Category: Uncategorized

  • “Czlowiek”, akt 4: “Chlopcy” (2/4)

    Kojarzyło się jednoznacznie z szpitalem lub więzieniem. Niemal puste, żadnych pracowników, jedynie głośniki w ścianach z guzikami obok. Wręczyła mi zatyczki do uszu i pokazała, żebym je włożył. Potem naprawdę długi korytarz, w którym było niewiele drzwi. Minęła nas goła kobieta w zaawansowanej ciąży z dwoma zagipsowanymi ramionami, obitą twarzą i nogami. Posłała mi słaby uśmiech, a potem zniknęła za jednymi z drzwi. Potem coś, co wziąłem w pierwszym momencie za okno, ale za nim było sporo wody. Po chwili pojawiła się dziewczyna z rybim ogonem, dotykająca szyby. Kurwa, oni serio tu mieli syrenę.
    Wyjąłem z ciekawości na chwilę zatyczkę i od razu tego pożałowałem. Myślałem, że przesadza mówiąc o tym, ale naprawdę nie dało się tego znieść poziomu hałasu. Natychmiast umieściłem ją powrotem, idąc dalej za rudą. Więcej okien, tym razem pokazujących coś co wyglądało jak sale operacyjne lub coś znanego z filmów o tematyce rzekomej dominacji. W jednym z nich, mężczyzna w kitlu otwierała coś podobnego do szaf na zwłoki. Dopiero po chwili zobaczyłem, że w środku są wciąż żywi ludzie, których kończyny zostały ucięte maksymalnie blisko ciała, a on ich karmił.
    Zastanowiłem się nad tym. Batyskaf do nurkowania pod powierzchnią? Nie, to całe cholerne podwodne miasto, gdzie mogłeś spędzić resztę żywota zgodnie z nowym pragnieniem tego jak ma wyglądać. A im bardziej przerażającą wizję jego obierzesz, tym bardziej odetniesz się od reszty świata i na zawsze postaniesz wyłącznie częścią tego miejsca. Kilka usprawnień i byłaby to utopia moich smutnych petgirlek, które tutaj miałyby na stałe stać się swoim zwierzęcym wcieleniem.
    Wreszcie przekroczyliśmy drzwi i weszliśmy do jakiegoś wnętrza. O ile nie byłem nigdy w gabinecie Anity, mimo, że stanowiła moją nijako szefową to byłem w stanie sobie go wyobrażać jako podobne do miejsca, gdzie jedliśmy kolację – nowoczesnego, pełnego szkła, metalu i gładkich płyt. Wolfgan postawił na kopiowanie stylistyki ojca, Lena podkreślała na każdym kroku swój “słitaśny” charakter. Teraz jednak stałem w pokoju należącego do osób odpowiedzialnych za najgorsze miejsce na całym tym terenie, a może i na świecie.
    Zaciemnione, to pierwsze przyszło mi do głowy. Wymalowane na głęboki grafit ściany, zasłonięte grubymi zasłonami okna, zaledwie punktowe światło padające głównie na dwa biurka przystawione do siebie. Jakby dać odwiedzającemu pewność, że nikt go nie rozpozna lub będzie oceniał, zawsze będzie skryty w przyjemnym mroku. Wskazała mi ręką prostą kanapę z gąbki, na której usiadłem, a ona zajęła miejsce za jednym ze stołów. Znów spróbowałem wyjąć zatyczki i tym razem było lepiej. Przeglądała grube teczki.
    Drzwi się otworzyły i znów do środka wleciał ten dziwny harmider, ale przycichł z ich zamknięciem. Negan w ciemnych okularach spojrzał w jej stronę i chyba się uśmiechnął, choć w tym świetle trudno było zobaczyć cokolwiek na jego brązowej skórze. Potem spojrzał na mnie i kiwnął mi głową. Zajął miejsce przy drugim stole, uruchamiając białego Maca.
    – Jak kac? – zapytałem go, lekko głośniej
    – Nadal nie wiem jak wy możecie tak po prostu to pić. – powiedział chłopak, obserwujący coś w monitorze – Pół nocy rzygałem jak po zatruciu.
    – Pić trzeba umieć. – odpowiedziałem, a Mia bez słowa wstała zabierając teczki i wyszła – Zawsze jest taka?
    – W pracy? Owszem. – odpowiedział, nadal przyglądając się czemuś – Z naszej gromadki, ona jest najbardziej, hm… Specjalna. – obrócił się na krześle i włączył ekspres przelewowy – Kawa?
    – Da się odczuć. Tak, z chęcią. – odparłem, po czym założyłem ręce na kolanie – Mam dobrą wiadomość. – w jasnym świetle ekranu widziałem lepiej jego twarz – Gwen wyjechała, a ja dotrzymuje słowa i uznaje swoją porażkę przez walkower. Właśnie masz przed sobą swojego własnego Leada.
    – Chyba nie do końca rozumiem relacje twoją i jego, jak się zdaje? – powiedział, zaplatając ręce pod brodą – Byłbyś tak miły i opowiedział?
    – Anita ubzdurała sobie, że mam zamiar ją wykluczyć i przejąć majątek waszego ojca. – odparłem – W ogóle, mam wrażenie, że wszyscy tak o mnie myślicie. Niemniej, by mnie przypilnować, spróbowała podłożyć mi świnkę morską, którą jest Lead. Wyciągnęła go z zielonej strefy i miał być wierny jej, ale nie przewidziała, że dogadamy się i jakoś tak zaczęliśmy się przyjaźnić. Dei nadała mu trochę ładniejszego wyglądu, no i wdał się w romans z moją Astrid. Obaj na tym zyskaliśmy, bo on uważa mnie za swojego mentora, a ja mam kogoś, kto robi co mówię i pomaga mi oszczędzić czas w niektórych kwestiach.
    – Ciekawe. – odparł, zastanawiając się nadal – Jeśli powiem, że masz się teraz rozebrać to…
    – Dotrzymuje słowa, należę do Ciebie. Nie możesz jedynie mnie skrzywdzić lub zrobić coś, co można uznać za czynności seksualne. Czyli jeśli złapiesz mnie za fiuta lub spróbujesz dobrać do dupy, wybije Ci zęby. – odparłem, uśmiechając się
    – Jednakże mam dziesięć dni na sprawienie, że zechcesz zrobić to co ja chce. – powiedział, a ja kiwnąłem głową – Czym się będzie różniło od tego, że każe Ci teraz zdjąć ubrania?
    – Kiedy leżę w łóżku z moją dziewczyną i mam ochotę na amory, po prostu łapie ją za pierś i wsuwam rękę między nogi. Oczywiście, czasem mi odmówi, pacając po łapach, ale najczęściej nie ma nic przeciwko. I to nie dlatego, że jej kazałem, bo wtedy by nie mogła powiedzieć nie. – obserwowałem jego twarz – Jeśli zapłacisz dziewczynie za zrobienie Ci loda, a ona go zrobi to chciała tego czy została kupiona do zabaw oralnych? – powiedziałem, nadal siedząc spokojnie – Jeśli jednak ta sama dziewczyna, którą bym spotkał po raz pierwszy i nawet nie znalibyśmy swoich imion usłyszała, że jestem podniecony, zabrała mnie w ustronne miejsce i zdjęła mi spodnie, by zaspokoić oralnie zrobiłaby to, bo powiedziałem jakąś zachciankę. Więc tak jak Ci mówiłem, uczyń mnie dla siebie tą właśnie dziewczyną. Spraw, że będę chciał zrobić dla Ciebie coś, czego chcesz, ale nie dlatego, że mi zapłacisz, zastraszysz lub zagrozisz. Chyba zdążyłeś już zauważyć, że na te rzeczy jestem odporny.
    – Tak. – kiwnął głową w odpowiedzi – Chyba też zaczynam rozumieć, że chcesz, bym stał się tobą. – uśmiechnąłem się w odpowiedzi – Tylko ty nie wyrażasz swoich życzeń wobec siebie, ale innych. Pokazujesz ludziom jak bawić się w dominację, zachęcasz do przełamywania granic i postępujesz jak przystało na diabła. Złośliwie szepczesz do uszu. Według słów mojej mamy, tata też jest tego typu człowiekiem.
    – Mnie ciekawi nadal, czy jego syn również. – odparłem, zdejmując rękę z kolana – Czy mój pan nadal chce mnie zobaczyć bez ubrań?
    – Czemu nie. – wzruszył ramionami – Rozbierz się.
    Podniosłem się i zdjąłem najpierw koszulkę, potem rozpiąłem spodnie i spuściłem je w dół, układając obie z rzeczy na kanapie obok siebie. Wstał i podszedł wolno. Może jednak rzeczywiście, było w nim więcej z Wiktora niż sobie zdawał sprawę? Oglądał mnie krytycznym okiem.
    – Mogę dotknąć? – zapytał
    – Należy do Ciebie, więc czemu nie? – odparłem, a on złapał mnie za ramię i rozprostował, ściskając mięśnie – Jeśli chcesz zapytać, czemu nie wyglądają tak jak u kolesiów z filmów, to podpowiem, że nie biorę sterydów ani nigdy nie bawiłem się w kulturystykę. Wolę czystą siłę.
    – Domyślam się. – odparł, nadal gniotąc w zaciekawieniu mój biceps po czym położył rękę na piersi, długo dotykając blizny w obojczyku, która była jego sprawką – Ja jakoś nigdy nie miałem serca do ćwiczeń. W sensie dbam o formę, ale jakoś nie budowałem jej ponad normę. Może to za niski poziom hormonów czy coś… – nacisnął na moją klatę – Myślałem, że będą twardsze…
    – Ostatnio mam trochę problemów z utrzymaniem swojej. – odpowiedziałem, zgodnie z prawdą – No i nie mam mojej odżywki białkowej, akurat to jedyne czego wasze sklepy nie potrafią zapewnić.
    – Nadal byłeś w stanie załatwić trzech typków jak jakiś superbohater. – przesunął ręce na brzuch – To zawsze mi się podobało, chociaż nigdy nie kręcili mnie faceci. – przytulił dłonie – A niżej?
    – Cóż, Dei wolałaby, jakby już nikt nie oglądał jej magicznej różdżki, ale nie mogę odmówić swojemu nowemu właścicielowi. – powiedziałem spokojnie – Tylko nie nabaw się kompleksów.
    – Uwierz, dedykowane są lepsze niż zintegrowane. – uśmiechnął się, po czym odciągnął gumkę bokserek i gwizdnął – No rzeczywiście, różdżka pierwsza klasa. Pytanie, jak dobrze czaruje?
    – Powiedzmy, że skutecznie, bo wie jak dobierać czary. – odparłem, śmiejąc się – Może więc postawisz na szali fakt przekonania się o jej zdolnościach?

    – Nie. – puścił gumkę – Jestem heteroseksualnym facetem, może nieco zazdrosnym o to jak wyglądasz, ale nadal wole różowe brzoskwinie niż nawet największe marchewki. – zrobił krok do tyłu – Wielkolud z Ciebie.

    – Nie zaprzeczam. – wzruszyłem ramionami – Babcia dobrze karmiła, bo mamy nie miałem.

    – Moja wycięła co najmniej trzysta macic, a nie chce się zgodzić, żebym ja to zrobił. – wzruszył ramionami – Wyjechała rok po tym jak się ujawniłem, poznała swojego męża i zrobili mi kolejną dwójkę przyrodniego rodzeństwa, ale oni nie wiedzą o jej poprzedniej pracy, życiu i moim istnieniu. Dzwoni do mnie dwa razy w roku, w moje urodziny i na święta. Jest szczęśliwa, więc ja też. – wzruszył ramionami – Skoro należysz do mnie, zaczniemy od czegoś prostego. Wyciągniemy z Ciebie coś ładnego.

    – Mam się ubrać w damskie ciuchy i dać umalować? – zapytałem, zaciekawiony

    – Kuszące. – odparł, śmiejąc się – Ale wtedy będziesz wyglądał jak tragikomiczna karykatura, na widok której będzie bolał mnie brzuch, a nie ktoś, kogo mogłem sobie wybrać na swoją własność. – podszedł do biurka i nacisnął guzik – Niech Andre podejdzie do siódemki, mam dla niej specjalne zadanie. – przyjrzał mi się jeszcze raz, zdejmując dłoń – Pamiętaj, to miejsce nie jest tak słodkim zamkiem rozkoszy Leny albo przeciwieństwem tabu Anity. Jak pewnie już zauważyłeś, niektórzy są w stanie porzucić całkowicie wymazać swoje istnienie, by móc tutaj pozostać.

    – Cóż, póki co jedynie spełniła się obietnica, że zobaczę syrenę i widziałem kilka obitych dupsk. – wzruszyłem ramionami – Szału nie ma.

    – Cóż, jeśli będziesz chciał kogoś zamordować i zobaczyć jakie to uczucie, to wystarczy, że powiesz. – wzruszył ramionami – Czekaj, chyba rozumiem. Muszę po prostu odkryć czego pragniesz a wtedy to użyć przeciwko tobie?

    – Ale nie jest to zamordowanie kogoś. Obiecałem ojcu, że nie narobię sobie problemów, a posiadanie wyrzutów sumienia nie jest mi potrzebne. – przyjąłem od niego kubek z kawą – Za mało się starasz. Na przykład ja już wiem, że bardzo chcesz być doceniony przez ojca i odzyskać swoją siostrę do dawnej relacji, gdzie byłeś jej właścicielem.

    – Tego nie trudno się domyślić. – wzruszył ramionami – W sumie, przecież musisz odpowiedzieć. – napił się kawy – Czego ty chcesz?

    – Drogi pamiętniczku, chyba jednak nie doceniłem Negana, być może posiada choć dwie szare komórki więcej od reszty rodzeństwa. Jednak zero plus dwa to nadal mało. – odparłem, ironicznie – By mój ojciec był szczęśliwy i miał swój piękny happy end, a biologiczna matka nie i cierpiała jak złe czarownice w bajkach. Móc zawsze widzieć moją przepiękną Deirdre, obejmować, ją, całować i uszczęśliwiać aby nie było potrzeby tego endu. Jednak to, bez czego to wszystko jest niemożliwe jest zwycięstwo syna mojego przyjaciela. – przekręcił głowę w bok na to stwierdzenie na to stwierdzenie – Zabawne, prawda? Grasz przeciwko mnie, ale chce byś wygrał. Powinno tak nie być, a skoro jest, to celowo powinienem dać Ci wygrać i zgodzić się na wszystko. Nie wzywa się diabła, by odkręcił słoik z majonezem.

    – Diabeł chyba też nie przychodzi nieproszony? – powiedział, kręcąc głową

    – Jestem tu na zaproszenie Wiktora. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, znów siadając na kanapie – Chyba zaczynasz zadawać prawidłowe pytania.

    – A naprawdę? – zapytał, prostując się – Co sprawia, że człowiek jak ty chciał tutaj przyjechać?

    – Czy pytasz każdego, czemu chce połamać ręce ciężarnej kobiecie, wyruchać piętnastolatkę, która ma naprawdę dwadzieścia dwa lata czy sam się tym chwali, jakby się delektował niczym przystawką? – zapytałem, znów łykając kawy – Zróbmy krótkie porównanie. Wiktor ma was pięcioro, mój staruszek tylko mnie. Każde dostało wspaniały prezent pod postacią własnego, dużego kawałka jego majątku do zarządzania, nawet ty, rzekomo tak poszkodowany. Ja od dziesiątego roku życia dostaje od ojca kieszonkowe, około dwa i pół euro tygodniowo, jeśli chce sobie kupić coś droższego, muszę odkładać długo lub znaleźć sposób, by zarobić. Z pewnością masz też mieszkanie, cały apartament jak reszta, tylko dla siebie i Mii, urządzony według własnego widzi misie. Ja mam pięciometrowy pokój w dwupokojowym mieszkaniu, w zeszłym roku udało mi się odmalować ściany i kupić w Ikei nowe łóżko, bo sprężyny starego mogły uchodzić za łożę fakira. Jeśli jutro rano obudzisz się z myślą, ale fajnie by było postawić kloca na klacie wielkiej cytatej blondyny, to pójdziesz do swojej starszej siostrzyczki, wybierzesz taką i jeszcze wyliże resztki jak skończysz. Mi, przy odrobinie szczęścia w sobotę uda się uwieść jakąś dziewczynę w barze, by ją przelecieć w kiblu w gumce albo na portalu znajdę jakąś “ciekawą dominacji”, która po pierwszym spotkaniu zablokuje całkowicie kontakt do mnie, ale nie zgłosi gwałtu bo mam dowody, że na wszystko się zgadzała. Pewnie sam twój obiad kosztuje więcej, niż coś co ja przejadam przez tydzień. Więc diabłem nie czyni mnie to, że wam szepcze słodko do uszek, ale przybycie z piekła.

    – A jednak nie chcesz pieniędzy… – powiedział zastanawiając się – Chodzi Ci o twoją godność…

    – To też. – kiwnąłem głową – Ale powtórzę coś, co już komuś powiedziałem. Pieniądze to wspaniały lubrykant, który daje upojne poczucie władzy. Królowie mają złote trony, pałace i skarbce. Dla dzikiego człowieka z nożem, który wdarł się do jego sypialni, bo usłyszał, że ten jest większym władcą od niego i przez to go zabije, to wyłącznie błyszczące kamyki. Wracamy znów do tego samego. Zapłacić za zrobienie loda, a być poprowadzonym za fiuta do łazienki, by wysuszyła Ci jajka jak odkurzacz to dwie różne rzeczy. Więc w przeciwieństwie do tego, co powtarzam moim uczniom, chce wyruchać ten świat w dupę bez lubrykanta i patrzeć jak cierpi. Jednak to on błagał mnie, bym mu włożył w drugą dziurę.

    – Rzeczywiście, jesteś jak ojciec. – odpowiedział zdejmując wreszcie okulary i ukazując podkrążone, zakrwawione oczy – Macie chore zasady, ale zasady. Niestosujący się do nich dostają po dupie…

    – Cztery szare komórki, jaa… – odstawiłem pusty kubek – Jakie są twoje zasady, Negan? Czego byś chciał, ale nie mógł dostać?

    – Przecież sam już to wiesz, Diable. Mam jednak przeczucie, że nawet tobie może na to zabraknąć siły. – wstał – Idziemy.

    Tym razem łatwiej znosiłem hałas na korytarzu, może świadom co mnie czeka. Nie bawiłem się w płaczliwe pytania, dotyczące tego, gdzie idziemy, czy mogę się ubrać lub inne. Przeszliśmy kolejne kilka korytarzy, potem jechaliśmy windą, kolejny korytarz. Wreszcie pokój, w większej części wyglądający jak gabinet lekarski i facet w kitlu z stetoskopem. W kącie pokoju kobieta, krótko obcięta brunetka w towarzystwie dwóch chłopaków w moim wieku, którzy czatowali przy jej ciele jak dobermany. Wychudzeni i niscy.

    – Zbadaj go. – powiedział Negan, wskazując mnie lekarzowi – Dość mocno oberwał, a te siniaki nie wyglądają dobrze. – mężczyzna kiwnął głową, a sam ciemnoskóry podszedł do kobiety

    – Chorujesz na coś? – zapytał lekarz przyglądając mi się uważnie i podchodząc

    – Strasznie boli mnie pięść ostatnio… – powiedziałem, zaciskając ją i unosząc – I mam dziwne przykurcze w łokciu, o takie. – wylądowała z pełnym pędem w jego twarzy, a lekarz obalił się na plecy – Ojej, a te w kolanie to jeszcze gorsze… – przywaliłem gołą piętą w podbrzusze na pół znokautowanego doktorka

    – Co to za dzikie zwierze? – zapytała tamta, obserwując mnie – Najpierw bije, potem pyta?

    – Nie, w przypadku kobiet najpierw się rucha, a potem porzuca. – odparłem, rozcierając rękę – Jeszcze jakieś głupie pomysł, mój panie?

    – Myślałem, że przyda Ci się badanie, bo wyglądasz źle… – powiedział Negan, drapiąc się po tyle ogolonej głowy – Wystarczyło powiedzieć, że nie chcesz.

    – Minus jedna komórka. – odparłem, po czym usiadłem na blacie – Dei wystarczająco się troszczy o moje zdrowie. Tracisz swój cenny czas, mój panie.

    – Andre jest naszą krawcową. – wskazał mi kobietę, a ona kiwnęła głową – Szyje głównie skórzane i lateksowe stroje na specjalne zapotrzebowanie, ale… Myślę, że przyda Ci się porządny garnitur i pewnie dawno nie byłeś u fryzjera.

    – A nie możesz mi dać po prostu różowych stringów, króliczych uszek i kazać mówić piskliwym głosikiem? – zapytałem, obserwując ją

    – Chce, żebyś nosił garnitur i dał się ostrzyc. – powtórzył Negan, a ja kiwnąłem głową i po chwili stanąłem na ciele oguszonego doktorka z znudzeniem, a psy-chłopcy zaczęli mnie mierzyć z metrem krawieckim, podskakując co rusz i notując na kartkach i dyskutując coś szybko – Kiedy zobaczyłem Cię na koniec czerwca w willi ojca, dawałeś znacznie lepsze wrażenie niż teraz.

    – Nie na co dzień łażę w koszuli i kamizelce. – odparłem z obojętnością pozwalając dalej się mierzyć – Już Ci mówiłem, jestem dzieckiem blokowiska, nie bogatego domu na odludziu. Kiedy wysiądę z auta, które odwiezie mnie na dworzec, wszystko co zyskałem zostanie tutaj.

    – A gdybyś mógł mieć jakąś stałą pamiątkę? – zastanowił się – Coś, co mógłbyś zabrać? Nie, nie koniecznie pieniądze czy jakieś bogactwo…

    – Z radością zabrałbym Deirdre. – odpowiedziałem, kiedy jeden z dzieciaków przysunął mi miarę do nogi – Jednak co? „Dei, to mój pokój, będziemy spali na sobie, bo łóżko jest za wąskie na dwie osoby, w łazience jest boiler do wody na gaz, wieczorami chodzę na kebaba albo robię inne normalne rzeczy”. Nie bierzesz Królowej do glinianki z strzechą na dachu. „Tato, to jest moja ukochana, poznaliśmy się na wakacjach, może się nigdy nie rozstaniemy, z chęcią założę na jej palec obrączkę, a potem żył z nią póki śmierć nas nie rozłączy.” A jeśli po drodze się posypią nasze uczucia? Jeśli to, co jej zaoferuje będzie niewystarczające? Gdzie wróci? Dlatego poprosiłem Anitę i Julię, by się nią zajęły, kiedy wyjadę. – cmoknąłem – Może wrócę tutaj za osiem miesięcy i wtedy rzeczywiście, możecie zacząć nosić pieluchy, czy nie połaszę się na pozycję Wiktora. Ale nie martwcie się, tobie i Anicie pozwolę zachować wasze stanowiska. – dzieciaki odeszły i podeszły do swojej „mamy”

    – Wielki z niego chłop. – powiedziała Andre, sprawdzając wymiary – Będzie na wieczór. Masz jakieś preferencje co do koloru?

    – Ciemny. – odparłem, zeskakując z cielska – Wiesz co, Negan? Mam pomysł. Macie tutaj gdzieś jakiś ludzi od tatuażu?

    – Najlepszych. – odparł król czerwonej strefy, kiwają głową – Często pracownicy zielonej przychodzą tutaj tylko po to, by zrobić sobie jakieś kolczyki albo tatuaże…

    – Słodko. Powiedz, że będzie potrzeba kilku, bo wzory będą duże, a czasu mało. – uniósł brwi na moją wypowiedź – No ruchy, mały słodki człowieczku, muszę jeszcze załatwić jedno z twoich dwóch największych pragnień. Do drugiego będziesz musiał spróbować mnie przekonać.

    – Przekonasz Mię, by wróciła do mnie? – upewnił się

    – Oh nie, słyszę wystrzał. – powiedziałem, podchodząc i przykładając ucho do czubka jego głowy – Tak! Kolejna szara komórka się zastrzeliła! Doktorku, obudź się, ten facet staje się co raz głupszy. – oderwałem ucho – Naprawdę, koleś? Nie. Pójdę obić mordę twojego ojca tak długo, aż łaskawie wsiądzie na ten swój pierdzący samochodzik elektryczny, który jest wersją dwa zero skuterka Wolfgana i przyjedzie do Ciebie na szczerą rozmowę. Jak będzie się opierał, to poproszę Dei, by mu włożyła coś w jelita. Jeśli teraz powiesz, że będziesz mnie przekonywał bym dokończył robotę z tobą, to przypomnę, że Lead to dla mnie też facet.

    – Więc jak mam Cie przekonać, żebyś odwołał to, co z nią zrobiłeś? – spojrzał na mnie unosząc głowę

    – Czekaj, wywołam konsole do cheatów albo sprawdzę w internecie solucję do „Negan ma na usługach diabła”. – znów cmoknąłem, wyciągając dłoń przed oczami jakbym miał tam telefon – O, widzę to. Stara bajka. Chłopiec znajduje robaczywego orzecha z dziurką, a kiedy pojawia się diabeł, to grając na jego pysze sprawia, że ten wejdzie do dziurki, która zatyka i więzi go w skorupce. Hm, ale jaki to ma sens? A tak, zachęcił go by to zrobił. Czyli wychodzi na to, że Negan ma jakoś zachęcić Konrada do tego, by ten sprzeciwił się swojej kobiecie, która mu przegryzie gardło na wieść, że przywróci jej przyjaciółkę do gównianego życia, kiedy nie mogła nawet wybierać koloru majtek. I wiesz co jest najśmieszniejsze? Byłoby to dla niego łatwiejsze niż obicie ryjów trzech kolesi. O ile Negan sprawi, że zechce. – wyłączyłem powietrzny telefon – Co zrobimy z tym faktem?

    – Mam nadzieje, że jesteś odporny na ból i wiesz na co się piszesz z tym tatuażem. – powiedział Negan, kręcąc głową – Aspiryny przestały działać i znów mnie napieprza łeb przez twój głupi pomysł.

    – Smutne. – wzruszyłem ramionami – Mnie nic nie boli. Moja rada. Zjedz coś porządnego, prześpij się i pomyśl w jaki sposób namówisz mnie, bym pomógł Ci odzyskać Mię, skoro ja Ci ją odebrałem.

    Kiedy zostałem posadzony w fotelu, pokazano mi katalog wzorów. Poprosiłem jednak o kartkę i długopis. Nie byłem najlepszy w rysunku, ale miałem dość dobre poczucie anatomii przez rysowane w domu rysunki spętanych nauczycielek, koleżanek i innych napotykanych kobiet. Z zdziwieniem grupa oglądała, jak prezentuje szerokie na kilka centymetrów pasy na klacie, ramionach, brzuchu i szyi układające się w dynamiczny, abstrakcyjny wzór. Nie czułem potrzeby tłumaczenia, jedynie zapytałem o możliwość dostania słuchawek i jakiegoś odtwarzacza. Ustaliśmy, że dzisiaj zrobią większą część prawej, a za kilka dni lewą stronę i by oszczędzić czasu, będą to robić w kilka osób. Potem zamknąłem oczy i skupiłem się jedynie na dźwięku. Ból igieł był wyłącznie dyskomfortem, o którym zapominasz. Prawdziwego się nie zapomina.

    To było jakoś krótko przed pogrzebem Niebieskiej. Wera wiła się wówczas w moich ramionach, gołymi plecami dociskając się do mojego ciała jak czasem lubiłem to wymuszać na Astrid. Różnica między nimi polegała na tym, że w dupsku tej pierwszej tkwił wówczas mój twardy fiut i podnosiła swoje biodra bujając się nad moimi. Tempo zabawy narzucała jednak Niebieska i jej strap-on penetrujący przód naszej zabawki. Kiedy wyciągała, Weronika unosiła się wypuszczając z swojego wnętrza oba, potem znów była dopychana. Zawsze wtedy piszczała, więc miała usta zatykane wargami Niebieskiej. Doprowadziliśmy ją do obłędu i zostawiliśmy, cóż innego. Ruszyłem pod prysznic, a moja droga za mną. Złapała mnie za sflaczałego fiuta i ścisnęła w dłoni, patrząc mi w oczy.

    – Szybki numerek, póki ona wędruje w niebie? – zapytała, masując go

    – Nie za szybko? – zapytałem, a ona już się pochylała

    – Kiedyś zrozumiesz, że czasu nigdy nie ma dostatecznie dużo, by zrobić wszystko, co się chce. – nadal masowała, go dłoniami – Wtedy wszystko, czego pragniesz to go rozciągać tak bardzo jak jesteś w stanie. Gorzej, gdy okazuje się, że przeciwnie, to co najlepsze go tak mocno skraca. – odwróciła się, trzymając już napiętego – Nie spiesz się, lubię jak czasem potrafisz być delikatny i czuły. Dozujący doznania. – wprowadziła go w swoje wnętrze, a ja złapałem ją za biodra, gdy w tle leciała spokojna muzyka w rytm której się kochaliśmy

    Otworzyłem oczy, po czym zdjąłem zdjąłem słuchawki. Kilka godzin leżenia tutaj zmieniło moją lewą stronę ciała w dziwną, plemienną malowankę. Kiwnąłem głową z zadowoleniem i pozwoliłem się zabezpieczyć. Po chwili pojawił się jedne z wcześniej mierzących mnie chłopców z wieszakiem z nowymi ubraniami i nawet parą butów. Przebrałem się i poprosiłem go, by zabrał mnie do gabinetu właścicieli. Posłusznie wykonał moją prośbę, ale w środku siedziała sama Mia.

