Category: Uncategorized

  • Moja mama Elzbieta

    Mam na imię Adrian, mam 17 lat i od kilku lat mieszkam sam z mamą. Kilka lat temu zmarł mój ojciec i od tego czasu moja mama Elżbieta nie związała się z nikim. Troszkę mnie to dziwiło, bo mama jest wciąż młodą, bardzo zgrabną i zadbaną kobietą. Przez całe swoje życie nigdy nie myślałem o mojej mamie jako o obiekcie pożądania, ale zmieniło się to pewnego piątkowego wieczoru. Wróciłem do domu po spotkaniu ze znajomymi, moja mama miała w zwyczaju w piątkowe wieczory siadać z butelką wina przed telewizorem. Zazwyczaj po dwóch, trzech kieliszkach i kilku odcinkach serialu kładła się spać do swojej sypialni. Tym razem, jak wróciłem telewizor wciąż był włączony, cała butelka wina opróżniona a mama spała na kanapie, chyba dość wstawiona. Była ubrana w luźną, nocną koszulkę. Widać spała już chwilkę, bo spod koszulki wydobyła się jedna pierś a i sama koszulka była podwinięta na tyle, że w całości było widać jej czarne koronkowe stringi. Podszedłem i zapytałem dwa razy czy śpi, nic mi nie odpowiadała więc podniecony lekko widokiem jaki zobaczyłem wyjąłem telefon i zrobiłem kilka zdjęć jej piersi i majteczek. A był to widok, który akurat wtedy bardzo mi się podobał. Spod stringów wyłaniały się dość długo niegolone włosy na cipce. Byłem wtedy fanem tego typu widoków. Po zrobieniu zdjęć, poszedłem do pokoju i od razu zwaliłem sobie patrząc na zdjęcia swojej matki. Coś czego jeszcze kilka godzin wcześniej nie przyszło by mi do głowy.
    Następnego ranka, mama zapytała mnie kiedy wróciłem bo nie pamięta. Odpowiedziałem zgodnie z prawdą, o której byłem z powrotem w domu, lecz skłamałem, że od razu poszedłem spać. Po przypomnieniu sobie o zdjęciach w telefonie po kilku minutach już pozwalałem sobie ulżyć patrząc na zdjęcia swojej mamy. Sytuacja wyglądała tak przez cały tydzień, codziennie przynajmniej raz waliłem konia patrząc na zdjęcia swojej mamy. Co więcej, wyobrażałem sobie różne sytuacje ze mną i mamą w roli głównej. Lecz na tym moja aktywność się kończyła. Do czasu…
    Tydzień po tych wydarzeniach znów umówiłem się ze znajomymi a moja mama została sama z butelką wina w piątkowy wieczór. Po cichu liczyłem, że może jak wrócę zastanę ją w podobnej sytuacji jak tydzień wcześniej. Lecz jak się okazało, czekało mnie dużo, dużo więcej.

    Wróciłem do mieszkania i cicho wszedłem do środka. W salonie zobaczyłem pustą butelkę wina plus trochę upitą butelkę po tequili lecz mamy tam nie było. Pomyślałem, że pozostaje mi zrobić sobie dobrze oglądając zdjęcia mojej gorącej mamusi. Poszedłem na górę do swojego pokoju, był on zaraz obok pokoju mojej mamy. Idąc do siebie słyszałem dziwne dźwięki wydobywające się z sypialni mojej mamy. Podszedłem bliżej i przez lekko otwarte drzwi zobaczyłem niesamowity widok- moja mama masturbuje się oglądając pornosa. Widocznie nie słyszała, że wróciłem i nie była świadoma, że ktoś ją podgląda. Leżała na swoim łóżku, w ręce trzymała sztucznego penisa i ostro się nim zabawiała. Była tak ustawiona, że nie widziała, że ją podglądam, lecz dla mnie widok ten był nieziemski. Moim oczom ukazały się jej piękne włosy na cipce. Niewiele myśląc wyjąłem swojego kutasa i też zacząłem się masturbować. Po krótkiej chwili zrobiłem jednak błąd- mój pasek zastukał o podłogę a moja mama szybko się odwróciła. Strasznie się przestraszyłem ale jak się okazało stało się zupełnie co innego niż myślałem. Moja mama kazała mi przyjść i powiedziała, że skoro oboje się zabawiamy to możemy to zrobić razem. Kazała mi się rozebrać i stanąć przed nią. Niewiele myśląc zrobiłem to co kazała. Wtedy wzięła swojego sztucznego penisa, przyczepiła do podłogi, kazała przyjść do siebie i od razu zaczęła mi robić loda. Nigdy w życiu jeszcze nie uprawiałem żadnego seksu i nie do końca wiedziałem co robić, jednak mama zajęła się wszystkim. Zaczęła ssać mojego kutasa jak najlepsza dziwka jednocześnie ujeżdżając tego przyczepionego do podłogi. Scena jak z dobrego filmu porno. Będąc bardzo podniecony tylko chwilę zajęło mi dojście, więc kilka chwil i już mogłem kończyć. Powiedziałem o tym matce a ta szybko wyjęła kutasa z ust, poprawiła ręką kilka razy i wielki ładunek spermy wylądował na jej twarzy i piersiach. Zaczęła go powoli zbierać i wszystko połykać. Gdy to skończyła, powiedziała, że mam położyć się na łóżku i pomóc jej teraz skończyć. Powiedziałem jej, że nie za bardzo wiem jak, ona odpowiedziała że mi pomoże. Leżeliśmy nadzy obok siebie, jedną ręką macałem ją po cipce, ona chwyciła ją i pomagała mi ruszać tak, aby osiągnęła rozkosz. Drugą chwyciła mojego penisa i zaczęła go masować. Po chwili znów był gotowy do akcji. Widząc to moja matka obróciła się i powiedziała, że skoro ma zabawkę nie mniejszą od tej, która została na podłodze zamierza z tego skorzystać. Usiadła swoją ciepłą i wilgotną cipką na moim, w pełni gotowym już kutasie i zaczęła mnie ujeżdżać. Och co to był za widok i co to była za przyjemność. Gdyby nie fakt, że przed chwilą spuściłem na jej twarz pokaźną dawkę spermy i tym razem trwało by to tylko chwilę. Na szczęście teraz nie dałem takiej plamy i nasze ruchanie trwało chwilę. Moja mama tym razem nie przejmowała się mną, ujeżdżała mnie tak, aby samej skończyć. Gdy byłem bardzo blisko, powiedziałem mamie, że zaraz skończę. Ona jęcząc z rozkoszy kazała mi spuścić się w jej cipkę. I tak się też stało. Moja mama doszła zaraz po mnie. Po całym fakcie, oboje dość wycieńczeni położyliśmy się spać, nadzy, w jej sypialni…

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adrian Rutkowski
  • Sasiadka w potrzebie VI (Moja wlasna kurewka)

    O 6 rano obudził mnie budzik, nastawiłem go, żeby Marta mogła przed powrotem matki z dyżuru zawinąć się do domu, nie chciałem jej dawać powodów do domysłów.

    W drzwiach pocałowała mnie w policzek mówiąc:

    „Dziękuje, nie mogę się doczekać kolejnego spotkania”

    Pocałowałem młodą w czoło i wróciła do siebie. Nie wiem o której przywrócono prąd, ale już był. Dziś pracowałem na 18 więc miałem większą część dla siebie. Pomyślałem, że trzeba kuć żelazo póki gorące, skoro Patrycja i Elizka są takie cwane, że się mną bawią jak zabawką, to nie pozostanę dłużny. Nie chciałem, żeby Magda widziała, że do mnie przychodzi, ale sądziłem, że będzie odsypiać 24 godzinny dyżur. Napisałem do Patki sms:

    „Dziś o 12 w południe u mnie w mieszkaniu. Drzwi będą otwarte, masz wejść dyskretnie. Przygotuj się na jebanie we wszystkie dziury. Przyjdź tylko jeśli jesteś zdecydowana na spotkanie w bardzo ostrym klimacie. Masz się ubrać jak rasowa, tania kurwa.”

    Postanowiłem w ten sposób zaszaleć, przy okazji zobaczyć jak daleko mogę się posunąć.

    „Zrozumiałam proszę Pana”. – za chwilę przyszedł zwrotny sms.

    Ucieszyłem się, że zrozumiała konwencje o jaką mi chodziło. Przespałem się jeszcze godzinkę, ogarnąłem siebie i mieszkanie i z podnieceniem czekałem na umówioną godzinę. Jakieś 5 minut po 12 uchyliły się drzwi i pokoju pojawiła się Patka. Miała na sobie krwistoczerwoną, mocno dopasowaną krótką sukienkę, ledwie zasłaniającą zgrabne pośladki. Z głębokiego dekoltu wystawał czarny, lekko prześwitujący, zupełnie niepasujący kolorystycznie do reszty stanik, wykończony ładną koronką. Na nogach pończochy – czarne kabaretki, których koronkowe wykończenie sięgało do połowy ud w ten sposób, że wcale nie były zakryte zbyt krótką kiecką. Całość dopełniały czarne eleganckie szpilki z bardzo wysokim obcasem. W ręku trzymała błyszczącą czarną torebkę. Lśniące rude włosy rozpuszczone do ramion. To wszystko w połączeniu z tandetnym, ultra przerysowanym makijażem, którego głównym elementem były umalowane na czerwono usta oraz oczy umalowane na czarno. Faktycznie wyglądała jak tania kurwa. W sekundzie zrobiłem się twardy.

    „Lubisz się spóźniać głupi kurwiszonie?” warknąłem wstając i wyjmując ze swoich jeansów skórzany pasek.

    „Przepraszam Pana, nie miałam się w co ubrać” – odpowiedziała

    „Dlatego podjebałaś ciuchy pierwszej lepszej kurwie przy drodze?” kontynuowałem zabawę

    „Odłóż tą torebkę i odwracaj się tyłem do mnie, nogi szeroko pierdolona tirówko. Ile kutasów dziś miałaś? – nakręcałem się coraz bardziej

    „ani jednego” – odparła odwracając się posłusznie i wypinając tyłek.

    Lewą ręką złapałem ją za włosy pociągając mocno, prawą dłonią wyciągnąłem jej piersi ze stanika, następnie wsunąłem ją pod obcisłą kieckę, kładąc cztery palce na jej czarnych koronkowych majtkach, mocno wbijając palce w jej cipkę tak, że materiał prześwitujących majtek niemal natychmiast zrobił się mokry.

    „Nie kłam szmato, Ty nie potrafisz pójść do Biedronki nie dając komuś dupy po drodze, przyznaj się, że ta wilgoć w cipie to sperma jakiegoś frajera”

    „tak, jebałam się dziś z pięcioma, nie umiem żyć bez kutasa, ciągle mi mało” rzuciła

    Jeszcze bardziej wbiłem palce poprzez materiał bielizny aż syknęła z bólu. Szarpiąc za włosy odwróciłem ją do siebie przodem, splunąłem w prosto w twarz i wymierzyłem liścia z otwartej dłoni.

    Było to dziwne uczucie, bo nigdy wcześniej nie uderzyłem kobiety, ale wiedziałem, że to rodzaj zabawy, konwencji, na którą przystaliśmy oboje.

    „na kolana kurwo!” – ściągnąłem ją w pośpiechu aby uklękła przede mną. Rozpiąłem spodnie, szybko pozbyłem się garderoby. Mój penis już stał w pełnej gotowości, Patrycja zbliżyła do niego usta chcąc go pochłonąć. Odsunąłem się, znów uderzając ją z liścia:

    „Gdzie pchasz mordę? Na tego kutasa trzeba sobie zasłużyć” – złapałem penisa przyciskając go sobie to brzucha eksponując tym samy swoje jaja.

    „liż wora, tylko dokładnie!” Patka zaczęła łapczywie wkładać sobie cały worek mosznowy, brała do buzi jądra na przemian, najpierw jedno, później drugie, potem starała się włożyć do ust dwa naraz, co trudem, ale nawet jej wychodziło. Jej długi język co jakiś czas ześlizgiwał się z jąder i docierał do przestrzeni między workiem a moim odbytem.

    „tak, dobrze kombinujesz, takie młode kurewki lubią lizać dupę” – zareagowałem, odwracając się do jej twarzy tyłem, a ona posłusznie rozłożyła moje pośladki i zaczęła namiętnie lizać mój otwór. Poczułem jak wwierca się w niego językiem z ogromnym zaangażowaniem, próbując włożyć język do środka, po chwili lizania rozchyliła moje pośladki i splunęła na odbyt.

    „Na Pana plujesz głupia kurwo?” odwróciłem się nagle, łapiąc ją za włosy, splunąłem jej w twarz i sięgnąłem po swój skórzany pasek wcześniej wyjęty ze spodni.

    „na czworaka” rozkazałem, zapinając na jej szyi brązowy pas.

    „Suka musi iść na smyczy, żeby nie spierdoliła się kurwić po krzakach” – powiedziałem prowadząc ją do sypialni.

    „Kładź się na plecach w poprzek łóżka, tak, żeby głowa zwisała odchylona na krawędzi łóżka. Nogi szeroko, ręce pod dupę” – zarządziłem.

