Blog

  • Lato na wsi

    Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

     

    Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

     

    Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

     

    Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

    – Cześć – przywitałem się, trochę speszony.

    – Hej – powitała mnie Róża.

     

    Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

     

    Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

     

    Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

    – Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.

    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

     

    Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

    – Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.

    – Nie wiem, ja nie chodzę…

    – A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?

    – Poopalać się.

    – Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?

    – Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.

    – To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.

    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

     

    Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

    – Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.

    – Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.

    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.

    – Masz – powiedziała i podała mi butelkę.

    – Nie, no co ty – przestraszyłem się.

    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.

    – No masz, nie bądź cipa.

    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:

    – No nie brzydź się, napij się porządnie.

    – Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.

    – A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.

    – Ja się nigdy nie całowałem…

    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.

    – Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.

    – No Boże, nie wiem…

    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.

    – Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.

    – Dzięki, nie chce.

    – Czemu?

    – Nie chcę, nie palę…

    – Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.

    – Jejku, nie chcę i już.

    – Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.

    – No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.

    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.

    – Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

     

    Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

    – Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.

    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.

    – Posuń się – pchnęła mnie.

    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

     

    Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

    – Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?

    – Nie, nie… – wydukałem.

    – To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.

    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.

    – Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.

    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.

    – A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.

    – Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęłą ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…

    – Aha.

    – Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.

    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.

    – To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.

    – No nie…

    – I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?

    – No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.

    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.

    – Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.

    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.

    – Tak… – zgodziłem się gorliwie.

     

    Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

    – To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.

    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

     

    Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

    – I jak ci się podobało? – spytała wesoło.

    – Fajnie – wydyszałem.

    – No widać – odparła, wskazując na moje krocze.

    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

     

    Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

    – Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.

    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

     

    Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

    – Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.

    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

     

    Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

     

    – Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.

    – Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.

    – Smacznego.

    – Dzięki.

    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.

    – Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?

    – Trochę tak.

    – Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.

    – No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.

    – To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.

    – Nie wiem, jak chcesz…

    – Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…

    – Yyy, no nie wiem…

    – No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.

    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.

    – Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.

    – No okej – zgodziłem się.

    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.

     

    – Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.

    – No, rzeczywiście…

    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.

    – Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.

    – Trzymaj – podałem jej tubkę.

    – Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…

    – No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.

    – Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.

    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.

    – A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.

    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.

    – No mówię coś! – zniecierpliwiła się.

    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.

    – Spodenki też – rozkazała.

    – Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.

    – Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.

    – Ale Róża…

    – Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.

    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.

    – Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.

    – Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.

    – Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.

    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.

    – Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…

    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:

    – Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…

    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.

    – Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.

    – No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.

    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.

    – No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.

    Zamknąłem oczy.

    – Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.

    – Mhm.

    – Okej.

    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.

    – Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.

    – Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.

    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:

    – No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.

    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.

    – Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.

    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.

    – Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.

    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.

    – Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.

    – Ehe – wydusiłem.

    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.

    – Przepraszam – bąknąłem zażenowany.

    – Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.

    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.

    – I co, lepiej? – spytała poważnie.

    – Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.

    – To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.

    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.

    – No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.

    – Dobra, już.

    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.

    – Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.

    – No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.

    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.

    – Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.

    – Nie ma za co.

    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.

    – Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.

    Uśmiechnąłem się przepraszająco.

    – A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.

    – No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.

    – Spoko – mrugnęła do mnie.

    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.

    – Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.

    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.

    – Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.

    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:

    – No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.

    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.

    – Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.

    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.

    – Chodź tu… – wydyszała.

    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.

    – Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.

    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

     

    Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

    – Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.

    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.

     

    – Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.

    – No – przyznałem poważnym głosem.

    – Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…

    – Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.

    – To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…

    Odwróciłem się w jej stronę.

    – Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.

    – Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.

    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

     

    Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

     

    Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

     

    Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pistasio
  • Dzialka

    Uff… nareszcie wakacje. W końcu będziemy mogli spokojnie w każdy piątek po mojej pracy pojechać na działkę i cieszyć się błogim lenistwem. Od kiedy mój mąż Jacek zmienił pracę i każdy weekend ma wolny mogliśmy w spokoju zaplanować w ten sposób wakacje.

                    Pieczołowicie kończona i dopieszczana w każdym szczególe działka w końcu staje się naszym azylem. Sobota rano zaraz po przebudzeniu kawa na tarasie. Muffiny lub sernik, tak lubiany przez męża. Córka i pies biegające po trawie. Ogrzewana słońcem woda w basenie. Sielanka.

                    Od samego początku, wszystkim sąsiadom nasza obecność przypadła do gustu. „No, w końcu kto ś ogarnął tą łąkę”. Dzień dobry, fajnie że jesteście. Czysto i miło pośrodku alejki”. To najczęstsze głosy.

    Od samego początku najczęstszymi gośćmi na naszej działce byli sąsiedzi rezydujący dwie posesje dalej. Najbliżej nas działka zupełnie niezagospodarowana, potem „Pan Matiz”- bo przyjeżdżał Daewoo Matiz’em, ale z  nikim nie rozmawiał. No i oni J Małżeństwo emerytów. Piotr i Anna. Oboje po 68 lat. Emerytowani nauczyciele. Ona ekonomii, dorabiająca w prywatnej szkole, on informatyk , cieszący się emeryturą i korzystający z życia. Rano biega, potem kawa. Obowiązkowo czarna bez cukru. Potem spacer z psem i poranna prasa. Życie szczęśliwego emeryta.

    Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Oni tacy jak napisałam, my dwa razy młodsi, szukający chociaż chwili odpoczynku od gonitwy dnia codziennego. Każdy weekend tego lata, a w zasadzie już od wiosny spędzaliśmy na działce. Częste spotkania na wieczornym winie, grillu, zacieśniały znajomość. Niejednokrotnie siedząc  wieczorami u Piotra i Anny żartowaliśmy sobie, śmieliśmy się, dowcipkowaliśmy. Ciepłe noce i chłodne wino zdecydowanie temu pomagały. Któregoś razu, gdy było już dość późno, Piotr idąc ze swoim psem jeszcze raz na nocny spacer, a tak naprawdę po to żeby zapalić papierosa, zapytał czy wziąć naszego psa też na przechadzkę. Mój mąż zaproponował, że pójdą razem. Wieczór  zatem dobiegał końca.

    – OK. To ja idę położyć małą a Ty idź z Piotrem, a potem wracaj już do nas.

    – Mamo, ale ja chcę jeszcze obejrzeć film. A DVD nie jest podłączone.  Wdała się w dyskusję nasza córka.

    – Dobrze, to mama idzie z  Panem Piotrem na spacer z psami a ja idę z Tobą. Włączę Ci film i podleję trawnik. Kochanie jak będziecie szli z Piotrem  koło nas, uważajcie- trawa będzie mokra. Nie poślizgnij  się. Mój mąż szybko znalazł wszelkie rozwiązania. No i jeszcze jak troskliwie zwrócił mi uwagę, żebym uważała idąc. No tak, zważywszy na to że miałam dzisiaj na sobie bardzo wysokie koturny. Poślizgnięcie się nie byłoby w nich wskazane 😉

    – Oczywiście, będę uważać. A jakby co, Piotr na pewno mnie przytrzyma.

    -No oczywiście.  Nawet złapię za biodro. Śmiechem jak zawsze skwitował Piotr.

    Mąż z córką pożegnali się i poszli do nas, my jeszcze chwilę posiedzieliśmy, dopiliśmy wino. Pomogłam Annie zanieść do kuchni kieliszki, dałam buziaka na pożegnanie, zaprosiłam ja jutro rano na kawę do siebie. Ucieszyła się, z zaproszenia i dodała, że bardzo się cieszą oboje, że nas poznali. Wyszłam z domu sąsiadów, Piotr już stał na zewnątrz przy otwartej furtce. Miał oba psy przypięte do smycz. Przypalał papierosa.

    – To  co? Idziemy. Rzucił w moją stronę i podał mi smycz.

    Szliśmy ciemną alejką, lekko tylko oświetlani z oddali światłem latarni stojących przy drodze. Rozmawialiśmy w zasadzie o niczym. Nasze plany na wakacje, zdrowie ich syna, lekka zaczepka polityczna ze strony Piotra, ale nie dałam się wciągnąć. 

    – No tak. O polityce ze mną nie chcesz rozmawiać, rzucił Piotr. A ja nie będę rozmawiał z Tobą o modzie, śmiejąc się skwitował. I o seksie też nie będę.

    – Dlaczego o seksie nie? – zapytałam

    – No jak? Nie wypada. Mógłbym Cię zszokować. Taki stary. Przez tyle lat nawet nie wiesz jakie zebrałem doświadczenie. Cały czas śmiejąc się tłumaczył się Piotr.

    – No  ale to mógłbyś mnie oświecić. Może czegoś nauczyć. Też śmiejąc się odpowiedziałam.

    Dochodziliśmy tak, śmiejąc się do naszej działki. Z okna na górze płynęło światło. Mąż zapewne siedział z córką i oglądali film. Zbliżając się jeszcze o kilka kroków nie usłyszałam szumu zraszaczy. Albo Szary zapomniał, włączyć albo już skończył się cykl. Szary. Tak właśnie nazywam mojego męża. T w związku z jego upodobaniem to tego koloru. Bynajmniej nie jest on jednak postacią jednobarwną. Dochodząc  do naszej działki, poczułam wilgoć rosy trawnika na mojej oplecionej zapięciem buta kostce. Jednak podlana. I w tej samej chwili się poślizgnęłam! No oczywiście. Jakże by mogło być inaczej. Na szczęście Piotr wykazał się obiecywanym refleksem. Co prawda nie aż tak jak  twierdząc wcześniej, nie złapał mnie za biodra. Chociaż… uchwycił mocno ręką wokół pasa. Naprawdę uratowało mnie to przed  upadkiem, a na pewno przed skręceniem kostki.

    – Uważaj. W takich butach to na wybieg dla modelek a nie na działkę. Skwitował.

    – Tak wiem, ale cóż zrobić skoro ja tak uwielbiam.

    – No fakt, wyglądasz w świetnie.

    – Dzięki.

    – Chodź, przeprowadzę Cię przez to lodowisko, zaproponował i złapał mnie za rękę.

    – Dzięki. Odparłam.- Jesteś kochany.

    I idąc wzdłuż ogrodzenia trzymał mnie za rękę. Na początku poczułam się trochę nieswojo. Przecież była między nami dwukrotna różnica wieku. No ale przecież on tylko mnie trzyma za rękę żebym się już nie poślizgnęła więcej. Doszliśmy do furtki. Zatrzymaliśmy się. Piotr, nie wypuszczając mojej dłoni ze swojej zapytał: Idziemy jeszcze jedno kółko? Zapytał i delikatnie, ale wyczuwalnie, mocniej ścisnął mnie za rękę.

    – Chodź. Odpowiedziałam i również mocniej ujęłam jego dłoń.

    Psy biegały już, swobodnie, bo Piotr odpiął ich ze smycz. A my niespiesznie, zatoczyliśmy następne koło wokół wszystkich działek. I cały czas trzymał mnie za rękę. Delikatnie, ale cały czas starł się bym była tak blisko niego, aby nasze ręce ocierały się o siebie. Praktycznie już bez słowa doprowadził mnie pod samą furtkę mojej działki. Psy siedziały już grzecznie przy płocie.

    – Pilnują nas. Tradycyjnie z uśmiechem zagaił Piotr.

    – Spokojnie. Na szczęście nie potrafią mówić. Mój komentarz skwitowałam delikatnym przytuleniem się do jego przedramienia. Z racji znacznej różnicy wzrostu, Piotr ma grubo ponad 180 cm, a ja zdecydowanie mniej, mógł odebrać to jako delikatne oparcie się o niego. Szybko się zreflektowałam co robię i odsunęłam się o kilka centymetrów od niego. Piotr jednak chyba wyczuł moją chwilową uległość , zdecydowanie mocniej ujął moją dłoń i kierując siłą mięśni obrócił mnie w swoim kierunku. Zaskoczona stanęłam naprzeciw niego. Jeszcze mocniej chwytając mnie za ręce przysunął do siebie. Moje ciało przyległo do jego, a on nie czekając zbyt długo, pochylił głowę, przytulając mnie do siebie.

    – Cudownie pachniesz.

    – Zawsze tak samo. Odpowiedziałam na jego zaskakujący w tym momencie komplement.

    – Wiem, ale dopiero teraz mogę zebrać się na odwagę by Ci to powiedzieć.

    Uniosłam głowę i  spojrzałam na niego. Jego oczy były wpatrzone w moją twarz, a błyszczały światłem odbitym od światła płynącego z okna mojego domku.

    – Naprawdę muszę już iść. Szepnęłam.

    – Wiem. Natychmiast odpowiedział. Jeszcze raz mocno przyciągnął mnie do siebie, i wciągnął głęboko zapach mojego ciała i perfum. – Dobranoc. Szepnął i wypuścił mnie z objęcia swoich ramion.

    – Do jutra. Uśmiechnąwszy się, posłałam mu „powietrznego” całusa.

    Otworzyłam furtkę i razem z moim psem, weszliśmy na działkę. Piotr ruszył raźnym tempem, gwizdnął  na swojego psa i zniknęli w mroku.

    Weszłam do domku. Córka już spała u siebie, mąż jeszcze coś klikał w swoim smartfonie. Podeszłam do niego dałam mu buziaka i zaczęłam się rozbierać by szykować się do snu. Zdjęłam z siebie długą czarną sukienkę, pozostając tylko w majteczkach  butach. Na działce zazwyczaj staram się nie nadużywać zbędnej garderoby i bieliznę ograniczam do minimum. Nachyliłam się i zdjęłam z siebie  stringi. Składając je na sukience zauważyłam że ich wnętrze jest mokre i błyszczy się od moich soczków. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Sięgając po ręcznik, zauważyłam że mąż mi się przygląda.

    -Świetnie wyglądasz. Skomplementował moje ciało.

    – Dziękuję skarbie. Odpowiedziałam, dałam mu soczystego całusa w usta i poszłam pod  prysznic.

    Prysznic  był jak zwykle cudowny. Żel o zapachu trawy cytrynowej i  miodu działa na moje zmysły rewelacyjnie. Zawsze zapominam się, stoję pod strumieniem gorącej wody, pozwalam się parze unosić dookoła mnie tworząc magiczną gorącą i wilgotną mgłę, a ja wtedy niespiesznie, subtelnie, pozwalam sobie na pieszczoty swojego kwiatuszka między udami.

    Pachnąca, wymyta i zrelaksowana pieszczotami zasnęłam rozmyślając o nocnym spacerze z Piotrem.

    Nazajutrz rano, budząc się, słońce mocno świeciło już w okno sypialni. Delikatnie otwierając oczy, przeciągnęłam się na łóżku. Męża obok nie było. Po kilka minutach wybudzania wstałam i zakładając na siebie tylko t-shirt i japonki zeszłam na dół. Przechodząc przez kuchnię zauważyłam, że Ania już jest u nas i pije kawę na tarasie z „Szarym”. No tak, w końcu sama ją zaprosiłam.

    – Cześć.

    Przywitałam się ze wszystkimi, Anię obdarzając soczystym uśmiechem, a męża witając pocałunkiem w usta. Julka- córka już baraszkowała w basenie. Zapowiadał się leniwy upalny dzień. Na stole czekała na mnie moja ulubiona latte z bitą śmietaną i pełnoziarniste ciastko. Idealne śniadanie na rozpoczęcie idealnego dnia. Z lewej strony nadciągał już rozbawiony i hałaśliwy jak zwykle Piotr. Wszedł na naszą działkę i puszczając oko do mnie, „przybił piątkę” z Szarym i usiadł obok Ani.

    – Jakie plany? Kontynuowałam lekko się jeszcze przeciągając i nie zauważając że przy ruchu mojego ciała koszulka znacznie się uniosła, odsłaniając moją szparkę.

    – Jadę nadstawy z Julią, zaczął mój mąż. Wrócimy po obiedzie, pewnie na kolację. Ania, zapraszamy wieczorem na wędzoną rybkę, o ile dane nam będzie coś przywieźć.

    – ja muszę jechać załatwić parę spraw w mieście. Rok szkolny za chwilę się zaczyna. Zasygnalizowała swoje plany Ania.

    Piotr, jak zwykle ze swoim śmiechem zarekomendował, że będzie stał na straży ładu i porządku.

    „Ciekawe”, pomyślałam sobie na wspomnienie wczorajszego, mocno odbiegającego od standardu spotkań z sąsiadami wieczoru.

    – To ja się będę opalać. Zakomunikowałam. Trzeba łapać ostatnie promienie słońca, dodałam. Oczywiście pod warunkiem, że Piotr nie będzie mnie podglądał, i namawiał do smarowania mnie olejkiem. Dodałam, i wszyscy się roześmieliśmy. Dopiliśmy kawę, sąsiedzi pożegnali się obiecując że wpadną wieczorem na wędzenie, jeżeli uda się wędkarska wyprawa mojego męża i córki. Zebrali się, by Ania zdążyła na autobus odjeżdżający z pobliskiego przystanku do miasta. „Szary” z Julka zniknęli w komórce, szykując sprzęt na ryby, a ja udałam się pod prysznic. Po porannej toalecie, wysuszyłam włosy, upinając je niedbale w wysokiego koka. Kilka kosmyków oczywiście niedbale opadało z różnych stron, dodając mi dziewczęcego uroku. Ubrałam moje ulubione „działkowe” bikini i zaczęłam rozkładać koc, by się jeszcze trochę opalić.

    Była godzina 11:00 jak Szary z Julką wyruszyli nad staw. No, mam przynajmniej kilka godzin dla siebie. Wygodnie rozłożyłam się na kocu, spryskałam delikatnie ciało olejkiem i zamykając oczy pozwoliłam by słońce swoimi promieniami zajęło się moim ciałem. No i chyba zasnęłam.

    Otwierając oczy poczułam jak nasz pies liże mój nos. Oj, chyba chce iść na spacer. Wstałam i zakładając swoje ulubione działkowe pomarańczowe, zamszowe klapki (które w sumie świetnie pasowały do czarnego bikini i brzoskwiniowo opalonego ciała) na wysokim słupku, wyszłam na spacer. Po drodze oczywiście spotkałam Piotra, który już wracał ze spaceru z ich owczarkiem. Psy radośnie się przywitały, obwąchując się i merdając ogonami.

    – No, widzę, że słoneczko nieźle operuje. Zagaił Piotr.

    – O tak. W końcu chwila spokoju, a że pogoda idealna to korzystam na maxa.

    – Na maxa? To jeszcze plecy Ci zostały.

    – No tak. Tylko, że Szary tak szybko się zwinął, że nie zdążył mnie posmarować. No, ale w sumie było już późno. Piotr, chyba, że Ty… mógłbyś? W sumie nie wiem, czy to było pytanie czy prośba.

    – Namówiłaś mnie. Z oczywistym śmiechem natychmiast odpowiedział Piotr. Idź z psem, a jak wrócisz, daj znać. Możesz zadzwonić. Przyjdę i nasmaruję Ci plecy. Szkoda żeby takie ciało się spiekło.

    -Dzięki. Z uśmiechem odpowiedziałam. To idę i zadzwonię do Ciebie za chwilę.

    -Ok. Idę pod prysznic. Straszny gorąc dzisiaj.

    Uśmiechnęłam się, puszczając oko, odwróciłam się i poszłam z psem tą samą drogą, co wczorajszego wieczoru dwukrotnie przeszliśmy razem z Piotrem.

    Po powrocie wzięłam koc, zaniosłam go na balkon od strony pokoju Julki, zeszłam do kuchni po olejek i zadzwoniłam do Piotra.

    – Hej, już jestem. To jak, mogłabym Cię prosić?

    – Jasne. Włożę tylko spodnie i zaraz jestem.

    Piotr był dosłownie po dwóch minutach. Wszedł do mnie na działkę ubrany tylko w spodnie. Boso, z odkrytym, opalonym torsem troch mnie speszył. On, tylko w spodniach, ja w bikini, które same w sobie nie było znaczną ilością materiału.

    – Gdzie masz koc? Zapytał.

    – U Julii na balkonie. Tam za chwilę będzie najlepsze słońce.

    – No to chodź.

    Przez chwilę przebiegła mi myśl, że nie wiem czy to dobry pomysł, no ale przecież dlaczego? Co może się stać? Wręczyłam Piotrowi olejek i ruszyłam przodem, kołysząc biodrami, a potem stukając obcasami po drewnianych schodach prowadzących na balkon. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czułam na sobie palące spojrzenie mojego sąsiada. Nie odwróciłam się jednak, dopóki nie dotarłam na balkon. Koc leżał w pełnym słońcu. Odwróciłam się do niego, uśmiechnęłam, po czym wygodnie rozłożyłam na kocu, kładąc się na brzuchu. Lekko unosząc głowę, zbierając włosy na prawą stronę, rzuciłam: -Jestem gotowa.

    – Widzę, odpowiedział Piotr i przyklęknął obok mnie. Poczułam na sobie delikatną mgiełkę rozpylanego olejku do opalania. A potem jego dłonie. Delikatnie, bez zbędnego napierania wmasowywał olejek w moje plecy.

    – Mrrrrr… cicho zamruczałam. Faktycznie jesteś doświadczony. Z uśmiechem nawiązałam do naszej wczorajszej rozmowy ze spaceru.

    – To nic. Ale dziękuję. Po postu wiem jak dotykać kobietę. Kontynuował podjęty temat, a jego dłonie wmasowywały w moje ciało olejek na wysokości krzyża.

    -Ależ to miłe, powiedziałam i aż zakołysałam biodrami , delikatnie unosząc i wypinając pupę. Machinalnie, sięgnęłam do moich majteczek i delikatnie je zsunęłam.  Oczom Piotra na pewno musiał ukazać się początek mojego rowka.

    – Mrrrrr… Ależ to miłe. Skopiował moją wypowiedź Piotr.

    -No skoro jesteś taki doświadczony, a mnie jest tak miło, to może nasmarujesz mnie dalej? To znaczy nogi. Uściśliłam swoją wypowiedź.

    – Jasne. Szybko odpowiedział Piotr, a ja po chwili już czułam na swoich nogach rozpylany olejek. Jego wcieranie w nogi było równie przyjemne co w plecy. Gdy skończył, szybko dodałam: Jeszcze pupa. I dłońmi delikatnie zsunęłam materiał majteczek w rowek, tak aby odsłonić pośladki. Gdy skończyłam obróciłam głowę w jego stronę i kładąc ją z powrotem na koc, puściłam do niego oczko. Nie spuszczałam do z oczu. W sumie miły widok. Całkiem wysortowany, opalony 68 letni mężczyzna, ubrany tylko w dżinsy, klęczy obok mnie ,za chwile mając wcierać olejek w moje pośladki. Uśmiechnęłam się sama do siebie, a w podbrzuszu poczułam lekkie mrowienie. Podobało mi się to. „Trzydzieści lat różnicy”. Powiedziałam do siebie w myślach. Piotr tymczasem zrobił coś co mnie zupełnie zaskoczyło. Odkręcił atomizer butelki, nalał sobie na dłoń olejek bezpośrednio z butelki i zbliżając tą dłoń do mnie rozlał ciecz po moich pośladkach. Nie pozwalając zbyt mocno się jej rozlać, delikatnymi, charakterystycznymi ruchami zaczął rozsmarowywać olejek po mojej pupie.

    – Chyba za dużo go wziąłem. Zauważył z uśmiechem.

    -No to będziesz musiał go dłużej wmasowywać

    -Miałem nadzieję, że to powiesz. I szczerze, szeroko się uśmiechnął, kontynuując masaż mojej pupy. Nie przeoczył żadnego fragmentu, a nawet pozwoli sobie na trochę więcej, delikatnie jeszcze głębiej przesuwając materiał majteczek w mój rowek. Nie powiem, było i cudownie. Czułam, że robię się mokra. Piotr skończywszy wcieranie olejku w moją pupę, jeszcze raz dłońmi rozmasował moje nogi i plecy.

    – Gotowe.

    –  Dzięki, ale mi dobrze. Aż mi się nie chce wstawać.

    – To nie wstawaj. Przecież nasmarowałem Cię po to żebyś leżała i się opalała.

    -Dziękuję.

    – Nie ma sprawy. Piotr wstał, a ja patrząc w jego stronę z uśmiechem, zauważyłam, że na jego spodniach zrobiło się spore wybrzuszenie. Posłałam mu jeszcze powietrznego całusa i z powrotem położyłam głowę na kocu oddając się słonecznej kąpieli. Piotr zszedł po schodach i wrócił do siebie. Lekko przymknęłam oczy rozkoszując się arganowym aromatem olejku tak  dokładnie wsmarowanego w moje ciało przez Piotra. Ale pod przymkniętymi oczami cały czas widziałam jego wybrzuszenie na spodniach. Kurczę, to musiał być wzwód. W wieku 68 lat przy tak aktywnym i sportowym trybie zdrowia to chyba nadal naturalne. No i po takim swobodnym głaskaniu tyłeczka o trzydzieści lat młodszej kobiety, to chyba oczywiste.

    Była 16:00 kiedy podniosłam się z koca. Rozgrzana słońcem, czując że moje plecy, pupa i nogi są już wystarczająco opalone, zeszłam z balkonu od strony pokoju córki  udałam się do kuchni zrobić sobie drinka. Wyjęłam z lodówki whisky i  zmieszałam ją z trzema kostkami lodu i colą. Dorzuciłam limonkę i mieszając palcem udałam się do łazienki wziąć kąpiel.

    Po długiej kąpieli, masując swoje ciało i czując narastające podniecenie na każde wspomnienie dotyku dłoni Piotra i widoku jego wzwodu, wyszłam z łazienki owinięta w ręcznik. Na zewnątrz usłyszałam głosy Julii i Szarego. Żywiołowo dyskutowali. Weszłam do sypialni, wyciągnęłam z szafki krótką sukienkę z głębokim dekoltem na plecach, aby  nie podrażnić mocno rozgrzanych dzisiejszym opalaniem pleców. Tak samo, aby nie drażnić swojej pupy, nie założyłam majteczek. Zresztą latem uwielbiam mieć na sobie jak najmniej. Przekładając szarfy sukienki przez kark zawiązałam je na szyi w efektowną kokardę. I boso wybiegłam na trawnik do mojej rodziny.

    – Mama! Krzyknęła Julia na mój widok. –Mamo, a tata złowił karpia, ale go wypuścił. Zaczęła relację z wyprawy wędkarskiej. I spotkaliśmy taty kolegę ze szkoły. Wiesz, też łowi karpie. I to w nocy. Mała trajkotała jak najęta.

