarze dzieliło paręnaście centymetrów.

    – Kocham cię braciszku – wyszeptała mi do ucha. Po tych słowach wplotła dłonie w moje blond włosy i wpiła się wargami w moje usta. Całowała mnie odważnie, ewidentnie nie była zielona w tym temacie. Starałem się odwzajemnić pocałunek, ale to moja siostrzyczka była nauczycielem, a ja pokornym uczniem.

    Chociaż nie miałbym nic przeciwko, gdyby ta chwila trwała wieczność, to niestety była nadspodziewanie krótka. Po minucie Laura oderwała ode mnie wargi. Spuściła wzrok, jakby miała poczucie winy. Zamknęła laptopa dokładnie w momencie, gdy na ekranie dochodziłem. Szybko wstała i bez słowa poszła do pokoju.

    Chciałem coś powiedzieć, podziękować za swój pierwszy pocałunek w życiu, ale byłem w zbyt dużym szoku. Chwyciłem jej spodenki, których nawet nie zabrała, podobnie jak koszulki. Powąchałem je w kroku. W tamtym momencie pachniały cudownie. Wziąłem jej piżamkę jak pamiątkę tego niezwykłego wieczoru.

    Po cichu przemknąłem przez korytarz do mojego pokoju. Laura leżała już w łóżku, odwrócona w stronę ściany. Nie miałem pewności, czy śpi, ale z pewnością żadne z nas nie było w tej chwili chętne do rozmów. Jej piżamkę schowałem do swojej szuflady i sam wszedłem do łóżka. Dzisiejsza noc była tak surrealistyczna, że nadchodzący wyjazd do cioci wydawał się jedynie odległą wizją przyszłości. Przeżyłem orgazm z własną siostrą, która rozbudziła we mnie seksualność. Czułem się dziwnie z tym, że Laura masturbowała się, myśląc o mnie. Było to w pewien sposób jeszcze bardziej podniecające. I choć nie chciałem tego przyznać przed sobą, przestałem postrzegać Laurę wyłącznie pod kątem seksualnym.

    Zakochałem się we własnej siostrze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Biały Kruczek

    Ciąg dalszy nastąpi…

  • Niedoszly chlopak cz2

    Kolejne dni mijały, w mojej głowie w losowych chwilach pojawiał się On, Tomek. 

    Siedziałam przy stole z mężem, wiecznie zaopatrzonym w telefon, spierał łokcie dokładnie tam, gdzie moje pośladki, kilka tygodni temu, rytmicznie przesuwały się w przód, pchnięte przez biodra Tomka i jego grubego kutasa, i w tył, przyciągnięte w idealnym rytmie przez moje dłonie zaciśnięte na krawędzi stołu. 

    Kontakt z Tomkiem był sekretem, kilka wiadomości wysłanych wieczorem, gdy tłusty mężulek chrapał jak świnia. Rozmowy gdy akurat jego żona i mój mąż nie byli w domu. 

    Mój wzrok najczęściej jednak wędrował do góry, pod sufit. Żyrandol kryształowy zdawał się milionem małych obiektywów kamer i ekranów. Patrząc na niego, w mojej wyobraźni widziałam nasz pierwszy raz z góry. Niczym sprośny film, ostre porno z mamuśką…. Rzadkie wieczory kiedy kuśka mojego męża wstawała i wyłaniała się z buszu włosów i fałd brzucha były najgorsze, czułam obrzydzenie gdy jego brzuch spierał się na moich plecach, bo tylko pozycja boczna nie była dla niego zbyt wielkim wysiłkiem, marzyłam wtedy o silnych ramionach Tomka, o jego aksamitnym głosie. O palcach które, jak palce pianisty wiedziały gdzie nacisnąć. O Jego kutasie który był tak inny niż ten który teraz był tym gorszym. 

    Sobota okazała się okazją do spotkania. Mąż i córka wyjechali na cały weekend a Tomek ,, pojechał na weekend motocyklowy z kumplami”. 

    Siedziałam jak na szpilkach, czekałam na niego w mojej kusej, małej czarnej, gdy usłyszałam równomiernie dudnienie, basowy dźwięk motocykla był jak zwiastun w kinie, tylko mi zwiastował niezapomniane chwile.