    Patrycja wykonała wszystko posłusznie i w ekspresowym tempie. Miałem teraz idealnie wyeksponowaną jej twarz do głębokiego gardła. Ukląkłem nad jej głową okrakiem i bez ceregieli włożyłem brutalnie kutasa najgłębiej jak to tylko możliwe. Ta pozycja pozwala na wiele, więc cały penis zniknął w jej ustach, tak, że moje jaja opadły na jej twarz. Tkwiłem tak bez ruchu z dopchniętym na maksa chujem w jej buzi. Jej całym ciałem nagle poruszył wstrząs. Zaczęło jej brakować oddechu, odczekałem jeszcze sekundkę i wyskoczyłem dając złapać chełst powietrza. Zaczęła kasłać i się krztusić, całą twarz miała umazaną rozpływającym się od cieknących łez i śliny makijażu. Czarne stróżki tuszu na policzkach tylko jeszcze bardziej mnie podniecały. Jej oddech szybko przyśpieszył, kiedy złapała powietrze, włożyłem chuja ponownie, tym razem ruchając jej twarz, tak jakbym posuwał ją klasycznie. Jednocześnie otwartą dłonią klepnąłem ją w wyeksponowaną cipkę, dopiero teraz podwinięta do góry czerwona sukienka odkryła jej piękne, czarne koronkowe majtki, wykonane z satynowego śliskiego materiału, przód do prześwitująca koronka, przez którą delikatnie widać ciało, zwieńczona malutką kokardką u góry, tył to mocno wycięte figi, tak, że materiał zakrywał jedynie pośladki do połowy, coś jakby stringi z dorobionym koronkowym wykończeniem. Fajna, erotyczna bielizna, no i te pończochy…piękny widok. Kiedy pierdoliłem ją w usta, dłonią zacząłem okrężnymi ruchami masować jej cipkę. Materiał był już całkiem mokry. Naglę włożyłem kutasa do końca jej gardła, znów zastygając na chwilę, nachylając się jednocześnie, aby zdjąć z niej majtki. Zsunąłem bieliznę, przykładając do swojej twarzy, aby poczuć ten cudowny zapach zdobytej cipki. Na wewnętrznej stronie czarnych majtek widoczne były białe plamy śluzu. Wyciągnąłem penisa z jej ust, pokazując majtki z widocznym śladami rozkoszy rzekłem:

    „Co to ma być kurwo? Myślisz, że jesteś tu dla swojej przyjemności? Jesteś zwykłym pojemnikiem na spermę, masz dawać dupy żeby mnie zadowolić, a nie cieszyć się z kolejnego chuja. Zakaz dochodzenia, to ja mam być zadowolony, zrozumiałaś szmato?

    „przepraszam pana” – odpowiedziała

    Zwinąłem majtki w kłębek i włożyłem jej do ust wewnętrzną najbardziej ubrudzoną śluzem stroną, tak, żeby mogła czuć smak samej siebie. Złapałem za pasek zwisający z jej szyi, pociągnąłem dając znak do zmiany pozycji:

    „Na pieska i wypnij porządnie dupsko” – krzyknąłem sięgając do szuflady nocnej po gumki, szybko rozrywając zębami opakowanie i jednym ruchem zakładając prezerwatywę. Dwa palce włożyłem w jej wilgotną cipkę i zacząłem dynamicznie nimi poruszać, dołożyłem trzeciego palca, który z lekkim początkowym oporem wszedł. Po chwili wyciągnąłem całe mokre od śluzu palce, wyciągnąłem majtki z jej ust, włożyłem tam palce:

    „Tak smakuje kurwisko” – posłusznie je oblizała, po czym znów zakneblowałem jej usta majtkami i podszedłem od tyłu. Splunąłem da jej wypiętą dupę, w sam środek kakaowego oka. Nie bawiąc się z żadne powolne próby delikatnego wejścia, przyłożyłem kutasa do dziurki i mocnym zdecydowanym pchnięciem umieściłem sztywną pałę w jej ciasnym odbycie, od razu bezpardonowo wchodząc do samego końca aż poczułem, że jestem cały w środku. Z jej ust zaczął wydawać się zdławiony, stłumiony bielizną dźwięk krzyku z bólu. W oczach znowu pojawiły się łzy. Wyszedłem z niej całkiem, rozwarłem pośladki najmocniej jako to się da, splunąłem raz jeszcze, zamoczyłem końcówkę kutasa w cipce, aby nawilżyć go nieco śluzem, po czym znów wbiłem się z całych sił w dupę, łapiąc za smycz zrobioną z paska, który pociągnąłem do siebie wyginając jej plecy w literkę U. Jaj ciałem znów szarpnęło, na pośladkach pojawiła się gęsia skórka, a ja rżnąłem ją w tyłek dopasowując tempo do własnych zachcianek.

    W pewnym momencie podniecenie już dochodziło do granic możliwości, wiedziałem, że zaraz wystrzelę, wolnym stonowanym głosem niemal sylabizując zapytałem:

    „Czy kurwa jest zadowolona? Zaraz będzie karmienie suki, nie chciałbym być w Twojej skórze, jak uronisz chociaż kropelkę, spermojadzie pierdolony. Jak z Ciebie wyjdę, spierdalasz na kolana i ciągniesz kutasa najgłębiej jak to możliwe. Spuszczam się prosto w gardło, więc jak będę dochodził masz go mieć dociśniętego do samego końca. Połykasz wszystko. Przestaniesz ciągnąć jak Ci powiem, sama nie wypuszczasz chuja z pyska” po tej instrukcji, dopchnąłem jeszcze 3-4 razy, po czym szarpnąłem za smycz, usiadłem na skraju łóżka, pozbyłem się gumki i łapiąc za włosy umieściłem penisa w jej ustach, samemu nadając pasujące mi tempo obciągania. Po kilku bardzo szybkich ruchach jej głową, wbiłem jej kutasa w gardło i bezczelnie wystrzeliłem całym ładunkiem. Część połknęła od razu, jednak nasienia było sporo, więc zakrztusiła się przy drugim wystrzale, część spermy wylądowała na na kutasie, trochę skapnęło na panele. Odciągnąłem ja za włosy do tyłu, znów uderzyłem z liścia:

    „Ty kurwo pierdolona, co ja mówiłem? Sprzątaj to, zlizuj to z podłogi, a jak skończysz wyczyść mi penisa.”

    Posłusznie schyliła się do podłogi wsysając resztki spermy, po czym zabrała się z dokładne zlizywanie nasienia z mojego chuja. Kiedy skończyła, gestem takim jak zachęca się psa do wskoczenia na wersalkę, wezwałem ją na łóżko. Po kilku minutach odpoczynku powiedziałem:

    „Dobra suczka, spisałaś się, byłaś bardzo dzielna” – pochwaliłem ją. To był w tamtym czasie najlepszy seks jaki było mi dane przeżyć.

    „W nagrodę możesz sobie dojść w takiej pozycji w jakiej chcesz” Uśmiechnęła się

    „Postaw go grzecznie” – położyłem się na plecach i przyglądałem się jak zaczyna powoli i dokładnie obciągać mi fiuta. Widok jej twarzy przeoranej zaschniętym, rozmazanym makijażem, niedbale wyciągniętych piersi ze stanika oraz to jej ubranie, którego celowo nie zdejmowałem z niej sprawił, że szybko wróciłem do pełnej sztywności. Pati jeszcze trochę possała członka, kilka razy robiąc moje ulubione głębokie gardło, po czym bez słowa sama sięgnęła do szuflady wyciągając kolejną gumkę. Założyła prezerwatywę, po czym wskoczyła na jeźdźca ku uciesze jej spragnionej i wilgotnej cipki. Zaczęła od ruszania się w przód i tył, ale szybko przeszła do dynamicznego galopu. Po kilku chwilach sapnęła głośno i zwolniła ciesząc się ze spełnienia. Zeskoczyła kładąc się na brzuchu delikatnie podciągając czerwoną sukienkę, dając znak do zmiany pozycji. Położyłem się na nią ponownie wbijając się z szparkę. Głębokimi ostrymi ruchami zacząłem ją ostro pierdolić, do tego stopnia, że soki z jej piczy zaczęły rytmicznie ochlapywać mi obijające się o nią jajka.

    „Jeszcze chwilkę, jeszcze, jeszcze, oooooch” wypuściła całe powietrze, wyprężyła się po raz kolejny i przeciągającym jęknięciem oraz zaciskającym się mięśniem cipki dała znak, że znów dotarła do finału. Ta sytuacja sprawiła, że i ja powoli docierałem do celu, wyszedłem na chwilkę, odwróciłem ją na plecy i przystąpiłem do klasycznego misjonarza. Nie wiem czemu ale lubiłem kończyć w tej pozycji. Przyśpieszyłem ruchy, mocno skupiając się na pompowaniu mojej młodej kurewki, ona z lekko otwartymi ustami i wzrokiem wbitym w moje oczy sprawiła, że wystrzeliłem w gumkę, kończąc w niej. Tkwiąc w środku zaczęliśmy się całować namiętnie, kończąc nasze miłosne uniesienia na dziś. Kiedy skończyliśmy się całować zapytała:

    „Daj mi go jeszcze wyczyścić ustami”, przewróciłem się na plecy, a ona delikatnie zdjęła kondoma, przechyliła jego zawartość do buzi połykając nektar:

    „Niczego nie powinno się marnować” – uśmiechnęła się wkładając penisa do ust i po kilku chwilkach oblizując się łakomie, udała się do łazienki. Musieliśmy się zbierać, ona do domu, a ja niebawem do pracy. Wróciła z łazienki, z przedpokoju wzięła plecak, o którym nie miałem pojęcia, że ma ze sobą.

    „Masz jakieś ciuchy na zmianę” – zapytałem

    „Pewnie, chyba nie sądzisz, że paradowałam tak przez całe miasto, przebrałam się na półpiętrze, na samej górze, tam nigdy nikt nie chodzi” – dodała z uśmiechem

    „Mam nadzieję, że nie przesadziłem z tym biciem po twarzy” – zapytałem z troską w głosie.

    „Żartujesz sobie? Myślisz, że te mokre majtki od mojego śluzu to były od czego? Cholernie mi się dziś podobało, chciałabym tak kiedyś powtórzyć, miałeś świetny pomysł” dodała. Po chwili przebrała się zmyła makijaż, zrobiła lekką korektę tego co zostało na jej twarzy, pocałowała mnie namiętnie mówiąc:

    „uważaj bo się zakocham, pa” – zniknęła za drzwiami. To będzie udany dzień pomyślałem…

    cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Czasami człowiek puszcza wodzę fantazji, czasem ta fantazja puszcza się z nami, jak tania dziwka. Opowieść dla ludzi o mocniejszych nerwach. 

  • Niewolnica na wydmach cz.4

    Linki do poprzednich części na dole

    Kilka godzin po spojrzeniu w oczy Dziewczyny, Anna klęczała w starej chacie w nadmorskim lesie. W małej izbie, na drewnianej podłodze. Przed łóżkiem z jednym kocem, który od dwóch tygodni był jedynym okryciem na które mogła liczyć. Obok pieca na drewno, na którym stały miska do mycia i szczotka do włosów.

    Klęczała z rękami związanymi na plecach. Spojrzała na leżące na stole opakowania po jedzeniu z jakiejś restauracji które przywoził jej Pan. Nawet jej jedzenie i picie było teraz zależne zależne od jego decyzji. Butelka wody była ostatnim co widziała, zanim zasłonił jej oczy szeroką maską.

    To pomieszczenie, w którym umieścił ją Pan, zdążyło się stać  jej domem. Bliską przestrzenią w której żyła. W której bała się, przeżywała rozkosz, zapadała w zmęczony sen. Nie była w nim zamknięta. Przeciwnie, wolno jej było chodzić gdzie tylko zechce. Nie mogła jedynie założyć na siebie żadnego ubrania – nawet gdyby je w jakiś sposób zdobyła. Po krótkich spacerach lasem, czy nocnym wyjściu na plażę, przepełnionych lękiem że zostanie zobaczona przez obcego, chata dawała jej poczucie bezpieczeństwa. Podobnie jak dotyk lub głos Pana. Dotyk palców gładzących jej obojczyk. Stanowczy, czuły głos zadający jej pytanie.

    – Czy kochasz mnie, Anno?
    – Tak Panie. Kocham cię. Należę do Ciebie. Jestem Twoją niew… – Uścisk kciuka na gardle zatrzymał słowo w ustach Anny. Trwał chwilą napiętego, cichego oczekiwania.

    -Kochałaś mężczyzn przede mną, Anno. Kochałaś ich szczerze i marzyłaś o reszcie swojego życia z nimi.

    – Tak. – Anna powiedziała pewnym głosem. Wiedziała już że Pan z uwagą ją słucha i szczerość jest tą pieszczotą, która najbardziej umacnia więź.

    – Wiem że to były prawdziwe miłości. Były piękne. Słowa dawały Annie przyjemność, zlewając się z delikatnym dotykiem na jej piersi. Co się z nimi stało?

    -Nie wiem…

    Głos Anny zadrżał, jak zawsze gdy nie znała właściwej odpowiedzi na pytanie Pana. Była jednak rozpalona i otwarta. Pozwoliła swoim myślom płynąć. Szczere wyznanie, nawet niezbyt składne, zadowoli Pana nawet bardziej niż pokorne, oczekujące na karę milczenie.

    – Po prostu… w którymś momencie okazywało się że nie pasujemy. Chcemy czego innego od życia. Nie wiem… żar wygasał po czasie. Kłóciliśmy się… i za którymś razem nie godziliśmy.

    Oddech ze zbliżających się ust Pana na szyi wynagrodził właściwą odpowiedź. Dłoń zsuwająca się na brzuch zachęcała do kontynuowania jej. Ciało Anny znało już gesty i dotyki, które przemawiały do niej językiem przyjemności.

    – Co kochasz w mężczyźnie?

    – Stanowczość.. ten błysk w oku… inteligencje… – Anna wymruczała udowadniając, że to odpowiedź której udzieliła sobie już kilka razy. Palce zaciskające się na jej cipie dały jej cierpką rozkosz. Ten dreszcz niemal przemówił jej w głowie głosem Pana. “To za mało”.

    –  Tam jest o wiele więcej Anno… Więcej niż te kilka cech które powodują że twoja cipa wilgotnieje… Co jest w twojej miłości?

    Po długiej, taktowanej ruchami palca ciszy Anna wyszeptała. – Nie wiem jak to powiedzieć, Panie.

    – Pomogę ci niewolnico. Odpowiedz biodrami jak bardzo czujesz się widziana i rozumiana. – Dłoń nacisnęła na waginę Anny i zastygła. Ciało klęczącej i skrępowanej kobiety naparło na nią lekko swoją wilgocią w oczekiwaniu.

    – Jesteś piękna Anno i kochasz to czuć. Nie wstydź się… kochasz te momenty z mężczyzną które sprawiają, że kochasz siebie. To jaka jesteś kobieca. To nie jest miejsce na wstyd. To miejsce na miłość do tego, kim naprawdę jesteś…

    Biodra Anny nie mogły nie odpowiedzieć. Chciała przez moment zrobić to stopniowo, powoli, ale nie potrafiła. Zaczęła rytmicznie napierać na dłoń swojego właściciela ścierając z niej rozkosz.

    – Pragniesz być częścią przyszłości. Być kochana i bezpieczna. Kochasz te momenty bycia z mężczyzną które dają ci taką obietnicę. – Ciało zaczęło się prężyć, szukając w nacisku twardych palców drażnienia łechtaczki. Znalazło je i uświęciło jękiem.

