Category: Uncategorized

  • Kowersada od kuchni

    Jak zauważyliśmy na terenie ośrodka ludzie bez większego skrępowania oddawali się
    uciechom cielesnym nie tylko w zaciszu przyczepy kempingowej czy namiotu.
    – taki klimat, taka swoboda – podsumowałem naszą dyskusję o tym miejscu.
    – ty dzisiaj idziesz zmywać garnki, bo gdy sama idę do kuchni cały czas ktoś chce mi
    pomagać lub mnie zagaduje… i czuję się skrępowana.
    – niepotrzebnie, widzisz że wszyscy tutaj są mili choć napaleni na ciebie, bądź
    wyrozumiała.
    – tylko żebyś tego nie żałował …. ha ha ha … niektórzy włosi tutaj są naprawdę
    pociągający.
    – oczywiście nie pozwolę aby ktoś mi ciebie odbił ale jeśli tylko miałabyś przeżyć
    wyjątkową chwilę uniesienia jestem za.

    Po obiedzie faktycznie zacząłem zbierać naczynia i udałem się na zmywak a ponieważ
    było upalnie pomaszerowałem tak jak lubię całkiem goły. Po chwili jednak Alicja była już
    obok mnie.
    – pozmywamy razem, poznaj moje dobre serce… ha ha.
    – o cieszę się, tylko dlaczego jesteś w sukience?
    – trudno mi tak się całkowicie przyzwyczaić do tej nagości.
    – dawaj – odrzekłem i zacząłem zdejmować z żony odzienie – jeszcze mogłabyś się
    poplamić.- kocham cię za tą twoją troskliwość…ale i szaleńczość … ha ha ha
    – nie wiem dlaczego nie ma ciepłej wody, spróbuje się coś dowiedzieć – to mówiąc
    rozpocząłem obchód po dość rozległym ciągu sanitarnym.

    Gdy wróciłem, z moją żoną rozmawiał jakiś starszy mężczyzna.
    – mężu, ten pan mi pokazał gdzie odkręca się ciepłą wodę, on jest francuzem.
    – bon żur – przywitałem się z uśmiechem i pogładziłem Alę po brzuszku dojeżdżając do
    cipeczki.
    – ha ha ha , mersi – odpowiedział rozbawiony pan i też za moim przykładem pogładził
    brzuszek i cipeczkę.
    – ha ha ha – co za międzynarodowe rozluźnienie – wykrztusiła Ala
    Mężczyzna zaczął coś mówić po francusku uśmiechając się i gestami pokazywał uznanie
    dla mojej żony.
    – on coś mówi że tutaj nikt nikogo nie musi się krępować… chyba pyta czy mógłby
    pocałować mój tyłek- trochę wystraszona zrelacjonowała mi Alicja.
    – powiedz mu, że okej, skoro był tak uprzejmy… – to mówiąc zacząłem zachęcać żonę aby
    się zgodziła.
    – nooo, nie wiem – odpowiedziała z lekką niepewnością w głosie, jednak w swojej naturze
    uśmiechnęła się ciepło do pana i zaczęła powoli odwracać dając tym gest zgody.
    Starszy pan ukucnął i zaczął łapczywie pieścić i obcałowywać wypiętą pupcie. Była
    gładziutka i jędrniutka, lekko odstająca do tyłu nie za duża choć z bliska wydawała się
    obszerna – było co miętosić, pośladki okrągłe a biodra tworzyły piękny zarys kobiecości.
    Ja zacząłem całować żonę w usta a ręką gładziłem po trójkątnym futerku, które też miało
    swój urok, delikatnie w naturalny sposób osłaniało średniej wielkości wargi sromowe.
    Po chwili francuz wstał i zaczął od tyłu przytulać się całym ciałem do Ali a rękami
    obmacywał jej sterczące piersi.
    – dobrze, wystarczy – ode-pchała nas Alicja
    – coś cię zabolało? …nie podniecasz się?
    – podnieciłam się i to bardzo, ale krępuje mnie to tutaj na ogólnym widoku – odpowiedziała
    z szerokim uśmiechem.
    Pan Francuz zmieszany zaczął przepraszać, wyrażać podziw i dziękować na przemian.

    Zaproponowałem abyśmy przeszli do łazienki, co automatycznie zrobiliśmy bez dalszej
    dyskusji.
    Widząc rozpaloną erotycznie żonę, podniosłem jej jedną nogę i oparłem na okrągłym
    krześle łazienkowym po czym od razu przystąpiłem do całowania z jednoczesnym
    ocieraniem sterczącym już do góry członkiem po jej wargach. Po chwili penis wskoczył do
    środka i ruchaliśmy się mocno spleceni. Starszy pan zaczął teraz pieścić i całować stopę i
    łydkę nogi Ali opartą na stołeczku. Zmieniliśmy pozycję na stojącą od tyłu, żona oparła się
    teraz skrzyżowanymi rękoma na tym łazienkowym mebelku. Nasz pomocnik kucnął od
    przodu i zaczął najpierw całować brzuszek i pępek a po chwili jego głowa przywarła do
    łona Alicji. Zaczął łapczywie lizać łechtaczkę i rozszerzające się podczas ruchania wargi.
    Aby wszystko dobrze kontrolować i czuć, zwolniłem ruch posuwisto zwrotny wpychanego i
    wyciąganego kutasa. Od czasu do czasu czułem jak starszy pan liżąc posuwaną cipeczkę
    muska też po moim posuwającym penisie. Przyspieszyłem ruchy i wystrzeliłem porcję
    spermy gdy członek kotwiczył głęboko w pochwie. Zacząłem wykonywać delikatne ruchy
    rozluźniające po czym wepchnąłem go ponownie najgłębiej jak potrafiłem i
    znieruchomiałem. Po kilkunastu sekundach gdy oddech się ustabilizował zacząłem powoli
    wyciągać swojego kutaska. Pan francuz cały czas trzymał tam swoją głowę i muskał
    językiem po tych soczystych wargach mojej ukochanej. Gdy się odsunąłem, on jeszcze                                                             bardziej wsunął głowę między uda Ali i zaczął spijać wypływającą z niej spermę. Ta czynność                                                       widocznie sprawiała jej przyjemność bo zaczęła ręką miętosić własną pierś,
    wargi ust przygryzała i miała zamknięte oczy. Nasz towarzysz wstał, przywarł bokiem i
    jedną rękę obejmując położył jej na biodrze a drugą zaczął rytmicznie masturbować
    rozgrzaną łechtaczkę.

    Pomyślałem – skoro tak dobrze mu idzie niechby udało mu się doprowadzić moją gwiazdę
    do orgazmu a ja w tym czasie skoczę po coś zimnego na ugaszenie pragnienia, które w
    tych okolicznościach dawało się we znaki zapewne nam wszystkim.
    – nie powstrzymuj się przed wielokrotnym orgazmem, ja zaraz wracam – szepnąłem do
    ucha żony.

    W turystycznej lodówce na szczęście mieliśmy jeszcze jeden czteropak Heinekena.
    Spakowałem do plecaczka w pośpiechu piwo, żel i ręcznik kąpielowy po czym z powrotem
    biegnę do łazienki, która jednak jak się okazało była spory kawałek od naszej miejscówki.
    Po drodze zastanawiałem się czy to rozluźnienie i uległość mojej ukochanej wynikała
    bardziej z podniecenia, czy z grzeczności-wdzięczności wobec pomocnego starszego
    pana.

    Gdy dotarłem w niedawne puste miejsce kompleksu sanitarnego zauważyłem sporo ludzi.
    Wystraszony że coś się stało szybko przepchnąłem się do środka i patrzę, a tu moja
    żoneczka oparta o parapet łazienkowy pod lustrami, jest ruchana przez zupełnie
    nieznanego mężczyznę od tyłu a za nimi kolejka trzepiących sobie panów.
    Stanąłem jak wryty, w pierwszej chwili miałem potrzebę ratować moją ukochaną ale
    ponieważ cała ta sytuacja mnie sparaliżowała stałem przez chwilę i patrzyłem na to. Alicja
    stała w lekkim rozkroku, balansowała na paluszkach, była jak w transie, co chwilę
    odwracała głowę spoglądając na posuwającego i na przemian uśmiechała się i zamykała
    oczy. Nic nie mówiła ale mową ciała było to coś w rodzaju “nie potrafię odmówić, udaję że
    wszystko jest ok”. Gdy mężczyzna skończył, od razu przystawił się następny a ona jakby z
    grzecznościowym uśmiechem mówiła “już wystarczy, jeszcze tylko ten pan ….”. Trochę się
    uspokoiłem bo wszyscy zachowywali się w miarę delikatnie i jakby ze zrozumiałym
    umiarem. Nie było to wyżywanie się na niej tylko coś w rodzaju “każdy chce spróbować”.
    Nim podszedłem do nich, ten kolejny aktywny ruchacz wyjął kutasa i skierował się do
    kabiny natryskowej a na jego miejsce, jak wcześniej od razu podłączył się następny z
    kolejki.
    – wszystko w porządku – spytałem mokrą od potu żonę.
    – ssss…saaama nie wiem jak do tego doszło… odpowiedziała będąc w ciągłym uścisku
    ruchającego faceta.
    – nie musisz się tłumaczyć, kocham cię, tylko chyba już jesteś zmęczona?

    Ktoś z boku podszedł do mnie i zaczął coś mówić jednocześnie pokazał mi że jest kolejka.
    Wykrzyknąłem głośniej: THIS IS MY WIFE !!!
    Ala stanęła przy mnie jak na zawołanie, objąłem ją pokazowo i zaczęliśmy się całować. Po
    chwili weszliśmy do jednej z kabin natryskowych i przystąpiliśmy do standardowej kąpieli
    namydlając się wzajemnie żelem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23
  • Zdzira cz. 5

    Porozumiewawczo skinęłam głową. Nie chciałam, żeby ktoś wiedział, co robię w męskim kiblu, z dopiero co poznanym facetem. Marcin powoli wyjął ze mnie palce i zaczął rozpinać spodnie. Opuścił je trochę i cofnął się opierając plecami o ścianę kabiny. W tym momencie ktoś wszedł do łazienki, słychać było rozmowę i muzykę dobiegającą z sali. Marcinowi to zupełnie nie przeszkadzało. Wziął moją dłoń i położył na swoim, na wpół stojącym penisie. Zawahałam się, speszona obecnością kogoś na zewnątrz, ale mimo to zaczęłam powoli poruszać zaciśniętą na nim dłonią. Marcin uśmiechnął się, z aprobatą kiwając głową. Głosy na zewnątrz ucichły i łazienka opustoszała.

    – Znowu jesteśmy sami – szepnął, przychylając się do mnie – pokaż mi jak obciągasz.

    Chciałam coś powiedzieć, ale uprzedził mój protest, kładąc dłonie na moich ramionach i pchając w dół. Niezdarnie kucnęłam przed nim, chwytając go za biodra, żeby się nie przewrócić. 

    – Na co czekasz? – powiedział szeptem, ale jego ton był nieprzyjemny. 

    – Marcin, ja… – zaczęłam. 

    – Bierz go – warknął – no już. 

    Chciałam wstać, ale nadal trzymał rękę na moim ramieniu. Drugą dłonią trzymał, przed moją twarzą kutasa. Skłamała bym mówiąc, że się nie przestraszyłam. Owszem, jeszcze przed chwilą ta sytuacja podniecała mnie bardzo, jednak teraz nie byłam pewna, czy to tylko gra z jego strony. Nie chciałam dać poznać po sobie, że się przestraszyłam. Spojrzałam na niego z zalotnym uśmiechem, odwzajemnił uśmiech, to mnie trochę uspokoiło. Powoli objęłam ustami jego kutasa, delikatnie ssałam, lizałam. Puścił moje ramię i delikatnie wplótł palce w moje włosy, bawił się nimi przez chwilę. Zaczął powoli poruszać biodrami nadając rytm moim pieszczotom. Ponownie wplótł palce w moje włosy, ale tym razem przytrzymał mnie za nie. Nie mocno, ale dając mi do zrozumienia kto tu jest górą. Poruszał moją głową, przymuszając bym brała go coraz głębiej w usta. Zatrzymał się nagle, trzymając kutasa głęboko w moich ustach. Starałam się uspokoić oddech i nie zakrztusić. 

    – Lubisz tak suko – powiedział ściszonym głosem – co? słucham? 

    – Yhym – starałam się odpowiedzieć z kutasem prawie w gardle. 

    – Patrz na mnie – dodał. 

    Spojrzałam w górę, łzy napływały mi do oczu, nie wytrzymałam, zakrztusiłam się i szarpnęłam do tyłu. Puścił od razu moje włosy i przytrzymał, żebym nie pacnęła gołym tyłkiem na podłogę. 

    – Wszystko w porządku? – W jego głosie była troska – przepraszam, trochę mnie poniosło. 

    To co usłyszałam,  przekonało mnie, że jednak nie mam się czego obawiać. 

    – Tak, jest ok – wysapałam, i sama wzięłam kutasa w usta. 

    Obciągałam szybko, brałam go głęboko, i trzepałam go jednocześnie dłonią.

    – O tak, kurwa, tak – sapał – ciągnij suko. 

    To co słyszałam wywołało u mnie jeszcze większe podniecenie. A alkohol jeszcze potęgował to uczucie. 

    – Wstawaj, odwróć się – Marcin nagle poderwał mnie w górę. 

    – Ale masz gumę? – spytałam szeptem. 

    – Mam, mam – wyjął z kieszeni prezerwatywę – wypnij dupsko. 

    Odwróciłam się, i oparłam o ścianę z wypięty tyłkiem. Wszedł od razu. Mocno, głęboko. Jęknęłam. 

    – Lubisz być rżnięta w kiblu, co? – naparł na mnie, śpiąc mi do ucha. 

    – Tak – szepnęłam. 

    – Co tak? – Marcin wbijał się we mnie rytmicznie. 

    – Lubię być rżnięta – starałam się nie jęczeć. 

    – W kiblu, jak dziwka? – sapał w rytm pchnięć, ściskając mnie za cycki. 

    – O tak, tak – jęczałam. 

    – Co tak, tak? – dopytywał, zwiększając tempo i mocno dobijając przy każdym pchnięciu. 

    – Jak dziwka – wyjęczałam zdecydowanie za głośno. 

    – O tak dziwko, o tak – wysapał. 

    Złapał mnie za biodra i wbił się we mnie jeszcze kilka razy. Poczułam jak jego kutas pulsuje we mnie. Po chwili wyszedł że mnie zdjął gumę i wrzucił do sedesu. Odwrócił mnie przodem do siebie i pocałował. 

    – Boska jesteś – szepnął – ale chodźmy już bo będą nas szukać. 

    Ogarnęłam się szybko. Wszyscy czekali już w szatni. 

    – Gdzie byliście? Szukamy Was od dwudziestu minut – wypaliła Kaśka. 

    – Kolejka była do łazienki – skłamałam, wymieniając spojrzenia z Marcinem. 

    – Dobra, dobra – zachichotała – już ja swoje wiem – puściła do mnie oko. 

    Udałam zdziwienie, że niby nie wiem o co jej chodzi. 

    – Taksówki już czekają – ponaglała. 

    – Słuchajcie, mam propozycję, może pojedziemy do mnie? – zaproponował Marcin. 

    – Ja odpadam – powiedziała Kaśka – mi już wystarczy. 

    – A ja zabieram Roberta do siebie – wybełkotała Anka, wisząc na Robercie. 

    – A Ty Madziu? – Marcin spojrzał na mnie prosząco – rano Cię odwiozę. 

    Kaśka spojrzała na mnie karcącym wzrokiem. Marcin zauważył to od razu. 

    – Magda będzie się meldować, rano ją odwiozę – tłumaczył się jak dziecko – obiecuję. 

    Kaśka patrzyła to na mnie to na niego, marszcząc brwi. 

    – Podam Ci mój adres i telefon – dodał szybko. 

    – No dobra, tylko grzecznie mi tam, i rano się meldujesz moja panno – pogroziła mi palcem. 

    – Dobrze mamusiu – roześmiałam się – obiecuję. 

    Pożegnaliśmy się i wsiadłam z Marcinem do Taksówki. 

    CDN… 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magda z biura
  • Nogi z lexusa cz. 1

    -W końcu Pana znalazłam.- powiedziała kobieta, którą widziałem pierwszy raz w życiu.

    -Miło mi. Jak mogę Pani pomóc?- powiedziałem nie kryjąc zdziwienia.

    -A właśnie… Jestem zakręcona. Maria Czarnecka, jestem mamą Igora.

    -Bardzo mi miło.

    -Igor już skończył przedszkole, a mnie zależy, by to pan nadal go uczył.

    -Jestem do dyspozycji.

    -W takim razie proszę jechać za mną, umówimy się, a przy okazji pozna pan trasę, bo nie jest łatwo.

    -A zrobi mi Pani kawę?- spytałem.

    -I z przyjemnością się z Panem napiję. Ruszajmy.

    -Będę za panią.

    Pani Maria, wyglądała na gorącą czterdziestkę, ale dowiedziałem się później, że była sporo starsza, ale będąc żoną prezesa dużej firmy, zajmowała się głównie swoim ciałem i efekty było widać. Wsiadła do auta, ubrana w dość krótką tunikę, która była nad wyraz zwiewna, mrugnęła światłami i ruszyliśmy. Jechaliśmy dość, przez las, długą drogą do willi, a właściwie posiadłości Państwa Czarneckich. Byliśmy na miejscu po około czterdziestu minutach, Pani Maria pokazała mi palcem gdzie mam zaparkować, a wysiadając ze swojego odsłoniła nogę niemal aż do biodra, ona była wysoka, a jej noga długa i smukła- chyba zauważyła, że się w nią wpatruję…

    -Czarna?- spytała.

    -Espresso, poproszę.

    Po chwili siedzieliśmy na tarasie z kawą, mówiła chyba coś o stawkach za lekcję, a ja nie mogłem się skupić na niczym poza obrazem jej uda w mojej głowie.

    -Dużo Pani ćwiczy, prawda?- wypaliłem ni stąd, ni zowąd.

    Zaśmiała się.

    -To tak zajmuje pana myśli…- powiedziała patrząc na mnie znad filiżanki.

    -Przepraszam, za śmiałość.

    -Nie ma za co przepraszać, lubię śmiałość i tak, ćwiczę, lubię wysiłek, lubię się zmęczyć, spocić…

    -I ja, dużo biegam.

    -To może kiedyś spróbujemy razem?- spytała i wbiła wzrok we mnie tak, że poczułem go w trzewiach.

    -Chętnie…

    -Niestety, mam z dwa tygodnie przerwy- kontuzja.- powiedziała i popatrzyła na nogę.

    -Może coś poradzę- trochę się na tym znam.

    Przechyliła głowę z uznaniem i dodała:

    -Proszę zatem poradzić.- i mrugnęła do mnie okiem.

    -Ma Pani płaskie, twarde łóżko lub materac?

    -Mam, ale wolę na stole, proszę za mną Panie Tomaszu.

    Poprowadziła mnie do małej siłowni w której stało łózko czy też stół do masażu.

    -Wezmę prysznic i przyniosę co trzeba.- stałem jak zamurowany, zgrywając twardziela, ale twardniała tylko jedna część mojego ciała, zastanawiałem się też co miała na myśli mówiąc „co trzeba”. Wróciła po chwili, w białej bieliźnie z cieniutkiej bielizny, miała mokre włosy i wyglądała jak pomnikowa niemal piękność.

    -Udo, boli mnie udo. Na plecach?- spytała.

    -Najpierw na brzuchu, poproszę.

    Podała mi oliwkę i położyła się na brzuchu, a ja patrzyłem na jej prawie nagie ciało, smukłe, wysportowane, nęcące… Zacząłem delikatnie masować jej lewe udo od dołu w górę, kilka razy zrobiłem ten, po czym ona nieco rozsunęła nogi.

    -Tak chyba lepiej, prawda?

    -O wiele, ale…- wydukałem

    -Ale…?- spytała nie patrząc na mnie.

    -Ale jak ja mam się skupić, Pani Mario?

    -Proszę się starać, bardzo ładnie Pana proszę.- mówiąc to rozsunęła uda jeszcze bardziej, a ja przyłożyłem się do masażu i objąłem jej udo obiema dłońmi i znów przesuwałem je po jej skórze, która była śliska od oliwki, w pewnym momencie moja dłoń, która była po wewnętrznej stronie dotarła aż do pachwiny- przestraszyłem się, ale ona tylko uniosła pośladki, zostałem tam i masując wewnętrzną stronę jej uda muskałem jej pachwiny palcami, czułem się zaproszony. Powędrowałem kciukami na pośladki i przesunąłem jej majtki, widziałem ją całą, jej kobiecość była otwarta, biodra uniesione, a ona nic nie mówiła, ale mowa jej ciała mówiła wszystko. Przesunąłem palcem po jej cipce, ale postanowiłem to przeciągnąć i przeniosłem się na jej plecy stojąc u wezgłowia stołu, zsunąłem ramiączka jej biustonosza, uniosła tors na chwilę odsłaniając piersi po czym położyła się znowu, a ja masowałem jej plecy zakradając się dłońmi na boki tak by móc wsunąć je pod piersi, gdzie poczułem twarde już sutki. Pani Maria zajęła się moimi spodniami, rozpięła rozporek, a ja chwyciłem ją za włosy, gdy ona wyciągnęła mojego pulsującego członka, polizała go delikatnie i wsunęła do ust….

    -Tylko chwilę, bo nie wytrzymam zbyt długo…- mruknąłem.

    A ona zacisnęła usta u nasady, dając mi do zrozumienia, że nie zamierza przestać. Nie obciągała mi, to była maestria pieszczot, ustami, językiem i dłonią… Pozostało mi tylko mruczeć z rozkoszy, gdy usłyszałem kroki i głos na schodach:

    -Maria!- jej mąż. Cofnąłem się, a ona chwyciła mnie za pośladki i przysunęła do siebie, czułem jakby jej całe usta, język i gardło obejmowały mojego nabrzmiałego fiuta, a gdy popatrzyła się na mnie, nogi się pode mną ugięły i strzeliłem w jej ustach dość obficie, ledwo zdążyłem naciągnąć spodnie wszedł jej mąż.

    -A tutaj jesteś, ja będę u siebie.

    -Yhm.- odpowiedziała, odwracając głowę w moją stronę, a ja widziałem jak kilka kropel mojej spermy spływa po jej policzku, mąż wyszedł, a ona rozchyliła usta i resztka ejakulatu wypłynęła po uśmiechających się ustach Pani Marii…

    -Mam nadzieję, że na tym nie koniec.- zdobyłem się na odwagę.

    Uśmiechnęła się i wyszeptała:

    -Nawet się nie rozgrzałam…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomasz Tomasz
  • Ujezdzanie Patrycji

    Patrycja lubiła sex. Nie było żadnego problemu dla niej, żeby uprawiać sex nawet co dzień, a wszystkie wcześniejsze dziewczyny, z którymi byłem, miały do tego najczęściej problem. Mieszkaliśmy w dużej odległości od siebie, więc normą było, że jak się widzieliśmy to w zasadzie zawsze kończyło się w łóżku.

    Nie tylko w łóżku. Gdy jednego dnia musiała polecieć do innego kraju i spotkaliśmy się przy lotnisku, poprosiła, żebyśmy pojechali w jakieś ustronne miejsce. Gdy zatrzymałem auto na poboczu, już byłem rozbierany. Patrycja rozpinała mój rozporek i guzik w spodniach. Jak odpinałem pas, mój kutas już zaczynał rosnąć w jej ustach, a obciągała zawsze świetnie, bo używała warg i języka, nigdy nie szorowała po kutasie zębami. W czasie, gdy ja dopierałem się do jej kształtnych cycków, ona już ściągała z siebie spodnie. Nadzianie się cipką na twardego kutasa to była chwila. Kilka szybkich minut ujeżdżania i spuściłem się w niej. Ponieważ miała przed sobą parę godzin siedzenia w samolocie, musiała być na to gotowa. Żeby uniknąć krępujących plam na ubraniach, po skończonym szybkim ruchaniu stanęła na czworakach i mocno wypięła się na krawędzi siedzenia czekając, aż ładunek spermy z niej wypłynie.

    -Mam nadzieję, że ci to nie przeszkadza?- zapytała patrząc wzrokiem niewiniątka na mnie, gdy stałem na zewnątrz- Nie chcę, żeby ludzie się na mnie dziwnie patrzyli.

    -Pewnie, że nie przeszkadza- odpowiedziałem patrząc bezczelnie jak z jej cipki ścieka struga spermy- A w sumie jak nie chcesz by były ślady to nie lepiej by było łyknąć?

    -Mam to pić?!- zapytała po chwili zdziwiona. Zgadza się, dotychczas nie łykała.

    -Spokojnie, strzał spermy to nie jest szklanka objętości- uśmiechnąłem się.

    Patrycja sięgnęła ręką między nogi do cipki i wzięła na palce trochę spermy z cipki. Zlizała z palców.

    -Nie jest aż tak źle- powiedziała po chwili- Może, jak wrócę to spróbuję.

    Gdy wróciła z wyjazdu, odebrałem ją z lotniska. Ponieważ nocowała u mnie i wracała dopiero na następny dzień do siebie, było wiadomo że i tak będziemy się rżnąć.

    Jak tylko przyjechaliśmy do mojego mieszkania, momentalnie zaczęliśmy się pieścić i rozbierać. Zanim dotarliśmy do mojej sypialni, Patrycja już mi obciąga pałę. Ja nawet nie musiałem za bardzo lizać cipki, ponieważ i tak już cała była mokra gorąca i gotowa. Jak to zwykle bywało, Pati- grzeczna między ludźmi, w sypialni bardzo niegrzecznie wypięła swój zgrabny tyłek i nastawiła się, żeby w nią wjechać twardym kutasem. Chwyciłem ją mocno za pośladki, rozchyliłem i zacząłem rżnąć bez opamiętania. Czuła, że raczej dość szybko skończę i dobrze, że powiedziała zawczasu: „Pamiętaj że dzisiaj chcę ci połknąć.”

    Ja po kilkunastu następnych wsadach czułem że zaraz będzie wytrysk i już byłem gotowy, więc szybko wyciągnąłem kutasa i powiedziałem żeby uklęknęła, a ona, jak posłuszna, grzeczna suczka, uklęknęła, odchyliła głowę do tyłu, otwarła mocno usta wystawiła lekko język. W czasie, gdy ja nad jej twarzą waliłem konia, ona bardzo mocno masowała moje jaja, a już po chwili obserwowałem jak mój kutas wylewa spermę, która spływała prosto na język i w dół do gardła. Na sam koniec wytarłem koniec kutasa o jej język, a ona momentalnie zassała całego kutasa w usta. Wyciągnąłem lekko opuchniętego kutasa z jej buzi, a ona z uśmiechem połknęła wszystko co miała w środku. Zapytałem: „I jak było?”, a ona odpowiedziała: „Lody waniliowe to to nie są, ale wcale nie jest tak ohydnie. Trochę słone”

    Krótki czas potem mieliśmy mieć cały tydzień dla siebie, ale okazało się, że plany się trochę pokrzyżowały. Ja musiałem nadal chodzić do pracy więc postanowiliśmy, że i tak, i tak Pati przyjedzie do mnie i Ten czas spędzimy razem, kiedy wrócę już z pracy.

    Gdy tylko Pati przyjechała, momentalnie chciałem zacząć się do niej dobierać, jak to młody niewyżyty chłopak. Pati popatrzyła na mnie wielkimi oczami i zapytała: „Czy chciałbyś wypróbować dzisiaj coś troszeczkę innego?”

    -Co takiego?- zapytałem, a ona odpowiedziała

    -Właśnie zaczęły mi się dzisiaj babskie dni, więc cały tydzień będę raczej zablokowana, przez to chciałabym spróbować trzecią dziurkę.

    -Ja nie widzę żadnego problemu- odpowiedziałem z radością- Jeśli tylko chcesz, to pojedziemy ci w trzeci otworek.

    Pati poszła się przygotować i poprosiła żebym już poszedł do sypialni a ona zaraz przyjdzie. Ja niewiele się zastanawiając poszedłem rozebrałem się i położyłem czekając aż przyjdzie czas na dobrą zabawę.

    Oczywiście jak tylko weszła powiedziała, że boi się trochę, że będzie boleć, bo jest analną dziewicą, ale zapewniłem ją że, nie ma z tym problemu, bo już rozdziewiczałem dupkę, co ją dość uspokoiło. Ona jednak była- jak widziałem- bardzo dobrze przygotowana. ja leżałem na łóżku ona zajmowała się moim twardym kutasem, liżąc go łapczywie i co jakiś czas pocierając, a w tym czasie ja wierciłem w jej ciasnym analnym otworku. Z jej cipki wystawał mały sznureczek, więc domyśliłem się, że zabezpieczyła się tamponem. W pewnej chwili Poczułem coś zimnego na swoim penisie, a po chwili usłyszałem dziwne mlaskanie. To Pati wylała bardzo dużo nawilżacza, który przywiozła ze sobą i zaczęła go dłonią rozprowadzać po całej mojej twardej męskości. Wyciągnąłem rękę, żeby też nalała troszeczkę mi na palce, co bardzo chętnie zrobiła ja cały ten nawilżacz od razu rozprowadziłem po jej dupce i zacząłem wwiercać coraz bardziej palce w środek odbytu. Już po chwili zacząłem wiercić w niej coraz bardziej, a ona coraz bardziej wypina dupę, jakby już chciała być zerżnięta, choć nigdy jeszcze nie była ujeżdża na w trzecie oczko.