    Cześć śliczna, powiedział a ja rzuciłam się w jego ramiona. Chciałam poczuć te ręce, tą siłę mięśni, oddech gdzieś na szyi… Przywarłam do niego i wskoczyłam oplatając nogami jego wąskie biodra. Z zadziwiającą lekkością przeszedł ze mną kilka kroków, podtrzymując mój tyłek, pocałował mnie mocno. 

    Spojrzeliśmy na siebie i bez słów zaczęliśmy się całować ponownie. Przycisnął mnie do ściany, odchyliłam lekko głowę, On od razu zaczął całować moją szyję. 

    W sypialni, powiedziałam mu prosto do ucha. Na małżeńskim łożu. 

    Weszliśmy, przejęłam inicjatywę i popchnęłam go na łóżko. Materac zaskrzypiał lekko z protestem, ale nie przejęłam się tym, rama była mocna i wytrzymała a właśnie tego potrzebowałam. 

    Tomek oparł się na łokciach, jego ciemne jeansy ciasno opinały uda, pomiędzy nimi była górka która najbardziej mnie interesowała… 

    Patrz. Powiedziałam i zaczęłam przed nim tańczyć, rozbierałam się powoli a On rozbierał mnie wzrokiem. Gdy byłam już tylko w pończochach i stringach podeszłam bliżej. Usiadłam na piętach tuż przed nim i zaczęłam zdejmować jego spodnie. 

    Rozpięłam klamrę paska, później jeden guzik i kolejne, tym razem również stawiały opór, jakby chciały uchronić mnie od nieuniknionego, kolejnej zdrady. 

    Zdjęłam je i rzuciłam za siebie. Tomek cały czas obserwował mnie uważnie, oddychał głęboko, niemalże słyszałam, jak jego serce tłoczy gorąca krew. 

    Chwyciłam jego bokserki za gumkę na szerokości bioder i jednym płynnym ruchem zdjęłam je i też odrzuciłam. 

    Teraz Tomek się nie uśmiechał. Jego twarz zdradzała pożądanie, w jego oczach był niemy rozkaz. Wsparłam się na łóżku rękami, moje całkiem dorodne cycki wisiały tuż nad leżącym na brzuchu kutasie. Przesunęłam sutkiem od jąder, które wydawały się ogromne aż do czubka kutasa, który podrygiwał lekko. 

    Chwilę później zeszłam niżej i wzięłam go w usta. 

    Tomek westchnął głęboko kładąc się, wplótł dłonie w moje włosy, ja brałam jego kutasa, ssałam jakby był lekiem na truciznę życia. 

    Gdy był już prawie gotowy do wytrysku, przestałam. Wstałam i przeszłam nad Tomkiem leżał pode mną, patrzył z dołu na moją stęskniona cipkę i sterczące sutki. 

    Chodź tutaj, powiedział i złapał mnie pod kolanami. Uklękłam a moja cipka była na jego twarzy. Objął rękami moje biodra i mocno trzymał, jego język od razu przeszedł od słów do czynów. Lizał i ssał mnie tak jak ostatnio, fale gorąca i podniecenia zaczęły rozchodzić się po moim ciele. Chwycił moje dłonie, nasze palce się splotły a ja w rozkroku ruszałam bezwiednie biodrami. Głośno krzycząc doszłam. Tomek na chwilę przestał, czułam jego język wewnątrz mnie, czułam jak mięśnie kurczące się rytmicznie od orgazmu zaciskają się na nim. 

    Po chwili zeszłam biodrami niżej. Zsunęłam się gładko po umięśnionej klatce i brzuchu. Przesunęłam wilgotną cipką po jego nadal sztywnym kutasie. Chwycił w dłoń mój wiszący biust. 

    Nakierowałam ręką jego kutasa na moją cipkę. Wsunął się powoli, ciasna cipka stawiała wyraźny opór, ale nie na długo. W końcu był we mnie w całości. Biodra same zaczęły się rytmicznie poruszać, głowę odchyliłam do tyłu w pełnej ekstazie. 

    Czułam jego kutasa jak pręży się wewnątrz mnie, wypełniał mnie jak woda wypełnia naczynie. 

