Category: Uncategorized

  • Wspomnienie upojnej nocy

    Pewnego letniego dnia, przed dwoma laty jadąc samochodem wracałam wieczorem do domu ze zjazdu starej paczki szóstki przyjaciół, która chowała się razem od podwórka w Ostrowie Wielkopolskim. Lata jednak lecą, większość z nas pozakładała rodziny, robi karierę, zmieniło miejsce zamieszkania i taki wspólny wyjazd raz na jakiś czas jest dla nas miłą odskocznią od codziennego życia. Wybraliśmy się w Karkonosze, w których spędziliśmy pięć dni na wędrówkach po górach i wspólnie spędzonych wieczorach, przegadanych nocach.

    Po udanym wyjeździe przyszedł czas na powrót do domu znajdującego się pod Kaliszem, w którym czekał na mnie mąż z dziesięcioletnim wówczas synem. Muszę przyznać, że jestem zadowolona jak w życiu mi się poukładało. Miałam wszystko czego potrzebowałam do szczęścia, rodzinę, urodę, pracę z nieoszołamiającym zarobkami, ale satysfakcjonującą. O sobie mogę powiedzieć, że jestem osobą pewną nie gryzącą się w język i lubiącą często mówić innym co mają robić, dlatego też często na mnie spoczywa odpowiedzialność za organizowanie różnych wydarzeń, ale też nie jestem lubiana za to w różnych środowiskach. U ludzi cenię sobie inteligencję i pewną nutkę wariactwa dlatego, że sama czasem działam pod wpływem fantazji . Jeżeli chodzi o urodę przeze mnie już wspomnianą to jestem kobietą w wieku 36 lat, moje walory utrzymują się bardzo dobrze a nawet powiem nieskromnie, że czuje się jakbym była winem, które z upływającym czasem staję się atrakcyjniejsze. Ogólnie mówiąc nie należę do wysokich, wzrost 1,63, jestem brunetką z półdługimi włosami o smukłym i jędrnym ciele, z utrzymaną gładką cerą. Pielęgnacja w moje zewnętrzne piękno jest jednak nie bez małego wysiłku, staram się o siebie dbać, pielęgnować i trzymać formę i urodę. Jednym z wyróżniających mnie walorów kobiecości to obfity i miękki biust jakim natura mnie obdarzyła. Znam doskonale swoją wartość zarówno tę mentalną i tę fizyczną, ta druga będąca często obiektem westchnień męskich spojrzeń i prób zdobycia tego ciała, ale nic z tych rzeczy. Od kiedy jestem zamężna dochowywałam wierności mojemu małżonkowi, gdyż jest dla mnie bardzo ważną osobą w moim życiu, a w kwestiach intymnych niczego mu nie brakowało. Po za tym kocham swoją rodzinę i pomimo tego jak wspomniałam na początku, nie traktuję wspólnych wyjazdów z przyjaciółmi jako ucieczkę od niej, tylko miły dodatek w moim życiu towarzyskim. Jednakże życie płata różne figle i raz zdradziłam męża, i tego się tyczy opisywana przeze mnie historia, gdyż utkwiła nie tylko w mojej pamięci, ale w każdej komórce mego organizmu ze względu na wyjątkowość i namiętność tego zdarzenia powracającego wciąż do mnie w umyśle.

    Wracałam do domu po przyjacielskim wypadzie bardzo późno, ponieważ jak najdłużej się chcieliśmy ze sobą pobyć z wiedzą, że długo się nie zobaczymy. Niektórzy mieli bliżej do domu inni dalej, ja łapałam się niestety do tej drugiej grupy. Dochodził mrok i znajdowałam się w okolicy Bolkowa, czułam, że późna pora powrotu to nie był jednak dobry pomysł przeceniając swoje siły, gdyż zbyt wczesna potrzeba snu, bo nie po dużej liczbie przebytych km zaczęła dawać się we znaki. Miało to swoje skutki po ledwo przespanych nocach, więc uznałam, że najwyżej alternatywnym wyjściem będzie przenocowanie we Wrocławiu w jakimś motelu i kontynuowanie drogi rano. Coś za coś. Mijając Bolków zobaczyłam przy trasie, przy zjeździe w polną drogę młodą dziewczynę ze sporym plecakiem machającą abym się zatrzymała. Nie zastanawiając się zbytnio zatrzymałam się i otworzyłam szybę pasażera, do której podeszła oparła się na niej owa autostopowiczka. Szybko mój wzrok ją zlustrował i poczułam coś dziwnego w swoim wnętrzu. Jej uroda mocno mnie uderzyła, twarz miała piękną i subtelną, włosy szatynki z lekką grzywką opadały na jej ramiona. Ubrana była dosyć skromnie, w jeansy i rozpinaną bluzę, pod którą miała rozpiętą koszulę w kratę i podkoszulek. Jej małe usta wydawały z siebie uśmiech, ale w zielono-piwnych oczach zauważałam skryty smutek i krzywdę. Pomimo pierwszego ogromnego fizycznego wrażenia jaki na mnie zrobiła zachowałam jednak trzeźwy ogląd i chcąc się dowiedzieć o co chodzi, z sarkastyczną tonacją zadałam pytanie zanim ona się odezwała:
    – Zgubiłaś się czy uciekłaś z domu skarbie?
    – Nie mamo, wszystko gra. – choć wyraz jej twarzy zdawał się mówić co innego, byłam również trochę zaskoczona jej bezpośrednią i ironiczną odpowiedzią. Najwyraźniej to dostrzegła i dodała sympatyczne brzmiącym, chrypliwym głosem. – Przepraszam nie powinnam. Czy jedzie Pani w kierunku Wrocławia?
    – Tak – odpowiedziałam szczerze
    – Czy mogę się z Panią zabrać? – sekundę się zastanowiłam i zdecydowałam
    – Wskakuj
    Wsiadła do samochodu i pojechałyśmy dalej. Od razu rozpoczęłam rozmowę biorąc ją trochę na spytki chcąc poznać osobę, którą podwożę, poza tym byłam jej samej ciekawa
    – Jak długo wędrujesz?
    – Trzy dni – ciekawa dziewczyna uznałam i zastanawiałam się jak siebie przez ten czas poradziła o ile nie zmyśla, bo na aż taką zmęczoną wędrówką nie wyglądała, ale dopytywałam dalej
    – Czemu tak długo i dlaczego w ogóle?
    – Długa historia… – spuściła wzrok
    – Mam czas
    – Proszę wybaczyć, ale nie chcę na razie o tym dyskutować… – widząc jej tajemniczość i niechęć do dyskusji, które o czymś o niej mówiły, zadałam jej jeszcze pytanie, po którym dalej jej nie naciskałam
    – Dobrze…, tylko powiedz chociaż ile masz lat i jak masz na imię? To chyba możesz powiedzieć?
    – Jestem Gosia i mam 18 lat
    – Miło mi, Ewa jestem
    Po tym dalsza rozmowa się urwała i jechałyśmy w ciszy. Z czasem moja autostopowiczka usnęła z opartą głową do szyby. Czasami na nią zerkałam i trochę wyrabiałam sobie dodatkową opinię, ciekawiła mnie jej osoba i to raptem po paru zamienionych zdaniach, a jej względy fizyczne były one dla mnie pociągające. Pomimo skromnego ubioru jej wygląd olśniewał i mnie hipnotyzował, czułam się trochę jak przy pierwszym zauroczeniu i tym razem nie wiedziałam co myśleć, może dlatego że nigdy nie miałam takich wizji w stosunku do kobiety. Starałam się skupiać jednak na drodze pamiętając przy okazji o tym, że mam rodzinę. Czułam większe zmęczenie i odzywający się sen, coraz częściej ziewałam, więc zdecydowałam się na postój wcześniej niż planowałam. Zatrzymałam się w motelu za Strzegomiem, obudziłam dziewczynę, która zapytała:
    – Gdzie jesteśmy?
    – W motelu. Czuję się trochę zmęczona, więc zatrzymamy się na noc.
    – Jeżeli to nie kłopot to prześpię się w samochodzie? – nie chciałam jej zostawiać zbytnio w samochodzie raz, że jej nie znałam i miałam ograniczone zaufanie, dwa nie wiadomo gdzie była przez te trzy dni, więc niech skorzysta z „luksusu”
    – Nie gadaj głupot. Idziesz ze mną – dziewczyna się uśmiechnęła i podziękowała
    – Dziękuję
    – Chodź – wezwałam ją i wyszłyśmy z samochodu.
    Udałyśmy się do motelu i wynajęłam w recepcji wolny pokój z jednym łóżkiem. Jakoś trzeba było poradzić sobie w tej sytuacji. Weszłyśmy do pokoju, który na pierwszy rzut oka oazą nie był, ale znośnie warunki. Łóżko z kolorową pościelą, telewizor i dwa krzesła, firany zasłonięte, spod których tliły się światła z parkingu. Dziewczyna usiadła na łóżku zdejmując tenisówki a ja poszłam do łazienki się przemyć. Omyłam twarz i zdjęłam z siebie ubranie zostając w samej czerwonej, koronkowej bieliźnie i wtedy sobie przypominałam, że zostawiłam piżamę w samochodzie, ale uznałam, że przy dziewczynie mogę i bez piżamy iść spać. Wyszłam z łazienki a na podłodze leżała młoda autostopowiczka w podkoszulku i jeansach okryta bluzą.
    – Poważnie? – zadałam zaskoczona pytanie
    – No co? – lekko się śmiejąc odpowiedziała pytaniem
    – Nie wygłupiaj się, wskakuj do łóżka, a nie na ziemi będziesz leżeć – nakazałam jej wręcz
    Dziewczyna wstała ociągając się i położyła się, a ja obok niej okrywając nas częściowo kołdrą. Wyraziła się do mnie przed tym
    – Jeżeli mogę pozwolić sobie na uwagę, to jest Pani piękną kobietą
    Uśmiechnęłam się, lecz byłam tym też zdziwiona, ale zapewne będąc w samej bieliźnie mogło prowadzić do tego typu uwag. Leżała na plecach i patrzyła się w sufit milcząc jakby myślała. Podobnie jak ona też leżałam na plecach tyle, że głowę miałam lekko przekręconą w jej kierunku i się w nią wpatrywałam. Podziwiałam to dziewczęce ciało, do którego przylegał biały podkoszulek spod którego dostrzegałam jej piersi i sutki, aż zapomniałam o swoim zmęczeniu i zaczęłam się skupiać na podziwianiu jej. Nagle młoda odezwała się:
    – Świat bywa dziwny.
    – To prawda – pozwoliłam jej jednak się rozwinąć z myślą
    – Jeszcze trzy dni temu byłam ze znajomymi i chłopakiem w domku spędzając razem wakacje, a teraz jestem sama. Znajduje się obecnie w motelu w jednym łóżku z obcą kobietą… – urwała tutaj swoją wypowiedź
    Zrozumiałam, że prawdopodobnie została skrzywdzona, przez bliskie wspomniane jej osobę/osoby i zapewne podjęła radykalną decyzję o samotnej powrotnej wędrówce, a może po prostu wciskała kit, lecz jej zachowanie nie wskazywało na to, ale może też trochę tego i tego. Widziałam w jej oczach pewną konsternację, więc pomyślałam, że choć banalnie wesprę ją na duchu.
    – W życiu tak bywa. Pewnie nie raz jeszcze otrzymasz zawód od osób, w których pokładałaś pewne nadzieje. Jednakże w takich chwilach trzeba czasem chwytać dzień i niekoniecznie nie musi nic z tego złego wyniknąć a wręcz przeciwnie.
    Moment milczała bawiąc się palcami patrząc zamyślona.
    – Czy mogę oprzeć głowę o Pani ramię. – zdziwiło mnie to pytanie, ale nie widziałam przeciwskazań pomimo tego, że cieleśnie podniecała mnie to pozwoliłam jej
    – Jesteś słodka. Nie ma sprawy
    Przyłożyła głowę do mojego ramienia i zamknęła oczy, poczułam jak dotyk jej ciała wzbudza delikatne ciepło w moim wnętrzu i mrowienie w brzuchu. Ta sytuacja zaczynała mnie intrygować i podniecać, ale trzymałam emocje na wodzy. Delikatnie objęłam jej ramię wyciągając rękę przed siebie. Nie wiedząc czemu czy kierowałam się podnieceniem czy sympatią, a może współczuciem pocałowałam ją w czoło. Zauważyłam, że się wtedy uśmiechnęła i otworzyła oczy i pocałowała mnie w policzek oparty o poduszkę. Jej twarz znalazła się naprzeciw mojej, drugą ręka głaskała moją dłoń obejmującą jej ramię. Patrzyłyśmy sobie głęboko w oczy nic nie mówiąc. Czułam jak teraz po skórze przechodziły prze ze mnie elektryzujące dreszcze i moje emocje się uwolniały. Nie wiem nawet, w którym momencie ale pocałowałam ją, dziewczyna odwzajemniła pocałunek otwierając usta, które były delikatne, dotknęła moich swoim językiem delikatnie go wysuwając. Odpowiedziałam wychodząc naprzeciw moim plecąc go z jej. Nasze języki i usta rozpoczęły wirowanie we wzajemnym, delikatnym i pasjonującym tańcu rozkoszy pobudzającym zmysły i resztę ciała. Całowała słodko i czule, dłoń położyła na mojej szyi delikatnie głaszcząc moje włosy opadające na nią. Chwyciłam ją za dłoń i przeniosłam na jej ciało, sunęłam swoją po jej ramieniu obsuwając ramiączko podkoszulka, przeniosłam rękę pod kołdrę chwytając dół jej podkoszulka i podciągając go powoli w górę zdjęłam go z niej odsłaniają górną część jej pięknego, zgrabnego ciała. Wtedy wszelkie bariery w moim umyśle puściły i w owym momencie pragnęłam tylko jej. Położyła się na plecach jak bezbronna istota pozwalająca na wyzwolenie namiętności przez pieszczoty drugiej. Intuicyjnie oddała mi kontrolę. Nachyliłam głowę nad jej mały, ale w pełni zbudowany biust i przyssałam się do jej sterczących sutków i nabrzmiałych brodawek. Drażniłam i pieściłam je językiem, nasze ręce co róż się spotykały, które z każdym kolejnym mocniej elektryzowały. Było to dla mnie nowe i wspaniałe doświadczenie, w które chciałam się zagłębić jeszcze mocniej. Zajmując się biustem dziewczyny, która w tym czasie bawiła się moimi włosami i dotykała mego ciała. Sunęłam wolno dłonią po jej gładkim i jędrnym brzuchu docierając do zapięcia od jeansów, które żwawo odpięłam i wsunęłam dłoń dotykając i masując jej dolinę rozkoszy będąca już wilgotna. Mocno westchnęła, uniosła głowę w łaknieniu pocałunków, całowałyśmy się namiętnie z coraz większą pasją, której wiedziałyśmy że nikt nam jej nie odbierze. Pieściłam jej jedwabistą kobiecość, ręka jej znalazła się z tyłu mojej głowy i dociskała mnie do swojej twarzy, wtedy moje ruchy w jej dolinie były bardziej intensywne. Zniżyłam usta całując jej szyje będąc dociskana, moje działania nie ustępowały. Czułam jej podniecenie oraz coraz większą wilgoć w jej kroczu, słodko mruczała. Wślizgnęłam palec w jej szparkę i pieściłam jej wnętrze. Z każdą sekundą moich ruchów palcem dyszała szybciej i nie regularniej do ucha. Jej podniecenie jeszcze bardziej mnie pobudzało i rozpalało. Świdrowałam ją dynamicznie nie odrywając ust od szyi. Czułam jej rozpalone wnętrze i ciało, które domagało się tych pieszczot. W niedługim czasie dałam jej rozkosz. Wyjęłam dłoń z jej spodni i błądziłam po jej ciele. Ona zaś sięgnęła rękoma za plecy i rozpięła mój stanik porzucając go następnie na boku. Odkryłam nas i chwyciłam zdecydowanie za jej udo zarzucając na siebie jej nogę, ona mnie mocniej objęła i wtuliła się. Nie przerywając pocałunków czułam na sobie ciepło jej półnagiego ciała ocierającego się o moje, wyczuwałam jej bicie serca, które narastało oraz przyśpieszało podobnie jak moje. Przewierciłyśmy się, że ja znalazłam się na plecach a dziewczyna na mnie. Ujęła oburącz moje piersi delikatnie je ugniatając, wciąż przywarta była swoim ustami do moich wpijając się coraz łapczywiej. Moje dłonie wędrowały po jej plecach ku pośladkom, które mocno ściskałam. Odstąpiła od moich ust i uniosła się na klęczkach, chwilę na mnie patrzyła z iskierkami i płonącą namiętnością w oczach. Zdjęła z siebie nagle jeansy i majtki i ponownie położyła się na mnie wpadając w moje objęcia. Całowała moją szyję powodując tym odchył głowy. Przesuwała się powoli ku dołowi co róż wracając z pocałunkami. Złapała ręką jedną pierś, drugą pieściła ustami i językiem. Bez żadnych instrukcji robiła to zmysłowo, namiętnie, po prostu doskonale rozbudzając moje pożądanie jeszcze mocniej aż głośno wzdychałam co raczej mi się nie zdarzało zbyt często przy pieszczotach moich gruszek. Przerwała tę błogą czynność siadając na mnie w rozkroku masując moje piersi. Pochylała się nad mną ocierając swoim ciałem, przybliżyła swój biust do moich ust, który całowałam i lizałam. Kiedy poczuła wystarczającą satysfakcję zeszła ze mnie na chwilę aby zdjąć ze mnie figi. Szła ku górze całując każdy skrawek mojego rozpalonego ciała zatrzymując się na dłuższe momenty przy pępku, na piersiach i szyi aż jej usta zatrzymały się na moich i ponownie się całowałyśmy. Następnie usiadła wyprostowana okrakiem na mnie tak, że nasze skarby się ze sobą stykały. Zaczęła poruszać biodrami ocierając się ślizgiem, pochyliła się nade mną obejmując mnie pod głową, i rytmicznie zwiększała prędkość. Nasze sromy się o siebie ocierały, Gosia robiła to coraz mocniej aż łóżko zaczęło skrzypieć a my obie stękałyśmy intensywnie. Ruchy jej nagle zwolniły w momencie równomiernego dojścia ze mną. Pocałowałyśmy się tym razem krótko, gdyż młoda od razu zeszła ze mnie zanurkowała pomiędzy moje nogi i rozpoczęła pieszczoty z moim skarbem. Przybliżyła swoje usta i ciepły język do mojej cieknącej i rozpalonej brzoskwinki. Pierw delikatnie ze zmysłem zatoczyła językiem wokół całego narządu powodując u mnie cichy jęk. Skierowałam dłoń na swój skarb rozszerzając płatki i spojrzałam na nią wymownie, oczy jej zrozumiały przekaz. Przymknęłam oczy i oddałam się jej w całości. Robiła to ze wspaniałą pasją, sprawnie i umiejętnie z największym namiętnym doznaniem w moim życiu. Intensywnie wylizywała mój rowek czasami przy tym chlipiąc, wyzwalała ze mnie emocje i pragnienia jakich do tej pory nie zaznałam. Później jej cudowny język zajmował się najczulszymi miejscami zataczając kręgi na łechtaczce. Działo to na moje zmysły i ciało, które się wiło i przeżywało wulkaniczną rozkosz. Moje biodra z każdym jej zagłębieniem języka unosiły się, jedną ręką przytrzymywałam ją za włosy a drugą zapierałam z tyłu głowy zaciskając kurczowo palcami na pościeli. Dostałam silnego orgazmu wyginającego mnie w łuk i opadłam pośladkami na łóżko a przeze mnie przechodziła seria drgawek. Przybliżyła się do mnie odczekując chwilę dodając napięcia i sekundy odpoczynku i pocałowała mnie. Całowałyśmy się wywracając po łóżku zatrzymując się w pozycji pół bocznej, w której znajdowałam się nad nią. Nasze ciała były splecione i tak jak ust nie odrywałyśmy ich długi czas od siebie. Jej dłoń wplątywała się w moje włosy a moja jeździła po jej ciele. Jednak w końcu przerwałam to zniżając się w jej dolne rejony chcąc się zrewanżować delektując się nią. Młoda szeroko rozchyliła nogi otwierając przede mną swoją niewielką i ładną muszelkę, przejechałam językiem po wewnętrznej stronie uda zbliżając się stopniowo do jej skarbu. Wsadziłam ręce pod uda i rozpoczęłam pieszczoty jej muszelki językiem. Delikatnie westchnęła i złapała moje dłonie na jej udach splatając je palcami. Obserwowałam bacznie jej reakcję. Rozsmakowując się i nie mogąca się nasycić jej szparką, w rytm mojej operacji jej ciało falowało. Przenosząc język w okolice koralika, czułam jak jej palce mocniej się zaciskały na moich, usta szerzej otwierały, z których wydobywały głębsze oddechy i głośniejsze jęki. Zaczynała z czasem zagryzać wargi, biodra żwawiej się poruszały, palce zacisnęły się jak najmocniej i po chwili mnie puściły. Dałam jej orgazm, który wywracał ją po łóżku. Podniosłam się i ocierając się o jej mokrawe ciało złączyłam jej usta ze swoimi w namiętnym i gorącym pocałunku. Całowałam później jej szyje nie mogąc się nasycić, wsadziłam ręce pod jej plecy i uniosłam ją do pozycji siedzącej. Oparłam się o ścianę przy łóżku, siedziałyśmy naprzeciw siebie, dziewczyna przybliżyła się do mnie w rozkroku oplatając mnie z obu stron nogami. Uchwyciłam ją pod pośladki aby nasze sromy się o siebie stykały. Ocierała się swoją muszelką o moją brzoskwinkę suwając się jak winda zapierając ręką z tyłu. Obie dyszałyśmy i stękałyśmy w ostrym poczuciu przyjemności. Nie trwało to długo, kiedy prawie równocześnie dostałyśmy orgazmu. Dziewczyna wtedy mocno się we mnie wtuliła obejmując z całej siły. Nasze mokre i zgrzane ciała ocierały się, usta ponownie spotykały i całowałyśmy nieubłaganie długo pieszcząc przy tym błądzącymi dłońmi. Opadłyśmy bokiem kontynuując pieszczoty aż zmorzył nas sen. Ułożyłam się na plecach a dziewczyna położyła na mnie przytulona głową do mojej piersi.