    – Nie nauczono cię kochać siebie Anno. Kazano ci się wstydzić tego co daje ci przyjemność. Starałaś się tak bardzo, aż to wstyd stał się twoją przyjemnością. Zakochiwałaś się w tych którzy obiecywali szczęście takiej, jaką starałaś się być. Pragnęłaś tego który pokaże ci siebie taką, jaka jesteś naprawdę. – Mokra cipa Anny pieprzyła się o dłoń Pana, aż orgazm zbliżył się na kilka mocnych szarpnięć. Wtedy on odsunął dłoń i jej dotyk okrutnie zelżał.

    -Taak… taka mokra i taka piękna… to o tym marzyłaś. O spotkaniu miłości i pożądania. O mężczyźnie dość bezwzględnym by cię tu doprowadzić. Dość mądrym by cię zobaczyć. Całą. Prawdziwą. – Z ust Anny odpowiedziało mu jedynie wycie. Zwierzęcy skowyt wymuszony naciskiem na intymność.

    W drżącym, targającym ciałem orgaźmie nie było tym razem wstydu. Była jedynie nieskończona miłość, rozkosz i wdzięczność.  Żar ogarnął jej cipę, duszę  i umysł. Odebrał jej kontrolę nad własnymi myślami.

    – Czy to jest to kim jestem, czy to coś, co on ze mną robi? – Znane jej pytanie wróciło po raz kolejny, ale tym razem płonęła bardziej niż kiedykolwiek.

    Dysząc ciężko, wciąż na kolanach, oparła się o ciało Pana. Poddała głaskaniu po twarzy. Rozchyliła usta przed dotykającym jej ust penisem.

    – Czy zawiodłem kiedyś twoje zaufanie Anno?
    – Tak, Panie.

    – Kiedy, Anno?

    – Kiedy przestałeś szanować że nie zawiązałam sobie nitek. Wziąłeś mnie jak niewolnicę gdy chciałam być kochanką.

    – Tak było. Kiedy jeszcze?
    – Kiedy zmusiłeś mnie do wyrzeczenia się wolności. Przyznania że nigdy już nie będę kochanką dla ciebie.
    – Tak. – Penis zaczął powoli pocierać się o usta niewolnicy. – Kiedy jeszcze? Mów.
    – Kiedy nie pozwoliłeś mi wrócić do domu. Kiedy mnie wychłostałeś do krwi. Kiedy mnie zaprowadziłeś do stajni związaną, nagą i bosą. Zawsze. Zawsze kiedy ufałam że wiem czym jest nasza relacja.. naruszałeś ją Panie.

    – Chcesz więcej moja suko?
    – Tak Panie.

    Anna klęcząc w zasłaniającej oczy masce, czuła się otwarta i rozpalona. Wszedł w jej usta i zaczął brać swoje przyjemność. Gdy pieprzył ją oralnie i zalał jej usta spermą czuła błogą dumę i spełnienie. Po czym jej świat został rozpruty.

    Poczuła cudze dłonie na głowie. Inny smak fiuta w ustach. Inne tempo ruchów. Pan zaprosił innego mężczyznę.

    – Oddał mnie innemu!

    Ta myśl drążyła jej umysł. Zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć, gdy ten obcy spuścił się i przestał korzystać z jej ust, znów została chwycona i znowu miała fiuta w buzi. Czy to kolejny mężczyzna czy jej Pan? Nie to nie był penis Pana. Była tego pewna.

    Teraz, z rękami mocno związanymi za plecami, czuła się brudna. Nie tylko z powodu spermy której smak czuła w ustach a lepki dotyk na twarzy, szyi i piersiach. Nie tylko z powodu bycia użytą przez nieznanych jej mężczyzn. Nie przez to jak bardzo jej, nie dotknięta jeszcze, cipa udowadniała wszystkim że niewolnica została zdobyta i jest gotowa na wszystko. Ciemna przestrzeń wokół niej była pełna przemocy, drapieżnych uścisków i przyjemności której nie można powstrzymać.

    Anna nie potrafiła już udawać że nie kocha być brudną. Wstyd rozkosznie drażnił jej podbrzusze. Stał się jej zabawką. Potrzebowała coraz więcej, by jeszcze go poczuć.

    Złapali ją mocno, poczuła jak oplatają sznurem jej piersi. Znała dobrze dotyk sznurów, zwłaszcza że od dłuższego czasu nie nosiła na swoim ciele żadnego innego okrycia. Znała sznury które trzymają w miejscu, bezlitośnie, oddając na łaskę Pana. Znała sznury które są strojem, poniżają i udowadniają jej zniewolenie w oczach ich obojga. Teraz była ubierana w trzeci rodzaj. Taki, który ściska, stymuluje i karze. Nieustępliwie pobudza i nie pozwala o sobie zapomnieć. Jęknęła czując, jak krew nabiega do jej ściskanych piersi. Wyobraziła sobie jak bezwstydnie muszą teraz wyglądać.

    Kładą ją na łóżku. Kolejny sznur na… o boże… szyi. Dławi. I głos Pana. Uspokaja, daje pewność że to on trzyma za duszącą ją linę. Koi, mimo że to tylko krótka komenda.

    – Nogi szeroko niewolnico.

    Niewolnica rozkłada je posłusznie, przed nieznanymi zdobywcami. Próbuje wyjęczeć “Tak Panie”, przez zaciśnięte gardło. I chłonie kolejne jego słowa.

    – Nie broń się. Zostaniesz pożarta. Pozwól się pożreć.

    – pożarta….pożarta….pożarta –  wbijało się w jej umysł.

    Przed oczami stawało stado wilków, wygłodniałych chcących rozszarpać ja na strzępy. Jedyną rzeczą która pozwalała jej pozostać w jednym kawałku był sznur na szyi. Sznur który uspokajał choć wiedziała że może odebrać jej oddech. Ale ważniejsze było to że to Pan go trzyma. Na tym chciała się skupić, ale wciąż widziała wygłodniałe wilki. Związana, bezbronna, unieruchomiona tak aby ułatwić dostęp do dziur. Chciała krzyknąć gdy rozsunięte zostały sznurki w kroczu aby odsłonić jej cipę. Chciała krzyczeć lecz wtedy sznur odebrał jej tą możliwość.

    – Pozwól się pożreć. – Fraza rytmicznie wracała do umysłu Anny. – Pozwól na to tego od ciebie oczekuje Pan. Nie możesz go zawieść, nie teraz. Byłaś wierna i oddana tylko Jemu do tej pory, teraz On zapragnął to zmienić.

    W ciemności wilki szarpią ciało Kobiety. Drapieżne pchnięcia nie pozwalają jej myśleć. Kły zaciskają się na bezbronnej szyi. Istnieje już tylko pierwotna ekstaza, która wypełnia cały świat. Ona napotyka usta. Usta drapieżnika. Usta rozrywającej ją siły. Całuje je, z całą miłością i namiętnością do jakiej jest zdolna. W pełni oddana, kochająca, bezgranicznie wdzięczna że mogła tego doświadczyć. Imiona i osoby nie są ważne, jest tylko żądza która odziera niewolnicę z wszystkich złudzeń i lęków które okrywały jej cipę. Przez chwilę nie jest osobą, jest miłością i rozkoszą. On nie jest osobą. Jest siłą, wolą i namiętnością. Jest żarem który płonie w moim brzuchu.

    – Taka jestem. Taka właśnie jestem.

    Pocałunek trwał wieczność, ale minął. Drgające ciało kobiety leży pomiędzy wilkami. Bezwładne, pokryte płynami ich ciał, pachnące zwierzęcą chucią. Krew wsiąka w piasek. Woń zdobyczy jest nieodparta, wabi i mami. Nie tylko drapieżniki. Kobieta widzi oczy sparaliżowanej dziewczyny. Wbite w nią, zafascynowane i przerażone. Za plecami nastolatki widać już kły wilka. Zbliżają się, a ona jest zbyt podekscytowana tym, co widzi, by uciec.

    – Pozwól się pożreć. Pozwól się pożreć kochana. Kocham cię Anno. Widzę cię całą. Naruszę twoje zaufanie wiele razy. Tak wiele, aż zostanie ci jedynie pewność że cię kocham, i zgoda na wszystko czego zechcę.
    – Kocham cię Panie. Poddam się temu wszystkiemu.

    Świat rozpadł się w faerie drapieżnej rozkoszy wypełniającej bezbronne ciało światłem.

    Dotyk Pana na policzku przywrócił Annę do rzeczywistości. Czule i delikatnie rozwiązywał jej rozedrgane ciało. Znów była z nim sama. Leżała bez sił na swoim łóżku. Półprzytomna, zmęczona, pozbawiona możliwości zasłonięcia swojego ciała.Położył się obok niej i pogładził dłonią jej biodro. Pod tym dotykiem ciało Anny przygotowało się na seks. Mimo wyczerpania, wagina zapulsowała przyjemnością. Ułożył Annę na brzuchu, prowadząc jej powolne, oddane ciało. Dotknął delikatnie płatków, sprawdzając czy na pewno jest gotowa. Wilgoć, stłumiony jęk i mimowolny ruch bioder udowodniły, że ciało niewolnicy pragnie jego męskości.  Mruczała gładzona po udzie, przytulona mocno do swojego oprawcy.

    Wszedł w nią od tyłu, odginając jej głowę ściskającą szyje dłonią. Brał ją rytmicznie, nie za szybko, skupiony na swojej przyjemności.

    – Korzystam z ciebie, Anno. Jesteś moja. Czujesz do kogo należysz?
    – Tak panie. Należę do ciebie na zawsze.

    Czuła to całą sobą. W tym zwykłym nocnym seksie czuła stałość, pożądanie i bycie potrzebną. Teraz gdy penetrował jej wnętrze, wiedziała że nie zmieni tego żadna liczba mężczyzn którym zostanie oddana. Była pewna że to, jak została teraz wzięta, miało dać jej właśnie tą jasność.

    Palce wdarły się w jej usta. Dwa nieustępliwe, penetrujące, radośnie witane językiem. Drażniła je i stymulowała tak zachłannie, jak była zdolna.

    – Twój strach jest naszą rozkoszą. Za każdym razem gdy poczujesz że stoisz na stałym gruncie, wyrwę ci go spod nóg. – Penis zaczął ją szaleńczo szarpać. Palce wdarły się głęboko, dławiąc i kiełznając.
    -Ale już wiesz Anno, że wziąłem cię na życie. To czego się baliśmy, co nas krzywdziło, teraz jest naszą przyjemnością. Zawsze będę cię kochał. Zawsze po upadku czeka cię rozkosz.

    Nie pozwolił jej odpowiedzieć słowami. Zmusił ją do długiego, zwierzęcego wizgu potwierdzającego wszystko, czego byli teraz pewni.

    Gdy Anna zasypiała, z wszystkich uczuć które wybuchły w niej po byciu grupowo zerżniętą, została tylko bezwstydna rozkosz. Należała w pełni do Pana. Inne penisy mogą tylko wzmocnić to przekonanie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maks Orłow

    Poprzednie części

    • Pierwsza:  https://www.sexopowiadania.pl/4509/niewolnica-na-wydmach-cz1/
    • Druga: https://www.sexopowiadania.pl/4863/niewolnica-na-wydmach-cz2/
    • Trzecia: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4898

    Początek pisanej przeze mnie powieści porno. Cykl jest otwarty na nowe pomysły, jeżeli chciałabyś/chciałbyś coś dodać / zmienić, zapraszam do kontaktu przez pozostanienie komentarza, lub email ([email protected]).

  • Kolonijna przygoda cz. 2

    Kontynuacja opowiadania Kolonijna przygoda cz. 1

    Obudziliśmy się następnego dnia o 8 rano, obaj wiedzieliśmy, że chcemy czegoś więcej niż tego co stało się wczorajszego wieczoru. Jednak teraz nie było na to czasu, musieliśmy wstać, ubrać się i iść na zbiórkę. Dzisiejszy dzień spędziliśmy na plaży, po powrocie zjedliśmy i udaliśmy się do domków .

    – Trzeba by się umyć- rzuciłem 

    – Oj tak, chodź umyjemy się razem- powiedział Kacper 

    Zamknęliśmy domek na klucz i zasłoniliśmy wszystkie rolety. Rozebraliśmy się szybko i pobiegliśmy pod prysznic. Kacper puścił wodę i pocałował mnie , obrazu odwzajemniłem jego pocałunek i tak całowaliśmy się namiętnie przez jakiś czas. Po czym zacząłem się myć.

    – Poczekaj, ja cię umyję – rzekł Kacper 

    – Mrrr, jak chcesz, ale potem ja myję ciebie.

    – Ok 

    Kacper nalał żelu na rękę i zaczął mnie myć, dokładnie umył mi ręce, pachy, klatę, potem dolał żelu i zaczął polerować mojego penisa i jądra, bawił się nimi a ja pojękiwałem, co go podniecało bo jego kutasek stał na baczność. Potem umył mi nogi i kazał się obrócić. Masował mi plecy i pośladki, potem rozchylały je i drażnił moją dziurkę jeżdżąc po niej paluszkiem. Było mi cudownie, a kiedy włożył paluszka do środka byłem w siódmym niebie, cały dzień marzyłem o nim.

    – Proszę baw się nią dalej chcę poczuć twoje paluszki we mnie.- krzyknąłem 

    Nie musiałem długo czekać Kacper od razu zaczął mnie palcować, wkładał jeden, dwa, trzy, aż w końcu cztery paluszki, a ja jęczałem bardzo głośno. Potem przestał.

    – Dobra jesteś już umyty 

    – Dzięki wielkie kotku, teraz ja cię umyję.

    Od razu nalałem żelu na rękę i dokładnie myłem Kacpra, nie bawiłem się jego dziurką, chociaż przez chwilę drażniłem ją paluszkiem. Nie mogłem się jednak powstrzymać i spłukałem pianę z kutaska Kacpra i zacząłem go obrabiać, brałem całego po same jaja i dokładnie pieściłem języczkiem. Kacper jęczał głośniej niż wczoraj, a mnie to bardzo podniecało i zdałem jeszcze mocniej. Strzelił mi prosto w gardło, po czym  wyjąłem go z buzi, wstałem i zacząłem całować Kacpra. 

    – Byłeś cudowne- powiedział. 

    – Ty też- odrzekłem mu. 