    – No, spotkałem Konrada. Kurczę, dziewięć lat się nie widzieliśmy. I takie spotkanie. Przyjechał na weekendową zasiadkę. Zapraszał, żeby do niego dołączyć. No ale nie mieliśmy namiotu, więc nawet do Ciebie nie dzwoniliśmy. Zaczął tłumaczyć swoją decyzję powrotu mąż.

    – To może niech Julia zostanie, a Ty jedź. Zaproponowałam.

    – Naprawdę? Mógłbym? Mąż od razu zapytał, a jego oczy rozbłysły blaskiem miliona gwiazd.

    -No pewnie. Posiedzę z Julią, pogramy w jakąś grę. A ty się zrelaksujesz, odpoczniesz. Pogadasz ze starym kumplem. Kurczę, szkoda że wypiłam drinka przed  prysznicem bo bym Cię odwiozła, tobyście jeszcze wypili po piwku.

    – Spoko, kochanie, przecież mogę pojechać sam. Naprawdę mogę?

    – No pewnie. Szykuj się. Z uśmiechem zakończyłam dyskusję i podchodząc do niego dałam mu soczyście namiętnego całusa.

    -OOOO fujjj ! Skomentowała nasz namiętny pocałunek córka.

    -Mmmmm… Nie masz bielizny. Zripostował z kolei mąż błądząc dłoni ą po moim dekolcie, wsuwając dłoń pod materiał sukienki na moją pupę.

    – Bo myślałam, że się zajmiesz stęsknioną żoną po powrocie. Zareagowałam z uśmiechem. No ale już… Szykuj się. Moje dziurki zaczekają do jutra.

    -Kocham Cię.

    – I vis a vis. Odpowiedziałam tradycyjnie jedną z moich ulubionych serialowych bohaterek. –Szykuj się, a ja zrobię Ci jakieś jedzenie na noc.

    -Nie daj spokój. Kupię coś po drodze.

    – W takim razie nakarmię Julię.

    W tym momencie przy furtce stanęła Ania. Zapytawszy co porabiamy, gdy dowiedziała się, że mój Szary jedzie na noc na ryby, nawet nie chciała słyszeć o tym, bym siedziała cały wieczór sama z córką. Ustaliłyśmy, że przyjdziemy do nich za dwie godziny i przyniesiemy jakąś grę. W sumie to i może dobry pomysł. Co innego grać w planszówkę w cztery osoby niż w dwie.

    Mąż pojechał, na nocną zasiadkę do swojego znajomego, a mu z Julią przed 21:00,trochę spóźnione- jak to kobiety zjawiliśmy się u sąsiadów. Julia niosła pod pachą ulubione MONOPOLY, a ja w gościnę weszłam ze schłodzonym wcześniej winem. Pies oczywiście biegał między naszymi nogami szczęśliwy z kolejnej wizyty u sąsiadów. Wieczór jak zwykle szybko mijał pod dyktando ciągle wygrywającej Julii. Co chwilę kupowała jakieś domy, hotele i kasowała naszą trójkę na niebotyczne czynsze.  Przy całej tej grze oczywiście była masa śmiechu. Piotr po rozmowie telefonicznej z moim mężem poinformował wszystkich, że złowiony został największy karp łowiska. Oklaski, toasty dolewka wina. Cudowny wieczór. O 23:00 mała zaczęła się już kręcić, więc pomału zaczęliśmy kończyć grę. Piotr, po dżentelmeńsku wziął sam psy na spacer, kwitując komentarzem o moich wysokich obcasach.

    – No naprawdę, bardzo zabawne. Ze śmiechem, lakonicznie odniosłam się do jego zaczepki, a on podchodząc do mnie, objął mnie jedną ręką i przyciągając do siebie, pocałował w głowę.

    – OOOOOO….fujjj….! znowu, tak jak po powrocie z ryb zareagowała Julia.

    A Ania odpowiedziała śmiechem. Piotr poszedł z psami, a my- trzy kobietki zajęłyśmy się składaniem gry i porządkowaniem stołu. Po powrocie Piotra, pożegnałyśmy się z Anią, dziękując z kolejny cudowny wieczór i tradycyjnie zapraszając ją na jutro do nas na poranną kawę. Piotr w tym czasie dopijał swoją szklaneczkę whisky, bacznie przyglądając się moim odkrytym plecom. Dopił rudawy, płyn, odstawił szklankę i powiedział.

    – To ja Panię odprowadzę.

    – OK. A ja  idę się położyć. Ania definitywnie zakończyła spotkanie, dając mi kolejnego buziaka w policzek.

    We trójkę, wyszliśmy i razem z biegającym wokół naszym psem skierowaliśmy się w stronę naszej działki. Po wejściu do nas, Julia szybko się pożegnała i pobiegła do siebie. Otworzyłam wejściowe drzwi od kuchni i wpuściłam psa na górę. Nawet nie pytając Piotra, będąc w kuchni nalałam nam dwie szklaneczki whisky. Już bez coli, tylko z lodem. Wyszłam na taras, gdzie siedział Piotr i postawiłam obie szklaneczki na stoliku przed nim, przesuwając jedną po stol w jego stronę. Odwróciłam się i tradycyjnie, jak mam to w swojej naturze, kołysząc biodrami kiedy idę na wysokich obcasach poszłam w kierunku schodów do pokoju Julii. Mijając Piotra siedzącego za oddzielającą nas barierką, trzymającego już swoją szklaneczkę whisky puściłam do Niego oczko i tradycyjnego „powietrznego” całusa. Uśmiechnął się szeroko. Poszłam do Julii, ale ona już głęboko spała. Wychodząc od niej, mocniej domknęłam drzwi. Zazwyczaj gdy  wstawała wcześniej, otwierając drzwi, budziły one wszystkich swoim skrzypieniem.

    Zeszłam cichutko tym razem po schodach i wróciłam na werandę do siedzącego tam Piotra. Wchodząc n werandę, nawet nie wiedząc czemu uchyliłam drzwi i wyłączyłam zewnętrzne oświetlenie. Taras oświetlany był tylko delikatnym światłem dochodzącym z piętra. Z zewnątrz działki zupełnie nie było widać czegokolwiek.

    Podeszłam do Piotra. Wzięłam jego szklankę. Była pusta. Sięgnęłam po swoją i połowę zawartości przelałam do jego szklanki. Odstawiając swoją na bok na stolik, wzięłam łyk alkoholu z jego naczynia. Whisky o temperaturze lodu smakowała wybornie i natychmiast poczułam rozgrzewające jej działanie. Piotr również pociągnął łyk i odstawił szklankę na stolik obok mojej. Gdy tylko to zrobił, wykorzystując sytuację, że stoję bardzo blisko niego objął mnie, chwytając za pupę i przyciągnął do siebie. Ulegle zrobiłam krok i stanęłam naprzeciw niemu. Piotr siedząc miał twarz na wysokości mojego brzucha. Nie czekając na moją jakąkolwiek reakcję przyciągnął mnie do siebie tak, że jego twarz mocno wtuliła się moje podbrzusze. Bezwiednie uniosłam ręce i wplatając je w jego włosy jeszcze bardziej przycisnęłam go do siebie. Piotr, tuląc swoją twarz do mojego podbrzusza otulonego delikatną tkaniną letniej sukienki mocno wciągnął powietrze. Moje dłonie zaczęły błądzić po jego głowie przeczesując jego czuprynę. Natychmiast poczułam, że jestem całowana po brzuchu przez sukienkę. Jego jedna ręka przesunęła się w dół do mojego uda, a potem natychmiast z powrotem powędrowała na moją pupę, ale już pod sukienkę. Z całą pewnością już wiedział, że nie mam na sobie majteczek. Lekko ściskając mój pośladek spowodował, że prawie zupełnie niezauważalnie syknęłam i lekko uniosłam się na palcach. Robiąc ten ruch spowodowałam, że druga dłoń Piotra znalazła się pod moją sukienką, a jego twarz na takiej wysokości, że usta były już poniżej pępka. Jego dłonie coraz mocniej ugniatały moją pupę, a palcami nieuchronnie i bez jakiegokolwiek  mojego sprzeciwu zaczynały dotykać mojego rowka. Gdy dotknął mojej dziurki, zadrżałam, wypięłam pupę, tak nagle, że spowodowało to że zabrał ręce spod mojej sukienki i wyprostował się na ławce, spoglądając na mnie, w moje błyszczące oczy. A oczy błyszczały mi z pożądania. Ciało płonęło. Chciałam spełnienia z tym mężczyzną.

    Dłońmi sięgnęłam do kokardy zawiązanej na szyi i jednym ruchem, pociągając troki rozwiązałam pieczołowicie wiązaną po  południu kokardę.  Przekładając materiał na szyi pozwoliłam by przód czarnej, jedwabnej sukienki opadł swobodnie odsłaniając moje nagie piersi. Piotr, spoglądając na mnie, pomału, delikatnie tak jak potrafił i co było jego chwalebną domeną sięgnął dłonią w kierunku moich piersi. Zaskoczyłam go ja tym razem, łapiąc jego dłoń w połowie drogi. Powoli, trzymając go za nadgarstek pozwoliłam by objął dłonią moją pierś. Wzięłam jego drugą rękę spoczywającą na moim udzie, położyłam je sobie z tyłu wysoko, dając sygnał by wrócił również do moich pośladków. Piotr idealnie odczytał moje oczekiwanie i po chwili jego dłonie błądziły już po skórze mojej pupy i piesiach, powodując u mnie gęsią skórkę, delikatne dreszcze i coraz szybszy oddech. Co raz śmielej, co raz częściej jego dłoń mocniej uciskała mi pośladki, a najdłuższe palce nieuchronnie zbliżały się do mokrej już szparki. Co raz bardziej podniecona i zdecydowana pójść na całość w tej sytuacji, nachyliłam się zdecydowanie w kierunku Piotra. Jeszcze bardziej wypinając tyłeczek ku jego dłoniom, pozwoliłam by jego palce zaczęły pieścić moją mokrą cipkę. On czując zapewne moje zdecydowanie, zabrał dłoń z pupy i wsuwając ją pomiędzy moje uda dosięgnął palcami płatków mojej cipki. Jęknęłam i natychmiast stanęłam w lekkim rozkroku, pozwalając mu tym na śmielsze pieszczoty. Nachyliłam się do niego i namiętnie zaczęłam całować. Nasze języki oszalały, usta wariowały, Piotr natychmiast zaczął palcami pieścić moją cipkę, a ja jedną dłonią trzymając jego głowę, mocno z tyłu za włosy, drugą zaczęłam nieporadnie ugniatać jego nabrzmiałego penisa, mocno opinającego spodnie. Piotr szaleńczo zaczął całować moje piersi. Były już całe twarde, a sterczące sutki, gdy tylko dotykał je swoim językiem i przygryzał, lekko drżały, przenosząc dreszcz na całe moje ciało. Cipka ociekała mi soczkami cały czas stymulowana przez Piotra palcami. Byłam tak podniecona, że nawet nie zwróciłam  uwagi, że stoję cały czas na palcach a mimo to mam ugięte nogi. Stanęłam normalnie, wziąwszy Piotra ponownie mocniej za jego włosy, przeplatając je pomiędzy palcami, podciągnęłam go delikatnie do góry, dając tym znak aby wstał. Wyprostowany, stojąc przede mną był znacznie wyższy. Lekko podciągnęłam mu t-shirt, on odczytując moje intencje natychmiast zdjął go z siebie jednym ruchem. Kucnęłam przed nim i natychmiast, szybko, łapczywie, zaczęłam pokonywać kolejne guziki rozporka jego dżinsów. Pragnęłam go, i w tym momencie już nic innego się nie liczyło. Chciałam go poczuć, dać mu rozkosz, oddać się temu prawie dwukrotnie starszemu mężczyźnie. Tu i teraz. Pragnęłam go. W końcu  drżącymi rękami udało mi się pokonać kolejny guzik rozporka. Włożyłam do wewnątrz swoją drobną dłoń i ujęłam nią penisa, był twardy. Delikatnie, lekko go przekrzywiając wyjęłam to męskie cudo na zewnątrz. Był naprawdę okazały. Nie wiem ile mógł mieć centymetrów, ale naprawdę był okazały. Twardy i sztywny. Piotr jednym ruchem ręki, sprawnie odpiął pozostałe dwa guziki rozporka i teraz miałam go całego, w moim władaniu. Nie czekając, nie zastanawiając się jak go zmieszczę w ustach, przysunęłam się i zaczęłam go pieścić. Najpierw mój języczek zajął się główką prącia. Tańczyłam po nim, liżąc naokoło, co chwila delikatnie go sobie wkładając do ust, ale na tyle szeroko je rozwierałam by nie poczuł na sobie moich warg. Wsuwałam go sobie  tylko  po języku. Piotr cicho pojękiwał. Słychać było, że sprawiam mu przyjemność. W końcu „nie męcząc” go już dłużej, wzięłam penisa, głębiej do ust i objęłam go wargami, jednocześnie wykonując taniec wokół jego główki. Słysząc głośniejsze jęknięcie zaczęłam go klasycznie obciągać. Starałam się wkładać go sobie jak najgłębiej, jednak jego rozmiar uniemożliwiał mi zrealizowanie tego co chciałam, Czułam, że  Piotr czuł się rewelacyjnie. Patrzył cały czas na mnie, obserwując jak jego drąg wypełni a moje usta. Cały lśnił od mojej śliny. Delikatnie, nie przerywając pieszczoty, jedną ręką ujęłam jądra. Były mięsiste, pokryte delikatnym zarostem. Zaczęłam je niespiesznie masować, dając Piotrowi dodatkową dawkę przyjemności. Starałam się brać go do ust co raz głębiej, a gdy wykonywał ruch wsteczny zaciskałam usta za każdym razem mocniej, by jak najszybciej wracał. Cały czas jedną dłonią masowałam mu mosznę. Nie wiem, ale miałam wrażenie, że jego worek staje się coraz większy, a jajka wewnątrz coraz twardsze.  W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam pieścić jego koszyczek. Schylając się niżej, językiem drażniłam jego woreczek, zaznaczając linię od nasady, aż do połączenia z prąciem. Piotr szalał. Trzymając jego pałkę w prawym ręku, podtrzymując lewą jego jaja, liżąc je jednocześnie, czułam, jak posuwa moją rączkę trzymającą jego męskość. Bałam się, że może dojść w każdej chwili. A tego nie chciałam za żadne skarby. Chciałam, żeby spuścił się we mnie. Chciałam go mieć w końcu w sobie. Delikatnie, oblizując jego męskość, zaczęłam wstawać. Próbował oczywiście mnie powstrzymać, z oczywistych względów pragnął, bym nadal dawała mu rozkosz ustami. Ale ja już chciałam więcej. W końcu, puściłam jego męskość i jeszcze raz, mocno nadziewając się na nią ustami, tak głęboko, że poczułam jak przekracza granicę mojego przełyku, następnie delikatnie pomału wysunęłam go z ust. Złapałam oddech. Wstałam i biorąc mojego kochanka za rękę, zabrałam go do domku.

    Weszliśmy do kuchni i idąc w kierunku salonu, Piotr cały czas trzymając mnie za rękę, a może to ja go tak kurczowo trzymałam, idąc za mną posłusznie kierował się w stronę salonu, gdzie stał sporych rozmiarów wypoczynkowy narożnik.

    Podchodząc do niego, obróciłam się w kierunku Piotra. Stając na palcach, on nachylając się znacznie, pocałowałam go mocno i namiętnie. Nasze języki tańczyły, pragnęły się nawzajem. Napinając mięśnie spowodowałam że Piotr odczytując moje intencje, obrócił się ze mną i usiadł na łóżku. Poprawił swoją pozycję, siadając wyżej obserwował mnie z zachwytem w oczach. Stojąc przed nim, niespiesznymi ale zdecydowanymi ruchami pozbyłam się sukienki. Rozwiązana, z opadającymi szarfami, normalnie zasłaniającymi piersi, wiązanymi wokół szyi, teraz już tylko mi przeszkadzała. Nie robiąc tego klasycznie, by nie psuć erotycznego napięcia zdjęłam ją, najpierw podciągając do góry z delikatnym zakołysaniem bioder, ukazując mu swoją dokładnie wydepilowaną szparkę w całej okazałości. Potem jednym ruchem, przez głowę pozbyłam się sukienki, odrzucając ją niedbale na podłogę za łóżko, pozostając jedynie w butach. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję kochanka , usiadłam na niego okrakiem i zaczęłam całować. Kurczę jego usta, skryte za delikatnym zarostem i język, totalnie tańczący po moim podniebieniu doprowadzały mnie do szaleństwa. Czułam, jak jego sztywne prącie ociera się o moje podbrzusze, a Piotr wykonując delikatne ruchy, nadaje nu rytm sprawiając sobie przyjemność. Dość już tego, stwierdziłam. Chcę go mieć w sobie, pomyślałam i unosząc się nad niego, nakierowując swoją szparkę na jego główkę, poczułam wilgoć mojej szparki która została delikatnie rozsunięta przez jego penisa. Nie czekałam już dłużej. Pomału, zaplatając dłonie we włosy Piotra nadziałam się na niego. Od razu, przy pierwszym ruchu, wszedł we mnie cały, do końca. Ależ uczucie. Jeszcze nigdy nie czułam mężczyzny tak głęboko w sobie, a jednak sprawiało mi to cholerną satysfakcję i radość, ze zmieścił mi się cały. Normalnie nie mogłam się doczekać, kiedy się we mnie spuści. A że to zrobi, byłam pewna. Oboje tego chcieliśmy. Sądzę, że on od dawna, ja na pewno od dzisiaj, kiedy wcierał we mnie olejek do opalania, pieszcząc moją pupę. Całując się namiętnie, zaczęliśmy się kochać. Piotr nadziewał mnie na swojego drąga najpierw pomału, ale za to głęboko, ciesząc się każdym centymetrem mojego wnętrza obejmującego jego cudownego kutasa. Tak, naprawdę cudownego. Grubego, który w wypełniał totalnie moje wnętrze dając mi rozkosz jakiej z pewnością jeszcze nigdy nie zaznałam. Cała drżałam. Co raz szybciej nabijałam się na niego, chcąc mieć go jak najszybciej w sobie, zaraz po tym jak czułam, że nie mogę już z nim wytrzymać wewnątrz. Wypełniał mnie totalnie. Całkowicie zawładnął moim ciałem. I musiało nadejść to, co nadeszło. Wspólny, szaleńczy orgazm. Piotr mocniej łapiąc mnie za biodra, mocniej zaczął mnie podnosić, by silniej móc nabijać moją cipkę na swojego drąga, w końcu, zaczął dochodzić. Jego penis pulsował, wrzucając do mojego wnętrza nasienie gromadzone przez cały pieszczot, i oczekiwania tego co właśnie nadeszło. Ja, czując jak mój kochanek wtłacza we mnie swoje nasienie, zaczęłam drżeć, z moich ust wydobywał się stłumiony jęk. Ciałem moim wyginał orgazm, jakiego już dawno nie doświadczałam.

    Piotr w końcu, wtłaczając całą swoją w niezliczonej objętości spermę, opuścił mnie na siebie dobijając mnie znowu swoim twardym penisem do samego końca, pozwolił się przytulić. Objął mnie ramionami jak małą dziewczynkę i tuląc, zaczął całować po włosach. Głośno dyszałam, próbując dojść do siebie po chyba najsilniejszym orgazmie jaki przeżyłam. Wyrażając wdzięczność swojemu kochankowi zaczęłam go całować, najpierw w szyi, karku, potem delikatnie schylając się skupiłam się na jego torsie. Nie było nam jednak już tak wygodnie. Jego penis lekko stracił na twardości po niedawnym szczytowaniu. Nieuchronnie domagał się wysunięcia z cipki, którą z takim zapałem wypełniał sobą i w konsekwencji zalał spermą swojego właściciela. Nie przeszkadzając mu w tym, lekko uniosłam się nad Piotrem i pozwoliłam mu by ze mnie wyszedł. Nie czekając by ostygł, zeszłam z niego i klękając na podłodze przed moim dwukrotnie starszym kochankiem, dumnie rozpartym na narożniku w moim salonie, zaczęłam lizać jego nadal na wpół sztywnego kutasa. Piotr, mocno ujął moją głowę w swoje dłonie i pozwolił jeszcze na kilka głębszych posunięć. Pozwolił? Nie, w sumie to nadał rytm moim ustom by jeszcze nadziać się na mnie. Ostatnie sztosy, poczułam go znowu jak przekracza mój przełyk. Ależ jest niesamowicie długi. Chyba znowu nabieram ochoty by poczuć go w swojej szparce.

    Piotr w końcu, nachylając się nade mną podniósł mnie i biorąc do siebie na kolana zaczął po raz kolejny namiętnie całować.

    W końcu zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście o tym co się wydarzyło. Na szczęście, oboje nie mieliśmy wyrzutów sumienia. Piotr komplementował moje ciało, pozwalając sobie na szczegółowe nawiązywanie do mojego zaangażowania w pieszczoty jakimi obdarzałam jego kutasa. Ja z kolei nie mogłam się nie odnieść do jego długości i ciesząc się, że mieszcząc się całą swoją długością nie uszkodził mnie od środka. W końcu nasza rozmowa, oczywiście przeplatana cały czas całowaniem się, bardziej i mniej namiętnym, oraz pieszczeniem swoich intymnych zakamarków, doprowadziła nas do tego, że za oknem zaczęło świtać. Piotr musiał już iść; podejrzewam, że Ania i tak o dziwo nie szukająca go po nocy u mnie i tak mogła zacząć się domyślać co tutaj się wydarzyło. Ostanie pocałunki, nie będę ukrywać, że bardzo namiętne, które rozgrzały mnie ponownie na tyle, że wprost powiedziałam mu by został jeszcze. Niestety, nie dał się namówić, mówiąc, że jeżeli jeszcze chcemy to powtórzyć, to lepiej będzie jeżeli już pójdzie. Piotr mocno mnie przytulił, i tuląc mnie i całując jeszcze raz sięgnął do mojej cipki. Delikatnie pieszcząc ją palcami powiedział, że ma nadzieję na kolejne spotkanie. Oczywiście przyznałam mu rację, informując go oficjalnym tonem głosu, ze jak najbardziej może czuć się zaproszony na poranną kawę razem z Anią, na którą jesteśmy umówione. Oboje radośnie się roześmialiśmy, po czym Piotr zdjął mnie z siebie stawiając przed sobą, Odwrócił mnie tyłem do siebie i dając soczystego buziaka w mój tyłek wstał i chowając  penisa w spodnie zapiął rozporek. Odprowadziłam go na werandę, Piotr zabrał swoją koszulę i jeszcze całując mnie cudownie delikatnie w usta, wrócił do siebie. Ja z uśmiechem na ustach, w pełni zadowolona z cudownych doznań jakie mnie spotkały tego wieczoru i nocy, położyłam się na łóżku w salonie. Na tym samym, na którym dzisiaj przeżyła cudowne chwile. Chwile zadowolenia i spełnienia z moim sąsiadem.

    I nie był to jedyny raz…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aneta Grabarczyk

    Jeżeli chcecie dalszy ciąg, piszcie w komentarzu 😉

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz II

    o naszym drobnym wyskoku koleżanka przez jakiś czas unikała mnie, pewnie spodziewała się, że będę oczekiwał powtórki, bądź rzucał komentarze, które mogłyby komuś zasugerować, że coś między nami zaszło. Nie robiłem jednak nic z tych rzeczy. Postawiła przecież sprawę jasno- tej nocy nie było. Nie było, to nie było. Tym bardziej, że nie chciałem zepsuć naszych dobrych, codziennych relacji jakimś szczeniackim zachowaniem. Po niecałym miesiącu wszystko wróciła do normy i cały kolejny semestr udało się przetrwać bez żadnych spięć. No przynajmniej na tym punkcie. Raz czy dwa na osobności rzuciłem jakimś zgryźliwym komentarzem, ale najzwyczajniej nie mogłem się powstrzymać przed odrobiną złośliwości.
    Potem przyszła sesja, a wraz z nią egzaminy. W tym jeden ekstremalnie trudny. No, przynajmniej dla większości, ja tam go zdałem za pierwszym razem na 4,5, ale mniejsza o to. Ważne jest to, że Dominika w ogóle nie rozumiała połowy zagadnień, które obejmował materiał, który mieliśmy opanować. Tłumaczyłem jak się dało, próbowałem, ale w jej głowie nic nie zostawało. Padła w końcu ostateczna propozycja. Mam wpaść od niej na noc przed egzaminem i mamy się uczyć ile się da. Nie odmówiłem, powtórka się przyda, a nie ma co ukrywać – zależało mi, żeby moja koleżanka nie odpadła po tym semestrze.
    O umówionej godzinie byłem pod jej drzwiami. Musiałem kawałek dojechać, bo kolejny raz musiałem zmienić mieszkanie. Ona zaś wciąż bytowała w tym samym miejscu. Kiedy zadzwoniłem do drzwi i czekałem na nią umysł od razu podsunął wspomnienie mojej ostatniej wizyty. Dominika próbowała wsunąć klucz w zamek, kiedy ja wsuwałem jej ręce pod bluzkę. Odpędziłem zaraz ta myśl. Po krótkiej chwili drzwi się uchyliły i w progu stanęła Dominika. Była ubrana w typowy ciuch po domu – dresowe spodnie i luźny t-shirt. Nie wyglądała w tym zbyt seksownie. Ściągnąłem kurtkę i buty, minąłem jej współlokatorów w kuchni, wymieniając z nimi krótkie „cześć”, po czym poszedłem z nią do jej pokoju. Miała w nim duże łóżko, biurko z laptopem, małą komódkę, oraz przesuwaną szafę na całą ścianę. Zwykły, studencki pokój w miłym standardzie.
    Usiedliśmy na łóżku, rozłożyliśmy książki, notatki oraz inne bzdury. Siedzieliśmy tak parę godzin powtarzając co ważniejsze zagadnienia. W końcu, jak to studenci, zrobiliśmy sobie przerwę i otworzyliśmy po piwie. Zaczęliśmy gadać o pierdołach

    -Co? Tylko na skype rozmawiacie? – Spytałem, kiedy rozmowa zeszła na jej związek. W sumie to ostatnio zdradziła swojego faceta ze mną.

    -Nie, był raz w Polsce na półtorej tygodnia, teraz przyjedzie na święta. Ma wrócić w czerwcu. Nie jest więc źle.