    Tomek chwycił mnie za ramiona i przytulił do siebie, uniósł lekko moje biodra drugą ręką i sam zaczął mnie rżnąć. Jego jeszcze pełne jaja głośno obijały się o moją drugą dziurkę. Wtedy przyspieszył jeszcze bardziej, co wydawało się nie możliwe. Kilka sekund później doszłam w spazmach ale on nie przestawał. Dość, już nie… Mamrotałam gdy poczułam coś całkiem nowego, nim zdążyłam o tym pomyśleć dostałam wytrysku. Tomek doszedł w tym samym momencie głęboko wpychając swojego kutasa, nic nie robiąc sobie z faktu, że doprowadził mnie na skraj świadomości. 

    Leżeliśmy długo obok siebie, dysząc ciężko i rozkoszując się falą rozluźnienia. 

    To było niesamowite, powiedział i pocałował mnie w czoło.

    Oj tak, stwierdziłam. Była dopiero 19.00.

    Posprzątałam sypialnię wrzucając wszystko do pralki i później do suszarki. Tomek brał prysznic. 

    Dołączyłam do niego. Spędziliśmy pół godziny śmiejąc się i wygłupiając. Myłam jego krótkie włosy na głowie gdy siedział z rękami obejmującymi moje nogi. 

    Gdy wyszliśmy, usłyszałam dzwonek telefonu. Podeszłam nago i odebrałam. Mąż zaczął paplać że u nich wszystko dobrze, gdy poczułam na pośladkach dłonie Tomka. 

    Mąż gadał o jakichś bzdurach gdy Tomek kucnął za mną, rozchylił mocno moje pośladki i wcisnął między nie swoją twarz, odruchowo lekko się wypielam starając się zachować normalny ton głosu. Tomek zrobił coś czego nigdy nie robił mój mąż, zaczął lizać moją drugą dziurkę. Modliłam się w duchu by grubas po drugiej stronie słuchawki w końcu przestał gadać. 

    Chwilę później rozłączyłam się i wydałam z siebie głośny jęk. Miałam już w sobie dwa palce Tomka które wsunął w mój ciasny tyłek. 

    Mój wzrok padł na telefon. 

    Nagraj to, szepnęłam. Nagraj mój pierwszy anal, powiedziałam. Podałam mu telefon i poszłam w stronę łóżka. 

    Położyłam się na brzuchu, z szuflady wyjęłam nawilżacz i podałam go Tomkowi. Bądź delikatny, dodałam, choć w głębi chciałam by już mnie rżnął najmocniej jak mógł. 

    Tomek obficie nasmarował mój tyłek i swojego już stojącego kutasa. Włączył nagrywanie i zaczął delikatnie napierać na mój ciasny dziewiczy odbyt. 

    Wpuść mnie, powiedział a ja rozluźniłam się najbardziej jak mogłam. Poczułam jak wnika we mnie. Na początku było dziwnie, po chwili poczułam lekki ból. Tomek przestał napierać, po chwili czułam jak ból ustępuje. Narastało podniecenie.

    Czułam się pełna.. czy to już? Zapytałam z nadzieją że może wejść jeszcze trochę. 

    Połowa. Odpowiedział po czym wszedł do końca. Czułam jak ciasne wnętrze mocno zaciska się na grubym kutasie. 

    Przyjęłam kutasa w tyłek po raz pierwszy. Tomek cały czas nagrywał nasz sprośny film gdy zaczął wychodzić i wchodzić powoli. Czułam każdy ruch i dziwną przyjemność inną niż zazwyczaj. Kilka minut później posuwał mnie gładko. Wypięta do niego w pozycji na pieska widziałam telefon leżący między moimi nogami.

    Obrócił mnie na plecy. Pod biodra wsunął poduszkę i wszedł. Spojrzał mi w oczy, odnalazł telefon i nagrywał jak moje cycki falują, jak jego kutas rozpycha mój tyłek. Ręka masturbowałam swoją mokrą cipkę. Takiego połączenia nigdy nie doznałam a fakt bycia nagrywaną sprawił że poczułam się jak aktorka porno. 

    Tomek zaczął przyspieszać. Wiedziałam co to oznacza. Czułam falę orgazmu, falę tsunami która nigdy nie było tak wielka. Wtedy stało się kilka rzeczy naraz.

    Tomek głośno krzyknął i odchylił się do tyłu, jego kutas wszedł bardzo głęboko, mój tyłek zacisnął się mocno z mojej cipki popłynęła strużka i doszliśmy razem, spuścił się głęboko w moim tyłku, czułam na mocno zaciśniętych mięśniach jak pompuje we mnie swoją spermę. 

