Do domu wracaliśmy w milczeniu. Tym razem mój wzrok był skierowany na wprost. Żałowałem, że powiedziałem to wszystko. Jak tylko weszliśmy do domu, pobiegłem do pokoju się pakować. Po kilku minutach zszedłem na dół, z torbą. Ciocia rozmawiała przez telefon, z wujkiem, tyle się zorientowałem. Okazało się, że wujek musiał nagle wyjechać. W jednej z jego firm był wypadek. Miał wrócić za kilka dni. Piotrek pojechał z nim. W końcu miał przejąć firmę za jakiś czas. Miło skończyli rozmowę, wiec się pogodzili. Ciocia odwróciła się do mnie. – A co to ma być? Zapytała patrząc na torbę. – Chyba czas, na mnie ciociu. – Mowy nie ma! Musimy dokończyć ten temat. Zresztą, zostaniesz jeszcze kilka dni rozmawiałam z twoją mamą. Przyjadą po ciebie we środę. – Jest mi tak niezręcznie tu przebywać. Powiedziałem ze skruchą. – w niczym nie zawiniłeś, to że widziałeś mnie w takiej sytuacji to przypadek. Jesteś już Prawie dorosły i pewne sprawy możesz zrozumieć. Tylko muszę wiedzieć. Czy mogę ci w stu procentach zaufać. Powiedziała to z bardzo poważną miną. – Ciociu, oczywiście, że możesz mi zaufać. Wszystko co będzie tu powiedziane, zostanie między nami. Ja też potrzebuje się zwierzyć. Ciocia popatrzyła na mnie z litością. – z czego chciałbyś się zwierzyć, masz jakieś problemy? Zapytała. Chociaż wiesz co, zrobię po drinku, i pogadamy. Tak, wiem nie masz 18 lat ale zrobimy wyjątek. – Dziękuje ciociu. Usiedliśmy w salonie ciocia w głębokim fotelu ja naprzeciw na sofie. Znowu mam widok na jej piękne nogi. – A więc przyłapałeś mnie w intymnej, delikatnie mówiąc sytuacji. Zaczęła mówić, zaskakując mnie. – Jak ci wiadomo wujek jest wiele starszy ode mnie. Dużo pracuje, dobrze zarabia, i ma mało czasu dla mnie. Głównie mam na myśli łóżko. Brakuje mi spontaniczności w seksie, kiedyś potrafił mnie zaskakiwać w kuchni, aucie, nawet sklepowe przymierzalnie były. Teraz jest bardzo źle z tymi sprawami tak od 2-3 lat. A krew nie woda dlatego, czasem po prostu muszę skoczyć w bok. Skończyła patrząc na mnie i czekając na moją odpowiedź. – ja to wiem, ciociu. Powiedziałem krótko. – skąd to wiesz? Ja się nikomu nie chwale a ty jesteś pierwszy któremu o tym mówię. Wziąłem głęboki oddech. – Wszyscy o tym mówią, wszystkie ciotki ci obrabiają tyłek. Ciocia zastanowiła się chwile. – tak a co te prukwy cnotliwe mówią? – nie raz ciociu słyszałem nawet moja matka, gada o tobie z innymi. A to, że się prowokacyjnie ubierasz, a to, że na każdej imprezie jest w koło ciebie pełno chłopów. I że wujek ma rogi jak stad na księżyc. Skończyłem mówiąc jednym tchem. Ciocia wstała, dość energiczne. – chcesz drinka jeszcze? – nnnn nie….. – zrobię ci daj. Podeszła do barku, nalała pół szklanki wódki i walnęła to jednym łykiem. Nalała kolejne pół, dla mnie również , dolała soku i znowu siedzieliśmy naprzeciw siebie. – a to suki. Powiedziała to i milczała dłuższą chwile. Z tej ciszy wyrwał nas dzwonek do bramy. Podeszliśmy do okna, a tam stało auto z firmy wujka a przy bramie facet ubrany na roboczo, ale kombinezon był czysty. Ciocia otworzyła okno. – a pan do kogo? Męża nie ma! – tak, tak ja wiem. Przysłał mnie po dwie rzeczy. Podobno są w garażu. – zaraz do pana idę. Krzyknęła. – zaczekaj na mnie Jacku. Powiedziała i poszła. Przez okno widziałem jak poszli do garażu, ciocia przodem, a facet z tyłu, szedł i gapił się na ciocie w mini spódniczce. Zauważyłem, że poprawił spodnie w kroku. Stanął mu, pomyślałem i zauważyłem, ze mi też. Jakaś siła pchnęła mnie żeby iść tam też, oni weszli od podwórza a ja od domu wąskim ciemnym korytarzykiem, który łączył mieszkanie z garażem. Drzwi były otwarte do połowy. Słyszałem jak rozmawiali, co mieli szukać. – o proszę to jest ta większa walizka z narzędziami, ale ta druga pojęcia nie mam gdzie może być. Powiedziała ciocia. – szef mówił coś o regale przy drzwiach na górze ma leżeć. Ciocia rozłożyła drabinkę, weszła na nią z niespodziewaną gracją. Kiedy się wyciągała żeby zajrzeć wyżej podgięła nogę w kolanie. Facet znowu poprawił spodnie w kroku. A ciocia wpięła się na palce wypinając przy tym swoją zgrabną dupcie. – proszę uważać bo, spadnie pani. Ciocia spojrzała przez ramie. – to niech mnie pan trzyma. Powiedziała to jeszcze bardziej wypięta. Nie musiała drugi raz powtarzać. Facet podszedł bliżej, położył ręce na udach, przesunął w górę, i uciskał pośladki. – aj, co pan robi? Proszę przestać. Mówiła ciocia i próbowała się wykręcić , co powodowało, jeszcze większe podniecenie. Podszedł bliżej i wbił swoją twarz między pośladki cioci. – aaach. Jęknęła i odchylił głowę do tyłu. On odchylił pasek stringów i lizał cioci pisie i odbycik. Ciotka zatraciła się w rozkoszy i wyszeptała z trudem. – rżnij mnie teraz mocno. Po tych słowach zgrabnie zdjął ją z drabinki. Ciocia wypięła się i gotowa czekała aż jej wsadzi. – Aaaaaaaaajjj kuuurwa ja-ki wie-lki. Sylabizowała cioteczka w rytm pchnięć tego pana. – tak, tak, tak mocniej szy-bciej. Taaaa ychy ychy ooooo ja pie-rdo-le nie , nie wy- trzy- mam dluuugo. Facet ją jebal jak kotkę z taką prędkością że ciotka zapomniała o bożym świecie. Zalany potem, zdyszany, zapytał. – gdzieee mmmmam skończyć? – zalej mi pizde! Zalej mi tą dziurę !! Ciotka wykrzyczała to spazmatyczne . Po chwili faceta wygięło w luk, docisną ciotunię do siebie i wpompował cały ładunek w ciotuni pizdeczkę. – Haaaaaa aaaaaaa je je jezu hmmm yhmmm. Dyszała oparta o stół facet jeszcze z niej nie wyszedł. W końcu wyjął załapał za włosy ciotkę i wsadził je w usta jeszcze sterczącą pałę. Ciotunia ssała z zapałem w końcu zassała mocno i wyciągnęła kutasa z ust dość energiczne. Facet aż syknął. Wstała, zaczęli się namiętnie całować, cioci uwiesiła się na nim, pogięła nogę w kolanie, pieściła go we włosach, potem przylgnęła do jego torsu i czule powiedziała. – nie źle ruchasz, mały. Dawno mi nikt tak nie dogodził. – to twoja zasługa. Powiedział. – moja? – tak, tak mnie podjarałaś że sam zapomniałem kim jesteś. – a kim jestem, zapytała ciocia całując jego tors. – żoną szefa. Czy jeszcze …. – co? Czy jeszcze? Zapytała. – czy spotkamy się jeszcze? Było cudownie. Ciocia wyprostowała się odeszła krok dalej. – jak będę potrzebowała rżnięcia to, znajdę cię. Chciało mi się ruchać, wiec cię wykorzystałam. – ale, ja. Zaczął coś mówić. – nie przerywaj mi chłopcze. Ostro zareagowała ciocia. – chciałam dać dupy, to dałam, jak już mówiłam będę chciała znowu to cię znajdę. Ty mnie nie szukaj i nie kombinuj bo źle się skończy to dla ciebie. – zrobię co zechcesz byle mieć ciebie drugi raz. Powiedział przygaszony. – jeśli dojdzie do mnie, że rozpowiadają plotki o tym co zaszło, stracisz prace. Pomyśl kto ci uwierzy, że ruchałeś żonę szefa? – ja nikomu nic nie powiem, ale skiń tylko palcem a będę twój. Podszedł do niej przyciągnął do siebie, chciał pocałować. Ale ciocia wybiła mu to z głowy. – bierz te walizki i spadaj. Podniosła majtki z podłogi. Wytarła spermę spływającą po udzie. I ruszyła do domu. Ja byłem szybszy. Mimo, że waliłem patrząc na to. Nie czułem osłabienia, czułem pragnienie. Pragnąłem ciotki tak jak ten facet. Wpadłem do salonu, i siedziałem jak gdyby nigdy nic. Ciocia wróciła po chwili była w łazience. Postanowiliśmy wrócić do naszej rozmowy. Ale za nim to się stało, usłyszałem pytanie. – widziałeś? – tak ciociu, wszystko, widziałem. – hmmm a co robiłeś? Waliłeś tak? – kilka razy, to było podniecające. Bardzo podniecające, zwłaszcza twoja twarz ciociu w trakcie stosunku. -Dobrze mały wróćmy to plotek o mnie. Coś jeszcze słyszałeś? – wiele razy słyszałem jak mój ojciec ze swoim bratem na jednej takiej imprezie, mówili że nie zeszli by z ciebie przez tydzień. – ha ha ha ha mmhaaa jakie ogiery. No nie mogę. Długo rozmawialiśmy. Popijając co chwile drinki. Ciocia miała już nie źle w czubie. Ja też ale ona zdecydowanie bardziej. Zapadła chwila milczenia. Siedziałem w wpatrzony w jej nogi, które przekładała co chwile, z jednej na drugą. Czasem nawet dostrzegałem jej koronkowe majteczki. – Nooo chyba czas się po-ło-żyć. Powiedziała ciocia ziewając, i ruszyła do łazienki. Po chwili wyszła w swojej kusej koszulce która ledwo zakrywała pośladki. Obserwowałem ją jak szła. Opadła na łóżko. Jej koszulka podfrunęła wyżej i całe pośladki cioteczki miałem przed oczami. Po między był czerwony pasek stringów. Stanął mi, miałem kłąb w głowie. Myślałem najpierw, pijana jest wsadzę jej. Albo jej wyliże. Wtedy zauważyłem, że jedna stopa cioci zwisa lekko z łóżka. Niemal położyłem się na podłodze, tuż przed ustami miałem cioci paluszki wymalowane na ciemnoczerwony kolor. Czułem zapach jej boskiej stopy, to był najpiękniejszy zapach jaki do tej pory czułem. Koniuszkiem języka muskałem każdy paluszek z osobna. Całowałem i delikatnie brałem do ust. Ciocia anie drgnęła. Spała mocno. Zabawiałem się w ten sposób bardzo długo. Waliłem sobie przy tym. Nie za szybko, chciałem jak najdłużej czuć podniecenie. W jednej chwili ciocia się przekręciła i w ten sposób jej pośladki znalazły się z brzegu łóżka. Nie całkiem ale wystarczająco blisko. Chciałem, musiałem je, chociaż musnąć wargami może językiem. Robiłem to, dotykałem ustami i językiem boskich pośladków cioteczki. Zlałem się obficie, we własne majtki. Żeby nie było śladów. Po cichutku poszedłem do swojego łóżka. Ale nie opuszczała mnie myśl, co by było gdybym próbował ciocie zerżnąć. Cały czas w głowie miałem tylko jedno. Idź sprobuj, no idź i zrób to. Jednak postanowiłem rozegrać to inaczej. CDN
Category: Uncategorized
-
Oczami rajstop
Hejcia! Tutaj ja, K0oma i wracam do was z kolejnym opowiadaniem. Nie ukrywam pomysł, rdzeń jest inspiracją ale reszta jak zwykle moja :D. Co do reszty… Nie jest to opowiadanie ociekające sexem. W moim stylu, jest dużo opisówki itp. Dlatego czytelniku przygotuj się na historie o bardzo mocnym nacechowaniu fetyszem rajstop a nie tyle pustym sexem.
Miłego czytania
K0oma* * *
– Naprawdę tobie tak powiedział?
– i i i dodał, że jestem… nudna, nie mam żadnego hobby – dodała szlochając
– To świnia! Nie martw się Aniu, to tylko oznaka, że nie jest złamasem i nie nadaje się do związku.
Dziewczyna lekko się uśmiechnęła automatycznie poprawiając nastrój podczas babskiego wieczoru. Był on dosyć spontaniczny, spowodowany nieprzyjemną sytuacją z Tomkiem, chłopakiem, który bardzo spodobał się Ani jednak bardzo chamsko odrzucił jej otwartość. Kamila po dowiedzeniu się o całej sytuacji od razu wprosiła się do domu zapłakanej dziewczyny. Była ona stałym bywalcem, dlatego rodzicom czy starszej siostrze Anny nie przeszkadzała jej obecność.
– Musisz się jakoś zemścić! Ukradniemy mu buty podczas wfu albo wrzucimy bezdomnego kota do plecaka.
– Niee – powiedziała zamyślona półgłosem – wiem co zrobimy.
– Woo! I to mi się podoba, żądza zemsty. Opowiadaj
– Yyy… ale.. nie będziesz się śmiać?
– Co ty! Przecież jesteśmy przyjaciółkami! – otworzyła szerzej oczy uśmiechając się szczerze.
– Boo.. widzisz. jak są te wszystkie bajki o wróżkach i tak dalej. Powiedzmy, że one nie są wyssane z palca.
– No i co?
– W każdej legendzie jest ziarno prawdy.
– No dobra ale powiedz – wtrącała się podekscytowana Kamila
– Moja babcia znała kilka zaklęć i mam dostęp do różdżki.
Dziewczyna zmarszczyła brwi z niedowierzaniem.
– Ohh wiedziałam, że mi nie uwierzysz. – podkreśliła zrezygnowana.
– Nie no… ale wiesz. Za dużo Pottera czytasz.
– Spadaj!
– No co? Jestem twoją przyjaciółką, ale ciężko mi w takie coś uwierzyć.
– Ale… ja się na tym do końca nie znam.
– Pokaż
– Ehh no dobra.
Anna wstała i wysunęła ostatnią szufladę, w której znajdowały się rajstopy, majtki i inne bieliźniane akcesoria. Szperając w nich chwilę wyciągnęła sztywne kartonowe pudełko i usiadła na łóżku. Kamila z zaciekawieniem dołączyła przyglądając się w półmroku ruchom swojej przyjaciółki. W po odsunięciu pokrywki ukazały się małe, wielkości pół dłoni stare, wyblakłe karteczki. Zainteresowana dziewczyna wzięła kilka luźnych przybliżając się do źródła światła, którym była lampa na stoliku nocnym.
– To są zaklęcia. Wiele z nich jest pozacieranych i nie do odczytania dlatego babcia zabroniła mi zgadywać słów, bo może się to dla nas źle skończyć.
– Faktycznie, niektóre ledwo widoczne. To pismo, takie po wywijane.
Po usunięciu karteczek Ania delikatnie powoli wyjęła różdżkę. Wbrew pozorom nie była drewniana, lecz metalowa. Wielkością nie odbiegała od długopisu, jej lśniący metalicznym połyskiem rdzeń był grawerowany oraz otoczony jakimiś odstającymi zdobieniami, przez które nie można było jej wygodnie złapać. U rękojeści widniał żółty kamień w kształcie rąbu, który po chwyceniu różdżki lekko się zaświecił.
– No… dalej… poczaruj coś – szepnęła podekscytowana Kamila.
– Yyy… no nie wiem. Dobra czekaj. – zaczęła szybko przeglądać kartki w świadomym celu – mam.
Trzymając sztywno metalową pałkę wydukała słowa z kartki
– Opium amaro!
– No i? – zapytała pretensjonalnym tonem dziewczyna – gdzie czary. Czekaj czekaj. Czujesz? – Ania lekko się uśmiechnęła, gdy jej przyjaciółka zaczęła się rozglądać w storę okna. – Ktoś o tej porze kosi trawę?
– To nie ta…
– No nie czujesz? Stara no jak bym na kosiarce siedziała. – przerwała jej.
– To zaklęcie sprawia, że w otoczeniu czujesz swój ulubiony zapach. Świetnie to działa, jak wycelujesz w ubrania, bo każdemu się spodoba… noo chyba że ktoś lubi zapach paliwa to śmierdzisz dla niego stacją benzynową.
– Wooo! To na prawdę działa! – pociągnęła nosem dla pewności – prawdziwe czary!
– No… ale babcia ostrzegała by lepiej nie używać w cale. To niebezpieczne.
– Masz idealny moment na zemstę i nie chcesz go wykorzystać?
– Czy ja wiem…
– Ale ja wiem! Dawaj te kartki i szukajmy czegoś użytecznego.
Pod naporem Kamili zaczęły przeglądać zaklęcia na podstawie których miały stworzyć plan. Problem polegał na tym, że każda z nich miała różne podejścia.
– Wyczarowanie mu wąsów?
– Łee.. słabe. Zamiana w żabę?
– Oszalałaś!
– No co? – oburzyła się – chce tylko pomóc. To to może to “Animus maxim – powiększa zwierzę.” Wyczarujemy jakiegoś dużego szczura i wpuścimy do toalety jak tam będzie.
– I skąd ty weźmiesz szczura w szkole – upadła na łóżko – nic z tego nie będzie. Ja chcę tylko żeby poczuł wstyd taki jak ja.
– To może to: “Secundus spiritus”
– Taa.. upijmy go
– Nie nie, czekaj. Jest to zaklęcie, które powoduje zamianę duszy.
– Hym? – zaciekawiła się.
– Noo tak, zamienicie się duszami. Ty w jego ciele zrobisz mu totalnego przypału a on w twoim… ymm… zwiążemy go na te parę godzin. Będziesz miała totalną kontrolę nad tym co robisz więc moralniak Cię nie zje.
– No powiedzmy, że jestem za ale czy damy radę go związać?
– Będzie w szoku, ja poczekam na dole w kuchni, a gdy przyjdzie rzucę się na twoje ciało.
– Czekaj ty chcesz to teraz zrobić?
– No tak, a kiedy.
– Sama nie wiem… może poczekajmy.
– Co ty gadasz. Jutro żądza zemsty ostygnie i ujdzie mu to na sucho. Trzeba go jakoś zwabić… tylko jak.
– Umm no powiedzmy, że jest możliwość. – zaciekawiła Kamilę – Przypadkiem zabrałam jego podręcznik z ławki zamiast swojego i mam teraz dwa.
– Stara! Widzisz wszystko mówi, że masz to zrobić. Dawaj rób zdjęcie i mu wysyłaj.
Plan dziewczyn wszedł w życie. Ania uważnie przeczytała karteczkę, w której było napisane, że należy wypowiedzieć słowa zaklęcia a następnie dotknąć różdżką dwie rzeczy które mają zamienić się duszą. Niewielki czas później do drzwi zapukał spodziewany gość. Pomimo przygarbienia był wysoki, na głowie lekko kręcona czupryna oraz twarz widocznie zmęczona po całym dniu. Na zewnątrz było już ciemno od paru godzin, dlatego miał na sobie bluzę z kapturem oraz kieszenią w stylu kangura.
– Yyy… cześć ja po książkę – oznajmił w progu.
– Yyy… tak tak wejdź. – odpowiedziała spanikowana. – Chodź za mną do pokoju. – poprowadziła go po schodach piętro wyżej.
Po wejściu do pomieszczenia atmosfera była sztywna i jej dziwność potęgowało zachowanie dziewczyny, która dygotała ze stresu.
– Wszystko ok?
– Tak tak… książka! Tak książka! Gdzie ona? – zaczęła nieudacznie odgrywać swoją rolę – Chyba została przy drzwiach, bo chciałam ją tobie oddać, przy drzwiach a no. pójdę po nią.
