Blog

  • Letni wyjazd

    Wstałem około godziny siódmej, słońce wyszło i zaczęło świecić mi po oczach. Zjadłem szybko, ogarnąłem się, wziąłem plecak i wyszedłem z domu. Szybko wbiegłem do autokaru z nadzieją, że znajdę jakieś miejsce na tyłach. Niestety moi koledzy mnie wyprzedzili i musiałem usiąść z jakąś dziewczyną. Usiadłem obok Roksany, gospodarza klasy. Ruszyliśmy po dotarciu wszystkich uczniów do autokaru, w którym było ciasno i gorąco przez co musieliśmy się ściskać. Roksana nic nie mówiła tylko od czasu do czasu spoglądała czy wszystko ze mną ok. Dłużyło mi się niezmiernie, lecz przyszło wybawienie. Rozdzielanie osób do pokoi. Oczywiście chłopcy razem a dziewczyny osobno. Zdawało mi się… Mogłem przyjść wcześniej, wtedy bym był w pokoju z kumplami, lecz głupi ja musiałem wstać później i mieć pokój z jakąś dziewczyną. No i wypadło na gospodynię klasy… Musiałem z nią w jednym pokoju spędzić noc. Ale byłem na siebie wściekły.. W końcu dojechaliśmy do upragnionego hotelu i wszyscy rzucili się na wyjście. Ja z moją “wybranką” wysiedliśmy jako ostatni. Jako, że trzeba było iść w jakimś ładzie szedłem w parze z gospodynią, nie rozmawialiśmy w ogóle. Wszedłem zaraz za nią i rzuciłem się na łóżko. Popatrzyła na mnie dziwnie i powiedziała, że jeśli mamy spędzić prawie cały dzień razem to trzeba się poznać. Pokiwałem głową twierdząco i zaczęliśmy rozmawiać. Tak upłynęło dobre dwadzieścia minut w kilka sekund. Polubiłem ją, ona mnie chyba też. Zwołano wszystkich na dół i objaśniono plan wycieczki. Zapowiadał się wyczerpujący wieczór.
    Po powrocie do hotelu my nadal rozmawialiśmy, świetnie się rozumieliśmy. Poznałem chyba najlepszą dziewczynę na świecie. I te kształty.. Ach.. Fantazje się same odpalają kiedy tak patrzę na jej pupę. Chciałoby się dotknąć tego cudeńka.. Ale dobra. Koniec marzeń. Weszliśmy razem do pokoju i uzgodniliśmy kto pierwszy idzie się myć. Jako, że dziewczyny mają pierwszeństwo Roksana poszła się umyć pierwsza a ja znów się rozmarzyłem. Podszedłem do drzwi, lekko je uchyliłem. Nie zamknęła się! Popatrzyłem na jej piękne kształty i zacząłem się dotykać tam gdzie nie trzeba. Ścisnąłem go mocniej i niechcący jęknąłem. Usłyszała to i odwróciła się w moją stronę, była czerwona. Ja z resztą też. Powiedziała, że jak już ją widzę to czy umyję jej plecy. Zgodziłem się i wszedłem pewnym krokiem do łazienki. Ona wróciła do wcześniejszej pozy a ja zacząłem z uczuciem myć i dotykać jej plecy. Zachichotała cicho i spytała szeptem czy chcę umyć coś jeszcze, ja znów się zaczerwieniłem a mój kolega stanął na baczność. Pokiwałem głową i obróciłem ją. Moje oczka spoglądały wprost na małe piersi koleżanki. Nie mogłem się oprzeć i je polizałem. Nie zareagowała w ogóle. Chyba jej się podoba. Tak czy siak wróciłem do mycia już nie takiej porządnej Roksany. Gdy była cała czyściutka i pachnąca zmieniliśmy się miejscami. Teraz ona myła mnie. Na początku zakrywałem swojego przyjaciela ale po kilku sekundach zabrała moją rękę i zaczęła go masować. Ale było przyjemnie.. Przez głowę przeszła mi myśl, że może dojść do czegoś więcej. Znów zburaczałem. Goli i wymyci wyszliśmy z łazienki i poszliśmy w kierunku łóżek. Zaproponowałem aby pójść spać do jednego łóżka oczywiście w wiadomych celach. Ona niczego nie świadoma zgodziła się. Ubrałem bokserki, żeby nie było a ona różowe majteczki i staniczek do kompletu. Przytuliłem się do niej mocno i chyba zaczęła przysypiać. Wykorzystałem ten moment i zsunąłem jej majteczki a siebie pozbawiłem bokserek. Uniosłem jej lekko nogę i wsunąłem swojego ptaka do jej ciaśniutkiej szparki. Spała głęboko więc chyba nic nie czuła. Przyspieszyłem więc, nagle jej ręka zacisnęła się na moim pośladku i nabiła się na niego. Byłem zaskoczony ale nie przestawałem, ruszałem się coraz szybciej w jej cipce a ona wydawała z siebie ciche jęki. Podnieciło mnie to niemiłosiernie i dałem jej mocnego klapsa w pupę, zajęczała głośniej. Po kilku minutach poczułem pulsowanie jej zabawki i nagle doszła. Zasyczała i wyjęła go z siebie. Położyła mnie na plecach i usiadła na nim. Zaczęła się powoli ruszać i jęczeć cichutko. Szepnąłem jej, że zaraz dojdę i lepiej dla niej jakby zeszła. Posłuchała mnie i zeszła z mojego sterczącego koguta. Wzięła go do ust i zaczęła szybko ruszać ręką. Doszedłem w pare sekund. Wypiła wszystko ładnie, położyła się obok mnie i zasnęła jak gdyby nigdy nic. Przytuliłem ją mocno i zasnąłem po paru chwilach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Klimek
  • Opieka nad domem

    Był zwykły szary dzień. Wróciłem wcześnie ze szkoły. Moich rodziców dość długo miało nie być w domu. Pod również i moją nieobecność, gdy byłem w szkole domem zajmowała się córka sąsiadki Wiktoria. Wiktoria miała 20 lat. Była zgrabną brunetką. Zawsze miała na sobie ładną sukienkę, lub spódniczkę. Trzeba jej to przyznać, że była i jest nadal bardzo atrakcyjną dziewczyną.
    Tego dnia jedyne o czym myślałem w drodze do domu to zrobić sobie dobrze po tak ciężkim dniu. Wszedłem do domu i zobaczyłem, czy nikogo nie ma. Pomyślałem, że Wiktoria pewnie już dzisiaj nie przyjdzie, więc przeszedłem do samozadowalania się. Rzuciłem w kąt plecak i zdjąłem koszulkę. Później spodnie. Po chwili stałem już nagi na środku pokoju. Postanowiłem klasycznie już włączyć pornosy. Macałem sobie jądra patrząc jak Lisa Ann mistrzowsko to robi. Kiedy aktorzy przeszli do akcji zacząłem masować sobie kutasa. Był twardy już od wejścia do domu. Patrząc jak aktorzy się ruchają masturbowałem się coraz szybciej i szybciej. W końcu osiągnąłem największą szybkość jaką byłem w stanie osiągnąć. Musiałem już zmienić rękę. Włączyłem kolejny film, lecz teraz patrzyłem jak masturbuje się Tarra White. Ja wciąż robiłem sobie dobrze najszybciej jak mogłem. Kiedy zobaczyłem, że aktorka dochodzi, poczułem wreszcie upragnione mrowienie w jądrach. Z cichym mrukiem wystrzeliłem na swój tors. Czułem się wspaniale, jednak dalej było mi mało. Postanowiłem zrobić coś szalonego. W wąskim przedpokoju mojego domu stało lustro sięgające od sufitu do podłogi. Położyłem się na podłodze głową w kierunku lustra. Nogi dałem na ścianę najwyżej jak tylko mogłem tak, że na podłodze opierały się tylko moje ramiona i głowa. Ująłem ponownie stojącego penisa w dłoń i zacząłem się masturbować. Było wspaniale. Patrzyłem na swoje odbicie w lustrze. Kiedy ponownie ekstaza sięgnęła zenitu, usłyszałem wkładanie klucza do zamka. Kiedy drzwi się otworzyły strumień spermy trysnął na mój brzuch, tors i twarz. Kiedy odwróciłem głowę w kierunku drzwi zobaczyłem zaskoczoną moim widokiem Wiktorię. Nie wiedziałem co powiedzieć, jednak ona odezwała się jako pierwsza
    – Można wiedzieć co Ty robisz?
    Nic nie odpowiedziałem, wtedy ona zapytała
    – No, pytam się! Odpowiesz mi wreszcie?
    – No, bo widzisz…ja…miałem dzisiaj ciężki dzień w szkole i…i chciałem się trochę odprężyć.
    – Dobrze, rozumiem. Ja też miałam w sumie ciężki dzień – uśmiechnęła się
    Pomogła mi wstać z podłogi i zaprowadziła mnie do mojego pokoju. Usiadła na moim łóżku i powiedziała
    – Możemy sobie pomóc. Ja Ci zrobię dobrze, jeśli Ty zrobisz mi dwa razy minetę. Zgoda?
    – Jasne!
    – Tylko niech to zostanie między nami
    – Oczywiście
    Zdjąłem z niej sukienkę i zabrałem się do jej stóp. Zdjąłem buty i zacząłem lizać i całować jej stopy przez materiał rajstop. Później całowałem już jej nogi i w końcu doszedłem do właściwego miejsca. Okazało się, że nie miała majtek, więc nie musiałem ściągać rajstop. Zacząłem ją lizać jak tylko potrafię najlepiej. Wzdychała cały czas. W pewnym momencie wygięła się w łuk. Wiedziałem, że ma orgazm. Nie przestałem ani na chwilę, a ona wiła się i piszczała z rozkoszy. Kiedy jej ekstaza się skończyła i chwilę odpoczęła, zaproponowałem jej inny sposób zadowolenia. Zaproponowałem, żebyśmy poszli pod prysznic. Zgodziła się i dobrze, bo musiałem się w końcu umyć ze spermy. Zaczęliśmy brać kąpiel. Najpierw ją namydliłem, a potem przeszedłem do najważniejszego momentu. Dotknąłem jej łechtaczkę na początku tylko jednym palcem. Potem zacząłem ją nim drażnić. Wika mruczała jak kotka, kiedy to robiłem. W końcu do jednego palca dołączyła cała ręka. Masowałem jej cipkę tak szybko jak mogłem. Stojąc za jej plecami w strumieniach wody całowałem jej kark, a ona tuliła się do mnie w ekstazie. Kiedy znowu dochodziła, ja nie przestałem, a wręcz przeciwnie, przyspieszyłem moje ruchy. Ona tego już nie mogła wytrzymać, słaniała się na nogach z rozkoszy. Pomogłem jej usiąść na moich nogach, ale ciągle nie przestawałem. Kiedy zobaczyłem, że mdleje, przerwałem. Patrzyła na mnie wdzięcznym i błagalnym wzrokiem. Uśmiechnąłem się do niej i powiedziałem, że teraz moja kolej. Doszła w końcu do siebie. Wstaliśmy oboje i zaczęła mnie mydlić. Tym razem ona stanęła za mną. Ujęła w swoją małą rękę mojego penisa. Zaczęła go rytmicznie masować. Całowała mnie w kark i gryzła moje ucho. Byłem tak podniecony, że długo nie wytrzymałem i wytrysnąłem na ścianę kabiny. Odwróciłem się przodem do niej i podziękowałem długim pocałunkiem w usta. Wyszliśmy z kabiny i wytarliśmy się. Ubrała się. Odprowadziłem ją do drzwi żegnając jeszcze dłuższym pocałunkiem. Na dworze lało, więc mogła wytłumaczyć rodzicom, dlaczego ma mokre włosy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Wormacki
  • Wyuzdana Szefowa cz. 1

    Idąc do wakacyjnej pracy, w małej kancelarii notarialnej nie podejrzewałem, że przeżyję niezwykłą przygodę. Miałem siedemnaście lat i niewielkie pojęcia o życiu. Dostałem pracę przy skanowaniu i archiwizowaniu dokumentów. Nic porywającego, ale płacili nieźle, biorąc pod uwagę mój wiek i doświadczenie.

    Atmosfera w kancelarii była OK. Wprawdzie zaprzyjaźniłem się z Magdą, młodziutką asystentką szefowej, to jednak relacje z pracodawczynią były czysto zawodowe. Pani Teresa wydawała się chłodną, wymagającą profesjonalistką. Wyglądała na dobrze zakonserwowaną czterdziestkę. Wysoka, postawna blondynka z dużym biustem, lubiąca subtelnie podkreślać strojem swoje bardzo kobiece kształty. Często chodziła w obcisłych spódnicach i mocno pasowanych w talii i biuście bluzkach lub przylegających do ciała sukienkach. Zawsze w pantoflach na wysokim obcasie i pończochach. Duże okulary i włosy spięte w kok nadawały jej ładnej twarzy tego specyficznego wyrazu, jaki widzi się najczęściej u wymagających nauczycielek. Mimo wiejącego od niej chłodu podobała się mi. Na tyle, że podczas masturbacji często myślałem o niej, popuszczając odważnie wodze wyobraźni. Miałem spore potrzeby i żadnej okazji poza masturbacją, by je zaspokajać.

    Od trzynastego roku życia waliłem regularnie konia, po kilka razy dziennie. Po paru dniach w pracy zorientowałem się, że zostaję sam w porze lunchu. Korzystając z kilkunastu minut samotności, chodziłem do wspólnej łazienki, by zrobić sobie dobrze. Tak było i tym razem. Oparty nagimi pośladkami o umywalkę waliłem z furią kutasa, gdy nagle otworzyły się drzwi do łazienki. Ściskając pulsującą pałę, patrzyłem z przerażeniem na stojącą o dwa kroki przede mną szefową! Przyglądała mi się chwilę z uwagą, po czym opanowanym głosem powiedziała:
    – Masz być w moim gabinecie punktualnie o osiemnastej!
    Wychodząc, zrobiła mi zdjęcie telefonem. Ubierając się w panice, słyszałem, jak dzwoni, by przypomnieć panu Staszkowi, że miał w weekend naprawić zamek w drzwiach do łazienki. Resztę dnia pracowałem jak zombie. Rozważałem ucieczkę i porzucenie pracy, jednak wiedziałem, że wystarczy jej jedno słowo, czy całe miasteczko wiedziało o mojej wpadce.

