Blog

  • W Rodzinie II: Mama

    Po tygodniu zabawiania się z siorą Olka dostała okres. Na tyle bolesny, że nawet nie próbowałem sugerować seksu analnego. Widząc, w jakim jest stanie, po prostu liczyłem, że po tygodniu wrócimy do naszych zabaw. Do tego czasu pozostawała mi własna ręka. Właśnie zabawiałem się ze sobą pod prysznicem, gdy do łazienki weszła mama. Zupełnie zapomniałem, że miała dziś wolne! W samym fakcie, że weszła do mnie, gdy brałem prysznic, nie było niczego niezwykłego. To zdarzało się w miarę często. Podobnie jak na nagich plażach, nie wstydziliśmy się w domu własnej nagości. Mama jakby nie zauważała mojego prężącego się członka. Nie mogłem nic poradzić na potężną erekcję, a gdy mama zrzuciła koszulkę, stał mi tak mocno, że aż bolało. Odwrócony do ściany natrysku usłyszałem szelest przesuwających się drzwi od kabiny. Nie zdążyłem zareagować, gdy przytuliła się do moich pleców. Zamarłem!

    – Stałeś się już mężczyzną, Tomku.

    Powiedziała, ujmując w dłoń nabrzmiały z podniecenia członek. Jęknąłem porażony falą przyjemności. Kutas pulsował w jej palcach, gdy bardzo wolnym ruchem zsunęła z główki napletek. Przytulona piersiami do moich pleców masturbowała mnie bardzo powolnymi ruchami dłoni. Oparty dłońmi o ścianę dyszałem jak oszalały. Jeszcze nigdy nikt tak nie pieścił mojego członka. Byłem bliski wytrysku, gdy zwiniętą w łódeczkę dłonią pieściła główkę kutasa okrężnymi ruchami. Moje ciało przebiegły dreszcze. Mama ujęła lewą dłonią podstawę członka. Jej palce boleśnie zacisnęły się na korzeniu. Spuściłbym się, ale mama powstrzymała wytrysk, uciskając palcami drugiej dłoni miejsce pomiędzy odbytem a moszną. Jęczałem głośno, gdy zdecydowanym ruchem odwróciła mnie twarzą do siebie. Wyjęczałem:

    – Mamo!

    Położyła palec na moich ustach. Wciąż ściskając członek, uklękła. Palce rozluźniły uścisk. Z niedowierzaniem patrzyłem, jak otwiera usta. Płynnym ruchem wsunęła kutasa głęboko do gardła. Nie wierzyłem własnym oczom! Kiedy ustami dotknęła podbrzusza, ścisnęła delikatnie jądra, a ja eksplodowałem. Prawie zemdlałem z rozkoszy, spuszczając się w jej przełyk.

     

    Wciąż dyszałem, gdy wstała z kolan. Patrzyłem z niedowierzaniem na piękną, czterdziestoletnią kobietę o pełnych piersiach i bosko wyrzeźbionej figurze. Nieśmiało dotknąłem kształtnej, ciężkiej piersi. Sprężyście miękka, aksamitna w dotyku. Całując brodawkę, zassałem zdobiący ją kolczyk. Mama uśmiechając się, zarzuciła mi dłonie na szyję. Opanowany nagle powracającym podnieceniem wsunąłem dłoń między jej uda. Mokry puszysty trójkącik włosów kontrastował z nienagannie ogolonymi wargami. Palcami odnalazłem kolczyk w łechtaczce. Bawiąc się nim, wsłuchiwałem się w jej rozkoszne pojękiwania. Pieściła dłońmi prężący się członek, gdy wsunąłem palec w pochwę. Była ciepła, mokra i otwarta. Bez trudu zmieściłem w niej trzy palce. Masturbowaliśmy się nawzajem, gdy mama ciężko dysząc, wyszeptała:

    – Wejdź we mnie!

    Oszalały z podniecenia wziąłem ją oparta o ścianę. Kochałem się nią niemalże brutalnie, a mama głośno jęczała z podniecenia. Byłem bliski spełnienia, gdy delikatnie odepchnęła mnie od siebie. Zaskoczony postąpiłem krok w tył. Mama stając na palcach, pocałowała mnie w usta. Zaskoczony patrzyłem, jak podchodzi do przeciwległej ściany natrysku, łapie dłońmi za tkwiące w niej uchwyty, po czym lubieżnie wypina się do mnie pośladkami, stając w mocnym rozkroku.

    – Chcę, byś skończył w mojej pupie. Użyj balsamu do ciała z tamtej półki.

    Nie trzeba było mi tego powtarzać. Nasmarowałem kutasa, po czym wcisnąłem odrobinę balsamu w jej odbyt. Była ciasna, a jednak bez trudu wbiłem się w nią po jądra. Miałem niezłą jazdę, posuwając ją w dupę mocnymi pchnięciami. Trzymając się jedną dłonią ściany, drugą palcowała się w szalonym tempie. Z każdym pchnięciem przysuwałem ją coraz bliżej ściany. Finiszowałem, ściskając mocno jej piersi. Stała niemalże wyprostowana, gdy jęcząc z rozkoszy, zacisnęła odbyt na kutasie. Gardłowo jęcząc, wbiłem się w nieziemsko ciasny odbyt po jądra, po czym eksplodowałem. Nabita na mojego kutasa stała na palcach wijąc się z rozkoszy. Strzelałem raz za razem, rozkoszując się rytmicznie zaciskającym się na członku odbytem. Staliśmy tak spleceni dobrych kilkadziesiąt sekund, do momentu, gdy mocnym skurczem wypchnęła mój półmiękki członek z odbytu.

     

    Nie wiedziałem co o tym wszystkim myśleć, gdy mama myła mnie gąbką. Za każdym razem, gdy próbowałem coś powiedzieć, kładła mi palec na usta. Wychodząc z łazienki, uśmiechnęła się do mnie.

    – Mam nadzieję, że było ci co najmniej tak dobrze, jak z siostrą.

    Zamarłem. Skąd o tym wiedziała! Czerwony na twarzy niepewnie przytaknąłem, co tylko ją rozbawiło.

    – Sprawiłeś mi sporo przyjemności, mam nadzieję, że to powtórzymy, może nawet w większym towarzystwie.

     

    Zostawiła mnie zupełnie zdezorientowanego. Wieczorem przyciśnięta Olka zdradziła mi, że z całej rodziny jako jedyny nie byłem do tej pory wtajemniczony do końca w jej sekrety. Rodzice nie tylko wyznawali naturyzm, ale tez wolną, nieorganiczną miłość. Ola od dwóch lat kochała się z mamą a od roku spała też z ojcem. Dowiedziałem się też, że wujostwo z Mazur, u których mieliśmy spędzić wakacje, wyznaje podobne co rodzice zasady. Zapowiadało się nieźle! Ciotka była naprawdę niezłym milfem, a cycate jak matka kuzyneczki-bliźniaczki już dawno wpadły mi w oko.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • “Rok 2064” – Czesc pierwsza: „Zona numer trzy” Rozdzial III – “Albin rura do zapchania” Czesc 3 zakończenie rozdziału

     Pod koniec marca była piękna pogoda, prawie letnia. Andrzej, w świetnym nastroju, wywoził swojego lachociąga do lasu. Zaś ja miałem w głowie podstępny plan, a w plecaku buteleczkę z olejem „Kujawskim”, chusteczki, prezerwatywy i zrobiłem sobie „płukankę” przed spotkaniem. Byliśmy w lesie za Strękową Górą, na zupełnym odludziu.

    – Andrzej, kurwa, mnie to robienie laski się powoli nudzi – jego mina spoważniała, już chciał coś powiedzieć. Nie pozwoliłem mu – No wiesz, powiem ci szczerze, chcę byś mnie wyruchał – zapadła cisza, patrzył na mnie wielkimi oczyma.

    – Ale jak to? W dupę? – zapytał. – Ale, kurwa, nie wsadzę chuja do gówna. Nie przeginaj.

    – Andrzej, tam nie ma gówna. Jestem po lewatywie. Jest czyściutko jak w piździe. No i mam gumki, jak by co. Kurwa, no, nakręciłem się ostatnio na twego chuja, chcę go poczuć całego w sobie.

    – Kurwa – otworzył drzwi i wyszedł z samochodu, zapalił fajkę i chodził nerwowo wkoło – Kurwa, wyłaź i chodź tu, cioto – podszedłem do niego – Kurwa, teraz mów szczerze. Jesteś pedałem, co?

    – No tak jakby. Ale jak ci nie pasi, to będę tylko twoim lachociągiem, ale chce ci dać coś więcej.

    – Kurwa, rozumiesz, że i ja się pedale, kurwa mać. Ale ty ciotko, tym swoim słodkim ryjem mnie kręcisz. Albin, jak to mi nie będzie pasić, to kończymy zabawę. Jak sobie ubrudzę gównem kutasa, to go ci włożę do gardła.

    – OK, jestem za – odpowiedziałem zakręcony.

    – To trzeba siedzenia rozłożyć i trzeba się rozebrać – po kilku minutach walki z siedzeniami i z ubraniami, siedzieliśmy w środku nadzy tylko w obuwiu i skarpetach. On rozparty na tylnym siedzeniu, a ja między jego udami pieściłem mu fiuta ustami. Kręciłem z zadowoleniem nagim dupskiem. Ta jego długa i gruba pała, lekko zgięta w dół, uwielbiałem ten kawał mięsiwa, który dawał mi tyle rozkoszy. Całowałem i ssałem mu jaja. Gdy poczułem, że jest nakręcony powiedziałem – Teraz daj palce poleje ci je olejem i mnie otwieraj, znaczy moją dziurę.

    – Ty, kurwa, ja tego nie zrobię. Sam se pchaj tam paluchy. Mnie to obrzydza.

    – OK, OK …. Sam to zrobię – wyciągnąłem buteleczkę, naoliwiłem paluchy i zacząłem pieścić swój otwór. Najpierw palec wskazujący zatopiłem w sobie i dziugałem się nim głęboko. Potem dołączył drugi i po chwili trzeci. Rozwierałem je w sobie, wyciągałem je i wkładałem. Z mojej pałeczki toczył się śluz, a ja się lubieżnie oblizywałem.

    – Jakie to chore, ja pierdolę, nie wiem, czy chcę to robić.

    – Cicho już bądź – i skulony pakowałem dupsko na jego kutasa, maluch, to nie jebowóz – Kurwa, ooooo, ja pierdolę, auuuuuuuu – wrzeszczałem. Moja dziura przez trening nie stawiała oporu i zamiast nadziewać się powili, jego gnat zatopił się we mnie po same jaja. Chciałem wypluć z siebie ten rozgrzany walec, wyrwałem się w górę całym ciałem, ale uderzyłem głową i plecami w podsufitkę – Ała, kurwa – wrzeszczałem i z jeszcze większą siłą nadziałem się – Kurrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrwa – samochód dudniał, mnie dudniało w uszach. W ciele rozdzierał mnie ból, którego nigdy nie zaznałem. Łzy mi same ciekły. Myślałem, że rozpadam się na części, że z tyłka wypłynie rzeka krwi. To jest taki moment, gdy odechciewa się seksu. Teraz Andrzej zasłonił mi dłonią usta, odruchowo go ugryzłem, on z plaskacza strzelił mnie w pysk. Płakałem.

    – Tego chciałeś i co dupę ci rozrywa? Masz dość? – dopytywał. A ja? Łkałem i siedziałem z olbrzymim drągiem w dupie, nie mogąc się ruszyć. Moje wnętrzności podrażnione nagłym wtargnięciem, wariowały z bólu wibrując na tym ciele obcym, które wypełniło mój środek. – Mnie się to podoba, zajebiście ma się mój chuj hahahaha, O i jak sam z siebie się na nim zaciskasz.

    – Kurwa, Andrzejku, nie żartuj. Weź delikatnie zajrzyj, czy mi kuurwa, krew się nie leje z dupy, bo nie wiem jakby coś we mnie pękło. Tylko powoli, nie ruszaj się, dotknij tam ręką, proszę – skomlałem przez łzy. Andrzej dotykał tam ręką, potem oglądał i powiedział:

    – Nic nie widzę i nie czuję, by coś chlupało. Jedyne co czuję, to to, że twój sztywny, zaśliniony pal dociska mi łono. To co kończymy?

    – Kurwa, czekaj, ból przechodzi. Jeszcze chwila i zobaczymy – czułem dyskomfort i ból, który już nie był tak ostry. Moja dziura zaciskała się i rozluźniała na chuju kochanka. Trwało to ze dwie minuty zanim moje ciało zaczęło tolerować to coś w środku – Dobra, jak już siedzę z twoim kutasem w środku, to zróbmy coś z tym. Wiesz, ale musimy trochę się opuścić niżej, bo ci karkiem i głową zrobię dziurę w autku – powoli razem zsunęliśmy się w dół. Ból był do zniesienia. Leżałem na Andrzeju, przyciskając policzek do jego obojczyka. Jego twarde i gorące ciało dawało mi ukojenie. Powoli ruszyłem zadkiem to w przód to w tył, ciężko oddychając, Andrzej teraz trzymał moje pośladki i pomagał w tym mozolnym nabieraniu tempa. Z każdym ruchem było lepiej, gdy prawie jego kutas wyszedł ze mnie, miałem w sobie poczucie pustki więc szybciej się nim wypełniałem. Ruchy stawały się płynne, a to rozwarcie i wypchanie pobudzało moje wnętrzności do falowania, jedynym dyskomfortem była piekąca, podrażniona dziurka – Wiesz jest dobrze, ale chcę zmienić pozycję. Będziesz mnie brał od tyłu, co?

    – Dobra, to złaź ze mnie – wypuściłem z siebie jego bolec. Usłyszałem dźwięk przypominający mlaśnięcie, gdy się ze mnie wysunął. Kitwasiliśmy się chwilę. Leżałem na brzuchu, a pod biodra położyłem zwiniętą kurtkę i sweter, więc mój tyłek był lekko uniesiony. On zaś się sadowił za mną. – Ty, ale cię rozjebałem. Masz całkiem otwartą dupę, kurwa, widzę wszystko w środku. Ale krwi nie widać tylko różowe.

    – Wiesz, wlej mi tam trochę tego oleju, proszę i nasmaruj nim fiuta, co?

    – Pan prosi, pan ma – ku mojemu dziwieniu poczułem jak jego palce, zanurzają się we mnie, jak tam jeździ. Po chwili oczekiwania jego pała znowu mnie wypełniała ale bardzo powoli. To, że zgięta jest fikuśnie w dół, sprawiało wrażenie, jakby to jakiś wąż we mnie wpełzał. Znowu byłem pełen jego męskości. Jego ciepłe jaja spoczywały na granicy tyłka i ud – Mogę zacząć?

    – No możesz – powoli się wycofywał, a potem szybciej nacierał. Tarcie w środku stawało się przyjemne i po chwili ten drąg przesuwał się po moim magicznym punkcie. Tego nie potrafiły rozbudzić moje palce w wannie, ani trzonek od młotka. Traciłem kontrolę. Ciężar jego ciała na mnie, jego przyspieszony oddech, wędrujące jego dłonie po moim ciele i ten pełzający we mnie kutas, to wszystko przenosiło mnie w inny wymiar. Teraz już charczałem z przyjemności. Było bosko. I nagle wyrwało mi się z ust: – Dawaj mocniej, szybciej, ruchaj mnie jak dziwkę, proszę – uniósł się trochę, na ile pozwalały gabaryty malucha. Mocno trzymał moje biodra i nabierał rozpędu. Jego jaja obijały moje uda. Fiut chyba uderzał w wątrobę, było boleśnie i rozkosznie. – Jestem twoją dziwką, mocniej – wrzeszczałem. On mnie teraz orał siłą ruskiego traktora. Nagle mi go wyjął całego i szybko jednym ruchem cały powracał. – O tak, tak jestem suką, twoją suką, jeb mnie, proszę – znowu odpływałem. Teraz się spiął i zatrzymał. Poczułem jak coś mnie zalewa od środka.

    – O ja pierdolę – krzyknął i runął na mnie całym ciężarem. Ciężko oddychał, a jego pała ciągle sztywna głęboko we mnie zakotwiczyła. Potem wyszedł ze mnie i znowu mlaśnięcie, tak to jest gdy chuj wiotczeje. Ja leżałem na brzuchu taki wypełniony pustką. – Kurwa, Albin, ale dałeś popis! Ty chyba odjechałeś! Coś ty odpierdalał, co za wyznania, no ja pierdolę hahahaha!

    – Kurwa, no, odpłynąłem, bo masz boskiego fiuta i w ogóle. Ale jutro, to moja dupa będzie cierpieć.

    – Ty, no, serio jak go wyciągałem, na te pojedyncze sztosy, to kurwa, dziura jak chuj, ale fajna, różowiutka. Mam pomysł. Zabawimy się w doktora, zbadam tą twoją dziurę, co?

    – Ale ja się nie ruszam, bo zaraz wycieknie mi z dupy twoja sperma. I tak leżę na sweterku i kurtce w które się spuszczałem.

    – To ty doszedłeś przez to ruchanie?

    – Nie dziwne, ze trzy razy. Przecież wiesz, że jak robię ci loda to tryskam, a to była rozkosz. Tylko na początku było za szybko, ale to wina samochodu. Nadziałem się za szybko, i wiesz, jak jesteś napalony na pierwszy seks, to tracisz kontrolę, no i kurwa z bólu mało nie umarłem. Myślałem, żeś mnie rozpruł w środku.

    – Unieś trochę to dupsko, zboczku, o tak, o ja ale rozwarta. – Uniosłem tyłek do góry, tak że miał moją szparkę prawie przed nosem. Widziałem jak zbliżył do niej nos i ją wąchał – Ty, faktycznie nic nie śmierdzi.

    – Wacku głupi, od południa wczoraj nic nie jadłem i w sumie to ze trzy razy się płukałem.

    – Toś ty to sobie w tej łepetynie wcześniej ułożył, co ? Sucz hahahahah.

    – No, tak wyszło – powiedziałem z udawanym zawstydzeniem.

    – Kurwa, faktycznie w środku sperma, wezmę chusteczkę i ci trochę zatkam, to sobie siądziesz a ona spłynie.

    – Wolałbym ją zjeść.

    – Pojeb, kurwa, zbok!!!!

    – No, ale jak się już nie brzydzisz, to włóż tam palce i daj mi je potem oblizać.

    – No ja pierniczę, chore – jednak poczułem jak jego palce gmerają w mojej dziurze – Kurwa, jazda – wyciągnął palce z mego tyłka i wsadził w moje usta. Zlizywałem, to co na nich było i przełykałem. – Jaka dziwka – mruczał i znowu wędrował do mego środka, a potem do ust – Dobra, teraz koniec obiadku. Choć tu, ja też mam fazę, dawaj tego pysiorka zrobię ci laskę – powiedział.

    – No co ty – wydusiłem z siebie zszokowany.

    – Dawaj go mi do pyska! – śmiejąc się powalił mnie na plecy, złapał mego kutaska w dłoń i powiedział: – Usiądź wyżej, no już, cipko – teraz on usadowił się między moimi nogami. – Rozkracz się, daj mi dostęp – siedziałem oparty o tylne siedzenie, z nogami zgiętymi w kolanach. Między nimi na rozłożonym przednim fotelu pasażera siedział on. Widziałem jego silne ramiona, kawałek pleców i wypięte ku górze pośladki. Gdyby teraz ktoś tu przechodził, miałby zajebisty widoczek. Uniósł głowę w ten sposób, że widziałem jego twarz. Uśmiechał się szelmowsko. – Z paluszkami w dupci, chcesz? – nim odpowiedziałem, włożył mi w usta palce swojej lewej dłoni, by po chwili wpychać mi je do dupy i już po chwili czułem jak mnie wypełniają. Jak kręci nimi w moim wnętrzu, odchyliłem głowę do tyłu, było mi bosko – Dobrze ci, suczko, co? Magiczna sztuczka, paluszki w dziurze, a kutas ci już stoi i z niego spływa.

    – Andrzej, mmmmm, Andrzejku mocniej – patrzyłem teraz na niego, on z lubieżnym uśmiechem wyciągnął swoje palce ze mnie i zassał się na nich swoimi ustami. – Andrzej, no co ty robisz?

    – Nic, smaczniutki jesteś w środku – jego palce znowu mnie penetrowały, a jego głowa pochyliła się. Już wiedziałem, że jego język liże moje jajka, by po chwili lizać całą moją fujarkę od góry do dołu i z powrotem. Sapałem i jęczałem. Potem już tylko czułem ciepło jego ust, mocne ssanie, taniec jego języka na moim kutasie. Kilka razy poruszył głową i już strzelałem w niego swoim sokiem. Przerwał na chwilę, uniósł głowę, otworzył usta by pokazać mi, co sobie zebrał w ustach i przełknął. – Mniam, smakujesz mi – nie skomentowałem, znowu jego ciepło czułem na swoim chuju. Jego palce robiły mi ostry kipisz w tyłku. Teraz to trwało może ze dwie minuty. Po finiszu, uniósł się i patrzył mi w oczy. Złapał moją głowę w swoje dłonie i wpił się w moje usta. Jęknąłem. A on głęboko wpakował swój język w usta. poddałem się temu. Pompował we mnie moje soki wymieszane z jego śliną, to był mój pierwszy pocałunek, pełen namiętności i wyuzdania.

    Powoli zachodziło słońce, leżeliśmy nadzy zgięci w pół, on obejmował mnie mocno zlepiony z moimi plecami. Jego wiotki kutas rozdzielał moje pośladki. Gładziłem jego przedramiona i biodro, on czasem całował moje ramię. Było cicho i magicznie.

    – Czas się zbierać – powiedziałem.

    – Uhu, ale mi się nie chcę, kurwa, młody, aleś mnie przekręcił. Wiesz, mam teraz taki burdel w głowie. Od kilku miesięcy. Jak czasem myślę o tym co my robimy, to chce mi się walić głową o ścianę, a potem znowu chcę tego. Wiesz, miałem trochę seksu zanim poznałem Elkę, ale to w porównaniu z tym, … z tobą, to było żałosne. Najgorsze jest to, że mi się podobasz. Taki jaki jesteś, że chcesz więcej i więcej – odwróciłem głowę i go pocałowałem.

    – Wiesz my dopiero zaczynamy, mam jeszcze wiele pomysłów, hahahaha.

    – Kurwa, już się boję, jak myślisz, czy jestem już pedziem?

    – Kurwa, nie wiem, ale czytałem, że masa ludzi jest bi. To znaczy, że mogą i lubią panienki i facetów. Ty lubisz panienki i mnie, to chyba jesteś bi.

    – Kurwa, może. Ty, ale inni faceci mnie nie jarają. Właściwie to ja nie wiem, co czuję. Wiesz, raz bym cię zamordował w myślach, a potem chcę spierdalać z tobą na koniec świata.

    – Też nie wiem czego ja właściwie chcę. Uwielbiam być z tobą i eksperymentować. Wiesz mam siedemnaście lat i chuj wie, czego chcę. Wiem jedno, że najchętniej spędzałbym całe dnie dosiadając twojego kutasa – znowu go cmoknąłem w policzek. – Zbierajmy się.

    Po kwadransie wracaliśmy, nie odzywaliśmy się, buczało radio rozgłośnia RMF FM. Andrzej wysadził mnie w Piątnicy, a sam pojechał do Łomży. Teraz wracając do domu czułem otarty tyłek i lekkie pobolewanie w środku ale było to przyjemne, to pamiątka po udanym seksie.

    W kwietniu zrobiło się lato i właściwie w każdy piątek jeździłem z Andrzejem za miasto. Było na tyle ciepło, że uprawialiśmy seks na świeżym powietrzu, zdobywaliśmy nowe doświadczenia. Przybywało nam wiedzy. Kupiłem oliwkę dla niemowląt jako nawilżenie, a on zaczął wozić kilka koców. Andrzej uwielbiał mnie brać twarzą w twarz, bo jak mówił miał lepszy dostęp do mego ciałka. No i kochał namiętne pocałunki. Ja miałem zaś więcej przyjemności, gdy wsadzał mi od tyłu, ale to ze względu na kształt jego pały, która w tej pozycji lepiej masowała mi prostatę. On nie pozwalał sobie majstrować przy tyłku, ale sam zasmakował w moim. Potrafił go długo pieścić, lizać, ssać, ugniatać. Stał się mistrzem rimmingu. Doszło do tego, że jak się we mnie spuścił, to musiałem się napinać, by wyrzucić spermę na zewnątrz. On to zlizywał, a potem namiętnie całowaliśmy się, ale jak się ma kilkanaście lat, to nie ma barier. Jesteś wieczne podniecony. Oralnie też udało się w końcu znaleźć sposób by mnie penetrował całą długością pały.