    Po wszystkim wzięliśmy jeszcze jeden prysznic. Spełnieni i bardzo zmęczeni poszliśmy do salonu. Leżeliśmy na kanapie, oglądaliśmy bajkę na Netflix i paliliśmy lekkiego skręta. Czułam się jak w niebie. Lekkie pulsowanie w tyłku i cipce przypominało mi jak to jest sięgnąć nieba, odrobina zioła rozluźniła moje mięśnie, pod policzkiem czułam udo Tomka. Jego palce przeczesywały moje wilgotne włosy. 

    Myślałam czy gdybym wtedy, w szkole, dała mu szansę to czy było by tak zawsze? Czy to niespełniona miłość i porządnie budowane latami tak zadziałało? 

    Poszliśmy spać, a rano…

    Ciąg dalszy nastąpi. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Emi Ly
  • Kowersada – Naturist camp

    Lubię te klimaty, można czuć się swobodnie na terenie całego ośrodka a nie tylko na plaży. Uświadomiłem żonę żeby była całkowicie wyluzowana, tutaj sami tacy ludzie z całej Europy. Już pierwszego dnia rozebraliśmy się przy namiocie do naga i ruszyliśmy przez ośrodek w kierunku morza. Dookoła mnóstwo golasów choć byli też ubrani. Ktoś coś gotował, ktoś się gimnastykował, ludzie nago na leżakach, hamakach… ogólna błogość. Nim dotarliśmy do skalistego wybrzeża parę razy ktoś nas zatrzymywał i zagadywał w obcym języku, choć my tylko po angielsku, żona zna trochę francuski. Wszyscy miło się uśmiechali, prawili komplementy i w razie czego służyli pomocą. Z głównego lądu można było drewnianym mostkiem dostać się na bujnie porośniętą i malowniczą wyspę. Znaleźliśmy tam osłonięte krzewami tuż przy wodzie równe miejsce gdzie można było rozłożyć koc. Postanowiliśmy ,że tu będzie nasza baza i będziemy z wałówką przychodzić, co następnego dnia uczyniliśmy.

    Woda była krystalicznie czysta, jedynie zejście po skałach wymagało uwagi. Gdy po drugiej kąpieli wychodziliśmy na koc zauważyłem że z oddali ktoś nas obserwuje przez lornetkę. Pomagając w przejściu żonie, zacząłem czochrać ją po tym kobiecym zaroście łonowym. Stanęliśmy i w miłosnym splocie całowaliśmy się przez chwilę. – Dobra, choć na kocyku dokończymy – odrzekła Ala widząc że mój członek zaczyna się podnosić. Wytarliśmy się do sucha, a gdy moja ukochana się położyła, rozpocząłem pieszczenie i lizanie jej stópek.

    – Ha ha ha , to łaskocze, przejdź do konkretów – to mówiąc żona szeroko rozstawiła nogi z lekkim ugięciem w kolanach. Ochoczo przystąpiłem do lizania jej pięknej cipki, wargi już były lekko nabrzmiałe a środek soczysty i słodziutki. Co jakiś czas muskałem nosem łechtaczkę i napawałem się tym zapachem. Zacząłem rozszerzać wargi coraz bardziej i ukazywał mi się różowy otworek przypominający koronę albo gwiazdę wieloramienną. Wpychałem język w sam środek, najgłębiej jak potrafiłem. Podobnie czyniłem to nosem i palcami. Była mięciutka i już chlupiąca.

    – Choć, teraz ja chcę go poczuć w buzi – siadając zawołała cichutko Alicja. Gdy stanąłem przy jej głowie rozpoczęła najpierw oblizywać wzdłuż penisa, potem po jajkach a rączką masturbowała go powoli…zaczęła lizać główkę po czym chwyciła ustami i przesuwała tam i z powrotem. Chwyciła członka w silniejszym uścisku odsuwając głowę i rzekła:

    – Uwielbiam twoją pałkę i uwielbiam ten zapach – zaczęła obwąchiwać i całować go pieszczotliwie po czym rozszerzyła mojego żołędzia i zaczęła wpychać w ten otworek swój języczek. W pewnym momencie zauważyłem, że ktoś stojąc za krzakami patrzy na nas i się masturbuje. Aby nie speszyć żony powiedziałem żeby uklękła a ja wezmę ją na pieska. Tak nią pokierowałem aby była tyłem do podglądacza. Posmyrałem członkiem po tych cieplutkich i mokrutkich wargach, zacząłem wpychać kutasa do środka i wyciągałem na zewnątrz, potem poruchałem ją troszkę standardowo po czym powiedziałem:

    – Pięknie tak wyglądasz gdy słońce oświetla twoją pupcię, pozostań tak nieruchomo a ja chcę trochę nacieszyć oczy i pobawię się nią troszkę.- Dobrze, tylko daj mi ręcznik pod głowę.

    Zrobiłem z ręcznika poduszeczkę a na głowę dałem jej kapelusz do osłony przed przebijającymi się pomiędzy drzewami promieniami słonecznymi. Całując te jędrne pośladki zerkałem na pana w zaroślach i uśmiechałem się do niego. On na mój uśmiech zaczął powoli zbliżać się do nas. Ja rozpocząłem gładzenie, miętoszenie i rozszerzanie pupci żony. Ułożyłem się klęcząc w ten sposób aby moim ciałem zasłonić głowę Ali, będąc do niej tyłem i lekko z ukosa opierałem się na jej plecach. Ośmielony pan kucał już w odległości dwóch kroków, centralnie nad eksponowaną przeze mnie pupcią żony. Szum morza skutecznie zagłuszał jego szelesty i masturbację, która po chwili zakończyła się wytryskiem. Zadowolony mężczyzna trochę nieruchomo dochodził do siebie a po chwili cichutko zaczął się wycofywać. Przystąpiłem do rytmicznego pocierania palcami coraz głośniej chlipiącej łechtaczki i spostrzegłem, że powoli zbliża się do nas kolejny wędrowiec. To określenie adekwatnie pasowało do niego gdyż nie był goły i miał mały plecaczek oraz czapeczkę z daszkiem. Pokazałem mu żeby był cicho nie przerywając masowania. On cichutko przykucał tuż przy nas. Ja teraz zacząłem delikatnie gładzić Alę po plecach dojeżdżając do pupci. Trochę aby mi ręka odpoczęła a trochę chciałem zrobić lepszy widok nowo-przybyłemu. Mężczyzna widząc to zaczął powoli wystawiać rękę w kierunku pupy mojej kobiety. Ja zrobiłem koliste wygładzenie pośladków i podniosłem rękę. On zrozumiał i w zamian zaczął podobnie gładzić pupcię Ali. Po chwili zauważyłem, że zaczyna dłonią ocierać jej całe krocze, a gdy zauważył że jego palce są już mokre od tych soczków, zmienił rękę i zaczął powoli oblizywać własne palce, wcześniej okraszone tym kobiecym płynem. Ja bardziej przywarłem do boku żony, byłem podniecony tą sytuacją i obawiałem się jej reakcji na tą akcję. Tymczasem pan podróżnik zaczął wpychać po dwa palce do pochwy i wyciągając ponownie je oblizywał. Powtarzał to wielokrotnie jakby chciał w ten sposób spić jak najwięcej tego nektaru.

    – Ałłłłaaa – pisnęła Ala i w tym momencie zobaczyła co się dzieje. Usiadła skurczona na kocu okrywając się ręcznikiem. Spojrzała na mnie z zaciśniętymi ustami i pytającym wzrokiem.- Przepraszam kochanie, to tak spontanicznie wyszło… to mnie tak podnieciło… że nie oponowałem gdy ten pan podszedł tutaj…. nie chciałem też abyś się przestraszyła …- Ajjj em , ajjjmmmsorry – wykrztusił wędrowiec i zaczął odchodzić. Trochę musiałem się na starać aby udobruchać żonę ale wieczorem zajadając pizze oboje śmialiśmy się z tego, z tej konsternacji …- Ja byłam zdziwiona ale te wasze miny… nie wiadomo było który bardziej wystraszony… ha ha ha.- Cieszę się że już ci przeszło, to było takie podniecające.- Ja też byłam podniecona, tylko boję się że on nie miał czystych rąk- Miał czyste, widziałem… nawet bym powiedział – palce miał wylizane… ha ha ha

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23