Category: Uncategorized

  • “Czlowiek”, uwertura (2/3)

    Obiad zjadłem jedynie w towarzystwie Astrid i Juli. Nie przeszkadzało mi to, a sama Astrid nieśmiało pozwoliła sobie na pytanie, czy nie może dostać tego co ja. Ucieszyła się, kiedy się zgodziłem i wydałem takie polecenie Juli. Później zająłem się głównie cyfrowym narzędziem udostępnionym mi przez gospodarzy, a zapytany przez Astrid co ma robić zasugerowałem ćwiczenia albo poczytanie książki. Wybrała to drugie.
    Urządzenie działało na jakiejś wersji Linuxa i zawierało poza podstawowymi funkcjami kilka specjalnych, jak ta pozwalająca mi składać zamówienia na potrzebne rzeczy. Odnalazłem duży składany kojec dla psów z legowiskiem i dorzuciłem kilka gumowych gryzaków i angielską wersję krajowego tygodnika. Potem dostałem się do danych o które prosiłem. Plan posiadłości, który wskazał, że jest prawie piętnaście kilometrów od głównego budynku do „hotelików” i kilka równie atrakcyjnych co siłownia miejsc, które miały ograniczać opuszczanie włości do absolutnego minimum.
    Plik, prześmiewczo podpisany „Rybki” był interesujący. Mieszkańcy pierwszej strefy, możliwość sortowania po narodowości, rasie, wieku, płci lub cechach biometrycznych. Postanowiłem na razie odłożyć szukanie kogoś, kto pomoże ogarnąć Astrid orgazmy i będzie stanowił jakąś bardziej dziką alternatywą dla Juli jako przeznaczony na bezpośrednią fizyczną dominację.
    Niewiele więcej dało się wynieść z informacji dotyczących dzieci Wiktora, te przedstawione przez Julię były już spore. Znalazłem za to coś w stylu prywatnego, wewnętrznego i naprawdę uproszczonego do granic możliwości discorda, który nie był zabezpieczony. Pół minuty później miałem na nim niewidoczne konto i dostęp do przesyłanych wiadomości.
    „Pamiętajcie, że tata wyprawia dzisiaj kolacje. Chce nam przedstawić swojego nowego przydupasa.” brzmiała wiadomość od Anity
    „Ja odpadam, chuj mnie obchodzi jakiś gówniarz” odpisał jej Negan „Mia też nie chce iść”
    „Ej, może będzie fajnie :)” napisała Lena „Nie ma nic lepszego niż to co gotuje Julia”
    „Potrafisz wpierdolić wszystko, co tylko znajdzie się na talerzu, grubasie” to znów Neg „Jakby na niego nasrali, też byś zjadła”
    „Daj jej spokój, Czarny. Albo będą wszyscy bez wyjątku, albo wszyscy ustalamy wspólną wersję czemu nie poszliśmy. Zresztą to ja mam najbardziej przejebane, bo tacie się marzy, że wciśnie mi go w paradę. Już widzę, jak tłumaczy typowi, że anal z własną córką to nic złego, a może sprawić, że odkryją coś nieznanego”
    „Ja chce iść. Zresztą skoro tatuś zaprosił go do siebie, to musi być naprawdę ktoś wyjątkowy” zakończone emotikoną zastanowień
    „Dobra, spróbuje namówić Mii, ale wiecie jaka ona jest przy okresie. Zamówi ktoś wózek widłowy dla Prosiaka, skoro mamy być wszyscy? Zresztą, masz racje, współczucia An, już gorzej jakby powiedział, że da go do nas”
    „Niech spierdala tam, skąd przybył zniszczymy go wspólnie”
    Wygasiłem ekran, podniosłem się z fotela i pstryknąłem nad głową Astrid, która podskoczyła jak wybudzona z transu. Spojrzała na mnie pytająco, jakby chciała się dowiedzieć, czy teraz ma iść pozbierać kwiatów na łące lub pomóc Juli gotować.
    – Masz szczęście, Astrid. Twój pan będzie musiał Cię wykąpać. – wyglądała na zdziwioną, mrugając oczami – Najpierw pójdziemy do fryzjera, by Ci podbił kolor do jakiś odcieni platyny i zrobił loki. Julia w tym czasie nagrzeje mleko.
    – Mleko? – nadal wydawała się zdziwiona
    – Mleko z odpowiednimi dodatkami, dam jej szczegółowe instrukcje. Do kąpieli. – odłożyłem urządzenie na oparcie – Potem dobierzemy Ci ubrania, tak, żebyś na kolacji wyglądała jak moneta z czystego srebra i każdy kto na Ciebie spojrzy marzył o zawartości twoich majteczek. A teraz zaskocz mnie i powiedz, że wiesz czemu to będzie dla nich zadra w dupie?
    – Bo należę do pana? – zapytała niepewnie – Im też nie mogę odmówić, jeśli by chcieli i…
    – Doprawdy Astrid? – pokiwała pospiesznie głową – Myślałem, że dostałem Cię od samego Wiktoria, a jego słowo w tym domu to słowo Boga. Widać, muszę z nim porozmawiać, że nie chce dostawać współdzielonego prezentu.
    – Czy to znaczy, że pan uważa mnie za wyłącznie swoją? – upewniła się
    – Do czasu mojego wyjazdu tak. – odparłem, powstając – Ba, zastanawiałem się nawet, czy po wakacjach nie wziąć Cię ze sobą, jeśli nie zdążysz opanować wymaganych przez mnie zdolności. Może więc po prostu nie będziemy się męczyć?
    Sprawnym ruchem pozbawiłem ją ogrodniczek. Wydawała się zdziwiona tym obrotem spraw, nieprzygotowana. Podciągnąłem bluzkę i złapałem za majtki, szarpiąc materiał nie w dół, ale do siebie, naciągając go tak, że wbijał się w jej mięciutką dupkę.
    – Jedna szansa. – powiedziałem, na przemian podnosząc ją za materiał i opuszczając lekko – Nie możesz mi zabronić, ale z chęcią usłyszę jak prosisz bym Ci teraz odpuścił, potem z powrotem ubierzesz swoje spodnie i zaniosę Cię do fryzjera.
    – Więc proszę… – powiedziała, przestraszona – Przepraszam, nie chciałam pana urazić.. – ta sama dziewczyna, która wczoraj była gotowa zgodzić się na wszystko wisiała w powietrzu podnoszona za miednicę i była bliska płaczu – Należę tylko do mojego pana Konrada!
    – Ja myślę. – ostatni raz opuściłem dłoń i pogłaskałem jej brzuszek – Zaczynasz rozumieć o co chodzi.
    Z większą delikatnością ubrałem jej z powrotem rzucone o ścianę bawialni spodnie i wziąłem w ramiona jak pannę młodą. Kryła swoją zapłakaną buzie w mojej koszuli, drżąc ciągle. Dziewczyna, która była przygotowana na ostry seks, taki, gdzie zakłada się szczypce na sutki, zmusza do robienia loda, po którym zbiera się na wymioty i przez prędkość jaką jej się narzuca miała zacząć krwawić bała się.
    Kiedy Julia nas zobaczyła, sama również zrobiła dość przerażoną minę, ale nie zadawała zbędnych pytań, gdy określiłem swoje żądania na temat tego, by za nieco, cztery godziny miał do dyspozycji wannę z kilkonastoma litrami mleka w temperaturze nieco większej od tej ciała z dodatkiem odpowiedniej kompozycji ziół. Przeciwnie, upewniła się jedynie, że jestem co do tego pewny i powiedziała, że zobaczy co się da zrobić.
    Strefa „piękności” znajdowała się w okolicach zielonej strefy. Nawet przez moment wolnego spaceru nie opuściłem swojej kruszynki na ziemię. Zgodnie z oczekiwaniem, przypominało to swoisty , bardzo luksusowy burdel. Fryzjerki, posiadające niemiecki akcent, były nieco zdziwione moją znajomością nazw zabiegów, które miały wykonać na Astrid, ale zabrały się błyskawicznie do pracy. Przerobione na bardziej platynowy kolor z lekkimi truskawkowymi refleksami i wydobytymi skrętami włosy podkreśliły niewinny i słodki wygląd moje własności. Chyba nawet ją samą to zaskoczyło, ale usilnie nie chciała dać po sobie poznać.
    Weszliśmy do łazienki i spokojnie ją rozebrałem do naga, już nie tak brutalnie jak wcześniej. Cały czas patrzała na moje ręce, jakby wciąż niepewna, czy za chwilę znów nie stanę się tym brutalnym osobnikiem, którego jej pokazałem w bawialni. Ubrałem jej czepek kąpielowy i delikatnie usadziłem w wannie pachnącej jak koktajl mleczny. Nawet wtedy jej oczy nie odrywały się od moich dłoni, które rozcierały mleko po jej skórze.
    – Znam pana dopiero jeden dzień, ale… – zaczęła, kiedy obmywałem jej ramiona – Wie pan, kiedy mieszka się tutaj, przywyka do wielu rzeczy. Czasem się wykrzywia, jak je słyszy i widzi, ale po to się tutaj jest. A potem wkracza pan i nawet nie stawia rzeczy na głowie, bo wtedy byłyby już ustawione normalnie… Dlaczego?
    – Bo mogę, kochanie. – odparłem, wsuwając obnażone ramiona pod powierzchnie mleka i znajdując jej nogi – Tylko i wyłącznie dlatego. Zobaczyłem otwarte drzwi, uznałem je za zaproszenie i pozwoliłem się rozgościć. A jeśli komuś to przeszkadza, to po co za mną wchodził? – przesunąłem dłoń po udach, wysuwając je ponad powierzchnię cieczy – Masz idealnie gładką skórę, to dobrze. Powiedzmy, że jesteś jak ten jeden wyjątkowy szczeniak w miocie, który ma szansę coś osiągnąć. Teraz ktoś musi zadbać o to, by zaczął dostawać puchary i medale. Tym kimś będę ja, Astrid.
    Przygryzła wargę, kiedy moje palce zawędrowały dostatecznie wysoko, ale równie szybko opuściły nim zbliżyły się dostatecznie by zrobić coś więcej. Na tym polegało kontrolowanie jej. Rozbudzanie pragnień, które zalewało się wodą i obserwowało chmurę pary w powietrzu. Otarłem jej nagie ciało ręcznikiem, którym potem ją obtuliłem. Julia, zgodnie z prośbą czekała za drzwiami.
    – Potrzebuje dla niej ubrań. – wskazałem palcem – Gdzie coś znajdę?
    – Cóż, zazwyczaj faceci jedynie rozbierają kobietę po nacieszeniu oczu, a nie ubierają. – zaczęła Julia, uśmiechając się – Coś konkretnego czy…
    – Postawmy na prostotę. – odparłem siadając na łóżku – Astrid, zdejmij ręcznik. – posłusznie rozplotła frotę osłaniającą jej ciało – Ma drobną budowę nie licząc tych cycków, możemy więc postawić na ciuchy z działu dla dzieci. Podkolanówki, spódniczka, kolorowa bluzeczka i majtki, których nie powstydziłaby się ośmioletnia dziewczynka. Wiesz, jakieś z jednorożcem czy coś w tym stylu. – Julia uniosła brwi zdziwiona – Może opaska z kocimi uszkami, jakaś ładna aksamitka z dzwoneczkiem albo coś takiego. Jak będziesz ją malować to troszkę różu i tusz na rzęsy, by podkreślić te oczka, nie zacieraj jej tych piegów. Mi wyprasuj białą koszulę i załatw jakąś kamizelkę.
    – Jeśli tak wygląda twój pierwszy dzień tutaj… – zaczęła Julia – To za dwa miesiąc, kiedy będziesz wyjeżdżał, będę srogo żałować, że nie zostajesz i mieć nadzieje, że zostaniesz jednym z tych wracających.
    – Więc spraw, żebym miał na to ochotę. – odparłem, wciąż obserwując Astrid – Dobra, macie sporo zadań i mało czasu. – strzeliłem palcami – Też muszę się przygotować.
    Kiedy moja Sunia wróciła godzinę później, miała na sobie luźną szarą koszulkę z króciutkim rękawem włożoną w bordową spódniczkę i białe podkolanówki. Dodatki pod postacią kocich uszek i czarnej aksamitki z srebrnym dzwoneczkiem działały cudownie kontrastująco z jasną skórą. W ręku trzymała wieszak z koszulą i kamizelką, patrząc na mnie pytająco. Kiwnąłem głową, odkładając tablet i podszedłem, podnosząc spódniczkę. Majteczki w kolorowe misie wyglądały jak zabrane prosto z zadka małej dziewczynki. Zarumieniła się nawet, kiedy to zrobiłem.
    – Ustalmy to od razu. – zabrałem jej wieszaki i powiesiłem na klamce – Kiedy powiem siad i dam Ci krzesło, usiądziesz w taki sposób, by nie dotykać pośladkami krzesła. Możesz postawić stopy na krześle i pokazywać wszystkim kolanka. Jeśli ktoś zapyta, czemu siedzisz w ten sposób, odpowiesz, że to co zrobiłem z twoją dupą, sprawia, że musisz spać na brzuchu.
    – Ale to kłamstwo… – powiedziała, mrugając oczami – Przecież nawet mnie pan nie dotknął.
    – Jeśli Ci to przeszkadza, to jeszcze nie zapiąłem paska w spodniach. – powiedziałem, pokazując stary skórzany pasek z masywną sprzączką – Ale nie licz, że powiem „dam Ci dwanaście klapsów, licz je ze mną”, tylko przestanę dopiero, jak pojawi się krew i nie będzie Ci z tym dobrze. – pokręciła głową – Co masz powiedzieć?
    – Dostałam takie lanie, że marzę o zimnym okładzie na dupkę? – kiwnąłem głową – Sądząc po tym, co mówiła o panu Julia…
    – Co powiedziała? – zaciekawiłem się, zdejmując koszulkę i wciągając przygotowaną koszulę
    – Że jakby mogła, zrobiłaby roszadę i zajęła moje miejsce jako pana zwierzątko. – powiedziała, obserwując mnie i ściskając lekko uda pod sukienką – Ale myślę, że wyszłaby na tym gorzej, niż ja. – zastanowiłem się nad tym zapinając mankiety – Obie też zastanawiamy się jaki jest pana prawdziwy sekret i plan…
    – Wiktor mnie zaprosił, oto cały sekret. – odparłem, poprawiając kołnierz – Plan? Spędzić wakacje możliwie jak najlepiej. A jeśli twoim zdaniem jest to pieprzyć się z dziewczyną, która nawet nie wie co lubi, bo ją dostałem, to nie przyjeżdżał specjalnie tutaj, tylko znajdował sobie kolejne na miejscu. Jesteś słodkim głuptaskiem, co nie, Astrid? Ale nie przejmuj się, nawet to w tobie lubię.
    Na dziesięć minut przed planowaną kolacją, zeszliśmy na dół. Postawiłem ją przed sobą i objąłem w pasie, dociskając do swojego ciała. Julia stanęła obok Wiktora, jakby była jego żoną, ale nie byłem pewny jakie relacje ich łączą. Posłała mi uśmiech, na który odpowiedziałem. Wolną dłonią pokazałem ruch podobny do tego, który kilka godzin temu wykonywałem w innym miejscu. Delikatnie przestąpiła z nogi na nogę.
    Jako pierwsza weszła ciemna blondynka, kojarząca się z wyobrażeniem drapieżnych kocic dobierających się do młodych chłopców. Jakby na podkreślenie tego ubrała sukienkę w cętki i pończochy, które służyły do podkreślenia jej sylwetki. Miała na sobie mnóstwo złotej biżuterii. Jeszcze przed przywitaniem, jej wzrok na długą chwilę zawisł na Astrid, co znaczy, że moja zanęta na nią zadziałała.
    – Anita. – podała mi rękę po wymianie pocałunków w policzki z ojcem – Spodziewałam się kogoś starszego…
    – Konrad. – odparłem, ściskając jej dłoń – Powiedzmy, że braki doświadczenia staram się nadrabiać talentem. – jej wzrok znów padł na Astrid – Moja sunia, Astrid. Prezent od twojego ojca.
    – Ah tak… – mruknęła, a w jej głosie przebrzmiewała zazdrość – Gdybym wiedziała, że mamy taką ślicznotkę, sama bym ją przygarnęła.
    Drugą parę gości stanowiła otyła parka. O ile ona jeszcze była z trudem w stanie iść, on niczym memiczne wyobrażenie amerykanina ratował się wózeczkiem elektrycznym. Julia miała rację, że wyobraża sobie siebie jako uosobienie swojego ojca, bo kreował w sobie wizerunek amanta, chociaż dres w rozmiarach kilku x-sów go przekreślał i nadawał mu wizerunek upośledzonego. Zatrzymał wózek, by z otwartymi ustami pogapić się na Astrid. Jego siostra, brunetka o fryzurze na kleopatrę z zafarbowaną grzywką i czubkiem głowy, miała na sobie przypominającą plandekę sukienkę i uśmiechała się na swojej pulchnej buźce, a nawet poprawiła okulary wpatrując się we mnie.
    – Jestem Lena, a to mój brat Wolfgan. – powiedziała, przesłodzonym tonem – Przepraszam, że poznajemy się dopiero dzisiaj, ale nawał obowiązków i…
    – Nie szkodzi, to zrozumiałe, kiedy ma się pod sobą taką organizację. – odparłem – Liczę, że nie będzie to jednak nasze ostatnie spotkanie i będziemy mogli sobie pozwolić na więcej przyjemności, zwłaszcza innego typu. – dziewczyna otworzyła usta, ale potem je zamknęła i uśmiechnęła się, gryząc dolną wargę
    Ostatnią dwójkę stanowiła para stworzona z nakrapianego rudzielca o aparycji, którą idealnie opisała Julia, czyli każdy pedofil spuściłby się na widok jej w samej bieliźnie, zwłaszcza jak rzuciła się w stronę Wiktora krzycząc „taaatuś” i bardzo ciemnego mulata o wyraziście żeńskich rysach twarzy i gładkim lico, który rzucił mi groźne spojrzenie. Żadne z nich nie zdecydowało się nawet na powitanie mnie przez długą chwilę.
    – Mia, Negan, poznajcie proszę mojego najlepszego przyjaciela, Konrada. – powiedział wreszcie Wiktor – Jest póki co u nas na wakacjach, ale mam nadzieje, że w przyszłości dołączy do nas na dłużej.
    – Oh, schlebiasz mi, Wiktor. – uśmiechnąłem się pod nosem – Co taki głupek jak ja może robić w takim miejscu? – mówiłem to na tyle głośno, by Anita słyszała – Zostanę co najwyżej do końca wakacji i uciekam, zgodnie z umową.
    – Oj, przestań. – powiedział mój gospodarz – Choć można uznać to za wadę, sprawiasz, że przestaje się czuć jedynym takim na świecie. – zaśmiał się
    – Z pewnością nie jesteś, mając tak liczną rodzinę. – odparłem – Zresztą, nawet myśląc, że potrafię cokolwiek, wątpię bym osiągnął aż tyle.
    Wszyscy zasiedli do stołu. Anita i Mia kolejno po prawej i lewej stronie ojca, Wolfgan, Lena i Negan na kolejnych miejscach obok tej dwójki. Poleceniem usadziłem Astrid naprzeciwko Wolfgana, a sam zająłem miejsce naprzeciwko Leny, która zwróciła uwagę na dziwną pozę mojej suni, a ta odpowiedziała wyuczoną, a nawet podkoryzowaną frazą z wyraźnym rozżaleniem, że jest tak źle traktowana, za co objąłem ją na szyi. Ciemnoskóry, kocica i grubaska obdarzyli mnie po tym komunikacie spojrzeniami. Ten pierwszy z zaciekawieniem, druga z zastanowieniem, trzecia z jeszcze większą pożądliwością jakbym był kilkupoziomowym tortem czekoladowym. Mia była zbyt zajęta słodzeniem tatusiowi, a Wolfgan ślinieniem się na widok Astrid.
    Julia podała posiłki i ku uciesze mojego skarbu, też dostała to co ja. Pozostali popatrzeli na nasze talerze, jakby się zastanawiając, kim jestem, że ich ojciec dba bym ja i ona dostawali coś innego niż inni. Służka usiadła obok mnie i położyła dłoń na moim udzie, gładząc je.
    – Ojciec powiedział Ci, czym konkretnie się zajmujemy? – zaczęła Anita
    – Powiedzmy, że dostałem uproszczoną wersję, dla takiego tępaka jak ja. – wzruszyłem ramionami – Burdel z prestiżową nadbudową, opaska na oczy chroniąca przed wyrzutami sumienia i rezerwat psycholi. – odparłem, udając ignoranta – Wspomniał, że mam Ci pomagać w tym drugim.
    – Cóż, to nie takie proste. – powiedziała Anita, odpijając wina – Wymaga zdolności perswazji, które wykraczają poza ludzkie pojęcie i docierania do takich warstw wewnątrz ludzi, do których nikt się nie przyznaje. Bywa łagodnie. Kiedy masz w ciągu miesiąca siedem kobiet, które chcą się poczuć psami, to możesz je podsunąć facetom, którzy są do tego w zielonej strefie. To stanowi fotografię, nie prawdziwe doznanie, a ja zawsze stawiam na to drugie. O ile spanie w legowisku, chodzenie ciągle na czworaka na smyczy czy jedzenie z miski nie stanowi dla większości problemów, to sranie i sikanie pod siebie na dworze, jedzenie żarcia z puszki czy inne niuanse psiego życia stanowią przed nimi dylemat, czy są gotowe. A jeśli są, to mamy siedem dobrze wytresowanych psów, które z nimi przejdą ten okres, by wreszcie doznać symulacji rójki i stać się pełnoprawną suką. Po wszystkim decydują, czy było tak jak marzyli i była to jednorazowa przygoda, o której będą myśleć „to nie byłam ja, to była moja psia persona”, albo będą się umawiać na kolejne przyjazdy, by dalej to praktykować, by na chwile uciec od bycia sobą. Masz bardziej wymagających. Ci przyjeżdżają, bo „mam ochotę na członka swojej rodziny”. Powiesz im wtedy, że z etycznego punktu widzenia to niewłaściwe? Przecież to tacy sami ludzie, jak wszyscy tu obecni, a twój brat, tata, siostra, mama nie różni się niczym od poznanego w klubie faceta, z którym spędzisz kilka cudownych chwil. Powiedzmy więc, że damy wam ten jeden wyjątkowy dzień, gdzie sami będziecie musieli decydować jak daleko się posuniecie, a jeśli boicie się, że coś pójdzie nie tak, to zapewnimy wam stu procentowe zabezpiecznie, musicie tylko zrobić pierwszy krok i kilka kolejnych i w nim wam pomożemy. Rano zdecydujecie, czy było źle i też możecie wyjść stąd i zapomnieć, że coś miało miejsce bez konsekwencji. Albo przyjeżdżać regularnie, organizować sobie prawdziwe miesiące miodowe i z dalszą pomocą odkrywać co nowe podkłady euforii w tym, co robicie. – napiła się wina – Robię to już kilkanaście lat, mam doktorat z psychologi. Myślisz, że mały, „utalentowany” chłopczyk, który lubi dawać klapsy dziewczynie, która się do tego wypnie będzie przez dwa miesiące potrafił coś takiego? Jeśli nie, to możesz się przenieść do zielonej strefy, Lena i Wolfgan zapewnią Ci przez dwa miesiące na pęczki takich, które będą spełniać twoje najśmielsze zachcianki.
    Zarejestrowałem, że chociaż wszyscy teraz na mnie patrzą, to trzy osoby wiedzące, do czego jestem zdolny są najbardziej zafrapowane możliwą moją odpowiedzią. Uśmiechnięty jak zawsze, jakby obserwował najwspanialszy cud Wiktor, który we mnie wierzył i Astrid wraz z Julią, spodziewające się riposty godnej „diabła”.
    – Masz rację. – powiedziałem, również pijąc wino – Co ja, mały głupi chłopczyk może wiedzieć o takim rodzaju podporządkowania sobie kogoś, by przełamał naturalne opory przed czymś, o czym mu całe życie powtarzają, że jest złe. – odegrałem nutę smutku w głosie – Jaka matka powie, że z rozkoszą będzie ssała fiuta swojego synka, bo ktoś taki ej powiedział, że może? Jaki ojciec będzie w stanie zdjąć majteczki swojej księżniczki, której zmieniał pampersy by zrobić z niej swoją kobietę? – pokręciłem głową z żałosnością w głosie – Albo co gorsza, co jeśli dostanę dwóch braci i będę musiał ich nauczyć się zapinać w dupę, bo wstydzą się nawet bycia gejami? I to w dwa miesiące? – cmoknąłem, mocniej otulając Astrid jakby była misiem, którego chwyta się w strachu – Jeśli uważasz, że nie mam co tego próbować, naprawdę masz rację… Może jednak byś mnie chociaż trochę tego nauczyła, żebym po powrocie do domu mógł sobie znaleźć i ułożyć coś, co będzie mi przypominało o miło spędzonych tutaj chwilach? – połechtałem jej ego
    – Nie sądzę, by było to niemożliwe, ale… – w jej głosie zabrzmiała wątpliwość – Nie wyglądasz na kogoś, kto by podołał, nawet z dobrą nauczycielką.
    – Nie dobrą, najlepszą. – odparłem – Możemy użyć Astrid jako manekina treningowego, wszak, świetnie się do tego nada. – pogładziłem blondynkę po policzku – Będę Cię obserwował przy pracy i próbował twoich technik, by ją nauczyć czegoś więcej niż wypinania swojej dupy do analu.
    – Jesteś pewny, że tego chcesz? – zapytała znów – To wymaga wyzbycia się pewnych odczuć i…
    – Oh, wierzę, że doskonale mnie poprowadzisz. Nie chce zawieść waszego ojca, pokładającego we mnie takie zaufanie. – odparłem, nadal odgrywając tragedię z kieliszkiem wina i moją sunią pod ręką – Nie będę próbował się popisywać, przeciwnie, będę pokorny jak baranek.
    Umilkła. Wiktor wyglądał jakby zaraz miał wybuchnąć śmiechem i trzymał się na ostatku sił. Lena jeszcze bardziej wydawała się zachęcona i zazdrosna, za to, co powiedziałem jej starszej siostrze. Negan wciąż obserwował mnie podejrzliwie. Reszta wieczoru upłynęła w milszej atmosferze, głównie słuchałem, a nie mówiłem, co jakiś czas zadając pytania i głównie się uśmiechając.
    – Jutro rano. – powiedziała Anita, kiedy dzieci zbierały się do wyjścia – Zaraz po śniadaniu w głównym holu. Jeśli się spóźnisz lub będziesz nieprzygotowany, to przez kolejne dwa miesiące nie chce nawet słyszeć imienia Konrad. – powiedziała ostro – I nie zapomnij przyprowadzić tej swojej Astrid. – znów na nią spojrzała jak na mięciutki kąsek, po czym wyszła
    – Jak skończysz z Anitą, odwiedź i nas. – powiedziała Lena, po czym nieśmiało rozłożyła ramiona – Mogę Cię przytulić?
    – Oczywiście. – odparłem z równie słodkim uśmiechem, obejmując jej ciało podobne do woreczka z budyniem, po czym na ucho jej szepnąłem – Poproszę Julię, by zapakowała mi duży kawałek ciasta na drugie śniadanie, bo nie pewnie nie dotrę nawet na kolację. Będę miał ważniejsze rzeczy do zrobienia. – ścisnąłem delikatnie jej pulchne pośladki, a ona puściła mi oko wychodząc z bratem, który wciąż łamał sobie kark oglądając Astrid, podczas gdy Negan i Mia minęli mnie bez słowa
    Julia już leżała nago w łóżku, kiedy otworzyłem drzwi jej pokoju. Położyłem się obok, obojętny na to. Włożyła rękę do moich bokserek i zaczęła delikatnie masować.
    – Nie tego się spodziewałam po moim synku… – mruknęła, bawiąc się nim – Myślałam, że raczej ty ją zdominujesz, a tymczasem wydawało mi się, że nawet nie żartujesz z tym byciem pokornym wobec niej… No i to, jak Lena wyglądała, jakby zaraz miała Cię rozebrać…
    – Oh, mamo. – powiedziałem, zsuwając je by ułatwić jej pracę – Naprawdę myślisz, że odniosłem tam porażkę?
    – Nie, skądże. Po prostu… – przechyliła się i ułożyła na moich udach, tak, żeby mieć łatwy dostęp do mojego nabrzmiewającego fiuta w zamian włożyłem dłoń między jej uda i również zacząłem delikatny masaż – Znów mnie zaskoczyłeś.
    – Pamiętaj, jestem tutaj dopiero dzień. – odparłem, wyciągając palce i teatralnie je oblizując – Nie strzela się największymi rakietami na początku pokazu. Dam na teraz radę raz, także wybieraj czy chcesz nocną przekąskę czy się pobawić.
    – Oh. – mruknęła, puszczając go – Czyżby jednak Astrid wygrała więcej niż ja?
    – Cóż, nawet ja jestem jedynie człowiekiem. – wzruszyłem ramionami – Chyba, że masz jakiś wibrator albo coś, wtedy możemy to trochę urozmaicić. Nie jesteś aż tak nudna?
    – Hm… Myślę, że raz jako uzupełnienie tego co dałeś mi, gdy robiłam obiad będzie dobry, a jutro postaram się coś załatwić dla mojego chłopczyka. – odparła, znów się przesuwając i wkładając go w siebie
    By wynagrodzić jej fakt, że dzisiaj będzie to jednorazowa zabawa, dorzuciłem starań, by powtórzyć wyczyny z ostatniego wczorajszego i wytrzymać dostatecznie długo, by mieć pewność, że kiedy opadła dysząc w pościel obok, osiągnąłem pewny sukces.
    – Jutro też przyjdziesz? – zapytała, kiedy z powrotem się ubrałem
    – Co najwyżej się poprzytulać, jeśli starczy mi sił i jeśli naprawdę będziesz miała jakieś pomoce, to może z dwoma plusikami. – odparłem – Będziesz zła, jeśli przyprowadzę Astrid?
    – Rozczarowana, że nie zacząłeś od tego wczoraj. – odparła – Jak jednak chcesz obsłużyć dwie, skoro już dzisiaj nie masz siły?
    – Będę kreatywny. – puściłem jej oko – Jak zostało jeszcze, to zapakuj mi ciasto i mleko po śniadaniu. Pewnie wrócę późno.
    – Mmm… Chyba będę zazdrosna o mojego syneczka. – uśmiechnęła się
    Główna część żółtego kompleksu przywodziła na myśl sanatorium. Kręciły tu się grupy ludzi, w różnym wieku, większość patrzała na siebie z uwielbieniem. Były starsze kobiety z młodszymi mężczyznami, ich przeciwieństwo, pary dość młode i gdzieś między tym różne wyraźne związki homo. Anita schodziła po schodach, równie wytworna co wczoraj, na pokaz patrząc na zegarek. Astrid przysypiała na stojąco, opierając się o mnie.
    – Punktualny. – powiedziała, chowając go do kieszeni – Pozwalasz jej na coś takiego? – wskazała palcem moją towarzyszkę, ale wystarczyło jedno pstryknięcie by się rozbudziła i wyprostowała jak struna – Hm.
    – Wybacz, ma za sobą ciężką noc. – powiedziałem, znów udając smutek – Wsadziłem ją na symbiana z losowym timerem, więc co rusz się budziła pod wpływem wibracji. – kiwnęła głową – Od czego zaczniemy?
    – Cóż, to najspokojniejsza część. – wskazała otoczenie – Ci ludzie już odkryli czego chcą i to praktykują, czasem trzeba pomóc im rozbudzić kreatywność. Powiedziałabym, że są nudni. – przeprowadziła mnie korytarzem, witając kolejne osoby z wyćwiczonym uśmiechem – Po lewej jest stała stajnia i stała psiarnia. Tam mieszkają wracające klientki, obecnie mamy dwie klacze i trzy sunie. Jeśli chcesz, możesz później jakąś wziąć na spacer, będą przeszczęśliwe. – kiwnąłem głową – Z szacunku do nich, zwracaj się imieniem z idenfikatora i traktuj dokładnie tak jakbyś patrząc na nie naprawdę widział to co chcą stworzyć. Jeśli usłyszę skargę, to…
    – Nie chcesz nigdy usłyszeć imienia Konrad. – odparłem za nią – Spoko, poprosiłem Julie o kostki cukru i biszkopty, na tyle chyba mogę sobie pozwolić?
    – Jeśli ona Ci nie zdradziła tego patentu, to zaczynasz robić na mnie wrażenie. – szliśmy dalej w głąb – Tutaj jest ta najwłaściwsza część mojego królestwa. Domy tymczasowe. – wyjęła kartę i przeciągnęła przez czytnik magnetyczny – Amanda ma trzydzieści siedem lat i jest matka dwóch chłopców w wieku osiemnaście i dziewiętnaście lat. Zawsze miała problem z zazdrością, że jej synkowie umawiają się z różnymi dziewczynami i nie mogła jej zrozumieć. Przyjechali wczoraj. Wymaż z pamięci co Ci powiedziałam i powiedz, co widzisz. – wskazała weneckie lustro
    Pulchna, ruda kobieta plasując się na linii czasu między Julią a Anitą wydawała się właśnie przeżywać ekscytacje życia w czasie podwójnej penetracji, dosiadając jednego z młodych mężczyzn, gdy drugi przytulał się do jej pleców. Trochę jak rasowy film porno, tylko zamiast oglądać nagranie lub wysyłanego z drugiego końca live, działo się to dosłownie naprzeciwko mnie, około dwóch metrów. Nacisnęła guzik.
    – Nie przestawajcie. Błagam, nie przestawajcie. – rozległo się z głośniczka – Kocham was, chłopcy, więc nie przestawajcie! – znów wcisnęła go
    – Więc co widzisz? – zapytała
    – Kobietę, która odkryła, co uwielbia i o czym marzyła. Może właśnie przeżywa druga młodość. – odparłem, obojętnie – Acz widać, że oni naoglądali się jedynie dużo filmów i jeszcze brakuje im zdolności, nadrabiają entuzjazmem. Dla niej to też coś nowego, stąd ten zastrzyk euforii. Ale to zniknie z wytryskiem czyli… Teraz. – cała trójka opadła, gładko w pościel i długo leżeli – Była bliska orgazmu, ale go nie osiągnęła. – Anita obserwowała mnie, jak zwykle robiła to Astrid i Julia, w milczeniu – Pozbyli się uczucia wstydu, ale zastąpili to wizją tego, jak będzie cudownie. Wmówili sobie to, ale nie osiągnęli. Wielka armata, ale niewypał.
    – Co byś zrobił? – tym razem w jej głosie przebrzmiała nutka zaciekawienia
    – Prawdopodobnie nie było żadnej gry wstępnej, ubrania leżą w nieładzie, jakby były zdejmowane pospiesznie. Byli jak napalone króliki. – wskazałem miejsca dookoła – Wpadłbym, gdy zregeneruje siły i przeprowadził przed nimi kompleksowy kurs obsługi kobiety z użyciem rąk i jakiegoś dildo. Ona wciąż ma ochotę, ale dopadają ją wątpliwości, czy to to to. Gdyby rozpalić ją w ten sposób i pozwolić im ponownie na zbliżenie, prawdopodobnie cała trójka wyszłaby zadowolona bez myśli, że zrobili coś złego, a przeciwnie, o tym czego wspaniałego dokonali i zastanawiali, czy jest możliwość powtórzenia.
    – Interesujące. – odparła, choć tym razem w jej głosie wyczułem coś, czego oczekiwałem – Obecnie mamy tutaj trzy takie relacje. – przeszła dalej – Michael i Kate. Dwadzieścia i dwadzieścia pięć lat. Przyrodnie rodzeństwo. To ona się zgłosiła. Zgodził się, bo kocha siostrę. – tym razem parka w samej bieliźnie, grająca w monopoly – Raczej nic dzisiaj nie osiągną.
    – Czemu? – uniosłem brwi – Jest całkiem ładna, ale nie w jego typie?
    – Michael jest gejem. – odparła – Choć bardzo by chciał, uważa, że nie będzie w stanie osiągnąć niczego poza niesatysfakcjonującym orgazmem. Pomysły, panie talent?
    – Jeśli to ona się zgłosiła, powinna przejąć inicjatywę. – powiedziałem, patrząc na krótko obciętą blondynkę – Wyzwoli pewną brutalność i decyzyjność, doprowadzi go do poczucia, że jest jej bezradną sunią. Jeśli pójdą w delikatną, klasyczną penetrację, nie uzyskają nic. Jeśli mu pokaże siłę, przez którą będzie wił się u jej stóp osiągnie orgazm bez udziału jego fiuta w cipie. Jest do tego zdolna, ogrywa go jak chce, uwielbia go kontrolować. – znów odpowiedziało mi milczenie – Oh, przepraszam, pozwalam sobie na za dużo, pewnie już to próbowałaś. Co ja głupi mogę wiedzieć.
    – Ostatnia para. Luiza i Abigail. czterdzieści i dwadzieścia lat, matka i córka. – powiedziała stając przed oknem – Młoda od trzynastego roku życia fantazjuje o matce, dlatego spotykała się z dojrzalszymi kobietami. Podobnie jak w poprzednim pokoju, raczej nic z tego nie będzie. Młoda masowała jej przez godzinę cipkę, ale tamtej nawet nie zrobiło się ciepło i powoli zaczyna zastanawiać się nad wycofaniem zgody, co doprowadza Abi do łez, a tym samym matce jest jeszcze bardziej źle i tak w zamkniętym kole. – spojrzała na mnie, oczekująco
    – Mogę mówić? – udałem zachwyt – Podchodzenie od nich jak do zwykłej parki homo jest głupie. Ona ma chyba kompleks wynikający z niespełnionego dzieciństwa, a matka wciąż myśli o niej jak o małej dziewczynce. Sposób w jaki ją trzyma o tym świadczy. Zamiast czekać na to, aż pójdą w ślinkę, zaproponuj młodej ubranie pieluszki i śpioszków. W katalogu widziałem możliwość zamówienia kojca dla niemowląt. Luiza poczuje, że jej mała dziewczynka wciąż jej potrzebuje, a Abi zostanie otoczona miłością matki, na jaką zasługuje. Młoda jest zbytnio przyzwyczajona do dawania w poszukiwaniu jej, więc jeśli po prostu ją dostanie, podejrzewam, że szybko będzie potrzebowała nowego pampersa, co jeszcze bardziej ucieszy jej mamę mogącą ją przewinąć.
    Astrid otworzyła usta, po czym zamknęła. Anita stała i przeszywała mnie wzrokiem, jakby chciała mnie uderzyć, zamordować albo wysłać związanego do Mii, by ucieła fiuta. Jednak po chwili, niemal jakby z bólem znów przyjęła swój sztuczny uśmiech.
    – Obecnie nie ma zwierząt tymczasowych, więc nie pokaże Ci ich. – powiedziała wreszcie – Przypomniało mi się, że jednak nie będę miała teraz dla Ciebie czasu, więc kogoś Ci przydzielę, by Cię oprowadził po normalnej części. Może znajdziesz kogoś chętnego na twoje, specyficzne, fetysze. – odparła, nawet nie mrugając – Mam nadzieje, że będziesz się dobrze bawić. Na razie wróć do głównego holu, bądź tak miły, i tam poczekaj.
    Kiedy wyszliśmy, odwróciła się na obcasie i ostrym, niemal sztywnym krokiem odeszła. Astrid nadal mrugała, jakby próbowała zrozumieć cokolwiek z tego, co działo się przez ostatni kwadrans.
    – Chyba jest na pana zła. – powiedziała, gdy wróciliśmy do podobnego do hotelowego lobby miejsca – Bardzo zła.
    – Myślisz? – zapytałem, wyciągając z jej plecaczka mój tablet – Mówi się trudno. – włączyłem urządzenie i wywołałem ekran komunikatora
    „Potrzebuje Leah w swoim biurze i to na zaraz!” wisiało na szczycie ekranu
    „Ma włożyć coś konkretnego, czy to co zwykle? :3” brzmiała odpowiedź od Leny
    „Może nawet biec nago, jak za chwile nie będzie klęczała na moim dywanie z wyprostowanym jęzorem, to coś rozpierdolę” brzmiało groźnie, co mnie rozbawiło
    „Co jest?” wisiało zaciekawienie od czarnoskórego
    „Ten dzieciak od ojca. Sra wyżej, niż ma dupę i myśli, że wie wszystko doskonale”
    „Konrad? Jest słodziutki i obiecał, że mnie odwiedzi ^_^ Przyniesie mi ciasto. Wolfgan cały wieczór wertował nasze katalogi za numerkiem tej jego suni”
    „Gówno mnie obchodzi skąd ją wziął, chce moją Leah i to natychmiast”
    „An, An, nie denerwuj się bo Ci macica wyjdzie. To tylko przemądrzały gnojek na wakacjach, który się popisuje przed tatą. Jak będzie aż tak niegrzeczny, zrobimy z Mii z nim porządek. Z chęcią zobaczę, jak pokorny będzie, gdy to ja zrobię sobie z niego dziwkę”
    „Byś go słyszał, Czarny. Zachowywał się jak jakiś jebany władca, który ma mnie za głupią gówniarę”
    „Spokojnie, ty tu jesteś szefem, An. Nawet Julia to wie. Zresztą, sama kazałaś nie robić przykrości staruszkowi, po prostu go olewaj i powiedz, że się nie nadaje. Skoro Le go tak lubi, może niech ona go weźmie”
    „Z chęcią! Wolfgan weźmie tą blondynkę, a ja jego. Chyba nawet mu też się podobam 😡 Leah zaraz będzie”.
    – Pan Konrad? – oderwałem wzrok od wspaniałej konwersacji, by zobaczyć orientalną dziewczynę o lekko okrągłych oczach – Pani Anita prosiła, bym pana pilnowała. – kiwnąłem głową – Ma pan jakieś konkretne życzenia, by coś zobaczyć?
    – Pomyślmy. – powiedziałem, gładząc Astrid po głowie – Jakieś ustronne, przyjemne miejsce najlepiej na świeżym powietrzu w cieniu rozłożystego drzewa. – wydawała się zbita z tropu, jak moja sunia, kiedy kazałem jej przynieść sobie kanapki, a ja wyjąłem zeszyt i nakreśliłem kilka pozycji – Niech ktoś dostarczy tam te rzeczy. – dziewczyna zrobiła wielkie oczy – Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko odrobinie seksu z kobietą?
    – Nie. – odparła wyuczonym tonem, a ja uśmiechnąłem się znów pod nosem