Spanikowana jąkająca się dziewczyna omal się nie zabijając zbiegła do Kamili, w kuchni która czekała z różdżką.
– Pamiętasz zaklęcie?
– Tak
– Uspokój się, rachu ciachu i zemsta się spełni.
W tym czasie Tomek został sam. Automatycznie włączył się u niego fetysz do kobiecych ubrań. Już nie raz będąc u jakiejś dziewczyny czy kobiety zabierał ze sobą jakąś “pamiątkę” która potęgowała jego samotne doznania. Wiedział, że czasu ma mało, dlatego z doświadczenia spojrzał na szuflady z których ostania była otwarta. Liczne rajstopy, majtki i skarpetki jak na zaproszenie wylewały się wręcz od ilości. Przykucnął i zaczął szukać czegoś sexownego jednak szybkie kroki powracającej Ani sprawiły, że capnął pierwszą rzecz jaką miał pod ręką. Wchodząca do pokoju dziewczyna wymamrotała pod nosem zaklęcie i chowając w spoconej ręce różdżkę spojrzała na chłopaka. Plan był prosty, podczas podawania mu książki chciała dotknąć go a następnie szybko siebie końcówką. Nagle drzwi wejściowe do domu otworzyły się z impetem.
– Czy ktoś pomoże nieść zakupy do jasnej cholery?! – rozległ się głos mężczyzny po całym domu.
Po korytarzu szybkim tempem mignęła starsza siostra Ani na pomoc rodzicom. Sama dziewczyna zestresowana sytuacją z chłopakiem oraz uniesieniem ojca spanikowała. Odłożyła pod lampę na stolik nocny książkę wraz z różdżką.
– Wybacz muszę pomóc tacie, zaraz przyjdę
W ten bezmyślny sposób, pod wpływem strachu i dużych emocji wręcz uciekła ze swojego pokoju by wnieść produkty z samochodu do domu. W między czasie dobrze oświetlona metalowa pałka rozjaśniła się przykuwając uwagę chłopaka. Nie mógł sobie odmówić i delikatnie ją podniósł w celu objerzenia. Na swoje nieszczęście nie wiedział, że jest w trakcie aktywnego zaklęcia. Nagły wiatr przez otwarte drzwi wejściowe wleciał do domu uderzając we wszystkie drzwi oraz okna. To w pokoju Ani jako miejsce magicznego wydarzenia nie wytrzymało i się otworzyło. W pomieszczeniu rozbłysło światło, które po sekundzie zniknęło razem z chłopakiem.
Zbiegającą po schodach zatrzymała Kamila.
– Stój!
– Co ty oszalałaś? To ja!
– To co ty tutaj robisz?
– Tata mnie wołał
– Cholera no, już Sylwia im pomogła. Dawaj idziemy to zrobić – zaczęła wpychać przyjaciółkę po schodach.
Obie wparowały odważnie do pokoju jednak tak jak szybko weszły tak szybko stanęły w miejscu. W środku nie było żywej duszy. Ania ruszyła do otwartego okna by je zamknąć a Kamila zmarszczyła brwi rozglądając się.
– Musiał uciec przez okno.
– Cholera, książki ze sobą nie zabrał. Pewnie się wystraszył… właśnie. Miałaś schowaną różdżkę? Gdzie ona jest?
– No tak, chowałam za plecami i chciałam w ostatniej chwili go zaczarować. Oo tutaj leży – niższa dziewczyna podniosła metalową pałkę. – Chyba obejdę się zemstą.
– Na to wychodzi. Chodź pomożemy rozpakować zakupy.
Nie wiedziały jednak, że Tomek był z nimi cały czas. Powoli z wracającą świadomością poczuł… nic. Tak lekko, bez żadnej presji porównywalnie do swobodnego nurkowania na basenie. Coś jednak zaczęło mu nie grać, ponieważ pomimo leżenia, na ziemi które rozważał to wszystko wydawało się większe niż na co dzień zwłaszcza dla wysokiej osoby którą był. Stwierdzenie był nie jest tutaj przypadkowe, ponieważ jego słabość do kobiecych ubrań oraz lśniących rzeczy zgubiła go jak nigdy przedtem. Zachowując świadomość oraz zmysł wzroku stał się parą rajstop które chwilę wcześniej znajdowały się w kieszeni jego bluzy. Leżał bezwładnie niezauważony w ciemnym pokoju przez dziewczyny i nie mógł się ruszyć ani nic powiedzieć.
Piętro niżej cała rodzina wraz z Kamilą zajmowała się kupionymi produktami.
– Kupiłaś mi mamo rajstopy? – zapytała Sylwia
– No masz Ci los! Zapomniałam. – klepnęła się w głowę matka.
– Ughhh, prosiłam przecież!
– No dobra, weź jakieś moje. I jak rzadko noszę, moja strata. – rozwiązała szykującą się awanturę Ania.
Do pokoju dziewczyny zapalając duże światło weszła młoda kobieta. Nieco wyższa od swojej siostry Sylwia. Miała ciemne oczy oraz proste, głęboko czarne włosy które długością zakrywały kark dochodząc do łopatek. Z postury szczupła co zauważył Tomek, gdy stanęła nad nim. Rozejrzała się po pokoju i kucnęła nad szufladą. Jej pośladki zawisnęły nad Tomkiem podczas gdy ta uporczliwie szukała idealnej pary. Będąc już prawie zrezygnowaną kątem oka ujrzała leżącą parę która okazała się tym czego szukała. Toffie czy karmel na pewno nie był to brązowy jednakowo ciemniejszy niż jej naturalna skóra. Cel był jeden, ma być widać, że ma coś na nogach, ale bez przesady. Chłopak w swoim mniemaniu zaczął krzyczeć jednak nie różnił się niczym od najzwyklejszej pary, z którą spotyka się na co dzień większość kobiet. Podniosła go z ziemi i wróciła do swojego pokoju. Już po samym wystroju było widać, że jest ona starsza od swojej siostry. Standardowe meble, stonowane kolory czy wszechobecny porządek. Po wejściu odłożyła go bezwładnie na poskładane ubrania, które przygotowała sobie na następny dzień sama siadając przy biurku do zajęcia, od którego została oderwana parę minut temu. Tomek rozglądał się, starał ruszyć czy dać jakiś znak, że jest ofiarą czegoś czego sam nie jest w stanie zrozumieć. Nawet gdyby jego starania pozwoliły by przesunąć chociaż o centymetr to nikt nie zwrócił by uwagi uznając, że to jakieś przewidzenie czy wytwór wyobraźni. Maksymalnie po godzinie kobieta wstała od biurka szybki ruchem zdejmując koszulkę. Oczom chłopaka ukazały się podskakujące jędrne piersi, których widok na parę chwil odciągnął go od rozpaczania. Przyjemny moment jednak został ukrócony założeniem innej, prawdopodobnie piżamy, ponieważ minutę potem zgasły wszystkie światła a dziewczyna zniknęła pod kołdrą.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
K0oma -
Oczami rajstop 2
Zamieniony w część kobiecej garderoby nie spał. Można to nazwać odpoczynkiem psychicznym, ponieważ w ostatnie parę godzin wytrzymał więcej stresu niż całe ówczesne życie. Jego czuwanie przerwało światło, które zapaliła wcześnie wstająca kobieta. Z grymasem na twarzy i rozgarniętymi czarnymi włosami podeszła do biurka, gdzie ładował się telefon. Za oknem szarówka tylko potwierdzała, że był wczesny poranek. Sylwia okryła się błękitnawym, porozciąganym już szlafrokiem i wyszła rozpoczynając dzień. Jak to miała w zwyczaju długo siedziała pod prysznicem wydając się jak by w trakcie natrysku ucinała drzemkę. Ciągle ospała zeszła na parter, gdzie w towarzystwie również wcześnie wstających rodziców zaczęła robić sobie śniadanie.
– Sysiu – zwróciła się do córki zdrobniale matka – Jesteś dziś zajęta po południu?
– A jaki dziś dzień? – zapytała na głos sama siebie – Środa. Pewnie, a co jest?
– No mamy już początek listopada, przydało by się jakieś buty zimowe kupić.
– W sumie racja, nie wiadomo czy jutro tata nie będzie musiał odśnieżać – uszczypliwie zachichotała.
– No ta, jak tego białego gówna napada to potem człowiek wyjechać nie może.
– To po co masz taki niski samochód? – zapytała retorycznie wychodząc z kuchni.
– Bo mnie stać! – odpowiedział lekko zirytowanie.
Lekko rozbawiona wróciła do siebie do pokoju przełykając ostatnie kawałki śniadania. Bezpardonowo rozwiązała szlafrok i przewiesiła go przez oparcie krzesła. Tym razem w pełnej okazałości chłopak zobaczył 26latkę. Kontury ciała płynnie przechodziły z szerszych bioder na węższą talię. Lekko zarysowany brzuch oznaczał dobrą dietę niż jakieś ćwiczenia. Piersi po raz kolejny swoim okrągłym kształtem zawiesiły go na chwilę jednak najbardziej wstydliwe na niego okazało się jej łono. Włosy niczym kilkudniowy męski zarost przylegały do jej wzgórka nie odbierając jej seksapilu a nadając naturalną piękność. Obserwując każdy jej krok został widzem zakładania bielizny. Czarna, ala stringi, ale przez przesady. Stanik oczywiście był dopasowany i odciążył tors kobiety unosząc nieznacznie biust. Podążając rutyną jej dłoń powędrowała po rajstopy które bez jej wiedzy były jedyne w swoim rodzaju. Tomek spanikował, bo nie zrozumiał czemu ten przyjemny pokaz został przerwany w taki sposób. Jeszcze kilka sekund mu zajęło by zrozumiał, że zaraz stanie się częścią jej dzisiejszej garderoby. Usiadła na skraju łóżka wsuwając rękę w jedną z nogawek.
– Mmmm jakie delikatne. – zdziwiła się, ponieważ jest to pierwsza taka para spośród setek, które miała na sobie.
Chłopak czuł jej rękę jak wchodzi z niego. Było to dziwne uczucie jak by ktoś drapał go plecach w jego ludzi wcieleniu. Nie tracąc jednak czasu zwinęła go i gwałtownie wsunęła swoją stopę ruszając palcami. Następnie naciągniecie na piętę by skończyć powyżej kolana. Złapała za drugą nogawkę by powtórzyć całość. Tomek poczuł nieprzyjemny ból w sobie. Każde pociągnięcie powodowało pieczenie jednak największy dyskomfort nadszedł, gdy Sylwia podciągnęła go wysoko pod pępek, testując wręcz wytrzymałość materiału. Wiedział, że jeżeli potrwa to jeszcze parę sekund to rozerwie go. Na jego szczęście zadowolona kobieta przestała się gimnastykować i przeszła dalej. Do pełni stroju dodała koszulę oraz spódniczkę, która była z ołówkowa jednak z kształtu dosyć szeroka. Każdy jej ruch sprawiał dziwne uczucie jednak fakt bliskości kobiety, czucia jej ciepła oraz zapachu zaczęło intrygować go. Wszak jego słabość do damskich ubrań była spowodowana chęcią czucia tej bliskości, która w drugą stronę, ale została spełniona. Butami okazały się czarne czółenka a chudym 8cm obcasie. Po włożeniu stopy natychmiast poczuł zapach oraz smak lekko już używanej wkładki. Ciekawe doznanie, które spotęgowało jego chęć przebywania na jej nogach. Sylwia zabrała dużą torebkę oraz torbę na laptopa i wyszła z domu. Na dworze było zimno jednak grzali siebie na wzajem co nikomu nie przeszkadzało. Młoda kobieta szybko wsiadła do swojego małego, 3dzwiowego samochodu i powoli ruszyła w poranne korki. Świat z pozycji rajstop nie był ciekawy. To co widział zależało od jego właścicielki… Ta myśl, że jest czyjąś własnością go zmieszała. Jednak poza pozycją nóg dziewczyny był wstanie czuć zapach i smak jak i stop tak i jej cipki. Widział miał cały czas pogląd na jej bieliznę jak i świat ich otaczający. Jego zamiana była kompletna, nie czuł głodu ani pragnienia została mu tylko świadomość oraz zmysły.
Po paru minutach oglądania kierownicy oraz czucia ruszających się łydek przy pracy pedałami dotarli na miejsce. Wtedy okazało się, że miejscem pracy nie jest żadne biuro jak na początku sądził tylko szkoła. Oczywiście nie była to placówka, do której on chodził, gdy jeszcze był człowiekiem, ale zdawał sobie sprawę, że było to liceum. Pogoda nie była przyjemna, dlatego żwawym krokiem z parkingu dla nauczycieli weszła do budynku. Wewnętrzny gwar uderzył w uszy, zatłoczone korytarze utrudniały przejście a gdzieniegdzie usłyszeć można było “dzień dobry Pani”. Na pierwszym piętrze znajdował się pokój nauczycielski do którego przez duże drzwi weszła młoda kobieta. Nie tracąc czasu zajęła małe biurko, które wydawało się być jej, ponieważ rozstawiła tam laptopa oraz przewiesiła płaszcz przez oparcie krzesła.
– Witaj Sylwio – usłyszała zajęta przygotowaniem do zajęć młoda nauczycielka.
– Tak tak, witam panią dyrektor
– Tutaj mam te dokumenty odnoście konkursu kuratoryjnego o które Pani prosiła.
– Ooo! Bardzo dziękuje, uczniowie na nie czekają.
– Jestem niezmiernie mile zaskoczona jak bardzo Pani nauczenia wpływa na ucznia. Jak mam być szczera pracując tutaj zaledwie dwa miesiące a wyniki są lepsze niż pani poprzednik, który uczył ponad 15 lat.
– Miło mi to słyszeć. Postaram się utrzymać poziom. – ich rozmowę przerwał dzwonek.
– Muszę iść, Pani wybaczy.
– Tak tak, naturalnie. Swoją drogą świetny kolor rajstop.
– Ohh, też tak uważam.
Tomek nie był zadowolony z tego, że znalazł się w szkole. Uznał to za nudne, ale nic nie mógł z tym zrobić. Siostra Anny otworzyła salę i wpuściła uczniów do środka. Stali równo i bezszelestnie rozeszli się po ławkach.
– Dzień dobry uczniowie.
– Dzień dobry Pani! – odpowiedzieli chórem po czym usiedli.
– Dziś zapowiedziany sprawdzian, na który oczywiście macie 45 minut. Jak ktoś skończy to czeka do końca a następnie wychodząc składacie kartki na moje biurko. Jakieś pytania? Świetnie.
Po rozdaniu kartek ciszę w sali zakłócało tylko stukanie obcasów nauczycielki. Nie ukrywała się z tym, można było odnieść wrażenie jak by specjalnie głośno mąciła skupienie. Tomek w tym czasie czuł przyjemny nacisk przenoszony z nogi na nogę. Oczywiście jej praca nie polegała na strofowaniu piszących, dlatego po jakiś 15 minutach “obchodu” usiadła do biurka. Chłopak już myślał, że resztę lekcji spędzi pod ciemnym blatem jednak nie. Albowiem zasiadając położyła nogę na nogę kręcąc przy tym uniesioną stopą by co któryś ruch wysunąć piętę, pobujać butem na palcach i ponownie schować stopę i nią kręcić. Patrzył na siedzących, męczących się, jak że trudnym sprawdzianem młodzieńców. Na ławkach nie było żadnej książki czy piórnika. Tylko kartka i jeden długopis w ręce.
– “Co to za przedmiot?” – pomyślał widząc spocone czoła.
Obserwując ich zauważył, że co jakiś czas, któreś z 30 siedzących spogląda na niego. Problem polegał w tym, że był on rajstopami, dlatego te wszystkie szybkie spojrzenia wielkimi oczami kierowały się na wysuniętą, drażniącą przestrzeń nogę. Jego rozmyślania przerwała Sylwia, która zaczęła głaskać się bezwładnie po kolanie. Przyjemny dotyk swojej właścicielki rozmarzył chłopaka, gdy ta klikała coś w dzienniku elektronicznym.
Gdy zabrzmiał dzwonek klasa w popłochu złożyła sprawdziany na krańcu biurka. Każdy bez chwili zwłoki wychodził mówiąc głośne “Do widzenia Pani”. Ta jak by niewzruszona wstała, chwyciła kartki i powolnym krokiem wyszła zamykając za sobą drzwi na klucz. Do pokoju nauczycielskiego weszła tylko na chwilę by odłożyć kartki by z wolnymi rękoma udać się na potrzebą. Znaleźli się w małej nauczycielskiej toalecie. Kobieta podciągając spódniczkę zsunęła rajstopy razem z majtkami i usiadła na chwilkę. Było to strasznie krępujące dla chłopaka, ponieważ nigdy nie miał potrzeby widzieć sikającej kobiety. Chwilkę potem wróciła do swojego poprzedniego stanu i wyruszyła w drogę powrotną do pokoju. Tomek poczuł nagle małą wilgoć. To jakaś zagubiona kropelka moczu przebiła się przez cieniutkie majtki i dotknęła również rajstop. Lekko obrzydzony tym powąchał oraz posmakował czując lekko szczypiący smak. Nie wiedział czemu to zrobił, ale tym sposobem mokra plamka zniknęła nim właścicielka się zorientowała.
Kolejne przeglądanie papierów na biurku i kolejny dzwonek. Tym razem nie przejęta tym, ale niewiele spóźniona weszła na 2 piętro by stanąć na pewien widok. Przed salą, w której teraz maiły odbyć się zajęcia stała jedna osoba. Blond dziewczyna z ciemniejszymi pasemkami trzymała szelki granatowego plecaka. Sylwia lekko nonszalanckim krokiem, gniotąc klucze w ręce powoli podeszła do drzwi. Uczennica wyglądała na wystraszoną jednak starając się opanować stała w niewidzialnym szeregu. Zgrzyt zamka i obie weszły do sali. Już od samego wejścia było widać, że jest to sama geograficzna. Liczne mapy, globusy, skamieliny zalegały na ścianach, parapetach oraz szafkach. Tak jak lekcje temu dziewczyna stanęła w swojej ławce czekając na nauczycielkę.
– Dzień dobry.
– Dzień doby Pani! – odpowiedziała jedyna głośno i wyraźnie.
Młoda nauczycielka rzuciła stertą papierów na biurko i popatrzyła na siadającą podopieczną.
– Kogoś tutaj brakuje. Czy może wiesz kogo? – zadała ironicznie pytanie opierając biodro o mebel.
Dziewczyna wstała by udzielić odpowiedź.
– Nie wiem, gdzie są wszyscy, rozeszli się po domach. Dziś środa, nasza klasa ma zaledwie trzy lekcje.
– Czyli chcesz mi powiedzieć, że te 11 osób, które zapisało się na zajęcia przygotowawcze do kuratora z geografii ma mnie dziś w dupie?! – uniosła się.
– “Co? Geografia” – zdał sobie sprawę – “Myślałem, że to jakaś matematyka albo fizyka a to zwykła geografia? Przecież nikogo ten przedmiot nie ciągnie. Ona musi coś z nimi robić” – zaczął rozmyślać Tomek patrząc na lekko dygocącą dziewczynę.
– Dobrze, jakoś się z nimi rozprawię, ale tobie nie popuszczę. – podkreśliła zaglądając w kartki na swoim biurku. – Ery na Ziemi za nami, ukształtowanie planety również… Aaa no tak, podział polityczny świata. Oczywiście Europę olejemy, bo to już dawno powinnaś umieć. Zacznijmy od Ameryki południowej. Powiedz mi stolice Urugwaju.
– Montewideo
– Argentyny
– Buenos Aires
– Gujana Francuska
– Umm – w pomieszczeniu nastała chwila ciszy. Dziewczyna zamknęła oczy intensywnie myśląc.
– Kjena – odpowiedziała niepewnie
– Kajenna! – zaakcentowała pierwszą literę “A” nauczycielka.
– To może Afryka.
Uczennica powoli brnęła przez kolejne stolice. Jednak stres bycia sam na sam oraz ewidentny wyrzut całej złej energii na nią zaczął robić swoje.
– Sudan
– Dżuba
– Nie! Pytałam o Sudan… a nie południowy
– Madagaskar
– Umm Anan na… Atna ryna?
– Dziewucho! Antananarywa. Ty musisz takie rzeczy wiedzieć inaczej przyniesiesz tylko wstyd a nie wynik.
