Category: Uncategorized

  • Sasiadka w potrzebie X (Impreza)

    Nastał poniedziałek. Rano Marta szybko wróciła do siebie, tak aby zdążyć przed matką, która kończyła o 7 rano dyżur. Ja natomiast wciąż byłem w szoku po tym co się wydarzyło. Czułem, że popełniłem błąd, a młoda może coś do mnie czuć. Pomijając fakt, że kochaliśmy się bez zabezpieczenia, co trochę mnie stresowało. Wprawdzie nie skończyłem w niej, jednak wszystko się mogło zdarzyć. Brak odpowiedzialności, ale czułem jakąś potrzebę aby ten pierwszy raz być w niej w pełni naturalnie. Przemyślenia te przerwał sms z nieznanego nr:

    „dziś u mnie grill od 17, wpadnij jeśli chcesz, Eliza”

    Ponieważ pracowałem do 20, odpisałem, że być może wpadnę na chwilę ok 21, ale nic nie obiecuje. Oczywiście kusiło mnie, żeby tam iść, jednak moja sytuacja była niejasna. Magda, jej córka Marta, Patrycja i Eliza, ze wszystkimi mnie łączyła jakaś chora pajęczyna powiązań. W pracy myślałem tylko o tym, więc czas szybko zleciał i chwilę przed 20 urwałem się z roboty. W domu szybki prysznic, gumki w kieszeń no i w drogę. Stwierdziłem, że nie będę pił, pojadę autem, z domu wziąłem 0.7 wyborowej a sobie kupiłem czteropak heinekena bezalkoholowego. Eliza mieszkała na przedmieściach w takiej bogatej dzielnicy nowych domków jednorodzinnych. Jej starzy byli zarobieni, matka przedstawiciel medyczny, ojciec inżynier elektryk, nadzorował teraz budowę fabryki w czeskim Brnie, więc przyjeżdżał raz na 2 tygodnie na kilka dni. Matka czyli kuzynka Magdy często wyjeżdżała na 2-3 dni jeśli musiała objechać apteki w innym województwie, więc też co jakiś czas jej nie było.

    Chwilę po 21 podjechałem pod jej ogromny piętrowy dom z wielgachnym ogrodem. Naprawdę to była przepastna chata, chyba z 300 metrów kwadratowych, raptem na 3 osoby. Z ulicy już słychać było krzyki i śmiechy podpitej młodzieży. Wszedłem z dom do dużego ogrodu, stoły zastawione flaszkami, z boku tlił się grill. Przy stole siedziało dwóch młodych chłopaczków z czego jeden z długimi włosami o bardzo dziewczęcej urodzie, Marta, Paulina, której jeszcze nie zdążyłem poznać, jakieś 2 dziewczyny z ich klasy, no i Elizka, która natychmiast wstała aby mnie przywitać. Nie widziałem natomiast Patrycji, ale nie zdążyłem się zapytać co z nią bo usłyszałem od Elizki:

    „już myślałam, że nie dotrzesz” uśmiechnęła się zabierając flaszkę.

    „wstawię ją do lodówki, chodź ze mną to Cię oprowadzę” – spojrzałem na Martę, która siedziała z jednym z tych chłopaków, który ewidentnie do niej podbijał. Uśmiechała się i popijała drinka, spojrzała na mnie jakby lekceważąco, chcąc chyba wzbudzić moją zazdrość. Ruszyłem za gospodynią, która ubrana była w czarne krótkie spodenki, czarną koszulkę na ramiączkach i czerwone wysokie trampki conversy. Ciemnoczerwone włosy spięte w kucyk. Jej obcisła garderoba uwydatniała jej krągłe kształty, a cycki niemal wylewały się spod koszulki. Kręciła dużym tyłkiem jakby zachęcając mnie do działania. Zostawiliśmy w lodówce butlę, po czym Elizka powiedziała:

    „coś Ci pokażę, tylko musisz być cicho, chodź” – złapała mnie za rękę prowadząc po schodach na górę. Kiedy zbliżaliśmy się do dużej sypialni na końcu korytarza, słychać było jęki pary uprawiającej seks. Drzwi do pokoju były do połowy uchylone, w środku panował półmrok rozświetlony tylko przez lampkę nocną. Wychyliłem się aby zobaczyć co się dzieje w środku i w momencie zamarłem.

    Na skraju dużego łóżka siedział jakiś nagi młody chłopak z rozłożonymi nogami, przed nim na czworaka wypięta dziewczyna robiła mu loda, natomiast za nią klęczał drugi chłopak, który mocno i ostro dymał ją od tyłu. Obaj nagrywali swoje poczynania telefonami, jeden z przodu, drugi z tyłu. Kiedy wzrok przyzwyczaił się do półmroku, zobaczyłem, że rżniętą dziewczyną jest… Patrycja. Byłem podniecony i trochę zasmucony jednocześnie. Przyglądałem się temu z lekkim niedowierzaniem. Eliza widząc moje zakłopotanie tym niecodziennym widokiem, włożyła swoją dłoń w moje bokserki, wolno masując nabrzmiałego z podniecenia kutasa, zbliżyła się ustami do mojego ucha, szepcząc cicho:

    „Widzisz jak ją rżną? Nie tylko Ty dymasz Patrycję, ona się puszcza ze wszystkimi, jest taką samą kurewką jak my wszystkie, nie jesteś jedyny, który ją pierdoli. To nigdy nie będzie Twoja dziewczyna, chociaż pewnie byś chciał, a teraz chodź, pomogę Ci o niej zapomnieć.”

    Nagle facet dymający Patkę od tyłu przyśpieszył ruchy, po kilku chwilach kończąc w niej. Kilka sekund później chłopaczek siedzący przed nią na łóżku, spuścił się jej w gardło, głośno sapiąc.

    Eliza złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą, prowadząc do pokoju na początku korytarza. Niemal wepchnęła mnie do małego gościnnego pokoju, w totalnym mroku prowadząc mnie na przestronne łóżko.

    „Rozbieraj się i kładź się na plecach” – rzuciła rozkazującym tonem. Będąc podniecony na maksa, w ogóle się nie zastanawiałem tylko posłusznie w pośpiechu pozbyłem się ciuchów kładąc się na łóżku. Eliza wyciągnęła swoje duże piersi ze stanika, jednym ruchem ściągnęła spodenki razem z majtkami. W ciemności nie dostrzegłem ich dokładnego koloru, wiem tylko, że były ciemne. Po chwili wzięła swoje figi, przepasała mi nimi oczy, tak, abym nic nie widział:

    „nie podglądaj, zabawimy się trochę” – po czym bez zbędnego gadania zsunęła się wysokość penisa, zaczynając go mocno ssać. Niemal odpłynąłem, było mi tak dobrze, że odchyliłem do tyłu głowę i oddałem się w pełni tej błogiej chwili. Po kilku szybkich ruchach, paru głębokich gardłach, nagle przestała. Zeskoczyła z łóżka jak oparzona:

    „czekaj tutaj, nie odkrywaj oczu i nie podglądaj”, usłyszałem jak wsuwa na dupę spodenki w pośpiechu wychodzi. Leżałem tak ze sterczącym fiutem i jaj majtkami zasłaniającymi mi oczy.

    „Kurwa, o co chodzi, co się dzieje” – pomyślałem

    Po chwili usłyszałem uchylające się drzwi, szelest materiału. Znów poczułem usta na swoim penisie. Tym razem ssanie było jeszcze bardziej dynamiczne, ostrzejsze niż ostatnio, głębokie gardło co jakiś czas było przerywane mocnym waleniem konia połączonym z wulgarnym spluwaniem na kutasa. Trwało to chwilę, aż poczułem jak na członku ląduje prezerwatywa. Poczułem w ustach dwa palce, naśliniłem je odruchowo. Sterczący kutas wsunął się w wilgotną i ciepłą cipkę. Cudowne uczucie. W zupełnej ciszy byłem tak ujeżdżany, słysząc tylko coraz głośniejsze sapanie. Chcąc złapać Elizkę za cycki aby pobawić się jej dużymi atrybutami, natrafiłem na dużo mniejsze, średniej wielkości foremne piersi.

    „Co jest kurwa”, – odsapnąłem ściągając majtki z oczu. Na moim kutasie skakała Paulina, której nawet nie znałem.

    „Ciiii, Daj mi skończyć, od trzech dni nie miałam w sobie kutasa” – wyszeptała z uśmiechem.

    „A co z Elizą?”

    „Później ją zerżniesz, teraz zamknij się i pozwól mi dokończyć w spokoju. Weź się do roboty, zapnij mnie od tyłu” – zeskoczyła i wypięła swój zgrabny tyłek.

    Paulina była ładną dziewczyną. Krótkie blond włosy zdobiły jasnoróżowe pasemka. Miała fryzurę na tzw. boba, czyli krótko obcięte włosy sięgające do linii twarzy. Zielone oczy i kilka piegów podkreślało jej urok, podobnie jak zadarty nosek. Ubierała się równie ekscentrycznie co reszta dziewcząt. Teraz miała na sobie krótką spódniczkę w czarno czerwoną kratkę, białą koszulkę bokserkę, czerwony stanik i do kompletu czerwone stringi, które rzuciła bezładnie na łóżko, zanim jeszcze mnie dosiadła. Szczupła, zgrabna dziewczyna o średniej wielkości cyckach. Podobała mi się, więc z nieukrywaną radością wszedłem w nią od tyłu. Zanim jednak zamoczyłem w niej penisa, przejechałem językiem po jej cipce, chcąc posmakować jej dokładnie. Jednak nie przypadło jej to do gustu, bo natychmiast mnie skarciła mówiąc:

    „nie mam ochoty na gry wstępne i jakieś minetki, po prostu mnie rżnij” – skoro tak postawiła sprawę postanowiłem bez zbędnych zabaw wziąć się do roboty, bez zbędnych ceregieli ruchałem ją jak zwykłą dziwkę, skupiając się, żeby było ostro i głęboko.

    „Nie chcesz być lizana, to będziesz rżnięta jak zwykły kurwiszon, lubię takie młode kurewki jak ty” odpowiedziałem, po czym złapałem ją z blond włosy, wymierzyłem mocnego klapsa w wypięty tyłek i zacząłem rżnąć bez pamiętania.

    „Tak, tak, jeszcze” – krzyknęła zupełnie nie zważając na to, że ktoś może nas w każdej chwili usłyszeć, przyśpieszyłem ruchy, jeszcze mocniej w nią wchodząc, tak, że moje pełne jaja obijały się o jej cipkę

    Kolejny klaps sprawił, że naprężyła swoje ciało, zupełnie odpływając, jej tyłek opadł bez sił na łóżko, zupełnie bezwładnie. Zupełnie się tym nie przejmowałem, bo sam byłem u granic wytrzymałości, wykonałem jeszcze kilka ruchów i czując, że dochodzę krzyknąłem

    „Za chwilę strzelę Ci w pysk a ty wszystko grzecznie połkniesz kurwiszonie”

    Nie zareagowała, widocznie było jej już wszystko jedno, wysunąłem się z jej cipki, jednym ruchem ściągnąłem prezerwatywę, podszedłem z boku, szarpnąłem za włosy. Posłusznie otworzyła usta, a jak zalałem jej gardło mocnym strumieniem gorącej spermy. Pierwszy najbardziej obfity strzał nieco ją zaskoczył, do tego stopnia, że zakrztusiła się ładunkiem, jednak wytrzymała aż dwa kolejne strzały wypełniły jej gardło. Połknęła nasienie oblizując się przy tym.

    „Wracamy, już i tak wszyscy się domyślają co robimy”

    „Wiem, Eliza mnie zajebie”

    „Żartujesz? Przecież to ona to wszystko zorganizowała i kazała mi się Tobą zająć. Ona rozgrywa te karty, ty jesteś tylko częścią gry” – odpowiedziała nasuwając stringi na dupę

    „Idę, odczekaj chwilę i przyjdź na dół” zarządziła

    Powoli się ubrałem i po chwili dołączyłem do reszty biesiadników. Czułem na sobie wszystkie spojrzenia. Eliza uśmiechała się pod nosem, natomiast Marta spojrzała na mnie z wyraźnie wyczuwalną złością w oczach. Myślałem, że zabije mnie wzrokiem. W międzyczasie do grupy dołączyła Patrycja z kolegami, którymi rżnęła się kilka chwil temu. Była widocznie zaskoczona moją obecnością, przywitała się krótkim:

    „Cześć, miało Cię nie być podobno” dodała wyraźnie zakłopotana, jakby wiedziała, że ją wiedziałem w dwuznacznej sytuacji. Ale mnie było już wszystko jedno, byłem spełniony, chociaż czułem też pewien niedosyt. Nastąpił powrót sił i chęć na powtórkę. Towarzystwo już było mocno podlane alkoholem, ale wciąż wódka lała się gęstym strumieniem. Marta patrzyła na mnie z coraz większą pogardą, ale nie miałem jak do niej zagadać, bo cały czas była adorowana przez jednego z chłopaków. Nie minęło pół godziny, jak wzięła go za rękę i poszli do domu. Wiedziałem co się święci, chciała się odegrać, zrobić mi na złość. Czułem się za nią trochę odpowiedzialny, nie powinienem ingerować w jej czyny, jednak nie chciałem aby zrobiła jakąś głupotę. Odczekałem chwilę po czym pod pretekstem pójścia za potrzebą postanowiłem sprawdzić gdzie się podziewa młoda z tym podrostkiem. Na szczęście każdy z pozostałych gości był czymś zajęty, więc bez trudu wymknąłem się niezauważony. Po drodze na górę dyskretnie zaglądałem do wszystkich pokoi, jednak jak się okazało młodzi wylądowali w tym samym, w którym wcześniej rżnęła się Patrycja z kolegami. Drzwi były uchylone, jestem pewien, że celowo. Zajrzałem dyskretnie. Chłopak stał z opuszczonymi spodniami, a Marta klęczała przed nim robiąc mu loda. Miała więcej wprawy niż ostatnio, widać było, że bardzo się stara. Na tyle bardzo, że chłopaczek po krótkiej chwili zastygł, wyprężył się i skończył w jej młodziutkich ustach. Nie wiem, czy Marta mnie widziała, ale podejrzewam, że mogło tak być. Połknęła ładunek, po czym zaczęli się zbierać. Uciekłem z stamtąd nie chcąc się ujawniać. Na dole skoczyłem do łazienki dla niepoznaki, obmyłem twarz zimną wodą i wróciłem do reszty gości. Na dworze grała głośno muzyka, dziewczyny tańczyły między sobą chichocząc się. Podeszła do mnie Patrycja. Ze smutkiem w oczach powiedziała:

    „Pewnie wiesz, że nie byłam dziś grzeczna i poszłam po bandzie, ale chyba nie masz mi tego za złe, nie jesteśmy przecież parą, ale i tak mi głupio, dobrze mi było z Tobą”

    „Nie, nie mam Ci niczego za złe, nie jesteś moją własnością, ani moją dziewczyną, mam tylko nadzieje, że się zabezpieczyłaś”

    „Tak, seks był w gumce, uważam na siebie. Wynagrodzę Ci to jak będzie tylko okazja, ale nie dziś”, dziś nie jest moja kolei”

    Znowu się zacząłem zastanawiać o co w tym wszystkim chodzi. Nie zdążyłem jednak zagłębić się w temat, bo moje rozważania przerwała Eliza:

    „Co ta rozmasujecie robaczki?” – powiedziała już dobrze podchmielona. Patrycja siadła do stolika a gospodyni szepnęła mi do ucha:

    „Idź do tego pokoju co ostatnio, tylko dyskretnie, ja za chwilę przyjdę.”

    Nie wiedziałem już całkiem co jest grane, czy przyjdzie ona, czy jeszcze ktoś inny. Zgłupiałem, ale chciało mi się bzykać, więc przy najbliższej okazji wymknąłem się do pokoju na górze. Chwilę później pojawiła się w nim Elizka z drinkiem w ręku.

    „Jak Ci się podobała moja koleżanka?” – zapytała

    „Owszem, podobała mi się, a dlaczego wysłałaś ją zamiast przyjść osobiście?” – dopytywałem

    „wisiałam jej przysługę, a miała chęć na seks, ale co się odwlecze to nie uciecze. Teraz ja sobie poużywam. Zaczęła się rozbierać, ja też pozbyłem się ubrań. Widok jej dużych sterczących cycków sprawił, że znów stałem się twardy. Elizka szybko wzięła się do roboty i zaczęła od mokrego głębokiego loda, kutas w całości pochłonięty przez nią sprawił, że zaczęła się krztusić. Po kilku ruchach głową wyjęła go z buzi, waląc szybo ręką, splunęła na niego pytając:

    „Lubisz się spuszczać małolatą do pyska? Lubisz to? – powtórzyła pytanie niemal z gniewem w głosie.

    „Uwielbiam” odpowiedziałem, licząc na to, że taki finał za chwilę nastąpi. Jednak ku mojemu zdziwieniu, Elizka przestała walić mi ręką kutasa, przesunęła się cipką nad moją twarz, po czym szybkimi, okrężnymi ruchami zaczęła masować swoją łechtaczkę.

    „To teraz role się odwrócą, otwieraj usta” po kilkunastu szybkich i sprawnych ruchach palcami, stróżka śluzu wystrzeliła wprost do moich ust. Byłem w szoku, ale podniecenie było ogrome, więc z ochotą spiłem cały nektar. Opadła na chwilę na moją twarz, dzięki czemu mogłem jeszcze zamoczyć język w jej mokrej cipce. Nie trwało o jednak długo, bo momentalnie wróciła do sił, podniosła się ustawiając w pozycji na jeźdźca.

    „Nie mam założonej gumki” – rzuciłem

    „To się we mnie nie spuszczaj” – odpowiedziała zupełnie bez emocji i zaczęła mnie ujeżdżać. Penis zniknął w jej cipce, a ona sama przyśpieszyła gwałtownie galopując najszybciej jak to możliwe.

    „Tylko się nie spuść, bo będziesz bawił” – zaśmiała się, jednak mnie do śmiechu nie było. Tyle, że byłem już tak nakręcony, że nie mogłem tego przerwać. Pocałowała mnie z namiętnie, odrywając usta dodała:

    „smakuje Ci moja siedemnastoletnia letnia cipka”

    „Tak, wyborna” – zripostowałem. Miała ładną, wygoloną na zero szparkę, jak większość dziewczyn w jej wieku. Po kilku chwilach szalonego galopu zeskoczyła ze mnie, kładąc się na płask na brzuchu.

    „Weź mnie od tyłu, tylko jak będziesz kończył to daj mi znać, chcę, żebyś zlał mi się w mordę”

    Podniecał mnie ten wulgarny ton. Zacząłem ją mocno jebać od tyłu, podziwiając naturalne, duże dupsko. Z reguły drygi finał następuje nieco później, jednak jak połączenie tych widoków, oraz jej manipulowanie mięśniami cipki, które zaciskały się i zwalniały na moim kutasie, sprawiły, że szybko dobiegałem do mety. Wyskoczyłem z niej, szarpnąłem za włosy dając znać, że strzelam, otworzyła usta a ja spuściłem się jej wprost do buzi. To nie był jednak koniec mojego zdziwienia. Eliza zamiast połknąć spermę, zbliżyła się ustami do mojej twarzy, złapała dłonią za moją twarz sprawiając, że mimowolnie otworzyłem usta, po czym cały ładunek wraz ze śliną wypuściła w moją buzie.

    „Mówiłam Ci, że nie lubię spermy” dodała z uśmiechem, a ja w totalnym szoku zmuszony byłem połknąć własne nasienie.

    Tej nocy to był to drugi i ostatni mój strzał. Po wszystkim wróciliśmy na dół i kontynuowaliśmy zabawę przy dogasającym grillu. Około 3 nad ranem, pomimo zachęt ze strony Elizki abym został na noc, postanowiłem wrócić do domu. Tym bardziej, że nie piłem alko i miałem swój samochód. Ogromny mętlik w głowie jednak mnie zmęczył. Marta była na mnie jeszcze bardziej wkurzona, a ja nie wiedziałem jak mam to wszystko rozegrać…A to był początek komplikacji…cdn?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Kolejna dawka emocji, życie zaczęło się komplikować jeszcze bardziej…

  • Sasiadka w potrzebie XI (Totalne szalenstwo)

    Wtorek postanowiłem poświęcić na poukładanie sobie tego całego chaosu w głowie. Miałem wolne w pracy, więc stwierdziłem, że się odprężę i nie będę się do nikogo odzywał. Taki chillout. Pomyślałem, że powinienem pogadać z Martą, jednak sam nie do końca wiedziałem co mam jej powiedzieć i odłożyłem tą rozmowę na inny czas. Kiedy leżałem w łóżku już po prysznicu, dopijając kawę. Zadzwonił telefon. To Eliza, wiedziałem, bo zdążyłem już zapisać jej numer.

    „Siedzimy i opalamy się przy piwku, wpadaj na poprawiny” – rozbawiona zagadała.

    Słyszałem też Paulinę i Patrycję w tle. Humory im ewidentnie dopisywały. Nie wiem dlaczego, ale niemal od razu zgodziłem się. Ciekawość po prostu wygrała. Wiedziałem, też, że znowu zaliczę, może to mnie zmotywowało. Powiedziałem, że będę za godzinę. Widocznie korzystała z tego, że ma wolną chatę do środy. Dziewczyny faktycznie opalały się w ogrodzie, oprócz nich nie było nikogo, więc bez skrępowania sączyły piwko w samych strojach kąpielowych. W świetle słońca mogłem dokładnie przyjrzeć się ich siedemnastoletnim ciałom. Eliza miała na sobie jednoczęściowy strój, biały w podłużne czarne paski. Największe piersi z całej grupy niemal wylewały się z mocno wykrojonego dekoltu. Patrycja miała klasyczny dwuczęściowy strój w kolorze żółtym, a Paulina błękitny, również składający się z dwóch części z tym, że majtki wiązane były po bokach. Zgrabne suczki, pomyślałem.