    Bez zbędnego przeciągania tematu wyszedłem spod niej. Ona od razu chwyciła się obiema dłońmi i rozchyliła mocno pośladki, a ja przytrzymując ją w biodrach zacząłem napierać kutasem na jej mokry od nawilżacza zwieracz. Ona tylko parę razy stęknęła, gdy zacząłem wpychać główkę w środek. Po wepchnięciu żołędzi poczekałem chwilkę, żeby zwieracz przyzwyczaił się że coś w nim jest, a gdy zacząłem się poruszać kutasem w dupce, nagle powiedziała: „Tylko nie wchodź za głęboko, żeby nie bolało”.

    Nie wiedziałem, co jej na to odpowiedzieć, bo w tym momencie właśnie cały kutas zniknął w jej kształtnej dupie, więc odpowiedziałem tylko: „OK., ale ja już po same jaja jestem w tobie”

    Aż się poderwała i prawie chciała się wycofać, ale złapałem ją mocno za tyłek i zacząłem regularnie, miarowo i dogłębnie posuwać. Po bardzo niedługim czasie powiedziałem, że zaraz się spuszczę, a ona bez chwili namysłu wyrwała się, obróciła i wzięła kutasa w usta zaczęła go intensywnie ssać a ja po chwili się spuściłem.

    -Całkiem niezła z ciebie analna dziewica jak bierzesz z dupy do ust z pełnym połykiem- powiedziałem, gdy przełknęła cały ładunek, na co ona odpowiedziała

    -Nie chciałam, żeby się zmarnowała taka dobra porcja soczku.

    Po tym dość szybkim i intensywnym ruchaniu analnym poszliśmy się wymyć i w krótkim czasie zasnęliśmy.

    Weekend miałem na szczęście bez pracy ale oczywiście nie wiedzieliśmy do końca co będziemy robić, bo plan był, żeby nie wychodzić z łóżka, jednak Pati wpadła na rewelacyjny pomysł

    -Przez cały mój urlop będę ci dogadać buzią albo dupą, jak wolisz.

    -Dobrze wiesz że jestem długodystansowcem i jak codziennie będę cię tak długo rżnąć w dupę to ci rozerwie go.

    -Kogo?- zapytała zdziwiona

    -Twój zwieracz w tyłku

    -Okej więc dupka i buzia na zmianę, co będziesz wolał.

    Pati chciała się pójść wykąpać pod prysznic Więc energicznie wstała i poszła do łazienki w czasie, gdy ja chciałem sobie poleżeć. Jednak musiałem też skorzystać z łazienki, gdy Pati już była pod prysznicem. Zapukałem i zapytałem, czy mogę skorzystać

    -Tylko wysikać się muszę

    -Chodź, nie ma problemu- powiedziała ochoczo

    Po wejściu do łazienki wstałem koło sedesu troszeczkę skrępowany, bo nigdy nie miałem kobiety przy sobie w trakcie, kiedy chciałem się załatwić

    -I co? mam ci potrzymać, czy co?- zapytała wychylając się zza kotary i patrząc jak chwytam penisa w rękę

    – A co? Chciałabyś?- zapytałem głupio

    -Podejdź, to ci potrzymam- powiedziała śmiejąc się.

    Niewiele myśląc poszedłem, bo myślałem że chce sobie potrzymać kutasa w ręce, zanim pójdzie się wykąpać. Ona jednak chwyciła, ściągnęła napletek i klęcząc przede mną pod prysznicem powiedziała: No to sikaj teraz

    Zdziwiłem się troszeczkę, po czym za chwilę popatrzyła znowu w oczy i powiedziała z naciskiem: Na co czekasz?

    Puściłem zwieracz i zacząłem oddawać na nią mocz, a ona zaczęła kierować kutasem raz na jedną, raz na d**gą brodawkę swoich cycków, przy okazji dodała:

    -Nic się nie przejmuj. W końcu jestem pod prysznicem i zaraz będę czyściutka

    Gdy skończyłem ,przemyła mi kutasa wodą płynącą z pod prysznica i chwilę po ssała w ustach, gdy wyjęła go z ust powiedziała

    -Idź sobie odpoczywaj, a ja muszę wymyć cipkę, bo ostro krwawię.

    Leżałem na łóżku troszeczkę zdziwiony. Nie spodziewałem się że będę sikać na swoją dziewczynę kiedykolwiek, ale było w sumie ciekawe, a nie jak na obleśnych niemieckich pornosach.

    Pati wróciła zaraz z pod prysznica, a że byliśmy sami w domu to bez żadnych problemów przeszła Po prostu naga bez słowa podeszła uśmiechając się schyliła się i zaczęła obciągać mi kutasa. Chwyciłem już za głowę ale w tym momencie się wycofała mówiąc:”Jak ci odciągam, to nie dotykasz mi głowy, ani nic to ja cię obsługuje a nie ty mnie. Jak chcesz coś zmienić, to mów, co ma być robione,

    -Ale wiesz, przytrzymać ci głowę chyba mogę, żeby ci wjechać w gardło?- zapytałem.

    -Pewnie, że możesz, ale po co i jak sama się mogę nadziać po same jaja?- i od razu włożyła sobie mojego kutasa głęboko, aż dotknęła nosem mojego podbrzusza.

    Zaraz potem zaczęła opętańczo ssać obciągać i trzepać rękoma ugniatać jaja aż się w krótkiej czasie Spuściłem, a ona bez żadnego wahania od razu połknęła wszystko co strzeliło jej usta.

    Następnego dnia obudziłem się szybciej niż Patrycja. Oczywiście miałem ochotę żeby mi zrobiła loda więc zacząłem ją budzić. Dzień wcześniej poszliśmy bardzo późno spać, bo oglądaliśmy filmy i tylko mruknęła: „Obudź mnie jak się skończy”.

    Zrozumiałem, że myślami była przy filmie, który był bardzo nudny i po prostu zasnęła, dlatego wpadłem na pomysł, że zaskoczę ją troszeczkę tym razem z jej pomysłem. Zacząłem sobie walić, a gdy już byłem bardzo blisko, to obudziłem Pati znowu mówiąc, zaraz jest koniec. Zaczęła przecierać oczy i jednocześnie przeciągać się więc nie widziała, co się wokół niej dzieje. Wykorzystałem to, że miała otwarte usta, szybko wszedłem na łóżko, stanąłem nad nią i wyładowałem wszystko z kutasa prosto na jej język, a ona aż się zakrztusiła zdziwiona.

    -Tak bez ostrzeżenia?!

    -Jest niedziela, więc pomyślałem, że nie musisz pracować żeby dostać śmietankę.

    Takie tłumaczenie od razu poprawiło jej nastrój i zaczęła oblizywać końcówkę kutasa z resztek spermy.

    W poniedziałek musiałem wcześnie wstać do pracy więc nie budziłem dziewczyny, niech sobie pośpi. Gdy wróciłem i wszedłem do kuchni zobaczyłem, ze obiad już był na stole. Dzień dobry, buzi- buzi i nagle słyszę

    -Ściągaj spodnie i gatki

    -Tak przed obiadem?

    Zamiast czekać, aż to zrobię, ona po prostu zaczęła rozpinać zamek i guzik w spodniach

    -Nie przed, ale do obiadu- odpowiedziała ściągając moje majtki- Usiądź sobie jak Al Bundy na kanapie i smacznego.

    Pomyślałem, że chyba chciała bym się rozsiadł w rozkroku, żeby kutas i jaja sobie trochę odpoczęły od spodni po całym dniu w pracy. Gdy usiadłem, to się zdziwiłem, bo moja dziewczyna weszła pod stół i nagle usłyszałem: wysuń się trochę na krawędź, daj swoim jajkom trochę zwisu.

    Przesunąłem się na krawędź krzesła i od razu poczułem masaż jaj i jej gorące usta na kutasie, którego mi jak zwykle bardzo intensywnie masowała i ssała. Aż rozchyliłem uda jeszcze szerzej i wysunąłem się na samą krawędź krzesła, a ona to wykorzystała i zaczęła też mi lizać mój zwieracz w tyłku.

    -Smakuje?- usłyszałem spod stołu

    -Ciężko jeść- odpowiedziałem

    -Nie przeszkadzaj sobie- odpowiedziała przerywając co chwilę ssaniem kutasa- jedz i spuszczaj się

    Nie trzeba było długo czekać, już po kilku chwilach poczułem że się spuszczę. Gdy cała sperma wylądowała w ustach mojej dziewczyny, to ona wyszła spod stołu i wzięła trochę surówki z mojego talerza.

    -Mmm, bardzo dobre, dlaczego nie jesz? Zapytała z uśmiechem

    -Tobie pewnie smakuje bo masz z dodatkiem białkowym- odpowiedziałem, a Pati się po prostu uśmiechnęła i poszła do łazienki.

    Wtorek tak jak i poniedziałek- musiałem wcześnie wstać do pracy. Po powrocie tym razem nie było lodzika jak wczoraj. Normalnie usiedliśmy i pogadaliśmy, nie jak jacyś napaleńcy. Gdy po całym dniu siedzieliśmy na kanapie, oglądaliśmy telewizję i przegryzaliśmy jakieś ciastka, człowiek mógł się spokojnie zrelaksować. Pomyślałem, że lepiej się zrelaksuję, jak wezmę prysznic więc poszedłem do łazienki.

    Gdy byłem już w łazience i się rozbierałem do kąpieli, Pati zapukała i zapytała czy może wejść, co w sumie dość zabawne było, bo zawsze mogła, gdy tylko chciała. Popatrzyła na mnie i powiedziała:

    -Pokaż jak sobie walisz- co mnie zaskoczyło i pomyślałem że zaraz będzie chciała pewnie bym się jej spuścił na cycki, co bardzo lubiła.

    Chwyciłem kutasa w rękę i pokazałem jej, a ona zapytała: mogę ci teraz zwalić? Chciałabym sprawdzić jak to jest.

    Zdziwiłem się, bo nie raz w trakcie zabaw przecież trzepała, ale jak chciała, to czemu nie? Zgodziłem się, a ona założyła mi opaskę na oczy, za chwilę stanęła za mną, chwyciła mojego sztywnego kutasa w rękę i powiedziała: teraz wyobrażaj sobie, że sam sobie walisz.

    Ładne parę minut to trwało, bo jednak kobieta nie ma tego chwytu co mnie podnieca najbardziej, ale w końcu mnie wydoiła.

    Stałem chwilkę tak i starałem się ochłonąć, gdy nagle usłyszałem: „Całkiem smaczne”.

    Ściągnąłem opaskę z oczu i się rozejrzałem. Zobaczyłem moją dziewczynę jedzącą ciastko, które było oblane moją spermą. Popatrzyła na mnie z uśmiechem i powiedziała: Chciałam sprawdzić jak smakuje ciastko z polewą i jest całkiem niezłe… Chcesz trochę?

    Roześmiała się patrząc na mnie: Żebyś widział swoją minę zboczuszku!

    Środa jak zwykle wczesne wstawanie i do pracy. w drodze z pracy dostałem wiadomość od Pati, że jak przyjdę do domu, to mam się rozebrać, być gotowy i przyjść do sypialni. Co to znaczy być gotowym? Mam wejść i się jej odrazu spuścić? Chyba nie, raczej w ciagu dnia zawsze wolala sie troche dluzej pobawic, nawet jak na dzien dobry po pracy mi obciaga, to zawsze tak, aby nie bylo to 5 minut.

    gdy dojechałem do domu podniecony byłem już bez nawet dotykania się po wejściu do mieszkania od razu zacząłem się rozbierać i poszedłem z pół stojącym kutasem do sypialni a tam zobaczyłem bardzo nietypowy widok: Pati klęczała mocno wypięta w moją stronę, a przed nią na łóżku leżał laptop, na którym leciało ostre porno. Z jej cipki wystawał sznureczek więc wiedziałem że dalej ma okres.

    Odwróciła się i powiedziała: nakładaj nawilżacz na sprzęt i bierz się do roboty.

    -Może obciągano na początek?- zaproponowałem

    -Lubię ci ssać, ale dziś potrzebuję ruchania.

    -Tak przed obiadem?- zażartowałem

    -Dziś masz na obiad ulubione danie.

    -Jakie?

    -Danie dupy- odpowiedziała z lubieżnym uśmiechem na twarzy

    Chwyciłem leżącą koło jej łydki butelkę z nawilżaczem i polałem kutasa, który już był twardy. Gdy przysuwałem żołądź do jej odbytu, zobaczyłem na łóżku korki analne

    -A te zabawki skąd się tu wzięły?

    -Przyszły dzisiaj, więc się nie przejmuj, tylko wjeżdżaj, bo już gotowa jestem.

    Spróbowałem wepchnąć kutasa i wjechał w dupę bez żadnych oporów do samego końca. Przez ostatnie kilka dni byłem tyle ssany i masowany, że czucie trochę się zmniejszyło. Wiedziałem, że to nie będą trzy minuty i powiedziałem o tym Patrycji, a ona na to: żelu mamy dużo, więc raczej mnie nie zajedziesz.

    Dobrze powiedziała. Trzy razy musiałem wyjmować kutasa i dolewać żelu. Za każdym razem, gdy wyciągałem sprzęt z jej odbytu, zwieracz pozostawał trochę bardziej rozchylony. Szybko zorientowałem się, co się działo. Poza tym płynnym żelem, obok był w słoiczku żel typowy do zabaw analnych. Podczas drugiego smarowania zacząłem lać żel na rozwartą dziurę i postanowiłem wycisnąć go więcej. Patrycja tego i tak nie czuła, żel był ciepły, ale mruczała zadowolona, bo jednak była to jakaś ulga dla jej rozjechanego odbytu. Przy trzecim smarowaniu zrobiłem to samo. Spojrzałem na butelkę i zobaczyłem ile w środku zostało. „Chyba przesadziłem, w jej dupie będzie bajoro” pomyślałem, ale nie powiedziałem jej nic o tym. Po prostu wsadziłem znów kutasa w odbyt i zacząłem dalej ujeżdżać dupę mojej dziewczyny. Czasu upłynęło już dużo, pasek stanu filmu na pornosie był zaawansowany, raczej nie był aż tak daleko jak zaczynaliśmy więc przypuszczałem, że prawie pół godziny mogło zejść. Ona nagle powiedziała: „Spróbuj tak, jak w pornosie on ją rucha”.

    Facet na ekranie rżnął aktorkę w dupę stając w rozkroku i wjeżdżając w jej tyłek od góry. Zrobiłem to samo, dzięki czemu zacząłem czuć jakieś tarcie w środku, a Pati zaczęła jęczeć, więc zaczęło jej być dobrze. Moje uda szybko dały znać o swoim zmęczeniu. Ja już też byłem wypompowany z energii, a moja dziewczyna chciała dostać ładunek spermy. Wiedziałem, że jakby zaczęła ssać, to bym szybko się spuścił, ale dzisiaj musiałem pozostawić jej buzię w spokoju. Ona na pewno się też już zmęczyła, przy nawilżaniu widać było że jej dziurka była coraz bardziej zmęczona i zaczerwieniona, więc trzeba było już powoli kończyć. Zacząłem wyjmować kutasa całkowicie i wkładać samą główkę, dzięki temu czułem mocniejsze podrażnienie i już za niedługo poczułem że będę się mógł spuścić. Mlaszczące dźwięki dodatkowo podnieciły i już po chwili wsadziłem kutasa bardzo głęboko wpompowując spermę w dupę Pati. Jak skończyłem, to wyszedłem z niej i na miejsce mojego ociekającego resztkami spermy kutasa wsunąłem leżący na łóżku korek analny. Pati osunęła się z kolan na brzuch i po dłuższej chwili, gdy odpoczęła, zorientowała się, że w jej dupce coś nadal jest.

    -Czemu mi włożyłeś korek w dupę?

    -Trochę cię pompowałem- powiedziałem nie wspominając o dużej ilości żelu wlanej do środka- więc jak będziesz szła do łazienki to się z ciebie nie wyleje.

    -To chodź, popatrzysz jak wypycham to, co tam załadowałeś- poderwała się lekko i ruszyła do łazienki, a ja zaraz za nią.

    Stanęła w kabinie prysznica w rozkroku, trochę się wypięła

    -Wyjmij go ze środka

    Chwyciłem za podstawę korka i wyjąłem go z jej rozjechanej dupki. Korek wyszedł bez problemu a razem z nim strumień ubitego żelu wymieszanego ze spermą. Pati patrzyła między swoje nogi na to, co się z niej wylewało

    -Ty zboczuchu, zalałeś mnie żelem?!

    Ja bez mówienia czegokolwiek zacząłem wkładać i wyjmować z jej odbytu korek, a jej rozpychana za każdym razem dziurka wypluwała kolejne porcje mazi. Po kilkunastu razach nadal z dupki wypływały partie żelu, więc Pati powiedziała:

    -Dobra, wystarczy, teraz muszę się sama ogarnąć, daj mi trochę czasu.

    Wyszedłem z łazienki i posprzątałem w sypialni, a Patrycja spędziła w łazience jeszcze pół godziny pozbywając się natłoczonego w nią żelu

    Czwartek był dla mnie dniem wolnym, więc chciałem trochę się zrewanżować. Jednak nie dało się. Pati cały czas wolała się tulić i nie robić nic wielkiego. Gdy film się w telewizji skończył, poszliśmy spać. Nagle w nocy poczułem lekkie szturchnięcie. Gdy się wybudziłem, Pati zapytała:

    -Podobały ci się lodziki przez ostatnie dni?

    -Bardzo!- odpowiedziałem czując że aż kutas zaczął mi się podnosić.

    Parę sekund po mojej odpowiedzi poczułem i w dość ciemnym pokoju zobaczyłem jak nad moją twarzą przemieściły się nogi mojej dziewczyny, która weszła nade mnie, przykucnęła nade mną tak, że cipka znalazła się i muśnięcie od mojej twarzy i momentalnie poczułem jej zapach

    -To teraz wylizuj- usłyszałem komendę- Aż nie powiem, że wystarczy.

    Ochoczo zacząłem lizać i wiercić jej cipkę językiem, a ona co jakiś czas masowała mojego sztywnego kutasa. Dość szybko czułem bardzo dużo wilgoci w ustach, bo jej cipka po prostu ociekała sokami. Okres się skończył, więc miała niesamowitą chcicę. Byłem przekonany, że za chwilę zacznie mnie ujeżdżać, ale ona cały czas kucała nad moją twarzą, czasem lekko unosiła się i opadała, coraz intensywniej bawiąc się moim sprzętem. Czułem że się zbliżam do strzału i podniosłem rękoma jej dupkę by powiedzieć: „Uważaj, bo zaraz się spuszczę!”

    Ona podskoczyła, jak rażona prądem i szybko nadziała się na mojego kutasa. Ja czułem że za kilka ruchów strzelę. Wyciągnąłem rękę i złapałem wyłącznik od lampki na nocnym stoliku. Po włączeniu słabego światła zobaczyłem jak jej cycki falują w czasie gdy ona mnie ujeżdżała i czułem jak spuszczam się w jej cipce. Po kilkunastu sekundach, gdy przestałem poruszać się w spazmach orgazmu, zobaczyłem jak chwyciła cipkę palcami po obu stronach kutasa i wstała jednocześnie zamykając szparkę.

    -Wiesz, jak mocno się spuściłeś?- zapytała stojąc w lekkim rozkroku nade mną i trzymając cipkę ręką.

    -Nie wiem- odpowiedziałem, a ona obróciła się do mnie plecami i cały czas stojąc w rozkroku nade mną, przykucnęła, przez co wypięła się w moją stronę.

    -To popatrz sobie- odpowiedziała i przestała trzymać cipkę zamkniętą, za to rozchyliła ją palcami. W tym momencie mój strzał zaczął z niej po prostu wypływać i spadł na mój brzuch, a ona mruczała, jakby delektowała się tym że właśnie z jej dziurki wypływa sperma. Dodatkowo też zaczęła sobie wiercić palcami w cipce i dzięki temu jeszcze trochę wyciekło. Gdy po dłuższej chwili z jej cipki zwisała strużka i nic więcej nie wyciekało, przejechała dłonią między nogami, by to złapać, po czym oblizała dłoń, obróciła się i zlizała całą spermę z mojego brzucha, po czym połknęła ze smakiem.

    Po wszystkim poszła do łazienki żeby się wymyć. Pomyślałem, że nie będę spać oklejony własną spermą, bo brzuch nadal mi się kleił, choć Pati wylizała wszystko dokładnie. Wszedłem do łazienki, i zobaczyłem moją dziewczynę pochyloną nad umywalką, a jej dupka była wypięta uroczo.

    -Mogę się też wymyć?- zapytałem

    -Ustaw się w kolejce i poliż mnie, by było mi milej- odpowiedziała Pati patrząc na mnie zza ramienia.

    Uklęknąłem i zacząłem ją lizać po cipce i dupce. Nagle Pati chwyciła mnie za włosy i przycisnęła moją twarz do cipki, a ja zacząłem ją wiercić językiem. Była naprawdę mokra i czułem jak wypływa mi w usta dużo soku. Gdy puściła mnie z uścisku, schyliła się i zaczęła się ze mną intensywnie całować.

    -Lubisz jak cię zalewam soczkami z cipki?

    -Pewnie- odpowiedziałem

    -No widzisz, nawet sperma ci smakuje

    -Co?!

    -Nadal we mnie była jak mnie lizałeś- uśmiechnęła się perwersyjnie- przy całowaniu poczułam, bo już wiem jak smakuje a ty nawet nie odczułeś różnicy.

    Następnego dnia rano Obudziłem Pati lizaniem cipki, „Tym razem już nie powinno nic z niej wypływać” pomyślałem, a ona bez chwili wahania rozłożyła nogi i w ciągu paru minut rżnęliśmy się jak króliki. Na koniec Pati chciała znów połknąć, bo za niedługo jechała do domu.

    Tydzień sexu w formie lodzików głównie, ale praktycznie codziennie Pati opróżniała mi jaja, dał naprawdę dużą ulgę. A fakt, że jakiś czas później skopałem wszystko… To już było w pierwszym moim wpisie o Pati…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Wyjatkowa Lekcja cz.1

    Nikt nie ma wątpliwości, że spośród wszystkich wspomnień i doświadczeń jakie wynosimy z okresu szkolnego, to zielone szkoły są z całą pewnością jednymi z tych najbardziej pozytywnych. Dla uczniów możliwość spędzenia ze sobą czasu wolnego od lekcji, wypełnionego różnorakimi atrakcjami jest bezcenna. Szczególnie dla tak dużej grupy, która normalnie nie ma szans obcować ze sobą od rana do wieczora. Gdy pewnego majowego poranka podróżowaliśmy autokarem w kierunku Bieszczad, nie podejrzewałem mimo wszystko, że ta wyprawa przyniesie tak wyjątkowe i niezapomniane chwile.

    Cała nasza wycieczka składała się z dwóch równoległych klas oraz czwórki opiekunów, łącznie około sześćdziesięciu osób. W skład grona trzymającego nad nami pieczę wchodziła pani Krysia, około sześćdziesięcioletnia pulchna matematyczka o dość twardym, choć w gruncie rzeczy troskliwym usposobieniu, pan Waldek, pięćdziesięcioletni wuefista, nieco sfrustrowany życiem były drugoligowy piłkarz, pani Lidia, szkolna higienistka w średnim wieku oraz pani Ania, młoda nauczycielka biologii tuż po studiach, pełniąca również rolę jednego ze szkolnych pedagogów.

                    Nasza klasa była całkiem zgrana i choć jak w każdej tworzyły się grupy to nie dochodziło do wielu konfliktów. Oczywiście istniała najgłośniejsza i najbardziej dokazująca zgraja chłopaków, byli to Damian, Paweł i Oskar. Niekiedy do ich głupich pomysłów dołączali też inni, ale źródło wszystkich problemów stanowiła właśnie ta trójka. Ja niestety jak na swój wiek byłem jednym z najniższych i zdecydowanie najdrobniejszym chłopakiem. Przez to stałem się również dość łatwym celem różnych ataków i docinek. Na szczęście dzięki sporemu dystansowi do siebie i pozytywnemu usposobieniu nawet trzęsąca klasą ekipa nigdy nie przekraczała pewnych granic i zasadniczo nic do siebie nie mieliśmy.

                    Jeszcze w trasie doszły mnie plotki o tym, że chłopaki przygotowali jakiś dowcip, który w zamierzeniu miał zostać skierowany w damską część naszej wycieczki. Poinformowane grono było niewielkie, dziewczyny miały o niczym nie wiedzieć, a ja sam nie miałem pojęcia jaki to właściwie plan.

                    Po przyjeździe na miejsce ulokowaliśmy się w pokojach. Opiekunowie mieli swoje pojedyncze na parterze, podczas, gdy uczniowie dostali dwu i trzyosobowe kwatery na wyższych piętrach. Sam miałem nocować z Tomkiem i Filipem z którymi tworzyliśmy całkiem zgraną paczkę tych mniej przebojowych chłopaków. Ja – Kuba, najdrobniejszy, Tomek będący podobnych wymiarów oraz lekko pulchny Filip.

    Po rozpakowaniu się obeszliśmy całkiem nieźle wyposażony obiekt. Obok nowocześnie wyglądającej stołówki była ogromna świetlica w której znajdowały się piłkarzyki, stoły do ping ponga, sterty książek i gier planszowych, a także różne akcesoria sportowe, począwszy od piłek na rękawicach bokserskich skończywszy. Po bokach stał też sprzęt nagłośnieniowy i oświetlenie przy pomocy którego można było zorganizować dyskotekę. Na zewnątrz były osobne boiska do piłki, siatkówki oraz koszykówki. Na tyłach znajdował się nawet kort do tenisa i mini park linowy. Było też miejsce do urządzenia ogniska z ławeczkami i stołami. Jedyną rzeczą jaka lekko mnie zmartwiła były toalety. Dokładnie to prysznice. Męska łaźnia składała się z dwóch pomieszczeń, w jednym znajdowały się umywalki w drugim natomiast sześć natrysków – po trzy naprzeciwko siebie. Były od siebie oddzielone prowizorycznymi ściankami, ale nie posiadały żadnych zasłon. Biorąc prysznic byłeś widoczny z kabin naprzeciwko. Wydawać by się mogło, że skoro toalety nie są koedukacyjne to nie powinien być to żaden problem. Niestety dla mnie był. Mój młody i drobny wygląd wynikał z faktu iż dojrzewanie zaczęło się u mnie zdecydowanie za późno. Podczas, gdy wszyscy moi rówieśnicy byli już zupełnie dojrzale zbudowani, ja wciąż miałem dość dziecinną sylwetkę, a mój… no właśnie, mój penis dopiero co zaczął rosnąć nie osiągając jeszcze nawet pełnych dziesięciu centymetrów we wzwodzie. Jądra były malutkie, a wszystko okraszone było kilkoma cienkimi jasnymi włoskami które i tak zgoliłem. Byłem przerażony wizją, że ktoś odkryje mój sekret. Wtedy najprawdopodobniej stałbym się ofiarą bardzo ciężkiego prześladowania i docinek. Być może nawet ze strony moich kumpli z pokoju. Musiałem coś wymyślić, w przeciwnym wypadku ta zielona szkoła zamieni się w koszmar. Jedną z kilku możliwości było chodzenie pod prysznic kiedy nie będzie tam już prawie nikogo. Wtedy na pewno uda się jakoś ukryć problem.

                    Uspokajając sam siebie, że plan na pewno się powiedzie, wkrótce dołączyłem do zajęć jakie zostały zaplanowane na pierwszy dzień. Nie było to nic szczególnego, wszyscy byli zmęczeni podróżą. Zwiedziliśmy okolicę, zrobiliśmy drobne zakupy i resztę dnia spędziliśmy na testowaniu sprzętu w świetlicy. Po kolacji dostaliśmy czas wolny, jutro czekała nas dość długa piesza wyprawa nad Solinę przed którą dobrze było wypocząć. Po trudach całego dnia wszyscy dość licznie udali się na wieczorną toaletę. Ci zawsze najgłośniejsi rzucili się jako pierwsi, chyba chcąc zaznaczyć swoją dominację. Dla mnie było to zbawienie. Kiedy tylko największe tłumy zniknęły poszedłem i ja. W środku zastałem łącznie pięciu ostatnich chłopaków. Gdy skończyłem się przygotowywać i myć zęby zostało już tylko trzech, dwóch przy umywalkach i jeden pod prysznicem. Zająłem kabinę obok i odwróciwszy się do ściany rozebrałem się i odkręciłem wodę. W tej chwili nikt mnie nie widział. Popatrzyłem w dół mierząc swoje szczupłe i dość blade, gładkie ciało. Mały szczelnie opatulony skórką penis zwisał sobie nieświadom problemu jaki stanowi.

    – Eh, szkoda, że nie da się tego procesu jakoś przyspieszyć – pomyślałem oglądając go – gdyby ktoś mnie tak zobaczył to byłaby niezła wtopa.

    Tym razem wtopy jednak nie było. Plan wypalił i udało się odświeżyć bez dekonspiracji.

    -Oby tak dalej – powiedziałem sobie w duchu i udałem się spać.

                    Drugi dzień spędzaliśmy zdecydowanie bardziej aktywnie. Jego większą część poświęciliśmy na piesze wędrówki po malowniczych okolicach jeziora Solińskiego. Z racji ich rozciągłości, na podobne wędrówki mamy zarezerwowane kolejne dwa dni, a dzisiejszy wieczór ponownie spędziliśmy na świetlicy – tym razem na zorganizowanym wieczorze integracyjnym. W jego trakcie dało się zauważyć pewne poruszenie wśród części chłopaków. Coś knuli i miało to jakiś związek z damską toaletą. Wymykali się niepostrzeżenie i kręcili się w jej okolicach na zmianę.

    Gdy wszystkie zajęcia się skończyły ci mniej wtajemniczeni, w tym ja, oczekiwali rozwoju wypadków. Niestety nie wydarzyło się nic szczególnego, a wieczór zakończył się dla mnie podobnie jak poprzedni. Bez stresu i bez problemów, sukces!

                    Trzeciego dnia w trakcie zwiedzania dowiedziałem się co było przyczyną wczorajszego poruszenia – chłopaki kombinowali jak ukryć telefon w damskiej toalecie. Niestety było tam zbyt mało mebli aby miało to szanse powodzenia. Zauważyli jednak, że u góry jednego z pomieszczeń znajduje się małe okienko służące za wentylację. Szkło było mleczne i nieprzezroczyste, ale tak się składało, że było ono minimalnie uchylone. Oskarowi udało się znaleźć je na zewnątrz budynku i jakimś cudem wdrapać się na tyle, ale wsadzić końcówkę swojego telefonu z aparatem przez szparę i nagrać wnętrze w trakcie gdy w środku w najlepsze oporządzała się grupka dziewczyn.

    Wszyscy po cichu liczyli, że uda się upolować Kamilę z klasy A, albo Panią Anie. Kamila była zdecydowanie najlepszą laską z całej szkoły. Miała śródziemnomorski typ urody, długie czarne włosy, śniadą, gładką cerę i wielkie brązowe oczy. Do tego prezentowała doskonałą figurę z wyćwiczoną pupą i sporymi piersiami. Pani Ania to z kolei była już inna liga. Była dojrzałą, nieco ponad dwudziestopięcioletnią blondynką z włosami do ramion. Miała łagodną twarz o rysach ujmujących jej wieku. Jej ciało natomiast spędzało sen z powiek wszystkich nastoletnich chłopaków w szkole. Miała pewnie niecałe sto siedemdziesiąt centymetrów wzrostu i figurę gruszki. Ubierała się skromnie, ale mimo to nie dało się przeoczyć jej zgrabnych ud, krągłych pośladków, kobiecej talii i dość dużych piersi. Wywołała furorę wśród męskiej części uczniów gdy tylko pojawiła się w szkole, ale będąc tego świadomą, umiejętnie tonowała te nastroje swoim ubiorem i zachowaniem.

    Niestety, łowy nie były tak udane jak wszyscy wtajemniczeni liczyli, ale mimo to udało się uchwycić dwie dziewczyny, które wycierając się po wyjściu spod prysznica, zupełnie nagie, ucięły sobie krótką pogawędkę. Obie były długowłosymi blondynkami o szczupłych figurach i niedużych, ale ładnych i zadziornie sterczących piersiach. Obydwie cipki były dokładnie wygolone. Mistrzynią drugiego planu okazała się jednak zwykle pozostająca w cieniu Justyna. Nieśmiała i dość pulchna dziewczyna w okularach i o mysich włosach nie była zazwyczaj zauważana przez męską część klasy. Pomimo całkiem ładnej twarzy wolała nie zwracać na siebie uwagi i ubierała się w luźne ukrywające kształty rzeczy oraz nosiła niemodną fryzurę z grzywką i krótkim kucykiem. Tym razem jednak, przechodząc przez kadr w tle rozmawiających dziewczyn nie dało się jej nie zauważyć. Jej figura, choć owszem nie była idealna i świadczyła o ładnych paru kilogramach za dużo, to była bardzo kobieca, z szerokimi biodrami, wąską talią i niemal idealnymi piersiami pięknie górującymi nad mięciutkim brzuszkiem. Ich okrągły kształt i sprężystość zupełnie zadawały kłam teorii, że piersi pulchnych dziewczyn są nieatrakcyjne. Niestety, dla bezpieczeństwa filmik pozostał na telefonie Oskara i tylko nieliczni mieli okazję go obejrzeć. Mimo to, choć nikt nie przyznał na głos, że ta szara nieśmiała myszka z nadwagą okazała się dla niego atrakcyjna, to plotki głoszą, że jeszcze tego samego wieczora została przyłapana całując się w ustronnym miejscu z jednym z jej klasowych kolegów. Sam otrzymałem okazję obejrzenia tego dzieła tylko raz, ale niesamowicie pobudził mnie widok nagich dziewczyn, które znałem na co dzień.                               

    Gdy wróciliśmy, po obiedzie, po raz kolejny coś zaczęło się dziać. Plan z telefonem jak widać nie był jedynym i w repertuarze pozostawał jeszcze jakiś dowcip. Wieczorem kiedy dzień powoli zaczynał się kończyć akcja potoczyła się dość wartko. Z damskich pryszniców dało się słyszeć jakiś głuchy huk i pisk znajdujących się w środku dziewczyn. Jak okazało się, trójka kawalarzy postanowiła pozostawić jakąś bombę rodem ze sklepów z śmiesznymi akcesoriami, niestety nie spodziewali się tak spektakularnych efektów. Lekko uszkodzony odpływ i drażniący dym sprawiły, że łazienka została wyłączona z użytku przez następne trzy dni, a nasi bohaterowie z naganą zostali odesłani do domów. Istotnie, wybryk był potwornie głupi i najzwyczajniej dziecinny.

                    Aby umożliwić naszym paniom wieczorną toaletę, podjęto decyzję, iż do dwudziestej pierwszej męska łaźnia będzie wyłącznie do dyspozycji kobiet, a dopiero potem skorzystać będą mogli mężczyźni. Oznaczało to dla mnie niemałą komplikację, jeśli dziewczyny skończą o tej porze, to prysznice będą tłumnie oblegane przez facetów do późna. Pozostawało zrezygnować z mycia się przez kolejne trzy dni, lub pójście, gdy prawie wszyscy będą już spać, co z kolei może wydać się nieco podejrzane. Postanowiłem jednak wybrać tę drugą opcję.

                    Gdy zamieszanie nieco ucichło wszyscy rozeszliśmy się do pokojów. Czekając na oficjalne zezwolenie na toaletę oglądaliśmy w pokoju z Tomkiem i Filipem jakiś serial. Im również się nie spieszyło, woleli poczekać, aż przewiną się największe tłumy. Gdy skończył się odcinek zabrałem się za książkę, aby mieć pretekst, że będąc zaczytanym pójdę dopiero później. Plan całkiem nieźle wypalił, moi lokatorzy wyszli około dwudziestej drugiej i wrócili niemal pół godziny później obwieszczając, że jest już niemal pusto. Ja będąc faktycznie zaczytany w swojej lekturze oderwałem się gdy już spali. Zebrałem swoje rzeczy i poszedłem się myć. Pierwszy raz mogłem sobie pozwolić na pełną swobodę, nie było nikogo. Rozebrałem się, odkręciłem wodę i bez pośpiechu zabrałem się za zmywanie z siebie trudów dnia. W trakcie przypomniałem sobie o filmiku, który dzisiaj obejrzałem. Od razu przed oczami stanęły mi nagie i mokre ciała moich koleżanek. Wyobraźnia zaczęła tworzyć scenariusz w którym znajduje się w tej łazience razem z nimi. Mimowolnie przymknąłem oczy, a moja ręką zjechała w dół  do błyskawicznie sztywniejącego wacka. W mojej wizji był wielki i dumnie dyndał, gdy zupełnie nagi chodziłem po sali z umywalkami, do której niespodziewanie weszły nagrane wczoraj dwie blondynki – Kamila i Paulina.

    -Mój boże, przepraszam! Myślałyśmy, że o tej porze nikogo nie będzie – Paulina stanęła w wejściu jak wryta

    -Nic nie szkodzi – wyobraziłem sobie jak mówiąc to, pewny siebie uśmiecham się patrząc dziewczynom prosto w oczy – Poza mną nie ma nikogo, śmiało, możecie korzystać –Nie zrażony nagością stałem wyprostowany wręcz wyzywająco prezentując sprzęt.

    -Ale my… Chciałyśmy prysznic, a Ty… Znaczy – Zmieszana Paulina nie za bardzo wiedziała co ze sobą zrobić. Nieco śmielsza Kamila niemal wciągnęła koleżankę do środka bezwstydnie rzucając śmiałe spojrzenia na spory kawał mięsa który zwisał między moimi nogami

    -No jest goły Paulina, my do prysznica też musimy się rozebrać, więc chyba będzie uczciwie? – Zagaiła zawadiacko – Ty już jesteś po prysznicu? – zwróciła się do mnie

    -Właściwie to dopiero wchodziłem

    -Doskonale, możemy się w takim razie umyć razem!

    -Właściwie to czemu nie – potwierdziła Paulina ośmielona, a właściwie zachęcona moim rozmiarem.

    Eh, jak cudownie, że chociaż w fantazjach możemy być kim chcemy – pomyślałem i znów zatopiłem się w marzenia.

    Całą trójką udaliśmy się pod prysznice, gdzie dziewczyny stojąc przede mną, z łobuzerskimi uśmiechami zaczęły ścigać z siebie nawzajem kolejne części garderoby. Obydwie, bez cienia wstydu odsłaniały swoje ciała doskonale się przy tym bawiąc. Były takie jak na filmie, szczupłe figury, gładka młoda skóra, sterczące i sprężyste piersi. Ich dokładnie wygolone muszelki były drobne i jasne. Na końcu przypieczętowały całą czynność klapsami w jędrne pośladki.

    – To co, wskakujemy? –Zapytałem, po czym stłoczyliśmy się w kabinie i odkręciliśmy wodę.

    -Dobra, to najpierw Ty, wymyj nas całe – Rozkazała Paulina.

    Nie zastanawiając się za długo, obróciłem je plecami do siebie i zacząłem mydlić i masować obydwie zaczynając od stóp i idąc w górę. Dłużej skupiłem się na udach i ich cudownych pośladkach, które pieściłem długo i dokładnie wywołując serię cichych pojękiwań, aby potem zająć się plecami.

    -No to teraz przód! Odwracać się, raz, raz – Zaordynowałem, a dziewczyny posłusznie wykonały rozkaz.

    Znów rozpocząłem od dołu, ale tym razem, wędrując do góry ominąłem ich słodkie cipki co spowodowało pomruk niezadowolenia. Stan ten nie potrwał za długo, gdyż po chwili smarując jedną ręką każdą z dziewczyn masowałem ich brzuszki, a następnie ramiona i sterczące piersi z twardymi już sutkami wskazującymi na duże podniecenie. Dziewczyny zamykając oczy również pieściły mój tors. Po chwili całą trójką zbliżyliśmy się do siebie, aby złączyć się w pocałunku. Mój penis zaczął twardnieć i lekko je nim trącając zachęciłem aby ujęły duży i gorący sprzęt w swoje ręce. Ja również nie próżnowałem. Dłonie powędrowały stronę równie gorących i mokrych cipek. Jedną masowałem Paulinę, drugą Kamilę. One na zmianę masowały zupełnie już twardego wacka oraz jądra. Przylgnęliśmy do siebie i bawiliśmy się w strudze ciepłej wody. Po chwili cudownej, zapamiętałej fantazji, wyobraziłem sobie jak wzmagam pieszczoty, a dziewczyny równocześnie szczytują jęcząc i dysząc z rozkoszy. Gdy po chwili doszły do siebie, rzuciły porozumiewawcze spojrzenie.

    -To co, teraz my musimy się zająć czyszczeniem – Zagaiła uśmiechając się i mrużąc oczy Kamila

    -I to jak najszybciej, patrz jak się prosi – Mówiąc to Paulina spojrzała w dół i lekko pacnęła mojego sztywnego penisa tak, że zadyndał kilka razy w górę i dół.

    -No to do roboty!

    Dziewczyny długo się nie zastanawiając uklęknęły przede mną i pewnie chwyciły sprzęt w swoje dłonie. Najpierw jedna przybliżyła twarz, podczas gdy druga masowała jądra. – Hm, ale goracy – wystawiła język i polizała końcówkę – Mmm, co za okaz!

    Nie mogąc wytrzymać dłużej, wpakowała ile tylko dało się zmieścić i zaczęła zapamiętale ssać.

    Była w tym absolutnie cudowna i zaangażowana. Przyjemność rozlewała się po moim ciele, gdy druga z dziewczyn wpatrywała się w to jak zaczarowana z odległości zaledwie kilku centymetrów. Jej wzrok łapczywie śledził każdy ruch koleżanki, a ręka chwyciła wacka u podstawy. Po chwili nie wytrzymała – Ej, daj spróbować! – Musiała niemal odrywać dziewczynę będącą jak w transie. Po chwili i ona udowodniła niemałe zaangażowanie wpychając sobie do ust i dziko ssąc spory kawał penisa. Zmieniając się tak raz na jakiś czas, ich cudowne miękkie i ciepłe usta pochłaniały mnie coraz głębiej. Po dłuższej chwili tych cudownych wyobrażonych pieszczot poczułem, że już wiele dłużej nie wytrzymam. Nie otwierając oczu pozwoliłem rozkoszy rozchodzącej się po całym ciele skumulować się i eksplodować w wytrysku. Podczas, gdy w rzeczywistości były to zaledwie dwie drobne przejrzyste kropelki, to w swojej fantazji mój olbrzymi gruby kutas niemal równomiernie pokrył  dwie twarzyczki dużą ilością gęstego białego nasienia. Grzecznie przyjęły ten prysznic z przymkniętymi oczami i wystawionymi językami, połykając to co trafiło do ust i zlizując część z warg.

    Cała rozkosz nie zdążyła jeszcze dobrze wybrzmieć, gdy podskoczyłem jak rażony piorunem słysząc jak otwierają się drzwi toalety.

    Usłyszałem czyjeś lekkie kroki zmierzające przez sąsiednią salę.

    -Halo, a któż to tu jest o tej porze? – Rozpoznałem głos Pani Ani – Waldek, to Ty?

    -Nnn.. nie, to ja, Kuba – wyjęknąłem nieco wystraszony

    -Ach, Kuba, Kubuś! To dobrze, jednak nie chciałabym spotkać Waldka pod prysznicem – zaśmiała się – Ale co Ty tu robisz o tej porze? Dawno powinieneś spać, jutro wcześnie wstajemy – Dało się słyszeć, że rozkłada swoje rzeczy na umywalce i przygotowuje się do wejścia pod prysznic.

    -Zaczytałem się strasznie proszę Pani… no i te dziewczyny wcześniej… jakoś tak…

    -No tak, trzeba teraz kombinować przez te trzy dni, sam widzisz, że ja też dopiero teraz. Jak zleciały się wszystkie to nie mogłam się dopchać.

    Gdy to mówiła szybko ogarnąłem się i obwiązałem ręcznikiem. Usłyszałem, że zbliża się do prysznicy, więc błyskawicznie wyszedłem i schowałem się w kącie, aby się ubrać.

    Gdy szybko zarzuciłem na siebie pidżamę, wyszedłem ze swojej kryjówki, na odchodne odwróciłem się i rzuciłem – dobranoc Pani Aniu!

    Nauczycielka akurat zdejmowała z siebie ręcznik na chwilę odkrywając przede mną nagie plecy i pośladki. Zupełnie tym nie zrażona spojrzała na mnie i również życzyła dobrej nocy.

    Wiedziałem, że ten niewinny epizod będzie mi się dzisiaj śnił.

                    Kolejny dzień wędrówek upłynął nam w zadziwiającym spokoju. Brak sprawiającej problemy trójki okazał się bardzo zauważalny. W doskonałych nastrojach podziwialiśmy piękno otaczającej nas przyrody, a także korzystaliśmy z gościnności jednego z okolicznych gospodarstw i jego doskonałej regionalnej kuchni. Po powrocie, wciąż pełni energii zajęliśmy boiska do piłki i siatkówki. Część osób zajęła się ping pongiem, inni spróbowali swoich sił w parku linowym. Po aktywnie spędzonym dniu plan na wieczór był dokładnie taki sam jak wczoraj. Leżąc z książką w łóżku cierpliwie czekałem na odpowiedni moment by, gdy w końcu moi koledzy z pokoju położą się spać, wyjść i ogarnąć się.

                    Pora była podobna, a być może nawet nieco późniejsza niż wczoraj, więc zastanawiałem się czy i tym razem czeka mnie jakieś spotkanie. Na wszelki wypadek dziś postanowiłem oporządzić się szybciej.

    Jednak gdy tylko wszedłem pod natrysk i puściłem wodę, to usłyszałem otwierające się drzwi i kroki.

    -Dobry wieczór? – To pani Ania pytającym tonem wyrażała chęć dowiedzenia się kto jest pod prysznicem.

    -Dobry wieczór – Odpowiedziałem nieco zrezygnowany, zdając sobie sprawę, że mój plan nie wypalił.

    -A więc to znowu Ty? No popatrz, znów się zaczytałeś, tak? – W pytaniu słychać było lekką kpinę. Nauczycielka z pewnością podejrzewała mnie o jakieś lubieżne czyny, których dokonuję w samotności. Całkiem słusznie, biorąc pod uwagę wczorajszy dzień.

    -Tak, zgadza się, dopiero co skończyłem i przyszedłem – odpowiedziałem zdając sobie sprawę, że tym samym zaprzepaściłem możliwość udania, że mycie już za mną i szybkiej ucieczki.

    -Niezły z ciebie mól książkowy – zaśmiała się – mam nadzieję, że to jakieś lektury, co?

    -Właściwie to nie, jestem w trakcie Chrztu Ognia Sapkowskiego

    -O! Wiedźmin! Przeczytałam chyba wszystko co napisał z tej serii, świetna literatura! – pani Ania podjęła temat wciąż przygotowując się poza zasięgiem mojego wzroku.

    -Zacząłeś od pierwszych opowiadań i lecisz po kolei?

    -Niestety nie, kiedyś dostałem w prezencie Krew Elfów i tak się zaczęło, książki chronologicznie, opowiadania pomiędzy – Tym sposobem wywiązała się między nami drobna konwersacja w trakcie której nieco opadł mój stres. Po chwili jednak zorientowałem się, że nauczycielka idzie w stronę kabin. Stres pojawił się ponownie, gdy obracając się zauważyłem, że wybrała kabinę dokładnie naprzeciwko mnie! Stała w ręczniku, który właśnie zamierzała zdjąć. Mocno speszony szybko odwróciłem wzrok świecąc przed nią nagimi pośladkami.

    -Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko jeśli ja również się umyję – zapytała

    -Nnn..nie, nie ma problemu – odpowiedziałem i po kilku sekundach usłyszałem jak nowy strumień wody zaczyna szumieć za moimi plecami. Musiała stać tam zupełnie naga i myć swoje ciało. Ta myśl była niesamowicie podniecająca. Nie mogąc się opanować lekko zerknąłem. Stała odwrócona plecami i mydliła ramiona potrząsając przy tym całym ciałem. Mokre włosy opadały na szyję, wąska talia idealnymi proporcjami przechodziła w szerokie biodra i wspaniały wysportowany tyłek. Stałem jak zaczarowany nieświadom, że jeśli się obróci to będzie w stanie dostrzec mój mały problem.

    Tak też się stało. Zapewne wyczuwając moje spojrzenie zerknęła do tyłu z uśmiechem.

    -Coś tak nagle umilkłeś, może Ty się jednak biedaku krępujesz, co? – mówiąc to nie przestawała myć swojej szyi. Po chwili zerknęła nieco uważniej zwracając uwagę na moje przyrodzenie.

    Przyjrzała się, zatrzymała na chwilę i ściągnęła brwi.

    -Czekaj, czekaj, ja już chyba wiem! – powiedziała zaniechując na chwilę mycia i odwracając się w moją stronę z zatroskaną miną, odsłaniając przy tym bok lewej piersi, na oko miseczka C. – Ja teraz chyba rozumiem, czemu Ty o tej porze się chodzisz myć!- teraz odwróciła się zupełnie ukazując pełnie swego nagiego piękna i obrzuciła mnie skonsternowanym, ale wyrażającym ciekawość spojrzeniem. Gdy dotarło do mnie, że i tak już wie, to zażenowanie jakby zupełnie się ulotniło i upatrując w jej zaintrygowaniu jakiejś otuchy i potencjalnej rady, również odwróciłem się bez słowa.

    -Powiedz mi Kubuś, unikasz innych chłopaków w toalecie bo wstydzisz się swojego penisa, tak?

    -Tak… proszę pani… wszyscy koledzy mają już normalne… nie jesteśmy już dziećmi… a ja…

    -Spokojnie, spokojnie – jedną ręką podparła się pod bok, a palec drugiej przyłożyła do ust w geście jaki wykonują ludzie oceniając coś. – Tylko spokojnie, faktycznie, jesteś trochę do tyłu z dojrzewaniem, ale w tym wieku to wciąż jeszcze nic strasznego, tak się składa, że pisałam pracę z dojrzewania płciowego. – Umilkła na chwilę, jakby nad czymś się zastanawiając  – Słuchaj, nie będziesz miał z tym problemu jak cię obejrzę z bliska? – Wizja jej oglądającej mnie takiego jak bóg mnie stworzył wydała mi się lekko podniecająca, więc bez wahania przytaknąłem tylko udając nieśmiałość.

    Sądziłem, że owinie się ręcznikiem i podejdzie. Stało się jednak inaczej.

    Ania, jakby zapominając o tym, ruszyła w moją stronę zupełnie naga. Jej  mokre piersi lekko podskakiwały, a kropelki wody ściekały po brzuchu częściowo kontynuując swą podróż po udach, a częściowo obierając drogę po wzgórku ku cipce nad którą widniał ładnie uformowany paseczek krótkich włosków. Stałem z lekko otwartymi ustami wciąż niedowierzając, gdy jej biust zbliżył się do mojej twarzy na wyciągnięcie ramion. Miałem poważne problemy, aby nie gapić się łapczywie na to ciało. Robiłem wszystko, aby skupić się na czymś innym i nie podniecić się zbytnio. Wychodziło mi to dość niezdarnie. Ona jednak jakby nic sobie z tego nie robiła i patrząc lekko z góry – była ode mnie wyższa – wyprostowując zupełnie ramiona ujęła mnie otwartymi dłońmi za barki, tak jakby chciała zmierzyć ich szerokość. Odchyliła głowę w ponownym geście oceny, mrużąc oczy i mierząc mnie wzrokiem od góry do dołu zaczęła coś mówić pod nosem

    -No tak, szkielet jeszcze rozwijający się, klatka poprawna, ale chudyś strasznie kolego – mówiąc to chwyciła mnie za obojczyki i lekko wepchnęła kciuki pod nie – obręcze w porządku – pochyliła się lekko i zaczęła uciskać mnie po bokach.

    -Co, pewnie nie masz lekko z kolegami, nie? Szczuplutki jeszcze jesteś, dają w kość?

    -No czasami tak, ale umiem odpowiedzieć

    -To dobrze – uśmiechnęła się wciskając palce w brzuch oraz nad pachwinami i kucając przede mną, tak, że jej twarz znalazła się naprzeciwko mojego wacka. Ten lekko zaczął nabrzmiewać, ale wciąż robiłem wszystko, aby nie dostać erekcji.

    -Ale nie znęcają się, ani nic?

    -Nie, nie, wszystko ok.

    Znów zajęła się studiowaniem okolic mojego brzucha i podbrzusza.

    -Rozwojowo coś się już widzę dzieje, biodra się rysuja, ale Tanner niecałe trzy – mówiła najpierw do siebie, by zwrócić się nagle do góry i palcem wskazując na moje krocze zapytać – Czy mogę?

    Przytaknąłem tylko, a od samego tego pytania mój przyjaciel powiększył się znowu odrobinę.

    Najpierw wyciągniętą otwartą dłoń przyłożyła do moich jąder od dołu tak jakby je ważyła. Potem chwyciła je w palce i zaczęła dokładnie badać kształt. Moje podniecenie rosło gdy chwytając za niewielką główkę ukrytą pod zwisającym napletkiem podniosła do góry kutasa i obracając go przyglądała mu się. Wtedy już dość intensywnie zaczął pęcznieć.

    -No tutaj faktycznie jeszcze długa droga przed nim. – Orzekła nie wypuszczając go z ręki ani nie spuszczając wzroku. – Ale zupełnie się nie przejmuj, z tego co widzę coś już się dzieje, a znam przypadki, gdy cały proces zaczynał się długo po osiemnastym roku życia. Pomyśl co tacy goście musieli przeżywać. – Spojrzała na mnie i się uśmiechnęła  – u ciebie, zanim się obejrzysz będzie taki jak należy.

    Jej wzrok znów utkwił na obiekcie badań, który cały czas lekko mierzwiony już praktycznie stał. Jej palce znów objęły główkę i tym razem powoli, ale zdecydowanie ściągnęły z niej napletek, do samiuśkiego końca odsłaniając bordową z podniecenia żołądź. Ten ruch spowodował we mnie spazm przyjemności, napięcie powędrowało do penisa, który drgnąwszy w ręce naprężył się maksymalnie, aż główka zalśniła niczym wypolerowana.

    -Problemu, ze stulejką też nie ma, to dobrze… a i reakcje całkiem poprawne – Spojrzała na mnie zawadiackim wzrokiem i zaczęła się podnosić. Wypuściła go z ręki dopiero gdy stała przede mną zupełnie wyprostowana.

    -Co, z dziewczynami pewnie też jesteś przez to trochę do tyłu, prawda?

    -Nawet się jeszcze nie całowałem pani profesor… a prawie wszyscy koledzy już uprawiali sex – dodałem smutno.

    Po tym zdaniu nauczycielka niespodziewanie i całkiem szczerze się roześmiała.

    -Kubuś, nie żartuj, wierzysz w te opowieści? Zapewniam cię, że prawie wszyscy to zmyślają, a nie uprawiali sex. Chłopaki w waszym wieku to straszni bajkopisarze. Coś o tym wiem. – Mówiąc to miała tak wspaniale kojący ton, że od razu poczułem się lepiej.

    -Pamiętaj, nie oglądaj się na innych. Zresztą założę się, że większość z nich nie widziała nawet nagiej kobiety, a Ty… sam zobacz! – Mówiąc to uśmiechnęła się, ugięła kolano i uniosła otwarte dłonie w górę w geście autoprezentacji  – i nawet nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo chcieliby być na twoim miejscu. Myślicie, że nie widać, jak się nie mnie gapicie? – Zaśmiała się.

    -To prawda… jest pani… bardzo ładna… i to ciało

    -No już, weź przestań – dalej się uśmiechała – bo się zarumienię. Czyli mówisz biedaku, że nawet się jeszcze nie całowałeś z dziewczyną, tak?

    -Tak.

    -Wiesz co – zamyśliła się przykładając palec do ust – słuchaj, jeśli chcesz to mogę ci trochę opowiedzieć i pokazać to i owo – tu urwała na chwilę i popatrzyła poważnie w oczy – ale to musi zostać między nami.

    Choć miałem już na tyle lat, że to co robiliśmy nie było zakazane prawem, to jednak z moralnego punktu widzenia nauczycielka nie mogła robić takich rzeczy i gdybym się wygadał, to zapewne Ania straciłaby możliwość wykonywania zawodu. Zdecydowanie nie chciałbym tego, ponieważ lubiłem ją od początku. Szczególnie teraz, gdy okazała taką troskę. Nigdy bym jej nie wydał.

    Zbierając się na najpoważniejszy ton na jaki mnie było stać stojąc przed nią nago przytaknąłem

    -Oczywiście, nigdy bym nikomu nie powiedział.

    -Doskonale – ucieszyła się i rozejrzała wokół – właściwie to nienajlepsze miejsce, ale… widzę jak na mnie patrzysz od momentu gdy się rozebrałam. Podobam ci się prawda?

    -Jeszcze jak – burknąłem nieco głupkowato czym wywołałem uśmiech

    -Pewnie chciałbyś ich dotknąć? – Zapytała spoglądając na biust

    -Tta..ak – zająknąłem się

    -No to nie krępuj się – odpowiedziała i opuszczając ręce wzdłuż tułowia wyprostowała się.

    Niedowierzając, powoli wyciągałem prawą rękę patrząc jej w oczy. Widząc aprobatę delikatnie ująłem pierś wpatrując się zahipnotyzowany, z wciąż otwartymi ustami. Była dość duża i miała dojrzały zaokrąglony kształt, ale zarazem była jędrna i gładka. W dłoni nie mieściła się cała, zatoczyłem więc okrąg, muskając jej spód opuszkami palców, by na końcu zbadać kciukiem miękkość idealnie proporcjonalnej, owalnej brodawki z ledwo odstającym ładnym sutkiem. Przejechawszy po nim kilkukrotnie, poczułem jak powoli twardnieje i unosi się. Kąciki ust Ani drgnęły lekko, a w oczach dało się zauważyć jakby błysk. Kontynuowałem delikatną pieszczotę na zmianę gładząc skórę i drażniąc brodawkę, gdy w końcu chwytając moją drugą rękę przyłożyła ją do swojej osamotnionej piersi. Po chwili, przycisnąwszy obie, dała do zrozumienia, że mogę sobie pozwolić na intensywniejszy masaż. Zerkając to na biust, to na jej spojrzenie, kreśliłem kolejne szerokie kręgi i głaskałem mocno już pobudzone sutki. Z najwyższym szacunkiem i delikatnością ugniatałem wspaniałą miękkość pod moimi palcami. Mój penis co chwila drgał niespokojny, wciąż stojąc mocno tak, jak chyba nigdy dotąd. Przyjemność najwyraźniej udzieliła się nie tylko mi, gdyż nauczycielka, nienachlanie, jakby mimowolnie, lub chcąc, aby te gesty pozostały niezauważone, przygryzła końcówkę dolnej wargi, a otwarte dłonie położyła na brzuchu, wykonując leniwe ruchy.

    -I jak wrażenia? – zapytała, gdy tylko nasze spojrzenia spotkały się

    -Są jeszcze przyjemniejsze niż sobie wyobrażałem – wypowiedziałem czując, że twarz mam oblaną czerwonym rumieńcem podniecenia.

    -Bardzo się cieszę, dziękuję… – urwała i na chwilę zerknęła w dół – wiesz… jeśli chcesz, to możesz zbadać nie tylko piersi…

    Słysząc to na chwilę zatrzymałem się i utkwiłem wzrok w jej oczach. Chciałem się upewnić, że mówi to wszystko zupełnie poważnie. W jej twarzy dostrzegłem jednak jednoznaczną wesołą zachętę do dalszej edukacji. Ośmielony począłem jedną ręką wędrować po jej boku. Ruch mój był jednym z tych, którymi chcemy poznać i zarazem zapamiętać każdy detal doświadczanej przez nas materii. Jej gładkość, sprężystość i temperaturę. Za nim podążał wzrok. Starannie rejestrując każdy detal, uzupełniał wrażenia czysto fizyczne i pozwalał mojej świadomości w pełni rozkoszować się tak wydawałoby się błahą czynnością jak dotyk. U szczytu jej obfitego wcięcia w talii skręciłem w kierunku pępka nie przestając zachwycać się każdym centymetrem. Fakt, że wciąż była wilgotna dodawał temu jeszcze większej pikanterii. Po chwili, gdy w końcu zacząłem śmielej krążyć po tej miękkiej powierzchni, druga dłoń wróciła do naprzemiennego masażu biustu. Olbrzymia ochota, aby wziąć go do ust spłynęła na mnie po chwili doznań jakie serwowałem jednocześnie sobie oraz swojej nauczycielce. Wiedziałem jednak, że w tej chwili jest to zbyt ryzykowne. Mój wacek wciąż sterczał niecierpliwie, a ja, kontynuując, lekko zablokowałem się, zdając sobie sprawę, że niewiele poniżej znajduje się jej cipka. Chęć, aby jej dotknąć była olbrzymia, była przecież tak blisko! Mógłbym przysiąc, że czuję jak bije od niej ciepło! Stres, aby wykonać ten kolejny krok był jednak olbrzymi. Zerknąłem w jej oczy, chyba w poszukiwaniu zgody. Na jej twarzy wciąż malował się nieco tajemniczy uśmiech. Równie enigmatyczny wzrok bił jednak czymś pozytywnym. Ręka zataczająca kręgi na brzuchu zwolniła i zaczęła błądzić coraz niżej wędrując już tylko to w prawo to w lewo. Tempo było leniwe i nieśmiałe, momentami z niepewnością zatrzymywałem się na jakiejś wysokości próbując odczytać jakikolwiek sygnał, ale nie widząc negatywnych reakcji eksplorowałem dalej.  W końcu, koniuszkami palców skierowanymi w dół poczułem wąską kępkę krótkich włosków rozpoczynających pasek wędrujący w kierunku jej skarbu. Po raz kolejny zatrzymałem się jakby chcąc upewnić się, że to jednak nie sen. Ania jednak uchyliła tylko usta i jakby skinęła lekko głową. Wędrując teraz już prosto w dół, środkowym palcem sunąłem po miękkim pasie, by po chwili czując ciepłą i niespotykanie miękką skórę jej łona, objąć je całą dłonią. Piękny uśmiech rozszerzył się, ukazując białe zęby. Moja dłoń zaczęła mościć się, badając koniuszkami palców zakamarki, wodząc po całej długości, gładząc miękkie fałdki i badając drobne ziarenko łechtaczki. Jej odruchem było niewielkie pochylenie się w moją stronę i chwilowe przymknięcie oczu. Przez moment wyglądała, jakby chciała coś powiedzieć, ale zastygła w tej pozycji na kilka sekund. Kciuk spoczywający na piersi zaczął intensywniej masować sutek, podczas gdy palec drugiej ręki zaintrygował się jej guziczkiem. Gdy na moment zjechał niżej, poczułem, że w miejscu wilgoci powstałej przez prysznic pojawiła się nowa, lepka i dużo bardziej śliska. To cudowne nowe wrażenie sprawiło, że jeszcze intensywniej zacząłem jeździć w górę i w dół, starając się jednak nie być gwałtownym i nie wpychać nigdzie paluchów na siłę.

    Nauczycielka z wciąż przymkniętymi ustami nieco przybliżyła się i jeszcze bardziej pochyliła w moją stronę opierając rękę na moim ramieniu. Usłyszałem jak zmienił się jej oddech, teraz był wyraźnie słyszalny, płytki i szybszy. Było to niesamowite uczucie kiedy dotarło do mnie, że jest to oznaka podniecenia, które własnoręcznie wywołałem. Na mojej skórze dosłownie pojawiły się ciarki, a w głowie lekko zakręciło. To było moje pierwsze tego typu doświadczenie w życiu i to w jakich okolicznościach!

    -Nnnooo – wyrwała się w końcu z letargu – no nawet nieźle Ci to idzie jak na pierwszy raz  – wyprostowała się i wyszczerzyła zęby – dużo facetów nawet w moim wieku szarpie, pcha, nerwowo, bez wyczucia… a tutaj… no całkiem przyjemnie bym powiedziała. – Znów rozejrzała się dookoła – Ale nie, tutaj to ja cię więcej nie nauczę. Słuchaj, ogarnijmy się i jak będziesz gotowy to po prostu od razu przyjdź do mojego pokoju, ok?

    -To ten na końcu korytarza?

    -Tak, zgadza się, na szczęście dość daleko od reszty, ale i tak musisz być cicho. Gdybyś kogoś spotkał to powiedz, że nie możesz spać bo coś cię boli czy coś w ten deseń. Coś wymyślisz.

    -Nie ma problemu!

    -Aha, i jeszcze jedno, nie pukaj, po prostu wejdź. – Puściła mi oczko, ale po chwili nagle jakby przypomniawszy sobie o czymś zerknęła w dół –Hmm, wiesz co… w tym stanie to chyba jednak nie mogę cię zostawić – Puściła mi spojrzenie z serii tych o których do tej pory jedynie słyszałem, po czym wciąż trzymając jedną rękę na moim ramieniu, drugą położyła na brzuchu i jednocześnie kucając zjeżdżała w dół aż dotarła do twardego jak skała, czy może bardziej kamyk, penisa. Objęła go swoimi palcami i chwile przyglądała się z bliska, tak, że czułem jak jej oddech muska moją niesamowicie wrażliwą żołądź. Jej wzrok w końcu podążył do góry gdzie zastygł spotykając się z moim. Nie przerywając tego połączenia otworzyła buzię i ze śmiejącymi się oczami, bardzo powoli pochłaniała go caluśkiego. Gdy zupełnie zniknął w jej gorących ustach, a miękkie wargi zacisnęły się mocno u podstawy, zaczęła ssać, niemal od razu robiąc to z dużą intensywnością. Nie wypuściła choćby kawałeczka, tak jakby delektowała się wybornym cukierkiem łapczywie chcąc wyssać z niego nadzienie. Język począł tańczyć wokół masując całą powierzchnię. Spazm przyjemności targnął mną początkowo, pośladki spięły się, a po chwili całe ciało prawie zesztywniało. Boże, jaką ja musiałem mieć minę. Na szczęście Ania zamknęła oczy i oddała się swojemu zajęciu. Mruczała cicho, kręcąc nieznacznie głową w prawo i lewo. Niestety, doznania były tak niespotykane i intensywne, że nie minęło nawet 30 sekund, gdy poczułem jak rozkosz rozlewa się i odbiera panowanie nad własnym ciałem. Ręce i nogi napięły się, gdy orgazm rozpoczął wstrząsać mną raz za razem. Trwało to tak długo jak nigdy dotąd. Pieszczota nie ustawała wciąż przedłużając obezwładniający stan. Kilka gorących kropel chcąc wystrzelić jak z pistoletu, błyskawicznie zatrzymało się na podniebieniu. Ostatnie dwa skurcze szarpnęły mną i napięcie w końcu opuściło ciało. Trząsłem się cały, gdy spojrzawszy w dół widziałem jak moja edukatorka wypuszczając go z ust czule całuje główkę. Wyprostowawszy się i zobaczywszy mój tępy wzrok roześmiała się i poczochrała moje włosy
    -No, chyba się podobało, od razu wyglądasz na mniej zestresowanego – nie czekając na odpowiedź rzuciła tylko – To co, jesteśmy umówieni?

    -T..tak, tylko się… ubiorę

    -No, nie spiesz się, dojdź do siebie – zaśmiała się i zabrawszy ręcznik poszła się ubierać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski
  • Wyjatkowa Lekcja cz.2

    Stałem jeszcze chwilę pod lejącą się wodą, opłukując ciało i z drżącymi nogami wciąż zastanawiając co właściwie się wydarzyło. Cała sytuacja wydawała się być przecież równie prawdopodobna co erotyczne wizje snute przez mnie w trakcie wczorajszego prysznica. A jednak, wydarzyła się i co więcej, to nie był koniec. Musiałem osuszyć się, coś założyć i odstawić do swojego pokoju niepotrzebne rzeczy. Ostatnie zadanie wymagało ode mnie szczególnej ostrożności, dobrze byłoby nie obudzić moich współlokatorów, aby uniknąć pytań. Z całą pewnością wymyśliłbym jakąś trzymającą się kupy historię, ale im mnie świadków tym lepiej. Już ubrany, wracając postanowiłem nie zapalać nigdzie światła, poświaty z okien pozwalały poruszać się bezpiecznie, a dzięki temu zmniejszałem ryzyko obudzenia kogokolwiek. Otworzywszy pokój tylko tyle, aby zmieścić się w drzwiach, wślizgałem się i odczekałem kilka sekund nasłuchując reakcję. Usłyszawszy tylko równe, głębokie oddechy śpiących kolegów, ostrożnie odłożyłem niepotrzebne rzeczy, które mogłyby wzbudzić podejrzenia w razie nakrycia i ruszyłem na parter. Płytki, którymi wyłożona była posadzka miały nakrapianą, antypoślizgową fakturę, ale mimo to klapki klaskały w kontakcie z nimi. Postanowiłem je zdjąć i wziąć do ręki, aby w samych skarpetkach, bezszelestnie przemknąć korytarzem niczym duch. Zatrzymałem się chwile przed drzwiami TEGO pokoju, a moja ręka zawisła w połowie drogi do klamki. Znów poczułem lekki stres, ale i wzbierające podniecenie. Sam nie do końca wiedziałem czego się spodziewać, ale w końcu nacisnąłem ją. W środku paliła się spora lampka nocna dając dużo lekko pomarańczowego światła. Wszystkie zasłony były szczelnie zamknięte. Ania stała na środku i układała w rękach jakieś podkoszulki. Miała na sobie luźny t-shirt, który sięgał niemal do połowy ud. Ujrzawszy mnie skończyła składać jedno z ubrań i położyła je na fotelu. Spojrzała w moją stronę i przykładając wskazujący palec do ust pokazała gest uciszania

    -Musimy rozmawiać szeptem.

    Nie odpowiadając skinąłem jedynie głową i najdelikatniej jak to możliwe przymknąłem drzwi.

    Po prawej stronie od wejścia znajdowało się duże dwuosobowe łóżko z nieco zmierzwioną pościelą. Podeszła do niego i stojąc tyłem do mnie uklękła na krawędzi i pochyliła się aby poprawić prześcieradło. Spod podkoszulka wyłoniła się wypięta pupa o wspaniałych kształtach odziana w czarne koronkowe figi. Chwile potrzęsła nią wciąż pracując nad wygładzaniem posłania. Gdy wszystko było gotowe położyła się na boku podpierając głowę ręką i spojrzała na mnie z uśmiechem. Chwile jeszcze stałem wpatrzony w tę scenę, gdy w końcu drugą ręką klepiąc w wolne miejsce koło niej zachęciła mnie do zajęcia go. Powoli wgramoliłem się na łóżko i przysiadłem na kolanach naprzeciwko.

    -Zaczęliśmy trochę nie od tego co trzeba – zaczęła – sam przecież wspominałeś, że jeszcze się nawet nie całowałeś. Pocałunek tak naprawdę jest dużo ważniejszy niż to co następuje po nim, może wyrażać dużo więcej skomplikowanych emocji, a o nie w tym wszystkim chodzi. Pamiętaj, że to co dzieje się w sypialni to powinien być wyraz czegoś zdecydowanie głębszego, ukoronowanie relacji, a ze swoją partnerką powinniście przede wszystkim darzyć się wzajemnym szacunkiem. Nie słuchaj wulgarnych przechwałek swoich kolegów i nie patrz na to przez pryzmat porno w Internecie. To nie o to w tym chodzi Kubuś. Tak nie sprawisz, że dziewczyna będzie szczęśliwa, a przecież chyba o wzajemne szczęście chodzi, nie? Zresztą, ja widzę po tobie, że Ty dobry chłopak jesteś i uszczęśliwisz kiedyś jakąś dziewczynę, tylko musisz pozbyć się kompleksów. – Jej słowa miały utkwić mi w głowie na wiele lat i zakorzenić, jak się później okazało, całkiem zdrowe podejście do tego tematu. – Połóż się wygodnie naprzeciwko mnie – posłusznie ułożyłem się na boku z ciekawością wpatrując się w jej oczy, przysunęła się do mnie bardzo blisko kładąc rękę na moim biodrze.

    – Czujesz jak przyjemna atmosfera robi się, gdy dwoje ludzi zbliża się do siebie? Tak to właśnie powinno się zaczynać – mówiąc to patrzyła mi w oczy i głodziła po boku. – Dotyk też jest bardzo ważny. Na początku powinien być delikatny, nigdy gwałtowny. Nie krępuj się, zapomnij, że jestem nauczycielką, wyobraź sobie, że jesteśmy u mnie w domu i rób to co robiłbyś w tej sytuacji.

    Moja dłoń sięgnęła jej ramienia, zacząłem gładzić ją z taką samą delikatnością z jaką ona traktowała mnie. Po chwili moje ruchu zrobiły się bardziej naturalne i sam z siebie nachyliłem się w jej kierunku dokładnie przyglądając się ciału które dotykam. Im bliżej siebie byliśmy tym mniej skrępowania czułem. Powoli zaczynałem rozumieć o co w tym wszystkim chodzi. Jej noga powędrowała na moje zaplatając się na nich i lekko przyciągając w swoją stronę. W tym momencie znów spojrzałem jej w twarz, nasze spojrzenia spotkały się i uśmiechnęliśmy się do siebie. Ta intymność sprawiła, że poczułem, że to odpowiedni moment. Zbliżyłem twarz do jej twarzy i zamknąłem oczy. Ona zrobiła to samo i nasze usta zetknęły się. Początkowo tylko powierzchownie, badawczo, by z każdą chwilą poczynać sobie coraz śmielej. – Pamiętaj, powoli, bez pośpiechu – wyszeptała nauczycielka i nadała tempo całej grze, jej język wskazywał mi co robić i coraz intensywniej zakradał się do moich ust, sam odpowiedziałem tym samym. Nasze ciała już bez żadnych wahań przywarły do siebie. Te intymne pieszczoty sprawiły, że uderzyła mnie fala niesamowitego podniecenia. Poczułem się jak w transie i zupełnie zatraciłem poczucie czasu, sam nie wiem ile tak trwaliśmy. Moja ręka wędrowała coraz śmielej pieszcząc uda, plecy i bok mojej partnerki. Gdy i po niej widać było, że emocje przejmują kontrolę, na chwile oderwała się – Z ustami idzie ci nieźle, ale kobiety lubią być całowane chyba wszędzie, także do dzieła kowboju – mówiąc to uśmiechała się zawadiacko, mrużąc oczy zagryzła wargę i odsłoniła swoją szyję. Nie czekając długo zabrałem się i za nią. Delikatnie, najpierw z boku przy uchu, co skwitowała cichym mruczeniem, potem powoli w dół, w kierunku obojczyków. Ręką, przez materiał koszulki masowałem brzuch, ale już po chwili, niemal mimowolnie powędrowała ona w górę aby znów poczuć tę wspaniałą miękkość jej piersi. Pod spodem nie było stanika. Całując szyję coraz niżej, odsłoniłem nieco kołnierzyk, by w końcu niemal zatrzymać się nieco bojąc wykonać kolejny ruch.

    -Widzę, że coś ci przeszkadza – Ania zaśmiała się – na twoim miejscu bym ją zdjęła.

    Sugestywnie uniosła biodra, aby umożliwić mi zdjęcie koszulki co niezwłocznie zacząłem robić

    -Wiesz, strasznie lubię, gdy facet rozbierając jednocześnie całuje moje ciało.

    Tutaj również nie potrzebowałem więcej wskazówek. Podnosząc materiał ku górze kolejno całowałem skórę tuż nad łonem, pępek i brzuch, odrywając się chwilami, aby móc podziwiać odsłaniające się, już lekko nabrzmiałe piersi, które również obdarzyłem czułymi pieszczotami. W końcu górna część garderoby wylądowała na podłodze – No, to teraz z ciebie też trzeba trochę ściągnąć – Mówiąc to przewróciła mnie na plecy i ściągając koszulę również pieściła brzuch i tors. Następne w kolejności były spodnie. Schodząc na kolanach w dół powoli ściągała je odsłaniając materiał majtek, które pozostawiła na swoim miejscu. Widząc niewielkie wybrzuszenie pod nimi, uśmiechnęła się do mnie, trąciła je nosem i pomasowała ręką przez materiał. Penis momentalnie osiągnął pełną erekcję, ale póki co musiał jeszcze poczekać. Spodnie wraz ze skarpetkami wylądowały na ziemi, a nauczycielka szybkim susem usiadła na mnie okrakiem. Spoglądając mi w oczy powoli pochylała się w moją stronę zadziornie potrząsając piersiami. W końcu nasze ciała przywarły do siebie, a ona zaczęła mnie całować falując swoimi biodrami, tak, że przez materiał naszej bielizny czułem jak jej gorąca cipka ociera się o mojego kutasa. Jej włosy na mojej twarzy, jej zapach, usta, całe ciało ocierające się o moje, te wszystkie doznania sprawiły, że dosłownie odleciałem. To była najwspanialsza chwila w całym moim dotychczasowym życiu. W pewnym momencie przerwała i uniosła się na dłoniach.

    -No dobra, myślę, że możemy wrócić do poprzedniego punktu – uśmiechnęła się i zszedłszy ze mnie ułożyła się na poprzednim miejscu, tym razem bardziej na plechach i spojrzeniem zachęciła mnie do przejęcia inicjatywy.

    Wciąż odrobinę oszołomionemu chwilę zajęło mi oderwanie wzroku od ciała mojej partnerki. Po chwili odrobinę niezgrabnie ułożyłem się obok natychmiast kładąc dłoń na jej ciele i sunąc po nim z uczuciem. Odruchowo od razu chciałem przyssać się do piersi, co pewnie można było wyczytać z moich oczu, jednak zamiast tego najpierw skierowałem się w stronę ust, co zostało przyjęte przez Anię z aprobatą i dużym zadowoleniem. Znów złączyliśmy się w namiętnym pocałunku, ona również objęła mnie i gładziła moje ciało. Moja ręka wędrowała po niej całej, chyba po raz pierwszy odważyłem się zbadać jej pośladki. Były niesamowicie miękkie i jędrne, tak jak tylko zadbana pupa młodej dziewczyny być może. Gdy nacieszyłem się tym nowym wrażeniem powróciłem do pieszczenia piersi, usta w tym samym momencie ponownie rozpoczęły drogę przez policzek, ucho i szyję. Powoli delektowałem się smakiem i zapachem jej skóry, nie spieszyło mi się. Chciałem aby ta chwila trwała jak najdłużej. Chłonąłem miękkość jej piersi, gładkość i zapach skóry. Jej dotyk na moim ciele również powodował wrażenia jakich nigdy dotąd nie doświadczyłem. Nasze nogi splotły  się, a moje usta wędrowały coraz niżej, aż w końcu dotarły do biustu, który obdarzyły niezliczonymi pocałunkami. W końcu twarde z podniecenia sutki znalazły się w moich wargach. Ssałem je i lizałem na zmianę z ręką pieszcząc je dokładnie. Nauczycielka zamknęła oczy i odchyliła głowę. Jej płytki głośny oddech stawał się coraz szybszy. Zamruczała gdy dłonią ponownie chwyciłem za pośladek i coraz bardziej łapczywie zacząłem go miętosić. Jej ręka powolnym tempem zaczęła kierować się w kierunku mojego krocza. Otwarta dłoń z dużą delikatnością zaczęła masować mojego wacka przez materiał bielizny. Jej ruchy były jakby w zwolnionym tempie, do tego delikatne jak smaganie wiatru. Mimo to przyjemność jaką mi dawała była dla mnie czymś niesamowitym. Zachęcony tym gestem postanowiłem odwdzięczyć się tym samym. Nie odrywając języka od brodawek położyłem dłoń na jej cipce. Najpierw badawczo zacząłem masować jej powierzchnię z równą delikatnością. Mimo to poczułem olbrzymie ciepło bijące spod koronkowego materiału. Gdy przycisnąłem trochę mocniej, usłyszałem krótkie jęknięcie, a przez tkaninę wyczułem przesączającą się wilgoć. Była niesłychanie mokra. Gdy kontynuowałem intensywniejsze okazywanie czułości jej biodra zaczęły falować. Ręka, która dotychczas ledwo muskała materiał moich bokserek, teraz chwyciła przez niego mojego penisa i zaczęła masować go w górę i w dół. Moje podniecenie zaczęło gwałtownie rosnąć i w momencie w którym sądziłem, że lada moment nastąpi koniec, moja partnerka jakby przeczuwając to odsunęła rękę. Dała mi chwilę wytchnienia. Chwyciła mój podbródek i zwróciła moje usta z powrotem w kierunku swoich. Po chwili znów skierowała się w dół, tym razem jej palce wsunęły się zgrabnie pod materiał i objęła sztywnego penisa oraz jądra masując z niesamowitym wyczuciem. Poszedłem jej śladami. Moja dłoń również wślizgnęła się w gorące i wilgotne zakamarki pod jej podniecającą bielizną. Palcami delikatnie masowałem całą powierzchnie jej szparki, rozsmarowując śliskie soki po całej powierzchni. Zatrzymywałem się na dłuższą chwilę na tajemniczym guziczku, którego pieszczoty wywoływały gwałtowne reakcje nauczycielki. Jej biodra wykonywały gwałtowniejsze ruchy, a z ust wydobywały się urywane ciche jęki. Dzięki Internetowi wiedziałem czym on jest, ale pierwszy raz miałem okazję ujrzeć na żywo efekty jego działania. Gdy za którymś razem, w uniesieniu, obszedłem się z nim zbyt mocno, ciało Ani wygięło się w łuk, a jej dłoń chwyciła mocno moją.

    -Mmm, nie za mocno, ona jest bardzo delikatna – wskazówka, którą otrzymałem nie nosiła znamion pretensji, na jej twarzy gościł uśmiech. Korzystając z tej przerwy błyskawicznie pozbyła się ostatniej części swojej garderoby, spojrzeniem zasugerowała, abym zrobił to samo, co niezwłocznie uczyniłem.

    Już po chwili wróciliśmy do swoich pieszczot zupełnie nadzy. Leżeliśmy wtuleni w siebie, całując się namiętnie. Nasze nogi były splecione, a dłońmi pieściliśmy się nawzajem. Biodra mojej partnerki wciąż falowały wzmacniając moje wrażenia. Sunąłem powoli po jej śliskim skarbie zataczając także leniwe kręgi na łechtaczce. Jej masaż był subtelny, jakby przeczuwając, że jestem bliski wystrzału, celowo chciała przedłużyć tę magiczną chwilę. Bawiła się jądrami, wodziła opuszkami po spodzie sterczącego kutasa. Głaskała i masowała główkę oraz wędzidełko. Wszystko z niesamowitym wyczuciem, które utrzymywało mnie twardym jak skała przez ten cały, jak zdawało mi się dość długi czas. Gdy nasze języki wzajemnie się badały, ochoczo penetrując usta, uświadomiłem sobie, że każdy kolejny etap tych lekcji przynosi coraz intensywniejsze i wspaniałe wrażenia. Nie wiedziałem jeszcze co mnie czeka dalej, ale jednocześnie chciałem doświadczyć jak najwięcej i chciałem, aby obecna chwila trwała wiecznie. I trwała dość długo doprowadzając mnie niemal do wrzenia. W swoim zapamiętaniu niemal zatraciłem kontakt z rzeczywistością. Dopiero, gdy usta Ani oderwały się od moich to rozchyliłem powieki. Patrzyła mi prosto w oczy z tajemniczym uśmiechem. Poczułem, że jej dłoń zacisnęła się na moim kutasie. Najpierw nieruchoma, spowodowała skurcz moich mięśni, potem zaczęła powoli wodzić w górę i w dół. Nie przerywając kontaktu wzrokowego niemal znieruchomiałem, a moje oczy zaszły mgłą. Po zaledwie kliku intensywniejszych ruchach z moich otwartych ust wydobył się niemal niemy jęk, a ciałem wstrząsnął orgazm. Nauczycielka nie przerywała swojej pieszczoty wciąż głęboko spoglądając w moje oczy z niemałą satysfakcją. Niewielki ładunek wystrzelił na pościel i jej dłoń. Palcami wpiłem się w jej pośladek, a ciało opadło na jej ciało drżąc. Moja twarz wylądowała na szyi dziewczyny, ale po chwili uniosłem się, aby kontynuować pocałunek, który z chęcią podjęła, wciąż jeszcze lekko masując w cale nie wiotczejącego penisa i jądra. W ten sposób po chwili wróciłem do jako takiej świadomości.

    -I jak, podobają ci się takie lekcje? – Zapytała odrywając się od moich ust i podpierając głowę na ręce.

    -Bardzo. Gdyby takie zajęcia były w szkole, to nie chciałbym z niej wychodzić – Odpowiedziałem wesoło wciąż rozedrgany.

    -Haha, miło mi to słyszeć. Mam nadzieję, że twoja pewność siebie trochę wzrośnie. Właściwie to nie musiałam cię nawet zbytnio instruować. Wystarczyły drobne gesty, żebyś załapał te najważniejsze rzeczy. Widać, że intuicyjnie potrafisz wyczuć co sprawia dziewczynie przyjemność. Twoja partnerka będzie miała z tobą kiedyś bardzo dobrze.

    -Tak pani myśli?

    -Jestem tego pewna Kubuś, inteligentny z ciebie chłopak i do tego zająłeś się mną tak, że jestem cała mokra, sam zobacz.- Mówiąc to chwyciła moją dłoń i skierowała do swojej wciąż niezaspokojonej muszelki z której wyciekał śliski sok – Ja nie wiem czy cię wypuszczę stąd teraz jak nie dokończysz – Zaśmiała się w szczery i pogodny sposób, ale ja już od dłuższej chwili wiedziałem, że nie chce stąd wychodzić, dopóki nie sprawię, że i ona dojdzie dzięki mnie. Chciałem zobaczyć to na własne oczy, chciałem skosztować tych zakamarków do których jeszcze nie dotarłem.

    -No właśnie… bo ja już dwa razy, a jeśli czegoś chciałbym się nauczyć to przecież właśnie…

    -Właśnie jak dogodzić dziewczynie?

    -Właśnie tak…

    -Kochany jesteś Kubuś – dłonią pogładziła mnie po głowie – Ty naprawdę kiedyś dasz jakiejś dziewczynie sporo radości. A teraz rób co czujesz, jeśli coś będzie nie tak, to dam Ci znać – puściła mi oko i opadła na poduszkę wciąż patrząc w moje oczy. Nie czekając dłużej nachyliłem się nad nią i zacząłem całować jednocześnie pieszcząc jej ciało. Ten już całkiem nieźle przerobiony na tej lekcji materiał wciąż dawał mi niesamowitą frajdę. Nie mogłem się oderwać i szedłem znaną ścieżką całując kolejno te punkty, które z moich wcześniejszych obserwacji były najbardziej czułe i wywoływały najintensywniejsze reakcje. Palcami badałem każdy centymetr gładkiej skóry, uda, brzuch, ramiona, piersi. Wślizgiwałem się niepostrzeżenie do jej skarbu, aby zwiększyć wrażenia i móc napawać się cudowną gorącą wilgocią, którą tak polubiłem. Po długim i intensywnym przystanku na piersi, a szczególnie ich sterczące brodawki, moje wargi schodziły coraz niżej w rejony, które były dla nich ledwo znane. Brzuchem delektowałem się ugniatając jej biust jednocześnie obiema rękami i drażniąc sutki. Jej biodra znów zaczęły falować, a głowa odchyliła się. Jej dłonie wplotły się w moje włosy, oddech znów stał się słyszalny. Pokochałem to, pokochałem uczucie dawania kobiecie ekstatycznej przyjemności, i choć nie mogłem się doczekać wrażeń jakie dostarczy sam finał to przeciągałem każdy ruch, aby móc dokładnie zbadać i zapamiętać każdy detal jej ciała, każdy dźwięk, zapach i reakcję. To niespieszne badawcze tempo wyraźnie podobało się Ani. Delikatnie masowała moją głowę i cicho pomrukując, lekko wiła się pod moim dotykiem. Wędrując od pępka w dół powoli zbliżałem się do tak upragnionego celu. Nie odrywając brody od jej skóry, coraz niżej składałem delikatne, powolne pocałunki. W końcu poczułem na swej twarzy delikatne miękkie włoski jej paseczka, których również nie omieszkałem obdarzyć dotykiem swoich warg. W końcu obniżywszy się jeszcze trochę znalazłem się tuż naprzeciwko jej muszelki. Była drobna i delikatna, niewielkie wargi miały ciemnoróżowy kolor i były nabrzmiałe z podniecenia. Łechtaczka, również wyraźnie pobudzona, bezwstydnie wyłaniała się spod swojego kapturka jakby domagając się pieszczot. U doły lśniła cienka stróżka śluzu spływającego na prześcieradło. Jej ciepło i cudowny zapach zupełnie mnie oszołomiły. Powoli rozchyliłem wargi lustrując wzrokiem wszystkie zakamarki. Po chwili palcami badałem dokładnie ją całą rozmazując błyszczący, lepki sok. Nie wytrzymałem długo, najpierw trącając ją lekko nosem, w końcu zbliżyłem się i językiem skosztowałem. Było to coś o czym marzyłem od dawna i nie zawiodłem się ani trochę. Uczucie było wspaniałe, a moja partnerka wydała zachęcający jęk. Nie czekając dłużej zacząłem lizać, najpierw w górę i w dół, potem lekko wsuwając język do jej szparki, by w końcu skupiwszy się na łechtaczce zacząć dość intensywnie machać językiem, tak jak widziałem to na jakimś filmie pornograficznym. Nie wywołało to, aż tak intensywnej reakcji jakiej się spodziewałem, więc zwiększyłem moc i tempo pieszczot. Po chwili zamiast jęków rozkoszy usłyszałem cichy chichot.

    – Powoli, powoli, Kubuś, poczekaj moment – nauczycielka uniosła głowę i spojrzała na mnie – Idzie ci naprawdę świetnie, ale z tym językiem to musisz trochę delikatniej – mówiąc to uniosła się lekko na łokciach – Ale chyba prawie wszyscy źle to robicie – zaśmiała się.

    – Nie wiem co wy macie z tym szturchaniem na siłę, byle szybciej. Na pewno są dziewczyny które to lubią, ale zapewniam cię, że niewiele. Zamiast machać jak opętany, spróbuj delikatnie, jak z cukierkiem – poliż, possij… albo wiesz co, mam pomysł! Właściwie to pomimo różnic w budowie, odczucia kobiet i mężczyzn nie różnią się tak bardzo! Połóż się, pokażę Ci o co chodzi na tobie!

    – Ale jak to? Przecież… – Nie zdążyłem nawet dokończyć zdania, gdy leżałem zwrócony twarzą do sufitu, a Ania całując kolejne fragmenty mojego ciała schodziła niżej, w kierunku ciągle starczącego wacka.

    Jej dłonie spoczęły na moich udach, a usta okrążały najczulsze punkty, niebywale mnie pobudzając.

    Wysyłając mi porozumiewawcze spojrzenie zabrała się za dalszą część prezentacji – jej język delikatnie musnął moje jądra, po chwili z taką samą delikatnością przejechał po spodzie nabrzmiałego penisa, od nasady aż po samą główkę i z powrotem. Pochłonąwszy w całości moje klejnoty zaczęła je ssać, masując kulki językiem.  W tym samym czasie jej nos trącał sterczącą kuśkę. Po chwili tych mega przyjemnych doznań, pocałunki znów skierowały się w stronę żołędzia.  Zatrzymawszy się na wysokości bardzo czułego wędzidełka ujęła je w swoje wargi i z największą delikatnością zaczęła ssać. Pieszczota tego miejsca była wyjątkowo intensywna, ale wyczucie z jakim to robiła było niesłychane. Z wprawą utrzymywała mnie w ekstazie nieco łagodząc, gdy niebezpiecznie zbliżałem się do szczytu, lub podkręcając temperaturę i dołączając masaż językiem, gdy nieco oddalałem się od orgazmu. Po chwili uczyniła kolejny krok i cała główka zniknęła otulona jej miękkimi wargami. Tym razem nie wzięła do ust całości, a jedynie delikatnie droczyła się z nabrzmiałą żołędzia. Ssała ją i masowała jak landrynkę. Byłem w niebie. Po chwili zacząłem nieco odpływać, ale nauczycielka cały czas wprawnie kontrolowała, aby nie doprowadzić mnie za szybko do drugiego szczytu.

    Trwało to chwilę, aż nagle przerwała i uniosła głowę – To co, teraz już rozumiesz? – Błysk w jej oku zdradzał, że dobrze wiedziała, że zrozumiałem. Zrozumiałem dużo lepiej, niż gdyby próbowała mi to wytłumaczyć słowami. Przytaknąłem tylko głową i z werwą zerwałem się z miejsca ustępując go mojej mentorce. Gdy zająłem pozycję, bez zwłoki zabrałem się do roboty. Tym razem zupełnie inaczej, z uczuciem i pasją. Zamiast szybkości i agresji postawiłem na jakość. Ruchy mojego języka były szybkie tylko wtedy, kiedy trzeba. Całymi ustami pochłaniałem jej skarb, masowałem wszystkie zakamarki. Gdy jej guziczek w całości zniknął w moich ustach to praktycznie całą brodą i nosem wtopiłem się w jej ciało, masując je. Ssałem mocno, ale z wyczuciem, używałem języka. Ciche pojękiwania i mimowolnie rzucane półsłówka utwierdzały mnie w przekonaniu, że robię to jak trzeba. Już po kilku minutach ruchy mojej mentorki zrobiły się nieco sztywniejsze, a oddech płytki. Zintensyfikowałem swoją pracę, by w końcu doczekać tego o czym marzyłem. Przed moimi oczami jej ciało wygięło się w łuk, a z ust wydobył się pojedynczy, być może za głośny jak na te okoliczności jęk. Fale orgazmu wstrząsały moją partnerką, a ja nie przestając pieścić podziwiałem ten cudowny widok.

    W końcu drżąc opadła na pościel, wplotła palce w moje włosy – Było idealnie Kubuś… naprawdę… uff – otrząsnęła się jakby z zimna – brakowało mi tego trochę. Naprawdę pojętny z ciebie uczeń, masz talent!

    – Dziękuję – odpowiedziałem z dumą – to najlepsze lekcje jakie kiedykolwiek miałem. Właściwie to tak mi się spodobało… że chyba chciałbym jeszcze potrenować – popatrzyłem na nauczycielkę maślanymi oczami, ona tylko zaśmiała się i opuściła głowę na poduszkę – Skoro tak, to nie krępuj się. Zamknęła oczy i położyła drugą dłoń na mojej głowie. Nie czekając dłużej na nowo zabrałem się do pracy. Zajęcie spodobało mi się na tyle, że naprawdę wkładałem w to serce, ponownie badałem wszystkie zakamarki i sprawdzałem reakcje na różne moje ruchy, sprawiało mi to olbrzymią frajdę. Moje zaangażowanie dość szybko przynosiło efekty, Ania błyskawicznie zaczynała odlatywać. To dodawało kolejnej motywacji. Do całego arsenału postanowiłem dołożyć jeszcze jeden. Moje dwa palce zaczęły masować wejście do jej niebywale mokrej szparki. W końcu powoli wślizgnąłem się do środka, była ciasna, mokra i ciepła. Chwilę badałem jej wnętrze napawając się nowym doświadczeniem, by w końcu nieco instynktownie zacząć wkładać i wyciągać, imitując penetrację.

    -Misiuuu… – Usłyszałem z góry rozanielony głos – palce to świetne narzędzie, ale lepsze od wpychania jest masowanie, tak jak robiłeś to z początku… Ja i pewnie sporo innych dziewczyn najbardziej czuła jestem tam gdzie jest mój guziczek… tylko od drugiej strony… spróbuj masować w miejscu, gdzie… – Nie zdążyła dokończyć zdania, gdy moje palce powędrowały dokładnie tam gdzie chciała, zacząłem masować tak jakbym chciał połaskotać łechtaczkę od środka –Taaak!! – jęknęła – właśnie tam!

    Ta reakcja dodała mi jeszcze więcej motywacji. Przyssałem się z werwą do jej skarbu, intensywnie pieszcząc punkt G. Pamiętając niedawną lekcję, tym razem starałem się lepiej obserwować reakcje i dawkować pieszczoty tak, aby utrzymywać partnerkę jak najdłużej w niemal szczytowej ekstazie. Gdy czułem, że ciało zaczyna zbyt mocno drgać od ruchu moich palców, to łagodziłem nacisk, jednocześnie mocniej lizałem jej guziczek. Gdy z kolei on powoli zwiastował eksplozję, to język wędrował nieco niżej, masując mniej wrażliwe zakamarki jej cipki, a palce przypuszczały mocniejszy szturm na jej wnętrze. Kilka minut takich pieszczot zamieniło Anię w wijącą się w niemym jęku nimfę. Zupełnie utraciła kontakt z rzeczywistością, falując całym ciałem kurczowo chwytała i masowała to swoje piesi, to moją głowę czy pościel. Jej cipka zalała się sokami tak bardzo, że niemal strumieniem ściekały z mojej brody i ręki na prześcieradło. Była cudowna, jej smak, dotyk i zapach zupełnie zawróciły mi w głowie. Czułem, że mógłbym tak trwać godzinami, ale z drugiej strony coraz bardziej pragnąłem zobaczyć jak przeżywa kolejny orgazm. Po kilku chwilach, wyczuwszy odpowiedni moment, stopniowo zacząłem jednocześnie pobudzać wszystkie najczulsze punkty. Robiłem to z jak największą namiętnością. Nauczycielka dosłownie zesztywniała, ciało napięło się i ponownie wygięło w łuk. Obie ręce mocno przycisnęły moją głowę do jej muszelki, a uda zacisnęły się po bokach. Nogi skrzyżowała na moich plechach. Byłem w niebie. Kontynuowałem pieszczoty z coraz większą mocą, aż w końcu poczułem jak jej skarb zaczyna pulsować zaciskając się na moich palcach. Kolejna, olbrzymia fala wilgoci wydobyła się z niej, a płytki i szybki oddech zamienił się w ciche, miarowe urywane jęki. Ania dochodziła bardzo długo i bardzo intensywnie, drżąc przy tym. Cały ten czas trzymała mnie w mocnym uchwycie. W końcu ostatni raz odchyliła głowę do tyłu, wpiła palce w moją czuprynę i wydała jedno dłuższe westchnięcie. Jej cipka mocno zacisnęła się, a soczki aż trysnęły mi na twarz.

    – Oooo, Mój, Bożeee… – wyjęknęła rozluźniając się i opadając na pościel. – Chryste, przecież to jest niemożliwe… – Po kolejnych słowach jej ciało zaczęło się trząść. – Niektórzy faceci przez lata nie są w stanie pojąć jak to się robi… a Ty… to było coś… Boże…

    Uniosłem głowę, aby spojrzeć Ani w oczy, były zamglone, ale zobaczyłem w nich jakiś niesamowity ogień, wyglądała, jakbym obudził w niej demona. Uśmiechnęła się zawadiacko wciąż bawiąc się moimi włosami, by po chwili, zupełnie bez ostrzeżenia zerwać się i obróciwszy mnie na plecy wskoczyć na mnie i przyszpilić do łóżka. Najpierw nachyliła się piersiami nad moją twarzą i zaczęła mnie nimi masować. Odruchowo wziąłem jeden sutek do ust. Kolejną pierś zacząłem miętosić ręką, podczas gdy, druga powędrowała na sprężysty pośladek. Delektowałem się tym stanem, a mój malutki penis stał twardy tak, jak chyba nigdy wcześniej. Już chwilę potem doczekał się tego czego pragnął. Nauczycielka powolnymi ruchami zeszła w dół i po małym całusie na ponowne powitanie, pochłonęła go całego i zaczęła ssać bardzo, bardzo powoli i namiętnie. W pewnym momencie zmieściła go w ustach razem z jądrami. Ssała i drażniła językiem. Robiąc to, cały czas patrzyła mi w oczy i obserwowała jak bardzo odlatuję. Gdy robiło się zbyt blisko, trochę odpuszczała. Ta cudowna pieszczota trwała chyba kilkanaście minut, gdy w końcu moja mentorka postanowiła zintensyfikować doznania. Zatopiwszy całą jego długość w swoich gorących i miękkich wargach, zassała go tak mocno, jakby bardzo chciała wydobyć ze środka jakiś słodki przysmak. Tym razem to moje ciało zesztywniało w orgazmie, a w jej usta istotnie wystrzelił kolejny niewielki ładunek, który natychmiast połknęła nie wysuwając choćby małego skrawka mojego wacka z buzi. Gdy moje spazmy w końcu ustały, podniosła się, uśmiechnęła z troską i położyła obok.

    – I jak, podobało się?

    – Podobało? To było najlepsze co mnie spotkało do tej pory! – Westchnąłem wciąż oszołomiony

    – Bardzo się cieszę, powiem Ci, że na pewno nie powinieneś mieć żadnych kompleksów wobec swoich kolegów. Powoli zaczynasz dojrzewać i niedługo fizycznie będziesz jak inne chłopaki, ale oni na pewno nie mają takiego talentu jak Ty. Naprawdę czujesz co masz robić.

    – Dziękuję, teraz rzeczywiście czuję się dużo lepiej… bardziej gotowy.

    – I właśnie o to między innymi chodziło. – mówiąc to Ania uśmiechnęła się i poczochrała po włosach.

    Leżeliśmy jeszcze przez chwilę, zupełnie nadzy, rozmawiając o tym co się wydarzyło, oraz generalnie o seksie i relacjach. Nauczycielka uspokoiła wiele moich niepokojów, oraz wytłumaczyła masę przydatnych rzeczy. Istotnie, tej nocy wyzbyłem się kompleksów i poczułem się gotowy na kolejne przygody. Wiedziałem też, że nie chcę aby mój pierwszy raz miał być przypadkowy i niedbały. Nauczyłem się wielu rzeczy i zmieniłem postrzeganie na seks, co wielokrotnie popłaciło w dalszym życiu. To była najwspanialsza i wyjątkowo wartościowa lekcja.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Radzimir Dębski
  • Czesc dziesiata: Malgosia, odcinek drugi.

    Tak z biegiem czasu okazało się, że wybór Małgośki na sekretarkę to był strzał w dziesiątkę. Pisząc “sekretarka” w sumie ją obrażam, jest bardziej asystentką. Po pierwszym spotkaniu i zgodzie na podwójną stawkę naszły mnie wątpliwości czy nie będzie po prostu seksowną dziunią z zerową wiedzą. Nie była. Obowiązki służbowe wypełniała sumiennie, często uprzedzając to, czego było akurat potrzeba.

    Dodatkowym bonusem póki co była jej prezencja. Moja firma składa się w dziewięćdziesięciu procentach z mężczyzn, taki profil działalności. Pozostałe dziesięć procent nie licząc Moniki z księgowości i “mojej” Małgosi to szare myszki, bez jakiejkolwiek siły przebicia, a właśnie taka zaleta mnie w kobietach kręci. Gośka emanowała takim właśnie blaskiem, co podkreślała świetnym ubiorem. “Wiem po co tu jestem, czego chcę i nie jest pytaniem czy to dostanę tylko kiedy”. Zresztą – dała mi to dobitnie odczuć (i mojemu portfelowi na moje nieszczęście) przy rekrutacji.
    Męska część załogi patrzyła na nią śliniąc się, żeńska najchętniej by ją zakatrupiła na miejscu. Tylko wyżej wspomniana Monika miała ją totalnie w dupie, ot kolejna pusta lala, kręcąca dupą i świecąca cyckami, takie miała o niej zdanie. Monika w ogóle jest niezbadanym umysłem jak dla mnie – ładna i zgrabna, niegłupia, ale nosząca się z zerowym sex appealem – jakieś jeansy za duże, dziwne swetry, tragiczne buty, zero makijażu. Ale łeb do cyferek musiał mi to rekompensować.
    Co do kręcenia dupą i świecenia cyckami przez Gośkę to się zgodzę, często przesadzała ku uciesze załogi i mojemu utrapieniu, ale absolutnie nie mogę zgodzić się z poglądem, że jest pustą lalą. Jak pisałem – służbowo właściwa osoba na właściwym miejscu.

    Jak już zahaczyłem o świecenie cyckami czy innymi częściami ciała… Gosia miała chyba własną fabrykę ubrań, albo jakieś układy u jakiegoś projektanta. Codziennie ubrana zupełnie inaczej, czasem mnie to doprowadzało do szewskiej pasji, bo umówione spotkanie z kontrahentem w firmie a ta ubrana jak jakieś żeńskie wydanie hipstera. Innym razem kreacja a’la Julia Roberts w pierwszych scenach w Pretty Woman i ewidentnie ją to bawiło. Na szczęście zazwyczaj hołdowała ubiorowi “na sekretarkę”, ciągle innym ale jednak w akceptowalnych dress codem granicach.

    Przyłapałem się pewnego dnia, że zależnie od tego jak jest ubrana wymyślam jej pracę. Dzisiaj niefajny ubiór – siedź w sekretariacie i się nie wychylaj. Masz fajne i seksowne ciuchy – ależ zapraszam do siebie, trzeba zrobić porządek w dokumentach, leżą u mnie na stole konferencyjnym, do boju laseczko.

    Tego dnia obudziłem się i poczułem, że Beata się do mnie przytula. Spojrzałem na nią i okazało się, że nie śpi.
    – A ty co? Dlaczego nie śpisz?
    – Jakoś nie mogę – zorientowałem się, że mój członek jest w jej dłoni – nie tylko ja nie śpię.
    No tak, mój członek jak co rano budził się do życia a jej dotyk spowodował przyśpieszony wzwód. Spojrzałem na zegarek. Miałem w planie szybciej wyjść do pracy ale nawet biorąc pod uwagę ten plan czasu na baraszkowanie było aż nadto.
    Sięgnąłem dłonią do jej wygolonej cipki, posłusznie rozchyliła uda i poczułem, że jest wilgotna.
    – A tu co się wydarzyło?
    – Jak sobie go trzymałam to sobie pofantazjowałam no i tak to się skończyło.
    – Nic się jeszcze nie skończyło, a o czym fantazjowałaś?
    – A o Grześku z pracy – wiedziałem, że nie ma u niej w pracy żadnego Grześka, mogła sobie pozwolić na taki żart.
    – O tym leszczu? Ale masz fantazje… – udałem wzgardę. Ścisnęła mi członka tak jak lubię.
    – O nim w moich ustach i cipce fantazjowałam głupolu.
    – A po co fantazjować – pocałowałem ją i podniosłem się w łóżku tak, że teraz klęczałem przy jej głowie. Mój członek momentalnie znalazł się w jej ustach.
    – Mmmmmm – mruczała pochłaniając raz za razem moje przyrodzenie. Jedną ręką objąłem jej głowę, aby jej ułatwić zadanie a drugą pieściłem mocno piersi. Ona tak lubi, delikatne pieszczoty owszem też, ale mocne ściskanie to jest to co ją podkręca. Po chwili moja dłoń wzdłuż ciała podążyła do jej cipki, rozchyliłem palcami płatki warg sromowych i środkowym lekko muskałem łechtaczkę. Beata ma problem z synchronizacją robienia mi laski i przyjmowania pieszczot, więc po chwili wyszeptała “chodź”, przyjęła pozycję na czworaka i wypięła dupkę. Pochyliłem się nisko i przywarłem ustami do jej mokrej cipki, nawilżając ją jeszcze bardziej. Na zmianę lizałem jej cipkę, trącałem koniuszkiem języka łechtaczkę i zatapiałem go jak najgłębiej dałem radę. Po chwili zbliżyłem swoje biodra do jej tyłeczka, wycelowałem członka w cipkę i wolnym ruchem wszedłem w wilgotną i śliską grotę. Z ust Beaty wydobył się cichy jęk a ja zacząłem ją systematycznie, bez pośpiechu posuwać. Taki powolny poranny seks, bez szaleństwa, dla relaksu. Trzymałem ją za pośladki, widziałem swojego prostego twardego kutasa pokrytego jej śluzem znikającego w jej gorącej cipce raz za razem.
    Beata oparła się jedną ręką o zagłówek łóżka, głowę oparła na prześcieradle a wolną ręką zaczęła pieścić łechtaczkę. Wiedziałem, że to u niej oznaka zbliżającego się orgazmu więc nie zmieniając tempa skupiłem się na sobie. Przywołałem w głowie obraz kasjerki Izy. Ostatnio fantazjuję o niej, choć nie pamiętam jak dokładnie wygląda, ale kręci mnie jej niewinny wygląd i to, że potrafiła przemóc swoje zażenowanie. Tuż przed finałem moje ruchy w głąb stały się mocniejsze i Bea doszła jęcząc w prześcieradło i zaciskając dłoń w pięść. Poczułem napływ wilgoci na dole i chwilę później błyskawicznym ruchem wyszedłem z niej tylko po to aby skończyć jej na plecy białą długą strużką. Beata od razu opadła dysząc na brzuch.
    – O jaka ciepła – wysapała.
    – No, ciepła – mocny klaps wylądował na jej pośladku natychmiast załagodzony pocałunkiem w bolące miejsce.
    – Ała, a to za co?
    – A za to, że cię kocham. Muszę spadać. – odgarnąłem jej włosy i pocałowałem w policzek.
    – I co, tak zostawisz – odgięła rękę i palec wskazujący wycelowała w swoje mokre plecy.
    – Poradzisz sobie – udałem brutala i poszedłem pod prysznic, po chwili dołączyła do mnie Beata.

    Jak planowałem, przyjechałem do pracy wcześniej, miałem po południu spotkanie z klientem i musiałem jednak trochę tematów ogarnąć, nie dopuszczałem myśli, że mogę się spotkać biznesowo nie przygotowanym w stu procentach. Zatopiłem się w pierwszej kolejności w zapoznaniu się z treścią nowych e-maili. Odhaczałem jako przeczytane jeden po drugim. Od jakiegoś czasu nie było wśród nich nic od Iwony. Po ostatnim e-mailu, który niemal doprowadził do katastrofy ustawiłem sobie maile od niej jako spam. Niestety – zakładka “spam” również była pusta. Sam nie chciałem do niej pisać, czułem, że ma jakąś tajemnicę, której nie chce mi ujawniać więc dałem jej szansę pociągnięcia tematu. Ale nie ukrywam, że tęskniłem. Również stukanie obcasów rzadziej było słyszalne w domu… Na swój dziwny, pokrętny, może zły sposób, ale tęskniłem.

    Zostało mi kilka wiadomości do przeczytania, gdy dało się słyszeć pojedyncze stuknięcie w drzwi, które następnie lekko się uchyliły i ukazała się głowa Gośki.
    – Cześć szefie, kawa na dzień dobry? – uśmiechnęła się szeroko, jedyne co dostrzegłem to włosy zaplecione w długi czarny warkocz i białą koszulę.
    – Cześć, poproszę – rzuciłem zdając sobie sprawę, jak bardzo mam ochotę na kawę.

    Dwie minuty później drzwi się otworzyły, tym razem bez pukania i weszła Gośka niosąc kawę. Teraz mogłem zobaczyć ją w całej krasie – koszula była śnieżnobiała, obszerna, wręcz sprawiała wrażenie męskiej. Nie wiem jak Wam ale mi podoba się widok kobiety w męskiej koszuli, zwłaszcza jeśli akcja dzieje się rano i jest to moja koszula…
    Niemniej całości ubioru dopełniała czarna wąska spódnica za kolana, oraz szpilki na wysokim obcasie. Przemknęło mi przez myśl, że to musi być katorga dla kobiet chodzić tak osiem godzin w pracy. Koszula kontrastowała ostro z czernią jej włosów. Lekka opalenizna dopełniała całości elegancji, której nie złamały nawet odpięte trzy górne guziki koszuli odsłaniające piękny dekolt podkreślony złotym łańcuszkiem z  wisiorkiem w kształcie, jak mi się w pierwszej chwili wydawało, głowy słonia.
    – Zrób sobie też, mamy sporo pracy, zapraszam tutaj.
    – Już zrobiłam, przyniosę. Coś jeszcze wziąć? Dokumenty klienta mam przygotowane.
    No jak pisałem – zawsze przygotowana.
    – Też przynieś – rzuciłem krótko i Gośka odwróciła się na pięcie i skierowała do drzwi. Miałem moment na lubieżne przyjrzenie się jej od tyłu, piękne nogi znikały w spódnicy z długaśnym rozcięciem z tyłu, wąska talia podkreślona szeroką koszulą wyglądała na jeszcze węższą. Gośka odwróciła się, wiedząc, że się gapię.
    – I co? – spytała
    – Co co? – zapytałem głupio, ale wiedziałem, że nie wybrnę.
    – Napatrzyłeś się?
    – Nie. – odpowiedziałem bezczelnie – majtki chociaż masz?
    To było ciut chamskie, ale ona nawet okiem nie mrugnęła, uśmiechnęła się lekko.
    – A co to za różnica? – po czym wyszła zostawiając mnie z rozkminką – ma te majtki czy nie ma?

    Wróciła kilka minut później. W jednym ręku kubek z kawą, pod pachą segregator z dokumentami. To były kopie dokumentów, które miałem w tej chwili przed sobą na ekranie laptopa.
    – Rzuć to na stół, mam małe wątpliwości co do treści warunków – wskazałem palcem w ekran.
    Sekretarka posłusznie położyła segregator na stole konferencyjnym i okrążyła moje biurko ciągle z kawą w ręku i popatrzyła w ekran.
    – Jakie?
    – Trochę się podkładamy z gwarancją, nie uważasz?
    Oparła się o krawędź biurka i popatrzyła w okno. Kątem oka widziałem jej zgrabny profil i długie, wyprostowane teraz nogi. Ma te majtki czy nie? Materiał spódnicy nijak nie zdradzał tej tajemnicy.
    – Może trochę, ale wystarczy, że dopiszemy klauzulę o wygaśnięciu gwarancji jeśli nie dokona  przeglądu i pozamiatane. Kto za pięć lat będzie pamiętał aby zrobić przegląd? Zresztą za pięć lat jego firma legnie w gruzach, słabo mu idzie.
    “Dopiszemy”. My. Śmiało sobie poczyna, szelma. Ale co do reszty miała rację. Nasze zlecenie miało uratować mu dupę, ale słabemu biznesmenowi nawet tona złota nie pomoże.
    – No niegłupie – pochyliłem się nad klawiaturą a Gosia pochyliła się w moją stronę patrząc co piszę. Poczułem zapach perfum, nie znam się na nich, ale mam wrażenie, że używała codzienne innych.
    W pół zdania poczułem, że mam jej rękę na udzie. A po chwili wyżej. I wyżej. I wyżej. Członek jak z automatu zareagował i zaczął rosnąć.
    Złapałem ją za nadgarstek i zabrałem jej rękę. Obróciłem się w fotelu w jej stronę, co w sumie było manewrem pozwalającym ułożyć się wygodniej penisowi w bokserkach.
    – Hola hola, tu się pracuje.
    – No właśnie tak się zastanawiam kiedy będę miała okazję zapracować na swoją pensję – przybrała minę niewiniątka, brakowało tylko, żeby włożyła sobie palec do ust.
    – Pracujesz uczciwie na swoją wypłatę – to była najszczersza prawda.
    Nawet nie zauważyłem kiedy pozbyła się buta ze stopy, ale właśnie poczułem miękki ucisk na swoim kroczu. Siedziała teraz bokiem na biurku z jedną nogą na podłodze a drugą na moim kroczu. Wąska spódnica dzięki rozcięciu z tyłu pozwalała unieść tak nogę, jednocześnie dzięki swojemu wąskiemu krojowi broniła dostępu przed moim wzrokiem. Ma majtki czy nie ma, no do cholery!
    – Umowa była inna a ja dotrzymuję umów – mruknęła a palce jej stopy zaczęły tańczyć na moim rozporku. Spojrzałem w nadziei na białe pazurki. Niestety, dzisiaj mogłem zapomnieć – jej paznokcie były tak czarne jak jej buty, spódnica, włosy i dusza.
    Złapałem delikatnie jej stopę, skórę miała delikatną jak jedwab. Przycisnąłem do niej krocze, kutas pionowo sygnalizował, że jest w siódmym niebie.
    – To się chwali, ale teraz nie pora na takie wybryki – rzuciłem niby oschle ale z wielkim żalem. Zdawałem sobie sprawę, że jeśli teraz ktoś wszedłby do mojego gabinetu sytuacja byłaby jednoznaczna. A na to pozwolić sobie nie mogłem. Lekko ale stanowczo odepchnąłem jej stopę, która zniknęła w bucie. Gosia zrobiła nadąsaną minę, ale przytrzymałem jej łydkę i patrząc jej w oczy zacząłem sunąć dłonią w górę. Dotarłem do brzegu spódnicy, kolana i brnąłem dalej, ale po kolejnych kilkunastu centymetrach Gośka patrząc mi wyzywająco w oczy wyswobodziła się z mojej ręki. No i ciągle nie wiem co z tymi majtkami!
    – No właśnie, nie czas. Pisz dalej, czas nagli.
    Spojrzałem na zegarek – co prawda mieliśmy jeszcze sporo czasu, ale fakt – trzeba zejść na ziemię.
    Poprawiłem co trzeba, rzuciłem zmienione strony na drukarkę i kazałem je Gośce wymienić w dokumentacji.
    – Przejrzyj to jeszcze swoim okiem, wydrukuj i zbinduj dwie kopie i przejrzymy budżet projektu.

    Godzinę później Gosia skończyła przeglądać papiery, wyszła na chwilę i wróciła z dwoma segregatorami z dokumentacją.
    – Przeglądamy budżet – rzuciła siadając przy stole.
    – Jasne.
    Usiadłem koło niej, ponownie poczułem ciepły zapach jej perfum, mocniejszy niż poprzednio, widać “uzupełniła braki”.
    Tabelki z Excela to nigdy nie był mój konik, ot – konieczna sprawa. Za to Gośka poruszała się w nich jak ryba w wodzie.
    Pochłaniała wiersz za wierszem zaznaczając istotne pozycje markerem.
    Nie mogłem się powstrzymać i moja dłoń trafiła na jej plecy delikatnie się po nich przesuwając. Nawet nie drgnęła, ale zauważyłem, że lekko się uśmiechnęła.
    Kilka wierszy w tabelce dalej przełożyła marker do lewej dłoni, a jej prawa sięgnęła do mojego krocza. Przez moment nieporadnie próbowała sobie poradzić z zamkiem po czym spojrzała z wyrzutem.
    – Może byś pomógł?
    Poczułem się zbesztany, odchyliłem się do tyłu i nie namyślając się za długo rozpiąłem rozporek. Co ona planuje?
    Stół stał tak, że rozpięty rozporek nie zostałby zauważony przez kogoś kto by wszedł, więc ryzyko było żadne. Ale już robienie mi loda nie umknęłoby niczyjej uwadze. Gosia póki co nie planowała loda, zręcznie długimi palcami wyłuskała z bokserek sterczącego już penisa.
    – No, i to rozumiem – skomentowała.
    Pochyliłem się do stołu aby w razie co ukryć co nieco.
    Gosia masowała mi członka nie przerywając analizy tabelek. Zapragnąłem wziąć ją na tym stole, ale wiedziałem, że szanse na wpadkę są za duże. Próbowałem nie myśleć o tym co się dzieje pod stołem, skupić się na tabelkach, ale nie było sposobu. Ciepła dłoń Gosi zręcznie obracała się na członku. W pewnym momencie przestała i zabrała rękę, myślałem, że to koniec. Ale nie – Gośka ostentacyjnie napluła na otwartą dłoń i wróciła do masturbowania mnie. Teraz oprócz ciepła dłoni czułem wilgoć jej śliny. Próbowałem sięgnąć do jej ud, ale na darmo. Obcisła spódnica skutecznie broniła dostępu. Czułem, że podniecenie rośnie, może jeszcze ze dwie minuty i byłby finał.
    Gośka chyba też to wyczuła, bo bezczelnie spojrzała mi w oczy i zabrała rękę.
    – No no no, nie zapędzaj się zanadto. Czas na nas.
    Spojrzałem na zegarek – no faktycznie, trzeba jechać do klienta, ale come on – dwie minuty by cię nie zbawiły, laska…
    Niezręcznie upchałem kutasa w spodnie starając się nie dać po sobie, że żal miesza się z wkurwieniem. Tak podniecić i zostawić?

    Godzinę później stawiliśmy się na spotkaniu z klientem. Znów okazało się, że moja sekretarka to skarb. Mogliśmy wpisać w umowę, że gość przekazuje nam cały majątek włącznie z dziećmi i żoną a by się nie zorientował. Gosia włączyła od razu na wejściu tryb “patrz jaka jestem petarda” i od tego momentu gość nie mógł oderwać od niej wzroku. Ja w sumie też, ale on mógł tylko patrzeć. Ja patrzyłem i już wiedziałem, jak ten dzień się skończy.
    Gosia bawiła się włosami, kokietowała wzrokiem, bawiła się seksownie rąbkiem kołnierzyka albo spódnicy, przeciągała rękoma po łydkach jakby poprawiając niewidzialne rajstopy, bawiła się butem dyndającym na czubku stopy, wychodziła “przypudrować nosek” defilując wzdłuż lokalu z gracją modelki, robiła wszystko, żeby podnieść ciśnienie. I zdecydowanie jej się to udało. Gdy gość patrzył to mizdrzyła się pod niego. Ale kiedy nie patrzył posyłała mi wyuzdane sygnały. Ja byłem napalony, klient też nie sprawiał wrażenia obojętnego.

    Zbliżał się wieczór, spotkanie skończyło się później niż zaplanowałem. Klient wyszedł zadowolony, dobre jedzenie, kilka drogich drinków i Małgosia zmiękczyły tego palanta elegancko. Małgosia też się zmiękczyła kilkoma kieliszkami wina. Ale nie miałem jej tego za złe, spisała się.
    Musieliśmy jeszcze wrócić do firmy, zostawiliśmy tam swoje rzeczy.
    Po drodze Gosia nie mogła się powstrzymać aby mnie nie poszczuć. Rozpięła jeden guzik koszuli więcej, odsłaniając rąbek czarnego staniczka i ostentacyjnie wodząc dłonią po skórze dekoltu. Potem podciągnęła lekko spódnicę odsłaniając smukłe uda. No teraz powinno udać się sprawdzić czy ma te majtki czy nie. Wsadziłem dłoń między jej uda, w duchu chwaląc wynalazcę automatycznej skrzyni biegów. Rozchyliła uda, spojrzała na mnie a jej palec powędrował do ust. Spojrzałem i ujrzałem jak bawi się wargami i językiem. Kutas momentalnie zameldował się w pozycji bojowej. Gosia jednak sama z siebie nie planowała nic w moją stronę. Wiedziałem jednak, że Rubikon został przekroczony i jak nie odda mi się dzisiaj to będzie cud.

    Dojeżdżaliśmy do firmy, Gosia się ogarnęła momentalnie aby nie wzbudzać podejrzeń wartownika.
    Nikogo już w firmie nie było, otworzyłem drzwi wejściowe i skierowaliśmy się do mojego biura.
    Ledwie tylko zniknęliśmy za rogiem korytarza i staliśmy się niewidoczni z zewnątrz budynku, pchnąłem Gośkę stanowczym ruchem na ścianę i przywarłem do niej ciałem. Nie protestowała.
    – Spisałaś się dzisiaj, wiesz? Przytuliłem się do niej a moje usta znalazły się o milimetry od jej szyi.
    – To może byś mi podziękował?
    – Płacę ci pensję, niewystarczające podziękowanie?
    – To daj mi premię – mocno ścisnęła moje krocze dając do zrozumienia jaką premię ma na myśli.
    – Marzę o tym od rana – odwróciłem ją twarzą do ściany, opuściła ręce pozwalając płaszczykowi opaść na ziemię. Odrzuciłem go nogą, jednocześnie zrzucając w kąt marynarkę.
    Sięgnąłem do guzików jej koszuli i rozpiąłem dwa z nich. Gosia oparła się o ścianę jakby sygnalizując czego chce i rozchyliła lekko nogi, na tyle, na ile pozwalała spódnica. Sięgnąłem w dół i moja ręka zniknęła w rozcięciu tej części garderoby, skóra dłoni poczuła gładkość wnętrza jej uda. Jednak rozcięcie nie było na tyle wysokie, aby dotrzeć do celu, więc złapałem końce jej spódnicy i materiał po gładkich udach powędrował do góry. Wypięte pośladki stawiły lekki opór, ale mocniejsze pociągnięcie i moim oczom ukazał się zgrabny tyłeczek. Po majtkach ani śladu.
    – A gdzie masz majtki – spytałem oskarżycielskim tonem.
    – W torebce – zachichotała – od rana tam są.
    – A ty niegrzeczna… – sięgnąłem do spodki i szybko rozpiąłem pasek i rozporek. Zsunąłem lekko spodnie na uda i dotknąłem członkiem rowka między jej pośladkami. Zazwyczaj lubię grę wstępną, może oral, ale teraz zwyczajnie chciałem ją posiąść jak najszybciej, bez ceregieli, nawet tak jak teraz – ze spuszczonymi spodniami.
    – Ale gorący, wsadź go – zaskakująco stanowczo rozkazała Gosia.
    – A zabezpieczasz się? – zapytałem czysto kurtuazyjnie. W temacie ciąży nie mam obaw bo jestem po wazektomii. Jedyne w temacie chorób się zabezpieczam ale Gosia absolutnie nie pasuje do wizerunku osoby, która się stuka na prawo i lewo.
    – Jasne, weź mnie! – to już był ton prawie rozkazujący. No dobra, na dziecko i tak mnie nie złapiesz, więc twoja wola.
    Nogą rozstawiłem jej uda szerzej, w szpilkach była wysoka, teraz jej cipka znalazła się na wysokości mojego kutasa, wycelowałem więc i wszedłem w nią, nie poczułem oporu, więc pchałem dopóty, dopóki nie musiała się unieść na czubkach palców.
    Wycofałem się i znów pchnąłem. I tak raz za razem. Gośka przyklejona głową i piersiami do ściany dyszała ciężko, nogi jej drżały. Wysupłałem jej koszulę ze spódnicy, złapałem ją dłońmi w pasie, pod palcami czułem wysportowane mięśnie talii.
    – Gosia, chodź do biura, chcę na ciebie patrzeć. – nie przestawałem jej posuwać, bo nie wiedziałem czy przystanie na ten scenariusz.
    – Chodź, tylko szybko – zgodziła się, zanim zmieniliśmy miejsce jeszcze chwilę pozostałem w niej, ręce z talii uciekły na tyłeczek. W świetle korytarza widziałem dokładnie jej pośladki, rowek między nimi wyglądał obłędnie a niezbadany jeszcze przeze mnie drugi otworek wyglądał bardzo kusząco. Może kiedyś?
    Jeszcze ruszając się delikatnie w cipce Gosi podciągnąłem spodnie do ich normalnego położenia. Dopiero wtedy opuściłem jej ciało. Obróciła się do mnie, pocałowała niespodziewanie w usta. Głęboko, z językiem, rzekłbym nawet, że czule. Jej palce objęły mokrego członka, przeszło mi przez myśl, że będę miał spodnie w kleksach.
    – To wszytko moje? – spytała Gosia patrząc mi niewinnie w oczy. Nie wiem co miała na myśli – kutasa czy śluz na nim, ale nie dała mi pomyśleć, bo kucnęła i oblizała mi członka po czym wzięła go do ust.
    – Twoje, twoje – szybko wyrzuciłem z siebie i podciągnąłem Gosię do pionu – chodź.
    Szybko znaleźliśmy się w moim gabinecie, odsunąłem dwa krzesła i Gosia znalazła się na stole.
    Przywarłem członkiem do jej cipki, w końcu mogłem ją zobaczyć – gładko wygolona, spore wargi sromowe, jedna może trochę większa od drugiej, ale jakie drapieżne, zresztą – kto by wnikał w takie szczegóły?
    Moja sekretarka leżąc na stole podciągnęła spódnicę na biodra, uniosła nogi wysoko i sięgnęła do krocza kierując kutasa prosto do swojej cipki.
    – Premię poproszę, do samego końca – wyszeptała.
    – Jesteś pewna, że to ty tę premię dostajesz?
    – Nie, ale chcę cię, pociągasz mnie, zwłaszcza jak jesteś skupiony na pracy – spoważniała.
    – Teraz to przyjemność, żadna praca. – wślizgnąłem się w nią pomalutku do samego końca aż lekko się spięła.
    – Nie za głęboko? – udałem zatroskanie.
    – Nie, jest dobrze, nie przestawaj.
    Jak najbardziej nie zamierzałem przestawać, wchodziłem w jej gorące ciało raz za razem, moje dłonie błądziły po udach, łydkach. Rozpiąłem jej koszulę do końca odsłaniając brzuch, aż żal, że ciągle mam zwiniętą spódnicę w pasie, zakłócającą ogląd całej sytuacji.
    Czarny stanik okazał się mieć zapięcie z przodu, sięgnąłem do niego i po krótkiej acz wygranej walce oczom moim ukazały się jej duże opalone piersi. Opięte stanikiem czy na stojąco (bo ta łobuziara czasem “zapominała” stanika) były duże i okrągłe. Teraz straciły trochę uroku opadając pod własnym ciężarem na boki, ale ich falowanie pod wpływem moich pchnięć i sterczące sutki wynagrodziły wszelkie braki w jędrności. Dodatkowych bodźców dostarczyła sama Gosia gdy zaczęła się bawić swoimi cyckami nie wykazując przy okazji absolutnie żadnego zawstydzenia.
    Panna zarzuciła mi jedną nogę na ramię, dając możliwość całowania wnętrza jej łydki, penetrowałem jej cipkę coraz szybciej, obserwowałem uważnie reakcje dziewczyny leżącej przede mną na stole i starałem się do nich dopasować.
    Gosia pieściła swoje piersi od czasu do czasu przymykając oczy. Normalnie patrzyła mi prosto w oczy, chyba ją taki kontakt wzrokowy kręcił. Sięgnęła jedną ręką do krocza, oderwałem wzrok od jej oczu i spojrzałem w dół. Zrobiła coś, co spowodowało u mnie jeszcze większe podniecenie. Mianowicie rozstawiła palce wskazujący i środkowy, mój kutas znalazł się między nimi po czym je mocno próbowała ścisnąć, ten ucisk spowodował kumulację podniecenia i jeszcze większą twardość. Wiedziała co robi.
    – Zaraz dojdę, nie zmieniaj tempa – wyszeptała.
    Podniosła biodra odrobinę wyżej, ścisnęła pierś mocniej, wygięła się w pałąk, plecy oderwały od stołu, po czym opadły z powrotem z cichym westchnieniem.
    – Już, już… – wyszeptała. Poczułem wyraźnie większą wilgoć i większy luz tam na dole. Wyszedłem niemal do końca z niej i szybkimi ruchami drażniłem żołądź o wejście do jej cipki, w ten sposób szybko “na zawołanie” dochodzę. I tak było tym razem, kilkadziesiąt sekund później poczułem napływającą falę rozkoszy, ciało zaczęło drżeć, co zostało wychwycone przez Gosię.
    – Skończ na mnie.
    Nie widziałem problemu, dwie laski na które kończę tego samego dnia – dlaczego nie?
    Cofnąłem biodra o kilka centymetrów uwalniając końcówkę kutasa z jej ciała i strużka gorącej spermy strzeliła na jej podbrzusze i udo.
    Sięgnęła ręką do członka ale ją powstrzymałem.
    – Nie jesteś przedstawicielką tych co to mają wyraźny orgazm, co? – wyprostowałem się.
    – No nie, u mnie to przebiega leciutko – jakby się usprawiedliwiała.
    Opadłem na krzesło a Gosia się podniosła na stole. Sięgnąłem do biurka po chusteczki i podałem jej.
    – Nabrudziłeś to posprzątaj – spojrzała na mnie wyzywająco. Poprzednio to ona mnie wycierała, teraz grała inne tony.
    Wszedłem w tę tonację, wyciągnąłem kilka chusteczek i najpierw skrupulatnie wytarłem spermę z jej ciała a potem wysuszyłem swojego kutasa z jej soków. Zapiąłem spodnie z satysfakcją stwierdzając, że nie ma na nich śladu przestępstwa.
    Gosia zapięła stanik i wzięła się za koszulę. Pomogłem jej, wykorzystałem sytuację i pocałowałem mocno w usta.
    – Wszystko OK? – zapytałem w sumie nie wiedząc jakiej odpowiedzi oczekuję.
    – Jasne, premia zawsze jest OK.
    Zmusiłem ją aby popatrzyła mi w oczy.
    – Jeśli kiedykolwiek zechcesz innej premii daj mi znać. Nie krępuj się.
    – A jaka premia wchodzi w grę? – przesunęła mi grzbietem dłoni po policzku.
    – Każda poza stałym związkiem, musiałabyś ustawić się w kolejce – palnąłem zanim pomyślałem, po orgazmie ciężko się czasem myśli.
    – Co znaczy “w kolejce”? – w jej oczach zagrały złe ogniki.
    – Źle mnie zrozumiałaś, chodzi mi o to, że możesz chcieć ode mnie wszystkiego poza stałym związkiem. Mam partnerkę – próbowałem wybrnąć.
    – Wszystkiego? Taki jesteś kozak? Zobaczymy…
    – To groźba czy obietnica? – próbowałem ciągle rozmowę przekuć w żart, bo widziałem, że zmierza w złym kierunku.
    – Groźba – uśmiechnęła się dając do zrozumienia, że żartuje i pocałowała mnie w policzek – kończymy na dzisiaj, do domu.
    Już byliśmy przy drzwiach wyjściowych gdy rzuciła:
    – Zapomniałam torebki, zaczekaj – i pobiegła na tych swoich obcasach w głąb korytarza, zniknęła za zakrętem. 20 sekund później wróciła z torebką. Ma te majtki dalej w torebce, czy założyła?

    Po drodze do samochodu zebraliśmy okrycia z podłogi korytarza. Zajrzałem do telefonu, który został w marynarce – 3 nieodebrane od Beaty, fuck! Podwiozłem Gosię do domu, to prawie po drodze do mojego. Po drodze niemal nie zamieniliśmy słowa. Ciągle w głowie kołatały mi się moje słowa “poza stałym związkiem”. Czy aby na pewno? Gośka mimo swojego profesjonalizmu i wyniosłości była ciepła i pomyślałem, że mógłbym z nią spędzić część życia.

    W domu Beata od razu skoczyła mi do oczu.
    – Dzwoniłam do ciebie, nie odbierałeś!
    – Kochanie, wiesz, że zapinałem kontrakt?
    Celowo użyłem takich słów, zapiąłem nie tylko kontrakt.
    – No wiem, i co? – jej złość jakby opadła.
    Rzuciłem spięte kartki kontraktu na stół.
    – A to, że to ci da co najmniej rok wygodnego życia.
    – No wiem, wiem, przepraszam – złagodniała, a to ja powinienem ją przepraszać.
    Ale nagła zmiana jej podejścia gdy pojawiły się pieniądze dała mi do myślenia.
    Wziąłem prysznic, nie śpieszyłem się z wyjściem spod niego, musiałem się zregenerować, wiedziałem, że Bea będzie chciała odkupić swoje “winy” zazdrości w łóżku.
    Kochaliśmy się godzinę później. Przed oczami miałem Gosię, ale czułem, że to nie to. Ciało Beaty jakkolwiek dobre nie dźwigało same z siebie tematu, wizja sekretarki z rozłożonymi nogami też nie dawała dodatkowych bodźców, zapewne dlatego, że dziś miałem więcej niż fantazję. W pewnym momencie powtórzyłem manewr z poranka – pod powiekami zmaterializował się obraz Izy, tej niezbadanej jeszcze młodej dziewczyny. Podziałało jak najlepszy afrodyzjak, orgazm przyszedł szybko.
    Przed zaśnięciem postanowiłem sprawdzić w końcu Izę, co ma być to będzie.

    Następnego dnia rano przyszedłem do pracy, otworzyłem swój gabinet. Podszedłem do biurka i oniemiałem. Centralnie na blacie leżały rozpostarte czarne stringi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

  • Pragnienie (Ciocia Dorota) cz. I

    Skąd to się bierze w człowieku. Mam szesnaście lat. Na imię Jacek. Kiedy tylko zacząłem interesować się kobietami, to najbardziej uwielbiałem nogi. To one zazwyczaj były podkładem do masturbacji. Pamiętam jak pewnego razu, przyjechała kuzynka mojej mamy Dorota. Fajna dojrzała milfa. Siedziała w pokoju na fotelu, noga na nogę założona i . I nie mogłem oderwać wzroku. W pewnym momencie chwyciła moją młodszą siostrę pod pachy i wciągając ja na kolana, podciągnęła spódniczkę tak wysoko, że zobaczyłem udo, nagi kawałek uda nad pończochą, spinkę do pończochy, pończochę i jej zakończenie. Po takim widoku doznałem szoku, poczerwieniałem na twarzy. Szybko ruszyłem do łazienki, i walonko przy zamkniętych oczach. W wyobraźni nogi mojej cioci. Gościła u nas kilka dni i to były piękne dni dla moich oczu. Kolejne upływały na wypatrywaniu, dosłownie wszędzie zadowalających mnie widoków. Nadeszły wakacje, wakacje w mieście nuda taka, że różne głupoty przychodziły do głowy. Siedząc w domu gapiłem się w telewizor. W telewizji jakiś film w którym jedna z postaci, kobieta była w mini, co czyniło film ciekawym. W ogóle wakacje były do dupy bo miałem egzamin poprawkowy z fizyki pod koniec sierpnia. I z tego tytułu starzy załatwili mi korepetycje. Ale korepetycji udzielał mi kuzyn Piotrek. Na dodatek syn wyżej wspomnianej cioci. Mama zdecydowała, że pojadę na dwa tygodnie do ciotki Doroty. Mojej radości nie było końca. Dwa tygodnie u cioci i możliwość co dziennego widywania cioteczki w spódniczkach. Najlepiej krótkich. No i nauka. Jechałem po to, żeby Piotrek podciągnął mnie z fizyki. Siedzieliśmy na balkonie, Piotrek coś mi tam tłumaczył a ja nie mogłem oderwać wzroku od obrazu który fundowała mi nieświadoma niczego ciocia. Rozwieszała pranie i jej krótka sukienka co chwile była podrywana przez wiatr. Cudny widok. Momentami widziałem majteczki cioci. Szkoda, że nie miała na sobie pończoch, ale i tak min stanął. Piotrek wyrwał mnie ze stanu upojenia. -słuchasz mnie? Zapytał. -tak tak, słucham, ale ciężko mi to zrozumieć. Powiedziałem. -zróbcie sobie przerwę, wrócicie do tego w niedziele albo poniedziałek. Powiedziała ciocia. -Dlaczego dopiero w poniedziałek? Zapytał Piotrek. -Zapomniałeś jutro po południu jedziemy do wuja Adama na urodziny. – O rzeczywiście, zapomniałem, ale dlaczego po południu ? – Oj Piotruś, przecież to prawie 200km trzeba wyjechać wcześniej żeby być na wieczorną imprezę. Powiedziała ciocia. W sobotę od rana po szybkim śniadaniu zaczęły się przygotowania do wyjazdu. Ciocia oznajmiła że zajmuje łazienkę pierwsza a potem my wszyscy po kolei. Zanim ja wyszedłem jako ostatni, ciocia wujek wszyscy byli gotowi. Ale ciocia wyglądała Bosko, aż mnie zamurowało. Pierwsza myśl to nie przegapić momentu jak będzie wsiadała do samochodu. A ubrana była jak marzenie. Czarna mini na ramiączkach, połyskujące jak się później okazało pończochy i szpile, czarne do tego. Sukienka podkreślała jej figurę. Wcięcie w tali tyłek i jej nogi bo sukienka nie sięgała nawet do pół uda. Każdy jej krok to Gracja szyk seksapil. W najlepszym wydaniu. -No wychodzimy. Powiedział wujo . Wybiegłem pierwszy żeby otworzyć cioci drzwi. – Och dziękuje Jacku. Powiedziała ciocia wsiadając. A wsiadając przekonałem się ze to pończochy, ma na sobie z piękną koronką. Musiała zadrzeć mogę żeby wsiąść a potem się poprawić. Pobiegłem z drugiej strony auta żeby usiąść za wujkiem. Tym sposobem miałem na widelcu cioteczki nóżki. Samochód ruszył, ciocia i wujek rozmawiali, w sumie trochę się sprzeczali. Wujek miał pretensje do cioci, że ubrała się zbyt prowokująco. Był zazdrosny, bo jest od niej sporo straszy. Z tego co mi, wiadomo to jakieś 18 lat. Ciocia ma teraz 38 to wujas 54. Całą drogę gapiłem się na nogi a właściwie na nogę cioteczki. Która co i rusz zmieniała pozycje. A to spowodowało, że jej i tak krótka kiecka podciągała się tak wysoko, że widziałem momentami koronkę pończoch. Próbowała uspokoić wujka mówiąc mu różne rzeczy. – Kochanie, o co ci chodzi, ubrałam się tak bo mogę, bo jestem zgrabna i znam swoją wartość a to nie ty powinieneś być zazdrosny tylko tobie będą zazdrościć takiej żony. – Tak ja to rozumiem. Powiedział i po chwili dodał. Ale uważam, że sukienka jest zbyt krótka. Wystarczy ze się nachylasz i widać będzie całą … I tu nie dokończył. Ciocia przekręciła się nie co na siedzeniu kierując kolana w kierunku dźwigni biegów. Wujek w końcu się rozchmurzył i za każdym razem jak zmieniał bieg, smyrał ciocie po kalanie. Pomyślałem, chętnie bym się zamienił. Kutas mi sterczał tak bardzo, że pierwsza rzecz jaką zrobię po przyjeździe to będzie walonko. Dojechaliśmy. Zaczęły się przywitania uściski wyjaśnianie kim jestem od kogo i takie tam. Rozejrzałem się w koło gdzie jest toaleta, musiałem zwalić. Impreza była dość przyjemna, rozkręcają się bardzo szybko. Było kilka fajnych młodych dup. Ale ja skupiłem się na obserwacji cioci. Wujo rozmawiał z innymi facetami o interesach. A ciocia? Ciocia szalała, była w centrum zainteresowania. Tańczyła to z jednym to z drugim, albo z dwoma na raz. Boże jak ona to robiła, kręciła biodrami w rozkroku, albo unosiła ręce do góry opuszczając przesuwała po piesiach na biodrach kończąc. Impreza trwa jest już późno i ciemno, przynajmniej w ogrodzie, było prawie żadne oświetlenie. Poszedłem coś zjeść z kimś pogadałem i straciłem z oczu ciocie. Spokojnie ale uważnie jej szukałem. W domu jej nie było. Tego byłem pewien. Ruszyłem w stronę ogrodu, po cichu i bez pośpiechu. Wtem usłyszałem. – No przesssstańńń, ktoś może zobaczyć, i będzie afera. Słyszałem głos cioci. – Nic nie będzie, nikogo tu nie ma. Mówił półszeptem facet. Nikogo po za mną, pomyślałem. Ciocia stała przodem do niego ten trzymał ją w pasie i mocno przyciągał do siebie, całował po szyi, ramionach. A jego jedna ręka mieszała w cioci kroku. Przez co ciocia wykonywała dziwne ruchy, biodrami. I pojękiwała słodko. Mój kutas już był nabrzmiały i aż siny z podniecenia. Zacząłem sobie walić powoli patrząc z za krzaka na ciotunię. Która co chwile mówiła. -przestań proszę no co robisz, ajj. Ale on nie przestawał w jednej chwili obrócił ciocie tyłem do siebie dał solidnego klapsa, zadarł sukienkę i błyskawicznie wyjął swojego kutasa i z impetem załadował cioci w cipę. – Aaaaaał kurwa nie tak mocnooo. Zawołała ciotka. Zasłaniając usta ręką, bo słodko jęczała i mówiła do niego. – Tak, Tak, Tak oooo jak dobrze, mocniej tak tak teraz mocniej. Mówiąc to stała koło drzewa w pochylonej pozycji. Wypięta na rozstawionych nogach z zadartą sukienką. – ychy ychy ychy jeeesstteeś super. Powiedziała przerywanymi słowami ciocia. – Ty jesteś najlepszą dupą na tym przyjęciu. Facet mówiąc to nie przerywał posuwania ciotki, przyspieszył dyszał aż w końcu. Jednym ruchem złapał ciotkę za włosy i sprowadził do parteru. Chciał wcisnąć jej chuja w usta. – Nie co robisz, nie tak ! Protestowała ciocia – Bierz kurwa do pyska suko. I dostała w policzek. – no otwórz usta zdziro. Nie przebierał w słowach. W końcu wcisną jej palę w usta i po kilku sekundach rozluźniony przytrzymując głowę cioci zlał jej się w usta. – Twuuu łeee twuuu. Ciocia wypluwała spermę kolesia. – coś ty sobie myślał, że tego chciałam, że połknę? Mogłeś się zlać na trawę. Głupku. Zwymyślała go ciocia. – myślałem że chcesz. Powiedział i poprawiał garderobę. – zapamiętaj sobie chłopcze. Zaczęła ciocia. – To nie ty mnie miałeś a Ja miałam ciebie bo chciałam. Zostałeś wybrany, synku i dostałeś bo chciałam ci dać dupy. Może nie tak obcesowo, trochę się broniłam, dla podgrzania atmosfery. A teraz podziękuj i spierdalaj, żebym cię więcej nie widziała. To powiedziała i poprawiając ubranie poszła w głąb ogrodu. Postanowiłem wyjść jej naprzeciw. – O Jacek, a co ty tu robisz. Zapytała zmieszana. -Nic, ciociu spaceruje sobie, chciałem się przewietrzyć. Mówiąc to patrzyłem na nią. Wyglądała jak by chciała o coś zapytać. – No a jak długo spacerujesz? Zapytała z uśmiechem. – nie długo, dopiero co wyszedłem. I tu zauważyłem jak by, odetchnęła z ulgą. – No wracajmy, wujek się pewnie niepokoi, a i późna pora, czas wracać do domu. Wujek i Piotrek już żegnali się z innymi. – Kochanie? Zagadnął wujek. – Pozwolisz że podwieziemy Ryśka? Po za tym mam z nim do omówienia interesy. – Oczywiście, nie mam nic przeciwko temu. Powiedziała ciocia. – siadaj z przodu Rysiek, jesteś duży, Dorotko siądziesz z tyłu z chłopakami? – Jasssne kochanie ale jedźmy już, bo słabnę. Ależ mnie szczęście spotkało, będę siedział koło cioci. To znaczy najpierw musiałem się o to postarać. Cioteczka usiadła za wujkiem , ja wskoczyłem w środek a Piotrek na końcu. Ciocia była wstawiona, Wierciła się na wszystkie strony. Najważniejsze było to, że moje udo stykało się z udem cioci. Puki jechaliśmy przez miasto nic nie mogłem zrobić bo w samochodzie było jasno. Wujek z tym gościem prowadzili rozmowę i mowa była o cenie, za coś. Wujek mówił że jest stanowczo za wysoka i nie przeczył, że intratne zyski. Że musi porozmawiać z Dorotą i takie tam. Wyjechaliśmy za miasto. Cały czas czułem gorące udo cioci. Myślałem tylko o jednym. Dotknąć go, dotknąć tej połyskującej pończochy. Piotrek zasnął, wujek cały czas rozmawiał z tym facetem. Ciocia chyba spała. Nie byłem pewien. Ale zaryzykowałem i wsunąłem rękę między swoje a cioci udo. Po zewnętrznej stronie mojej dłoni czułem, wreszcie czułem pończoszkę i udo cioteczki. Druga próba była taka. Odwróciłem rękę i teraz wewnętrzna cześć dłoni dotykała uda. Kutas tak się naprężył, że bałem się że spuszczę się w majtki, tak byłem podniecony. Rozejrzałem się w koło i jest ok. Ci z przodu rozmawiają, Piotrek śpi, ciocia też. Zapragnąłem dotknąć kolana cioci i przeciągnąć dłonią po udzie. Delikatnie położyłem dłoń na kolanie, i równie delikatnie i długo przeciągnąłem po udzie do krańca sukienki. I z powrotem. Mój kutas znowu sterczał. Było mi obojętne czy się zleje w spodnie. Najgorsze było to, że nikt mi nie uwierzy. Nikt z moich kupli. Dojechaliśmy, nas pasażer wysiadł wcześniej. Ciocia była mocno wstawiona. Wujek prowadził ja do sypialni a ona wyraźnie dawała znaki że ma ochotę na sex. Tylko wujek ją uciszał i wyraźnie nie miał ochoty na igraszki. Ciotka na koniec powiedział mu tylko coś w stylu. Z tobą to zawsze tak. Niedziela późnym rankiem, wujek przy komputerze, Piotrek się kąpał a ja przyglądałem się cioci w krótkim szlafroczku, Piła kawę i leczyła kaca. I nic kompletnie jej się nie chciało. – Ubrała byś się, Dorota, nie jesteśmy sami. Ostro powiedział wujek. – A co? Obcy są w domu. Powiedziała ciocia, tonem lekceważącym. – Nie o to chodzi, świecisz tyłkiem przy młodzieży, a to i mnie trochę deprymuje. Wyjaśniał wujek. Ciocia wstała, odstawiła energicznie kawę i powiedziała. – Wyjdźcie chłopcy. Wyszliśmy na taras bez słowa. – ja ich deprymuje?! Zaczęła ciocia. – ich czy ciebie, czy już w tobie nie wzbudzam zainteresowania? I czujesz się zdeprymowany ? – Ależ kochaaaa… Chciał wujek coś wtrącić. – Nie przerywaj mi, jeszcze nie skończyłam. Krzyknęła ciocia. – Zarzucasz mi że niestosownie się ubieram, może habit mam nosić?! Wrzeszczała, i była tak wściekła, że nie kontrolowała tego, że szlafrok się rozwiązał i jej bujne piersi wylewały się z nocnej koszulki. – Dorota, nie przesadzaj, nie mówię o habicie ale sukienkę miałaś zbyt krótką, wyglądałaś tak, że każdy mógł cię mieć. Skończył wujek. – Coooo!!! Mnie mieć??!! Otóż zapamiętaj sobie raz na całe życie. To ja mogę mieć każdego. Ale nigdy każdy nie będzie miał mnie. Powiedziała ciocia i energicznie wstała. Idę na zakupy, kupie coś seksy i niech mnie bierze kto chce. Skoro tak uważasz. – nie spokojnie Dorotko. Zaczął wujek. – spadaj, wychodzę i nie wiem o której wrócę. Wrzasnęła i wyszła z kuchni. Po dłużej chwili wróciła, odstawiona jak nie na zakupy, a na dobrą imprezę. Wujek tylko spojrzał i nic nie powiedział. Wiedząc, że teraz zrobiła mu na złość. A ubrana była w mini spódniczkę , nie była przylegająca do ud. Szpileczki czarne i bluzeczka na ramiączkach. Nie miała pończoch ani rajstop.w końcu lato. Pomyślałem, żeby się wybrać z nią, ale jest tak wściekła , że boje się zapytać. Chciałem z nią porozmawiać, – Ciociu? Czy mogę iść z tobą na zakupy? – spojrzała zdziwiona, z niedowierzaniem. A ja dalej. – chciałem z tobą porozmawiać. – Nnnooo dobrze, chodźmy może mi coś doradzisz. Wsiedliśmy do samochodu, oczywiście nie muszę mówić gdzie skierowałem swój wzrok. – To oczym chciałeś, rozmawiać? Zagadnęła ciocia. Wziąłem głęboki oddech, sam nie wiedziałem czemu chce jej o tym powiedzieć. To nie wytłumaczalne zjawisko. – Ciciu, wiesz kiedy spotkaliśmy się w parku. Mówiłem z suchym gardłem. – Tak ? – Ja tam byłem długo, dłużej niż ci się wydaje. Nastała cisza, rzuciła tylko wzrokiem w moją stronę, nic nie mówiła. W pewnym momencie skręciła w polną drogę i z impetem zahamowała. – Co widziałeś ?! Zapytała stanowczo. Przełknąłem ślinę, trzasłem się z nerwów, myśląc sobie po co ja zaczynałem ten temat. Jaki ja głupi jestem. – Wszystko widziałem, ciociu, od początku do końca. Wydusiłem z siebie. – co zamierzasz zrobić z tą, wiedzą? – zachować dla siebie, najlepiej zapomnieć. – Co myślałeś patrząc jak się pieprzyłam? – nic, tylko, obserwowałem i onanizowałem się. -Aż tak bardzo podnieciła cię sytuacja? Znowu przełknąłem ślinę. W gardle prawie sucho. Ale zebrałem w sobie wszystkie siły, musiałem to z siebie wyrzucić. – Nie ! Nie sytuacja a ty! Ty ciociu mnie podniecasz! W każdej chwili i momencie, jesteś ideałem chodzącym seksownym ideałem. Podniecają mnie twoje gesty, jak mówisz jak jesz, jak chodzisz, siadasz wszystko. Nie mogę przestać myśleć o tobie i zrobił bym wszystko, dla ciebie . Przyłożyła mi palec do ust. – Ciiiii skarbie, już dobrze nie denerwuj się. Jest mi bardzo miło, że tak młody mężczyzna, zwraca uwagę na starsza kobietę. – Ty jesteś dojrzałą kobietą nie starszą. Powiedziałem stwierdzając. – I zrobił byś dla mnie wszystko? Jak ma to rozumieć. Jacku. – ciociu, wszystko to znaczy wszystko, w zamian za możliwość widzenia, podziwiania ciebie. -Hmmm, a co ci się najbardziej we mnie podoba? – wszystko ciociu, ale najbardziej to nogi, są obłędnie zgrabne. A potem cała ty. Dobrze Jacku , dziś zakupów nie będzie. Wracamy do domu. Cześć II w trakcie pisania. A będzie się działo

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jarekx69
  • Wspollokatorka

           Po wielu nieudanych relacjach w końcu się załamałam. Nieustannie szukałam kogoś kto zrozumie jak ważna jest dla mnie osoba, która czego potrzebuje tylko patrząc mi w oczy, która powali mnie na kolana wzrokiem i nie będę musiała nawet mówić czego oczekuje.

    – Przepraszam Panią ale już zamykamy.

    Powiedział zniecierpliwiony barman.

    Zabrałam swoje rzeczy, chwiejnym ruchem obróciłam się i skierowałam ku mieszkaniu. Całe szczęście, że kompletnie pijana wróciłam w jednym kawałku.

    Budzę się rano i kompletnie nie wiem jak znalazłam się w łóżku. Mam okropnego kaca, mam nadzieję że dam radę się ogarnąć. Od niedawna mam nową współlokatorkę i nie chcę zrobić na niej złego wrażenia, w końcu bardzo mi się podoba ale nie ma co brać tego pod uwagę. Pewnie nie lubi kobiet, poza tym jestem już zmęczona i chyba do nikogo się nie przywiąże.

    *puk* *puk*

    – Proszę!

    Zawołałam.

    Do pokoju weszła ona, moja nowa współlokatorka, Laura.

    – Majka, co ci się stało? Chyba ostro popiłaś wczoraj. Przyniosę ci wody i zdecydowanie powinnaś coś zjeść.

    Zaskoczyła mnie jej opiekuńczość, ale odparłam zupełnie przepitym tonem:

    – Dobrze… Dziękuję… Tak, wypiłam trochę. Chyba mam słabą głowę.

    Laura to 30-sto letnia i bardzo zagadkowa dla mnie osoba. Potrafi porozmawiać na każdy temat, jest wykształcona, niezwykle piękna i elegancka. Dziwi mnie dlaczego postanowiła wpakować się w mieszkanie z kompletnie nieogarniętą, pracującą w sklepie 20-stką. Co ciekawe jest menadżerką sprzedaży w jednej z zagranicznych korporacji więc teoretycznie mogłaby mieszkać sama, ale jak twierdzi „Nie lubi czuć się samotnie”. Jak dla mnie bomba,  w końcu mieszkam z seksowną ale trochę tajemniczą kobietą, która budzi respekt. Jest całkiem wysoka, bo ma około 175 cm wzrostu, długie włosy w kolorze ciemnego blondu oraz przenikliwe niebieskie oczy, które przeszywają mnie do szpiku kości.

    – Trzymaj słonko, jedz bo zacznę się martwić.

    Powiedziała po czym zajęła się ogarnianiem jakiś statystyk, które dla mnie wyglądają jak czarna magia. Tak chyba wygląda jej każdy sobotni poranek.

    Zadziwia mnie z lekka matczyne podejście do mnie. Nikt po mojej wyprowadzce od rodziców tak bardzo nie przykładał się do tego aby mi dogodzić, a moich byłych relacji poważnymi nazwać nie można.

    Zakradłam się więc w pobliże jej pokoju i postanowiłam rzucić okiem co robi, skoro już tak swobodna atmosfera u nas panuje. Zanim jednak zapukałam to przez uchylone drzwi zauważyłam ją jak spokojnie przegląda kolejne slajdy prezentacji. Miała na sobie cholernie piękne kimono, spod którego wyłaniały się opalone, gładkie nogi i eleganckie, zadbane stopy o bardzo wyraźnym łukowatym kształcie i pięknych, pomalowanych na czarno paznokciach.

    Dawno nie byłam tak podniecona, szybko przerodziło się to w strach bo podglądałam ją nie zdając sobie sprawy z tego, że mój obiekt westchnień cały czas widzi mnie w odbiciu swojego smartfona.

    – Wejdź.

    O mało mnie nie sparaliżowało. Jak marionetka, słuchając się weszłam grzecznie do pokoju.

    – Dlaczego mnie podglądasz? Jak byś się czuła gdyby obdarto cię z prywatności? A może to ci się właśnie podoba?

    – Nie Laura, po prostu ja…

    – Po prostu co? A gdybym była nago?
    – Ja… Nie wiem, Laura… Naprawdę.

    – Dobra, dobra. Nie musisz mi się tłumaczyć, widzę jak się do mnie ślinisz od pierwszego dnia, robisz te swoje maślane oczy i w ogóle nie możesz się skupić.

    W tym momencie nie wiedziałam dlaczego ale odebrało mi mowę. Z osoby, która zwykle potrafiła przynajmniej w najmniejszym stopniu odpyskować zamieniłam się w cichą myszkę. W przerażaniu całą sytuacją wybiegłam z pokoju, zabrałam ze sobą paczkę papierosów, ogień i telefon. W kompletnym roztargnieniu zbiegłam przed klatkę by przemyśleć całą tą sytuację i zapalić papierosa.

    Wciąż nie wierzę, przyłapała mnie w tak durnej sytuacji. Ale wstyd… Wszystkiego się domyśliła, jej wzrok, mowa, wygląd paraliżują mnie do tego stopnia, że nie wiem co mam robić. Jak ja wytrzymam w jednym mieszkaniu z taką boginią w dodatku nie widać było by ta sytuacja jakoś bardzo ją zaniepokoiła. Wręcz zauważyłam sadystyczny uśmieszek. Chyba powinnam wrócić i wyjaśnić na spokojnie całą tą sytuacje.

    W drodze do góry miałam w głowie kompletny bałagan, który jednocześnie mnie przerażał a z drugiej strony podniecał. Nie spodziewałam się jaką niespodziankę przygotuje Laura.

    – Cholera, przecież zostawiłam otwarte drzwi… Czy ona postanowiła zrobić mi żart? Zemścić się?

    Wyciągnęłam telefon by zadzwonić do Laury, ale w tym samym momencie dostałam od niej wiadomość.

    „Kiedy będziesz stać przed drzwiami zdejmij szlafrok, uklęknij i czekaj.”

    W sumie czytając to kolana ugięły mi się same… Byłam przecież w samych czarnych, koronkowych figach. Jak to uklęknąć? Całe szczęście, że sąsiedzi z naprzeciwka są zwykle poza mieszkaniem a tym bardziej weekendami.

    Pomyślałam sobie, że scenariusz moich erotycznych snów chyba się właśnie spełnia więc chrzanić to. Zdjęłam nie tylko szlafrok ale i figi, uklęknęłam cała naga czekając aż Laura zadecyduje co dalej.

    *Wiadomość*

    „Zacznij się dotykać, tak jak robisz to zwykle będąc w łazience i myśląc naiwnie że niczego nie słyszę. Tym razem chcę słyszeć twój ciężki oddech przez drzwi. No zrób to dla mnie, przecież tak bardzo ci zależy by znów na mnie popatrzeć. 🙂 „

    Kurwa mać! Tak na klatce? Telefon prawie wypadł mi z rąk kiedy to przeczytałam, choć w tym samym czasie było mi potwornie mokro.

    Zaczęłam więc ocierać palcami  brzegi swojej cipki, delikatnie ją ściskając podczas gdy moje ciało drżało z podniecenia.

    *wiadomość*

    „Przypomnij sobie jak podglądałaś mnie dziś z za drzwi. Chyba jedyne co mogłaś zobaczyć to moje nogi i stopy. To do nich tak się ślinisz? A może lubisz kiedy trzeba się o ciebie zatroszczyć? Lubisz kiedy traktuje cię jak moją?”

    W tym samym momencie, okrężnymi ruchami masowałam swoją łechtaczkę, nie zwracałam uwagi na to czy bolą mnie kolana… Chciałam tylko być już przy niej.

    Moje palce zjechały niżej, zatopiłam w sobie powoli jeden palec, powoli wyciągnęłam go i przesuwałam środkiem aż do samej łechtaczki, którą oszczędnie i okrężnymi ruchami pieściłam z nadzieją że wydłużę swoją przyjemność nie zważając na to, że jestem na jebanej klatce schodowej.

    Opieram głowę o drzwi, jedną ręką obejmuje swoją pierś a druga ręka znów wędruje niżej tylko po ty bym mogła włożyć dwa palce. Dociskam je ręką a w tym samym czasie gładzę ręką moje sztywne i niesamowicie wrażliwe sutki.

    Teraz pragnę już tylko by ta jedna osoba przyszła, chwyciła mnie za szyję i patrząc mi się prosto w oczy czekała aż dosięgnę szczytu, który zbliża się co raz większymi krokami. Napięcie rośnie, zgodnie z poleceniem mój oddech staje się wyraźnie ciężki podczas gdy…

    *wiadomość*

    „Słyszę twój oddech. Ciekawe co tak cię podnieca? Lubisz robić to co mówię? To słuchaj… Otworzę drzwi, będę się na ciebie patrzeć. Chcę byś doszła na moich oczach i nie próbuj spoglądać do góry. Po orgazmie podam ci do pocałowania jedną stópkę po czym położysz się pod nią.”

    Nie przestawałam robić sobie dobrze, było już tak mokro, wszystko spływało mi po ręce i udach. Po chwili otworzyły się drzwi. Zobaczyłam piękne, opalone nogi, te same które rano ściągnęły na mnie kłopoty. Stopy były ubrane w czarne klapki z futerkiem, które odsłaniały jej piękne palce i czarne, błyszczące się wręcz paznokcie.
    Laura chwyciła mnie za włosy, pochyliła się nade mną i głaskała mnie czule po twarzy i szyi, podczas gdy ja patrząc się w stronę jej stóp co raz szybciej pracowałam ręką, drugą natomiast pieściłam jeszcze łechtaczkę. Napięcie rosło, soki spływały co raz mocniej.

    – Kochanie, zrób to dla mnie. Chcę byś skręcała się z rozkoszy przy swojej Pani.

    Tak też się stało, moje stopy były mocno obciągnięte, podniecenie paraliżowało mnie, skręcało mnie ale nie przestawałam aż nagle doszłam, przy niej. Oddałam się kompletnej ekstazie klęcząc i squirtując przed kobietą, która jeszcze rano była tylko moją współlokatorką. Teraz objęła mnie, głaskała po głowie i mówiła czule:

    – Już dobrze Kochanie, jestem z ciebie dumna. Byłaś naprawdę grzeczna.

    Odsunęła się a ja automatycznie padłam jej do stóp. Laura podłożyła mi jedną pod twarz. Pocałowałam ją po czym oparłam na niej głowę, objęłam ją rękoma i leżałam przez krótką chwilę w tym co spłynęło ze mnie po całej tej zabawie.

    -Wejdź do środka, przyda ci się prysznic. Jesteś cała mokra. Trzeba też tu trochę powycierać.

    Powiedziała, po czym podała mi rękę i pocałowała mnie czule w usta.

    Chyba poznałam ciekawą osobę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    KathyMorgan

    Dajcie znac czy chcecie drugą część.

  • Czesc jedenasta: Iza, odcinek pierwszy.

    A wydarzenia opisane poprzednim razem uświadomiły mi, że często fantazjuję o Izie. Dziwne, bo szczerze powiedziawszy po takim czasie zatarł się prawie widok jej twarzy. Zapamiętałem ją jako ładną i zgrabną, ubraną na sportowo, nic więcej. Jakby ktoś mnie spytał o kolor oczu, kształt nosa – no nie pamiętam. Ale jakbym ją zobaczył to bym poznał.

     

    Od jakiegoś czasu nosiłem się z zamiarem odwiedzenia jej, nawet (jak pamiętacie zapewne) podjąłem raz próbę, niestety lub na szczęście nieudaną. W końcu przyszedł czas gdy naszła mnie ochota coś sobie kupić. Nawet nie potrzeba, ot – po wkurwiającym dniu w pracy kupno sobie czegoś nowego zawsze koi moje nerwy. Albo przebiegnięcie kilkunastu kilometrów, ale tego dnia akurat na jakikolwiek wysiłek nie miałem ochoty.

    Nie mając zbytnio nadziei na spotkanie Izy od razu z firmy pojechałem do galerii. Błąkałem się między regałami w jej sklepie zerkając na obsługę, niestety Izy nie zauważyłem. Podszedłem do jednej z dziewczyn z obsługi.

    – Dzień dobry, przepraszam, czy Iza dzisiaj pracuje?

    Znudzone dziewczę żując gumę otaksowało mnie wzrokiem, zanim udzieliło odpowiedzi mlasnęło dwa razy.

    – Powinna być na dole.

    No tak, Ty debilu, przecież ten sklep ma na dole dział damski!

    Jeszcze chwilę pokręciłem się między wieszakami próbując zbudować w głowie jakikolwiek schemat spotkania.

     

    Zjechałem na dół ruchomymi schodami, zauważyłem ją od razu mimo, że stała tyłem. Mogłem się mylić, nie tylko ona ma zgrabną figurę, ale jednak miałem rację – to była ona.

    Udałem się na pobliskie stoisko z bielizną, starałem się stać tak, aby wcześniej czy później mnie zauważyła. Tylko czy mnie pamięta?

    Pamiętała.

    – W czymś mogę Panu pomóc? – usłyszałem miękkie pytanie z naciskiem na “panu” i od razu przypomniałem sobie ten głos, wtedy zduszony i skrępowany, teraz swobodny. Odwróciłem się w jej stronę. I od razu przypomniałem sobie jej twarz, wyglądała dokładnie jak wtedy, ładne regularne rysy twarzy, włosy teraz może trochę dłuższe, ale nie byłem pewien. Obcisłe jeansy podkreślające szczupłe nogi i okrągłe biodra pasowały do t-shirta, niby luźnego ale podkreślającego to i owo. Na ustach błąkał się miły uśmiech. W pierwszej chwili pomyślałem, że mnie nie kojarzy ale rozwiała moje wątpliwości.

    – Jak koszula? – w jej oczach zatańczyły wesołe ogniki.

    – A dziękuję, całkiem całkiem – nic mądrzejszego do głowy mi nie przyszło.

    – Czego Pan szuka tym razem? Bo to damski dział. – zaczęła poprawiać wiszące na wieszaku staniczki.

    – Serio? A to nie są męskie rzeczy? – palcem wskazałem na staniki wiszące przed nami.

    – No dobra, a tak serio?

    – Chciałem kupić spodnie dla siebie i jakiś seksowny komplet bielizny?

    – Dla kogo? – skupiła się na kolejnym rządku.

    – Dla ciebie – zaryzykowałem a ona niespodziewanie podjęła temat.

    – Miło, a w którym by mnie Pan widział?

    – “Pan” to ja jestem dla tych kobiet, które tego chcą, dla ciebie Michał póki co, OK?

    Spojrzała zaskoczona i lekko zażenowana.

    – A dla tamtej jesteś Michał czy “Pan”?

    – Zależy od chwili i potrzeby.

    – Czyli jesteście razem? – zasmuciła się albo mi się zdawało, na ułamek sekundy zatrzymała się z tym przekładaniem wieszaków ale po chwili wróciła do tej czynności.

    – Nie, nie jesteśmy – urwałem krótko, nie zamierzałem opowiadać jej całej historii – a który wzór ci się podoba?

    Wskazałem szerokim gestem cały regał ze stanikami, majteczkami itd.

    – Hmmm, a do jakiej kwoty? – wyskoczyła z głupim pytaniem.

    – Nie patrz na metkę tylko na wzór. – pewnie i tak orientowała się w cenach, chociaż orientacyjnie.

    – Ale w sumie dlaczego miałbyś mi kupić bieliznę?

    – Bo podobają mi się piękne kobiety w pięknej bieliźnie. I kręci mnie możliwość zdejmowania jej – i komplement i brutalna prawda naraz.

    – Żadnego zdejmowania, co sobie myślisz? – zaprotestowała, ale nie było w tym przekonania.

    – To cię przelecę bez zdejmowania – zaryzykowałem.

    – No jasne, teraz to przegiąłeś – poczerwieniała i walnęła dąsa, ciągle przebierając w kolejnym już rządku staników.

    – Daj spokój, prze… – chciałem ułagodzić sytuację, ale mi przerwała.

    – Ten poproszę, bez zobowiązań – i wręczyła mi wieszak ze stanikiem i majtkami, po czym odwróciła się i wyraźnie zadowolona poszła w stronę kas. Bielizna to była koronka, ciemna zieleń, podoba mi się. Rzuciłem okiem na metkę – 70C, podoba mi się taka kombinacja…

    Przy kasie już na mnie czekała, odprawiła widać poprzednią kasjerkę. Przesunęła metki pod skanerem, wskazała terminal nawet nie podając mi kwoty. Cóż, powiedziałem A, to trzeba powiedzieć B. Nie odrywając wzroku od jej oczu i nie patrząc na cenę widniejącą na ekraniku posłusznie przesunąłem na oślep kartą przed czytnikiem, wbiłem pin a komplet bielizny zniknął pod blatem.

    – A teraz możesz iść na górę przymierzać spodnie. – żadnego “dziękuję” ani nic w tym stylu, ot takie oziębłe “idź już sobie”.

    Poczułem się wykorzystany, nie ukrywam. Cóż, mówi się trudno, strzeliłem nie trafiłem.

    – To na razie – rzuciłem i odwróciłem się w stronę schodów.

    – Na razie – usłyszałem za plecami.

     

    Zły na siebie, że mogło to pójść trochę inaczej nawet nie siliłem się na grzebanie w stojakach ze spodniami, złapałem trzy pary z moim rozmiarem, ale innym krojem i udałem się do przebieralni. Z rozmysłem, trochę masochistycznie wybrałem tę samą, którą rozdziewiczyłem z Iwoną. Zdjąłem spodnie i przymierzyłem pierwszą parę. Za wąskie nogawki, pedalarz w rurkach. W trakcie zmiany na drugą parę zza kotarki dobiegł głos.

    – Wszystko w porządku, coś pomóc? – widać Iza nie zamierzała skończyć tego spotkania tak po prostu.

    – Nie, dziękuję, daję radę – wykrztusiłem po chwili wahania.

    Kotarka się odsunęła i Iza wtarabaniła się do kabinki zasuwając kotarkę za sobą.

    – Tu jesteś. Daj, jednak pomogę – wyszeptała i mocno przyssała się do moich ust. Przycisnęła się do mnie mocno i wepchnęła mi język głęboko, nie pozostałem jej dłużny. Stałem tak przed nią wpół nagi, z rosnącym przyrodzeniem w bokserkach. Iza wyczuła co się tam dzieje i wsadziła w nie rękę.

    – Och, jaki gorący – wyszeptała ściskając go mocno.

    Wyszarpałem jej koszulkę ze spodni, dotknąłem skóry na jej plecach, drgnęła lekko. Całowaliśmy się jak szaleni, jej dłoń masowała mi kutasa mocno, może nawet za mocno, kompulsywnie. Z drugiej strony takie nieczęste traktowanie mojego członka dawało dodatkową podnietę. Powiodłem rękoma po jej ciele aż zatrzymały się na piersiach. Spore i ciężkie, nie pasowały do jej szczupłego ciała. Pieściłem je przez materiał, teraz pod palcami wyczułem miękką strukturę sportowego stanika. Iza westchnęła cicho, ciepłą dłoń położyła mi na karku i przycisnęła mnie do siebie. Pocałowałem ją w szyję, pachniała delikatnie, niemal niezauważenie. Kabinka pod naszym naporem zaskrzypiała w znajomy mi sposób. Zapragnąłem wziąć ją od razu.

    Sięgnąłem do guzika jej spodni, ale odepchnęła mnie od siebie, przestała masować członka, upchnęła go bokiem w bokserkach.

    – Nie tutaj. Kończę o piątej, czekaj przed sklepem, jak mnie zobaczysz to idź na parking, pójdę za tobą. – seria poleceń wydobyła się z jej ust, policzki miała zaczerwienione.

    I wyszła z kabiny nawet nie zwracając uwagi, czy ktoś tam nie czeka.

    Ochłonąłem lekko i miałem wielką ochotę skończyć samodzielnie, byłem naładowany na maksa. Ale jednak odpędziłem tę chęć od siebie.

    Przymierzyłem drugie spodnie, okazały się w sam raz, trzecich już nie sprawdzałem.

    Zapłaciłem innej kasjerce, Iza chyba wróciła na dział damski. Popędziłem do domu, wziąłem porządny długi prysznic.

     

    Tuż przed siedemnastą odwiedziłem aptekę i karnie zameldowałem się przed sklepem Izy, udając, że oglądam witrynę sklepu naprzeciwko. Punkt siedemnasta Iza ukazała się w drzwiach sklepu. Zupełnie inaczej ubrana niż wcześniej. Białe adidasy zostały, ale cała reszta została zmieniona. Teraz jej biodra opinała biała jeansowa spódniczka odsłaniająca wysportowane opalone nogi. Piersi skrywały się pod krótką obcisłą koszulką, na ramionach zarzucony miała błękitny luźny i rozpięty sweterek, służący bardziej za ozdobę niż za ciepłe okrycie. Mała sportowa torebka dopełniała całości “sporty girl look”. Zobaczyła mnie ale nie podeszła, udała, że też ogląda witrynę własnego sklepu. Przypomniałem sobie jej polecenie i słusznie poszedłem do windy. Iza trzy kroki za mną, tak aby to nie wyglądało, że idziemy razem. W oczekiwaniu na windę nie udało się jednak uniknąć kontaktu.

    – Niezła konspira – wcisnąłem guzik przywołania windy i zagadałem cicho.

    – Tak musi być. Mógł przyjść po mnie mój chłopak.

    – To ty masz chłopaka – odruchowo spojrzałem na nią. Winda podjechała, rozległo się “bing, bong”, drzwi się otworzyły i wsiedliśmy.

    Jedno piętro przejechaliśmy w milczeniu, winda nie przyjechała pusta. Na zerowym poziomie “bing, bong” i wszyscy poza nami wysiedli.

    – No mam, i co z tego?

    – Niby nic, ale nie spodziewałem się.

    – No tak, ładna zgrabna niegłupia dziewczyna ma chłopaka, co to się wyprawia – zakpiła.

    – Nie to miałem na myśli…

    Winda dojechała na parking pod ziemią, kończąc swoją drogę radosnym “bing, bong”. Tutaj już Iza szła równo ze mną.

    – Nie boisz się nakrycia?

    – On nie ma samochodu.

    – OK – wcisnąłem w kieszeni guzik pilota i w oddali błysnęły kierunkowskazy.

    – To jaki masz plan, może coś zjemy? – zaproponowałem.

    – Nie jestem głodna. No, na pewno nie jedzenia – zupełnie nie przypominała siebie z naszego pierwszego “spotkania”.

    Otworzyłem przed nią drzwi pasażera, widać było, że wnętrze samochodu pokryte jasną skórą zrobiło na niej wrażenie.

    – Fiu fiu…

    Obszedłem auto i wsiadłem za kierownicę.

    – Co fiu fiu? Samochód? Urządzenie do przemieszczania się z punktu A do punktu G.

    Chciałem powiedzieć “B” ale wyszło jak wyszło. Iza chyba nie wyłapała.

    – Całkiem wygodne te urządzenie.

    – Dużo podróżuję, więc takie być musi.

    Fakt – podróżuję sporo, ale aż takiego dużego auta nie potrzebowałem. Ale robi wrażenie na klientach. I laskach. Ale oficjalna wersja jest taka, że to dla klientów, żeby widzieli, że nie byle leszcz przyjeżdża. I to zdaje się działać.

    – To gdzie jedziemy? – lawirowałem w wąskich przejazdach parkingu zdążając do wyjazdu z podziemi.

    – Zawieź mnie do domu, ale nie tak od razu – i podała mi adres.

    – Kawałek drogi do domu masz, nie męczy cię dojeżdżanie?

    – Nie, przyzwyczaiłam się.

    Wyjechaliśmy z podziemi, zmierzchało powoli, latarnie uliczne już się paliły. W ich świetle z przyjemnością obserwowałem jej szczupłe opalone nogi ładnie odcinające się od skóry siedzenia. Iza zapadła głęboko w fotel, chyba unikając spojrzeń z zewnątrz. Spojrzałem na ekran licznika – siedemnaście stopni na zewnątrz, mimo pory roku jeszcze było dość ciepło. Prowadziłem auto powoli, nieśpieszno mi było ją odwozić za szybko. Minęliśmy centrum i moja pasażerka wyraźnie się odprężyła. Podciągnęła się na siedzeniu, rozejrzała po aucie, bacznie przyglądając się tylnej kanapie.

    – No no no… Całkiem sporo miejsca.

    – Z tyłu? No sporo, tylko nikt tam nie jeździ w zasadzie.

    – Nikt, żona, dzieci, pies?

    – Nikt. Żony nie mam, dzieci to nie moja bajka, na psa nie mam czasu. – połowicznie skłamałem, żony nie mam ale jest przecież Bea.

    Poczułem jej dłoń na udzie, niebezpiecznie blisko krocza.

    – Ojej, jakiś ty samotny.

    – Nie taki znów samotny, na to akurat nie narzekam – odparłem bez namysłu.

    – Aha, no to w porządku – udała nadąsaną, zabrała rękę i położyła ją sobie na udzie wyżej niż pozwalała jej na to spódnica, materiał zmarszczył się odsłaniając jeszcze bardziej opalone nogi. Myślałem i miałem cichą nadzieję, że coś z tą ręką zrobi, ale się przeliczyłem. Zastygła w bezruchu, więc przejąłem inicjatywę. Złapałem ją za rękę i położyłem ją sobie na udzie. Moja dłoń z kolei powędrowała na jej udo, delikatne w dotyku. Palce musnęły wewnętrzną stronę jej nogi. Odstęp pomiędzy jej kolanami powiększył się nieznacznie, jakby sygnalizując mi brak sprzeciwu. Jej zgrabna dłoń (choć niestety ciągle z krótkimi paznokciami bez zauważalnego śladu lakieru) podążyła w górę mojego uda docierając do pachwiny. Jak na złość  członek ulokował się po drugiej stronie, czułem teraz jego powolny acz systematyczny wzrost. Iza rozchyliła szerzej sweterek, klimatyzacja w aucie była ustawiona optymalnie i nie miało prawa być jej gorąco, widocznie rozgrzewała się od środka. Sweter opadł odsłaniając jej ramiona i ramiączka od stanika, wydawało mi się, że widzę zieleń. Czyżby miała na sobie mój prezent?

    – A ta laska z wtedy? Kto to? – dociekała moja pasażerka.

    – Mówiłem ci, czysty sport, sypiamy ze sobą, nic więcej – mówiąc to poczułem delikatne ukłucie. Tęskniłem do Iwony choć zazwyczaj nie zdawałem sobie z tego sprawy. I w tym momencie poczułem się jakbym ją zdradzał. Nie Beatę. Iwonę!

    – Jaka jest? – pasażerka drążyła temat.

    – Hmmm, miła, mądra…

    – Nie o to pytam – przerwała mi ten stek ogólników. – wiesz o co mi chodzi.

    – O łóżko? – spytałem udając, że nie wiem o co.

    – Łóżko i inne miejsca gdzie się kochaliście – nie owijała w bawełnę.

    – Cóż, jest… – szukałem adekwatnego słowa – …jest mocna.

    Byliśmy już w zasadzie na wylocie z miasta, gdy Iza szybkim ruchem zrzuciła prawy but i postawiła stopę na desce rozdzielczej. W półmroku zauważyłem jedynie, że ma małe stópki.

    – To niebezpieczne, wiesz? – powiedziałem zgodnie z prawdą.

    – To patrz na drogę i na niej się skup.

    – To trudne… – moja ręka powiodła wyżej pod materiał jej spódnicy. Przekręciła się lekko aby mi ułatwić dostęp.

    Zabrałem jednak na chwilę rękę, aby poprawić sterczącego już na bok członka.

    – Daj, ja – zabrała moją rękę i wsunęła dłoń w moje spodnie. Wciągnąłem brzuch aby jej to ułatwić, pas bezpieczeństwa sprawy nie ułatwiał.

    Odnalazła ściśniętego wzwodem i ułożeniem członka, zręcznie ustawiła go w pionowej pozycji, co przyjąłem z ulgą.

    – Nie mogę się doczekać, żeby go zobaczyć – powiedziała głośno. No tak, w przymierzalni nie spojrzała nawet.

    – Ale co stoi na przeszkodzie? – puściłem na moment kierownicę i zapraszającym gestem wskazałem rozporek.

    Iza posłusznie zajęła się guzikiem moich spodni, chwilę jej zeszło zanim poradziła sobie lewą ręką. Zamek już nie stanowił żadnej przeszkody, rozporek się rozchylił i z bokserek wyjrzał sterczący członek.

    Iza pozbyła się drugiego buta i teraz obie nogi miała wysoko uniesione i oparte na desce. W razie wystrzału poduszki będzie dłubała kolanami w nosie.

    – Mówię ci, że to niebezpieczne – postarałem się, aby było słychać reprymendę.

    – A ja ci mówię, że masz uważać. Albo zjedź gdzieś. – złapała moją rękę i wsadziła sobie między nogi. Przez szorstki materiał poczułem ciepło. Jej palce objęły sterczącego kutasa i zaczęły się na nim przesuwać z góry na dół jednocześnie pokręcając lekko to w jedną to w drugą stronę.

    – To jaka jest? Mocna? Co to znaczy? – wróciła do tematu.

    – Że nie ma tabu, potrafi się kochać, bzykać, rżnąć i pierdolić, cały wachlarz – zaryzykowałem wulgaryzm.

    – A wtedy w kabinie to była jej inicjatywa czy jej? – nie zraziłem jej wyraźnie ani o jotę.

    – Jej, nie miałem za wiele do gadania.

    – Daliście niezły popis, długo o nim myślałam. I byłam pewna, że przylecisz na drugi dzień.

    – A to niespodzianka, co?

    Podjąłem udaną próbę wsunięcia palców pod materiał jej majtek. Rozłożyła nogi jeszcze bardziej, poczułem lepką wilgoć. Na tyle na ile mogłem w tej niewygodnej pozycji (niech żyje wynalazca automatycznej skrzyni biegów!) delikatnie opuszkami palców muskałem wejście do jej cipki, czułem jedynie śliską skórę i  żar bijący z jej wnętrza, nie wyczułem nawet śladu owłosienia, gładko jakby świeżo wydepilowana. Poczułem, że mocniej ścisnęła mojego członka i jej ruchy stały się szybsze. Spojrzałem na nią, głowę oparła o zagłówek i zamknęła oczy.

    – Ej, mała, zwolnij bo się rozbijemy. I zdejmij te nogi z deski, to naprawdę niebezpieczne.

    Wyobraziłem sobie obraz po wypadku, ja z pindlem na wierzchu a obok laska z połamanymi nogami, no świetny obrazek.

    – Dobra, już dobra – zdjęła posłusznie nogi. Byliśmy już za miastem, zostało nam niewiele drogi, może z 10 kilometrów. Zacząłem się zastanawiać nad jakąś boczną drogą, w którą mógłbym zjechać nie narażając się na ciekawskie oczy. Przyszło mi takie jedno miejsce do głowy i w tym momencie Iza odpięła pas bezpieczeństwa. Zanim zdążyłem zapytać co robi, wspięła się na swoje siedzenie, uklękła na nim pochyliła się w moją stronę i wzięła mojego członka do ust.

    O bogowie, jakbym na to czekał. Przyznam się Wam, że robienie laski w czasie jazdy zdarzyło mi się raz w życiu i to dawno.

    Musiałem mocno skupiać się na drodze, zwolniłem jak najbardziej się da, na szczęście podmiejska droga świeciła pustkami.

    Iza ostro wzięła się za moje przyrodzenie, nawet jakby trochę za ostro. Położyłem dłoń na jej głowie lekkim naciskiem sugerując zmianę tempa. Zrozumiała i dostosowała się do sugestii. Zostawiłem jej głowę w spokoju, już teraz sama sobie radziła wyśmienicie. Moja ręka powiodła wzdłuż jej ciała, oswobodziłem ją ze sweterka, był luźny więc jego eliminacja z tej układanki była bardzo łatwa. Przez chwilę gładziłem ją po plecach, po czym podciągnąłem jej króciutką koszulkę do góry, moja ręka powędrowała pod nią i poczułem ciężar piersi spoczywający teraz w miseczkach stanika. Iza pracowała wytrwale głową głośno oddychając przez nos, dałbym głowę uciąć, że w wentylowanym wnętrzu pojazdu jest aż gęsto od zapachu seksu.

    Zagapiłem się i ominąłem zjazd w boczną drogę, o której wcześniej myślałem. Próbowałem wymyślić inne miejsce, ale to co się działo na dole skutecznie zabierało mi zdolność logicznego myślenia.

    Podciągnąłem spódniczkę do góry odsłaniając pośladki i trójkąt majteczek układający się między nimi. W mroku nie widziałem dobrze koloru, ale byłem już pewien, że miała na sobie bieliznę ode mnie. Wzór był charakterystyczny, zresztą nawet szorstkość koronki mówiła, że majteczki są nowiutkie. Widziałem za to zarys tyłeczka, w tej pozycji pośladki miała mocno rozchylone, aż prosiły się o wizytę między nimi. Ścisnąłem krągły pośladek, idealnie pasował do dłoni, palec powędrował pod koronkę majteczek w ich górnej części, po czym powoli zsunął się w dół. Powoli wzdłuż rowka, wypiętego przecudnie i jakże kuszącego, w dół o dwa centymetry i z powrotem do góry. I znów w dół, trochę niżej niż poprzednio i do góry. I znów w dół, natrafiając na ściśnięty zwieracz. Sięgnąłem do ust i nawilżyłem palec śliną. Ręka wróciła na poprzednie miejsce.

    Iza poczuła wilgotny palec na swoim drugim otworku i zastygła. Delikatnym pchnięciem bioder dałem do zrozumienia, że ma kontynuować. Posłusznie wykonała polecenie a mój palec tańczył wokół jej odbytu, po czym powędrował dalej natrafiając na mokrą cipkę. Pocierałem ją przez chwilę otwartą dłonią, po chwili była cała mokra. Mokry był też mój kutas, Iza lizała go intensywnie pomrukując cicho przy tym.

     

    Chociaż jechałem najwolniej jak się dało nie wzbudzając sensacji wśród mijanych domów wkrótce dojeżdżaliśmy do jej posesji.

    – Iza, zaraz twój dom – wysapałem.

    Podniosła głowę gwałtownie i się rozejrzała. Ręka uciekła mi z jej cipki.

    – Jedź dalej, dwa kilometry i po lewej będziesz miał skręt w polną drogę. Poznasz, obok jest przewrócony betonowy słup.

    Zakomenderowała krótko i wróciła do robienia mi laski. Położyłem na jej plecach jeszcze lepką rękę, ale sięgnęła po nią i położyła sobie na tyłku. OK, mi tam pasuje, wróciłem do pieszczot jej cipki. Mokry palec zanurzyłem w jej gorącym wnętrzu, drugi krążył wokół drugiego otworka. Oderwała usta od mojego przyrodzenia i wydyszała:

    – Wsadź.

    Krótka komenda mnie zaskoczyła, zupełnie się tego nie spodziewałem, ale spełniłem jej polecenie.

    Do pierwszego palca w cipce na moment dołączył drugi, po czym dobrze nawilżony jej śluzem znów pojawił się u wejścia do jej tyłeczka. Wycelowałem w sam środek i leciutko naparłem na wlot. Iza widać znała się na rzeczy i pchnęła biodrami do tyłu, jednocześnie lekko luzując zwieracz. Mój palec wpadł do środka, nacisk wokół niego był w sam raz, posuwałem ją teraz dłonią w obie dziurki, do palca w cipce dołączył drugi, Iza mruknęła z aprobatą.

     

    Chwilę potem pojawiło się skrzyżowanie o którym mówiła Iza, faktycznie kilkanaście metrów dalej sterczał zapomniany przez ludzkość stary złamany betonowy słup energetyczny. Skręciłem w polną drogę i kilkanaście metrów dalej zatrzymałem samochód, droga okazała się donikąd.

    Rozejrzałem się dookoła, można było dostrzec moje auto tylko jeżeli ktoś w ciemnościach przejeżdżając spojrzałby w tę stronę. Jeśli patrzył tylko przed siebie na drogę – nie było opcji, żeby cokolwiek zobaczył.

    Zgasiłem silnik i mając w końcu obie ręce wolne wykorzystałem lewą, aby sterować głową Izy. Wplotłem pace w jej włosy i posuwałem ją w usta w stylu jaki lubię. Moja prawa ręka tańczyła w jej cipce i tyłeczku, teraz już byłem pewien, że seksem w aucie pachnie mocno.

    Nie chciałem tak kończyć, pociągnąłem jej głowę do góry, puściła kutasa z głośnym wciągnięciem powietrza.

    – Chodź do tyłu – zakomenderowałem.

    Nie trudziła się wysiadaniem z auta, zręcznie między fotelami przedostała się na tylne siedzenie.

    Wysiadłem z samochodu, z przyjemnością stwierdziłem, że jest jeszcze całkiem ciepło. Otworzyłem tylne drzwi samochodu i w ciemności udało mi się dostrzec Izę leżącą na wznak z szeroko rozrzuconymi nogami, jedną na zagłówku przedniego siedzenia, drugą na tylnego.

    – Chodź do mnie – powiedziała.

    Dwa razy mi nie trzeba powtarzać, zanurkowałem do wnętrza, wsunąłem się na nią i pocałowałem. Miała miękkie wargi i język, pod ręką błądzącą po jej ciele poczułem, że ciągle jest w majteczkach, spódnicę podciągnęła wysoko i pozbyła się koszulki. Kiedy ona zdążyła to zrobić? Całowałem ją przez chwilę, po czym uciekłem do piersi, ciężkich i ładnie opiętych w nowym staniku. Podążyłem dalej, chwilę poświęciłem na składanie pocałunków na jej brzuchu, po czym przeskoczyłem nad fałdami spódnicy i poczułem ciepły zapach jakże miły dla każdego faceta. Objęła moją głowę, jakby mówiąc “no dalej, na co czekasz”.

    Pocałowałem wnętrze jej uda, delikatnie, jakby się drocząc, przeszedłem do drugiego uda. Mój palec powędrował pod materiał majtek, jego wierzchem delikatnie wodziłem po płatkach jej cipki, delektując się wilgocią, jaką na nim zostawiała.

    W końcu odwiodłem koronkę na bok i pocałowałem jej gorący kwiatek. Wysunąłem język i jego koniuszkiem przejechałem od samego dołu aż do łechtaczki, zadrżała i westchnęła.

    – Tak w majtkach? – wyszeptała.

    – Przecież mówiłem, że przelecę cię w majtkach – odparłem, po czym wbiłem język głęboko w jej cipkę.

    Wyprężyła się, wsunąłem ręce pod jej pośladki ułatwiając sobie dostęp do niej. Pół klęczałem, pół leżałem na siedzeniu, pozycja nie była wygodna, ale reakcje Izy wynagradzały wszelkie niedogodności. Lizałem jej wilgotniejącą coraz bardziej cipkę, czasem koniuszkiem języka, czasem całą jego powierzchnią. Iza wiła się pode mną jak szalona, głośno sygnalizowała, że sprawiam jej przyjemność, zaparła się mocno nogami o zagłówki, rzucała gwałtownie biodrami. Wyjąłem dłoń spod pośladka i wpakowałem bez ostrzeżenia dwa palce w jej cipkę. Jakby nawet nie poczuła, ruchy jej bioder nie zwolniły nawet odrobinę, przyciskała moją głowę mocno do swojego krocza, zaczynała boleć mnie szczęka, ale reakcje kochanki kazały mi wytrzymać jeszcze trochę. I było warto. Iza w pewnym momencie wyrzuciła z siebie:

    – Wsadź mi palec w tyłek!

    Zaskakujące, ale jakże miłe dla ucha. Spełniłem prośbę nie zmieniając tempa ani stylu pieszczot, wbiłem palec w jej dupkę, wszedł jak w masło. Iza krzyknęła cicho, przyszło mi do głowy, że na szczęście najbliższe zabudowania są jakieś półtora kilometra dalej. Posuwałem ją regularnie ręką jednocześnie liżąc jej cipkę, moja broda była cała mokra od jej soków, przemknęło mi przez myśl, że tapicerce też się oberwało. Nie miałem jednak świadomości tego co się miało wydarzyć. Nie minęło mianowicie nawet minuta gdy Iza wydała z siebie przeciągły pisk, przycisnęła moją głowę z całej siły, mięśnie wyraźnie się spięły i zaczęła cała drżeć.

    – Nie przestawaj, nie przestawaj – wypiszczała.

    Nie przestałem, a nawet zwiększyłem jej doznania. Do jednego palce w tyłku dołączył drugi, też wszedł bez oporu.

    Kilka mocnych pchnięć później Iza krzyknęła głośno i moją twarz zalała fala wilgoci. Nie, nie wilgoci, ona miała po prostu kobiecy wytrysk. Teraz już byłem pewien, że tapicerka do czyszczenia.

    Kilka spazmów później Iza bezwładnie opadła na siedzenie.

    – Nie mówiłam ci, że mam bardzo mokre orgazmy, przepraszam… – wysapała ciężko dysząc.

    – Nie ma za co, fajnie było…

    – Daj mi chwilę i będzie jeszcze fajniej.

    W sumie dobrze, bo mój kutas pomału zaczynał opadać zostawiony tak samotnie bo głowa skupiła się na robieniu dobrze Izie.

    – OK, jasne…

    Wygramoliłem się tyłem z samochodu i okazało się, że wcale nie muszę długo czekać. Panna szybko podniosła się z siedzenia, usiadła na nim wystawiając nogi na zewnątrz. Sięgnęła łapiąc mnie za pasek i przyciągnęła do siebie.

    – Dawaj go tutaj, trzeba go postawić z powrotem.

    Widziałem zarys jej ciała i to, że masując kutasa patrzy na niego, choć w ciemnościach wiele nie mogła zobaczyć.

     

    Chwilę później członek odzyskał formę i znalazł się w jej ciepłych ustach. Jedną ręką oparłem się o samochód, drugą objąłem Izę za głowę i delikatnie zacząłem ją posuwać w i mokre usta. Czułem się błogo i wiedziałem, że zaraz będę mógł finiszować.

    Jednak chwilę potem Iza mnie odepchnęła i wyszła z samochodu, stanęła do mnie tyłem, jedną ręką przytrzymała spódnicę a drugą oparła się o samochód kusząco wypinając tyłeczek i stając na palcach.

    – Poczekaj – powiedziałem i otworzyłem przednie drzwi – ubiorę się.

    Zdążyłem sięgnąć do podłokietnika, ale Iza mnie powstrzymała.

    – Jeśli nie chcesz to nie musisz. Chcę cię w tyłku.

    Zaskoczyła mnie tym bardziej, że chciałem posiąść ją klasycznie.

    – Dlaczego tak? Bo cipka jest dla chłopaka. I lubię w dupę a on nie – roześmiała się szczerze bez żadnej pruderii, jakby mówiła o pogodzie.

    “Jakiś kurwa debil, w dupę nie lubi” pomyślałem. Jego strata, na pohybel frajerom.

    Wróciłem do Izy, przylgnąłem na chwilę do niej całując jej kark, poczułem gęsią skórkę, raczej nie z podniecenia, dopiero teraz zwróciłem uwagę, że wyraźnie się ochłodziło.

    Odgiąłem się do tyłu, odchyliłem materiał jej majtek, wycelowałem z pomocą Izy i wszedłem w jej anusa.

    – Powoli – wyszeptała.

    Zgodnie z prośbą najpierw delikatnie poruszałem się w jej dupce zanurzywszy tylko żołądź, potem sukcesywnie zagłębiałem się centymetr po centymetrze coraz dalej. Gdy już byłem dość głęboko Iza wyraźnie się rozluźniła co po chwili znalazło potwierdzenie.

    – Teraz już możesz mocno.

    No skoro mogę to proszę bardzo. Zacząłem ją regularnie posuwać, złapałem się za reling na dachu auta aby mieć lepsze podparcie. Iza pokazywała mi jak lubi bo jej biodra mocno odpowiadały na moje pchnięcia. Spróbowałem sięgnąć do jej cipki, ale natrafiłem tam na jej dłoń, zabawiała się sama – nie przeszkodziłem jej i ręka powędrowała na bark. Złapałem mocno i przyciągałem do siebie jej ciało za każdym pchnięciem. Kutas pulsował w jej tyłku, poczułem, że po początkowym rozluźnieniu nie ma śladu i teraz mocno mnie ściska. Iza po pierwszym spotkaniu wydawała się być speszoną myszką a okazała się demonem analu, widać szukała kogoś kto wpisze się w jej preferencje. I oto jestem. Trochę szkoda, bo marzyła mi się jej niewinność, jak fantazjowałem o niej to była grzeczna i uległa, posiadałem ją na miękko, a tu proszę – walić jak w bęben i jeszcze jej mało.

    Chciałem już skończyć ale powstrzymywałem się w nadziei na jej ponowny orgazm. Materiał majteczek ocierający się o bok kutasa dodatkowo drażnił i pobudzał. Jej na szczęście wiele trzeba nie było bo ruchy jej bioder stały się szybsze i gwałtowniejsze a oddech krótszy, pochyliła się bardzo do przodu i musiałem puścić reling, już go nie sięgałem. Spojrzałem w dół i oczy przyzwyczajone już do mroku dostrzegły moją pałę znikającą raz za razem w jej pięknej dupce, to mnie wkręciło do maksimum i poczułem, że zaraz skończę.

    – Zaraz dojdę – poinformowałem profilaktycznie Izę.

    – Nie, jeszcze trochę, wytrzymaj – wydyszała kręcąc dupą na wszystkie strony.

    Nie pozostawiła mi wyboru, dzieliły mnie tylko sekundy od kulminacji, spróbowałem przyspieszyć jej orgazm wbijając się w jej tyłek tak mocno jak tylko mogłem, nieomal ją unosząc w powietrze. Trzy pchnięcia później uciekła do przodu targnięta spazmem, oparła się całym ciałem na samochodzie a mój kutas wystrzelił fontanną spermy w bliżej nieokreślonym kierunku. Iza opadła na kucki, nogi jej się ewidentnie trzęsły.

    – Ała, mocno było – wyjęczała

    – Mocno czy za mocno? – dotknąłem przepraszająco jej głowy.

    – Mocno. I chyba ospermiłeś mi nogi – próbowała się zaśmiać.

    – Przepraszam, mogłem skończyć w tobie, ale uciekłaś.

    – Mocny orgazm, co poradzę.

    Kucnąłem obok uprzednio schowawszy członka w spodnie i pocałowałem Izę.

    – Wszystko OK?

    – Tak, było super, aż się nie spodziewałam, jesteś otwarty.

    Uuuu, dzieciaku, ty nawet nie wiesz jak jestem otwarty…

    – Ty tu rządziłaś – to było zgodne z prawdą.

    – A porządzisz ty kiedyś? Tak naprawdę.

    – Jesteś pewna, co mówisz? O co prosisz?

    Podniosła się, poprawiła majtki i obciągnęła spódnicę.

    – Zrobisz co zechcesz. Tylko warunki lepsze skombinuj.

    – Zobaczymy.

    – Co masz patrzeć jak ci się podobało – sięgnęła do auta i znalazła sweterek, zarzuciła go na siebie i się nim okręciła.

    – Podobało. Wsiadaj, marzniesz.

    – Mi też. Mój chłopak mi wiele nie daje. A ja to lubię.

    Wsiadła posłusznie do auta i założyła buty na stopy.

    – Lubisz anal, co? – zapytałem uruchamiając silnik. Światła automatycznie się wypoziomowały tańcząc na ścianie drzew.

    – Lubię i to mocny – odpowiedziała bez skrępowania. Po tej zaczerwienionej speszonej dziewczynie ze sklepu nie zostało za wiele. Nie wiem, czy mi się to podobało, nie to widziałem przed oczami.

    – Ogólnie lubię mocno – ciągnęła temat – a to co słyszałam w przymierzalni było mocne, nie spodziewałam się czegoś takiego w miejscu publicznym. Na ogół takie rzeczy to w domu…

    – W domu też. I w pracy. I w hotelu. I gdzie się da – nie mogła nawet się domyślać, że te miejsca są “rozdziewiczone”. I jeszcze parę innych. – wróciłem na drogę.

    – Wysadź mnie tak z dwieście metrów za moim domem, nie możesz tak po prostu podjechać. Tak to pomyślą, że autobusem przyjechałam, jak zwykle.

    – Dlaczego, kolega cię nie mógł podwieźć?

    – Jasne, bo mam masę kolegów z taką bryką.

    No punkt dla niej.

    – Zaprosisz mnie do siebie – wyskoczyła nagle. Takim pośrednim tonem między pytaniem a stwierdzeniem.

    – Może kiedyś, na razie nie ma możliwości.

    – OK, rozumiem.

    Ale nie rozumiała, po pierwsze przecież nie mieszkam sam, o czym nie wie, po drugie mam podobny przypadek za sobą – młoda dupa zachłysnęła się tym, że starszy od niej, dobrze ustawiony facet ją przeleciał i ma nadzieje na ciepły stały związek. No nie, ja tak nie gram. Żadnych wizyt w moim domu, adresów, telefonów.

    Minęliśmy jej dom chwilę później, rzuciłem okiem – fajna nowoczesna konstrukcja.

    – Tak mieszkasz? Ładnie.

    – To dom rodziców, nie mój przecież.

    – No więc trochę twój.

    Zatrzymałem auto na poboczu w ustronnym miejscu.

    – To na razie.

    Wysiadła z samochodu, zabrała torebkę, chwilę w niej grzebała, coś wyjęła i po chwili ponownie wsiadła nie zamykając drzwi i podała mi skrawek papieru. Jej imię i numer telefonu.

    – Jak będziesz miał ochotę mocno mnie przelecieć to zadzwoń – odważnie zabrzmiało.

    – Jak mocno?

    – Mocniej niż dzisiaj. Mógłbyś mnie sponiewierać, ale bez śladów.

    – Naoglądałaś się Greya maleńka.

    – Owszem, ale jednak chcę mocno i brutalnie. Nie zaznałam tego nigdy a chciałabym, dzisiaj byłeś dalej niż ktokolwiek. Najdalej. I chcę być jak ta twoja dupa z przymierzalni. Mam taką fantazję i mógłbyś ją spełnić.

    Najdalej w sensie że co? Najgłębiej wszedłem, czy ma to inne znaczenie?

    – Hamuj się, “dupa” o niej mogę mówić tylko ja.

    – Zastanów się i zadzwoń. Jak chcesz – pochyliła się, pocałowała mnie oblizując mi usta i wysiadła zatrzaskując za sobą drzwi. Poczekałem aż zniknie w mroku i przełożyłem stopę z pedału hamulca na gaz.

     

    Na wjeździe do miasta zatrzymałem się na myjni, gdzie wyczyściłem tylne siedzenie, przemoczyła je mocno.

    Dyskretnie też pozbyłem się zakupionych w aptece prezerwatyw. Jakby Bea je znalazła nie wytłumaczyłbym powodu ich obecności w aucie.

     

    W domu w świetle łazienki obejrzałem spodnie – zacieki były widoczne gołym okiem. Mam nadzieję, że Bea wstawiając pranie nie będzie oglądać ich zbyt wnikliwie… Wziąłem porządny prysznic, wolałem nie zostawiać na sobie zapachu Izy, a miałem wrażenie, że czuć ode mnie jej soki na metry. Pod prysznicem próbowałem wyobrazić sobie ostry i wyuzdany seks z Izą, ale nie kleiło mi się to. Spodziewałem się po niej zupełnie innych doznań i to trochę zepsuła, nie kręciła mnie tak jak jeszcze dzisiaj rano. Odsunąłem myśli o niej na bok i przywołałem widok wypiętego w wannie tyłeczka Iwony. I tego jak reagowała na swój analny pierwszy raz, zapragnąłem przeżyć to jeszcze raz. Iza po prostu przyjęła mnie jakby robiła to codziennie, bez tego “czegoś”.  Doprowadziłem się do porządnego podniecenia i skończyłem prysznic.

     

    Beata wróciła z pracy, wzięła szybki prysznic. Wskoczyła do łóżka a wtedy wziąłem ją, myśląc o Iwonie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story

    Spis treści:

    Część 1: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4556

    Część 2: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4581

    Część 3: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4635

    Część 4: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4651

    Część 5: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4660

    Część 6: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4678

    Część 7: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4687

    Część 8: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4715

    Część 9: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4767

    Część 10: https://www.sexopowiadania.pl/article.php?id=4798