Category: Uncategorized

  • Szybka starsza Pani

    Po ulewach dostaliśmy dużo zgłoszeń o przeciekach w mieszkaniach i tak chodziliśmy i spisywaliśmy protokoły, robiliśmy zdjęcia.

    – Wojtek, weź Maćka idźcie już pod 15 a ja skoczę do tej starszej babki pod 14 – rzuciłem jak wychodziliśmy z jednego z mieszkań.

    – Dobra, potrzebujesz coś? – rzucił Maciek.

    – Nie chyba. U niej pewnie będzie to samo co u reszty, szybki protokół i lecimy dalej, dzisiaj chce to skończyć – odpowiedziałem.

    Zadzwoniłem pod nr 14, usłyszałem przez drzwi „chwileczkę”. Pomyślałem, że pewnie jeszcze śpi, a że ją obudziliśmy pewnie będzie marudzić.

    – Dzień dobry, przyszedłem protokół spisać po ulewach, nie zajmę dużo czasu bo mamy jeszcze jeden blok obejść – odpowiedziałem zmieszany mierząc starszą Panią od stóp do głów

    Mój penis zaczął drgać i poczułem się dziwnie. Pani Martyna stała w bardzo cienkich leginsach i koszulce na ramiączkach bez biustonosza, jej okrągły i o dziwo sterczący biust i twarde sutki pięknie prześwitywały.

    – A dzień dobry proszę, proszę, nie zdążyłam się ogarnąć bo mieliście być dopiero o 12 – odparła prowadząc mnie najpierw do kuchni, w popłochu zbierając stringi, pończochy i wibratory z kanapy.

    – Spokojnie Pani Martyno ja i tak szybko bo jeszcze kupa roboty przed nami – odpowiedziałem, patrząc na jej zgrabną, okrągłą dupę, dostrzegając brak majtek. Pomyślałem, że jakaś rozrywkowa babeczka z niej, ciekawe co jeszcze mnie czeka.

    – Proszę tutaj zobaczyć ścianę i okno dookoła. A ja muszę chwilę skoczyć do łazienki – rzuciła szybko.

    – Nie ma problemu – odpowiedziałem.

    Opisałem zalanie i usterkę, poszedłem do pokoju ale tam nie było nic.

    – Pani Martyno, jestem w pokoju ale tu akurat nic nie ma – krzyknąłem.

    Z łazienki wyszła starsza Pani w ręczniku ledwo zakrywającym pupę. Zaniemówiłem, penis momentalnie stwardniał, weszła do pokoju w progu upuściła ręcznik i powiedziała, że tu nic nie ma dla ciebie do oglądania ale ona chciałaby zerknąć na mój sprzęt. Bezwstydu podeszła do mnie opuściła mi spodnie uklęknęła jedną ręką masowała pałę a drugą jądra. Starsza Pani miała delikatny okrągły biust, skóra na brzuchu z racji wieku była pomarszczona ale cipka wyglądała obłędnie, nogi i pupa tak samo idealne.

    – Pani Martyno ale ja muszę … – próbowałem wyjąkać.

    Nie dała dokończyć tylko rzuciła „to potrwa chwilkę”. Przyłożyła usta do czubka penisa i wciągnęła go głębokim gardłem prawie całego. Nogi się pode mną ugięły pomyślałem, że to jakaś ukryta kamera ale wszystko miała wyłączone i nie dostrzegłem niczego co może wyglądać na kamerę. Jej delikatne usta jeździły coraz szybciej po moim penisie, raz po raz przejeżdżała językiem od jąder aż po czubek. Była dobra, rasowa obciągaczka, wiedziała co zrobić z penisem. Wstała, ręką masowała twardziela i zaczęła mnie całować, mogłem podziwiać jej ciało i nagle penis zaczął pulsować. Chwilkę poocierała się dupką o penisa i dalej zaczęła ssać.

    – O matko jedyna – krzyknąłem.

    Ogromny ładunek gorącej spermy wypełnił jej buzię. Szybko łykała kolejne dawki, jeszcze trzymała go głęboko w gardle i ssała myślałem, że wyssie ze mnie duszę. Nie uroniła ani kropli. Ledwo trzymając się na nogach spisałem protokół a Pani Martyna dalej miała mojego penisa w ustach. Wysysając ostatnie resztki podpisała protokół.

    – Tego mi było trzeba – powiedziała uśmiechnięta tuląc się do mnie – musisz częściej wpadać fajnego masz drąga, podoba mi się.

    – Dziękuję Pani za to – odparłem zmęczony – podałem jej wizytówkę z numerem telefonu.

    – Teraz zmykaj twardzielu, do następnego sex spotkania mój drogi – powiedziała odprowadzając mnie do drzwi.

    – Na pewno będzie następne – dałem jej klapsa w pupę i szybko się schyliłem i possałem jej oba sutki.

    – Do zobaczenia – odparłem.

    Pani Martyna stała nago w drzwiach i pomachała mi na do widzenia. Odwzajemniłem gest. Na pewno jeszcze ją odwiedzę, to nie służbowo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    James Cum

    Proszę oceniajcie, komentujcie, piszcie uwagi, propozycje żebym mógł robić coraz lepsze opowiadania dla waszej przyjemności. 🙂 

  • Marzena – Akt piaty – Zuzia początek.

    Siedziałem z Marzeną na kawie w małej francuskiej kawiarni na rynku w Gdańsku. Pogoda była paskudna, padał deszcz i było zimno.

    Rozmawialiśmy sobie o głupotach gdy nagle z torebki Marzenki dobiegł dźwięk jej telefonu.

    – kto to znowu dzwoni- powiedziała poirytowana.

    Na telefonie dałem radę tylko zobaczyć “Zuzia” oraz zdjęcie jakieś młodej kobiety o rudych włosach.

    – co się stało kochanie? – powiedziała do telefonu Marzena.

    – o kurwa, zaraz będę daj mi 20 minut, spokojnie, ważne że Tobie nic nie jest. Zaraz będę.

    Odłożyła telefon na stolik.

    – mojej pasierbicy wyskoczyła sarna jak wracała od koleżanki. Rozwaliła auto. Muszę jechać jej pomóc – powiedziała szybko.

    – jechać z Tobą?

    – jesteś pewny? Wspominałem jej ostatnio o Tobie jak była na pogaduchach u mnie.

    – wspominałaś o mnie? Ciekawe co tam jej powiedziałaś.

    – oj nic takiego, ma dwadzieścia dwa lata to już dorosła kobieta

    – dobra chodź, jedziemy szkoda czasu – dodałem pospiesznie kładąc banknot na stoliku.

    Wsiedliśmy do mojego auta.

    -Zuzia wysłała mi pineskę, pokieruje Cię.

    Po dwudziestu minutach byliśmy na miejscu. Dobrze, że już był wieczór, to nie było dużego ruchu na drodze.

    Na poboczu stała czerwona yariska mrugająca do nas pomarańczowymi światłami awaryjnymi.

    Marzenka, szybko odpięła pasy i udała się do dziewczyny. Podążyłem za nią.

    Drobna rudowłosa dziewczyna wysiadła z rozbitego autka. Była ubrana w brązowy lekki płaszczyk. Widać było że płakała, miała rozmazany makijaż.

    – Zuzia, czy na pewnie nic Ci nie jest? Zapytała zaniepokojona Marzenka.

    – nie, naprawdę. Nawet poduszka nie wystrzeliła ale autem nie da się dalej jechać.

    Zuzia miała rację, wyciekł płyn chłodniczy. To znak, że chłodnica jest trafiona. Maska podgięta, sarna musiała wbiec wpaść centralnie w sam środek. Nie wyglądało to tragicznie ale

    potrzebna była laweta.

    – cześć Zuzia, jestem Karol, przyjaciel Marzeny

    – Cześć, jestem Zuzia. Marzenka  mi co nie co opowiadała o Tobie – mówiąc to dość mocno się zaczerwieniła. Zabawnie wyglądała z rozmytym makijażem i czerwonymi policzkami

    – dobra dziewczyny, zrobimy tak. Ja zadzwonię po mojego kolegę z lawetą. Zaciągnę yariske na plac do mechanika. Mam tu obok dobrego znajomego, powinien to ogarnąć. Wydaje mi się, że dużo roboty mimo wszystko nie będzie a  wy weźcie moje auto i jedzcie do domu – powiedziałem.

    – jesteś pewny? Dasz sobie radę? – powiedziała Marzenka.

    – oczywiście, to przecież męskie zadanie – zaśmiałem się.

    Nim dziewczyny zdążyły odjechać, ja już miałem wszystko ogarnięte. Za piętnaście  minut miał być kolega z laweta.

    Kolega przyjechał punktualnie, pomogłem mu szybko zapakować autko na pakę. Wskazałem miejsce zrzutu yariski  oraz poprosiłem go, żeby podrzucił mnie do Marzenki.

    Po godzinie byłem już pod drzwiami.

    Wszedłem do środka, w kuchni przy stole siedziały dziewczyny i piły herbatę.

    – o już jesteś, sprawnie Ci poszło, dziękuję Ci bardzo za pomoc. Myślę, że bez Twojej pomocy tak łatwo wy nie poszło – powiedziała Marzenka

    – nie ma problemu, to nic wielkiego – odparłem.

    – siadaj, zrobię Ci herbaty. Pewnie zmarzłeś. – Marzena wskazała na krzesło.

    – skoczę do łazienki tylko się ogarnąć – powiedziałem.

    W łazience poszło mi sprawnie. Po chwili byłem już z powrotem w kuchni z dziewczynami.

    – więc, to Ty jesteś Zuzia. Marzena mi trochę o Tobie opowiadała

    Zuzia ślicznie się do mnie uśmiechnęła.

    Urodę nie odstawała od Marzenki, ale z budowy ciała była bardzo drobniutka. Miała mały biuścik ale za to tak samo długie nogi. No i te rude włosy. Siedziała na krześle więc nie mogłem ogarnąć jej tyłeczka.

    – Marzenko, ja pójdę pod prysznic. Wy sobie pogadajcie. Nie będę wam przeszkadzać. Za dwie godziny przyjedzie moja koleżanka to mnie zgarnie – powiedziała Zuzka.

    – bez sensu, przecież mogę Cię odwieźć do domu – powiedziałem uśmiechając się do Zuzi.

    – bardzo dobry pomysł – przytaknęła Marzenka. – to uciekaj pod prysznic – dodała

     

    Zuzia zniknęła za drzwiami łazienki.

    Zostałem z Marzenka sam na sam w kuchni.

    – dziękuję Ci raz jeszcze za pomoc. Wiele to dla mnie znaczy – powiedziała.

    – dobrze wiesz, że dla mnie to żaden problem. Cieszę się, że mogłem pomóc.

    – powinnam Ci się jakoś odwdzięczyć – Marzena oblizała usta.

    – jesteś pewna – zaśmiałem się – Zuzia jest w łazience – dodałem

    – jest już dorosłą kobietą, zdaje sobie sprawę, że ludzie uprawiają seks.

    Stałem oparty o blat. Marzenka podeszła do mnie,

    – jest to dziwne ale podnieca mnie to że moja pasierbica jest za ścianą a ja mam ochotę Ci obciągnąć.

    – ja jestem już twardy

    – doskonale – oblizała usta i zaczęła rozpinać mi spodnie

    – wchodź do mojej buźki słodziaku – powiedziała do mojego penisa.

    Pochłonęła go całego, uwielbiała patrzeć mi w oczy podczas obciągania. Podniecało ja to, a mnie jeszcze bardziej. Wciągała go po same jądra, głośno przy tym mlaszcząc.

    – jak będziesz tak głośno to na bank nas usłyszy – powiedziałem ściszonym głosem.

    Wyjęła na chwilę mojego przyjaciela z buzi.

    – trudno, ja mam ochotę na twojego fiuta i do tego jesteśmy u mnie w domu. Mogę Ci obciągać kiedy mam na to ochotę. A właśnie teraz mam wielką ochotę Ci obciągnąć – po czym wróciła do lizania moich jąder.

    Kątem oka zauważyłem ruch.

    Kurwa, wiedziałem, że to tak się skończy.

    Zuzia stała w drzwiach łazienki w samym szlafroku. Nie miała nic pod nim, nie był nawet zawiązany. Miała zamknięte oczy więc nie widziała, że się jej przyglądam.

    Kurwa co za pojebana akcja.

    Bzykam Marzenkę, to można zrozumieć. Wyruchałem jej siostrę, wyruchałem je obie jednocześnie. A teraz widzę jak jej pasierbica  robi sobie dobrze na widok swojej przyszywanej  matki jak obciąga mi fiuta.

    Gruba akcja, nikt by mi w to nie uwierzył. Dosłownie jak z filmu porno. Aż dziwne, że mi tego Marzenka nie zaproponowała ale to pewnie tylko kwestia czasu. No nic, niech  się Zuzka zabawia. Gdy Marzenka mi tak połykała fiuta wróciłem wzrokiem do Zuzki.

    Miała naprawdę mega jasna skórę, rude  włosy idealnie pasowały do jej sylwetki. Miała śliczne malutkie jędrne piersi, cipeczka idealnie wygolona. Była naprawdę śliczna. Wyglądała zjawiskowo.

    Wsadzała sobie paluszki do dziurki, przygryzając jednocześnie usta, jedną rączką masowała sobie cycuszka, co jakiś czas wykręcając sutka. Bardzo podniecający widok.

    W tym momencie zdałem sobie sprawę, że zaraz dojdę. Nie mogłem się za bardzo odezwać żeby nie wystraszyć Zuzki. Więc docisnąłem głowę Marzenki do moich ud. Wypuściłem do jej ust, ogromną dawkę spermy, miętosiła go jeszcze chwilę w buzi, żeby na końcu pokazać mi jak zwykle ile tego ma. Uwielbiała bawić się moją spermą. Często jak dochodziłem chciała żebym spuszczał się  jej np. na cycuszki. Zgarniała wszystko do buzi żeby potem wypluć z powrotem na penisa i wylizać raz jeszcze. Połknęła wszystko zmysłowo oblizując usta.

    Słyszałem jak Zuzia jęczy, chyba sama zaraz dojdzie.

    – Twoja sperma smaczna jak zawsze – Marzenka wstała z kolan – mam nadzieję, że takie podziękowanie Ci się spodobało-

    Po tych słowach, Marzenka zaniemówiła.

    Spojrzenia Marzeny i Zuzi spotkały się.

    Marzenka świeżo po lodziku, a Zuzia świeżo po orgazmie.

    Lekko pojebana akcja myślę sobie.

    – przepraszam ja nie chciałam ale jak wyszłam z łazienki i zobaczyłam co robicie to nie wiem czemu ale zamiast się wycofać to bardzo się podnieciłam – odparła zawstydzona Zuzia.

    Marzenka otarła usta i podeszła do Zuzki. Chwyciła ja za rękę i zaprowadziła do salonu, usiadły na kanapie. Ja stałem za to nadal w kuchni i układałem sobie wszystko w głowie.

    – Karolu, możesz do nas dołączyć – zawołała Marzenka mnie po chwili.

    No nic, pomyślałem i udałem się do salonu.

    Usiadłem na krześle, Zuza miała zapłakane oczy, a Marzenka trzymała ją za rękę.

    Zuza cały czas miała siedziała z rozwiązanym szlafrokiem z pod którego było widać jej piękne młode i jędrne ciało. Jej cipeczka połyskiwała cały czas od jej soczków.

    – Zuziu, jesteś piękną dorosłą kobietą. Masz dwadzieścia dwa lata. Zdaje sobie sprawę, że scena którą zobaczyłaś mogła wydać Ci się nieodpowiednia ale.. – Marzenka przerwała

    – ja naprawdę nie chciałam, to było silniejsze ode mnie – powiedziała Zuzia.

    – seks nie jest niczym złym. Wielokrotnie o nim rozmawiałyśmy, pamiętasz? – dodała Marzenka.

    – tak pamiętam, ale muszę Ci się do czegoś przyznać. Gdy zobaczyłam co robicie, to nie uciekłam też dlatego, bo nigdy nie miałam okazji żadnemu facetowi robić dobrze. Bardzo się podnieciłam, jak zamykałam oczy to wyobrażałam sobie że sama to robię Karolowi.  – powiedziała Zuzia.

    – rozdziewiczyłam się wibratorem – dodała

    To akurat było smutne, pomyślałem, a to, że wyobrażała sobie jak bierze mi do ust było akurat podniecające.

     

    Marzenka przegarnęła jej włosy odsłaniając twarz.

    – nie ma się czego wstydzić kochanie, seks to nie jest temat tabu. Przynajmniej nie u mnie, dlaczego wcześniej o tym ze mną nie porozmawiałaś? – powiedziała Marzena.

    – bo się wstydziłam. Tak po prostu – odpowiedziała Zuzia.

    – nie widziałam nawet penisa nigdy na żywo, do dzisiaj w sumie – dodała

    – mam pewien pomysł, o ile Karol się zgodzi – Marzena spojrzała na mnie pytająco.

    Domyślałem się o co chodzi. Czekałem kiedy o to zapyta. Chciała, żebym pewnie pomógł jej wprowadzić Zuzie w temat seksu.

    – jestem do Twojej dyspozycji – odpowiedziałem, bo co innego mogłem powiedzieć. Młoda mnie bardzo kręciła. Wydawało mi się, że czuje zapach jej słodkich soczków.

    Marzenka odsunęła się od Zuzi i wskazała mi nowo powstałe miejsce na kanapie, między nimi.

    – usiądź proszę z nami

    – oczywiście, wedle życzenia.

    Wygodnie usiadłem, mój przyjaciel oczywiście mnie nie zawiódł, stal na baczność dumnie, schowany w spodniach. Czekałem na sygnał, kiedy pozbyć się spodni.

    Marzena rozpięła mi spodnie dostając się do bokserek a potem do mojego sterczącego przyjaciela. Wzięła go do ręki i kilkukrotnie nim poruszała aby postawić go pionu. Myślałem że zrobi to jak zawsze ustami, lecz pewnie nie chciała peszyć Zuzi.

    – obejrzyj sobie go dobrze kochanie. Penis Karola, jest naprawdę bardzo ładny. Zobacz jaki jest prosty i gruby – położyła dłoń Zuzi na moim przyjacielu.

    – ja za chwilę przyjdę, zaraz wracam. Karolu wprowadź Zuzię w temat.

    Marzenka Zniknęła nagle za drzwiami sypialni.

    – nie krępuj się go dotknąć.

    Żeby jej ułatwić zadanie, postanowiłem pozbyć się całego ubrania. Siedziałem teraz nago obok Zuzi, ona za to dalej w swoim rozpiętym szlafroczku.

    Zuzia, wzięła go delikatnie i niepewnie do ręki. Oglądała go dokładnie, poruszała nim.

    Mój kutas, nie powiem dzisiaj się bardzo ładnie prezentował, zaśmiałem się w sobie.

    – poruszaj nim do góra dół.

    Dziewczyna coraz bardziej się ośmielała.

    – oglądałam porno, podniecało mnie to jak dziewczyny na filmie wkładały go sobie do buzi – odparła.

    – jeśli masz taką ochotę, możesz go posmakować. Myślę, że Marzenka nie będzie miała nic przeciwko.

    W tym samym momencie wróciła właśnie przez chwilę nie obecna Marzena ze swoim czarnym eleganckim pudełkiem.

    – Marzenko, czy ja mogę? Czy ja mogę wziąć go do buzi?

    – oczywiście, że możesz. Po to zaprosiłam Karola na kanapę – powiedziała spokojnie.

     

    Młoda, niepewnie zbliżyła głowę do mojego przyjaciela. Była bardzo ostrożna. Dotknęła go najpierw językiem. Powoli oblizała główkę. Jej rączka masowała trzon mojego penisa.  

    Podniosła głowę, i spojrzała na mnie swoimi brązowymi oczami. Chciałem jakoś ją ośmielić.

    – nie bój się, spokojnie swoim tempem zajmij się nim – powiedziałem.

     

    Marzenka przyglądała nam się uważnie, chyba sama się podnieciła bo masowała swoje piersi przez bluzkę. Coś mi się wydawało, że to tak się nie skończy. Nagle wstała i udała się do łazienki.

    Zuzia ponownie delikatnie wzięła go do ust.

    Czułem jak jej język błądzi po moim przyjacielu. Chwyciłem jej delikatnie głowę, miała przyjemnie miękkie włosy w dotyku. Pomogłem nadać jej tempo. Byłem w szoku, jak dobrze jej szło. Nie jedna małolata w jej wieku, jeszcze pewnie zahacza zębami.

    Byłem z niej naprawdę dumny. Szybko łapała o co chodzi.

    – spróbuj teraz polizać moje jądra, rączkę trzymaj cały czas na penisie i masuj go.

    Grzecznie wykonywała plecenie. Muszę przyznać, że naprawdę było mi przyjemnie.

    – bardzo dobrze Ci idzie Zuziu – pochwaliłem dziewczynę –

    Podniosła głowę, wzrok miała bezbronny, chwyciłem delikatnie dłonią za jej brodę.

    Przytykałem moje usta do jej i delikatnie swoim językiem rozwarłem jej lekko zaciśnięte usta. Nie stawiała oporu. Całowaliśmy się teraz namiętnie. Skierowałem moje ręce na jej uda.

    Lekko się wzdrygnęła.

    – jeśli coś Ci się nie podoba, albo czegoś nie chcesz to po prostu powiedz, zrozumiem

    – dobrze, ale ja chce bardzo mocno. Wybacz, nie byłam jeszcze nigdy z mężczyzną. Nikt mnie tak nie dotykał – odparła.

    – chcesz dalej kontynuować? – zapytałem.

    – bardzo – odpowiedziała.

    Zuzia zsunęła z siebie szlafroczek. Siedziała teraz obok mnie całkiem naga. Wyglądała bardzo seksownie. Jej drobne ciałko sprawiało, że powoli się gotowałem w środku. Postanowiłem zrobić kolejny krok z Zuzią.

    – połóż się wygodnie na kanapie proszę.

    Położyła się wygodnie na kanapie. Ja natomiast z niej zszedłem po to aby uklęknąć przed nią.

    Miałem teraz swobodny dostęp do całego jej ciała. Chciałem ją pieścić i całować. Chciałem dać jej morze przyjemności.

    – odpręż się – powiedziałem spokojnym ciepłym głosem,

    – postaram się – powiedziała cicho.

    Pochyliłem się nad jej piersiami. Pocałowałem jedną potem drugą. Drżała. Lizałem i ssałem twarde brodawki. Zuzia delikatnie rozchyliła usta. Przeniosłem pocałunki na brzuszek, delikatnie skurczyła mięśnie.

    Pocałowałem ją teraz w okolicach pępka. Jej łydki spotkały się , pocierała nóżkami. Dałem buziaka w jej słodką cipkę. Jej oddech stał się szybszy. Rozchyliłem delikatnie jej wargi i zacząłem ja pieścić. Lizałem ją dokładnie i powoli. Odnalazłem jej guziczek. Delikatnie go drażniąc. Obejmowałem ją całą ustami. Bawiłem się jej płatkami. Jeździłem po nich językiem. Usłyszałem mruczenie.

    Jej dłonie powędrowały na moją głowę, dociskała ją do siebie.

    W salonie pojawiła się ponownie Marzenka, była naga, piękna i podniecająca. Lubiła chodzić nago po mieszkaniu,

    – postanowiłam się przebrać w mój ulubiony strój czyli nagość, żeby było wam raźniej. – obdarzyła nas szczerym uśmiechem.

    W dłoni miała prezerwatywy. Położyła je na stoliku. Podeszła do nas i uklękła przy mnie.

    – dziękuję Ci, że teraz tu ze mną jesteś. – wyszeptała mi do ucha.

    – dla Ciebie wszystko niuniu.

    Marzenka zaczęła pieścić  piersi Zuzi. Ja postanowiłem powrócić do jej słodkiej cipki,

    Zuzia była bardzo mokra. Smakowała fantastycznie. Wsadziłem jej jeden paluszek do środka. Zuzia zaczęła pojękiwać.

    Marzenka w tym czasie,  nabrała bardziej ochoty na mnie, bo jej ręka masowała mi intensywnie penisa. Uklękła obok mnie i zaczęła obrabiać mojego przyjaciela ponownie.

    Byłem tak podniecony, że za chwilę mogłem dojść. Dołożyłem palca do cipki Zuzi i gmerałem w niej intensywnie. Jej nogi się wykręcały a cipka mocno zaciskała, przeszywał ją dreszcz. Czułem to na jej skórze.

     

    To był już mój czas.

    – Marzenko zaraz dojdę – powiedziałem.

    Zuzia to usłyszała.

    – chciałabym spróbować jak smakuje sperma.- powiedziała Zuzia.

    – w takim razie Zuziu kucnij ze mną przed Karolem – Karolu, spuść mi się do buźki, a potem niech młoda go ładnie obliże z tego co zostało. Jak jej zasmakuje, to w moich ustach będzie tego więcej. Jak będzie jej mało, to myślę, że będzie wiedziała jak pozyskać więcej.

     

    Kurwa, co za  niesamowity widok – pomyślałem

    Marzenka i Zuzia kucały przede mną z otwartymi buźkami. Zuzia ewidentnie czuła się już pewniej,

    Marzenka nie chciała czekać, wzięła do ręki mojego przyjaciela i w kilka ruchów sprawiła, że wylałem zawartość moich jąder do jej ust. Ssała go jeszcze intensywnie, trzymając moje jądra w dłoni, chwilę tak się z nim zabawiała. Wyjęła go i spuściła na niego odrobinę mojej spermy wkładając go Zuzi do buzi.

    Widać było jak po trzonie spływała biała lepka ambrozja. Zuzia wzięła go do buzi i zaczęła go oblizywać. Chyba jej zasmakowałem bo czułem jak jej język zgarnia wszystko dokładnie. Wyjęła go po chwili i powiedziała

    – nie sądziłam, że sperma może tak dobrze smakować.

    Marzenka wypluła sobie część spermy na cycuszki w taki sposób, że spływała między jej piersiami a resztę sama ze smakiem połknęła.

    – Zuziu, jak Ci się podoba do tej pory. Masz ochotę kontynuować, czy może chcesz przestać i jechać do domku? – powiedziała Marzenka.

    – nie chce jeszcze kończyć. Bardzo mnie to wszystko podnieca. Możemy kontynuować?

    – oczywiście kochanie. Jesteśmy tutaj dla Ciebie – powiedziała Marzenka.

     

    – Marzenko, a co powiesz na to, że to teraz ja z Zuzia zajmiemy się Tobą? Ja potrzebuje chwilę aby być znowu gotowy. Weź poduszki i przenieśmy się na dywan – powiedziałem.

    – to bardzo dobry pomysł – Marzenka uśmiechnęła się zgarniając palcem odrobinę nasienia ze swoich piersi i wsadzając sobie do buzi.

    – Karolu, pamiętaj aby uważać z zabawami. Zuzia nie używa żadnej antykoncepcji – w jej głosie było słychać powagę.

    – rozumiem, zdaje sobie sprawę – odparłem.

    Musiałem naprawdę uważać, żeby gdzieś na palcach nie wprowadzić nasienia do jej cipki.

    Marzenka, miała implant więc mogłem zostawiać swoją spermę gdziekolwiek chciałem.

     

     

    Przenieśliśmy się na dywan. Marzenka położyła się na środku, wkładając sobie jedna poduszkę pod głowę a druga pod plecy. Podziwiałem sobie ja tak przez chwilę, sutki pięknie sterczały. Była gotowa na dużą porcję pieszczot.

    – kochanie, możesz zlizać ze mnie resztę jeśli masz ochotę. Przyglądałam się jak ładnie ssałaś – powiedziała Marzenka do Zuzi.

    Zuzia bardzo starannie zlizywała wszystko z Marzenki, błądziła po niej nie tylko językiem ale też dłońmi. Pieściła ją po piersiach i brzuszku. Okazało się nawet, że Marzenka ma łaskotki na boczkach.

    – dziewczyny, ja musze szybko skoczyć do łazienki – odparłem.

    Musiałem się tam, udać. To pewnie przez tą herbatę, ale w sumie mała przerwa dobrze mi zrobi  – pomyślałem.

     

    Stałem nago przed lustrem. Odkręciłem wodę, chwilę tak patrzyłem na siebie w lustrze.

    – co tu się odpierdala- pomyślałem sobie.

    Przemyłem twarz, wysikałem się po czym przemyłem mojego przyjaciela. Miałem już u Marzenki nawet swój ręcznik i szczoteczkę do zębów. Nie zwlekając już dłużej, wróciłem do dziewczyn

    Widok był nieziemski. Marzenka leżała na dywanie, w takiej samej pozycji jak ją zostawiłem. Zuzia natomiast siedziała  już między jej nogami, ręce oparte miała na wysokości piersi Marzenki. Zlizywała resztki mojego wytrysku a raczej już mieszaniny śliny Marzenki i mojej spermy. Była ślicznie wypięta w moim kierunku. Podszedłem do niej i złapałem ja za tyłeczek. Pocałowałem go, mocno śliniąc a następnie  dałem delikatnego klapsa.

    – chodź tu do mnie Karolu, usiądź za mną i połóż mi swoje jąderka na twarzy tak żebym mogła je lizać, a Ty Zuziu będziesz lizać jego penisa do momentu aż będzie twardy – powiedziała Marzenka.

    Głaskałem Zuzię po włosach. Czuła się już pewnie, oddała się nam. Jej delikatna buźka pochłaniała mojego na pół gotowego przyjaciela. Marzenka głośno mlaskała. Wciągała dosłownie całe jądra do swojej ślicznej buźki. Cały mój penis był w ślinie moich dziewczyn.

    Czułem jak mój kutas rośnie za sprawą magicznego języczka Zuzi.

    – myślę, że jest już gotowy – powiedziałem do dziewczyn.

    Podniosłem się aby dziewczyny mogły zmienić pozycję.

    – Zuziu, czy jesteś gotowa na dalsze doznania? – zapytała Marzenka.

    – tak, bardzo proszę o więcej- odpowiedziała Zuzia wycierając dłonią buźkę.

    – dobrze, to połóż się na pleckach, podnieś tylko lekko tyłeczek to w sądzę Ci poduszkę pod bioderka żeby Ci było wygodniej – powiedziała z troską w głosie.

    Marzenka podeszła do mnie, pocałowała mnie namiętnie szepcząc do ucha.

    – wejdź najpierw we mnie, chce Cię poczuć.

    Marzenka uklękła przed Zuzia i wypięła dupcie w moja stronę. Postanowiła ze jak będę w nią wchodzi to ona będzie lizać Zuzkę.

    Wszedłem w gorąca i wilgotna dziurkę. Marzenka przyjemnie zamruczała. Pod wpływem pieszczot Marzenki, Zuzia także zaczęła przyjemnie mruczeć

    To było świetne ! Trzymałem mocno za biodra moja kochankę i rytmicznie ją posuwałem.

    – mmmm cudownie – wyjęczała.

    Zuzia, była już mocno podniecona. Wkładała sobie paluszki do cipki pieszcząc się gładziła. cała błyszczała się od soczków. Oczy miała zamknięte, przygryzała wargi. Musiało być jej naprawdę dobrze. Cieszył mnie ten widok.

    – Już czas aby Zuzia stała się kobietą – powiedziała Marzenka wychodząc ze mnie.

    Wyprostowała się, seksownie się przeciągnęła i pomasowała swoją cipeczkę.

    Podeszła do stolika i wzięła prezerwatywę.

    Otworzyła ją zębami, wyciągnęła zgrabnie palcami gumeczkę.

    Pochyliła się nad moim przyjacielem, pocałowała go w główkę

    – bądź delikatny słodziaku, będziesz zwiedzać młodziutka soczysta dziurkę – powiedziała do niego.

    – Zuziu, pamiętaj aby trzymać gumkę podczas zakładania w tym miejscu. Tu jest taki mały zbiorniczek. Nie może tu być powietrza, inaczej może dojść do pęknięcia

    – będę pamiętać – przytaknęła.

    Byłem odziany już w lateksowy garnitur. Dawno nie miałem gumki na sobie. Co za dziwne uczucie, ale jak trzeba to trzeba.

    Usiadłem między nogami Zuzi, nakierowałem swojego przyjaciela na dziurkę. Spojrzałem na Zuzię i zapytałem.

    – jesteś gotowa mała?

    – tak, proszę. Wejdź we mnie. Bądź delikatny proszę – powiedziała Zuzia z lekkim strachem w głosie.

    – obiecuję – odparłem.

    Wszedłem w nią bardzo powoli. Nie od razu cały. Najpierw główka.

    Marzenka usiadła obok mnie. Postanowiła, że będzie lizać guziczek Zuzi.

    Wchodziłem w nią coraz głębiej. Robiąc to bardzo powoli. Była bardzo ciasna.

    Przez chwilę pomyślałem sobie jak by to było bez gumki. Co to musiała by być za przyjemność.

    Zuzia, delikatnie syknęła, chyba z bólu.

    – czy mam przestać? – zapytałem

    – nie, proszę nie przestawaj. Jest cudownie.- powiedziała cicho Zuzka.

    Marzenka podniosła głowę i spojrzała na mnie. Nasze spojrzenia się spotkały. Byłem w jej pasierbicy a ona mi w tym pomagała. Co za niesamowita sytuacja.

    Pocałowała mnie namiętnie kolejny raz.

    Wszedłem już w nią cały. Czułem się, jakbym rozpakowywał prezent.

    Zuzia wydawała z siebie przyjemne jęki.

    – zmienimy pozycje – zdecydowała Marzenka.

    Wyszedłem delikatnie z młodej, gumka cała była błyszcząca.

    Marzenka usiadła na kanapie, spojrzała na mnie, rozchyliła zmysłowo  swoje uda. Jej cipka pięknie się prezentowała. Wyglądała jak soczysta dorodna brzoskwinka.

    – Zuziu, chodź. Będziesz teraz lizać moją dziurkę. Oprzyj się stabilnie ma moich udach i wypnij tyłeczek do Karola – powiedziała.

    Obydwoje z Zuzia grzecznie wykonaliśmy polecenie od naszej gospodyni.

    Miałem teraz przed sobą, cudowny młodziutki tyłeczek. Byłem pierwszy który go pieści. Pocałowałem każdy z pośladków.

    Wszedłem w nią już bardziej pewnie. Młodziutka cipeczka pochłaniała mojego przyjaciela już bardzo rytmicznie. Trzymałem ją stabilnie za biodra.

    Zuzia w tym czasie, lizała Marzenkę. Obie jęczały i mruczały na zmianę.

    Marzenka dotykała się po piersiach. Mocno je ugniatała na przemian dociskając głowę Zuzi do swojego łona.

    Przyspieszyłem tępo. Czułem jak zaciska się coraz bardziej, nagle Zuzia zesztywniała a jej ciało przeszedł mocny prąd. Te drobne pośladki tak mocno się zacisnęły na moim penisie, że nie miał bym szans żeby go teraz wyjąć.

    – odleciałam – tylko tyle wydostało się z jej ust.

    Chwilę tak jeszcze w niej byłem. Po czym wyszedłem. Zuzia opadła na poduszkę i leżała w spazmach orgazmu. Z jej cipki wydobywała się strużka soczków.

    – ściągnij gumkę, chce żebyś we mnie wszedł jeszcze raz – rozkazała Marzenka.

    Szybkim ruchem zwaliłem flaka z mojego przyjaciela.

    – usiądź na krześle, a ja usiądę na tobie

    – jak sobie życzysz

    Wykonałem polecenie, Marzenka napluła sobie na rękę i rozprowadziła ślinę po swojej cipce. Zrobiła to samo z moim penisem by chwili wziąć go jeszcze do buzi. Ślina wyciekała dosłownie jej przez palce.

    W końcu mnie dosiadła. Najpierw powoli pracowała na stopach, aby za chwilę przyspieszyć tempa. Dosłownie galopowała na nim. Złapałem ją mocno w pasie i  docisnąłem do siebie. Gryzłem i ssałem jej sterczące sutki,

    – pieść mnie tak nie przestawaj – wykrzyczała.

    Pieściłem  ja teraz jeszcze mocniej gryząc ja w kark i ramiona. Ona skierowała swoje palce na swój guziczek.

    Czułem, że zaraz dojdzie. Ja z resztą też.

    – dochodzę- wysapałem.

    – ja tez- wykrzyczała.

    Cipka Marzenki zacisnęła się ostatni raz. Nie dałem już rady dłużej. Eksplodowałem w niej. W tym samym czasie moja kochanka doszła. Opadła na mnie.

    – potrzebowałam tego, potrzebowałem bardzo. Cudownie się spisałeś.

    Jak zawsze czuje jak pulsujesz we mnie jeszcze.

    – uwielbiam Twoja słodka cipeczkę.

    Nasze języki się spotkały. Całowaliśmy się namiętnie.

    – ciekawe jak nasza gwiazda – rzuciła rozbawionym głosem Marzenka.

    – chyba zasnęła na kanapie z tego wszystkiego

    Miałem rację, Zuzia usnęła.

    – Marzenko, powiedz mi proszę, co tu się w ogóle dzisiaj stało – zapytałem

    – powiem Ci szczerze, że sama nie wiem, ale wydaje mi się, że Zuzia stała się dzisiaj kobietą.

    –  to wiem, było to niezwykle doświadczenie.

    – to prawda ale młoda super się spisała, była dzielna.

    – mi chodzi bardziej, o coś innego. Podzieliłaś się mną z siostrą i pasierbicą.

    – wiem, to moja najbliższa rodzina, prawdę mówiąc. Oddałabym im wszystko co mam.

    Nie podoba Ci się to?

    – jara mnie to bardzo, ale jedna myśl nie  daje mi spokoju, jakby Asia albo Zuzia chciały coś ode mnie, rozumiesz o co mi chodzi.

    Marzenka pokiwała głową, że rozumie.

    – to będziesz miała coś przeciwko? – dodałem.

    – jeśli będziesz miał ochotę i nie widzisz w tym problemu to ja nie mam nic przeciwko – odpowiedziała.

    – czyli, reasumując mam prawdziwy harem?

    Marzenka się zaśmiała,

    – tak to można nazwać. Duże wyzwanie przed tobą byczku.

    – będzie trzeba dużo trenować – dałem jej buziaka w czoło.

    – chyba Ci się to naprawdę podoba, bo czuję jak urosłeś we mnie – zaśmiała się.

     

    To prawda. Marzenka siedziała na mnie, a od czasu naszych orgazmów już trochę  minęło.

    – masz może ochotę na dogrywkę? – dodała.

    – z Tobą zawsze – po czym ugryzłem ją w cycuszka.

    – a w którą dziurkę byś chciał co? Mam do zaoferowania dla Ciebie aż trzy.

    – hmmm. A co byś powiedziała, że mam ochotę na każdą?

    – a starczy Ci siły?

    – to się okaże.

    Wstałem z krzesła trzymając Marzenkę za tyłeczek. Ona objęła mnie nogami Cały czas w niej będąc. Zaniosłem ją na kanapę.

    – chciałbym zbadać Twoje gardełko na początek.

    Marzenka podniosła się z kanapy, z jej cipki wypływał jeszcze prezent który jej tam zostawiłem. Teraz ja Siedziałem na kanapie a ona klękała przede mną. Dosłownie połknęła mojego przyjaciela. Wszedł w jej gardło do samego końca. Złapałem ją za głowę, nie pozwalając się cofnąć. Chciałem ja delikatnie poddusić co mi się udało.

    Czułem jak stara się złapać oddech. Puściłem uściskać. Wyrwała się,

    – kurwa, ale głęboko. Udusił byś mnie.

    – przecież mówiłem, że muszę zbadać Twoje gardło.

    – i jak?

    – wyśmienicie jak zawsze.

    Złapałem ją za głowę i nakierowałem ponownie. Mlaskała i siorbała dosłownie jak na pornosie. Ślina ściekała jej po brodzie, z brody kapała jej na cycuszki.

    Wyciągnąłem go z jej buźki i uderzyłem w każdy z policzków.

    – siadaj na kanapę, pora na następną dziurkę.

    Marzenka wykonała grzecznie polecenie, patrzyłem chwilę tak na nią jak rozkłada nogi pokazując mi swoją niunie.

    Złapałem ją w kostkach, miała teraz jej nogi w górze. Przysunąłem ją bliżej tak że miałem teraz jej cipkę na wysokości swojego fiuta.

    Była tak wygięta ze kolanami mogła dotykać piersi.

    Wszedłem w nią szybko i mocno.

    – o ja pierdole, ale kosmos.

    Jej ręce były ułożone wzdłuż siedzenia kanapy. Każde moje pchnięcie wbijało ją w oparcie.

    – wyjdziesz mi druga dziurka zobaczysz, ale nie przestawaj proszę!

    Niestety, jeśli chciałem zawitać do trzeciej dziurki musiałem zaraz skończyć przygodę w tej.

    – tu już inspekcja skończona. Czas na deser.

    Marzenka wiedziała co teraz trzeba zrobić. Dobrze, że było z nami jej magiczne pudełko. Wyciągnęła żel i bezpośrednio na mojego fiuta wycisnęła sporo lubrykantu. Rozsmarowała go dokładnie a to co zostało jej na palcach rozprowadziła po swojej trzeciej dziurce.

    – wypnij mi się mocno,

    Marzenka wygięła się na wyprostowanych nogach, oparła dłonie o kanapę.

    – czy tak będzie dobrze proszę pana?

    – idealnie suczko.

    – mrrr pamiętaj, skończ w środeczku.

    Po tych słowach, przystąpiłem do ataku.

    Najpierw powoli, sama główka. Marzenka była rozluźniona więc poszło naprawdę łatwo. Kilka ruchów wystarczyło żeby mój kutas wepchał się w jej dupcie po same jądra. Zaciskała i rozluźniała się dopasowując do mojego rytmu.

    – tak bardzo podnieca mnie to że ruchasz mnie w dupę.

    Pchałem jak tak mocno, że nie dała rady utrzymać się na podpartych rękach. Wyszedłem z niej zatem i poprawiłem ja. Klęczała teraz tyłem  do , tak że głowa jej się opierała właśnie o oparcie kanapy.

    Takie ułożenie umożliwiło jej zabawę jeszcze swoją cipka.

    Nie zwlekając wszedłem w nią znowu.

    Pchnięcia  były mocne i głębokie.

    – zaraz dojdę – wysapała.

    Ja wiedziałem ze mój koniec jest równie blisko.

    Kilka pchnięć i poczułem jak jej zwieracze zaciskają się z całej siły na moim kutasie. Marzenkę przeszył orgazm. Ja doszedłem kilka sekund później. Zalałem jej dupcie do końca. Tyle ile miałem w sobie.

    Zastygłem tak chwilę, delektując się jeszcze jej pulsującą dziurka.

    Po chwili udało się z niej wydostać.

    Wstała i wypięła się aby zaprezentować mi jak z jej dwóch dziurek wypływa teraz moja sperma.

    – no powiem Ci. Miałeś dzisiaj pracowity dzień. Zalałeś moje trzy dziurki dzisiaj i do tego rozdziewiczyłeś młodą. Możesz być z siebie dumny.

    W duchu pomysłem sobie.

    – dumny? Ja jestem kurwa, zajebiście dumny.

    – to chyba czas aby  odwieźć młodą do domu co? – zapytałem.

    – chyba tak, zaraz ja obudzę – powiedziała Marzenka.

    – ja nie śpię, byliście tak zajęci sobą, że nie zauważyliście że ja śpię na drugiej jej części – powiedziała z uśmiechem Zuzia.

    Dało się zauważyć, że stres zszedł z dziewczyny. Uśmiechała się i żartowała sobie z nas.

    – dobrze, moi drodzy – zaczęła Marzenka – Zapraszam pod szybki prysznic- a potem proszę zawieść młoda do domku.

    Powiedz mi tylko Zuziu, czy Ci się podobało? Zostałaś dzisiaj prawdziwa kobieta. Jak Ci się podobało nasze towarzystwo? – powiedziała Marzena.

    – to był najcudowniejszy dzień w moim życiu. Mam nadzieję, że kiedyś to powtórzymy – spojrzała na nas oblizując wargi.

    Tego wieczoru dowiedziałem się, że mam swój harem. Trzy piękne kobiety. Które mogę brać razem albo każda z osobna. W żadnych marzeniach nie miałem takiej wizji.

    To był zajebisty  dzień, powiedziałem sobie w duchu i udałem się pod prysznic.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Na Adama

              Uwielbiali te leniwe niedziele, kiedy bywali na Adama, co samo określenie mogłoby się skojarzyć jednoznacznie. Byli w Adamowym stroju, co nie mija się z prawdą, ale drugie znaczenie było zgoła bardziej prozaiczne. Otóż „bywali na Adama” czyli przebywali na ulicy Mickiewicza, gdzie od ponad roku byli właścicielami malutkiej kawalerki, takiej tylko dla siebie. Tylko dla siebie, bo mieszkając tam trochę na raty, często nocowali również w Jej rodzinnym domu, wybudowanym za czasów, gdy żył jeszcze Jej ukochany tato. Pomieszkiwali tam wraz z Jej synem i mamą, ale by mieć trochę więcej intymności, kupili świeżo wyremontowane malutkie mieszkanko w starej kamienicy.  Było przytulne, schludne, z jasnymi ścianami, gdzie jedną z nich wykończono sztukaterią dzielącą ścianę na trzy części, trochę w stylu, jaki modny było na początku dwudziestego wieku w mieszczańskich kamienicach. W środkowej części sztukaterii było zamontowane wielkie lustro, co nadawało mieszkanku głębię i przez co wydawało się optycznie większe. To ono właśnie przykuło Ich uwagę, gdy po raz pierwszy pośrednik wpuścił ich do środka.

     – Zobacz jakie fajne lustro! – Ona prawie krzyknęła, nie umiejąc się powstrzymać swoim zwyczajem przed spontanicznym okazywaniem radości.

          On spojrzał najpierw na lustro, później wymownie na nią i przez chwilę patrzyli na siebie  porozumiewawczo, po czym wybuchnęli  niepohamowanym śmiechem.

         Pośrednik nieruchomości jak na rutyniarza przystało, choć chyba nie połapał się w czym rzecz, skrzętnie wykorzystał radość potencjalnych nabywców mówiąc z przylepionym profesjonalnym uśmiechem:

     – Tak! To lustro jest świetnie umiejscowione w pokoju! Daje ono złudzenie dużo większego…

             Parsknęli po raz drugi, agent uśmiechnął się niepewnie, a oni już byli pewni, że nie wie, o co chodzi.

      – Z resztą proszę! Zapraszam do łazienki – tam jest drugie! – Dodał nieco zmieszany.  

          Oni złapali się za ręce jak para świeżo upieczonych małżonków i poszli w ślad za nim.

          Teraz w pokoju pod tą ścianą z lustrem stała kanapa, która, gdy nocowali, albo w innych  wypadkach była rozkładana i stanowiła ich łoże sypialne dość często używane w razie właśnie tak zwanych innych wypadków. Zdarzały się one nader często w dzień, lub weekendy. Oni byli wciąż zakochani i działali na siebie jak dwoje nienasyconych nastolatków, a przecież minęło już tyle lat, kiedy nimi byli. To wzajemne, wspólne odczuwanie czegoś, o czym już zapomnieli, wróciło teraz z niesamowita siłą, gdy nagle wpadając na siebie, ich zawiłe ścieżki życia niespodziewanie się skrzyżowały.

        Teraz leżeli leniwie na tym łożu beztrosko przytuleni, a on wspominał szybką nocną akcję, gdy ona nie chciała wieczorem się kochać, zmęczona zabieganą sobotą.

         Kiedy się nie kochali przed zaśnięciem, on zwykle pytał:

     – Kochanie! Mogę cię obudzić w nocy?

           Pytanie to zadał, gdy wyszła właśnie zupełnie naga z łazienki i poczuł na jej widok impuls, jakby ktoś włączył przełącznik z napisem „pożądanie”. Jej zgrabna sylwetka kusiła idealnymi kształtami długich zgrabnych nóg, pełnymi biodrami uwypuklającymi jej wąską kibić, a wszystko co wyżej dopełniało obraz postaci epatującej ogromem kobiecości i powabu. Widział jej ciemny kontur na tle aneksu z delikatnie tlącym się ciepłym światłem ledów spod kuchennych szafek, ale gdy się powoli zbliżała dostrzegł jej nieduże, acz kształtne piersi.  Impuls wzrósł, bo o ile wielkość biustu nie miała dla niego znaczenia, o tyle kształty zakończeń obydwu wzgórków namiętności były dla niego kluczowe, stając się prawdziwymi małymi kluczykami do jego stacyjki pożądania. Sutki jej piersi były z reguły sterczące, a ich twardość wprost proporcjonalna do chęci bycia zniewoloną przez swojego mężczyznę. I właśnie, gdy się kładła przemknął ich obraz, który chyba zadziałał na Niego podprogowo, bo gdy tylko podeszła bliżej dotknął ich w przekonaniu, że niedługo znów staną na baczność, jakby miały za chwilę wystrzelić.

     – Kochanie, po co pytasz! Wiesz, że możesz. Teraz jednak chyba chcę się tylko przytulić i spać. – Odpowiedziała z czułym westchnieniem.

            Położyła się naga, przytulając się do niego, lekko wilgotna, pachnąca wonnościami, a jej  ciepły pączuś otulił jego bok gdzieś na wysokości żeber. Jednocześnie swoim zwyczajem położyła mu głowę na owłosionym torsie, a jedną ręką delikatnie chwyciła gęsto rosnące tam włosy szepcząc:

          – uwielbiam twojego micha!  

        Miała zwyczaj wtulać się w jego kłaczki, dziwiąc się, jak kobiety mogą lubić gładkie ciało mężczyzny i kazać golić torsy swoim facetom.

               Gdyby był nastolatkiem, pewnie by się wkurzył, że mu odmawia. Tym bardziej, że byli tu sami na Adama. On wiedział jednak, że warto poczekać. Dotąd zawsze było warto. Ich nocne akcje były tak niespodziewane, że zdarzały się nawet, gdy sypiali u niej w domu, a syn siedząc po nocach przy kompie mógł być nieoczekiwanym świadkiem czegoś, czego raczej nie chciałby zobaczyć. Jako szesnastolatek był wprawdzie w pełni świadom tego, co się odbywa w sypialniach nie tylko małżeńskich, tym bardziej, że wychowywali go na  otwartego i tolerancyjnego młodzieńcem, ale czego oczy nie widzą, tego nadal nie można sobie tak łatwo wyobrazić. A oni pod tym względem byli na tyle nieokrzesani, że nigdy nie było wiadomo czy kolejna noc nie przyniesie następnej dla nich niespodzianki.  I bywało czasami ekscytująco, acz jednocześnie niewygodnie i lekko stresująco, gdyż nocując u Niej w salonie On zawsze zastanawiał się dlaczego w owym pokoju nie zaprojektowano drzwi. Z wiadomych względów wiedział, że nigdy nie otrzyma na to konkretnej odpowiedzi, ale z całym szacunkiem dla Jej taty, nie mógł zrozumieć czemu on tak to zaprojektował…

             Właściwie nigdy nie musiał jej nawet budzić. Gdy tylko skończył pracować, leżąc obok z otwartym laptopem, , gasił go i przystępował do dzieła. Przeważnie była do niego odwrócona tyłem, bo zasypiając nie chciała aby raziło ją światło laptopa. Już samo wyobrażenie tego, co za chwilę nastąpi powodowało u niego wzrost nie tylko podniecenia, ale wszystkiego tego, co za tym podnieceniem idzie, albo powiedzmy wyprost nie idzie, a… rośnie. Wystarczyło tylko,  że dotknął jej gorącego, aksamitnego ciała, aby stanął – mówiąc wprost i w przenośni – za chwilę w pełnej gotowości.  Ona nadal spała, ale jej pozycja z pupą wypiętą w jego stronę, nie zmuszała Go do Jej budzenia. Wiedział, że obudzi się i tak, więc przystąpił do akcji. Był już odpowiednio nakręcony, bo Ona należała do tego kręgu kobiet, które oddając się bez reszty swojemu ukochanemu mężczyźnie, czuły się spełnione, nawet gdy nie osiągały szczytu rozkoszy i już świadomość tego, że jest mu oddana nie tylko ciałem ale i duszą nakręcała go jeszcze bardziej. On jednak nie tak łatwo dawał za wygraną, bo dla Niego męskość była między innymi dążeniem,  by jego kobieta osiągała owy szczyt jak najczęściej. Jednak wiedział, że w nocnym podejściu nie jest to możliwe. Znał już trochę zawiły sposób osiągania przez Nią euforii. Wiedział, że to nie takie proste.

               Dotknąwszy jej krągłego pośladka za chwilę znalazł Szczelinkę Rozkoszy, która o dziwo było trochę wilgotna.  Zwilżył jednak ją bardziej, wsuwając mokry palec, który obficie przed chwilą polizał. Jego już nabrzmiałe przyrodzenie też puściło olejki. Był to u niego objawem nie tylko dużego podniecenia, ale również efekt pewności, ze jego kobieta oddaje mu się z prawdziwym uczuciem. Doświadczał tego zawsze, nawet bez wyraźnego podniecenia, kiedy wystarczyło,  ze Ona mówiła mu o swojej miłości i pełnym oddaniu. Jego olejki były olejkami Jego szczęścia i były zawsze obfite, gdy odbierał Jej gorące uczucia w swoim umyśle. Ona nadal spała, choć zaczęła poruszać nieznacznie biodrami, jakby podświadomość podpowiadała to, co za chwilę się może się stać.  Akcja musiała przyspieszyć, bo z tyłu głowy i dosłownie widział blask komputera Jej syna, który jak to często bywa u nastolatków popełniał grzech grywania po nocy. Ten stres jednak chyba też podniecał, bo czuł, że długo nie da rady. Wszedł w Jej przedsionek rozkoszy, jak zwykle delikatnie, ale stanowczo. Poczuła, bo wraz z głębokim westchnięciem chyba się obudziła. Złączeni w tej nie horyzontalnej pozycji, zaczęli poruszać się harmonijnie, a  jego Nocny Zwiadowca  już cały zdobyty przez jej Gorącą Intymność coraz mocniej ocierał się w Jej gorącym uścisku. Nie wiedział, jak Ona to robi, ale zawsze odczucia rozkoszy podczas ich zbliżenia były potęgowane Jej dopasowaniem się do Niego. Miał wrażenie, że Jej mokra szczelinka ciasno przylega do jego męskości, co było tak zniewalająco przyjemne, że nie dawało rokowań na zbyt długie przedłużanie tego szaleńczego stanu napięcia. Był już tak nakręcony, że czuł zbliżający się niechybnie finał. Nie chciał tego jeszcze, ale obydwoje wiedzieli, że muszą szybko skończyć, bo kto wie, czy za chwilę młodzieńcowi obok nie zachce się wyjść z pokoju. Były to może minuty, na pewno ich kilka, gdy On westchnął tylko:

     – Już nie mogę dłużej…

     – Dobrze kochanie, kończ… – odpowiedziała dość pospiesznie, wstrzymując łaknienie powietrza, którego domagało się Jej podniecenie.

        On jeszcze wykonał kilka szybkich ruchów biodrami i w momencie gdy zagłębił się w nią do końca wystrzelił z całą siłą rozpierającej go ekstazy!

       Ona tylko cichutko jęknęła. Zacisnęła powieki i usta, by nie wydać z siebie nawet pisku i poczuła ten moment, kiedy rozchodzące się ciepło Jego małych pielgrzymów rozkoszy gdzieś tam głęboko, zaczęło rozpływać się za sprawą Jej uczuć po wszystkich zakamarkach ciała i umysłu. Uwielbiała gdy Ją wypełniał swoim istnieniami niedokończonymi, jak o nich mawiał, unikając określeń w pełni dosłownych. Z resztą obydwoje zapatrzeni w siebie szukali magii w każdej nie tylko intymnej części swych ciał. Choć On finiszował zbyt szybko, to jednak dla Niej nawet takie pospieszne zbliżenie dawało rozkosz i satysfakcję. Była znów dosłownie wypełniona Nim! Miała wrażenie, że tam w środku Jego wilgoć i pozostawiony nektar, którego zawsze pragnęła, jest pełnią fizycznego połączenia, co wraz z głębokim uczuciem jakim Go darzyła było całkowitym spełnieniem tego, czego oczekiwała od swego mężczyzny – kochanka. Sen przyszedł nie wiadomo kiedy…

         To wspomnienie jednak było jakże inne od tego co działo się ostatniej nocy.

         Teraz leżąc nad ranem, choć właściwie już było prawie południe, przytulił ją mocniej całując czule w czoło, lekko już podniecony wrócił myślami do nocnych igraszek sprzed zaledwie kilku godzin, bo chyba było już dobrze po czwartej, gdy zasnęli…

            Dla odmiany, tym razem będąc tu na Adama mogli pozwolić sobie na dużo więcej, zważywszy, że ograniczali ich tylko sąsiedzi za ścianą, na których i tak przeważnie nie zwracali uwagi. Zamknął laptopa. Obrócił się delikatnie, by przypadkiem Jej nagle nie obudzić. Powoli, jakby z namaszczeniem ściągnął z Niej kołdrę. Znów leżała tyłem, pachnąca, gorąca, z gładkim aksamitem skóry, która na plecach wyróżniała się konstelacją większych i mniejszych planet – pieprzyków. Popatrzył na nie, szukając może układu gwiazd, które sprawiły, że odnaleźli się w tym wszechświecie zagubionych dusz. Popłynął dłonią po konturze ramienia, zjeżdżając wzdłuż boku Jjej ciała, dotarłszy do doliny pasa – niziny, za którą gwałtownie wznosił się wzgórek biodra, z którego rozciągał się widok na piękną, uwypukloną pozycją na boku pupą! Jej krągłość przedzielona jaskinią spełnienia, działała na niego zawsze pobudzająco! Płynął dłonią po jej owalu, powoli do Celu, który gdzieś tam w osi dolinki Jej pupy, pozostawał nadal ciemny, tajemniczy. Powoli zjechał dłonią niżej, natykając się niechybnie na ów Cel, który zaskoczył go swoją wilgotną miękkością. Muskając wzdłuż niego delikatnie palem, zbliżył usta do Jej szyi wyczuwając prawie smakiem feromony delikatności. Całował wolno, a wilgotna szorstkość Jego języka sprawiła, że po chwili poczuł odruch bezwarunkowy, który jeszcze przez sen dyrygował już Jej wybujałą wyobraźnią. Nagle odwróciła się do niego, szukając spragnionych pocałunku ust, które za chwilę złączyły się złaknione siebie, jak ryby wyjęte na powierzchnię szukające choć małej rozpuszczonej w resztkach wody porcji tlenu. Jednocześnie dłonią pieścił Jej mokrą już szczelinkę, pocierając co chwila czuły punkt, którego tajemnicę znał już od dawna, bo reakcja na jego muskanie zawsze była podobna. Jej gwałtowny oddech, obudzony z letargu, wzmógł w nim poczucie samczej męskości. Wszedł głębiej palcem w szczelinę, a Ona nie będąc mu dłużna, zdecydowanie złapała dłonią za Jego twardą już Wielką Obietnicę Spełnienia. Pieścili się tak, coraz gwałtowniej, nie czując czasu, będąc we własnej przestrzeni ich wspólnej wyobraźni, muskając się i na przemian kąsając ustami  trochę chaotycznie, bo coraz bardziej rozpaleni obopólnym podnieceniem ciał i dusz.

     – Jesteś moją nałożnicą? – Zapytał twardo, rozpoczynając wizję.

     – Jestem twoją dziwką! – Wiedział, że ona lubi takie fantazje, ale nie spodziewał się aż tak dosadnej odpowiedzi, która doprowadziła go prawie do erotycznej furii! – Chcę byś mnie teraz pieprzył od tyłu jak sukę!

     – Dobrze! Odwróć się Moja Kurewko! Wystaw swoją cipkę!. Mój kutas już czeka!

          Odwróciła się do niego, a on klepną jej pośladek otwartą dłonią, po którym tylko pisnęła, bo nie wiadomo, czy klaps był za mocny, czy tylko Ją to tak zaskoczyło. Może nawet trochę zabolało, bo po chwili na pupie pojawiło się lekki rumień.

    W miedzy czasie jego Jaśnie Wielkość Twardość naparła z pełną stanowczością, rozwierając Jej szczelinę na tyle mocno, że pochłonęła go bez reszty. Nie trwało to jednak długo, bo za chwilę już prawie mokry wysunął się, by zaraz rozpocząć mechaniczne ruchy posuwisto – zwrotne, które rozbujały ich ciała, niczym żywą maszynę do wywoływania ekstazy! Jechali tak przez czas dla nich nieskończony, bo nie chcieli go skończyć. Jego Rezolutny Bohater Nocy, napierał wsuwając się w jej Sprężystą Gąbeczkę, która jak zwykle zdążyła się już idealnie dopasować do rozmiarów swego pana. Tylko prędkość ruchów była co jakiś czas zmienna. Ona już tylko jęczała, jakby pogodzona z losem, z wypiętą pupą, ale wiedziała, ze to nie koniec, a On dysząc, myślał już o kolejnej scenie ich wspólnego Teatru Sztuki Kochania.

          Ale to Ona rozdała nowe role! Usunęła się nagle z kierunku działania i zmieniona nie do poznania z niewinną minką poprosiła:

     – A teraz chcę byś się ze mnie kochał… Tak normalnie, z  przodu…  – Powiedziała to delikatnie, kładąc się jednocześnie na plecach.

     – Tak moja księżniczko! Twoje życzenie jest dla mnie rozkazem! – On przyjął rolę bez szemrania, jakby poddając się całkowicie woli nowego reżysera.

        Rozłożyła trochę jakby zawstydzona zgięte nogi, wystawiając mokre, ciepłe gniazdko, które oczekuje już na swojego jedynego lokatora –  Ptaka Zbawcę.

     – Daj mi ją! Muszę posmakować, tak się stęskniłem! – Nim się spostrzegła już jego szorstkość języka, napierała na Jej Wielką Rafę Koralową Namiętności, wywołując kolejne przedbiegi euforii. Nie trwało to jednak długo, bo On pragnął jak najszlachetniej wypełnić swoja powinność. Wszedł w Nią tym razem powoli i delikatnie, bo Ona tak chciała, łapiąc Go za pośladki jak policjant kierujący prędkość ruchu na skrzyżowaniu.

     – Powoli  – powiedziała, podnosząc lekko głowę by widzieć, jak Jego twardziel wchodzi majestatycznie w jej dziurkę, wypełniając swoją usłużną rolę.

     – O Boże jak go czuję!  – Szepnęła na głos, a On wiedział, że dla niej sam widok tego, w co wbijała teraz wzrok był tak ekscytujący, że długo nie wytrzymując chwyciła tym razem mocno za jego pupę i wsuwając sobie całego rumaka, czuła jak jego nabrzmiały łepek rozwiera coraz mocniej jej otchłań. Jednocześnie przytuliła całe Jego ciało do siebie, czując ciężar i siłę. Wiedziała już że to preludium finału. Powoli nadziewała się Nim trzymając go za pośladki i przywierając szczelnie do Jego całego ciała. To był warunek konieczny. On dobrze o tym wiedział, więc tylko potulnie poddawał się Jej ruchom. Jęczała coraz głośniej, a on już był pewien, że zbliża się nieuniknione, co go jeszcze bardziej napędzało. Jechali przez kilka niewymiernych chwil na tej karuzeli, która powoli, acz coraz szybciej robiła ostatnie okrążenie!  W pewnym momencie Ona zaczęła krzyczeć. Najpierw niezbyt głośno, by po chwili być już słyszaną przez sąsiadów, lecz On zapobiegawczo zasłonił jej usta. I stało się! Krzyknęła tłumionym głosem, a On równocześnie wystrzelił wszystko to, co tylko dla niej przygotował. Wiła się i bezsilnie ściskała tylko Jego pośladki, poddając się euforii ciała i duszy, albo istoty połączenia jednego z drugim. Znów czas się jakby zatrzymał…

            Obrazy z wczorajszej nocy, które go naszły nie pozostały bez echa, albo raczej bez wpływu na jego stan, który dał o sobie znać, gdy poczuł, że znów wariuje. Ona przytulona do niego od razu to spostrzegła.

     – A co to? – Zapytała zalotnie – Niesforny Rumak znów chce się zerwać ze smyczy? – bezpardonowo złapała go za męskość i zaczęła masować jak zawodowa kurtyzana.

     – Kochanie, co robisz? Musimy jechać do mamy zaraz na obiad. Przecież po obiedzie jedziecie w trójkę do Wawy. Syn by Ci nie wybaczył gdybyście się spóźnili na to spotkanie w sprawie zakupu węża… – Śmiał się z tego, ale też podziwiał nietypowe hobby jej syna, gdzie pająki, modliszka i kameleon to dopiero preludium, tego co mogło ich w przyszłości zaskoczyć, gdy będą nocować w jej rodzinnym domu, a przypadkiem któryś z nich wymknie się z terrarium.

     – Ja już mam swojego węża i… nawet… urósł.  – Nagle jej głowa znalazła się pod kołdrą, a on poczuł  jak Jej gorące usta otuliły Jego nabrzmiewającą twardość, trzymaną przez palce z koralikami czerwonych paznokci, które zobaczył gdy odciągnął kołdrę.

     – Co robisz? – Zapytał, a potem tylko głęboko westchnął, zamykając oczy jakby wstrzyknął sobie przed chwilą porcję heroiny.

     – Wypełniam swoją powinność, abyś Ty wypełnił mnie – wypowiadała słowa w przerwach, gdy Jej usta nie były pełne zapału.

     – Ok. To mogę to zrobić szybko… jeśli mamy… być na czas… na obiad! – raczej wydyszał te słowa niż wypowiedział.

     – Oczywiście!… Przecież… też… jestem… głodna!

     – No widzę, masz… bardzo duże… łaknienie!

     – To nie gadaj, tylko bierz się do roboty.

           Skończyła swoją robótkę ręczną, gdzie dzierganie naprawdę było efektowne. Teraz szybko dosiadła swojego dzieła i już pędziła cwałem, bo też nie lubiła się spóźniać.  On tylko łapał coraz szybciej powietrze i obserwował Jej jędrne ciało nad sobą, nie mogąc oderwać oczu od dwóch czerwonych poziomek, które sterczały, podskakując w rytm Jej całego ciała. Złapał za nie i lekko ścisnął. Ona lekko zasyczała i jeszcze przez jakąś nieokreśloną minutę ujeżdżała rumaka, gdy nagle wstała i bez ceregieli rzekła :

     – Weź mnie od tyłu! – Klęknęła na łóżku, i wypięła pupę, przywierając jednocześnie głową do ciepłego prześcieradła.

     – Choć moja suczko, zaraz cię zerznę i się zleję do środka.

     – Tak! Czekam już! Zrób to!

       Tym razem On Ją dosiadł jak rasowy ogier swoją klacz. Wchodził w nią całym swym twardzielem i wychodził ukazując na końcu jasnego kasztanka, którego średnica była większa niż  korzenia.

     – Jak ja lubię tego Twojego Grzyba, gdy pchasz go we mnie! – Dyszała.

         Posuwał ją jeszcze jakiś czas, po czym znów spuścił się w sam środek Jej Wysokości Wilgotności!

     – Uwielbiam jak mnie napełniasz – Krzyknęła i swoim zwyczajem pociągając go za sobą przywarła do niego znów na tych parę chwil ukojenia…

         Tym razem leżeli krótko, bo rzeczywiście nie było czasu. Szybko się ubrali i jak dzieciaki pobiegli pędem do samochodu. Podróż zajęła około piętnastu minut. Gdy zajechali jej mama szykowała już obiad. Zdążyli. Poszli do jej syna, pogadali trochę. Jak zwykle ona wydała dyspozycje w sprawie wyjazdu i sama ruszyła na strych do swojej garderoby. On wyciągnął laptopa, bo wiedział, że pakowanie to u kobiet wręcz misterium, a Jej podejście do tej czynności było tylko tego potwierdzeniem.

     – Schodźcie na obiad – Mama swoim zwyczajem krzyczała z salonu na całe gardło, bo od zawsze w jej rodzinie było głośno. O dziwo wszyscy szybko zeszli do salonu, gdzie podano do stołu.   Ona miała dziwny wzrok i patrzyła na niego maślanymi oczami. Oczywiście nie uszło to jego uwadze, ale na szczęście tylko jego. Obiad minął na typowo rodzinnej pogawędce i dyskusji: co należy zabrać na te parę dni. Gdy zjedli, on znów wrócił do pisania na laptopie, a ona dała nura do garderoby. Wiedział, że to potrwa, więc się zdziwił, gdy po dziesięciu minutach zeszła na dół i przytuliła się do niego.

     – Kochanie ja już tęsknię. Nie chce mi się jechać samej bez Ciebie. – szeptała, aby syn w pokoju obok nie słyszał.

     – Też mi smutno, ale tak ustaliliśmy. – Odpowiedział głośno, a Ona położyła mu palec na usta

     – No wiem, ale… Coś mi się stało… Znów ciebie chcę. Chcę Ciebie zabrać w sobie.

     – Kochanie, bardzo mi to schlebia, ale jak chcesz to tu zrobić… Mama, Twój syn… Poza tym wiesz… Nie jestem już dwudziestolatkiem, chyba nie dam rady…

     – No dobrze… – na chwilę zamilkła, ale on już wiedział, że nie da tak łatwo za wygraną. Jak czegoś chciała, to z reguły to dostawała. Jakby na potwierdzenie jego myśli usłyszał:

     – choć na górę!

     – No co ty, przecież wszystko będzie słychać, bo niema drzwi między piętrami. – Zawahał się, ale Ona już ciągnęła go za rękę. Przemknęli niezauważeni przez syna, a ona tylko krzyknęła:

     – Mamusiu idę na strych do garderoby pakować się dalej.

            Garderoba była tylko w jednej części mieszkalnego strychu, ale tak usadowiona, że jeśli ktoś wchodził po schodach, to było widać kto w niej przebywa. Schody były kręte i dość trudne do pokonania, o czym On niejednokrotnie się przekonywał, gdy tachał tam czasami swój sprzęt do nagrywania. Wtedy zawsze przychodziła myśl, jak Jej szanowny tato mógł zaprojektować takie karkołomne wejście na strych, gdzie onegdaj normalnie był pokój mieszkalny.  Przez głowę przelatywało mu, jak mają to zrobić na samym widoku. Za chwilę się jednak  okazało się, że za wieszakami jest jeszcze mała skrytka. Tam Go zaciągnęła i dopadła. Szybko rozpięła mu spodnie i złapała ptaka dłonią wpychając go sobie w usta. Okazało się, że sama myśl, że go prawie gwałci tak Go nakręciła, że był już w pełnej gotowości! Ssała go jednak jeszcze przez chwilę, a On trzęsąc się z podniecenia i ze strachu, że zostaną nakryci złapał Ją tylko za głowię nie wiedząc co dalej. Po chwili się jednak ogarnął podciągnął Ją do góry, rozpiął Jej jeansy, obrócił i gwałtownie wszedł w mokrą jeszcze od poprzedniego razu Jej Kobiecość. Posuwał szybko, bo wiedział, że nie mają dużo czasu. Cała ta sytuacja była tak absurdalna, że strach przed nakryciem powinien Go sparaliżować. Jednak było odwrotnie! Jej pragnienie, aby Ją jeszcze raz wypełnił swoja Drużyną Szybkobiegaczy, tak go podnieciło, że mogło wszystko zakończyć się sukcesem, gdyby nagle nie usłyszeli zbliżającego się głos mamy, która zaczęła wchodzić na schody!

     – Córcia, podasz mi walizkę?  – Weszła na kilka stopni, stanęła i nie widząc nikogo zapytała:

     – A gdzie ty jesteś?

       Najpierw panika, a później konsternacja przerwała ich szaloną zabawę. Stanęli jak słupy soli złączeni z Jego Ptakiem w Jej wypiętej pupie nie wiedząc co dalej.

     – Mamo jestem w skrytce za wieszakiem, bo szukam sukienki. Zaraz schodzę, nie wchodź niepotrzebnie, wiesz… te schody… trochę niebezpieczne… zabiorę twoją walizkę. – starała się mówić normalnym głosem, co w tej sytuacji nie było łatwe.

       Starsza Pani chwilę stała na schodach niepewna co zrobić dalej, gdy usłyszała:

     – No nie wchodź proszę, zaraz zejdę – Ona mówiła to prawie zdesperowana, bo wiedziała, że mama myśli, ze jest tam sama. Starsza Pani stała jeszcze przez chwilę niezdecydowana, czy ma wejść, czy poczekać, aż córka zniesie jej walizkę. Trwało to sekundy, ale dla Nich pewnie dużo, dużo dłużej.  A starsza Pani, nie wiedzieć czemu, nagle uśmiechnęła się do siebie mówiąc:

     – No dobrze, to idę robić kanapki na drogę.

       Stali przy odpalonym już aucie, w którym syn i Jej mama usadowieni czekali aż Oni się pożegnają.

     – Kochanie teraz mogę spokojnie jechać. Jestem wypełniona Tobą po brzegi. Wystarczy mi na te kilka dni… Nigdy nie robiliśmy tego na strychu i patrz! Jednak się udało! – spojrzała na niego czule i jednocześnie frywolnie.

     – jedź spokojnie… Będę zbierał siły… Jednak Twój tata chyba wiedział co robi, projektując te schody tak, aby było trudno na nie wejść.  – Uśmiechnął się szelmowsko i po chwili całując ją w usta przytulił na pożegnanie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ben Wik

    Debiutuję, ale może się spodoba. Pozdrawiam Czytelników

  • Marzena – Akt szosty – Zuzia

    Rano zadzwoniła do mnie Zuzia, powiedziała, że kupiła nowa szafkę do łazienki oraz zapytała czy bym jej nie pomógł bo pewnie sama jej nie skręci.

    Dodała jeszcze, że kupiła dobre winko żeby nam się przyjemniej pracowało.

    Nie musiała mnie nawet zamawiać. Wieczorem stałem pod drzwiami Zuzki z moją magiczna skrzynka do zadań specjalnych.

    Zuzia przywitała mnie słodkim buziakiem w usta. Miała na sobie luźny czerwony gładki dresik.

    Mieszkanko Zuzi  było małe ale za to bardzo przytulnie  urządzone. Salon z kuchnią oraz sypialnia.

    W salonie na środku leżał średniej wielkości karton. Logo Ikea na kartonie mówiło, że  bez instrukcji się nie obędzie.

    – zanim zaczniemy skręcać to ustrojstwo powinniśmy się napić winka – powiedziała

    – to jest bardzo dobry pomysł, na trzeźwo tego nie przejdziemy.

    Młoda nalała nam sowicie, po czym podała mi kieliszek. Podniosła szkło do góry i wzniosła toast.

    – za wieczór i za to co się dzisiaj wydarzy!

    – salut!

    Rozłożyliśmy się na dywanie i przystąpiliśmy do składania szafki, na początku starannie segregując elementy. Zuzę bardziej jednak interesowała moja magiczna skrzynka niż nowa szafka.

    – widzę, że bardziej interesują Cię moja skrzynka niż szafka.

    – przepraszam

    Młoda słodko się zaczerwieniła.

    – nie masz za co przepraszać, tak w ogóle to   ślicznie wyglądasz w tym dresiku

    – dziękuję, to zwykły dresik ale miło, że Ci się podoba.

    Zuzia usiadła obok mnie dając kolejnego buziaka.

    -dziękuję Ci raz jeszcze. Przygotowałam coś specjalnego dla Ciebie  jak skończysz.

    – coś specjalnego mówisz?

    – dokładnie tak, ale widzę u Ciebie pusty kieliszek, dolewki?

    – jak najbardziej, bardzo proszę.

    Rozmawialiśmy sobie jeszcze dłuższą chwilę na różne tematy. Pochwaliła mi się, że dostała nowa prace. Opowiedziała o ostatniej imprezie na jakiej była z koleżankami.

    – skończone!

    – no! Bardzo fajnie to wygląda. Bardzo Ci dziękuję.

    Postawiłem szafkę tam gdzie życzyła sobie gospodyni potem wróciliśmy do salonu żeby dokończyć winko.

    Rozsiedliśmy się wygodnie na kanapie, Zuzia położyła swoje nogi na moich udach, gadaliśmy jeszcze o głupotach. Nagle Zuzia wpadła na pomysł.

    – masz może ochotę obejrzeć jakiś film ze mną?

    – nigdzie się dzisiaj nie spieszę, więc czemu nie. Masz jakieś smakołyki?

    – smakołyki, mówisz? Coś powinnam mieć.

    Zuzka wstała z kanapy i poszła czegoś poszukać. Po krótkiej chwili na stoliku już stała miska z chipsami.

    – zgrzałam się troszkę, wiesz? –

    Uśmiechając się do mnie zadziornie ściągnęła bluzę. Pod spodem miała czarny  koronkowy staniczek. Pięknie podkreślał jej malutkie piersi.

    – śliczne masz te cycuszki. Mówiłem Ci, że jestem ich fanem?

    – jesteś fanem moim cycków? A czego jeszcze jesteś fanem?

    – a jak myślisz?

    – no nie wiem, może jesteś fanem moich brązowych oczu?

    – też…

    – może jesteś fanem mojego tyłeczka?

    – jestem największym fanem Twojego tyłeczka.

    – jesteś największym  fanem? Mrrr. To w takim razie dla największego fana…

    Zuzia zakołysała się na biodrach, wsadziła kciuki pod gumkę spodni delikatnie je zsuwając z bioderek pokazując kawałek koronkowych czarnych majteczek. Odwróciła się do mnie i pogłaskała się seksownie po dupci, po czym dalej kontynuowała.

    – myślę, że skoro jestem największym fanem to zasługuję na coś więcej.

    – na coś więcej? Mrrr

    Te mruczenie bardzo mnie podniecało.

    Mój przyjaciel budził się z uśpienia.

    Powoli zsunęła spodnie do kostek, aby po chwili rzucić nimi we mnie.

    – ooo to trofeum haha.

    Spodnie pachniały jej skóra.

    Zuzka zakręciła tyłeczkiem odzianym w koronkowe majteczki. Były do kompletu ze staniczkiem.

    – czy mój fan jest zadowolony?

    – bardzo!

    – no dobrze, to czego jeszcze jesteś fanem?

    – twoich ust.

    Przygryzła wargę, seksownie oblizując usta.  Postanowiła zatańczyć dla mnie. Co chwilę dotykając się po ciele.

    – a jak wyobrażasz sobie moje usta? jak coś nimi robię?

    – tak, jak obejmujesz nimi mojego przyjaciela.

    – przyjaciela? A właśnie, jak się ma Twój przyjaciel?

    – chyba musisz sprawić sama.

    – mrrrrr z przyjemnością.

    Zuzka uklękła, popatrzyła na mnie swoimi pięknymi oczętami. Podeszła do mnie na czworaka. Zatrzymując się między moimi nogami cały czas przyjemnie mrucząc.

    Położyła ręce na moich udach, cały czas patrząc mi w oczy.

    Jej palce złapały za szlufki od moich spodni, uniosłem delikatnie biodra aby ułatwić możliwość ich zdjęcia.

    – mrrrr strasznie musi mu tam być nie wygodnie w tych bokserkach.

    -masz rację, wydaje mi się, że powinnaś go z nich uwolnić.

    Włożyła palce pod moje bokserki, poczułem jej palce na swojej skórze. Powoli je ściągała ze mnie, po chwili jej oczom ukazał się mój przyjaciel.

    – mrrr witaj słodziutki, jak się masz?

    Mój penis prezentował się dość dostojnie. Ładnie stał na baczność. Zuzka wystawiła swój języczek i przeciągnęła nim od nasady po sama główkę na końcu się oblizując.

    – pysznie się prezentuje ten twój przyjaciel.

    Wzięła go do ręki jednocześnie wkładając główkę do buźki. Zaczęła poruszać rączka góra dół przy czym ssała bardzo intensywnie główkę. Wyciekająca ślina z jej ust oblepiała cała  jej rękę. Zatrzymała się na chwilę, zgarnęła całą ślinę do buzi po to aby wypluć ją na raz na niego. Wsadzała go już sobie coraz głębiej. Wyciągając co chwilę żeby na niego wypuścić zebrana ponownie ślinę. Było już jej naprawdę dużo. Tak dużo że zaczęła siorbać.

    – jak mi idzie obciąganko?

    – robisz to wyśmienicie, jak rasowa suczka.

    -mrrrr

    Pochwała ewidentnie została przyjęta bo teraz pięknie waliła mi konia patrząc w oczy.

    – pamiętasz jak brałam Ci do buzi pierwszy raz?

    – oczywiście, byłaś od początku dobra w te klocki.

    Wsadziła go sobie teraz do samego końca trzymając tak chwilę. Czułem jak jej gardło zaciska się na nim. Wyciągając go zakrztusiła się, cała twarz teraz  kleiła się jej od śliny. Nie przeszkadzało jej to aby dalej mocno ssać mi fiuta.

    – mam ochotę na Twoja spermę.

    – myślę, że za chwilę będziesz miała okazję jej skosztować.

    Jej ręka mocno pracowała na moim trzonie, nadstawiając jednoczenie usta aby złapać w nie tryskająca nasienie.

    – lubisz patrzeć jak Ci wale?

    – bardzo.

    Złapałem jej głowę i nadałem jej szybkie tempo. Teraz to ja waliłem sobie jej głową. Odpuściłem jej na chwilę aby mogła złapać oddech. Tak szybko waliłem jej głową , że dostała małego katarku. Otworzyła usta i puściła balona z śliny. Złapałem ją ponownie za głowę nadziewając ponownie na kutasa.

    Kilka ruchów, wystarczyło aby w pompować do jej buzi całkiem spora dawkę spermy.

    Pokazała mi dumnie jak pojemne są jej usta. Przecedziła sobie moje nasienie przez zęby i wypluła na mojego penisa.

    – ale się obficie spuściłeś. Miło mi bardzo za taki prezent.

    – jest cała Twoja słoneczko.

    Zuzka najwidoczniej  nie miała zamiaru  zmarnować ani odrobiny, bo przystąpiła sprawnie do zlizywania wszystkiego.

    Robiła pociągłe liźnięcia patrząc mi w oczy.

    – usiądź mi na twarzy kochanie, chce wylizać Twoja cipkę.

    – mrrr już Ci podaje moja brzoskwinkę.

    Zuzia nadstawiła mi swoją cipkę, była już mokra od soczków. Cała moja twarz już się od nich kleiła.

    – jesteś cudownie wilgotna mała.

    – liż mnie tam proszę, nie przestawaj proszę

    Lizałem ją starannie, drażniłem jej guziczek końcówką języka. Jej jęki nadawały rytm ruchom mojego języka. Zaczęła się wiercić na mojej twarzy, mogłem dzięki temu wsadzić jej język głębiej. Obejmowałem ja całymi ustami zasysając.

    – ooo tak

    Jęczała coraz głośniej.

    – nie przestawaj zaraz dojdę.

    Nie miałem zamiaru przestawać za to Przyspieszyłem jeszcze bardziej tempo.

    – oooooo taaaak

    Wykręciła się w spazmie orgazmu trzęsąc się delikatnie.

    -to była cudowna minetka kochanie, miałam fantastyczny orgazm.

    Uwielbiałem jej cipkę. Prawdę mówiąc wszystkie moje trzy cipki były najsmaczniejsze na świecie, ale Zuzi cipka była szczególna dla mnie. Była moja od początku. To ja zrobiłem jej pierwsza minetkę, to przede mną rozwarła swoje słodkie uda, jako pierwsza i jako jedyna.

    Żaden inny facet nie oglądał ani nie dotykał jej skarbu. Bardzo mnie to podniecało jak o tym myślałem.

    Zuzia doszła po chwili do siebie i stanęła przede mną. Zaczęła erotycznie tańczyć. Wyginała się przy tym jak kocica. Mimowolnie moja ręka spoczęła na moim penisie, zacząłem nim poruszać. Zuzia wypinała się teraz do mnie eksponując swoją dupcie. Miała cudowne ciało. Mój penis był prawie gotowy, najwidoczniej moja kochanka też to zauważyła bo jej dłonie powędrowały do staniczka szybko się go pozbywając. Podeszła do mnie i namiętnie pocałowała w usta. Pogłaskała się po piersiach po czym zaczęła siadać na mojego już twardego fiuta.

    – ekhem chyba o czymś niuniu zapomniałaś  co?

    – a o czym?  o gumeczce?

    – nooo raczej?

    – zapomniałam Ci powiedzieć , od ponad miesiąca biorę tabletki i już możemy się bzykać bez tego zbędnego flaka.

    – nareszcie, mój przyjaciel nie będzie się dusił.

    – nareszcie to ja  poczuję Cię w sobie jak  prawdziwa kobieta. Gdy będziesz zalewać mnie w środku swoją sperma mrrr

    – to jak, mogę usiąść na Twojego przyjaciela? Czy odmawiasz mi tej przyjemnosci.

    Nie zastanawiałem się dłużej, złapałem ja za biodra i nabilem na swojego fiuta. Zrobiłem to szybko i pewnie.

    – jak kurwa cudownie!

    – jaka Ty jesteś ciasna.

    – jestem dzisiaj Twoja suką.

    – więc wyrucham Cię jak sukę dzisiaj.

    -mrrrrr

    Nabiłem ją na swojego fiuta bardzo głęboko, do tego mocno ściskałem ja za biodra, skakała po mnie bardzo szybko.

    – o kurwaaaaa. Ruchaj mnie ruchajjj

    Zatrzymałem ją na chwilę, złapałem ją za brodę, spojrzałem jej w oczy i głęboko wsadziłem język do buzi.

    Całowaliśmy się bardzo namiętnie, Trzymałem ją mocno za pośladki.

    – masz zajebista dupę suczko. Mam na nią kurewską ochotę.

    – chciałbyś w nią wejść?

    – pragnę żeby Ci się w niej spuścić

    – mrrrr podnieca mnie to

    – oddasz mi dzisiaj swoją dupę suko.

    Zuzia kręciła się na moim fiucie. Podnosiła się i opadała na niego bardzo szybko. Miała ramiona zarzucone na moich barkach, przez to jej cycuszki ocierały się o moją twarz.

    Połóż się na plecach i rozłóż szeroko nogi przed swoim Panem. Polecenie zostało wykonane natychmiast

    – dobra suka

    Zuzka trzymała się za łydki przyciągając je do siebie eksponując swoją dziurkę. Dla większej stabilności oparła stopy o moje barki. Posuwałem ją szybko, pochyliłem się nad nią aby, wejść w nią jeszcze głębiej.

    – taak. Szybciej, mocniej, proooszę.

    Zrobiłem to o co prosiła. Jej cipka dosłownie połykała mojego fiuta. Wyszedłem z niej na chwilę i uderzyłem ja fiutem kilka razy po cipce.

    – Twoja suka prosi czy możesz się położyć na plecach, chciałabym na niego usiąść tyłem żebyś mógł przyglądać co tej nocy jeszcze posiądziesz.

    Nie odpowiedziałem nic, ale położyłem się tak jak chciała. Usiadła na niego tyłem do mnie, wypinając się do mnie. Ujeżdżała mnie szybko i mocno. Obserwowałem jak trzon, mojego penisa znika w jej środku.

    – zaraz dojdę – powiedziałem

    – ja też. Czekam na to. Pamiętam ja ruchałeś mnie pierwszy raz z Marzena. Często wracam do tych chwil jak robię sobie dobrze.

    – byłaś wtedy taka niewinna.

    – a dzisiaj jestem Twoja suka, to wszystko Twoja zasługa. Otworzyłeś przede mną drzwi do krainy rozkoszy.

    Ugniatała swoje piersi, pociągała się za sterczące mocno brązowe sutki.

    -aaaaa taaaak – jęczała coraz głośniej.

    Złapałem ją za biodra i przycisnąłem ją z całej siły nabijając ją maksymalnie do samego końca. Z mojego penisa wydobywała się gorąca lawa. Pompowałem w nią wszystko.

    Zuzka doszła razem ze mną, trzymała mnie zaciśniętego w środku. Jeszcze na koniec wykonała kilka ruchów, aby sperma idealnie rozprowadziła się w jej środeczku.

    – ja pierdole, co za cudowne uczucie. Czułam każda salwę Twojej spermy. Już nigdy nie będziemy używać tych jebanych prezerwatyw.

    Zuzia zeszła z mojego przyjaciela i usiadła między moimi nogami.

    -mmmm, cały oblepiony. Muszę go teraz starannie wylizać

    Włożyła go sobie całego do buzi starannie wylizując. Była przy tym bardzo głośna. Dźwięki  mlaskania i ssania rozchodziły się po całym mieszkaniu.

    – kocham smak twojej spermy.

    – pokaż mi swoją cipkę, chce zobaczyć jak wycieka z niej to co tam zostawiłem.

    Oblizała go raz jeszcze dokładnie, sprawdzając czy aby nic nie zostało.

    Wstała i ustawiła się przy mojej twarzy. Rozchyliła swoje dolne wargi i pokazując  dumnie jak wycieka z niej sperma.

    – zrobiłeś ze mnie prawdziwa kobietę.

    – od samego początku jak Cię poznałem  to  wyobrażałem sobie jak Ci się spuszczam do środka.

    Włożyła sobie dwa palce do cipki, wiedziałem co chce zrobić patrzyła mi w oczy oblizując swoje palce pokryte nasieniem.

    – pamiętam jak Marzena delektowała się Twoją spermą.

    – zawsze to robi, mówi, że to silniejsze od niej.

    – i chyba doskonale ją rozumiem, sięgając po kolejną porcje do swojej cipki.

    Położyła się wygodnie na mnie, jej piersi dociskały się do mojego torsu.

    – mówiła też, że jak się mocno kochacie to potem czuje Cię cały czas w brzuchu. Jakie to kurwa cudowne.

    – ja Ci się w ogóle podoba sytuacja w której mogę ruchać waszą trójkę?

    – mega mnie to podnieca, czasem sobie wyobrażam jak we trzy Ci obciągamy, ty ruchasz nas pokolenia, a my czekamy grzecznie na swoją kolej.

    Chwilę leżeliśmy na sobie, namiętnie się całując.

    – mam coś jeszcze dla Ciebie specjalnego, ale musisz chwilę poczekać tu na mnie.

    – nigdzie się nie wybieram suczko.

    – daj mi piętnaście minut i jestem,

    – czas start mała.

    Zuzia szybkim ruchem zeskoczyła ze mnie biegnąc do łazienki. Zatrzymała się na chwilę przed drzwiami wypinając swoją dupcie w moim kierunku. Wsadziła sobie paluszek do cipki aby oblepił się resztkami nasienia po czym rozmasowała to sobie w okolicy jej drugiej dziurki.

    Po tym krótkim pokazie, zniknęła w łazience. Słyszałem jak odkręcony prysznic szumiał. Ja w tym czasie, rozsiadłem się wygodnie na kanapie na której przed chwilą uprawiałem dziki seks z jedną z moich suczek. Wspominałem nasze początki, jak pierwszy raz mi obciągała. Jak pierwszy raz dotykałem jej piersi. Minęło od tego czasu ponad pół roku, sporo się od tego czasu zmieniło. Regularnie spotkałem się z Marzenka. Asia jej siostra też często do mnie wpadała po pracy żeby nadziać się dupcia na mojego kutasa. Zdążało się że, wpadały we dwójkę aby wspólnie mi obciągnąć.

    Miałem na wyłączność dwa cudowne milfy i to do tego siostry oraz  młoda seksowną Zuzkę. Każda z nich miała w sobie coś niezwykłego.

    Otworzyły się drzwi łazienki, pierwsze co zobaczyłem to smukłą nóżkę przyodzianą w czarną pończochę zakończoną koronkowym pasem samonośnym. Robiąc krok do przodu, wyłoniła mi się cała. Mogłem ja teraz dokładnie obejrzeć.

    Do pończoch przyczepione były paski od pasa który również był z koronki. Pięknie oplatał jej brzuszek. Staniczek  mimo że był czarny to dało się zobaczyć prześwitujące sutki Zuzi. Wyglądała obłędnie, ale to nie wszystko, na szyi miała założoną obróżkę, między cycuszkami aż do cipki opadał srebrny łańcuch. Dopełnieniem stroju mojej kochanki była czarna również z koronki maska.

    – i jak Ci się podoba mój strój?

    – wyglądasz jak rasowa suka.

    – i tak właśnie się czuje mrr

    – więc podejdź tu do mnie. Zbliż się.

    Zuza opadła na kolana po czym podeszła do mnie na czworaka, seksownie wykonując każdy ruch w moją stronę. Łańcuch który miała u szyi ciągnął się po podłodze wydając charakterystyczny dźwięk.

    Zbliżyła się do mnie siedzącego na kanapie. Oblizała usta i pocałowała mnie w kutasa.

    – zaprowadź swoją sukę do sypialni.

    Powiedziała podając mi końcówkę łańcucha.

    Wyglądała obłędnie, pociągnąłem za łańcuch aby moja suka podążyła za mną.

    Zrobiłem krok a moja kochanka będąc na kolanach zbliżyła się do mnie jak wierna suka. Zaczęła się ocierać o moją nogę, podnosząc tyłeczek, zobaczyłem, że w dupcie ma włożony koreczek zakończony czerwonym diamencikiem. Bardzo mnie to podniecało. Pokonywałem każdy metr drogi do sypialni bardzo powoli, łańcuch był delikatnie napięty a moja suczka mruczała cały czas.

    – nie mogę się już doczekać aż we mnie wejdziesz.

    – ten diamencik w Twojej dziurce mocno mnie podnieca.

    – wiedziałam, że Ci się podoba, będzie łatwiej Ci się do niej dobrać.

    Dałem soczystego klapsa w wypiętą dupcie Zuzki. Zajęczała głośno,

    – mocniej, zerżnij mnie tak mocno żebym jutro nie mogła chodzić. Jak będę próbować usiąść to będę czuła dalej Twojego kutasa jak rozpycha się w mojej dupci.

    Przyciągałem jej głowę do mojego fiuta.

    – połknij go najpierw.

    Włożyła go sobie głęboko do gardła. Dławiła się i obciągała przez chwilę bardzo energicznie pomagając sobie przy tym rączka, solidnie pokryła go przy okazji gęsta ślina. Między jej paluszkami powstały błonki ze śliny. Wyglądało to kosmicznie.

    Wejdź na łóżko, kucnij wypinając do mnie dupę. Wykonała posłusznie polecenie,

    – moja dupcia Cię oczekuje.

    Ściągnęła majteczki i rzuciła je na łóżko.

    Rozchyliła pośladki palcami pokazując co tam dla mnie ma. Nie mogłem się oprzeć aby pocałować ją w cipkę. Przez chwilę wkładałem jej język do dziurki. Nabijała się na niego pięknie pracując na udach.

    Wyprostowałem się i spojrzałem na nią. Pogładziłem jeszcze jej plecy, jej ciało przeszedł dreszcz.

    – zarżnij mnie mocno

    Wyciągnęła z dziurki koreczek,

    Dzięki temu przed moimi oczami ukazała się lekko rozchylona dziurka.

    – w szufladzie masz żel, użyj go i nie czekaj już więcej. Chcę go w końcu poczuć.

    Nasmarowałem kutasa obficie żelem. Nadmiar rozsmarowałem po dupci.

    Nakierowałem kutasa na dziurkę tak aby poczuła jego dotyk. Była tak mocno podniecona że próbowała sama się na niego nadziać.

    – właz i rznij moją dupę, teraz!

    Nie mogła się doczekać. A ja chciałem się z nią lekko podroczyć.

    Na parłem na nią, główka mojego penisa znalazła się w jej dupci.

    -oooo kurwa, co za zajebiste uczucie.

    Wyjęczała moja suka. Nakręcała mnie to coraz bardziej. Złapałem ją teraz mocno za biodra i wciskałem się do jej środka.

    – aaaa rozrywasz mnie, ja pierdole jak dobrze mrrrr

    Wycofałem się całkowicie, wyciągnąłem fiuta i dołożyłem żelu. Jej dziurka już była mocno rozwarta. Dało się zobaczyć środkowe ścianki. Jej wejście pulsowało.

    W całej sypialni unosił się wiśniowy zapach lubrykantu.

    – pierdol mnie bez opamiętania.

    Podniecało mnie to jak mówiła do mnie podczas seksu.

    Przymierzyłem kutasa raz jeszcze i wszedłem w nią bardzo ostro do samego końca. Moje jądra obiły się o jej cipkę.

    – ooooo kurwa, kurwa, kurwa! Przebiłeś mnie  na wylot.

    – potraktowałem Cię jak moją sukę.

    Chwyciłem za jej włosy i pociągnąłem do siebie.

    -ooo taaaak mrrre

    Gdy ja w nią wchodziłem to ona dobijała się pracując biodrami. Myślę że w całym mieszkaniu można już było usłyszeć jak jej dupcia obija się od moich bioder.

    Niesamowite skurcze, jakie oferowała jej dupa podnosiły ciśnienie w moim fiucie.

    -pierdol mnie, jestem Twoją suką!

    Dostała klapsa w tyłek. Był na tyle mocny, że zostawił porządny ślad na pośladku.

    -aaaaa uuuuu mrrrrrr

    – połóż się na plecach na rogu łóżka i podnieś nogi do góry.

    – o taak? Tak chcesz mnie teraz oglądać?

    Jej stanik był odpinany od przodu co ułatwiło pozbycie się go. Obficie na pluła na swoje cycki i dokładnie wszystko po nich rozmasowała. Pociągała się za sutki.

    Stałem tak przed nią chwilę patrząc jak się bawi sama ze sobą. Jej dłonie z piersi przeniosły się w okolice cipki. Wsadzała sobie do niej palce rozcierając wydobywające się z niej soczki po okolicy.

    Złapałem ją za łydki. Przechyliłem się do przodu. Wygiąłem ją tak mocno, że spokojnie mogła lizać swojego kolana.

    Wszedłem z całej siły, penetrowałem jej dupę a ona jednocześnie robiła sobie dobrze ręka.

    – nie przestawaj, proszę. Nie przestawaj tak mnie tak ruchać.

    – dobrze Ci suko?

    – bardzo. Kurwa jak dobrze.

    Miała zamknięte oczy, czułem że odpływa. Zacisnęła się. Jej ręce opadły na pościel a ja wystrzeliłem w jej dupę potężną dawkę spermy

    -co za kurwa cudowne uczucie. Kocham to jak mnie jebiesz. Robisz to tak mocno!

    Zaczęła cała się trząść, wyszedłem cały i wbiłem  się jeszcze raz w nią z całej siły mocno i szybko.

    – cuuuudowniee.

    Jęczała bardzo głośno, na bank sąsiedzi wiedzieli jak bardzo musi być jej teraz dobrze.

    Puściłem łydki Zuzi, teraz ona trzymała je mocno, wyciągnąłem powoli swojego fiuta z jej dupy. Gdy główka mojego fiuta wydostała się na światło dzienne. Z jej dziurki wylała się sowita porcja spermy.

    Uderzyłem jeszcze kilka razy fiutem w jej dupę.

    Obserwowałem jak jej zwieracze otwierają się i zaciskają. Otworek był naprawdę spory. Było widać, że została ostro przeruchana.

    – obiecaj mi że będziesz mnie tak jebał częściej.

    – masz to jak w banku,

    – pamiętam jak jakiś czas temu, Asia opowiadała mi jak ja wyruchałeś właśnie w dupę. To było na waszym pierwszym spotkaniu. Jak dobrze pamiętam to było chyba pod prysznicem. Mówiła, że dwa dni chodzić nie mogła.

    Od tamtego momentu nie mogłam przestać myśleć o analu.

    Chciałam  być w niego mocno rżnięta.

    – zaliczyłem wszystkie Twoje dziurki suko.

    – jestem z tego bardzo zadowolona. Moja dupcia od teraz zawsze będzie Cię gościć kiedy będziesz miał na to ochotę.

    Leżeliśmy sobie na łóżku, a raczej ja na łóżku ona na mnie i namiętnie się całowaliśmy.

    – poszedłbyś ze mną na wesele?

    Nie powiem jej pytanie mnie mocno zdziwiło.

    -jak na wesele, jakie wesele.

    -no dostałyśmy z dziewczynami już dawno zaproszenia na wesele ich kuzyna, chłop się  będzie żenić.

    – no ale jak to sobie wyobrażasz?

    – normalnie Ty idziesz ze mną. Jako mój partner, a ciotki jako para bo są stare i nikt ich nie chce.

    – ejj jakie stare! Zajebiste milfy. Wiem co mówię, bo wiesz haha jedna i druga ciągnęły mi fiuta

    Zaśmiałem się głośno z mojego rymu.

    – no dobra, niech Ci będzie, ale wiesz na co wpadła Aśka?

    – no dawaj, mów bo i tak pewnie nie ogarnę.

    – weźmiemy sobie apartament w hotelu. Taki czteroosobowy z jacuzzi.

    – będę mieć was trzy naraz?

    – dokładnie tak, będziesz miał dziewięć dziurek do obsłużenia.

    – wykończycie mnie zobaczycie.

    Zuzia przytuliła się do mnie, i zamknęła oczy. Ucinając rozmowę.

    Pocałowałem ja w czółko i także zasnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xavier
  • Przygody Maga cz. 1 – Elficka stolica

    Był to środek lata – idąc kalendarzem ludzi miesiąc nazywany sierpniem.

    Byłem w trakcie podróży z mym przyjacielem człowiekiem – młody chłopak, bo około 18 lat ludzkich. Brązowe krótkie włosy, tak samo i oczy, lekko niższy ode mnie, jeśli dobrze pamiętam jego wzrost to blisko 178 cm. Jest cyrulikiem, który uwielbia matematykę, przez co ciągle ma przy swym boku liczydło. Ubrany w całą zbroję płytową i czerwony miecz półtoraręczny w podobnej pochwie przy boku po lewej stronie, na imię mu Ragen.

    Między Nim a mną młody chłopak. Jeszcze nie jest pełnoletni, według ludzi, bo ma 14 lat. Również brązowe włosy, jednak całe oczy ma żółte. Dla zwykłych ludzi (jako jednostki oczywiście) nawet nie widać tęczówki czy źrenic. Jedyne co oni widzą to po prostu żółte oczy, z których wychodzi równie żółta łuna. Przez to wiadome jest, że obcuje z magią, co dla zwykłych obywateli i prostaków może być przerażające, będą się go obawiali. Jednak samo jego zachowanie wskazuje bardziej wiek 8 – 10 lat. Bardzo pojęty i odważny, jednak niekiedy głupkowaty i niewinny. Mimo to jestem dumny z niego każdego dnia.

    W moim pogłębionym kapturze znajduje się nasz “pupil” i najukochańsze zwierzę. Mój chowaniec, którego znalazłem i zacząłem wychowywać od jajka – młody gryf, a raczej gryfica Isa. Imię nosiła w zbliżonej postaci do jednej z mych Bogiń – Ishy.

    Sam jestem Elfem, mam długie srebrne włosy, bardzo bladą cerę i niebieskie oczy – dar przez wiatry magii, którymi się param od początku. Moje jedno ucho zostało poszarpane jeszcze za czasów młodości, kiedy to była wojna z pomiotami Chaosu, a potem ruszyłem na przygodę z mą mistrzynią. Drugie ucho w połowie odgryzione podczas jednej z bitew – straciłem podczas walki z orkami lub zwierzoludźmi, sam już nie pamiętam. Mój płaszcz jest długi i w kolorze ciemnoszarym, gdzie (jak wcześniej wspomniałem) mam pogłębiony kaptur specjalnie dla swej Isy, która uwielbia tamto miejsce. Zawsze je zajmuje, jak jesteśmy w podróży i nie lata w międzyczasie. W dodatku moje ubranie, włosy, całe ciało odczuwa delikatny wiatr. Jednak powoli przyzwyczajam się do niego i ignoruję. Gdyby nawet nie było w danym dniu wiatru, to i tak wokół mnie byłby on. Jednak nie jest to zwykły wiatr, a kręcące się wokół mnie wiatry magii imitujące wiatr i jego właściwości. Moje szaty, poza oczywistym płaszczem, są głównie w kolorach bieli i niebieskiego tak jak niebo. Pod tym magiczna skórznia (dla mniej pojętych to zbroja ze skóry), która nie przeszkadza mi w mych działaniach magicznych, ponieważ zwykła zbroja blokuje dopływ wiatrów do mnie, przez co musiałbym pozyskiwać więcej mocy niż normalnie. Mierzę około 196 cm, bardzo rzadko zdarzają się osoby z podobną mi wysokością. Niekiedy bawię się też mą lewą dłonią, która może być trochę przezroczysta, jednak tak ukrywam ją. Wynik cięższych czarów, gdzie magia spowodowała eksplozję mego całego ramienia, a następnie przywróciła ją w tej, eterycznej, formie. Same jednak dłonie mają trochę dłuższe paznokcie, a także mam dłuższe kły. Nie jest to wina spraw wampirycznych, a dzikości lasu, którą przyjąłem i zaakceptowałem. Przez to nie brzydzi mnie jedzenie nawet robaków wraz z Isą czy trupy.

    Przy nas jest jeszcze jedna osoba – Lavina. Młoda dziewczyna, koło 16 czy 17 lat. Około 165 cm wzrostu, delikatna, ale umiejąca walczyć i jest bardzo zwinna. Najlepsza skrytobójczyni, jaką spotkałem, już ma na swoim koncie wiele rabunków i włamań. Nawet ośmielała się włamać do kogoś, by po chwili oddać rzeczy, ukazując błędy w zabezpieczeniach. Długie kruczoczarne włosy, delikatnie blada cera, złote tęczówki. Osoba, która jest dla nas jak rodzina i młodsza siostra. Znaczy dla mnie. Ja na ich ludzki wiek mam koło 25 lat, u nas to blisko 80 lat. Jej ubiór to głównie odcienie czerni i szarości, zapewne przez łatwiejsze ukrywanie się. Już raz próbowała mi się ukryć po 5 latach rozłąki, jak tylko w końcu przyjechała do naszej gotowej rezydencji. Jednak wiedziałem, gdzie jest, widziałem, jak się ukrywała i odczuwałem Jej obecność. Na sobie jeszcze miała ćwiek (ćwiekowana zbroja), która była wytrzymalsza od skórzni, ale nie krępuje ruchów i jest lekka.

     

    Tak jechaliśmy na koniach w czwórkę wraz z naszymi nowymi towarzyszami – orkami i Snagą na ich czele. Jest to klan Krfawych Toporów, który miał swój zapisek w historii naszego świata jako jedyny klan, który współpracował i handlował z ludźmi. Teraz toczyła się między tym klanem a moim wojna o teren. Snaga, jako reprezentant swojej przywódczyni, chce dążyć do zaprzestania wojny i współpracy co byłoby nam na rękę. W zamian oddalibyśmy tylko kawałek ziemi, który i tak nie jest nam potrzebny. Jego przybocznymi, jako ochrona, było rodzeństwo Jig i Mig. Jig oczywiście orkowy mężczyzna, który bardzo nie zgadzał się z przywódczynią i Snagą, Mig orkowa kobieta, która była za tym pomysłem. Powoli zbliżaliśmy się do stolicy, gdzie Snaga po walce został ranny i cudem go uratowałem od upadku w przepaść, skąd nigdy nie zostałby wyciągnięty. Przechodziliśmy przez wyżyny, w końcu widzieliśmy las. To oznaczało, że jesteśmy już bardzo blisko. Ragen wyczuł coś, więc kazał nam czekać i pojechał przodem. Ja w międzyczasie obserwowałem, co się dzieje i czekałem na umówiony znak. Przy tym spojrzałem jak u Laviny z Jej chorobą, która powodowała u Niej ślepotę i osłabienie, a także co ze Snagą. Nagle usłyszałem krzyk Ragena, wsiadłem na konia i ruszyliśmy dalej. Zobaczyłem tylko sporą ilość łuczników i Davandrel – brązowo włosa Elfka, koło 170 cm wzrostu, która walczy z lewitującym mieczem i Ragen uciekający w naszą stronę, a za nim strzały łuczników. Jednak jak tylko zobaczyła mnie, to zaprzestała walki, wstrzymała ostrzał i się skłoniła. Ansa (miecz) jednak zaatakował raz jeszcze już bezbronną Davandrel, więc skarciłem ją (Anse) błyskawicą. Kazałem nigdy więcej coś takiego nie robić. Ansa tylko zamachnęła się blisko mnie i poleciała z powrotem do pochwy przy Ragenie.

    – Witaj Mistrzu Riannie! – zabrzmiał Jej głos. Było słychać pozostałości po gniewie i irytacji.

    Zsiadłem z konia, podszedłem i przytuliłem się do Niej – Davandrel! Miło Cię widzieć! – uśmiechnąłem się – Co tu robisz? Nie powinnaś dalej ścigać banitów?

    Odwzajemniła przytulenie – Wróciliśmy niedawno by przeorganizować nasze siły, przez wojnę z orkami w okolicy musieliśmy tu wrócić i na czas powrotu reszty kazano nam zabezpieczać okolice.

    – Rozumiem, co tu się wydarzyło? – spojrzałem na dwójkę, łucznicy z Jej oddziału zaczęli wychodzić, witając się ze mną, Mistrzem Magii i Prawą ręką Przywódczyni.

    – Jak tylko podjechał, kazaliśmy się zatrzymać i pierw sprawdzałam, czy to nie jeden z banitów, zaczął unikać odpowiedzi i zgrywał kozaka. Mówił, że zna najważniejsze dla nas osoby, wątpiłam w to i kazałam mu powiedzieć kogo albo by się pożegnał ze swym życiem. Potem krzyknął. – Spojrzałem na Ragena, który się nie sprzeciwiał.

    Wzdychnąłem – Niby uczony, a jednak idiota. Przepraszam Cię za Niego Davandrel. Wracajmy do stolicy. Mamy gości, a dokładniej posłańca od okolicznych orków, którzy chcą zaprzestać wojny. Jest już Przywódczyni Thea?

    – Jeszcze nie ma. Powinna być w tamtym tygodniu. – Zaniepokoiłem się tą wiadomością.

    Po chwili tylko poczułem, jak ktoś w nas szarżował i zaatakowano znów Davandrel. Okazało się, że to Jig zaatakował nas!

    – Jig mieć dość! Ork być silny, niesłaby. My nie musieć rozmawiać z elf! – atakował dalej

    – Zdrajca! – krzyknąłem i zaatakowałem swymi błyskawicami. Po chwili upadł z wilkora i padł na ziemię. Trafiłem go w oko. Jestem pewny, że na to jedno oślepł. Stanąłem nad nim od strony nóg – Jigu, za swoją zdradę w stosunku do nas, a przede wszystkim co do woli Twej Przywódczyni Tenlau jedyne, na co zasługujesz to śmierć! – krzyknąłem. Szybko między nami stanęła na wilkorze Mig, jego siostra.

    – Mistrzu Riannie, ja prosić! Nie zabijać Jig. On tego nie chcieć! Ja prosić, dać mu odjechać do naszej wioski.

    Widziałem, jak bardzo błagała mnie wzrokiem, ma ręka, ze skupioną mocą, była dalej wyciągnięta w to samo miejsce co wcześniej.

    – To zdrajca! Już od dłuższego czasu kłócicie się o słuszności decyzji Waszej Przywódczyni! Wszystko słyszałem i wiem, że Ty popierasz swą Przywódczynię, On nie! – krzyknąłem do Niej.

    – Ja błagać, on już nigdy więcej tak nie zrobić. Ja obiecać!

    Uwolniłem skupioną moc i opuściłem rękę. – W porządku. Niech zostanie wysłany na swym wilkorze z powrotem do wioski. Tenlau zdecyduje co z Nim dalej. Tutaj nigdy więcej nie ma wstępu. Wiedz tylko, że robię to tylko i wyłącznie ze względu na Ciebie i to, że jesteście rodzeństwem.

    – Dziękować Mistrzu! – wzięła swego brata, położyła na wilkorze i posłała do wioski. Pojechał, Davandrel została w międzyczasie opatrzona przez Ragena i ruszyliśmy.

    – Dobrze jest widzieć Mistrza. Coraz więcej kłopotów mamy. – powiedział jeden z Elfów. – Starszy na pewno też się ucieszą.

    – Na pewno będę musiał im złożyć wizytę odnośnie tego. Najwidoczniej staniemy trochę dłużej.

    – Mistrzu, ze Starszych pozostał tylko jeden, reszta udała się poza stolicę.

    Kiwnąłem głową. Przeszliśmy przez kilka barier magicznych i weszliśmy do naszej pięknej stolicy. Jednak przez wojnę trochę opustoszała. Kazałem, swym ludziom, by poprowadzili wszystkich gości do kwater gościnnych, sam udałem się od razu do Starszego. U Starszego było pierw miłe przywitanie, jednak szybko dowiedziałem się o problemach, a także, że jest siostra Przywódczyni, która ma zamiar walczyć o stołek. Spotkałem się z Nią, jednak nie na długo. Ostatecznie mieliśmy jeszcze jeden problem, bo grasowała demonica, a może jakaś czarownica, która kradła twarze. Odczarowaliśmy osoby, które zostały w tak bestialski sposób potraktowane. Potem trafiliśmy do innego wymiaru, Nie wiem jak Ragen tam trafił, ale ja musiałem z Ralfem (mym uczniem) przejść przez portal. Tam spotkaliśmy Ragena w złotej klatce, zachowywał się inaczej niż zwykle. Szybko się jednak zorientowaliśmy, że nie lubi, jak działamy jakkolwiek jeśli chodzi o klatkę. Zaczęliśmy, więc go prowokować i uderzać cały czas. Tak sprowokowaliśmy go, obezwładniliśmy i położyliśmy. Potem odnalazłem faktycznego Ragena, a raczej Jego duszę i wprowadziłem do ciała. Potem przeszliśmy przez portal. Tam spotkaliśmy jedną demonetkę, czarodziejkę od twarzy, pomioty chaosu i Slaanesha (jeden z 4 najpotężniejszych Bogów Chaosu, który jest manią i uwielbia przyjemność oraz ból). Zaczęliśmy walkę, jednak po chwili ten potwór wbił w me usta swój długi język, a swoje już i tak piękne (przez swoje moce) ciało zmienił na Thee, moją ukochaną, z którą jesteśmy razem od 5 lat ludzkich.  Podchodził do mnie, starałem uwolnić, ale on wbijał się cały czas i nie dawał za wygraną. Widziałem tylko jak piękna ciemnobrązowo włosa kobieta, o licznych ranach na ciele które znałem, z bladą cerą, niebieskim malunkiem na twarzy, pięknych krągłych piersiach, wcięciu w talii i szerokich biodrach, powabnym kroku, gdzie zarzucała swymi krągłymi pośladkami, podchodzi do mnie. Nie umiałem się oprzeć temu widokowi mimo świadomości kto to jest tak naprawdę. Ostatecznie ten potwór zdarł ze mnie spodnie i włożył mego penisa w swą ciasną, mokrą i ciepłą pochwę. Spowodował, że szybko osiągnąłem orgazm i zalałem go, a on dał mi znak, którego nikt, prócz osób magicznie uzdolnionych, nie widział. Potem uwolnił mnie z uścisku i uciekliśmy przez portal. Trafiłem nagi z Ralfem u boku do jaskini, gdzie było sporo zwierzoludzi i zwykłych ludzi, lekko ubrani lub nadzy.

     

    Co było dalej, w kolejnej części.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    lele
  • Jak pomoglem cioci zajsc w ciaze

    Z ciotką Darią od zawsze miałem świetny kontakt. Była żoną brata mojego ojca, wujka Zbyszka, a ich małżeństwo trwało już od piętnastu lat. Nie mieli dzieci. Czasami zastanawiałem się dlaczego, ale nigdy nikogo nie zapytałem o przyczyny, bo przecież właściwie nic mi do tego. W każdym razie w ich małżeństwie coś zaczynało się psuć, słyszałem jak rodzice mówili o tym, że wujek popadł w depresję. Kiedy wyjechał na tydzień do swojego przyjaciela do Szwecji, moja mama zaproponowała, żebym razem z nią posiedział przez ten czas u ciotki. Wujostwo mieszkało na wsi, właściwie to w lesie, w domku nad jeziorem i wyjaśniono mi, że ciotka może potrzebować w tym trudnym okresie pomocy. Miałem jechać z mamą się nią zająć. Były wakacje i średnio ten pomysł przypadł mi do gustu, ale rodzina to jednak rodzina i zgodziłem się. Ciotka Daria również przyjęła ten pomysł ochoczo i zadzwoniła do mnie, opowiadając o tym czym możemy się zająć przez ten tydzień. Było trochę pracy na ogrodzie, można jechać na rowery dookoła jeziora, połazić po lesie. Oczywiście zapewniła mnie, że sobie też trochę zarobię – miałem wtedy osiemnaście lat. Następnego dnia, kiedy mieliśmy już z mamą wyjeżdżać, okazało się, że matka nie może jechać – babcia gorzej się poczuła i musiała się nią zająć. Z początku chcieliśmy przełożyć cały wyjazd, ale zaproponowałem, że przecież mogę jechać sam. Tak też wyszło.

    Wziąłem auto i pojechałem do mieszkającej 60 kilometrów stąd ciotki. Brama wjazdowa była otwarta, więc zaparkowałem gdzieś w cieniu, wysiadłem i wziąłem swoją torbę. Ciocia wyszła z domu na przywitanie.

    – Jest mój ukochany bratanek – rzuciła na dzień dobry, podchodząc do mnie i obejmując mnie czule.

    – Cześć ciociu – odparłem lekko speszony.

    – Jak droga?

    – Wszystko było okej.

    Zerknąłem na ciocię. Miała dokładnie czterdzieści jeden lat, ciemne blond włosy, trójkątną twarz z niedużym nosem, pełne usta i oczy jak niebo zaraz po deszczu. Trzymała się całkiem nieźle jak na swój wiek, zmarszczek nie miała wcale. Jeżeli zaś chodzi o figurę to wujek nie miał na co narzekać. Ciotka posiadała duże piersi, zgrabne biodra, duży tyłek i długie nogi. Właśnie wyskoczyła do mnie w materiałowych spodenkach, sięgających do połowy ud. Była też zdrowo opalona.

    – Chodź do środka. Zjesz coś i zostawisz tę ciężką torbę.

    Poszliśmy do domu, na schodkach prowadzących do drzwi mnie lekko wyprzedziła i przez chwilę mogłem podziwiać jej słodką pupę. Pośladki zadrżały jej lekko, podczas wchodzenia. Byłem pewien, że oprócz dobrych genów, ciotka musiała coś ćwiczyć, aby osiągnąć taki efekt. Zjedliśmy i rozpakowałem się w pokoju gościnnym, w którym miałem spędzić następny tydzień. Właściwie to chciało mi się spać, ale ciotka wparowała nagle do mnie do pokoju i oznajmiła, że idziemy popracować na ogrodzie. Tym razem miała na sobie jeansowe spodenki, równie krótkie i czarną koszulkę bez dekoltu. Oczywiście zgodziłem się i wyszliśmy na zewnątrz. Trzeba było pozbierać trochę czereśni, a także skosić trawnik. W międzyczasie zrobiliśmy sobie krótką przerwę.

    – Chcesz piwo? – zapytała.

    Pokiwałem głową, że tak. Chwilę później piliśmy już i rozmawialiśmy. Ciotka śmiała się i przyglądała mi co jakiś czas osobliwie. Nie wiedziałem o co jej chodziło. Wyglądała jakby nad czymś się zastanawiała. Jej noga wylądowała wysoko, opierała stopę o drewniany stół. Przez chwilę obserwowałem wewnętrzną stronę jej ud i łydki. Miała niezłe nogi jak.

    – Zrobimy sobie wieczorem ognisko? – spytała, widząc, że się gapię.

    – Pewnie – odparłem.

    – Jak skończymy pracę, to możemy iść popływać w jeziorze, co ty na to?

    Również się zgodziłem. Westchnęła ciężko i zaczęła wypytywać mnie o sprawy dotyczące studiów i planów na przyszłość. W końcu wstała i oznajmiła, że musimy wracać do pracy. Zrobiliśmy tak.

    Kiedy skończyliśmy, ciocia oznajmiła, że idzie po jakieś ręczniki do domu, a ja mogę iść już nad wodę. Zgodziłem się. Uszedłem kilkanaście metrów i postanowiłem napić się jeszcze wody – był upalny dzień. Wszedłem do domu i zamknąłem drzwi. Już miałem wejść do pokoju, do siebie, kiedy ujrzałem uchylone drzwi łazienki. Poczułem przypływ gorąca, kiedy w łazience mignęła mi postać ciotki. Wydawała się być naga. Sam nie wiedząc co mną kieruje, podszedłem po cichu bliżej. Usłyszałem dźwięk puszczanej wody. Zajrzałem przez szparę. Omal nie dostałem zawału, widząc ciotkę nagą, odwróconą do mnie tyłem. Miała opalone plecy, z jaśniejszymi paskami od stanika. Pośladki również miała opalone, ale w miejscu gdzie nosiła majtki był jaśniejszy trójkąt. Nigdy nie widziałem równie seksownego tyłka u kobiety. Kiedy ciocia się poruszyła, ostrożnie się wycofałem. Nie chciałem przecież, żeby zorientowała się, że tutaj jestem. Napiłem się szybko wody i uciekłem nad jezioro, biegłem ile sił. Penis stał mi w pełni. Kiedy znalazłem się nad jeziorem od razu do niego wskoczyłem. Mój wzwód długo nie chciał minąć

    Ciotka nadeszła od strony domu po jakichś kilku minutach. Miała na sobie jednoczęściowy kostium z głębokimi wycięciami na bokach, a także odsłaniający do połowy plecy. Jej ciało prezentowało się obłędnie. Kiedy pływaliśmy i kiedy później posiedzieliśmy trochę na plaży nie potrafiłem opanować swojego popędu. Co chwilę chłonąłem wzrokiem nogi, łydki, stopy, pupę i piersi ciotki. Nie miałem pojęcia czy to zauważyła, ale przecież nie była ślepa. Musiała odnotować, że ślinię się na jej widok. Nie komentowała jednak tego.

    Kiedy nadszedł wieczór zrobiliśmy sobie to ognisko i sporo wypiliśmy. Dobrze mi się z nią siedziało i rozmawiało, naprawdę lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną w moim życiu. Byliśmy blisko siebie, czułem zapach jej perfum i aurę bijącą od jej ciała. Właściwie to siedziałem z permanentnym wzwodem, który starałem się ukryć. I nagle rozpoczęliśmy konwersację, która zmieniła wszystko.

    – Chcę ci coś powiedzieć, ale boję się, że zrobię największą głupotę w życiu, zdradzając ci to – zaczęła ciotka Daria.

    – O co chodzi?

    – Czy mogę ci zaufać?

    – Oczywiście ciociu.

    Ciocia Daria spojrzała mi prosto w oczy. Badała mnie.

    – Mówię całkowicie poważnie – ponowniła. – Czy mogę ci zaufać? Czy mogę powiedzieć ci coś i jeżeli się nie zgodzisz, to nie uznasz mnie za chorą psychicznie, czy nie powiesz reszcie rodziny?

    To pytanie brzmiało śmiertelnie poważnie, twarz ciotki nabrała też takiego wyrazu.

    – Tak ciociu. Przyrzekam ci, że możesz mnie zapytać o wszystko.

    – Ciocia Daria westchnęła głośno i nabrała powietrza. Znowu go nabrała. Widać było, że się denerwuje. W końcu opowiedziała mi o co chodzi:

    – Pewnie wiesz, że z wujkiem staramy się o dziecko. Już od tylu lat… Próbowaliśmy wszystkiego na co pozwala medycyna. Wszystkiego. Byli też jacyś uzdrowiciele, szamani, znachorzy. Wyszło, że to wujek jest problemem. Zaczął się leczyć, ale nadal nie mogłam zajść w ciążę. Zaczęliśmy nawet myśleć o tym, żeby ktoś inny został dawcą nasienia, ale ostatecznie twój wuj jest zbyt dumny. Miesiąc temu zaczął brać specjalne tabletki, które na pewno okażą się kolejnym rozczarowaniem. Chyba, że…

    Nie dokończyła tego zdania. Patrzyła na mnie.

    – Chyba, że co ciociu? – zapytałem naiwnie.

    – Chyba, że oszukam go, że w końcu zadziałały. Że jest płodny.

    Nie wiedziałem o co jej chodzi, nie miałem pojęcia jak to rozumieć. W końcu chyba załapałem, ale wolałem, żeby padło to z jej ust.

    – Co mam zrobić ciociu? – Padło moje pytanie.

    Ciotka patrzyła mi długo w oczy, zanim postanowiła odpowiedzieć.

    – Chcę mieć w końcu dziecko. Chcę zostać matką. Muszę zajść w ciążę. Potrzebuję cię do tego.

    Serce podskoczyło mi do gardła. Że jak? Że co? Że…

    – Wiem, że to dla ciebie za dużo. Przepraszam, nie powinnam w ogóle tego mówić, ja… Nie wiem już co mam zrobić…

    Ciotka ukryła twarz w dłoniach i zaczęła łkać. To działo się tak szybko, jak w śnie. Objąłem ją i powiedziałem:

    – Zrobię co tylko chcesz ciociu.

    Podniosła na mnie swoje oczy.

    – Ja kocham twoje wujka, tylko jego, naprawdę. Ale chcę być matką.

    – Rozumiem.

    – Musisz mi pomóc. Tylko ty możesz mi pomóc. Jesteś jego bratankiem, jego krwią, jesteście tacy podobni, macie te same oczy.. My przecież nie jesteśmy spokrewnieni, z dzieckiem nie byłoby żadnych problemów. To byłby przecież jego syn, na pewno widziałby w nim siebie. I nic nie będzie wiedział, będzie myślał, że w końcu nam się udało. Że w końcu zostaniemy rodzicami, że ta kuracja w końcu przyniosła efekt, że te lata nie poszły na marne…

    Ciocia nie musiała mi więcej nic mówić. Rozumiałem. Ale bałem się. Nigdy nie byłem z żadną kobietą. Nigdy wcześniej. To byłby mój pierwszy raz. Powiedziałem jej o tym. Zdziwiła się, ale zapewniła, że wszystko nam wyjdzie. Zgodziłem się na to.

    – Kiedy chcesz to zrobić? – zapytałem, lekko się denerwując.

    – Dziś – odparła, pociągając nosem.

    – Dziś?

    – Teraz. Zaraz. Mam ostatnie płodne dni tego cyklu, nie nadarzy się już taka okazja nigdy więcej. Musimy to zrobić tej nocy.

    Patrzyłem na nią, nie wierząc w to co się dzieje. Naprawdę nie wierzyłem w to. Sen. Prawdziwy sen.

    – Ustalmy kilka rzeczy zanim to zrobimy, dobrze? – zaczęła ciocia.

    – Dobrze – zgodziłem się.

    – Nie chcę żebyś zrozumiał mnie źle. Kocham twojego wuja ponad wszystko w świecie. Nie chcę żebyś myślał, że go zdradzam. Oszukuję go, ale nie chcę, żebyś myślał, że go zdradzam. Robię to dla mnie i dla niego. Dla naszego dziecka.

    – Rozumiem.

    – Kiedy będziemy to robić, kiedy będziemy się kochać, to nie będzie wyglądało jak seks kochanków, dobrze? Po prostu zróbmy to najprościej jak się da. Chodzi o to, żebyś mnie zapłodnił. Wiem, że to będzie twój pierwszy raz, ale musisz to dla mnie zrobić. Dobrze?

    Zgadzałem się na wszystko co do mnie mówi.

    – Sądze, że raz nie wystarczy. Według kalendarza dziś i jutro jest największa szansa na dziecko. Dziś i jutro musimy to zrobić tyle razy ile się da, rozumiesz? Muszę zajść w ciążę, nie chcę żeby okazało się, że to nie wyszło. Jesteś zdrowym chłopakiem, twoje plemniki na pewno są w świetnej formie. Poza tym w twoim wieku staniesz na wysokości zadania. Wierzę w to.

    Zarumieniłem się na te słowa.

    – Nie jestem twoją kochanką, nie chcę żebyś całował mnie w usta, czy też dotykał moich piersi, drażnił łechtaczki. Nie chodzi mi o przyjemność, Boże chyba bym się zabiła, gdybym zaczęła myśleć o przyjemności. Musimy to zrobić mechanicznie, chodzi tylko o zapłodnienie. Czy godzisz się na to?

    – Tak ciociu.

    Patrzyliśmy sobie długo w oczy.

    – No to chodźmy na górę, do sypialni. Nie ma na co czekać.

    Wstała i chwyciła mnie za rękę, ścisnęła mocno moją dłoń. Pewnie denerwowała się nie mniej niż ja. W drodze do łóżka myślałem o tym jak o dobrym starcie. Kochałem się po raz pierwszy i moja kochanka, nie miała żadnych wymagań co do mnie. Im szybciej się spuszczę tym dla niej lepiej. Dziwna sytuacja. Ale mimo wszystko, hej. Przecież miałem po raz pierwszy zamoczyć i to nie z byle kim. Moją seksowną ciotką Darią.

    Zanim poszliśmy do łóżka, wzięliśmy prysznic. Osobny. Czekał na ciotkę w ich sypialni, leżałem odkryty w samych bokserkach. Penis stał mi od samego wyjścia z łazienki. W końcu pojawiła się ciotka. Była całkiem naga. Jej ogromne piersi rozchodziły się lekko na boki. Brodawki miała twarde i różowe jak cukrowa wata.

    – Widzę, że jesteś już gotowy – skomentowała mój ukryty wzwód. – Ja też rozgrzałam się już pod prysznicem. Możemy od razu zaczynać.

    Ciocia usiadła obok mnie, a potem położyła się na plecach. Rozszerzyła swoje nogi, odkrywając przede mną nieznane. Przez moment gapiłem się jak zahipnotyzowany. To była moja pierwsza cipka na żywo. Była bordowa, przypominała trochę potargany kawałek mięsa, ale nie ohydny, tylko fascynujący. Ciocia nie wygoliła się tam za mocno, nad łonem miała kępkę ciemniejszych włosów.

    – Chodź do mnie – powiedziała. – Zacznij delikatnie. W ogóle bądź delikatny, proszę.

    Sekundę później znalazłem się między jej nogami. Czyli za chwilę to się stanie, pomyślałem nerwowo. Za chwilę stanę się mężczyzna. Instynktownie wykonałem ruch do przodu. Najpierw główka mojego penisa ześliznęła się i pojechała do góry. Nie trafiłem. Potem spróbowałem jeszcze raz. Znalazłem miękki punkt, to musiał być otworek. Naparłem. Poczułem jak zagłębiam się w jej pochwie. O matko! To było coś niesamowitego, tysiąc razy lepszego niż walenie konia. Cipka cioci przyjęła mnie gorąco i aksamitnie, prawie spuściłem się na samym wejściu. Odczekałem chwilę, ochłonąłem. Później zacząłem powoli pchać. Raz, drugi, trzeci. Zajęło mi to dosłownie chwilę, kilka posuwistych pchnięć i poczułem znajome gorąco tam na dole – tym razem jednak spotęgowane po stokroć.

    – Dochodzę ciociu – oznajmiłem słabym głosem.

    Ciotka tylko się uśmiechnęła. Moment później zacząłem się spuszczać do środka. To był najlepszy orgazm w moim życiu. Długi i mocny, wystrzeliłem chyba kilkanaście potężnych salw w jej cipkę. Kiedy skończyłem, wysunąłem się z cioci i zobaczyłem, że sperma w chlustem wyciekła na prześcieradło. Przeraziłem się.

    – To nic – oznajmiła mi ciocia. – To normalne. A pościel wypiorę.

    – Przepraszam, że tak szybko – wypaliłem głupio.

    – Nic nie szkodzi. Przecież o to nam chodzi.

    Przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy i nagle poczułem, że na dole znowu tam rosnę.

    – Dasz radę już? – zapytała trochę zaskoczona.

    – Tak.

    Ciocia poprawiła się na miejscu, znowu rozszerzyła nogi, a ja ponownie wszedłem w nią na misjonarza. Tym razem wytrzymałem trochę dłużej. Posuwałem ją delikatnie, pracowałem biodrami w jednym tempie. Dobrze mi było. Uznałem to za ciekawą lekcję seksu. Mogłem sobie dymać do woli – oczywiście z tymi jej ograniczeniami. Kiedy nagle spojrzałem na falujące piersi cioci, na te cudowne słodkości, ten zakazany owoc, znowu poczułem, że dochodzę. Tym razem nic nie powiedziałem, tylko wbiłem się głębiej, jęknąłem i ponownie zacząłem zalewać swoją spermą pochwę. Dopiero teraz się zmęczyłem, a mój penis opadł.

    – Dobra robota – powiedziała, dając mi małego całusa w polik. – Dasz radę jeszcze później?

    – Kiedy?

    – Jeszcze dziś, za pół godziny, godzinę?

    – Postaram się.

    Zszedłem z cioci i zlazłem z łóżka. Postanowiłem się umyć. Pod prysznicem patrzyłem na swojego wymęczonego penisa. Czułem się jak jakiś ogier rozpłodowy. Miałem pokryć klacz i nara. Ta myśl mnie podnieciła, chociaż chciałem spróbować teraz inaczej niż na misjonarza. Wyszedłem z łazienki. Kiedy wszedłem do sypialni ciocia leżała na łóżku, z nogami do góry, opartymi o ścianę. Musiała być naprawdę zdesperowana. Dziecko było wszystkim czego pragnęła.

    – Podobno ilość stosunków nie wpływa na zajście w ciążę – powiedziałem, bo kiedyś coś takiego wyczytałem. – Tak mówią lekarze.

    – Nauka nie miała mi nic do zaoferowania – odparła ciocia ze złością. – Dlatego wolę dmuchać na zimne i przyjąć własną taktykę. Może to głupie, ale tak jest. Im więcej, tym lepiej, większa szansa na zapłodnienie. Koniec kropka.

    Nie głupie tylko smutne, pomyślałem. Naprawdę zdałem sobie sprawę z tego, że nie mogę zawieść cioci. Musiałem ją zapłodnić. W imieniu wujka rzecz jasna.

    – Jestem gotowy – oznajmiłem ohoczo. – Możemy jeszcze raz.

    – Super – oznajmiła i opadła na łóżko.

    Znowu położyła się na plecach i rozłożyła nogi. Jej obnażona cipka patrzyła na mnie wygłodniałym okiem. Chciała tylko jednego. Mojego płodnego, młodzieńczego nasienia.

    – Pomyślałem ciociu, że możemy teraz zrobić inaczej – zacząłem.

    – Jak inaczej? – zapytała mnie zdziwiona.

    – W sensie inna pozycja.

    – Mówiłam ci przecież, że nie traktuj mnie jak kochanki. Chodzi tylko o dziecko.

    – Wiem, ale ja też nie jestem maszyną. Nie dojdę znowu na misjonarza.

    Oczywiście naciągałem ten fakt, bo pewnie zlałbym się po kilku chwilach jak wcześniej. Ciocia miała cudowną dupcię, dużą i okrągłą. Chciałem po prostu wykorzystać ten fakt, też mieć coś z tego układu. Taka okazja nigdy się już nie powtórzy.

    – To jak chcesz? – zapytała mnie niepewnie.

    – Od tyłu – wyznałem nerwowo.

    – Jak?

    – Na pieska.

    – Nie ma mowy.

    – Ale ciociu…

    – Nie ma mowy mówię.

    Wydawała się być trochę zła. Musiałem ją zdenerwować. Może nie lubiła w ten sposó, albo uznawała, że to byłoby dla niej upokarzające – parzyć się ze mną jak dwa psy. Ale nie odpuściłem. Miałem dobre karty do rozegrania. Wyłożyłem jej to.

    – Ciociu chcesz zajść w ciążę czy nie?

    – Chcę.

    – No to musisz się zgodzić.

    – Po tych dwóch razach pewnie już jestem w ciąży, więc nie ma mowy.

    – Jesteś tego taka pewna? Tego, że już jesteś w ciąży? No to okej. Starczy już. Mogę jechać do domu.

    Zobaczyłem, że na jej twarzy wystąpiło zwątpienie. Ha, pomyślałem. Miałem ją. Musi się zgodzić.

    – Dobrze powiedziała. Pójdziemy na kompromis. Nie na pieska, tylko położę się na brzuchu, okej?

    – Może być.

    Ciocia przekręciła się na brzuch. Jej cudowne pośladki wypinały się teraz w moją stronę. Od razu mi stanął cholera. Wlazłem na nią. Dupcię miała idealną, prawdziwy milf. Nic tylko właśnie ją dymać. Naszła mnie ochota ścisnąć za jeden z tych cudnych półdupków, ale powstrzymałem się. Położyłem się na cioci i wszedłem w nią. Nadal była niezwykle mokra, ciekawe. Być może wcześniej się onanizowała. W tej pozycji jej pochwa wydawała się bardziej ciasna. Zacząłem powoli ją posuwać, delikatnie odbijać się od jej pośladków. Wydawały ciche plaskanie po każdym moim pchnięciu. Nie zajęło mi to długo. Poczułem, że zaczynam dochodzić i przyspieszyłem. Ruchałem ciocię kilka sekund i znowu się stało. Moja sperma trafiła prosto do jej płodnego łona. Misja wykonana cholera.

    Ale nagle złapałem się na tym, że mimo tego iż, przed momentem się spuściłem posuwam ciocię dalej. Penis stał mi jak stał, a ona wcale nie oponuje. No cóż, pomyślałem. Przecież dojdę po raz czwarty, czemu nie? Tym razem jednak przyspieszyłem i zacząłem dymać ciotkę mocniej. Nie jesteśmy kochankami, co, zagrało mi w głowie. To dlaczego ona cichutko postękuje? Wszedłem na jeszcze większe obroty i ładowałem ciocię jak automat. Ależ to były dźwięki. Jej słodkie pośladki trzaskały jakby ktoś smagał je batogiem. I nagle zwolniłem i szepnąłem jej do ucha:

    – Ciociu chodź na pieska. Proszę.

    Nie wierzyłem w to, co się działo. Ciotka podniosła się, rozkraczyła i wypięła. Jej cudowna dupcia została wyeksponowana mi w całej okazałości. Bez chwili zwłoki wpakowałem jej kutasa do dziurki i zacząłem ją rżnąć. Tak to było już rżnięcie. Objąłem ciotkę w pasie i zacząłem pierdolić ją z całych sił. Kobieta nie kryła się już, że sprawia jej to przyjemność. Ciocia jęczała w rytm moich pchnięć, sama pracowała biodrami nadając tempo. Nabijała się na mojego penisa, złapała rytm. Jej dupsko krzyczało, trzaskając o moje podbrzusze. Dawałem z siebie wszystko, dymałem ją, myśląc jak nakręcony o tym, że zleję się i zrobię jej tego bachora. I nagle poczułem, że znowu to się stanie.

    – Ciociu dochodzę – wyryczałem.

    – O Boże… – wystękała.

    Doszliśmy jednocześnie. Jej ciało zaczęło drżeć, a z mojego kutasa pompowało się nasienie, mające stworzyć nowe życie. Tak. Byliśmy teraz jednością. Samiec i samica, złączeni w prawdziwym akcie. Tylko ja i ona.

    Kiedy się od niej odkleiłem, opadłem na plecy. Wypomowałem swoje jądra do zera. Ciocia dyszała ciężko ze zmęczenia. Potem opadła na bok i popatrzyła na mnie. Coś czaiło się w jej oczach.

    – Ciociu? – zapytałem cicho.

    – Tak? – odparła niepewnie.

    – Było ci dobrze, prawda? Doszłaś, tak?

    Nie odpowiedziała. Odetchnąłem głęboko.

    – To był tylko ten raz, dobrze? Tylko ten raz sprawiłeś, że osiągnęła orgazm, rozumiesz? – oznajmiła mi groźnie.

    Uśmiechnąłem się. Ostatni raz do końca tego tygodnia? Nie sądze. Zapowiadało się na to, że w takim tempie ciocia i wujek naprawdę zostaną w końcu rodzicami…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcel

    Część 1/3

  • Niepozorna ekspedientka czesc 1

    Jakby mi ktoś w tamte lato powiedział, że Aśka w jakikolwiek sposób zwróci na siebie moją uwagę, to bym go wyśmiał.
    Niepozorna, przeciętna kobieta tuż przed trzydziestką. Na pierwszy rzut okaz zupełnie nie miała czego zaoferować. Na drugi ani nawet na dwudziesty też nie. Zwykła sprzedawczyni w sklepie nieopodal mojego domu.
    Ale z czasem zauważyłem, że patrzy na mnie trochę inaczej niż na klientów przede mną, może mi się zdawało, coś sobie dopowiadałem, ale dałbym głowę, że jak przychodziła moja kolej to w kąciku jej nieumalowanych ust pojawiał się delikatny, niemal nieuchwytny uśmiech.
    Standardowo i niezmiennie za każdym razem, co kilka dni. Co podać? Ano to. I to. I jeszcze to. Jeszcze wtedy płatności kartą były w powijakach, więc gotówka, zakupy w reklamówkę i w drogę do domu. Za każdym razem ten sam schemat.
    Ale pewnego dnia schemat został złamany, nie pamiętam dnia ani godziny, ale wiem, że było ciepło, bardzo ciepło.
    – Przepraszam, pan jest tutejszy? – dobiegło do mnie gdy już miałem odwrócić się na pięcie i odejść od kasy. Za mną nie było żadnego klienta. Spojrzałem na ekspedientkę, z jej twarzy nie dało się odczytać kompletnie nic.
    – Słucham?
    – Spytałam czy jest pan tutejszy.
    – Jestem, a dlaczego pani pyta?
    – Przyjechałam tu rok temu i prawdę powiedziawszy nie miałam okazji dokładniej poznać tego miasta, nie miał mi kto doradzić.
    Cóż, zaskoczyła mnie tym wyznaniem, ale zdałem sobie sprawę, że jej “szaromyszkowatość” delikatnie zmalała. Lubię śmiałe kobiety, później dopiero mogłem doznać jak bardzo Aśka jest śmiała.
    – I co w związku z tym? – spytałem trochę szorstkim tonem, lekko ją to speszyło.
    – Przepraszam, chciałam zapytać, czy może pan coś doradzić, jakieś fajne miejsce?
    Brzmiało to jak propozycja randki a może sobie dopowiedziałem. Spojrzałem bez sensu na trzymaną w ręku butelkę soku jakby szukając na niej odpowiedzi.
    – Pomyślę i dam znać. Do widzenia.
    – Dziękuję. Joanna mam na imię.
    Przez ułamek sekundy zastanawiałem się czy to nie jakiś podstęp i czy nie zmyślić sobie jakiegoś, ale dałem spokój.
    – Michał. Do widzenia.

    W drodze do domu nie mogłem wypędzić jej pytania z głowy? O co może chodzić, faktycznie nie ogarnia miasta, czy może to tylko wymówka? Szklaneczka ginu z tonikiem nie pomogła rozwiązać tej łamigłówki, ale trzecia już pozwoliła wyeliminować niektóre niewiadome. Czy mogę jej pomóc? Jasne! Czy chcę? Ewentualnie. Czy coś z tego będzie? Raczej nie, ciągle nie przekonała mnie do siebie.

    Jednak na drugi dzień nie byłem już tak przekonany do pokazywania jej miasta. Przez najbliższe kilka dni unikałem jej sklepu.
    Ale w końcu przyszedł czas i zdobyłem się nie tyle na odwagę co na chęć spojrzenia jej w oczy. Celowo poszedłem do sklepu w porze, gdy klientów jak na lekarstwo. Kilka osób kręciło się po sklepie, ale bynajmniej nie były przeszkodą w swobodnej rozmowie.
    – Dzień dobry, namyślił się pan?
    – Nie jestem pewien, skąd pomysł, aby mnie spytać o miasto?
    – Jest pan singlem prawda? – spojrzała mi prosto w oczy, widać było pewien rodzaj hardości w jej twarzy.
    – Skąd ten wniosek? – nie chciałem jej ułatwiać.
    – Zawsze przychodzi pan sam. Nie kupuje pan ilości dla dwojga. Ani nic typowo kobiecego. Typowe męskie zakupy.
    No tu mnie miała.
    – No tu mnie pani ma. Tak, jestem singlem, ale co to zmienia?
    – A to, że jeśli pan chce spędzić towarzystwo z niegłupią dziewczyną i przy okazji pokazać jej to i owo to ma pan niepowtarzalną okazję.
    Odważnie, bez cienia jakiegoś zawstydzenia czy czegoś podobnego.
    – A co, zna pani jakąś? – nie dałem rady się powstrzymać.
    W odpowiedzi głośno się zaśmiała, jej twarz diametralnie się zmieniła, miała prześliczne zęby, których dotąd nie było widać. Białe jak śnieg i równe.
    – Dupek – zanim zdążyłem zareagować ciągnęła dalej – a tak w ogóle wydawało mi się, że przeszliśmy na “ty”. Ale pewnie zapomniałeś jak mam na imię?
    Na szczęście szybko wyszedłem z zaskoczenia.
    – Pamiętam. Wredna małpa czy jakoś tak. Albo może Asia, ale to pierwsze pasuje bardziej.
    Wynagrodziła mi dowcip ponownym błyskiem zębów w uśmiechu, jeszcze szerszym niż poprzednio.
    – No brawo. To się decyduj bo klienci idą.
    – Dobra, dam znać co i jak. Na razie małpo.
    – Idź sobie dupku.

    Tym razem niepotrzebna była druga szklaneczka ginu. Już w trakcie pierwszej ciągle o niej myślałem, o jej bezpośredniości. I wiedziałem, że chcę zobaczyć jaka ona jest.
    Bez zbędnego odwlekania na drugi dzień odwiedziłem sklep i umówiłem się na sobotnie popołudnie. Wyraźnie się ucieszyła.

    Punktualnie o umówionej godzinie podjechałem pod wieżowiec, w którym mieszkała. Nie zdążyłem zaparkować, zobaczyłem ją wychodzącą z budynku. I powiem Wam, zupełnie się nie spodziewałem takiego widoku.
    Asia szła w moją stronę ubrana w letnią zwiewną błękitną sukienkę odsłaniającą ramiona i kolana. Dopiero teraz zauważyłem spory tatuaż na jej lewym barku, z daleka nie widziałem co to takiego. Szpilki na niedużym obcasie współgrały kolorystycznie z sukienką i małą torebką dzierżoną w dłoni. Blond włosy luźno opadały lekkimi falami na ramiona, ewidentnie była u fryzjera. Po raz pierwszy widziałem ją w pełnym makijażu, nie za mocnym ale na tyle wyrazistym aby jej twarz wyglądała zupełnie inaczej.
    Wsiadła do samochodu i bez ogródek pocałowała mnie delikatnie w policzek.
    – Cześć – wyszeptała. Zaskoczyła mnie zupełnie.
    – No cześć.
    Spojrzałem odruchowo na tatuaż. Kolorowy kwiat.
    – Co widzisz?
    – Kwiat.
    – Jesteś pewien? – zbiła mnie z tropu, odsunąłem się lekko i przekręciłem głowę.
    – No… dalej kwiat.
    – A nie kot?
    Dopiero jak to powiedziała zobaczyłem głowę kota narysowaną tak jakby to był kwiat.
    – O cholera…
    – Ech, mężczyźni, zero wyobraźni.
    Zapięła pasy pozwalając mi zauważyć, że była też zrobić sobie paznokcie.
    – No dobra, to co byś chciała zobaczyć – spytałem wrzucając jednocześnie bieg.
    – Zaskocz mnie, ale od razu powiem, że jestem głodna. I lubię włoskie żarcie.
    Nie owijała w bawełnę, podobała mi się coraz bardziej, choć jej pewność siebie trochę mnie deprymowała.

    Zjedliśmy lekki posiłek w małej knajpce, okazało się, że z piciem wina nie ma problemu. Ale muszę przyznać, że nie widać po niej było zupełnie kilku pochłoniętych kieliszków.
    Spędzony czas muszę uznać za bardzo udany, z każdym kwadransem Aśka okazywała się być coraz bardziej obiecująca i interesująca.
    Zaskoczył mnie jej zasób wiedzy na różne tematy, w zasadzie byłą bardzo wszechstronna, również jej polszczyzna nie miała w sobie nic do zarzucenia. Problemy z językiem ojczystym mnie często w ludziach odrzucają.
    – No dobra – otarła usta serwetką i ostentacyjnie odłożyła ją na stół dając znak, że już się najadła. I napiła. – Co mi teraz pokażesz?
    – Nic ci nie pokażę, bo już wszystko widziałaś, ściemniasz mi tylko – zaryzykowałem.
    Chwilę patrzyła w pusty talerz jakby ważąc słowa.
    – No dobra, znam większość miasta, chyba niczym mnie nie zaskoczyłbyś, chciałam cię wyciągnąć na… może randkę?
    – Wyciągnęłaś. I co dalej?
    – Zobaczymy, jesteś spoko.
    – Spoko? Niech ci będzie, że spoko. Chodź, pokażę ci coś czego na bank nie widziałaś.
    Zaczynało zmierzchać, więc pora była idealna na to co mi przyszło do głowy. Zapłaciłem, wstałem od stołu, wziąłem ja za rękę i poprowadziłem na parking.
    Kilkanaście minut później dojechaliśmy w mało uczęszczane wówczas miejsce. Wzgórze, z którego świetnie było widać panoramę miasta, o tej porze już rozświetlonego. Wówczas miejsce było dość dzikie i trudno było dojechać, z czasem miasto dostrzegło potencjał i teraz jest tam duży punkt widokowy. Wysiedliśmy z klimatyzowanego wnętrza auta w ciepłe powietrze wieczoru.
    – No dobra, tego nie widziałam, jestem tu po raz pierwszy – przyznała.
    Oparliśmy się oboje o maskę auta. Przed nami rozpościerał się rozległy widok oświetlonego miasta, wzdłuż nitek ulic przesuwały się nieśpiesznie światła samochodów.
    – Straciłam orientację, gdzie mieszkasz?
    Zanim zdążyłem odpowiedzieć stało się coś czego się nie spodziewałem. Aśka obróciła się do mnie, kucnęła i z wprawą rozpięła mi spodnie i wydostała mojego jeszcze miękkiego członka na zewnątrz i zamknęła na nim usta. Natychmiast zaczął rosnąć aż do pełnych rozmiarów.
    – Co ty wyprawiasz? – udawałem protest, ale wiedziałem, że Rubikon już przekroczony.
    – Szybko – uwolniła go na moment z ust zaciskając kółko z palców u jego nasady.
    – Co szybko?
    – Stanął ci.
    – Szybko to ty przeszłaś do rzeczy.
    – Bo chcę, żebyś mnie przeleciał.
    Od tak jasno postawionej sprawy stwardział mi odrobinę bardziej. Jak pisałem – lubię śmiałe kobiety a ona okazywała się bardzo śmiała.
    Przejechała czubkiem języka po skórze członka i kontynuowała:
    – Dawno nie byłam z mężczyzną, potrzebuję tego, lubię to, chcę to zrobić z tobą.
    I pochłonęła mojego kutasa niemal w całości. Chwilę go tak trzymała po czym zaczęła miarowo i płynnie robić mi laskę. Położyłem dłoń na jej włosach, usłyszałem mruknięcie aprobaty. Spojrzałem w dół i zobaczyłem, że patrzy w górę. Napotkała w półmroku mój wzrok, zupełnie się nie speszyła. Delikatny ciemny odcień jej szminki był ledwo widoczny, widać było że sytuacja sprawia jej przyjemność. Mrucząc pochłaniała mnie raz za razem nie tracąc kontaktu wzrokowego. Wypuściła mnie na chwilę.
    – Możesz mocniej – wyszeptała.
    Posłusznie zaatakowałem jej usta mocniej, szybko się okazało, że Asia jest zwolenniczką trochę innego stylu.
    Nie wypuszczając kutasa z ust i nie przestając patrzeć mi w oczy położyła swoją dłoń na mojej i mocno dopchnęła swoją głowę w kierunku moich lędźwi. Powtórzyła to kilkukrotnie i zabrała rękę pozwalając mi kontynuować samemu. Dociskałem posłusznie jej głowę, czułem wyraźnie jej gardło na końcu kutasa. Miarowo poruszałem biodrami dopychając coraz to mocniej próbując wyczuć skraj jej możliwości.
    – Ychymmm – wymruczała dając znać, że tak już wystarczy, mocniej nie trzeba. Dostosowałem się do jej życzenia i miarowo posuwałem jej usta, głęboko i dość brutalnie. W pewnym momencie dopchnęła mocno głowę niemal mnie pochłaniając całego i tak została na kilka sekund głośno oddychając przez nos. W końcu wypuściła mnie głośno wciągając powietrze. Wypluła nadmiar śliny na ziemię. Kutas lśnił w półmroku. Z żalem pomyślałem o braku prezerwatywy, zupełnie nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy.
    – Masz fajnego kutasa, jestem mokra – wysapała, wstała i stanęła wyczekująco w lekkim rozkroku.
    Odczytując jej życzenie powiodłem dłonią po gładkim wnętrzu uda, nieśpiesznie w górę aż napotkałem na delikatną skórę cipki. Z przyjemnością odkryłem tam brak bielizny jak i wyraźną wilgoć. Z żalem stwierdziłem, że w dolnej części była wygolona ale nad cipką zostawiła sporą kępkę wcale nienajkrótszych włosków. Wolę wydepilowane zupełnie, ale cóż… Naparła ciałem na mnie, objęła ramieniem i wyszeptała:
    – Zerżnij mnie, proszę, chcę cię bardzo, dawno nikogo nie miałam, zerżnij…
    – Nie da rady, nie mam prezerwatywy – brutalnie sprowadziłem ja na ziemię.
    – Nie szkodzi, będziesz uważał, proszę…
    Tu mi się zapaliła żółta lampka, wówczas jeszcze byłem młody ale nie głupi. Nie było opcji na seks bez zabezpieczenia.
    – Kotku, nie da rady, ale postaram się zrobić to inaczej.
    Zanim zaprotestowała obróciłem ją tyłem do samochodu i oparłem o maskę. Butem rozchyliłem jej nogi, palce błądziły po skórze cipki. Ujęła mojego kutasa i mocno go ścisnęła. Zsunąłem ramiączko jej sukienki wraz z ramiączkiem stanika. Odsłonięta mała pierś wyraźnie oczekiwała pieszczot sygnalizując to sterczącym twardym sutkiem. Objąłem go ustami i delikatnie zacząłem go pieścić, położyła ciepłą dłoń na moim karku i poczułem, że odchyla się do tyłu. Podążyłem za nią, leżała już na masce z rozstawionymi nogami, między którymi błądziła moja dłoń.
    – Wsadź palce, proszę, do środka – wyjęczała – proszę, głęboko…
    Nie trzeba było mi dalej mówić, palec wskazujący bez oporu zagłębił się w jej mokrym gorącym wnętrzu.
    Westchnęła lekko, jej biodra zaczęły wić się delikatnie. Po chwili jej ręka na kutasie zaczęła miarowo poruszać się na moim kutasie, uścisk wyraźnie się zwiększył. Drugą, wolną dłoń położyła na mojej, odszukała palce i wepchnęła w swoje wnętrze dodatkowo mój środkowy palec.
    – Mocniej, nie bój się, mocniej, lubię tak, głębiej, nie przestawaj… – wyrzucane z piersi słowa przecinane były cichymi jękami.
    Posłusznie wsunąłem palce jeszcze głębiej, dodatkowo zakrzywiając palce. Czułem wyraźnie jej wnętrze, chyba jej się podobało, bo ręka na kutasie wyraźnie przyśpieszyła. Dodatkowo sięgnęła do drugiej piersi, uwolniła ją z materiału i mocno ścisnęła. Na ten sygnał mocniej potraktowałem ustami jej pierś, zassałem mocno sutek, głośno jęknęła ale nie zaprotestowała. Jej biodra zaczęły szalony taniec na mojej dłoni, całej już mokrej i śliskiej. Ręka na kutasie szalała momentami doprowadzając mnie na skraj bólu, ale takiego z gatunku przyjemnych. Ta dziewczyna chyba faktycznie była wyposzczona, ciężko oddychała, taniec jej bioder kosztował ją sporo wysiłku.
    – Nie przestawaj, nie przestawaj – wydawała polecenia a mi się podobało, że mówi czego chce – o tak, głębiej trochę, o tak, dołóż palec, szybko, jeszcze jeden, dawaj, proszę, o tak…
    Nie miałem nic przeciwko i w jej wnętrzu zawitał mój trzeci palec. Posuwałem ją teraz mocno, naprawdę mocno. Momentami miałem wrażenie, że mógłbym ją tak za cipkę unieść w górę i nie miałaby nic przeciwko. Czułem, że obejmuje mnie za szyję coraz mocniej a ręka na kutasie traci koordynację. Już nie pieściłem ustami jej piersi, nie byłem w stanie zaspokajać jej tam na dole i jeszcze myśleć o tym aby jej nie ugryźć.
    – Mocniej, jeszcze mocniej, zaraz dojdę, cudownie, o tak, właśnie tak, jeszcze chwila, jeszcze, jeszcze, o tak, jeszcze, jeszcze, zaraz, jeszcze, już, już, juuuuużżżżżżż!!!
    Jej ciałem targnął potężny spazm, na dłoni poczułem potok jej soków.
    – Już, już, przestań, proszę, już, wyjmij – zaskamlała niewyraźnie.
    Powoli i delikatnie zwolniłem ruchy dłoni i wysunąłem ją z jej cipki. Była lepka.
    Asia puściła mnie i opadła na maskę ciężko dysząc. Puściła kutasa i położyła obie dłonie na swojej twarzy, przez moment przemknęło mi przez głowę, że płacze.
    – Wszystko dobrze? – spytałem ostrożnie. Zaśmiała się.
    – Dobrze? Zajebiście!
    Stanąłem na przeciwko i spodem naprężonego kutasa potarłem o mokrą cipkę. Główka członka otarła się o kępkę jej włosów łonowych, co nawet było miłe. Musiałem walczyć sam ze sobą aby w nią nie wejść. Teraz była bardzo mokra.
    Spojrzała na mnie i mruknęła:
    – Na pewno nie chcesz?
    – Lepiej nie.
    – Podoba mi się to, jesteś odpowiedzialny. Ale wiesz, że cię tak nie zostawię?
    – Liczę, ze nie zostawisz…
    Odsunęła mnie lekko i zsunęła się z samochodu. Kucnęła przede mną i znów znalazłem się w jej ustach.
    Pracowała już lżej niż poprzednio, ewidentnie ciśnienie z niej zeszło. Po chwili przestała, wstała, spojrzała na samochód i powiedziała:
    – Mam pomysł.
    Zanim zdążyłem zapytać o ten pomysł zrzuciła buty, wspięła się na maskę, która wydała kilka niepokojących dźwięków.
    Aśka położyła się na niej na plecach, nogami w stronę przedniej szyby, zarzucając nogi prawie na dach. Złapała rękoma za krawędź maski przy szybie. Leżała teraz na plecach głową do mnie z odsłoniętymi piersiami, podciągnąłem jej lekko sukienkę i w poświacie miasta widziałem też jej cipkę. Na bank nie było jej wygodnie.
    – Dawaj go – otworzyła szeroko usta i wystawiła język.
    Nie trzeba dwa razy prosić, wpakowałem do połowy członka w jej ciepłe usta. Puściła jedną rękę i sięgnęła nad głowę, złapała mnie za pośladek i przyciągnęła stanowczym ruchem do siebie, członek w całości zniknął jej w ustach. Zwolniła nacisk i wycofałem członka. Ponowiła nacisk, tym razem mocniej i szybciej, znów zwolniła. To ona wiodła prym tego wieczoru a mi się to podobało, sterowała mną jak chciała. Kiedy już złapałem rytm, który jej pasował odepchnęła mnie, wypuściła twardego kutasa z ust i wysapała:
    – Tylko nie kończ w ustach, nie lubię.
    I nie czekając na potwierdzenie podniosła lekko głowę aby złapać czubek przyrodzenia i znów przyciągnęła moje biodra do swojej twarzy. Kiedy tempo jej pasowało zostawiła moje biodro w spokoju i zajęła się swoją piersią. Ściskała ją brutalnie, wyraźnie kręcił ją mocniejszy seks. Sięgnąłem do przodu i dostała lekkiego klapsa w cipkę.
    – Yy – zaprotestowała nie wypuszczając mojego kutasa z ust. Złapała moją dłoń i położyła sobie na drugiej piersi, wróciła do pieszczot i teraz ona zajmowała się jedną piersią, a ja drugą, starając się robić to identycznie jak ona, choć już praktycznie nic nie widziałem.
    Z jej gardła za każdym pchnięciem dochodziło ciche zduszone jęknięcie, każde podkręcało mnie jeszcze bardziej. Na czubku członka wyraźnie czułem jej gardło, dziewczyna wiedziała co robi i miała wprawę. Momentami czułem, że lekko zaciska zęby na członku, wyobraziłem sobie jak pięknie muszą wyglądać, równe i białe, z moim kutasem między nimi. Ledwie kilka chwil później czułem już, że nie ma odwrotu.
    – Zaraz dojdę – poinformowałem Asię.
    – Yhym – potwierdziła, że informacja dotarła, jej ręka w ciemności błyskawicznie trafiła na mój pośladek i gwałtownie przyciągnęła mnie do siebie, raz za razem.
    Orgazm był nieunikniony, ledwie sekundę przed wytryskiem wyszarpnąłem kutasa z jej ust, złapałem go i pomagając sobie ręką wystrzeliłem gdzieś w ciemność, starając się jednak skończyć na ciało Asi.
    – Ale ciepła – upewniła mnie tym zdaniem, że trafiłem.
    Stałem tam z lekko trzęsącymi się nogami, próbując pozierać do kupy to co się właśnie stało, było to zupełnie niespodziewane i niezaplanowane. Asia tymczasem zeskoczyła z maski, złapała wiotczejącego już kutasa, ścisnęła go mocno i pocałowała mnie głęboko w usta.
    – Fajnie było – zachichotała – od dawna o czymś takim myślałam, może nie na samochodzie tylko w wygodniejszym miejscu, ale i tak było fajnie.
    “Fajnie, kurwa” – pomyślałem – Było zajebiście, a nie “fajnie”! Zajebiście do kwadratu!
    – To o jakim miejscu myślałaś?
    Asia z wprawą upchnęła mojego członka w bokserkach i zapięła mi spodnie.
    – O sypialni, ale na pewno nie mojej, bo nie mam – zaśmiała się.
    – Czy to jest wproszenie się do mnie? Ja mam sypialnię, całkiem fajną.
    – Pożyjemy, zobaczymy, nie obiecuj sobie. Teraz mnie odwieź – zabrzmiało to dość szorstko, na tyle, abym stracił ochotę na dalsze spotkanie.
    Rano, w świetle dnia zauważyłem na masce kilka zaschniętych kropel spermy. I małą wgniotkę.

    Myślałem o Aśce przez cały kolejny dzień. I kolejny. Ale nie w kategoriach zakochania, do tego było mi daleko, zbyt mało ją znałem aby się od razu zakochiwać. Owszem, fajnie było tego wieczora, fajnie się z nią gadało itd., ale nie miała tego czegoś.
    Moje myśli krążyły w zasadzie tylko wokół tego jak mnie traktowała, z góry, jak zabawkę do spełnienia jej zachcianek.
    W końcu nie chciałem czekać dłużej i wybrałem się na zakupy. Celowo przygotowałem sobie listę zakupów z górnej półki, jakbym chciał przyrządzić dobrą kolację, choć jeszcze wtedy kucharz był ze mnie średni.
    – Ile mam czekać – usłyszałem wyrzut wypowiedziany nadąsanym tonem, choć na jej twarzy nie widać było nadąsania. Ale jakiejś szczególnej radości też nie.
    – Ile trzeba – próbowałem podjąć jej grę ale byłem z góry skazany na porażkę.
    – No proszę, jakaś wystawna kolacja się szykuje? – obejrzała butelkę wina i resztę specjałów – Może być.
    – Co może być?
    – Wino.
    No ja pierdolę, to ja wyciągam całkiem niezły pieniądz na butelkę wina, a ona “może być”.
    – A kto powiedział, że to dla ciebie?
    – Jak nie dla mnie to spadaj i więcej się nie pojawiaj – no i tu przyszła właśnie wspomniana porażka.
    – Zaraz “spadaj”, daj się lepiej zaprosić na kolację.
    – Ze śniadaniem? – wiedziała jak zachęcić.
    – Ze śniadaniem.
    – Daj adres – położyła na ladzie małą kartkę i długopis.
    – Przyjadę po ciebie.
    – Obejdzie się, jestem już duża, trafię.
    Po krótkiej chwili rzuciła okiem na kartkę, bez słowa schowała do kieszeni i oparła się o ladę wyczekująco patrząc mi w oczy bez mrugnięcia.
    – No OK, dzisiaj o 20-tej? – zrozumiałem po chwili o co jej chodzi.
    – Boże co za ciołek… Będę. – rzuciła krótko i odwróciła się dając do zrozumienia, że rozmowa skończona.

    Ciąg dalszy w następnym wątku, bo się całe opowiadanie nie zmieściło 😛

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story
  • Niepozorna ekspedientka czesc 2

    Ciąg dalszy z poprzedniego wątku, bo się całe opowiadanie nie zmieściło 😛

    Po powrocie do domu próbowałem sobie ją jakoś ułożyć w myślach, ale wymykała się wszystkim wzorcom kobiet, które do tej pory poznałem. Kilka godzin później siedziała naprzeciwko mnie w moim salonie, przy stole zastawionym tylko butelką wina i dwoma kieliszkami. Tym razem postawia na mało kobiecy look, sportowe buty i jeansowe spodnie. Jedyne co dodawało jej kobiecości to luźny różowy sweterek z krótkimi rękawami i upięte ładnie włosy. Spod jednego z rękawów swetra lekko wyzierał kotokwiat. Rozmowy toczyły się nieśpiesznie, tym razem wino też znikało wyraźnie wolniej.
    – Musimy sobie coś wyjaśnić – wypaliła nagle.
    – Jasne, tylko co?
    – Nie zakochaj się, nie tędy droga.
    – Co?
    – Pstro. Jestem tu dla seksu, koniec kropka. Może jeszcze pogadać. Nic więcej. Nie zakochuj się, bo to się nie uda, nie pytaj o powody. Mówię ci to teraz, żeby potem nie było szlochów.
    Łał, prosto z mostu, nie powiem, żeby mnie to zamroczyło, ale na pewno bardzo zaskoczyło.
    – OK – celowo przedłużałem “o”, żeby zdążyć zebrać myśli – a skąd taka decyzja?
    – Żadna decyzja, nie jesteś w moim typie, ale masz coś w sobie i dwa dni temu pokazałeś, że coś tam umiesz.
    “Coś tam umiesz”. Coś tam! Była bezczelna. Ze swojej strony nie miałem zamiaru mówić jej, że moim zdaniem też nie zaiskrzyło. Chociaż ja jej nie skreśliłem tak stanowczo jak ona mnie.
    – Jasne, dobrze, że stawiasz sprawę tak szczerze – starałem się aby to zabrzmiało obojętnie.
    – A po co mam cię okłamywać? Chcę czegoś i tylko tego.
    – Ale wiesz, że tak postawiona sprawa powoduje, że seks odarty jest z warstwy nazwijmy to emocjonalnej.
    – O emocje się nie martw – łyknęła odrobinę wina z kieliszka – myślę, że nie będziesz narzekał.
    Mówiąc to głośno odsunęła krzesło i patrząc wyzywająco zniknęła pod blatem. Poczułem jej dłonie przesuwające się wzdłuż moich ud w górę aż do paska. Spojrzałem w dół i zobaczyłem ładnie zrobione pazurki zręcznie odpinające klamrę paska, guzik i rozsuwające zamek rozporka. Poczułem, że w spodniach robi się coraz ciaśniej i odruchowo zsunąłem się niżej na krześle.
    Asia mocnymi pociągnięciami zsunęła mi trochę spodnie, na tyle ile było potrzeba aby członek w całej okazałości pojawił się na zewnątrz wraz z jądrami. Na szczęście miałem wystarczająco dużo czasu przed jej przybyciem aby wydepilować się do ostatniego włoska.
    Plask! Aż podskoczyłem, bardziej z zaskoczenia niż z bólu. Mój członek właśnie dostał strzał z otwartej dłoni.
    – To za klapsa w cipę – dobiegło głośno spod stołu.
    – Przepraszam – odpowiedziałem ale nie doczekałem się ciągu dalszego dialogu, bo zajęła usta czym innym. Moje jądra w całości znalazły się w jej ustach. Sięgnąłem do członka, ale odepchnęła stanowczo moją rękę.
    – Zostaw – wypuściła mokre jądra i zaczęła ściągać mi spodnie, uniosłem pośladki aby jej to ułatwić i po chwili siedziałem w koszuli i skarpetkach. Zdjąłbym i jedno i drugie ale bałem się, że mnie będzie opieprzać.
    Tymczasem Asia pieściła kutasa dłonią, robiła to w jakiś dziwny sposób, doznania były ciekawe, inne. Wypełniałem ciasno jej mocno zaciśnięte palce, z jednej strony bardzo chciałem zobaczyć co ona tam wyprawia, z drugiej było to tak ciekawe i nietypowe, że dawało dodatkową podnietę. Poczułem na jądrach przesuwające się pazurki, od razu się skurczyły.
    Usłyszałem splunięcie i poczułem wilgoć na kutasie. Teraz jej dłoń miała poślizg, poczułem narastające ciepło, do tego stopnia, że przemknęło mi przez głowę, że czerwienieję. Jakby tego było mało poczułem mokre usta zamykające się wokół członka. Chciałem objąć pod stołem jej głowę, ale z mruknięciem odepchnęła moją rękę. Dobra, dobra, rób co chcesz…
    Robiła mi laskę powoli, nieśpiesznie, za to do samego końca, aż nosem dotykała brzucha. Zostawała na sekundę z kutasem w gardle i wypuszczała go na moment po czym znów znikał w przepastnych ustach po samą nasadę. Czasem gdy byłem w niej cały czułem koniuszek języka na jądrach, doznania były nieziemskie.
    Po kilku minutach takiej zabawy zostawiła mnie w spokoju i wyszła spod stołu.
    – Pomału bo mi jeszcze dojdziesz – mruknęła.
    To fakt, niewiele mi brakowało, tylko wolne tempo pozwoliło mi się powstrzymać, jakby robiła to trochę szybciej pewnie już dawno bym się spuścił.
    – Odsuń się od stołu – zakomenderowała. Odjechałem razem z krzesłem i głośnym szurnięciem po podłodze.
    Stanęła przede mną tak aby moje nogi znalazły się między jej. Pomału zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli, zaczęła od góry i powoli podążała w dół.
    – Mogę – wskazałem jej pasek w spodniach, nie chciałem dostać znów po łapach.
    – Nie możesz – powiedziała stanowczo choć w jej oczach widziałem wesołe iskierki, bawiło ją to ewidentnie. A mnie? Cóż, mnie ta władczość kręciła, przyznaję.
    Doszła do najniższego guzika, rozpięła go i od razu zamknęła mocny uścisk palców na ciągle stojącym kutasie.
    – Boli? – zapytała pochylając się i z bliska patrząc mi w oczy.
    – A ma boleć? – wyszeptałem pozorując chęć pocałowania jej. Nie uciekła, ale na pocałunek się nie doczekała.
    – Trochę powinno… – zacisnęła mocniej palce, teraz już byłem na granicy przyjemności i bólu.
    – Teraz trochę boli… – ledwie słyszalnie powiedziałem a ona w odpowiedzi dziko mnie pocałowała. Jej język głęboko penetrował moje usta, starałem się odwdzięczyć, ale ona była artystką w tym co robiła.
    Puściła kutasa, położyła ramiona na moich barkach i przysunęła swoje biodra do moich. Poczułem na kutasie szorstki materiał jej jeansów. pochyliła się nade mną a jej biodra zaczęły falować w przód i w tył ocierając się o sztywnego członka.
    – Możesz mocniej – wyszeptałem a ona posłusznie zwiększyła nacisk.
    Znów przyjemność balansowała niemal na równi z dyskomfortem. Zaryzykowałem i wsunąłem ręce pod jej sweterek, nie zaprotestowała. Przesuwałem po jej plecach opuszkami palców w różnych kierunkach, nieśpiesznie acz systematycznie zmierzając do stanika. Chyba sprawiało jej to przyjemność, bo przytuliła się do mnie, jej usta znalazły się blisko mojego ucha, poczułem ciepły urywany w rytm ruchów jej bioder oddech.
    – Lubię się pierdolić – wyszeptała lubieżnie, poczułem narastające ciepło.
    – Ja też, ale ty chyba bardziej…
    – Zerżniesz mnie? Jeszcze we mnie nie byłeś.
    – Powiedz jak i cię zerżnę – wolałbym sam zdecydować, ale jej wyraźnie sprawiało przyjemność dyktowanie warunków. A mi się to nawet podobało.
    – Możesz jak chcesz, nie zaprotestuję. – naparła mocniej na mojego kutasa, falowanie jej bioder nie ustawało.
    – Skąd wiesz?
    – Nie wiem, ale się postaram… – ugryzła mnie lekko w ucho jakby kończąc temat. Tymczasem moje dłonie dotarły do materiału stanika, Aśka oderwała się ode mnie i wprawnym ruchem zrzuciła sweterek. Mimo niewielkiego wzrostu miała całkiem zgrabne i wysportowane ciało. Jej średniej wielkości piersi ładnie układały się w czarnej koronce stanika. Przeciągnęła pazurami po moim torsie. Moje ręce znalazły się blisko zapięcia jej spodni, ale tylko gdy dotknąłem brzegu materiału znów zaprotestowała. Spojrzała na mnie z wyrzutem i wstała. Odwróciła się do mnie tyłem, kucnęła nade mną wypięta, oparła dłonie na krawędzi stołu i ponownie zaczęła taniec bioder. W tej pozycji miała ładnie zarysowaną krzywiznę pośladków, aż się prosiło aby złapać za biodra co też zrobiłem. Tym razem nie zaprotestowała, pozwoliła lekko sterować ruchami tyłeczka. Widok jeansów ocierających się o członka był stymulujący. Odwróciła głowę w moją stronę i spojrzała mi z ukosa w oczy.
    – Chciałbyś tak mnie mieć?
    – Chciałbym.
    – Poproś…
    – Hmmm, proszę?
    – To ma być proszenie? – mruknęła gniewnie.
    – Proszę. Mogę cię mieć w taki sposób? Jesteś obłędna i chcę cię.
    – Jak chcesz to potrafisz. – mówiąc to odepchnęła się od stołu, rozpięła stanik i odrzuciła go na bok. Opadła całym ciężarem na mnie i odchyliła się do tyłu. Nie omieszkałem objąć dłońmi jej piersi. Były miękkie i miłe w dotyku a twarde sutki przyjemnie łechtały moje ego. Sięgnęła do tyłu, na mój kark, wygięła się i pocałowała mnie w usta.
    – Jestem mokra, chcesz sprawdzić?
    Jasne, że chciałem, ale nie byłbym sobą jakbym się nie podroczył.
    – A co spowodowało, że jesteś mokra?
    – Twój kutas w moich ustach, uwielbiam to, podniecam się na samą myśl o ssaniu kutasa.
    Trzeba jej przyznać, wiedziała jak zagotować krew w żyłach. Moja prawa ręka pomału po skórze jej ciała powędrowała do guzika jej spodni. Ciężko westchnęła i wciągnęła brzuch aby mi to ułatwić. Zręcznie odpiąłem guzik, złapałem za ucho zamka i powolutku, wręcz sadystycznie, rozpiąłem zamek. Wsunąłem dłoń pod materiał spodni i z zaskoczeniem stwierdziłem brak majtek.
    – A gdzie masz majtki dziewczynko?
    – Zapomniałam.
    Moje palce podążały w dół, z zadowoleniem przesunąłem nimi po przystrzyżonych włoskach, po kępce nie było śladu. Zatrzymałem się na nich na chwilę.
    – O, u fryzjera się było…
    – Przycięłam, nie chcę aby ci przeszkadzały jak ci usiądę na twarzy i zrobię sobie dobrze.
    Wrzuciła kolejny głaz do mojego ogródka rozkoszy, moje zmysły były napięte do granic możliwości.
    – Usiądziesz mi na twarzy?
    – Tak. I zerżnę się twoją twarzą mocno, twój język będzie mnie penetrował ile tylko da radę.
    Położyła dłoń na mojej ręce, która zapomniała pieścić pierś. Ruchami swojej dłoni zasugerowała jak chce być dotykana. Tymczasem palce w jej spodniach podążyły dalej aż poczułem wilgoć. Poprawiła się trochę powodując lekki dyskomfort w okolicach kutasa, ale dzięki temu zwiększyła się przestrzeń między jeansami a cipką, dzięki czemu miałem większą możliwość manewru. Pamiętając poprzedni wieczór od razu wsunąłem dwa palce do jej gorącego wnętrza. Lepkość jej śluzu doprowadzała mnie do obłędu, była w środku dokładnie taka jaka być powinna.
    Asia zaparła się całym ciałem o mnie i wyrzutami bioder zaspokajała się o moje palce, zupełnie jej nie przeszkadzało to, że ciągle jest w spodniach.
    – Dojdę i zajmę się tobą, nie przestawaj – wydała polecenie, w jej głosie słychać jednak było nie rozkaz a prośbę.
    – Tak maleńka, dojdź, rób tak jak lubisz, masz zajebistą cipkę, ruszasz się jak najlepsza kochanka – sączyłem szeptem komplementy prosto do jej ucha, w nozdrzach czułem zapach jej perfum i dałbym sobie rękę uciąć, że również zapach jej cipki.
    To musiało działać, bo ruchy jej bioder stały się bardziej gwałtowne a z ust zaczął dobywać się cichy jęk, kątem oka zobaczyłem, że mocno zaciska oczy a na czole pojawiły się poprzeczne bruzdy zmarszczek.
    – O tak, nie przestawaj, dobrze, dobrze, dobrze, jeszcze, głębiej, o tak, tak, tak!
    Ostatnie “tak” wykrzyknęła, mocno złapała mnie za ramię, wręcz boleśnie. Na dłoni poczułem falę śluzu i duże odprężenie. Dopiero teraz zdałem sobie sprawę, jak mocno mnie cipką ściskała. Opadła całym ciężarem na mnie, dotarło do mnie, że skupiłem całą uwagę na niej i wzwód trochę zelżał.
    – Daj mi chwilę – wymruczała.
    – Masz czasu ile zechcesz.
    – A tam, trzeba dokończyć co się zaczęło.
    Mówiąc to zaczęła zsuwać się na kolana. Odwróciła się do mnie przodem i stanowczym ruchem rozsunęła mi nogi.
    – Oj, trzeba mu trochę pomóc – zawyrokowała widząc członka z którego uciekło trochę życia – mam bardzo dobre narzędzie do tego.
    Po czym oblizała lubieżnie usta wystawiając język na ile mogła. To podziałało, a jak koniuszkiem języka przejechała od samych jąder do czubka kutasa ten urósł do właściwych rozmiarów.
    – No, teraz jest dobrze, zerżniesz mnie w usta i pamiętaj, nie spuść mi się w nie, nie lubię.
    Złapała dłonią kutasa, przyciągnęła do siebie poprawiła się na kolanach i patrząc w górę, w moje oczy, zamknęła usta na czubku przyrodzenia. W pełnym świetle wyglądała bardzo dobrze z moim kutasem oplecionym jej wargami. Chwilę ssała lekko żołądź, po czym splunęła na nią i zaczęła zadowalać mnie oralnie. Wiedziała, że już nie czas na zabawę czy delikatności. Patrzyła mi prosto w oczy i robiła mi laskę gwałtownie, do samego końca. Jak byłem w niej cały na jej czole pojawiała się na moment żyłka wysiłku, co dodatkowo dało mi podnietę – znaczyło to, że mój kutas jest wystarczająco duży. W ogóle nie używała rąk, jej dłonie spoczywały luźno na moich udach. Czasem rozszerzała usta pokazując piękne zęby, teraz mogłem podziwiać je w pełnej krasie, dawały silny punkt do punktacji jej wyglądu. Niby niewiele a jednak. Poczułem zbliżający się orgazm, kiwnąłem głową dając jej do zrozumienia co się dzieje. Wypuściła kutasa z ust i odsunęła się.
    – Wstań, szybko.
    Wykonałem polecenie, przysunęła się blisko klęcząc tak aby jej odchylona w tył głowa znalazła się pod moim kutasem. Trzepała mi teraz intensywnie wciąż patrząc w oczy, usta miała szeroko otwarte a język wystawiony na zewnątrz jakby w oczekiwaniu na moją spermę. Widok jak z filmu porno podziałał i poczułem dreszcz orgazmu. Ona też go poczuła i od razu schowała język i zamknęła oczy i usta nie przestając mnie masturbować. Wystrzeliłem na jej twarz i włosy, trochę trafiło też na podłogę i jej spodnie.
    Jak już skończyłem musiałem przytrzymać jej rękę bo z zamkniętymi oczami nie wiedziała czy to koniec i jej w dalszym ciągu mocne traktowanie kutasa zaczęło być nieprzyjemne. Otworzyła oczy, otarła ręką odrobinę spermy jaka trafiła na jej usta.
    – I to mi się podoba – oznajmiła.
    – A co ja mam powiedzieć?
    – Mów co chcesz – podniosła się z kolan i spojrzała na spodnie – no ładnie, spuściłeś mi się na ciuchy.
    – Nie tylko na nie – wskazałem jej włosy.
    – No wiesz? Idę do łazienki ogarnąć się. Ty nie masz z czego to zrób coś do jedzenia, zgłodniałam.
    I poszła zostawiając mnie w koszuli i skarpetkach, których nie miałem jak do tej pory ściągnąć.

    Na początku późnej kolacji nie zaczęliśmy rozmowy od seksu. Gadaliśmy o wszystkim ale nie o seksie, jakby to co się wydarzyło nie miało w ogóle miejsca. Jedyne nasz ubiór świadczył o wydarzeniach ostatnich kilkudziesięciu minut. Ja w samej koszuli, ona w spodniach i z mokrymi rozpuszczonymi włosami, w nieładzie, ale takim “nieład po seksie”.
    Kupione u niej wino się skończyło więc otworzyliśmy drugą butelkę.
    – Nie masz ochoty na wspólny prysznic – rzuciła w końcu – bo ja mam.
    – Jasne, z chęcią.
    – Może w końcu byś mi wsadził, co? – zapytała wulgarnie wstając od stołu.
    – A może ładnie poprosisz?
    – Jasne, od proszenia to wy jesteście.
    Te “wy” zabrzmiało nieładnie, nie liczyłem, że będę jedynym i niepowtarzalnym facetem w jej seksualnym rodowodzie, ale zaraz “wy”?
    – Eche, akurat.
    – Sam zobaczysz.

    Wspólny prysznic zaczął się niewinnie. Cała mokra wydawała się atrakcyjniejsza niż dotychczas. Nie miała ciała modelki, niski wzrost robił swoje, ale była zadbana. Proste nogi z wyraźnie zarysowanymi łydkami stały zaskakująco pewnie na małych stopach z drobnymi paluszkami. Woda z prysznica przyjemnie omywała nasze ciała, ręce z żelem pod prysznic błądziły po naszych ciałach.
    Trzeba Asi przyznać jedno – całować się potrafiła. Miękkie usta dobrze się dopasowywały nie tylko do kutasa, ale też do moich ust. Kręciły mnie strasznie jej idealne zęby – dobrze świadczyły o tym, że dba o siebie. Jej lewa dłoń delikatnie pieściła mój kark, prawa z kolei mocno uciskała sterczącego znów kutasa.
    – I co, będziesz prosił? – oderwała usta od moich i wyzywająco spojrzała mi w oczy. Woda odbijająca się od moich ramion chlapała na jej twarz, ale zupełnie nic sobie z tego nie robiła.
    – Niedoczekanie twoje.
    – Zobaczymy, szybko się poddasz – mówiąc to naciskiem na mój bark zasugerowała abym ugiął się w kolanach.
    Mój członek znalazł się na wysokości jej cipki, odwiodła go w dół i wsunęła sobie między nogi, nie pozwalając jednak na penetrację. Poczułem na nim miękką skórę jej sromu, oczami wyobraźni widziałem jak musi wystawać spomiędzy jej pośladków. Delikatnymi, ledwie wyczuwalnymi ruchami bioder ocierała się o mnie, wypuściła mnie po kilkunastu sekundach, odwróciła się i znów znalazłem się między jej nogami. Teraz miałem pewność, że wystaję z drugiej strony, bo na czubku penisa poczułem jaj paznokcie. Przeszedł mnie dreszcz mimo omywającej mnie ciepłej wody. Skorzystałem z żelu, objąłem Asię i jej piersi znalazły się w moich śliskich dłoniach. Pochyliła się do przodu na tyle abym nie stracił kontaktu z piersiami, teraz jej wypięta dupka wyglądała bardzo ponętnie, mokra i kleksami piany. Kręciła tym tyłeczkiem jednocześnie delikatnie trącając palcami moją żołądź. Trudno było mi wytrzymać, odsunąłem ją lekko i mój członek wyswobodził się spomiędzy jej nóg i znalazł pionowo między pośladkami. Przyciągnąłem jej biodra do siebie, zostawiłem piersi w spokoju, złapałem jedną ręką za biodro a drugą wplotłem w jej mokre włosy.
    – O, czyżbyś chciał prosić? – powiedziała przebijając szum wody.
    – Naprawdę muszę? – do tej pory nie zdarzyło mi się prosić o seks, ale ją to wyraźnie kręciło, takie znęcanie się nad samcem.
    – Musisz, proś.
    W odpowiedzi mocniej zacisnąłem palce w jej włosach i napierając kutasem na rowek między pośladkami.
    – Oooo, tak – chyba jej się spodobało – czyżbyś chciał mnie zerżnąć w dupę?
    Znów udowadniała, że wie jak rozgrzać faceta. Wizja wsadzenia kutasa w tę mokrą i śliską dupkę była bardzo piękna.
    – Jasne, masz fajny tyłeczek, wsadziłbym ci go do samego końca.
    – To poproś…
    Wizja przelecenia jej w tyłek stłamsiła moje ego i uległem.
    – Proszę…
    – Ładniej, co to za proszenie?
    Odsunąłem ją trochę i moje palce znalazły się między jej pośladkami, pochyliła się przyzwalająco i dotknąłem jej drugiej dziurki opuszkami palców. Powiodłem dookoła dziurki nie śpiesząc się zbytnio. Była czyściuteńka i strasznie mnie to kręciło.
    – Klękaj – rozległ się głośny rozkaz.
    Odsunęła się, mocnym gestem odsunęła mnie na bok i oparła przodem o ścianę. Posłusznie opadłem na kolana, wypięła dupkę w stronę mojej twarzy.
    – Liż mnie, wyliż mi dupę.
    Tego się zupełnie nie spodziewałem, nie miałem do czynienia do tej pory z takim rodzajem pieszczot, ale po chwili namysłu stwierdziłem, że nie mam nic przeciwko. Dodatkowo Asia wypięła się jeszcze bardziej, sięgnęła do tyłu i dłońmi rozchyliła pośladki. Jej dziurka była dokładnie na wysokości moich oczu, wsunąłem twarz między pośladki i sięgnąłem językiem do cipki.
    – Dupę mi liż, na cipę przyjdzie czas – warknęła a ja posłusznie powiodłem czubkiem języka w stronę jej odbytu.
    Przemogłem się i mój język spotkał się z miejscem, do którego nigdy wcześniej nie miał zamiaru dotrzeć. Początkowa niechęć uleciała i teraz mój język szalał dookoła jej dziurki, lizałem jej odbyt początkowo trącając go koniuszkiem języka, potem już liżąc go całą powierzchnią. Puściła jeden pośladek i jej dłoń powędrowała do przodu, między nogi, pieściła się teraz, czułem na brodzie jej palce.
    – Wsadź mi palec… – znów rzuciła tonem nie znoszącym sprzeciwu.
    Takie zabawy już miałem za sobą więc nie miałem nic przeciwko. Ale chciałem to zrobić po swojemu, odwróciłem ją przodem do siebie. Wyprostowałem się na kolanach tak, że teraz miałem jej brzuch na wysokości oczu. Sprawnie moje dwa palce znalazły się w jej cipce a trzeci bez problemu zniknął w tyłku.
    – O żesz ty, tak od razu? – w jej głosie nie było nagany ani szorstkości.
    Pieściłem jej oba otworki pomału nasilając intensywność i siłę penetracji, jednocześnie masując sobie kutasa wolną ręką i całując jej spływający wodą brzuch. Poczułem jej dłoń na czubku swojej głowy i wyraźny nacisk kierujący mnie między jej nogi. Ona naprawdę wiedziała czego chce. Posłusznie obniżyłem się i nie przestając mocno jej penetrować dłonią zacząłem pieścić jej łechtaczkę ustami. Delikatnymi ruchami bioder sugerowała tempo a jej obie dłonie błądziły po moich ramionach. W końcu przerwała igraszki.
    – Wystarczy – wypchnęła z siebie moją rękę, odruchowo na nią spojrzałem, była czysta – mam dość tej wody, idziemy do łóżka.
    Wyszła spod prysznica, niepostrzeżenie umyłem dłoń i podążyłem za nią. Bez zbędnych ogródek skierowała się do na sofę w salonie, po drodze zabierając ze sobą kieliszek.
    – Masz prezerwatywy?
    Potwierdziłem zdając sobie sprawę, że mój członek ciągle nie zagościł w jej cipce.
    – Mam – wysunąłem szufladę w szafce i szybko znalazłem to czego szukałem. Kwadracik z prezerwatywą mienił się srebrnym błyskiem w przytłumionym świetle.
    Asia usiadła wyprostowana na brzegu sof i szeroko rozstawiła nogi. Nie zaprzątała sobie głowy wycieraniem się po wyjściu spod prysznica, więc teraz mebel miał przemoczone siedzisko. Podszedłem bliżej a ona bez ceregieli złapała kutasa i najpierw masturbowała mnie ręką mając go o centymetry od twarzy a potem wsadziła go sobie do ust po samą nasadę. Trzymała go tak przez kilka sekund, po czym wypuściła z głośnym wciągnięciem powietrza.
    – Daj kondoma, zasłużyłeś.
    Wręczyłem jej srebrny prostokącik, z wprawą rozerwała opakowanie, wydobyła ze środka prezerwatywę i błyskawicznie, w zasadzie jednym ruchem nałożyła ją na kutasa. Spojrzała z aprobatą, mruknęła cicho, podniosła się i wypięła tyłem, klękając na sofie i zapierając się o oparcie.
    – Weź mnie, za włosy trzymaj – kolejny rozkaz tonem nie znoszącym sprzeciwu, dobra, niech i tak będzie. Z jednej strony mnie to kręciło, z drugiej trochę zbijało z tropu co pozwalało na dłuższą zabawę.
    Skierowałem kutasa w jej wypiętą cipkę i wszedłem od razu do samego końca. Próbowałem wchodzić w nią powoli, ale nie potrafiła być bierna. Jej ciało odpychane rękoma od oparcia nadawało rytm coraz szybszy i szybszy, mocniejszy z każdym pchnięciem. Wiedziałem, że to nie potrwa długo. Sięgnąłem do przodu, wplotłem palce w jej mokre włosy i mocno ściągnąłem w tył. Jęknęła cicho ale nie zaprotestowała. Położyłem wolną rękę na jej pośladku.
    – Tak, trzymaj mnie – wysapała.
    Nie zamierzałem jednak tym razem słuchać jej poleceń, byłem blisko orgazmu, mój kciuk znalazł się na jej odbycie i zaczął kręcić kółka wokół niego.
    – Tak, wsadź go – zaskoczyła mnie, ale nie musiała dwa razy powtarzać.
    Kciuk początkowo lekko naparł na zwieracz ale opór nie był zbyt duży była już rozluźniona i po chwili palec znajdował się w jej tyłku po samą nasadę. Kręcąc nim delikatnie czułem wyraźnie twardego kutasa przez ściankę pochwy.
    – O tak, mocniej, rżnij mnie jak sukę, zaraz dojdę, zaraz…
    Chwilę później mocno się spięła, krzyknęła i wyskoczyła do przodu uciekając z kutasa. Rzuciła się na plecy na sofę, jedną ręką zakrywając usta. Druga dłoń trafiła między zaciśnięte uda zasłaniając cipkę. Spojrzałem niepewnie na kutasa, cienka warstwa gumy lśniła jej śluzem. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem. Oderwała dłoń od twarzy, dyszała ciężko.
    – Daj chwilę, nie rozpraszaj się – powiedziała tym razem miękko, jakby przepraszająco.
    Po kilku sekundach podniosła się, złapała mnie za kutasa i pociągnęła idąc w stronę sypialni.
    – Choć, twoja kolej.
    Włączyła światło nocnej lampki i od razu położyła się płasko na brzuchu wypinając mocno dupkę do góry i szeroko rozstawiając nogi. Jej cipka błyszczała.
    – Choć byczku – zachęciła – połóż się na mnie i przeleć.
    – Połamię cię – zaprotestowałem ale pozycję już zacząłem zajmować.
    – Nie połamiesz, lubię tak.
    Znów nie chciałem jej posłuchać. Złączyłem jaj nogi i okrakiem usiadłem na jej udach.
    – Daj ręce – tym razem ja wydałem polecenie a ona o dziwo posłuchała.
    Złapałem jej dłonie i położyłem je na jej pośladkach, zrozumiała intencję i rozchyliła je lekko uwidaczniając oba swoje otworki.
    – W tyłek chcesz? – zapytała.
    – Może później – odpowiedziałem.
    Skierowałem kutasa do jej cipki, jak tylko trafił gdzie trzeba pchnąłem mocno aż jej ciało przesunęło się lekko do przodu. Aśka jęknęła głośno, zabrała jedną rękę i zaparła się o zagłówek. Wyprostowany ujeżdżałem ją mocno trzymając za biodra. Spoglądałem w dół, błyszczący kutas znikał raz za razem w jej ciele wyzwalając z każdym pchnięciem głośny jęk z jej gardła. W końcu opadłem do przodu, uda zaczęły już dawać znać o sobie. Przygniotłem ją ciężarem ciała, jęknęła cicho i wyciągnęła rękę spomiędzy nas. Złapała moją dłoń i skierowała ją na swoją szyję.
    – Ściśnij mnie mocno, posiądź mnie, mocno i do końca.
    Starałem się zbalansować ciężar swojego ciała tak aby spełnić jej zachciankę ale i nie zrobić jej krzywdy. Ręka na szyi przyciągnęła ją do mnie, miałem teraz jej ucho też koło swoich ust.
    – Lubisz to, co?
    – Lubię, mocniej…
    Przycisnąłem ją do siebie trochę mocniej, z jej gardła dobiegł cichy pomruk. Moje biodra mocno dopychały kutasa w jej gorącą cipkę, wiła się pode mną na tyle, na ile pozwalał jej mój ciężar.
    – Spuść się, chcę abyś skończył we mnie – wycharczała, wyraźnie brakowało jej tchu ale skoro nie protestowała to uścisku nie zwalniałem.
    Podniosłem biodra w górę na tyle aby nasze ciała się rozłączyły ale aby z niej nie wyjść i uderzyłem w dół z głośnym klaśnięciem o jej pośladki.
    – Yyyyyy – krótki skowyt wypchnięty z płuc wypełnił sypialnię.
    Powtórzyłem raz jeszcze i jeszcze. Wiedziałem, że zaraz dojdę, już nie było odwrotu. Poczułem drżenie nóg i wepchnąłem się w nią z całej siły na jaką mnie było stać i przyciągnąłem do siebie.
    – O kurwaaaaaa – wyjęczała, być może zadałem jej ból, ale teraz to nie miało znaczenia. Ogarnęła mnie błogość, czułem pulsowanie kutasa i spermę trafiającą do kondoma. Zluzowałem uścisk, Asia głośno wciągnęła powietrze i kaszlnęła.
    – Złaź ze mnie.
    Posłusznie przekręciłem się na bok, opadający członek opuścił jej cipkę z cichym chlupnięciem. Niepostrzeżenie ściągnąłem prezerwatywę i odłożyłem na podłogę koło łóżka. To jedna z łóżkowych sytuacji, które są niezręczne – co zrobić z pełną prezerwatywą?
    Teraz dotarło do mnie, że oboje ciężko oddychamy.
    – Pójdę się opłukać może co? – rzuciłem
    – A po co? – przysunęła się do mnie, położyła głowę na ramieniu, zarzuciła nogę na mnie i pogłaskała po brzuchu.
    – No bo się przecież spuściłem – wyjaśniłem bez owijania w bawełnę.
    – No i co z tego, zostań – jakby chcąc sprawdzić jej dłoń trafiła na kutasa.
    – Zostaw już go – warknąłem.
    Posłusznie zabrała rękę.
    – Masz już dość? – zapytała zaczepnie.
    – Na teraz tak, daj odpocząć.
    Chwilę później poczułem jak jej ciało wiotczeje a oddech się wydłuża. Zanim i mnie zmorzył sen minęło kilka chwil, ciężko mi się zasypia przy świetle.

    Obudziłem się z uczuciem, że coś się dzieje w moim kroczu. Podniosłem głowę i zobaczyłem że Asia leży nisko, z głową w okolicy moich bioder i delikatnie paznokciami wodzi wzdłuż kutasa, który zaczął automatycznie rosnąć. Spojrzała na mnie.
    – No dzień dobry, co za spanie? Nie chcę spać, chcę się bawić.
    I na potwierdzenie tych słów wzięła ledwie wstającego członka do ust. To tylko przyśpieszyło wzwód. Spojrzałem na ścienny zegar – spałem może z godzinę, półtora.
    – Czy ty jesteś jakimś cyborgiem? I zdaje się nie lubisz spermy w ustach? – zaprotestowałem ale baz przekonania.
    – Jestem. I nie lubię, ale już jej praktycznie nie ma – wypuściła kutasa z ust, podciągnęła się w górę i pocałowała mnie w usta.
    – Widzisz? – chyba się spodziewała, że zaprotestuję, ale nie ze mną te numery. Nie brzydzę się pocałunku po zrobieniu mi laski, to byłoby nie fair.
    – Ummmm, no nawet smaczne, choć trochę gumą jedzie…
    – Boże co za palant – zrobiła sztucznie nadąsaną minkę.
    – Może i palant, ale obiecałaś temu palantowi, że usiądziesz mu na twarzy i się nią zerżniesz – rzuciłem hardo – a ja nie mam nic przeciwko.
    – Nie musisz dwa razy powtarzać, tylko z zębami uważaj.
    Nie skończyła jeszcze tego mówić i znalazła się okrakiem nade mną. Początkowo na wysokości mojej klatki piersiowej patrzyła wyzywająco z góry i rozchyliła palcami wargi sromowe. Widziałem w świetle lampki nocnej róż jej wnętrza, błyszczący śluzem. Nad cipką widniał równo przystrzyżony trawniczek włosków.
    – I jak – zauważyła moje zaciekawione spojrzenie.
    – Ładna.
    – A smaczna? – nie czekając na odpowiedź przesunęła się ku górze i teraz jej cipka znajdowała się centymetry nad moimi ustami.
    Podniosłem głowę i wysunięty język zaznał smaku jej cipki. Pod prysznicem ledwie miałem okazję poznać ją z zewnątrz omywaną strużkami wody, teraz mój język wtargnął do jej wnętrza. Była cierpka i mokra, dokładnie taka jak być powinna. Spojrzałem w górę i zobaczyłem piersi wiszące nade mną z wyraźnie sterczącymi sutkami. Oparła się o zagłówek łóżka i z sekundy na sekundę jej biodra zbliżały się coraz bardziej do moich ust a biodra zaczynały coraz mocniej falować w przód i w tył. Jedną ręką muskałem jej plecy, drugą najzwyczajniej w świecie masowałem sobie kutasa.
    W końcu ona faktycznie robiła sobie dobrze moją twarzą, jakakolwiek aktywność z mojej strony była bez sensu, wystawiony język ocierał się mocno o jej cipkę i łechtaczkę czasem z większym wyrzutem jej bioder docierał nawet do odbytu. Wyraźnie to sprawiało jej przyjemność a ja nie protestowałem, choć czasem trudno było mi złapać oddech. Za to jej stał się krótki i gwałtowny, wciągała powietrze małymi haustami, rzucała biodrami jak opętana, zostawiłem członka w spokoju i przycisnąłem mocniej jej biodra do swojej głowy. W odpowiedzi oderwała rękę od zagłówka i przycisnęła moją głowę do siebie jeszcze mocniej.
    – Kurwa, kurwa, kuuuurwaaaa – tym mnie zaskoczyła, wulgaryzmu aż takiego się nie spodziewałem. Poczułem drżenie jej ciała i falę soków zalewającą mi usta, teraz wyraźnie czułem jaj smak. Opadła trochę do przodu opierając się głową na zagłówku, ciężko dyszała.
    – Przepraszam – wydyszała.
    – Za co?
    – Za kurwa kurwa, czasem się nie kontroluję.
    – To tylko pozytyw, znaczy, że było OK – miałem nadzieję, że naprawdę tak było.
    Nie odpowiedziała od razu, zeszła ze mnie, położyła się obok i położyła dłoń na kutasie. Znów był w stanie spoczynku, skupiłem się na niej.
    – Wiesz co? – odezwała się w końcu
    – Co?
    – Dobrze to robisz.
    – Co?
    – Służysz.
    Miałem nadzieję, że powie, że dobrze robię to i owo w sypialni, ale dobre i to.
    Leżeliśmy tak chwilę aż nasze oddechy się unormowały, na twarzy czułem zaschniętą warstewkę jej soków.
    Podniosła się w końcu, spojrzała na mnie, wstała z łóżka i wyszła bez słowa z sypialni.
    Po chwili podążyłem za nią zgarnąwszy po drodze kondoma z podłogi, zastałem ją pociągającą wino z kieliszka siedzącą na stole z szeroko rozstawionymi nogami. W wyciągniętej ręce trzymała kieliszek dla mnie. Nie leniła się.
    – Poczekaj – poszedłem do łazienki, pozbyłem się prezerwatywy i opłukałem twarz.
    Wróciłem do salonu, wziąłem krzesło i postawiłem naprzeciwko niej. Usiadłem na nim wyczekująco odbierając kieliszek i z przyjemnością pociągając łyk.
    – Częstuj się – znów ton nie znoszący sprzeciwu.
    Położyła mi stopę na piersi przebierając palcami. Ująłem ją w dłonie, była delikatna i zadbana. Uwielbiam zadbane stopy, od zawsze. Drugą stopą delikatnie trąciła członka, od tak niespodziewanej pieszczoty zaczął stawać.
    – Mmmmmm, kręcą cię stopy? – pociągnęła mały łyk wina.
    – Jak zadbane to bardzo – na potwierdzenie podniosłem stopę do ust i pocałowałem delikatnie.
    – Ostrzegam, mam łaskotki.
    Na szczęście nie była na tyle wrażliwa na nie aby nie udało się wypieścić jej stopy. Początkowo jakby nieśmiało masowałem stopę i całowałem, w rewanżu jej druga stopa zajmowała się kutasem. Stał już zupełnie, jakby wypoczęty, choć czułem, ze to jego prawie kres możliwości, ile może stać jednej nocy? Mój język błądził po jej stopie, pacach, które czasem znikały w moich ustach a jej stopa zręcznie i umiejętnie pieściła członka. Wyraźnie się to jej podobało. Ale po chwili zabrała stopę i postawiła nogi na ziemi. Odstawiła kieliszek uprzednio biorąc łyk wina i kucnęła przede mną. Bez słowa zbliżyła usta do członka i wsunęła go sobie w usta. Zrozumiałem dlaczego bez słowa – po prostu nie przełknęła wina tylko zaczęła mi robić laskę z ustami pełnymi wina. Odrobina cienką strużką spłynęła na panele, ale teraz nie miało o żadnego znaczenia. W końcu połknęła płyn i puściła kutasa, spojrzała na niego przez chwilę podniosła się trochę i z jej ust ściekła na niego gęsta strużka śliny.
    – Lubisz widzę pluć – rzuciłem.
    – Lubię. No i się przyda nawilżenie.
    – Do czego?
    – Do ostatniego punktu programu – mówiąc to wstała, odwróciła się tyłem ze złączonymi nogami, rozchyliła pośladki dłońmi i lekko przykucnęła.
    – Wyceluj – zażądała
    Zrozumiałem jej intencje, przez moment przemknęła mi przez głowę myśl o prezerwatywie, ale ona nie dała mi zbyt wiele czasu na myślenie. Wyszukała tyłeczkiem czubek mojego kutasa, naparła na niego lekko. Poczułem opór a potem nagle opór zelżał i opadła całym ciężarem na członka, zniknął od razu w całości w niej. Miała wprawę, to musiałem przyznać.
    – Ała – rzuciła, ale nie uciekła, chwilę została w bezruchu jakby przyzwyczajając się do głębokiej penetracji i zaczęła ruszać biodrami.
    Oparła się dłońmi o blat stołu, miała teraz lepsze pole manewru, podnosiła się nieśpiesznie w górę prawie do samego końca i szybko nabijała się z powrotem. W jasno oświetlonym teraz salonie zwłaszcza widok wychodzenia z niej był niesamowity – mokry kutas ściśle otoczony zwieraczem, z widocznymi nabrzmiałymi żyłami sprawiał dobre wrażenie, wizualna orgia, tym bardziej, że miała naprawdę ładną drugą dziurkę. Czułem jednak, że w ten sposób nie dojdę a i ona nie da rady chyba długo wytrzymać, nogi musiały dawać się jej we znaki.
    Gdy znów nadziała się na mnie cała objąłem ją w pasie i nie pozwoliłem uciec. Wstałem z nią nabitą na kutasa, nie była ciężka, zrobiłem dwa kroki w stronę ściany przy sofie. Zgiąłem nogi w kolanach na tyle aby stanęła na ziemi, oparła się o ścianę. Początkowo stała obiema nogami na ziemi z wypiętą dupką, w której teraz szybkim tempem znikał mój kutas, ale po chili podniosła lewą nogę i postawiła ją na krawędzi sofy. Sięgnęła w dół i pieściła się intensywnie, czasem czułem na jądrach jej palce.
    Nie żądała tym razem o to ale wplotłem po raz kolejny palce w jej włosy, wiedziałem, że to ją podkręca a chciałem żeby doszła.
    – Palce, wsadź palce – usłyszałem zduszony rozkaz po chwili.
    Mocniej ściągnąłem w tył jej głowę a wolną ręką wymierzyłam mocny klaps w pośladek. Podskoczyła zaskoczona ale nie na tyle aby uciec mi z kutasa szaleńczo penetrującego jej dupę. Sięgnąłem przez jej biodro i bez ceregieli dwa palce znalazły się w jej wnętrzu, chwilę później doszedł trzeci. Była luźna i mokra. I była w moim władaniu, nie mogła wykonać żadnego ruchu bez mojego pozwolenia. Jedyne co mogła to mówić i robiła z tego użytek.
    – Rżnij mnie w dupę, mocno, spuść się, zalej mnie swoją spermą, nie przestawaj, ani mi się waż przestać.
    Taki słowotok mnie wkręcał na wyższy poziom, zwiększałem intensywność penetracji obu jej otworków, czułem zbliżający się orgazm, na szczęście jej przyszedł szybciej, wpadła w drgawki, z ust dobiegł niekontrolowany jęk, opuściła nogę i stanowczo wypchnęła moją rękę z cipki.
    – Już, już, zostaw, już… – wyskamlała.
    Czułem, że orgazm jest ledwie o sekundy, wpakowałem w nią mocno kutasa, ile mogłem, dłoń z jej cipki ciągle mokra i lepka od soków trafiła do jej ust, nie zaprotestowała, wręcz miałem wrażenie, że jej się spodobało. Usta zamknęły się na palcach a język zaczął je omiatać.
    – Smaczne? – wydyszałem głośno.
    – Yhym – wymruczała i w tym momencie wystrzeliłem ładunek spermy wprost w jej ciasną dupkę. Niewielki już ładunek ale zawsze. Poruszałem się w niej jeszcze chwilę delikatnie, zwalniając z każdym ruchem i puściłem jej włosy. W końcu opadający członek wysunął się z jej dupki a duża kropla spermy kapnęła na podłogę. Opadła na krawędź sofy, przez myśl mi przemknęło, że zostawi ślady.
    – Moja dupa… I cipa…
    – Co z nimi?
    – Chyba mają dość – przyznała się bez ogródek.
    – OK, ja też jestem już zmęczony.
    Usiadłem obok a ona opadła bezwiednie na moje kolana z zamkniętymi oczami.
    – Nie zakochałeś się? – rzuciła
    – Nie, spokojnie.
    – To dobrze. Niestety więcej się nie spotkamy. – tembr jej głosu nie znosił sprzeciwu.
    – Co? Jesteś pokręcona, wiesz?
    – Wiem. Ale nie mogę być w związku, nie pytaj. A seks był świetny, ale na jakiś czas mi wystarczy. Zaspokoiłam się.
    – Jezu, mówisz jak jakiś wampir.
    – Coś w tym jest, wysysam facetów i tyle.
    – I nawet dla sportu, nic?
    – Nawet dla sportu. Nic. I wolałabym abyś robił zakupy gdzie indziej.
    Powiedzieć, ze to pokręcone to jak nic nie powiedzieć. Trochę jakby ktoś mnie spoliczkował, nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Ale mogłem się z tym pogodzić, nie wyglądało na to abym się mógł w niej zakochać a na brak seksu nie narzekałem.
    Nad ranem zjedliśmy śniadanie i rozstaliśmy się jak zwykli znajomi, jakby nie było za nami całej nocy wypełnionej dzikim seksem.

    Nie posłuchałem jej zakazu robienia zakupów w jej sklepie. Co jakiś czas tam chodziłem z premedytacją. Ale ani słowem żadne z nas nie wspomniało tamtej nocy. I nie wiem jak ona, ale mi to pasowało, jak pisałem – nie było tu miejsca na miłość, na seks aż za nadto. A że nie chciała ciągnąć tego wątku? Nigdy się nie dowiedziałem dlaczego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michal Story
  • Jola i jej historia cz.1

    Cześć, jestem Jola. Muszę opowiedzieć o sobie, żeby przestrzec inne dziewczyny. Przed czym? Przed nimi samymi…

     Od samego początku nic nie zapowiadało, że moje życie tak się zmieni, że tak się potoczy. Hmmm… Nikt nie jest w stanie do końca przewidzieć swą przyszłość, mi nawet kiedyś przez myśl nie przemknęło, jak można się stoczyć.

     Wydawać by się mogło, że moje życie będzie niemal usłane różami, ale tak nie było. Jestem już pełnoletnia, zaczęłam studia, finansowo nie mam powodów do narzekań, rodzice wspomagają mnie w tej kwestii, mogę żyć na wysokim poziomie. Wynajęli mi przytulne, komfortowe mieszkanko niedaleko uczelni, do dyspozycji mam swe ukochane autko. Żyć, nie umierać, prawda?

     Swojej matki biologicznej niemal nie pamiętam, zginęła w wypadku samochodowym, kiedy miałam sześć lat. Był to dla mnie taki cios i szok, że nim uspokoiłam się emocjonalnie, musiałam o cały rok później pójść do szkoły, tym bardziej, że kilka miesięcy spędziłam w szpitalu. Ojciec otoczył mnie najlepszą opieką, na jaką było go stać. Chyba rekompensował mi stratę mamy, bo to on prowadził auto, choć to nie on spowodował katastrofę. Sam też musiał poradzić sobie z traumą utraty ukochanej kobiety…

     Smutne to wszystko, ale na szczęście skończyło się „wyjściem na prostą”. Tata poznał fantastyczną babeczkę, pomógł uratować jej firmę, połączyli siły, niespodziewanie wzięli ślub i po kilku latach byliśmy bardzo majętną rodziną. Klara jest kochaną osobą, do tego stopnia mi imponowała, że po weselu spytałam, czy mogę mówić do niej „mamo”. Rozpłakała się, przytuliła mocno i ucałowała. Oczywiście zgodziła się i od tamtej pory stała się moją mamą, a ja jej córką. Później dowiedziałam się, że nie może mieć własnych dzieci, dlatego tak wzruszyła ją moja prośba.

     Kiedy zaczęłam dojrzewać, dostrzegłam kilka rzeczy, na które wcześniej nie zwracałam uwagi. Nagle mama wydala mi się piękną kobietą, nie tylko mamą. Wysoka, szczupła, ma bardzo ładną buzię, fajne nogi, szczuplutki, zgrabny tyłeczek i rewelacyjny biust, absolutnie nie wygląda na swoje lata. Klara zawsze wychodzi z domu w szpileczkach, co jeszcze dodaje jej wzrostu i podkreśla kształt nóg. Na ulicy nie było faceta, który nie zwrócił by na nią uwagi, tym bardziej, że zawsze była modnie ubrana i zwykle jej ciuszki nie zakrywały wszystkiego…

     Ojciec, Jeremi, jest bardzo przystojnym mężczyzną. Wysoki, bardzo męski, zawsze elegancki, zwykle ma kilkudniowy zarost i długie włosy, bardzo dba o siebie. Zajmuje się firmą, niekiedy ugotuje w domu coś pysznego, dużo biega, często jest na siłowni. Jestem przekonana, że są szczęśliwi ze sobą, przecież widzę, jak Klara patrzy na niego, albo on na nią; aż się ciepło robi na sercu.

     Od kiedy poszłam do gimnazjum moje życie uległo zmianie. Nie, żebym zaniedbała naukę, absolutnie nie. Lubię się uczyć, nauka daje mi dużo radości i satysfakcji. Zmiana nastąpiła przez środowisko, w które weszłam. Z powodu straty roku życia, byłam najstarsza w klasie i nie będąc skromną muszę powiedzieć, że jedną z najładniejszych dziewcząt. Obserwowałam zmiany, jakie zachodzą we mnie, jak zmienia się moje ciało, ze zdziwieniem zauważyłam, że coraz częściej oglądają się za mną mężczyźni, nie tylko młodzi chłopcy!

     Czas mijał. A ja robiłam się z dnia na dzień bardziej… nie wiem? Kobieca? Chyba tak. W ostatniej klasie gimnazjum urosłam, obserwowałam z radością ciągle powiększający się biust, delikatnie głaskałam coraz gęściejsze włoski nad cipką. Wzorując się na Klarze depilowałam się, najpierw tak jak ona zostawiałam mały kosmyk, ale w końcu zlikwidowałam wszystkie, moja pipeczka była aksamitnie gładziutka, praktycznie nie miałam na sobie żadnego włoska, oczywiście tylko to, co na głowie – brwi, rzęsy i gęste, czarne włosy, które i tak obcięłam bardzo krótko.

     W budzie zaprzyjaźniłam się z dwoma dziewczynami, z Nelą i Klarą, na którą mówiłyśmy Klarysa, żeby odróżnić ją od mojej matki. Laseczki bardzo piękne, zgrabne, obie pokazały mi inny świat. I to właśnie powód moich zmartwień, ale dopiero późniejszych. Teraz łapałam pełnymi garściami to, co dawał los, a dawał wiele…

     Życie przebiegało mi bardzo spokojnie, choć od pewnego czasu zauważyłam, że staruszków coraz częściej i coraz dłużej nie ma w domu. Z pozoru nic się nie zmieniło, co jakiś wieczór dobiegał mnie głos Klary, kiedy bzykali się z ojcem, ale było to coraz rzadziej i krócej. Po seksie nie przesiadywali już w kuchni ubrani tylko w podomki, teraz nie pokazywali się wcale. Kiedy pytałam, dlaczego tyle nie ma ich w domu, tłumaczyli się oboje nawałem pracy, realizacją nowych planów i tworzeniem nowych oddziałów firmy. Trwało to już bardzo długo, zaczynałam się trochę nudzić sama w domu, coraz częściej włączałam komputer i szukałam różnych erotycznych stron, bo seks zaczął mnie coraz bardziej interesować. Różnice płci wyraźniejsze z wiekiem budziły moje zainteresowanie; zastanawiałam się, jak to jest, kiedy w kobietę wchodzi taki penis, jak te na filmach, czy to daje tyle rozkoszy, co tamtym kobietom, czy też mocno boli. O seksie w pupę nawet nie pomyślałam, takie wielkie członki moją pupcię na bank by rozerwały. Tak wtedy myślałam…

     Chyba w drugiej klasie zainteresowało mnie, skąd dziewczyny mają takie zajebiste ciuszki, przecież nie pochodziły z zamożnych rodzin, a to, co na siebie zakładały było warte kupę kasy. Wiem coś o tym, bo często w Galerii robię zakupy z mamą i wiem, co i ile kosztuje. Kiedyś nawet, kiedy pojechałam do Empiku po potrzebną mi książkę, widziałam tam Klarysę, ale szła z kimś, nie mogłam z daleka poznać, kto to, więc nie zawracałam jej głowy. Wreszcie jednego dnia, na dużej przerwie nie wytrzymałam.

    – Ej, laski, skąd macie takie świetne łaszki? – siedziałyśmy na murku i zajadałyśmy swoje śniadania. – przecież nie są tanie.

     Obie popatrzyły na siebie, potem na mnie, znowu na siebie. Klarysa kiwnęła głową, Nela uśmiechnęła się i zbliżyła się do mnie.

    – Możesz się dowiedzieć, ale to naprawdę nasz sekret, nikt nie może się o tym dowiedzieć.

    – No dobrze, przecież nie będę latała z tym po korytarzu…

    – Nie! – przerwała mi – Musisz dać słowo honoru, że nikomu nie powiesz.

    – No dobrze, – byłam trochę urażona – słowo, nikomu nie powiem.

    – Ale naprawdę nikomu, bo pożałujesz!

    – Zwariowałyście obie? Jak mówię, że nie powiem, to nie powiem i koniec tematu.

    – No to wyobraź sobie, że zarobiłyśmy na te ciuszki! – uśmiechnęła się triumfalnie.

    – Szacun! A gdzie pracujecie?

    – No i to właśnie ten sekret – Klarysa ściszyła głos niemal do szeptu – W Galerii.

    – W galerii? Jakiej? Wystawy jakieś? – byłam bardzo zdziwiona.

    – Tak, wystawy. Sklepowe. – Nela roześmiała się – Nie słyszałaś o centrum handlowym Galeria?

    – Aaaaa! O tej Galerii mówicie. I co? Jakiś butik?

    – Jaka ty naiwna jesteś! Jolka, otwórz oczy!

    – Nie rozumiem…

    – Obsługujemy bojków za ciuchy, teraz rozumiesz?

    – Obsługujecie… O kurwa, dajecie dupy?

    – Nie do końca dajemy. Może też tak się zdarzyć, ale ja miałam tylko jeden taki przypadek – Klarysa zarumieniła się lekko.

    – Dziewczyny mówcie po kolei co i jak, bo się gubię. Nela, ty mów.

    – Bo to jest tak. Spacerujemy sobie, rozglądamy się i najczęściej jest tak, że podchodzi facet, proponuje jakieś ciuchy, za które chce, żeby zrobić mu loda. Jeśli nie jest jakiś paskudny, to czemu nie, schodzimy do garażu i najczęściej w aucie dostaje to, co chciał, a my mamy fajne ciuszki, a niekiedy nawet kasę.

     Nie mogłam uwierzyć w to, co słyszę. Jak to? Moje najlepsze przyjaciółki uprawiały seks za ciuchy i pieniądze? Przecież aż tak ubogie nie są!

    -Laseczki, nie obraźcie się, ale wy się normalnie kurwicie! – wypaliłam.

    – No wiesz! Jak tak możesz mówić? Za kogo nas uważasz? – przekrzykiwały się wzajemnie – Ale się cnotka znalazła!

    – Dobra, dobra, nie chciałam was urazić, przepraszam.

    – No, tym razem zapomnimy, ale to ostatni raz! – Klarysa poprawiła włosy. – ale poza kasą jest jeszcze coś! Nie wiem, jak Nela, bo ja…

    – Co ty? – Nela zdziwiona popatrzyła na kumpelkę.

    – No wiesz… Ciuchy ciuchami, ale to jest też takie… podniecające, ekscytujące…

    – Masz rację, za każdym razem, kiedy idę do Galerii czuję naprawdę silne podniecenie, do tego stopnia, że robię się wilgotna…

    – To wy ten „pierwszy raz” macie już za sobą? – seks nie był dla mnie aż taką niewiadomą, ale wyznania dziewczyn zaskoczyły mnie.

    – Ja już bzykałam się z Robertem z trzeciej c – szczerze wyznała Klarysa.

    – Niesamowite, mnie też przeleciał, ale w tyłek! – Nela aż wstała z murka – to kutas, mówił, że jestem jego laską!

    – Nie wierzę w to, co słyszę! – próbowałam im przerwać – ja się tylko z tym skurwielem całowałam, macał mi cycki i to wszystko, ale też mówił, że tylko ja…

    – To ci mały chujek! Nie wiem jak wy, ale ja czuję potrzebę zemsty! – Nela ciskała oczami gromy.

    – Nikt nie może bezkarnie zabawiać się naszym kosztem – byłyśmy z Klarysą zgodne.

    – No dobrze, zajmiemy się tym palantem, ale powiedzcie, jak wy to robicie…

    – Nie ma co opowiadać, musisz tam pójść i zobaczyć. Na wszelki wypadek kup prezerwatywy, żeby nie ciągnąć gołego kutasa. Tylko musisz ubrać się odpowiednio. – Klarysa podniosła w górę wskazujący palec.

    – Raczej rozebrać – Nela roześmiała się – żeby szybko pozbyć się niepotrzebnych ciuszków, bo kiedy… – dalsze wywody przerwał dzwonek na lekcję.

     Siedziałam w klasie i nie myślałam o niczym innym, jak o Galerii. Byłam tam dziesiątki razy, widywałam młode, skąpo ubrane laski, ale nie myślałam, że… Nagle przypomniało mi się, że widziałam przecież Klarysę, jak szła z jakimś facetem w kierunku wejścia do garażu, a następnego dnia chwaliła się zajebistym kompletem bielizny! Później dowiedziałam się, że tym facetem był… mój ojciec! Tak, mój staruszek ruchał młode dupeczki z Galerii! Ale to wyszło dużo później, teraz, na lekcji kombinowałam, jak się tam urwać z domu.

     Okazało się, że nic nie musiałam kombinować; jak zwykle od wielu dni byłam sama, na stole odczytałam kartkę, że oboje będą bardzo późno, mają ważne spotkania biznesowe, mam nie czekać na nich.

     Lekcje na poniedziałek odrobiłam w godzinę, wskoczyłam pod natrysk, po kąpieli wybrałam najbardziej seksowną moim zdaniem bieliznę, na to kusa „mała czarna”, krótki top, delikatny makijaż i była gotowa. Do maleńkiej torebki włożyłam jakiś krem, chusteczki higieniczne i paczkę prezerwatyw, które jeszcze wczoraj sprzedał mi młody pan magister, uważnie przy tym wpatrując się w moje cycuszki. Co prawda umówiłam się z dziewczynami dopiero za grubo ponad godzinę, ale nie mogłam wysiedzieć w domu i już po kilkunastu minutach jazdy autobusem spacerowałam po korytarzach Galerii.

     Bardzo mocno zaciekawiło mnie to, że teraz, kiedy byłam tutaj w innym celu, niż zakupy – zupełnie inaczej postrzegałam otoczenie. Nie wpatrywałam się we wystawy butików, nie interesowały mnie stoiska na środku alejki; patrzyłam na ludzi, wyławiałam ich spojrzenia, zastanawiałam się, co myślą, patrząc na młodą, ładną i w sumie dość skąpo i wyzywająco ubraną dziewczynę. Przystanęłam przy wystawie jednego z najdroższych butików; ceny były tutaj takie, że nawet mama niezbyt często robiła w nim zakupy. Przyglądałam się ślicznej bluzeczce, kiedy usłyszałam za sobą miło brzmiący głos.

    – Ładnie na tobie by wyglądała, słoneczko, nie uważasz?

     Nie odwróciłam się, patrzyłam na odbicie w szybie. Za mną stał jakiś facet w średnim wieku, niezbyt wysoki, raczej grubawy, ale dobrze ubrany.

    – Możesz ją mieć za drobną przysługę – kontynuował mężczyzna – zajmie ci to najwyżej kilka minut.

    – Co pan ma na myśli? – uśmiechnęłam się nieśmiało do odbicia.

    – Cóż… Nie lubię podchodów, więc powiem wprost. Pójdziemy do mego auta, zrobisz mi loda, ja wyliżę ci pipkę i bluzeczka jest twoja. Jeśli zrobisz to dobrze, to jeszcze czeka cię premia, słoneczko.

    – No wie pan! – odwróciłam się oburzona – za kogo pan mnie bierze?

    – Za fajną dziewczynę, która pewnie chce bluzeczkę za prawie sześć stówek, w której będzie wyglądała rewelacyjnie. Mam rację?

     Patrzyłam na faceta, przez głowę w ułamku sekundy przeleciało mi milion myśli. Co ja tu robię? Jak to, co? Puszczam się, mam obciągnąć kutasa obcemu mężczyźnie! Najlepiej będzie, jak wrócę do domu, ale… No właśnie, to „ale”… Podnieciłam się! Nie tak, jak wtedy, kiedy całowałam się z Robertem, nie tak, jak wtedy, kiedy obmacywał mnie, nie tak, jak wtedy, kiedy pobudzałam się niekiedy paluszkami, wsłuchując się w jęki ruchanej przez ojca matki… Nie, to był zupełnie inny rodzaj podniecenia, podobnego jeszcze nie przeżyłam. Do tego coś pchało mnie w stronę nieznajomego, już widziałam jego organ przed sobą, jednocześnie miałam obawy, czy mój absolutny brak takich umiejętności nie wywoła u niego salwy śmiechu… Zdecydowałam się wreszcie.

    – To gdzie pan parkuje? – tym razem pytałam z ujmującym uśmiechem poprawiając sobie biust.

    – Chodź kochanie za mną – i poszedł.

     Weszliśmy do butiku, na szczęście tak, jak wspomniałam, był bardzo drogi, więc nie byłam tutaj więcej niż jeden raz i nikt nie mógł mnie rozpoznać. Nieznajomy poprosił sprzedawczynię o bluzeczkę dla wnuczki, kazał mi ją w kabinie przymierzyć, sam czekał cierpliwie na zewnątrz. Leżała i wyglądała fantastycznie. Jeszcze upewnił się, że jeśli zmienię zdanie, to będzie mógł ją zwrócić i poszliśmy do podziemnego parkingu. Chwilę później wsiadaliśmy do dużego Mercedesa na tylne siedzenie.

     Mój nieznajomy chciał mnie pocałować w usta, ale odwróciłam twarz, cmoknął mnie w policzek. Próbował też złapać mnie za biust, ale lekko odepchnęłam natrętne dłonie. W końcu rozpiął pasek, rozporek, zsunął spodnie i bokserki do kolan, wystawiając… fiutka! Mało brakowało, a wybuchnęła bym śmiechem, bo to, co zobaczyłam było małe, mizerne, miękkie i obwisłe. Pochyliłam się w jego stronę, wyciągnęłam prezerwatywę, ale nie było możliwości, żeby ją założyć.

     Chwyciłam kutasika w dłoń i zaczęłam go masować, tak, jak widziałam na pornolach. Muszę przyznać, że to był pierwszy żywy penis, którego widziałam tak blisko i którego trzymałam. Ze zdziwieniem zobaczyłam, że z każdym ruchem ręki ten niemal martwy do tej pory organ zaczyna ładnie rosnąć, po chwili był już na tyle duży, że mogłam założyć na niego kondoma. Facet złapał mnie za głowę i siłą zmusił, żebym nachyliła się nad jego kroczem i wzięła kutasa do buzi. Otoczyłam ustami pęczniejący łebek, wsunęłam jeszcze głębiej i zaczęłam poruszać głową w dół i w górę, jednocześnie pomagając sobie dłonią. Uklękłam między nogami mężczyzny, ssałam go, masowałam, bawiłam się zwisającymi jądrami. Słyszałam nad sobą jęki i westchnienia przerywane jakimś mamrotaniem. Penis jeszcze urósł, osiągnął taki przeciętny moim zdaniem rozmiar, nie był już tak śmiesznie mały; zrobił się gruby i twardy. Przerwałam na chwilkę, podniosłam głowę, popatrzyłam na mężczyznę, otarłam wierzchem dłoni usta.

    – Nie przerywaj, słoneczko, wspaniale to robisz, widać, że masz wprawę i doświadczenie – facet znowu przydusił mi twarz do kutasa – ssij go, ciągnij, wujek chce mieć mega orgazm

    – Ale…

    – Nie ma żadnego „ale”, słoneczko – gwałtownym ruchem bioder wdarł się cały, czułam go w gardle.

     Zakrztusiłam się, mocno odepchnęłam od zwisającego brzucha i złapałam w końcu powietrze. Masturbowała go teraz dłonią, ale już znowu miałam w ustach twardego ogóra. Chwilkę później poczułam, że pręży się jeszcze bardziej, a mój kochanek mocniej próbuje przycisnąć mą głowę. Udało mi się obronić przed tym na tyle, że nie zakrztusiłam się już, gdy nagle usłyszałam nad sobą głośne stękanie, jęczenie, a w ustach pęczniejącą prezerwatywę. Gościu doszedł! Pomasowałam jeszcze dłońmi pulsującego ciągle penisa, patrzyłam zaskoczona na ilość spermy, która zgromadziła się w gumce, którą ostrożnie zdjęłam z opadającego i kurczącego się organu. Facet dyszał ciężko i sapał zapinając spodnie.

    – Jeszcze jak dasz wujkowi wylizać cipkę, to będzie premia, słoneczko – wystękał, kładąc rękę na mym udzie – dostaniesz tyle, ile kosztowała bluzka – uśmiechnął się lubieżnie.

    – Ale ja jeszcze nikomu nie pozwoliłam na to – wyznałam szczerze.

    – No to wujek będzie pierwszy – wsunął dłoń pod figi.

     Kurwa, to będą pierwsze pieniądze zarobione dupą! Lizać może, przecież mnie językiem nie zgwałci, poza tym byłam ciekawa, jak to jest, jak ktoś robi ci minetę.

    – Ale tylko językiem, dłonie masz trzymać przy sobie, – nie zwracałam uwagi, że mówię na „ty” – inaczej nic z tego, rozumiesz?

    – Oczywiście, wyliżę cię starannie, nie dotknę nawet palcem – obiecał.

     Znowu ciekawość zwyciężyła. Usadowiłam się wygodniej, rozłożyłam nogi i odsunęłam na bok figi.

    – O matko, jaka śliczna muszelka – facet oblizał usta – nie mogę się doczekać smaku tego cukiereczka.

    – Tylko tak, jak mówiłam!

    – Tak, pamiętam…

     Pochylił się nad pipką, dłońmi ujął moje biodra i zaczął lizać. W pierwszej chwili byłam zażenowana, zawstydzona, ale szybko ustąpiło to miejsca wielkiemu podnieceniu. Czułam, że z pipki płynie niemal strumyczek mych soków, które gość starannie wylizywał. Kiedy doszedł do łechtaczki byłam wniebowzięta! Narastające podniecenie, rozkosz ogarniająca całe moje ciało były niesamowite! Nie wiem dlaczego, ale zaczęłam drżeć, całym ciałem targały jakieś spazmy, z ust wydobył mi się jakiś charkot i… straciłam na kilka zekund świadomość. Kiedy ją odzyskałam zobaczyłam nad sobą wystraszonego mężczyznę, poczułam, że klepie mnie po policzku.

    – Słoneczko, co jest? Wszystko w porządku?

    – Tak, chyba straciłam na chwilkę przytomność – wyszeptałam – ale umiesz dogodzić dziewczynie!

    – Starałem się! – był dumny, jak paw – Ale już w porządku, tak? – facet wyjął z kieszeni gruby plik banknotów, wsunął mi je w dekolt – a to premia, słoneczko, zasłużyłaś. A teraz uciekaj, wujek musi jechać, mam nadzieję, że jeszcze damy sobie dużo rozkoszy, jesteś rewelacyjna! Nie zapomnij bluzeczki, słoneczko.

     Wyszłam z auta, zamknęłam drzwi, facet siadł na siedzenie kierowcy i zaraz odjechał. Stałam jeszcze chwilę, zastanawiałam się, co ja takiego zrobiłam. Przecież zachowałam się jak rasowa dziwka! Obciągałam obcemu facetowi kutasa, dałam sobie wylizać pipkę i to wszystko za bluzeczkę i kasę! Kurwa! Naprawdę, jak dziwka… I na co mi ta bluzeczka, mam podobnych kilkanaście. Wtedy wpadłam na świetny pomysł!

     Pobiegłam do tego butiku, pomyślałam, że zwrócę ją i wezmę kasę, to pokaźna kwota.

    – Dzień dobry, kwadrans temu dziadek kupił mi tę bluzeczkę. Nie podoba mi się, ale nie chciałam robić dziadkowi przykrości, dlatego zdecydowała się ją wziąć. Przyjmie pani z powrotem?

    – Hmmm… Ten dziadek ma wiele wnuczek, widzę, ale bluzeczka… Spytam wprost. Ile dla mnie? – uśmiechnęła się uroczo.

    – Stówa!

    – Proszę bardzo, oto reszta pieniędzy za zwrot bluzki. Dobrze, że… dziadek płacił gotówką, to nie ma problemu z rozliczeniem- powiesiła bluzeczkę na wieszaku.

     Podziękowałam, wyszłam na korytarz i popatrzyłam na zegarek. Do umówionego spotkania z przyjaciółkami zostało pięć minut, więc bez pośpiechu poszłam tam, gdzie się umówiłyśmy. Przyszły prawie punktualnie, bo tylko kwadrans po czasie.

    – Cześć, i co? Zdecydowałaś się? – Nela nie certoliła się – wyrywasz bojka?

    – Kogo?

    – No, frajera, który da ci jakiś prezent, albo kasę.

    – Zdecydowałam się.

    – Dzielna dziewczynka – Klarysa uściskała mnie mocno – przynajmniej we trzy będziemy miały wspólny sekret.

    – Słuchajcie, a co zrobić, jak przejdzie ktoś znajomy i spyta, co tu robię?

    – Jolu, to proste. Jesteś na zakupach, no nie?

    – Ale w takim stroju? Jak to wytłumaczyć?

    – Przecież jest prawie lato, więc nie musisz chodzić w kurtce. To co? Wyrywamy bojka dla Jolki? – Klarysa napaliła się na nową sytuację.

    – A tak na marginesie, to wyglądasz zajebiście suczo! Już kilku frajerów cię namierzyło, nie będziesz długo czekać. O, patrz na Klarysę!

     Było na co patrzeć. Śliczna, zgrabna, szczupła laseczka podchodziła do mężczyzny, który albo udawał, albo faktycznie czuł się zagubiony. Chyba jednak to pierwsze, bo kiedy dziewczyna podeszła do niego rozpromienił się, objął ją i poszli w kierunku parkingu.

    – No to pierwsza z głowy – zawyrokowała.

    – Druga – poprawiłam ją.0

    -Jak to, dru… Druga?!?! Joluś, czyżbyś też miała ten pierwszy raz za sobą? – była naprawdę zaskoczona.

    – Tak, mam inicjację za sobą! Zobacz, jaką kasę zgarnęłam – wyciągnęłam z torebki rulonik banknotów.

    – Kurwa, ile tego jest?

    – Ponad klocek! – byłam dumna z siebie.

    – Ale jak…?

     Usiadłyśmy przy stoliku cukierni, zamówiłam kawę i ciacha. Opowiedziałam ze szczegółami, jak było i co było, łącznie z pozbyciem się bluzki.

    – No jak ty mnie teraz zaimponowałaś, Jolka! Nela nie kryła zachwytu – będziesz miała…

     Nie dokończyła, bo pochylił się nad nią jakiś młody mężczyzna i coś szeptał jej do uszka. Dziewczyna kiwała tylko głową, potem popatrzyła na mnie, wzięła torebkę i kiwnęła mi dłonią.

    – To do jutra, spotkałam znajomego – i tyle ją widziałam.

     Nie czekałam dłużej, zapłaciłam kelnerce i pojechałam taksówką do domu. Przeliczyłam pieniądze, po zapłaceniu w cukierni i za taryfę zostało mi tysiąc trzysta złotych! Jak na jedno popołudnie, pierwsze takie poważne obciąganie i pierwszy orgazm, to chyba nieźle…

     Leżałam w łóżku i zastanawiałam się, czy dobrze robię. Przecież kasy mi nie brakowało, ciuszków miałam aż za dużo, jeśli coś potrzebowałam, to dostawałam A jednak podobało mi się to, co robiłam w Galerii; ten dreszcz emocji, rozkoszy i satysfakcji, kiedy facet wytrysnął mi w ustach. Nie wiedziałam, czy będę tam chodzić w tym samym celu, co dzisiaj, ale chyba jednak tak…

     Ciągle czułam się podniecona, tkwiło we mnie jakieś nieznane do tej pory uczucie. Zatopiona w tych rozmyślaniach usłyszałam jakiś hałas. Zbiegłam szybko na dół, do salonu.

     Moja mama, nawalona jak stodoła, ledwo trzymając się na nogach próbowała nalać sobie soku. Przewróciła szklankę, upuściła karton ze sokiem, trzymała się blatu w kuchni.

    – O! Moa córeńka koana – wybełkotała – po… – czknęła głośno – pomo… żesz mamusi? – i uśmiechnęła się radośnie – Chyba za dużo… wypiam!

     Przyglądałam jej się chwilkę i mało nie parsknęłam śmiechem. Zmierzwione włosy, ciuchy w nieładzie, spódniczka okręcona wokół pasa tak, że to co ma być z tyłu było po przeciwnej stronie, pończochy zjechały z zajebistych nóg, bluzka miała źle zapięte guziki Czyżby moja mamuśka… Ojciec mówił, że nie będą razem wracali, ale żeby aż tak się urżnąć?

     Podeszłam do Klary i objęłam ją w pół. Zarzuciła mi rękę na ramię i tak dotarłyśmy do łazienki. Rozebrałam ją, wsadziłam pod prysznic, bo bałam się, że w wannie się utopi. Rozbierając mamę patrzyłam na jej ciało i podziwiałam. Sama chciała bym tak wyglądać w jej wieku, przecież jest po czterdziestce, a figurę ma dwudziestolatki, nie przesadzam.

     Rozebrałam się też do naga i razem znalazłyśmy się w przestronnej kabinie. Sama musiałam zmyć z siebie dzisiejsze popołudnie i wieczór. Mama dosłownie zjechała po płytkach na podłogę, ale to nie przeszkadzało mi, żeby puścić na nią strumień zimnej wody. Wrzasnęła, zaczęła nieporadnie zasłaniać się rękoma, ale nic to nie dało. Teraz poszła ciepła, znowu zimna i tak na zmianę. Po kilku minutach wreszcie stanęła na swych nieziemskich nogach. Patrzyła na mnie jakimś dziwnym wzrokiem, oddychała głęboko, ale nic nie mówiła. Nabrałam żelu do kąpieli na gąbkę i zaczęłam myć siebie i Klarę. Nie protestowała.

     Wraz z upływem czasu widziałam po jej oczach, że pomalutku zaczyna łapać kontakt ze światem. Umyłam jej plecy, brzuch i biust (ale ma jędrny, choć widać minimalną interwencję lekarza, jednak trzeba się dobrze przyjrzeć), ręka zawędrowała na pośladki a druga na krocze. Czułam pod palcami kosmyk włosków nad cipką, nie mogłam się opanować i wsunęłam w nią paluszek. Klara tylko drgnęła, nie powiedziała ani słowa, nawet na mnie nie spojrzała. Nie posunęłam się dalej, skończyłam mycie, spłukałam, natarłam nasze ciała balsamem i wyszłyśmy z łazienki. Stałyśmy całkowicie gołe patrząc sobie w oczy. W końcu Klara uśmiechnęła się leciutko

    – Przyniesiesz mi coś do picia? – spytała niemal trzeźwym głosem.

    – Oczywiście, mamo, idź do swojej sypialni, zaraz tam przyjdę.

     Nalałam w kuchni dwie szklanki soku i wróciłam na górę. Cały czas byłam goluteńka, nie ubierałam się, bo nie wstydziłam się Klary, ani ona mnie; przecież nie raz siedziałyśmy gołe w saunie! Weszłam do sypialni rodziców. Klara leżała pościeli, też nie ubrała się jeszcze, piżama leżała obok. Przysiadłam na brzegu łóżka, podałam sok. Upiła kilka łyków, westchnęła głęboko, odstawiła szklankę na stolik

    – Jesteś cudowną córeczką – wyszeptała.

    – Dzięki, mamo…

     Nie zdążyłam powiedzieć nic więcej, bo przyciągnęła mnie do siebie i zamknęła usta namiętnym pocałunkiem. Jej zwinny języczek wyprawiał istne cuda w mojej buzi, tak jeszcze nie całowałam się z nikim, tym bardziej z kobietą! Czułam na sobie jej ciepłe dłonie, lekko wystraszona czekałam, co będzie dalej. Miałam zamknięte oczy, leżałam na wznak, Klara zsuwała się coraz niżej, całowała moje piersi, ugniatała je delikatnie, po chwili poczułam ciepły oddech na brzuchu, wreszcie dotarła ustami do mego krocza. Trzymałam nogi obok siebie, byłam po części sparaliżowana tym co się teraz działo, ale delikatne dłonie rozchylały je pomału na boki. Teraz drgnęłam i westchnęłam mocno, poczułam zwinny języczek na cipce.

    – Masz wspaniałą bułeczkę, zaraz chyba ją schrupię – dobiegł mnie szept Klary, a na pipce poczułam lekkie, powolne lizanie łechtaczki.

    – Mamo, co my robimy – nie wytrzymałam, musiałam to powiedzieć, ale nie poruszyłam się nawet.

    – Nic zdrożnego, córeczko, dajemy sobie rozkosz – ciągle lizała wargi, teraz zaczęła pieścić mą pupę.

     Nie miałam pojęcia, jak zareagować. Czułam jeszcze podniecenie minionego wieczoru, teraz macocha zajmowała się mą pipeczką… Najgorzej, że podniecało mnie to jeszcze bardziej, chciałam więcej i więcej jej pieszczot, nie chciałam, żeby przerywała. Co ja gadam, to nie było najgorsze, to było fantastyczne! Nigdy żadna kobieta nie lizała mej cipeczki, w ogóle pierwszy raz zrobił to nieznajomy dzisiejszego wieczoru, poza tym raz, czy dwa zdarzyło się, że jakiś chłopak próbował dobrać się do niej ręką, ale nie pozwoliłam. A teraz byłam pieszczona przez jedną z najładniejszych kobiet, jakie znałam i była to dzisiaj druga minetka…

     Leżałam rozchylając coraz szerzej nogi, pragnęłam czuć języczek w całej cipce, moja norka była spragniona pieszczot, jednak nie doczekała się. Język Klary zawędrował na drugą dziurkę i aż wzdrygnęłam się, kiedy niespodzianie poczułam go w pupie. Nie zdawałam sobie sprawy, że takie działanie też może być bardzo przyjemne. Język liżący pupę, palec drażniący łechtaczkę wystarczyły, abym znalazła się w innym świecie. Znowu odleciałam, straciłam świadomość miejsca i czasu. Kiedy otworzyłam oczy dostrzegłam uśmiechniętą twarz mamy.

    – Cieszę się, że tak przeżywasz orgazm, to świadczy niezbicie o twej namiętności – pocałowała mnie w czoło.

    – Mamo, mogę…

    – Co, kochanie?

    – Czy mogę też cię tak pieścić, jak ty mnie?

    – Oczywiście, po cichu liczyłam na to…

     Teraz ja leżałam między nogami Klary i zajmowałam się jej pipką. Nie tylko lizałam, ale wsuwałam najgłębiej, jak mogłam palce i posuwałam nimi tę zaskakująco ciasną szparkę. Myślałam, że będzie bardziej rozciągnięta, widziałam przecież penisa taty, a tu taka miła niespodzianka. Drażniłam łechtaczkę, wsunęłam jeden palec w pupę kobiety i teraz palcowałam jednocześnie obie dziurki, nie przestając zajmować się małym guziczkiem łechtaczki. Nie trwało to długo, macocha jęknęła, zadygotała, ścisnęła udami głowę, której nie zdążyłam podnieść i aby nie wrzeszczeć nakryła sobie twarz poduszką. Targały nią jakieś dreszcze i skurcze; po chwili leżała głęboko oddychając i wpatrując się wielkimi oczami w sufit.

    – Jolciu, dziękuję – przytuliła się do mnie.

    – To ja tobie, mamo, dziękuję. -objęłyśmy się ramionami i wyczerpane niemal natychmiast usnęłyśmy.

     Obudziłam się nad ranem, chciało mi się siku, po wyjściu z łazienki poszłam do swojego pokoju, nie chciałam, żeby ojciec po powrocie zastał nas obie nagie w jednym łóżku. No i okazało się, że miałam nosa; kiedy rano wstałam, słyszałam, jak rozmawiali leżąc jeszcze w pościeli. Posłuchałam chwilkę pod drzwiami, ale zaraz odeszłam, bo oni… bzykali się! Nie wiem dlaczego tata co chwilę o coś pytał Klarę, ale ewidentnie bzykali się; łózko trzeszczało, kobieta stękała, ojciec posapywał.

     Ubrałam się w dresy, dzisiaj sobota, nie ma przecież szkoły, mogę być na luzie. Zadzwoniła moja komórka, odebrałam, to Nela.

    – Cześć Jolka, jak tam dzisiaj samopoczucie? – zaszczebiotała do telefonu.

    – Moje OK, a twoje?

    – Też wspaniałe! Widzimy się dzisiaj na Galerii? Opowiem ci co i jak…

    – Nie wiem, zastanawiam się – choć byłam już od chwili przebudzenia pewna, że tam pojadę.

    – No coś ty, nie daj się prosić będzie fajnie, zobaczysz! – usłyszała nutkę żalu w głosie przyjaciółki.

    – No dobrze, namówiłaś mnie – usłyszałam odgłos kroków schodzących do kuchni rodziców. – To o której się widzimy?

    – Super, bądź koło piątej, cześć!

    – Jeszcze tylko spytam rodziców i dam ci znać, czekaj na sygnał – rozłączyłam się.

    – Kto dzwonił? – ojciec stał przy stole ze szklanką soku w dłoni.

    – Nela. Pytała, czy nie poszła bym z nią dzisiaj do kina.

    – Oczywiście, że możesz – to Klara – tylko żeby nie było alkoholu! – z uśmiechem pogroziła mi palcem.

    – No co ty, mamo! Wiesz, że nie lubię.

    – Wiem, córeczko, wiem – podeszła, objęła mnie i uściskała, a ja poczułam wilgoć w cipce.

    – Mam nadzieję, że stówka ci wystarczy – ojciec wyciągał w moją stronę dłoń z banknotem.

    – Tak, tato, w zupełności wystarczy.

     Dyskretnie przyglądałam się im obojgu. Ojciec zachowywał się tak, jak zwykle, ale Klara co chwilę zerkała w moją stronę, a kiedy nasz wzrok spotykał się – opuszczała głowę z dziwną miną. Bałam się, że ojciec zobaczy jej niecodzienne zachowanie, więc wzięłam kubek z kawą, którą sobie przed chwilką zaparzyłam, szybko wyszłam z kuchni i poszłam na spacer do ogrodu. Posesja jest wielka, więc było gdzie pochodzić.

     Nie wiedziałam, co myśleć o minionej nocy. Pieściłam się z własną matką! Co z tego, że nie rodzona? Kocham ją tak, jakby to ona mnie urodziła, więc jak do tego doszło? Fakt, była pijana, a ja podjarana zajściem w Galerii, ale czy to mnie tłumaczy? Usiadłam na ławeczce w altanie, co chwilę wypijałam łyk kawy, bez sensu gapiłam się przed siebie. Kurwa mać! Szesnastolatka musi sama rozwiązywać takie problemy? Fakt, nikt mnie do niczego nie zmuszał, nawet tamten… jak Nela mówi… „bojek” był delikatny, też mnie do niczego nie zmuszał. Obciągałam z radosnym podnieceniem twardniejącego kutasa, podobało mi się to, potem on mnie wylizał, co mi się jeszcze bardziej spodobało! Kulminacją były pieszczoty z Klarą, moją macochą. Nawet nie wiecie, jak bardzo chciałam to jeszcze raz przeżyć. Tak, będę w Galerii tak często, jak tylko możliwe!

    – Tutaj jesteś – aż podskoczyłam, tak mnie ojciec wystraszył!

    – Tato, no co ty, chcesz, żebym odjechała na serce?

    – Nie, przepraszam… Ale muszę zadać ci jedno pytanie.

    – Tak? – zaczęłam być czujna.

    – Nie wiesz, co się dzieje z Klarą?

    – A co ma się dziać?

    – No, jakoś dziwnie się dzisiaj zachowuje, tak jakoś patrzy na ciebie…

    – Aaaaaa! O to pytasz! Chyba trochę się wstydzi, bo przyjechała wczoraj wieczorem w stanie wskazującym na nadużycie napojów wyskokowych, aż musiałam zaprowadzić ją do waszej sypialni. Ale rano wyraźnie słyszałam, że wszystko między wami jest OK, prawda? – uśmiechnęłam się.

    – No.. Tak, wszystko jest w porządku, więc o to chodzi…

    – A ty myślałeś, że o co?

    – Nic, nic nie myślałem, tak spytałem. Chodźmy do domu, śniadanie chyba na stole.

     Po śniadaniu nie rozmawiałam już z Klarą, raczej unikałam jej, choć starałem się, żeby wyglądało to naturalnie. Nagle ogarnął mnie zapał do nauki, miałam zaległą lekturę, więc prawie nie wychodziłam z pokoju. Cały dzień czekałam, aż wreszcie doczekałam się. Po obiedzie staruszkowie poszli do swojej sypialni, bo znowu szykowali się na jakąś imprezę, tym razem mieli wrócić razem, ale dopiero jutro koło południa, miałam więc do dyspozycji masę czasu dla siebie. Pomachałam, kiedy taksówka znikała za rogiem uwożąc rodziców, wyciągnęłam z szafy wcześniej przygotowane ciuchy, przebrałam się, siadłam przed lustrem i zrobiłam sobie taki dość „ostry” makijaż. Kiedy stwierdziłam, że jestem gotowa – stanęłam przed lustrem. Widząc swoje odbicie uśmiechnęłam się do siebie No, Jolka, wyglądasz jak prawdziwa cichodajka! Do torebki prezerwatywy, żel i o umówionej porze byłam w Galerii.

     Klarysa i Nela już czekały, siedziały przy tym samym stoliku, co poprzednio, popijały sobie kawę. Widząc mnie aż zagwizdały z zachwytu.

    – Jolanta! Ale zajebiście wyglądasz! No szał! Ale się wystroiłaś – trajkotały jedna przez drugą.

    – A wy, laski, to co? Ubogie krewne? Wystroiły się jak na rozbieraną dyskotekę, a ze mnie się śmieją! – uściskałyśmy się radośnie.

     Nie czekałyśmy długo na zainteresowanie ze strony panów w różnym wieku. Po kwadransie obserwacji podszedł do nas pierwszy i z uśmiechem zwrócił się do Neli, proponując jej rolę przewodnika po Galerii. „Chyba ze szczególnym uwzględnieniem parkingu” pomyślałam, kiedy kolejny amator młodych ciał stał przed Klarysą. Wydawało mi się, że skądś go znam, ale nie potrafiłam określić skąd. Nie posiedziałam długo, podszedł mój bojek, ten sam, którego „obsługiwałam” tydzień temu. Wymieniliśmy po dwa słowa i już rozkładałam nogi na tylnym siedzeniu jego fury, bo tym razem miał zamiar odwrócić kolejność. Nie kupił mi żadnych łachów, powiedziałam wprost, że może dać mi kasę, nie podawałam konkretnej kwoty. Kiedy skończyłam obciągać zastanawiająco rosnącą pałę i zdejmowałam napełnioną ciepłą spermą prezerwatywę, zauważyłam, że coś wkłada do mojej torebki. Udałam, że nie widzę, ubrałam się, a on jak poprzednio wsunął mi za staniczek zwitek banknotów.

     Po wszystkim siadłam już przy stoliku i poprosiłam o kawę, zajrzałam do torebki. Jakież było moje zdziwienie, kiedy zobaczyła tę bransoletkę! Była zjawiskowo piękna, musiała kosztować majątek!. Wyciągnęłam z dekoltu pieniądze, policzyłam, był to okrąglutki tysiączek! Przecież za taką kasę mógł mieć najlepsze panienki w mieście i to na całą noc. Poczułam się dumna, bo jednak wybrał mnie! Zaraz jedna mina mi zrzedła, bo uświadomiłam sobie, że sama porównuję się do prostytutek i cieszę się z tego…

     Nie chciałam już rozmawiać z kumpelkami, ale ciągle czułam silne podniecenie, które chciałam w jakikolwiek sposób rozładować. Po chwili namysłu postanowiłam sama sobie pomóc; w Galerii był przecież sex shop! Kilka chwil później oglądałam kolekcję sztucznych penisów, różnych lubrykantów, ciuszków i innych, o których zastosowaniu nie miałam pojęcia. Wybrałam z półki wibrator w kształcie penisa zbliżonego wielkością do tego, czym dysponował mój bojek. Trochę się bałam, że sprzedawca poprosi mnie o dowód osobisty, ale na szczęście to był facet, a nie kobieta. Gość z obleśnym uśmiechem otaksował mnie wzrokiem, dłużej przyglądając się biustowi, skasował za gadżet i wsadził go do neutralnej torby.

    – Będzie z niego dzisiaj użytek, co? – cały czas uśmiech nie schodził z pyska tego oblecha.

    – Gówno cię to obchodzi! – odszczeknąłem i wyszłam z tego przybytku.

     Jak mogą w takich sklepach zatrudniać tych beznadziejnych kretynów? Nie miałam pojęcia, w moim przekonaniu taki typek tylko odstrasza klientelę. Taksówkarz zawiózł mnie do domu, szybko pobiegłam niemal do swego pokoju, rozebrała się do naga i wskoczyłam pod natrysk. Starannie umyłam też swój nowy zakup jeszcze raz obejrzałam go uważnie, ochrzciłam go imieniem Adam, no bo pierwszy w mojej cipuni i wróciłam do siebie. Posmarowałam wibrator żelem, zgasiłam światło, włączyłam płytę z cyklu smooth jazz, położyłam się na łóżku.

     Nastrojowa muzyka, ciemność i wspomnienie dzisiejszego wieczoru rozmarzyły mnie. Zaczęłam delikatnie dotykać biustu, masowałam sutki, potem zabrałam się za cipkę. Nawet bez żelu była dość wilgotna, wsuwałam w nią wpierw jeden palec, potem drugi. Bawiłam się guziczkiem łechtaczki, ugniatałam ją, masowałam, pocierałam o nią palcami, sięgnęłam po swój nowy nabytek. Włączyłam na najwolniejsze drgania, zbliżyłam do pipki, przyłożyłam do szparki. Delikatne wibracje Adama dawały niesamowite uczucie, czułam się wspaniale. Odważnie wsunęłam trochę głębiej w cipkę ten drgający, elastyczny i miły w dotyku sprzęcik. Podniecenie narastało, wsuwałam wibrator coraz głębiej, wciągałam i znowu wsuwałam…

     Zwiększyłam częstotliwość drgań, sama też coraz szybciej ruszałam dłonią, czułam falę ciepła rozchodzącą się od brzucha po całym ciele. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam poruszać biodrami, tak, jakbym chciała mocniej nabijać się na tkwiącego w cipce nowego przyjaciela. Zwiększyłam obroty do maksimum, doznanie było nie do opisania. Jęcząc i stękając wpychałam swój nowy sprzęcik coraz głębiej i szybciej, pomału zaczynałam tracić kontrolę nad tym, co robię. Czułam nadchodzący orgazm, moje ruchy stały się gwałtowniejsze, jeszcze szybsze; biodra podrzucałam niemal do góry… I wtedy stało się!

     Poczułam w cipce ostry ból, wibrator wszedł w nią prawie cały, a mi do oczu napłynęły łzy. Matko, co ja zrobiłam? Ból pomalutku mijał, szczypało mnie w środku, patrzyłam na Adama, na którym spływały kropelki mego śluzu pomieszane z krwią… Kurwa, sama sobie odebrałam dziewictwo, ja pierdolę! Leżałam ciągle na łóżku, nie chciało mi się nawet drgnąć, byłam szczerze poruszona tym, co się przed chwilką wydarzyło. Ból pomału mijał, nie był też taki znowu strasznie silny, jak ostrzegały laski, które miały za sobą ten „pierwszy raz”, ale sama świadomość tego, co się stało…

     Nie umiałam sobie tego racjonalnie wytłumaczyć, jedyne co, to moje podniecenie sprawiło brak kontroli nad tym, co robię. Musiałam mocniej popchnąć Adama w cipkę, do tego ruch biodrami i stało się. W łazience umyłam się starannie, nawet strzykawką z wodą utlenioną wypłukałam sobie cipkę, krwawienia nie było. Założyłam na siebie piżamę, pora była już dość późna, chciałam wreszcie odpocząć po emocjach wieczoru. Umyty Adam zniknął w szufladce nocnej szafki, położyłam się na boku i… prawie natychmiast usnęłam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek
  • Jola i jej historia cz.2

     Obudziłam się nad ranem, było jeszcze szaro na dworze, ale tak mi się chciało siku, że musiałam wstać. Po wszystkim podcierałam sobie cipkę i znowu poczułam znajome podniecenie. Co jest, kurwa, jestem jakąś nimfomanką, czy co? Czy może zakazany do tej pory owoc tak mi smakuje? Drżąc i to nie z zimna wyciągnęłam wibrator z szuflady, posmarowałam pipkę żelem i znowu zaczęłam się masturbować. Zaskoczona byłam tym, że mimo iż tym razem wciskałam Adama niemal całego w szparkę, to praktycznie nie czułam żadnego bólu; przeciwnie, zalewała mnie fala rozkoszy, nie musiałam długo czekać na zajebisty orgazm…

     Pozbierałam się i pomyślałam, że trzeba spróbować, jak to jest czuć kutasa w tyłku. Znowu porcja żelu na Adama, tyle samo na dupkę i pomału zaczęłam go tam wciskać. Początkowo szło opornie, nawet lekko bolało, ale zrobiłam jeden szybszy ruch ręką i wskoczył dość głęboko. Znowu poruszałam do przodu i do tyłu; zaskoczyło mnie to, że byłam znowu bardzo podniecona! Teraz też, podobnie, jak chwilkę wcześniej, orgazm przyszedł niespodziewanie i był naprawdę silny. Od tej pory masturbowałam się nie tylko w cipkę, ale i w dupeczkę.

     Muszę przyznać, że był to weekend, który bardzo wiele zmienił w moim życiu. Po utracie dziewictwa stałam się odważniejsza, bardziej wyluzowana w stosunku do mężczyzn. No i odkryłam, że jednak wolę dojrzałych panów, niż rówieśników, czy też chłopaków trochę starszych od nas… Dlaczego tak mówię? To proste, wynika to z mego dotychczasowego doświadczenia. Ponieważ zakładałam, że będę częściej uprawiać seks, nie tylko z bojkami, ale może poznam wreszcie kogoś dla siebie, poprosiłam mamę, żeby załatwiła mi pigułki antykoncepcyjne. Trochę się zdziwiła, ale załatwiła.

     Spotykałam się ze Stefanem, chłopakiem z liceum. Fajny, miły, nawet przystojny. Spędzaliśmy ze sobą dość dużo czasu, po miesiącu pozwoliłam chłopakowi na pierwszy pocałunek, mógł też przekonać się, że mój biust jest zajebisty! Po jakimś czasie pomacał przez figi pipkę, a ja przez spodnie pomasowałam jego kogucika, tydzień później pieściliśmy się prawie nadzy, petting w jego wykonaniu był całkiem, całkiem, wylizał mi pipkę do orgazmu, a w podzięce dostał zajebistego loda. Jednak różnica między młodzieńcem, a starszym mężczyzną jest bardzo duża; zarówno w wielkości sprzętu, jakim dysponują (choć nie wszyscy!),i jakość erotyzmu. Jednak wolę starszych.

     A ze Stefanem rozstałam się, kiedy zaczął się chwalić, jakiego to loda dostał i jak mnie wylizał; opowiadał wszystko z detalami, czym wzbudzał zazdrość innych chłopaków. Nie mogłam zrobić nic innego, jak tylko przy wielu kumplach dać mu w pysk i kopnąć w jaja.

     Starzy interesowali się mną coraz mniej, mieli te swoje interesy, biznesy, ogólnie tłukli niezłą kasę. Firma rozwijała się, pączkowała na jakieś filie, matka zainteresowała się kosmetykami. Pracowała nad otwarciem produkcji gdzieś pod Wrocławiem, często musiała wyjechać, ojciec też ciągle gdzieś musiał być. Zostawałam w domu sama, nudziłam się, dlatego bywała częstym gościem Galerii. Do tego zaczynałam podejrzewać, że starzy zdradzają się wzajemnie, bo mama ostatnio chodzi jakaś rozradowana, uśmiechnięta, ojciec też znika na całe weekendy. Doszły mnie nawet słuchy, może plotki, że mój staruszek dyma którąś z dziewczyn z Galerii; dobrze, że mnie tam nie spotkał. Ciekawe, która mu daje? Potem znowu wyszło, że tak, jak kiedyś Klarysę, teraz ruchał przynajmniej dwa razy w tygodniu taką małą Aśkę, rok młodszą ode mnie… Jednak kiedy byliśmy razem w domu nic nie wskazywało na to, żeby coś się między nimi psuło.

     Z dziewczynami też nie gadałyśmy zbyt często. Nela chwaliła się co chwilkę zdjęciami z różnych miejsc, często jeździła z Cezarym ze Stokrotki, była jego „zabawką”; spotykali się często i ruchali gdzie i kiedy tylko mogli, na Galerii nie przebywała prawie wcale, nie pozwalał jej na spotkania z komkolwiek. Klarysa też poznała chyba kogoś, bo ją również trudno było spotkać „w pracy”. Jeden z moich bojków, całkiem sympatyczny pan w średnim wieku, zafundował mi kolczyk w… cipce, w łechtaczce. Bolało jak jasna cholera, ale warto było; wyglądają – pipka i kolczyk – bardzo ładnie!

     Bywało, że spotykałam się z mężczyznami w motelach, których właścicielem był Cezary, a o ile wiem moja mama była współwłaścicielką jednego z nich. Najlepsza była jednak Stokrotka, było tam miło, czysto, przytulnie i dyskretnie. Zdawałam sobie sprawę z tego, że jestm już nie galerianką, a cichodajką, prostytutką do tego młodocianą… Chciałam tego!

     Jednego dnia Nela odwołała mnie na stronę, miała bardzo tajemniczą minę.

    – Jolka, jest kasa do zarobienia – niemal wyszeptała.

    – Jaka kasa, za co?

    – Dobra kasa, za dupę.

    – Możesz jaśniej? – nie miałam pojęcia, o czym mówi.

    – Adam, menadżer Cezarego robi w Stokrotce jakąś małą imprezkę, mamy zaproszenie na cały weekend!

    – Chcesz, żeby Cezary pozbył się ciebie? Skończą się wyjazdy i bibki!

    – Coś ty! Jedzie jutro na tydzień z kumplami na jakieś wyspy, nie będzie go, mam luzik. No to jak? Idziesz?

    – A co powiesz w domu? – propozycja była ciekawa, na samą myśl o przygodzie poczułam przyjemne swędzenie w cipce.

    – No chyba tak, jak zwykle, nie? Dajemy sobie wzajemne alibi.

    – Ok, wchodzę w to – zdecydowałam.

     Sobotnie popołudnie, jedziemy z Nelą na imprezę, wyszykowane, jak młode kurewki, aż młody taksiarz przyglądał się nam w lusterku i uśmiechał głupkowato. Nela nie wytrzymała.

    – Co tak się gapisz? Patrz przed siebie, na drogę, bo dwie laski wieziesz.

    – Widzę, a co to za okazja, że się tak… wystroiłyście?

    – A chuj cię to obchodzi! – skończyła konwersację we właściwy sobie sposób.

     Na miejscu czekali już panowie. Jeden młody, po trzydziestce, drugi znacznie starszy, mógłby być ojcem tego pierwszego. Adam (nie ten z szuflady, tylko żywy!) i Gwidon, co to za imię? Zaprosili do pokoju, zaproponowali drinka i wskazali łazienkę. Szybki prysznic i owinięte tylko ręcznikami znalazłyśmy się w objęciach panów. Mną zajął się Gwidon. Facet w wieku… zaawansowanym, mimo to był przystojnym mężczyzną.

     Siadłam mu na kolanach, zaczął pieścić i zachwycać się mym biustem, a ja sięgnęłam do jego krocza i zdębiałam wewnętrznie. Co ja trzymam w dłoni? Już klęczałam między nogami Gwidona i podziwiałam jego organ. Widziałam już trochę kutasów, ale takiego jeszcze nie. On nie był duży, on był wielki i do tego ciągle jeszcze pęczniał. Delikatna, niemal aksamitna skórka poprzecinana całą siecią żył i żyłek; długi i tak gruby, że bałam się o swą cipkę. Nie spotkałam jeszcze takiego ogóra.

     Zaczęłam go pieścić ustami, masowałam dłońmi, bawiłam się jądrami. Wziął mnie na ręce i położył na łóżku. Zdążyłam dostrzec, że Adam wali Neli super minetkę, bo dziewczyna aż zaciskała dłonie na prześcieradle z rozkoszy. Rozchyliłam nogi, wyeksponowałam pipkę. Gwidon pochylił się nad nią, zaczął ją lizać, ssać wargi, wsunął w szparkę palec. Zdziwiona poczułam ciepły oddech na pupie, a szorstki język wśrodku mej dupci.

    – Co robisz? – odwróciłam głowę.

    – Liżę twój tyłeczek, nie czujesz?

    – Chyba nie chcesz…

    – Tak, chcę – przerwał mi.

    – Ale ja… Masz wielkiego penisa, boję się, że…

    – Nie musisz się niczego obawiać, – znowu mi przerwał – będę delikatny i ostrożny.

    – Ale ja jeszcze nigdy… Nigdy nie dawałam w tyłek, w Galerii robiłam loda, lizałam jajka i to wszystko.

    – No to musisz spróbować, jak to jest. – był nieustępliwy.

     Byłam naprawdę wystraszona. Co prawda wpychałam sobie w dupcię mego szufladowego Adama, ale gdzie mojemu wibratorowi do pały Gwidona! Na szczęście zaczął od cipki. Wchodził w nią pomalutku, czułam, jak rozpycha mnie wewnątrz. Było to rewelacyjne uczucie, byłam wypełniona do końca wielką pałą, zaczęłam wzdychać, coś tam wygadywałam, ale było to poza mną. Odleciałam.

     Kiedy wracała mi znowu świadomość zobaczyłam przed sobą pulsującą dzidę wciskającą się w usta. Przyjęłam go tyle, ile mogłam w sobie zmieścić, poczułam, że twardnieje jak klocek drewna i wyrzuca z siebie spermę. Matko, ile tego było! Zakrztusiłam się, nie mogłam złapać oddechu, większość poszła na twarz i biust. Kiedy przestałam kaszleć, roześmiałam się.

    – Co ci tak wesoło? – Gwidon też się uśmiechał.

    – Wyobrażasz sobie nekrolog, gdzie napisali by, że utopiłam się w spermie? Dużo tego naprodukowałeś, masakra! Ale ruchać, to naprawdę umiesz, jeszcze nikt mnie tak nie zerżnął… I fajnie smakujesz, lubię to.

     Ostatnie zdanie było kłamstwem, nigdy nie czułam smaku spermy, zawsze zakładałam na kutasy prezerwatywę, ale niech tam, niech się Gwidon cieszy. Facet wstał, przeprosił i poszedł do łazienki wysikać się. Wtedy naszła mnie szalona myśl. Jak już próbować, to wszystkiego! Poszłam tam, gdzie Gwidon, stanęłam tuż za nim, złapałam za sikającego penisa.

    – Chodź do kabiny, proszę – pociągnęłam go w stronę prysznica.

    – Ale muszę się odlać…

    – No właśnie dlatego chodź…

    – Mam lać na ciebie?

    – Tak, muszę tego spróbować… – usiadłam w brodziku. Zaczął sikać na biust, potem skierował strumień moczu na mą twarz. Otworzyłam usta, podstawiłam język pod ciepły strumyczek, lał mi do buzi. Wyplułam, ale nie wszystko. Kurwa! Napiłam się szczochów, to już chyba jakieś zboczenie. Gwidon cały czas sikał na mnie, na cycki, włosy, na twarz. Ja pierdolę, jestem chyba naprawdę zboczona, bo podniecało mnie to!

     Gwidon podniósł mnie, odwrócił tyłem i załadował swego palanta prosto w mą biedną dupkę. Chciałam wrzeszczeć, ale zakrył mi twarz dłonią. Trzymał mnie mocno, nie mogłam się wyrwać, kiedy rozpychał mi pupę. Rżnął mnie tak kilka chwil, a ja zaczęłam odczuwać przyjemność. Mamo, jak on mi wtedy wyruchał tę moją dupinkę! Wrzeszczałam i wyłam z rozkoszy, facet też chyba zawył, bo czułam, jak jelita zaczynają wypełniać się kolejną porcją spermy. Nie wytrzymałam, zatrzęsłam się i opadłam bezsilna na kolana, mój amant za mną.

    – Dziewczyno, ale ty się ruchasz! Ile masz lat?

    – Siedemnaście, bo co? – dodsałam sobie trochę.

    – Nic, ruchasz się jak profesjonalistka i to jest komplement!

    – Co poradzę na to, że lubię seks? Zawsze interesowała mnie druga płeć, starałam się poznać meżczyzn jak najlepiej. Siedzę w domu, starzy się mną nie zajmują, mama zginęła w wypadku, robią swoje biznesy, ja dobrze się uczę, więc nie interesuje ich to, co robię – popatrzyłam na minę Gwidona – i tak się znalazłam tutaj!

     Po kąpieli wróciliśmy do pokoju, gdzie musieliśmy wytłumaczyć się z naszych wrzasków, a panowie doszli do wniosku, że muszą chwilkę odsapnąć, a my mamy z Nelą pokazać im, jak kochają się kobiety. Trochę było mi głupio, bo z kumpelką, ale ona nic sobie z tego nie robiła, rozłożyła nogi, złapała mnie za włosy i przyciągnęła do swej pipki. Po chwili słyszałam jej westchnienia i popiskiwania, palcowałam cipkę i dupkę dziewczyny, w końcu nie wytrzymałam, odwróciłam się i lizałyśmy się nawzajem. Kiedy podniecenie zaczynało dochodzić do szczytu przypomniało mi się, co widziałam niedawno w taki lesbijskim pornusie. Złapałam Nelę, usiadłyśmy naprzeciw siebie, zbliżyłyśmy się kroczami i pocierałyśmy nasze cipeczki o siebie. Znowu odleciałam, kumpelka zaraz po mnie.

     Siedzieliśmy sobie na łóżkach z drinkami w rękach i gadaliśmy o pierdołach. Nela opowiadała, jak była tutaj z Klarą.

    – Z jaką Klarą? – Gwidon okazał zainteresowanie.

    – No nie z matką Joli, tylko kumpelką z klasy – roześmiała się dziewczyna.

    – Zaraz, zaraz, wpierw mówiłaś, że starzy się tobą nie interesują, potem, że mama zginęła w wypadku, a teraz …

    – Bo Klara to moja macocha- tłumaczyłam – od dziecka mówię na nią mama.

    – A co za biznesy robią twoi starzy? – dopytywał Gwidon.

     Kiedy wytłumaczyłam facetowi co i jak, zobaczyłam, że jakoś dziwnie uśmiecha się pod nosem. Czyżby znał moich starych? Później zaczęła się „rzeźba”! To, co wyprawialiśmy przechodzi ludzkie pojęcie. Ruchaliśmy się każdy z każdym, to z Adamem, to z Gwidonem; były chwile, kiedy miałam w dupie jednego kutasa, w cipce drugiego, a w ustach pipkę Neli.

     Skończyliśmy wreszcie, przytuliłam się do Gwidona, pomyślałam, skąd facet w tym wieku ma taką kondycję i usnęłam. Gratyfikacja za weekend była naprawdę sowita, opłaciło się…

     Znowu jestem na posterunku w Galerii. Po pieszczotach z Nelą zaczęłam uważniej przyglądać się kobietom! Fakt, że miałam też epizod ze swą macochą Klarą też nie pozostał bez wpływu na postrzeganie mej płci…

     Zobaczyłam ją wpatrującą się w którąś z wystaw. Stała bokiem do mnie, oglądała jakieś buty chyba, a patrzyłam na nią jak na obrazek. Była kobietą z typu tych, które każdy, dosłownie każdy chciałby przytulić, kochać się z nią… Tak samo, jak z Nelą! Przyglądałam się kobiecie z zainteresowaniem, tym bardziej, ze nie wiem dlaczego, ale czułam dziwne mrowienie w kroku, miałam wielką ochotę ją poznać. Nie namyślając się długo podeszłam do tej samej wystawy, zerknęłam na śliczną twarz.

    – Dzień dobry – zagadnęłam – może pomogę coś wybrać?

    – Dzień… – wreszcie spojrzała na mnie – Dzień dobry! A jak możesz mi pomóc? – miała ujmujący uśmiech.

    – Może coś pani doradzę, pomogę w wyborze?

    – A co? Masz jakiś cichy etat w tym sklepie? Procent od sprzedaży? – roześmiała się głośno – oczywiście żartuję.

    – Nie, ale… Tak w ogóle jestem Jola – wyciągnęłam rękę przed siebie.

    – Majka, bardzo miło mi cię poznać. Tym bardziej, że jesteś bardzo atrakcyjną, śliczną dziewczyną! – uścisnęłyśmy sobie dłonie

    – O pani też muszę tak powiedzieć…

    – Majka, nie pani. Zapraszam na ciacho, co ty na to?

    – Bardzo chętnie. Tam chyba jest duży wybór przepysznych słodyczy – wskazałam stoliki cukierni.

    – No to chodźmy – ujęła mnie po rękę Podziałało to na mnie jak dotknięcie przewodu z prądem, zdałam sobie sprawę, że muszę posmakować cipeczkę tej kobiety, muszę ją uwieść. Tylko jak to zrobić…

     Usiadłyśmy przy stoliku. Niespodziewanie Majka położyła dłoń na mojej.

    – Jolu, zawsze mówię to, co myślę… – przerwała na chwilkę, jakby zastanawiała się, co powiedzieć – obserwuję cię od pewnego czasu i…

    – I co? – byłam ciekawa, co chce mi powiedzieć.

    – I zastanawiam się cały czas, teraz też, co zrobić, żeby się z tobą kochać, pieścić…

    – O mój Boże! – niemal krzyknęłam.

    – Wiem, to głupie, ale tak na mnie działasz. Nigdy tego nie robiłam z kobietą, ale kiedy ciebie zobaczyłam…

    – To nie jest głupie, przestań. Ja też myślałam, jak zaciągnąć cię do łóżka – musiałam ściszyć głos, ludzie zaczęli patrzeć na nas dziwnym wzrokiem.

    – No to co my tu jeszcze robimy?

    – Mieszkasz sama? Bo ja z mężem.

    – Nie, z rodzicami, ale znam fajny pensjonat, miły, przytulny i dyskretny, czyli taki, jakiego potrzebujemy.

    – Poprowadzisz, bo nie mam pojęcia, gdzie to jest.

     Chwilę później jechałyśmy do Stokrotki, ale zanim zajęłyśmy miejsca w aucie musiałyśmy sprawdzić, jak smakują nasze usta. Dojazd zajął nam kilkanaście minut, wzięłam klucz od pokoju, rozebrane wskoczyłyśmy do wanny. Kąpiel urozmaicona wzajemnymi pieszczotami nie trwała długo. Stałyśmy naprzeciw siebie na środku pokoju, Majka dotykała mnie obiema dłońmi, jakby chciała zapamiętać kształty mego ciała. Sama wyglądała rewelacyjnie. Niższa trochę ode mnie, idealnie zaokrąglone biodra, rewelacyjny biust, zgrabne nogi, no i śliczna, niemal dziecięca buzia z dużymi oczami.

     Przyciągnąłem dziewczynę, objęłam mocno i przewróciłyśmy się na łóżko. Zsunęłam się między nogi Majki, rozchyliłam je i wdarłam się językiem w jej zaskakująco małą pipkę. Lizałam, ssałam, wpychałam palce w gorącą szparkę, drugi naśliniłam i wcisnęłam w pupę. Palcowałam chwilę obie dziurki, przesunęłam się językiem na pupę. W momencie, kiedy liznęłam ciemną dziurkę, moja kochanka aż podskoczyła.

    – Co robisz? – była bardzo zaskoczona.

    – No jak to, co? Liżę ci pupę.

    – Ale jeszcze nigdy… nikt…

    – Chcesz powiedzieć, że mąż nie wylizał ci jeszcze dupci?

    – No… nie…

    – Ale palec w środku nie przeszkadzał?

    – Nie, lubię anal jako urozmaicenie seksu.

    – No to leż, nie ruszaj się i przeżywaj – wróciłam do przerwanej czynności.

     Obie dochodziłyśmy po dwa razy, miałyśmy zajebiste orgazmy, ale w końcu trzeba było się pożegnać. Wymiana numerów telefonów, buziak „na dowidzenia” i umówiłyśmy się na przyszły tydzień.

     Spotkałyśmy się chyba jeszcze cztery razy, za każdym dostawałam jakiś interesujący prezent, ale ta sympatyczna i seksowna kobieta tak mi się podobała, że to obdarowywanie było sprawą drugorzędną. Było to piąte spotkanie, kiedy na odchodnym Maja złożyła mi ciekawą propozycję. Chciała, żebym przyjechała do nich do domu, bo obiecała mężowi, że pozna go z dziewczyną, z którą się zabawiała. Nie ukrywam, zaciekawiła mnie tym zaproszeniem, jeszcze nigdy nie bzykałam się z małżeństwem, nie miałam pojęcia, jak zachowa się współmałżonek w chwili namiętnego seksu.

     Wyszykowałam się jak nigdy, chciałam zrobić wrażenie na mężu Majki. Lekko drżąc z ciekawości i podniecenia wchodziłam do uroczego domku na uboczu. Powitali mnie… w podomkach, czekali, kiedy sama się wykąpię. Stojąc pod natryskiem przypomniałam sobie, że jej męża znam z widzenia, widziałam go kilka razy w Galerii, jak wychodził z jakimiś dupeczkami. Teraz mogłam poznać go z bardzo bliska, tym bardziej, że wyraźnie widziałam, jakie na nim zrobiłam wrażenie.

     Po kąpieli krótka wymiana uprzejmości, łyczek Martini i… już leżałam z rozłożonymi nogami i Majką między nimi. Lizała mi pipkę, pieściła, zmieniłyśmy pozycję, teraz podniecałyśmy się wzajemnie. Wylizałam dupkę dziewczyny, ona moją, siadłyśmy przed sobą, szybko pocierałyśmy się cipkami, do orgazmu. Wyczerpane padłyśmy obok siebie, ale nie czekałam długo, zaczęłam lizać Majkę. Klęczałam przed nią z wypiętym tyłeczkiem, kiedy poczułam, że wchodzi we mnie twardy, gruby kutas. Troszkę zabolało, ale tylko troszkę i tylko chwilkę. Paweł ruchał jak automat, a miał czym! Jego kutas nie dość, że był długi to jeszcze bardzo gruby; przyjemnie rozpychał mi pupę w czasie, kiedy z rozkoszą lizałam pipkę jego żony. Majka zwinnie wsunęła się pod nas, lizała mi cipkę, raz po raz wyciągała kutasa z mej dupki, polizała, possała chwilkę i znowu wciskała w tyłek. Paweł ochoczo zmieniał szparki, równie zapamiętale ruchał mą pupę, jak i cipkę. Po chwili siedziałam na jego twarzy, wszędzie czułam jego język, całowałam się z Majką, po to, by już leżeć ba brzuchu obok niej i wypinać zadek, który ruchał znowu na zmianę z tyłkiem żony. Wreszcie eksplodował. Wywalił z siebie tyle spermy, że mogłyśmy sobie „wymieniać” ją z Majką kilka razy, to całując się, to zlizując ją z biustu, czy twarzy przyjaciółki.

     Po połknięciu ostatnich kropli ucałowałyśmy się serdecznie i zmęczone, przytulone do Pawła – usnęłyśmy.

     Potem poznałam Jarka…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Sadurek