    -Chcica Cie nie nosi? – spytałem szyderczym tonem

    -Nosi! Ale panuje nad nią! – odpowiedziała obrażona. – A Ty już tak nie wracaj do tamtego wieczora! Fajnie było, ale nie licz na żadną powtórkę!

    -Tylko fajnie? – spytałem zdziwiony.

    -Niech Ci będzie! Zajebiście było, ale daj już spokój!

    -Dobra, już dobra. Wracamy do nauki?

    Pouczyliśmy się jeszcze trochę. Była już późna noc. Współlokatorzy poszli już spać. Ja też już powoli dogorywałem ze zmęczenia.

    -Zbieram się. Późno już, a ja muszę dojechać do siebie, a potem jeszcze wstać rano żeby na egzamin zdążyć.

    -No nie żartuj. Zostań u mnie, będziemy mieli blisko na uczelnię. Zresztą Ty o tej godzinie zanim wrócisz do siebie to chyba tylko po to, żeby wejść i wyjść. -Zaprotestowała. W sumie to miała racje, zanim przyjechałby nocny tramwaj, zanim bym się przesiadł, bo o tej godzinie nic bezpośrednio nie jechało w moją stronę, zanim bym przyszedł z przystanku do siebie, to była by taka godzina, że bym tylko zdążył się przebrać i wypić szybką kawę.
    Zorganizowała mi posłanie z niezbyt wygodnego materaca i udostępniła swoją jedną poduszkę oraz koc. Sama oznajmiła, że idzie się przebrać do łazienki.

    -Możesz się przebrać przy mnie, przecież i tak już wszystko widziałem – zażartowałem.

    -Nie, po ostatnim było niezręcznie, teraz ma być bez powtórki! – powiedziała poważnym tonem, chyba nie doceniła żartu.

    Po chwili wróciła. Miało nie być niezręcznie, ale chyba nie pomyślała, że jej piżama w sumie pokazuje nie wiele mniej niż jakby spała nago. Rozciągnięta biała podkoszulka prześwitywała dosyć mocno pokazując obfite piersi o dużych brodawkach. Wprawdzie była na tyle długa, że sięgała połowy ud, jednak i tak było widać, że pod nią ma kuse majteczki. Byłem wyposzczony, w sumie to od ostatniego razu z Dominiką nie byłem z żadną dziewczyną, więc nie powiem, że widok ten połączony z wspomnieniami wspólnego powrotu do domu, zadziałał na mnie. Penis stanął do pionu.

    -Bez powtórki, a Ty znowu kusisz – powiedziałem mimochodem.

    -Już się tak nie mądruj. Na egzaminie się skup! Ja o niczym innym myśleć nie mogę. – kolejny raz ucięła jakąkolwiek dyskusję brnącą w tematy naszego wyskoku. Cóż, trudno się mówi… Umościłem się wygodniej na swoim prowizorycznym posłaniu, zaś koleżanka w swoim łóżku. Minęło kilka chwil, ja próbowałem zasnąć, choć nie było to łatwe. Materac nie napompował się równo, więc nie można było się na nim dobrze ułożyć, do tego z każdym moim ruchem wydawał „gumowe” dźwięki. No i w dodatku był za krótki. Nie ma co ukrywać, że dosyć mocno wierciłem się szukając jakiegoś względnie wygodnego ułożenia, co powodowało istną symfonię dziwnych odgłosów..

    -Co? Nie możesz spać? – spytała zakopana pod kołdrą koleżanka.

    -Powiem Ci, że nie jest tu zbyt wygodnie.

    -To choć do mnie. – powiedziała, a mnie muszę przyznać nieco mnie zamurowało. -Ale wiesz! Bez podtekstów! – dodała ostrym tonem. Wgramoliłem się na łóżko, przykryłem się kocem i obróciłem do niej plecami. Nie myślałem nawet o tym, by robić jakieś podchody. Chciałem iść spać. Było w końcu już późno, a my musieliśmy dosyć wcześnie wstać, by dojechać na uczelnie.

    -Jak już tu jesteś możesz mnie przytulić.-powiedziała z nutą rozkazu w głosie. Objąłem ją w pasie i przytuliłem na łyżeczkę. Mózg znowu zaczął podsyłać wspomnienia. Przed oczami stanęła mi scena jak spuszczałem się na te jej dorodne piersi. Penis musiał od tego stwardnieć. Musiała to poczuć, gdyż parę razy otarła się o mnie wypiętym w moją stronę tyłeczkiem… Na pewno zrobiła to umyślnie.

    -Nie za mało Ci potrzeba, żeby się podjarać – powiedziała siląc się na drwiący ton. Choć słyszałem jak jej głos delikatnie się łamał. Ją ta sytuacja też musiała trochę podniecić. Jest w końcu temperamentną dziewczyną, hormony na pewno w niej buzują, a mózg też pewnie jej podesłał kilka wspomnień.

    -Wiesz… sama powiedziałaś, że ostatnio było zajebiście! Nie powiesz, że nie chciałabyś powtórki? – Spytałem, czując że zmęczenie ustępuje podnieceniu.

    -No nie mogę przecież, nie powinnam! – powiedziała. Jednak jej słowa przeplatały westchnięcia. Pośladki zaś zdawały się ciaśniej przylegać do mojego wyprężonego penisa. Zaryzykowałem i wsunąłem dłoń pod koszulkę. Złapałem pierś, delikatnie muskając palcami sterczące z podniecenia sutki. Złapała moje przedramię, co chyba miało oznaczać protest. Delikatnie ścisnąłem sutek, a ona wciągnęła gwałtownie powietrze. Przestała stawiać opór i zamiast trzymać moje ramię położyła dłoń na moim penisie. Masowała go przez materiał bokserek, gdy ja bawiłem się biustem. Odgarnąłem włosy i pocałowałem w kark. Ona zaś wsunęła dłoń pod gumkę od mojej bielizny. Zaczęła gładzić żołądź, poruszała napletkiem w górę i w dół. Ja odpowiedziałem wsunięciem dłoni w jej majtki. Poczułem pod palcami jej gładkie łono. Poniosła delikatnie nogę, by ułatwić mi dostęp. Rozchyliłem wargi sromowe i rozprowadziłem palcami śluz po całej ich powierzchni. Gładziłem łechtaczkę okrężnymi ruchami. Ona zaś pojękiwała cicho ciągle ściskając trzon mojego penisa. Odchyliła głowę w moją stronę, by nasze języki mogły się spotkać. Pod kołdrą zaczęło robić się gorąco, więc odrzuciliśmy ją na bok. Ona zaś puściła mój członek, po czym jednym ruchem pozbyła się swoich majtek.

    -Włóż! – Powiedziała błagalnym tonem, wypinając w moją stronę nagie pośladki. Nie trzeba było mnie przekonywać. Przylgnąłem naprężonym penisem do jej sromu, znalazłem wejście i delikatnie się wsunąłem w jej ciepłe wnętrze. Aż zapiszczała gdy wszedł prawie do końca. Wycofałem go tak, że w niej pozostał jedynie mój żołądź. Parę razy delikatnie ruszyłem nim w przód i tył. W końcu ponownie pchnąłem, tym razem ostrożniej, żeby nie sprawiać bólu mojej kochance. Całowałem jej szyję i kark, zaś dłonią podciągnąłem jej koszulkę do góry. Wziąłem w rękę jej pierś. Była cudowna, prawie że idealna. Rozmiar akurat nie za duży, nie za mały. Udekorowane ładnymi, sterczącymi sutkami. Mógłbym się nimi bawić godzinami…

    Teraz jednak wsuwałem się w jej ciasną cipkę, za każdym razem ciut dalej, coraz mniej delikatnie. Dominika coraz głośniej pojękiwała. Jej dłonie zaś wędrowały między łechtaczką, która masowała, a moją dłonią, którą przyciskała do swoich piersi. Czasem tylko przekładałem ją na jej sympatycznie zaokrąglone bioderko. Wykonałem jeszcze kilka ruchów, kiedy odsunęła się ode mnie, a mój penis wypadł z jej wnętrza. Obróciła się w moją stronę i pchnęła tak, bym wylądował na plecach. Sama usiadła na łóżku, w ciemnościach pokoju niewiele widziałem, ale wystarczająco, by wiedzieć, że ściągnęła koszulkę. Sam też pozbyłem się ciuchów. Usiadła na mnie i przybliżyła swoją twarz do mojej i pocałowała, a raczej lizała mnie twarzy i okolicach.
    -A teraz zobaczysz ostrą jazdę – szepnęła mi do ucha. Wtedy też poczułem jak łapie mojego penisa, całego śliskiego od jej soków, w dłoń, i przybliża do warg sromowych. Od razu usiadała na mnie tak, by wprowadzić go do swojego wnętrza. Przez trzy, może cztery sekundy siedziała tak i tylko wzdychała. Oparła się o moją klatkę piersiową, wbijając paznokcie w moją skórę. Nagle poczułem jak gwałtownie rusza pośladkami, tak bym jak najgłębiej w nią wchodził. Wręcz skakała na moim penisie. Cudowne uczucie, być tak ujeżdżanym. Jęczała coraz głośniej, odchylając całe tułowie do tyłu. Łapałem wtedy jej podskakujące piersi. Po chwili jednak wręcz kładła się na mnie i wtedy wciskała mi język w usta, zaś ja kładłem dłonie na jej krągłych pośladkach. , raz na piersiach, a ona ujeżdżała mnie. Była w tym naprawdę dobra. W końcu złapała mnie za nadgarstki, i skrzyżowała mi ręce nad głową. Wtedy dopiero narzuciła mocne tempo. Byłą strasznie mokra. Tak, że aż czułem jak soki z jej cipki ściekają po moim penisie na jądra. Jęczała głośniej i głośniej, wbijając paznokcie w moje nadgarstki. Po chwili puściła, by przyciągnąć mnie do siebie i wsunąć mi język w usta, zaś moje dłonie zacisnąć na swoich piersiach. Palcami zaczęła pieścić swoją łechtaczkę. Jęki niosły się po pokoju. Na prawdę mało brakowało, a strzeliłbym prosto do jej cipki. Ona zaś nagle zamilkła kompletnie, by po krótkiej chwili, trwającej najwyżej oddech, wydać przeciągły, głośny jęk.. Docisnęła do mnie swoje pośladki, bym wbił się tak daleko jak się da. Żałuję do tej pory, że przez brak światła nie mogłem zobaczyć jaki miała wtedy wyraz twarzy. Musiała mieć zajebisty orgazm. Opadła na moją klatkę piersiową, dysząc ciężko. Nie zastanawiając się długo przewróciłem ją na plecy. Rozłożyłem jej nogi i wprawnym ruchem znów w nią wszedłem. Leżałem na niej oparty na łokciach i zacząłem raz po raz wbijać się w jej cipkę. Ona zaś obejmowała mnie zarówno rękoma i nogami. Jej paznokcie orały moje plecy, zostawiając ślady, które nie opuściły mojej skóry przez kilka następnych dni. Była tak mokra, że bez trudu mogłem go całego wyciągać z jej wnętrza, by potem bez oporu wbić go z powrotem. Całkowicie skupiłem się na swojej przyjemności, jednak słyszałem, że jej również jest dobrze. Zbliżałem się do końca. Mój penis prężył się napęczniały gdy ocierał się o jej gorące i wilgotne wnętrze. Oddychałem coraz ciężej i szybciej. Czułem jak wzbiera we mnie fala orgazmu. Jedną ręka sięgnąłem po penisa, by skończyć na jej brzuch i piersi. Kiedy już miałem go wyciągnąć poczułem jak nogi Dominiki zaciskają się na mnie. Po moim ciele rozpływała się ekstaza. Strzelałem prosto w jej cipkę, wypełniając ją kolejnymi salwami.

    -Uwielbiam jak facet we mnie kończy! – powiedziała błogim tonem. Mnie zaś nerwowy dreszcz przeszedł po plecach. Zszedłem z niej, musiałem mieć przerażoną minę.

    -Spokojnie, biorę tabletki. – dodała, najwyraźniej czując moje zdenerwowanie, które wręcz musiało wisieć w powietrzu.

    -Przepraszam, ale strasznie mi tego brakowało! Mogłam Ci powiedzieć, że możesz spuścić się we mnie bez oporu.

    -Zdecydowanie! Nie odmówił bym Ci przecież.- odpowiedziałem z delikatnym wyrzutem.

    Ona zaś wstała z łóżka i zapaliła światło, dzięki czemu pierwszy raz dzisiejszego wieczora miałem okazję zobaczyć ją w pełni nago. Była kształtną dziewczyną z obfitymi udami i pośladkami i małą fałdką na brzuchu. Trochę nieśmiało zakryła swe gładkie łono. Duże piersi z dużymi sterczącymi brodawkami kołysały się z każdym jej ruchem. Na dosyć urodziwej buzi widać było szeroki uśmiech. Jej ciemnoblond włosy sięgały szyi. Gdzieś z biurka sięgnęła paczkę chusteczek i wytarła się z moich wydzielin. Następnie znalazła swoją koszulkę i majtki przy okazji rzucając mi moje. Położyła się obok mnie. Usatysfakcjonowani i zmęczeni zasnęliśmy dosyć szybko w swoich objęciach.

    Rano było dosyć niezręcznie… W sumie tylko jej, bo ja nie miał bym nic przeciwko by przed egzaminem jeszcze na szybko wziąć ją od tyłu. Zamiast tego było trochę skrępowania, szczególnie kiedy dotarło do niej, że jej współlokatorzy musieli słyszeć co się działo w nocy. Po egzaminie jakby unikała rozmów sam na sam ze mną. Nigdy więcej nie padła też propozycja wspólnej nauki… Przynajmniej do czasu. Wkrótce potem zerwała ze swoim facetem. Planował dalej siedzieć za granicą i generalnie chyba mu się odwidziało. Dominika chyba też za nim już tak nie tęskniła. Tydzień, może dwa po tym jak rozstali, kiedy w piątek wracaliśmy z uczelni i właśnie mieliśmy wsiąść każde w swój tramwaj odciągnęła mnie trochę na bok

    -Masz jakieś plany na weekend?

    -Wstępnie miałem iść z kumplem na piwo, a co?

    -No bo moi współlokatorzy wyjechali i sama jestem… Może byś wpadł na… no wiesz po co.

    -Serio?

    -Z Tobą już byłam w łóżku dwa razy i było super. Teraz jestem sama, a potrzeby mam duże…

    Jeszcze tego samego wieczora kolejny raz uprawialiśmy seks.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Poprawiłem trochę to opowiadanie, bo niestety kilka błędów przeciekło przez korektę, teraz powinno być lepiej.

  • Starsza pani po raz kolejny (z elementami BI)

    Pewnego razu po kilkudziesięciu przebiegających według identycznego schematu  spotkaniach z Lady Natalią, dostałem smsa który mnie zaintrygował: „Dzisiaj przyjedź samochodem. Masz być o dwunastej. Nie bierz gadżetów bo lizania nie będzie. Przygotuj się na dwudniowy wyjazd”. Nie wiedziałem co się stało, lecz jak zwykle gładko się ogoliłem na twarzy i niżej, po prysznicu głęboka lewatywa i punktualnie stałem przed drzwiami mojej Pani. Zapukałem, otworzyła, lecz dziś była ubrana nie jak zwykle w przezroczystą haleczkę lecz w normalne ubranie. Wszedłem, jak zwykle na powitanie ucałowałem Jej stópkę. Pani wzięła torebkę i wyszliśmy bez słowa. Wsiedliśmy do samochodu a Pani podała mi karteczkę na której był napisany adres w mieście oddalonym o mniej więcej godzinę drogi. Wklepałem cel podróży w nawigację i ruszyliśmy. Ciepło było więc miałem na sobie tylko t Shirt i cienkie spodnie spod których wyraźnie odznaczał się nabrzmiały kutas opakowany w plastikowy futerał zamknięty na kłódkę. Jechaliśmy kilkanaście minut gdy nagle usłyszałem:

    – Zjedź tu w prawo- skręciłem w leśną dróżkę. Po przejechaniu kilkuset metrów Pani kazała się zatrzymać i wysiąść i otworzyć bagażnik. Otworzyłem i podszedłem do prawych drzwi, by Lady również mogła wysiąść.

    – Rozbieraj się – usłyszałem. Rozejrzałem się ze strachem czy nikogo nie widać i po chwili moje ciuchy włącznie z butami leżały złożone w kostkę w kufrze. Pani skinęła żebym klęknął i podeszła wsuwając między moje uda nóżkę jak zwykle odzianą w pończoszkę a w kłódeczkę pasa cnoty wsunęła kluczyk otwierając ją. Błyskawicznie plastik ściskający moje genitalia wylądował obok ciuchów a Pani delikatnie zaczęła masować łydką moje jądra. Natychmiast dostałem potężnego wzwodu, cóż- nie miałem wytrysku od co najmniej kilku tygodni.

    – Możesz sobie zwalić – powiedziała. Objąłem prącie i dłoń zaczęła pracować. Pani zobaczyła że dochodzę do orgazmu i wysunęła z bucika stópkę i lekko ją podniosła. Zauważyłem to w ostatniej chwili. W ekstazie delikatnie jedną dłonią złapałem Panią za łydkę i po chwili strugi magazynowanej od dawna w jądrach spermy trysnęły na pończoszkę.

    – No i co narobiłeś śmieciu?? Chyba nie sądzisz że tak założę buty? – wiedziałem co to znaczy. Zacząłem dokładnie wylizywać z mojego orgazmu stópkę i łydkę Lady Natalii. Pani rzuciła we mnie pasem cnoty, założyłem go i oddałem kluczyk. Ubrałem się i pojechaliśmy dalej. Gdy byliśmy niedaleko celu podróży, Pani wyjęła telefon, wybrała numer

    – Cześć, to ja. Zaraz będziemy- po chwili widziałem jak otwiera się brama stojącego na uboczu domu. Wjechałem na wyłożone kostką podwórko i rozejrzałem się z lekkim strachem

    – Spokojnie – powiedziała Pani – Zrobimy ci komplet badań, to dom mojego znajomego lekarza. Nawiasem mówiąc biseksa i Mastera, więc jak mu się spodobasz… – powiedziała i puściła oczko.

    – Rozbierz się do naga i zaczekaj stojąc obok samochodu- rzuciła wysiadając.  Chwila zawahania, bo jednak sytuacja nowa. Rozejrzałem się dookoła. W sumie co mi szkodzi, jest ciepło, ogrodzenie wysokie i nic z zewnątrz nie widać a Pani ufam bezgranicznie więc… – pomyślałem. Wysiadłem. Spodnie, koszulka, buty, skarpetki, bokserki. Wszystko w kosteczkę i na tylny fotel. Po kilku minutach z domu wyszła około dwudziestoletnia dziewczyna odziana tylko w szpilki i biały fartuszek kuchenny. Podeszła do m nie i przywiązała do mi do pasa cnoty długi rzemyk. Pociągnęła za niego a ja posłusznie poszedłem gdzie mnie prowadziła. Obeszliśmy dom dookoła i zeszliśmy po schodach do drzwi od piwnicy. To co zobaczyłem za nimi lekko m nie zaskoczyło, wyglądało to jak komnata tortur. Na ścianach porozwieszane były różne akcesoria które wyglądały jak z najlepszych pornosów BDSM: różnego rodzaju kajdany, pejcze, baty. Na środku Sali stał stalowy stelaż służący do podwieszania uległych w różnych pozach umożliwiających gwałcenie i chłostanie w najróżniejszych pozach. Obok z sufitu zwisał sling. Poza tym stało kilka różnych mebli których przeznaczenia nawet nie chciałem się domyślać. Ogarnęło mnie lekkie przerażenie, jednak dziewczyna pociągnęła mnie dalej. Przeszliśmy korytarzem. Następne pomieszczenie wyglądało jak łaźnia: było wyłożone białymi kafelkami, ze ściany co mniej więcej pół metra wystawało 5 końcowek prysznicowych a w kącie leżał zwinięty wąż ogrodowy. Pod każdym prysznicem w ścianie umocowane było stalowe kółko. Po chwili dowiedziałem się do czego służy. Moja przewodniczka wyszła a do pomieszczenia weszło dwóch nagich w dodatku gładko wydepilowanych na całym ciele, włącznie z głową mężczyzn w mniej więcej moim wieku. Ręce do tyłu, na przeguby kajdanki a łańcuszek  od nich został przypięty do jednego z kółek. Jeden z chłopaków odpiął kłódeczkę i zdjął mi pas cnoty. Wzwód był natychmiastowy. Drugi z nich odkręcił wodę i zimną wodą zaczął polewać moje umęczone krocze a drugi delikatnie objął dłonią mojego kutasa i zaczął mnie masturbować. Po kilku ruchach kolana mi zmiękły a na jego dłoni wylądowała struga spermy. Odszedł i delikatnie rozsmarował ją na czymś co wyglądało jak szkiełko od mikroskopu po czym wyszedł. Drugi z chłopaków oblewał moje ciało wodą a po chwili w jego dłoniach pojawiło się coś co wyglądało jak skrzyżowanie mopa i dużej gąbki. Polał mnie jakimś preparatem i zaczął dokładnie myć całe moje ciało. Znowu miałem wzwód. Otworzył szafkę i wyjął z niej piankę i maszynkę do golenia. Za kilka chwil, moje krocze wyglądało tak jak uwielbiam: było dokładnie gładkie. Jednak on nie poprzestał na tym. Pianka do golenia pokryła moje nogi i brzuch i tyłek. Szło mu opornie bo te części ciała nigdy nie czuły na sobie maszynki do golenia, ale widać było że nie robi tego pierwszy raz. Jednak gdy zaczął rozprowadzać preparat do golenia po mojej klacie i rękach- zaprotestowałem. On tylko wzruszył ramionami i robił swoje. Zacząłem się lekko rzucać a on złapał mnie za jądra i mocno ścisnął. Ból był nie do wytrzymania i zgięły mi się kolana. On z niewidocznej dla mnie dotychczas skrytki w ścianie wyciągnął pręty zakończone kajdankami i zapiął je na moich kostkach i szyi. Byłem całkowicie unieruchomiony i zdany na jego łaskę. Z dużą wprawą golił moje ciało a ja obserwowałem co robi na wielkim lustrze które wisiało na przeciwległej ścianie a kutas mi znowu budził się do życia. Minęło kilka minut i sam siebie nie poznałem: byłem gładziutki jak dziewczynka. On popatrzył i zmarszczył czoło. Po chwili pianka do golenia pokrywała całą moją głowę. Tu nie miał problemu bo zawsze strzygłem się króciutko. Dwie minuty i ostatnie włosy jakie miałem na ciele zniknęły. Tym razem pamiętając ból kręconego kilkanaście minut temu wora nie protestowałem. Chłopak spłukał ze mnie resztki pianki do golenia i zgolonych włosów. Potem podsunął jakieś urządzenie, wziął w dłoń końcówkę i wcisnął przycisk. Z urządzenia trysnął przyjemnie pachnący płyn którym dokładnie pokrył moje całe ciało. Wziął gąbkę i ponownie zaczął myć wszystkie jego zakamarki. Spłukał dokładnie z węża i otworzył drzwi mówiąc:

    – Jest gotowy- wyszedł a do pomieszczenia weszła dziewczyna która była moją przewodniczką z wielkim ręcznikiem w dłoniach. Podeszła i zaczęła mnie wycierać po czym oblała mnie dokładnie i wymasowała czymś co miało zapach płynu po goleniu. Niestety najdokładniej wycierała genitalia i kutas był coraz bardziej twardy.

    – Lepiej się nie podniecaj- szepnęła mi do ucha- Tu za to można nieźle oberwać a muszę ci założyć pas cnoty. Na stojącego kutasa będzie ciężko a bez niego nie wyjdziesz z tego pomieszczenia.

    – jak mam się nie podniecać jak w ciągu ostatniego miesiąca miałem dwa orgazmy, przed chwilą pieścił mnie przystojniak a teraz prawie naga laska?- zapytałem jej szeptem. Kucnęła przede mną, jej dłonie objęły jądra a  usta  żołądź penisa, moje podniecenie sięgało zenitu jednak dziewczyna starała się żebym nie trysnął. Po chwili z kieszeni fartuszka wyjęła… prezerwatywę. Rozerwała opakowanie i nałożyła mi gumkę na kutasa. Odwróciła się tyłem i zaczęła zbliżać do jego czubka swoją cudownie wilgotną cipkę. Zamknąłem oczy żeby tego nie widzieć bo bałem się że skończę jeszcze zanim się wszystko rozpocznie. Instynktownie wysunąłem biodra do przodu by dziewczynie było łatwiej przyjąć mnie w jej wnętrzu. Jej muszelka była cudownie ciasna i gorąca. Czułem jak jej biodra uderzają o moje łono a cipka zaciska się na kutasie. Kilka chwil i długi brak seksu zrobił swoje: krzyczałem z ekstazy a sperma wypełniała kondoma. Dziewczyna zrobiła jeszcze klika ruchów cudownymi bioderkami wysysając ze mnie resztki nasienia po czym odsunęła się i delikatnie zaczęła ściągać ze mnie wypełnioną gumkę. Zawiązała ją na supełek i wyszła. Po chwili znowu pojawił się mój boy prysznicowy jak go w myślach nazwałem. Zdjął kajdanki którymi byłem umocowany do ściany, na szyję założył mi obrożę, na wreszcie miękkiego kutasa pas cnoty a w dłoń wziął smycz.

    – Na czworaka?- zapytałem

    – Nie, możesz iść na razie normalnie- odpowiedział. Przeszliśmy do pomieszczenia przypominającego gabinet lekarski na środku którego stał fotel ginekologiczny. Wskazał mi go dłonią. Położyłem się a on zatrzasnął mi na przegubach dłoni i kostkach stalowe bransoletki mocujące mnie do mebla. Do ust przytknął maskę połączoną rurką z butlą z jakimś gazem. Po chwili powieki zaczęły mi opadać a ja „odpływałem”…

    Gdy się obudziłem, leżałem na łóżku a obok na fotelu siedziała Lady Natalia.

    -Musieliśmy cię na troszkę uśpić i lekko zwiotczyć mięśnie. Miałeś badanie prostaty ale nietypowe i trzeba było tam wsadzić ci całą dłoń a wiem że nigdy nie byłeś fistowany więc nie wiem jak byś zareagował.

    – Ile spałem proszę Pani?

    -Około 1,5 godziny, teraz leż.

    Było więc około czternastej. Pani wyszła a ja znowu zapadłem w sen. Nagle poczułem jak ktoś masuje mi kutasa, otworzyłem oczy i zobaczyłem siedzącego na krześle obok łóżka gładko ogolonego na całym ciele chłopaka. Ciężko mi było określić jego wiek, ale raczej nie był starszy niż 20-25 lat. Mój pas cnoty leżał na stoliku a on robił mi klasyczną laskę.

    – Obudziłeś się wreszcie, daj rękę to pomogę ci wstać i zaprowadzę do stołówki bo pewnie głodny jesteś- zacząłem się podnosić. Lekko kręciło mi się w głowie jednak pomoc nowego znajomego nie była niezbędna. Zaprowadził mnie do małego  wyłożonego boazerią pomieszczenia. Na przeciwległej od drzwi ścianie, na wysokości kolan było zamknięte, matowe okienko. Nagle otworzyło się z trzaskiem a na parapecie czyjaś dłoń ustawiła plastikową miskę z rosołem i komplet sztućców. Dopadłem się do zupy i jadłem łapczywie bo głodny byłem jak diabli. Odstawiłem pustą miskę na parapet, podobnie jak przed chwilą otworzyło się i czyjaś dłoń zabrała ją by po chwili postawić tacę z jakimś mięsem, ziemniakami i zestawem surówek oraz kompotem. Muszę przyznać że jedzenie było całkiem dobre i sycące.

    – Kurde, po takim obiadku bym chętnie zapalił- pomyślałem. Jednak fajki i zapalniczka zostały w ciuchach leżących w samochodzie. Usiadłem w kącie. Pozbawiony pasa cnoty kutas stał więc zacząłem do delikatnie masować. Najpierw delikatnie, powolutku dwoma palcami, druga dłoń lekko głaskała gładziutkie jajka. Objąłem kutasa całą dłonią i zacząłem poruszać coraz szybciej i szybciej. Już czułem jak sperma buzowała w jądrach gdy drzwi otworzyły się z hukiem a do pomieszczenia wpadły dwie dziewczyny ubrane w bawełniane białe body, białe samonośne pończochy i czółenka na wysokiej szpilce. W dłoniach trzymały palcaty którymi zaczęły mnie chłostać. Zwinąłem się w kłębek żeby jak najmniejsza powierzchnia ciała była wystawiona na razy. Nic to nie dało, Jedna z nich zaczęła wbijać obcas w moje plecy i uda. Wyprostowałem się ona usiadła mi na łydkach a druga na mojej twarzy.  Chłostały po udach, brzuchu i kutasie. Chciałem krzyczeć z bólu jednak wbita w usta cipka jednej z oprawczyń skutecznie mi to uniemożliwiała. Musiało ją to bardzo kręcić bo cipę miała bardzo mokrą i wyraźnie czułem w ustach jej smak.

    – Dosyć! – usłyszałem nagle męski głos- wystarczy mu- w drzwiach stał mężczyzna ubrany w garnitur a obok Lady Natalia.

    – Nie wolno ci dotykać kutasa bez pozwolenia- to już było do mnie- Nie znasz do końca zasad panujących tutaj, ale powinieneś wiedzieć że cwel nie ma prawa do przyjemności i jest stworzony wyłącznie do tego by dawać rozkosz innym. –po tej lekcji wiedziałem że tą zasadę zapamiętam do końca życia. Wstałem, na kutasie znowu pojawił się pas cnoty a na przegubach dłoni trzymanych za plecami kajdanki. Zostałem zaprowadzony do chłodnego mimo upału na zewnątrz pomieszczenia w ze ścianami wyłożonymi czymś co przypominało puchowe poduszki, podłoga wyłożona była owczymi skórami, pod jedną ze ścian był rząd grubych materacy a pod sufitem długie, wąskie okienka przez które widać było zachodzące słońce choć na suficie świeciły mocnym światłem lampy jarzeniowe. Przebywało w Sali 10 osób- dziewczyn i chłopaków: wszyscy podobnie jak ja byli nadzy i bez najmniejszego włoska na ciele. Wyróżniałem się wśród nich, oni byli młodzi, bez skrępowanych rąk i genitaliów. Ja z rękami w kajdankach na plecach i pasie cnoty. Lekko popchnięty wszedłem a drzwi się zatrzasnęły. Rozejrzałem się. Obecni tam niewolnicy nie zwrócili na mnie większej uwagi, część leżała na plecach dwie dziewczyny stały wystawiając twarze w kierunku promieni słońca.

    – Dzień dobry – powiedziałem- jestem Marek- jedna z opalających się dziewczyn podeszła do mnie, złapała mnie mocno za jądra, drugą ręką objęła w pasie i przytuliła się.

    – Nie odzywaj się- wyszeptała mi do ucha- Nikogo nie obchodzi kim jesteś a imion tutaj nie mamy. Poza tym nie wolno nam się nic mówić bez pozwolenia strażników. Oni wszystko widzą i słyszą- powiedziała dyskretnie wskazując wiszącą w rogu kamerę.

    Siadłem w kącie z przerażeniem bo bałem się że zostałem porwany i wyląduje w jakimś burdelu, jednak z drugiej strony moi towarzysze nie wyglądali na wystraszonych czy zrezygnowanych.  Na materacu leżącym pod kamerą zobaczyłem że dwoje z nich leży mocno wtulając się w siebie i delikatnie pieszczących swoje ciała. Całowali się namiętnie a dłonie chłopaka głaskały na zmianę plecy i pośladki dziewczyny. Chwilami gładził jej głowę i szyję a jego biodra wykonywały ledwie zauważalne ruchy do przodu i w tył. Zrozumiałem że uprawiają seks. Po prostu w miejscu w którym byli prawdopodobnie kamera miała martwe pole i strażnicy nie mogli zauważyć ich delikatnej kopulacji, albo po prostu nie przejmowali się tym że mogą zostać ukarani. Nie chciałem na nich patrzeć bo pas cnoty powodował ból, jednak mimo wszystko kątem oka zerkałem na ich splecione w miłosnym uścisku ciała. Po chwili dziewczyna odwróciła się do swojego partnera tyłem i lekko wypięła dupkę. Chłopak włożył jej do ust dwa palce. Mokre od śliny wsunął delikatnie między jej pośladki nawilżając dziurkę. Delikatnie złapał kutaska i wsunął w kakaowe oczko. Jego dłonie trzymały delikatne bioderka laski a ruchy nadal były ledwie zauważalne. Dziewczyna zobaczyła że się przyglądam. Mrugnęła okiem i przyłożyła do ust palec żebym ich nie zdradził. Jej cudowne piersi falowały w rytm coraz mocniejszych pchnięć kutasa wypełniającego piękną okrągłą dupkę, język delikatnie zwilżał ciemnoróżowe usta a w przymkniętych oczach widać było jej rozkosz. Chłopak ruchał ją coraz szybciej- widać było że zbliża się do finału. Nagle wbił lekko zęby w jej ramiona a z ust dziewczyny wydobył się cichutki jęk rozkoszy. Wtulił się w nią mocno w jej ciało a jego dłonie ugniatały i miętosiły cudowne, zakończone ciemnymi  nabrzmiałymi sutkami piersi dziewczyny. Widać było że nie był to ich pierwszy wspólny orgazm.

    Po kilku godzinach słońce za oknami zaszło, nagle z hukiem otworzyły się drzwi a do pokoju wpadła  para dziewczyn także bez jednego włoska na ciele odzianych w czarne pończochy i balerinki, ze szpicrutami w dłoniach. Wszyscy jak na komendę klęknęli z twarzami przy podłodze i wypiętymi w ich stronę pośladkami. Też próbowałem to zrobić, jednak skrępowane a tyłu ręce skutecznie mi to utrudniały. Strażniczki podchodziły po kolei do każdej osoby i wymierzały im po 5 razów. Ja za to że się spóźniłem z pokłonem otrzymałem 10. Miałem z bólu łzy w oczach, jednak zauważyłem że oprawczynie przyklęknęły na jedno kolano a  w pomieszczeniu pojawiła się około 30 letnia ubrana tylko w kitel i szpilki Kobieta ze stetoskopem na szyi i wziernikiem ginekologicznym w dłoni- Ona w przeciwieństwie do pozostałych miała na głowie piękne blond włosy. Podeszła do niewolnicy która kilka godzin temu na moich oczach uprawiała seks z chłopakiem. Jednym ruchem wsadziła wziernik między jej pośladki i zaczęła rozszerzać. Zaświeciła wyjętą z kieszonki kitla małą latareczkę i pokiwała z politowaniem głową. Skinęła na strażniczki, te podeszły w podniosły dziewczynę za ramiona a „Pani Doktor” złapała ją za twarz.

    – Z którym się rżnęłaś suko? – zapytała. Dziewczyna spuściła oczy. – Pytam po raz ostatni, komu dałaś dupy?? Myślałaś że się nie wyda? On cię ruchał? – zawołała wskazując na chłopaka z który faktycznie niedawno miał w jej pupie orgazm.

    – Nie proszę Pani- cichutko powiedziała dziewczyna

    – No to który?? Ten??- wskazała następnego

    -Nie proszę Pani- podobna sytuacja miała miejsce jeszcze trzy razy, bo tylu było w pomieszczeniu chłopców. Ja byłem szósty w kolejności. „Pani doktor” popatrzyła na mnie, potem na dziewczynę i stwierdziła:

    – No to został tylko ten nowy. Nie sądziłam że możesz się tak skurwić żeby dać dupy nowemu i  takiemu zgredowi. Wyprowadzić ją- to ostatnie do strażniczek które dopadły jej, wykręciły ręce i wywlekły na zewnątrz. Do pomieszczenia weszły dwie nowe strażniczki ubrane identycznie jak ich poprzedniczki. Doszły do mnie i wprawnym ruchem postawiły mnie na nogach po czym zdjęły kajdanki. Mocny kop w krocze i byłem zgięty w pół. Z podłogi wyciągnęły dwa stalowe kółka przymocowane krótkimi łańcuszkami do betonu. Kajdanki znowu znalazły się na moich przegubach tyle że tym razem z przodu, druga para na kostkach nóg. Łańcuszki kajdanek zostały przymocowane do podłoża i stałem w bardzo  niewygodnej pozycji z twarzą na wysokości swoich kolan. Pani włożyła wziernik w moją dupę i rozciągnęła ją świecąc latarką. Czułem jak wkłada palec, potem drugi i trzeci i mocno naciska prostatę. Widziałem jak uśmiechnęła się zadowolona po czym bez składania wyciągnęła wziernik z mojej dziurki.

    – Zdrowy jesteś- i do pozostałych niewolników- dziś macie dzień dziecka. Zajmijcie się nim.

    Przez sekundę zastanawiałem się o co chodzi z tym dniem dziecka jednak zauważyłem że na podłodze wylądował duży pojemnik żelu nawilżającego. Pani Doktor i strażniczki wyszły, niewolnice usiadły na materacach a chłopcy obstąpili mnie dookoła. Jeden z nich podszedł i bezceremonialnie wsadził mi sztywniejącego kutasa do ust. Zacząłem ssać a on trzymał mnie za głowę i ruchał w usta. Drugi wziął w dłoń pudełko z żelem i obficie nawilżył moją dziurkę. Złapał mnie za biodra i ściągnął w dół, klęknąłem a chłopak wyjął sztywnego fiuta z mojego pyska obszedł mnie dookoła i jednym mocnym pchnięciem wsadził mi w dupę. Chłopak który wcześniej nakładał lubrykant już wsadzał mi w usta i i ostro posuwał. Z początku nie mogli się zgrać z pchnięciami i co chwila to jeden to drugi kutas wysuwał się z moich otworów. Po chwili jednak zsynchronizowali swoje ruchy i ich młode penisy posuwały się we mnie ruchając jak dziwkę. Zawsze uwielbiałem być brany grupowo, jednak jak do tej pory faceci ruchali mnie po kolei, nigdy nie byłem brany równocześnie przez dwóch. Spełniło się jedno z moich marzeń więc postanowiłem dać im jak największą rozkosz. Delikatnie naprężyłem mięśnie zwieracza co spowodowało że moja dawno nie używana dziurka zrobiła się jeszcze ciaśniejsza, chłopak zamruczał z zadowoleniem a jego ruchy zrobiły się szybsze. Jęczał coraz głośniej a ja mocno ssałem drugiego z chłopaków. Nagle z tyłu usłyszałem głośny jęk i równocześnie poczułem jak gorąca sperma rozlewa się w moim wnętrzu. Każda kolejna porcja spermy poprzedzona była mocnym pchnięciem. Właściciel ssanego kutasa zajął miejsce które zwolnił poprzednik a w moich ustach był kolejny, tym razem sztywny fiut. I znowu chwilę zajęło im zanim zsynchronizowali pchnięcia a potem mocne i głębokie ruchy młodych fiutów w moim wnętrzu. Kolejna porcja spermy, znowu zamiana. W dupie fiut którego ssałem a w ustach następny młodziak. Tym razem poszło szybko. Starałem się więc po kilkunastu sekundach z tyłu usłyszałem głośny jęk i poczułem jak kolejna porcja nasienia tryska w moim wnętrzu. Niestety chłopak któremu obciągałem chyba też był mocno wyposzczony bo w tej samej ścisnął moją głowę dłońmi, wsunął kutasa prawie do gardła i po chwili poczułem znajomy, lekko słonawy smak spermy. Wyssałem każdą kroplę jego orgazmu, jednak dostałem „plaskacza”.

    – No i co cwelu zrobiłeś? Miałem trysnąć z drugiej strony, ale nic to. Rano będziesz mój. Tylko mój…

    Ostatni z chłopców wsadził mi bez zbędnych ceregieli. Widziałem jak cały czas gdy byłem brany przez jego poprzedników walił sobie patrząc na to jak jestem gwałcony, więc kutas mu sterczał jak wieża Eiffla. Niestety był też największy ze wszystkich które miałem w sobie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut, miał ze 25 cm we wzwodzie i piękną wielką główkę. Nie certolił się, podszedł i wsadził mi jednym mocnym pchnięciem aż krzyknąłem z bólu. Niestety nawilżenie zostało zebrane przez poprzednie kutasy które miałem w swoim wnętrzu albo zostało wchłonięte przez moje ciało. Ruchał mnie jak dziwkę, jego pchnięcia były mocne i głębokie. Zwieracz mimo ostrego rozciągania reagował instynktownie zaciskając się na tłoku wykonującym coraz szybsze ruchy w mojej obolałej dupie. Myślałem że mój fiut za chwilę rozerwie pas cnoty, tak sterczał z podniecenia. Dzięki ostremu masażowi prostaty, sperma lała się ze mnie strumieniem a mój gwałciciel poruszał się coraz szybciej dodatkowo jedną dłonią pieszcząc mi jaja a drugą masując delikatnie plecy. Nagle przed moimi oczami pojawiła się mokra cipka jednej z dziewczyn. Instynktownie wsunąłem język w jej cudnie różowy srom. Lizałem ją i ssałem dając rozkosz a ona jęczała coraz głośniej  i pieściła swoje cudne piersi potęgując moje podniecenie. Mój język wykonywał zwariowany taniec wystającej łechtaczce a śluz z jej krocza spływał na odbyt. Lizałem ją namiętnie nie chcąc stracić nawet kropelki. Ona przesuwała się podsuwając mi pod język na zmianę pupę i cipkę. Nagle poczułem jak uda zaciskają się na mojej głowie. Z jej ust wydobył się głośny jęk a z cipki trysnął strumień moczu. Otworzyłem szeroko usta i przyjąłem jej rozkosz. Po sekundzie orgazm miał także chłopak, który brał mnie analnie. Każda porcja spermy była poprzedzona mocnym pchnięciem wielkiego kutasa. Wyjął go i poklepał mnie nim po pośladku. Dziewczyna którą doprowadziłem oralnie do orgazmu leżała jeszcze chwilę przed moimi oczami i dyszała przeżywając ostatnie fale rozkoszy. Po cichu miałem nadzieję, że podejdą kolejne, jednak tak nie było. Wstała i odeszła w drugi kąt sali nie odwracając się nawet…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent
  • Polskie… i wakacje!!! cz.1

    Po czeskich wakacjach sporo się u nas zmieniło, a szczególnie w naszej sypialni. I nie mam na myśli tylko wymiany łóżka na większe, ale częste kontakty seksualne z naszymi córkami do których dołączała Viki.

    Żona oddawała mnie w dosłowny lizzz…ing naszym córkom i czasami Viki. Najbardziej efektywne i dające najwięcej rozkoszy były weekendy.

    Już nie markowałem seksu z nimi… rżnąłem je i sam dawałem się rżnąć.

    Ignorując totalnie swoje wcześniejsze przemyślenia z tym związane.

    Któregoś zimowego wieczoru Viki oznajmiła, że jej mama koniecznie chce jechać na następne wakacje z nami.

    I ta z pozoru niewinna wiadomość przez długi czas nurtowała nasze umysły.

    Jak wtajemniczyć tą święto-jeb…liwą kobietkę, która miała w swoim życiu dwa kutasy w dupie, że celem naszych wakacji jest nie tylko wypoczynek a szczególnie zabawa… dobra seks zabawa w poszerzonym gronie. Obawialiśmy się, że jak się dowie co my tam wyczyniamy a szczególnie jej córka, to Viki już nas nie odwiedzi i też nigdzie z nami nie pojedzie.

    Naszym celem, przez kolejne miesiące było delikatne wprowadzenie tej około czterdziestoletniej kobiety w intymną sferę życia całej naszej piątki. Zaczęliśmy zapraszać mamę Viki o imieniu Teresa, które pasowało do niej  jak w tym powiedzeniu, połowicznie… z przodu deska z tyłu deska a na imię ma Tereska.

    Tyle, że ona z tyłu nie była aż taka deska. Tyłek okrągły, piersi powiedziałbym, że jak u nastolatki ale obraziłbym tym moje młode dziewczynki, które miały już zajebiste cycki.

    No dobra ona miała je o połowę mniejsze niż moje córki, ale swój urok też miały. Na początek urządzaliśmy skromne imprezy z niewielką ilością alkoholu. Wtajemniczenie dozowaliśmy z taktem i umiarem co powodowało u nas narastające podniecenie.

    Jednego wieczoru, grając w karty po spożyciu już odpowiedniej ilości alkoholu, zmieniliśmy zasady gry.

    Kto wygrywał ten zrzucał z siebie jakiś ciuszek.

    Takim sposobem rozebraliśmy panią Tereskę do samych majtek, sami też nie mieliśmy wiele ciuchów na sobie.

    Od Viki dowiedzieliśmy się, że zabawa podobała się jej mamie a przez kilka dni z jej sypialni dochodziły skromne pojękiwania.

    Wibratora nie miała, więc używała paluszków… śmiała się Viki.

    Z ojcem Viki rozwiodła się jakieś  dziesięć lat temu i nikt nie wie czy potem  miała jakieś kontakty z facetami.

    Nasz plan owocował… no powiedzmy kiełkował.

    O postęp jego wdrażania postarała się Viki.

    Podczas kolejnego spotkania i spożyciu alkoholu, niewinna gra przerodziła się w zabawę seksualną.

    Wszystko skończyło się na dotykaniu, głaskaniu, a potem nawet pieszczeniu miejsc intymnych.

    Wcześniej wspomniana Viki podeszła do swojej mamy, podwinęła  sukienkę i wsadziła rękę w jej majtki.

    – No mamo, ale masz tam busz!!!

    Kobieta lekko się zawstydziła, ale Viki nie zamierzała przestawać i zsunęła jej majteczki z tyłka.

    Rozchyliła nogi, odgarnęła włosy z jej łona i pocałowała w sam środek.

    Tereska była w szoku, przez chwilę się nie opierała.

    – Viki przestań! Jesteś moją córką tak nie można – powiedziała.

    – Mamo spokojnie, muszę wycałować miejsce z którego wyszłam.

    Zagłębiając język w jej piździe doprowadziła ją do głośniejszego pojękiwania.

    Z otwartymi ustami patrzeliśmy na tą akcję, która trwała chwilę i przyśpieszyła tok wydarzeń.

    Dla równowagi Ola wycałowała pitę swojej mamy a Kasia trzymała rękę w moich majtkach.

    Wiktoria zdjęła swoje majteczki i powiedziała do swojej mamy…

    – tak ma wyglądać twoja pizdeczka jak chcesz jechać z nami na wakacje.

    – A co ja tam będę nago chodzić?

    – Nie, ale nigdy nic nie wiadomo i już czas, żebyś poczuła znowu kutasa między udami.

    Wyczułem, że tak szybkie wtajemniczanie może pogorszyć sprawę bo mama Viki była lekko zażenowana pouczeniami córki.

    – Wiktoria!!! – zwolnij, powiedziałem do rozochocone dziewczyny i wymierzyłem jej lekkiego klapsa w goły tyłek.

    Tym ekscesem  zakończyliśmy spotkanie i odwiozłem Teresę z córką do ich domu.

    Przez dwa tygodnie mama Viki nas nie odwiedzała, ale córce nie zabroniła

    przychodzić do koleżanek.

    Po tym czasie, niespodziewanie na nasz podjazd podjechała mama z Viki.

    Przepraszając za siebie i córkę wróciliśmy do dawnej przyjacielskiej atmosfery.

    – Myślę, że już czas coś zrobić ze swoim życiem i czasami się zabawić.

    – powiedziała  Teresa.

    Jakież było nasze zdziwienie, kiedy sama zaproponowała grę w pokera rozbieranego. Nas nie trzeba było długo namawiać.

    Po każdym rozdaniu i zrzuceniu jakiegoś ciuszka wypijaliśmy po kieliszeczku likieru, tak dla rozluźnienia już mocno luźnej atmosfery.

    Kiedy Tereska zsuwała z tyłka już ostatnią część garderoby a robiła to z wdziękiem i tak ceremonialnie, żebyśmy wszyscy zobaczyli jej ładnie wydepilowane łono.

    Pozostawiony czarny paseczek odznaczał się nad jej pitą.

    – No mamo pięknie wyglądasz, żaden ci się nie oprze!!!

    – komplementowała ją Viki

    – I zabezpieczona antykonceptami …. zaśmiała się Teresa.

    Dziewczynki zauważyły u mnie powiększający się wzwód.

    Otoczony blond pisiami od jakiegoś czasu podniecały mnie czarne owłosienia. Kutas już wyraźnie sterczał.

    Moja żonka coś powiedziała na ucho Teresce, która aż usiadła z wrażenia.

    Wiktoria słysząc to powiedziała:

    – No mamo nie daj się prosić, będziesz zadowolona.

    Teresa wstała pomyślała chwilkę, i kładąc się na rozłożonej wersalce powiedziała do mnie:

    – Zerżnij mnie!!!

    – No tato!!! Odmówisz kobiecie???… – powiedziała Ola.

    No i nie odmówiłem, jej czarny paseczek nad łonem i sterczący kutas szybko podjęli za mnie decyzję.

    Zbliżyłem się do wersalki, gdzie leżała głośno dysząca i drżąca kobieta.

    Rozchyliłem jej nogi i delikatnie całując uda posuwałem się dalej.

    Tereska coraz głośniej dyszała i stękała.

    Gwałtownie wtopiłem usta w jej wilgotną pizdę, językiem wyszukałem łechtaczki, possałem chwilę.

    Oderwałem usta i dalej lizałem jej płaski brzuszek zatrzymując się na chwilę w dołku pępka.

    Język powędrował dalej a usta skupiły się na sutkach niewielkich piersi.

    Kutas już delikatnie smelał jej pizdę, co spowodowało u niej intensywne drżenie ciała.

    Nagle kilkoma gwałtownymi ruchami zatopiłem go w jej wilgotnej picie.

    Głośnym jękiem kwitowała każde moje posunięcie Tereska.

    Jebałem ją w tej pozycji kilkanaście minut, zmieniając moc i tempo posunięć doprowadziłem Teresę do kilku orgazmów, które oznajmiała jeszcze głośniejszym krzykiem.

    A widownia jak zwykle manipulowała między swoimi udami.

    Zmieniliśmy pozycję i teraz ona ujeżdżała mnie jak konia na wyścigach.

    Po kolejnych krzykliwych orgazmach Tereska przyssała się do mojego kutasa i po chwili już połykała całą zawartość spuszczonej spermy.

    – No mamo jebliwa z ciebie suczka jest i te orgazmy!!! palce lizać – dodała Viki.

    – Proszę was od teraz mówcie mi Ter … takie zdrobnienie – powiedziała już Ter i dodała :

    – chciałabym przeczytać wasze pamiętniki z poprzednich wakacji…ponoć takie istnieją?

    – Mamo jesteś pewna? A nie będziesz robiła mi wyrzutów, bo nie wszystko co przeczytasz może ci się spodobać? – powiedziała zestresowana Viki.

    – Może się nauczę czegoś nowego od swojej córki i upewnię się czy nadaję się na wyjazd z wami! – powiedziała śmiejąc się Ter.

    Tydzień czasu Ter czytała pamiętniki Viki i moich córek a drugi tydzień dochodziła do siebie nie dowierzając w to co przeczytała.

    – To jakieś wybujałe fantazje nastolatek… podniesionym głosem przekonywała nas Ter na kolejnym spotkaniu.

    – Ale kutasa z łebkiem jak brzoskwinia chciałabym poczuć między nogami,

    a o trzonie od siekiery już nie wspomnę.

    Mokro mam na samą myśl o tym.

    I wszyscy zaczęliśmy się śmiać, bo atmosfera przez chwilę była napięta i nie pewny był nasz wyjazd w poszerzonym gronie.

    Tego wieczoru, już bez zbędnych podchodów zabawialiśmy się między sobą. Łóżko w naszej sypialni było zbyt małe dla sześciu osób, dlatego dwie najstarsze panie zabawiały się ze sobą w naszym salonie.

    Ter po przeczytaniu pamiętników chciała dorównać naszej piątce i nie miała już zahamowań a w każdym razie starała się ich nie mieć.

    Lizała i dawała się lizać co też sprawiało jej przyjemność, bo wyrażała to głośniejszymi jękami a czasami nawet krzykiem.

    Podobało nam się a mi szczególnie, że nie tłumi odczuwanych doznań i głośno je wyraża.

    Po lizzz..ingu młodych szparek wyszedłem popatrzeć na bawiące się panie w salonie.

    Przyciągały mnie tam podniecające odgłosy.

    Usiadłem na fotelu, oglądając dwie dogadzające sobie kobiety sam zacząłem bawić się ptaszkiem.

    Dziewczynki długo nie wytrzymały same w sypialni i dołączyły do nas.

    Kasia i Viki zajęły dywan, pieszcząc się przy pomocy pokaźnych wibratorów. Ola zajęła się moim kutasem, biorąc go do buzi a następnie siadając mi na kolana wsadziła go sobie w wilgotną szparkę.

    Gładziłem jej piękny jędrny tyłeczek, który powolnym ruchem falował na moim kutasie.

    Całowałem jej plecy i smukłą szyje. Palcami pieściłem sutki, uciskając twarde cycuszki doprowadzałem ją do niewielkich orgazmów.

    Na prośbę Kasi, siostry zamieniły się miejscami.

    Ola wylądowała na dywanie w ramionach Viki, a Kasia już siedziała na mnie patrząc mi w oczy.

    Wylizałem, wyssałem jej jędrne cycuszki aż piszczała i śmiała się zarazem.

    Kutasem sięgałem chyba jajników, wyczuwając w jej wnętrzu dwie kuleczki. Już mógłbym się zlać w jej ciasną szparkę ale wiedziałem, że na mojego twardego czeka jeszcze Viki.

    Ją już jebałem na skraju wersalki, klęczącą na dywanie.

    Siostry zajęły się sobą, zaczynając od lizania i ssania łechtaczek a kończąc na wsadzaniu wibratorów.

    Wiktoria jebana od tyłu zajęła się ssaniem mocno nabrzmiałych sutków swojej mamy, którą na dole lizała moja żona.

    Moje ręce krążyły po ciele Viki, zatrzymując się dłużej na jej pokaźnych cyckach. Czułem, że dochodzę. Zauważając to Viki powiedziała:

    – mamo karmienie!

    Wyskoczyłem z jej szparki i wsadziłem kutasa w usta Ter, gdzie wlałem z impetem swoją spermę.

    Dziewczynki gdzieś wyczytały, że spożywanie jej wpływa korzystnie na przyrost piersi co naszej Ter by się przydało.

    Osobiście pamiętam, jak w internacie za młodu jebałem  nastoletnie uczennice liceum pielęgniarskiego, które nie marnowały żadnej kropli spermy, połykając ją.

    Wcześniej nie tylko mnie karmiły ananasami, który dawał inny… lepszy jej smak i zapach.

    To też ostatnie tygodnie w moim menu króluję ananas w każdej postaci.

    A wyprodukowana sperma przeznaczana jest głównie dla Ter, której od czasu do czasu podkradają trochę dziewczynki.

    Żona odpuściła sobie, jej pokaźne cyce są często w centrum zainteresowania więc nie potrzebuje już dokarmiania.

    Spiła znaczne jej ilości szczególnie w Bułgarii i trochę mniej w Czechach.

    Patrząc na cycki moich córek, które też nie stroniły od tego nektaru. Powiększyły się one znacznie po wspomnianych wakacjach.

    Ale one są młode i wszystko jeszcze im rośnie.

    W przypadku Ter bardziej nam zależało, żeby oswoiła się z kutasem w ustach i zlewaną tam spermą, niż powiększeniem jej pieprzyków.

    Tak pieszczotliwie ostatnio je nazywaliśmy.

                  Czas płynął szybko i …

    Do wyjazdu na kolejne wakacje pozostało dwa tygodnie.

    Dziewczynki kończyły rok szkolny z różnym wynikiem, ale z promocją do kolejnej klasy.

    W tym roku nie mieliśmy specjalnie upatrzonego miejsca na nie tylko  wypoczynek. Postanowiliśmy więc zrobić sobie wakacje objazdowe.

    Naszym celem były Bieszczady, noclegi załatwione niedaleko niewielkiej miejscowości Rabe koło Biłgoraju w gospodarstwie agroturystycznym.

    Nasz minivan opel zafira zdołał pomieścić całą naszą zgraje. Był problem z ilością bagażu, ale po selekcji dziewczyny zrezygnowały z wielu ciuchów i drzwi się domknęły. Jednogłośnie stwierdziły, że najlepszym ich strojem jest brak stroju.

    Na miejsce dojechaliśmy wieczorem, cały letni domek mieliśmy dla siebie.

    Trzy małe pokoiki, duży salon, spora kuchnia i ładna łazienka były do naszej dyspozycji.

    Dom gospodarzy oddalony był około sto metrów od nas.

    W okolicy oprócz kamieniołomów i leśniczówki nie było nic ciekawego do zwiedzania, ale jako miejsce wypadowe super.

    No i ta cisza, spokój, godny polecenia oczywiście po naszym wyjeździe, bo trochę zamieszania i hałasu tam narobiliśmy.

    Pierwszym naszym celem był zalew nad Soliną.

    Po śniadaniu i kolejce do łazienki ruszyliśmy w drogę.

    Okolice i ta dzika przyroda… super sprawa, ale sam zalew z tylko dziką plażą pozostawiał wiele do życzenia.

    Po zalewie pływały łajby wycieczkowe i tylko to zaliczyliśmy tego dnia.

    Resztę czasu spędziliśmy na lodach, a potem lekko rozczarowani poszliśmy na drinka do jakiejś knajpy.

    Od barmana dowiedzieliśmy się, że tu dobra zabawa z ekscesami zaczyna się wieczorem.

    Ja zresztą jak zwykle byłem skazany na brak alkoholu we krwi.

    Dziewczyny do wieczora zanim cokolwiek się zaczęło były już lekko wstawione i mocno zwracały na siebie uwagę,

    Ten bar był miejscem spotkań motocyklistów nie tylko z polski.

    Ryk i gulgot motorów oznajmił ich przybycie, piękne maszyny.

    Czoppery  różnej marki i koloru zjechały się pod bar.

    Ich właściciele niekoniecznie piękni, ale niektórzy z pięknymi kobietami.

    Ubrani głównie w skóry, z różnymi dziwnie brzmiącymi napisami zapełnili sale. Moje dziewczyny lekko stremowane ucichły na chwilę.

    Oczywiście ich ilość i uroda zwróciła uwagę przybyszów.

    Nie tylko ci wielcy faceci, ale też ich kobiety zaczepiały moje dziewczyny.

    Skończyło się jednak tylko na śmiechu, gadaniu i zapraszaniu do ich punktu zbornego, którym było opuszczone gospodarstwo rolne.

    Do naszej noclegowni wróciliśmy około północy eskortowani przez kilku motocyklistów, którzy zrobili to niekoniecznie w dobrej wierze.

    O czym przekonaliśmy się już następnego dnia wieczorem.

    Zgraja motocykli zjechała się pod wiatę koło leśniczówki, niedaleko naszego domku letniskowego.

    Rozpalili wielkie ognisko i oczywiście znając nasze miejsce pobytu kilkoro z nich zaprosiło mnie z dziewczynami na grilla.

    Z braku innych atrakcji dołączyliśmy do nich.

    Pieczone kiełbaski, piwo i mieszany spirytus z Ukrainy to główne dania tego wieczoru… a na deser??? chyba my – śmiały się moje panie.

    Kilka kobiet trzymało w ryzach całe to towarzystwo a zabawa skończyła się tylko na tańcach i obściskiwaniu oraz bliższym poznaniu się mocno po północy.

    Następnego dnia na obiad pojechaliśmy do Polańczyka.

    Z atrakcji tego dnia najbardziej podobał nam się punkt widokowy Kiczera

    i Zielone Wzgórze.

    Po kolacji wracaliśmy do swojego lokum i dziwnym trafem złapaliśmy dwie gumy na szczęście niedaleko zabudowań.

    Ale pomoc przyszła z innej strony.

    Nie wiadomo skąd zjechało się kilka motorów i znajomi z ogniska pomogli stoczyć naszego opla na pobliskie gospodarstwo.

    Wulkanizator dziś był niedostępny, więc ja i dziewczyny zmuszeni byliśmy skorzystać z zaproszenia do ich lokum.

    Na miejscu byliśmy po kilkunastu minutach.

    Zabudowania opuszczonego gospodarstwa to było miejsce ich zlotów.

    W domu urządzili sobie kuchnie i jadalnie, gdzie kobiety szykowały przekąski na dzisiejszy wieczór.

    Chyba wiedziały, że zostaliśmy zaproszeni bo nie były zaskoczone naszym widokiem. W drugiej części domu mieli wspólną łaźnię, kilka kabin prysznicowych i dwie wanny.

    Wielka stodoła służyła im za sypialnie, klocki ze słomy i siana, oraz kilka stołów to wystrój tego pomieszczenia.

    Na zewnątrz była też wiata i miejsce na ognisko.

    Oborę przekształcili na garaż dla swoich maszyn.

    Po zwiedzeniu całego gospodarstwa zasiedliśmy do stołów w jadalni.

    Kobiety się postarały, stoły były zastawione jedzeniem i alkoholem.

    W całym towarzystwie przeważali faceci mocno po czterdziestce, a młodziaków było chyba ze trzy parki.

    Moje dziewczyny były atrakcją tego wieczoru, wyróżniały się szczególnie urodą to też przyciągały wzrok nie tylko facetów.

    Po wypiciu sporej ilości zmieszanego spirytusu, atmosfera się rozluźniła.

    Chłopaki załączyli muzykę i zaczęły się tańce.

    Rozgrzane panie zrzucały części garderoby, niektóre tańczyły w strojach kąpielowych. Moje dziewczyny nie miały stroi, więc zostały w samej bieliźnie i przewiewnych koszulkach, które po kilku tańcach leżały już na starych fotelach. Po kolejnym drinku do koszulek dołączyły biustonosze

    Falujące i podskakujące cycki moich i kilku innych kobiet to widok nie zapomniany dla oczu.

    Faceci i też ja, już tylko w samych majtkach a niektórzy nawet bez wymachiwali swoimi fujarkami.

    Ktoś krzyknął – pod prysznic!!!

    I większość z nas już nago wtoczyła się do wielkiej łaźni.

    Niezbyt ciepła woda trochę otrzeźwiła towarzystwo a sterczące już kutasy lekko się skurczyły.

    Po szybkiej kąpieli Faceci łapali dziewczyny na ręce i wynosili je do stodoły. Ja w samym ręczniku i bez żadnej kobiety poszedłem za nimi.

    Przygotowane stoły z narzutami, klocki siana i inne legowiska czekały na nas. Ręczniki się przydały, bo siano kuło w tyłek.

    Prowizoryczne słabe oświetlenie stwarzało intymną atmosferę.

    Ciche stękanie i jęki dochodziły już z niektórych klocków siana.

    W półmroku szukałem moich dziewczyn, znalazłem tylko żonkę leżącą na stole a między jej nogami była głowa jakiegoś faceta.

    Lizał jej pizdę bo coraz głośniej jęczała.

    Z innych klocków dochodziły głośne jęki moich dziewczynek.

    Znalazłem Viki oblegana przez kilku kolesi, którzy już jebali ją we wszystkie dostępne dziurki.

    Kasią i Olą zajęły się kobiety, ssanie i lizanie takich młodych piczek to spora atrakcja dla nich.

    Ter tymczasem obciągała fujarkę młodemu kolesiowi, przyglądając się co robią z jej córką.

    A ja zająłem się jego młodą kobietką, zaczynając od wylizania jej pizdeczki a skończyłem jebiąc ją na legowisku z siana.

    Żona już ostro jebana wydawała donośne dźwięki, trzeszczący stół zakłócał trochę ten efekt.

    Ter oswojona z otoczeniem i pogodzona z sytuacją oddała się rozkosznemu jebaniu. No i zaczęło się!!!

    Dosiadając młodziaka i wydając przy tym głośne krzyki przyciągała uwagę wolnych kutasów.

    Młody ponaglany przez innych spuścił się szybko i Ter już krzyczała pod wielkim facetem.

    Wbijał w nią szybko i mocno swoją fujarę, chcąc osiągnąć jeszcze lepszy efekt dźwiękowy.

    Viki ujeżdżając kolesia, z dumą i lekką zazdrością przyglądała się poczynaniom swojej mamy. A kolejka do niej rosła.

    Ola i Kasia wylizane, wypieszczone przez panie dostały się w ręce starszych wytatuowanych osiłków.

    Już nie lizane tylko ostro jebane, głośno jęczały i piszczały.

    Żonka lizała jakąś pizdę a facet zapinał jej od tyłu.

    Mnie tymczasem ujeżdżała jakaś pani, może trochę starsza ode mnie.

    Ale starała się a ja rekompensując ssałem i całowałem jej obwisłe cyce.

    No i stało się to czego zarzekałem się do tej pory. A powiedzenie ” nigdy nie mów nigdy ” dotknęło  też mnie.

    CDN…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    lesz36
  • Polskie… i wakacje!!! cz.2

    Dwóch rosłych facetów z uśmiechem na twarzy zabrało mnie spod kobiety, która mnie ujeżdżała.

    Teraz ja wylądowałem na prowizorycznym zbitym z desek stole nakrytym brudną narzutą.

    Próbowałem się wyrywać, ale kolejny koleś dołączył do nich i trzymał mnie za ręce. Jeden szybko zajął się ociekającym jeszcze z soków łonowych kutasem, biorąc go do swoich ust.

    Specjalnej różnicy w obciąganiu nie odczułem, tylko świadomość mówiła mi, że to facet ciągnie co odbierało trochę przyjemności.

    Kolejnego nowego doznania doświadczyłem, jak przy mojej głowie stanął rosły koleś z wcale nie mniejszą fujarą i próbował wcisnąć ją do moich ust.

     Zaciskałem je mocno jak umiałem, ale sprawdzony sposób zatykania nosa szybko uchylił usta i spora maczuga wcisnęła się prawie do mojego gardła. Byłem przygwożdżony do stołu.

    Koleś trzymający moje ręce, puścił je i zajął się moim tyłkiem.

    Poślinił palce, posmarował  mój odbyt i kilkoma ruchami zagłębił w nim swojego kutasa.

    Gwałtowne rozwieranie trochę zabolało.

    Kątem oka widziałem moje dziewczyny, robiły praktycznie to samo co ja, ale po ich minach i odgłosach można było poznać, że to im sprawia przyjemność a mnie niekoniecznie.

    Wytrysk faceta w moją dupę spowodował też szybkie moje dojście.

    Spuściłem się facetowi w gębę a on to połknął i popił piwem.

    Potem rozchylił mi nogi, przystawił swojego kutasa i bez problemu wjechał w nasmarowany spermą odbyt. Nie bolało i już było inaczej, nawet trochę przyjemnie. Moje doznania zakłócił trochę facet spuszczający się w moje usta. Jeszcze tyle spermy tam nie miałem, liżąc pizdy po jebaniu czułem jej smak. Teraz część zdążyłem wypluć a resztę odruchowo połknąłem.

    Jebiący odbyt facet dawał mi trochę rozkoszy co okazał mój kutas dźwigając się.

    A zalany gorącą spermą stał już twardo, co wykorzystał ten koleś siadając na niego.

    Nakierował mojego kutasa tam gdzie trzeba, śliski członek bez problemu znalazł wejście a ja zamknąłem oczy i wyobrażałem sobie, że to kobieta  mnie ujeżdża.

    Spuściłem się po kilku minutach.

    Moje dziewczyny śmiały się  potem zemnie, że zostałem totalnie rozdziewiczony. Zaliczyłem pierwsze razy z facetami, od czego zawsze się wzbraniałem, mówiąc NIGDY!!!

    W sumie to ja nawet zawsze mówiłem, że lubię gejów.

    Bo im więcej gejów, tym więcej wolnych dziewczyn… nie tylko dla mnie !!!

    Tego wieczoru miałem już dość seksu.

    Ukryłem się w kącie, oglądając tą orgię nasłuchiwałem odgłosów wydawanych przez moje i inne dziewczyny.

    W tej dziedzinie królowała Ter, jej orgazmy podobały się nie tylko mnie.

    Wzbudzały podniecenie u facetów co skutkowało tym, że szparka Ter była tego wieczoru cały czas używana i wypełniana.

    Każdy chciał posłuchać jej krzyków i jęków pod swoim kutasem.

    Zazdrościły jej tego inne kobiety, nawet moje.

    Myślałem na początku, że wieziemy na wakacje zbędny  balast, którym się nikt nie zainteresuje.

    A tu niespodzianka!!! Tak jak moja żonka w Bułgarii z chuja nie schodziła tak tu z Ter chuj nie wychodzi.

    Wsłuchany w symfonie tych dźwięków zasnąłem na ubitym sianie.

    Ominęło mnie sporo wizualnych i dźwiękowych rozkoszy, bo obudziłem się o świcie, przy gołej picie.

    Jakiś młodzian jeszcze poruszał się wolno, leżąc na śpiącej Ter, wtoczył w nią ostatnią dawkę spermy i zsunął się na bok.

    Moje dziewczyny spały wtulone w swoich niedawnych kochanków.

    Do rana oddałem się jeszcze krótkiej drzemce.

    Całe towarzystwo obudziło się koło południa.

    Po prysznicu i odszukaniu swoich ubrań zasiedliśmy znowu do stołu.

    Kilka kobiet błyskawicznie przygotowało przekąski i dużo gorącej kawy i herbaty. Jakież było moje zdziwienie, kiedy na plac zajechało nasze auto z całkiem nowymi oponami.

    Po śniadaniu dziewczyny i ja, żegnając się… w niektórych przypadkach namiętnie… opuściliśmy to miejsce.

    Całą drogę do domku letniskowego wszyscy milczeli.

    Obawiałem się lekko reakcji Ter, więc o nic nie pytałem.

    Czekałem, aż zapytają dziewczyny o jej doznania z tego wieczoru i nocy.

    Ale żadna się nie odważyła.

    Na miejscu, już przy kolejnej herbatce i kawie namówiona przez nas Viki spytała:

    – I jak mamo było?

    – A co nie widziałaś? – ironicznie odpowiedziała Ter.

    Trochę nas zmartwił jej ton.

    Ale po chwili, już innym tonem Ter dodała.

    – Kurwa wy nie ściemniałyście w tych pamiętnikach!!!

    – Było zajebiście!!! Tyle seksu co tej nocy nie miałam przez całe swoję

    zasr…ne życie.

    I kamień spadł chyba nie tylko mi z serca, bo i moja żona patrzyła na całą tą akcje, zatroskana o jej finał.

    Emocję powoli opadły, dziewczyny jeszcze przez godzinę opowiadały i dzieliły się doznaniami jakich doświadczyły.

    Mnie o nic nie pytały, czekały aż sam zacznę.

    Ale ja nie zacząłem i to je męczyło jakiś czas.

    Na obiadokolację zaprosili nas gospodarze tego obiektu.

    Następnego dnia już wypoczęci ruszyliśmy zwiedzać okolice.

    Dotarliśmy do Ustrzyk Dolnych i tam zwiedziliśmy kilka cerkwi i obiektów polecanych przez naszych gospodarzy.

    Zaopatrzeni w duże ilości różnych napoi i jedzenia wróciliśmy wieczorem.

    Tym razem w swoim gronie urządziliśmy sobie małego grilla, koło naszego domku.

    Pobudzone znowu między nogami zmysły moich dziewczyn trudno było okiełznać. Wspólne nocne pieszczoty nie zadowalały ich.

    Swędzenia między ich udami nie dał rady zaspokoić mój kutas.

    Potrzebowały więcej.

    To też nie kryły zadowolenia na widok rozpalanego ognista obok wiaty leśniczówki. Kilka motorów już stało a kolejne dojeżdżały.

    Towarzystwo było mieszane, ale panowie stanowili większość.

    Jakież zdziwienie było moich dziewczyn, kiedy na miejscu okazało się, że nie ma wśród nich żadnego znajomego z poprzedniej imprezy.

    Mimo wszystko dołączyły do zabawy przy ognisku i ja też.

    Czarni jeźdźcy na swoich maszynach zmierzali do Niemiec z Ukrainy.

    Łamaną polszczyzną dogadywaliśmy się. Było trochę śmiechu przy tym.

    W tym miejscu zamierzali spędzić spokojnie noc, przed dalszą drogą.

    Moje dziewczyny, mistrzynie w rozkręcaniu imprez pokrzyżowały trochę im plany.

    A Ukraińcy chcąc się wykazać przed nimi wyciągnęli przeznaczony na handel spirytus.

    Piękne Ukrainki były poważną konkurencją dla ich urody i wdzięków.

    Szumiący już w głowach, zmieszany alkohol wyrównał ich szanse.

    Muzyka grała coraz głośniej z jakiegoś motoru.

    Tańce rozpoczęły moje dziewczyny, do nich dołączyli inni i zabawa się rozkręciła. Blask ogniska i światła z motorów oświetlały trochę ten teren.

    Ukraińskie skoczne szlagiery królowały tego wieczoru na udeptanej trawie.

    Coraz głośniejsze harce i wygłupy przyciągnęły uwagę przejeżdżającego leśniczego, który zawrócił z drogi i zjechał swoim gazikiem na plac koło wiaty, oświetlając większą część tego miejsca. Wielki owłosiony facet w zielonym mundurze wysiadł z pojazdu, zarzucił na ramię broń myśliwską i skierował się w naszą stronę.

    Muzyka szybko ucichła.

    Ukraińcy szybko chowali resztki spirytusu pod stoły.

    Leśniczy zbliżył się do nas, nakazując opuszczenie tego miejsca, zaczął grozić mandatami i strażą graniczną.

    Towarzystwo wystraszone stało jak wryte. Wtedy podeszła do niego jak zwykle odważna moja żonka.

    Tłumacząc nas i gości z Ukrainy. Leśniczy kruszał powoli.

    A zmiękł całkowicie kiedy złapała ręką za lufę jego broni i przesuwając z góry na dół powiedziała, że przecież jesteśmy dorośli i jakoś możemy się dogadać. A tu jest tyle pięknych dziewczyn!!!

    Już nic nie mówiąc, odruchowo rozejrzał się w tym półmroku i na chwilę zatrzymał wzrok na najmłodszej dziewczynie w tym gronie z roznegliżowanym biustem.

    Kasia w lot zrozumiała, że jest jego upolowaną dziś zwierzyną i szybkim krokiem zbliżyła się do niego.

    Łapiąc go pod ramię pomaszerowała w kierunku stojącego gazika.

    Po krótkiej ustnej dyskusji, Kasia już na twardych jego warunkach prowadziła negocjację.

    A kołyszące się światła gazika oznajmiły nam, że załatwiana sprawa jest w toku.

    Kilka głośniejszych krzyków, i zupełnie naga Kasia z kłębkiem ubrań pod pachą opuściła pojazd, który po kilku minutach odjechał.

    Ktoś złapał moją nagą córkę na ręce i położył na rozłożonych kocach obok ogniska. Ubrania nie tylko moich dziewczyn fruwały, opadając na trawie.

    Koce, ławki i stoły zapełniły się już nagimi parkami, niektórzy pieprzyli się na stojąco opierając partnerki o stół.

    Urodziwa brunetka wpadła mi w oko, więc szybko pokryłem sobą jej świecące nagością ciało i bez zbędnych gierek wstępnych, mój kutas wjechał w już mocno wilgotną szparkę.

    Zajęczała a ja całując jej usta i jędrny biuścik jebałem zmieniając tempo i moc posunięć, co u niej zwiększało rozkosz i potęgowało doznania.

    Moja technika dała jej kilka niezłych orgazmów, skończyłem w jej ustach.

    Sperma spływając z jej brody spadała na jędrne cycuszki.

    Zanim zdążyła zlizać ją z ust, już zniknęła z moich oczu na rękach jakiegoś rosłego faceta.

    Ognisko przygasało, światła  motorów słabły.

    Muzyka też jakoś ciszej grała, głośniej słychać było jęki, stękania, dochodzących kobiet i facetów.

    Już nie będę się powtarzał kto krzyczał najdonioślej.

    Wyrażane doznania Ter tłumione były kutasami w jej ustach.

    Oj chyba dziś sporo spije tego pokarmu.

    Jasny księżyc rzucał światło na kopulujące pary.

    Niewiele już widziałem a miejsca igraszek moich dziewczyn ustalałem po ich krzykach w czasie przechodzonych orgazmów.

    Dobrze po północy na horyzoncie pojawiły się światła, które szybko dotarły do nas.

    Znajomy gazik znowu zjechał z drogi i oświetlił część jebiących się par.

    Moja żona, przerwała lizanie fiuta jakiegoś faceta.

    Zakrywając cycki rękami, czekała na zmierzającego w jej kierunku leśniczego. Już bez broni, bez munduru, podszedł do niej, zamieniając kilka zdań, wziął ją za ramię i zniknęli w kabinie gazika.

    Trochę to trwało zanim moja żonka zaczęła testować amortyzatory jego pojazdu. Po kilku głośniejszych jękach, światła auta przestały się kołysać.

    Zanim dotarła i mnie znalazła w tych ciemnościach, gazik już odjechał.

    Położyła się tyłem do mnie, czułem jej rozgrzane ciało i zapach spermy zmieszany z potem.

    Trzymając za jej dorodny cyc usnąłem.

    Obudził mnie chłód, bo jej rozgrzane wcześniej ciało już tak nie grzało.

    A koce dostały się nielicznym.

    Nie tylko ja zmarzłem.

    Moje dziewczyny pośpiesznie zbierały ubrania i niekompletnie ubrane maszerowały za mną do naszego domku.

    Długo stały pod prysznicem rozgrzewając się na zmianę.

    Ja jak zwykle byłem ostatni, ale to ma też swoje plusy, bo spędziłem tam najwięcej czasu.

    Wszystkie zmęczone, już mocno spały.

    Położyłem się obok Ter, bo miejsce przy żonie zajęła Ola.

    Spaliśmy do południa, a obudził nas warkot samochodu podjeżdżający pod nasz domek.

    Gazik leśniczego ucichł i stukot w drzwi postawił nas na nogi, nie wszystkich, bo dziewczynki nawet nie drgnęły.

    Ter w prześwitującym krótkim szlafroczku otworzyła drzwi.

    W progu stał rosły facet w mundurze, trzymając wielki kosz spytał o moją żonę, która zarzucając na siebie podobny szlafroczek odebrała kosz od leśniczego dziękując za podarunek.

    Szynki i kiełbasy z dziczyzny wystarczyły nam na kilka dni.

    Zapach i smak nie zapomniany.

    Ostatnie dni naszych wakacji, spędziliśmy zwiedzając kilka większych i małych miasteczek.

    A docierając do jednej miejscowości poleconej przez naszych gospodarzy

    i słuchając opowiadania starszego pana, którego ojciec pochodził z Włodzimierza Wołyńskiego i spisał kilka naocznie widzianych zbrodni, dokonanych przez banderowców i bandy upa na polskich kobietach, dzieciach i starcach w latach 43′-45′. Byliśmy w szoku.

    On je przeczytał, zapamiętał i nam opowiedział.

    Włosy jeżyły się na głowie i ciarki przeszywały, słuchając jego opowiadań. Ja opowiem co mi wryło się w pamięć!!!

    Zgraja bandziorów z upa przechodząc, przez polskie wsie, gwałciła wszystko co się ruszało i po drzewach nie uciekało, a po wszystkim mordując… tyle w skrócie.

    Ale jedną historię opisze… z wątkiem erotycznym.

    Przyszli nocą kolbami w drzwi łomocąc, wyciągnęli wszystkich z domu, ojca, matkę, cztery córki i trzech synów.

    Rozpalili ogniska na środku podwórka. Do drzwi stodoły przywiązali rozebranego do naga ojca. Żona i dzieci musiały patrzeć na wszystko.

    Z obory wypuścili cielaka i polewając mlekiem z butelki jego ptaka, skłonili go do ssania cycka.

    Kiedy mleko się skończyło, głodny cielak wyrywał z korzeniami członka, szukając mleka.

    A pustą butelką po zaspokojeniu swoich żądzy zatykali dziurki… i jego żony. Nie napisze co zrobili z ich dziećmi… nie mogę!!!

    Całą powrotną drogę z tej wsi spędziliśmy w milczeniu a mokre mieliśmy tylko oczy.

    Na miejscu zgodnie stwierdziliśmy, że wysłuchanie tych opowieści, to nie był dobry pomysł.

    Choć te historie miały miejsce dawno temu, to zepsuły humor wszystkim na kilka dni.

    A o seksie dziewczyny nawet nie wspominały.

    Po kilku setkach kilometrów wróciliśmy na swoje podwórko.

    Viki i jej mama, przez tydzień nas nie odwiedzały.

    A rozłąka, zrobiła dobrze nam wszystkim.

    Na pierwszym po wspólnych wakacjach, weekendowym spotkaniu

    dziewczynki były tak stęsknione za sobą, że trudno było je oderwać od siebie. Życie i nasze życie intymne, wracało do normy.

    Był koniec sierpnia a upał dawał się we znaki wszystkim.

    Normalnie żyć można było dopiero późnym popołudniem.

    Nikt nie chciał wychodzić z klimatyzowanych pomieszczeń.

    Moje dziewczyny w niekompletnych strojach nie chciały opuszczać swoich pokoi. To też na spacer  zemną tego popołudnia zdecydowała się tylko Ter.

    Zabierając ze sobą mały koc i  szukając jakiejś wody i ochłody trafiliśmy na opuszczony i zapomniany przez władze naszej gminy spory basen.

    Jednak już z daleka widać i słychać było, że nie tylko my znaleźliśmy to miejsce. Wokół basenu na mocno wygniecionej trawie i kocach siedziało i leżało sporo ludzi.

    Ter zaczęła mnie lekko szturchać i dyskretnie wskazała na środek polanki, gdzie młoda dziewczyna ujeżdżała lekko siwiejącego sporego faceta a druga leżała koło nich i pieściła się między nogami.

    Cycki małolaty rytmicznie kołysały się, w takt płynącej z radia muzyki.

    Od tej atrakcji nikt chyba nie odrywał wzroku.

    Niektóre matki zakrywały oczy swoim córkom i synom.

    Rozłożyliśmy koc koło młodej parki, która też obserwowała kopulującą parę. Na ciemnym stroju kąpielowym naszej sąsiadki zauważyłem przemakającą plamkę między nogami. Obserwując poruszała dyskretnie tyłkiem a ręką krążyła koło ramiączka swojego stroju, które powoli zsunęła obnażając jedną pierś. Druga też po chwili była już na wolności obściskiwana i masowana przez właścicielkę. Kutas jej partnera tak jak pewnie pozostałych obserwujących facetów sterczał, próbując wydostać się z kąpielówek.

    Dziewczyna z cycami na wierzchu, klękając koło niego uwolniła z majtek  fujarę i szybko ukryła ją w swoich ustach. Facet gładząc ją po plecach zsunął strój z jej tyłka. Okrągły jędrny tyłeczek czekał aż ktoś go posiądzie. Ter coraz głośniej oddychała i zauważyłem drżenie jej ciała, kiedy położyłem rękę na jej udzie to aż się wzdrygnęła.

    Moja ręka zjechała w jej krocze, gdzie też już było wilgotno.

    Rozchyliła szerzej uda i dźwigając lekko tyłek pozwoliła mi ściągnąć swoje majteczki. Jednym ruchem ręki rozpiąłem jej biustonosz i po chwili Ter klęczała już naga na czworaka między moimi nogami.

    Dziewczyna obok dosiadła swojego partnera okrakiem, ujeżdżając go spoglądała w naszą stronę. Jej ręka zaczęła dotykać  małego biustu Ter, która też odwzajemniła się dotykając jej tyłek.

    Ter zbliżyła się w jej stronę a ja zapiąłem jej kutasa od tyłu.

    Parka obok zmieniła pozycję i teraz on leżał na niej.

    Stękając i jęcząc dziewczyny zaczęły się całować.

    Ja ze swojej pozycji miałem dobry widok. Fala kopulujących rozlewała się wokół basenu. Już mało kto obserwował innych. Prawie wszyscy zajęci byli sobą lub sąsiadami obok.

    Ter uwolniła się z moich ramion, nadstawiając tyłek młodemu sąsiadowi, który bez namysłu zapiął jej kutasa aż po same jaja… jęczała i stękała tak głośno powodując zwiększone zainteresowanie swoją osobą.

    Młoda sąsiadka przyssała się do mojego kutasa, który też po chwili wśliznął się w jej rozgrzaną szparkę.

    Zajęty młodą dupą nie zauważyłem, że Ter zmieniła partnera i jęczała już kilka koców dalej.

    Młodą dupę zamieniłem na dwie inne też nie wiele starsze.

    Jedna siedziała mi na kutasie a druga usiadła mi na twarz.

    Trzymając ją za uda ssałem jej łechtaczkę, aż piszczała.

    Dziewczyny zamieniły się miejscami, soki niedawno jebanej piczki spływały mi na twarz a nabrzmiała z podniecenia łechtaczka znalazła się w moich ustach.

    Głośne orgazmy Ter słychać już było na drugim końcu basenu.

    Klęcząc już z tyłu nowej dupy widziałem Ter obleganą przez kilku napakowanych kolesi. Jebali ją chyba w każdą dostępną dziurkę, bo krzyki były przerywane i mniej głośne.

    Obok mnie panowie ustawili się w kółko a w środku jedna panienka obciągała i masowała rękami ich kutasy.

    Przesuwając się dalej i posuwając wszystko co atrakcyjniejsze po drodze

    czekałem w kolejce do panienki, która zaczęła całą zabawę.

    Od niej dowiedziałem się, że facet którego dosiadała to jej wujek, a widząc jego pokaźnego kutasa jak się kiedyś odlewał za domem, miała na niego ochotę i chciała go poczuć między udami.

    A tu smarując mu plecy a potem tors doprowadziła go do wzwodu no i nie mogła się oprzeć, żeby go nie dotknąć.

    Wujek zbytnio nie protestował, a ona była mocno napalona. Z początku dyskretnie wsadziła sobie go w dziurkę.

    Większej odwagi dodała jej koleżanka, rozbierając się do naga, czym przyciągnęła uwagę gapiów.

    Rozmiar kutasa wujka pozbawił ją wszelkich zahamowań, zrzucając  biustonosz dosiadła go nie zważając na gapiących się ludzi.

    A potem już wszyscy dołączyli do zabawy co ją bardzo ucieszyło a szczególnie, że to ona  zaczęła tą orgię.

    – Z zadowoleniem opowiadała młoda dziewczyna.

    Seks zemną na tyle jej się spodobał, że napisała na moim ramieniu swój numer telefonu i podpisała się… Marta.

    Odchodząc dodała:

    – Nieźle ruchasz! – Musimy to powtórzyć.

    Wyruchałem jeszcze kilka kobiet i panienek, spuściłem się dwa razy i już leżałem na jakimś kocu obok Ter.

    Którą dosiadał jeszcze koleś.

    Kiedy skończył, przytuliła się do mnie i już nie dała dupy nikomu.

    Z jej pizdy wyciekała sperma, którą też cała była pokryta.

    Po kąpieli w basenie ze sporą ilością różnych zanieczyszczeń

    opuściliśmy obiekt jak większość ludzi, tuż przed zmrokiem.

    Na kilku kocach zabawiali się jeszcze młode nie wyżyte parki.

    Wracając do domu Ter prosiła mnie, żebym przemilczał dzisiejszą… orgie.

    Co też zrobiłem.

    Wieczorem chciałem się wymigać od seks zabawy, ale Kasia zauważyła na moim ramieniu numer telefonu z imieniem tej panienki o czym szybko doniosła mamie.

    – Mamo mamo, tato ma dupę na boku! śmiejąc się informowała wszystkich dookoła Kasia

    – To prawda? Kiedy ją poznamy? Czy chcesz ją tylko dla siebie? – z ironią w głosie dodała moja żona.

    Po krótkim zastanowieniu pozwoliłem dziewczynkom napisać sms-a do Marty, która nie spodziewała się, że tak szybko się do niej odezwę.

    Podstępem dziewczyny zaprosiły ją na sobotę, podając nasz adres.

    Marta wysoka blondynka o obfitych kształtach zapukała do naszych drzwi

    licząc, że spotyka się tylko ze mną była mocno zaskoczona i zawstydzona całą sytuacją, którą szybko opanowały moje córki, zapraszając ją do środka. Dyskretnie poprosiłem ją o przemilczenie akcji nad basenem.

    A na pytania jak mnie poznała, odpowiadała wymijająco w co nie dowierzały moje dziewczyny.

    – Coś ukrywacie!!! – ze śmiechem mówiły dziewczyny.

    – No dobra, spotkaliśmy Martę nad basenem – powiedziała Ter.

    – i co i co? zaraz dała ojcu swój numer? dociekliwie pytała Kasia.

    – Nie tak zaraz… powiedziałem.

    A Ter dodała:

    – po niezłej orgii!

    – Coooooooooo, czemu nas tam nie było?

    – podniesionym głosem mówiły dziewczynki.

    – A pamiętacie? same nie chciałyście iść, więc poszedłem tylko z Ter.

    Przez godzinę Ter i Marta opowiadały o wydarzeniach z basenu.

    Dziewczyny mocno podniecone, już chciały zapraszać jej wujka.

    Który jednak wyjechał do pracy na trzy miesiące, co ostudziło ich zapały.

    Marta miała dla moich dziewczyn większą niespodziankę i propozycję z nią związaną.

    Opowiadając historię  koleżanek Alicji i Juli, oraz swoją przygodę,

    doprowadziła je w taki stan podniecenia, w którym trwają do czasu aż ja to wszystko opiszę.

    KONIEC

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    lesz36
  • Kronika cz II – Wiedzma cz I

    Podczas studiów poznawałem wiele dziewczyn. Fajnych i beznadziejnych. Ładnych i odpychająco brzydkich. Nieliczne, które wpadły mi w oko, bo miały “to coś” stawały się obiektem moich zalotów. Chociaż muszę przyznać, że szukanie dziewczyny, z którą mogłoby mnie łączyć coś więcej niż seks szło dość opornie. Każda jedna, która mi odpowiadała była albo zajęta, albo wydawała się być niezainteresowana… albo mieszkała na drugim końcu Polski.
    Od tej reguły nie odbiegała Wiedźma -która była dziewczyną, którą poznałem przez wspólnych znajomych na jakiejś imprezie. Ładna, bardzo sympatyczna osoba, w dodatku inteligentna i mająca wiele ciekawych rzeczy do powiedzenia. Mieliśmy też podobne zainteresowania, więc od razu złapaliśmy wspólny język. Była trochę młodsza, gdyż wtedy była w II klasie liceum, ale trzeba przyznać że była niezwykle rozgarnięta jak na swój wiek. Na pewno bardziej niż ja w analogicznym okresie życia. Od razu wpadła mi w oko. Problemem było to że miała chłopaka. Fakt był to związek na odległość. Wspomniała kiedyś, że dzieliły ich trochę ponad 3 godziny jazdy pociągiem… No, ale gadało się na tyle miło, że po kilku tygodniach znajomości porzuciłem subtelne (oraz te mniej subtelne) próby uwiedzenia jej. Jakoś naturalnie przeszliśmy do tego, że staliśmy się dobrymi znajomymi. Cała nasza relacja zmieniła się jednak z dnia na dzień. Zaczęło się niewinnie. Odezwała się chyba we wtorek… a może to była środa? Nieważne. Planowała w weekend iść do koleżanki z liceum na 18-stkę i potrzebowała osoby towarzyszącej. Jej facet, który miał jej towarzyszyć nie może się jednak pojawić, a nie chce wystawiać koleżanki jeśli chodzi o listę gości, więc szuka kogoś w zastępstwie. Przyjąłem zaproszenie, bo żadnych planów na weekend nie miałem, a picie wódki (w dodatku darmowej) z Wiedźmą i jej koleżankami ze szkoły nie wydało się złym pomysłem.

    W sobotę popołudniu stawiłem się u Wiedźmy. Mieszkała w dużym domu, w sumie już na obrzeżach miasta. Widać było, że jej rodzice dobrze zarabiają. Drzwi otworzyła mi jej mama, gdyż moja towarzyszka się jeszcze szykowała. Zmuszony byłem chwilę zaczekać, ale do tego jestem przyzwyczajony. Zawsze jestem punktualny w świecie, gdzie coraz rzadziej się to zdarza. Po paru minutach, które spędziłem na niezobowiązującej pogawędce z jej tatą, wyszła ze swojego pokoju. Oniemiałem na jej widok. Ubrana w dość krótką, lecz nie przesadnie wyzywającą, prostą, czarną sukienkę z lekkim dekoltem. Wszystko ładnie podkreślało jej figurę. Średnie piersi, szerokie uda i krągłe pośladki. Usta miała intensywnie czerwone, paznokcie zaś były pociągnięte czarnym lakierem. Na taki sam kolor pofarbowane były włosy, które opadały na kark. Szyję zdobił jakiś wisiorek. Kiedy pokazywała się zarówno mi jaki i swoim rodzicom to przez chwilę spod spódnicy uchylił się rąbek koronki… Chyba miała na sobie pończochy. Przywitałem się z nią, po czym grzecznie wysłuchałem co do powiedzenia mają jej rodzice. Miałem się nią zaopiekować i jej pilnować, mamy się nie spić za bardzo i nie wracać autobusem, tylko zamówić taksówkę. Po licznych zapewnieniach, że jestem odpowiedzialnym człowiekiem i obiecaniu jej rodzicom, że dostarczę ją bezpiecznie z powrotem do domu, skierowaliśmy się do zaparkowanego na podjeździe auta. Chwilę później siedzieliśmy w samochodzie, kierowanym przez jej tatę, który miał nas zawieźć na miejsce imprezy.

    Bawiłem się świetnie. Po posileniu się solidnym obiadem i spożyciu paru kieliszków wódki ruszyłem na parkiet, ciągnąc za sobą swoja partnerkę. Chyba w przeciwieństwie do mnie nie czuła takich imprez… Ale ostrzegałem ją, że ja na wszystkich weselach staję się królem tańca. Uciekła w końcu z parkietu, a ja za nią. W końcu przyszliśmy razem, poza tym oprócz niej nie znałem nikogo. Usiedliśmy przy jednym ze stolików i zaczęliśmy rozmawiać i pić wódkę. Najpierw w grupkach, potem trochę na osobności. Wyszliśmy też parę razy na zewnątrz, gdzie ludzie palili papierosy, by się trochę ochłodzić. Po kilku kieliszkach moja znajoma zrobiła się bardziej wygadana i przyznała, że w jej związku dzieje się źle, a nawet bardzo źle. Narzekała, że coraz rzadziej chce mu się do niej przyjeżdżać, że rozmawiają też mniej. Ostatnio był u niej miesiąc temu, miał przyjechać w ten weekend, ale kolokwialnie mówiąc poleciał sobie w chuja. Wymsknęło się też jej, że jest dziewicą i w sumie chciałaby już uprawiać seks, ale ten jej facet okazał się na tyle cipowaty, że stwierdził, że nie jest gotowy. Opowiadała też, że nie dobrali się pod względem temperamentu i ona by chciała cały czas, a on niezbyt chętny na cokolwiek. Słuchałem zaciekawiony i ośmielony przez alkohol zacząłem się delikatnie do niej przystawiać…

    … Na tyle delikatny, że nie jestem do końca pewny jak to się stało, że w pewnym momencie zaczęliśmy się całować. Staliśmy gdzieś na uboczu, chyba w jakimś korytarzu, obejmując się, a nasze języki były ze sobą splecione. Wszystko działo się trochę zbyt na widoku, więc odsunąłem ją od siebie. Jednak zachowałem w sobie trochę zdrowego rozsądku i nie chciałem narażać jej na eksplozję plotek. W końcu wszędzie dookoła były jej koledzy i koleżanki. Nie była z tego faktu zbyt zadowolona. Widać było, że jest mocno napalona. Cały czas się do mnie kleiła i całowała, a nawet obłapywała – w  pewnym momencie złapała mnie nawet za krocze. Podobał mi się taki rozwój wydarzeń, ale samo miejsce nie pozwalało by sytuacja się rozwinęła. Impreza trwałą w najlepsze, były już pierwsze zgony. Nastoletni koledzy Wiedźmy nie byli jeszcze dobrze obyci ze sztuką picia alkoholu.

    -Mam ochotę Ci obciągnąć – wyszeptała mi do ucha. Nie będę ukrywał, że takie wyznanie natychmiast podniosło mi ciśnienie. Nie mogłem odpuścić takiej okazji, zaproponowałem więc, żebyśmy pojechali do mnie. Od razu się zgodziła. Zamówiliśmy taksówkę, która pojawiła się po chwili. Wiedźma już w środku auta była strasznie nachalna. Kiedy siedzieliśmy na tylnej kanapie samochodu łapała mnie za twardego penisa, lizała po szyi…. Aż mi głupio było przed tym taksówkarzem.

    W końcu wyszliśmy z samochodu i zacząłem ją prowadzić do swojego mieszkania. Po drodze nie dawała mi spokoju. Nosiło ją strasznie, ale nie powiem, żeby mi się to nie podobało… Ledwo dałem radę otworzyć zamek od drzwi, kiedy ona jednocześnie zaczynała masować mojego penisa przez spodnie i wciskać mi język do gardła. Udało się, otworzyłem drzwi i w końcu zdjęliśmy kurtki i buty, by potem niemal biegiem ruszyliśmy do mojego pokoju. Popchnęła mnie na ścianę i od razu dobrała mi się do spodni. Ustami zaś przywarła do moich ust. Rozpięła mój pasek i zdecydowanym szarpnięciem zsunęła mi spodnie do kostek, razem z bokserkami, klękając przy tym. Mój penis sterczał przed jej twarzą. Wiedźma złapała go za trzon i uśmiechnęła się. Nie ściągnęła z siebie ani jednego kawałka ubrania. Bez żadnych wstępów objęła główkę mojego penisa swoimi ustami. Ssała go jak szalona, cały czas patrząc mi w oczy. Czułem szaleńcze ruchy jej języka, które były szaleńczo przyjemne. Zacząłem ciężko oddychać, a ręką odruchowo złapałem ją za włosy. Nie zaprotestowała, nawet wtedy kiedy sterowałem ruchami jej głowy, za pomocą szarpnięć. Co jakiś czas wyciągała członka, by przejechać po całej jego długości językiem, albo polizać po jądrach. Jednocześnie śliniła go obficie, aż kapało na podłogę. Widać było że uwielbia tak zadowalać faceta… a robiła to jak żadna inna. Narzucała ostre tempo, aż słychać było charakterystyczny dźwięk śliny przelewającej się w jej ustach. Wcześniej znałem go tylko z pornosów. Z każdym ruchem jej języka czułem, że jestem coraz bliżej końca. Członek prężył się pod jej dotykiem, to uczucie było nieziemskie, z tej rozkoszy czułem jak napinają mi się mięśnie w całym ciele. Ona zaś ciągle była skupiona na moim penisie. Język cały czas tańczył dookoła główki, palce oplatały trzon. Słychać było mokre mlaśnięcia, a w przerwach w których i tak intensywnie pieściła go dłoią, jej ciężki oddech. Orgazm uderzył mnie jak piorun.. Nie zdążyłem jej ostrzec kiedy moje nasienie wylądowało w jej gardle. Natychmiast wycofała głowę. Kolejna struga poleciała prosto na twarz, rozbryzgując się na policzku i zahaczając o włosy. Przedostatni strzał wylądował na biuście, ochlapując również czarny materiał sukienki. Ostatnie krople skapnęły z główki na jej uda okryte wyjściowym ubraniem. Puściła mojego penisa i zerwała się na równe nogi. Na twarzy i ciuchach miała moje nasienie. Dłonią starła je z policzka

    -Ej! Mogłeś powiedzieć! Cała jestem w spermie! – niemal wykrzyczała. Była wściekła. Do mnie jednak mało co docierało. Dyszałem ciężko oparty o ścianę, byłem w pełni usatysfakcjonowany. Powoli jak zza mgły zobaczyłem ją, wycierającą chusteczką spermę z twarzy, włosów i ubrania.

    -No sorry! To tak nagle wyszło! Za dobra w tym jesteś – zacząłem ją przepraszać.

    -Widocznie – powiedziała z wyraźną nutą satysfakcji w głosie – Powiem Ci, że bardzo długo wytrzymałeś. Mój, już były facet, potrafił po minucie strzelić! Chociaż, ja tam zbyt dużego doświadczenia nie mam. Tylko nie zmienia to faktu, że następnym razem masz mi mówić!

    -Następnym razem?

    -A nie chciałbyś? Jak ładnie się zrewanżujesz to i nawet jeszcze dzisiaj będzie. – Rzuciła zalotnie.

    -To wstawaj – rozkazałem.

    Wstała na równe nogi. Ja, tak jak ona wcześniej, podszedłem do tematu rozbierania bez zbędnej gry wstępnej. Po prostu zadarłem spódnice do góry i ściągnąłem przez głowę. Pod ubraniem miała komplet ładnej czarnej bielizny, subtelnie ozdobionej koronką. Ładnie skrojone stringi podkreślały jej krągłe pośladki. Na nogach miała pończochy kończące się pasem koronki oplatającym uda. Bardzo mi się podobało. Laski w pończochach to od zawsze był mój fetysz. Nie trzeba było więc nic więcej, by penis znowu stanął w gotowości.

    -Znowu gotowy? – spytała łapiąc go dłonią -Ale teraz moja kolej, będzie musiał poczekać.
    -Jak będzie tak jak przed chwilą to zdecydowanie warto czekać. – Odpowiedziałem i położyłem swoją dłoń na jej biodrze, po czym płynnie przeszedłem na pośladki, które gładziłem i ściskałem. Druga ręką zaś rozpiąłem stanik. Miała średnie piersi, wyraźnie zadarte do góry, Pocałowałem w szyję, potem w dekolt, przez krótką chwilę zatrzymałem się na sutkach. Zszedłem jeszcze niżej, na brzuch, a kiedy przyklękałem by to zrobić, po prostu ściągnąłem jej stringi. Na wzgórku łonowym miała zostawiony wąski pasek włosów, zaczynający się tuż nad cipką i kończący się z linią bielizny. Uwielbiam takie fryzurki. Posadziłem ją na krawędzi łóżka i rozłożyłem nogi. Wargi sromowe już były pokryte śluzem, całe błyszczały w świetle. Delikatnie pomasowałem palcem łechtaczkę. Wiedźma wierzgnęła i odsunęła się. Spróbowałem jeszcze raz. Tym razem pozwoliła się dotknąć. Pogładziłem całą cipkę, rozsuwając wargi i gładząc wewnętrzną część. Jęknęła. Zbliżyłem usta i przeciągnąłem językiem po całej długości. Potem od razu bardziej zainteresowałem się łechtaczką zataczając dookoła niej kręgi. Podobało jej się. Coraz bardziej wierciła się na łóżku, ściskała pościel w dłonie. Jej średnie piersi podnosiły się rytmicznie gdy oddychała ciężko. Nie mogłem się powstrzymać i sięgnąłem ku jednej z nich. Ugniatałem ją chwilę w dłoniach, delikatnie podszczypywałem sterczące sutki. Potem znowu pogładziłem ją palcem po wargach sromowych, tym razem jednak szukałem wejścia. Bez problemu znalazłem i wsunąłem w nią palec. Zamarła na chwilę w bezruchu, wyginając plecy w łuk. Zacząłem ją pieścić, najpierw powoli, ciągle pieszcząc łechtaczkę językiem, potem szybciej. Poczułem jej palce wplatające się w moje włosy. Nagle odepchnęła mnie od siebie, złączyła nogi i podparła się na łokciach.

    -Co? Coś zrobiłem nie tak? – spytałem zaniepokojony, wciąż siedząc przed nią na podłodze.

    -Nie, nie, wręcz przeciwnie, ale mam lepszy pomysł… masz gdzieś gumki? – spytała.

    -Mówiłaś, że dziewicą jesteś.

    -Tak i od dłuższego czasu już nie chce być, a teraz mam dobrą okazje. Co? Chyba nie powiesz, że nie jesteś gotowy? – Ostatnie zdanie wyraźnie miało mnie podpuścić. Ja zamiast odpowiadać sięgnąłem do szuflady w której trzymałem gumki.

    -A Ty gotowa jesteś? – Spytałem, specjalnie pokazując kartonik z gumkami w dłoni. Ona tylko zaprosiła mnie palcem. Zrobiłem krok w jej stronę, a ona od razu złapała mnie za lekko opadniętego już penisa i przybliżyła do niego głowę wsuwając go sobie w usta. Pieściła go przez kilka sekund. Odżył od razu.

    -No, znowu twardy – rzuciła uśmiechając się.- Chodź do mnie! – powiedziała i wciągnęła do łóżka. Przylgnęła ustami do moich ust, a moją dłoń skierowała między swoje uda. Włożyłem do środka palec. Była strasznie mokra i rozpalona. Przewróciła mnie na plecy i usiadła na mnie, cipką ocierając się o mojego penisa. Ja zaś wędrowałem dłońmi po całym jej ciele. Łapałem pośladki, drapałem po plecach, a nawet sięgnąłem ku wejściu do pochwy pieszcząc ją. Zrzuciłem ją z siebie i sięgnąłem po gumki i założyłem jedną. Ona w tym czasie położyła się na plecach i rozłożyła szeroko nogi. Usadowiłem się pomiędzy nimi. Pogładziłem wejście czubkiem penisa. Powoli zacząłem wsuwać się do środka. Objęła mnie ramionami i nogami. Wbiła paznokcie w skórę pleców. Na twarzy malował się grymas, który na pewno nie oznaczał przyjemności. Parę razy odpychała mnie kiedy byłem nieco za szybki. Doszedłem do połowy długości i więcej już wejść nie mógł, przynajmniej nie na ten moment. Chyba jakoś to zniosła, bo nie protestowała kiedy powoli zacząłem poruszać w niej penisem. Czułem jaka była mokra. Spojrzałem niżej i widziałem jak członek zagłębia się w niej raz po raz. Na gumce widać było ślady krwi. Faktycznie musiała być dziewicą. Podniosłem wzrok. Wyraz jej twarzy powoli przestawał wskazywać ból, a coraz częściej przyjemność. Polizała mnie po szyi i wbiła palce w plecy. Z przyzwyczajenia pozwoliłem sobie na mocniejsze pchnięcie. Wciągnęła głośno powietrze

    -Uważaj trochę! – powiedziała patrząc z wyrzutem. -Już fajnie się robiło!

    Teraz bardziej już uważałem, ciężko jednak było się powstrzymać. Gorąca, mokra cipka oplatała mojego penisa, a nad wyraz urodziwa kobieta prężyła się pode mną z rozkoszy. Coraz ciaśniej oplatała mnie nogami. Przygryzała usta. Dłonie zaciskała na moich przedramionach, pośladkach, czasem łapiąc się pościeli.

    -Jeszcze trochę! Nie przestawaj! – Wysapała mi do ucha.
    Krew pulsowała mi w żyłach. Powstrzymywałem się jak mogłem, żeby nie skończyć zbyt wcześnie. Patrzyłem na jej zaciśnięte powieki, słuchałem nieartykułowanych jęków. Robiła się coraz bardziej mokra. Pojawił się nawet nieelegancki dźwięk uciekającego z pochwy powietrza. W końcu zaczęła prawie krzyczeć, kręgosłup uformował łuk, a jej paznokcie wbiły się w moje plecy. Ja w tym samym czasie poczułem, że więcej nie wytrzymam i strzeliłem do prezerwatywy. Ruszyłem się jeszcze parę razy po czym zwaliłem się ciężko obok niej. Ona zaś leżała z zamkniętymi oczami i oddychała ciężko.

    -Nie myślałam nigdy, że dojdę przy pierwszym razie… Ale nie spodziewałam się, że będę mieć doświadczonego chłopaka! Tamten pewnie by strzelił zanim by włożył do końca, o ile nie wcześniej.

    -Tak Ci się nagle miłość odmieniła?
    -Mówiłam, że wkurwiał mnie od dłuższego czasu. Teraz miał mieć ostatnią szansę. Nie skorzystał to teraz ktoś inny mnie ma… A Ty zawsze mi się podobałeś.
    -Głupi był, nie powiem. Ja takiej temperamentnej dziewczyny bym w życiu nie zostawił.

    -To mnie nie zostawisz powiadasz? – spytała zawadiacko.

    -To my jesteśmy parą? – Zapytałem. W sumie przydałoby się postawić tą relację w jakimś konkretnym świetle

    -No, a co? Myślałeś, że dam się wyruchać i zostawić? Teraz musisz to regularnie robić, bo spodobało mi się! – Powiedziała żartobliwym tonem.

    -Spoko, taki układ mi pasuje. To co? Druga runda?

    -O nie, nie, nie. Wiesz jak mnie wszystko boli? Pierwszy raz i od razu takie bydle do środka? – powiedziała łapiąc mnie za penisa. -Ile on będzie miał? Ze 20 centymetrów? – Takiego dużego jeszcze nie widziałam.

    -No, 20 to może nie… ale niewiele mniej. No, całego jednego widziałaś to dużego porównania nie masz.

    -No, jednego to nie… W sumie to Twój trzeci jest, ale największy. Myślałam, że mnie rozerwie! Daj mi trochę czasu.

    -Jak trzeci? – spytałem zaciekawiony.

    -No, a myślałeś, że tak dobrze nauczyłam się obciągać na takim szybkim spuście? Jeszcze jednego wcześniej miałam. Zresztą…Nie ma co opowiadać, poza tym musimy się ubierać. Wcześnie już, a Ty miałeś mnie bezpiecznie do domu odstawić, pamiętasz? Moim rodzicom obiecałeś.

    Zadzwoniłem po taksówkę, a w międzyczasie ubraliśmy się, chociaż nie było to łatwe. Oboje chyba mieliśmy jeszcze ochotę na coś więcej. Co chwilę przyciągałem ją do siebie, by pocałować, jednocześnie łapiąc za tyłek bądź cycki. Ona nie była dłużna i również wsadzała mi rękę do spodni, bądź macała po klacie.

    -Kurwa, jak ja z tego się wytłumaczę? – powiedziała kiedy wciągnęła na siebie sukienkę. Na dekolcie i udach widać było białawe plamy ułożone w dosyć charakterystyczny rozbryzg. Wyglądało to dosyć jednoznacznie.

    -Albo sama upierzesz, albo coś ściemnisz. Innego wyjścia nie widzę… No i wypada nauczyć się połykać.- dodałem złośliwie.

    -Jak mi następnym razem powiesz, że kończysz to połknę wszystko.

    -A próbowałaś kiedyś?- spytałem zaciekawiony.
    -Dzisiaj? Tamten nie chciał skończyć mi w ustach albo na twarz, bo to by mnie upokarzało, a z jeszcze poprzednim to zaczynałam dopiero i śmiałości brakowało – Widać było, że nie miała żadnych oporów, by opowiadać o takich rzeczach. Zdrowe podejście.

    -To gdzie kończył jak mu loda robiłaś?

    -Jak już łaskawie pozwolił, raz kiedyś to najczęściej w chusteczkę. Ale jak mówiłam to strzelał po góra 3 minutach, więc nawet się wczuć nie zdążyłam, a tu już koniec.

    -Co za pizda…
    -Co nie? Ale teraz sobie odbiję. Widzimy się wieczorem? Jak nie będzie mnie boleć to chce nowych pozycji spróbować! A jak nie to spróbujemy z tym połykaniem – rzuciła na zachętę. Chyba faktycznie się z nią dzisiaj jeszcze spotkam.

    -Podoba mi się Twój entuzjazm.- dodałem. Wtedy zadzwonił telefon, że taksówka już czeka pod blokiem. Zeszliśmy na dół, wsiedliśmy do auta, i tym razem spokojnie, wróciliśmy gadając w najlepsze. Odstawiłem ją pod drzwi, pożegnaliśmy się pocałunkiem i poszliśmy każde w swoją stronę.

    Tak właśnie zaczął się mój trwający ponad rok związek z Wiedźmą… Nie powiem, pełny był historii wartych opowiedzenia.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007
  • Starsza Pani III Zostalem pelnoprawnym niewolnikiem

    Na korytarzu zadźwięczał ostry dźwięk szkolnego dzwonka. Wszyscy położyli się na materacach wtulając mocno w swoje młode ciała. Podszedłem i położyłem się z brzegu, na co leżąca obok dziewczyna zareagowała mocnym kopnięciem mnie w podbrzusze.

    – Gdzie się pchasz zgredzie, ty śpisz na podłodze.

    Cóż miałem zrobić. Zwlokłem swoje obolałe ciało i popełzłem w kąt. Zwinąłem się w kłębek i zasnąłem. Śniłem o soczystej cipce którą wieczorem miałem w ustach, czułem jej cudowny lekko słonawy smak, jak rozchylają się jej cudownie różowe płatki a mój język daje jej rozkosz. Niestety nagle sen został brutalnie przerwany. Zacząłem się dławić i krztusić w a usta wypełniał mi słony płyn. Wystraszony otworzyłem oczy i zobaczyłem wielkie jądra. Jeden z chłopaków nie zważając na to że śpię, postanowił wysikać się prosto w moje gardło. Złapałem go delikatnie za nasadę kutasa i ścisnąłem żeby wstrzymać strumień płynu.

    – Poczekaj, nie tak brutalnie- wyszeptałem- wysuń lekko to nam obu będzie miło

    Chłopak wysunął większość penisa z ust a ja poluzowałem uścisk. Mocz znowu popłynął a ja przełykałem każda kropelkę stając przy okazji żołądź młodego kutasa. Zacząłem lekko masować jaja a fiut sztywniał a ja delikatnie wylizywałem czubeczek z ostatnich kropel. Chciałem mu obciągnąć, niestety wyjął i poszedł na swoją leżankę. Leżąca obok dziewczyna objęła go udami a chłopak zaczyna delikatne ruchy biodrami. Oddech laski stawał się coraz szybszy, podobnie jak ruchy chłopaka. Masował dłońmi jej śliczne, nie za wielkie piersiątka całując szyję. Po chwili docisnął mocno ciało do jej łona a z ust wydobył się cichutki jęk towarzyszący orgazmowi. Ładunek jego jąder znalazł się w cipce. Pocałowali się w usta i znowu wtulili w siebie zasypiając. Nie mogłem zasnąć bo byłem na maksa podniecony sceną którą chwilę temu obserwowałem.  Niestety miałem też wzwód a pas cnoty który cały czas miałem na sobie powodował ogromny ból kutasa i jąder. Przewracałem się z boku na bok od czasu do czasu przysypiając lekko. Świtało gdy moje usta wypełnił kolejny sztywny penis. Podobnie jak wcześniej zacząłem go ssać i lizać. Chłopak był bardzo napalony bo po chwili poczułem jego wytrysk. Jak się za moment okazało on też miał pełny pęcherz. Tym razem jednak za pisuar nie posłużyły mu moje usta a całe ciało na które się bezceremonialnie odlał nie oszczędzając żadnego kawałka. Gdy się położył, jedna z dziewczyn wstała i docisnęła cipkę do moich ust. Znowu słony smak moczu, Tym razem mogłem jednak polizać łechtaczkę. Niestety ból w kroczu był coraz mocniejszy więc nie usnąłem do rana. Może to i dobrze bo smak lub temperaturę moczu poczułem do pobudki jeszcze kilka razy. Niestety mój pęcherz też się odezwał jednak nie wiedziałem co zrobić bo nie widziałem nigdzie ubikacji więc po prostu wysikałem się leżąc częściowo na swoje ciało a częściowo na podłogę. Widziałem przez okienka że słońce już dawno wstało gdy usłyszałem z korytarza ostry dźwięk dzwonka. Młodzież szybko podniosła się z materacy i ustawiła w szeregu- na przemian chłopak i dziewczyna. Całe ciało miałem obolałe po wczorajszej orgii. Poza tym spanie na twardych płytkach nie pomogło mi i podnoszenie z podłogi szło mi bardzo opornie. Nagle drzwi się otworzyły i wpadły trzy strażniczki ubrane podobnie jak wczorajsze w białe bawełniane body, pończochy samonośne i balerinki. Szereg zrobił klasyczne w lewo zwrot i wyszli. Ja niestety jeszcze się nie podniosłem. Dziewczyny dopadły do mnie i zaczęły chłostać trzymanymi w dłoniach palcatami.

    – Śmierdzisz szczynopiju, biegiem do łaźni.- czołgałem się próbując wstać choć na czworaka jednak palcaty trafiały co raz w moje plecy i dupę jednak nie były to mocne uderzenia. Ot takie żeby lekko popędzić i wskazać  kierunek. Na szczęście prysznice były obok Sali w której spałem. Podniosły mnie, na ręce założyły kajdanki i przypięły do ściany. Jedna z nich wzięła końcówkę urządzenia przypominającego myjkę samochodową i mocnym strumieniem wody zaczęła chłostać moje ciało. Na szczęście woda była lekko chłodna więc była to ulga dla mnie po ostrej chłoście. Druga oblała mnie jakimś pachnącym płynem, wzięła w ręce miękką gąbkę i zaczęła myć od czubka głowy do palców nóg. Zamknąłem oczy żeby nie widzieć jak zajebista laska pucuje moje spasione ciało. Niestety jej dotyk zrobił swoje i po chwili znowu czułem ból ściśniętego kutasa. O dziwo po dłuższej chwili ból zelżał, na biodrach poczułem dłonie a na kutasie ciepło i wilgoć. Otworzyłem oczy i zobaczyłem że dziewczyna wsadza sobie w cipkę mojego sztywnego fiuta. Podniecenie zrobiło swoje. W oczach zrobiło mi się ciemno a wytrysk wypełnił jej wnętrze. Wstała a jej język rozchylił moje wargi. Złączeni w namiętnym pocałunku a języki wykonywały szaleńczy taniec. Znowu miałem wzwód jednak dziewczyna odsunęła się ode mnie. Druga w tym czasie powiesiła na ścianie wypełniony czymś gumowy wlewnik z długim wężem zakończonym plastikową końcówką po czym zdjęła mi kajdanki. Zrozumiałem co m nie czeka i klęknąłem z wypiętą dupą. Końcówka bez problemu wsunęła się w mój rozciągnięty zwieracz a do wnętrza popłynął ciepły płyn miło wypełniając wnętrze. Kątem oka szukałem miejsca gdzie mógł bym się wypróżnić po lewatywie, niestety nigdzie nie widziałem sedesu. Brzuch mi rósł a wlewnik kurczył się wolniutko. Czułem lekki ból, jednak jedna ze strażniczek mocno trzymała końcówkę węża w mojej obolałem dupie a druga mocno ściskała pośladki by żadna kropla nie wyleciała. Nagle wyszły a ja nie wytrzymałem i cała zawartość jelit trysnęła na podłogę. Otworzyło się nie widoczne dotychczas dla mnie okienko i do pomieszczenia wpadło wiaderko i szmaty. Pozbierałem się i spłukałem myjką podłogę, szmatą wytarłem płytki do sucha i oparłem się o ścianę. Drzwi się otworzyły i stanęła w nich Lady Natalia w pięknie opinającej Jej ciało białej mini sukience, cielistych pończochach i czółenkach na szpilce. Spod sukienki delikatnie odznaczały się stanik opinający Jej ogromne piersi a niżej stringi.  Obok Niej stał mężczyzna w garniturze. Pani skinęła na mnie głową i poszedłem za nimi. Po chwili weszliśmy do gabinetu lekarskiego a Pan wskazał mi fotel ginekologiczny. Niezdarnie wlazłem na niego, nogi położyłem na „samolocie” i po chwili leżałem z szeroko rozłożonymi nogami bez możliwości ruchu przypięty mocno paskami do mebla. Mężczyzna zdjął z siebie ubranie i niedbale rzucił na podłogę. Wziął w dwa palce swojego kutasa i zaczął go masować. Z każdym ruchem był coraz twardszy a moje oczy coraz większe z wrażenia. W życiu nie widziałem takiego „sprzętu”: miał we wzwodzie ze 25cm i ogromną główkę. Pan wziął w dłoń pudełko z lubrykantem i rozsmarował go w mojej dziurce. Czułem jak czubkiem kutasa delikatnie napiera na mój zwieracz, Napierał i odpuszczał na przemian a mój zwieracz mimo nocnej „jazdy” nie chciał go wpuścić do środka. Pan jednak nic sobie s tego nie robił. Jedno z kolejnych pchnięć było mocniejsze a ja krzyknąłem z bólu. Po chwili ból zaczął ustępować podnieceniu, ruchy Pana stawały się coraz szybsze i kutas wchodził coraz głębiej. Wydawało mi się że mnie rozerwie a czuję go pod sercem jednak  drugiej strony mój oddech stawał się coraz mocniejszy z podniecenia. Nagle Pan złapał mocno za moje jądra i ścisnął je. Krzyknąłem z bólu, zwieracz zacisnął się na wielkim drągu w dupie i w tej samej chwili poczułem jak nasienie Pana wypełnia moje wnętrze. Kilkanaście ruchów, orgazm minął w Pan wyjął kutasa i wsadził mi go do ust. Wylizałem z resztek spermy a Pan poklepał mnie czule po policzku podnosząc w kierunku Lady Natalii wyciągnięty w górę kciuk. Wyjrzał za drzwi i za chwilę do pomieszczenia weszła dziewczyna w czarnych pończochach i szpilkach pchając przed sobą niewielki stolik z urządzeniem które po chwili okazało się maszynką do tatuażu. Podniosła do góry moją lewą rękę, na swoje dłonie założyła gumowe rękawiczki a na skórze poczułem nieprzyjemne, choć nie zbyt bolesne kłucie. Spojrzałem z wyrzutem na moją właścicielkę bo nigdy nie miałem tatuaży i nie przepadałem za nimi.

    – Spokojnie- powiedziała- będziesz miał znak że jesteś moją własnością.

    Nie byłem do końca z tego zadowolony, bo kochałem moją Panią ale wiedziałem też że w życiu różnie bywa.  Za moją byłą żonę kiedyś bym życie oddał jednak po 15 latach małżeństwa wszystko prysło jak bańka mydlana i rozwiedliśmy się. Ale z drugiej strony taki śmieć jak ja nie ma swojego ciała- należy cały do Lady lub Mastera a jeśli się znudzi. Cóż. Zostaje bezpański. Odpowiadał mi taki układ więc rozluźniłem się i spokojnie wsłuchiwałem się w jednostajne buczenie maszynki próbując kątem oka dojrzeć znak na wewnętrznej stronie bicepsa, Państwo wyszli . Po skończonej pracy dziewczyna przyłożyła lusterko. Zobaczyłem triskelion z misternie wplecionym w znak wężem w kształcie litery N. Nakleiła duży plaster, odpięła mnie od „samolotu” i skinęła bym wstał i poszedł za nią. Wyszliśmy na zewnątrz budynku, szliśmy po znajomej alejce wysypanej drobnym żwirkiem który wbijał się w moje gołe stopy, jednak nie poszliśmy do samochodu. Weszliśmy po schodkach na duży  taras gdzie na leżakach opalało swoje nagie ciała kilka dziewczyn i chłopaków. Przewodniczka wskazała mi jeden z leżaków. Zająłem na nim miejsce a ona sprawnie rozsunęła moje nogi i przypięła je do nóżek mebla i zaczęła mnie smarować czymś co (mam nadzieję) było olejkiem do opalania. Ręce przypięte do podłokietników i odeszła. Słońce cudownie ogrzewało moje ciało, zamknąłem oczy. Po chwili zasnąłem. Jakiś czas później poczułem że ktoś mnie klepie po policzku, delikatnie otworzyłem oczy i zobaczyłem znajoma dziewczynę. Kazała mi wstać i przejść do czegoś co przypominało stół do masażu jednak na środku leżanki miało kilkunastocentymetrową dziurkę. Położyłem się i zrozumiałem po co jest otwór: po to by było leżącemu wygodniej: penis i jądra mogły luźno zwisać gdy leżałem z głową na poduszce. Rozsmarowała olejek po tylnej części mojego ciała, nad głową postawiła coś w rodzaju małego baldachimu żeby słońce nie paliło i znowu odeszła i zostawiła mnie z mocnym wzwodem. Mógł bym tak leżeć godzinami. Po chwili poczułem jak ktoś delikatnie wsadza coś między moje pośladki. Chciałem się odwrócić i zobaczyć co to jednak nie mogłem. Po chwili gadżet w mojej dziurce zaczął zwiększać objętość- zrozumiałem że mam tam pluga a ktoś go pompuje po czym wchodzi pod leżankę, łapie mnie za kutasa i zaczyna masować. Łóżko było dosyć szerokie więc nie wiedziałem czy bawi się mną chłopak czy dziewczyna, jednak na pewno osoba nie robiła tego po raz pierwszy. Dłoń poruszała się delikatnie po całym sztywnym fiucie i nabrzmiałych jądrach. Na czubku poczułem wilgotny język a dłonie masowały mnie coraz szybciej. Zbliżał się orgazm. Osoba pod łóżkiem chyba to wyczuła bo nagle jej ruchy ustały, usłyszałem delikatny syk a gadżet w Anusie zmniejszył się. Za chwilę znowu zaczął rosnąć a na kutasie znowu wyczułem usta i dłonie które znowu zaczęły swój taniec. Pompowany gadżet co chwila zwiększał i zmniejszał swoją objętość a osoba pod stołem ssała mnie coraz mocniej. Kilka minut i z ust wydobył mi się jęk a w zaciśnięte na kutasie usta zaczęła tryskać sperma.  Dawno nie miałem tak cudownego orgazmu. Zobaczyłem że spod łóżka wychodzi piękna dziewczyna. Jej cudne piersi lekko falowały przy każdym ruchu. Jej opalone ciało lśniło w słońcu. Stanęła obok mnie, nachyliła się i lekko pocałowała mnie w szyję po czym odeszła kręcąc seksownie ślicznymi bioderkami.. Leżałem rozmyślając o co tu w ogóle chodzi gdy nagle usłyszałem ciepły głos Lady Natalii:

    – Jak było? Pewnie ci się podobało?

    – Było  bosko Lady, ale czy może mi Pani to jakoś wytłumaczyć?- Próbowałem się podnieść ale Lady przytrzymała mnie żebym leżał.

    – Tak. Musiałam ci zrobić badania czy jesteś całkowicie zdrowy, muszę być pewna bo za chwilę zostaniesz moją wyłączną własnością. Osób które cię używały nie musisz się obawiać bo przeszli podobne badania do twoich. Oni tu mieszkają stale i nikt bez pozwolenia Krzysztofa nie ma prawa ich używać. Osoby które mają do nich dostęp to zaufani znajomi którzy również są w 100% zdrowi.  Twoje życie zmieni się diametralnie. Nadal będziesz pracował tak jak pracowałeś, jednak bez mojego pozwolenia nie będziesz mógł zrobić kroku. Twoje mieszkanie wynajmiemy a pieniądze będą wpływały na konto które założysz- nie będziesz mógł ich wydawać, ale ta kasa będzie twoja w przeciwieństwie do pensji którą oddasz mi. Pójdzie na pokrycie kosztów twojego wyżywienia i mieszkania u mnie. To ja wskażę ci z kim możesz uprawiać seks- a jak zasłużysz to na pewno ci go  nie zabraknie. I z Kobietami i z mężczyznami. NA co dzień orgazmy będziesz dawał tylko mi, ale zdarzy się pewnie że cię komuś wypożyczę. Także za pieniądze. Jeśli chcesz o coś zapytać to masz ostatnią szansę bo później nie będziesz miał prawa. Może się zdarzyć że będziesz uprawiał seks ze mną więc o swoje zdrowie nie musisz się obawiać. W dodatku będziesz badany regularnie- tutaj, chociaż nie tylko

    – Lady Natalio, uprawiałem dziś seks z jedną z dziewczyn. Nie wytrzymałem i trysnąłem w jej cipkę…

    – Wiem. Boisz się żeby nie było efektów? Spokojnie, jak spałeś, dostałeś zastrzyk antykoncepcyjny i przez najbliższe dwanaście miesięcy jesteś podobnie jak ci wszyscy tutaj całkowicie bezpłodny. Za rok trzeba go będzie powtórzyć ale przez ten czas twoje jądra nie wytworzą nawet jednego plemnika. Poza tym raz w miesiącu będę ci robiła zastrzyk który spowoduje że na twoim ciele nie wyrośnie nawet jeden włos, wszystkie zastrzyki które dostałeś i dostaniesz są bezpieczne i nie będą miały wpływu na twoje zdrowie. Usiądź tam- wskazała stojący na drugim tarasie stolik z parasolem- I przemyśl wszystko. Papierosy i zapalniczkę wyjęłam z twojej saszetki, tylko nie zużyj wszystkich na raz. Picie jest bez alkoholu. Masz pół godziny. I możesz wyjąć zabawkę z dupy- puściła oczko i odeszła a ja prawie biegiem ruszyłem do stolika Wyjąłem z paczki Chesterfielda, przypaliłem a do szklanki nalałem napój i usiadłem. Zakręciło mi się w głowie bo ponad dobę nie miałem w ustach papierosa. Jedno pociągnięcie, drugie trzecie i fajki nie ma. Zgasiłem w popielniczce i przypaliłem drugiego. Ciągnąłem go powoli i rozmyślałem o tym co powiedziała moja Pani. Nasuwało mi się mnóstwo pytań na które nie znałem odpowiedzi. Do tej pory w sumie oprócz regularnych spotkań z Lady Natalią żyłem normalnie, pracowałem, od czasu do czasu chodziłem z kolegami na piwo a tak naprawdę jedynym ograniczeniem był pas cnoty który nosiłem. Pół godziny szybko minęło i Lady znowu stała obok mnie.

    – Zdecydowałeś się?- wstałem z krzesełka, klęknąłem i ucałowałem Panią w stópkę

    – Tak Lady Natalio, pokornie proszę o przyjęcie mnie do siebie, obiecuję być wiernym i posłusznym sługą.

    – Szczerze mówiąc myślałam że się wystraszysz i zrezygnujesz. Nie miało by to konsekwencji. Teraz już przepadło. Z za rogu wyszedł Pan Krzysztof i dwie nagie niewolnice niosące w rękach drewniane skrzyneczki. Pani wyjęła z jednej skrzynki srebrną, dosyć grubą bransoletkę i założyła mi ją na lewą rękę zamykając szyfrowy zamek.

    – To lokalizator żebym mogła zawsze wiedzieć gdzie jesteś

    Niewolnica z drugiej skrzyneczki wyjęła wykonany z grubego silikonu pas cnoty i założyła go na mojego kutasa zabezpieczając plastikową kłódeczką z numerem, pocałowała mnie tam. Na kartkę przepisała cyferki, ukłoniła się do Pani i podała Jej. Pani i Pan Krzysztof odeszli a dziewczyny złapały mnie za ręce i pociągnęły za sobą w kierunku tarasu do opalania się. Po kilku minutach przyszła tam Lady trzymając w dłoni moje papierosy. Klęknąłem. Pani podała mi jednego i zapalniczkę, przypaliłem.

    – Od tej chwili należysz do mnie- powiedziała Pani- Pamiętaj o jednym. Zauważyłeś na pewno że cały ten teren jest monitorowany całkiem niezłym sprzętem. Każda sekunda twojego pobytu tutaj jest zapisana na płycie którą mam w torebce. Wiedz że z radością wyślę filmy do twojej pracy i znajomych jeśli zajdzie taka potrzeba.