    Spłukaliśmy pianę i wyszliśmy spod prysznica, wygraliśmy się i poszliśmy do pokoju, usiedliśmy na łóżku i zaczęliśmy się całować, jednak przeszkodził nam dzwonek do drzwi. Szybko się ubraliśmy i otworzyliśmy.

    – Chodźcie na ognisko – powiedział jeden z obozowiczów. 

    – Zaraz przyjdziemy- odpowiedzieliśmy niechętnie.

    Poszliśmy, była wtedy godzina 19, ognisko trwało do godziny 21, gdy wróciliśmy byliśmy padnięci. Usiedliśmy na łóżku i spojrzeliśmy na siebie. Uśmiechnąłem się do Kacpra, a on wtedy zdjął swoją podkoszulkę i spodenki, został w samych slipkach, oczywiście zaraz po nim rozebrałem się i ja. 

    Kacper pocałował mnie i zdjął moje majteczki, potem popchnął mnie na łóżko i zaczął lizać po ciele, bawił się moimi pachami i sutkami, w międzyczasie ściskał i miętolił moje jądra. Pojękiwałem delikatnie, jednak chyba mu się to nie spodobało, bo zdjął swoje majteczki i włożył mi do ust, ich zapach i smak były cudowne. Bawił się tak mną jeszcze chwilę, a potem uniusł moje nogi do góry, tak żeby dostać się do dziurki, dał mi pożądanego klapsa w pośladek i zaczął lizać moją dziurkę, wkładał języczek do środka i ślinił ją jak tylko mógł. Zapytał czy może bez gumki, bo nie ma, kiwnąłem mu głową że tak, bardzo chciałem żeby zalał mnie w środku. 

    Po moim geście gwałtownie wszedł w moją dziurkę całym swoim sprzętem, myślałem, że nie wytrzymam z bólu, ale on szybko minął i pojawiło się nieziemskie uczucie. Kacper ruchał mnie ostro, jego jaja obijały moje pośladki bardzo głośno, aż w końcu poczułem pulsowanie i strzelił mi do środka wypełniając całą dziurkę spermą. Wyjął kutaska i zlizał to co wypłynęło, po czym kazał mi wyczyścił pałkę. Wyjąłem majtki z ust i zacząłem zasysać z niego to co zostało, idealnie wypolerowałem jego kutaska. 

    – Byłeś boski – powiedziałem.

    – Ty tak samo, musimy to częściej robić.

    Położyliśmy się obok siebie i usunęliśmy. 

     

    Następny dzień 

     

    Była godzina 4 rano, obudziłem się w ramionach Kacpra. Obudziłem go i powiedziałem żeby się ubrał, też to zrobiłem. Wymknęliśmy się z ośrodka kolonijnego i poszliśmy na plażę. Zaspani i zmęczeni usiedliśmy na piasku, na plaży byliśmy sami, więc nie musieliśmy się wstydzić. Włożyłem rękę do majtek Kacpra i wyjąłem jego kutaska, zacząłem go ssać i lizać języczkiem, aż strzelił mi do ust. 

    – Rozbieraj się Dawid. – rzucił Kacper 

    Nie myśląc dużo rozebrałem się do naga i tak jak powiedział Kacper usiadłem na jego sterczącym chuju i zacząłem skakać. Było cudownie. Znowu zalał mnie spermą, ja też wystrzeliłem, strzeliłem mu na brzuch i twarz. Musiałem to zlizać, co było bardzo podniecające. Jeszcze chwilę się przytulaliśmy i wróciliśmy do domku, aby nikt nie zobaczył, że nas nie ma.

    Ciąg dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dawid Xxx
  • Spotkanie ze szwagrem i szwagierka

    Miałem wtedy 22 lata. Byliśmy od niedawna po ślubie. Moja żona zaproponowała odwiedziny jej siostry po drodze nad morze. Wybraliśmy się na odpoczynek do Dźwirzyna. Po drodze zajechaliśmy na jedną noc do siostry żony. Szwagier to straszny urwis. Wpadli jak miał 19 lat. Ona 18. Spotykaliśmy się rzadko, bo spora odległość nas dzieliła. Ale po jego kumplach można było ocenić, że zaliczał każdą. Wychowywali córkę mieszkając u dziadków. Zaprosili nas do wielkiego, ogromnego pokoju. Kuchnię mieli wspólną. Łazienkę tylko dla siebie. I ten pokój. Chyba największy w całym domu. Problem był w tym, że było tylko jedno wielkie łóżko. Stół, krzesła, fotele. I tylko jedno łóżko. Liczyłem, że dziadkowie nas gdzieś ulokują. Spanie Na podłodze było kiepską perspektywą.

    Gdy już wypiliśmy odpowiednio dużo ze szwagrem, bo żona miała prowadzić a nie pije dużo, nadszedł czas na posłanie do snu. Szwagier zaproponował, żebyśmy spali razem we czworo. Łóżko miało więcej niż 2,20 cm szerokości.

    Po co dziadkom robić kłopot. Tłumaczył szwagier. Łóżko jest wielkie. Nie raz się szukamy pół nocy żeby się bzyknąć – opowiadał bez skrępowania. Na drugim końcu nie widać co robisz z tej strony.

    Szczerze mówiąc, liczyłem na oddzielny pokoik i na numerek w nocy. Jednak w gościach nie mogliśmy wybrzydzać. Kobiety poszły do środka a my z brzega.

    Jednak jak tu zasnąć, gdy pała stoi. Wtuleni na łyżeczkę. Próbowałem uwolnić myśli. Zrelaksować się i zasnąć. Jednak każdy ruch kogokolwiek prowokował myśli. Ocierający się o pośladki żony fiut, nie dawał mi zasnąć. Oni też się kręcili. Próbowałem włożyć dłoń pod koszulę żony, by dotykać ją dłonią w intymne miejsca. Nie łatwe to jednak, gdy oni czują że coś kombinuję. Kręciliśmy się. Gryzłem żonę w szyję i w ucho, licząc, że choć będzie mnie dotykać ręką. Ale ona onieśmielona odwróciła się i szepnęła: przestań.

    Czas mijał a zasnąć ani rusz. Ale w momencie gdy my się nie ruszaliśmy, czuć było miarowe ruchy. Uniosłem głowę. Mogłem jedynie wywnioskować, że ręka szwagra siedzi w cipce szwagierki. To ona rytmicznie poruszała biodrami. Jakiś mamroczący dźwięk. Mocne poruszenie. Zmienili pozycję. Wtuleni w siebie, on za nią. Bujał biodrami aż ruszało się cało łoże.

    Myślę, że doskonale wiedzieli, że nie śpimy. Mimo to uprawiali ogniście sex.

    Wyobraziłem sobie tę scenę jakby było zapalone światło. Leżeli obok nas i uprawiali sex. Stał mi aż bolało. Podwinąłem koszulę żonie i wycelowałem tam gdzie spodziewałem się cipy. Mocne przyłożenie i fiut wśliznął się bez oporu. Czyli ją też to poruszyło. Na początku powoli. By coraz odważniej i głębiej się zanurzać. Po 2 minutach obie strony łóżka kołysały się w swoich rytmach. Szwagier dosiadł szwagierkę a ja żonę. Jechaliśmy jak dzikie konie. Potem dziewczyny siadły na nas. Miałem wielki kłopot by się nie spuścić. Wylałem spermę na brzuch. Nie mówiąc nic załadowałem i poszedłem dalej.

    Namiętność przysłoniła nam wstyd. Naśladowaliśmy się. W skąpych promieniach lamp ulicznych wpadających oknem obserwowaliśmy swe poczynania. Ich zachowanie ośmielało mnie i żonę do wyluzowanej miłości. W żaden sposób nie dotykaliśmy się, ani otwarcie nie oglądaliśmy, ale uprawianie seksu obok daje tak niesamowicie wiele energii, że ja miałem co najmniej trzy wielkie orgazmy. Żona pewnie też, albo i więcej.

    Gdy już nieco się zmęczyliśmy, oni nadzy poszli pod prysznic. Zerkałem na nich. Choć było ciemno, widziałem piękne ciało szwagierki. A mój szczupły szwagier, który ma ładną proporcjonalną budowę ciała z niezbyt rozbudowanymi mięśniami, ale za to wygląda super, ma też sporego fiuta. Z dwa razy takiego jak mój. Teraz rozumiem, skąd ma takie branie. I oceny kolegów.

    Gdy nadzy wrócili do łóżka, poszliśmy i my się umyć. Kleiliśmy się od mojej spermy.

    _ty nie miałeś gumki?- spytała mnie zona.

    -Nie.

    No ciekawe, czy nie będzie z tego finału…. Skomentowała.

    Byliśmy dawno po ślubie, a dzieci i tak kiedyś trzeba począć.

    Umyliśmy się bez pieszczot. Moje bokserki i koszula żony nie nadawały się do włożenia ponownie. Wszystko było w spermie.

    Poszliśmy spać nago jak oni.

    Rano szwagierka wydostała się z łóżka. Uchyliłem powiekę i patrzyłem na jej nagie ciało jak pokonuje kłodę szwagra na drodze do podłogi. Miała wszystko wygolone. Łono pupkę, nogi. Obserwując jednym okiem ten podniecający widok, obudziłem swojego fiuta. I tak nie spał, ale usztywnił się jeszcze mocniej. Podeszła do garderoby i wkładała rzeczy na siebie. Po chwili wstał szwagier. Stał mu jak murzynowi. Podszedł do szwagierki i ująwszy fiuta w dłoń uderzał ją w pośladek. Jak nic blisko 30 cm. Sporo wystawało po uchwyceniu dłonią. Odwróciła się i wyciągniętą dłonią odsunęła go. Na razie starczy. Gości mamy.

    Wstałem i ja. Mnie też stał. Ale to była żenada. Pryszcz. Pchełka. Stał jak zawsze na maksa. Ale w porównaniu ze szwagra, to kiepska zabawka.

    Wyjąłem rzeczy dla siebie i dla żony z naszej walizki. Ona ubrała się bardziej dyskretnie a potem wyszła z pościeli. Na pewno widziała sprzęt szwagra.

    Mnie ten widok zdołował. Zazdrościłem mu takiego sprzętu.

    On nie skomentował mnie w żaden sposób. Nie pognębił spojrzeniem.

    Zrobiliśmy sobie kawę z ekspresu, zabraliśmy suszone owoce i poszliśmy na taras. Do południa spędzaliśmy tam czas, by wyruszyć nad morze. Nie było nawiązania do nocy. Żadnego komentarza. Żadnego słowa nawiązującego do minionej nocy.

    Przed naszym wyjazdem zwykłe zaproszenie do odwiedzin.

    Po dziewięciu miesiącach moja żona i szwagierka tego samego dnia urodziły Chłopców.

    U nich to było drugie dziecko. U nas pierwsze. Myślę, że zostały poczęte tej samej nocy, na tym samym łożu. Dobrze że się nie wymienialiśmy partnerkami, bo nie miał bym pewności, czy to moje dziecko. Byli jak się okazało, bardzo, bardzo podobni do siebie.

    Czy mieliście kiedyś takie spotkanie ze szwagrem?

    Jeśli się podobało, skomentuj. Czy mam pisać dalej?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Czy podoba się Tobie moje opowiadanie. Napisz komentarz.