    Usiadłem za drugim blatem, podniosłem kartkę i napisałem na niej „Wracamy do domu? Chyba wszyscy za nami tęsknią, a ja muszę wejść do fryzjera, żeby podobać się Dei.” po czym jej pokazałem. Przeczytała i mógłbym przysiąść, że się uśmiechnęła. Na pewno jednak pokiwała głową i podniosła się do wyjścia.

    Po powrocie mama spojrzała na mnie otwierając szeroko usta, jakby chciała coś powiedzieć, ale nie mogła znaleźć odpowiednich słów. Ostatecznie obeszła mnie, dotknęła palcem jakby sprawdzić, czy nie jestem iluzją.

    – Teraz to już naprawdę wyglądasz jak diabeł. – powiedziała wreszcie, uśmiechając się – Aż zazdroszczę mojej córeczce, że to ją wybrałeś.

    – Nie szata zdobi człowieka, a człowiek szatę. – odparłem – Ale tak, fajnie leży, mój pan się postarał. Potrzebuje pogadać z Wiktorem, jest u siebie w gabinecie?

    – Tak. – nadal się uśmiechała – Jednak przemyślałeś to, co Ci mówiłam?

    – Co? Niee. – skrzywiłem się – Chce mu obić mordę tak, że nawet Ci z którymi się biłem wyglądali dobrze. Mój pan tego chce.

    – Co? – zapytała, mrugając kilka razy – Myślałam, że się przyjaźnicie.

    – Dlatego właśnie muszę to zrobić. – wzruszyłem ramionami – Możesz przygotować opatrunki.

    Nie pukałem, po prostu wszedłem i usiadłem na obitym skórą fotelu. Wiktor siedział, jak jakiś ojciec chrzestny lub jakieś przynajmniej jego wyobrażenie za swoim wielkim dębowym biurkiem. Uniósł brwi na mój widok.

    – Powinienem zapytać? – zaczął rozmowę, a ja pokręciłem dłonią w powietrzu patrząc nadal w bok i zastanawiając się

    – Pozwolisz, że będę mówił w naszym języku, bo od dwóch miesięcy nie miałem ku temu okazji i angielski nie ma tak pięknych określeń na to wszystko. – zacząłem po polsku, a on kiwnął głową – Normalny koleś naszego pokroju, chociaż każdy jak my taki by nie był, mając dość kasy poprzestałby na zielonym. Stworzyłby prestiżowy burdel, gdzie można pierdolić wszystko, co się rusza i jest człowiekiem. Prowadziłeś go z matką Anity, więc podejrzewam, to najwcześniejsza gałąź twojej działalności. Z drugiej strony, Julia mówi, że twoja pierwsza żona była jej przyjaciółką i zazdrościła dziewczynom, które szły do twojego łóżka, ale sądzi, że wyszła na tym lepiej. Musieliście się więc znać dość długo. Z jakiś powodów idziesz dalej, rozwodzisz się z nią i zakładasz żółtą strefę. Może zauważyłeś, że twoja zachodnia żona ma bardziej zażyłe niż matka i córka stosunki, może ktoś dał Ci VHS z nagraniem zabaw kobiety z koniem… Jednakże wtedy wiążesz się z Brytyjką, która daje Ci dwoje dzieci, jakbyś chciał komuś zrobić na złość lub szukał pocieszenia po porażce. – obserwował mnie identycznie jak jego syn wcześniej – Ostatecznie tworzysz również czerwoną strefę, której zdaje się, sam nienawidzisz lub Cię przeraża. Co potem? Poznajesz tam z pewnością piękną, ciemnoskóra kobietę, która jest zatrudnionym przez Ciebie lekarzem. Uprawiacie seks, mimo że nie jest jedną z tych, które możesz bez bólu sobie wziąć z ośrodka byłej żony i zaspokoić swoje doznania. Ostatecznie jednak w swojej ojczyźnie znajdujesz ostatnią z żon, która daje Ci twoją najbardziej ukochaną, najsłodszą córeczkę, ale po kilku latach również i ją wsadzasz do czerwonej strefy, dowiadując się, że tam już czeka na Ciebie inne dziecko.

    – Do czego zmierzasz? – zapytał wreszcie

    – Powiedziałeś mi, że tylko kobiety, które naprawdę kochałeś, dały Ci dzieci. Większość z nich była twoimi żonami, ale nie bawiłeś się w bigamie, raczej pokojowo się z nimi rozstawałeś. Jednak ta zasada została złamana w dwóch wypadkach. – tym razem przekręciłem na niego twarz – Jedną z nich jest matka Negan, która nie była twoją żoną, ale urodziła twojego syna. Drugą niezmiennie kochasz od lat, ale nie poślubiłeś jej, nie zrobiłeś dzieci i prawdopodobnie nigdy nawet nie udało Ci się zaciągnąć do łóżka, mimo swoich starań, by pokazać, że nie ma w tym nic złego. To twoja siostra, Julia.

    – Nie pozwalasz sobie na za dużo, Diable? – zapytał wreszcie

    – Nie. W końcu mam być adwersarzem Boga, a ty nim jesteś. Ale to nie jest ważne. – pokręciłem głową – Wróćmy do tematu twoich dzieci, który tak ładnie przemilczałeś przed moim przyjazdem, a który stanowił trzon naszej gry. – znów odwróciłem wzrok – Anita, najstarsza z rodzeństwa. Pieprzyła się z matką, chciała z nią przeżyć pierwszy raz, ale do tego nie doszło, bo tamta zmarła, nim nasza droga Cesarzowa dojrzała do tego, przez co żywiła frustrację do wszystkiego. To już mamy za sobą. Potem spaślak, którego ego było większe niż masa, ale chyba zaczął przyswajać lekcje pokory. Drugie rozpieszczone do granic możliwości dziecko… Cholera, zapomniałem przez Negana o mojej pieczeni. Pewnie się spaliła?

    – Rano ją uratowali, zabrali do czerwonej strefy i zrobiono operacje odwracające skutki twoich zabaw. – powiedział Wiktor, spokojnie, bez urazy – Po wybudzeniu ciągle płakała, mówiąc, że jak tylko będzie mogła to wyjedzie. Nie, nie mam Ci tego za złe, przeciwnie, chyba powinienem za to podziękować. Usuwasz chwasty z mojego otoczenia.

    – Dobrze to słyszeć. – kiwnąłem głową – Dalej, mamy twojego syna. Myśli, że przez całe jego dzieciństwo o nim nie wiedziałeś, ale sądzę, że było inaczej. Bo niby dlaczego bierzesz to co najważniejsze dla Ciebie i mu tak po prostu przekazujesz?

    – Wiedziałem doskonale. – kiwnął głową – Wielokrotnie chciałem, byśmy byli rodziną, ale bała się, że to go zdeprawuje. Do końca pragnęła, by był jej córką. Im starszy się stawał, tym bardziej widziałem, że jest podobny do mnie i nie możemy tego zatrzymać. Wiedziałem też, że tylko on będzie w stanie zapanować nad dorastającą Mią, bo ja nie będę miał na to czasu. To, czego mu zabrakło to techniki i łagodności.

    – Czemu jej go nie nauczyłeś, kiedy już mogłeś? – zastanowiłem się – Czemu mogąc wreszcie wyciągnąć do niego rękę, nie zrobiłeś tego?

    – Nadal mi zabraniała. – skrzywił się – Doskonale to wiesz. My nie włamujemy się do środka, nie używamy wytrychów czy siły. Jedynie sprawdzamy, czy drzwi są otwarte. – kiwnąłem głową – On też postanowił to zrobić. Nie zapalił światła, po prostu usiadł na środku pokoju, myśląc, że jest pusty. Nie mogę go zmusić do niczego, jedynie obserwuje…

    – Jest wściekły, że zabrałem mu waszą najcenniejszą rzecz. – znów odwróciłem do niego twarz – Mam nadzieje, że to go sprowokuje do działania. Jednak sądzę, że jeszcze lepszym będzie, jak w tej ciemności usłyszy głos typa, którego tak bardzo potrzebuje. Nie ważne, że obaj siedzą już tam za długo. A wiesz czemu? Bo też mam tylko ojca. Nie wie o mnie niczego, ale wiem, że mnie kocha. Dlatego chciał z tobą porozmawiać. W jego mniemaniu dorosłym stałem się, kiedy skończyłem czternaście lat. Nie robił mi o nic awantur, nie traktował jak gówniarza, który myśli, że wie wszystko o życiu. Powiedział mi jedynie „zawsze używaj prezerwatywy, jeśli ktoś ma zamiar Cie uderzyć, to też uczyłeś się bić i nigdy nie baw się w narkotyki”. A potem co jakiś czas tylko rozmawialiśmy. Nie o tym, co było czy jest, jedynie co będzie dalej. Dlatego kiedy mu powiedziałem, że „mój przyjaciel zaprasza mnie na wakacje za granicą” poprosił tylko, żeby mógł z nim porozmawiać, by upewnić się, że nic mi nie grozi. – milczał, patrząc na mnie – Podejrzewam, że zorganizujecie mi kolację pożegnalną, nie obrażę się o to. Tym razem nie będzie do Ciebie dzwonił, że jednak on i Mia nie dojadą czy inne coś. Ty zadzwoń do niego, dzień, może nawet dwa wcześniej i rzuć jakimś gównianym frazesem pokroju „cześć synu, robisz coś pojutrze? Nie? Świetnie, Konrad wyjeżdża i pomyśleliśmy, że warto go jakoś dobrze pożegnać. Może przyjedziesz? Chyba się polubiliście i twoja obecność będzie dla niego nieodżałowana”. – po czym obaj wybuchliśmy śmiechem – A na serio, jak się zgodzi to usiądź obok niego, nie ważne gdzie będzie siedział. Podnieś swoje leniwe, pomarszczone dupsko. Mia i Anita pewnie i tak będą odwalały troskliwe mamusie wobec Lynx, gadając z Dei. Wolfgan nadal nie skończył swoich lekcji, a rozpieszczony chwast został wyrwany. Więc przykro mi, jak usiądziesz znów na tym swoim miejscu, będziesz wykluczony z rozmów.

    – Dziwne uczucie. – powiedział, wreszcie po długiej chwili milczenia – Mam ochotę przywalić Ci w tą twoją piękną mordę, ale z drugiej strony, mam uczucie, że mówisz to dla mojego dobra. To robiłeś moim dzieciom i klientom?

    – No nie, zazwyczaj ludzie byli nadzy, ale wybacz, nie chce oglądać torby listonosza z twoich jajec. – wzruszyłem ramionami – Bóg dał ludziom wolną wolę, diabeł nauczył ją wykorzystywać. – podniosłem się z fotela – Wiem, że nie jesteś już młodzieniaszkiem, przyjacielu… Twoja siostrzyczka też ma problemy ze snem w nocy, Dei zostawiła trochę zabawek w jej sypialni. Nigdy nie jest za późno, by się zabawić, nawet jeśli nie jest to mega wymyślne. Kiedy zabraknie czasu, będzie Ci tego brakowało.

    – Skąd wiesz, że już tego nie robię? – zapytał, uśmiechając się kąśliwie

    – Bo kiedy stawia przed tobą talerz, wyciąga ręce, jakby bała się zbliżyć. – wzruszyłem ramionami – Kiedy robi to dla mnie lub Dei, celowo dociska swoje cycki albo cipkę do naszych ciał, byle być blisko, dostać więcej. Podejrzewam, że jeśli do niej chodzisz, to raczej skrzypieć starymi stawami i mlaskać suchym konarem, którego nafaszerowali viagrą. Kiedy idę w nocy idziemy do niej z moją kobietą, to najchętniej by nas nie wypuszczała.

    – Za moich czasów nie mieliśmy takich rzeczy. – skrzywił się

    – Czyli mijasz po prostu drzwi, nie sprawdzając ich? – pokręciłem głową ze smutkiem – Podejrzewam, że są nawet uchylone. Wszystko co musisz, to przekroczyć ich próg a potem zamiast gwałcić gospodynie, uwieść ją. Ja dwa miesiące temu na tym wyszedłem dobrze. – uśmiechnąłem się – Widzimy się na kolacji. – powiedziałem już po angielsku

    Po wyjściu, minąłem Julie niosącą apteczkę w ręku i popatrzała na mnie pytająco. Uśmiechnąłem się i wyjąłem jej pudełko z dłoni, po czym tak, jak pierwszej nocy podszedłem do niej, wciskając swoje wargi w szyje, a rękę pod sukienkę, dotykając przez majtki. Objęła mnie mocno, gdy docisnąłem ją do ściany, prowadząc delikatny masaż i równie gwałtownie oderwałem dłoń i wargi.

    – W nocy dostaniesz więcej. – odparłem, uśmiechając się wciąż przez nią obejmowany – Dlatego lepiej bądź gotowa, mamusiu, bo nie będzie jeńców. – pokiwała głową, zdejmując ręce ze mnie – Dei jest w sypialni?

    – Taaak… – mruknęła, chyba wciąż lekko pobudzona – Ale staarej. Poowiesz jej, że kolacja będzie za kwadrans?

    – Oczywiście. – kiwnąłem głową i ruszyłem do góry

    Zapukałem do drzwi, do których zostałem doprowadzony tamtego dnia, gdy przyjechałem. Po chwili otworzyły się i wysunęła się głowa Dei, która otworzyła szeroko usta, po czym zagwizdała.

    – Może częściej będę kazała komuś przejąć nad tobą władzę? – zapytała – Aż mnie boli, że ja nie mogę sobie jej wziąć.

    – Kto powiedział, że nie? – wzruszyłem ramionami – Mój imp jeszcze żyje czy będzie wymagał interwencji medycznej jak Lena?

    – Trudna kwestia. – odparła, po czym znów cofnęła się do środka i wynurzyła z powrotem – Przytomny, ale zakneblowany. Chcesz go z powrotem?

    – A bawisz się dobrze? – zapytałem
    – Ostatnio było tak fajnie, jak poszliśmy po raz pierwszy razem do Juli. – wyszczerzyła się w tym swoim cudownym uśmiechu – Raczej już nigdy nie wpadnie na pomysł, by korzystać z jej tylnego wejścia…

    – Tylko nie przesadź, by się bał jej dotykać. – pocałowałem ją – To nie Hannah, tylko mój chłopak.

    – Wiem, wiem. – ściszyła głos – Powinni być zadowoleni za tydzień. – znów ją ucałowałem

    – Mama kazała powiedzieć, że kolacja będzie za piętnaście minut. – kiwnęła głową zadowolona
    Wreszcie zaszedłem z powrotem do sypialni i rozsunąłem zamek kojca, pozwalając wyjść Astrid. Usiadłem na łóżku, a urażona sunia z swoim nowym ogonem ułożyła się obok, kładąc swoją głowę na moich udach.

    – Jak twój pierwszy dzień kary? – zapytałem, gładząc jej włoski

    – Nudny. – odparła – Pani Dei wzięła mnie tylko na obiad i nawet nie pozwalała się przytulać. A pan co robił?

    – Same nudne rzeczy. – odpowiedziałem, nadal ją głaskając i patrząc przed siebie – Chcesz, by Hannah Ci wymasowała stópki przed kolacją?

    – Nie, bo byłam niegrzeczna. – odpowiedziała, stanowczo, więc pochyliłem się i ucałowałem ją w usteczka – A to za co?

    – Może niegrzeczna, ale mądra. – odpowiedziałem, gładząc ją po włosach – Może mądrzejsza od tych, na których ruchy muszę teraz czekać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    (widzimy się w trzeciej ===>)

  • “Czlowiek”, akt 4 “Chlopcy” (3/4)

    Mijały kolejne dni przed moim wyjazdem. Ponieważ Negan nie odezwał się, żebym wrócił lub zrobił dla niego coś ekstra, uznałem, że to moja kolejna taktyczna porażka, ale nie wpływało to na strategię. W kolejnych dniach zacząłem zauważać, że Wiktor i Julia zaczęli częściej rozmawiać, a nawet przerzucać między sobą jakimiś żarcikami, podczas gdy zwykle byli wobec siebie milczący lub rozmawiali, kiedy musieli. Dei zapytała nawet, czy przypadkiem nie zaczęli ze sobą sypiać, tak się zachowują.

    Lead wrócił dopiero po dwóch dniach i wyglądał jakby zobaczył najstraszniejsze rzeczy świata, ale nie chciał zdradzić szczegółów kary, która wymierzyła mu moja królowa. Kiedy Astrid starała się go pocieszać pocałunkami, to wyłącznie na nie odpowiadał, jednak na legowisku w moim biurze nie było już tak namiętnie.

    Odwiedziło nas jeszcze kilka par, głównie by porozmawiać lub się doradzić, bo „słyszeli wiele dobrych opinii o tym miejscu”, więc ich udzielałem. Sześć dni przed wyjazdem wróciłem do czerwonej strefy, już pamiętając przybliżony rozkład miejsc, ale kiedy otworzyłem drzwi, które powinny być gabinetem Negana zobaczyłem jak czterech shemali rżnie się z jakąś kobietą, więc szybko je zamknąłem. Mój pan siedział za blatem, spoglądając tęskno w stronę rudej siedzącej naprzeciwko.

    – Ja dokończyć tatuaż. – odparłem – Chyba, że pan czegoś chce i o mnie zapomniał?

    – Mam związane przez Ciebie ręce. – odpowiedział, wzruszając ramionami – Ani nie mam pomysłu jak sprowokować Cię do działania w tej drugiej kwestii.

    – Oj, jak mi smutno. – podszedłem do blatu, wziąłem kartkę i napisałem na niej „Co jadła Lynx na śniadanie?” i przesunąłem w stronę rudej, ta przeczytała i odpisała na niej „owsiankę z malinami, sama ją przygotowałam” – Widzisz? Umie robić owsiankę. Wiedziałeś o tym?

    – Nie, zazwyczaj to ja gotowałem… – odparł, patrząc na kartkę – Ale co to daje?

    – Oh nie, ten przeraźliwy krzyk bólu i rozpaczy! – powiedziałem, przykładając dłonie do twarzy – Została tylko jedna komórka. Niby mogą się dzielić, ale przecież eony zajmie zajęcie całego wielkiego łysego łba… – cmoknąłem i napisałem znów na tej samej kartce „Dei kazała zapytać, czy kupiłaś sobie tą sukienkę, którą jej pokazywałaś i kiedy się nam w niej pokażesz”, przesunąłem w jej stronę i znów przeczytała, po czym uśmiechnęła pod nosem, patrząc na nas, co chyba wywołało w moim towarzyszu dziwne uczucie jakby zjadł coś niestrawnego, przez co uśmiech zniknął równie szybko i odpisała nam „jak będzie jakaś specjalna okazja” – Szkoda, że takich nie będzie w najbliższym czasie. Dobra, zaprowadzisz mnie czy mam znów trafiać na rzeczy, które będą kanwą moich przyszłych koszmarów?

    Bez słowa wstał i skierował się do drzwi, a ja za nim. Szliśmy korytarzami w milczeniu, choć wiedziałem, że aż go świerzbi by zacząć mówić. Znów rozłożyłem się na znajomym fotelu i zamknąłem oczy.

    – Uśmiechała się. – powiedział wreszcie – Pierwszy raz w życiu widziałem uśmiech na jej buzi.

    – A, to dlatego jej skrzypią mięśnie mimiczne, kiedy to robi w willi. Czy pan wypowie to życzenie czy umrze ostatnia komórka a z nią ja będę miał ochotę mu skręcić kark?

    – Powiedz mi, co robisz, że tak się dzieje. – odparł Negan

    – Nie traktuje jej jak jebanego tamagotchi, któremu trzeba zapewnić spełnienie potrzeb. – odparłem – Serio, przywiązywałeś ją do łóżka by robić jej palcówkę albo minetę? Co jak się ruszy to zepsuje wszystko? – nadal leżałem z zamkniętymi oczami, czując igły uderzające o skórę

    – Nie, po prostu… – zastanowił się – Kurwa, kręci mnie to…

    – Mnie też. – odpowiedziałem – Ba, moją dziewczynę to kręci. Rzecz w tym, że nie wizja bycia uległą, ale tą, która wiąże. A wiesz co? Twoja siostra od miesiąca dumnie prowadzi na smyczy swojego różowego pudelka. Nie wiesz tego od mnie, ale Anita między wierszami wspominała, że lubią się zabawić całkiem ostro, ale ma subtelność mknącego pociągu. Nie wiem, co to znaczy, choć się domyślam.

    – Bo jest dość specjalna z naszej piątki i… – zaczął Negan

    – Nie, wy taką z niej robicie. – odpowiedziałem, unosząc palec wskazujący – Bunt dla niej to włożenie majtek koloru, który by nie odpowiadał kolesiowi, który codziennie jej wybierał bieliznę i przyjście samej do mojego biura. Kochała swojego tatę, bo nikt jej nie okazywał zainteresowania poza nim. Może powiesz, że miała je od Ciebie? Wypij to, zjedz to, ubierz tamto, pora na seks, pora spać. Tak by robiły spaślaki, jedno chyba grzecznie zrezygnowało z tego życia po tym jak uświadomiłem mu, że jest jebaną świnią, o drugim nie mówmy. O, nawet się na mnie rzuciłeś jak jebany idiota, myśląc, że coś to zmieni. Tylko wiesz co? Ja zobaczyłem, że to nie zbiór pikseli na monochromie, ale nadal bardzo mała dziewczynka, którą wszyscy spychają dopóki nie jest potrzebna. Dałem jej pieska, by poczuła się za coś odpowiedzialna. Pokazałem, że może mieć przyjaciół. Przypomniałem, że nie ma tylko kontrolującego starszego brata, ale też całkiem fajną starszą siostrę, a tamtej, że z swoimi instynktami nie musi wyłącznie taką, jak jej własna matka. Jeśli więc twoim pragnieniem jest, by Mia wróciła, to przekonaj mnie, bym to zrobił. Żebym ją unieszczęśliwił, byś ty znów czuł się jej wielkim panem, który decyduje o wyglądzie jej życia. Nie umiesz zapanować nad diabłem, który Ci się pokłonił. – otworzyłem oczy i popatrzałem na jego zdziwioną minę – A im dłużej to trwa, tym bardziej mam wrażenie, że nie jesteś jego synem. Wiesz, co widzę zamiast tego? Może i wysoką, ale dziewczynę z obciętymi cyckami i ogoloną na łyso w męskich ciuchach, która pozuje na kogoś więcej, jak reszta jej rodzeństwa. Wówczas okazują się dwie rzeczy. Pierwsza to, ta, której tak się wstydzili, jest najwięcej wśród nich warta i zasługuje na miłość ojca. Druga, że jeśli ta chłopięca dziewczynka jednak przegra, to podobnie jak reszcie, pokażę wyłącznie jedno. Kiedy zaczynasz tańczyć z diabłem, przestajesz, gdy on przestaje. Dla niej, chwilą w której przestanie będzie moment, gdy zachowam się jak ludzie, którzy do niej przyjeżdżają w poszukiwaniu najbardziej wymagających doznań. Dla mnie będzie to coś prostackiego. – nadal mnie obserwował, a na jego twarzy malowało się wolno zaskoczenie – Użyje całej swojej siły, a wiesz, że nie mam jej mało, rozerwę z niej te durne ubrania i zerżnę, aż będzie krwawić, rzygać i srać pod siebie. Potem zrobię pamiątkowe zdjęcia jak jej czekoladowa skóra błyszczy od mojej białej spermy i jej łez. To nie groźba, Negan. To obietnica. Taka sama, jaką złożyłem twojemu starszemu rodzeństwu, gdy mnie zdenerwowali. Zmarnowałeś sześć dni, masz cztery. Jeśli myślisz, że teraz się spakujesz, uciekniesz lub wymyślisz cokolwiek by to zatrzymać, to tylko podkręcisz możliwe upokorzenia, do jakich upokorzeń Cie doprowadzę.

    – Miałem nic nie tracić na tym zakładzie… – powiedział wreszcie – Czyżbyś jednak był człowiekiem bez zasad?

    – Nie traci wizja faceta, z którym poszedłem na tą umowę. – odpowiedziałem, z powrotem zamykając oczy – Obrywa żałosna i pozbawiona wszystkiego kreatura, która się pod niego podszywa. Zacznij więc działać, albo szukać mundurka uczennicy, bo twój profesor będzie brutalny. Być może to siostra powinna chronić Ciebie.

    Usłyszałem trzask drzwi i gorzko uśmiechnąłem się pod nosem. Mówiłem, że nie lubię subtelności i to u nas wrodzone. O ile nadejdzie ten moment, gdy z Dei będziemy mieli dzieci, to pewnie będą jeszcze gorsze niż nas oboje razem wziętych. Kiedy skończyli, oceniłem całość w lustrze i kiwnąłem głową z zadowoleniem. Zygzaki, romby i trójkąty pokrywające moją skórę przywodziły były bardzo prymitywne, ale moim zdaniem wspaniałe. Wojownicy pokrywali się takimi, by poczuć się groźniejszymi, nadając im niemal mistyczne znaczenie. O to mi chodziło.

    Okleili mnie i założyłem z powrotem koszule. Wróciłem z powrotem do swojego biura, gdzie pod drzwiami czekał Lead. Kiwnąłem mu głowa i wspólnie weszliśmy do środka. Usiadłem za blatem i wyjrzałem przez okno. Będzie mi brakowało tego widoku, ale nie można wziąć wszystkiego.

    – Jutro ja i Dei powierzymy Ci wyjątkowe zadanie. – powiedziałem, nie odwracając się do swojego przyjaciela – Dlatego będziesz miał wolne. Jednak po południu chce Cię widzieć czystego, pachnącego i ubranego jak szczura na otwarcie kanału w głównym holu. Masz wyglądać tak, że jeśli byłbym dziewczyną, wszystko o czym marzył, to zdjąć Ci spodnie i zrobić dobrze, żebyś w zamian mnie wydymał. Rozumiesz?

    – Tak. – potwierdził – Ubrać spodnie. Jakieś szczegóły co do tego, co będę robił?

    – Kochał się z Astrid. – powiedziałem, nadal się nie odwracając – Ale nie potrzymasz ją za cycki, poliżesz po cipce i dupce, może przytrzymasz chwile różdżkę. Będzie to pełny stosunek, gdzie ona opowie Ci o wszystkim co lubi a ty to wszystko zrobisz. Możesz się przy tym bawić, typu skuć ją do łóżka, założyć opaskę na oczy, pomiziać piórkiem… Nie po to dwa miesiące siedziałeś obok mnie, by po prostu słysząc „lubię jak masujesz moje stopy”, wziąć je w dłonie i gębę. Pozwól jej tylko nimi poruszać, całkowicie więżąc jej ręce. Kiedy będziesz chciał jej zrobić minetę, najpierw ucałuj każde z tych miejsc, które lubi na swoim ciele. Nie szarp jej za piersi, jakbyś chciał ją wydoić, tylko baw się nimi jak kot balonikiem z wodą. Spraw, by czuła się wyjątkowa, zapamiętała ten moment i nawet mając siedemdziesiąt lat, wyschniętą na wiór cipę i demencję, pomyślała „o tak, Lead to był najwspanialszy facet, jakiego miałam w życiu”. Kiedy będziesz pewny, że jest gotowa się na Ciebie rzucić, będziesz mógł spełnić marzenie każdego faceta, który ma jakieś doświadczenie seksualne. Rozdziewiczyć ją. Łagodnie ją spenetrujesz, dopilnujesz by ładnie doszła. Chyba umiesz rozpoznać kiedy kobieta szczytuje. Co będzie dalej, nie wiem. Może będzie zmęczona po wszystkim, może po prostu będzie miała taki wyrzut endrofiny, że nadal będzie miała ochotę i wtedy możesz pozwolić sobie na wszystko, nawet z tym, że to ona przejmie rolę chłopca lub po prostu będzie chciała, żebyś z nią leżał.

    – Gdzie jest haczyk? – zapytał, niepewnie

    – Potrzebujesz go? – zapytałem, odwracając się – Co, wbijesz jej w sutkę i będziesz ciągnął?

    – Nie, po prostu… Strasznie to podejrzane. – odparł – Jak Szefa znam…

    – Impie, impie. Chce Cię wynagrodzić i przekazuje Ci mój najpiękniejszy krzak róż, a ty kręcisz nosem, jakbyś miał wozić gnój. – pokręciłem głową – Jeśli nie chcesz, to po prostu powiem, żeby zrobiła to sama, dając jej jeden z wielkich wibratorów Dei. Potem będziesz mógł się z nią kochać bez ograniczeń, ale czy będzie nadal czuła wobec Ciebie takie uczucia? Że nikt jej nie zbudował takiego pięknego klimatu na tą chwilę? Że jednak jej chłopak zawiódł, gdy go najbardziej potrzebowała? Może po prostu znajdę jakiegoś typa z prawdziwym, dużym fiutem, który ją zapnie od tyłu zamiast dać jej coś wyjątkowego?