    Pod koniec kwietnia Andrzej mnie zaskoczył. W drodze do lasu mówił, że ma dla mnie niespodziankę. Już na kocu powiedział, że jak na mnie patrzy podczas ruchania, to nabrał ochoty na eksperymentalne zabawy z jego tyłkiem. Położył się na plecy, uniósł biodra w górę i złamał się w pół. Ja zaś właściwie siedziałem na jego twarzy, on lizał mi rowek, starał się wchodzić we mnie językiem. Ja zaś zabawiałem się jego otworkiem, wsadzając tam palce i język, pieściłem mu jaja i kutasa. Potem leżąc między jego nogami robiłem mu laskę i masażem gruczołu. Skończył obficie w moich usteczkach. Jakby tego było mało, wyciągnął z plecaka różowy wibrator, który kupił w sex shopie przy rynku. Tłumaczył, że kolor wybrał mu sprzedawca, ponieważ miał to być prezent dla dziewczyny. Andrzej twierdził, że jest tam kilka czadowych rzeczy, że są duże kutasy, chyba z gumy, filmy, gazetki oraz różne specyfiki, ale jak sam powiedział, strasznie się wstydził rozglądać się, czy o coś pytać. Potem testowaliśmy ten cud techniki wzajemnie na sobie. Skończyło się to oczywiście na ostrym rypaniu mojej dziury przez Andrzeja.

    Zmęczeni seksem, już ubrani siedzieliśmy na powalonym konarze drzewa i paliliśmy fajki.

    – Chujowo … wiesz, nie spotkamy się w te wolne dni maja. Będę siedział z Elką w Balikach. Ona będzie robić powtórki do matury. Jej starzy jadą do rodziny. Moich też nie będzie.

    – No to spotkamy się później … trudno. Będę się nudził. Wiesz, może w wakacje gdzieś się urwiemy na kilka dni. Pod namiot na Mazury.

    – Może się uda, super by było.

    Wtedy nie zdawaliśmy sobie sprawy, jak te kilka wolnych dni zmieni naszą relacje. Spotykaliśmy się nadal w piątki. Zbliżał się koniec roku szkolnego. On kończył szkołę, planował iść do technikum. Czerwiec był upalny więc przyjemnie było się kochać na łonie natury. Pamiętam, że to był poniedziałek, w poniedziałek podszedł do mnie w szkole. Nigdy tego nie robił. Widziałem, że jest jakiś inny, że jest smutny, przybity.

    – Słuchaj, o której kończysz? – zaczął.

    – Po pięciu lekcjach – odpowiedziałem.

    – Ja też, czekaj pod szkołą, musimy pogadać – i odszedł. To było bardzo dziwne.

    Po lekcjach, siedziałem w jego maluchu i jechaliśmy za miasto w milczeniu. On wyraźnie był nie w sosie. Urywał wszystkie próby rozmowy. Wysiedliśmy w lesie.

    – Chodź, przejdziemy się – szliśmy powoli w milczeniu.

    – Stało się coś? No wyduś to, o co chodzi? Bo, kurwa, dziwny jakiś jesteś – i wtedy zobaczyłem łzy na jego policzkach, to mnie zamurowało.

    – Wszystko zjebałem. Życie zjebałem, wpierdoliłem się.

    – Andrzej, co ty pierdolisz? Powiedz, w jakie gówno wlazłeś!

    – Ona zaciążyła, muszę się żenić, rozumiesz! Chuj z technikum, kończę szkołę i idę do roboty u ojca na budowie. Ona nie idzie na studia i, kurwa, ślub w sierpniu – płakał, a ja stałem i nie wiedziałem co powiedzieć.

    – Ale, ona taka cnotka była, sam mówiłeś, że nawet cyca nie dawała ci dotykać.

    – Tak, w jebanych Balikach nas poniosło. Jebane wino i …. ,no wykręciliśmy numerek. Chujowy jak beret zresztą! Rozumiesz! A ona była jak kłoda! Kurwa, zero satysfakcji – Krzyczał i płakał – Pytałem się czy jest zabezpieczona. Ona powiedziała, że tak. To zabezpieczenie, to był jebany „kalendarzyk”! Mnie kutas odebrał rozum i dymałem ją bez gumki. Tak przy okazji, to ona miała tylko wspomnienie po cnocie. Mówiła mi potem, że miała chłopaka w pierwszej klasie liceum, że uprawiali seks. Potem się rozstali. Mówiła, że była bliska samobójstwa ale się zmieniła, bo odnalazła się w Bogu. Sranie w banie, kurwa!!! Dwie szklanki wina i diabeł zawładnął jej pizdą.

    – To na sto procent jest pewne, że ona w ciąży?

    – Kurwa! Tak! Wczoraj była ze swoimi rodzicami u nas w domu. Pokazała wyniki. Kurwa, szósty tydzień ciąży. Rozumiesz, będę miał dziecko – stał i płakał. – Moi starzy się wkurwili i powiedzieli, że muszę się nauczyć odpowiedzialności, że muszę teraz zarabiać na rodzinę.

    – Musisz się żenić? – zapytałem głupio.

    – A co mam, kurwa, zrobić? Z mostu skoczyć? Najgorsze jest to, że już nic do niej nie czuję! Kurwa, dałem złapać się na dupę! Albin, to wszystko kurwa zmienia, rozumiesz !!! I najważniejsze. Nie utrudniaj mi. Ja muszę to ogarnąć. Już nie spotkamy się. To koniec naszych zabaw!!! Ja będę ojcem, a i z nią muszę sobie jakoś życie ułożyć. Muszę wypierdolić z głowy nasz dziki seks. Po starej przyjaźni, proszę, unikaj mnie jak to tylko jest możliwe, proszę, proszę – szeptał coraz ciszej i łkał.

    Milczałem i staliśmy chwilę na leśnej ścieżce. Potem odwiózł mnie do domu. Czas mijał, nie widywałem Andrzeja. Skończyłem szkołę, zacząłem pracę w zakładzie fryzjerskim mistrza Małolepszego, gdzie strzygło się po męsku: na krótko lub średnio. O Małolepszym krążyła anegdota, że jakiś czas temu ktoś na ścianie jego zakładu napisał slogan reklamowy: „Twoja żona kurwa, a ty Małolepszy”. Nudna, nisko płatna praca i jakaś pustka wewnętrzna. Byłem samotnym, a przecież bardzo młodym facetem. Nie mogę zdefiniować moich uczuć do Andrzeja. Kim on był dla mnie? Ale pozostawił po sobie pustkę, żal, smutek.

    Po trzech latach od ukończenia szkoły zaczęły się moje wypady weekendowe do Warszawy. W „Fantomie” poznałem dwóch chłopaków. Zaprzyjaźniliśmy się. Nie dosyć, że byli z branży, to wszyscy byliśmy fryzjerami. Koczowałem u nich w mieszkaniu na Stalowej, obiecali mi znaleźć pracę i tak się też stało.

    W „Fantomie”poznawałem facetów na szybkie numerki w darkroomie. Szybki, ostry seks bez zobowiązań.

    Kiedyś na ulicy spotkałem Andrzeja z żoną i małym szkrabem w spacerówce. Ukłoniłem się … i to wszystko. Zauważyłem, że Andrzej zmienił się, wyglądał źle. I to było moje z nim ostatnie spotkanie. Po wyjeździe do Warszawy rzadko bywałem w Piątnicy. Moje życie miało inny rytm i tempo.

    W 2006 roku mieszkałem już w Londynie. Urlop dostałem w końcówce października i spędzałem go u rodziców. W Dzień Zaduszny wybrałem się do ciotki, by wraz z nią odwiedzić grób jej męża. Staliśmy nad jego grobem, a tuż obok świeczki odpalała kobieta którą chyba znałem. Obok kręcił się chłopak, który gdy się odwrócił …. , to przeszedł mnie dreszcz. To dziecko miało twarz mojego Andrzeja. Więc to była Elka z synem. Ukłoniłem się zwyczajowo. Ona mrużyła oczy i jakby czegoś szukała w pamięci. Gdy wracałem z ciotką do domu ona zapytała:

    – Albin, ty znasz panią Elę? To sąsiadka z bloku obok.

    – Niespecjalnie, ale ona była dziewczyną mojego kolegi ze szkoły – odpowiedziałem.

    – Ah, to ten twój kolega, to był straszny łobuz, drań! Zmarnował jej życie! Wcześnie mieli tego chłopaka. Alan,… czy tak jak tobie, Albin, ma na imię. On straszny pijus był i ją bił. Ona go w końcu z domu wyrzuciła. Jakieś dwa lata temu, zimą, znaleźli go martwego pod mostem. Ona to święta kobieta, katoliczka przykładna, to pochowała go i pomnik ładny wystawiła. On to na koniec tak łazikował i po Piątnicy też. Matka twoja mówiła, że ona czasem go pod waszym domem widziała, jak stał i gapił się w wasze obejście. Pewno ukraść coś chciał. Bo to takie ladaco było.

    Milczałem, chyba pierwszy raz w życiu chciałem po kimś zapłakać. Następnego dnia wybrałem się sam na cmentarz. Zapaliłem świeczkę na jego grobie, nie modliłem się, nie potrafię. Z nagrobka spoglądała na mnie dobrze mi znana twarz, utrwalona na porcelanowej płytce.

    KONIEC ROZDZIAŁU III

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yake Osi
  • Szkola dla suk tom 10

     