  • Heterycy na delegacji cz. 3

    Dostałem nowe wytyczne na wyjazd. Zakres był duży. Wyjazd bez wsparcia czyli jedna osoba.  Zakres 7 dni.  Oznaczało to że wyjadę w poniedziałek i wrócę we środę po tygodniu. Zagadałem do Managera, żeby dał mi kogoś do pomocy, bo w niedziele i sobotę nie będę mógł pracować. Firma jest zamknięta. Więc mój pobyt przedłuży się o poniedziałek i wtorek.  Po godzinie dostałem telefon, że mam rację. Byłaby wpadka. Mogę pojechać z Mariuszem, bo akurat on jest wolny.
    Mariusz zakończył ze mną wdrożenie i stał się samodzielnym pracownikiem, jak ja.  Spotykaliśmy się w firmie. Nie były to jednak dawne sposoby kontaktu. Kawa w kantynie i ogólne bla…bla… . Nie patrzyliśmy na siebie jak na partnera, lecz jak na kolegę z pracy. Na luzie z dystansem.
    Wyjazd wspólny jednym autem. Trzy godziny drogi.  Zgodził się. Wyjechaliśmy w poniedziałek. Spakowałem się  na więcej niż tydzień. Kupiłem też sporo gumek. Wziąłem Jacka Danielsa 1L. I tak leżał w piwnicy od długiego czasu.
    Pierwszy wieczór po pracy. Jak zwykle kolacja, piwko. Powrót do pokoju i ja z dystansem. Ale Kolega jak dawniej. Rozebrany do naga plącze się po pokoju i kusi nagością. Przypomniały się stare czasy.
    Pytam czy był na wyjeździe z kimś innym. – Nie. Odpowiedział.
    W końcu poszedł pod prysznic i za chwilę woła mnie.
    Co chcesz pytam otworzywszy nieco drzwi łazienki.
    -Umyj mi plecy kolego……
    Otworzyłem prysznic i zacząłem mydlić. Uniósł ręce w górę jakby chciał pokazać, że niczego nie dotyka. Gdy je mocno namydliłem odwrócił się do mnie frontem. Kutas mu stał na maks. Woda ciekła po lekko odbijającym czarnym zaroście na klacie i brzuchu. Kutas był jednak świeżo ogolony.
    Właź do mnie! rozkazał. Nie dało rady się oprzeć. Zdjąłem z siebie co miałem i dołączyłem do niego. Miał wyraźnie lepiej widoczny sześciopak, czy może ośmiopak. Brzuch pięknie wyrzeźbiony. Ogólnie chyba większe bicepsy i mocniejsze nogi.  Zapytałem, czy mocno ćwiczył że tak wygląda. Tak, odpowiedział. Wziąłem się za siebie. Więcej ćwiczę jem tyle samo.
    Patrzyłem na niego i nie było szans by zauważyć jakiś zbędny fałdek, czy wypukłość. Nawet jego fiut wydawał się być dłuższy.
    Myliśmy się dalej. Jak kiedyś. Jak przyjaciele. Jak bracia. Nie było to wyuzdanie, ale takie typowe wyluzowanie facetów. Kabina była duża . Spoko pomieściło by się 3 osoby. Nie mogłem jednak nie patrzeć na niego. Na jego ciało. Na świetnie utrzymany zarost na twarzy. Na proporcje. Zadawałem sobie pytanie. Dlaczego ten facet mi się podoba? Przecież zawsze podrywałem dziewczyny. Nie jedną zaliczyłem. Mam żonę. Dlaczego lubię patrzeć na niego? Dlaczego pozwalam sobie z nim na takie rzeczy, na które nikomu bym nie pozwolił? Dlaczego mówię z nim o najintymniejszych rzeczach?
    Pytania pozostawały nadal bez odpowiedzi.
    Gdy już się umyliśmy i wyszliśmy z kabiny wycieraliśmy się, zapytał.
    -czy mogę zaprosić dziś do pokoju kogoś?
    Jasne. Odpowiedziałem bez namysłu.
    -Ale proszę abyś nie komentował niczego. Możesz patrzeć ale nic nie mów.
    Mogę wyjść. Żaden problem.
    -Zależy mi na tym abyś był w pokoju. Możesz patrzeć i o to proszę. Ale nie mów nic. Dobrze?
    Dziwne to było ale się zgodziłem.
    Za pół godziny ktoś zapukał. Mariusz otworzył drzwi. Weszła ładna i szczuplutka dziewczyna. W pokoju było zgaszone światło. Jedynie w przedpokoju świeciła się lampa z żarówką dającą ciemno zielonkawą poświatę do pokoju.
    Mariusza łóżko było pod oknem. Moje bliżej wejścia. Leżałem na łóżku w dresach. Oglądaliśmy TV. Za oknem mrok. Prowadził ją i cały czas się całowali. Gdy stanęli na przeciw mnie ona odwróciła głowę. On również odwrócił głowę w moją stronę. Szepnął do niej: -To on.
    Nie wiedziałem co zrobić. Pomachałem dłonią i uśmiechnąłem się. Czułem jak jej wzrok skanuje mnie całego.
    Znów zwarli się ustami. Prowadził ją do swojego łóżka. Rozbierali się. Na podłodze leżało coraz więcej ubrań. Patrzyłem jak opada jej stanik. Piersi wyskoczyły. Piękne. Jędrne. Nadal się całowali. Powalił ją na tapczanik. Zdejmował z niej majtki i swą rękę zagłębiał w jej kroczu. Zmieniłem pozycję na boczną. Dobrze, że nie prosił bym wyszedł. Na moich oczach rozgrywała się piękna scena. Kutas mi stanął. TV grał cicho podając jakąś muzykę. Nie patrzyłem na ekran. Patrzyłem pod okno.  Ta namiętność rozpalała we mnie żądzę bycia pieszczonym. Patrzyłem jak mój kolega z jakąś laską dobierają się do siebie wzajemnie. Nie zwracają uwagi na to czy jestem, czy patrzę. Wtuliłem się w poduszkę, trochę świadomie, a trochę by coś mieć w dłoniach, bo ciągnęło mnie do krocza. Moje podniecenie było wielkie. Ne wypadało mi jednak się z tym afiszować. Miałem być cicho w kąciku. Jedynie mogłem obserwować. Nie chciałem być wywalony z pokoju. Marzyłem by obejrzeć te chwile, sceny z tego miejsca. Wiedziałem, że będzie piękny pokaz.
    Byli nadzy. On leżał na niej. Gdy się unosił jego penis celował w jej krocze. Najwyraźniej nie wchodził w nią. Podnosił swe biodra wypinając pośladki i znów opadał. Pokój wypełniało mlaskanie pocałunków i namiętne oddechy i sapania. Pieścił jej piersi dłońmi i ustami. Pocierał członkiem o jej łono.
    Zamienili się miejscami. Teraz ona była nad nim. Całowała jego tors. Przygryzała sutki. Kręciła tyłkiem nad jego członkiem tak, by łono drażniło jego penisa. Pocałunki składała coraz niżej pieszcząc chyba każdy skrawek jego pięknego ciała. Przed chwilą niemal, ja dotykałem tych miejsc. Teraz miałem okazję zobaczyć jak robi to ona. Piękna blond dziewczyna. Krótkie włosy. Spore piersi. Ładne ciało.
    Pochwyciła jego penisa i ssąc poruszała dłonią. Sprawiać musiało mu to dużą przyjemność, bo wił się poddając jej działaniom. Jedną ręką gładziła jego brzuch a druga poruszała prąciem. Usta obrabiały główkę fiuta.
    Patrzyłem i podziwiałem. Mój penis sterczał i drgał. Luźne bokserki stymulowały go dodatkowo podnosząc podniecenie. Czułem że śluz z prostaty wydostaje się z czubka mojego fiuta. Miałem świadomość, że dalsze minuty mogą przynieść skutki w postaci wypływu nasienia. Ale w tej chwili to nie miało znaczenia. Patrzyłem jak dziewczyna nadziewa się na jego chuja. Dosiadła go i unosząc biodra jechała niczym dżokejka. Jej dłonie spoczywały na jego torsie. Wbijała mu paznokcie próbując chwycić skórę. Nie było tam jednak nic oprócz mięśni. Skóra nie dawała się unieść. Musiało mu to sprawiać ból, bo wił się i próbował złagodzić jej działania swoimi dłońmi. A gdy i to nie pomagało zepchnął ją i powalił na brzuch. Wcisnął poduszkę pod biodra i jedną ręką wycelował fiuta w jej dziurkę a drugą przytrzymywał szyję by nie oderwała głowy od pościeli. Z początku kilka ruchów a potem ostre działania. Dymał ją z częstotliwością godną podziwu. Jęczała głośno w stronę okna. Patrzył na nią z rozkoszą na twarzy. Gdy oddychał jego klatka piersiowa unosiła się i powiększała. Miałem piękny widok. Miałem podniecenie i w końcu z mojego fiuta wystrzeliłem salwę spermy. poruszając tylko biodrami i napinając mięśnie poczułem kolejny skurcz i wytrysk. Potem trzęsły mną drgawki. Miałem orgazm w gaciach spermę i wielką satysfakcję z widoku.
    Akcja toczyła się dalej. Zsunął jej głowę z łóżka. Pupa nadal leżała na tapczanie. Patrzyłem na jej wygoloną cipkę. Mimo słabego światła widziałem jak jest nabrzmiała. Rozłożył jej nogi i stanął nad nią przodem do mnie. Jego fiut stał bardzo mocno. Przygiął go w duł i włożył w jej szparkę. Wszystko robił tak jakby chciał mi pokazać dokładnie co robi. Trzymała go za łydki gdy wjeżdżał fiutem w jej waginę. Patrzyłem na ich piękne połączone ciała. Moje podniecenie znów wzrosło. Penis w śluzie i spermie drgał. Słuchając podniecających dźwięków rozkoszy kochanków i patrząc na seks który miałem może metr od siebie poczułem znów drganie w krocz. Dotknąłem tam dłonią przez dresy. Zawartość majtek śliska i lepka spowodowała znów przewagę podniecenia i kolejny wytrysk. Zatrzęsło mną. Ścisnąłem sobie fiuta raz jeszcze i kolejna fala dreszczy i kolejny wytrysk opuścił moje jądra.
    Było to uczucie jakiego nie miałem nigdy. Te orgazmy były inne. One trzęsły całym moim ciałem. Hamowałem się by nie wyjąć i nie walić sobie przy nich, ale ich onieśmielające harce sprawiały, że chęć nieskrępowanego orgazmu w ich obecności rosła i w końcu włożyłem dłoń w gacie. Pieściłem się jednocześnie obniżając dolną odzież tak, że mój penis wystawał ponad gumę dresów. Teraz i ja pokazywałem co mam. Obojętność na oceny zanikała. Siła zaspokojenia  i wylania spermy rosła. Siadłem na swoim wyrku i spuściłem spodnie na podłogę. Bawiłem się fiutem bez skrępowania. W dupie miałem to co sobie pomyślą. Skoro robią to przy mnie to mogę i ja. Choć miałem wielką ochotę skończyć kilkoma ruchami, to jednak się hamowałem. Wolno poruszałem dłonią po prąciu. Bezwstydnie patrzyłem na dziejące się przede mną szczegóły przedstawienia. Rozkosz… rozkosz… rozkosz. Dziewczyna popatrzyła na mnie. Oblizała się i włożyła palec do swych ust. poruszała nim jakby naśladując ruchy partnera w cipce. Kiwnęła na mnie bym się zbliżył. Nie mogłem przecież tak podejść. Szanowałem ich i zabawę którą mieli. Jednak nie wypadało być bliżej z nimi. Kumpel zerknął na mnie jakby poczuł moje pytanie, czy mogę. Kiwną dłonią zapraszając. Zdjąłem ubrania. Podszedłem do leżącej. Sięgnęła w stronę penisa. Klęknąłem by mogła go objąć. Pochwyciła go i pociągnęła do ust.  Kilka ruchów ustami i mój jęk. Zacisnęła dłoń na moim fiucie bym go nie wyrwał z jej ust. To spowodowało przekroczenie masy krytycznej moich doznań. Kilkanaście sekund i wytrysk w jej usta. Poczułem ciepło na twarzy. Kolejny mój strzał i kolejny ciepły deszczyk. Kumpel też miał orgazm i walił w moją twarz soją spermą.  Trzęsło mną jak epileptykiem. Zamknąłem oczy. Jego sperma spływała z mojej twarzy na twarz dziewczyny. Moja sperma trafiała w jej gardło. Czułem niesamowite spełnienie. Mariusz zbliżył się do mojej twarzy i wsadził mi jęzor w usta. Lizał moją twarz ze świeżej swojej spermy. Dziewczyna lizała mojego fiuta. Chciałem by to trwało i trwało.
    Jak zawsze po wszystkim przychodzi opamiętanie. Nie było słów, pochwał, komentarzy. Oni weszli do łazienki. Ja siadłem na łóżko.
    Po kilku minutach wyszli ubrawszy się w to w czym przyszli. Ubierali się na moich oczach. Ja dla nich nie istniałem. Byłem częścią wyposażenia pokoju. Gdy opuścili pokój I ja poszedłem pod prysznic. Zmywając z siebie spermę kolegi, ślinę koleżanki zastanawiałem się nad tym co się stało. Co zrobiłem. Co to miało znaczyć. Kto to był? Ile to kosztowało? Pytania powstawały ale nie było na nie odpowiedzi. Może kilka domysłów na każde ale żadnego konkretu.
    Poszedłem spać. Rano kumpel wstał pierwszy. Obudził mnie pluskiem wody w łazience.  Wyszedł nagi jak zwykle. Ubierał się chaotycznie. Poszedłem się umyć i gdy wyszedłem zapytałem go:
    Z kim przyszedłeś wczoraj?
    – To moja dziewczyna.
    Sprowokowałeś mnie.
    Nie mogłem wytrzymać.
    Musiałem …. tłumaczyłem swoje zachowanie.
    -To ona tego chciała.
    Nie mam żalu do ciebie.
    Nie powiem o tym nikomu oczywiście.
    Była zachwycona tobą i prosi o kolejny raz.
    We troje. …
    Jeśli się zgodzisz.
    Zachwiało mną. Zamilkłem. Mam żonę. Jakieś ekscesy z kumplem to jedno, ale spotkania we troje to już gruba sprawa.
    -Trzeba iść na śniadanie. Pogadamy wieczorem.
    Kiwnął głową i poszliśmy na poranną kawę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Prowszę o komentarze. Czy moje opowiadanie się Wam podoba? A może nie powinienem zamieszczać ich, by nie obniżać poziomu? Każda wiadomość jest dla mnie cenna.

  • Toples na plazy

    Cześć opowiem pewną historie ale w pierwszej kolejności coś o sobie.  

    Kasia 43 lata od pewnego czasu rozwódka może to i lepiej, szczupła krągła pupa piersi nie za duże nie za małe, obecnie mieszkam z synem w domu który wywalczyłam w sądzie z byłym.  

    Jest Czerwiec pogoda fajna słońce wolne w pracy co tu zrobić? Udałam się nad jeziorko się popalać i popływać a że była środa godzina 11 to młodzież w większości w szkole udałam się na ustronną “dziką” plaże zawsze lubiłam się opalać toples więc chciałam być na uboczu niby nagość mi nie przeszkadza nie wstydzę się swojego ciała ale po co mają jakieś dzieciaki mają się napalać. Tak więc popływałam chwilkę i się położyłam na ręczniku i zasnęłam obudziłam się po 13 bo obudziły mnie jakieś głosy ktoś szedł w moją stronę, na szybkości szukałam góry od stroju nie znalazłam więc położyłam się na brzuchu i tak leżałam aż grupa młodzieży przeszła na oko w wieku 13-14 lat widać było że chłopaki się zaczerwienili i ucichli od razu jak mnie zauważyli gdy już przeszli podniosłam się i zaczęłam szukać dalej stanika od stroju i znalazłam ale wiedziałam że coś jest nie tak, bo leżał on 2 metry dalej, szybko zaczęłam go zakładać i poczułam na prawej piersi coś ciepłego i wilgotnego włożyłam dłoń pod stanik i zobaczyłam że to sperma początkowo się wystraszyłam że ktoś sobie zrobił dobrze patrząc na mnie i skończył na moim staniku. Ale po chwili strach przerodził się w podniecenie ktoś był tak odważny a co gdybym się obudziła? Weszłam do wody obmyć stanik i swoją pierś gdy ją przemywałam troszkę się podnieciłam więc postanowiłam że idę do domu dokończyć to co zaczęłam będąc w jeziorku.  

    Wracając do domu w głowie miałam tylko myśl kto to był. Dotarłam do domu poszłam do wanny i zaczęłam się masturbować szybko doszłam byłam już tak podniecona że dużo nie potrzebowałam. Resztę dnia myślałam co powinnam zrobić zgłosić to? Może olać temat? A może iść tam znowu i go złapać? Postanowione dorwę go. Plan obmyślony tylko zrealizować. 

    Następnego dni znowu na plaże i to samo do wody popływać i na ręcznik opalać się i udawać że śpię. Przez 2 dni nic się nie wydarzyło zawiedziona troszkę ale dałam sobie jeszcze jeden dzień. I udało się zjawił się on na oko 15-16 lat zauważyłam go jak stał za drzewami i sobie robił dobrze. Udawałam że śpię podszedł bliżej i znowu wziął mój biustonosz i zaczął go wąchać i trzepać w niego. Ruszyłam się on zamarł na chwile ale dalej udawałam że śpię aż zobaczyłam co on robi uklęknął przede mną i się spuścił mi na brzuch złapałam go za mosznę i zapytałam co on robi wystraszył się chciał się wyrwać ale poczuł tak duży ból że przestał i zaczął mnie przepraszać. 