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Kiedyś (kilka lat temu) na sex opowiadaniach udzielał się niejaki “Konrad Milewicz”. Stworzył on intrygujące w moim odczuciu cykle Kota i Właścicielki, które odbiegały dla mnie od sztampowej formuły opisów prostych fantazji seksualnych i przedstawienie swoistej “erotycznej powieści” z pewną głębią twórczą.
    Zainspirowana jego eksperymentem, postanowiłam zacząć własny – “Człowieka”, z nadzieją, że jeśli nadal funkcjonuje (od dawna nie pojawił się obiecany vol 9) to tym wywołam go do tablicy. Mam nadzieje, że jeśli dobrneliście aż tutaj, to zostawicie komentarz.   

  • “Czlowiek”, uwertura (3/3)

    Astrid wiła się jak wąż plecami po moim ciele, szukając jakiejkolwiek szansy na ucieczkę z objęć. Szybko zrozumiała, że prędzej uduszę podesłaną nam przez Anitę dziewczynę dociskając jej twarz do obnażonego krocza mojej suni, niż rozdziele pasy zmuszające ja do trzymania ze mna rozłożonych nóg lub puszcze ramiona, wygięte w stronę swojego brzucha. Pociechę znajdowała odwracając twarz do mnie i otrzymując kolejne czułe pocałunki, które za kilkadziesiąt kolejnych razy będą tworzyły w jej głowie połączenie. Pocałunek, mineta, rozkosz. Wreszcie osłabła, a ja puściłem włosy ciężko dyszącej Azjatki o mokrej buzi, która uniosła się przerażona.
    – Możesz odejść. – powiedziałem, zasłaniając wilgotny otworek mojej blondyneczki spódniczką i rozpinając paski, by mogła się poprzytulać
    – Dostałam polecenie… – zaczęła dziewczyna, wyraźnie mając problem z mówieniem
    – Powiedziałem, że możesz odejść. Jeśli nadal nie boli Cię szczęka i język, mogę Ci ją obrócić i wtedy wyliżesz jej dupę. – ciemno niebieskie oczy mojego maleństwa wypełniło przerażenie na komunikat, że rozkoszy będzie więcej, jakby to była groźba – Jeśli Anita będzie miała pytania, napisz jej na kartce, że chyba było wystarczająco dobrze. A teraz bądź tak miła i zostaw nas samych.
    Uniosła swoje gołe ciało i spojrzała na ubrania. Pokręciłem głową i wskazałem oddalony budynek. Spacer boso po leśnej ścieżce będzie bolesnym doświadczeniem, a przynajmniej na takie liczyłem. Astrid nadal lekko dyszała, tuląc się mocno do mnie.
    – Była warta tyle, co te kilka kropelek, które popuściłaś na jej twarz. – powiedziałem gładząc jej uda – Zużyty kondom, który trafi do śmietnika. Tobie się podobało?
    – Całowanie się z panem. – powiedziała, mocniej się tuląc – W sensie całowałam się z chłopakami i nawet dziewczynami, ale… Nie tak.
    – Oh, głuptasek, głuptasek. – mocniej ją objąłem sadzając bokiem na sobie – Odpocznij, potem czeka nasz jeszcze jedno spotkani i wreszcie poszukamy naszego złotego biletu.
    Kiedy słońce zeszło z centralnego punku, obudziłem ją znów pstryknięciem. Drugi odruch, który w niej tworzyłem i co raz bardziej nabierał siły. Pomogłem jej ubrać majtki, po czym wziąłem ją na barana i ruszyliśmy w drogę powrotną. Wydawała się zadowolona z tego, jak jest przez mnie traktowana.
    O ile hol “nartników” stanowił prestiżowe lobby hotelowe, to to dla pływaków było jak lotnisko. Tylko nikt nie miał bagażów, nie było bramek do odlotów, ale uwijający się w identycznych uniformach ludzie obsługiwali innych. Od razu podbiła do nas śniada kobieta koło trzydziestki.
    – Numer rezerwacji? – zapytała z uśmiechem
    – Oh, chyba go nie dostaliśmy. – powiedziałem poprawiając chwyt blondynki pod kolanami – Może jednak będzie pani taka miła i zadzwoni gdzieś wyżej, że przynieśliśmy ciasto dla Leny. – kobieta otworzyła oczy, po czym przyłożyła palce do bezprzewodowej słuchawki w uchu mówiąc coś – Konrad, przez K. – powiedziałem
    – Ah tak, szefowa pana wyczekuje. – powiedziała, po czym zaprowadziła nas do windy, która zamknęła się zaraz po wejściu
    – Od tej chwili, do czasu aż nie powiem inaczej, trzymasz buzię na kłódkę. – powiedziałem, patrząc w jej odbicie w lustrze – Jeśli usłyszę chociaż coś podobnego do literki, nauczysz się jeść dupą i z kroplówki a oddychać wyłącznie przez nos, bo przenigdy nie rozewrzesz warg.
    Pokój, a właściwie penthouse pasował idealnie do wyobrażenia i opisów jego właścicielki. Tak jak w wili Wiktor stawiał na pewien przepych i standard, tak miejsce to wyglądało jak powiększona wersja pokoiku dla kilkuletniej dziewczynki. Jego właścicielka siedziała, a właściwie rozpływała się wolno po kanapie. Złożyłem dłonie jak do paciorka i przycisnąłem do ust.
    – Jakie cudowne miejsce. – powiedziałem, obracając się – Tak tutaj pięknie, jak nigdzie indziej. Oni wszyscy albo robią jakąś sztuczną elegancję, albo nowoczesność. A tutaj przytulnie, ciepło i przyjaźnie. – Astrid otworzyła usta, ale zrugana moim wzrokiem je zamknęła – Musimy tutaj częściej przychodzić. – po czym odwróciłem się do gospodyni – Cze-eść.
    – Konrad! – uśmiechnęła się na mój widok – Naprawdę przyszedłeś!
    – No jakbym mógł złamać obietnicę dla takiego cukiereczka? – powiedziałem, zabierając noszony przez Astrid plecak – Wyobraź sobie, jak poczułem się urażony, że twój tata dał mi taką chudzinkę. – wskazalem Astrid drżącym palcem – Tyle razy powtarzałem o swoich specyficznych gustach, a on najwyraźniej chciał mnie obrazić. Na szczęście, pojawiłaś się ty i mój świat nabrał kolorów, ale wole nie popaść w niełaskę w jego oczach, zostawiając ją gdzieś…
    – Oh, przesadzasz. – acz widać było, że moje słowa trafiają do fałdek pod sukienką – Jak Ci się pracowało z Anitą?
    – Nienajlepiej. – powiedziałem, zbliżając się do niej i siadając obok – Astrid, siad. – pstryknąłem i wskazałem jej dywanik z kotkami – Chyba mnie nie lubi. – udawałem smutek w głosie – Myślałem, że uda mi się czegoś od niej nauczyć, tymczasem zostawiła mnie samego po chwili. – wyjąłem z wnętrza pudełko, po czym postawiłem je na swoich kolanach i otworzyłem – Ciągle mówi, że nawet nie będzie chciała o mnie słyszeć, jeśli coś zwalę, ale nawet nie wiem czy robię coś dobrze. – wyjąłem podebraną puszkę bitej śmietany i spryskałem ciasto płynnym ruchem – Jak myślisz? – wygrzebałem widelec i wbiłem go w ciasto, po czym opierając jedną dłoń o masywny brzuch, nakarmiłem ją w sposób podobny do tego co dwa dni temu Astrid
    – Mogę… – ćmąkała, wyraźnie zadowolona – z nią.. porozmawiać. Wstawić się za tobą, czy coś. – nakarmiłem ją kolejnym widelcem
    – Naprawdę, cukiereczku? – udałem zachwyt taki sam, jak wtedy gdy mówiłem o jej paskudnym pokoju – No, ale co to da. – znów posmutniałem i kilka razy ponakuwałem śmietankę i ciasto – Nadal będzie miała mnie za głupka, za którego trzeba poręczać. – złapała mój nadgarstek, więc znów nabrałem odrobinkę i ją nakarmiłem
    – Myślę, że zasługujesz na odrobinkę rozjaśnienia sytuacji. – powiedziała, połykając a ja gładziłem jej brzuszysko – Wszyscy wiedzą, że tatuś nie jest już najmłodszy i Anita szykuje się do przejęcia jego miejsca, dlatego się stresuje. Żadne z nas nie ma większej ochoty wchodzić jej w paradę, ale wie też, że tatuś nie da się od tak odsunąć. – przerwa na kolejny kawałeczek ciasta i chwilę pieszczot na sadełku – Anita lubi porządek. Wszystko musi być dokładnie z jej planem, jedna zmienna może pociągnąć całą katastrofę w jej oczach. Z drugiej strony, ta obsesja sprawia, że nawet od kilku lat niezmiennie zaspokaja się Leah. Wyuczyła ją doprowadzać się do orgazmu zgodnie z stoperem. Co do sekundy, od zera do szczytu.
    – Ciekawe, cukiereczku. – odparłem, odstawiając pusty pojemniczek – Bardzo ciekawe. Niemniej, nie przyszedłem rozmawiać o niej. – odparłem, kładąc ręce na jej brzuchu i sunąc nimi w górę, do miękkich, obwisłych piersi – Będę miał za to dwie prośby, do tak cudownej istoty jak ty.
    – Oh… – mruknęła, kiedy położyłem palce na ich czubkach – Tak?
    – Zacznę od czegoś prostszego. Potrzebuje użyczyć kogoś, kto mógłby się zająć moim pieskiem, kiedy nie będę miał dla niego czasu, ale jakoś nie rajcuje mnie myśl o zostawianiu jej z innym mężczyzną lub zrzucania tego na głowę Juli. – robiłem małe kółeczka przy każdym słowie – Byłabyś zła, jakbym znalazł i pożyczył do willi jeszcze jakąś, na nijako pół stało? Przestałbym musieć ją ciągnąć za sobą wszędzie. – wydawała się zaskoczona moją prośbą – A jeśli chodzi o to trudniejsze, bo robię to nie tylko z ciężkim sercem, ale czymś równie twardym… Nie sądzę, żeby teraz była odpowiednia pora i klimat na to, dlatego chce czy nie mogłabyś mi dać znać, kiedy taka będzie. Chciałbym móc podelektować się nieco tym bardziej… – tutaj znacząco wskazałem wzrokiem Astrid – Sam na sam. Oczywiście, jeśli miałbym dla niej opiekę. – wbiłem palce w sterczące sutki – No a zresztą, teraz jestem jak jakieś głupie zwierze, nie zasługuje na to. – oderwałem dłoie – Anita ma rację. Jestem nic nie wart, mogę jedynie bawić się czymś, co mi się nie podoba.
    – Oh, Konradzie… – położyła swoją pulchną rękę na moim barku – Wybierz sobie którąkolwiek chcesz z naszych pracownic, a jeszcze dzisiaj znajdzie się w twoim pokoju. – z smutną miną przytuliłem się do jej tłuszczu – A Ani się nie przejmuj. Jesteś słodki i postaram się znaleźć dla Ciebie ten czas jak najszybciej, ale nie na pewno w najbliższym tygodniu. Mam strasznie dużo pracy…
    – Łamiesz mi serce, cukiereczku. – powiedziałem, nadal robiąc smutną minę – Będę mógł chociaż przychodzić i jeść z tobą drugie śniadanie? Zawsze to więcej, niż nic.
    – Przemyślę to. – uśmiechnęła się – Tymczasem, dziękuje Ci za wizytę i ciasto, ale obowiązki i inne rzeczy wzywają. – wykręciła oczami
    – Naturalnie cukiereczku. Jak mogłem egoistycznie Ci przeszkodzić i jeszcze mieć jakieś żądania. Głupek, głupek. – skarciłem się, po chwili gwałtownie odrywając twarz – Nawet nie powinienem móc sobie pozwalać Cię dotykać.
    – Taak… – zabrzmiała na rozmarzoną – To znaczy, nie, możesz. Ale naprawdę, jest mi przykro, że tak to poszło. I nie, to nie twoja wina! Naprawdę! – nadal udawałem idiotę przed nią – Zaraz poproszę kogoś, by pomógł Ci z wyborem. W niczym się nie krępuj… – wstałem z kanapy i zabrałem rzeczy z powrotem do plecaczka
    – Jeszcze raz dziękuje, cukiereczku. – skłoniłem się – Już samo zobaczenie Cię dzisiaj sprawi, że będę miał problem z zaśnięciem… – pstryknąłem na Astrid i wskazałem windę – Nie pracuj za dużo.
    – Nie martw się o mnie. – puściła mi oko – Kocham moją pracę, zwłaszcza tą….
    Zjechaliśmy z powrotem do loby i usiadłem na kanapie. Astrid patrzała na mnie z mieszanką niedowierzania, przerażenia i ciekawości. Objąłem ją na wysokości szyi i pocałowałem, by przypieczętować milczenie. To ją wyraźnie uspokoiło, albo zaczęło budzić skojarzenia. Nim zdążyłem coś powiedzieć, podeszła do nas śniada kobieta z wcześniej.
    – Mam panu pomóc w wyborze. – powiedziała – Szukamy kogoś podobnego do… – wskazała Astrid
    – Cóż, dajmy szansę ślepemu losowi. – powiedziałem, udając zamyślenie – Z tego co rozumiem, oznaczacie pracowników numerami, aby korzystający mógł sobie samodzielnie nazwać obiekt swoich pożądań? – kiwnęła głową na potwierdzenie – Wspaniały pomysł, doprawdy. Jest jakiś schemat?
    – Jeśli ostatnia cyfra jest parzysta, to kobieta, jeśli nieparzyście mężczyzna. – wyjaśniła, ale to już wiedziałem, nadal odgrywając ignoranta – Jeśli chce się pan zdać na ślepy traf, proszę wybrać numer od tysiąca do tysiąc pięćset…
    – Może więc mój dzień i miesiąc urodzin? – uśmiechnąłem się – Dwanaście i dwadzieścia dwa. – Astrid uniosła oczy, jakby chciała zauważyć, że przedwczoraj, dwudziestego drugiego czerwca Wiktor składał mi życzenia z tej okazji, a podałem grudzień
    – Sprawdzę, czy jest wolny. – odpowiedziała kobieta, kiwając głową – Potem zaproszę pana i ją pozna.
    – Wybornie! – znów ten wymuszony zachwyt – Będziemy czekać z niecierpliwością. – odeszła, a ja mocniej przytuliłem swoją sunie do siebie, by móc szeptać prosto do jej ucha – Wiesz co czasem bywa najtrudniejsze, a zarazem daje najwięcej przyjemności? – pokręciła głową, rozumiejąc, że nadal ma milczeć – Przekonać kogoś, że wybór, który podjąłeś należy wyłącznie do niego, podczas gdy robi dokładnie to czego chcesz.
    Kwadrans później siedzieliśmy w pokoju, którego przeznaczenie było nad wyraz oczywiste. Odbądź stosunek i wyjdź. Pstryknięciem wskazałem Astrid dywanik, na którym grzecznie usiadła, co raz lepiej ogarniając kwestie posłuszeństwa. Drzwi się otworzyły i wsunęła wyraźnie zmęczona i znudzona dziewczyna, której wiek oceniłbym jako taki, że mogła chodzić ze mną do jednej klasy. Według dokumentów była aż cztery lata starsza. Nie nazwałbym jej grubą, raczej silnie zbudowaną, przez co stanowiła wyjątek w cipach podczepionych do ładnych buziek, z którymi rozstawało się po skończeniu zabaw. Rudawe włosy zawdzięczała swojemu irlandzkiemu pochodzeniu. Popatrzała na mnie spod łba.
    – Mam się rozebrać? – zapytała bez większych subtelności typu „dzień dobry mój panie, przyszłam zaspokoić twoje dzikie żądze”
    – A chcesz się wykąpać czy tak Ci gorąco? – zapytałem, po czym wskazałem jej drugi fotel – Wolałbym porozmawiać. – uniosła brwi zdziwiona, ale posłusznie usiadła, ukazując silne nogi pod krótką spódnicą – Zastanów się dobrze nad odpowiedzią na moje pierwsze pytanie. Jeśli odpowiesz źle, czyli dokładnie tak, jakby powiedziała ona. – wskazałem palcem Astrid – Możesz po prostu wstać i stąd wyjść, nie zgłoszę zastrzeżeń. Jeśli odpowiesz dobrze, przejdziemy dalej. – kiwnęła głową – Co byś chciała? – spojrzałem na nią, przykładając pięść do brody
    – Napić się porządnej kawy i zjeść coś dobrego. Móc wziąć sama prysznic, a nie oglądać osiemnaście fiutów i trzydzieści sześć par cycków, dookoła siebie. Przespać się w łóżku, które nie jest materacem na gównianym stelażu. – powiedziała, patrząc na mnie z uśmiechem łobuza, buntownika
    – Dieta bezmięsna Ci by przeszkadzała? – zapytałem
    – Gdyby w stołówce wreszcie taką wprowadzili, nie musiałabym kombinować z doborem rzeczy. – wzruszyła ramionami – To jakiś egzamin?
    – Powiedzmy. – odsunąłem pięść – Co lubisz? Nie, nie rzucaj frazesów „a pan?”, bo od razu oblejesz.
    – Kryminały, muzykę, taniec… – odpowiadała, spokojnie mnie obserwując – Kiedyś grałam w siatkówkę, ale tutejsze ludziki nawet nie lubią chodzić na spacery, chyba, że klient ma takie życzenie, wtedy zwykle pieprzą się na świeżym powietrzu. – kiwnąłem głową – Jedna dziewczyna opowiadała, że jak weszli w głąb lasu, znalazł gruby konar, założył na niego prezerwatywę i wepchnął jej go aż do macicy. Musiała udawać, że nigdy tego nie robiła, chociaż potrafi wsadzić sobie do środka kilka piłek tenisowych i jej to nie rusza. – zamilkła na moment – Przepraszam, zagalopowałam się. – zaczęła podwijać koszulę – Ona będzie brała czynny udział, czy tylko patrzeć?
    – Patrzeć. – odparłem, obserwując czarny sportowy biustonosz na ramiączkach pod którym prześwitywały przebite sutki większych od Astrid piersi, wyjątkowo pasujących do jej figury i ładny kolczyk w pępku, co było już odnotowane w opisie – Nie masz największego wzięcia.
    – Nie jestem ani przesadnie ładna, ani dostatecznie interesująca dla fetyszystów. – odparła, odkładając ją na bok i zaczynała zsuwać ramiączka stanika – Jakieś specjalne życzenia na początek?
    – Kilka. Pierwsze, przestań się rozbierać. – zdziwiła się – Nie jestem teraz w nastroju, ani to nie wygląda na jakieś dobre miejsce. – nadal mnie obserwowała, trzymając stanik – Kontynuujmy egzamin, to ułożę resztę. – kiwnęła głową – Co sądzisz o niej? – wskazałem Astrid palcem
    – Całkiem ładna, by nie powiedzieć piękna. Jedna z tych premium, które najlepiej zarabiają i dostają je nieliczni. – odwróciła się znów na mnie – Jest p… – zastanowiła się – Jesteś jednym z nich? – nie próbowała mi panować
    – Powiedzmy. Masz czwórkę, walczysz o piątkę? – zapytałem, znów przykładając pięść do brody
    – Nawet o celujący, bo jest najciekawiej od dawna. – odparła
    – Ambitna, to się ceni. – odparłem, kręcąc palcami pod stołem – Pytanie, czy z tej dużej chmurki nie spadnie mało deszczu. Na razie nieźle sobie radzisz intelektualnie, a jak już stwierdziliśmy, nie ocenimy twojej sprawności fizycznej. – odwróciłem wzrok na Astrid i pstryknąłem, wybudzając ją z transu, w jaki chyba się wprowadziła widząc tą konwersację – Co myślisz, szczeniaczku? Podobałaby Ci się taka pani? Możesz mówić.
    – Przecież ona… – zaczęła, ale po chwili zawahała się patrząc na mnie – Będzie dokładnie tak, jak pan mi obiecał?
    – Cóż, jeśli chcesz, może być inaczej, ciągle Ci to powtarzam Astrid. – odwróciłem znów twarz do rudej – Trzy ostatnie pytania do szóstki i życzenie, jeśli zdasz wszystkie. – powiedziałem, patrząc na nią, a ona kiwnęła głową – Pierwsze, dlaczego tu jesteś, skoro wyraźnie Ci to nie odpowiada?