    „Wymyśliłyśmy konkurs specjalnie dla Ciebie” – rzuciła gospodyni, łapiąc mnie za rękę i prowadząc do domu. Zaprowadziła mnie do dużej sypialni jej rodziców, włączyła muzykę ,wyciągnęła z szuflady kolorową chustkę i przewiązała mi oczy.

    „masz nie podglądać, to warunek konieczny” – dodała po czym nakazała mi pozbycie się ubrania. Zrzuciłem po omacku ciuchy i siedząc na skraju łóżka, zupełnie nic nie widząc. Po chwili usłyszałem jak wszystkie trzy wchodzą do pokoju śmiejąc się przy tym.

    „Sprawdzimy, czy rozpoznasz bez podglądania, która zadowala Cię ustami, bez macania i dotykania” – dodała wyjaśniając. Miałem już jakieś porównanie, więc sądziłem, że pójdzie mi dość łatwo, techniki robienia loda miały różne, charakterystyczne dla siebie, więc uznałem to za łatwiznę. Pierwsza poszła bez trudu, od razu jak tylko poczułem na swoim penisie usta, wiedziałem, że dopadła mnie Patrycja. Wsparłem się wygodnie na łokciach i delektowałem przyjemnym ssaniem. Po chwili przestała a ja odpowiedziałem zgodnie ze swoim przekonaniem, że była to Patrycja.

    „Dobrze, pamiętaj, jak się pomylisz, do dostaniesz karę, coś wymyślimy, ale jak na razie punkt dla Ciebie.

    Drugie podejście miało być jeszcze łatwiejsze, bo szanse wynosiły 50% na 50% i byłem pewien wygranej. Kiedy znowu poczułem na swoim penisie usta, jednak sytuacja uległa zmianie. Wcale nie byłem pewien która z nich zaczęła mnie ssać. Była to zupełnie inna technika. Ssanie było jeszcze bardziej intensywne, zmienne tempo, mokre przejścia do pieszczot jąder. No dziwna sytuacja, ale przecież mógłby to być celowy zabieg którejś z nich. Mało mnie to jednak interesowało, bo sam lodzik był ultra przyjemny więc zwyczajnie się nim delektowałem.

    Czar prysł, kiedy nagle Eliza zdjęła mi z oczu improwizowaną opaskę, a ja zobaczyłem jak obciąga mi ich kolega, ten o dziewczęcej urodzie, którego widziałem wczoraj na grillu, a dziś prawdopodobnie siedział gdzieś skitrany w pokoju obok, ku uciesze dziewczyn, czekając na swój show.

    „Co do kurwy nędzy się tutaj dzieje” – krzyknąłem jak oparzony, a chłopaczek ze strachu odsunął się wypuszczając mojego penisa z ust.

    Dziewczyny wybuchły gromkim śmiechem, ale szybko zareagowała sama gospodyni, zrzucając z siebie jednoczęściowy strój kąpielowy, gramoląc się na łóżko i siadając na mojej twarzy okrakiem.

    „Sądząc po twojej mimice to kunszt naszego kolegi Michała całkiem Ci się podobał, no ale już nie marudź, lepiej zajmij się cipką i nie zwracaj uwagi co tam poniżej Twojego pasa się dzieje, będziesz zadowolony, oj uwierz” – dodała z pewnością siebie.

    Zacząłem posłusznie wtapiać się językiem w jej rozgrzaną cipkę, a ona zamknęła oczy i delikatnie nadawała tempa poruszając swoimi krągłymi biodrami, w górę i w dół, czasami w boki, tak aby dostarczyć sobie maksimum rozkoszy z minetki. Kiedy ona tak sobie odpływała, ja usłyszałem rumor w okolicach mojego krocza i na penisie poczułem już nie jeden, a dwa języki, które świetnie się uzupełniały, kiedy jeden pieścił żołądź, drugi wykonywał dynamiczne ruchy po całej długości członka. Nie wiedziałem, kto mnie obsługuje, ale odczucie było na tyle silne i podniecające, że mało mnie to interesowało. Jakby zapomniałem o biseksualnym facecie, wyobrażając sobie, że to Patka i Paulina robią mi dobrze. Z resztą nie miałem szans zobaczyć co tam się dzieje, bo byłem zajęty lizaniem i ssaniem cipki Elizy. Kiedy jej spazmatyczne ruchy i fala śluzu wyraźnie dała mi znać, że Elizka dotarła do celu, podniosła się znad mojej twarzy z pytaniem:

    „Która następna?”

    Jej miejsce natychmiast zajęła wygłodzona Patrycja, która nie czekając wskoczyła podstawiając mi swoją wygoloną cipkę do lizania. Sama przy tym zaczęła się pieścić okrężnymi ruchami palców. W międzyczasie zobaczyłem jak chłopaczek staje obok łóżka, w zasięgu mojego wzroku, będąc już zupełnie nagi. Przed nim klęknęła Paulina, która natychmiast zajęła się jego kutasem. O dziwo jego penis był naprawdę długi, nieco dłuży od mojego, jednak mocno wykrzywiony w dół i sporo cieńszy. Coś za coś, jednak z pewnością nie miał się czego wstydzić. Paulina posłusznie obciągała młodemu, a ja znów na penisie poczułem usta, tym razem oczywiste było to, że Elizka się nim zajęła. Z trudem powstrzymywałem się od orgazmu, napięcie było już tak duże, że chyba nie tylko ja miałem tą trudność.

    Nagle gospodyni skończyła oporządzać mojego członka za pomocą ust, wskoczyła na mnie na jeźdźca. Jednocześnie Patrycja skorygowała nieco swoją pozycję, odwracając się przodem do Elizki, tak, aby były do siebie skierowane twarzami. Jedna ujeżdżała moją twarz, druga bez pardonu wsunęła mojego kutasa w swoją mokrą cipkę mówiąc:

    „Dziś chłopaki macie swój szczęśliwy dzień, możecie we mnie jechać do końca, robimy podwójny koktajl, także obaj kończycie dziś wyjątkowo w środku.”

    Paulina słysząc to złapała Michała za kutasa i prowadząc na niego zbliżyła się do wypiętego tyłka Elizy, w której cipce sterczał już mój członek. Ku mojemu zdziwieniu nie wprowadziła go w tyłek, tylko nakierowała na cipkę, tak, że oba penisy z początkowym trudem, ciasno się mieszcząc wylądowały w jednym otworze. Takiego układu jeszcze nie miałem okazji doświadczyć. Dwa tłoki, wolno posuwały się w młodej, chociaż całkiem pojemnej jak się okazuje piczy. Gospodyni ewidentnie spodobał się taki układ, na jej twarzy malował się ból połączony z podnieceniem i wyraźną przyjemnością. Po kilku zaledwie ruchach, Patrycja zeskoczyła z mojej twarzy, ustawiła się za Michałem, który nie zdołał już powstrzymać się dłużej strzelając całym ładunkiem wprost w cipkę Elizki. Czując jego nasienie spływające po moim fiucie, nie dałem rady i też potężną dawką nasienia wypełniłem ją całą. Natychmiast pozostałe dziewczyny rzuciły się do jej cipki, aby wycofać nasze fiuty. Paulina złapała wargi sromowe gospodyni, ściskając je delikatnie, aby powstrzymać wypływający nektar. W tym czasie Patrycja oczyściła najpierw jednego, później drugiego kutasa, zaś sama Elizka delikatnie położyła się na plecach zadzierając nogi do góry, ciągle będąc w asyście jej koleżanki. Byłem w pełni zszokowany tym co właśnie nastąpiło. Nawet nie zdążyłem pomyśleć o konsekwencjach, w końcu nie wiedziałem, czy ona się zabezpiecza, czy zwyczajnie opiera się na kalendarzyku, co nie brzmiało optymistycznie. Najpierw do jej cipki przyłożyła usta Paulina, przyjmując mniej więcej połowę „koktajlu” sporządzonego z dwóch wytrysków, za chwilę pozostałą część pokornie pochłonęła Patrycja. Były przy tym niezwykle zadowolone. Kiedy jedna i druga połknęły swoje porcje, do cipki Elizki jako trzeci pochylił się mój kompan, dokańczając swoim językiem czyszczenie mocno wyeksploatowanej szparki. Padliśmy zmęczeni, każdy znalazł swoje miejsce, ja położyłem się obok zmęczonej pani domu.

    „Mam nadzieje, że nie będzie z tego problemów” – zapytałem zatroskany

    „Nie żartuj, myślisz, że pozwoliłabym wam kończyć w sobie bez zabezpieczenia? Matka jest przedstawicielem medycznym, faszeruje mnie tabletkami antykoncepcyjnymi odkąd skończyłam 16 lat, ale nie bój się, nie każdemu daje bez gumki, jestem czysta” – wyjaśniła.

    „No ale chłopaki, ja dostałam co chciałam, a moje koleżanki nie do końca są zaspokojone, idę pod prysznic, a wy dokończcie co trzeba” – rzuciła z uśmiechem opuszczając pokój.

    Natychmiast do mnie podbiła Patrycja, jakby zaklepując miejsce. Zaczęła od lodzika w swoim stylu, nie potrzebowałem dużo, żeby znów być gotowym do działania. Zadarła moje nogi do góry, aby móc w dobrać się językiem do mojego tyłka, co podobało mi się coraz bardziej. Michał też już stał przy łóżku, a Paulina znów robiła mu soczystego lodzika. Po chwili wstała sięgnęła do szafki wyciągając gumki, jedną z nich niedbale rzuciła w naszym kierunku, a drugą odpakowała i nałożyła na wykrzywionego i nabrzmiałego kutasa młodzieńca. Wypięła tyłek i sprytnym ruchem wprowadziła jego członek w swoją cipkę. Młody natychmiast rozpoczął ostre rżnięcie nie bacząc na to co się dzieje obok.

    „Jak mnie chcesz?” – zapytała półszeptem Patka, jakby sygnalizując gotowość na wszystko.

    „Kładź się brzuchem na płask i wypnij tyłek do góry” – powiedziałem nasuwając gumkę na sprzęt. Splunąłem na jej odbyt, kutasem rozprowadzając ślinę na obie dziurki, po czym wszedłem w mokrą od śluzu cipkę. Westchnęła z ulgą, jakby wyczekując takiego scenariusza. Zacząłem rytmiczne i mocne posuwanie dostosowując tempo do swoich potrzeb. Po kilku chwilach przyjemnego bzykania, postanowiłem, na chwilkę zmienić otwory, wysuwając się z piczy i forsując płynnym ruchem jej tyłek. Powoli wszedłem cały z przyjemnością odczuwając sporo ciaśniejszą drugą dziurkę. Patka zaczęła głośniej jęczeć, a na jej pośladkach znów pojawiła się gęsia skórka. Kiedy tak sobie we dwóch przyjemnie posuwaliśmy dziewczyny, Paulina wyciągnęła Michała sprzęt ze swojej waginy sygnalizując:

    „Zmiana” – mówiąc to podeszła do mnie, a Pati z jakimś takim niedosytem wskoczyła na jeźdźca na swojego kolegę. Ja ułożyłem Paulę na plecach i wszedłem w nią na wpół klasycznie w pozycji na „pagony”. Za każdym razem jak dobijałem do końca, słyszałem charakterystyczne pomrukiwanie. Postanowiłem zaryzykować, nie wiedziałem, jaki stosunek ma do seksu analnego, ale co mi zależało. Miałem dość dobry dostęp do jej drugiej dziurki, więc wyskoczyłem z cipki, znów splunąłem na kutasa, po czym przymierzyłem go do kakaowego oczka i jednym pchnięciem pokonałem wyraźny opór zwieracza. Na jej twarzy nie widać było początkowo zadowolenia, jednak jak już byłem cały w środku odczekałem chwilę, aby się przyzwyczaiła i już bez większych przeszkód mogłem ją rżnąć niemal jak przy klasyku. Rzuciłem okiem na parę obok, Michał zasygnalizował, że dochodzi, więc Pati z niego zeskoczyła i zdejmując gumkę pozwoliła mu skończyć w ustach.

    Ten widok sprawił, że ja też poczułem chęć drugiego spustu, wyszedłem z jej ciasnego tyłeczka, zdjąłem lateksowe opakowanie i tym razem skończyłem na jej twarzy, dość dokładnie pokrywając ją niemal w całości. Kiedy Patrycja to zobaczyła, natychmiast zbliżyła się do Pauliny, językiem omiatając jej buzię, tak jakby wciąż jej było mało nasienia.

    „ależ to są nimfomanki” – pomyślałem. Po chwili wróciła Eliza, ruszyliśmy się ogarnąć i poszliśmy jeszcze na chwilę na ogród. Byłem padnięty, zszokowany ale i spełniony, więc po2 godzinkach postanowiłem wrócić do domu dziękując za zaproszenie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Szalona impreza jakiej się sam niespodziewałem…

  • Ciocia Zuzia cz.3

    – No ale jak? – zapytałem półgłosem, tak by rodzice znajdujący się w mieszkaniu nie usłyszeli, że rozmawiam przez telefon.

    – Jak to jak? Normalnie. Idziesz do apteki, prosisz o prezerwatywy, płacisz i wychodzisz.

    – Wstydzę się. A poza tym, jeśli pani w aptece zacznie się domyślać?

    – Domyślać czego?

    – Że wiesz. Że ja z tobą…

    – Tak, z pewnością nie pomyśli, że po prostu idziesz do swojej dziewczyny. Za to na sto procent wpadnie na to, że planujesz wyruchać własną ciotkę. Mikoś, w tym mieście setki, jeśli nie tysiące par co dzień uprawiają seks, używając przy tym gumek. Dla pani w aptece to produkt jak każdy inny, więc zapewniam cię, że nawet nie drgnie jej powieka, gdy o nie poprosisz.

    – Ale…

    – Żadnego ale. Jeśli chcesz kontynuować nasze spotkania, to proszę zaopatrzyć się w prezerwatywy. Mi też należy się odpowiednia rozkosz, a nie tylko anal i anal. Do seksu służy pochwa. Tyłek może być co najwyżej urozmaiceniem zabawy, a nie daniem głównym. Jeżeli ci to nie odpowiada, to podczas następnego spotkania zawsze możemy porozmawiać przy kawusi. I na tym zakończyć!

    – No to może…

    – Widzimy się pojutrze. Ciao.

    Dalej usłyszałem tylko dźwięk zrywanego połączenia. Co za babsko – zamruczałem pod nosem – Już zaczynam rozumieć facetów, którzy narzekają na swoje żony, a przecież nawet nie mam dziewczyny, tylko co jakiś czas umawiam się na schadzki z ciotką. No ale jeśli chcę dalej ją posuwać, to chyba nie mam wyboru. Swoją drogą, to przerażające, jak wielką władzę nad mężczyzną daje posiadanie waginy.

    Usiadłem przy komputerze. Wycieczka do osiedlowej apteki odpadała z oczywistych powodów. Niby faktycznie, zakup jak każdy inny, ale w mojej głowie nieustannie brzęczała myśl, że wszyscy domyślają się w jakim celu ostatnimi tygodniami odwiedzam Zuzę. Mają rację ci, którzy mówią, że na złodzieju czapka gorę. Dlatego zacząłem szukać adresów innych aptek, znajdujących się w moim mieści. Szybko znalazłem kilka punktów, wśród których asekuracyjnie wybrałem ten, który znajdował się najdalej od miejsca mojego zamieszkania. Postanowiłem, że następnego dnia, zaraz po szkole wsiądę w autobus i zaopatrzę się w odpowiednią ilość prezerwatyw, tak, żebym w najbliższym czasie nie musiał ponawiać ich zakupu. Plan był gotowy.

    Następnego dnia, jeszcze w trakcie lekcji postanowiłem, że urwę się z ostatniej godziny. Gdybym wyszedł z wszystkimi, pewnie musiałbym się tłumaczyć dlaczego nie jadę z nimi, tylko wsiadam w inny autobus. Jak pomyślałem, tak zrobiłem. Wziąłem plecak i jak gdyby nigdy nic, zamiast do sali biologicznej, udałem się do szatni. Kilka chwil później czekałem już na przystanku. Pogoda dopisywała. O tej godzinie  ruch w mieście nie bywa zbyt intensywny, to też punktualnie, zgodnie z rozkładem jazdy kilka minut przed godziną czternastą dotarłem do celu. Odległość od przystanku do apteki nie była większa niż dwieście metrów, więc ani się obejrzałem, a już byłem u jej progu. W ostatniej chwili pomyślałem jeszcze, że może znajdę jakiegoś pijaczka, który w zamian za piątaka wyręczy mnie z zakupu, ale szybko porzuciłem tę myśl. Jestem już prawie dorosły, jestem mężczyzną, a przecież pierwsze kupowanie kondomów stoi na równi z zakupem pierwszego alkoholu, zrobieniem prawa jazdy i wszystkimi innymi rzeczami, które nierozerwalnie utożsamiane są z ukończeniem osiemnastki. Czas działać.

    Tak też zrobiłem. Wykonałem pierwszy, niepewny krok za próg apteki i podszedłem do pustego okienka. Wewnątrz pomieszczenia byłem tylko ja. Gdy głośno powiedziałem “dzień dobry”, z zaplecza dobiegł mnie grzeczny, wręcz przepraszający, kobiecy głos.

    – Dzień dobry! Już do pana idę, tylko pokwituję odbiór towaru. Może pan sekundkę poczekać?

    – Spokojnie, nic się nie dzieje, proszę dokończyć.

    Upłynęła może minuta, gdy z zaplecza wyłoniła się postać tęgiej kobiety, o krótko przystrzyżonych włosach. Momentalnie zamarłem.

    – O, cześć Mikołaj! – Powitała mnie serdecznie. – Co ty tu robisz, na drugim końcu miasta?

    Na ułamek sekundy zmrużyłem oczy. Choć udało mi się zdusić ekspresję, wewnątrz mnie kipiało. Nie! nie! nie! – pomyślałem – Urywam się z lekcji, tłukę się tym cholernym autobusem przez całe miasto, tylko po to, żeby dyskretnie kupić gumki i oczywiście na kogo trafiam? Na Monikę! Na najlepszą psiapsię ciotki. Kurwa mać!

    – Tak jakoś wyszło – wydukałem.

    – Co potrzebujesz? Odchrząknąłem, żeby nieco rozluźnić ściśnięte gardło i odpowiedziałem krótko.

    – Poproszę prezerwatywy.

    Monika wydawała się lekko zaskoczona. Na jej twarzy pojawił się dyskretny, z trudem skrywany uśmiech. Profesjonalizm szybko jednak wziął górę nad emocjami.

    – Jakie sobie życzysz Mikołaj? Prążkowane, klasyczne, bezlateksowe? A może wydłużające stosunek? Panowie bardzo sobie je chwalą…

    – Zwykłe.

    Chciałem jak najszybciej zakończyć ten festiwal żenady. Czułem jak twarz czerwienieje mi ze wstydu.

    – Dobrze. A powiedz mi jeszcze jakie opakowanie? Z trzema sztukami?

    – Nie ma większych?

    – Są jeszcze dwunastki i czterdziestki.

    – Czterdziestki.

    – Tylko, że te w dużym opakowaniu są mieszane. Są zwykłe, smakowe i prążkowane. Może być?

    – Może.

    Pani Monika skasowała opakowanie, a na wyświetlaczu pojawiła się cena. Podałem jej wymaganą sumę, pożegnałem się i ruszyłem w stronę wyjścia. Gdy byłem już przy drzwiach, być może dlatego, że w pomieszczeniu nie było nikogo innego oprócz nas, rzuciła w moją stronę jedno zdanie, które wryło mi się w pamięć.

    – Nie krępuj się chłopaku. Seks to jedno z najwspanialszych doznań w życiu. To, że czujesz potrzebę bycia blisko z drugą osobą, to nie powód żeby się kryć.

    Jasne – pomyślałem – zwłaszcza gdy kupujesz kondomy, żeby grzmocić cipkę rodzonej siostry własnej matki.

    W odpowiedzi posłałem jej tylko milczący uśmiech i wyszedłem.

    To była najbardziej krępujące spotkanie w moim życiu! Fakt, że przebrnąłem przez nie bez jąkania się, które to zawsze towarzyszy mi w silnie stresujących chwilach zakrawa na cud. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że dopiero po wyjściu uświadomiłem sobie oczywistą rzecz. Przecież mogłem pójść do innej apteki, a tu dla blefu kupić dowolne lekarstwo. Na ból gardła, na kaszel, na głowę. Nie, na głowę nie, prędzej na nogi. Na głowę jest już zdecydowanie za późno.

    Nazajutrz, zaraz po pożegnaniu się ze znajomymi, ruszyłem na osiedle “Wiśniowe”, gdzie mieszkała Zuza. Będąc w szkole cały czas pilnowałem plecaka, żeby przypadkiem nie wytrzepać opakowania z prezerwatywami, które schowałem na jego dnie. Wiem, że nikomu nie przyszłoby do głowy że kupiłem je na spotkanie właśnie z nią, jednak w mojej głowie zaczynała lęgnąć się swoista psychoza. Miałem wrażenie, że każdy nas podejrzewa, że wszyscy szepczą za plecami o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami jej mieszkania.