– RPA
– Johannesburg – odpowiedź padła szybko, bez zastanowienia
Sylwia trzasnęła kartkami o podłogę na znak rozczarowania złą odpowiedzią. W Tomku aż się zagotowało z powodu zachowania kobiety. Instynktownie szukał czegoś by ogarnąć tę kobietę jednak na jej szczupłych, kształtnych nogach nawet nie powstała zmarszczka na materiale.
– Pozbieraj to – rozkazała wskazując na białe papiery. Dziewczyna wystraszona wstała i podeszła przed oblicze Pani od geografii. Była od niej wyższa o głowę i spoglądała na nią spode łba. Przykucnęła i starannie tworzyła plik dokumentów które przed chwilą rozbryznęły się pomiędzy pierwszymi ławkami. W momencie, gdy ta już kończyła Sylwia usiadła na swoim biurku.
– Twoja klasa bardzo mnie dziś rozczarowała. Twoje odpowiedzi również… mamy początek listopada a ty nie umiecie podstaw. Musisz mnie przeprosić i uzyskać karę, dobrze wiesz co robić.
Blondwłosa przełknęła ciężko ślinę.
– No dalej dalej.
Klęcząc na kolanach przysunęła się do zwisających nóg kobiety i pocałowała delikatnie czubek buta. Powtórzyła to kilka razy aż do momentu, gdy obcasy wylądowały na ziemi.
– Teraz się postaraj.
Chłopak był w szoku. Nigdy nie spotkał się z taką edukacją, ale jak było widać nie był to pierwszy raz. Sekundę później poczuł, jak jest między podeszwą stopy a mokrym językiem, który powoli wędrował przez całą stopę. Ręce liżącej znajdowały się na podłodze niczym w rygorze, że boskie ciało nauczycielki można dotykać tylko językiem. Nie spieszyła się, zadanie musiało być wykonane porządnie. Każdy czerwony paznokieć, każdy centymetr rajstopy był wilgotny od śliny. Przedstawienie to pomimo moralnej blokady bardzo rozkręciło Tomka. Od strony Sylwii nie było czuć żadnej poważnej reakcji w postaci rozgrzania czy podniecenia, robiła to w celach relaksacyjnych oraz mentalnych. Przyjemne doznania pieściły zmysły zaczarowanego. Kontakt dwóch płci przeciwnych i to w takiej sytuacji zmierzał tylko w jednym kierunku. Orgazm, który przeszedł był inny niż wszystkie. Bodźce z dwóch źródeł spotęgowały przyjemność jaką otrzymał. W efekcie kobiecie zrobiło się nieco ciepło w nogi. Wytłumaczyła sobie to oczywiście kaloryferami tak samo jak drugą oznakę dojścia jej rajstop. Na karmelowym materiale pojawiła się plamka nie większa niż kostka czekolady. Była biała i szybko wyschła, wobec czego została uznana za ślad od kredy, której w szkole jest pełno.
– Już starczy. – rozkazała niewiele później po orgazmie Tomka
– Dziękuje Pani – korząc się stała z kolan widocznie zgnębiona.
– Możesz iść do domu. Pamiętaj by się uczyć i przekaż reszcie, że… heh… porozmawiam z nimi.
Obie wyszły z klasy po głośnym “Do widzenia Pani” akcentując na ostatnie słowo. Dla trzeciej pary uszu było to niezrozumiałe jak mogła doprowadzić tę młodzież do takiego stanu.
Kolejne dwie lekcje obyły się bez krzyków oraz całowania butów jednak było czuć w powietrzu rygor i dziwne napięcie, któremu nie jest w stanie nikt się przeciwstawić. U pani geografistki albo dostawało się 5 albo 1. Brzmi staromodnie, ale przez te parę lekcji nie padła żadna inna ocena.
Po skończonej pracy udała się do samochodu by pojechać na umówione spotkanie z mamą. Znów Tomasz mógł podziwiać tylko kierownice i potrwało to trochę, ponieważ o tej porze były znaczące korki. Miejscem docelowym było średniej wielkości centrum handlowe a dokładniej sklep obuwniczy z wyższej półki, przywitały się serdecznym uściskiem i weszły do środka. Pomimo aktualnej godziny nie było wiele klientów, dlatego obsługa szybko zajęła nimi zajęła.
– I co widzisz coś dla siebie? – zapytała starsza kobieta.
– Tak tak mamo. Rano już rozmyślałam i postanowiłam. – zwróciła twarz do ekspedientki – Czy otrzymam kozaki do kolana albo lekko powyżej które nie są sztywne? Wie Pani jak by połączyć legginsy z butem.
– Oczywiście, proszę regał obok.
Faktycznie były tam buty zgodne z opisem. Sylwia myślała, że znajdzie coś na obcasie albo jakimś podwyższeniu jednak z uwagi na to, że w zimie raczej trzeba mieć oparcie pełnej stopy wybrała te które pasowały do opisu. Czarne, obcisłe, wsuwane od góry. Nawet Tomkowi się spodobał wybór, więc nie popełniła modowej wpadki. Gorzej było z jej mamą, ponieważ jak typowa kobieta nie wiedziała co wybrać. Widząc to 26latka postanowiła zostawić ją na chwilę i weszła do sklepu obok.
– Dzień dobry, poszukuje takich rajstop. – przywitała się w wypełnionym bielą światła pomieszczeniu.
– Witam, takich, czyli jakich? – spojrzała na nią sprzedawczyni.
– Takich – powtórzyła wystawiając nogę przed siebie
– Aaa, Pani wybaczy, nie zrozumiałam. – spojrzała na zaczarowanego chłopaka – Jakieś informacje? Co to za firma?
– Niestety, otrzymałam je bez pudełka.
– Mogę dotknąć?
– Proszę – pozwoliła lekko zirytowanym głosem.
Młoda kobieta lekko przejechała po udzie kobiety w celu zbadania materiału.
– Wie Pani co? Dziwne, ale ten materiał jaki przyjemny, w ogóle nie sztuczny. Takie właściwości ma jedwab, ale. one nie są z jedwabiu.
– A kolor chociaż?
– Proszę tutaj mamy katalog z numerami kolorystyki.
Chwilę przeglądania i kolejna irytacja. Wszystkie firmy albo miały za jasny cielisty albo zbyt brązowy. Tomek jak by nie patrząc był unikatem, którego obie nie mogły znaleźć.
– No cóż. Będę musiała siostrę o to zapytać. Dziękuje
– Do widzenia. Jak Pani znajdzie firmę to proszę mi powiedzieć przy okazji. Bo są bardzo ładne i świetnie wykonane.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
K0oma -
Przyjaciolka mojej mamy
Tego wieczora do mojej mamy miała przyjść koleżanka, Pani Ania. Właściwie latało mi to koło chuja, ale moja rodzicielka powiedziała mi, że muszę zająć się Panią Anią przez dobrą godzinę, gdyż ona będzie musiała zostać dłużej w pracy. Przygotowała wszystko i zostawiła to w lodówce – miało być wino i jakieś przekąski. Zapewniłem matkę, że jakoś ją przyjmę, dotrwam z jej koleżanką do momentu, kiedy nie wróci.
Panią Anię kojarzyłem, ale nie jakoś bardzo. Kilka razy po prostu ją widziałem, rozmawialiśmy może dwa czy trzy razy. Nic ciekawego. Pamiętam jednak, że była interesująca jako kobieta – jej ciało było niezłe, ponętne. W tamtym momencie jednak wcale o tym nie myślałem. Grałem w LOL-a kiedy zadzwoniła do drzwi. Lekko wkurwiony wstałem z fotela i poszedłem do drzwi. To była ona. Pani Ania. Otworzyłem jej.
– Dzień dobry. Marek, prawda? – zaczęła na powitanie kobieta. Uśmiechnęła się przy tym szeroko.
Muszę przyznać, że koleżanka mamy wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Widać było, że ma czym oddychać, że jest kobietą z krwi i kości. Miała na sobie białą bluzkę z niedużym, koronkowym dekoltem – jej piersi ukryte pod tym cienkim materiałem zdawały się być ogromne. Na nogach miała czarne nylony i niebieską, jeansową spódniczkę. Nie przyglądałem się jej jednak zbyt długo. Mogłaby to źle odebrać.
– Dzień dobry. Proszę wejść – odpowiedziałem lekko zmieszany.
Weszła do środka. Zaprowadziłem ją do salonu, idąc przodem. Miałem się dziwnie, czując na sobie jej wzrok. Nie wiem czemu, ale przeszły mnie ciarki na myśl o byciu sam na sam z tą obcą kobietą. O czym miałem z nią niby gadać przez godzinę? Ona usiadła na kanapie, ja jakiś metr od niej. Denerwowałem się. Cholera jasna. Czym?
– Mama będzie gdzieś za godzinę – wypaliłem nagle.
– Tak, wiem, wiem – przyznała i spojrzała na mnie, uśmiechając się.
Miała jasnobrązowe oczy i blond włosy, ale widać było w nich ciemniejsze odrosty. Spięła je w luźny kok i kilka z kosmyków uciekało na czoło. Na prawym policzku miała ciemny pieprzyk – chyba podkreślony kredką. Usta wymalowała bordową szminką. Z twarzy wydawała się niezła jak na czterdziestoparolatkę.
– Także będziemy musieli trochę posiedzieć – zacząłem. – Możemy sobie siedzieć i milczeć, jeżeli Pani chce.
Zaśmiała się delikatnie i nie wiem czy po prostu z musu.
– Chodzi mi o to, że nie jestem najlepszym mówcą. Nie mam gadane.
– Nie przejmuj się. Jakoś sobie poradzimy. Możemy włączyć coś na TV.
Podniosłem się z miejsca. Sięgnąłem po pilot i włączyłem jakieś kanały. Dziwne było to, że czułem się pożerany przez nią wzrokiem, kiedy na nią nie patrzyłem – pewnie mi się tylko wydawało. Odwróciłem się do niej. Założyła nogę na nogę, tak że jej spódniczka podjechała znacznie wyżej niż za kolana. Odsłoniła tym samym kawał niezłych, opalonych ud — okazało się więc, że miała pończochy. Od razu uciekłem wzrokiem i zapytałem:
– Chce Pani wina? Jest w lodówce.
– Poproszę.
Przeszedłem do kuchni i szybko uporałem się z butelką.
– Tylko nie każ pić mi samej – rzuciła z drugiego pokoju.
Wyciągnąłem dwa kieliszki i nalałem nam sporo tego wina. Przyniosłem je do salonu i usiadłem teraz trochę bliżej Pani Ani. Napiliśmy się. Ona wypiła znacznie więcej za pierwszym łykiem niż ja. Widząc coś na mojej twarzy, odstawiła kieliszek i zaśmiała się.
– Przepraszam, ale miałam okropne popołudnie – wyznała z westchnięciem.
– Yhmh – mruknąłem. – Co się stało?
– Nie wypaliły mi pewne plany, to tyle.
Nie sądziłem, że powinienem ciągnąć ją za język, wiec nie spytałem o co chodzi. Patrzeliśmy teraz na telewizor. Leciało jakieś głupie show z półnagimi panienkami i facetami. Jakaś para całowała się na wizji. Odchrząknąłem zmieszany.
– Może przełączyć? – zapytałem.
– Dlaczego?
– Takie to jakieś. Dziwne.
– Dziwne?
– Tak myślę.
Pani Ani napiła się wina, osuszając całą lampkę. Po chwili poprosiła mnie o jeszcze. Spełniłem jej prośbę. Poszedłem i wróciłem z pełnym szkłem. Znów uniosła kieliszek do ust, wypijając znaczną część. Potem oznajmiła, jakby się tłumacząc:
– Dobre to winko, naprawdę. A ja miałam okropny dzień.
W końcu zapytałem ją, o co chodzi. Zaczęła mi opowiadać o byłym mężu i dzieciach, które jej nie rozumieją, głównie o córce. Z jej historii wynikało, że jest to mała, wredna sucz.
– No i zrobiłam coś bardzo głupiego – wyznała.
– Co takiego?
– Nie powinnam o tym mówić. To głupie i chore.
Znów sięgnęła po kieliszek.
– Może mi Pani powiedzieć. Co tam. Dobrze jest się wygadać, prawda?
Pociągnęła ze szkła. Widać było, że alkohol zaczyna na nią powoli działać. Jęknęła ze złości i wyrzuciła to z siebie.
– Umówiłam się na spotkanie przez internet. Takie bardzo intymne spotkanie. Z młodym chłopakiem. To był mój pierwszy raz. No i spanikowałam, więc po prostu napisałam mu, że to nie dla mnie…
Nie wiedziałem co mam powiedzieć. Domyślałem się, że chodziło po prostu o seks. Dużo słyszałem o takich mamuśkach szukających bolca na raz. Nie sądziłem jednak, że koleżanka mamy może coś takiego robić. Przyjrzałem się jej ponownie. Wyglądała naprawdę atrakcyjnie. Czy takim kobietą naprawdę brakuje seksu?
Pani Ania nagle wstała i wyszła do łazienki. Nie było jej jakiś czas. Kiedy wróciła wydawała się spokojniejsza, ale poprosiła o więcej wina. Nie miałem serca jej odmawiać. Sam dokończyłem swój kieliszek, kiedy siedziała w łazience. Rozlałem nam butelkę do końca. Wróciłem i usiadłem bliżej niej. Długo wahałem się z pytaniem, zanim zebrałem się na odwagę:
– Chodziło o seks, tak?
Pani Ani spojrzała na mnie osobliwie. Potem pokiwała głową na tak.
– Każdy ma swoje potrzeby – powiedziałem na jej obronę.
– Ja po prostu tak dawno tego nie robiłam…
– Myślę, że jest Pani na tyle atrakcyjna, że jeszcze znajdzie się godny facet. Naprawdę.
Uśmiechnęła się blado i spojrzała mi w oczy.
A potem po prostu nachyliła się i pocałowała mnie w usta. Byłem zaskoczony takim obrotem spraw, ale nie broniłem się. Trwało to dosyć krótko. Potem oderwała się ode mnie i wyjąkała:
– Przepraszam, ja…
– To nic…
I nie bardzo myśląc przejąłem inicjatywę. Teraz to ja zacząłem ją całować. Nie oponowała. Wsadziłem jej język w usta i zaczęliśmy nimi tańczyć. To było świetne. Te kilka chwil pieszczot i przyjemności. Nagle poczułem jak mój kutas zaczyna rosnąć. Całowałem się z nią jednak dalej. Potem oderwałem się od jej miękkich warg i zacząłem całować ją po szyi. Chciałem więcej.
– Marek, chyba nie powinniśmy… – wyznała cicho, ale objęła moje plecy.
Nie odpowiedziałem. Nagle zjechałem na dekolt i zacząłem składać na jej miękkich piersiach pocałunki. Prawą dłonią ścisnąłem jedną z nich. Wydawała się ogromna pod moją dłonią. Zacząłem ją ugniatać i miętosić. Drugą ręką powędrowałem między jej uda, nurkując pod jeansowym materiałem. Przez moment się wzbraniała, ale krótko to trwało. Rozłożyła szerzej nogi tak, żebym miał większy dostęp do jej muszelki. Dotknąłem ją tam i zacząłem gładzić po cienkim materiale majteczek. Gorączka od niej bijąca, prawie mnie oparzyła.
– Naprawdę nie możemy… – zaczęła mówić.
– Możemy – odparłem pewnie i wyciągnąłem trochę jej piersi z koszuli, tak, że ukazał się kawałek różowego sutka. Zanurkowałem językiem w głąb i zacząłem po chwili ssać te jej słodkości.
– Twoja matka może zaraz wrócić. Pomyśl o tym… – wyszeptała słabo.
– Zobacz co o tym myślę – powiedziałem, chwyciłem jej dłoń i położyłem sobie na kroczu.
Po chwili to poczuła. Twardość mojego naprężonego kutasa. Podniosłem głowę i zobaczyłem w jej oczach przerażenie, ale i ekscytacje nieznanym. Znowu zaczęliśmy się całować, a dłoń Pani Ani pieszczotliwie gładziła mojego małego przez spodnie. Teraz już wiedziała, z czym ma do czynienia i wszystko było teraz w jej rękach.
Cała ta sytuacja wydawała mi się cholernie nierealna jak cudowny sen. Była to jednak prawda. Pani Ania, seksowna koleżanka mamy, naprawdę macała mnie po fiucie. Chciałem jednak przejść dalej, chciałem wsadzić jej swoje pulsujące mięcho w dojrzałą szparkę tej suczki. Oderwałem się od jej ust i zgrabnym ruchem obaliłem na plecy. Kiedy zacząłem ściągać z niej spódniczkę, usłyszałem dzwonek do drzwi. Wróciła matka.
– Cholera jasna! – rzuciła Pani Ania i momentalnie zerwała się z miejsca.
Oczy miała rozognione, policzki zaróżowione rumieniem – może również ze wstydu. Ja byłem załamany. Kurwa mać, pomyślałem. Taka okazja przechodzi mi koło nosa! Niech to chuj strzeli!
Pani Ania poprawiła swoje ubrania i posłała mi przepraszające spojrzenie. Po chwili w jej zachowaniu nie było śladu po całym zamieszaniu. Jakby kompletnie przed chwilą nic się nie działo. Otworzyliśmy mamie i kobiety dały sobie po buziaku na powitanie. Zaczęły chichotać i gadać jakieś pierdoły. Usiadły na kanapie i kazały sobie przynieść wina. Spojrzałem na Panią Anię. Unikała mojego wzroku, ignorowała mnie. Totalna klapa.
Cały wieczór przesiedziałem w swoim pokoju. Kiedy wybiła północ poszedłem się myć. Dwie siedzące przy TV kobiety wyglądały na kompletnie porobione – mama sprawiała wrażenie śpiącej. Pani Ania zerknęła na mnie przelotnie kiedy wychodziłem już z łazienki. Siedziała z założoną nogą na nogę, wyglądając dzięki temu niezwykle seksownie. Uśmiechnęła się do mnie – co odczytałem jako dobry znak – ale w głębi wiedziałem, że moja szansa minęła. Gdyby matka wróciła wtedy później, pewnie dopiąłbym swego. A tak… Pozostało mi wrócić do pokoju i zwalić konia.
Wróciłem do łóżka i zapaliłem nocną lampkę, tak że cały pokój skąpany był teraz w półmroku. Głosy z salonu już kompletnie ucichły. Pomyślałem, że Pani Ania pewnie wyszła z mieszkania. Byłem zły, że się ze mną nie pożegnała. Co jednak miałem zrobić? Pewnie uznała cała wcześniejsze zajście za ogromny błąd. Trudno było się dziwić – przecież byłem synem jej najlepszej przyjaciółki.
Nagle jednak drzwi od mojego pokoju zaskrzypiały, a w drzwiach stanęła ona. Pani Ania.
– Twoja matka już zasnęła, a ja przyszłam się pożegnać… – zaczęła nieśmiało.
– Dobrze – odpowiedziałem obojętnie.
Pani Ania zamknęła za sobą drzwi i podeszła do mojego łóżka. Leżałem w samych bokserkach. Usiadła na skraju łóżka i wyznała:
– Wiesz, chyba powinniśmy pogadać o tym co stało się wcześniej…
Nie odzywałem się. Widziałem, że jest nieźle porobiona. Oczy jej błądziły, ruchy były niezgrabne. Czekałem na to, co miała do powiedzenia.
– Przepraszam cię za to – powiedziała. – Za to, że cię wykorzystałam. Pewnie jesteś na mnie zły.
– Dlaczego niby?
– Dlatego, że taka stara prukwa się do ciebie dobierała…
Uniosłem się na rękach i przybliżyłem do niej.
– Przez chwilę byłem najszczęśliwszym facetem na ziemi – wyznałem jej.
Zerknęła na mnie z nadzieją. Coś czaiło się w jej brązowych oczach.
– Wiesz, tak sobie pomyślałam…
– Co pomyślałaś?