    – Bo najlepszą alternatywą był wyłącznie bidul dla dziewczynek prowadzony przez zakonnice. Tutaj chociaż mam jakieś życie. Beznadziejne, ale jakieś. – powiedziała beznamiętnie – Jak już mówiliśmy, nie mam największego wzięcia, więc pluskam sobie w baseniku dla dzieci i jest dobrze.

    – Przez dwa kolejne miesiące w zamian za wszystko co chcesz, będziesz dzielić łóżko z facetem, a czasem i jego psem. Seks, trochę bardziej fantazyjny niż pieprzenie się na misjonarza, będzie kiedy będziemy mieli ochotę na to oboje, bo wole byśmy oboje wyszli z niego usatysfakcjonowani. Potem, może, wrócisz sobie tutaj i znów będziesz numerkiem w katalogu dwójki grubasów. – znów ten uśmiech chłopczycy, łobuziary, która dumnie pokazała, że wspina się lepiej – Lub wyjechać z nim, by wrócić tu w przyszłym roku w innej roli. Odpowiada Ci to?
    – Zależy, co masz na myśli przez „bardziej fantazyjne”. – odparła spokojnie – Nie jarają mnie fekalia, płyny ustrojowe i bycie oblekaną w obcisły, wrzynający się w ciało lateks. Jak tego szukasz, wybierz sobie inną. Zabawne jednak, że brzmi to jak najzwyklejszy związek dla dwojga, na który byłabym gotowa przystać niż relacja, po którą tutaj się przychodzi.
    – I pytanie na szóstkę. – wyciągnąłem rękę – Konrad, pisane przez K. A ty?
    – Deirde, jak ta z irlandzkiej mitologi. – uścisnęła moją dłoń – Zdałam?
    – Cóż, powiedziałem, że dam Ci potem ostatnie życzenie. – podniosłem się z fotela i podszedłem do Astrid, podnosząc z ziemi, po czym wsadzając sobie na ramiona – Wprowadź się do mojego pokoju w willi Wiktora.
    Usiadłem na łóżku, obserwując jej zachwyt nowym pokojem, a także zadowolony pisk, gdy zobaczyła łazienkę. Bez pytania o zgodę, od razu ruszyła do środka, zatrzaskując drzwi i po chwili rozległ się szum prysznica.
    – Nadal nic nie rozumiem. – powiedziała Astrid, leżąc obok mnie na łóżku i majtając nogami – Nic nie rozumiem z tego co pan cały czas robi. Czy to wobec pani Anity czy Leny i ciągle pan kłamie wszystkim, jakby…
    – Przecież Ci już mówiłem, mam wakacje. – odparłem, wyciągając rękę i drapiąc ją za uszkiem – Co tu jest do rozumienia? Wdać się w romans, poszaleć i zabawić nieco. – nadal na mnie patrzała swoimi ciemnymi oczami z podejrzliwością – Dobrze, opowiedz jak to widzisz.
    – Julia mówi, że pan Wiktor bardzo pana podziwia i powoli rozumie dlaczego, ale ja nie. Dzisiaj widziałam, jak wkurza pan panią Anitę, podczas gdy wczoraj grał pan największego głupka przy stole. Potem dobiera się pan do pani Leny, jakby miał jakieś przedziwne fetysze, a na koniec znajduje pan najzwyklejszą z dziewczyn i sprowadza ją tutaj.
    – Nie wiem, czy twoja nowa pani Deirde chce, byś myślała o niej jako „najzwyklejszej z dziewczyn”. – odparłem, nadal ją drapiąc za uszkiem – O mnie też myślisz, jako „zwykłym, wysokim chłopcu z dużą muskulaturą”?
    – Nie, to tylko pana wygląd… – zaczęła ostrożniej dobierając słowa – W sensie jest pan piękny, ale… – zamknęła buzię i schowała twarz w dół – Myślałam, że jestem gotowa na wszystko, a potem pojawia się pan i…
    – Zaczyna Cię naprawdę tresować? – odparłem, po czym pociągnąłem ją za pięty, tak, by jej dupka znalazła się pod moim łokciem, a dłoń mogła swobodnie drapać plecy – Spokojnie, piesku, jeszcze nie skończył się mój drugi dzień, więc może zdążysz zrozumieć wszystko.
    „Nic dziwnego, że tak bardzo potrzebowałaś Leah UwU. Ten facet jest jak miotacz płomieni! Był gotów zedrzeć ze mnie ubrania, ale mu nie pozwoliłam” pisała Lena
    „Nie wiem co w nim widzicie. Może i wysoki, umięśniony gostek z niego, ale nic wyjątkowego. Zresztą An, chyba nie przechodzisz na drugą stronę, albo połowę?” pisał Negan
    „Co? Nie! Nawet jeśli Mii zrobiłaby z niego pełnowartościową dziewczynkę, to nawet nie tknę go palcem. Pierwszy raz przepraszałam Leah, że byłam aż taka ostra, tak mi podniósł ciśnienie. Moje małe, słodkie biedactwo. To jego wina” grzmiała Anita
    „Ej, jest przesłodki. Jego dotyk aż parzył mnie w cycki i musiałam szybko zmieniać majtki… Dobrze, że tego nie widział, pomyślałby jeszcze, że może mnie kontrolować. Potrzymam go trochę w niepewności, by był bardziej nabuzowany, kiedy dojdzie co do czego, chociaż jest taki…”
    Otworzyłem drzwi do których ktoś zapukał i odebrałem płaski karton z zamówieniem. Szybka dostawa, miło z ich strony. Astrid oglądała, jak wyciągam kolejne elementy i składam stalowy stelaż, a potem naciągam materiałowe części.
    – Twoje legowisko. – wyjaśniłem, otwierając zamykane na zamek błyskawiczny drzwi z przewiewnej siatki – Chyba nie myślałaś, że codziennie, bez niczego pozwolę Ci spać z nami. Przeszkadza Ci to?
    – Ale… – zaczęła – Nie, proszę pana.
    – I Astrid. – powiedziała Dei, stając w drzwiach w mojej koszulce, ładnych, prostych majtkach i ręczniku na włosach – Tylko pan Konrad i pani Deirde mogą go otwierać i zamykać. Jeśli więc będziesz w środku, a drzwi zamknięte na zamek, to masz tam siedzieć, choćby nie wiem co się działo, albo będą źli. – spojrzała na mnie, uśmiechając się
    Podszedłem, objąłem ją w pasie i położyłem dłonie na pulchnych pośladkach, wpychając język do ust. Nie, nie opierała się, ale też nie był to pusty, uspokajający pocałunek, jakie otrzymywała od mnie Astrid. Był namiętny i długi, żadne z nas przez długą chwilę nie chciało go przerywać. Popatrzeliśmy na siebie, po czym rozstaliśmy. Usiadła na łóżku, a ja a próbę pstryknąłem palcami i wskazałem Astrid miejsce. Wlazła tam z urażoną miną, kręcąc się i wreszcie kładąc na boku.
    – Pięknie wyglądasz, jakbyś była do tego stworzona. – powiedziałem na pochwałę, a moja nowa dziewczyna potwierdziła to z rozbawieniem, po czym znów zwróciłem się do rudej – Potrzebujesz czegoś jeszcze?
    – Ubrań, szczoteczki do zębów, kosmetyków… – zaczęła wymieniać, kiedy usiadłem obok – Wiesz, typowe babskie pierdoły. Jeśli chodzi o antykoncepcje, to mam spirale, więc nie przejmuj się gumkami. – położyła się na chwilę i wyciągnęła ciało – Cudowne. W życiu takiego nie miałam.
    – Oh, niestety, musisz je dzielić ze mną. – odparłem, kładąc się obok – No i czasem możemy zaprosić Astrid.
    – Ano, wygląda na miłą przytulankę. – powiedziała, uśmiechając się – Może teraz? Tak to się robi? – pstryknęła palcami – Astrid, chodź się położyć do nas. – ale nie było spodziewanej reakcji – Chyba mnie nie chce słuchać.
    – Cóż, czyli mamy już pierwszą rzecz do naprawienia. – uniosłem nadgarstek i pstryknąłem – Astrid, chodź.
    Po chwili blondynka wepchnęła się między nas, na pokaz przytulając się do mnie plecami. Objąłem ją w pasie prawym ramieniem i docisnąłem do siebie, zakładając prawe kolano na jej lewną nogę.
    – Jak wiesz kochanie, Astrid zdarza się wciąż bywać nieposłuszną. – powiedziałem – Gdyby była grzeczna i posłuchała za pierwszym razem, to może byśmy teraz dali jej jakąś ładną nagrodę. Zechcesz pokazać jej jakąś jej namiastkę? – kiwnęła głową i wsunęła między nogi blondynki dłoń i pogładziła przez majteczki trzema palcami przez chwilę, a ja zbliżyłem wargi i złożyłem delikatnego buziaka, na co wyraźnie poczułem dreszcz w jej ciele – No, ale nie możemy nagradzać bycia niegrzeczną. Jeszcze się nauczy, że może olewać twoje polecenia i co wtedy? Może przestanie i mnie słuchać?
    – Nie proszę pana. – powiedziała, próbując odwrócić głowę, ale przytrzymałem ją podbródkiem wbitym w czubek głowy – Po prostu ona myśli, że…
    – Jaka ona? A może ja jestem wyłącznie on, co? – zapytałem, nadal trzymając – Czuje się zawiedziony, piesku. Bardzo, bardzo zawiedziony.
    – Oh, kochanie… – powiedziała, smutno Dei – Jak możemy zmienić ten stan? Czy jest coś, co sprawi, że znów będziesz zadowolony z naszej małej Astrid?
    – No nie wiem. – odparłem – Mówi, że można jej zrobić wszystko, a wciąż jest dziewicą i nawet nie potrafi poprawnie dojść. Co nam po takim zwierzaku?
    – Naprawdę? – obniżyła wzrok na jej buzię – Pokaże Ci coś, co pokazał mi jeden koleś, jako jego trik na nieposłuszne dziewczęta w sierocińcu. – włożyła rękę do jej majtek – Czujesz moje palce? Wiesz co to za punkt?
    – Moja pusia. – powiedziała nieśmiało Astrid – Pan powiedział, że jak znajdziemy odpowiednią dziewczynę, to będzie mnie w nią dotykała i lizała.
    – Cóż, może w nagrodę czasem będziesz mogła coś dostać. – powiedziała, Dei – Ale chodzi o to konkretne miejsce. Bardzo czułe i delikatne… Kiedy odpowiednio się go dotyka, to najprościej osiągnąć połowę drogi na szczyt. Niewielu chłopców o tym wie, dlatego nie są w stanie dobrze zaspokoić kobiety. – puściła mi oko – Ale my, dziewczynki je powinniśmy poznać doskonale i zaprzyjaźnić z nim, by wiedzieć, żeby w żadnym, ale absolutnie żadnym wypadku nie robić sobie na nim czegoś takiego.
    Gwałtowny pisk bólu i szarpnięcie, jakby miała się wyrwać z własnej skóry towarzyszyły Astrid i zadowolonej minie jej nowej właścicielki. Szarpała się jak głupia, ale Dei nie wyciągała dłoni z jej majteczek.
    – Oh, Astrid, może pani Dei też chce być szanowana? – powiedziałem, nadal mocno trzymając przerażoną dziewczynę – A może wolisz, żebyśmy takie kary robili częściej, bo Ci się podobają?
    – Przepraszam, przepraszam. – piszczała, bliska płaczu i po chwili dłoń Dei wysunęła się z powrotem – Jeśli pan jest diabłem, to pani diablicą. – powiedziała, chlipiąc
    – Nie, jesteśmy twoimi właścicielami, suniu. – powiedziała Dei, całując jej nosek – No już, chwilę poboli i przejdzie, jak spadniecie z rowerka. – znów pogładziła delikatnie ją przez majteczki, a ja całkowicie rozluźniłem chwyt – Teraz jesteś zadowolony, kochanie?
    – Nie wiem. Astrid, będziesz słuchała pani Dei jak mnie? – zapytałem, gładząc jej pośladek
    – Tak! – powiedziała, podkulając nogi – Ale niech więcej tak nie robi!
    – A tak mnie zapewniała, że jest gotowa spełnić każdą moją zachciankę. – pokręciłem głową i nadal ją głaskałem uspokajająco – Przy okazji musimy i tobie zapewnić jakieś rzeczy tego typu, nie mogę ciągle polegać w tym na Juli, a niedługo zacznie cuchnąć.
    – Oh, zdaj się na mnie, kochany. – znów wymieniliśmy równie namiętny pocałunek
    Resztę wolnego czasu spędziliśmy dobierając kolejne, mające podbijać wartość, rzeczy dla Astrid. Sama zdecydowała się raczej na prostotę, całkowicie odwrotną od tej dla naszej suni. Żadnych wymyślnych kompletów bielizny, drogich sukienek czy innego przepychu. Uskuteczniała budowanie wizerunku dziewczyny, którą mijasz na ulicy i może się za nią odwrócisz, ale nie będziesz traktował jako nagrody, która ma być zastrzykiem szczęścia. Przeciwnie, ona stanie się częścią twojego życia, na czym mi zależało.
    Kiedy w trójkę zeszliśmy na kolację, Julia podała całej naszej trójce specjalnie przygotowane posiłki, co wyraźnie wzbudziło jej zachwyt, bo zapytała o możliwość dokładki i trzy razy pochwaliła jej kuchnię. Astrid nadal była nieco naburmuszona za to, jak ją pokarano, ale czego się spodziewała? Jej zadanie było jasne, od chwili, gdy pierwszy raz otworzyłem drzwi swojego pokoju, gdzie na mnie czekała.
    – Julia, podrzuć jeszcze butelkę czegoś lepszego do bawialni. – powiedział Wiktor po posiłku – Mężczyźni muszą porozmawiać. – kobieta kiwnęła głową – O ile masz na to ochotę?
    – Oczywiście. – uśmiechnąłem się – Dei, kochanie, zabierz Astrid do naszej sypialni. – pochyliłem się nad blond czupryną i złożyłem pocałunek na jej ustach – Nie czekajcie na mnie, mamy raczej sporo do omówienia. – ruda uśmiechnęła się
    – Dobrze, kochanie. Mam nadzieje, że będziecie się dobrze bawić z panem Wiktorem. – Wiktor uśmiechnął się
    – Oh, możesz mi mówić po imieniu, skoro jesteś tak blisko z moim przyjacielem. – wyciągnął do niej rękę – Wiktor.
    – Deirde. – uścisnęła jego dłoń – Możesz mi mówić Dei. – po czym objęła Astrid ramieniem – Słyszałaś pana Konrada, sunia. Umyjemy ząbki, ubierzemy piżamki i możemy sobie po umilać jakoś czas przed snem. – Astrid spojrzała na mnie z podejrzliwością, po czym wymusiła uśmiech
    – Tak, pani Dei. – pokiwała głową – Z pewnością będzie miło.
    – Ano, nie ma nic lepszego niż dobra książka przed snem. – odparła jej – Dziękujemy za kolację, dobranoc.
    – Dobranoc. – powiedziała Julia, zbierająca talerze i Wiktor, szykujący się do przejścia do bawialni
    – Pomogę. – powiedziałem do mamy, układając talerze na wózek, a gdy zniknął za progiem, przycisnąłem się kroczem do jej biodra i łapiąc za pierś – Co o niej myślisz?
    – Na razie nic. – odparła, odwracając do mnie twarz – uśmiechnęła się – Jeśli jednak tobie odpowiada…
    – Oh, mamciu. Nie myśl, że zapomnimy o tobie i twoich potrzebach. – powiedziałem, całując ją nad brwią – Nastaw się po prostu na myślenie długofalowe. Diamenty też nie powstają w przeciągu dwóch dni. I zgadzam się, naprawdę wspaniale gotujesz. Może to nie tobie będzie szkoda, że wyjadę, ale nam, że nikt nie będzie nas tak dobrze karmił. – puściłem jej oko
    Kiedy dołączyłem do Wiktora, wyjął dwie talie kart. Wskazałem tą po lewej, otworzyłem ją i przetasowałem. Potem Julia przyniosła szklanki wypełnione lodem, karafkę whiskey i życzyła nam dobrej nocy.
    – Jak Ci się to podobają pierwsze dwa dni, mój przyjacielu? – zapytał, wymieniając kilka kart – Widzę, że zapoznałeś się już z wszystkim i swobodnie badasz teren.
    – W dużej mierze tak. – odparłem, przyglądając się swoim – Mogłeś dać wcześniej znać o twoich dziedzicach…
    – Oh, nie chciałem Ci dawać zbytnio forów. – zaśmiał się – Chciałem sprawdzić, jak sobie poradzisz w trudnej sytuacji.
    – Nie jest trudna, jest co najwyżej niedogodna. – cmoknąłem – Posiadanie jednej, może dwóch uległych w swoim samodzielnie zaprojektowanym loszku i odgrywanie zaplanowanego scenariusza, to jak już ustaliśmy na samym, prościzna. – wyjąłem jedną – Wejście do czyjeś sypialni i zmuszenie go do uległości jest trudne, ale możliwe, o tym rozmawialiśmy z czasem. – dołożyłem drugą – Trudnym może być zamaskowanie swoich leży jako budynku i utrzymanie w nim osób w takiej władzy, żeby jej nie wyczuli. – położyłem czwartą – Jak nazwać próbę kontrolowania całego świata i narzucania mu swojej woli, jeśli uznajemy, że to nie jest niemożliwe? – wziąłem cztery karty z stosu do swojej ręki
    – Ty mi powiedz. – odparł, uśmiechając się – Ja daje Ci sadzonkę, z której chcesz wyhodować to drzewo. Póki co, masz dwa miesiące by dopilnować aby się przyjęła.
    – Spokojnie, najpierw trzeba przygotować grunt. – przełożyłem je miejscami – Dopiero w takim można ją złożyć
    – Jakie są więc twoje plany, przyjacielu? – znów się uśmiechnął szczerząc porcelanowe zębiska drapieżnika
    – W lipcu przygotować do podporządkowania sobie cesarzowej, jaką jest twoja najstarsza córeczka i wybadaniu jedynego, prawdziwego synka, bo ma co do mnie podejrzenia. – podbiłem stawkę – W sierpniu uderzę w niego, musi być to natychmiastowy nokaut.
    – Hm… – również dorzucił kilka żetonów, jakby zastanawiając się czy nie blefuje – Jakieś konkretniejsze szczegóły? Co z resztą?
    – Jeszcze nie mam pewności, daj mi czas. – odparłem, bujając w palcach żeton w zastanowieniu – Lena myśli, że jest sprytna, bo obstawiła kilka pul w tej grze i tym samym zwiększy wygraną. Wolfgan chyba nawet nie zdaje sobie sprawy, że się jakaś dzieje obok niego, ale pozostawię go sobie chyba tak samo jak ty, w roli błazna…
    – Domyśliłeś się? – powiedział, kręcąc głową z rozbawieniem – Doprawdy, druhu…
    – Rozgryzaniem najmłodszej zajmę się przy okazji jej braciszka i chłopca w jednym. Nie sądzę jednak, by była wybitnym graczem, raczej stanowi amulet na szczęście dla Negan. – ostatecznie położyłem krążek na puli – Mam jednak już odpowiednie zaplecze, by stawiać pierwsze kroki. Mam nadzieje, że ty dotrzymasz swojej części umowy.
    – Oczywiście. – odpowiedział, chichocząc – Sprawdzam. – wyłożył przed sobą fulla
    – Jakkolwiek by nie było, ruletka się zaczęła kręcić i wszyscy siedzący przy stole gracze obserwują kuleczkę. – położyłem na stole dziesiątkę – Głupek z jedną nogą w trumnie. – jopka – Zazdrosna o wszystko dziewczynka, która chce uwagi, więc staje się co raz większa. – dama – Mogąca być groźną psychopatka, która stanowi jedynie narzędzie w oczach innych. – król – Syn,jakiego byś pragnął, ale nie będący nim. – As – Samozwańcza cesarzowa, której tron to drewniany taboret. – uniosłem ręce ukazując układ złożony z samych pików – Nie patrzą jednak na krupiera, który wygra, kiedy żadne z nich nie trafi. Na mnie.
    – Kiedy lata temu w ten sposób wygrałem swój pierwszy milion, też patrzałem daleko w przyszłość. – powiedział, szczerząc zęby – Zajęło mi to zbyt wiele czasu, bym był w stanie się nią wystarczająco cieszyć, ale jeszcze bardziej, że przekaże ją komuś, dla kogo to początek.
    – Najpierw, bądź tak dobry i poczekaj, aż sfinalizujemy naszą umowę. – odparłem, przyciągając żetony do siebie – Potem możemy porozmawiać o kolejnej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Kiedyś (kilka lat temu) na sex opowiadaniach udzielał się niejaki “Konrad Milewicz”. Stworzył on intrygujące w moim odczuciu cykle Kota i Właścicielki, które odbiegały dla mnie od sztampowej formuły opisów prostych fantazji seksualnych i przedstawienie swoistej “erotycznej powieści” z pewną głębią twórczą.Zainspirowana jego eksperymentem, postanowiłam zacząć własny – “Człowieka”, z nadzieją, że jeśli nadal funkcjonuje (od dawna nie pojawił się obiecany vol 9) to tym wywołam go do tablicy. Mam nadzieje, że jeśli dobrneliście aż tutaj, to zostawicie komentarz.   

  • Jak zostalam dziwka.

      Zawsze kiedy się masturbowałam wyobrażałam sobie duże żylaste kutasy, dłonie błądzące po moim ciele, uległość, czasami agresję… W wielu przypadkach także kilkoro mężczyzn, a czasami i kobiet. Sex z moim poprzednim stałym partnerem był monotonny i delikatny. Szybko zrozumiałam że potrzebuję czegoś więcej. Jestem uzależniona od lizania, ssania i brania głęboko wszystkich kutasów. Uświadomiłam to sobie na pewnej imprezie o której właśnie Wam opowiem.

      W lato będąc jeszcze ze swoim byłym chłopakiem wybrałam się z koleżankami na imprezę, od samego wejścia spodobał mi się wysoki brunet z zarostem i szerokimi ramionami. Po kilku drinkach nie miałam oporu tańczyć coraz bliżej niego aż w końcu kręciłam tyłkiem w krótkiej czerwonej sukience zaraz przy jego pasie. Niestety zawsze była ze mnie niezdara więc rozlałam drinka na jego czarną koszulę. A on tylko się pochylił i wyszeptał mi do ucha “to było niegrzeczne, zapłacisz mi za to”. Nie muszę chyba mówić że mój chłopak już dawno wyleciał mi z głowy, a ja marzyłam tylko o tym żeby posmakować jego kutasa.

      Nie pytajcie mnie nawet jak znalazłam się z nim u niego w domu. Podniecenie było tak duże że aż wyczuwalne w powietrzu. Moje czarne koronkowe stringi były mokre kiedy zaczęliśmy całować się przed drzwiami. Cudem dostaliśmy się do mieszkania, a mój Bóg Sexu wprowadził mnie do sypialni. Stanął przede mną, złapał za włosy i odchylił głowę do tyłu, stanowczo ale nie do bólu. Spojrzał na mnie od góry do dołu, oblizał różowe wargi i wychrypiał ” w tej sypialni jest tylko jeden Pan i jestem nim ja, a Ty byłaś dzisiaj niegrzeczna i będziesz musiała mnie ładnie przeprosić. Będziesz uległą suką która błaga o wybaczenie “. Byłam tak podniecona faktem spełniania się moich fantazji że zapomniałam jak się oddycha, mogłam tylko kiwnąć głową.

    – Na kolana, skarbie. – w jednej sekundzie byłam na kolanach i czekałam co będzie dalej. Półbóg obszedł mnie, przejechał ręką po pośladkach, następnie odsunął się i usiadł na wprost na kanapie. Rozsiadł się wygodnie , rozpiął spodnie a wtedy pod majtkami ujrzałam sporego, grubego kutasa pulsującego z podniecenia które ogarnęło także jego. Nie mogłam wytrzymać i wsadziłam sobie rękę między nogi, żeby choć trochę sobie ulżyć.

    – Nie pozwoliłem Ci się dotykać. Najpierw podejdź do mnie ,na kolanach. – pomaszerowałam najseksowniej jak potrafiłam. Coraz bardziej podobała mi się ta gra ,a jednocześnie coraz bardziej się w nią zatracałam. Wiedziałam że on chce żebym wzięła go do buzi, widziałam to w jego oczach. Kucnęłam przed nim i przejechałam ręką po członku, odchylił do tyłu głowę, a kiedy znowu spojrzał na mnie widziałam w jego oczach ogień. Stanowczo wyciągnęłam kutasa z białych bokserek ,zaczęłam masować i ciągle patrząc mu w oczy obficie lizałam i zdałam jego duże ,twarde jądra. Były ciepłe i przyjemne w smaku, chciałam je ssać i wciągać ale on złapał mnie za włosy i naprowadził moją twarz na swojego kutasa. Szybko wzięłam go do ust jednocześnie pracując ręką. A on poruszał biodrami coraz szybciej. Zapach jego kutasa i myśl że mam go w ustach tak potęgowała wszystkie uczucia że prawie doznałam orgazmu. Mój kochanek jednak to wyczuł ,położył mnie na kanapie. Złapał za pierś w obcisłej sukience w której nie potrzebowałam stanika. Puścił ją a potem szybkim ruchem dostałam w nią klapsa. Doznanie nieziemskie. Byłam bliska błagania o pieszczotę. On jednak postanowiłam się zlitować, złapał mnie za kolano i nakazał rozszerzyć nogi, następnie gładził moją skórę coraz wyżej aż zatrzymał się przy końcu sukienki. Jego wymowne spojrzenie dało mi znać że mam ją podciągnąć. Kiedy tak się stało bez chwili wahania klaps wylądował na mojej cipce, w miejscu w którym koronkowe stringi były okropnie mokre. W momencie kiedy klaps zetknął się ze skórą wyrwał mi się seksowny jęk.

    – Jeszcze będziesz dla mnie jęczeć mała. Jesteś taka mokra, taka na mnie gotowa. – ślizgał się palcem po mokrych wargach, zbierał moje soki ,coraz szybciej przy tym oddychał. Widziałam że jest tak samo podniecony jak ja, stał z boku, rozpinał koszulę z tym swoim sterczącym do góry kutasem. A potem podszedł do mnie i bez żadnych zahamowani. Wsunął we mnie dwa palce, zaczął mnie jebać ręką, drugą gniótł moją pierś. Nachylił się , zaczął lizać sutek, podgryzać i na zmianę ssać. Byłam już na krawędzi, aż nagle przestał. Te słodkie tortury nie miały końca.

    – Teraz rozłożysz dla mnie nogi, a ja będę Cię jebał jak zwykłą szmatę, rozumiesz? Będę Cię posuwał aż będziesz krzyczeć a potem połkniesz całą spermę.

    O matko! Mów mi tak więcej, już po pierwszym słowie z jego boskich ust rozłożyłam nogi i masowałam swoją cipkę. Teraz kiedy on się układał między moimi nogami wsadziłam sobie tą samą rękę do ust i poczułam swój smak. Parę klapsów na mokrą cipkę, a potem załadował we mnie swoją wielką pałę ,tak twardą że tylko po niej skakać. Wchodził we mnie i wychodził , ślizgał się po całej długości jedną ręką masując łechtaczkę. Napluł na mnie chociaż nie było to potrzebne bo byłam tak mokra. Złapał mnie za szyję i posuwał coraz mocniej ,a ja mogłam tylko krzyczeć.

    – Tak, szmato! Krzycz! Będziesz moja prywatną dziwką, krzycz.

    W jednej chwili wyszedł ze mnie, kazał mi klęknąć i zaczął sobie walić centymetry przed moją twarzą, drugą ręką trzymał mnie za brodę. Od czasu do czasu wytarł chuja o mój język aż w końcu przyszła biała fala ,a mój kochanek doznał orgazmu. Kosmiczne ilości spermy spadły na moją twarz.

    – Ty będziesz zbierać moja spermę do buzi, a ja pozwolę Ci dojść. Byłaś dzisiaj dobrą dziwką więc zasłużyłaś.

    I zaczął jebać moją cipkę trzema palcami jednocześnie ściskając mi nadal brodę i patrząc prosto w oczy. Wystarczyło parę pchnięć żebym doszła tak potężnym orgazmem jakiego jeszcze nigdy nie miałam.

      To był mój pierwszy raz kiedy stałam się dziwką, ale na pewno wiedziałam że nie ostatni. Bądźcie podnieceni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mokra suczka
  • Pierwszy raz z pania Kasia (Seks z nauczycielka)

     Poprzez szkołę niosła się nienaturalna cisza. Dla uczniowskich zmysłów, przyzwyczajonych do gwaru i ruchu zawsze stanowiło to mistyczne przeżycie. Potężny budynek, przez mury którego przewinęło się morze roczników, o których po latach przypominają jedynie stare tablo dekorujące ściany mojego ogólniaka, gdyby tylko mógł mówić, zapewne opowiedziałby tysiące historii. Wielkich miłości, bolesnych zdrad, niecnych knowań. Ale nie może. To nawet lepiej, bo pewne sytuacje nie powinny wychodzić poza krąg zaufanych osób. Ale czy dwie osoby, to już krąg? Bardziej odcinek. Ale odcinek zaufania nie brzmi dobrze, prawda? Nieważne. Pomiędzy salami lekcyjnymi cicho przemknęła pani sprzątaczka. Skinieniem głowy odpowiedziała na moje powitanie, by chwile potem zniknąć za rogiem.

    Normalnie o tej godzinie powinienem być na sali gimnastycznej, gdzie reszta chłopaków z mojej klasy zapewne kończyła rozgrzewkę i szykowała się do gry w siatkówkę. Jednak dzisiaj moja polonistka miała wobec mnie inny plan. Wobec tego, że w najbliższym czasie miał się odbyć finał konkursu w którym sprawdzano znajomość “Wesela” Stanisława Wyspiańskiego, a ja okazałem się najlepszy w moim województwie, przyszło mi reprezentować Mazowieckie w ogólnopolskich zmaganiach. Do Warszawy miały zjechać najbardziej oczytane głowy, a wśród nich miałem być ja. Dlatego pani Katarzyna dogadała się z WF-istą, żeby ten zwolnił mnie z dzisiejszych zajęć, tak abym po raz ostatni pod jej okiem mógł przypomnieć sobie najdrobniejsze detale tego dramatu.

    Ciszę przerwał odgłos obcasów, miarowo uderzających w podłogę. Niewiele później, na końcu korytarza zobaczyłem postać mojej nauczycielki. Jak zwykle nienagannie elegancka, w butach na wysokim obcasie, bluzce i dopasowanej spódnicy prezentowała się zjawiskowo. Pomimo tego, że miała już trzydzieści sześć lat, urodą przewyższała nie jedną z moich koleżanek. Ehh, nawet nie jestem w stanie sobie wyobrazić, jak zniewalająco piękna musiała być, gdy podobnie jak ja miała siedemnaście lat.

    – Witaj ponownie Krystian – posłała mi lekki uśmiech – Trzymaj klucz. Przygotuj się, a ja skoczę jeszcze porobić kserówki i zaraz do ciebie dołączę

    Otworzyłem drzwi. W sali panował niezmącony spokój, który i mi zaczął się udzielać. Atmosfera panująca wewnątrz była zupełnie inna od tej, która towarzyszyła temu miejscu na co dzień. Promienie popołudniowego, zimowego słońca wpadały do klasy, tworząc z unoszących się w powietrzu drobinek kurzu świetlne smugi, wyraźnie odcinające się na tle starych masywnych mebli, stanowiących wyposażenie pomieszczenia. Nie zrozumcie mnie źle, na lekcjach nie panował jakiś terror, jednak pani Kasia wymagała żelaznej dyscypliny i nie tolerowała żadnych przejawów niesubordynacji.

    Odłożyłem klucz na biurko i zająłem miejsce w ławce przed nim.

    Jednak moja osoba była wyjątkiem od tej reguły. Jako fascynat książek już od pierwszej klasy miałem u mojej polonistki znaczne fory. Odnoszę wrażenie, że widziała we mnie jedyną osobę w klasie, która nieprzymuszona sięga po klasyki literatury. Dzięki temu już po kilku miesiącach stałem się jej pupilkiem. Wstyd się przyznać, ale czasami zdarzało mi się wykorzystywać ten przywilej, zajmując ją głębokimi dyskusjami, odsuwając tym samym kartkówki czy ustne odpytywanie, ku z resztą nieskrywanej radości moich klasowych koleżanek i kolegów.

    Do moich uszu znów zaczął dobiegać coraz głośniejszy dźwięk szpilek dzwoniących o podłogę.

    – Już jestem. Niestety, ale dzisiaj musimy sobie poradzić bez odbitek. Uwierzysz, że od kilku minut w całym budynku nie ma prądu? – Niejako na potwierdzenie swoich słów nacisnęła włącznik światła, który pstryknął jedynie, nie powodując włączenia lamp – Akurat w chwili, gdy chciałam skserować książkę. Najlepsze jest to, że wcześniej przez godzinę siedziałam bezczynnie, czekając aż skończysz lekcje z panem Materą i wtedy wszystko było okay. No ale nic, jakoś sobie poradzimy.

    Pani Kasia usiadła za biurkiem i wyjęła z torebki starą, nieco już zniszczoną książkę, którą wypożyczyła z archiwum jednej z Warszawskich uczelni. Specjalnie dla mnie uruchomiła swoje kontakty z czasów studenckich, żebym jak najlepiej przygotował się do konkursu. Podała mi ją i tym razem stanowczym, zdecydowanie już lekcyjnym głosem powiedziała.

    – Zapoznaj się z trzecim akapitem.

    Przyjąłem otwartą przez nią książkę i zabrałem się za czytanie. W tym czasie moja nauczycielka siedziała spokojnie za biurkiem i chyba zajmowała się sporządzaniem jakiś notatek. Zajęty pochłanianiem wiadomości nieszczególnie zwracałem uwagę na to co robi. Gdy czas potrzebny na przeczytanie tekstu zaczął w jej opinii  dobiegać końca, kątem oka dostrzegłem jak wstaje, klęka na krześle i wyciąga się nad biurkiem, tak by łokciami podeprzeć się na jego krawędzi i w takiej niecodziennej pozycji móc zerkać do opracowania.

    Gdy tylko skończyłem uniosłem głowę, żeby zgłosić gotowość. Jednak to co zobaczyłem sprawiło, że poczułem się, jakby uderzył we mnie piorun. Niepozorna luźna bluzka, dotychczas odkrywająca jedynie maleńką część dekoltu, teraz na skutek niezwykle intensywnego pochylenia się pani Kasi zupełnie przestała spełniać swoją funkcję. Ułożenie się materiału sprawiło, że jej piersi przestały kryć się pod materiałem. I nie, nie mam na myśli zwykłego, głębokiego dekoltu. Patrząc przed siebie miałem przed oczami cały obszar od szyi, aż po dolne partie płaskiego brzuszka, gdzie bluzka chowała się w spódnicy. Jej piersi ukryte w białym, koronkowym staniku układały się w dwie perfekcyjne krągłości, zaburzone jedynie przez sutki, wyraźnie odkształcające się w miękkim materiale. Nie wiem jakim cudem udało mi się odpowiadać na zadawane przez nią pytania. Mój mózg musiał przełączyć się na tryb autopilota, ponieważ cała świadomość skupiona była na podziwianiu tego, co zakazane. Tego dnia słońce było moim sprzymierzeńcem. Wpadając ponad moim ramieniem delikatnie raziło panią Kasię w oczy, przez co mogłem niemal bezkarnie badać wzrokiem jej nagość, jednocześnie rozświetlając ciało mojej polonistki, naturalnie w nieświadomości wyeksponowane niczym przed kochankiem.

    Nie wiem ile minęło minut, w zasadzie zatraciłem poczucie upływu czasu. Pracując nad omawianym tekstem co chwila dyskretnie zerkałem na wyeksponowany biust mojej ulubionej nauczycielki, która widać zmęczona trwaniem w takiej pozycji poprawiła się, ustawiając łokcie jeszcze bliżej siebie. Jej piersi oczywiście nie pozostały bierne. Mlecznobiałe, niewiele tylko ciemniejsze od obejmującego je cieniutkiego biustonosza zakołysały się w rytm ruchu całego ciała, by następnie ściśnięte rękami utworzyć rozdzieloną wąskim przedziałkiem, perfekcyjnie uwydatnioną całość.

    Tego było już dla mnie za wiele. Wyobraźnia zaczęła podsuwać mi wizje jak cudownie byłoby zanurzyć się pomiędzy nie swoim kutasem, który ukryty pod blatem ławki sterczał w najlepsze.

    Zerkałem tak raz po raz, powoli zaczynając traktować ten widok, jak coś co absolutnie mi się należy. Jakież było moje zdziwienie, gdy przy którymś razie, wpatrywanie się w ten cudowny widok przerwała mi ręka, nerwowym gestem przyciągająca bluzkę do ciała. Odruchowo spojrzałem w górę. Dokładnie na tyle, by zajrzeć prosto w oczy pani Kasi. Biło z nich wyraźne zaskoczenie, które w połączeniu z rozbawionym wyrazem twarzy zdawało się mówić, nie, nie mówić, raczej szeptać “Krystian, następnym razem przyjdę w golfie”. Momentalnie opuściłem głowę. Czułem jak palę się ze wstydu. Nie wiedziałem jak wybrnąć z tej sytuacji. Chciałem przeprosić, jednak nie byłem w stanie wydobyć z siebie słowa. Jednocześnie miałem ochotę zapaść się pod ziemię.

    Nieznośną ciszę przerwały dopiero jej słowa.

    – Krystian, może otworzysz okno? Strasznie tu gorąco, aż cały poczerwieniałeś.

    Mówiąc to przybrała taki ton głosu, jakby cała sytuacja nie tyle ją skrępowała, co rozbawiła. Mnie za to do śmiechu nie było ani trochę. Zwłaszcza, że jej prośba stawiała mnie w kolejnej, jeszcze bardziej krępującej sytuacji.

    Incydent sam w sobie można by obrócić w żart, gdyby nie fakt, że mój penis na przekór sytuacji ani myślał opaść.

    – Nie, myślę że nie ma takiej potrzeby.

    – Na pewno? Wiesz, martwię się o ciebie. Nagle zrobiłeś się na twarzy cały purpurowy, do tego tak drżą ci dłonie, ledwie trzymasz długopis.

    – To nic takiego. Ostatnio często mi się to zdarza. Po prostu muszę lepiej się odżywiać, więcej owoców, te sprawy…

    – Często? – złapała mnie za słowo – U innych nauczycielek też zdarzają ci się takie sytuacje?

    Ewidentnie brała mnie pod włos. Sam nie wiem, czy sprawiało jej to przyjemność, czy chciała dać mi nauczkę, domyślając się co zapewne ma miejsce w moich spodniach. W każdym razie postanowiłem przełamać impas w jakim się znalazłem.

    – To może jednak otworzę to okno.

    Odpowiedź ewidentnie usatysfakcjonowała panią Kasię. Nie zamierzałem jednak tak łatwo dać za wygraną. Dyskretnie wziąłem w rękę plecak i wstając ułożyłem go tak, że zupełnie zasłaniał wybrzuszenie na moich spodniach. Zadowolony, że udało mi się wybrnąć z tej sytuacji szedłem, udając że szukam czegoś w środku. Gdy byłem już przy oknie odłożyłem go na ławkę i zabrałem się za otwieranie starego, podwójnego okna. I właśnie wtedy, usłyszałem, jak w absolutnym milczeniu przerywanym stukotem obcasów, zbliża się do mnie. Zamarłem. Nie wiedziałem co dalej zrobić. Co ciekawe, mój penis zamiast opaść ,pod wpływem stresu jeszcze bardziej zesztywniał. Po prostu stałem plecami do niej, czekając jak na egzekucję.

    – Co się z tobą dzieje? – zapytała troskliwym głosem, kładąc mi ręce na ramiona i niemal przywierając do mnie swoim ciałem. Poczułem jak uderza mnie zapach jej perfum. Delikatny, zmysłowy zapach jaśminu wdarł się do moich nozdrzy, momentalnie mnie zniewalając. Wiedziony jej dłońmi, bez żadnego oporu odwróciłem się, jakby zapominając o moim wzwodzie. Byliśmy tak blisko, że niemal stykaliśmy się nosami. W butach na wysokim obcasie była ode mnie tylko nieznacznie niższa.

    – Krystian nie wstydź się, powiedz mi co cię dręczy?

    Milczałem. Jej wzrok cały czas był wbity w moje oczy. Czułem jak przeszywa mnie na wylot, jak czyta we mnie niczym w otwartej księdze. Po kilku sekundach miałem wrażenie, że zna już wszystkie moje najskrytsze tajemnice. Oniemiały intymnością chwili zupełnie zapomniałem o erekcji. Przypomniała mi o niej dopiero sama pani Kasia, która zmniejszyła dzielący nas dystans o kolejne kilka centymetrów, sprawiając że stojący penis nacisnął na jej podbrzusze.

    – Przepraszam, nie powinienem…

    – Nie Krystian, to ja przepraszam. Powinnam pomyśleć dwa razy, zanim założę bluzkę z takim dekoltem. W końcu nie mam już do czynienia z dzieckiem, a z młodym mężczyzną. Krystian – znów przybliżyła się odrobinę, przybierając zupełnie inny, o wiele bardziej kobiecy  ton – tylko szczerze. Spodobały ci się moje piersi?

    – Ja yyy… no…

    – Spokojnie Krystian. Pytam cię jako mężczyznę. Wiesz, w pewnym czasie przychodzi taka chwila, że kobieta zaczyna niepokoić się o swoją urodę. Lata lecą…

    – Pani Kasiu, nie jedna uczennica chciałaby wyglądać tak jak pani.

    Moc komplementu wyraźnie przewyższyła to, co spodziewała się usłyszeć.

    – Naprawdę tak uważasz?

    – Nie śmiałbym pani okłamać…

    – Krystian?

    – Tak?

    – Proszę, pocałuj mnie. Nie, nie zastanawiaj się, po prostu to zrób.

    Oboje, niemal jednocześnie lekko przechyliliśmy głowy. Nie zastanawiałem się. Usta mojej polonistki smakowały szminką, która delikatnie rozcierała się na moich wargach. Jednocześnie odważyłem się i chwyciłem ją za biodra, kusząco poszerzające się względem perfekcyjnie wąskiej talii. Trwało to zapewne kilkanaście sekund, jednak dla mnie czas stanął w miejscu.

    – Wiesz co jest główną nagrodą w jutrzejszym konkursie?

    – Jakaś wycieczka, prawda?

    – Dwudniowy wyjazd do Krakowa razem z opiekunem. Krystian, proszę, wygraj dla nas ten wyjazd. Pani dyrektor na pewno nie odmówi mi przydzielenia opieki, jeśli tylko ją o to poproszę – położyła dłoń na wybrzuszeniu moich spodni, tworząc efektowny moment ciszy – Mam ci jeszcze tyle do pokazania – dodała.

    – Pani Kasiu, dla pani wszystko.

    Po tych słowach odwróciła się i poszła w stronę biurka. Schowała do torebki wypożyczoną książkę, po czym zerkając w małe lustereczko poprawiła rozmazaną nieco szminkę.

    Ja tymczasem stałem jak wryty, nie dowierzając w to co właśnie miało miejsce. Chciałem coś powiedzieć, jednak nauczycielka uciszyła mnie gestem.

    – Zostawiam ci klucze. Gdy już się uspokoisz, odnieś je panu portierowi. A i pamiętaj – jej głos stał się o wiele bardziej niepewny – Nigdy w życiu nikomu nie zaufałam tak, jak tobie podczas dzisiejszej lekcji. Mam nadzieję, że rozumiesz, że to wszystko musi pozostać naszą tajemnicą.

    Znów chciałem się odezwać, jednak ponownie zostałem uciszony, tym razem w o wiele czulszy sposób.

    – Nic nie mówi. Poznałam cię wystarczająco dobrze i dlatego wierzę, że mnie nie skrzywdzisz…

     Następnego dnia od rana miałem wyjątkowo dobry humor. Przekonany, że przygotowałem się najlepiej jak tylko potrafię.

    – Co ty Krystian dzisiaj taki wystrojony? – zwrócił uwagę pan Paweł, woźny z mojej szkoły, przy którego dyżurce oczekiwałem na wyjście.

    Miał rację. Tego dnia wyjątkowo zadbałem o swój wygląd. Nie ograniczyłem się do założenia garnituru, obowiązkowego na tak ważnym wydarzeniu, któremu z tego co pamiętam patronowała nawet jedna z najważniejszych głów w państwie. Która? A czy to ważne? Nie bawmy się w politykę. A co takiego wyjątkowego zrobiłem? Otóż wykorzystując znajomości z czasów podstawówki, z samego rana odwiedziłem koleżankę, która w przyszłości planuje otworzyć własny salon fryzjerski. Może i jeszcze musi się sporo nauczyć, ale czesanie włosów zdążyła już opanować do perfekcji. Tak więc ze starannie ułożoną fryzurą, pachnący perfumami taty, na które jeszcze długo nie będzie mnie stać, oczekiwałem przybycia pani Kasi.

    – Dzisiaj jest finał konkursu i jedziemy z panią od polskiego na wielki finał.

    – Aaa, no tak, rzeczywiście. Wczoraj jak miała dyżur przy szatni, to opowiadała, że jedziecie. Faktycznie, zapomniałem. A przygotowałeś się? Mówiła, że bardzo na ciebie liczy.

    Mimowolnie uśmiechnąłem się. Ciekawe co konkretnie miała na myśli, mówiąc że na mnie liczy. Samcza natura korciła mnie, żeby pochwalić się jakimi względami jestem przez nią darzony, jednak ostatecznie zdrowy rozsądek wziął górę.

    – Przygotowałem się najlepiej jak potrafię…

    Rozmowę przerwał nam zgrzyt otwierających się drzwi. Do wnętrza wpadł tuman śniegu, szarpany przez wiatr, wiejący wyjątkowo silnie jak na tę porę roku.

    – Dzień dobry panie Pawle, cześć Krystian – przywitała się pani Kasia opatulona w ciepły płaszcz z wysoko postawionym kołnierzem – Oszalała nam dziś ta pogoda. O, widzę Krystian, że już jesteś gotowy. Skoczę tylko do pokoju nauczycielskiego i zaraz jedziemy.

    Kobieta ruszyła szybkim krokiem w głąb budynku, ku wyraźnemu zresztą niezadowoleniu woźnego, który widząc płaty śniegu odpadające od podeszw jej trzewiczków wstał zza lady dyżurki i demonstracyjnie wzdychając sięgnął po mopa, by pościerać tworzące się mokre plamy.

    W czasie gdy nasz konserwator wycierał podłogę, ja korzystając z chwili zawiesiłem wzrok na mojej nauczycielce, której biodra delikatnie kołysały się w rytm wykonywanych kroków. Efekt potęgował jeszcze długi, rozcięty od pasa płaszcz, podkreślając ruchy i sprawiając wrażenie, jakby płynęła pomiędzy murami korytarza.

    Oczyma wyobraźni widziałem jak po zwycięstwie odbieram nagrodę i kilka tygodni później triumfalnie zabieram ją na weekend do Krakowa. A tam… a tam badam wszystkie najskrytsze zakamarki jej ciała.

    Nie kłamała. Pobyt w pokoju nauczycielskim zajął jej dosłownie kilkanaście sekund. Ani się obejrzałem, a już była z powrotem.

    – Dobrze, już jestem gotowa. Możemy jechać Krystian.

    Wyszliśmy na pokryty śniegiem dziedziniec szkoły. Wiatr wył niemiłosiernie, porywając ze sobą płatki ciężkiego, mokrego śniegu.

    Dopiąłem pod szyją ostatni guzik płaszcza i razem ruszyliśmy w kierunku przystanku autobusowego.

    – Krystian! – usłyszałem tłumiony przez wichurę głos – Gdzie tam idziesz?

    – Na przystanek!

    – Chodź pojedziemy moim autem!

    Bez zbędnych dyskusji zmieniłem kierunek. Co prawda jadąc autobusem cała wyprawa zajęłaby o wiele więcej czasu, co dla mnie jako ucznia oznaczało urwanie się z większej ilości lekcji, ale zważając na okoliczności nie zamierzałem protestować.

    Samochód pani Kasi stał na skraju niemal pustego dzisiaj parkingu. Szliśmy chodnikiem milcząc. Pogoda naprawdę nie zachęcała do spacerów, toteż z tym większą przyjemnością wsiedliśmy do auta.

    – Nie powinniśmy jechać moim autem, ale dziś kompletnie nie mam ochoty tłuc się komunikacją miejską.

    Silnik przyjemnie zamruczał, a wycieraczki z chrobotem zrzuciły z przedniej szyby warstewkę śniegu. Ruszyliśmy. Wewnątrz niedawno zgaszonego auta wciąż panowała miła temperatura, a po chwili z nadmuchów buchnęło jeszcze przyjemniejsze, ciepłe powietrze.

    – Ma pani tutaj podgrzewane fotele?

    – Mam, a co? Włączyć ci?

    – Jeśli by pani mogła.

    Kobieta uśmiechnęła się i spełniła moją prośbę.

    – Nie boisz się? – zapytała.

    – Niby czego?

    – Podobno siedzenie na podgrzewanych fotelach nie wpływa dobrze na waszą sprawność łóżkową.

    – Nie sądzę, żeby kilka chwil z ciepełkiem pod tyłkiem mogło wpłynąć na całokształt mojej jurności.

    – Tak tylko mówię, żeby nie było, że nie ostrzegałam. Później okaże się, że za dwadzieścia lat nie będziesz w stanie zaspokoić żony i będzie na mnie. Chociaż… – w jej głosie słychać było, że waha się czy podjąć ten temat. Szybko jednak przełamała wewnętrzne opory – Chociaż wczoraj pokazałeś, że ostry z ciebie gracz. Dostać takiego drąga od samego patrzenia w dekolt. Nic tylko gratulować.

    Poczułem że moja twarz zmienia kolor na czerwony. Niby to co usłyszałem było absolutną prawdą, a zarazem niczym wobec tego, co wczoraj wydarzyło się w pracowni do polskiego, jednak mimo wszystko, słowa padające z ust nauczycielki, kobiety starszej ode mnie o blisko dwadzieścia lat wprawiły mnie w zawstydzenie.

    – No już się tak nie rumień, tylko się droczę – odparła z uśmiechem – A powiedz mi jeszcze jedną rzecz. Tylko szczerze. Myślisz czasem o mnie, gdy to robisz?

    Jeżeli wcześniej byłem zawstydzony, to teraz czułem się absolutnie zszokowany. Nie wiedziałem co mam odpowiedzieć. Czy wyznać jej prawdę?

    – Nie wstydź się – zachęciła mnie, jakby czytając w moich myślach, dodatkowo niejako dla pokusy podciągając swoją długą, rozkloszowaną spódnicę w taki sposób, że ta odsłoniła zgrabne nogi okryte czarnymi kabaretkami o drobnych oczkach  – przecież wiesz, że wszystko to zostanie między nami.

    – No więc – nie wiedziałem jak zacząć – Tak, zdarza mi się podczas masturbacji myśleć o pani.

    – Często ci się to zdarza?

    – Myślenie o pani podczas, czy sama mast…?

    – Myślenie.

    – Szczerze? Ostatnimi czasy bardzo często. Właściwie to niemal zawsze gdy robię sobie dobrze, to myślę o pani.

    – A oprócz mnie o kim jeszcze myślisz? Któraś z koleżanek z klasy też zwróciła twoją uwagę? Wiesz, ja muszę wszystko wiedzieć. Kręcą mnie takie tematy. Ale nie martw się, będzie szczerość za szczerość. Ja też ci coś opowiem.

    – No więc – zacząłem – właściwie to zwaliłem sobie już do wszystkich koleżanek z klasy, chociaż najchętniej wracam do Natalii.

    – Natalia? Mmm… masz dobry gust. Śliczna dziewczyna. Duży biust, ładna figura, inteligentne spojrzenie…

    – Kiedyś nawet śniło mi się, że po lekcjach poszliśmy do szatni i pozwoliła mi wymasować piersi. Ależ to było cudowne.

    – A mnie w jakich okolicznościach najczęściej sobie wyobrażasz?

    – Panią? Panią w klasie do polskiego. Siedzi pani na krawędzi biurka z podwiniętą sukienką i bez majtek, a ja… – na moment przystanąłem, żeby zebrać się na odwagę – a ja ze spodniami opuszczonymi do kostek penetruję pani ciasną dziurkę.

    – Krystian, ty świntuchu! Żeby tak ładować się z kutasem we własną wychowawczynię. Jesteś niewyżyty. – zażartowała – W takim razie ja też podzielę się z tobą małym sekretem. Wczoraj, późnym już wieczorem odpoczywałam sobie z mężem w łóżku i no co tu kryć, naszła mnie ochota na seks. Ale patrzę, a on słuchawki w uszach, leży obrócony plecami do mnie i śpi. Myślę sobie, “a nie będę budzić starego, jeszcze sobie porucha”. I sięgnęłam do szuflady po mojego małego przyjaciela. Trochę pogmerałam sobie paluszkiem przy dziurce i gdy było już naprawdę mokro, to wpakowałam go w siebie aż do same plastikowe jajka.

    Słuchałem zafascynowany. To wydawało się tak nierealne. Przez długie miesiące moja relacja z panią Kasią niezbyt różniła się od milionów innych kontaktów jakie panują na linii uczeń – nauczyciel. Aż tu nagle wczoraj całuję się z moją polonistką, a dzisiaj jak gdyby nigdy nic opowiadamy sobie szczegóły naszych erotycznych pragnień.

    – A najciekawsze dopiero przed nami. W pewnym memencie zamknęłam oczy i wyobraziłam sobie, że właśnie ty leżysz na mnie i bolcując mnie swoim sprzętem dociskasz moje ciało do materaca. I wszystko to w obecności męża, który błogo śni nie wiedząc, że tuż obok jego żona oddaje się swojemu uczniowi. Powiem ci tylko, że dawno nie miałam takiego orgazmu! Sama nie wiem jakim cudem nie wydałam z siebie żadnego dźwięku. Ale my tu gadu gadu o przyjemnościach, a zaraz będziemy na miejscu.

    Prawdę mówiąc wcale nie miałem ochoty wysiadać. Mógłbym tak jeździć cały dzień i na przemian słuchać i opowiadać pikantne historie.

    Samochód zostawiliśmy na parkingu nieopodal auli uniwersytetu, którego władze były organizatorem dzisiejszego wydarzenia i bez ociągania ruszyliśmy ku głównemu wejściu. Wnętrze budynku było mi dobrze znane. Wielokrotnie wraz z moją klasą uczestniczyłem w odbywających się tu wydarzeniach związanych z zajęciami dla uczniów szkół średnich. Trzeba przyznać, że pani Kasia była jednym z tych nauczycieli, którzy nie ograniczali się do realizacji programu i z całym sercem oddawała się swojej pracy, a raczej powołaniu jakim było dla niej obcowanie z kulturą języka polskiego.

    – Dobrze że już jesteście – powitał nas mężczyzna w garniturze, który sądząc po swobodnym sposobie bycia musiał być znajomym mojej polonistki. – Jak to jest, że ten kto ma najbliżej zawsze zjawia się na samym końcu? – retorycznie zapytał, żartobliwie komentując nasz przyjazd na ostatnią chwilę.

    – Możemy jeszcze chwilę poczekać. Podobno w dobrym tonie jest spóźnić się kilka minut, wtedy każdy zwraca na ciebie uwagę i łatwiej wybić się z tłumu. – odpowiedziała pani Kasia odwzajemniając powitalny uścisk.

    – No ale może nie dzisiaj. Zostawcie płaszcze i idźcie na aulę. Zaraz zaczynamy oficjalną część, a chwilę później startujemy z testem.

    Tak też zrobiliśmy. Zajęliśmy miejsca gdzieś w połowie sali. Chwilę później w pomieszczeniu zapanowała cisza, a głos zabrała jakaś kobieta, zapewne jedna z osób zasiadających w zarządzie uczelni. Zapewne było to z mojej strony przejawem ignorancji, ale niezbyt interesowałem się tym co ma do powiedzenia. O wiele bardziej zajmowało mnie lustrowanie sali w poszukiwaniu innych atrakcyjnych nauczycielek. I ku mojemu zadowoleniu nie wypatrzyłem żadnej, która urodą mogłaby konkurować z moją wychowawczynią.

    Nie będę zanudzał was dalszym, szczegółowym opisem przebiegu konkursu. Zaznaczę tylko, że poszło mi znakomicie. Jedynie jedno pytanie sprawiło, że w mojej głowie pojawiła się niepewność. Co do reszty, byłem absolutnie pewny prawidłowości moich odpowiedzi.

    Po zakończonym teście poszedłem do pomieszczenia, gdzie na uczestników i ich opiekunów oczekujących na wyniki czekał drobny, słodki poczęstunek.

    – No i jak? – zapytała mnie pani Kasia. Siedząc  przy małym, okrągłym stoliczku, w nowocześnie zaprojektowanym wnętrzu, popijając kawę i kusząc przeszywającym spojrzeniem prezentowała się niczym modelka z okładki modowego czasopisma.

    – Czarująco jak zawsze – niemal wyszeptałem dosiadając się do niej.

    Niespodziewany komplement sprawił, że jej policzki pokryły się różowymi wykwitami, a twarz przybrała wyraz miłego zaskoczenia.

    – Wiesz, że nie o to pytam – odpowiedziała głosem pasującym bardziej do nastolatki, która pierwszy raz usłyszała od chłopaka, że ten ją kocha – Zabierasz mnie na weekend do Krakowa?

    – Niemal na pewno.

    – To cudownie. Nawet nie wiesz jaka jestem z ciebie dumna. Jesteś pierwszym moim wychowankiem, którego zaprowadziłam na tak wysoko.

    Następna godzina upłynęła nam na przyjemnej pogawędce, w której granica między uczniem a nauczycielką zacierała się oraz bardziej. Odnosiłem wrażenie, że taka szczera, ciepła rozmowa była wielokroć bardziej zbliżająca i nasycona emocjami od tej, którą toczyliśmy w samochodzie. Mógłbym tak siedzieć z nią do późnej nocy. Dlatego z żalem przyjąłem wiadomość, którą przyniósł mężczyzna zapraszający wszystkich zainteresowanych na ogłoszenie wyników i rozdanie nagród.

    Udaliśmy się na aulę. Nadeszła chwila, na którą tak naprawdę czekałem cały dzień. Rozpoczęło się ogłaszanie wyników. Do umocowanego na statywie mikrofonu podeszła ta sama kobieta, która witała wszystkich zebranych podczas powitalnej ceremonii.

    – Proszę państwa, na wstępie chciałabym pogratulować wszystkim bez wyjątku uczestnikom dzisiejszego finału. Już samo wywalczenie zaproszenia na finał trzynastej edycji konkursu…

    “Kończ już to ględzenie” pomyślałem. Odkryłem też, że mimowolnie zaczynają udzielać mi się nerwy.

    – Drodzy państwo, teraz poproszę wszystkich laureatów naszego konkursu, którzy otrzymają nagrody za udział w ogólnopolskim finale.

    Serce zaczęło podchodzić mi do gardła, gdy prowadząca rozpoczęła zapraszać wszystkich, którzy mieli otrzymać wyróżnienia za udział.

    – Prosimy panią Martę Tkacz.

    – Prosimy pana Pawła Hawełę.

    – Prosimy panią Elizę Kotec.

    Z każdym zaproszeniem czułem jak naprzemiennie kurczy mi się żołądek, a zaraz później następuje rozluźnienie, że tym razem to jeszcze nie ja. Co prawda wiedziałem, że poszło mi świetnie, jednak z oczywistych przyczyn nie mogłem wiedzieć jak poszło innym.

    Tym sposobem, po kilku minutach drogą eliminacji odpadło trzynaście osób, wśród których nie było mojego nazwiska.

    – Tym sposobem dotarliśmy do kluczowej chwili. Na podium dzisiejszych zmagań uplasowali się pani Natalia Chrabąszcz, pani Sylwia Fryńska i pan Krystian Klimicki. Serdecznie zapraszam.

    Wstałem, zapiąłem marynarkę i energicznym krokiem ruszyłem ku przodowi sali. Czułem jak podczas marszu drąż mi nogi. Nic dziwnego, w końcu niemal na pewno nikt z zebranych nie grał o tak wysoką stawkę jak ja. No chyba że któraś z dziewczyn zamierzała w podobny sposób wzmocnić relację ze swoim nauczycielem. Nie. Niedoczekanie ich. Nawet jeśli miały taki plan, to po moim trupie. To ja zabieram panią Kasię na wyjazd. Nie ma innej opcji. Musze wygrać.

    – Szanowni finaliści, czuję się zaszczycona mogąc wręczyć wam nagrody za zdobycie miejsc na podium. Zwłaszcza, że podczas tegorocznej edycji poziom wiedzy uczestników był tak wysoki, jak nigdy wcześniej. Co więcej, doszło do niespotykanej dotychczas sytuacji, kiedy wywołani do nagrodzenia państwo uzyskali identyczną ilość punktów.

    “Dogrywka”, pomyślałem. Niedobrze, nigdy nie miałem szczęścia w takich konfrontacjach…

    – A z racji, że wszyscy państwo zdobyli komplet punktów, po szybkiej, telefonicznej konsultacji z naszym sponsorem podjęliśmy decyzję, że wszyscy państwo w nagrodę otrzymacie możliwość wspólnej wycieczki do stolicy małopolski. Proszę o brawa na cześć zwycięzców.

    W sali rozległy się gromkie oklaski. Jakiś mężczyzna wraz z mistrzynią ceremonii wręczyli nam pamiątkowe dyplomy i nagrody książkowe. Na twarzach zebranych rysowały się promienne uśmiechy. W końcu każdy miał powód do radości. Oprócz mnie. Pod maską zadowolenia skrywałem z trudem tłumioną złość. Zerknąłem na salę. Wśród zebranych szybko wyłowiłem moją opiekunkę. Uśmiechała się. Jednak pomimo dzielącej nas odległości wiedziałem, że czuje to samo co ja.

    Wracaliśmy w niemal absolutnym milczeniu. Szary obraz miasta widziany przez szybę samochodu przesuwał się monotonnie, potęgując tylko moje przygnębienie. Wycieczka do Krakowa miała być przełomowym momentem w moim życiu. Pomimo tego, że jakieś pół roku temu zakończyłem blisko dwuletni związek, to wciąż  byłem prawiczkiem. Miałem nadzieję, że podczas nadchodzącego wyjazdu fakt ten ulegnie zmianie. Ale teraz nie miało to najmniejszego znaczenia. Wszystko przepadło. Jedyne pocieszenie odnajdywałem w fakcie, że ze swojej strony zrobiłem wszystko, aby osiągnąć cel.

    – Pierwszy raz w życiu wiozę w swoim aucie mistrza polski, w dodatku takiego, który wyszedł spod mojej ręki – zażartowała moja nauczycielka, choć w jej głosie nie było ani krzty radości. Zapewne chciała rozładować atmosferę, ale tylko pogłębiła depresyjny nastrój.

    Dojechaliśmy do skrzyżowania. Stojąc na czerwonym świetle oboje wpatrywaliśmy się w sygnalizator. W czasie, gdy pani Kasia rytmicznie stukała po kierownicy swoimi długimi, zadbanymi paznokciami, ja siedziałem podpierając głowę na ręce i myśląc o tym, jakie atrakcje właśnie przeszły mi koło nosa.

    Gdy ruszyliśmy, omal nie uderzyłem głową w szybę.  Brutalnie wyrwany ze świata swoich rozmyślań, skierowałem na moją wychowawczynię zaskoczone spojrzenie.

    – Nie po to wczoraj postawiłam wszystko na jedną kartę, żeby teraz jakieś dwie głupie suki zniszczyły mi cały plan – niemal wysyczała przez zaciśnięte zęby.

    Nie poznawałem jej. Pierwszy raz w życiu widziałem panią Kasię w takim stanie. Po przejechaniu skrzyżowania dynamicznie skręciła w prawo, nie używając nawet kierunkowskazu, nieomal wpadając przy tym w poślizg.

    – Wracamy inną trasą?

    – Nie jedziemy do szkoły.

    – To gdzie?

    – Zobaczysz.

    Jej słowa zabrzmiały niepokojąco, a w oczach błysnęły ogniki. W życiu nie podejrzewałbym jej o umiejętność tak zręcznego prowadzenia samochodu. I o zamiłowanie do tak szybkiej jazdy. Dosłownie po paru chwilach byliśmy już na wylotówce  z miasta.

    Zabudowa z miejskiej, coraz bardziej zmieniała się w jednorodzinne domki, charakterystyczne dla przedmieść.

    – Rozepnij płaszcz, bo się upieczesz – zasugerowała mi, wyciągając dłoń w kierunku regulatora ogrzewania i ustawiając go na maksymalną moc.

    Z dmuchaw buchnął strumień ciepłego powietrza. Wewnątrz auta zaczęło robić się naprawdę gorąco.

    – Zdradzi mi pani w końcu, co pani kombinuje? – zapytałem zupełnie już zbity z tropu.

    – Z przyjemnością. Pamiętasz jak wczoraj obiecałeś mi, że wygrasz dla nas ten pieprzony konkurs i pojedziemy razem na wycieczkę?

    – No.

    – A ja obiecałam, że zagwarantuję ci niezapomniane doznania. I teraz wychodzi na to, że pomimo twojego zwycięstwa te dupki z komisji zmieniły zasady i intymny charakter wyjazdu trafił szlag. Ale to nic. Ty dotrzymałeś słowa, więc i ja wywiążę się z umowy…

    – Zaraz, zaraz – przerwałem jej – czy my jedziemy…?

    – Dokładnie tak – odwdzięczyła mi się tym samym – Tutaj niedaleko jest taki fajny kawałek lasu na zupełnym odludziu. Można wjechać w taką dróżkę, na której można bez problemu ukryć auto, tak że nie widać go z drogi.  Przed ślubem razem z moim facetem jeździliśmy tu, żeby pobzykać się bez ryzyka przyłapania przez rodziców.

    Poczułem jak włosy stają mi dęba. Z wrażenia nie mogłem wydobyć z siebie żadnego składnego zdania.

    – To tutaj – mówiąc to skręciła na polną drogę – Tutaj chyba tak mocno nie sypało, bo nawet da się przejechać. Ej, co ty taki wystraszony jakbyś miał to robić pierwszy raz?

    – No, bo ja ten, no…

    – Mmm, Kacper, ty jeszcze nic ten tego?

    – Ja miałem dziewczynę i w ogóle… – sam nie wiem dlaczego, ale zacząłem się tłumaczyć, jakbym coś przeskrobał.

    – Spokojnie skarbie, nie tłumacz się – wyciągnęła dłoń, gładząc mnie po twarzy – W końcu jestem twoją wychowawczynią, więc oprócz uczenia cię mojego przedmiotu, muszę też zadbać o to, żebyś wyrósł na prawdziwego mężczyznę. A że ciebie lubię najbardziej, to i najmocniej przyłożę się do twojego rozwoju. Za chwilę zrobię ci taką lekcję, o jakiej inni uczniowie mogą tylko pomarzyć.

    Jej głos znów brzmiał czule, co w połączeniu z delikatnym dotykiem, w kojący sposób podziałało na moje nerwy. Momentalnie odzyskałem pewność siebie. Jednocześnie w pełni świadomy tego, co zaraz będzie miało miejsce, poczułem jak zaczynam osiągać erekcję. Jednak tym razem, w przeciwieństwie do sytuacji z wczorajszego dnia, nie czułem w związku z tym żadnego skrępowania.

    Gdy dojechaliśmy na miejsce, okazało się, że pani Kasia absolutnie nie przesadzała. W młodym, iglastym lesie nie było żywej duszy. Dodatkowo, dzięki warstwie śniegu, z łatwością można było odczytać, że co najmniej od wczoraj nikt się tutaj nie kręcił.

    – Dobra Krystian. Nadeszła wiekopomna chwila i tak dalej – zażartowała, zdejmując płaszcz – Opuszczaj spodnie.

    Drżącymi z podniecenia dłońmi sięgnąłem do paska. Pomimo towarzyszących mi emocji sprawnie uporałem się zarówno z nim jak i z guzikiem, po czym płynnym ruchem zsunąłem je, razem z bokserkami. Uwolniony penis błyskawicznie osiągnął pełnię swoich rozmiarów, prezentując silnie ukrwioną główkę, która odsłonięta z napletka sterczała zachęcająco.

    – Jaki piękny okaz – powiedziała głosem, który automatycznie nabrał kuszącego, lekko mruczącego brzmienia – Niech no się z nim przywitam.

    Delikatnym ruchem ujęła w dłoń moje nabrzmiałe jądra, lekko je ściskając, jednocześnie pochylając się, żeby złożyć gorący pocałunek prosto na samym czubku mojego kutasa. Zaczęła od delikatnego cmoknięcia, żeby chwilę potem wziąć do buzi całą główkę, którą zaczęła ssać z wyczuciem.

    Było to doznanie nieporównywalne nawet z najlepszą masturbacją. Wplotwszy palce we włosy pani Kasi, wygodnie wyciągnięty na fotelu chłonąłem pełnię przyjemność z pierwszego seksualnego kontaktu z kobietą.

    – Dobra, wystarczy.

    Powiedziawszy to, wróciła do pozycji za kierownicą.

    – Już kończymy? – zapytałem rozczarowany.

    – Chyba żartujesz. Dopiero zaczynamy.

    Moja partnerka zaczęła szybko podwijać spódnicę. Sekundę później zobaczyłem, jak wzdłuż okrytych kabaretkowymi pończochami nóg, zsuwa coraz niżej swoje czerwone majteczki. Gdy całkowicie opadły na podłogę, wzięła je w dłoń i płynnym ruchem wsunęła do wewnętrznej kieszeni mojej marynarki.

    – Proszę, to dla ciebie. Twoje trofeum.

    – Dziękuję – wyszeptałem i niejako w podziękowaniu zacząłem całować ją z językiem. To był właśnie ten moment, gdy żywioł namiętności wziął górę nad wyrachowaną zmysłowością. Pani Kasia wygramoliła się zza kierownicy i usiadła mi okrakiem na kolanach. Nie odrywając ust uniosła spódnicę i zupełnie nagim, rozgrzanym ciałem przywarła do mojego kutasa. Czułem jak jej gładko ogolone łono ociera się o mojego sztywnego penisa, z każdym ruchem rozmazując na nim coraz więcej wilgotnego, gęstego śluzu. Objąłem ją jedną ręką chwytając za nagi pośladek, drugą zaś wsuwając pod bluzkę, gładząc jej plecy. Miłosne uniesienie odbywało się w sposób tak naturalny, że w pewnym momencie, właściwie bez intencjonalnego działania którejś ze stron pochwa mojej nauczycielki zaczęła wchłaniać mojego członka. Początkowo samą główkę, żeby z każdym ruchem zagłębiać się coraz niżej i niżej, aż do pełnego umieszczenia go w jej wnętrzu. Pani Kasia siedziała w pełni nabita na mojego kutasa,  sprawiając, że nasze ciała połączyły się w jeden organizm. Tempo stało się tak szybkie, że zmuszony byłem przenieść pocałunki na miękką szyję mojej kochanki. Ta chwyciła mnie za głowę i dysząc do ucha przycisnęła ją do siebie. Może to zabawne, ale właśnie w tamtej chwili przypomniało mi się, jak na lekcji polskiego, podczas omawiania greckiego antyku, pani Kasia wspomniała, że starożytni Grecy wierzyli, że człowiek początkowo składał się z mężczyzny i kobiety, jednak zazdrośni bogowie rozdzielili ich, sprawiając że rzeczywiste szczęście mogli odnaleźć tylko gdy łączyli się na kilka chwil w miłosnym akcie.

    – Pamięta pani jak starożytni pojmowali stosunek?

    Kobieta pochłonięta rozkoszą seksu lekko zwolniła, początkowo nie rozumiejąc mojego pytania, czego dowodem była jej ewidentnie zaskoczona mina. Szybko jednak połapała się o czym mówię. Jej oczy rozbłysły przepełnioną uznaniem radością.

    – Krystianku, powiedz mi, jak ja mam cię nie kochać – odpowiedziała śmiejąc się.

    – Też panią kocham – palnąłem niewiele myśląc.

    Nasze usta znów złączyły się w gorącym pocałunku. Języki ocierały się w przepełnionym namiętnością tańcu. Jednocześnie czułem, jak ręce mojej wychowawczyni mocno obejmują mój tors, sprawiając że nasze ciała niemal zlewają się w jedność.

    Właśnie wtedy po raz pierwszy poczułem jak jej pochwa zaczyna pulsować wokół mojego kutasa. Moją nauczycielką szarpnął lekki skurcz. Był on tak nagły, że w ostatniej chwili cofnęła głowę, ratując mój język przed przygryzieniem. Na jej twarzy pojawił się grymas rozkoszy. Szybko domyślałem się co to oznacza.

    – Mmmm, skarbie, wytrzymasz jeszcze chwilę?

    – Wytrzymam – odpowiedziałem – ale też czuję, że niedługo będzie finał.

    – Daj mi pół minutki – wysapała.

    Jej pupa z coraz większą siłą i częstotliwością opadała na moje uda. Przytulony do okrytych ubraniem piersi z całych sił starałem się powstrzymać nadciągający orgazm. “Jeszcze kilka chwil” pomyślałem “Daj jej tylko dojść”.

    Pani Kasia nagle zamarła. Głośno wzięła głęboki wdech i przyciskając sobie moją głowę do biustu cichutko pojękiwała. Ruchy jej bioder ograniczyły się do absolutnego minimum.

    Po krótkiej chwili poczułem jak na nowo wstępuje w nią życie. Powolutku, bez zbędnego pośpiechu dochodziła do siebie po wspaniałym orgazmie.

    – Dziękuję – wyszeptała mi do ucha w najsłodszy sposób jaki tylko mogłem sobie wyobrazić.

    – Przyjemność po mojej stronie.

    – Przyjemność dopiero nadejdzie. Daj mi sekundkę, niech tylko dojdę do siebie a zafunduję ci taki orgazm, jakiego nie zapomnisz do końca życia.

    Chwilę siedziała tak, tuląc się do mnie. Nie poganiałem jej, chciałem żeby spokojnie ochłonęła. Zaczynałem czuć, że zależy mi na jej szczęściu, cholera naprawdę zaczynałem to czuć.

    Po paru minutach jej biodra ponownie zaczęły pływać do przodu i w tył. Najpierw powoli, delikatnie, jakby chciała rozruszać je z zastoju, stopniowo przyśpieszając. Samochód na nowo rozkołysał się w rytm jej ruchów, a ciszę przerwał odgłos zderzających się nagich ciał. Pomimo krótkiej przerwy moje napięcie wcale nie osłabło. Penis ślizgając się w rozgrzanej, wypełnionej śluzem pochwie, był na pograniczu wytrzymałości. Czułem, że jeszcze kilka ruchów, jeszcze jedno wbicie się w ciasną dziurkę i zaleję panią Kasię morzem spermy.

    – Krystian – mówiła właściwie wyrzucając z siebie pojedyncze sylaby – Powiedz mi jeszcze raz, że mnie kochasz.

    – Koch…

    Nie dałem rady dokończyć. Z kutasa wytrysną potężny strzał nasienia. Jeden. Drugi. Trzeci. Czułem jak skurcze niemal rozrywają moją męskość. W życiu nie doznałem tak silnego wytrysku. Przyjemność szybko rozlała się na resztę ciała. Wzdłuż kręgosłupa przeniosła się dreszczem, wywołującym mimowolny skurcz mięśni twarzy.

    – Nic nie mów, ja wszystko wiem. Twoje oczy mówią wszystko.

    Siedzieliśmy z całych sił tuląc się do siebie. W absolutnym milczeniu wsłuchiwaliśmy się wzajemnie w odgłosy naszych oddechów. Spokojne, głębokie, równe. Wciąż złączeni najintymniejszymi częściami ciała dochodziliśmy do siebie. Dopiero teraz zwróciłem uwagę na to, że spódnica mojej wychowawczyni zupełnie okrywała naszą nagość. Tkwiliśmy tak, niczym otuleni kocem. Za oknem rozpościerał się widok zimowego lasu, a my, w nagrzanym samochodzie w wygodnym fotelu chłonęliśmy siebie pełnymi garściami. Brakowało tylko lampki dobrego, wytrawnego wina.

    Tego dnia nie wróciliśmy już do szkoły. Spędziliśmy w samochodzie jeszcze około godzinę, poświęcając ten czas na namiętne pocałunki, przeplatane rozmowami o wspólnej przyszłości. Tak, chwile spędzone sam na sam zaowocowały czymś więcej, niż jednorazowym numerkiem. Przez następne kilkanaście miesięcy byliśmy oddanymi kochankami, wykorzystującymi każdą nadarzającą się okazję do spędzenia razem choćby najkrótszej chwili.

    Niestety, wraz ze zdaniem przeze mnie matury utraciliśmy jakiekolwiek preteksty do spotkań, to też dla wspólnego dobra zdecydowaliśmy się zakończyć nasz krótki, ale bardzo intensywny związek.

    Jak potoczyło się moje dalsze życie miłosne? Wydaje mi się, że całkiem dobrze. Po ustaniu pierwszego okresu tęsknoty za ukochaną, ucząc się już w wyższej szkole, na jednej z imprez poznałem uroczą studentkę, w której zakochałem się bez opamiętania. Długo zastanawiałem się, czy to jej miłość pozwoliła mi zapomnieć o przeszłości, czy może fakty że była uderzająco podobna do Kasi sprawiał, że czułem się z nią, jak z moją kochanką z licealnych czasów. Myśli te trapiły mnie do czasu, aż poznałem matkę mojej dziewczyny. Tak, to była Kasia. Okazało się, że po ślubie pozostała przy panieńskim nazwisku, a jej córka dostała nazwisko swojego ojca.

    Nie przeczę. Początkowo czułem się dość niezręcznie, gdy podczas niedzielnych obiadów na które byłem zapraszany, zasiadałem do stołu z dziewczyną, byłą kochanką i jej niczego nieświadomym mężem.

    Pomimo pokus, zdecydowaliśmy się nie odnawiać zawieszonej relacji. Dzięki temu teraz, blisko dziesięć lat od opisanych wydarzeń jestem posiadaczem najwspanialszej żony, najcudowniejszej teściowej i teścia rogacza, który po dziś dzień, wraz ze swoją córką nie jest świadom tego, co łączyło mnie z ich żoną i matką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Percival L
  • Nietypowy seans filmowy.

    Ewę poznałam w liceum, chodziłyśmy do jednej klasy i szybko zostałyśmy przyjaciółkami. Zawsze zazdrościłam jej sylwetki – była bardzo wysoka, mierzyła ponad 180 cm, miała ładnie zarysowane uda, płaski brzuch i duży biust. Poza tym miała kruczoczarne włosy i jasne, zielone oczy, czyli bardzo atrakcyjną kombinację. Starszy brat Ewy, Rafał, był do niej bardzo podobny – prawie 2 metry wzrostu, tzw. kaloryfer, równie ciemne włosy i jasne, ale niebieskie, oczy. Nic dziwnego, że mi się podobał. I choć musiałam go poznać podczas jednej z wizyt u Ewki, to kilka dobrych lat nie łączyło nas nic bliższego, ale już na studiach spotkałam go przypadkiem na jakiejś imprezie i zaiskrzyło.

    Tamtego lata byliśmy parą już jakiś czas, ale mieliśmy wciąż mnóstwo energii jaka tkwi w nowych związkach. Rafał od niedawna mieszkał na swoim, więc mimo braku oficjalnej przeprowadzki, pomieszkiwałam większość czasu u niego. Ewa natomiast wciąż mieszkała z rodzicami, jej związki nie trwały długo. Może dlatego, że większość czasu przeznaczała na naukę lub pracę, a w czasie wolnym na sport.

    To właśnie sport sprawił, że wylądowała w łóżku z nogą w gipsie do połowy uda. Na szczęście jej rodzice byli na miejscu, bo miała problemy by poruszać się nawet po pokoju. Niemniej jednak, gdy oznajmili, że jadą na weekend na wesele znajomych, ustaliliśmy z Rafałem, że wpadniemy po opiekować się biedną Ewką. Dodatkowo mieliśmy nadrobić zaległości filmowe i zrobić sobie nocny maraton, przy okazji jedząc niezdrowo i pijąc dobre wino.

    Leżeliśmy owinięci kocami obok siebie na rozłożonym łóżku, przekąski i wino już powoli się kończyły, a na ekranie leciała jakaś durna amerykańska komedia. Przytulona do Rafała położyłam mu rękę na brzuchu, by potem bezwiednie zacząć zjeżdżać niżej. On chyba szybciej niż ja uświadomił sobie, co robię, bo jego dłoń powoli zawędrowała do wewnętrznej strony mego uda. Nasze palce zaczęły wolne, dyskretne wędrówki, wzbudzając w nas coraz większe podniecenie. Dbaliśmy, aby ruch pod kocem nie był zbyt wielki, bo przecież obok, pod swoim kocem, leżała Ewa. Na szczęście była zbyt wpatrzona w ekran, by zauważyć. Moja dłoń powoli przedzierała się przez kępkę włosów, aby pogłaskać całkiem już rozbudzony sprzęt Rafała, on zaś jednym palcem dotarł już do moich warg i sunął po nich delikatnie, prawie bez ruchu, jakby od niechcenia. Coraz ciężej było mi się powstrzymać, by choćby nie westchnąć głębiej. Rzucaliśmy sobie z Rafałem znaczące spojrzenia, byłam pewna, że jak tylko film się skończy życzymy Ewie dobranoc i uciekniemy na piętro na mniej dyskretne zabawy. Od czasu do czasu rzucaliśmy też spojrzenia Ewie – tym razem po to, by sprawdzić, czy jest świadoma sytuacji, jaka tu się rozwija. Chyba nie była, a może była, ale nie chciała nas krępować, bo w pewnym momencie spytała nas:

    – No dobra, gołąbki, które mi pomoże dojść do toalety.

    Rafał podniósł się by odprowadzić siostrę, a ja tylko szybko sprawdziłam, czy jego wzwód zanadto nie rzuca się w oczy. Na szczęście spodenki jakoś dawały radę. Zostawił Ewę w łazience, a sam czym prędzej wrócił i zaczął mnie całować.

    – Nie mogę się doczekać, kiedy ten film się skończy! – powiedziałam.

    – Ja też, ile jeszcze? – Rafał był równie napalony.

    – Około 40 minut, matko!

    – Może jakoś się wymigamy?

    – Oj, przecież jesteśmy tu po to, by dotrzymać towarzystwa twojej siostrze, wytrzymamy – odparłam, choć część mnie chciała wykręcić się od filmu, a po chwili dodałam – Zresztą, nie podnieca cię taka zabawa po kryjomu?

    – Przyznam, że bardzo. Tylko wiesz, to moja siostra, co będzie, jeśli zauważy?

    – To przestaniemy, zresztą nie wiem, pewnie będziemy wtedy myśleć

    – To może trochę odważniej?

    – Ha, czyli wizja przyłapania jednak cię tak nie przeraża. Niegrzeczny jesteś!

    – Skoro ciebie nie robi, to mnie też nie.

    Pocałowaliśmy się ponownie, nasze ręce już zaczęły wędrować w dół, gdy Ewa krzyknęła, czy ktoś pomoże jej przyjść z powrotem. Spytałam szybko Rafała:

    – To co robimy? Mogę trochę odważniej, a jeśli Ewa coś zauważy to…

    – To wtedy zdecydujemy – odpowiedział wychodząc z pokoju.

    Pierwsze kilka minut po przerwie staraliśmy się trzymać nasze ciała na wodzy, chcieliśmy, by Ewa wciągnęła się ponownie w film, ale widać było narastające w nas napięcie. Wszelkie uwagi do filmu wypowiadaliśmy zdawkowo. Uznałam, że dość mam czekania i moja ręka powoli, ale stanowczo zaczęła rozwiązywać sznurowane spodenki Rafała. W końcu po kilku długich minutach uwolniłam jego penisa i zaczęłam powolutku go walić. Wszystko oczywiście pod osłoną koca. Moje ruchy były wolne, wręcz minimalne, ale to jakoś sprawiało, że wszystko było bardziej intensywne. Rafał nie pozostał dłużny i po kolejnych długich minutach jego palec zaczął zataczać kółka na mojej łechtaczce. Zrobiło mi się błogo. Zbyt błogo, bo chyba się zapomniałam i lekko jęknęłam. Rafał zmroził mnie wzrokiem, puściłam go ze stresu. Ewa chyba znowu nic nie zauważyła? Uf, było blisko. Wróciłam dłonią do jego kutasa i trochę śmielej zaczęłam posuwiste ruchy. Sekunda po sekundzie, minuta po minucie.

    – Ej, co wy robicie? – głos Ewy wyrwał mnie z transu – Już wcześniej mi się wydawało. – Ewa zatrzymała film.

    – Yyy no wiesz co, nic nie robimy – powiedziałam.

    – No jasne, jasne. Niby nic? – Ewa mówiła to wszystko ze złośliwym uśmiechem.

    – No dobra, Patrycja wali mi konia. Proste? – Rafał odpowiedział rozbrajająco szczerze.

    – Cooo? – Ewa chyba jednak tego się nie spodziewała, ja szczerze mówiąc też nie oczekiwałam takiej szczerości, ale byłam ciekawa rozwoju wypadków.

    – No wali mi konia, pytałaś co robimy – Rafał uśmiechał się mocno.

    – Co? Jak? Co? – Ewa była zdezorientowana. – Nieeeee, bez jaj, wkręcasz mnie.

    – No nie wkręcam, serio. Czego się spodziewałaś?

    – Mhm, pewnie. Wkręcacie mnie.

    – Jak chcesz możesz zobaczyć – wtrąciłam się, nie myśląc nawet co mówię.

    Zapadła chwilowa cisza. Wszyscy spojrzeliśmy po sobie.

    – No dobra, dawaj – powiedziała w końcu Ewa. Nie wiem, czy sądziła, że blefujemy, czy jednak liczyła, że się nie odważymy?

    Spojrzałam na Rafała znacząco, w końcu to jego siostra, niech on zdecyduje, a on tylko popatrzył na mnie tymi swoimi niebieskimi oczami. Uniosłam kawałek koca, zawahałam się, a potem odkryłam nas.

    – Ja pierdole! – powiedziała Ewa. Rafał leżał teraz między nami z odkrytym penisem w pełnym wzwodzie. Widać było, że był bardzo twardy.

    – No i co? – spytał Rafał.

    – Ja, yyy, no wiesz… nie myślałam – Ewa zaczęła się plątać. Ja wykorzystałam sytuację i wróciłam do zabawy – objęłam jego fiuta i powoli zaczęłam jeździć dłonią w górę i w dół.

    – Kurwa, znaczy wiesz… – Ewa chyba nigdy nie była tak wulgarna jak wtedy.

    – Ale co, zły jest? – Zapytałam półżartem, aby rozładować atmosferę.

    – Nie no, spoko, niezły…

    – Ewka pewnie widziała większe – Rafał zażartował razem ze mną.

    – Nie no brat, twój jest duży, nawet większy niż myślałam.

    – Aaach – Rafał jęknął, bo moja ręka waliła mu już szybko i mocno. Następnie nie czekając nachyliłam się i wzięłam go do buzi. Ale kontakt wzrokowy utrzymywałam cały czas z Ewą. Chciałam widzieć jej reakcję. Chyba to na nią działało, bo też nie odrywała oczu. To dodało mi odwagi i położyłam rękę na jej udzie. Zaczęłam wędrować wyżej. Ewa patrzyła na mnie z pożądaniem. Dotykałam jej cipki przez majtki jej piżamy przez chwilę, jednocześnie kręcąc językiem po członku Rafała, ale nie było mi wygodnie. Puściłam ich więc, wstałam i uklękłam na czworaka przy udach Ewy, wypinając się jednocześnie.

    – Włóż go. – powiedziałam Rafałowi. – a ty się rozbierz – nakazałam Ewie.

    Ani jedno, ani drugie nie odezwało się słowem. Jednak posłuchali, chyba z podniecenia. Z majtkami musiałam Ewie pomóc. Pierwszy raz widziałam ją całkiem nago, miała cudowne pełne piersi z dużymi jasnymi aureolami. Biust, którego zawsze zazdrościłam. Mój był niewielki, a przy niej czułam się zupełnie płaska. Cipka Ewy miała piękne różowe wargi, dużą łechtaczkę i była zwieńczona kępką czarnych włosów. Rafał chyba też nie widział siostry gołej, bo jego wzrok nie wiedział na czym się zatrzymać. Stanął za mną i wycelował i wszedł we mnie powoli. Ja zajęłam się cipką Ewy.

    Ewa dyszała, gdy ją lizałam, od czasu do czasu jęcząc. Nie wiedziałam czego się spodziewać, ale smakowała cudownie. Rafał wypełniał mnie zabierając mi oddech. Bardzo szybko skończył w środku. Na szczęście byłam na pigułkach. Ja natomiast rozkręcałam się i do mojego języka kreślącego ósemki na łechtaczce Ewy dołożyłam palec, a potem kolejny, które zaczęły się w nią zagłębiać. Ścisnęła moją głowę udami, potem mocniej, w końcu wygięła się (na tyle, na ile pozwalał jej gips), jęknęła głośno i odepchnęła moją głowę.

    Spojrzałam na Rafała, który przez te ledwie kilka szybkich minut znowu był twardy, siedział obok i trzepał sobie patrząc na nas. Usiadłam na łóżku, sama nie miałam jeszcze orgazmu.

    – Włóż jej do buzi. – powiedziałam.

    – Ale… – Rafał chciał coś powiedzieć, jednak przerwałam mu.

    – Włóż, zrobię sobie dobrze patrząc na was.

    Uklęknął przy niej, Ewa jeszcze oddychała mocno po orgazmie, który jej zapewniłam. Spojrzała na mnie i na niego. Pokiwałam jej głową na tak. Pamiętam, że ich wzrok spotkał się, Rafał spytał:

    – Chcesz?

    Ewa nie odpowiedziała. Najpierw musnęła czubek jego żołędzi językiem, by po chwili wziąć go całego. Robiła mu loda mocno i stanowczo.

    Mi wystarczyło niewiele, by dojść, zaczęłam masować łechtaczkę i po chwili byłam spełniona. Nie pamiętam, bym miała taki mocny orgazm kiedykolwiek.

    Gdy odzyskałam świadomość Rafał wpychał swojego kutasa Ewce w posuwistych ruchach.

    – Rodzice byliby z was dumni – rzuciłam trochę złośliwie.

    Spojrzeli na mnie nie przerywając.  Kilkanaście sekund później Rafał przytrzymał Ewkę za włosy, wchodząc głęboko w jej gardło. Gdy puścił, z ust wypłynęły jej kropelki spermy.

    Byliśmy spełnieni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Patrycja

    Cześć, to moje pierwsze i zarazem ostatnie z opowiadań. Ostatnie, bo pisane na faktach. Zdarzyło się to już ponad dekadę temu, ale opisałam wszystko najlepiej, jak tylko zapamiętałam i umiałam bez wdawania się w szczegóły dotyczące tożsamości bohaterów. Było to zdecydowanie najintensywniejsze przeżycie seksualne w moim życiu.

  • Nastoletnia sasiadka

    Hejka! Nazywam się Kacper. Postanowiłem się pochwalić swoimi rozkosznymi przygodami z nastoletnią sąsiadką, Justyną. Miłej lektury!

    Jestem chłopakiem wysokim na 175 cm o krótkich, ciemnych blond włosach i zielonych oczach oraz normalnej postury (ani chuderlak, ani napakowany koksiarz). Z charakteru jestem spokojnym i sympatycznym gościem, a przy tym wystarczająco otwartym, by nie mieć problemów w relacjach z rówieśnikami i nie być przysłowiowym „przegrywem”. Nie piję i nie palę, a prywatnie jestem wielkim fanem anime, którym się stałem już w dzieciństwie. Swoje dziewictwo straciłem podczas osiemnastki, o co zadbała 22-letnia wówczas sąsiadka, Magda. Odtąd w moim życiu było kilka dziewczyn, ale z żadną nie wyniknęło nic poważnego. Z ostatnią partnerką, Tamarą, rozstałem się na 4 roku studiów (mieliśmy wtedy po 23 lata). Moim obiektem fantazji erotycznych były rówieśniczki i MILF-y. Do czasu.

    Wszystko się zmieniło, gdy do nas na klatkę wprowadzili się nowi sąsiedzi – małżeństwo w średnim wieku wraz z 16-letnią córką, Justyną. Miałem wtedy 24 lata i kończyłem studia, szykując się do obrony magisterki. Z nowymi sąsiadami od razu chciałem załapać dobre relacje, szczególnie z ich córką, gdyż w sąsiedztwie byłem jedynym młodzieńcem i cieszyłem się, że będę mógł z kimś znaleźć wspólne tematy. Justyna szybko mnie zafascynowała, gdyż z charakteru diametralnie się ode mnie różniła – była żywiołową imprezowiczką i wielce uwielbiała dobrą zabawę, nawet jak swój wiek. W nauce jednak radziła sobie słabo – choć nie miała większych kłopotów ze zdawaniem do kolejnych klas, to ślizgała się głównie na dwójkach, trójki i czwórki zdarzały jej się rzadko. Jej imprezowy styl życia bardzo nie podobał się jej rodzicom (tym bardziej, że na imprezach nierzadko sięgała po alkohol, ale po papierosy i narkotyki na szczęście już nie). Z tego powodu próbowali ograniczać oni hulanki córki, a ona w odpowiedzi mocno się buntowała. Ja to wykorzystałem, by zaprzyjaźnić się z Justyną – jej rodzice w pełni to popierali, gdyż uchodziłem za porządnego chłopaka i uważali, iż moja osoba pozytywnie wpłynie na ich zbuntowaną córkę. Udało się – choć Justyna uważała mnie za sztywnego nudziarza nieumiejącego się bawić, to poza tym okazała się fajną kumpelą i bardzo mnie polubiła, a wystarczyło tylko wyrażać zrozumienie wobec jej osoby i stylu życia. Pod wpływem znajomości z Justyną poczułem tęsknotę za czasami, gdy byłem w jej wieku i dzięki niej miałem okazję przeżyć ten okres raz jeszcze. W tej przyjaźni odniosłem pewien sukces – udało mi się zarazić Justynę moją fascynacją anime i podczas naszych spotkań gadaliśmy głównie o japońskiej animacji.

    Znajomość z Justyną wywołała u mnie jeszcze jedną, istotną zmianę – w erotycznych gustach. Do tej pory sporadycznie zdarzało mi się fantazjować o nastolatkach, ale tyczyło się to wyłącznie fikcyjnych postaci z anime – w realu dziewczyny poniżej 20 lat wydawały mi się za młode i trochę mi to podpadało pod pedofilię. Jednak opowieści Justyny o tym, jak się zabawiała z chłopakami na całego, o jej dzikim rżnięciu, sprawiały że pożądanie zaczynało u mnie przeważać, aż w końcu uznałem, że skoro wiek zgody został przekroczony to przecież nie ma problemu. Tym samym to nastoletnie dziewczyny stały się moim głównym obiektem zainteresowań. Główna zasługa należała tu do seksapilu Justyny – miała ona 170 cm wzrostu (czyli niewiele niższa ode mnie) i była dziewczyną o brązowych włosach i błękitnych oczach. Miała niebywale piękną twarz, którą można by całować bez końca, płaski brzuch czy zgrabne nogi. Jednak jej największym atutem były piersi – mimo zaledwie 16 lat miała większe balony niż jakakolwiek moja koleżanka ze studiów i bodaj największe, jakie w życiu widziałem. Ogólnie rzecz biorąc, z Justyny była istna żyleta i nie dziwiłem się, że była taka puszczalska – z takiego ciałka to aż grzech było nie korzystać. Jej opowieści o tym, jak to się ruchała na całego sprawiały, iż później w nocy musiałem sobie nawet po kilka razy ulżyć własną ręką, wyobrażając sobie, że to ja wyczyniam te wszystkie rzeczy z Justyną. W końcu sobie postanowiłem – zaciągnę tę seksowną nastolatkę do łóżka, choćby nie wiem co.

    Jednak bałem się wprost zaproponować seks, gdyż wiedziałem, iż Justyna uważa mnie za sztywnego nudziarza i obawiałem się wyśmiania. Zamierzałem więc wykombinować to sposobem – postawić ją w takiej sytuacji, by albo pozwoliła mi się przelecieć albo musiała obejść się smakiem. Sytuacja była dogodna – zbliżała mi się obrona magisterki, po której zamierzałem wyjechać odpocząć nad morze. I na ten właśnie wyjazd zamierzałem wyciągnąć Justynkę. Dorosłym oczywiście walnąłem ściemę, że nie ma wolnych pokoi jednoosobowych, więc muszę kogoś ze sobą zabrać, jeśli nie chcę dostać jakiegoś przypadkowego współlokatora i chciałbym, aby Justyna trochę zwiedziła i liznęła wiedzy. Jej rodzice się zgodzili licząc, że to ją trochę odciągnie od ciągłego imprezowania. Nikt oczywiście nie zdawał sobie sprawy, po co tak naprawdę chcę zabrać ze sobą Justynę, nawet ona sama, gdyż chciałem jej zrobić niespodziankę. Nastał czerwiec, udało mi się obronić pracę magisterską i zrobiłem przyjęcie ze znajomymi, by to uczcić, a potem zaczął się lipiec i mój upragniony wyjazd. Justyna początkowo ostro się opierała, nie chcąc jechać na jakieś nudne zwiedzanie, ale rodzice ją przycisnęli, a ja obiecałem, że będzie świetna zabawa (oczywiście nie wiedziała, co naprawdę się kryło pod tymi słowami) i ostatecznie dała za wygraną.

    Zarezerwowałem luksusowy dwuosobowy pokój w przytulnym pensjonacie z wielkim łóżkiem na dwie osoby (choć innym wmawiałem, że są tam dwa pojedyncze, wszystko dla zachowania pozorów). Kasę miałem dzięki oszczędzaniu i sezonowym pracom, jakich się podejmowałem na studiach. Nastał w końcu dzień upragnionego wyjazdu – ja byłem mega podjarany, ale Justyna ciągle się dąsała. Przez całą podróż musiałem walczyć z niebezpiecznie wysokim podnieceniem, gdyż moja kumpela założyła zwiewną spódniczkę ledwo zakrywającą dupeczkę – wystarczył podmuch wiatru lub szybki rzut kątem oka w odpowiedniej sytuacji i znałoby się kolor jej majtek, a to skutecznie pobudzało moje zmysły. Dojechaliśmy wreszcie na miejsce, a je ledwo dawałem radę zakrywać sterczący stan mojego penisa. Kiedy weszliśmy do pokoju, Justyna mocno się zdumiała widząc podwójne łóżko zamiast dwóch pojedynczych. Planowałem odczekać do wieczora i zaproponować jej seks, gdy będziemy się kładli spać, ale już nie mogłem wytrzymać z tej podniety – musiałem sobie ulżyć, by jakoś w miarę normalnie dotrwać do wieczora. Postanowiłem więc pójść pod prysznic i tam strzepać sobie gruchę. Zamykam drzwiczki od kabiny, odkręcam wodę i w najlepsze zaczynam jazdę na ręcznym. Zenit nawet nie zaczął się zbliżać, gdy stało się coś nieoczekiwanego – Justyna także weszła do łazienki. Lecz nie zszokowało mnie to tak, jak fakt, że ona również była goła. Festiwal zaskoczeń na tym się nie zakończył – Justynka uchyliła szklane drzwiczki, bezceremonialnie wlazła mi do kabiny i namiętnie pocałowała moje usta. Ja z tego wszystkiego omal nie trysnąłem. Kiedy skończyła pocałunek, rzekła:

    – Najpierw zastaję jedno wielkie łóżko, a teraz znalazłam kondomy w twojej walizce. Już rozumiem. No przyznaj się, zabrałeś mnie tu po to, żeby mnie przeruchać.

    – Masz mnie, nie będę zaprzeczał. Już od dawna chcę cię zerżnąć. – przyznałem wiedząc, iż nie ma sensu tego przeciągać

    – Jak fajnie! Dlaczego od razu mi o tym nie powiedziałeś?

    – Przecież uważasz mnie za sztywniaka i nudziarza. Myślałem, że z kimś takim nie zechcesz się zabawiać.

    – Co ty chrzanisz? Mimo wszystko fajny z ciebie chłopak i komuś takiemu na pewno nie odmówiłabym bzykanka. A poza tym pokazałbyś, że stać cię na coś szalonego. Jestem z ciebie dumna Kacperku. W końcu będę się mogła wyszaleć na całego, nie mając na głowie rodziców.

    – Racja Justynko. To będą najlepsze wakacje naszego życia, zobaczysz.

    Wznowiliśmy całowanie się. Byłem mega szczęśliwy – w końcu mogłem się ponapawać tą seksowną nastolatką i spełnić największe fantazje. Justyna była taka słodka, to była najlepsza dziewczyna, jaką dane mi było całować. Rękoma objąłem jej cycki. Mogłem się nią napawać w nieskończoność, byłem po prostu w raju! Justyna nagle przestała mnie całować, uklękła i zaczęła mi robić loda. Oparty o ścianę czułem jak ta małolata coraz mocniej ssie moją pałę – od razu było czuć, iż nie jest nowicjuszką. Nieubłaganie prowadziła mnie na szczyt, aż w końcu nastał moment upragnionej ulgi. Dopadł mnie tak silny orgazm, że ledwo się utrzymałem na nogach. Justyna wyssała całą spermę, jaką w sobie nagromadziłem przez kilka ostatnich dni. Było tego sporo, ale ona nie wypuściła z ust mojej fujary dopóki nie przestałem tryskać, a następnie wszystko połknęła. Podziękowałem jej mówiąc, że jest najfajniejszą dziewczyną jaką mogłem sobie wymarzyć, a ta znowu zaczęła mnie całować. Skoro już byliśmy pod prysznicem to się umyliśmy. Najpierw Justyna umyła mnie, a potem ja ją. Pieszcząc jej cudowne ciałko pomyślałem, że nie mogę być dłużny za doznane rozkosze, więc w ramach podzięki zrobiłem jej minetkę – uklękłem i językiem drażniłem jej łechtaczkę, wsłuchując się w rozkoszne pojękiwania zwieńczone cudownym orgazmem. Gdy się podniosłem, ona natychmiast mnie pocałowała. Zaspokojeni i zadowoleni wytarliśmy się, ubraliśmy i poszliśmy na miasto pozwiedzać, trzymając się za ręce. Przez resztę dnia nie mogłem przestać myśleć o tym, że będą ją ruchał przez kolejne 10 dni, a fakt, iż 24-latek będzie to robił z zaledwie 16-latką tylko mnie bardziej podniecał. Widząc jej umalowane usta zapragnąłem mieć po nich ślady na swojej twarzy, więc co rusz prosiłem ją o całusa, co ona robiła w zamian za drobne przysługi – kiedy mnie pocałowała, przez moment przyglądałem się śladowi po szmince i go wycierałem, nie chcąc tak paradować publicznie do czasu aż znowu nie nabrałem ochoty na całusa od tej super laseczki. Kiedy wieczorem wróciliśmy do pokoju, byliśmy tak napaleni jak przed akcją pod prysznicem i nie było sensu tego przeciągać. Zaczęliśmy się rozbierać – Justyna wpierw zadarła spódnicę i zrzuciła majtki, a jak wyskoczyłem z koszulki i spodenek. Widząc mojego sterczącego przyjaciela, zboczenie się zaśmiała. Zdjąłem bokserki, a Justyna zdjęła bluzeczkę i spódnicę i wlazła pod kołdrę, gdzie pozbyła się stanika, rzucając mi nim w głowę. Chciałem sięgnąć do walizki po gumki, ale Justyna się oburzyła:

    – Chyba zwariowałeś! Żadnych mi tu kondomów!

    – Powaliło cię, czy jak? Zajdziesz mi tu w ciążę.

    – Spoko, nie bój nic. Biorę pigułki w sekrecie przed starymi, więc możesz się we mnie spuszczać ile chcesz i niczym nie martwić.

    Seks z zarąbistą nastoletnią laską i to z wytryskiem do wnętrza – chciałem, aby ten sen nigdy się nie skończył. Również wskoczyłem do wyra. Zaczęliśmy się całować i obmacywać, aż w końcu wskoczyłem na Justynkę, a ona rzekła:

    – No Kacperku, czas przelecieć małoletnią koleżankę.

    Nie trzeba mi było dwa razy powtarzać – od razu wpakowałem kutasa do jej pochwy. Wszedł bez większego problemu – od razu było czuć, że dyma się non stop. Napawałem się jej wnętrzem, a ona mnie wtedy objęła rękoma i namiętnie pocałowała. Po chwili zacząłem ją posuwać – z początku powoli i łagodnie, stopniowo podkręcając tempo i dostarczając małoletniej kochance coraz większej rozkoszy. To były najlepsze chwile mojego życia – to seksowne ciałko nastoletniej laluni było tylko moje. Wciskana w materac Justyna obcałowywała mnie po całej twarzy i dodatkowo zachęcała do akcji wołając: „Tak! Ruchaj mnie! Zruchaj swoją puszczalską koleżankę jak zwykłą dziwkę!” W końcu rozkosz osiągnęła apogeum – ścianki pochwy Justyny się zacisnęły i odleciała ona z głośnym jękiem. Ja też nie wytrzymałem i zacząłem się spuszczać. Zapełniłem jej wnętrze solidnym zapasem spermy. Ciężko oddychaliśmy, zmęczeni orgazmem, ale nadal byłem zbyt podniecony, by kutas mi opadł. Nadal ją posuwałem, ale delikatnie. Patrząc na przepiękną, 16-letnią twarz, przyssałem się do ust Justyny na kilka dobrych minut. Niebawem mój penis wrócił do pełni formy i moje pchnięcia znów stały się ostrzejsze. Kochaliśmy się ponad godzinę – ja doszedłem łącznie trzy razy, a Justyna o jeden więcej. Byłem zmęczony, ale i wniebowzięty, w końcu bzykałem się z najgorętsza laską mojego życia, która miała tylko 16 lat. Teraz nie miałem wątpliwości, że nastolatka to najlepsza dziewczyna do zaliczania dla chłopaka po dwudziestce. Justyna z dziwnym uśmieszkiem na mnie patrzyła, a kiedy podała mi lusterko, zobaczyłem całą twarz w jej szmince, co bardzo mnie ucieszyło.

    Objęliśmy się i resztę wieczoru spędziliśmy na oglądaniu telewizji i rozmowie, zarówno na codzienne tematy, jaki zboczone. Widok jej cudownego ciałka sprawił, że penis znowu mi stanął. Więc jeszcze raz przeleciałem Justynę, a po wszystkim poszliśmy spać. W nocy przebudziłem się, gdy poczułem, jak ona dobiera się do mojej fujary. Nie otwierając oczu, zaspany powiedziałem:

    – No nie, tylko mi nie mów, że jeszcze masz ochotę.

    – Chyba ktoś mnie tu nie docenia. Nawet nie masz pojęcia, jakie teraz mam libido. – odparła Justyna, a kiedy jej dłonie doprowadziły mnie do erekcji, dodała:

    – O, widzę, że też masz jeszcze trochę sił. No to jak, będziesz się ze mną kochał, czy nie?

    – Zgoda, ale to ty na górze, bo jestem zbyt zaspany, by się ruszyć.

    – Nie ma sprawy – rzekła Justyna i dosiadła mnie na jeźdźca

    Zaczęła się na mnie gibać, rozkosznie pojękując. Po omacku znalazłem jej biodra i chwyciłem. Justynka podskakiwała coraz szybciej i szybciej, aż w końcu jej ciało przeszył orgazm. Nie przestała, bym i ja doszedł, co nie było łatwe, gdyż byłem zmęczony poprzednimi razami. Justynka zdążyła dojść jeszcze raz, nim i ja końcu się spuściłem.

    Kiedy rano się zbudziłem i otworzyłem oczy, pierwsze co ujrzałem, to leżącą obok Justynę. Widok zaspanej ślicznotki sprawił, że postanowiłem ją obudzić namiętnym całusem. I tak zrobiłem. Oderwałem się od jej ust, gdy otworzyła oczy. Uśmiechnęliśmy się do siebie, a Justyna złapała moją głowę i wznowiliśmy całowanie. Spędziliśmy dobre kilka minut na soczystych pocałunkach. Zaproponowałem jej, byśmy pooglądali pornole. Zgodziła się, więc wziąłem z walizki mój laptop, odpaliłem ulubioną stronę +18 i objąłem Justynę. Oglądaliśmy pornosy z jakąś godzinę. Kiedy moja sąsiadka dostrzegła, że mi stanął, zaczęła się do niego dobierać z łapami. Długo to nie trwało, gdy odłożyłem laptopa i wziąłem się do rzeczy. Tym razem miałem fantazję wziąć ją od tyłu. Leżąc na boku, obróciłem Justynę plecami do siebie i z małą jej pomocą odnalazłem drogę do jej wnętrza, gładko wsadzając jej fiuta. Zacząłem posuwać seksowną małolatę, wysuwając i wsadzając znowu moją pałę w jej dziurę. Bardzo mnie jarało, że dzięki mnie Justynka wije się jak ryba na haku. By jeszcze zwiększyć podniecenie, złapałem jej cycki i bawiłem się nimi. Minęło kilka minut, gdy doszliśmy – Justyna głośno zawyła, a kiedy jej ścianki zacisnęły się na moim kutasie, także doszedłem. Wlewałem w nią spermę stękając i z całej siły ściskając jej balony. Po wszystkim sam nie wiedziałem, skąd wziąłem na to siły po doznaniach ostatniej nocy, na co Justyna powiedziała, że tak właśnie działa jej seksapil. Po południu zaplanowaliśmy wypad na plażę – upał jak cholera, więc trzeba się było trochę schłodzić. Ja raz-dwa wyskoczyłem z ciuchów i założyłem spodenki kąpielowe. Kiedy Justyna wyszła z łazienki, omal nie padłem z wrażenia – stanik idealnie uwydatniający jej balony i do tego dopełniająca seksapilu spódniczka kąpielowa. Kiedy szykowaliśmy się do wyjścia, ledwo mogłem się na tym skupić, gdyż myślałem tylko o tym, co skrywa się pod jej strojem. Moje zmysły się pobudzały, a podniecenie rosło, rosło i rosło, aż w końcu nie wytrzymałem, złapałem Justynę za rękę i zaciągnąłem na łóżko. Wręcz zerwałem z nas obu stroje kąpielowe i dziko ją zerżnąłem, ku jej wyraźnemu zadowoleniu. Gdy poczułem spełnienie, mogliśmy w końcu pójść na plażę. Kąpaliśmy się do wieczora, co jakiś czas wzajemnie się prowokując inicjowaniem zboczonych momentów i skrytego obmacywania po miejscach intymnych. Dzięki temu ostro się na siebie napaliliśmy i spędziliśmy kolejną upojną noc, przeżywając po trzy orgazmy.

    Trzeciego dnia nadszedł upragniony moment Justyny – zabrałem ją na dyskotekę. Z tej okazji, specjalnie dla mnie odpicowała się na istną seksbombę – bluzeczka z głębokim dekoltem i odsłaniająca brzuch, zwiewna, plisowana, bardzo krótka spódniczka (żywcem z japońskiego mundurka szkolnego) i do tego kozaki sięgające niemal do kolan. Wszystkiego dopełnił jeszcze wyzywający makijaż. Przedtem jeszcze wzięliśmy prysznic. Gdy się tak myliśmy wzajemnie i obmacywaliśmy, wiele nie trzeba było, żeby erotyczny szał znów nas poniósł – przycisnąłem Justynę do ściany i namiętnie ucałowałem jej słodkie usta, jednocześnie bez wahania pakując moją spragnioną męskość wprost do jej gorącej pochwy. Rżnąłem ją jak pospolitą sukę, nieustannie prowadząc nas do upragnionego orgazmu, który dopadł nas w tym samym czasie. Darliśmy się wniebogłosy z tej niewypowiedzianej rozkoszy, a następnie pocałowaliśmy się. Około 22:00 udaliśmy się na disco. I to nie do byle jakiej knajpy, ale eleganckiego klubu. Justyna od razu wzbudziła zainteresowanie męskiej klienteli – choć nie brakowało tam świetnych lasek, w różnym wieku, to moja nastoletnia kochanka była z nich wszystkich najlepsza. Na sam początek chciałem jej postawić drinka, ale Justyna powiedziała:

    – To później. Najpierw musisz się nauczyć, co to znaczy dobra zabawa.

    I porwała mnie do tańca. Wiedziałem, że będzie szalona, ale jej szaleństwo przerosło moje największe spodziewania. Sam również szybko załapałem, o co biega i niebawem bawiliśmy się na całego. Moja studniówka przy tym się chowała, Justyna już wiedziała, jak to zrobić, to była najbardziej szalona noc mojego życia. Ja i moja 16-letnia sąsiadka zrobiliśmy w tym klubie prawdziwą furorę.

    Podczas zabawy poznaliśmy inną parę – Marcela i Natalię, oboje po 23 lata. Początkowo myśleli, że ja i Justyna też jesteśmy parą, ale od razu im wyjaśniłem, iż po prostu wybraliśmy się na seks-wycieczkę i zabraliśmy się tutaj, by się bzykać. Kiedy dowiedzieli się, ile Justyna ma lat, trochę się skonsternowali. Mówili, że ona jest dla mnie jak dziecko i powinienem się rozglądać za dziewczynami w moim wieku, a nie wykorzystywać nastoletnią naiwność. Tu w naszej obronie stanęła Justyna mówiąc, że w „tych sprawach” jest najbardziej doświadczona z nas wszystkich i wprost uwielbia się ruchać bez zobowiązań, bo skoro natura nie poskąpiła jej seksownego ciała to trzeba z tego korzystać, a młodość jest po to, żeby szaleć, zaś dorastająca dziewczyna musi jakoś rozładować buzujące hormony. Ja dokończyłem że kiedyś podobnie myślałem do czasu aż poznałem Justynę i ostatecznie uznałem, iż skoro wiek zgody został osiągnięty to wszystko jest w porządku. Marcel z Natalią w końcu zaakceptowali naszą relację i kontynuowali zabawę razem z nami, a kiedy wspólnie opuszczaliśmy klub, życzyli nam udanej nocy. Ja i Justyna wróciliśmy do pensjonatu, by już w łóżku kontynuować nasze nocne szaleństwo.

    Tak oto upłynął nam cały ten wyjazd: jedna wielka seks-przygoda. Ruchałem Justynę zawsze, gdy tylko nadarzała się okazja – nie tylko w łóżku czy pod prysznicem. A to podczas kąpieli w morzu odpływaliśmy daleko od reszty i sobie dogadzaliśmy, a to plażując rozkładaliśmy koc na wydmach, w odosobnionym miejscu, by nikt nas nie nakrył na bzykaniu, a to na dyskotece opuszczaliśmy na moment klub, bym w zacisznym miejscu mógł zaliczyć moją 16-letnią kumpelę. To były wakacje jak ze snu – dzięki tej napalonej, puszczalskiej małolacie naruchałem się jak nigdy w życiu, a Justyna podniosła moje libido na poziom, którego nie potrafiłem sobie nawet wyobrazić. Wróciłem z tej wycieczki całkowicie zaspokojony. Dzięki młodocianej sąsiadce, moje życie erotyczne wyraźnie rozkwitło – Justyna pozostała moją seks-przyjaciółką i zawsze, gdy oboje mamy wolne chaty, jedno wpada z wizytą do drugiego na spotkanie polegające wyłącznie na nieskrępowanym seksie bez zobowiązań i by się zdrowo naruchać. A że młodzieńczy wigor robi swoje, jesteśmy na siebie ostro napaleni i nasze seks-spotkania zawsze długo schodzą. Nasza ulubiona pozycja to „na jeźdźca” – najbardziej jesteśmy podnieceni, gdy ona ponętnie się na mnie gibie, a ja trzymam ręce na jej cyckach, ściskając je, ugniatając i masując. Odkąd scementowaliśmy seksem naszą przyjaźń, Justyna wyraźnie ograniczyła imprezy i hulanki z rówieśnikami, co (oczywiście nieświadomych prawdy) rodziców mojej 16-letniej kochanki mocno cieszyło – uważali, że wywieram naprawdę dobry wpływ na ich córkę. Choć oczywiście prawda jest taka, że Justyna już nie musi kombinować jak tu się wyrwać na spotkanie z rówieśnikami, skoro pod nosem ma 24-letniego chłopaka, który jest nie mniej napalony niż dojrzewający, buzujący hormonami nastolatek.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tonawsky
  • Wspomnienia o bylej dziewczynie

    Jestem Szymon i mam już po trzydziestce. To co tutaj napiszę to moje seksualne wspomnienia odnośnie pierwszej dziewczyny z którą byłem. Trwało to kilka lat. Nie wiem czy moje gadanie będzie podniecające czy nie, nie o to tu chodzi. Chcę się tym po prostu podzielić – tym swoim dorastaniem w sferze seksualnej. Chyba każdy z nas przechodził coś podobnego, ma własne wspomnienia.

    Zacznę od tego, że moja dziewczyna była “pawgiem” (wtedy jeszcze takie słowo chyba nie bardzo istniało) – od zawsze miała konkretną dupę i piersi, była też bardzo wysoka, przy czym do połowy studiów nie była wcale gruba; roztyła się bardziej dopiero później, ale też jeszcze w granicach rozsądku. Od samego początku rajcowały mnie milfy i ich dorodne, dojrzałe ciała, więc chyba podświadomie się z nią związałem. Była dziewczyną w moim wieku, ale z ciałem jak mamuśka – świetny kompromis, przynajmniej dla mnie wtedy.

    Zaczęliśmy robić coś związanego z seksem dopiero w liceum – chodziliśmy ze sobą od gimnazjum, ale wiecie jako to jest chodzenie. Któregoś dnia po szkole, jak zwykle siedzieliśmy w jej pokoju i całowaliśmy się namiętnie. Te pocałunki pochłaniały połowę naszego czasu. Dziewczyna usiadła na mnie okrakiem i wciąż mnie całując, zaczęła ocierać się kroczem o moje. Oczywiście byliśmy w spodniach, więc nie było to jakieś super rajcujące, mimo to mój penis od razu stanął. Długo się tak o siebie ocieraliśmy. Potem stało się to rutyną i nawykiem. Mieliśmy po szesnaście lat. Kolejnym etapem było to, że jeansy zamieniliśmy na dresy, albo spodnie z cieńszego materiału – czuliśmy wtedy więcej. Ale cały czas to ona jeździła po mnie. Któregoś dnia się przemogłem i wlazłem na nią całując ją. Zacząłem ocierać się kutasem o jej schowaną muszelkę. To było świetne.

    W tym samym czasie jakoś dobrałem się do jej cycków. Tak wyszło, że po prostu wyciągnąłem spod koszulki z dużym dekoltem jej pierś. Miała małe, różowe brodawki i duże, miękkie piersi, które ledwo mieściły mi się w dłoni. Wyrosły na miseczkę D, to górne D. Lubiłem ssać i bawić się jej cycuszkami przez cały nasz związek. Ona też to lubiła. Zamykała wtedy oczy i cichutko jęczała. Potem już bez ogródek ściągała koszulkę i dawała mi bawić się jej cyckami, kiedy ja ocierałem się między jej nogami.

    Raz czy dwa wziąłem ją w ten sposób na pieska, znaczy na sucho. Odwróciłem ją do siebie tyłem i zacząłem symulować w ten sposób stosunek. Miała dużą i szeroką, ale naprawdę zgrabną i jędrną dupę. Takie mnie podniecały. Jestem typem gościa, który po prostu lubi dorodne kobiece kształty. Jakoś to do mnie przemawia, nie wiem. To ma coś wspólnego z jaskiniowymi czasami, płodność i te sprawy. Dziewczyna z dużymi pośladkami jest dla mnie synonimem piękna, pożądam ich. Niektórzy faceci wolą chude szkapy i to jest w porządku, ale nie wydaje mi się zbytnio rajcowne kiedy dobierasz się do twardych kości. Każdy lubi co innego. W każdym razie średnio jej się to chyba podobało, kiedy w ten sposób ocierałem się o nią. Nie wiedziała chyba wtedy, na pewno nie miała pojęcia, że będzie musiała się przyzwyczaić do takiej pozycji…

    Potem przeszliśmy dalej. Pewnego wieczora dziewczyna sama pokierowała dłoń na swoją muszelkę – wcześniej już też ją gładziłem dłonią, ale tylko przez spodenki – i kazała mi do niej zajrzeć. To był pierwszy raz, kiedy na żywo zobaczyłem cipkę. Była ciemniejsza od reszty skóry, ale wydawał się śliczna. Nad nia rosły krótkie włoski. Pochyliłem się i zacząłem ja całować. Poczułem od razu ten charakterystyczny zapach. Kiedy cipka bardziej się otworzyła, zanurkowałem tam. Jej soki smakowały słodko, ale nie jakoś wybornie. Pomogłem sobie palcem, wsadziłem go do środka i lizałem łechtaczkę. Raczej wtedy nie doszła. Jednak od tamtej pory zaczęłą się moja edukacja w sprawie minety – teraz podobno jestem w niej mistrzem.

    Minęły dwa albo trzy miesiące, kiedy ona zdecydowała mi się odwzajmnić. Najpierw spróbowała mi zwalić i chyba za pierwszym razem też nie doszedłem. Potem wpadliśmy na pomysł z olejkiem. Kupiłem ten olejek Bambino dla dzieci. Dziewczyna natłuszczała go nim i wtedy robiła mi dobrze rączką. Kiedy się spuszczałem, brała mały ręczniczek i to w niego kończyłem. Ten mały, brązowy ręczniczek towarzyszył nam dobry rok – woziłem go ze sobą w plecaku, razem z olejkiem. Potem odważyła się zrobić mi loda. Nie pamiętam dokładnie jak wyglądał pierwszy raz. Zwykle leżałem, a ona pochylała się obok mnie na rozłożonej kanapie i obciągała go. To było coś zupełne lepszego, chociaż z czasem przekonałem się, że nie jestem wielkim fanem loda. Wolałem dymać. Tak więc kiedy byłem bliski finału ostrzegałem ją, a ona szybko sięgała po ręczniczek, żebym strzelił do niego. Lubiłem to. Miałem wtedy dopiero szesnaście lat…

    Później wpadłem na genialny pomysł. Chciałem jakoś dobrać się do jej tyłka, od zawsze mnie rajcował. Wymyśliłem, że będę naoliwionym kutasem jeździł między jej pośladkami. O dziwo zgodziła się na to. Kładła się na brzuchu, ja siadałem na jej pośladkach, a ręcznik kładłem na jej plecach. Smarowałem olejkiem dla dzieci kutasa i wkładałem go między rowek jej dupy. I tak nim jeździłem, symulując tym samym stosunek. Jej pośladki były wystarczająco grube i miękkie, żeby sprawiało to ogromną przyjemność. Zajmowało mi to zwykle kilka minut i tryskałem w ręczniczek. Udało mi się po czasie zmodyfikować tę pozycję – dziewczyna klękała na rogu łóżka jak do pozycji na pieska i wystawiała swoje dorodne dupsko niczym chętna klacz. Ja ocierałem penisa między jej pośladkami. Tak było przyjemniej. Tryskałem w ręczniczek aż miło.

    Jeszcze przed wyjazdem na studia – zdecydowaliśmy, że oczywiście jedziemy razem – dziewczyna zrobiła mi loda z połykiem. Byłem zaszokowany, ale pozytywnie zaszokowany. Wytrysnąłem z sykiem głęboko do jej gardła, patrząc na czubek jej głowy. Połknęła wszystko. Później spijała ze mnie aż miło, opróżniała moje jaja do sucha, chociaż mistrzynią obciągania jakoś nie była. Niewiele dziewczyn tak ma – ona w tym się lubowała i w pewnym sensie był to skarb, a nie zwykła dziewczyna.

    Swojego, czyli tym samym naszego, pierwszego razu prawie w ogóle nie pamiętam. Wiem, że było to już jak wyjechaliśmy razem na studia, jakieś dwa miesiące po przyjeździe – wynajmowaliśmy mieszkanie w bloku. Jej nie bardzo się z początku kwapiło do tego kroku, ja mocno nie nalegałem, żeby to zrobić. Ale w końcu stało się i zrobiliśmy to w gumie, chyba tylko na misjonarza. Trwało to kilkanaście minut z tym, że ani ona, ani ja nie doszedłem.

    Pamiętam natomiast dobrze ten pierwszy raz kiedy dała mi wziąć się od tyłu. Od zawsze miałem fiksację na temat tej pozycji, 90% porno do którego sobie waliłem, to był gość walący babkę na pieska. Oglądaliśmy film na laptopie, Pulp Fiction. Mieliśmy dwa pokoje – ten był jakby mój – i siedzieliśmy na zielonej, wysłużonej sofie. Po prostu oglądaliśmy film i jakoś tak wyszło, że ona zaczęła pieścić mnie ręką, potem przez chwilę bawiła się nim przy pomocy ust. W końcu założyłem gumkę i weszła na mnie. Tylko w ten sposób dochodziła, siedząc na mnie z zamkniętymi oczyma i ujeżdżając w swoim tempie, kiedy ja ssałem jej naprawdę dorodne piersi. Minęło kilka minut i doszła. Teraz przyszła moja kolej. Nie pamiętam bym pytał czy mówił coś specjalnego. Po prostu odwróciła się do mnie plecami, ugięła na kolanach i wypięła. Byłem straszliwie podniecony w tamtej chwili. Myślałem sobie – o cholera to naprawdę się dzieje, wypięła dla mnie swoje dupsko i chce żebym ją tak wziął. Wszedłem w nią od razu, złapałem za biodra i zacząłem zapinać. Patrzyłem na ten jej wielki, blady tyłek jak zahipnotyzowany. Ruchałem ją na pieska, w pozycji, która przecież była moją ulubioną. Niezbyt mocno i niezbyt długo ją tak dymałem, bo spuściłem się po chwili. W tle przez cały ten czas leciało dosyć głośno Pulp Fiction…

    Kolejny raz jaki mi zapadł w pamięć, to kiedy rżnąłem swoją dziewczynę na posesji mojego domu. Mamy dużą działkę, a niedaleko jest jezioro. To było lato, wakacje, wróciliśmy z miasta do domu. Rozłożyliśmy sobie kocyk i opalaliśmy się. Oczywiście jakoś przeszliśmy do rzeczy, chociaż ona bała się, że ktoś nas zobaczy. Lizałem jej cipkę do momentu kiedy powiedziała, że mam się położyć. Ubrałem gumkę – zawsze miałem jakąś w portfelu. Znów na mnie weszła i skakała po mnie jakiś czas. Potem nadeszła moja kolej. Dziewczyna całkowicie naga, na jej błyszczącej, opalonej skórze kropelki potu, od letniego skwaru. Krągłe pośladki wypinały się w oczekiwaniu. Dobrałem się do jej tyłka i ruchałem ją, starając się wytrzymać jak najdłużej. Pieprzona jednostajnie dupa wydawała słodkie, głośne klaśnięcia. Zrobiłem nawet tak, że podniosłem się z kolan, pochyliłem nad jej dupskiem i wszedłem w nią na uchylonych nogach. Wszystko po to by móc walić ją jeszcze pełniej. To było jak rżnięcie suki przez psa. Po kilku minutach doszedłem z dzikim rykiem.

    Po jakimś czasie naszych igraszek – już w połowie studiów – poprosiła mnie, żebym dawał jej klapsy. Od tamtej pory klepałem ją po dupie, kiedy mnie ujeżdżała, albo kiedy sam waliłem ją od tyłu. Raz stłukłem jej pośladek tak mocno, że był cały czerwony. O łapaniu za włosy nigdy nie było mowy. Nienawidziła tego.

    Pamiętam, że raz sprawiła, że doszedłem trzy razy jednej nocy i to był mój rekord. Wszystko przy pomocy swoich kochanych ust. Obciągnęła mi trzy razy w przeciągu dwóch godzin, gdzie przez całe te dwie godziny bawiła się nim, pieściła, dotykała, głaskała i łaskotała. Było kompletnie ciemno, leżeliśmy w całkowitych ciemnościach kiedy to się działo. Trzy razy doprowadziła mnie do wytrysku i trzy razy moja sperma wylądowała w jej ustach. Wszystko połykała, a mnie to niezwykle rajcowało. Powiedziała mi kiedyś, że lubi ten gorzki smak, lubi sam fakt, że łyka moje nasienie. Najwidoczniej była jedną z tych nielicznych kobiet, które naprawdę lubią spermę.

    Często też wieczorami piliśmy i dopiero później braliśmy się do zabawy. Nasz seks stawał się wtedy bardziej dziki i mniej monotonny. Raz tylko dziewczyna poprosiła mnie, żebym spuścił jej się na twarz. Zaskoczyło mnie to całkowicie, ale oczywiście się zgodziłem – każdy facet chyba by się zgodził na taką propozycję. Klęczała przede mną uległa, spragniona, a jej twarz oświetlała ciepła łuna z nocnej lampki. Obciągała mi i tarmosiła penisa chyba przez pół godziny na tych klęczkach, zasuwała i harowała jak mrówka, żeby spełnić moją, ale głównie swoją fantazję – musiała bardzo chcieć, żebym skończył. Cały czas czułem, że jestem blisko, penis płonął mi w środku tą przyjemnością, wiecie jaką. Jakoś jednak nie potrafiłem tego zrobić, nie wiem. Miałem blokadę. No i nie skończyłem na jej twarzy. Chyba w ogóle tamtej nocy nie doszedłem. Później. leżąc już w ciszy, czułem się podle i nie mogłem zasnąć.

    Dochodziłem więc tylko w dwóch pozycjach, albo kiedy ona mi obciągała. Nigdy nie było jednak mowy o seksie bez zabezpieczenia. O ile robiąc mi loda połykała wszystko co do ostatniej kropli, o tyle myśl o tym, że mógłbym skończyć w jej cipce nie mogła przejść. Za bardzo bała się ciąży, tak mi tłumaczyła. Nigdy nie nalegałem zbytnio, może gdybym był bardziej stanowczy, był prawdziwym mężczyzną, to skończyłbym w jej wnętrzu któregoś razu. Ale tak się nie stało. Często mnie to denerwowało, podświadomie wyniszczało, może nawet było jedną z przyczyn naszego rozstania. No cóż. Po prostu ktoś inny zaleje spermą po raz pierwszy cipkę kobiety z którą byłem kilka lat i pewnie nawet nie spyta o zgodę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel
  • Ania Shemale z internetu

    Nudziło mi się w domu. Wskoczyłem na czata erotycznego. Wśród różnych osób moją uwagę przykuła pewna Ania. Miała 25 lat i była shemale. Dowiedziałem się, że jest po terapii hormonalnej, operacjach i procesie sądowym. Jedynie co jej pozostało to operacja zmiany penisa w pochwę. Niestety taka operacja kosztuje i to dużo. Klikaliśmy dobre trzy godziny. Na koniec poprosiłem ją o namiary. Użyłem drugiego numeru i pisaliśmy przez komunikator. Z każdym dniem rozmowy stawały były bardziej poznawcze, jak też i śmielsze. Ponieważ mieszkała niedaleko, postanowiliśmy się spotkać. Na początek w neutralnym miejscu – restauracji. W razie czego udawaliśmy znajomych, którzy dawno się nie widzieli. Było miło. Spotykaliśmy się kilkukrotnie. Po paru tygodniach knajpka, w której byliśmy, miała awarię. Niestety niedane nam było spędzić tam czasu, więc zaproponowała, żebym wpadło do niej. Po drodze kupimy coś słodkiego, szybko ugotujemy obiad i spędzimy miło sobotę. W parę minut byliśmy u niej. Okazało się, że miło spędzam nam się czas wspólnie. Mamy wiele wspólnych tematów i zainteresowań. Po obiedzie wybraliśmy się na spacer. W trakcie pogoda się popsuła i dopadła nas ulewa. Cali mokrzy i zziębnięci wpadliśmy do domu. Ania mogła się szybko wysuszyć i przebrać, ja natomiast nie miałem nic na zmianę. Nieśmiało zaproponowała, że może mi pożyczyć jakieś ubrania. Nie miałem wyboru. Dała mi wygodne majtki, bluzę i spodnie dresowe. Ona, bym nie czuł się nieswojo, ubrała się podobnie. Zaparzyła ciepłą herbatkę i usiedliśmy na kanapie. Niestety było nam dalej zimno. Otuliłem nas kocem. Wtuliła się we mnie. W pewnym momencie zaczęliśmy się całować. Potem włożyła rękę pod moją bluzę i szybko ją zrzuciła ze mnie. Nie byłem dłużny. Jej nieduże piersi zakrywał stanik, szybko odciągnąłem go w dół i ssałem jej sutki. Przenieśliśmy się do sypialni na łóżko. Pozbyliśmy się spodni. Zostaliśmy tylko w majteczkach. Całowałem i lizałem jej piersi i pieściłem pupę. Delikatnie zjeżdżałem w dół. Do pępka. Podobało jej się. Kątem oka widziałem, jaj jej majteczki lekko się naprężają. Schodziłem niżej, odsuwałem zębami majteczki. Była wygolona. Popatrzyłem na nią. Odpowiedziała: “jeśli masz ochotę i się nie boisz, jestem twoja”. Delikatnie zrolowałem jej majteczki. Moim oczom ukazał się niecodzienny widok. Piękna młoda dziewczyna z długimi włosami, nieduże, ale kształtne piersi z seksownymi brodawkami. Piękny brzuszek i zaokrąglone uda, małe stópki. Krocze natomiast całkowicie bez włosków z niedużym penisem i znikomymi jądrami. Penis był już delikatnie pogrubiały. Dotknąłem go ustani. Westchnęła. Szybko wyprężył się i zeszła skóra z żołędzi. Był malutki. We wzwodzie jakieś 7cm i cieniutki. Taki jak ja miałem w wieku 12 lat. Ale mnie to nie przestraszyło, wręcz przeciwnie, cieszyłem się, że jest taki malutki zamiast dużego i szerokiego. Wróciłem do góry. Całowaliśmy się mocno. Pieściłem jej piersi. Była na dole, penisem pocierałem jej odbyt. Po chwili wysunęła ze stolika nocnego lubrykant i gumkę. “Chcę tego.” I nałożyła ją na mojego sterczącego penisa. Dużo lubrykantu na gumkę i już wilgotną dupkę. Byłem ostrożny i delikatny. Wiedziałem, że po wejściu nie czuje się dość komfortowo, ale uspokajała “spokojnie, daje mi to przyjemność.” Nie poruszałem się, to ona delikatnie ruszała biodrami. Była bardzo podniecona, jej penis mokry od preejakulatu. Po kilku minutach takiego kochania pokiwała znacząco głową. Zacząłem posuwać ją delikatnie. Ona chwyciła swojego małego penisa i ruszała w górę i w dół. Odchyliła głowę do tyłu, wiedziałem, że za chwilę będzie szczytować. Wysunąłem nieco penisa, był u brzegu odbytu. Tam, gdzie jest najwięcej zakończeń nerwowych. To ją podnieciło. Czułem ściskający odbyt i wypływającą przezroczystą ciecz z jej penisa. Od tego sam dostałem orgazmu. Wytrysnąłem mocno. Wyszedłem z niej. Przytuliliśmy się. Byliśmy chwilę w ciszy. Później zaczęła rozmowę. Okazało się, że jestem pierwszą osobą, z która się kochała. Dotychczas tylko sama się masturbowała. Czy to normalnie, czy analnie. Jej penis był malutki i potrzebował dużo podniety. Praktycznie w większości dochodziła po stymulacji analnej. Od tego czasu zaczęliśmy być razem, aż do dzisiaj. A o naszej słodkiej tajemnicy nie wie nikt. Zbieramy na operację za granicą. Niestety jeszcze trochę nam brakuje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia TV
  • Zmiana w prostytutke

    Siedziałem sobie w klubie. Na parkiecie tańczyło mnóstwo ludzi. Tam po lewej był typ, który obmacywał jakaś laskę. Po prawej laska wbijała się tyłkiem w kroczę jakiegoś typa. Ja zaś siedziałem w loży. Zdaniem większość przeciętniak nie mający nic do zaoferowania dla płci przeciwnej. Podbija do mnie koleś z jakąś laska. Mówię, im że pomylili stoliki. Niestety są mega pijani i chyba nie kontaktują. Pytają się mnie o moje relacje z płcią przeciwną. Odpowiadam, że słabo i lekko zaczynam się dołować. Pociągam łyk, ze swojej szklanki.

     

    Budzę się na łóżku. Jestem przywiązany do niego. Podchodzi do mnie typ z klubu.

    – Patrzyłeś na tyłek mojej laski w klubie. Więc teraz zostaniesz moją laską. Z tego co mówiłeś to nie masz nikogo z bliższej rodziny, więc nikt nie zauważy twojego zniknięcia. Za szybko. Doktorze!!! Może pan zaczynać.

    Do sali wszedł doktor i przyłożył strzykawkę do mojej ręki. Zasnąłem.

    Obudziłem się. Nie byłem przywiązany do łóżka, ale miałem skute z tyłu ręce i knebel w buzi. W pokoju oprócz łóżka było lustro, szafa, szafka nocna i tyle. Wstałem podszedłem do lustra i moim oczom ukazała się kobieta. Miała nieco bardziej kobiece rysy twarzy, moje włosy, mój wzrost, moje oczy, mój kolor skóry i duże piersi. Miałem na sobie biustonosz i krótką białą spódniczkę. Biustonosz uwierał mnie w piersi, które były zwyczajnie ciężkie. Na biustonoszu miałem napis Anita duże cycki.

    Otworzyły się drzwi i wyszedł z nich typ z baru. Całkowicie nago.

    – Od dziś nazywasz się Anita i jesteś kurwą. Nikt nie będzie Cię szukał, w zasadzie to nikt nie wie że jesteś kobietą. Dla rządu nie istniejesz. Tak więc będziesz pracowała w moim burdelu. Tylko najpierw trzeba Cię przeszkolić. Chłop miał z 190 metrów wzrostu, miał blond fryzurę w stylu zadbanego pompadura i lekki zarost. Widać było, że pakował ma siłowni. Zerknąłem w dół. Jego penis prężył się i miał w wzwodzie z 19 centymetrów. Gdy ja byłem facetem miałem z 12 pomyślałem. Rzucił mnie na łóżku, poślinił palec i włożył mi go powoli do Cipy. Poczułem nieziemskie uczycie, dziwnie, ale przyjemnie.

    – Moi klienci lubią dziewice. Dają za to kupę kasy, więc dziś się tak nie pobawimy.

    Podszedł do szafy, wziął z niej obroże, smycz, pilot i zatrzaski. Nałożył mi obroże, zapiął smycz.

    – Jeśli będziesz grzeczna obejdzie się bez zatrzasków. Jeśli spróbujesz cokolwiek mi zrobić to wystarczy, że kliknę na pilocie, a porazi Cię prąd. Rozumiesz to? Będą trzy poziomy. Pierwszy to lekki i przyjemny dreszcz. Potem założę ci klamry i będę raził twoje cycki. I tak na zmianę, aż będziesz grzeczna. Rozumiesz to?

    Pokiwałem głową. Zdjął mi knebel i gdy tylko otworzyłem usta wepchnął mi kutas.

    – liż.

    Jego kutas wypełnił mi usta i mimo, że jestem hetero to musiałem dotknąć go językiem.

    – Nie starasz się, ale ok. Nauczymy Cię. Zacznijmy od tego jak być pojemnikiem na spermę.

    I zaczął ruchać swoim chujem moje usta, co chwila przykładając lub odpychając moją głowę. Fatalne uczucie, aż w końcu przytrzymał mnie na tyle długo, że zaczęło brakować mi powierza i w tym momencie z jego penisa wyleciała sperma, która poleciała mi również nosem. I skapała na moje cycki.

    – kozacko wyglądasz. A teraz zlizuj spermę z moich jaj.

    Chcąc nie chcąc zacząłem lizać i ssać jego jajka. Jego sperma miała słodki smak. Bardzo słodki.

    – Zuch dziewczynka. Smakowało?

    Pokiwałem głową, że nie.

    – Przyzwyczaisz się. Mamy sporo spermy i innych różnych soków. Jeśli będziesz chciała jeść to będziesz musiała robić loda. Im lepszy tym lepsze jedzenie. Gdy uznamy, że będziesz gotowa przyjdzie klient i Cię rozdziewiczy. Polubisz to. A teraz powiedz jak grzeczna dziewczynka jak było? Jak masz na imię?

    – D… Anita, mam na imię Anita. Jestem dziewczyną i było wspaniale.

    Spojrzałem na jego kutasa i lekko dotknąłem go ustami.

    – No, proszę. Czyli jednak lubisz penisy.

    – Obróć. Rozkuje Cię. W szafie masz ubrania. W obroży zostaniesz. Wybierz sobie coś w czym będziesz robiła loda za kolację.

    Obróciłem się, rozkul mnie i wyszedł. Po chwili pod drzwiami pojawił się ryż z białym sosem. Szybko podbiegłem i zacząłem go jeść. To nie był sos, a sperma. Ech… Gdy skończyłam posiłek. Otworzyłam szafę. Było w niej kilka kostiumów bdsm, bielizna. Jakieś krótkie sukienki, body i przebrania. Zdecydowałam się na czarny komplet bielizny, czarny koronkowy stanik i czarne koronkowe majtki. Do tego czarna bluzka do majtek, no i szpilki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gender c

    Gender swap

  • Skutki i efekty zdrady czesc 2

     Leżałam goluteńka na plecach, nogi miałam szeroko rozłożone, obie dłonie położyłam na głowie Dari liżącej mą pipkę. Co ja mówię, liżącej, dziewczyna wyczyniała cuda z mym kroczem. Lizała, ssała, całowała, wpychała język w ociekającą sokami szparkę, brandzlowała mnie palcami.

    – Tak chcesz, lubisz tak? – docierał do mnie jej zmysłowy szept.

    – Ttttaak, ttaaaaaak, nie… nie… przerywaj, mocn… niej, jeszcze – ledwo wystękałam te kilka słów.

    – Masz ładną i słodziutką cipkę, muszę cię… – nie usłyszałam, co musi, bo znowu poczułam na łechtaczce zwinny języczek i gorące usta.

    Czułam niesamowitą rozkosz, wprost rozpływałam się w zachwycie nad umiejętnościami mej niespodziewanej kochanki. Kątem oka zerkałam na Kamila, który, goły tak jak my, siedział na krześle i bawił się swym przyjacielem. A miał czym się bawić.

    Podziwiałam jego penisa w momencie, kiedy wyszedł z łazienki i zdjął z bioder okrywający je ręcznik. Zobaczyłam okazałego kutasa, który był znacznie dłuższy jak tego gnojka Marcina, no i był od niego znacznie grubszy. To znaczy, był grubszy od Marcina fiuta, nie od chłopaka. Podziwiałam tęgość tego drąga, patrzyłam na całą siatkę nabrzmiałych żyłek oplatających podnoszącego głowę penisa. Odkryty łeb odbijał światło lampki, podrygiwał w rytm kroków Kamila. Chłopak nic nie powiedział, tylko uśmiechnął się jakby przepraszająco i usiadł sobie z boku, ciągle powolnymi ruchami masując swego ogromnego, budzącego podziw, ale i grozę przyjaciela.

    To było przed chwilą, zanim Daria dobrała się do mej cipki. Trochę wcześniej dziewczyna, która tuż po mnie wzięła prysznic podeszła do mnie i ujmując mą twarz w dłonie przyciągnęła do siebie, jednocześnie rozchylając usta i wysuwając swój zwinny języczek. Przejechała nim delikatnie po mej górnej wardze, musnęła czubek nosa. Nasze usta to zbliżały się do siebie, dotykały, to przesuwały po twarzy partnerki. Patrzyłam na Darię, na jej kolczyki w uszach, zobaczyłem też kolczyk w języku. Też taki mam, ponoć bardzo podnieca to facetów, kiedy robi im się loda. Ładny kamyk błyszczał w policzku, zsunęłam rękę do cipki dziewczyny, tam też były kolczyki i to trzy, po jednym na wargi mniejsze i trzeci nad łechtaczką. W końcu nie wytrzymałam, objęłam laseczkę w pół i przyciągnęłam do siebie, wpiłam się ustami w jej buzię.

    Pocałunek był bardzo długi i namiętny, słyszałam, jak nasze kolczyki w językach stukają o siebie, pomału poznawałyśmy dłońmi swoje ciała; wreszcie popchnęła mnie na łóżko i zanurkowała między mymi udami. Teraz leżałam i głęboko przeżywałam jej pieszczoty. Kamil ciągle siedział z boku. Podniosłam się na łokciach, złapałam długie włosy Darii i niemal wciągnęłam ją na siebie. Teraz ja złapałam tę śliczną buzię i zaczęłam całować, zlizywałam swoje soki, którymi była solidnie nasmarowana. Przewróciłam się tak, żeby teraz Daria udostępniła mi swą muszelkę. Rozchyliłam mocno te zgrabne, długie nogi i przyglądałam się niesamowitej cipce. Nie widziałam nigdy takiej, jaka miała Daria, a naoglądałam się ich naprawdę wiele; raz, że z tytułu swej pracy codziennie oglądałam gołe dziewczyny w szatni, a po drugie lubiliśmy z Marcinem rajcować się oglądaniem pornosów, lubię to do tej pory. Daria miała zupełnie inną cipeczkę.

    Wyglądało to tak, jakby ktoś w aksamitnie gładkiej skórze naciął w kroku wąziutką szparkę, z której ledwo wystawały wargi mniejsze, wyglądające jak lekko pomarszczone płatki róży. Ale mi się zebrało, ale tak wyglądała. Moja przypomina raczej bułeczkę z plasterkami szynki, a tutaj… Rozchyliłam delikatnie te płatki, leciutko pociągnęłam ustami za maleńkie kolczyki, zobaczyłam różowiutką, mokrą od wypływających z nie soczków pipeczkę. Jak cukiereczek! Wsunęłam w nią język, zlizywałam to, co z niej wypływało, wsłuchiwałam się w pojękiwania dziewczyny. Mając wolną jedną rękę sięgnęłam do pięknych, sterczących piersi dziewczyny, lekko szczypałam i ściskałam twardniejące pod mymi palcami sutki. Przyglądałam się wcześniej przez moment, ale nie zauważyłam żadnych śladów ingerencji chirurga (a mam dobry wzrok i natychmiast umiem wskazać, gdzie nacinał, wszak to było powszechne wśród modelek z mojej agencji), ale te były idealne i naturalne, aż przez sekundę pozazdrościłam jej takich klejnotów.

    Zaczęłam ssać maleńką łechtaczkę, palcowałam pipkę z największą ostrożnością, bałam się, że zrobię jej krzywdę, taka była mała i delikatna, no i musiałam zwracać uwagę na kolczyki. W głowie zabrzmiały mi słowa Darii, kiedy przypominała Kamilowi, że ją przecież kilka razy dymał. Aż podniosłam głowę, patrząc uważnie, gdzie on się zmieścił tym swoim palantem, przecież to nie było możliwe! Znowu ssałam lizałam i całowałam tę szpareczkę; nagle podniosłam się, szybkim ruchem odwróciłam laseczkę na brzuch, pociągnęłam w górę za biodra, tak, że teraz klęczała na czworakach z wypiętą w mym kierunku pupą. Znowu chwilkę przyglądałam się tej dupce; nie często mam możliwość oglądać na własne oczy takie cudo! Przejechałam językiem po cipce, przesuwałam się wyżej, aż wcisnęłam się w ciemniejszą dziurkę. Daria drgnęła, westchnęła głęboko, ale nie ruszała się, jakby w oczekiwaniu na dalszy ciąg. Rozchyliłam jędrne pośladki, lizałam kakaowe oczko, wsuwałam się w nie językiem najgłębiej, jak mogłam, w końcu spróbowałam „na dzięcioła”, to znaczy wysuniętym i usztywnionym językiem dziobałam dupkę jak dzięcioł; za każdym razem, kiedy byłam w środku słyszałam cichutki jęk rozkoszy. Teraz podgryzałam lekko delikatną skórę zgrabnej dupci, jednocześnie palcowałam najszybciej jak umiałam obie ciasne szparki jednocześnie. Poczułam drżenie dziewczyny, która teraz głośno i szybko oddychała, w końcu odwróciła głowę w moją stronę.

    – Jeśli odważysz się teraz zwolnić, albo…. przer… wać… to cię…. zabi… zabiję – wysyczała niemal, patrząc mi w oczy.

    Wypłaciłam wolną ręką siarczystego klapsa w wypięty pośladek.

    – Nie gadaj, tylko przeżywaj – teraz ja szeptałam, zwiększając, jeśli to było możliwe szybkość moich ruchów.

    Dziewczyna opadła na brzuch, schowała twarz w poduszkę, żeby stłumić jęki rozkoszy, drżała na całym ciele, podrzucały nią jakieś spazmy. Zwolniłam ruchy, nachyliłam się zlizywałam soki płynące wąską strużką z palcowanej cipki. Stałam wypięta przy łóżku, trzymałam szczupłe biodra, cały czas lizałam pipkę i pupę, kiedy poczułam ciepły oddech na własnej cipce. To Kamil wreszcie wstał z krzesła, klęknął za mną, ujął w dłonie moje biodra i zaczął mnie pieścić. Czułam jego język na szparce, czułam, jak ją liże, jak wsuwa się głęboko w ciasną norkę. Mocno naślinił swego drągala, wstał i gwałtownym ruchem wszedł we mnie. Choć z wrażenia wrzasnęłam, to jednak było to niesamowite! Poczułam przez sekundę ból w momencie, kiedy rozpychał ścianki pochwy, ale natychmiast jego miejsce zajęła rozkosz.

    Nareszcie! Nareszcie jest we mnie okazały penis, na którego drugim końcu stał przystojny, wspaniale umięśniony mężczyzna i wpychał się we mnie po jądra. Robiło mi się coraz cieplej, zalewała mnie coraz większa fala podniecenia, zaczęłam pojękiwać i postękiwać w rytm ruchów penisa, oparłam się rękoma na łóżku, na moment zapomniałam o Darii. Kamil nadusił me biodra, popchnął lekko, tak, że teraz leżałam na brzuchu, on siedział mi na udach i równomiernie, dość szybko ruchał mą spragnioną kutasa muszelkę. Czułem ogarniające mnie ciepło, rozkosz narastała ciągle, nie zwracałam uwagi na nic, chciałam tylko orgazmu, chciałam, żeby zerżnął mnie jak dziwkę, wyruchał porządnie i spuścił się we mnie, potrzebowałam tego. Byłam już bliziutko szczytu, kiedy znowu poczułem ciepły oddech, tym razem na pupie. Odwróciłam głowę, popatrzyłam za siebie. To Daria klęczała obok chłopaka i uważnie przyglądała się mej ciemniejszej dziurce. Po chwili rozchyliła moje szczupłe pośladki i pomału wsuwała między nie swój długi języczek z kolczykiem. To było wspaniałe uczucie mieć w cipce takiego wielkiego kutasa, a w dupci zwinny jęzorek. Patrzyłam cały czas za siebie, widziałam, jak dziewczyna złapała w dłoń wysuwającego się drągala i błyskawicznie wsadziła sobie do buzi. Poruszyła kilka razy dłonią, potem znowu wepchnęła lśniącą moimi sokami i jej śliną maczugę w oczekującą go cipkę. Jęknęłam głośno, bo w tej samej chwili poczułam paluszki Darii poruszające się delikatnie we wcześniej lizanej pupie. Oddałam się całkowicie pieszczotom, opadłam na pościel głośno jęcząc i stękając. Nie trwało to długo, bo kilkanaście sekund później odleciałam…

    Tak, to był odlot, jeszcze nigdy nie doznałam takiej rozkoszy, nie przeżyłam takiego orgazmu. Nie wiem, co się ze mną działo, bo na dłuższą chwilę straciłam świadomość; nie było niczego, tylko dojmująca rozkosz! Wreszcie ocknęłam się i z uśmiechem na ustach popatrzyłam na ściskającą się parę. Teraz ja klęczałam przed Kamilem i zaczęłam robić delikatnego loda, nie pomijając zwisających, wielkich jąder kołyszących się przed twarzą. Próbowałam wessać je do buzi, ale były za duże, pomieściłam tylko jedno, ale drugim też się zajęłam. Lizałam i ssałam zapamiętale ciągle twardą pałę, nie mogąc nadziwić się, że taki gigant nie rozerwał mi cipki! Jednak to prawda, co kiedyś mówił mój serdeczny przyjaciel, że „każdy chuj pasuje do każdej pipy”. Z zainteresowaniem obrabiałam buzią i ręką twardą pytę, a drugą dłonią zajęłam się dupką Darii. Znowu wsuwałam palce i tę maleńką pipkę i ciasny odbyt, ruszałam nimi w środku. Ciągle zastanawiałam się, jak to możliwe, że ten wielki palant mieścił się w tak maleńkiej norce, wreszcie nie wytrzymałam. Chwyciłam mocno penisa, pociągnęłam za niego w stronę dziewczyny, a Darię popchnęłam na łóżko. Upadła na plecy i domyślając się o co mi chodzi, szeroko rozłożyła nogi. Chłopak nie zastanawiał się tylko pomału zaczął wciskać się w wyeksponowaną cipkę. Jego wielki przyjaciel zanurzył się wpierw do połowy, potem troszkę głębiej, żeby w końcu cały zniknąć w rozpychanej pipce. Daria stękała, popiskiwała cicho, ruszała biodrami w rytm pchnięć Kamila. Pochyliłam się nad jej kroczem i w momencie, kiedy prawie cały wysuwał się ze szparki lizałam go, spijając śluz i soki. Podobnie, jak wcześniej Daria – teraz ja wyjęłam kutasa i objęłam ustami, by po chwili znowu wrócił do dziurki. Bawiliśmy się tak dłuższy czas, a mnie dziwiło, że Kamil jeszcze nie doszedł, tym bardziej, że ruchana przez niego dziewczyna miał już dwa orgazmy!

    Usiedliśmy na łóżku obok siebie, każde z nas trzymało kieliszek z winem.

    – Jesteś niezły ogier, nie ma co! – patrzyłam na tylko troszeczkę opadłego penisa – Ten twój kumpel mógłby grać w najlepszych pornolach – pogłaskałam delikatną, poznaczoną oplotem żył skórkę.

    – Miałem taką propozycję, ale nie skorzystałem, nie lubię się chwalić – roześmiał się głośno – Na dodatek mój przyjaciel mógłby być zazdrosny.

    – A o kobiety nie jest? – zdziwiłam się.

    – Nie, bo wie, że jednak wolę jego, choć muszę przyznać, że takie dupeczki, jak wy też dają dużo rozkoszy – poklepał nas po tyłeczkach. – Kochamy się z Danielem, kiedy tylko możemy, a on też jest dobrze zaopatrzony – wskazał na swe krocze.

    Porozmawialiśmy jeszcze chwilkę, odstawiliśmy kieliszki. Klęczałyśmy z Darią przed chłopakiem i tym razem obie obrabiałyśmy twardniejącą pałę. Nagle przyszła mi do głowy świetna – moim zdaniem – myśl. Szybko wstałam, dopadłam do szafki, wyciągnęłam z niej mego nocnego kumpla, posmarowałam żelem i wróciłam na podłogę, tym razem za Kamilem. Daria cały czas go obciągała, a ja wsunęłam błyskawicznie dildo w tyłek chłopaka. Zaskoczył mnie, bo tylko odwrócił głowę i uśmiechnął się lekko, kiwnął przy tym głową. Tym razem akcja nabrała tempa. Przystojniak wpychał się w usta Darii, a dildo opuszczało jego pupę; kiedy cofał się wysuwając z ust dziewczyny – nadziewał się na dildo. Po chwili zobaczyłyśmy, że jego ruch stały się energiczniejsze, zaczął sapać i postękiwać. Złapał głowę Darii, trzymał mocno i wcisnął swego palanta w gardło krztuszącej się dziewczyny. Chcą jakoś jej pomóc wepchnęłam dildo w dupę chłopaka do samego końca. Szarpnął się, na szczęście wyszedł z buzi biednej laseczki i zaczął stękać, po chwili ryknął i zobaczyłam strugi spermy spływające z twarzy Darii. Szybko przesunęłam się do przodu, bo też chciałam posmakować tego „miodu”, ale nie musiałam działać szybko. To jęcząc, to rycząc jak bawół Kamil wyrzucał z siebie kolejne porcje lepkiej mazi. Trzymałam sterczącą pałę i kierowałam następne strzały to na siebie, to na klęczącą obok dziewczynę. Patrzyłam z podziwem, ile tego miał w swych wielkich jajach, bo obie byłyśmy dosłownie oblane spermą.

    Kamil opadł na łóżko ciężko dysząc, a ja rzuciłam się na Darię, zlizywałam z niej nasienie, całowałyśmy się, wymieniając między sobą to, co każda z nas miała w buzi. Całowałam piękną twarz, rozmazywałam lepką substancję na jędrnym biuście, sama czuła to samo. Przestałyśmy się pieścić, odsunęłyśmy się od siebie. Patrzyłam na zamglone rozkoszą oczy, na piękną buzię, do której przykleiły się zmoczone spermą włosy, zatrzymałam wzrok na rozchylonych ustach, którymi „łapała” powietrze… Wyglądała obłędnie!

    Znowu siedzieliśmy na łóżku, ale już po szybkim zmyciu z siebie oznak niedawnych rozkoszy. Zastanawiało mnie, czy Kamil łyka jakieś wspomagacze, bo jego ogier jeszcze sterczał między nogami. Może nie był tak sztywny i wielki, jak kilka minut temu, ale ciągle budził mój podziw.

    – Co stosujesz, że ci ciągle stoi? – pogłaskałam imponujące przyrodzenie. – To chyba niemożliwe, żeby tak długo był w gotowości, tym bardziej po takim wytrysku…

    – Nic nie biorę, to jest tak, że jak mam ochotę na seks, to mi stoi i już! – roześmiał się i objął mnie serdecznie. – Tym bardziej, jak mam obok siebie takie kochanki… – drugim ramieniem przyciągnął do siebie Darię.

    – Polu, on tak ma, naprawdę – potwierdziła dziewczyna – Kiedyś ruchał mnie pół nocy i ciągle był twardy – też głaskała twardniejącą pytę.

    – Muszę coś spróbować – uklęknęłam przed chłopakiem, ujęłam kutasa w obie dłonie i otoczyłam wielki łeb ustami.

    Wsuwałam go w buzię pomalutku, bez pośpiechu, byłam ciekawa, ile będę w stanie przyjąć to wielkie coś. Czułam, że zaraz się udławię, ale nie przestawałam. W końcu nie mogłam złapać oddechu, objęłam trzon jedną dłonią w miejscu, gdzie miałam usta i z głośnym cmoknięciem wycofałam się. Patrzyłam z uznaniem dla samej siebie, bo wessałam trochę więcej niż połowę. Daria popatrzyła na nas, uśmiechnięta też zsunęła się na kolana obok mnie.

    – Teraz ja, zobaczymy, która będzie lepsza.

    Łeb zniknął w otwartej buzi, nasuwała się na kutasa szybciej ode mnie, ale dotarła dokładnie w to samo miejsce co ja i wycofała się.

    – Głębiej nie mogłam – wyszeptała.

    – Całkiem niezły wynik osiągnęłyście. Daniel nie ma tak pojemnego gardła. No, panienki, czas na jakiś seksik, prawda? – popchnął nas na siebie.

    Całowałam zapamiętale biust Darii, wsuwałam palce w pipkę i dupkę, jej paluszki też poczułam w sobie. Ale tylko przez chwilkę, bo pociągnęła mnie w poprzek na łóżko, położyła na brzuchu i uniosła me biodra. Poczułam na odbycie jej zwinny języczek, w w cipce delikatne palce; ale i to trwało tylko chwilkę. Wtuliłam twarz w poduszkę, żeby za głośno nie wrzeszczeć w razie niespodziewanego orgazmu, ale on nie nadchodził. Zamiast tego poczułam silne dłonie na biodrach i wpychającego się do mej pupy twardego jak drewniany kołek kutasa! Kamil zaczął ruchać mnie tym swoim olbrzymem w dupę! Na szczęście nie wdarł się gwałtownie, tylko bez pośpiechu wsuwał się we mnie, miałam też wrażenie, że jest czymś posmarowany. Czułam, jak rozchylają się pod jego naciskiem ścianki pupy, wrażenie było niesamowite. Podniecenie graniczyło z lekkim bólem i obawą, co dalej, bo jednak nic tak wielkiego nie zagościło jeszcze w tej dziurce… Chłopak przyśpieszył, a ja pomacałam ręką do tyłu i zdziwiłam się, bo czułam na palcach jego podbrzusze, to znaczy, że wchodził we mnie całą długością! Teraz już nie było żadnego bólu, tylko narastające podniecenie. Do tego Daria siadła przede mną, rozchyliła mocno nogi, złapała mnie za włosy, pociągnęła w górę, wsunęła się pod moją twarz, tak, że miałam przed nosem jej maleńką pipeczkę, z tym, że teraz po poprzednich wyczynach była już lekko spuchnięta i zaróżowiona. Językiem zgłębiała, tę szparkę, lizałam łechtaczkę, nawet wsunęłam w pipkę dwa palce, ale musiałam przerwać, bo zaczęła mnie ogarniać błogość nadchodzącego orgazmu.

    Odleciałam prawie tak samo, jak za pierwszym razem, kiedy znowu wróciłam na ziemię zobaczyłam wypięty tyłek Dari i ruchającego go kutasa Kamila. Nie pozostało mi nic innego, jak znowu wcisnąć w umięśnioną dupę chłopaka moje kochane dildo; poprzednio odniosłam wrażenie, że w ten sposób szybciej dochodzi do orgazmu. Rzeczywiście, moje działanie przyniosło bardzo szybko oczekiwany skutek, po już po kilkunastu ruchach wystrzelił w Darię sporą porcję nasienia. Patrzyłam, jak strumyk spermy wypływa z rozciągniętej pupy, spływa po kroczu na uda, jak kapie na pościel. Kamil leżał dłuższą chwilę ciężko oddychając, a jego dzielny rumak zaczął wreszcie opadać.

    -Dość seksu na dzisiaj, zaraz mi odpadnie – wysapał.

    – Ja też mam dość, a ty? – popatrzyłam na Darię.

    – Dajcie spokój, wszystkie dziurki mnie bolą – wystękała, wycierając w prześcieradło ciągle wypływającą spermę.

    – No to do łazienki i idziemy na piwo – zaproponowałam.

    – Super pomysł, Jakoś trzeba ten dzień zakończyć, prawda? – oboje byli zgodni.

    Chcecie wiedzieć, co było później?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek