Category: Uncategorized

  • Nie-zwykla Rodzina cz 163. – Studencka orgia

    Często wspominam mój czas spędzony na studiach. Razem z moim bratem, Alanem często korzystaliśmy z życia studenta. Poza wykładami i nauką często organizowaliśmy lub nawet byliśmy zapraszali na różne imprezy. Wszystkie miały ten sam schemat. Dużo alkoholu, głośna muzyka, zabawa na całego. Często jak później wracaliśmy z Alanem do akademika to kończyliśmy naszą zabawę wspólnym ruchaniem. Jednak była też taka impreza która była o wiele bardziej szalona. Która zmieniła się w studencką orgię. A zaczęło to się tak.

    Wcześniej słyszeliśmy o zorganizowaniu hucznej imprezy. Z plotek chodzących po kampusie słyszeliśmy że to jest naprawdę ostra i szalona impreza. Ja razem z bratem nie mogliśmy się oprzeć. Weszliśmy do środka domu akademickiego. Już na zewnątrz huczało od głośnej muzyki. Powietrze było ciężkie od alkoholu i potu. To miała być czysta zabawa bez hamulców.

    Było bardzo dużo ludzi.

    Szybko znalazłam moją grupę znajomych dziewczyn, siedzących na kanapie. Alan w tym czasie poszedł w swoją stronę, do swoich znajomych.

    – Hej Cassie. – uściskała mnie Madison. Znajoma ze starszego roku. – Fajnie że przyszłaś. Zobaczysz niedługo z czego słyną imprezy u Boho.

    – Boho?

    – On ją zorganizował. O chyba do nas idzie.

    Wskazała mi na jakiegoś wysokiego blondyna. Był umięśniony i miał tatuaż na szyji i rękach. Gdy tylko podszedł dziewczyny zapiszczały.

    – Cześć dziewczyny. – powiedział i wszystkie po kolei zaczęły się z nim ściskać. Widziałam też jak łapał niektóre za tyłki.

    – Cześć Boho. Naprawdę niezła impreza. Jak każda zresztą.

    – Fajnie że przyszłyście.

    – Właśnie, poznaj Cassie. Jest nowa i pierwszy raz na imprezie.

    – Aha. Miło mi poznać. – wtedy przytulił się również ze mną. Czułam jak jego ręka schodzi na mój tyłek.

    – Mi też miło.

    – No to żeby impreza się udała musisz tego skosztować. – wtedy podał mi skręta. – Paliłaś już kiedyś?

    – Raz się zdarzyło. – powiedziałam, przypominając sobie jak paliłam z bratem i jego kumplem. A zaraz potem jak mnie obaj wyruchali.

    – Ten jest nieziemski. Dalej Cassie. – mówiła Madison.

    Pomyślałam sobie raz się żyje, po czym wzięłam skręta do ust. Minął jakiś czas i czułam że on już zaczął działać, podobnie jak alkohol który piłam razem z dziewczynami. Z każdą kolejną chwilą impreza zaczynała nabierać niezłych kształtów. Zauważyłem że niektóre osoby zaczęły się ze sobą całować. Inne coś więcej. Zaczęło się robić naprawdę parno.

    Madison odeszła gdzieś na chwilę, a potem wypatrzyłam ją jak robięl jakiemuś chłopakowi loda. Inne dziewczyny to samo, poszły obściskiwać się z chłopakami. Większość była już prawie rozebrana do naga. Zaczynało do mnie docierać jaka to jest naprawdę impreza. Zaraz potem przysiadł się do mnie Boho.

    – I jak Cassie? Podoba się?

    – Bardzo. To normalne na tej imprezie? – pokazałam mu ludzi którzy praktycznie zaraz mieli się ruchać.

    – Wiesz… ta impreza ma to do siebie, że jeśli się bardziej rozkręci… – wtedy przesunął się bliżej i wyszeptał mi do ucha. – …to zamienia się w świetną orgię. – powiedział kładąc mi rękę na udzie. Na słowo orgia stałam się nieźle podniecona.

    Jego dłoń wślizgnęła się między uda. Byłam mokra, gotowa. Oparłam się na kanapie, rozkładając nogi. Boho kucnął przede mną. Zdjął moją spódnicę i majtki. Wkładał we mnie swoje palce. Masował moją łechtaczkę. Podobało mi się to. Po chwili dołączył do tego swój język. Lizał wzdłuż moje wargi sromowe, by następnie włożyć język do środka. Spijał soczki z mojej cipki. Byłam taka rozpalona, że rozebrałam się z reszty ciuchów. Całkiem naga siedziałam rozłożona na kanapie. Jak się okazało nie tylko ja byłam bez ubrań. Inni goście także byli nadzy i zaczęli się ze sobą pieprzyć. Boho wtedy wstał i zaczął także się rozbierać. Widziałam po nim że był już zjarany i pijany. Gdy zdjął spodnie widziałam jego kutasa. Był średniej wielkości. Wbił się we mnie szybko. Jego biodra uderzały rytmicznie, wypełniając moją cipkę.

    – Ooogghh…

    Jęknęłam, zaciskając się wokół niego. Obok dołączyła dziewczyna o krótkich włosach. Poznałam że to Sarah. Chodziliśmy razem na niektóre zajęcia. Również była pod wpływem wszystkiego. Klęknęła nade mną, opuszczając cipkę na moją twarz. Lizałam ją zachłannie, język wsuwał się głęboko, smakując jej słodką cipkę. Boho przyspieszył, a jego jaja obijały się o moją dupę. W końcu wyszedł i wystrzelił porcję spermy na mój brzuch. Szybki zawodnik, pomyślałam. Wstałam z kanapy. Boho wtedy usiadł padnięty, a Sarah lizała go po mokrym penisie.

    Przechodząc przez salon widziałam co tam się działo.

    Nagie ciała splatały się wszędzie. Chłopak walił w dziewczynę na stole, jej nogi owinięte wokół jego bioder, podczas gdy ona drapała mu plecy. Obok klęczała brunetka, biorąc do ust dwóch facetów naraz. Roześmiałam się nerwowo, przechodząc przez tłum.

    Udałam się do kuchni, gdzie kilku chłopaków i dziewczyny pili shoty prosto z ciał. Jedna z nich, rudowłosa, leżała na blacie, nogi szeroko, podczas gdy facet lizał jej cipkę, a drugi ssał jej sutki. Dołączyłam, biorąc do ust kutasa trzeciego.

    – No proszę…właśnie tego brakowało. – powiedział.  

    Ssałam mocno, głowa poruszała się w górę i w dół, ślina kapała po brodzie. Rudowłosa jęknęła, gdy facet wbił się w nią, a ja czułam, jak mój język pracuje na główce. Wymienialiśmy się. Ja na blacie, on we mnie od tyłu, podczas gdy rudowłosa lizała moje cycki. Orgazm przyszedł falą, cipka ścisnęła go, a ja krzyknęłam.

    – Oooghhh…

    Zauważyłam Alana kilka razy. Stał w rogu, rżnąc jakąś laskę opartą o ścianę. Jego ręce były na jej dupie, a biodra wbijały się głęboko. Nasze oczy się spotkały. Iskra przebiegła, ale odwróciłam wzrok. Nie mogliśmy ryzykować. On wiedział, ja wiedziałam. Uczelnia plotkowałaby miesiącami, gdyby ktoś nas przyłapał.

    Więc pieprzyłam się z innymi. Z Royem, kumplem z biblioteki, który wziął mnie na kolanach, wbijając się w dupę. Z Tomem, który sadzał mnie na sobie. Lizałam cipki dziewczyn, ssałam kutasy chłopaków, pozwalałam się wydrylować w każdą dziurę. Sperma spływała po udach, po piersiach, po twarzy. Byłam lepka, zmęczona, ale wciąż było mi mało. Dawno się tak nie rżnęłam.

    Godziny mijały, alkohol lał się strumieniami. Muzyka przycichła, a ciała zaczęły opadać. W salonie leżeli rozwaleni. Sarah chrapała z głową na czyimś brzuchu, Mike zwinięty w kłębek, Tom z butelką w ręce, nieprzytomny. Powietrze gęstniało od snu i wyczerpania. Wyruchani, nawaleni, większość nie dawała znaku życia. Dom ucichł, tylko my z Alanem jeszcze kontaktowaliśmy. Siedziałam na podłodze, oparta o ścianę. Nogi mi drżały od wysiłku. On podszedł powoli, jego kutas wciąż był półtwardy. Usiadł obok, blisko. Oboje byliśmy spoceni od tego ruchania. Ja miałam jeszcze na sobie resztki spermy tych co mnie ruchali, na udzie, tyłku i cyckach. Nie przejmowałam się tym.

    – Ale impreza…

    – No…szalona.

    – To co… chcesz jeszcze? – zapytał cicho, kładąc dłoń blisko mojej cipki.

    Spojrzałam na niego. Potem zerknęłam na innych. Leżeli jak nawaleni jak kłody.

    – Co ty… przecież przy nich nie możemy. – szepnęłam, nerwowo rozglądając się na studentów rozsypanych po pokoju.

    Uśmiechnął się tym swoim prowokującym uśmiechem, wkładając dłoń głębiej.

    – Nawet nie zwrócą uwagi, a nawet jeśli to do rana nie będą nic pamiętać.

    Uśmiechnęłam się na to. Alan miał rację. Po tylu ilościach alkoholu ledwo kontaktują. Butelki walają się wszędzie. Leżą nieprzytomni. Ryzyko minimalne, a potrzeba… paląca. Złapałam go za kutasa, ściskając mocno. To moja odpowiedź. On jęknął cicho, twardniejąc w mojej dłoni. Pociągnął mnie bliżej, pocałowaliśmy się, a jego język wśliznął się głęboko.

    Nie traciliśmy czasu. Położył mnie na dywanie, między nieprzytomnymi ciałami. Rozłożyłam nogi. Moja cipka wciąż była wilgotna od wcześniejszych numerków. Wsunął się we mnie powoli. Jego fiut wypełniał moją cipkę po brzegi.

    – Ooogghh…

    Jęknęłam w jego usta, biodra uniosły się, by go przyjąć głębiej. Ruchał mnie rytmicznie, ręce miał na moich cyckach, ściskając sutki. Jego biodra uderzały o moje, jaja obijały się o dupę, a ja gryzłam wargę, by nie krzyczeć za głośno.

    – Jesteś tylko moja, siostrzyczko – wyszeptał, przyspieszając, wbijając się mocniej.

    Odwrócił mnie na brzuch. Wypięłam dupę w jego kierunku. Smarował mnie swoimi sokami, potem wsunął palec, rozciągając mój odbyt. Rżnął mnie mocno. Jedną rękę trzymał na moich ustach, by stłumić jęki. Jebał mnie niczym młot udarowy. Zaraz potem zmieniliśmy pozycję. Alan usiadł, a ja weszłam na kiego okrakiem, wsuwając chuja do środka. Zaczęłam rytmicznie podskakiwać na nim. Alan ssał moje piersi. Ze wszystkich ludzi na imprezie, on mnie najlepiej wyruchał. Potem znowu przeszłam na plecy, a Alan podniósł mi nogę do góry. Wchodził dalej mocno i szybko. Cipka mnie już bolała od tego ciągłego tarcia. Nie wytrzymywałam już. Nieźle mnie wypierdolił.

    Orgazm nadszedł nagle. Cipka zacisnęła się, ciało zadrżało, a ja jęczałam głośno.

    – Oooogghh…mmmmm….

    Alan zaraz potem wyszedł ze mnie i wystrzelił falę spermy na moją twarz. Cała byłam już oblepiona. Białe nasienie spływało mi na cycki. Usiedliśmy obok siebie, dysząc cicho, patrząc na śpiących wokół.  

    – Ja pierdolę…co za szaleństwo. – powiedział Alan.

    – No…dawno mnie nikt tak nie wypieprzył.

    – Ja też nieźle się obruchałem. Gdy wrócimy do domu to nikt nam nie uwierzy.

    Wtedy Alan podsunął mi pomysł. Ledwo wstałam, bo nogi mi się trzęsły. Znalazłam w tym burdelu moją torebkę i wyjęłam mój telefon.

    – Co robisz?

    – Na pamiątkę tej szalonej nocy. I każdy nam uwierzy.

    Wtedy razem z Alanem zrobiliśmy sobie selfie. Byliśmy nago, przytuleni do siebie, uśmiechnięci. Ja cała oblepiona spermą, a za nami nieprzytomni nadzy studenci. Pamiątka studenckiej orgii.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mr. Morris
  • Pociag bez hamulcow

    Siedziałem w przedziale starego pociągu, który trząsł się na każdym łączeniu szyn. Była już późna godzina, ciemność za oknem przerywały tylko sporadyczne błyski mijanych latarni. Zapach starej tapicerki i lekkiej wilgoci przenikał powietrze, a w ręku trzymałem kubek z ostygłą kawą. Przedział był pusty, co dawało mi chwilę oddechu od codziennego zgiełku. Ale ta cisza nie miała trwać długo. Drzwi zaskrzypiały, gdy pociąg zatrzymał się na jakiejś zapomnianej stacyjce, i do środka weszła pierwsza dziewczyna.

    Była szczupła, drobnej budowy, ale poruszała się z zaskakującą pewnością siebie. Wyglądała na jakieś 20 lat, miała jasne, blond włosy związane w luźny kucyk, z kilkoma niesfornymi pasmami opadającymi na blade policzki. Jej oczy, intensywnie niebieskie, miały w sobie mieszankę zadziorności i nieśmiałości, jakby chciała coś ukryć, ale jednocześnie rzucała wyzwanie światu. Ubrana była w obcisłe, ciemne jeansy, które przylegały do jej zgrabnych ud i krągłego tyłka jak druga skóra. Na górze miała czarną, luźną bluzkę z lekko rozpiętym dekoltem, przez który prześwitywał fragment koronkowego, białego stanika. Na ramieniu dźwigała plecak z naszywkami jakichś alternatywnych zespołów, a w dłoni trzymała telefon, na którym coś zawzięcie pisała, ignorując otoczenie.

    – Wolne? – rzuciła krótko, nie czekając na odpowiedź, i usiadła naprzeciwko mnie, krzyżując nogi w taki sposób, że jej udo napięło się pod materiałem spodni.

    – Siadaj, nie krępuj się – odparłem, mierząc ją wzrokiem od stóp do głów. Uśmiechnęła się półgębkiem, bardziej do siebie niż do mnie, i wróciła do swojego telefonu, jakby całkowicie mnie ignorowała. Ale ja widziałem, jak co chwilę zerka na mnie spod rzęs, jakby sprawdzała, czy patrzę.

    Cisza w przedziale trwała może z pół godziny, aż pociąg znów zwolnił na kolejnej małej stacji. Drzwi się otworzyły i weszła druga dziewczyna, kompletnie różna od pierwszej. Była wyższa, z długimi, kręconymi, ciemnymi włosami, które spływały poniżej pasa i lśniły w mdłym świetle lampy przedziału. Jej skóra miała ciepły, oliwkowy odcień, a pełne usta były pomalowane na głęboką, krwistą czerwień, która kontrastowała z jej ciemnymi, przenikliwymi oczami. Miała na sobie krótką, czarną, skórzaną kurtkę, pod którą nosiła obcisłą, białą koszulkę – tak ciasną, że jej duże, pełne piersi niemal rozsadzały materiał, a sutki lekko odznaczały się pod cienką tkaniną. Do tego miała na sobie krótką, czarną spódniczkę, która ledwo zakrywała górę ud, i cienkie, czarne rajstopy z delikatnym, koronkowym wzorem, które podkreślały długie, kształtne nogi. Trzymała małą torebkę na ramieniu, a jej ruchy były płynne, niemal prowokujące – jakby wiedziała, że przyciąga uwagę i czerpała z tego przyjemność.

    – Można się dosiąść? – zapytała niskim, lekko ochrypłym głosem, wskazując na miejsce obok blondynki. Jej spojrzenie przesunęło się po mnie, zatrzymując się na ułamek sekundy dłużej, niż było to konieczne.

    – Jasne – mruknęła pierwsza dziewczyna, nie podnosząc wzroku z telefonu.