– Że twoja matka zasnęła i…
Uderzyła mnie fala gorąca. Nie musiała nic więcej mówić. Wiedziałem o co jej chodzi. Chciała to zrobić. Ze mną. W moim pokoju. Pod osłoną nocy, pod śpiącym nosem matki…
Zbliżyłem się do niej i pocałowałem ją. Jej usta smakowały kwaśnym winem, mimo to było mi przyjemnie. Zamknęła oczy, kiedy mnie całowała. Czułem jak mój sprzęt rośnie raz dwa. Nie miałem teraz zamiaru tyle grać. Chciałem dobrać się do niej jak najszybciej. Ona chyba też nie miała zamiaru zwlekać, bo od razu przeszła do ściągania swojej koszulki. Po chwili była już tylko w samym jasnym staniku. Jej wielkie biłbały zrobiły na mnie piorunujące wrażenie. Co za kobieta, pomyślałem. Dojrzała mamuśka. Kutas stał mi już boleśnie. Pani Ania zauważyła to i położyła rękę na moim małym.
– Mogę? – spytała cicho, jakby nie chcąc, by usłyszała nas matka.
Pokiwałem głową na tak i położyłem się. Pani Ania sprawnym ruchem pozbyła się moich bokserek, uwalniając mojego kutasa. Szybko pochyliła się nad nim i bez ociągania wzięła go w usta. To było cholernie przyjemnie, to jak z oddaniem ssała główkę, jak brała penisa do połowy. Robiła to z wprawą. Patrzyłem na to jak urzeczony, na to, jak pochłania mój sprzęt. Bałem się, że spuszczę się przed czasem. Dlatego powiedziałem jej żebyśmy przeszli do sedna. Zgodziła się ze mną.
– Musimy być bardzo cicho – powiedziała. – Zróbmy to raz, dwa. Twoja mama może obudzić się w każdej chwili.
Ponownie się z nią zgodziłem. Szybka akcja bardzo mnie rajcowała, tym bardziej że czułem, iż długa jazda nie była dziś możliwa – za bardzo się podnieciłem. Zaproponowałem by Pani Ania położyła się na brzuchu. Zdjąłem z niej jeansową spódniczkę, która wylądowała na dywanie. Po chwili miałem przed sobą cudowny widok – jej zgrabny, opalony tyłek w ciemnych figach, a później, na zgrabnych udach, ciemne pończochy. Nachyliłem się nad jej pośladkami i zacząłem je całować, gryźć, pieścić. Masowałem jej tyłeczek i oddawałem mu cześć. Był okrągły i pełny. Wciąż nie wierzyłem w swoje szczęście. W końcu zdjąłem z niej majteczki, a moim oczom ukazała się jej słodka pusia. Pani Ania rozszerzyła trochę swoje nogi, tak abym miał większy dostęp do jej łona. Zbliżyłem twarz i wyciągnąłem język. Od razu uderzył mnie zapach napalonej, dojrzałem samicy. Po chwili lizałem już jej muszelkę, czując jej smak. Pani Ania zaczęła cichutko pojękiwać pod moimi pieszczotami. Położyłem dłonie na jej pośladkach i rozszerzyłem jeszcze bardziej ją tam na dole, chcąc mieć większy dostęp. Zanurkowałem językiem w jej otworku – ona syknęła z rozkoszy.
– Proszę, wejdź już we mnie – wybłagała cichutko.
Wlazłem na nią, rozkraczając się i przystawiając swojego kutasa do jej pusi. Złapałem za penisa i nakierowałem nim na jej otworek rozkoszy. Wsunąłem go delikatnie i czułem każdy centymetr przyjemności, kiedy tak rozpychałem jej pochwę.
– Tylko wyjdź, zanim dojdziesz – poprosiła mnie. – Lepiej, żebyś nie spuścił mi się w środku…
Kiedy to mówiła, wbiłem się w jej cipkę po same jądra. Dobiłem do brzegu i cofnąłem się niczym morski odpływ. Po chwili wróciłem, jak fale uderzające o plażę. Kilka pchnięć później zapinałem już Panią Anię jak doświadczony jeździec. Patrzyłem na jej drgające pode mną ciało i jechałem z nią równo. Jej pośladki cicho klaskały, odbijając się od mojego podbrzusza. Czułem się jak w raju, ruchając ją w ten sposób. Wiedziałem, że mam przyzwolenie na wykorzystanie jej po całości. Robiłem więc swoje. Jechałem i jechałem, wsparty na rękach, jak pies biorący suczkę w rui. Pani Ania leżała zdana na moją łaskę. Mój kutas świdrował ją niczym wiertło, kuł jak młot pneumatyczny. To było takie dobre.
Nachyliłem się do niej. Odwróciła głowę w moją stronę i pocałowała mnie. To było piękne. Była mi oddana, poddana mojej woli, kiedy tak penetrowałem jej muszelkę. Należała do mnie. Wsadziłem jej język głęboko do gardła. Lizaliśmy się w pełnej namiętności i wchodziłem w nią głęboko i mocno, robiąc sieczkę w jej pochwie. Nagle poczułem, że zaraz się spuszczę. Naprawdę szybki numerek…
– Zaraz dojdę – wyznałem, dysząc.
– Wyjdź… – wyrzuciła słabo.
Miałem inny plan. I postanowiłem ją o tym poinformować, bo jarało mnie to nieziemsko – jeszcze żadna kobieta nie pozwoliła mi dojść w środku, tak naprawdę nie wiedziałem, jak to jest skończyć w kobiecie. To była moja chwila.
– Skończę w środku, dobrze? – zapytałem podniecony.
– Nie. Proszę…
– Spuszczę się w tobie, dobrze?
— Och nie…
— Dochodzę!
– Oooooo….!
Pani Ania zawyła. Z początku nie wiedziałem co się dzieje, ale po chwili załapałem, że doprowadziłem ją do orgazmu. Moja postawa, moje słowa, musiały doprowadzić do tego, że doszła. Po chwili doszedłem i ja, dosłownie sekundę po niej. Ryknąłem i zacząłem pompować swoje nasienie do jej gościnnego łona. Wykonywałem długie, silne pchnięcia raz po raz zalewając pochwę Pani Ani swoją gorącą spermą. To było zajebiste, czułem to, wiedziałem o tym. Przeżywałem najlepszy orgazm w życiu. Kiedy skończyłem, wysunąłem się z niej i przetoczyłem na bok. Spojrzałem na swoja kochankę. Wciąż leżała na brzuchu, była wykończona. Podniosłem się i zerknąłem z zaciekawieniem na jej pusię. Moja sperma wyciekała gęsto z jej otworka, spływała po cipce w kierunku pościeli. Patrzyłem na ten ósmy cud świata jakąś chwilę.
– Mam nadzieję, że nie zrobiłeś mi dziecka – wyznała Pani Ania, wzdychając.
W końcu podniosła się z mojego łóżka i zaczęła powoli ubierać.
– To było niesamowite – powiedziałem jej.
– Tak było przyjemnie – wyznała, ale po chwili poprawiła się. – Dobrze będzie, jeżeli to się nie powtórzy. To niestosowne.
– Jest Pani cudowna.
Zaśmiała się tylko i wstała. Obejrzałem ją sobie raz jeszcze. Nie mogłem nadal uwierzyć, że przed chwila zerżnąłem taką laskę. Była gorąca jak diabli. Te piersi, te biodra, tyłeczek. Jebliwy, dojrzały materiał.
– Powinnam już iść – oznajmiła Pani Ania i nachyliła się, dając mi buziaka. – Mam nadzieję, że nie zbudziliśmy twojej matki…
Teraz ja się zaśmiałem. Kiedy Pani Ania wychodziła, obejrzała się jeszcze w drzwiach. Nasze spojrzenia spotkały się. Miałem ochotę ją zatrzymać, ale wiedziałem, że i tak dziś mi się poszczęściło. Innym razem, pomyślałem. Innym razem. Miałem nadzieję, że ona myślała podobnie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcel Mam nadzieję, że się podoba.
Dawajcie komentarze o czym teraz miałbym napisać.
-
Tomek i pupa Nati
Panowie umówili się przez Internet. Byli młodzi i napaleni. Żeby nie podpadło umówili się na wypad na weekend nad jezioro. Każdy miał ok. 80km do swojego domu. Okolica była spokojna i wielu turystów przyjeżdzało. Plan był prosty. Spotykają się i udają kuzynów. Mają jeden pokój, dwie noce. W razie czego udają się na pobliski festiwal muzyczny. Wieczorem zaczynają się harce. Natan przybiera wcielenie Natalii. Jest transem. Ma długie włosy, nieco dziewczęcą twarz oraz malutkie piersi. Ciało całe wygolone, penis od urodzenia malutki. W trakcie terapii hormonalnej. przebiera się w damskie ciuszki. Najpierw stanik i majtki. Potem samonośne pończochy. . Tomek natomiast jest dobrze zbudowanym gościem, który prócz wiedzy posiada wysportowane ciało. Nie ćwiczy na siłowni, chyba, że czasem wpadnie na taką pod chmurką. On czeka już w łóżku w samych bokserkach.
Nati wychodzi z łazienki. Zbliża się powolnymi ruchami do łóżka. W półmroku widać jego małe prześwitujące cycuszki. Ruchy prawie kobiece. Wchodzi na łóżko i klęczy przed Tomkiem. Całuje go i liże po szyi. Odwraca się i nieco oddala on swojego pana. Wypina pupę. Tomek uwielbia pończochy i krągłe tyłeczki. Po dwóch minutach Nati zbliża się do niego. On obejmuje jej tyłeczek i gładzi po nim oraz udach. Jego penis zaczyna się podnosić. Odsuwają koc. Nati ociera się pupą o jego napięte bokserki. On chwyta jej piersi, wyczuwa twardniejące sutki. Gładzi je i zjeżdza rękoma w dół na uda. Nati naciąga stanik w dół. Jej malutkie piersi ukazują się na światło dzienne.
Znów zmiana pozycji. Tym razem od przodu. Tomek podziwia jego piersi i zbliża do nich usta. Pocałunek, polizanie i ssanie. Sutki robią się większe i twarde. Pierś też nabrzmiała. Nieduże, miseczka A, ale piękne. Ssie je i całuje przed dłuższy czas. Bierze całe w usta i zasysa. Potem liże po całych piersiach. Nati ściąga jego bokserki. Tomek bez wąchania się poddaje i jest cały nagi. Jego penis stoi sztywni. Nati znów na nim siada i oddaje mu swoje piersi. Penis Tomka pociera się między jego udami. Rozszerza je i ściska nimi. Tomek odciąga materiał stringów na bok. Teraz główka jego penisa pociera o odbyt. Jest już nawilżony. Zakłada gumkę i smaruje lubrykantem. Nati ostrożnie na nim siada, nakierowuje na dziurkę. Powolutku naciska aż wskoczył do środka.
Penis Tomka jest ściśnięty i bardzo podniecony. Gdyby teraz mocno poruszał, na pewno by wytrysnął. Natli woli powoli i delikatnie. Właściwie delektuje się rozepchaną dziurką. Odchyla się nieco aby dalej poczuć pieszczoty swoich piersi. Tomek nie przepuszcza takiej okazji. Ssie i przygryza sutki Nati. W jej majteczkach robi się wilgotno. Jego mały penisek z pobudzoną prostatą wydalają przezroczysty płyn. Penis próbuje stwardnieć. W stringach ma mało miejsca. Na szczęście jest malutki, a Nati podnosi go do góry. Po paru sekundach już mocno stoi. Ma tylko 7cm długości, ale napręża materiał majteczek.
Nati wie, jak Tomka podnieca widok tyłeczka i rajstop. Wychodzi z niego. Dodaje lubrykantu i odwraca się tyłem. Teraz wszedł w niego głębiej. Tomek pieści piersi Nati. Ona powoli porusza się w górę i w dół. Po czym opada w dół. Teraz czas na pośladki i uda. Zaczyna mocniej poruszać, może nie mocno, ale szybciej. Tomek jedną dłonią próbuje chwycić pierś Nati, drażnić jej sutki, drugą przyciąga do siebie lub gładzi uda po pończochach.
Nati wciska się głębiej i lubi czuć nacisk na prostatę. Jej penis jest mocno naprężony, odchyla majteczki by nie dojść przed Tomkiem. Po kilku minutach Tomek daje znać, że zaraz wystrzeli. Nati przyśpiesza, gdy czuje pulsowanie, zakłada majteczki by samej wystrzelić. Nati się wyprostowuje. Tomek przyciska go od siebie. Obejmuje piersi i gładzi ręką po zaspermionych stringach. Nati jeszcze raz pulsuje dostając małych drgawek.
To było cudowne przeżycie dla obojga.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kasia TV -
Pamiatki po zonie, nastepny raz
Rafał wziął się w wir pracy i uprawiania sportu. Najbardziej przypadła mu do gustu jazda na rowerze górskim. Lubił wyzwania, a im bardziej w las i niedostępne miejsca, tym mniej pamiętał o żonie. Jednak ona ciągle była w jego głowie. Chciał zawsze czuć jej bliskość. Po treningu wracał do domu, brał kąpiel i padał na łóżko, obejmując poduszkę. Zasypiał, myśląc o swojej zmarłej żonie. Tego dnia nie było pogody na rower, ciągle padało, wszędzie szaro, wietrznie. Energia go rozpierała a tu trudno nawet uchylić okno. Smętnie przechodził się po mieszkaniu, a testosteron w nim buzował. Otwarł szufladę komody. Dalej trzymał część ciuszków żony. Od razu zauważył jej sportową bieliznę. Ubrał bezszwowe spodenki i top. Brakowało mu “piersi”, więc wypchał je zwiniętymi podkoszulkami. Położył dużą poduszkę na łóżku, usiadł na niej. Pochylił się, ręce oparł na wysokiej krawędzi łóżka. Prawie jak pozycja kolarska. Ścisnął lekko uda i zaczął delikatnie pocierać o poduszkę. Jego penis nabrzmiewał, ale nie potrafił się wyprostować przez okalającą bieliznę i przytłoczenie do poduszki. Zamknął oczy i pojawiały się dwa obrazy naprzemiennie. Jeden z jazdą rowerem po lesie, drugi jak posuwa swoją żonę. Jedną ręką chwycił za swoją sztuczną pierś. Zaczął ją ściskać. Obrazy żony przybierały na sile. Wyciągnął jeden z jej podkoszulków i nabrał powietrza. Wciąż czuć jej zapach. Wyprostował penisa, teraz mocno sterczał w tych spodenkach. Pochylił się mocniej i dalej ocierał. Następnie położył się na plecach. Na twarz nałożył podkoszulek. Każdy oddech był oddechem jej ciała. Ściągnął spodenki, owinął wokół sterczącej pały i masował ją dalej. Cały czas pilnował, by nie zwilżyć jej majteczek, chciał zachować tylko jej soczki na nich. Jego jądra mocno ściskały, to znak, że jest blisko orgazmu. Teraz wąchał krocze jej majteczek. Było żółtawe od soczków z jednej z ostatniego seksu. To sprawiło, że jego penis stał sztywno, nie potrafił już się powstrzymać. Ręka poruszała się coraz szybciej, doprowadzając do mocnego wytrysku. Po wszystkim jądra były obolałe, napletek czerwony, a on wciąż wąchał jej majteczki, przywodząc w pamięci jej uśmiech po ostatnim udanym seksie.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Kasia TV -
Mama mojej dziewczyny na plazy
Słońce prażyło przyjemnie moją skórę, kiedy siedziałem na gorącym piasku wpatrzony w morski horyzont. Przed chwilą pływałem, więc lekki wiatr chłodził moje ciało. Cholernie dziś było gorąco. Dziewczyna szturchnęła mnie w bok. Zerknąłem na nią znudzony.
– Idziemy po lody i piwo. Idziesz?
– Nie. Dzięki. Posiedzę sobie i popatrzę na wodę.
Byliśmy nad morzem. Ja, moja dziewczyna i jej rodzice. Siedzieliśmy właśnie na plaży, która nie była mocno zaludniona. Kilka osób kąpało się w morzu, parę par leżało na ręcznikach w odstępach po kilkanaście metrów. Dziewczyna wstała i poszła z teściem do budki z jedzeniem i piwem. Miało im to zając dłuższą chwilę. Zostałem więc sam na sam z moją przyszłą teściową. Leżała na brzuchu i jej i tak skąpe majtki wrzynały się głęboko w tyłek. Zdołała go sobie już nieźle opalić. Miała naprawdę zgrabne pośladki i ciężko było się nie gapić. Robiłem to więc ukradkiem, speszony całą sytuacją. Pani Żaneta – tak miała na imię – wydawała się kompletnie nie przejmować, zresztą zdołałem przyzwyczaić się do jej lekkiego podejścia w takich sprawach. No i mało tego, że tak leżała – w końcu podnosiła głowę, spojrzała na mnie spod ciemnych okularów i rozkazała, żebym posmarował ją tłustym kremem do opalania.
– Chyba się nie boisz, co? – rzuciła, widząc reakcję na mojej twarzy.
– Nie mam czego, prawda?
Pani Żaneta zaśmiała się i wciąż leżąc na plecach, uniosła się nieznacznie. Próbowała odpiąć stanik, ale nie szło jej to za dobrze. Poprosiła mnie więc o pomoc. Zrobiłem to z rezerwą, trochę się obawiając jej dotknąć. Kiedy łączenie puściło, przez chwilę widziałem kawałek jej nagich piersi z profilu. Miała dorodne cycki, miseczkę przynajmniej D
– Muszę się opalić na plecach, żebym nie miała bladych pasków od stanika, wiesz o co mi chodzi – wytłumaczyła.
Pokiwałem głową na tak. Potem wziąłem olejek do opalania i nałożyłem sobie na rękę. Roztarłem biały krem i przyłożyłem dłonie do gorącej skóry pleców Pani Żanety. Zacząłem powoli wmasowywać smar, robiąc okrężne, pełne ruchy. Docisnąłem mocniej, pracując przy łopatkach.
– Ooo – zamruczała Pani Żaneta. – Ktoś tu się zna na rzeczy.
Nie skomentowałem tylko dalej robiłem swoje. Zjechałem niżej, wzdłuż kręgosłupa. Pomasowałem teraz te miejsce. Byłe dokładny, stanowczy ale w miarę delikatny.
– Wiesz co – rzuciła nagle Pani Żaneta. – Usiądź na mnie i tak mnie masuj. Będzie ci chyba wygodniej niż tak klęczeć obok, co?
Z początku nie załapałem czego ode mnie wymaga. Ale po chwili Pani Żaneta odwróciła głowę i klepnęła się w lewy pośladek, zachęcając mnie i pokazując gdzie mam usiąść. Poczułem przypływ gorąca – coś przyjemnie załaskotało mnie tam na dole. Odchrząknąłem i usiadłem na jej dużym tyłku. Było mi na nim niezwykle miło i miękko, chociaż cała sytuacja zahaczała o bardzo niezręczną.
– Kremik w dłonie i jedziesz kochany – ponagliła mnie.
Znów nabrałem olejku i zacząłem zabawę od nowa. Doskonale zdawałem sobie sprawę, że to nie jest już zwykłe smarowanie, ale masaż. Nie przeszkadzało mi to jednak. Pani Żaneta była niezłą szprychą, więc możliwość macania jej bez przeszkód było jak wygranie na loterii. Chyba każdy chłopak w moim wieku cieszyłby się w tej sytuacji. Fakt, że była matką mojej dziewczyny, tylko mnie podniecała. Taki zakazany owoc. I właśnie to podniecenie przełożyło się na to, że mój penis drgnął. Przez długi czas wstrzymywałem się przed erekcją, ale nie dałem ostatecznie rady. Stanął mi. Stanął, kiedy siedziałem na pośladkach teściowej. Poczuła to, bo poruszyła się i powiedziała:
– Wymasuj mi teraz nogi.
Zszedłem z niej z lekkim ukłuciem żalu. Posmarowałem jej nogi i zacząłem jeździć od łydek aż pod pośladki. Samych pośladków jednak nie miałem odwagi dotknąć. Jej skóra pracowała pod moimi dłońmi. Starałem się najlepiej jak umiem ją zadowolić. Miałem trochę wprawy w masowaniu i było widać, że Pani Żanecie się podoba. Co jakiś czas wydawała przeciągłe “Ochhh” albo “Achhh”. Jeździłem tak w te i z powrotem jakiś czas po tych jej ponętnych nogach
– A tyłek to co? Ma być blady? – oznajmiła z oburzeniem. – Śmiało. To przecież nic takiego, nie bój się.