    -Przepraszam panią nie wiem co miałem w głowie robiąc to ja 

    Przerwałam mu. Każąc zlizać to wszystko.  

    -Ale ja nie jestem gejem przepraszam naprawdę więcej tego nie zrobię. 

    Nie dawałam za wygraną i musiał zlizać całe swoje nasienie miał farta bo niebyło tego dużo. Ale to zrobił sama się zdziwiłam i podnieciłam gdy to robił. Następnie weszłam do wody aby się “obmyć”. Kazałam mu wejść ze mną zaczął zakładać majtki. 

    -Halo halo co robisz nago wchodzisz! 

    -Ale jak ktoś będzie szedł i zobaczy mnie?  

    -A co mnie to interesuje to będzie kara dla Ciebie. 

    Wszedł ja ubrałam stanik i weszłam za nim. Chłopak był mega przestraszony a ja coraz bardziej podniecona. Zawsze chciałam być tą dominującą. Wyszłam z wody i zabrałam jego ubrania do swojego plecaczka. Zauważył to i się przeraził z wody mnie pytał co robię patrząc jak schowałam jego ubrania i zaczęłam zakładać swoje. Wstałam i zaczęłam odchodzić zostawiając mu tylko buty szkoda aby sobie stopy zranił. Wybiegł i pobiegł w moją stronę przepraszając mnie i prosząc o ubrania.  

    -Musisz na nie zapracować  

    -Jak co mam zrobić zrobię wszystko niech mi pani odda tylko ubrania 

    Kazałam mu iść za mną kawałek dalej był fajny pustostan. Doszliśmy na miejsce on ciągle nagi zasłaniając sobie penisa. 

    -Więc tak zrobiłeś sobie dobrze? 

    -Przepraszam ja nie… 

    -Tak czy Nie?  

    -Tak ale… 

    -Odpowiadaj tylko na pytania nic więcej! 

    -Przepra…  – Nie dokończył a dostał z otwartej dłoni w twarz. 

    -Mówiłam coś. Teraz mi zrobisz dobrze zobaczymy jaki jesteś dobry 

    Podciągnęłam sukienkę do góry i zdjęłam majtki. 

    -Klękaj i bierz się do pracy 

    Patrzał na mnie nie wiedząc co ma zrobić chwyciałam go za włosy i przystawiłam do myszki. 

    -Bierz się do pracy.  

    Widać było że niema wprawy i nie wie co i jak ma robić zajęło mu to 30 minut zanim doszłam. Na koniec dostał znowu plaskacza i zjebkę za to że nie potrafi zaspokoić kobiety kazałam mu się położyć ustawiłam się nad nim. Pomyślał pewnie że będzie ruchanie a tu zonk przeniosłam się nad jego twarz i zrobiłam siusu na niego chciał wstać ale się bał.  

    -Dobra dostaniesz w nagrodę powiedzmy swoją koszulkę. 
    -Ale proszę Panią jak ja wrócę niech mi pani spodenki odda Proszę 
    -Miałeś odpowiadać tylko na pytania! Chciałam Ci dać spodenki ale znowu się odezwałeś! Dostaniesz majtki i koszulkę nic więcej! Radź sobie sam wróć jakoś do domu. 

    Odwróciłam się i wszyłam zostawiając go z koszulką majtkami i butami.  
    Doszłam do domu i postanowiłam wziąć kąpiel i znowu zrobić sobie dobrze.  
    Ciekawe jak wrócił do domu w samych majtkach i koszulce?  

     

    Jak się podobało? 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Mala
  • Pijaczki w bramie

    Wracaliśmy późnym wieczorem z koncertu we Wrocławkiej hali Stulecia. Samochód
    zaparkowany w oddalonej, jednej z bocznych uliczek więc mieliśmy kawałek spacerku.
    Przechodząc obok kamienicznej bramy usłyszeliśmy jakąś kłótnie a raczej niewyraźne
    głosy bełkoczących mężczyzn. W naszym kierunku zaczął biec szczupły jak tyczka
    chłopak… nagle upadł jak długi prawie pod naszymi nogami. W następnym momencie
    doskoczył i usiadł na nim inny dużo starszy mężczyzna z krzykiem:
    – Mam złodzieja!
    Po chwili dobiegło dwóch kolejnych. Zaczęli podnosić a raczej pomagać wstać temu
    siedzącemu i leżącemu. Widać było że wszyscy są dość mocno podchmieleni. Chcieliśmy
    jak najszybciej oddalić się z tego miejsca ale jeden z nich zwrócił się do nas:
    – Możecie paaaństwo zadzwonić na pooolicję…. bo mamy tu złodzieeeja… ten tego… no
    – Dobrze już dzwonię.
    – Błagam, proszę nie dzwonić – wykrztusił ze łzami w oczach chłopak.
    – Co takiego ukradł, o co chodzi? – spytała Alicja
    To był błąd rozpoczynający lawinę bełkoczących tłumaczeń, wyjaśnień całego zajścia, kto
    co komu, czyja racja, kto lepiej powie itd. Z opowieści wynikało, że chłopak jest na
    warunkowym zwolnieniu, trzej kompani dzień wcześniej zostali przez niego oszukani na
    sprzedaży jak się okazało nie jego ogródka działkowego. Dzisiaj zakrapiając alkoholem
    swoją stratę przypadkiem on tutaj się napatoczył, próbował wyjaśniać im a teraz nam że
    miał nóż na gardle, musiał oddać dług a gdy zawinie go policja to pójdzie siedzieć na
    długie lata a jego dziewczyna trafi do burdelu.
    Może da się to jakoś wszystko wyjaśnić, może to się jakoś ułoży – zaczęła uspokajać
    sytuację Ala.
    – To wasz problem, my musimy już iść – dodałem.
    – Proszę, pomóżcie mi – ponownie z autentycznym przerażeniem zwrócił sie do nas
    chudzielec.
    [….]
    Faktycznie żal go było, taka chudzinka, obdartusek i takie problemy. Z drugiej strony nie
    wiadomo było ile w tym wszystkim prawdy i kto tu tak naprawdę jest ofiarą. Jakoś
    chcieliśmy pomóc a zarazem jak najszybciej odejść z tego miejsca. Dzwonić na policję?
    Odejść bez słowa? Próbować coś podpowiedzieć? Komu, co?
    – Masz jakiś pomysł żeby naprawić szkodę – spytałem chłopaka.
    – Mam tu 800 zł a resztę oddam jutro – to mówiąc wyjął z buta plik banknotów.
    – Jakiii cwaniak, żaaadne jutro… dzisiaaaj, teeeeraz ma się znaleźć całe 2 tysiące! –
    wymamrotał najbardziej rozgadany.
    – Czekajcie, może każdy zrobiłby jakieś ustępstwo i jakoś załagodzimy sprawę – wychyliła
    się moja dobroduszna małżonka.
    – Piiiiękna pani nie będzie rozporządzać moim maaajątkiem – odezwał się grubas.
    – Pooczekaj… a co pani proponuje bo ja jestem chętny – powiedział ten rozgadany. Od
    początku widać było że pozostali są mu jakby podporządkowani.- No nie wiem, kochanie mamy jakieś pieniądze?
    – 100 może góra 200 zł w gotówce.
    […]
    – Dla tak pięknej damy ja jestem skłonny rozwiązać ten problem szybko – odezwał się
    najmniej mówiący ale najbardziej trzeźwy z tego towarzystwa.
    – Jak szybko – spytała
    – Muszę jeszcze uzgodnić z kolegami.
    – Dobrze ale szybko – odpowiedziała zniecierpliwiona Alicja
    Po naradzie, która wiadomo było w jakim zmierza kierunku oznajmił tym razem ten
    rozgadany:
    – Weeeeźmiemy na litra, szaaanownna pani pozwoli naaam trochę pooochendorzyć i
    zapomniamy o ssssprawie.
    Trochę byliśmy razem zakłopotani, poszukiwaliśmy jakiegoś innego pomysłu ale nic
    sensownego nie przychodziło nam do głowy …. w końcu chaotycznie wykrztusiłem:
    – Dobrze, skoro gracie wabank to grajmy do końca i niech los zdecyduje, rzucę monetę. – –
    – Jeśli wypadnie reszka rozchodzimy się bez urazy, jeśli orzeł zgadzamy się na to.
    Zapadła chwila ciszy. Alicja zdumiona patrzała to na mnie to na pijanych mężczyzn. Po tej
    wydawałoby się nieskończenie długiej konsternacji, ktoś krzyknął – dobra rzucaj pan.
    – Gdy wypadł orzeł szargały mną różne myśli, własnych wyrzutów i głupoty. Czułem
    adrenalinę narastającego napięcia, niepewności ale i podniecenia.
    […]
    Sami się tego prosiliśmy…..w końcu przeżywaliśmy różne przygody, nasycone erotyzmem
    akcje ale nie w takich okolicznościach. Jesteś zdecydowana to zrobić? Naprawdę? A jeśli
    będą brutalni? Jeśli nie zapanujemy nad tym …. Pytałem z niedowierzaniem.
    Zdenerwowana Ala powiedziała:
    – Skoro powiedziało się A, trzeba powiedzieć B i zakończyć sprawę. Widzisz że wszyscy
    ledwo stoją więc… to będzie szybki szpil.
    – Dobrze panowie! Puszczacie chłopaka, daje wam na tą flaszkę, w tej bramie po kolei jak
    chcieliście chędożycie trochę z moją żoną i rozchodzimy się do domów. Tylko bez
    całowania i zbędnych czułości.
    Weszliśmy w cień tej chyba zabytkowej kamienicy. Brama w połowie miała boczne
    przejście na schody a na końcu była zagrodzona wielkimi okutymi drzwiami.
    Przy wejściu na schody Alicja stanęła pod ścianą opierając się o wystającą poręcz.
    Wyglądała jak zawsze pięknie, elegancko ubrana w beżową suknię i delikatne szpileczki.
    Długie blond włosy opięte w środkowej części ozdobną spikną wysadzaną połyskującymi
    szafirkami. Zsunąłem do kolan jej koronkowe, białe majtki i podsunąłem sukienkę do góry.
    Pośliniłem palce aby ją nawilżyć i zorientowałem się że ona już tam jest wilgotna i
    cieplutka. Podszedł pierwszy mężczyzna, ten najtrzeźwiejszy, rozchylił rękoma
    połyskujące w żółtym świetle białe pośladki i od razu bezpardonowo wsadził jej stojącego
    kutasa w cipkę. Ala jęknęła patrząc na mężczyznę po czym odwróciła głowę. Ruchał ją
    dość wolno ale konkretnie jak na te warunki. Dwóch pozostałych stanęło z boku i zaczęli
    się masturbować. Chłopaka już nie widziałem. Ruchający na początku trzymał oburącz
    biodra a następnie uchwycił wyżej przyciskając i obmacując od tyłu piersi mojej Alis. Przyspieszył swoje ruchy posuwisto-zwrotne i po chwili wydobył z siebie basowe AAA…na
    chwilę znieruchomiał po czym kilka razy dobił kutasa dociągając do siebie pupcie mojej
    ukochanej. Gdy powoli wyciągał fiuta zobaczyłem jak sperma również powoli wypływa z
    cipeczki tworząc gęstą strużkę na lewym udzie.
    Zaraz po nim próbował się podłączyć grubas lecz to mu jakoś nie wychodziło tak sprawnie
    jak pierwszemu. Jego penis choć gruby nie miał tej sztywność. Smarował nim niczym
    pędzlem po tych delikatnych wargach żoneczki. Zaczął trochę go masturbować
    nakierowujący na rozgrzaną cipkę aż w końcu udało mu się go wepchnąć. Ruchał teraz ją
    rytmicznie i widać było że kutas rozgrzany nabrzmiał i zrobił się jeszcze większy. Gruby
    zaczął sapać. Dookoła czuć było gorzelnią i potem, który z czoła tego ruchacza zaczął
    kapać na gładziutki tyłeczek popychany tam i z powrotem … Nagle najgłośniejsze
    sapnięcie zasygnalizowało moment wytrysku. Gruby zatrzymał poruszanie lecz nie
    wyciągał swojej parówy z pochwy. Uczynił to dopiero po dłuższej chwili, kolejna dawka
    spermy zaczęła tym razem skapywać na bruk.
    Podszedł ostatni i chyba najbardziej nabity facet. O dziwo trzymał w ręku nabrzmiałego i
    długiego kutasa. Ala spojrzała na niego z obrzydzeniem. Ja w tym momencie poczułem
    dziwny smród i nie był to ani pot, ani dotychczasowa gorzelnia. Pomyślałem że facet
    chyba się nie podmywa, chciałem go nie dopuścić lecz on tego oślizgłego śmierdziucha od
    razu zapakował mojej żonce między nogi. W tym czasie jego wygadany kompan klepnął
    mnie po ramieniu i pokazał żeby tego nie przerywać. Brzydal trafił bezbłędnie bo po chwili
    rozpoczął rytmiczne posuwanie. Jednak wykazał się inną techniką niż koledzy. Wykonywał
    kilka płytkich pchnięć, wyciągał palę i znowu wkładał, co któryś raz dopychał do końca i
    trzymał, robił tak naprzemiennie wiele razy. W końcu i on przyspieszył ruchy, wyjął kutasa i
    ręką dokończył spuszczając się wprost na kreseczkę między pośladkami. Gdy jego
    sperma zaczęła spływać na cipeczkę on trzymając w ręku swoją nabrzmiałą jeszcze pałę
    zaczął ruchami okrężnymi rozmazywać to po całym kroczu Alicji po czym na koniec
    wepchnął go ponownie do środka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23
  • Sasiadka w potrzebie VII (Randka)

    Czwartkowe popołudnie i wieczór zapowiadały się spokojnie, w te dni w roku akademickim był zawsze duży ruch ze względu na duże zniżki dla studentów, jednak teraz w okresie wakacyjnym, praktycznie nic się nie działo i o północy zwykle zamykaliśmy knajpę. Po spotkaniu z Patką, byłem w pełni zadowolony i spełniony. Czwartek minął już bez ekscesów, wróciłem o 1 w nocy i poszedłem spać. Przydał mi się odpoczynek. W piątek na prośbę kolegi zamieniłem się z nim na dyżury więc pracowałem od 12 do 20, pierwszy raz od dawna mając wolny piątkowy wieczór. Od razu pomyślałem o całonocnym spotkaniu z Patrycją. Napisałem sms-a:

    „hej, co tam słychać? Mam dziś wolny wieczór jakbyś się nudziła:)” – już w myślach się napalałem

    W odpowiedzi otrzymałem zdjęcie pola namiotowego, po brzeg wypełnionymi ludźmi, widoczną w oddali scenę i podpis: „my na festiwalu”

    Hmm… nic nie mówiła – złapałem się na tym, że zaczynam myśleć o Patrycji jak o własnej dziewczynie, co było skrajnie głupie, to tylko gówniara, która się ze mną przez chwilę stuka. Jednak myśl o tym, że z nią mogę spełnić wszystkie fantazje, podniecała mnie, czyżby to był początek zauroczenia się? Zastanawiałem się, co tam będzie robić, z kim się ruchać, zaczęło mi to doskwierać.