    – Myślałem, że należy do pana i sam pan będzie tego chciał dokonać… – powiedział, wahając się

    – Zabawmy się w pokrętną logikę, co? – uśmiechnąłem się – Przez dwa miesiące Cię szkoliłem, przygotowywałem, tłumaczyłem wszystko. Wybrałem dokładnie dzień, wydałem Ci instrukcje, według których przyjdziesz i będziesz kochał się z moją z moją ulubienicą. Gdzie widzisz, bym nie miał na to jakiegokolwiek wpływu poza tym, że zamiast użyć swojego fiuta użyje do tego czegoś bardziej atrakcyjnego dla niej, jak ty? Czasem mam wrażenie, że to bardziej obowiązek niż jakaś przyjemność. „A teraz włóż go we mnie, bo tak chce nasza natura”. Naprawdę? Lepiej się bawiłem, kiedy oglądałem jak do wędrujemy do tego momentu, powolnym i mogącym sobie pozwolić na masę frajdy spacerem niż to, kiedy wkładam do pasującej idealnie dziury swojego fiuta czując się dokładnie tak, jak pies, który poczuł cieczkę. Tą samą perspektywę zabawy odczuwam na myśl, że to nie ja zdejmę Astrid majtki i nabije ją na siebie, ale mój chłopiec przejdzie z nią ten spacer. A to, co najfajniejsze w całości, to fakt, że to moja zasługa. – obserwował mnie lekko zdziwiony – Myślisz, że gdy kocham się z Dei to po prostu mechanicznie wkładam i wyciągam z niej fiuta po tym, jak zrobiłem jej minetę by była rozgrzana i co najwyżej urozmaicamy sobie to jakimś ciekawszymi pozami? Litości. Od miesiąca nie robiłem tego z żadną inną kobietą, bo kiedy kocham się z moją rudowłosą, strzelenie spermą traktuje co najwyżej jako dodatek do doznań, jakich nigdy bym nie osiągnął. To jest prawdziwa siła tego miejsca. Jeśli jutro ty i Astrid też się z nią zapoznacie, to gwarantuje, nie pożałujecie. – rozległo się pukanie – Otwórz, acz już późno i nikomu nie pomożemy.

    Mulat wszedł i podszedł od razu do krzesła. Milczał. Również milczałem, porządkując papiery na stole i nawet na niego nie patrząc. Wskazałem Leadowi lodówkę i pokazałem jeden i pół palca. Podał dwa piwa, jedno bezalkoholowe. Otworzyłem je znów tym samym nożem i postawiłem to prawdziwe przed swoim panem, samemu sącząc z drugiej, zimnej butelki.

    – Spełniłeś moje pierwsze życzenie, diable? – zapytał wreszcie, nie patrząc nadal na mnie, ani butelkę

    – Pytasz o swojego ojca? Tak, mój panie. – odparłem bez śmieszności w głosie – Użyłem swych diabelskich mocy na samym bogu. Jest stary, samotny i równie żałosny co jego syn, więc może powinni usiąść razem, pogadać o tym jacy są beznadziejni. Jak ja bym był tak bogaty, by podcierać się papierem toaletowym z wizerunkiem Mona Lisy, kupiłbym dwa ferrari i ścigał się ze staruszkiem na prywatnym torze wyścigowym. Wiesz, że obejrzenie wspólnie meczu nic nie kosztuje? O, a ile bym oddał by móc z nim pogadać o tym, co ja lubię. „Ta nowa kasjerka, ta z dużym dupskiem. Ojciec, jakbym ją dorwał w swoje łapy, to bym zrobił z nich bębny plemienne”. Serio, nie ma nic wstydliwego, że kręcą Cię takie rzeczy. Jasne, on już jest stary i za jego czasów to jak kobieta chciała wibrator, to chyba musiała go strugać i mieć nadzieje, że drzazga jej w pizdę nie wejdzie a jak zdejmowały majtki to miały tam zwierze z różowym otworem gębowym. Co stoi na przeszkodzie, by wziąć sobie jakąś ładną buźkę na spółkę, a potem o niej dyskutować?

    – Myślisz, że by na to poszedł? – zastanowił się

    – Z płaczliwa dziewczynką, której dupy zedrę majtki za trzy dni? Nie. Z synem, który nie musi podkreślać jak bardzo nim jest, a jedyne co ma z nim wspólnego to posiadanie fiuta, bo ten prawdziwy go nie ma? Tak. – uśmiechnął się pod nosem – Zresztą, nie musisz szukać daleko takiej. Wszyscy mieliście ją pod nosem, ale ja korzystałem, Anicie wystarczył raz by wynormalniała a moja kobieta sobie chwali za każdym razem, a też lubi jak to powiedziałeś, dedykowane różdżki. – uniósł wzrok – Lead, trzymaj kciuki, by pan Negan był prawie tak mądry jak Astrid. Damy mu wskazówkę. Dobrze gotuje.

    – Julia? – zastanowił się zasępiony facet – Przecież to tylko gospodyni ojca. Stara panna, która nie wiadomo po co ojciec trzyma w willi…

    – Dobrze, osiągnął poziom Astrid. Teraz nauczymy go aportować piłeczkę. – kiwnąłem głową – Czy twój tata ma jakieś rodzeństwo?

    – Właściwie… To nie wiem. – zamrugał – Nikt nigdy o to nie pytał, a on nie mówił. Zresztą, jak wiesz o istnieniu żółtej strefy i relacji mojej i Mii…

    – Mówię o biologicznym, nie przyrodnim. Więc bardziej żółta. – uniosłem palce złożone jakbym coś między nimi miał – Piłeczka, zobacz, czerwona, ładna. Chceesz piłeczkę, człowiek? Chcesz? Rzucić?

    – Chcesz mi wmówić, że Julia to jego siostra i ze sobą sypiają? – zdziwił się

    – Cóż, chyba niedawno zaczęli. Co prawda wątpię, by duma Wiktora pozwalała mu brać viagrę i jeśli naprawdę mamy podobne stanowisko co do tych kwestii, to raczej nie odbywa się to na zasadzie „a teraz zapnę Cię w dupę i to bez poślizgu”. – wzruszyłem ramionami – Zresztą ona sama mówi, że jest „nudną, starszą panią”. Ja jakoś tego nie odczułem. Tylko czy pójdzie do niej „ojej, tatuś mnie nie kocha, chce z powrotem moją różową cipkę Mii, bo jak sobie ją głaszcze to mi zapewnia komfort” czy facet, który rano przy śniadaniu, po nocy z Julią, powie do ojca „ma luzy, jakby urodziła dwunastkę dzieci, o czymś jeszcze nam nie mówiłeś?” . – uśmiechając się mimowolnie przyjął wreszcie butelkę i zaczął z niej pić – Czy pan życzy sobie, bym dzisiaj tutaj został? Miałem ochotę po kolacji znów spróbować pobawić się w poskramianie dzikich zwierząt, a z tego co wiem, musi sobie pan znaleźć mundurek uczennicy. Sugeruje białe, pełne majtki z bawełny, ale nie drogie, mam zamiar ciąć je nożyczkami. O i podkolanówki, też koniecznie białe, może zechce mi pan zwalić stopami przy ich użyciu? Byłoby wspaniale.

    – Nie, Diable. Odłóż piłeczkę, albo rzuć ją Leadowi. – odparł, znów sącząc z butelki – Długo myślałem, o tym, co powiedziałeś, kiedy powiedziałeś, że będziesz mi służył i tym, że mógłbyś mi oddać moją słodką Mię. Kiedy przyszedłeś rano, byłem gotów właśnie do tego Cię przekonywać. Miałem wymyśloną całą piękną przemowę, ale nawet nie dałeś mi szansy zacząć. Potem przywaliłeś mi w ryj, ale było tak jak kiedyś powiedziałeś. Obijemy sobie gęby, ale zostaniemy przyjaciółmi. Bo przychodząc tutaj, myślałem tylko, że będę musiał Cię przekonać, byś odszczekał te słowa a następnie mnie przeprosił. Kiedy jednak usiadłem, zrozumiałem, jak zabawna to rzecz. Przekonać Cię, żebyś nie dał mi przegrać, bo się boje porażki. A potem pomyślałem o uśmiechu Mii, gdy zapytałeś ją o sukienkę, o śniadanie tej jej Lynx… Co wtedy powiedziała, siedząc tak daleko od mnie. Tak więc, chyba jestem skazany na porażkę. Tak jak ty, jestem zdolny poświęcić swoje ciało. Być może tym samym odbierzesz mi już wszystko. Ja przegram i ty przegrasz.

    – Powtórz jeszcze raz o mojej porażce, a przewalę ten stół i zrobię to natychmiast. – odpowiedziałem, wskazując go butelką – Śmiało, Lead z chęcią popatrzy, jutro czeka go podobna sprawa.

    – Tego nie da się wygrać. – pokręcił głową – O co twoim zdaniem miałbym prosić?

    – Lead, szybko, zamykaj okna, komórki gwałtownie się mu namnażają i jeszcze pouciekają. – rzuciłem, patrząc na niego z pełną powagą – Choć raz udało się Ci zadać możliwie najlepsze pytanie. Możesz je powtórzyć, tylko z jakąś taką pewnością w głosie?

    – O co mam prosić, Diable? – powiedział

    – Może żebym sprawił, by Mia chciała znów z tobą spać. – wziąłem potężny łyk – Nie związana, gdy ją trzesz paluchami i jęzorem, upewniając się, że jest jej fajnie. Czy chce to zrobić? Nie, bo nawet ona nie zasługuje na tak fatalny seks, gdzie przywiązana będzie leżała jak kłoda. Czy mogę to zrobić? Jeśli nie spędzicie razem nocy, gdzie rano ona będzie patrzała na Ciebie jak na jakieś bożyszcze, to ubiorę bieliznę Astrid, sukienkę i rajstopki Juli, a potem powiem do Dei „tatusiu, byłam niegrzeczną dziewczynką, ukarz mnie na oczach pana Negana”… Lead, jak karci moja królowa?

    – Już nigdy nie włożę nic do dupy Astrid! Nic! Nigdy! – powiedział przerażony Lead

    – Pozostała więc najtrudniejsza część, którą musisz zrobić ty. – powiedziałem, znów wskazując naszego gościa – Jaka?

    – Sprawić, że zechcesz. – kiwnął głową – Jak mam to zrobić, Diable?

    – Cóż, powiedzmy, że przełożę poskramianie dzikich zwierząt… – zakręciłem butelką – Pójdę do sypialni, wyjmę z kojca Hannah, poproszę Dei by poszła z nami… Wybierzemy jedną z pustych sypialni… Suka będzie leżała w łóżku, ja, moja kochana i Lead zajmiemy sobie lożę widowiskową. Przyjdziesz ty z wszystkim, co będziesz chciał do szczęścia. Calutką noc będziesz mógł spełniać swoje najśmielsze fantazje seksualne, nikt nie będzie komentował lub oceniał, póki sam nie skończysz. Potem może Deirdre wyjaśni nad czym możesz popracować będąc w łóżku z Miją, bo w sumie są najlepszymi przyjaciółkami, a ja wyjaśnię błędy w sztuce. A, Lead po prostu sobie popatrzy by wiedzieć, czego jeszcze nie robić Astrid poza bawieniem się w drugą dziurkę.

    – Głupie. – mruknął w odpowiedzi – Zajebiście głupie.

    – No, też myślę, że wyruchanie Cię będzie zabawniejsze niż oglądanie, jak możesz robić to na co masz ochotę. – cmoknąłem w odpowiedzi – Ale sam powiedziałeś, że jesteś gotów postawić swoje ciało, więc czy nie jest to to samo? W sensie wyruchać laskę, która nawet nie ma nic przeciwko, ba, chętnie z tobą poeksperymentuje. Wtedy mógłbyś zapukać do drzwi Mii i Lynx spokojnie, a jak zapyta, czego chcesz to zamiast kolejnej płaczliwej sceny „wróć do mnie”, po prostu zapytać „a co to za śliczność? Twoja? Konrad mi o niej opowiadał, ale nie sądziłem, że jest taka ładna. Mogę się z nią też pobawić?” i po prostu słuchać tego, jak ona się z nią bawi, a potem samemu przemycać co lubisz. Im dłużej to będzie trwało, tym bardziej Mia będzie zachwycona tobą, by wreszcie być gotowa powiedzieć „Negan, dotknij mnie, proszę…”

    – To fatalnie brzmi, gdy ty to mówisz. – zaśmiał się – Ale dawaj dalej.

    – Wtedy ty, zamiast od razu pakować łapę do jej majtek albo do piersi, po prostu ją obejmujesz za szyje, przyciągasz i całujesz, długo i namiętnie. – znów zrobiłem przerwę na łyka – Pozwalasz jej na własne tempo, nie zdzierasz z niej ubrań, tylko ona się rozbiera. Kiedy zobaczysz bieliznę, nie jęczysz „wolałbym jakby…”, tylko mówisz „pięknie w niej wyglądasz…”. Myślisz, że moja kobieta ciągle chodzi w dopasowanej? Gdzie tam, ile razy to była najtańsza bawełna i jakiś wygodny stanik, ta bardziej szalona jest zarezerwowana na specjalne wieczory. Niemniej, to ty podążasz za nią, nie narzucasz jej niczego. Zresztą Dei pewnie Ci podrzuci kilka jej czułych punktów.

    – Nadal to głupie, Diable. – pokręcił głową z rezygnacją – Ale w sumie, czy wszystko co dotychczas robiliśmy, takie nie było?

    – Było, było. – odparłem, znów odwracając się bokiem do okna – Pytanie, jakie będzie później? Póki co, nikomu nic nie przeszkadzało i nie narzekał.

    W lesbijskich femdomach zawsze cieszyła mnie odpowiednia długość zabawy względem samego ruchańska. Kiedy oglądasz normalne porno z typkiem, to zawsze szybko wyciąga fiuta i myśli, że robienie loda przez związaną laskę. W tych bez facetów, w których oczywiście w pewnym momencie musiał się pojawić przedmiot do wpychania w otwory, często jednak kładzie się nacisk na długi wstęp. Ustanowienie relacji, wytworzenie kontroli nad drugą osobą a wreszcie samo jej brutalne egzekwowanie. Wykorzystanie drugiego Jokera, by udobruchać Negana i przyjemna obecność Dei, która usiadła mi na kolanach, oglądając to w koszuli nocnej – nieśmiało pozwoliłem sobie na palcówkę, co wynagrodziła mi pobłażliwym spojrzeniem – i Leada, który najwyraźniej dosłownie potraktował moje stwierdzenie “nie robić Astrid”, siedział tuż obok nas na podłodze, było procesem oglądania w trójkę kiczowatej, słabej pornografi.

    Negan zachowywał się jak ten typ facetów, którzy rzucają się, jak napalone króliki. Nie ma w nich krzty przyjemności, jest wyłącznie dzika potrzeba własnego zaspokojenia. Nie dziwota, że ruda tak łatwo zrezygnowała z tamtego życia. Poczułem niemal przerażenie, jak dużo pracy mnie z nim czeka, by chociaż nie robił jej więcej krzywdy.

    Wreszcie wyraźnie znudził się, lub zmęczył brakiem reakcji z strony Hannah, bo usiadł, wsuwając powrotem bokserki i koszulkę. Popatrzał na mnie pytająco.

    – Ja, ja zacznę. – powiedziała Dei, obejmowana przez mnie w pasie – Konrad, jak choć raz nasz seks będzie wyglądał w ten sposób, obiecuje zacząć ćwiczyć mięśnie kegla do tego stopnia, że wsadzę tam stalową szczękę i Cię wykastruję nimi. – po czym znów odwróciła się do niego – W jakiej pieprzonej rzeczywistości to miało być przyjemne? Jedynie odrażające, wulgarne i szokujące. Nic dziwnego, że Lynx ma pogryzione do krwi krocze i cycki. – pokręciła głową z rezygnacją, po czym zsunęła się z moich ud i podeszła do Negana, łapiąc go za dłoń – Luźno! – powiedziała, stanowczo, a mulat posłuchał – Nie zaczynaj od dupy strony.

    Położyła obie ich dłonie na twarzy uległej dziewczyny i wiodła jego palcami po jej policzku, po czym przytrzymała je na wargach i otarła lekko, kreśląc ich kształt. Sunęła wolno ku szyi, cały czas nie odrywając ich. Już z mniejszymi oporami, Negan podał jej drugą swoją rękę i przyłożyła ją do obojczyka szatynki, dociskając lekko. Zrobiła łuk w stronę podwiązanych grubymi splotami piersi, przejechała po nich, zmusiła go do lekkiego uszczypnięcia na co Hannah z opaską na oczach cicho pisnęła i znów powiodła jego palce po linach, wzdłuż linii bioder, talli, przytuliła je do kości biodrowych. Zsunęła po nich ku kształtowi jej muszelki i delikatnie ścisnęła boki, jeszcze bardziej ją po bokach.

    – Ładna, nie? – zapytała, trzymając wciąż jego palce dookoła niej – Daj jej buziaka, czułego i delikatnego. Takiego z języczkiem, połechtaj jej wnętrze. Nie za długo, tylko chwilkę. Zaznacz jej swoją obecność. Potem powtórz wszystko jeszcze raz, wolniej. Dokładaj sporadyczny pocałunek, w pierś, wargi, miejsca których dotykasz palcami. Ma poczuć “jestem tutaj, mogę zrobić na co mam ochotę i nie możesz mi niczego zabronić”. Z tego co mówiła Mii, lubisz gotować. A chyba nie wrzucasz makaronu do zimnej wody i wtedy dopiero go zagotowujesz? – pokręcił głową – Traktuj to więc jak zagotowywanie wody. Długi, powolny proces, bez nudnego podkreślania “zaraz Cię wyrucham”. To najgłupsze, co może powiedzieć facet. Leżę związana, nie widzę nawet co masz zamiar teraz zrobić, a ty mi rzucasz takie gówno? No, chyba, że powiem, że lubię i chce, byś mi świntuszył. Bo warto od tego zacząć. Głupiego “co lubisz?”. Takie akcje jak, to co odwalałeś, możesz zostawić na dziewczyny, które potem będą się śmiały jak fatalny byłeś. Pro tip, twoja miłość lubi komplementy i jak się je dokładnie określa, pewnie o tym doskonale wiedziałeś…

    – Nie. – przyznał smutno mulat, wciąż trzymając między palcami – Zazwyczaj mało mówi…

    – Kiedy kąpałyśmy razem Lynx i Astrid, byłyśmy obie w bieliźnie. – powiedziała Dei, ze spokojem – Powiedziałam, zgodnie z prawdą, że ma cudowną figurę, bo ja zawsze wyglądałam jak chłopak z cyckami. Zapytała, co to znaczy? Więc zrobiłam to, co Ci pokazałam, mówiąc o tym jak ma piękne piękne, jędrne cycki, wąską talie, płaski brzuszek i wspaniałe bioderka. Gdybym nie położyła jej wtedy palca na usta, to by zaczęła mnie całować.

    – Nigdy nie wyglądałaś w ten sposób, kochanie. – powiedziałem z swojego stanowiska obserwatora – Kocham każdy centymetr twojego ciała.

    – Ty teraz tam cicho, się tobą zajmę wkrótce. – odpowiedziała, puszczając ręce Negana – Drugi pro tip. Lynx. W oczach Mii to zwierzątko, o które chce dbać, więc…

    – Mam powiedzieć, że podziwiam jak się nią opiekuje. – kiwnął głową – Być starszym bratem, który usiadł do swojej siostrzyczki bawiącej się lalką…

    – Dokładnie. – powiedziała Dei – Anita też na początku nie wiedziała, jak ma się zachowywać, ale teraz jest drugą po mnie obcą, która może dotykać Lynx. Bo jej pudelek nas polubił. A teraz uwaga, trudne, dlaczego tak było. Trzymaj gacie. Lynx potrafi polubić każdego, kto zamiast podnieść na nią rękę do ciosu, na siłę chciał podkreślić jaką ma nad nią władzę lub krzyczy co ma robić, potraktuje ją właśnie w kategoriach ładnego pieska. Jeśli ktoś potraktuje ją jak takowego, to jej pani będzie z niej zadowolona. Kiedy jej pani będzie zadowolona, to pozwoli jej dotykać, co z tym idzie łatwiej jej odgrywać pieska i jeszcze bardziej zadowalać panią. Więc właściwie wszystko, co potrzebujesz to oswoić sobie Lynx, potem odpowiednio dotrzeć do serduszka Mii, do momentu jak zdejmie przed tobą wszystko i będziesz mógł jej zapewnić coś, czego będzie chciała dostawać więcej. – podniosła się z łóżka – Idę spać. Ty ani się waż wyciągać mojej różdżki, by mu zrobić kurs praktyczny. – wskazała mnie palcem groźnie – Ty możesz iść się położyć ze mną, koło Astrid, ale jedynie do spania na łyżeczkę. Jak usłyszę cokolwiek podejrzanego, to powtórzymy sobie materiał z ostatniej lekcji. – wskazała Leada, a on pokiwał głową z przerażeniem na twarzy – A ty naucz się być gorącym kochankiem, a nie śliniącym się gwałcicielem, który jest najmniej seksowną rzeczą zaraz po brudnych skarpetach Konrada. – wskazała Negana, po czym wyszła w towarzystwie mojego Impa

    – Zawsze taka jest? – zapytał rozbawiony mulat

    – Taką ją odnalazłem, pokochałem i nie potrafię przestać. Julia nazywa ją Lilith, żona szatana. – odparłem, ze śmiechem – Żałuje gorzko rozstania. Osiem miesięcy pewnie zmieni się w wieczność już po pierwszym. Ciesz się, że twoja Mia jest zawsze blisko. – podniosłem się – Słyszałeś, pokazu praktycznego teraz nie będzie. Za to wieczorem możesz go dostać. Lead w końcu spełni swoje i Astrid marzenie o prawdziwym, pełnym, stosunku. Jasne, nie będzie to nic bardziej odkrywczego niż porządne, romantyczne porno z lesbami, bo on raczej widzi to w swoim charakterze niż w fizyczności… Jeśli jednak po wszystkim to naprawdę zadziała jak pornografia, zastanów się nad spacerkiem do Juli. Nie wchodź tam jako “wiem wszystko”, tylko “naucz mnie czegoś”. Schowaj dumę, obawy i potrzeby dominacji do dziury w dupie, po czym kochaj się z nią tak jak by kochał się prawiczek z dojrzałą kochanką. Może odkryjesz coś jeszcze, niż tylko te fikuśne spacery paluchami i ustami. Na razie, możesz zostać z nią tutaj. – wskazałem Hannah – I po sprawdzać różne rzeczy. Nie będzie miała nic przeciwko, po to istnieje. Nie martw się, oficjalnie Cię nie ma w willi. – przeciągnąłem się – Ja tymczasem idę sobie poprzytulać chociaż mój prywatny reaktor fuzyjny.

    – Ej, Diable. – powiedział, uśmiechając się łagodnie – Czy to znaczy, że wygrałem?

    – A czujesz się zwycięzcą? – zapytałem, spoglądając na niego – Jeszcze nie sprawiłem, że Mia zaproponowała, byś został z nią na noc i jakoś nie nabrałem ku temu większej ochoty. A z tego co widziałem, jak byłeś goły, to nawet nie będę czuł większych oporów pojutrze, tylko wtedy to co robiłeś Hannah będzie jak łaskotki.

    – Okrutnik. – powiedział, znów się układając obok spętanej dziewczyny i dotykając jej skóry – Przyznaj, bawi Cię to, jak się nad mną znęcasz?

    – A to jakoś się z tym kryłem? – odparłem – Dobranoc.

    Po powrocie do sypialni wsunąłem się delikatnie za Dei i objąłem ją ręką. Od razu odchyliła się i przytuliła mocno do mnie, zdejmując dłoń z biustu i układając ją na brzuchu. Ucałowałem przez włosy jej potylicę, zamykając oczy.

    – Co mu obiecałeś? – zapytała cicho w ciemności

    – Albo się przyłoży albo go zgwałcę bez wyrzutów sumienia. – odpowiedziałem, spokojnie

    – Zrobiłbyś to? – zapytała

    – Przecież obiecałem Ci wierność, kochanie. – znów przesunąłem dłoń na pierś – Zresztą, podejrzewam, że nie ważne jak brutalnym bym był wobec niego, jak wiele myśli bym przywołał, po tym co zobaczyłem dzisiaj nawet seks z Leną był mniejszym bólem.

    Obaj się zaśmieliśmy, zasypiając.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    (zaczynam się martwić, że chyba nieco to za długie)

  • “Czlowiek”, akt 4 “Chlopcy” (4/4)

    Po raz pierwszy, od kiedy prowadzimy nasze biuro, Lead zamiast na swoim legowisku, krześle w kącie lub jakimś innym bardziej dogodnym do obserwacji punkcie usiadł na miejscu dla gości. Zaplótł dłonie między kolanami, obserwując podłogę. Uniosłem kolejny raz wzrok znad wręczonej mi przez niego kartki, kpiąco się uśmiechając, po czym wracałem do czytania. Wreszcie jednak postanowiłem przestać trzymać go w niepewności i odłożyłem ją.

    – Tak, scenografia i rekwizyty ładne. – powiedziałem, obserwując go – Pytanie, co z głównym bohaterem? To nie będzie bawienie się “w nikt tego nie sprawdzi”, ale jednocześnie “nie, za bardzo boli”. Nie chce, żebyście traktowali to jako jednorazową przygodę. – nadal nic nie mówił, patrząc na swoje ręce – Astrid to nie kundel obalający śmietniki i walczący z innymi psami o przetrwanie, ale rodowita sunia, którą należy usadzić na poduszce i przepełnić poczuciem, że jest wyjątkowa. Niepowtarzalna. Odwrotność tego, co powtarzałem tym, którzy tu przychodzili. Twój brat, siostra, mama, ojciec nie jest kimś więcej, niż kobietą, mężczyzną lub jeśli trzeba obojgiem. Jeśli go kochasz, nie ma nic złego w okazywaniu sobie tego. Ty, Impie, kochasz jednak coś, co należy do mnie. To nie jabłko kupione w supermarkecie, dwa euro za kilogram. To owoc dzikiej jabłoni, dojrzewający w słońcu przez kilka miesięcy, podlewany deszczową wodą i oczekujący na zerwanie lub spadnięcie na ziemię na zatracenie. Widziałeś w nocy jak można krzywdzić kobietę, nawet na tak pięknie zapowiadającej się scenie.

    – Kiedy pierwszy raz ją szef przyprowadził, wydawała się taka niewinna i słodka. – powiedział, nadal patrząc na swoje ręce – Siedziała cały czas blisko niego, ale zerkała w moją stronę i czasem posyłała mi uśmiech. Kilka dni później pierwszy raz rozmawialiśmy, a na koniec dnia dała mi buzi. Po prostu, dostałem od niej całusa. Nie miłosnego, ale przyjemnego, bo powiedziałem, że Szef mnie chyba nie lubi, skoro chce, żebym był chłopakiem. “Ja jestem ich sunią i niczego nie żałuje, może więc ty zostań jego chłopcem do pomocy, a dostaniesz coś szczególnego?” Potem leżąc w łóżku wyczekiwałem, aż będę mógł iść do pracy, by spotkać Szefa i mieć nadzieje, że ona z nim będzie. Kiedy byłem 1432, co najwyżej raz na dwa tygodnie trafiało się zgłoszenie, że ktoś ma na mnie ochotę, bo wyglądam w ten sposób. Tu jednak byłem Lead, twardy chłopak. Miałem dziewczynę, która dosłownie wygląda jak urwana z innej, piękniejszej bajki i Szefa, któremu nie wydaje się, on naprawdę jest w stanie rządzić wszystkim. Byłem ciekaw jak to się skończy. Pojutrze Szef wyjedzie, ja wrócę do bycia 1432, Astrid zostanie przy pani Dei w willi i…

    Położyłem na stole swoje pismo i przesunąłem w jego stronę. Spojrzał na nie i przeczytał szybko, przebiegając oczami. Otworzył usta. Podniósł wzrok w moją stronę.

    – Mam nadzieje, że nie przeszkadza Ci, że zostawiłem Lead? – zapytałem – Ale z tego co mówisz, budzi to w tobie dobre skojarzenia. Deirdre z Anitą to pozałatwiały, ja jedynie poprosiłem o pomoc. Nie zmienia to faktu, że to jedynie pusta karta, ale Dei chce mieć przy sobie jakiegoś faceta jak wyjadę. Nie żebyś miał się z nią pieprzyć, o tym mowy nie ma. Raczej będziesz partnerem naszej suczki i robił dla niej to, co często robiłeś dla mnie. Anita weźmie Cię na przyuczenie osobiście. Liczę, że nie zmienisz się przez nią w nudną pizdę, tylko pozostaniesz Impem z różkami i kopytkami, który będzie godny tego gabinetu. – położyłem rękę na kartce – Mówiąc staroszkolnie, Astrid zostanie dzisiaj prawdziwą kobieta, a ty prawdziwym mężczyzną. Mogę mieć nadzieje, że Negan też dorośnie. – podniosłem się i wyciągnąłem do niego rękę – Przygotujemy wam wszystko, reszta jednak będzie w waszych rękach.

    – Dziękuje, Szefie… – powiedział, marząc się i pociągając nosem, ściskając moją dłoń – Sprawię, że będzie szczęśliwa do końca życia, tak jak Szef obiecał to pani Dei.

    – Tego akurat nie obiecałem, ale niech Ci będzie. – odparłem – Oczekujemy Cię po południu.