Przez moment się wahałem, ale w końcu uległem. Wziąłem kremu do opalania i roztarłem go w dłoniach. Po chwili przyłożyłem obie dłonie do pośladków Pani Żanety. Od tego gorącego słońca, jej pośladki emitowały przyjemnym ciepłem. Zacząłem wykonywać powolne ruchy. Czułem pod dłońmi, że jej tyłek jest super miękki i niezwykle jędrny. Masowałem ją jednak przez majteczki, nie miałem w ogóle w głowie, że mogłaby je ściągnąć. Ona jednak znów mnie zaskoczyła.
– Będę miała brzydki pasek od gaci jak się tak opalę – wyznała. – Ściągnij mi majtki i zacznij masować całe pośladki. Tylko dokładnie!
Wziąłem głęboki wdech, chcąc dodać sobie odwagi. A także żeby się opanować. Nie wierzyłem w to, co się tutaj właśnie działo. Rozejrzałem się dookoła. Ludzie zdawali się być obojętni na to co się dzieje. Znów zerknąłem na gorące ciało kobiety, leżącej pode mną. Matka mojej dziewczyny każe mi wymasować swój nagi tyłek. Złapałem za materiał majtek i powoli ściągnąłem go w dół. Moim oczom ukazał się nagle goły rowek z brązową dziurką po środku, a po chwili ściśnięte wargi sromowe w kolorze różu poniżej. Jej cipka wydawała się spuchnięta, jakby wilgotna. Zacząłem masować jej pośladki. Po chwili złapałem się na tym, że wykonuję takie ruchy, aby coraz bardziej eksponować jej cipkę. Poruszałem jej skórą tak, aby otworek pusi się odsłaniał, otwierał. Fascynował mnie ten widok, chłonąłem go niczym gąbka. Cipka Pani Żanety. Bramy raju. Coś niesamowitego.
– A teraz wsadź tam palec i zrób mi dobrze – rozkazała. – Tylko tak raz, raz. W każdej chwili mogą wrócić…
Nie przesłyszałem się cholera. Pani Żaneta naprawdę zaproponowała, żebym zrobił jej palcówkę. Bez ociągania wsadziłem palec do jej bułeczki. Jaka ona tam była miękka i mokra, jaka rozgrzana. Zacząłem wiercić palcem w jej otworku, po chwili dołączając drugi. To była szybka akcja. Wsuwałem jej do samego oporu. Miałem sprawne dłonie, więc minęło tylko kilka chwil i Pani Żaneta doszła z przytłumionym w kawałek ręcznika jękiem. Potem złapała za swoje majtki, naciągnęła je na tyłek i usiadła obok mnie.
– Dziękuję ci kochany – powiedziała, dając buziaka w policzek.
Potem rozejrzała się dookoła, przygryzając przy tym wargę.
– Dzielnie się spisałeś, dlatego Pani Żanetka ma dla ciebie prezent. Chodź do mnie, usiądź bardzo blisko. Zajmę się tobą.
Zrobiłem tak. Po chwili jej dłoń wylądowała na moim małym i wsunęła się pod kąpielówki. Kutas stał mi jak trzeba, co Pani Żaneta skwitowała uśmiechem. Zaraz też wyciągnęła moją sterczącą pałę na zewnątrz, nałożyła sobie na dłoń kremu do opalania i zaczęła walić mi konia. Ślizgała po moim sprzęcie od jaj po samą główkę. Robiła to jak rasowa profesjonalistka. Patrzyłem na jej pracującą nad małym dłoń. Był cały czerwony z podniecenia i twardy jak nigdy. Bordowa główka była napęczniała i wyglądała jakby miała za chwile pęknąć z tej rozkoszy. Pani Żaneta pracowała jednak dalej, rozglądając się na boki, czy czasem nikt nie idzie.
– No dalej mój olbrzymie – zanuciła. – Dojdź mamie w rączkę.
– Pani Żaneto jest mi tak dobrze…
– No to wystrzel dla mnie ze swojej młodej armatki…
Podziałało to na mnie. Po chwili poczułem, że zaczynam się spuszczać.
– Pani Żaneto zaraz dojdę…
Mruknęła zadowolona i przyspieszyła robótkę. Sekundę później mój kutas wystrzelił potężną strugę w kierunku piasku. Kolejne spazmy wyrzucały już spermą na wciąż pracującą dłoń Pani Żanety. Kiedy skończyłem cała jej dłoń była w moim nasieniu. Zerknąłem na matkę mojej dziewczyny. Uśmiechała się do mnie.
A za Panią Żanetą, kilka metrów od nas, zauważyłem dziewczynę i jej ojca. Szli do nas.
– Idą – rzuciłem przerażony, podciągając gatki.
Pani Żaneta odwróciła głowę. Wydawała się opanowana. W końcu zatrzymali się przy nas. Moja dziewczyna spojrzała na nas i zapytała:
– A wy co?
Zorientowałem się, że jej wzrok padł na mokrą od spermy dłoń matki.
– Smaruję się kremem – oznajmiła Pani Żaneta. – Muszę opalić sobie dekolt.
Po czym moją spermę wymieszaną z kremem do opalania zaczęła wcierać sobie w piersi. To chyba zmyliło moją dziewczynę, bo usiadła obok mnie i zaczęła o czymś mi gadać. Ja jednak wciąż patrzyłem jak Pani Żaneta wciera resztki mojego nasienia w dekolt i w biust. Spostrzegła, że na nią patrzę. W odpowiedzi uśmiechnęła się do mnie, puszczając przy tym oko. Cała ta sytuacja została naszym małym sekretem. I na moje szczęście – nie ostatnim.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Marcel Mam nadzieję, że się podobało – jak zwykle ;p
Trochę inne pisanie, ale mam nadzieję, że zainteresuje tych, którzy lubią czytać coś ciekawego i innego.
-
Atrakcyjna sasiadka
Jestem mężczyzną w wieku 30 lat i odkąd pamiętam podobały mi się zadbane i eleganckie kobiety, ładnie umalowane, ozdobione biżuterią i pachnące perfumami. Tak się składa, że balkon mojego mieszkania pozwala widzieć ze stosunkowo niedużej odległości balkony w bloku obok, który przylega do mojego budynku pod pewnym kątem. Pewnego dnia wyszedłem na swój balkon po południu i zauważyłem, że na balkonie w sąsiednim bloku, na tym samym piętrze, stała bardzo atrakcyjna dziewczyna. Miała platynowe blond włosy, mocny makijaż, krótką kurteczkę-futerko do pasa (była jesień), mini spódniczkę ledwie zakrywającą pośladki i wysokie szpilki. Była piękna, co mogłem stwierdzić nawet z pewnej odległości. Stała przy barierce balkonu i patrzyła w dal, z kieliszkiem wina w dłoni. Obserwowałem ją, ale starałem się nie odwracać nachalnie głowy w jej stronę. Czułem podniecenie… Niestety, po kilku minutach zniknęła w swoim mieszkaniu. Wieczorem myślałem o niej, zastanawiałem się ile może mieć lat – może około 25? Podczas wieczornego prysznica przypominałem sobie jej sylwetkę, piękne nogi, wysokie szpilki, platynowe włosy – miałem silną erekcję i onanizowałem się myśląc o tajemniczej nieznajomej. Po kilku dniach zauważyłem ją ponownie – znowu miała kieliszek wina w ręku, ubrała była niemal identycznie jak poprzednio. Poczułem, że cały drżę z podniecenia, szybko wróciłem do pokoju, nalałem sobie wina do kieliszka i wyszedłem na balkon. Wstydziłem się tego, że ona mnie zauważy, że dostrzeże mój wzrok, a może nawet to, że naśladuję jej zachowanie z tym kieliszkiem wina, ale z drugiej strony bardzo mnie ekscytowała ta myśl, ta myśl, że ona mnie zauważy, że zobaczy mnie gdy się w nią wpatruje. Znowu miałem mocną erekcję, mimowolnie dociskałem podbrzusze do szczebli barierki balkonowej, bo nachodziła mnie ogromna ochota aby się onanizować. Trwało to kilkanaście minut – popijałem swoje wino i patrzyłem na nią, widziałem jak wpatruje się w dal i sączy wino ze swojego kieliszka. Byłem zdenerwowany i napięty, bo ona co jakiś czas zwracała głowę nieco w moim kierunku i wydawało mi się, że mnie widzi. Nie robiłem co prawda nic takiego, po prostu stałem na swoim balkonie z winem patrząc na nią, ale wydawało mi się, że ona natychmiast domyśli się co mi chodzi po głowie i czemu ją obserwuję. Po jakimś czasie zniknęła z balkonu, a ja od razu wszedłem do swojego mieszkania i onanizowałem się jak szalony. Ta sytuacja powtórzyła się jeszcze kilkukrotnie, w kolejnych dniach. Bardzo czekałem na ten moment gdy wyjdzie na balkon, wciąż o niej myślałem czekając, potem patrzyłem na nią, a na koniec wracałem do pokoju i dotykałem się aż do wytrysku, myśląc o niej. Domyślałem się, że dostrzega moją obecność, że widzi jak wychodzę na balkon w tych samych momentach co ona, że domyśla się o czym myślę… Później nie widziałem jej przez kolejne 3 dni i zacząłem tęsknić, nie wiedziałem czemu zniknęła. Aż wreszcie znowu ją zauważyłem, znowu była na swoim balkonie, więc oczywiście od razu ja również wyszedłem na mój balkon. Speszyło mnie to, że tym razem ewidentnie patrzyła na mnie. Nie mogłem się mylić – patrzyła wyraźnie w moją stronę. Poczułem się zawstydzony ale tym bardziej podniecony. I wtedy stało się coś niesamowitego – pomachała mi. Pomachałem w jej stronę i uśmiechnąłem się do niej, a ona podniosła kieliszek w moją stronę jakby wznosiła toast z daleka. Zrobiłem to samo i oboje jednocześnie wypiliśmy. Uśmiechnęła się i skinęła ręką gestem zapraszającym, przywołującym. Nogi ugięły się pode mną z emocji i nie wiedziałem co zrobić. Ona kiwnęła jeszcze raz, a później jeszcze raz, jak gdyby zapraszając mnie do siebie, a potem weszła do swojego mieszkania. Poczułem, że to jest moja szansa, szansa jaka nie zdarza się często. Znając położenie jej balkonu łatwo zorientowałem się na którym piętrze mieszka i po której stronie. Ubrałem buty i lekką kurtkę, poprawiłem włosy i natychmiast wyszedłem kierując się do jej mieszkania. Po kilku minutach stałem już pod jej drzwiami. Serce waliło mi jak młot. Byłem bardzo zdenerwowany. Zapukałem. Otworzyła mi i wtedy po raz pierwszy zobaczyłem ją z bliska. Była śliczna, miała piękne choć oryginalne rysy twarzy i bardzo mocny makijaż – usta były różowe z ciemną konturówką podkreślającą ich kształt, czarne kreski na oczach, szaroniebieskie cienie na powiekach. Z bliska jej nogi wydały mi się jeszcze zgrabniejsze. Powiedziała „Wejdź, proszę, do środka”. Wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi, a ona odwróciła się i zaczęła wolno iść w kierunku salonu. Szedłem niepewnie za nią, gapiąc się na jej zgrabny tyłeczek opięty krótką minispódniczką, na jej nogi w rajstopach, na wysokie szpilki… Czułem zapach jej perfum… Weszliśmy do salonu a wtedy ona nagle odwróciła się do mnie i powiedziała „Podobam ci się?”. Odpowiedziałem „Tak, nawet bardzo…”. Zapytała wtedy: „Chcesz tego ze mną?”, a ja tylko potakująco skinąłem głową. Przysunęła swoją głowę i zamknęła oczy, zaczęła mnie całować, nasze języki spotkały się, czułem smak jej pomadki, gorące usta, namiętny język… Po chwili niespodziewanie ukucnęła przede mną i zaczęła rozpinać mi spodnie, a ja zupełnie się tego nie spodziewałem i stałem jak wmurowany w podłogę. Szybko poradziła sobie z guzikiem i rozporkiem, ściągnęła mi spodnie w dół, zsunęła moje majtki i wyjęła mojego penisa. Zakręciło mi się w głowie – widziałem ją z góry, jak trzyma mojego członka w ręku i zbliża do niego twarz… Patrzyłem na jej delikatne palce z długimi polakierowanymi na różowo paznokciami dotykające mojego penisa, ściągające z niego skórkę, widziałem jak jej wysunięty język pieści moje czułe miejsca, aż wreszcie wzięła mojego penisa do ust. Świat zawirował mi przed oczami, to było nieziemskie doznanie. Całą siłą woli powstrzymywałem zbliżający się wytrysk, nie chciałem żeby to się już skończyło, chciałem żeby trwało jak najdłużej. Na szczęście ona przerwała swoje oralne pieszczoty w odpowiednim momencie, wstała i przytuliła się do mnie. Zacząłem ją głaskać po pupie, po biodrach, całowałem jej szyję i usta, byłem niesamowicie podniecony i wtedy… ona poprowadziła moją dłoń pomiędzy swoje nogi, do swojego krocza… moja ręka wyczuła tam coś, czego się zupełnie nie spodziewałem… to był nieduży penis, okryty rajstopami, sztywny z podniecenia, niewielki, ale… penis… Zastygłem w bezruchu. Chciałem cofnąć rękę, ale ona przytrzymała mi ja, żebym cały czas dotykał w tym właśnie miejscu. Zbliżyła swoje usta do mojego ucha i wyszeptała „Teraz już wiesz… A gdy już wiesz, to nadal ci się podobam? Nadal chcesz tego ze mną?” Moje podniecenie zwyciężyło i powiedziałem: „Tak….”
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Arek Zabrocki Arek
-
Czesc osiemnasta: Malgosia, odcinek trzeci, czesc I
W poniedziałek odwlekałem przyjazd do firmy jak długo mogłem. Nie wiedziałem czego się spodziewać ze strony Gosi po tym co stało się poprzednio.
Gdy dotarłem do swojego gabinetu stała tyłem wkładając akurat segregator na wysoką półkę. Wspięta na palce z uniesioną wysoko ręką wydawała się nie mieć końca.
Odwróciła się i spojrzała na mnie, z jej twarzy nie wyczytałem absolutnie nic, zero jakichkolwiek emocji. Ale na nosie miała okulary, które mi się tak podobały.
– Cześć – rzuciłem niepewnie.
– Cześć. Zaraz ci kawę przyniosę – rzuciła sucho i poszła do kuchni.
Mogło być gorzej, mogła mnie spoliczkować, zignorować, cokolwiek. I nie miałbym nic do powiedzenia. Ton tego co powiedziała smagnął mnie jednak boleśnie. Patrzyłem za nią, miałem nadzieję, że się odwróci, ale nie zrobiła tego. Dzięki temu mogłem przez krótką chwilę ocenić jej dzisiejszy ubiór. Widać było, że się postarała, nie wiem czy to efekt tego co stało się w sobotę czy po prostu przypadek.
Gosia dzisiaj założyła obcisłe spodnie kończące się tuż nad kostkami. W spodnie wpuszczona była elegancka bieluteńka koszula, na to zarzucona kobieca marynarka. Całości dopełniały piękne cieliste szpilki i okulary, nie korekcyjne – ich jedynym zadaniem było podkreślenie urody właścicielki. Proste zadbane włosy opadały na plecy.
Potulnie czmychnąłem do swojego gabinetu, kilka minut później weszła z tacą i postawiła pachnącą kawę na biurku.
– Dziękuję – mruknąłem i myślałem, że wyjdzie.
Zamiast tego wzięła krzesło, postawiła na wprost mojego biurka i usiadła ostentacyjnie zarzucając nogę na nogę, jak ona to robi w takich obcisłych spodniach?
Spojrzałem na nią i wiedziałem, że rozmowa będzie poważna, na jej twarzy nie gościł najmniejszy ślad uśmiechu.
– Co to miało być? – rzuciła.
– Przepraszam, coś mi kazało.
– “Coś mi kazało”, ja pieprzę, czy ty się słyszysz?
– Przepraszam, naprawdę.
– Wyjeżdżasz na dziwki, wracasz, przyjeżdżasz, całujesz jak nigdy i znikasz, co mam sobie myśleć?
– Nie byłem na dziwkach – skłamałem i natychmiast poczułem się jak ostatnia szuja. Nie raz okłamywałem niejedną kobietę, ale tym razem coś zgrzytnęło. Pomyślałem, że już nigdy jej nie okłamię.
– I sobie postanowiłeś przyjechać, pocałować i pojechać? A jakby mnie nie było? Albo nie byłabym sama?
– To trudno. Czułem, że muszę to zrobić.
– No to zrobiłeś. Lepiej ci teraz?
– Dużo lepiej. Rozstałem się z Beatą. Definitywnie.
Zaskoczyłem ją tym i chwilę musiała trawić informację. Poprawiła się na krześle wyraźnie wybita z rytmu.
– Acha, czyli zostawiła cię i z braku laku przyleciałeś do mnie się pocieszyć?
– Nie. Najpierw byłem u ciebie a potem ja rozstałem się z nią. Dokładnie w tej kolejności. Nie ona mnie zostawiła tylko ja ją. Już u mnie nie mieszka, wczoraj wieczorem się wyprowadziła, w tygodniu przyjedzie po swoje rzeczy.
Gosia wciągnęła głośno powietrze.
– No to grubo – w jej głosie słychać było zaskoczenie.
– Od jakiegoś czasu nie było nam po drodze – gdy to mówiłem nawet nie miałem nawet cienia świadomości jak bardzo nie po drodze.
– Bywa – wyraźnie się odprężyła – i co teraz poczniesz biedaku?
– Mam taką jedną na oku, mądra i piekielnie bystra. A przy okazji fajna dupa, taki bonus.
– Co za koleś – Gosia wywróciła oczami, wstała i odstawiła krzesło – wracam do pracy, jakby co to wiesz gdzie mnie szukać.
– Gośka – rzuciłem krótko, zatrzymała się bez ruchu.
– Serio przepraszam za tę wizytę, wygłupiłem się. Postawiłem cię w dziwnej sytuacji.
Zostawiła to bez słowa, wzruszyła ramionami i wyszła zostawiając mnie samego pogrążonego w myślach.
Dzień minął dość szybko, poniedziałki w mojej firmie często są napięte. Pozwoliłem sobie skrócić lekko czas pracy i wyjść wcześniej. Tym bardziej, że po deszczowym i dość zimnym maju mieliśmy piękny czerwiec, temperatura za oknem i słońce zachęcało do odetchnięcia świeżym powietrzem.
– Na razie, znikam na dzisiaj – rzuciłem mijając Małgośkę.
– Michał, zaczekaj – zatrzymała mnie.
Zazwyczaj mówiła do mnie szefie, szefuniu, bosie, a w towarzystwie klientów jeszcze oficjalniej, imię słyszałem od niej bardzo rzadko.
Spojrzałem pytająco.
– Przyjedź dzisiaj do mnie. Zamówimy coś do jedzenia, pogadamy. Może chcesz się wygadać z kimś zaufanym?
Przyszło mi do głowy, że faktycznie ona jest dobrą strażniczką wiadomości, nigdy nie słyszałem aby kogoś obgadywała albo plotkowała.
– Na pewno? Zanudzę cię i co wtedy?
– Na pewno – w końcu zobaczyłem uśmiech na jej ustach, po raz pierwszy dzisiaj – jeśli się namyślisz to będę w domu. Złośliwie dodam, że znasz adres.
Nie musiałem się namyślać, choć próbowałem znaleźć cokolwiek przeciw to wiedziałem, że pojadę. Choćby z ciekawości.
Co prawda rozstałem się ledwie wczoraj, ale trochę jakby związek z Beatą kończył się od jakiegoś czasu. Coś jakby świeczka, która spala się i jak już zostało niewiele knota to przychodzi ktoś i ją gasi. Mimo, że jest pewne, że sama zgaśnie lada chwila.
Niezaprzeczalny fakt, że powrót do pustego mieszkania ze świadomością, że nie ma na kogo czekać była przytłaczająca.
Nawet stuk stuk stuk zza ściany od dawna już nie dobiegało.
Włączyłem jakiś kanał muzyczny i poszedłem pod prysznic. Wodę ustawiałem na przemian ciepłą i zimną. Ta ostatnia działała dziwnie kojąco, niemal nie czułem lodowatych kropel uderzających w moje ciało.
Wieczorem zajechałem do sklepu, kwiaciarni i okolicznego warzywniaka. Pojawiły się już truskawki, nasze polskie, najlepsze na świecie.
Niedługo potem stałem pod drzwiami Gosi.
Nawet nie udawała zdziwionej, wiedziała, że przyjdę. Służbowe spodnie i koszula zamieniły się w rozkloszowaną spódniczkę i luźny sweterek. Włosy upięła wysoko i ciasno w koński ogon.
– Chodź – wskazała wnętrze mieszkania. Wręczyłem jej niezgrabnie kwiaty i postawiłem torbę na stole.
– Ostatnio jak mi otwierałaś te drzwi miałaś na sobie zabawniejsze wdzianko.
– Weź, rozciągnięta piżama… Dziękuję, są piękne – kwiaty błyskawicznie znalazły swoje miejsce w wazonie.
– Ta, rozciągnięta, jasne, przecież była jak z pudełka. Teraz wyglądasz super, wystrojona.
– Nie jestem wystrojona – zaśmiała się odstawiając w torbę na kuchenny blat.
Doskonale wiedziałem, że jednak się wystroiła, ani jeden włosek na jej upiętej fryzurze nie odstawał nie w tę stronę co trzeba.
Rozejrzałem się dookoła, oglądając mieszkanie. Miała rację mówiąc, że jest przytulne, wyraźnie widać było kobiecą rękę, ale przesadziła z tym, że małe. Spodziewałem się kawalerki, może czegoś trochę większego a te mieszkanie wyglądało na całkiem spore, dałoby się z niego z pewnością wydzielić co najmniej dwie duże kawalerki. Od przytulnego i ciepłego salonu mocno odcinał się surowy i nowoczesny aneks kuchenny z pięknym drewnianym stołem.
Gosia z zaciekawieniem zajrzała do torby.
– Fiuru fiuru, truskaweczki, lubię – ucieszyła się i wyjęła z torby butelkę wina, bitą śmietanę w sprayu i rzeczone owoce.
– Kupiłem śmietanę, bo nie wiem czy masz.
– Nie mam, udało ci się.
– Ile ty masz tych ubrań? – zmieniłem temat.
– Ale o co ci chodzi?
– Ciągle przychodzisz do pracy w innych ubraniach, zawsze byłem ciekaw ile ty tego masz.
– Trzeba było spytać, chodź, pokażę ci.
Wzięła mnie za rękę i poprowadziła do drzwi w głębi mieszkania. Otworzyła je, weszła do środka i włączyła światło i oniemiałem.
Stałem w progu ogromnej garderoby. Ściany zakryte były regałami z ubraniami, stojącymi równo w rządkach butami i torebkami. Buty ku mojej nieskrywanej radości w większości na wysokim obcasie. Całości dopełniało wielkie lustro, w którym było nas teraz widać. W nozdrza lekko uderzał zapach świeżego prania.
– O cię kręcę… – tylko tyle wymyśliłem.
– Ale to proste – kupuję, ponoszę raz czy dwa i sprzedaję niewiele taniej. A czasem i drożej jak to jakiś wzięty i trudny do kupienia ciuch. Da się? Da się. Ale fakt – nazbierało się trochę…
– Trochę? To jak… – chciałem coś powiedzieć, ale zamknęła mi usta pocałunkiem. Przyjąłem to z radością, nie byłem pewien jak mnie potraktuje aż do teraz. Smakowała obłędnie. Oderwałem się od niej, choć zupełnie tego nie chciałem.
– Poczekaj…
– Nie chcę już czekać – wymruczała cicho i przytuliła się – tęskniłam do ciebie. Od dwóch dni chodzę jak na rozżarzonych węglach, namieszałeś i to mocno. Chodź.
Pociągnęła mnie za sobą, zostawiliśmy garderobę za sobą, Gosia nacisnęła klamkę kolejnych drzwi i znaleźliśmy się w sypialni.
Tu też było widać fachową rękę. Całe pomieszczenie utrzymane było w ciemnej grafitowej barwie. Piękne nowoczesne i wielkie łóżko miało u wezgłowia ułożone poduszki, na szafkach i toaletce panował nienaganny porządek. Ascetycznie ale jednak jakoś tak przytulnie.
Gospodyni zarzuciła mi ręce na szyję, nasze języki spotkały się w sposób jakiego nie zaznały dotychczas. Pachniała i smakowała doskonale, bił od niej nieopisany żar i namiętność.
Moje ręce odruchowo powędrowały w dół, uniosły lekko fałdy spódnicy i spotkały się z gładkimi udami. Oczywiście członek nie omieszkał zrobić tego co mam nadzieję będzie robił jeszcze długie lata czyli stanął.
– Poczekaj – powstrzymała mnie i odsunęła się. Szybko rozpięła mi koszulę, pocałowała w tors i pchnęła na łóżko – rozgość się i daj mi chwilę.
Przyciemniła lekko światło i wymknęła się z sypialni zanim zdążyłem zaprotestować.
Wróciła po dłuższej chwili, w czasie której pozbyłem się koszuli i skarpetek zostając tylko w spodniach – już Wam kiedyś pisałem – nagi facet w skarpetkach to zło, a planowałem być nagi.
Zobaczyłem przed sobą uosobienie erotyzmu.
Stała w drzwiach w wyzywającej pozycji. Cała na czarno, jedynie krwistoczerwona szminka przełamywała tę czerń.
Lakierowane na czarny połysk szpilki podkreślały zgrabność jej nóg odzianych teraz w pończochy. Czarny stanik widoczny zza lekko rozchylonego jedwabnego szlafroczka podkreślał rozmiar jej pełnych piersi. Całości obrazu dopinały włosy upięte wysoko w koński ogon, czerwona mokra szminka i koronkowa opaska na oczach.
Kutas w spodniach pulsował jak opętany.
Podniosłem się z łóżka, dotknąłem jej policzka a ona wsunęła kolano między moje nogi i popatrzyła zza koronki prosto w oczy.
– Czy ty wiesz jak wyglądasz? – spytałem retorycznie, nie mogła nie wiedzieć.
– Wiem. I nie zawaham się tego użyć – wyszeptała kładąc mi czule dłoń na policzku.
Ciepło jej dłoni i jakaś nieopisana obietnica w głosie spowodowała eksplozję motyli w brzuchu.
Gosia zamknęła za sobą drzwi jakby bojąc się, że ktoś może nadejść i zrobiła dwa kroki do łóżka.
Stanąłem za nią w samych spodniach, wtuliłem twarz w jej kark delektując się zapachem, jej dłonie znalazły się na moich udach.
Chwilę później rozsupłałem pasek jej szlafroczka i wsunąłem dłonie pod jego materiał. Gładki i wysportowany brzuch był przyjemny w dotyku, mocno kontrastował z szorstkością koronki stanika i gładkością materiału majteczek. Gosia przylgnęła do mnie delikatnie tyłeczkiem i niemal niewyczuwalnie nim poruszała, nie było możliwości, żeby nie czuła twardego członka.
Szlafroczek pomału wzdłuż jej ramion zsunął się w dół, wsunąłem dłoń głębiej między jej lekko rozstawione nogi, delikatnymi pocałunkami pokrywałem jej szyję. Nie przerywając zsunąłem z jej ramienia jedno ramiączko stanika, potem drugie. Wprawnie wyczułem haftki i szybkim ruchem rozpiąłem stanik. Wyciągnęła ręce do przodu i pozbyła się go, poleciał w bliżej nieznanym mi kierunku.
Nie było innej możliwości jak objąć jej piersi dłońmi. Mimo jej wieku brak dzieci owocował jędrnością jakiej mogłaby pozazdrościć niejedna dwudziestolatka. Gosia westchnęła czując ciepły dotyk, podniosła ręce wysoko nad głowę powodując, że piersi podniosły się jeszcze bardziej. Sięgnęła do tyłu, objęła moją głowę, odwróciła się i pocałowała. Mokra szminka smakowała owocami, byłem pewien, że zostawia na moich ustach ślady.
Posadziłem ją na łóżku i delikatnym gestem pokazałem, że ma się oprzeć. Opadła wyczekująco na łokcie. W tej pozycji jej napięty wysportowany brzuch i duże pełne piersi dawały oczom niesamowitą radość. Rozłożyła szeroko nogi, wspaniale podkreślone wysokimi obcasami jak i koronką pończoch wysoką na jedną trzecią uda. Majteczki ledwie co zasłaniały. Zachęcony przybraną przez nią pozą uklęknąłem celowo robiąc to jak najdłużej.
– No dalej, nie bój się – wyszeptała i wyzywająco przejechała rozłożonymi palcami po materiale majteczek.
Nie jestem z tych bojaźliwych, moja głowa znalazła się między jej nogami, zacząłem je systematycznie całować począwszy od kostek, coraz wyżej aż skończył się delikatny materiał pończoch, ominąłem koronkę i przez krótki fragment nagiego ciała dotarłem ustami do majtek. Nawet przez materiał czułem zapach jej cipki. Gosia pogłaskała mnie z aprobatą po głowie i zachęcająco lekko przyciągnęła do siebie.
Odchyliłem czarny materiał i zobaczyłem mokrą skórę. Króciuteńko przystrzyżone włoski okalały jej cipkę równiutkim trójkątem. Pomału zatopiłem język między wargami, była lepka i gorąca. Wodziłem z góry na dół, delikatnie, muskałem językiem jej łechtaczkę, kręciłem kółka, ssałem. Była przepyszna, jej włoski delikatnie drapały mnie w twarz, po brodzie pomału ściekała strużka śluzu. Objąłem jej uda i przycisnąłem mocniej do siebie i wepchnąłem język najgłębiej jak mogłem. Poczułem ruch i nie odrywając ust od jej cipki spojrzałem w górę. Gośka leżała na plecach, jedyne co widziałem to jej falujący brzuch i piersi, które właśnie teraz sobie pieściła, szelma.
Do języka pomału dołączyłem palec, początkowo błądził po zakamarkach fałdek jej cipki aby ostatecznie zatopić cię całkowicie.
Pieściłem ją nieśpiesznie, nie zależało mi na szybkim końcu, było niesamowicie, mogłem lizać jej kwiatek w nieskończoność. Gosia ruszała powoli biodrami lekko sterując doznaniami, w końcu sięgnęła do moich rąk i lekko pociągnęła ku sobie.
– Chodź do mnie…
Wsunąłem palce pod paseczki materiału łączące przód jej majtek z tyłem, okręciłem je sobie wokół nich i powoli zsunąłem jedwabne stringi. Złączyła i podniosła nogi aby umożliwić pozbycie się części garderoby, teraz leżała przede mną naga, nie licząc pończoch, butów i koronkowej przepaski na oczach. Czerwona szminka wyglądała na jeszcze czerwieńszą, choć przecież musiało to być złudzenie.
Wdrapałem się na łóżko, a ona sięgnęła do klamry paska. Powstrzymałem ją kręcąc w milczeniu głową. Podałem jej dłoń i delikatnymi gestami pokazałem, że ma uklęknąć na łóżku i położyć dłonie na swoich udach. Zanim usiadła na własnych piętach zdjęła buty, w nich byłoby jej skrajnie niewygodnie, pogodziłem się z tym. Gdy przyjęła wybraną przeze mnie pozycję sięgnąłem po pasek jej szlafroka, kilkukrotnie końcem jedwabnego materiału musnąłem jej ciało poświęcając specjalną uwagę sutkom i obojczykom wywołując na jej skórze gęsią skórkę, w końcu opasałem jej nadgarstki i zawiązałem kokardę. Było to bardziej na pokaz niż po to aby ją unieruchomić, wystarczyłoby jej kilka ruchów nadgarstkami i pozbyłaby się więzów. Ale poddała się bez cienia dezaprobaty.
Pochyliłem się do przodu i pieściłem ustami jej piersi. Nie mogła w tej pozycji nic zrobić z rękoma i przyjmowała pieszczoty bez dotykania mnie. W końcu położyłem rękę na jej barku i lekkim naciskiem nakazałem pochylić się do przodu i oprzeć na łokciach.
To co się teraz działo było absolutnie czymś odwrotnym od tego o co prosiła mnie jakiś czas temu Iza. Tak czule jak teraz dawno z kobietą nie współżyłem.
Gosia klęczała teraz przede mną podparta na łokciach. Pomału, bardzo pomału rozpiąłem rozporek i wydobyłem na wierzch członka. Oblizała się odruchowo na jego widok. I nieskromnie powiem, że się nie dziwię. Stał tak ja dawno nie stał, nabrzmiała żołądź błyszczała w przytłumionym świetle. Z pozycji z jaką teraz na nią patrzyłem moja kochanka wyglądała jak marzenie. Szeroko rozstawione nogi eksponujące pończochy i szerokie biodra, wąska talia a na koniec zmysłowa koronka z gorejącymi za nią oczami i otwarte usta kuszące szminką, gotowe na przyjęcie mnie w swoim ciepłym wnętrzu.
Przysunęła się do krawędzi łóżka i szerzej otworzyła usta jakby zapraszając.
Nie dałem się prosić i zbliżyłem kutasa do jej ust. Stał pionowo nie ułatwiając jej zadania. Wysunęła język błyskając białymi równymi zębami, Boże, jaka ona jest zadbana, przeciągnęła nim wzdłuż kutasa zostawiając wilgotną ścieżkę. Drgnąłem czując jej ciepły oddech na jądrach. Przekręciła głowę i objęła bokiem członka, przesunęła po nim ustami od czubka do nasady zostawiając czerwony ślad szminki. “Co tu się dzieje, jakiś obłęd…” – przeszło mi przez głowę.
Gosia lizała i całowała nie śpiesząc się z wzięciem członka do ust jakby celowo przeciągając zabawę. Rozpiąłem nieśpiesznie pasek i guzik spodni i zsunąłem je do połowy ud razem z bielizną. Gosia na moment podniosła się wysoko na rękach, zamknęła usta na czubku kutasa, trzymając go mocno opadła z powrotem na łokcie. Teraz bez użycia rąk miała członka w ustach, wycelowanego prosto w siebie, zmyślna bestyjka.
Patrząc mi zza koronki w oczy pomału pochłonęła niemal całego kutasa. Wyglądał groteskowo i podniecająco lśniąc czerwienią szminki. Nie mogłem się powstrzymać i stać nieruchomo, moje biodra zaczęły się poruszać wprzód i w tył wsuwając i wysuwając przyrodzenie z jej ust.
Nie mogłem pozwolić na taką zabawę zbyt długo – wrażenia, widoki i jej wzrok wbity w moje oczy spowodowałyby szybki orgazm, a nie tego chciałem. Odsunąłem się od niej, spojrzała pytająco i podniosła się z łokci. Zrzuciłem spodnie chwaląc się w duchu za wcześniejsze pozbycie się skarpetek.
Położyła się na plecach i wyciągnęła spętane ręce wysoko nad głowę. Teraz wyglądała jeszcze smuklej, naprężone piersi podniosły się do góry, jej ciało odcinało się od jasnoszarej narzuty na łóżko. Znów moje usta zaczęły wędrówkę po jej ciele od stóp, przy okazji znów wsuwając jej buty z powrotem na stopy. W górę, centymetr po centymetrze podążałem aż do ust.
Wsunąłem kolano między jej nogi i delikatnie odsunąłem najpierw jedną nogę na bok, potem drugą. Poczułem na skórze członka wilgoć jej krocza i szorstkość ostrych włosków. Podniosłem się na kolana a ona zarzuciła mi nogi na biodra i przyciągnęła do siebie. Poczułem chłód lakieru butów na plecach. Skierowałem członka w róż jej cipki i bez ogródek zagłębiłem się w nią. Gosia jęknęła cicho i wyprężyła w łuk. Skorzystałem z okazji, chwyciłem ją w pasie i podniosłem jej biodra trochę wyżej aby ułatwić sobie penetrację. Kochaliśmy się tak delektując oczy własnym widokiem, jej piersi obłędnie się kołysały w rytm ruchów bioder, palce jej dłoni ściskały róg poduszki, daleko nad głową. Położyłem ją z powrotem na łóżku, wsunąłem dłonie pod zgięcia jaj kolan i docisnąłem je lekko w górę tak, że kolanami prawie dotykała własnych barków. Okazała się całkiem rozciągnięta.
Podniosła głowę aby zrekompensować napięcie ciała i oparła zimne podeszwy butów na mojej klatce piersiowej. Musiały być na tę okazję, bo podeszwy nie miały jakichkolwiek śladów zużycia. Obcasy boleśnie wbiły mi się w skórę blisko sutków, ale zignorowałem to, ona działała jak najlepszy środek przeciwbólowy.
Jej opuszczone teraz w dół ramiona zostały uwięzione między nogami a ciągle związane dłonie siłą rzeczy znalazły się między udami.
Zrobiła palcami twarde kółko wokół penisa, miałem wrażenie, że dodatkowa podnieta jeszcze powiększyła mi członka.
– Ooo, jaki twardy – jakby na potwierdzenie wyszeptała Gosia.
W rewanżu wsunąłem dłoń pod jej rękę i kciukiem delikatnie pieściłem mokrą łechtaczkę. Moja kochanka przygryzła wargę zostawiając na zębach ślad szminki.
– Weź mnie od tyłu – wyszeptała.
Nie trzeba nie dwa razy prosić, wszak to moja ulubiona pozycja.
Puściłem ją a ona zręcznie uciekła spode mnie, odwróciła się i wypięła tyłeczek. Nie dawała mi wyboru, coś tak pięknego musiało otrzymać mojego całusa, moje usta wylądowały na moment na jednym pośladku a potem na drugim. Nie miałem okazji widzieć do tej pory jej tyłeczka z tak bliska, przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Musiała chodzić na jakieś zabiegi, bo zarówno tyłeczek jak i rowek między pośladkami były absolutnie bez zarzutu.
Wypięła wyżej dupkę i pochyliła głowę najbardziej jak mogła, koronkowa opaska zsunęła się jej z głowy. Odwróciła się, spojrzała na mnie i mrugnęła okiem.
Wspiąłem się trochę wyżej aż członek otarł się o jej cipkę. Chwilę ocierałem się o jej zewnętrzne partie, po czym się cofnąłem, napiąłem lekko mięśnie podbrzusza powodując uniesienie członka i wszedłem pomału w jej gorące wnętrze.
– Oooo, tak – jej głowa znów opadła na pościel. Ręce nad głową poruszyły się jakby chcąc się oswobodzić, sięgnąłem i pociągnąłem za koniec jedwabnego paska. Oswobodziła dłonie i jedna od razu powędrowała do piersi, zaczęła je delikatnie pieścić. Tymczasem moje dłonie zwiedzały delikatnymi muśnięciami każdy zakamarek jej ciała do którego zdołały dotrzeć. Wchodziłem w nią nieśpiesznie, w ciszy sypialni dało się słyszeć nasze przyśpieszone oddechy i ciche wilgotne mlaśnięcia członka ślizgającego się w jej wnętrzu.
Sięgnąłem ręką do przodu, złapałem ją oburącz za barki i podniosłem do siebie. Teraz oboje klęczeliśmy, penetracja w tej pozycji nie była najgłębsza ale to nam w zupełności wystarczyło. Objąłem dłońmi jej piersi a ona sięgnęła do tyłu, do mojego karku i mocno się na nim wsparła zapobiegając utracie równowagi. Całowałem jej szyję i kark, w pewnym momencie poczułem lekkie drapnięcie paznokciem w członka.
– Czy ty się tam zabawiasz?
– Przepraszam – odparła i jej ręka szybko wylądowała na moim udzie. Złapałem ją i skierowałem znów do jej krocza.
– Nie wygłupiaj się, kręci mnie to…
Po chwili znów chciałem być cały w niej i delektować się widokiem jej tyłeczka, pchnąłem ją lekko aż opadła na czworaka.
Złapałem za biodra i rytmicznie wchodziłem w jej cipkę, trochę mocniej i szybciej niż do tej pory, czułem, że długo nie dam rady.
Gosia po chwili jednak uciekła spode mnie położyła się na boku, wyprostowała jedną nogę a druga zgięła dociągając niemal kolano do piersi. Ręką sięgnęła w górę i zaparła się o zagłówek.
– Tak chcę skończyć.
Wszedłem w nią w takiej pozycji, widać to jej ulubiona, plus był taki, że widziałem wszytko co mogłem – cipkę, tyłeczek, piersi, twarz, nogi, pełen zestaw.
– O tak, ale cię czuję, gdzie ty uderzasz, super, nie przestawaj, ale cię czuję, ale… – chwyciła mocno wolną ręką narzutę na łóżko i przyciągnęła do sienie, nagle urwała słowotok i się spięła, palce dłoni na zagłówku ścisnęły się w pięść a jej oczy lekko uciekły do tyłu, ale szybko wróciły na swoje miejsce. Nawet jeśli ktokolwiek stałby za drzwiami to nie zorientowałby się, że właśnie doszła, zrobiła to niemal bezgłośnie.
Ja potrzebowałem jeszcze chwili, skupiłem się na jej piersiach kołyszących się w rytm moich pchnięć i pięknych sutkach. Dodatkowo Gosia spojrzała na mnie wyzywająco i szepnęła:
– Chcę poczuć twoją spermę na ciele…
No i masz babo placek, podziałało jak zapalnik. Wyszedłem z niej szybko tuż przed wytryskiem i ciepła sperma pokryła białymi kroplami jej udo i brzuch.
– Chciałam zobaczyć jak tryskasz, lubię doprowadzać cię do orgazmu – wyszeptała i odwróciła się na plecy – chodź do mnie.
Przytuliłem się do niej nie zwracając uwagi, że rozmazuję nasienie po naszych ciałach.
– Musisz mi dawać jakieś oznaki gdy będziesz dochodzić – powiedziałem z uśmiechem i pocałowałem.
– Przecież wiesz, że mam ciche orgazmy.
– Wiem, ale mogę nie zauważyć i zamiast przerwać to będę cię młócił dalej.
– A po co przerywać? – zaśmiała się – mi nie przeszkadza. Nie sprawia już tak przyjemności jak przed, ale spokojnie…
Przewróciłem się na plecy wciągając ją na siebie. Pochylona nade mną ocierała się piersiami o moje ciało, całowała szyję i kletkę piersiową. Już pomyślałem, że podąży dalej w dół, ale ostudziła moje zapędy.
– Chodź pod prysznic.
Gdy szła przez hol stukot obcasów odbijał się cichym echem. Dotarło do mnie, że jest o klasę bardziej zmysłowy niż pamiętny stukot Iwony. Jak mogłem tego wcześniej nie zauważyć? Albo to może umysł płatał mi figla?
Ewidentnie była przygotowana bo w łazience paliło się kilka małych świeczek rozsiewając ciężki cytrusowy zapach.
Łazienka również robiła wrażenie – te pomieszczenie z kolei utrzymane było w ciepłych barwach w różnych odcieniach brązu.
Gosia rzuciła szlafrok na szafkę, zdjęła buty i pończochy. Przekręciła gałkę wewnątrz kabiny i z góry, z dużej deszczownicy poleciały rzęsiste krople.
Weszliśmy za szklany parawan, spokojnie zmieściłyby się tu ze cztery osoby.
Uwielbiam przesuwać namydlonymi dłońmi po ciele kobiety więc nie namyślając się wiele zabrałem się za tę właśnie czynność.
Obłość jej ciężkich piersi spowodował napływ krwi do członka. Zauważyła to oczywiście i pacnęła mnie lekko w niego, co oczywiście spowodowało reakcję wręcz przeciwną do spodziewanej i kutas urósł jeszcze bardziej.
– A co to się dzieje? – zaśmiała się – nie podkręcaj się, czas coś zjeść.
Przekręciła dźwignię i z panelu prysznica trysnęły bolesne strużki masaży wodnych.
– To cię ostudzi – przekręciła dodatkowo kurek i poczułem, że temperatura wody spada drastycznie.
Wytrzymałem i poczekałem aż woda zmyje ze mnie całą pianę. Gosi zajęło to mniej czasu i uciekła spod zimnego prysznica.
Zarzuciła na siebie szlafrok nie trudząc się zawiązywaniem go, podała mi świeży ręcznik i poprawiała makijaż przed lustrem.
– Idę po ciuchy – wytarłem się i rzuciłem.
– Poczekaj – zniknęła za drzwiami, po chwili wróciła z pakunkiem w ręku – otwórz.
Rozerwałem papier na miękkiej paczce. Wewnątrz były spodenki i koszulka.
– Dzięki, fajne. Oj, bo się tu zadomowię… – mruknąłem – Przygotowana profesjonalistka nawet prywatnie, co?
Nie skomentowała tego, odwróciła się i wyszła.
Ciąg dalszy w drugiej części.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Michal Story Spis treści:
Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556
Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581
Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635
Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651
Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660
Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678
Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687
Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715
Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767
Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798
Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803
Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828
Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838
Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841
Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880
Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881
Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948
Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949
Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000
Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001
Część 17A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5051
Część 17B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5052
-
Czesc osiemnasta: Malgosia, odcinek trzeci, czesc II
Ciąg dalszy części pierwszej:
Kilkadziesiąt minut później pochylaliśmy się na chińskimi daniami właśnie dowiezionymi przez kuriera. W tle cicho grała muzyka, okazało się, że Gośka ma całkiem szerokie spektrum tego czego słucha. Nie była wierna konkretnemu gatunkowi, słuchała tego co jej w ucho wpadło.
Na jej kieliszku z winem widniał delikatny ślad szminki.
– Wybacz, że pytam, ale jak cię na to wszystko stać? Wiem ile ci płacę, niemało, ale też nie jakieś kosmiczne pieniądze.
– To daj mi podwyżkę – jej śmiech był szczery – nie muszę u Ciebie pracować, już ci mówiłam, że szukałam pracy, żeby coś robić, nie znoszę nic nie robienia. No i teraz to jestem tam dla ciebie. Mam majętnych rodziców, którzy nie widzą problemu aby chronić i hołubić swoją dziewczynkę. I na przykład kupić jej mieszkanie.
– A to takie buty…
– Ano takie – ucięła jakby temat pomagania jej przez rodziców był drażliwy.
Gosia siedziała w samym szlafroczku i świadomość tego, że nie ma nic pod spodem strasznie mnie kręciła. Gdy odchylała się do tyłu na jedwabiu wyraźnie odznaczały się sutki jej piersi.
Skończyła swoje danie, wytarła usta serwetką, zorientowała się, że roztarła szminkę, spojrzała przepraszająco zasłaniając usta i wyszła do łazienki. Dolałem wina a ona wróciła po chwili z poprawionym makijażem, już nie tak mocnym jak poprzednio.
– Najadłam się, co teraz?
Usiadła na mnie okrakiem zarzucając nogę tak jak usiadła gdy pierwszy raz zawitała do mojej firmy. Szeroko rozchylone teraz poły szlafroka nie skrywały absolutnie niczego.
– Nie wstydzisz się tak chodzić po domu? – wsunąłem rękę za jej plecy a drugą wymownie wskazałem okno. Widać było przez nie światła budynku naprzeciwko, otwarte żaluzje niczego nie zasłaniały.
Spojrzała we wskazanym kierunku i wzruszyła ramionami.
– No i co? Jak ktoś chce popatrzeć to jego problem – i na poparcie swoich słów wystawiła język w stronę okna. Jednak wstała i zasłoniła żaluzje – Lepiej?
– Dla mnie bez różnicy – rzuciłem i w sumie przyłapałem się, że faktycznie miałem to gdzieś. Jak jakiś niespełniony onanista (lub onanistka) lepiej się czuje podglądając innych to luz…
Gosia wróciła na moje kolana i pocałowała mnie.
– Masz miejsce na deser?
– Jasne, zapomniałem o truskawkach!
– No właśnie – wstała znów, usiadła na drugim krześle, zarzuciła nogę na nogę i podparła brodę – no to czekam…
Nie miałem wyjścia, trzeba było ogarnąć temat.
– A czekoladę masz?
– Mam. W lodówce.
– A tarkę?
– Masz wymagania… Tam – wskazała ruchem głowy jedną z szafek.
Szybko znalazłem to czego potrzebowałem, o miseczki nie pytałem bo stały w przeszklonej szafce. Przygotowywałem deser czując niemal na sobie wzrok Gosi, nagle usłyszałem ruch i sekundę później jej ciało za plecami.
– Facet w mojej kuchni, niebywałe – wyszeptała prosto do ucha.
– No oczywiście, jestem tu oczywiście pierwszy – postarałem się aby sarkazm w głosie nie brzmiał złośliwie.
– A żebyś wiedział…
Nie wiem czy to była prawda, ale zrobiło mi się po prostu miło. Najpierw z powodu jej słów, a potem z powodu jej dłoni, które wsunęły się w spodenki i dotarły do członka. Dołożyła do tego jeszcze ciepły delikatny pocałunek w kark.
– Ej, ja tu gotuję…
Parsknęła śmiechem i przytuliła się bardziej. Członek już zaczął się podnosić wypełniając jej dłoń.
– Makłowicz się znalazł – skomentowała.
– Żeby było jasne, Makłowicz to nie do końca kucharz tylko bardziej podróżnik i smakosz – prostowałem dzielnie jej rozeznanie w temacie – i serio, uważaj bo mam nóż.
Co zresztą było prawdą, bo właśnie kroiłem truskawki na połówki.
– No oczywiście panie smakoszu – ręka na moim kutasie zwolniła trochę, Gośka znad ramienia obserwowała co robię. Jak tylko skończyłem i wrzuciłem równe porcje truskawek do miseczek znów przyśpieszyła ruchy.
Wziąłem puszkę sprayu z bitą śmietaną i zacząłem intensywnie potrząsać.
– Uuuu, trzepanko – mówiąc to, Gosia zgrała ruchy swojej ręki z moją i teraz onanizowała mnie szybo i intensywnie.
Skończyłem ze śmietaną, zdjąłem korek i kolistymi ruchami pokryłem truskawki warstwą bitej śmietany. Następnie znienacka skierowałem dyszę sprayu w tył i biała smuga bitej śmietany poleciała w stronę twarzy Gośki. Krzyknęła głośno i zrobiła unik wypuszczając mnie z ręki. Biała piana poleciała na podłogę.
– O żesz ty… – próbowała mi zabrać puszkę, ale bez rezultatu. Walczyła, ale zza pleców niewiele mogła zdziałać.
– Spokój mi tu, nie skończyłem – odstawiłem spray a moich dłoniach pojawiła się czekolada i tarka. Szybkimi ruchami pokryłem miseczki wiórkami startej gorzkiej czekolady a ręka Gosi lekko zsunęła mi spodenki, do połowy odsłaniając pośladki.
– Ej, jestem bezbronny… – obróciłem się lekko ciągle mając zajęte dłonie.
– O jaki ty bezbronny… – mówiąc to szybko klęknęła, odciągnęła przód spodenek w dół uwalniając stojącego kutasa i zamknęła na nim usta.
– Poczekaj – sięgnąłem po spray i ku uciesze panny u moich stóp na czubku mojego członka pojawiła się kulka zimnej śmietany. Pochłonęła go błyskawicznie, wylizała do czystości i spojrzała wyczekująco jakby czekając na więcej.
Odstawiłem puszkę, podałem dłoń Gosi i pociągnąłem do góry, posłusznie wstała. Oparłem ją o krawędź stołu, pocałowałem i położyłem na blacie. Wyglądała na pięknym meblu zmysłowo, czarny szlafrok spłynął na boki i teraz jej ciało odcinało się od czerni materiału.
Wziąłem jedną miseczkę, zanurzyłem palce w śmietanie i naniosłem jej spore porcje na sutki Gosi. Wzdrygnęła się od zimnej masy i westchnęła. Zsunąłem do końca spodenki, zrzuciłem koszulkę i wszedłem w jej mokrą już cipkę, przyjęła mnie z cichym “ooooo….”. Poruszałem się w niej nieśpiesznie, pochyliłem się i zlizałem powoli śmietanę z jej sutków. Były już twarde, nie mi oceniać czy z podniecenia czy od chłodu białej piany. Kochałem się z nią powoli, bez pośpiechu ale dociskając członka do końca i mocno. Żałowałem trochę, że zasłoniła okno…
Gosia podniosła nogi do góry i złapała się pod udami aby ułatwić sobie tę pozycję.
Wyszedłem pomału z niej delektując się widokiem mokrego kutasa lśniącego w świetle kuchennych halogenów.
Kolejna porcja śmietany trafiła na jej ciało, małymi kropkami wyznaczyłem zygzakowaty szlak od jej szyi do cipki. Zbierałem pocałunkami te kropki, jedną po drugiej, minąłem przełęcz między piersiami, dotarłem do doliny jej pępka omijając płaskowyż brzucha i w końcu osiągnąłem cel – gorące źródło, czyli oczywiście jej cipkę.
Zlizałem wszystko dokładnie, nie pozwoliłem aby choć atom śmietany pozostał niezlizany.
Nie przerywając delektowania się smakiem jej cipki sięgnąłem po miseczkę, wydobyłem z niej truskawkę, rozgniotłem w dłoni i otrzymaną masę roztarłem na płatkach jej róży.
– O ja pierdolę – wyrwało jej się z ust.
Spojrzałem znad jej cipki w górę i zobaczyłem, że Gosia podnosi jak najwyżej głowę i próbuje zobaczyć co się dzieje. Wcierałem truskawkę w jej cipkę, pod palcami czułem twarde ziarenka owocu, ona też musiała to czuć. Dotknęła mojej głowy i lekko przyciągnęła sugerując czego chce. Zatopiłem język w jej gorącym wnętrzu najgłębiej jak mogłem, to musiały być dla niej skrajne doznania – zimna truskawka kontra mój gorący język.
Zlizałem wszystko najdokładniej jak mogłem podniosłem się i znów byłem w niej. Nabrałem na dwa palce trochę śmietany pokrytej czekoladą i wsadziłem jej do ust. Zassała wszystko na koniec kręcąc językiem kółka wokół palców. Znów sięgnąłem do miseczki, tym razem poczęstowałem ją truskawkami, nie przestając się z nią kochać.
– Ummmm, bardzo dobre – oceniła – spróbujmy inaczej.
Podniosła się, przytuliła się i pocałowała. Lekkim naciskiem dłoni zasugerowała abym się odsunął, mój kutas nie bez żalu opuścił jej cipkę.
Tym razem Gośka nabrała truskawki i śmietanę w garść, rozgniotła je tworząc bladoczerwoną masę i zacisnęła dłoń na moim kutasie. Chłód był przyjemny, wręcz kojący. Dopiero gdy ręka zaczęła masować mi członka poczułem co robią te truskawkowe ziarenka. Ooooo, to było coś nowego. Ekscytujące i dziwne zarazem. Na szczęście moja kochanka nie planowała długiej pieszczoty w ten sposób, tylko sięgnęła po puszkę, potrząsnęła i zrobiła mi na ciele śmietanowy zygzak, od jednego sutka do drugiego a potem w dół do członka. Powtórzyła to co ja robiłem, może nie tak dokładnie, ale po krótkiej podróży w dół jej język w komitywie z ustami pozbawił mnie ostrych ziarenek ze skóry kutasa. Trzymałem ją teraz za głowę zostawiając na włosach resztki owocu i śmietany i pomału delikatnie posuwałem ją w usta, zacisnęła je mocno potęgując doznania.
W końcu oderwała się ode mnie łapiąc oddech, podniosłem ją z kolan, oparłem o drzwi zabudowanej lodówki, ująłem pod uda, podniosłem i wszedłem w nią z powrotem. Objęła mnie i wtuliła twarz w moją szuję. Czułem jej gorący przyśpieszony oddech, coś cicho wyszeptała ale nie zrozumiałem. Podrzucałem delikatnie jej ciało, czułem resztki lepkiej masy między nami.
– Nie przerywaj – tym razem usłyszałem co szeptała. Posłusznie nie zmieniłem ani o jotę sposobu w jaki w nią wchodziłem, tym bardziej, że i mi się to podobało, czubek członka ocierał się w jej wnętrzu o miejsce, które przyjemnie łaskotało i z każdym ruchem przybliżało do orgazmu.
– O tak, jeszcze chwilę, nie przestawaj, o tak – chwilę później wytrysnąłem w jej wnętrzu, nie udało się opóźnić nieuniknionego. Zanim jednak mój członek zdążył opaść nie pozwoliłem sobie zwolnić, zależało mi na jej satysfakcji. I doczekałem się chwilę później.
– O tak, tak, zaraz – poczułem na plecach jej paznokcie i naprężające się ciało. Gdy naprężenie ustało, zwolniłem powoli aż mokry od spermy członek nie wysunął się z niej i nie opadł.
Pomału postawiłem Gosię na podłodze.
– Poczekaj – wydyszała opierając się o mnie.
– Wszystko OK?
– Tak, to że mam ciche orgazmy nie znaczy, że słabe.
Chwilę później całowaliśmy się omywani ciepłą wodą prysznica. Jej włosy opadały mokrymi prostymi liniami w dół.
– Może coś obejrzymy? – zaproponowała Gosia.
– Jasne, noc jeszcze młoda, mamy masę czasu, nikt na mnie w domu nie czeka – wypaliłem bez namysłu.
Przemknęło mi przez myśl, że do pracy pójdziemy rano jak zombie, ale trudno.
– Nie żałujesz?
– Czego?
– Rozstania z Beatą.
– Nie. To była kwestia czasu, rozjechały nam się trochę potrzeby.
– A jakie ty masz potrzeby?
– Olbrzymie – zaśmiałem się – a tak serio to czasem sam nie wiem.
– A ona małe? – Gosia nie dawała za wygraną.
– Też duże, tyle że finansowe…
Zrobiło mi się trochę przykro, bo uświadomiłem sobie, że mimo poczucia, że mam wszystko tak naprawdę nie miałem nic. Nawet psa o którym zawsze marzyłem, ale nie miałem bo Beata była mocną alergiczką.
– Choć, obejrzymy coś – popatrzyła mi w oczy i chyba widziałem zrozumienie.
Usiadłem w salonie na sofie na wprost wielkiego telewizora, Gosia podała mi kieliszek z winem, przytuliła się, podniosła nogi na sofę i zarzuciła na nas koc. Dawno tak nie siedziałem z kobietą. Włączyła wyszukiwarkę VOD i powoli przewijała tytuły. W końcu trafiła na coś czego oboje nie widzieliśmy i na dwie godziny zniknęliśmy w filmowo-winnym świecie.
Film się skończył, fabuła była mało wciągająca, ale bliskość i ciepło Małgosi wynagrodziło mi to w zupełności. Dawno się tak dobrze nie czułem.
– To co, zadzwonię po taksówkę i jadę.
– Chyba żartujesz, jeśli myślisz, że cię teraz wypuszczę – powiedziała miękko.
– To co proponujesz?
– Idziemy spać, oczy mi się kleją – nie wyglądała na senną, ale nie wnikałem, jak się miało zaraz okazać to nie był koniec nocy.
– To ja na kanapie – rzuciłem choć wiedziałem, że nie pozwoli.
– Jasne, masz coś z głową. Ale uprzedzam, że śpię nago.
– Nie wyobrażam sobie inaczej – zaśmiałem się. Już nie pamiętam, kiedy spałem w ubraniu.
– To chodź zęby umyć, dam ci szczoteczkę.
Zdziwiłbym się, jakby nie miała przygotowanej.
Mniej więcej cztery minuty później byliśmy już w sypialni.
– Poczekaj mam coś specjalnego dla ciebie. Chyba taki crème de la crème.
Wyszła z sypialni a ja zastanawiałem się co takiego może to być.
Leżałem cierpliwie na łóżku, tym razem nie było jej dość długo, zacząłem się niecierpliwić, ale usłyszałem za drzwiami stukot obcasów. Co jest?
Gdy pojawiła się w drzwiach, oniemiałem. Kiedyś w żartach powiedziałem, jaka postać fikcyjna mnie kręci i teraz właśnie ta postać stała przede mną!
Dopiero po chwili do mnie dotarło, że Gosia jest szalenie podobna do Margott Robbie! Jedynie kolor włosów się nie zgadzał, Gosia miała czarne. W głowie wyretuszowałem postać, która stała przede mną i podmieniłem jej włosy na blond.
