Blog

  • Pierwszy raz w rajstopach

    Październik nie rozpieszcza pogodą tak jak wrzesień. Po paru miesiącach słonecznej pogody nadszedł czas na żółte liście na drzewach, wszechobecną szarugę i temperaturę która nie zachęca do wyściubiania nosa poza swoje 4 ściany. Wszystko zależy jednak od punktu odniesienia. Dla mnie jesienna pogoda to możliwość oglądania filmów pod kocem z moją partnerką, picie herbaty z cytryną, ciepłe ubrania i co za tym idzie sezon na rajstopy. Od zawsze byłem ich fanem i zawsze z utęsknieniem czekam, aż po wakacyjnych wojażach zacznie się robić zimno i moja kobieta zacznie wsuwać na swoje zgrabne nogi rajstopy. Doskonale zdaje sobie sprawę z moich upodobań i często podczas filmowego seansu pod kocykiem, ściąga spodnie zostając w mojej ulubionej bieliźnie.
    Seans jest umilany ocieraniem się noga o nogę i masażami stóp. Ostatnie wydarzenia, ku mojej uciesze okazały się jednak zupełnie inne od rajstopowego seansu i obfitowały w doznania których wcześniej nie znałem.

     

    Piątek wieczór. Odpaliłem komputer i na seans przygotowałem „Nic Śmiesznego” przez VOD

    – dzisiaj sobie przypomnimy trochę klasyki – powiedziałem niosąc tym razem zamiast ciepłej herbatki równie rozgrzewające ale zimne wino.
    – OK, ale ja muszę trochę poprasować, przyniosę pranie a Ty już włączaj – zmartwiłem się trochę bo to oznaczało brak brak zabaw pod kocykiem….
    – zrekompensuje sobie to po filmie – pomyślałem z lekkim podnieceniem i wcisnąłem PLAY.
    – Choooodź już do mnie, zostaw to żelazko jutro się dokończy. – Wcisnąłem pausę, odwróciłem się w jej stronę z błagającym wzrokiem i wstałem włączyć ogrzewanie.
    – to załóż skarpety jak Ci zimno – rzuciła w moją stronę.– znów chodzi pewno o moje rajstopy a nie tam o wspólne oglądanie filmu.
    – FUCK doskonale mnie już zna – pomyślałem i dostałem w głowę zwiniętą parą skarpetek.
    – załóż te – powiedziała a ja ze zdziwieniem spojrzałem.
    – ale przecież to są Twoje, nie będę zakładał damskich skarpetek.
    – załóż, załóż skoro lubisz nylony a zaraz ja Ci zrobię masaż. – rozwinąłem kłębek nylonowych skarpetek i założyłem zanosząc się śmiechem:
    – zobacz jak wyglądam, jak stara baba w tych skarpetach hehe.– podciągnąłem spodenki pod same pachy i zacząłem się wydurniać.
    – dobra siadaj teraz ja Ci zrobię masaż, ale nie ma zdejmowania skarpetek! Teraz Ty zobaczysz jakie to jest „miłe” gdy się ciągle chodzi w rajstopach.
    – tylko to nie są rajstopy, jakaś namiastka i wyglądam jak stara baba. – odburknąłem.
    – no właśnie! Z jakiej racji to ja ciągle mam nosić rajstopy poczekaj… – wyszła do sypialni i po chwili wróciła z parą beżowych zwykłych rajstop na oko 20DEN.
    – Skoro lubisz się tak ocierać o moje nogi w rajstopach, co powiesz na to by samemu poczuć jak to jest? – zapytała, a mnie zmroziło. – myślałeś kiedyś o tym?
    – Czaaaaasem.. – nie przyznałem się do tego, że zdarzało mi się o tym fantazjować, ale uznawałem to za wstydliwe. Zdarzało mi się podbierać jej rajstopy i zwyczajnie je dotykać i naciągać na dłonie, lecz sam z taką inicjatywą nigdy bym nie wyskoczył.
    – no to już wskakuj do wanny! – odpowiedziała machając ochoczo przyniesionymi rajstopami.
    – a co ma wanna wspólnego z tym że mam założyć rajstopy?
    – no chyba nie sądzisz że z takim dywanem na nogach to będzie dobrze wyglądało – odpowiedziała i chwyciwszy mają dłoń zaprowadziła do łazienki.
    – dobrze, teraz zrobimy z tym porządek. Rozbieraj się do naga i wchodź do środka – serce waliło mi jak młot, przestałem mówić cokolwiek i skupiłem się na mechanicznym wykonywaniu jej poleceń. Wzięła maszynkę trochę mojej pianki do golenia, wysmarowała całe nogi i zaczęła operację.
    – teraz zostało bikini – powiedziała po jakiś 15 minutach walki z moimi nogami. W tym momencie poczułem jak mi staje.
    – teraz będzie znacznie wygodniej! – uśmiechnęła się do mnie i po chwili zostałem bez jednego włoska
    – no no no jakie zgrabne nogi! Masz duuży potencjał!
    – myślisz że Twoje rajstopy będą na mnie dobre? – odpowiedziałem ze ściśniętym gardłem.
    – kupiłam fajne rajstopki w Tesco, tylko wypadają dużo większe, więc myślę że będą w sam raz. Przekonajmy się!
    – Wyszedłem z wanny i  stanąłem jak wryty. – TO jest jakiś sen i zaraz się obudzę – pomyślałem
    -Daj swoją prawą nogę i obciągnij stopę – powiedziała delikatnie
    -Teraz druga
    Czułem jak podciąga rajstopy coraz wyżej. Ta chwila mogłaby trwać wieczność. Dostałem gęsiej skórki, mój penis stwardniał do granic możliwości, jądra się skurczyły, było tak bardzo miło – na granicy wytrzymałości. Poczułem jak delikatne beżowe rajstopki otulają moje nogi i są nasuwane przez moją dziewczynę coraz wyżej. Po chwili która w rzeczywistości była tylko sekundami, moje męskość już się ocierała w delikatnej tkaninie.
    – A teraz stań na paluszkach, trochę poprawię – jej słowa wyrwały mnie z letargu i pomimo tego, że już byłem ubrany tylko i wyłącznie w rajstopy, czułem jak dalej mi je podciąga, łapiąc od samych stóp zagarniała je coraz wyżej, tak że za chwilę miałem je dokładnie naciągnięte. Czułem w kroku jak bardzo wysoko udało się je podciągnąć
    -No proszę, sądząc po tak dużym tygrysie to chyba Ci się spodobało! Mam nadzieję, że tak bo ja zdecydowanie wolę gładkie ogolone nóżki od tych zarośniętych – powiedziała z lekko ściszonym głosem.
    -A teraz na paluszkach przejdź się po korytarzu i z powrotem. – nic nie mówiąc ruszyłem w swój pierwszy spacer w rajstopach. Idąc starałem się ocierać noga o nogę, trzymać je jak najbliżej siebie. Powodowało to, że jeszcze bardziej czułem rajstopy na sobie. Ocierając noga o nogę, uczucie było zbliżone do tego jakbym je cały czas zakładał. Mój sterczący obciągnięty penis bujał się w lewo i w prawo z każdym stawianym krokiem, lekko odstając podrażniany matowymi cienkimi rajstopami.
    – Teraz zapraszam do pokoju na resztę filmu – powiedziała trochę głośniej podeszła i przytuliła się do mnie. Jej niesamowite seksowne ciało zetknęło się ze mną i poczułem jak dociska lekko to, co odstawało w rajstopach.
    -Ooo nie mój drogi, jak tak to wygląda to chyba film musi chwile zaczekać. – Ściągnęła swoje spodnie, zdjęła bluzkę i stanik. Stała przede mną w dokładnie takich samych rajstopach jak te które miałem teraz na sobie.
    – SUPRISE!! Chciałam Ci zrobić niespodziankę i majteczki zdjęłam już wcześniej, podobam Ci się? – nie byłem w stanie nic powiedzieć, więc pokiwałem tylko twierdząco głową.
    -W związku z tym że sytuacja przebiegła trochę inaczej niż planowałam, wyciągnij żelik z mojej szuflady. – znów mogłem się przejść odziany tylko w beżowe cienkie rajstopy. Chwyciłem żel intymny i po chwili byłem przy niej.
    -Teraz Cię ładnie zmoczę, zobacz ja już jestem cała mokra – zobaczyłem jak jej rajstopy są już całe przesiąknięte, jej szparka była teraz jeszcze lepiej widoczna. Przez ciągle drażniące mnie rajstopy, poczułem lekko zimny żel, który sprawił że do samego czubka mojej męskości rajstopy lekko zaczęły się przyklejać, doprowadzając mnie do istnego szaleństwa – miałem ochotę już wybuchnąć
    -wzięła go w dłoń i lekko przesunęła, tak by sterczał poziomo, odwróciła się i oparta o ścianę prężąc się na palcach w samym nylonie, poprosiła bym wsunął go między jej uda. To było wspaniałe uczucie. Ona i ja w takich samych beżowych rajstopach. Przez ich cieniutką warstwę czułem  jej ciepłą mokrą cipkę. Żel i jej sok powodował, że mój kutas cały się lepił a rytmiczne wsuwanie go między uda mojej parterki drażniły ją i mnie. Nie musiałem w nią wchodzić, wystarczyła chwila by ściana przy której to robiliśmy nadawała się do malowania. Orgazm przeszył mnie od samej głowy do stóp. Dawno nie było mi tak dobrze, ocierające się o siebie rajstopy nie pozwalały mi zapomnieć, że obydwoje mamy je na sobie.
    -MmmmmMm– jęknała – Teraz poproszę buziaka i zmykamy na film J
    -Dziękuje, mogę w nich zostać?
    -w takich upapranych? – popatrzyła na mnie z lekkim politowaniem
    -na dzisiaj wystarczy mój fetyszysto, ale przygotuj się na jutrzejsze zakupy!

    CDN

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mar Tin
  • Willa Rosa i pokoj bez lazienki…

    – Kociak widzimy się już za 3 h, będę w Warszawie o 16.25
    – Kocham Cię, już nie mogę się doczekać.

    Droga pociągiem tym razem bardzo się dłużyła, jesienna pogoda i deszcz za oknem sprawiał, że nikomu w przedziale nie chciało się prowadzić rozmowy. Starsza pani z psem pod oknem patrzyła na mijające za oknem domy. Obserwowałem ją chwile słuchając muzyki w telefonie. Wtedy przypomniałem sobie, że niestety nie zrobiliśmy rezerwacji apartamentu. Hmmm muszę zadzwonić i to zrobić.
     Cholera znowu nie ma zasięgu, i Internet się zrywa..
    – Cześć maleńka słuchaj mam prośbę.. Mam nadzieje ze sobie poradzisz.
    – No mów co tam się stało.
    – Nie mam Internetu a musze nam zarezerwować apartament..
    – Ok. !!! Ty się o nic nie martw zaraz wszystko ogarnę.
    – Jesteś cudowna mówiłem Ci to już dziś?
    – Nie dziś jeszcze nie 😉
    – Kocham Cię
    – Ja Ciebie też kocham..

    Ona jest cudowna, pomyślałem widząc jak całą rozmowę słuchała starsza pani z psem. Agata była kimś wyjątkowym, była ode mnie młodsza o prawie 9 lat, ale znaliśmy się już ponad rok, i pewnie gdyby nie jej mąż i moja żona już dawno bylibyśmy razem..
    Deszcz padał coraz mocniej, hmmm….
    W tym momencie uśmiechnąłem się sam do siebie wiedząc, że pogoda sprawi, że z pewnością zostaniemy w apartamencie i nie będziemy chodzić po Warszawie.
    -Pi-pi-
    Sygnał SMS przerwał moje rozmyślanie co będziemy robić w apartamencie.
    Przyszło potwierdzenie rezerwacji i numer telefonu do właściciela. Super pomyślałem ogarnęła ona jest boska. Zawsze to ja robię rezerwację, to był jej debiut, a sms przyszedł w ciągu 10 min od naszej rozmowy
    Uwielbiam ją.
    Starsza pani poprosiła abym ja przepuścił wyszła z psem na korytarz, coś było z nim nie za dobrze. Jak tylko opuścili przedział usłyszałem jak mały psiak to był chyba foksterier, nie znam się na rasach małych psów, zaczął wymiotować. No nieźle, pomyślałem dobrze, że zrobił to poza przedziałem w końcu do Warszawy jeszcze dobre 2h.
    – Halo dzwoniłaś?
    – Tak
    – Przepraszam nie widziałem połączenia co tam?
    – Kotku jest problem.
    – Co się stało tylko nie mów, że nie możesz ja jestem już w połowie drogi.
    – Nie nie, wszystko ok. ale ten apartament ma wspólną łazienkę na piętrze.
    – No co ty??
    – No teraz czytam i ma jedną łazienkę, ogólnie jest super zobaczysz spodoba Ci się ale, ta łazienka..
    – A to apartament?
    – Nie Willa Rosa,
    – Aaaa kociak no to nic dziwnego, Wille tak mają.
    – Przepraszam nie widziałam.
    – Nic nie szkodzi maleńka mi to nie przeszkadza.
    – Ja wiem, że tobie nie, bardziej mi.
    – Ok. nic się nie martw poradzimy sobie, daleko masz?
    – Wjeżdżam już do warszawy a Ty?
    – będę za 25 min na dworcu..
    – Tam gdzie zawsze?
    – Tak czekaj tam gdzie zawsze.
    Pani z psem wróciła do przedziału co raczej średnio mnie ucieszyło, pies nie wyglądał najlepiej, było widać że się meczy.
    – Przepraszam pomoże mi Pan zdjąć walizkę? – spytała kobieta
    – Naturalnie, niech pani uważa na psa.. – pies widząc, że sięgam po walizkę bardzo się ożywił.
    Dziękujemy państwu za podróż PKP Intercity, przystanek Warszawa Centralna.. Głos z głośników oznajmił koniec trasy.. Wiedziałem, że za chwilę ją zobaczę nie widzieliśmy się już ponad 6 tygodni.
    Widzę już jej auto, podchodzę otwieram drzwi tylnie pasażera aby wrzucić walizkę
    – Hej kociaku!!!!!!
    – No hej 😉
    Po chwili siedzę koło niej, masakra jak ona cudownie wygląda, czarne rajstopy z delikatnymi przebarwieniami wyglądały jakby były pohaczone, wysokie szpilki, czarna sukienka i znów mega zrobione pazurki, ona wie że uwielbiam jej pazurki szczególnie że mają one jedną bardzo ważną funkcję do wykonania, ale to dopiero jak będziemy w pokoju. Uśmiecham się i całuję ją na przywitanie, od razu mi się robi ciasno w spodniach, ona tego nie widzi, uśmiecha się i całuje mnie jeszcze mocniej, mój malinowy król ciśnie się w spodniach, ale dziś spotka się ze swoją malinką… Tak 😉
    Jedziemy do apartamentu ja opowiadam jak minęła podróż ze starszą panią i jej psem, ona opowiada mi ile udało się jej dziś sprzedać w swojej firmie. Była mistrzem i kozakiem co jarało mnie jeszcze bardziej..
    Dojechaliśmy na miejsce..
    Faktycznie Willa Rosa był to duży dom, nie powiem całkiem ładny. Agata bardzo się obawiała, w końcu rezerwacja tylko na mnie na jedną osobę a wchodzę z osobą towarzyszącą, ja się świetnie bawiłem tą sytuacją chociaż może nie powinienem bo widziałem u niej skrępowanie a wierzcie mi że raczej nie miewa ona zahamowań i rzadko ją coś krępuje, no chyba że ja 😉
    Wzięliśmy klucz od pokoju jakby nigdy nic i po chwili byliśmy już w naszym „apartamencie”, miałem tu spędzić 2 dni. Pokój mały ale duże łóżko na środku powodowało, że nic więcej nie potrzebowałem do szczęścia.
    Chociaż tak naprawdę potrzebowałem moją Agatę nagą na tym łóżku, jak sobie pomyślałem o jej boskim tyłku, który uwielbiałem miętolić to znów zrobiłem się twardy.
    Wtedy uznałem, że to jest ten moment w którym już nie wytrzymam podszedłem do niej i zacząłem ją całować.
    – Wyłączyłaś telefon?
    – Tak
    – To dobrze nie chce aby Twój mąż nam przeszkadzał,
    – Przestań gadać tylko pieprz mnie w końcu..
    Te słowa były krótkim lontem przy dynamicie, nie wiem co się ze mną stało, ściągałem z niej ubranie szybko i nie udolnie a przez co ściąganie było dosyć na siłę, ale nie interesowało mnie to, chciałem w nią wejść najszybciej jak to było możliwe.
    Kiedy była już naga, wziąłem ją na ręce i powoli podszedłem do łóżka położyłem ją ściągnąłem koszulkę zostawiając jeansy na sobie…
    – Hmmm może ten pokój mały ale taki mi się udało zarezerwować mam nadzieję, że on nie jest na mnie zły, ale nie wygląda na złego. Ale on jest przystojny, on naprawdę jest mój. Dziwnie się tutaj czuję trochę jakbym byłą wynajęta na godzinę, hmm trochę mnie to kręci, a może to jego zapach na mnie tak działa. Nawet nie wiem kiedy podszedł do mnie i zaczął całować mnie po szyi. Jest cudowny uwielbiam jego, a ten jego język, ściąga ze mnie sukienkę nie udolnie ale widzę, że cały się trzęsie, sama zaczynam też drżeć daj mi swojego malinowego króla chce go poczuć.. Pomyślałam a mogłam powiedzieć, byłoby zdecydowanie szybciej.
    Czuję jak zaczynam się robić mokra, a on mnie bierze na ręce jest taki silny uwielbiam jego zbudowane ramiona, wiem że dużo ćwiczy często o tym mówi, w ogóle bardzo dba o siebie, czasem się zastanawiam czy nie za bardzo, ale są takie chwile jak właśnie ta gdzie nie mam wątpliwości że jest zajebisty. Jednym ruchem kładzie mnie na łóżku.. Sam wstaje i ściąga koszulkę, krągłe mięsnie obszernie wypełniały t-shirt, a teraz stoi nade mną zupełnie nago, zbliża się do mnie ale nadal zostaje w dżinsach.. Kładzie się tak jakby miał o takkkkk, jednym szybkim ruchem poczułam jak polizał moją malinkę całą od dołu do góry, gęsia skórka obiegła moje ciało,
    Mam na sobie nadal majtki ale jemu to nie przeszkadza odchyla je na bok i wkłada cały język, zaczynam drzeć i się wyginać, oddech szaleje nie potrafię tak długo, podnoszę się i przyciągam go do siebie, wtedy on wstaje i zaczyna wolno ściągać jeansy, a  może robi to szybko, nie wiem dla mnie to trwa za długo, leże i się trzęsę a go nie ma.. I w tej chwili czuje jego tors na moich piersiach otwieram oczy on jest nade mną wisi, i czuje jego malinowego króla, który delikatnie dotyka moją malinkę, oszaleje zaraz człowieku wejdź we mnie myślę, a na ucho szepcze jemu :”pieprz mnie mocno” nie musiałam nic więcej mówić wszedł we mnie cały poczułam go tak głęboko, że aż zabolał mnie brzuch, kilka razy cały wszedł i wyszedł ze mnie.. Było bosko… Jego rytm zaczął być coraz szybszy i mocniejszy wbiłam mu paznokcie w plecy mocno, chyba za mocno bo poczułam krew.. Jego to tylko zachęciło do mocniejszych pchnięć, miałam to co chciałam pieprzył mnie jak opętany, a ja czułam ze zaraz eksploduje..
    – Ona jest taka cudowna, szybko ściągam jeansy, i kładę się w jej kroczu, jednym szybkim liźnięciem biorę całą malinkę od dołu do góry, odsuwam majteczki na bok i wkładam język głęboko uwielbiam jej to robić, smakuje rajem, cała się trzęsie i sprawia że wkładam język najgłębiej jak tylko potrafię. Ona mnie łapie za głowę i ciągnie do swoich ust, wiem że już nie wytrzyma zawisam nad nią czuje po dłoniach że się trzęsie, delikatnie dotykam jej malinki swoim królem.. Wtedy szepcze do mnie znowu ;”pieprz mnie mocno” nie potrafiłem już tego kontrolować wszedłem w nią cały kilka razy czułem, że jestem głęboko, cały wychodziłem, uwielbiam widzieć jak wije się pode mną. Nie potrafię już wytrzymać zaczynam mocno wchodzić, dźwięk uderzania naszych bioder przypomina jakby ktoś klaskał w naszym pokoju.. Łapie ją mocno za nadgarstki i wchodzę w nią robiąc okrężne ruchy miednicą, ona zamyka oczy jęcząc, a ja wiem, że moja Agata zbliża się do końca. Jedną ręką puszczam nadgarstek i łapie ją za szyje mocno ściskam, widzę, że ma problem z oddychaniem, niestety mnie to podnieca jeszcze bardziej, wtedy dociskam ją do łóżka..
    I zaczynam jęczeć z rozkoszy, ona się wije pode mną i wbija pazury w moje plecy..
    Znowu mocno..
    Kończymy trzęsąc się na sobie..
    Opadam na bok koło niej.. Ona widzi ze ma krew na palcach.. To z moich pleców, wtedy się podnoszę i oblizuje jej palce patrząc na nią..
    I oboje wiemy ze nasz wieczór dopiero się zaczyna, ale to już zupełnie inna historia…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Antonio Banderas

    Antonio – Porn Production (PP)

  • Dzialka cz.2

    Cześć! Krzyknęła Ania z daleka, witając nas jak co piątek, w każdy weekend wakacji. Niestety wakacje nieuchronnie zbliżały się do końca, ale zostały jeszcze dwa weekendy. Dwa weekendy, czyli optymistycznie licząc sześć cudownych dni, na błogie lenistwo, słońce i zabawę. Uwielbiam naszą działkę, którą z taką pieczołowitością dopieszczaliśmy przez ostatnie trzy lata. Uwielbiam każdy bibelot w domku, każdą roślinkę i światełko, które po zmroku rozbłyska i nadaje niesamowitej atmosfery okolicy. Każdy sobotni poranek kiedy budzę się i czuję, jak przez okno naszej sypialni wpada światło słońca, napawa mnie radością i daje energii. Wspólne leżakowanie, kąpiele w basenie, grille i ogniska, odwiedziny sąsiadów i rewizyty. Wspólne spacery z psami. Każdy dzień spędzony tutaj pozwala mi zapominać o troskach zostawianych w codziennym życiu, wyjeżdżając tutaj czuję jakbym brała prysznic od codzienności.

    – Cześć Aniu, odmachałam radośnie.

    Ania, moja 68-letnia sąsiadka, prawie dwa razy starsza ode mnie emerytowana nauczycielka. Od samego początku kiedy się poznałyśmy okazało się, że nadajemy na tych samych falach. Normalnie jakby różnica wieku nie istniała. To znaczy tak jakbyśmy obie miały po 38 lat.

    No i jej mąż- Piotr. Rówieśnik Ani, również emerytowany nauczyciel. To z nim ostatnio przeżyłam upojne chwile na swoim tarasie i na sofie swojego salonu, kiedy to tak dosłownie się mną zaopiekował podczas nieobecności mojego męża.

    – No hej, piękna. Właśnie usłyszałam jego męski głos. Nadszedł z drugiej strony, wracając właśnie ze spaceru z psem. Podszedł do mnie z tyłu i nachylając się nade mną, markując niby, że całuje mnie w policzek pocałował mnie w szyję. Sądzę, że jak na powitalnego buziaka trwał on zdecydowanie za długo. No, ale z drugiej strony Piotr pachniał fantastycznie, jakimś niesamowicie męskim zapachem, którego nie znałam. Od razu dostałam gęsiej skórki. Miałam nadzieję, że Ania i mój mąż nie zauważyli mojej rekcji na bliskość Piotra. Fakt, po tym co się wydarzyło między nami, po tym jak się pieściliśmy i kochaliśmy, niezwykle często wracałam do tych zdarzeń myślami i zawsze wywoływały u mnie nawracające podniecenie. Kilka razy, biorąc późno prysznic, kiedy mój mąż już spał pieściłam swoją cipkę wyobrażając sobie, że Piotr jest ze mną, bierze mnie od tyłu. Zawsze osiągałam orgazm w momencie kiedy wyobrażałam sobie, że czuję jak wypełnia mnie swoim nasieniem, jak wtedy na kanapie w salonie. Chyba znowu chciałabym poczuć go w sobie. I ta myśl nawiedziła mnie teraz, gdy mnie pocałował, a ja poczułam na sobie jego usta i urzekający zapach jego perfum.

    No hej, Kochani. Odpowiedziałam do obojga jednocześnie, nie przerywając wypakowywania zakupów z samochodu. Mąż już krzątał się po terenie, otwierając okna na parterze by wywietrzyć domek i uruchamiając oświetlenie terenu. Julia, nasza córka już dawno zaciągnęła swój plecak i komputer do swojego pokoiku na piętrze. Muzyka już dudniła z wnętrza jej pokoiku, a Julia radośnie machała do nas i naszych sąsiadów ze swojego balkoniku.

    Mąż po uruchomieniu całego oświetlenia terenu, przyszedł mi pomóc zanieść zakupy, serdecznie przywitał się z Piotrem podając mu rękę i przyjacielsko klepiąc go w ramię. Dziwne uczucie we mnie to wywołało, ale zupełnie nie miałam zamiaru się tym przejmować. W końcu zaczynaliśmy weekend. Całując Anię w policzek zaproponował, by tym razem to oni nas odwiedzili jak tylko się rozpakujemy. Ustaliliśmy, że spotykamy się o 21:00 na ognisku. Pożegnaliśmy się na niedługi czas machając do siebie wspólnie radośnie i zniknęliśmy za furtką. W domku zrobiłam nam po obowiązkowej powitalnej szklaneczce whisky z colą na lodzie. Podając mężowi pocałowałam go soczyście zatapiając swój język w jego ustach. Poczułam narastające podniecenie. Pomimo 10 lat małżeństwa i ostatnio dokonanej zdrady, kocham swojego męża, bardzo mnie podnieca i gdy tylko mamy czas na miłość, łóżko i zabawy ze swoim ciałem zawsze przynosi nam to niebywałą satysfakcję. Mąż mocno mnie przytulił i oddał mój pocałunek. Nasze języki zatańczyły wspólny taniec. Po tym namiętnym pocałunku wróciliśmy do przygotowań do spotkania z przyjaciółmi. Punktualnie o 21:00 zjawili się nasi goście przynosząc schłodzonego już arbuza opruszonego liśćmi mięty i dwie  butelki Prosecco. Mąż w tym czasie rozpalał ognisko,  ja przyjęłam gości. Ania ochoczo zabrała się za pomoc przy logistyce kolacji. Zabrała kieliszki i tacę z arbuzem i pognała na zewnątrz gdzie zaczynało już konkretnie płonąć ognisko. Wobec tego Piotrowi wręczyłam jedną z butelek Prosecco. Drugą, odwracając się do niego tyłem schowałam do zamrażarki, oczywiście zalotnie przy tym wypinając pupę w jego kierunku. Zamykając lodówkę, spojrzałam na niego i puściłam do niego porozumiewawczo oczko. Idąc w jego kierunku, zerknęłam jeszcze przez okno. Mój mąż stał tyłem, a Ania żywiołowo rozmawiała z Julią mając zadartą głowę w jej stronę.

    Podeszłam do Piotra i nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję stanęłam przed nim na palcach, ujęłam ręką jego głowę z tyłu za włosy i bezceremonialnie zatopiłam swój język w jego ustach. Pocałunek był tak szybki, że Piotr nawet nie zareagował. Oderwałam się od niego i powiedziałam:

    – Leć do nich. A ja idę na górę. Odświeżę się i założę coś wygodnego. Uśmiechnęłam się  i dając mu  jeszcze raz delikatnego buziaka w usta poszłam na górę. Nie odwracając się czułam na sobie wzrok Piotra, a gdy byłam w połowie schodów usłyszałam dźwięk zamykanych drzwi.

    Wieczór jak zwykle minął zbyt szybko. Biorąc pod uwagę, że przyjechaliśmy dość późno, północ wybiła zdawałoby się po chwili. Córka, mocno zmęczona, jednak marudząc coś o jeszcze wczesnej porze poszła do siebie. Mąż namówił ją szybką propozycją wspólnego wędkowania nad stawem. To ją szybko przekonało, uwielbia bowiem spędzać z nim czas nad wodą, pomagać w całym tym wędkarskim zamieszaniu, a potem siedzieć  nim oczekując na branie ryby życia i słuchać jego opowieści.

    Razem z sąsiadami posiedzieliśmy jeszcze dłuższą chwilkę, dokończyliśmy drugą butelkę Proseco i żegnając się serdecznymi uściskami zakończyliśmy wieczór. Razem z Anią umówiłyśmy się, że nazajutrz pojedziemy razem na targ śniadaniowy do pobliskiego miasteczka.

    Tak, jak myślałam sobota przywitała mnie jasnymi promieniami słońca wpadającymi przez okno sypialni. Przeciągając się jak kotka, moja krótka koszulka w której zazwyczaj tu sypiam podciągnęła się do góry, odsłaniając mnie całą, poniżej pępka. Mąż zauważając moją nagość, całując na „dzień dobry” w usta, ręką delikatnie rozchylił moje uda i dłonią subtelnie zaczął pieścić mi cipkę. Natychmiast stałam się mokra. Kocham poranne pieszczoty. On doskonale o tym wie i teraz całując mnie delikatnie, nie przerywa subtelnej pieszczoty, a jeden z jego palców co chwilę wsuwa się w moje wnętrze. Jestem cała mokra i podniecona. Ręką odnajduję krocze męża, w wsuwając mu swoją dłoń w spodenki ujmuję jego męskość. Jest twardy, gotowy. Moja cipka płonie, oddech mam już płytki i przyspieszony. Mąż co raz szybciej wsuwa i wysuwa ze mnie palce, co chwilę zmieniając ich położenie i nacisk na ścianki mojej cipki. Czuję, że zaraz dojdę. W zamian za te cudowne pieszczoty uciskam jego prężącego się kutasa. Jednym sprawnym ruchem wyjmuję go ze spodenek by móc na niego popatrzeć. Lśni od soku wypływającego z wnętrza, jest twardy i duży. Mąż lekko się do mnie przysunął, tak aby główką mógł mnie dotykać. Jego śliski penis posuwa się po moim udzie. Dotyk mojej skóry chyba dodatkowo go podnieca, bo mąż zaczyna mieć coraz szybszy oddech, mnie też jest cudownie, zaczynam drżeć, czuję zbliżający się orgazm.

    I jest. Nadszedł jak zwykle niespodziewanie, chociaż już go czułam i oczekiwałam. Cudownie, cała drżę, kolory intensywniejsze, chcę by ten stan się nie kończył. Jak przez sen czuję że coraz szybciej posuwam rączką mojego męża. Jestem w totalnym odlocie, cały czas czuję pulsującą moją cipkę i męża palce dające mi rozkosz. Jesteśmy jak w szale. Ooooo, tak! Mąż dochodzi, strzelając spermą na mnie. Na moje nogi, brzuch. Nasienie mam w pępku, spływa mi pomiędzy nogami. Cudowny stan, cudowne zbliżenie. Rozpadliśmy się na kawałki.

    W końcu stan naszego uniesienia pomału, nieuchronnie przemija. Zaczynamy się namiętnie całować, witając wspólnie ten cudownie rozpoczęty dzień.

    Po tak cudownym, energetycznym poranku, wspólnym prysznicu z mężem podczas którego otrzymałam niezliczoną ilość pocałunków i komplementów, radosna i szczęśliwa, założyłam swoje pomarańczowe bikini z zamiarem dopracowania swojej opalenizny. Mąż z córką zabrali psa i poszli na spacer do pobliskiego lasu.

    Słońce cudownie grzało moją skórę, czułam jak jestem rozgrzana sierpniowym słońcem. Uwielbiam upalną pogodę i opaleniznę. Lato mogłoby się nie kończyć. Z oddali usłyszałam odgłosy wracającej rodzinki. Razem z nimi szła Ania. No tak, poranne uniesienie totalnie mną owładnęło i z tego wszystkiego zapomniałam, że byłyśmy umówione na zakupy.

    – Aniu, przepraszam. Szary, mnie dzisiaj sterroryzował i zupełnie zapomniałam, że miałyśmy pojechać po zakupy. Szybko wytłumaczyłam się Ani, puszczając do niej porozumiewawczo oczko.

    – Nic się nie stało, z uśmiechem odpowiedziała Ania, całując mnie na dzień dobry w policzek. Ja też sobie dzisiaj poleniuchowałam dłużej. Piotr pojechał i zrobił zakupy. Tak więc jesteśmy zaopatrzeni.

    – No, ale my jedziemy z Tatą na ryby. Wtrąciła Julia.

    – To nic, kochanie, zrobimy zakupy po drodze. Poza tym możemy zrobić zakupy w sklepiku przy wjeździe na łowisko. Jest otwarty do późna. To co, wobec tego idziemy się szykować? Obejmując córkę zaplanował sobie dzień mój mąż.

    – OK. To ja idę się opalać. Wy się szykujcie. A po południu wpraszam się do Ciebie Aniu. Skoro masz pełną lodówkę. Zagaiłam do sąsiadki ze szczerym uśmiechem.

    – Super! Uciszyła się Ania. Namówię Piotra by ugotował coś pysznego.

    – Mmmmmmm….Skwitowałam z zadowoleniem.

    Wszyscy się rozeszliśmy. Słońce grzało miło, ale czuć już było nadchodzącą jesień. To już nie był ten żar, który jeszcze niedawno dawał efekt w postaci czekoladowej opalenizny. Po około godzinie wstałam, uznając, że takie leżenie już nie ma sensu. Zeszłam z tarasu i poszłam się wykąpać. Pod prysznicem dokładnie cała się wydepilowałam, nabalsamowałam ciało migdałowym mleczkiem. Zarzuciłam na sienie swój krótki, kopertowo wiązany szlafroczek, założyłam koturny wiązane w kostce i zeszłam na dół.

    Szary z Julią kończyli pakować już sprzęt do auta. Za godzinę byli już umówieni z kolegą męża. Mieli  zabrać go po drodze z jego córką i we czwórkę spędzić czas na nocnym wędkowaniu. Serdecznie ich ucałowałam, życząc udanych połowów i pomachałam na pożegnanie gdy znikali za zakrętem. Zamknęłam bramę i wróciłam do domu. Korzystając z wolnej  chwili, ustawiłam głośniej muzykę, nalałam sobie do kieliszka wina i poszłam na górę. Wzięłam telefon. Miałam nieodebrane połączenie. Dzwonił Piotr. Odpisałam mu na Messengerze, nie wiedząc, w jakiej sprawie dzwonił i czy może aktualnie rozmawiać.

    – Hej, co tam, jak tam? Wystukałam w klawiaturę smartfona

    – Hej. Odpowiedź przyszła natychmiast. Śpisz?

    -Nie, ale leżę. Słucham muzyki i piję wino. A Ty?

    – Działam w kuchni, Ania chciała żebym coś ugotował. Sama pojechała na stację kolejową po jakiś swoich znajomych. Koleżanka ze szkoły od Ani przyjeżdża do nas ze swoim mężem w odwiedziny.

    – To nie będę wam przeszkadzać. Miałam przyjść do Was, ale skoro będziecie mieć gości…

    – Daj spokój. Ania by ci nie wybaczyła.

    – Nie chcę przeszkadzać.

    – Absolutnie. Jesteś i już. Nie dyskutuj. Bo przyjdę i dam Ci klapsa.

    – Mmmmmm…. Obiecujesz? – zaczepiłam Piotra.

    – Jeśli tylko będziesz niegrzeczna.

    -Obiecuję, być bardzo niegrzeczna. Hihihihihihi….

    – Wolisz makaron czy ryż?

    – Raczej makaron.

    – OK. Tylko nie mam czosnku. Masz może?

    – Tak, mam. Wpadaj.

    – Przyjdę jak Anna wróci.

    – OK. To pa… drzwi otwarte. Wklepałam ostatnie słowa. Odłożyłam telefon, dopiłam wino. Wygodnie rozłożyłam się na łóżku i zatopiłam w świat płynącej muzyki.

    Zasnęłam chyba, bo gdy poczułam jakiś dotyk, w pierwszej chwili nie wiedziałam co się dzieje. Lekko uchyliłam powieki. Nade mną lekko pochylony w moją stronę stał Piotr. Lekko, prawie niezauważalnie dotykał mojego kolana. Lewą nogę miałam lekko podniesioną. Jego dłoń z kolana delikatnie przesunęła się po mojej nodze w dół. Reagując na dotyk, lekko się poruszyłam. Piotr nachylił się bardziej i pocałował moje kolano. Znów drgnęłam. Otwierając oczy, przeciągnęłam się co spowodowało, że mój strój niedbale zawiązany w pasie rozchylił się ukazując moje ciało. Nagą cipkę i piersi. Spojrzałam na Piotra. Uśmiechnęłam się i prawą stopą dotknęłam jego krocza. Zaczęłam go nią ugniatać. Lekko przymknęłam oczy i zaczęłam sobie wyobrażać jego twardniejącego penisa. Nieuchronnie zaczęłam się podniecać. Moja dłoń sięgnęła do odkrytych piersi i zaczęłam je pieścić. Pod naciskiem masującej kroczę Piotra stopy poczułam jak jego penis twardnieje i się powiększa. Spojrzałam na niego. Stał jak zaczarowany, patrząc się na mnie. Swoją drogą musiał mieć niezły widok jak na mężczyznę w jego wieku. Leżąca przed nim 38 letnia drobna blondynka, naga, masująca jego krocze nogą i pieszcząca swoje piersi. Wyobrażając sobie ten obraz jego oczami, poczułam przypływ podniecenia. Zabrałam nogę i opierając się na krawędzi łóżka, wypchnęłam biodra w jego kierunku. Kładąc się z powrotem na krawędzi łóżka sięgnęłam dłoni Piotra i przyciągnęłam go do siebie. Nachylił się najpierw, po czym prawie natychmiast klęknął przede mną. Pociągnęłam go do siebie i namiętnie pocałowałam.  Nasze języki splotły się. Szepnęłam mu: nie musisz zaraz wracać?

    – Muszę. Odpowiedział Piotr.

    – Wyliż mnie, proszę. Szepnęłam i natychmiast zaczęłam go szaleńczo całować.

    Piotr oddając mi namiętne pocałunki, ręką sięgnął do mojej cipki. Była mokra. Rozchylając jej płatki, poczułam jak z mojego  wnętrza wypływa miłosny śluz.

    – Mogę? Zapytał Piotr.

    – Nie czekaj, idź mnie wylizać. Rozkazałam.

    Piotr posłusznie wykonał moje polecenie. Podniósł się ze mnie, zsunął z łóżka i klęknął między moimi nogami. Spojrzałam się mu głęboko w oczy. Płonęły. Nie czekając długo Piotr zatopił się w moim kwiatuszku. Pierwszy dotyk jego języka na moich wilgotnych płatkach spowodował, że głośno jęknęłam. Moje ciało poddało się rozkoszy, a Piotr łapczywie, prędko  i mocno lizał moją cipkę. Jego język wdzierał się do mojego wnętrza . Było to tak cudowne, że każdy taki  moment powodował, że starałam się jeszcze bardziej na niego nabić. Piotr nie starał się odszukiwać jakichkolwiek punktów mojego ciała. Po prostu zapamiętale mnie lizał. Jak w szale. Ito doprowadzało mnie do rozkoszy. Płonęłam i płynęłam. Przestałam się kontrolować zupełnie. Przez nadciągający orgazm słyszałam własne jęki. Moje ciało drżało, nabijałam się na  język Piotra. Było mi totalnie cudownie. Szaleństwo. Co za pieszczoty. Piotr trzymał mnie za nogi, nie pozwalając się wyrwać i cały czas jego język drażnił moje wnętrze. Cipka płonęła a ja zaczynałam już wyć. Nie pamiętam kiedy miałam tak silny orgazm. W końcu mój kochanek litując się nade mną, pomału zaczął zwalniać uścisk moich nóg co pozwoliło mi nieco rozluźnić mięśnie. Wracałam do rzeczywistości.

    – Mówiłem Ci kiedyś, że mógłbym Cię wiele nauczyć.

    – Wiele?! To było niesamowite. W życiu nie miałam takiego orgazmu.

    – No proszę. Potraktuję to jako komplement.

    Piotr nachylił się nade mną i namiętnie mnie pocałował. Jego twarz była cała wilgotna od mojego śluzu.

    – Musisz iść się umyć. Nie powinieneś tak wrócić do siebie. Pewnie już się o Ciebie martwią. Aż dziw, że Ania nie przyszła Cię szukać.

    – Oj tak. Na szczęście.

    –  Piotr, leć już. Po co nam jakieś kłopoty. Jesteś cudowny, ale nie chcę, żeby to się wydało.

    – Nie musisz mi mówić. Też chcę nasze spotkania zachować tylko dla nas.

    – Ale mi cudownie. Cała drżę. Nie przestawałam całować Piotra. – Jestem taka rozpalona. Nie będę mogła założyć dzisiaj bielizny.

    – Nie mów mi takich rzeczy, nie będę się mógł na niczym skupić wieczorem. Roześmiał się Piotr, tak jak to miał w zwyczaju. – Uwielbiam Cię.

    – Ja Ciebie też. No, leć już. Czosnek wisi w warkoczu obok szafki po lewej stronie. I nie zapomnij umyć umyć twarzy. Ja idę pod prysznic. Muszę schłodzić swoją szparkę.

    Wstaliśmy z łóżka. Piotr poprawił na sobie ubranie i swoją czuprynę. Kurczę, naprawdę jak na swoje 68 lat, naprawdę, wyglądał nieźle. Wysportowane, opalone ciało, lekko siwe kręcone włosy, szorstki zarost i odwieczny uśmiech. Zszedł na dół i po chwili wyszedł. Ja poszłam pod prysznic, zastanawiając się co założyć na siebie na dzisiejszy wieczór. Miałam dwie godziny żeby ochłonąć i zrobić się na bóstwo.

    Równo o 22:00 wyszłam od siebie z domku i skierowałam się w stronę posesji moich sąsiadów. Żeby nie iść z pustymi rękami wiłam ze sobą butelkę whisky znalezioną w barku. W końcu będzie tam kilka osób, więc nie wypada iść z pustymi rękami.

    Zapukałam. Drzwi otworzyła mi  Ania. Tradycyjnie witając mnie całusem w policzek zaprosiła do środka. Przepuszczając mnie w drzwiach skomplementowała oczywiście mój wygląd, na co oczywiście odpowiedziałam tym samym. Zresztą nie tylko ze zbędną kurtuazją. Ania maj swoje 68 lat, nie wyglądała na tyle. Ubrana w krótką sukienkę na cienkich ramiączkach, na szyi apaszka i klapki na koturnie. Gdyby nie zaokrąglona figura i zaokrąglony brzuszek wyglądałaby na piętnaście lat mniej. Weszłam do salonu i przywitałam się ze wszystkimi. Wieczór mijał bardzo przyjemnie, na rozmowach o wszystkim. Z głośników płynęła subtelnie muzyka, Piotr wykazał się kulinarnie, przygotowując liczne przekąski, sałatki i makaron z owocami morza na danie główne. Panie piły wino, a mężczyźni podarowaną przeze mnie whisky.

    Była późna noc, kiedy postanowiliśmy przenieść się na taras.  Piotr rozpalił palenisko, był koniec sierpnia, więc ciepło ognia było jak najbardziej wskazane. Całe  szczęście, że ubrałam się w miarę ciepło. No, w miarę to może za dużo powiedziane. Założyłam na siebie lekko tkany sweter, który dostałam od męża. Przywiózł mi go z jednej z górskich wypraw. Wełna, chociaż lekko tkana powodowała, że strój był naprawdę ciepły. Korzystając z tego że było już ciemno kiedy szłam, pozwoliłam sobie by nie  zakładać w ogóle bielizny. To że byłam dokładnie wydepilowana nie dało szansy by ktoś zauważył, że nie mam majteczek, a moje drobne piersi układały się idealnie pomiędzy włóczką. Do swetra założyłam letnie, wysokie za kolano, ażurowe kozaki na wysokim słupku w kolorze koniaku. Włosy spięłam w dwa  opadające na ramiona kucyki.

    Wypity alkohol, ciepło płomienia i muzyka spowodowała, że zaczęły się niemrawe tańce. Najpierw takie delikatne kołysanie, potem mąż znajomej Ani poprosił mnie. Był mocno wstawiony, więc taniec się nie kleił. Piotr podszedł i odebrał mnie z ramion niezdarnego tancerza. Oplótł swój kark moimi rękoma. Z powodu różnicy wzrostu musiałam, pomimo 12 cm obcasów stanąć jeszcze a palcach. To spowodowało, że sweter uniósł się mi na tyle na pupie, że odsłoniły się moje pośladki. Dziewczęta po  wypiciu dwóch butelek wina ochoczo zareagowały na ten widok, komplementując mój tyłeczek. Mocno mnie to speszyło. Dokończyłam taniec już w bardziej oficjalnej pozie. Po kolejnej porcji drinków i wina wszyscy zaczęli robić się senni. Poprosiłam Piotra by odprowadził mnie do domu, pożegnałam się ze wszystkimi i we dwójkę udaliśmy się do mojego domu.

    Po wejściu do mnie, tradycyjnie zaproponowałam drinka. Piotr ochoczo przystał na propozycję. Podczas wieczoru zdecydowanie mniej od innych pił alkoholu, więc taka prośba była w tym momencie jak najbardziej na miejscu.

    Poszliśmy do kuchni. Wyjmując z zamrażarki kostki lodu jak zwykle nie kucnęłam lecz schylając się mocno wypięłam pupę. Tak jak podczas tańca sweter ściągnął się do góry odsłaniając dół moich pośladków. Będąc jednak sam na sam z Piotrem, i mając świadomość naszych intymnych relacji, zostawiłam sweter w spokoju. Niosąc lód, przechodząc koło Piotra nie mogłam się powstrzymać by go nie zaczepić. Stanęłam naprzeciw niego i wkładając mu między nogi swoje kolano, podniosłam nogę dotykając jego krocza. Piotr wykazując się niebywałym refleksem pomimo zaskoczenie złapał mnie od spodu za udo i przytrzymując mocno, nachylił się i  od razu mnie pocałował. Krótki pocałunek, jednak nasze języki zaznaczyły swoją obecność.

    Odwróciłam się do niego tyłem i zaczęłam przygotowywać drinki. Lód do szklanki, whisky…

    Piotr w tym momencie podszedł do mnie od tyłu mocno napierając swoim ciałem na moje. Odstawiłam butelkę z alkoholem na blat i odchylając głowę do tyłu oparłam ją o jego tors. Piotr natychmiast nachylił się zaczął całować moją szyję. Po chwili nasze usta już były połączone a języki penetrowały nasze usta splątane w tańcu.

    – Robię drinki. Zakomunikowałam szeptem Piotrowi.

    – Ale ja nie chcę. Odpowiedział. –  Chcę Ciebie.

    -A ja chcę z Tobą wypić drinka. Odpowiedziałam i sięgnęłam po butelkę coli.

    Piotr odsunął się, ale tylko na sekundę, by po chwili kucnąć za mną, wsunął mi swoje męskie silne dłonie pod sweter  i zsuwając go z pupy zaczął całować moje pośladki. Jęknęłam z rozkoszy, a na mojej pupie pojawiła się gęsia skórka. Stojąc tak z wypiętą pupą gdy Piotr z tyłu całował  i pieścił językiem moje pośladki dokończyłam robienie drinków z trudem umieszczając w szklankach limonki.

    Stanęłam w rozkroku, pozwalając mu mieć do mnie pełny dostęp. Językiem pieścił skórę pupy co chwilę zaznaczając wilgotną ścieżkę wzdłuż mojego rowka. Robiłam się mokra. Do tych pieszczot Piotr po chwili  dołożył swoje palce, które subtelnie aczkolwiek stanowczo zaczęły pieścić moją muszelkę. Miałam ochotę oprzeć się wygodnie o blat, wypiąć pupę i oddać się tej rozkoszy bez reszty. Piotr, jakby odczytując moje chęci wstał, łapiąc mnie za biodra, mocniej wypiął moją pupę w swoim kierunku. Tym samym naparł nią na siebie.  Przez materiał jego spodni poczułam jego  sztywnego penisa. Musiał już być gotowy.

    Pamiętając jak minie cudownie zaspokoił dzisiaj po południu, chcąc się odwdzięczyć temu fantastycznemu kochankowi, wyprostowałam się i odwróciłam w jego stronę. Spoglądając mu głęboko w oczy zaczęłam zdecydowanie rozpinać mu pasek i rozporek. W jego oczach widziałam, podniecenie, pragnienie i oczekiwanie. Po chwili jego spodnie luźno opadły na podłogę. Nie czekając, nie mogąc się doczekać zniżyłam się do poziomu jego penisa i biorąc go do rączki pocałowałam delikatnie jego główkę. Piotr cichutko jęknął i delikatnie pogłaskał mnie po głowie. Poczułam się jak mała dziewczynka, uwiedziona przez starszego pana. Nie obchodziło mnie to jednak w tym momencie. Pragnęłam go pieścić, dawać mu rozkosz, czuć jego prężące się męskie  narzędzie w swoich ustach. Chciałam go czuć wszędzie, mocno, chciałam, żeby mnie posiadł tak, jak  tylko będzie miał ochotę. Jego penis regularnie zaczął znikać w moich ustach. Dłonią cały czas pieściłam, ugniatając jego woreczek z jajeczkami. Główkę penisa momentami czułam w przełyku. Po raz kolejny zatraciłam się z tym mężczyzną. Wyjmując go sobie z ust by złapać głębszy oddech natychmiast posuwałam go rączką, a moje usta wtedy pieściły worek z jajami. Piotr cały czas głaskał mnie  po głowie, jęcząc, posuwał moje usta gdy tylko jego penis obejmowałam swoimi wargami. Trzymając tak za głowę, nadawał rytm, posuwając moje usta. Jego sprawność była godna podziwu. W pewnej chwili wyjął swojego kutasa z moich ust, podniósł mnie i lekko unosząc posadził na blacie szafki kuchennej. Rozsunął moje nogi, lekko je unosząc spowodował, że moja cipka otworzyła się przed nim. Cała błyszczała od soczków. Piotr kierując na mnie swojego kutasa powoli, ale stanowczo wszedł we mnie. Zalała mnie fala rozkoszy. Piotr jednym sprawnym ruchem, będąc we mnie ściągnął ze mnie sweter. Byłam naga, tylko w kozakach, wypełniona kutasem swojego kochanka. Odchyliłam się opierając na blacie łokciami, ułatwiając tym samym penetrację mojego wnętrza. Kutas Piotra wchodził we mnie do samego końca by po chwili wysunąć się  do połowy. Moje wnętrze było rozpychane a moja rządza zaspokajana. Czułam się cudownie. Odleciałam totalnie. Moje jęki zadowolenia i spełnienia wypełniały wnętrze domku. Piotr coraz mocniej posuwał moją cipkę. Jęczał, co dodatkowo mnie podniecało. Pieprzył mnie tak cudownie, błagałam by nie kończył i robił to jeszcze mocniej. Spełniał moją prośbę. Moje jęki zamieniły się w wycie i sapanie. Byłam cała spocona. Krople potu spływały pomiędzy piersiami, po brzuchu i mieszały się z soczkami wokół penisa Piotra cały czas pompującego moją szparkę. Odleciałam zupełnie. Orgazm, który mną owładnął, jakbym na chwilę straciła przytomność. Moja cipka zacisnęła się tak mocno wokół wypełniającego ją kutasa, że Piotr w końcu nie wytrzymał. Doszedł chwilę pomnie. Czułam jak pompuje we mnie swoją spermę. Nabijał mnie na siebie jakby miał nigdy nie skończyć. Nagle przestał i zostając we mnie, przyciągnął do  siebie i zaczął całować. Całował mnie wszędzie. W usta, po twarzy, szyi, całował moje piersi przygryzając mi twarde sutki. Sprawiało to nieopisanie przyjemny ból. Ból rozkoszy. W końcu jego kutas wysunął się z mojej totalnie wypieprzonej cipki. Poczułam jak sperma wypływa z jej wnętrza. Sięgnęłam odruchowo pomiędzy swoje nogi i nabrałam w dłoń nasze zmieszane soczki. Łapczywie, patrzą mu prosto w oczy zaczęłam oblizywać dłoń. Smakowała wybornie. Smakowała namiętnością naszych ciał i spełnieniem jakie oboje osiągnęliśmy.

    Kiedy nasze ciała i umysły ochłonęły, Piotr pomógł mi zejść z blatu kuchennego, naciągnął spodnie, wzięliśmy drinki i poszliśmy do salonu. Rozmawialiśmy, tuliliśmy się i całowaliśmy do świtu. W końcu, gdy zrobiło się już zupełnie widno, Piotr pożegnał się i wrócił do siebie. Ja, nadal na lekko drżących nogach, z totalnym mętlikiem w głowie spowodowanym alkoholem i przeżytym orgazmem otulona zapachem nasienia kochanka, które nadal wypływało ze mnie zasnęłam nago na sofie.

    Tak oto zakończył się niezapowiadany niczym sezon erotycznych uniesień na działce z moim sąsiadem. Na działce… bo jak się później okazało, Piotr zaplanował dla nas kolejne spotkanie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aneta Grabarczyk

    Jestem ciekawa, czy będziecie ndal ciekawi… Pora roku coraz chłodniejsza, a doznania… od Was zależy czy poznacie ciąg dalszy 😉

  • Namietny powrot

    Wieczorem, po dniu ciężkiej pracy w szpitalu, wracałem do domu zmęczony i w niezbyt dobrym humorze. Ostatnia operacja nie poszła mi najlepiej, niestety doszło do pewnych komplikacji i trzeba będzie zrobić parę badań i być może powtórzyć zabieg. Byłem cholernie wściekły na siebie, jak mogło mi się to przytrafić? Mi, najwybitniejszemu neurologowi w całym mieście?! Prawdę mówiąc moje życie to ostatnio jedno wielkie pasmo porażek. Z moją dziewczyną też przestało mi się układać, ciągłe kłótnie, nic nie warte obietnice, płacz i krzyk. Mimo wszystko brakowało mi jej i wciąż miałem nadzieję, że wróci. Na samą myśl o tym przeszedł mnie dreszcz, że znów muszę wrócić do pustego, zimnego mieszkania. Przekręciłem klucz w drzwiach po czym wszedłem do środka. Zdjąłem niechlujnie buty i pośpiesznie zrzuciłem kurtkę z ramion na podłogę. Już miałem iść do pokoju, kiedy ujrzałem ją opierającą się o ścianę i wpatrującą we mnie.
    – Ania? Co ty tu robisz? – spytałem z niedowierzaniem w to, co widzę.
    – Jak widzisz czekam na Ciebie.
    – Nic z tego nie rozumiem, dlaczego… – nie zdążyłem nic więcej z siebie wykrztusić, bo złapała mnie za rękę i pociągnęła ku sobie. Chwyciła mój krawat i zbliżyła moje usta do swoich, po czym złożyła delikatny pocałunek.
    – Boże, kochanie tak bardzo tęskniłem za tobą… – mówiłem z lekkim żalem w głosie.
    – Ćśś, nie mów nic więcej, mi też Ciebie cholernie brakowało. – mruknęła w moje usta ponownie mnie całując. Przycisnąłem ją do ściany pogłębiając pocałunek. Delikatnie wsadziłem swoje zimne dłonie pod bluzkę. Czułem jak po jej coraz bardziej rozgrzanym ciele przechodzą dreszcze. Przejechałem delikatnie językiem z nutą niepewności po jej języku, a ona po chwili ugryzła mnie w dolną wargę i kusicielsko pociągnęła ją.
    – Ahh, więc tak chcesz się paskudo bawić. – seksownie wymruczałem widząc jej niegrzeczny uśmiech. Nie owijając w bawełnę zdjąłem z niej bluzkę i cisnąłem nią na podłogę. Przylgnąłem ustami do jej klatki piersiowej i zacząłem ją drażnić raz krótkimi, a raz drugimi pocałunkami, przygryzając i liżąc od czasu do czasu sterczące od podniecenia sutki. Powoli zacząłem kierować się w dół. Widząc jak coraz bardziej się rozpala i nakręca, wsadziłem wilgotny język w pępek i rozpocząłem nim wirować drażniąc się z nią. Jęczała ciężko oddychając i łapiąc mnie za włosy. Nagle przestałem i wróciłem do jej górnej partii ciała. Przyssałem się do jej szyi, co jakiś czas przygryzając ucho i mrucząc do niego, jak bardzo chciałbym ją w tym momencie zerżnąć. Łapczywie złapałem za rogi spodni i pociągnąłem je do góry na tyle mocno, że wbiły jej się w mokrą od pożądania cipkę. Ania syknęła głośno przez zęby i wygięła do tyłu głowę. Zacząłem ściągać leniwie z niej dżinsy, lecz bardzo pociągająco. Kiedy już się ich pozbyłem uniosłem ją do góry łapiąc mocno za seksowny tyłeczek. Ania objęła mnie wokół szyi wplatając swoje palce w moje włosy. Wygięła moją głowę do tyłu wpijając swoje kły i usta w moją szyję. Przeniosłem ją szybko do mojego pokoju, po czym delikatnie rzuciłem na świeżą i zimną pościel na łóżku. Schyliłem się nad jej cipką i delikatnie przejechałem wzdłuż po materiale seksownych, koronkowych majteczek. Ania jęknęła głośno wijąc się. Widząc to zacząłem całować jej uda od wewnątrz, gryząc co chwila skórę. Całowałem każdy centymetr rozpalonego ciała omijając mokrą i pulsującą cipkę. Była tak cholernie podniecona, aż się wiła i jęczała z niecierpliwości.
    – Patryk błagam Cię, dotknij mnie w końcu. – wydyszała ciężko.
    – Gdzie kochanie? – spytałem prowokująco, dobrze wiedząc, co ma na myśli.
    – Cholera, dotknij mojej cipki, bo zaraz zwariuję.
    – W takim razie chyba tego już nie będziemy potrzebowali… – wychrypiałem łapiąc za majteczki i łobuziarsko się uśmiechając. Gwałtownie je z niej ściągnąłem. Zbliżyłem swoją twarz do jej nabrzmiałej cipki i zacząłem dmuchać na nią zimnym powietrzem. Ania wygięła się w łuk krzycząc moje imię. Wsadziłem w końcu palec do środka jej pochwy. Przejechałem językiem od samego wzgórka do łechtaczki, dotknąłem ją językiem i zacząłem zataczać na niej koła. Po chwili przyśpieszyłem i wsadziłem kolejny palec posuwając nimi do góry i do dołu. Ania zaczęła krzyczeć i nagle eksplodowała. Zlizałem z niej większość soków i przerwałem wszystko odchodząc od niej. Wkurzona moimi czynami podeszła do mnie czym prędzej, ściągnęła ze mnie wszystkie ubrania jakie miałem na sobie wraz z bokserkami. Zaczęła powoli dłońmi drażniąc mnie dobierać się do mojego w pełni gotowości penisa. Łapiąc delikatnie rączką jedną kulkę pocałowała czubek główki. Odchyliłem głowę do tyłu czując jak ciepło rozchodzi się po moim ciele. Po chwili zaczęła go lizać, przygryzać  i ssać. Powoli wsuwała go do swojej buzi, cały czas drażniąc językiem nabrzmiałe i pulsujące żyły.  Gdy już skończyła wyciągnęła go ze swojej buzi i zaczęła całego obdarowywać pocałunkami. Następnie znów wsadziła członka do buzi i zaczęła ssać, tak bardzo aż dyszałem ciężko jej imię. Nie wytrzymując złapałem mocno za jej włosy i wepchnąłem go głęboko w jej gardło. Zacząłem rżnąć ją w buzię tak, że nie mogła złapać oddechu. Posuwałem coraz szybciej i szybciej wbijając całego wytrysnąłem spermą do buzi, zalewając jej gardło.
    – Połknij wszystko i wyliż go całego. – rozkazałem seksownym głosem.  Posłusznie wykonała to, o co prosiłem. Zrobiła to z wielką pasją zlizując wszystko powoli i dokładnie. Podniosłem ją i rzuciłem na łóżko tak, że wylądowała na plecach. Nachyliłem się nad nią, rozchyliłem rękoma jej nogi i naprowadziłem swojego penisa na pulsującą cipkę. Dotknąłem członkiem delikatnie mokrej dziurki.
    – Kurwa mać, Patryk już dłużej nie wytrzymam, wejdź we mnie natychmiast! – krzyczała wijąc się. Uśmiechnąłem się seksownie, nabrałem powietrza i wszedłem w jej dziurkę z impetem. Ania pisnęła z bólu i rozkoszy w jednym. Zjechała swoją rączką do łechtaczki, a ja zacząłem wchodzić w nią coraz głębiej i szybciej. Zbliżyłem się do jej ust, tłumiąc pocałunkami jęki, wirowałem językiem w ustach. Po chwili zniżyłem się do jej nabrzmiałych piersi, zacząłem ssać i drażnić sutki pociągając za nie.
    – Cholernie kocham się z tobą pieprzyć misiu. – wykrzyczała wyginając całe plecy w łuk. Słysząc to zacząłem wchodzić w nią ostrzej i mocniej. Potęgując doznania mój penis stwardniał i doszedłem doprowadzając ją do tego samego. Zadałem parę ostatnich mocnych ruchów i spuściłem się do środki, zalewając jej cipkę po brzegi. Ania wbiła paznokcie w moje plecy i wygięła się w łuk krzycząc na całe mieszkanie moje imię. Wyszedłem z niej i zbliżyłem penisa do jej ust. Posłusznie zlizała pozostałości po ostrym seksie. Opadłem bezwiednie obok niej, przyciągnąłem ją do siebie i przytuliłem najmocniej jak potrafiłem. Oboje wyczerpani po chwili zasnęliśmy. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Peka&Emka

    Zapraszam do komentowania. 😉 

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz III

    Siedziałem na przystanku patrząc jak mój tramwaj zatrzymuje się, a ze środka wylali się ludzie. Głównie młodzież, prawdopodobnie studenci, którzy mieli bawić się dzisiaj w jednym z klubów w centrum miasta. Wsiadłem mijając w drzwiach paru pasażerów, a po chwili drzwi się zamknęły i pojazd ruszył. Rozbrzmiał komunikat mówiący o tym, jaki będzie kolejny przystanek. Ja zaś rozsiadłem się na plastikowym krześle. Poprawiłem słuchawki i na moment zawiesiłem się nad telefonem, myśląc czego mam ochotę posłuchać. Czekało mnie kilkanaście minut jazdy, zmierzałem bowiem na drugi koniec miasta, na jedno z nowych osiedli, znajdujące się niemal na obrzeżach. Sporo czasu zostało do planowanego początku imprezy, więc pewnie jak zawsze będę pierwszym gościem. Chociaż kto wie… Telefon zabrzęczał mi w dłoni kiedy przyszedł do mnie mms od Dominiki. Zdjęcie w lustrze na którym ubrana jest w samą bieliznę – czerwone koronkowe stringi i stanik od kompletu. „Szykuje się na Twój przyjazd”, brzmiał podpis pod zdjęciem. Od kiedy oficjalnie zerwała ze swoim facetem zaczęliśmy regularnie uprawiać seks. W sumie to co najmniej dwa razy w tygodniu. Najczęściej u mnie po zajęciach na uczelni, chociaż zdarzało się nam zaliczać szybki numerek w toalecie w galerii handlowej czy w budynkach uniwerku. Był to wygodny układ nie powiem, aktualny semestr mieliśmy bardzo ciężki, do tego głupi plan zajęć, który kumulował nam najgorsze przedmioty obok siebie, do tego laborki ciągnące się godzinami. No i upierdliwi profesorowie rozpisujący naprawdę trudne wejściówki i kolokwia. Nie było więc czasu na szukanie kogokolwiek na stałe, była nauka, nauka i więcej nauki. Dlatego seks-koleżanka, z którą w dodatku mieliśmy prawie identyczny plan zajęć była idealnym rozwiązaniem. Tylko dzisiaj miała być impreza, dokładniej mieliśmy świętować urodziny jej i mieszkającej z nią Patrycji, która swoje święto obchodziła 3 dni po Dominice. Dokładniej dzisiaj po północy. Nie spodziewałem się, że moja ulubiona koleżanka, będzie chciała coś mnie jeszcze ciągnąć do łóżka, tym bardziej, że jej urodziny spędziliśmy praktycznie nie wychodząc z łóżka. Myślałem, że jej starczy, ale jak widać nie, no ale skoro chce to nie odmówię.

    Kiedy dojechałem na miejsce byłem jednym z ostatnich pasażerów siedzących w środku. Wysiadłem z tramwaju, po czym ruszyłem w stronę pobliskiego sklepu gdzie zaopatrzyłem się w kilka piw i dalej do bloku w którym mieszkała moja koleżanka. Już parę razy u niej byłem, najczęściej w weekendy, zawsze kiedy jej współlokatorki nie było w domu. Tak na dobrą sprawę Patrycję znałem tylko ze słyszenia. Wiem, że studiowała filologię francuską i miała dwa koty. Ze zwierzakami polubiłem się kiedy odwiedzałem weekendami Dominikę. Dziewczyny zamieszkały razem kilka tygodni temu, jednak koleżankami były od czasów liceum, chodziły do jednej szkoły. Dominika jednak nie opowiadała zbyt wiele o swojej współlokatorce. Czasem tylko narzekała, że jest straszną gadułą i bezwstydnicą, dla której nie istniały tematy tabu. Nie widziała nic nietaktownego w pytaniach o rozmiar penisa byłego faceta czy tym kiedy ktoś ostatnio uprawiał seks. Podobno zdarza się jej też chodzić nago po mieszkaniu, „bo przecież i tak same laski tu mieszkają”.

    Zapukałem do drzwi, otworzyła mi dziewczyna o ładnej buzi z kolczykiem w wardze, w długich brązowych włosach, ciemnych oczach wyglądających zza dużych okularów w czerwonych oprawkach. Ubrana była w dość obcisłą białą bluzkę z długim rękawem. Spod materiału widać było widać niezbyt duże piersi. Na biodrach miała ozdobny pasek, na szyi zaś jakiś wisiorek. Legginsy opinały jej zgrabne nogi i tyłek.

    -Cześć, Patrycja – przywitała się podając mi rękę. -Ale Ty wysoki jesteś! – dodała rozentuzjazmowana.

    -Cześć, Bartek. – odpowiedziałem z uśmiechem i przekroczyłem próg. Zdjąłem kurtkę i buty. W korytarzu pojawiła się Dominika. Ubrana, w, jak zawsze, wydekoltowaną bluzkę ładnie podkreślającą jej duże piersi i obcisłe jeansy. Blond włosy sięgały linii szczęki, zaś ładna buzia skryta była za okularami. Przywitała się ze mną dając mi buzi w policzek. Gospodynie zaprowadziły mnie dalej i posadziły na fotelu, gdzie miałem czekać na resztę gości, ponieważ jak zawsze przyszedłem pierwszy. Kocur wskoczył mi na kolana i rozsiadł się wygodnie, gdy zacząłem go głaskać po rudym łebku..

    Impreza trwała w najlepsze. Gadałem z ludźmi, piłem piwo i może ze dwa kieliszki wódki, dalej głaskałem kota. Wieczór minął mi całkiem przyjemnie. Gwiazdą była jednak Patrycja. Faktycznie była bardzo bezpośrednią, energiczną i przebojową osobą. Wszędzie było jej pełno, nie przestawała gadać i potrafiła zabić niektórymi pytaniami. Czyli wszystko zgadzało się z tym jak przedstawiła ją Dominika. Do tego po północy wybił dzień jej urodzin. Zaśpiewaliśmy jej sto lat i otworzyliśmy „szampana”. Towarzystwo, łącznie z gospodyniami imprezy, było już dosyć mocno podpite. Kiedy jednak moi rozmówcy poszli na fajkę i zostałem chwilę sam dosiadła się do mnie Dominika

    -Zostajesz dzisiaj na noc? Mam na Ciebie ochotę. – wyszeptała mi do ucha łapiąc mnie za kolano.

    -Zostanę, zostanę. Patrycja nie będzie miała nic przeciwko? Wie w ogóle, że my coś tam?

    -Nie, nie wie. Ale cicho będziemy

    -Jasne, już widzę jak cicho będziesz – zakpiłem. Zawsze była dosyć głośna w czasie seksu.

    Późno w nocy impreza się skończyła. Ludzie kolejnymi grupkami wychodzili udając się na swoje nocne autobusy bądź dzwonili po taksówki.

    -A Ty Bartek kiedy jedziesz? – spytała Patrycja.

    -Nie, nie jedzie dzisiaj. Przesiadkę ma i w ogóle, nie ma sensu żeby wracał. Ogarnę mu coś do spania i zostanie u mnie – Wtrąciła się Dominika.

    W końcu zostałem ostatnim gościem. Dziewczyny się jeszcze kręciły po mieszkaniu sprzątając kieliszki, szklanki i talerze. Ja siedziałem na kanapie w pokoju Dominiki, czekając aż wróci. Weszła do pokoju, zamykając ze sobą drzwi.

    -No, w końcu! – powiedziała i od razu usiadła na mnie okrakiem jednocześnie dając mi mokrego całusa.

    -Co? Po ostatnim Ci mało? – spytałem, ale moje ręce błądziły już po jej ciele.

    -No, trochę mało. Jeszcze bym Cię poujeżdżała – powiedziała między kolejnymi pocałunkami.

    Macałem jej pośladki przez spodnie, wsuwałem ręce pod ubranie, by móc pobawić się jej piersiami. Uwielbiałem je, i mogłem się nimi zajmować w nieskończoność. Były naprawdę idealnie w swoim rozmiarze i kształtne jak mało które. Dominika , chyba widząc mój zapał rozebrała się od pasa w górę, ściągając bluzkę przez głowę, bym mógł w pełni się cieszyć jej biustem. Zacząłem całować jej dekolt, ssać sutki, które były już twarde.

    -Zrobić Ci nimi dobrze? – spytała wplatając mi dłoń we włosy i przyciskając moją głowę do piersi. Jakiś czas temu spróbowaliśmy seksu hiszpańskiego i strasznie się nam spodobało, stając się stałą częścią repertuaru. Zeszła ze mnie i sięgnęła do jednej z szuflad wyciągając żel do takich zabaw. Ja w tym czasie pozbyłem się spodni. Naprężony penis stał już dumnie. Klęknęła przede mną na podłodze i złapała członka w dłonie. Uśmiechnęła się po czym ruszyła parę razy w górę i w dół.

    -Ale wielki… i jaki twardy! – wiedziała, że lubię jak mówi takie rzeczy. – Nasmarujesz mnie?

    Z ochota wziąłem żel i wylałem go na jej piersi po czym zacząłem je masować, by dokładnie go rozprowadzić. Kilka razy dotknęła czubkiem penisa swoich sutków, jednocześnie masując prącie. Przysunęła się bliżej i usadowiła się wygodnie, a następnie złapała penisa w swój biust. Aż westchnąłem. Ścisnęła członek i zaczęła poruszać się w górę i w dół. Fioletowa główka wyłaniała się co chwilę spomiędzy utworzonej między piersiami przestrzeni. Ślizgała się płynnie po wilgotnej od żelu skórze. Dominika uśmiechała się szeroko, kiedy zacząłem z przyjemności przymykać oczy i zaciskać pięści. Niesamowite uczucie.

    -Ej, nie ma tu mojego Baranka? – Drzwi się otworzyły, a Patrycja wparowała do pokoju bez pukania. Dziewczyny nie miały zamków w drzwiach. Dominika poderwała się, odruchowo łapiąc coś i zakrywając biust. Ja dosyć mocno zdezorientowany zdążyłem się tylko zasłonić dłonią.

    -Ładnie się tu bawicie! – rzuciła z lubieżnym uśmiechem. -Coś podejrzewałam, że z kimś się bzykasz na boku! – W przeciwieństwie do nas nie sprawiała w ogóle wrażenia zaskoczonej czy zawstydzonej.

    -Nie przeszkadzajcie sobie!- powiedziała po czym weszła głębiej do pokoju i zaczęła poszukiwać swojego kota. Łaziła po całym pomieszczeniu, zaglądała za i pod meble.

    -O, żel. Myślałam kiedyś żeby kupić. Szkoda że nie mam cycków, żeby móc facetowi jak Ty zrobić. Ale jak się na ręcznym facetowi jedzie, to też spoko jest? – rzuciła oglądając tubkę ze specyfikiem, którą bez ceregieli wzięła w ręce.

    -Możesz wyjść?! – spytała Dominika, nadal zasłaniając się podniesioną z ziemi bluzką.

    -No, już wychodzę. Chuj wie, gdzie schował się ten złośliwy kocur. Może będzie was podglądał i się uczył. – dodała rozbawiona, by po chwili westchnąć ciężko -Też bym sobie poruchała. Niedługo mi chyba błona dziewicza odrośnie! Ponad 3 miesiące chłopa nie miałam! A może z nią skończysz to mnie odwiedzisz? – Powiedziała puszczając mi oczko. Była naprawdę bezwstydna.

    -To może od razu się przyłączysz do nas?! – Dominika była już mocno oburzona. Podniosła głos, a sama jej wypowiedź wręcz ociekała sarkazmem.

    -A mogę? -spytała i nie czekając na odpowiedź usiadała obok mnie na kanapie, obejmując mnie jedną ręką. Ja spojrzałem pytającym wzrokiem na wciąż klęczącą przede mną Dominikę.

    -Trójkącika z dwiema laskami jeszcze nie próbowałam, a wy? Z laskami w sumie parę razy do łóżka chodziłam, ale naraz i kutas i szparka?

    Nie powiem, żeby pomysł mi się nie spodobał. Patrycja może była jedną z tych osób, które na dłuższą metę uważałem za strasznie irytujące, ale tu nie chodziło o nic dłuższego jak mniemam. Nie dało się jej też odmówić urody. Nie mówiąc już o tym, że trójkąt z dwiema dziewczynami, w dodatku urodziwymi był wybitnie kuszący. Dominika również wyraźnie myślała co z tym zrobić, a najwyraźniej nawet doszła do tych samych wniosków co ja. Odkryła piersi, które zakołysały się kusząco. Wciąż były wilgotne od żelu i światło lampy odbijało się od gładkiej skóry.. Zabrałem więc ręce z penisa, który przez te gadanie zdążył się skurczyć i oklapnąć.

    -No dobra, to trzeba go chyba postawić, bo już opadł z tego gadania.

    -Chyba wiem jak! – Powiedziała Patrycja i usiadła naprzeciwko Dominiki. Bez ceregieli złapała za głowę, przysunęła jej twarz do swojej i zaczęła całować w usta. Blondynka wzdrygnęła się i początkowo odsunęła, nieśmiało jednak odwzajemniała, początkowo delikatne pocałunki.

    -Spokojnie, na razie nie gryzę – Uśmiechnęła się i wsunęła język do ust współlokatorki. Języki dziewczyn splotły się, a pożądanie wyraźnie zaiskrzyło między nimi, bo robiły się coraz odważniejsze. Brunetka oparła dłonie na piersiach koleżanki i zaczęła ją macać. Najpierw ściskała w dłoniach całe piersi, potem zaczęła drażnić sutki.

    -Ale są zajebiste. Już dawno chciałam Cię wymacać! – rzuciła nie odrywając dłoni od biustu współlokatorki.

    Dominika zebrała się na odwagę i zaczęła odpowiadać na pieszczoty. Objęła Patrycję w talii, by potem zacząć dotykać jej pośladki. Całowały się coraz śmielej, a ich wargi wędrowały po coraz to nowszych regionach ich ciał. Szyja, dekolt, wszystko było obsypane pocałunkami. Ten widok zdecydowanie mnie pobudził. Penis znowu stał sztywno, odruchowo sięgnąłem do niego i zacząłem przesuwać napletek w górę i w dół. Dziewczyny zaczęły ściągać z siebie ubrania. Spodnie i majtki Dominiki zostały wręcz z niej zerwane kilkoma szarpnięciami koleżanki.

    -O, masz zostawiony paseczek! – skomentowała Patrycja, gdy zobaczyła kępkę włosów na łonie koleżanki.

    -Bartkowi się tak podoba to zapuściłam – odpowiedziała, prezentując się naszej dwójce.

    Wtedy bluzka Patrycji została wyrzucona w powietrze i wylądowała obok mnie na kanapie, zaraz po niej poleciał stanik. Znacznie mniejszy, ale bardzo krągły biust z dużymi, sterczącymi sutkami ukazał się moim oczom. Zaraz po tym pozbyła się spodni, wraz z bielizną, prezentując dokładnie ogolone łono, nie za duży, lekko płaski tyłek i zgrabne nogi. Pokaz jaki robiły dziewczyny robił się coraz ciekawszy. Patrycja była wyraźnie śmielsza, ale z tego co mówiła, ona miała już doświadczenie z dziewczynami, a jej współlokatorka nie. Zresztą było to widać. Dominika dosyć nieśmiało zabierała się do dotykania nagiego ciała swojej aktualnej partnerki. Wzdrygnęła się też nerwowo, kiedy jej koleżanka zaczęła dotykać jej cipkę palcami.

    -Siadaj na łóżku! – rozkazała, zaś Dominika posłusznie usiadła na krawędzi mebla. Patrycja pchnęła ją by się położyła, po czym rozłożyła jej szeroko nogi. Różowe wargi sromowe były już mokre od śluzu. Dominika próbowała zakryć się dłonią, współlokatorka jednak jej nie pozwalała. Kilka razy pogładziła skórę ud i wzgórka łonowego, by potem, równie delikatnie pomasować wejście do pochwy koleżanki. Potem wsunęła palec do mokrej cipki i przesunęła nim parę razy w przód i w tył. Zanurkowała między nogi koleżanki i przeciągnęła językiem po wargach sromowych, po czym przyssała się do jej cipki. Ja postanowiłem przyłączyć się do zabawy i zacząłem całować piersi leżącej na łóżku Dominiki. Jęknęła z rozkoszy, i pogładziła mnie po plecach i karku. Druga dłoń zaciskała się na pościeli.

    -Ej, a ja!? – W odpowiedzi usłyszałem protest drugiej dziewczyny, która w tym momencie zapraszająco wypięła tyłek. Oderwałem się od znajomego ciała Dominiki, i złapałem pośladek Patrycji. Pomacałem chwilę, by potem rozchylić wargi sromowe i sięgnąć ku łechtaczce. Masowałem ją tak przez chwilę, a ona pojękiwała cicho, wciąż liżąc współlokatorkę i penetrując ją palcami. Dominika robiła się coraz głośniejsza. Widziałem jak wplatała palce we włosy Patrycji i jak sama ściskała swoje dorodne piersi. Scena, którą oglądałem była cholernie podniecająca. Penis prężył się napęczniały, nie mogąc się doczekać pieszczot i seksu. Pomyślałem, że nie ma na co czekać. Klęknąłem na podłodze i schyliłem się ku wypiętemu tyłeczkowi Patrycji. Dokładnie pośliniłem jej wargi sromowe i wsunąłem język do środka. Przerwała na chwilę pieszczoty Dominiki i jęknęła. Wyprostowałem się i przyłożyłem sztywnego penisa do wejścia do jej pochwy.

    -Tak od razu? Myślałam, że dasz mi się najpierw swoim kutasem pobawić! – Zaprotestowała.

    -Niecierpliwy jestem, a Ty zajęta Dominiką jesteś.

    -Ale ona usta ma wolne. Poczekaj trochę, a nie tak od razu! – Rzuciła oburzona w odpowiedzi, ale z drugiej strony miała racje. Zaczęliśmy lekkie przetasowanie jeśli chodzi o ustawienie.

    -A może ja z Patrycją się zamienię – Zaproponowała blondynka, wciąż ciężko wzdychając. Jej twarz się zarumieniła, a oczy błyszczały z podniecenia.

    -Jasne, mi pasuje

    -Mi też.

    Usiadłem na łóżku, a na przeciwnym końcu usadowiła się Dominika. Patrycja położyła się między nami na boku. Rozłożyła nogi, a druga dziewczyna nieśmiało zabrała się za pieszczenie jej cipki. Widać było, że nigdy wcześniej tego nie robiła. Ostrożnie dotykała ją palcami, z wyraźną niepewnością muskała ją końcówką języka. Brunetka zaś oparła się o mnie i zaczęła dłonią badać mojego penisa. Macała główkę, pobawiła się chwilę jądrami. Przejechała po trzonie od góry do dołu swoim mokrym językiem, zatrzymała się na fioletowym, napęczniałym żołędziu i zaczęła go zachłannie lizać. Objęła go wargami, by mocno ssać. Aż syknąłem gwałtownie wciągając powietrze. Przerwała jednak co chwilę by westchnąć ciężko, bądź zajęczeć, gdy Dominika pieściła jej cipkę. Wyraźnie szło jej coraz lepiej. Spoglądałem co chwilę w jej stronę, by patrzeć, jak coraz pieści koleżankę. Włożyła palec do jej wnętrza, lizała łechtaczkę. Widać przy tym, że coraz bardziej wczuwała się w to by dać swojej współlokatorce jak najwięcej przyjemności. Ja również zacząłem wzdychać, gdy język Patrycji tańczył dookoła fioletowej główki mojego penisa. Była w tym naprawdę dobra. Dyszałem coraz mocniej, czułem wypieki na twarzy i dreszcze. Ona nie przestawała. Odebrałem to jako zaproszenie bym skończył w jej gorące usta.

    -Już! – jęknąłem, gdy poczułem, jak nie wytrzymam ani chwili dłużej. Patrycja natychmiast znieruchomiała, z ustami otaczającymi główkę penisa. Kolejne strzały mojej spermy lądowały na jej języku i w jej gardle. Ona zaś pozostała niewzruszona, póki ostatnia kropla nasienia nie znalazła się w jej ustach. Ruszyła kilka razy językiem dookoła główki, tak że poczułem jak zawartość jej ust przelewa się dookoła. Po czym wstała, sięgnęła po chusteczki ze stolika, które zawsze leżały na wierzchu w czasie moich i Dominiki zabaw, gdyż ona nie połykała, ale za to nie miała nic przeciwko temu bym kończył na nią, a że to lubiłem to dosyć często to robiłem. Patrycja wyraźnie też nie przepadała za połykaniem nasienia, gdyż wypluła wszystko na zwitek białego materiału.

    -Sorry, ale nie połykam. Uczulona chyba jestem, bo zawsze jak połknę to potem rzygam. Ale chyba Ci to nie przeszkadza? – powiedziała z rozbrajającą szczerością, wycierając usta.

    -A teraz co? Musimy Cie drugi raz postawić? Bo jak dzisiaj nie porucham to naprawdę będę zła!

    -Spokojnie, on kilka razy może – dodała z uśmiechem Dominika. – Tylko sposób trzeba dobry mieć.

    -To Ci się dobry zawodnik trafił. Nie dość, że kutasa ma dużego, to jeszcze długo wytrzymał jak mu obciągałam, a teraz jeszcze mówisz, że może po kilka razy? Weź się nim podziel!

    Minęła chwila w czasie, której dziewczyny gadały, a Patrycja ogarniała się po moim finiszu. Ja zaś leżałem na łóżku i pozwalając by oddech się wyrównał, a serce uspokoiło. Czułem jednak, że krew znowu napływa do penisa i zaraz znowu będzie gotowy do działania. Potrzebuje tylko trochę motywacji, chociaż nie dużo, bo wciąż byłem w jednym pokoju z dwiema nagimi, ładnymi i napalonymi dziewczynami, chętnymi by właśnie mnie zerżnąć.

    Dominika klęknęła przede mną i złapała członek w dłoń. Uśmiechała się szeroko, przesuwając po nim w górę i w dół. Kilka razy delikatnie uderzyła nim o swoje sutki. Patrycja zaś położyła się na łóżku, rozłożyła przede mną nogi i zaczęła się dotykać po cipce.

    -Chce, żebyś mnie dzisiaj zerżnął! Postaraj się! – wysapała patrząc mi w oczy. Ja zaś czułem jak znowu penis robi się sztywny. Dominika ścisnęła mój członek między swoimi piersiami i zaczęła się ruszać. Fioletowa główka, jeszcze nie do końca sztywnego kutasa przeciskała się między jej biustem. Było to cholernie przyjemnie. Oddychałem ciężko i muszę się przyznać, że takie pieszczoty bardzo szybko postawiły mnie znów do pełnej gotowości. Patrycja wciąż dotykała się, wkładając sobie palce do wilgotnej pochwy, w końcu widząc mój stan wstała.

    -Starczy, odejdź! – powiedziała w końcu, odpędzając blondynkę ode mnie, która prychnęła obrażona.

    Patrycja zaś usiadła na mnie obrócona plecami w moją stronę. Objąłem ją w talii, ona zaś pieściła mnie przez chwilę ręką, po czym wsunęła członek w swoje wnętrze. Jej cipka była gorąca i mokra. Opadła na mnie do samego końca i zapiszczała cicho.

    -Dawno takiego wielkiego nie miałam! – rzuciła, kiedy powoli zaczęła ruszać biodrami. Dominika usiadła obok i zaczęła całować współlokatorkę w usta, dłonią zaś sięgała do jej piersi, potem niżej dotykając jej warg sromowych i od czasu do czasu sięgając do moich jąder. Patrycja podskakiwała na mnie, opierając się dłońmi o klatkę piersiową, a jej stopy spoczywały na moich kolanach. Jęczała i wzdychała, Dominika jednak zatykała jej usta pocałunkami. Brunetka zwiększała tempo, a jej ruchy były tak agresywne, że bałem się, że mnie zaraz połamie. Ramiona jednak w końcu jej odmówiły posłuszeństwa i upadła plecami na mnie. Nasza mokra skóra posklejała się, morka od potu. Objąłem ją i zacząłem macać nieduże piersi piersi. Nie dałem jej chwili wytchnienia, znowu zacząłem ją posuwać, narzuciłem naprawdę ostre tempo, tak jak ona mi przed chwilą, aż trzęsły się meble w pokoju. Jęczała głośno, niemal krzyczała, będąc coraz bliżej orgazmu. Jej współlokatorka przeszkadzała tłumiła jej miłosne zawodzenie głębokimi pocałunkami. Dłonie i usta Dominiki błądziły po jej ciele, a języki spotykały się co chwile.

    -Tak! Tak! – zajęczała i wygięła się w łuk, dłonie się zacisnęły, jedna wbijając paznokcie w moje udo, druga na włosach Dominiki, która przyciągnęła do swoich piersi.

    -O, matko… starczy mi! Aż mnie cipka boli… Chyba teraz Dominiki kolej. – powiedziała z błogim uśmiechem na twarzy, jednocześnie schodząc ze mnie. Ja pozostałem na miejscu, czekając aż mnie druga dziewczyna dosiądzie

    -Co czekasz, aż na Ciebie wejdę? Twoja kolej trochę się poruszać! – Oznajmiła lekko oburzona blondynka i usadowiła się na łóżku, wypinając kusząco pośladki. Podszedłem do niej, klepnąłem ją lekko w półdupek i przyciągnąłem do siebie. Wcelowałem penisa w jej pochwę i pchnąłem. Była już taka mokra, że nie potrzebowała żadnych innych wstępów. Zacząłem posuwać jej rozgrzaną cipkę. Dłonie oparłem na pośladkach Dominiki, które były dość dorodne, choć nie za duże, więc prezentowały się cudownie gdy wypinała się w moją stronę. Takiemu widokowi nie odmówił bym nigdy. Patrycja zaś usadowiła się obok nas i sięgała dłonią, między jej uda, do łechtaczki Dominiki, czasem tylko przenosząc swoje pieszczoty na piersi. Wymiennie też całowała raz jedno z nas, a raz drugie. Nie przestawałem poruszać się w wnętrzu mojej koleżanki. Przyciągnąłem ją do siebie, by móc bez przeszkód bawić się jej biustem, Dominika jęczała coraz głośniej. Patrycja wpadła jednak na pomysł jak ją nieco uciszyć. Usiadła i rozłożyła szeroko nogi, po czym przyciągnęła głowę swojej współlokatorki do swojej cipki, którą tamta zaczęła lizać. Moje ciało przyozdobiły krople potu. Dyszałem coraz mocniej. Widok wypiętych pośladków Dominiki, między które wbijał się mój penis oraz obraz jej głowy między nogami urodziwej Patrycji był cholernie stymulujący i już chętnie bym się spuścił kolejny raz dzisiaj. Nie chciałem jednak zawieść Dominiki. Blondynka lizała zachłannie swoją koleżankę, penetrując ją jednocześnie palcem, jednak coraz częściej przerywała pieszczoty, by głośno zajęczeć, wręcz krzyknąć z rozkoszy. Znałem trochę jej reakcje, więc wiedziałem, że była coraz bliższa orgazmu. Druga dziewczyna zresztą też. Coraz częściej przewracała oczami, odginając głowę do tyłu, wciąż dysząc i sapiąc. Pierwsza jednak doszła Dominika, poczułem jak napręża mięśnie, zaciskając uda i składając dłonie w pięści, jęcząc przeciągle.

    -Jeszcze trochę! – zajęczała Patrycja, przejmując inicjatywę i samodzielnie pieszcząc swoją łechtaczkę.

    -Tak! – zawyła, gdy jej blondynka zaczęła zachłannie lizać i ssać jej cipkę.
    Tego już nie wytrzymałem. Wykonałem jeszcze kilka ruchów, po czym wyciągnąłem penisa z gorącej pochwy Dominiki i strzeliłem. Struga spermy przyozdobiła jej plecy, kolejna wylądowała na pośladkach, a ostatnie krople ściekły wzdłuż trzonu na podłogę. Kiedy ostatnie krople spermy spadły na jej skórę, ponownie wbiłem się w nią i ruszyłem penisem w przód i w tył kilka razy, póki nie zmiękł i sam już nie wypadł z jej wnętrza. Dominika wstała i sięgnęła po chusteczki i zaczęła się wycierać. My z Patrycją, padliśmy na kanapę spoceni i zmęczeni. Druga dziewczyna zaraz do nas dołączyła. Objąłem je obie, kiedy tak leżały nagie po moich obu stronach. Nie wiem nawet kiedy taki wymęczony przysnąłem… Moje dzisiejsze partnerki chyba też, bo obudziłem się, gdy nad ranem było jasno i brunetka wstała i poszła do swojego pokoju. Objąłem, leżącą obok mnie nagą Dominikę i obudziłem się dopiero rano, gdy napadł mnie kot domagający się uwagi.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Dalej olewam chronologię. Tę część miałem już napisaną sporo wcześniej, czekała jednak na poprawki i doczekać się nie mogła. Głównie przez to, że udało mi się w końcu wymienić komputer, dzięki czemu mogę grać w Wiedźmina 3, co pochłania wiele mojego wolnego czasu. Dlatego też kolejne części mogą się ukazać za dłuższy czas.

    A tym czasem, miłej lektury!

  • Poznanski lancuch krawatow…

    Tego dnia obudziłem się z wielkim twardym malinowym królem, był piątek godzina 6.40 rano.

    Dziś razem z Agatą wzięliśmy urlop, nie widziałem jej ponad 4 tygodnie, ostatnie kilka dni chodziłem po ścianach..

    Codzienna masturbacja nic nie pomagała, potrzebowałem jej malinki, zapachu, ciepła, potrzebowałem ostrego sexu.

    Tym razem wybraliśmy miasto na zachód Polski, postanowiliśmy zobaczyć koziołki poznańskie..

    Pomyślałem, że zrobię Agacie niespodziankę, i pakując torbę na dwa dni spakowałem również 10 krawatów, ale ani jednej koszuli z kołnierzykiem.

    Dlaczego? To będzie moja niespodzianka. Miałem zamiar ją dziś mocno sponiewierać..

     

    – Hej kociak!

    – No hej maleńka!

    – Ja już jadę 🙂

    – Ja jeszcze wpadnę do sklepu kupie butelkę wina i gumki, hmmm 3 paczki?

    – Wiesz będziemy dwa dni.

    – Masz racje kupie 4 paczki.

    – Ale mam ochotę na Ciebie od rana przebieram nogami..

    – Nic nie mów, jadę w dresie, jeansy nie poradziły sobie z malinowym królem 🙂

     

    Droga mijała szybko w niecałe 2 h byłem na miejscu. Poznań to idealne miasto dla mnie pomyślałem mijając gwarne ulice blisko City Center.

    Chociaż tak naprawdę moim miejscem w Polsce jest Warszawa, często z Agatą rozmawiamy o zdobyciu Nowego Yorku, to nasze wspólne skryte marzenie.

    Hmm ale Poznań też sprawia że chce się tutaj żyć, może to nie miasto jak Nowy York, ale też nigdy nie śpi i mieszka tu wielu ludzi z mega energią.

    Mógłbym tutaj zamieszkać.

    Apartament Ambasador brzmiał bardzo obiecująco, mieścił się w ekskluzywnej dzielnicy nie opodal City Center i dworca PKP.

    Agata jedzie pociągiem więc chciałem aby było bardzo dogodne położenie, a od dworca jest niecałe 5 min drogi.

    Po odebraniu kluczy odwiedziłem sklep tuż pod apartamentowcem i poza winem i gumkami, kupiłem butelkę płynu do kąpieli i 10 róż, a no tak i bym zapomniał zapachowe świeczki również o zapachu róż, tak, wieczór szykował się bardzo romantycznie.

    Tak chciałem aby wyglądał, zawsze górę bierze pożądanie i rzucamy się na siebie od progu, chciałem aby tym razem było inaczej chociaż obawiałem się, że nie dam rady sprostać temu wyzwaniu. Nie widziałem jej już tak długo, w głowie miałem widok jej kształtnych pośladków, ma piękne ciało. Kiedy pomyślę jak wisi nade mną, a ja łapię ją za pupcię i wchodzę w nią… uff masakra…

    Jej piersi skaczą w rytm naszych ciał, a twarde pośladki uderzają w moje biodra, a ja odpływam.. Musze ją dziś mieć, a ten czas tak się dłuży, nie wytrzymam.

     

    – Hej maleńka gdzie jesteś?

    – Już w Poznaniu będę za ok. 20 min

    – Ok. czekam kociak szybciej, proszę..

    – A co Ty taki niecierpliwy?

    – Proszę przyjedź szybko bo zwariuję.

    Nalałem wody do wanny, piana była w całej łazience, zapaliłem świeczki a płatki z róż rozsypałem po kremowych kafelkach, kilka róż dodałem do wanny, łazienka wyglądała bardzo zmysłowo.

    Mój malinowy król jest twardy już od ponad godziny, nie wiem co się dzieję. Wariuję..

    Dzwonek do drzwi.. serce zaczęło bić szybciej i pompować krew ale nie do głowy zupełnie w przeciwnym kierunku… Drżałem.. gubiłem oddech.. Otworzyłem drzwi i przełknąłem ślinę z wielkim trudem, stała piękna jak zawsze. Czarny płaszcz ledwo zakrywał uda, czarne pończochy i szpilki i te zamszowe buty działały na mnie jak cholera.

    Włosy spięła abym widział jej szyję, ona doskonale wie, że ja to uwielbiam.

    W tej chwili pomyślałem, że dobrze, że przygotowałem łazienkę bo nie dałbym rady tego zrobić teraz.

     

    – Hej kociaku..

    To jedyne słowa, które padły z jej ust, ja nic nie powiedziałem wciągnąłem Agatę do środka zrywając z niej płaszcz patrzyła na mnie wystraszona, a ja przycisnąłem ja do ściany

    wkładając język w jej usta, zdała się na mnie i nic nie mówiła, z resztą nie miała nawet jak, gdyż jej usta wypełniał mój język. Rajstopy zdarłem, wykonując kilka mocnych i szybkich ruchów.

    Agata wiedziała, że działam w szale więc nawet nie próbowała mnie zatrzymać.

    Kiedy była już naga, zrzuciłem z siebie koszulkę, wziąłem ją na ręce mocno całując, obróciłem się i wszedłem do łazienki, blask świec, piana gorąca woda i zapach róż sprawiły, że Agata się ożywiła i nagle przejęła inicjatywę.

    To nie ja ją już całowałem ale ona mnie. Zeszła ze mnie ściągając mi spodnie złapała za rękę i weszła do wanny od razu klękając kiedy chciałem też tak zrobić powiedziała:

    – Nie!!

    Stałem w wannie ona klęczała przede mną, wiedziałem co planuje i malinowy król zrobił się znowu bardzo twardy. Chwyciła go w dłoń i spojrzała na mnie delikatnie masując i wtedy zaczęła go delikatnie lizać z dołu do góry, masakra, uwielbiam kiedy to robi, jest niesamowita, za którymś razem włożyła go głęboko do ust, nie wytrzymam, to uczucie kiedy jej język oplata malinowego króla, ręką wciąż masowała go robiąc okrężne ruchy..

    Wariowałem, wiedziałem, że długo nie wytrzymam..

    Agata sięgnęła po gumki patrząc na mnie otworzyła jedną zakładając ją na malinowego króla..

    Złapałem ją za włosy podniosłem i obróciłem tyłem do siebie. Agata oparła się o ścianę a ja w nią wszedłem całym sobą, oboje uwielbiamy ten dźwięk.. Jakby ktoś klaskał, jakby ktoś nas oglądał i mu się to podobało, lecz tym razem to były znowu moje biodra uderzające o jędrną pupcię mojej Agaty. Oboje zaczęliśmy jęczeć w tej samej chwili, nachyliłem się szepcząc:

    – Powiedz kiedy będziesz chciała skończyć, chcę skończyć z Tobą..

    – Teraz, już!!!

    Zacząłem mocniej wchodzić, kilka głębszych ruchów sprawiło, że malinka zacisnęła się mocno na moim malinowym królu, złapałem ją za szyję od tyłu przycisnąłem do siebie wykonując jeszcze kilkanaście pchnięć… Oboje skończyliśmy razem..

    Lecz ja nadal nie miałem dosyć wyszedłem z wanny. Wziąłem  ją na ręce i zaniosłem do salonu całą drogę delikatnie całując. Położyłem wolno na łóżku i pomyślałem, że to właśnie ten moment jest dobry na moje krawaty..

    Wszystkie 10 sztuk leżało przy łóżku, Agata patrzyła i nie bardzo wiedziała o co chodzi..

    Wtedy związałem je parami.. Kiedy pierwsza parę zacząłem zawiązywać na jej lewym nadgarstku opadła pode mną z uśmiechem, drugi nadgarstek poszedł szybciej i tak samo kostki u nóg, całość zajęła mi może z 2 minuty. Końce krawatów przywiązałem do nóg łóżka. Ostatnia para została aby zawiązać oczy i zakneblować usta.. Agata leżała zupełnie poddana moim igraszkom, a mnie to mega nakręcało..

    Wtedy przez chwilę pomyślałem, że może się boji wykonać jakikolwiek ruch wiedząc, że dziś nie jestem sobą i szaleje.. Ale nie miałem zamiaru przestawać.

    Kiedy leżała pode mną taka piękna, naga bezbronna znów wpadłem w szał.. Zacząłem zachłannie lizać jej piersi i przygryzać brodawki.. Słyszałem tylko ciche jęki zza knebla, który był w ustach Agaty. Wszedłem w nią.. mocno łapiąc za pośladki, dociskałem do siebie, ona tylko jęczała nic nie widząc nie mogąc nic powiedzieć ani się ruszyć.. To był mocny ostry sex.. Takiego dziś potrzebowałem, oboje po chwili byliśmy cali mokrzy.. nagle poczułem, że z tego wysiłku dostałem kataru..

    Jednak moje zdziwienie było duże kiedy okazało się, że to nie katar, tylko krew zaczęła mi lecieć.. Wytarłem w dłoń, która momentalnie była cala we krwi.. Wtedy kilka kropli spłynęło na jej piersi.. Zagotowałem się widząc to.. rozmazałem krew po jej piersiach.. szał nadal trwał… Wchodząc dalej w jej malinkę, cieszyłem się, że tego nie widzi bo nie wiem jak by zareagowała.. Widząc ją związaną bezbronną chciałem więcej, wstałem i stanąłem okrakiem nad głową Agaty, krew już nie leciała, czułem za to jak w żyłach płynie jak szalona..

    Wyjąłem krawat z jej ust.. i włożyłem mojego malinowego króla..

    Stalem nad nie wkładałem penisa do jej ust.. A ona go lizała, ssała i lekko się krztusiła, nie mogła nic zrobić.. chociaż myślę ze nawet nie chciała..

    Kiedy poczułem ze zbliżam się do końca zerwałem krawaty z jej rak i nóg robiąc chyba jej krzywdę bo usłyszałem cicha „ała”. Mocnym szarpnięciem obróciłem ja na brzuch i wszedłem w nią od tyłu.. Uwielbiam tą pozycje.. Ma boski tyłek, mógłbym na niego patrzeć godzinami..

    W pewnej chwili Agata zaczęła jęczeć bardzo mocno i wbiła paznokcie w prześcieradło…

    I dzięki wolnym od krawata ustom słyszałem mocne jęczenie i szybki oddech.. Tak moja kochana właśnie skończyła.. Wtedy zdałem sobie sprawę, że kochamy się bez gumki a ja zaraz strzelę swoim nektarem.. Zdąrzyłem z niej wyjść na chwile przed końcem oblewając jej cale plecy.. Wycisnąłem z malinowego króla ostatnią krople na jej gołe piękne plecy.

    Agata leżała nie ruchomo mając nadal związane oczy..

    Rozmazałem swój nektar po całych plecach, wtedy ona zdjęła krawat z oczu odwróciła się do mnie spojrzała prosto w moje oczy i się uśmiechnęła..

    Wzięła moją dłoń i włożyła sobie moje dwa środkowe palce do ust zlizując mój nektar..

    Padliśmy kolo siebie zmęczeni, ale dawno nie byłem tak zaspokojony…

    A zostało nam jeszcze 11 gumek…

    I całe dwa dni w Poznaniu..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Antonio Banderas
  • Nierzadne Siostry

       1. Spotkanie

       – Francesca! Moja droga!
    Znam ten głos, ten głos niezmienny od 7 lat. To już tyle minęło odkąd tu jestem. Rany.
    Czegóż to może chcieć tym razem ta jakże uprzejma i urocza trzydziestotrzyletnia Marija?
       – Słucham!
    Moment. Już była za mną.
       – Dzisiaj przybędzie do nas nowa, miałam się nią zaopiekować, pokazać pokój, opowiedzieć o zasadach tu panujących, ale muszę zająć się czymś, nagła sprawa, proszę, przejmiesz ten obowiązek?
    Widziałam że jest nerwowa, niespokojna, trochę zatrwożona, takim ludziom się nie odmawia, albo przynajmniej ja nie jestem w stanie odmówić:
       – Dobrze, spokojne, pewnie że się tym zajmę.
    Odpowiedziałam jej z uśmiechem, dodając otuchy.
       – Och, dziękuję, dziękuję, odwdzięczę się… na pewno…
    Wtedy nie wzięłam tych słów do serca, miało to jednak prędko powrócić, nabrać znaczenia, przyjąć kształt, o tym będzie jednak dalej.
    Najpierw opowiem o spotkaniu, które mnie odmieniło.
    Gdy Marija poszła zająć się swoją ,,nagłą sprawą”, ja ruszyłam do wrót dzielących nasz świat, od świata zewnętrznego. Trzeba było przejść dość długi korytarz. Przejść między świętymi na obrazkach,
    a wśród nich szczególne wyróżniona św. Pelagia. Przypadek?

    Dochodząc, usłyszałam rozmowę przełożonej z nowym nabytkiem. 
    Nie powiem przełożona trochę się zdziwiła na mój widok
       – A co tu robi siostra Francesca, gdzie Marija?
       – Jestem w zastępstwie, prosiła mnie.
    Odrzekłam spokojnie.
       – Aha, jakie sprytne, zaradne dziewczyny… dobrze,
    to jest moja droga – Lamia, pokaż Jej wszystko…
       – Już się robi.
    Ponownie ze spokojem odpowiedziałam, dodając uśmiech, przełożona odeszła, a ja mogłam wreszcie w pełni skupić uwagę na Lamii
        – Witaj…
    Powiedziała… i wtedy, właśnie wtedy, cały mój spokój prysł. Przyjrzałam się jej – blada, ale jakże urocza cera, twarz bez najmniejszej skazy, długie, rozpuszczone czarne włosy, sylwetka sportowa z kształtami tak kobiecymi, że aż mnie zatkało.
    Zagubione, zmieszane dzieciątko, z tymi jakże pięknymi szarymi oczyma, a ja jej ,,pasterzem”.
    Te oczy były cudowne, najcudowniejsze oczy jakie kiedykolwiek widziałam! Istny anioł.
       – Jestem…
       – Jesteś piękna…
    Nie powstrzymałam języka. Wtedy na jej niebiańskiej twarzy pojawił się lekki uśmieszek, nie pamiętam kto był bardziej zestresowany i zaskoczony… pamiętam za to wilgoć w mym kroku, nigdy się tak nie czułam, te gorąco, trzęsłam się, nie mogąc zebrać myśli.
       – Dziękuję, jesteś naprawdę miła, oprowadzisz mnie…
    Pokażesz mi pokoik?
    To zabrzmiało dla mnie jak prowokacja, nie wiedziałam co zrobić, byłam w szoku:
       – Jasne, chodź.
    Z resztką przytomności podprowadziłam ją pod wolny pokój, a droga ta była – drogą krzyżową mojej świadomości.
    Spojrzałam jeszcze raz w jej cudne oczy:
       – Bardzo ci dziękuję… Francesca, zapamiętam…
    Moje imię padło z tych anielskich ust, 
    poczułam jeszcze większe gorąco, czułam coraz większą wilgoć, byłam mokra. Nie mogłam się powstrzymać, zapragnęłam, tak bardzo pragnęłam jej ust że, niespodziewanie objęłam jej ciało swoim ciałem, a jej wargę swoimi wargami, przycisnęłam ją do ściany, nie bacząc na to czy ktoś to widzi, napierałam! To był mój pierwszy pocałunek, ta chwila była jedną z najpiękniejszych w mym życiu.
    Po chwili uwolniłam jej ciało i jej usta… myślałam że teraz mnie skarci, że podpali mój stos, że zaraz pożałuje tego co właśnie zrobiłam… jeden…dwa…trzy…

    Nie! Nic bardziej mylnego, widziałam teraz u niej zaskakujące opanowanie, usłyszałam tylko jej harmonijny szept:
       – Przyjdź do mnie wieczorem, ja nie chcę być sama, nikt nie powinien być…
    Te słowa brzmiały niesamowicie, miały jakąś magiczną moc. Wiedziałam że zbliża się coś, czego się nigdy nie zapomina.
    Pragnęłam by każda godzina mijała jak najszybciej… tak jak nigdy pragnęłam teraz ciemności. 

    2. Marzenia

    Pod wieczór wykąpałam się, a kąpiel nigdy wcześniej nie była tak przyjemna jak dziś. Ubrałam habit, ale pod nim byłam zupełnie naga.
    Poszłam do jej pokoju i gdy otworzyłam drzwi ujrzałam ją leżącą na łóżku, piękniejszą niż rano. Lekko skulona, wtulona w kołdrę postać, patrzyła na mnie, to co czułam wcześniej było niczym w porównaniu z tym, co było teraz, chciałam się na nią rzucić jak dzikie zwierzę, zedrzeć z niej wszystko!
    Uniosła kołdrę, miała na sobie cienką piżamkę.
        – Chodź do mnie… przytul…
    Ruszyłam jak błyskawica, objęłam ją i w jednej chwili leżałam na niej. Musiała czuć pożądanie i moją nagość, bo zaczęła pojękiwać, natychmiast pozbawiłam ją wątpliwości, przerzuciłam habit przez głowę, a jej anielskim oczom ukazały się moje stręczące jak nigdy piersi. Moja łechtaczka zapragnęła dotyku, a ja pragnęłam zobaczyć nagie ciało mego anioła. Pokierowałam jej ciepłą dłoń tam gdzie należy, a zaraz po tym zdarłam z niej piżamę. Moim oczom ukazał się widok nie do opisania: duże białe jak śnieg piersi, czyste, nienaruszone opadające na ciało, gniecione teraz przez moje, brzuch umięśniony i poniżej zadbana, rozwarta wagina, czekająca na penetrację, na czułość, ciało jak marzenie – idealne, każdy centymetr. 
    Rozłożyła nogi, poddała mi się, czułam to i bardzo mi się to podobało.
    Całowałam, tuliłam, dotykałam, chciałam więcej, więcej!
    Nakręcałam się z każdą chwilą i wtedy… wtedy usłyszałam trzask, moja partnerka przestała jęczeć, oddech się łagodził, strach, przerażenie w jednej chwili!
    Przy wejściu stała Marija, nie miałam wcześniej okazji by spostrzec tak zszokowanego człowieka, nie wiedziałam co zaraz nastąpi, 
    nie uciekła, patrzyła na nasze splecione ciała, 
    nie krzyknęła, patrzyła na nas w milczeniu.
    Po chwili otworzyła usta, chciała coś powiedzieć, nie zdążyła, ja zaczęłam:
       – Nie mogłam się powstrzymać, ta pokusa była za silna…
       – Po… po…pokusa, pokusa
    Zacięła się.
        – Bóg wam tego nie wybaczy…
    Nie chciałam słuchać o Bogu, każdego dnia to samo, ciągle to samo, wciąż i wciąż, odrzekłam:
        – Nie mów, nie mogę tego słuchać, to co teraz czuję, czuję po raz pierwszy, czemu nigdy nie możemy mieć tego czego pragniemy? Nie, nie pragniemy, potrzebujemy…
       – Ale co ,,to” jest? Dlaczego tu? 
       – Bo tu dzisiaj to zrozumiałam…

    W tym momencie wstałam i zupełnie naga podeszłam do niej, wstyd mnie opuścił, myślałam o czymś innym:
        – Nie wyobrażasz sobie jakie to przyjemne, wspaniałe…
    Mówiłaś że się odwdzięczysz, teraz to ja muszę się odwdzięczyć bo zrobiłaś więcej niż mogłam przypuszczać, 
    nie zdradzisz nas prawda, nie będziesz Judaszem?
        – Ja…
    Ponownie uprzedziłam jej reakcje, to ja ją pocałowałam, to mój pocałunek był zdradliwy, nie! 
    Nie zdradliwy – namiętny i czuły.

    Dotykałam jej, Lamia się przyglądała…
        – Jestem tu przez mężczyznę, nigdy ci nie powiedziałam.
    Fakt, Marija nigdy mi tego nie zdradziła, nie miało to jednak znaczenia.
        – Chodź więc do nas…
    Czekałam na reakcje… tak, pomału zaczęła się rozbierać…
    tak, pieściłyśmy się we trójkę, ocierałyśmy nasze spragnione przepełnione żądzą ciała, pojękując cichutko,
    tłumiąc krzyki, krzyki podniecenia, najbardziej dźwięczne krzyki naszego życia!
    Raz na górze, raz na dole… Ach! Aaa! Och!
    aż do orgazmu każdej z nas,. To był mój pierwszy stosunek.

    O naszym występku, nikt się oczywiście nie dowiedział.
    My ladacznice, my nimfy rozpusty, 
    my siostry nierządne, my ludzkie anioły… 
    my potępione za życia…

    3. Zakończenie

    Tak skarbie, to było kiedyś, mnóstwo czasu przed twoim urodzeniem. Jesteś teraz moim płomyczkiem,
    Kocham cię, tak bardzo jak kocham twego tatusia…jak te dwie kobiety… w sumie, ciebie kocham bardziej…

        – Szczerze, też ją kocham, kocham z całego serca, tak bardzo chciałbym jej pomóc, szkoda że to wariatka, że sfiksowała, że… ona mówi ciągle tylko do lalki…
        – Gwałt, gwałt i usunięcie tego dziecka, cóż, pozostawiły bardzo wyraźne, niezmywalne wręcz ślady na jej psychice… ,,nierządna siostra” hmm…
        – Służyła… Bóg jej nie ocalił, Bóg jej nie pomógł…
        – Więc ty też nie zdołasz.
    A może właśnie to ten bóg jest chorobą…
    najgorszą chorobą ze wszystkich?
    Abba, ojcze, cześć ci i chwała.

    Zamknij te cholerne drzwi!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Faust

    Będę bardzo wdzięczny za każdą opinie…

    To dla mnie ważne… 

  • Wakacje I: Hotelowy sasiad

    Mój pierwszy rok akademicki, a z nim dość trudna sesja dobiegały końca, więc kiedy usłyszałam, że przyjaciółki proponują wyjazd do Hiszpanii, byłam wniebowzięta. Poleciałyśmy we trzy – ja, Karolina i Paula. Po wyczerpującym locie, trafiłyśmy w końcu do hotelu, do którego przyjeżdżali najczęściej sami Polacy.  Był piękny – opłacało się harować przez cały rok na te wymarzone wakacje. Dziewczyny od razu zaproponowały pójście plażę, ale ja byłam zbyt zmęczona, więc zostałam w pokoju. Wzięłam prysznic, założyłam ulubione bikini i położyłam się na leżaku na tarasie. Słońce cudownie grzało moje ciało. Nasz pokój znajdował się na przedostatnim piętrze, więc myśląc, że jestem mało widoczna, zdjęłam górę stroju, aby ładniej opalić biust. Zamknęłam oczy i leżałam tak jakiś czas, kiedy poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się dookoła, ale dopiero po chwili dostrzegłam, że piętro wyżej na balkonie stoi mężczyzna tuż po trzydziestce i intensywnie się we mnie wpatruje. Był bardzo przystojnym brunetem o kształtnym torsie. Uśmiechnęłam się do niego i dopiero wtedy zauważyłam, że jego ręka rytmicznie porusza się pod ręcznikiem zawieszonym na biodrach. Połechtało to moje ego, więc nie myśląc długo, posłałam mu niegrzeczne spojrzenie, a moja ręka wsunęła się pod materiał majtek. Masowałam łechtaczkę, patrząc na “partnera” igraszek. On zsunął ręcznik, a moim oczom ukazał się sporej wielkości nabrzmiały penis. Zdjęłam majtki. Czułam się już bardzo podniecona. Palce jednej ręki wsunęłam głęboko do szparki, a drugą masowałam piersi. On także był już prawie na szczycie. Wkrótce dostrzegłam jak po jego dłoni spływa biały płyn, ale nie przerywał. Czekał aż ja skończę. Z moich ust dochodziły coraz głośniejsze jęki, ciałem zaczęły targać niepochamowane dreszcze. Po chwili byłam na szczycie. To był bardzo przyjemny początek wczasów. Nie mogłam przepuścić takiej okazji. Sięgnęłam szybko po notes, dużymi literami napisałam numer pokoju i pokazałam nieznajomemu. Uśmiechnął się wyzywająco i  zniknął w swoim pokoju. Założyłam zwiewną sukienkę i przeczesałam włosy. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Za progiem stał on z szampanem w jednej i dwoma kieliszkami w drugiej dłoni. 

    – Cześć – powiedział – Nie wpuścisz mnie?

    Zaprosiłam go do środka. Postawił butelkę na stoliku przy oknie i podszedł do mnie. Pocałował mnie w rękę i przyciągając do siebie, wyszeptał mi do ucha swoje imię: “Marcin”, a potem pocałował mnie delikatnie w usta. Dreszcz przeszedł mi po plecach. Mimo wszystko byłam zaskoczona jego zachowaniem – jednocześnie szarmanckim i bezpośrednim.

    -Ola – powiedziałam i zaproponowałam, aby usiadł. On jednak otworzył szampana, podał mi pełen kieliszek i dopiero wtedy usiadł na kanapie obok mnie. Spodziewałam się raczej, że od razu zabierze się do rzeczy, a tymczasem Marcin zaczął rozmowę, jednocześnie cały czas ze mną flirtując. W końcu zapytał:

    – Co taka śliczna królewna robi tutaj sama?

    Wyjaśniłam, że nie jestem sama. Jego twarz była coraz bliżej mojej. Widziałam, że mu się podobam i że mnie pragnie. 

    -Jesteś prześliczna – wyszeptał i złożył soczysty pocałunek na moich ustach. Nasze języki splotły się w namiętnym tańcu – Uwielbiam twój uśmiech i twoje… – obrzucił mnie wzrokiem – seksowne ciało.

    Dłoń Marcina wodziła po moim odsłoniętym udzie. Usta całowały policzki,  szyję, dekolt. Pocałunki były coraz bardziej intensywne. Moje dłonie wodziły po jego torsie. Zaczęłam powoli rozpinać guziki koszuli mojego gościa. Spojrzał na mnie łobuzersko, a jego dłonie zgrabnie zsunęły moje majtki. Delikatne palce Marcina masowały moją łechtaczkę tak umiejętnie, że już po chwili wzdychałam i wiłam się w jego ramionach. Nasze usta nie mogły oderwać się od siebie. Byłam w siódmym niebie. Nie mogłam doczekać się, kiedy on we mnie wejdzie. Tymczasem mój kochanek wstał, uklęknął przede mną, rozsunął moje nogi i zanurzył swój język w mojej szparce. Drżałam z podniecenia, jęczałam coraz głośniej, a on spijał moje soki. Gładziłam jego ciemne włosy i krzyczałam “Marcin, tak! Jeszcze! Mocniej!” Po chwili ogarnął mnie niesamowity orgazm. Wtedy on wstał. Chciałam uklęknąć przed nim, ale powstrzymał mnie, podnosząc za ramię. Całując mnie mocno, zsunął z moich ramion sukienkę i stanęłam przed nim zupełnie naga. Pragnęłam go bardzo i szybko rozpięłam mu spodnie. Jego penis był już twardy i stojący. Położył mnie na łóżku i patrząc w oczy, włożył swój członek do mojej spragnionej cipki. Poruszał się we mnie zdecydowanie i mocno. Całował moje piersi, a ja jęczałam jego imię. Nasze ciała ocierały się o siebie, a pokój wypełniały wspólne jęki.

    -Odwróć się -wyszeptał.

    Zrobiłam to, czego chciał. Wypięłam tyłeczek w jego stronę. Najpierw pomasował dłonią cipkę, a potem wypełnił ją swoim nabrzmiałym członkiem. Tym razem wbijał się we mnie mocniej. Słyszałam jak jądra obijają się o moje ciało. Masował moje piersi. Mój oddech stawał się coraz szybszy i czułam, że orgazm nadchodzi. Marcin jeszcze przyspieszył. Teraz rznął mocno moją cipkę, a palcami uciskał łechtaczkę. Przeszedł mnie mocny dreszcz i już po chwili krzyczałam z rozkoszy, a Marcin pokrył moje plecy swoją spermą. Odwróciłam się w jego stronę. Pocałował mnie mocno i zaciągnął pod prysznic. 

    Te wakacje przyniosły mi największą niespodziankę, jakiej mogłam się spodziewać. Marcina spotykałam jeszcze wiele razy podczas całego turnusu. Nie muszę chyba wspominać, że nie były to nudne spotkania 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola Maj
  • Czekolada

    To moje pierwsze opowiadanie tutaj. Dajcie mi, proszę, znać, czy powinnam poczynić kolejne.

    *****

    Dziś wieczór byłam smutna. Zostałam zupełnie sama, nawet mój pies przestał się mną interesować. Z domu za sprawą mojego złego samopoczucia wyparowały wszystkie słodycze. Zwlokłam się z łóżka i nie zawracając sobie głowy szukaniem brakującego kapcia poszłam do kuchni, by zrobić sobie kolejny ogromny kubek herbaty. Z nadzieją, że znajdę cokolwiek czekoladowego otworzyłam szafkę i… Tak! Zobaczyłam JĄ! Wspaniałą, najukochańszą, zapomnianą tabliczkę czekolady. Wróciłam do łóżeczka zapominając o napoju, położyłam się i wgryzłam się w potwornie gorzką tabliczkę czekolady z papryczką chili – przeklęty wynalazek, ale dzięki mojej nienawiści do tego połączenia w tej chwili miałam awaryjną (ohydną) czekoladę. Zmrużyłam oczy, ssąc w ustach sporego gryza.

    Po dłuższej chwili, nie kłopocząc się podnoszeniem ciężkich powiek wysunęłam język, by polizać mój ohydny smakołyk po wierzchu i… Poczyniłam niezwykłe odkrycie. Przestał być zimny i płaski. Nabrał miękkości i dziwnego, nieregularnego kształtu. Ale smak pozostał. I to wspaniałe uczucie złudnego szczęścia. Bez namysłu zaczęłam lizać dziwnie znajomy kształt, wtulając w niego twarz i zagłębiając język w każdy zakamarek, jaki napotkałam. Dopiero po kilku chwilach uświadomiłam się, skąd ten kształt znam. Odsunęłam się i otworzyłam oczy, żeby zobaczyć dokładnie to, czego się spodziewałam: wspaniałe, ciemne delikatne fałdki i cudne krągłości. Zanim zdążyłam zebrać myśli i zastanowić się nad tym, skąd one się tu właściwie wzięły, usłyszałam dziwnie znajomy głos rozkazujący mi kontynuować, a wspaniała, mokra, czekoladowa przyjemność znów znalazła się na mojej twarzy. Chcąc – nie chcąc zamknęłam oczy i wróciłam do lizania i penetrowania językiem wspaniałej, przepysznej, gorącej czekolady.

    Nie czekałam długo, nim kształt na moich wargach uległ zmianie, a ja sama z pozycji leżącej nagle znalazłam się na klęczkach, na podłodze. W moje usta wsuwał się powoli podłużny, twardy, czekoladowy kształt. Pozwalał się delikatnie ssać i lizać, co też robiłam. Delikatne pieszczoty nie trwały jednak długo, poczułam czyjeś dłonie wplątujące się w moje włosy i przejmujące władzę nad ruchami mojej głowy. Czekoladowy, wspaniały dotyk znalazł się zupełnie nagle w moim gardle sprawiając, że krztusiłam się tą słodką goryczą. Czułam wyraźnie swoje podniecenie. Coraz mniej natomiast odczuwałam smutek i stratę. Pozwoliłam wspaniałemu oprawcy robić ze sobą czego tylko zapragnie. Otworzyłam nawet oczy, by rzucić mu z dołu ufne, psie spojrzenie, by poddać mu się całkowicie i by w swej bezczelnej, roszczeniowej, uległej postawie żądać więcej i brutalniej. Zostałam zrozumiana i wysłuchana. Ból penetrujący moje gardło przyśpieszył, pozbawiając mnie resztek powietrza i czystych myśli. Skupiałam się teraz tylko na podnieceniu wywołanym tym wspaniałym uczuciem towarzyszącym byciu wypełnianą czekoladą. Skupiałam się na braku powietrza i na rytmicznych przypływach czekoladowej pikanterii. Brak powietrza – podniecenie – ogromna porcja czekolady w moim gardle – podniecenie – brak powietrza – zawroty głowy – ogromne podniecenie – gwiazdki – podniecenie – czekolada – ciemność.

    Kiedy czerń przerzedziła się, zorientowałam się, że to nie koniec. Nie mogłam się ruszyć, a jasność wokół oślepiała mnie. Poczułam aksamitny dotyk na ustach… To musiały być kobiece wargi. Pogrążyłam się w namiętnym pocałunku z kobietą… Nie. Z pięknymi, pełnymi ustami, podczas, gdy po moim ciele błądziły inne usta doprowadzając do szaleństwa. Nie jedne, nie kilka par ust… Dziesiątki subtelnych, podniecających pocałunków w jednym momencie sprawiały, że jęczałam całując tę wspaniałą, czekoladową panią i zabawiając się jej pikantnym języczkiem. Z dziesiątek ust wynikły ich setki, a z setek tysiące, a wszystkie te najwspanialsze pieszczoty złączyły się w jedną. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego artykułowanego dźwięku. Nie potrafiłam kontrolować swojego ciała wijącego się w spazmach. Było mi tak wspaniale… Nie potrafiłam myśleć o niczym. Tylko o tym cudownym smaku czekolady.

    Wszystkie pieszczoty zlane w jedną skupiły się nagle w jednym miejscu i zmaterializowały się, wchodząc we mnie i pozwalając mi uświadczyć cudownej pikanterii tego aksamitnego, czekoladowego doznania. Spenetrowały i splugawiły cudownie moje ciało zapewniając mi rozkosz, jakiej jeszcze nie znałam. Swymi pulsującymi, posuwistymi ruchami zapełniały mnie całą i ocierały się o każdy punkt mojego ciała z osobna, ale i o ten jeden, konkretny, najwrażliwszy. Nie wiem, czy krzyczałam, czy nadal krztusiłam się wspaniałym, cudnym czekoladowym oprawcą. Całe moje ciało drżało i wiło się obrzydliwie zmuszone do tego tą okropną przyjemnością.

    Utopiłam się w czekoladzie, a czekolada utopiła się we mnie, drażniąc i raniąc moją wrażliwą skórę ostrą, brutalną papryczką. Roztopiłam się i zmieszałam z gorzką przyjemnością, osładzając ją wnętrzem mojego ciała, które postanowiło – nieposłuszne – wyciec. Opuścić mnie na rzecz przyjemności. Przyjemnie było mi we mnie, wspaniale było mi poza mną. Całą powierzchnią swojego ciała i wszystkiego, co mnie otaczało odczuwałam niesamowitą rozkosz. Krzyczałam, nie pamiętając już, czy chwilę temu smuciłam się, czy cieszyłam. Teraz było wspaniale i nic więcej się nie liczyło.

    Usnęłam chyba z tego całego szczęścia. Przemieściłam się nagle do nierealnego świata. Leżałam w nim zapłakana na łóżku i jadłam czekoladę. Jadłam. Cze-ko-la-dę. To nie może być prawda, nie po tak cudownym doznaniu… Nie mogłam smucić się, kiedy wciąż każda cząstka mnie krzyczała cicho na pamiątkę tego cudnego doświadczenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonymous
  • Panstwo statystyczni – powitanie.

    Historia wydarzyła się przed kilku laty kiedy to jako samotny wówczas 23 latek wynajmowałem małe mieszkanko w dużym mieście na północy polski. Pracowałem w firmie transportowej jako kierowca. Sporo godzin, bardzo dobre zarobki więc mogłem sobie pozwolić na całkiem wygodne życie. Nie angażowałem się w żadne stałe związki bo wolałem sobie poskakać z kwiatka na kwiatek. Mieszkanko należało do małżeństwa, ona ok 45 lat, bardzo zadbana ale zupełnie przeciętna, niczym się nie wyróżniająca, ani gruba ani chuda, ani ładna ani brzydka. Ciemne proste włosy do ramion, okulary. Taki typ księgowej, którą zresztą chyba była. Codziennie mijasz setki takich kobiet i nigdy nie zwrócisz na nie uwagi. On kilka lat starszy i zupełnie jak ona. Można powiedzieć “państwo statystyczni”. Byli jednak bardzo fajnymi ludźmi, za każdym razem gdy przyjeżdżali po czynsz, posiedzieli, pogadali, czasem jakieś piwko wypiliśmy. Po trzech latach wynajmu, staliśmy się dobrymi znajomymi. Wszystko było fajnie aż pewnego dnia przyjechali i z przykrością oznajmili mi że muszą sprzedać mieszkanie. Trafiła im się dużo lepsza okazja do zainwestowania gotówki i mieszkanie musieli sprzedać najszybciej jak się da. Właściwie to mieli już nawet kupca i w dwa tygodnie transakcja powinna być sfinalizowania. Dużo jednak zależało ode mnie, wiedzieli że obowiązuje ich miesięczne wypowiedzenie i mogę zablokować ich plany. Wyszli jednak z nieoczekiwaną propozycją, abym do czasu znalezienia nowego mieszkania przeprowadził się do nich. Nie chcieli abym na szybko szukał nowego lokum i trafił do jakiejś nory. Mieszkali sami w dużym mieszkaniu na innym osiedlu, byłem tam kilka razy z kasą za wynajem więc wiedziałem gdzie to jest i jak wygląda. Postanowiłem przystać na ich propozycję. Mój cały dobytek mieścił się w kilku kartonach i torbach, i nie całe dwa tygodnie później wprowadziłem się do nich. Dali mi duży pokój z ogromnym łóżkiem. Przez kolejnych kilka dni życie toczyło się standardowym rytmem, rano wszyscy wychodziliśmy do pracy a wieczorem siedzieliśmy razem przy piwku albo winie. W międzyczasie, przeszliśmy na ty, a Iwona z Waldkiem okazali się dużo bardziej wyluzowani niż mi się wydawało. Niemal każdej nocy dochodziły mnie odgłosy niezłego rżnięcia, a rano ćwierkali do siebie jak skowronki. W końcu przyszła sobota, po całym tygodniu pracy i zamieszaniu związanym z przeprowadzką byłem zmęczony i nie dałem się wyciągnąć znajomym na miasto. Jak co wieczór zasiedliśmy w salonie z Iwoną i Waldkiem, mogliśmy dzisiaj wypić trochę więcej niż zwykle więc humory dopisywały a z czasem atmosfera stawała się coraz bardziej swobodna, a temat rozmowy bardziej frywolny. Wiedzieli że słychać ich w nocy, ale zupełnie się tym nie przejmowali. Okazali się nie tacy “statystyczni” jak mi się wydawało. Iwona po kilku lampkach wina wyluzowała się i co jakiś czas rzucała dziwne spojrzenia w moim kierunku. Udawałem że ich nie widzę ale kilka razy nasze oczy się spotkały sprawiając że peszyłem się za każdym razem co najwyraźniej ją kręciło. Czułem się nieswojo bo obok siedział jej mąż, i chociaż wydawał się niczego nie zauważać w każdej chwili mógł się połapać a wtedy miałbym gwarantowaną noc na przystanku. Około północy postanowiłem nie kusić losu i iść spać. Wykąpałem się i z przyjemnością bryknąłem do wyrka. Pomimo wypitego alkoholu sen nie przychodził. Słyszałem jeszcze jak moi gospodarze biorą prysznic a potem zapadła cisza. Sądziłem że za chwilę zaczną się pieprzyć ale nie, zupełna cisza. Powoli zacząłem odpływać gdy usłyszałem że otwierają się drzwi, spojrzałem w ich kierunku i zobaczyłem zbliżającą się sylwetkę Iwony, gdy podeszła do łóżka oświetliło ją słabe światło latarni świecącej za oknem, była naga. Zamarłem, co teraz? Przecież jak wpadnie Waldek to będzie jatka. Iwona podeszła z boku łóżka i nachyliła się nade mną, jej twarz była tuż nad moją, patrzyliśmy sobie w oczy przez chwilę, położyła palec na ustach pokazując abym był cicho po czym pocałowała mnie, głęboko wkładając język. Leżałem jak sparaliżowany nie będąc do końca pewnym czy to się dzieje na prawdę, czy to alkohol i moja wyobraźnia kreują tą nierealną sytuację. Iwona zrzuciła ze mnie kołdrę, kutas stał napięty do granic możliwości.  Sprawnym ruchem pozbawiła mnie bokserek, rozsunęła mi nogi i klęknęła miedzy nimi, po czym bez żadnego wstępu połknęła całego fiuta. W jednej chwili zobaczyłem gwiazdy, była mistrzynią obciągania, kutas znikał i pojawiał się w jej ustach a ona mruczała jak kotka co podniecało mnie jeszcze bardziej, odpływałem. Jej język szalał po mojej główce a ręka sprawnie pieściła jądra. Spojrzałem na nią, uśmiechając się patrzyła mi prosto w oczy robiąc jednocześnie językiem kółeczka na samym czubeczku mojej pały, po czym łapczywie znów połknęła go po same jaja. Ledwo powstrzymałem się żeby nie krzyknąć. Kontrolnie spojrzałem na drzwi i mnie zmroziło. W otwartych drzwiach rysowała się sylwetka Waldka. Nie miałem pojęcia jak długo tam stał, nie miało to teraz żadnego znaczenia. Nie byłem w stanie się poruszyć,  Iwona wciąż z zapałem obrabiała mi fiuta, chociaż musiała słyszeć że ktoś wszedł. Waldek ruszył w kierunku stolika stojącego w rogu pokoju na którym stała lampka. Światło zalało pomieszczenie, wtedy zobaczyłem że on jest nagi i masuje pokaźną pałę patrząc na nas. Iwona najwyraźniej nie miała zamiaru przestać, a nawet jeszcze mocniej zaczęła mnie ssać sapiąc i pomrukując. Wciąż pochylona nade mną uniosła biodra wyżej i rozsunęła nogi, wystawiając tyłek w kierunku męża. Waldek podszedł od tyłu i mocnym pchnięciem wszedł w nią cały. Krzyknęła z rozkoszy wypuszczając fiuta z ust, złapała go ręką i włożyła z powrotem poruszając się w rytm pchnięć Waldka. Spojrzałem na niego, trzymał Iwonę za biodra i pierdolił od tyłu z dużym zaangażowaniem, popatrzył na mnie, uśmiechnął się i puścił oko. Niepewność i napięcie odeszły zupełnie, mogłem się wyluzować i odprężyć, i oddać rozkoszy której doświadczałem. Waldek wypuścił Iwonę z uchwytu, ta uniosła się klękając przede mną, spojrzała na mnie i szeroko uśmiechnęła się. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Bez ubrania wyglądała już nie tak przeciętnie. Spore piersi co prawda już nie takie jędrne i sterczące ale wciąż bardzo ponętne, wcięcie w talii, minimalny brzuszek i wspaniała cipka z szerokim na dwa palce paskiem  bardzo seksownych przystrzyżonych włosów zaczynających się tuż nad szparką.
    – Nie każdego tak witamy, ale mam nadzieję że ci się podoba. Powiedziała.
    – Noc dopiero się zaczyna. Dodała.
    Waldek wszedł na łóżko i klękną za nią. Ona odchyliła głowę do tyłu i zatopiła się w jego ustach. Jego ręce zachłannie błądziły po jej piersiach. Ona jedną ręka przytrzymywała mu głowę a drugą pieściła swoją cipkę. Leżałem przed nimi wpatrzony w tą scenę masując kutasa twardego jak kamień i myślałem co mnie jeszcze dziś czeka. Trwało to kilka minut po czym Iwona odwróciła się i siadła okrakiem tyłem na mojej klatce. Lekko uniosła pupę tak że jej cipka była tuż przed moją twarzą. Poczułem jej wspaniały zapach, była gorąca i Mokra od soków. Nie mogłem się powstrzymać i zatopiłem język a właściwie całą twarz w jej pulsującym łonie. Syknęła z rozkoszy, Waldek wstał i stanął przed nią tak ze jego fiut był tuż przy jej ustach. Chwyciła go w dłoń i zaczęła ssać z takim samym zaangażowaniem jak to robiła z moim. Drugą ręką waliła mi konia. Najpierw delikatnie po czym szybciej i mocniej. Zaczęła rytmicznie poruszać biodrami onanizując się moja twarzą, mój język wchodził głęboko w jej szparkę a usta pieściły srom. Byłem cały Mokry od jej soków i ledwo łapałem oddech. Złapałem ją za piersi, sutki były twarde jak kamyki. Waldek stękał a ona coraz mocniej ssała jego palę i coraz szybciej ujeżdżała moją twarz jęcząc z rozkoszy. Czując że jej mąż dochodzi złapała go za biodra i pozwoliła mu wystrzelić cały ładunek spermy prosto w usta jednocześnie dochodząc na mojej twarzy. Wylizała kutasa do czysta po czym bezwładnie opadła na łóżko. Jej tyłek ciągle był na mojej klacie a ona pochylona do przodu położyła głowę na łóżku gdzieś między moimi kolanami. Miałem przed sobą wspaniały widok jej mokrej cipki i magicznego oczka. Moja pała ciągle była napięta i chociaż wiedziałem że Iwona była wyczerpana nie zamierzałem jej odpuścić. Poczekałem chwilę aby złapała oddech, Waldek rozsiadł się w fotelu obserwując z boku. Wyślizgnąłem się spod Iwony, jej piersi i głowa ciągle leżały na łóżku, uniosłem jej tyłek wysoko w górę a ona rozstawiła kolana. Była teraz idealne wypięta w pozycji na żabkę. Przyłożyłem kutasa i delikatnie w nią wszedłem. Była gorąca i wilgotna, jej wnętrze pulsowało i idealnie otulało mojego fiuta. Zacząłem posuwać ja powoli, czerpiąc ogromną przyjemność z każdego pchnięcia. Waldek patrzył na nas z uśmiechem a Iwona zaczęła coraz szybciej dyszeć. Delikatnie klepnąłem ja w pośladek i przyspieszyłem, złapałem ją za nadgarstki ruchając coraz mocniej i szybciej. Zaczęła jęczeć a ja zacząłem ją grzmocić niczym młot pneumatyczny, pociągnąłem ją mocniej za ręce, jej jęk zamienił się w krzyk rozkoszy. Pierdoliłem ja z całej siły aż eksplodowałem strugą nasienia prosto w jej rozgrzane wnętrze. Spocony i wyczerpany opadłem na jej plecy. Jej tyłek ciągle był wypięty a ona wciąż dyszała i cała się trzęsła. Kutas wyślizgnął się z cipki a za nim wypłynęła stróżka spermy. Opadliśmy na łóżko bez siły, spoceni ciężko oddychaliśmy. Przez chwilę trwała cisza którą przerwał Waldek.
    – To było na prawdę niezłe rżnięcie. Gratuluję.- Powiedział.
    Spojrzałem na Iwonę, uśmiechała się do mnie rozpaloną twarzą. Zbliżyła się i pocałowała w usta.
    – Nie szukaj na razie mieszkania. Jeszcze nam się tu przydasz. -Powiedziała i puściła oko.
    Oboje wyszli z sypialni a ja zostałem na wielkim wygniecionym łóżku. Uśmiechając się do siebie myślałem o tym co się właśnie wydarzyło i co jeszcze się wydarzy. A jeśli to był tylko realistyczny sen? Nieee, w pokoju wciąż unosił się zapach sexu. Ale co będzie teraz? Zobaczymy rano.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pro Mateusz