    Klucz wchodzący w zamek wydał charakterystyczne zgrzytnięcie. Obróciłem go dwukrotnie. Drzwi puściły i mogłem wejść do środka. Od kilku dni byłem w posiadaniu zapasowego klucza do jej mieszkania. Dzięki temu Zuzia mogła wcześniej przygotowywać się na moje wizyty i czekać na mnie bez konieczności podejmowania ryzyka, że ktoś z sąsiadów mógłby ją zobaczyć, jak chociażby w środku dnia wpuszcza mnie, będąc ubrana w szlafrok. Dodatkowo, był to dla mnie wyraz głębokiego zaufania. W końcu nie każdemu powierza się klucze do swojego mieszkania. Będąc już wewnątrz, szybko pozbyłem się wierzchniego ubrania, z plecaka wyjąłem przepustkę do kolejnych stopni rozkoszy i cichym krokiem udałem się w kierunku sypialni. Przez nieznacznie uchylone drzwi zobaczyłem Zuzę. Ta leżała wyciągnięta na wielkim, usłanym poduszkami łóżku, które stanowiło centralny obiekt pokoju. Podpierając się na lewym ramieniu, pozwalała by obnażone piersi swobodnie zwisały pod własnym ciężarem. Jej łono zakrywał pluszowy miś, którego fantazyjnie oparła o swoje podbrzusze. Nie był on jednak na tyle duży, by zasłonić biodro, na którym nie było ani śladu majtek. Jedynym co miała na sobie, były białe pończochy, nadające jej świeżości i podkreślające młodzieńczą naturę, której upływ czasu  nie został jeszcze w pełni stłumić. Widząc mnie, w geście udawanego wstydu zasłoniła  biust. Zrobiła to jednak w taki sposób, by pozwolić sutkom wystawać spomiędzy jej palców.

    – Nie przytulisz mnie na powitanie?

    – Przytulę. Niech no się tylko na ciebie napatrzę.

    Przyglądałem się jej nagości. Od kilku tygodni regularnie widywaliśmy się nago, jednak mi ani trochę nie znudziło się podziwianie jej ciała. Uwielbiałem szlachetną bladość jej skóry. Niezmiennie kojarzyła mi się  z karnacją arystokratek z zamierzchłych czasów, gdy opalenizna uchodziła za domenę niższych warstw społecznych, a damy zakrywały każdy fragment skóry, tak by nie dosięgły go promienie słońca.

    – No chodź już, chodź.

    Nie dałem się dłużej prosić. W tym czasie ona podniosła się, odkrywając najbardziej intymne części ciała, a następnie uklękła na krawędzi łóżka. Ja również przybrałem identyczną pozę, tyle że na podłodze, dzięki czemu moja twarz znalazła się na wysokości jej podbrzusza. Ramionami objąłem jej pupę, by następnie złożyć pocałunek na pochwie. Nie licząc naszego pierwszego razu, zawsze dbała o to, żeby jej okolice intymne były gładko ogolone. Delikatność jej skóry była zniewalająca. Po kilku chwilach odkleiłem wargi od brzoskwinki. Wstałem z kolan i wciąż całując jej ciało, centymetr po centymetrze piąłem się coraz bliżej ust, tak by finalnie złączyć się z nią w namiętnym pocałunku.

    – Ależ się za tobą stęskniłem.

    – Biedactwo moje. Ja też nie mogłam się doczekać, no ale sam rozumiesz. W “te dni” bardzo boli mnie brzuch, poza tym nie czułabym się przy tobie komfortowo.  Za to teraz wejdziemy na nowy etap. Wszystko ci w nim wynagrodzę, to że musiałeś czekać tyle dni, to że tak denerwowałeś się zakupem gumek…

    – Skąd pomysł, że się denerwowałem? – przerwałem jej w pół zdania.

    – A jak myślisz wstydziochu? – wybuchła śmiechem – Tutaj taki śmiały, zero wstydu, a gdy przyszło mu kupić gumki to spalił cegłę hahaha.

    – Wygadała ci?!

    – Jasne, że tak. Akurat wczoraj byłyśmy umówione na ciacho i lampkę wina. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak strasznie przeżywała, że mały Mikołajek już wchodzi w dorosłość. A najlepsze było to, że zaczęła mnie podpytywać, czy przypadkiem nie wiem, co to za dziewczyna wpadła ci w oko. Mówię ci, z trudem panowałam nad sobą, żeby nie wybuchnąć śmiechem.

    – Skoro jest taka ciekawska, to może wtajemniczymy ją w nasz sekret? Zamiast jednej, miałbym dwie dziewczynki. Nie chciałabyś takiego trójkącika? – powiedziałem żartobliwym tonem

    .- Ty się najpierw naucz porządnie obracać jedną, a nie myśl o trójkątach, zboczuszku! Masz te gumy?

    – Mam.

    – No to szybko, rozbieraj się i pokażę ci, jak prawidłowo je zakładać.

    Zacząłem zrzucać z siebie ubranie. W iście ekspresowym tempie pozbyłem się wszystkiego, oprócz bokserek. Gdy zsunąłem i je, mój naprężony do granic możliwości kutas wyskoczył z nich, znajdując się idealnie przed twarzą Zuzy, która w międzyczasie usiadła na brzegu łóżka.

    – Ciociu, przecież ja to umiem, co to za sztuka?

    – Taki jesteś mądry? To zobaczymy.

    Ostrożnie otworzyłem saszetkę, w którą opakowana była prezerwatywa. Delikatnie, tak by nie uszkodzić zawartości wyjąłem lateksowy krążek, przyłożyłem go sobie do sterczącego fiuta i rozwinąłem na całej jego długości.

    – I co, nie mówiłem, że umiem?

    – Nie no, gratuluję. – powiedziawszy to Zuzia cmoknęła mnie w czubek penisa. – Tylko w związku z taką techniką ich zakładania mam do ciebie jedno pytanie.

    – Dawaj.

    – Gdybym już zaszła z tobą w ciążę, to na który koniec świata wolałbyś ze mną uciec?

    Momentalnie zrozumiałem, że zrobiłem coś nie tak. Nie będę ukrywał, że pewność siebie, która towarzyszyła mi od początku wizyty została mocno podkopana.

    – Ale to nic skarbie. Przecież po to tu jesteśmy, żebyś w przyjemnej, pełnej wzajemnego zaufania, intymnej atmosferze, mógł nauczyć się wszystkiego od bardziej doświadczonej osoby. W końcu kto na całym świecie kocha cię mocniej niż ciocia Zuzia? Popatrz – zdjęła gumkę z mojego kutasa, a następnie wyjęła z pudełka nową prezerwatywę. Zakładając ją, delikatnie ścisnęła znajdujący się na jej końcu zbiorniczek, tak by nie dostało się tam powietrze – Musisz zawsze pilnować, żeby na końcówce nie zrobił się balonik. No, teraz jest dobrze.

    Wszystko było już gotowe. Ciocia położyła się na plecy i cofnęła w głąb łóżka, odpychając się przy tym nogami . Bez cienia wstydu rozłożyła je szeroko, sprawiając że ściśnięta dotąd pochwa rozchyliła się niczym pawi ogon. Skuszony tym widokiem, przybliżyłem do niej twarz. Wziąłem głęboki wdech. Momentalnie uderzył mnie delikatny zapach używanych przez nią kosmetyków, które w połączeniu z wonią jej ciała od kilku tygodni niezmiennie kojarzył mi się z najgłębszymi odmętami rozkoszy. Już miałem rozpocząć robienie minetki, od której zawsze rozpoczynaliśmy zbliżenie, jednak tym razem ciocia postanowiła mnie zaskoczyć.

    – Wchodź Mikoś od razu. Jak będziesz miał ochotę, to gdy już mnie wybolcujesz szybko skoczę pod prysznic i później dam ci ją lizać tak długo ile tylko zechcesz.

    – Nie chcesz, żebym wcześnie trochę cię pobudził?

    – Nie musisz, sama się pobudziłam. Od samego majstrowania przy twoim kutasku zrobiło mi się mokro. Włóż palec, to poczujesz jaki mam w środku kisiel.

    Zrobiłem dokładnie tak, jak powiedziała. Przystawiłem wskazujący palec do dziurki i delikatnie ją nacisnąłem. Nie stawiała absolutnie żadnego poru. Bez trudu zanurzyłem się w gorącym wnętrzu jej pochwy. Gdy tylko to zrobiłem, Zuzia rozkosznie westchnęła, sprawiając że mój penis zapulsował pomimo braku jakiegokolwiek bodźca dotykowego. Coraz częściej łapałem się na tym, że własne doznania schodziły na dalszy plan, a o wiele więcej radości sprawia mi świadomość, że po prostu jest jej ze mną dobrze. Jeszcze kilkukrotnie szturchnąłem jej muszelkę, po czym ostentacyjnie, patrząc prosto w jej oczy oblizałem palec oblepiony śluzem, który wypełniał wnętrze jej łona. Źrenice Zuzy momentalnie zapłonęły ognikami, które zawsze gościły w nich w chwilach skrajnego podniecenia. Wygodnie ułożyłem się na jej wyprężonym ciele. Gdy nasze usta znalazły się blisko siebie, Zuzia nie czekając na mój ruch błyskawicznie zatopiła w nich swój język. Cofnęła go dopiero, gdy poczuła że wsuwam się w jej pochwę. W porównaniu z tyłkiem niemal zupełnie nie napotkałem oporu. Penis z łatwością wskoczył do środka, powodując że z gardła cioci wyrwał się stłumiony jęk rozkoszy. Nie kłamała. Musiała być naprawdę mocno podniecona, bo w przeciwnym razie z pewnością nie wszedłbym w nią z taką łatwością. Najbardziej obawiałem się, że rozkosze, które doznam we wnętrzu jej szczelinki spowodują, że po kilku ruchach będziemy zmuszeniu zrobić przerwę, by mój kutas podniósł się po przedwczesnym wytrysku. Jednak nic takiego nie miało miejsca. Coraz szybciej poruszałem biodrami, sprawiając  tym Zuzi niesamowitą rozkosz. Dziewczyna dyszała w rytm pchnięć spadających na jej pochwę, a ja absolutnie nie zamierzałem zwalniać tempa. Prezerwatywa powodowała, że doznania płynące z mojego fiuta były znacząco ograniczone, co w połączeniu z doświadczeniem nabytym podczas naszych analnych i oralnych zabaw na nagim kutasku, sprawiało że czułem się pewnie, niczym zawodowy aktor porno. Nie musiałem długo czekać na efekty. Po maksymalnie dziesięciu minutach poczułem, że pochwa którą stymulowałem zaczyna rytmicznie pulsować, a ciocia zaciska palce w pościeli na której się kochaliśmy. O to chodzi – pomyślałem. Kolejny raz spisałem się na medal. Nie zmniejszając intensywności pchnięć, patrzyłem jak jej twarz wykrzywia się w grymasie orgazmu. Zawsze z pełnym zaangażowaniem współprzeżywałem jej orgazm. Jednocześnie byłem świadom, że sam pomimo ułatwień wynikających z użycia gumek nie wytrzymam już zbyt długo. Pamiętałem jednak, że stosunek dopochwowy, szczególnie w naszej niecodziennej relacji wymaga szczególnej ostrożności. Dlatego gdy tylko Zuźka ochłonęła nieco po szczytowaniu, zapytałem głosem łamiącym się od doznawanych rozkoszy.

    – Ciociu, jak już będę czuł że dochodzę, to mam się cofnąć, czy mogę skończyć w środku?

    – Możesz spuścić się we mnie. – odpowiedziała, choć sama wciąż z trudem łapała oddech –  Monia dała ci bardzo dobre prezerwatywy.

    Spodziewałem się, że zakaże mi dojść na zewnątrz, więc pozytywnie zaskoczony nie czekałem ani chwili dłużej. Chciałem osiągnąć apogeum rozkoszy. Już. Teraz. Przyśpieszyłem jeszcze bardziej. To już nie był zwykły seks. To było intensywne ruchanie własnej ciotki. Piękno jej ciała obudziło we mnie dziką bestię. Raz za razem uderzałem ciałem między jej rozkraczone nogi, zderzając się z jej kroczem. Finał był przepotężny. Myślałem, że rozsadzi mi penisa. Strzał za strzałem, mój kutas wyrzucał z siebie kolejne dawki nasienia. Doznania były tak intensywne, że po wszystkim mimowolnie opadłem na ciotkę, wciąż jednak szturchając ją wiotczejącym już penisem.

    Zuzia objęła mnie w swoje ramiona. Leżeliśmy tak, wtuleni w siebie, w milczeniu ciesząc się swoją obecnością. Dopiero po kilku chwilach dziewczyna zdecydowała się przełamać ciszę.

    – Mikołaj, nic ci na razie nie mówiłam, ale przyszedł mi do głowy pewien pomysł i chciałbym, żebyś się wypowiedział, co o nim myślisz.

    – Słucham cię Ciociu. – powiedziałem, z uczuciem całując ją następnie w policzek.

    – Jak pewnie pamiętasz, w niedzielę są imieniny twojego taty i przy okazji rodzinnego spotkania będę miała okazję pogadać z twoimi rodzicami. Chciałabym zapytać ich, czy nie mieliby nic przeciwko puszczeniu cię ze mną na tygodniowe wakacje, gdzieś za granicą. Tylko, że na początek chciałabym wiedzieć, czy masz ochotę na taki wspólny wyjazd

    – A jak myślisz?

    – Myślę, że to będą najwspanialsze wakacje w moim dotychczasowym życiu. Nie, nie w moim, w naszym życiu.

    Twarz cioci przybrała wyraz błogiej radości.

    – Kocham cię Mikoś.

    – Ja też cię kocham, ciociu.

    Przetoczyłem się na plecy. Nie miałem już siły na cokolwiek więcej niż przytulenie cioci, która leniwie wpełzła pod moje ramię. Objąłem ją czule, kładąc rękę na jej plecach. Kochałem ten stan. Chyba nawet bardziej od samego seksu. Do prawdy to zabawne, jak uzależniającym narkotykiem jest miłość.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L

    Część pierwsza.

    https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4840

    Część druga.

    https://www.sexopowiadania.pl/4886/ciocia-zuzia-cz2/

  • Sasiadka w potrzebie XII (Mama wkracza do gry)

    Po dość dynamicznym i nieoczekiwanym wtorku, musiałem zając się się pracą, więc czas od środy do soboty miałem wypełniony obowiązkami. Z nikim się nie widziałem, dziewczyny też jakoś się nie odzywały, a z Martą widziałem się tylko przelotem na korytarzu, witając się chłodnym „cześć”. Wiedziałem, że w weekend jej nie będzie, bo jechała z matką do Zakopanego na babski weekend, odpocząć spędzić czas jak matka z córką.

    W piątek około południa zadzwonił do mnie nieznany numer. Siedziałem w mieszkaniu i szykowałem się do pracy na popołudnie. W słuchawce znajomy, poważnie brzmiący kobiecy głos:

    „Witaj Adam, nie wiem czy masz zapisany mój numer, nie mam pojęcia czy mnie poznajesz, Joanna z tej strony”. Przedstawiła się szybko. Była to matka Elizy, nie miałem pomysłu co może ode mnie chcieć, poznaliśmy się kiedyś jak przyszła do swojej kuzynki czyli Magdy. Ale jej telefon i oficjalny ton nieco mnie zmartwił i zbił z tropu.

    „Tak, poznaje, witam, w czym mogę pomóc” – zapytałem cały zmrożony

    „Potrzebuje się z Tobą spotkać, musimy poważnie porozmawiać na temat mojej córki, wiem, że Magda pojechała z Martą w góry, możesz przyjechać do mnie, albo spotkamy się u Ciebie jeśli to nie problem, nie chcę rozmawiać przy Elizie na pewne tematy.” – dodała z wyraźną nerwową nutką w głosie.

    „No dobrze, może u mnie jutro jestem do dyspozycji do godziny 17, później pracuje” – przekazałem zgodnie z prawdą.

    „W takim razie pozwolę sobie Cię odwiedzić o 12 w południe, nie zajmę Ci dużo czasu, do zobaczenia” po czym się rozłączyła.

    Cały piątek zamartwiałem się w pracy o co może chodzić, czy o tą imprezę wtorkową, co może być powodem nagłej chęci spotkania się i rozmowy na temat Elizy. Wiedziałem, że to się źle skończy – zaklinałem się w sobie.

    W sobotę od rana siedziałem jak na szpilkach patrząc na wskazówki zegara, próbując myślami powstrzymać je przed wybiciem południa. Tak się jednak nie stało i punktualnie o 12 usłyszałem dzwonek. W pośpiechu otworzyłem drzwi. Do mieszkania weszła matka Elizy, Joanna. Była to ładna, zadbana kobieta w wieku 45 lat. Bardzo zadbana, podobna do córki, pełne kobiece kształty, dość duże uda oraz pośladki, podobnie jak piersi, które pomimo upływającego czasu oraz działającej grawitacji – trzymały się nadal w formie. Joanna miała brązowe włosy do ramion, gęste, ładnie ułożone i świeżo farbowane. Pracowała jako przedstawiciel farmaceutyczny, więc wyglądała zawsze dobrze i z klasą. Ubrana była w skromną, klasyczną, letnią sukienkę do kolan z pełnymi ramionami i niewyzywającym dekoltem. Ciemnozielony kolor kreacji nadawał jej powagi. Na stopach eleganckie sandały.

    „Napije się Pani czegoś?” – zapytałem

    „Wystarczy woda jeśli to nie problem” – odpowiedziała

    Nalałem szklankę sobie i jej i zapytałem z wyczuwalną nerwowością w głosie:

    „Słucham Panią” – wydusiłem z trudem

    Rozsiadła się wygodnie, spojrzała na mnie chyba z najdłuższą pauzą jaką mogłem sobie wyobrazić.

    „Adam, wiem, że w pewnym sensie spotykasz się z moją siostrą cioteczną, mniej lub bardziej oficjalnie, nie wiem jakie was łączą relacje i na czym to wszystko polega, ale oboje jesteście dorośli i jakby to nie powinno mnie obchodzić. No i ja nie mam zamiaru w to wnikać. Natomiast bardziej interesuje mnie to jakie są koneksje i powiązania Twoje z moją córką i jej, jak to nazwać nie do końca rozsądnymi koleżankami. Zadam to pytanie wprost. Czy Ty uprawiasz z którąś z nich seks? Bo mam takie podejrzenia i jako matka powinnam zareagować jeśli mnie coś niepokoi.”

    „Nie, nie uprawiam z nimi seksu” – skłamałem, chociaż przyszło mi to z trudem mając w głowie obraz sprzed 3 dni jak jej córkę jebią dwa kutasy naraz po czym spuszczają się w nią niemalże w tym samym momencie.

    „Nie przerywaj mi proszę, bo jeszcze nie skończyłam. Możemy żyć ze sobą w zgodzie i normalnych relacjach, albo wejść na ścieżkę wojenną. Wybór należy do Ciebie”. Jeśli się dowiem, że jest inaczej, nie będzie między nami dobrze, mam nadzieje, że się zrozumieliśmy. Ona ma swoich rówieśników i szkołę, nie chcę, żebyś jej czy którejś z nich zawrócił w głowie”.

    Wstała, odłożyła szklankę, podeszła do mnie przodem, wzięła moją dłoń, wsunęła sobie pod sukienkę kładąc na łonie. Szepnęła:

    „Jeśli doskwiera Ci popęd, a w twoim wieku to rzecz normalna, możesz to rozwiązać na wiele różnych sposobów. Jeśli moja siostra Ci nie wystarcza, mogę jej pomóc. Ja też mam potrzeby. Oczywiście wszystko pozostanie między nami, ja nie chcę mieszać w niczyim życiu. I mnie od tego życia też się jeszcze coś należy, nie uważasz? Moja propozycja jest taka: zrobisz to ze mną raz, jeden jedyny raz i zapomnimy, że w ogóle u Ciebie byłam, a nasze relacje będą takie jak dotychczas. Nie wyobrażam sobie odmowy”.

    „Dobrze, kiedy? Teraz?”

    „Tak, teraz, uklęknij przede mną” – poinstruowała mnie

    Zsunęła majtki do połowy ud. Jej bielizna to były pełne klasyczne figi z delikatnym koronkowym wykończeniem całe w czarnym satynowym kolorze. Jej cipka była pachnąca i zadbana, ogolona poza ciemnym paseczkiem z przystrzyżonych włosków, taki styl brazylijski. W dość brutalny sposób przyłożyła moją twarz do swojej cipki:

    „Poliż ją grzecznie, wsuń tam język”

    Złapałem ją z duże pośladki i zacząłem z całych sił penetrować jej muszelkę językiem. Robiłem to tak łapczywie, jakby po 10 latach pierwszy raz dorwał się do kobiety. Najwidoczniej taki stan rzeczy jej się spodobał, ponieważ momentalnie zrobiła się mokra, a jej oddech wyraźnie przyśpieszył.

    „Dość, wstawaj” – rzuciła krótko i od razu zaczęła dobierać się do mojego rozporka. Kutasa uwolniła już w pełni sterczącego. Złapała go u nasady, przejechała wzdłuż jego całej długości swoim nosem, jakby napawając się jego zapachem. Złapała samego żołędzia w usta, mocnymi ruchami ust ssąc go tak, jak się pije przez słomkę. Wstała, oparła się o stół, naciągnęła na tyłek swoje majtki, odchylając je tylko lekko w bok, aby odsłonić wejście do cipki.

    „a zabezpieczenie” – zapytałem zdezorientowany

    „mam spiralę, nie trać czasu” po czym sama swoją dłonią umieściła go w swojej dziurce, pchając tyłek, jakby jeszcze bardziej chcąc się na niego nabić.

    Zacząłem ją rytmicznie posuwać od tyłu tak, jak potrafiłem najlepiej. Starałem się dobijać kutasem do końca, w ten sposób, aby pakować go maksymalnie głęboko. Jej wnętrze było wilgotne i gorące, no i o ile pierwsze centymetry szyjki nie stawiały oporu, to im głębiej go pchałem, tym ścianki bardziej dawały o sobie znać, oczywiście do czasu jak się całkiem nie rozluźniła. Rżnąłem ją tak jakiś czas, ale po 2-3 próbach zwalniania aby nie skończyć zbyt szybko, mając na uwadze trzydniową przerwę w seksie już nie byłem w stanie się kontrolować i cały, mocny strumień gęstej spermy wystrzeliłem wprost w jej wnętrze, nie przestawałem jej dymać dopóki nie upewniłem się, że całość nektaru nie został wystrzelony.