W 100% Harley Quinn. Kija baseballowego na szczęście nie miała. Jak nie kojarzycie laski to sobie wyguglajcie.
Jedynie buty były trochę inne, reszta identyczna jak w filmach o Legionie Samobójców.
W skrócie – kozaczki, pończochy kabaretki z dużymi oczkami, króciuteńkie spodenki ledwie co zakrywające tyłek z paskiem gęsto usianym ćwiekami, biała niby pocięta koszulka w czerwono-niebieskie mazańce, nabijana ćwiekami obroża, skórzane bransolety i rękawiczki bez palców. Całości dopełniał rozmazany mocny makijaż i dwa kucyki po bokach głowy.
– I jak? – spytała choć po mojej minie musiała wiedzieć “jak”. Stanęła w drzwiach przenosząc ciężar ciała na jedną nogę i odstawiając w bok drugą, ręce opierała na framudze na wysokości głowy.
– Co to ma być?
– Spełnienie twojej fantazji. Kiedyś przecież rozmawialiśmy o tym i wypaplałeś, że ona ci się podoba.
– Ty mi się podobasz. Ale skąd wiedziałaś, że tu dziś będę?
– Nie wiedziałam. Strój mam już od jakiegoś czasu, w razie co mógł być na Halloween. Ale skoro już jesteś, może byś tak przeleciał swoją Harley?
Wiedziała doskonale, że mam na nią ponownie chęć, nie dało się tego ukryć, wzwód był bardzo dobrze widoczny, dodatkowo słowo “swoją” wylało miód na moje serce.
– Nie musisz mnie wcale namawiać, chodź do mnie – wyciągnąłem rękę a ona posłusznie, powoli, seksownie i drapieżnie wdrapała się na łóżko i na czworakach zawisła nade mną. Poczułem miętowy oddech i chłód stalowych ćwieków pasa na kutasie. Twardość metalu podnieciła mnie jeszcze bardziej. Ciężkie piersi wypchnęły mocno materiał koszulki.
– Nie masz ochoty na trochę ostrzejszą zabawę? – zapytała ostrożnie Gosia.
– Z tobą co zechcesz…
– Taki jesteś kozak?
W głowie pojawił się obraz ostro rżniętej Izy, zapłakanej i obolałej lecz spełnionej, ale jestem pewien, że Gosia by tego nie dźwignęła.
– Czy ty mnie straszysz? – spytałem wymijająco.
– Nie bój się, nie zrobię ci krzywdy.
Na potwierdzenie swoich słów zsunęła się w dół i zamknęła ciepłe usta na członku, nawet nie dotykając go dłońmi. Jej szminka od razu zostawiła czerwone smugi na skórze, kucyki wyglądały kusząco, aż prosiło się aby za nie złapać i zerżnąć Gośkę w usta. Położyłem dłoń na jej głowie, lekko przytrzymałem i zacząłem poruszać biodrami. Nie zaprotestowała gdy pogłębiłem penetrację, zmieniła tylko lekko ustawienie głowy. Zaryzykowałem i spróbowałem wsadzić jej w usta całego. Mruknięciem zaprotestowała, więc się wycofałem.
– Tak nie, złaź z łóżka – wydała polecenie i wskazała palcem miejsce.
Posłusznie zszedłem i stanąłem w nogach łoża, tam gdzie celował jej palec. Gosia ciągle na czworakach zajęła pozycję na wprost mnie. Ostentacyjnie odsłoniła śnieżnobiałe zęby i delikatnie przygryzła mi kutasa. Specyficzna pieszczota poskutkowała drgnięciem członka, zęby od razu zostały zastąpione miękkimi ustami.
Gosia spojrzała niewinnie w górę, prosto w moje oczy, wypuściła kutasa z ust, wyszeptała “przepraszam” i powiodła całą powierzchnią języka od jąder w górę, powoli, ciągle patrząc mi w oczy.
– Nic się nie stało, taki odruch – uspokoiłem ją.
– Wsadź mi do końca, nie przerywaj, tak wejdzie – znów mój członek znalazł się w jej ustach, oczekując na moją inicjatywę zatrzepotała rzęsami zachęcająco.
Nie miałem wyboru, złapałem delikatnie ją za głowę obiema rękami i centymetr po centymetrze wsunąłem członka w jej gardło. Tym razem wszedł cały, choć widziałem na jej twarzy wysiłek. Już nie była w stanie patrzeć w górę, kutas pchający się w gardło wymusił lekkie pochylenie głowy. Utrzymałem ją tak przez chwilę, ale gdy poczułem, że się napina to puściłem. Wycofała głowę i głośno złapała oddech.
– Ale głęboko – sapnęła.
– Za głęboko?
– Nie, jeszcze trochę, ale nie trzymaj tylko ruszaj – znów wydała komendę i przeniosła dłonie z łóżka na moje uda.
No skoro pani sobie życzy, to proszę bardzo. Zacząłem po prostu posuwać jej usta i gardło, nie dając zbyt często odetchnąć. W pewnym momencie poczułem, że dłońmi przyciąga mnie do siebie z każdym wejściem jakby dając sygnał abym zrobił to głębiej. Poddałem się temu i dopychałem jak najdalej mogłem. W końcu odepchnęła mnie, mokry członek wyślizgnął się z jej ust z głośnym chlupnięciem. Gosia ciężko łapała powietrze, zobaczyłem, że po policzkach ciekną jej czarne kreski łez i tuszu do rzęs. Mimo to uśmiechnęła się szeroko.
– Wariat, chce mnie udusić – broda błyszczała jej od śliny ale mimo tego i łez wyglądała podniecająco.
– Kładź się, zakomenderowałem, pochyliłem się i zanim wykonała polecenie pocałowałem ją w usta, głęboko, z językiem, pokazując, że nie gęsta ślina cieknąca jej po twarzy nie robi na mnie wrażenia.
Podciągnąłem ją do góry, złapałem w pasie nie bacząc na ćwieki wbijające mi się w brzuch i rzuciłem na plecy na łóżko.
Podskoczyła na miękkim materacu i wsadziła zalotnie palec do szeroko uśmiechniętych ust oczekując na rozwój wypadków.
Złapałem ją za nogę i powoli rozpiąłem zamek z boku jej botka. Podeszwa była nietknięta, te buty też były nowiuśkie.
Moim oczom ukazała się piękna i zadbana stopa poprzecinana cienkimi nitkami kabaretek. Palce poprzechodziły przez duże oczka pończoch, co mnie ucieszyło, bo Gosia naprawdę stopy ma wzorowe i teraz mogłem się nimi nacieszyć.
Pocałowałem delikatnie spód jej stopy, zadrżała.
– Mam łaskotki, uprzedzam – dłonią sięgnęła do zamka drugiego botka, zręcznie go rozpięła, ściągnęła but i odrzuciła w bok, upadł z cichym stuknięciem. W ślad za nim posłałem drugi.
Nie wiem, jak ona to robiła, ale zakochałem się w jej stopach od pierwszego wejrzenia. Miękka skóra mimo przecież nie najmłodszego wieku, brak oznak ciągłego noszenia wysokich obcasów no i paznokcie – idealnie przycięte, żadnych mankamentów, dziś pomalowane cielistym lakierem. Pieściłem jej stopy, delikatne dotknięcia wywoływały w niej walkę z łaskotkami. Złapałem jej stopy i pomału zacząłem zsuwać je od ust w dół ciała. Zrozumiała do czego zmierzam, sama pokierowała nogami i po chwili na członku znalazły się palce jej stóp. Siateczka kabaretek dodatkowo drażniła skórę napiętego członka a Gośka tylko dolewała oliwy do ognia, kręcąc biodrami i wsuwając ręce pod swoją koszulkę. Nie mogłem pozwolić na coś takiego, zresztą coś czułem, że podnieca mnie tak bardzo, że nasze igraszki długo nie potrwają.
Wsunąłem palce za jej skórzany pasek i przyciągnąłem do siebie. Teraz jej nogi były bardzo rozszerzone, wąski postrzępiony pasek jeansu między jej nogami prawie nic nie zasłaniał. Wsunąłem pod niego palce i poczułem wilgotną skórę. Masowałem wierzchem palca wierzch jej cipki jednocześnie próbując rozpiąć klamrę pasa. Niestety nie udało mi się rozwikłać zagadki jego zapięcia. Pasek materiału między jej nogami nie wyglądał na najsolidniejszy, wsunąłem pod niego jeszcze dwa palce, chwyciłem i mocno szarpnąłem. Puścił za drugim razem odsłaniając cipkę Gosi, ewidentnie gotową i chętną.
– Zszyjesz mi to – powiedziała z wyrzutem, ale widać było, że jej się podobało.
– Już pędzę, oho, uważaj… – sięgnąłem do kutasa, wycelowałem i wszedłem w nią od razu do końca. Nawet nie musiałem kombinować z pończochami, miały tak duże oczka, że mój kutas przemknął przez nie ledwie lekko muskając nitki materiału.
– Zszyjesz i znów rozerwiesz. I tak w kółko…
Kochałem się z nią intensywnie stojąc przy krawędzi łóżka, którego rama boleśnie wbijała mi się w piszczele, ale dzielnie znosiłem tę niewygodę. W końcu jednak się poddałem i nie wychodząc z Gosi ruchami ciała zasugerowałem aby wsunęła się głębiej na łóżko, pochyliłem się i wchodząc w jej cipkę ocierałem jednocześnie skórą u nasady kutasa jej łechtaczkę. Teraz za to w skórę wbijały mi się dla odmiany ćwieki. Smak jej ust i żar cipki były jednak wystarczającymi powodami aby znieść tę torturę. Wsunąłem rękę pod jej koszulkę, wyszukałem jedno z rozcięć, chwyciłem i powolnym ruchem rozdarłem koszulkę odsłaniając jej piersi. Cichy dźwięk prutej bawełny splatał się z naszymi oddechami.
– No tego już nie zszyjesz – Gosia mnie odepchnęła i wydęła dolną wargę.
– No nie – z lekką ulgą powitałem te odepchnięcie, podniosłem się na kolana a ona zarzuciła mi nogi na ramiona. Jej koszulka była rozdarta niemal zupełnie.
Chwyciłem ją za pośladki i wchodziłem w nią krótkimi urywanymi ruchami okraszonymi plaśnięciami naszych ciał o siebie.
Nagle moja kochanka rozłożyła szeroko nogi mając je ciągle wyprostowane, doszła niemal do szpagatu. Rozciągnięte wargi sromowe odsłaniały jej różowe wnętrze, w które wślizgiwał się raz za razem mój kutas. Piękny widok i jakby było tego mało Gosia sięgnęła do krocza i rozchyliła palcami jednej ręki cipkę jeszcze bardziej a drugą ręką zaczęła drażnić łechtaczkę.
– Mam dojść? – zapytała retorycznie głośno oddychając.
– Oczywiście mała, dojdź proszę – moja cicha odpowiedź ledwo się przebiła przez jej oddech.
Nie zmieniałem nic w sposobie jej penetracji, wiedziałem, że jeśli by tego chciała to dałaby mi znać. Za to jej ręka przyspieszyła gwałtownie, ciało się spięło na moment a następnie wyprężyło w pałąk i przyciągnęła nogi do siebie, z ust wydostał się głośny krzyk, jej ręka automatycznie wylądowała na ustach. Opadła na łóżko a ja zwolniłem.
– Czemu przestajesz? – spytała z wyrzutem.
– A jednak nie masz takich wcale słabych tych orgazmów – wymijająco rzuciłem i dałem lekkiego klapsa w tyłek – odwracaj się.
Zrozumiała bez tłumaczenia, odwróciła się i grzecznie wypięła dupkę. Podniosłem ją z czworaków, sięgnąłem do przodu i dokończyłem destrukcję koszulki. Podarty materiał poleciał w kąt. Wszedłem w nią i jednocześnie pieściłem zza pleców jej piersi. Nie była to jednak najwygodniejsza pozycja i pchnąłem ją z powrotem głową na pościel. Wsunąłem palce za pasek z ćwiekami i mocnymi pociągnięciami nabijałem jej ciało na swojego kutasa, sam nawet nie wykonywałem biodrami żadnego ruchu.
– Złap mnie za ramiona – poprosiła.
Zostawiłem rękę tam gdzie była nie przerywając penetracji a druga ręka wylądowała na jej barku. Teraz dociągałem ją do siebie siłą obu rąk, nasze ciała zderzały się z głośnymi plaśnięciami.
Czułem, że koniec jest już bliski, wpadłem na jeszcze jeden pomysł, choć nie miałem pewności czy ona go zaaprobuje.
Jej obroża spięta była z tyłu szyi węższym paskiem z klamrą. Wsunąłem dwa palce za ten pasek i lekko przyciągnąłem do siebie.
Nie zaprotestowała, odgięła tylko głowę w tył. Spróbowałem ciągnąć mocniej, ciągle nie protestowała a mnie taki sposób podkręcał. W końcu ciągnąłem na tyle mocno, że oderwała ręce od łóżka opierając cały ciężar ciała na szerokim pasie obroży.
Sięgnęła do tyłu obiema rękami, położyła ręce na pośladkach i lekko je rozciągnęła.
To co się teraz rozpościerało przede mną było kwintesencją erotyzmu. Piękna okrągła dupka uwydatniona mocnym chwytem jej dłoni i opleciona siatką oczek kabaretek, mokra cipka ze znikającym w niej kutasem, wąska talia, pięknie podkreślony wygięciem rąk kręgosłup i głowa mocno odciągnięta w tył wraz z czarnymi kucykami wstrząsanymi gwałtownymi pchnięciami moich bioder błyskawicznie doprowadziły mnie do orgazmu.
– O tak, kochanie, zaraz dojdę – ostrzegłem w razie czego.
– Tak, dojdź we mnie, skończ w środku – jej głos był ledwie słyszalny, ucisk obroży odbierał dech.
Wepchnąłem członka do samego końca, puściłem ją i przygniotłem ciałem. Opadła ciężko na łóżko chwytając oddech.
Doszedłem tak jak chciała – wewnątrz niej zalewając jej słodką cipkę tego co udało mi się uzbierać od poprzedniego razu.
Poruszałem się w niej jeszcze delikatnie jeszcze chwilę, aż wzwód zaczął przemijać. Zsunąłem się z niej na łóżko, pocałowałem w ramię i pogłaskałem po głowie, ściągając od razu gumki z jej kucyków.
Leżeliśmy przez chwilę bez słowa czekając aż nasze oddechy się uspokoją.
– Muszę iść do łazienki, bo będzie trzeba prać pościel – powiedziała znienacka przepraszająco i wstała.
– Jasne, też idę – podniosłem się, złapałem ją w pasie i pocałowałem – dziękuję.
– Za co? – była wyraźnie zaskoczona.
– Za prezent, ten cosplay. Zrobiłaś mi tym dzień, w zasadzie to noc.
– Nie ma za co. Całą przyjemność po mojej stronie – pogładziła mnie po policzku – następnym razem ty się przebierzesz.
– A za co byś chciała?
– Za Jasia Fasolę – parsknęła śmiechem – chodź pod prysznic.
Niedługo potem leżeliśmy już w łóżku rozmawiając o wszystkim jak starzy znajomi.
Za oknem już świtało, tuż przed zaśnięciem popatrzyła mi w oczy spod przymkniętych powiek.
– A co z tą laską, o której mówiłeś wczoraj rano, w biurze? – spytała cicho.
– Właśnie do mnie mówi – odrzekłem i byłem pewien, że takiej odpowiedzi się spodziewała.
– Kocham cię wariacie, od dawna cię kocham – wyszeptała cicho, delikatnie dotknęła wargami mojej piersi i dosłownie kilka sekund później poczułem, że zasnęła. Spojrzałem na zegarek – dam jej dzisiaj wolne, bo zostały jej trzy godziny snu.
EPILOG
Od tamtej nocy moje życie się zmieniło diametralnie.
Czasem tylko z czystej ciekawości zaglądam na portale społecznościowe, odszukując profile kobiet, z którymi coś mnie wiązało.
Z tych, które wspomniane były w moich opowiadaniach:
Beata z obecnym partnerem wygląda na szczęśliwą. Ich dziecko też. Przyszło na świat niecałe 8 miesięcy po naszym rozstaniu. Resztę sobie dopowiedzcie. Ojciec dziecka, wygląda na mniej szczęśliwego.
Iwonę znalazłem przypadkiem, raz na dłuższy czas wrzuci zdjęcie. A to na jachcie, a to w jakaś modnej wakacyjnej lokalizacji. Na zdjęciach zawsze sama. Zazwyczaj w kostiumie kąpielowym albo elegancko, w szpilkach, a jakże.
Ela – Nie zdecydowała się na odejście od męża choć zdawało się, że tego pragnie. Dorobili się w międzyczasie dwójki dzieci i podobno są szczęśliwi. Nie widzieliśmy się już od kilku lat.
Wiktoria zniknęła z portali z divami, już nigdy jej nie odnalazłem. Może dlatego, że nie szukałem.
Nigdy nie natrafiłem na jakikolwiek profil Izy, a do jej sklepu nie chodzę.
Zośki nawet nie szukałem.
Magda chyba od spotkania w hotelu nie przyjeżdżała już do Polski. A nazwa jej firmy jakoś wyleciała mi z głowy.
A Małgosia? Cóż… Gosia jest już moją żoną.
Odkąd jesteśmy razem jej konto na portalu społecznościowym eksplodowało. Jakby wszyscy czekali aż kogoś pozna. I poznała. Mnie. Jestem całym jej życiem, wygląda na to że ze stuprocentową wzajemnością. I nic nie zapowiada aby miała zajść jakakolwiek zmiana w tym temacie. Mieszkamy razem, sprzedaliśmy mieszkania i kupiliśmy dom. I psa, do którego szybko dołączył drugi.
Uzupełniamy się wzajemnie, chcę się z nią zestarzeć. Ciągle mamy jakieś “pierwsze razy”, są jeszcze rzeczy, których nigdy nie robiliśmy i staramy się ciągle dawać sobie nowe radości. Patrzę na nią, gdy czyta książkę i kocham jej mądre oczy śledzące wyraz za wyrazem.
Podoba mi się gdy w rękawicach z zacięciem odcina z kwiatów przy domu niepotrzebne łodygi, sprawiając, że jest trochę piękniej, choć i tak już było wzorowo.
Lubię stać w wejściu do domu z kawą i uważać aby jej nie rozlać gdy psiaki wybiegają na dźwięk jej samochodu wjeżdżającego na podjazd. I patrzeć jak z gracją wysiada z samochodu.
Sprawia mi nieopisaną przyjemność, gdy nad ranem w firmie wnosi filiżanki do mojego biura i zostaje tam aż obie staną się puste.
Cieszę się na każde jej wyjście do pedicurzystki, wiem, że noc wówczas będzie długa. Mimo, że nie mamy po dwadzieścia lat zarówno seks jak i codzienne życie ciągle przynosi nam niespodzianki i rzeczy, które robimy po raz pierwszy w życiu.
Nigdy nie wnikała, co działo się w moim życiu przed pamiętną nocą z “Margot Robbie”. I vice versa – ja również nie wnikałem, jakimi ścieżkami chadzała.
Piszę te ostatnie słowa a znad ekranu laptopa widzę Ją leżącą na sofie z książką w dłoni i głaszczącą pomalutku kark szczęśliwego psa.
Każda z tych kobiet i jeszcze kilka innych dała mi małą cząstkę czegoś czym teraz jestem. Dziękuję im za każdą chwilę wzlotów i upadków.
Jestem szczęśliwy… Dopłynąłem do swojego portu…
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Michal Story Spis treści:
Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556
Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581
Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635
Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651
Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660
Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678
Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687
Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715
Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767
Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798
Część 11: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4803
Część 12: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4828
Część 13A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4838
Część 13B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4841
Część 14A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4880
Część 14B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4881
Część 15A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4948
Część 15B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4949
Czesc 16A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5000
Część 16B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5001
Część 17A: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5051
Część 17B: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=5052
Kopiowanie, rozpowszechnianie, przedruk i publikacja w jakiejkolwiek formie (również elektronicznej) do celów komercyjnych i prywatnych, bez zgody autora jest zabronione.
Jeśli chcesz zamieścić tego e-booka na jakiejkolwiek stronie, forum itp. – zwróć się do mnie o zgodę.