    Punktualnie o czasie zjawiłem się przed drzwiami gabinetu szefowej. Było już po godzinach pracy i poza jej asystentką nie było w biurze nikogo. Magda zapowiedział Pani Teresie moje przyjście. Ta stojąc w drzwiach, poleciła mi wejść do środka.
    – To tyle na dziś Magdo. Możesz już iść. Wychodząc, zamknij główne drzwi. Ja jeszcze muszę porozmawiać z panem Tomaszem.
    Gdy tylko Magda wyszła, Pani Teresa zamknęła drzwi do gabinetu. Podeszła do biurka. Oparta pośladkami o blat patrzyła na mnie przenikliwym wzrokiem. Stałem, nie wiedząc, co mam ze sobą zrobić.
    – Nie płace ci za to, byś się masturbował. Twój czas tutaj należy do mnie. Rozumiesz to!
    – Tak proszę Pani.
    Odpowiedziałem speszonym głosem.
    – Jak często to tu robiłeś? Tylko szczerze.
    – Codziennie proszę Pani.
    – Od jak dawna?
    – Od dwóch tygodni.
    – Trzeba popracować nad twoją samokontrolą. Tym zajmę się jutro, a dziś możesz zacząć, odpracować zmarnowany czas.
    Mówiąc to, podciągnęła spódnicę. Zamarłem z wrażenia. Nie spodziewałem się podobnego obrotu sprawy. Ba nawet najśmielsze fantazje nie przygotowały mnie na widok, jaki ujrzałem. Miała wytatuowane i mocno zakolczykowane ciało! Wokół wydepilowanego łona i ud owijał się fantazyjnie kolorowy orientalny smok. Tatuaż był duży. Zaczynał się na wysokości trzech czwartych uda, obejmował całe podbrzusze i pośladki. Umieszczona na wzgórku głowa gada kończyła się wężowatym językiem sięgającym łechtaczki. Tu kolejne zaskoczenie. Miała wielką, przebitą grubym kolczykiem łechtaczkę. Gdy rozłożyła uda, dostrzegłem kolejne kolczyki, umieszczone w mięsistych wargach.
    – Na co czekasz? Na kolana i zabieraj się do roboty. Chyba wiesz jak używać języka?
    Wtulając usta w soczyste wargi, miałem rozrywającą majtki erekcję. Po chwili pieszczot złapała mnie dłońmi za włosy. Przyciskając mocno głowę do podbrzusza, dosłownie zgwałciła mnie, ocierając się cipą o twarz. Wyjąc z rozkoszy, doszła, ujeżdżając język. Gdy wstałem, ujęła dłońmi wybrzuszenie spodni.
    – A teraz będziesz grzecznym chłopcem i spuścisz się, dopiero gdy Twoja Pani pozwoli. Rozumiesz! Nie rozczaruj mnie! Nie chciałabym cię karać.
    Mówiąc to, zsunęła mi w dół spodnie z majtkami. Z wyraźnym zadowoleniem ważyła w dłoni jądra.
    – Nieźle jak na tak młodziutkiego chłopca. Ładny kutas i naprawdę wielkie jądra.
    Trzymając mocno kutasa, ocierał nim o swoje podbrzusze, miętosząc druga dłonią jądra. Czułem zbliżającą się erupcję.
    – Jeszcze nie teraz psie!
    Rzuciła stanowczym głosem, ściskając mocno jądra. Zawyłem z bólu i rozkoszy. Straciłem kontrolę. Jęcząc, eksplodowałem, zalewając jej podbrzusze nasieniem. Patrzyła mi w oczy, mocno ściskając członek i jądra Nie mogąc się opanować, raz za razem tryskałem gorącą spermą na jej ciało. Stała nieruchomo pozwalając nasieniu ściekać na podłogę. Gdy skończyłem, nie wycierając mokrego podbrzusza, zsunęła w dół spódnicę.
    – Byłeś nieposłuszny. Ukarzę cię jutro. Tu masz klucze. Posprzątaj podłogę, zgaś światła i zamknij kancelarię. I jeszcze jedno, jutro masz mieć idealnie ogolone członek i jądra.
    Wyszła, zostawiając mnie z majtkami u kostek i wielką kałużą nasienia wsiąkającego powoli w dywan.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    Częś druga (i oststnia, nie chce rozwlekać tego opowiadania), będzie ostro w klimatach femdom.

    A.

  • Podniecajacy odruch wymiotny

    Mam 18 lat, bardzo nie lubię wymiotować. Ostatnio zauważyłam, że jak wymiotuje to się bardzo podniecam. Zrozumiałam, że mimo, że bardzo nie lubię wymiotować jestem emetofilką, czyli podnieca mnie wymiotowanie.

    Bardzo często wymiotowałam, więc poszłam do lekarza i okazało się, że będę miała gastroskopię.
    Bardzo się bałam, że to boli, że (szczególnie z moją odpornością na wymiotowanie, gdzie ja mam problem, żeby tabletkę połknąć, a co dopiero 12-milimetrową rurkę) tego nie wytrzymam. Zaczęłam czytać o tym w Internecie. W końcu nadszedł ten dzień.

    Najpierw lekarz wytłumaczył mi o co chodzi w tym okropnym badaniu. Potem kazał mi się położyć na lewym boku. Dał mi do buzi takie coś, żebym nie gryzła rurki. Jak zobaczyłam tego węża to wiedziałam, że nie dam rady. Zaczęło się – lekarz powoli włożył rurkę przez ustnik. Potem bardzo powoli pchał dalej. W pewnym momencie dostałam strasznego odruchu wymiotnego. Lekarz kazał mi połknąć tą rurkę. Próbowałam, ale za każdym razem jak przełykałam ślinę tylko bardziej wymiotowałam. Lekarz wyjął rurkę. Wytłumaczył mi kiedy mam to połknąć. Znowu zaczął wkładać mi rurkę do przełyku. Na komendę lekarza przełknęłam ślinę. W tym momencie tak bardzo chciałam zwymiotować to coś, że aż nie mogłam wytrzymać i chciałam wyjąć sobie rurkę z buzi. Przestałam wymiotować, poczułam że się podniecam. Myślałam, że mam już tą rurkę w przełyku i nagle poczułam, że lekarz ją wyjmuje. Włożył trzeci raz i bardzo mocno pchał mi do gardła. Nie mogłam wytrzymać tego ohydnego uczucia wymiotowania, złapałam za rurkę i bardzo mocno wymiotując wyjęłam sobie ją z buzi. Lekarka złapała mnie za rękę. Lekarz wyjął mi z buzi ustnik założył na rurkę. Schylił się do moich ust. Nie wiedziałam, o co chodzi i nagle poczułam, że on wkłada mi palce razem z rurką do buzi. Przycisnął mi język. Myślałam, że zemdleję od odruchu wymiotnego. Lekarz chwilę trzymał mi te palce w gardle. Chciałam powiedzieć, że nie chcę, że ma mi to wyjąć z buzi. Cały czas rzygałam, a lekarz powoli zaczął pchać rurkę do mojego przełyku. Zaczęłam ruszać, tupać nogami; nie mogłam znieść tego uczucia. W końcu lekarz wyjął palce. Została tylko rurka. Chwilę tak stękałam, odpoczywałam. Nagle lekarz pchał tą rurkę głębiej. Bardzo chciałam wyjąć tą rurkę, wypluć ją, zwymiotować, ale za każdym razem kiedy miałam odruch wymiotny czułam jak ta ohydna, gruba rurka idzie powoli co raz niżej. Nie mogłam tego znieść – miałam dosłownie jeden odruch za drugim, nie skończył się jeden a już miałam drugi. Okropne. Tak bardzo wymiotowałam, że zrobiło mi się słabo. Zaczęłam mocno ruszać nogami i stopami, bo nie mogłam już wytrzymać. Kolejna lekarka złapała mnie za moje stare, czerwone trampki. Podnieciłam się jeszcze bardziej, bo podnieca mnie jak ktoś dotyka moich spoconych stóp, czy też trampek. Poczułam, że lekarz skończył w końcu pchać dalej gastroskop. Stękając, chwilę sobie odpoczęłam od wymiotowania. Poczułam, że bardzo się ślinę. Przełknęłam więc ślinę. W tym samym momencie zaczęłam znowu wymiotować. Bezsilnie rzygałam już do końca. Pomyślałam, że jeszcze chwilę i dostanę orgazmu. Wreszcie lekarz zaczął wyjmować mi to coś z przełyku, a ja cały czas wymiotowałam. Nagle miałam najsilniejszy odruch wymiotny. Za chwilę drugi, już słabszy. Podczas jak wymiotowałam dostałam dosyć silnego orgazmu i poczułam że lekarz wyjął mi tą rurkę z buzi.

    Od tego wszystkiego zwymiotowałam na koniec żółcią. Obiecałam sobie, że już nigdy nie zrobię sobie gastroskopii na żywca.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Zdrada seksownej licealistki cz. 2

    1.
          Wszystko działo się tak szybko i tak nagle, że z trudem nadążałem za biegiem wydarzeń. Byłem wściekły. Wpatrując się w przerażone oczy mojej dziewczyny, która kilka sekund temu doprowadziła do orgazmu mojego najlepszego przyjaciela, już szykowałem się do szaleńczego ataku na Marcina, gdy raptem Ola rzuciła się między nas z krzykiem:
          – Adam, to wszystko przeze mnie! Przeze mnie! Przepraszam cię! Błagam, nie bijcie się!
          – Zamknij się – warknąłem. – Nie masz tu nic do gadania w tej chwili.
          Ola zaczęła rozpaczliwie płakać, a Marcin czym prędzej włożył z powrotem spodnie i bez słowa wybiegł z pokoju. W porywie gniewu zacząłem go gonić, lecz zawodząca dziewczyna złapała mnie za koszulę.
          – Adam, błagam, nie pogarszaj sprawy. On niczemu nie zawinił, to przeze mnie! – znów zalała się łzami.
          Wciąż byłem zagotowany. Ani trochę nie było mi jej szkoda – niby za co?
          – Ola… – zacząłem, z trudem łapiąc oddech, starając się nie wpaść w szał. – Dlaczego?
          – Ja… nie wiem.
          W pokoju na kilka sekund zapanowała kompletna cisza.
          – Wiesz, że z nami koniec, prawda? – spytałem.
          – Adam… – próbowała mnie objąć. Cofnąłem się gwałtownie.
          – Nie dotykaj mnie nawet! – wrzasnąłem. – Zachowujesz się jak dziwka, a teraz myślisz, że wszystko jest w porządku?
          Ola pochyliła głowę.
          – Jestem dziwką i muszę odpokutować – jej głos nieoczekiwanie zaczął wędrować w inne, bardziej namiętne rejony. Ze zdumieniem patrzyłem, jak klęka naprzeciwko mnie i odgarnia swoje lśniące włosy.
          – Co ty robisz?
          Nastolatka, zamiast odpowiedzieć, rozpięła rozporek moich dżinsów. Po chwili stałem przed nią ubrany jedynie w koszulę, w pokoju, w którym parę minut wcześniej zabawiała się z moim przyjacielem.
          Wykorzystując moje całkowite otumanienie, dziewczyna objęła mojego penisa swoimi drobnymi dłońmi i popatrzyła na mnie. Jej zielone oczy, które tak dobrze znałem, wyrażały ogromną skruchę i błaganie, a jednocześnie były przepełnione zmysłowością.
          Byłem oszołomiony. Chciałem się wyrwać. Odepchnąć ją, powiedzieć, co o niej myślę, i wydostać się z tego pieprzonego domu.
          Ale nie zdołałem się ruszyć. Patrzyłem na nią jak zahipnotyzowany. Nim się zorientowałem, mój penis był już w jej buzi. Momentalnie poczułem rozgrzewającą wilgoć jej śliny i dotyk podniebienia, ocierającego się o żołądź. Po chwili Ola objęła czubek penisa mokrutkimi wargami i zaczęła go delikatnie ssać. Wtedy też dobiegła mnie spóźniona fala ogromnej przyjemności, gdy poczułem na żołędzi upojny ucisk dziewczęcych ust.
          – Mmm… wiem, że chcesz sobie ulżyć… – wyszeptała nęcąco.
          Licealistka pieściła spód główki czubkiem języczka, jednocześnie ślizgając się po niej usteczkami. Jej spocone rączki rytmicznie stymulowały dolną część napletka, wyzwalając we mnie kolejne pokłady rozkoszy.
          Nie myślałem o niczym. Byłem tak emocjonalnie zdruzgotany, że w akcie bezsilności oddałem się w pełni tej chwili. Moja siła woli została wystawiona na próbę. Uległem. Wiedziałem tylko, że chcę zatracić się w przyjemności, rozładować ekstatyczne ciśnienie w moim kutasie.
          Objąłem Olę za tył głowy i zacząłem miarowo poruszać penisem w jej ustach. Znów spojrzała mi w oczy. W jej wzroku widziałem całkowitą uległość, pokorę służącej. Nigdy wcześniej nie patrzyła na mnie w ten sposób. Niezmiernie mnie to nakręciło.
          – Och… – westchnęła cichutko, gdy zobaczyła, jak mi dobrze.
          Kontynuując mimowolne ruchy, czułem, jak mój twardy członek zatapia się w dziewczęcej buzi, jak zalewa go niezmierzona błogość. Znałem ten dotyk, ale nigdy przedtem nie był aż tak intensywny i rozkoszny. Ola posłusznie ściskała kutasa w mokrutkich ustach, w miarę jak wsuwałem go coraz głębiej i głębiej. Towarzyszyło temu upajające uczucie nieprzyzwoitości. W tych warunkach mój penis nie mógł wytrzymać zbyt długo. Presja była coraz silniejsza, przestałem kontaktować z rzeczywistością. Przyspieszyłem ruchy. Mój kutas całą mocą ocierał się o wnętrze nastoletniej buzi. Wepchnąłem go głęboko i przytrzymałem. Ola przyjęła to z pokorą, wciąż patrząc mi namiętnie w oczy.
          – Ssij, kurwo – rozkazałem.
          Zakrztusiła się. Nie puszczałem. Mój olbrzym poruszał się z impetem w jej ustach, kiedy próbowała złapać oddech. Wyjąłem go na moment, lecz dziewczyna tylko uśmiechnęła się słodko i znów wzięła go do buzi. Po chwili jej języczek zaczął wyprawiać absolutne cuda, wirując na mojej żołędzi. Tańczył zalotnie wokół główki, racząc ją anielskimi pieszczotami, podczas gdy drobne dłonie coraz szybciej masowały trzon penisa. Zamknąłem oczy w finalnym porywie rozkoszy, czując na członku mokrutki języczek, na zmianę z upojnym uciskiem różowiutkich usteczek. Ciśnienie sięgnęło szczytu.
          – Ooooch! Taaak… – jęczałem w ekstazie.
          – Mmmm, Adaś…
          Wstrzymałem oddech. Trysnąłem.
          Ola szczelnie objęła czubek pulsującego kutasa i przyjęła potężne fale spermy wydostające się z jego wnętrza.
          Mój przeciągły jęk wypełnił cały pokój. Na twarzy rysował mi się grymas cudownego upojenia, gdy uwalniałem z siebie kolejne porcje lepkiego kremu. Gdyby w salonie nie grała głośna muzyka, z pewnością każdy by mnie usłyszał.
          Odetchnąłem z ulgą.
          Zaraz po najdłuższym orgazmie w moim życiu wyjąłem członka z jej buzi. Ciszę zakłócały tylko stłumione dźwięki piosenki z sąsiedniego pokoju i mój ciężki oddech. Patrzyłem, jak Ola przełyka moje nasienie i oblizuje usta.
          Ale jej magia już nie działała. Wracając powoli do rzeczywistości, uświadomiłem sobie, co właśnie się stało i jak zostałem omamiony.
          – Pieprzona dziwka – wysyczałem. Wrócił mi gniew sprzed paru minut, choć orgazm nieco stłumił mój zapał.
          Zauważyłem, że Ola ponownie ma łzy w oczach. Włożyłem spodnie i zbliżyłem się do drzwi.
          – Nie będziemy razem po tym, co zrobiłaś – starałem się brzmieć najbardziej spokojnie, jak mogłem. – Pogadamy później. Ja stąd idę, ty baw się dobrze. Bo najwyraźniej nie obchodzi cię, z kim się bawisz.
          – Kocham cię, Adam – wydukała przez łzy. – Nie wiem, co we mnie wstąpiło. W ogóle nie wiem, co powiedzieć.
          – Nic nie mów. I nie udawaj. To koniec, i tyle.
          – Ja nie udaję!
          Wyszedłem z pokoju i zamknąłem drzwi.

    2.
          Następnego dnia obudziłem się z bolesną świadomością, że po pierwsze nie mam już dziewczyny, po drugie – że zdradziła mnie z moim najlepszym kumplem, a po trzecie, że muszę dziś wrócić do jego domu.
          Dopiero po powrocie uświadomiłem sobie bowiem, że zostawiłem u niego torbę na siłownię. Nie wiedziałem, co mu powiedzieć. Ciągle byłem targany wściekłością, dlatego postanowiłem, że najlepiej będzie, jeśli zwyczajnie wezmę od niego tę cholerną torbę i wyjdę bez słowa. Nie miałem nawet pewności, jak mam zacząć rozmowę z Olą, do której prędzej czy później musi dojść. Potrzebowałem czasu, by przemyśleć całą sytuację.
          W drodze do domu Marcina męczyło mnie wiele pytań. Dlaczego on mi to zrobił? Dlaczego się nie powstrzymał? I, co najważniejsze, dlaczego ONA mi to zrobiła? Nie mogłem się pogodzić z faktem, że osoby, którym tak ufałem, tak perfidnie mnie zdradziły.
          Pukając do drzwi frontowych już miałem w myślach, żeby wyrzucić z siebie całą moją wściekłość, lecz ku mojemu zdumieniu nie otworzył mi Marcin. Zamiast niego ujrzałem rudą czuprynę kręconych włosów, otulających młodą, co najwyżej szesnastoletnią dziewczęcą twarz. Niesforne loczki zasłaniały jej widok, a gdy je odgarnęła, ujrzałem parę skrzących się brązowych oczu. Patrzyły na mnie z niemym uśmiechem.
          – Cześć – również się uśmiechnąłem. – Jest może Marcin?
          – Hej – odparła nieśmiało delikatnym głosem. – Nie ma go, pojechał odwieźć jakichś gości z wczoraj.
          – Ach, tak… wiesz, ja tylko przyszedłem po torbę sportową, bo zostawiłem ją tu wczoraj.
          – Hmm… może jej poszukasz, bo żadnej nie widziałam. Wejdziesz do środka? – spytała niepewnie.
          Po chwili szliśmy już razem w kierunku pokoju, w którym poprzedniej nocy moja dziewczyna obciągnęła Marcinowi, a potem mnie. Wciąż uderzał mnie absurd tej sytuacji. Nigdy wcześniej czegoś podobnego nie doświadczyłem.
          Jednak idąc tuż obok nowo poznanej dziewczyny moją uwagę skradły jej wyjątkowo urodziwe krągłości. Kusząco odstająca pupa, ukryta pod skąpym materiałem dżinsowej spódniczki, dawała początek dwóm ślicznym, długim nogom. Ta dziewczyna nie miała tak perfekcyjnego ciała jak Ola – była zgrabna, lecz sporo jej brakowało do modelki, a jej sposób chodzenia zdradzał nieśmiałość. Było w niej jednak dużo naturalnego wdzięku.
          Dom był zupełnie pusty, widocznie wszyscy goście już poszli. Kiedy przechodziliśmy przez salon połączony z kuchnią, zauważyłem, że zlew jest zastawiony dziesiątkami naczyń czekających na umycie. Taki już urok domówek.
          Torba stała tuż przy drzwiach, zatem mój cel został osiągnięty. Spojrzałem na dziewczynę z uśmiechem.
          – Wielkie dzięki. Swoją drogą, mam na imię Adam.
          – Alicja, miło mi – odpowiedziała nieśmiało. Zachowywała się prawie tak, jakbym był od niej dwadzieścia lat starszy. – Ja jestem kuzynką Marcina. Mieszkam w Niemczech, ale przyjechałam w odwiedziny na parę dni.
          – No proszę! Nigdy mi nie mówił, że ma taką ładną kuzynkę.
          Alicja zaśmiała się cichutko, a jej policzki rozpaliły się w rumieńcach.
          – Sporo macie tu zmywania. Może ci pomogę? – zaproponowałem, patrząc w kierunku kuchni.
          – Jakoś dam sobie radę… ale jeśli chcesz mi towarzyszyć… będzie mi miło – odparła dziewczyna.
          Pół godziny staliśmy razem przy zlewie i umilaliśmy sobie pracę rozmową. Alicję opuściła początkowa nieśmiałość i okazała się bardzo miłą osobą. Sporo się dowiedziałem o jej życiu w Niemczech i wielu rzeczach, które niespecjalnie mnie interesowały, ale były dobrym pretekstem, by patrzeć w jej błyszczące oczy. Z kontekstu wywnioskowałem, że nic nie wie o moim zajściu z Marcinem, co było dużą ulgą.
          – Marcin się ociąga – zauważyłem z uśmiechem.
          – Jego znajomi wspominali, że zapraszają go do siebie, więc pewnie siedzi u nich.
          – Kurczę, musisz się tu strasznie nudzić.
          – Trochę… – przyznała z uśmiechem Alicja.
          – Dobrze, że masz mnie do towarzystwa.
          Roześmiała się, a na jej twarz znów wstąpił rumieniec.
          Wtedy ją objąłem. Nie wiedziałem nawet, jak to się stało, ale po chwili moja ręka gładziła jej ramiona, zaś drugą dłonią dotknąłem jej zarumienionego policzka. Popatrzyła na mnie nieśmiało, a ja pochyliłem się i pocałowałem ją w usta. Usłyszałem, jak wzdycha z podniecenia, i poczułem jej rękę na plecach.
          – Urozmaicimy sobie pracę? – spytałem.
          W odpowiedzi dziewczyna odwzajemniła pocałunek. Nasze języki splotły się w radosnym tańcu, a jej oddech robił się coraz szybszy. Lizałem jej usta w namiętnym transie, czując, jak narasta w niej żądza. Położyłem rękę na jej piersiach i ucisnąłem je lekko, wpatrując się jej w oczy.
          – Adam…
          – Ala…

    C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Zawadzki

    Poprzednią część można znaleźć na moim profilu.

  • Nic

     

    &&&

     

    Ciemność jest taka przyjemna. Wow! Mam już osiem słów, liczonych do ósemki. Jak na mnie to jakiś rekord. Zasługuję na gratulacje.
    – Brawo, bravissimo, Autorko.
         Dobra. Przejdźmy do rzeczy. Nazywam się Autorka, mam “iks” lat i obecnie bardzo mi się NUDZI. Co prawda według moich rodziców, takie słowo nie istnieje, ale cóż. Jak to się mówi : “Gdy kota nie ma, myszy harcują”. No więc harcuję.
    – Oficjalnie rozpoczynam zapobieganie NUuuu – zawieszam się – DZIE! Tak, dobrze usłyszałeś świecie! NUDZIE! NUDZIE! NUDZIE! – wykrzykuję to słowo, jakby było jakimś zaklęciem. – NUDZIE! – Hmmmmmm… Skoro mogę wypowiedzieć to słowo, to co z  innymi? – CHOLERA! PTASZEK! GENITALIA! PIERSI! – nieee – CYCKI! CYCE! CHOLERNE CYCKI! – a nawet- PENISSSSS!!! TAK! CHOLERNY PENIS! TAKKKKKK ŚWIECIE! NAWET TO WYKRZYKNĘ! – a może – cipka? Cipka? CIPKA! CIPA I PENIS,  A NAWET… CHUJ I PIZDA!
         No dobra. Przesadziłam. Tak, wiem, wiem. No ale cóż. Nie zawsze zdarza się okazja, żeby sobie powykrzykiwać takie wyrazy. Zwłaszcza, kiedy się mieszka w bloku, twoi rodzice pracują w domu, a miasto jest małe i znasz praktycznie połowę mieszkańców. No może z tą połową przesadziłam,  ale jednak. A teraz… Teraz siedzę na drzewie nad jeziorkiem, najbliższy dom jest kilometr stąd, a pora jest akurat taka, że mogę mieć pewność, że nikogo nie ma w pobliżu. Bo jaki głupek chodzi po lesie w trzydziestopięciostopniowym upale? Tylko ja. Ale ja jestem oryginałem. Hmmm… A gdyby tak… Ściągnąć ubranie i popływać? Urządzić sobie plażę naturystów? Na takim odludziu nikt się przecież nie przyczepi, ani nie zauważy. No to co. Ściągamy. Zrzucam przepoconą sukienkę i wieszam na gałęzi obok. Co z tego, że jestem w lesie, porządek musi być. Bieliznę zdejmuję dopiero po zejściu. Nie jestem kretynką, nie będę się nago ocierać o drzewo. Zresztą jakby co, to mogę szybko założyć biustonosz i majtki, i wyjdzie, że jestem w stroju kąpielowym. Goła biegnę po trawie w stronę wody, ale w połowie drogi się zatrzymuję. RĘCZNIK! Wracam pod dąb, na którym siedziałam i wyjmuję z plecaka ręcznik w niebieskie i żółte misie. Jest naprawdę uroczy, a w dodatku niezwykle wytrzymały. Dostałam go na ósme urodziny od babci. Mój brat bliźniak ma podobny, choć tylko z pozoru – był kupiony o wiele później, już po operacji babci. Po zabiegu wzrok jej się pogorszył, i będąc w sklepie kupiła ten, który wydał się jej podobny. Co prawda jest tak samo w niebieskie i żółte misie, tylko, że tym razem nie trzymają się one za łapki, aaa… jakby to powiedzieć… Trwają w bardzo jednoznacznej sytuacji, tylko w bardzo różnych pozach. Są nawet podpisy. Ręcznik nie został skonfiskowany chyba tylko dlatego, bo rodziców nie było przy wręczaniu, a potem ja z bratem (mieliśmy po czternaście lat) starannie go chowaliśmy. Tak my. Tak nas zafascynował,  że ani myśleliśmy go oddawać. W Internecie sprawdziliśmy o co chodzi w konkretnych “sytuacjach”, a potem oglądaliśmy zdjęcia. Nie powiem. Dzięki naszej babci dowiedzieliśmy się więcej o “tych” sprawach, niż dzięki wszystkim lekcjom biologii, wychowania do życia w rodzinie i edukacji seksualnej (nauczyciel był fatalny) razem wzięte. No dobra, ale wracając. Biorę mój ręcznik (ten bez scen) i ruszam w kierunku jeziorka. Muszę sobie pogratulować, że go wzięłam, bo inaczej cały plan wziąłby w łeb. Gdy stoję już nad taflą wody, stwierdzam, że to będą najlepsze wakacje w moim siedemnastoletnim i jedenastomiesięcznym i dwudziestosiedmiodniowym życiu. No nie! Wygadałam się! No więc tak, za trzy dni, ja i mój brat obchodzimy osiemnaste urodziny.

     

    &&&

     

     

    Stoję i stoję, nie mogąc się zdecydować, czy wejść, czy zostać na brzegu. Nie wiadomo przecież, jaką jest woda, ani, czy w jej głębinach nie kryją się jakieś obrzydliwki. Ale… Po raz pierwszy mam szansę popływać nago, a w takim upale, to naprawdę przyjemne. Chyba. Bo przecież nigdy nie próbowałam. Trzy lata temu, na koloniach, gdzieś w Krainie Tysiąca Jezior graliśmy w butelkę. W sensie ja, mój brat, parę dziewczyn z mojego domku i kilku kolegów mego bliźniaka. Ogólnie było fajnie, oprócz tego, że zadania były mocno mocne. Nie żeby coś, ale jednak kazać ci się rozebrać i skoczyć z pomostu do wody to już lekka przesada, zwłaszcza, że przez ostatni tydzień było chłodno. Takie wyzwanie trafiło właśnie na mnie. A co zrobił mój kochany brat? Wskoczył za mnie. Nawet się rozebrał. Za mnie. Musze przyznać, że zaciągnęłam sobie u niego spory dług wdzięczności i do teraz muszę go spłacać.
         Okej. Wchodzimy.
         Gdy tylko pierwsze fale odbywają moje stopy, wiem, że to był genialny pomysł. Zanurzam się w wodzie coraz bardziej. Najpierw do kolan, potem ud, następnie wodę mam już za pasem, gdy dociera do piersi, wzdycham z rozkoszą. Jak przyjemnie. Już rozumiem, czemu naturyści kąpią się nago. Tak jest znacznie przyjemniej, bo nic nie zasłania ci ciała. Po chwili zaczynam płynąć, tak że teraz,  woda we mnie lekko uderza. Prostuje się i dryfuję na plecach. Słońce przyjemnie ogrzewa przód ciała, woda chłodzi spód. Po prostu raj na wodzie.
         Po około pół godzinie postanawiam się wysuszyć, ale gdy zbliżam się coraz bardziej do brzegu, wpadam na ciekawy pomysł. Jeziorko okalają pałki wodne i akurat teraz zaczęły “kwitnąć”. Z wody wyrastają długie badyle, każdy zakończony brązowym czymś. Na oko widać, że są szorstkie, więc gdy tylko zbliżam się do jednej z nich, zrywam ją i przyjeżdżam po niej palcem. Rzeczywiście szorstkie. Ten jakby kwiat – prostokąt przykładam do sutka. Od razu twardnieje. Gdy przesuwam nim w górę i w dół, wydaję z siebie głośny jęk. Jest to tak przyjemne, że żałuję, że od razu tego nie zrobiłam. Drażniąc jedną pierś zrywam kolejny badyl. Tym razem rękę kieruję pod wodę do mojej cipki. Dotykam łechtaczki i zaczynam ją stymulować. To, w połączeniu z pieszczeniem sutków daje mi nieziemską rozkosz. Jęczę głośniej niż kiedykolwiek. Jest mi tak dobrze, że z trudem odrywam się od czynności, by wypłynąć na brzeg. Gdy tylko kładę się na trawie, od razu wsuwam palec do pochwy.  Jeden nie wystarczy, więc dołączam drugi, a potem trzeci. Takiej placówki, to jeszcze nie miałam. Kiedyś niby próbowałam, ale to nic w porównaniu z tym co robię teraz. Gdy już mam szczytować, słyszę jakiś dźwięk. No nie! Jakim cudem  ktoś mógł tu przyjść! I to akurat teraz, gdy jest mi tak dobrze! Przestaję się zaspokajać, by zobaczyć kto nadchodzi?
    – Możesz kontynuować? – dochodzi do mnie ochrypły męski głos. 
         I go widzę.
         Zza drzew wychodzi niesamowicie przystojny brunet, bez koszulki i z namiotem. Nie w ręku. Na jego spodniach widać olbrzymi namiot. OLBRZYMI! Co prawda nie miałam dużej styczności z penisami, ale po wybrzuszeniu widać, że musi mieć co najmniej 20 centymetrów. Nie powiem. Zrobiło mu się jeszcze bardziej mokro, niż przedtem.
    – To jak? Dokończysz?
        Nie mam pojęcia co robić. Czy wstać i uciec stąd jak najdalej, czy może…
    – Ładnie to tak podglądać nagie dziewczyny?
    – Nie – odpowiada jakby speszony,  choć tego nie rozumiem.
    – A masz mi to jak wynagrodzić?
    – No jasne – jego pewność siebie wzrasta.

     

    &&&

    Chłopak podchodzi do mnie stanowczo, przez co żałuję jednak, że nie uciekłam.
    – Wstawaj – rozkazuje.
        Robię to posłusznie.
    – Zbliż się i pocałuj mnie w tors.
    Podchodzę i dotykam ustami jego mięśni. Smakują potem, słońcem i tak jakby pomarańczami.
    – Teraz odepnij mi pasek.
         Gdy mój bóg seksu trzyma go w rękach, siada i każe położyć się na jego kolanach. Potem przesuwa mnie tak, że moja dupa znajduje się centralnie przed nim.
    – Czy dziewczynka była grzeczna?
    – Mhmmmh – odpowiadam, bo cały czas czuję jego męskość pod sobą.
    – Oj chyba nie. Masturbowanie się w lesie, na oczach obcego faceta, pałką wodną i w tak młodym wieku? To zasługuje na szlaban.
    – Co?!
    – Nie pytaj się “co” swojego pana. Co najwyżej “tak, panie ” – mówiąc to, raz za razem pociągał za moje nagie pośladki.
    – No to tak. Dziewczynka będzie przychodziła w to miejsce codziennie przez dwa tygodnie o tej porze. Zrozumiała?
    – Yhy.
         Wyciągnął pasek i uderzył nim mocno w moją dupę.
    – Auuu. Za co to?
         Znowu mnie uderzył.
    – O co chodzi? – spytałam i po chwili zrozumiałam. – Tak, panie.
    – No. Nasza dziewczynka się szybko uczy. No to co by teraz zrobić…?
         Sięgnął po mój plecak i zaczął wysypywać jego zawartość.
    – O! Dziewczynka nie ma ubrania?
    – Ma,… panie. Tylko na drzewie.
    – Och, no to trzeba po nie iść. Wdrapuj się!
    – Nago?
    – A jak byś chciała? Przy mnie możesz tylko chodzić nago.
         Zaczęłam wchodzić po pniu. Ponieważ był szorstki, a ja musiałam go dotykać piersiami, napaliłam się jeszcze bardziej. Na szczycie wzięłam sukienkę i zeskoczyłam. Chłopak wziął moją garderobę i bez wahania wsadził do spodni. Po chwili ja wyjął, podszedł do mnie od tyłu i zaczął pocierać o moją cipkę. Był brutalny i to tylko zwiększyło moje podniecenie. Już po chwili zaczęłam jęczeć i obficie wydzielać soki. Gdy szczytowałam odszedł trochę ode mnie i zdjął spodnie. Moim oczom ukazał się tak ogromny penis, że zastanawiałam się, czy czasem nie uciec. Miał ze dwadzieścia pięć centymetrów i widać było, że jeszcze nie całkiem się wyprostował.
    – Poznaj mojego kolegę. Nazywa się chuj i bardzo mu się spodobałaś. Nie na każdą dziewczynę reaguje aż tak żywiołowo. No więc ten chuj był już w wielu, naprawdę wielu miejscach, a teraz chciałby się znaleźć w twojej piździe. Zapamiętaj, że ty masz pizdę,  a ja chuja. W każdym bądź razie nie mogą spotkać się dzisiaj, bo mi się spieszy. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by mój kolega mógł się spuścić. Co prawda nie na ciebie, ale to też nadrobimy w przyszłym czasie.
         Zaczął się zaspokajać ręką owiniętą w moją sukienkę. Po chwili już szczytował, a całą spermę wtarł w moją garderobę.
    – Trzymaj – powiedział podając mi mój ubiór – włóż, nie pierz i przyjdź w tym jutro. Albo raczej z tym, bo nie chcę Cię nigdy widzieć w ubraniu.

    THE END.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Eleonora
  • Falszywa opiekunka – cz. 1

    Kamila była śliczną, szczupłą dziewiętnastolatką o długich blond włosach i pełnych ustach. Należała do tego rodzaju dziewczyn, które zawsze dbają o swoje ciało, miała więc spore powodzenie u płci przeciwnej. Jak na swój młody wiek miała duże, kształtne piersi i boską figurę – idąc ulicą nie była zdziwiona pełnymi podniecenia spojrzeniami, jakimi obdarzali ją faceci. Wprost przeciwnie. Kamila miała jednak jedną, dość niecodzienną skłonność – najbardziej kręcili ją zajęci mężczyźni. Jej majteczki wilgotniały, gdy jakiś „mężuś” albo zajęty chłopak oglądał się za nią. Wtedy ona posyłała mu jeden ze swoich najbardziej uwodzicielskich uśmiechów i z dziką satysfakcją obserwowała, jak kobieta idąca przy jego boku patrzy na nią z zawiścią albo robi wyrzuty swojemu partnerowi. Zawsze marzyła o seksie z takim facetem, a przyłapanie go na zdradzie przez dziewczynę lub żonę stanowiło dla niej wprost idealne zakończenie stosunku.

    Kamila mogła pochwalić się jak dotąd dwiema zdobyczami – „upolowała” dwóch zajętych chłopaków (przez te polowania, nawiasem mówiąc, Kamila straciła dwie koleżanki, które były dziewczynami jej „ofiar”).

    Teraz miała ochotę na coś jeszcze bardziej podniecającego. Wpadła na pomysł, żeby poszukać pracy jako opiekunka do dziecka – prawie zawsze osoby takiej szukają małżeństwa, co było doskonałą okazją dla dziewczyny. Już po kilku dniach Kamila dostała pierwszą ofertę – młode małżeństwo (Piotr i Dorota) szukało opiekunki dla siedmiolatka.

    Dziewczyna poszła na rozmowę ubrana skromnie – nie chciała, żeby w głowie jej potencjalnej pracodawczyni powstały jakieś wątpliwości co do jej zamiarów. Piotr zrobił na niej piorunujące wrażenie – wysoki, dobrze zbudowany trzydziestolatek o uroczym uśmiechu. Brunet. Pod obcisłą koszulką zarysowywał się umięśniony tors i płaski brzuch. Dziewczynie aż zrobiło się mokro na jego widok, więc wyszła na kilka minut do łazienki i zaspokoiła się, wyobrażając sobie co by się działo, gdyby została z nim sam na sam.

    Rozmowa przebiegła pomyślnie – Kamila wyszła z domu swoich pracodawców jako opiekunka dla ich dziecka.

    Pierwsze kilka dni swojej pracy faktycznie spędziła na niańczeniu Tomka, bo tak miał na imię chłopiec. Nie mogła doczekać się momentu, w którym nareszcie zostanie sam na sam z tatą chłopca. Niestety, Piotr pracował w godzinach pracy Kamili (Dorota również). Okazja nadarzyła się pod koniec tygodnia – pracodawczyni Kamili miała nocną zmianę, a jej mąż został w domu. Dorota powiedziała jej, żeby mimo wszystko została na wieczór z Tomkiem, bo Piotr powinien odpocząć po ciężkim dniu.

    Kamila od dawna czekała na tę okazję, żeby jednak zwiększyć szanse uwiedzenia mężczyzny, zdobyła niezbyt silny narkotyk, który miał otumanić i pobudzić seksualnie jej przyszłą „ofiarę”. Tego wieczoru ułożyła do snu Tomka nieco wcześniej niż zwykle, cały czas wyobrażając sobie, co będzie robić z jego tatusiem.

    Gdy chłopiec zasnął, dziewczyna poszła do łazienki przygotować się do „polowania” – specjalnie na tę okazję wzięła ze sobą obcisły, prześwitujący, nieco przydługi T-shirt, który doskonale podkreślał jej seksowną figurę i boskie piersi. Rano ogoliła swoją muszelkę – wiedziała, że większość facetów lubi takie rzeczy. Wzięła szybki prysznic i nie wycierając się, założyła koszulkę, która zakrywała jej pośladki tylko w połowie.

    Poszła do kuchni, wyjęła z szafki dwa kieliszki, napełniła je winem i do jednego z nich wsypała trochę narkotyku. Rozpuściła biały proszek w napoju, uśmiechając się niczym napalona wiedźma. Bardzo chciała, żeby tego wieczoru penis żonatego pracodawcy zagłębił się w jej mokrej cipce. Wielokrotnie. Chciała poczuć, jak eksploduje w niej mnóstwem spermy, jak zalewa ją w środku fala ciepłego nasienia.

    Mając w głowie tę scenę, Kamila poszła do sypialni Doroty i Piotra z dwoma kieliszkami. Uchyliła cicho drzwi i zobaczyła Piotra leżącego na łóżku – mężczyzna spał. Jego umięśniona klata unosiła się lekko w spokojnym tempie – dziewczyna przygryzła lekko wargę obserwując jego ciało. Piotr miał na sobie koszulkę i szorty (sądząc po wybrzuszeniu na nich – był lekko podniecony). Kamila bardzo chciała już teraz dobrać się do jego męskości, powstrzymała się jednak zdając sobie sprawę, że cierpliwość popłaca. Zapaliła nocną lampkę, sypialnia wypełniła się nastrojowym, ciepłym światłem. Odstawiła dwa kieliszki na nocną szafkę i położyła dłoń na torsie Piotra, przesuwając ją po nim delikatnie.

    – Proszę pana… – udawała zawstydzoną i nieśmiałą – pomyślałam, że moglibyśmy uczcić mój pierwszy tydzień pracy u państwa i napić się wina – uśmiechnęła się lekko i spuściła wzrok na swoje uda.

    Zaspany Piotr potrzebował kilku sekund, żeby dojść do siebie po drzemce. Usiadł na łóżku i spojrzał na opiekunkę swojego dziecka.

    – Jasne, czemu nie – rzucił jakby od niechcenia i uśmiechnął się, lekko zażenowany. – Tomek bardzo Cię polubił, więc chyba możemy sobie pozwolić na mały toast. – Kamila zachichotała słodko i podała mężczyźnie kieliszek z winem zawierającym rozpuszczony narkotyk.

    – Cudownie… – dziewczyna uśmiechnęła się z satysfakcją i podnieceniem patrząc, jak Piotr sączy przygotowany przez nią płyn…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    neil

    Moje pierwsze opowiadanie ever. Postanowiłem podzielić je na części (uważam, że taką historię trzeba smakować w kilku częściach, powinna być opisana z detalami 😉 ).

  • Niewolnica orczycy

    Padało już od wielu dni. Ja i moi towarzysze podróżowaliśmy od tygodni, dotarlibyśmy już na miejsce gdyby nie Edmund i jego dziurawe kieszenie. Zgubił naszą jedyną mapę.
    Mam na imię Leonora i jestem córką kupca. Podróżuję między miastami z moimi kompanami, Edmundem, Rolandem i Zezem, sprzedając dobra i dzieląc się złotem między siebie. Nie zbyt ekscytująca praca, ale robiłam to dla ojca. Poza tym miałam do tego smykałkę. Podróże były co prawda męczące, ale to dobrze płatna praca. Głównie sprzedawaliśmy tekstylia i inne dobra które są ciężko dostępne w tych czasach, i to wszystko dzięki Rolandowi. Jakoś przeczuwał, że będzie spore zapotrzebowanie na tego typu towary. Przestaliśmy oponować i wszystkie pieniądze zainwestowaliśmy w jego pomysł.
    Teraz jednak, jesteśmy zagubieni w lesie. Edmund twierdził, że ten las jest blisko miasta którego zmierzaliśmy, ale wciąż mu nie dowierzałam. Wędrowaliśmy przez błota, kupy liści i połamane gałęzie od dwóch dni, przemakając przy okazji do suchej nitki. Co gorsza nasze zapasy żywności kurczyły się nieubłaganie.
    -Jesteśmy na dobrej drodze, jestem tego pewien! – Edmund zapewniał nas z początku naszej małej karawany.-Lepiej żeby tak było – Wymamrotał Zez. – Jeśli nie jesteśmy będziemy musieli pozbyć się Miszki i ją zjeść
    Pogłaskał swojego brązowego konia, ciągnącego dobra przez leśne wertepy.
    Zapadał zmrok. Wiedziałam, że będziemy musieli rozbić obóz i to wkrótce, ale z tym nieznośnym deszczem nie była to miła myśl. Wczoraj znaleźliśmy duże, wydrążone drzewo w którym się schowaliśmy, zostawiając biedną Miszkę na deszczu.
    -Spójrzcie! – Edmun nagle wykrzyknął. -Tam! Światło!
    Patrzyłam w tym samym kierunku, również widząc ciepłe, żółte światło. Jakaś chata? Ale kto chciałby tutaj mieszkać.
    Podeszliśmy do światła i z bliższej odległości zauważyliśmy, że to wejście do kopalni. Olbrzymia górska ściana rozpościerała się przed nami, a światło pochodziło z oświetlonego pochodniami tunelu.
    Dwóch mężczyzn stało po obu stronach tunelu, na sobie mieli pancerze z których jasno można było wywnioskować, że są miejskimi strażnikami. Mogliby nam więc wskazać drogę do miasta.
    -Przepraszam bardzo, – Edmund odezwał się do strażników. -Ja i moi druhowie jesteśmy zmęczeni, zmarznięci i głodni. Możemy tutaj się schronić?
    Strażnicy popatrzyli na niego przez szpary w hełmach które zakrywały ich twarze, później przyglądali się Miszce i ładunkowi który ciągnęła.
    -Jesteście kupcami? – zapytał jeden z nich. Wszyscy pokiwaliśmy głowami.
    Strażnik zwrócił się do drugiego.
    -Szefowa mogłaby chcieć ich zobaczyć. Co o tym myślisz?-Nie mam pojęcia – wymamrotał drugi -Mamy tylko rozkazy żeby przyprowadzić więcej robotników..-Możemy pracować jeśli pozwolicie nam przenocować. -Odezwał się Zez – Rąbałem drewno swego czasu, nie może się to bardzo różnić od kopania.
    Strażnicy wymienili spojrzenia, jeden z nich powiedział:
    -W porządku więc. Zabierzemy was do szefowej i to ona zdecyduje. Choć nie wiem czy jej się to spodoba, ale nigdy nie wiadomo. Za mną.
    Podążyliśmy za strażnikiem w głąb kopalni, w końcu uwolnieni od kropel deszczu.
    -Co mamy zrobić z koniem? – Spytał Roland. -Nie wejdzie przecież z nami.
    Jeden ze strażników, nieco się ociągając się poszedł się tym zająć. Szliśmy coraz dalej. Było zimno, ale słyszałam z oddali przyjemne trzaskanie ognia.
    Wkrótce weszliśmy do dużej jaskini, gdzie grupa mężczyzn w szmatach i futrach siedziała przy dwóch, długich stołach, pijąc i śmiejąc się. Jedzenie przygotowywali nad ogniskami, dym znikał w szparach sufitu jaskini.
    Strażnik klasnął w dłonie aby uciszyć pozostałych.
    -Mamy czterech nowych więźniów panowie. Ale nie są to zwyczajni więźniowie. Są jedynie przejezdni. Więc jeśli łaska, pomóżcie mi ich zaprowadzić do szefowej nim spróbują uciec. -powiedział w sarkastycznym tonie.
    Więc to tak. To wcale nie był prawdziwy strażnik! Oni muszą być bandytami. I właśnie weszliśmy do leża węży. Nim się obejrzeliśmy tuzin bandytów okrążył nas, zmuszając abyśmy kierowali się do końca jaskini, na spotkanie z ich przywódczynią. Nie była ona nawet odrobinę taka jak ją obie wyobrażałam.
    Na tronie wyciętym ze skalnej ściany, siedziała olbrzymia orcza kobieta. Dlaczegóż to ork przewodzi grupie ludzi? Orkowie i ludzie są wrogami od stuleci. Do diabła, nawet nie powinno ich być na terytorium ludzi. Mimo wszystko, ta kobieta była niecodziennym widokiem.
    Była wysoka, o wiele większa ode mnie, drobnej młodej dziewczyny, jej mięśnie były tak duże, że najsilniejszy z ludzi byłby zawstydzony. Jej wargi były wydatne i za nimi kryły się duże, spiczaste zęby. Jej olbrzymie usta miały znaczny przodozgryz.
    Na sobie miała tylko trochę biżuterii i przepaskę ze zwierzęcej skóry, przez co jej olbrzymie piersi były odkryte. W oczy rzucały się równie duże ciemnozielone sutki. Uszy miała przebite kilkoma pierścieniami które służyły jej za kolczyki. Zaś jej głowa zwieńczona ciemnymi warkoczami.
    Ta przerażająca kobieta patrzyła na nas zimnym spojrzeniem, jakbyśmy byli jedzeniem i ona ocenia które zjeść pierwsze. Ale to było głupie. Orkowie nie jedzą ludzi. Tak przynajmniej mi mówiono.
    -Przywódczyni, przyprowadziliśmy ci tych oto kupców, -odezwał się bandyta przebrany za strażnika -Pomyśleliśmy. że może potrzebujesz więcej pracowników. Zabraliśmy im też ich towary.
    Orczyca podniosła się ze swojego tronu aby przyjrzeć się z bliska. Przechodząc obok nas i obdarowując moich kompanów złowrogim grymasem. Zatrzymała się przede mną. Czułam się taka malutka w obliczu tej kobiety. Była przynajmniej dwa razy większa ode mnie, a jej ramiona były tak szerokie jak Edmunda i Zeza razem wzięte. Jej oddech śmierdział miodem pitnym.
    Nachyliła się nade mną i złapała za szczękę, przyglądając się mojej twarzy jak i również mojemu gardłu. Była silna, ale czego się spodziewać po kimś takim.
    -Ona idzie ze mną do mojej komnaty, -Orczyca oświadczyła to mrocznym, mocnym głosem. -Resztę zabierzcie do szybu.
    Bandyci skinęli głowami i odeszli prowadząc moich towarzyszy przed sobą.
    Orczyca złapała mnie za nadgarstek i pociągnęła ze sobą w innym kierunku. Szliśmy przez tunel nim trafiliśmy do mniejszej jaskini. Pełno było tam worków, skrzyń i beczek pod ścianami. Było też palenisko z kociołkiem, biurko i łóżko z pościelą wykonaną ze skór zwierząt. Dość gorąco tu było i pachniało palonym drzewem zmieszanym z zapachem pieczonego mięsa.
    Rzuciła mnie do pokoju, wylądowałam dość głośno na kamiennej posadzce. Ona zamknęła na klucz drzwi. Później przyglądała mi się kiedy wstałam.
    -Solidne ciałko… Ładne usteczka…To może się udać… -mamrotała do siebie. -Nazywam się Bologal, człowieku. Będziesz mi dziś służyła, więc zapamiętaj to sobie dobrze.
    Zaczynałam się bać co może mi zrobić, robiłam więc wszystko aby przedłużać mój marny koniec.
    -Jak to możliwe, że grupa ludzi jest posłuszna orkowi? W dodatku kobiecie? -Zapytałam starając się nie brzmieć na zdenerwowaną.
    Bologal podeszła bliżej, jej piersi lekko się kołysały gdy szła.
    -Zawdzięczają mi swoją wolność, dlatego mnie słuchają.-Wolność? -powtórzyłam za nią-Tak. W to miejsce przysyłano więźniów aby kopali srebro dla waszego króla. Przybyłam tu kilka lat temu, zyskałam szacunek współwięźniów miażdżąc kilka czerepów. Podziwiają siłę, wszyscy. A siły mi nie brakuje.
    Aby lepiej zobrazować jej punkt widzenia, napięła swój biceps. Nie wątpiłam, że jest w stanie zabić mnie bez wysiłku.
    -Zachęciłam ich żeby wzniecić bunt przeciwko strażnikom którzy trzymali nas tutaj. I zabiliśmy ich wszystkich, po czym ja przejęłam tą kopalnię. Teraz ja tutaj rządzę. Całe złoto jest moje, a ten kto potrafi się zachować dostaje swój udział.-Nikt nie zauważył co tu się stało? – zapytałam rozpaczliwie chcąc wydłużyć rozmowę.-Nie. Ta kopalnia leży z dala od osad, żadna droga tu nie prowadzi. Jedyni ludzie jacy tu przychodzą, poza waszą gromadką, to ci którzy przyprowadzają nam nowych więźniów i dostarczają srebro do króla. Dlatego kilku moich ludzi przebranych jest za strażników żeby się nimi zajmować. Mówimy im, że nie znaleźliśmy srebra, ale zatrzymujemy więźniów. Oni idą do kopalni, zupełnie nieświadomi, że pracują dla mnie.-Rozumiem. -powiedziałam udając fascynację, widząc jaka dumna jest ze swojego planu. -Więc moi towarzysze kopią w poszukiwaniu srebra?
    Bologal pokiwała głową twierdząco.
    -A… co ze mną?
    Bologal jedynie uśmiechnęła się złowieszczo.
    -Dla ciebie mam specjalne zadanie.
    Zsunęła swoją przepaskę z bioder, odkrywając wielkiego, zielonego i w pełnej erekcji kutasa. Zaparło mi dech z wrażenia, cofnęłam się nieco.
    To był potwór. Gruby, długi i żylasty. Na kimś wzrostu Bologal wyglądał na ponad przeciętny, ale przy mnie wydawał się olbrzymi.
    -Ty… masz penisa? – wyjąkałam-W rzeczy samej – odpowiedziała Bologal, a jej uśmiech stawał się szerszy. -I ty włożysz go do swoich ust.
    Wytrzeszczyłam oczy, nie mogąc oderwać wzroku od zielonej pały.
    -Co?! Nigdy tego nie zrobię!
    Uśmiech Bologal ustąpił miejsca irytacji. Położyła swoje wielkie dłonie na moich ramionach i zmusiła uklęknąć. Zabolało mnie gdy uderzyłam o kamienną posadzkę. Choć nie martwiło mnie to tak jak penis który kołysał się niebezpiecznie blisko mojej twarzy.
    -Posłuchaj -Bologal powiedziała surowym tonem. -Albo będziesz ssała dobrowolnie, albo zgwałcę twoje gardełko. Twój wybór, mnie pasują obie opcje.
    Wsparła ręce na biodrach i przysunęła spód swojego grubego fiuta do mojej twarzy, tak, że dotykałam go ustami.
    -Spraw się dobrze, a cię uwolnię. Spieprz sprawę albo dalej się opieraj, a spędzisz resztę swojego życia kopiąc.
    Wyglądało, że nie mam wyjścia. Nie było mowy żebym kopała przez resztę mojego życia. A te kilka minut upokorzenia było dobrą ceną za wolność.
    Wahając się wysunęłam mój język, dotykając spód jej członka opartego o moją twarz. Następnie wsunęłam go nieco dalej obejmując ustami główkę. Chwilę czekałam, nie wierząc w to co się dzieje, by zaraz starać się wziąć więcej jej kutasa do ust. Powoli ruszyłam głową do przodu, czując jak jej penis wędruje głębiej do mojego gardła. Zatrzymałam się nim doszłam do połowy, nie mogąc już połknąć więcej. Zaczęłam więc powtarzać ten ruch. Nie było tak źle. Spodziewałam się obleśnego smrodu i smaku, ale fiut Bologal smakował raczej jak ssanie ręki.
    -Głębiej! -zakomenderowała Bologal
    Starałam się spełnić jej życzenie, ale zaczęłam się dławić jak główka jej penisa przyciskała na tył mojego gardła. Czułam dłoń Bologal na mojej głowie, trzymającą mnie w jednym miejscu mocnym uściskiem.
    -Lepiej połknij go całego aż do podstawy nim doliczę do trzech, albo zrobię to za ciebie. – ostrzegła mnie – Jeden!
    Próbowałam wepchnąć go dalej, ale nie wychodziło mi. To było najdalej jak mogłam
    -Dwa!
    Chciałam cofnąć głowę wiedząc, że to dla mnie za dużo, ale powstrzymywała mnie jej ręka.
    -Trzy! – Krzyknęła i wepchnęła moją głowę dalej ręką, napierając biodrami w moje usta.
    Moje wargi dotknęły podstawy, oczy wypełniły się łzami. Czułam jakby końcówka jej fiuta była w moim brzuchu. Wiem, że tak nie było tylko wtedy tak to czułam.
    Moja twarz była przyciśnięta do jej, wyrzeźbionego jak stal, brzucha. Zabrała rękę i oparła ją o biodro, czekając aż sama zacznę ssać dalej.
    Cofnęłam głowę aż w ustach miałam tylko główkę, potem zamknęłam oczy i wypchnęłam głowę w przód najmocniej jak potrafiłam. Twarzą uderzyłam o jej brzuch, co znaczyło, że udało mi się samej połknąć jej całego bolca.
    -Grzeczna dziewczyna. – słyszałam z góry – A teraz pokaż jak robisz głębokie gardło.
    Zaczęłam kołysać głową wzdłuż jej członka, tak było mi łatwiej połykać całego im dłużej to robiłam. Wkrótce ruszałam dość szybko głową, słysząc kilka jęków Bologal. Musiało to znaczyć, że idzie mi dobrze. Liczyło się dla mnie tylko zaspokojenie jej w wystarczającym stopniu aby odzyskać wolność.
    -Patrz na mnie, -zakomenderowała – Chcę widzieć twoją śliczną buźkę jak dławisz się moim wielkim kutasem!
    Zrobiłam jak kazała, patrzyłam w górę. Moje spojrzenie biegało po mięśniach Bologal. Jej twarz widziałam tylko częściowo między wielkimi piersiami. ale widziałam, że uśmiecha się niegodziwie patrząc w moje zaczerwienione, wypełnione łzami oczy.
    Długo ssałam jej członka, ale nie osiągnęła orgazmu. Oczywiście taki kaliber wytrzymywał o wiele więcej.
    Przez ten czas zaczęłam próbować zwiększyć jej przyjemność. Eksperymentowałam z językiem, ręką masując prącie, miętosząc jej wielkie jądra.
    W końcu słyszałam jak jej jęki zauważalnie stawały się głośniejsze. Złapała mnie za włosy i wypchnęła biodra w moje usta.
    -Przygotuj się człowieczku, lepiej połknij cały mój spust jeśli chcesz wolności!
    Zaryczała i wepchnęła ostatni raz, warcząc głośno i strzelając gorącą spermą w moje gardło.
    Połknęłam tyle ile mogłam, ale wciąż wypełniała moje usta tak, że trochę wyciekało. Bologal wycofała swojego członka i mogłam połknąć resztę spermy. Tak jak jej penis, nie smakowała tak jak myślałam. Zakładałam, że będzie słona, ale raczej była słodkawa. Prawie smakowała dobrze.
    -Wyczyść mnie, – powiedziała Bologal wskazując na jej mięknącego fiuta okrytego spermą.
    Kiwnęłam głową i posłusznie oblizałam jej prącie. Bologal jęknęła głośno przez to co robiłem jej teraz miękkiemu i wrażliwemu penisowi. Wykorzystałam to i znowu wsunęłam całego do moich ust wsysając całą spermę.
    Kiedy był już czysty, wypuściłam go z ust z głośnym pyknięciem ustami, czekając na to co powie.
    -Jesteś utalentowaną obciągarą, -powiedziała z uśmieszkiem. -Jakby pierwsze chwile nie były takie niezdarne, powiedziałabym, że już to robiłaś.
    -Więc teraz mnie uwolnisz? – zapytałam pełna nadziei
    Uśmieszek Bologal stał się jeszcze bardziej podły.
    -Na prawdę myślałaś, że cię wypuszczę? A ty opowiesz wszystkim, że tu jestem?-Nie powiem nic! Obiecuję! – zarzekałam się
    Bologal chrząknęła.
    -Nawet jeśli tak będzie, jesteś za dobra w obciąganiu fiutów aby cię ot tak wypuścić. Nie, zatrzymam cię jako sex niewolnika. Będziesz mnie zadowalać kiedykolwiek będę chciała, a ja w zamian, będę cie karmiła.
    Wyglądało to źle. Obciągnąć żeby uciec z kopalni? Może być. Obciągać przez resztę życia? Bardzo nie fajnie. Ale co mogłam zrobić? Ta kobieta miała grupę bandziorów na skinienie, a sama mogłaby mnie wykończyć kiedy jej się zachce.
    Bologal podeszła do skrzyni i ją otworzyła.
    -Zobaczmy tutaj… wiem, że gdzieś jedną widziałam… – bełkotała -Aha!
    Trzymała w dłoni żelazną obrożę z przyczepionym łańcuchem i założyła mi ją na szyję, zatrzaskując zamek.
    -Nie chcielibyśmy, żebyś mi uciekła prawda?-Proszę… Pozwól mi odejść zrobię co zechcesz. Będę naganiać ci ludzi! Będziesz mieć więcej górników i pewnie też sex niewolników.
    Bologal tylko się zaśmiała.
    -Desperacko chcesz się uwolnić co? Powiem to jeszcze raz. Nigdzie stąd nie wyjdziesz. Bądź dobrą niewolnicą a twoje życie nie będzie tu takie złe.
    Wzięła drugi koniec łańcucha z kłódką i zaczepiła o pierścień wbity w kamienną podłogę, zapinając aby mieć pewność, że zostanę w pokoju.
    -Musze zająć się kilkoma sprawami. Zjedz coś i odpocznij – powiedziała otwierając drzwi. – Bo kiedy wrócę, zobaczę jak tam twój tyłek.
    Uśmiechnęła się diabelsko zamykając za sobą drzwi. Nawet ich nie zamknęła na klucz. Wiedziała, że nigdzie nie pójdę.
    Niezły bałagan. Towary pewnie już zostały złupione przez bandytów, moi towarzysze uwięzieni w kopalni srebra, a ja zostałam sex niewolnicą dla orczycy z olbrzymim przyrodzeniem, którym zamierzała spenetrować moją pupę.
    Musze się stąd wydostać. Może i musiałabym zostawić resztę, ale brzmi to lepiej niż zaspokajanie seksualnych żądzy wielkiej orczycy do końca mych dni.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Niewolnica orczycy czesc 2

    Leżałam na kamiennej posadzce, rozglądając się po ścianach jaskini. Myśl spędzenia większości, jak nie całego życia w tym pokoju przerażała mnie. Nigdy już nie odetchnąć świeżym powietrzem. Nigdy nie patrzeć na słońce.
    Wstałam i przeszłam się po pokoju. Bologal mogła wrócić w każdej chwili, a ja chciałam dobrze przyjrzeć się miejscu w którym spędzę trochę czasu.
    Otworzyłam beczkę w której znalazłam trochę wysuszonego mięsa. Byłam całkiem głodna, a Bologal pozwoliła mi coś zjeść, więc wzięłam trochę i usiadłam.
    Mięso było twarde i przesolone, ale lepsze to niż nic. Spojrzałam na łańcuch który leżał obok mnie jak uśpiony wąż. To właśnie on mnie tu więził. Cóż, on i grupa bandziorów z przerażającą liderką na czele.
    Wkrótce jak skończyłam jeść, owa liderka otworzyła drzwi. Weszła do środka, zamykając za sobą drzwi szczerząc się perfidnie do mnie.
    -Mam nadzieję, że jesteś gotowa. -powiedziała
    Cofnęłam się odrobinę, wystraszona tym co ma nastąpić. Wiedziałam, że nie mam jak uciec, ale wizja bycia pieprzoną w tyłek przez jej olbrzymiego kutasa mnie przerażała. I czemu akurat chciała to robić z moją drugą dziurką. Chyba wolałabym przyjąć tego potwora w swoją cipkę.
    Bologal podeszła do jednej ze skrzyń i wyciągnęła butelkę, później skierowała się w moją stronę, zdejmując swoją przepaskę, pozwalając swojemu penisowi zwisać bez przeszkód.
    -Wyciągnij ręce, -nakazała, a ja posłuchałam.
    Wylała mi gęsty, brązowy płyn z butelki na moje ręce. Zapach pozwalał mi zakładać, że był to jakiegoś rodzaju olej.
    -Pokryj nim mnie dokładnie, – powiedziała -Chyba, że chcesz mojego fiuta w dupę bez oleju.
    Zaczęłam wcierać olej dokładnie, upewniając się, że pokrywam go w każdym miejscu i dość dużą ilością. Próbowałam w ten sposób masować jej członka jak najdłużej aby reszta zabawy była odrobinę krótsza, ale Bologal podniosła mnie swoimi silnymi dłońmi i położyła mnie twarzą do łóżka.
    Czułam jak zdziera ze mnie spodnie i bieliznę, gołymi rękoma. Potem zrobiła to samo z moją kamizelką i koszulą. 
    Leżałam więc kompletnie naga na łóżku, odwróciłam głowę w stronę Bologal która stała dokładnie za mną z nabrzmiałym już penisem w dłoni.
    -Nie opieraj się to nie będzie tak bolało – powiedziała delikatnie napierając na mój odbyt.-A czy nie mogłabyś normalnie spenetrować moją cipkę zamiast tyłka? – zapytałam z nadzieją.
    Powoli ruszyła naprzód nie zważając na moje prośby i czułam jak już jest w środku. Pisnęłam odrobinę, ale starałam się leżeć spokojnie.
    -Mmm, jesteś taka ciasna… – mruknęła Bologal
    Po chwili czułam jej biodra dociskające do moich pośladków, znaczyło to, że jej cały kutas był w środku. Bolało, był po prostu za duży.
    Bologal cofnęła się, dając mi chwilę ulgi nim znów szybko wepchnęła go do środka. Krzyknęłam.
    Zaczęła wchodzić i wychodzić w stałym tempem. Wciąż bolało, ale nie aż tak. I z każdym pchnięciem, bolało trochę mniej.
    Właściwie, nie tyle mnie martwił ból, ale to, że to było całkiem przyjemne uczucie.
    Bologal pochyliła się, kładąc dłonie na moich ramionach, zaczynając wściekle pieprzyć moją dupę. Jaskinia wypełniła się dźwiękiem uderzeń bioder Bologal o moje pośladki, okazjonalnie przerywane jej pojękiwaniem.
    Po chwili sama złapałam się na jęczeniu. Nie chciałam się do tego przyznawać, ale również odczuwałam przyjemność. Była o wiele większa niż ból.
    Bologal stęknęła i pochyliła się jeszcze bardziej, oplatając rękoma mój pas. Jej wielkie piersi oparły się o moje plecy. Twarde sutki wbijały mi się w skórę, ale nie przeszkadzało mi to. Uczucie jej ciepłych, miękkich piersi na moich plecach było takie przyjemne.
    Trochę czasu minęło nim Bologal nagle wyciągnęła go ze mnie, byłam zaskoczona tym, że się tym rozczarowałam.
    -Chcę spróbować czegoś innego. – powiedziała
    Odwróciła mnie na plecy i oparła moje nogi na ramionach. Była tak wysoka, że jej ramiona rozstawione były tak szeroko, że czułam się jak na rozciąganiu.
    Wsunęła swojego członka z powrotem, właściwie od razu pieprząc mnie równie szybko jak przedtem. 
    Nowa pozycja pozwoliłam mi w pełni patrzeć na imponujące ciało Bologal. Jej wyrzeźbione mięśnie, jej niesamowity rozmiar i jej duże piersi które podskakiwały w górę i na dół z każdym pchnięciem. Moje oczy utkwiłam właśnie w nich gdy Bologal dalej mnie posuwała. Ciemnozielone sutki, duże i sterczące, całe piersi które pomimo wielkości nie były wcale obwisłe. Chciałam sięgnąć i ich dotknąć, ale nie odważyłabym się bez pozwolenia Bologal. Nawet jakbym spróbowała nie sięgnęła bym ich.
    Trwaliśmy tak do czasu aż jej pojękiwania stały się coraz głośniejsze i bardziej częste, oznaczając, że jej orgazm był blisko. Pochyliła się i oparła na mnie, wciskając mnie bardziej w łóżko. Moja głowa była przyciśnięta przez jej biust, zakrywając moją całą twarz miękkim ciałem. Ciężko było mi oddychać, ale czułam się jak w niebie.
    Jęki Bologal docierały do mnie zdławione przez jej piersi, ale wciąż czułam, że jest o krok od finału. Zwiększyła tempo, posuwając mnie szybciej i mocniej niż wcześniej.
    Po chwili wystrzeliła gorący ładunek w moją dupę z ostatnim pchnięciem. Po tym leżeliśmy tak przez chwilę, a ja czułam się niesamowicie między piersiami Bologal.
    Wtedy usłyszałam jak otwierając się drzwi, których Bologal nie zamknęła najwyraźniej na klucz.
    -O rany! – usłyszałam głos, prawdopodobnie jednego z bandytów.
    Bologal wstała i odwróciła się, zdenerwowana przerwaniem. Widziałam jak bandyta patrzył się w podłogę zakrywając oczy. Widziałam też potężny tyłek Bologal. Nie był wcale gruby, ale pokaźny. Ten widok podniecał mnie choć wcale nie powinien. Sprzeczności walczyły we mnie cały czas.
    -Czego! – wrzasnęła Bologal
    -Eee.. – wymamrotał bandyta. -Jeden z więźniów odmawia dalszego kopania. Próbowaliśmy mu grozić, nie dawaliśmy jedzenia, biliśmy go, wszystkiego próbowaliśmy. Ale za nic nie chce wrócić do pracy. Podejrzewam, że kilku innych zaczyna mieć ochotę aby zrobić to samo.
    Bologal warknęła groźnie.
    -Wynoś się stąd. Zajmę się tym
    Bandyta zamknął drzwi, a Bologal się ubrała, jeśli można to tak nazwać. Następnie otworzyła kłódkę którą przykuła mnie do podłogi.
    -Ty też idziesz, niewolnico, -powiedziała. -Chce żebyś miała lepszy obraz tego jak wszystko tu działa.
    Szłyśmy tunelem nim doszliśmy do głównej sali. Później kierowałyśmy się małym tunelem który wiódł do równie małego pomieszczenia pełnego broni, pancerzy, ubrań i przeróżnych rzeczy. Wliczając w to towary które transportowaliśmy. Był to swego rodzaju magazynek.
    Bologal podeszła do jednego z kompletu pancerzy i zaczęła go zakładając. Był on wystarczająco duży, że na nią pasował, ale wciąż nie mogła go zacisnąć tak jak się powinno. 
    Choć widziałam, że był niezdarnie powiększany. Ktoś po prostu chciał go rozciągnąć co sprawiło, że teraz był dość cienki i raczej niewyjściowy. Ale przecież Bologal nie zmieściłaby się w zwyczajny pancerz przeznaczony na ludzi, tym bardziej, że była olbrzymia.
    Dla więźniów prawdopodobnie był to wystarczająco odpowiedni element ubioru przekonujący ich, że mają przed sobą prawdziwego strażnika.
    -Jeśli któryś z więźniów zapyta, odpracowujesz specjalną karę. Najlepiej trzymaj gębę na kłódkę i nie odzywaj się do nikogo. To naprawdę ważne, że ci idioci nie wiedzą, że jestem orkiem, inaczej domyślą się, że nie pracują dla króla. Wtedy sprawy przybiorą bardzo zły obrót. Szczególnie dla ciebie. Zrozumiałaś?
    Nie rozumiałam jak więźniowie znający prawdę mogli na coś wpłynąć skoro i tak są wiezieni przez uzbrojonych bandytów i olbrzymią orczycę, ale kiwnęłam głową.
    -Dobrze, więc ruszajmy.
    Przechodząc przez główną salę, czułam się zawstydzona, przechodząc wśród tych wszystkich bandytów, całkiem naga. W końcu dotarliśmy do bramy strzeżonej przez jednego z fałszywych strażników miejskich. Poznał swoją przywódczynię i otworzył bramę, weszliśmy do środka.
    Bologal wyglądała jeszcze bardziej przerażająco mając na sobie ten pancerz. Bez niego była straszna, ale w innym tego słowa znaczeniu. Z zakrytą skórą i hełmem zakrywającym jej twarz wyglądała nieludzko.
    Poza nią miałam widok na kopalnię.
    Więźniowie ubrani w szmaty, machali kilofami w kamienne ściany. Czasami świecący kawałek wypadał ze ściany i umieszczali go w kubełkach. Wyglądali na zmęczonych i nieszczęśliwych.
    Wkrótce znaleźliśmy tego który nie chciał pracować. Jego kilof leżał obok, a na widok Bologal jeszcze twarz przybrała niezwykle uparty wyraz.
    -Dlaczego nie pracujesz? – zapytała głośno i dość groźnie-Możesz odebrać mi wolność, ale nie wolę. Ryłem dla was wy królewskie dupowłazy już wystarczająco długo. Albo mnie zabij albo zostaw w spokoju. Żadnych półśrodków!-Doprawdy? Chyba jednak jeden znajdę. – powiedziała rozglądając się po stojący obok strażnikach.
    Wyciągnęła jednemu z nich sztylet i pocięła szmaty którymi był owiązany więzień. Mimo jego oporów po chwili stał całkiem nagi. Kopnęła go i przyparła stopą do ziemi. Kolejnemu strażnikowi zabrała włócznię. Wtedy na oczach wszystkich tępym końcem włóczni nakierowała na jego tyłek. 
    Nie rozumiałam dlaczego jest aż tak opanowana zapędem gwałcenia wszystkim odbytów.
    Odwróciłam wzrok, ale cały czas słyszałam jęki tego biedaka. Rozglądałam się szukając moich towarzyszy, ale nie widziałam żadnego z nich. Jedynie przerażone twarze innych więźniów patrzący na to co wyprawia Bologal.
    -Teraz wrócisz to pracy? – zapytała groźnie-Tak..tak.. – kurcząc się z bólu więzień starał się ręką znaleźć swój kilof. Wstał zachwiał się i wrócił do kopania.
    Bologal odwróciła się w stronę pozostałych.
    -Nie wiem do jakiego traktowania przywykliście, ale jesteście w moim więzieniu i to ja rządzę tym cyrkiem. Nie przybiegajcie do mnie skamląc o swoje prawa bo nie macie tu żadnych. Jesteście zwierzętami które pracują na bogactwo swojego króla. Jeśli się wam to nie podoba to będziecie mieć ze mną do czynienia.
    Więźniowie od razu zaczęli szybciej machać kilofami w przerażeniu.
    Bologal odwróciła się i wyszła z kopalni, a ja wraz z nią.
    -To był przykład co się dzieje gdy ktoś mnie rozczarowuje. Jeśli zrobisz coś o wiele gorszego niż nieposłuchanie mojego rozkazu, możesz oczekiwać o wiele bardziej brutalnej kary.
    Kiwnęłam głową pokazując, że rozumiem.
    -Co teraz? -Zrobisz to co wyszło ci tak pięknie wcześniej. Obciągniesz mi, niewolnico.
    Przełknęłam ślinę, w głowie wciąż mając widok tego biedaka. Co jeśli teraz na mnie wyładuje swoją złość. Wróciliśmy do magazynku w którym Bologal się rozebrała.
    Uklęknęłam, a jej kołyszący się jeszcze miękki penis znalazł się blisko mojej twarzy. Ujęłam go w dłoń i zaczęłam językiem lizać główkę. 
    Trwało to tylko chwilę. Bologal roześmiała się patrząc na mnie z politowaniem.
    -Chyba nie myślisz, że takie łaskotanie jest tym czego od ciebie oczekuję.
    Chwyciła mnie oburącz za głowę i wsunęła go aż do końca. Zadławiłam się, dłońmi opierając się o jej masywne uda. Cofnęła moją głowę i znów nabiła silnie na swojego fiuta.
    -No co jest, już wyszłaś z wprawy? Pracuj nad moim zadowoleniem.
    Kręciło mi się w głowie, ślina ściekała mi już po brodzie. Jednak musiałam się wziąć w garść. Musiałam ją zadowolić.
    Dłońmi zaczęłam masować olbrzymie jądra, językiem próbowałam ruszać na różne sposoby, nabijając się już samowolnie na jej penisa. 
    Bologal zaczęła cicho pojękiwać. Byłam na dobrej drodze. Czułam jak moja cipka robi się mokra. Nie mogłam przecież być tym podniecona. Nie w taki sposób. Jednak ssanie tak olbrzymiego członka stawało się przyjemniejsze z każdą minutą.
    W końcu docisnęła mnie do ściany i brutalnie wpychała go do mojego gardła, uderzając moją głową o ścianę. Łzy znowu naszły mi do oczu. Spływały po policzkach, wraz z niesamowitą już ilością śliny. 
    Byłam nieco otępiała, Bologal nie zwracała na to uwagi, opierając dłonie o biodra nie zwalniała tempa. Jęczała znów coraz wyraźniej. Wiedziałam już, że niedługo skończy, a ja będę musiała połknąć jej spermę.
    Nim jednak się to stało, nie wytrzymałam. Popuściłam. Strużka moczu popłynęła po mojej nodze, wkrótce klęczałam w kałuży moczu. Bologal prawie szczytując odchyliła głowę do tyłu. Po chwili poczułam jak duży strumień nasienia znowu wypełnia moje gardło. Starałam się połknąć jak najwięcej jednak spermy było za dużo. Zakrztusiłam się, z moich ust zaczęła ciec gęsta sperma. 
    Spływała tak samo jak wcześniej ślina. Bologal nie wycofywała penisa z moich ust, dobijając kilka razy mnie do ściany ostatnimi pchnięciami. 
    Gdy go wyjęła opadłam na ziemię, z ust wypływała mi niepołknięta sperma. Na głowę spadło trochę spermy z mięknącego fiuta Bologal.
    Słyszałam jak coś mówi, ale nie docierało to do mnie. Chwyciła mnie za włosy i podniosła. Patrzyłam na nią pustym wzrokiem.
    -Nie popisałaś się, – powiedziała, ale nie groźnie, a raczej drwiąco. -Jeszcze się tak upaprałaś. Muszę z tobą zrobić porządek. 
    Odrzuciła mnie na podłogę. Starałam się pozbierać do kupy i stanąć na nogi. Bologal jednak szarpnęła za łańcuch. Najpierw na czworaka, później już normalnie szłam za nią.
    -Teraz musisz się wykąpać. Nie chce żeby moja niewolnica miała pozasychaną spermę na twarzy albo w dupie. Ruszaj się.

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Projekt z angielskiego 4

    Była godzina 19.00. Zbierałem się właśnie do wyjścia. Miałem wpaść na noc do Natalii. Oczywiście rodzicom powiedziałem, że idę do kumpla. Wziąłem szybki prysznic i ubrałem się. Wybiegłem z bloku i poszedłem prosto do Natalii. Gdy byłem już pod jej blokiem, zadzwoniłem na domofon. Ku mojemu zdziwieniu odebrała Ania, mama Natalii. 

    -Ja do Natalii…-powiedziałem. 

    -Tak, tak wiem. Wchodź, śmiało. 

    Wdrapałem się po schodach i zapukałem do drzwi. W odpowiedzi usłyszałem tylko ciche “otwarte!”. Wszedłem do środka. W mieszkaniu była cisza. Dopiero po kilku krokach zobaczyłem Anię siedzącą na kanapie w salonie. 

    -Niestety zaszły pewne zmiany. Miałam iść do znajomych, ale jednak znajomi wpadają do mnie. 

    -Ach tak. Chyba jakoś się tu pomieścimy-odparłem. 

    Ania uśmiechnęła się pod nosem. 

    -A gdzie Natalia?-spytałem. 

    -Bierze kąpiel, szykuje się już dwie godziny. Rozgość się-powiedziała. 

    Zdjąłem więc buty i usiadłem na kanapie. Oglądałem z Anią jakiś film. Komedia lub obyczajowy, trudno było rozróżnić. W mojej pamięci nadal tkwił seks z kobietą, która siedzi obok. Gdyby nie było w domu Natalii, z pewnością rozszarpałbym ubrania Anii na strzępy i zrobił z nią co tylko chcę. Jednak pomyślałem, że Natalia mogłaby tym razem nie przemilczeć mojego stosunku z jej matką. Gdy już tak tyle o tym myślałem, czułem jak mój “mały” przyjaciel budzi się do życia. Miałem przeczucie, że Ania to zauważyła. 

    -Więc, jak poznałeś Natalię?-zagadała Ania. 

    -W szkole. Chodzimy do jednej klasy. 

    -Ach no tak. Skleroza mnie dopada-zaśmiała się Ania-trochę tu chyba na nią poczekamy, jak myślisz?

    -Na Natalię? Och tak, przyzwyczajam się już do jej spóźnialstwa. Zdaje się jakby zawsze chciała wyglądać idealnie-mówiłem. 

    -Udaje jej się to?-spytała. 

    -Mi się podoba-odparłem. 

    -Fajny z ciebie chłopak-powiedziała kładąc mi rękę na kroczu-po naszym ostatnim spotkaniu już wiem dlaczego cię tak uwielbia. 

    Poczułem jak masuje mojego członka przez materiał spodni. 

    -Gdy sobie przypomnę jak się kochaliśmy, trochę zaczynam zazdrościć mojej córeczce-powiedziała. 

    -Chętnie bym to z panią powtórzył-odparłem. 

    -Nie mów do mnie “pani”-powiedziała kładąc mi palec na ustach-może zdążylibyśmy szybko się zabawić?

    -Mogłoby się udać-odparłem kładąc dłoń na udzie Anii. 

    Ręką szukałem jej skarbu. Gdy w końcu dotarłem na miejsce, spostrzegłem, że jej cipki nie okrywa nic poza legginsami. Zagłębiłem więc w jej szparce dwa palce. Ania westchnęła cicho. Na jej białych legginsach pojawiła się mokra plama. 

    -Będzie lepiej jeśli je zdejmiemy-zaproponowałem. 

    Ania uniosła tyłek z kanapy a ja zsunąłem z niej spodnie. 

    -Proszę, zajmij się moją cipką. Jestem już taka mokra. 

    Ania nie musiała długo czekać. Ukląkłem przed nią. Językiem pogładziłem jej wzgórek łonowy, który dumnie prezentował króciutki paseczek włosów. 

    -Błagam wyliż ją-wyszeptała Ania. 

    Nie chcąc jej dłużej męczyć rozchyliłem wargi sromowe i zagłębiłem we wnętrzu język. Ania wygięła się w łuk jednocześnie łapiąc mnie za głowę. Cipka Anii smakowała wybornie. Miałem ochotę od razu przelecieć ją na kanapie. Z ogromną przyjemnością spijałem jej soczki, które ściekały po całym kroczu. W końcu położyłem Anię wzdłuż kanapy. Zdjąłem do końca jej legginsy i uniosłem nogi. Włożyłem w jej szparkę palec. Potem drugi i trzeci. Ania pojękiwała cicho, podczas gdy ja badałem jej wnętrze. Całowałem jej uda. Uniosłem bluzeczkę Ani. Jej cudowne piersi zostały obnażone. Całowałem jej gorące, stojące sutki. Chwilę później doprowadziłem ją palcami do orgazmu. Miałem zamiar schować we wnętrzu Anii moją erekcję, która prawie łamała rozporek. Już rozpinałem spodnie, gdy nagle z łazienki wyszła Natalia. Dopiąłem guzik w spodniach i szybko podbiegłem do Natalii by ją czymś zająć. 

    -Hej skarbie-powiedziałem przytulając się do niej. 

    Natalia była wyraźnie zaskoczona, że tu jestem. Była w samym ręczniku. 

    -Która to godzina? Nie wiedziałam, że już przyszedłeś-mówiła. 

    -Ach to twoje poczucie czasu-powiedziałem uśmiechając się. 

    -Słuchaj… Niestety moja mama zaprosiła znajomych, moglibyśmy gdzieś wyjść jeśli chcesz.

    -Spokojnie, damy radę-odparłem. 

    Natalia złapała mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku i obserwowałem jak się przebiera. Zrzuciła z siebie mokry ręcznik. Wyglądała pięknie. Otworzyła szafę żeby wyjąć ubrania. Pochyliła się a jej pupa wypięła się cudownie. Miałem już ciasno w spodniach, ponownie. Natalia wyjęła czarne, skąpe majtki. Przełożyła je przez nogi i wciągała na swoją pupcię kręcąc nią przy tym. Byłem w siódmym niebie. Potem Natalia włożyła jakiś stanik dobrany pod kolor majtek. Nałożyła na siebie czarną, krótką sukienkę, idealnie opinającą jej seksowne ciało. 

    -Zapiąłbyś mi zamek?-spytała odwracając się do mnie plecami. 

    -Pewnie.

    Podszedłem do niej i powoli zapiąłem sukienkę. Zrobiłem krok bliżej i złapałem ją za biodra. Położyłem głowę na jej ramieniu. 

    -Wyglądasz wspaniale-powiedziałem. 

    -Dzięki skarbie-odpowiedziała odwracając głowę i całując mnie w usta. Obróciła się w moją stronę i objęła mnie. Złapałem ją za udo i gładziłem je dłonią. Nagle drzwi do pokoju otworzyły się. Stanęła w nich Ania i powiedziała:

    -Goście już przyszli-zawiadomiła nas. 

    -Ani chwili spokoju-westchnęła Natalia. 

    Wszyscy poszliśmy do przedpokoju aby się przywitać, pomimo, że nie znałem tych ludzi. W końcu do mieszkania weszły trzy osoby. Wśród nich rozpoznałem kochanka Anii. Była tam także kobieta z mężczyzną, prawdopodobnie małżeństwo. Podaliśmy sobie ręce i przedstawiliśmy się sobie. Kochanek Anii to Robert, nieznana mi dotąd kobieta to Marta a jej mąż nazywa się Artur. Wszyscy poszli do salonu, podczas gdy ja i Natalia przemknęliśmy się do pokoju. Gdy zamknęliśmy drzwi, złapałem ją za pośladki i uniosłem do góry. Natalia od razu oplotła mnie nogami. Nasze usta spotkały się ponownie, a języki rozpoczęły igraszki. Na ślepo szedłem przed siebie z Natalią na rękach. W końcu napotkałem łóżko i położyłem na nim delikatnie moją zdobycz. Ponownie objąłem w ręce jej uda, podwijając przy tym jej sukienkę. Nagle usłyszeliśmy dzwonek telefonu. 

    -Kurde, to mój. Muszę odebrać zaraz wracam-powiedziała wychodząc do łazienki. 

    Siedziałem wkurzony na łóżku. Miałem na wieczór wielkie plany i nic się nie udało. Postanowiłem iść się czegoś napić. Gdy wyszedłem z pokoju zobaczyłem grupkę roześmianych ludzi. Siedzieli przy dużym stole w kuchni. Na stole stały już dwie puste butelki wina. Z pewnością wszyscy bawili się lepiej ode mnie. Straciłem już prawie całą nadzieję, że będę się dziś kochał z Natalią. Jakby od niechcenia usiadłem razem ze wszystkimi przy stole. Trochę pogadaliśmy i pożartowaliśmy. Gdy Natalia wyszła z toalety, zdziwiła się, że nie czekam w pokoju. Powoli podeszła i usiadła obok mnie. Dorośli byli coraz bardziej podpici. W końcu Artur powiedział:

    -To jak… poker?

    Podobnie jak Natalia, milczałem. Jednak wszyscy inni ucieszyli się na tą propozycję. 

    -A rozbierany?-spytała Marta. 

    -A czemu nie-odparł Artur pijackim tonem. 

    -A wy dzieciaki, gracie?-spytał Robert. 

    -Czemu nie…-odparłem. 

    -No to gramy-dodała Natalia. 

    Artur potasował i rozdał karty. Miałem świadomość, że nigdy nie grałem w pokera i nie mam nawet pojęcia o zasadach, jednak chciałem aby ten wieczór był ciekawszy. Karty zostały już podzielone. Już po trzech rundach trafiło na Roberta. Z miną cwaniaka zdjął skarpetki. W kolejnej rundzie padło na Martę. Zdjęła wiec swoją koszulę i rzuciła za siebie. Każdy mężczyzna co chwilę na nią spoglądał. Kolejna runda-ja. Poszedłem śladem Roberta i pozbyłem się skarpetek. Po pięciu minutach byłem już w samych spodniach. Szło mi najgorzej ze wszystkich. Kolejne minuty i zostałem w bokserkach a Marta i Ania w majtkach. Podniecenie wzrastało u każdego. Chwilę później ja i Marta straciliśmy wszystkie ubrania. Moja dziewczyna wciąż miała na sobie majtki i stanik. Nie miałem pojęcia, że jest taka dobra. Bez ciuchów zostali wszyscy oprócz Natalii i Artura. Artur miał na sobie nawet spodnie, jednak w kolejnych rundach je stracił, tak jak bokserki. 

    -Jak to zrobiłaś młoda?-spytał oburzony Artur. 

    -Sama nie wiem-odparła. 

    Zauważyłem na jej twarzy mały uśmieszek. 

    -Nie wierzę ci. Schowałaś karty i tyle-powiedział Artur. 

    -Gdzie niby miałabym je schować?-zaśmiała się Natalia. 

    -W staniku-powiedział Robert-Zdejmij stanik to się przekonamy. 

    -Dobra. 

    Natalia rozpięła stanik i położyła go na stole. 

    -No to może majtki-powiedział Artur. 

    -Niech będzie. 

    Natalia wstała i chwyciła za majtki. Zauważyłem jak jedna karta zostaje przez nią zrzucona z krzesła na podłogę. 

    -Tu jest-krzyknęła Marta podnosząc kartę. 

    -Ktoś tu oszukiwał-powiedziała Ania. 

    -Trzeba by ją jakoś ukarać-powiedział Artur. 

    -Jak to ukarać?-spytała zaskoczona Natalia. 

    -Normalnie, moglibyśmy cię związać-powiedział Robert. 

    -Świetny pomysł Robercie-odparł Artur. 

    Ania wstała i poszła do sypialni. Po chwili wróciła z kajdankami w ręce. Położyła srebrne kajdanki na stole i usiadł na miejscu. 

    -Proszę bardzo-powiedziała. 

    -No, no, Aniu. Po co ci takie kajdanki?-zaśmiał się Artur. 

    -Żeby skuć moją córkę-odparła. 

    -W takim razie musisz być nam posłuszna Natalio. Wejdź na stół-mówił Artur. 

    Pomogłem Natalii wejść na stół. 

    -Zdejmij majtki-dodał Artur. 

    Natalia posłusznie zsunęła majtki z tyłeczka. Artur wszedł na stół i złapał kajdanki. 

    -Odwróć się łaskawie. 

    Natalia odwróciła się a Artur zakuł jej ręce z tyłu kajdankami. 

    -Uklęknij grzecznie kotku-powiedział Artur-jako, że to ja powinienem wygrać, pozwolę sobie na drobną rekompensatę. 

    Wziął swojego penisa w rękę i zaczął masować. Po chwili jego członek był już sztywny. Uniósł brodę Natalii i zbliżył penisa do jej ust. Ona bez sprzeciwu otworzyła buzię. Artur złapał ją za głowę i wsadził kutasa głęboko do środka. Ruszał głową Natalii w przód i w tył. Ona klęczała jedynie niczym niewolnica. Całe jej usta zajmował penis Artura. Ona wyraźnie nie dawała sobie rady z przełykaniem śliny, toteż ściekała ona na stół długimi strugami. Na chwilę wyjął penisa i zaczął nim uderzać w policzki mojej dziewczyny. Za chwilę znów włożył penisa do jej ust. Tym razem jego ruchy były znacznie szybsze. 

    -Oo tak mała-powtarzał co chwilę. 

    Musiało mu być całkiem przyjemnie bo co chwilę przymykał oczy. Natalia zaś krztusiła się jego przyrodzeniem i własną śliną. Po chwili Artur wystrzelił w jej ustach. Gdy jego penis opuścił jej usta, ona łapczywie łapała powietrze. Po brodzie ściekało jej nasienie. 

    -Śmiało, nie krępujcie się-powiedział Artur siadając na swoim miejscu. 

    Chciałem wstać lecz ubiegła mnie Marta. Szybko wskoczyła na stół i położyła się przed Natalią. Niewolnica nie czekając na polecenia przyssała się do cipki Marty. Wstałem z krzesła i wszedłem na stół. Uklęknąłem za moją dziewczyną i nakierowałem stojące przyrodzenie na jej szparkę. Chciałem wejść do środka, lecz sprawił to ból mi i Natalii. Ania wstała z miejsca i podeszła do mnie. Usiadłem na krawędzi a ona zaczęła lizać i ssać mojego przyjaciela. 

    -Nie ma za co-powiedziała klepiąc mnie w tyłek gdy wstawałem. Ponownie spróbowałem wejść w Natalię. Tym razem zanurzyłem się do połowy. Z każdą chwilą przyspieszałem moje ruchy. Słyszałem ciche pojękiwania Marty i mojej dziewczyny. Wchodziłem coraz głębiej, kawałek po kawałku. Złapałem Natalię za skrępowane ręce i posuwałem ją najszybciej jak potrafiłem. Czułem jak jej cipka tonie w sokach. Wszyscy siedzieli dookoła stołu i obserwowali widowisko. W końcu moje zawory puściły i wystrzeliłem w pochwie Natalii ciepłym, lepkim nasieniem. Gdy wyrzuciłem z siebie wszystkie ładunki spermy, opuściłem jamę mojej dziewczyny. 

    -No, no młody. Masz zapał-powiedział Artur przyklaskując. 

    Mój penis kleił się od spermy zmieszanej z sokami z cipki Natalii. 

    -To teraz chyba moja kolej-powiedział Robert wstając z krzesła. 

    Zszedłem ze stołu a moje miejsce zajął Robert. Także Marta usiadła na swoim miejscu po udanej minetce. 

    -A ty Aniu? Nie chcesz niczego od Natalii?-spytał Artur. 

    -W sumie, chyba skorzystam-odparła. 

    Wdrapała się na stół i uklękła przed córką, wypinając pupę. Natalia od razu zabrała się za lizanie jej szparki. Na twarzy Anii pojawił się grymas rozkoszy. Przez ten widok, mój penis ponownie budził się do życia. Wciąż była na nim sperma. Po mojej prawej stronie siedziała Marta. Spojrzeliśmy się na siebie i wymieniliśmy uśmiechami. Spostrzegłem, że kątem oka patrzy na mojego penisa, który rytmicznie podnosił się do góry. Nagle Marta wstała i powiedziała:

    -Mogę się przysiąść?

    -Pewnie-odpowiedziałem. 

    Odsunąłem się z krzesłem do tyłu, a Marta powoli siadała na moim sztywnym członku. W jej norce było mi na prawdę bardzo dobrze. 

    -Ooch tak. Ale gruby…-sapała Marta. 

    Przez cały czas patrzyła na mnie Natalia. Ciągle klęczała przed swoją matką. Jej piersi bujały się przez szybkie ruchy Roberta. Widziałem w jej oczach radość z rozkoszy. Gdy Robert z nią skończył, spuszczając się na jej tyłeczek, upadła na bok, oddychając głęboko ze zmęczenia. 

    -Już nie mam siły-wydyszała mi Marta. 

    Nie czekając dłużej, złapałem moją partnerkę za biodra i wstałem z krzesła. Oparłem ją na stół i złapałem za włosy. Jej piersi rozlały się na stole. Głowę miała odchyloną do góry. Wolną ręką złapałem jej obie ręce i przytrzymałem z tyłu. Z każdym ruchem biodrami dociskałem Martę do stołu. Moje ruchy były powolne, ale dokładne. Marta jęczała z rozkoszy. Kątem oka zobaczyłem jak Ania ponownie wychodzi do sypialni. Nie było jej jakiś czas, lecz gdy wróciła trzymała w ręce gumowego penisa doczepionego do paska. Ania włożyła na siebie strap-on i zapięła mocno. Podeszła do swojej córki od tyłu. Przewróciła ją na plecy i rozchyliła szeroko uda. Skierowała swój sprzęt na pizdeczkę Natalii i zaczęła ją posuwać. Pierwszy raz widziałem jak kobieta posuwa drugą. Piersi Anii i Natalii podskakiwały rytmicznie z każdym dopchnięciem bioder. Nagle jęki Marty stały się intensywniejsze. Czułem na członku jak jej cipka pulsuje. Sama sięgnęła do swojej łechtaczki i zaczęła ją pieścić. Szczerze mówiąc większą ochotę miałem na moją dziewczynę. Podszedł do mnie Robert i spytał:

    -Nie zamieniłbyś się?

    -Dobra-odparłem. 

    Puściłem Martę i opuściłem jej norkę. Wszedłem na stół i dołączyłem się do pań. Tak samo zrobił Artur. Myślałem o spenetrowaniu dziurki Anii lecz przez jej krocze przebiegał pas. Na moje szczęście panie zmieniły pozycję. Ania leżała na plecach, a na nią nadziewała się Natalia. Artur załadował penisa w usteczka mojej dziewczyny. Ja zaś naplułem na jej odbyt i wsmarowałem ślinę w dziurkę. Powoli zacząłem napierać główką penisa na jej dupcię. Nie było łatwo, jednak po chwili mój kutas zaczął się chować w Natalii. Wpychał się do środka centymetr po centymetrze. Natalia jęczała z pełnymi ustami. Bardzo mnie to podniecało. Jej odbyt nie stawiał mi już oporu i mogłem ją posuwać tak jak chciałem. Złapałem ją za kajdanki i przyspieszyłem tempo. Nagle mój penis zaczął pulsować i poczułem przyjemne dreszcze. Mój fiut wystrzelił spermą jak z armaty.  Nasienie wyciekało z odbytu mojej dziewczyny, spływając na penetrowaną cipkę. Po chwili również Artur wytrysnął w Natalię zalewając jej twarz białą cieczą. Wyjąłem penisa z tyłka Natalii. Pomogłem jej wstać. Ania niespodziewanie chwyciła mojego członka w rękę i zaczęła z niego zlizywać nasienie. 

    -My już chyba będziemy się zbierać-powiedział Artur chwytając Martę za rękę.

    -Było świetnie. Musimy to niedługo powtórzyć-dodała Marta.

    Jakiś czas później wyszli. Robert podobnie jak ja został na noc. Rozkuliśmy Natalię po czym wykąpałem się z nią. Razem położyliśmy się do łóżka od razu po kąpieli, nie ubierając się nawet. Byłem tak zmęczony, że od razu zasnąłem przytulony do Natalii.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pussylover

    Oceńcie jak macie czas. Najprawdopodobniej to już ostatnia część.