    Wyszedłem z jej cipki, ona przesunęła materiał majtek, chcąc zablokować wyciekającą z waginy spermę, po czym kucnęła mówiąc:

    „podaj mi kawałek ręcznika papierowego albo chusteczki”

    Kiedy dałem jej opakowanie wyciąganych chustek higienicznych, podtarła cipkę dwoma listkami, zdjęła całkowicie mokre od spermy majtki wręczając mi je:

    „Nie mogę tak wracać do domu, to już lepiej jak pójdę z gołą dupą. Poza tym, ty je zabrudziłeś, ty je upierzesz. Będzie przynajmniej jeszcze jedna okazja do spotkania, kiedy przyjdę po ich odbiór” – uśmiechnęła się zadowolona. Pocałowała mnie namiętnie z języczkiem, po czym dodała podcierając cipkę jeszcze jedną chusteczką:

    „Myślę, że doszliśmy do porozumienia. Oczywiście to co się wydarzyło pozostaje między nami. Mam szczęśliwe życie zawodowe i rodzinne, nie mam zamiar tego zmieniać, ale podobało mi się, więc jeszcze będziesz się musiał pomęczyć ze mną. Do zobaczenia” – zniknęła za drzwiami, a ja stałem wpatrzony jak słup, trzymając w dłoni jej mokre od śluzu i spermy figi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Mówią, że od przybytku głow nie boli, zacząłem mieć inne zdanie w kwestii tego przysłowia…

    P.S. Komentarze motywują mnie do dalszego pisania. 

  • Sasiadka w potrzebie XIII (Zloty strzal Elizy)

    Po ogromnym zaskoczeniu w sobotnie południe i mega dziwnej sytuacji z Joanną uświadomiłem sobie, że moje życie mimowolnie się coraz bardziej komplikuje. Wiedziałem, że to wszystko zbyt pięknie wygląda, żeby miało jakąkolwiek szansę na przetrwanie bez nadchodzącego dramatu. Zwyczajnie w świecie to nie miało szans na powodzenie. Pytanie tylko kiedy coś złego się wydarzy. Niedziele miałem wolną więc odespałem pracowity wieczór i nie mając żadnych planów postanowiłem poczytać i posiedzieć w domu. Magda z Martą wracały dopiero jutro, żadna z dziewczyn się nie ozywała, pomyślałem, że w końcu odrobina spokoju. Nie zdążyłem się jednak tymże spokojem nacieszyć, bo dostałem sms-a od Elizki:

    „Cześć, co robisz? Praca? A może masz czas na piwo?”

    Już i tak byłem zagubiony w tym wszystkim, więc napisałem:

    „Może być piwo, zapraszam do siebie”

    „Za godzinę będę” – odpowiedziała

    Czas zleciał szybko i niebawem Eliza zastukała do moich drzwi. Czerwone włosy znów spięte do

    tyłu, czarna koszulka na ramiączkach z jakimś motywem diabła, do tego krótkie jeansowe spodenki mocno opinające kawał pośladka, opasana czerwono-czarną koszulą w kratę w stylu kanadyjskiego drwala. Dobrze wyglądała.

    „Jak wrażenia po imprezie? Stwierdziłyśmy, że damy Ci trochę odetchnąć po takiej akcji, dlatego dziś postanowiłam wpaść do Ciebie sama, może dla odmiany pogadamy” – dodała.

    No w zasadzie to znów miałem chęć na seks, ale może i rozmowa będzie lepszym pomysłem – odpowiedziałem sam sobie w myślach.

    „Czego się napijesz?” – zapytałem

    „To samo co Ty” rzuciła od niechcenia, a ja przyniosłem 2 szklanki Gin-u z Tonikiem.

    „O jej, wóda robiona z jałowca, no ale niech Ci będzie. To powiedz mi jak już poznałeś naszą trójkę od każdej możliwej strony, która według Ciebie jest najlepsza w łóżku” – zadała pytanie, którego szczerze się spodziewałem i obawiałem.

    „Nie da się tego określić w ten sposób, każda z was jest inna, jesteście różne, nie ma lepszej i gorszej” – próbowałem dyplomacji

    „No nie przesadzaj z bajerami, to łatwe: Patrycja połyka, lubi anal, jest zgrabna i ładna, Paulina podobnie, z tym, że nie przepada za analnym, ja nie dość, że jestem z nich największa, to nie połykam i nie daje się zapinać w tyłek, to chyba klasyfikuje mnie na ostatnim miejscu, prawda?”

    „Nie do końca się zgodzę, poza tym to się zabezpieczasz i można Cię jechać do końca bez gumki” – wszystkie macie swoje plusy. No to czego dokonałaś z podwójną penetracją to rozwaliło system, jesteś wytrwała. A Paulinę dopadłem przecież ostatnio w tyłek, nie widziałem, żeby jej to przeszkadzało” – dodałem

    „widocznie Cię polubiła” – zaśmiała się sącząc drinka. „A co do podwójnej, to owszem, mam wtedy ogromną frajdę, ale nie mam zbyt wielu okazji do takiej jazdy. Nie mam zamiaru się narażać i dawać byle komu bez zabezpieczenia. Mam resztki rozsądku wbrew pozorom. Michał to mój zaufany człowiek, żebyś sobie nie pomyślał o nim nie wiadomo co, owszem jest bi, ale dotychczas miał tylko jednego męskiego partnera, a jeśli chodzi o seks z kobietami, to uprawiał go tylko z nami”.

    „No może, ale byłem w szoku widząc jak inny facet zabawia się moim kutasem, sama wiesz”

    „Dobrze, że nie wychyliłam się ze swoim fetyszem, bo dopiero byś uciekał” – roześmiała się

    „No teraz to się musisz zdradzić, zaciekawiłaś mnie, być może przypadnie mi do gustu” – wyraźnie się ożywiłem.

    „Nie, raczej nie, to nie są normalne rzeczy” nie dawała się przekonać

    „No zdradź coś co lubisz, zacznij od czegoś lżejszego” – zachęcałem ją nadal.

    „Seks oralny, uwielbiam krztusić się kutasem, ale to już wiesz, lubię jak facet nadaje rytm i pozwala sobie na szaleństwo podczas robienia loda. Ale to jedyna chwila, kiedy lubię być zniewolona, normalnie to ja wolę dominować nad facetem, ale to też już chyba zauważyłeś. Jeszcze jeden taki mocny drink i może się skuszę na kolejne wyznanie” – zaśmiała się, a ja natychmiast uzupełniłem jej szklankę nie czekając. Chlusnęła niemalże połowę drinka naraz, spojrzała na mnie badawczo, mówiąc:

    „Wiesz co? Raz kozie śmierć, jak taki jesteś ciekawski to pokażę Ci co od jakiegoś czasu mnie kręci. Zaprosisz mnie pod prysznic?” – odłożyła szklankę i zaczęła się nieśpiesznie rozbierać.

    „Pewnie” odpowiedziałem

    również pozbyłem się garderoby i razem trzymając się za ręce udaliśmy się pod prysznic. Zaczęliśmy się całować, wpierw romantycznie, ale jednocześnie namiętnie, z cała oprawą wirujących języków. Moje dłonie błądziły po jej dużych piersiach i pełnych pośladkach, mimowolnie palcami zahaczając o cipkę, na chwilę zatrzymując się aby ją podrażnić szybkimi ruchami palców. Całym jej ciałem wzdrygało podniecenie, do tego stopnia, że uklęknęła przede mną, spojrzała mi prosto w oczy i krótką chwilę pobudzając mojego członka ręką powiedziała:

    „Nie żałuj sobie” po czym otworzyła szeroko usta.

    Potraktowałem to jak zaproszenie do ostrej zabawy, wprowadziłem penisa w jej usta, złapałem oburącz za kucyk jej czerwonych włosów i z całych sił dopchnąłem sprzęt do końca gardła, słysząc charakterystyczny odgłos dławienia się i odruchu wymiotnego. Jednak nie zwolniłem uścisku, dalej tkwiąc w jej ustach najgłębiej jak to możliwe, czekając aż skończy się jej tlen, a oczy zajdą łzami. Co też nastąpiło po naprawdę krótkiej chwili. Dałem jej złapać wdech opuszczając usta, ale tylko na moment, bo znów włożyłem go do końca, tym razem jednak nie przytrzymywałem go na czas, tylko mocno i głęboko posuwając zupełnie jakby to była cipka. Cudowne uczucie przerwała ona sama, wypuszczając kutasa z ust i wstając z rozkazem:

    „Teraz moja kolej, ty klękasz”

    Cieszyłem się, że będę mógł znów skosztować jej słodkiej cipki, penetrując ją językiem, co też uczyniłem. Złapała mnie delikatnie za uszy i nakierowywała to na łechtaczkę, to na dolną krawędź szparki, w zależności od swoich chwilowych upodobań. Kiedy po jakimś czasie jej oddech przyśpieszył, a ruchy moją głową stały się bardziej ostre i chaotyczne, wiedziałem, że dochodziła. Przytrzymała moją głowę jedną ręką, drugą potarła w swój charakterystyczny sposób łechtaczkę, strzelając wcale nie małą strużką śluzu wprost do mych ust. Pomyślałem, ze przecież już ten wariant przerabialiśmy kilka dni temu i nawet bardzo przypadł mi do gustu, na co Eliza spojrzała na mnie:

    „Chyba nie sądzisz, że to wszystko co chciałam Ci pokazać?”

    Napięła mięśnie cipki, odchyliła głowę do tyłu zamykając oczy i głośno przeciągle jęcząc wypuściła strumień moczu wprost na moją twarz. Pierwszy trafił mnie prosto w otwarte usta, drugi na twarz i trzeci na klatkę piersiową. Przyznaje, że tego się nie spodziewałem, ale odkryłem, że wcale mnie to nie obrzydza, a wręcz powoduje jakiś inny wymiar podniecenia. Kiedy skończyła, poprawiła gumkę we włosach, ponownie przede mną uklęknęła mówiąc:

    „Możesz się odpłacić tym samym, radzę Ci to docenić, bo jesteś pierwszym facetem, któremu na to pozwalam”

    Uchyliła usta, przymknęła oczy i pokornie czekała na moją reakcję. Mój kutas sterczał, ale pomimo tego postanowiłem spróbować. Słomkowy strumyk gwałtownie wystrzelił w jej uchylone usta, spływając na duże cycki, brzuch i i uda. Eliza nie połykała tego, tylko wypluwała na swoje ciało. Nie mogłem już dużej tego napięcia znieść, więc skończyłem zabawę z pissem, włożyłem jeszcze trzy razy kutasa głęboko w jej gardło, złapałem ją za włosy i ustawiłem przodem do ściany prysznica, chcąc jak najszybciej wejść w jej cipkę. Tak też uczyniłem, bez trudu forsując mokrą z podniecenia waginę. Dymałem ją rytmicznymi, głębokimi pchnięciami, do ucha szepcząc:

    „Tą Twoją rozkoszną dupę też prędzej czy później zaliczę, zobaczysz”

    „Z Twoją grubością kutasa, nie byłabym tego taka pewna” – odpowiedziała pomiędzy coraz głośniejszymi oddechami, po czym kolejne jęknięcie i skurcz całego ciała dał znać o kolejnej fali rozkoszy.

    Ledwie dwa-trzy pchnięcia dalej, ja też skończyłem w niej, nie przerywając stosunku, patrzyłem jak po jej udach i moim wciąż twardy kutasie skapują coraz większe krople spermy. Klepnąłem ją w pośladek, wzięliśmy prysznic i nadzy wróciliśmy do sypialni.

    „Pod prysznicem powiedziałaś, że jestem pierwszym facetem z którym miałaś okazję spróbować pissingu, co miałaś na myśli?”

    „To długa historia, kiedyś Ci o ty opowiem, ale nie dziś i nie teraz, i tak dużo emocji zafundowałam. Lepiej mi powiedz jaka ona jest, w sensie moja ciotka Magda, dobrze Ci z nią w łóżku?”

    „Naprawdę chcesz o tym słyszeć? Jest normalna, raczej nie odbiega od standardów. Nie połyka, nie robi analu, raczej klasyczna czterdziestka jeszcze przed etapem wyzwolenia seksualnego. Ma fajną cipkę, z delikatną fryzurką w stylu lat 80-tych, to teraz niezbyt często spotykane, to w zasadzie wszystko co ją wyróżnia” – próbowałem ją spławić

    „Myślałam, że to ukryty demon seksu, ale widocznie zbyt optymistycznie oceniłam ciotkę. Słuchaj, jutro wyjeżdżamy z dziewczynami na tydzień do mojej siostry ciotecznej do Krakowa. Chcesz zrobić jeszcze jednego strzała?” – mówiąc to spojrzała mi w oczy i zaczęła ręką pobudzać mojego mimowolnie wstającego przyjaciela.

    „Pewnie, że chce” – położyłem ją na plecach i zaczęliśmy się namiętnie całować. Po chwili w pozycji na misjonarza, mój penis niemal samoistnie wsunął się w jej gotową do działania cipkę. Jęknęła, ustawiając się biodrami aby było jeszcze wygodniej.

    „Tak bez lodzika, jestem trochę zawiedziona” – przerywając pocałunki uśmiechnęła się szeroko.

    Poruszyłem się w niej kilka razy, po czym wyszedłem, zamieniając dziurkę na jej usta. Szybkimi, niemal szalonymi ruchami, trzymając w obu dłoniach jej głowę, dokonywałem szalonego szturmu na gardło, zupełnie nie zważając na to, że się dławi. Jej oczy zalały się łzami, a po policzkach zaczęła spływać stróżka rozmazanego tuszu. Wyskoczyłem z jej gardła, trzymając penisa w ręku podałem worek do ssania, który dokładnie wypieściła, wkładając całego do ust. Wróciłem do klasyka, zapiąłem ją na misjonarza. Po kilkunastu pełnych wsadach, zobaczyłem jak odpływa, co tylko zwiększyło moje podniecenie i tak po dłuższej chwili dymania strzeliłem po raz drugi w jej rozgrzaną cipkę.

    „Będzie mi tego brakować” – dodała zadowolona

    „Nie mów, że nie będziesz uprawiać seksu, jak jedziesz imprezować w Krakowie” – powiedziałem z przekąsem

    „Może będę grzeczna, zobaczymy, podejrzewam, że Ty też nie będziesz żył w celibacie, jutro wraca Magda, pewnie ze dwa razy ją stukniesz w tym tygodniu” – zripostowała

    „A może odpocznę od uciech cielesnych, nigdy nic nie wiadomo” – odparłem

    Spojrzała na zegarek mówiąc:

    „muszę spadać, mam jeszcze jedną ważną rzecz do ogarnięcia. Będziemy w kontakcie, uważaj na siebie, ja też będę ostrożna, obiecuje”

    Zniknęła po chwili, zostawiając mnie samego z pełną głową różnych myśli. Cdn?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam

    Eliza wkracza w kolejny etap znajomości…

  • Pierwszy chlopak Marka

    Marek przeprowadził się z rodziną do większego miasta w czasie ferii zimowych. W drugim semestrze poszedł do nowej szkoły. Początki jak zwykle trudne, niemniej zakolegował się z Piotrem. Piotr był tak jak on spokojnym i dobrym uczniem. Mieszkali niedaleko siebie, w przeciwieństwie do reszty klasy – która była rozsiana po okolicy. W maju były upalne dni i chłopcy często spędzali czas razem. Pamiętnego wtorku okazało się, że w szkole jest awaria gazu i wszyscy uczniowie są zwolnieni do domu. Postanowili, że pójdą do Piotrka. Słońce prażyło od rana, na termometrze 25 stopni. Piotrek miał starszą siostrę, która wyjechała na studia. Ich dom był nieduży, ale mieli trochę ogrodu i lasu z rzeczką. Cała posesja była ogrodzona i dlatego polanka w lesie była błogim miejscem odpoczynku chłopaków. Wzięli ze sobą tylko koc, ręcznik, coś do picia i przegryzienia. Powłóczyli się po lasku w poszukiwaniu ciekawych rzeczy, ale szybko się im znudziło. Dochodziło południe i wielki upał jak na ten miesiąc. Rozłożyli pod nachylonym drzewem koc i odpoczęli. Jak zwykle wymyślali różne rzeczy podczas rozmowy. Marek stwierdził, że tak gorąco, że chętnie wpadłby do rzeczki się ochłodzić. Piotrek od razu podchwycił pomysł. Za zakolem jest nieco głębiej – tak po pas i można się schłodzić. “Niestety nie wziąłem kąpielówek” – stwierdził Marek. “Eeee tak, to idziemy na golasa” – krzyknął Piotrek i zaczął się rozbierać. Marek był trochę zdziwiony, ale Piotrek z gołym tyłkiem odkrzyknął “No chodź, nikt przecież tutaj nas nie zobaczy”. I też rozebrał się i pognał do wody. Woda była zimna, i zatrzymali się na głębokości kolan. Piotrek go ochlapał, Marek popatrzył na niego – jego penis był wygolony. W tym momencie jego penis nieco drgnął. Ale szybko weszli dalej i schładzali się. Zabawy były przednie, ochlapywanie, przewracanie, itp. W pewnym moęcie Piotrek wpadł na kolegę. Marek utrzymał się, a Piotrek został na kolanach, trącając twarzą o penis kolegi. Nastąpiła chwila konsternacji, ale Piotrek szybko pociągnął: “Ładnego masz, nie myślałeś, aby go trochę ogolić? Widziałem jak patrzysz na mojego”. Marek chwilę stał i nie wiedział co odpowiedzieć. W końcu wydukał: “Nie myślałem, ale twój ogolony jest taki podniecający”. Sam nie wierzył, że to powiedział. Gdy tylko Piotrek zauważył, że Markowy penis twardnieje delikatnie objął go dłonią i pociągnął kolegę nieco głębiej. Teraz penis stał był w wodzie. Naprężony i prostopadły do ciała. Dzięki zanurzeniu w chłodnej delikatne masowanie było przyjemne. Podniecające ale i studzące. Piotrek wstał, jego penis także stwardniał. Dotknęli się czubkami. Marek popatrzył na kolegę, zbliżył się do niego i pocałował. Cały drżał. Piotrek na szczęście nie odskoczył. Oddał pocałunek. Objęli się i dalej całowali. Trochę niezdarnie, bo nie mieli wprawy, ale bardzo ich to podniecało. Po paru chwilach spojrzeli na siebie, chwycili za ręce i wybiegli z wody. Szybko wytarli w ręcznik i położyli na kocyku. Całowali dalej. Piotrek położył się na plecach. Marek gładził jego ciało od góry w dół, dochodząc do jąder Piotrek rozłożył nogi. Marek wszedł na niego. Przytulali się i pocierali. “Podnieca mnie pocieranie o twój wygolony wzgórek” wyszeptał Marek. “Spuść się na niego, a potem twój wygolimy jeśli chcesz.” odsapał Piotrek. Chłopcy byli bardzo podnieceni. Marek nieco się podniósł, pocierał żołędzią tuż nad penisem Piotrka, wytrysnął pierwszy. Duża ilość spermy zgromadziła się w jednym miejscu. Piotrek wytarł spermę o ręcznik, szybko się ubrali  pobiegli do domu. Była 14-ta, za godzinę wracają rodzice Piotrka. Zaprowadził kolegę do łazienki. Tam użył pianki do golenia od ojca, jednorazowej maszynki i Marek cieszył się, że wygląda jak za dzieciaka. Po chwili obydwaj byli znów nadzy, tym razem leżeli na kanapie w pokoju Piotrka, który przejął inicjatywę. Penis Marka już nie stał, ale cały czas był zgrubiały i utrzymywał napięcie. Po minucie Piotrek wytrysnął spermą na jego wzgórek. Chłopcy zaśmiali się i całowali przez dłuższą chwilę. Po wszystkim umyli krocza, ubrali i zeszli na dół. Czas wracać do domu pomyślał Marek, ale jutro znów się spotkają w szkole i po lekcjach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Sasiadka w potrzebie XIV (Marta Pojednanie)

    Pozostała część niedzieli minęła całkiem normalnie. Cały tydzień pracowałem od 10 do 18 na prośbę kolegi, który jak to spora grupa osób w okresie letnim zaczął remont w mieszkaniu, więc poszedłem mu na rękę biorąc jego dyżury. Miało to swoje plusy, przynajmniej wieczory miałem wolne, chociaż dziewczyny wyjechały, wprawdzie wracała Magda z córką, ale nie miałem żadnych planów co tej dwójki. W poniedziałek z pracy wróciłem do domu przed 19, standard, prysznic, coś zjadłem i zaległem przed TV. Nic szczególnego, dopóki nie usłyszałem pukania do drzwi. Czułem, że to albo Magda, albo Marta. Otworzyłem i w wejściu stanęła młoda.

    „Hej, wróciłyśmy dziś do południa z mamą z Zakopanego, powinniśmy chyba w końcu porozmawiać o ostatniej imprezie” zaproponowała ze smutkiem w oczach.

    „Jasne, wejdź, Magda w pracy?”

    „Tak poszła na 19 wraca o 7 rano. Mogę zostać u Ciebie na noc?”

    „Dobrze, pogadajmy, możesz zostać, ale nie wiem czy nie powinniśmy poprzestać na poważnej rozmowie”

    „Będzie jak zechcesz”

    Miała na sobie zupełnie zwykłe szare dresy i błękitny podkoszulek. Długie i gęste blond włosy spięte w kok, sprawiały, że wyglądała doprawdy uroczo. Jej grzeczny ubiór wskazywał na to, że tym razem skończy się bez jakiś ekscesów.

    Poszliśmy do sypialni, wgramoliliśmy się pod koc, ale Marta zachowała dystans, dając mi do zrozumienia, że wciąż między nami są jakieś niedomówienia.

    „Wiem, że za dużo sobie wyobrażałam po naszej znajomości, rozumiem, że nie tworzymy i nie będziemy tworzyć związku, bo bliżej jest Ci w tej kwestii do mojej mamy niż do mnie. Jednak zrozum, że po tym jak to zrobiliśmy, mimowolnie zbliżyłam się do Ciebie. Dlatego też odczuwam zazdrość, której jeszcze nie potrafię kontrolować. Dlatego potrzebuję więcej czasu, aby zrozumieć i nabrać dystansu. Nadal jednak chciałabym abyś Ty mnie prowadził w kwestiach moich początków życia erotycznego. Po prostu nie powinnam widzieć jak idziesz do łóżka z inną. Wolę na tym etapie myśleć, że robisz to tylko ze mną” – wyznała

    „To dlatego poszłaś z tym chłopakiem do pokoju? Żeby mi zrobić na złość?”

    „Tak, to nie było przemyślane, ale nie uprawialiśmy seksu jako takiego chciałam żebyś był chociaż odrobinę zazdrosny, tak jak ja, ale pewnie nie zrobiło to na Tobie żadnego wrażenia”

    „To nieprawda, czuję się za Ciebie odpowiedzialny w dużym stopniu, martwiłem się, żeby Ci się nie stała krzywda, co do zazdrości, skłamałbym, gdybym powiedział, że wcale jej nie odczułem, ale Marta, musimy to jakoś między sobą poukładać”

    „Dobrze, wszystko rozumiem. Czy możemy wrócić do takich relacji jakie nas łączyły wcześniej? Postaram się już nie robić takich głupstw, dobrze jest mi z Tobą, nie chciałabym popsuć naszych relacji. Wiem, że dziewczyny wciąż Cię kuszą swoim doświadczeniem i szalonymi pomysłami i raczej nie mam szans z nimi konkurować, ale będę się starać.”

    „Dobrze, już dobrze, chodź tu do mnie” – przyciągnąłem ja do siebie i przytuliłem. Leżeliśmy tak zupełnie spokojnie, do momentu aż Marta spojrzała na mnie swymi pięknymi niebieskimi oczyma mówiąc:

    „Skoro już się na mnie nie gniewasz to może…” – przerwała łapiąc mnie za krocze i składając głęboki pocałunek z języczkiem. Nie mam takich pokładów asertywności, żeby jej odmówić. Swoją dłoń wsunąłem pod dres, muskając niechcący jej gładki, zupełnie płaski brzuch. Kiedy palcami dotarłem do jej wzgórka, łapiąc go poprzez materiał bielizny, westchnęła głośno. Całowaliśmy się tak dłuższą chwilę delektując się tą łagodną grą wstępną. Marta klęknęła na łóżku, zdjęła swoją koszulkę, pod którą zarysowały się niewielkie ale kształtne piersi okryte sportowym, białym stanikiem, który również szybko wylądował na podłodze. Zsunęła z siebie dół dresu, pozostając w samych szarych majtkach z różowymi wykończeniami oraz malutką kokardką w takim samym kolorze w ich górnej, środkowej części.

    Nachyliła swoją twarz nade mną szepcząc mi do ucha:

    „Chciałabym znów Cię poczuć całego w sobie, tak mocno i do końca” – następnie zsunęła się głową w dół, zdejmując moje spodenki wraz z bokserkami. Czułem jej przyśpieszony oddech na moim sterczącym kutasie. Pocałowała go w sam czubek, następnie omiotła języczkiem całą główkę. Chwilę go tak ssała, po czym ustawiła głowę w poprzek członka i delikatnymi, drobnymi liźnięciami przesunęła się aż do jąder, które również pieczołowicie wypieściła, liżąc i ssąc każde z osobna. Po tym zabiegu powróciła znów do żołędzia, tym razem wkładając całego fiuta w swoje drobne usta. Kilka prób nie przyniosło skutku, jakiego oczekiwała, więc wypuściła go z buzi mówiąc zasapana:

    „Nie mogę go pochłonąć całego w tej pozycji” – uśmiechnęła się

    „Nic nie szkodzi” – odwróć się, spróbujemy sześć na dziewięć, daj mi swoją cipkę, a Ty możesz ćwiczyć dalej” – zaordynowałem

    Szybkim ruchem zsunęła z siebie majteczki, odwróciła się nadstawiając swoją delikatnie, naturalnie owłosioną, pachnącą cipkę tuż nad moją twarzą. Kiedy przyłożyłem do jej warg sromowych język, cała zadrżała, na chwilkę zapominając o moim penisie. Mój szorstki język wolno ale stanowczo wędrował od jednego do drugiego otworu, dokładnie oba penetrując, co chwilę zmieniając tempo i technikę pieszczot.

    „Włóż mi go proszę” szepnęła przeciągając się pod wpływem minetki. Nie czekała jednak na moją reakcję, zeskoczyła ze mnie odwracając się przodem, ustanawiając się w pozycji na jeźdźca, nakierowując fiuta swoją chudą ręką zsunęła się na niego z wyraźnym grymasem bólu na ślicznej twarzy. Znów byłem w jej ciasnej cipce. Wolno nadziewała się w górę i w dół, coraz bardziej przyśpieszając, natomiast na jej twarzy pojawiło się wyraźne zadowolenie. Ujeżdżała mnie tak z zamkniętymi oczami, kiedy mnie olśniło:

    „Marta, musisz zejść, nie mam na sobie zabezpieczenia” – wydusiłem resztką rozsądku

    „Jeszcze chwilę, proszę” – jeszcze bardziej przyśpieszyła, zastygła na chwilę, wypuściła powietrze zsuwając się z nabrzmiałego kutasa, kładąc się obok mnie na brzuchu, jednocześnie wypinając szczupły tyłek maksymalnie ku górze, jakby w oczekiwaniu.

    „Pośpiesz się proszę” nie tracąc czasu sięgnąłem do szuflady po gumki, założyłem w pośpiechu pierwszą lepszą, układając się na niej i już z zupełnie mniejszym oporem wszedłem w nią ponownie, dobijając do końca

    „cały?” – zapytała upewniając się

    „Tak kochanie, cały” rzekłem rozpoczynając rytmiczne, dość mocne rżnięcie niedoświadczonej szesnastolatki. Kilka razy zwalniałem, aby nie było przykrego falstartu, jednak odnosiłem wrażenie, że ona już zdążyła dojść ze trzy razy. Znów się z niej wysunąłem, położyłem się na boku, tuż przy niej, złapałem Martę za biodra, przesuwając ja do takiej samej pozycji. Trzymając jej prawe udo, zgiąłem jej nogę w kolanie, druga przylegająca do materaca pozostała wyprostowana. Wszedłem ponownie, tym razem wybierając pozycję boczną. Ta zamiana widocznie jej się spodobała, bo jej pojękiwania stały się głośniejsze i bardziej donośne. Po kilkunastu pchnięciach, już nie powstrzymywałem się dłużej, wystrzeliwując w nią całym ładunkiem, szczelnie wypełniając prezerwatywę. Opadłem na plecy.

    „Mam go wziąć jeszcze do ust?” zapytała przyglądając mi się

    „Za chwilkę skarbie, podaj mi chusteczki” – potrzebowałem krótkiej przerwy, chociaż mój penis pomimo wystrzału wcale nie opadał. Zdjąłem gumkę, zawinąłem w chusteczki i jeszcze ze sterczącym penisem poszedłem do łazienki obmyć go trochę. Kiedy wróciłem, mój kutas wciąż stał pomimo tego, że pierwszy strzał był jak zwykle obfity. Pierwszy raz mi się zdarzyła taka sytuacja. Minęło 15 minut, ja znów czułem, że mogę robić drugie podejście, ale nie było tego momentu chwilowego odpływu krwi.

    „Nie doszedłeś? Nie było Ci dobrze? Bo ja czułam w sobie takie mrowienie i pulsowanie, jakbyś skończył” – zapytała zmartwiona Marta.

    „Doszedłem, było mi cudownie, tylko Ty chyba tak na mnie działasz, że muszę dwa razy z rzędu, bez przerwy” – próbowałem obrócić to w żart. Ponownie otworzyłem szufladę, rzuciłem okiem na sortyment gumek, wybrałem różowe o smaku truskawki, wręczając jej opakowanie:

    „A Ty jesteś gotowa na powtórkę?” – zapytałem

    „Ja dla Ciebie zawsze będę gotowa” syknęła zadowolona, a jej oczy wręcz zabłysnęły

    „To teraz nauczę Cię sztuczki, która przyda Ci się w seksie, coś co rozwala na łopatki większość facetów, nauczysz się zakładać gumkę ustami” – zarządziłem

    „Opanuj najpierw bezpieczne i szybkie otwieranie opakowania, tam masz takie ząbki z boku, spróbuj jednym ruchem przy użyciu zębów bezpiecznie wyjąć gumkę” – rozłożyłem się wygodnie na łóżku, siadając w rozkroku i opierając plecami o wezgłowie łóżka. Marta spojrzała na opakowanie z każdej strony, płynnym ruchem rozdarła krawędź foli wysuwając gumkę do połowy.

    „Super, ale dopóki nie zakładasz, nie musisz jej całkiem wyciągać. Możesz go teraz nawilżyć ustami” – nie musiałem nawet tego mówić, bo sama z siebie zaczęła majestatyczne, dokładne obciąganie, zupełnie jak kilkanaście minut temu, zaczynając delikatnie, od góry do dołu, pieszcząc dokładnie całego penisa. Szło jej na tyle dobrze, że musiałem przerwać procedurę, bo dopadła mnie chwila słabości i byłem w pewnym momencie bliski strzału w jej słodkie usta:

    „uważaj, bo skończę nim go zdążysz dosiąść” – powiedziałem

    „To znów go postawie, coraz lepiej mi to idzie” – uśmiechnęła się, jednak zrozumiała aluzję, patrząc na mnie jakby w oczekiwaniu na kolejną instrukcję:

    „znajdź ten zbiorniczek w prezerwatywie, włóż go sobie tą stroną w usta i zacznij od żołędzi, trzymając delikatnie wargami, rozprowadzać resztę prezerwatywy po członku”

    Marta szybko załapała o co mi chodzi, pomagając sobie na początku ręką, ale używając głównie buzi założyła gumkę na sterczącego kutasa. Jak tylko to zrobiła, triumfalnie spojrzała na mnie z pytający wzrokiem:

    „I jak mi poszło?” szczerząc się przy tym z wyraźnym zadowoleniem

    „Doskonal jak na pierwszy raz, w nagrodę wybierasz pozycję w jakiej chcesz się kochać”

    „To ja chcę na jeźdźca, ale później Ty coś wybierz, zaskocz mnie znowu” – zadowolona wgramoliła się na mnie, wkładając samodzielnie penisa w swoją ciasną, ale wilgotną szparkę.

    Tym razem wskoczyła z wyraźnie mniejszym oporem nadziewając się na mojego sterczącego fiuta. Zaczęła wolno, dostojnie posuwając się w górę i w dół, z czasem lekko przyśpieszając, kiedy osiągnęła zadowalającą dla siebie prędkość, skacząc jeszcze trochę, nagle zatrzymała się, wyprostowała swoje młode ciało, opadając z zadowoleniem, uśmiechnęła się:

    „Można się od tego uzależnić, fantastyczne uczucie” – sapnęła

    „Już? Dotarłaś?” – zdziwiłem się

    „Dziś już chyba czwarty raz, nie wiem jak to się dzieje, ale mogłabym tak ciągle” – skwitowała uśmiechem, ciągle przy tym podnosząc się i opadając z wolna na penisie”

    „Siądź na mnie do końca, obróć się na nim teraz tyłem do mnie, nie wypuszczając go z siebie.”

    Marta szybko i sprawnie przekładając swoją szczupłą nogę, obróciła się na kutasie wychylając się mocno do przodu ukazując mi swoją zgrabną, szczupłą dupkę. Cały czas w niej tkwiłem. Rozchyliłem jej nogi na bok, lekko unosząc pupę, przytrzymując ją dłońmi, tak aby tylko końcówka fiuta w niej została, dając sobie miejsce do pracy swoimi biodrami. Teraz to ja mogłem nadawać tempo. Złapała mnie chudymi dłońmi za kostki w oczekiwaniu co się wydarzy. Zacząłem wolno, ale szybko postanowiłem zwiększyć tempo do maksimum. Teraz pomimo pozornie niewielkiej możliwości ruchu, udawało mi się mocno przyśpieszyć i krótkimi ale bardzo dynamicznymi ruchami sprawiłem, że młoda zaczęła wręcz krzyczeć, nie mogąc się powstrzymać, wierciła się przy tym ja jednak nie dawałem jej szans na ucieczkę. W końcu znów drgnęła i zastygła bez ruchu, ale ja wciąż nie przestawałem swojej szaleńczej jazdy Po ostrym ale niezbyt długim galopie, klepnąłem ją w tyłek, dając znać, aby ze mnie zeskoczyła, ściągnąłem gumkę:

    „Weź go szybciutko do buzi” – niemal krzyknąłem, ale zupełnie niepotrzebnie, bo Marta zdążyła odczytać intencje uklęknęła bokiem, prostopadle do mnie, biorąc penisa do ust. Złapałem za jej gęsty kok blond włosów i dosłownie trzema ruchami skończyłem w jej ustach. Młoda pierwsze dwa strzały połknęła bez większych problemów, nie wypuszczając żołędzia z ust, ssąc go jeszcze chwilkę upewniając się czy wszystko spłynęło.

    „Jesteś cudowna skarbie” – pochwaliłem ją

    „To dzięki tobie, wiem, że wciąż się uczę, to dopiero nasz drugi raz, ale za pierwszym, choć też było cudownie nie odczuwałam czegoś takiego jak dziś, niesamowite, w ogóle nad niczym nie panowałam, wszystko samo się działo…”

    „To wyobraź sobie, że będzie tylko lepiej, tylko musimy uważać, nie możemy sobie pozwolić na seks bez zabezpieczenia, to było nieodpowiedzialne”

    „wiem, ale czasem trudno się powstrzymać. Czuje się lekko pijana po tym wszystkim, chyba muszę się zdrzemnąć”

    „Tak, chodźmy spać, przed 7 rano musisz się wymknąć do siebie, nim Twoja matka wróci z pracy” – ucałowałem ja i zasnęliśmy, wcześniej nastawiając budzik…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam
  • Poczatek wakacji Marka

    Rozpoczęły się wakacje, chłopacy nie potrafili się doczekać. Umówili się na poniedziałek. Rodzice obojga będą w pracy, siostra Piotrka jeszcze ma sesję, zresztą i tak jednocześnie studiuje i pracuje w innym mieście. Marek postanowił się przygotować. Podczas wieczornej toalety zamknął się w łazience i dokładnie ogolił swojego penisa oraz jądra. Przyciął drobne włoski pod pachami i parę wokół sutków. Piotrek zrobił dokładnie to samo, przy czym w głowie miał jeszcze przygotowanie niespodzianki. Wstał wcześnie, jak tylko rodzice wyszli z domu. Poszedł do pokoju siostry i przymierzał jej bieliznę. Wybrał czarny prześwitujący komplet biustonosz+stringi oraz ciemno-fioletową sukienkę bez ramiączek. Odłożył je na bok. Gdy Marek wpadł, przywitali się normalnie, ale po zamknięciu drzwi dali sobie soczystego całusa. Marek powiedział od razu “Mam na ciebie wielką chęć!”. Piotrek wziął go za rękę i prowadził na górę, odpowiadając “Ja na ciebie też, ale mam niespodziankę. Mam nadzieję, że się ci spodoba.”. Weszli do jego pokoju. Marek myślał, że będzie tutaj coś czekało, ale usiadł na kanapie i poczekał na niej chwilę. Piotrek udał się do pokoju siostry. Szybko przebrał się w przygotowane ubrania. Jeszcze krzyknął do Marka, by zamknął oczy. Zanim wrócił do swojego pokoju, zerknął, czy kolega nie podpatruje. Zbliżył się do niego i pocałował. “Jeszcze chwileczkę, nie otwieraj. Dziś chcę być twoją suczką” powiedział i położył dłoń na swoim udzie. Marek wyczuł delikatny materiał sukienki i bielizny. “Teraz możesz otworzyć oczy” – rzekł Piotrek. Marek tak uczynił. Jego oczom ukazał się piękny widok. Siedział na nim jego kochanek w damskim przebraniu. Piotrek wstał, przeszedł się trochę, podwinął na chwilę sukienkę, ukazując stringi. Po czym wrócił i zaczęli się całować. Szybko pozbyli się ubrań Marka. Teraz on był nagi, a Piotrek jeszcze w ubraniu. Teraz siedział okrakiem na nim, całowali się mocno. Penis Marka stał i ocierał się o pupę Piotrka. Marek chwycił sukienkę i podciągnął ją w górę i rozebrał kolegę. Popatrzył na biustonosz. Spod jego upiętej siateczki wystawały mocno naprężone sutki Piotrka. Dotykał je opuszkami kciuków i wykonywał okrężne ruchy. Piotrek wzdychał. Jego penis także pulsował, wyciągnął go w górę. Ta bielizna była super: czarna, delikatnie prześwitująca, przylegająca do ciała i mocno rozciągliwa. Widok by przepiękny. Piotrek posuwał biodrami, odchylił nieco paseczek stringów i naprowadził członka swojego chłopaka na swój odbyt. Żaden z nich nigdy tak się nie kochał, nawet nie próbowali, ani nawet o tym nie myśleli. Zero doświadczenia, ale byli zgrani i delikatni. Preejakulat zwilżał odbyt Piotrka, podniecenie robiło swoje. Piotrek wyszeptał: “Chciałbym poczuć cię w sobie i byś we mnie wszedł”. Marek powolutku napierał na jego odbyt, ale nie było tak łatwo. Z jednej strony opór bez nawilżenia, z drugiej wielkie podniecenie. Po paru próbach odpowiedział: “Bardzo chętnie, ale tak mnie podniecasz, że nie wiem, czy od razu nie wystrzelę.”. Piotrek na to odrzekł: “Nie bój się, marzę o spermie w mojej pupie, nawet jeśli to będzie od razu.”. Uśmiechnęli się i dalej próbowali. Marek objął jego uda i rozszerzył. Piotrek natomiast zmienił nieco usadowienie, a rękoma objął szyję Marka. Sapiąc mu do ucha, usadowił się na czubku jego penisa, lekko schodził w dół. Czuł rozpieranie odbytu, ale nie poddawał się. Penis wskoczy na parę centymetrów. Marek wstrzymał oddech, widać było, że zaraz dojdzie do orgazmu. Przycisnął mocniej Piotrka, czując jego mokrego penisa na swoim brzuchu i mocno wystrzelił spermą. Poruszył udami kolegi, dając mu znać do lekkich ruchów frykcyjnych. Piotrek delikatnie poruszał się, czując pulsowanie w pupie i wypełnianie płynem. Marek po odzyskaniu oddechu przycisnął kolegę do siebie i lekko odsunął, wystarczyło, by tylko dotknął jego żołędzi przez majtki, a Piotrek też wystrzelił. Czuł to mocno na swoim penisie, gdyż odbyt zaciskał się kilkukrotnie. Po wszystkim postanowili, że muszą się nauczyć tej techniki kochania.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Czesc szesnasta: Magda czesc I

    Złożyło się tak, że ten miesiąc zleciał nawet nie wiem kiedy. Jak zazwyczaj mam co robić, na tyle że brakuje czasu, to akurat ostatnie dni odbywały się wg rytmicznego schematu “praca-dom-praca w domu-sen”. Na jakiekolwiek ekscesy czasu po prostu nie było. Może dlatego, że służbowo okres był okrutny i sił na cokolwiek innego brakowało? Z Beatą się polepszyło, może nie była to relacja jak rok wcześniej ale na pewno lepsza niż przez ostatnie dwa miesiące. A może uciekałem trochę od niej w wir pracy?

    W czwartkowe popołudnie jak zwykle po pracy zajechałem do centrum miasta do ulubionej restauracji na szybki lunch. Ledwie kelnerka postawiła przede mną półmisek kątem oka dostrzegłem, że ktoś do mnie podchodzi.

    – Majkel? – usłyszałem zanim zdążyłem odwrócić głowę.

    Od wielu lat nikt tak do mnie nie mówił, stara ksywka spowodowała, że jedzenie uwięzło mi w gardle. Znam dobrze ten głos! Przełknąłem kęs i spojrzałem.

    – Magda? Co tu robisz? – w tej sytuacji nic mądrzejszego nie wpadło mi do głowy, byłem oszołomiony, że ją widzę.

    Wyjaśniam pokrótce – Magda była kiedyś moją dziewczyną, wiele lat temu, nasz związek był szalony i burzliwy.  Młodzieńczy seks z nią to było coś niezapomnianego, po kilku pierwszych życiowych seksualnych przygodach z kilkoma dziewczynami, umówmy się – niezbyt górnolotnych, ona jako pierwsza potrafiła doprowadzić mnie do wrzenia samym gestem. Do dziś pamiętam jakie kolosalne wrażenie zrobił na mnie widok ułożenia jej ręki szukającej czegoś w portmonetce. Po prostu zwykłe z pozoru ułożenie palców!

    – Długo by opowiadać – zaśmiała się, jej głos i ton śmiechu przez dwadzieścia lat nie zmienił się praktycznie wcale.

    Wstałem i odruchowo ją uściskałem, odpowiedziała tym samym. Pachniała pięknie i delikatnie.

    – Siadaj proszę, ale zaskoczenie – wskazałem dłonią miejsce po drugiej stronie stolika.

    Usiadła i dopiero teraz ochłonąłem na tyle, aby jej się przyjrzeć.