    Rankiem wstałyśmy budząc się pocałunkiem. Potem wzięłyśmy wspólny i gorący prysznic… Po wszystkim opuściłyśmy motel i ruszyłyśmy dalej w drogę. Odwiozłam ją do miejsca, które wskazała znajdujące się przy blokowiskach na obrzeżach Wrocławia. Pożegnałyśmy się kilkuminutowym pocałunkiem, która żadna nie chciała przerywać, lecz jednak nastąpił koniec naszej upojnej przygody, Gosia wyszła z samochodu w kierunku bloku jeszcze się oglądając ciepło a ja po chwili odjechałam. Po tym wydarzeniu wróciłam do codziennej prozy życia starając się tego nie rozpamiętywać. Ta upojna noc i dziewczyna, której tak naprawdę nie poznałam zbytnio, wracają jednak w moich wspomnieniach, snach, nawet podczas stosunków z moim mężem, tak mocno wpłynęła na moją, seksualność…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Przygoda w gimnazjum

    Cześć! Mam na imię Kinga i mam 21 lat. Chciałabym opowiedzieć swoją przygodę z przed pięciu lat czyli kiedy byłam w drugiej klasie gimnazjum i miałam 16 lat, problemy zdrowotne za dziecka sprawiły, że rodzice posłali mnie rok później do szkoły. Na wstępie opiszę swój wygląd i trochę o sobie w chwili wydarzeń z przed lat. Byłam i wciąż jestem ładną ciemnowłosą blondynką o ciemnych oczach, zgrabnej figurze, atrakcyjnych nogach i średnim, jędrnym biuście przy wzroście 1, 60. Byłam uczennicą gimnazjum, nie o wybitnej renomie, ale nienajgorszym poziomie, w jednym z południowych miast. Z nauką nie mam i nie miałam problemu za wyjątkiem jednego przedmiotu, którego tyczy się ta historia. Słabo radziłam sobie z j. francuskiego, którego uczyła pani Joanna Ixińska, w której zakochałam się na początku drugiej klasy, gdy zastąpiła nauczycielkę, która poszła na emeryturę. Pani Joasia była zgrabną, ładną i atrakcyjną brunetką mającą 35 lat. Jak na swój dojrzały wiek miała figurę, której mogłaby pozazdrościć niejedna dwudziestolatka, ubierała się wyzywająco, lecz zarazem elegancko z etyką. Osobowościowo była bardzo wymagającą nauczycielką, ale będącą w porządku wobec uczniów. Miałam w pierwszym semestrze z nią bardzo dobry kontakt, bardzo ją polubiłam i podobała mi się jako kobieta. Ona też darzyła mnie sympatią, co dawała odczuć. Złapałyśmy bliższy kontakt, rozmawiałyśmy na przerwach, po zajęciach czy po szkole. Relacje między nami były ciepłe, których nie miałam z inną nauczycielką czy nauczycielem. Sprawiała swego rodzaju przyjaciółki. Pomimo mojej oporność w nauce francuskiego, była wobec mnie cierpliwa, ciągnąć niekiedy za uszy i jakoś sobie porodziłam z nie najgorszą oceną. W drugim semestrze podupadłam z ocenami, nie potrafiłam się skupić, gdyż sympatia do mojej nauczycielki francuskiego przerodziła się w fizyczną fascynację, zauroczenie a nawet w zakochanie. Często o niej myślałam nie tylko w erotyczny sposób, ale po prostu marzyłam jako swojej partnerce. Na zajęciach popadałam w zapomnienie patrząc na nią maślanymi oczami. Wtedy też zaczęłam jej unikać i nie rozmawiałyśmy ze sobą tak często jak wcześniej. Próbowała mnie zaczepić na jakąś dyskusję na korytarzu, ale zawsze „musiałam się gdzieś śpieszyć” Wzdychałam do niej w tajemnicy, z dala i w wyobrażeniach.
    Sytuacja, o której mowa miała miejsce wiosną, byłam wówczas w drugiej klasie. Na lekcji francuskiego pani Joasia rozdała sprawdziany, z którego dostałam kolejną jedynkę co stawiało mnie w niekomfortowej sytuacji, gdyż mogłam nie zdać przedmiotu mimo tego, że do wystawienia ocen był jeszcze ponad miesiąc, lecz nie ważne tak to jest gdy się nie jest orłem z danego przedmiotu i buja się w obłokach. Pani Joasia wpisując oceny do dziennika wyczytywała kolejno osoby, mnie wyczytała na końcu i powiedziała, żebym została u niej po lekcjach. Z lekkim wstydem i zasmuceniem dałam do zrozumienia głową, że zostanę.
    Gdy zadzwonił dzwonek wszyscy hurtem wyszli na korytarz a ja zostałam. Podeszłam do biurka, przy którym siedziała. Pani Joasia ubrana była w opinającą czarną sukienkę zakrywającą połowę uda, miała założoną nogę na nogę, na których miała srebrne szpilki w formie sandałków, swoje długie włosy miała upięte w kokardę a w jej wyrazie twarzy było coś uwodzicielskiego co spowodowało, że zrobiło mnie się gorąco i wilgotno, spowodowało to, że lekko się podnieciłam. Rzadko miałam okazję do znajdowania się w sytuacjach intymnych w przeciwieństwie do moich znajomych, lecz ciężko ją nazwać aby była intymną, ale wystarczająca aby być onieśmielona. Wpatrując się w panią Joannę lekko się rozmarzyłam. Z tej mgły marzeń wyrwało mnie nagle pytanie:
    -Co się z Tobą dzieje Kinga? Masz talent, którego nie szlifujesz. Wiem co mówię, widziałam w poprzednim semestrze. A teraz?
    -Nie wiem – wykrztusiłam nie mając pojęcia co mogę odpowiedzieć, myśląc o niej
    -Ale wiesz, że jak nie poprawisz ocen i poziomu to możesz nie zdać do następnej klasy?
    -Wiem pani profesor. . .
    -To dlaczego nic z tym nie robisz?
    -Mam teraz trudny okres i nie potrafię skupić myśli, zwłaszcza na przedmiocie, z którego nie jestem orłem
    Na te słowa nauczycielka przechyliła na prawy bok i chwilę na mnie patrząc powiedziała – Rozumiem. Mam propozycję przyjdź do mnie jutro na konsultacje to pomogę Tobie jakoś pozbierać – uśmiechając się zapytała – Pamiętasz, o której mam konsultacje?
    -Nie pamiętam – odpowiedziałam
    -O godzinie 18
    Tak późno pomyślałam. Nie chciało mi się przychodzić tak późno do szkoły, ale uznałam, że może być miło spędzając czas z panią Joanną, której od pewnego czasu unikałam
    -To widzimy się jutro-potwierdziła- A teraz idź, bo spóźnisz się na kolejną lekcję
    Wychodząc z sali obejrzałam się jeszcze za panią Joasią, która też na mnie spoglądała Tym razem w jej oczach było coś co widziałam po raz pierwszy, jakby zainteresowanie mną poza relacją uczennica-nauczycielka. Ale miałam wrażenie, że chyba źle zdekodowałam i było to tylko subiektywne odczucie. Powiedziałam na odchodne:
    -Do widzenia!
    -Do widzenia Kinga – i zamknęłam drzwi.
    Skończyłam lekcję i poszłam bezpośrednio do domu myśląc przez ten czas kolejny raz o pani Joannie. Pomimo, że był piękny i słoneczny dzień nie miałam ochoty na wyjścia, wolałam porobić coś ciekawego w domu, w tym przysiąść porządnie do francuskiego. Nie chciałam zawieść siebie i zdać do następnej klasy, ale też nie chciałam sprawiać zawodu pani Joannie co mnie mocno motywowało. Gdy skończyłam swoje robótki, zjadłam kolację, wzięłam prysznic i poszłam do swojego pokoju, który nie jest duży, w końcu mieszkanie w bloku z wielkiej płyty. Postanowiłam, że przed snem przejrzeć Internet. Z ciekawości zajrzałam na strony pornograficzne i zobaczyłam filmik lesbijski z udziałem uczennicy i nauczycielki, który mnie zafascynował. Pod wpływem filmu coraz bardziej zaczęłam myśleć o mojej nauczycielce w kwestiach pożądania. Chodź nie łudziłam się, że moje fantazje mogą się spełnić, więc pozostałam na razie przy wyobrażeniach i zabawie z samą sobą. Zaczęłam się masturbować myśląc o pani Joasi. Robiłam to bardzo powoli, masując łechtaczkę i wyobrażając sobie dotyk, pocałunki mojej nauczycielki. Byłam coraz bardziej napalona fantazja wskakiwała na wyższe obroty, paluszkami zaczęłam szybciej pocierać łechtaczkę, była cała mokra. Zaczynałam szczytować…Doszłam, miałam cały mokry dół od piżamy a ja ze zmęczenia i spełniona opadłam na poduszkę i zasnęłam.
    Następnego dnia pełna podniet, lecz mimo wszystko z zachowaniem koncentracji na nauce udałam się do szkoły. Dzień podobnie jak poprzedni był piękny, ciepły i słoneczny, w końcu środek wiosny. Po sześciu godzinach lekcji wróciłam do domu co zjeść i się przebrać. Mimo tego, że był piątek i w zasadzie reszta dnia wolna, to zamierzałam pójść na konsultację do pani Joanny. Uznałam, że może być ciekawiej niż bezczynne siedzenie w domu czy też pójście na imprezę, która organizowali znajomi, na których się gorzej czułam od kiedy pojawiły się pierwsze uczucia do mojej nauczycielki. Z drugiej strony chciałam zdać ten przedmiot. Przed wyjściem z domu ubrałam się w mini-jeansową spódniczkę, która podkreślała wyraźnie , moje gładkie, krągłe i jędrne uda oraz białą bez rękawów koszulkę. Zrobiłam delikatny makijaż (nie chwaląc się, moja cera nie potrzebowała tapety), upięłam włosy na prawy bok, założyłam duży czarny okrągły kolczyk na lewe ucho i uznałam, że jestem gotowa do wyjścia. Nałożyłam tylko na siebie kozaki na 10-io cm szpilce zakrywające 2/3 mojej łydki, które dostałam od mamy na imprezy oraz skórzaną kurtkę. Patrząc w lustro uznałam niezła ze mnie laska. Niby idę tylko na konsultację, ale lubię strojem robić z siebie seksy dziewczynę, nawet gdy wiąże się to z niezbyt obyczajowym odzieniem. W naszym gimnazjum była dość duża tolerancja na kroje uczniów. Do szkoły poszłam pieszo, to tylko 20 min przez park. Idąc zauważyłam wiele spojrzeń w moim kierunku zarówno męskich jak o dziwo damskich, choć tych na palcach jednej ręki. W reakcji na to uśmiechałam się wewnątrz. Dotarłam do szkoły ok. 18, weszłam, na portierni starsza pani ochroniarz/woźną (ok. 60 lat) popatrzyła na mnie z podejrzliwością oraz zażenowaniem widząc mnie w takim stroju i zapytała:
    -Pani do kogo? – nie poznała mnie najwyraźniej w tej kreacji
    -Do pani Ixińskiej na konsultacje z j. francuskiego – odpowiedziałam grzecznie
    -Aha, to proszę! – odpowiedziała z lekkim niezadowoleniem.
    Rozejrzałam się jeszcze chwilę po korytarzach, na których były pusto, o tej porze to zrozumiałe, brak lekcji, ale słychać było głosy z klas, na w których były konsultacje lub eskaesy w przypadku sali gimnastycznej. Udałam się na pierwsze piętro, ponieważ tam znajdowała się nasza sala językowa. Zapukałam do drzwi i usłyszałam:
    -Proszę! – to był głos pani Joasi
    Otworzyłam drzwi i powiedziałam:
    -Dzień dobry! – nauczycielka siedziała za biurkiem i odpowiedziała
    -Ach to Ty Kinga! Witaj. Jak widzisz jesteśmy tylko same, więc będziemy musiały popracować we dwie, może i korzystniej. Lepiej się będzie nam pracowało – mówiąc te słowa pani Joanna zmierzyła mnie ponętnym spojrzeniem od stóp do głów i dodała – Widzę, że ładnie się ubrałaś, zapewne jesteś obiektem wielu westchnień
    Na te słowa zrobiło mi się ciepło i miło i zdołałam wykrztusić:
    -Pani również wygląda ładnie -to prawda, dzisiaj wyglądała bajecznie. Włosy miła upięte w splątanego kucyka, ubrana była w czarną, opinającą jej doskonałe kształty spódniczkę i białą koszulę, która była rozpięta do 3 guzika, tak że można było zobaczyć czarny staniczek a pod nim małe, lecz kształtne piersi, do tego miała na sobie czarne pończochy i czarne szpilki z paskiem wokół kostki, które dobitnie podkreślały jej piękne nogi. Wyglądała jak pewna „zakręcona” piosenkarka z teledysku o „ostatnim razie”
    W reakcji na moje stwierdzenie uśmiechnęła się. Wskazując ręką na ławkę powiedziała:
    -Usiądź proszę!
    -Dziękuję – odparłam
    -Jeszcze nie masz za co. . . – odrzekła ponętnie, co odebrałam dziwnie – Dobrze, więc przejdźmy do rzeczy! Zadam Ci trzy rozbudowane zadania, które zrobisz sama z zakresu ostatnich trzech klasówek, lecz wcześniej wyjaśnię Ci na tablicy co masz zrobić, następnie od razu sprawdzę i zobaczymy. – kiwnęłam głową na znak zrozumienia. Pani Joasia wstała i podeszła do tablicy i:
    -To ja teraz Ci wytłumaczę co masz zrobić, w razie wątpliwości pytaj – ponownie kiwnęłam głową. Pani Joanna pisała coś na tablicy, ja miałam problem z utrzymaniem koncentracji, gdyż przed sobą miałam widok pięknych tylnych kształtów mojej nauczycielki – te rzucające się w oczy uda, odpowiedniej krągłości pośladki. Wizerunek ten sprawił, że znowu się rozmarzyłam Miałam ochotę się z nią kochać, lecz wiedziałam, że mogło się to skończyć nieprzychylnymi konsekwencjami. Przygryzłam wargę, zrobiło mi się strasznie gorąco. Nagle uznałam, że muszę otrzeźwieć aby jednak coś ugrać na tych konsultacjach. Zresztą pani Joanna zauważyła, że lekko odpływam. Słuchałam jej, więc dalej do końca ze skupieniem. Po wytłumaczeniu pani Joanna dała mi zadania, a ja przystąpiłam do ich wykonania. Dochodziła 18:30 na zewnątrz był już zachód Słońca i zaczynał się lekki półmrok. Pani Joanna przysłoniła okna do 1/4 widoczności i zapaliła światło. Usiadła na swoim biurku na przeciwko mojej ławki zakładając nogę na nogę, wzięła swój zeszyt A4 i zaczęła w nim coś notować. W takiej pozycji mogłam dostrzec koronkę jej pończoch spod spódniczki. Widok ten bardzo mnie podniecił, że znowu przestałam się koncentrować na zadaniu tylko myśleć o niej, lecz nie, musiałam się skupić i dalej kontynuowałam to co miałam robić. Zauważyłam, że pani Joanna skończyła swoje notatki i jedną ręką gładziła swoje kolano co sprawiło, że ślinka mi ciekła. Spojrzała na zegarek na ścianie Po czym zapytała:
    -Koniec? – Nie będąc pewna prawidłowości wykonania swojego zadania, zawahałam się swojej odpowiedzi, lecz odparłam – Tak
    -To dobrze ja teraz sprawdzę od razu jak sobie poradziłaś. Podaj mi proszę kartkę a Ty powiadom rodziców, że wrócisz później – faktycznie, robiło się późno, dochodziła bowiem 19, było już oficjalnie po konsultacjach. Napisałam wiadomość mamie, że zostaje na noc u koleżanki, na wszelki wypadek. Rodzice nie ingerowali zbytnio w moje życie osobiste, pozwalali mi na samorozwój, byleby mi się nie stała krzywda. Mama odpisała mi: „ok, tylko daj znać przed pójściem spać czy wszystko w porządku”. W międzyczasie pani Joanna sprawdziła moje bazgroły:
    -Kingo! Nie jest to praca szóstkowa, ale. . . – popatrzyła pokerową twarzą. . . – na 4 z minusem -poprawiło mi to samopoczucie względem przedmiotu. Pani Joanna dodała:
    -Bardzo ładnie! Kinga dlaczego tak słabo szło Ci do tej pory?
    Odpowiedziałam podobnie jak wczoraj, bo nie wiedziałam co jej powiedzieć. Nie zamierzałam jej wyznawać, że się w niej zakochałam – Mam trudny okres. . .
    -W porządku. Czy w ramach konsultacji miałabyś ochotę na przyjacielską rozmowę? – zapytała. Zgodziłam się na tę propozycję z przyjemnością kiwając głową. Nagle do drzwi zapukała woźna, żeby sprawdzić czy wszystko jest w porządku. Pani Joasia się wtedy odezwała:
    -Pani Grażyno! My mamy tutaj poważny projekt do zrobienia na olimpiadę – Na olimpiadę?!Pomyślałam, ja?! „Co tu się dzieje”? Nie rozumiałam całkowicie celu tej wypowiedzi. Po czym pani Joasia dodała, że – prawdopodobnie będziemy musiały zostać do późna, a może i do rana – mówiąc to spojrzała na mnie ukradkiem i puściła oczko co spowodowało u mnie uśmiech i promienie na twarzy odpowiednio stłumione przed ochroniarką. Nauczycielka dodała – proszę się o nas nie martwić, rodzice Kingi wiedzą o wszystkim.
    Ochroniarka wyszła i zamknęła drzwi poproszona przez panią Joannę. Pani Joasia wstała i obeszła moją ławkę i usiadła na niej jedną nogą a drugą się podpierała o podłogę. Wyglądało to dosyć ponętnie. Gdy tak myślałam pani Joanna zapytała się mnie jak wygląda moje życie osobiste. Czy się zakochałam i czy już to robiłam. Byłam oszołomiona i zdezorientowana w tej całej sytuacji, ale pozwoliłam sobie na szczerszą replikę. Odpowiedziałam, że nie i nie doznałam większej relacji jak parę skromnych pocałunków i trzymanie się za ręce z jedną osobą i wyznałam jej, że obecnie fizycznie bardziej interesowały mnie kobiety. Po czym spuściłam głowę. Na to pani Joanna stwierdziła, że to nic złego i opowiedziała mi swoją historię, że jest od siedmiu lat rozwódką po 10 latach małżeństwa, w którym nie odczuwała satysfakcji ani fizycznej, ani uczuciowej. Błądząc w swoich myślach nie do końca zwracałam uwagi na to co mówi zapytałam:
    -Jest pani piękną kobietą dlaczego mąż pozwolił Pani odejść?
    Chwilę się zastanawiała nad odpowiedzią, aż w końcu stwierdziła:
    -Przyłapał mnie na stosunku z jego siostrą – słysząc te słowa oniemiałam – pani Joasia kontynuowała jednak dalej swoją wypowiedź, w której przyznała, że jest biseksualna i lubi spełniać swoje fantazje erotyczne, lecz również podkreśliła, że częściej umawia się tylko z mężczyznami i tylko dla seksu, z kobietami także lecz rzadziej. Przedstawiła mi również zalety stosunku, relacji z kobietą. Czułam zdumienie dlaczego tak szczerze ze mną rozmawia o takich sprawach, przecież mogłabym to wykorzystać przeciwko niej. Postanowiłam dopytać ją jeszcze o dwie kwestie uprzedzając inną:
    – Dlaczego Pani się ze mną dzieli takimi szczegółami z życia? Nie boi się Pani wykorzystania przeciwko niej?
    – Nie, nie boje. Powiedziałam szczera rozmowa, wiem że jesteś przyzwoitą dziewczyną i że tego nie zrobisz. Jako nauczycielka widzę dużo i to że jesteś naprawdę dobrą osobą.
    – Dziękuję, że Pani tak myśli. Mogę wywołać jedną kwestię?
    – Oczywiście, rozmawiamy szczerze
    -Czy wierzy Pani w miłość od pierwszego wejrzenia?
    Odpowiedziała – Tak
    -A czy myślała pani o ponownym byciu z kobietą, związaniu się stale? – Popatrzyła na mnie chwilę z zaintrygowaną miną i odparła, że – Nie – Spuściłam ponownie, więc głowę. Pani Joanna jednak wstała i podeszła do drzwi. Myślałam, że chce zakończyć nasze spotkanie, jednakże przekręciła klucz w zamku tak aby były zamknięte. Zdumiało mnie to, pani Joasia przygasiła światła i podeszła do mnie kocim krokiem. Odsunęła mnie od ławki i usiadła bokiem na moich udach zakładając nogę na nogę i objęła mnie, patrząc enigmatycznie. We mnie krew się gotowała z podniecenia a zarazem z niepewności. Pani Joanna w tej jak bardzo podniosłej chwili rzekła:
    -Wiem, że Ci się podobam i że to ja jestem Twoim problemem… Widzę jak na mnie patrzysz. Jesteś moją uczennicą, ale za to jako seksowną i mamy prawo ponieść się fantazji i marzeniom a co będzie, przyszłość pokaże…
    Spoglądałam na nią, na jej dekolt i nogi, czekałam na jej ruch. Obejmując mnie przybliżyła swoją twarz do mojej i swoje usta do moich i pocałowała. Zaczęłyśmy się całować, najpierw delikatnie, badawczo oblizując i cmokając wargi, po czym Pani Joanna otworzyła mi subtelnie usta, jej język powędrował do mojego, bez zastanowienia odpowiedziałam. Nasze języki spotkały się i splotły w delikatnym tańcu rozkoszy. Prawą ręką gładziłam jej nogi zaś drugą jeździłam z góry na dół po plecach, zaś ona gładziła moją szyje. Nie wierzyłam, że dzieje się to naprawdę, czułam jak motylki w moim brzuchy latały. Boże!!!To było cudowne! Całowałyśmy się tak z parę/paręnaście minut, czas nie miał wtedy znaczenia. Po tej cudownej chwili oderwała swoje usta od moich , wstała i zdjęła mi kurtkę a następnie usiadła okrakiem, ujęła moją twarz i zaczęła ponownie całować, złapałam za pośladki i przyciągnęłam bliżej swojego krocza. Moje ręce powędrowały w okolice jej pasa, wyjęłam jej koszulę ze spódniczki. Joanna ocierała się o mnie i zajmowała się moim biustem, wsadziła swoją dłoń pod bluzkę i zaczęła ugniatać przez biustonosz, drugą rączkę włożyła pod moją miniówkę i zaczęła delikatnie masować przez moje wilgotne majteczki, stające się coraz bardziej mokre z podniecenia. Zaczęłam mruczeć, Asia przeszła ustami z ust na szyję, to było wspaniałe uczucie. Na chwilę przerwała patrzyłyśmy na siebie z ognistym pożądaniem. Aśka wzięła moje paluszki i oblizała, po czym zabrałam się za jej guziczki przy koszuli i staniczek bez ramiączek, który po chwili opadł na ziemię jednak koszula na jej ciele pozostała rozpięta w seksowny sposób powodując u mnie większe podniecenie. Zaczęłam bawić się jej piersiami, ugniatać masować po czym je wzięłam i ssałam jak dziecko a językiem kręciłam wokół brodawek. Asia bawiła się moim włosami. Dociskała mnie mocnie do siebie podczas moich przyjemnych poczynań z jej biustem językiem oraz lewą ręka. Prawą, wolną włożyłam w jej spódniczkę, wyczułam że nie ma na sobie majteczek co mnie bardziej napędziło do zabawy. W tym momencie złapała moją rękę i uśmiechając się do mnie powiedziała;
    -Poczekaj! – Po czym ze mnie wstała, zgasiła oświetlenie i wzięła mnie za rękę zaprowadzając mnie do wewnętrznej sali, w której odbywały się zwykle zajęcia grup słabszych z danego języka. Z sali tej widać było przepiękne widoki na oświetlony latarnianymi uliczkami, wieczorny park. Joanna zamknęła drzwi na wypadek uniesienia seksualnego. Podeszła i zaczęłyśmy się całować. Objęłam ją w pasie zaś ona gładziła moją twarz swoimi delikatnymi dłońmi. Po wymianie ustnej oparła się o biurko i gestem wskazała abym się obniżyła co też uczyniłam po drodze liżąc jej pępek. Podwinęłam jej spódniczkę, Asia rozchyliła uda i zaczęłam całować jej a następnie lizać jej łono, wolną ręką ugniatałam jej piersi a drugą skierowałam na swoje krocze. Asia zaczęła lekko pojękiwać, ale wiedziałam, że nie daje jej jeszcze czego chce. W celu ułatwienia sobie pozycji chwyciłam ją oburącz za pośladki, rozpięłam jej spódniczkę, która następnie zsunęła się jej po jej pięknie gładkich nogach i została teraz w samych pończochach, szpilkach i koszuli. Wzięłam się jednak do pracy, lizałam i ssałam jej krocze, jej soki smakowały najwspanialszą słodyczą. Asia dawała mi wskazówki jak ją pieścić. Masowała swój biust a ja coraz głębiej wkładałam do jej pochwy język. Zaczęła jęczeć już całkowicie, wołając:
    -Taaa-ak! Kingaa-a. Nie przestawaj!! – obawiałam się, ze ktoś nas usłyszy
    Włożyłam palec, potem kolejny i zaczęłam wpychać głębiej. Zaczęła krzyczeć;
    -Aaa-aa! -doszła i wygięła się do przodu w łuk wypowiadając – Boże!!!
    Czułam jak jej nogi się dygotały, chwilę ją trzymałam nie za nie, byłam usatysfakcjonowana, że zrobiłam jej „dobrze”. Wstałam zdjęłam jej koszulę i ponownie oddałyśmy się chwili pocałunku, Asia wsadziła rękę pod moją miniówkę, delikatnie drażniąc moje krocze przez majteczki. Zdjęła ze mnie spódniczkę, wzięła krzesło, na którym usiadłam i zaczęła pieszczoty z moją muszelką. Początkowo zaczęła powolnie ssać moje soczki przez majteczki, przenosząc się potem trochę wyże, robiła okręgi językiem nad moim kroczem, sprawiło to że głośno stęknęłam, dłonie Joanny błądziły pod moją koszuleczką, którą nadal miałam na sobie, zębami złapała za górną część moich majteczek i powoli je zdejmowała. Uniosłam nogi opierając kozaczkami o plecy Asi, która drażniła mnie językiem wokół łechtaczki po czym przyssała się jak pijawka do mego niej i ssała. To co robiła z moją cipką sprawiało, że miałam ochotę krzyczeć z uniesienia, lecz wiedziałam , że muszę uważać, gdyż pani ochroniarz jest w szkole i nie tylko. Pierwszy raz w życiu doznawałam tak czegoś przyjemnego. Jedną dłonią przyciskałam swoją kochaną nauczycielkę do mojego łona rozkoszy a drugą pomagałam jej w przyjemności, którą mi dawała. Wierciłam się czując błogość. Jej język działał cuda, odpływałam w totalnym uniesieniu. Zaczęłam dochodzić, jeszcze tylko kilka ruchów paluszkami mojej bogini i doszłam wypinając się do przodu krzycząc:
    -Ooo taaak!
    Joasia pouczyła mnie przykładając palec do ust o ciszy. Dałam jej do zrozumienia uśmiechem, że wiem – Jesteś boska! Kocham Cię! – na te słowa Asia zareagowała pocałunkiem. Tym razem moje ręce powędrowały w kierunku jej krocza, a Joasia zaczęła podwijać moją koszuleczkę do góry zdejmując mi ją w raz z moim czarnym staniczkiem. Byłam teraz zupełnie naga przed moją nauczycielką w samych kozaczkach a ona w samych pończochach i szpilkach. Bawiła się teraz moimi piersiami ugniatając je jak ciasto, przybliżyła swoją twarz do mojego biustu i zaczęła lizać moje dwa średnie jabłuszka. Sutki miałam kosteczki do gry, które Asia dokładnie ssała sprawiając mi tym kolejną przyjemność. Oderwała się ode mnie i podeszła do szafy, otwierając górną półkę wyciągnęła z nich trzy koce, które nie wiem po co znajdowały się w szkolnej szafie, złączyła dwie ławki z biurkiem i rozłożyła koc. Zrozumiałam, że będziemy spać tutaj i szykujemy się do snu, jednak Joanna zapytała:
    -Zmęczona czy masz jeszcze ochotę na zabawę?
    Bez wahania odpowiedziałam – Zabawa!
    -W takim razie połóż się na kocyku – zgodnie z sugestią tak też uczyniłam -Kochanie rozszerz troszeczkę nogi! – tak też się stało – Joanna ułożyła się względem mnie w pozycji nożycowej przekładając swoje nogi między nogi, tak aby nasze cipki się stykały. Byłyśmy mocno napalone i nagrzane na siebie, patrzyłyśmy z takim pożądaniem jakby ziemia miała się pod naszymi ciałami zapaść. Zaczęłyśmy rytmicznie w rytm naszego pożądania pocierać się swoimi cipkami. Gorąc naszego uniesienia był coraz większy, z każdym kolejnym ruchem przyspieszałyśmy nasze tarcia, zaczęłyśmy obie cicho stękać, Steki przeradzały się w jęki rozkoszy, która przenikała przez nasza ciała. Ocierałyśmy się coraz dynamiczniej potęgując falę kolejnej rozkoszy. W końcu doszłyśmy, ja pierwsza opadając na plecy a parę sekund później moja ukochana, moja nauczycielka. Fala orgazmu była tak potężna, że obie upadłyśmy mokre od soków i potu. Joasie leżała na mnie wtulając się we mnie. Leżałyśmy tak przez parę minut, wpatrując się w siebie i pieszcząc dłońmi. Asia pocałowała mnie delikatnie muskając mój języczek, całowałyśmy się tak dłuższą chwilę, gładząc swoje mokre i zmęczone ciała. Po zakończeniu tego wspaniałego pocałunku, Joasia rozpuściła swoje włosy położyła się obok mnie zakładając swoją nogę na moje ciało, ja wsadziłam swoją pomiędzy jej i patrzyłyśmy na siebie uradowane, usatysfakcjonowane i zaspokojone jeżdżąc paluszkami po naszych ciałach. Jako pierwsza się odezwałam mówiąc;
    -Kocham Cię Asiu, może to tylko zwykła nastoletnie uczucie, ale chcę być tylko z Tobą! – na to pocałowała mnie w nos
    -Ja Ciebie też, jesteś wspaniała tylko musimy zachować naszą relację w dyskrecji – wiadomo pomyślałam, sytuacje prawne i obyczajowe. Joanna dalej kontynuowała – ale musisz się podciągnąć, choć z naszej dzisiejszej relacji zasługujesz na 6 z plusem to jednak liczby się muszą zgadzać – uśmiechnęła się
    -Postaram się Ciebie nie zawieść
    -No!Mam nadzieję – odparła puszczając oko
    Poruszyłam jeszcze kwestie tej nocy:
    – A co z nami tej nocy? Nie obawiasz się donosu ze strony woźnej? Możesz mieć przeze mnie kłopoty? Mogłaś zabrać mnie do domu
    – Jesteś urocza, że się o mnie martwisz. Jestem nauczycielką i nie popełniam szkolnych błędów, mam kilka ruchów do przodu przewidziane. Spokojnie wszystko załatwiłam…
    Już nie dociekałam jak. Leżąc na biurku, przykryłyśmy się dwoma pozostałymi kocami i wtuliłyśmy się czule i mocno w siebie po czym zasnęłyśmy ok. północy. Wstałyśmy niemal równocześnie w objęciach.
    -Dzień dobry! – przywitałam się z moją królową w ten sobotni poranek
    -Witaj kochanie! – odpowiedziała Joasia – Dobrze spałaś?
    -Owszem – uśmiechnęłam się. Joasia na samym początku mnie pocałowała po francusku – w końcu nauczycielka francuskiego. Po dłuższej chwili naszego całowania stwierdziła, że musimy się zbierać. Przyznałam jej rację, ale myśl że zrobiłam to z moją ukochaną, nauczycielką w szkole w godzinach nocnych przyprawia mnie o podniecający dreszczyk emocji. Ogarnęłyśmy się, ubrałyśmy i posprzątałyśmy salę. Joanna wzięła tubę, która leżała w koncie sali, która miała służyć za „nasz projekt na olimpiadę”. Udałyśmy w kierunku wyjścia, po drodze pani ochroniarz zapytała:
    – Jak projekt?
    – Owocnie
    – Dobrze – odpowiedziałyśmy równocześnie
    Poszłyśmy do jej samochodu, w którym zaczęłyśmy się całować. Po wszystkim Joanna odwiozła mnie pod blok i umówiłyśmy się na kolejne spotkanie, tym razem poza szkołą. Udałam się w kierunku własnej bramy zadowolona i szczęśliwa, przygodę którą przeżyłam uważam za początek mojej fizycznej i dojrzałości kobiecej. Swój pierwszy raz odbyłam z kobietą, w której się zakochałam i zapragnęłam z nią być, a to że jest moją nauczycielką dodaję tylko pikanterii w naszej relacji. Od tej pory jesteśmy ze sobą razem i jest mi z nią dobrze, spełniamy swoje marzenia seksualne i uczuciowe. I co ważne wzięłam się do pracy z językiem francuskim, skutecznie otrzymując na koniec roku ocenę dobrą.
    Wydarzenia te spowodowały, że odnalazłam siebie, miłość, namiętność, pozbierałam się w sferze edukacyjnej i to dzięki mojej kochanej nauczycielce. A przynajmniej tak czułam i myślałam, wszak byłam tylko nastolatką

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iva Lions
  • Mlodsza kuzynka Gosia (cz. III)

    Czuć było, że robi to po raz pierwszy, choć może pomyślała o mnie to samo. Całowaliśmy się delikatnie i nieśmiało, a ja przymknąłem oczy, by całkowicie oddać się temu odczuciu. Gosia położyła mi rękę na klatce piersiowej, a potem przesuwając ją wzdłuż szyi, zaczęła gładzić mój policzek. Wiatr zawiał mocniej, a ja poczułem jak pasma jej włosów, w ślad za dłonią muskają mi twarz. Tak jak ona, zdjąłem rękę z jej talii i przesuwając po szyi zacząłem gładzić ją po policzku, z premedytacją ominąłem jednak pierś kuzynki. Wciąż słyszałem jak gdzieś z tyłu głowy poczucie winy dobija się do drzwi, które usilnie próbowałem przed nim zatrzasnąć. Jak gdyby czytając mi w myślach położyła swą drugą dłoń na mojej, a następnie delikatnie zaczęła zsuwać ją w kierunku swojej prawej piersi. Poczułem ją wyraźnie. Była jędrna i miękka, o idealnym kształcie, jak gdyby stworzona specjalnie po to, by kiedyś znaleźć się pod moimi palcami. Gdy tylko moja ręka na nią trafiła, wręcz automatycznie zacisnęła się i zaczęła lekko ugniatać. Ta krągłość i przyjemna miękkość była cudowna, nawet pomimo stanika i koszulki, które musiały przecież zmniejszać odczucia. Jaka byłaby bez nich? Staliśmy tak kilkanaście sekund, aż postanowiliśmy nabrać tchu. Otworzyłem oczy dostrzegając, że zrobiła to już przede mną. Zerwała jednak kontakt wzrokowy, przenosząc spojrzenie w kierunku mojej wciąż znajdującej się na jej plecach ręki. Odkrywając mój policzek, jej dłoń powędrowała do tyłu, wyciągając moją zza swych lędźwi, kładąc ją na drugiej piersi. Teraz trzymałem już cały biust dziewczyny. ,,Czy powinno było do tego dojść?” – myśl przelotnie pojawiła się w mojej głowie. ,,Czy na dłuższą metę nie robię jej tym krzywdy?” zaczynałem wątpić… Wciąż nieśmiało pieściłem zdobycz, gdy Gosia znów spojrzała w górę i uśmiechnęła się do mnie. Zrobiła to jednak w taki sposób, że ponownie przeszedł mnie dreszcz. Wciąż nic nie mówiąc patrzyła na mnie bowiem jak małe dziecko, które świadome naszego problemu stara się nas pocieszyć pokazując, że rozumie, że jest obok, i że co by się nie działo jest po naszej stronie. ,,Nie martw się, jestem tu. Siedzimy w tym razem” mówiły jej oczy. Dziewczyna zachwiała się nagle lekko, pocierając o siebie swoimi udami, jakby coś ją tam nimi załaskotało. Spuściła wzrok, spoglądając na swoje piersi, które wciąż trzymałem. A potem ponownie uśmiechnęła się, tym razem pod nosem, bardziej do siebie niż do mnie, jakby podejmując jakąś decyzję. Trwało to kilka sekund. Wtedy powoli przymykając powieki, zadarła swoją małą główkę, stanęła na palcach i nasze usta spotkały się po raz kolejny. Samemu zamykając oczy, widziałem już tylko jej uśmiech, znacznie jednak mniej nieśmiały niż za pierwszym razem. Czuć było, że jest szczęśliwa, tak jak człowiek po latach przełamujący strach, robiąc w końcu coś, czego od dawna pragnął. Łagodny, dziewczęcy pocałunek zniknął bezpowrotnie, zamieniając się w coraz bardziej namiętne tango naszych warg. Czułem, jak moje ciało rozpala się coraz mocniej i choć jego fizjologiczna reakcja na bliskość kobiecego ciała, już dawno zamanifestowała swą obecność, teraz wciąż wzmagające się napięcie zaczynało robić się nieznośne. Wszystko przyspieszyło. Zacząłem z coraz większą pasją odwzajemniać to, co kuzynka z coraz większą śmiałością wyprawiała z moimi ustami. Lekki taniec naszych warg przeradzał się w brutalne tango języków, które chciały zagarnąć jak największą powierzchnię ust partnera, wciąż wijąc się i splatając ze sobą jak walczące węże. Gwałtowność pocałunku przekładała się z całą siłą na tempo moich rąk, obmacujących jej piersi. Czułem w sobie coś, o co nigdy bym się nie posądził, coś zwierzęcego i pierwotnego. Po równinach mojego tak zwykle spokojnego, stoickiego umysłu zaczął krążyć wygłodniały wilk, który zataczał coraz węższe kręgi, by w końcu rzucić się na dziewczynę i pożreć ją w całości. Manifestacja mojej rządzy warczała wściekle i śliniła się na myśl o młodej, podniecającej ofierze. ,,Głód…”. W tym momencie moim dłoniom przestały już wystarczać piersi kuzynki, a ja  zacząłem namiętnie i coraz szybciej przesuwać nimi po całym jej ciele. Z każdym dotykiem nagiej skóry jej rąk, ud, szyi czy twarzy, bestia we mnie tylko rosła i rosła, powarkując z lubieżnym zachwytem. To również mi jednak nie wystarczało. Moje dłonie raz po raz, coraz częściej zaczęły wsuwać się pod koszulkę dziewczyny dotykając jej miękkiego brzucha i gładkich pleców. Były cudowne w dotyku, a ja raz po raz czułem jej pępek, żebra, plecy, biodra… Gosia, pocierając swoimi udami coraz mocniej, wierciła się w moich objęciach i jednocześnie nie przerywając pocałunku zaczęła rozpinać guziki mojej granatowej koszuli. Nie było to łatwe zadanie w targającej nami namiętności. Idąc w ślad za nią rozpiąłem jedyne dwa guziki jej różowej koszulki, by chwilę później móc się na dobre jej pozbyć. Kuzynka, w końcu rozpieczętowała moje górne odzienie i teraz podjęła niecierpliwe próby jej zdjęcia, choć gdyby mogła, po prostu by ją zdarła. ,,W granatowej koszuli każdemu jest do twarzy, miej choć jedną” przeszły mi przez myśli słowa, które przeczytałem kiedyś na jakimś forum. Ciężko było znaleźć niedrogą, jednolicie granatową koszulę, z dobrego materiału, więc po znalezieniu traktowałem ją z dużym pietyzmem, zakładając tylko w najważniejsze dla mnie dni. Teraz jednak, jak gdyby przekreślając to wszystko, pofrunęła tylko niedbale na ziemię, gdy wspólnymi siłami udało nam się jej pozbyć. Już się nie całowaliśmy, dyszeliśmy tylko ciężko po tych kilkunastu sekundach bez dostępu do powietrza. Teraz ona była moim tlenem, moim natchnieniem. Zdjąłem jej top z krótkim rękawkiem, a ona to samo uczyniła z moim co było już łatwiejsze. Patrząc sobie z żądzą w oczy, znów przylgnęliśmy do siebie, wzajemnie się obmacując. Poczułem jej nagość. Zaczęła naciskać na moje ramiona, przyciągając mnie do powierzchni kamienia, na którym staliśmy. Ten pocałunek nie trwał już tak długo, Gosia bowiem odessała się ode mnie z głośnym, mokrym cmoknięciem i zaczęła z jeszcze większym pośpiechem rozpinać mi spodnie. Zaśmiała się. Była podniecona, ale ja byłem głodny, głodny jej ciała i duszy, które chciałem brutalnie pożreć… ,,Jeszcze tylko chwila” zawyło z pasją moje freudowskie id, które po raz pierwszy od kiedy pamiętam, grało pierwsze skrzypce, całkowicie przejmując kontrolę nad moim ciałem. Skończyła zdejmować mi spodnie, a sam wcześniej pozbywając się butów, już tylko jeden krok od nagości, zacząłem dobierać się do jej spodenek, które jako że na gumkę, nie stanowiły żadnego wyzwania. Zajęły miejsce niedaleko mojej koszuli, gdy odrzuciłem je w tył. Klęczeliśmy teraz naprzeciwko siebie na kamieniu. Na środku łąki. Na jakimś odludziu. Prawie nadzy. Gosia patrzyła na mnie swoimi wielkimi szeroko rozwartymi oczyma dysząc lekko. Przełknęła ślinę i wypuściła powietrze cicho się śmiejąc. Również cicho się zaśmiałem, pożerając ją wygłodniałym spojrzeniem. Była w samej bieliźnie. Miała szczupłą, ale nie kościstą figurę. Nie przypominała wychudzonej, wysokiej modelki, desperacko starającej się dogonić dawno już wypaczone pojęcie kobiecego piękna. Nie, ona miała swoje kobiece krągłości, co podniecało mnie jeszcze bardziej. Nie chciałbym  by była idealna. Perfekcyjna niedoskonałość… cała moja. Jej ciało zdobiły już tylko białe, na wpół koronkowe majtki z małą kokardką z przodu, a jej piersi okalał stanik w tym samym kolorze. ,,Co teraz? Kto powinien wykonać pierwszy ruch? Czy w tej grze obowiązują w ogóle jakieś zasady?” Pytania już zaczynały kłębić mi się w głowie, gdy nagle poczułem całkowitą pustkę. Wszystkie myśli nagle rozpierzchły się, tak samo jak znikł świat wokół nas. Byłem tylko ja… i ona. Wulgarny, zwierzęcy impuls przeszedł przez moje ciało, a ja rzuciłem się na moją młodszą kuzynkę, nie jak człowiek, lecz jak targana pierwotnym instynktem wygłodniała bestia. Gwałtownie przewróciłem Gosię, przygważdżając ją do podłoża i zacząłem namiętnie całować, lecz już nie usta, a każdy cal jej nieokrytego miękkiego ciała. Była mięciutka, przyjemna w dotyku, młoda, jędrna, piękna… Jęknęła cicho, gdy moje usta przeskakując pępek, znalazły się na smukłym podbrzuszu. Leżała na plecach, a ja trzymałem jej nadgarstki, nie pozwalając jej się podnieść, w razie, gdyby nagle zmieniła zdanie. Nie wyrywała się jednak, a tylko przymknęła oczy, pojękując od czasu do czasu i z trudem łapiąc powietrze. Jej uda znów nagle ścisnęły się w dziwnym spazmie. Potarła nimi. Wzięła głęboki, drżący oddech i otworzyła oczy. Pocałowałem ją mocno w usta i zwolniłem nadgarstki, tylko po to, by pociągnąć za jej ręce i przyciągnąć do siedzącej pozycji. Już się nie uśmiechała, miała zdeterminowany, pożądliwy wyraz twarzy, jakby mówiąc ,,Dalej, dalej!”. Chciała całkowicie mi się oddać. Ufała mi od kiedy się poznaliśmy i tak też było w tym momencie. Uniosła ręce do góry i nachyliła się lekko w moim kierunku. Zawsze byłem wobec niej delikatny i czuły, wiedziała że nie zrobię jej krzywdy. Ja jednak nie byłem już tego taki pewny. Gwałtownie sięgnąłem rękoma za jej plecy, z zamiarem odpięcia kolejnej, dzielącej nasze ciała bariery. ,,A gdzie się podziały moje bariery… moje granice? Co ja właściwie teraz robiłem? I z kim…?” mój umysł znów nawiedziła kaskada zwątpienia. Mimo to zacisnąłem palce po obu stronach zapięcia jej stanika. ,,O tak… to słynne zapięcie, z którym zawsze mają problem na filmach” pomyślałem, wciąż gmerając w pobliżu jej kręgosłupa. Już prawie to miałem… W tym momencie usłyszałem ciche kliknięcie za jej plecami i nagle przed moimi oczami pojawiło się zaskakująco wręcz wyraźne wspomnienie. Zobaczyłem, jak trzy lata wcześniej siedzieliśmy z Gosią na kanapie i śmialiśmy się z jakiejś komedii. Siedziała wtedy tuż obok mnie, jak to miała w zwyczaju, w końcu czuliśmy się ze sobą swobodnie jak z nikim innym. Byłem jej bliski. Ufała mi. W tamtym filmie była pewna scena, pokazująca życie  pewnej nastolatki, która niemal nigdy nie mogła zrobić nic dla siebie, gdyż cały jej czas był zajęty przez…

    – Weź… – Gosia popatrzyła na mnie, odrywając oczy od telewizora – nie chciałabym mieć dziecka.

    – Myślę, że dzieci nie są złe – odparłem – oczywiście planowane.

    – No tak, chodziło mi właśnie, że tak jak tu, ona ma ledwo osiemnaście lat i już dziecko. Na pewno nie planowane.

    – Kocha je – stwierdziłem.

    – Ale nic już w życiu nie zrobi, najlepsze lata właśnie jej mijają – popatrzyła na mnie pustym spojrzeniem – nie wyobrażam sobie tak przekreślić życia.

    – Dziwne, że się nie zabez… – urwałem, ale domyśliła się.

    – Dziwne… – przytaknęła, ponownie wlepiając wzrok w ekran.

    Gosia miała piętnaście lat, żadne z nas nie miało prezerwatyw i byliśmy kuzynostwem. Konsekwencje chwilowej przyjemności przekreśliłyby życie dziewczyny grubą kreską. Nie mogłem jej tego zrobić. Zbyt mocno ją kochałem, a ona w swej dziecięcej naiwności ufała mi bezgranicznie, wierząc że po prostu jakoś to będzie. Zresztą moje życie też nie byłoby usłane różami.

    Dziewczyna, czując że poradziłem sobie z zapięciem jej stanika, patrzyła na mnie wyczekująco. Jej oczy błyszczały, nie pomagając mi bynajmniej w podjęciu właściwej decyzji. Toczyłem wewnętrzną walkę ze swoim pożądaniem. ,,Zrób to!” warknął wściekle wilk. Chwilowa przyjemność, przyćmiewająca dosłownie wszystko, czego doświadczyłem przez całe dwadzieścia lat mojego życia była na wyciągnięcie ręki. ,,No dalej! Wrrr… zerwij to z niej!”. Ale co potem? Dziecko? W dodatku z dość prawdopodobną dewiacją genetyczną, jako że byliśmy kuzynostwem dość bliskim. Trzymałem tak zapięcie jej stanika, a sekundy mijały. Ona patrzyła na mnie próbując się uśmiechać, ale czuć było, że traci pewność siebie, nie wiedząc co się dzieje. Nastrój zaczął ulatywać, ale ja czułem, że jeśli zerwę z niej stanik i ujrzę to co pod nim skrywała, nie będę już w stanie się powstrzymać. Mój zwierzęcy instynkt był zbyt silny, a ja byłem tego świadom. Poczułem obrzydzenie. Odwróciłem wzrok od Gosi i gmerając chwilę za jej plecami, zapiąłem to, co jeszcze ostatkiem sił dzieliło nas od… kto wie, tragedii?

    – Co się stało? – patrzyła na mnie niczego nie rozumiejącym spojrzeniem, na w które miarowo wkradał się smutek – Dlaczego prze…

    – Nie mamy prezerwatyw – odparłem zimno, choć w środku palił mnie ogień. Czułem gniew, żal i irytację. Zaciskając zęby, czułem jak napięcie, które zbierało się we mnie przez cały ten czas, katuje mnie bezlitośnie, wciąż nie dając za wygraną, jakby próbując nakłonić mnie do zmiany decyzji. A potem coraz mniej… i mniej… i mniej…

    Odwróciłem się do niej plecami szukając porozrzucanych po ziemi ubrań. Wciąż omijając jej spojrzenie, rzuciłem koszulkę i spodenki w jej kierunku.

    – Ubieraj się – rzuciłem lodowato.

    Patrzyła na mnie przez chwilę z lekko uchylonymi ustami, które przecież jeszcze przed chwilą tańczyły na moich wargach radosny taniec. Powoli zebrała się, zeskoczyła z kamienia i apatycznymi ruchami zaczęła wykonywać polecenie. Nie odzywała się. Co ja zrobiłem? Jak wielką psychiczną szkodę wyrządziłem tej dziewczynie… Nie. Gdybym się nie powstrzymał, śmiałaby się jeszcze przez tydzień, a później być może płakała przez wiele lat. Postąpiłem słusznie.

    – Już? – spytałem.

    – …tak… – odparła cichutko, a ja odwróciłem się i spojrzałem na nią.

    Jej twarz nie miała absolutnie żadnego wyrazu. Dziewczyna, wcześniej czerwona od tętniącej szybciej niż zwykle krwi, stała tam teraz całkiem blada, ze wzrokiem wbitym w ziemię. Co za chora sytuacja…

    – Prze… – język ugrzązł mi w gardle, ale wiedziałem, że muszę się otrząsnąć – Przepraszam cię. To wszystko moja wina, nie powinienem był w ogóle…

    W tym momencie podniosła wzrok z ziemi i utkwiła swoje już nie tak wielkie oczka w moich. Zaczęła drżeć jej warga. Wiedziałem co to znaczy, i że już nie odwrócę biegu wydarzeń. Łzy poleciały stróżkami z jej oczu, a ona zaczęła łkać. Z sekundy na sekundę dźwięk żalu i bólu przybierał na sile, a ona z coraz większym trudem nabierała powietrze. Próbowała zacisnąć zęby, ale kolejne wybuchy raz po raz udaremniały jej plany. Zaciskała oczy, próbując otrzeć łzy, ale to też nie przynosiło oczekiwanego rezultatu. Próbowała to powstrzymać, ale nie mogła. Nie pozostała w niej nawet krzta namiętności, jakiej świadkiem przed chwilą byłem. Znów była tylko małą, dziewczynką, która być może w swej naiwności zaufała złej osobie. Była taka mała i delikatna, a ja rzuciłem się na nią jak zwierzę. Jak cholerne, wygłodniałe zwierzę, na cholerną zwierzynę. Znów poczułem obrzydzenie.

    – Gosiu, wybacz mi, ja…

    – Nieee! – zawyła, a krzywda jaka wybrzmiała w jej głosie trafiła mnie niczym nóż.

    Podszedłem do niej szybkim krokiem i objąłem, nie namiętnie jak wcześniej, a czule i z troską. Na szczęście nie odrzuciła mnie, choć nie odwzajemniła uścisku. Płakała coraz bardziej, a mi pękało serce. ,,Co za chora sytuacja” pomyślałem ponownie. Zakochałem się w dziewczynie, najwyraźniej z wzajemnością, ale gdy w końcu stanęliśmy przed możliwością dokonania największego aktu miłości, jaki może zaistnieć między dwojgiem ludzi, właśnie z powodu tej samej miłości odrzuciłem tę możliwość, tym samym raniąc osobę którą tą miłością darzyłem.

    – Tto nnic… – wydusiła, gdy w końcu udało jej się nabrać nieco oddechu. Zbiło mnie to nieco z tropu, ale… właściwe dlaczego płakała? Czy to co się stało było aż takie straszne? Wyznaliśmy sobie co mieliśmy, poprzytulaliśmy się trochę, po czym wstrzymałem się od ostatecznego kroku, uzasadniając to brakiem zabezpieczenia. ,,Nie brzmiało to źle, więc co właściwie ją zabolało?” pomyślałem. Przytuliłem ją mocniej i zacząłem gładzić z tyłu jej małą główkę wtuloną w moją pierś. W końcu delikatnie mnie objęła, jednak nie przestając łkać. Wciąż głaszcząc jej włosy, zacząłem lekko kiwać się na boki, jak to się robi z płaczącym dzieckiem, które chce się przekazać, że jest bezpieczne. Może i nie stało się nic na tyle okropnego by płakać, ale to była moja perspektywa. Ona miała piętnaście lat i choć w gruncie rzeczy nie była już dzieckiem, co ja mogę wiedzieć o psychice młodej dziewczyny. Być może dziewczyny z problemami? Być może dziewczyny nazbyt wrażliwej? Skoro płakała, to znaczy, że z jej perspektywy, stało się coś ważnego. ,,Wielkość problemu należy mierzyć skalą osoby, której on dotyczy” przypomniałem sobie. Z pewnością było wiele takich rzeczy, które sam uznałbym za potworne i nie do wytrzymania, podczas gdy inni machnęliby na nie tylko ręką. Ją to zabolało. Nie ważne z jakiego powodu. Miałem tylko nadzieję, że przeze mnie na jej psychice nie pozostanie nieuleczalny czarny ślad, tylko dla tego, że nie umiałem się powstrzymać.

    Trzymałem ją tak w objęciach, czekając aż się wypłacze. Rytmicznie kołysaliśmy się to w prawo to w lewo. Miałem przymknięte oczy, rozmyślając o tym co się stało. Czas mijał, a ona miarowo uspokajała się w moich objęciach, coraz ciszej i ciszej… W końcu głośny płacz przeszedł w łagodne, ledwo słyszalne pochlipywanie.

    – To nic… – Powtórzyła cicho wcześniejsze słowa.

    Spojrzałem na nią. Ulżyło mi, gdy nie odwróciła wzroku. Znów mogliśmy patrzeć sobie w oczy. Znów było tak jak wcześniej, choć może się myliłem.

    – Przepraszam cię Gosiu, nie wiedziałem, że tak cię to zrani – powiedziałem łagodnym tonem – nie zasłużyłaś na to.

    Uśmiechnęła się lekko i przymykając oczy pokręciła głową na boki. Jej twarz była czerwona, a nazwanie oczu po prostu spuchniętymi, byłoby małym nieporozumieniem. Popatrzyła na mnie znowu, wciąż słabo się uśmiechając.

    – To nie twoja wina. Ja… – przygryzła lekko wargę, a jej oczy wykonały kilka ruchów, jakby próbowały odszukać coś w pamięci – …Ja nie wiem, czemu płakałam. To głupie – roześmiała się skonsternowana – ale nie wiem.

    Zrobiłem zdziwiony wyraz twarzy, i popatrzyłem na nią przenikliwie. Po chwili jednak uśmiechnąłem się do niej i powiedziałem tylko:

    – Rozumiem – nie było sensu tego roztrząsać. Psychika to nigdy nie są otwarte kary, a już na pewno nie psychika młodej, targanej silnymi uczuciami dziewczyny.

    – To ja cię przepraszam Kami… – przytuliła mnie mocniej – chyba jestem nienormalna – powiedziała i ręką zaczesała niesforny kosmyk za ucho.

    – Niee, takie rzeczy zdarzają. Bałem się, że mnie znienawidzisz, czy coś, ale przede wszystkim… – spojrzałem w bok i dodałem ciszej – że zrobiłem ci coś strasznego.

    – Ach nie, nie! – zaprotestowała – Kamil, było cudownie, ja… – zarumieniła się i już chciała spuścić wzrok, ale powstrzymała się i wciąż patrząc mi w oczy, ze zdecydowaniem dodała – ja nigdy tego nie robiłam. To było… wspaniałe.

    – Było – przyznałem – ale gdybym się nie powstrzymał… mogło być bardzo źle.

    – Wiem – pokiwała głową z powagą – mądrze zrobiłeś. Patrzyliśmy chwilę na siebie, trawiąc słowa i myśli.

    – Co teraz? – spytałem.

    – Nic się nie zmieniło. Kocham cię i to nawet jeszcze bardziej niż wcześniej. Wiem, że mogę ci zaufać. Wiem też, że ja też ci się podobam, więc już się nie wykręcisz.

    – Gosiu – zacząłem – ale jak ty to widzisz? Ok, przyznaję, że cię lubię… nie, bardziej niż lubię. Jest więc uczucie,  co więcej najwyraźniej odwzajemnione, ale co dalej? Naprawdę chcesz zrobić to po raz pierwszy z kuzynem? Zresztą, co ja gadam!? Czy ty chcesz to w  o g ó l e robić z kuzynem? To nie zabawa. Nawet jeśli się kochamy, nie ważne jak mocno, nie możemy być razem. Zmarnujemy na siebie tylko czas, nawet zabezpieczając się jak trzeba i robiąc to póki możemy, ale ostatecznie i tak nie będziemy mogli tego kontynuować. Rodzina wyrzuci nas z domu, wyprą się nas. Będzie niezręcznie i w ogóle, nikt tego nie zaakceptuje! – język mi się plątał, wciąż targały mną emocje, a ona stała tylko wciąż lekko się uśmiechając.

    – I co z tego? – zapytała przekrzywiając lekko główkę.

    – Jak to co z tego?! Rodzina się nas wyprze, zostaniemy sami, ślubu nikt nam nie da, a dzieci… nigdy będziemy mogli mieć własnych, gdybyśmy nawet chcieli! – dwudziestka na karku, ale poczułem jak rumieniec smagnął mi twarz. O czym ja w ogóle mówiłem?

    – Nie przeszkadza mi to – odparła uśmiechając się, a ja uniosłem brwi z niedowierzaniem. Jej lekkoduszność i pewność z jaką to powtarzała wprawiały mnie w oniemienie. Stałem jak słup nie wiedząc co powiedzieć.

    – O miłość trzeba walczyć, czyż nie? Jeśli im się nie spodoba, ja mogę uciec z tobą nawet na drugi koniec świata. Nie-prze-szka-dza-mi-to! – przesylabizowała, a lewy kącik jej ust uniósł się.

    – Ale… – znów zacząłem, lecz położyła palec na moich ustach. Uśmiechnęła się kokieteryjnie, wspięła się znów na palce i pocałowała mnie.

    – Chcę to zrobić z tobą. Z nikim innym, rozumiesz? – powiedziała gdy nasze usta rozeszły się.

    – Mhm – odparłem. Miałem pustkę w głowie. Kochałem ją, ale wiązało się to z byborem. Ona albo rodzina. Nie było dla nas miłości bez ostracyzmu.

    – Kochasz mnie czy nie?– zapytała stanowczo.

    – Ta – powiedziałem spoglądając w bok.

    – Powiedz to jak trzeba! – złapała mnie za podbródek i ponownie zwróciła moją głowę ku sobie – Noo?

    Raz jeszcze spojrzałem w jej wielkie czarne oczy, które z tym stanowczym spojrzeniem świdrowały mnie na wylot. W głowie nie pojawiała się żadna sensowna myśl, żadna właściwa odpowiedź, aż w końcu poczułem… że trudno. Nie wiem, czy to dobre, czy złe, ale kochałem ją. I w głębi serca wiedziałem, że nie chcę z tego uczucia rezygnować. A jak się komuś miało nie spodobać? Trudno. Gdzieś mam ludzi… gdzieś mam cały ten cholerny świat! Liczy tylko ona. A w dodatku, skoro sama tego chce…

    Przechyliłem głowę i uśmiechnąłem się czule. Przez ułamek sekundy zobaczyłem w jej oczach niepewność, ta szybko jednak znikła ustępując równie czułemu spojrzeniu. Jej oczy aż zabłysły. Już wiedziała, co powiem…

    – Kocham cię – powiedziałem i przyciskając do siebie jej małe ciałko pocałowałem, wlewając w to całą miłość, jaka zgromadziła się we mnie przez wszystkie te lata wspólnego śmiechu, droczenia się, nieco zbyt długich spojrzeń, nieco zbyt częstych dotyków, długich rozmów i… po prostu bycia razem i pewnego transcendentnego zrozumienia, jakie za każdym razem widziałem w jej oczach gdy na mnie patrzyła. To samo pewnie widziała w moich…

    Staliśmy tak w uścisku, a nasze wargi tańczyły ze sobą, wprost nie mogąc się od siebie oderwać. Nie było to już nie śmiałe, ale nie było też namiętne. Było romantyczne, pełne miłości i zaufania, a ponadto… cóż… całkiem mokre.

    Gdy oderwaliśmy od siebie nasze wargi, ale nie ramiona, Gosia powiedziała:

    – Wciąż chcę to zrobić. Co ty na to… jutro? – wyszczerzyła zęby w szerokim uśmiechu.

    Pokręciłem głową z niedowierzaniem, w całą tę sytuację, ale nie miałem tu już chyba nic do gadania.

    – Jutro. – zgodziłem się – Tylko kupimy gumki.

    Zapiszczała radośnie i już po raz ostatni tego wieczoru przylgnęła do mnie. A potem zeszliśmy z łąki i ruszyliśmy w drogę powrotną do domu, trzymając się za ręce i śmiejąc się co jakiś czas. Było tak jak dawniej, ale… zupełnie inaczej. Znacznie lepiej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Heck

    🙂

  • Czesc dziewiata: Wiktoria odcinek pierwszy

    I ponownie lekko zboczę z kursu głównego wątku…

    Przyznam Wam się (zresztą już o tym wspominałem), zdarzyło mi się korzystać z płatnej miłości.

    Bynajmniej nie dlatego, że potrzebuję, czy czegoś mi brakuje. Nie narzekam na swoje pożycie seksualne, wręcz przeciwnie!

    Ot po prostu czasem mam ochotę zwyczajnie skorzystać z ciała jakiejś laski, która wie co robi, robi to świetnie i lubi to robić. Nie zadaje pytań, nie wnika, po prostu daje mi przyjemność bez żadnych zobowiązań, czy ryzyka, że coś się przyklei…

    No i ten dreszczyk emocji… – bezcenny.

    Tym razem opis pierwszego (aczkolwiek nie jedynego) spotkania z Wiktorią.

    Co jakiś czas ze względu na piastowane stanowisko wyjeżdżam służbowo, najczęściej do stolicy naszego pięknego kraju.

    Kiedyś nawet przyszło mi do głowy, żeby zabrać ze sobą Iwonę, ale jednak jak? Nie znalazłaby wytłumaczenia po co gdzieś jedzie, w końcu pracuje ze swoim facetem. Jak pisałem – głupi układ taka praca z partnerem. Choć jak się z czasem okaże – niekoniecznie…

    Zapytacie pewnie – dlaczego nie zabierasz Małgośki ze sobą? Z kilku prostych powodów – nie ma takiej potrzeby i jakbym ją zabrał to Beata mogłaby coś podejrzewać; nie zabiera się drewna do lasu; no i po prostu wolę mieć Gosię na inny układ. No i nie byłoby dreszczyku.

    Od w zasadzie pierwszego wyjazdu zaprzyjaźniłem się z portalem z ogłoszeniami div. Pierwsza wycieczka to była totalna wtopa, panna nie ze zdjęcia i totalne drewno. Drugi wypad – znacznie lepiej, ale to też nie to.

    Aż trafiłem na forum na którym wystawia się oceny divom. No, to było to. Od razu można odsiać plewy od ziaren, poziom usług uległ poprawie. Aż w końcu trafiłem na pannę z dopiskiem High Class, powiedzmy, że Wiktoria, wiadomo, ze każda ma pseudonim, bardziej lub mniej wydumany. Zdjęcia bardzo obiecujące, twarz zasłonięta maską wenecką. Poszukałem jej recenzji – wow, zdjęcia faktycznie jej, wg opinii tych co ją odwiedzili – randka z gwiazdą porno. Ceni się panna porządnie, ale może warto? Zakres usług BARDZO bogaty.

    Po porannym służbowym spotkaniu w centrum Warszawy powrót do hotelu, prysznic i telefon. Na takie okazje mam dodatkową kartę SIM, nie proszę się o kłopoty.

    W słuchawce miły głos, szybkie ustalenie warunków, co można, czego nie (lista “czego nie można” była w zasadzie jednopunktowa), wstępny adres. OK, poprosiłem ją o konkretny ubiór na spotkaniu, nie ma problemu, jadę.

    Po drodze spora ekscytacja, zdjęcia naprawdę obiecywało sporo. Nie narzekam w życiu na brak partnerek seksualnych, ale nie zdarzyła się prywatnie taka rasowa porno suka, a taka właśnie laska była na zdjęciach. Uczucie lekkiego zdenerwowania i zażenowania jakie towarzyszyło przy pierwszych tego typu wycieczkach absolutnie już nie występowało, jedyne co czułem to ucisk w spodniach i podniecającą ciekawość. Opisy panny na forum obiecywały naprawdę wiele.

    Dojechałem na miejsce, piękny wysoki apartamentowiec, no – skoro stać ją na takie coś, to widać jest warta.

    Dla dokładnego adresu ponownie zadzwoniłem do panny

    – Dom numer 7, mieszkanie  54 kociaku – od razu usłyszałem w słuchawce, głos dodatkowo zachęcał, miała ciepłą barwę.

    Zostawiłem wszystko co miałem przy sobie w samochodzie, poza odliczoną gotówką i pilotem do samochodu. Lepiej dmuchać na zimne.

    W windzie poprawiłem członka, wyobrażenie Wiktorii, że jest “jeszcze lepsza niż na zdjęciach” jak ją opisywano powodowało mocny napływ krwi do niego. Numer 54 – wysoko, ostatnie piętro. Wysiadłem z windy i w tym samym momencie uchyliły się lekko jedne z drzwi. Na szczęście to był numer 54 a nie jakaś wścibska sąsiadka. A jeśli nawet to byłaby wścibska sąsiadka to miałbym to w dupie, kto mnie tu może znać?

    Pchnąłem lekko drzwi, panna stała za nimi unikając jednak wścibskich oczu z korytarza, wszedłem. I oniemiałem.

    Przede mną stała najbardziej rasowa dupa, jaką miałem przyjemność widzieć na żywo nago. Nie zależało mi na typowej słowiańskiej piękności, chciałem spotkać się z rasową porno kurwą, zrobioną tak, aby cieszyć wyuzdane męskie oczy. I właśnie taka postać stała przede mną. Po prostu mega gwiazda porno. I do tego piękna, z południowymi rysami twarzy.

    Wysoka, w ciemnoniebieskich szpilkach lekko wyższa ode mnie, pięknie opalona. Taki rodzaj butów nazywa się chyba sandały na szpilce. I te były na bardzo wysokiej szpilce. Zgrabne długie nogi ze sporym tatuażem na prawym udzie. Majteczki w takim samym kolorze co buty, z wysoko podniesionymi bokami na przezgrabnych biodrach. Płaski brzuszek, wąska talia, duże okrągłe zrobione piersi opięte obłędnym koronkowym stanikiem, choć pewien jestem, że jakby go zdjęła, nie opadłyby ani o centymetr. Uroda – nieprzeciętna, nie mogę jej tego odmówić, ciemne oczy podkreślone fachowym makijażem i świetnie wyregulowanymi brwiami. Maska na zdjęciach skrywała bardzo piękną kobietę, usta wprawdzie lekko przesadzone, ale krwistoczerwona mokra szminka (na moje specjalne życzenie) rekompensowała tę niedogodność. Uśmiech odsłaniał śnieżnobiałe, równe zęby. Nosek wąski i chyba zrobiony, ale pasujący do twarzy, chirurg się spisał. Długaśne czarne włosy dopełniały całości. Po prostu rasowa dupa, stworzona do tego, żeby ją rżnąć na różne sposoby. Prywatnie nie widziałbym się u jej boku. Albo na odwrót – nie widziałbym jej u swojego boku na dłuższą metę. Ale nie przyjechałem tu się oświadczać, czyż nie? Choć jak pokazało życie, spędziłem z nią wiele miłych chwil, bo okazała się nie tylko piękna i seksowna ale i mądra. Ale o tym w innej części.

    – Zostajesz? – padło zwyczajowe pytanie i przysunęła się do mnie zamykając drzwi na klucz nie czekając na odpowiedź. Widać nikt jeszcze nie zrezygnował do tej pory. Poczułem słodki zapach dobrych perfum.

    – Tu masz odpowiedź – objąłem ją w biodrach, okręciłem o sto osiemdziesiąt stopni i lekko pchnąłem w głąb holu. Tyłek też miała obłędny, zastanawiałem się czy zrobiony. Złapała mnie za rękę i ciągnąc za sobą kołyszącym zmysłowym krokiem podążyła do jednego z pokojów. Na wysokich szpilkach (jak teraz zauważyłem z czerwonymi podeszwami i obcasami, mrrraaałłł) jej nogi były mega zgrabne, opalona cienka skóra opinała wyraźne mięśnie łydek. Obcasy pomału stukały z każdym wolnym krokiem. Bardzo podobnie jak Iwona, ale obraz jaki miałem przed sobą zupełnie nie kojarzył się z kochanką z sąsiedztwa. Iwona – dobra, świetna kochanka, ale jednak taka trochę GFE. Wiktoria – porno petarda, samym wyglądem powodująca szybsze krążenie krwi i stwardnienie penisa, który już od jakiegoś czasu dopraszał się wizyty w jej ciele.

    Pokój do którego zostałem zaprowadzony nie okazał się typową “kopulatornią” jakie zastawałem u poprzednich div. Tam było jak najprościej, wyruchaj mnie, kasa i do widzenia. Niekoniecznie w tej kolejności.

    Tutaj pokój uciech okazał się elegancją, nowoczesną sypialną ze sporym łożem, fotelem, stolikiem i małą komodą. Na komodzie stały pudełka, bibeloty, paczka serwetek oraz koszyczek z lubrykantami i prezerwatywami. Markowe, dobrej jakości, to się ceni. Całości dopełniało ogromne okno, od sufitu do podłogi. Próbowałem coś za nim zobaczyć, ale nic nie dojrzałem, chyba za wysoko. Dobrze, przynajmniej nikt nas nie podejrzy. A może szkoda?

    Wiktoria pchnęła mnie lekko na ten właśnie fotel, miękko zapadłem w niego nie zdążywszy nawet zareagować.

    – Siadaj. Napijesz się czegoś?

    – Jasne, jakiś sok, jeśli możesz.

    – Jasne, że mogę – wskazała palcem drzwi, na które nie zwróciłem wcześniej uwagi – możesz się odświeżyć.

    Byłem dopiero co po prysznicu, ale dla psychicznego komfortu divy posłusznie udałem się do wskazanych drzwi.

    Łazienka okazała się trzymać ten sam poziom co Wiktoria i jej apartament. Czyściutko, do wyboru wanna lub kabina prysznicowa. Czyste ręczniki ułożone w stertę na szafce, duży wybór żeli. Uczcie się koleżanki po fachu od niej, wzorowe podejście!

    Wziąłem szybki prysznic, zostawiłem ciuchy w łazience i wróciłem nagi do sypialni. Gdy pierwszy raz tak robiłem zupełnie nie wiedziałem jak to zrobić, wyjść w ubraniu, w majtkach, nago, w ręczniku? Potem się wyzbyłem niepewności i wychodziłem nago bez żadnej pruderii. Teraz tym bardziej mi to pasowało, bo pierwszy wzwód minął, ale krew nie odpłynęła całkowicie, między nogami dyndał mi się całkiem pokaźny sprzęt.

    Wiktoria siedziała w eleganckiej pozie na fotelu z nogą założoną na nogę, lekko bujała stopą, skórę miała gładziutką i błyszczącą. Na stoliku obok stały dwie szklaneczki z sokiem, chyba pomarańczowym.

    – O, widzę kociaku, że jesteś gotowy – co ona z tym “kociakiem”.

    – Jeszcze nie jak widać. Nie “kociaku”, Michał jestem. I to naprawdę moje imię, Wiktorio – położyłem nacisk na jej imię i podszedłem bliżej.

    – Przecież wiesz, że to moje “służbowe” imię – stałem przed nią całkiem nagi, z rosnącą fujarą. Dotknęła wnętrzem swojej łydki mojej nogi i powoli powiodła w górę.

    – Jasne, że wiem, nawet do Ciebie pasuje.

    – To czego oczekujesz, kocia… Michale?

    – O matko, jak to oficjalnie brzmi, niech zostanie ten kociak…

    – Jasne – podniosła się na fotelu, przesunęła się na jego krawędź i chwyciła delikatnie mojego stojącego już członka. Teraz zauważyłem paznokcie – w 100 procentach pasujące do reszty, długie, ciemne, bardzo seksowne – to co byś chciał? – zaczęła pomału masować mi kutasa, bardzo pomału.

    – Hmmm – miała ciepłą i delikatną dłoń, już w tym momencie patrząc jej z góry w oczy, widząc ładną twarz i krągłość jej cycków nie miałbym problemu z dojściem w 30 sekund.

    – Nie mam zaplanowanego scenariusza, wiem jedno.

    – Co takiego? – jej ręka chwilowo zatrzymała się nieruchomo u nasady członka, odsłaniając błyszczącą żołądź.

    – Zostajesz w bieliźnie dopóki ja Ci jej nie zdejmę. Buty też zostają. I szminka, dopóki jeszcze będzie.

    – Jesteście tacy sami, wszyscy chcą żeby im laskę robić ze szminką. – oblizała odruchowo usta i ruch ręką powrócił.

    – Ano jesteśmy, nie będę cię przecież okłamywał. A ty masz jakieś preferencje?

    Wyglądała na zdziwioną, że ktoś ją pyta o JEJ preferencje.

    – Podoba mi się, że nie ściemniasz, nie silisz się na sztuczność. Mam preferencje, ale nie powiem jakie. Możesz robić wszystko, poza biciem. Klaps w tyłek OK, ale nic mocniejszego. Poza biciem, rób co lubisz.

    Nooo, potrafiła podnieść ciśnienie i wyraźnie objętość członka w jej dłoni jeszcze się zwiększyła. Rozłożyła szerzej nogi, tak abym stanął między nimi. Przysunąłem się bliżej, tak, że mój kutas znajdował się ledwie ze trzydzieści centymetrów od jej twarzy.

    – Domyślam się, że nie masz nic przeciwko oralowi – spytałem retorycznie.

    – Oczywiście, że nie. Powiem więcej, lubię, jesteś wydepilowany a mnie to kręci, masz zadbaną i ładną pałę – miły komplement, nie wiem czy faktycznie tak myślała, ale na potwierdzenie zbliżyła twarz i przesunęła pomału językiem po jądrach, nasadzie członka, wzdłuż niego aż do samego błyszczącego końca, cały czas patrząc mi w oczy. Westchnąłem głośno, jakbym miał ciśnienie, to bym jej się spuścił na twarz w mgnieniu oka. Opanowałem się jednak.

    – Co jeszcze lubisz? – spytałem gładząc ją po policzku.

    – Zaraz, kto tu jest u kogo – oderwała się ode mnie, odepchnęła mnie i wstała.

    Przytuliła się, szorstki materiał jej stanika ocierał się o moją pierś, jej ręka mocno ściskała kutasa masując go intensywnie, wtuliła się we mnie pocałowała w szyję.

    Poczułem ładny, słodki zapach i wilgoć jej szminki na skórze. Muszę pamiętać aby ja dokładnie zmyć, niepotrzebne mi ślady na kołnierzyku.

    – Siadaj – szepnęła.

    Posłusznie opadłem w miękki fotel i rozparłem się wygodnie.

    Diva odeszła zmysłowym krokiem na półtora metra. Mogłem podziwiać perfekcję jej ciała, wyglądała obłędnie. Zaczęła się poruszać, coś na kształt tańca erotycznego. Odruchowo sięgnąłem do gorącego kutasa i lekko go musnąłem.

    – O, tak chcesz się bawić? Zostaw, ja tu jestem od tego – mruknęła zmysłowo.

    Posłusznie zabrałem rękę, sięgnąłem po sok. Jednak ananas.

    Wiktoria płynnymi ruchami podnosiła mi ciśnienie, była stworzona do tego. Odstawiłem szklaneczkę.

    – Chodź tutaj – chciałem, aby to zabrzmiało władczo, ale niespecjalnie mi to wyszło.

    Opadła na czworaka, odrzuciła włosy na jedną stronę i posłusznie kawałek po kawałku zbliżyła się do mojego krocza.

    Polizała ponownie jądra, zareagowały na taką pieszczotę jak zwykle – skurczyły się i stwardniały.

    Chwyciła delikatnie dłonią członka i oplotła go palcami.

    – To na co masz ochotę? – wyszeptała zmysłowo przesuwając dłonią po kutasie.

    – Jak ci powiem, że najpierw oral, to pewnie nie będziesz zaskoczona?

    Większość spotkań tego typu tak się właśnie odbywa. Najpierw oral, potem seks i do domu. Nie byłem w tej materii oryginalny.

    – Absolutnie – odrzekła i czubek kutasa zniknął jej w ustach. Poczułem ciepło i wilgoć.

    Okrążyła językiem żołądź nie poruszając głową, miałem nieprzepartą ochotę wepchnąć jej przyrodzenie po same jądra do gardła.

    Wypuściła członka z ust pozostawiając na nim wyraźny ślad szminki. Celowo.

    – Tak dobrze? – spytała

    – Dobrze, ale jestem przekonany, że umiesz dużo lepiej.

    – Oj, umiem – zamruczała i lekko ugryzła mnie w jakże teraz czułą żołądź. Przeszedł mnie dreszcz, lekkiego bólu ale też strachu co ta diablica chce zrobić.

    – Oj, tak nie? – wyczuła drgnięcie i natychmiast przestała – przepraszam…

    – Nic nie szkodzi – wyszeptałem, ale dla pewności sięgnąłem po jej włosy, zebrałem w garść. Chciałem dyrygować a ona tylko się uśmiechnęła.

    – O, tak lubię – wymruczała.

    – Możemy zrobić to tak jak lubisz – powiedziałem – tylko pokaż co lubisz.

    – A ty? – patrzyła mi w oczy a jej ręka miarowo masowała mi członka.

    – Spokojnie, jak tobie będzie się podobało to na pewno i mi.

    – No dobra, zagrajmy tak, chociaż to ty płacisz – poprawiła się na kolanach, przysunęła bliżej – trzymaj mnie mocno za włosy i steruj. Lubię czuć że facet prowadzi.

    Dwa razy nie trzeba było mi powtarzać, takie teksty działają na mnie jak płachta na byka. Złapałem mocniej pęk włosów, zsunąłem się niżej w fotelu i pokierowałem jej usta na swojego kutasa.

    Na początku poruszałem delikatnie jej głową tak, aby ssała tylko końcówkę, potem pozwoliłem złapać oddech. Spojrzała na mnie. Szminki prawie nie ubyło, pięknie kontrastowała z opaloną skórą i ciemnymi oczami. Odgięła kutasa w dół i z jej ust pociekła na niego obfita strużka śliny.

    – Lubisz na mokro? – spytała.

    – Jasne, mokro i ślisko to jest to – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.

    – No to będzie – rozsmarowała ślinę na całym kutasie włącznie z jądrami, świeciłem się tam na dole jak Las Vegas.

    Skierowała kutasa w pion i pochłonęła go całego. Poczułem jej gardło na żołędzi, przez chwilę ruszała intensywnie głową ale po chwili przestała trzymając calutkiego członka w ustach.

    Zrozumiałem jaj intencje i zacząłem ciągnąc ją lekko za włosy dogadzać sobie jej głową. Nie protestowała, więc ruchy stały się mocniejsze. Dalej nie było protestów, więc zwiększyłem siłę, co przywitała cichym “yhym” aprobującym takie tempo. Robiłem sobie dobrze w ten sposób przez jakiś czas, jej dłonie błądziły po moich udach, brzuchu, czasem zapędzały się na jej piersi ciągle w staniku. Sięgnąłem wolną ręką i wprawnym ruchem odpiąłem zapięcie stanika, zrzuciła go błyskawicznie. W tej pozycji widziałem cudownie wypięty tyłeczek z nitką stringów znikających między kształtnymi opalonymi pośladkami. Jej ręce zajmowały się teraz piersiami i miałem też wrażenie, że zabawiała się też własną cipką. Wyobraziłem sobie jak może wyglądać, w końcu jeszcze jej nie widziałem.

    Wiktoria podniecająco mruczała, albo jest dobrą aktorką, albo po prostu to lubi, zresztą – później się to wyjaśniło.

    Język kochanki ocierał się o spód kutasa i jądra, żołądź rytmicznie wpychała się do jej gardła, mokre usta pokrywały kutasa obficie śliną zmieszaną ze szminką, byłem w siódmym niebie.

    Mlask, mlask, mlask – ten dźwięk podkręcał mnie okrutnie.

    Czułem zbliżający się finisz, odciągnąłem za włosy jej głowę, wstałem i podniosłem Wiktorię stanowczym ruchem z czworaków na klęczki. Na stojąco ponownie wsadziłem członka w jej usta, tym razem nie poruszałem jednak jej głowy tylko trzymając ją mocno oburącz po prostu posuwałem ją w usta, wydawało mi się, że może być za mocno, ale nie protestowała, więc nie zwalniałem bo koniec był blisko. Z góry dwie półkule jej cycków wyglądały niesamowicie, sprawiały wrażenie twardych. Sięgnąłem ręką w dół, faktycznie były ale jednocześnie fajne w dotyku. Sutki sterczały twarde i żądne pieszczot. Poczułem drżenie nóg i wstrząsnął mną orgazm. Przytrzymałem jej głowę, nie wyrywała się, wystrzeliłem prosto w jej usta, nie zaprotestowała. Poczekałem chwilę aż fala orgazmu odejdzie i pozwoliłem zabrać głowę.

    Głośno wciągnęła powietrze wypluwając jednocześnie na piersi i podłogę całą spermę.

    – Ale jazda – wychrypiała ocierając usta.

    – Przepraszam, nie za mocno?

    – Ty jakiś dziwny jesteś, podobało mi się a ty się pytasz czy nie za mocno? – podniosła się z kolan.

    – Podobało ci się? – znów wątpliwość, dobra aktorka, czy faktycznie się podobało.

    – Sam zobacz – złapała moją rękę i bezceremonialnie wsadziła sobie w majteczki. Poczułem krótko przycięte włoski i totalną wilgoć.

    – Ja tak lubię – zabrała moją rękę – a zazwyczaj odwiedzają mnie dupki albo gawędziarze. Ty wiesz czego chcesz.

    – Czy ja wiem… – w sumie nie wiedziałem co powiedzieć.

    – Wiesz wiesz. Idź się odświeżyć, ja tu posprzątam.

    No tak, na podłodze błyszczał kleks spermy, kutas żałośnie ociekał nasieniem wymieszanym z jej śliną, a i chwila przerwy się przyda.

    – Dobra, ale nie zmieniaj nic w ubiorze, dobrze w tym wyglądasz – palnąłem i dopiero wtedy pomyślałem, że bez ciuchów też wygląda świetnie.

    Poszedłem do łazienki i wziąłem prysznic. Kutas opadł, ale nie do końca, wciąż pozostawała w nim energia i lekki wzwód, choć wiedziałem, że potrzebuję chwilę przerwy.

    Wyszedłem do sypialni, Wiktorii nie było. Podszedłem ostrożnie do okna, ale okazało się, że nie ma się czego obawiać. Wysokie piętro i brak budynków naprzeciwko eliminowało ryzyko, że ktoś mnie mógł zobaczyć. Położyłem się na łóżku, w tym momencie weszła uśmiechnięta, ciągle w szpilkach i majteczkach. Na piersiach jakże teraz pięknie widocznych, okrągłych i kuszących nie pozostał nawet ślad spermy.

    – Teraz ja, daj mi chwilę – otworzyła drzwi do łazienki.

    – Ale nie za długo, zegar tyka – wypaliłem, trochę może niegrzecznie.

    – A śpieszysz się gdzieś? Bo ja nie…

    No takie podejście mi się podoba, zazwyczaj divy mają inną czasoprzestrzeń, to co dla normalnego człowieka jest godziną im mija w 45 minut.

    – W sumie nie…

    – To leż i czekaj… – i zniknęła w łazience i po chwili usłyszałem dźwięk prysznica.

    Po chwili szum wody ustał, następną chwilę później Wiktoria wyszła z łazienki, w szpilkach i stringach, tak jak prosiłem. Makijaż też poprawiła, na ustach zagościła świeża porcja szminki.

    – Ty chyba jesteś fetyszystą bielizny co? – zagaiła.

    – Bielizny umiarkowanym, ale butów totalnym. Oczywiście nie każdych, jest bielizna i bielizna. Są buty i są buty. Są zwykłe i są takie jak twoje. Zresztą bez nich też wyglądałabyś doskonale – przykokietowałem lekko, ale z prawdą się nie minąłem, ubrać się potrafiła, rozebrać też.

    Wyraźnie sprawiło jej to przyjemność, podeszła do wielkiego okna, uchyliła je nieco, oparła się o framugę i postawiła nogę na łóżku. Pięknie opalona długa łydka wyglądała niesamowicie.

    – Czaruś. I co, mam tak zostać, czy zdjąć?

    – Żaden czaruś, doskonale wiesz jak wyglądasz. W butach zostań, to mój ulubiony rodzaj. Ale majteczki ci zdejmę, ty nie ruszaj.

    – OK, wedle życzenia. Mogę zapalić?

    No tu nie ukrywam trochę zjebała, nie przepadam za dymem papierosowym.

    – Jasne – skrzętnie ukryłem niechęć, żeby nie złapać “minusa”.

    – Też chcesz? – sięgnęła do szafki przy łóżku, wyjęła paczkę papierosów i wyciągnęła ją w moim kierunku.

    – Nie, dzięki. Ja z używek tylko seks – zażartowałem.

    – Ja niestety próbuję odstawić, ale po dobrym seksie lubię…

    – Był jakiś seks? Nie zauważyłem…

    – Nie, ale bardzo mnie podnieciłeś, wiesz co robić i jak się zachować.

    – Nie mi to oceniać, ale dziękuję.

    Przez chwilę pozostaliśmy w milczeniu, delektowałem się widokiem jej wysportowanego ciała, gładkością nogi postawionej na krawędzi łóżka, teraz mogłem się dokładnie przyjrzeć paznokciom – zadbane, równo przycięte, trochę szkoda, że pomalowane ciemnym lakierem, od czasu spotkania z Małgośką białe końcówki paznokci to mój top class.

    Wiktoria wydmuchiwała dym z papierosa prosto w otwarte okno, nie czułem prawie dymu. Trzeba jej było przyznać, nawet papierosa paliła z gracją, trzymała go zmysłowo między palcami, gdy się zaciągała, usta układała w jakiś taki nieopisany sposób, zostawiając na ustniku odrobinę czerwonej szminki.

    – W ogóle jesteś nietypowy – przerwała ciszę.

    – Dlaczego?

    – W zasadzie każdy zaczyna wizytę od pytania, czy cycki prawdziwe, czy usta zrobione itd.

    – Przecież to od razu widać, po co pytać?

    – No właśnie, widać, ale każdy cymbał musi zapytać – lekko się zdenerwowała.

    – A masz z tym problem?

    – Z tym, że zrobione, czy z tym, że pytają?

    – Z tym że zrobione.

    Nie odpowiedziała, zgasiła do połowy wypalonego papierosa i bez słowa zniknęła w łazience.

    Nie minęła minuta a pojawiła się z powrotem.

    – Gotowy na ciąg dalszy?

    – Musisz sama sprawdzić – członka miałem ciągle wiotkiego, ale czułem, że wystarczy jej dotyk a będzie gotowy.

    Jednak Wiktoria inaczej to zaplanowała. Podeszła do okna, stanęła tyłem do mnie i zaczęła delikatny erotyczny taniec, podobny jak na początku spotkania.

    Na lekko ugiętych nogach kołysała krągłymi biodrami, jej włosy omiatały plecy to w jedną to w drugą stronę. Członek bez dotykania zaczął rosnąć.

    Jej ręce rozłożone szeroko opierały się o ramę okna, ruchy bioder były płynne i zmysłowe. Jeśli ktoś z zewnątrz ją podglądał to miał teraz przedstawienie na całego. Była widoczna w całej okazałości w wielkim oknie.

    Wstałem i przytuliłem się do niej, pięknie pachniała. Odgarnęła włosy i przerzuciła je na przód odsłaniając plecy. Mój kutas w efekcie dotyku skóry jej tyłeczka stanął totalnie na baczność i znalazł się w rowku między jej pośladkami. Pocałowałem ją w kark, delikatne włoski na nim natychmiast stanęły a jej skóra pokryła się gęsią skórką.

    – Och – westchnęła – jeszcze…

    Nie ma problemu panienko, zrobiłem jak chciała. Moje pocałunki przemierzały jej ramiona i kark powodując dreszcze. Moje biodra wpadły w ten sam kołyszący rytm co jej, dłonie trafiły na piersi. Twarde, niesamowicie twarde, ale jednocześnie gładkie, ze sterczącymi wzgórkami sutków.

    Wiktoria zaczęła ciężej oddychać, pochyliła głowę odsłaniając mi panoramę za oknem. No, brakowało tylko, żeby ktoś nam zdjęcia robił.

    Ręce błądziły po jej piersiach, karku, biodrach, członek lekko ocierał się o szorstką koronkę stringów między pośladkami. Co i rusz dłonie pląsały w okolicy jej cipki, to na majteczkach a to pod ich materiałem, jednak do samej cipki nie docierając. Ruchy jej bioder dawały wyraźnie do zrozumienia, że chce poczuć mnie tam, ale nie ulegałem.

    – Weź mnie w końcu – wyszeptała.

    Zebrałem wszystkie jej włosy w jeden pęk, ściągnąłem mocno i odgiąłem jej głowę do tyłu, jęknęła cicho. Przycisnąłem jej ciało do szyby, rozsunąłem szeroko jej nogi swoimi stopami.

    – Jak chcesz? – spytałem

    – Jakkolwiek, tylko szybko – wychrypiała – weź mnie.

    Dwa razy nie trzeba mi powtarzać, ja też chciałem zaznać jej cipki. Bardzo chciałem wciąż ją tak jak teraz, ale w obawie przed wytrzymałością szyby zrezygnowałem z tego pomysłu, objąłem ją ramieniem, podniosłem, obróciłem się i rzuciłem ją na łóżko. Sięgnąłem do koszyczka na komodzie, wybrałem prezerwatywę i podałem Wiktorii.

    – Poproszę.

    Uśmiechnęła się, odebrała ode mnie prezerwatywę. Ale zanim ją otworzyła stanęła przede mną na czworaka i wzięła członka do ust, znajdował się dokładnie na wysokości jej głowy. Pieściła go chwilę, po czym się podniosła, rozerwała ostrożnie opakowanie i wydobyła kondoma. Zbliżyłem się i dotknąłem jej piersi. Była podniecona, sutki pięknie sterczały, moje oczy nie mogły nacieszyć się jej widokiem.

    Wprawnie nałożyła prezerwatywę na członka, spojrzała na mnie i spytała:

    – Od przodu, czy od tyłu?

    – Jeśli nie masz nic przeciwko to od tyłu.

    – Nie mam, nawet wolę. Ale trzymaj mnie za włosy, nie za mocno.

    Kiedyś jak pierwszy raz usłyszałem od panny “złap mnie za włosy” to ogarnęło mnie przerażenie. Ale jak to, przecież to ją zaboli, włosy jej powyrywam, o rany. Teraz już wiem, one to lubią. Nie wszystkie oczywiście, ale większość owszem.

    Obszedłem łózko (nie chciałem aby ewentualny podglądacz oglądał moją dupę), złapałem Wiktorię za kostki i pociągnąłem do siebie. Pisnęła lekko wystraszona i padła na płasko na miękki materiał narzuty na łóżko. W tej pozycji wyglądała na jeszcze wyższą a nogi w butach z długaśnym obcasem sprawiały wrażenie się nie kończyć.

    Kucnąłem nad nią, pocałowałem w pośladek i powiodłem ustami wzdłuż jej uda, w dół, przez prężącą się łydkę aż do kostki. I z powrotem, do tyłeczka. Palce wplotły się w materiał jej majteczek, uniosła domyślnie biodra wypinając ponętnie dupkę i stringi zaczęły się zsuwać. Zostawiłem je na kostkach, powiodłem dłońmi po skórze jej ciała. Znów pocałowałem pośladek, tym razem drugi. Moje usta przesuwające się teraz w górę wzdłuż jej kręgosłupa wraz z ciepłym oddechem poskutkowały gęsią skórką i meszkiem jej mikroskopijnych włosków wyczuwalnym na wargach. Oddech miała wyraźnie cięższy, podobało jej się to.

    – Unieś tyłeczek – wyprostowałem się i zakomenderowałem.

    Posłusznie wykonała polecenie a ja sięgnąłem po poduszki, które upchnąłem pod jej biodrami. Teraz jej wypięta dupka wyglądała obłędnie, wypielęgnowany odbyt zachęcał do penetracji, ale mimo, że miała w ofercie to wiedziałem, że nie tym razem, chciałem odwiedzić jej cipkę, którą teraz miałem pięknie wyeksponowaną. Błyszcząca i mokra, okolona króciutkimi włoskami. Zadbana, brązowa na zewnątrz i przebłyskująca różem pośrodku.

    Przysunąłem się wyżej, skierowałem w nią kutasa i pomału ale bez przestanku wszedłem do samego końca.

    – O Jezuuuu – wyjęczała

    Była ciasna, wilgotna i wyraźnie czułem sklepienie jej cipki dzięki temu, że była wygięta na poduszkach, nawet prezerwatywa nie ograniczała tych doznań.

    Posuwałem ją pomału, na początku tylko cicho pojękiwała, ale z czasem zaczęła odpowiadać na moje wejścia pchnięciami swoich bioder. Wyczułem intencje i pamiętając jej “trzymaj mnie za włosy” opuściłem jej mokrą grotę, podniosłem ją na czworaka i wszedłem ponownie, do samego końca. Sięgnąłem do jej głowy, zebrałem wszystkie włosy starając się równomiernie rozłożyć siłę i odciągnąłem jej głowę do tyłu.

    – Oooo taaakkk – wyjęczała, uwielbiam jak kobieta tak reaguje. Wcześniej się zastanawiałem, czy przypadkiem nie aktorzy, ale teraz byłem już pewien, że nie – dojedź mnie, proszę.

    Cóż, pani każe, to skoro i ja to lubię to dlaczego nie. Zacząłem ją posuwać, jej głowa wygięta do tyłu skakała rytmicznie, cipka wydawała z siebie wilgotne odgłosy, kutas raz za razem miarowo w tym samym tempie znikał w jej różowej cipce uderzając o sklepienie pochwy. Wiktoria mocno odpowiadała na pchnięcia, czuć było, że sprawia jej to przyjemność.

    – Mocniej, możesz mocniej – wychrypiała. Nie bardzo było za co się zaprzeć, więc wyszedłem z niej, stanąłem na łóżku w rozkroku nad jej biodrami, kucnąłem i wbiłem się mocno pod ostrym kątem w jej rozgrzane wnętrze. Jej soki pokrywały mojego kutasa ale i jej odbyt, błyszczący teraz kusząco jakby zapraszająco do środka. Raz jeszcze przemknęła mi chęć wbicia się w tę dupkę, ale rozkosz, jaką sygnalizowała Wiktoria nie pozwoliła mi przestać.

    Mocniej ściągnąłem jej włosy, drugą ręką mocno złapałem ją za szyję aby jeszcze wzmocnić siłę z jaką w nią wchodziłem.

    – O tak, nie przestawaj, o tak, o kurwa, o tak, dobrze, jeszcze – chrypiała i to na pewno nie było udawane.

    Uda zaczynały piec, ale starałem się aby mnie to nie rozproszyło. Waliłem ile sił, starając się nie zmniejszać energii wkładanej w pchnięcia, Wiktoria cicho pojękiwała, patrzyłem w dół i widok jej pośladków falujących po każdym uderzeniu był obłędny. Czułem, że długo tak nie pociągnę, podniecenie sięgało zenitu ale i ból mięśni zaczął dawać się we znaki.

    – O kurwa, nie przestawaj, o kurwa, zaraz, o kurwa, o tak, już, już, juuuuuż! – ostatnie słowa wykrzyczała niemalże.

    Pchnąłem jeszcze mocniej niż do tej pory, głośne “ała” wyrwało jej się z ust, puściłem jej włosy odruchowo i zmniejszyłem siłę pchnięć, ale dosłownie dwie sekundy później poczułem, że dochodzę.

    – Zaraz dojdę – wysapałem i w tym momencie Wiktoria wyskoczyła spode mnie, obróciła się, wprawnym ruchem ściągnęła w ułamku sekundy prezerwatywę i zaczęła mocno targać kutasem, niemal boleśnie. Gorąca sperma trysnęła na jej okrągłe cycki, aż żałowałem, że nie byłem abstynentem przez ostatni czas i nie zmagazynowałem większej ilości ładunku.

    Wiktoria z wprawą zwalniała ruchy, spojrzałem na nią, uśmiechała się.

    – Fajnie – zaśmiała się.

    – Przepraszam, zabolało cię.

    – Tylko przez chwilę, ale to nic. Było super. Dziękuję.

    No tego jeszcze nie grali, kurwa dziękuje mi za wyruchanie.

    – To ja dziękuję.

    – OK, obopólna przyjemność.

    Opadłem na łóżko obok niej jeszcze dysząc i ciesząc się, że nogi mi nie spłonęły, jeszcze czułem ból mięśni.

    Wiktoria ruchem jak z filmu porno roztarła sobie spermę na piersiach, powodując, że wyglądały jeszcze ponętniej, teraz mało tego, że były duże i okrąglutkie to jeszcze pokryte moim nasieniem i błyszczące. Leżeliśmy tak przez chwilę pozwalając oddechom wrócić do normalności.

    – Idę pod prysznic, idziesz ze mną? – spytała tak naturalnym tonem jakby to było coś normalnego.

    – W sumie dlaczego nie?

    Dźwignęliśmy się z łóżka, Wiktoria dyskretnym ruchem podniosła prezerwatywę i wyrzuciła do śmietnika. Ku mojemu żalowi zdjęła buty, co jednak nie umniejszyło jej figurze absolutnie.

    Ciepła woda omywała nasze ciała, Wiktoria postarała się, abym wyszedł od niej czysty jak tylko się da. Próbowała jeszcze mi postawić pod prysznicem i nie byłoby z tym problemu, ale dopiero za kilka, może kilkanaście minut. A czas płynął nieubłaganie, więc ją powstrzymałem wykręcając się umówionym spotkaniem. Wyszła spod prysznica, owinęła ręcznikiem i wyszła z łazienki.

    Minutę po niej wyszedłem z łazienki prawie ubrany, jedynie koszulę miałem w ręku. Wiktoria już zdążyła pozbyć się ręcznika i wskoczyć w świeżą bieliznę, równie elegancją co poprzednia.

    Zarzuciłem koszulę na siebie i chciałem zapiąć guziki.

    – Daj, ja – podeszła do mnie i pomału zmysłowo zaczęła zapinać mi guzik za guzikiem.

    – Nie odpowiedziałaś mi na pytanie – uśmiechnąłem się i poprawiłem jej niesforne pasma włosów, poplątane jeszcze.

    – Jakie?

    – Czy masz problem z tym, że masz zrobione to i owo – celowo użyłem takiego zwrotu bo nie wiedziałem co jeszcze ma zrobione poza cyckami i ustami.

    – Nie mam. Dzięki nim mam taki poziom życia jaki mam.

    – Nie tylko dzięki nim.

    – A niby dzięki czemu jeszcze? – była wyraźnie zdziwiona.

    – Dzięki temu, że jesteś naturalna i wydajesz się mądra. I wiesz czego chcesz a faceci to kręci. Dlatego wrócę do ciebie jak znów tu przyjadę. Dla samych cycków bym nie wrócił – skłamałem, jak to ja mam w zwyczaju.

    Speszyła się, ale ewidentnie zrobiło się jej przyjemnie.

    – To zarezerwuj sobie więcej czasu.

    – Nie stać mnie – w tym momencie zorientowałem się, że jeszcze jej nie zapłaciłem.

    – A ktoś cię pyta o pieniądze? Bądź taki jak dziś a stawka będzie taka sama nawet jak zostaniesz dłużej – powiedziała cicho patrząc w dół.

    Osłupiałem lekko, ale nie patrzyła w moją stronę, więc nie zauważyła.

    – Na pewno?

    – Na pewno, dobrze mi było – gdyby nie opalenizna przysiągłbym, że poczerwieniała.

    Sięgnąłem do kieszeni po przygotowane banknoty. Położyłem na komodzie tak aby widziała. Spora sumka, ale zapracowała na każdą złotówkę.

    – To dla ciebie. A na przyszłość czas pokaże – dopiłem resztę soku – ale mam warunki.

    – Jakie – spojrzała na mnie wielkimi oczami jakby spodziewając się czegoś strasznego.

    – Po pierwsze – chcę być pierwszym klientem dnia. Po drugie – podobają mi się te buty, noś je proszę dla mnie. Po trzecie – dowiedz się jaką wytrzymałość mają te szyby, chcę cię wziąć na stojąco w oknie.

    – Co? Szyby? – spojrzała zdziwiona.

    – Żartowałem z tym sprawdzaniem. Ale na stojąco cię wezmę. Reszta warunków pasuje?

    – Nie jesteś zbyt wymagający…

    – Jestem. Dlatego wrócę – najwyraźniej zrozumiała komplement bo się uśmiechnęła.

    Na pożegnanie pocałowała mnie delikatnie w policzek, usta miała zmysłowe nawet bez szminki i zatrzasnęła miękko za mną drzwi.

    Winda po drodze zatrzymała się piętro niżej. Wszedł facet odrobinę starszy ode mnie. Od razu było widać, że wie skąd jadę.

    Obdarzyłem kolesia najszerszym uśmiechem na jaki było mnie stać, odwrócił się zażenowany.

    W samochodzie wyjąłem ze schowka telefon. O matko, zeszło mi niemal dwie godziny, a ona nawet się nie zająknęła, że przekroczyłem czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści (poprzednie części):

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

  • Wizyta kuzynki cz. 1

    Niedawno odwiedziła nas kuzynka mojej żony, Moniki. Wiktoria ma 19 lat i pochodzi z małej miejscowości pod Poznaniem. Ma proste czarne włosy i bardzo ładną twarz, ale jej problemem zawsze była waga. W ostatnim czasie jednak dzięki ostrej diecie udało jej się znacznie schudnąć i kiedy weszła do naszego domu, dopiero w ostatniej chwili powstrzymałem gwizdnięcie aprobaty. Zrzuciła zbędne kilogramy nic jednocześnie nie tracąc z biustu i tyłka, dzięki czemu zachowała piękną, kobiecą figurę. Moja 38-letnia małżonka zajęła się od razu młodszą kuzynką, otworzyła wino i poprosiła żebym zamówił sushi do jedzenia. Dziewczyny po wypiciu butelki zrobiły się rozgadane i zaczęły swobodnie plotkować o wszystkim, zostawiłem je więc i poszedłem na górę.

    Gdy po jakichś dwóch godzinach zszedłem po wodę do kuchni, zauważyłem że panie przeniosły się na kanapę do salonu i całkiem już roześmiane gadają jak najęte. Kiedy mnie zobaczyły, Monika wstała, podeszła do mnie i zakomunikowała, że Wiki będzie u nas nocować, bo robi się coraz później i nie ma sensu żeby łapała ostatni autobus do Krosna po ciemku. Poszła do pokoju gościnnego przygotować pościel, a ja zostałem z jej kuzynką i porozmawialiśmy trochę. Bardzo już rozluźniona Wiki siedziała swobodnie na kanapie w obcisłej koszulce i powydzieranych spodniach przez które prześwitywały jej zgrabne nogi. Popatrywała na mnie dość zalotnie i niby przypadkiem zsunęła ramiączko koszulki co, nie ukrywam, w kombinacji z jej urodą i swobodnym zachowaniem wywarło na mnie spory efekt.

    Kiedy Monika przyszła z pokoju gościnnego dziewczyny jak gdyby nigdy nic wróciły do przerwanej  rozmowy, jak się okazało, o treści mocno erotycznej. Wiki opowiadała o swoich ostatnich doświadczeniach seksualnych, które nabrały znacznie na sile od kiedy poprawiła swój wygląd. Jak, że wyraźnie moja obecność im nie przeszkadzała przysłuchiwałem się rozmowie, coraz bardziej podniecony, gdyż kuzyneczka nie pomijała szczegółów takich jak opis robienia laski obcemu facetowi w klubie. Popatrzyłem na Monię i nasze spojrzenia spotkały się – widziałem, że również jest podekscytowana i oczy jej błyszczą jak szalone. Pomyślałem, że wezmę ją na moment pod byle pretekstem na szybki numerek na górę, ale rzeczywistość wyprzedziła moje plany.

    Ku naszemu zdumieniu Wiki zaczęła opowiadać o tym, jak ostatnio pierwszy raz całowała się z dziewczyną i jak bardzo jej się to podobało. Moja żona oblizała wargi i z wyczuwalnym napięciem zapytała kuzynkę czy próbowała pójść dalej i uprawiać seks z kobietą. Wiki po chwili wahania odpowiedziała, że nie, ale w zasadzie miałaby ochotę na taki eksperyment. Dziewczyny popatrzyły na siebie długo a potem przeniosły spojrzenie na mnie. Monika spojrzała na Wiki i powiedziała:

     – Kochana, czy nie uważasz że przydałaby się nam kąpiel? Mamy duże jacuzzi, w którym spokojnie zmieszczą się dwie, a nawet trzy osoby…

    Wiktoria oddychając coraz szybciej odwzajemniła spojrzenie i odpowiedziała:

    – Z przyjemnością… Może najpierw pójdziemy we dwie, a twój mąż dołączy do nas za chwilę?

    – Tak, to dobry pomysł – uśmiechnęła się Monika. – Kochanie, przyjdź do nas za jakieś 10 minut, najpierw popracujemy trochę same nad zacieśnieniem rodzinnych więzi.

    Wiki roześmiała się, wstała i wzięła za rękę moją żonę, która poprowadziła ją szybkim krokiem do dużej łazienki. Jeszcze przed wejściem zatrzymała kuzynkę i przyciskając ją do ściany pocałowała namiętnie, tak żebym widział je w oddali. Potem zniknęły za drzwiami.

    Przyrzeczone dziesięć minut dłużyło mi się nieprawdopodobnie. Podszedłem pod drzwi nasłuchując i poprzez szum wody dosłyszałem ciche pojękiwania, odgłosy pocałunków i ocierających się o siebie nagich ciał. Nie wytrzymałem – wkroczyłem do zaparowanej łazienki i moim oczom ukazał się następujący widok.

    Dziewczyny siedziały na środku wanny w taki sposób, że woda tryskająca z dysz umieszczonych na jej spodzie masowała im cipki. Splotły się z namiętnym pocałunku, Monika rękami głaskała pupę kuzynki, a Wiki pieściła w tym czasie jej nagie piersi. Patrzyłem jak urzeczony czując jednocześnie jak mój kutas pręży się w spodniach na baczność. Młodsza z kuzynek przerwała pocałunek i zeszła ustami niżej, pieszcząc szyję mojej żony a potem biorąc między wargi jej nabrzmiały sutek. Monika wplotła palce we włosy Wiktorii i ciężko dyszała z przymkniętymi z rozkoszy oczami. Zajęte sobą panie dopiero po chwili zauważyły mnie stojącego w drzwiach. Monika na przerywanym oddechu powiedziała do mnie:

    – Kochanie, daj nam jeszcze chwilę, ale rozbierz się i popatrz jak się bawimy. Zaraz się tobą zajmiemy, nie pożałujesz – ostatnie słowa wyjęczała już prawie, gdyż Wiki zjechała dłonią niżej i zaczęła pieścić jej cipkę.

    – Aaaach, aaaaaaaaach, taaaak, kochana, taaaak, zrób mi dobrze kuzyneczko, ooooooooooch – krzyknęła dochodząc gwałtownie po chwili pieszczot. Przyciągnęła Wiki do pocałunku, a potem poleciła jej przyklęknąć na skraju wanny. Kuzynka posłuchała jej bez wahania, a moja żona wynagrodziła jej to zaczynając lizać od tyłu jej tyłek i cipkę. Patrzyłem na piękną buzię Wiktorii, zaróżowioną z podniecenia i nasze spojrzenia spotkały się. Uśmiechnęła się i spojrzała znacząco na mojego stojącego już w pełni fiuta. Uznałem to za dobry moment na porzucenie roli biernego obserwatora.

    Podszedłem do Wiki i bezceremonialnie włożyłem jej do ust kutasa. Zassała go natychmiastowo i zaczęła mi robić doskonałego loda. Zza jej wypiętej pupy zobaczyłem szeroki uśmiech Moni, która mrugnęła do mnie porozumiewawczo jednocześnie wsuwając wyprężony język w kakaowe oczko młodej kuzyneczki. Erotyzm całej sytuacji spowodował, że po kilku minutach poczułem zbliżający się wytrysk, więc wysunąłem się z ust Wiki, żeby nie zakończyć przedwcześnie zabawy. W tym samym momencie jej ciało naprężyło się i zaraz potem zwiotczało w mocnym orgazmie pod wpływem języczka mojej żony.

    Uśmiechnięta od ucha do ucha Monika wciągnęła nas oboje do wanny. Stanąłem pomiędzy nimi obiema. Tym razem moja żona zajęła się obciąganiem mi fiuta, podczas gdy Wiki najpierw ssała mi jaja, a potem za wskazówkami partnerki wysunęła język i zaczęła lizać mi dupę. Było cudownie. Po paru minutach tej zabawy poczułem, że opuszczają mnie wszystkie siły i trysnąłem potężnie w usta żony. Monika połknęła część, po czym jak w najlepszym pornolu przysunęła się do Wiki i pocałowała ją ustami pełnymi spermy.

    Jako, że żadne z nas nie miało jeszcze dość wrażeń na ten wieczór na kolejną rundę przenieśliśmy do sypialni. Nagle okazało się, że Monika przygotowywała pokój gościnny kompletnie niepotrzebnie. We troje weszliśmy do naszego małżeńskiego łóżka. Moja żona stwierdziła, że teraz Wiki powinna wyuczyć się lizania drugiej kobiety i położyła się na wznak rozkładając nogi, pomiędzy którymi szybko znalazła się jej młoda kuzynka. Patrzyłem jak pierwszy raz smakuje kobiecej cipki, szybko rozpoznając miejsca, którym powinna poświęcić szczególną uwagę. Po twarzy Moni łatwo było wywnioskować, że młoda ma naturalny talent, uwidaczniany głośnymi okrzykami rozkoszy wydawanymi przez moją małżonkę. Mój kutas szybko zaczął ponownie budzić się do życia, więc pobudziłem go kilkoma ruchami ręki, po czym podszedłem do łóżka i łapiąc Wiktorię za tyłek wszedłem w nią mocno, powodując u niej gwałtowny spazm ekstazy. Pieprzyliśmy się w ten sposób przez jakiś czas, po czym ku mojemu zdziwieniu Monika przerwała nam zmierzającą ku wspólnemu orgazmowi zabawę i oświadczyła, że ma inne plany. Naga podeszła do szafy i wyjęła z niej strapon, który od razu zapięła sobie na biodrach. Podeszła od tyłu do Wiki i zdecydowanym ruchem obróciła sobie jej twarz do ust, całując ją namiętnie.

    – A teraz kochana kuzynko – wyszeptała. – Wyrucham twoją cipkę.

    Wiktoria tylko jęknęła i nadstawiła swój krągły tyłek, który Monika złapała i weszła w nią płynnym, zdecydowanym ruchem. To było niesamowite. Moja żona w szalonym rytmie posuwała sztucznym kutasem o połowę młodszą dziewczynę, która w dodatku była jej bliską kuzynką. Podszedłem i wbiłem się bezceremonialnie od tyłu w cipkę Moni, na co ona zareagowała stęknięciem i zamruczała „nareszcie”. Wykonywała teraz większą część roboty, jednocześnie posuwając swoją kuzyneczkę wyjącą już z rozkoszy i nadziewając się na mojego sterczącego fiuta. Po kilku minutach tej zabawy po kolei doszliśmy, ja spuszczając się w gorącą cipkę żony, a Wiki omdlewając prawie, będąc ruchaną gumowym dildo. We trójkę opadliśmy na łóżko, zasypiając w oczekiwaniu na kolejny interesujący dzień.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Falco
  • Drugi powrot

    -Co robisz?- zabrzmiał komunikator
    -Jestem w łóżku-
    -Pokaz mi kutasa, napalona jestem
    Szybka fotka kutasa, wysłane
    -Leży, pokaż jak się bawisz
    -Pokaz cipkę albo cycki
    Po chwili przychodzi fotka cipki z wbitym w nią wibratorem
    Kutas się obudził, trochę masażu i stoi sztywny, wiec fotka idealna i wysłana. Po chwili odpowiedz: Chcę filmik, jak sobie walisz.
    Tego się nie spodziewałem, ale tak podnieciła sama myśl, że nie było z tym większego problemu. Kutas w rękę, komórka w drugiej, szybki filmik, wysłane. Następna wiadomość:
    -Spuściłeś się?
    -Nie, a dlaczego pytasz?
    -Bo chcę, ale na cycki.
    W tym momencie wstałem, założyłem spodnie i koszulkę, wziąłem kluczyki od auta i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem w auto i pojechałem do niej. W czasie jazdy dostałem wiadomość: “śpisz czy bawisz się?” Nie odpisałem nic, chciałem jak najszybciej dojechać.
    Szybko zaparkowałem auto i poszedłem do jej mieszkania.
    Zapukałem. Ona po chwili otwarła drzwi owinięta w szlafrok i zdziwiona zapytała: co tu robisz?
    -Chciałaś, bym się spuścił na twoje cycki.
    -To do roboty!- szybko odparła zamykając drzwi za mną.
    Stanąłem przed nią, a za nią była kanapa.
    -Rozbieraj się, bo zmęczona już jestem.
    Gdy się rozbierałem, ona zdjęła z siebie szlafrok i była bez niczego więcej. Usiadła na brzegu kanapy, rozchyliła szeroko uda, wzięła w rękę wibrator, który schowała pod poduszkę, gdy zapukałem do drzwi.
    Stanąłem przed nią gotowy, kutas stał sztywno. Ona wzięła wibrator w usta, naśliniła go, po czym wsunęła sobie w cipkę. Przysunąłem się bliżej do jej ust, chwyciła kutasa w rękę, ściągnęła napletek i łapczywie go possała śliniąc mocno, a za chwilę wyjęła go z ust i rzuciła: teraz sobie wytrzep, a ja sobie popatrzę.
    Chwilkę potrzepałem, ale…
    -A ja na co mam popatrzeć?
    Nie wyjmując wibratora z cipki, zmieniła pozycję: położyła się na plecach głową w stronę kutasa, szeroko rozłożyła nogi.
    -Wejdź nade mnie i sobie popatrz.
    Stanąłem na “czworakach”, opierając się tylko jedną ręką, drugą waląc sobie kutasa będącego teraz nad jej cyckami. Widziałem jak wibratorem sobie dogadza i czułem jak drugą ręką miętosi moje jaja. Chciałem znów zapakować kutasa w jej usta, ale szybko odwróciła głowę.
    -Żadnego obciągania! Zaraz ci pomogę- rzuciła po czym wypuściła jaja z ręki, usłyszałem ciche mlaśnięcie, a za chwilę poczułem jak bez żadnego ostrzeżenia wpycha palec w mó odbyt. Stęknąłem z wrażenia, by za chwilę poczuć jak wwierca mi się w dupę następny palec. Zakrzywiła palce w moim tyłku i poczułem jak uciska prostatę. Aż musiałem przestać walić i oprzeć się na obu rękach.
    -Już się zlałeś?! usłyszałem jej prawie krzyk pomieszany ze zdziwieniem. Spojrzałem w stronę jej twarzy, a tak naprawdę na cycki i zobaczyłem jak z mojego twardego kutasa ciągnie się nitka śluzu.
    -Nie, jeszcze się nie spuściłem, ale chyba dobrze robisz
    -To dobrze bo chcę dużo na cyckach
    Kontynuowała wiercenie palcami w mojej dupie, ja złapałem jej cycki i zacząłem je ugniatać jednocześnie ocierając żołędzią o nie. Poczułem szybko, że zaraz dojdę, zerwałem się z tej pozycji w której wypinałem na nią moją dupę, a Moniki palec wysunął się z mojego tyłka. Odwróciłem się, usiadłem okrakiem i włożyłem kutasa między jej cycki. Mocno przycisnąłem cycki do siebie by otuliły kutasa i zacząłem ją rżnąć między nimi szybko. Chwilę przed wytryskiem podniosłem się troszkę, wypuściłem kutasa z cycków, chwyciłem jej rękę i przyciągnąłem do kutasa.
    -Dokończ!
    Zaczęła intensywnie trzepać, nakierowała na cycki i po kilkunastu ruchach poczuła jak wytrysk uderza o jej “balkon”.
    Gdy skończyłem tryskać spermą, zszedłem z niej, a ona się bawiła rozcieraniem spermy po cyckach i brzuchu.
    -Dobra, ubieraj się i idź do domu, muszę wcześnie wstać do pracy.
    Gdy się ubrałem i byłem już przy drzwiach dodała: mam nadzieję, że kupiłeś już jakieś zabawki, bo mam ochotę na dobrą zabawę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Rodzinna milosc

    Witaj, nazywam się Marta, mam trzydzieści siedem lat. Mój mąż Andrzej jest trzy lata starszy. Oboje wychowujemy Piotrusia, naszego ukochanego synka. Piotrek ma 18 lat i jest do nas bardzo przywiązany. Od dawna chciałam podzielić się z kimś naszym sekretnym życiem. Naszą niezwykle silną miłością i oddaniem. Dzisiaj opowiem Ci o naszym wieczornym rytuale. Każdego dnia o 21:00 Piotruś idzie do swojego pokoju, rozbiera się do naga i kładzie do łóżka. Otulony kołderką czeka aż ululamy go do snu. Najpierw przychodzi do niego mój mąż. Andrzej klęka obok łóżka, na wysokości głowy Piotrusia. — Tatusiu, mogę smoczka? — Unoszą się niewinnie brwi chłopca. — Oczywiście synku. — Andrzej delikatnie kładzie prawą dłoń na jego głowie a drugą ręką wyciąga z majtek smoczka. Piotrek uchyla delikatnie usteczka w oczekiwaniu na mięciutki czubek napletka. Kiedy czubek smoczka dotyka jego ust Piotruś od razu zaczyna ssać. Delikatnie i troskliwie ssie czubeczek smoczka. Teraz do pokoju wchodzę ja i siadam na krześle obok łóżka. Obserwuje jak mój synek ssie fiuta swojemu tacie. Andrzej cały czas głaszczę Piotrka ale spojrzenie przenosi na mnie. Z twardym fiutem w ustach swojego synka, patrzy mi w oczy i lekko rozchyla usta w rozkoszy. Strasznie podnieca mnie ten widok. Piotruś cichutko stęka ssąc napletek. Moja cipka pulsuje i moczy się dla mojego męża i synka. Rozpala ją nasze rodzinne uniesienie. — Kocham was. — Szepczę cichutko patrząc jak usta Piotrusia delikatnie ssą mokry napletek. — Oh jakie to słodkie. — Dodaję i wsuwam dłoń w majteczki. Pieszczę wyczekującą dotyku kuleczkę. Moja cipka jest pełna matczynej miłości. Masuje ją powoli i widzę, że Andrzej za chwile wystrzeli. Zsuwam się z krzesła na podłogę i na kolanach zbliżam się do moich najbliższych. Andrzej delikatnie odsuwa smoczka od ust synka. — Mamusia dokończy Piotrusiu. — Twardy i mokry od śliny mojego synka kutas ląduje w moich ustach i natychmiast strzela cieplutką spermą. Piotruś patrzy jak połykam spermę jego tatusia. — Kocham was, dobranoc. — mówi cichutko i zamyka oczka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Erotyczne Relacje
  • Mama i ciocia

    Był ciepły czerwcowy dzień. Wracałem właśnie z zajęć z toksykologii i przyznam szczerze że sam czułem się jakbym wypił najgorszą trutkę jaką człowiek zna. Wiedziałem że ten stan zniknie po wejściu do domu. Będę mógł położyć się na kanapie, zdrzemnąć, może jeszcze małe walenie konia na dobre spanie. Mieszkam sam z mamą 40 letnią brunetką, zielone oczy, ładna figura. Nie muszę wam mówić jak koledzy na nią patrzą. Niektórzy to się ślinią rozmawiając z nią face to face. Sam zresztą muszę przyznać że jest bardzo seksowna, jednak nigdy nie myślałem o niej w takich kategoriach. Takie logiczne i w sumie normalne stwierdzenie człowieka który obserwuję co się wokół niego dzieje. – Cześć Robert! – Cześć mamuś, jak tam? – Wszystko gra, w pracy trochę pomęczyli, ale jesteśmy już w domu nie ma coś się przejmować, czas na relaks. Dzisiaj przyjdzie do nas ciocia Natalia. – O to fajnie, coś planujecie ? – Babski wieczór, wino itp. – Dobra, założę słuchawki i trochę pogram, jakoś wytrzymam – Robert! Mówisz jakbyś miał pilnować małą siostrę z koleżanką na nocowaniu. Nie jesteśmy rozwydrzone, tylko dobrze się dogadujemy. Trzeba przyznać że faktycznie mama i jej siostra świetnie potrafiły się dogadać. Zawsze miały w sobie wsparcie. Ciocia rzadko do nas zaglądała, ze względu na pracę, sama prowadzi firmę. Jest bardzo podobna do mojej mamy, może ma mniejsze piersi, ale akurat mi to nie przeszkadza. Godzina 18:00 słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram. – Ciocia! I to jedyne słowo które wydusiłem… ale ona wyglądała. Spódniczka jak koleżanek z liceum, długie włosy, wyprostowane i piękny uśmiech. Na nogach szpilki, pomalowane paznokcie na biało, opalona skóra. Normalnie jak z wenezuelskiego serialu najlepsza sztuka. – Cześć przystojniaku ! Co u Ciebie ? – Dobrze. – Gdzie mama? Aaaaa jesteś Aniu! Mama wyszła z sypialni ubrana jeszcze w niedługi szlafrok. Miała odkryte nogi, paznokcie pomalowane na czerwono. Mówię Wam że gdyby zrobić zdjęcie, scena ta wyglądałaby jak początek dobrego pornusa. – To ja idę do siebie! – Leć, leć my tu z Natalką otwieramy wino. Godzina 2 w nocy, a ją ciągle ostro naparzam w RDR2, mega gierka. Skoncentrowałem się tylko na tym, nawet nie wiedziałem kiedy ten czas minął. Czas chyba do toalety. Wyszedłem z pokoju, usłyszałem tylko dźwięk telewizora. Jakieś dziwne dźwięki, pewnie bzdurny film dla kobiet z winem w ręku które użalają się nad sobą. Chcąc dojść do łazienki, musiałem minąć wejście do salonu. Starałem się być cicho, przecież nie wiem czy nie upiły się do tego stanu że posnęły jak bobasy, a czasami się to zdarzało. Powoli wyjrzałem zza ściany i szeroko otwarłem oczy. Na wprost siebie miałem telewizor z ewidentnym pornusem na ekranie. Poznałem go od razu, jeden z moich ulubionych, z serii długie nogi, anal. Dopiero był to wstęp do akcji, na kanapie leżała oparta o bok mama i chyba spała. Butelka wina stała opróżniona. Mało jak na nie, więc pewnie mama zmęczona po pracy już nie dała rady siedzieć i poległa. Ale ciocia Natalia ? Siedziała wpatrzona ewidentnie w ekran ze stopami na stoliku, szeroko rozłożonymi nogami, ręką między nimi i głęboko oddychała. Wpatrywała się w scenę w której koleś zaraz zacznie lizać cipkę i językiem przejedzie przez cały tyłek aż do drugiej dziurki. Nie mogłem przestać na to patrzeć, tym bardziej na stopy cioci, która zaciskała z rozkoszy palce, były cudowne. Zawsze miałem fetysz stóp, ale ten widok sprawił że momentalnie mój kutas miał ochotę rozerwać spodenki które go więziły. Mimowolnie, zacząłem go masować. Chwilę to trwało ale czas na odwrót. Nikt się nie może zorientować że tu jestem. Obrót na pięcie i… SKRZYYYYYT – potężny był to dźwięk, obudziłby niedźwiedzia w zimę Podłoga dała o sobie znać. Momentalnie ciocia zrzuciła nogi na dół, jednak się nie obróciła. Chwyciła pilot w rękę, przełączyła kanał. -Robert to Ty? – spytała mama, otwierając powoli oczy. -Tak -Która godzina ? -2 w nocy Aniu – odezwała się ciocia jak gdyby nic się nie wydarzyło – Bożeeeee 3 butelki wina i mi się przysnęło. Słabo Natalko, czemu mnie nie obudziłaś ? -Spałaś tylko z 10 minut, dałam Ci odpocząć – powiedziała ciotka tym razem odwracając się i patrząc mi głęboko w oczy, by po chwili zejść w dół i patrzeć mi na namiot ze spodenek. -Musimy zrobić jeszcze jedną butelkę – odezwała się mama – chce się upić porządnie. Widać było że wypiła już wystarczająco dużo. -Jak dla mnie super – odpowiedziała ciocia. -Ja już idę do siebie, dobranoc. -Ja wskoczę pod prysznic orzeźwić się trochę, poczekasz Natalko? -Pewnie Mama wstała, była pijana, ewidentnie. Jednak co innego zwróciło moją uwagę. Za nią poturlał się wibrator. Wybałuszyłem znowu oczy. Czy to oznacza że razem oglądały pornusa i się zabawiały? Gdy mama mnie mijała się uśmiechnęła nagle, inaczej niż zwykle, z zaciśniętym językiem między zębami i spojrzała na moje spodenki. Chwiejąc się, skręciła bliżej mnie i opierając się złapała za namiot, jak gdyby miał być to przypadek. Zwinąłem się zawstydzony a ona poszła do pokoju. Ciocia tej scenie się przyglądała. -Pa ciociu! i uciekłem do siebie, w oddali słysząc głos wody spod prysznica. Wbiegłem do łózka, rozgrzany, myślałem o tym co widziałem. Byłem mega podniecony. Własna ciocia, taka suczka, seksowna mama, zachowująca się dwuznacznie. Ściągnąłem kołdrę, spodenki i zacząłem się bawić, myśląc jak posuwam ciotkę, liżąc jej stopę a mama daje jej do lizania cipkę. Drzwi się otwarły. Zamarłem z kutasem w ręku widząc ciocie, też pijaną, uśmiechająca się na widok mojego kutasa. -Co Ty tu robisz? Byłem tak zszokowany że nawet nie zdążyłem się zasłonić, a może podświadomie nie chciałem tego ? Ciocia podeszła do łóżka, wyciągnęła jedną nogę i postawiła ja na łóżku. – Dobrze się bawisz Roberciku, ja chętnie popatrzę, tak jak Ty na mnie patrzyłeś podczas zabawy. Zakotłowało mi się w głowie, czułem że krew zaraz mi wytryśnie ze zdenerwowania i podniecenia – Ale ciociu… ja tak nie mogę, co Ty robisz ? Chwytałem za spodenki żeby ja zaciągnąć, gdy ciocia uniosła spódniczkę i pokazała wygoloną cipkę. -Wiesz, my zawsze byłyśmy wyzwolone. Palcami zaczęła masować piękną cipkę, a ja zastygłem. Po chwili mimowolnie zacząłem poruszać kutasem w górę i w dół patrząc to na cipkę cioci, jej usta otwierane z podniecenia, a na końcu na nogi i stopy. -Lubisz takie klimaty? Ja też.. Powiedziała, opuściła nogę i spódniczkę. Obeszła łózko, patrząc na mojego kutasa którego masowałem i usiadła na łóżku. – Mam ochotę na tego kutasa, a Ty masz ochotę na moje dziurki? – Tak – odpowiedziałem napalony Wciągnęła nogi na łóżko, piękne, delikatne stopy owinęły się wokół mojego penisa, westchnęła i się oblizała. – Lubisz stópki cioci ? – Uwielbiam – Pocałuj Pocałowałem w spód. Po chwili kontynuowała footjob. Ciocia zachowywała się jakby grała w filmie pornograficznym. – O tu jesteś ! Do pokoju weszła mama, półprzytomnym wzrokiem przyglądała się scenie, a co najlepsze w ręku trzymała wielki wibrator. – Szukam Cię po całym domu. Widzę że robisz bardzo złe rzeczy – ledwo wypowiedziała. – Chodź Aniu – patrz jaki kutas, przyda nam się trochę zabawy, dyskretnej przede wszystkim. – Mama stała jak wryta, już myślałem że dotrze do niej co się tu dzieje. – Zabawa z synem? Uwielbiam takie pornusy – odpowiedziała z przekonaniem. – Widzisz Robert, nie jesteśmy aniołkami, dużo dziwnych rzeczy robiłyśmy razem. Myślę że taka zabawa będzie dla nas czymś zupełnie innym i zajebistym, kiedyś nawet pół żartem rozmawiałyśmy z Twoją mamą o tym. – O Jezu.. Waliła mi konia stopami i wyjaśniała sytuacje. Ciężko oddychałem. – Ani słowa o tym co się tu stanie, synku, my z ciocią jesteśmy niegrzeczne, może i ty będziesz. Chwyciła końcówkę mojego kutasa, już mokrego, pomasowała. – mmm jaki wielki i twardy. Chwyciła stopę cioci i zaczęła ją lizać. Robiła to jak rasowa suka, nie mogłem oderwać oczu. Ciocia się śmiała i oddychała głęboko. Po chwili, spojrzała na mnie, usiadła obok cioci, kiwnęła na nią głową i objęła nogami mojego kutasa. Ciocia przybliżyła się do mnie i zaczęła lizać końcówkę penisa. Byłem w niebie, ta scena była tak irracjonalna że myślałem że śnie. Zamieniały się co chwile by masować moje jądra albo je lizać. – Wiesz co masz robić – popatrzyła na mnie ciocia. Obróciły się, mama z podciągniętą spódniczka, bez majtek, wystawiła cipkę do lizania. Ciekło z niej, była cudowna. Miałem ochotę zerżnąć własną matkę, sukę którą pieści się z moją ciocią. Ciocia na pieska nachyliła się i energicznie zlizywała jej soki. Lizała z góry do dołu, po chwili tylko guziczek. Ciocia podciągnęła spódniczkę. Dała znak. Pochyliłem się powoli i zacząłem lizać jej mokra cipkę. Moja własna mama i ciocia jęczały w moim pokoju, a ja z wystającym kutasem myślałem że wytrysnę od samego patrzenia. Nagle przypomniał mi się film pornograficzny. Językiem energicznie i mocno przeciągnąłem aż do drugiej dziurki. Ciocia jęknęła głośno. – Twój syn wie co robi Mama nie miała siły nic powiedzieć, masowała się po cyckach i rozkoszowała językiem siostry. Ja rozchyliłem już całkowicie pośladki cioci, plułem na tyłek i dokładnie wylizywałem dziurki. – Mamusia chce Cię spróbować – odezwała się mama po chwili. Tym razem to ona szybko wzięła mojego kutasa w rękę i zaczęła mi obciągać, ciocia niewiele myśląc dołączyła się i lizała go z nią. Potem ssały moje jądra. Ja trzymałem je za głowy, gdy one się uśmiechały i całowały wzajemnie. Ku zaskoczeniu cioci, złapałem ja za włosy i wsunąłem głęboko kutasa w jej gardło, aż się śliniła i zakrztusiła. Rasowa suka, pomyślałem. Powtórzyłem to samo z mamą. Obie ssały jak odkurzacze. Wystawiały języki żebym mógł uderzać penisem po nich. Sam się wkręciłem na maksa. – A teraz zerżniesz nas skoro sobie poużywałeś. Po chwili obydwie stanęły oparte o brzeg łózka, kręcąc tyłkami i śmiejąc się, zastanawiały się głośno którą pierwszą dupkę do ruchania wybiorę. Stanąłem za nimi ze sterczącym kutasem. Podszedłem do mamy, rozchyliłem pośladki i wylizałem jej kakaowe oczko i cipkę. Az jej nogi zadrżały. Przejście do ciotki. Chwyciła mnie za głowę i przycisnęła do tyłka. Lizałem z całych sił. Siostry się całowały namiętnie. Nadeszła wyczekana chwila, na pierwszy ogień poszła ciocia. Wsunąłem jej kutasa w mokrą cipkę. Zawyła głośno, zacząłem ja posuwać. Złapałem jej tyłek i rżnąłem ją ile miałem sił. Mama obok robiła sobie palcówkę, a ja nie mogłem jej tak zostawić. Zamieniłem cipkę, po chwili ruchałem własną mamę. Jęczała i krzyczała – Oooo taaak zerżnij mamusie, masz twardego kutasa synku, prawda Natalko ? – Tak, Robert lubi ostre ruchanie…. Lubisz nasze cipki ? – Tak Wyciągnąłem go cały spocony. Obydwie natychmiast klękły przede mną i zlizywała swoje soki, ciągnąc długie nitki z ust do ust. Wiedziałem że to już mój koniec. Mama pierwsza to zauważyła. – Uwielbiamy słone pocałunki, wiesz co to znaczy synku prawda ? Tylko kiwnąłem głową, złapałem za kutasa i zacząłem machać ile miałem sił. Ciocia i mama wystawiły języki i czekały na dawkę spermy. Po chwili wytrysnąłem, trafiając ciocie przy okazji w oko. Słabo mi się zrobiło. Myślałem że zemdleje, a dwie suczki bawiły się świetnie zlizując z siebie moją spermę, całując się, wymieniając tą mieszanką z ust to ust. Mama jeszcze na koniec zlizała resztę z końcówki. – Uuuuu zapomniałeś o czymś. – Nasze dupcie, dzisiaj nie były ruchane, ale tak dobrze Ci poszło, że pomyślałam że trzeba jutro powtórzyć tą zabawę – Mmmmm – jęknęła mama. CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał
  • Nowi sasiedzi – czesc 1.

    Gorące upalne lato, dzień zapowiadał się jak wszystkie poprzednie…
    Czyli spokojne siedzenie na balkonie, i oddawanie się promieniom słońca.

    Łukasz – 21 letni bohater tego opowiadania mieszkał wraz z rodziną, a dokładniej
    z matką i ciotką na spokojnym osiedlu, które w większej mierze zamieszkiwali starsi ludzie.
    Rówieśników za dużo nie miał, większość czasu spędzał ze starszymi czy to na piwie czy na siłowni.

    Właśnie w ten dzień, kiedy leżał na ławce na balkonie zobaczył, że na osiedle wjeżdża zupełnie obcy mu duży samochód – mieszkając tyle lat w tym miejscu znał praktycznie każdego chociażby z widzenia.
    Hmmm, pewnie goście do kogoś – pomyślał
    ale z drugiej strony goście dostawczakiem? Nie możliwe – zaśmiał się pod nosem i obserwował kto to się zjawił tuż obok jego okien.

    Po około 5 minutach silnik pojazdu ucichł a z niego wysiadła kobieta około 40 lat, normalna, niczym się nie wyróżniająca, wzięła głęboki oddech, rozglądnęła się dookoła i jej wzrok momentalnie poleciał na Łukasza gdyż nikt inny w taki upał nie wychylał się nawet do okna.

    Dzień dobry – Powiedziała z uśmiechem na twarzy, przystawiając dłoń do czoła w celu ochronienia się przed słońcem.
    Łukasz momentalnie wstał i odpowiedział z lekkim zdziwieniem – Dzień dobry!

    Nieznajoma chcąc dalej ciągnąć temat krzyknęła do Łukasza uśmiechnięta – Będziemy nowymi sąsiadami! – pokazała palcem na blok naprzeciwko okien Łukasza.

    Łukasz momentalnie się uśmiechnął i odpowiedział do kobiety – W takim razie witamy! Świetny wybór, mamy tu spokój, ciszę czasami ktoś się pokłóci, ale to raczej normalne – uśmiechnął się.

    Nagle jego wzrok powędrował na przednią szybę samochodu, bo był w nim ktoś jeszcze…
    Łukasz z ciekawości zapytał – A Pani to sama tak tutaj będzie mieszkała?
    Niee, z córką – Odparła z uśmiechem pokazując na pojazd
    Magda! Wysiądź z tego auta bo zaraz się tam zagotujesz – powiedziała kobieta do swojej córki

    Łukasz z ciekawością czekał aż Magda wyjdzie z samochodu, nie trwało to długo…
    Po kilku sekundach zza drzwi wyłoniła się właśnie Magda…
    Blondynka o długich nogach, sportowej sylwetce oraz niezłych kształtach, które było widać spod krótkiej zwiewnej sukienki…

    Łukasz momentalnie się uśmiechnął – był wręcz zachwycony widokiem nowej lokatorki osiedla, z wyglądu młodsza od niego.

    Kurczę, Panie tak same i takie duże auto? Z pewnością przyda Wam się pomoc z wniesieniem wszystkiego do mieszkania, chętnie Wam pomogę – Zaproponował Łukasz

    Jeśli tylko masz ochotę to zapraszamy – Odpowiedziała na propozycję starsza z kobiet.

    Łukasz szybko zarzucił na siebie buty i ruszył przed blok w stronę kobiet.

    Witam serdecznie raz jeszcze! Łukasz jestem – Przedstawił się podając dłoń każdej z osobna.

    Ja jestem Basia, a to moja córka Magda – Uśmiechnęła się i złapała córkę za ramie.
    Dużo tego macie na pace? – Zaśmiał się Łukasz i ruszył w stronę tyłu pojazdu.

    Niee, wydaje się dużo bo takie auto wypożyczyłam, w mieszkaniu jest wszystko czego potrzebujemy a tu jest kilka kartonów z ubraniami i książki Magdy do szkoły – chyba najcięższe.

    Ooo, a to która klasa? – Zapytał Łukasz i popatrzył w stronę blondynki

    Po wakacjach 4 technikum, 19 lat – uprzedziła kolejne pytanie Łukasza z lekkim zawstydzeniem.

    Kurczę, ja mam 21, w końcu ktoś w podobnym wieku do mnie tutaj… Bo tak to sami emeryci – Zaśmiał się Łukasz po czym zabrał się za otwieranie tylnych drzwi samochodu.

    Pudeł faktycznie nie było dużo, jak każdy weźmie po 1 to wychodziły jakieś 3 kursy, całe szczęście dziewczyny wprowadzały się na parter i miały okna naprzeciwko okien Łukasza.
    Łukasz od razu sięgnął po pudło z książkami, wytargał je z auta i zmierzał w stronę bloku.

    Madzia – otworzysz mi drzwi? – Uśmiechnął się w stronę nastolatki
    No leć, leć… – Dodała Pani Basia i się zaśmiała.

    c.d.n

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    OpowiadaczSzymi

    Witam, jest to moje 1 opowiadanie. Czytając jak i pisząc lubię aby opowiadanie było długie z fajnym rozwojem akcji, tak też postanowiłem zrobić tutaj. Nie zobaczycie tutaj odrazu przejścia do “sedna” a spokojny rozwój akcji. Jeżeli macie jakieś uwagi bądź rady chętnie poczytam 🙂

  • Przyjemny wyjazd

    To były długie męczące miesiące. Nowe stanowisko, nowe wyzwania stawiane przez szefostwo wymusiło pełne poświecenie. Całkowicie zostałem wypruty z energii. Można to porównać do dementora który wysysa szczęście, życie ze swojej ofiary. Umysł był zajęty nowym wyzwaniem, zmianą priorytetów, nie liczyło się nic i nikt poza praca. Gdzieś tam w środku jednak pewna myśl, tęsknota tliła się nie pozwalała zaznać spokoju. Po kilku miesiącach nastał czas na wypoczynek, pomysł był jeden. Wyjazd w inne miejsce złapanie oddechu, zresetować umysł i ciało. Puki ciało i umysł było zajęte intensywną pracą to co najbardziej brakowało było schowane gdzieś głęboko w ciemnej celi bez światła, czekało na odpowiednią chwilę. Gdy zbliżał się urlop pragnienie to ponownie wychyliło głowę poza ciemną celę.

    Gdy nastał upragniony urlop pragnienia ciała i ducha wyszły na światło dzienne i z pełną siłą oznajmiły światu teraz pora na nas. Zarezerwowałem miejscówkę i ruszyłem w drogę. Wewnętrznie miałem mieszane uczucia. Podejrzewałem jak może się potoczyć dalszy ciąg zdarzeń. Kilka nieprzyjemny słów, wyrzutów, pretensji. Po drugiej stronie stała chęć spróbowania, może warto. Wielka fizyczna tęsknota za zapachem, dotykiem ciepłej skóry. Tęsknota za gorącymi ustami które tak wspaniale całują i pieszczą ciało. Tęsknota za gorącym spojrzeniem które mówi chcę Cię, mam na Ciebie ochotę, chce się z Tobą pieprzyć, chce żebyś mnie pieścił, ostro namiętnie.

    Jestem już na miejscu, rozpakowałem się wziąłem prysznic, poszedłem się przejść. Wiem gdzie mieszkasz, nie raz mnie zapraszałaś, ja zawsze nie miałem, czasu, zawsze coś było ważnego do zrobienia. Jestem już blisko zdenerwowany i podniecony zarazem. Widzę Cię na twojej twarzy nie widzę uśmiechy, nie tym razem. W oczach za to widzę złość by nie powiedzieć wściekłość, pomimo tego podchodzę z szelmowskim uśmiechem.

    Cześć miło Cię widzieć

    Chyba sobie żartujesz, co tutaj robisz ?

    Przyszedłem się przywitać.

    A tak jasne od kilku miesięcy zero kontaktu a teraz przyszedłeś się przywitać?

    Tak dokładnie tak. Stęskniłaś się.

    Dupek.

    Hmm gorzej mnie nazywano

    Cięgle się uśmiecham, obserwuje jak wyglądasz. Masz na sobie jeansy które opinają Twoje zgrabne nogi. Na górze masz bluzkę z dużym dekoltem która dokładnie opina Twoje ciało, do tego zwiewną koszulę w kratę.

    Na co Ty liczysz co ?

    Na co? Że mimo wszystko zaprosisz mnie na herbatkę.

    Straszny dupek z Ciebie

    Odwracasz się na piecie i idziesz przed siebie.

    Idziesz czy będziesz tak stał jak kołek ?

    Idę za Tobą nie odzywamy się do siebie po prostu idziemy. Obserwuje jak kręcisz swoją zgrabną pupcią. Zastanawiam się czy robisz to specjalnie. Jesteśmy już u Ciebie, siedzę wygodnie na krześle Ty w tym czasie robisz herbatę. Nie odzywasz się, podajesz mi ją i patrzysz badawczo na mnie. Twoje spojrzenie mówi że najchętniej to byś mnie udusiła albo wbiła we mnie swoje pazury. Co akurat bardzo by mi nie przeszkadzało. Po chwili milczenia zaczynasz prawić mi morały i wyrzuty. Jako to ja jestem toporny w kontaktach, że po fajnych rozmowach potrafię zamilknąć na tydzień dwa, po czym jak gdyby nigdy nic napisać cześć. Że jestem zatknięty w sobie, trzymam ludzi na dystans, nie potrafię się otworzyć. Wszystko to co mówisz nie robi na mnie wrażenia ponieważ jest to prawda, dokładnie taki jestem. Przestaję Cię słuchać podchodzę do Ciebie, stoisz tyłem do mnie. Dotykam Twojego ramienia, przez koszule czuje ze masz dreszcze. Wyczuwam Twój przyjemny zapach. Nie odwracasz się milkniesz. Podchodzę bliżej, teraz jak jesteś tak blisko wiem jak bardzo tęskniłem za Tobą. Twój zapach, dotyk Twojego ciała nawet przez ubranie powoduj ze wspomnienia wracają. Przyciągam Cię do siebie, Twoja pupa opiera się o moje biodra, na pewno nawet przez spodnie wyczuwasz że jestem pobudzony. Ręka wędruje na Twoją szyję, delikatnie Cię smyram.

     

    Nawet nie próbuj, nie tym razem, nie ulegnę.

     

    Ignoruję To co mówisz, odchylam Twoją głowę w swoją stronę patrzę Ci w oczy, próbujesz coś powiedzieć ale to jest ten moment gdy cię całuje. Twoje wargi są bardzo delikatne, słodko smakują, muskamy się języczkami. Urywasz szybko pocałunek. Próbujesz odejść ale ja na to nie pozwalam. Mocno Cię przytrzymuje, starasz się odejść ale ja ponownie Cię całuję, ten trwa już zdecydowanie dłużej. Odwzajemniasz go, nasze języki walczą ze sobą. Jest to walka namiętności, rozkoszy, cielesnych wspomnień. Nie potrafię się powstrzymać i moja ręka wędruję wzdłuż krawędzi bluzki. Przejeżdżam wzdłuż dekoltu, dłoń znika pod bluzka, smyram Twoją pierś. Palce wędrują wzdłuż zakończenia stanika by po chwili wedrzeć się pod niego. Mocno łapię cię za nią ,jak ja bardzo tęskniłem za tym jędrnym cudem. Palcami przejechałem po sutku który momentalnie zrobił się twardy. Nasze usta się odrywają od siebie, a z Twoich wydobywa się cichy jęk.

    Wtedy mnie odpychasz od siebie, wiem że to nie koniec. Łapiesz mnie po chwili za brodę i przyciągasz mnie do siebie. Wbijasz pazurki w moje plecy, ponownie zaczynamy się całować. Moja ręka wędruje wzdłuż Twojego uda, jestem coraz wyżej kieruję się w stronę łona. Jedną ręką rozpinam Ci spodnie i nieco je zsuwam. Ciągle się całujemy a moja ręka wędruje po Twoim brzuchu, delikatnie go masuje, niekiedy go drapię. Wędruję wyżej i od spodu dostaje się do Twoich piersi, ponownie je łapie, bawiąc się nimi, mocno ściskając, drażniąc sutek. Przestajesz mnie całować, uśmiechasz się do mnie, przegryzasz wargę. Delektujesz się tym jak się bawię Twoim biustem. Wracamy do całowania, moja ręka schodzi niżej jestem już przy Twoich majtkach. Pod dłonią czuje delikatną koronkę, schodzę niżej centymetr po centymetrze przez koronkę wyczuwam jak bardzo jesteś podniecona, materiał nasiąkł Twoimi soczkami, domyślam się tylko jak bardzo mokra jesteś w środku. Przyciskam dłoń do Twojej mokrej muszelki przez materiał majteczek. Z Twoich ust wydobywa się długi jęk zmieszany z słodkim mruczeniem, oznajmiający że chcesz więcej.

    Przejmujesz inicjatywę, odpychasz mnie, zdzierasz ze mnie koszulkę, rzucasz gdzieś na bok. Zaczynasz drapać mnie po torsie, bawisz się nim. Łapiesz za krawędź spodni, twoja dłoń ląduje na moim kroczu. Łapiesz za mojego penisa przesz spodnie. Cieszy Cię to w jakim jest stanie. Powoli z uśmiechem na twarzy rozpinasz moje spodnie, czuję ulgę gdy zsuwasz je, już tak nie uciskają. Bawisz się nim przez bokserki, ściskasz, masujesz, widzisz w moich oczach że chce żebyś go wyciągnęła. Zbliżasz się do mnie, Twoja dłoń ląduje już w bokserkach, łapiesz go, czuje twoje pazurki wbijające się w niego. Całujesz moją szyję, kąsasz ucho, cały czas bawiąc się moim sztywnym penisem, delikatnie poruszasz dłonią. Pieszczotami schodzisz niżej, kąsasz moje sutki. Robisz to na tyle mocno że jęczę z bólu. Wiem że robisz to specjalnie, chcesz mnie ukarać.

    Klękasz przede mną, ściągasz moje bokserki do kolan. Przed Twoimi oczami pręży się mój penis, sztywny, wilgotny, spragniony pieszczot. Spragniony dotyku Twojego ciała, twoich dłoni, które będą go obejmować. Spragniony Twoich gorących ust, języczka który daje tyle radości. Łapiesz go mocno w dłoń, przyglądasz się mu jak byś pierwszy raz go widziała. Zaczynasz go masować, co chwilę ujawnia się morka główka. Bawisz się tak dłuższą chwilę. Dla mnie trwało to zdecydowanie za długo. Przybliżasz się do niego, Twoje gorące usta prawie go obejmują. Delikatnie mnie kąsasz w czubek, nawet taka delikatna pieszczota sprawia mi ból, ale jest to bardzo przyjemny ból. Widzisz grymas na moje twarzy, następnie czule obejmujesz go ustami, cała główka znika w nich. Ależ to przyjemne, jak ja za tym tęskniłem. Przyjemnie gorąco, delikatnie. Bardzo mi tego brakowało. Obejmujesz go dłonią w połowie, drażnisz języczkiem od czubka po dłoń, nie bierzesz go całego, droczysz się, wiesz że doprowadza mnie to do szału. Drugą dłonią masujesz moje jądra, niekiedy mocno je ściskając. Wzdycham z rozkoszy, delektuje się każdym muśnięciem języka. Obejmujesz główkę ustami, językiem kręcisz dookoła niej. Spijasz pojawiające się soczki. Zwiększasz intensywność pieszczot. Teraz już cały znika w ustach, pieścisz go cały czas jerzykiem. Przyśpieszasz ruchy, spoglądając mi w oczy, wbijasz pazurki w moje pośladki. Coraz intensywniej mnie pieścisz, Twoje ruchy są coraz szybsze, bardzie łapczywe, nie wiem jak długo wytrzymam takie intensywne pieszczoty. Wtedy zwalniasz, bierzesz go w dłoń kilkukrotnie ruszasz nią. Językiem pieścisz jądra, przejeżdżasz wzdłuż po sam czubek. Wstajesz, przez moją głowę przebiega jedna możliwa myśl, dlaczego przestałaś byłem tak blisko. Całujesz mnie, czuje smak swoich soków, z uśmiechem mówisz „To była kara” Odwracasz się, kręcą seksowną pupą wychodzisz. Ściągam szybko resztę ubrania i idę ze sterczącym kutasem za Tobą. Weszłaś do sypialni, podchodzę do Ciebie, popycham na łóżko, upadasz na brzuch. Starasz się podnieść wypinając w moją stronę pośladki. Łapię za Twoje majtki i je z Ciebie zdzieram. Delikatna koronka nie wytrzymała szarpnięcie. Przybliżasz seksowną pupę w moją stronę, co kończy się tym że dostajesz dwa bardzo mocne klapsy. Każdy pośladek już po chwili się czerwieni, a pokój wypełnia głośne jęknięcie. Stoję za Tobą, zalotnie się wypinasz, czekasz na to co zrobię. Przejeżdżam dłonią wzdłuż Twojej muszelki, aż po drugą dziurkę. Moje palce są zalewane soczkami. Bawię się chwilę tak, rozcieram soczki po całej długości od jednej dziurki po drugą. Zatapiam palce w Twoim wnętrzu, wchodzę bez problemu, jesteś bardzo mokra. Poruszam nimi chwilę następnie wyciągam i oblizuję. Jesteś bardzo smakowita. Klękam za Tobą rozchylam płatki twojej różyczki i zaczynam pieścić Cię języczkiem. Zaczynam zlizywać wszystkie wypływające soczki. Schodzę niżej, drążnie nabrzmiały guziczek. Delikatnie zaczynam go ssać. Przejeżdżam języczkiem kilkukrotnie wzdłuż słodkiej cipeczki. Od jednej dziurki aż po drugą. Moja broda jest zalewana soczkami, która dodatkowo drażni Twój guziczek gdy ja staram się językiem penetrować Twoje gorące wnętrze.

    Pieszczę cię tak dłuższą chwilę pomagając sobie palcami które penetrują Cię. Widzę że jesteś już blisko, zaczynasz głośno pojękiwać, pojawiają się pierwsze dreszcze. Zaprzestaje pieszczot, daje Ci kolejne dwa klapsy. Wiem że już niewiele brakowało żeby fala rozkoszy rozlała się od cipeczki po całym Twoim Ciele. Przewracam Cię na plecy spoglądasz na mnie podobnie jak uśmiechasz się. Jedną nogę kładziesz ma moim torsie, zaczynam ją całować, od stópek po łydki, kąsam ją. Twoja druga stópka masuje mnie po penisie. Wiesz że bardzo to Lubię. Patrzysz mi głęboko w oczy. „Na co czekasz?”

    Łapię Cię za biodra, mocno i agresywnie przyciągam Cię do siebie. Obie Twoje nogi lądują na moich ramionach. Łapiesz go w rękę nakierowujesz na wejście do Twojej jaskini rozkoszy. Chwile poruszam nim wzdłuż muszelki, rozcierając nasze soczki, by po chwili bez żadnego ostrzeżenia zatopić go całego w Tobie. Zamierasz na ułamek sekundy, z Twoich ust wydobywał się cichy syk a następnie zaczynasz pojękiwać w rytm moich ruchów. Zaczyna powoli Cię posuwać. Już nie będzie droczenia się, pieszczot, liczy się jedno. Nasze wspólne spełnienie. Chcę Cię pieprzyć intensywnie mocno. Chcę swoim kutasem wbijać się głęboko w Twoją słodką mokrą i gorąca cipeczkę. Przy każdym moim ruchu słychać chlupot cipki od ilości soczków jakie z niej wypływają. Nie przestaje poruszać biodrami, z każdą chwilą moje pchnięcia są mocniejesz. Oboje zaczynamy dyszeć, pojękiwać, każde z nas jest bliskie spełnienia. Wbijasz pazury w moje plecy, mocno mnie drapiąc. Dział na mnie bardzo podniecająco. Już niewiele mi potrzeba. Jeszcze kilka ruchów, dłonią łapie Cię za pierś mocno ściskam. To jest ten moment gdy fala rozkoszy zalewa Twoje ciało jak i moje. Opadam na Ciebie jeszcze chwilę poruszając się w Tobie gdy Ty w tym czasie kąsasz moją szyje i mówisz mi do ucha. Jeżeli teraz znikniesz jak ostatnio nie daruje Ci tego.

    Opadam obok Ciebie leżymy przytuleni do siebie odpoczywamy cieszymy się naszą obecnością. Zaczynasz mnie całować. Siadasz na nie okrakiem Bierzesz go w dłoń i mówisz „No co to dopiero początek”….

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Innym razem