    XXXII

    Na stole stały trzy talerze z porcjami pieczonego łososia i warzyw. Czarna tak się wciągnęła w oglądanie porno magazynów, że przyniosła jeden ze sobą. Ruda i Blondi spojrzały po sobie wymownie. Ruda skubnęła łososia, po czym szybko zjadła warzywa.
    – Nie lubię łososia. Idę do koszar – powiedziała i wyszła, puszczając do Blondi oczko. Mała dziwka posiedziała jeszcze chwilę i też zjadła same warzywa.
    – Jakoś nie jestem głodna – powiedziała do Czarnej – Jak chcesz, to zjedz nasze porcje.
    – Super! – ucieszyła się i podniosła wzrok znad modelki rżniętej przez 3 kutasy jednocześnie. Dopiero zaczynała jeść swoją porcję. Blondi wyszła i popędziła do łazienki. Ruda już na nią czekała. Podeszła w bezpieczny od kamer zakątek przy sedesie i stanęła naprzeciwko koleżanki. Ruda zbliżyła się do niej pyskiem i zaczęła całować i lizać usta suki. Blondi znów poczuła cudowny zapach spermy i jej ciało przeszedł dreszcz. Zaczęła wodzić nosem po policzku Rudej i chłonąć tą woń rozkoszy z całych sił. 
    – Czujesz tą spermę, suko? Seksowna, prawda? – nakręcała ją Ruda – A może chcesz polizać?
    – Aaaaaaaah – jęknęła Blondi i już otworzyła usta, żeby nakarmić swój suczy głód resztkami zaschniętej spermy. W ostatniej chwili zatrzymała się jednak i odpowiedziała grzecznie:
    – Nie mogę. Jeszcze nie zasłużyłam. Przyciśnij mnie za pysk do ściany – poprosiła Rudą. Od tamtego momentu zaraz po spotkaniu z Parlamentem i Rocco, kiedy Domina tak właśnie ją szmaciła, Blondi nie mogła o tym zapomnieć. Ten scenariusz bardzo ją podniecał: druga suka przyciska ją do ściany, ona się pręży i wypina, jej cycki błagają o szmacenie. Druga suka bije ją w cipkę i piersi końcówką smyczy. Każe jej błagać pyskiem o możliwość lizania tyłka. Rzuca ją na kolana, wypina się i pozwala jej wsunąć język w swoją dziurkę, ale na niezbyt długo, żeby Blondi nie zdążyła zaspokoić swojego głodu i wciąż chciała więcej. 
    – Tak dobrze? – zapytała Ruda i pchnęła sukę na ścianę, dociskając ją za szczękę. Blondi obniżyła jej rękę tak, żeby obejmowała jej szyję – Zwiąż mi ręce na plecach – odwróciła się, a Ruda zdjęła własną smycz i związała nią ręce suki. Blondi znów stanęła do niej przodem, a Ruda ponownie złapała ją za szyję. 
    – A teraz powąchaj mój pysk i powiedz, że pachnę kutasami. 
    Ruda powąchała policzki i usta małej dziwki. Poczuła bardzo silny zapach dwóch pał.
    – Pachniesz kutasami, oralna dziwko.
    – Mmmmmm – westchnęła podniecona Blondi i prężyła ciało przed Rudą z podniecenia, jak wtedy przed Dominą – Weź moją smycz i bij mnie po cyckach i cipce – poprosiła i stanęła w lekkim rozkroku. 
    – Ale z ciebie uległa dziwka – powiedziała Ruda z wrażenia. Wzięła rączkę smyczy i zaczęła bić nią Blondi po wyprężonych piersiach. Co jakiś czas brała smycz do pyska, żeby była mokra i uderzała ją w sutki i całe cycki. Suka wiła się z rozkoszy i wzrokiem błagała o więcej. Potem Ruda zaczęła chłostać tak jej cipkę i czuła jak całe ciało Blondi wypręża się w ekstazie. 
    – A teraz zerżnij sobie paluszkiem tyłek i dotknij nim moich ust i nie pozwól mi lizać. Każ mi błagać pyskiem o twój tyłek.
    Oczy Rudej całe świeciły z podniecenia tym, co mówi Blondi. Wsunęła sobie dwa palce do pupy i krótko się w nią zgwałciła. Dotknęła nimi nabrzmiałych warg suki i powiedziała:
    – Błagaj mnie, kurwo, pyskiem. Ale nie liż. 
    Suka z całych sil pokazywała, jak bardzo pragnie mieć język w jej pupie. Jęczała, wzdychała i błagała ją wzrokiem. Ocierała się suczymi ustami o palce Rudej, ale nie lizała ich. 
    – Każ mi klęknąć i błagać pyskiem o bicie – instruowała Rudą Blondi. Postanowiła dorzucić swój element do tego scenariusza.
    – Na kolana, dziwko – rozkazała Ruda – I proś mnie pyskiem o policzkowanie. 
    Blondi klęczała i tak jak przed obiadem błagała Rudą całą swoją mimiką i jękami o nagrodzenie jej pyska solidnymi uderzeniami. 
    – Bardziej, suko! – rozkazywała jej Ruda, a mała dziwka wzdychała, rozchylała usta i nadstawiała policzek jeszcze bardziej suczo niż wcześniej. W końcu Ruda uległa jej błaganiom i raz za razem policzkowała jej seksowny pysk. 
    – A teraz zbierz dużo śliny, dziwko. Chcę, żeby spływała mi cipce, jak będziesz mi lizać dziurkę – rozkazała jej i wypięła seksownie pośladki. Blondi była w siódmym niebie. Scenariusz, który właśnie odegrały był dla niej idealny. Strasznie ją to podniecało i już nie mogła się doczekać, aż sprowokuje do niego Dominę. Klęczała ze związanymi na plecach rękoma przed wypiętym tyłkiem Rudej i znów czuła się w 200 procentach suką. Splunęła jej na seksowną dziurkę i zaczęła lizać. Znów była w oralno-analnym szale. Ruda jęczała razem z nią i wypinała się z całych sił przyciskając dupcię do pyska Blondi. Z ust małej dziwki lała się ślina i ściekała po cipce Rudej tak jak kazała. Blondi straciła poczucie czasu. Lizała i rżnęła odbyt Rudej na przemian. Jej język wchodził rozkosznie głęboko, a wtedy ta analna suka jęczała jeszcze głośniej z podniecenia. Ruda odwróciła się do Blondi i klęknęła przed nią.
    – Jeśli teraz dojdziesz, przyniosę ci trochę spermy Pana – powiedziała dysząc z podniecenia i liżąc mokry pysk Blondi. Mała dziwka miała mętlik w głowie. Była tak napalona, że doszłaby w parę sekund, gdyby chciała. I pragnęła spermy najbardziej na świecie. Ale wiedziała, że może czuć się jeszcze bardziej napalona i pożądać spermy jeszcze silniej. A ten głód, który czuła, uwalniał w niej wyuzdaną sukę, jaką nigdy przedtem nie była. 
    – Nie zasłużyłam. Każda suka musi zasłużyć na spermę – odpowiedziała wymijająco. 
    – Jak chcesz, kurewko. Ale i tak ci ją przyniosę. I zobaczymy, czy się oprzesz – uśmiechnęła się Ruda – Musimy już kończyć.
    Rozwiązała ręce Blondi i przypięła sobie smycz z powrotem. Blondi pierwsza wyszła z łazienki i chwilę potem do sypialni weszła Czarna, która dopiero skończyła jeść. Po minucie z łazienki wyszła Ruda i jak gdyby nigdy nic, zapytała dwie suki, które kutasy w gazetach podobały im się najbardziej. Blondi była bardzo podniecona tym układem, który nawiązał się między nią a Rudą. Ta przebiegła dziwka chciała sprowadzić ją na złą drogę, a to zawsze podniecało Blondi najbardziej. Już teraz zaplanowała, że obudzi ją w nocy, żeby razem wymknęły się znów do łazienki, kiedy wszyscy będą spać. Domina wiedziała, co robi zakazując jej lizania analnej dziurki bez zasłużenia na to. Lizanie suczych tyłków stawało się jej nowym fetyszem. Nie mogła się doczekać, aż Ruda znów pozwoli jej wylizać swoją dziurkę…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pani Monika

    Ostatnia porcja przygód dziwek ze Szkoły przed wakacjami. Po wakacjach Szkoła wróci. Przeczytacie nowe odcinki, w tym te oparte na pomysłach nadesłanych przez was, głupiutkie kurewki. Trzymajcie się mokro i ssijcie grube i wielkie kutasy codziennie. Zawsze możecie pochwalić się swoimi osiągnięciami, pisząc na mój email. Czekam na listy od was, suki. 

  • Historia Kostka

    Konstanty był zwyczajnym facetem. Ledwo po trzydziestce, zaczynał siwieć, lekko wysportowany Przez siedzący tryb pracy i zmęczenie wywołane masą obowiązków lekko się zaniedbał. Nie miał czasu ani siły po pracy chodzić na siłownię. Powtarzał sobie „od jutra zacznę o siebie dbać”.

    Zawsze tak mówił…

    Aż pewnego dnia nadszedł ten moment. Ale wszystko od początku…

    Tamtego dnia była bardzo ładna pogoda. Zero chmur, 22 stopnie Celsjusza. Po prostu bajka.

    Kostek (mama nawet po 30-tce tak się do niego zwracała) mieszkał sam. Pracował w dużej korporacji, na kierowniczym stanowisku. Kariera zawodowa nie pozwalała mu na zbudowanie związku, czego coraz bardziej pragnął. Samotność po prostu mu doskwierała. Będąc przystojnym mężczyzną nie narzekał na brak zainteresowania płci przeciwnej. Jednak jeszcze nie trafił na „tą jedyną”. Potrzeby seksualne zaspokajał od czasu do czasu „jak się coś trafiło”- jak określał pojedyncze numerki z nowo poznanymi kobietami. Gustował raczej w starszych od siebie, ale nie gardził rówieśniczkami, albo młodszymi. Tego dnia, w którym wydarzyła się ta historia miał wolne. Nie chcąc zmarnować tak pięknej pogody pojechał nad pobliskie jeziorko, gdzie woda była czysta i można było się kąpać.

    Wziął ze sobą kąpielówki, olejek do opalania, ręcznik, jakieś żarcie i trochę whisky (jego ulubiony alkohol). Rozłożył się na uboczu, tak że z każdej strony oddzielała go roślinność od pozostałych plażowiczów. Bardzo często wybierał to miejsce. Po jakiejś godzinie leżenia, wychylenia kilku szklaneczek bursztynowego trunku wszedł do wody. Była ciepła jak to w środku lata bywa. Zanurzył się cały. Trochę popływał, ale nie dużo, bo czuł, że mu trochę szumi w głowie od whisky. Powoli zaczął wychodzić z wody, gdy nagle zauważył kobietę pływającą nieopodal. Schował się za krzakami tak, że nie był widoczny. Obserwował ją dłuższy czas. Po chwili nieznajoma zaczęła wychodzić z wody. Jej ciemne włosy opadały ciężko na ramiona, plecy, nie do końca zakrywając piękne kształtne piersi w rozmiarze C. Pływała topless. Dół od kostiumu miała lekko wcięty ukazujący krągły tyłek ociekający wodą. Podglądacz nawet nie zauważył kiedy jego bokserki wypełnił nabrzmiały fallus. Kostek zafascynowany tym widokiem chcąc jak najdłużej podziwiać nieznajomą lekko zszedł w stronę wody. Pech chciał, że się poślizgnął i z całym impetem wpadł do wody. Jak na porządnego faceta ważył 85kg przy wzroście 179 cm. Nieznajoma od razu usłyszała plusk wody. Obejrzała się w stronę Kostka i zauważyła go. Szybko wygramolił się z wody zachowując się cicho. Po tym incydencie stwierdził, że czas się zbierać. Jak pomyślał tak zrobił.

     

    Następne dni mijały Kostkowi jak szara codzienność. Praca – dom, praca -dom. Po powrocie z pracy czekała jego kochanka – Samotność. Parę dni po zdarzeniu nad wodą wybrał się na przedpremierowy pokaz filmu, który bardzo chciał obejrzeć. Wejściówkę dała mu jego siostra, która pracuje w kobiecym czasopiśmie. Ona sama nie lubi filmów o super bohaterach więc umówili się, że On pójdzie i potem streści jej fabułę, gdyż Ola (tak miała na imię jego siostra) musi napisać artykuł o filmie.

    Stojąc w kolejce do wejścia ujrzał ją. Nieznajomą znad wody. Doskonale pamiętał jej twarz. Podczas tak intensywnego podglądania amatorki pływania jej twarz wryła mu się głęboko. Pamiętał ją również dlatego, że bardzo mu się podobała. Myślał o niej bez przerwy. Nawet podczas walenia sobie konia. Wyobrażając co razem by robili w jego sypialni. Jak to dobrze, że Ola pracuje w piśmie kobiecym. Inaczej nie dostałaby wejściówki.

    Czekając na wejście do Sali intensywnie się zastanawiał, czy powinien do niej podejść. „A co jeśli mnie pamięta, przyrżnie w twarz publicznie”. Przestraszył się tej myśli, więc odpuścił pomysł podrywu.

    Obejrzał z zadowoleniem film. Był zachwycony. Nie spodziewał się tak dobrego filmu. Wracając do domu stał na przejściu dla pieszych czekając na zielone światło. Nagle zza prawego ramienia usłyszał ponętny, delikatny kobiecy głos

    – wiem, że to Ty mnie obserwowałeś na plaży. Widziałam Cię. – Kostek stał jak wryty. Kompletnie się tego nie spodziewał. Nieznajoma kontynuowała.

    – Wiedz, że nie mam do Ciebie, żalu i pretensji. Jestem świadoma swej kobiecości i wiem, że mężczyźni nie mogą oderwać ode mnie wzroku – po tych słowach oprzytomniał. Trybiki zaczęły działać. Jednak pozwoliły mu odpowiedzieć jednym zdaniem.

    – Chcę Cię mieć w swoim łóżku. – Kobieta bez wahania odpowiedziała, żeby wzięli taksówkę i pojechali do niego. Kostek onieśmielony pewnością siebie Nieznajomej zadzwonił po taksówkę. Podczas oczekiwania nie zamienili słowa. Patrzyli na siebie pełni pożądania, pożerali się wzrokiem. Zarówno Ona jak i On wyobrażali sobie co będą ze sobą robić. Ona pierwsza przerwała milczenie

    – Może zanim pójdziemy do Ciebie kupimy jakieś wino? – zapytała

    – Nie trzeba – odpowiedział – Mam w domu zapas alkoholu na trzy lata. Na pewno znajdziesz coś dla siebie – Mówiąc to użył tyle seksapilu, namiętności i pożądania ile tylko mógł. Czyli dużo.

    Nie czekali, aż przekroczą próg. Rzucili się na siebie w windzie. Całowali się namiętnie, tak jakby chcieli się nawzajem zjeść. Jakby jutra miało nie być. Podczas baraszkowania w windzie Nieznajoma sięgnęła krocza Kostka. Spodniom ledwo udawało się powstrzymywać naprężonego kutasa przed rozwaleniem rozporka. Ona tak miętoliła ptaka, że Kostek myślał, że eksploduje w spodniach. Na jego szczęście winda oznajmiła 8 piętro, na którym znajdowało się jego mieszkanie. Weszli do niego i tuż po zamknięciu drzwi na klucz rzucili się z powrotem na siebie. Tym razem nie ograniczali się tylko do całowania. Szybko pozbyli się ubrań. On został w bokserkach, a ona tylko w majtkach.

    Zaczął ją całować po szyi, bardzo łapczywie, ale i delikatnie. Kostek potrafił zadowolić kobietę. Wiedział co to jest „gra wstępna”. Tak naprawdę nie musiał tego robić. Była tak na niego napalona, że mógł ją rzucić od razu na łóżko i zerżnąć. Kostek wiedział o tym, ale lubił się droczyć i wywoływać jeszcze większe podniecenie graniczące z szaleństwem tylko po to, aby Ona miała dużo większą przyjemność.  Całował jej szyję agresywnie szybko, po czym po chwili zwalniał na moment, żeby zwiększyć doznania. Jego chuj stał na baczność. Czując jego lancę znowu go złapała. Tym razem nie powstrzymywała się. Włożyła rękę w bokserki waląc mu jak oszalała. Kostek wolną ręką zaczął pieścić jej przepiękne, kształtne piersi. Ssał je, lizał podgryzał wywołując jeszcze większe podniecenie. Przyparł ją do ściany, skąd nie miała drogi ucieczki. Z resztą wcale nie chciała uciekać. Podczas gdy waliła mocno Kostkowi konia on zaczął się zniżać obdarowując pocałunkami jej boskie ciało. Pieszczoty wywoływały fale łaskotek i podniecenia. W końcu był już tak nisko, że Nieznajoma nie mogła mu dłużej robić dobrze ręką. Kostek kucał. Zabrał się za jej wygoloną cipkę. Zostawiła sobie delikatny paseczek na łonie, co go bardzo kręciło. Rozchyliła lekko nogi ułatwiając swojemu kochankowi lizanie jej słodkiej muszelki. Kostek robił jej minetę jakby była jego ostatnią  życiu. Po 10 minutach oszalałego zadowalania partnerki językiem i dwoma palcami Nieznajoma doszła do pierwszego orgazmu. Nie był jej jedynym orgazmem tego wieczoru. Po chwili wytchnienia złapał ją za rękę i zaprowadził energicznie do sypialni. Tam rzucił ją na łóżko. Lecz ona wcale się nie położyła. Usiadła na brzegu i powiedziała

    – Stań tutaj!!! – zawołała – Teraz ja Ci zrobię takiego loda, że potem nie będziesz mógł się ruszać. – Po tych słowach przystawiła sobie do ust jego gorącą sterczącą pałę. Z początku go lizała. Od jajek po sam czubek. Delikatnie sunęła językiem na całej długości jego fujary. Co jakiś czas „kręciła ósemki”.  Kostek był wniebowzięty. Po chwili takich pieszczot wsadziła sobie go delikatnie do buzi. Zaczęła mu ssać powoli, ale na tym nie zamierzała poprzestać. Nagle po delikatnych pieszczotach jak grom z jasnego nieba agresywnie wzięła go całego do buzi. Robiła mu laskę jakby była w jakimś amoku. Wygłodniała kutasa w buzi. Kostkowi zakręciło się w głowie. Jeszcze żadna kobieta tak zapamiętale, mocno i intensywnie mu nie ssała. Nie wiedział co ma myśleć. Aż w pewnym momencie wypełnił jej usta spermą. Zupełnie się tego nie spodziewał.  Było jej tak dużo, że wypływała jej z buzi. Nieznajoma bardzo zadowolona takim finałem połknęła to co miała w buzi i dalej robiła mu dobrze. Kostkowi po takim wytrysku delikatnie opadł, ale nie całkiem. Kobieta szybko sprawiła swoimi mistrzowskimi ustami, że Kostka chuj znowu stał. Po takim ciągnięciu druta ułożyła się na łóżku zapraszająco rozchylając nogi.

    Widząc takie zaproszenie nawet nie pomyślał o prezerwatywach, które miał w szafce nocnej.

    – zerżnij mnie tak mocno jak nikogo jeszcze nie jebałeś – prawie wykrzyczała swoją prośbę, a w zasadzie żądanie. Była tak mocno podniecona  i spragniona kutasa w sobie, że ledwo wytrzymywała brak wypełniającego ją chuja. Kostek też chciał jak najszybciej wsadzić w jej cipkę lancę. Dlatego nie czekając na powtórzenie komendy wszedł w nią. Zrobił to w swoim stylu. Powoli, delikatnie i namiętnie wznosząc podniecenie i pożądanie na wyższy poziom. Leżał na niej dyktując tempo. Było wolne, ale jej to nie przeszkadzało. Cieszyła się, że ma w sobie twardego, grubego, gorącego kutasa, który rozpycha ją od środka. Po takiej „rozgrzewce” zupełnie bez ostrzeżenia zaczął ją ostro dymać. Czuła jakby miał ją zaraz rozerwać od środka. Na twarzy Kostka pojawił się uśmiech pełen zadowolenia i tajemniczości. Jego uśmiech mówił „ to dopiero początek. Szykuj się na więcej” Cieszył się również dlatego, że odwdzięczył się za loda. Wchodził w nią miarowo. Bardzo mocno. Wychodził prawie cały, tak żeby za każdym razem móc wchodzić w nią z takim samym, mocnym impetem. Nieznajoma była bardzo zadowolona z takiego mocnego rżnięcia. Właśnie na to czekała. To nie był seks. To było nieziemskie rżnięcie. Zaspokajanie zwierzęcego podniecenia. Jebali się tak ostro dobre dwadzieścia minut, gdy Kostek tak po prostu z niej wyszedł. Nieznajoma zupełnie zaskoczona zapytała

    – Mój Ty jebako, dlaczego? – on tylko w odpowiedzi powiedział

    – Zmiana pozycji, moja mała. – Przekręcił ją na kolana, kazał się wypiąć. Ona w nadziei, że zaraz znowu się w nią wbije i poczuje w sobie tą pałę, która rozrywała ją od wewnątrz czekała. Ale się nie doczekała.

    Wziął ją na wstrzymanie, żeby się z nią podrażnić. Wywołać większe podniecenie. Gdy wiedział, że już dłużej nie wytrzyma drażnienia przytknął do jej mokrej cipki język. Znów zaczął ją lizać. Zachowywał się jakby oszalał. Mając ją tak wypiętą nie powstrzymywał się tylko do cipki. Lizał ją po pośladkach, udach. Ruchał ją językiem. Lizał ją całą zapuszczając się też językiem do pupy. Ona będąc tak bardzo podniecona nawet nie protestowała. Starała się wziąć z tego rodzaju pieszczot jak najwięcej przyjemności. Trzeba przyznać, że lizanie tyłka sprawiało jej ogromną rozkosz. Również dlatego, że Kostek robił jej też palcówkę. Nieznajoma zaczęła wyć z rozkoszy. Po chwili skupił się tylko na tyłku. Wylizywał jej kakaowe oczko na każdy możliwy sposób, nawet penetrował ją językiem. Jego język wdzierający się do tyłka sprawiał jeszcze większą przyjemność. Rozważała czy poprosić go, żeby zerżnął jej pupę. Chciała go poczuć w drugiej dziurce. Lecz strach przed bólem wygrał z pożądaniem i powiedziała:

    – Twój język w mojej pupie jest boski, ale proszę Cię nie wchodź tam dzisiaj. Dobrze? –

    Powiedziała „Dzisiaj”. Czyżby miał być kolejny raz? Jeśli tak to spełnię jej prośbę.

    Dokończył pieszczoty językiem i bez uprzedzenia z całym impetem wbił się w jej już gorącą cipkę. Uwielbiał to uczucie, kiedy był w kobiecie. To ciepło ciała, które go otulało było po prostu wspaniałe. Nie znał lepszego uczucia. Rżnął ją mocno i zapamiętale. Jej pośladki były czerwone od obijania się od niego. Nie przeszkadzało jej to. Cieszyła się, że Kostek rżnie ją bardzo mocno. Lubiła ostre jebanie. Ruchał ją tak mocno i zapamiętale, że  Nieznajoma była już na granicy wybuchu. Czuła jak zalewa ją ciepło i fala przyjemności. Jeszcze kilka pchnięć i dojdę. To będzie wspaniały orgazm – myślała.         Po kilkunastu mocnych pchnięciach Kostka przyszedł wreszcie upragniony orgazm. Zalał ją od stóp do głowy. Całe jej ciało krzyczało „zostałam zajebiście dobrze wyruchana. Chcę jeszcze!!!” Gdyby nie to, że ten orgazm ją tak wymęczył byłaby w stanie ruchać się tak ostro jeszcze raz. Kostek w pewnym momencie przypomniał sobie, o braku gumki.

    – nie założyłem kondona – oznajmił jej przepraszającym tonem – przepraszam

    – nic nie szkodzi – uśmiechała się – jak będziesz dochodził to wyjdź ze mnie, a ja Ci znowu obciągnę tak jak wcześniej.

    Kostek zaczął dochodzić, więc szybko z niej wyszedł. Stanął przed łóżkiem tak, żeby ona mogła usiąść na brzegu. Miał teraz doskonały widok na każdy fragment jej ponętnego ciała. Podziwiając dwie piękne piersi pomyślał o „hiszpanie”. Wsadził jej chuja między cycki. Ona złączyła piersi tak, żeby cały kutas wypełnił szczelinę między cyckami. Jechał ją tak dobre pięć minut. Jej piersi były mięciutkie, a jego ptak tak ułożony, że przy każdym pchnięciu Ona miała czubek penisa w ustach. Mógłby tak ją ruchać do samego finału, ale nie chciał. Jego ptak jeszcze raz miał zanurzyć się cały w jej ustach. Zabrał go z cycków i wsadził gwałtownie do buzi. Ona ciągnęła mu z taką siłą jak przy pierwszym lodzie. Doprowadzenie go do wytrysku zajęło jej mniej czasu niż wcześniej. Jaki facet po takim rżnięciu panny wytrzymałby długo takiego zawodowego loda. W jej usta ponownie trysnął ogrom spermy. Nieznajoma pozwoliła, aby większa ilość spermy wyciekła z jej ust skapując na piersi i rowek między nimi. Ten widok podniecił Kostka. Chciał ją jeszcze raz wyruchać, ale sam już nie miał siły. Wrócili do łóżka, przytulili się. Rozmawiali jeszcze przez chwilę.

    – Wiesz – zaczął Kostek – nie wiem jak masz na imię.

    – Nie pytałeś – odparła kokietująco.

    – Jak masz na imię? – zapytał w końcu

    – Lidia.

     

    Lidia, pomyślał Konstanty. Cóż za piękne imię.

     

    Spali do rana jak zabici. A wino pozostało nietknięte…

     

    C.D.N 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Natchniony Erotoman
  • Pusta szosa

    Ania szła samotnie pustą szosą. Była w okropnym nastroju. Wracała właśnie z imprezy, która okazała się klapą. Jej tak zwani przyjaciele zostawili ją samą w klubie, uciekł jej ostatni autobus do domu, a w dodatku zapomniała wziąć z domu zapalniczki. Trzymała bezużytecznego papierosa w dłoni, patrząc natarczywie, jakby pod jej wzrokiem miał się sam zapalić. Pijana, lekko chwiała się na nogach. Jej szpilki wystukiwały na podłożu gniewny rytm. Dziewczyna miała kolejny powód do gniewu. Po kilkunastu minutach marszu obcierały ją lekko przyciasne buty. Nagle oślepiły ją światła samochodu jadącego z naprzeciwka. Ania uświadomiła sobie, że idzie złą stroną ulicy. W innym wypadku pewnie by się przejęła, ale dziś po prostu wzruszyła ramionami i szła dalej. Wokół niej było ciemno. Dawno wyszła z bezpiecznego kręgu światła lamp ulicznych. Drzewa tworzyły nad nią mroczny baldachim przez który zdołała dostrzec rozgwieżdżone niebo. Ania była zaaferowana myślami o swoich beznadziejnych znajomych, kiedy nagle została oświetlona przez światła samochodu jadącego za nią. Nawet nie próbowała łapać stopa. Była pewna, że o tej porze nikt się nie zatrzyma. Zdziwiła się, kiedy pojazd zaczął zwalniać, aż zrównał się z nią. Ania stanęła, a kierowca zatrzymał się obok. Drzwi od strony pasażera otworzyły się i ze środka popłynęła głośna muzyka. Dziewczyna nachyliła się w stronę siedzącego na przednim siedzeniu mężczyzny. Wyglądał na 20-30 lat. Był elegancko, acz luźno ubrany. Brązowe włosy opadały mu na oczy. W dłoniach trzymał piwo. Ania zajrzała do środka i oprócz kierowcy i przystojniaka, dostrzegła jeszcze dwóch mężczyzn.

    -Cześć laska. Nie boisz się chodzić sama o tej porze?

    -Nie boję się.- powiedziała, chociaż głęboko pod warstwą alkoholu umierała ze strachu.

    -Nie chcesz, żeby cię gdzieś podwieźć? Mamy wolne miejsce akurat dla ciebie. W innej sytuacji raczej by odmówiła, ale teraz marzyła tylko o gorącym prysznicu. Wiedziała też, że zanim dotarłaby o własnych nogach do domu byłby już ranek.

    -Jeny, naprawdę? Jak super. Nogi już mi odpadają od marszu. Ratujecie mi życie normalnie.- Mężczyzna z tylu otworzył drzwi i wysiadł. Ania bez zastanowienia wsiadła na tylne siedzenie, pomiędzy dwóch pasażerów. Mężczyźni przedstawili się Ani. Kierowca był najstarszy i z oczywistego powodu nie pił alkoholu. Miał na imię Filip. Przystojniak obok niego nazywał się Dominik. Po obu stronach dziewczyny siedzieli Tomek i Łukasz. Nie było niezręcznej ciszy. Tomek zaproponował Ani piwo. Dziewczyna z wdzięcznością przyjęła puszkę. Musiała się bardziej podchmielić, żeby zapomnieć o tym wieczorze. Faceci od razu zaczęli niezobowiązującą rozmowę. O jej zainteresowania, szkołę, rodziców. Tomek objął dziewczynę ramieniem. Czuł jej miękkie ciało przy swoim. Ania przytuliła się do mężczyzny skuszona jego ciepłem. Położył dłoń na jej udzie i delikatnie sunął w górę, aby dostać się pod luźną spódniczkę. Dziewczyna ścisnęła jednak nogi ze sobą, mając nadzieję, ze facet da sobie spokój.

    -Jak to się stało, że wracasz sama po nocy?- spytał Dominik.

    -Znajomi zostawili mnie samą na imprezie. Możecie to sobie wyobrazić? Co za gnoje!- Mężczyźni zgodnie pokiwali głowami.

    -Nie mogłaś inaczej wrócić?

    -Nikogo tam nie znałam, a jak pytałam się o podwózkę, to wszyscy byli zbyt pijani, żeby mnie odwieźć. Na ostatni autobus było o kilka godzin za późno, a kasy na taxi nie mam. Wszystko w klubie wydałam.

    -To jesteś skazana na nas.

    -Albo wy na mnie, chyba nie jest tak źle.- Mężczyźni zaczęli się śmiać.

    -Nigdy, w tak pięknym towarzystwie nawet przyjemniejsza podróż. Znajomi wiedzą, że wracasz sama?- To pytanie wydało się Ani zbyt nachalne.

    -Umm… Zmyli się przede mną, więc chyba tak.

    -Ile ty w ogóle masz lat?- Zaczęła odczuwać dyskomfort. Była sama wśród nieznajomych, starszych mężczyzn. Nikt nie wiedział gdzie jest. Próbowała odsunąć się od Tomka, ale nagle jego ramiona obejmowały ją jak żelazne kajdanki.

    -Siedemnaście.- Dziewczyna zawyżyła trochę swój wiek. Miała nadzieję, że starsza dziewczyna ich odstraszy.

    -Twoi rodzice pozwalają ci chodzić na imprezy tak daleko od domu?

    -Och, nie wiedzą gdzie jestem.- Ania zobaczyła szybkie spojrzenia rzucane sobie przez mężczyzn. Zwymyślała się za tą nieprzemyślaną odpowiedź.

    -To dobrze, że trafiłaś na nas. O tej porze można spotkać różny szaleńców.- powiedział z uśmiechem Filip.

    -Tak, masz rację.

    Było jej słabo. Łukasz zachęcony jej odpowiedziami przysunął się bliżej i również położył dłoń na jej udzie. Ania podskoczyła pod jego dotykiem.

    -Możecie wziąć ręce?- zaczęła delikatnie i chciała zdjąć ich dłonie z nóg, ale oni byli o wiele silniejsi.

    -Nie możemy.- powiedzieli i jakby to załatwiło sprawę, zaczęli rozchylać jej uda.

    -Nie, wiecie co, ja chce wysiąść, wypuście mnie.- Próbowała przepchnąć się do drzwi, ale popełniła błąd. Łukasz widząc przed sobą jędrny, wypięty tyłeczek, wziął w dłonie krągłe pośladki. Ania pisnęła głośno, a odpowiedział jej radosny rechot mężczyzn.

    -Puszczaj mnie!

    -Nie, nie, nie. Tak pięknie nam się wygięłaś.- Tomek złapał ją, żeby się nie wyrwała. Łukasz klepnął dziewczynę w tyłek.

    -Chłopaki, przytrzymajcie ją. Za chwilę zjadę gdzieś.- powiedział Filip.

    -Nie, proszę, zostawcie mnie.- szeptała zrezygnowana dziewczyna. Po jej policzkach spływały łzy.

    -Oj Anka, nie marudź. Przecież chcesz zostać porządnie wypieprzona.

    -Nie, nie, nie…- szeptała przerażona.

    Jechali dalej. Tomek przesunął ręce na biust Ani. Rozpiął jej koszulę. Dotykał jej piersi przez materiał stanika. W tym czasie Łukasz jeździł rękoma po jej tyłeczku. Jego dłoń wślizgnęła się pomiędzy jej uda. Przez cienki materiał majteczek zaczął pieścić dziewczynę. Mężczyźni byli już mocno pobudzeni. Ich penisy wypychały spodnie. Dziewczyna nie ruszała się sparaliżowana strachem.

    -Lepiej zacznij reagować na moje starania, inaczej będzie bolało.- Usłyszała za sobą Ania. Kiedy pomyślała o tym, jak ci mężczyźni na siłę będą próbować wepchnąć swoje pały zadrżała, a po policzkach zaczęło płynąc więcej łez. Nie chciała stracić cnoty w taki sposób.

    -Nie maż się tak laska.- powiedział ze złością w głosie Tomek.- Przecież nic ci nie zrobimy.

    Na to stwierdzenie mężczyźni parsknęli śmiechem. Łukasz przesunął majteczki i zanurzył palce w ciepłej cipce. Ania pod wpływem jego działania zaczęła się wyrywać. Mężczyźni znowu musieli ją unieruchomić. Ich dalsze działania przerwało trzęsienie samochodu. Jechali po wybojach. Wokół rozciągał się ciemny las. W końcu Filip, po jeszcze kilku skrętach zatrzymał się na skraju polany. Tomek wyszedł z samochodu, ciągnąc za sobą zapłakaną dziewczynę. Filip podszedł do bagażnika, wrócił z kocem, który położył w świetle lamp rzucanych przez auto. Ania została rzucona na rozłożony materiał. Dziewczyna mogła jedynie płakać wciąż krzycząc „nie” i próbując się wyrwać. Walczyła z oprawcami, ale oni mieli jeszcze większą frajdę z łamania jej ducha, z prób poskromienia jej. Mężczyźni zdarli jej spódniczkę, pozbyli się koszuli i stanika. Dominik dobrał się do jej majtek. Rozerwał je, powąchał z fascynacją w oczach, po czym włożył do kieszeni spodni. Ania drżała z zimna. Na jej ciele pojawiła się gęsia skórka. Była wdzięczna za koc. Nie chciała leżeć na mokrej od rosy trawy, ale wiedziała, że nie jest on dla jej wygody, tylko ich.

    -Nie krzycz kochanie. Tutaj i tak nikt cię nie usłyszy. Patrz, jak brzydko wyglądasz. Cały makijaż sobie rozmazałaś.- powiedział z rezygnacją Dominik. Filip postawił ją na kolana i przyłożył do jej twarzy grubego, prężącego się penisa.

    -Bez gryzienia, mamy ze sobą lubrykant. Jeszcze się zastanawiam, czy użyć go na tobie. Jak będziesz niegrzeczna wejdziemy na sucho.- Ania wzięła do ust jego pałę. Choć bardzo chciała choć trochę się pobudzić, nie czuła ani grama śluzu w swojej szparce. Przerażona, zassała kutasa Filipa. Jeździła po nim językiem, w dłonie wzięła jajka i delikatnie je masowała. Pomimo jej prób, penis mężczyzny nie wchodził cały do jej buzi. Mężczyzna jakby zniecierpliwiony, chwycił ją za włosy i dopchał do brzucha. Ania przez chwilę myślała, że się udusi. Tomek i Dominik ponieśli jej dłonie i wsadzili w nie swoje penisy.

    -Twoje usta są stworzone do pieprzenia.- stwierdził Filip. Ania zaczęła odczuwać małe podniecenie. Patrzyła na kutasy facetów. Wszystkie pały były wielkie i grube. Dziewczyna czuła, że zbliża się wytrysk i chciała się wycofać, ale Filip przytrzymał jej głowę. Chociaż się krztusiła spermą i własną śliną, połknęła wszystko. Mężczyzna zadowolony wycofał się, a jego miejsce zajął Dominik. Mężczyzna położył się przed dziewczyną. Włożyła jego penisa do ust i zaczęła obciągać. Za nią usadowił się Tomek. Ania czuła jego ręce gładzące jej pupę. Mężczyzna popchnął ją, aby pochyliła się bardziej, żeby bardziej wypięła tyłek. Tomek włożył palec w jej cipkę. -Ktoś nam się rozochocił. Wiedziałem, że to suka. Ania poczuła główkę penisa u wejścia swojej piczki. Próbowała się wyrwać. Nie chciała tak stracić dziewictwa. Po chwili mężczyzna wbił się w nią. Dziewczyna wyjęła z ust penisa i zawyła z bólu, czuła jak coś rozrywa ją od środka. Po nodze poleciała jej krew.

    -Kurwa, chłopaki. To dziewica!- wykrzyknął zdziwiony, ale też zadowolony.-Ale mi się poszczęściło.

    -Nie wygląda na dziewice.- stwierdził Dominik.- I nie obciąga jak dziewica.

    -Chyba wiem, co czuję, jasne?- Tomek włożył rękę pomiędzy uda dziewczyny. Wyjął zakrwawioną dłoń i pokazał kumplom. Wszyscy zbliżyli się, żeby zobaczyć dowód. Tak, krew tam była.

    -Dobra, koniec z gadaniem, czas na twoje pierwsze ruchańsko. Jestem kurewsko wręcz zaszczycony. Tomek posuwał małą suczkę, aż jego jajka obijały się o nagie ciało dziewczyny. Ania miała ochotę krzyczeć, ale w buzi znowu miała członka Dominika. Nie chciała tego. Była gwałcona, czuła ból w podbrzuszu, ale jej ciało zaczęło odpowiadać na ruchy Tomka, który przyspieszył tempo. Dziewczyna słyszała nad sobą głośne sapanie mężczyzn. Dominik przytrzymał jej głowę i spuścił głośno w jej usta.

    -Dobra sunia.- powiedział i poklepał ją po głowie jak psa. Ania teraz miała głos. Mężczyźni pobudzili się jeszcze bardziej na jej pełne oburzenia i bólu krzyki. Dziewczyna czuła się upokorzona. Tomek dotykał jej ciało. Wszędzie zostawiał czerwone ślady krwi.

    -Nie…- nie mogła wydobyć głosu. Tomek pieprzył ją zapamiętale. Z każdym jego pchnięciem, Ania przerywała.-proszę…- jej głos był zachrypnięty od zimna i wcześniejszych krzyków.-zostawcie… mnie… dam… wam… wszystko.

    -Kochanie, przecież bierzemy wszystko, co dajesz.- Ania nie wytrzymała i krzyknęła z rozkoszy czując orgazm. Równocześnie Tomek wytrysnął w jej cipkę. Filip pochylił się nad wyczerpaną dziewczyną. Uniósł brutalnie jej brodę i przycisnął jej wargi do swoich. -Nie było źle. Nie sądziłem, że dojdziesz. Nie możesz narzekać na swoje pierwsze ruchanie. Nie potrzebowałaś nawet lubrykantu.- Odpowiedział mu szloch upokorzonej dziewczyny.

    -Ty suko, przez ciebie jestem cały we krwi!- warknął Tomek i strzelił dziewczynie z liścia w twarz. Załkała z bólu i złapała się za policzek.

    -Dobra, suńcie się chłopaki. Teraz moja kolej. Laska ma jeszcze jedną dziewiczą dziurkę do wyruchania.

    Reszta mężczyzn zaprotestowała. Ania leżała na kocu, a nad nią toczyła się kłótnia, kto powinien pierwszy posiąść jej odbyt. Dziewczyna nie miała nawet siły wstać, odejść, uciec, zaprotestować, zawalczyć. Cokolwiek. Było jej teraz wszystko jedno. W końcu doszli do kompromisu. Filip splunął na rękę i zbliżył ją do odbytu Ani. Tomek poszedł do auta po lubrykant i teraz wylał go na rękę kumpla i drugą dziurkę dziewczyny. Filip wziął penisa w dłoń i go nawilżył. Położył się na plecach z wypiętym penisem. Mężczyźni unieśli leżącą Anię i przyłożyli ją do sterczącego członka Filipa. Dziewczyna była spięta, ale lubrykant pomógł i kawałek po kawałku opadała na grubego penisa. Jęczała z bólu. W końcu zniecierpliwiony Filip pociągnął ją szybko w dół. Po polanie rozniósł się zachrypnięty ryk Ani. Mężczyźni roześmiali się zadowoleni. Łukasz popchnął Anię na tors kumpla i sam położył się na niej. Wbił się z głośnym jękiem w cipkę dziewczyny. Mężczyźni zaczęli poruszać się w niej. Ania czuła się rozrywana od środka. Krzyczała z bólu. Łukasz czuł wokół penisa gorącą, wąską szparkę. Było mu wspaniale. Ta świadomość, że pieprzy ją jako druga osoba. Wrzaski dziewczyny jeszcze bardziej go pobudzały. Była bezbronna i skazana na jego i kumpli.

    -Jesteś boska, suczko.- wykrzyczał i wytrysnął spermą w szparkę. Zsunął się z niej zaspokojony. Filip przewrócił dziewczynę na brzuch. Kazał się jej wypiąć i dalej poruszał się w odbycie Ani. Jej piersi podskakiwały z każdym ruchem. Mężczyzna był wytrzymały, przeciągał swój wytrysk. Za każdym razem, gdy był blisko, zatrzymywał się, czekał aż napięcie z niego zejdzie, po czym znowu pierzył dziewczynę bez opamiętania. Po kilku takich akcjach w końcu doszedł. Jego wytrysk był spektakularny. Potrzebował jeszcze kilku pchnięć, żeby pozbyć się całego nasienia. Ania czuła jak po nodze spływała jej sperma. Pomimo jej zmęczenia mężczyźni jeszcze kilka razy zmieniali się. Dziewczyna myślała, że zwymiotuje, kiedy brała całego we krwi i nasieniu członka Tomka. Na koniec mężczyźni wzięli sznur i przywiązali ją nagą do drzewa. Obok rzucili jej ograbioną torebkę. Zrobili ognisko z jej ubrań. Jeszcze na chwilę podeszli do Ani i nasikali na nią.

    -Pa, pa suczko. Jeśli przeżyjesz mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tak się zabawimy.

    Zadowoleni mężczyźni wsiedli do samochodu i odjechali. Ania siedziała oparta o drzewo. Pod plecami czuła szorstką korę. Pod tyłkiem mokrą trawę i ziemię. Dziewczyna trzęsła się z zimna. Mężczyźni nie zostawili jej nawet koca. Płakała upokorzona. Pomiędzy udami czuła lepkość. To była jej krew i sperma mężczyzn. Nasienie miała na całym ciele. W pewnym momencie Łukasz pomyślał, że to dobry pomysł, żeby spuścić się na nią. Cała śmierdziała specyficzną mieszanką moczu i spermy. Ania nie mogła odpędzać się od robaków wokół niej, ale gorsze były myśli. Jeśli ktokolwiek ją tu znajdzie i uratuje miała nadzieję, że nie zaszła w ciążę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Magic.V

    Enyoj it!

  • W Rodzinie III: Na Dwa Baty

    Wracając z miasta do domu, nie spodziewałem się być świadkiem tak podniecającego spektaklu. W salonie, na kanapie Olka ujeżdżała ojca. Patrząc, jak mała galopuje na starym, poczułem bolesny ucisk w slipkach. Niesamowicie podobał mi się jej strój. Biała, rozpięta na piersiach koszulka, podkolanówki w tym samym kolorze i nieprzyzwoicie kusa plisowana spódniczka w czerwoną kratę. Żadnej bielizny! Ojciec siedział na kanapie, bawiąc się związanymi w dwie dziewczęce kitki włosami Olki. Mała dosiadając go okrakiem, przyciskała bezwłosą cipką potężny członek do podbrzusza ojca. Gdy wszedłem do pokoju, stary uśmiechnął się do mnie.

    – Dobrze, że jesteś. Mała ma apetyt na dwa kutasy.

    Stałem, nie do końca rozumiejąc, o co chodzi, gdy siora odwróciła głowę, mówiąc:

    – Tomek! Przyłączysz się do nas? Dawno nie miałam dwóch facetów w sobie.

    Szybko zsunąłem spodenki i majtki. Olka nabiła się na ojca, po czym przytulając się do niego, wypięła pupę. Tato rozchylił dłońmi jej pośladki, eksponując odbyt. Splunąłem na różową gwiazdkę, obficie posmarowałem śliną kutasa i przytrzymując go dłonią, przyłożyłem główkę do odbytu siostry. Wszedłem za trzecim pchnięciem. Zwieracz silnie zacisnął się na członku. Przez ściankę oddzielającą odbytnicę od pochwy czułem potężną pałę ojca. Było przyjemnie ciasno, a gdy stary zaczął poruszać się w małej, odleciałem z wrażenia. Waliłem ją, czując rytmiczne ruchy ojca. Doszła na chwilę przede mną. Stary spuścił się ostatni. Zachwycony nowo odkrytym doznaniem trzymałem wciąż członek w odbycie siory, gdy zza pleców doszedł mnie głos mamy.

    – No pięknie. Zabawiacie się beze mnie! Nie puszcze tego płazem. Po kolacji wynagrodzicie mi to z nawiązką. A teraz jazda pod prysznic. Kolacja będzie za półtorej godziny.

    Mówiąc to, uśmiechała się. Gdy przechodziłem obok, klepnęła mnie w pośladek, przygryzając zmysłowo wargi.

     

    Sobotnia, rodzinna kolacja zawsze była pewnego rodzaju formalnym wydarzeniem. Mama i Olka ubrane w sukienki, ojciec i ja pod krawatem. Niewygodę formalnego stroju kompensowało dobre wino, podany na zakąskę wędzony łosoś na bagietce i świetnie zrobione ratatouille.

     

     

    Gdy z ojcem skończyliśmy sprzątać po kolacji mama podeszła do Olki. Sukienka siostry opadła na podłogę. Aż otwarłem usta z wrażenia, widząc siorę w zmysłowej bieliźnie. Czarne pończoszki przytrzymywane cieniutkim paskiem połączone z ładnym przezroczystym bikini i staniczkiem robiły wrażenie. Gdy Ola rozebrała mamę częściowy wzwód, zamienił się w potężną erekcję. W samych szpilkach, pończoszkach i podtrzymującym je szerokim pasie wyglądała po prostu zjawiskowo. Nie założyła majtek ani biustonosza. Olka klęcząc przed nią, wtuliła usta w puszysty, starannie uformowany trójkącik włosów między udami. Wybrzuszenie spodni ojca świadczyło dobitnie, że i jemu spodobał się spektakl. Mama miała ochotę na szybki orgazm, bo wyraźnie podniecona, przytrzymując głowę Olki dłońmi, intensywnie ocierała się sromem o jej usta. Doszła szybciej, niż się spodziewałem. Erekcja rozrywała mi spodnie.

    – Mam ochotę na coś więcej niż babskie zabawy.

    Rzuciła w naszym kierunku, wciąż drżącym z rozkoszy głosem.

    – Mace mnie zabrać do sypialni i zerżnąć tak, bym jutro nie mogła chodzić.

    Posłusznie wypełniliśmy polecenie.

     

    W sypialni rządziła mama! Gdy ojciec lizał Olkę, mama zrobiła mi laskę mojego życia. Nie spodziewałam się, że można tak intensywnie przeżyć zwykłego loda. Była zdecydowanie bardziej doświadczona od Olki. Leżałem bez życia na plecach, gdy śmiejąc się przewrotnie, dosiadła mojej twarzy.

    – Poczekam, aż znowu będziesz miał erekcję. Mam nadzieję, że po lasce wytrzymasz odpowiednio długo, bo mam ochotę na dobre, długie i intensywne rżnięcie.

    Po kilku minutach stał mi jak prawiczkowi na widok nagiej kobiety. Dosiadła mnie na oklep. Przytulona piersiami jęczała rozkosznie, kiedy ojciec kierowany dłonią Olki wsuwał się w jej odbyt. Wytrzymałem odpowiednio długo tylko dlatego, że uwięziony pod jej boskim ciałem, miałem zdecydowanie ograniczoną możliwość ruchów. Tato walił ją w dupę równym, ostrym rytmem, nie przerywając, gdy osiągnęła orgazm. Ku mojemu zaskoczeniu po chwili miała kolejny i jeszcze jeden. Po trzecim nie potrafiąc się dłużej opanować, spuściłem się w niej. Mama jak w amoku poruszała biodrami, a ojciec równym rytmem, posuwał ją w dupę, aż doszła po raz czwarty. Dopiero wtedy skończył kilkoma mocnymi pchnięciami. Gdy poszli pod prysznic, Olka wylizała mi do czysta oklapłego kutasa. Nie miałem siły się odwdzięczyć. Zdeterminowana mała, nie mogąc doczekać się pieszczot, dosiadła mojej twarzy. Doszła, ocierając się mokrym od śluzu sromem o moje ust i nosa.

     

    Gdy rodzice wrócili z łazienki, ojciec zajął się Olką, a ja trafiłem w ramiona mamy. Tej nocy miałem ją chyba w każdej możliwej pozycji, ustanawiając osobisty rekord wytrysków – siedem! Ola miała też niezłą jazdę. Najbardziej podobało mi się, gdy ojciec wziął ją na stojąco, przy ścianie. Był sporo wyższy od Olki. W amoku poprzedzającym orgazm uniósł nabitą na kutasa małą jak szmacianą lalkę. Wisienką na torciku był poranek. Naprawdę nie sądziłem, bym mógł jeszcze raz trysnąć, jednak gdy mała zaczęła fistować mamę, z prawdziwą determinacją trzepałem półmiękkiego kutasa. Naśladując ojca, waliłem prawie do samego końca, by tuż przed finałem, wsunąć członek w rozchylone usta mamy.

     

    Po intensywnej nocy pauzowałem przez dwa kolejne dni. Przed wyjazdem do wujostwa jeszcze raz kochaliśmy się we czworo.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • Gimnazjalistka

    Z satysfakcją obserwowałem, jak szczuplutka, drobna blondyneczka dochodzi, ujeżdżając mnie na jeźdźca. Fascynował mnie i podniecał zapał, z jakim poruszała się na sztywnym członku. Wsłuchany w rozkoszne pojękiwania, pieściłem drobne, twarde piersi. Ciasna pochwa przyjemnie zaciskała się na członku, gdy dając upust swojej żądzy, obróciłem dziewczynę na plecy. Zaplotła uda na lędźwiach, a ja kilkoma mocnymi pchnięciami, doszedłem, zalewając ją nasieniem. Zmęczony zsunąłem się z drobnego ciała. Leżąc obok niej, wsłuchiwałem się w urywany oddech młodziutkiej kochanki.

    – Zostaniesz dziś dłużej?

    Zapytałem z nadzieją, jednak Kasia przecząco pokręciła głową.

    – Za godzinę muszę być w domu.

    Wstała z pościeli. Uśmiechała się zalotnie, wycierając spływające po udach nasienie.

    – Muszę wziąć prysznic.

    Popatrzyła na mnie niepewnie, jakby obawiając się powtórki z poniedziałku. Uśmiechnąłem się szeroko, wspominając spontaniczny seks analny pod natryskiem.

    – Nie będę ci przeszkadzał. Nie chcę, byś znowu miała przeze mnie kłopoty z mamą.

    Gdy szła przez sypialnię, zastanawiałem się, czy jednak nie złamać danej obietnicy. Jędrna, krągła pupcia kusiła, by powtórzyć przygodę sprzed kilku dni. Zwyciężył rozsądek. Wiedział, że nie może po raz kolejny spóźnić się do domu.

     

    Czekałem w pościeli. Jak zwykle wyszła z łazienki naga. Lubiłem patrzeć na jej ciało! Płaski brzuszek, gładkie łono i drobne piersi z pięknymi różowymi brodawkami. Miałem erekcję, patrząc, jak pospiesznie zakłada majteczki, szorty i koszulkę. Gdy się ubrała, podałem jej papierową torebkę z logiem markowego sklepu. Cieszyła się jak dziecko, rozpakowując szeleszczący papier. Kusa, żółta sukienka nie powinna zwrócić uwagi jej rodziców. Kasia zawsze wypruwała metki, więc nie domyślą się, że kosztowała tyle, co ich dwutygodniowe zarobki. Pocałowała mnie. Spostrzegłem, jak dyskretnie spogląda na zegarek. Miała jeszcze czterdzieści minut do powrotu mamy, a droga do jej bloku zajmowała najwyżej dwadzieścia. Umiała okazać wdzięczność. Gdy usta objęły członek, zamknąłem oczy. Była w tym naprawdę dobra. Po kilku rozkosznych minutach strzeliłem. Połknęła wszystko, ssąc namiętnie aż do ostatniej kropelki.

    – Naprawdę muszę lecieć.

    Powiedziała, oblizując karminowe usteczka.

    – Do zobaczenia w poniedziałek Kasiu.

    – Do zobaczenia Andrzeju.

     

    Biorąc prysznic, myślałem o Kasi. Spokojnie mogłaby być moją córką. Miała ledwie piętnaście lat, ale w łóżku zachowywała się jak rasowa kurwa, a do tego naprawdę lubiła się pieprzyć. W sumie to był dobry dla nas obojga układ, choć nie oszukiwałem się co do tego, że byliśmy z sobą jedynie dla własnych, egoistycznych korzyści. Pijąc kawę, patrzyłem na zdjęcia, jakie właśnie mi przysłała. W założonej na nagie ciało żółtej sukience wyglądała zjawiskowo. Podobało mi się zwłaszcza trzecie z nich. To, na którym poprzez rozpięty dekolt można było dostrzec fragment krągłej pierś, a uniesiona śmiało sukienka osłaniała zgrabne udo i kawałek wydepilowanego wzgórka. Lubiła prowokować!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • Moja wymarzona dziewczyna

    Marysia podobała mi się od dawna bo już od początku szkoły średniej. Jest to cudowna dziewczyna o niesamowitej urodzie trafiającej idealnie w mój typ kobiety. Jest niziutka (ok. 160cm wzrostu), ma niesamowicie zgrabne nogi, pięknie krągły tyłeczek i płaski brzuszek, nad jej śliczną twarzą powiewają ciemne włosy z rudymi pasemkami. Ideał. Ale do sedna.. chodziliśmy do tej samej szkoły więc często miałem okazję ją widywać na przerwach, zawsze kiedy rzucała krótkie “cześć” w moją stronę dodając do tego słodki uśmieszek mój dzień stawał się zdecydowanie lepszy. Od pewnego czasu dosyć dużo rozmawialiśmy zarówno osobiście jak i drogą internetową. Po pewnym czasie w końcu zdecydowałem się zaprosić Marysię na przejażdżkę rowerami po pobliskim parku. W dzień spotkania dostałem od niej smsa o treści “schodź na dół, czekam na Ciebie:)” tak więc zrobiłem i już po chwili widziałem moją wymarzoną kobietę na sporym miejskim rowerze, sam dziwiłem się jak może na nim jeździć tak malutka osoba. Marysia miała na sobie niewiele, bo tylko bluzeczkę delikatnie odsłaniającą jej płaski opalony brzuszek, na którym wyróżniał się kolczyk w pępku, bluzeczka ta również miała niezły dekolt, przez który dojrzałem jej niezbyt duże ale idealnie jędrne i smakowite piersi, ostatnim elementem jej ubioru były spodenki ledwo zakrywające jej niesamowicie zgrabny tyłek, który zdecydowanie przyciągał wzrok. Podczas przejażdżki cały czas jechałem za nią, aby obserwować tyłek, na którym przez spodenki widać było stringi oraz żeby obserwować jej piękne, lekko umięśnione uda i łydki. Trzeba przyznać, że ciało ma wspaniałe. Po dwóch godzinach jazdy Marysia zaproponowała żebyśmy kupili kilka piw i wypili je u niej w domu, oczywiście się zgodziłem i ruszyliśmy najpierw do sklepu, a potem do mojej wybranki….
    CDN (jeśli ktoś będzie chętny:) 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ero Toman
  • Ich pierwsze spotkanie

    Wreszcie nadeszło ich pierwsze spotkanie. Po wielu latach kontaktu w sieci w końcu widzą się na żywo. Ich znajomość miała wzloty i upadki. Poznali się na czacie. On, starszy od niej o prawie 10 lat napisał do niej. Mimo tak dużej różnicy wieku świetnie się dogadywali. Ona była zachwycona jego poczuciem humoru i tym jak Ją traktował. Bywały momenty, kiedy przez wiele godzin wisieli na telefonie rozmawiając na wszelakie tematy. Innym razem zdarzało się, że pisali do siebie zdawkowe SMS-y o treści „Co u ciebie słychać?” i na tym się kończyło. W najgorszym momencie nie mieli kontaktu przez rok. Mimo tego, to On ją wprowadził w dorosłe życie. Mogła na niego liczyć w każdej chwili. W końcu odważyła się zgodzić na spotkanie, na które nalegał od dawna.  Umówili się w neutralnym miejscu. Była to kawiarnia. Gdy go ujrzała, nie mogła uwierzyć, że to nie jest sen. Wielokrotnie fantazjowała o ich spotkaniu. Był taki jak go sobie wyobrażała. Wysoki blondyn o niebieskich oczach. Wyglądał zwyczajnie, ale dla niej był idealny. Miał na sobie jeansy i koszule w kratę, która delikatnie opinała jego umięśnione ciało. Przywitali się podaniem ręki, zamówili kawę i zaczęli rozmawiać. On nie odrywał od niej wzroku, co trochę ją krępowało. Od zawsze była nieśmiała. Rozmowa kleiła się jednak wyjątkowo dobrze. W końcu ich spotkanie dobiegać miało końca. Za 15 minut miał przyjechać jego pociąg. Ona miała jeszcze trochę czasu, więc zaproponowała, że go odprowadzi. Gdy stali już na peronie, a jego pociąg nadjechał, nadszedł czas pożegnania. On nie dał rady dalej się powstrzymywać, przyciągnął ją mocno do siebie. Ona, nie spodziewając się tego, nie oponowała. Przywarli do siebie, jakby byli dla siebie stworzeni. On pocałował ją najpierw delikatnie, a gdy ona nie przerwała, pogłębił swój pocałunek. Byli tak ze sobą złączeni przez długi czas nie zważając na to, że jego pociąg już dawno odjechał. Ludzie przechodzący obok dla nich nie istnieli. Byli tylko oni. Ona poczuła, jak jego jeansy wypełniły się nabrzmiałym członkiem. Wiedziała, że jej pragnie. Tyle lat na nią czekał. Pożądanie sprawiło, że nawet nie zauważyli, jak znaleźli się w ustronnym miejscu, gdzie nikt nie mógł im przeszkodzić. Wokół panowała taka cisza, że słyszeli tylko swoje przyspieszone oddechy zagłuszające szum otaczających ich drzew. Kontynuując namiętny pocałunek On zsunął z jej ramion letnią sukienkę. Ukazało mu się jej ciało jedynie w koronkowej bieliźnie. Zaczął całować jej szyję i dekolt, co wywołało wydobycie się z jej wilgotnych ust jęku rozkoszy. Przyciągnęła go do siebie jeszcze bliżej wbijając przy tym swoje paznokcie w jego muskularne barki. Chciała, by był w niej, by stali się jednym. Nie przerywając pieszczot, rozpiął jej stanik, po czym jego oczom ukazały się jędrne i okrągłe piersi ze sterczącymi sutkami. Zaczął je lizać, a ona w tym czasie rozpinała guziki jego koszuli. Wszystko odbywało się niezwykłe płynnie, jakby robili to od lat, jakby byli jednością. Potem wsunęła swoją dłoń w jego spodnie i zaczęła delikatnie masować jego penisa, który stał się jeszcze bardziej twardy. On nie wytrzymał napięcia, rzucił ją na ziemię i ściągnął koronkowe majteczki. Całując jej muszelkę, pozbył się spodni i bokserek w tygrysie wzory. Byli już zupełnie nadzy, nic ich nie dzieliło. On wrócił do jej ust i ponownie je całował. Były gorące i namiętne. Nie stawiały oporu. Pragnęła go tak samo jak i on. Wtedy to wszedł w nią głęboko. Wypełnił ją całą, był ogromny. Czuła jak cały pulsuje w niej. Objęła go mocno swoimi udami i przewróciła na plecy. Teraz to ona miała nad nim przewagę. Ujeżdżała go rytmicznie, czuła, że już nie wytrzyma, jej orgazm był długi i intensywny, jeszcze nigdy czegoś takiego nie czuła, ale on nie zamierzał kończyć, chciał, by było jej jeszcze lepiej. Ustawił ją na kolanach i wziął ją od tył. Wiedział, że w tej pozycji wejdzie w nią jeszcze głębiej. Wbił się mocno i przy tym trzymał ją namiętnie za biodra. Jej nagie piersi falowały. Płynęli tak razem, aż gorąca fala zalała ich oboje. Ich gorące i pulsujące ciała dalej się stykały, słyszeli tylko bicie własnych serc, wtulili się w siebie i ponownie zaczęli całować. Patrząc sobie w oczy nie mogli dalej uwierzyć, że to się stało naprawdę.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kruche_szklo
  • Slodkie zapomnienie

    Atmosfera w pokoju robi się napięta, w powietrzu unosi się zapach pożądania. Ten piękny człowiek, którego tak kocham i pragnę w końcu jest ze mną. I to w takiej sytuacji. To wszystko jest jak sen, z którego nie chcę się wybudzić. Jego lekko zmierzwione włosy przyprawiają mnie o dreszcze. Odetchnął ciężko i powoli zbliża się do mnie. Patrzy wprost w moje oczy, by zaraz spojrzeć na usta i przycisnąć do nich delikatnie swoje. Czułość i namiętność w jednym. Dotyka swoją silną dłonią mojej szyi i przesuwa jednym palcem wzdłuż, wiedząc jak bardzo na mnie to działa. Odrywa się od moich ust i w tym samym miejscu, w którym przejechał palcem składa pocałunki nie omijając ani milimetra. Zatrzymuje się na dłużej w moim szczególnie wrażliwym miejscu na szyi łapczywie ściskając moją pierś ręką. Odchylam głowę w przypływie rozkoszy, przy czym wyrywa mi się cichy jęk. Czuję jak moje krocze błaga już o pieszczoty. Gładzę jego nagą klatkę piersiową dłonią. Czuję jego coraz szybsze bicie serca. W końcu jego dłoń wędruje do mojego łona, dotyka je delikatnie opuszkami palców, po czym zdecydowanym ruchem ściska całą muszelkę. Odruchowo rozchylam szerzej uda czując przeszywającą rozkosz. Znów zbliża twarz do mojej i całuje mnie z jeszcze większą namiętnością. Jego pełne usta są stworzone dla mnie. Odrywa się ode mnie i przez sekundę zdążam zauważyć jego wyprężoną męskość. Znów się całujemy, jedną dłonią dosięgam jego stojącego kolegę i zaczynam delikatnie pieścić. Rozchyla usta i jęczy w moje, czuję jak przeszywa go dreszcz. W końcu bierze mnie za ramiona i kładzie plecami na miękkim łóżku, na którym się znajdujemy. Półświadoma błądzę rękoma po jego torsie, gdy bierze swojego kutasa i naprowadza go na ścieżkę mojej jaskini. Czuję go na samiutkim brzegu, o cholera. Nie odrywając się stamtąd pochyla się nad moją twarzą i spogląda mi głęboko w oczy. Przygryzam wargę na ten widok. Czy to preludium nieba? Wstrzymujemy oddech, jakby targani tymi sami uczuciami, po czym czuję go coraz głębiej w sobie. Wypuszczamy powietrze ze świstem w tym samym momencie. Zaczyna poruszać się we mnie, najpierw miarowo i powoli, później szybciej i mocniej. Jest mi ogromnie przyjemnie, co skutkuje coraz cięższym i szybszym oddechem. Mruczy i ciężko dyszy. -Jesteś wspaniała – mówi tym niesamowicie seksownym głosem. Moje jęki są dla niego odpowiedzią. W końcu wbija się we mnie z takim impetem, że jestem pewna, że zaraz dojdzie. -Kurwa, maleńka. – słyszę, po czym rozlega się przeciągły jęk i czuję coś ciepłego, rozlewającego się w moim wnętrzu. Wysuwa się ze mnie i ciężko opada obok, sapiąc jak po wyczerpującym biegu. Wtulam się w niego czując radość i bezpieczeństwo.
    -Pójdę pod prysznic.
    -Dobrze. Kiedy wrócisz zrewanżuję się tobie.- mówi z figlarnym uśmieszkiem.
    Uśmiecham się do niego, posyłam całusa i wychodzę do łazienki.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Peka&Emka

    Zapraszam 😉