    Nigdy nie była laską z gatunku wystrzałowych i nie będę ściemniał, że to się zmieniło. Ale w jej wyglądzie zarówno kiedyś jak i teraz było nieopisane “coś”. Nie była broń Boże szarą myszką, co to to nie. Na ulicy bym się za nią nie obejrzał, ale też nie odwróciłbym głowy w drugą stronę na jej widok. Za czasów naszej młodości górowała w towarzystwie nad innymi intelektem, dbaniem o siebie i bezczelnością. Głównie tym. Ale była to bezczelność tak wysublimowana, że nie sposób było jej mieć tego za złe. Nie dawała sobie w kaszę dmuchać i już jako nastolatka wiedziała czego chce. Większość chłopaków po prostu się jej bała. Na szczęście pozostałem w mniejszości.

    Teraz naprzeciwko mnie siedziała niewysoka, drobna, zadbana kobieta z delikatnym makijażem i krótkimi blond włosami z pozoru w nieładzie, który odejmował jej lat. Jednak jak się przyjrzeć, to widać było, że nieład jest zaplanowany. Szare śmiejące się oczy praktycznie się nie zmieniły, jeśli nie liczyć drobnych zmarszczek wokół, które w tym wieku nikogo nie dziwią. Takie zmarszczki z gatunku “hej, nie jestem już dzieciakiem, ale do starczego wieku jeszcze mi bardzo daleko”. Również usta, które kiedyś miałem okazję wielokrotnie całować, pokryte teraz delikatnie szminką, zachowały swój kształt i odsłaniały w ładnym uśmiechu równe zęby. Jednobarwny bordowy golf podkreślał długość jej szyi i jasną karnację skóry.

    Zaproponowałem posiłek, ale podziękowała, właśnie kończyła jeść, gdy zobaczyła jak wchodzę do restauracji.

    – To co cię tu sprowadza? – spytałem nie do końca jeszcze wierząc w to co widzę.

    Magda wiele lat temu, po rozstaniu ze mną, wyjechała z rodzicami na stałe do Włoch. Nie interesowałem się zbytnio jej losami, ale z tego co wiem nigdy nie przyjechała do Polski choćby na chwilę.

    – Mama ciężko choruje i chyba z tego nie wyjdzie, przyjechałam załatwić papierkowe sprawy z jej rodziną jako jej pełnomocnik.

    – Przykro słyszeć, przepraszam.

    – Nic nie szkodzi, ma już swoje lata.

    Fakt, uzmysłowiłem sobie, że przecież jej mama zaszła w ciążę bardzo późno. Wówczas to nie było nic dziwnego, dzisiaj inaczej się na to patrzy. Kilkanaście kolejnych minut spędziliśmy na próbie upchnięcia naszych życiorysów w skondensowanej dawce.

    – Przepraszam cię, ale jestem umówiona z notariuszem, muszę już iść.

    – Jasne, szkoda, ale oczywiście rozumiem – faktycznie było mi szkoda, odżyły wspomnienia, ba – pojawiły się nawet delikatne motylki!

    Wstała od stolika a ja tuż za nią.

    – Słuchaj… – zawiesiła głos – a może spotkamy się jutro i pogadamy dłużej?

    – Magda… Mówiłem, że jestem z kimś, nie jestem przekonany czy ona by te spotkanie pochwalała. Wie o Tobie, widziała album z naszymi zdjęciami, byłaby zazdrosna na bank, w końcu byłaś bardzo szalenie ważna w moim życiu.

    Widać było, że ostatnie zdanie sprawiło jej przyjemność.

    – A musi wiedzieć? Wymyśl coś, nie widziałam cię tyle czasu. Ja też przecież tam mam rodzinę.

    Miałem wrażenie, że w jej spojrzeniu dostrzegłem nagły smutek i prośbę. A może tylko sobie wmówiłem.

    – A pasuje ci jutro o tej porze?

    Miałem te szczęście, że Beata pracowała na drugą zmianę.

    – Pasuje.

    – Tylko gdzie, u mnie odpada, na mieście też. Może pojedziemy gdzieś?

    – Nie, przyjedź do mnie do hotelu i zobaczymy co dalej.

    Wybawiła mnie z opresji podwójnie. Po pierwsze nie chciałem mimo wszystko zapraszać jej do siebie, po drugie nie chciałem się z nią afiszować na mieście. A wyprawa za miasto była głupim pomysłem, ale nic mądrzejszego nie wpadło mi na szybko do głowy.

    Podała mi nazwę hotelu i numer pokoju, no fiu fiu, taniego noclegu to ona nie wzięła. Uściskaliśmy się jeszcze niezgrabnie na do widzenia i odeszła do wyjścia. Teraz mogłem się przyjrzeć, nie straciła nic z dziewczęcej figury, obcisły golf i spódnica dodatkowo ją podkreślały. Atrakcyjna kobieta, nie ma co mówić, z wiekiem przybyło jej uroku i smaku.

    Po powrocie do domu myślałem ciągle tylko o niej. Wyjąłem stary album z szafy i przejrzałem szybko zdjęcia. Mogłem stwierdzić, że natura była dla niej łaskawa, figura została, tylko dziewczęca niewinność zmieniła się w dojrzałą kobiecość. Wróciły dawno zatarte wspomnienia każdego naszego “pierwszego razu”. Pierwszy raz gdy usiadła mi na kolanach, pierwszy pocałunek, pierwsza noc spędzona razem, pierwszy wypad na wakacje, pierwsze pieszczoty, pierwszy seks, pierwszy seks w miejscu publicznym…  Z nią “pierwsze razy” mocno wryły mi się w pamięć, wcześniejsze i późniejsze kobiety nie pozostawiły po sobie tak wyraźnych wspomnień. Gdy zagościła w mojej głowie myśl o niej i o tym jak delikatna była w łóżku automatycznie dostałem lekkiej erekcji. Przymknąłem oczy i leżąc na kanapie skurczami podbrzusza spowodowałem, że krew wypełniła członka do maksimum. Poszedłem pod prysznic, delektując się ciepłymi strużkami wody zamknąłem oczy i powoli się onanizując cofnąłem się o niemal 20 lat.

    Tego dnia Magda wystroiła się jak rzadko. Zazwyczaj nosiła się luźno, ale na dyskotekę do dużego miasta wspięła się na wyżyny ówczesnej mody.

    Zdarzało nam się robić wypady do oddalonego o kilkadziesiąt kilometrów dużego miasta. U nas dyskoteki były standardowe jak na owe czasy. Tam ocierały się o wielki świat, zupełnie inny to był poziom. Czuliśmy się jakbyśmy do Las Vegas jeździli. Mieliśmy tam świat u stóp, tak nam się zdawało.

    Z parą przyjaciół podjechaliśmy samochodem Adama pod dom Magdy. Już czekała, wyglądała bosko. Buty na obcasie, rozkloszowana spódnica i krótka bluzeczka odsłaniająca brzuch ciasno opinała małe piersi. Wskoczyła na tylne siedzenie koło Anki, z racji rozmiarów Adam zajmował miejsce pasażera z przodu. To był ciekawy typ kolesia – wielki jak góra ale jednocześnie zwinny. Nie za piękny ale panny lgnęły do niego jak pszczółki do ula. Chyba dawał im poczucie bezpieczeństwa swoją posturą. No i przydawał się na mordobiciach bo samą budową ciała budził respekt. Tym razem wypadło, że ja jadę w tamtą stronę, piję na dyskotece, on jedzie za kółkiem z powrotem.

    Dyskoteka to była zrewitalizowana fabryka, potężna przestrzeń wypełniona po brzegi bawiącymi się ludźmi, dopchać się do baru to była sztuka.

    Bawiliśmy się godzina po godzinie, drink za drinkiem, Adam z Anką gdzieś w tym gigantycznym ulu zaginęli.

    Magda na parkiecie nie wyglądała okazale na tle dziesiątek wysokich laluń wypindrzonych na maksa. Ale jak pisałem – coś w sobie miała takiego, co powodowało u mnie szybsze bicie serca. W końcu DJ  postanowił dać odetchnąć gawiedzi i puścił wolny kawałek. Parkiet automatycznie się przerzedził, też chciałem uciekać, ale Magda mnie powstrzymała.

    – Chodź, spodoba ci się.

    No to zostałem, objąłem ją i popatrzyłem z góry w jej oczy. Mimo, że miała buty na obcasie dalej jej sporo brakowało do mojego wzrostu.

    Jej oczy się śmiały, widać to było nawet w przyciemnionym świetle. W pewnym momencie ujęła moją dłoń, położyła sobie na udzie i powiodła powolutku w górę. Gdy moje palce dotarły do koronki pończoch przekazała inicjatywę oplatając mi szyję rękoma.

    Przez chwilę miałem skrupuły czy ktoś nie zauważy mojej ręki pod jej spódnicą, ale szybko się zreflektowałem, że miażdżąca większość ludzi wokół jest już dobrze wstawiona a reszta zwyczajnie ma to w dupie. A nawet jeśli to co? Dodatkowo spódnica Magdy była mocno rozkloszowana i nadmiar materiału dość dobrze maskował co się tam działo.

    Moje palce pomalutku przesuwały się wzdłuż uda partnerki i nie chciałem aby piosenka zbyt szybko się skończyła. W końcu dłoń dotarła do jej tyłeczka, a powiedzieć, że ta mała szelma miała zgrabną dupkę to jak nic nie powiedzieć. Przycisnęła się do mnie i wsunęła rękę między nas, wyczuła rosnącą twardość w moich spodniach co wywołało uśmiech na jej twarzy. Delikatnie ścisnąłem jej jędrny młody pośladek, a ona wspięła się na palce. Nie natrafiłem na materiał majtek.

    – Mam na ciebie ochotę – wyszeptała okrywając moje ucho ciepłym oddechem od którego dostałem gęsiej skórki.

    – Tutaj?

    – Tutaj – kiwnęła głową z poważną miną.

    Ująłem jej dłoń, i pociągnąłem za sobą przez parkiet, potem wzdłuż lóż częściowo wypełnionych ludźmi. Każda w mniejszym lub większym stopniu wypełniona była ludźmi, to samo w drugiej sali. Dopiero w trzeciej znaleźliśmy narożną, ustronną lożę, co prawda siedziały przy niej dwie dziewczyny wyraźnie już “zmęczone”, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało. Nie byłem w swoim mieście, więc mogłem sobie pozwolić na więcej. A nawet jakbym był u siebie to i tak pożądanie młodego człowieka napędzane alkoholem odbierało mi rozum.

     

    Wpakowaliśmy się w sam róg a Magda bez zbędnej gry wstępnej usiadła na mnie i zaczęła dobierać mi się do spodni. Pomogłem jej nie mogąc się doczekać jej rozkosznego wnętrza i uwolniony członek wychynął w półmrok. Moja dziewczyna nie namyślając się od razu sięgnęła w dół, wycelowała i usiadła na mnie. Nie w głowie nam było zabezpieczanie się, ot młodzieńcza ułańska fantazja. Poczułem na kutasie ciepło jej wnętrza a na podbrzuszu miękkość jej włosków. Były to w końcu czasy, gdy golenie się całkiem tam na dole nie było jeszcze popularne jak obecnie. Teraz to ona patrzyła na mnie z góry delikatnie poruszając biodrami.

    Ciepło jej cipki doskonale imitowała woda w realu opływająca moje ciało pod prysznicem. Uświadomiłem sobie jak dobrą mimo młodego wieku była kochanką. Wspomnienie trwające w mojej głowie powodowało solidną erekcję. Wróciłem do marzeń.

    Kątem oka widziałem, że panny na siedzeniu obok widzą dokładnie co się dzieje. Spojrzałem bezczelnie w ich stronę, odwróciły spłoszone wzrok, ale zaraz zaczęły zerkać ponownie. Podobało mi się to i posłałem im delikatny uśmiech, ale nie chciałem się skupiać na nich, ujeżdżająca mnie coraz szybciej Magda byłą teraz całym moim światem. Objąłem ją dłońmi w talii, jej biodra zaczęły przesuwać się w przód i tył, pochyliła głowę otaczając moją twarz długimi jeszcze wtedy włosami.

    Po chwili lekko zmieniła pozycję obejmując mnie dłonią za szyję i tak uwieszona lekko odgięła się do tyłu. Jej ruchy wyglądały teraz jakby ujeżdżała konia na rodeo.

    – Skończ kochanie, zrób to proszę – musiała podnieść lekko głos, aby przebić się przez jakiś kawałek Spice Girls.

    Nie wierzyłem w to co się działo, nie musiała wcale prosić, podniecenie seksem na dyskotece dodatkowo wzmocnione wzrokiem przygodnych lasek osiągnęło apogeum. Zdążyłem tylko unieść Magdę w górę, członek plasnął o podbrzusze, podciągnąłem koszulę i gorąca sperma wytrysnęła na brzuch. Nie mogłem sobie pozwolić na skończenie w niej, miałem jeszcze z tyłu głowy odrobinę rozsądku. Patrzyłem Magdzie w oczy ale kątem oka widziałem popłoch u obserwujących dziewczyn. Wolały nie przebywać dłużej w naszym sąsiedztwie i się ulotniły.

    – A ty? – zapytałem.

    – Ja później, zdążę.

    Dopiero teraz do mnie dotarło, jak głupio muszę wyglądać. Siedzi koleś z fiutem na wierzchu i ospermionym brzuchem. Spojrzałem wymownie na Magdę, ta rozejrzała się i sięgnęła po niedobitki serwetek na stole.

    – Musi wystarczyć – wytarła mnie pobieżnie ile się dało, pośpiesznie zsunąłem koszulę i zapiąłem rozporek.

    To było ciekawe doświadczenie, ona zazwyczaj była cicha ale czasem wychodził z niej diabełek. Teraz alkohol i chyba obecność wśród obcych wyzwoliły w niej wyuzdanie.

    – Gdzie ty masz majtki? – spytałem retorycznie.

    – Nie mam – podniosła w górę spódnicę ukazując na moment to co ma pod spodem – a po co?

    – W sumie po nic – odrzekłem szczerze.

    Woda spadająca z góry przyjemnie rozbijała się o moje plecy, byłem jednak daleki od finału, pomyślałem, że kiedyś młody człowiek potrzebował tak niewiele aby dojść. Z drugiej strony ciężko było uprawiać seks powiedzmy godzinę czy dwie – podniecenie brało górę i orgazm przychodził wtedy szybko. Szybki seks, szybkie życie, szybka jazda samochodem. Kiedyś wszystko robiło się szybciej. Teraz wiek pozwala się cieszyć jazdą, jedzeniem, seksem…

    Byłem już w samochodzie odjeżdżającym w środku nocy spod dyskoteki. Rozsiadłem się wygodnie z Magdą z tyłu, Adam zajął miejsce za kierownicą zgodnie z umową. Nie przejmowaliśmy się zbytnio pasami, mimo, że już wtedy przepisy nakazywały. Dziewczyna przytuliła się do mnie niemal leżąc, poprawiłem się tak, aby moja ręka sięgała za jej plecami do tyłeczka i cipki. Wyczułem poskręcane włoski i odszukałem drogę do brzegów jej muszelki. Była jeszcze sucha, ale delikatne ruchy palców poskutkowały dość szybko. Wraz ze wzrostem wilgoci moje palce zagłębiały się coraz śmielej, na piersi czułem coraz cięższy oddech dziewczyny. Jej dłoń delikatnie uciskała moje krocze, każdym ruchem powodując powiększenie się wzwodu. Pomyślałem w tym momencie, że jakby to był PKS to już by mi robiła dobrze ustami.

    W pewnym momencie z zamyślenia wyrwał mnie głos Adama.

    – Czy wy się tam z tyłu zabawiacie?

    W lusterku zobaczyłem majaczące w poświacie licznika oczy kierowcy.

    – Sorry – zabrałem rękę z cipki Magdy a ona się wyprostowała.

    Adam przyhamował i dość ostro skręcił na mijany właśnie parking przy drodze. Zgasił silnik i uchylił drzwi.

    – Nic nie szkodzi, nie przeszkadzajcie sobie, chodź na spacer Anka.

    I Anka posłusznie o nic nie pytając wysiadła z auta.

    Jak już zeszło z nas zaskoczenie zaistniałą sytuacją nie widzieliśmy przeszkód aby kontynuować zabawę. Opuściłem szybę w drzwiach dla lepszego dopływu świeżego powietrza.

    Magda nie namyślając się wiele rozpięła mi spodnie, podniosłem biodra i zsunąłem lekko jeansy i bieliznę. Byłem gotowy, ona też, więc zająłem miejsce dokładnie pośrodku tylnego siedziska a ona usiadła na mnie tyłem, najpierw ocierając się cipką o stojącego kutasa, po czym podniosła go do pionu i dosiadła mnie, nogi rozstawiając jak tylko mogła szeroko aby się zmieścić. Niewygodna pozycja, ale co zrobić.

    Podniosłem jej spódnicę, ręką trzymaną na pośladku pieściłem jej skórę a drugą nadawałem tempo lekko uciskając jej talię. Magda trzymała się mocno przednich foteli co dało jej dodatkową kontrolę, unosiła dupkę wysoko i nabijała się na kutasa mocno pochylona, tak aby nie uderzyć w podsufitkę. Jęczała namiętnie, w ciszy nocy i małej przestrzeni wnętrza samochodu jej głos brzmiał mocno, lubiłem ten jej drżący ton świadczący o tym, że jest jej dobrze. Kolana wrzynały mi się w fotele przede mną, ale nie zwracałem uwagi, skupiłem się na partnerce. Akcja nabierała tempa, gdy usłyszałem ciche stuknięcie i autem lekko zachwiało, niezgodnie z naszym rytmem. Magda zwolniła na chwilę, spojrzałem zza jej pleców. W mroku przed autem udało mi się wypatrzeć zarys Adama, jego postura była nietrudna do odróżnienia. I właśnie na masce posuwał Ankę. Magdzie widać to nie przeszkadzało, bo wróciła do tańca na moim kutasie, jej ruchy stały się gwałtowniejsze, podnosiła się powoli jak dotychczas, ale opadała w dół z mocnym uderzeniem. W końcu została już tam na dole i szaleńczo rzucając biodrami w przód i w tył doszła, zwieńczając orgazm drżeniem nóg i stłumionym piskiem, który jednak nie dał się opanować i ciszę nocy przeszył głośny jęk rozkoszy mojej kochanki.

    – Tylko nie nabrudźcie! – przez otwarte okno dobiegł nas rozbawiony krzyk Adama.

    – Chodź – Magda niezgrabnie ze mnie zeszła, otworzyła drzwi i pociągnęła mnie za sobą.

    Wygramoliłem się na zewnątrz ze sterczącym kutasem. W półmroku dostrzegłem teraz, że Adam posuwa Ankę leżącą na brzuchu na ciepłej masce. Dziewczyna dzielnie to znosiła, Adam swoje waży, samochód bujał się rytmicznie. Nie dane mi było zastanawiać się nad tym co się właśnie wyprawia, bo Magda kucnęła i zaczęła robić mi loda. Rany, zduszone jęki Anki połączone z wilgocią ust Magdy to było zupełnie niespodziewane połączenie. Po chwili dziewczynie kumpla chyba puściły hamulce i zaczęła naprawdę głośno jęczeć, chyba dochodziła. Adam sapał już jak lokomotywa, a Magda dostosowała ruchy głowy do ich tempa. Na efekty nie trzeba było czekać. Kolega ryknął niespodziewanie a ja czując, że też dochodzę ścisnąłem rękę Magdy. Nie lubiła wytrysku do ust, więc zawsze tuż przed dawałem jej jakiś wyraźny znak. Wypuściła mnie z ust i dokończyła ręką odsuwając się z linii strzału.

    Ciepła woda pomału zaczynała drażnić już skórę gdy moim ciałem targnął skurcz orgazmu. W głowie jeszcze chwilę miałem obraz Magdy robiącej mi dobrze ustami, ale po chwili zaczął się zacierać, o dalszej drodze wówczas do domu nawet nie chciało mi się już myśleć. Skończyłem prysznic, zmyłem resztki spermy z kabiny i wróciłem do codziennych zajęć, aczkolwiek nie przestając myśleć o mojej kochance sprzed lat.

    Wieczorem Beata wróciła z pracy. Szybko zauważyła, że coś jest na rzeczy.

    – Coś ty dzisiaj taki wesoły? – zapytała podejrzliwie popijając herbatę.

    – Ja? Czy ja wiem, czy wesoły? Rzekłbym, że niezestresowany, w końcu nie było większych problemów w pracy to i humor lepszy. Ale styrany to jestem, sporo na głowie miałem.

    Nie wiem, czy uwierzyła, ale nie dała po sobie poznać, jeśli było inaczej.

    Dołączyłem do niej kilkanaście minut później pod prysznicem. Czułem jeszcze w sobie pozytywne wibracje wspomnienia Magdy i miałem jeszcze na nią ochotę.

    Początkowy wspólny natrysk szybko przerodził się w pieszczoty. I znów miałem przed oczami zamiast Beaty zupełnie kogoś innego.

    – Chodź do łóżka – zakomenderowałem.

    – A zęby umyć? – zaprotestowała nie do końca przekonana.

    – Zdążysz…

    Tym razem byłem z Magdą na plaży w Międzyzdrojach.

    Ciepłe nocne powietrze delikatnie nas owiewało, mimo, że znaleźliśmy miejsce, które wyglądało na osłonięte.

    Szum fal miło koił zmysły, w oddali majaczyły światła niedawno oddanego do użytku molo.

    Na tak daleki spacer nocą bez światła nalegała Magda, wiedziałem, co było celem i nie miałem absolutnie nic przeciwko.

    Rozłożyłem koc i z plecaka wydobyłem dwa zimne piwa.

    Przez chwilę siedzieliśmy bez słowa, delektując się chłodnym płynem, w mroku widziałem jej jasne włosy poruszane delikatnymi podmuchami wiatru.

    – Dobrze mi z tobą, wiesz? – zagadałem.

    – A co takiego ci się we mnie podoba? – jakby czekała na te pytanie.

    Wówczas nie znałem odpowiedzi jak i nie ogarniałem jeszcze jak bardzo mi z nią dobrze. Dopiero po kilku latach rozłąki okazało się, że mogła być tą jedyną. Niestety los sprawił inaczej, ale to nie o tym historia.

    – Ciężko to ubrać w słowa – próbowałem wybrnąć – masz dobrze w głowie.

    Pociągnąłem łyk piwa.

    – No i jesteś niezła w łóżku.

    Na szczęście wyczuła żart, pochyliła się i pocałowała mnie. Wargi miała zimne od piwa.

    – A co lubisz najbardziej? – wyszeptała wsuwając mi rękę pod koszulkę.

    – Pomyślmy… Rosół z makaronem, placki ziemniaczane…

    – Nie wygłupiaj się, wiesz o co pytam.

    – Lubię się z tobą kochać w każdej pozycji, ale najbardziej od tyłu. Lubię ciepło twoich ust i szorstkość języka.

    – No to dzisiaj tego nie dostaniesz, nie ma tak, że masz co chcesz, dzisiaj będzie po mojemu.

    Mówiąc to podniosła się i zrzuciła koszulkę uwalniając małe, zgrabne piersi. Pchnęła mnie lekko dając znać, że mam się położyć.

    Usiadła okrakiem na moich udach i odciągnęła gumkę moich szortów w dół uwalniając rosnącego już członka.

    W przyciemnionym świetle sypialni Beata pokierowana przeze mnie siedziała dokładnie tak jak niemal dwie dekady temu Magda. Różnica polegała na tym, że byliśmy zupełnie nadzy. Ale od czego jest wyobraźnia?

    Mój sterczący członek właśnie był masowany zgrabną ręką partnerki, nie był to zwyczajowy styl pieszczot między nami.

    – Jesteś jakiś inny… – powiedziała cicho.

    – No coś ty, zmęczony i tyle – skłamałem i pogładziłem ją po udzie.

    Magda miała na sobie luźne spodenki, bez problemu wsunąłem dłonie w ich nogawki. Miała miękkie i ciepłe uda.

    Jej ręka powoli i systematycznie pieściła mojego członka.

    – Chodź do mnie – wyszeptałem.

    Zsunęła się niżej i na błogi moment jej usta zamknęły się na moim członku. Possała go dosłownie chwilę jakby chcąc go jeszcze bardziej postawić, po czym powiodła końcem języka dookoła żołędzi i pocałowała w koniuszek, podniosła się i uważając aby nie obsypać mnie piaskiem zaczęła ściągać szorty.

    – Nie ma tak dobrze, ubieraj się – wydała niemal rozkaz, wykonałem go bez szemrania, na moim kutasie błyskawicznie pojawiła się prezerwatywa.

    Magda sprawdziła trochę po omacku, że jest wszystko OK i znów na mnie usiadła, , podniosła się, skierowała członka do swojej muszelki i opuściła biodra pochłaniając mnie w swoim wnętrzu.

    Piersi Beaty bujały się nad moją twarzą, mogłem sięgnąć je bez wysiłku ustami, w przypadku Magdy nie było to takie proste, ona miała małe, zgrabne młodzieńcze piersi.

    Sutki kochanki sterczały zachęcająco, jeden zniknął w moich ustach a drugi między palcami dłoni. Pieściłem go delikatnie, zupełnie inaczej niż była przyzwyczajona.

    Magda płynnie i nieśpiesznie ujeżdżała mnie na kocyku, sięgnąłem dłońmi do jej piersi, ująłem sutki w palce i jak mi się wydawało delikatnie ścisnąłem.

    – Delikatniej, ej – syknęła ostrzegawczo.

    Spełniłem prośbę i teraz ledwie muskałem jej sutki koniuszkami palców.

    – O tak, delikatnie, o tak – szeptała cicho, ledwie słyszalnie przez szum fal.

    Byłem pewien, że plażą przechodzą nocne marki, ale zupełnie mi to nie przeszkadzało.

    Beata miarowo pracowała biodrami, lubiłem widok jej piersi nad sobą, ale teraz w głowie miałem ciało Magdy, takie jak je zapamiętałem.

    – Odwróć się – poprosiłem.

    – Ale jak? – nie była pewna o co mi chodzi.

    – Kucnij nade mną tyłem do mnie…

    Po chwili Beata kucała nade mną opierając się dłońmi na moich kolanach i nabijając się na mojego kutasa trzymana mocno za tyłek. W tym świetle nie było tego widać, ale ona miała rozkoszne dołeczki między pośladkami a plecami, wyczuwałem je teraz pod kciukami.

    – Poczekaj – szepnęła Magda.

    Zeszła ze mnie, szybko się odwróciła, kucnęła nade mną i nadziała się w tej pozycji na członka. To była jej ulubiona pozycja, jak mówiła miała wówczas wszystkie mięśnie napięte.

    Złapałem ją za tyłeczek pomagając zachować równowagę. W prawie zerowym świetle z odległego molo widziałem połyskującą powierzchnię kondoma.

    – O tak kochanie, nabijaj się na mnie, o tak… – wydyszałem na tyle głośno aby mnie usłyszała i sam zacząłem podnosić biodra.

    – O tak kochanie, nabijaj się na mnie – tyłek Beaty pięknymi krągłościami znikał w moich rękach.

    Choć chciałem przedłużyć tę zabawę, nie wytrzymałem i sam zacząłem dobijać kutasem do jej cipki.

    Chwilę później nie wytrzymała.

    – Kochanie, musimy zmienić pozycję, uda bolą…

    Rozumiałem to doskonale, to już nie te lata, w tej pozycji szybko pojawia się ból w mięśniach. Zmieniliśmy pozycję.

    Magda mocno uderzała w dół głośnym klaśnięciem ciał podkreślając każdy ruch. Pracowała niestrudzenie aż w końcu usłyszałem to co chciałem.

    – Zaraz, zaraz, jeszcze, troszkę, już, zaraz… – szarpnęła się lekko targnięta orgazmem, pochyliła do przodu powodując, że członek wyślizgnął się z jej cipki. Nie czekając położyła się obok i wciągnęła mnie na siebie rozkładając nogi.

    – Nie przerywaj, kochaj mnie.

    – Obejmij mnie – wyszeptałem do leżącej pode mną Beaty.

    Leżała w takiej samej pozycji jak Magda w mojej głowie. Czubek kutasa ledwo muskał ujście jej cipki, tak jak w wyobraźni na plaży, ale znałem jej potrzeby doskonale, wiedziałem, że oczekuje mocniejszych doznań.

    Zacząłem kochać się więc z nią mocno i głęboko, podnosząc jej nogi wysoko do góry aż do momentu gdy jej ciało dało wyraźne znaki, że zbliża się nieuchronny orgazm, wtuliła się we mnie i cicho pojękując szczytowała.

    Opuściła drżące nogi a ja wróciłem umysłem do Międzyzdrojów.

    Magda pachniała wspaniale, niedrogimi, ale delikatnymi perfumami. Oplotła mnie nogami i rękoma delikatnie sygnalizując, czego oczekuje, sterowała intensywnością i prędkością a ja się całkowicie podporządkowałem. W końcu położyła mi dłonie na pośladkach i lekko wbiła mi pazurki w skórę. Wchodziłem w nią delikatnie, nie dochodząc do końca, tak jak lubiła. Czasem członek nie do końca upilnowany wyskoczył z jej mokrej cipki i ocierał się o wargi sromowe i łechtaczkę. Dziś, gdy kocham się bez prezerwatywy całkiem to lubię, wówczas dzięki lateksowi przyjemność dla mnie była średnia, ale Magdzie to wyraźnie nie przeszkadzało.

    – Dawaj, mój rumaku, jak dojdziesz, wejdź do końca – wyszeptała.

    Długo mi nie zeszło, gdy poczułem nadchodzący orgazm wsunąłem się w nią tyle ile się dało, poczułem dno jej pochwy, spięła się lekko, być może zadałem jej trochę bólu, ale już nie zamierzałem się wycofać. Zrobiło mi się błogo…

    Orgazm osiągnięty w tak nieczęsty sposób może nie był za silny, ale dostarczył mi ciekawego uczucia, jakby spokoju.

    Otworzyłem oczy, Beata wpatrywała się we mnie uważnie.

    – Michał, co się dzieje? Byłeś jakiś inny…

    – No coś ty, zmęczony może… – próbowałem wybrnąć. Ale to, że mówi mi po imieniu włączyło alarmowe lampki, rzadko jej się to zdarza.

    Położyłem się obok niej, po chwili bez słowa wstała i poszła pod prysznic. Kilkanaście minut później odświeżeni leżeliśmy przytuleni z powrotem w łóżku.

    Zasnąłem nic sobie po spotkaniu z Magdą nie obiecując, szanse na coś więcej niż pogaduchy były raczej znikome.

    Ciąg dalszy w kolejnym wpisie, całość się nie zmieściła 🙁

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949

  • Czesc szesnasta: Magda czesc II

    Rankiem, gdy Beata jeszcze spała postarałem ubrać się trochę lepiej niż zwykle. Chciałem na Magdzie zrobić wrażenie.

    Praca zupełnie mi nie szła, rozkojarzenie i ciągłe próby ułożenia sobie tematów do rozmowy z Magdą skutecznie rozpraszały moją uwagę.

    Gosia tradycyjnie cieszyła oko, udało mi się jakimś cudem ukryć przed jej przenikliwym umysłem ekscytację spotkaniem z dawną dziewczyną.

    Część obowiązków odłożyłem na poniedziałek, nie chciałem zostawać w pracy ani minuty dłużej niż to konieczne.

    Wychodząc mrugnąłem tylko do Gośki okiem, nie zdążyła zareagować i już mnie nie było. W drodze do hotelu zahaczyłem o aptekę i kwiaciarnię. Miałem nadzieję, że nikt mnie nie zobaczył z kwiatami, to mogłoby być trudne do wytłumaczenia. Ciuchy jakoś bym wytłumaczył spotkaniem z klientem, ale nie bukiet. Wiedziałem, że nie nacieszy się kwiatami bo zaraz wraca do Włoch, ale chciałem jakoś zaakcentować to, że się spotykamy.

     

    Koło godziny szesnastej minąłem nie wnikającego w nic hotelowego recepcjonistę, wsiadłem do windy i wjechałem na trzecie piętro. Jej pokój okazał się być ostatnim, narożnym apartamentem. Z bijącym, nie ukrywam, sercem zastukałem do drzwi. Po chwili usłyszałem za nimi szmer i stanęły przede mną otworem.

    – Hej, wchodź.

    Wszedłem do środka, przywitaliśmy się krótkim uściskiem. Bose stopy kazały jej się wspiąć na palce. Jej pokój okazał się być niewielkim, ale jednak wyposażonym w to co niezbędne studio. Mały salonik z aneksem kuchennym i niewielkim barem, przy którym stały dwa tapicerowane skórą hokery. Dwoje drzwi prowadziło zapewne do części sypialnej i łazienki.

    – No fiu fiu, ładnie pomieszkujesz – skwitowałem wręczając jej bukiet.

    – Nie chciałam się zwalać dalszej rodzinie na głowę. Są śliczne, ale nie trzeba było, za dwa dni wylatuję, co ja z nimi zrobię?

    – Zostawisz, nie widzę problemu, nie pogniewam się.

    Rzadko kupuję kwiaty, nawet nie wpadłem, że może nie mieć zwyczajnie w co ich włożyć. Rozejrzała w poszukiwaniu naczynia, nie znalazła nic odpowiedniego, na szczęście bukiet nie był zbyt duży i udało jej się upchnąć łodygi do szklanki.

    – Siadaj – wskazała miejsce przy barze, wdrapałem się posłusznie na hoker – napijesz się czegoś?

    – A szansa na kawę jest?

    – Jest – wskazała palcem na czajnik elektryczny.

    – Ładnie wyglądasz, nic się nie zmieniłaś.

    Poniekąd była to prawda. Mimo upływu lat czas obszedł się z nią łagodnie, dziewczęce rysy zmieniły się w kobiece, rzekłbym bardziej majestatyczne i wyniosłe? Skróciła włosy, teraz choć krótkie to ciągle były kobiece i nadawały jej twarzy ciekawego kształtu. Jedynie usta i oczy nie zmieniły się ani trochę, poza wspomnianymi już zmarszczkami. Na dzisiejsze spotkanie wybrała luźny strój, obcisłe jeansy i kolorowa bluzka z długim rękawem. Nic specjalnego, widać było, że nie postawiła sobie za cel wyglądać jak najlepiej. Ale i bez tego była atrakcyjną, choć filigranową kobietą.

    Chwilę później opowiadaliśmy sobie nad filiżankami parującej kawy jak potoczyły się nasze życia, żadne z nas nie ukrywało, że jest w związku, tematów było milion na minutę.

    Czas mijał błyskawicznie, początkowe napięcie ustąpiło i rozmawiałem już jak z najlepszą przyjaciółką. Tematy były coraz śmielsze. Ani się obejrzałem a wybiła dziewiętnasta.

    – Słuchaj… – Magda zawiesiła głos i dotknęła palcem wierzchu mojej dłoni kręcąc nim jakby chciała mi wywiercić dziurę – a miałbyś mi za złe jakbym cię pocałowała?

    Nie będę ukrywał – zaskoczyła mnie ta propozycja, przebieg spotkania absolutnie nie wskazywał aby coś takiego miało się wydarzyć.

    – Magda, ty? Zawsze!

    W głowie miałem wczorajsze wspomnienia naszych zbliżeń, potrafiła całować świetnie, więc niespecjalnie się przed tym chciałem bronić. Wyciągnąłem do niej rękę i odgarnąłem niesforny kosmyk jej włosów ze skroni za ucho. Ujęła moją dłoń i przytuliła do niej policzek.

    – Tęskniłam… Kiedyś.

    – A potem już nie?

    – Potem już mniej. Mąż, dzieci, praca, i tak w kółko. Nie było czasu na tęsknoty.

    – Biedactwo…

    Zszedłem z hokera, stanąłem między jej nogami i delikatnie, pomału pocałowałem. Odpowiedziała miękko, jakby lękliwie. Ostrożnie, studiując jej reakcję wsunąłem język między jej wargi, odwzajemniła się tym samym. Drżałem na całym ciele, nie była to pierwsza dziewczyna przecież, z którą się całowałem ale wspomnienie dawnych chwil spędzonych razem i obawa przed zepsuciem tego napinały mi nerwy z maksymalną mocą. Postarałem się rozluźnić, objąłem ją nieśmiało, jakby nie chcąc spłoszyć, jej ciepłe dłonie znalazły się na moich policzkach. Początkowa niepewność ustępowała miejsca żądzy, żadne z nas nie pozostało obojętnym. Magda łapczywie wpiła mi się w usta obejmując mnie mocno za szyję jakby w obawie, że ucieknę. A ja oszołomiony wiedziałem już, że nie ucieknę.

    Oderwała na moment usta od moich, była zaróżowiona na twarzy.

    – Nie planowałam się z tobą spotkać, bałam się.

    – Ale spotkałaś…

    – I to uznałam za znak, żeby cię tu zaprosić.

    Jej głos był miękki jak aksamit, bił teraz od niej dziwny spokój. Oczy przybrały sarniego wyrazu, przymknęła je i znów połączył nas pocałunek. Tym razem przycisnąłem ją mocno do siebie a po chwili moja ręka zbłądziła i wsunęła się pod jej bluzkę. Wyczułem nagą skórę pleców, Magda nie protestowała więc nie było powodu aby na tym poprzestać. Początkowy stres ustąpił i poczułem powiększającą się erekcję. Magdzie też się ewidentnie udzieliło, chwyciła w palce moją koszulę i pomału zaczęła wyciągać ją ze spodni. Byłem już pewien, jak skończy się te spotkanie, jedyne co mnie teraz nurtowało to myśl, czy jest taka jak kiedyś, czy tak długi okres czasu zmienił jej upodobania. Cóż, trzeba się przekonać.

     

    Moja prawa ręka dotykała delikatnie jej twarzy, lewa natomiast niestrudzenie wędrowała w górę centymetr po centymetrze pod jej bluzką. Tam, gdzie spodziewałem się materiału stanika nie napotkałem zupełnie nic, co mnie w sumie nie zaskoczyło, bo w czasach gdy się spotkaliśmy piersi miała niewielkie i nie wymagające stanika. Moja koszula w końcu wydostała się zza paska spodni, teraz guzik po guziku zręczne smukłe palce Magdy ją rozpinały. Gdy ostatni guzik został pokonany odsunęła się ode mnie, rozchyliła mi materiał koszuli i szybkim ruchem unosząc wysoko ręce zrzuciła bluzkę. Nie spodziewałem się takiego widoku, miała tylko nieco większe piersi niż w młodości, ale nadspodziewanie jędrne, jak u młodej dziewczyny. Blizny były ledwie widoczne.

    – Łał, są piękne – wykrztusiłem.

    – Dziękuję.

    – Nie takie je zapamiętałem…

    – Po dwóch ciążach urosły i obwisły, to lekko je poprawiłam.

    – To są implanty?

    – Nie, wariacie, podniesione, usunięty nadmiar skóry i wystarczyło.

    – Rewelacja, stanik ci zbędny… – musnąłem kciukiem koniuszek jej sutka, wydawało mi się, że zareagował lekko się podnosząc.

    – Kochaj się ze mną – wyszeptała niespodziewanie, ucinając rozmowę o piersiach. W jej oczach widziałem smutek i prośbę.

    – Magda, skarbie, co się dzieje?

    – Nic, po prostu w nocy długo nie mogłam zasnąć i tak bardzo chciałam cię poczuć, jak kiedyś.

    – Ja też wczoraj o tobie myślałem – oczywiście to, że miałem dwa orgazmy myśląc o niej pozostawiłem dla siebie.

    – I będę z tobą szczera, moje życie damsko-męskie w zasadzie nie istnieje.

    – A mąż? Przecież masz męża…

    – Nie interesuję go, Majkel, proszę nie ciągnij tego tematu – jej smutkiem można było kroić gęstą atmosferę. Spróbowałem rozładować napięcie.

    – Myślałem, że to dlatego, że się stęskniłaś do mężczyzny swojego życia.

    – Bo się stęskniłam – przytuliła się do mnie trochę zbijając mnie z tropu – kochaj się ze mną.

     

    Bez słowa pocałowałem ją, odsunąłem się nieco i obróciłem hoker tak, aby była do mnie tyłem. Sięgnęła wysoko do mojej głowy a moje ręce znalazły się na obu jej piersiach. Wygięła się w lekki pałąk, eksponując dwa efekty pracy chirurga jeszcze bardziej. Miałem już w rękach piersi po zabiegu, ale z implantami wewnątrz. Jej były naturalne w dotyku a sutki małe, ale twarde jak skała.

    Prawa ręka zjechała w dół wzdłuż jej brzucha aż do guzika spodni. Nieśpiesznie wsunąłem pod niego palce i po sekundzie jej spodnie były rozpięte. Objąłem ją całym ramieniem jakby nie chcąc aby uciekła, dłonią pieściłem jej szyję, gorącym oddechem omiatałem kark, jej krótkie włosy pachniały świeżością. Palce pomalutku, dozując napięcie zsunęły zamek jej spodni w dół, znad jej ramienia dostrzegłem, że lekko rozchyliła nogi. Na razie zabrałem rękę, palce wplotłem w jej włosy i lekkim naciskiem pochyliłem jej głowę. Maleńkie włoski na jej karku w świetle lampy nad barem sterczały pionowo, gęsia skórka pokrywała każdy centymetr jej skóry. Obejmowałem ją mocno ciesząc się dotykiem skóry jej pleców na torsie. Moje ręce szalały po jej ciele jakby próbując sobie wynagrodzić lata rozłąki.

    W końcu moja dłoń zawitała ponownie poniżej jej pępka, Magda obróciła się lekko, wygięła głowę do tyłu aby móc się ze mną całować. Smakując jej język i usta wsunąłem dłoń w szczelinę jej rozpiętych spodni, w której widać było czerń majtek. Wsunąłem pod materiał palce, powoli dłoń zniknęła w całości a palce po gładkiej skórze dotarły do jej gotowej już cipki. Nie wyczułem nawet najdrobniejszego włoska, była zupełnie ich pozbawiona. Wyczułem natomiast żar bijący z jej wnętrza i uświadomiłem sobie, że mimowolnie ocieram się o jej biodro potęgując i tak porządny już wzwód. Kutas prosił się o uwolnienie, Magda jakby czytała mi w myślach, wyciągnęła moją rękę z majtek, obróciła się do mnie przodem i z wprawą rozpięła mi spodnie. Członek wystawał już z bokserek dopraszając się o zajęcie nim, jej palce z niestety krótko obciętymi paznokciami, aczkolwiek ładnie pomalowanymi, zamknęły się na twardym członku. Było mi błogo.

    – Takim go pamiętam – wyszeptała.

    – Hmmm, a twoje… atuty trochę się zmieniły na plus.

    – Co to znaczy?

    – No wiesz, piersi i jesteś wydepilowana.

    – Za to usta mam te same – i nie schodząc z hokera pochyliła się głęboko, pocałowała mojego kutasa i w kolejnej sekundzie nie widząc mojego oporu zamknęła na nim usta.

    Pieściła mnie z wprawą, zupełnie inaczej niż dawniej. Zawsze powtarzam, że kobiety z wiekiem nabierają doświadczenia. Teraz miałem tego potwierdzenie, Magda robiła mi loda z wielkim wyczuciem, przyjmując mnie ile tylko mogła, jakże inaczej niż kiedyś, gdy osiągnięcie dna jej ust nawet nie przyszło mi do głowy. Jednocześnie mocno ściskała jądra, dostarczając dodatkowej podniety. Czułem, że w tej pozycji jest jej niewygodnie, wyswobodziłem się z jej ust zrzucając w międzyczasie koszulę.