    Jak wychodziłem do pracy drzwi sąsiadki uchyliły się, Magda wyjrzała z uśmiechem:

    „Cześć sąsiad, chciałam tylko zapytać czy jak byłam na dyżurze to nic się działo złego, córka była grzeczna?”

    „Tak, wszystko w porządku, niczego niepokojącego nie zauważyłem” – skłamałem z uśmiechem wspominając ostatnie 2 dni.

    „Pracujesz dziś?” zapytała

    „Tak, ale tylko do 20 na szczęście, więc nie jest źle” – odpowiedziałem

    Jeśli nie masz nic ciekawego w planach, to może wpadniesz na winko i jakąś kolację, młoda dziś jedzie do ojca na weekend” zaproponowała trochę się przy tym czerwieniąc

    „Pewnie, bardzo chętnie, nie mam planów, miałem pracować ale kolega spontanicznie poprosił o zamianę, to co? Około 21? Przyniosę winko” – ucieszyłem się

    „Tak, 21 brzmi super, nic nie przynoś dostałam od pacjentki bardzo dobre portugalskie wino, może go spróbujemy?

    „Jasne, nie mogę się doczekać” – odparłem z nieukrywanym zadowoleniem.

    Pomyślałem, że po tych szaleństwach z małolatami, przyda mi się spokojny, stabilny seks z czterdziestką. Praca minęła dość szybko, chwilę po 20 byłem w domu. Dokładny prysznic, depilacja, mimo wszystko zabrałem winko, włożyłem nawet jakąś lepszą koszulę i zapukałem do drzwi.

    Otworzyła mi zupełnie inna Magda niż ta, którą znałem na co dzień. Uśmiechnęła się i zaprosiła skinieniem głowy. Wyglądała obłędnie. Miała delikatny ale jednocześnie widoczny makijaż, ładnie podkreślone niebieskie oczy, lekko pofalowane, rozpuszczone włosy, których kolor zmienił się na jaśniejszy blond, a one same zyskały na objętości, opadając na ramiona. Miała na sobie wieczorową, obcisłą sukienkę do połowy ud w kolorze bardzo ciemnego bordo. Dekolt wycięty w idealnych proporcjach podkreślał średniej wielkości piersi. Na nogach czarne pończochy, których koronkowe wykończenie od czasu do czasu przebijało się spod sukienki, kiedy kreacja mimowolnie odsłaniała zgrabne uda Magdy.

    „Co mi się tak przyglądasz, coś nie tak?” zapytała idąc do kuchni złapała położyła dłoń na mocno opiętym materiałem tyłku, sprawdzając czy wszystko gra.

    „Siadaj i otwórz winko, już do Ciebie idę” – rzuciła z kuchni.

    Usiadłem w przy stole, rozpieczętowałem czerwony trunek, do nalałem do kieliszków. Po chwili gospodyni podała krem z białych warzyw, jakieś delikatne mięso w sosie. W zasadzie to nie mogłem się za bardzo skupić na tym co jem, bo myślami już byłem już z nią w łóżku. Oboje wiemy w jakim celu się spotkaliśmy. Rozmawialiśmy o wszystkim, jak starzy znajomi. Bardzo udana randka, nawet nie wiem kiedy otworzyłem kolejną butelkę wina. Magda była rozpromieniona, winko wychodziło jej wybitnie, ja się nieco stopowałem, ale jej nie żałowałem boskiego trunku. Kiedy kolejny raz uzupełniałem jej kieliszek, zaczepiła mnie:

    „Czy ty chcesz mnie upić? Nie boisz się, że rycząca czterdziecha podlana alkoholem, może być nieokrzesana?” – zaczęła się śmiać puszczając mi oko.

    „Co taka grzeczna i ułożona kobietka jak Ty może mi zrobić?” – odpowiedziałem.

    „Wykorzystać” – szepnęła, po czym wstała i podeszła do mnie wolnym krokiem. Wyglądała olśniewająco. Stanęła przede mną, wsuwając mi palce w moją czuprynę. Uklęknąłem i delikatnym ruchem podciągnąłem sukienkę do góry odkrywając uda opięte w czarne pończochy wykończone elegancką koronką. Zacząłem delikatnie całować wewnętrzną część nóg, zmierzając ustami do jej cipki. Musnąłem ja tylko ustami, poprzez piękne koronkowe majtki. Była to bielizna erotyczna z górnej półki. Bardzo ciemny fiolet połączony z czarnym wykończeniem. Położyłem dłonie na jej pośladkach kontynuując pocałunki, przeniosłem się na drugie udo. Stała tak trzymając dłonie na moich włosach, lekko rozstawiając nogi, aby ułatwić mi działanie. Wróciłem ustami do jej łona, lekko odchyliłem majteczki na bok, delikatnie przejechałem po jej cipce, na chwilę wkładając końcówkę języka w jej środek.

    „Nie wiedziałam, że grę wstępną można zacząć od tych warg” – uśmiechnęła się pod nosem.

    „Można, a nawet czasem trzeba” odpowiedziałem wstając i rozpoczynając długi namiętny pocałunek, tym razem już klasycznie w usta. Nasze języki wirowały w jakimś szalonym tańcu, moje ręce jak szalone błądziły po jej pupie, ugniatając ją i wsuwając się pod sukienkę, jej natomiast – masowały nabrzmiałego kutas, który mocno zarysowywał się pod materiałowymi spodniami.

    „kurwa, jak ja go chcę, czekałam na ten wieczór” wydobyła z siebie przerywając na chwilę pocałunek.

    Przesunęliśmy się na sofę, nawet nie zauważyłem, że była już rozłożona, może dlatego, że przykryta była czarną satynową narzutą. Pomyślała o wszystkim. Pchnęła mnie na nią, sama stanęła przede mną i wolno zaczynała rozsuwać zamek z tyłu sukienki.

    „Na co czekasz, rozbieraj się głuptasie” – dodała. W życiu szybciej nie ściągałem z siebie garderoby, po chwili leżałem nago ze sterczącym członkiem. Jej kiecka zsunęła się z niej, a moim oczom ukazała się piękna, szczupła blondynka w cudownym czarno-fioletowym komplecie koronkowej bielizny. Obróciła się zalotnie niczym baletnica, chcąc abym zobaczył jej tyłek opakowany w zmysłowe figi z mocnym wycięciem na pośladki. Były bardziej pociągające niż klasyczne stringi, albo może ja mam słabość do koronek? Czarne pończochy dopełniały całości.

    Podeszła do mnie wolno, stanęła w rozkroku i zsuwając powolutku majtki powiedziała:

    „Chcę, żebyś mnie tam mocno wypieścił językiem” – mówiąc to przejechała palcem wzdłuż wilgotnych już warg. Złapałem ją za biodra i natychmiast ułożyłem na łóżku. Zdjęła swój piękny biustonosz od kompletu, zaczynając od namiętnego pocałunku w jej usta, zacząłem schodzić w dół, pieszcząc po drodze każdy centymetr jej ciała. Zsunąłem majtki i od razu zacząłem bawić się jej cipką. Ustawiając język „na sztywno” z łatwością wkładałem go do jej rozpalonej i wilgotnej waginy. Po kilkunastu ruchach, kiedy zobaczyłem, że jej oddech przyśpiesza, wsunąłem 3 palce, język przesunąłem na łechtaczkę, mocno poruszając paluszkami dokończyłem dzieła, patrząc jak się wije, a po udach zaczyna spływać jej śluz.

    „Twoja kolej” – odpowiedziała, momentalnie budząc się z amoku. Zamieniliśmy się pozycjami, teraz ja leżałem na plecach, Magda bez ceregieli przeszła do konkretów zaczynając obciąganie.

    Robiła to łapczywie, bardzo dynamicznie, tak jakby była po 10 letniej przerwie w seksie, chociaż raptem 2 tygodnie temu uprawialiśmy seks. Magda miała specyficzną technikę robienia loda. Facet mimowolnie porównuje technikę kobiet z którymi był wcześniej. Moja sąsiadka najpierw ssała samą główkę, potem językiem zjeżdżała do jajek, omiatała je językiem, po czym schodziła do tyłka, co wyraźnie ją bawiło i podniecało, a mnie przeszywał wtedy niespotykany dreszcz podniecenia. Widziała to i chętnie wykorzystywała. Kilka kółek językiem na moim odbycie, powrót poprzez jajka do żołędzia, ponowne jego ssanie, po czym następowało tzw. głębokie gardło – 3-4 wsady do momentu aż się zaczyna krztusić, no i powtórka całego procederu. Fantastycznie. Po chwili wstała, sięgnęła do swojej szuflady po gumki, otworzyła opakowanie i włożyła sobie prezerwatywę do ust i w swoim stylu nakładając ja na sztywnego członka.

    „Na szczęście to już ostatni nasz raz w opakowaniu, od przyszłego tygodnia będziemy mogli bez” – dodała ze swoim uśmiechem.

    Ucieszyła mnie ta wiadomość, jednak nie myślałem o tym zbyt długo, ponieważ Magda wskoczyła na jeźdźca wsuwając kutasa w swoją mokrą szparkę. Tym razem jej ruchy były długie i powolne, nabijała się na fiuta z taką pasją, delektując się każdym jego centymetrem. Było to bardzo przyjemne doznanie tym bardziej, że unosząc się do góry, mój penis niemal wyskakiwał z niej całkowicie. Po kilku chwilach Nabiła się do końca, po czym niespodziewanie obróciła się nie wypuszczając go z cipki, robiąc tzw. „odwróconego jeźdźca”. Teraz mogłem podziwiać jej zgrabny tyłek, który rytmicznymi i znacznie szybszymi ruchami zaczął skakać na moim penisie. Naśliniłem palca wskazującego i zacząłem masować nim kakaowe oko. Od dawna miałem ochotę zerżnąć jej tyłek, ale póki co odwiedziłem tą dziurkę poprzednim razem tylko językiem. Niestety próby sforsowania zwieracza za pomocą palca spotkały się z jej dezaprobatą, złapała mnie za rękę mówiąc:

    „Na nią przyjdzie jeszcze czas”

    Przyśpieszyła jeszcze bardziej a jej pośladki zaczęły w szalonym tempie klaskać o moje uda. Jęknęła nagle, wyprostowała się i masując cipkę doszła po raz drugi. Zeskoczyła ze mnie kładąc się na plecach dała znak do zmiany pozycji. Zarzuciłem jej nogi na ramiona i w pozycji „na pagonach” wszedłem w nią ponownie. Szybkie ruchy moich ud, oraz odgłos charakterystycznego „chlupania” jej soków w cipce sprawiły, że po dość krótkim, ale intensywnym posuwaniu, sam poczułem, że dochodzę, 3 głębokie pchnięcia do końca cipki, wyskoczyłem z niej zdejmując gumkę, spuszczając się obficie na jej gęsty, przystrzyżony trójkącik włosów łonowych.

    Ległem obok, Magda jeszcze wzięła do ust powoli opadającego kutasa, chcąc się upewnić, że cały ładunek nasienia posłusznie opuścił moje jajka.

    Wyszła na chwilę do łazienki doprowadzić się do ładu. Po chwili pojawiła się kładąc swe aksamitne ciało zapytała:

    „podobają ci się owłosione cipki, czy wolisz wygolone?”

    „Jeśli są tak ładnie zadbane jak Twoja to bardzo mnie podniecają, na co dzień spotykałem raczej wygolone, więc Twoja mnie wyjątkowo kręci” – wyjaśniłem

    „Mój były mąż zawsze nalegał, żebym goliła się do zera, więc po rozwodzie postanowiłam to całkiem zmienić, chyba tak na przekór. Próbowałeś się dostać do mojego tyłka, musisz uzbroić się w cierpliwość, jestem ciekawa, ale nigdy wcześniej tego nie robiłam, obiecuje, że spróbujemy jak będziesz chciał, tylko muszę się odpowiednio do tego przygotować, mam na myśli nie tylko psychicznie, ale też fizycznie, wiesz o co mi chodzi” – dodała

    „wiem, rozumiem, spokojnie, damy radę jak będziesz gotowa to po prostu daj mi znać”

    „Twój penis jest dość gruby, więc może być ciężko, ale wcześniej poćwiczę”

    „Masz jakieś zabawki” – zapytałem

    „Sięgnij do szafki pod szufladą” rzuciła

    Z szafki wyciągnąłem duże czarne dildo, takie ze 22 cm, oraz mały różowy wibratorek do pieszczot łechtaczki z 3 poziomami prędkości.

    „Pokaż mi jak się zabawiasz” poprosiłem.

    Początkowo widoczna niechęć na jej twarzy szybko zniknęła, przejęła ode mnie obie zabawki, rozsiadła się wygodnie na łóżku, opierając plecy o ścianę. Czarne duże dildo najpierw zostało nawilżone ustami, po czym zniknęło całe w jej wciąż mokrej i rozpalonej cipce. Przekręciła jego podstawę uruchamiając dość głośnie intensywne wibrowanie. Drugi – mniejszy trzymany w drugiej ręce przyłożyła do łechtaczki uruchamiając najszybszy tryb pracy. Jej całe ciało zadrżało momentalnie. Ten widok sprawił, że i ja poczułem podniecenie, które niemal natychmiast objawiło się kolejną pełną erekcją. Stanąłem naprzeciw niej wkładając penisa w jej uchylone usta. Zacząłem posuwać ja w buzie, Magda mając czarnego plastikowego dildo złowieszczo wibrującego w jej cipce, drugiego różowego trzymając tuż na łechtaczce, wykonując nimi koliste ruchy, dodatkowo była rżnięta przeze mnie w usta. Jej ciało zadrżało chyba trzykrotnie, dając jej serię trzech intensywnych orgazmów, pierwsze dwa udało mi się przeczekać, nie przestając dymać jej ust, jednak kiedy po raz trzeci wyprężyła się dochodząc, nie wytrzymałem i strzeliłem prosto w jej usta. Szczytowaliśmy jednocześnie, co tylko potęgowało doznanie. Wyciągnąłem kutasa z jej buzi, a ona cały ładunek spermy swobodnie wypuściła na brodę. Cały nektar wolno spływał na jej piersi i płaski brzuch, zatrzymując się na włosach łonowych.