    Kiedy wyszedł, znów przeszedłem po swoim pokoju. Dei przyłożyła się do jego wystroju, a budowlańcy odtworzyli wszelkie szczegóły, które pragnęła uwypuklać, by stworzyć poczucie przekroczenia miejsca odmiennego niż wszystko na tym świecie. Sprytnie poukrywane za przesuwanymi panelami w ścianach miejsca, mogące zepsuć iluzje. Czarne, chropowate ściany z nierównych kamieni połączone białą niczym śnieg zaprawą. Pojedyncze źródła światła, których żarówki przywodziły na myśl płomienie. Wykonane na specjalne zamówienie z granitu meble, którym wygodę zapewniały wyłącznie skórzane poduszki. Wielkie, a co najważniejsze bardzo ciężkie, biurko z łacińskimi inskrypcjami, które przywodziło na myśl nagrobek. Ten, kto tu wchodził, wkraczał do otchłani, a ona mu odpowiadała. I tylko jedno, co dawało jakieś poczucie bezpieczeństwa i spokoju.

    Wielkie okno umieszczone za plecami, które ukazywało niewielki, otoczony murem ogród, pośrodku którego pośrodku było małe drzewo. Nieprzenikniony mur i fakt, że okno było niemożliwe do otwarcia, czynił tamto miejsce niedostępnym w normalny sposób. Stąd wysoka, pokryta chwastami trawa, dzikie kwiaty i mogące rosnąć samotnie drzewo. Uśmiechnąłem się do niego i zamknąłem drzwi. Już tutaj nie wrócę.

    Stanąłem przed żółtą strefą, akurat jak wychodziła Anita. Uśmiechnęła się do mnie, po czym wskazała swój samochód. Kiwnąłem głową. Myśl, że mogłem wcześniej dobiec do willi bolała. Usiadłem w środku spokojnie.

    – Nadal Cię nie lubię. – powiedziała, jadąc okrężną drogą – Jesteś idiotą, który rzuca rzeczami w ścianę, sprawdzając co się przyklei.

    – Przynajmniej przestałaś być nudną, marudną cipą. – odparłem, rozkładając się w skórzanym fotelu – Sypiasz z kimś teraz?

    – Cóż, twoja lepsza połowa zaproponowała, by zamiast szukać kogoś na siłę, spróbować założyć konto na portalu randkowym… – powiedziała, nieśmiało – Doradziła, by nie pisać wprost “jestem dziedziczką wielkiej fortuny, która pomaga ludziom w kazirodczych związkach” tylko “samotna psycholog, która lubi orientalną kuchnie i filmy romantyczne pozna…”. Mam trzy anonse….

    – Widzisz? Może jeszcze będzie z Ciebie kobieta, a nie chodząca władcza cipa. – odpowiedziałem, zamykając oczy – Nastaw się na to, że jak w życiu dostałaś tyle słodyczy i seksu, to teraz czas tym wszystkim zwymiotować i zacząć się normalnie odżywiać.

    – To wiem. – odetchnęła – Jeszcze miesiąc temu nie mogłam się doczekać tego dnia, aż pojedziesz, a teraz mam wrażenie, że czegoś mi zabraknie…

    – Kogoś, kto będzie Cię wkurwiał i gryzł w dupsko, żebyś robiła cokolwiek? – powiedziałem, nadal snując się wśród wibracji – Spoko, Dei zawsze chętnie Ci da kilka klapsów, jak będziesz niegrzeczna. W pakiecie “jesteś najcudowniejszą istotą, jaką mogłem znaleźć” było “biseksualna”, a ja nie mogę się gniewać, że ma swoje zachcianki.

    – I dlatego Cię nie lubię. – zaśmiała się – Może powinieneś jednak zostać?

    – Ja jebie, najpierw “zło, wypierdalaj”, teraz “a może jednak zostaniesz, potrzebujemy diabła i jego diabelskich sił”. – otworzyłem oczy – Nie, mam zabukowany bilet na pociąg i też chce zobaczyć swojego ojca. Co prawda nie będę mógł mu opowiedzieć, jak spędziłem wakacje.

    – Więc co mu powiedziałeś? – zaciekawiła się

    – Wiktor posiada farmę owiec, więc dwa miesiące będę się napychał serem, mlekiem i wrócę taki gruby, że nie wejdę po schodach. – odpowiedziałem, a ona wybuchła śmiechem – Ale poznam tez inną kulturę, poćwiczę język i spędzę miło wakacje. W sumie, ej, całe wakacje gadam tylko po angielsku i naprawdę spędziłem je miło. Zaopiekujesz się moim Impem?

    – O ile nie będzie takim wielkim fiutem jak ty, to tak. – odparła – Najbardziej szkoda mi Dei.

    – Akurat ona najlepiej rozumie konieczność tych decyzji. – zatrzymaliśmy się pod budynkiem – Wasz brat chciałby usiąść z wami do stoliczka, by się pobawić.

    – Negan? – zapytała, unosząc brwi – On i Mii zawsze się izolowali od rodziny i…

    – A teraz ruda jest szczęśliwa, że ma wspaniałą starszą siostrę, która spóźniła się z jedenaście lat w daniu jej fajnego życia. – odpowiedziałem, nadal siedząc na fotelu pasażera – Do brata spóźniłaś się pięć lat, do ojca nawet nie wiem ile. Może kurwa wreszcie zamiast tylko patrzeć jak ruchają się inne parki w ten sposób, bądźcie bardziej rodziną. Jakoś jak was na to naprowadziłem, to nikt nie doznał orgazmu, ale było wam miło.

    – Może… – powiedziała – Zadzwonię do niego i…

    – Chce znów móc spędzić noc z Mii. – przerwałem jej – Raczej nie będą się seksić, jedynie leżeć obok siebie pod jedną kołdrą. Jeśli więc możesz, szepnij jej kilka dobrych słówek na temat brata. Żeby w razie przyszedł, zamiast być androidem zaprogramowanym na destrukcje ludzi, mogła z nim porozmawiać jak z nami. On też nad tym pracuje. Z fatalnymi wynikami, ale pracuje. Pobaw się w jakiegoś mediatora między nimi czy coś. Są twoim młodszym rodzeństwem, nie klientami. – odetchnąłem – Idę, mam nadzieje, że Jula ma już obiad. Dzięki za podwózkę.

    – Drobiazg. – odparła, zastanawiając się – Dzięki, Diable. Dzięki, że nas odwiedziłeś.

    – Wbrew wszystkiemu, nadal nie jestem Diabłem. – odparłem, wysiadając

    Astrid moczyła się w mleku, patrząc na mnie znów z tą samą miną, co gdy zafundowałem jej po raz pierwszy taką kąpiel. W łazience znów byliśmy sami, tylko ja i ona. Delikatnie myłem jej ciało gąbką, z milczącym uśmiechem.

    – Pani Dei powiedziała, że dzisiaj jest ten dzień… – zaczęła wolno – Czyli jednak się zgodziła?

    – Tak. – powiedziałem, przelewając je dzbankiem przez jej piersi i gładząc je – Ale ja będę tylko patrzał, kochanie. Dla mnie jesteś tylko szczeniakiem, który jest fajny by go pogłaskać, zapewnić mu trochę pieszczot lub nakarmić. Wizja umieszczenia w tobie swojego fiuta jest mi odległa o lata świetlne. Kiedyś już miałem psa, wabił się Grant. Rozjechała go śmieciarka. – pogładziłem ją po tyle głowy – Dostaniesz od mnie buziaka, a potem oddam Cię w ręce kogoś, kto zajmie się tobą tak, jak będziesz miała ochotę. Będziemy nadal przy tobie, ale ta chwila będzie należała do Ciebie i twojego serduszka, dlatego nie bój się jej ponieść.

    – A jeśli wtedy stracę swój urok? – zapytała, zmartwiona

    – Nic nie zmieni faktu, że należysz do mnie i do Dei. Byłaś prezentem, którego chciałem i mogłem się z nią nim podzielić. – uśmiechnąłem się do niej – Tak wiele razy byłaś zawiedziona, że nie chce się z tobą kochać, a teraz żałujesz, że to dostaniesz?

    – Nie wiem, czy będzie tak jak wy to opowiadacie. W sensie… – zastanowiła się – Zawsze, jak zapraszacie Leada, to nie pozwalacie mi wchodzić do sypialni, a potem dosłownie widzę jak pan wygląda i jak inna jest pani Dei… Czy ja też tak będę miała?

    – Nie wiem, kochanie. Nie przewiduje twojej przyszłości, jedynie własną. – położyłem rękę na jej brzuszku – Wiem jednak, że on dołożył wszystkich starań, by choć móc Ci dorównać. Obiecuje, że jak będzie Ci niewygodnie i będzie na to nadal naciskał, to mu skręcę kark.

    – Jemu? – zastanowiła się, marszcząc nosek

    – Pewnemu chłopcu, który stara się być mężczyzną. – odparłem – Zapamiętaj sobie jedno. Przyjemność jest jak zsikać się w spodnie w środku zimy. Wszyscy widza, ale tylko ty czujesz ciepło. – zachichotała – No dobrze, ubierzemy Cię teraz ładnie i pójdziemy. Dostaniesz od mnie buziaka i reszta będzie należała tylko i wyłącznie do Ciebie. – pokiwała głową

    Postawiliśmy znów na ten delikatny, niewinny wygląd. Pachnąca ładnie, z swoimi loczkami i uszkami wyglądała jak zakazany owoc, którego zerwanie mogło wywołać gniew. Ten, kto jednak miał go zebrać, miał przyzwolenie ku temu. Doszliśmy razem do drzwi, trzymając się za ręce. Dei uśmiechnęła się, pogładziła ją po głowie. Astrid wyciągnęła do niej twarzyczkę, by dostać buziaka, potem do mnie, by również go dostać. W trójkę weszliśmy do sypialni.

    Zasłonięte okna, świece stanowiące źródło światła, satynowa pościel, bita śmietana i inne rzeczy zgodnie z prośbą Leada zostały dostarczone. Przygotował wszystko dokładnie, według własnego widzi mi się. Podobnie jak wczoraj, oglądając bolesne wygibasy Negana, usiadłem z Dei na kolanach na fotelu obserwatora. Drugi zajął Negan. Skryte w cieniu, pozwalały właściwie już po chwili im zapomnieć o naszej obecności.

    Już po chwili, gdy w tle leciała cicha romantyczna melodia, ubrania obu leżały na ziemi. Całowały się namiętnie, obściskując, jakby chciały zlepić swoje ciała w jedną masę, ale z drugiej strony zamiast wrażenia dzikości i szalonego napalenia, było to oglądanie spokojnego tańca płomienia świeczki. Negan łagodnie prowadził sznur po jej ciele, więżąc nadgarstki, a sama Astrid wydawała się być tym nie tyle zaskoczona, co oczarowana. Chciała, by ją krępował. Z czułością dotykał jej ciała, ustami i dłońmi, karmił małymi porcjami białej śmietany i widać było, jak blondynka rozgrzewa się niczym nabierająca prędkości lokomotywa. Doskonale wyczuł moment, gdy rozluźniła się, by łagodnie najpierw przecierając kciukiem, potem przeciągając językiem dotknął jej kobiecości i wsunął do środka podarowany przez Dei strapon. Nie nachalnie, w całości, ale najpierw czubek, by nasza sunia lekko jęknęła, co od razu zebrał swoimi ustami w pocałunku i dopiero wtedy wsunął się głębiej. Kiedy go wynurzył, dało się na nim dostrzec, czego dokonał.

    Tym razem to ja poczułem dłoń Dei na kroczu. Uniosłem brwi, spoglądając na nią, ale nie patrzała na mnie. Ściskała go delikatnie przez spodnie, mając go między udami i dyskretnie rozpinając mi rozporek. Ułożyłem dłoń i usta, tak jak kiedyś wspomniała, że uwielbia i tym samym podsyciła pieszczoty. Oto, oglądając to jak uprawiają seks nasze zwierzątka, sami czuliśmy chęć na siebie.

    Kochały się długo, cały czas nie wytracając romantyzmu. W momencie, kiedy Astrid przejęła inicjatywę, zrzucając mojego impa pod siebie i obejmując go spętanymi nadgarstkami za szyję, nabrało to znacznej namiętności. Nie trzeba było zgadywać, że w momencie gdy nagle zatrzymała się, odrzucając głowę do tyłu, by jej oczy napotkały nasze, co właśnie przechodzi. Nie musiała też krzyczeć, ani nawet mówić, by wiadome było co ma zamiar powiedzieć. Uśmiechnąłem się pod nosem. Kątem oka spojrzałem na Mulata, który siedział z otwartymi ustami, po czym cicho wstał i wyszedł, jakby spieszył się do łazienki. Albo na własne doznania. Dei wyprowadziła mnie, trzymając za guzik od spodni, bez słowa, gdy nasze dzieci zaczęły kolejną rundkę.

    Zsunąłem spodnie i położyłem się obok w naszym, już chcąc ją znów złapać, ale oberwałem po łapie. Spojrzałem na nią smutno.

    – Jutro. – powiedziała, uśmiechając się – Pójdziemy tylko na śniadanie, a potem wrócimy do pokoju, zabije je deskami, zamknę łańcuchami i zamuruje, byleby nikt nie mógł wejść ani wyjść do pojutrza rano.

    – Ale co, żebym nie uciekł jak wyjmiesz trzynastkę czy chcesz po prostu tak bardzo chcesz mieć mnie tylko dla siebie? – zapytałem, obejmując ją jedynie

    – Nie chce Cię tracić. – odparła, przytulając się do moich nowych tatuaży – Jesteś najlepszą rzeczą, jaka mogła się mi przytrafić i masz po prostu odejść?

    – Ej, kradniesz moje teksty. – odpowiedziałem – Mówiłem Ci już. Wierzymy, że możemy obłaskawić wszystko, nawet siły natury i kosmosu, pragniemy naginać je do własnej woli. Jedynie czas jest poza naszym zasięgiem. Ten spędzony z tobą chciałbym móc rozciągać z sekund do minut, minut do godzin, a godzin do tygodni. Jesteś ogniem, który mnie ogrzewa i światłem, które prowadziło. Zwycięstwem, w grze o której nawet ja nie wiedziałem. Pozostaje mi wygrać jeszcze w dwie gry. Tej, która toczy się tutaj i tej, która trwa niezależnie od niej.

    – Wrócisz, gdy wygrasz w tamtą. – powiedziała, całując mnie tak mocno, że straciłem na chwilę oddech

    Przy śniadaniu mama wydawała się jeszcze bardziej radosna, niż zwykle, co rusz nucąc pod nosem. Nie pytałem dlaczego, ale miałem podejrzenia. Astrid leżała niemal w objęciach Leada, karmiona przez niego przygotowanymi kanapkami. Anita, Dei i Mia rozmawiały pogodnie. Wmusiłem w siebie miseczkę musli.

    – Pojutrze wyjeżdżasz? – usłyszałem pytanie mamy

    – Niestety. Pojutrze z rana mam pociąg powrotny. Koniec wakacji, trzeba wracać do normy. – odpowiedziałem, uśmiechając się słabo pod nosem

    – Chcesz, to nadal mogę Ci załatwić papiery, że masz prawo jazdy i możesz sobie wybrać samochód z garażu Wiktora… – powiedziała, na zachętę – Możesz też lecieć samolotem i…

    – Wolę jechać pociągiem. Prawie dwudniowa podróż z dwiema przesiadkami. O ile do granicy Polski pociągi mkną, tak w niej samej będę jechał połowę czasu. – odpowiedziałem – Mia, pamiętasz coś z kraju?

    – Obwarzanki! – odpowiedziała – Mieszkaliśmy z mamą w Krakowie…

    – Oh, czyli druga strona kraju dla mnie. – odparłem, uśmiechając się – Najedzona, kochanie? Dzikie zwierzęta czekają. – zapytałem Dei

    – Tak. – odparła, uśmiechając się – Astrid, skarbeńku, poradzisz sobie dzisiaj? Możesz sobie pobyć z Leadem, tylko nie rozdrap sobie cipki od nadmiaru wrażeń. Pod drzwiami będziecie mieli Hannah, jakbyście miały ochotę. Zobaczymy się pewnie dopiero jutro rano.

    – Przeżyjesz to, Dei? – zażartowała Anita

    – Bardziej się martwię, że on mi umrze. – odparła jej z uśmiechem – Do zobaczenia za dwadzieścia cztery godziny…
    Nie będę opisywał szczegółów, bo właściwie ich nie pamiętam. Nie liczyłem orgazmów, ilości przelanego potu, czy tego, że cała syntetyczna skóra odlepiła się od mnie pod koniec. Pamiętam za to, jak cudownie było, i tego, że w życiu nie miałem gorętszego dnia lata. No i fakt, zamiast już na śniadanie, udało nam się dopiero zejść na obiad, co zostało okraszone przez Wiktora dzikim śmiechem i brawami.

    – Poskromiłem tygrysa. – powiedziałem do niego, siadając na swoim miejscu – Chyba mi wszystko połamał, wygryzł większość ciała, ale udało mi się. – staruszek zaśmiał się

    – Przegapiłeś wizytę Negana. – powiedział, kręcąc głową – Pytał o Ciebie. Przyjedzie na kolację.

    – Miło z jego strony. – odpowiedziałem, zabierając się ciężko do jedzenia – Zjem mniej, by mieć miejsce na kolację….

    – Tak, rozumiem. – odpowiedział – Pozwól, że jednak dokończę. Wczoraj troje z pięcioro moich dzieci siedziało przy tym stole, ale nie dlatego, że działo się coś ważnego i żadne z nich nie rozmawiało ze sobą, a jak już to Anita mówiła coś wyrywkowo, a Mia opowiadała o wszystkim. Przeciwnie, miałem wrażenie, że oni doskonale się bawią. W pewnym momencie Mia zaproponowała, by Negan nawet pogłaskał jej Lynx…

    – Mhm, ciekawe. – włożyłem widelec do ust – Może wreszcie ktoś im powiedział, że są rodziną?

    – Może. – kiwnął głową – Pierwszy raz w życiu Negan został na noc w willi. Ani mu to zaproponowała, a on się upewnił, że może…

    – Trzeba było się nie zgodzić. – odparłem kąśliwie – Jest dorosły, ma swoje mieszkanie. Co on sobie myśli, że to hotel?

    – Dzwonił jeszcze twój tata. – powiedział, a ja westchnąłem – Upewniał się, że wszystko u Ciebie dobrze. Jutro jedziesz?

    – Z rana. To trzydzieści sześć godzin jazdy, a ja nie umiem zasypiać w czasie jazdy. – odpowiedziałem – Co u niego?

    – Jest szczęśliwy, że spędziłeś miło wakacje… – powiedział, ostrożnie po czym spojrzał na Dei – Wolisz poczekać z tą rozmową do wieczora lub gdy będziemy sami?

    – Nie mam przed nią tajemnic. – powiedziałem, obejmując swoją ukochaną – Wie wszystko.

    – Dobrze. – sięgnął do kieszeni marynarki i wyjął kopertę podpisaną “Wiktoria” – Twoja wygrana. Dokładnie, jak chciałeś.

    – Czyli co? – zapytałem, patrząc na nią – Myślisz, że mi się udało?

    – Lepiej. – powiedział, uśmiechając się – Kiedy pierwszy raz o tym rozmawialiśmy, wydawało mi się, że wydajesz się nazbyt ambitny. Kiedy zaoferowałeś ten zakład, że doprowadzisz dużą grupę ludzi do robienia wszystkiego na co masz ochotę i to w dwa miesiące, nie byłem pewny. Mi zajęło to pięćdziesiąt lat i wciąż czasem zdarzają się krytyczne błędy. Ty? Kiedy się pojawiał jakikolwiek, nie ignorowałeś go, przeciwnie wykorzystywałeś je jako sposób na przeprowadzenie kolejnych zagrań, które zmieniały go w znacznie w kilka sukcesów. Łapałem się za głowę, zadawałem sobie pytania i próbowałem analizować… A potem zrozumiałem, że sam cały czas ulegałem tej twojej kontroli. Nie, Konradzie, ty nigdy nie byłeś człowiekiem. Ty cały czas byłeś pieprzonym diabłem, nie ważne jak mocno będziesz temu zaprzeczać.

    – Nie byłbym w stanie tego zrobić bez niej. – powiedziałem, przytulając Dei, która uśmiechnęła się

    – Wiktor ma rację, kochanie. – odpowiedziała, przytulając głowę do mojego barku – Nawet ja nie zauważyłam, kiedy zacząłeś mną władać, ale potem uświadomiłam sobie, że pokochałam to do granic możliwości…

    – Oh, z tym bym się kłócił, czy tobą manipulowałem, ma królowo. – odpowiedziałem, całując ją – Gdyby tak było, spędzilibyśmy zbyt dużo czasu w łóżku… Ups… – wszyscy przy stole zaczęli się śmiać – Wąż jedynie skusił Ewę, by zabrała owoc z drzewa, ale to ona obdarowała nim Adama. Tak więc zawsze mówiłem jedynie, jak smaczne one są, a nie wiedziałem, czy ktoś się na nie skusi. Nie miałem wpływu na to, co będzie dalej. Mogłem jedynie zaczynać, ale nigdy nie byłem pewny dokąd to pójdzie.

    – Mimo wszystko, udało Ci się. – odparł Wiktor, nadal kręcąc głową – Acz, będąc szczerym… Pozwoliłem sobie na małe ustępstwo. Powiedziałeś, że normalny człowiek taki jak ja czy ty, by zawsze postępował inaczej. Ale przecież my nie jesteśmy normalni, prawda? Dlatego pozwoliłem sobie wypłacić twoją nagrodę, kiedy zobaczyłem, jak łatwo pętasz swoją władzą Anitę, którą zawsze miałem za najtrudniejszą dla Ciebie rywalkę…

    – Spoko. – odparłem, odkładając widelec i pijąc sok z szklanki – Ważne, by była taka, jak prosiłem.

    – Dokładnie taka. – odpowiedział, kiwając głową – Co prawda, nie mówił o niej, ale po głosie sądząc, raczej nie jest jakiś nieszczęśliwy. Brzmiał nawet na dumnego, ale podejrzewam, że raczej chodziło o Ciebie.

    – Dobrze. – kiwnąłem głową – O to głównie chodziło. To były cholernie dobre wakacje…

    – Myślisz, że wrócisz tutaj? – zapytał Wiktor, patrząc na mnie – Ale powiedz prawdę.

    – Jeśli będę mógł i będę potrzebny. – odpowiedziałem – Nie wzywa się diabła, by odkręcił słoik, bo można stracić niewspółmiernie dużo względem tej posługi.

    – Może ujmę to w ten sposób. – powiedział Wiktor – Kiedy miesiąc temu zadzwonił do mnie twój ojciec, był piany. Powiedział mi o tobie coś, co przed mną zataiłeś…

    – Pozwoliłem sobie to przemilczeć, bo się przyjaźnimy. – odparłem, wzruszając ramionami – Jednak moja królowa doskonale o tym wie.

    – Nie zrozum mnie źle, ale wiesz, że z tym akurat mógłbym Ci pomóc? – zapytał jeszcze – Powiedziałem Juli i też próbowała Cię przekonać….

    – Domyśliłem się. – odpowiedziałem – Nie, przyjacielu. Nasza gra dobiegła końca, gdy przekazałeś mi kopertę. Do swojej nie chce zapraszać nikogo. Chce ją przejść sam, bez oszustw i innych pomocy. Teraz to ja gram va banque.

    Kiedy skończyłem to zdanie, do stołu dosiadły się Astrid w towarzystwie Leada, Mia wraz z Lynx i Anita. Jadalnie wypełnił gwar rozmów, które nie dotyczyły już bezpośrednio mnie.

    Negan rzeczywiście przyjechał na kolację. Spokojnie rozmawiał z ojcem i ze mną, jakbyśmy robili to każdego dnia od mojego przyjazdu. Co rusz śmieliśmy się z czegoś na cały głos, co wzbudzało uśmiech politowania pań, ale było to przyjemne pożegnanie. Wiktor jak zwykle zaproponował karty, a ja zasugerowałem jeszcze dwóch graczy pod postacią Negana i Leada. Obaj zgodzili się i tak oto, z butelką whiskey siedzieliśmy, gdy za oknem zaczął padać powoli deszcz.

    Pierwsze rozdania były zachowawcze, głównie wygrywał Negan, który okazał się mieć naturalny dryg i farta do kart. Lead radził sobie jako tako, ale widać było, że Poker to nie jego gra. Kiedy znów rozdawałem, wystawiłem dość pokaźną sumę żetonów w ciemno, zmuszając wszystkich do obstawienia. Potem każdy wymieniał karty. Podbiłem kolejny raz, a mój pomocnik spasował, nie mając czym zagrać. Negan i Wiktor mogli mnie sprawdzić.

    – Jak myślisz, synu… – powiedział Wiktor, patrząc na Negana – Blefuje nam czy naprawdę ma dobry układ?

    – Hm… – zastanowił się chłopak, patrząc na mnie – W sumie, niech mu będzie. Podbijam.

    – To ja też. – odparł mój przyjaciel

    – Więc sprawdzam. – wyrównałem stawkę, tak, że został mi ostatni najmniej warty żeton

    Negan miał dwie pary ósemek i czwórek. Wiktor wyłożył fulla strita od trójki do siódemki.

    – Nigdy nie miałem potrzeby blefu. – wyłożyłem dwójkę – Czasem…- wyłożyłem siódemkę – …przemilczałem… – położyłem jopka – …albo korygowałem… – położyłem asa – prawdę. – położyłem czwórkę – By uzyskać lepszy wynik. – wszystkie były karo – Kolor.

    – Wygrał. – powiedział Lead, otwierając usta – Nie miał żadnej pewności z takim układem, ale wygrał…

    – Nigdy nie ma pewności, Lead. – odpowiedziałem, przyciągając do siebie wygraną – Na tym polega magia ryzyka. Jeśli wiesz, jak je niwelować dla siebie a zawyżać wobec ofiar, zaczynają Cię nazywać diabłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Tada. Przepraszam, że czas oczekiwania na tą część był dłuższy, niż poprzednie, ale jak widać, jest obszerniejsza.
    Pozostał nam Epilog, który właściwie wyłącznie uzupełni dziury w całości (da się ich domyślić, ale nie uprzedzajmy faktów) i będzie stanowił tą ostatnią wisienkę na torcie.

    Gdzieś jeszcze w najbliższym czasie pojawi się “Zastępstwo”, czyli one shot (tym razem tylko 8 stron!).

    Jak zwykle dziękuje za wspaniały odzew na moje opowiadania wszystkim, którzy dotrwali aż tutaj i śledzili z zaciekawieniem przygody diabła człowieka Konrada. Buziaki i cukierki dla was.  

  • Pierwszy raz w 3

    Znajomy Marek z Poznania, praktycznie przy każdej okazji wysyłał nam kartkę pozdrowieniową i przypominającą naszą znajomość z Chorwacji, gdzie się poznaliśmy. To były nasze pierwsze zagraniczne wczasy, na dodatek pierwsze zetkniecie z nudyzmem. Kemping naturystyczny otoczony bujną roślinnością, zlokalizowany tuż nad skalistym brzegiem Adriatyckim pozwalał na dużą swobodę. On wraz z kolegą zagadali, potem zaproponowali wspólne zwiedzanie ich samochodem, tańce w nocnych clubach… Podczas pierwszej zaczepki Alicja nie była zbyt zadowolona z rozpoczętej konwersacji – „cześć… my też jesteśmy z Polski, na jak długo przyjechaliście….” gdyż oni bardzej mówili do mnie podczas gdy ona brała jeszcze prysznic po naszym wyjściu z morza. https://imagehost.pl/image/6IhpK

    – Znowu przyszła kartka od Marka z Poznania, może gdy w tym roku będziemy jechać nad morze to może w końcu go odwiedzimy?
    – Może, może, może – powtórzyła z uśmiechem Alicja

    […]

    W Poznaniu nasz przyjaciel pięknie nas ugościł. Z zawodu nauczyciel akademicki, prowadził też własny sklep ze sprzętem AGD. Wiek około 50 lat, średniej budowy ciała, dość mocno łysiejący ale pogoda ducha go nie opuszczała. My 26 i 23 latka, na początek zostaliśmy oprowadzeni po starówce a następnie Marek obwiózł nas po największych atrakcjach miasta rozpoczynając od sztucznego stoku narciarskiego. Wieczorem, niczym za wspomnieniem naszych Chorwackich eskapad odwiedziliśmy kilka dyskotek.  Gdy w środku nocy, wytańczeni wróciliśmy do przytulnej kawalerki, nasz gospodarz zaproponował abyśmy zajęli jego spanie, przygotowane z obszernej rogówki. On postanowił przespać się na fotelach.

    – Po co masz spać na fotelach skoro przecież spokojnie w trójkę zmieścimy się na tym ogromnym łóżku – zaproponowała moja wspaniałomyślna żona.

    – No właśnie, przecież w Chorwacji na plaży naturystycznej widzieliśmy się nago, więc nie musimy się niczego krępować – zawtórowałem.

    – Noooo, pod warunkiem że Ala będzie spała w środku …. ha ha ha , oczywiście żartuje.

    – No ja nie myślałam inaczej – skwitowała moja ukochana.

    Wcześniej na dyskotece wypiliśmy kilka drinków, więc ogólnie byliśmy rozluźnieni. Szybka toaleta i wskoczyliśmy pod kołderkę. Ja i Marek w samych majtkach a żona miała dodatkowo bawełnianą koszulkę. Zarzuciłem nogę na moją ukochana a rękę wsunąłem pod koszulkę aby na dobranoc pomiętosić cucuszki.
    Po jakimś czasie takiego przytulnego leżenia zwolniłem nasze zacieśnienie i z pozycji bocznej zacząłem Ali podsuwać koszulkę do góry a kołdrę nieco odchyliłem aby w półmroku móc podziwiać te sterczące do góry piersi. Były kształtne i szpiczaste niczym piramidki. Potarłem dłonią po samych suteczkach, zacząłem delikatnie pieścić i ściskać naprzemiennie w całości oba pączuszki. Nagle do mojej ręki dołączyła ręka Marka, początkowo z dozą niepewności on w podobny sposób zaczął dotykać tą strefę intymną mojej kobiety. Udawałem, że nic nadzwyczajnego się nie dzieje ale moje podniecenie wzrastało. Teraz ugniataliśmy równolegle obie piersi. Alicja miała zamknięte oczy i leżała bez ruchu. Po krótkiej chwili takiego pieszczenia zaczęliśmy zataczać coraz większe kręgi obejmujące brzuch, szyję, ramiona i paszki. To gładzenie trwało dość długo, było delikatne i emitowało jakby dodatkowe ciepło, więc naturalną czynnością było gdy powoli zdjąłem tą już zrolowaną koszulkę. Ponowne wzdłużne gładzenie obejmowało już strefę łona przez majtki oraz uda. Zacząłem całować Alicję po szyi obejmując jej głowę, słyszałem delikatny oddech i ciche mruczenie, jednak poza tym wciąż leżała nieruchomo. Przemieściłem dłoń z powrotem w dolne okolice i powolutku wsuwałem do jej majtek. Poczułem, że jest tam już ręka Marka. Jego palce wykonywały lekkie ruchy czochrania włosków łonowych. Wsuwając jeden palec na zakończenie tego kobiecego trójkącika można było wyczuć początek pomarszczenia łechtaczki. Po chwili nasze ręce w jej majtach zaczęły coraz bardziej się rozpychać, chcąc dotykać coraz większej części warg które w tych okolicznościach były trudno dostępne gdyż Alicja wciąż trzymała złączone nogi.

    – Ałłłaaa…. mieliśmy tylko spać – krzyknęła
    – Przepraszam, to moja wina, już zmykam na fotele – odpowiedział z zakłopotaniem nasz gospodarz
    – Myślałem, że jest ci przyjemnie – dodałem
    Nastała chwila ciszy po czym Ala spokojnie wyjaśniła
    – To było przyjemne do czasu aż ktoś na siłę zaczął wpychać mi palce między nogi… poza tym nie wiem czy… no wiecie… czy to nie zboczone.
    – Jakie tam zboczone, w świecie tzw trójkąty to już prawie norma ha ha ha – rozluźnił atmosferę Marek
    – No właśnie, przecież nie robimy nic nadzwyczajnego – dodałem
    – Oczywiście zaraz znikam na resztę nocy z waszych oczu ale pozwólcie mi trochę popatrzeć jak się kochacie, jesteście tacy młodzi i tak pięknie wyglądacie – powiedział ciepłym głosem nasz przyjaciel.

    Patrzeliśmy chwilę w sufit, po czym Alicja objęła mnie przyciągając do siebie z jednoczesnym odwróceniem się od Marka. Jej zachowanie było jak gdyby taką ucieczką od niego. Zaczęliśmy się całować, ona nie puszczała mnie z silnego uścisku i nie odwracała głowy, tak jakby nagle zaczęła się krępować obecności trzeciej osoby. Zacząłem ściągać żonie majtki na ile pozwolił mi zasięg ramion a następnie kończyłem tą czynność używając nóg. Uczyniłem to samo z własnymi slipkami oraz jednocześnie zsunąłem kołdrę.
    Leżeliśmy spleceni w pozycji bocznej, cały czas się całując. W końcu Ala zarzuciła mi na biodro zgiętą własną nogę. Mając teraz dostęp do cipeczki zacząłem członkiem smarować ją po całych wargach. Były wilgotne i cieplutkie więc po chwili główka samoistnie zagłębiała się pomiędzy nimi. Wykonałem delikatne pchniecie a kutas wsunął się do pochwy. Tkwiliśmy tak w bezruchu, czułem miękkość, ciepło i gładkość środka mojej ukochanej. Wykonałem kilka ruchów kopulacyjnych i ponownie zatrzymałem całkowite zagłębienie. Uwielbiam to uczucie pełnego połączenia, czuję że jesteśmy jednością i zawsze chcę aby ta chwila trwała wiecznie. Gdy już głęboko zakotwiczę w niej kutasa, to po prostu nie chce się rozłączać. Przekulaliśmy się z pozycji bocznej na klasyczną, kilka rytmicznych ruchów, kolejne przekulanie, tym razem ona na górze lecz wciąż w pełnym położeniu. Zaproponowałem zmianę pozycji na boczną leżącą ale od tyłu, co zaraz zostało uczynione. Teraz chcąc nie chcąc leżeliśmy przodem do Marka i zauważyliśmy, że on leży na skraju łóżka też całkiem goły i delikatnie się masturbuje. Ala odwróciła do mnie głowę i zaczęliśmy się całować z jednoczesną powolną kopulacją. Nasz obserwator cichutko się przysunął i zaczął delikatnie gładzić uda mojej żoneczki. Chwyciłem jej dłoń i zacząłem nakierowywać w kierunku sterczącego drugiego penisa. Jej reakcja początkowo wzbraniała się od tego ale po chwili sama z lekką dozą niepewności chwyciła żylastego członka nadstawionego przez Marka. Początkowo masturbowała go delikatnie trzymając paluszkami, jednak po chwili uchwyciła bardziej zdecydowanie całą dłonią. Nasze ruchy powoli zaczęły przyspieszać…
    Nagle bez głośnych oznak Marko zaczął dochodzić, gęsta sperma powoli rozlała się na delikatnej rączce, która wciąż wykonywała teraz już powolne ruchy. Po chwili mężczyzna podał Ali ręcznik i wyszedł.

    – Jak szybko doszedł
    – To twoja zasługa – powiedziałem i jednocześnie wysuwając członka położyłem się na żonce

    Odświeżony gospodarz zaproponował w podzięce masaż całego ciała naszej gwiazdy jak się wyraził. Teraz ja usiadłem na skraju łóżka i przyglądałem się tej ceremonii relaksacyjnej. Początkowo wyglądało to jak takie kizianie mizianie ale po chwili widać było, że Marek ma pojęcie i dobrze masuje poszczególne części ciała pacjentki. Plecy, ramiona, nogi no i oczywiście niemałą uwagę poświęcił pupie. Miętosił te zaokrąglone, lekko odstające do góry pośladki. Gdy masował stopy, nie odmówił sobie wkładania tych drobnych paluszków do ust. Lizał je łapczywie raz lewą a raz prawą, wkładał całe śródstopie do ust a wyjmując poprawiał cmokanie każdego paluszka z osobna. Potem skomentował:
    – Cóż za ponętne i seksowne stopki
    – Potwierdzam, też lubię się nimi bawić, pieścić i całować
    – Pupa również jest wyjątkowa, taka okrąglutka i jędrni-utka… jednak najlepsze wciąż jest przede mną skrywane
    – Co masz na myśli? – spytała Alicja
    – No wiesz…. twoje wargi są piękne… takie naturalne i idealne w proporcjach… pamiętam ten słodki widok z Chorwacji
    – Przestań mnie zawstydzać
    – Faktyczni ja też tak uważam – dodałem – twoje wargi są idealne, uwielbiam te ich delikatne pomarszczenie i wyraźnie ciemniejszy kolor, na dodatek ten delikatny meszek dookoła…. mniam
    – No właśnie mniam, czy mógłbym je polizać? spytał masażysta

    Alicja wciąż trzymając złączone uda dawała wyraz niezdecydowania lecz po chwili powiedziała:
    – dobrze, tylko delikatnie i ostrzegam że jestem tam już dość mokra

    Ucieszony z takiego obrotu sprawy podciągnąłem żonę na skraj łóżka, rozszerzając jej nogi ugięte w kolanach. Posmyrałem twarzą po meszku łonowym, napawałem się przez chwilę tym zapachem i delikatnością tego kobiecego futerka z kręconych włosków. Naturalny jej zarost nie jest zbyt gęsty, bez depilacji tworzy piękny trójkącik z lekkim przejściem w rąbek delikatnie biegnący w kierunku pępka, lecz to tylko widać z bliska po dłuższym wpatrywaniu. https://imagehost.pl/image/6IuFa
    Obaj niczym ginekolodzy usiedliśmy na podłodze wpatrując się w to cudo. Nasze skrajne dłonie uchwyciły paluszki bliższej każdemu kobiecej stopki. Marek przystąpił do lizania, wykonywał takie delikatne pociągnięcia językiem po wargach po czym odsuwał głowę i znowu razem wpatrywaliśmy się w te kobiece krocze. Widok naprawdę piękny, wargi lekko nabrzmiałe długości około 7 cm, grubość każdego pofalowanego dzwoneczka jak zielona fasolka. https://imagehost.pl/image/6IMTP

    W tej pozycji i po wcześniejszej rozgrzewce sromki samoistnie rozchylały się na boki w środkowej części ukazując małą grotkę wielkości oliwki. Poniżej wyraźnie zarysowywały swe krągłości pośladki, było też dokładnie widać gładziutki otworek analny.
    Zaczęliśmy delikatnie rozszerzać cipeczkę dłońmi a naszym oczom ukazywała się różowa szparka w kształcie małej rozgwiazdki. Teraz Marek zaczął wkładać w tą dziurkę język i rozpoczął dogłębną minetkę. Wstałem i położyłem się bokiem na waleta przy rozluźnionej żonce podsuwając jej do ust swojego sterczącego kutaska. Ona uchwyciła go dłonią i początkowo lizała sam środek główki z naprzemiennym wąchaniem a następnie zaczęła również intensywnie i dogłębnie gardłowo wykonywać oral. Miałem teraz doskonały widok na wszystko a moje podniecenie tą sytuacją narastało. Wstrzymywałem się jednak wiedząc, że największą naszą przyjemnością jest finiszowanie w środku rozgrzanej pochwy. Tymczasem Marek ponownie wykonywał powierzchowne pociągnięcia językiem po zewnętrznych częściach, raz łechtaczki i wzdłuż całego sromu a raz skupiał się na anusku. Dupka mojej żonki wyraźnie kusiła go równie mocno jak cipka.

    Ponownie wstałem by wygodnie położyć się w górnej części łóżka, Ala jak na zawołanie bez słowa podsunęła się do mnie i ponownie znaleźliśmy się w początkowym miłosnym splocie. Całując się w usta zaczęliśmy dopasowywać nasze ułożenie do kolejnego małżeńskiego połączenia. Zaczęliśmy boczną kopulację frontalną, po chwili bez rozłączania zmieniliśmy ustawienia na pozycję najeźdźcy. Widząc takie ułożenie Marek podszedł niepewnie, nadstawiając Alicji własnego członka. Ona w tym momencie przestała się ruszać i spojrzała na mnie pytająco a widząc moją potulną minę zrozumiała aluzje. Patrzała przez chwilkę na sterczącego przy twarzy kutasa i podnosiła wzrok na jego właściciela. Kolejna mina proszącego niewiniątka rozkruszyła lody niepewności. Wysunęła język i rozpoczęła delikatne lizanie. Chwyciła go tuż przy jajkach, najpierw oblizywała jak tradycyjnego loda a dopiero po chwili wkładała go do ust ssąc niczym smoczka. Drugą rączką pieściła mu jajka, które były wielkości jaj kurzych. Dodatkowo rozpoczęła kontynuację powolnego ujeżdzania mnie co spowodowało że sam zacząłem przyspieszać ruchy czując bliską eksplozję. Powstrzymywałem się jeszcze chcąc jak najdłużej przeciągać ten niecodzienny układ. Moja ukochana jak zawsze wyczuwała zbliżający się finał i sama zaczęła szczytować. Puściła obciąganego fiutka kładąc się na mnie, ruszała rytmicznie już tylko pupcią.
    – Oooooo, tak, cudownie…oooo
    – Aaaaaaa……iiiiii
    Zacząłem się spuszczać i przeżyłem wspaniały orgazm a dopiero po chwili spostrzegłem, że głowa naszego trzeciego była w tym czasie oparta o wypięte pośladki naszej bogini. On lizał ją teraz od tyłu a Alicja ponownie zaczęła piszczeć i czułem że przeżywa ponowny orgazm.

    Po chwili uspokojenia kolejny raz ułożyliśmy się standardowo do snu w naszym ulubionym przytuleniu.
    – Było wspaniale ale chyba nasz gospodarz nie doszedł? – rzuciłem pytaniem w kierunku Marka
    – Jesteście moimi gośćmi więc ja się nie liczę
    – No przestań tak mówić – dołączyła do dyskusji prawie zasypiająca Ala
    Gdy jednak obaj patrzeliśmy na nią z wyczekiwaniem, chyba żałowała tą dobrotliwą wylewność.
    – No dobrze, co by pan sobie życzył? – spytała
    – Tak bym chciał troszkę posmyrać panią moim sprzętem po tych nabalsamowanych wargach

    Znowu po chwili zastanowienia, całkowicie bez słowa Alicja dała wyraz aprobaty poprzez podniesienie prawej nóżki a następnie oparcie jej zgiętej na moim udzie poprzez nastąpienie samymi paluszkami. Uchwyciłem jej gładziutką piętkę i zacząłem całować kolanko. Marek przysunął się do nas kładąc tuż za Alą i rozpoczął smyranie trzymanym w ręku żylastym penisem po całym wystawionym, kobiecym kroczu. Ślizgał główką tam i z powrotem, góra dół, lewo prawo oraz robił też takie okrężne ruchy. Słychać było ciche chlupotanie, widoczny łatwy poślizg oddawał wrażenie dobrego nasmarowania. Powtarzalne ruchy były coraz bardziej mocne, czasami główka bardziej znikała pomiędzy wargami a czasami nawet wskakiwała do pochwy. Operator jednak szybo wyciągał ten konkretny sprzęt i powracał na drogę ślizgania.
    Zauważyłem na twarzy ukochanej, że jej również sprawia to przyjemność. Czasami odwracała głowę do Marka z szerokim i ciepłym uśmiechem. Przymykała oczy i wzdychała. W pewnym momencie gdy główka tego członka kolejny raz niechcący zagłębiła się w pochwie, Alicja ode-pchała własną pupę nadziewając się całkowicie na niego. Wykonała kilka szybkich ruchów i pozwoliła aby członek wyskoczył. Wyraźne zadowolenie i wzrost podniecenia teraz rysował się na twarzy operatora, który skutecznie prowokował kolejne takie zachowania. Nagle Ala zaczęła piszczeć, Marko przyspieszył, wielki kutas ponownie wyskoczył i było widać jak tryska spermą niczym sikawka strażacka. Właściciel tego węża ponownie wepchnął go do środka a moja królewna opadła na mnie całkowicie prostując obie nóżki.

    Zanim zasnęliśmy zauważyłem jak nasz gospodarz delikatnie podciera ręcznikiem to nabalsamowane przez siebie kobiece krocze.

    […]

    Miałem sny związane z naszymi igraszkami, przeżywałem to ponownie, było mi błogo…. nagle usłyszałem szybki, głośny oddech. Otworzyłem oczy i widzę podniesioną głowę mojej ślicznotki, miała zamknięte oczy, przygryzała wargi a ten oddech a raczej sapanie wydobywało się przez nosek. Od tyłu całkowicie bezpardonowo posuwał ją Marek, jechał teraz jak na swojej. Wykonywał zdecydowane i mocne pchnięcia. Patrzałem na to jak zamroczony, nie wiedziałem czy mi się to śni czy dzieje na prawdę. Przetarłem oczy i dokładniej wpatrywałem się w dół, widziałem teraz wyraźnie jak ten wielki kutas zagłebia się aż po jajka w mojej ukochanej cipeczce. Podniosłem wzrok, głowa Ali zaczęła coraz bardziej odchylać się do tyłu, zrozumiałem że zaraz dojdzie. Zaczęła przyciskać sobie usta dłonią jak gdyby nie chciała aby jej pisk był słyszalny. W końcu dało się usłyszeć ale basowe – AAAAA – po czym wszystko ucichło. Żoneczka przylgnęła do mnie a ja odruchowo wsunąłem rękę między jej nogi. Poczułem wyjątkową śliskość. Sperma sączyła się z pochwy po udach, było tego dość sporo więc wykonałem kilka ruchów rozmazujących aż do kolan. Przełożyłem rękę od strony pupy i część spermy rozsmarowywałem do góry na pośladki. Ponownie wsunąłem rękę od przodu i zacząłem penetrować palcami środek pochwy. Bezproblemowo i jak w masło weszły trzy palce, środek był wyjątkowo gładki i cieplutki a sperma teraz zaczęła pokrywać całą moją dłoń.
    – Jak pięknie jesteś teraz nabalsamowana cudzą spermą – szepnąłem żonie do ucha
    – No, ale śpijmy już bo nie mam siły
    – Dobrze, byłaś niesamowita, kocham cię.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    J23
  • Heterycy na delegacji 3

    Dostałem nowe wytyczne na wyjazd. Zakres był duży. Wyjazd bez wsparcia czyli jedna osoba.  Zakres 7 dni.  Oznaczało to że wyjadę w poniedziałek i wrócę we środę po tygodniu. Zagadałem do Managera, żeby dał mi kogoś do pomocy, bo w niedziele i sobotę nie będę mógł pracować. Firma jest zamknięta. Więc mój pobyt przedłuży się o poniedziałek i wtorek.  Po godzinie dostałem telefon, że mam rację. Byłaby wpadka. Mogę pojechać z Mariuszem, bo akurat on jest wolny.
    Mariusz zakończył ze mną wdrożenie i stał się samodzielnym pracownikiem, jak ja.  Spotykaliśmy się w firmie. Nie były to jednak dawne sposoby kontaktu. Kawa w kantynie i ogólne bla…bla… . Nie patrzyliśmy na siebie jak na partnera, lecz jak na kolegę z pracy. Na luzie z dystansem.
    Wyjazd wspólny jednym autem. Trzy godziny drogi.  Zgodził się. Wyjechaliśmy w poniedziałek. Spakowałem się  na więcej niż tydzień. Kupiłem też sporo gumek. Wziąłem Jacka Danielsa 1L. I tak leżał w piwnicy od długiego czasu.
    Pierwszy wieczór po pracy. Jak zwykle kolacja, piwko. Powrót do pokoju i ja z dystansem. Ale Kolega jak dawniej. Rozebrany do naga plącze się po pokoju i kusi nagością. Przypomniały się stare czasy.
    Pytam czy był na wyjeździe z kimś innym.
    – Nie. – Odpowiedział. Sam pracowałem
    W końcu poszedł pod prysznic i za chwilę woła mnie.
    Co chcesz pytam otworzywszy nieco drzwi łazienki.
    -Umyj mi plecy kolego……
    Otworzyłem prysznic i zacząłem mydlić. Uniósł ręce w górę jakby chciał pokazać, że niczego nie dotyka. Gdy je mocno namydliłem odwrócił się do mnie frontem. Kutas mu stał na maks. Woda ciekła po lekko odbijającym czarnym zaroście na klacie i brzuchu. Kutas był jednak świeżo ogolony.
    Właź do mnie! rozkazał. Nie dało rady się oprzeć. Zdjąłem z siebie co miałem i dołączyłem do niego. Miał wyraźnie lepiej widoczny sześciopak, czy może ośmiopak. Brzuch pięknie wyrzeźbiony. Ogólnie chyba większe bicepsy i mocniejsze nogi.
    Zapytałem, czy mocno ćwiczył że tak wygląda.
    Tak, odpowiedział.
    Wziąłem się za siebie. Więcej ćwiczę jem tyle samo.
    Patrzyłem na niego i nie było szans by zauważyć jakiś zbędny fałdek, czy wypukłość. Nawet jego fiut wydawał się być dłuższy.
    Myliśmy się dalej. Jak kiedyś. Jak przyjaciele. Jak bracia. Nie było to wyuzdanie, ale takie typowe wyluzowanie facetów. Kabina była duża. Spoko pomieściło by się 3 osoby. Nie mogłem jednak nie patrzeć na niego. Na jego ciało. Na świetnie utrzymany zarost na twarzy. Na proporcje. Zadawałem sobie pytanie. Dlaczego ten facet mi się podoba? Przecież zawsze podrywałem dziewczyny.
    Nie jedną zaliczyłem. Mam żonę.
    Dlaczego lubię patrzeć na niego? Dlaczego pozwalam sobie z nim na takie rzeczy, na które nikomu bym nie pozwolił? Dlaczego mówię z nim o najintymniejszych rzeczach?
    Pytania pozostawały nadal bez odpowiedzi.
    Gdy już się umyliśmy i wyszliśmy z kabiny wycieraliśmy się, zapytał.
    -czy mogę zaprosić dziś do pokoju kogoś?
    Jasne. Odpowiedziałem bez namysłu.
    -Ale proszę abyś nie komentował niczego. Możesz patrzeć ale nic nie mów.
    Mogę wyjść. Żaden problem -zaproponowałem.
    -Zależy mi na tym abyś był w pokoju. Możesz patrzeć. Patrz, patrz i o to proszę. Ale nie mów nic. Spełniaj prośby. Dobrze?
    Dziwne to było ale się zgodziłem.
    Za pół godziny ktoś zapukał. Mariusz otworzył drzwi. Weszła ładna i szczuplutka dziewczyna. W pokoju było zgaszone światło. Jedynie w przedpokoju świeciła się lampa z żarówką dającą ciemno zielonkawą poświatę do pokoju.
    Mariusza łóżko było pod oknem. Moje bliżej wejścia. Leżałem na łóżku w dresach. Oglądaliśmy TV. Za oknem mrok.
    Prowadził ją i cały czas się całowali. Gdy stanęli na przeciw mnie, ona odwróciła głowę. On również odwrócił głowę w moją stronę. Szepnął do niej:
    -To on.
    Nie wiedziałem co zrobić. Pomachałem dłonią i uśmiechnąłem się. Czułem jak jej wzrok skanuje mnie całego.
    Znów zwarli się ustami. Prowadził ją do swojego łóżka. Rozbierali się. Na podłodze leżało coraz więcej ubrań. Patrzyłem jak opada jej stanik. Piersi wyskoczyły. Piękne. Jędrne. Nadal się całowali. Powalił ją na tapczanik. Zdejmował z niej majtki i swą rękę zagłębiał w jej kroczu. Zmieniłem pozycję na boczną.
    Dobrze, że nie prosił bym wyszedł. Na moich oczach rozgrywała się piękna scena. Kutas mi stanął. TV grał cicho podając jakąś muzykę. Nie patrzyłem na ekran. Patrzyłem pod okno.  Ta namiętność rozpalała we mnie żądzę bycia pieszczonym. Patrzyłem jak mój kolega z jakąś laską dobierają się do siebie wzajemnie. Nie zwracają uwagi na to czy jestem, czy patrzę. Wtuliłem się w poduszkę, trochę świadomie, a trochę by coś mieć w dłoniach, bo ciągnęło mnie do krocza. Moje podniecenie było wielkie. Ne wypadało mi jednak się z tym afiszować. Miałem być cicho w kąciku. Jedynie mogłem obserwować. Nie chciałem być wywalony z pokoju. Marzyłem by obejrzeć te chwile, sceny z tego miejsca. Wiedziałem, że będzie piękny pokaz.
    Byli nadzy. On leżał na niej. Gdy się unosił jego penis celował w jej krocze. Najwyraźniej nie wchodził w nią. Podnosił swe biodra wypinając pośladki i znów opadał. Pokój wypełniało mlaskanie pocałunków i namiętne oddechy i sapania. Pieścił jej piersi dłońmi i ustami. Pocierał członkiem o jej łono.
    Zamienili się miejscami. Teraz ona była nad nim. Całowała jego tors. Przygryzała sutki. Kręciła tyłkiem nad jego członkiem tak, by łono drażniło jego penisa. Pocałunki składała coraz niżej pieszcząc chyba każdy skrawek jego pięknego ciała. Przed chwilą niemal, ja dotykałem tych miejsc. Teraz miałem okazję zobaczyć jak robi to ona. Piękna blond dziewczyna. Krótkie włosy. Spore piersi. Ładne ciało.
    Pochwyciła jego penisa i ssąc poruszała dłonią. Sprawiać musiało mu to dużą przyjemność, bo wił się poddając jej działaniom. Jedną ręką gładziła jego brzuch a druga poruszała prąciem. Usta obrabiały główkę fiuta.
    Patrzyłem i podziwiałem. Mój penis sterczał i drgał. Luźne bokserki stymulowały go dodatkowo podnosząc podniecenie. Czułem że śluz z prostaty wydostaje się z czubka mojego fiuta. Miałem świadomość, że dalsze minuty mogą przynieść skutki w postaci wypływu nasienia. Ale w tej chwili to nie miało znaczenia. Patrzyłem jak dziewczyna nadziewa się na jego chuja. Dosiadła go i unosząc biodra jechała niczym dżokejka. Jej dłonie spoczywały na jego torsie. Wbijała mu paznokcie próbując chwycić skórę. Nie było tam jednak nic oprócz mięśni. Skóra nie dawała się unieść. Musiało mu to sprawiać ból, bo wił się i próbował złagodzić jej działania swoimi dłońmi. A gdy i to nie pomagało zepchnął ją i powalił na brzuch. Wcisnął poduszkę pod biodra i jedną ręką wycelował fiuta w jej dziurkę a drugą przytrzymywał szyję by nie oderwała głowy od pościeli. Z początku kilka ruchów a potem ostre działania. Dymał ją z częstotliwością godną podziwu. Jęczała głośno w stronę okna. Patrzył na nią z rozkoszą na twarzy. Gdy oddychał jego klatka piersiowa unosiła się i powiększała.
    Miałem piękny widok. Miałem podniecenie i w końcu z mojego fiuta wystrzeliłem salwę spermy. poruszając tylko biodrami i napinając mięśnie poczułem kolejny skurcz i wytrysk. Potem trzęsły mną drgawki. Miałem orgazm w gaciach spermę i wielką satysfakcję z widoku.
    Akcja toczyła się dalej. Zsunął jej głowę z łóżka. Pupa nadal leżała na tapczanie. Patrzyłem na jej wygoloną cipkę. Mimo słabego światła widziałem jak jest nabrzmiała. Rozłożył jej nogi i stanął nad nią przodem do mnie. Jego fiut stał bardzo mocno.
    Przygiął go w duł i włożył w jej szparkę. Wszystko robił tak jakby chciał mi pokazać dokładnie co robi. Trzymała go za łydki gdy wjeżdżał fiutem w jej waginę. Patrzyłem na ich piękne połączone ciała.
    Moje podniecenie znów wzrosło. Penis w śluzie i spermie drgał. Słuchając podniecających dźwięków rozkoszy kochanków i patrząc na seks który miałem może metr od siebie poczułem znów drganie w krocz. Dotknąłem tam dłonią przez dresy. Zawartość majtek śliska i lepka spowodowała znów przewagę podniecenia i kolejny wytrysk. Zatrzęsło mną. Ścisnąłem sobie fiuta raz jeszcze i kolejna fala dreszczy i kolejny wytrysk opuścił moje jądra.
    Było to uczucie jakiego nie miałem nigdy. Te orgazmy były inne. One trzęsły całym moim ciałem. Hamowałem się by nie wyjąć i nie walić sobie przy nich, ale ich onieśmielające harce sprawiały, że chęć nieskrępowanego orgazmu w ich obecności rosła i w końcu włożyłem dłoń w gacie. Pieściłem się jednocześnie obniżając dolną odzież tak, że mój penis wystawał ponad gumę dresów. Teraz i ja pokazywałem co mam. Obojętność na oceny zanikała. Siła zaspokojenia  i wylania spermy rosła. Siadłem na swoim wyrku i spuściłem spodnie na podłogę. Bawiłem się fiutem bez skrępowania. W dupie miałem to co sobie pomyślą. Skoro robią to przy mnie to mogę i ja. Choć miałem wielką ochotę skończyć kilkoma ruchami, to jednak się hamowałem. Wolno poruszałem dłonią po prąciu. Bezwstydnie patrzyłem na dziejące się przede mną szczegóły przedstawienia. Rozkosz… rozkosz… rozkosz.
    Dziewczyna popatrzyła na mnie. Oblizała się i włożyła palec do swych ust. poruszała nim jakby naśladując ruchy partnera w cipce. Kiwnęła na mnie bym się zbliżył. Nie mogłem przecież tak podejść. Szanowałem ich i zabawę którą mieli. Jednak nie wypadało być bliżej z nimi. Kumpel zerknął na mnie jakby poczuł moje pytanie, czy mogę. Kiwną dłonią zapraszając. Zdjąłem ubrania. Podszedłem do leżącej. Sięgnęła w stronę penisa. Klęknąłem by mogła go objąć. Pochwyciła go i pociągnęła do ust.  Kilka ruchów ustami i mój jęk. Zacisnęła dłoń na moim fiucie bym go nie wyrwał z jej ust. To spowodowało przekroczenie masy krytycznej moich doznań.
    Kilkanaście sekund i wytrysk w jej usta. Poczułem ciepło na twarzy. Kolejny mój strzał i kolejny ciepły deszczyk. Kumpel też miał orgazm i walił w moją twarz soją spermą.  Trzęsło mną jak epileptykiem. Zamknąłem oczy. Jego sperma spływała z mojej twarzy na twarz dziewczyny. Moja sperma trafiała w jej gardło. Czułem niesamowite spełnienie. Mariusz zbliżył się do mojej twarzy i wsadził mi jęzor w usta. Lizał moją twarz ze świeżej swojej spermy. Dziewczyna lizała mojego fiuta. Chciałem by to trwało i trwało.
    Jak zawsze po wszystkim przychodzi opamiętanie. Nie było słów, pochwał, komentarzy. Oni weszli do łazienki. Ja siadłem na łóżko.
    Po kilku minutach wyszli ubrawszy się w to w czym przyszli. Ubierali się na moich oczach. Ja dla nich nie istniałem. Byłem częścią wyposażenia pokoju. Gdy opuścili pokój I ja poszedłem pod prysznic. Zmywając z siebie spermę kolegi, ślinę koleżanki zastanawiałem się nad tym co się stało. Co zrobiłem. Co to miało znaczyć. Kto to był? Pytania powstawały ale nie było na nie odpowiedzi. Może kilka domysłów na każde ale żadnego konkretu.
    Poszedłem spać. Rano kumpel wstał pierwszy. Obudził mnie pluskiem wody w łazience.  Wyszedł nagi jak zwykle. Ubierał się chaotycznie. Poszedłem się umyć i gdy wyszedłem zapytałem go:
    Z kim przyszedłeś wczoraj?
    – To moja dziewczyna.
    Sprowokowałeś mnie. Nie mogłem wytrzymać.
    -Musiałem …. tłumaczyłem swoje zachowanie.
    -To ona tego chciała. Nie mam żalu do ciebie. Nie powiem o tym nikomu oczywiście.
    Była zachwycona tobą i prosi o kolejny raz.
    We troje. … ? zapytałem z niedowierzaniem.
    Jeśli się zgodzisz. A ja pozwalam jej na wszystko z tobą. Pod warunkiem że będę w tym brał udział. Bo liczę na parę kropel twojej spermy. To mnie tak mocno podnieca.
    Zachwiało mną. Zamilkłem. Mam żonę. Jakieś ekscesy z kumplem to jedno, ale spotkania we troje to już gruba sprawa.
    -Trzeba iść na śniadanie. Pogadamy wieczorem.
    Kiwnął głową i poszliśmy na poranną kawę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Alanlate

    Czekam na komentarze. Bardzo na nie liczę.