    – Dzięki – odpowiedziała ciemnowłosa, siadając z gracją, krzyżując nogi w taki sposób, że spódniczka podjechała jeszcze wyżej, odsłaniając fragment uda nad rajstopami. Jej perfumy, ciężkie i słodkie, z nutą wanilii i czegoś korzennego, rozeszły się po przedziale, mieszając się z dusznym powietrzem. Spojrzała na mnie i uśmiechnęła się kącikiem ust. – Długo jeszcze jedziesz?

    – Jeszcze kilka godzin – odparłem, odwzajemniając spojrzenie. Czułem, jak atmosfera w przedziale staje się coraz gęstsza, jakby niewidzialna energia zaczęła krążyć między nami.

    Rozmowa zaczęła się od banalnych tematów – gdzie jedziemy, skąd jesteśmy. Dowiedziałem się, że blondynka ma na imię Kasia i studiuje polonistykę na jednym z mniejszych uniwersytetów. Była raczej wycofana, odpowiadała krótko, ale jej spojrzenia zdradzały ciekawość, a czasem nawet lekką prowokację. Ciemnowłosa przedstawiła się jako Marta, studentka psychologii. Ona z kolei emanowała pewnością siebie, co chwilę rzucając komentarze z podtekstem, które miały w sobie nutę flirtu.

    – Nie jest ci nudno tak samemu w tym pociągu? – zapytała Marta, pochylając się lekko w moją stronę. Jej dekolt stał się bardziej widoczny, a ja nie mogłem oderwać wzroku od krągłości jej piersi, które zdawały się napierać na cienki materiał koszulki.

    – Już nie jestem sam – odpowiedziałem z lekkim uśmiechem, patrząc jej prosto w oczy. Kasia prychnęła cicho, ale zauważyłem, jak jej policzki lekko się zarumieniły – jakby próbowała to ukryć, ale nie mogła.

    Po jakichś dwudziestu minutach rozmowa zeszła na bardziej osobiste tematy. Marta zaczęła opowiadać o imprezach studenckich, na których „ludzie robią rzeczy, o których potem wstydzą się mówić”. Kasia słuchała w milczeniu, ale jej oddech przyspieszył, a oczy błyszczały z zaciekawieniem. W końcu Marta rzuciła, patrząc na mnie z błyskiem w oku:

    – A ty? Robiłeś kiedyś coś naprawdę szalonego w pociągu? Coś… zakazanego?

    Pytanie zawisło w powietrzu jak ciężka chmura. Spojrzałem na nią, potem na Kasię, która spuściła wzrok, ale jej dłonie zacisnęły się na udach, jakby walczyła z samą sobą.

    – Jeszcze nie – odparłem powoli, ważąc każde słowo. – Ale zawsze jest pierwsza okazja. A wy? Odważylibyście się?

    Marta uśmiechnęła się szerzej, pokazując białe zęby. – Ja? Zawsze jestem gotowa na dobre wyzwanie. A ty, mała? – zerknęła na Kasię, która podniosła wzrok, jej niebieskie oczy były pełne wahania.

    – Nie wiem… – wyszeptała Kasia, jej głos drżał. – Jeśli nie będzie za ostro… to może.

    – Nie martw się, maleńka – mruknęła Marta, a jej ton był jednocześnie uspokajający i prowokujący. Wstała, podeszła do okna i zaciągnęła zasłonki, odcinając nas od ciemności na zewnątrz. Potem przekręciła zamek w drzwiach przedziału, a cichy trzask brzmiał jak wystrzał w tej napiętej ciszy. – Żeby nikt nam nie przeszkadzał.

    Serce zabiło mi mocniej. Powietrze w przedziale stało się ciężkie, jakby naelektryzowane. Marta wróciła na swoje miejsce obok mnie, jej udo dotknęło mojego, a ciepło jej ciała przeszyło mnie jak prąd. Kasia wciąż siedziała naprzeciwko, niepewna, co zrobić, jej palce bawiły się rąbkiem bluzki.

    – Chodź tu do nas – powiedziałem do niej, wskazując miejsce po mojej drugiej stronie. Zawahała się, jej oddech był szybki, ale w końcu wstała i usiadła obok mnie. Poczułem lekki zapach jej perfum – czegoś lekkiego, kwiatowego, kontrastującego z ciężką wonią Marty. Marta zaśmiała się cicho, jej dłoń spoczęła na moim udzie, ściskając je mocno przez materiał spodni.

    – Dobra, zaczynamy – rzuciła, jej głos był niski, niemal rozkazujący. – Na początek coś prostego. Pokaż nam, jak bardzo tego chcesz, Kasia.

    Kasia spojrzała na mnie, jej niebieskie oczy były ogromne, pełne mieszanki strachu i podniecenia. – Co… co mam zrobić?

    – Pocałuj mnie – powiedziałem spokojnie, ale z nutą władzy w głosie, patrząc jej prosto w oczy. Pochyliła się powoli, jej ruchy były niepewne, ale gdy jej miękkie, ciepłe usta dotknęły moich, poczułem, jak cała się rozluźnia. Smakowała lekko miętą, pewnie od gumy do żucia, którą żuła wcześniej. Wplotłem palce w jej włosy, przyciągając ją bliżej, pogłębiając pocałunek. Jej oddech przyspieszył, a cichy jęk wyrwał się z jej gardła, gdy przygryzłem lekko jej dolną wargę.

    W tym samym czasie poczułem, jak dłoń Marty sunie wyżej po moim udzie, jej paznokcie wbiły się lekko w materiał spodni, aż dotarła do kroku. Ścisnęła mnie mocno, czując, jak już twardnieję pod jej dotykiem.

    – Kurwa, już stoisz – szepnęła mi do ucha, jej gorący oddech połaskotał moją skórę. – Lubisz takie niewinne dziewczynki jak ona, co? Takie, które aż się proszą, żeby je popsuć?

    – Lubię, kiedy słuchają – odparłem, odrywając się na moment od Kasi, żeby spojrzeć na Martę. Jej ciemne oczy błyszczały z podniecenia, a usta wykrzywiły się w zadziornym uśmiechu. – A ty? Lubisz być na górze czy na dole?

    – Zobaczymy, kto kogo ujeździ – mruknęła, a jej dłoń zaczęła rozmasowywać mnie przez spodnie, ruchy były powolne, ale zdecydowane. – Ale najpierw… – Pchnęła Kasię lekko na siedzenie, tak że ta oparła się plecami o twardą powierzchnię. – Rozbierz się, chcę zobaczyć, co masz pod tą bluzką.

    Kasia przełknęła ślinę, jej palce drżały, gdy chwyciła rąbek bluzki. Spojrzała na mnie, potem na Martę, jakby szukając potwierdzenia, że to naprawdę się dzieje. W końcu powoli uniosła materiał, odsłaniając płaski brzuch i wąską talię, aż bluzka przeszła przez głowę, ukazując biały, koronkowy stanik. Jej piersi były małe, ale kształtne, sutki twarde, widoczne przez cienką tkaninę. Skóra na jej dekolcie i ramionach pokryła się gęsią skórką, czy to z zimna, czy z podniecenia – nie byłem pewien.

    – Dobra dziewczynka – syknęła Marta z uznaniem, jej dłoń wciąż spoczywała na moim kroku, masując mnie coraz śmielej. – A teraz ty – wskazała na mnie palcem. – Zdejmij spodnie. Chcę zobaczyć, z czym mamy do czynienia.

    Nie czekałem ani chwili. Rozpiąłem pasek, metalowa klamra brzęknęła cicho, po czym zsunąłem spodnie razem z bokserkami, odsłaniając swojego twardego kutasa, który stał na baczność. Obie dziewczyny spojrzały na mnie, ich reakcje były różne – Kasia z mieszanką nieśmiałości i fascynacji, jej oczy rozszerzyły się lekko, a usta rozchyliły. Marta za to wyglądała, jakby właśnie dostała nową zabawkę do zabawy, jej usta wykrzywiły się w łakomym uśmiechu.

    – Kurwa, niezły sprzęt – mruknęła, schodząc na kolana przede mną, jej spódniczka podjechała, odsłaniając jeszcze więcej ud. – Zobaczmy, jak smakuje. – Jej usta zamknęły się wokół mnie, gorące i mokre, a ja westchnąłem głęboko, czując, jak jej język sunie po całej długości, od podstawy aż po czubek, okrążając go powoli, jakby chciała zapamiętać każdy szczegół. Jej dłonie ścisnęły moje uda, paznokcie wbiły się w skórę, a ja spojrzałem na Kasię, która patrzyła na to wszystko z otwartymi ustami, jej oddech był szybki, a dłonie zacisnęły się na krawędzi siedzenia.

    – Podejdź tu – powiedziałem do niej, wskazując miejsce obok Marty. Zawahała się, ale wstała, jej ruchy były niepewne, jakby walczyła z samą sobą. Gdy się zbliżyła, złapałem ją za tył głowy, wciągając w kolejny pocałunek, tym razem ostrzejszy, bardziej wymagający. Jęknęła cicho w moje usta, gdy przygryzłem jej wargę mocniej, a w tym samym czasie czułem, jak Marta ssie mnie coraz intensywniej, jej usta pracują rytmicznie, a jedno z jej dłoni powędrowało niżej, ściskając moje jądra z lekką, ale zdecydowaną presją.

    – Kurwa, smakujesz dobrze – mruknęła Marta, odrywając się na moment, jej głos był zachrypnięty, a na ustach błyszczała wilgoć. – Chodź tu, mała, spróbuj.

    Kasia spojrzała na mnie, jej twarz była zarumieniona, ale w końcu kiwnęła głową i klęknęła obok Marty. Obie były teraz przede mną, ich twarze na tej samej wysokości. Marta popchnęła głowę Kasi bliżej, a ja poczułem, jak jej nieśmiałe, miękkie usta dotykają mnie po raz pierwszy. Była ostrożna, niemal delikatna, ale jej ciepła wilgoć wystarczyła, żebym stęknął z przyjemności. Marta patrzyła na to z boku, potem znów przyłączyła się, ich języki pracowały na przemian, czasem spotykając się na mnie, co tylko potęgowało doznania. Czułem, jak prąd przebiega przez moje ciało, od kręgosłupa aż po czubki palców, ale wiedziałem, że nie mogę jeszcze dojść – nie teraz, kiedy było jeszcze tyle do zrobienia.

    – Stop – rzuciłem nagle, podnosząc się z siedzenia, a one odsunęły się, obie dysząc lekko. – Marta, na siedzenie, na czworaka. Kasia, obok niej, tak samo.

    Marta uśmiechnęła się, jakby właśnie tego oczekiwała, i szybko ustawiła się na siedzeniu, opierając dłonie i kolana na twardej tapicerce. Jej spódniczka uniosła się, odsłaniając czarne, koronkowe stringi, które ledwo zakrywały jej kształtny, pełny tyłek. Widziałem wilgoć błyszczącą na materiale między jej udami, a jej skóra lśniła lekko od potu w mdłym świetle lampy. Kasia ustawiła się obok, wciąż w jeansach i staniku, jej ruchy były wolniejsze, bardziej niepewne, ale posłuchała bez słowa sprzeciwu.

    Najpierw zająłem się Kasią. Klęknąłem za nią, rozpinając jej spodnie i zsuwając je powoli w dół, razem z białymi, bawełnianymi majtkami. Jej tyłek był blady, ale idealnie krągły, z drobnymi dołeczkami nad biodrami. Uderzyłem go raz, mocno, otwartą dłonią, a dźwięk klapsa rozszedł się po przedziale jak echo. Pisnęła cicho, jej ciało drgnęło, a na skórze pojawił się różowy odcisk mojej ręki.

    – Podoba ci się to? – zapytałem, moja dłoń zawisła nad jej tyłkiem, gotowa do kolejnego uderzenia.

    – T-tak… – wyszeptała, jej głos drżał, ale w jej tonie było coś więcej niż strach – była to potrzeba, pragnienie. – Podoba mi się.

    – Dobra dziewczynka – mruknąłem, dając jej jeszcze dwa klapsy, każdy mocniejszy od poprzedniego, aż jej skóra zrobiła się ciepła pod moimi palcami. Potem spojrzałem na Martę, która patrzyła na nas przez ramię, jej oczy błyszczały z niecierpliwości.

    – Nie oszczędzaj mnie – rzuciła zadziornie. – Walnij i mnie, chcę poczuć, jak boli.

    Nie musiałem jej zachęcać. Uderzyłem ją kilka razy, jej tyłek zafalował pod każdym klapsem, a skóra szybko zrobiła się czerwona. Syknęła z satysfakcją, jej biodra poruszyły się lekko, jakby prosiła o więcej. – Kurwa, mocniej, daj mi popalić!

    Zdjąłem jej stringi, zsuwając je powoli w dół jej ud, aż zawisły na kolanach. Jej cipka była już mokra, lśniąca od soków, a zapach jej podniecenia wypełnił przedział, mieszając się z ciężkim powietrzem. Dotknąłem jej palcami, sunąc powoli między wargami, rozsmarowując wilgoć, a ona jęknęła głośno, jej biodra pchnęły się w tył, próbując nabrać mnie głębiej.

    – Nie tak szybko – mruknąłem, cofając rękę i ustawiając się za nią. Trzymałem swojego kutasa w dłoni, przeciągając czubkiem po jej wejściu, drażniąc ją, aż zaczęła się wić. – Powiedz, czego chcesz.

    – Kurwa, wejdź we mnie – sapnęła, jej głos był pełen desperacji. – Ruchaj mnie, nie każ mi dłużej czekać.

    Nie kazałem jej prosić dwa razy. Wszedłem w nią jednym, mocnym ruchem, aż po same jądra, a ona krzyknęła, jej ciało zadrgało pod wpływem siły. Była ciasna, gorąca, jej mięśnie ścisnęły mnie jak imadło, a każdy ruch wywoływał u niej głośny jęk. Ruchałem ją ostro, moje biodra uderzały o jej tyłek z każdym pchnięciem, a dźwięk skóry o skórę mieszał się z jej sapaniem i stłumionymi odgłosami pociągu. Moje dłonie ściskały jej biodra, zostawiając białe ślady na skórze, a co jakiś czas dawałem jej klapsa, aż jej tyłek był cały czerwony.

    Kasia patrzyła na to z boku, jej oddech był szybki, a dłoń powędrowała między uda, próbując się dotknąć przez materiał, który wciąż miała na sobie. Zauważyłem to kątem oka i warknąłem:

    – Nie dotykaj się. Czekaj na swoją kolej, zrozumiano?

    Skinęła głową szybko, jej ręka cofnęła się, choć widziałem, jak bardzo się trzęsie z potrzeby. Jej oczy były przyklejone do nas, patrzyła, jak Marta wije się pod moimi pchnięciami, jak jej piersi podskakują w obcisłej koszulce przy każdym ruchu.

    Po kilku minutach wyszedłem z Marty, dysząc ciężko, i spojrzałem na Kasię. – Teraz ty. Na plecy, już.

    Drżała, ale posłuchała, kładąc się na siedzeniu i rozkładając nogi. Jej cipka była ogolona, różowa i lśniąca od wilgoci, a małe wargi drgały lekko z podniecenia. Dotknąłem jej najpierw palcami, sunąc powoli od łechtaczki w dół, aż wsunąłem jeden palec do środka, czując, jak ciasno mnie obejmuje. Jęknęła cicho, jej biodra uniosły się, prosząc o więcej.

    – Jesteś taka mokra – mruknąłem, wsuwając drugi palec, rozciągając ją lekko, aż sapnęła z mieszanką bólu i przyjemności. – Gotowa na mnie?

    – Tak… proszę… – wyszeptała, jej głos był ledwo słyszalny, ale pełen desperacji.

    Wszedłem w nią powoli, czując, jak jej ciało otwiera się na mnie, jak każdy centymetr wypełnia ją coraz bardziej. Była jeszcze ciasniejsza niż Marta, jej mięśnie drgały wokół mnie, a ona sama zacisnęła zęby, próbując powstrzymać krzyk. – O Boże… to za dużo… – sapnęła, jej paznokcie wbiły się w moje ramiona.

    – Wytrzymasz – rzuciłem, przyspieszając ruchy, moje biodra poruszały się rytmicznie, wchodząc w nią coraz głębiej. Jej nogi drżały, a ja złapałem je, unosząc na moje ramiona, żeby zmienić kąt. Krzyknęła wtedy głośno, jej ciało wygięło się w łuk, a ja czułem, jak jej cipka pulsuje wokół mnie, jakby była bliska orgazmu. Ale zatrzymałem się, wysuwając się z niej powoli, zostawiając ją na krawędzi.

    – Jeszcze nie – powiedziałem z uśmiechem, widząc jej sfrustrowane spojrzenie. – Chcę was obie na raz, zanim któraś z was dojdzie.

    Ustawiłem je obok siebie na siedzeniu, obie na czworaka, ich tyłki uniesione w moją stronę. Najpierw wszedłem w Martę, jej cipka była wciąż mokra i gorąca, a ona syknęła z satysfakcją, pchanie biodra w tył, żeby poczuć mnie głębiej. Po kilku pchnięciach wyszedłem i przeszedłem do Kasi, wchodząc w nią wolniej, czując, jak jej ciało drży pod każdym ruchem. Zmieniałem je co kilka pchnięć, moje dłonie wędrowały po ich tyłkach, dając im klapsy na przemian, aż obie miały czerwoną skórę i błagały o więcej.

    W końcu sięgnąłem po pasek od mojego plecaka, który leżał na siedzeniu obok. Owinąłem go wokół nadgarstków Marty, zaciskając lekko, ale na tyle mocno, że czuła, że nie może się ruszyć. – Nie ruszaj się, dopóki ci nie pozwolę – warknąłem, a ona kiwnęła głową.

    – Tak jest – sapnęła, jej biodra wciąż poruszały się w rytm moich pchnięć, jakby nie mogła się powstrzymać. Potem spojrzałem na Kasię, która patrzyła na to wszystko z mieszanką strachu i fascynacji.

    – Ty też tego chcesz? – zapytałem, unosząc brew.

    – Tak… proszę… – wyszeptała, jej głos był cichy, ale pełen poddania. Związałem i jej nadgarstki, używając kawałka paska, który jeszcze został. Obie były teraz moje, całkowicie poddane, ich ręce związane za plecami, a ciała otwarte na wszystko, co chciałem z nimi zrobić.

    Ruchałem je na zmianę, moje ruchy były twarde, zdecydowane, a ich jęki mieszały się z odgłosami pociągu, tworząc kakofonię dźwięków, która tylko podsycała moje podniecenie. Moje dłonie zostawiały czerwone ślady na ich tyłkach, a co chwilę szarpałem za pasek, przypominając im, kto tu rządzi. Marta klęła pod nosem, jej słowa były pełne zachwytu i potrzeby. – Kurwa, nie przestawaj, rżnij mnie mocniej!

    Kasia za to jęczała cicho, jej ciało drgało przy każdym pchnięciu, a jej oddech stawał się coraz bardziej urywany. – Proszę… daj mi dojść… nie mogę już… – błagała, a jej słowa były przerywane sapaniem.

    W końcu pozwoliłem im na to, najpierw Kasi. Przyspieszyłem ruchy, wchodząc w nią głęboko, a moja dłoń powędrowała do jej łechtaczki, pocierając ją szybko, aż krzyknęła głośno, jej ciało zadrgało w spazmach orgazmu, a jej cipka ścisnęła mnie tak mocno, że sam ledwo się powstrzymałem. Potem przeszedłem do Marty, ruchałem ją ostro, moje palce wbiły się w jej biodra, a ona zawyła, gdy doszła, jej ciało zgięło się w łuk, a soki spłynęły po jej udach, zostawiając błyszczące ślady na skórze.

    Sam doszedłem chwilę później, wysuwając się i spuszczając na ich tyłki, znaczące je obficie białymi smugami, które powoli spływały w dół. Opadliśmy na siedzenia, wszyscy dysząc ciężko, pot mieszał się z zapachem seksu w przedziale, a pociąg wciąż sunął przez noc, nieświadomy tego, co się działo w środku.

    Marta zaśmiała się cicho, ocierając pot z czoła. – Kurwa, to było lepsze niż cokolwiek, co robiłam na studiach. Gotowy na kolejną rundę?

    Kasia tylko kiwnęła głową, wciąż roztrzęsiona, ale w jej oczach widziałem, że chce więcej. – Ja… ja też chcę jeszcze – wyszeptała.

    – Spoko – rzuciłem, uśmiechając się do nich. – Mamy jeszcze kilka godzin podróży. I dużo do odkrycia.

    Pociąg jechał dalej, a ja wiedziałem, że to dopiero początek. Były jeszcze inne pozycje do wypróbowania, inne granice do przekroczenia, a może nawet inne przedziały, w których moglibyśmy zaryzykować więcej. Ale to już historia na kolejny raz.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    TysonMaximo343
  • Ostatni taniec na dyskotece

    Kolejny wieczór w Białymstoku, kolejna zabawa na parkiecie, szał ciał, bliskości i ruch, coś, co obydwoje kochamy. Odpoczywamy zmęczeni wieczornym tańcem, impreza się kończy nieubłaganie. Ostatni utwór i jak na zawołanie zagrali fajny kawałek na koniec. Spojrzałem w twoja stronę, bo już wiedziałem, że wyciągniesz mnie na parkiet. To, co rumba, rozbierzesz mnie w tańcu kochasiu, zrobimy małe show? Wyszliśmy śmiało na parkiet. Na początku klasycznie, ale blisko, ciało w ciało bez zbędnych fajerwerków. Czułem twój oddech na swojej twarzy i twoje miękkie piersi na swojej klatce piersiowej. Kilka szybkich obrotów zakończone figurą z nogą na moim biodrze. Okrążamy parkiet w tańcu kilka razy. Prawie pusty parkiet daje spore możliwość. Obok nas jedynie jedna para tańczy spokojnie, prawie w bezruchu, jak na szkolnej potańcówce. Nikt nie przeszkadza nam w ewolucjach. Znowu biorę cię blisko, wkładam udo miedzy twoje nogi, wirujemy a ty opierasz się na mnie kroczem i kręcisz się jak kotka. Czuje jak to gorące i wilgotne miejsce tańczy na moim udzie. Odchylasz się do tyłu twoje piersi bez bielizny falują seksownie. Kolejne dynamiczne obroty, potem dwa szybkie przejścia, po czym znowu biorę cię blisko. Znowu uspokajam taniec, patrzę prosto w oczy, czuje twoje piersi a nawet twarde sutki na swoim torsie. Zerkam w prawo i dostrzegam ze para obok dalej na nas patrzy. Obserwują nas z lekkim uśmiechem na twarzy, tańczą spokojnie, jego ręce ugniatają jej soczyste pośladki, a ona trzyma głowę na jego ramieniu całując go w szyję. Muzyka gra a my dalej nie oglądając się na nikogo, oddajemy się sobie w tańcu. Kładę twoje ręce na swojej klatce piersiowej, zachęcając do szczypania moich sutków, moje ręce na twych lędźwiach napędzają balans twoich bioder. Słyszę ostatnie takty muzyki i szybko odchylam cię mocno do tyłu a ty kończysz figurą z noga z górze. Muzyka przestała grać, nasze ciała zastygły na krótka chwilę w tej pozie. Na samą myśl, że nie masz nic pod sukienką robi mi się gorąco. Podnoszę cię do góry i patrzę w twoje oczy, błyszczą jak ogniki. Nawet bez zbędnych słów wiem, czego oczekujesz, co ci chodzi po głowie. Skinęłaś głową w stronę wyjścia  z sali i szybko pociągnęłaś mnie za rękę. Weszliśmy w korytarz, prawie biegnąc, by po chwili wykonać szybki skręt w prawo, w stronę damskiej ubikacji. Jak tylko drzwi się za nami zatrzasnęły przyssałaś się do moich ust, wiedziałem, że jesteś rozpalona do granic i nie skończy się to tylko na pocałunkach. Twój język błądził po moich ustach tak szybko, że nie nadążałem za nim. Wilgotne usta zasysały się na moich, gryzłaś moje wargi tak mocno, że aż czułem ból. Popchnąłem cię mocno na blat umywalek i jednym ruchem za biodra posadziłem na kamiennym blacie. Jestem pewny, że poczułaś jego chłód na gołych pośladkach, bo spięłaś mięsnie ud na krótką chwilę. Znowu przyssałaś się do moich ust gryząc mnie prawie do krwi, wyrwałem się z uścisku i zacząłem całować cię po szyi i uszach a moje ręce automatycznie powędrowały na twoje piersi. Czułem je dokładnie przez sukienkę, sterczące twarde sutki wbijały się w moje dłonie. Obejmowałem piersi łapczywie, ciesząc się, że nie ubrałaś bielizny tego wieczoru. Lecz chciałem poczuć te słodkości jeszcze lepiej, jednym ruchem szarpnąłem gwałtownie aż zapięcia sukienki puściły z głośnym trzaskiem. Gwałtownie uwolnione piersi wystrzeliły na wolność i zafalowały jak flaga na wietrze. Przyssałem się do nich bez zastanowienia, ssałem, gryzłem twarde sutki, bordowe, napuchnięte od krwi z podniecenia. Odchyliłaś się całkiem do tyłu, opierając się o lustro, poddałaś się całkiem moim pieszczotom. Lecz mi to nie wystarczyło, szybkim ruchem podniosłem twoją sukienkę do góry i zanurkowałem między twoje umięśnione uda. Brak majtek tylko ułatwił sprawę i przyśpieszył rokosz. Poczułem gorąc bijący z twojego krocza, miękkie, wilgotne od soków  miejsce zapraszało do pieszczot. Wpiłem się w ciebie bez wahania zlizując twoje soki, pieszcząc twoje wargi i mlaskając przy tym głośno. Poczułem pod językiem łechtaczkę równie twardą jak sutki, zacząłem ją pieścić językiem a ty w odpowiedzi jęknęłaś głośno. Zerknąłem na ciebie, oczy miałaś przymknięte, grymas podniecenia na twarzy i szeroko otwarte usta wskazywały, że odpływasz całkowicie. Nagle kontem oka w lustrze zobaczyłem parę z parkietu. Stali po drugiej stronie blatu, przyglądając się widowisku. Wzdrygnąłem się, moje ręce na chwilę zastygły na twoich piersiach, ale język niewzruszony dalej wykonywała szaleńcze kółka na twojej łechtaczce. Przeglądnąłem się im bliżej, stali bez słowa i wpatrywali się w nas z uśmiechami na twarzy. Nie wiem jak długo tam byli, może weszli zaraz za nami, a my w amoku tego nie dostrzegliśmy. Jego ręce błądziły ochoczo po jej odsłoniętych piersiach. Ona patrząc na nas z zainteresowaniem, przygryzała wargi z podniecenia, jednocześnie głaszcząc jego krok przez spodnie. Zerknąłem na ciebie, dalej miałaś zamknięte oczy, odpływałaś coraz bardziej i nie zdawałaś sobie sprawy, że scena widowiska poszerzyła się o dwie postacie, które stoją dwa kroki od nas. Wróciłem do pieszczot piersi i sutków a moje usta nie zapominały również o miękkich wargach i o słodkim wejściu, z którego soki wylewały się obficie. Po chwili znowu zerknąłem na parę, dalej nie odrywali od nas wzroku, on dalej masował jej piersi szczypiąc mocno malutkie sutki. Lecz ona masowała już jego nabrzmiałego penisa. Jego spodnie były zsunięte do kostek o ona mocno ściskała jego jądra i marszałka jak by chciała wycisnąć z niego soki. Widząc to i moje podniecenie poszybowało pod niebiosa, moje ustne pieszczoty przeniosłem niżej, na otworek miedzy pośladkami. Jak tylko zacząłem go pieścić westchnęłaś głęboko, przyciskając pośladki mocniej do mojej twarzy. Wzmocniłem pieszczoty zgodnie z rozkazem, zataczając kołka i wkładając czubek języka do wnętrza. Zerkałem na ciebie, ale twoje oczy już nie były zamknięte, nie były również skierowane na mnie. Obserwowałaś parę, która stoi obok i się pieści. Patrzyłaś na jej rękę, która masuje jego członek, zerkałaś na jej druga rękę masującą sobie łechtaczkę, obserwowałaś piersi miętoszone mocno przez jego ręce. Chyba zrobiło to na tobie wrażenie, bo twój oddech stał się nagle jeszcze szybszy. Twoje jęki stawały się coraz głośniejsze a wargi oblizywałaś z coraz większą pasją. Ja nie przerywałem swojej pracy, bo wiedziałem, że już jesteś blisko, krążyłem między otworkami liżąc łapczywie wszystko, na co język napotkał. Odgłosy pary też można było usłyszeć, cichutkie westchnienia ledwo słyszalne, odgłos pracujących palców w wilgotnym wnętrzu oraz ciche pomruki obserwatora zadowolonego z ręcznej roboty. Mój język dalej wirował szaleńczo, aż nagle poczułem nagły skurcz twojego ciała, pojedynczy spazm a zanim kaskada skurczy wyginająca twoje ciało. Wtórował temu głośny jęk, trochę gardłowy wydobyty z zaciśniętej krtani, długi, donośny, jak byś chciała wyśpiewać całą arię, właśnie w tej jednej chwili. Twoje nogi rozłożyły się jeszcze szerzej, jak byś chciała czuć to jeszcze mocniej, dłużej, bez końca. Nagle poczułem na twarzy wilgoć, jakby deszcz, ciepły orzeźwiający, który zalał całą moją twarz i koszulę. Pierwszy dłuższy a po nim jeszcze kilka krótszych, mniej obfitych, ale równie przyjemnych, jak by potok powtarzających się po sobie wytrysków. Zrobiło mi się gorąco, to był twój pierwszy wytrysk, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Nawet chyba w tym momencie nie zdawałaś sobie sprawy z tego, co się właśnie stało.  Myślę, że emocje wygrały z anatomią, oddałaś się w całości rozkoszy nie zważając na to, co dzieję się z twoim ciałem. Zanim doszłaś do siebie zerknąłem na parę, stali bez ruchu, zastygli, oszołomieni widowiskiem. Nasz wzrok nagle się spotkał, moja twarz i klatka piersiowa była mokra, zobaczyłem uśmiech na ich twarzach, wiedziałem, że nie odpuszczą zanim oni tez nie dojdą do szczytu. Pani szybko klęknęła przed panem i wzięła do ust jego penisa. Od razu bardzo głęboko, łapczywie, mlaskając przy tym głośno. Zaczęła poruszać szybko ustami a jego penis coraz głębiej się z niej zagłębiał. Widziałem, że też patrzysz, jakby z mniejszymi emocjami, bardziej z zaciekawieniem niż podnieceniem. Lecz ja już nie wytrzymałem, rozpiąłem spodnie i wszedłem szybko w ciebie. Marszałek wszedł gładko do końca w mokrą od soków muszelkę. Zastygłem w tej pozie i poczułem jak twoje mięśnie pochwy zaciskają się na nim rytmicznie, jak byś ćwiczyła mięsnie Kegla, taki niekończący się uścisk dłoni. Para nie przerywała igraszek, pan coraz brutalniej wdzierał się do jej mokrego gardła a jej język pracował z coraz większym zapałem. Nagle poderwałaś się gwałtownie z blatu i wyrwałaś z moich objęć, jakby byś się znudziła tą zastygłą pozą. Mój penis wypadł z ciebie z głośnym chlustem. Schyliłaś się gwałtownie łapiąc go sprawnie ustami w locie. Zaczęłaś go ssać łapczywie zerkając na parę obok. Sam nie wiem czy była to forma rywalizacji, chciałaś pokazać, że też jesteś w tym perfekcjonistką, stanęłaś w szranki w zawodach. Dama tez zerkała na nas, wzmocniła ruchy jak by chciała wygrać ten wyścig. Twoje usta też przyspieszyły, zaciskały się mocno to na nasadzie to na czubku penisa. Język omiatał główkę, zęby delikatnie przygryzały żołądź, perfekcyjna synchronizacja ust i języka. Nie zaspokoiłaś się samym penisem, wzięłaś do ust moje kule ściskając je mocno. Twój język w ustach pracował nad nimi, ssałaś je mocno mlaskając przy tym głośno, twoja ręka pracowała cały czas na marszałku, który cały błyszczał, mokry od twojej śliny. A ty dalej lizałaś moje kule, bawiąc się nimi jak jakąś zabawką. Zerknęłaś na parę obok a ja podążyłem za twoim wzrokiem, widać było, że pan jest blisko szczytu. Wzięłaś penisa z powrotem do ust i zwiększyłaś tempo, ja tez już czułem, że zaraz dojdę do szczytu. Zerkałaś nerwowo na parę, chcąc wygrać, ale stało się inaczej. Pan nagle głośno jęknął, odpychając jednoczenie biodra do przodu. Dopiero teraz zauważyłem, że wchodził w nią cały aż po sam korzeń. Jego jądra odbijały się w miarowo od jej brody z głośnym pluskiem. Lecz pani nie wytrzymała takiego obciążenia, wypuściła go szybko z ust a jego obfity wytrysk rozlał się po jej twarzy, włosach i sukience. Widząc to ja też już wiedziałem, że nieuniknione nadchodzi i nie wytrzymałem ani chwili dłużej. Ty tez to wiedziałaś i czekałaś aż fala rozkoszy przeszyje moje ciało. I Nagle to się stało, potężna salwa ciepłego nektaru uderzyła w twoje usta i gardło a ty złapałaś marszałka mocniej ustami żeby nie wypadł ci z ust. Jak byś chciała się rozkoszować tą chwilą, czuć jak mój penis pulsuje i nie uronić przy tym żadnej kropli. Nie rozluźniając uścisku zaczęłaś go jeszcze mocniej ssać a dzięki temu jakby w nagrodę kolejne porcje nektaru lądowały w twoich ustach. W końcu zastygłem w bezruchu, pusty i spełniony. Poczułem jak przełykasz ładunek, oblizujesz główkę, po czym zlizujesz pozostałe resztki, jak by było ci szkoda pozostawić, choć kroplę. Zachowujesz się  jak dziecko, które wylizuje łyżkę po pysznym obiedzie. Zerknęłaś mi prosto w oczy nie wstając z kolan, uśmiechnięta, dumna  z siebie, a ja odwzajemniłem ten uśmiech pokazując bez słów jak mi było bosko. Zerknęliśmy na parę, tez patrzyli na nas w identycznej jak my zastygłej pozie. Pokazałaś w ich stronę otwarte usta, puste, już bez nektaru, który połknęłaś w całości. Jak by w rewanżu za przegraną w zawodach, chełpiąc się tym, że nie uroniłaś ani kropli, nie zmarnowałaś ani grama nektaru swojego mężczyzny. Pan ubierając się, uśmiechnął się do nas i kiwnął głową jak by w podziękowaniu za wspólną zabawę. Pani, rozczochrana z rozmazanym makijażem, ale uśmiechnięta i szczęśliwa mrugnęła oczkiem mówiąc na odchodne: dziękujemy i mamy nadzieję, że do zobaczenia. Para wyszła bez pośpiechu a my nie czekając dłużej, też ubieraliśmy się powoli. Uśmiechając się do siebie, z błyskiem w oku, bez zbędnych gestów, bez zbędnych słów po prostu spełnieni i szczęśliwi.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grzegorz Groz
  • Tesknota

    On leżał rozciągnięty na łóżku, a ja z czułością gładziłam jego uda, obleczone w jedwabiste pończochy. Materiał szeleścił pod moimi palcami, a jego skóra pod nim była ciepła i napięta. Moje dłonie wędrowały wyżej, ku centrum jego napięcia.

    Jego członek, już w pełni nabrzmiały i twardy jak kość słoniowa, dumnie sterczał, domagając się uwagi. Delikatnie objęłam go dłonią, czując pod palcami pulsujące życiem ciepło. Pochyliłam się, a mój oddech musnął jego wrażliwą skórę, wywołując u niego głośny, stłumiony jęk.

    Wtedy moje usta spotkały się z nim. Powolny, głęboki ruch, który wypełnił całą moją uwagę. Jego dłoń wpięła się we włosy, nie naciskając, tylko prowadząc w łagodnym rytmie, który sami wyznaczaliśmy. Świat zawęził się do tego łóżka, do tego połączenia, do słodko-gorzkiego smaku i głuchego pomruku satysfakcji wydobywającego się z jego gardła.

    A on, w podzięce za tę pieszczotę, odwzajemniał się z hojnością. Pierwszy wytrysk był potężny i zaskakujący, gorący strumień, który wypełnił mi usta. Kolejne, choć słabsze, były równie intensywne, wyciskały z niego kolejne drżące westchnienia i sprawiały, że jego ciało opadło na prześcieradło jak bezwładna lalka.

    Leżeliśmy tak później, spleceni, oddychając w jednym rytmie. W powietrzu unosił się zapach nas obojga, mieszanina potu, jedwabiu i intymności. Nie było potrzeby słów. Wystarczyło dotykanie się ramionami i ciche, szczęśliwe westchnienie, które wymknęło się jego ustom, gdy przytulił mnie mocniej.

    Było cudownie. Prosto, dosłownie, całkowicie. Chwila doskonałego, wzajemnego oddania, zamknięta w czterech ścianach sypialni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Niespodzianka na imieniny

    Wspomnienie z dzieciństwa

    Pamiętam tamte czasy z dzieciństwa, kiedy celebrowaliśmy stylonowe pończochy. Była w nas taka potrzeba, abyśmy na wzajem doświadczali możliwości dotyku, głaskania tak ubranych nóg. Nie mogliśmy tego robić z naszą mamą, więc razem, na przemian, jeden się przebierał, a drugi pieścił te nogi w pończochach. To były niewinne eksperymenty, pełne ciekawości i delikatnego odkrywania.

    Dorastaliśmy, a wraz z nami zmieniały się potrzeby. Podniecenie i możliwości rozładowania tego napięcia wkroczyły w bardziej intymną sferę. Mimo wszystko mieliśmy świadomość tego, co się między nami działo, i podglądaliśmy siebie nawzajem, nieśmiało eksplorując granice naszej relacji.

    Kiedy zbliżały się moje imieniny, mój brat przygotowywał niespodziankę. Umówiliśmy się, że wystąpi, jako moja dziewczyna i będzie celebrować ten dzień. Mama zgodziła się bez wahania, tym bardziej, że wybierała się do babci na weekend. Przygotowała mu swoje rzeczy: białą koronkową bluzkę, wąską spodniczkę i, jak wspomniała, że oboje lubimy pończochy, takie też się pojawiły – ciemne, czarne, stylonowe pończochy. Mama pożyczyła mu także pas do pończoch.

    Gdy mama zbierała się do wyjścia, poszedłem do łazienki, gdzie właśnie brat kończył się przygotowywać. Malował usta, a jego postać w kobiecej odzieży wyglądała jednocześnie obco i pociągająco. Poprosił o pantofle, które mama mu przygotowała. Klęknąłem przed nim, delikatnie nakładając je na jego stopy. Moje dłonie mimowolnie zaczęły głaskać jego nogi w pończochach, a w mojej głowie pojawiły się marzenia o seksie z nim.

    „Chcę ciebie ssać… chcę, abyś obryzgał mnie spermą…” – wyszeptałem, tracąc kontrolę nad słowami.

    Brat położył dłoń na moim ramieniu, a jego spojrzenie było pełne zrozumienia i cierpliwości. „Zaczekaj… bądź cierpliwy… będzie wszystko” – powiedział cicho, a w jego głosie brzmiała obietnica czegoś więcej, co miało nadejść w swoim czasie.

    To wspomnienie pozostało we mnie, jako delikatna, skomplikowana nić łącząca nasze dzieciństwo z dojrzewaniem, pełna niewypowiedzianych pragnień i cierpliwego oczekiwania na to, co przyniesie przyszłość.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Kowalski
  • Aplikacja cz.1

    Słuchaj znalazłem ciekawą ofertę powstała aplikacja i strefa, w której się jej używa aplikacja do……

    Do czego zapytała Asia?

    No właśnie nie wiem jak to określić. Wykupujesz apke i jakąś bransoletkę na rękę lub nogę ustawiasz swoje preferencje i oczekujesz na kontakt innych graczy.

    Nic nie rozumiem, jakich graczy? Możesz mówić jaśniej.

    -Już kończę o tym czytać. Z tego, co widzę tak elektroniczna bransoletka zawiera wszystkie dane, jakie ustawisz o sobie, inny uczestnik zabawy jak zeskanuje swoi telefonem taką bransoletę odczytuje wszystkie Twoje dane, preferencje i jak ma ochotę może np. podejść do ciebie i załóżmy cię pocałować, a Ty jak ustawiałaś opcje „całowanie dozwolone”, nie możesz tego zgłaszać.

    -Ale gdzie zgłaszać……….?

    -no nie wiem, chodzi chyba o to, że skoro jesteś uczestnikiem zabawy to ten typ wie, że nie narobisz zadymy krzycząc coś w stylu „zboczeniec”.

    -no ciekawe, a co jak mi się nie podoba gość?

    -nie wiem jeszcze tu jest sporo opcji. Pewnie jakoś da się go pozbyć.

    -a co tam jeszcze można ustawić?

    -z tego, co widzę wszystko, możesz być osoba uległą lub dominującą i potem wybierasz sobie zakres na co masz akurat ochotę, od prostych typu pocałunek, dotyk, macanie albo widzę w opcji zawansowane może być opcja „pozwalam na gwałt’.

    -no to grubo, droga ta apka?

    -szukam właśnie info ile apka i ile taka bransoleta i po co ona. Już widzę bransoletka jest po to by nie doszło do pomyłki ze ktoś weźmie czyjś telefon i to jego inny gracz wykorzysta. Piszą tu że to jest bezpieczniejsze ze np. dziecko nie weźmie telefonu rodzica, tzn.  jak weźmie tel nic złego nie stanie się ze strony graczy.

    -No tak, a dużo jest tych graczy? Ja o tym nie słyszałam. Jak to znam trzy osoby to trafić na kogoś raczej ciężko.

    No widzę właśnie ze ludzie piszą, że w okolicach Iwonicza jest to bardzo modna apka i tam ruszył jakiś taki pilotażowy program. A cena, hm sama apka i bransoletka koło 100zł tak, aby odsiać przypadkowe logowania. A są tam jakieś punkty i się je zbiera, dostaje się opinie, za które też sa kolejne usługi.

    Iwonicz, to tam niedaleko jedziemy?   

    Tak dokładnie, szukałem atrakcji w rejonie i trafiłem na te opisy. A i wyczytałem ze ta opłata za ten system to jest kaucja, czyli częściowo da się to oddać.

    Minął tydzień my dotarliśmy w Beskid Niski na urlop. Zamówiliśmy aplikacje i mieliśmy do odbioru bransoletki. Pojechaliśmy do punktu gdzie można było odebrać zakupiony sprzęt, na miejscu okazało się, że jest kilka wzorów nadajników od czegoś co było bardzo podobne do zegarka do takich ładnych ozdobnych łańcuszków, bransolet na nogę. Asia wybrała ozdobę na nogę. W punkcie gdzie dokonywaliśmy wyboru urocza Pani pomogła wszystko skonfigurować.

    W aplikacji ustawiało się od wzrostu, wagi przez strój wszystkie opcje, czego oczekujesz.

    W pokoju bawiłem się opcjami aplikacji, uzupełniłem dane Asi nawet kolor majteczek i fakt że nie ma stanika i wyszliśmy na spacer. Jak najeżdżałem telefonem na Aśkę pokazywały mi się krótkie opisy na zielono opcje, na które moja żona wyraziła zgodę na czerwono wyskakiwał napis Stosunek stop, jak najechałem na pośladki pisało co wolno. Dopisałem kilka opcji bez uzgadniania z Aśką i wyszliśmy do baru. W necie były opinie, że w tym barze często są uczestnicy gry.

    Usiedliśmy przy stoliku, ale bar to samoobsługa. Przy barze stało kilka osób, ja szybko zauważyłem, że 2 facetów sprawdzało nas na swoich telefonach. Szybko, tego się nie spodziewałem. Asia poszła po piwo, stała w krótkiej kolejce, nie wiem skąd za nią pojawił się jakiś gość. Jak zerknąłem na aplikacje status przy Aśce zmienił się na zajęta, musiał cos ten typ zrobić. Ja widziałem Aśkę na aplikacji, na żywo pomimo, że była niedaleko straciłem ja z oczu. Po kilku minutach wróciła do stolika z dwoma piwami.  

    -widziałeś?

    -co zapytałem

    -ktoś mnie po tyłku wymacał

    -nie, nie widziałem, ale na apce zmienił się Twój status na zajęta, czekaj popatrzę, masz dwie opinie pozytywne.

    Dwie? Zdziwiła się Aśka, właśnie tak mi się zdawało, że tych rąk było więcej.

    A jak się z tym czujesz? Podobało się?

    W pierwszej chwili byłam zaskoczona czyjąś ręka na moim pośladku, ale nie reagowałam, więc kontynuował macanie. Robił to dość mocno, przez leginsy. Po chwili poczułam dłoń z przodu na cipce, ktoś obejmował mnie i wpychał łapę miedzy moje uda. Dziwnie tak w publicznym miejscu się czułam, ale to było dość przyjemne.

    -w aplikacji widzę, że miałaś dwóch adoratorów, są ich niki i wiek. Jeden 25 drugi 30lat.

    No właśnie jak mnie macał po cipce to ktoś wsunął rękę pod moje leginsy i macał mnie po gołym tyłku.

    -po gołym?

    -no pod majtki też wsadził łapę, po gołym.

    Pójdziesz po orzeszki do piwa? Zapytałem.

    Chwila zawahania i odpowiedź mogę pójść.

    Ok, poczekaj poustawiam jakieś opcje w apce może ci dwaj znowu będą chcieli cos zrobić.

    -co tam ustawiasz?

    -a co byś chciała?     

    -nie wiem, ale zrobiłam się mokra na samą myśl. Nie mów mi, co będzie ustaw, co chcesz zaraz pójdę do baru.

    Ustawiłem, status z dostępna na chętna/oczekuje, zostawiłem opcje dotykania, i dodałem penetrację palcami, a i dołożyłem macanie cycków, nie wiem, czemu poprzednio to ominąłem

    Nad awatarem Aśki pojawił się komunikat rezerwuje, i wyskoczył dymek z pytaniem czy wyraża zgodę na ustronne miejsce na zapleczu, -zaskoczyło mnie pytanie.

    Zapytałem Aśkę, co ona na to, odpowiedziała, że to ja ustalam. Ok odpisałem zgoda na zaplecze.

    Nad awatarem pojawiło się prośba o dołączenie, i pytanie „ile mam czasu 5/10 ?”

    Hmmm, zauważyłem, że znikło pytanie o dołączanie i pojawił się ino o 2 oczekujących, odpisałem -może być 10,

    Ok 10 określ próg bólu?     

    -nie wiedziałem, co tam ustawić dałem „mocny grymas, ciężki oddech” to było tak pośrodku, a i zaznaczyłem opcje klapsy/pas.

    Na dymku pojawiła się uśmiechnięta buźka.  

    Powiedziałem Asi, że wszystko ustalone i jak ją ktoś zawoła w ustronne miejsce to niech korzysta.

    Wstała i poszła po orzeszki. Przy barze była jedna osoba, więc szybko wróciła postawiła miseczkę na stole i powiedziała ze zaraz wraca.

    Relacja z ust Asi to jak podeszła do baru, barmanka poza orzeszkami dała jej kluczyk i wskazała pomieszczenie za barem powiedziała jej tylko, że poza tymi, co się zalogowali nikt tam nie wejdzie więc może się tam czuć swobodnie. Pytała czy Aśka już się w to bawiła czy pierwszy raz. Doradziła Asi, że i tak ja rozbiorą to jak sama poczeka goła zyska więcej punktów a i ciuszki są bezpieczne. Barmanka życzyła jej dobrej zabawy.

    Aśka jak weszła do pomieszczenia od razu zdjęła bluzkę i przez chwile się zawahała, co dalej, ale się rozebrała za radą barmanki. Ubrania odwiesiła na krzesło. W pomieszczeniu były dwa krzesła mały stolik i cos w rodzaju leżanki jak u lekarza. Usiadła na krześle zdjęła skarpetki i sięgnęła po tel, zmieniła swój strój na „goła”. Po kilku sekundach weszli panowie.

    Opowiadała, że najpierw bardzo dokładnie ją oglądali, kazali stać, podnosić ręce, dotykali jej cycków, kazali się wypinać, pochylać na krześle. Rozchylali jej pośladki zaglądając do dupy. Wciskali tam palce. W końcu jeden z nich zapytał czy może wydłużyć czas, bo z 10 minut już kilka uciekło, Aśka dodała 20minut.

    Teraz jak mamy więcej czasu dostaniesz lanie, powiedział ten starszy. Wiesz, że masz opcje z laniem?

    Aśka powiedziała ze nie wie, co ma dokładnie zaznaczone, ale  lanie tam było. Młodszy z panów usiadł na krześle, Aśka stanęła przodem do niego, pochyliła się mocno ten, co siedział złapał ją za cyce, miętosił jej sutki. Szczypał a drugi wziął pas i zaczął ja lać po wypiętej dupie. Po 5 uderzeniach podszedł i wsadził jej palce do cipki mówiąc, że ale suka mokra, chyba się jej to podoba. Poruszał chwile i wepchał palca lub palce do tyłka. Nie dała rady się odsunąć, bo drugi ją przytrzymał. Jej głowa była pomiędzy jego udami, więc stała taka wypięta. Dostała jeszcze kilka pasów, dupa była cała czerwona. Panowie zamienili się miejscami i dalej lali je tyłek, wpychali palce w odbyt i cipkę. Ten drugi wymierzył kilka razów pasem były słabsze od poprzednich. Panowie coś zaczęli między sobą dyskutować. Okazało się, że był jakiś młody chętny do dołączenia. Pisał chwile coś w systemie z panami którzy się zabawiali Aśką. Wpuścili 3 kolegę, przyszedł na oko jakiś 20 latek i praktycznie od razu wsadził dwa palce do tyłka Aśki. Pobawił się chwile i okazało się, że nie doczytał ze nie ma ruchania.

    Zasady użytkowania były takie, że każde przekroczenie zgody mogło się skończyć dla użytkownika banem. Osoba, która była uległa mogła nawet po zabawie zgłosić przekroczenie.

    Aśka wróciła do stolika, była cała rozpromieniona, usiadła na krześle na jej twarzy pojawił się grymas bólu.

    Jak tam zapytałem?

    -fajnie, ale trochę mnie dupa piecze.

    Mocne lanie było?

    Mocne.

    -za mocne?

    -nie chyba nie za mocne, ty potrafisz mocniej mi dać w tyłek. Sutki mocno pomęczyli. Ogólnie mi się podoba ta zabawa, ciekawe doświadczenie jak podchodzi ktoś i bez słowa cię dotyka.

    Powoli popijaliśmy piwo, patrzyłem na aplikacje, Aśka miała status „oczekuje na zabawę”.

    -chcesz jeszcze coś dziś porobić czy masz dość?

    -nie wiem jeszcze, tyłek piecze, ale mogłeś jakiś seks zaznaczyć, trochę mi tego brakło byłam mocno podniecona i jakby ktoś mi wsadził chuja do cipki byłoby fajnie.

    -jak chcesz to pójdziemy do pokoiku i ja ci wsadzę tu na zapleczu, poklikamy i pokoik będzie nasz

    -jak chcesz możemy, kręci mnie to, że sporo ludzi tu widzi, że jak tam idę to mnie ktoś będzie wykorzystywał.

    Myślisz, że dużo osób wie, co się dzieje na zapleczu?

    -nie wiem czy dużo, ale kilka na pewno w tym pani za barem, pewni stali bywalcy też wiedzą.

    -słuchaj ustawiłem ci opis ‘złap mnie za cyca’.

    -gdzie tu, przy Tobie?

    -zobaczymy, co się stanie, czy ktoś się odważy tak podejść do Ciebie jak siedzisz ze mną.

    Poszedłem po kolejne piwo do mnie przy barze nikt się nie dobierał.

    Po kilku może kilkunastu minutach na apce wyskoczyło pytanie ‘przy stoliku mogę pomacać ?’    

    Odpisałem jasne. Za moment za Aśką stał jakiś gość popatrzył na mnie, kiwnąłem głową znacząco gość podszedł bliżej jego ręce znalazły się pod jej bluzeczką. Dotknął brzucha, i złapał za cycki. Mnie zaskoczył swoją śmiałością, pomiętosił chwile jej cycki, podziękował i poszedł. Na apce Aśka dostała kolejne pozytywne opinie. Teraz zauważyłem, że panowie którzy wcześniej zabawiali się z Aśka uzupełnili opis dostała spora pozytywna recenzje, w tym fajny opis że ma wytrzymałą dupę do lania. Nabrałem ochoty, aby zabrać Aśkę na zaplecze.

    -to co chcesz jeszcze raz poczuć pas na dupie?

    -chcę, a masz pas?

    -nie mam, a to nie był pas w pokoju?   

    -chyba nie, to któryś z tych panów miał.

    -mówisz, że kręci Cię to że ktoś wie ze będziesz w pokoju suczką, to idź zapytaj barmanki czy pokój jest wolny i czy ma jakiś pas do lania

    -mam to zrobić? Mówisz poważnie? Mogę jak chcesz

    -zrób, ale ostrzegam będę mocno bił. Tylko jakiś pas musimy mieć

    -Aśka wstała i poszła do baru, a ja grzebałem w apce, ustawiłem jej opis chętna na lanie i odznaczyłem możliwy anal innych opcji nie zmieniałem.

    Aśka wróciła z info, że szeroki pas barmanka ma i pożyczy, ale na razie ktoś jest w pomieszczeniu ma nam powiedzieć kiedy będzie pusto

    Ale mnie kręci to, że ktoś wie o takim pokoju i ja tam będę. A ta barmanka wie, że tam będę jeszcze bita.

    Będziesz bita i wykorzystana. Dodałem ci opis, że twoja dupa jest do użytku.

    Żartujesz?

    -nie żartuje, mówiłaś, że brakło ci seksu po laniu, to teraz będzie lanie z seksem

    No, ale to Ty chcesz mnie zlać,

    Ja, ale dałem opcje, że czekasz dostępna, więc może ktoś się nawinie.

    Po kilku minutach do naszego stolika podeszła barmanka i na naszym stoliku położyła szeroki skórzany pas.

    Do Aśki powiedziała będzie bolało i mrugnęła okiem.

    Aśka zapytała a ty dostałaś kiedyś?  

    -nie odpowiedziała barmanka

    -A może chcesz dostać ?

    Barmanka zaczerwieniła się, powiedziała ze nie bierze udziału w zabawie z apkami. Okazało się, że jako bar mają podgląd w uczestników i widzi ile osób na Sali jest zalogowanych na Sali i co tam się dzieje w opisach.

    Czyli widziałaś moje opisy zapytała Asia?  

    -częściowo bo byłam zajęta, ale widziałam że pisałaś ze jesteś goła i czekasz na nich. To, że tam było lanie zauważyłem jak usłyszałam te trzaski, wtedy się domyśliłam że to lania pasem po Twoim tyłku. Bolało? Zapytała.

    Bolało odpowiedziała Aśka, ale w granicach rozsądku, piecze do teraz tak trochę. Jak dostane kolejny raz jutro będzie ciekawie.

    A znowu masz dostać?

    -tak teraz od męża on lubi mocno przylać, i lubi mi przylać po plecach.

    Mąż mocniej od tamtych?

    Mocniej sporo mocniej. Jak chcesz spróbuj. Mi się to od dawna podoba.

    Kurde, nie wiem czy chce boje się.

    Widzę, że masz ochotę, jak będziemy w pokoiku przyjdź wypniesz się i dostaniesz z 10pasów zobaczysz czy ci się to podoba.

    Przylejesz jej, zapytała mnie Aśka?

    -jak się wypnie z gołym tyłkiem przyleje.

    -z gołym tyłkiem? Zapytała barmanka?

    -no a jak, odparła Aśka? Na golaska lanie robimy. Tzn tyłek musisz mieć goły.

    Wstydzę się. Może przez spodnie to jeszcze bym się zdecydowała.

    W spodniach szkoda się za to brać. Jak lanie to na golasa, ostatecznie sama gola dupa. Powiedziała Aśka.

    Jak przyszli byłam goła i zanim dostałam lanie oglądali mnie dokładnie, dotykali, rozciągali mi pośladki komentowali mój wygląd moje dziurki zarost. Mega się wstydziłam, ale też mnie to podnieciło. Obcy ludzie tak mnie oglądali dotykali. A potem strzał w dupę, jeden drugi kolejny. To piecznie, to uczucie wstydu, mi się to podobało. Jak chcesz przyjdziesz w sumie możesz popatrzeć jak ja się wypnę.

    No tak, ale  to Twój mąż, on już cię widział goła. On tak, ale ci dwaj, co byli nigdy ich nie widziałam a  byłam goła przy nich.

    No tak………… Do naszego stolika poszedł gość, który wyraźnie przyglądał się paniom i telefonowi. Pojawiło się pytanie czy można się do zabawy dołączyć. Odpisałem, że tak.

    Powiedziałem Paniom ze już nas będzie czworo.

    -jak czworo zapytała barmanka? No ja, Aśka Ty i ktoś z aplikacji. Wy we dwie się wypniecie my wam zlejemy dupy. Pas mamy raz jedna raz druga dostanie.

    -to co decydujesz się? Zapytała Asia, jestem Asia, jestem Zuza odpowiedziała barmanka.

    Z-boje się, wstydzę się.

    A-daj spokój z tym wstydem, każdy ma dupę taka samą. W tym momencie do naszego stolika podszedł jakiś gość i powiedział ze w tel mu piszę, że tu może pomacać jakąś kobietę po cyckach zapytał czy to prawda. Aśka odpowiedziała ze tak ja można pomacać.

    Tu teraz przy wszystkich? Dopytywał       

    -tak tu teraz przy wszystkich, albo możemy się gdzieś z boku umówić.

    -to ja tu skorzystam,

    Aśka lekko się wyprostowała, gość wsadził łapę pod bluzkę wyczuł goły cycek, co wyraźnie mu się spodobało. Z drugiej strony wsadził druga rękę. Oba cyce Aśki znalazły się w rękach gościa z apki. Miętosił je chwile, Zuza zerkała na poruszające się pod bluzka ręce, wyraźnie jej się to zaczynało podobać. Gość ściskając cyce zapytał czy może mocniej ścisnąć sutki. Zapytałem jak mocno,

    No mocno aż zapiszczy, odpowiedział.

    Możesz mocno, ale pamiętaj że jesteśmy w lokalu publicznym.

    Aśka głęboko nabrała powietrza, oddychała ciężko. Sapała. Kilka minut już mocno dyszała.

    Ja trochę podpuszczałem gościa, ściśnij mocniej. Chyba ścisnął Aśka miała na twarzy grymas bólu. Ale nie piszczała jak miało być.

    Gość chyba się już zadowolił, bo odpuścił macanie. Wyjął ręce. Aśka z zapytała Zuzy może ty dasz swoje cycki do macania?

    Zaskoczyła tym pytaniem Zuzę, ta zaczęła coś kręcić.

    Ja się włączyłem, i mówię niech Pan zajmie się druga panią.

    Zuza usiadła prosto jak Asia, pan podszedł z tyłu do niej i złapał przez bluzkę za jej cycki. Chwile próbował macać. Aśka powiedziała, by wsadził ręce pod bluzkę. Pomogła mu podnosząc bluzkę Zuzy, ona poddała się temu, Aśka rozpięła biustonosz Zuzy. Pan już dobrał się do jej cycków już bez szmatek. Zuza poddawała się pieszczotom. Jej cycki były mniejsze od cycków Aśki. Gość zapytał czy może też męczyć sutki. Aśka odpowiedziała za Zuzę, że tak. Zuza jednak nie potrafiła wytrzymać uścisku tak jak Aśka. Pan szybko odpuścił, bo co uścisnął to Zuza pojękiwała. Wyjął ręce i zapytał Aśki czy może jeszcze na chwile pomacać, ale już tak mocno jak da radę. Aśka obróciła się do niego tyłem, lekko unosząc ręce. To dla wszystkich wyglądało jak milcząca zgoda. Ten gość tez to tak odebrał. Łapy poszły pod koszulkę Asi. Pochyliła się nad stołem i zaczęła mocno oddychać. Z jej ust było ciche ałllll.

    Mam przestać zapytał gość, Asia kiwnęła przecząco głową. Sapała, dyszała. Zuza patrzyła z podziwem, już znała uczucie macania sutków tego gościa. Po chwili skończył wyjął ręce i podziękował. Aśka uniosła na chwilę bluzkę, jej sutki były mocno czerwone. Sterczały też oba. Na aplikacji pojawił się kolejny pozytywny wpis o uległości Asi.

    Po 10 minutach pokój za barem był pusty.

    Idziemy zapytała Asia? – koniec części 1

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Teodor E
  • Wydojona

    Uwielbiała pracę w tym lokalu, choć nie należała do najlżejszych. Musiała przestrzegać diety i brać specjalny środek stymulujący laktację, przez który jej biust rozrósł się, bolały ją sutki, z których niemal nieustannie ciekło, w dodatku wiele godzin musiała spędzać uwiązana w uwłaczającej pozycji, a zapłata była nieadekwatna do poświęcenia i poniżenia, jakiego wymagała ta praca.

    Ale kiedy zaczynano ją doić, wszystkie niedogodności traciły na znaczeniu.

    Przychodziła wczesnym popołudniem. Najpierw rozbierała się od pasa w górę. Pod czujnym okiem kierownika zmiany przechodziła inspekcję swojego okazałego biustu. Znała się z nim tak dobrze, że nie czuła nawet wstydu, co najwyżej lekkie napięcie. Znosiła też fakt, że co chwila ktoś wchodził na zaplecze, pytał o coś kierownika albo brał coś. Bez skrępowania patrzyli na jej piersi, a ona witała się z nimi.

    Na koniec kierownik zmiany brał mały plastikowy kubeczek. Ściskał delikatnie sutek między kciukiem na palcem wskazującym. Ona zaś pojękiwała cichutko. Mleko cały dzień zbierało się w jej piersiach i niczego nie pragnęła bardziej, niż ulgi związanej z pozbyciem się go. Ale wiedziała, że czeka ją ciężki dzień i musi się oszczędzać. Klienci wydoją ją do suchego, a resztę odessą pracownicy.

    Dlatego kierownik brał na razie po małej próbce z każdej piersi, co stanowiło zapowiedź nadchodzącej rozkoszy. Potem przechylał kubeczek i wypijał jej świeże, ciepłe mleko, podczas gdy ona stała przed nimi pokornie w samych dżinsach.

    – Wyborne – pochwalił – możesz iść się przebrać.

    Szybkim krokiem ruszała do szatni, czasem gawędząc tam z innymi dziewczynami, czy też – jak je tutaj nazywano, krówkami. Wszystkie były zgrabne i miały ogromne, ociekające mlekiem piersi. Krówki miały też swój strój.

    Podniecona próbką dojenia rozbierała się do końca. Ubierała cieniutkie stringi z wzorem czarno białej krowiej łaty na przedzie. Wąski paseczek ginął między jej krągłymi pośladkami. Co prawda nie one grały tu główną rolę, ale nie zaszkodziło ich podkreślić. Do tego ubierała obcisłe zakolanówki, także łaciate, oraz czarne buty z wysokim obcasem z przeźroczystego materiału, tak, aby jak najbardziej przypominały kopyta. Na dłonie wkładała łaciate rękawiczki sięgające niemalże do łokci, do tego opaska z krowimi uszami i małymi różkami i była gotowa. Kołyszące się z piersi, z sutkami, na których koniuszkach lśnił biały płyn, pozostawały oczywiście obnażone.

    Półnaga wychodziła z szatni. Na głównej sali jeden z pracowników prowadził ją na środek, gdzie w podobnym do podkowy półkolu stały ponumerowane słupy z kajdanami. Dziś zajęła numer ósmy. i pozwoliła sobie zakuć ręce w kajdany. Trzymała je wyprostowane, stojąc w odległości od słupa. Ani nie mogła się o niego oprzeć, ani nic nie zasłaniało jej pośladków. Pracownik założył jej jeszcze knebel przypominający munsztuk dla konia, czyli metalową poprzeczkę, którą brała w zęby i która miała metalowe pierścienie na końcu. Łączył je rzemień zapinany z tyłu jej głowy. W końcu, kto by chciał rozmawiać z krówką.

    Pracownik życzył jej jeszcze powodzenia i wymierzył delikatnego klapsa nad odchodnym. Przymknęła oczy, z trudem powstrzymując drżenie z ekscytacji. Obok postawiono talerz z serami, wyrobami z jej własnego mleka, z którego była niesamowicie dumna. Przy nich znalazło się jeszcze jej zdjęcie, oczywiście topless i szczegółowe informacje:

    Imię: Alexis Lovejoy

    Wiek: 26 lat

    Rasa: biała z domieszką latynoskiej

    Wzrost: 165 cm

    Waga: 66 kg

    Kolor włosów: czarne (naturalne), lekko kręcone

    Oczy: piwne

    Status: mężatka

    Dzieci: dwie córki

    Orientacja: biseksualna

    Rozmiar biustu: naturalne D

    Dieta: wegetariańska, z naciskiem na owoce

    Smak mleka: łagodny, lekko słodki

    Hobby: taniec, pływanie, joga

    Znak Zodiaku: Ryby

     

    Wiele osób lubiło wiedzieć, czyjego mleka próbuje i Alexis godziła się na to podwójne obnażenie, cielesne i osobowe. Zresztą poniekąd to lubiła, bo wielu komentowało jej cechy lub upodobania. Była to jedna z niewielu form interakcji z klientami, na jaką mogła sobie pozwolić.

    Wkrótce lokal otworzył swoje podwoje i pojawili się pierwsi klienci, zajmując stoliki wewnątrz, jak i na zewnątrz półkola, gdzie czekały przykute do słupów półnagie krówki. Alexis czuła na sobie ich spojrzenia, ale starała się trwać niewzruszona. Nawet, jeśli jej ciało błagało o to, żeby wydoić jej piersi, a potem paroma klapsami pochwalić jej pyszne mleczko.

    Pierwsze było małżeństwo w średnim wieku. Z zainteresowaniem przeczytali jej dane, spróbowali sera, przyjrzeli się nabrzmiałym piersiom. Z sutków niemal kapało. Alexis zagryzła munsztuk i nieśmiała ich poganiać. Wreszcie wzięli po kubeczku do degustacji z tacy i najpierw mężczyzna podłożył jeden pod jej lewą pierś, po czym nacisnął. Nie miał takiej wprawy jak kierownik i trochę chlusnęło mu na koszulę, co skwitował chichotem. Alexis zaś westchnęła pod dotykiem jego chropowatych palców. Podał kubeczek żonie i nalał do drugiego z prawej piersi, tym razem ostrożniej. Alexis przymknęła oczy, gdy doił ją delikatnym, nieśmiałym gestem.

    Czekała, półnaga i skuta, gdy kosztowali jej mleka. Wreszcie zgodnie pokiwali głowami. Mężczyzna uszczypnął lekko jej lewy pośladek. Wzdrygnęła się lekko i uśmiechnęła na tyle, na ile pozwalał jej munsztuk. Tymczasem jego małżonka ujęła jej pierś i zważyła lekko. Jej paznokcie wbijały się w jędrną skórę, drażniąc znajdujące się pod nią gruczoły.

    – Dziewczyno, to musi być katorga dla pleców, dźwigać takie krągłości.

    Istotnie była, ale ona nie narzekała. Poruszyła się tylko niespokojnie. Pragnęła więcej. W tej chwili nie obchodziło jej, ile ma przed sobą godzin i że będzie musiała dać z siebie wszystko. Po prostu pragnęła zostać wydojona. Ale małżeństwo obrzuciło jej nabrzmiały biust jeszcze jednym spojrzeniem i ruszyło dalej. Stłumiła prychnięcie.

    Nadchodzili następni goście.

    Kolejny podszedł postawny mężczyzna ze szklanką parującej herbaty. Niemal poparzył ją, gdy podstawił ją pod jej prawą pierś, a potem boleśnie wykręcił sutek. Strzyknęła solidna dawka mleka, a Alexis syknęła, zaciskając zęby na munsztuku. Klient zamieszał herbatę, spróbował i westchnął.

    – Musisz do uwielbiać – mruknął, gładząc jej pierś.

    – Oczywiście, że one to kochają – przyznał inny, zapewne jego kolega. Do szklanki nalał sobie nieco mleka z jej lewej piersi, mocno ciągnąc za sutek jak za wymię. – Wiesz, że faszerują je jakimś specyfikiem, żeby dostały laktacji? I to tak ekstremalnej, żeby mogłaby tu nam zapełnić spory baniak.

    – I to nie szkodzi? – zaniepokoił się tamten, zerkając do swojej filiżanki.

    – Nam nie, ale one muszą zostać wydojone, inaczej zwariują!

    Rozszalałe spojrzenie Alexis tylko potwierdzało tę tezę. Obaj mężczyźni zgodnie poklepali jej pupę w aprobacie, po czym odeszli. Westchnęła cicho w munsztuk. Powoli się nakręcała. Brzęczała kajdanami, nerwowo drobiła obcasami. Najchętniej przeszła by się między stolikami i błagała, żeby ktoś złapał za jej biust i wydoił. Pal licho godność, na ten czas Alexis stawała się krówką.

    Jeszcze kilkoro klientów podeszło. Próbowali sera, brali mleko prosto z jej piersi, delikatnie ściskając sutki, a ona pojękiwała cicho. Starała się, by smakowało wybornie, i nagradzano ją kolejnymi uszczypnięciami i klapsami.

    Minęła pierwsza potrzeba wydojenia, ale wciąż miała dużo. I robiła się podniecona. Pokraśniała na twarzy, munsztuk ociekał śliną, sutki sterczały jej na baczność, jakby prosząc o macanie. W stringach robiło się jej mokro. To również było częścią jej pracy. Tyle uwłaczającą, co pożądaną.

    Dwaj mężczyźni obłapiali dłuższą chwilę jej piersi, smakując mleka i boleśnie wyżymając sutki. Alexis nawet nie tłumiła jęknięć i pocierała o siebie udami. Patrzyła im błagalnie w oczy, prosiła, by doili ją dalej, może nawet sięgnęli niżej. Nacieszyli się tylko jej obnażonym biustem, poszczypali pośladki i odeszli. Po nich przyszła para rozchichotanych nastolatków, chłopak i dziewczyna. Nie oceniała ich, bo sama poznała to miejsce, gdy mąż zabrał ją tu na randkę. Westchnęła z rozkoszy, gdy przyssali się do jej sutków niczym cielaki. Dłońmi obłapiali jej tyłek i uda. W duchu błagała, by zdarli z niej stringi.

    Potem przegonił ich kierownik zmiany, bo takie praktyki były dozwolone tylko w specjalnych pokojach na piętrze. Przetarł chusteczką sutki Alexis oraz kąciki jej ust, gdzie zbierało się za dużo śliny. Omiótł ją spojrzeniem, skutą i półnagą, tak jak właściciel stada mógłby patrzeć na krowę. Po chwili namysłu porwał ze stolika kubeczek do degustacji, profesjonalnym ruchem wydoił jeden i drugi sutek, aż na moment zmiękły jej kolana.

    Chwycił za jej kobiecość przez materiał stringów. Oznaczało to najwyższą pochwałę. Alexis zagryzła munsztuk. W tej chwili nic się nie liczyło. Sapnęła, kiedy puścił ją. Opróżnił jednym haustem kubeczek i odszedł bez słowa.

    Jeszcze kilka osób spróbowało jej mleka, gdy podszedł inny pracownik.

    – Masz karmienie.

    Nie była pewna, czy ma to wystarczająco płynów, ale musiała się postarać. Kochała karmienie. Pracownik uwolnił jej dłonie z kajdan i usta z munsztuka. Zamiast niej zawisła tabliczka „zaraz wracam”. Alexis dostała chwilę, żeby się nieco ogarnąć, w tym poprawić wrzynające się stringi, po czym ruszyła schodami na piętro do wskazanego pokoju.

    Ściany miał wytapetowane krajobrazami alpejskich łąk, zamiast wykładziny sztuczną murawę, a zielona sofa pośrodku przypominała pokryty mchem głaz. Siedział tam jej klient: speszony chłopak w czarnej koszuli i dżinsach.

    – Cześć, jestem Alexis, ale możesz nazywać mnie krówką – przywitała się i zamknęła drzwi.

    – He-j krówko. Jestem T-travis.

    Podeszła bliżej. Travis był zestresowany i podniecony. Rozbiegany wzrok wlepiał w jej biust. Alexis uśmiechała się przymilnie. Pochyliła się przed nim tak, żeby jej biust zawisł tuż przed jego twarzą, ręce skrzyżowała za plecami.

    – Pierwszy raz?

    – Tak, to mój wieczór kawalerski.

    Odwrócił wzrok speszony. Ale Alexis znała swoich klientów. Dłonią w łaciatej rękawiczce zmierzwiła jego kasztanową czuprynę.

    – Nie robisz nic złego. Twoja wybranka nie powinna tego uznać za zdradę. Widzisz, mój mąż nie ma nic przeciwko.

    – Jesteś… – zdziwił się Travis. Znów gapił się na jej piersi.

    – Mężatką? Jasne. Mam też dwie córeczki i nie miałabym nic przeciwko, jakby tu pracowały, gdy dorosną. Jak przejdziesz się po sali na dole to zobaczysz, że większość krówek ma mężów, żony, czy tam partnerów. A jeśli masz wolnego kumpla, to te dostępne chętnie dadzą się zaprosić po pracy na drinka do baru. Byle nie mlecznego.

    Wyszczerzyła zęby. Szczęka jej ścierpła od munsztuku i musiała jej rozruszać.

    – Czy my będziemy…? – Otaksował jej obnażone ciało. Skóra pokryła jej się lekkim potem.

    – W grę wchodzi dojenie – przypomniała chłodno. – Ale jeśli nikomu nie powiesz, to mogę potem zdjąć na moment stringi.

    Nie robiła to dla niego, robiła to dla siebie. W jej kroczu robiło się coraz wilgotniej i sama miała problem z trzymaniem się zasad. Na te drobne nadużycie przymykano jednak zazwyczaj oko. Travis kiwnął jej tylko skwapliwie.

    – Ale najpierw… pora karmienia. Mogę usiąść ci na kolanach?

    Znów skinienie. Alexis delikatnie umościła się na jego dżinsach. Materiał drapał jej pośladki. Objęła szyję chłopaka i skierowała w stronę piersi.

    – Delikatnie… Weź sutek między wargi i lekko zassij… – prowadziła go. – O jejku, tak! Dokładnie tak.

    Przymknęła oczy z rozkoszy. W prywatnym karmieniu było coś dojmującego. Zacisnęła palce na jego głowie, on objął jej gołe plecy. Pisnęła lekko, gdy zahaczył twardy sutek zębami.

    – Ostrożnie! Bo go odgryziesz. Na koniec wysuń koniuszek języka i zliż resztę. Ślicznie! – pochwaliła, a po jej plecach przeszedł dreszcz rozkoszy. – Teraz druga.

    Włożyła mu do ust drugą pierś. I znów zassał się do sutka, a ciepły płyn spłynął na jego podniebienie. Przylgnęli do siebie, a kiedy odsunęła jego głowę, po brodzie spłynęła mu kropla jej mleka. Pozwoliła mu jeszcze trochę pogładzić jej piersi, po czym wstała.

    – To co? Chciałbyś ją jeszcze zobaczyć? – spytała, łapiąc za ramiączka stringów.

    – C-co?

    – No… moją pusię.

    Zdobył się tylko na skinienie. Alexis zsunęła je jednym zgrabnym ruchem. Stringi było mokre od jej płynów. Okręciła je na palcu i obróciła plecami do niego. Wypięła się i rozchyliła pośladki, ukazując mu obie dziury. Wytrwała tak dłuższą chwilę, pozwalając mu patrzeć z bliska i drżąc z podniecenia, po czym znów zwróciła się twarzą do niej i usiadła na podłodze w rozkroku. Widział dokładnie jej łono z włosami wygolonym w pasek oraz różową waginę. Już wcześniej musiał dojrzeć, że ocieka sokami. Alexis była straszliwie podniecona i nie miała jak tego ukryć.

    – T-ty uwielbiasz to – wydusił w końcu.

    – A dlaczego bym nie miała? – odparła, chichocząc.

    Wreszcie wstała i ubrała, z niejakim żalem, swoje stringi. Wzięła Travisa za rękę i wyprowadziła z pokoju.

    – Nie spytałam, czy smakowało.

    – Było pysznie… krówko.

    Uśmiechnęła się do niego.

    – W takim razie na pożegnanie wypnę się, a ty strzelisz mnie w tyłek. Ale tak mocno, żeby twoi koledzy przy stoliku słyszeli.

    – Okej – odparł niemrawo.

    Doszli do półkola i tam nachyliła się w jego stronę. Travis nie zawiódł jej i wymierzył siarczystego klapsa, aż krzyknęła cienko, a tyłek zapłonął bólem. Jeszcze raz uśmiechnęła się do niego przez ramię i wróciła na swoje miejsce. Koledzy Travisa nagrodzili go brawami.

    Dała się ponownie zakuć i założyć sobie munsztuk. Karmienie było miłe, ale tu czekało na nią dalsze dojenie. Zamiast godnie czekać na kolejnych smakoszy jej mleczka, strzelała oczami po sali, wręcz błagając, by ktoś wycisnął z niej resztę płynu.

    Podeszło kilka osób, znów szarpiąc za sutki. Przyjęła to z wdzięcznością. Wrzało w niej podniecenie. Następne osoby, następne palce dojące ją. Klapsy i szczypanie. I coraz mniej mleka. Po plecach skapywał jej pot, a ona dygotała i zagryzła munsztuk w rosnącym napięciu.

    Potrzeba było coraz mocniej ściskać jej sutki, żeby dostać mleko. Jedni je naciągali, inni wykręcali, przy akompaniamencie coraz głośniejszych jęków Alexis, która wiła się pod ich dotykiem. Było blisko szczytowania. Nikt tego krówkom nie mógł zakazać, choć zwykle unikano łapania za krocze. Nie potrzebowała go zresztą.

    Otoczyła ją grupka smakoszy. Liczne pary dłoni oglądały jej piersi, inne poklepywały pośladki. Alexis szarpała kajdanami, bynajmniej nie uciekając. Dwie osoby naraz zaczęły ją doić, naciągając skórę do granic możliwości. Z pluskiem jej mleko wpadało do szklanek. To był ten moment. Zawyła w munsztuk i wygięła plecy w potężnym orgazmie. Kilka osób cofnęło, ale wiele przyglądało się jej z fascynacją. Mężczyzna dojący jej prawą pierś nie przejął się za bardzo i wciąż wyżymał jej sutek, gdy obwisła na kajdanach, dysząc ciężko. Ślina spłynęła jej po twarzy. W takich chwilach miała ochotę zapaść się pod ziemię, a przynajmniej nie tkwić przed tymi ludźmi, przebrana za pół nagą krówkę.

    Ścisnęła mocno uda. Na przodzie jej stringów wykwitła mokra plama. Nic nowego.

    Kiedy tłum przerzedził się, kierownik zmiany uwolnił ją. Lekkim szczypnięciem odesłał do łazienki, gdzie mogła trochę się ogarnąć. Odłożyła stringi do kosza na brudną bieliznę. Z szafki wzięła dawkę specyfiku na wzmożoną laktację. Obejrzała w lustrze swoje zmaltretowane piersi. Musiały jeszcze trochę wytrzymać.

    Do łazienki wszedł kierownik zmiany, nie przejmując się ani tym, że była to damska łazienka, ani tym, że Alexis była naga, jeśli nie liczyć zakolanówek, rękawiczek i przepaski z uszami i rogami. Stanęła przed nim pokornie, nie śmiąc zakrywać krocza.

    – Jeszcze zostało trochę do końca zmiany – przypomniał jej surowym tonem.

    – Wiem. Poradzę sobie.

    – W takim razie ubieraj się i do roboty.

    Wzięła z szafki czyste stringi, ignorując fakt, że były rozmiar za małe i wżynały się jeszcze boleśniej od poprzedniej pary. Kierownik zmiany klapsem pogonił ją na jej stanowisko. Skrzywiła się lekko. Jej pośladki płonęły bólem, tak samo piersi. Mimo to musiała swoje wystać.

    Na szczęście w lokalu robiło się spokojniej. Co jakiś czas któraś z krówek szczytowała i odchodziła na przerwę. Kierownik zmiany zaraz zaganiał je z powrotem. Klienci krążyli między nimi z coraz mniejszym zainteresowaniem. Ze stolika zniknęły niemal wszystkie próbki sera.

    Mimo to Alexis musiała jeszcze dać z siebie trochę i pozwolić się doić. Gryzła munsztuk i spinała się, byleby każdy chętny dostał trochę mleka. Specyfik czynił prawdziwe cuda.

    Wszechogarniający wstyd zastąpiło znów po chwili podniecenie, choć przytłumione zmęczeniem. Z niejaką ulgą przyjęła wyjście ostatniego gościa. Co wcale nie oznaczało końca pracy. Uwolniono je z kajdan i munsztuków, tylko po to, by przeszły na zaplecze. Tam ustawiono je przed maszynami, które miało odessać resztę płynów.

    Dwie przyssawki wylądowały na obolałych sutkach Alexis. Przymrużyła oczy, pozwalając się wydoić do końca. Zamieniła kilka uprzejmych słów z resztą personelu. Potem krówki ruszyły do szatni. Koleżanka Alexis, blondwłosa Flora, opowiedziała jej, że jeden z chłopaków z wieczorku kawalerskiego zaprosił ją na kawę.

    – Jeśli to nie był przyszły pan młody, to korzystaj – stwierdziła Alexis.

    Nie zdążyły się ubrać, gdy w progu stanął kierownik zmiany.

    – Lovejoy, do mnie.

    Podążyła za nim, nie przejmując się, że jest kompletnie naga; zdjęła cały strój krówki, włącznie z przepaską i butami. Zwłaszcza butów na obcasie miała serdecznie dość i wolała już iść bez niczego. Kierownik zamknął się z nią w swoim gabinecie.

    – Zdjęłaś majtki przed tamtym klientem, którego karmiłaś.

    – Chciałam, żeby był zadowolony.

    – Nie świadczymy tu takich usług.

    Ujął jej podbródek i zmusił do spojrzenia sobie w oczy. To było bardziej uwłaczające nawet od kompletnego negliżu. Alexis zdobyła się na nieśmiały uśmiech.

    – Poniosło mnie, szefie. Czy mogę coś zrobić, żeby cię udobruchać?

    Kazał jej się położyć na plecach na blacie swojego biurka z głową przewieszoną przez krawędź. Wyjął swojego członka, całego nabrzmiałego po całym dniu doglądania stada obnażonych krówek. Alexis mimowolnie oblizała wargi. I jego trzeba było wydoić.

    Włożył jej go między piersi. Pojękiwała, gdy pchał go między nimi. Jedyne, co widziała w tej pozycji, do jego kołyszące się w przód i tył pomarszczone jądra. A potem wysunął go i spuścił się na jej twarz. Alexis posłusznie wylizała końcówkę.

    Nim podniosła się, kierownik zapiął już rozporek. A ona wciąż stała na golasa, w dodatku z uspermioną twarzą. Czuła w ustach jej gorzkawy posmak, ale udało jej się nie skrzywić z obrzydzenia.

    – Wystarczy? – zapytała przymilnym tonem.

    – Tak, a teraz wynocha!

    Wyszła z gabinetu. Nikt z obsługi nie zwrócił uwagi ani na jej goliznę ani spermę ściekającą po policzkach. Nie tylko ona przyzwyczaiła się do własnego wstydu i upokorzenia.

    W szatni koleżanki pozwoliły jej o tym prędko zapomnieć. Zaciągnęły ją pod prysznic, gdzie krówki razem lub osobno pozbywały się napięcia. Flora do spółki z inną krówką zlizały z niej resztki nasienia, po czym włożyły palce w jej pochwę, aż potężny orgazm wstrząsnął ciałem Alexis.

    Wkrótce sama wylądowała na kolanach, z nosem między jędrnymi pośladkami Flory, liżąc jej odbyt, podczas gdy druga krówka ustami pieściła kobiecość blondynki.

     

    *

     

    Obudziła się późnym porankiem. Spała jak zwykle w samych bokserkach. Mąż przysunął się do niej. Pozwoliła mu lekko possać sutki. Ból zniknął, za to pojawiło się w nich mleko. Uśmiechnęła się na samą myśl, bo dziś miała wolne. A musiała zostać wydojona. Mogła, więc zebrać mleko i w zamian za dodatek do wypłaty oddać je firmie, co często robiła, ale dziś…

    – Organizujemy dziś to przyjęcie, prawda? – zagadnęła.

    Jej mąż z głośnym mlaśnięciem odessał się od jej piersi.

    – Owszem – potwierdził i oblizał nabrzmiały sutek.

    Westchnęła z rozkoszy.

    – Nie masz nic przeciwko jeśli poczęstuję gości swoim mlekiem?

    – Cóż, pewnie na to liczą.

    Przymknęła oczy, pozwalając mu dalej ssać swoje piersi. Dzień wolny nie różnił się znacznie od jej dnia pracy, a Alexis jakoś nigdy nie miała nic przeciwko temu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Wyzwanie dla kurierki

    Praca kuriera może wydawać się nietypowym wyborem dla młodej dziewczyny, mimo to zawsze lubiłam tę pracę. Zwłaszcza że ze swoją urodą mogłam liczyć na sowite napiwki od tych klientów, którzy wciąż woleli mieć paczki dostarczone bezpośrednio do domu. Wielu mniej lub bardziej bezpośrednio flirtowało ze mną.

    Jednym z takich klientów był pan Miłosz, bogaty biznesmen mieszkający w obszernym domu. Stawiał przede mną wyzwania, każde nagradzając niezłą sumką. Zaczęło się od prośby, bym przyniosła paczkę boso, następnym razem kazał mi iść całą drogę przez jego ogród od furtki do drzwi domu na czworakach, potem poprosił, bym podniosła na chwilę koszulkę (całe szczęście nie kazał zdejmować stanika), a ostatnio nie otworzył mi, dopóki nie opuściłam spodni do kostek.

    Dlatego gdy odebrałam z magazynu paczkę adresowaną do niego, już wiedziałam, że pan Miłosz coś wymyśli. A jego pomysły stawały się coraz bardziej perwersyjne… Tego dnia przeszedł samego siebie.

    – Cześć, mała – powitał mnie, gdy odebrałam połączenie od niego na telefon służbowy. Nigdy nie kwapił się z zapamiętaniem mojego imienia. – Wiem, że masz moją przesyłkę. Oferuję tysiąc złotych napiwku, jeśli dostarczysz ją nago.

    – Nago? – zdziwiłam się.

    Prowadziłam i niemal nie doprowadziłam w tym momencie do wypadku. Pan Miłosz zaśmiał się serdecznie.

    – Wiem, że odważna z ciebie dziewczyna.

    – Mogę chociaż buty sobie zostawić?

    – Nie. Powiedzmy, że czapka może zostać. Zegarek i biżuteria też. Masz być naga od momentu wyjścia z auta.

    – Zobaczymy. Na razie mam parę paczek w centrum.

    Rozłączyłam się, zanim mógł kontynuować nagabywanie mnie. Starałam się nie myśleć o jego chorej propozycji. Tysiak za kilka chwil na golasa? To było ryzykowne, ale… cholera, lubiłam tę zabawę z tym starym zbokiem. Nie chciałam jej kończyć w ten sposób.

    Nie mogłam tego wiecznie odwlekać. Późnym przedpołudniem zajechałam do dzielnicy domków willowych, gdzie mieszkał pan Miłosz. Przeszłam na pakę swojego samochodu dostawczego. Szczęśliwie miałam tu trochę luzu.

    Okolica była niemalże pusta, ale ktoś mógł mnie obserwować z któregoś z domów. Wyobraziłam sobie, że jakiś sąsiad pana Miłosza nagrywa mnie i przesyła to do mojego szefostwa. Albo gorzej, wstawia do internetu.

    Coś mówiło mi, żeby to zrobić tak czy inaczej, bez zważania na możliwe konsekwencje. Od początku tego pragnęłam. Miłosz był starszy ode mnie, ale przystojny i na swój sposób szarmancki. Wiedziałam doskonale, że ta nasza zabawa nie skończy się na chodzeniu boso czy pokazywaniu majtek.

    Przełknęłam ślinę i zaczęłam się rozbierać w ciasnej przestrzeni.

    Parę minut później wyskoczyłam naga na chodnik. Wyjęłam właściwą paczkę, położyłam na niej służbowy tablet i zamknęłam auto. Kluczyk schowałam pod firmową czapką z daszkiem, która obok zegarka stanowiła mój jedyny ubiór.

    Idący ulicą mężczyzna zagapił się na mój widok. I miał na co, bo właśnie nakrył na golasa drobną blondynkę z włosami związanymi w kucyk, o krągłych piersiach i jędrnych pośladkach, wyćwiczonych na godzinach noszenia paczek i biegania. Wymusiłam na twarz uśmiech, choć jednocześnie zalała mnie fala panika i zapragnęłam znaleźć się z powrotem w swoim samochodzie.

    – Nie widział pan nigdy nagiej dziewczyny? – zagadnęłam go.

    Speszył się, odwrócił wzrok i odszedł pospiesznym krokiem. Uff, blisko było, ale musiałam bardziej uważać. Schowałam się za swoim wozem, rozejrzałam czujnie, dopiero potem przeszłam w stronę furtki, niosąc obszerną paczkę dla pana Miłosza.

    – Dzień dobry, kurier! – zawołałam, stojąc przed furtką tak, żeby widział mnie w zamontowanej tam kamerce.

    – Dzień dobry. Mam nadzieję, że spełniłaś moją prośbę?

    Zaczerwieniłam się ze wstydu. Opuściłam paczkę na tyle, by dojrzał mój obnażony biust.

    – Chyba widać.

    – Połóż paczkę i odejdź na dwa kroki od domofonu.

    – Może pan to zweryfikować w środku! – zaprotestowałam.

    – Mógłbym – potwierdził tonem jasno wskazującym, że nie zamierza mi ułatwiać zadania.

    Pod bosymi stopami czułam chropowaty chodnik. W każdej chwili mógł pojawić się kolejny przechodzień, mogło przejechać auto albo ktoś mógł wypatrzeć mnie z okna. Może już ktoś mi się przyglądał. Wolałam nie tracić czasu na dyskusję.

    Położyłam paczkę z tabletem przy płocie i odeszłam na dwa kroki, żeby w polu widzenia kamerka znalazła się cała moja sylwetka. Zmusiłam się do trzymania rąk wzdłuż ciała i prezentowania mu przodu nagiego ciała.

    – A teraz obróć się i wypnij tyłek do kamery.

    – Chyba sobie żartujesz…

    Mimo to wykonałam jego kolejnego polecenia i wystawiłam pośladki do kamery. W tym też momencie zrozumiałam, że materiał z niej pewnie jest zapisywany, i tym samym pan Miłosz będzie miał uwiecznioną moją goliznę. Nie wyglądał na szantażystę…

    Kiedy brzęczący dzwonek zasygnalizował odblokowanie furtki, rzuciłam się w jej stronę. Dopiero w połowie drogi przez ogród przypomniałam sobie o paczce i tablecie. Policzki płonęły mi ze wstydu. Pan Miłosz pewnie obserwował mnie przez okno. Musiał mieć niezły ubaw.

    Stanęłam przed drzwiami frontowymi, w miarę osłonięta od strony ulicy. Choć przechodzień pewnie i tak dojrzałby tkwiącą na werandzie kurierkę nie ubraną w nic poza czapką i świecącą gołym tyłkiem.

    Pan Miłosz otwarł mi drzwi. Ubrany w polo i beżowe spodnie wyglądał, jakby wrócił właśnie z partyjki golfa. Do tego przystojna twarz, ciemne włosy przyprószone siwizną, zmarszczki dodające mu charakteru… Nic dziwnego, że tak łatwo rozebrałam się dla niego.

    – Dzień dobry, przesyłka! – zagaiłam.

    Na szczęście wpuścił mnie do środka bez dalszych ceregieli. Słusznie przypuszczałam, że za to łatwo mnie nie wypuści.

    – Oczywiście muszę sprawdzić, czy paczka nie jest uszkodzona.

    Zadrżałam pod jego spojrzeniem, gdy ogarnął mój negliż od stóp do głów. W jego oczach tkwiło pożądanie. Nic dziwnego, skoro miał jak na widelcu młodziutką, roznegliżowaną idiotkę.

    Poszedł po nóż i po chwili zaczął otwierać paczkę. Ja tymczasem zdjęłam czapkę. Pan Miłosz skwitował uniesieniem brwi schowane w jej wnętrzu klucze.

    – Przecież nie schowam ich w tyłku – mruknęłam.

    – To byłoby ciekawsze…

    Stałam karnie i czekałam, aż sprawdzi zawartość przesyłki. Potem dopełniliśmy formalności. Pieniądze razem z dodatkowym tysiącem położył obok czapki. Czułam się dziwnie, robiąc to wszystko na golasa, ale w gruncie rzeczy przypominało to normalny odbiór, nawet jeśli trochę przeciągnięty, a pan Miłosz nie udawał, że patrzy mi w oczy.

    Przez moment sądziłam, że na tym się skończy.

    Uszczypnął mnie w pośladek, kiedy odwróciłam się, żeby zabrać czapkę.

    – Ał! Tego nie było w umowie!

    – Nie dbasz o paczki. Była trochę poobijana.

    – To tylko karton.

    Znów spojrzałam na niego i zdałam sobie sprawę z własnej bezbronności. Byłam uwięziona w ciasnym przedsionku, między nim a drzwiami frontowymi. Kompletnie golusieńka. Miał mnie na wyciągnięcie ręki. Zadygotałam mimowolnie, gdy ujął mój podbródek.

    – Masz jeszcze szansę zadbać o satysfakcję klienta.

    – To znaczy? Zrobiłam tak, jak się umówiliśmy.

    Serce waliło mi jak szalone, w podbrzuszu odzywały dziwne sensacje. Nie ma szans, żebym mu się oparła.

    – Racja, ale to niesprawiedliwe, żebyś tu tak przyszła rozebrana do rosołu, pokazała mi to cudne ciałko i tak sobie poszła.

    Skinęłam wolno głową, gdy kolejne kilka stów powiększyło czekający na mnie napiwek. Wiedziałam, że kiedyś to zrobię, i nie było sensu się oszukiwać. Nie dość, że potrzebowałam tej kasy, to pan Miłosz nie był żadnym oblechem, a okoliczności… cóż, tylko mnie nakręcały.

    Nie uznał mnie jednak za wartą prowadzenia do sypialni czy w inne, dogodne miejsce. Pozwoliłam więc, by najpierw pomacał moje pośladki i piersi. Ściskał je mocno chropowatymi dłońmi. Miał tryumfalny wyraz twarz.

    – Lubisz się puszczać, co?

    – Robię to pierwszy raz.

    – Akurat, cnotko.

    Zdarzał mi się przygodny seks na imprezach. Ale żeby tak na trzeźwo, w godzinach pracy, świadomie się oddać za pieniądze? To było dla mnie nowe, nieco upokarzające doznanie.

    Kazał mi kleknąć. Szczęśliwie na wspomnianych imprezach nauczyłam się zaspokajać chłopaków oralnie. Bez skrępowania ucałowałam jego pomarszczone jądra, potem przejechałam językiem po żołędzi, wreszcie zaczęłam ssać. Miłosz trzymał mnie za włosy.

    – Od początku wiedziałam, że z ciebie jest niezła dziwka.

    Trudno mi było odpowiedzieć, tym bardziej że wepchnął mi penisa głębiej w usta. Uniosłam tylko oczy w górę i ssałam tak, jak potrafiłam najlepiej. Jego członek sztywniał, na języku czułam już smak preejakulatu.

    Poruszał coraz bardziej miarowo moją głową, ale było oczywistym, że sam lodzik mu nie wystarczy. Po paru minutach pieszczot wycofał go i poderwał mnie brutalnie do góry. Kazał obrócić się twarzą do lustra wiszącego na jednej ze ścian. Widziałam w nim swoje nagie odbicie. Miłosz stał za mną. Objął mnie i powoli wprowadził członka do mojej waginy.

    Jęknęłam, gdy pchnął po raz pierwszy. Obłapiał moje piersi. Ja tymczasem jedną ręką złapałam się ramy lustra, drugą pieściłam swoją waginę. Miłosz rżnął mnie i niemal dociskał do lustra. Dyszał nad moim uchem, ale dawał z siebie więcej niż większość moich dotychczasowych, dużo młodszych od niego partnerów.

    Penetrujący mnie penis był naprawdę okazały i stękałam coraz głośniej i głośniej, uwięziona między nim za lustrem. Patrzyłam na swoje nagie odbicie: sponiewieraną blondynkę, rżniętą przez swojego klienta, coraz bardziej podnieconą własnym poniżeniem.

    – Lubisz się oddawać za kasę, mała dziwko!

    – Lubię! – zapewniłam skwapliwie, byleby nie przestawał.

    W końcu skończył, zalewając mnie nasieniem. Dysząc ciężko, opadłam na kolana. Nie przestawałam zaspokajać się palcami. Sperma wypływała ze mnie na moje uda i podłogę. Miłosz przystawił mi jeszcze penisa do ust i zlizałam z niego resztki.

    W takiej pozycji doszłam, wydając z siebie finalny jęk. Skuliłam się na podłodze, zawstydzona tym, jak daleko zaszło nasze małe wyzwanie. Miłosz zmierzwił moje włosy.

    Wspaniałomyślnie pozwolił mi się ogarnąć w łazience, a samemu wziął klucz i poszedł po moje ubranie.

    – A więc miałem rację – stwierdził, kiedy żegnaliśmy się w przedsionku, tuż obok miejsca, gdzie przed kwadransem mnie przeleciał.

    Na jego życzenie pozostałam jeszcze na chwilę nago. Obok czekało moje ubranie, razem z tabletem i sowitym napiwkiem. A właściwie zapłatą.

    – W tym, że jestem dziwką? – spytałam bez skrępowania. – To był pierwszy raz, kiedy zrobiłam to dla pieniędzy.

    – Ale nie ostatni? – spytał, ciesząc oczy moim negliżem. Jeszcze chwila a namówi mnie na drugi numerek.

    – Zobaczymy!

    Pocałowałam go na pożegnanie, po czym wreszcie ubrałam się i wyszłam. Wróciłam do rozwożenia paczek, ale tego dnia zrozumiałam, że mogę zarabiać w znacznie przyjemniejszy sposób.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sophie Nylon
  • Pierwszy raz Ani i Basi

    Anna i Basia były nierozłączne od pierwszego semestru na uniwerku. Spotkały się na wykładzie z psychologii, a ich przyjaźń szybko przerodziła się w coś głębszego – w miłość, pełną ukradkowych spojrzeń, trzymania się za ręce pod stołem i długich rozmów do świtu. Od miesięcy były parą, ale dotąd ich bliskość ograniczała się do pocałunków, przytulanek i delikatnych pieszczot. Dziś, po raz pierwszy, postanowiły pójść dalej. Urwały się z ostatnich zajęć – nudnego seminarium z socjologii – i pobiegły do mieszkania Basi, małego, ale przytulnego lokum na poddaszu starej kamienicy.

    Deszcz bębnił o dach, gdy weszły do środka, śmiejąc się z mokrych włosów i przemoczonych butów. Anna, wysoka brunetka o zielonych oczach i atletycznej budowie, zrzuciła kurtkę i przyciągnęła Basię do siebie. Basia – drobniejsza, z krótkimi blond włosami i piegami na nosie – zarzuciła jej ręce na szyję.

    – W końcu same – szepnęła Basia, ich usta spotkały się w pocałunku. Był miękki, leniwy, pełen obietnicy.

    Przeszły do sypialni, gdzie Basia zapaliła lampkę nocną, rzucającą ciepłe, złote światło. Anna usiadła na łóżku, a Basia stanęła przed nią, powoli zdejmując bluzkę. Jej skóra była blada, gładka, a piersi małe, ale jędrne, z różowymi sutkami, które stwardniały pod spojrzeniem Anny.

    – Jesteś taka piękna – mruknęła Anna, wyciągając rękę i muskając palcami brzuch Basi. Basia drgnęła, ale uśmiechnęła się, zdejmując spodnie. Stała teraz w samych majtkach, czując dreszcz podniecenia.

    Anna wstała, objęła ją w talii i pocałowała głębiej, ich języki tańczyły wolno, eksplorując. Ręce Anny wędrowały po plecach Basi, schodząc niżej, na pośladki. Basia westchnęła w jej usta, odwzajemniając pieszczotę – wsunęła dłonie pod bluzkę Anny, głaszcząc jej skórę.

    – Chcę cię dotykać wszędzie – wyszeptała Basia, zdejmując bluzkę Anny. Anna nie miała stanika; jej piersi były większe, pełne, z ciemniejszymi sutkami. Basia pochyliła się i pocałowała jedną z nich, delikatnie, językiem okrążając brodawkę. Anna jęknęła cicho, złapała Basię za włosy i przyciągnęła bliżej.

    Leżały teraz na łóżku, ciała splecione. Anna pocałowała szyję Basi, schodząc niżej – po obojczyku, między piersiami. Jej usta zamknęły się na sutku Basi, ssąc delikatnie, a ręka wędrowała po brzuchu, muskając krawędź majtek. Basia wygięła się w łuk, jej oddech przyspieszył.

    – Powoli… – szepnęła Anna, zsuwając majtki Basi. Odsłoniła jej intymność – gładką, wilgotną, z lekkim rumieńcem. Basia zrobiła to samo, zdejmując spodnie i bieliznę Anny. Leżały nagie, patrząc sobie w oczy, serca biły mocno.

    Basia pierwsza wsunęła rękę między nogi Anny, palcami muskając wargi sromowe. Anna była mokra, gorąca. Basia okrążała łechtaczkę powoli, obserwując reakcję

    – Anna zamknęła oczy, biodra uniosły się lekko.– Lubisz? – zapytała Basia cicho.– Tak… o Boże, tak… – odparła Anna, odwzajemniając. Jej palce znalazły cipkę Basi, wsunęły się delikatnie między wargi, masując łechtaczkę okrężnymi ruchami. Basia jęknęła, przygryzając wargę.

    Pieszczoty trwały długo – palce ślizgały się po wilgoci, wchodząc płytko do środka, drażniąc, przyspieszając, potem zwalniając. Anna pochyliła się niżej, pocałowała brzuch Basi, potem wewnętrzne uda. Basia rozchyliła nogi szerzej, zapraszająco.

    – Chcę cię posmakować – mruknęła Anna, jej język dotknął łechtaczki Basi. Był to delikatny dotyk, jak muśnięcie piórkiem, potem mocniejszy – lizała powoli, okrążając, ssąc lekko. Basia złapała prześcieradło w dłonie, jej biodra falowały.– Anna… to… niesamowite… – wysapała, a jej ręka wsunęła się we włosy kochanki.

    Anna lizała namiętnie, język wślizgiwał się do środka, smakując słodycz Basi. Wsunęła palec, potem drugi, poruszając nimi rytmicznie, w górę i w dół, masując ścianki. Basia dochodziła powoli – napięcie rosło, ciało drżało, aż w końcu krzyknęła cicho, fala orgazmu przeszła przez nią jak prąd, cipka zacisnęła się wokół palców Anny.

    Nie dając jej odpocząć, Basia odwróciła się, teraz ona na górze. Pocałowała Annę głęboko, smakując siebie na jej ustach. Schodziła niżej – całowała piersi, brzuch, aż dotarła między nogi. Jej język był nieśmiały na początku, ale szybko nabrał pewności – lizała łechtaczkę Anny, ssąc delikatnie, a palce wsunęły się do środka.

    – Głębiej… – błagała Anna, jej ręce na głowie Basi. Basia posłuchała, przyspieszając, język wirował, palce pompowały. Anna wiła się pod nią, jęcząc coraz głośniej.

    Przerwały na chwilę, dysząc. Basia spojrzała na Annę z błyskiem w oku.– Chcę cię poczuć… tak blisko, jak się da – szepnęła.

    Anna uśmiechnęła się, zrozumiała od razu. Ułożyły się naprzeciwko siebie, nogi splecione jak nożyce. Basia uniosła biodra, a Anna złapała ją za udo, przyciągając bliżej. Ich cipki zetknęły się – gorące, mokre, łechtaczki ocierały się o siebie w rytm powolnych ruchów bioder. Scissoring zaczął się leniwie, zmysłowo – delikatne pocieranie, jakby tańczyły w zwolnionym tempie. Basia położyła dłoń na piersi Anny, masując sutek, Anna odwzajemniła, gładząc biodro Basi.

    – Czujesz mnie? – wyszeptała Basia, przyspieszając lekko.– Tak… o tak… jesteś taka gorąca… – odparła Anna, jej biodra zaczęły falować mocniej. Pocieranie stało się bardziej intensywne, jęki wypełniły pokój, ich oddechy mieszały się z dźwiękami ocierających się o siebie wilgotnych cipek.

    Ciała lśniły od potu, piersi falowały w rytm ruchów. Dochodziły blisko krawędzi, ale zwalniały celowo, przedłużając rozkosz.

    W końcu Basia szepnęła:– Chodź… zróbmy to razem… na odwrót.

    Przewróciły się. Anna położyła się na plecach, Basia usiadła na niej twarzą do stóp – klasyczna 69. Ich usta znalazły się dokładnie tam, gdzie chciały. Anna złapała pośladki Basi, przyciągając jej cipkę do twarzy, język natychmiast zaczął lizać – głęboko, mocno, okrążając łechtaczkę. Basia jęknęła prosto w cipkę Anny, jej własny język zanurzył się w nią, smakując, ssąc, liżąc w górę i w dół.

    Poruszały się synchronicznie – gdy Anna lizała szybciej, Basia odpowiadała tym samym. Ręce wędrowały po udach, po pośladkach, palce czasem wsuwając się do środka, by wzmocnić pieszczoty języka. Jęki wibrowały na skórze drugiej, podniecenie rosło lawinowo.

    – Już… zaraz… – wysapała Basia, jej biodra drżały nad twarzą Anny.

    – Ze mną… proszę… – błagała Anna, jej język przyspieszył do granic możliwości.

    Doskonały moment – obie napięły się jednocześnie, ciała zadrżały, orgazmy przeszły przez nie jak fala, głośne, długie, stłumione w cipkach drugiej. Basia opadła na bok, obie dyszały ciężko, twarze mokre od soków, usta opuchnięte od pieszczot.

    Leżały tak długo, oddychając ciężko, głaszcząc się leniwie. Deszcz wciąż padał, ale w pokoju panował spokój.

    – Kocham cię – szepnęła Basia.

    – Ja ciebie też – odparła Anna, całując ją czule. To był ich pierwszy raz, ale na pewno nie ostatni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan nowak
  • Wakacyjne podgladanie

    Michał przyjechał na wieś do babci na trzy tygodnie. Miał dwadzieścia jeden lat, właśnie skończył drugi rok studiów, a w mieście nie mógł już wytrzymać – hałas, ludzie, ciągłe napięcie. Tutaj było inaczej. Cisza, pola, las za stodołą i ta szczególna letnia duchota, która sprawiała, że wszystko wydawało się wolniejsze i bardziej nagie.

    Był późne popołudnie, babcia pojechała do sąsiadki po jajka. Michał wyszedł za stodołę z papierosem, którego i tak nie zapalił, bo nagle usłyszał śmiech i plusk wody. Za stodołą biegł wąski strumień, a dalej – stara, zarośnięta sadzawka, którą miejscowi nazywali „jeziorkiem”. Nikt tam nie chodził, bo było głęboko w trzcinach i komary żarły jak wściekłe. Właśnie dlatego dziewczyny z sąsiedztwa wybrały to miejsce.

    Były cztery. Dwie mniej więcej w jego wieku – Kasia i Ola, znał je z widzenia. Dwie starsze – jedna koło trzydziestki, chyba kuzynka Kasi, druga bliżej czterdziestki, wysoka, z ciemnymi włosami do ramion, która przyjeżdżała co roku do teściowej. Wszystkie cztery rozebrane do naga.

    Michał przywarł plecami do desek stodoły, serce waliło mu tak mocno, że bał się, że usłyszą. Patrzył przez szparę między deskami i gałęziami krzaka bzu.

    Kasia stała po pas w wodzie, śmiała się i chlapała na Olę. Piersi miała małe, sterczące, sutki ciemnoróżowe od zimnej wody. Ola była bardziej krągła, pupa okrągła, gdy się schyliła po kamień, Michał zobaczył wszystko – różową szczelinę między udami, mokrą od wody i może nie tylko. Starsza kuzynka leżała na kocu na brzuchu, opalając się, plecy lśniły od olejku, pośladki rozchylone lekko, widać było ciemniejszy pasek między nimi. Ta druga, ta czterdziestolatka, właśnie wychodziła z wody – wysoka, biodra szerokie, ciężkie piersi kołyszące się przy każdym kroku, sutki duże, ciemne, sterczące od chłodu.

    Michał poczuł, że ma już pełną erekcję. Rozpiął rozporek prawie bezwiednie. Kutas wyskoczył twardy, gorący. Zaczął powoli przesuwać dłonią w górę i w dół, patrząc, jak tamta kobieta wyciera ręcznikiem piersi, jak krople wody spływają po brzuchu, jak zatrzymują się w pępku.

    Nie myślał o tym, że ktoś może go przyłapać. Myślał tylko o tym, jak wyglądałyby te ciała z bliska – zapach skóry, smak sutków, jak by się rozchylały uda, jak by wyglądała cipka tej starszej, gdy jest mokra nie od wody.

    – Ola położyła się na kocu, Kasia usiadła jej na biodrach i zaczęła smarować ją olejkiem. Ta czterdziestolatka usiadła obok twarzą zwrócona w stronę stodoły, rozłożyła nogi i zaczęła smarować kremem wewnętrzną stronę uda, Michał widział wszystko: ciemne włosy łonowe, nabrzmiałe wargi sromowe, błysk wilgoci.

    Ręka Michała przyspieszyła. Oddychał przez usta, starał się nie jęczeć.
    Patrzył jak urzeczony na te nagie nimfy, ciągle wyobrażając sobie jak by to było dotykach ich, poczuć tę wilgoć na palcach, ustach i kutasie.

    Michał doszedł gwałtownie, prawie bez tchu. Sperma trysnęła na trawę, na deskę stodoły, na jego dłoń. Kolana ugięły mu się na moment. Zamknął oczy, a kiedy je otworzył, zobaczył, że ta czterdziestolatka patrzy dokładnie w jego stronę.

    Zamarł.

    Ona nie krzyknęła. Nie wstała. Tylko uśmiechnęła się bardzo powoli, leniwie, jakby wiedziała od dawna. Potem położyła palec na ustach – ciii – i odwróciła wzrok, jakby nic się nie stało.

    Michał wycofał się tyłem, serce wciąż waliło. Wrócił do domu babci, umył ręce, położył się na łóżku i przez następne dwie godziny odtwarzał w głowie każdy szczegół.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan nowak