    – Nie będzie takiej konieczności proszę Pani.

    Lady wyjęła z torebki strzykawkę, przemyła mi biceps wacikiem i wbiła igłę robiąc zastrzyk

    – Właśnie rzuciłeś palenie.

    Odtąd moje Zycie naprawdę się zmieniło…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent
  • Karioka III ONA

    Zostawił mnie chcę żebym to zrobiła, tak dawno nie czułam w sobie innego, obcego członka niż męża. To było tak dawno……! Ale czy jestem jeszcze atrakcyjna, 20 kilka lat temu nie miałem problemu z wyrwaniem faceta, lubiłem zaszaleć. Pamiętam jak potrafiłam w jednym dniu zaliczyć 3 lub 4 kochanków jak odpływali kiedy im obciągałam. Uwielbiam obciągać, może dlatego nie mam żadnych zmarszczek w wieku 40 kilku lat. Ale czy teraz. Stoję na parkingu w krótkiej kiecce podniecona jak cholera i chcę poczuć obcego członka, dla siebie. On mąż zostawił mnie tu, patrzy teraz na mnie w jego oczach widzę pożądanie. Tak chcę to zrobić chcę obciągnąć innemu, przecież wiem jak On zabawiał się będąc moim mężem, ale jest taki przystojny mimo 40 kilku lat wysportowany bez grama tłuszczu. Czy kochając go mogą obciągać innemu. Tak mogę rozmawialiśmy tyle razy na ten temat, i jego i mnie to podnieca jaka jestem mokra. Chyba załamię się jak nikt się nie zatrzyma i nie będzie chciał mnie wyrwać.

    Jest zatrzymał się samochód, młodzi chłopcy-kiedyś wolałam starszych.

    Zatrzymali się przede mną :

    -Cześć maleńka ile za zrobienie loda mi i koledze sobie życzysz.

    Odezwał się kierowca młody chłopak w wieku 20 lat, pasażer młody chłopak chyba w wieku 18 lat patrzył na mnie, materiał na spodenkach zdawał się trzeszczeć.

    -Od was chłopcy 200 złotych.

    -Troszkę drogo, dla żołnierza nie będzie jakiejś zniżki. A brat po raz pierwszy i chyba sam się zleje patrząc tylko na Ciebie.

    Mówiąc to kierowca uśmiechał się.

    -Jesteś zajebista, nie pasujesz tu na leśny parking. Dojrzałą zadbana babeczka.

    Może i nie pasuję pomyślałam sobie.

    -Zrobię wam loda za 100.

    Mówiąc to popatrzyłam w stronę mojego męża w jego oczach widziałam akceptację. Patrzyła tak na mnie jak 20 lat temu, nie patrzył na mnie jeszcze bardziej pożądliwie i sama nie wiem jak to spojrzenie opisać.

    Kierowca nachylił się i otworzył drzwi od strony pasażera. Ukucnęłam włożyłam głowę do auta i odchyliłam spodenki i ustami nałożyłam prezerwatywę na członka chłopka. Czułam jak ciało młodego pulsuje, dobrze, że siedział bo chyba by upadł. Nie zdążyła włożyć go całego do ust kiedy poczułam przepływ nasienia.

    Moja rękę samoczynnie zeszła na dół. Zaczęłam się pieścić.

    W tym momencie kierowca wybieg z auta stanął przede mną. ustawiłam go bokiem do szyby auta męża i ustami założyłam prezerwatywę. Nie przestawałam się pieścić, czułam ogromne podniecenia. Szkoda tylko ze młody eksplodował w moich ustach w prezerwatywie uwielbiam spermę. Uwielbiłam jak moi faceci spuszczali mi się w usta, na język. Kiedyś zrobiłem w jednym dniu 4 lody. Każdy lód innemu facetowi. O rany doszłam myśląc o tym. A może tak 4 naraz.

    Odleciałam pamiętam jak zabrałam młodemu z ręki pieniądze, zrobiłam bym to za darmo.

    Pamiętam jeszcze jak błagałam męża żeby mnie zerznął, jak mąż rozmawiał z młodym a ja w tym czasie mu obciągałam i jak młody dostał od męża z liścia. Pamiętam jak przez mgłę że była mowa o kilku żołnierzach.

    Różniej odjechałam, czułam, że tracę świadomość może to alkohol i wrażenia zrobiły swoje.

    Po powrocie do domu czuliśmy się z mężem jak kilka dni po ślubie. Kochaliśmy się. Fantazjowałam kochając się z mężem, że biorę mnie żołnierze. Rozmawialiśmy o tym.

    Chciałam tego chwiałam oddać się kilku facetom, chciałam obciągać ale tym razem kilka naraz, chciałam poczuć smak obcej spermy.

    Kiedy mąż wyjechał w delegację zadzwoniłem do niego i poprosiłam o zgodę na spotkanie, powiedziałam, że mu wszystko opiszę i …

    Zgodził się. Ubrałam się w krótkie spodenki i ….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Wolski
  • Gra zmyslow

    Weszłam do windy, a wraz ze mną kilka osób. Wcisnęłam dziesiąte piętro. Marzyłam jedynie o tym, żeby po ciężkim dniu zdjąć szpilki i się zrelaksować. Na trzecim piętrze wsiadło jeszcze kilka osób, zrobiło się dosyć ciasno. W moje nozdrza wdarł się energiczny zapach szałwii wymieszanej z cytrusami. Mocny, dynamiczny, męski. Zaciągałam się nim z zamkniętymi oczami, wyobrażając sobie, jaki mężczyzna może tak pachnieć, gdy nagle poczułam powolne masowanie wnętrza mojej dłoni. Otworzyłam oczy i spuściłam niepewnie wzrok- moją dłoń łagodnie rozcierał czyjś kciuk. Nie miałam odwagi się odwrócić i choć to dziwne, wcale nie chciałam protestować, sprawiało mi to niespodziewaną przyjemność. Na piątym piętrze znów dołączyło kilka osób, więc cofając się krok w tył poczułam przy sobie jego bliskość. Moje plecy opierały się o jego tors, wyczuwając każdy mięsień. Ciepło zaczęło rozlewać się po moim ciele, a kiedy poczułam na szyi jego szorstki zarost dostałam gęsiej skórki. Musnął ustami zagłębienie za moim uchem i zachrypniętym, niskim głosem wyszeptał tylko „wysiadamy na ósmym”. Zaczęłam drżeć, a moje sutki sztywniały z każdą sekundą pod koronkowym materiałem stanika. Czekałam niecierpliwie na nieoczekiwane. Drzwi windy rozsunęły się, a nieznajomy idąc przede mną prowadził mnie za dłoń. Nie odwracał się, szedł prosto przed siebie, ale za pierwszym napotkanym zakrętem korytarza przysunął mnie do ściany i oparł swoje ciało o moje. Delikatnie, lecz zdecydowanie ujął mój podbródek w dłoń i uniósł go wyżej. Patrzył na mnie wnikliwie, analizując każdy sygnał mojego ciała: mój oddech przyspieszył, policzki płonęły od rumieńców, źrenice rozszerzyły się do granic możliwości, a usta były lekko rozchylone. Zdradzały mnie własne pragnienia. Nieznajomy z zawahaniem musnął moje wargi, oczekując na reakcję, a dłonie przesuwał w kierunku talii. Z moich rozchylonych warg wydobyło się ciche westchnienie, a język sam wysunął się ku jego ustom. Zatopił się we mnie namiętnie, mocno i pewnie. Smakował whiskey, podniecał mnie jeszcze bardziej. Oparłam dłonie o jego tors i zacisnęłam błękitną koszulę w pięściach. Nie chciałam go wypuszczać, ale oderwał ode mnie swoje miękkie usta. „ Proszę, chodź ze mną, choć wiem, że wcale nie muszę prosić”. Wyciągnął ze spodni kartę i przesunął ją przez czytnik, otwierając najbliższe drzwi. Znów patrzył na mnie wyczekująco, a moje stopy pod ciężarem jego wzroku same poprowadziły mnie do środka. Drzwi zatrzasnęły się za nami. Ściągnął swoje buty, a podchodząc do mnie rozpinał niespiesznie guziki od koszuli. Obserwowałam, jak jego mięśnie poruszają się przy każdym ruchu. Stanął za mną, odrzucił moje włosy z szyi i złożył na niej swoje usta, kąsając moją skórę raz za razem i przesuwając się wzdłuż obojczyka. Jego palce drażniły nagą skórę moich ud, sięgając coraz wyżej, aż do ich zwieńczenia. Odwrócił mnie przodem do siebie i patrząc w oczy chwycił za krańce sukienki, przerzucając ją przez moją głowę. Stałam przed nim w samej bieliźnie, trzęsąc się z podniecenia. Wsunął kciuki pod ramiączka stanika i zsunął je z ramion, po czym sprawnie rozpiął haftki, pozostawiając moje piersi całkiem nagie i nabrzmiałe. Pochylił się i ujął sutek w usta, ssąc delikatnie i pociągając za niego, wydłużając go jeszcze bardziej. Dłonią chwycił drugą pierś, ściskając ją lekko i masując kciukiem. Wzdychałam, nabierając coraz płytszych i szybszych oddechów w płuca, poddając się jego pieszczotom. Jego dłonie płynnym ruchem prześlizgnęły się na biodra, a usta oderwawszy się od piersi odnalazły drogę do pępka. Klęknął przede mną, zsuwając moje majtki i popychając mnie lekko w tył, aż usiadłam na łóżku. Rozchylił mi kolana, a jego gorący język rozpoczął lubieżny taniec na mojej łechtaczce, spoglądając na mnie od dołu. Przeszywał mnie jego wygłodniały wzrok, rozpalał mnie jego dotyk i wyrwał mi się cichy jęk, gdy przeciągnął koniuszkiem języka po moim wilgotnym wejściu. Opadłam plecami na materac i wiłam się pod pieszczotami jego sprawnych ust. Gdy przywarł językiem ponownie do łechtaczki, jego palce zanurzyły się w mojej cipce. Poczułam, jak jej mięśnie zaciskają się na nich, a im głębiej je wsuwał i mocniej, tym bliżej byłam orgazmu. Nie chciałam tak szybko kończyć, więc chwyciłam w dłonie jego głowę i przyciągnęłam go do siebie, od razu odnajdując jego usta. Smakowałam swoich soków, namiętnie splatając jego język ze swoim. Obudził we mnie pożądanie, rozpalił mój ogień. Ściągnęłam jego koszulę i napawałam oczy widokiem wyrzeźbionego ciała. Siadłam na nim okrakiem i zaczynając od brody, która w przyjemny sposób łaskotała moją skórę, scałowywałam każdy centymetr odkrytej ambrozji aż do rozkosznej ścieżki miłości, a opuszkami palców muskałam zarysowane kości biodrowe. Rozpięłam guzik od spodni i unosząc się nad jego biodrami zsunęłam je wraz z bielizną. Klęknęłam na łóżku obok niego i wypięłam się pochylając nad jego penisem. Na czubku błyszczała zachęcająca kropelka, prosząca się o zlizanie. Chwyciłam go w dłoń i przesunęłam ją w dół do nasady, językiem błądząc wokół krawędzi jego główki, zahaczając o wędzidełko. Niespiesznie i delikatnie pieściłam go językiem, powoli zaciskając na nim wargi i lekko ssąc. Gdy wpadłam w swój rytm, pieszczoty zrobiły się intensywniejsze, a usta obejmujące sztywnego kutasa zsuwały się po trzonie aż do jego nasady, dłońmi obejmując mosznę. Jego drżenie i urywany oddech upewniało mnie w przekonaniu, że sprawiam mu przyjemność. Przeciągnęłam językiem od czubka penisa po jądra, zasysając je ostrożnie, po czym zsunęłam język między jego pośladki, rozsuwając mu jednocześnie kolana. Lizałam mu dziurkę zachłannie, pozbawiona zahamowań, chcąc doprowadzić go do szaleństwa. Zwilżyłam swój palec i z odrobiną niepewności wsunęłam go do środka. Przez chwilę nie słyszałam jego oddechu, miałam wrażenie, że wstrzymuje powietrze, ale gdy moje wargi ponownie objęły jego główkę i zaczęły pracować, rozluźnił się. Zagięłam lekko palec w kierunku prostaty i uciskałam wrażliwy punkt, jednocześnie ssąc kutasa i biorąc go jak najgłębiej do gardła. Jęki, jakie z siebie wydawał były melodią dla moich uszu, lecz kiedy chwycił moje włosy i zaczął pociągać w swoją stronę zrozumiałam, że chce więcej. Jego dłoń odbiła się od moich pośladków, pozostawiając na nich zaczerwienione odbicie. Wypięłam się na kolanach, a on wszedł we mnie mocno, chwytając mój kark od tyłu i przyciskając do materaca. Poruszał się powoli, ale rytmicznie i zdecydowanie, za każdym razem dobijając do końca. Moje ciało chciało więcej, a on dokładnie wiedział czego potrzebuję. Napluł na moją drugą dziurkę i wsunął w nią kciuk, puszczając uchwyt na karku i przenosząc dłoń na biodro. Obejmował mnie w pasie i wbijał się głęboko, wywołując moje skomlenie i przerywane jęki. Znów wymierzył mi klapsa, a potem wyciągnął kciuk z tyłeczka, chwycił pośladki dłońmi i mocno je rozszerzył. Napluł ponownie i gwałtownie wszedł w nią kutasem, wydając z siebie pomruk zadowolenia. Lekki ból mieszał się z rozkoszą, potęgując doznania. Jego palec odnalazł moją łechtaczkę i masując ją stale, zaczął mnie intensywnie rżnąć. Już nie panował nad sobą, a ja nie potrzebowałam wiele, by osiągnąć orgazm. Moje jęki odbijały się od ścian i czułam, jak wszystkie mięśnie zaczynają pulsować i zaciskać się na nim. Rozpadłam się pod nim, a targające mną spazmy rozkoszy nie miały końca. Odchyliłam głowę do tyłu i całując go wyszeptałam, by skończył w moich ustach. Klęknął w rozkroku nade mną i chwytając mój podbródek pociągnął go w dół spuszczając się w nie, a ja patrząc mu w oczy połknęłam jego lukier. Zbliżył do mnie twarz i dał mi szybkiego buziaka, chwycił moje dłonie i pomógł mi wstać, prowadząc mnie do łazienki. Puścił wodę pod prysznicem i wszedł ze mną, myjąc każdy zakamarek mojego ciała. Bez słów masowaliśmy swoje mięśnie, spoglądając na siebie co chwilę. Gdy zakręcił wodę powiedział, że nie zna równie małomównej kobiety, która odzywa się tylko, gdy ma coś konkretnego do powiedzenia, a ja zdałam sobie sprawę, że jedyne, co ode mnie usłyszał to zdanie „spuść mi się w usta”. Zawstydziłam się lekko, ubierając się w pośpiechu, a gdy już miałam wyjść przysunął mnie znów do ściany, zaczął całować, a do ręki wsunął mi kartę do swojego pokoju.   Nazajutrz po godzinie 17 dostałam wiadomość tekstową z nieznanego numeru: „odbierz paczkę z recepcji, naszykuj wszystko i bądź dla mnie wilgotna. O 18 masz czekać u mnie w pokoju”. Naszykowałam wszystkie zabawki erotyczne, tak jak poprosił- uprzęże do krępowania, opaskę na oczy, pompkę analną i koreczek. Ubrałam sukienkę wiązaną w talii z głębokim dekoltem, a najbardziej pulsujące miejsca na ciele posmarowałam orientalnym olejkiem o zapachu kwiatów wiśni. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi i podeszłam je otworzyć, a on stał ze swoim tajemniczym uśmiechem na twarzy. Przywitał się, zrzucił buty, a jak tylko odwrócił się do mnie przodem zaczęłam go całować. Jego dłonie wplatały się w moje włosy, a język przyjemnie penetrował moje usta. Zaczynało brakować mi tchu, gdy się od siebie w końcu oderwaliśmy. Patrzałam mu w oczy i cieszyłam się, że widzę w nich ten ogień. Ten, którego tak bardzo potrzebowałam. Zaczęłam rozpinać mu pasek od spodni, choć go nienawidziłam za jakieś absurdalnie skomplikowane zapięcie. Uporawszy się w końcu z paskiem zsunęłam mu spodnie z bioder. Klęknęłam przed nim, pragnąc go smakować i pieścić. Gdy odchyliłam bokserki jego kutas prężył się już w całej okazałości. Spojrzałam od dołu na jego twarz i zobaczyłam na niej wymalowaną satysfakcje. I choć bardzo chciałam by mnie po prostu ostro zerżnął, nie chciałam się spieszyć i rezygnować z tej przyjemności. Delikatnie chwyciłam go w dłoń, przesuwając ją powoli aż do nasady. Wysunęłam język i łagodnie okrążałam nim krawędzie główki, po każdym okrążeniu biorąc go płytko do ust i ssąc. Obie dłonie oparłam na jego kolanach i masując każdy napięty mięsień przesuwałam je coraz wyżej, aż do pośladków, które uwielbiałam ściskać. Moje delikatne ssanie zamieniło się w rytmiczne wysuwanie i wsuwanie penisa w usta, rozkoszowałam się jego smakiem jakby był prawdziwym lizaczkiem. Spoglądając w górę zobaczyłam, że zaplótł swoje ręce za głową, jakby chciał się opanować i nie chwycić mnie brutalnie za włosy. Doceniałam to, że panuje chwilowo nad sobą. Dzięki temu mogłam się nim dłużej nacieszyć. Sięgnęłam dłońmi do jego jąder i pociągnęłam za nie lekko, a jemu wyrwał się zduszony jęk. Powoli oplotłam główkę wargami, przeciągając po niej delikatnie zębami i językiem drażniąc wędzidełko. Poczułam, że nogi mu zadrżały, więc włożyłam go sobie w usta najgłębiej jak potrafiłam, wytrzymując tak przez moment. Gdy próbowałam nabrać powietrza jego dłonie wplotły mi się we włosy, ale ku mojemu zaskoczeniu nie po to, by nadać tempo lub mnie przytrzymać, lecz by mnie za nie podnieść z kolan.  – Nie teraz- wydyszał mi w usta, zachłannie całując i prowadząc do sypialni. Zrzucił swoją koszulkę i stał przede mną całkiem nagi, piękny i świadomy swojej męskości, pewny siebie. Rozwiązał mi sukienkę, ściągnął powoli bieliznę i zasłonił mi oczy. Położył mnie na plecach i zapiął mi na nadgarstkach uprzęże przymocowane do kolumn po obu stronach łóżka. Niepewność, która mnie ogarniała wzmagała moje podniecenie. Czułam, że jestem wilgotna, choć jeszcze mnie nie dotknął. Czekałam, aż coś zrobi, poruszy się, ale nic przez dłuższą chwilę się nie wydarzyło. Nagle materac obok mnie się ugiął, pocałował mnie lekko choć zdecydowanie za krótko, a przechodząc do mojej szyi mamrotał tylko, że nie może się zdecydować, co mi zrobić. Moje sutki stwardniały na sam dźwięk jego głosu i podmuch oddechu. Pociągał za nie delikatnie zębami, ssąc je jeden po drugim. Niespiesznie schodził pocałunkami niżej, dłońmi ogrzewając moje trzęsące się z podniecenia piersi. Gdy rozsunął mi lekko uda poczułam się naprawdę zawstydzona. Teraz był taki powolny, przyglądał mi się, widział każdą moją niedoskonałość z najbliższej odległości… Złączyłam spanikowana nogi i pociągnęłam dłonią za uprząż. Od razu poczułam na nadgarstku jego uchwyt. Kciukiem masował wewnętrzną stronę mojej dłoni, próbując mnie uspokoić. Głowę oparł o moje ramię w zagłębieniu szyi, kąsając ją raz za razem. Nie pytał, co się stało. Nie musiał. Powoli się uspokajałam, a on raz jeszcze, cierpliwie pieścił moje ciało. Nie spieszył się. Gdy ciepło jego oddechu rozchodziło się po moim łonie sama powoli rozchyliłam uda. Pocałował jedno z nich i wyszeptał tylko „grzeczna dziewczynka” zanim jego język przywarł do mojej łechtaczki. Wciągnęłam głośno powietrze, jakby bojąc się, że mi go za chwile zabraknie. Ciepło jego ust pieściło każde moje zakończenie nerwowe, a ja zaczęłam rytmicznie wypychać mu biodra na spotkanie. Językiem doprowadzał mnie do szaleństwa, mój oddech był urywany i wiedziałam, że za chwilę dojdę, a on nagle przestał. Zostawił mnie na krawędzi! Nic nie byłam w stanie z siebie wydusić, ale potrzebowałam by dokończył, co zaczął. Za dużo frustracji w sobie nosiłam, chciałam się wyładować… I wtedy wsunął we mnie swoje palce. Nie wiem ile, dwa czy trzy, ale byłam tak mokra, że bez problemu się wślizgnęły. Bardzo powoli poruszał nimi, bawił się mną, po czym znów oparł język na mojej łechtaczce. Jego dłoń idealnie zgrywała się z pociągnięciami języka, a ja wijąc się i wyginając plecy w łuk szczytowałam, lecz on ani na chwilę nie przestawał. Gdy mięśnie przestały mi się kurczyć, a ciało opadło na materac, wysunął ze mnie palce. Całą moją wilgoć przeniósł na drugą dziurkę, masując ją kciukiem i lekko napierając. Ustami przywarł do cipki i wylizywał zachłannie pozostałości moich soków. Nagle poczułam, że wsuwa mi w tyłeczek coś miękkiego… pocałował mnie w pępek i powiedział, że dopiero zaczynamy zabawę. W jego słowach jak zwykle tańczyła groźba z obietnicą. Kiedy pompka zagłębiła się do końca niespiesznie zaczął ją napełniać powietrzem. Był cierpliwy, starał się by moje ciało nadążało się dopasowywać do każdej pieszczoty. Rozciągałam się przy każdej zmianie jej wielkości, a on ponownie oparł swój język na moim wrażliwym punkcie. Drażnił moje nerwy, przeciągając jego koniuszkiem od łechtaczki do wilgotnej szparki i z powrotem, pompując zabawkę jeszcze mocniej. Gdy już myślałam, że więcej nie zaryzykuje jej nadmuchać, zrobił to. Poczułam lekki ból, ale to był słodki ból, pełen przyjemności, który zresztą po chwili minął, a ja już nie myślałam o niczym tylko pragnęłam znów szczytować. Zerwał mi opaskę z oczu i patrzał na mnie z pomiędzy moich ud. To było takie intymne, ale cholernie podniecające – przyglądać się jak mnie pieści i wiedzieć, że na mnie patrzy. Widział moje rozchylone usta, obserwował jak piersi unoszą się i opadają od płytkich oddechów, wiedział jak na mnie działa. Wyszeptałam ciche „proszę”, a on oderwał ode mnie usta, oblizał je, a moje stopy oparł sobie na ramionach. Patrzył na mnie, ale w jego wzroku nie było już cierpliwości, nie pytał o pozwolenie, tylko wsunął się we mnie do końca. Każdy mój nerw go czuł, a każdy mięsień zaciskał się na nim. Pompka, która została w drugiej dziurce potęgowała moje doznania, a on ustalił swój rytm. Dłonią ścisnął moją pierś i posuwał mnie mocno, co jakiś czas pochylając się i ciągnąc ustami moje wargi. Gdy zamknęłam oczy w ekstazie natychmiast kazał mi je otworzyć. Nie prosił, był w swoim żywiole, nie zniósłby sprzeciwu. Widział jak wiele trudności mi to sprawiało i nie chciał mnie dłużej męczyć, więc jego palec zaczął masować moją nabrzmiałą łechtaczkę, doprowadzając mnie do orgazmu. Moje dłonie rwały się z uprzęży tak mocno, że jedna nawet pękła, a skurcze mięśni wypchnęły go ze mnie razem z zabawką. Patrzał na mnie zdziwiony przez chwilę, po czym uwolnił moje nadgarstki. Przewróciłam się na brzuch i głośno łapałam powietrze w płuca. Nachylił się nade mną, całując mój kark i siadł na moich pośladkach. Wylał na plecy trochę oliwki i zaczął mnie masować. Byłam tak zmęczona, że najchętniej poszłabym spać, a on miał jeszcze siłę by sprawić mi masażem przyjemność. Zaczęłam się ponownie rozluźniać, a on zsuwać ze mnie, by dłońmi gładzić moje pośladki. Rozchylił je, polał dziurkę oliwką i delikatnie ją rozcierał. Pocałował moje plecy między łopatkami i w tym samym momencie wsunął mi w szparkę korek. Poruszał nim przez chwilę, aż moje ciało zaczęło reagować, wijąc się z przyjemności. Położył się na moich plecach, dłonie przekładając pod moimi ramionami i podciągając się na nich wszedł powoli w mój tyłeczek. Jakby na zawołanie moje ciało wypięło się w jego kierunku, nabijając się na niego do samego końca. Słyszałam przy uchu jego równy oddech, gdy wchodził we mnie raz za razem i wiedziałam, że stara się nad sobą panować. Jego głowa oparła się na zagłębieniu między moją szyją a ramieniem, ale nagle stracił swój rytm i przyspieszył, a jedna z dłoni wysunęła się spode mnie. Chwycił mnie mocno za włosy i pociągnął tak, bym odwróciła głowę w jego stronę, odnajdując moje usta i całując je bez opamiętania. Wbijał się we mnie tak mocno, że gdyby nie ten pocałunek, słychać byłoby moje skomlenie. Nie kontrolował już oddechu, a co jakiś czas wyrywał mu się z ust przeciągnięty jęk. Spojrzałam mu w dzikie oczy i wiedział już, gdzie ma skończyć.. Wykonał jeszcze kilka ruchów, po czym klepnął mnie w pośladek, dając tym samym znać, że mam się odwrócić. Klęczał nade mną z kutasem w dłoni, pociągając w dół za mój podbródek i otwierając mi usta spuścił się w nie, sycząc z rozkoszy. Nie zamykał oczu, ciągle na mnie patrzał. Położył się koło mnie i leżąc obok siebie wracaliśmy do rzeczywistości. Gdy już się uspokoiliśmy spojrzał na mnie i zaczął mówić:  – Masz się przy mnie więcej nie wstydzić, rozumiesz? Nie masz czego się wstydzić, do cholery… Nikt nie jest idealny, za to Ty potrafisz się idealnie pieprzyć.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    More More Passion