    „Wybacz, ale jeszcze nie połykam, jestem na etapie przełamywania się.” dodała z uśmiechem na ustach umazanych moim nasieniem.

    „Trochę nauki przed nami jest” dodałem po czym oboje poszliśmy pod prysznic.

    Resztę tej nocy spędziliśmy śpiąc wtuleni do siebie. Mimo tego, że zaliczyłem tylko dwa strzały, czułem się całkowicie spełniony. Było mi dobrze, jednak zaczęły się w mojej głowie kłębić różne myśli, do czego ta sytuacja prowadzi i jak to się skończy. Z jednej strony fajna 40-stka, z drugiej głupkowate i szalone 2 siedemnastki grające w jakąś gierkę ze mną, no i niespełna szesnastoletnia córka, która czułem, że się w jakiś sposób zauroczyła. Niestety sprawy komplikowały się nadal…

    Cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Komentarze motywują mnie do dalszego pisania. Jeśli podoba Ci się to co wypisuje, będzie miło jak zostawisz jakiś ślad po sobie. 

  • Sasiadka w potrzebie VIII (Anka – wspomnienie)

    Sobotni poranek zaczynał się pięknie. Magdy nie było na łóżku, natomiast po chwili pojawiła się w pokoju w krótkiej sypialnianej satynowej koszulce na ramiączkach w kolorze brudnego pudrowego różu. Kawka wstawiona, za chwilkę będzie jajecznica, wolisz z boczkiem czy pieczarkami? – zapytała z uśmiechem. Po czym podeszła i pocałowała mnie w usta. Zjedliśmy śniadanie, a ja początkowo czułem się jakby to była moja dziewczyna, tylko 15 lat starsza. Magda chyba to wychwyciła, bo szybko za pomocą żartów sprawiła, że wróciliśmy na właściwe koleżeńskie relacje.

    „Pracujesz dziś” – zapytałem

    „Tak, ale mam tylko 6 godzin w zastępstwie za koleżankę, gorzej z niedzielą, nie mam jak jechać na dworzec po młodą, bo idę na 24 godziny w niedzielę o 7 rano, a ten kutas mój ex własnej córki nie ma jak przywieź bo mu się nie chce.”

    „Spoko, odbiorę ją, mam wolną niedzielę” – zaproponowałem

    „Dzięki kochany jesteś” stwierdziła całując mnie w czoło

    „Szczerze to liczyłam na to, że zaproponujesz pomoc” – dodała z uśmiechem

    Pożegnaliśmy się i każdy wrócił do swoich zajęć. Ja się szykowałem do pracy, dziś sobota więc wieczór zapowiadał się pracowity i raczej nie liczyłem na żadne ekscesy. Chociaż nie raz zdarzało się wyrwać coś na barze. Ale stwierdziłem, że już i tak mam mocno zagmatwane życie i nie ma potrzeby komplikować go bardziej. Tym bardziej, że w pracy wciąż mijałem się z Anią, kelnerką z którą kilka razy spotkałem się na seks.

    To w ogóle był dziwna relacja. Kolegowaliśmy się, czasem po pracy szliśmy na piwo. Ania była niską, lekko zaokrągloną dziewczyną, ładna większa pupa, naprawdę spore piersi, pełne uda czarne, długie do połowy pleców włosy, śliczna okrągła buzia z delikatnym makijażem. Anka miała takie samo poczucie humoru jak ja, świetnie się dogadywaliśmy. Była 3 lata młodsza ode mnie, 21 letnia studentka. Ania miała chłopaka, ale chyba nie do końca była zadowolona ze swojego wyboru. Marcin był 25 latkiem, pracował jako programista, typowy nudny nerd zapatrzony w komputer. Dobrze zarabiał, ale był skąpy do tego stopnia, że mieszkał z rodzicami w sąsiednim mieście, z którego też pochodziła Anka, od czasu do czasu kątem pomieszkując u swojej dziewczyny. Był jej pierwszym chłopakiem, to z nim straciła dziewictwo. Ania mieszkała w wynajmowanym mieszkaniu studenckim z dwiema koleżankami. Często opowiadała mi o tym, że jej życie seksualne ogranicza się do jednego stosunku z Marcinem, koniecznie po ciemku, pod kołdrą i tylko na misjonarza. Widać było, że jej brakuje urozmaicenia.

    Pierwszy raz bzyknęliśmy się kiedy po pracy poszliśmy na przysłowiowe piwo, wypiliśmy trochę więcej, po czym wylądowaliśmy u mnie na chacie. Pamiętam to doskonale. Była w zwykłych czarnych leginsach i zwykłej czarnej koszulce, tak jak ubierała się do pracy, jeszcze w windzie zaczęliśmy się całować. Szybko w korytarzu pozbyliśmy się ciuchów i wpadliśmy pod prysznic. Tam szybko się opłukaliśmy, Ania jeszcze w kabinie prysznicowej uklęknęła przede mną i zaczęła mi dość nieporadnie robić loda. Wkładała penisa do połowy i szybko ruszała ręką. Widać było brak doświadczenia. Szybko postawiłem ją do góry, oparłem przodem do ściany i rozkładając jej duże pośladki językiem zacząłem pieścić cipkę, delikatnie ją palcując. Była przyjemnie ciasna, faktycznie mało używana dziurka, wygolona na zero. Jak się okazało, nigdy wcześniej nie miała robionej minetki, bo jej chłopak się brzydził. Sam za lodem też ponoć nie przepadał. Co za dziwak. Kiedy tak stała wypięta dupskiem do mnie, nie zważając na konsekwencję, wszedłem w nią od tyłu bez zabezpieczenia. Nie protestowała. Cipka pomimo wcześniejszego nawilżenia językiem, stawiała wyraźny opór. Jej ciasnota była podwójnie podniecająca i po kilkunastu szybkich ruchach, poczułem, że będę strzelał, więc łapiąc ją za kruczoczarne wilgotne włosy, ściągnąłem z powrotem na kolana, chcąc finiszować w ustach, jednak nie była zainteresowana przyjęcie ładunku w buzię, toteż dokładnie pokryłem spermą jej całą twarz. Uśmiechnęła się tylko mówiąc, że takiej maseczki to na twarzy jeszcze nie miała. Wtedy doprowadziła się do porządku i poszliśmy do sypialni.

    Po krótkiej przerwie poczułem, że wracają mi siły, więc położyłem ją na plecach rozłożyłem pełne białe uda i zacząłem ponownie lizanie. Skupiłem się na łechtaczce palca środkowego użyłem do pobudzania jej cipki w klasyczny sposób, wkładając go i wyjmując z coraz większym tempem. Kiedy zobaczyłem, że odpływa, dałem jej dojść, jednocześnie sięgnąłem po gumki, które zawsze leżą w szufladzie blisko łóżka, zbliżyłem kutasa do jej twarzy, wkładając w usta. Chwilkę ją posuwałem w śliczną okrągłą buzie, ale dość płytko, bo widziałem, że na głębokie gardło nie mam co liczyć, po czym założyłem prezerwatywę, obróciłem ją w pozycji na pieska i wszedłem najgłębiej jak się tylko da w jej różową ciasną szparkę. Szarpnęło nią solidnie, widać było, że sprawia jej to przyjemność. Z biegiem czasu po kilku ruchach w cipce zaczęło się robić coraz bardziej wilgotno. Widocznie spodobała się jej nowa sytuacja. Zamiast klasycznego misjonarza po ciemku, była ostro dymana od tyłu przez kolegę z pracy. Doszła z jękiem, kiedy w jej duże białe dupsko zacząłem dawać soczyste klapsy, jeden po drugim, raz w jeden, raz w drugi pośladek. Podniecał mnie ten widok, jednak nie chciałem jeszcze kończyć, chcąc się jeszcze chwilkę pobawić. Wyskoczyłem z niej kładąc się na plecach nakazując jej wskoczenie na jeźdźca. Nie wiem czemu, ale w tej pozycji mogę najdłużej uprawiać sex. Posłusznie wskoczyła chociaż sam gruby kutas z trudem zniknął w czeluściach jej słodkiej cipki. Z ochotą skakała na mnie kiedy ja bawiłem się jej wielkimi cyckami. Anka nabijała się na mnie z jeszcze większym zaangażowaniem, za każdym razem zamykając oczy jak dochodziło do pełnego wsadu. Po kilku chwilach klepnąłem ją w pośladek dając sygnał aby zeszła. Przez chwilę myślała, że dochodzę, znów zamykając oczy i usta wystawiając twarz z przekonaniem, że skończę tak jak pod prysznicem.

    „Kładź się płasko na brzuch i tyłek do góry” – zarządziłem szybkim ruchem umieszczając poduszkę pod jej brzuchem, aby lepiej wyeksponować jej dorodną pupę. Szybko wykonała polecenie i po chwili zanurzyłem kutasa w jej cipce po raz kolejny. Ta pozycja ma tą zaletę, że można szybkimi i bardzo głębokimi ruchami dojeżdżać cipkę do końca. Tak też uczyniłem, jebałem ją z całych sił, a kiedy wchodziłem cały do oporu słyszałem jej krótkie, jednosylabowe krzyki „auu”. Złapałem jedną ręką za pośladek, tak, że kciuk mimowolnie dotykał jej drugiej dziurki, drugą ręką chwyciłem za włosy i w takiej pozycji zacząłem mocnymi, szybkimi ruchami jechać ją z całych sił. Cipka pod wpływem soków nawilżyła się na tyle, że opór zmalał nieco, a ja po kilkunastu pchnięciach poczułem nadchodzącą drugą fale. Kiedy już charakterystyczny skurcz jajek dał znać, wyszedłem z niej, jednym ruchem zdejmując gumkę, obróciłem ją na plecy i spuściłem się obficie na jej wielkie cycki. Po wszystkim dałem jej chusteczkę i położyłem się obok pytając:

    „Jak było? Podobnie jak z Marcinem?”

    „No coś Ty, to było coś zupełnie innego, chyba pierwszy raz doszłam więcej niż raz”

    „A nie masz wyrzutów sumienia?” – dopytałem

    „Absolutnie nie! Życie jest za krótkie na słaby seks. Mam nadzieje, że jeszcze kiedyś to powtórzymy” – dodała z nadzieją w głosie.

    „Z pewnością” – odpowiedziałem mając już w planach kolejne stukanie.

    „Zauważyłem, że nie pozwalasz na finał w ustach, powiedz mi czego jeszcze nie akceptujesz w seksie” – badałem grunt

    „Generalnie nie mam jakiś złożeń, że czegoś nie zrobię, po prostu do tej pory uprawiałam seks w zasadzie w jednej pozycji i bez takich urozmaiceń. Mogę spróbować wszystkiego, ale stopniowo, żeby się nie zrazić”.

    „O, to robi się ciekawie, a finał w ustach z połykiem i seks analny też wchodzi w grę?” – zapytałem

    „Nie mówię nie, mogę z czasem spróbować, Karolina mówiła, że anal na początku bardzo boli, ale jak się poćwiczy to później można dostać fajnego orgazmu” bez problemu odpowiedziała.

    Karolina to jej współlokatorka, piękna, szczupła dziewczyna o kasztanowych kręconych włosach. Od dawna miałem na nią chęć, ale była zakochana w swoim chłopaku Michale, więc nawet nie startowałem do niej nigdy. Ale teraz spojrzałem na nią inaczej.

    „Ona i anal? A taka się wydaje grzeczna i raczej nie spodziewałbym się po niej takich zabaw” – dodałem

    „Grzeczna i ułożona? Proszę Cię, nie rozśmieszaj mnie, ona robi takie dobre wrażenie, ale uwierz mi, do świętej jej daleko, chociaż bardzo lubi klęczeć” – zaśmiała się

    A Ty lubisz? – zaczepiłem Ankę

    „Zależy przed kim” mówiąc to zsunęła się nisko, patrząc mi prosto w oczy swoimi brązowymi ślepiami, włożyła penisa w usta i zaczęła intensywnie ssać, okrężnymi ruchami ugniatając lekko jądra. Testowała kilka technik, jakby chcąc wyczuć, która lepiej na mnie zadziała. Finalnie wybrała tą, która opierała się na szybkim waleniu konia ręką oraz jednoczesnym ruszaniu głową tak jakby łącząc dwa warianty. Po kilku chwilach, naprężyłem się dając znak do strzału, widząc to skierowała strumień spermy na swoje cycki, a ja kolejny raz udekorowałem je nektarem.

    „Nie chciałaś spróbować w ustach? Trzeci wytrysk jest mniejszy, w sam raz na debiut” – zapytałem

    „A może ja właśnie chcę zacząć z grubej rury? Poza tym, będziesz miał motywacje do kolejnego spotkania ze mną, nie wszystko naraz lovelasie” – zażartowała

    Od tamtej chwili co jakiś czas udawało nam się spotkać na koleżeński seks, jednak Marcin coraz częściej do niej przyjeżdżał więc sposobności zaczęło brakować. Ale taki układ był dla mnie wygodny, jak chciałem się spotkać pisałem sms-a z ustalonymi wcześniej zakodowanymi informacjami, np. „cześć, masz klucze od zaplecza?” – to było zwykłe zapytanie czy może gadać, w razie gdyby Marcin jakimś cudem odczytał wiadomość, pomyślałby, że to z pracy.

    Ten wpis to przerywnik w serii „sąsiadka w potrzebie” ponieważ sobota minęła tak jak myślałem na pracy i nie wydarzyło się nic ekscytującego. Przy okazji przedstawiłem Anię, bo jej wątek powróci. Niczego też nie spodziewałem się po niedzieli, jednak co do tego dnia, myliłem się…cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Kolejny wpis, niejako przerywnik całej serii, jednak łączący wątki w pewien sposób.