  • Nowa sasiadka Ania

      Cześć, mam na imię Michał opowiem wam historię, która wydarzyła się latem.Mam 32 lat.
    Mieszkam na małej wiosce pod Warszawą liczącą około pięciuset mieszkańców.
    Wszyscy tu się dobrze znamy, a gdy zbliżają się wydarzenia kulturalne, chętnie się angażujemy w przygotowaniu ciast i innych smakołyków. Mieszkam z rodzicami w domku  jednorodzinnym, mam stałą pracę, swój pokój,
    małą grupę przyjaciół, więc nie narzekam.
    Jeśli chodzi, o sprawy miłosne nie mam zbytnio szczęścia, żeby związać się, z jakąś dziewczyną, a co dopiero rodzinę założyć ech, ale trzeba iść z uśmiechem przed siebie z duchem czasu. Był okres wakacyjny pierwsza połowa lipca miałem wtedy tydzień urlopu, żeby odpocząć trochę od pracy. Tego dnia, czyli w poniedziałek umówiłem się, z kumplem z wioski na piwo –. Pogadać, pośmiać się, pożartować. W trakcie rozmowy przy piwku kolega Rafał, bo tak miał, na imię opowiedział mi, że na wioskę w połowie lipca ma wprowadzić się nowa sąsiadka.

    – Michał pamiętasz, 10 lat temu mieszkali tu starzy Jankowscy Pani Jadzia i Zenon? Mieszkali na końcu wioski koło tego lasku.

     

    – Pamiętam, pamiętam, fajni ludzie takie dzikusy trochę dzieci nie mieli, jak ich wspomnę szkoda, że już ich nie ma, zginęli w wypadku samochodowym – straszne nieszczęście, a czemu pytasz?

     – Bo od 3 tygodni ludzie gadają na wiosce, że jakaś młoda dziewczyna kupiła ten dom

    – No to fajnie Rafał, choć ten dom wymaga dużego wkładu finansowego w remont. , ale najważniejsze, żeby jej odpowiadało…

    Połowa miesiąca zleciała, słoneczna sobota można grilla zrobić, wczoraj na wieś wprowadziła się, nowa sąsiadka postanowiłem, że po śniadaniu wybiorę się, na spacer wokół wioski między innymi w kierunku domu nowej sąsiadki.
    Rodziców nie było – jak zwykle w firmie prowadzili swoje obowiązki, nie będę siedział sam w domu. Ubrałem się i wyszedłem. Kiedy szedłem, w kierunku domu nowej sąsiadki zobaczyłem, nadjeżdżający samochód, był to Volkswagen Sharan. Znad szyby uległ się miły i uprzejmy głos w moim kierunku.

    – Przepraszam, bardzo jestem, nową sąsiadką wczoraj wprowadziłam się . W bagażniku mam ciężkie pudła z rzeczami, czy mógłby mi Pan pomóc w rozładowaniu. tych rzeczy?
     
     A ja jestem z charakteru taki, że nie umiem odmówić pomocy, zwłaszcza kobietom w drobnych czynnościach.
        
    – Tak nie ma problemu.

    – To proszę wsiadać.
     
    Wsiadłem, do auta podaliśmy sobie rękę.

    –Cześć,  Ania jestem –

    – Michał miło mnie,

    – Wczoraj wprowadziłam się, do was na wioskę szukałam od jakiegoś czasu nowego domu, przedtem mieszkałam w Warszawie. Tłok, szum samochodów, nie szło żyć w spokoju. Mam nadzieję, że tu znajdę ciszę.
     
    Odpowiedziałem – tak tu fajna wioska wszyscy są życzliwi, a poza tym jest cisza i spokój.

    I tak przez minutę. Opowiadałem nowo poznanej sąsiadce   zalety naszej wioski, zerkając na nią sprawiała wrażenie bardzo miłą i sympatyczną osobę. Na pierwszy rzut oka miała około 29 lat była bardzo zgrabną zadbaną kobietą ubrana w luźną białą koszulkę, spodnie dżinsowe biust średni, jędrny, szeroka w biodrach ciemne długie włosy – no coś pięknego.
    Wjechaliśmy, na posesję pomogłem, otworzyć bagażnik samochodu zobaczyłem 9 – 10. kartonów zabrałem się za przenoszenie kartonów do domu Pani Ani, ku zdziwieniu kartony nie były, wcale takie lekkie.

    Kiedy przekroczyłem próg, trzymając pierwszy karton z rzeczami sąsiadki – rzekłem.

    – Pani Aniu, gdzie mam postawić?

     Odpowiedziała

     – A tam koło schodów można składować później sobie z nimi poradzę.

    – Ania bez Pani.  

    Na przenoszeniu , rzeczy do domu z auta zajęło mi, to jakieś 10 minut, kiedy położyłem ostatni karton na podłodze wziąłem krótki oddech.
     
    – Dziękuje Ci Michał za pomoc.

     Odpowiedziałem.

    – Nie ma sprawy zawsze staram się pomagać sąsiadom – Super może napijesz się, czegoś herbaty, kawy może soku?

    – Wiesz co? Chętnie poproszę soku.

    – Rozgość się, sorry za ten bałagan, ale sam wiesz jak to w przeprowadzkach wygląda.

    Wprowadziłam się wczoraj tak oficjalnie i próbuje sobie zorganizować w mieszkaniu, co i gdzie. Kiedy Ania poszła nalać soku ja w tym czasie usiadłem i rozglądałem się po pomieszczeniu. Wyglądało całkiem fajne, niż z początku przypuszczałem w trakcie rozmowy z Rafałem, poza elewacją, dachem i oknami. Kątem oka spoglądałem sobie, na Anię całkiem fajna dziewczyna wszystko na miejscu biust, pośladki uroda, nic dodać nic ująć, momentami miałem w myślach fantazje, będąc z nią w łóżku bzykając i oddając się rozkoszy w jej towarzystwie… ech marzenie.
    , ale trzeba było wracać do realiów, niż marzenia.

    Usiadła naprzeciwko mnie, uśmiechając się podała Sok do picia i kontynuowaliśmy gadkę na temat wioski, sąsiadów i między innymi o remoncie. Kupionego domu, wymianie okien, dachu i elewacji. Wtedy ja zapytałem.

     

    – Czym się Aniu zajmujesz, jeśli mogę zapytać?

    – Pracuje, w banku w Warszawie w dziale obsługi klienta, czasem praca denerwująca, ale nie narzekam, dobrze płatna, a ty Michał, gdzie pracujesz?

    – Pracuje w firmie deweloperskiej budujemy mieszkania, odpowiadam za współrealizację,  projektów budowlanych.

    – A no to super najważniejsze, żeby robić to co się lubi i spełniać swoje marzenia.

    – No jasne – odpowiedziałem.

     Gadaliśmy dobrą godzinę, a na zegarku była 12:30 więc oznajmiłem, że muszę iść mam ważne obowiązki do zrobienia w domu, ale z uśmiechem oznajmiłem, że może liczyć na moją pomoc przy męskich czynnościach, ona zaś odwzajemniła moją, chęć pomocy i z uśmiechem podziękowała.

    I tak minęły półtora miesiąca od wprowadzenia się,  Ani na wioskę.  
    Zrobiła, remont okien, ekipa remontowa w tym tygodniu kończy remont dachu nasze relacje są bardzo dobre, polubieliśmy się, podczas częstych wizyt, w jej domu.

      Był wtorek praktycznie końcówka września, pogoda nie rozpieszczała deszcz, pochmurno. Szykowałem się, do pracy na 8:00 nagle usłyszałem dźwięk telefonu

    – przyszedł SMS. Patrzę to od Ani, a w nim.

     

    „Zapraszam Cię w sobotę na 18:00 do mnie na małą imprezkę, zrobię coś do jedzenia. Posiedzimy, pogadamy”.

     Myślę, czemu nie – bardzo polubiliśmy się, chodziłem do niej pomagałem w remoncie zawsze to jakaś odskocznia od pracy.

    – „Okej nie ma sprawy to do zobaczenia w sobotę”. Pa – napisałem.

    Minęło kilka dni i wreszcie sobota – dzień wolny od pracy ja skupiłem się, na wyszykowaniu się, do Ani ubrałem się, elegancko, dzień wcześniej kupiłem prezent do jej nowego domu i ruszyłem. Zapukałem, do drzwi wreszcie zobaczyłem, Anię w progu drzwi z uśmiechem przywitała mnie. Oniemiałem z zachwytu miała na sobie granatową sukienkę do kolan, szpilki na nogach, włosy wpięte w kok i jeszcze na dodatek czuć było perfumy od niej.

    – Cześć Aniu, co tam jak dzionek, pięknie wyglądasz.

    – Hej Michał, jak dobrze Cię widzieć Dziękuje.

    Wręczyłem, jej prezent wszedłem do salonu, podziwiając wyremontowane mieszkanie. Ma, gust dziewczyna mogłaby pracować,  jako dekorator wnętrz. Na stole były przygotowane sałatki, w piekarniku piekł się kurczak – myślę, wieczór będzie przemiły, ale zdziwiony, że tylko dwa talerze do jedzenia.

     – Czego się napijesz? – zapytała.

     – Herbaty możesz zrobić.

     – Ok.

     – A jeszcze ktoś przybędzie, czy sami?

    – Tak sami, bo nie mam za wielu przyjaciół porozjeżdżali się,  po świecie moja przyjaciółka w Anglii studiuje i tak to bywa, a rodzice mieszkają w Szczecinie dopiero mają przyjechać za dwa tygodnie ciągła praca
    i tak w kółko.

    – Rozumiem – odpowiedziałem, uśmiechając się do niej.

     Kiedy rozpoczęliśmy małą imprezkę, jedząc przekąski, popijając przy tym wódkę – byłem nie co rozluźniony, ale bardzo sympatycznie i wesoło przebiegało spotkanie, co jakiś czas zerkając na jej biust.

     – A jak tam u Ciebie z miłością masz kogoś jakąś dziewczynę?

    A byłem już po kilku kieliszkach mówię

    – Niestety nie mam jakoś szczęścia u dziewczyn i w miłości miałem 3 lata temu taką Iwonę fajna, ale byłem z nią krótko potem poznała kogoś i tak to się ułożyło – uciąłem.

     –A u Ciebie?

    – 5 lat temu związałam się, z takim Mateuszem byliśmy zaręczeni planowaliśmy ślub, ale niestety nagle zmarł.
    Byłam załamana, w tamtym czasie życie mi się zawaliło przez 2 lata mnie trzymało i dojść do siebie nie mogłam.

    – Oj to przykro bardzo wstając ze stołu podszedłem i przytuliłem sąsiadkę, jednocześnie pocieszając i wróciłem na miejsce.

    – I dlatego, chciałam znaleźć dom na wsi, żeby zniknąć z tego tłumu w mieście, a dom nabyłam,  dzięki moim  rodzicom Ci poprzedni właściciele Państwo Jankowscy, byli dobrymi znajomymi moich rodziców ja ich tak nie znałam, bo byłam mała jak przyjeżdżali do moich rodziców i nabyłam ten dom, niestety zginęli w wypadku samochodowym i zgodnie z testamentem dom przeszedł na moich rodziców.

     Kiedy byliśmy,  wstawieni wypiliśmy już trochę, a w radiu leciała jakaś piosenka romantyczna  zaproponowałem, czy nie  chciałabyś zatańczyć ze mną, nie musiałem dłużej czekać zgodziła się. Wziąłem jej rękę, pocałowałem i przytuliliśmy się do siebie namiętnie  tańcząc tak dobre 3 minuty patrzyłem, na jej cycki nie mogłem się powstrzymać i  fizjologia była nie błagalna poczułem, w spodniach jak mój penis robi się większy – Ania nie dała raczej poznać po sobie, że coś zauważyła, po jakimś czasie wróciliśmy, do stołu zajadając przekąski i pijąc alkohol w międzyczasie mój penis był twardy jak pień, niestety uroda dziewczyny na mnie podziałała,  a raczej na mojego przyjaciela.

     Musiałem przysunąć się, do stołu by niczego nie zauważyła i nie pogniewała się, że sąsiad  ledwo ją poznał, a chce ją przelecieć.

      W trakcie rozmowy   Ania zapytała:

     – Michał, a jak tam twoje przygody łóżkowe miałeś już  ten pierwszy raz z dziewczyną ?
       
     Ta informacja tylko spowodowała, że byłem trochę  zaczerwieniony – ona to zdążyła zaobserwować.

    – Spokojnie na te tematy możesz ze mną porozmawiać, nie musisz się mnie krępować to normalne,  w życiu każdego mężczyzny, czy kobiety luz

     Po chwili,  niepewności odpowiedziałem

    – Niestety nie uprawiałem seksu- jestem prawiczkiem, bo z dziewczyną byłem krótko.

    – Nie musisz się,  tłumaczyć  i wstydzić się  tego, że nie uprawiałeś, seksu,  wiesz, że ta rozmowa tylko  między nami  i ja tylko wiem.
     
    –  Spoko  no to, co zdrówko za ten  nowy dom odpowiedziałem

     Ania wówczas wzięła,  krzesło i usiadła koło mnie, bo wcześniej  siedzieliśmy naprzeciwko  siebie. Fakt, że to, co powiedziałem, na Ani policzkach pojawiły się,  lekkie rumieńce, po pewnym czasie, coś między nami zaszło.  Ania  zaczęła mnie głaskać,  po ręce odwzajemniłem to uczucie – coś fantastycznego.
    Nagle ze stołu, jakimś cudem spadł, widelec wstałem, schyliłem się i podniosłem, wówczas sąsiadka energicznym ruchem objęła,  moje ramiona i  zaczęła mnie namiętnie całować,  nie wiedziałem co  teraz się dzieje.
    Całowaliśmy się,  dosłownie wszędzie  to tylko spotęgowało  moje podniecenie.
     
    Przeszliśmy ze,  stołu na kanapę w salonie,  położyliśmy się, i oddawaliśmy się, namiętności leżąc,  przez  dłuższą chwilę lizała mnie,  po policzku, po szyi, a ja mogłem oddać się rozkoszy wąchając, jej damskie perfumy.  Po chwili  zdjąłem,  jej sukienkę i stanik  ujrzałem,  jej cycki były takie piękne, cudowne  ochoczo   zacząłem je lizać,  pieścić. Ona ręką zaczęła masować mojego przyjaciela, który mało, co nie wystrzelił przez materiał oniemiałem z zachwytu po prostu. Położyłem się  na plecach, a ona zdjęła moje  majtki i jej oczom ukazał się, mój penis  był ogromny w jednej sekundzie wzięła, go do ust ssała, lizała – myślałem, że zaraz wybuchnę  zachwytu byłem w  siódmym niebie, a  robiła loda jak profesjonalistka.

     – Dochodzę – powiedziałem
     
    Ssała, go jeszcze mocniej liżąc nasadę penisa, aż po jądrach – niesamowite uczucie
     Z mojego penisa, po krótkiej chwili wystrzeliła, potężna dawka spermy zalewając jej usta i buzię.
    Następnie zbliżyła się, do mnie i zaczęła, mnie namiętnie całować, czułem smak mojej spermy w jej ustach to spotęgowało, że nabrałem siły  leżąc na  kanapie i moimi dłońmi  zdjąłem,  jej koronkowe błękitne majtki i zobaczyłem, wygoloną cipkę,  była  różowiutka i wilgotna. Przybliżyła się, do  mojej głowy, moim językiem zacząłem, lizać  cipkę  Anusi,  pieścić, lizać, ssać  zachwycałem się,  jej sokami z muszelki.       

    –  mmmmm ooooch tak misiu jak dobrze pokaż, na co cię stać, ssij, liż, zachwycaj się moją muszelką
        
     Po krótkim czasie zmieniliśmy pozycję teraz ona położyła, się na moim miejscu  ja natomiast rozchyliłem,  jej piękne seksowne nóżki i moimi ustami zachwycałem się,  jej cipeczką, była pyszna.  Ania jęczała.

    – Jesteś cudowna – powiedziałem

    – Misiu dochodzę liż, liż “mocno ooooch”     

     
    I  do moich ust wylała się,  pełna dawka soczystego śluzu z cipki, dałem jej soczystego całusa   oboje zachwycaliśmy się, nektarem z jej muszelki.

     – Teraz zerżnij mnie ostro  jak szmatę

    Wzięła, mojego penisa do ust  nawilżyła i  wpakowałem mojego przyjaciela od tyłu zaczęła jęczeć, piszczeć, nie mogła się powstrzymać z rozkoszy.

    – mocniej, aaaaaaa  rżnij mnie,  aaaaaaa ooooooooooooooooohhhhhhhh

     Pieprzyłem, ją jakbym  setny raz już  uprawiał, seks, było nam oboje dobrze wiedziałem, że zaraz dojdzie.  Wpadłem na pomysł
    dać, jej jeszcze więcej rozkoszy w taki sposób, żeby doszła za jednym zamachem szybko  wyciągnąłem penisa, z jej dziurki  i ponownie wpakowałem, tylko  z całej siły niczym  młot.

    – hhhyyyyyyy  mmmmmmmmmmmmm kur…a śliczczczczcznie, aaaaaaaaaaaa

    Zrobiłem to 5 razy i za 6- tym  razem z jej cipki wylał się, strumień nektaru na łóżko. Usiadłem na kanapie, a ona  nabiła się, na mojego penisa, w pozycji siedzącej  i zaczęła po mnie jeździć, wydając  głos rozkoszy, po kilku minutach przeszliśmy, nago do jej sypialni, gdzie było duże łóżko zadbaliśmy, o wygodę uprawiania seksu.   Ona odepchnęła  mnie na łóżko.

    – Wiesz co, w szufladzie w pojemniku mam jeszcze prezerwatywy, chcę, abyś wpakował mi do  cipki

    A, że ja nie miałem nigdy styczności z prawdziwym seksem tyle, co na filmikach erotycznych nałożyła, mi prezerwatywę  na penisa, następnie położyła się na plecach rękoma rozszerzyła,  swoją muszelkę  i w jednej chwili wpakowałem mojego przyjaciela do jej łechteczki, która była mokra bzykaliśmy się, aż do utraty sił zachwycając się,  jej strumieniem wylewającym się z cipki.

    – Dochodzę — powiedziałem

    – Spuść się Anusi na twarz i cyce  

    Zdjąłem, prezerwatywę z kutasa  ona wzięła go, w ręce zaczęła  robić masturbację, po 10 sekundach  spuściłem się, na jej twarz i cycki.
    Płożyliśmy się, na jej łóżku leżeliśmy, wtuleni  całowaliśmy się, bez końca i oboje zasnęliśmy ze zmęczenia. Następnego dnia rano o 8:00  obudziłem się i poczułem jak ktoś  masuje mi członka, a następnie rzekła.

     -Dzień dobry Misiu, dziękuję Ci za upojną noc, byłeś cudowny
     – Jesteś kochana – odpowiedziałem
         
     Jeszcze chwilę całowaliśmy się,  wzięliśmy,  poranny prysznic oddając się, wspólnym pieszczotą i  jedliśmy wspólne śniadanie .
             
     – Musimy to powtórzyć — rzekła
     – Z przyjemnością słońce.

     Od tej chwili nasze relacje się i uczucie zmieniły się, o 180 stopni  jesteśmy sobie bardzo bliscy, wspieramy się, kochamy się, kiedy mamy na to ochotę.

     

    C.D. N

     

             

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Rafał
  • Marzena – akt pierwszy.

    Mam na imię Karol i mam dwadzieścia siedem lat. Jestem przedstawicielem handlowym. Dużą część mojego dnia, spędzam w aucie odwiedzając moich klientów.

    Pewnego dnia jadąc już do domu, naszła mnie ochota na kawę. Nie myśląc dużo, zajechałem na stację benzynową.

    Stacja jest koło mojego domu więc mam do niej pewny sentyment. Może też dlatego,  że pracuje tam Marzenka.

    Marzenka to czterdziestopięcioletnia piękna kobieta o czarnych długich do piersi włosach ,  zadbana, zawsze uśmiechnięta z naprawdę dużym ale nie do przesady biustem. Te piękne cycuszki zawsze schowane  za firmowa koszulą. Na moje szczęście jak i pewnie innych klientów, Marzenka nie była w stanie zapiąć wszystkich guziczków do końca. Co zawsze mnie podniecało. Wielokrotnie rozmawialiśmy sobie na różne tematy, lubiłem z nią tak sobie gawędzić. Wiedziałem że jest samotna i ma dorosła córkę która już z nią nie mieszka. Czasem sobie nawet pozwalaliśmy na mały flirt. Stojąc przy kawiarce, Marzenka podeszła do mnie i wypaliła.

    – Część, mamy nowe nagrody z katalogu, myślę, że coś byś znalazł dla siebie.

    – Ooo no dobra. Coś poszukam. Może alkomat jest? – odpowiedziałem.

    – Jest, nawet dwa. Daj kartę, zobaczę czy Ci starczy punktów.

    Marzenka przeciąga kartę przez czytnik

    – No no, nazbierałeś tego. To co zamówić Ci? – powiedziała.

    – Dobra, zamów mi proszę ale daj znać smsem jak dojedzie. Bo wasz system nie zawsze działa.

    Pożegnałem się i pojechałem do domu. Tego wieczoru, musiałem sobie ulżyć. Nie mogłem zastąpić niczym widoku Marzenki. Musiała zacząć coś ćwiczyć, albo to kwestia spodni bo jej tyłek wyglądał kosmicznie. Byłem przekonany że musi mieć wielu adoratorów. Moim zdaniem marnowała się na tej stacji. Spokojnie mogła robić karierę modelki.

    Następnego dnia, dalej miałem Marzenkę w głowie. Jakoś nie mogłem się skupić. Po powrocie do domu, zrobiłem sobie obiad i usiadłem do Internetu.

    Z lekkiego letargu wybudził mnie sms

    “Część, Twoja nagroda już czeka na stacji do odbioru”

    Wiadomość była okraszona zdjęciem Marzenki trzymającej moja nagrodę.

    Jednak co mnie zaciekawiło, miała o guzik więcej rozpięta koszule co sprawiało, że było widać jej kawałek stanika.

    Wiedziałem, że zrobiła to specjalnie.

    Więc odpisałem taktycznie

    “Dziękuję bardzo, mam nadzieje, że jak będę jutro odbierać to wręczy mi go ta piękna modelka ze zdjęcia”

    Odpisała mi tylko emotikona uśmiechu.

    Kolejnego dnia zjawiłem się na stacji aby odebrać swoją nagrodę. Oczywiście przywitała mnie piękna Marzenka.

    “Czekałam na Ciebie cały dzień, proszę tu jest Twoja paczka. Podpisz mi jeszcze to  i przekazuje komisyjnie nagrodę”

    Po dograniu formalności i zeskanowaniu karty dodała jeszcze

    -to co, teraz trzeba się napić drinka i testować zabawkę.

    Pomyślałem, że to może być moja szansa.

    Więc wypaliłem.

    -Brzmi jak zaproszenie, nie jestem w stanie odmówić – po czym się zaśmiałem w oczekiwaniu na dalszy rozwój wydarzeń.

    Uśmiechnęła się tylko do mnie i rzuciła krótkie – może – przygryzając wargę. Po czym wszedł inny klient i Marzenka musiała zająć się dalszą obsługa.

    ***

    Po powrocie do domu, resztę dnia myślałem o niej. Biorąc prysznic wyobrażałem sobie, że jestem z nią. Mój penis stal, kilka ruchów wystarczyło żebym wystrzelił. Wyobraziłem sobie, że strzelam jej na piersi. Na te cudowne duże piersi a ona się do mnie uśmiecha i wmasowuje spermę niczym balsam.

    Wychodząc z pod prysznica, zobaczyłem wiadomość na telefonie.

    “Jak masz ochotę na drinka to jutro mam wolny wieczór, może być 21?

    Ulica Leśmiana 6/3″

    To był mój szczęśliwy dzień, już w głowie układałem plan. Wyobraźnia moja działała. Działał bardzo dobrze.

    O 21 następnego dnia stałem pod drzwiami wskazanego adresu z butelka dobrego ginu i paczka prezerwatyw w kurtce.

    Otworzyła mi moja piękna modelka, ubrana w solidny casualowy top z grubymi ramiączkami w kolorze khaki a na dole miała krótkie jeansowe szorty. Całość robiła takie wrażenie, że czułem jak mój penis próbuje się wydostać na wolność. Marzenka to ewidentnie zauważyła, wpuściła mnie do środka, wskazała miejsce na kanapie i powiedziała.

    -usiądź tu wygodnie, ja poszukam jakiegoś szkła. I zaraz wracam do Ciebie.

    Gdy Marzenka odwróciła się do mnie plecami zobaczyłem jej cudowne nogi, pierwszy raz widziałem je wolne. Były cudownie smukłe. Opalone i wysportowane. Na milion procent musiała coś ćwiczyć, jakaś Joga może? Gdy już siedziałem samotnie, rozglądałem się po salonie. Wyglądał normalnie, jakieś obrazy, płyty z muzyką. W rogu stało akwarium. Podszedłem aby się bliżej przyjrzeć.

    -To po moim zmarłym mężu. Nie miałam sumienia nikomu ich oddać więc zostały ze mną – mówiąc to podała mi już gotowego drinka w między czasie sama biorąc łyka.

    Wzrok Marzenki cały czas był skierowany na moje krocze. Widziałem jak na nie cały czas zerka. Podniecało mnie to bardzo. Wiedziałem, że dzisiaj spełnią się moje marzenia. Skomentowałem to jak pięknie wygląda i że nie mailem pojęcia, że jest posiadaczka tak pięknych nóg.

    – wiedziałam, że Ci się spodobają. Pośladki mam niczego sobie również – mówiąc to odwróciła się do mnie i delikatnie wypięła się niby odstawiając drinka.

    To prawda, miała piękna dupę. W idealnych kształtach. Miałem ja na wyciągnięcie ręki. Mogłem ja złapać, zapach perfum uderzał w nos. Moje spodnie cały czas napięte. Co jakiś czas dotykałem dyskretnie ich ręka żeby zobaczyć czy aby za chwilę nie wyskoczą.

    Marzenka wybierając płytę z muzyką, rzuciła zalotnie

    – Wiem, że lubisz patrzeć się na moje cycki

    Widziałam w pracy wielokrotnie jak się na nich zawieszasz. Ale dzisiaj chciałam Ci pokazać, że moja dupka też jest niezła.

    – masz cudowne piersi – odparłem bez zastanowienia.

    -kiedy zmarł mój mąż, a córka męża wyprowadziła się z domu na studia myślałam, że jakoś sobie z tym poradzę.

    Myliłam się, mój czarny Omar nie jest w stanie mnie zaspokoić a wszyscy napotkani mężczyźni to zwykłe ogry.

    – Musiałaś strasznie przeżyć to wszystko. Nie zazdroszczę.

    – a no widzisz, nie było lekko- mówiąc to, włożyła płytę do wieży i usiadła na kanapie koło mnie kładąc mi nogi na udach.

    – powiedziałaś córka męża, to nie jest Twoja prawdziwa córka?

    – Nie, tak naprawdę byłam jej macochą, ale dobrze się dogadywałyśmy, ale koniec tego, wróćmy do przyjemniejszych tematów.

    – jesteś piękna kobieta, wielokrotnie o Tobie fantazjowałem. Nawet teraz nie mogę spokojnie usiedzieć.

    – Miłe jest to co mówisz, bardzo ale to bardzo. – wypowiadając to zaczęła łydkami jeździć po moim kroczu.

    Tego było już za wiele, mój kutas zaraz eksploduje w spodnie.

    – dlaczego się tak znęcasz nade mną? – dodałem bez ogródek.

    – idąc tutaj o czym myślałeś? Że co będziesz chciał ze mną robić?

    – szczerze?

    – tylko szczerze.

    – marzę o Twojej dupie. W moich fantazjach, ociekałaś sperma, podobało Ci się to. Miałaś orgazm, za orgazmem.

    – mówisz? Orgazm za orgazmem. Wiesz ze od roku nikt mnie nie wyruchał poza moim czarnym omarem?

    Nie dałem rady, tego było już za wiele…

    – Marzenko, albo przestaniesz mnie ugniatać albo

    – albo co?

    – albo będę musiał zrobić pranie bo dojdę w bokserki.

    – ooo nie, co to to nie. Nie ma tak beze mnie. Ja też coś z tego chce.

    Marzenka odstawiła drinka i pochyliła się nad moim paskiem od spodni. Poszło jej łatwo, po rozpięciu spodni mój sterczący u granic możliwości kutas sam wyskoczył, szturchając w nos pochylana nad nim Marzenkę.

    Oblizała usta, gdy ta się przekręcała, widać było malutka plamkę w jej kroku, ewidentnie była podniecona.

    – wiesz ze to jest znęcanie się prawda?

    – ciiii daj mi popatrzeć. Jest taki cudowny, zaraz się nim zajmę. Jak chcesz abym to zrobiła?

    – myślę że teraz cokolwiek byś nie zrobiła to wytrysnę momentalnie – odparłem.

    – dobrze więc może tak?

    Marzenka wstała, moim oczom dokładnie ukazała się już większa plamka w jej kroku

    Odwróciła się do mnie i ocierała się dupcia o moje krocze.

    – wspominałeś coś o mojej dupie, tak dobrze ja widać?

    – jest cudowna, ale nie dam już rady. – mówiąc to wystrzeliłem na jej szorty i kawałek odkrytych pleców.

    – uuuuu ktoś tu chyba narozrabiał – odwróciła się do mnie uklękła nabrała palcem odrobinę spermy ściekającą po moim kutasie i rozmasowała sobie na ustach niczym pomadkę

    -smaczny jesteś, naprawdę smaczny. Widać,  że młody samczyk mi się trafił. Więc pozwól, że jak prawdziwa gospodyni posprzątam ten bałagan. Zacznę od siebie jeśli pozwolisz, zdejmę tę szorty bo chyba są zbędne.

    – ten top jest zbędny także – wycedziłem.

    – ten top zostaje jeszcze, napalony ogierze, chciałbyś wszystko na raz. Mamy cały wieczór, a może noc? Ty doszedłeś a ja?- mówiąc to wystawiła język i delikatnie zebrała nadmiar nie wchłoniętego nasienia z szortów.

    Bardzo mnie to podnieciło, mój kutas dalej był oblepiony moim nasieniem ale był znowu twardy.

    – Podoba Ci się widzę. Już się zabieram za Ciebie mój przyjacielu. Mówiąc to uklękła przede mną, ja usiadłem wygodniej a moja kochanka będąca już w samych delikatnych koronkowych majteczkach polerowała mi kutasa tak łapczywie że naprawdę musiało jej tego brakować. Miała takie tempo, że co jakiś czas poprawiała włosy które były wszędzie.

    Gdy mój penis już lśnił, wstała i oznajmiła ze musi napić się drinka.

    Usiadła wygodnie po raz kolejny przy mnie, ja w między czasie pozbyłem się spodni i bokserek.

    – za nasze spotkanie, niech nie kończy się za szybko. Bo noc jeszcze młoda – wypowiadając te słowa stuknęła się ze mną w geście toastu szczerze uśmiechając

    Wiedziałem już, że dzisiaj stąd nie wyjdę. Zostałem zakładnikiem mojej fantazji.

    – chciałbyś mnie wylizać? Moja cipka jest już mokra, ale zajrzyj do szuflady, może znajdziesz coś co Ci się spodoba. Fakt, jesteś moim niewolnikiem dzisiaj ale masz wybór.

    Dopiłem drinka, odstawiłem na stół szkło, Marzenka widząc to, wstała podchodząc do mnie, złapała mnie  za głowę i przycisnęła do swojej cipki. Była cudownie pachnąca i  ociekająca sokami. Dałem jej buzi a ona odrzuciła moja głowę i wyszła do kuchni.

    Ja korzystając w okazji zajrzałem do szuflady, było tam całkiem sporo zabawek

    Wibratory, żele, gumki, ściski do sutków, pejcze czy kajdanki. Myślę że jakbym poszukał głębiej znalazłbym coś jeszcze niezwykłego.

    – i jak wybrałeś coś? – mówiła głośniej z kuchni.

    – myślę że tak – odparłem nie mając tak naprawdę pojęcia co wybrać.

    – to dobrze, bo dzisiaj będziesz mnie ruchać. Jak kurwę, mój niewolniku. Jak mi się spodobasz, to może dam Ci wejść w moja dupę. A wiedz, że mimo mojego wieku, nikt w niej jeszcze nie był. Mój mąż brzydził się takim seksem.

    – zrobię co w mojej mocy moja Pani – odparłem posłusznie.

    – fajny z Ciebie facet. Wiesz, czasem jak robiłam sobie dobrze, to wyobrażałam sobie Ciebie. Od momentu kiedy Cię zobaczyłam wiedziałam, że tym pierwszym musisz być Ty, któremu dam pierwsza posmakować mojego czekoladowego oczka.

    – To zaszczyt moja Pani.

    – ale koniec gadania. Nie po to tu się spotkaliśmy. Jaki masz plan na mnie?

    Połóż się na dywanie, muszę mieć do Ciebie pełny dostęp.

    -uuu no dobrze. Ale bluzki nie ściągam jeszcze!

    – sama ja ściągniesz suko – odparłem w myślach. I pokiwałem tylko twierdząco głową.

    Marzenka położyła się na dywanie, na plecach. Rozłożyłem szeroko jej nogi. Z szuflady zabawy wybrałem mały czerwony wibrator wielkości szminki do ust, no może delikatnie większy.

    Cały czas moja suczka miała majteczki na sobie, one już były całkiem mokre. Były tak przesiąknięte sokami, że uda już były błyszczące.

    Włączyłem wibrator, rozchyliłem płatki i wsadziłem delikatnie do środka zabawkę  jednocześnie delikatnie ale intensywnie liżąc każdy centymetr słodkiej szparki.

    Moja kochanka zaczęła jęczeć i unosić wyżej biodra. Musiało się jej to podobać bo dłonie same powędrowały na piersi, jej cipka smakowała obłędnie, przez majteczki przebijało się delikatnie trójkątne owłosienie.

    Mega mnie to podniecało.

    Soki wypływające z niej były obfite. Wiedziałem, że to może być znak przed czymś wielkim. Moja kochanka dociskała mi głowę do cipki

    – kurwa, co Ty mi tam robisz,  zaraz oszaleje.

    W tym momencie wyciągnąłem wibrator z jej  i wsadziłem trzy palce. Czułem ją cała od środka, każdy milimetr jej wewnętrznych  ścianek. Czułem ją tak dokładnie, że mógłbym zrobić mapę jej skarbu.

    Marzenka wyginała się jak szalona,

    – pierdol mnie z całej siły nie przestawaj, ruchaj mnie. Aaaaa taaaak

    Wiedziałem, że to już czas. Wsadziłem jej cztery  palce do środka a kciukiem masowałem guziczek.

    Robiłem to mocno i brutalnie. Ruchałem ją cała ręka.

    Marzenka wydała z siebie głośny jęk.

    Wygięła się w mostek a moja twarz zalała fontanna jej soków. Z jej cipki soki lały się na mnie tak że cały łącznie z włosami byłem mokry. Jej pizda eksplodowała.

    – ja pierdole, coś Ty mi zrobił. Co to było, to był największy i najmocniejszy  orgazm jaki miałam w życiu. Jesteś cudowny. Ale teraz daj mi spokój muszę odpocząć, w łazience w szafce na lewo masz ręczniki idź się ogarnij bo ktoś tu  na a Ciebie wylał wiadro soków.

    Słysząc to czułem się fantastycznie. Lecz nie mogłem tak sobie wstać i wyjść teraz.

    Chwyciłem mojego kutasa który cały czas stal. Ukląkłem przy głowie mojej kochanki i wsadziłem jej fiuta do buzi.

    Chwyciłem ją za głowę i w kilka ruchów byłem już gotowy,  delikatnie odłożyłem jej głowę na dywan aby mogła odpocząć a ja zszedłem na dół i zacząłem walić sobie konia patrząc na moją zdobycz. Gdy czułem , że już dochodzę nakierowałem penisa na jej włoski nad cipka i spuściłem się tam, nie było tego za wiele bo za pierwszym razem wylałem dużo, ale wystarczająco aby całe włoski były lepkie od spermy. Widząc to Marzenka skwitowała tylko,

    – to było słodkie, dziękuję za deser. – kończąc wypowiedź, nabrała ponownie tym razem na dwa palce nasienia rozmasowała to po cipce a rękę dokładnie wylizała.

    – uwielbiam Twoja spermę. Obiecaj, że będziesz mnie nią zalewał.

    – obiecuje moja suczko.

    Udałem się pod prysznic. Z myślą, że to dopiero początek.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Mloda Krew

    Nasze życie erotyczne, już dawno nie było takie jak kiedyś. Praca, dom, obowiązki, praca, dom, obowiązki i tak non stop. Z mężem często mijaliśmy się w progu, zamienialiśmy kilka słów przed położeniem się spać, a o jakimkolwiek seksie nie było już mowy. Każde odwracało się na swój bok i czekało na następny dzień.

    Któregoś wieczora nie mogłam spać. Natłok spraw nie pozwalał mi na spokojny sen. Zastanawiając się co mnie czeka dnia następnego, popatrzyłam na swojego obok śpiącego męża. Przypomniały mi się czasy kiedy potrafiliśmy każdego wieczoru, przed snem zaliczyć chociaż „szybki numerek” a następnie zasnąć w swoich objęciach.

    Postanowiłam coś z tym zrobić. Zdawałam sobie sprawę iż kolacja przy świecach, czy seksowny strój mogą już w tym momencie być za słabym arsenałem. W końcu mieliśmy po 39 lat. Trochę za wcześnie by zupełnie zramoleć i odsunąć się od siebie, a seks i życie erotyczne były tylko w sferze wspomnień. Kiedyś przecież mieliśmy tysiące pomysłów, by urozmaicać nasze życie erotyczne. Wpadliśmy w wir świata pracy i zarabiania pieniędzy, zapominając o innych rzeczach.

    Kilka dni myślałam co mam zrobić. Wiedziałam że to musi być coś „wielkiego”, coś przed czym mąż już nie obroni się tak łatwo.

    Jest, wiem, przypomniałam sobie. Jedno z niespełnionych marzeń erotycznych mojego męża. Wymiana partnerów z inną parą. Kiedyś myślałam, że nie ulegnę temu pomysłowi, wydawał mi się zbyt odważny, jednak sytuacja była podbramkowa. Nie miałam nic do stracenia, albo uratuje swoje małżeństwo albo wszystko zakończy się tym, że każde z nas pójdzie w swoja stronę.

    Kilka dni szukałam w internecie odpowiednich kandydatów. Największy dylemat miałam z wiekiem moich wybrańców. Czy mają być młodsi czy starsi od nas. Postawiłam na „młodą krew”

    Łukasza i Patrycję.

    Najpierw kilka spotkań na czacie, a następnie spotkanie w realu by omówić kilka szczegółów. Starłam się wszystko tak zorganizować, by mąż niczego się nie dowiedział ani nie domyślił.

    Nadszedł długo wyczekiwany dzień. Tego dnia wróciłam wcześniej z pracy, by przygotować kolację. Gdy mąż wrócił z pracy, był nieco zaskoczony.

    Zazwyczaj każde z na jadło na mieście. Więc przygotowywany posiłek, był dla niego nie lada niespodzianką. Początkowo był zmieszany, ponieważ myślał że zapomniał może o jakieś rocznicy bądź innej ważnej dacie.

    Oznajmiłam mu tylko, że przyjdą goście (znajomi z pracy) i żeby poszedł się przebrać a ja tu dokończę wszystko.

    Gdy mąż wyszedł elegancko ubrany w białą koszulę rozpiętą pod szyją, w ciemnych garniturowych spodniach oraz modnych skórkowych butach, ja również już wówczas byłam przebrana i przygotowana.

    Był nieco zaskoczony moim ubiorem, popatrzył na mnie i tylko zrzucił pustym frazesem, że ładnie wyglądam. Kiedyś by nie przepuścił takiej okazji. Wziąłby mnie ostro przy stole podciągając spódniczkę do góry i biorąc mnie na siłę od tyły. A dziś- ładnie wyglądasz?. Wtedy wiedziałam, że spotkanie ma sens. Ubrana byłam w białą aksamitną koszulę z wiązaniem pod szyją, czarną ołówkową spódnice mini z rozcięciem na boku, czarne pończoszki samonośne oraz klasyczne lakierowane szpilki na 12 cm obcasie.

    Nagle rozległ się dzwonek u drzwi. Początkowo byłam nieco zaskoczona. Szczególnie jeśli chodzi o wizualny aspekt moich gości. Ubrani byli dość „swobodnie”, na pewno nie tak jak sobie wyobrażałam, jednak napięcie wiszące w powietrzu było i tak już podniecające, więc zrzuciłam to na kark niedoświadczenia i braku obycia.

    Patrycja miała na sobie różową koszulkę na ramiączkach, dżinsowe szorty oraz czarne czółenka na koturnie. Jednak Patrycja w czym by nie przyszła to wyglądałby wspaniale. Była wysoką szczupłą blondynką z włosami opadającymi na ramiona. Jej największymi walorami bez wątpienia były niebieskie oczy, którym trudno się było oprzeć, oraz mega długie nogi. Patrycja miała ok 175 cm wzrostu.

    Łukasz miała na sobie czarną koszulę, wytarte dżinsowe spodnie oraz białe adidasy. Był to brunet, krótko obcięty, również wysokiej postury i dobrze zbudowany(z wcześniejszych rozmów wiedziałam, że często ćwiczy na siłowni). Wspomnę również że obje mieli po 19 lat.

    Spojrzałam na nich i widziałam w nich wielki…strach. Chyba wahali się czy aby na pewno robią dobrze. Wspomnę że to było również ich pierwsze tego typu spotkanie.

    Przedstawiłam mężowi Patrycję i Łukasza. Może i był lekko zaskoczony tak młodym wiekiem naszych gości, ale nie zadał tego pytania, co i jak, może to i lepiej, sama nie wiedziałbym co odpowiedzieć.

    Zasiedliśmy więc do stoły. Na początku były luźne i niczego nie zapowiadające rozmowy. Jednak po drugiej a następnie 3 butelce wina, atmosfera zaczęła się rozluźniać, Wiedziałam jednak że jeśli ja czegoś nie zrobię to nikt za mnie tego nie zrobi. Młodzi byli zbyt spięci, natomiast mąż przecież nie był wtajemniczony w całą intrygę.

    Czekałam na odpowiedni moment. I taki moment wreszcie nastąpił. Łukasz opowiadał że Partycja jest piękną dziewczyną, ale ma jeden kompleks, którego się bardzo wstydzi. Twierdzi ona bowiem że ma za małe piersi i marzy jej się operacja plastyczna.

    Nie zamierzałam dłużej czekać, teraz albo nigdy. Zapytałam się Łukasza jakie on by chciał u Patrycji piersi, jaki rozmiar chciałaby ona a jakie on by pragnął zobaczyć u swojej dziewczyny. Sami nie wiedzieli co odpowiedzieć. Nie zastanawiali się jeszcze nad tym. Wstałam więc z krzesła, podeszłam do Łukasza, rozpięłam tuż przed nim bluzkę, i spytałam się czy takie byłby w porządku. Wspomnę że mam rozmiar 85D. Nastała chwila konsternacji. Mąż był mega zaskoczony, ale jednocześnie widziałam ten 1% błysku w jego oku. Cała sytuacja stała na ostrzu noża, albo przechyli się w jedną albo w drug stronę.

    Postanowiłam działać dalej. Wzięłam rękę Łukasza i położyłam na swojej piersi. Spytałam czy takie są dla niego atrakcyjne? Położyłam drugą rękę na piersi i powiedziałam mu że może je pomasować i popieścić, by móc stwierdzić czy taki właśnie rozmiar jest w porządku, czy też pragnie jeszcze większych.

    Naglę do męża dotarło co się tu wyrabia. Chyba zrobiło mu się wstyd że, jego żona, zachowuję się w tak bezpruderyjny sposób przed młodymi ludźmi. Wszystko zganił na alkohol i chciał podejść do mnie by przerwać to całe przedstawienie.

    Gdy był blisko mnie i gdy chciał odtrącić ręce Łukasz z moich piersi, ja złapałam za kroczę mojego męża. Wiedziałam że teraz to już muszę być stanowcza.

    Trzymając go za jego penisa czułam, że stoi on już na baczność (i to mnie ratowało) spytałam tylko, czy mam przerwać czy kontynuować?

    Chwila napięcia i mąż cofnął się na swoje miejsce, siadł i obserwował dalej.

    Kiedy Łukasz z powrotem położył ręce na moich piersiach stwierdziłam że sam dotyk to tylko połowa sukcesu. Ważne są też doznania.. smakowe. Zsunęłam stanik z piersi i w tym momencie przysunęłam jego głowę do sutka, by zaczął je pieścić języczkiem. Teraz już wiedział że wszystko się uda. Ja dostałam gęsiej skórki na całym ciele. Łukasz pieścił języczkiem moje piersi, a kątem okaz widziałam ten dawno nie widziany blask w oku mojego męża.

    Łukasz zajmował się moimi piersiami przez ok 5 minut. Podeszłam więc do Patrycji i poprosiłam by wstała. Męża natomiast poprosiłam by ocenił może piersi Patrycji, czy faktycznie ma prawo mieć kompleksy. Wstał podszedł do niej lekkim ruchem ściągnął ramiączko z jej ramienia. Następnie ściągnął drugie ramiączko. Ja natomiast rozpięłam stanik Patrycji, tak by mąż miał cały obraz pięknej dziewczyny. Położył więc dłoń na jej piersi i zaczął delikatnie masować, Patrycja w tym momencie lekko jęknęła. Była już podniecona. Z każdym jej leciutkim piśnięciem mąż masował coraz to mocniej. Patrycja stała ledwo na nogach, oparła więc ręce o blat stołu by się nie przewrócić. Mąż stanął więc tyłem do niej by dalej pieścić jej młodziutkie i jędrne piersi. Z każdą minutą podniecenie u wszystkich rosło. W pewnym momencie mąż spojrzał na mnie, jakby czekał na pozwolenia na coś. Doskonale wiedziałam o co mu chodzi. Kiwnęłam więc głową i powiedział krótkie: Tak. Wziął wówczas jedną rękę i zaczął rozpinać rozporek, najpierw u siebie a następnie z szortach Partycji. Szybkim ruchem zsunął jej szorty wraz z majteczkami. Ze swoich natomiast, wyjął, nabrzmiałego, stojącego i gotowego do działania penisa i szybkim ruchem wszedł w nią od tyłu. Patrycja krzyknęła aż z bólu. Łukasz chciał jej w pierwszej chwili pomóc, ale przytrzymałam go ręką mówiąc że on ma też swoje zadanie dzisiaj do spełnienia.

    Kiedy mąż posuwał Patrycję od tyłu, ja uklękłam przed Łukaszem, rozpięłam mu spodnie i zsunęłam je do kolan. Następnie w dół powędrowały slipki. Jego członek był już mega rozgrzany. Kiedy on wzrok miał wpatrzony jak jego dziewczynę rżnie mój mąż ja delikatnie języczkiem zaczęłam muskać jego penisa. Mąż kiedy zobaczył jak klęczę przed młodym kutasem, jego ruchy stawały się coraz bardziej energiczne i silniejsze, a co za tym idzie, krzyk Patrycji coraz głośniejszy. Wszystko to doprowadziło Łukasza do wytrysku prosto w moją buzię.

    W tym momencie był bardzo rozczarowany że tak to się skończyło, a przede wszystkim, że tak szybko. Ja jednak widziałam że to nie koniec. Kazałam mu siąść na krześle i robiłam mu do tej pory loda, dopóki nie poczułam że jego penis ponowie rośnie w moich ustach. No cóż, jeśli chodzi o seks oralny, to wiedziałam że jestem w tym dobra.

    Wzięłam Łukasza za ręka i podeszliśmy do łózka. Położyłam się na nim a Łukasza głowę skierowałam pomiędzy swoje uda. Pierwszy dotyk jego języka był prawdziwą rozkoszą. Robił to bardzo delikatnie, jakby cały czas się jeszcze bał. Ta jego nieśmiałość potęgowała tylko całą sytuację. Kiedy Łukasz pieścił mi cipkę, mąż brał już Patrycje od przodu. Posadził ją na stole, jej nogi opar na swoich ramionach i posuwał w jednostajnym ale bardzo energicznym tempie.

    Ja byłam cała rozgrzana, z jednej strony widokiem męża, z drugiej strony efektami „pracy” jaką wykonał Łukasz. Szepnęłam mu tylko więc do ucha by we mnie wszedł. Nie musiałam dwa razy prosić. Momentalnie poczułam w sobie młodego penisa. Było bosko. Z jednej strony widać było jeszcze małe doświadczenie seksualne u Łukasza, ponieważ jego ruchy były szarpane i nie równomierne, jednak czułam że jestem całe jego. Był już bardzo rozpalony. Posuwając mnie, jednocześnie rękami masował mi delikatnie sutki, a od czasu do czasu je leciutko podgryzając. Kiedy czułam że chłopak zaczyna finiszować, spytałam go, gdzie chce skończyć. Stwierdził ze cudownie by było na moich piersiach, ponieważ po wszystkim ma jeszcze dla mnie jedną niespodziankę. Zrobiłam jak kazał. Klęknęłam na podłodze i szybkimi ruchami ręką cała sperma rozlała się na moich piersiach. Był to ogromny orgazm.

    Łukasz wziął mnie po tym za rękę i podprowadził do kochające się Patrycji z moim mężem. Nie wiedziałam co mnie czeka. Mąż w międzyczasie ponownie zmienił z Patrycją pozycję. Ona oparta rękami o ścianę a mąż posuwający ją od tyłu. Łukasz wziął więc głowę Patrycji i skierował ku moim piersiom. Kazał jej to wszystko krok po kroku zlizywać. Byłam mega zaskoczona, pomysłem Łukasza, ponieważ nie wiedziałam że stać go na tego szalone pomysły, lecz jednocześnie strasznie mnie to rozpaliło

    Patrycja była tak podniecona, że już po chwili czułam jej języczek na moich piersiach. Zaczęłam się ponownie nakręcać. Mąż posuwał od tyłu Patrycję, ja miałam zlizywaną przez nią z piersi spermę Łukasza. A gdy jeszcze poczułam, w tyłeczku penisa Łukasza, to rozkosz był nieziemska. Pozostawaliśmy w takim układzie dłuższy czas. Każde z nas było w ekstazie.

    Najpiękniejszy był fakt, że Łukasz jak i mąż skończyli niemalże jednocześnie, doprowadzając nas do licznych orgazmów.

    Po wszystkim Patrycja i ja dostaliśmy soczystego buziaka od naszych kochanków. Wyglądało to bardzo niewinnie, w porównaniu do tego co wcześniej się wydarzyło.

    Kiedy każde nas doszło do siebie, doskonale wiedzieliśmy że to nie ostatnie nasze spotkanie. Teraz kiedy tylko mamy ochotę widzimy się razem i spędzamy upojne noce. Nie tylko w chwilach małżeńskiego kryzysu. Jednak dzięki młodej krwi, nasze żucie seksualne z mężem nigdy nie było takie jakie jest teraz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ula

    Opowiadanie opisuję jak młodzi ludzie mogą ponownie wprowadzić radość z życia erotycznego do małżeństwa ogarniętego monotonią i szarością.

  • Marzena – akt drugi

    Stałem pod prysznicem z ręką oparta o ścianę przed sobą. Ciepła woda lała się z deszczownicy. W głowie tylko jedna myśl. Posiadłem prawdziwa dojrzała kobietę. Kobietę która mogła by być moja matką. Wsadziłem zajebistej lasce cała rękę w cipę bo mnie o to błagała. I ta sama kobieta delektowała się moją spermą. Słowo satysfakcja to słabe określenie dla mojego stanu. A to dopiero początek pomyślałem.

    W tym samym momencie gdy delektowałem się chwilą, pod prysznic dołączyła do mnie Marzenka. Jej prysznic był ogromny, spokojnie zmieściły by się tu trzy a może i nawet cztery osoby kto wie. Pocałowała mnie w szyję i wyszeptała do ucha

    – Byłeś niesamowity. Pierwszy raz ktoś mnie tak mocno wziął.

    – dziękuję suczko. Twoje słowa wiele dla mnie znaczą, a teraz namydlaj mnie i spłucz dokładnie a ja zrobię to samo Tobie.

    I tak zaczęliśmy się namydlać w ciszy słysząc tylko szum prysznica i naszych oddechów. Każda część  naszego ciała została pokryta cienka warstwa piany, bąbelki z mydła delikatnie wmasowywały się w skórę. Na końcu stanęliśmy pod deszczownica a woda obmyła nas, pozostawiając czystych.

    – sprawdź proszę czy mój penis jest dobrze umyty.

    -wiesz, że tylko tu mogę być dla Ciebie uległa. Jak wyjdziemy z łazienki tak łatwo nie będę spełniać Twoich zachcianek niewolniku.

    W tym momencie nakierowałem jej głowę naciskając na ramiona do poziomu mojego penisa. Wzięła go do buzi, Ssała go wyśmienicie, część wody z deszczownicy spływała po jej głowie. Wyglądało to fantastycznie. Jej skóra była dojrzała, lekko piegowata przy ramionach. Nie chciałem aby doprowadziła mnie do orgazmu więc podniosłem ją, pocałowałem namiętnie i głęboko. Odwzajemniła pocałunek jednocześnie masując mi kutasa ręka. Odwróciłem ja tyłem do siebie i wyprosiłem dając klapsa.

    Marzenka wyskoczyła z gracją, przeskakując z nogi na nogę.

    W lustrze mogła oglądać ślad po mojej dłoni. Kolejne trofeum pomyślałem.

    Po prysznicu wróciliśmy do salonu. Ja już tylko w szlafroku jej siostry, na szczęście był czarny i polarowy więc nie wyglądało to źle. Tym razem, oznajmiłem

    – Pani Marzeno, teraz ja podam drinki.

    – bardzo proszę, ogierze.

    – a wiesz, że żaden drink nie zastąpi smaku Twoich soków.

    – wydaje mi się, że o pijesz się ich całkiem sporo w najbliższych godzinach.

    Marzena mimo wszystko wkroczyła do kuchni razem ze mną. Miała rozwiązany szlafrok a jej  cudowne piersi idealnie komponowały się materiałem szlafroka.

    Krojąc cytrynę, wziąłem plater i przyłożyłem go do jej piersi. Rozmasowałem dokładnie po czym odkładając nóż przyłożyłem usta do jej sterczących już brodawek.

    Ssałem je delikatnie, podgrzewałem oddechem, kręciłem młynka językiem na około nich. Zasysałem i puszczałem. Moja kochanka odchylała się do tłu, co musiało poskutkować tym, że obróciłem ja dupcią do blatu. Nieustannie bawiąc się jej piersiami. Moje dłonie jak i jej biust pachniały cytryna. Ukląkłem prze nią i pocałowałem jej cipkę, jej dłonie oparły się o moją głowę. Przywarłem do niej mocno wkręcając język do jej już ciepłego i wilgotnego środka. Moje dłonie oparłem o jej biodra dociskając ją do blatu.

    Bawiłem się nią, delikatnie dmuchając w odkryty guziczek. Po udach spływała jej lepka i słodka wydzielina.

    – weź mnie, chce poczuć Cię w sobie.

    Podniosłem się, wziąłem Marzenkę na ręce i zaniosłem do sypialni, zostawiając na podłodze co jakiś czas krople jej soków.

    Sypialnia była elegancka, łóżko było duże, drewniane z metalowymi okuciami. Na moje oko idealne do wiązanych zabaw. Na komodzie stały zapachowe świece, dwie  z nich się właśnie paliły. Dało się wyczuć delikatne drzewo sandałowe. Świeczki dawały też całkiem sporo światła. Ułożyłem moja kochankę na łóżku, wkładając pod plecy poduszkę, jej oczy były zamknięte, nie patrzyła na mnie, była gdzieś daleko.

    – wejdź we mnie, wsadź we mnie kutasa.

    – chwilka suczko, skocze po gumki.

    – nie trzeba, mam implant pod skora. Jeśli chcesz zalej mnie w środku – aaaaa –

    Gdy kończyła swoją wypowiedź, ja już byłem w niej. Zarzuciłem sobie jej nogi na moje ramiona, do suwając się do niej jednocześnie. Bardzo powoli wychodziłem z niej prawie do końca aby po chwili wejść w nią powoli ale stanowczo napierając przy końcu. Jej dłonie gniotły miękka pościel. Głowa była odwrócona na bok. Jej ciało idealnie dopasowało się do moich ruchów.

    – nikt nigdy nie zaserwował mi takich wrażeń, czuję jak moja cipka się zaciska na tobie.

    Miała rację, jej cipka mocno pulsowała. To nie był jednak koniec atrakcji. Poprawiłem się aby być stabilniej, chwyciłem ją mocniej i wyczekiwałem momentu.

    Tak, teraz będzie idealnie pomyślałem

    Wyszedłem z niej prawie całkowicie, po czym wszedłem z nią z taką siła, że cała przesunęła się o kilka centymetrów do góry,

    – ooooo taaaak! – wyjąkała. Posuwałem ja tak przez chwilę, podziwiając jej błyszczące od potu cycki.

    Obróciłem ją szybkim ruchem na brzuszek, mym oczom okazał się jej tyłeczek. Był fantastyczny. Jędrny, ponętny a co najważniejsze teraz cały mój. Pocałowałem go  namiętnie, naplułem na niego po czym dałem soczystego klapsa.

    Marzenka wydała tylko z siebie cichy jęk,

    Ugniatałem jej pośladki, rozchyliłem jej uda aby zobaczyć jej oczko, było cudownie apetyczne. Delikatnie zaciskało się i rozluźniało tak jakby zapraszało mnie do środka. Wiedziałem, że ten moment nadejdzie ale teraz muszę zająć się cipka mojej kochanki. Ruchałem ją namiętnie i mocno, napierając tak mocno na nią że dało się wyczuć koniec jej  cipki, za każdym razem jak dotykałem jej końca ona głośniej jęczała,

    – kurwa, czuję Cię w brzuchu, przebiłeś mnie!

    Wyjęczała, docisnąłem jej głowę do kołdry tak aby ją lekko poddusić. Pchałem z całej siły, Marzenka zaczęła mi się wyrywać, wiercić. Byłem zbyt silny aby mogła mi się postawić.

    Czułem, że zaraz dojdzie tak samo jak ja. Napierałem teraz na nią tak mocno jak tylko mogłem.

    Doszliśmy razem, gdy strzelałem w środku ona próbowała się przekręcić, co potęgowało doznania. Nasze płyny mieszały się w jej cipce. Wyszedłem z niej, patrząc jak z jej jaskini rozkoszy wypływa mieszanina mojej spermy i jej soków. Położyłem się obok niej, wkładając moje ramię pod jej głowę. Obróciła głowę w moja stronę i tak leżeliśmy chwile. Zanurzyła palce w swojej cipce, bawiła się chwilę zawartością która przed chwilą zmajstrowaliśmy. Wiedziałem, co chciała zrobić.

    – muszę posmakować tego co razem udało nam się przyrządzić.

    Wsadziła sobie oblepione palce do buzi, oblizując dokładnie palce.

    – mmmmm pyszności. Nigdy nie było mi dane smakować takich pyszności.

    Mówiąc to sięgnęła kolejny raz, nabierając kolejna tym razem większą porcję wydzieliny  po czym staranie wszystko wylizała.

    Leżeliśmy tak jeszcze chwilę, ręka która miałem pod jej głowa, bawiłem się jej włosami w okolicy ucha.

    Przekręciła się w moja stronę tak, że poczułem lepka maź na swoich udach.

    – muszę iść się wysikać. Zaraz wracam. Dając mi buziaka w usta,

    Dało się wyczuć zapach i lekko słodkawy  posmak tego co wydarzyło się przed chwila. Wstając, wypięła się w moja stronę, pokazując jak z jej cipki wypływają kolejne partie płynu. Spojrzała na mnie, wysyłając buziaka i ostatni raz wsadzając sobie palca do cipki tak aby nic się nie zmarnowało.

    Zniknęła za drzwiami, ja leżałem z kutasem lekko opadniętym, wypompowany. Poprawiłem sobie poduszkę i czekałem na dalszy ciąg wydarzeń.

    Dźwięk spuszczanej wody sygnalizował że moja kochanka zaraz do mnie wróci.

    Byłem zmęczony, ale jednocześnie gotowy na następną porcję wrażeń.

    Marzenka stanęła przede mną. W całej swojej okazałości, jej włosy byly potargane, piersi sterczące. Skóra była napięta. Brzuszek płaski.

    -muszę chwilę odsapnąć, myślałam, że mogę dużo. Ale to co mi zrobiłeś pozbawiło mnie na chwilę energii.

    Opadła koło mnie kładąc głowę na moim brzuchu, w taki sposób, że jedna ręka mogłem pieścić jej uda.

    – masz może oliwkę? – zapytałem

    – oliwkę? Tak w szufladzie obok.

    Przekręciła się delikatnie na bok, będąc teraz twarzą skierowaną do mojego brzucha sięgnęła do szuflady. Wyjęła z niej mała buteleczkę podając spojrzała z zaciekawieniem w moje oczy.

    – połóż się wygodnie na plecach, należy Ci się chwila odpoczynku a i mi się przyda złapać oddech, wyssała ze mnie cała spermę. Muszę nazbierać nowej abyś mogła się nią delektować,

    – tak, tak. Pamiętaj co mi obiecałeś, jest, jeszcze wiele miejsc na moim ciele w które musze ja wmasować.

    Marzenka ułożyła się wygodnie, z lekko rozłożonymi nogami.

    Mój kutas już budził się do życia, to chyba soki mojej partnerki dawały mu takiej werwy, nie jedna moja partnerka już by stękała, że coś ją boli że już nie może. Ale nie Marzenka, Marzenka była spragniona seksu. Chciała więcej, a ja chciałem jej to dać.

    Wylałem kilka kropel na jej sutki, oliwka ściekała delikatnie po jej piersiach uciekając w okolice plecków i pępka. Jej piersi były nabrzmiałe, wydawało mi się, że są większe niż na początku. Podniecało mnie to bardzo. Ugniatałem je, mocno i stanowczo. Pokryłem je w całości oliwka,

    Położyłem się na niej, jej piersi dotykały teraz mojej klatki, gryzłem jej ramiona. Była gorąca. Oblizałem jej ucho, czułem jak dotyka moich pośladków, dociska mnie do siebie, mój penis napierał na nią. Czułem jej włoski nad cipka. Przyjemnie mnie to łaskotało. Całowałem ja namiętnie.

    – nie przestawaj, nikt mną się tak nigdy nie zajmował – wyjęczała.

    Podniosłem się lekko aby móc zejść pocałunkami niżej, wróciłem do jej piersi. Były hipnotyzujące, oliwka potęgowała doznania.

    Nalałem kilka kropel na jej brzuszek, w jej pępuszku zgromadził się nadmiar oliwki.

    Marzenka szukała po omacku mojego penisa. Chciałem jej to ułatwić.

    – przekręć się, tak żebyś głową była przy krawędzi łóżka,

    Marzena zrobiła grzecznie to o co ja poprosiłem a jej głowa delikatnie odchylała się do tyłu opierając o krawędź materaca.

    Miałem teraz jej głowę na wysokości penisa. Wsadziłem jej go tak głęboko, że aż się zakrztusiła. Złapałem ja za głowę i lekko przydusiłem dociskając ją do siebie. Trzymając ją nadal, ruchałem ja głęboko w gardło patrząc jak jej cycki falują w rytm moich bioder. Jej dłonie szukały stabilnego oparcia, jednak pod nami była tylko wilgotna pościel. Nie chciałem się teraz w niej spuścić, miałem inny plan. Wyjąłem kutasa z jej buzi, uderzając ją mocno nim po twarzy. Ślina która wyciekała z jej buzi ściekała po moim kutasie. Wytarłem go o jej policzek. Złapałem ją mocno za twarz tak aby otworzyła usta i naplułem jej do buzi.

    – masz głębokie gardło, ty pazerna suko.

    Zabrałem się do pieszczenia jej pleców, oliwka połyskiwała na jej ramionach. Masowałem je stanowczo. Jej dupa falowała i podnosiła się. Momentami czuć było że drży. Jej oddech był ciężki ale równy. Nabrałem spora ilość oliwki i wysmarowałem jej dupę. Masowałem, ugniatałem, okolice jej oczka. Chyba wiedziała co ma nastąpić bo podniosła dupkę wyżej dając mi do niej idealne dojście. Marzenka podparła się na łokciach, jej piersi swobodnie opadały, to był cudowny widok.

    – rozluźnij się, chce Twojej dupy.

    – moja dupa jest do Twojej dyspozycji.

    Mówiąc to, zakołysała ponętnie pośladkami.

    Masowałem chwilę swojego penisa aby był mega twardy, nasmarowałem go jeszcze oliwka i nakierowałem na jej dupcie.

    Delikatnie naparłem na nią. Syknęła ale to tyle. Uznałem, że mogę dalej.

    Powoli wkładałem kutasa w jej dupę. Gdy schowała się już cała główka Marzenka rytmicznie sama zaczęła kołysać się do przodu i do tyłu aby kutas wchodził głębiej.

    Po chwili byłem już w niej cały,

    Marzenka jęczała.

    – o kurwa, rozerwiesz mi dupę. Nie przestawaj, ruchaj mnie jak kurwę!

    Zaparła się na rękach co  doprowadziło do tego, że wszedłem w nią jeszcze głębiej.

    Marzena zajęczała.

    – pierdol mnie, nie przestawaj, ruchaj mnie. Jej głowa podskakiwała. Trzymałem ją mocno za biodra, robiłem to o co mnie prosiła. Mój kutas mocno penetrował jej dupę.

    Wyszedłem z niej do połowy, zatrzymałem się na chwilę. Dałem jej klapsa i wszedłem z całym impetem. Tak mocno, że ręce nie wytrzymały podparcia a głowa opadła na pościel. Pchałem ją tak mocno jeszcze przez chwilę,

    – zaraz eksploduje, nie przestawaj. Już dochodzę, spuść się we mnie. Zalej moja dupę. Zostaw w niej swój ślad. Chcę aby Twoja sperma wyciekła z mojej dupy – wysapała.

    Chwilę po tych słowach jej dupcia tak mocno zacisnęła się na moim fiucie ze spuściłem się w niej z ogromną mocą. Marzenka zajęczała wypinając w moja stronę swoje pośladki , z jej otworku wyciekała sperma. Dziurka pulsowała zasysając i wypuszczając kolejne porcję spermy która wyciekała na pościel. Dałem jeszcze jej klapsa i ugryzłem w pośladek.

    Wstałem i poszedłem do łazienki. Umyłem dokładnie fiuta, i zabrałem parę listków papieru aby pomóc mojej suczce się ogarnąć.

    Marzena leżała na brzuchu lekko machając uniesionymi nogami w kolanach.

    – dalej Cię czuje jak we mnie jesteś. Czuję Cię pod brzuchem. Cud, że mnie nie rozerwałeś. Przegryzłam sobie wargę jak dochodziłam, taki miałam orgazm.

    Podszedłem do jej dupci i wytarłem nadmiar nasienia który z niej wypływał.

    – jesteś słodki, wyruchałeś mnie w dupę tak mocno, że przegryzłam sobie wargę w spazmach orgazmu a teraz wycierasz mi dupcie.

    – cała przyjemność po mojej stronie mała.

    Całowaliśmy się przez dłuższa chwilę, czułem metaliczny posmak jej przegryzionej wargim.

    Zasnęliśmy,

    Rano obudziło mnie dobieranie się do mojego fiuta. Marzenka ssała go delikatnie i namiętnie. Zobaczywszy, że już nie śpię powiedziała.

    – lodzik z rana jak śmietana – uśmiechając się przy tym z błyskiem w oku.

    – muszę już się zbierać, mam spotkania umówione a muszę się jeszcze przebrać.

    – oczywiście, ale jako dobra gospodyni i rasowa suka nie mogę Cię wypuścić bez porannego lodzika, do tego chce Twojej spermy na śniadanie – dodała wracając do obciągania mi kutasa.

    Ssała go coraz mocniej bawiąc się jądrami. Wiedziałem że zaraz dojdę, czułem jak jej gardło zaciska się na główce. Potrafiła naprawdę głęboko sobie wsadzić.

    Podniosłem się szybko z łóżka, a Marzenka uklękła przede mną. Otworzyła usta niczym mały pisklak czekający na pokarm.

    – spuść mi się do ust ale nie wsadzaj mi go.

    – wedle uznania moja Pani.

    Doszedłem naprawdę obficie, pierwszy strzał był tak mocny ze aż się zakrztusiła starając się nie połknąć nasienia. Kolejne strzały dolewały spermy do jej ust. Jej otwarte usta prezentowały ładny ładunek nasienia. Rozchyliła troszkę bardziej wargi pozwalając aby sperma kapała na piersi.

    Połknęła wszystko delektując się niczym doskonałym winem, oblizując się przy tym. Wtarła resztę spermy w swoje cycki,

    – nooo to ja śniadanie już mam za sobą, solidna porcja pysznego białka dostarczona.

    – chyba razem z maseczka na cycuszki.

    – no tak, a co Ty myślisz. Wykąpałam się wcześniej jak spałeś. Pójdę do pracy z myślą że mam Twoja spermę na cyckach przez cały dzień. Może uda mi się zrobić sobie dobrze jak będę miała przerwę. Liżąc swoje cycki będę czuć słodycz Twojej spermy.

    Marzenka wstała i udała się do łazienki aby przygotować się do pracy.

    Dołączyłem do niej na chwilę aby się pożegnać.

    – będę już uciekać, byłaś niesamowita.

    – muszę Ci powiedzieć w tajemnicy, że to były moje najlepsze urodziny jakie miałam w życiu.

    – miałaś urodziny? Dlaczego nic nie powiedziałaś, przygotował bym się jakoś.

    -dałeś mi najlepszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć.

    – no ale jakieś kwiaty chociaż? Czekoladki?

    –  oszalałeś? Ty byłeś moim prezentem. To jak mnie potraktowałeś, byłeś brutalny a jednocześnie delikatny i subtelny.

    Oddałam Ci się cała. Na samą myśl naszej nocy moja dupcia zaczyna pulsować.

    – no dobrze, wiec miłego dnia Ci życzę dodałem całując namiętnie Marzenkę w usta i ostatni raz patrząc na jej nagie piersi.

    – do zobaczenia, mam nadzieję że niebawem – rzuciła zamykając za mną drzwi.

    Wyszedłem z klatki mając w głowie flesz Beck tego co się działo w nocy. Przez resztę dnia nie mogłem się skupić na pracy.

    Wieczorem po powrocie do domu, wyjąłem z kieszeni spodni majtki Marzenki które jej ukradłem. Były moim trofeum. Pachnącym trofeum.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Marzena – akt trzeci

    Siedziałem na kanapie i piłem piwko, oglądałem Czarna Listę na netflixie.

    Telefon się zaświecił a do moich uszu dotarł dźwięk SMS-a

    “leżę w łóżku i dotykam się po cipce, zgadnij o kim myślę”

    w tym momencie doszło zdjęcie rączki która jest pod majteczkami.

    ” myślisz o moim kutasie? Masz smaka na niego?” odpisałem.

    “chciałabym żebyś się we mnie spuścił”

    “mam dużo spermy dla Ciebie kociaku, cała dla Ciebie do wyssania “

    “za ile możesz być?”

    Po tej wiadomości już wiedziałem że muszę się szykować. W sumie wypiłem piwo, ale wezmę Ubera i podjadę.

    “mogę być za półtorej godziny”

    “bądź za godzinę, nie mam zamiaru tyle na Ciebie czekać!”

    Dostałem dodatkowo zdjęcie pięknych cycków na zachętę.

    Wyrobiłem się w 55 minut. Stałem pod drzwiami, zadzwoniłem dzwonkiem w oczekiwaniu aż otworzy mi drzwi. Usłyszałem jedynie że otwarte.

    Wszedłem do środka, ściągając buty rozglądałem się po mieszkaniu w poszukiwaniu Marzenki.

    Udałem się zgodnie z intuicją do sypialni.

    Nie myliłem się, na łóżku leżała najpiękniejsza kobieta na świecie. Światło było tylko ze świec. Miała na sobie czarny delikatny koronkowy stanik, był prawie przezroczysty. Majteczek nie miała na sobie, za to jej nóżki były przyodziane w piękne samonośne pończoszki.

    -uwielbiam pończochy, mega mnie podniecają.

    – to dobrze, bo ja także je lubię.

    Dodając to zeszła z łóżka. Podeszła do mnie i wzięła mnie za rękę.

    -Dzisiaj to ja zajmę się Tobą – wyszeptała mi do ucha.

    Ściągnęła mi koszulkę, namiętnie całując po karku. Czułem jej szybki oddech.

    Posadziła mnie na krześle które stało z boku. Siedziałem tak pół nago, mój kutas w spodniach już wiedział co go może czekać. Wybrzuszenie, zwróciło uwagę Marzenki.

    -chciałbyś żebym Ci possała?

    – co to za pytanie, bierz go do buzi teraz!

    – nie, nie skarbie. Cały dzień układałam sobie w głowie co Ci będę robić jak się spotkamy więc zamknij się i patrz.

    Marzenka dobrała się do mojego paska ściągając go razem ze spodniami. Skarpetek pozbyłem się sam. W jednym  momencie zostałem w samych bokserkach. Siedząc na krześle i czekając na to co przygotowała dla mnie moja kochanka.

    Podeszła do mnie od tyłu, miała w ręku sznur, czarny gruby sznur.

    – muszę Cię przywiązać, żebyś mi się za bardzo nie wyrywał, a już na pewno żebyś mi nie przeszkadzał.

    Tak też zrobiła, związała mnie zadziwiająco sprawnie. Podniecało mnie to.

    – proszę weź go do buzi, mój kutas Cię pragnie – wiedziałem, że to pewnie na nic.

    – dzisiaj to całkowicie ja rozdaje karty. Ja zdecyduje kiedy dojdziesz. Nie Ty.

    Twoja sperma jest moja spermą.

    Stojąc na przeciwko mnie, na odległość może metra, wsadziła sobie dwa palce do cipki i bawiąc się patrzyła na mnie. Seksownie jęcząc przy tym. Druga ręka pieściła swoje piersi. Staniczek sprawiał ze były ogromne, to pewnie dlatego że je unosił.

    Pończochy podkreślały jej długie nogi.

    Zauważyłem jak kropelka jej soczków spływała po jej udzie, zatrzymując się na koronce pończoch.

    Było mi gorąco. Próbowałem się uwolnić ale moja kochanka naprawdę dobrze mnie związała.

    – nie szarp się, dobrze Ci radzę. Nie będziesz żałować.

    – kurwa, usiądź na nim.

    – nie teraz. Może za chwilę.

    Nie usiadła, ale za to odwróciła się i na prostych nogach zgięła.

    Miałem jej dupcie przed samą twarzą. Czułem jak bije od niej ciepło

    – napluj na nią, chce aby ślina po niej ściekała.

    Zebrałem w ustach tyle śliny ile dałem radę. I z całej siły na plułem na jej dupe. Jej cipka i oczko było całe w mojej ślinie. Będąc dalej w wygiętej pozycji, zaczęła się dotykać. Mieszała ślinę z sokami. Odwróciła się do mnie spojrzała mi w oczy i oblizała rękę głośno mlaszcząc.

    – chcesz spróbować? – rzuciła w moim kierunku.

    – jeśli mogę, to proszę!

    Podeszła bliżej mnie, prawa stopę postawiła na siedzeniu krzesła rozchylając nogę tak, że przed samą twarzą miałem jej cipeczkę. Gorąca, mokra i cudownie pachnąca.

    – chcesz polizać?

    Pokiwałem tylko głowa.

    Wychyliłem głowę do przodu a ona ja złapała i docisnęła do swojego łona.

    Czułem jak pulsuje. Całowałem ja, czułem smak mojej śliny wymieszany z jej sokami. Było tego tak dużo, że sciekala mi po brodzie.

    – wystarczy – powiedziała stanowczo, zabierając cipkę od mojej głowy.

    –  ja pierdole, znęcasz się – wyrzuciłem z siebie z delikatna irytacja.

    – masz rację, zaraz będę Cię pierdolić, ściągnę Ci teraz bokserki.

    Siedziałem już nagi, ze sterczącym kutasem  u szczytu możliwości. Marzenka patrzyła z dumą i podziwem na niego. Wzięła go do ręki i nakierowała na swoją pizdę siadając na niego.

    Wydałem z siebie tylko jęk rozkoszy.

    Marzena równomiernie pracowała na nogach, podnosząc się i opadając na mojego penisa. Miała nad nim pełna kontrolę. Czułem tylko jak zaciska się na nim i puszcza.

    – zaraz się spuszczę, nie dam już rady – wysyczałem.

    – dobrze, w sumie naszła mnie ochota na Twoja spermę – mówiąc to zeszła z kutasa i uklękła przed nim.

    Wzięła go do ręki i mocno zacisnęła na nim palce . Poczułem mocne ukucie z fala ekstazy. Nie pozwalała mi wytrysnąć. Patrzyła mi za to w oczy, uśmiechając się do mnie przy tym.

    Rozluźniła delikatnie uścisk.

    Moje nasienie znalazło ujście, sperma zaczęła wyciekać na rękę mojej kochanki.

    Delikatne ruchy ręki sprawiły, że stróżka białego lepkiego płynu ściekała jej po dłoni.

    – nareszcie, mój dzisiejszy deser. – wypowiadając te słowa oblizała usta i zabrała się za zlizywanie spermy.

    – wsadź go głęboko do gardła, chce poczuć Twoje migdałki.

    – mogę wyjątkowo spełnić Twoja prośbę

    Włożyła go naprawdę głęboko

    Chyba trochę za bardzo bo zakrztusiła się i część wypluła z powrotem na penisa.

    – ups, troszkę mi się ulało. Ale nic się nie martw skarbie, zaraz to posprzątam.

    Marzenka klęcząc zlizywała każdą krople nasienia z mojego kutasa i jego okolic.

    Robiła tak cudownie loda. Z taką wprawa, żadna inna laska nigdy mi tak super nie  obciągała.

    Siedziałem na krześle, związany, do tego cały nago a między moimi nogami kucała ona. Uniosła głowę, spojrzała mi w oczy, otworzyła usta i pokazała co ma w środku.

    Bawiła się mieszanka swojej śliny i mojej spermy mieszając wydzieliny językiem. Uśmiechała się przy tym lubieżnie.

    Części  nasienia pozwoliła spłynąć po jej brodzie skapując na piersi w dalszym ciągu osłonięte stanikiem.

    – ściągnij ten stanik, chce na nie patrzeć.

    –  Zadowolony z lodzika? – mówiąc to wstała podchodząc do łóżka.

    – głupio się pytasz.

    Ściągnęła w między czasie stanik odrzucając go frywolnie na bok.

    Usiadła na krawędzi łóżka, na wprost mnie.

    Rozłożyła szeroko nogi, po czym przystąpiła do rozmasowywania tego co skapało z jej buzi. Dotykała się po piersiach, ugniatała je i masowała. Wsadziła sobie palce w cipkę rozkładając płatki.

    – podoba Ci się patrzenie jak się zabawiam sama?

    – nawet nie masz pojęcia jak mnie to jara.

    Odpowiedziałem z dzika radością.

    – to dobrze, ale wiesz, to jeszcze nie koniec naszej zabawy.

    Mój kutas, był już w gotowości do dalszej zabawy. Moja partnerka to zauważyła.

    – widzę, że Twój fiut domaga się  więcej. Muszę, Ci się do czegoś przyznać. Bardzo spodobało mi się jak ruchałeś mnie w dupę. Cały dzień o tym myślałam jak to dzisiaj będziemy robić- mówiła to spokojnie, oblizując sobie palce.

    Marzena wstała z łóżka. Podeszła do szuflady i wyciągnęła z niej lubrykant.

    – co powiesz na truskawkowy żelik?

    – z wielką chęcią. A co ze mną?

    Mówiąc to skierowałem wzrok na sznury.

    – o nie nie kochanie, ty będziesz dalej związany. Taki już Twój dzisiaj los.

    Podeszła do mnie, na rękę wycisnęła sporo ilość lubrykant. Momentalnie w powietrzu uniósł się zapach truskawek.

    Objęła główkę mojego kutasa ustami i pocałowała namiętnie, po czym rozprowadziła żel starannie.

    Nabrała kolejną porcje lubrykantu, zgięła się w pół na prostych nogach jak wcześniej i rozprowadziła duża ilość żelu w okolicach dupci. Wciskając go palcem do środka.

    – masz siedzieć spokojnie, zrozumiałeś?

    Pokiwałem głową, że się zgadzam.

    Odwróciła się do mnie plecami, biorąc jednocześnie kutasa do ręki nakierowując go na swoją dupkę. Delikatnie na niego siadała i podnosiła się. Jej jęki były coraz wyraźniejsze. Gdy już główka penisa przebiła się i wdarła się do środka dupci Marzenki, zacząłem się delikatnie wiercić wbrew jej woli, nic nie powiedziała, musiało się jej to podobać.

    W końcu mój kutas wdarł się cały do środka dupy mojej kochanki. Galopowała na nim z pełną gracją, opierając się plecami o moją klatkę. Mogłem teraz całować jej plecy. Czułem na języku jej pot. Jej opalone ciało falowało na moim przyjacielu. Było to mega podniecające. Marzenka ruchała się sama w dupę moim kutasem. Jęczała, skakała ugniatając cycki jednocześnie. Czułem jak soki z jej cipki spływają mi po udach. To było niesamowite.

    – zaraz w Tobie wystrzelę – chwilę po tych słowach przyspieszyła tempo.

    – zalej mnie, zlej się we mnie. Chcę poczuć jak wyciekasz mi z dupci.

    Chyba czuła nadchodzący mój orgazm bo z całych sił wbiła się dupą w mojego kutasa. Tego było już za wiele, spuściłem się w niej. Czułem jak zalewam jej dupę ogromną ilością gorącej spermy. Ona też doszła, zaczęła się wwiercać jeszcze bardziej. Masując sobie jednocześnie cipkę w okolicach guziczka.

    – dobrze się spisałeś mój ogierze.

    Moja dupcia została przeorana tak jak chciałam. Pozwól, że jeszcze chwilę na nim posiedzę.

    – jesteś niesamowita. Nikt mi nie zafundował takiej przygody. Wyruchałaś mnie na maxa.

    – cały dzień byłam mokra na myśl o tym jak będę nadziewać się na Ciebie.

    Marzena wstała, sporo spermy wylało się z jej dupci na moje uda, postanowiła, że dobrym pomysłem będzie jeszcze pokręcić dupcia po moich udach tak aby oblepiły się całe w moim nasieniu. Wypięła się  w moim kierunku, przejechała rękoma zmysłowo po swoich nogach odzianych w pończochy. Moim oczom ukazała się jej dziurka z której wyciekała jeszcze moja sperma.

    – zajebista jesteś kociaku.

    – dziękuję, mam nadzieję że podobał Ci się mój show.

    – był świetny ale teraz może skoczymy razem pod prysznic?

    – tak to dobry pomysł. Mogę już Cię rozwiązać.

    Marzenka rozwiązała mnie, musiałem ostrożnie wstać, bo nogi miałem jak z waty.

    – Ściągniesz mi pończoszki? – Zapytała.

    – z wielką przyjemnością –

    Zabrałem się za ściąganie pięknych pończoch z pięknych zgrabnych nóg. Gdy kucałem przy niej, dało się zobaczyć jak sperma wycieka jeszcze jej z dziurki i spływa po nogach. To musiał być potężny ładunek.

    – chodź pod prysznic – powiedziała łapiąc mnie za rękę i prowadząc do kabiny

    – czuje Cię dalej w sobie. Czuję Cię tutaj – wskazała na okolice pępka – tu jeszcze we mnie jesteś.

    – wyssałaś ze mnie resztkę soków wiesz o tym?

    – wiem, i kurewsko dobrze mi z tym uczuciem – odpowiedziała całując mnie namiętnie pod włączona deszczownica.

    Prysznic przebiegł już spokojnie. Umyliśmy się, zamówiliśmy kolację wypiliśmy winko i poszliśmy spać. Rano ja wstałem wcześniej, ubrałem się, pocałowałem moja kochankę i wyszedłem zostawiając karteczkę.

    “staniczek biorę na pamiątkę”

    Zamykając za sobą drzwi, w powietrzu dało się jeszcze wyczuć truskawkową woń lubrykantu

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier