Category: Uncategorized

  • Wbrew woli

    Miałem 17 lat, późnym wieczorem wracałem pijany z urodzin kumpla. Było paskudnie zimno i zacinał ostry deszcz, do tego przepiłem całą kasę i musiałem wracać pieszo do domu. Zmęczenie i wypity alkohol coraz bardziej dawały mi się we znaki, ale nie mając specjalnie innego wyjścia zostało mi tylko zacisnąć zęby i iść dalej. Po drodze wstąpiłem do sklepu 24h i za ostatnie drobne chciałem kupić piwo na drogę, niestety sprzedawca kazał mi pokazać dowód i mi nie chciał sprzedać. Wychodząc minąłem całkiem atrakcyjną kobietę koło czterdziestki. Pomyślałem sobie, a co mi tam! Nieśmiało się uśmiechnąłem i zapytałem

    -Przepraszam panią, czy mogę panią prosić o małą przysługę?

    Kobieta uśmiechnęła się lekko, pokazując równe białe zęby, zmierzyła mnie wzrokiem. Ja też bliżej się jej przyjrzałem, miała długie, proste, rude włosy. Jako, że nie należę do najwyższych to moja twarz była dokładnie na wysokości jej dość pokaźnego biustu. Jej zgrabne nogi opinały czarne rajstopy zwieńczone pięknymi szpilkami.

    -Słucham cię młodzieńcze?

    -Trochę głupa sprawa, ale brakuje mi kilku miesięcy do osiemnastki, wracam do domu i jeszcze niezły kawałek drogi przede mną, a naszła mnie ochota na browarka, tylko mi sprzedać nie chcą.

    Tu zrobiłem udawaną, smutną minę i nieznacznie mrugnąłem do niej okiem. Kobieta uśmiechnęła się szerzej i zaskakując mnie zupełnie zapytała, czy nie chcę ogrzać się u niej w mieszkaniu i dotrzymać jej towarzystwa, a w zamian postawi mi browarka. Zachwycony taką propozycją zgodziłem się natychmiast i paląc szluga zaczekałem na nią pod sklepem. Po chwili przyszła i zaczęła prowadzić do siebie.

    -Może drinka? Zaproponowała, a ja e swojej naiwności się zgodziłem. Nalała napoje do szklanek, ale nie widziałem co dokładnie mi nalała.

    -To, co za miły wieczór? Wzniosła toast, po czym wypiliśmy. Bardzo szybko zaczęło mi się kręcić w głowie i po chwili urwał mi się film.

    Ocknąłem się po dłuższym czasie, nie mogąc się ruszyć, po chwili zorientowałem się, że jestem przywiązany do łóżka. Do tego jestem cały wydepilowany, i ubrany w damską bieliznę.

    -Co jest? Nerwowo zapytałem. – Co się dzieje?

    – O! obudziła się suczka. Mam nadzieję, że będziesz grzeczna.

    Mówiąc to stanęła przede mną w samej bieliźnie. Poczułem jak mi kutas staje i rozpycha się w koronkowych stringach. Miała piękne seksowne ciało, ale jak odchyliła majtki, moim oczom ukazał się dorodny kutas!

    Uśmiechając się pokazała mi swój telefon a na nim zdjęcia jak wkłada mi go do ust.

    -Jak nie chcesz, żeby wszyscy Twoi znajomi to zobaczyli, to zrobisz co ci każę, jasne?

    -Tt-tak.

    Wydukałem i byłem coraz bardziej przerażony.

    -Od dzisiaj jesteś moją suczką, będziesz do mnie regularnie przychodziła i robiła wszystko co ci każę. I od teraz masz na imię Violetta. Zrozumiano?

    -Zwariowałaś?! Natychmiast mnie rozwiąż! -Wykrzyczałem wkurzony.

    – Oj widzę, że się nie zrozumieliśmy -odparła wyświetlając mi wszystkie zdjęcia, na których byłem w damskiej bieliźnie.

    -Chyba naprawdę chcesz, żeby wszyscy twoi znajomi to zobaczyli!

    -Nie, proszę!

    -To jak? Będziesz Violetko posłuszną suczką?

    -Tak, będę, tylko nikomu nic nie wysyłaj, proszę!

    Cała ta sytuacja coraz bardziej mnie podniecała. Pani Alicja (jak kazała mi się nazywać) usiadła mi na klacie i podsunęła kutasa pod moje usta.

    -Wiesz, co masz robić, suczko!

    Bez słowa otworzyłem, a raczej otworzyłam usta i objęłam jej kutasa wargami. Pierwszy raz miałam kutasa w ustach i zaczęłam się niesamowicie podniecać. A moja Pani wpychała mi go coraz głębiej w usta. Z każdą chwilą moje podniecenie rosło, co powodowało dziwne uczucie, gdyż nigdy nie pociągały mnie kutasy. Coraz namiętniej ssałam i lizałam kutasa, który poruszał się w moich ustach. Po paru minutach Alicja wstała ze mnie i zakomunikowała, ze teraz przejdę test i to czy porozsyła moje zdjęcia będzie zależało wyłącznie od mojego posłuszeństwa. Następnie odwiązała mnie od łóżka i podała piękne szpilki, na niebotycznie wysokim obcasie. Założyłam je szybko, czując, że tego ode mnie oczekuje. Alicja zadowolona rozkazała mi  przechadzać się po pokoju i dawała mi wskazówki jak mam chodzić w tych butkach.

    Czułam się jak dziwka, prezentująca swoje wdzięki przed potencjalnym klientem. Tylko tu ceną było uchronienie się przed ośmieszeniem w oczach wszystkich znajomych i rodziny. Postanowiłam dać z siebie wszystko i za wszelką cenę zadowolić swoją, od niedawna właścicielkę. Podeszłam do niej, uklęknęłam i patrząc jej w oczy zaczęłam ssać jej kutasa. Moja Lady oparła ręce na mojej głowie i dyktowała tempo. Brałam jej penisa coraz głębiej starając się zapanować nad dławieniem się. Poruszałam głową coraz szybciej i zaczęłam jęczeć przy tym, co dodatkowo podnieciło moją Panią. Aż nagle ciałem mojej szantażystki wstrząsnęły spazmy rozkoszy, a w moich ustach eksplodował jej kutas. Strzelała długo i obficie zalewając mi usta potokami gorącej spermy.

    -Połknij – usłyszałam niecierpiącym sprzeciwu tonem. Nie mając za bardzo wyjścia, przezwyciężając obrzydzenie pokornie połknęłam nasienie swojej Pani.

    – No proszę, sama popatrz jaką jesteś posłuszną kurewką! I nie udawaj, że Ci się nie podobało, bo widzę jaka podniecona jest moja szmata!

    -Mam nadzieję, że jest Pani zadowolona ze swojej kurwy? – nieśmiało zapytałam.

    -Jak dotąd jestem, ale będziesz musiała się trochę podszkolić w robieniu loda

    -Dobrze, proszę pani będę grzecznie ćwiczyła na pani kutasku.

    cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    little
  • Uzalezniony od zabaw cz. 7

    Po wielu różnych ekscesach małolaty, a także wyuzdanym seksie z jej matką nastąpił czas, który był całkiem oczywisty: życie singla i kolejne fazy masturbacji. Nie było oczywiście w tym nic dziwnego, przecież normalne jest to, że każdy facet produkuje potworne ilości spermy i musi sobie ulżyć. Oczywiście w ciągu kilku miesięcy po rozstaniu się cycatą małolatą trafiła mi się inna dziewczyna, z którą miałem związek, choć nie potrwał on zbyt długo. Seks z nią był w zasadzie raczej średni, a na dodatek mieszkaliśmy kawałek od siebie. Spotykaliśmy się głównie weekendami i czas ten nie było spędzany 100% w łóżku, ale tam było co jakiś czas. Ta dziewczyna nie przepadała za spuszczaniem się na jej cycki czy też tyłek, nie było to zbyt częstym zjawiskiem. Po prostu nie lubiła być umazana spermą i najczęściej uprawialiśmy seks w gumie. Dodatkowym faktem takiego stanu rzeczy na pewno było to, że nie byłem zbyt wypoczęty. Ciężka praca fizyczna od bladego świtu często do bardzo późnego popołudnia, a nawet wieczora, w piątek po pracy szybkie wymycie się i przejazd do dziewczyny, po czym podałem do łóżka i zasypiałem tak aż do południa dnia następnego.
    Z drugiej strony seks w gumie oraz taki grzeczny na misjonarza nie był dla mnie już zbyt atrakcyjny. Od dłuższego czasu poszukiwałem już raczej mocniejszych wrażeń, A ta dziewczyna wolała być raczej bardzo grzeczna. Zresztą w tym samym czasie, kiedy z nią byłem, w wolnych chwilach w swoim mieście chodziłem do sex Shopów i zapoznałem się z kolejnymi nowinkami dotyczącymi masturbacji i wszelkich zabaw z samym sobą. Dziesiątki jak nie setki kolejnych filmów porno sprawiały, że poszukiwałem kolejnych nowych doznań.
    Tu także rozpoczął się nowy etap zabaw, który w późniejszym czasie doprowadził najpierw do ruiny w kolejnym związku, a po kilku latach przydał się, żeby nie poczuć się kompletnie rozerwanym. Coraz bardziej wnikałem w świat masturbacji analnej.
    Sam zakup zabawki i to nie był jeszcze super wyczyn. Trzeba było się nauczyć chociażby tego, że za każdym razem zwieracz musi być rozluźniony i przyzwyczajony do tego, że będzie atakowany “od drugiej strony”. Dlatego nauczyłem się zasady małych kroków i w mojej kolekcji pojawiły się koreczki analne różnych rozmiarów. Do tego doszły także kulki analne, a także małe dildo.
    Na pewno nie jeden z was widział filmik, w którym potężnie zbudowany i obdarzony przez naturę murzyn upycha swoją dużą pałę w usta filigranowej blondynki, która się dławi i dusi na samej główce – nie mówiąc już co będzie dalej, gdy próbuje sobie zrobić głębokie gardło. Po tej zabawie oczywiście zaczyna się inna część aktu czyli atak na cipkę i finalnie na jej dupkę aż do rozjechania odbytu i spuszczenia się, gdzie tylko scenariusz i czarnoskóry sobie życzą, przez co blondyneczka wygląda na totalnie zrujnowaną murzyńskim pytongiem i jest pozalewana spermą, gdzie tam się podoba.
    Jakiegoś murzyńskiego dilda rakietowych rozmiarów nigdy nie kupiłem, ale kilka różnych się pojawiło. Standardem to chyba każdego faceta jest to, że sobie musisz zmierzyć swojego kutasa. Nie było i ze mną inaczej. Ponad 17 cm długości i w najgrubszym miejscu 5 cm szerokości. Pomyślałem, że jeżeli laski w filmikach biorą całego kutasa w dupę, to trzeba zobaczyć, czy się jest w stanie swój własny rozmiar sobie upchnąć. Kupiłem też taki właśnie sprzęt, w tedy się okazało że trzeba też dobrze nawilżyć. Najważniejsza rzecz w seksie analnym, czy to penisem żywym, czy sztucznym, to dobre smarowanie i nawilżenie. Z początku człowiek szukał czegoś na zasadzie szybko i tanio, więc próba nawilżania na przykład własną śliną, czy też zakupioną w sklepie wazeliną dziecięcą były na pierwszy ogień. Po tym jednak trzeba było poszukać innych rozwiązań, więc rozpocząłem poszukiwanie różnych żeli sklepach czy też na stronach internetowych.
    A potem, gdy już się człowiek umiał dobrze nawilżyć, poszło w zasadzie z górki. Doszły kolejne kulki analne, koraliki, różne dilda, koreczki pompowane i zwykłe…
    I gdzieś po drodze pojawiła się Pati, która w sumie pierwsza odkryła, że całkiem dobrze, choć dla niej ohydnie, zabawiałem się sam ze sobą, zamiast zarżnąć ją w każdy jej otwór…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Najlepsza przyjaciolka

    Z Mają znałem się już od kilku długich lat. Nasza znajomość rozpoczęła się już w pierwszej klasie szkoły podstawowej. Jakoś tak wyszło, że pierwszego dnia szkoły usiedliśmy razem w ławce. Zaczęliśmy ze sobą rozmawiać, spędzać czas i w końcu bardzo się polubiliśmy. Nie wiele czasu minęło aż zaczęliśmy się przyjaźnić. Z każdym następnym dniem, następną klasą, nasza przyjaźń była coraz większa. Spędzaliśmy wspólnie dużo czasu, więc mieliśmy nawet wspólne zainteresowania. Maja odwiedzała często mnie, a ja ją, przez co już poznaliśmy nawet naszych rodziców. Byliśmy po prostu najlepszymi przyjaciółmi i w zasadzie jedynymi dla siebie. Po podstawówce poszliśmy do tego samego gimnazjum, a potem do tego samego liceum na ten sam kierunek. Fakt ten jeszcze mocniej związał naszą przyjaźń. Wiele osób mówiło nam, że prędzej czy później będziemy razem, lecz nas to nie interesowało, choć oboje byliśmy trochę samotni i czekaliśmy na jakąś miłość. Pomiędzy nami nie było tematów tabu, więc dobrze wiedziałem, co siedzi w jej głowie, a ona wiedziała, co siedzi w mojej. Mimo wszystko nadal była dla mnie trochę jak siostra, o czym zawsze pamiętałem.

    Maja była atrakcyjną dziewczyną, choć by to powiedzieć, musiałem poczekać aż do liceum. Wcześniej Maja zupełnie mi się nie podobała, lecz z dojrzewaniem zaczęła bardziej dbać o swój wygląd, plus naturalnie jej wygląd zaczął się zmieniać. Nigdy nie myślałem o związku z nią, lecz nie mogłem zaprzeczać, że mi się nie podobała – bo często sprawiała, że musiałem poprawiać spodnie, by nie doszło do niezręcznej sytuacji. Szczególnie ostatnio zdarzało się to coraz częściej. Maja miała blond włosy do ramion, które pięknie falowały. Miała chudą figurę, ale o dziwo kształtne piersi i odstającą pupę. Gdy czasem nie zakładała stanika lub nakładała obcisłe leginsy, wyglądała zjawiskowo. Było mi głupio, ale zdarzało mi się o niej myśleć podczas wieczornych robótek ręcznych.

    Irytowało mnie, że moją przyjaciółką zaczęło ostatnio interesować się coraz większa liczba mężczyzn. Gdy poszła któregoś razu na randkę, z jakiegoś powodu czułem się bardzo zazdrosny. Maja zauważyła to i – ku mojemu zaskoczeniu – nie ciągnęła dalej znajomości. Ja nie miałem takiego powodzenia jak ona, ale nie byłem brzydkim chłopakiem. Być może byłem zbyt zamknięty w sobie na nowe znajomości.

    Między mną, a Mają z biegiem czasu zanikła pewna bariera wstydliwości. Mogliśmy rozmawiać o wszystkim i niczego się nie wstydziliśmy. Przyjaciółka potrafiła nawet sikać obok mnie, co jednak wydawało mi się dziwne.

    Nasza przyjaźń była wspaniała do pewnego momentu. Od tego wydarzenia nadal było wspaniale, ale pod innym kątem.

     

    Była sobota. Jak zwykle ten dzień tygodnia spędzaliśmy razem. Zazwyczaj to ja przyjeżdżałem do Mai, lecz tym razem rodziców nie było w domu, więc zaprosiłem ją do siebie. Po dziesiątkach godzin spędzonych u mnie, Maja czuła się zupełnie jak u siebie. Wiedziała, że rodziców nie ma być także następnego dnia, więc bez pytania uznała, że przenocuje u mnie i wzięła ze sobą dużą torbę z ciuchami. Na początku byłem trochę na nią zły, lecz jej pomysł podobał mi się, gdyż nic innego nie miałem do roboty.

    Choć była sobota, to Maja całkiem się wystroiła. Założyła obcisły top na ramiączkach z odsłoniętym brzuchem, który jednak częściowo zasłonięty był przez obcisłe, krótkie spodenki z wysokim stanem. Zapytałem, dlaczego się tak wystroiła i nawet pomalowała, lecz ta powiedziała, że w tym stroju jest jej po prostu wygodnie, omijając drugą część pytania.

    Gdy zapytałem Maję, co będziemy robić, ta odparła, że ma wiele pomysłów.

    – A co powiesz na… nagranie tik toka dla par?

    – Nie jesteśmy parą – odparłem chłodno.

    – No wiem, ale jest to teraz popularne na tik toku. Proszę, nagrajmy.

    – Wiesz, że nie lubię tych twoich tik toków – Maja zrobiła słodką minkę. – Ech, no dobrze. Teraz chcesz to nagrać?

    – Tak – zawołała wesoła.

    Maja rozstawiła prowizoryczne światło i ustawiła telefon w odpowiednim miejscu. Wyjaśniła mi, jak ma wyglądać wideo. Okazało się, że wybrany przez nią trend całkiem mi się spodobał, lecz też się go trochę przestraszyłem.

    Włączyła nagrywanie. Zaczęliśmy wykonywać ”choreografię”. Nagranie polegało na tym, że Maja stała odwrócona do mnie tyłem, a ja miałem w odpowiednim momencie piosenki dać jej klapsa i zacząć tańczyć. Zadanie to wykonałem z wielką chęcią. Gdy nastał odpowiedni moment, moja dłoń poleciała wprost na jej pośladek. Okazał się on być niesamowity w dotyku. Przez chwilę nie wiedziałem, czy dałem klapsa pośladkom, czy może obłoku na niebie. Jej pośladek był przyjemny do tego stopnia, że mój taniec nie mógł być taki, jaki miał być, gdyż musiałem uważać, by kamera i Maja nie zauważyli tworzącego się namiotu na moich spodniach. Jak nie przepadałem za tik tokami, to ten był nadzwyczaj przyjemny.

    Po nagraniu widea, zabraliśmy się za kolację. Nie była ona może wykwintna, bo jedliśmy jedynie kanapki, ale Maja wzięła ze sobą wino, które umiliło wieczór.

    Po zjedzeniu uznaliśmy, że dobrym pomysłem będzie obejrzenie filmu. Normalnie oglądalibyśmy go na laptopie u mnie w pokoju, ale nie było rodziców, więc poszliśmy do ich sypialni, gdyż mieli tam duży telewizor.

    Włączyłem coś na Netfliksie i położyliśmy się na łóżku. Objąłem ją ręką i oglądaliśmy film. Nasza pozycja była dla nas zupełnie normalna, gdyż robiliśmy tak dziesiątki razy. Na telewizorze leciał film akcji, który jednak nie był specjalnie ciekawy. Rozmawialiśmy ze sobą o różnych rzeczach. Nagle Maja podniosła się z łózka.

    – Wiesz, co?

    – Nie wiem – odparłem.

    – Kupiłam ostatnio trochę nowych ciuchów. No w zasadzie bielizny, ale pokaże ci. Powiesz mi, co nich sądzisz.

    Jej propozycja nie zdziwiła mnie, gdyż wielokrotnie tak robiliśmy. Faktycznie, z bielizną rzadko, szczególnie po dostaniu się do liceum, ale bynajmniej mi to nie przeszkadzało.

    Maja stanęła obok łóżka. Otworzyła swoją torbę i wyjęła z niej trochę nowej bielizny. Odwróciła się do mnie tyłem. Złapała się za spodnie i zaczęła je zdejmować. Pewnie liczyła, że nie będę na nią teraz patrzył, lecz pokusa była zbyt duża. Czułem się źle jako przyjaciel, lecz jako mężczyzna wspaniale. Jej pośladki były czymś nieziemskim. Maja chodziła na siłownie i jej efekty były wspaniałe. Kształt jej pupy był dla mnie piękny.

    Gdy już zdjęła z siebie spodenki i położyła je obok, załapała za czarne majtki. Odwróć wzrok – pomyślałem, lecz tego nie zrobiłem Schylając się, zdjęła je z siebie, wypinając tym samym pupę w moją stronę. Coś takiego zobaczyłem pierwszy raz w życiu. Moim oczom ukazał się jej odbyt i cipka, która była piękna. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem cipkę na żywo. Momentalnie mój penis zaczął twardnieć. Było to szokujące. Czułem się trochę niesmacznie, ale jednocześnie bardzo podniecony.

    Maja wyprostowała się z majtkami w dłoni. Cały czas podziwiałem jej kształty. Nagle obejrzała się w moja stronę i zobaczyła, że cały czas ją obserwuję.

    – EJ, PIOTREK! – krzyknęła.

    Rzuciła we mnie tym, co miała w swoich dłoniach. Zapomniała, że trzymała swoje noszone majtki i to właśnie one wylądowały na mojej twarzy.

    – O kurwa, przepraszam!

    Momentalnie podbiegła do mnie i zdjęła bieliznę z mojej twarzy. Jednak zdążyłem ją powąchać. Ciężko mi było określić ten zapach, ale podobał mi się, choć nadal czułem obrzydzenie. Złapały mnie wyrzuty, jednak nieumiejętnie zakryta dłońmi cipka sprawiła, że zapomniałem o nich.

    – Znaczy nie przepraszam. Nie możesz mnie podglądać, zboczeńcu.

    – Dobra tam, tylko przez chwilę spojrzałem. Poza tym jestem twoim przyjacielem, wiesz sama.

    – Czyli nie podobam ci się?

    – Nie no, podobasz.

    – Więc spodobały ci się moje majtki na twarzy?

    Zdziwiło mnie jej pytanie. Przez chwilę nic nie odpowiedziałem. Maja wybuchła śmiechem.

    – Dobra, weź mnie zostaw – zaśmiałem się i odwróciłem wzrok w stronę telewizora.

    Nie patrzyłem już, gdy nakładała majtki i zmieniała stanik.

    – Już! Spójrz, ładny komplet?

    Wyglądała bosko. Miała na sobie czerwoną koronkową bieliznę. Jej nogi wydawały się długie, a cycki w staniku miały idealny rozmiar. Gdy pierwszy raz spotkaliśmy się w pierwszej klasie, nawet nie przypuszczałem, że kiedyś może wyrosnąć na tak seksowną dziewczynę.  Musiałem jednak trzymać pozory.

    – No, całkiem okej.

    – Całkiem okej? – żachnęła się. – Wyglądam zajebiście! – zawołała, po czym wskoczyła na łóżko i dla żartów zaczęła okładać mnie pięściami. Moja garda była szczelna i po kilkunastu sekundach znudziło jej się. Lekko zdyszana położyła się obok mnie. – Powiedz szczerze, wyglądam dobrze?

    Spojrzałem jej w oczy.

    – Bardzo dobrze.

    – Dziękuję – odparła i przytuliła się do mnie. Choć do wielu sytuacji dochodziło między nami, to jeszcze ani razu nie przytulała się do mnie w samej bieliźnie, i to jakże seksownej. Czułem się niekomfortowo, ale jej ciało było delikatne i cieplutkie, co niezmiernie mnie podniecało.

    Maja się we mnie wtuliła i tak oglądaliśmy film. Lewą dłonią zacząłem głaskać ją po włosach – zawsze to lubiła.

    W naszym nudnym filmie nagle pojawił się ciekawy moment. Była to scena seksu. Główny bohater posuwał od tyłu jakąś modelkę. Oboje przy tym dosyć głośno jęczeli. Maja złapała mnie trochę mocniej.

    – Ach, też bym tak chciała – wymruczała pod nosem. Nie wiedziałem, czy się nie przesłyszałem. Postanowiłem nie odpowiadać, ale zrobiło mi się gorąco. Mój penis ponownie zaczął twardnieć. Maja chyba to poczuła, bo trzymała udo na moim kroczu. – Piotrek? – powiedziała głośniej. Spojrzała mi w oczy. Serce zaczęło mi bić szybciej.

    – Tak?

    – A mógłbyś ocenić materiał tej bielizny?

    – Słucham? – byłem całkowicie zdziwiony. Bardzo chciałem jej dotknąć, lecz z drugiej strony czułem się bardzo dziwnie. Niczym miałbym dotknąć kogoś z rodziny.

    Złapała mnie za dłoń.

    – Proszę… – szeptem. – Pokaże ci gdzie.

    Poprowadziła moją dłoń ku swojej cipce.

    – Maju…

    – Dotknij. Złap mnie tam. Proszę.

    Nie mogę – pomyślałem. Maja cały czas patrzyła mi w oczy. Była piękna. Od jej krocza aż kipiało ciepło chęci czegoś więcej. Nie mogłem się oprzeć. Zacisnąłem dłoń na jej majtkach w miejscu cipki. Maja wypuściła powietrze z płuc. Zacząłem przecierać dłonią po jej bieliźnie. Jeszcze nigdy nie byłem tak podniecony jak teraz.

    – I jak? – zapytała.

    – Bardzo przyjemny materiał, ale trochę mokry.

    – To przez moją cipkę. Mógłbyś ją sprawdzić?

    Nadal była dla mnie jak siostra, ale niezwykle gorąca. Momentalnie wsunąłem dłoń w jej majtki. Była dokładnie wygolona, mokra i cieplutka. Zacząłem przesuwać po niej swoją dłoń. Przyjaciółka jęknęła. Jej cipka była gorąca i mokra. Wargi były przyjemne w dotyku.

    Maja leżała na mojej lewej ręce, zaś prawą sprawiałem jej przyjemność. Złapała dłońmi za moją twarz i zaczęliśmy się całować. Wsadziłem palca do jej cipki i energiczniej zacząłem robiłem jej dobrze, o czym świadczyło zachowanie jej ciała. Zaczęła się lekko przykurczać i zacisnęła uda wokół mej dłoni, która w akompaniamencie mokrych dźwięków działała cuda. Maja w trakcie całowania zaczęła pojękiwać samogłoski.

    Przestałem już myśleć o niej jak o przyjaciółce, a zacząłem jak o zajebistej lasce, którą zaraz przelecę.

    Uznałem, że przejdę krok dalej. Wyjąłem spod niej moją lewą rękę. Ustawiłem swoje ciało nad nią. Zdjąłem z niej majtki, po czym to samo zacząłem robić z jej stanikiem. Ona w tym czasie złapała za mój pasek, który po chwili był już rozpięty. Gdy zdjąłem stanik Mai, pomogłem jej zdjąć moje spodnie z majtkami. Oderwaliśmy się od całowania, bym mógł zdjąć koszulkę.

    – Wiedziałam, że musisz mieć super chuja.

    Złapałem go i wsunąłem w jej cipkę. Maja głośno jęknęła. Pierwszy raz czułem coś takiego. Jej cipka była ciasna, ale tym bardziej przyjemna. Była cała mokra, więc nie miałem problemu z pałaszowaniem w jej ciele. Pierwszy raz część mojego ciała była wewnątrz jej ciała. Było to nieziemskie uczucie, na które nigdy nie czekałem, a teraz się w nim zakochałem.

    – Podoba ci się?

    – TaaAK – w połowie słowa wbiłem się w nią z całej siły. – O kurwa! Tak! Rób tak dalej.

    Posłuchałem się. Zaczęliśmy uprawiać wspaniały seks. Odczucia były nieziemskie. Penetrowanie jej cipki sprawiało mi ogrom przyjemności. Złapałem jej pierś, była równie wspaniała co reszta ciała. Narzuciłem szybkie tempo. Pchałem rytmicznie i głęboko. Nie wiedziałem, czy Maja udaje, ale zaczęła jęczeć. Gdy czasem przypominałem sobie, że jest moją przyjaciółką, czułem się głupio, lecz ekstaza była ważniejsza w tej chwili. Maja złapała mnie za głowę i pocałowała. Byłem zły, że nie spróbowaliśmy tego nigdy wcześniej. Maja była moja, a ja jej.

    Nagle użyła siły i obróciła mnie na plecy. Bardzo szybko usiadła na moim sterczącym penisie. Zaczęła na mnie skakać niczym na koniu. Jej tempo nie było takie szybkie jak moje, ale nadal czułem masę przyjemności. Jej cycki zaczęły wraz z nią pięknie skakać. Szybko to zażegnałem, łapiąc je i ściskając. Ich dotyk był fantastyczny. Czułem, że sutki są bardzo nabrzmiałe. Po krótkiej chwili jednak moja prawa dłoń powędrowała ku jej łechtaczce, sprawiając jej jeszcze więcej przyjemności. Maja korzystała z tego, że dom był pusty i głośno krzyczała. Były to najwspanialsze chwile w moim życiu. Jej ciasna cipa idealnie współgrała z moim chujem. Nasza cała znajomość, już od czasu pierwszej klasy, dążyła właśnie ku temu momentu. W końcu klucz spotkał się z zamkiem, otwierając drzwi pełne rozkoszy.

    Złapałem Maję za włosy i przyciągnąłem ją ku sobie.

    – Chyba niedługo dojdę – powiedziałem.

    – Ja, kurwa, też!

    Pocałowaliśmy się. Jej ciało poruszało się jak wąż, dając nam multum przyjemności. Bardzo szybko oddychała. Widok tylu rozkoszy na twarzy mojej przyjaciółki spowodowany moim chujem był świetny. Szeroko otworzyła usta i głośno krzyczała. Mój chuj idealnie penetrował jej cipę, dając nam mnóstwo wspaniałych odczuć. Jeszcze kilka chwil temu myślałem, że po spotkaniu z Mają pójdę spokojnie spać, a tymczasem ruchaliśmy niczym najlepsze gwiazdy porno.

    Zacząłem dochodzić. Uczucie było nie z tej ziemi. Z mojego penisa strzelały kolejne dawki spermy. Złapałem ją mocno za jędrną dupę. Byłem zszokowany, że ludzkie ciało może dać tyle przyjemności. Maja także osiągnęła orgazm. Złapała mnie z całych sił i poruszała biodrami rzadko, ale mocno, energicznie, aż w końcu przestała. Był to najlepszy orgazm w moim życiu. Jeszcze nigdy nie wystrzeliłem tyle spermy.

    Maja oderwała się od moich ust i położyła się na mnie. Jej rozpłaszczone na mnie cycki nadal bardzo mnie podniecały. Czułem krople spermy i krwi wylewającej się z jej ciasnej cipki. Rozdziewiczenie najlepszej przyjaciółki było najlepszą rzeczą, jaką zrobiłem w życiu.

    – O kurwa! O kurwa! – Chwilę tak poleżeliśmy i odpoczywaliśmy. – Wiesz co, Piotrek?

    – Co? – mówiłem spełniony.

    – Zawsze byłeś dla mnie jak brat… A teraz załadowałeś moją cipę swoją spermą.

    – Trochę to dziwne. Ale w chuj przyjemne.

    – Nom. Szczerze, to jestem trochę zdziwiona, że tak dobrze ruchasz…

    Maja zaczerpnęła dłonią trochę spermy ze swej cipki i dokładnie ją wylizała.

    – Jesteś bardzo smaczny. Znamy się od dzieciaka, a teraz kosztuję twoją spermę… Piotrek?

    – Tak?

    – A mógłbyś wyruchać mnie jeszcze w dupę?

     

    Od tego dnia nasza relacja się trochę zmieniła. Nadal byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, którzy znają się od dzieciństwa i są dla siebie jak rodzeństwo. Z tą różnicą, że od tego dnia dodatkowo codziennie uprawialiśmy wspaniały seks. Pokochaliśmy swoje ciała i kochaliśmy się, kiedy tylko chcieliśmy. W żaden sposób nie zniszczyło to naszej przyjaźni, a jedynie ją urozmaiciło.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Gierczinio
  • Moja zberezna zoneczka

    Nigdy, od momentu pierwszego razu, aż do tej pory nie miałem jej dość. Nie jest klasyczną pięknością, ale zawsze przykuwa wzrok każdego mężczyzny, bez względu na jego wiek.

     Teraz patrzyłem na kobietę, która leżała przede mną i podziwiałem jej kształty. Ładna, bardzo miła buzia, wokół głowy rozsypane czarne jak smoła, długie, kręcone włosy, ciemne, na pół przymknięta oczy, lekko rozchylone kształtne usta. Zajebisty biust podskakiwał i trząsł się w rytm mych ruchów. Oddychała głośno, postękiwała i jęczała cichutko. Podniosłem zgrabne nogi, oparłem sobie łydkami na ramionach, mocno trzymałem idealne biodra.

     Tak, rucham teraz kobietę. Bardzo atrakcyjną i interesującą kobietę. Przed chwilą ssała mego penisa, pochłaniała go całego, choć nie jest mały; teraz byłem w jej cipce. Zacząłem miętosić i lekko masować jędrne cycuszki zwieńczone małymi sutkami, które znalazły się między mymi palcami. Grzmociłem gorące ciało, odwróciłem kobietę na brzuch, uniosłem troszeczkę okrągłe biodra i załadowałem kutasa w dupę. Jęknęła głośno i jeszcze bardziej wypięła tyłek.

    – Kochanie, mocniej, chcę cię poczuć w żołądku – wyszeptała, odwracając głowę w moją stronę.

    – Już, proszę bardzo – przyśpieszyłem trochę.

    – O tak, tak mnie ruchaj, ciągle robisz to doskonale – już nie szeptała, tylko wyjęczała wbijając wzrok w poduszkę.  Nie przerywałem akcji, czekałem na ciąg dalszy.

     Tutaj muszę dodać kilka słów wyjaśnień. Kobieta, którą właśnie rżnąłem z takim zachwytem ma na imię Maja. Ruchamy się już ponad sześć lat, a od pięciu jest moją żoną! Nie mamy dzieci, niestety, ale mamy siebie. Stwierdziliśmy zgodnie, że na potomstwo mamy jeszcze kilka lat czasu, nie ma pośpiechu; teraz mamy ten czas dla siebie.

     Majka jest młodsza ode mnie o trzy lata, ma ich dwadzieścia siedem, ciut ponad metr sześćdziesiąt wzrostu, dzieli nas duża różnica, bo mi niewiele brakuje do sto dziewięćdziesiąt. Jest przemiłą osobą, bardzo kobiecą, wszystko ma na swoim miejscu i takie, jak trzeba. Nie jest chuda, ale taka idealnie zaokrąglona, z pięknymi cycuszkami i seksownie wypiętym, jędrnym tyłeczkiem. Nie jest typem latynoskim, absolutnie nie, poza tym nie lubię, kiedy kobiety chwalą się wielkimi, wypiętymi dupami.

     Poznaliśmy się zupełnie przypadkowo na imprezie u jej koleżanki. Miałem tam nie być, ale kolega prosił, żebym po wszystkim odebrał go i zawiózł do domu. Ponieważ często tak robiliśmy, nie stanowiło to żadnego problemu, na zasadzie – dzisiaj ja, jutro ty. Okazało się, że do podwiezienia są jeszcze dwie panienki, czyli moja (później) Majka i jakaś jej kumpelka. Robert wysiadał drugi, wpierw ta koleżanka; Maja na końcu. Zatrzymałem się pod jej blokiem, i zaczęliśmy sobie rozmawiać. Nawet nie zauważyliśmy, że zaczęło robić się jasno, a my nie mogliśmy się nagadać. Umówiliśmy się na wieczór, poszliśmy do klubu, potem wylądowaliśmy w moim domku, który odziedziczyłem po dziadkach. Nie jest wielki, ale po generalnym remoncie bardzo wygodny i funkcjonalny. Po miesiącu dziewczyna zwolniła wynajmowane mieszkanie i przeniosła się do mnie. Tak to się zaczęło.

    Później mieliśmy okazję poznać swoich znajomych, potem rodziny, na koniec wzięliśmy ślub i zorganizowaliśmy bardzo udane wesele. Mieszkamy sobie na uboczu cichej dzielnicy, do najbliższego sąsiada mamy pawie sto metrów, prowadzimy bardzo spokojne życie, stać nas na wiele, bo oboje dobrze zarabiamy, a bzykamy się kiedy tylko można i gdzie można. Pod tym względem jesteśmy dobrani idealnie. Oboje lubimy seks, oboje mamy takie same upodobania. Bardzo odpowiada mi jej wąziutka i ciasna pipeczka, z kolei jej „pasuje” mój penis, mimo tego, że jest ponad przeciętnych rozmiarów, znacznie przekracza średnią europejską, jeśli chodzi o długość, a przede wszystkim o grubość!

     Kiedyś zastanowiła mnie bardzo duża ilość koleżanek mej ślicznej małżonki, jednak po namyśle doszedłem do wniosku, że ja mam prawie tylu kolegów, więc nie zawracałem sobie tym więcej głowy, ważne, że nie widziałem w jej dawnym środowisku zbyt wielu facetów, nie obawiałem się więc konkurencji z tamtej strony. Ale wróćmy do współczesności.

     Klęczałem między udami swej namiętnej żonki i posuwałem ją w tyłek. Lubiliśmy każdy rodzaj seksu, który nie poniżał i nie zadawał bólu, reszta była OK. Nie tolerowaliśmy tylko sado-maso. Teraz Majka jak zwykle głośno wzdychała, momentami piszczała, ale czułem, że pomału zaczyna „zdobywać szczyty”. Ruchałem zapamiętale ciasną, gorącą dziurkę dupki, wsłuchiwałem się z lubością w jęki i postękiwania dziewczyny. Z dołu dochodziły do mnie pojedyncze słowa, przerywane jękiem.

    – Tak, tak, wspaniale… mocniej… szybciej… Tak… O… O…. Tak… Ruchaj mnie mocniej… Jeszcze mocniej… Tak… O matko, jak mi dobrze… Nie przestawaj, Pawełku, wypełnij mnie całą… Mamo, tak… ja pierdolę, Paweł, jak mi dobrze…

    – Ciiii… Nic nie mów, maleńka, zaraz razem dojedziemy na szczyt…

     Jej oddech stał się szybszy i głębszy, biodra wirowały w szalonym tempie, zaciskała zęby i oczy, by po chwili wrzasnąć na całe gardło i tak drzeć się kilka sekund. Potem opadła na pościel, całym ciałem wstrząsały jakieś dreszcze i skurcze, w końcu popiskując jak myszka zwinęła się w kłębek i tak leżała sobie kilka minut. Wstałem, wytarłem ręcznikiem kutasa i nalałem po kieliszku Martini – to nasz ulubiony alkohol.

    – Pszczółko, wstawaj, miodzik czeka – szepnąłem, lekko potrząsając ją za ramię.

    – Dobrze, zaraz, daj mi jeszcze minetkę.

    – Minetkę? Nie ma problemu, rozchyl lekko uda – znowu klęczałem obok kanapy, kładąc dłonie na krągłe bioderka.

    – Przestań, miałam na myśli minutkę, to zwykłe przejęzyczenie.

    – Przejęzyczenie? A znasz jego definicję? – roześmiałem się.

    – Kiedyś chyba mówiłeś, ale nie pamiętam…

    – Przejęzyczenie ma miejsce wtedy, kiedy język przypadkowo zsunie się z łechtaczki na odbyt – odpowiedziałem poważnym tonem.

    – No to tobie to się nie zdarzy – choć Majka doskonale znała moje zdanie na temat lizania ciemnej dziurki, choć ruchałem jej dupkę kilka razy w tygodniu, to jednak nie pozwoliła mi ani razu na zajęcie się ciemniejszą dziurką przy pomocy języka.

     Małżonka podniosła się z pościeli, przeciągnęła leniwie, piękny biust wyprężył się, sutki niemal strzeliły w górę, napięła wszystkie mięśnie (a były dobrze wytrenowane, bo trzy razy w tygodniu chodzimy na siłownię i biegamy). Zawsze podziwiałem ten widok, to jest naprawdę fantastyczna dziewczyna. Sięgnęła po podany kieliszek i wypiła wszystko niemal jednym łykiem. Dolałem, wypiliśmy razem.

     Co jeszcze mi się w żonie podobało? Brak sztucznej pruderii. Nie obrażała się na jakieś słowa, nie były jej obce słowne obrony innych kobiet, nie wstydziła się swych poglądów na temat seksu i seksualności. Oboje lubimy chodzić po domu zupełnie nago, nie krępujemy się, choć dresy zawsze leżą w korytarzu, żeby je awaryjnie ubrać, w razie, gdyby niespodziewanie rozległ się dźwięk dzwonka u drzwi.

     Po kolejnym Martini poszliśmy pod natrysk. Zawsze myliśmy się nawzajem, teraz też dokładnie namydlałem i spłukiwałem kochane ciało. Nie wiem dlaczego, ale szczególnie starannie umyłem pipkę i dupcię, miałem ciągle nadzieję, że może…? Wróciliśmy do sypialni.

     Wymyśliłem pewien plan, chciałem wprowadzić go w życie, ale to miała być niespodzianka. Usiedliśmy obok siebie, nasze wzajemne pieszczoty stawały się coraz bardziej intensywne; po chwili leżeliśmy już w „sześćdziesiąt dziewięć” i lizaliśmy swe krocza. Pipka Majki była dość mała, i mimo intensywnego współżycia nadal zaskakująco ciasna. Lizałem ją, ssałem guziczek łechtaczki, wsuwałem do gorącej szparki język, zlizując pojawiający się już śluz, w końcu wsunąłem w nią dwa palce i zacząłem pomalutku brandzlować. Sam też czułem na swym kutasie gorące usta przesuwające się po całej długości mego kumpla. Jak wspominałem wcześniej, nie miałem chuja jak koń, ale też nie miałem się czego wstydzić.

     W przeszłości niektóre kobiety z którymi się bzykałem miały poważny problem, żeby wessać go w całości. Żoneczka tego problemu nie miała. Potrafiła zrobić takiego loda, że te z Zielonej Budki mogą się schować!

     Lizała, ssała, leciutko podgryzała, a do tego potrafiła zacisnąć na penisie gardło, tak, że odnosiło się wrażenie, jakby jeszcze ktoś drugi obciągał. Oczywiście nie zapominała o jajkach, które też były wypieszczone, wylizane, wymasowane języczkiem. Palcowałem wilgotną pipkę, pomalutku przesuwałem się w stronę ciemniejszej dziurki; miałem niesamowitą ochotę wylizać kakaowe słoneczko. Przesuwałem po dziurce palcami, raz po raz niby przypadkowo zagłębiałem je w dupci. Oczywiście nie reagowała na to, przecież tyle razy miała w niej mego kutasa, że jeden palec nie robił na niej wrażenia. Co innego język…

     Kiedy tylko poczuła na pupie mój oddech natychmiast usiadła i nie miałem już szans, żeby wylizać to upragnione miejsce. Upragnione? Tak, bo lizane świeżo umytego odbytu kobiety było moim fetyszem! Niestety, Majki nie mogłem do tego przekonać. Kiedy kochaliśmy się, kiedy byliśmy już mocno rozgrzani, sama podsuwała pod kutasa swój zgrabny tyłeczek, ale nie pozwoliła sobie wylizać ciemnej dziurki. Teraz też…

     Wróciłem do pipki, która od początku mnie fascynowała. Mimo częstego użycia, mimo gabarytów mego przyjaciela, który penetrował jej wnętrze kilka razy w tygodniu – ona pozostawała maleńka i ciasna! Nie mam pojęcia, jak to się działo, co było tego powodem. Nie dociekałem prawdy, pasowało mi to, że szparka mojej ukochanej kobiety była zawsze dziewiczo ciasna. Lizałem pipkę, ssałem wargi, drażniłem łechtaczkę, zlizywałem soki wypływające z różowej szparki. Maja wzdychała, pojękiwała, trzymała dłońmi mą głowę, którą coraz mocniej przyciskała do swego krocza.

    – Pawełku, liż, ssij… Robisz… to… doskonale… – wystękała podniecona.

    – Bo masz taką milanekazącdswe… – nie mogłem nic więcej powiedzieć, bo jęzor znowu zniknął w pipce.

    – Matko, jak ty to robisz… Mocniej, głębiej… Wyliż moje soczki, wyliż mą muszelkę… dżizus, rób tak, tak… Zaraz… odlecę… moc… niej…

     Lubiłem to. Mineta to jeden z najmocniejszych bodźców, które podniecały Majkę. Co ja gadam, Majkę… Mnie też! Lizać i pieścić ustami, językiem taką cipkę to coś niesamowitego, wspaniałego! W zasadzie zauważyłem, że tak zapamiętale, jak ja lizałem szparkę małżonki, tak samo namiętnie ona obrabiała mego kutasa. Potrafiła wessać go całego, a dzięki temu, że od zawsze goliłem sobie jaja nie miała problemu z kłakami wchodzącymi między zęby. Jakie to uciążliwe przekonałem się jakiś czas temu, kiedy dopadłem młodą laseczkę, która nie wiedziała, ze trzeba okolice bikini niekiedy wydepilować. Kiedy lizałem młodą, soczystą pipkę, musiałem co chwilka oderwać się od krocza uroczej dupeczki, żeby powyciągać kłaczki, które wchodziły między zęby. Wyrwałem ją w Galerii; za jakąś kieckę dała się zerżnąć. Że lizałem pipkę młodej laseczki? Nie tylko lizałem jej pipkę; wyruchałem ją tak, że nie mogła prawie chodzić. Biedna nie przypuszczała, że facet jedenaście lat starszy może tak ją wydymać!

     Czy mam wyrzuty sumienia? Absolutnie żadnych. To było tylko zaspokojenie chuci, odstresowanie się; to tak, jakbym wypił pół litra, a potem miał mieć jakieś wyrzuty sumienia, że sam wypiłem! Nie, nic z tych rzeczy, wyruchałem młoda dupkę, ulżyłem sobie i już. Jej też się podobało, to najważniejsze.

     Teraz nurkowałem między nogami mej lubej i dawałem jej maksimum rozkoszy. Przyciskała dłońmi moją głowę do lizanej cipki i mruczała coś pod nosem. Początkowo nie zwracałem uwagi na jej słowa, ale w pewnym momencie…

     W pewnym momencie dobiegło do mnie zaskakujące zdanie, które raz, że mnie zdziwiło, a dwa – nie widziałem, czy czasem nie przesłyszałem się! Brzmiało to mnie więcej :

    – Tak, Joluś kochana, tak, liż mą muszelkę, Majeczka odwdzięczy się tak samo… O tak, Jolu… tak dobrze, kochana… – i dalej mniej więcej tak samo.

     Byłem zaskoczony i zszokowany. Jaka, kurwa, Jola! Kto to w ogóle jest? Moja Majka liże pipę innej lasce? No nie, to już przegięcie! Podniosłem głowę, popatrzyłem w oczy zaskoczonej tym małżonki.

    – Dlaczego przestałeś, byłam już tak blisko…

    – Moment – przerwałem bezpardonowo – musimy coś sobie wyjaśnić! – byłem wściekły.

    – Wyjaśnić? A co takiego chcesz wyjaśniać? – nie miała pojęcia, o czym mówię.

    – Na początku powiesz mi, kto to jest Jola!

    – Jaka Jo… Jola? A skąd przyszła co do głowy jakaś Jola? – popatrzyła na mnie gniewnie i wzdęła usteczka – nie wiem, o czym mówisz.

    – Nie kombinuj i nie ściemniaj. Przed chwilką prosiłaś Jolę, żeby wylizała ci pipkę, a właściwie… muszelkę! Więc?

    – No… – zaczęła nieśmiało.

    – No, czekam, tylko nie chcę słyszeć kłamstwa! – mój głos brzmiał stanowczo i chyba groźnie, bo dziewczyna aż skurczyła się.

    – Pawełku, ja cię bardzo przepraszam…

    – Powiedz, za co mnie przepraszasz.

    – No bo ja… Bo ja ciebie… Bo zdradziłam cię z dziewczyną! – wypaliła w końcu.

     Nie uwierzycie, ale… wybuchnąłem śmiechem! I nie mam pojęcia, dlaczego.

    – Zdradziłaś mnie? Z dziewczyną? Żarty sobie robisz?

    – Nie, Pawełku, to prawda. To młoda laseczka, śliczna, zgrabna… Tobie też by się spodobała, bo mi bardzo. Do tego stopnia bardzo, że uwiodłam ją, choć nie było z tym problemu…

    – To chcesz mi powiedzieć, że uwiodłaś jakąś laseczką, żeby wylizała ci cipkę? To ja nie wystarczam? A może ty wolisz kobiety, choć do tej pory tego nie wiedziałaś, nie czułaś?

    – Nie, to nie tak… Zobaczyłam ją i poczułam, że robi mi się mokro w majtkach… Ona jest naprawdę zajebista, bardzo seksi, a to nie było żadne uczucie, tylko czysty seks! Nie gniewasz się? – pytanie zadała przymilnym głosikiem i spojrzeniem Kota ze Schrecka.

    – Nie wiem, co ci odpowiedzieć… Muszę to przemyśleć. Gdzie ją poznałaś?

    – W Galerii, tam można spotkać takie dziewczyny, które w zamian za prezenty oddają się mężczyznom.

    – A ta wolała kobietę, ciebie?

    – Kupiłam jej super spódniczkę i bluzeczkę… – opuściła wzrok na podłogę – wybaczysz mi? – wyszeptała.

    – Pod jednym warunkiem.

    Jakim? – w głosie Majki usłyszałem trochę za dużo radości.

    – Przyprowadzisz ją do domu i pokażesz, jak się zabawiałyście!

    – Co? Zwariowałeś? Ja mam z nią…

    – Tak, ty masz z nią! Do tej pory ci to nie przeszkadzało, więc teraz chyba też nie, prawda? Ile razy się spotkałyście? Ale znowu proszę o prawdę.

    – No, chyba cztery, albo pięć…

    – W Galerii? – byłem zdziwiony.

    – No coś ty, w Stokrotce, u Cezarego…

    – W tym cichym burdelu?

    – Jakim burdelu, to bardzo fajny, czysty pensjonat – oburzyła się.

    – Tak, tak… No to?

    – Co „no to”?

    – No to kiedy ją zaprosisz?

    – Naprawdę chcesz tego?

    – Tak! Chcę widzieć, jak moja żona doprawia mi rogi zdradzając mnie z kobietą!

    – Ale to nie była żadna zdrada, chciałam zobaczyć, jak to jest! – usłyszałem tym razem niemal płacz w cichym głosiku.

    – Hmmm… Chciałaś zobaczyć, jak to jest… I dlatego musiałaś utrwalić swą wiedzę, tak? Cztery, pięć razy? No dobrze, wybaczę ci, jak z nią przyjdziesz. A teraz rozchyl szerzej nóżki, bo chcę między nie dać nurka i wylizać twą mokrą pipkę.

     Sekundę później zapamiętale penetrowałem jęzorem wnętrze kuciapki Majki i spijałem jej soczki.

     Czekałem na wizytę tajemniczej Joli, byłem ciekaw, z kim zdradzała mnie małżonka. Może zdradzała to za duże słowo, ona lizała się z tą laską z czystej ciekawości, jak to jest z inną kobietą, przynajmniej tak to sobie tłumaczyłem, czym „przykrywałem” swoje skoki w bok. Tam też był czysty seks!

     Nadszedł dzień, kiedy miała nas odwiedzić Jola. Majka chodziła jakaś podniecona, co chwilę zerkała na mnie, chyba badała, jak reaguję na spodziewaną wizytę. Od południa chodziła w podomce, pod nią nie założyła niczego, co pół godziny znikała na chwilę w łazience.

    – Co ty tam robisz, tak często znikasz…

    – Muszę być gotowa, czyściutka i pachnąca. Ty też weź prysznic, Jolka zaraz przyjdzie.

    – Jak to „zaraz”? Chyba za dwie godziny?

    – No tak, ale ten czas tak szybko leci…

     Wykąpałem się, wygoliłem starannie jajka i czekałem z małym drinkiem w dłoni na przyjście kochanki mojej żony. Rozległ się dzwonek do drzwi, Majka poszła otworzyć.

     To, co weszło do mieszkania, to… to było to! Młoda laseczka, na moje oko jakieś siedemnaście, może osiemnaście lat. Wysoka, szczupła z dość dużym biustem. Śliczna czarnulka z krótkimi włosami, nogi miała nieziemskie. Nie ukrywała ich, wręcz przeciwnie, krótko obcięte jeansowe szorty opięte na maleńkiej, zajebistej dupeczce tylko podkreślały ich urodę. Przestałem dziwić się Majce, że skusiła się na taką laseczkę, ona była rewelacyjna! Próbowała wywołać wrażenie, że jest zawstydzona i onieśmielona przygryzając dolną wargę i wsuwając paluszek do buzi, ale nie ze mną takie sztuczki!

     Patrzyłem na to zjawisko i gdzież z tyłu głowy zaświtała mi myśl, że przecież skądś ją znam… Nie mogłem przypomnieć sobie skąd, więc przestałem o tym myśleć.

     Majka przywitała się z dziewczyną gorącym pocałunkiem, znowu zerkała na mnie. Ponieważ nie zareagowałem w żaden sposób, odsunęła się od Joli i wskazała łazienkę.

    – Odśwież się, ręcznik wisi na kabinie. No i czekamy na ciebie!

    – Wypijesz coś? – teraz ja – My uwielbiamy Martini, chcesz?

    – Bardzo chętnie – głos miała taki… aksamitny, głęboki – A my się nie znamy, jestem Jola – wyciągnęła rękę

    – Paweł – uścisnęliśmy sobie dłonie, a mnie jakby prąd przeszedł.

    – Idź do łazienki, przygotuję w tym czasie drinki.

     Drzwi zamknęły się za laseczką, Majka doskoczyła do mnie i zaczęła szeptać mi do ucha.

    – I co? Podoba ci się? – lekko złapała mnie za kutasa.

    – No, muszę przyznać, że masz gust, dupeczka jest super! – pogłaskałem mokrą szparkę między nogami małżonki – chcesz się kochać w trójkącie? Nie przeszkadza ci, że będę bzykał obcą kobietę?

    – Tę możesz, ale żadną inną. Masz na nią ochotę, widzę to w twoich oczach i czuję w dłoni – roześmiała się.

    – No dobrze, masz rację, bardzo chętnie zerżnę tę maleńką dupkę. Mam jeden warunek…

    – Jaki? – popatrzyła na mnie zdziwiona.

    – Najpierw wy pokażecie, coście robiły wcześniej.

    – Phi, też mi warunek! I tak miałam to w planach.

    – O, a co jeszcze zaplanowałaś?

    – Nie muszę…

     Przerwała, bo drzwi od łazienki otworzyły się i stanęła w nich Jola. Owinęła się ręcznikiem, który i tak nie ukrywał jej biustu, a tyłek i pipkę osłaniał raczej umownie. Wyglądała zajebiście, czułem, że kutas podnosi głowę i znowu pomyślałem, że przecież już ją widziałem… No tak, Majka wspomniała o Galerii, musiałem ją tam widzieć, ale chyba nie tylko tam spotkałem Jolę.

    – Chodź kochanie do Majeczki – moja napalona małżonka podeszła do dziewczyny, złapała za ręcznik i mocno przyciągnęła do siebie.

     Znowu złączyły się ustami, objęły mocno i przytuliły do siebie. Jola odrzuciła przeszkadzający jej ręcznik i złapała pipkę Mai. Ta nie pozostała jej dłużna; sekundę później palcowała Jolę. Położyły się na łóżku, młoda laseczka przyciskała do swego krocza głowę liżącą słodką pipkę. Majka mlaskała, coś tam chyba mówiła, ale za cholerę nie rozumiałem, co. Nie trwało to długo, a już leżały obok siebie pieszcząc się wzajemnie, po chwili jedna leżała na drugiej w sześćdziesiąt dziewięć. Patrzyłam na szczuplutką dupkę będącej na górze Joli, wyglądała niesamowicie. Jędrne pośladki, leciutko wypięte do tyłu aż niemal słownie zapraszały, żeby między nimi zagościć. Nie chciałem jednak przeszkadzać dziewczynom, pomału dopijałem drinka.

     Nagle znieruchomiałem, nie mogłem uwierzyć w to, co widziałem. Jola lizała kakaowe oczko Majki! To ja nie miałem tam dostępu językiem przez wszystkie lata, a laska to robiła. Naprawdę, nie mogłem uwierzyć własnym oczom, przecież kilkadziesiąt razy próbowałem wylizać odbyt żony, ale nigdy na to nie pozwoliła! Używałem jej dupki bardzo często, lubiła anal, ale polizać się nie dała nigdy… Teraz znowu mnie zaskoczyła, bo też lizała tyłek swej kochanki. No ja pierdolę, czyżby aż tak była podjarana?

     Laseczki siadły na przeciw siebie, coraz bardziej zbliżały się kroczami, w końcu docisnęły pizdeczki do siebie i zaczęły w szalonym tempie ocierać jedna o drugą. Sapały przy tym jęczały; obserwowałem podniecony ich oczy, które z każdą chwilą były coraz bardziej zamglone rozkoszą. W końcu wrzasnęła jedna, zaraz potem druga i padły obok siebie na pościel.

     To nie był koniec pieszczot. Dziewczyny palcowały się wzajemnie wpychając paluszki w pipki i dupki. Wsłuchiwałem się w coraz głośniejsze oddechy, sapania i jęki. Popatrzyłam na stojącego w gotowości kutasa, posmarowałem żelem i pomasowałem trochę. Nieśpiesznie podszedłem do leżących kobiet, usadowiłem się między nogami Joli i załadowałem w ciemniejsze słoneczko. Dziewczyna jęknęła, ale nie przestawała pieścić Majki. Zacząłem ruchać ciasną dupkę jak maszyna, choć nie chciałem zbyt wcześnie skończyć. Popatrzyłem w dół, widziałem twarz żony, widziałem, jak zwisające jądra niekiedy odbijają się od liżącej cipkę twarzy. Niezły numer! Rucham w dupę młodą laskę, a moja własna żona liże jej szparkę. Nagle złapała za wyłaniającego się z odbytu kutasa, szarpnęła lekko i wsunęła sobie w usta. Polizała go, poruszała trochę głową i znowu skierowała na tyłek Joli. Pompowałem dalej, czując dość ciasną dupeczkę i obserwowałem poczynania Majki. Ta, liżąc pipkę, zabawiając się łechtaczką, którą niemal owijała swym zwinnym języczkiem, doprowadzała ruchaną dziewczynę na szczyt ekstazy. Miałem w tym i ja swój udział, z zachwytem obserwowałem, jak Jolka zastygła w bezruchu, słyszałem tylko głośny jęk i postękiwanie, gdy nagle całym ciałem młodej laseczki wstrząsnął jakiś dreszcz, zaczęła dygotać, a z ust wydobyło się zwierzęce charczenie. Drżała przy tym i zaciskała dłonie na prześcieradle, rzucała głową na boki, po chwili wrzasnęła i bez sił opadła na pościel.

     Cały czas tkwiłem w ciasnej dupce, nie przestawałem ruchać to młode ciało, sprawiało mi to nieopisana radość i satysfakcję. Jednak Majka miała dobry pomysł z zaproszeniem Joli… Dziewczyna uspokoiła się, odwróciła głowę, popatrzyła, co się tam za nią dzieje i położyła płasko na łóżku.

    – Dajcie mi chwilkę odsapnąć – ledwo wyszeptała załamującym się głosem – muszę chwilkę odpocząć…

    – Kładź się na plecach – to były słowa Majki skierowane w moją stronę.

    – Ale…

    – Nie ma żadnego ale, kładź się, już!

     Co miałem zrobić? Położyłem się na wznak, czekając, co będzie dalej. Poruchał bym tę dupkę jeszcze trochę, była dość ciasna i dawała masę przyjemnych doznań. Maja podniosła Jolę, kazała jej okraczyć mą głowę, sama zrobiła to z moimi udami i nadziała się pupą na kutasa. Zaczęła pomału falować biodrami, nabijała się na twardego ogóra, objęła młodą laskę i zaczęła ją całować. Co prawda bardziej domyślałem się tego, niż widziałem, bo twarz zasłaniała mi pipka Joli. Podziwiałem tę bułeczkę, bardzo kształtną z delikatnymi, lekko pomarszczonymi wargami, między którymi wystawała dość długa łechtaczka, którą natychmiast się zająłem. Ssałem ją, lizałem, drażniłem językiem kolczyk wpięty w twardy dzyndzelek , pociągałem go delikatnie zębami, słyszałem jęki dziewczyny.

     Pora na zmianę. Teraz Majka leżała na plecach z rozłożonymi nogami, między którymi leżała Jola. Wypięła tyłeczek, a ja ruchałem to w dupkę, to w pipkę i nie mogłem zdecydować, która ciaśniejsza! Kiedy tak grzmociłem młodą sunię, przypomniałem sobie, gdzie ją widziałem! Stokrotka!

     Pensjonat znajomego, w którym umawiałem się na spotkania biznesowe i gdzie ruchałem niekiedy młode pipki z liceum! Pamiętam, że zajechałem tam na spotkanie, byłem kilka minut spóźniony, a na korytarzu zobaczyłem wychodzące z któregoś pokoju dwie małolaty. Jedna malutka, śliczna blondyneczka o zajebistej figurze, druga wysoka czarnulka z dużym biustem i nieziemskimi nogami. To była właśnie ona, Jola! Dziewczyny miały rozmazany tusz do rzęs, były ogólnie mówiąc… zmęczone, szły wolno, dość szeroko stawiając stopy; widocznie ktoś zerżnął je mocno w obie dziurki.

     Teraz ja dymałem w obie dziurki Jolkę, odwróciłem ją na plecy, wjechałem w cipkę, Majka niemal natychmiast siadła na twarzy dziewczyny, pochyliła się w moją stronę, przyciągnęła do siebie, mocno pocałowała.

    – I co? Podoba ci się moja znajoma? – wyszeptała.

    – Super, miałaś fajny pomysł, żeby ją zaprosić. Dziewczyna klasa i rucha się jak doświadczona kurwa…

    – A skąd ty wiesz, jak ruchają się kurwy – Majka znieruchomiała

    – Widziałem na pornolach – nie przestawałem pompować młodej pipki.

    Więcej nie musiałem mówić, bo żoneczka znowu odpłynęła w niebyt rozkoszy, upadła na bok, za chwilkę Jola zadrżała i też odleciała.

     Tym razem ja przejąłem inicjatywę. Kiedy dziewczyny doszły do siebie kazałem im położyć się na brzuchach obok siebie, podkurczyć nogi i wypiąć tyłeczki. Mając przed sobą cztery ciasne szpary nie czekałem dłużej. Zacząłem ruchać jak automat to jedną, to drugą dupkę, czy pipkę, a te oczekujące starałem się maksymalnie palcować. Nagła pochyliłem się w stronę tyłeczka Majki, chwyciłem mocno za biodra i… wjechałem językiem w dupkę! Czekałem, aż jakoś będzie się starała zapobiec moim działaniom, ale ona jeszcze bardziej wypięła się w stronę penetrującego jęzora. Wreszcie! Wreszcie mogłem wylizać dupeczkę maj żonki!

     Po chwili zająłem się znowu obiema paniami Dziewczyny jak zwykle jęczały, a ja czułem, że dochodzi mój kres. One chyba też, bo jak na komendę odwróciły się i złapały za twardniejącego kutasa. To był ostatni moment, wystrzeliłem pierwszą salwę w usta Joli, następną przyjęła Majka; potem już nie pamiętam, ssały mnie i lizały na zmianę.

     Leżałem na łóżku i patrzyłem błędnym wzrokiem na całujące się dziewczyny. Robiły to nieśpiesznie, wymieniając między sobą moją spermą, która teraz wyciekała im z ust. To, co spływało po brodzie jednej, druga natychmiast zlizywała. Trochę trwało, aż w końcu połknęły to, co im zostało. Zaległy po moich obu stronach, każda położyła mi na klatę głowę, zarzuciły po nodze na moje biodra.

     Objąłem obie laseczki i tak usnęliśmy…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Nastoletnia Domina Czesc 2

    To był ostatni tydzień jesiennego kwartału w szkole. Dni stawały się coraz krótsze. Noce stawały się coraz chłodniejsze. A nauczyciele z lekkim niepokojem przygotowywali się do zebrań rodzicielskich, które miały miejsce w tym okresie akademickim.  

    Anita Kamińska i jej córka Joanna, czekały w długim korytarzu przed klasą od francuskiego. Były umówione na prywatną konsultację na godzinę szesnastą z młodą nauczycielką francuskiego, pani Dębską. Wielu rodziców nie zawracało sobie głowy zapisywaniem się na takie spotkania, mimo że każdy nauczyciel je oferował. Natomiast Anita lubiła być zaangażowana w edukację Joanny, i zawsze była dumna słysząc o jej osiągnięciach. Z wielką chęcią zgodziła się na spotkanie z nauczycielką.

    Joanna nie była zbyt zachwycona koniecznością uczestniczenia w sesji, ale pod naciskiem matki, zgodziła się, aby uniknąć niepotrzebnych sprzeczek.

    ‘Może być śmiesznie’ pomyślała. Ostatnio Madame Dębska rozśmieszała ją kilkoma sprośnymi francuskimi dowcipami.

    Tak naprawdę to Joanna nie mogła się doczekać ukończenia szkoły średniej. Była już zmęczona byciem ciągniętą za smycz przez swoją matkę. Ogarniała ją coraz większa chęć buntowania się. Drażniły ją też opryskliwe rówieśniczki, które za wszelką cenę chciały należeć do jej grona przyjaciół. Zbyt wiele dziewczyn chciało spędzać z nią czas a nawet częściowo imitować jej obycie. Joanna nie była wybitną uczennicą, ale posiadała bardzo przyjazny wygląd. Była dumna ze swojej ładnej twarzy, luksusowych blond włosów i figury, której można było pozazdrościć. W każdym razie wiedziała, kim są jej przyjaciele i nie miała zbyt wiele cierpliwości do nikogo innego.

    Anita podziwiała włosy swojej córki. Odetchnęła z ulgą, kiedy Joanna powstrzymała się z przefarbowaniem ich na nienaturalny odcień fuksji. Nie mogła zrozumieć, dlaczego blondynki chciały być kimkolwiek poza bycie blondynką.

    Sama wydała niezły grosz by utrzymać giętkość i blask włosów z młodszych lat (degażowanie, jak to nazywała). Ale nawet z pięknymi włosami, Anita nie uważała się, jako „sexy” laską, wskutek rosnącym zmarszczkom wokół ust i oczu. Jej piersi nigdy nie były tak pełne jak u jej córki, a ponadto teraz czuła, że ​​trochę obwisły. Przynajmniej nadal dzieliła niektóre z najlepszych rysów twarzy Joanny. Jej uroczy podniesiony nos i wysokie zaokrąglone kości policzkowe. Ich podobnie ukształtowane brwi, szczególnie oddawały świadectwo, że byli spokrewnieni, jednak na Joannie te brwi zawierały nutkę łobuzerstwa, w przeciwieństwie do Anity, która uważała, że zatraciła ten atrybut jakiś czas temu.

    Kilka minut po czwartej drzwi do klasy w końcu się otworzyły i pojawiła się Ela Dębska.

    – Zapraszam. – nauczycielka ochoczo gestykulowała w stronę sali.

    Matka z córką weszły do ​​klasy. Anita z dużym entuzjazmem, natomiast Joanna chciała mieć to już za sobą. Sala była urządzona tak, jak można by się spodziewać po francuskiej klasie, z plakatami paryskich zabytków i francuskich winnic oraz listami czasowników odmienionych na ścianach. Opublikowane zostały również niektóre projekty artystyczne uczniów wraz z mapami Francji, Kanady, Belgii i kilku innych krajów frankofońskich.

    Co ciekawe, w pokoju czekała już ładna blondynka. Zauważając zaskoczenie na twarzy matki, nauczycielka przedstawiła młodą dziewczynę.

    – Poznajcie moją nową asystentkę, Klarę Szulc –

    Anita była zaintrygowana.

    – Bardzo miło Cię poznać – odpowiedziała. Blondynka wyglądała na ten sam rocznik, co jej córki.

    – Enchanté. Wzajemnie, miło was poznać. – Klara uśmiechnęła się ujmująco, po czym pocałowała Anitę w oba policzki w stylu francuskim, zaskakując starszą kobietę. Po mimo zaskoczenia, Anita była oczarowana. Dziewczyna była uderzająco piękna, miała jasną piegowatą skórę, śliczne niebieskie oczy i przyciągającą wzrok sylwetkę. W jej oczach pojawił się błysk, jakby miała sekret, którego pragnęła komuś ujawnić.

    Na twarzy Klary widniał szeroki uśmiech. Wiedziała, że ​​ciepło i gościnność często skutecznie działały w procesie uwodzenia. Nawet, jeśli było to całkowicie nieszczere. I tak rozpoczął się “Akt I” w jej przebiegłej sztuce, którą planowała ukończyć w trzech etapach. Najpierw odegra rolę ambitnej i uroczej uczennicy/asystentki. Każdy, kto lepiej znał Klarę, wiedziałby, że jej uśmiech był teraz uśmiechem krokodyla, fałszywym i niebezpiecznym.

    Ela Dębska była stuprocentową polką, ale z łatwością mogła, by uchodzić za ładną paryżankę, dzięki jej niechlujnej francuskiej fryzurze bobowej i przewiewnej kwiecistej sukience. Anita już miała okazję spotkać nauczycielkę wcześniej i uznała ją za uroczą i ujmującą, ale teraz wydawała się nieco bardziej… ‘stylowa? Odważna? Może to sukienka’, pomyślała Matka.

    – Więc oto jak zaplanowałam przebieg tych spotkań. Najpierw rozmawiam z uczniem jeden na jednego, podczas gdy Klara wyjaśnia rodzicom przegląd tego, co robimy w klasie. Następnie, wspólnie omówimy osiągnięcia ucznia i przedyskutujemy obszary wymagające poprawy. – wyjaśniła nauczycielka.

     Anita nie miała żadnych komentarzy, więc Ela kontynuowała:

    – Właściwie nie ma, co tracić czasu. Klaro, zapoznaj Panią z zakresem naszego materiału a ja w tym czasie porozmawiam z Joanną –

    Ciekawe podejście, pomyślała Matka.

    – Klaro, daj nam jakieś 15 minut – powiedziała Ela.

    – Oui Madame –

    Cala ta wymiana między nimi sprytnie przysłaniała fakt, że Ela była niewolnicą Klary. Jednak był to sekret, którego nie planowały ujawniać w tej chwili.

    Ela odprowadziła Joanne do sąsiedniego gabinetu nauczycielskiego, podczas gdy Klara i Anita zostały w klasie; po chwili Klara zaczęła pokazywać niektóre z projektów, które stworzyli uczniowie.

    – Madame Dębska lubi uczyć swoich uczniów o kulturze francuskiej, nie skupia się tylko na lingwistyce – wyjaśniła Klara. Jedna ściana klasy była wyłożona fotoreportażami stworzonymi przez uczniów na temat codziennego życia we Francji. Pojawiały się zdjęcia robione w restauracjach, szkolnych festiwalach, plaż i tak dalej. Na sąsiedniej ścianie były montaże słynnych francuskich obrazów, stworzone przez uczniów.

    Zdjęcia rozbudziły w Anicie jej dawno niespełnione pragnienie odwiedzenia romantycznej stolicy Francji.

    – Chciałbym kiedyś pojechać do Paryża. Wieża Eiffla, muzea, kawiarnie… –

    – Ja to samo!! – – zachwyciła się Klara.

    – Zwłaszcza muzea sztuki. Chciałabym na żywo zobaczyć niektóre obrazy, jak na przykład te. – Wskazała na niektóre fotomontaże, zwłaszcza na jeden z obrazami Edgara Degasa. Połowa prac Degasa przedstawiały nagie kobiety kąpiące się lub suszące.

    To wcale nie zdziwiło Anitę.

    – Och, te obrazy są bardzo ładne – zaznaczyła. Była postępowa w takich sprawach.

    – Tak, Pani Dębska zachęca nas do wyrażania własnych upodobań. Pozwala nam wystawiać nasze ulubione prace. Ta na przykład jest moja. –  Wskazała na obraz z 1886 roku przedstawiający nagą kobietę wykręcającą włosy w wannie, zatytułowany po prostu “Wanną”.

    Klara naprawdę lubiła niektóre impresjonistyczne dzieła sztuki. Najbardziej przypadli jej do gustu Degas i Manet; w końcu lubili malować akty. Połowa przedstawionych osobniczek miały rude lub kasztanowe włosy, podobnie jak kasztanowy bob Eli. Nagie grafiki były bardzo gustowne, ponadto Klara złośliwie przykleiła nagie zdjęcia nauczycielki na tle aktów, oczywiście z zamaskowaną lub przyciętą twarzą. Ale minę mieli by uczniowie, gdyby zorientowali się, że autorem prowokacyjnych nagich poz wiszących na ścianie jest ich nauczycielka.

    Klara pokazywała więcej esejów fotograficznych, jednak Anita miała problem z oderwaniem wzroku od zgrabnej blondynki prowadzącej tę małą ekspozycję. Żadne zdjęcie, które wisiało na ścianie nie było tak przyciągające jak ta asystentka pani Dębskiej. Czasami uważała niektóre kobiety za bardzo atrakcyjne, zwłaszcza młode damy, z których kipi energia i radość życia.

    Nie myślała o sobie w kategoriach homoseksualistki, mimo że raz eksperymentowała z dziewczyną, gdy sama była nastolatką. Poczucie bliskości zawsze towarzyszyło jej w obecności innych kobiet. W przypadku wyjątkowego zauroczenia, czasami ogarniało ją silne pragnienie pocałowania danej osoby. Zdarzało jej się fantazjować o pięknych kobietach podczas nocnych igraszek napędzanych zabawkami na baterię. A Klara nie była tylko pociągająca, była wręcz cudowna. Anita szybko zauważyła, że ​​dziewczyna była również opanowana i pewna siebie. Sposób, w jaki się uśmiechała, płynność jej ruchów, ton jej głosu.

    Natomiast Klara uznała matkę Joanny za osobę intrygującą. Byłaby podbojem wartym wysiłku. Chociaż nie sądziła żeby te zadanie było nadmiernie wymagające. Zdążyła się zorientować że starsza pani namiętnie na nią spogląda. Prawdziwa zabawa nadejdzie później, kiedy zmusi kobietę do popełniania nieprzyzwoitych czynów na polecenie.

    Po upływie czasu zabrakło, już eksponatów na ścianie do pokazania, więc Klara przystanęła na pogawędce.

    – Asia ma takie szczęście, że ma tak wspierającą matkę. – powiedziała.

    – Dobrze sobie radzi w szkole i jest bardzo lubiana. Zasługuje pani na wielkie uznanie. Zbyt wielu rodziców nie interesuje się edukacją swoich dzieci. –

    – Ah.. po prostu staram się być na bieżąco z tym, co robi. Myślę, że to bardzo ważne – odpowiedziała kobieta, rumieniąc się nieco z pochwały.

    – Czy na rodzinnym portrecie jest jeszcze pan Kamiński? – zapytała Klara. Ale potem szybko udała przeprosiny: – Och, przepraszam bardzo, nie powinnam zadawać takich pytań. Czasami potrafię być zbyt wścibska”.

    – Nic się nie stało, nie mam nic przeciwko – zapewniła ją.

    – Jesteśmy rozwiedzeni, a on prawie zupełnie nie wchodzi w rachubę. Nie jest tak zaangażowany w życie Joanny jak ja. –

    – Przykro mi. Wygląda na to, że ​​osiągnięcia Asi są jeszcze bardziej imponujące. Wszystko to zawdzięcza pani. –

    Nastolatka była hojna w komplementach, a osobiste podejście było częścią jej planu. Nadmieniała często córkę w konwersacji, tym samym wzbudzając oczywistą dumę Anity. Po czym pozwoli aby rozmowa nabierała ostrzejszego charakteru.

    Sprawi jej ogromną przyjemność przemienić Anitę, w niewyżytą lesbijkę. Planowała również zająć się jej córką lub zlecić to Eli. Najlepsza cholerna nauczycielka, jaką można było sobie zniewolić.

    – Nie sądzę, żeby cala zasługa należała do mnie, ale staram się wychować Joanne, aby odniosła sukces i była szczęśliwa. – sprostowała matka.

    – Założę się, że ma pani naturalne podejście do nastolatków. Pewnie mogłaby pani uczestniczyć w jakimś programie pediatralnym z młodszymi uczniami. –

    – Ah.. tak się składa że pomagam korepetytorom w gimnazjum – powiedziała z dumą Anita.

    – Jeden dzień w tygodniu spotykam się z nimi po szkole, aby pomóc im w algebrze, angielskim i historii. Jest tam kilka korepetytorów w twoim wieku którzy też pomagają. –

    – To musi być takie satysfakcjonujące – odpowiedziała Klara, trochę przesadzając.

    W umyśle Klary pojawił się obraz w którym Anita uwodzi swoich młodych podopiecznych. Oh rany? Blondynka czasami bała się nawet samej siebie. Szybko stłumiła wizję, ponieważ wszyscy zaangażowani w jej seksualne wybryki, muszą być pełnoletni. Była to jej gruntowna zasada.

    Anita zauważyła, że ​​Klara była świetnym rozmówcą.

    – Tak, korepetycje są bardzo satysfakcjonujące – powiedziała Anita.

    – Lubię dzieci i chcę pomóc im rozwinąć umiejętności, których będą potrzebować w przyszłości. Staram się nauczyć je jak wyciągać wnioski z błędów. A oprócz tego pomagam im dostrzegać dane problemy z perspektywy historii. –

    – Tak, tak wiele problemów na świecie można byłoby uniknąć, opierając nasze decyzje na czynach naszych przodków. To szlachetne z twojej strony, że pomagasz kształtować umysły małych dzieci i uczyć ich życia, a nie tylko algebry. –

    Klara wiedziała, że ​​kluczem do bycia dominą jest umiejętność postawienia się w sytuacji swojej potencjalnej niewolnicy. Poza tym, doceniała niewolnice która potrafiła myśleć jak domina. Taka, która potrafiła zdominować innych, a jednocześnie jej się podporządkować. Chodziło o wymienność ról. Co do algebry, cóż, zachęcanie innych do odrabiania zadań domowych odbiło się na jej umiejętnościach matematycznych.

    – Dzieci też dają mi świadomość bycia młodą – zażartowała Anita.

    – Chyba pani żartuje. Trudno mi uwierzyć, że pani jest matką Asi. Wygląda pani jak jej starsza siostra. –

    Anita znów się zarumieniła. Ta niesamowicie piękna dziewczyna pochlebiała ją.

    – Miło to usłyszeć, ale wiem że mówisz tak aby mnie pocieszyć. –

    – Szczerze mówię, nawet żałuję że nie miałam takiego korepetytora jak pani, kiedy byłam młodsza – dodała nastolatka.

    Do diabła z korepetytorami. Patrycja odrabia moją pracę domową.

    – Niestety moi rodzice zbytnio mi nie pomagają w niczym. Farciara z Joasi, że w każdej chwili może się na kimś oprzeć. –

    – Nie do końca jest tak jak myślisz. Niestety Joanna nie podziela tego samego entuzjazmu. Czasami myślę że wcale nie potrzebuje mojej pomocy, albo po prostu jej nie chce.

    – Według mnie Asia dobrze sobie radzi. Może ona chce się trochę usamodzielnić?

    Nie do końca Klara się tym przejmowała. Joanna potrafiła być nadęta. Oczywiście może to sprawić, że zrobienie z niej osobistej zabawki będzie jeszcze bardziej satysfakcjonujące. Jaka matka taka córka.

    – Och, była jak większość dzieci. Czasami trochę opryskliwa. Pewnie nadal potrafi się dąsać i wiem, że chce, abym dała jej więcej swobody. W co się ubiera, z kim spędza czas, tego typu rzeczy. Rozumiem jakie są nastolatki, sama ją byłam. Ale staram się być stanowcza –

    Anita miała nadzieję, że rozmowa o córce stłumi jej pociąg do Klary.

    Ach, stanowcza matka i niepokorna córka, pomyślała blondynka. Stwarzałoby to okazję do pewnych interesujących scenariuszy. Jak na przykład odwracanie ról i zmuszanie mamy do poddania się córce. Atakują mnie zbereźne myśli dzisiaj. Zaśmiała się uprzejmie.

      – Cóż, ja też jestem nastolatką.. –

    – Faktycz.., oczywiście że tak.- Anita praktycznie zapomniała, że ​​Klara była tylko uczennicą. – Nie chciałam tego tak ująć –

    – Żartowałam tylko, niech się pani nie przejmuje. –

    Klara kontynuowała..

    – Całkowicie zgadzam się, że nastoletnie dziewczyny mogą być uciążliwe. Szczerze mówiąc, podobnie jak i dorosłe kobiety. Czasami trzeba pokazać komuś, kto jest szefem, wie Pani? Jestem pewna że pani trzyma dzieci krótko w tym gimnazjum. –

    – Właściwie to staram się im zbytnio nie rozkazywać – odpowiedziała starsza pani. Kładła większy nacisk na wiedzę, niż na posłuszeństwo.

    – Nie ma nic złego w byciu surowym, – odpowiedziała Klara.

    – Niektórym ludziom trzeba po prostu powiedzieć, co mają robić. Moja mama z kolei daje mi za dużo swobody. W zasadzie sama muszę sobie radzić. –

    Klara insynuowała cechy własnego charakteru. Takie aluzje mogą złagodzić szok, gdy z uroczej samodzielnej dziewczyny przeistoczy się w autorytarną sukę. Ale musiała uważać, żeby nie zdradzić własnej gry zbyt wcześnie.

    – Jestem pewna, że dajesz sobie radę. Wydajesz mi się bardzo dojrzała jak na nastolatkę.” I całkowicie nie do odparcia.

    – A Pani wydaje mi się zbyt młoda jak na mamę – zaśmiała się Klara.

    Klara przesadzała. Matka nie wyglądała tak młodo, ale z pewnością była seksowna. Wiek nie przeszkadzał blondynce.

    – Och, przestań już – powiedziała starsza Pani, nieprzyzwyczajona do takich komplementów.

    – Co? Najwyraźniej widać, że pani dba o siebie. Przypuszczam, że często pani ćwiczy, i dobrze się odżywia. –

    Anita była zachwycona, że ​​ktoś zauważył efekty jej ciężkiej pracy na siłowni, nie wspominając o jej masochistycznej diecie nisko węglowodanowej. To, że Klara to zauważyła, było niezwykle satysfakcjonujące.

    – Skoro tak uważasz, to nie mów mi Pani. Przejdźmy na Ty. –

    – Ah, oczywiście –  Klara kontynuowała: – Po prostu uważam, że to naprawdę miłe, kiedy kobieta robi wszystko, aby wyglądać dobrze, naprawdę wyglądać seksownie. Mam nadzieje że nie masz nic przeciwko że tak mówię. Teraz widzę skąd Joasia czerpie geny. –

    Anita była zachwycona, słysząc to, zwłaszcza od kogoś tak oszałamiającego. Ja w średnim wieku, nadal seksowna? I to od nastolatki która mogła być jej córką? Pochwała natychmiast podwoiła jej poczucie własnej wartości. Wywołało to również pewną reakcję, której nie czuła od dłuższego czasu. Rodzaj ciepłego mrowienia, które czuła, gdy ktoś z nią flirtował. ‘Czy ona mówi, że jestem atrakcyjna w sposób abstrakcyjny, czy też dosłownie ze mną flirtuje?’ Była podekscytowana, że ​​to może być to drugie.

    ‘Nie!’ pomyślała, besztając się za własna głupotę. ‘Lubię dorosłych poważnych mężczyzn, a Klara jest nastolatką!’ Próbowała odpędzić myśl o związaniu się z kimś tak młodym.

    Klara postanowiła podkręcić podejście.

    – W każdym razie pozwól, że pokażę Ci kilka moich zdjęć z plaży. Są naprawdę całkiem interesujące – powiedziała nieśmiało. Anita zastanawiała się, co mogło się kryć za tym nagłym zawstydzeniem.

    Czas na Akt II pomyślała Klara.

    Nastolatka podeszła do zarezerwowanej dla niej schowka i wyciągnęła folder. W środku znajdowała się koperta, aw niej kilka jej zdjęć z plaży nad Bałtykiem. Na każdym zdjęciu miała na sobie tylko dolną część bikini. Była kompletnie topless. Jej piersi były całkowicie odsłonięte.

    Anita była zaskoczona. Sztuka to jedno, ale to były fotografie, a ona nie bardzo wiedziała, co powiedzieć. Starając się nie brzmieć na zszokowaną, powiedziała tylko:

     -Och, rzeczywiście są… interesujące. –

    – Tak – powiedziała Klara.

    – Wiem, dlatego nie umieściłam ich w moim fotoreportażu. Nie chciałabym, żeby chłopcy ich widzieli – zażartowała.

    – Ale czuję, że mogę się przed tobą otworzyć. Miło dla odmiany porozmawiać z dojrzałą kobietą, a nie jakąś tępą uczennicą liceum, świetnie mnie rozumiesz – powiedziała patrząc prosto w oczy starszej Pani.

    Klara zwiększyła poziom intymności w swoim głosie, aby dopasować się do efektów wizualnych. Zobaczyła, że ​​zdjęcia zaskoczyły Anitę, tak jak zamierzała. ‘Nic jeszcze nie widziałaś moja droga.’

    – Dobrze jest dzielić się emocjami z rówieśniczkami – lamentowała Anita.

     – Ale zawsze możesz ze mną porozmawiać… to znaczy, jeśli masz taką potrzebę.-

     Przyłapała się na tym, że chce, by Klara cały czas z nią rozmawiała, nawet w jej sypialni późno w nocy, półnaga. ‘Boże, dlaczego mam takie myśli?’

    – Czy mogę prosić Cię o radę? – zapytała Klara.

    – Jasne, cokolwiek – powiedziała Anita, chcąc wzmocnić ich więź, pomimo ostrzeżeń, które krążyły w jej głowie.

    – Cokolwiek? – spytała Klara, jakby zamierzała rozciągnąć jakąś granicę.

    Blondynka planowała ponownie prosić Anitę o “cokolwiek” w niedalekiej przyszłości. Trudno to będzie nazwać jako prośbę, ale same słowo “cokolwiek” przedstawia wiele opcji.

    – Aa.. tak Klaro, cokolwiek. W czym mogę Ci pomóc?

    Blondynka rozpoczęła:

    – Cóż, po prostu zastanawiam się, czy naprawdę lubię chłopców, czy nie. Często uważam, że kobiety są bardziej atrakcyjne… Swobodniej się czuje w obecności kobiety, poza tym łatwiej mi się z nimi rozmawia.

    ‘W dodatku są mi posłuszne,’ pomyślała złowieszczo.

    – Mam na myśli to, że kobiety rozumieją mnie lepiej, więc łatwiej mi się zwierzyć emocjonalnie, tak jak robię to teraz. Czuję, że mogę Ci opowiedzieć wszystko o sobie, a ledwo Cię poznałam. Chłopcy są tak egocentryczni i zbyt głupi, by zrozumieć, co się dzieje w mojej głowie. –

    – Niech zgadnę, masz przykre doświadczenia z chłopakami – zażartowała sarkastycznie Anita.

    – Heh. Można to tak ująć. Chłopcy w moim życiu byli tak okrutni, że to Cię by tylko zaszokowało i przygnębiło. Wolałabym porozmawiać o Tobie. Ujęła ręce Anity.

    Kontakt sprawił, że przyspieszył puls kobiecie. Komplementy Klary wywarły na nią ogromny wpływ, a teraz dziewczyna właściwie dotykała ją. Bardzo pragnęła bliższego kontaktu i nie była pewna, czy będzie wstanie się kontrolować. Postanowiła udzielić prostej, ogólnej odpowiedzi, która nie będzie zbyt sugestywna ani również odrzucająca.

    – Nie ma nic nadzwyczajnego w tym co czujesz wobec kobiet – powiedziała. Powinna była dodać ‘zwłaszcza w twoim wieku’.

    – Podążaj za własnym sercem i nie bój się instynktu którego odczuwasz. Jesteś niesamowicie piękną dziewczyną. Wątpię, aby któraś z młodych kobiet była w stanie Ci odmówić. – ‘Czy naprawdę właśnie to powiedziałam?’

    ‘Czas sfinalizować przemianę’ pomyślała Klara.

    – Czy mogę Ci coś pokazać? – zapytała Klara.

    – Myślę, że tak.. –

    Blondynka wzięła Anitę za rękę i zaprowadziła ją do dużej szafy z zapasami na tyłach pokoju. Lekkie zarumienienie widniało na policzkach kobiety. Cokolwiek Klara chciała jej pokazać, było to niewątpliwie personalne.  

    – Mam tutaj kilka prywatnych rzeczy – powiedziała nastolatka. Wyjęła kopertę zawierającą więcej zdjęć i wręczyła ją Anicie.

    – Czuję, że po prostu muszę to komuś pokazać. –

    Anita wyciągnęła zdjęcia i zaczęła je przeglądać. Klara ujawniła się na pierwszym zdjęciu z góry. Nastolatka była całkowicie naga! Podobnie jak na następnych kopiach fotograficznych..  

    Ogromne z szokowanie ogarnęło kobietę. Nie wiedziała, co powiedzieć. Powinna była ukarać dziewczynę za to, że trzymała takie zdjęcia w szkole. Zamiast tego przeglądała łapczywie każde zdjęcie, wchłaniając każdy detal. Jędrne nagie ciało nastolatki zdobiło każde ujęcie. Jej kształtne piersi i okrąglutki tyłeczek. Na niektórych zdjęciach można było ujrzeć starannie przystrzyżoną cipkę blondynki. Anita nieprzyzwoicie powoli kartkowała każdą kopie. Poczuła, że ​​robi się jej ciepło między nogami, ‘nie ciepło mokro. To nie powinno się dziać.’ Potem zdała sobie sprawę, że dłoń Klary spoczywa na jej dolnej części pleców.

    – Są… piękne. Ale nie jestem pewna, czy trzymałbym je w szkole. –

    – Chcesz je? –

    – Ja? – zapytała zdumiona Anita.

    – Tak. Chcę, żebyś je miała. Bardzo mnie pociągasz – wyszeptała nastolatka.

    Blondynka zmodulowała swój glos żeby brzmiał seksownie. Wiedziała, że ​​jest teraz nie do odparcia, że ​​w tym momencie Anicie będzie ciężko się oprzeć.

    – Ja… nie wiem, co powiedzieć. – Wbrew wszystkiemu stawała się coraz bardziej wilgotna.

    – Nic nie mów. – Nastolatka spojrzała czule kobiecie w oczy. Potem pochyliła się i delikatnie pocałowała Anitę w usta. Ten gest był niesamowicie intymny.

    Kobiecie było trudno się opanować, niezależnie od orientacji seksualnej. Spojrzała w niesamowite niebieskie oczy nastolatki, czując jednocześnie potrzebę i podniecenie.

    Blondynka ponownie pochyliła się w stronę Anity. Tym razem kobieta przywitała pocałunek młodej nastolatki z wielkim wigorem. Jej wargi były takie miękkie i słodkie! Wyczuła posmak wiśni… ‘czy to szminka? A może błyszczyk.’ Nastąpił kolejny pocałunek, a potem kolejny.

    Nastolatka odsunęła się na chwilę, aby podrażnić kobietę. Anita wyglądała na zdesperowaną i gotową do wszystkiego, porzucając przy tym cały rozsądek. Dokładnie takiego stanu oczekiwała poczciwa blondynka. Pochyliła się ponownie i mocno przycisnęła usta, inicjując odważniejszy pocałunek. Włożyła język do ust kobiecie, delektując się uczuciem żądzy.

    Anita odwzajemniła przysługę, wirując językiem na przemian z nastolatką. Tak jak robiła to z chłopcami, kiedy nie była dużo starsza od Klary. To było po prostu wspaniałe. Poczuła, jak dłoń Klary przesuwa się po jej plecach, a potem, ku jej zdumieniu, wślizguje się do jej spodni i majtek. Blondynka nagle przerwała pocałunek, i szepnęła kobiecie do ucha. – Pragnę cię –

    To był znak rozpoznawczy Klary i wiedziała dokładnie, jak to powiedzieć. Zabrzmieć delikatnie, i zarazem pewną siebie. Zakochaną i wymagającą.

    – Weź mnie – Anita ochryple wyszeptała. Czuła jak jej nogi słabną z upływem każdej sekundy.

    ‘Taki mam zamiar moja droga. Jeszcze nie wiesz, co cię czeka. Porwę cię i zatrzymam.’

    Nastolatka zaczęła pieścić gładką skórę szyi Anity. Sensownie wędrowała po niej językiem, zostawiając wilgotne plamki. Tymczasem, druga ręka Klary przedarła się do majtek kobiety. Odchyliła obcisłą gumkę materiału i wsunęła dłoń do środka. Zawsze ją ciekawiło, co kryło się w tajemniczych sferach krocza swoich potencjalnych niewolnic. Jedwabnie gładka skóra czy ptasie gniazdo. Tym razem było to gniazdo, ale zawsze mogła nakazać Anicie kompletne ogolenie.

    Kobieta odchyliła głowę do tyłu, rozkoszując się rosnącą przyjemnością. Dłonie Klary eksplorowały jej intymne rejony. Blondynka była nieustępliwa w swoich pieszczotach. Ostatecznie, Anita poczuła jak jeden palec gładzi jej łechtaczkę, a drugi wije się w jej wnętrzu. Podwójny atak, który zwiększył jej przyjemność i w rezultacie wywołał narastający jęk. Dawno już nie dochodziła do orgazmu z obcej ręki. Wyczuwała, że ​​lada chwila zacznie szczytować. O mój Boże…

    Nagle usłyszała, jak Nauczycielka woła z sąsiedniego gabinetu…

    – Zapraszam do środka, właśnie skończyliśmy dyskusje z Joanną –

    – Jasna cholera! – Przeklęła rozgrzana kobieta. Klara szybko wycofała dłonie. Anita poprawiła spodnie, wygładziła włosy i próbowała zatrzeć ślady śliny Nastolatki, które zdobyły jej szyję.

    Klara była dumna z Eli. Jej wyczucie czasu było idealne. ‘Anita jest teraz zdesperowana.’

    Obie weszły do gabinetu, gdzie napotkali Elę i Joanne. Rozpoczęły oficjalną konferencję rodzicielską, w której nauczycielka opisała swój plan działania mający na celu utrzymanie ocen Joanny na wysokim poziomie. Natomiast matka dziewczyny ledwo zwracała uwagę na to, co jest omawiane. Po prostu kiwała głową w odpowiednich momentach. Klara siedziała tuż obok niej. W pewnym momencie musnęła dyskretnie dłonią o udo Anity. Jej dotyk był elektryzujący. Bezbarwne życie seksualne Anity, doprowadziły ją do stanu głębszej potrzeby. Pragnęła więcej niż niewinny dotyk. Chciała wpaść w ramiona tej dziewczyny i pozwolić jej na dalsze manipulacje.  

    Klara wyczuwała jej nienasycenie. Z pewnością kobieta tęskniła już za jej dotykiem, za jej długimi i zręcznymi paluszkami. Być może marzyła o czymś więcej, coś, co Klara byłaby w stanie jej dostarczyć, wznak wyjątkowej hojności. Miała o wiele więcej zaplanowanych scenariuszy dla bezradnej Mamuśki. Większości tych rzeczy było oparte na totalnej dominacji.

    W ostateczności cała czwórka pożegnała się. Nauczycielka kilkakrotnie podkreślała poufność owej rozmowy, uświadamiając wszystkich o całkowitej dyskrecji. Ręczyła też za własną asystentkę, dla ​​której wszelkie obserwacje zebrane podczas konferencji miały służyć, jako doświadczenie stażystki.

    Niezmiernie ucieszyło to Anitę, biorąc pod uwagę niebywale figle, które wydarzyły się moment temu, ‘czy pani Ela coś podejrzewała?’.

    Nauczycielka wyprowadziła Joanne z gabinetu. Klara położyła delikatnie dłoń na ramieniu Anity, podążając za resztą grupy. Zaciekawiona Anita spojrzała w stronę blondynki, gdy ta ukradkiem dotknęła palcem jej ust. Rozchyliła wargi ze zdziwienia, pozwalając nastolatce na głębsze wsunięcie go do środka. Śmigły palec, który tak niedawno zadomawiał się w jej pochwie.

    Dreszcze przeszły przez ciało Anity. Słono-przyziemny posmak istniał na języku. Świadectwo jej niekontrolowanej żądzy seksualnej.

    Błyskawicznie wycofując palec z ust kobiety, Klara zwróciła się w stronę drzwi i nonszalancko podążała dalej. Anita pragnęła ponownie spotkać się z tą uwodzicielską nastolatką! Postanowiła międzyczasie delektować się nagimi zdjęciami blondynki, które były starannie schowane w jej torebce.

    ‘Misja wykonana na dziś. Czas na ostatni etap: Los potrafi być zawiły’ pomyślała Klara. Ziarenko afrodyzjaku zostało zasiane. Nie musiała się teraz spieszyć. Pozwoli, aby desperacja Anity sięgnęło zenitu.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel Lis

    Jest to druga część opowiadania którą można czytać oddzielnie, jednak zachęcam do zapoznania się z pierwszą częścią w której obszernie opisane są niektóre bohaterki. Zapraszam też na moją stronę w patreon, gdzie mam zamiar publikować następne części opowiadania z uprzedzeniem czasowym. Jakiekolwiek donacje byłyby niezwykle motywujące dla mnie i dziekuje z gory za przemiłe komentarze z poprzedniej części. Link na patreon znajduję się na moim profilu.

  • Noc z kolezankami

    Nie wiedziałam, czego się spodziewać. Mama jeszcze nigdy wcześniej nie pozwoliła mi nocować u koleżanek. Zastanawiałam się, co ze sobą wziąć. Może ten nowy zestaw kosmetyków, które dostałam na urodziny albo gry planszowe? Chyba to zazwyczaj robią dziewczyny na nocowaniu, prawda? Malują się nawzajem i grają w gry. Szybko spakowałam do plecaka kilka potrzebnych rzeczy i wyszłam z domu, zanim mama miała okazję się rozmyślić.

    Denerwowałam się, stojąc przed domem Karoliny. Nie wiedziałam, kogo jeszcze zaprosiła. Chwilkę po zapukaniu drzwi otworzyła mi uśmiechnięta dziewczyna i bez słowa wciągnęła mnie za rękę do środka. W pokoju Karoliny na podłodze siedziało kilka dziewczyn. Wszystkie je kojarzyłam ze szkoły, więc poczułam lekką ulgę.

    – Hejka. Przebierz się w piżamę i chodź do nas.- rzuciła Karolina.

    Poszłam na korytarz, zmieniłam mój sweter i jeansy na zwykłą koszulkę i majtki, po czym przyłączyłam się do koleżanek.

    – To co robimy? – zapytałam.

    – Marta pisze z kolesiem z liceum. Przed chwilą napisał, żebyśmy wysłały mu fotki z naszego nocowania.- Kasia, dziewczyna ze starszej klasy, przewróciła oczami.

    Spojrzałam na Martę, która już zdążyła zrobić sobie kilka zdjęć. Na początku po prostu pozowała z dziubkiem, ale z każdym kolejnym błyskiem flesza robiła coraz odważniejsze pozy. Raz przesunęła obiektyw bardziej na dekolt, a później nawet podniosła na moment koszulkę, śmiejąc się głośno.

    – Dobra, dziewczyny. Teraz wszystkie razem. – Marta przysunęła się do nas. Zrobiła nam serię zdjęć i spojrzała na rezultaty.

    – Ja pierdzielę, Ania, nie masz stanika?!- krzyknęła do mnie rozbawiona.

    O nie. Czułam, jak na policzki wlewa mi się rumieniec. Wszystkie dziewczyny momentalnie spojrzały na moje piersi.

    Mama kupiła mi kilka biustonoszy, kiedy piersi zaczęły mi szybko rosnąć, ale nigdy ich nie nosiłam, bo bardzo mnie obcierały.

    – Widać ci sutki. Michałowi spodoba się ten widok.

    – Nie, nie rób tego!- zaprotestowałam, ale Marta już zdążyła kliknąć “Wyślij”.

    – I już mam nową wiadomość. Napisał, że chce więcej.

    – Ale ja nie chcę.

    – Daj spokój. Przecież nic ci się nie dzieje. Z resztą możemy zrobić z tego grę. Każda z nas będzie robiła o krok dalej, a ta która przegra, będzie musiała przyjąć karę od tej, która wygra. Wchodzicie w to?

    – Ja na pewno nie przegram. Wchodzę w to.- powiedziała Karolina.

    – Grałam w butelkę na ostatniej wycieczce, więc ta gra to dla mnie nic.- Kasia machnęła lekceważąco ręką.

    Pozostałe dwie dziewczyny też zgodziły się bez zawahania, ale ja siedziałam cicho.

    – No dalej, Anka. Nie pękaj. Tylko ty zostałaś.- patrzyły się na mnie wyczekująco. Widziałam, że część z nich jest już trochę zniecierpliwiona.

    – Okej.- powiedziałam, by nie niszczyć im zabawy.

    – Super.- Marta klasnęła w dłonie.- Więc jeśli któraś z nas wpadnie na jakiś pomysł, reszta też musi to zrobić. I za każdym razem robię zdjęcie. I tak każdy kolejny poziom, aż zostanie tylko jedna z nas.

    – Dobra, ja zaczynam!- krzyknęła Kasia i jednym szybkim ruchem zrzuciła z siebie koszulkę.

    Pozostałe dziewczyny zrobiły to samo. Jednak wszystkie z nich nosiły staniki, a ja byłam bez. Nie zdążyłam nawet nic zrobić, a mój T-shirt już był w rękach Kasi.

    – Daj spokój. Nie masz się czego przy nas wstydzić.- powiedziała.

    – Dokładnie. Poza tym masz bardzo ładne cycki. Mi jeszcze nawet nie urosły.- Karolina pokazała na swoje.- Żeby nie było ci głupio, wyznaczam kolejną rundę.

    Sięgnęła dłońmi za swoje plecy i powoli odpięła stanik. Chwilę później zobaczyłam jej malutkie piersi i różowo-czerwone sterczące sutki.
    Kasia miała sportowy stanik, więc ściągnęła go przez głowę. Jej piersi szybko z niego wypadły. Wydawały się dużo większe, gdy nie były ściśnięte materiałem. Uśmiechnęła się do mnie, jakby wiedziała, że mi się spodobały. Były naprawdę… nie wiem, tak pełne, że skóra na nich aż błyszczała. Chyba mówi się nabrzmiałe. A jej sutki były całkiem jasnoróżowe.

    Kolejna dziewczyna, chyba miała na imię Sandra, miała koronkowy stanik, przez który prawie wszystko i tak było widać. Miała piersi podobne do mnie. Po prostu średniej wielkości.

    – W ogóle Karolina tak szybko przeszła na kolejny poziom, że nie zdążyłam zrobić zdjęcia. Ustawmy się.- zachęciła Marta. Wszystkie ścisnęłyśmy się blisko siebie.

    – To też wyślesz do tego chłopaka?- zapytała Agnieszka z niepewna miną.

    – No tak. Zobaczymy, może on wyśle coś w zamian. Zapytam się go.- Marta zaczęła szybko wystukiwać literki na telefonie i chwilę później pokazała nam ekran.

    Było widać na nim zdjęcie przedstawiające dolną część gołego faceta. Odwróciłam szybko wzrok, bo jeszcze nigdy nie widziałam, co chłopak ma pod spodniami.

    – Hahaha, Anka się wstydzi kutasa.- zaśmiała się Marta.- To nie jest pierwszy raz, kiedy mi coś takiego wysłał.

    Przewinęła wiadomości do góry i faktycznie było tam kilka podobnych zdjęć. Zatrzymała się na nagraniu, na którym chłopak przesuwał ręką po swoim siusiaku. Nie wiedziałam, co o tym myśleć, ale poczułam dziwne swędzenie między nogami. Musiałam poprawić majtki. Kasia to zauważyła.

    – Czy to już jest kolejny poziom?- zapytała się mnie.

    – Nie, po prostu… swędzi mnie tam.- spuściłam wzrok.

    – To chyba znaczy, że spodobał ci się jego kutas. Jeśli się tam pomasujesz, to będzie ci dobrze.

    – Wolałabym nie.- odmówiłam cicho.

    – Pokażę ci, jak to zrobić. Mogę?- zapytała Kasia, przysuwając się do mnie i wyciągając rękę.

    Było mi naprawdę głupio, ale kiedy to powiedziała, poczułam, że zrobiło mi się tam ciepło. Nic nie powiedziałam. Kiwnęłam tylko lekko głową, patrząc się w ziemię.

    Po chwili Kasia przejechała palcem po moich majtkach i w tym samym czasie moja cipka jeszcze bardziej zaczęła swędzieć. Kiedy przycisnęła palce mocniej i zaczęła zataczać kółeczka, musiałam zacząć oddychać przez usta. Miałam ochotę głęboko westchnąć z ulgi.

    – Dobrze ci? Teraz spróbuj zrobić to sama.- Poleciła mi.

    Położyłam dłoń na mojej cipce, ale nie ruszyłam palcami. Chciałam, żeby one też tego spróbowały.

    – To niech jednak będzie to kolejny poziom.- powiedziałam i poczekałam, aż zaczną siebie głaskać.

    Marta rozszerzyła nogi i zaczęła przesuwać palcami w górę i w dół między swoimi nogami, patrząc się w telefon. Odchyliła głowę do tyłu i ruszała ręką coraz szybciej. Reszta dziewczyn na początku tylko na nią patrzyła.

    Karolina sięgnęła po poduszkę i umieściła ją między nogami.

    – Ja to zawsze robię w ten sposób.- powiedziała i zaczęła ruszać biodrami. Sandra też wzięła poduszkę i zaczęła ją naśladować. Marta zrobiła im zdjęcie, nie przerywając swojego masażu.

    Agnieszka siedziała z grymasem na twarzy.

    – Co się stało?- zapytałam ją.

    – Dla mnie to już trochę za dużo…

    – Czyli odpadasz?- odezwała się Marta.

    – Chyba tak.- wzruszyła ramionami.

    – Wiedziałam.- powiedziała Karolina z uśmiechem.- A ty, Anka?

    Zaczęłam robić kółka palcami, ale nie było to takie przyjemne, jak wtedy, gdy robiła to Kasia. Przestałam na chwilę i wróciłam spojrzeniem do Kasi. Uśmiechnęła się do mnie. Dzięki temu nabrałam odwagi, by wyciągnąć w jej kierunku dłoń i spróbować zrobić to samo, co ona przed chwilą robiła mi. Byłam ciekawa, czy też potrafię sprawić komuś taką przyjemność.

    Dotknęłam materiału bielizny i poczułam jej rowek. Zaczęłam przesuwać palcami wzdłuż niego. Kasia zamknęła oczy i czekała na więcej.

    – Chciałabyś ściągnąć mi majtki?- zapytała mnie, podnosząc biodra.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Julia Kowalska
  • W Metrze

    Jest to moja pierwsza próba spisania wyobrażeń z głowy, całość zawarta jest w uniwersum Metro, a główna bohaterka wzorowana jest na postaci Saszy z tego samego uniwersum, bardzo spodobała mi się ta postać i chciałam przerobić ją w swojej wersji. Jest tu mało seksu, przynajmniej na razie 🙂

     

    Sasza spacerowała wzdłuż peronu Prospektu Mira, znajdowała się w targowej części stacji, a na stacjach okrężnej targowiska rozrosły się do ogromnych rozmiarów i można było na nich dostać wszystko, co metro miało do zaoferowania. Wodząc wzrokiem po wszelkich straganach starannie uporządkowanych w linie wyznaczone przez władze stacji szukała czegoś, co choć na chwilę przykuje jej wzrok. Jej myśli wypełniał teraz zachwyt porządku panującego na stacjach okrężnej, za każdym razem, gdy wraz z matką odwiedzała jedną z nich miała wrażenie, że wchodzi do innego świata, bardziej ludzkiego gdzie przyzwoitość i dyscyplina jeszcze coś znaczą. Sasza zatrzymała się przy straganie, na którym starannie po rozkładana była herbata, ta najdroższa pochodząca z WOGN-u będąca poza zasięgiem cenowym zwykłych ludzi zamieszkujących metro zapakowana była w przedwojenny starty pojemnik, na którym namalowane były plantacje tej prawdziwej herbaty, jaką kiedyś pito. Sasza wpatrywała się w obrazek swoimi dużymi niebieskimi oczami wyobrażając sobie jak by to było znaleźć się w tym miejscu pełnym zieleni w czasach, gdy niebo było jeszcze niebieskie. Łysy, grubawy sprzedawca w starym mundurze siedzący na niedbale zbitym krześle również wpatrywał się, z tym, że nie w pojemniczek z herbatą, a w Saszę. Poczuła jego wzrok omiatający jej ciało, od jakiegoś czasu, gdy z dziewczynki stała się młodą kobietą, a stary kombinezon, który był jej strojem codziennym zaczął być przyciasny w okolicy bioder i biustu mężczyźni zmienili swoje nastawienie, co do niej. Młoda Sasza wychowana przez samotną matkę, która aby zapewnić sobie i dziewczynie byt prostytuowała się wpajała jej zasadny życia w metrze, zasadny przetrwania, bycie uległą wobec mężczyzn pozwoli jej doczekać kolejnego dnia. Bywało, że mężczyźni, którzy korzystali z usług jej matki rzucali niewybredne komentarze w jej i jej matki stronę, gdy już zaspokoili swoje prymitywne żądze, Sasza jednak nigdy nie uważała tego, co robi jej matka za upokarzające, co więcej uważała, że to całkiem sprytne i jest to trochę jak handel z tym, że można swój towar sprzedawać wielokrotnie. I choć matka dalej starała się ją chronić to dziewiętnastoletnia dziewczyna była już całkiem doświadczona w wymianie swego ciała na potrzebne jej rzeczy.

    Odchodząc od straganu rzuciła jeszcze lubieżny uśmiech w stronę handlarza, ten rozdwajając usta oblizał swoje wargi.

     

    Kilka minut później Sasza stała u wejścia do jednego z prowizorycznych domków, ten konkretny miał nawet porządne drzwi i z zewnątrz wydawał się na przestronny. To był dom stalkera, najbardziej uprzywilejowanego typu żołnierzy w metrze, to w tym domu jakąś godzinę wcześniej zniknęła jej matka z wspomnianym stalkerem, który był jej ‘przyjacielem’.

    Sasza była niemal lustrzanym odbiciem swojej matki w młodości poza włosami, które prawdopodobnie od promieniowania zawsze miała białe jak śnieg. Jej matka Tatiana urodziła Saszę w bardzo młodym wieku, zgwałcona przez losowego mieszkańca metra w kilka dni po tym jak ludzie zostali odcięci w metrze. Była piękną kobietą, przez co zawsze przyciągała do siebie uwagę, pozostawiona sama sobie z dzieckiem rosnącym w brzuchu postanowiła przekuć swą urodę w utrzymanie, i tak po niemal dwudziestu latach wciąż piękna kobieta miała wielu stałych wysoko postawionych klientów, których odwiedzała regularnie podróżując wraz z Saszą po niemal całym metrze.

     

    Sasza weszła do środka, domek miał oddzieloną część gościnną od sypialnianej, ale cienka ściana z fragmentów poszycia dawnych pociągów metra nie była w stanie zagłuszyć dźwięków namiętnego współżycia dobiegających z sypialni. Ignorując je, w końcu były czymś zupełnie dla niej już normalnym, usiadła na miękkim wytartym dywanie, z kieszonki na przodzie kombinezonu wyciągnęła cienką książeczkę z bajkami dla dzieci, jej twarz rozpromieniła się na widok obrazków na okładce i chwilę później Sasza z ciężkim trudem odczytywała kolejne wyrazy bajki, w metrze już nikogo nie obchodzi czytanie i pisanie.

     

    Tymczasem w sąsiednim pokoju całkiem naga Tatiana klęczała na czworakach namiętnie wyginając swój kręgosłup, aby zaprezentować swoje szerokie biodra z pełnymi pośladkami jak najlepiej się dało. Miała piękne ciało, będąc tego samego wzrostu, co Sasza była tęższa i nawet bujnie rozwinięte ciało Saszy nie mogło równać się z tym jej matki, duże ciężkie piersi wisiały teraz swobodnie w dół, jędrnej piersi Saszy nie sposób całej uchwycić w dłoń, na pierś Tatiany nie wystarczą dwie dłonie. Biodra Saszy były rozwinięte a pośladki ładnie odstawały jednocześnie wszystko pozostawało cudownie jędrne, Tatiana za to miała wszystko pulchne i miękkie, klaps wymierzony przez stalkera w jej wypięty pośladek sprawi, że ten wraz z udami zatrząsł się jak galaretka, a Tatiana zamruczała cicho i ponętnie.
    Spoglądając na wszystko z góry nie mogąc nasycić wzroku tym boskim ciałem godnym greckich bogiń stalker przyłożył swojego dużego, żylastego penisa do otworu Tatiany i pchnął jednym ruchem zagłębiając się na całą głębokość w oczekującą na to cipkę prostytutki. Jego biodra z cudownym chlupnięciem zderzyły się z jej pośladkami wstrząsając całym jej ciałem, aż jej duże piersi zakołysały się, chwycił ją stalowym uściskiem za bark i zaczął poruszać biodrami nabijając ją raz po raz do samego końca, słodkie jęki Tatiany mieszały się z plaskami ich ciał, jej piersi kołysząc się radośnie zderzały się teraz o siebie z donośnym klaśnięciem.

    Sasza zadowolona z siebie po przebrnięciu przez całe dwa zdania książeczki, odłożyła swój drogocenny skarb do kieszonki i ułożyła się do snu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna
  • Aurora

    Aurora wróciła po szkole do domu. Była w końcu gotowa na realizację swojego planu. Miała nadzieję, że tygodnie przygotowań, drobnych gestów, a przede wszystkim rozterek nie pójdą na marne. W głębi duszy podjęła decyzję. Chciała, by to właśnie jej ojczym był pierwszym, który ją przeleci. Kochała się w nim od lat. Pożądanie pojawiło się kilka miesięcy temu. To było dla niej nowe uczucie. Nie ustępowało, wciąż tylko rosło. Erotyczne sny, w których była jego seks niewolnicą były już nie do zniesienia. Musiała rozładować swoje napięcie. Trochę obawiała się klęski i pogorszenia swoich relacji z ojcem. Nie była pewna, jak on zareaguje na bezpośrednią wręcz nachalną próbę uwiedzenia go.

    W swoim osiemnastoletnim życiu przetrwała już śmierć matki i przyrodniego brata. Wypadek wydarzył się ponad dziesięć lat temu. Czas na całe szczęście zagoił rany. Jakoś trzeba żyć dalej. A w tym życiu pomagał jej ojczym.

    Posiadali tylko siebie nawzajem. Nie łączyła ich żadna więź krwi a pomimo tego byli sobie bliscy. Walter nie związał się ponownie. W samotności wychowywał rozkwitającą niczym róża nastolatkę. Na jego oczach zmieniała się w kobietę.

    Jej spojrzenia i gesty były coraz bardziej dwuznaczne. Nie chciał ich interpretować w ten sposób, lecz coraz częściej doprowadzała go do erekcji. Paradowała w seksownej bieliźnie. Wychodziła nago spod prysznica. Ocierała się o niego. Walter z powodu braku czasu na randki żył w celibacie. Nie było to najlepszym pomysłem przy napalonej nastolatce. Był tylko człowiekiem. Mężczyzną w kwiecie wieku ze swoimi potrzebami. To była tylko kwestia czasu aż ulegnie i wbije swojego twardego kutasa w ciasną szparkę swojej córki. Wypierał z siebie tę możliwość, wmawiając sobie, że gdy nadejdzie czas, znajdzie sobie kochankę. Nie docenił jednak determinacji Aurory oraz nie wiedział o jej planie.

    Było ciepłe lato. Siedział w swoim salonie, w samych szortach. Wilgotna od różnicy temperatur szklanka, zawierająca mieszankę whisky z pepsi była już praktycznie pusta. W głowie przyjemnie szumiało. W tle grała muzyka klasyczna. To był najlepszy scenariusz na piątkowy relaks po ciężkim tygodniu pracy na budowie. Przysypiał, gdy do domu weszła ona.

    Miała na sobie śnieżnobiałą koszulę. Jej ponętne biodra zakrywała czerwona kraciasta mini. Białe podkolanówki, podkreślały smukłe łydki. Podwiązana od spodu koszula odsłaniała płaski brzuch. Duży dekolt afiszował apetyczne piersi. Szyję zdobił naszyjnik wykonany z czarnej koronki. Z tyłu wiązany tasiemką. Natomiast czerwone kokardy spinające długie blond włosy w dwa kucyki, pozwoliły wyeksponować zadziwiająco szczegółowe kolczyki w kształcie trupiej czaszki. Usta ozdobione błyszczykiem. Istna mieszanka niewinności z nastoletnim buntem doprawiona szczyptą erotyzmu.

    Usiadła na fotelu obok kanapy. Przygryzła dolną wargę, wpatrując się w stalowe mięśnie swojego ojca. Z premedytacją rozsunęła nogi, wysyłając zaproszenie do ciasnej wilgotnej krainy rozkoszy.  

    Białe koronkowe majteczki przyciągały wzrok Waltera. Biedak zaklął w duchu.

    – Czego ty słuchasz?

    – To Wolfgang Amadeusz Mozart.

    – Nuda…

    Aurora wygięła swoje ciało niczym kocica, sięgając do pilota od wieży. Kilka szybkich kliknięć i w salonie pojawiły się pierwsze dźwięki elektrycznej gitary zapowiadające utwór Highway to Hell zespołu AC/DC.

    – No co… to też klasyka.

    Zaczęła skakać jak na koncercie rockowym. Kucyki wirowały w powietrzu, piersi rytmicznie falowały. Spódniczka odkrywała otulone koronką pośladki.

    Porwała Waltera do tańca. Poczuł wydzielane przez jej rozpalone ciało feromony wymieszane ze słodkim zapachem perfum. Na jej policzkach i dekolcie pojawił się rumieniec.

    Zmysłowo tańczyła, ruszając biodrami. Wypinała tyłeczek, ocierając się o krocze swojego taty. Poczuła jego erekcję. Stał twardy i gotowy na jej pieszczoty. Nie przestawała nacierać swoją seksualną energią, pragnęła, by się w końcu złamał i zrobił ze swojej dziewczynki, posłuszną suczkę.

    Pchnęła go na kanapę i usiadła na niego okrakiem. Czuła jego twardego kutasa, domagającego się natychmiastowego uwolnienia. Patrzyła mu prosto w oczy. Zbliżyła się do jego prawego ucha, poczuła woń alkoholu. Przygryzła delikatnie małżowinę.

    Czuł dotyk jej warg. Poziomkowy zapach włosów. Język wirujący w ustach. Ciepło jej cipki. Złamała go. Odwzajemnił pocałunek.

    Gdy tylko poczuła aprobatę, wplotła ręce w jego włosy, zwiększając intensywność pieszczoty. Zaczęła poruszać biodrami, ujeżdżając ojca przez spodnie. Walter rozdarł jej koszulę, guziki rozsypały się po podłodze. Rozpiął stanik. Zaczął łapczywie całować jej piersi, przygryzać sterczące sutki. Wsuwał dłonie pod majteczki, masując pośladki. Próbowała wypiąć się tak by choć na sekundę posmyrał jej cipkę. Niestety pozycja na to nie pozwalała. Powędrowała ręką do krocza taty. Chciała uwolnić nabrzmiałego penisa.

    Walter złapał ją mocno za talie i położył obok siebie. Wstał. Uklękła przed nim, majstrowała chwilę przy szortach. Po chwili wilgotny od ejakulatu kutas pokazał się w całej swojej okazałości. Nieśmiało dotknęła nabrzmiałych od nadmiaru spermy jąder. Złapała niewielką dłonią u nasady. Zrobiła ruch posuwisty w górę i w dół. Oswajała się z nim, jakby był dziką bestią.

    – Tatusiu przyjemnie ci?

    – Tak skarbie. Weź go do ust.

    Pocałowała końcówkę. Lekko słonawy smak popieścił jej kubki smakowe. Wsunęła sam czubek. Delikatnie ssała, pieściła językiem. Potęgowała tylko jego napięcie. On natomiast potrzebował ujścia. Pragnął się rżnąć, a nie pieścić. Nie miał tyle pieprzonej siły woli co mistrz Yoda.

    Złapał córkę za kucyki i wszedł w jej usta do połowy. Popatrzyła na niego zaskoczona. Naparł mocniej, penetrując gardło. Łzy spłynęły po policzkach Aurory. Po chwili zaczęła się krztusić. Przytrzymał tak jeszcze przez sekundę i puścił jej głowę, wyciągając kutasa. Ślina spływała po jej brodzie. Łapczywie łapała powietrze. Walter nie zdążył nawet zastanowić się, czy czasem nie przesadził, gdy złapała go za pośladki. Wysunęła język do przodu i wprowadziła go z powrotem prosto do gardła. Tata pogłaskał ją czule po włosach. Złapał ją ponowie za kucyki i zaczął rżnąć jej przełyk. Ślina ciekła, Aurora się krztusiła, ale nie chciała przerywać. On to zrobił, nie chciał spuścić się w jej gardle. Pragnął pieprzyć jej dziewiczą cipkę.

    Położył Aurorę na kanapie. Zerwał z niej spódnice i mokre majteczki. Przyłożył je do twarzy, wąchając zapach młodej cipki. Na ten widok Aurora się rozpromieniła.

    – Jak pachnę tatusiu? – zapytała, muskając stopą penisa Waltera.

    – Cudownie.

    Zaciągnął się jeszcze raz, po czym zaczął lubieżnie zlizywać soczki swojej córki. Jego język wirował niczym tornado na jej rozpalonej łechtaczce. Energiczne rockowe utwory lecące w tle komponowały się z jej jękami.

    – Tato, nie przestawaj, błagam. O tak, tak, tatusiu, tam mnie liż, mocniej, mocniej…

    Gdy była już wystarczająco rozpalona, przerwał pieszczoty. Zbliżył kutasa do jej cipki. Podrażnił samo wejście. Delikatnie i powoli wsunął końcówkę.

    – Wolniej tato to boli.

    Wszedł w jednej trzeciej. Wyciągnął, otarł znalezioną na podłodze koszulą drobne ilości krwi. Wszedł ponownie trochę głębiej. Potem jeszcze głębiej. Wykonał kilka ruchów. Aurora przestała się nerwowo wiercić. Patrzyła jak kutas taty, znika w jej łonie. Ten widok ją hipnotyzował. Podniecenie narastało.

    Walter przyspieszył, coraz mocniej rżnął córkę. Była taka wilgotna ciepła i ciasna. Wytrysk niebezpiecznie się zbliżał. Nie chciał kończyć poza ciałem swojej dziewczynki. Obrócił Aurorę, by ustawiła się jak suka. Stopy na podłodze wypięte pośladki a reszta ciała oparta o kanapę. Poślinioną ręką nawilżył odbyt swojej córki.

    Wszedł w nią brutalnie. Krzyczała przez kilka sekund. Gdy ból wymieszał się z rozkoszą, spotęgował wszystkie jej doznania. Zaczęła masować swoją łechtaczkę. Czuła poruszającego się kutasa, naciskał on na miejsce, które sprawiało niesamowitą rozkosz.

    – O tak tato! Rżnij mnie mocniej!

    Jej pierwszy w życiu orgazm wręcz zaatakował jej ciało. Straciła panowanie. Jej oczy zaszły mgłą. Ekstaza ogarnęła każdą komórkę. Wiła się, krzyczała. Walter nie przestał jej posuwać. Rozkosz była tak silna, że na sekundę straciła przytomność. Mięśnie jej odbytu zacisnęły się mimowolnie, powodując obfity wytrysk ciepłej spermy. Czuła jak nasienie taty wypełnia ją całą. Nie mieściło się i zaczęło spływać na podłogę.

    Walter miał kilka kobiet w swoim życiu, ale żadna nie doprowadziła go do tak silnego orgazmu. Wyszedł ze swojej córki i usiadł obok niej. Siedział tak chwilę, łapiąc oddech. Aurora też potrzebowała czasu, by dojść do siebie. Ciągle wypinając tyłek, spoczywała w bezruchu.

    – Wszystko w porządku? – zapytał.

    – Kurwa mać, ale było zajebiście!

    Pierwszy raz usłyszał, jak przeklina. Uśmiechnął  się pod nosem.

    Z jej odbytu wciąż ciekła sperma. Napięła mięśnie, wypychając resztę nasienia. Ręką zebrała resztki z okolic odbytu. Wylizała. Walter był urzeczony tym widokiem. Po chwili uklękła przed nim. Wzięła kutasa do ust. Wyssała do ostatniej kropli, delektując się, nową porcją. Potem podeszła do kałuży spermy. Złapała kucyki, by nie zamokły. Wyglądała jak niewolnica oddająca cześć swemu władcy. Wystawiła język, zaczęła powoli wręcz z namaszczeniem zlizywać nasienie ojca z podłogi. Ten widok sprawił, że jego kutas znów zrobił się twardy.  

    Po dokładnym wyczyszczeniu podłogi, Aurora zauważyła erekcję taty. Złapała go za rękę i zmusiła do wstania z kanapy.

    – Tato twoja sperma jest pyszna. Chodźmy pod prysznic. Chcę, byś mnie zerżnął jeszcze raz, ale tym razem spuścisz mi się do ust, mniam… – Aurora oblizała wargi.

    Była zadowolona i dumna z siebie pierwszy etap jej planu został zrealizowany. Czas na kolejny.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Milena Wet

    Mam szczerą nadzieję że Ci stanął lub zrobiło Ci się mokro mrrr.

    Dostaw komentarz, dodaje motywacji.

    Zapraszam do mojego profilu, znajdziesz tam ciekawe  informacje 😀

  • “Czlowiek”, epilog

    Deszcz, który rozpoczął się przed moim powrotem odprowadził mnie do samego wejścia do bloku. Nagle poczułem to, co Ci muszący się rozstać z swoją prawdziwą tożsamością. Tą, którą dla nich forsowałem, ożywiałem. Siła stojąca za sformułowaniem “pan” pozostała daleko stąd, a tytuł tak chętnie mi przypisywany spłukany. Oto, wracałem do bycia nikim.

    Elektroniczny brzęczyk rozległ się, kiedy drzwi postanowiły wpuścić mnie do środka. Mieszkaliśmy na czwartym piętrze, pozbawionego windy bloku. Codziennie pokonywałem te stopnie, ale teraz szedłem jak skazaniec na szafot. Może dlatego nie chciałem jej brać ze sobą, mimo, że jej jedynej zdradziłem w pełni swoje tajemnice? Nie, skorygowałem dla niej prawdę, to oczywiste.

    Na czym to polega? To proste. Kiedy widzę rzeźbę z marmuru, powiem, że widzę po prostu biały kamień. Czy skłamałem? A skąd, to jest białe i jest kamienne. Nie muszę od razu mówić, że ma kształt Wenus gotowej odsłonić swoje strefy intymne. Kiedy powiesz to drugie, zaczynają się większe pytania, które nie muszę opowiadać potrzebą danej sytuacji, wzbudzać chaos i niepokoje.

    Otworzyłem drzwi i zobaczyłem ojca, szykującego się do pracy. Rozpromienił się na mój widok i wyciągnął rękę. Uścisnęliśmy sobie dłonie, potem się objęliśmy i poklepaliśmy po męsku po plecach. Był dobrym człowiekiem, nie mogłem mu to odebrać, po prostu miał beznadziejnego syna.

    – Odpocznij i się ogarnij. – powiedział, puszczając mnie – Mamy zaproszenie na kolacje.

    – O. – uniosłem brwi, udając ździebko zdziwienia – U kogo?

    – Nowa sąsiadka z dołu. – odparł, staruszek uśmiechając się – Powiedziała, że jak tylko wrócisz mamy obaj przyjść i chce koniecznie Cię poznać.

    – Ładna? – zapytałem, zdejmując swoje buty

    – Dla mnie za młoda, dla Ciebie za stara. – odparł, ojciec śmiejąc się – Zresztą wygląda na taką, co może sobie pozwolić na trzech facetów w ciągu tygodnia.

    – Czyli ładna. – odparłem, rzucając ciuchy do pokoju – Ale skoro taka, to czemu zaprasza nas na kolację? – ojciec cmoknął

    – Powiedzmy, że zauważyłem, jak zwożą meble i zaoferowałem się z śrubokrętem… – odparł ojciec

    – A testowaliście go w świeżo złożonym łóżku? – uśmiechnąłem się

    – Konrad, litości. – pokręcił głową – Najpierw ją poznaj, a potem sprawdź, czy nie ma jej na Roksie i jakie ma stawki. – obaj się zaśmieliśmy głupio – Mówiłem, że nie jesz mięsa, ale nie robiła z tego nic dziwnego. Nawet wydaje się całkiem miła. – uśmiechnął się pod nosem i poklepał mnie po brzuchu – Miałeś wrócić gruby. Za dużo ganiałeś owiec?

    – Łagodne, posłuszne i ciasne, ale szybko uciekają. – odpowiedziałem – Dzięki, że się zgodziłeś.

    – Nie powiem Ci, że wiem jak to jest młody, ale pomyślałem, że przyda Ci się odpocząć. – uśmiechnął się pod nosem – Załatwiłem sprawy w twoim liceum. Nauczyciele postarają się pójść Ci ile się da na rękę, ale nie będzie zmiłuj się. Sugerują, żebyś zamknął rok, ale do matury podchodził dopiero w kolejnym.

    – Zobaczy się. – powiedziałem, wzruszając ramionami – Ojciec to tylko diagnoza, nie wyrok. – tym razem kłamałem

    – Wiem… -westchnął ciężko – Boisz się?

    – Jedynie, że stracę fiuta zanim zrobię Cię dziadkiem. – odpowiedziałem i znów obaj wybuchliśmy głupim śmiechem – Jeśli powiem, że czeka na mnie idealna kobieta, która trzymała mnie do końca za jajca, to uwierzysz?

    – Gorzej, zastanowię się, czy ich nie urwała na pamiątkę. – powiedział, zbierając fanty – Lecę, pogadamy wieczorem, a potem kolacja.

    – Jak ona się w ogóle nazywa? – zapytałem – Ta nowa sąsiadka?

    – Wiktoria. – rzucił ojciec, znikając za drzwiami

    Na zawsze zapamiętam dzień, gdy Deirdre z pionka, którym można było operować stała się w moim sercu potęgą przewyższającą wszystko, na co mogłem sobie pozwolić. Nie była to wtedy, gdy testowałem ją pod kątem tego, czy będzie w stanie zaoferować mi coś więcej poza ciałem, które owszem, było atrakcyjne. Wtedy jedynie zdecydowałem o jej wprowadzeniu do gry, jako element odpowiadający moim potrzebom i stworzenie iluzji wakacyjnego romansu, który korzystniej by mógł być wykorzystany w sytuacji porwania jej przez Wolfgana i Lene, ale też zagłębiania się w psychikę Mii i Anity.

    Spaliśmy ze sobą, oglądałem ją w bieliźnie, uświadomiła Astrid o swojej pozycji, ale nic ponad to. Ot, kolejna słodka buzia, która uprzyjemni samotne wieczory i prawdopodobnie również musi mówić o swojej władzy, by ją podkreślać. Materiał na podbicie swojej oceny w oczach Wiktora. Kiedy jednak ostatniego dnia czerwca padało i wyszliśmy wspólnie na spacer, zostawiając Astrid, zrozumiałem, że mam przed sobą kogoś niezaprzeczalnie wyjątkowego.

    – Czyli co? – zapytała, kiedy powiedziałem jej o moim zakładzie z Wiktorem – Chcesz mu po prostu udowodnić, że możesz od tak naginać sobie ludzką wolę do swojego widzi misie?

    – Tak. – powiedziałem, uśmiechając się – Coś, jakby zacząć grać i cała sala nagle jest zmuszona tańczyć, bez względu na to, czy chce czy nie. Masz po prostu zaczarowany instrument, który do tego zmusza.

    – Ciekawe. – kiwnęła głową – Ale właściwie, to chyba nie trudne. Większość ludzi z zielonego zrobi wszystko za kasę, żółci przyjeżdżają dla aury grzesznych przyjemności…

    – Nie poluje na plankton, tylko tłuściutkie tuńczyki. – odpowiedziałem – Moimi celami są Ci, którzy muszą powtarzać, że mają władzę, bo nie mają nic poza pustymi słowami. Na przykład jego dzieci. Domyślają się, że tatuś nie sprowadził przypadkowego człowieka do swojego domu, ale widzą mnie raczej jako tego, który chce być takim władcą jak one i łypie na stanowisko tatusia.

    – A Ciebie to nie obchodzi, bo to kontrolować plankton. – powiedziała, a ja kiwnąłem głową – Interesujący z Ciebie typ. Mówiłam Ci, że byłam w katolickim domu dziecka? – znów kiwnąłem głową – Zawsze nam powtarzali, że Bóg nas kocha, a szatan wiedzie na pokuszenie i skłania do zła. Ale Bóg nie słuchał, gdy stary Ben kazał nam zdejmować majtki, bo chciał zobaczyć, której już rosną włosy i ściskał tak długo, aż obiecałyśmy nie powtórzyć nikomu. Potem dowiedziałam się, że imię diabła to Lucyfer, czyli niosący światło. Zabawne, nie? Bóg kocha typa, który nas krzywdzi, bo każe mu rzekomo koleś, który przynosi światło. Zrozumiałam wtedy, że dla tego kolesia robienie nam krzywdy to jego dobro. Tak więc może i z tobą tak jest? Nosisz dla ludzi światło, a inni za to Cię nienawidzą.

    Milczałem długo, gdy uśmiechnęła się i objęła mnie, przytulając się do swojego mokrego biustu. Po raz pierwszy, gdy komuś poza Wiktorem opowiedziałem o swoim podejściu, nie potraktował mnie jak potwora lub fetyszystę z nadmiernym ego. W spojrzeniu spod rudych pasm widziałem zadowolenie, że jesteśmy w tym razem. Na mojej liście była pierwszą z dziesięciu, w których mogło być coś więcej. W rozmowie potwierdziła moje przekonanie. Jednak teraz jedynie, kiedy widziałem jej spojrzenie i uśmiech, byłem pewny, że decyzja była najlepszą.

    – Kiedy Wiktor opowiedział mi o tym miejscu, nie wierzyłem w nie. – powiedziałem, wreszcie, ale nie przerywała gładzenia mojej głowy – Powiedział mi wtedy tylko “z odpowiednim uporem dojdziesz do wszystkiego w długim czasie”. Dlatego zaproponowałem mu naszą grę. Dokonam tego, że ludzie będą mnie słuchać, nawet nie wiedząc, że im wydaje polecenia, ba, będą myśleć, że to ich ochota i żaden mi się nie sprzeciwi. Zrobię to w dwa miesiące. Jeśli mi się uda, dostanę na własność opłaconą dożywotnio kobietę. Będzie jak te z zielonego, tylko zamiast mieć ją tylko tu, zawsze będzie tuż obok mnie. Dosłownie, własna domowa niewolnica…

    – Chcesz nadal spełniać swoje fantazje? – zapytała, nie kończąc się uśmiechać

    – Nie. – pokręciłem głową – Wtedy zabrałbym ze sobą Astrid, trzymając ją w szponach niepewności, kiedy będę miał chęć by mi osuszyła jajka albo wreszcie się z nią prześpię. – oglądałem nadal jej piękne oczy – Wiesz, kto ma najmniej do stracenia i potrafi stawiać najwięcej? Człowiek, któremu odbiorą wszystko. Dlatego chce pozbawiać jego dzieci tego, co mają, upokarzać je ale nie przez to, że dam im swojego fiuta do zabawy lub coś prostackiego, jak obejrzeć nago, bo to nie da im odpowiedniego bólu. To nie jest warte wzięcia na własność dla siebie ludzkiego życia. Wiem o tym, bo ja sam jestem człowiekiem, który nie może nic stracić, bo nie ma niczego.- złapałem jej nadgarstek i ucałowałem go delikatnie – Kilka tygodni temu zdiagnozowali mi raka. – tym razem jej uśmiech zniknął – Dlatego mój tata, mimo podejrzeń co do Wiktora, zgodził się, żebym przyjechał. Wiesz, dobre rzeczy poprawią moje zdrowie i inne takie. Jednak nie wie o moich preferencjach, prawdziwej naturze i innych rzeczach. Ba, nawet nie wie, gdzie naprawdę jestem i co mam tu robić. W tym właśnie rzecz. Ta gra nie jest dla mnie, tylko dla niego. Ja chce zagrać i wygrać, ale on otrzyma nagrodę. Coś, co pozwoli mu zapomnieć o chorującym dzieciaku, który jest dla niego całym światem. By mógł sobie ułożyć życie i zacząć być szczęśliwy. Jeśli przegram, to zawiodę jedynie swoje uczucia wobec niego, ośmieszę się w oczach Wiktora i wrócę do domu leczyć rany i to cholerstwo. Jeśli jednak mi się uda, w jego życie wkroczy kobieta, która obdarzy go miłością i uczyni je słodkim.

    – Dlaczego w ten sposób? – zaciekawiła się, nie pytając o to drugie

    – Bo mu nigdy się nie uda samemu tego dokonań. – odparłem, puszczając jej dłoń – Jeszcze pięć lat temu marzyłem, że spiknie się z jakąś rozwiedzioną matką mojego kolegi, która do śniadania będzie mi robiła loda, albo jedną z nauczycielek, która w czasie długiej przerwy pójdzie ze mną na szybki numerek. A potem zrozumiałem, że mój staruszek za bardzo przeżywa fakt mojego istnienia i obawia się, że pojawienie się kogoś w naszym życiu to nam zepsuje. Powiedzmy więc, że to prezent, bez kokardki i całej otoczki, który jest darem wdzięczności i wynagrodzeniem za te wszystkie lata. Babka, która go po prostu pokocha, bez względu na wszystko. Będzie to dla mnie tym, co to miejsce dla Wiktora.

    – Dla mnie więc już jesteś wszechwładny. – odpowiedziała, pochylając głowę – Bo wyłącznie mi udowodniłeś, że miałam rację. I będę ciekawa, jak będziesz to robić dalej.

    – Więc ja pragnę, byś stała u mojego boku, jako moja królowa. – odpowiedziałem, czując przed nią respekt – Wiesz jak to mówią. Za potężnym mężczyzną stoi jeszcze potężniejsza kobieta…. A tobie zdaje się nie brakować sił, względem mnie, któremu może szybko zacząć ich brakować…

    – Wiesz, że gdybym nadal była tysiąc dwieście dwadzieścia, teraz bym musiała uklęknąć, rozpiąć Ci spodnie i wylizać fiuta z radości za to stwierdzenie? – powiedziała, gdy zakończyłem swój monolog i złożyła długi, najcudowniejszy z pocałunków jakie mogła na moich wargach
    Tak więc skorygowana prawda. Mam raka. Wiedział to mój ojciec, przekazał tą wiedzę, którą chciałem pozostawić pod kurtyną milczenia Wiktorowi, on przekazał ją Juli. Ja sam powiedziałem Deirdre. To fajne, proste stwierdzenie, które można sobie przedłużać o “wkrótce mam zacząć mające trwać przynajmniej osiem miesięcy leczenie, które przywróci moje zdrowie do względnej normy”. To była moja druga, większa gra, do której podchodziłem bez nikogo, choć moja królowa kibicowała mi zawzięcie w niej.

    To, czego nie powiedziałem już nikomu to druga, już bez wiedzy ojca, wizyta u onkologa by mieć ogląd na to, z czym dokładnie będę walczył. Regulacja ryzyka z której byłem tak dumny i możliwość tworzenia ścieżek ku wygranej. Tutaj można więc postawić prawdę. “Mam raka trzustki z przerzutami na płuco”. Oczywiście, ojciec się będzie musiał tego dowiedzieć za kilka tygodni, ale wtedy w grze już środek łagodzący ból pod postacią nowej kochanki, która zrobi wszystko, by się nie załamał i znów zaczął pić. Sprytne, nie?

    Rozerwałem kopertę otrzymaną po południu w willi i z środka wyjąłem jedynie kartę z tarota, oznaczoną Diabłem. Naprawdę, Wiktorze? Nie wystarczyło Ci jej imię? Wciągnąłem lżejsze buty i zszedłem piętro niżej, naciskając dzwonek i trzymając uniesiony prezent. Po chwili drzwi się otworzyły i blondynka wyglądała na zadowoloną, potem spojrzała na moją rękę i wolno uśmiech zmienił się w coś bliższego oszołomieniu. Zrobiłem dwa kroki w przód, ona trzy w tył. Zamknąłem drzwi za sobą.

    Wsunąłem kartę do kieszeni i bez słowa zacząłem ją rozbierać. Bluzka, biustonosz, spodnie i majtki. Nawet nie drgnęła przy tym, jedynie obserwowała mnie wciąż z tą samą miną, jakby się zastanawiając, czy powinna mi pomóc, wypiąć się, uklęknąć… Po chwili jednak stała nago, przed mną, a ja złożyłem ręce na piersi.

    – Rozumiem, że wiem kim jestem. – zapytałem

    – Tak. Moim właścicielem… – powiedziała to powoli – Pan Wiktor mówił o panu dużo.

    – To miłe z jego strony. – nawet przez moment nie zerkałem w dół – Cieszę się, że ładnie się sprawdzasz w roli miłej sąsiadki. To się chwali. Jednak to trochę mało, nawet dużo za mało. Chce, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Nie jesteś tu po to, by spełniać moją potrzebę masturbacji. Przeciwnie, rozebrałem Cie, by sprawdzić czy będę miał ochotę. Nie mam. Jednak masz sprawić, by mój ojciec ją miał. Kolacja to świetny pomysł, lubi zapiekankę z kurczakiem, mi możesz ogarnąć jakieś warzywa z grilla. Kup też kilka ciemnych piw słodowych, też je lubi. Chce, byś od jutra nauczysz się na pamięć jego grafiku i gdy będzie schodził obok twoich drzwi, będziesz czekała pod nimi mówiąc “pomyślałam, że będziesz chciał drugie śniadanie do pracy”, po czym wręczać mu pudełko z kanapkami i termos. Jeśli będzie trzeba, zaoferujesz zrobić porządek w mieszkaniu. Staniesz się ideałem żony, uczynnym i cieszącym oko. Czasem możesz coś celowo popsuć, by poprosić, by przyszedł i naprawił, lubi takie drobne roboty. Z drugiej strony staniesz się jebanym sukkubem, który marzy o umieszczeniu w sobie jego fiuta. Jeśli widzisz, że wraca smutny z pracy, zaproś go na herbatę, ale zamiast filiżanki sagi zrób mu loda. Nie krępuj się, wciągaj go do łóżka kiedy nadarzy się okazja ku temu. Kochajcie się, jakby nie miało być jutra. Aha i odstaw antykoncepcję. Zajdziesz z nim w ciąże i urodzisz mu dziecko, które będzie warte takiego ojca. Może nawet się z tobą hajtnie, nie obchodzi mnie to, chcę widzieć was jako parkę zakochanych. Rozumiesz?

    – Tak, ale… – nadal wydawała się przerażona – Dlaczego?

    – Co dlaczego? – wyciągnąłem rękę i złapałem za sutkę, ściskając ją między palcami – Bo ja tak mówię. Nie myśl, że będziesz moją mamusią czy coś. Chce widzieć ojca, który się śmieje, którego przypadkiem przyłapuje jak się całujecie i nie wracającego na noc, bo zatrzymałaś go u siebie. Należysz do mnie i mogę kazać Ci robić to, na co mam ochotę.

    – Czy to wszystko? – zapytała, lekko krzywiąc się z bólu

    – Jeszcze jedno. – powiedziałem – Kontakt z Wiktorem i jego otoczeniem. Od teraz cisza w eterze, chyba, że sami się odezwą. A jeśli tak będzie, to nie mówisz zbytnio o mnie i tym co masz robić. Jak już, to realizujesz się doskonale w roli kochanki i czujesz, że nie mogłoby być lepiej. Jeśli jednak dowiem się, że powiedziałaś coś więcej, ścisnę Ci coś innego. – cofnąłem dłoń – Jedyną rzeczą, którą będziesz mogła im obwieścić to fakt, że umarłem. Ale pamiętaj, że twoja służba jest dożywotnia, a więc moje polecenia na temat waszej relacji będzie trwało, póki “śmierć was nie rozłączy”, nawet jeśli mu tego nie przysięgłaś. Twoja, albo jego. – odwróciłem się tyłem i sięgnąłem do klamki – Kiedy spotkamy się wieczorem, na kolacji, widzisz mnie pierwszy raz i będziesz szczęśliwa, że możesz mnie wreszcie poznać.

    – A co będzie z tobą? – zapytała jeszcze za moimi plecami

    – Przekonam się, czy słusznie nazywano mnie diabłem. – odparłem, otwierając drzwi – Wtedy dożyje wiosny, wrócę do mojej ukochanej Deirdre będącej moją Lilith… A potem razem znów będziemy mogli władać waszym piekłem. Teraz jestem wyłącznie Konradem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michalina Korcz

    Koniec. Finito. The End.

    “Człowiek” powstawał jako mała odskocznia od nudnej codzienności. Nie było jakiegoś dużego, rozrysowanego planu na całość, acz wrzucając Uwerturę miałam już napisany Akt pierwszy i zaczątki drugiego. Kolejne powstawały właściwie na bieżąco. Ciesze się, że mogłam umilić wam czas i naprawdę miło było słyszeć dobre komentarze na temat mojej twórczości.

    Wiele razy walczyłam ze sobą, by nie zrobić z niego [Konrada] Mary Sue, która umie i robi doskonale wszystko (stąd w Potrzasku dość mocno obrywa lub przymusza się do seksu z Leną), ale z drugiej strony wyobrażałam sobie go jako charyzmatycznego i wzbudzającego pewien rodzaj szacunku, ale też równie bezczelnego typka, wiedzącego “nic nie mogę stracić, prawdopodobnie i tak umrę”. Najlepiej podsumowała go Anita – rzucał o ścianę i oglądał co się do niej przylepia.
    Czy piekło pozostanie bez swojego władcy? Tego jeszcze nie wiem.

    Jak zawsze dziękuje za wszelkie komentarze, zawsze miło usłyszeć jakiś feedback, a nie czuć pisania w próżnię.

    Zastępstwo” ma poślizg, bo wymaga niewielkich konsultacji językowych, acz powoli powstaje kilka innych historii, które, mam nadzieje, „dowiozą” mimo specyficznego stylu i tematyki – jeśli jednak “Człowiek” się spodobał, to raczej będą one równie ciekawe.

  • Pragnienie nagosci

    Letnie sobotnie popołudnie. Siedzę z dziewczyną na łóżku. Bardzo kręci mnie jej ciało, jest przy kości biust duży ale w miarę jędrny, uda okrągłe pełne, pupa spora. Oglądamy filmiki na youtube.

    – Miałabyś ochotę spróbować czegoś odważnego – zapytałem niespodziewanie ale stanowczo.

    – Co masz na myśli – odparła przysuwając się.

    – Może byśmy pojechali na zakupy ale czegoś byś zapomniała ubrać – zaproponowałem całując ją w policzek.

    – Czego zapomnieć – spojrzała się na mnie.

    – Masz w szafie płaszczyk przeciwdeszczowy nad kolana, może byś go założyła na nagie ciało – zaproponowałem tuląc ją.

    – Ale będzie widać jak mi piersi falują – odpowiedziała leciutko wystraszona.

    – A i jak to tak bez majteczek, a jak ktoś zobaczy moją ogoloną, gładką cipkę i gołą pupę – kontynuowała.

    – Nie zauważy a i obiecuje ci minetkę po drodze i szybki numerek – tuliłem ją mocniej.

    – Ale ty też zapomnisz slipek – odpowiedziała i pocałowała w usta.

    – Jeśli mamy spełnić pragnienia to pewnie – odpowiedziałem i odwzajemniłem pocałunek.

    Nastał wieczór postanowiliśmy pojechać po zakupy.

    – To co rozbieramy się i lecimy? – zapytałem ją opuszczając jej leginsy.

    – Spróbujmy – odparła wystraszona z rumieńcami na policzkach.

    Zaczęła się rozbierać, koszulka poleciała na łóżko, podszedłem rozpiąłem jej stanik, który też wylądował na łóżku. Leginsy opadły na podłogę a zaraz po nich majteczki. Mój sprzęt stał na baczność. Obróciła się i zaczęła go masować i zaczęliśmy się całować. Zdjąłem całkiem slipki, założyłem spodenki i koszulkę. Bałem się, żeby nikt nie zobaczył jak sterczy. Ona założyła płaszczyk dokładnie się zapięła i wyszliśmy z domu do jej samochodu. Było późno prawie noc, ulice puste, do parkingu był kawałek między blokami. Delikatnie wsunąłem dłoń pod jej kurtkę złapałem za pośladek. Ona nie będąc dłużna dała mi buziaka i wyjęła mojego penisa ze spodenek i trzymała go jak za rączkę. Tak nakręceni doszliśmy do parkingu. Parking był duży a jej samochód stał po środku, żywej duszy dookoła. Zdjąłem z niej kurtkę położyłem na klapie bagażnika. Kazałem jej otworzyć drzwi i oprzeć nogę na progu. Zbliżyłem usta do jej cipki, była wilgotna, dało się wyczuć strach i podniecenie. Klęcząc na kolanach powoli zacząłem bawić się językiem, głaskając jej pośladki. Złapała mnie za włosy i dociskała do cipki sycząc coraz głośniej. Prosiłem ją aby była ciszej. Po chwili zaczęła drżeć i dostała drgawek. Po chwili dostała orgazmu jak się okazało dopiero pierwszego tego wieczoru. Na szczęście tylko pisnęła i się zaczerwieniła.

    – Jak się czujesz – spytałem oblizując się z jej soczków.

    – Było ekstra – odparła zmęczona.

    – Zanim się ubierzesz przejdź się opanuj i uspokój – zaproponowałem całując jej szyję.

    – Chwilka, tylko mam nadzieję, że nikt nie zobaczy – odparła.

    Chodziła dosłownie 5 minut całkiem nago po parkingu bez wstydu. Jej biust kołysał się rytmicznie a pupa kręciła się ponętnie. Wróciła do samochodu usiadła za kierownicą zapięła pasy i włożyła kluczyk do stacyjki.

    – Kotku zapomniałaś kurtki – powiedziałem uśmiechając się patrząc na jej biust.

    Wyszła z samochodu ubrała kurtkę i wyruszyliśmy w drogę. Weszliśmy do hipermarketu była godzina do zamknięcia. Jej policzki aż płonęły powiedziała cicho, że się boi. Powiedziałem jej, że nie ma czego, i że jest bardzo odważna. Zajechaliśmy na parking wyszła z samochodu rozpięła delikatny dekolt bo jej gorąco. Zakupy nie trwały długo, wzięliśmy kilka drobiazgów. Widziałem jak faluje jej biust czarne sandałki pięknie komponowały się z granatową kurtką a`la płaszczykiem. Penis zaczął mi pulsować ledwo się powstrzymywałem przed waleniem konia. Jak kucała kurtka lekko się unosiła odsłaniając gładkie pełne uda, pupa ledwo pozostawała zakryta. Wyszliśmy ze sklepu akurat na zamknięcie. Rolety w drzwiach wejściowych opadły, dookoła cisza i spokój. Zaproponowałem, że może się rozbierzemy i tak wrócimy do domu. Lekko się zmieszała, wystraszyła. Zauważyłem gęsią skórkę na jej przedramionach. Ja też dostałem rumieńców i też się bałem ale strach postawił mojego penisa. Zaraz za drzwiami rozebraliśmy się i poszliśmy do samochodu spakować zakupy. Ona odprowadziła wózek kręcąc pupą. Oparłem się o samochód i zacząłem masować penisa, podeszła do mnie od razu uklęknęła i zaczęła ssać bez gry wstępnej. Jej delikatne usta jeździły po twardej pale, co jakiś czas liżąc jądra, sięgnąłem do jej sutków i zacząłem je masować. Ona bezwstydnie pchała go coraz głębiej czułem ciepło jej języczka. Zaproponowałem, że zaleje jej stópki. Nie było łatwo ją namówić do tego ale w końcu się zgodziła. Uklęknąłem, przytuliłem się do jej brzucha, ona przytuliła mnie. Głaskałem jej pupę waląc ostro konia i wreszcie poszło. Strzał był olbrzymi oblałem gorącą spermą jej nogi od kolan aż do palców u stópek. Ulżyło mi ale musiałem drugi raz wytrysnąć byłem pełny. Wyjąłem ze schowka kondoma założyłem i pchnąłem ją delikatnie na drzwi tak, żeby była wypięta. Napluła mi na dłoń, przejechałem nią po cipce i pupie, bez chwili zastanowienia wszedłem w jej ciasną, gorącą cipkę, jęknęła ale nie protestowała. Ścisnąłem jej biust i zacząłem przyspieszać, mój twardy penis zanurzał się cały w jej cipce po same jądra. Zaczęliśmy sapać coraz głośniej. Wziąłem ją za rękę posadziłem na masce, rozłożyła szybko nogi wiedziała, że dalej będę ją dalej ruchał.

    – O tak, będziesz dzisiaj moją niegrzeczną suczką – powiedziałem sapiąc.

    – Nie przestawaj, tak dobrze – powiedziała po cichu.

    Moje jądra z resztką spermy obijały się o jej pupę coraz mocniej.

    – Muszę zalać twoje piersi – powiedziałem ściskając jej piersi i ruchając ją coraz szybciej.

    Pociągnąłem ją za rękę, klęczała przede mną i kolejna porcja gorącej spermy wylądowała na niej. Doleciało do jej włosów ale na szczęście tylko kilka kropel, reszta poleciała na piersi.

    – Kocham cię – odparłem zmęczony.

    – Ja ciebie też, nie myślałam, że będzie aż tak super – odpowiedziała uśmiechając się.

    – Teraz trzeba jakoś niepostrzeżenie wrócić – powiedziałem.

    Zarzuciła kurtkę na plecy ale nie zapinała się z racji dużej ilości spermy na sobie, ja wskoczyłem w koszulkę i w spodenki ale nie chowałem penisa. Zużytą prezerwatywę położyłem na chusteczce obok hamulca ręcznego i pojechaliśmy do domu. Na całe szczęście nikt nas nie widział.

    – Jak było skarbie – zapytałem niosąc zakupy.

    – Idealnie – uśmiechnęła się.

    Weszliśmy do domu. Moja ospermiona dziewczyna poszła od razu pod prysznic a ja położyłem się na łóżku i pomyślałem sobie: “Ale ona jest sukowata, a była taka nieśmiała ciągle nie no coś ty, zwariowałeś. Musimy to jeszcze kiedyś powtórzyć”

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James Cum

    Proszę oceniajcie, komentujcie, piszcie uwagi, propozycje żebym mógł robić coraz lepsze opowiadania dla waszej przyjemności. 🙂