Category: Uncategorized

  • Zdrada

    Witam.
    Jestem Aneta mam 40 lat, od 14 lat jestem mężatką, pracuje w dziale logistyki w niedużej firmie zajmującej się produkcją mebli biurowych. Chciałabym podzielić się historią, która nie dawno mi się przydarzyła.
    Pewnego dnia w pracy szef przyszedł do mnie i powiedział, że mamy szansę na duży kontrakt, jest on dla nas bardzo ważny, ponieważ pandemia mocno popsuła rynek. Szef umówił spotkanie z klientem na piątek na godz. 18 w restauracji, dodatkowo oznajmił mi, że będę potrzebna na spotkaniu, ponieważ chce mieć dopięte wszystko na ostatni guzik, nie bardzo mi się to spodobało, ponieważ to piątek, ale nie bardzo mogłam odmówić, więc się zgodziłam.
    Następny dzień w pracy zleciał mi bardzo szybko, już od samego rana widziałam, że szef jest, czymś zdenerwowany, dlatego wolałam unikać go. Pod koniec pracy szef przyszedł do mnie i powiedział, żebym ubrała się na jutrzejsze spotkanie z klientem, w jakąś wieczorową sukienkę, trochę zdziwiłam się, ale odpowiedziałam, że dobrze.
    Następnego dnia, w piątek przyszłam ubrana w dżinsy i bluzkę, jak tylko zobaczył, mnie szef, skrzywił minę i zdenerwowany poprosił mnie do gabinetu. Tam przypomniał mi, że ten kontrakt, jest dla nas bardzo ważny, i że jak chce to mogę już jechać do domu ubrać się. Odparłam, że mam jeszcze czas, ponieważ mąż przyjedzie po mnie do pracy, a później zawiezie mnie do restauracji i spotkamy się na miejscu, widziałam po minie szefa, że nie bardzo mu się to podoba, ale nic się nie odezwał, więc wróciłam do pracy.
    Około godz.16 mąż przyjechał po mnie, oczywiście wcześniej powiedziałam mu, że mam ważne spotkanie z nowym klientem. Pojechaliśmy do domu chwilę odpoczęłam, i zaczęłam się szykować. Około godz. 17 zadzwonił szef i spytał, czy mój mąż nie mógłby nas zawieźć, bo kierowca zadzwonił, że jest chory, powiedziałam, że tak i chwilę później jechaliśmy do firmy. Mój szef już czekał na nas poddenerwowany, dał mężowi kluczyki od firmowego samochodu i poprosił go, żeby przyprowadził samochód, a mnie poprosił na bok zmierzył mnie wzrokiem i powiedział, że mam pozbyć się bielizny, stanęłam zszokowana i nie wiedziałam co powiedzieć, szef dodał, że jak tego nie zrobię mogę się pożegnać z pracą następnie szef dodał, że nie wie jak potoczy się spotkanie, ale mam być grzeczna.
    Po chwili podjechał mój mąż, szef powiedział żebym myślała szybciej, bo nie ma czasu, a ja nie mogłam wydusić słowa z siebie po chwili nie wiedząc co zrobić kiwnęłam głową na tak, szef otworzył mi drzwi za kierowcą i wsiadłam, a on usiadł po drugiej stronie.
    Ruszyliśmy, siedziałam i nie mogłam zebrać myśli, szef spojrzał na mnie i wymownym spojrzeniem przypomniał mi,  że mam pozbyć się bielizny. Serce waliło mi jak młotem, ale po chwili lekko uniosłam się i zsunęłam koronkowe majteczki, chciałam schować je do torebki, ale szef wyciągnął dłoń i zabrał mi je, następnie oddałam stanik. Droga do restauracji minęła błyskawicznie. Następnie szef poprosił mojego męża, żeby poczekał na nas i poszliśmy. Restauracja była nie duża mieliśmy wynajętą mała sale w której było kilka okrągłych stolików, usiedliśmy przy jednym i czekaliśmy, siedzieliśmy bez słowa, ale po chwili zadzwonił telefon szefa. Szef odebrał i powiedział, że klient już jest, wstał i poszedł. Po chwili wrócił z klientem przedstawił nas i usiedliśmy. Zaczęli rozmawiać, a ja siedziałam bez słowa, bo dalej byłam bardzo zmieszana. Widziałam, że klient zerka na mnie podczas rozmowy, w pewnym momencie poczułam dłoń na moim udzie, spojrzałam na szefa a szef na mnie, rozmawiali dalej, a ja czułam coraz śmielsze ruchy dłoni klienta. Co chwilę klient poprawiał się na krześle i przysuwał się bliżej do mnie, czułam jego wzrok na mnie. Po chwili klient powiedział, że do zawarcia umowy została nam tylko jedna miła sprawa i spojrzał na mnie, zdenerwowana nie wiedziałam gdzie skierować wzrok, ale klient chwycił mnie za brodę skierował w swoją stronę i pocałował. Szef poprosił żebym wstała, podszedł z tyłu i rozpiął mi Express na sukience, stałam bez słowa, byłam cała naga położyli mnie na stole i sekundę później klient wepchnął mi swojego kutasa, do ust, poruszał nim do tyłu i do przodu trzymając mnie za głowę szef w tej samej chwili przyssał się do mojej cipeczki, mimowolnie zaczęłam pojękiwać, po chwili poczułam, że szef wchodzi we mnie, czułam mocne pchnięcia, nie wiem ile to trwało, ale po jakimś czasie zamienili się, i ssałam szefowi, a klient mnie posuwał, po paru chwilach zaczęłam dochodzić i głośniej jęczeć. Pchnięcia były bardzo dynamiczne czułam, że dużej nie powstrzymam orgazmu. Po chwili poczułam spermę szefa w buzi, złapał mnie za włosy i przytrzymał głowę, poczułam jak jego sperma wypełnia mi buzię musiałam przełknąć, bo szef nie wyjmował go. Po paru chwilach klient złapał mnie za biodra zeszłam ze stołu i uklękłam przed nim przystawił mi go do ust i strzelił spermą prosto na moje usta. Chwilę jeszcze zostałam w tej pozycji, żeby złapać oddech.
    Dostałam chusteczkę od szefa i oddał mi bieliznę, ubrałam się, w tym czasie szef z klientem podeszli do okna i zapalili. Wracając do domu z mężem nic nie mówiłam, cały czas nie mogłam uwierzyć w to co się stało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BR
  • Przylapany przez matke 21/25

    Rozdział XXI

    W ośrodku pusto, zostały niedobitki. Większość bryknęła rano w sobotę, niektórzy jeszcze w piątek. Lubiłem te końcowe klimaty, było w nich coś magicznego. Pustoszejący ośrodek, wszystkie łajby przy pomoście i obijają się burtami w rytm fal, zauważam ludzi, których nie wyłapałem wzrokiem przez dwa tygodnie, a wiatr kręci młynki. Nikt już nie wrzeszczy, wszyscy mówią cicho, a jednak słychać każde słowo. Do tego odkrywam nowe dźwięki, skrzypienie pomostu, linki obijające się o maszty, odgłosy docierające z drugiego brzegu. Z zainteresowaniem przyglądam się też nielicznym nowym gościom, którzy właśnie zjeżdżają, głównie młode małżeństwa bez dzieci. Piękni, wysportowani, hedoniści. W co się bawią, nie wiem, ale wyglądają jak z innej bajki…

    Moi starzy zawsze wyjeżdżali na końcu. Niedziela była przeznaczona na spanie i wyruszaliśmy na noc. Tylko że teraz nie było samochodu. Zdziwiony pytam, jak się wydostaniemy. Okazuje się, że jedziemy z rodzicami Zbyszka. Mieli vana.

    Ponieważ już jawnie z Hanką byli parą, w dodatku najstarsi z nas, udało się załatwić klucze do jednego z opróżnionych domków. Kierownika waliło, kto tam będzie spał w ostatnią sobotę, byle bez ostrego balangowania. Poza tym był zainteresowany, żeby w ośrodku panował jednak jakiś ruch i nie zwracały uwagi nowe światła w niektórych domkach, bo w te szczególne weekendy na zakończenie każdego turnusu zjawiały się zawsze jakieś dziwne typiary, często nawet niepełnoletnie i kilka domków było znów ożywianych nowymi lokatorami. Poniewczasie dopiero, kilka lat temu, zajarzyłem znaczenie głupawego, jak mi się wydawało, lokalnego powiedzonka „Czy znasz Leszka, co w piczy mieszka”. Tak miał na imię kierownik ośrodka, a domki wynajmował gówniarom z okolicznych miejscowości, a nawet z Olsztyna, żeby się też trochę wywczasowały na krzywy ryj, czyli na koszt gości, którzy bryknęli przed nominalnym końcem turnusu. Nawet wpuszczał je do pustoszejącej stołówki, a wszystko za cenę krótkiego niezobowiązującego seksu z każdą z nich. Robił sobie, skubany, obchód po domkach.

    W ośrodku totalnie już nic się nie działo, przystań zamknięta. Reszta naszej załogi wyjechała. Włóczyliśmy się ze Zbyszkami całe popołudnie po plaży. W końcu lądujemy na tej chawirce. Rozwaliliśmy się ze Zbyszkiem na łóżku, a Hanka poszła się odświeżyć.

    Wróciła nago, stanęła przed nami rozbawiona przede wszystkim moją reakcją, rozpuściła na naszych oczach włosy, rozrzucając je teatralnie po ramionach jak modelka, na dodatek strzepnęła sobie jeszcze z grzywki nad piczą jakiś niewidoczny pyłek, albo może kropelki wody, powiedziała tylko „No co?” i szczupakiem wskoczyła między nas, rozwalając się na plecach. Ja leżę z jednej strony, on z drugiej, podpieramy się łokciami i gadamy o niczym. Pamiętam przecież akcje i na polanie, i na dysce, gdzie ją też „przetańcowałem”, i na łódce, gdzie wkurwiona, żeby zamknąć temat, wszystkim obciągnęła, no i oczywiście „edukacyjne” wygłupy Hanki na plaży naturystów, ale wszystko było w konwencji i miało jakiś pretekst. Poza tym właśnie się sparowali i wyglądało to na całkiem poważnie.

    Zarzuciła ręce na zagłówek, poczochrała nas obu po łepetynach, ale potem już nic. Odpoczywamy. Miałem wreszcie okazję przyglądnąć się jej z bliska na spokojnie. Niby miałem już okazję całkiem nieźle poznać jej ciało (bardziej ona moje), ale teraz zacząłem smakować detale. Miała fajnie opaloną skórę, z wyraźnymi śladami po skromnym bikini, które było na sznureczkach, bo biodra miała tak samo ciemne, jak resztę ciała. Skórę odmienną od reszty naszych kóz, które były jeszcze gładziutkie. U Hanki skóra była delikatnie szorstka, co wyczuwało się przyjemnie w dotyku. No i wyraźne sutki, mocno ciemne, o stromych ściankach, ale zakończone prawie płasko, takie niby-koreczki, które z samej swojej natury zawsze były przynajmniej na wpół sztywne.

    „Fajnie ci się grzywka nastroszyła” – zauważył Zbyszek. „Tak. To od wody” – odpowiedziała i jeszcze raz przejechała po niej ręką, starając się równo ułożyć włoski palcami, po czym strzepnęła wszystko i jeszcze raz zaczęła starannie układać. Zajęło jej to dłuższą chwilę. Przyglądałem się temu zjawisku jak urzeczony. Kręcone włoski, wcale nie takie krótkie, z trudem poddawały się zabiegom.

    „Bardzo ładny widok” – zauważyłem.

    „Podoba ci się?” – spytała. – „Chcesz dotknąć?”.

    Popatrzyłem z niepewnością na rozbawionego Zbyszka i przesunąłem wnętrzem dłoni po gęstej szczecinie.

    „Kurde, jaka sztywna” – informuję o wrażeniach. – „I równa taka”.

    „No Zbyszek ją trochę przyciera” – roześmiała się.

    Komplementujemy jej grzywkę jeszcze przez chwilę, wymieniamy poważne uwagi co do jej budowy i struktury, tudzież trwałości na „czynniki mechaniczne”, dotykamy na zmianę te włoski i próbujemy zapanować nad ich kontrolowanym nieładem, a także wąchamy, bo zaczęło nam się wydawać, że chyba ma jednak delikatny zapach piżma z kobiecych perfum (całkiem możliwe, że w tym momencie cała Hanka waliła już ostro feromonami). Dziewczyna podparła się na łokciach i z nieskrywaną satysfakcją przygląda się naszemu zainteresowaniu jej grzywką, tudzież badaniu i różnym związanym z tym zabiegom. Po paru minutach Zbyszek zmienia temat: „Popatrz, szparkę też ma całkiem ciekawą” – co akurat było zgodne z prawdą.

    Ładnie rozwinięte wargi zewnętrzne, w tej chwili już lekko rozchylone, z delikatnymi kropelkami śluzu, odsłaniały resztę równie ciekawego wnętrza. Było co oglądać. Przenieśliśmy tam głowy.

    Pochylamy się nad wejściem i lekko rozchylamy oba uda. On jedno, ja drugie. Zbyszek, jakby nie było od niedawna nowy właściciel panienki i gospodarz jej najciekawszych miejsc, zdążył się już nieźle zapoznać z jej szparką i teraz oprowadza mnie, przesuwając po niej palcami. Ja trochę skrępowany, nie wiem, na ile mogę sobie pozwolić, ale na razie nawet samo obejmowanie jej uda daje mi dużo zadowolenia. Fajne, gorące i wcale nie takie chude, nieźle umięśnione, solidny kawałek ciała dobrze obsadzony w odpowiednim miejscu, ze skórą pokrytą delikatnymi włoskami. Jest za co złapać i potrzymać, tym bardziej że dziewczyna współpracuje i wdzięcznie się naszym zabiegom poddaje, układając się odpowiednio dla naszej wygody.

    „Zobacz, jaka smakowita” – pokazuje wnętrze, wodząc po okolicy palcami. W sumie jemu wolno, to jego panna. Przyglądamy się, zaglądamy do wnętrza, trącając się głowami. Hanka bardzo zadowolona, że z równym zainteresowaniem przywiązujemy uwagę do kolejnej części jej ciała, dodatkowo rozchyliła uda, żeby ułatwić nam obserwację. A może zrobiła to odruchowo, bo zaczynamy w tej okolicy już nieźle majstrować. „Zobacz” – mówi Zbyszek i pokazuje mi, jak najwygodniej rozchylić płatki dwoma palcami, po czym daje mi znak, żebym sam spróbował.

    Jestem jeszcze trochę zmieszany, ale skoro Hanka nie protestuje, to chętnie korzystam z oferty i sam próbuję. Hanka nas tam nie widzi, ale wyczuwszy obce palce, podciąga rozchylone uda, aby ułatwić mi dostęp. Dotykam palcami i lekko naciskam, obserwując, jak pojawia się kolejna kropelka, a szparka gościnnie się poddaje, odsłaniając jeszcze więcej.

    O tych pierwszych dwóch pannach, które przeleciałem jeszcze na imprezkach, w dodatku w gumkach, nie ma co w ogóle opowiadać, matka – wiadomo – te akurat uroki są poza moim zasięgiem, dziewczyny z ostatnich akcji – no uzbierało się przez ostatnie dni sporo fajnych doznań, przez majtki, a nawet z ręką w majtkach, ale to było na macanego, czyli samą ręką bez patrzenia. Poza tym większość naszych dziewczyn się nie goliła, a tu taki wspaniały dostęp. No i jeszcze była ciotka, ją spenetrowałem co prawda dokładnie i na wylot, ale to była zabawa bez emocji, takie bardziej wzajemne ocieractwo. Onanizowanie się jej pochwą. Kurczę, wspomnienia ciotki coraz słabiej mnie rajcują, widzę, że dała mi się po prostu wyżyć na sobie, a sama korzystała ze mnie jak z naturalnego dildo. Tak naprawdę to teraz jest mój pierwszy bliski i tak intymny kontakt z kobiecym kroczem.

    Zbyszkowie zdobywają moją szczerą sympatię swoją otwartością. Zbyszek zapewnia, że nie ma nic przeciwko i fajnie mu się obserwuje moje niezdarne próby pierwszego rekonesansu na jego dziewczynie, śmieje się, że przypominam mu niego samego sprzed kilku lat, tak że całkowicie mnie rozumie, z uznaniem wypowiada się o mojej ostrożności i mówi, żebym wszystko robił tak, jak chcę, w swoim tempie, bo nikt nas nie goni.

    Potwierdza to, czego się z Hanką spodziewali, bo zakładali tak pięćdziesiąt na pięćdziesiąt, że nasze spotkanie będzie miało mniej więcej taki przebieg. Sami byli ciekawi, czy podejmę zabawę, czy może się wycofam, bo nalegać na pewno nie zamierzali. No i wyszło bardzo fajnie. Dobrze mnie ocenili. Co do reszty chłopaków z naszej paczki, to raczej nic więcej nie planowali, informując, że aż takiego zaufania nie wzbudzali. Raczej zastanawiali się, czy chłopaków nie pilnować i trochę w razie czego nie temperować, i nie chodzi tu tylko o akcję na jachcie, która rzeczywiście „trochę” się wymknęła spod kontroli, ale nawet te macanki w lesie. Głupio to powiedzieć, ale czuli się trochę za nas odpowiedzialni. Dopiero na plaży naturystów poczuli się pewniej, gdy zobaczyli, że jesteśmy bardziej opanowani od panienek i pilnujemy, żeby nic się nie wydało. Ale na Hankę byli mimo wszystko jeszcze trochę niedojrzali. Hanka informuje też, że podoba jej się moje podejście i mam się w ogóle nie krępować, jak coś będzie nie tak, na pewno zwrócą mi uwagę, ale będziemy się dalej bawić. I że jestem cudownie nieśmiały i mam się tego nie wstydzić, tylko korzystać z tego wstydu pełnymi garściami, bo drugi raz już pewnie taki nigdy nie będę.

    Przyznałem im się wcześniej właśnie o tym, że głupio mi, ale mimo zabaw z poprzednich dni, to teraz jest właśnie ten pierwszy raz tak z bliska z piczą.

    „O rany, biedny” – pogłaskała mnie po głowie, coraz bardziej rozbawiona i… chyba podniecona.

    „Stary, trzeba było się wtopić twarzą w jej broszkę, gdy stanęła przed tobą na jachcie” – dodał Zbyszek.

    „Nie wiem, jakbyś zareagowała” – usprawiedliwiam się.

    „A wiesz, że ja też nie wiem?” – odparła. – „Trzeba było spróbować. Sama jestem ciekawa, co bym zrobiła”.

    „Dooo…stałbyś. Trochę byś dostał na pewno” – zapewnił Zbyszek.

    „Po twoich kolegach zaczynało mi się już robić wszystko jedno. Chyba chciałam im zrobić coś na złość, żeby sobie nie myśleli za dużo”.

    „To dlatego ten połyk?” – spytałem.

    „Zauważyliście?” – udała zaskoczoną.

    „No…, zrobiło na nas wrażenie” – zapewniłem, a Zbyszek szybko dodał: „Ostatni w kolejce ma zawsze najlepiej”.

    Atmosfera, o ile to w ogóle możliwe, rozluźniła się jeszcze bardziej.

    „Acha” – wtrącił nagle Zbyszek – „Pamiętaj, żebyśmy się potem wymienili telefonami, bo do Hanki chyba też jeszcze nie masz?”.

    Ja pierdolę! Nagły przypływ wszystkiego, hormony, adrenalina, chuj mi stanął na baczność, nie dało się tego ukryć, bo musiałem zmienić sposób leżenia. Co ten Zbyszek i w ogóle oni oboje? Przypadek, czy celowo to powiedział w tym momencie? Aż się zdziwiłem swojej reakcji po tym pozornie niewinnym pytaniu.

    Zaczynają się ze mnie śmiać. Już gdy wchodziliśmy do domku, byliśmy rozebrani do pasa, bo było naprawdę ciepło, a teraz Zbyszek rzuca: „Dobra, ściągamy wszystko, bo Hanka zaczyna się wstydzić”. Hanka poruszyła się na łóżku i mówi do mnie: „Chodź”. Poczekała chwilę, aż Zbyszek upora się ze spodniami i znowu będzie na nas patrzeć i dopiero wtedy, tak żeby widział, zatopiła mojego wacka na parę sekund w swoich ustach, po czym ułożyła się na boku i mi go powoli masuje. Zbyszek błyskawicznie się rozebrał, ale nie dołączył do nas. Usiadł w rogu i pyta: „Stary, głupia sprawa, ale jak to w końcu jest z tobą. Kochałeś się już kiedyś z dziewczyną?”.

    Hanka patrzy mi się na twarz z serdecznym uśmiechem, a dotyka tylko tak lekko, żeby mi nie opadł.

    No to jadę. Długo tłumaczyłem sytuację z tymi dwiema dziewczynami na balandze, na szybko, po alko i do tego tylko od tyłu na boku, które zaliczyłem w pokoju, gdzie wszyscy goście zrzucali płaszcze i kurtki. Że niby zaliczyłem, że już wiem, jaka gorąca jest w środku kobieta, ale to właściwie było takie, że teraz to nie wiem, czy się z tego cieszyć. Dwie bardziej doświadczone koleżanki dały mi spróbować, jedna na jednej balandze, druga na drugiej. Że szału nie ma. Znaczy szał był, jak to robiłem, ale po paru tygodniach mi przeszło. I że właściwie tak naprawdę (tu ciotkę podmieniłem na daleką znajomą matki) to pomagałem pewnej babce z meblami i z nią zaliczyłem już normalnie kilka pozycji. Że dała mi, normalnie wszystko jak trzeba, nago, w pościeli, spuszczałem się do środka, obciągnęła z połykiem, ale mam mieszane uczucia, jakoś to wszystko było takie mechaniczne.

    „Czyli, mówiąc wprost, pieprzyłeś już parę panienek, ale się jeszcze z żadną nie kochałeś” – podsumował Zbyszek.

    „No to jesteś jakby półprawiczkiem” – zauważyła Hanka. Aż mnie dreszcz przeszedł, to przecież były słowa matki. (O matce oczywiście się nawet nie zająknąłem).

    „Nie no, w sumie aż tak źle nie jest, ale…” – coś tam bredzę pod nosem skonfundowany.

    „Chcesz się pokochać z Hanką?” – wali prosto z mostu Zbyszek. Mimo że chuj stoi jak skała, teraz dodatkowo krew uderza mi do głowy. Robię się czerwony z podniecenia. Nawet Hanka zauważyła i przestała mi posuwać.

    „Chcesz zobaczyć, jak to jest z dziewczyną, tak normalnie?” – powtórzył innymi słowami.

    Hanka puszcza mi wacka, podkłada sobie poduszkę pod głowę, układa się na środku łóżka i mówi: „Chodź”.

    Odebrało mi mowę, patrzę na nich, na Zbyszka, ten tylko upewnił mnie, przytakując głową, a widząc moje wahanie, mówi: „Dawaj, stary, nie krępuj się”. Hanka odruchowo poprawia znowu grzywkę, rozchyla uda, ale zatrzymała się na chwilę i mówi: „Poczekaj”. Pochyla się nad moim wackiem, obejmuje go jeszcze raz ustami i zostawia na nim sporo śliny. „Dobra, teraz możesz” – i rozchyla z powrotem uda. Następnie położyła sobie dłonie w dole brzucha i lekko pociągnęła skórę. Widzę, jak płatki wyraźnie się rozdzielają, odsłaniając zupełnie ciemny tunel.

    Klękam przed nią, w głowie mi się trochę jednak kręci, ruszam kolanami, żeby się dobrze ułożyć przed jej wejściem, pochylam się nad nią, opieram na łokciach, a Zbyszek mówi w tym momencie teatralnym szeptem: „Stary, pocałuj jeszcze jej piersi”.

    „Och, zostaw go Zbyszek, nie widzisz, że chłopakowi już niewiele brakuje?” – broni mnie Hanka. Głaszcze mnie po policzku i mówi: „Będziesz jeszcze miał okazje”. Wciąż patrzę na zmianę na nich oboje, Zbyszek potwierdza, kiwając głową, i podnosząc mnie na duchu, mówi krótko, po męsku: „Spox, będziesz miał. Na pewno”.

    Wchodzę w Hankę. Tak, wchodzę w Hankę! W środku jest jeszcze cieplejsza od ciotki i tych dziewczyn, ślina robi robotę, wjeżdżam płynnie od razu do końca, a zaraz za wejściem poczułem coś ciaśniejszego, nie wiem, czy to jej skurcz, czy może osławiony punkt „G”. Opieram się o jej ciało podbrzuszem. Grzywka drażni moją skórę.

    „O rany!” – wyrwało mi się. Głos mi się trzęsie.

    „Zwolnij, bracie. Zwolnij” – słyszę głos Zbyszka już jakby trochę z oddali. „Słuchaj, chcę ci powiedzieć coś ważnego” – i położył mi rękę na plecach. Przystopowało mnie nieźle, jego dotyk był ostatnią rzeczą, której bym się teraz spodziewał. Ale wacek dalej pęcznieje od ciepła Haninego wnętrza. „Umawiamy się, że Hanka będzie teraz na chwilę twoją dziewczyną, a nie moją. Dobra?” – słyszę głos Zbyszka. – „Tak jakbyś z nią normalnie chodził. Dopóki w niej jesteś, uważaj ją za swoją dziewczynę i kochaj się z nią jak z własną. OK? To, co się teraz dzieje, to jest sytuacja, w której mnie w ogóle nie ma, w ogóle o mnie nie myśl. To jest teraz twoja prywatna, własna dziewczyna. Jeżeli się krępujesz, mogę nawet wyjść na chwilę z domku…”.

    „Nie, spoko, dam radę” – wydusiłem z siebie pośpiesznie.

    „Czyli teraz jest twoja, OK?” – upewnił się, czy zrozumiałem.

    „Jasne…” – Kurna, ale mam szybki oddech.

    „…i zostań potem trochę na niej i ją popieść. Zwrócisz mi kobietę, dopiero jak sam uznasz, że już skończyliście. Dobra? Nie śpiesz się, mamy czas. Ja poczekam” – mówił to, cofając się na brzeg łóżka.

    Kiwnąłem głową i zatapiam się w Hankę całym ciałem. Niesamowita jest ta jej trochę szorstka skóra, czuję ją w każdym miejscu, jakbyśmy się do siebie przyssali. Hanka bierze moją głowę, przytula do szyi i mówi „Dawaj chłopaku”. Trzęsę się i jęczę, ale Hanka jest świetną kochanką. Właśnie czuję pierwszy raz to, o czym tylko słyszałem od ludzi, którzy znali to też chyba tylko z opowieści. Hanka ma kegla! Świetnie nim operuje, ściska mi wacka, żebym nie leciał za szybko do przodu. Zresztą całym ciałem mnie przyhamowuje, podprowadza i znów wstrzymuje, gdy zaczynam za mocno jęczeć. I tak nieźle, bo jechałem na niej ze dwie minuty. W końcu jest mi już wszystko jedno, jej szyja parzy, cała mokra nie wiem od czego, chyba od mojej śliny, jej gęste włosy jeszcze bardziej mnie duszą i otumaniają, wracam gdzieś, schodzę gdzieś głęboko do mojej psychiki jakby w narkotycznym śnie…

    Patrzę na jej twarz, uśmiechniętą, ale zupełnie opanowaną, przygląda mi się z zaciekawieniem i kiwa przymilnie głową, a ręką wodzi powoli palcami po moich włosach za uszami. Widzi, co się ze mną dzieje i zerka na Zbyszka takim wzrokiem, jakby dawała mu jakiś znak, a ja zaczynam wyć i… jednocześnie płakać. Mam twarz całą mokrą od moich łez. Śmieję się jak histeryk, ściskam mocno dziewczynę i trzęsę nami obojgiem jak paralityk.

    Zaczynam się spuszczać w Hankę i wyję: „Jezuuu…”.

    Następnych paru chwil nie pamiętam. Obudziłem się i słyszę, że się śmieję, łapiąc jednocześnie powietrze. Czyli musiałem cały czas coś robić w tym stanie nieświadomości. Puściłem dziewczynę. Złapała większy oddech i poprawiła mnie na sobie, bo niechcący ścisnąłem za mocno jej piersi. Tętno powoli wraca, bardzo powoli, jak po biegu na setkę na ocenę z wf-u. Tak naprawdę, to płuca mi jeszcze chwilę pracowały jak miechy. Musiałem się nieźle poddusić. Jestem cały mokry, nie tylko twarz. Poruszyłem ciałem, ale Hanka natychmiast szybko powiedziała: „Nie wyjmuj”. Nawet nie zamierzałem, nawet nie zastanawiałem się, czy jeszcze w niej jestem. Widać, że miała te słowa przygotowane już wcześniej.

    Byłem w niej nadal.

    Mija chwila. Zaczynam się przesuwać i ją wyswobadzać, bo miała głowę trochę pode mną. Teraz już w niej nie byłem. Zsunąłem się twarzą na jej piersi. Gdy Hanka miała wreszcie wolną głowę, prychnęła powietrzem przez usta, zdmuchując sobie część włosów z twarzy. Już się uspokoiłem i odwracam głowę w stronę Zbyszka. Siedzi ze skrzyżowanymi nogami, a twarz oparł na rękach. Przyglądał mi się w milczeniu.

    „Dzięki, stary” – powiedziałem w końcu i zwróciłem mu Hankę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Przylapany przez matke 22/25

    Rozdział XXII

    Natychmiast się na niej położył. Trochę byłem zaskoczony, bo zauważyłem, że jeszcze nie cała sperma zdążyła się rozłożyć. Mokre plamy sięgające opalonej skóry były wciąż mlecznobiałe. Najwyraźniej ani jemu, ani jej to nie przeszkadzało. Zwarli się, podtrzymywał ją tylko lekko na łokciach i podłożonych pod jej łopatki dłoniach, głośno oddychał. Hanka objęła go, wcisnęła głowę w jego szyję i… natychmiast zaczęła jęczeć. Zbyszek jest długodystansowcem, Hanka chyba też. Jebali się bez zmiany pozycji z piętnaście minut.

    Byłem tam już niepotrzebny. W ogóle na mnie nie zwracali uwagi. Przeniosłem się na fotel. Obserwowałem ich w milczeniu. Nawet nie zauważyłem ich orgazmu. Hanka mogła mieć cały czas, mogła w ogóle nie mieć albo coś pomiędzy. A Zbyszek? Kurna, wielu rzeczy jeszcze nie wiem. Po prostu w którymś momencie przestali jęczeć, a zwolnili parę sekund później.

    Trochę odpoczęli. Patrzą na siebie, jakieś szepty, pocałunki. Zszedł z niej dużo później.

    Hanka była równo cała mokra, Zbyszek miał krople potu na owłosionej klacie. Nagle mnie zauważyli i się lekko roześmiali. Wyglądało, jakby o mnie zupełnie zapomnieli. Przyglądamy się sobie w milczeniu.

    „O czym teraz myślisz” – zagaił w końcu Zbyszek.

    „A więc tak to wygląda” – powiedziałem wolno po namyśle.

    „Mówisz o sobie, czy o nas?”.

    „Nie wiem, chyba o wszystkim”.

    „Jak się teraz czujesz?” – dołączyła Hanka.

    „Wyjątkowo. I mam dużo przemyśleń”.

    „Normalka” – powiedział Zbyszek. „Dziwiłbym się, jakbyś miał teraz inaczej. Nieźle pojechałeś”.

    „Jeszcze tak nie miałeś?” – upewniła się.

    „No tak to jeszcze nigdy nie było”.

    „Wygląda na to, że w pewnym sensie jesteś jego pierwszą dziewczyną” – śmieje się Zbyszek, najwyraźniej z czegoś zadowolony. „Tylko się w niej nie zakochaj!” – dodał pół żartem, ale i pół serio.

    „Nie no, co wy, spoko…” – uspokajam. I mówię: „Ale jesteście niesamowitą parą”.

    Kurna, dociera do mnie wszystko, ale jeszcze nie do końca czuję się oswojony z tą sytuacją. Dymałem przed chwilą jego dziewczynę, w dodatku bez gumy, i się w nią spuściłem. Wlazł natychmiast po mnie, a oboje leżą teraz tacy szczęśliwi. Kurczę, oni w ogóle zachowywali się jak stara para, a nie ludzie sparowani od dwóch dni.

    „Teraz już będzie inaczej, tylko musisz dobrze wybierać” – słyszę głos Hanki.

    „Stary, ale wiesz, że tak jak teraz poleciałeś, to się rzadko zdarza? Normalnie też jest pięknie, ale… Ty wiesz w ogóle, co się przed chwilą z tobą działo?” – kurna, co za ludzie, co za para. Nie wiem, czy Zbychu mi udzielał lekcji, czy pocieszał.

    „No mniej więcej wiem, co się ze mną działo” – zaczynamy się wszyscy śmiać.

    „Jak na pierwszy raz, to i tak długo wytrzymałeś” – mówi Zbyszek. – „Bałem się, że będziesz miał falstart i się zrazisz”.

    „No co ty, Zbyszek, pilnowałam go od początku, żeby nie popłynął”.

    „To akurat zauważyłem, dzięki” – mówię do Hanki i dodaję: „W ogóle jesteście niesamowici”.

    „E tam…” – Zbyszek mówi tonem starego wygi – „Po prostu to lubimy i jeszcze trochę przy tym używamy głowy”.

    „Ale żeście się tak idealnie dobrali jak w korcu maku. Bo to będzie ze dwie doby?”.

    „Co ty, znamy się tyle, co my wszyscy, od małego”.

    Widzę jednak, że coś kręcą. W końcu słyszę: „Słuchaj, pewnie w końcu się wyda, ale na razie się tym nie chwal, OK?”.

    I opowiadają. Są już od roku! Znaczy może trochę krócej, bo nie wiadomo, jak liczyć. Rok temu Hanka spędziła na turnusie sporo czasu z takim jednym kolesiem, ale ze Zbyszkiem też łazili. I pod koniec turnusu poszli w trójkę na tę naszą rzadko odwiedzaną „nagą plażę”. No i bzyknęli ją w kolejarza. Tylko że potem, jak się panowie poszli umyć do jeziora, to każdy myślał, że to jest dziewczyna tego drugiego. I się rozeszli bez zbędnej gadki. Jeden poszedł w jedną stronę, drugi w drugą. A obspermiona Hanka została sama.

    „Tak się wkurzyłam, że jak zobaczyłam w krzakach podglądacza, który nadal walił na mój widok, to na niego po prostu wskoczyłam. Byłam tak wkurwiona na nich, że już mi było wszystko jedno. Ryzyko było, ale na szczęście nic mi nie jest. Rany, jak się darł! Dobrze, że nie był z ośrodka. Wyglądał na miejscowego”.

    „Co ty, z fają w ręku by ciebie nie pobił”.

    „Guma, dzieciaku” – powiedziała w zwolnionym tempie. – „Z tobą jest inaczej”.

    Z oboma chodziła prawie przez dwa tygodnie, tego drugiego też dość dobrze poznała, to uznała, że można zaryzykować. No i obaj ją schlapali i na twarz, i w środku.

    Po wakacjach dogadali się ze Zbyszkiem, wyjaśnili, co trzeba, a że mają wspólnych znajomych itd. I tłumaczą mi, co znaczy „fuck buddy”. Mówię, że znam: „Ciało do walenia”.

    „Nie” – słyszę – „nie ‘body’, tylko ‘buddy’, to z angielskiego kumpel do walenia. Tak chodziliśmy, żeby z sobą nie chodzić. Po prostu się dobrze znaliśmy. Czasami się umawialiśmy na spotkanie, czasami była okazja na jakiejś balandze. No różne klimaty były, nawet bardziej skomplikowane” – śmieją się.

    Na pewnej imprezce tak wyszło, że wylądowali w jednym pokoju. Na jednym łóżku Zbyszek bawił się z jakąś laską, a na drugim Hanka z jakimś kolo. I potem poszli spać. Jedno obserwowało, że drugie nie śpi. Hanka w końcu zlazła ze swojego faceta o trzeciej w nocy i się zebrała do wyjścia. Zbyszek dogonił ją, z ciuchami w ręku, już na ulicy, a była zima. I odwiózł nocnym z Pragi na Jelonki tylko po to, żeby odprowadzić pod dom i pożegnać. „Już mnie to zaczynało męczyć, więc spiknęłam się na poważnie z takim jakimś kolesiem, to mnie odbił po tygodniu, no i jesteśmy” – dokończyła.

    „Ale po co ta cała partyzantka” – pytam.

    „Bo jest fajnie i się można jeszcze trochę zabawić. Nie jesteśmy jakoś strasznie o siebie zazdrośni” – słyszę.

    Zauważyłem.

    „Hanka miała smaka na takiego jednego starszego kolesia z zeszłych wakacji, już po czterdziestce. Nawet się wstępnie dogadywali” – mówi Zbyszek. „Jest nawet tutaj, ale obstawiony i nic nie wyszło. A poza tym jak byście się bez nas bawili np. na polanie? Trzeba was było trochę podpuścić, ale i trochę przypilnować. To była piękna akcja, szkoda by było ją zmarnować”.

    „No fakt, chłopaki najbardziej ślinią się chyba do Hanki” – mówię. – „Ale zaraz, przecież ty nie niosłeś Hanki z powrotem, tylko jakąś inną?”.

    Hanka na to: „A wiesz, ile razy zmacali mnie jeszcze po drodze? Fajni. Takie lepkie łapki. Coś cudownego!” – i dostała ataku śmiechu. „Poza tym lubię te nasze kozy, a na plaży to już przeszły same siebie” – dodała.

    No fakt, potwierdziliśmy to zgodnie.

    „No i koniecznie chcemy, żeby Zbyszek rozdziewiczył przy mnie jakąś pannę” – słyszę. „Jeszcze się znajdzie taka nimfetka, która już się nie może doczekać” – uspokaja Zbyszek. „Mamy plan, że panienka na pewno będzie zadowolona. Pomęczymy ją parę dni. Niech się uczy. Nie będę jej walił zaraz po przedziurawieniu. A Hanka przypilnuje i też sobie popieści. Dziewczyna nie będzie się bała, a przy okazji nauczymy ją paru sztuczek, żeby umiała się bawić. Na przyszłość będzie jak znalazł”.

    „Ale jak?” – trochę się zdziwiłem.

    „Normalnie. Każda jest bi, tylko nie każda o tym wie. To klasyka. Nie wiedziałeś? Tylko trzeba znaleźć odpowiednio dojrzałą psychicznie gówniarę, ale taką, którą już te sprawy mocno interesują. Żeby była bardziej ciekawska niż kochliwa. Znajdzie się”.

    I mi tłumaczy, że każdy mężczyzna jest wojownikiem i dlatego chłopaki lubią się ze sobą siłować, bić się, rozwalać różne rzeczy, rywalizować itd… „Jak chcesz, możemy pójść do Gwardii i poobkładamy się kontrolnie rękawicami. Zobaczysz, bardzo fajna sprawa” – proponuje. A panienki są… kochankami. Niby dlaczego tak się przytulają i trzymają za rączki, jak są młodsze? Stąd każda kobieta jest naturalnie biseksualna, tylko o tym nie wie. Świat nie jest symetryczny. Są wojownicy i kochanki. Inaczej na świecie byłoby nudno.

    „A…, czyli Hanka…” – kurde, załapuję wszystko, ale sporo tego jak na jeden dzień.

    „A czemu nie?” – odpowiedziała.

    Popatrzyliśmy na zegarki, jutro jednak wyjazd. Starzy na pewno chcieliby mnie mieć o tej porze przy sobie. Ogarnęliśmy się. Umawiamy się na po wakacjach, telefony już mamy.

    Po czym Hanka, ubrana teraz w sukienkę, na pożegnanie poszła ze mną w baaa…rdzo długą ślinę. Zbyszek, oparty o framugę, stał z założonymi rękoma i przyglądał się z perwersyjnym zadowoleniem.

    „Cudowna, prawda?” – zauważył i szybko dodał: „No a poza tym jeszcze nie spróbowałeś jej całej. Widzimy się zaraz po przyjeździe”.

    Hanka, która zdążyła się już oprzeć plecami o Zbyszka i spleść jego ręce na swoim brzuchu, mówi: „Jeśli o mnie chodzi, to bardzo chętnie” – i pocałowała go.

    „Kurde, ale jesteście świetnym małżeństwem” – już mi się z tego wszystkiego słowa mylą. – „Parą, znaczy”.

    „Będziesz naszym świadkiem” – krzyknęli prawie jednocześnie, wybuchając śmiechem, że pomyśleli to samo. – „I nie śpiesz się z tą swoją Anią, to jednak jeszcze dzieciak. Jakby co, zawsze możesz liczyć na Hankę, możesz do nas wpadać”.

    Dwór przywitał mnie intensywnym zapachem mokrego igliwia. Wyszedłem ze świadomością, że mam w ich osobach bardzo dobrych znajomych, może już nawet przyjaciół. Zaczerpnąłem nosem potężną dawkę sosnowego aromatu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Stara baba

    Ostra fantazja Paweł miał 33 lata i wraz z kilkorgiem ludzi, których sobie dobrał dokonywał włamów do domów i Firm. Jednym słowem był złodziejem i to jednym z lepszych w środowisku, dokonali Oni kilku poważnych włamów do najbogatszych domów w swoim mieście. Pewnego dnia wybierali się na kolejny włam, jednak najpierw jak zawsze obserwowali kilka dni cel. Tym razem było to małżeństwo mieszkające w dużym, ładnym domu w nowej dzielnicy. W pobliżu było więcej takich domów, więc był to dobry cel. Ona miała około 48 lat, krótko obcięte blond włosy, szczupła o ładnej figurze i jakoś wyjątkowo wpadła Pawłowi w oko. Zakończyli rozpoznanie i kolejnego dnia kiedy Ci wyjechali do pracy niepostrzeżenie weszli do ich domu rabując wszystkie co cenniejsze rzeczy oraz kosztowności. W jadalni Paweł zobaczył zdjęcie właścicielki i stwierdził, że ślicznie wygląda. Kiedy po splądrowaniu domu wrócili do dziupli w śród łupów znalazł papiery z, których wynikało, że kobieta ma na imię Maria i ma 50 lat, a jej mąż 55. Pawłowi tak Marysia się spodobała i zapadła w pamięć, iż uznał, że musi ją mieć. Ryzykując lekko ponowił obserwację i jeżdżąc za nią dowiedział się, że pracuje w małej Firmie na menadżerskim stanowisku. Obserwację prowadził trzy doby i jego cierpliwość została wynagrodzona, ponieważ pewnego piątku zobaczył, że jej mąż pakuje torby do samochodu i gdzieś wyjeżdża, a ona jedzie do pracy taksówką. Wyszła jak zawsze ubrana w długi kremowy wiosenny płaszcz, ołówkową spódniczkę, buty na niewysokiej szpilce oraz jego ulubione cieliste rajstopy, które jak zaobserwował (pomogła wizyta w domu) wraz z bielizną zmieniała co dwa, trzy dni. Na twarzy miała delikatny makijaż, a w uszach ładne kolczyki. Cały dzień spędził na obserwacji jej i domu. Marysię tego dnia bolała mocno głowa i była przez to zmęczona. Postanowiła po 14stej urwać się i wrócić szybciej do domu. W ten weekend chciała wypocząć, bo mąż wyjechał do rodziny i była sama. Zamówiła taksówkę i pojechała do domu. O 14.30 Paweł zobaczył, że pod dom podjechała taksówka i wysiada z Niej Marysia. Szybko dał nura do ogrodu i bezszelestnie wszedł do domu przez nowoczesne okno balkonowe, które w sekundę otworzył przyrządem i schował się za drzwiami salonu. Zaraz usłyszał jak Marysia wchodzi do domu i zamyka drzwi. Zdjęła płaszcza, a Paweł błyskawicznie do niej doskoczył. Nim zdążyła krzyknąć silnym ruchem zasłonił jej usta i chwycił silnie w pasie. Marysia próbowała się szarpać, ale uchwyt był żelazny. Wziął ją na ręce i wyrywającą się zaniósł do sypialni, tam brutalnie rzucił ją na łóżko. Marysia zaczęła krzyczeć, ale szybko dostała silne uderzenie w twarz. Nie drzyj się !- Dobrze, tylko proszę nie rób mi krzywdy- załkała Zrobię to po co przyszedłem i wtedy sobie pójdę, ściągaj bluzkę ! – Nie, błagam ! – ale zobaczyła wyciągniętą pięść i szlochając ściągnęła sweterek – Nie rycz mi tu, nie lubię tego !- Marysia nie chcąc go denerwować przestała na siłę płakać. Podszedł i zrzucił jej szpilki oraz ściągnął dopasowaną spódnicę. Zobaczył ładną, długą satynową podkoszulkę w kolorze bordowym i od razu poczuł ucisk w spodniach. Ta kobieta, jeszcze tak ubrana cholernie go podniecała. Szybko rozebrał się do wypchanych bokserek ukazując swoje wyrzeźbione i mocno umięśnione ciało, a Marysi mimo powagi sytuacji przemknęło przez myśl, że facet jest śliczny. Podszedł i szybkim ruchem ściągnął jej podkoszulkę. Teraz widział jej nieduże piersi uwięzione w czarnym koronkowym staniku i płaski, ładny brzuszek delikatnie już pomarszczony. Na kolana suko ! – Marysia trzęsąc się cała i ze strachem w oczach uklęknęła Ściągnij je i bierz go do buzi ! – Drżącymi rękami zsunęła mu bokserki z, których wyskoczył wielki i gruby kutas uderzając ją w twarz. Z satysfakcją zobaczył jak je oczy robią się wielkie z przerażenia i nie dziwił się, bo wiem jego kutas był zdecydowanie ponad przeciętny rozmiar, olbrzym po po prostu. Marysia otworzyła usta i powoli niewprawnie zaczęła go lizać pomagając sobie ręką, a po chwili wsadzała go trochę głębiej, jednak wciąż nie wszedł nawet do połowy. Paweł złapał ją za głowę i wpychał coraz głębiej aż poczuł jej gardło, więc parł dalej. Marysia zaczęła się krztusić i ślinić, a z oczu poleciały jej łzy. Wysunął go na chwilę, żeby mogła złapać oddech, a ona szybko zaczęła wciągać powietrze. Nie dał jej jednak długo odpocząć i znowu złapał mocno za głowę wpychając go w jej gardło, jednak teraz już lepiej to znosiła trochę mniej się krztusząc. Było słychać teraz tylko dźwięk jąder uderzających o jej podbródek. Przytrzymał go chwilę wciśniętego w jej gardło i zatkał palcami nos. Patrzył jak robi się cała czerwona i zaczyna brakować tchu, więc puścił ją dając pooddychać i odwrócił się na chwilę. W tym momencie Marysia resztką sił rzuciła się do ucieczki. Jednak on szybko złapał ją i brutalnie rzucił na łóżko, dając dwa silne liście w twarz. Z jej oczu poleciały łzy z bólu. Podniósł ją czule całując i powiedział – cholernie mi się podobasz i nie chcę Cię bić, dlatego bądź posłuszna rozumiesz ? – Marysia przecierając oczy pokiwała twierdząco głową Wiesz, że zasłużyłaś na karę tym nieposłuszeństwem ? – ponownie przytaknęła – przynieś mi swój najszerszy pasek. Marysia trzęsąc się cała podeszła do szuflady. Przyglądał się jej uważnie czy znowu nie będzie chciała uciec, ale ona nawet nie spojrzała na drzwi poddając się mu całkowicie. Podała mu swój szeroki pas z dużą klamrą, który używała do przepasania sukienek i zrezygnowana ze spuszczoną głową stała obok. Klękaj na łóżku i mocno się wypnij – Kiedy to uczyniła zamachnął się i z dużą siłą strzelił pasem w wypiętą dupę. Marysia zawyła, ale na jej dupę spadło kolejne 9 pasów, aż ta zrobiła się cała czerwona, a ona wyła. Odłożył pas No wiem, że bolało, ale zasłużyłaś, chodź pocałuj mnie – Marysia wykonała polecenie, a ich usta spotkały się w namiętnym pocałunku. Palcem starł jej łzy Zdejmij stanik, chcę je zobaczyć – Stanik opadł i Paweł zobaczył dwie nieduże, ale o dziwo pomimo wieku jeszcze sterczące piersi z ładnymi, dosyć dużymi sutkami w kolorze różowym i dużymi aureolami. Z zadowoleniem zobaczył, że sutki są mocno naprężone i spojrzał w jej oczy, na co ta spuściła zawstydzona głowę. Podszedł i zaczął je mocno ssać, szczypać i podgryzać, co spowodowało kolejne jęki bólu, ale o dziwo położyła delikatnie dłonie na jego ramionach. Są piękne, szkoda, że nie masz w nich mleka, połóż się – Wykonała rozkaz, a on klęknął i szybkim ruchem rozdarł jej rajstopy i figi na cipie. Zobaczył ładną, dosyć mocno owłosioną pizdę. Zaczął ją lizać, smakowała cudnie, miała lekki posmak potu ze strachu i całego dnia. Zaczął wsadzać do środka po kolei palce, aż weszła cała dłoń, którą mocno ruszał jednocześnie ciągnąc zębami i podgryzając łechtaczkę. Widział, że ją boli przez to, że jest prawie sucha. Wstał i próbował wsadzić jej, ale suchość temu przeszkadzała powodując ból u obojga. No tak, pomyślał stara baba, to i cipa już się nie nawilża. Leż spokojnie kurwo ! – Poszedł do kuchni i wziął cytrynę, przekroił na pół po czym wrócił do sypialni. Wycisnął połówkę na pizdę i wszedł w nią bez ceregieli po same jaja powodując jej krzyk. Zaczął ją ostro jebać. Cytryna dała efekt, bo cipa zrobiła się mokra, aż chlupało. Wziął jej nogę na ramiona, a drugą drugiej stópkę do buzi. Lizał ją, ssał palce i podgryzał je. Miał fioła na tym punkcie zwłaszcza w nylonach, a delikatny zapach i smak wywołany kilkudniowym noszeniem potęgował jego doznania. Zamienił stópki w buzi nie zwalniając tempa jebania. Marysia krzyczała i próbowała się odsuwać. Położył, więc stópkę na ramię. Przyciągnął ją i mocno trzymając za biodra jeszcze przyspieszył ruchy. Było teraz słychać głośnie uderzenia jąder o pośladki. Czuł, że główką uderza w macicę, aż wreszcie opór zelżał, bo ta rozwarła się przyjmując go. Połóż się na plecy głową w dół szmato!- Wykonała polecenie, a on kucnął nad jej twarzą i władował jej w gardło. Trzymając ją lekko za głowę ładował jej kutasa prosto w gardło, a ona cała się zapluwała i krztusiła. Wreszcie wyszedł dając jej odetchnąć. – No mam nadzieję, że dobrze go naśliniłaś, żeby lepiej wszedł do Twojej dupy Nie nie, błagam ! Ja nigdy tego nie robiłam ! – Wypnij się kurwo, jak nie chcesz znowu dostać, mówiłem Ci już, że bardzo nie lubię kiedy mi się sprzeciwia ! – Marysia ponownie łkając wypięła się. Dał jej kilka lekkich klapsów i rozdarł resztę rajstop i fig blokujących dostęp do czekoladowego oczka. Uporał się z materiałem i zobaczył malutkie, różowe i mocno zaciśnięte oczko. Splunął na nie i zaczął wpychać palce. Marysia zawyła i szarpnęła się, ale trzymał mocno. Wsadził trzy palce i mocno je pchał, a z jej cipki o dziwo kapały mocno soki. Wstał i chciał nasmarować nimi kutasa, ale jego wzrok padł na pozostałą połówkę cytryny. Trudno najwyżej trochę nas popiecze. Wziął ją i wycisnął całą na jej odbyt. Marysia wydarła się, o chyba ją nieźle zapiekło hehe. Przystawił kutasa do wejścia i mocno pchnął, a główka wskoczyła do środka. Oboje jęknęli, on, bo cytryna zapiekła w główkę, a ona z bólu. Nie zatrzymując się pchał dalej Nie kręć tak tą dupą, bo nie mogę dobić do końca – wreszcie wszedł po jaja i z tempem sprintera zaczął rżnąć nie przejmując się jej piskami i krzykami. Poczuł zbliżający się finał, więc przyspieszył jeszcze, po czym szybko odwrócił ją na plecy i wbił się w rozwartą macicę zalewając ją wulkanem spermy. Opadł zmęczony głową na jej brzuch. Po chwili nie zwiotczałym jeszcze kutasem zaczął lekko na zmianę ruchać jej dziury, wyjął go z jej dupy i podstawił pod nos Wyczyść go ładnie kurwo – Nie ! On był w moim tyłku ! Paweł nie przejmując się ścisnął mocno jej nos, co spowodowało natychmiastowe otwarcie ust w celu złapania powietrza i wsadził go jej głęboko, a ona nie mając wyjścia wylizała ze wstrętem na twarzy. Idziemy pod prysznic – wziął ją na ręce i zaniósł do kabiny, tam rozdarł jej resztkę rajstop i próbował postawić, ale nie mogła ustać na nogach, więc usiadła. Nie miała już nawet siły płakać, była wykończona i obolała. Paweł stanął nad nią i zobaczył przerażone oczy kiedy zaczął na nią sikać zalewając jej twarz i piersi, a złoty płyn spływał jej po cipie. Pocałował ją namiętnie Zajebista z Ciebie suka ! – Marysia poczuła, że chce jej się również siku, ale nim zdążyła zrobić cokolwiek z jej cipy, której przez to wszystko nie była w stanie już kontrolować zaczęła tryskać obfita fontanna moczu czując ogromny ból w środku i zalewając całą kabinę, a on patrzył na to jak urzeczony czując jak ponownie mu staje. Podczas kąpieli zmusił ją jeszcze do zrobienia loda z połykiem. Błagam Cię, zostaw mnie już i idź sobie- Wziął ją na ręce i zaniósł do sypialni, mówiąc – Teraz to ja idę spać, bo padam, a muszę jeszcze spuścić się w twoją dupę i cipę, może zrobię Ci dziecko hehe – Wynoś się stąd ! – krzyknęła i z wyczerpania zasnęła. W nocy obudził ją jeszcze dwa razy zmuszając by dosiadła jego sterczącej pały i jak obiecał zalał jej jeszcze obie dziurki. Rano ubrał się i przed wyjściem ostrzegł – Tylko nic nie kombinuj, bo źle się to dla Ciebie skończy, pamiętaj!- Przy okazji powiedz mi jak często zmieniasz bieliznę i rajstopy ? – Co trzy dni – Świetnie, jeszcze cię odwiedzę – Dobrze – odpowiedziała zrezygnowana, bo było już jej wszystko jedno. Poczuła mokro między nogami i zobaczyła, że znowu nic nie czując sika w łóżko. Resztką sił zebrała się i poszła wszystko ogarnąć na powrót męża. Pomimo okropnego gwałtu czuła, że lubi tego faceta, takich rzeczy w sumie nigdy nie robiła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Dostawczyni jedzenia

    Paweł miał 28 lat i mieszkał na wsi. Nie przepadał za ludźmi, dlatego rzadko opuszczał swój dom. Pewnego dnia nie chciało mu się gotować i postanowił zamówić jedzenie jak czasami robił. Po pewnym czasie usłyszał dzwonek do drzwi. Poszedł otworzyć i zobaczył piękną długowłosą blondynkę o niebieskich dużych oczach, miała około 22 lata. Na jej widok oniemiał i zabrakło mu języka w gębie. Podziękował tylko, a płacąc wręczył jej spory napiwek, co wywołało szczery i piękny uśmiech. Kiedy dziewczyna odeszła szybko odstawił jedzenie i głośno dysząc oparł się o ścianę. Zrobiło mu się żal, że przez swoje lekkie ułomności spotęgowane dużą nieśmiałością nigdy nie będzie miał takiej dziewczyny. Za dwa dni sytuacja się powtórzyła, tylko tym razem dziewczyna radośnie go powitała, a on o dziwo dał radę odpowiedzieć ponownie wręczając sowity napiwek. Klął na siebie, że jest takim tchórzem. Ada wracając od niego rozmyślała, że pomimo swoich ułomności chłopak jest bardzo przystojny, uznała jednak, że jest zbyt nieśmiały by cokolwiek zrobić. Za trzy dni znowu zobaczyła znajomy adres na zamówieniu i pojechała ze swoim ostatnim zleceniem tego dnia. Paweł ponownie skrępowany otworzył drzwi. – Hej, mam dla Ciebie jedzonko, tylko czy mogę skorzystać z toalety, bo jadę na uczelnię, a to kawałek jest – Wpuścił ją do środka i wskazał drogę. Kiedy wyszła przemógł się i zapytał wskazując na pizzę – Może chcesz kawałek ? Jesteś głodna ? – W sumie chętnie, dzięki – Jedli w milczeniu nie spuszczając z siebie wzroku. Skończyli jednocześnie i dziewczyna kierując się niby do wyjścia podeszła i pocałowała go. Paweł był w szoku, ale nie czekając długo odwzajemnił pocałunek. Kontynuowali intensywne pocałunki, a po chwili Ada kucnęła i rozpięła mu spodnie wraz z bokserkami. Wyskoczył z nich na wpół już stojący kutas mmm, jaki duży – powiedziała oblizując się lubieżnie. Zaczęła delikatnie lizać główkę, co jakiś czas przeciągając językiem po całym kutasie. Wzięła go do głęboko w usta i zaczęła w szybkim tempie obciągać, złapał ją za głowę lekko dopychając, dzięki czemu przy każdym pchnięciu czuł ścianki jej gardła. Czując zbyt duże parcie wyszedł i podniósł ją do góry. Ponownie się całowali. Paweł pchnął ją lekko w kierunku podłogi. Położyła się, a on kucnąwszy szybko ściągnął jej białe adidasy i obcisłe niebieskie jeansy. Zobaczył czarne figi z dużą mokrą plamą na cipce Mmm, jesteś mokra – Tak na mnie działasz tygrysie – Szybko zsunął figi pod, którymi pokazała się śliczna cipka z ładnymi zaciśniętymi różowymi wargami, była cała błyszcząca od wyciekającego śluzu. Miała delikatny paseczek włosków na wzgórku. Z ochotą zabrał się za jej wylizywanie, wsadzając do środka również trzy palce. Czuł smak śluzu zmieszanego z oddawanym przed chwilą moczem. Ada zaczęła jęczeć, a łechtaczka drażniona również przez zwinny język mocno nabrzmiała. Złapała go za głowę i docisnęła czując nadchodzący orgazm. Krzyknęła i zaciskając nogi na jego głowie doszła zalewając jego twarz fontanną soków. Paweł klęknął i wbił się w nią zaczynając w szybkim tempie posuwać. Wziął jej stópki odziane w różowe skarpetki i zaczął na przemian ssać jej paluszki oraz całować podeszwy. Oh, jak dobrze, tylko nie kończ w środku, bo mam te dni, a nie biorę tabletek – wyjęczała. Nie przerywając ruchania i ssania stópek wyjąkał – dobrze, ale pokaż cycki – Ada podciągnęła bluzę i biały stanik, z pod, którego wyskoczyły małe spiczaste cycki ze sterczącymi sutkami. Zaczął je chwilę ugniatać, po czym wyszedł, a ona obróciła się wypinając zgrabny, umięśniony tyłeczek. Zaczął zachłannie wylizywać jej kakao. Adę, to zaskoczyło, nie była dzisiaj przygotowana i nie miała dużego doświadczenia w analu, ale w sumie pomyślała czemu nie. Wsadź mi w dupę -, nie trzeba było mu dwa razy powtarzać nasmarował kutasa sokami z cipki i przystawiwszy do zaciśniętego oczka pchnął mocno. Ada syknęła z bólu, ale główka nie weszła, więc ponowił zanurzając się w ciasnej gorącej dupie. Ada czuła parcie i rozpychanie, przez co lekko uciekała dupą, ale on złapał mocno i przedzierał się głębiej, aż dobił do końca powodując jej jęk. Zaczął ją coraz szybciej ruchać, tak, że jaja mocno uderzały o pośladki. Poczuł nadchodzący finał, więc wyszedł, a ona odwróciwszy się szybko wzięła go do ust i zaczęła drażnić językiem wędzidełko, dodatkowo dłonią gładziła mu jądra, a tego już było za dużo. Złapał ją mocno za głowę i dobijając do końca wpompował wielką ilość spermy w jej gardło. Ada uśmiechnęła się i wszystko połknęła na koniec oblizując zalotnie wargi. Ubrali się szybko, podeszła do niego Jestem Ada – uśmiechnęła się i pocałowała go – Muszę spadać – i wyszła. Paweł był uradowany, aż nie mógł uwierzyć w to co się wydarzyło, żałował tylko, że ta historia więcej się nie powtórzy. Przed snem dostał SMSa. Kiedy go czytał nie mógł w to uwierzyć „Dzięki było zajebiście. Wpadnę niedługo, tym razem na dłużej i powtórzymy to, tylko nie na podłodze, bo mnie strasznie bolą kolana i dupa, nie mówiąc o przeruchanym odbycie. Całuję Ada 🙂 P.s. Chuj z ryzykiem musisz się koniecznie spuścić mi w środku” Zaraz przyszedł MMS ze zdjęciem nagich cycków, z dopiskiem „nie miałeś zbytnio okazji, to chociaż w oczekiwaniu na spotkanie się na nie napatrz”. Od tego czasu często się spotykali, a wizyty te często się przeciągały do kilku dni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    jan niezbedny
  • Moj sasiad V

    Po powrocie do mieszkania poszedłem do łazienki, nalałem do wanny ciepłej wody. Z trudem ściągnąłem z siebie koszulkę lepką od śliny i spermy. Spojrzałem na siebie w lustrze. Włosy na mojej prawej brwi były zlepione spermą sąsiada, czułem że mam zaschniętą ślinę na całej twarzy. Moje włosy były potargane a białka oczu całkiem przekrwione. Mój lewy policzek dalej był lekko zaczerwieniony po uderzeniu dłonią. Ściągnąłem spodenki, moje pośladki były za to purpurowe i obolałe. Mój tyłek bolał zarówno z zewnątrz jak i w środku. Wyciągnąłem z siebie korek analny a po nodze popłynęła mi resztka spermy i żelu.

    Nalałem sobie wody do wanny i zanurzyłem się cały. Ciepła woda złagodziła ból. Umyłem twarz, włosy leżałem w wannie i odzyskiwałem siły.

    Po dłuższym czasie spojrzałem na golarkę i piankę do golenia którą dał mi Arek. Wziąłem piankę i nałożyłem żel na rękę, lekko roztarłem go po lewej ręce i przejechałem maszynką po wierzchu nadgarstka. Golarka musiała być bardzo ostra bo za jednym pociągnięciem zgoliła wszystkie włosy, po których przejechała zostawiając za sobą gładka skórę. Ogoliłem rękę od łokcia do dłoni, opłukałem ją w wodzie i ze zdziwieniem dotykałem jaka jest gładka. Niespiesznie ogoliłem obydwie ręce a następnie zabrałem się za golenie nóg. Przez to że jestem blondynem i tak nie było widać że mam na nich dużo włosów ale po ogoleniu były gładkie jak u dziewczyn. Na samą myśl o tym podniecałem się coraz bardziej i gdyby nie to, że opróżniłem swoje jądra całkowicie gdy Arek naciskał swoją pała na moją prostatę to bym sobie zwalił. Po ogoleniu spuściłem wodę z wanny i spłukałem z siebie resztki piany i włosów prysznicem. Wytarłem się ręcznikiem i z ciekawości poszedłem do sypialni rodziców bo mieli duże lustro, w którym można się w całości przejrzeć. Nigdy wcześniej nie oglądałem się nago przed lustrem bo nie przyszło mi to do głowy, szczególnie, że kilka dni wcześniej byłem zwykłym nastolatkiem. Prawiczkiem, który z nudów jeździ po okolicy na rowerze albo gra z kolegami w piłkę a teraz od trzech dni obciąga i daje dupy sąsiadowi z góry. Stanąłem przed lustrem, patrzyłem na swoją szczupłą sylwetkę, na kolanach zrobiły mi się małe siniaki, obróciłem się tyłem do lustra żeby zobaczyć jak wyglądam od tyłu. Zawsze miałem jędrny tyłek w tym momencie jeszcze zaczerwieniony po klapsach. Gdy włosy przykryły mi twarz od tyłu wyglądałem zupełnie jak dziewczyna. Wróciłem do swojego pokoju i położyłem się na łóżku, zasnąłem natychmiast. Obudziłem się po kilku godzinach i usłyszałem, że mama wróciła z pracy i wypakowuje zakupy w kuchni. Szybko się ubrałem i wyszedłem jej pomóc.

    – Jak Ci minął dzień słonko? – zapytała. Na myśl o tym co robiłem rano a właściwie co ze mną robiono całe moje policzki się rozgrzały ze wstydu i podniecenia.

    – W porządku mamo. – odpowiedziałem.

    Poszedłem na chwilę do łazienki i zobaczyłem, że zostawiłem brudne ubrania na podłodze, golarkę na wannie a korek analny w umywalce. Szybko wszystko schowałem do kieszeni w spodnich i ukryłem w swoim pokoju.

    Później pomogłem mamie z obiadem. Gdy tata wrócił zjedliśmy razem a ja wróciłem do pokoju. Położyłem się znowu na łóżku i myślałem o tym co będę musiał zrobić kolejnego dnia. Przed snem przypomniałem sobie że miałem nosić korek w swojej dziurce. W łazience obmyłem korek, włożyłem go do ust. Kucnąłem i poślinionymi palcami masowałem swój tyłek. Gdy już się rozluźniłem wcisnąłem w siebie korek. Wróciłem do łóżka i poszedłem spać. Dla pewności ustawiłem budzik na 08:00 żeby być u sąsiada o 09:00. W środku nocy mój telefon zadzwonił. Odebrałem i usłyszałem głos sąsiada.

    – Zejdź przed klatkę kurwo, zaraz tam będę.

    Zaspany wstałem, było parę minut po czwartej. Ubrałem się w bluzę i spodnie. Wziąłem klucze do domu i po cichu wyszedłem z mieszkania. Idąc na dół byłem wystraszony i podniecony. Wyszedłem przed klatkę i czekałem. Sąsiad nie zjawił się przez 20 minut, już myślałem że nie przyjdzie i gotowy byłem wrócić na górę, co najwyżej zapukać do Arka, ale usłyszałem kroki. Arek szedł chodnikiem i lekko się zataczał. Podszedł do mnie i natychmiast złapał za włosy. Podprowadził do ławki i plunął mi w twarz. Czułem od niego alkohol.

    – Rozepnij mi spodnie kurwo.

    Sięgnąłem do jego spodni i rozpiąłem je, Arek wyciągnął swojego penisa i ściągnął moja głowę do swojego krocza. Usiadł na ławce i wcisnął swoją pałę w moje usta. Obciągałem mu na dworze przed swoim blokiem gdzie każdy, kto akurat wyjrzałby w tym czasie przez okno mógłby nas widzieć.

    – Obśliń go porządnie. – mówiąc to sąsiad docisnął mocniej moją głowę nabijając moje gardło na swojego kutasa. Arek pojękiwał gdy ja charczałem i ssałem jego penisa. Po kilku minutach wstał i popchnął mnie na ławkę szybko ściągnął moje spodnie. Włożył dłoń między pośladki i docisnął korek.

    – Grzeczna suka. – powiedział, po czym wyciągnął go szybkim ruchem ze mnie i wcisnął mi do ust. Stanął za mną i docisnął czubkiem swojej palki do mojej dziurki. Wcisnął się we mnie z całej siły a ja poczułem tylko ból. Jęknąłem, korek w ustach na szczęście trochę zagłuszył mój głos. Arek ruchał mnie jak sukę i trzymał za włosy. Za każdym wepchnięciem przeszywał mnie ból. Zaciskałem ręka oparcie ławki a druga zasłaniałem usta żeby nie być zbyt głośno. Z oczu popłynęły mi łzy. Arek dyszał coraz głośniej aż w końcu poczułem jak jego pała pulsuje w mojej dziurze. Doszedł głęboko we mnie. Sięgnął po korek do moich ust, wyszedł ze mnie a potem zatkał mi tyłek. Ściągnął mnie z ławki na chodnik.

    – Wyczyść swojego Pana kurwo. – Powiedział i znowu włożył mi w usta. Resztka spermy została mi w ustach. Arek podciągnął swoje spodnie i zapiął je.

    – Wstawaj. – Arek postawił mnie na nogi za włosy.

    Podciągnąłem swoje spodnie i poszedłem za sąsiadem do środka. Moje nogi drżały po tym jak sąsiad brutalnie się mną zaspokoił. Weszliśmy na górę na jego piętro. Arek otworzył drzwi i weszliśmy do środka. Zaczął się rozbierać, też ściągnąłem z siebie ubrania i weszliśmy do łazienki. Arek wszedł pod prysznic a ja czekałem. Machnął do mnie ręka żebym wszedł za nim.

    – Umyjesz mnie kurewko.

    Podszedłem do niego, podał mi żel pod prysznic, Arek odkręcił wodę. Nalałem żel na dłoń i namydliłem jego umięśnioną klatę, plecy i pośladki. Moje nogi drżały po seksie a tyłek był obolały. Sąsiad kazał mi usiąść, woda zamoczyła mi włosy, a przy siadaniu wypadł ze mnie korek, Arek nie zwrócił nawet na to uwagi, włożył mi ponownie swojego miękkiego kutasa do ust i posuwał moje usta przez kilka minut.

    – Za bardzo zmęczony jestem. – wybełkotał, zakręcił wodę i wyszedł z kabiny prysznicowej. Lekko zataczając się, owinął biodra ręcznikiem i wyszedł z łazienki. Ja chwilę jeszcze siedziałem pod prysznicem, żebym moje nogi i tyłek przestały boleć. Wytarłem się ręcznikiem i poszedłem do sypialni Arka. Leżał na łóżku i patrzył w telewizor.

    – Mam sobie iść? – zapytałem.

    -Zostań – powiedział, wskazując na drugą połowę łóżka.

    Położyłem się obok niego pod kołdrą, Arek wyłączył telewizor. Wyciągnął do mnie rękę i przyciągnął za biodro tak, że moje pośladki dotykały jego bioder.

    – Dobra z ciebie kurwa. – powiedział, następnie objął mnie ręka i zasnął. Sam byłem na tyle obolały i zmęczony, że też szybko zasnąłem. Obudziłem się tuż przed południem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    PP
  • Przylapany przez matke 23/25

    Rozdział XXIII

    Okazało się nie tylko, że Zbyszkowi rodzice mają vana z trzecim rzędem foteli, ale w dodatku że jedzie z nami… Hanka. Spędziliśmy całą niedzielę razem, bo nasi starzy chcieli po drodze koniecznie zwiedzić jakiś zamek. Ciemno zrobiło się już grubo przed Warszawą. Panom tematy się nie kończyły, a przed nami siedziały szanowne, a obecnie również śpiące, mamusie.

    Hanka „spała”, znaczy miała zamknięte oczy, a głowę na kolanach, oczywiście, Zbyszka (siedziała między nami). Zdążyła już nieźle Zbyszkowi ręce obślinić i chyba nawet trochę pogryźć, bo trzymała je ciągle w swoich ustach, żeby nie wydawać dźwięków. Pomału poznaję te ich zabawy, bo od stu kilometrów moja ręka delektowała się wspaniałościami pod sukienką Hanki. Długo nie musiała zapraszać. Żebyście nie myśleli…, znaczy „tam” też dotarłem, choć nie było to za wygodne. Ale uda…, już je opisywałem, a Hanka była tam bardzo wrażliwa. Dłoń miałem mokrą od potu jej skóry. Sam udaję, że z zainteresowaniem oglądam pejzaż za oknem, bo wiadomo, samochód ma przecież lusterko w kabinie, gdy nagle…

    Wyczułem na sobie czyjś wzrok. Na szczęście to była moja matka. Wywraca oczami, rusza brwiami i mówi coś bezgłośnie, bo widzę, że otwiera usta. I co chwila patrzy w dół. Spanikowana. Pokazuję wzrokiem i delikatną mimiką twarzy, że nie mogę teraz wyciągnąć ręki spomiędzy kolan Hanki, bo „obudzę” ich oboje. Matka na twarzy szaleje i w końcu poruszyła się niechcący trochę gwałtowniej na siedzeniu, bo Zbyszkowa mama, rozanielona, obudziła się i coś tam do mojej zagaduje. Moja, przerażona, wraca i odstawia jakąś szopkę, byle tylko tamta się nie odwróciła do tyłu. Wszystko w polu lusterka.

    Panowie zajęci sprawami budownictwa. Kurde, nigdy im się nie znudzi.

    Gdy minęła bezgłośna burza, upewniliśmy się tylko ze Zbyszkiem, że lusterko spox, nic nam nie grozi, i wymieniliśmy znaczące spojrzenia. Zresztą głowy mieliśmy w cieniu. Hanka macha z dołu rękami, wywraca oczami i składa usta w bezgłośne słowa: „Ja się nie podnoszę do końca podróży”.

    A za tydzień wypadały zawody wędkarskie…

    (Matka zdążyła jeszcze przełożyć łokieć przez szparę koło swoich drzwi i z całej siły uszczypnąć mnie w kolano).

    Wypominała mi tę historię przez kilka dni, potem jeszcze dawała znaki spojrzeniami, że pamięta, i nie dała się cały tydzień nawet dotknąć. W końcu zeszło się na… Anię.

    Tak. Pewne informacje rozchodzą się błyskawicznie. Zresztą w sumie było widać. Pod koniec już się nie kryliśmy (unikając tylko jej ojca). Żeby wiedział, co jego bezwstydna córka wyprawiała przez te ostatnich kilka dni, i to nie tylko ze mną… Heh, gdy się ostatni raz widzieliśmy, spytała nawet, czy „to” rzeczywiście smakuje jak seler. Czyli musiały o tym gadać. Bardzo dobrze, że jest ciekawska. To dobrze wróży na przyszłość.

    Dowiedziałem się, że Hanka to teraz jej najlepsza koleżanka. Anię sporo przez ostatnie dni… podeprawowałem, aczkolwiek wymaga to pewnych wyjaśnień. Otóż:

    Okazuje się, że Ania, oprócz swojej niezwykłej delikatności, jest piekielnie inteligentna i ma całkiem ciekawe naukowe zainteresowania (biochemia, fizjologia, genetyka). Nieraz gadałem z nią jak równy z równym, a o swoich zamiłowaniach potrafi tak opowiadać, że słuchałem z prawdziwym zainteresowaniem. Ma swój pogląd na świat, który składa się dla niej ze związków chemicznych i powiązań elektrycznych, a ludzie, gdy nie myślą, są dla niej takimi biologicznymi robotami. A potem na to nakłada się ta cała tajemnicza sfera duchowa, ale jak człowiek myśli, to zawsze mu się jakiś związek chemiczny wydziela i przeskakuje elektron. I żeby człowiek wiedział, co się z nim dzieje, to musi znać te mechanizmy, bo inaczej nie będzie siebie kontrolował (chodzi do elitarnego liceum i uczą się z podręczników akademickich).

    No to się zacząłem zastanawiać, czy ona przypadkiem nie jest jednak psychologiem, a nie biochemikiem. I co słyszę? Ta bestia, ta nieletnia siksa mi mówi, że psychologia jest dla „kiepasów”. Że psychologia zajmuje się tylko zewnętrzną powłoką, i że to łatwizna. A oni w szkole zajmują się tym na poważnie, czyli od podszewki. I że jak ją całuję, to ona wie, co mi się robi w brzuchu (w chuju to bym się zgodził, ale w brzuchu?), a jak pójdzie na studia, to mi to pokaże w probówce. No trochę mnie przeraziła. Kurwa mać, czy ona nie jest przypadkiem z TYCH Skłodowskich?

    Dowiaduję się, że jak człowiek się denerwuje, to jest zwykła „burza chemiczna” i nie ma się czym przejmować ani brać do pamięci, tylko spokojnie odczekać, aż się tam wszystko wyrówna. Ale jak jest fajnie i organizmem targają przyjemne emocje, to nie analizować, tylko korzystać ile wlezie, a na analizę czas przyjdzie później, żeby następnym razem było jeszcze lepiej. Podobno ma świetną nauczycielkę (ciekawe, czy nie zboczona).

    Ania wie, co jest grane, i nie zamierza nadmiernie eksploatować swojego młodego organizmu, bo chce, żeby odpowiednie gruczoły hormonalne jej się jeszcze lepiej rozwinęły, a aktualnie pracuje nad rozwijaniem połączeń w swoim mózgu i rzuciła kilka nazw. Myślałem, że mam pod czaszką dwie pofałdowane półkule, a w środku szarą masę, a ta mi wyjeżdża z szyszynką, ciałem migdałowatym i jakimiś bruzdami, dołami i zakrętami (o ile czegoś nie pokręciłem). Najlepsza z tego wszystkiego była szczelina Sylwiusza (ponoć jest coś takiego w mózgu), bo mogliśmy sobie porozmawiać o „szczelince” u Ani. Oczywiście uwielbia ten temat, szczelinkę mam obiecaną, ale musimy poczekać. W dodatku ta jej szczelinka, od czasu jak jesteśmy razem, zaczęła się jeszcze bardziej oddalać, bo pokazałem jej takie rzeczy na jej ciele i zaobserwowała u siebie takie zjawiska, że będziemy musieli to wszystko powoli i dokładnie przerobić, zanim pójdziemy dalej.

    Miałem jej wsadzić zaraz po maturze (czyli za 10 miesięcy), ale chuj wie, czy to się nie przeciągnie.

    Inna sprawa, że takiego zmysłowego ciałka jeszcze nie miałem, kumple też się niczym podobnym nie chwalili, więc teoretycznie jakbym wygrał na loterii. Tylko jedno pytanie: kto tu kogo, znaczy kto tu jest królikiem doświadczalnym. Króliczkiem? Heh…

    Oczywiście nie skupiamy się wyłącznie na Ani. Ciało mężczyzny też ją bardzo interesuje, ze swoimi łapkami jest nawet bardzo ciekawska, tu nie ma oporów przed zgłębianiem tajemnic. Ale do „smaku selera” jeszcze nie doszło. Na razie łapie mnie za wacka, trzyma…, potem robi wielkie oczy, patrzy się (nie na wacka, tylko na mnie) i nieruchomieje, bo jej się z kolei coś nowego robi w brzuchu. I tak w kółko. Jeszcze jej się ta zabawa nie znudziła. Tylko, kurde, ja już więcej miałem sobie sam nie walić.

    No trudno, będę musiał porozmawiać z matką… ;).

    Tak więc Anię przez ostatnich parę dni nieźle podeprawowałem (sama zresztą też się na moich oczach nieźle deprawowała z resztą naszego towarzystwa). Podobno odblokowała się dopiero teraz na wakacjach, gdy zobaczyła, jacy my dorośli (chyba chodziło o to, jak się martwiliśmy o naszych pijanych starych). Od początku wybrała sobie mnie, bo… najbardziej podoba mi się moja głowa. Fakt, gdybym miał wszy, to bym ich już nie miał. Ściska tymi rączkami mój łeb, obejmuje, całuje, coś w nim grzebie i sprawdza łapkami rozstaw szczęki, średnicę między skroniami i oczywiście wszystkie wypukłości na czaszce. Zawsze zaczynamy od tego – włazi mi na głowę (i cyckami w nos).

    Chuja miała już w ręce (zresztą nie tylko mojego), ale nie, jednak czaszka… Pomyślałem, żeby zgolić włosy na zero (na głowie), pewnie bym ją wtedy od razu przeleciał, ale… szybko zaczęła mi się ta myśl oddalać. Dojrzewam? Potrafię dostrzec zalety tego niebiańskiego stworzenia? Ja pierdzielę, tyle się już podeprawowała, a jeszcze nie doszliśmy nawet do połowy. No szkoda byłoby marnować taki potencjał, szkoda. Ta dziewczyna to prawdziwa erotyczna kopalnia. Żeby chociaż była głupia… Bo taką sobie planowałem na jakiś czas do zabawy. Ale nie, tu mamy kopalnię doznań w kopalni wiedzy. Bierze w swoje dziecinne rączki wacka, opisuje go, komentuje i… pyta się mnie, czy wiem, jak mi stoi. No to co mam robić? Mówię: „Pokaż… O rany, rzeczywiście”. „A nie boli cię, jak tak stoi?”. I tak ze wszystkim… Oczywiście naukowo. No bo jak?

    „A ty też tak strzelasz?” (jakby nie było, zna to już z bliska). – „No pewnie, że też strzelam”. – „A pokażesz mi, jak będziesz strzelać?”. – „No pewnie, że pokażę”. – „Ale powiesz, jak będziesz strzelać”. – „Obiecuję, że powiem”.

    Nie wiem, kto tu jest bardziej zboczony.

    I mam jej pokazać, jak walę. Ale tylko początek. No bo potem wiadomo, przy dziewczynie, i to swojej, to nie wypada. To już ona zrobi, tylko mam ją nauczyć.

    A może dostała jakąś pracę wakacyjną z biologii?

    Acha, tam na nagiej plaży, gdy poszliśmy już normalnie drugiego dnia, przyciskała się wstydliwie do pleców, ale jedną rękę przełożyła i trzymała wacka. I jak ktoś przechodził, to się tak wstydziła, że chowała się za mnie i wbijała mi zęby, że aż śliniła plecy przy karku. Ale ręki nie puściła (bo się wstydziła). Pomyślała, że jak nie puści, to nie będzie widać. W sumie ma to jakiś sens…

    W każdym razie ustaliliśmy, że cnota, to wiadomo, mam obiecane, ale jeszcze nie jest gotowa. Że nie musimy się spieszyć, mamy jeszcze dużo innych rzeczy do przerobienia, a ona chce jeszcze trochę pobyć dziewczyną, zanim zostanie kobietą.

    I wie, że ja już jestem mężczyzną (ciekawe skąd?), i że już rozmawiała z Hanką (to było jeszcze na turnusie), i że jej ufa, i że jak już nie będę mógł wytrzymać, to Hanka jej pomoże i że mogę to robić z Hanką, zanim sami nie zaczniemy. Bo Hanka jest doświadczona, itd…, itd…

    Do kurwy nędzy, o czym one gadają, jak tak chichrają?

    Pytam się, czy jej nie będzie przykro, jak się będę pieprzyć z Hanką. „Nie no, co ty, przecież będę siedzieć obok” – słyszę. No nieźle, nieźle, coraz lepiej…

    Mamy dwudziesty pierwszy wiek, a ja jestem starszy (raptem o rok, ale widać, robi to na niej wrażenie), no i wiadomo, o co chodzi… Seks to jest wspaniała rzecz, ale trzeba do tego podejść naukowo (teraz wdała się w moją matkę, robi się naprawdę ciekawie). Ania nie jest o mnie zazdrosna, a już na pewno nie przy Hance, bo jest jej naj-lep-sza ko-le-ża-nka. Zaraz się dowiem, że się dotykały. Ale nie, do tego nie doszło, tylko sobie pokazywały. Ale nie powiedziała co. Uznałem za stosowne uszczypnąć się w nogę, ale nic. Albo nie śpię, albo się za słabo uszczypnąłem. A ta bestia śmieje się niewinnie i… znów we mnie tymi swoimi zębami. No więc jednak nie śpię.

    No i że łączy nas uczucie (tu akurat mogę się zgodzić), i że mi również ufa. Fakt, jak robiliśmy do siebie pierwsze podchody, to żeśmy sporo gadali o tych sprawach. Znaczy ja gadałem, a ona intensywnie słuchała. Ciekawe, co ja jej wtedy takiego napierdoliłem? Bo nic nie pamiętam. Jak się wlokłem pocięty z tej przeklętej dyski, to żeby nie histeryzowała, też jej sporo nagadałem jakichś głupot. To może wtedy? Ale co? Chyba nie wyjechałem od razu z miłością? No pamiętam, że jest najwspanialszą osobą na świecie. Ale żeby zaraz tak to sobie wzięła do serca? Nie, żebym teraz żałował… A może wyczytała to z mojej czaszki? Kurwa, czego ich uczą w tej szkole?

    Podobno oryginalna Skłodowska też strasznie romansowała…

    No więc, że mi ufa i że mogę spokojnie. Ale tylko z Hanką. Bo to jest jej najlepsza itd… A poza tym Ania zobaczyłaby z bliska, jak to się robi, bo ona sobie jednak jeszcze tak nie do końca to wyobraża. Jak facet może się w taki nieopanowany sposób rzucać na kobiecie! Boże, jakie to dziewczę cudne i mądre na swój sposób.

    Zaraz po powrocie wróciliśmy z Anią do tematu i mówię: „Wiesz, a jakby Hanka z kimś chodziła, na przykład ze Zbyszkiem…?”.

    Okazało się, że bestia wiedziała!

    W takiej sytuacji, wiadomo, Zbyszek też tam powinien być. To chyba jasne. Przecież Hanka nie będzie go zdradzać!

    „Ale, myślisz, że Zbyszkowi nie byłoby przykro, gdyby patrzył, jak ja tak z jego dziewczyną to robię? Przecież, gdy będę na niej leżał, to będę rozebrany zupełnie do naga”.

    Myśli, myśli…: „No tak, ale Hanka też będzie goła, więc się wyrówna” – zadziwiająca logika!

    Widzę, że rozmowa zaczyna się jej coraz bardziej podobać, więc opisuję wszystko specjalnie dokładnie: „Wiesz, ale ja się wtedy spuszczę do środka w Hankę, tak normalnie, będę miał w niej w środku wytrysk w jej pochwie i ją tam całą zachlapię”.

    „Ale to jest niesamowite. Co nie?” – mówi, a oczka robią się jej coraz większe.

    I włazi na mnie. Ania lubi się w specyficzny sposób do mnie przytulać. Kombinuje, co by tu zrobić, żeby mieć pretekst do pokazywania, jak bardzo się wstydzi i włazi z rączkami pod pachy. Ja mówię, że to są jej raciczki, co jej się bardzo podoba, śmieje się i bezwstydnie wystawia język, a zaraz potem włazi mi prawie na głowę i znów buch w nos tymi cyckami.

    Szepczę jej więc do ucha, jakbym odkrył Amerykę: „Ja się tam normalnie w Hankę zleję!”.

    A moje Kochanie na to (też do ucha): „Nooo… Wiem. Ale Hanka jest już doświadczona” – wolę nie myśleć, co to dziewczę ma w tej chwili na myśli, ale najwyraźniej Hanka jest jej mentorką, bo dziewczę ma na wszystko przygotowaną odpowiedź.

    No to ją jeszcze uprzedzam: „Ale jak będę miał wytrysk do środka w Hankę, to nie wiem, czy się opanuję, bo mogę strasznie jęczeć”.

    A ta klaszcze w dłonie i krzyczy uradowana: „Tak! Tak! Ja chcę! Jak będziesz leżał goły na Hance, to żebyś cały czas tak jęczał!”.

    No kurwa, zakochałem się.

    I mi tłumaczy: „Przecież to Zbyszek ją podnieci i jak się Hanka podnieci, to dopiero wtedy będziesz się z nią kochać. A przedtem ja ciebie podniecę” – piorunująca mieszanka żelaznej logiki i dziewczęcej delikatności.

    „No wiesz, ale Zbyszek, to nie wiem, czy mu będzie przyjemnie tak patrzeć…”.

    „No co ty?” – słyszę. – „To nie wiedziałeś? Przecież to oczywiste. Zbyszek będzie się kochać z Hanką zaraz po tobie” – i wystawiła perwersyjnie czubek języka. – „Obrzydliwe, co nie?”.

    Oj, podoba jej się, podoba…

    „Ale wiesz co? Chyba będziesz musiała podniecić Zbyszka, bo Hanka będzie już zajęta” – wchodzę perfidnie w buty mojego Kochania.

    Myśli, myśli…: „Nie, to najpierw Hanka podnieci Zbyszka, gdy ja będę podniecała ciebie”.

    „A kto podnieci Hankę?”.

    A to zagwozdka! Jednak Ania wszystkiego nie przewidziała. Teraz zastanawiamy się nad tym problemem, a ja bujam moje Kochanie już prawie na mojej głowie, bo w międzyczasie przed moim nosem wylądował jej goły pępek.

    Tu drobna uwaga. Jak tylko zaczęliśmy z sobą kręcić, dowiedziałem się, że jestem dla niej king-kongiem. Albo nie, lepiej – dinozaurem. A ona jest Jane, co mnie obłaskawia, żebym nie mordował i nie zjadał ludzi. I zazwyczaj, to znaczy gdy nie chodzi po ulicy w Warszawie, to ma na sobie skórzaną spódniczkę, skórzany biustonosz z nabitymi świecącymi kamieniami, skórzane ochraniacze na ramionach i chodzi z łukiem na plecach. A ja mam, już mi to zdążyła wymacać na kręgosłupie, mam na kręgach takie wypustki, że na pewno byłem w poprzednim wcieleniu dinozaurem i za chwilę zaczną mi rosnąć kolce.

    Znakiem tego dziewczynki też czytają komiksy. Możliwe, że te same, co my. Z zaskoczeniem skonstatowałem, że jak dobre parę lat temu waliłem do półdzikiej Jane, to już wtedy to była… Ania!

    „Tryskałeś na kartki w komiksie? Fe, ale świńskie… Szkoda, że nie widziałam, he, he…” – i znów wystawia ten swój języczek.

    W sumie jest całkiem nieźle. Zdecydowanie wolę być dla niej dino niż jakimś obsranym Kenem od Barbie. Na razie rośnie mi jeden kolec, w innym miejscu niż na kręgosłupie, ale to dla niej oczywiste.

    No więc kto podnieci Hankę? Poza tym Zbyszek będzie też rozebrany do naga, no bo jak?

    „No ale to Hanka przecież będzie rozbierać Zbyszka. A ja ciebie”.

    „A ciebie kto?”.

    „No co ty, ja się nie będę rozbierać. Po co?”.

    Tłumaczę, że jak się będę kochać z Hanką, to Zbyszek będzie już podniecony, ale będzie musiał zaczekać, aż ja skończę. A nie wiadomo, ile będę robił. Poza tym mogę sobie zacząć w którymś momencie wyobrażać, że Hanka to Ania. A wtedy to będę robił jeszcze dłużej.

    „A poza tym, Aniu, Moje Kochanie, pewnie będę się chciał jeszcze bardziej podniecić i popatrzę sobie w trakcie stosunku na ciebie, to mi się tak zachce, że będę się z Hanką jeszcze dłużej kochać”. – I dla pewności dodałem: „Będę chciał jeszcze dłużej leżeć na gołej Hance”.

    „No co ty, tak bardzo mnie kochasz?” – ten dzieciak jest boski.

    „A jak Hanka to zobaczy i też zacznie jęczeć? To nie będzie głupio wyglądać?” – pytam.

    „Co ty, to już z Hanką dawno ustalone. Będzie specjalnie jęczeć, żebyś się jeszcze bardziej na niej podniecił. Obiecała mi to!”.

    Patrzę na nią, a ta jeszcze kiwa głową dla potwierdzenia swoich słów i mówi: „Tak, tak”. Żebym wiedział, że to na pewno.

    Wtedy postanowiłem, że się z Anią ożenię.

    Ustalamy, że jak Hanka będzie podniecać Zbyszka, to sama też się trochę podnieci, potem Zbyszek ją podnieci, a potem jeszcze ja ją trochę podniecę.

    „Ale fajnie, będę wszystko widzieć!” – woła uradowana.

    A Zbyszek? Tłumaczę, że jak już będzie podniecony, to nie wypada przerywać. Na pewno by się wtedy poczuł smutno. Pewnie Moje Kochane będzie musiało… no wiadomo. I przypominam nasze zabawy, dyskę i przede wszystkim polanę.

    „No ale ja teraz jestem twoją dziewczyną” – powiedziała z wyrzutem.

    Porównaliśmy nasze przygody i co słyszę?

    „No tak, ale Zbyszkowi nie dotykałam. Akurat Zbyszkowi, to nie dotknęłam wacka ani razu”.

    W krzakach długo ją zagadywał, żartowali i tylko się delikatnie z nią przelizał i porobił po piersiach. Ale też tylko przez ubranie.

    „Inne dziewczyny nieźle wykorzystał, ale mi chyba trochę obawiał się robić” – tak to sobie wytłumaczyła.

    W końcu poznałem ich relacje. Zbyszek jest wykurwiście przystojny, to widać, ale jeszcze bardziej męski. Żaden metroseksualny model, tylko po prostu facet. Taki prawdziwy. Nawet ja to doceniam, oczywiście z innej perspektywy. Ma przynajmniej trzy lata więcej ode mnie, ale kumplujemy się jak równy z równym. Zresztą jakżeby inaczej, he, he, przecież za jego zgodą dymam mu dziewczynę.

    I wyjaśnia: przynajmniej połowę panienek na mieście wyrywa, jeśli chce, w pięć minut, z czego wiele same mu się pcha w łapy. Teoretycznie mógłby mieć każdą. Ma tego pełną świadomość i to mu wystarcza. Nie musi ich dymać, bo nie musi już sobie niczego udowadniać. A Hanka… wiadomo. Drugiej takiej nie ma.

    No wiadomo, wiadomo, gdyby nie moja Ania, raczej też bym nie szukał. Albo inaczej… długo bym szukał. Hanka potrafi tak zaspokoić faceta, że już się innych panienek nie chce. I nie chodzi tu o jakieś wymyślne „gimnastyki” czy inne „zboczeństwa”. Po prostu taką ma osobowość.

    Wbrew pozorom wcale tak nie szaleją. Robili to, zanim się zeszli. Hanka ma czasem smaka na odmianę. Kolejka do niej jest oczywiście długa, ale ona wybiera spoza kolejki. Jak się trafi jakiś wyjątkowo ciekawy koleś i niekoniecznie chodzi o wygląd. Ale idą zawsze w trójkę.

    Dowiedziałem się, że dołączyłem do elitarnego grona bez gumy jako trzeci. Drugi jest… młodszy brat Zbyszka. Dwa lata chodził z takim beznadziejnym paszkwilem, który go sobie owinął wokół palca. Długo nad nim pracowali… Teraz ma Hankę, czasami nawet dość często. „Wszystko w rodzinie” – śmieje się Zbyszek. I ma pewność, że jego brat będzie sobie teraz dłuuu…go szukał partnerki. Podkreślił – nie dziewczyny, tylko partnerki. Kto by pomyślał – rozwiązłość niemal równa cnocie.

    „Ale ja się będę krępować podniecać Zbyszka. Przecież jestem z tobą” – słyszę.

    Uspokajam ją, że nie musi go podniecać, bo jak będzie rozebrana, to on sam będzie dotykać moje Kochanie.

    „Ale będziesz się patrzeć, jak mi będzie robił?” – szuka ni to usprawiedliwienia, ni to pewności.

    Jak już będę na Hance, to raczej będzie trudno, tym bardziej że Hanka ma mnie jeszcze bardziej podniecić. Dla mojej Ani jest to oczywiście zrozumiałe.

    „Ale na początku, jak mi Zbyszek zacznie robić, to będziesz się patrzeć?” – upewnia się.

    „Wtedy oczywiście tak” – odpowiadam.

    „Obiecujesz?”.

    „Obiecuję”.

    „No to się zgadzam. Może mi robić”.

    Tym razem ugryzła mnie w głowę.

    No i w końcu nie ustaliliśmy, kto rozbierze moją ukochaną tak, żeby była goła.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz
  • Wynajem pokoju cz. 1

    Pati zerwała ze mną zaraz, jak rozpoczynałem urlop. Miałem być u niej, ale w tym wypadku oczywiście wróciłem do siebie.

    Po rozmowie z właścicielką mieszkania zrobiło mi się jeszcze bardziej niezręcznie, bo dowiedziałem się o tym, że widziała i słyszała jak się z Pati ruchaliśmy. Tak, ruchaliśmy, nie uprawialiśmy sexu takiego jak normalne pary, tylko raczej było to dążenie do zaspokojenia siebie i swoich rządz, a nie spełnienie dla dwojga.

    No i co gorsze- widziała moje zabawy z samym sobą…

    Przez prawie cały tydzień byłem bez nastroju do zabaw, w każdym razie do tych ostrzejszych. Jednak gdzieś pod koniec tygodnia ruszyło mnie, żeby znów ulżyć sobie tak konkretnie. Wstałem od komputera, na ekranie którego oczywiście był film porno z któreś ze stron, rozebrałem się i podszedłem do szafy, w której stało moje drewniane pudełko z zabawkami. Stan podniecenia robił swoje, zaślepiony faktem, że zaraz będę mógł sobie ulżyć, straciłem czujność i nastąpiła sytuacja, której nigdy nie chciałem. W chwili, gdy stałem przy szafie, całkiem goły, z maksymalnym wzwodem i zabawką w ręce, otworzyły się drzwi i stanęła w nich właścicielka mieszkania- Jane. Ja trzymałem w ręce dildo z przyssawką, a ona czyste pranie, które tyle co uporządkowała i chciała mi odnieść do pokoju, Alle nie wiedziała, że byłem w domu.

    Nastała niezręczna cisza, nie wiedziałem jak się mam zachować, a na dodatek mój wzwód wcale nie malał, penis dalej stał twardy jak drewno.

    -Widzę, że ci przeszkodziłam w zabawie ze swoimi zabawkami- powiedziała Jane patrząc to na mojego twardego penisa, to na zabawkę w mojej ręce.

    Nie wiedziałem, co jej odpowiedzieć.

    Jane weszła do pokoju, położyła wyprane i wyprasowane ubrania i pościel na moim łóżku, po czy wyprostowała się, wygładziła swój sweter i spódnicę, splotła ręce ze sobą i jakby nigdy nic powiedziała spokojnie:

    -Więc tę zabawkę wkładasz sobie do… z tyłu… dobrze zgadłam?

    Ja tylko pokiwałem głową. Właścicielka przysiadła na brzegu łóżka, założyła nogę na nogę, splecione ze sobą dłonie założyła za kolano i z typową dla brytyjskiej pani domu manierą uśmiechnęła się grzecznościowo i powiedziała bez żadnych większych emocji:

    -Pokaż mi tę zabawę.

    -Jane- zacząłem zmieszany- To raczej nie jest dobry pomysł. I to chyba trochę prywatna sprawa.

    -Pati była bardzo miłą dziewczyną- kontynuowała Jane- Rżnąłeś ją pod moim dachem, rżnąłeś też siebie pod moim dachem. Przez to ostatnie i nie tylko rozstaliście się. Stoisz teraz i jesteś gotowy do kolejnej zabawy ze swoim penisem i całkiem niezłych rozmiarów zabaweczką. Teraz chcę zobaczyć jak sobie robisz dobrze, albo szukasz sobie innego pokoju i to dzisiaj masz się wyprowadzić.

    Poprawiła sobie fryzurę, po czym ponownie założyła dłonie za swoje kolano.

    Pokój był bardzo wygodny, nie musiałem się tu o nic w zasadzie martwić, Płaciłem jej niewielką sumę pieniędzy, a ona udostępniała mi pokój, dla siebie oraz łazienkę i kuchnię do wspólnego użytku. Nie chciałem tego tracić, za dużo strat było w krótkim czasie, ale przerażała mnie myśl, że mam sobie walić konia przy kobiecie, której płaciłem za pokój, a także będącej w wieku mojej matki. Na dodatek pracowaliśmy w tej samej firmie, choć w bardzo różnych działach…

    -A zachowasz to tylko dla siebie?- zapytałem, choć wiedziałem, że nie mam zbyt dużego wyboru.

    Uśmiechnęła się życzliwie

    -Wszyscy chłopcy bawią się ze sobą, większość dziewczyn też, ale nikt o tym nie informuje innych. To, co cię dzieje w tym domu, nieważne jak bardzo dziwne, czy niegrzeczne, pozostaje między tobą, Mr Pinky i mną.

    „Ona chyba właśnie nadała imię albo mojemu penisowi, albo zabawce, którą miałem w ręce?” pomyślałem.

    -No, dalej- kolejny raz uśmiechnęła się Jane- Nie wstydź się. Wiem jak wygląda penis, czy sperma.

    -Ale- zająknąłem się- Ja muszę najpierw przygotować się korkiem, żeby nie bolał mnie tyłek.

    -Wiem, dobrze to pamiętam- odpowiedziała Jane z życzliwym uśmiechem na twarzy.

    Zacząłem wybierać z pudełka 2 korki i żel poślizgowy.

    -Jak zamierzasz skończyć, żeby nie nabrudzić?- usłyszałem pytanie zza pleców.

    Odwróciłem się i zobaczyłem przed sobą Jane. Stała w odległości mniej niż metr ode mnie.

    -Czasem lepiej bawić się w łazience- odpowiedziałem- jeśli coś się pobrudzi, można od razu wymyć.

    Myślałem o tym, jak czasami dildo było trochę brudne po zabawie w moim tyłku, ale nie wiedziałem, czy to właścicielka mieszkania miała na myśli.

    -Więc proponuję, żebyśmy przenieśli się z zabawą do łazienki, chyba nie chcemy brudnego prześcieradła?

    Jane wyszła z mojego pokoju i stanęła od razu przy drzwiach do łazienki. Łazienka była zaraz przy moim pokoju, więc to były dwa, może trzy kroki od drzwi do drzwi. Otworzyła je i ręką

     „zaprosiła” mnie do środka.

    W środku była całkiem ustawnie. Patrząc od wejścia po lewej stronie była umywalka i lustro, naprzeciwko drzwi był sedes, a po prawej stronie wanna narożna z podwyższeniem do siedzenia w narożniku. Normalne było, że jedna osoba miała raczej dużo miejsca dla siebie w środku. Teraz byłem w bardzo niezręcznej sytuacji: byłem w łazience całkiem nagi, była tam właścicielka, oraz moje zabawki. No i chciała widzieć, jak sobie dogadzam. Pomyślałem, że raczej szybko powinienem sprawę załatwić, bo to mi najczęściej dużo czasu nie zajmowało. Nawet nie wiedziałem, jak się wtedy pomyliłem.

    -Trochę tu mało miejsca na dwie osoby- próbowałem jeszcze uniknąć ekshibicjonizmu masturbacyjnego.

    Jane przysiadła na zamkniętej desce sedesowej, ponownie objęła dłońmi kolano i uśmiechnęła się grzecznie.

    -Proponuję, abyś wszedł do wanny, tam masz dużo miejsca i będzie ci wygodnie się poruszać.

    Nastała chwila niezręcznej ciszy, choć wiedziałem teraz, że nie ominie mnie ta sytuacja i będę musiał pokazać jej jak dildo atakuje mnie analnie. Gdy wchodziłem do wanny, byłem tyłem do Jane, więc ona doskonale widziała moje kakaowe oczko, a pośród tej ciszy w łazience, dochodziły dźwięki filmu porno z mojego komputera w pokoju obok.

    Zacząłem przygotowywać swoje zabawki. Każda została nawilżona żelem, na samym końcu zaaplikowałem żel też na swój tyłek. Kilkanaście razy wsuwałem i wysuwałem każdy z korków, stojąc w wannie z jedną nogą na krawędzi , żeby mieć lepszy dostęp i nie wypinać się tak po prostu. Robiłem to powoli, żeby przyzwyczaić mięśnie, ale miałem też nadzieję, że Jane się tym znudzi i odpuści.

    Nie odpuściła, a kiedy wziąłem do ręki dildo, powiedziała coś, czego nie oczekiwałem:

    -Twoja zabawka ma przyssawkę.

    Kiedy wziąłem różowe dildo w rękę i chciałem je przyłożyć sobie do zwieracza, Jane kolejny raz się odezwała:
    -Twoja zabawka ma przyssawkę. Proponuję abyś użył przyssawki na podwyższeniu w wannie i dzięki temu nie będziesz musiał się męczyć z rękoma.
    Bardzo mnie tym zdziwiła, ale nie przyznałem się, że czasami już tak robiłem czasie, kiedy bawiłem się to zabawką wcześniej. Dobre ugniatanie prostaty oraz zabawa z kutasem dawały bardzo dobre i szybkie efekty: szybki orgazm i bardzo mocny wytrysk, który szedł czasami nawet poza wannę.
    Nadziałem się na dildo, A kiedy było mniej więcej w połowie za mnie, Jane nagle wydała mi instrukcję:
    – a teraz pozwól aby weszło po same jajka w ciebie, Zostaw twojego penisa w spokoju. Pokaż jak dochodzisz tylko i wyłącznie za pomocą swojej zabawki twojej ciasnej dziurce.
    Zaniemówiłem z wrażenia i popatrzyłem na Jane, a ona uśmiechnęła się tylko powiedziała: dalej, niegrzeczny chłopcze, Chcę zobaczyć jak Wypływa z ciebie sperma. Może i mam swoje lata, ale lubię popatrzeć na zdrowe i prężne penisy.
    Odparłem się rękoma o krawędź wanny i zacząłem się powoli podnosić i opuszczać na zabawkę w moim tyłku. Czułem się z jednej strony Straszynie napalony, Ale z drugiej bardzo zażenowany tym, że kobieta która mogłaby być z moją matką siedzi sobie właśnie na sedesie i patrzy jak nadziewam się na dildo A mój sztywny kutas zaczyna coraz bardziej kołysać się na wszystkie strony.
    Jane wyglądała na podekscytowaną tym widokiem i kręciła się bardzo niespokojnie desce sedesowej.
    -Jeśli odchylisz się do tyłu – powiedziała właścicielka mieszkania – to wtedy zabawka zacznie masować twoją prostatę przyśpieszy twój wytrysk.
    Było to dla mnie dość absurdalne, że Starsza kobieta nagle instruuje mnie o tym, jak mam sobie dogadać i doprowadzać siebie samego do wytrysku. Jej życzenie abym nie używał do tego rąk było w tym bardziej zaskakujące, bo nie myślałem, że ma doświadczenie w takim temacie. Zawsze wydawała się raczej spokojną cichą starszą panią, która idzie do pracy, wraca do domu, Je obiad i ogląda seriale w telewizji. O tak rozległą wiedzę w temacie seksu czy też po prostu porno nigdy bym jej nie podejrzewał. Odchyliłem się do tyłu, żeby zakończyć ten absurdalny seans najszybciej jak to tylko możliwe. Mięśnie rąk i nóg już całkowicie wyczerpane drżały przy każdym uniesieniu się, a każde opadnięcie na dildo powodowało prawie rozrywanie mojego odbytu i kolejny ból połączony z absurdalnym wrażeniem przyjemności.
    -Dochodzisz już?- zapytała mnie Jane. Ja Nie odważyłem się wtedy w ogóle spojrzeć na nią więc tylko pokiwała głową zacisnąłem powieki i ujeżdżałem dildo wściekle, doprowadzając się do szczytu. Poczułem w końcu jak z mojego penisa wypływa sperma, ale nie rozglądałem się nigdzie, nie otwierałem oczu, żeby tylko nie patrzeć w oczy mojej właścicielki mieszkania.
    Kiedy poczułem że cała fala orgazmu już minęła, opadłem ciężko na siedzisko wanny i poczułem jak dildo wjeżdża we mnie na całą długość. Moje mięśnie drżały i nie potrafiłem się ruszyć siedziałem tak nadziany na zabawkę całkowicie bez sił. Otworzyłem oczy i zobaczyłem ślady spermy na swoich udach penisie brzuchu oraz na podłodze i ścianie wanny.
    -Mam swoje sprawy do załatwienia – usłyszałem nad sobą głos Jane. Podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Stała przede mną niemalże jakby podziwiała mnie, ale widziałem że miała zarumienione policzki– ty ogarnij siebie i posprzątaj po sobie, A mną się nie przejmuj.
    -Jane?- zapytałem zaniepokojony – czy na pewno możesz nikomu nie mówi o tym, co się to właśnie wydarzyło?
    -Imigrant mieszkający w domu starszej i dojrzałej pani, który masturbuje się na jej oczach– powiedziała Jane patrząc na mnie– w tę historię nikt by mi nie uwierzył, Szybciej by już ludzie myśleli, że opowiadam im takie bajki, a tak naprawdę dogadasz mi i mam używanie na młodym silnym penisie. Jeśli tylko nie będziesz nikomu w pracy o tym opowiadać, to i ja dochowam tajemnicy. Powiedziałam ci: co się dzieje pod tym dachem, to pod tym dachem zostaje. Widziałam nie jeden raz Jak Patrycja była przez ciebie używana w buzię i pozostałe jej dziurki, wiem jak bardzo potrzebujesz ostrych zabaw, a na dodatek dzięki tobie też się mogę czegoś nowego nauczyć. Nie ma takiej siły, która nakazała by mi wyjawiać nasze wspólne sekrety.

    Jane wyszła z łazienki, a ja po dłuższej chwili podniosłem się i wysunąłem z siebie dildo, które dalej sterczało przyssane do podwyższenia w wannie. Wymyłem siebie, zabawkę oraz wannę opryskaną moją spermą.

    Wyszedłem z łazienki, żeby pójść do swojego pokoju. Rzuciłem okiem w stronę drzwi do sypialni właścicielki mieszkania. Domyśliłem się, że celowo zostawiła je lekko uchylone. W szparze między drzwiami a framugą widziałem jak leżała na łóżku, jej ręce były obejmowane przez jej rozchylone uda. Samej cipki nie widziałem, ale za to dostrzegłem szybko pojawiający się i znikający kawałek ciemnoróżowego przedmiotu. To musiała być zabawka, którą sobie kupiła.

    „To była najgorsza masturbacja w życiu- pomyślałem- nawet jak mnie dziewczyny, czy własna matka przyłapały, to nie było tak źle, jak dzisiaj”…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max79
  • Jaki ojciec, taki syn… cz. 1.

    Mam na imię Kamil i pochodzę z małej wsi na Lubelszczyźnie. Jak to na wschodzie Polski, miejsce to najłatwiej opisać jako konserwatywne, taka też więc była moja rodzina. Ja sam od tego standardu mocno odbiegałem – już w wieku 12 lat doszedłem do wniosku, że podobają mi się nie kobiety, a mężczyźni. W szatni nieraz musiałem zakrywać wzwód, ale mimo to mój ideał, perfekcyjny samiec, zawsze czekał na mnie w domu. Był nim… mój ojciec.

    Relacje z moją matką nigdy nie były za dobre. Ale z ojcem, przeciwnie. Średniego wzrostu, grubszy, ale jednocześnie silny i umięśniony 45-letni mężczyzna budził we mnie pożądanie, którego nie powinienem do niego czuć. Tak jak większość mężczyzn w okolicy, nie pracował w „normalnej” pracy, trudniąc się pracą na roli, w czym oczywiście trzeba było mu pomóc. Naturalnym pomocnikiem mojego ojca byłem ja. Siostra, jak to zazwyczaj siostry, i to jeszcze młodsze, miała lżej – mogła pójść do szkoły do większego miasta, a pomagać musiała tylko przy jakichś większych pracach w polu. Poza tym rzadko była w domu. Podobnie wyglądało to u mojej matki – pracowała w sklepie w sąsiednim miasteczku i wieczorami również była nieobecna. Zostawałem tylko ja i ojciec. Odkąd doszedłem do wniosku że jestem gejem to właśnie on był moim ideałem. Niestety, byłem również świadomy (jak się później okazało, moja świadomość była błędna) tego, że on, heteroseksualny samiec alfa, typowy macho, nie spojrzy na mnie inaczej niż na syna.

    Wszystko zmieniło się jednak kilka miesięcy po moich szesnastych urodzinach. Na wsiach lipiec i sierpień, czyli miesiące, które dla mnie stanowiły wówczas wakacje – czas wymarzonego odpoczynku od szkoły – są tradycyjnie miesiącami żniw. Tak wyglądało to również i u nas. Żniwa zaczęły się dość standardowo. Pod koniec lipca rozpoczęło się koszenie zbóż uprawianych przez ojca, a ja, tak jak zawsze, pomagałem mu we wszystkich pracach. Pierwsze dni sierpnia mijały spokojnie. Po zbiorze zbóż nadszedł czas na belowanie słomy. Niestety, a patrząc z dzisiejszej perspektywy na szczęście, tego dnia zostaliśmy z ojcem sami – matka była w pracy, aby zarobić jakieś pieniądze na utrzymanie rodziny, a siostra spędzała wakacje u swojej koleżanki ze szkoły. Do pracy ruszyliśmy późnym popołudniem. Było zdecydowanie chłodniej niż wcześniej, aczkolwiek temperatury nadal nie należały do najlepszych – termometr pokazywał grubo ponad 20 stopni. Z tego powodu pracowaliśmy bez koszulek. Po moim, raczej dość normalnym, nie za grubym i nie za chudym ciele spływały krople potu. Cały spocony był również mój ojciec. Jego masywne, umięśnione i owłosione delikatnie na klatce piersiowej i wokół sutków ciało świeciło się w świetle zachodzącego słońca. Po wrzuceniu większości bel słomy na przyczepę podpiętą do traktora i odwiezieniu ich do przydomowej stodoły stwierdziliśmy, że odpoczniemy.
    – To co Kamilek, po browarze? – zapytał ojciec, który, jak to większość mężczyzn w okolicy, miał luźny stosunek do alkoholu i czasami lubił zajrzeć do kieliszka, czy, jak w tym wypadku, do szklanej butelki.
    – Jasne, czemu nie. – odpowiedziałem zadowolony, po czym ojciec rzucił mi butelkę.
    Ojciec, doświadczony zawodnik, pił zdecydowanie szybciej ode mnie. Kiedy ja kończyłem moją butelkę, on kończył już swoją trzecią. Lekko podchmieleni zaczęliśmy rozmowę, która w naturalny sposób zeszła na ulubiony temat wszystkich ojców.
    – Kamilek, a ty masz może jakąś dziewczynę? Bo wiesz, jak ja byłem w twoim wieku, to aż wstyd mówić co robiłem, hehe. – powiedział ojciec, któremu alkohol zdecydowanie zaczął dostawać się do krwi.
    – No wiesz tata, jakoś nie było okazji. – odparłem zawstydzony.
    – Tak, tak, nie było okazji… może masz i nie chcesz powiedzieć! – ojciec drążył temat.
    – Oj weź tata. – krótko uciąłem i onieśmieliłem się jeszcze bardziej.
    – No nie mów, że nikt Ci się nie podoba! Łap jeszcze jedno piwo. – rzucił mi kolejną butelkę, a ja zacząłem zastanawiać się w jaki sposób uniknąć jednoznacznej odpowiedzi na pytanie.
    – Może ktoś mi się podoba, a może nie. – zacząłem się droczyć.
    – Nie chcesz to nie mów, nie moja sprawa. Ale pamiętaj, że jak coś, to tatuś zawsze może cię czegoś tam nauczyć, hehe – śmiał się ojciec.
    – Taaak, a czego niby? – tym razem to ja, pijący już drugie, dość mocne, bo lokalne, piwo, zacząłem drążyć temat.
    – A czego chcesz! Jeśli odziedziczyłeś geny po tatusiu to nie się co uczyć, hehe. – śmiał się nadal ojciec. – Jak chcesz, to możemy sprawdzić jaki ty masz tam potencjał. – zaproponował nagle i niespodziewanie ojciec, a później jeszcze bardziej niespodziewanie złapał się za swoje krocze.
    – Chcę, chcę, w końcu przyda się porada eksperta. – odparłem nadal dość zaskoczony i, jak po chwili zauważyłem, podniecony, bo mój żołnierz zdecydowanie stanął na baczność.
    – No, to chodź tutaj. – powiedział ojciec.
    Wstałem i skierowałem się w stronę ojca siedzącego na beli słomy. On również wstał i podszedł w moją stronę. Po chwili złapał mnie przez spodenki za penisa i powiedział:
    – No, no, widzę że geny się nie zmarnowały. Chcesz dotknąć mojego?
    Bez odpowiadania dotknąłem i delikatnie pomasowałem penisa ojca, który był już wyraźnie widoczny przez jego szare, krótkie spodenki dresowe. Ojciec delikatnie jęknął. Stwierdziłem, że musi mu się to podobać i przyspieszyłem ruchy mojej ręki, nadal masując penisa ojca przez spodenki. Po chwili odrzekł:
    – Ohh, synek, podoba mi się to. – wyjął ręce z kieszeni i klepnął mnie mocno po pośladkach.
    – Dzięki tata, mi też. – odpowiedziałem, a on złapał mnie mocniej za pośladki i zaczął je masować, przysuwając mnie jednocześnie coraz bliżej siebie. Przestałem masować jego penisa i zacząłem dotykać ten wielki, mięsisty brzuch – od zawsze była to moja słabość. Wtem niespodziewanie przyciągnął mnie do siebie, tak, że nasze krocza zaczęły się stykać, a ja zacząłem czuć jego dużego, twardego penisa i wielkie, bycze jądra. W tym samym czasie ojciec zaczął mnie całować i wsadzać swój język głęboko do moich ust. Po chwili przestaliśmy, a ja zacząłem całować go po klatce piersiowej, wtulając się w jego włosy i dotykając duże, umięśnione bicepsy. W pewnym momencie złapał mnie za spodenki i rozerwał je używając całej swojej siły. Z podniecenia jęknąłem.
    – Masz ochotę na ostrzejszą zabawę moja kurewko – zapytał swoim zawadiackim, męskim, głębokim głosem. Na kilometr czuć było od niego podniecenie i zwierzęcą wręcz żądzę.
    – Ohh, tak tatusiu – odparłem posłusznie.
    – No to klękaj przed tatusiem – rozkazał mi.
    Uklęknąłem, a on złapał mnie za głowę i zaczął masować nią swoje krocze. Po chwili rozkazał mi zdjąć jego spodnie, co posłusznie uczyniłem. Jego bokserki w okolicach główki tego wielkiego, na oko szesnastocentrymetrowego, grubego penisa były mokre od soków. Odznaczały się również jego ogromne jaja pełne spermy najlepszej jakości. Niesamowicie mnie to podnieciło. Po kilku minutach takich zabaw ojciec postanowił pójść o krok dalej i zaczął zdejmować swoje bokserki. Chwilę później wyskoczyła z nich jego wielka bestia. Mnie zamurowało. Jego gigantyczny penis pachniał męskim potem. Chwilę później otrzymałem kolejny rozkaz:
    – Otwieraj buzię moja suczko.
    – Tak jest mój panie. – odpowiedziałem stłamszony przez samca alfa.
    Otworzyłem usta, a ojciec i jego wielki kutas wjechali prosto do mojego gardła. Przed oczami miałem tylko bujne włosy łonowe ojca, a o moją brodę odbijały się te wielkie jaja. Ojciec ruchał mnie w usta z całych sił tak, że kiedy zaczynałem się krztusić, na chwilę spowalniał, żeby zacząć ponownie i pokazywać swoją dominację. Kilka minut później usiadł na beli słomy i kazał mi lizać i ssać jego chuja. Ja oczywiście, jako posłuszny syn, rozkaz wypełniłem. Wkładałem i wyjmowałem z ust tą nieokiełznaną bestię, a ojciec sapał, jęczał i wydawał różne inne, niemożliwe do opisania dźwięki rozkoszy. Po chwili odpoczynku stwierdził że czas pójść o krok dalej.
    – Synek, powiedz mi szczerze, ruchał cię już ktoś kiedyś w dupkę? – zapytał.
    – Nie, tatusiu. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.
    – To dzisiaj będzie pierwszy raz, hehe – powiedział z satysfakcją, że mnie rozdziewiczy.
    Po chwili wstał, złapał mnie za włosy, pocałował w usta i rzucił na belę słomy tak, że znajdowałem się tyłem do niego. W pewnym momencie dał mi mocnego klapsa, złapał moje bokserki i rozerwał je, tak, jak zrobił to ze spodenkami. Uklęknął i czułem jak zaczyna wkładać swoje palce prosto do mojego odbytu. Poczułem niemożliwy do opisania ból. Chwilę później je wyjął i zaczął penetrować moją dziewiczą dziurkę swoim językiem, pomagając sobie co chwilę palcem, który był podobny do jego kutasa – gruby, długi, twardy i sztywny. Czułem się jak dziwka i kurwa, którą mnie nazwał. Czułem jak ten samiec dominuje nade mną i pokazuje, że to on jest jedynym mężczyzną w okolicy. Podobało mnie się to uczucie. Po kolejnych kilku minutach palcówki i przygotowywania mojej dziurki do penetracji, ojciec postanowił przejść do czynów. Wstał, złapał mnie za biodra, ustawił w odpowiedniej pozycji i wszedł we mnie bez ostrzeżenia. Zawyłem z bólu, a on kontynuował. Wsadzał i wyjmował swojego ogromnego kutasa, wydając przy tym jęki, świadczące o przyjemności jaką z tego czerpie. Po chwili mi również zaczęło być przyjemnie. Ojciec zaczął przyspieszać i sapać coraz głośniej, a jedyne co dało się usłyszeć to jego jaja uderzające o moje oraz jego wielki, umięśniony brzuch uderzający o moje pośladki. Czułem jak penetruje mnie i stymuluje mój punkt G. Nie wytrzymałem i zacząłem się masturbować. Chwilę później poczułem jak mój kutas zaczyna pulsować i wylatuje z niego ogromna ilość spermy. Nigdy nie byłem tak podniecony. Ojciec zobaczył to, po czym złapał mnie w pasie i obrócił do pozycji misjonarskiej. Miałem przed sobą jego twarz, silną klatkę piersiową i umięśnione ramiona. Ojciec splunął mi prosto na twarz, a ja połknąłem tą boską wydzielinę.
    – Podoba ci się, co? – wysapał zadyszany ojciec.
    – Ohh, tak, ohh, tatusiu. – nie mogłem wykrztusić z siebie słowa.
    Chwilę później ojciec znowu zaczął przyspieszać. Czułem tylko jego pulsującego, wielkiego kutasa, który z ogromną prędkością wjeżdżał w mój odbyt, pozbawiając mnie nastoletniej niewinności. W pewnym momencie ojciec zatrzymał się, uderzył kilka razy mocniej, a ja poczułem jak mój odbyt zalewa gorąca ciesz. Jego męska sperma. Sperma mężczyzny, który mnie spłodził, zapładniała właśnie mnie. Ojciec w pewnym momencie, próbując wycisnąć resztki białego płynu ze swoich męskich jaj i nasieniowodów, zaczął mnie całować i kłaść się na mnie całym ciężarem swojego ciała. Wtedy poczułem pełną dominację.

    Niestety, wszystko co piękne musi się kiedyś skończyć. Ojciec wstał, ostatni raz klepnął mnie w pośladki i zaczął się ubierać. Ja leżałem na beli słomy, a z mojej dupy wyciekały ogromne ilości spermy ojca. W pewnym momencie ojciec spojrzał w moją stronę i powiedział:
    – Niezła z ciebie kurewka. Tylko nie mów matce, a może to powtórzymy. – powiedział władczym tonem.
    – Tatusiu, możemy to powtarzać cały czas, bądź moim panem. – odparłem.
    – Tak? Zobaczymy ile wytrzymasz. A teraz chodź się umyć i ubrać w coś zanim matka wróci z pracy.
    Tak jak powiedział mój pan, poszliśmy się umyć ubrać i zjeść kolację. Nic nie było już takie samo.

    C. D. N.
    ———————————-

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, więc napisz koniecznie co ci się podobało lub nie podobało. Kolejne części w najbliższym czasie 😉

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Napalony Nastolatek
  • Przylapany przez matke 24/25

    Rozdział XXIV

    Moja Ania to prawdziwy skarb. Odkrywanie jej kolejnych, przebogatych zresztą pokładów wrażliwości i zupełnie nietypowo pojmowanej wstydliwości, tudzież bycia porządną dziewczyną, trwało miesiącami. I wcale mi się nie dłużyło.

    Gdzieś po pół roku dopiero zacząłem chlapać jej minetę. Ona, oczywiście bardzo ciekawska (jakby co, to zawsze dodawała, że to z naukowego powodu), rozebrała mój organizm na czynniki pierwsze znacznie wcześniej. Zastanawiam się, czy jednak nie jestem jej Kenem. Tylko że mnie nie można urwać głowy i założyć z powrotem. Poza tym nie widzę większej różnicy, bo wszędzie pcha swoje rączki i wszystko dokładnie sprawdza, jak to działa.

    Gdy mnie pierwszy raz spuściła, a siedziała akurat na mnie okrakiem i długo perfidnie męczyła, bo wyczytała gdzieś, że można długo i powoli, „to się nazbiera”, to jak w końcu trysnąłem, to usłyszałem tylko „Fe, jakie obrzydliwe!” i szybko sobie wszystko wklepała łapkami lepkimi od spermy po brzuchu, po bokach i po cyckach. Potem się do mnie odwróciła. Acha, bo jak „pracowała”, to siedziała tyłem do mnie, żebym niczego nie widział i nie podglądał. To miał być dla mnie taki „niespodziany” prezent. Żebym nie wiedział – kiedy. Jeżeli dziewczyna ma taką fantazję i wyobraźnię, to ja jej wróżę wielką karierę nawet w laboratorium. No więc obraca się przodem do mnie, wystawia ten swój języczek i z obrzydzeniem wklepała sobie końcówkę tego, co zostało, w policzki, jeszcze do tego tak śmiesznie wykrzywiając rączki.

    A zaraz potem łapki na boki i macha, żeby obeschły.

    Następną godzinę musiałem zlizywać z niej zaschniętą spermę. A tak się śmiała i wrzeszczała z obrzydzenia, że aż jej matka zapukała w szybę od pokoju: „Dzieci, na pewno się dobrze bawicie?”.

    „Nie, mamo, nie wchodź teraz” – współczuję ogólnie wszystkim rodzicom dorastających dzieci, ale jej matce szczególnie. Sam nie wiem, co bym zrobił na jej miejscu. Jej stary z czasem (i z trudem) zaczął mnie tolerować, zacząłem u nich bywać w domu, ale na takie akcje pozwalaliśmy sobie tylko, gdy go nie było w domu i że raczej na pewno za szybko nie wróci. Przecież jej matka też musiała dojść do siebie, żeby facet nie wyczuł, co się u nich w domu wyprawia (Ania lubi być hałaśliwa, a wszystko słychać przez drzwi od pokoju). Tym bardziej że to wojskowy. Oni wbrew pozorom nie są głupi, a zawodowo wyczuleni na różne zmiany. A to, nie dość, że trep, to jeszcze prokurator.

    I to słownictwo, a raczej perfidna inteligencja erotyczna. Anię podnieca przekręcanie znaczenia słów, gdy się bawimy. Pochyla się nade mną, jeździ mi tymi swoimi cycuszkami po twarzy, mówi „Poonanizować ciebie?” i dopiero zabiera się do pracy.

    Właśnie. Ta mineta. Pewnego dnia było już prawie, prawie. Buszuję w jej włosach. A tu ciekawostka: parę piczy miałem okazję poznać, Hanka miała tę swoją fajną sztywną grzywkę, ale u Anki włosy były całkowitym wyjątkiem – grubsze niż na głowie, prawie jak druty. Anomalia. Pancerzyk taki, zwitki prawie jak te do mycia garnków. Może dlatego była taka sensytywna? Wielkie, niegolone kłębowisko. Nawet kostium musiała nosić trochę luźniejszy. W końcu przebiłem się nosem do różowej skóry jak u świnki…

    Po chwili drgnęła, coś nią lekko zabujało, ale dalej nic. Wzięła tylko głębszy wdech. Tego dnia już się bardziej nie męczyliśmy. Długo siedzieliśmy, ale mało gadaliśmy. W końcu mi powiedziała, że coś się wydarzyło i ma bardzo dużo przemyśleń. Domyśliłem się – to był pierwszy, jeszcze delikatny skurcz w jej życiu…

    Odpuściliśmy sobie dwa dni. Byłem tam. Nie zostawiłem jej samej. Z Anią można było spokojnie spędzać czas nawet bez seksu. Mogliśmy się nawet uczyć, każde ze swojej książki, byle na przykład poprzeplatać się nogami.

    Zapobiegliwa mama wjeżdżała wtedy z górą kanapek.

    W końcu chlapnąłem jej do końca. Oczywiście ostrożnie, powoli i podciągałem ją partiami. W końcu popłynęła… Fale skurczów dosłownie jak fala, od brzucha do góry, potem przepłynęły tam i z powrotem przez twarz, by skończyć się drżeniem kolan. Zjawisko. Tak więc, gdyby kogoś interesowało, to potwierdzam: długie orgazmy istnieją. Tylko znajdź sobie odpowiednią panienkę, podprowadź ją i… bądź cierpliwy.

    Szybko nauczyła się głębiej oddychać, a potem ni to wołać, ni to krzyczeć. Za drugim czy trzecim razem akurat jej matka wychodziła z łazienki. Wołamy ją. Matka uchyliła lekko drzwi: „Czy wszystko w porządku, Aniu?”.

    Wołamy, śmiejemy się niewinnie, ta ośmielona chciała już wejść do pokoju (leżeliśmy na środku pokoju na dywanie, oczywiście nago), ledwo włożyła głowę przez drzwi i natychmiast cofnęła z cichym jękiem „O Boże!”.

    Wołamy, że chce nam się pić, czy mogłaby coś przynieść. Po chwili drzwi otwierają się ponownie, wysuwa się ręka, po omacku chwyta taboret i przysuwa do drzwi, a następnie ta sama ręka na odległość postawiła dwie szklanki i dzbanek z jakimś sokiem. Potem bardzo cicho i delikatnie zamknęła drzwi, jakby jej tam w ogóle nie było.

    Wychowała córkę całkiem ciekawie. Chodzi się z nią myć nawet teraz, gdy jest już prawie dorosła. Gdy stary jest na służbie albo gdy jadą na działkę, śpi z nią w jednym łóżku (a jakże, ich stary też łowi), dziewczyna jest tak przesiąknięta babskim pierwiastkiem, że do chłopa ciągnie jak pszczołę do miodu. W dodatku stary jest dość zasadniczy i w domu naturalnie oschły. Anię tak wszystko bawi, co facetowskie, że… nawet mnie goli. Musiałem kupić maszynkę na żyletki. I pędzel. Wyobraźcie sobie, jak wymawia to słowo. Z jaką nabożną czcią! A więc pędzel to jest pędzel. Mój „pędzel” to też jest pędzel. I ja jestem… Tak mówi do mnie, na szczęście, gdy jesteśmy sami.

    Wychowana, jak to w wojskowych rodzinach, na dziewczynę porządną, uczciwą i szczerą. Więc chłopaki, te sprawy, wiadomo, nawet nie próbuj. Zero szans. Ale ona teraz ma chłopaka! Wszystko się zmieniło. Z chłopakiem jest inaczej – teraz już wolno. I ta cała skumulowana energia wybuchła mi w rękach. Wobec matki zawsze naturalnie szczera i otwarta – dlaczego teraz ma być inaczej? No dobra, hamuje się, głupia nie jest, ale pozwala sobie bezczelnie prawie do granicy. Matka niemal rwie włosy i ucieka wzrokiem, bo wygadujemy takie rzeczy, że boi się usłyszeć o słowo za dużo. A wszystko wisi w powietrzu… Tuż, tuż, tuż… zaraz za progiem. A z kontekstu i tak wszystko jasne. Świetna zabawa. A że dobraliśmy się z Anią nieźle, to wchodzę w klimat idealnie. Matka zresztą przerażona, że niby mówimy, ale nie do końca, więc w jej wyobraźni wszystko urasta do jeszcze większych rozmiarów. Efekt jest taki, że zaprzyjaźnia się ze mną i bardzo lubi z nami spędzać czas, żeby mieć jeszcze jakąkolwiek kontrolę nad córką. Nikt z dorosłych jeszcze mnie tak nie „lubił”! Nie wie, że Ania ciągle jest dziewicą. Za jej czasów było najpierw przerwanie błony, a potem – nie zawsze i nie za szybko ewentualnie inne sprawy jak choćby oglądanie gołego męża.

    No nie, teraz jest na odwrót. Ania czysta jak Maryja Panna, przynajmniej teoretycznie, ale z męskiej anatomii i fizjologii mogłaby już zdawać egzamin. Ze swojej budowy ciała też, choć nadal wiele rzeczy dzięki mnie odkrywa, a ja wolę powoli, za to dokładnie.

    Najlepsze jest to, że matka, już od jakiegoś czasu nieźle przerażona, coraz częściej nie wie, co robić i ma spowolniony refleks. Wykorzystuję to bezlitośnie. Uwielbiamy to. Siedzimy w kuchni, Ania na moich kolanach, gadamy, gadamy, a ja moją Anię co jakiś czas: a to po udach ciut za wysoko, a to pogładzę na jej oczach Anię wprost po cyckach, ale idealnie w takie tempo, że już miałaby otworzyć usta w proteście, a ja pół sekundy wcześniej przerywam. W końcu na jej oczach zaczęliśmy uprawiać prawie jawny petting, idealnie przesuwając czas reakcji tak co tydzień o kawałek sekundy. Z tego samego powodu Ania łazi po ich mieszkaniu – przy mnie i jednocześnie przy własnej matce – teraz już prawie naga. A to nowy ciuszek bardziej nieprzyzwoity, a to ramiączko niżej, a bluzka luźniejsza, a to jeden guzik mniej, a to w samym ręczniku coraz krótszym… i jeszcze go sobie bezwstydnie poprawia.

    Oj, szybko zdeprawujemy jej matkę, szybko… Tym bardziej że Ania uważa za coś naturalnego, że podoba mi się jej matka i że z chęcią także jej bym posmakował. Uważa to za powód do dumy! Z zadowoleniem wysłuchuje, że chciałbym, aby tak samo wyglądała w jej wieku. „A robiłbyś mi wtedy?”. „Oczywiście, że bym robiłbym” – to ją uspokaja i upewnia o mojej wierności. I jak tylko przechodzimy na kolejny etap naszych zabaw, to szepczę jej do uszka, co chciałbym robić jej matce (dla pewności o etap niżej). Rozmawiamy więc, co mogłaby mi robić jej mama, gdy Ania na przykład wyjedzie gdzieś na kilka dni albo dostanie okres. Oczywiście najlepiej, jakby Ania się patrzyła. A jak Ani nie będzie, to dzięki jej mamie będę wierny Ani. Może mi wszystko robić, żebym tylko nie łaził na inne pannice.

    Mam naprawdę bardzo mądrą dziewczynę.

    Ania gładzi mi przy matce stojącego wacka przez spodnie, całujemy się już normalnie z lizaniem – byle, na razie, nie za długo i że to niby takie żarty. Ale wszystko oczywiście tak, żeby matka widziała. Wielokrotnie już powiedziałem jej matce, jak piękną i zgrabną jest kobietą (wszystko w obecności córki), i za każdym razem dorzucam nowy, bardziej erotyczny szczegół. Gdy matka zabiera się już do protestów, to pół sekundy wcześniej Ania wybucha śmiechem i wszystko potwierdza. Robię pół kroku za dużo, matka prawie oburzona, wreszcie się zbiera w sobie, żeby przerwać tę grę, a Ania krzyczy: „Tak, tak, ja też chcę tak wyglądać w twoim wieku”.

    No i opowiada mamie wszystko, co jej robię, tylko używa lepiej dobranych określeń.

    Jedyne, co jej mama może robić, to kręci głową coraz bardziej zrezygnowana. Czyli… dobry znak.

    I coraz częściej siedzi z nami, gdy już się prawie nie hamujemy. (I wychodzi z pokoju coraz później…).

    Ustalamy z Anią, że jak już się zaczniemy pierdolić, to fajnie by było, żeby jej mama trzymała ją za rękę – przynajmniej na początku, tak żeby Ania miała większy komfort.

    A potem włazi mi na głowę, buch tymi swoimi cyckami w nos i szepcze do ucha: „Podnieca cię moja mama, co nie? Chciałbyś ją? Musimy coś wykombinować…”.

    Kwestii tego, przy kim ma stracić – matce czy przy Hance – jeszcze nie ustaliliśmy. Ale szkoda byłoby to tak w dwójkę, skoro można by podzielić się z bliskimi takim wspaniałym przeżyciem.

    I jeszcze jeden temat, choć nie wiem, czy zrozumiecie. Piję jej mocz.

    Tak? Straszne? Obrzydliwe? No to posłuchajcie:

    Ania była chora, jakaś prawie angina czy coś takiego. Leków nie bierze z zasady (bo nie ma już lekarzy, tylko są sprzedawcy recept). A naturalnych metod jest dużo. Wyczytała gdzieś, że picie własnego moczu wzmacnia procesy obronne organizmu, bo przyswaja się z powrotem wydalone przeciwciała. Teoria wcale niegłupia. Trzeba tylko wypróbować.

    A nie jest to takie łatwe. Mimo wszystko jesteśmy jednak normalni (chyba).

    Siedzimy w łazience, Ania przełamała w końcu naturalne opory i nasikała przy mnie do szklanki. Prawie pełna szklanka stoi na brzegu umywalki. My jak przed jakimś dziejowym egzaminem. No przełamujemy bariery, przełamujemy. Bez dwóch zdań.

    Pozwolę sobie tutaj na pewną dygresję. Otwierasz piwo i chlasz z butli – robisz to źle. Pierwsza przyjemność to poczuć w ręku ciężar butelki i bezwładność bujającego się w niej płynu. Druga przyjemność to delektowanie się chłodem butelki i mieniącymi się powstałymi na niej kroplami wody. Trzecia – przesunąć po tych kroplach dłonią. Czwarta – poczuć zmysłowy, smukły kształt szyjki butelki. Piąta – pokontemplować grafikę na kapslu. Szósta – poczuć miękkość poddającego się naszemu naciskowi metalu kapsla. Siódma – delektować się sykiem upuszczanego gazu. Ósma – podziwiać odgłos, barwę i gęstość płynu wpadającego do szklanicy. Dziewiąta – zachwycić się pianą… I tak dalej, i tak dalej, i tak dalej… Dopiszcie sobie jeszcze dziewięćdziesiąt dziewięć przyjemności, jakie daje piwo.

    Coś w ten deseń uprawiam na Ani od pół roku.

    Ale mocz ma tyle wspólnego z piwem, co kolor.

    Może się nim nie delektujemy jak butelką piwa, ale uważnie obserwujemy, patrząc, jak podrażnia nasze kolejne zmysły.

    Krótko mówiąc: szklanka przyjemnie ciepła, wiadomo, 36,6 stopni (a jednak nas to zaskoczyło), pachnie cykorią, lekko gorzkawe, lekko słonawe, jest nawet pianka. Wąchamy na zmianę, próbujemy językiem. Ambrozja to nie jest, ale od ryja wbrew pozorom nie odrzuca jakoś tak strasznie. Wziąłem pierwszy łyk dla odwagi. Ania pociągnęła to „lekarstwo” mocniej. I w końcu całą szklanicę zmogliśmy na zmianę. Nawet się nie chciało rzygać.

    Dlaczego to piszę? To nie ma nic wspólnego z seksem. Ale z uczuciami tak. Piłem jej płyn. Płyn z wnętrza jej ciała. To było tak, jakbym spożywał kawałek niej samej. Niby moją spermą też się bawimy, ale to nie to samo. Teraz to było na poważnie. To było coś innego, choć równie bliskiego. Może nawet jeszcze bliższego, bo wcale nie chodziło o przyjemność. Poczuliśmy wtedy, jak niesamowicie bliscy jesteśmy sobie i jak wielka intymność nas łączy.

    Świat się nie kończy na seksie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Lucjusz