    Oparła się dłońmi na siedzisku pod pośladkami i uniosła wymownie biodra. Nie musiała tłumaczyć o co mi chodzi, złapałem jej spodnie w pasie wraz z majtkami i ściągnąłem. Siedziała teraz przede mną zupełnie naga, nie mogłem pozwolić aby była w tej nagości osamotniona i błyskawicznie pozbyłem się reszty ciuchów.

    – Masz prezerwatywę? – spytała ostrożnie.

    – Mam.

    Nie chciałem wdawać się w dyskusję, że nie potrzebuję, bla bla bla, nie czas na to i nie musi wiedzieć. Od wieszaka dzieliły mnie ze dwa metry, wyłuskałem z kurtki kartonik i wyjąłem z niego srebrny prostokącik. Szybki ruch i prezerwatywa znalazła się na moim członku.

    – Przygotowałeś się – no i mnie przyłapała.

    – Nigdy nic nie wiadomo, co życie przyniesie.

    – Chodź do mnie, weź mnie.

    Rozchyliła szeroko nogi obciągając mocno stopy, wizualnie wydłużając nogi i ukazując w pełnej krasie perfekcyjnie wygoloną cipkę z różowym wnętrzem widocznym spomiędzy warg sromowych. Idealnie wypielęgnowana skóra nie miała absolutnie żadnych przebarwień, wrośniętych włosków czy podobnych wizualnych uchybień.

    Podszedłem do niej, jej dłoń zamknęła się na lateksowej powłoce. Objąłem ją czule i pocałowałem krótko.

    – Na pewno? Będziesz miała wyrzuty sumienia.

    – Nie martw się o moje sumienie, daj mi rozkosz i będę szczęśliwa.

    – Spróbuję kochanie – wyrwało mi się.

    – Jak miło – szepnęła i przywarła ustami do moich.

    Przylgnąłem do jej ciała a ona oplotła mnie nogami, zdawało mi się, że jej filigranowe ciało było gorące a cipka o którą ocierał się teraz przez cieniutką warstwę kondoma mój kutas zdawała się płonąć.

    Ugiąłem lekko nogi aby dobrze wycelować i gdy poczułem, że członek znalazł się na właściwym miejscu pchnąłem powoli biodra ku górze. Wszedłem w nią bez żadnego niemal oporu, była gotowa w stu procentach.

    – Och – westchnęła tylko, uwiesiła się ramionami na mojej szyi i spojrzała w dół – cudownie…

    Nie wiem co miała dokładnie na myśli, ale nie wnikałem, było mi po prostu dobrze. Odżyły wspomnienia, znów byłem młodym chłopakiem.

    Nieśpiesznymi ruchami kochałem się z nią patrząc jej w oczy, czasem jedynie zerkając jak członek wślizguje się w tę wypielęgnowaną cipkę raz za razem. Odchyliła się i oparła na niewielkim oparciu hokera, miałem ją teraz przed sobą w całej okazałości, żeby nie delikatne ślady po ingerencji chirurga można by powiedzieć, że ma idealne piersi. Zdjąłem jej nogi ze swoich bioder, oparłem jedną na barze a drugą ująłem w kostce i odwiodłem daleko na bok. W tej pozycji była wyeksponowana zupełnie, ale nie zauważyłem jakiegokolwiek śladu zażenowania. Wolną ręką przesuwałem po jej ciele, ona w kwestii rąk też nie pozostawała bierna, starała się sięgnąć mojego ciała na tyle ile mogła.

    W pewnym momencie nie ukrywam znudziła mnie ta pozycja, pociągnięciem sprawiłem, że znów siedziała wyprostowana, podniosłem ją do góry i posadziłem na zimnym barze. Od razu się położyła, posłusznie rozkładając nogi, nie zwracając na chłód pod ciałem. Miałem teraz jej cipkę przed oczami, naprawdę musiała kosztować ją wiele pracy, żaden włosek nie wystawał ze skóry nawet o milimetr. Bez zbędnych ceregieli bo czas gonił zatopiłem w niej język, smakowała cierpko, dokładnie tak jak to zapamiętałem. Pieściłem jej wnętrze językiem, szybki rzut oka w górę pozwolił stwierdzić, że gładzi się koniuszkami palców po skórze brzucha. Sięgnąłem w górę na ile mogłem i moja dłoń zamknęła się na piersi, miękkiej, naturalnej i jednocześnie jędrnej. Ujęła moją dłoń i zaczęła sterować jej ruchami, siłą ucisku, palcami na sutku, pokazywała jak chce to rozegrać, a ja się temu poddałem. Jej biodra tańczyły pod moimi ustami wg jej reguł i jej zachcianek.

    – Wracaj do mnie – usłyszałem prośbę.

    Odkleiłem się od jej cipki, wylizana błyszczała w świetle lampy wiszącej nad nami. Wyglądała niewinnie, dziewczęco a zarazem dojrzale.

    Pomogłem jej zejść na podłogę, zanim zdążyłem cokolwiek zdziałać wskoczyła na hoker tyłem do mnie, oparła się dłońmi na oparciu i wygięła ciało w pałąk tak, aby jaj cipka wystawała poza krawędź siedziska. Obróciła się lekko patrząc wyczekująco z lekkim uśmiechem na twarzy. Wycelowałem w tak fajnie wyeksponowany skarb i z cichym mlaśnięciem wszedłem do samego końca. Przylgnąłem do jej tyłeczka najmocniej jak mogłem, chwilę tak zostałem, położyłem ręce nad jej pośladkami, podkreślonymi teraz tymi jej dołeczkami. Powoli synchronizując ręce z biodrami zacząłem ją posuwać, dłonie z każdym pchnięciem zmieniały położenie delikatnie muskając jej skórę. Ostatecznie jedna dłoń wróciła na biodro a druga spoczęła na jej ramieniu.

    – O super, właśnie tak, o tak – cicho mruczała Magda – ale się stęskniłam, matko, jak ty to robisz, dobrze, o tak, o tak…

    Oparła się całym ciężarem ciała na skórzanym oparciu, ręce wyciągnęła w tył, położyła je na pośladkach i mocno je rozszerzyła. Ten gest podziałał dodatkową falą podniecenia, jej zgrabne palce rozszerzające pośladki i dupka wypielęgnowana równie ładnie co cipka były niezapomnianym widokiem. Chyba lubiła tę pozycję bo jej oddech wyraźnie przyspieszył a biodra zaczęły pracować każąc martwić się o stabilność siedzenia. Widok był fantastyczny, dzięki takiej pozycji jej pośladki tworzyły dwa bardzo miło krągłe kształty, a jej wypielęgnowany odbyt aż się prosił o penetrację. Wolałem jednak nie ryzykować, próbą ingerencji w jej tyłeczek mogłem popsuć ten cudowny akt, który właśnie miał miejsce, a tego nie chciałem. Przyśpieszyłem pchnięcia dodatkowo lekko dociągając ją do siebie, jakby czytając mi w myślach puściła jeden pośladek, sięgnęła w przód i zaparła się o blat baru. Teraz czułem jej wnętrze dokładnie, mimo kondoma, koniec zbliżał się nieubłaganie, starałem się go opóźnić jak mogłem, ale wiedziałem już, że nie potrwa to długo.

    Magda chyba wyczuła co się zaraz stanie.

    – Jeszcze chwilę, nie przestawaj, jeszcze, jeszcze, jeszcze… – wyjęczała cicho.

    Jej słowa i sposób w jaki to powiedziała, pełen pasji, podniecenia i pożądania miały wręcz przeciwny skutek – zamiast przedłużyć stosunek spowodowały eksplozję. Wytrysnąłem a z mojego gardła wydobył się niekontrolowany jęk.

    – Proszę, jeszcze chwila, nie wychodź, jeszcze chwila, tak rób, jeszcze, proszę, mocniej, jeszcze, o tak, o taaaak – już nie była cicho, jej prośby przeszły w wycie.

    Póki jeszcze mi stał nie zmieniłem tempa ani o jotę, na szczęście doszła chwilę później. Puściła drugi pośladek, zaparła się o siedzisko i dobijała tyłeczkiem do mnie jeszcze przez dosłownie kilka sekund, głośno pojękując po czym opadła z cichym okrzykiem spełnienia a jej ciało się wyluzowało. Miałem wrażenie, że jej cipka mocno pulsuje na moim kutasie. Erekcja zaczęła ustępować, pocałowałem ją w plecy, wyszedłem z niej dyskretnie pozbywając się prezerwatywy z całą jej zawartością. Zawinąłem ją w ręcznik kuchenny, którym ukradkiem wytarłem też kutasa i posłałem do kosza. Magda nie zmieniła pozycji nawet o centymetr, zaszedłem ją od przodu, kucnąłem przy zwieszonej głowie kochanki i spojrzałem jej w oczy.

    – Wszystko dobrze?

    – Dobrze? – popatrzyła na mnie z uśmiechem i dotknęła palcem mojego nosa – Jest bardzo dobrze, tylko daj chwilę bo mi się nogi trzęsą.

    – Masz śliczną cipkę – pocałowałem ją w wyciągnięty palec a ona niespodziewanie wpakowała mi go do ust.

    – Tylko cipkę?

    – Ie ylko, caua eteś ślicna – wyartykułowałem na ile mogłem wyraźnie, palec błądzący w moich ustach dość skutecznie to utrudniał i musiałem uważać aby jej nie ugryźć.

    – Kłamca. Ale tęskniłam do tego kłamcy, wiesz? Szkoda, że nie jesteś sam.

    Nie skomentowałem tego, ja też tęskniłem, kiedyś była przez długi czas tą jedyną, nawet długo po wyjeździe. Położyłem jej dłoń na policzku.

    – Ile masz jeszcze czasu? – spytała.

    Wzruszyłem ramionami bo straciłem poczucie czasu. Zabrała palec i podniosła się siadając prosto. Podniosłem się i spojrzałem na telefon. Było kilka minut po dwudziestej.

    – Mam jeszcze maksymalnie godzinę – powiedziałem przepraszająco.

    – Szkoda, przegadałabym z tobą całą noc.

    – Ja z tobą też, ale życie jest okrutne.

    Jakby chcąc złagodzić okrucieństwa życia pogłaskałem ją po głowie i pocałowałem.

    – Chcę się położyć i przytulić, chodź – zeskoczyła z hokera i pociągnęła mnie za rękę w stronę sypialni.

     

    Nie zamierzała jednak tracić czasu na przytulanie. Ledwie położyliśmy się na miękkiej tkaninie narzuty na łóżko od razu się na mnie wdrapała i przypomniał mi się plażowy epizod. Wpiła się w moje usta, ręką sięgnęła do jeszcze niegotowego członka.

    – Dasz radę jeszcze raz?

    – Dziewczyno, daj mi chwilę i dam, nie mam jeszcze z tym problemu.

    Jakby na potwierdzenie tych słów poczułem delikatny napływ krwi do penisa. Pomagało w tym miarowe uciskanie go wprawnymi palcami, jakimi właśnie obdarzała mnie Magda. Potrafiła się zająć tematem i po chwili znów byłem gotowy. Gdy tylko członek stwardniał w jej dłoni przeszła od uciskania do masażu. Robiła to w sposób w jaki lubię. Większość kobiet masując facetowi kutasa robi to gdy ten jest w pozycji blisko brzucha, jakby bojąc się go odciągnąć i być może uszkodzić. Część kobiet wie jednak, że bardzo przyjemne jest, gdy odciąga członka tak aby tworzył z ciałem kąt dziewięćdziesięciu stopni. Opór jaki stawia wówczas ciało jest dla facetów przyjemny i zwiększa doznania. Przynajmniej u mnie to tak działa. A Magda jakby to dostrzegła, odciągnęła go mocno i zmysłowo pieściła go palcami.

    Gdy wyglądało na to, że kutas większy już nie będzie zeszła niżej i pochłonęła go w ustach, jakby nie patrzeć jeszcze w niewielkich śliskich resztkach spermy.

    – Kiedyś nie lubiłaś smaku… – nie chciałem użyć słowa “sperma”, ale zanim zastanowiłem się nad zamiennikiem zdążyła odpowiedzieć.

    – Teraz już lubię – zaśmiała się – wszystko zależy od diety, a ty się chyba dobrze odżywiasz, z tego co czuję…

    I wróciła do robienia mi laski.

    Nie chciałem pozostać dłużny, chwyciłem jej drobne ciało i zarzuciłem na siebie, teraz miałem przed oczami jej cipkę i odbyt, poprawiła się i kontynuowała obniżając się tak abym bez problemu sięgnął językiem do jej mokrego wnętrza. Smakowała trochę lateksem, tej pozycji też nie do końca lubię, ale nie będę wybrzydzał. Nie dane mi jednak było zbyt długo się z tym zmagać, bo nagle zeskoczyła ze mnie wybiegła z sypialni i wróciła z drugą prezerwatywą wręczając mi ją bez słowa. Ponownie nie miałem zamiaru tłumaczyć, więc posłusznie założyłem kondoma a ona weszła na mnie, objęła kutasa mocno palcami jakby chcąc się upewnić, że jest twardy, skierowała go do góry i kucając nade mną nadziała się mocno.

    – Och, jaki gorący… – spojrzała wyzywająco i zaczęła rytmicznie podnosić się i opadać.

    – Kiedyś lubiłaś tę pozycję.

    – I tak mi zostało, nie gadaj tyle – ucięła bezczelnie.

    Nie pozostało mi nic innego jak nie ciągnąć tematu tym bardziej, że na marudzenie nie miałem już czasu.

    Magda szybko doszła, skakała na kutasie w idealnym rytmie i dotykając znów delikatnie palcami brzucha, widać dawało jej to dodatkową przyjemność.

    Początkowo robiła to tak jak kiedyś, nie nabijając się na kutasa do końca, ale po kilku minutach takiej jazdy opadła na kolana, ścisnęła mnie nimi mocno, odgięła się w tył tak, że aż przestałem widzieć jej twarz i zniknąłem w niej cały. Wyciągnąłem ręce i opuszkami palców delikatnie dotykałem jej brzucha, podobnie jak robiła to sama leżąc na blacie.  Widziałem dynamicznie podskakujące idealnie równe piersi i naprężony brzuch a gdy spojrzałem w dół również mokrego od jej soków kutasa wślizgującego się w nią do końca raz za razem. Nie czułem przez prezerwatywę jej wilgoci, ale widok był jednoznaczny – ciekło z niej i to mocno. Podnieciło mnie to dodatkowo, chwila takiej jazdy i ciałem Magdy rzuciło a z gardła wydobyło się najpierw coś po włosku a potem nieartykułowany głośny jęk. Jeśli ktoś przechodził akurat korytarzem to miał pewnie zagadkę co to było, sąsiedzi za ścianą pewnie też się nad tym zastanawiali. Krótkie spazmy szarpały jej ciałem, po chwili podniosła się i opadła bezwładnie obok mnie na brzuchu. Jej zgrabny tyłeczek wyraźnie górował nad resztą ciała.

    – O Jezu jak dobrze… – wyszeptała – potrzebowałam tego.

    – Co to było to po włosku?

    – Nie wiem – spojrzała na mnie zdziwiona – powiedziałam coś?

    – Coś ci się tam wyrwało. Mam nadzieję, że nie imię jakiegoś innego faceta – zaśmiałem się.

    – Na pewno nie.

    Podniosłem się, przekręciłem i mój kutas mokry od jej soków znalazł się między jej nogami. Bez słów rozsunęła lekko nogi i wypięła ku górze dupkę.

    – Nie, złącz, tak lubię – szepnąłem.

    Nawet nie musiałem używać rąk, wszedłem w nią bez celowania. Jęknęła lekko przygnieciona moim ciężarem.

    Za każdym moim pchnięciem wyciskałem z jej płuc głośne jęknięcie, oparłem się na kolanach i łokciach aby jej nie zgnieść, ale i tak uderzenia moich bioder o jej wypięty tyłeczek powodowały, że wbijałem ją w miękkie posłanie. Uderzałem regularnie, za każdym razem powodując głośne klaśnięcie naszych ciał. Początkowo wisiałem tak nad nią pracując jedynie biodrami, później obniżyłem ciało tak, aby się do niej przytulać ale jednocześnie nie być ciężarem. Zamiast uderzać biodrami zacząłem przesuwać się po niej całym ciałem, z każdym ruchem wciskając kutasa jak tylko głęboko mogłem. Znosiła mocne pchnięcia okraszając każde z nich zduszonym jękiem. Jej ciało przesuwało się pode mną dociskane mocno moimi pchnięciami.

    Wplotłem palce w jej krótkie włosy i delektowałem się ich zapachem, chciałem go zapamiętać na kolejne długie lata. Jęczała pode mną, pomyślałem, że może da radę trzeci raz, ale nie dane mi było tego sprawdzić.

    – Powiedz jak będziesz blisko – rzuciła przez ramię. Podniosłem się znów na rękach i popatrzyłem jak mój kutas znika między jej nogami a z każdym uderzeniem pośladki podnoszą się do góry tworząc fałdkę w miejscu dołeczków. Piękny widok.

    Długo nie musiała czekać na informację, że już blisko, mocne ocieranie się żołędzią o sklepienie jej pochwy połączone z podniecającymi jękami i widokiem jej tyłeczka przyśpieszyły znacznie nadejście orgazmu.

    – Zaraz dojdę, maleńka… – ledwie to wyszeptałem a ona w zasadzie zrzuciła mnie z siebie, wystrzeliła do przodu, błyskawicznie obróciła się i zerwała ze mnie kondoma i wzięła mnie gwałtownie do ust.

    Trochę mnie to wybiło z rytmu i delikatnie oddaliło orgazm, wyprostowałem się i teraz klęczałem przed nią a ona półleżąc robiła mi dobrze ustami. Pomrukiwała przy tym, jakby przyjmowanie mojego członka do ust sprawiało jej przyjemność. A może sprawiało? Obejmowała nasadę kutasa trzema palcami, pozostałe zgrabnie prostując. Położyłem rękę na jej głowie i lekko sterowałem ale tylko tempem, głębokość i sposób w jaki to robiła był doskonały.

    – Uważaj – wyrzuciłem z siebie kilkadziesiąt sekund później, ale się zupełnie tym nie przejęła. Myślałem, że ucieknie przed wytryskiem jak dawniej, ale nie – cały ładunek wylądował w jej ustach a potem jak się mogłem przekonać, w żołądku.

    Orgazm spotęgowany niespodziewanym spustem do ust na chwilę odebrał mi zdolność logicznego myślenia. Magda opadła na łóżko, uprzednio dokładnie i ostentacyjnie wysysając kutasa. Nie przepadam za tym, jest po orgazmie bardzo wrażliwy, ale nie chciałem odbierać jej tej radości.

    – Faktycznie już to lubisz… – wysapałem opadając obok niej na łóżko.

    – Może nie to że aż lubię, ale mi nie przeszkadza, no i faktycznie smakujesz całkiem całkiem.

    – Dzięki – zupełnie nie wiedziałem jak zareagować na taki komplement.

     

    Leżeliśmy obok siebie jeszcze chwilę świadomi, że nawet sto takich dni nie wynagrodziłoby nam tej rozłąki.

    – Muszę już iść – przepraszający ton był słyszalny w moim głosie.

    – Wiem, liczyłam się z tym. Ale mam co chciałam.

    – A co chciałaś? – zaskoczyła mnie takim sformułowaniem.

    – Pobyć z tobą, nieważne jak. Ale nie obiecywałam nic sobie i przeszedłeś moje oczekiwania z nawiązką. Jeszcze wczoraj to był smutny i konieczny pobyt w Polsce, dzisiaj czuję się taka lekka.

    – Ty się w moje oczekiwania wpisałaś idealnie – podniosłem się z łóżka podkreślając tym, że zegar tyka.

    – To znaczy?

    – Wiedziałem, że jesteś taka jak kiedyś i się nie pomyliłem.

    – Gadane to zawsze miałeś, wszystkie tak o tobie mówiły – zaśmiała się i wstała z łóżka.

    – Które wszystkie?

    – Wszystkie, a tylko ja cię miałam dla siebie.

    No to jej faktycznie musiałem przyznać, nie narzekałem na powodzenie.

    – Spotkamy się jutro? Mam jeszcze czas przed wyjazdem – podniosła prezerwatywę z podłogi i schowała w zaciśniętej dłoni.

    – Niemożliwe, wiesz o tym, mówiłem ci.

    – Niby wiem, ale warto było zapytać, mogłeś zmienić zdanie.

    Wyszła do głównego pomieszczenia a ja w ślad za nią. Rzut oka na telefon uświadomił, że balansuję już na granicy. Podniosłem ciuchy z podłogi i szybko zacząłem się ubierać. Nie wyglądało na to aby Magda chciała podążyć tą samą drogą. Podeszła do szafki przy drzwiach, sięgnęła do torebki i podała mi wizytówkę. Dane kontaktowe i coś niezrozumiałego po włosku.

    – Jakbyś zmienił zdanie – zadzwoń.

    – Jasne – schowałem wizytówkę do kieszeni, choć wiedziałem, że zmienić nie mogę.

    – Może jeszcze kiedyś przyjadę?

    Zostawiłem tę uwagę bez komentarza.

     

    Dwadzieścia minut później odbierałem z knajpy po drodze do domu pojemniki z chińszczyzną. W śmietniku przy wejściu poza paragonem znalazło się pudełko z ostatnią prezerwatywą i wizytówka. Chwilę przedtem czekając na wydanie posiłku obracałem ją w dłoniach bijąc się z myślami, ale jednak rozsądek zwyciężył. Zapamiętałem jedynie nazwę firmy i miejscowość, w razie czego będę mógł ją znaleźć. Kto wie jak się życie potoczy.

    W domu ledwo zdążyłem zmyć z siebie zapach Magdy rozległ się trzask drzwi, Bea wróciła do domu.

     

    Godzinę później znów miałem przed oczami blond kochankę. Zasnąłem ze wzwodem fantazjując o perfekcyjnie zadbanej cipce.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798

    Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803

    Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828

    Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838

    Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841

    Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880

    Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881

    Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948

    Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949