Blog

  • Kolejne odwiedziny Tomasza…

    Wróciłam do domu w czwartkowe po południe, po dniu pełnym złych momentów w pracy. Tak czasami jest co by się nie działo wszystko jest nie tak, zła fryzura, zła pogoda, okropni ludzie. No nic trzeba jakoś przetrwać do końca tygodnia udając, że życie warte coś więcej niż codzienna rutyna. Mieszkam sama. Więc podchodzę do drzwi otwieram je i z pełnym spokojem spoglądam na pełny kieliszek zimnego prosecco leżący na stole. Już wiem co to oznacza, przyszedł… znowu…

    Siadam przy stole, zdejmuję buty, chwytam kieliszek i wypijam szybkim haustem na raz. Czuję jak zimne bąbelki ostro przechodzą przez moje gardło, ale on wie że to lubię, tak lubię to zaczynać. On spokojnie siedzi na kanapie i nieśmiało wita się ze mną, wstaje dolewa mi wina, sam pije whisky. Tomasz to facet, który przychodzi do mnie i wie że dostanie wszystko czego pragnie, ja jestem kobietą, która mu to da. Ja Michalina.

    Tomek  podchodzi i chce stuknąć się kieliszkami.

    – Cześć Misia, przepraszam, że przyszedłem bez zapowiedzi, ale nie mogłem, naprawdę nie mogłem już wytrzymać, Twoje klucze leżą przy lustrze, chyba powinienem je zostawić.

    Nie jestem w stanie myśleć trzeźwo przy nim, jedyne czego pragnę to jego kutasa w buzi i to jego przewaga nade mną. Idę się odświeżyć, Tomasz idzie ze mną wie, że uwielbiam jak mnie myje. Wchodzimy pod prysznic, on delikatnie zaczyna mnie myć, powoli najpierw ręce, dokładnie myje piersi całując mnie przy tym po szyi, a ja czuje jego prężącego kutasa na tyłku i czuję jak moja mała robi się gorąca. Tomasz myje mój brzuch i delikatnie zahacza o łono, przechodzi do nóg nie dotykając sromu, a ja czuję jak kolejna fala ciepła przechodzi przez moje ciało. Myjąc wszystko oprócz niej wychodzi spod prysznica. Ja przelewam się zimną wodą, jakoś muszę przetrwać resztę wieczoru. Kolejny kieliszek piję już w łóżku, kiedy on liże ją, on sprawia, że czuję się jak bogini, delikatnie całuje się z moją pizdą, liże ją wolno i dokładnie.

    – Misia dziękuję, że mogę Cię wylizać, wiesz jak to kocham.

    Ja nie odzywam się przytrzymuje tylko jego twarz przy niej, stanowczo każąc kontynuację. Obracam się na brzuch i podkładam poduszkę, wypinam się mocno tak żeby miał dostęp do każdego zakamarku. Tracę powoli głowę i zaczynam prosić.

    – Liż ją, szybko wyliż ją, błagam.

    Wiercę się, jęczę, szybko oddycham i łapię kurczowo kołdrę, ale nie chce dochodzić, za dobrze się bawię.

    – Tomasz daj mi go proszę, chcę go mieć.

    I w końcu całujemy się długo i zażarcie, oboje pragniemy siebie tak bardzo, schodzę niżej całuje jego lekko owłosiony tors, napięty od podniecenia brzuch i jestem coraz bliżej niego, czuje na twarzy jego penisa i czuje kolejny przypływ rozkoszy. Wyciągam język i delikatnie dotykam go patrząc się w jego oczy, ochh jak za tym tęskniłam, nareszcie… Biorę go pomiędzy wargi, zatapiam się w nim, mocno ślinię i coraz szybciej oblizuję go dookoła jak topniejącego loda w upał. Delikatnie oblizuję jaja i później biorę je do ręki. Oblizuje kutasa coraz szybciej, tak żeby uderzał w moje gardło. Jestem spocona, z cipki już dawno kapie na pościel, ale jestem tak rozpalona mając twardego grubego i pysznego kutasa tak głęboko w gardle. Wiem, że on zaraz dojdzie, bo nie jest w stanie tak długo wytrzymać moich jęków i soków które częściowo spadają na jego nogi. Siadam szybko cipką  na nim tak żeby mógł ją wylizać, a ja dalej wylizuję jego kutasa. Tomasz chwyta mnie mocno za tyłek o przerzuca obok, całuje mnie mocno w usta, gryzie w ucho. Przerzuca mnie na brzuch i wkłada powoli swojego kutasa we mnie, moja cipka zaciska się mocno na nim, tak bardzo go pragnie, za co dostaję mocnego klapsa.

    – Przestań zaraz przez Ciebie dojdę mała suko.

    – Błagam zerżnij mnie, błagam…

    – Bądź cicho, to może coś dostaniesz.

    Jak szybko odwracają się role tej winnej osoby, teraz to ja leżę pod nim i błagam o kutasa, orgazm i spermę. Chwyta mnie mocno za włosy i zaczyna swój pokaz, mówiąc jak kat.

    – Podziękuj, że do Ciebie przyszedłem.

    Zagryzam poduszkę i ledwo co słyszę, ledwo co mogę powiedzieć, czuje tylko jak rżnie mnie i jest mi cudownie. – Dzięki, mocnieeeej.

    I kolejny strzał, trochę trzeźwieje i przypominam sobie, że muszę być grzeczna, muszę zasłużyć, dzisiaj najwyraźniej jego kolej na bycie władcą…

    – Ałła, przepraszam, przepraszam.

    Mocniej chwyta mnie za włosy, tak żebym wiedziała gdzie moje miejsce, ale dzięki temu jeszcze mocniej i głębiej we mnie wchodzi. Po raz kolejny mocniej zaciskam na nim cipkę, on chwyta mnie za ramiona i przerzuca na plecy. Podnosi moje nogi do góry i wchodzi, pieprzy mnie tak cudownie, tak mocno, że w końcu nie jestem w stanie wytrzymać i dochodzę… dochodzę wspaniale, tak długo, tak mokro, tak wspaniale, czuję jego spermę tętniącą we mnie…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    kk
  • Spotkanie po latach II

    Przygotowując śniadanie rozmawiałem z Madzią o tym co się stało, dopytywałem czy ma jakieś fantazje. Opowiadała z wypiekami na twarzy przeróżnie akcje a ja doszedłem do wniosku że w każdej z nich jest z kilkoma facetami. Zaproponowałem że na ten weekend możemy założyć że jest wynajętą suczką na wszystkie rozkazy. Oczywiście nie znamy się i ma tak się zachowywać a że jest i była zawsze mi bardzo uległa to kazałem jej iść do łazienki i przygotować się tak jak zawsze. Wstała jak poparzona i wystrzeliła prawie biegiem. Wiedziałem co robi. W łazience w szafce był zestaw do hmm higieny dokładnej czyli lewatywy. Zapewne już wypełnia się dokładnie płynem a że sprawiało jej to przyjemność to zapewne od razu się masturbując. Na samą myśl kutas prężył mi się w spodenkach. Wtedy wszedł Jacek i zapytał kto jest w łazience bo chciał pod prysznic a tam zamknięte, ja tutaj. Wytłumaczyłem mu że mamy gościa na cały weekend do użytku własnego więc niech się nie dziwi. Trzask zamka na górze, stukanie obcasów na deskach podłogi i najseksowniej jak to możliwe, kręcąc dupcią schodziła Madzia. Blond włosy spięte w dwa mysie ogonki, obcisły, kolorowy top i leginsy opinające każdy centymetr seksu. Na szyi czerwona, obróżka i dłuuuuga różowa smycz, której koniec trzymała w ręce. Weszła płynnym, kipiącym seksem ruchem do salonu i rozsiadła się na kanapie. Rzucała nam zalotne uśmieszki, zaciskała ząbki bielutkie na swojej smyczy i zarzuciła powolnym ruchem nogę na nogę. Jacek popatrzyła na mnie.

    -No co się gapisz, atak.

    To był moment, siadł przy niej, objął za szyję i przyciągnął do siebie. Bez zbędnej zwłoki namiętnie ją pocałował głęboko wpychając jęzor w jej usta. Madzia się zrelaksowała i szpileczkami oparła stópki w szerokim rozkroku o łóżko. Ręką chwyciła naszego gościa za krocze i masowała kutasa przez materiał. Jacek podwinął jej topik pod brodę a naszym oczom ukazały się jędrne piersi, okrąglutkie, sterczące, mięsiste. Odpowiednio zostały potraktowane i dalej ją całując zaciskał dłonie na wzgórkach i sutkach. Madzia oblizując na wpół uchylone usta spoglądała jak jej sutki twardnieją od pieszczot kochanka. Najpierw wodził paluszkiem po obwódce by zaraz chwycić palcami i uszczypnąć sutek. Jeden i drugi nie umykały jego uwadze a Madzia jak suczka zaczęła jęczeć . Podniósł ją z kanapy i całując szyję, ramiona zaczął zdejmować leginsy. Stała na baczność i bez oporów oddawała się temu mężczyźnie. Chwycił jej dłoń i nakierował na swojego kutasa głaszcząc kochankę po twarzy. Wsunął ją sobie do spodenek i już Madzia zachłannie wyjęła na zewnątrz kutasa. Klęknęła i otworzyła szeroko usta, czekała. Jacek położył jej na języku kutasa a ona jeździła po nim językiem by w końcu go zassać. Nie zastanawiając się Jacek chwycił ją za głowę i wszedł w jej usta aż po same jaja. Madzia się zakrztusiła, wypluła i w nieopanowanym śmiechu schyliła głowę.

    -Lubisz to kurewko, lubisz jak kutas ci poleruje gardełko to teraz sobie possiesz za wszystkie czasy.

    To mówiąc chwycił ją za szyję i przyciągnął do krocza. Zaczął posuwać jej usta bez opamiętania. W bijał się płytko by zwolnić i powoli ale stanowczo znowu zagłębić się cały w jej ustach. Odpuścił i znowu głęboko się w nią wbijał. Z ust Madzi wydobywała się ślina ciurkiem, co jakiś czas znowu kaszlnęła ale nie narzekała. Jacek chwycił jej mysie ogonki i ciągnąć do góry za włosy dalej penetrował jej usta. W pewnym momencie z dupci mojego aniołka poszła salwa płynu. Jezu ona więc cały czas miała go w sobie. Na podłodze zrobiła się niezła kałuża ale nie przeszkadzało to naszym kochanką. Kumpel się chyba nawet ożywił bo coraz szybciej i głębiej rżnął usteczka mojej niuni. Klęcząca w kucki, z wypiętą i napuchniętą, szeroko rozwartą cipą, przyjmowała kutasa jak rasowa sucz, trzymana za włosy by głowa była na odpowiedniej wysokości. Jacek nie wytrzymał. Podniósł ją za kłaki do góry i rzucił na łóżko. Magda zadarła do góry nogi, chwyciła je rękami, praktycznie kolanami wjechała sobie pod same pachy i tak wyeksponowana czekała na swego pana. Podszedł do niej, wsunął palec w jej dupcię a kutasem już kierował się w cipkę. Otarł się o nią, raz, drugi i trzeci. Oparł dłoń o jej mostek i przyciskając naparł na cipę. Powoli najpierw żołądź, delikatnie, sunął dalej w jej wnętrze. Zacisnęła mocno wargi i oczy. Przez chwilę brała głębszy oddech a Jacek brnął dalej. Gdy był w połowie strzelił jej dłonią w twarz. Opuścił niżej i zacisnął na szyi. Wszedł już do końca i rytmicznymi ruchami posuwał kochankę. Wjeżdżał głęboko i coraz szybciej, twarz Madzi lekko siniała i zwalniał uścisk na szyi. Powtarzał tę czynność rytmicznie i coraz szybciej ją posuwając. Zaczęła piszczeć i krzyczeć. Dostała znów liścia. Galopował już w niej bez opamiętania. Dodatkowo Madzia rączką też stymulowała sobie łechtaczkę i ryczała z rozkoszy. Prosiła go by nie przestawał i rżnął ją mocniej. Wbijał ją coraz głębiej w wersalkę której siedzisko wilgotne było od jej potu i soków. Chwycił ręką dziewczynę za kark i już zmieniał dziurę. Wchodził jej w dupcię, po jego minie wiedziałem że jest mu ciasno ale wszedł cały do oporu. Magda szczerzyła ząbki i przyjmowała bezgłośnie każde pchnięcie gdy ten już miarowo pierdolił jej dziurkę. Chwyciła się za kostki i naciągała nogi wyżej prawie za głowę. Jacek jęczał bo czuł jak się zaciska na jego kutasie ale tylko przyspieszył tempa. Znowu chwycił za kark i mocno przyciągnął głowę do siebie a ona ryczała już głośno ze szczęścia i w pełnej ekstazie.

    -Jeszcze, nie przerywaj, mocniej, pierdol mnie jak swoją sukę. Rżnij mnie aaaaaaaaaah. O tak, pieprz mnie, Jezu jak boli, nie przerywaj, nie wychodź ze mnie rżnij ostro błagam. Jacek w pełnym galopie spełniał jej każdą prośbę. Nie wytrzymała, wybiła nogi do przodu, wypuściła kutasa z siebie i zawijając się na podłodze w kuleczkę, jej ciało opanował orgazm. Drżała, przez ciało przeszedł prąd, turlała się i krzyczała głośno by uspokoić się i z uśmiechem na ustach popatrzyć w oczy kochanka.

    -To jeszcze nie koniec kurwo, wstajesz i opieraj się o stół.

    Magda posłusznie stanęła okrakiem przy stole opierając się o niego łokciami. Czekała. Jacek chwycił za smycz i owinął ją sobie wokół dłoni. Pociągnął mocno do siebie aż lekko przydusił suczkę i znowu płynnym ruchem wszedł w jej dupcię. Zaczął się galop bez opamiętania. Ciągnął za smycz, potem włosy. Chwycił rękoma za jej policzki głęboko w usta wpychając paluchy i pastwił się nad jej odbytem.

    -Michał choć tu zatkasz jej pysk bo całe miasto postawi na nogi.

    Nawet nie czekałem, wlazłem na stół i siadłem przed jej ustami okrakiem. Jacek chwycił ją za włosy i sam nadział jej głowę na mojego kutasa. To on dyktował jej tempo i głębokość pochłaniania kutasa a pastwił się nad jej głową jak sam fiutem nad jej dupeczką. Rżnąłem jej usta i przyglądałem się jak jej makijaż spływa po twarzy. Rytmicznie odbijała się od jego pchnięcia w mojego kutasa i znowu ja pchnięciem nadziewałem ją na Jacka. Po takiej jeździe już nie wytrzymałem i zalewałem jej całą twarz gęstym nasieniem. Tak obfitego wytrysku nie miałem dawno. Część połknęła, część wyciekła jej z ust prosto na blat. Opadłem jak długi a Jacek nawet nie myślał o końcu. Magda znowu ryczała w ekstazie a jej twarz mocno została dociśnięta do blatu.

    -Widzisz co kurwo zrobiłaś? Wybrudziłaś stół mojemu kumplowi, teraz to dokładnie wyliżesz. Wtedy zaczął wycierać stół jej twarzą. Znowu chwyciły ją skurcze i drgawki. Rżnięta dupa zaciskała się mocno na fiucie a z cipy tryskała fontanna po nogach kochanki. Jacek szybko wyjął kutasa i gdy jego kurwa szczytowała popuszczając w orgazmie, wszedł fiutem w jej cipę i rżnął ostro i szybko. Poczuł chyba że zaraz strzeli więc wyją z niej fiuta, pchnął na podłogę i szarpiąc za włosy nakierował salwy spermy prosto w jej twarz. Blond włosy kleiły się do całej powierzchni twarzy, sperma dokładnie oblała jej policzki, usta, czoło, brodę. Język łapczywie łapał lecące strugi by schować się w ustach i połknąć zdobycz. Jacek puścił jej włosy, strzelił liścia po twarzy i chwytając za brodę powiedział

    -Wypierdalaj się umyć i ruchy na dół, do konta i czekać suko jak pan zawoła.

    Posłusznie wykonała polecenie, zniknęła na schodach by się pojawić już całkiem nago w salonie.

    -Do konta i leżeć, nogi szeroko i masuj sobie cipę aż do orgazmu. Chcę widzieć jak znów zalewasz podłogę.

    Spełniała nasze wymyśle życzenia, klęczała pod stołem i jak ssała jednemu to ręką w tym czasie waliła drugiemu. Co jakiś czas chwytana za włosy wbijana była ustami na fiuta do końca tak ją przytrzymując. Po chwili tańczyła na stole wypinając się i uwydatniając swoje atuty, by znowu bezczelnie być rżnięta raz przez jednego potem drugiego kochanka.

    Gdzieś o północy zadzwonił telefon. Jacek odebrał i powiedział że już idzie. Wszedł do pokoju z młodą dziewczyną, na oko to była już pełnoletnia, ubraną w spódniczkę w kratę i białą koszulkę, trzymając i oblizując wielkiego lizaka.

    -A to twoja koleżanka suko teraz zobaczymy jak się zabawiacie ze sobą i ani słowa to jest twój władca, pokazał na mnie, ja jestem gościem a tam w koncie jest nasza suka. Będziecie razem nas zabawiały.

     

    Tak się zaczęły ciekawe igraszki.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał R
  • Niewolnica orczycy czesc 5

    Bologal stała przede mną, naga i pijana. Jej penis był już w pełnym wzwodzie, a na jej twarzy widziałam wyraz seksualnego pożądania.
    Mimowolnie cofałam się, aż zatrzymałam się przy łóżku. Wiedziałam, że to bezcelowe, nie uniknę jej w żaden sposób, ale obawiałam się tego co mi zrobi. Nawet normalnie jest brutalna, a co dopiero kiedy jest pijana? Nie chciałam się o tym przekonać.
    Bologal podeszła bliżej i przewróciła mnie na brzuch. Potem położyła dłonie na moich rękach żeby mnie przytrzymać. Zacisnęłam zęby, mentalnie przygotowując się na to co nastąpi, ale i tak krzyknęłam przeciągle gdy wparowała całym swoim fiutem w moją obolałą dupę za jednym zamachem. Zwykle zaczynała powoli. Teraz nie. Bolało to o wiele bardziej.
    Poruszała się też inaczej, ale nie w sposób w jaki to sobie wyobrażałam. Wcześniej posuwała mnie szybko i mocno, ale teraz wchodziła powoli. Ale mocniej, o wiele mocniej. Kiedy cały jej kutas był wewnątrz mnie, ona nadal napierała biodrami naprzód, przygniatając mnie do ziemi.
    Za każdym razem gdy to robiła, zamykałam oczy i czekałam aż ten potworny ból się skończy. Kiedy tak było, doceniałam tą chwilę bez bólu, nim ona znów wpychała się do środka.
    Nie podobało mi się to bolesne uczucie bycia przygniataną do podłogi, więc zaczęłam odczuwać o wiele większą przyjemność z poczucia penisa Bologal wchodzącego i wychodzącego z mojego tyłka. Przez to, moja druga dziurka zaczęła robić się mokra. 
    Bologal pochyliła się do przodu, naciskając swoimi piersiami na moje plecy. Miękkie uczucie jej piersi na mojej skórze jedynie wzmogło moją przyjemność.
    -Gdyby tylko moje plemię mogło mnie teraz widzieć. -wyryczała z głową blisko mojej. Czułam jej gorący oddech na moim policzku i mocny zapach miodu pitnego.
    -Pieprzę moją ludzką szmatę w grocie pełnej ludzi którzy służą mi i traktują jako swoją przywódczynię. -kontynuowała.- Wiesz dlaczego nie jestem już z nimi? Z moim plemieniem?-Nie. -odpowiedziałam przez zaciśnięte zęby gdy znowu próbowała wepchnąć swojego penisa dalej niż mogła.-To przez mojego kutasa.
    Głos Bologal nagle zaczął brzmieć o wiele smutniej. Miód musiał sprawić, że stała się nieco bardziej emocjonalna.
    -Orczyca powinna być silna. Tak jak ork, ale musi również być zdolna do noszenia silnych dzieci, aby kontynuować rodowód. Ja nie mogę, ponieważ nie mam czym rodzić. Nie miało znaczenia, że byłam najsilniejszą wojowniczką pośród kobiet i mężczyzn, wciąż traktowali mnie jak dziwadło.
    Bologal stawała się coraz bardziej rozzłoszczona, przez co jej ruchy były jeszcze mocniejsze.
    -Wygnali mnie. Powiedzieli, że orczyca z piersiami i chujem nie jest ani kobietą, ani mężczyzną. Jest niczym, tylko dziwadłem które nie ma miejsca pośród orków. Ale jestem kobietą. Wiem to. I jestem silniejsza niż każdy z mężczyzn. Przynajmniej teraz jestem. Któregoś dnia powrócę do domu i zmuszę ich aby uwielbiali część mojego ciała za którą mnie wygnali. Wojowie i watażkowie będą podziwiać mojego kutasa, a ja będę się na nich spuszczać i zmuszać aby to z siebie nawzajem zlizywali. Każdą kobietę która się na mnie krzywo patrzyła zerżnę aż do nieprzytomności i sprawię, że będą nosiły moje potomstwo. Będzie to wtedy dla nich zaszczyt. Będą mnie błagali żebym ich wyruchała, będą chcieli mnie zadowalać. A kiedy im na to pozwolę, będą się tym przechwalać.
    Jej słowa podniecały ją. Zaczęła mnie pieprzyć z szybszym tempem. Ale nie delikatniej niż wcześniej. Leżałam z zaciśniętymi zębami i zamkniętymi oczami, starając się skupić na głosie mojej pani, aby odciągnąć myśli od bólu.
    -Dlatego tu przybyłam. Do ziem na których nikt mnie nie zna, przepełnionej delikatnymi ludźmi. Mój plan to wywalczyć drogę na szczyt, ale odkąd byłam tu uwięziona, wymyśliłam o wiele lepszy. Będę bogacić się na tej kopalni aż nie będę miała wystarczająco srebra żeby wykupić sobie drogę do królewskiego pałacu. Ludzie może nie spodobać się orczyca na dworze, ale jeśli król wpadnie w tarapaty, a ja go uratuje, zaufają mi.
    Słyszałam jak Bologal coraz bardziej nakręca się. Była dumna z tego pomysłu. Nie mogła się doczekać, aż go wypełni.
    -Później, kiedy będę z nim sam na sam, zmuszę go aby był mi posłuszny. Zmuszę go do małżeństwa ze mną, a później po jednym tragicznym wypadku, będę królową. Wtedy każdy człowieczek będzie musiał mi służyć, a kobiety będą musiały mnie zaspokajać. Wtedy będę mogła najechać moją ojczyznę i pokazać jakimi byli głupcami.
    Widziałam luki w tym planie. Szczerze wątpiłam czy ludzie byliby gotowi służyć orczej królowej, zwłaszcza takiej jak Bologal. Jeśli jej plan by się powiódł, prawdopodobnie skończyłoby się rewolucją.
    -Ale nie przejmuj się, -Bologal wyszeptała mi do ucha. Posuwała mnie teraz szybkimi i mocnymi ruchami. – Ty nadal będziesz moją ulubioną niewolnicą. Wyobraź sobie ile ludzi będzie ci zazdrościło. Dworska niewolnica królowej. Tytuł który wielu by chciało posiadać kiedy będę na tronie.
    Z tymi słowami na ustach doszła w moim tyłku, dociskając biodra jak tylko mogła, przygniatając mnie do kamiennej podłogi. Gorąca fala spermy wypełniała mnie. Teraz dotarło do mnie, że sprawia mi to przyjemność. Zapach jej nasienia pobudzał mnie. Jej kutas wystrzeliwał kolejne ładunki spermy.
    Obie leżałyśmy jeszcze przez chwilę. Wsłuchiwałam się w dyszenie Bologal i czułam jak nasze spocone ciała ocierają się o siebie. Jej penis wciąż był w moim tyłku i w dziwny sposób wydawało mi się to… pocieszające. Nie było to już tak odrażające jak za pierwszym razem.
    W końcu Bologal wycofała swojego miękkiego już kutasa i wstała, podeszła do łóżka i zwaliła się na nie.
    Ja leżałam nadal, w tym samym miejscu, rozgrzana przez naszą zabawę. Ale zimno w pokoju wkrótce dało o sobie znać.
    Niespodziewanie Bologal wstała z łóżka i złapała mnie za kark.
    -Śpisz dziś ze mną niewolnico. – wymamrotała i ciągnęła mnie to łóżka. -Dlaczego? – zapytałam zdziwiona.-Ponieważ jest zimno, a ja jestem zbyt zmęczona żeby rozpalać ogień od nowa.
    Bologal popchnęła mnie na łóżko i położyła się sama. Leżąc na boku przytuliła mnie, jej wielkie piersi wręcz otaczały moją głowę.
    Później ucichła, sądząc po jej oddechu zasnęła.
    Podobało mi się to. Poza cudownym uczuciem jej piersi na mojej twarzy, spałam bez łańcucha na szyi. Wciąż byłam uwięziona w objęciach jej wielkich, muskularnych ramion, ale nie przeszkadzało mi to.
    W tym momencie czerpałam przyjemność z tej sytuacji. Ciepło Bologal odpędziło zimno, a ja złapałam się na tym, że podoba mi się takie uwięzienie.
    Odchyliłam głowę do tyłu aby lepiej spojrzeć na moją panią. Nigdy nie widziałam tak umięśnionych kobiet, ale musiałam przyznać, że ciało Bologal było imponujące.
    Upewniając się, że śpi, zaryzykowałam i zaczęłam ją dotykać. Położyłam dłoń na jej umięśnionym brzuchu. Był twardy jak skała, nie mogłam nawet złapać za skórę.
    Powoli skierowałam dłoń na miękkie piersi i masowałam je przez chwilę. Sama czasem dotykałam swoich, ale jej były cudowne w dotyku. Kiedy poczułam się odważniej złapałam je i zatopiłam palce w jej ciele na moment.
    Bologal chrząknęła, a ja szybko cofnęłam ręce. Nie obudziła się. Znów zaczęłam się nimi bawić. W końcu skupiłam się na wielkich ciemnozielonych sutków. Liznęłam ostrożnie jeden z nich aby go posmakować. 
    Bologal lekko jęknęła, ale nadal spała. Zaczęłam językiem zataczać kręgi na jednym sutku bawiąc się palcami drugim. Mając w ustach jej piersi zaczęłam się podniecać jak nigdy dotąd. Ssałam oba na zmianę, czując jak stają się twarde. Zanurzałam twarz w jej piersiach.
    Penis Bologal powoli znów stawał na baczność, napierając na moją cipkę. Wszystko przez moje lizanie piersi. Był to pierwszy raz kiedy jej kutas dotykał mojej szparki. Nie wiem czemu zawsze penetrowała mój tyłek. 
    Na początku było to lekko nieprzyjemne, ale czując jej twardego kutasa na mojej cipce zaczęłam to tolerować. 
    W końcu wsunęłam znowu do ust jednego sutka i myśląc o jej członku na moim łonie, wtuliłam się w nią.
    Wkrótce i ja zasnęłam.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Marzenie uczennicy

    Martyna jest 18-letnią brunetką średniego wzrostu, z pięknymi, brązowymi oczami oraz świetną figurą. Nigdy nie była wybitną uczennicą, jednak nie miała również problemów w szkole. Rok przed maturą postanowiła poszukać korepetytora z matematyki, ponieważ ten przedmiot sprawiał jej największe problemy. Po kilku dniach telefonów ostatecznie wybrała poleconego przez koleżankę 30-letniego informatyka o imieniu Cezary.

    – Będziesz zadowolona! – twierdziła przyjaciółka Martyny, która jeszcze wtedy nie wiedziała, co będzie kryło się za tymi słowami.

    Umówili się na czwartek, godzinę 18. Lekcje miały odbywać się w jego mieszkaniu w centrum Warszawy. Martyna przyszła punktualnie, zapukała do drzwi, i w momencie, kiedy się otworzyły, przeszedł ją dreszcz – jej oczom ukazał się bardzo przystojny, wysoki brunet z delikatnym zarostem.

    – Cześć! Ty jesteś Martyna, prawda? – zapytał się Cezary

    – Tak, to ja… – nieśmiało odpowiedziała dziewczyna, na twarzy której pojawiły się rumieńce

    – Miło mi, zapraszam do środka!

    Pierwsza lekcja przebiegła zwyczajnie, aczkolwiek od początku widać było, że Martyna nie przykłada całkowitej uwagi zajęciom, w zamian za to co jakiś czas topiła wzrok w osobie swojego korepetytora. Tak minęło 90 minut zajęć. Martyna wróciła do domu, i pierwsze co zrobiła, to zaczęła szukać w Internecie zdjęć swojego nauczyciela. Po znalezieniu kilku fotografii zamknęła drzwi na klucz i oddała się pieszczeniu swojej delikatnej muszelki, jednocześnie patrząc na zdjęcia Cezarego. Starała się robić to najciszej, jak tylko potrafi, jednak kiedy nadszedł finał nie wytrzymała i krzyknęła przeszyta dreszczem podniecenia. Udało się uniknąć wpadki – zanim zaniepokojony tata zdążył wejść do pokoju, Martyna ubrała się i włączyła horror, który ‘miał ją przestraszyć’.

    Od pierwszego spotkania minął tydzień, tego dnia miało odbyć się kolejne. Przez ten czas nastolatka jeszcze kilka razy masturbowała się myśląc o swoim korepetytorze. Martyna postanowiła, że tym razem ubierze się nieco inaczej – zamiast standardowego dla niej ubioru, czyli jeansów i swetra postanowiła założyć białą koszulę oraz stosunkowo krótką, czarną spódniczkę. Dodatkowo na nogi założyła delikatne, cieliste rajstopy oraz czarne baleriny. Pierwszy raz od dłuższego czasu postanowiła zrobić sobie makijaż – różowa szminka oraz delikatny cień do powiek jeszcze bardziej podkreślały urodę nastolatki.

    Wyruszyła w najdłuższą podróż swojego życia – pomimo tego, że ich mieszkania dzielił ledwie kilometr, to przez cały czas w jej głowie kręciły się przeróżne myśli – ‘Jak spojrzę mu prosto w oczy?’, ‘Czy to normalne?’, ‘Dlaczego tak się dzieje?’. Droga, która w rzeczywistości zajęła jej 15 minut, zdawała się dla dziewczyny trwać całe wieki. Jednak w końcu doszła pod mieszkanie Cezarego. Zapukała, i po chwili mężczyzna otworzył jej drzwi i zaprosił do środka.

    – Bardzo ładnie wyglądasz, jednak nie musiałaś się tak stroić dla mnie. – powiedział z uśmiechem Cezary. Te słowa z jednej strony nieco zraziły Martynę, z drugiej zaś – ucieszył ją fakt, że zwrócił uwagę na jej ubiór. Początek lekcji wygląd podobnie jak za pierwszym razem – z tą różnicą, że zamiast przy stole usiedli na łóżku. Poza tym Martyna nie była zbyt skupiona na wiadomościach, które starał się przekazać jej korepetytor. Po pewnym czasie zaczęła jednak przysuwać się do Cezarego, na co jednak mężczyzna starał się nie zwracać uwagi. Martyna nie ustawała jednak w swoich dążeniach do bliskości i przysuwała się coraz bliżej. W tym momencie zadzwonił telefon Cezarego.

    – Przepraszam, muszę odebrać, to ważny telefon. – powiedział Cezary, po czym opuścił pokój, w którym prowadził lekcję.

    Martyna była już rozpalona, z trudem starała się opanować emocje, które nią targały. Podniecenie sięgało zenitu. Rozpięła koszulę, podciągnęła spódniczkę i zaczęła pieścić swoją muszelkę, jednocześnie dotykając swoich nabrzmiałych sutków. Wtedy do pokoju wrócił Cezary…

    – Co ty robisz!? – krzyknął wyraźnie zaskoczony mężczyzna. – Ubieraj się natychmiast!

    – Przepraszam, ale nie mogę… – odpowiedziała przestraszona dziewczyna.

    – Dlaczego!? Ubieraj się i nie dyskutuj! – krzyknął Cezary, podchodząc do Martyny. Wtedy nastolatka złapała mężczyznę i przewróciła na siebie.

    – Puść mnie! Mam narzeczoną, nie będę zdradzał jej z 18-latką!

    – Nie, teraz jesteś tylko mój… – wyszeptała Martyna, po czym zaczęła szalenie całować nauczyciela. Chociaż próbował się oderwać, to jednak nastolatka nie pozwoliła mu na to. Zdjęła z siebie koszule, po czym zrobiła to samo z koszulą Cezarego, który również wpadł w miłosny szał, ponieważ po tym ruchu Martyny rzucił się na jej drobne piersi i zaczął je pieścić ustami i językiem.

    – O tak, widzę, że już ci przeszło… – z zadowoleniem powiedziała dziewczyna. Cezary nie odpowiedział – chyba, że za odpowiedź można przyjąć przyspieszenie lizania piersi. Wyraźnie pobudzona Martyna zdjęła z siebie spódniczkę, zostawiając na sobie jedynie cienkie rajstopy i czarne, koronkowe majtki. Nie umknęło to uwadze Cezarego, który od razu zmienił miejsce swoich pieszczot – delikatnie zaczął lizać okolice muszelki Martyny, od której oddzielały go dwie warstwy materiału.

    – Może zdejmę je, będzie ci łatwiej… – zasugerowała nieco niepewnie uczennica.

    – Nie trzeba, poradzę sobie. – odpowiedział Cezary, po czym rozerwał zębami rajstopy.

    – Widzę, że jesteś w tym dobry… – powiedziała z uśmiechem dziewczyna, nie ganiąc go za uszczerbek ubioru. Przez chwilę jeszcze pieścił dziurkę Martyny przez majtki. Po kilku liźnięciach odchylił majteczki i jego oczom ukazał się widok delikatnej, ogolonej, ale jeszcze ‘niezaliczonej’ muszelki. Wtedy już lizał i pieścił ją na pełnych obrotach – zarówno językiem, jak i palcami, co bardzo spodobało się nastolatce, która dawała temu wyraz poprzez cichutkie pojękiwanie.

    – Pora na mnie, aby i tobie sprawić przyjemność… – tymi słowami przerwała pieszczenie swojej cipki, po czym zdjęła z Cezarego spodnie, a potem powoli zsunęła bokserki… Jej oczom ukazał się 18-centymetrowy penis nauczyciela.

    – Ale on duży, nie wiem, czy jestem w stanie to zrobić… – powiedziała nieco zszokowana dziewczyna.

    – Będę delikatny, aby nie zrobić ci krzywdy. – odpowiedział Cezary.

    Początkowo wzięła go do ręki i delikatnie masowała, dołączyła drugą dłoń i przyspieszyła ruchy. Po kilkunastu sekundach takiej zabawy przełamała się i wzięła go do ust – najpierw tylko główkę, z czasem połykała go coraz bardziej.

    – Jesteś wspaniała, robisz to znakomicie! – wyraźnie podniecony Cezary komplementował nastolatkę, jednocześnie głaszcząc ją po głowie. Ten fragment trwał kilka minut, w czasie których Martyna nabierała doświadczenia w tej części seksualnego rzemiosła. Na koniec polizała go kilkakrotnie, niczym lizaka.

    – Teraz pora, abym to ja zadziałał. – powiedział stanowczo nauczyciel, po czym ponownie położył Martynę na łóżku. Potem już nie tak stanowczo – można nawet rzec, że ostrożnie – zapytał:

    – Czy już to kiedyś robiłaś?

    – Nie… – niepewnie odpowiedziała Martyna.

    Cezary podszedł do szafki nocnej, w której ma schowane prezerwatywy, których zazwyczaj używa przy okazji seksu ze swoją narzeczoną.

    – Nie trzeba, mam dzisiaj… no wiesz… te dni… – nieśmiało zatrzymała go uczennica.

    – Na pewno? Nie chcę mieć żadnej niespodzianki za kilka miesięcy! – odpowiedział nerwowo Cezary.

    – Tak… Jestem pewna… – powiedziała Martyna chcąc nieco uspokoić swojego korepetytora. Faktycznie – podziałało to, ponieważ odłożył paczkę prezerwatyw i postanowił zrobić to bez zabezpieczenia.

    – Tylko proszę – zrób to delikatnie… – można było wyczuć w tej prośbie strach przed bólem.

    – Dobrze, księżniczko… – odpowiedział w niespodziewany sposób Cezary, co spodobało się dziewczynie. Zgodnie z obietnicą pierwsze ruchy były bardzo delikatne, jednak mimo wszystko sprawiało to ból nastolatce. Po kilku kolejnych było już coraz lepiej, i mogli się oddać miłosnemu uniesieniu. Cezary zaczął przyspieszać, a Martyna zamiast krzyczeć – rozkosznie jęczała.

    – Tak, jest cudownie… Jesteś wspaniały… – wyksztusiła z siebie dziewczyna.

    – Cieszę się, że ci się podoba.. – odpowiedział Cezary, kontynuując swoje miłosne ruchy. Zarówno Cezary, jak i Martyna byli blisko orgazmu, jednak oboje starali się odwlec ten piękny moment, aby móc jeszcze dłużej rozkoszować się sobą. Widząc, że nastolatka zbliża się do orgazmu Cezary postanowił zmienić pozycję… Położył się na łóżku, posadził na sobie Martynę i ponownie włożył swojego członka do jej rozpalonej i wilgotnej cipki.

    – Wiem, że spodoba ci się to. Takie księżniczki jak ty lubią jazdę konną… Tylko w tym wypadku to ja będę twoim konikiem. – wyraźnie zadowolony Cezary zachęcił tymi słowami uczennicę do przyłączenia się do pomysłu. I w tej pozycji również tkwili przez kilka minut. Martyna bardzo wczuła się w swoją rolę – starała się nie pokazywać po sobie dyskomfortu, zamiast tego uśmiechała się i coraz śmielej poruszała się na penisie swojego kochanka. I po raz kolejny doszli do tego momentu, że orgazm wydawał się wręcz nieunikniony, jednak umiejętnie uniknęli go w tej chwili.

    – Chcę zrobić jeszcze jedną rzecz… – powiedziała tajemniczo dziewczyna.

    – Co takiego, księżniczko? – zapytał Cezary. Kiedy wypowiedział te słowa, Martyna wstała, podeszła do stołu, oparła się o niego i powiedziała…

    – Oprzyj mnie o stół, i wejdź we mnie od przodu… Nie trzeba było dłużej zachęcać Cezarego – podniósł się z łóżka, oparł Martynę o stół i wsadził swojego mocno nabrzmiałego penisa w cipkę dziewczyny. Obydwoje wiedzieli, że finał zaraz nadejdzie, ale już nie starali się go dalej odwlekać – Cezary szybkimi ruchami posuwał Martynę, ona zaś masowała swoją muszelkę. Po kilkudziesięciu sekundach przeżyła potężny orgazm – wszystkie mięśnie przeszył dreszcz podniecenia, z jej cipki pociekła również ciecz. Niedługo potem Cezary wyjął wilgotnego penisa z muszelki dziewczyny i kilkoma ruchami dłonią doprowadził go do wystrzału wprost na brzuch licealistki. Sperma zaczęła wędrować coraz niżej, w okolice cipki oraz na rajstopy. Po tych emocjach opadli bezsilnie na stół i przytulili się do siebie. Pierwszy odezwał się Cezary:

    – To była wspaniała lekcja…

    Na co po kilku sekundach odpowiedziała Martyna:

    – Chcę, żebyśmy robili to częściej… Nigdy nie czułam się tak dobrze, jak dzisiaj…

    – Pomyślimy, pomyślimy… Księżniczko… – odpowiedział Cezary, po czym pocałował Martynę w usta… 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fernando_2013

    Jest to pierwsze pełnometrażowe opowiadanie mojego autorstwa, dlatego proszę o wyrozumiałość.

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz I

    Studia. Czas szczególny, dla każdego młodego człowieka. Szczególnie takiego, który wyrywa się z małego powiatowego miasteczka do jednego z największych miast Polski. Czas gdy ucieka się spod rodzicielskich skrzydeł i można bez skrępowania wracać z imprezy pierwszym tramwajem danego dnia… albo i w ogóle, by przedłużyć imprezę na kolejny dzień. Okazjonalnie człowiek też się uczy, ale nie o tym ta historia…
    Kierunek ścisły… Ja plus trzech i pół kumpla (jeden był chodzącym stereotypem geja) i 50 dziewczyn. Większość dość urodziwa i zgrabna. Pośród nich moja najlepsza koleżanka ze studiów – Dominika. Koleżanka i tylko koleżanka, od razu wydała się, że ma chłopaka z którym jest od pierwszej klasy liceum. W związku z tym nie próbowałem nawet jakiegokolwiek podrywu. Jednak, dzięki tej znajomości miał mi kto przypominać o kolokwiach, wejściówkach, protokołach z laborek i innych rzeczach do których ja nigdy głowy nie miałem. Ona za to miała od kogo ściągać na kolokwiach i spisywać protokoły. Cóż, było się przez 4 lata najlepszym studentem na roku.
    Sobota. Środek drugiego semestru. Trzecia w nocy. Ja nieco zaćmiony alkoholem po delikatnym rozbiciu flaszki ze współlokatorem staram się zasnąć mimo helikoptera. Nagle dzwoni telefon. Kiedy już oczy przyzwyczaiły się do wypalającego oczy wyświetlacza widzę na ekranie napis „Dominika”… Co ona może chcieć o tej porze?
    -Hej, co tam?
    -Hej Bartek! Jesteś może gdzieś na mieście? Bo byłam na imprezie i sama boję się wracać! – No tak… od początku tego semestru przeprowadziła się dosłownie 3 bloki dalej.
    -Nie, ale mogę wyjść po Ciebie kawałek… Bądź przy galerii tak za 20 minut. – W sumie nie wiem, czemu jej nie spławiłem o tej godzinie. Widocznie dobre przeczucie miałem. Ubrałem się i ruszyłem przed siebie. Dotarłem bez większych przygód, zaś wieczory spacer dobrze mi zrobił. Od razu się lepiej poczułem. Na przystanku pod galerią zobaczyłem ją. Nie za długie włosy, sięgające trochę poza linię szczęki. Ładna, miła buzia nieco ukryta za okularami. Figura klepsydry z całkiem okazałym biustem. Na wydekoltowaną bluzeczkę narzucona kurtka. Było już trochę chłodno. Do tego dość obcisłe jeansy.
    -O, jesteś! Jak dobrze! Sama bałabym się blokowiskami wracać! Nie wiem jak ja Ci się odwdzięczę! – krzyknęła dobiegając do mnie. Przywitaliśmy się i ruszyliśmy przed siebie. Zaczęliśmy rozmowę. Od pierwszych trzech zdań zauważyłem, że jest podpita. Dosyć mocno. Najpierw gadaliśmy o studiach, potem sprzedała mi trochę plot z życia innych koleżanek ze studiów.

    -No i mój Paweł pojechał 3 tygodnie temu do tej Holandii i sama siedzę. Oblał pierwszy semestr i nie miał co zrobić ze sobą to pojechał pracować.
    -Jak mógł oblać pierwszy semestr na takim gównianym kierunku? Sama mówiłaś, że oni tam na całą sesje maja mniej nauki niż my na jeden egzamin. – Powiedziałem dość złośliwym tonem.
    -No, ale oblał, nie drwij z niego.

    -To co? Słomiana wdowa jesteś, jak Ci się z tym żyje?
    -Tragicznie! Celibat źle znoszę. Przyzwyczaiłam się, że miałam seks po raz albo dwa dziennie, a teraz nic! – powiedziała bez skrępowania. Widocznie wypity alkohol rozwiązał jej język.
    -Mam taką chcicę, że masakra! – dodała po chwili
    -Ja w ogóle nie mam dziewczyny i też nie jest wesoło.
    -A Ty też lubisz dużo się bzykać?
    I zaczęło się…Wszystko płynnie przeszło w szczerą rozmowę o preferencjach seksualnych. Rozmowa trwała w najlepsze, dowiedziałem się, że moja koleżanka ze studiów lubi ujeżdżać facetów i że raz próbowała połknąć spermę i nigdy więcej. Rozmawiało się nam na tyle dobrze, że zamiast pójść prosto do domu, trafiliśmy do pobliskiego sklepu nocnego, zaopatrzyliśmy się w piwo i usiedliśmy sobie z nim na ławce w parku niedaleko naszego blokowiska. Nie było tu latarni, ale powoli zaczynało świtać. Zrobiło się też dosyć zimno. Przyszły najzimniejsze godziny doby. Nam było raczej gorąco. Rozmowa robiła się pikantniejsza, a jakiekolwiek skrępowanie padło. Gadaliśmy o pozycjach, o przygodach, zarówno tych śmiesznych jak i cholernie podniecających. Tym jak nas przyłapywano, i w ogóle o praktycznie wszystkim co związane z seksem. Chociaż tutaj, ja przodowałem, bo okazało się, że moja koleżanka w życiu miała tylko jednego faceta. Poza tym tylko raz, za szczeniary z gimnazjum, jakieś macanki ze starszym kolegą. Nie ma co ukrywać, rozmowa trochę mnie nakręciła. Koleżankę chyba też, bo kątem oka dostrzegałem charakterystyczne wykonywane od czasu do czasu ruchy biodrami i zagryzanie warg, zaś jej twarz nabrała rumieńców podniecenia.

    -No, to ta mówi że mam go tak daleko nie wkładać bo boli… ale co ja poradzę, że dobrze wyposażony jestem? – powiedziałem, zgodnie z prawdą kontynuując jakaś historię. Mina koleżanki wyraziła zainteresowanie tematem.

    -To ile ma centymetrów? – Zapytała wprost z szerokim, łobuzerskim uśmiechem.

    -No jakoś bardzo dokładnie nie mierzyłem, ale myślę że dobre 18 jest na pewno, może nawet 19…

    -Serio? To masz z 4 albo 5 centymetrów większego niż mój Paweł! – powiedziała, jednocześnie odmierzając palcami ile to może jej zdaniem być. -Faktycznie taki wielki jest? Nie wyobrażam sobie mieć takiego w środku…

    -No taki jest. Po co miałbym kłamać?

    -Na słowo mam Ci uwierzyć? – odpowiedziała pytaniem jednocześnie uśmiechając się tajemniczo.

    -Co, może mam Ci go pokazać?

    -Chyba się nie wstydzisz? – Widziałem wyraźnie, że mnie podpuszczała.

    -No nie. Tylko nawet jeśli, co ja z tego będę miał? – przerzucaliśmy się wzajemnie pytaniami.

    -Może cycki pokażesz? Widać, że duże są? Jaki to rozmiar? – zapytałem, a ona odpowiedziała podając jakiś numerek i rozmiar miseczki. Nie pamiętam czy C czy D…

    -To jak będzie? – Spytała. Po jej zachowaniu widać było, że jest podniecona.

    -Ty pierwsza. Muszę mieć jakiś materiał żeby do pionu stanął. – Skłamałem. Stanął już jakiś czas temu.

    -No dobra. – rzuciła, a następnie rozpięła suwak kurtki. Miała na sobie wydekoltowaną bluzkę, zresztą jak prawie zawsze. Rozejrzała się na boki. Przecież nadal siedzieliśmy w parku, mógł ktoś iść, chociażby policja. Na szczęście niedzielny ranek nie sprzyjała entuzjastą spacerowania. Po upewnieniu się, że nikogo oprócz mnie nie ma w pobliżu zaczęła unosić bluzkę, powoli pokazując delikatną fałdkę na brzuchu, a następnie piersi w czarnym staniku. Wypełniały obie miseczki. Następnie, jakby trochę ze wstydem odciągnęła stanik do góry, zaś jej słusznych rozmiarów biust ukazał mi się w całości. Blada skóra, duże ciemne brodawki ze sterczącymi sutkami. Bardzo ładny nie powiem. Choć dla mnie trochę za duży, osobiście wolę trochę mniejsze. Gapiłem się na ten obrazek, gdy nagle opuściła bluzkę.

    -Brrr, jak zimno! – Powiedziała. -No to Twoja kolej!

    Odłożyłem piwo na ławkę i zacząłem rozpinać swoje spodnie, a następnie wyciągnąłem naprężonego członka. Faktycznie mam się czym pochwalić. Oczy koleżanki od razu zlustrowały pokryty żyłami, lekko odgięty w lewo trzon, oraz fioletową główkę z której zsunął się napletek.

    -Faktycznie wielki. Mogę dotknąć? – zapytała i nie czekając na odpowiedź objęła dłonią penisa badając grubość. Szybko przekalkulowałem sytuację i bez pytania sięgnąłem ręką do jej dekoltu i wsunąłem palce w stanik, nie zdążyłem jednak nacieszyć się dotykiem jej piersi., gdyż odsunęła się gwałtownie.

    -Ej! – zaprotestowała jednocześnie się odsuwając.

    -Też dotykałaś bez pytania. – odpowiedziałem zgodnie z prawdą. Dominika na chwilę straciła grunt pod nogami i zamilkła analizując sytuację. Ja tymczasem wciąż stałem z naprężonym penisem wycelowanym w jej stronę. W sumie to przed jej twarzą, bo ona wciąż siedziała. Spoglądała raz na mój członek, raz na mnie. Nerwowo poruszała miednicą po ławce, przygryzała wargi. Widać było, że jest bardzo napalona. Wyraz jej twarzy nagle się zmienił, nabrał zdecydowania, zaś usta ułożyły się w lubieżny uśmiech. Wstała i przyciągnęła mnie do siebie łapiąc za penisa. Nasze usta się spotkały, zaś języki splotły się. Palcami i dłonią raz po raz badała całą długość mojego członka. Zaczęła poruszać skórą napletka w górę i w dół. Sygnał był dosyć jednoznaczny, więc bez cienia strachu wsunąłem dłonie pod bluzkę. Syknęła lekko, kiedy moje zimne palce dotknęły skóry pleców i zaczęły walkę z zapięciem stanika. Chwilę później ważyłem w dłoniach jej naprawdę duże piersi, ściskałem je lekko i bawiłem się sutkami. Nasze języki wciąż tańczyły ze sobą w szaleńczym tempie. Jedna z jej dłoni wciąż przesuwała się po moim członku, druga zaś zawędrowała na moje pośladki. Przerwała na chwilę pocałunki, patrzyła mi w oczy i oddychała ciężko. Złapała mnie za przedramię i wydobyła rękę ze stanika i skierowała ją niżej. Rozpiąłem pierwszy guzik jej spodni i wsunąłem dłoń w majtki. Przywitało mnie gładkie łono, palce zaś wsunęły się między wargi sromowe. Była cała mokra. Zacząłem szukać wrażliwych punktów, ona zaś oddychała coraz ciężej i nie przestawała poruszać dłonią wzdłuż mojego penisa.

    -Taaak- jęknęła przeciągle gdy znalazłem łechtaczkę i zacząłem drażnić ją palcem. Drugą dłoń kontynuowała zabawę biustem. Pieściliśmy się na stojąco z daleka od światła latarni, już w ogóle nie czując otaczającego nas chłodu. Z każdym ruchem palców coraz lepiej poznawałem co moja koleżanka lubi, gdyż dosyć gwałtownie i głośno reagowała na każdy trafiony ruch. Pojękiwała, wbijając paznokcie w moje plecy. Cały czas bawiła się moim penisem. Coraz mocniej i szybciej.

    -Chodźmy do mnie- jęknęła mi w ucho. Nie musiała mi drugi raz powtarzać. Szybko poprawiliśmy ubrania i prawie, że biegiem ruszyliśmy do jej bloku. Mieliśmy góra 5 minut piechotą. Weszliśmy do windy. Tam znowu zaczęliśmy się całować jak szaleni, a moja ręka zawędrowała do jej stanika. Gdy otwierała drzwi do mieszkania, ja od tyłu obejmowałem jej piersi i całowałem szyję. Drzwi się zamknęły. Byliśmy sami. Nie czekałem na nic. Dobrałem się do spodni które miała na sobie, rozpiąłem guzik od jeansów i zsunąłem je do kolan, razem z majtkami, po czym przylgnąłem językiem do jej cipki. Była strasznie mokra, widać było jak gęsty śluz oplata jej rozwinięte wargi sromowe. Jęknęła, dociskając moją głowę do swojego łona. Wplotła palce w moje włosy. Zachłannie zacząłem ją lizać. Dłonią złapałem za pośladki ściskając je od czasu do czasu. Ona zaś wydawała z siebie coraz głośniejsze jęki. Wsunąłem w nią palec i zacząłem nim poruszać w jej mokrej cipce. Poczułem jak wbija paznokcie w mój bark. W końcu wstałem z kolan. Obróciłem ją tyłem do ściany, a ona posłusznie wypięła się tyłeczkiem w moją stronę. Opuściłem spodnie i nie czekając na nic przyłożyłem główkę penisa do wejścia do jej cipki. Wsunąłem się w nią, prawie do końca. Jęknęła głośno, a nogi się pod nią ugięły. Musiałem ją przytrzymać, żeby nie osunęła się na podłogę. Podciągnąłem bluzkę do góry i złapałem dorodną pierś. Sutki sterczały zuchwale. Zacząłem się w niej poruszać. Cudowne uczucie ciasnej cipki otulającej mojego penisa ze wszystkich stron rozlało się po moim ciele. Złapałem ja w talii i najpierw powoli, nie do końca, by potem się w nią wchodzić. Jednak z każdym pchnięciem robiłem to śmielej. Szybciej. Głębiej. Oparła się o ścianę całym ciałem, pomagając sobie tylko jedną ręką, drugą zaś masowała łechtaczkę. Jęczała coraz głośniej, prawie przechodząc w krzyk. Zatkałem jej usta dłonią, a kiedy to zrobiłem po jej ciele przeszedł dreszcz. Zacząłem rżnąć. Wbijałem się po same pośladki prosto w jej gorące wnętrze. Złapała mnie za dłoń, którą trzymałem na jej piersiach i zaczęła wbijać paznokcie w moją skórę. Zamknęła oczy, a z zatkanych ust wydobywały się stłumione krzyki. Jej reakcje były coraz bardziej gwałtowne, a jej wnętrze coraz wilgotniejsze i gorętsze. Wiedziałem, że jest już blisko szczytu. Nie przestawałem jej posuwać. W końcu zacisnęła powieki, a z ust wydał się przeciągły jęk. Naprężyła mięśnie, które zaczęły drgać chaotycznie. Przestałem się w niej poruszać, oraz zabrałem moją dłoń z jej ust. Oddychała ciężko opierając się o ścianę.

    -O kurwa… – wysapała, po czym przeciągnęła moją twarz do swojej i dała mi mokrego całusa. Złapałem ją za pierś i znów zacząłem się w niej ruszać. Ja w przeciwieństwie do niej jeszcze dzisiaj nie doszedłem.
    -Aj, nie! – syknęła jednocześnie odsuwając się ode mnie, tak że penis wysunął się z jej cipki- Na prawdę wielki jesteś i już cała obolała tam jestem… – dodała
    -I co zostawisz mnie tak? – Powiedziałem wskazując na mojego naprężonego, mokrego od jej soków penisa
    -Nie mogłabym! – odpowiedziała, po czym ściągnęła bluzkę, stanik, a następnie pozbyła się spodni owiniętych dookoła kostek. Obróciła mnie plecami do ściany po czym stanęła przede mną zupełnie naga. Jej duże piersi zakołysały się kusząco. Uśmiechnęła się figlarnie po czym uklęknęła.

    -Tylko wiesz, nie spuść mi się czasem w buzi!
    -To na cycki? – spytałem, a ona tylko przytaknęła po czym objęła penisa wargami. Od razu poczułem ruchy jej języka dookoła główki. Była w tym całkiem niezła. Jedną ręką trzymała mnie za udo, drugą zaś zacisnęła na trzonie i pomagała sobie dłonią w trakcie pieszczot. Po tym wszystkim co dzisiaj mnie spotkało byłem dosyć napalony i już w czasie seksu trudno było mi powstrzymać orgazm, także nie musiała długo się ze mną męczyć.
    -Już! – oznajmiłem, a ona wypuściła mojego penisa z ust i podniosła się nieco, bym mógł strzelić prosto na jej szyję i biust. Ścisnęła piersi, a ja trafiałem na nie kolejnymi salwami nasienia. Część spłynęła po jej skórze i trafiła na brzuch, bądź spadła na uda. Większość została jednak na jej dekolcie skupiając się w białe, gęste plamy. Tym razem to ja oprałem się zmęczony o ścianę.Ona zaś chwyciła mój członek i parę razy zsunęła skórę z powoli malejącego i wiotczejącego penisa. Kiedy opadł zupełnie wstała

    -Ale naświniłeś! Muszę teraz pod prysznic! – powiedziała i skierowała się do łazienki, a ja nieskrępowany dałem jej klapsa w obfity pośladek. Ubrałem się i poczekałem, aż wróci. Pożegnałem się ładnie i wróciłem do siebie, gdzie prawie od razu zasnąłem. Był już poranek. Popołudni, gdy otworzyłem oczy odczytałem smsa. „Nigdy, przenigdy nie wspominaj o tym co się działo! Ja przecież mam chłopaka… Strasznie mnie poniosło przez ten alkohol”. Alkohol… Jasne. Przez chcicę Cie poniosło. Kiedy mnie ciągnęłaś do siebie byłaś już praktycznie trzeźwa.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007
  • Marta II

     Kolejny chłodny dzień. Projekt z historii został oddany i widziałam, że Piotr gubił się kiedy robiliśmy prezentację, szczególnie w momentach jak patrzył na mnie. Ale mieliśmy wystarczająco ciekawostek, że dostaliśmy po piątkach.

    Widocznie podobałam mu się, ale bał się do tego przyznać. Do tego to co zaszło między nami widocznie mocno zadziałało na niego. Chciałam sprawdzić jak zareaguje jak położę mu rękę na kolanie. Bardzo się spiął i zauważyłam, że coś się poruszyło w okolicach jego krocza. Stwierdziłam, że nie będę go drażnić w szkole. Zresztą nie sądzę, żebym miała taki charakter, aby męczyć chłopaka.

    Po ostatniej lekcji chciał się pożegnać ze mną, to go przytuliłam.

    – Za godzinę przyjdziesz do mnie? – spytałam.

    – A mogę?

    – Przecież cię zaprosiłam, głuptasku. – Uśmiechnęłam się do niego.

    Kątem oka zobaczyłam jak jego znajomi zaczęli się go wypytywać. Z pewnością o mnie.

    Kiedy przyszłam do domu to nie wiedziałam w co się ubrać. Sukienka? Może ta sama spódnica co ostatnio? A może jednak więcej frajdy sprawi mu jak będzie ściągać ze mnie spodnie? A góra… może jakaś koszula? Tak, myślę, że to dobry pomysł. Choć mogą mu się lekko trząść ręce jak będzie mnie rozpinać, ale wiele mogę wybaczyć. Nie wybaczę tylko niedelikatności. Ale nie sądzę, żeby mi to groziło.

    Poczułam znajome swędzenie w kroczu. Norka zaczęła się budzić i wiedziała, że szykuje się coś specjalnego. Ścisnęłam nogi i poczułam chcicę.

    – Już niedługo – powiedziałam na głos.

    Całe szczęście, że rodzice byli w pracy. Mogę sobie poużywać do woli. Ale tym razem nie rączką, a kolegą. Czuję, że mam dość spory temperament. Większość dziewczyn jak mówi o seksie, to raczej niezbyt wiele, a o masturbacji już wcale nie wspominają. Jakby to był temat tabu. Może owszem, codziennie to przesada, ale czasem dobrze tak pójść pod prysznic i po dotykać się. Podrażnić paluszkami sutki, potem powoli zejść niżej, trącić łechtaczkę. Westchnąć i zacząć drażnić wargi, a potem powoli wejść do środka. Następnie wyjść i drażnić dalej łechtaczkę kręcić na niej kółka. Większość kobiet właśnie tak robi, prawda? A przynajmniej tak mi się zdaje. W każdym razie ja tak z pewnością robię i nie wstydzę się tego.

    Poczułam, że robię się mokra, więc przyspieszyłam proces przebierania się. W końcu ubrałam koszulę i spódnicę. Jak sobie nie poradzi z koszulą, albo zajmie zbyt wiele czasu, to z drugim nie będzie mieć problemu. Majtki też przebrałam. Spojrzałam na swoją norkę. Widać było wyłaniające się włoski, więc szybciutko się ich pozbyłam. Ledwie to zdążyłam zrobić, to już zagrzmiał dzwonek. Serce zaczęło bić szybciej. Niemal podbiegłam do drzwi i otworzyłam je.

    Stał tam on. Miał włosy postawione na żel, rozpiętą kurtkę, a pod nią widać było ciemną koszulę, a na nogach spodnie jeansowe.

    – Wejdź – powiedziałam.

    On się uśmiechnął i wszedł, następnie namiętnie mnie pocałował. Zdziwiłam się, ale też ucieszyło mnie to. Staliśmy tak w wejściu przez dłuższą chwilę dając się ponieść chwili, a nasze języki zatraciły się w tańcu rozkoszy. Po chwili moje ręce zaczęły działać i w ten sposób jego kurtka wylądowała na podłodze. A on zajrzał swoją dłonią pod moją poszulę i zaczął gładzić moje nagie plecy. Westchnęłam z rozkoszą, ale przerwałam.

    – Może wejdziemy na górę? – spytałam.

    – Pewnie, tylko buty zdejmę – odparł nieco wybity z rytmu.

    Nie spodziewałam się, że od razu będzie taki. Myślałam, że będzie bardziej spięty.

    – Masz może jakiś alkohol? – zapytał.

    – Jasne, na co masz ochotę?

    – Whiskey.

    Poszliśmy więc do kuchni i zrobiliśmy sobie po drinku. Zaczęliśmy rozmawiać trochę o szkole, obgadywaliśmy nauczycieli i kolegów z klasy. A on w tym czasie gładził moje nogi ręką. Mi to absolutnie nie przeszkadzało. Oboje wiedzieliśmy po co tu jesteśmy. Po trzecim drinku wiedziałam, że jak wypiję jeszcze jeden, to mogę nie być w stanie zbyt wiele zdziałać, więc się rzuciłam na niego. Zaczęłam go całować jak nigdy wcześniej.

    Namiętności było sporo, a jeszcze więcej rozkoszy, którą odbierałam. Poszliśmy tylko do mojego pokoju i zaczęło się.

    Ciągle wymieniając pocałunki i pozwalając naszym językom dokonywać rytuałów namiętności zaczęliśmy być coraz odważniejsi z naszymi gestami. Piotrek zaczął mi rozpinać koszulę, a ja jemu. Po chwili oboje się ich pozbyliśmy. On zaczął gładzić moje piersi i całować w szyję, barki, obojczyk, aż zszedł do piersi i zaczął się zajmować brodawkami. Ach, jakie to było przyjemne.

     Położyłam się na plecach i pozwoliłam sobie na chwilę masażu. Mój partner wyczuł to i zaczął się starać jak tylko umiał, a trzeba przypomnieć, że doświadczenia pewnie nie miał zbyt wiele. Ale mogę wiele mu wybaczyć. Zresztą kiedy zobaczyłam jego przyrodzenie, no, no. Miał się czym pochwalić, aż nie mogę się doczekać kiedy wejdzie we mnie.

    Tymczasem jego palce bardzo dokładnie badały moje piersi, a ja już wzdychałam dość głośno. Chwyciłam go za rękę i włożyłam ją pod spódniczkę.

    – Mokra – stwierdził.

    – Dla ciebie – odparłam.

    Zaczął masować przez materiał. Miałam wrażenie, że odpłynę. Kręcił kółka i nagle masował wzdłuż linii. Szybciej i wolniej. Tak jak go ostatnio uczyłam. Chłopiec się szybko uczy. Biodra same mi się poruszały. Spojrzałam na niego i widziałam, że jest o krok od tego, żeby mnie rozebrać i dać sobie upust. Musiałam to powstrzymać.

    Zabrałam rączkę i rzuciłam się na niego. Zaczęłam go całować i rozpinać spodnie jednocześnie. Usta, szyja, sutki, brzuch i w końcu jego maszt. Już pewnie od dawna stał i był gotowy na to co dla niego przygotowałam.

    – Odpręż się, zajmę się nim – powiedziałam i pocałowałam główkę. Przez chwilę chciał patrzeć na mnie, co mi wcale nie przeszkadzało, ale kiedy włożyłam go do buzi nie czekałam długo, powoli odpływał.

    Przyspieszałam ruchy i zwalniałam. Widziałam, że to działa na niego. Raz ssałam, raz po prostu jeździłam językiem. Chyba był bardzo wyczulony, bo widziałam na jego twarzy grymas, kiedy ssałam zbyt mocno. Ale przyznam, dawało mi to wiele radochy. Do tego pomagałam sobie rączką. W końcu wystrzelił, a ja próbowałam wszystko wyzbierać. Niestety było tego za dużo. Poleciało mi kącikiem ust.

    Widziałam jak on głęboko oddycha.

    – Dobrze? – spytałam.

    – Jak nigdy, jesteś świetna – odparł.

    – To teraz zajmij się mną. No już, zapraszam. – Rozłożyłam nogi i czekałam aż weźmie sprawę w swoje ręce, a raczej usta. – Zbliż główkę i pokaż co umiesz, a potem zobaczymy, co ty na to?

    Nic nie odpowiedział, tylko zabrał się do roboty. W ustach ciągle miałam posmak jego nektaru, ale po chwili przestało mieć to jakiekolwiek znaczenie. Tak dobrze mi się robiło. Coraz lepiej potrafił drażnić łechtaczkę, która robiła się coraz bardziej ciepła, jakby paliła mnie. Kręcił kółka językiem i robił coraz mocniejsze ruchy. Raz czy dwa spróbował ssać, ale szybko przestał, bo pacnęłam go w głowę.

    – Nie teraz, kochany, drażni – szepnęłam. – Sam język i usta. Robisz to bardzo dobrze.

    Po chwili zaczęły mi drżeć uda. Wiedziałam, że się zbliża, a łechtaczka już naprawdę mnie paliła. I nadeszło ukojenie. Dość silny orgazm, jakby bardzo rozgrzana norka została załagodzona najprzyjemniejszym i chłodnym balsamem. Zrobiłam się bardzo rozluźniona i oddałam się w objęcia przyjemności. A on, dość taktownie, przytulił mnie i pocałował w usta.

    – Poczekaj chwilę, to było boskie – powiedziałam.

    Widziałam w jego oczach, że chce więcej. I zamierzałam mu to dać. Gdy się zregenerowałam i spojrzałam na jego pokaźne przyrodzenie. Zaczęłam je masować i już chciał przejść do czynu.

    – Nie, położysz się, a ja zajmę się resztą. Odpocznij, zrobiłeś dobrą robotę na dole, to teraz pozwól, że ja się zajmę tobą.

    Nałożyłam na jego sterczący maszt gumkę i przyłożyłam go do mojej norki. Zaczęłam nim poruszać i powoli zaczęłam się na niego nabijać. Czułam ciepło, które rozchodziło się po moim ciele i pulsowało. Wchodził coraz głębiej, powoli, a każdy centymetr czułam dość dokładnie. Powietrze mi utknęło w płucach i dopóki nie wszedł cały, to nie wypuszczałam. W końcu jak wszedł do końca to siedziałam chwilę w bezruchu i zaczęłam poruszać biodrami.

    Widziałam, że to daje niemało radości mojemu partnerowi. Ruchy stawały się coraz bardziej rytmiczne i szybsze. W końcu pochyliłam się i zaczęłam go całować, a namiętne ruchy przeobraziły się w niebotyczny taniec, który ciągle przybierał na prędkości. W końcu on mnie odwrócił na plecy i przejął kontrolę. Zaczęliśmy robić to w pozycji klasycznej. On wchodził we mnie, a ja leżałam i czułam jak moja muszelka płonie z rozkoszy i pulsuje. Natomiast Piotr wykonywał coraz mocniejsze ruchy. Oboje powoli dochodziliśmy. Rękoma ściskał moje piersi i drażnił kciukami sutki. W końcu doszedł. Po kilku sekundach widząc, że niewiele mi brakuje, to zajął się ręką moją dziurką i znowu zaczął drażnić i zataczać kółka. Nie minęło kilka chwil, a przez moje ciało przeszedł potężny orgazm i aż musiałam przez chwilę łapać oddech.

    – Dziękuję – powiedział i pocałował mnie w usta.

    Uśmiechnęłam się do niego.

    – Może jeszcze kiedyś wpadniesz?

    – Jasne.

    – Może wtedy spróbujemy czegoś nowego, co ty na to?

    – Z tobą wszystko, kochanie.

    Zobaczymy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Istota

    Zastanawiam się czy pisać dalszą część czy zostawić to w takiej formie jakiej jest. Co sądzisz o tym co piszę?

  • Lato na wsi

    Nie chciało mi się w taki upał wychodzić z domu. Zostać jednak też nie chciałem. Zaraz mieli przyjechać do nas goście, a nie za bardzo miałem ochotę z nimi siedzieć. Przyjeżdżali wujek z ciocią i kuzynką, których słabo znałem, bo rzadko u nas bywali. Byłem wstydliwy i niezbyt lubiłem takie spotkania. Postanowiłem w tym czasie pójść na swoją polankę i trochę się poopalać, a wrócić jak już sobie pojadą. Niech rodzice sami się z nimi goszczą.

     

    Mieszkałem z mamą i tatą na wsi, mieliśmy rozległe gospodarstwo. Wziąłem koc i poszedłem polem przed siebie, aż dotarłem do odległej, otoczonej zaroślami polanki, na której lubiłem się opalać. Było to odludne miejsce, nikt tutaj nie chodził i nie przeszkadzał. Do tego od reszty świata odgradzały mnie zarośla. Rozebrałem się, rozłożyłem kocyk i położyłem się w słońcu. Mimo zbyt dużego upału, było całkiem przyjemnie. Cisza i spokój, rozbrzmiewał tylko śpiew ptaków. Zaraz usnąłem. Zbudziłem się chyba po dość długim czasie. Od słońca aż kręciło mi się w głowie. Uznałem, że wujek z ciotką prawdopodobnie już pojechali i mogę spokojnie wrócić do domu. Nie mieli u nas długo siedzieć, tylko wpaść przejazdem, bo jechali do Włoch na romantyczne wakacje we dwójkę i po drodze chcieli zajechać, żeby zostawić u nas swoją córkę Różę, której ponoć bali się zostawiać samej w domu, bo poprzednio jak gdzieś wyjechali, to pod ich nieobecność organizowała huczne imprezy i zrobiła z domu pobojowisko.

     

    Jak wróciłem, to gości już nie było. W ogóle nikogo nie było w domu, nawet rodziców i Róży. Pewnie poszli gdzieś na dwór. I dobrze, bo nie chciało mi się z nikim gadać, czułem się zmęczony tym gorącem i poszedłem wziąć zimny prysznic. Zrobiłem sobie kanapki, bo byłem już głodny, a po posiłku położyłem się i czytałem książkę.

     

    Wieczorem rodzice, którzy chyba czuli się zobowiązani organizować Róży czas, żeby nie czuła się u nas zbyt znudzona, urządzili sobie z nią wspólną grę w karty. Słyszałem ich ze swojego pokoju. Niedługo mama zawołała i mnie, bym do nich dołączył. Niezbyt miałem ochotę, no ale co zrobić. W końcu i tak musiałem zobaczyć się ze swoją kuzynką, której nie widziałem już od kilku lat. Udałem się do dużego pokoju, gdzie wszyscy siedzieli.

    – Cześć – przywitałem się, trochę speszony.

    – Hej – powitała mnie Róża.

     

    Kiedyś Róża przyjeżdżała do nas co roku na wakacje. Byliśmy wtedy jeszcze dzieciakami. Pamiętam, że jako rok starsza ode mnie, zawsze się rządziła i to ona decydowała, kiedy i w co się bawimy. Teraz była szesnastoletnią pannicą i czułem się trochę, jakby to była jakaś obca osoba, zupełnie inna niż ta mała, zadziorna dziewczynka, którą pamiętałem. Umalowana i wystrojona wyglądała wręcz na dorosłą już kobietę. Podczas tej gry w karty czułem się skrępowany i tylko czekałem, aż skończymy i pójdę w końcu do siebie. Ojciec już prawie wygrał tysiąca, ale chyba specjalnie się podłożył i przegrał parę gier, żeby to nasz gość został zwycięzcą. W końcu Róża wygrała, choć chyba wcale jej na tym nie zależało. Wyglądała bardziej na znudzoną niż na żądną wygranej. Po rozegraniu tysiąca i zjedzeniu kolacji, rozeszliśmy się wszyscy do siebie.

     

    Przez kilka kolejnych dni czułem się skrępowany we własnym domu. Róża chodziła ciągle nadąsana i niezadowolona, że musi spędzać u nas wakacje, zachowując się trochę tak, jakby obwiniała za to mnie i moich rodziców. Jednakże bez makijażu, jaki miała w dniu, kiedy przyjechała, oraz ubrana w zwykłą, domową sukieneczkę, a nie odstrojona jak wtedy, wyglądała mniej wyniośle. Ale i bez tego była całkiem ładną dziewczyną, brunetką o nieco wulgarnym spojrzeniu, zdradzającym jej pewność siebie. Z czasem okazała się normalną laską, z charakteru całkiem podobną do tej małej Róży, która kiedyś spędzała u nas wakacje. Teraz, tak jak i wtedy, bywała czasem trochę opryskliwa i władcza, ale kiedy już pogodziła się z faktem, że musi spędzić część swoich wakacji na „tym nudnym zadupiu”, jak określała naszą miejscowość, zazwyczaj bywała wesoła i przyjazna.

     

    Jako, że byliśmy skazani na swoją obecność, szybko zakolegowaliśmy się z Różą. Po prostu spędzanie czasu we dwójkę było mniej nudne, niż samemu. Pewnego dnia, zanim jeszcze przyzwyczailiśmy się do siebie i przebywanie z kuzynką wciąż budziło u mnie skrępowanie, weszła bez pukania do mojego pokoju, co zresztą było typowe dla jej bezpośredniego charakteru. Rodzice pracowali wtedy na gospodarstwie i byliśmy w domu sami, a Róża najwyraźniej nie miała co robić.

    – Cho, zagramy w karty – zarządziła znudzonym głosem.

    Usiadła na łóżku i bez czekania na mają zgodę, zaczęła tasować talię. Graliśmy dość długo, rozmawiając trochę. Od wtedy wspólne gry, a potem też spacery, rozmowy i oglądanie razem telewizji, stały się naszym częstym sposobem zabijania czasu.

     

    Pewnego poranka zbudziła mnie rozmowa mamy i Róży. Siedziały w kuchni i rozprawiały o czymś, nie dając mi już zasnąć. Było jeszcze wcześnie, a poprzedniego wieczora do późna czytałem książkę, więc czułem się niewyspany. Wstałem i poszedłem na śniadanie. Postanowiłem potem udać się na swoją polankę i tam w spokoju sobie jeszcze pospać. Mama podała mi śniadanie i niedługo wyszła z domu, żeby pomóc ojcu przy pracy. Zostałem przy stole z Różą, która zagadywała mnie i opowiadała o swoim życiu w mieście. Gadatliwa była z niej dziewczyna, i dobrze, bo ja za to byłem z natury małomówny.

    – Echh, nudy tu u was, jak cholera – westchnęła, kiedy skończyłem już śniadanie i wstałem od stołu. – Nie macie tu na wiosce jakiejś dyskoteki, czy coś? – spytała.

    – Nie wiem, ja nie chodzę…

    – A, zresztą… Ciotka i tak by mnie pewnie puścić nie chciała – stwierdziła i gdy zobaczyła, że szykuję się do wyjścia z domu, spytała: – Gdzie idziesz?

    – Poopalać się.

    – Poopalać się… – powtórzyła. – Dobry pomysł. To czekaj, idę z tobą – oznajmiła. – A gdzie?

    – Yyy… Na taką polankę, ale to dosyć daleko – spróbowałem ją zniechęcić, bo wolałem iść sam.

    – To dobrze, przejdziemy się. I tak nie ma co robić – zdecydowała ku mojemu niezadowoleniu.

    Na parapecie leżała otwarta paczka papierosów, chyba ojciec zapomniał zabrać z domu. Róża jak gdyby nigdy nic wyjęła z niej dwie fajki i poszła na chwilę do swojego pokoju. Wyszedłem przed dom i czekałem na nią. Niedługo była gotowa. Ruszyliśmy w drogę polem.

     

    Na miejscu rozłożyłem koc i usiadłem. Pomyślałem sobie, że za bardzo się nie poopalam, bo trochę głupio mi było rozbierać się przy Róży do samych gaci. Ona nie miała z tym problemu – od razu ściągnęła przez głowę swoją zwiewną sukienkę, położyła ją na trawie i została w samej bieliźnie.

    – Ale tu fajnie – powiedziała rozmarzonym głosem, siadając koło mnie i wystawiając twarz do słońca.

    – Ja tu przychodzę prawie codziennie, jak jest ładna pogoda.

    Zdjęła buty i wyjęła ze swojej torebki butelkę wina. To było wino z naszej piwnicy. Ojciec pędził dużo wina, żeby owoce z naszego sadu się nie marnowały, więc w piwnicy mieliśmy wiele takich butelek i najwyraźniej Róża zwyczajnie sobie jedną podprowadziła. Odkręciła ją i napiła się z gwinta.

    – Masz – powiedziała i podała mi butelkę.

    – Nie, no co ty – przestraszyłem się.

    Jeszcze nigdy nie piłem alkoholu i sama myśl, że mógłbym to zrobić, napełniła mnie jakimś dziwnym lękiem. Przecież miałem dopiero piętnaście lat. Róża pociągnęła kolejny łyk i znowu mi podała.

    – No masz, nie bądź cipa.

    Wziąłem niepewnie butelkę i pociągnąłem malutkiego łyczka. Chyba wyglądało to, jakbym brzydził się pić po Róży, bo powiedziała:

    – No nie brzydź się, napij się porządnie.

    – Nie brzydzę… – bąknąłem, biorąc kolejny mały łyk.

    – A jak się na przykład całujesz z dziewczyną, to też się tak brzydzisz? – spytała pogardliwie.

    – Ja się nigdy nie całowałem…

    Speszyłem się i na pokaz wziąłem parę porządnych łyków. Aż mi się zrobiło gorąco w brzuchu.

    – Dlaczego? – szczerze się zdziwiła.

    – No Boże, nie wiem…

    Oddałem Róży butelkę, ta wyjęła podwędzone mojemu ojcu papierosy i jednego z nich podała mi.

    – Trzymaj, ten dla ciebie – powiedziała.

    – Dzięki, nie chce.

    – Czemu?

    – Nie chcę, nie palę…

    – Nie bój się, twoja mama nie zobaczy – zadrwiła, zapalając papierosa.

    – Jejku, nie chcę i już.

    – Trzęsidupa – powiedziała z pogardą.

    – No dobra – zdecydowałem się jednak zapalić, żeby się ze mnie nie śmiała, bo najwyraźniej nie mogła pojąć, że ktoś może po prostu nie chcieć papierosa.

    Przyglądała się, jak palę i kazała mi się mocno zaciągać, co było bardzo nieprzyjemne i powodowało, że się krztusiłem. To był mój pierwszy papieros w życiu.

    – Widać, że nigdy nie paliłeś – zaśmiała się i podała mi znowu wino. – Masz, zapij.

     

    Jakoś udało mi się wypalić tego papierosa, chociaż łatwo nie było. Róża za to swojego spaliła z przyjemnością. Kręciło mi się w głowie.

    – Co ty tak w ciuchach siedzisz? Chciałeś się przecież opalać – przypomniała mi. – No nie wstydź się – dodała widząc, że trochę się krępuję zdjąć ubranie.

    Rozebrałem się do majtek i się położyłem. Zamknąłem oczy, ale ona zaczęła mi opowiadać jakąś historię o tym, jak to kiedyś się mocno upiła, i swoim gadaniem nie dała mi zasnąć. Przez tego papierosa czułem się kiepsko – serce mi kołatało, a w ustach ciągle miałem niesmak. Róża wypiła jeszcze trochę wina i położyła się koło mnie.

    – Posuń się – pchnęła mnie.

    Ile się dało, to się przesunąłem, ale koc był nieduży. Leżeliśmy koło siebie na wznak, stykając się nagimi ramionami. Róża przez chwilę nuciła coś pod nosem, ale niedługo ucichła i chyba usnęła. Na szczęście zaraz zacząłem czuć się lepiej. Zrobiło się nawet całkiem przyjemnie, czułem jak wino we mnie krąży, a słońce rozgrzewało dodatkowo. Chyba na chwilę także przysnąłem, aż poczułem coś na dłoni i się wybudziłem.

     

    Moja ręka leżała wzdłuż ciała, a kuzynka we śnie przysunęła się do mnie jeszcze bliżej i jej pupa przycisnęła mój mały palec. Przez materiał majtek czułem miękkość jej pośladka. Zacząłem o tym myśleć i jakoś nie mogłem się od tej myśli opędzić. Prawie naga dziewczyna tak blisko mnie… Dotykam jej tyłka… Trochę we mnie zabuzowało. Leżałem tak chwilę i samemu przed sobą było mi głupio, że czerpię przyjemność z dotykania do własnej kuzynki. Delikatnie wysunąłem spod niej rękę i obróciłem się w stronę Róży. Uniosłem głowę i zajrzałem jej w stanik. Widząc dziewczęce piersi z tak bliska podnieciłem się jeszcze bardziej. Oparłem się na łokciu i wędrowałem spojrzeniem po całym jej ciele. Była szczupła i blada, skóra wydawała się taka gładka, że aż chciało się dotknąć. Długie nogi, a pomiędzy nimi zarysowana na materiale majteczek kreseczka jej kobiecości. Róża nagle drgnęła, jakby jej się coś przyśniło, chrząknęła i otworzyła oczy. Popatrzyła na mnie trochę zdziwiona, a ja dopiero po chwili uświadomiłem sobie, że muszę wyglądać strasznie głupio tak się w nią wpatrując z rozdziawioną gębą. Zawstydziłem się, że mnie na tym przyłapała.

    – Co jest? – spytała nieco zaspanym głosem. – Co tak patrzysz? Już chcesz wracać, czy co?

    – Nie, nie… – wydukałem.

    – To dooobrze – ziewnęła, przeciągając się. – Bo mamy jeszcze wino.

    Po chwili usiadła, wzięła butelkę i popijając zaczęła znów coś opowiadać. Tym razem o jakiejś imprezie na której była kiedyś ze znajomymi. Ogólnie to temat imprez był jednym z jej ulubionych, najbardziej lubiła opowiadać właśnie o imprezowaniu. Po chwili obróciła się w moją stronę, żeby podać mi wino. Przyjrzała mi się i nagle zamilkła w pół zdania. Bez słowa dała mi butelkę. Napiłem się. Siedzieliśmy tak nic nie mówiąc, przekazując sobie co chwilę wino. Było trochę dziwnie, kiedy Róża się nie odzywała, zwłaszcza, że tak nieoczekiwanie przerwała tą swoją historię. Miałem ochotę jakoś ją zagadać, tylko nie wiedziałem o czym. Tym bardziej, że teraz moje myśli ciągle wędrowały wokół faktu, że moja kuzynka jest prawie naga, i jakoś ciężko było mi się skupić na czymkolwiek innym. W pewnym momencie zauważyłem, że na moich majtkach bardzo wyraźnie widać, jak się podnieciłem. Dotarło do mnie, że ona też musiała to zauważyć. Znów poczułem się strasznie zażenowany. To pewnie dlatego tak nagle zamilkła i dziwnie mi się przyglądała. Przechyliłem mocno butelkę, chcąc wziąć sporego łyka, ale niewiele wina wleciało mi do ust. Butelka była już pusta. Nawet nie zauważyłem, kiedy całą z Różą opróżniliśmy. Trunek był słodki i całkiem smaczny, dobrze wchodził, ale w głowie szumiało mi już porządnie. Pierwszy raz doświadczyłem, jak to jest być pijanym.

    – Koniec – powiedziałem, odrzucając butelkę w trawę. Własny głos zabrzmiał dla mnie jakoś obco.

    Róża w zamyśleniu pokiwała głową.

    – A twoi rodzice nie byli źli, że całą noc wtedy nie wróciłaś? – spytałem po chwili, żeby przerwać milczenie, nawiązując do historii tej imprezy, którą Róża wcześniej opowiadała. To pytanie zadane po takim czasie milczenia musiało jednak zabrzmieć dziwnie.

    – Kiedy? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi. – Aaa, wtedy… – przypomniała sobie, o czym wcześniej mówiła. – To nieee – ziewnęła i machnęłą ręką. – Powiedziałam im, że spałam u koleżanki…

    – Aha.

    – Faaajnie wtedy było… – westchnęła. – Naprawdę to po tamtej imprezie spałam z kolegą z klasy w jednym łóżku, bo było mało miejsc do spania… – zaczęła opowiadać w zamyśleniu. – To była namiętna noc… Byliśmy pijani, zaczęło się od buzi-buzi, a skończyło się na… – przerwała.

    Już samo wyobrażanie sobie, co Róża robiła z tym swoim kolegą, strasznie mnie podniecało.

    – To ty mówisz, że nigdy się nawet nie całowałeś? – spytała nagle, odwracając się w moją stronę.

    – No nie…

    – I nie chciałeś nigdy spróbować? Zobaczyć chociaż, jak to jest?

    – No chciałbym – szepnąłem, spuszczając głowę.

    Róża usiadła przodem do mnie i przyglądała mi się.

    – Możesz spróbować ze mną – rzekła również szeptem, trochę jakby niepewnie.

    Podniosłem wzrok i przez chwilę patrzyliśmy sobie w oczy. Wcale nie byłem do końca przekonany, czy naprawdę to powiedziała, czy może tylko poniosła mnie moja pijana fantazja. Róża miała zamglone spojrzenie i rumianą twarz. Wino najwyraźniej jej także uderzyło do głowy, bo przecież wypiła więcej niż ja.

    – Tak… – zgodziłem się gorliwie.

     

    Kto by pomyślał, że będę mógł tego spróbować z własną kuzynką. Jeszcze niedawno taka myśl wydałaby mi się niesmaczna, ale w tym momencie perspektywa pocałunku z Różą była dla mnie ekscytująca. Czułem, jak serce mi łomocze i kręci mi się w głowie. Nie za bardzo jednak wiedziałem, jak się do tego zabrać.

    – To chodź – zachęciła mnie kuzynka, zmysłowo rozchylając wargi i wyciągając do mnie ręce.

    Złapała mnie za ramiona, a ja położyłem dłonie na jej nagich biodrach i przysunąłem się do niej. Rozłożyła nogi, żebym mógł usiąść pomiędzy nimi. Siedzieliśmy naprzeciw siebie, oplatając się wzajemnie udami. Róża przechyliła głowę w bok. Nasze usta się zetknęły. Poczułem ciepło miękkich warg swojej kuzynki. Z nadmiaru wrażeń coraz mniej do mnie docierało. Pamiętam, że dziewczyna wpychała język do moich ust, że gładziła mnie lekko po ramionach, a ja trzęsącymi się dłońmi obmacywałem ją, chcąc nasycić się dotykiem dziewczęcej skóry. Jakby to miała być moja jedyna okazja w życiu, żeby dotykać dziewczyny. Pamiętam kosmyk jej włosów, który spoczął na moim nosie i miał słodkawy zapach. Docierało do mnie cichutkie pomrukiwanie kuzynki, która ssała mój język, czułem gładkość jej ud stykających się z moimi nogami. Wrzało we mnie jak jeszcze nigdy, wydawało mi się, że zaraz dostanę orgazmu. Zsunąłem dłoń po plecach Róży i włożyłem ją w jej majtki, by złapać za pośladek. Poczułem, że drugą moją rękę dziewczyna sama położyła na swojej piersi. Zacząłem miętosić ją przez stanik.

     

    Być może to wszystko trwało krótko, ale ja zatraciłem poczucie czasu. Docierało do mnie tak wiele nieznanych mi dotąd bodźców, że trudno było zachować trzeźwość umysłu. W pewnym momencie Róża zamknęła usta i odepchnęła mnie lekko od siebie. Odsunąłem głowę i ciągle zamroczony tymi przeżyciami popatrzyłem na jej roześmianą twarz.

    – I jak ci się podobało? – spytała wesoło.

    – Fajnie – wydyszałem.

    – No widać – odparła, wskazując na moje krocze.

    Okazało się, że z tego podniecenia mój penis tak urósł, że nie mieścił się już w majtkach i jego nabiegła krwią główka wystawała spod gumki. Róża wysunęła palec wskazujący i jego opuszkiem musnęła moje wędzidełko, po czym chichocząc cofnęła rękę. Zadrżałem. Uśmiechnęła się do mnie. Patrzyłem się w jej cycki, rękę ciągle trzymałem w jej majtkach i macałem za pupę. Ciepło rozchodziło się od mojego penisa po brzuchu i udach. Gumka majtek uciskała mi przyrodzenie. Moje onanistyczne doświadczenie mówiło mi, że ten moment już się zbliża. Wstydziłem się wytrysnąć przy Róży. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do krzaków. W biegu złapałem się za fiuta i przesunąłem po nim ze dwa razy dłonią w tą i z powrotem. W ostatniej chwili znalazłem się przy zaroślach i trysnąłem na liście. Siła orgazmu powaliła mnie na kolana. Klęcząc tyłem do Róży i masując się po przyrodzeniu, dyszałem ciężko i obficie chlapałem na krzaki i trawę.

     

    Podciągnąłem majtki, ale sterczącego wciąż członka nie dało się w całości nimi zakryć. Był oblepiony spermą, podobnie jak moja ręka. Wstałem, obróciłem się i ze spuszczoną głową wróciłem do Róży.

    – Aha, no spoko… – skomentowała mój wyczyn.

    Nie wiedziałem, co sobie myśli, ale wydawało mi się, że wyczuwam jej pogardę. Niezbyt się tym teraz przejmowałem, choć trochę głupio jednak mi było. Wytarłem dłoń w trawę, padłem na koc, obróciłem się na brzuch, żeby schować swojego penisa, i zamknąłem oczy. Byłem trochę pijany i ciągle odurzony niedawnymi wrażeniami. Czułem, jak moje ciało ogarnia błogie rozluźnienie. Po chwili usnąłem jak kamień.

     

    Obudziłem się z nieprzyjemną suchością w ustach. Chciało mi się pić. Ciągle było bardzo gorąco. Obok mnie spała Róża. Potrząsnąłem nią.

    – Wstawaj, wracamy do domu – zarządziłem.

    Ziewnęła, przeciągnęła się i z ociąganiem zaczęła się podnosić. Ubraliśmy się i powolnym krokiem ruszyliśmy w stronę domu. Całą drogę nic nie mówiliśmy. Byłem lekko skacowany, trochę bolała mnie głowa. Do tego czułem się zażenowany tym waleniem gruchy przy swojej kuzynce. Najbardziej szkoda mi było, że nie dowiedziałem się, co byłoby dalej, gdybym wytrzymał trochę dłużej. Bo wydawało mi się, że Róża wcale jeszcze nie chciała wtedy kończyć tej naszej zabawy. W domu bez słowa rozeszliśmy się do swoich pokoi.

     

    Kiedy dwa dni później jadłem śniadanie, Róża weszła do kuchni. Do tej pory unikałem jej, czułem się przy niej jakoś niezręcznie. Tym niemniej przez ten czas już kilka razy onanizowałem się myśląc o swojej kuzynce. Tamto zajście ciągle siedziało mi w głowie i coraz bardziej się na nią napalałem. Raz nawet podkradłem jej majteczki, które wisiały na suszarce do bielizny, i trochę je zachlapałem podczas zabawy, ale na szczęście i tak były wilgotne więc po prostu wyprałem je wtedy znowu i odwiesiłem na suszarkę.

     

    – Hej – przywitała się, wchodząc do kuchni.

    – Cześć – burknąłem, pesząc się przy niej jak zwykle.

    – Smacznego.

    – Dzięki.

    Patrzyłem w talerz, żeby uniknąć spojrzenia Róży. Na szczęście kuzynka zaraz rozładowała napięcie, zagadując mnie beztrosko, jakby zupełnie już zapomniała, co zrobiliśmy na polance.

    – Ale się spiekłam wtedy na tym słońcu – westchnęła. – Wszystko mnie teraz swędzi… Ty też się tak zjarałeś?

    – Trochę tak.

    – Trzeba było nasmarować się filtrem do opalania. Następnym razem musimy pamiętać.

    – No – bąknąłem, choć wcale nie zakładałem, że jeszcze pójdziemy z Różą na polankę.

    – To co, kiedy znowu idziemy się poopalać? – spytała, uśmiechając się.

    – Nie wiem, jak chcesz…

    – Może zaraz pójdziemy? Weźmiemy winko, przynajmniej jakoś czas zleci, bo strasznie mi się nudzi tak w domu siedzieć…

    – Yyy, no nie wiem…

    – No cho, jedz i idziemy. Tylko weź jakiś krem, bo ja nie mam.

    Patrzyłem na nią niepewnie, bo trochę krępowałem się z nią iść.

    – Zapalimy sobie papieroska – mrugnęła okiem, uznając chyba, że ten argument ostatecznie mnie przekona.

    – No okej – zgodziłem się.

    Róża zeszła na chwilę do piwnicy. Domyślałem się, po co. Kiedy zjadłem, ruszyliśmy na polankę. Po drodze nuciła coś pod nosem i wymachiwała wesoło swoją torebeczką.

     

    – Zobacz, jak się spaliłam. – Róża wskazała na swój czerwony brzuch, kiedy rozebrała się po dotarciu na polankę.

    – No, rzeczywiście…

    Rozsiedliśmy się na kocu i popijając wino, gadaliśmy i śmialiśmy się. Opróżniwszy butelkę, postanowiliśmy trochę się przespać.

    – Dawaj krem – zażądała Róża. – Muszę się nasmarować.

    – Trzymaj – podałem jej tubkę.

    – Ty… – zwróciła się do mnie. – A nie obrazisz się, jak zdejmę stanik? Chcę sobie trochę opalić cycki, bo wszędzie jestem czerwona, a na cycach takie chujowe, białe plamy…

    – No… Nie… Nie obrażę… – wydukałem, pesząc się i zarazem czując przyjemne mrowienie w penisie wywołane tą myślą.

    – Dzięki. Tylko się znowu tak nie podniecaj, najlepiej odwróć się w drugą stronę i się nie gap – powiedziała wyginając ręce za plecy, żeby rozpiąć sobie stanik.

    Poczułem, że robię się ze wstydu czerwony jak burak. Położyłem się na brzuchu, odwracając głowę od kuzynki, ale i tak już wiedziałem, że kiedy tylko zaśnie, będę sobie do woli oglądał te jej cycki.

    – A ty co? – spytała. – Tak w ubraniu się chcesz opalać? Rozbieraj się też, bo mi głupio będzie samej tak na golasa.

    Nie zareagowałem. Nie chciałem się dzisiaj przy niej rozbierać.

    – No mówię coś! – zniecierpliwiła się.

    Usiadłem więc i żeby nie drażnić Róży, ściągnąłem koszulkę. Popatrzyłem na nią. Siedziała z piersiami na wierzchu i spoglądała na mnie ponaglająco.

    – Spodenki też – rozkazała.

    – Nie – sprzeciwiłem się nieśmiało, bo miałem już sztywno w majtkach i gdybym zdjął spodenki, znowu odsłoniłbym swoje podniecenie. A drętwiał mi w zastraszającym tempie, bo właśnie pierwszy raz w życiu widziałem dziewczęce piersi. I to jakie śliczne.

    – Oj weź mnie nie wkurzaj, zdejmuj te pory i nie gadaj, i tak już widziałam tego twojego ptaszka więc nie masz się co wstydzić.

    – Ale Róża…

    – Dzisiaj opalamy się na golasa, ty też. Koniec dyskusji.

    Widziałem, że znowu włączyła się u niej ta jej władcza osobowość. Jeszcze przed chwilą pytała mnie, czy sama może się rozebrać, a teraz już nakazywała to samo mi, i to bez możliwości sprzeciwu. Zsunąłem więc spodenki i z obawą spojrzałem na swoje krocze. Na tle majtek było widać sztywność, ale na szczęście główka penisa nie wystawała tak jak ostatnio spod gumki. Róża też patrzyła się w moje gacie, jakby oceniając stan mojego podniecenia.

    – Gacie też – powiedziała, podnosząc się, stając przede mną i podpierając się pod boki.

    – Chyba cię pogięło – spróbowałem powiedzieć to pewnym siebie tonem, ale niezbyt mi wyszło.

    – Ojejku, jaka wstydliwa panienka – rzuciła pogardliwie piskliwym głosem.

    Włożyła kciuki w gumkę swoich majtek, po obu stronach bioder, i szybkim ruchem zsunęła je sobie na kolana. Podniosła nogę, zdjęła przez nią majtki, następnie tak samo przez drugą nogę. Po chwili majteczki Róży wisiały na jej wysuniętym palcu wskazującym. Stojąc przede mną, zakręciła nimi w powietrzu, jakby była dumna ze swojej bezwstydności. Serce kołatało mi jak szalone i z trudem mogłem złapać oddech. Miałem przed samymi oczami nagą cipkę swojej kuzynki.

    – Jak tam sobie chcesz – powiedziała takim głosem, jakby się na mnie zawiodła. – Ale ja się będę opalać nago. A ty się tak nie gap, bo zaraz ci te gacie rozerwie…

    Wysunęła lekko nogę i postawiła bosą stopę na moim kroczu. Po przyrodzeniu rozeszło mi się przyjemne mrowienie i aż się wygiąłem z rozkoszy. Przesunęła stopą w górę i w dół po moich wypukłych majtkach i zaśmiała się pogardliwie. Nie miałem pojęcia, jak się zachować, i chcąc cokolwiek powiedzieć, palnąłem:

    – Rzeczywiście ci się pod majtkami nie opaliło…

    Skóra na biodrach i łonie Róży była trochę bledsza niż reszta jej ciała, która ostatnio trochę się zarumieniła w słońcu. W miejscu, gdzie powinny być majtki, tworzył się charakterystyczny, jaśniejszy kształt.

    – Ty mały zboczeńcu – powiedziała, siadając znowu koło mnie.

    – No dobra, zdejmę… – zdecydowałem się jednak posłuchać Róży, bo jej wrogość sprawiała, że sprzeciwianie się jej powodowało u mnie jakieś dziwne poczucie winy i jeszcze większe zawstydzenie, niż jakbym się przy niej rozebrał.

    Rozdygotanymi dłońmi ściągnąłem majtki i szybko położyłem się na brzuchu, żeby zasłonić fiuta.

    – No i dobrze – uśmiechnęła się Róża. – Przynajmniej sobie trochę dupsko opalisz, bo też widzę masz blade. A tego ptaszka nie musisz tak chować, mnie tam on nie interesuje. Ale stanął to ci nieźle, hehe.

    Zamknąłem oczy.

    – Nasmarować ci plecy? – spytała po chwili Róża.

    – Mhm.

    – Okej.

    Poczułem, jak zimny krem skapnął na mnie, a po chwili dłonie Róży, rozcierające go po mojej skórze. Nasmarowała mi szyję i całe plecy, schodząc powoli w dół. Robiła to dokładnie, wcierała mocno, czułem się jakby to był masaż. Następnie zeszła na pośladki i dość długo mi je pieściła. Było to trochę dziwne, ale nic nie mówiłem.

    – Dobra. Obracaj się – rozkazała, kiedy już cała tylna część mojego ciała była wysmarowana.

    – Nie, dzięki… Z przodu nie trzeba… – zaprotestowałem nieśmiało, nie chcąc manifestować przed Różą swego wzwodu.

    Nachyliła się do mojego ucha i wyszeptała:

    – No obróć się, proszę cię. Chcę cię nasmarować od przodu.

    Trochę zdziwił mnie jej przymilny ton.

    – Nie pożałujesz… – dodała jeszcze ciszej, przykładając usta do mojego ucha tak blisko, że jej wargi mnie dotknęły.

    Ciekawość kazała mi posłuchać Róży. Zresztą sytuacja i tak była już dla mnie krępująca, więc co mi szkodziło, żeby stała się jeszcze bardziej. Powoli obróciłem się na plecy, próbując ukryć swój przyśpieszony oddech. W głębi duszy domyślałem się, co zaraz może się wydarzyć, i choć jak najbardziej tego chciałem, odczuwałem też przed tym jakiś dziwny niepokój. Róża usiadła okrakiem na moich udach i wycisnęła obfitą ilość kremu na mój brzuch. Zaczęła go wolno rozcierać, przesuwając dłońmi od mojego pępka do klatki piersiowej, aż po samą szyję, w tą i z powrotem. Nachylała się nade mną, kiedy jej ręce wędrowały w górę po moim torsie. Nagie piersi kołysały się lekko, jak się poruszała. Patrzyłem w nie jak urzeczony, a kiedy przeniosłem wzrok na twarz kuzynki, puściła mi oko i uśmiechnęła się. Nie wiedziałem, czy może jest to znak, że mogę ich dotknąć. Ręce aż mnie do tego świerzbiły, ale powstrzymywałem się w obawie przed reakcją Róży. Przesunęła się w dół, siadając teraz na moich kolanach. Zsunęła ręce po moich biodrach na uda, omijając penisa. Aż zadrżałem, kiedy jej dłonie przesuwały się koło niego. Zaczęła smarować mi kremem nogi i okolice krocza, nie dotykając jąder i prącia. Co rusz jednak na nie spoglądała z zadowoloną miną. Przeczuwałem, że niedługo dotknie mojego rozbudzonego fiuta, i na samą myśl o tym dygotałem. Trzęsły mi się ręce, trochę chyba ze strachu przed nieznanym, ale najbardziej z podniecenia. Róża to zauważyła.

    – Spokojnie – szepnęła łagodnie, głaszcząc mnie po drżącej dłoni. – Nie bój się.

    Położyła moją rękę na swojej nodze. Zacząłem ją delikatnie gładzić. Sama masowała górną część moich ud w taki sposób, jakby chciała mnie tym masażem zrelaksować. Po chwili wzięła ponownie tubkę z kremem.

    – Nasmaruję ci go, chcesz? – spytała, patrząc na mojego członka.

    – Ehe – wydusiłem.

    Uniosła rękę nad mojego penisa i wycisnęła krem prosto na niego. Biała maść spłynęła po główce fiuta na trzon, wyglądało to trochę tak, jakbym się spuścił. Położyła dłoń na moim członku i przycisnęła mi go do brzucha. Przejechała po nim swoją rączką w górę i w dół. Cały aż się wygiąłem i zajęczałem. Róża roześmiała się srebrzyście. Zaczęła namiętnie masować obiema dłońmi mojego tłustego od kremu penisa, rozsyłając po nim rozkoszne mrowienie. Odważyłem się złapać kuzynkę za pośladek. Macałem ją po pupie, a drugą ręką głaskałem po udzie. Przyglądałem się jej poruszającemu się ciału, głównie cyckom, które były seksownie naprężone. Z sekundy na sekundę robiło mi się coraz cieplej w kroku i zdawałem sobie sprawę, że finał jest tuż tuż. Krępowałem się dojść w rękach Róży, nawet przemknęło mi przez myśl, żeby znów uciec i wytrzepać się w zarośla, ale było mi tak przyjemnie, że nie zdążyłem się na to w porę zdecydować. Po kilkunastu sekundach było już za późno. Z rozkoszy aż zawirowało mi w głowie i trysnąłem obficie. Stęknąłem i zacisnąłem dłonie na ciele kuzynki. Sperma chlapała na mój brzuch i klatkę piersiową. Róża patrzyła na to i z zadowolonym uśmiechem na ustach masowała mnie dalej, aż ostatnia kropelka nasienia wyciekła z mojego penisa, spływając mi do pępka. Dyszałem ciężko i próbowałem zebrać myśli. W powietrzu czułem woń swojego ejakulatu. Dziewczyna zsunęła dłonie z mojego przyrodzenia i przeniosła je na klatę. Tak jak wcześniej krem, teraz rozsmarowywała po mnie spermę.

    – Przepraszam – bąknąłem zażenowany.

    – Nie ma za co. – Róża poklepała mnie po tłustej od filtru i nasienia klacie. – Przynajmniej będziesz mocniej nasmarowany – zażartowała.

    Zeszła ze mnie, wytarła ręce w trawę i popatrzyła na mnie.

    – I co, lepiej? – spytała poważnie.

    – Tak… – uśmiechnąłem się, rzeczywiście czując ogarniającą mnie błogość i zrelaksowanie.

    – To dobrze – powiedziała, kładąc się na brzuchu. – Przynajmniej nie będziesz się tak podniecał smarując mi plecy.

    Przez chwilę leżeliśmy tak koło siebie, aż Róża się zniecierpliwiła.

    – No na co czekasz? – spytała. – Teraz ty mnie weź pokremuj.

    – Dobra, już.

    Podniosłem się i teraz to ja rozsiadłem się okrakiem na jej nogach. Mój oblepiony spermą i oklapły teraz fiut leżał luźno na jej złączonych udach, a tuż przed nim znajdowała się lekko odstająca do góry, naga pupa Róży. Wycisnąłem maść na plecy kuzynki i zacząłem ją dokładnie wcierać w skórę dziewczyny. Nasmarowałem jej ramiona i plecy, przerywając tuż nad pośladkami.

    – Yyy… Tyłek też? – spytałem niepewnie.

    – No a co? Sam się przecież nie nasmaruje, hehe.

    Kapnąłem kremem na każdy z pośladków i nieśmiało położyłem na nich ręce. Zacząłem je delikatnie masować. Były bardzo przyjemne w dotyku. Mój członek zaczął powoli nabrzmiewać. Po chwili przesunąłem się w dół i już bez pytania nasmarowałem równie gładkie uda Róży.

    – Dzięki – rzuciła, gdy skończyłem i z niej zszedłem. Przekręciła się na plecy.

    – Nie ma za co.

    Popatrzyła na mój połowiczny wzwód.

    – Ej, miałeś się już nie podniecać – skarciła mnie, ale bez złości, a po chwili roześmiała się jakby powiedziała jakiś żart. – Niezły z ciebie napaleniec – dodała.

    Uśmiechnąłem się przepraszająco.

    – A chcesz też mnie posmarować z przodu? – zaproponowała po chwili namysłu.

    – No chętnie – napaliłem się. – Jeśli ty chcesz… – dodałem.

    – Spoko – mrugnęła do mnie.

    Znowu wszedłem na jej uda. Przypadkowo mój penis dotknął do jej łona.

    – Oj, sory – bąknąłem, odsuwając się odrobinę.

    Uśmiechała się do mnie ciągle, dając do zrozumienia, że nic się nie stało. Nalałem sobie trochę kremu na rękę i zacząłem go wcierać w brzuch kuzynki.

    – Cycki też – szepnęła po chwili porozumiewawczym tonem, widząc, że wciąż spoglądam na nie z ochotą.

    Nieduże piersi Róży prężyły się, a ich brodawki sterczały ponętnie. Ręce znowu zaczęły mi się trochę trząść z podniecenia, kiedy położyłem je na cyckach swojej kuzynki. Dziewczyna podniosła się odrobinę, podparła się na łokciach i obserwowała, jak moje przyrodzenie rośnie w oczach. Trochę mnie to zawstydzało, ale i tak coraz zachłanniej masowałem jej piersi. Czułem dłońmi przyjemną twardość brodawek, kontrastującą z miękkością całych cycków. Ugniatałem je przez jakiś czas jak ciasto, nie mogłem się od tego oderwać, aż Róża w końcu powiedziała wesoło:

    – No dobra, starczy już. Jeszcze nogi.

    Rozłożyła uda, prezentując tym samym w pełni swoją cipkę. Serce zaczęło mi mocno kołatać z coraz większego podniecenia. Czułem, że aż dostałem wypieków na twarzy. Próbując jednak nie dać po sobie nic poznać, zacząłem smarować filtrem przednią część ud Róży. Kucałem teraz pomiędzy jej łydkami. Rozkładając jeszcze mocniej nogi, wystawiła do pokremowania także wewnętrzną część swoich ud. Moje dłonie co rusz wędrowały w pobliże jej łona. Wpatrując się w nie jak urzeczony, widziałem, jak dziurka mojej kuzynki robi się coraz wilgotniejsza, wydzielając jakiś dziwny śluz. W powietrzu unosił się coraz intensywniejszy zapach cipki. Róża oddychała głośno, aż w pewnym momencie zajęczała przeciągle. Popatrzyliśmy sobie w oczy.

    – Wymasuj mi ją… – wydyszała prosząco. – Cipę… – dodała dla pewności, bo patrzyłem na nią tępo, nie dowierzając, że naprawdę mogę ją tam dotknąć.

    Moje dłonie od razu powędrowały na podbrzusze Róży. Zacząłem pieścić jej szparkę i pachwiny. Byłem już tak podniecony, że prawie się nie kontrolowałem. Wsuwałem palec do cipki, a drugą rękę wepchnąłem pod tyłek kuzynki i zacząłem masować ją po tylnej dziurce. Pojękiwała seksownie i wystawiała się chętnie na moje macanki. Po chwili chwyciła mnie za ramiona i pociągnęła do siebie.

    – Chodź tu… – wydyszała.

    Bezzwłocznie, jakbym tylko na to czekał, położyłem się na swojej kuzynce, która jeszcze szerzej rozłożyła nogi. Mój penis ponownie zetknął się z jej łonem. Podparłem się na łokciach nad Różą, patrząc jej z pożądaniem w twarz. Wsunęła dłoń pomiędzy nasze ciała i złapała mnie za przyrodzenie. Oboje patrzyliśmy sobie w oczy, kiedy Róża wprowadzała do siebie mojego penisa. Nic nie mówiliśmy, obydwoje wiedzieliśmy, że tego chcemy. W powietrzu roznosiły się tylko nasze przyśpieszone oddechy i dobiegający z oddali śpiew ptaków. Przyciągnęła do siebie moją głowę i zaczęła mnie całować. Czubkiem penisa już w niej byłem i napierałem dalej. W ustach czułem wirujący język Róży. Byłem w niej już do końca… Całym przyrodzeniem odbierałem gorąco i wilgoć swojej kuzynki. Masowała mnie po plecach. Obydwoje poruszaliśmy powoli biodrami. Jej piersi rozgniatały się na mojej klacie. Uda oplatały moje biodra. Całe nasze tłuste od kremu ciała były w siebie mocno wtulone. Poruszaliśmy się z każdą chwilą coraz szybciej, niedługo przestaliśmy się całować, bo prędkość naszej kopulacji już na to nie pozwalała. Obmacywaliśmy się nawzajem z namiętnością. Róża jęczała głośno i wydawała z siebie urywane okrzyki. Silnie zacisnęła na mnie nogi i wykrzywiła się w grymasie rozkoszy. Ten orgazm malujący się na jej twarzy i te jeszcze głośniejsze jęki, które teraz wydawała, tak mnie podnieciły, że poczułem, iż też zaraz dojdę. Cipka Róży zaczęła rytmicznie zaciskać się na moim fiucie. Wycisnęła z niego kolejny orgazm. Czułem, jak moje nasienie w niej wypływa.

    – Różaaa… – wyjęczałem i wtuliłem głowę w szyję kuzynki.

    Choć był to już mój drugi orgazm, odczuwałem go z niesłychaną intensywnością, spotęgowaną chyba tym, że każdym punktem swego penisa odbierałem dotyk gorącego wnętrza Róży. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego. Przez chwilę trwaliśmy tak w bezruchu, mocno w siebie wtuleni…

     

    Poczułem, jak Róża się rozluźnia. Uniosłem głowę i unikając jej wzroku, wysunąłem się z niej. Zadyszany padłem na koc obok swojej kuzynki.

    – Ufff – odetchnęła zmęczona Róża.

    Też byłem zmachany i cały spocony. W takim upale ten wysiłek dał się we znaki. „Boże, co my zrobiliśmy…” – poczułem lekką trwogę.

     

    – Niezłe z nas zboczuchy, co? – zagadnęła Róża, kiedy już trochę ochłonęliśmy.

    – No – przyznałem poważnym głosem.

    – Żałujesz tego, co żeś zrobił? – spytała oskarżycielsko. – Spuściłeś się we własną kuzynkę…

    – Tak – przytaknąłem z poczuciem winy, choć tak naprawdę, mimo że zdawałem sobie sprawę, jak zły był to czyn, to bez wahania zrobiłbym to drugi raz.

    – To szkoda – powiedziała z zawodem. – Ja nie żałuję. Myślałam, że było ci fajnie i że zrobimy to kiedyś znowu…

    Odwróciłem się w jej stronę.

    – Żartowałem, nie żałuję – z zapałem zmieniłem zdanie. – Też chętnie to jeszcze powtórzę.

    – Jejku, jak tobą łatwo można manipulować – zaśmiała się i pogłaskała mnie po klacie.

    Zrobiło mi się głupio. Nic już nie mówiłem. Róża ziewnęła i przez chwilę leżeliśmy w milczeniu, by zaraz głęboko usnąć.

     

    Tak jak ustaliliśmy, powtórzyliśmy to. Bzykaliśmy się kolejny raz zaraz po przebudzeniu na polance. A potem jeszcze w nocy w domu. I tak przez następne dwa tygodnie, podczas których czułem się jak w jakiejś bajce. Ruchaliśmy się z kuzynką po kilka razy dziennie, seks stał się naszą główną rozrywką. Całe dnie spędzaliśmy na naszej polance lub zamykaliśmy się w moim pokoju i oddawaliśmy się rozkoszom cielesnym, często podkradając z piwnicy wino dla urozmaicenia naszych zabaw. Tylko wieczorami, kiedy w domu byli moi rodzice, zachowywaliśmy się jak normalne kuzynostwo, ale nocami Róża i tak odwiedzała mnie po kryjomu, żeby pobaraszkować ze mną w łóżku.

     

    Było mi smutno, kiedy rodzice Róży zabrali ją od nas wracając ze swoich zagranicznych wakacji. Od tamtego czasu, onanizując się, zawsze myślałem o tylko niej. Dwa miesiące później dowiedziałem się, że moja kuzynka Róża jest w drugim miesiącu ciąży. Matka powiedziała mi o tym mimochodem przy śniadaniu, bo dowiedziała się tego od mamy Róży, kiedy rozmawiały przez telefon. Róża ponoć – pomimo usilnych próśb swoich rodziców – nie chciała wyjawić, z kim w tę ciążę zaszła. Mówiła, że nie chce mieć z tym osobnikiem nic wspólnego i że woli już zostać samotną matką, niż do tego wracać. Wiedziałem, że w ten sposób po prostu chroni tajemnicę tego, co się między nami działo. Bo nie miałem wątpliwości, że to ja ją zapłodniłem. Przecież przez dwa tygodnie bez żadnych zabezpieczeń pompowałem w jej cipkę tyle nasienia, że nie było się co dziwić. Na szczęście wiedzieliśmy o tym tylko ja i moja kuzynka.

     

    Od tamtego czasu Róża u nas nie była. Nie widziałem jej już ładnych parę lat. Jest już dorosłą kobietą, zajętą wychowywaniem dziecka. Zaręczyła się ponoć z jakimś chłopakiem i niedługo ma wyjść za mąż. Przynajmniej nie będzie musiała samotnie wychowywać naszego syna. Ja zaś ciągle jestem samotnym onanistą, którego jedyną kobietą w życiu była własna kuzynka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pistasio
  • Dzialka

    Uff… nareszcie wakacje. W końcu będziemy mogli spokojnie w każdy piątek po mojej pracy pojechać na działkę i cieszyć się błogim lenistwem. Od kiedy mój mąż Jacek zmienił pracę i każdy weekend ma wolny mogliśmy w spokoju zaplanować w ten sposób wakacje.

                    Pieczołowicie kończona i dopieszczana w każdym szczególe działka w końcu staje się naszym azylem. Sobota rano zaraz po przebudzeniu kawa na tarasie. Muffiny lub sernik, tak lubiany przez męża. Córka i pies biegające po trawie. Ogrzewana słońcem woda w basenie. Sielanka.

                    Od samego początku, wszystkim sąsiadom nasza obecność przypadła do gustu. „No, w końcu kto ś ogarnął tą łąkę”. Dzień dobry, fajnie że jesteście. Czysto i miło pośrodku alejki”. To najczęstsze głosy.

    Od samego początku najczęstszymi gośćmi na naszej działce byli sąsiedzi rezydujący dwie posesje dalej. Najbliżej nas działka zupełnie niezagospodarowana, potem „Pan Matiz”- bo przyjeżdżał Daewoo Matiz’em, ale z  nikim nie rozmawiał. No i oni J Małżeństwo emerytów. Piotr i Anna. Oboje po 68 lat. Emerytowani nauczyciele. Ona ekonomii, dorabiająca w prywatnej szkole, on informatyk , cieszący się emeryturą i korzystający z życia. Rano biega, potem kawa. Obowiązkowo czarna bez cukru. Potem spacer z psem i poranna prasa. Życie szczęśliwego emeryta.

    Od razu przypadliśmy sobie do gustu. Oni tacy jak napisałam, my dwa razy młodsi, szukający chociaż chwili odpoczynku od gonitwy dnia codziennego. Każdy weekend tego lata, a w zasadzie już od wiosny spędzaliśmy na działce. Częste spotkania na wieczornym winie, grillu, zacieśniały znajomość. Niejednokrotnie siedząc  wieczorami u Piotra i Anny żartowaliśmy sobie, śmieliśmy się, dowcipkowaliśmy. Ciepłe noce i chłodne wino zdecydowanie temu pomagały. Któregoś razu, gdy było już dość późno, Piotr idąc ze swoim psem jeszcze raz na nocny spacer, a tak naprawdę po to żeby zapalić papierosa, zapytał czy wziąć naszego psa też na przechadzkę. Mój mąż zaproponował, że pójdą razem. Wieczór  zatem dobiegał końca.

    – OK. To ja idę położyć małą a Ty idź z Piotrem, a potem wracaj już do nas.

    – Mamo, ale ja chcę jeszcze obejrzeć film. A DVD nie jest podłączone.  Wdała się w dyskusję nasza córka.

    – Dobrze, to mama idzie z  Panem Piotrem na spacer z psami a ja idę z Tobą. Włączę Ci film i podleję trawnik. Kochanie jak będziecie szli z Piotrem  koło nas, uważajcie- trawa będzie mokra. Nie poślizgnij  się. Mój mąż szybko znalazł wszelkie rozwiązania. No i jeszcze jak troskliwie zwrócił mi uwagę, żebym uważała idąc. No tak, zważywszy na to że miałam dzisiaj na sobie bardzo wysokie koturny. Poślizgnięcie się nie byłoby w nich wskazane 😉

    – Oczywiście, będę uważać. A jakby co, Piotr na pewno mnie przytrzyma.

    -No oczywiście.  Nawet złapię za biodro. Śmiechem jak zawsze skwitował Piotr.

    Mąż z córką pożegnali się i poszli do nas, my jeszcze chwilę posiedzieliśmy, dopiliśmy wino. Pomogłam Annie zanieść do kuchni kieliszki, dałam buziaka na pożegnanie, zaprosiłam ja jutro rano na kawę do siebie. Ucieszyła się, z zaproszenia i dodała, że bardzo się cieszą oboje, że nas poznali. Wyszłam z domu sąsiadów, Piotr już stał na zewnątrz przy otwartej furtce. Miał oba psy przypięte do smycz. Przypalał papierosa.

    – To  co? Idziemy. Rzucił w moją stronę i podał mi smycz.

    Szliśmy ciemną alejką, lekko tylko oświetlani z oddali światłem latarni stojących przy drodze. Rozmawialiśmy w zasadzie o niczym. Nasze plany na wakacje, zdrowie ich syna, lekka zaczepka polityczna ze strony Piotra, ale nie dałam się wciągnąć. 

    – No tak. O polityce ze mną nie chcesz rozmawiać, rzucił Piotr. A ja nie będę rozmawiał z Tobą o modzie, śmiejąc się skwitował. I o seksie też nie będę.

    – Dlaczego o seksie nie? – zapytałam

    – No jak? Nie wypada. Mógłbym Cię zszokować. Taki stary. Przez tyle lat nawet nie wiesz jakie zebrałem doświadczenie. Cały czas śmiejąc się tłumaczył się Piotr.

    – No  ale to mógłbyś mnie oświecić. Może czegoś nauczyć. Też śmiejąc się odpowiedziałam.

    Dochodziliśmy tak, śmiejąc się do naszej działki. Z okna na górze płynęło światło. Mąż zapewne siedział z córką i oglądali film. Zbliżając się jeszcze o kilka kroków nie usłyszałam szumu zraszaczy. Albo Szary zapomniał, włączyć albo już skończył się cykl. Szary. Tak właśnie nazywam mojego męża. T w związku z jego upodobaniem to tego koloru. Bynajmniej nie jest on jednak postacią jednobarwną. Dochodząc  do naszej działki, poczułam wilgoć rosy trawnika na mojej oplecionej zapięciem buta kostce. Jednak podlana. I w tej samej chwili się poślizgnęłam! No oczywiście. Jakże by mogło być inaczej. Na szczęście Piotr wykazał się obiecywanym refleksem. Co prawda nie aż tak jak  twierdząc wcześniej, nie złapał mnie za biodra. Chociaż… uchwycił mocno ręką wokół pasa. Naprawdę uratowało mnie to przed  upadkiem, a na pewno przed skręceniem kostki.

    – Uważaj. W takich butach to na wybieg dla modelek a nie na działkę. Skwitował.

    – Tak wiem, ale cóż zrobić skoro ja tak uwielbiam.

    – No fakt, wyglądasz w świetnie.

    – Dzięki.

    – Chodź, przeprowadzę Cię przez to lodowisko, zaproponował i złapał mnie za rękę.

    – Dzięki. Odparłam.- Jesteś kochany.

    I idąc wzdłuż ogrodzenia trzymał mnie za rękę. Na początku poczułam się trochę nieswojo. Przecież była między nami dwukrotna różnica wieku. No ale przecież on tylko mnie trzyma za rękę żebym się już nie poślizgnęła więcej. Doszliśmy do furtki. Zatrzymaliśmy się. Piotr, nie wypuszczając mojej dłoni ze swojej zapytał: Idziemy jeszcze jedno kółko? Zapytał i delikatnie, ale wyczuwalnie, mocniej ścisnął mnie za rękę.

    – Chodź. Odpowiedziałam i również mocniej ujęłam jego dłoń.

    Psy biegały już, swobodnie, bo Piotr odpiął ich ze smycz. A my niespiesznie, zatoczyliśmy następne koło wokół wszystkich działek. I cały czas trzymał mnie za rękę. Delikatnie, ale cały czas starł się bym była tak blisko niego, aby nasze ręce ocierały się o siebie. Praktycznie już bez słowa doprowadził mnie pod samą furtkę mojej działki. Psy siedziały już grzecznie przy płocie.

    – Pilnują nas. Tradycyjnie z uśmiechem zagaił Piotr.

    – Spokojnie. Na szczęście nie potrafią mówić. Mój komentarz skwitowałam delikatnym przytuleniem się do jego przedramienia. Z racji znacznej różnicy wzrostu, Piotr ma grubo ponad 180 cm, a ja zdecydowanie mniej, mógł odebrać to jako delikatne oparcie się o niego. Szybko się zreflektowałam co robię i odsunęłam się o kilka centymetrów od niego. Piotr jednak chyba wyczuł moją chwilową uległość , zdecydowanie mocniej ujął moją dłoń i kierując siłą mięśni obrócił mnie w swoim kierunku. Zaskoczona stanęłam naprzeciw niego. Jeszcze mocniej chwytając mnie za ręce przysunął do siebie. Moje ciało przyległo do jego, a on nie czekając zbyt długo, pochylił głowę, przytulając mnie do siebie.

    – Cudownie pachniesz.

    – Zawsze tak samo. Odpowiedziałam na jego zaskakujący w tym momencie komplement.

    – Wiem, ale dopiero teraz mogę zebrać się na odwagę by Ci to powiedzieć.

    Uniosłam głowę i  spojrzałam na niego. Jego oczy były wpatrzone w moją twarz, a błyszczały światłem odbitym od światła płynącego z okna mojego domku.

    – Naprawdę muszę już iść. Szepnęłam.

    – Wiem. Natychmiast odpowiedział. Jeszcze raz mocno przyciągnął mnie do siebie, i wciągnął głęboko zapach mojego ciała i perfum. – Dobranoc. Szepnął i wypuścił mnie z objęcia swoich ramion.

    – Do jutra. Uśmiechnąwszy się, posłałam mu „powietrznego” całusa.

    Otworzyłam furtkę i razem z moim psem, weszliśmy na działkę. Piotr ruszył raźnym tempem, gwizdnął  na swojego psa i zniknęli w mroku.

    Weszłam do domku. Córka już spała u siebie, mąż jeszcze coś klikał w swoim smartfonie. Podeszłam do niego dałam mu buziaka i zaczęłam się rozbierać by szykować się do snu. Zdjęłam z siebie długą czarną sukienkę, pozostając tylko w majteczkach  butach. Na działce zazwyczaj staram się nie nadużywać zbędnej garderoby i bieliznę ograniczam do minimum. Nachyliłam się i zdjęłam z siebie  stringi. Składając je na sukience zauważyłam że ich wnętrze jest mokre i błyszczy się od moich soczków. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Sięgając po ręcznik, zauważyłam że mąż mi się przygląda.

    -Świetnie wyglądasz. Skomplementował moje ciało.

    – Dziękuję skarbie. Odpowiedziałam, dałam mu soczystego całusa w usta i poszłam pod  prysznic.

    Prysznic  był jak zwykle cudowny. Żel o zapachu trawy cytrynowej i  miodu działa na moje zmysły rewelacyjnie. Zawsze zapominam się, stoję pod strumieniem gorącej wody, pozwalam się parze unosić dookoła mnie tworząc magiczną gorącą i wilgotną mgłę, a ja wtedy niespiesznie, subtelnie, pozwalam sobie na pieszczoty swojego kwiatuszka między udami.

    Pachnąca, wymyta i zrelaksowana pieszczotami zasnęłam rozmyślając o nocnym spacerze z Piotrem.

    Nazajutrz rano, budząc się, słońce mocno świeciło już w okno sypialni. Delikatnie otwierając oczy, przeciągnęłam się na łóżku. Męża obok nie było. Po kilka minutach wybudzania wstałam i zakładając na siebie tylko t-shirt i japonki zeszłam na dół. Przechodząc przez kuchnię zauważyłam, że Ania już jest u nas i pije kawę na tarasie z „Szarym”. No tak, w końcu sama ją zaprosiłam.

    – Cześć.

    Przywitałam się ze wszystkimi, Anię obdarzając soczystym uśmiechem, a męża witając pocałunkiem w usta. Julka- córka już baraszkowała w basenie. Zapowiadał się leniwy upalny dzień. Na stole czekała na mnie moja ulubiona latte z bitą śmietaną i pełnoziarniste ciastko. Idealne śniadanie na rozpoczęcie idealnego dnia. Z lewej strony nadciągał już rozbawiony i hałaśliwy jak zwykle Piotr. Wszedł na naszą działkę i puszczając oko do mnie, „przybił piątkę” z Szarym i usiadł obok Ani.

    – Jakie plany? Kontynuowałam lekko się jeszcze przeciągając i nie zauważając że przy ruchu mojego ciała koszulka znacznie się uniosła, odsłaniając moją szparkę.

    – Jadę nadstawy z Julią, zaczął mój mąż. Wrócimy po obiedzie, pewnie na kolację. Ania, zapraszamy wieczorem na wędzoną rybkę, o ile dane nam będzie coś przywieźć.

    – ja muszę jechać załatwić parę spraw w mieście. Rok szkolny za chwilę się zaczyna. Zasygnalizowała swoje plany Ania.

    Piotr, jak zwykle ze swoim śmiechem zarekomendował, że będzie stał na straży ładu i porządku.

    „Ciekawe”, pomyślałam sobie na wspomnienie wczorajszego, mocno odbiegającego od standardu spotkań z sąsiadami wieczoru.

    – To ja się będę opalać. Zakomunikowałam. Trzeba łapać ostatnie promienie słońca, dodałam. Oczywiście pod warunkiem, że Piotr nie będzie mnie podglądał, i namawiał do smarowania mnie olejkiem. Dodałam, i wszyscy się roześmieliśmy. Dopiliśmy kawę, sąsiedzi pożegnali się obiecując że wpadną wieczorem na wędzenie, jeżeli uda się wędkarska wyprawa mojego męża i córki. Zebrali się, by Ania zdążyła na autobus odjeżdżający z pobliskiego przystanku do miasta. „Szary” z Julka zniknęli w komórce, szykując sprzęt na ryby, a ja udałam się pod prysznic. Po porannej toalecie, wysuszyłam włosy, upinając je niedbale w wysokiego koka. Kilka kosmyków oczywiście niedbale opadało z różnych stron, dodając mi dziewczęcego uroku. Ubrałam moje ulubione „działkowe” bikini i zaczęłam rozkładać koc, by się jeszcze trochę opalić.

    Była godzina 11:00 jak Szary z Julką wyruszyli nad staw. No, mam przynajmniej kilka godzin dla siebie. Wygodnie rozłożyłam się na kocu, spryskałam delikatnie ciało olejkiem i zamykając oczy pozwoliłam by słońce swoimi promieniami zajęło się moim ciałem. No i chyba zasnęłam.

    Otwierając oczy poczułam jak nasz pies liże mój nos. Oj, chyba chce iść na spacer. Wstałam i zakładając swoje ulubione działkowe pomarańczowe, zamszowe klapki (które w sumie świetnie pasowały do czarnego bikini i brzoskwiniowo opalonego ciała) na wysokim słupku, wyszłam na spacer. Po drodze oczywiście spotkałam Piotra, który już wracał ze spaceru z ich owczarkiem. Psy radośnie się przywitały, obwąchując się i merdając ogonami.

    – No, widzę, że słoneczko nieźle operuje. Zagaił Piotr.

    – O tak. W końcu chwila spokoju, a że pogoda idealna to korzystam na maxa.

    – Na maxa? To jeszcze plecy Ci zostały.

    – No tak. Tylko, że Szary tak szybko się zwinął, że nie zdążył mnie posmarować. No, ale w sumie było już późno. Piotr, chyba, że Ty… mógłbyś? W sumie nie wiem, czy to było pytanie czy prośba.

    – Namówiłaś mnie. Z oczywistym śmiechem natychmiast odpowiedział Piotr. Idź z psem, a jak wrócisz, daj znać. Możesz zadzwonić. Przyjdę i nasmaruję Ci plecy. Szkoda żeby takie ciało się spiekło.

    -Dzięki. Z uśmiechem odpowiedziałam. To idę i zadzwonię do Ciebie za chwilę.

    -Ok. Idę pod prysznic. Straszny gorąc dzisiaj.

    Uśmiechnęłam się, puszczając oko, odwróciłam się i poszłam z psem tą samą drogą, co wczorajszego wieczoru dwukrotnie przeszliśmy razem z Piotrem.

    Po powrocie wzięłam koc, zaniosłam go na balkon od strony pokoju Julki, zeszłam do kuchni po olejek i zadzwoniłam do Piotra.

    – Hej, już jestem. To jak, mogłabym Cię prosić?

    – Jasne. Włożę tylko spodnie i zaraz jestem.

    Piotr był dosłownie po dwóch minutach. Wszedł do mnie na działkę ubrany tylko w spodnie. Boso, z odkrytym, opalonym torsem troch mnie speszył. On, tylko w spodniach, ja w bikini, które same w sobie nie było znaczną ilością materiału.

    – Gdzie masz koc? Zapytał.

    – U Julii na balkonie. Tam za chwilę będzie najlepsze słońce.

    – No to chodź.

    Przez chwilę przebiegła mi myśl, że nie wiem czy to dobry pomysł, no ale przecież dlaczego? Co może się stać? Wręczyłam Piotrowi olejek i ruszyłam przodem, kołysząc biodrami, a potem stukając obcasami po drewnianych schodach prowadzących na balkon. Nie wiem dlaczego, ale cały czas czułam na sobie palące spojrzenie mojego sąsiada. Nie odwróciłam się jednak, dopóki nie dotarłam na balkon. Koc leżał w pełnym słońcu. Odwróciłam się do niego, uśmiechnęłam, po czym wygodnie rozłożyłam na kocu, kładąc się na brzuchu. Lekko unosząc głowę, zbierając włosy na prawą stronę, rzuciłam: -Jestem gotowa.

    – Widzę, odpowiedział Piotr i przyklęknął obok mnie. Poczułam na sobie delikatną mgiełkę rozpylanego olejku do opalania. A potem jego dłonie. Delikatnie, bez zbędnego napierania wmasowywał olejek w moje plecy.

    – Mrrrrr… cicho zamruczałam. Faktycznie jesteś doświadczony. Z uśmiechem nawiązałam do naszej wczorajszej rozmowy ze spaceru.

    – To nic. Ale dziękuję. Po postu wiem jak dotykać kobietę. Kontynuował podjęty temat, a jego dłonie wmasowywały w moje ciało olejek na wysokości krzyża.

    -Ależ to miłe, powiedziałam i aż zakołysałam biodrami , delikatnie unosząc i wypinając pupę. Machinalnie, sięgnęłam do moich majteczek i delikatnie je zsunęłam.  Oczom Piotra na pewno musiał ukazać się początek mojego rowka.

    – Mrrrrr… Ależ to miłe. Skopiował moją wypowiedź Piotr.

    -No skoro jesteś taki doświadczony, a mnie jest tak miło, to może nasmarujesz mnie dalej? To znaczy nogi. Uściśliłam swoją wypowiedź.

    – Jasne. Szybko odpowiedział Piotr, a ja po chwili już czułam na swoich nogach rozpylany olejek. Jego wcieranie w nogi było równie przyjemne co w plecy. Gdy skończył, szybko dodałam: Jeszcze pupa. I dłońmi delikatnie zsunęłam materiał majteczek w rowek, tak aby odsłonić pośladki. Gdy skończyłam obróciłam głowę w jego stronę i kładąc ją z powrotem na koc, puściłam do niego oczko. Nie spuszczałam do z oczu. W sumie miły widok. Całkiem wysortowany, opalony 68 letni mężczyzna, ubrany tylko w dżinsy, klęczy obok mnie ,za chwile mając wcierać olejek w moje pośladki. Uśmiechnęłam się sama do siebie, a w podbrzuszu poczułam lekkie mrowienie. Podobało mi się to. „Trzydzieści lat różnicy”. Powiedziałam do siebie w myślach. Piotr tymczasem zrobił coś co mnie zupełnie zaskoczyło. Odkręcił atomizer butelki, nalał sobie na dłoń olejek bezpośrednio z butelki i zbliżając tą dłoń do mnie rozlał ciecz po moich pośladkach. Nie pozwalając zbyt mocno się jej rozlać, delikatnymi, charakterystycznymi ruchami zaczął rozsmarowywać olejek po mojej pupie.

    – Chyba za dużo go wziąłem. Zauważył z uśmiechem.

    -No to będziesz musiał go dłużej wmasowywać

    -Miałem nadzieję, że to powiesz. I szczerze, szeroko się uśmiechnął, kontynuując masaż mojej pupy. Nie przeoczył żadnego fragmentu, a nawet pozwoli sobie na trochę więcej, delikatnie jeszcze głębiej przesuwając materiał majteczek w mój rowek. Nie powiem, było i cudownie. Czułam, że robię się mokra. Piotr skończywszy wcieranie olejku w moją pupę, jeszcze raz dłońmi rozmasował moje nogi i plecy.

    – Gotowe.

    –  Dzięki, ale mi dobrze. Aż mi się nie chce wstawać.

    – To nie wstawaj. Przecież nasmarowałem Cię po to żebyś leżała i się opalała.

    -Dziękuję.

    – Nie ma sprawy. Piotr wstał, a ja patrząc w jego stronę z uśmiechem, zauważyłam, że na jego spodniach zrobiło się spore wybrzuszenie. Posłałam mu jeszcze powietrznego całusa i z powrotem położyłam głowę na kocu oddając się słonecznej kąpieli. Piotr zszedł po schodach i wrócił do siebie. Lekko przymknęłam oczy rozkoszując się arganowym aromatem olejku tak  dokładnie wsmarowanego w moje ciało przez Piotra. Ale pod przymkniętymi oczami cały czas widziałam jego wybrzuszenie na spodniach. Kurczę, to musiał być wzwód. W wieku 68 lat przy tak aktywnym i sportowym trybie zdrowia to chyba nadal naturalne. No i po takim swobodnym głaskaniu tyłeczka o trzydzieści lat młodszej kobiety, to chyba oczywiste.

    Była 16:00 kiedy podniosłam się z koca. Rozgrzana słońcem, czując że moje plecy, pupa i nogi są już wystarczająco opalone, zeszłam z balkonu od strony pokoju córki  udałam się do kuchni zrobić sobie drinka. Wyjęłam z lodówki whisky i  zmieszałam ją z trzema kostkami lodu i colą. Dorzuciłam limonkę i mieszając palcem udałam się do łazienki wziąć kąpiel.

    Po długiej kąpieli, masując swoje ciało i czując narastające podniecenie na każde wspomnienie dotyku dłoni Piotra i widoku jego wzwodu, wyszłam z łazienki owinięta w ręcznik. Na zewnątrz usłyszałam głosy Julii i Szarego. Żywiołowo dyskutowali. Weszłam do sypialni, wyciągnęłam z szafki krótką sukienkę z głębokim dekoltem na plecach, aby  nie podrażnić mocno rozgrzanych dzisiejszym opalaniem pleców. Tak samo, aby nie drażnić swojej pupy, nie założyłam majteczek. Zresztą latem uwielbiam mieć na sobie jak najmniej. Przekładając szarfy sukienki przez kark zawiązałam je na szyi w efektowną kokardę. I boso wybiegłam na trawnik do mojej rodziny.

    – Mama! Krzyknęła Julia na mój widok. –Mamo, a tata złowił karpia, ale go wypuścił. Zaczęła relację z wyprawy wędkarskiej. I spotkaliśmy taty kolegę ze szkoły. Wiesz, też łowi karpie. I to w nocy. Mała trajkotała jak najęta.

    – No, spotkałem Konrada. Kurczę, dziewięć lat się nie widzieliśmy. I takie spotkanie. Przyjechał na weekendową zasiadkę. Zapraszał, żeby do niego dołączyć. No ale nie mieliśmy namiotu, więc nawet do Ciebie nie dzwoniliśmy. Zaczął tłumaczyć swoją decyzję powrotu mąż.

    – To może niech Julia zostanie, a Ty jedź. Zaproponowałam.

    – Naprawdę? Mógłbym? Mąż od razu zapytał, a jego oczy rozbłysły blaskiem miliona gwiazd.

    -No pewnie. Posiedzę z Julią, pogramy w jakąś grę. A ty się zrelaksujesz, odpoczniesz. Pogadasz ze starym kumplem. Kurczę, szkoda że wypiłam drinka przed  prysznicem bo bym Cię odwiozła, tobyście jeszcze wypili po piwku.

    – Spoko, kochanie, przecież mogę pojechać sam. Naprawdę mogę?

    – No pewnie. Szykuj się. Z uśmiechem zakończyłam dyskusję i podchodząc do niego dałam mu soczyście namiętnego całusa.

    -OOOO fujjj ! Skomentowała nasz namiętny pocałunek córka.

    -Mmmmm… Nie masz bielizny. Zripostował z kolei mąż błądząc dłoni ą po moim dekolcie, wsuwając dłoń pod materiał sukienki na moją pupę.

    – Bo myślałam, że się zajmiesz stęsknioną żoną po powrocie. Zareagowałam z uśmiechem. No ale już… Szykuj się. Moje dziurki zaczekają do jutra.

    -Kocham Cię.

    – I vis a vis. Odpowiedziałam tradycyjnie jedną z moich ulubionych serialowych bohaterek. –Szykuj się, a ja zrobię Ci jakieś jedzenie na noc.

    -Nie daj spokój. Kupię coś po drodze.

    – W takim razie nakarmię Julię.

    W tym momencie przy furtce stanęła Ania. Zapytawszy co porabiamy, gdy dowiedziała się, że mój Szary jedzie na noc na ryby, nawet nie chciała słyszeć o tym, bym siedziała cały wieczór sama z córką. Ustaliłyśmy, że przyjdziemy do nich za dwie godziny i przyniesiemy jakąś grę. W sumie to i może dobry pomysł. Co innego grać w planszówkę w cztery osoby niż w dwie.

    Mąż pojechał, na nocną zasiadkę do swojego znajomego, a mu z Julią przed 21:00,trochę spóźnione- jak to kobiety zjawiliśmy się u sąsiadów. Julia niosła pod pachą ulubione MONOPOLY, a ja w gościnę weszłam ze schłodzonym wcześniej winem. Pies oczywiście biegał między naszymi nogami szczęśliwy z kolejnej wizyty u sąsiadów. Wieczór jak zwykle szybko mijał pod dyktando ciągle wygrywającej Julii. Co chwilę kupowała jakieś domy, hotele i kasowała naszą trójkę na niebotyczne czynsze.  Przy całej tej grze oczywiście była masa śmiechu. Piotr po rozmowie telefonicznej z moim mężem poinformował wszystkich, że złowiony został największy karp łowiska. Oklaski, toasty dolewka wina. Cudowny wieczór. O 23:00 mała zaczęła się już kręcić, więc pomału zaczęliśmy kończyć grę. Piotr, po dżentelmeńsku wziął sam psy na spacer, kwitując komentarzem o moich wysokich obcasach.

    – No naprawdę, bardzo zabawne. Ze śmiechem, lakonicznie odniosłam się do jego zaczepki, a on podchodząc do mnie, objął mnie jedną ręką i przyciągając do siebie, pocałował w głowę.

    – OOOOOO….fujjj….! znowu, tak jak po powrocie z ryb zareagowała Julia.

    A Ania odpowiedziała śmiechem. Piotr poszedł z psami, a my- trzy kobietki zajęłyśmy się składaniem gry i porządkowaniem stołu. Po powrocie Piotra, pożegnałyśmy się z Anią, dziękując z kolejny cudowny wieczór i tradycyjnie zapraszając ją na jutro do nas na poranną kawę. Piotr w tym czasie dopijał swoją szklaneczkę whisky, bacznie przyglądając się moim odkrytym plecom. Dopił rudawy, płyn, odstawił szklankę i powiedział.

    – To ja Panię odprowadzę.

    – OK. A ja  idę się położyć. Ania definitywnie zakończyła spotkanie, dając mi kolejnego buziaka w policzek.

    We trójkę, wyszliśmy i razem z biegającym wokół naszym psem skierowaliśmy się w stronę naszej działki. Po wejściu do nas, Julia szybko się pożegnała i pobiegła do siebie. Otworzyłam wejściowe drzwi od kuchni i wpuściłam psa na górę. Nawet nie pytając Piotra, będąc w kuchni nalałam nam dwie szklaneczki whisky. Już bez coli, tylko z lodem. Wyszłam na taras, gdzie siedział Piotr i postawiłam obie szklaneczki na stoliku przed nim, przesuwając jedną po stol w jego stronę. Odwróciłam się i tradycyjnie, jak mam to w swojej naturze, kołysząc biodrami kiedy idę na wysokich obcasach poszłam w kierunku schodów do pokoju Julii. Mijając Piotra siedzącego za oddzielającą nas barierką, trzymającego już swoją szklaneczkę whisky puściłam do Niego oczko i tradycyjnego „powietrznego” całusa. Uśmiechnął się szeroko. Poszłam do Julii, ale ona już głęboko spała. Wychodząc od niej, mocniej domknęłam drzwi. Zazwyczaj gdy  wstawała wcześniej, otwierając drzwi, budziły one wszystkich swoim skrzypieniem.

    Zeszłam cichutko tym razem po schodach i wróciłam na werandę do siedzącego tam Piotra. Wchodząc n werandę, nawet nie wiedząc czemu uchyliłam drzwi i wyłączyłam zewnętrzne oświetlenie. Taras oświetlany był tylko delikatnym światłem dochodzącym z piętra. Z zewnątrz działki zupełnie nie było widać czegokolwiek.

    Podeszłam do Piotra. Wzięłam jego szklankę. Była pusta. Sięgnęłam po swoją i połowę zawartości przelałam do jego szklanki. Odstawiając swoją na bok na stolik, wzięłam łyk alkoholu z jego naczynia. Whisky o temperaturze lodu smakowała wybornie i natychmiast poczułam rozgrzewające jej działanie. Piotr również pociągnął łyk i odstawił szklankę na stolik obok mojej. Gdy tylko to zrobił, wykorzystując sytuację, że stoję bardzo blisko niego objął mnie, chwytając za pupę i przyciągnął do siebie. Ulegle zrobiłam krok i stanęłam naprzeciw niemu. Piotr siedząc miał twarz na wysokości mojego brzucha. Nie czekając na moją jakąkolwiek reakcję przyciągnął mnie do siebie tak, że jego twarz mocno wtuliła się moje podbrzusze. Bezwiednie uniosłam ręce i wplatając je w jego włosy jeszcze bardziej przycisnęłam go do siebie. Piotr, tuląc swoją twarz do mojego podbrzusza otulonego delikatną tkaniną letniej sukienki mocno wciągnął powietrze. Moje dłonie zaczęły błądzić po jego głowie przeczesując jego czuprynę. Natychmiast poczułam, że jestem całowana po brzuchu przez sukienkę. Jego jedna ręka przesunęła się w dół do mojego uda, a potem natychmiast z powrotem powędrowała na moją pupę, ale już pod sukienkę. Z całą pewnością już wiedział, że nie mam na sobie majteczek. Lekko ściskając mój pośladek spowodował, że prawie zupełnie niezauważalnie syknęłam i lekko uniosłam się na palcach. Robiąc ten ruch spowodowałam, że druga dłoń Piotra znalazła się pod moją sukienką, a jego twarz na takiej wysokości, że usta były już poniżej pępka. Jego dłonie coraz mocniej ugniatały moją pupę, a palcami nieuchronnie i bez jakiegokolwiek  mojego sprzeciwu zaczynały dotykać mojego rowka. Gdy dotknął mojej dziurki, zadrżałam, wypięłam pupę, tak nagle, że spowodowało to że zabrał ręce spod mojej sukienki i wyprostował się na ławce, spoglądając na mnie, w moje błyszczące oczy. A oczy błyszczały mi z pożądania. Ciało płonęło. Chciałam spełnienia z tym mężczyzną.

    Dłońmi sięgnęłam do kokardy zawiązanej na szyi i jednym ruchem, pociągając troki rozwiązałam pieczołowicie wiązaną po  południu kokardę.  Przekładając materiał na szyi pozwoliłam by przód czarnej, jedwabnej sukienki opadł swobodnie odsłaniając moje nagie piersi. Piotr, spoglądając na mnie, pomału, delikatnie tak jak potrafił i co było jego chwalebną domeną sięgnął dłonią w kierunku moich piersi. Zaskoczyłam go ja tym razem, łapiąc jego dłoń w połowie drogi. Powoli, trzymając go za nadgarstek pozwoliłam by objął dłonią moją pierś. Wzięłam jego drugą rękę spoczywającą na moim udzie, położyłam je sobie z tyłu wysoko, dając sygnał by wrócił również do moich pośladków. Piotr idealnie odczytał moje oczekiwanie i po chwili jego dłonie błądziły już po skórze mojej pupy i piesiach, powodując u mnie gęsią skórkę, delikatne dreszcze i coraz szybszy oddech. Co raz śmielej, co raz częściej jego dłoń mocniej uciskała mi pośladki, a najdłuższe palce nieuchronnie zbliżały się do mokrej już szparki. Co raz bardziej podniecona i zdecydowana pójść na całość w tej sytuacji, nachyliłam się zdecydowanie w kierunku Piotra. Jeszcze bardziej wypinając tyłeczek ku jego dłoniom, pozwoliłam by jego palce zaczęły pieścić moją mokrą cipkę. On czując zapewne moje zdecydowanie, zabrał dłoń z pupy i wsuwając ją pomiędzy moje uda dosięgnął palcami płatków mojej cipki. Jęknęłam i natychmiast stanęłam w lekkim rozkroku, pozwalając mu tym na śmielsze pieszczoty. Nachyliłam się do niego i namiętnie zaczęłam całować. Nasze języki oszalały, usta wariowały, Piotr natychmiast zaczął palcami pieścić moją cipkę, a ja jedną dłonią trzymając jego głowę, mocno z tyłu za włosy, drugą zaczęłam nieporadnie ugniatać jego nabrzmiałego penisa, mocno opinającego spodnie. Piotr szaleńczo zaczął całować moje piersi. Były już całe twarde, a sterczące sutki, gdy tylko dotykał je swoim językiem i przygryzał, lekko drżały, przenosząc dreszcz na całe moje ciało. Cipka ociekała mi soczkami cały czas stymulowana przez Piotra palcami. Byłam tak podniecona, że nawet nie zwróciłam  uwagi, że stoję cały czas na palcach a mimo to mam ugięte nogi. Stanęłam normalnie, wziąwszy Piotra ponownie mocniej za jego włosy, przeplatając je pomiędzy palcami, podciągnęłam go delikatnie do góry, dając tym znak aby wstał. Wyprostowany, stojąc przede mną był znacznie wyższy. Lekko podciągnęłam mu t-shirt, on odczytując moje intencje natychmiast zdjął go z siebie jednym ruchem. Kucnęłam przed nim i natychmiast, szybko, łapczywie, zaczęłam pokonywać kolejne guziki rozporka jego dżinsów. Pragnęłam go, i w tym momencie już nic innego się nie liczyło. Chciałam go poczuć, dać mu rozkosz, oddać się temu prawie dwukrotnie starszemu mężczyźnie. Tu i teraz. Pragnęłam go. W końcu  drżącymi rękami udało mi się pokonać kolejny guzik rozporka. Włożyłam do wewnątrz swoją drobną dłoń i ujęłam nią penisa, był twardy. Delikatnie, lekko go przekrzywiając wyjęłam to męskie cudo na zewnątrz. Był naprawdę okazały. Nie wiem ile mógł mieć centymetrów, ale naprawdę był okazały. Twardy i sztywny. Piotr jednym ruchem ręki, sprawnie odpiął pozostałe dwa guziki rozporka i teraz miałam go całego, w moim władaniu. Nie czekając, nie zastanawiając się jak go zmieszczę w ustach, przysunęłam się i zaczęłam go pieścić. Najpierw mój języczek zajął się główką prącia. Tańczyłam po nim, liżąc naokoło, co chwila delikatnie go sobie wkładając do ust, ale na tyle szeroko je rozwierałam by nie poczuł na sobie moich warg. Wsuwałam go sobie  tylko  po języku. Piotr cicho pojękiwał. Słychać było, że sprawiam mu przyjemność. W końcu „nie męcząc” go już dłużej, wzięłam penisa, głębiej do ust i objęłam go wargami, jednocześnie wykonując taniec wokół jego główki. Słysząc głośniejsze jęknięcie zaczęłam go klasycznie obciągać. Starałam się wkładać go sobie jak najgłębiej, jednak jego rozmiar uniemożliwiał mi zrealizowanie tego co chciałam, Czułam, że  Piotr czuł się rewelacyjnie. Patrzył cały czas na mnie, obserwując jak jego drąg wypełni a moje usta. Cały lśnił od mojej śliny. Delikatnie, nie przerywając pieszczoty, jedną ręką ujęłam jądra. Były mięsiste, pokryte delikatnym zarostem. Zaczęłam je niespiesznie masować, dając Piotrowi dodatkową dawkę przyjemności. Starałam się brać go do ust co raz głębiej, a gdy wykonywał ruch wsteczny zaciskałam usta za każdym razem mocniej, by jak najszybciej wracał. Cały czas jedną dłonią masowałam mu mosznę. Nie wiem, ale miałam wrażenie, że jego worek staje się coraz większy, a jajka wewnątrz coraz twardsze.  W końcu nie wytrzymałam i zaczęłam pieścić jego koszyczek. Schylając się niżej, językiem drażniłam jego woreczek, zaznaczając linię od nasady, aż do połączenia z prąciem. Piotr szalał. Trzymając jego pałkę w prawym ręku, podtrzymując lewą jego jaja, liżąc je jednocześnie, czułam, jak posuwa moją rączkę trzymającą jego męskość. Bałam się, że może dojść w każdej chwili. A tego nie chciałam za żadne skarby. Chciałam, żeby spuścił się we mnie. Chciałam go mieć w końcu w sobie. Delikatnie, oblizując jego męskość, zaczęłam wstawać. Próbował oczywiście mnie powstrzymać, z oczywistych względów pragnął, bym nadal dawała mu rozkosz ustami. Ale ja już chciałam więcej. W końcu, puściłam jego męskość i jeszcze raz, mocno nadziewając się na nią ustami, tak głęboko, że poczułam jak przekracza granicę mojego przełyku, następnie delikatnie pomału wysunęłam go z ust. Złapałam oddech. Wstałam i biorąc mojego kochanka za rękę, zabrałam go do domku.

    Weszliśmy do kuchni i idąc w kierunku salonu, Piotr cały czas trzymając mnie za rękę, a może to ja go tak kurczowo trzymałam, idąc za mną posłusznie kierował się w stronę salonu, gdzie stał sporych rozmiarów wypoczynkowy narożnik.

    Podchodząc do niego, obróciłam się w kierunku Piotra. Stając na palcach, on nachylając się znacznie, pocałowałam go mocno i namiętnie. Nasze języki tańczyły, pragnęły się nawzajem. Napinając mięśnie spowodowałam że Piotr odczytując moje intencje, obrócił się ze mną i usiadł na łóżku. Poprawił swoją pozycję, siadając wyżej obserwował mnie z zachwytem w oczach. Stojąc przed nim, niespiesznymi ale zdecydowanymi ruchami pozbyłam się sukienki. Rozwiązana, z opadającymi szarfami, normalnie zasłaniającymi piersi, wiązanymi wokół szyi, teraz już tylko mi przeszkadzała. Nie robiąc tego klasycznie, by nie psuć erotycznego napięcia zdjęłam ją, najpierw podciągając do góry z delikatnym zakołysaniem bioder, ukazując mu swoją dokładnie wydepilowaną szparkę w całej okazałości. Potem jednym ruchem, przez głowę pozbyłam się sukienki, odrzucając ją niedbale na podłogę za łóżko, pozostając jedynie w butach. Nie czekając na jakąkolwiek reakcję kochanka , usiadłam na niego okrakiem i zaczęłam całować. Kurczę jego usta, skryte za delikatnym zarostem i język, totalnie tańczący po moim podniebieniu doprowadzały mnie do szaleństwa. Czułam, jak jego sztywne prącie ociera się o moje podbrzusze, a Piotr wykonując delikatne ruchy, nadaje nu rytm sprawiając sobie przyjemność. Dość już tego, stwierdziłam. Chcę go mieć w sobie, pomyślałam i unosząc się nad niego, nakierowując swoją szparkę na jego główkę, poczułam wilgoć mojej szparki która została delikatnie rozsunięta przez jego penisa. Nie czekałam już dłużej. Pomału, zaplatając dłonie we włosy Piotra nadziałam się na niego. Od razu, przy pierwszym ruchu, wszedł we mnie cały, do końca. Ależ uczucie. Jeszcze nigdy nie czułam mężczyzny tak głęboko w sobie, a jednak sprawiało mi to cholerną satysfakcję i radość, ze zmieścił mi się cały. Normalnie nie mogłam się doczekać, kiedy się we mnie spuści. A że to zrobi, byłam pewna. Oboje tego chcieliśmy. Sądzę, że on od dawna, ja na pewno od dzisiaj, kiedy wcierał we mnie olejek do opalania, pieszcząc moją pupę. Całując się namiętnie, zaczęliśmy się kochać. Piotr nadziewał mnie na swojego drąga najpierw pomału, ale za to głęboko, ciesząc się każdym centymetrem mojego wnętrza obejmującego jego cudownego kutasa. Tak, naprawdę cudownego. Grubego, który w wypełniał totalnie moje wnętrze dając mi rozkosz jakiej z pewnością jeszcze nigdy nie zaznałam. Cała drżałam. Co raz szybciej nabijałam się na niego, chcąc mieć go jak najszybciej w sobie, zaraz po tym jak czułam, że nie mogę już z nim wytrzymać wewnątrz. Wypełniał mnie totalnie. Całkowicie zawładnął moim ciałem. I musiało nadejść to, co nadeszło. Wspólny, szaleńczy orgazm. Piotr mocniej łapiąc mnie za biodra, mocniej zaczął mnie podnosić, by silniej móc nabijać moją cipkę na swojego drąga, w końcu, zaczął dochodzić. Jego penis pulsował, wrzucając do mojego wnętrza nasienie gromadzone przez cały pieszczot, i oczekiwania tego co właśnie nadeszło. Ja, czując jak mój kochanek wtłacza we mnie swoje nasienie, zaczęłam drżeć, z moich ust wydobywał się stłumiony jęk. Ciałem moim wyginał orgazm, jakiego już dawno nie doświadczałam.

    Piotr w końcu, wtłaczając całą swoją w niezliczonej objętości spermę, opuścił mnie na siebie dobijając mnie znowu swoim twardym penisem do samego końca, pozwolił się przytulić. Objął mnie ramionami jak małą dziewczynkę i tuląc, zaczął całować po włosach. Głośno dyszałam, próbując dojść do siebie po chyba najsilniejszym orgazmie jaki przeżyłam. Wyrażając wdzięczność swojemu kochankowi zaczęłam go całować, najpierw w szyi, karku, potem delikatnie schylając się skupiłam się na jego torsie. Nie było nam jednak już tak wygodnie. Jego penis lekko stracił na twardości po niedawnym szczytowaniu. Nieuchronnie domagał się wysunięcia z cipki, którą z takim zapałem wypełniał sobą i w konsekwencji zalał spermą swojego właściciela. Nie przeszkadzając mu w tym, lekko uniosłam się nad Piotrem i pozwoliłam mu by ze mnie wyszedł. Nie czekając by ostygł, zeszłam z niego i klękając na podłodze przed moim dwukrotnie starszym kochankiem, dumnie rozpartym na narożniku w moim salonie, zaczęłam lizać jego nadal na wpół sztywnego kutasa. Piotr, mocno ujął moją głowę w swoje dłonie i pozwolił jeszcze na kilka głębszych posunięć. Pozwolił? Nie, w sumie to nadał rytm moim ustom by jeszcze nadziać się na mnie. Ostatnie sztosy, poczułam go znowu jak przekracza mój przełyk. Ależ jest niesamowicie długi. Chyba znowu nabieram ochoty by poczuć go w swojej szparce.

    Piotr w końcu, nachylając się nade mną podniósł mnie i biorąc do siebie na kolana zaczął po raz kolejny namiętnie całować.

    W końcu zaczęliśmy rozmawiać. Oczywiście o tym co się wydarzyło. Na szczęście, oboje nie mieliśmy wyrzutów sumienia. Piotr komplementował moje ciało, pozwalając sobie na szczegółowe nawiązywanie do mojego zaangażowania w pieszczoty jakimi obdarzałam jego kutasa. Ja z kolei nie mogłam się nie odnieść do jego długości i ciesząc się, że mieszcząc się całą swoją długością nie uszkodził mnie od środka. W końcu nasza rozmowa, oczywiście przeplatana cały czas całowaniem się, bardziej i mniej namiętnym, oraz pieszczeniem swoich intymnych zakamarków, doprowadziła nas do tego, że za oknem zaczęło świtać. Piotr musiał już iść; podejrzewam, że Ania i tak o dziwo nie szukająca go po nocy u mnie i tak mogła zacząć się domyślać co tutaj się wydarzyło. Ostanie pocałunki, nie będę ukrywać, że bardzo namiętne, które rozgrzały mnie ponownie na tyle, że wprost powiedziałam mu by został jeszcze. Niestety, nie dał się namówić, mówiąc, że jeżeli jeszcze chcemy to powtórzyć, to lepiej będzie jeżeli już pójdzie. Piotr mocno mnie przytulił, i tuląc mnie i całując jeszcze raz sięgnął do mojej cipki. Delikatnie pieszcząc ją palcami powiedział, że ma nadzieję na kolejne spotkanie. Oczywiście przyznałam mu rację, informując go oficjalnym tonem głosu, ze jak najbardziej może czuć się zaproszony na poranną kawę razem z Anią, na którą jesteśmy umówione. Oboje radośnie się roześmialiśmy, po czym Piotr zdjął mnie z siebie stawiając przed sobą, Odwrócił mnie tyłem do siebie i dając soczystego buziaka w mój tyłek wstał i chowając  penisa w spodnie zapiął rozporek. Odprowadziłam go na werandę, Piotr zabrał swoją koszulę i jeszcze całując mnie cudownie delikatnie w usta, wrócił do siebie. Ja z uśmiechem na ustach, w pełni zadowolona z cudownych doznań jakie mnie spotkały tego wieczoru i nocy, położyłam się na łóżku w salonie. Na tym samym, na którym dzisiaj przeżyła cudowne chwile. Chwile zadowolenia i spełnienia z moim sąsiadem.

    I nie był to jedyny raz…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aneta Grabarczyk

    Jeżeli chcecie dalszy ciąg, piszcie w komentarzu 😉

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz II

    o naszym drobnym wyskoku koleżanka przez jakiś czas unikała mnie, pewnie spodziewała się, że będę oczekiwał powtórki, bądź rzucał komentarze, które mogłyby komuś zasugerować, że coś między nami zaszło. Nie robiłem jednak nic z tych rzeczy. Postawiła przecież sprawę jasno- tej nocy nie było. Nie było, to nie było. Tym bardziej, że nie chciałem zepsuć naszych dobrych, codziennych relacji jakimś szczeniackim zachowaniem. Po niecałym miesiącu wszystko wróciła do normy i cały kolejny semestr udało się przetrwać bez żadnych spięć. No przynajmniej na tym punkcie. Raz czy dwa na osobności rzuciłem jakimś zgryźliwym komentarzem, ale najzwyczajniej nie mogłem się powstrzymać przed odrobiną złośliwości.
    Potem przyszła sesja, a wraz z nią egzaminy. W tym jeden ekstremalnie trudny. No, przynajmniej dla większości, ja tam go zdałem za pierwszym razem na 4,5, ale mniejsza o to. Ważne jest to, że Dominika w ogóle nie rozumiała połowy zagadnień, które obejmował materiał, który mieliśmy opanować. Tłumaczyłem jak się dało, próbowałem, ale w jej głowie nic nie zostawało. Padła w końcu ostateczna propozycja. Mam wpaść od niej na noc przed egzaminem i mamy się uczyć ile się da. Nie odmówiłem, powtórka się przyda, a nie ma co ukrywać – zależało mi, żeby moja koleżanka nie odpadła po tym semestrze.
    O umówionej godzinie byłem pod jej drzwiami. Musiałem kawałek dojechać, bo kolejny raz musiałem zmienić mieszkanie. Ona zaś wciąż bytowała w tym samym miejscu. Kiedy zadzwoniłem do drzwi i czekałem na nią umysł od razu podsunął wspomnienie mojej ostatniej wizyty. Dominika próbowała wsunąć klucz w zamek, kiedy ja wsuwałem jej ręce pod bluzkę. Odpędziłem zaraz ta myśl. Po krótkiej chwili drzwi się uchyliły i w progu stanęła Dominika. Była ubrana w typowy ciuch po domu – dresowe spodnie i luźny t-shirt. Nie wyglądała w tym zbyt seksownie. Ściągnąłem kurtkę i buty, minąłem jej współlokatorów w kuchni, wymieniając z nimi krótkie „cześć”, po czym poszedłem z nią do jej pokoju. Miała w nim duże łóżko, biurko z laptopem, małą komódkę, oraz przesuwaną szafę na całą ścianę. Zwykły, studencki pokój w miłym standardzie.
    Usiedliśmy na łóżku, rozłożyliśmy książki, notatki oraz inne bzdury. Siedzieliśmy tak parę godzin powtarzając co ważniejsze zagadnienia. W końcu, jak to studenci, zrobiliśmy sobie przerwę i otworzyliśmy po piwie. Zaczęliśmy gadać o pierdołach

    -Co? Tylko na skype rozmawiacie? – Spytałem, kiedy rozmowa zeszła na jej związek. W sumie to ostatnio zdradziła swojego faceta ze mną.

    -Nie, był raz w Polsce na półtorej tygodnia, teraz przyjedzie na święta. Ma wrócić w czerwcu. Nie jest więc źle.

    -Chcica Cie nie nosi? – spytałem szyderczym tonem

    -Nosi! Ale panuje nad nią! – odpowiedziała obrażona. – A Ty już tak nie wracaj do tamtego wieczora! Fajnie było, ale nie licz na żadną powtórkę!

    -Tylko fajnie? – spytałem zdziwiony.

    -Niech Ci będzie! Zajebiście było, ale daj już spokój!

    -Dobra, już dobra. Wracamy do nauki?

    Pouczyliśmy się jeszcze trochę. Była już późna noc. Współlokatorzy poszli już spać. Ja też już powoli dogorywałem ze zmęczenia.

    -Zbieram się. Późno już, a ja muszę dojechać do siebie, a potem jeszcze wstać rano żeby na egzamin zdążyć.

    -No nie żartuj. Zostań u mnie, będziemy mieli blisko na uczelnię. Zresztą Ty o tej godzinie zanim wrócisz do siebie to chyba tylko po to, żeby wejść i wyjść. -Zaprotestowała. W sumie to miała racje, zanim przyjechałby nocny tramwaj, zanim bym się przesiadł, bo o tej godzinie nic bezpośrednio nie jechało w moją stronę, zanim bym przyszedł z przystanku do siebie, to była by taka godzina, że bym tylko zdążył się przebrać i wypić szybką kawę.
    Zorganizowała mi posłanie z niezbyt wygodnego materaca i udostępniła swoją jedną poduszkę oraz koc. Sama oznajmiła, że idzie się przebrać do łazienki.

    -Możesz się przebrać przy mnie, przecież i tak już wszystko widziałem – zażartowałem.

    -Nie, po ostatnim było niezręcznie, teraz ma być bez powtórki! – powiedziała poważnym tonem, chyba nie doceniła żartu.

    Po chwili wróciła. Miało nie być niezręcznie, ale chyba nie pomyślała, że jej piżama w sumie pokazuje nie wiele mniej niż jakby spała nago. Rozciągnięta biała podkoszulka prześwitywała dosyć mocno pokazując obfite piersi o dużych brodawkach. Wprawdzie była na tyle długa, że sięgała połowy ud, jednak i tak było widać, że pod nią ma kuse majteczki. Byłem wyposzczony, w sumie to od ostatniego razu z Dominiką nie byłem z żadną dziewczyną, więc nie powiem, że widok ten połączony z wspomnieniami wspólnego powrotu do domu, zadziałał na mnie. Penis stanął do pionu.

    -Bez powtórki, a Ty znowu kusisz – powiedziałem mimochodem.

    -Już się tak nie mądruj. Na egzaminie się skup! Ja o niczym innym myśleć nie mogę. – kolejny raz ucięła jakąkolwiek dyskusję brnącą w tematy naszego wyskoku. Cóż, trudno się mówi… Umościłem się wygodniej na swoim prowizorycznym posłaniu, zaś koleżanka w swoim łóżku. Minęło kilka chwil, ja próbowałem zasnąć, choć nie było to łatwe. Materac nie napompował się równo, więc nie można było się na nim dobrze ułożyć, do tego z każdym moim ruchem wydawał „gumowe” dźwięki. No i w dodatku był za krótki. Nie ma co ukrywać, że dosyć mocno wierciłem się szukając jakiegoś względnie wygodnego ułożenia, co powodowało istną symfonię dziwnych odgłosów..

    -Co? Nie możesz spać? – spytała zakopana pod kołdrą koleżanka.

    -Powiem Ci, że nie jest tu zbyt wygodnie.

    -To choć do mnie. – powiedziała, a mnie muszę przyznać nieco mnie zamurowało. -Ale wiesz! Bez podtekstów! – dodała ostrym tonem. Wgramoliłem się na łóżko, przykryłem się kocem i obróciłem do niej plecami. Nie myślałem nawet o tym, by robić jakieś podchody. Chciałem iść spać. Było w końcu już późno, a my musieliśmy dosyć wcześnie wstać, by dojechać na uczelnie.

    -Jak już tu jesteś możesz mnie przytulić.-powiedziała z nutą rozkazu w głosie. Objąłem ją w pasie i przytuliłem na łyżeczkę. Mózg znowu zaczął podsyłać wspomnienia. Przed oczami stanęła mi scena jak spuszczałem się na te jej dorodne piersi. Penis musiał od tego stwardnieć. Musiała to poczuć, gdyż parę razy otarła się o mnie wypiętym w moją stronę tyłeczkiem… Na pewno zrobiła to umyślnie.

    -Nie za mało Ci potrzeba, żeby się podjarać – powiedziała siląc się na drwiący ton. Choć słyszałem jak jej głos delikatnie się łamał. Ją ta sytuacja też musiała trochę podniecić. Jest w końcu temperamentną dziewczyną, hormony na pewno w niej buzują, a mózg też pewnie jej podesłał kilka wspomnień.

    -Wiesz… sama powiedziałaś, że ostatnio było zajebiście! Nie powiesz, że nie chciałabyś powtórki? – Spytałem, czując że zmęczenie ustępuje podnieceniu.

    -No nie mogę przecież, nie powinnam! – powiedziała. Jednak jej słowa przeplatały westchnięcia. Pośladki zaś zdawały się ciaśniej przylegać do mojego wyprężonego penisa. Zaryzykowałem i wsunąłem dłoń pod koszulkę. Złapałem pierś, delikatnie muskając palcami sterczące z podniecenia sutki. Złapała moje przedramię, co chyba miało oznaczać protest. Delikatnie ścisnąłem sutek, a ona wciągnęła gwałtownie powietrze. Przestała stawiać opór i zamiast trzymać moje ramię położyła dłoń na moim penisie. Masowała go przez materiał bokserek, gdy ja bawiłem się biustem. Odgarnąłem włosy i pocałowałem w kark. Ona zaś wsunęła dłoń pod gumkę od mojej bielizny. Zaczęła gładzić żołądź, poruszała napletkiem w górę i w dół. Ja odpowiedziałem wsunięciem dłoni w jej majtki. Poczułem pod palcami jej gładkie łono. Poniosła delikatnie nogę, by ułatwić mi dostęp. Rozchyliłem wargi sromowe i rozprowadziłem palcami śluz po całej ich powierzchni. Gładziłem łechtaczkę okrężnymi ruchami. Ona zaś pojękiwała cicho ciągle ściskając trzon mojego penisa. Odchyliła głowę w moją stronę, by nasze języki mogły się spotkać. Pod kołdrą zaczęło robić się gorąco, więc odrzuciliśmy ją na bok. Ona zaś puściła mój członek, po czym jednym ruchem pozbyła się swoich majtek.

    -Włóż! – Powiedziała błagalnym tonem, wypinając w moją stronę nagie pośladki. Nie trzeba było mnie przekonywać. Przylgnąłem naprężonym penisem do jej sromu, znalazłem wejście i delikatnie się wsunąłem w jej ciepłe wnętrze. Aż zapiszczała gdy wszedł prawie do końca. Wycofałem go tak, że w niej pozostał jedynie mój żołądź. Parę razy delikatnie ruszyłem nim w przód i tył. W końcu ponownie pchnąłem, tym razem ostrożniej, żeby nie sprawiać bólu mojej kochance. Całowałem jej szyję i kark, zaś dłonią podciągnąłem jej koszulkę do góry. Wziąłem w rękę jej pierś. Była cudowna, prawie że idealna. Rozmiar akurat nie za duży, nie za mały. Udekorowane ładnymi, sterczącymi sutkami. Mógłbym się nimi bawić godzinami…

    Teraz jednak wsuwałem się w jej ciasną cipkę, za każdym razem ciut dalej, coraz mniej delikatnie. Dominika coraz głośniej pojękiwała. Jej dłonie zaś wędrowały między łechtaczką, która masowała, a moją dłonią, którą przyciskała do swoich piersi. Czasem tylko przekładałem ją na jej sympatycznie zaokrąglone bioderko. Wykonałem jeszcze kilka ruchów, kiedy odsunęła się ode mnie, a mój penis wypadł z jej wnętrza. Obróciła się w moją stronę i pchnęła tak, bym wylądował na plecach. Sama usiadła na łóżku, w ciemnościach pokoju niewiele widziałem, ale wystarczająco, by wiedzieć, że ściągnęła koszulkę. Sam też pozbyłem się ciuchów. Usiadła na mnie i przybliżyła swoją twarz do mojej i pocałowała, a raczej lizała mnie twarzy i okolicach.
    -A teraz zobaczysz ostrą jazdę – szepnęła mi do ucha. Wtedy też poczułem jak łapie mojego penisa, całego śliskiego od jej soków, w dłoń, i przybliża do warg sromowych. Od razu usiadała na mnie tak, by wprowadzić go do swojego wnętrza. Przez trzy, może cztery sekundy siedziała tak i tylko wzdychała. Oparła się o moją klatkę piersiową, wbijając paznokcie w moją skórę. Nagle poczułem jak gwałtownie rusza pośladkami, tak bym jak najgłębiej w nią wchodził. Wręcz skakała na moim penisie. Cudowne uczucie, być tak ujeżdżanym. Jęczała coraz głośniej, odchylając całe tułowie do tyłu. Łapałem wtedy jej podskakujące piersi. Po chwili jednak wręcz kładła się na mnie i wtedy wciskała mi język w usta, zaś ja kładłem dłonie na jej krągłych pośladkach. , raz na piersiach, a ona ujeżdżała mnie. Była w tym naprawdę dobra. W końcu złapała mnie za nadgarstki, i skrzyżowała mi ręce nad głową. Wtedy dopiero narzuciła mocne tempo. Byłą strasznie mokra. Tak, że aż czułem jak soki z jej cipki ściekają po moim penisie na jądra. Jęczała głośniej i głośniej, wbijając paznokcie w moje nadgarstki. Po chwili puściła, by przyciągnąć mnie do siebie i wsunąć mi język w usta, zaś moje dłonie zacisnąć na swoich piersiach. Palcami zaczęła pieścić swoją łechtaczkę. Jęki niosły się po pokoju. Na prawdę mało brakowało, a strzeliłbym prosto do jej cipki. Ona zaś nagle zamilkła kompletnie, by po krótkiej chwili, trwającej najwyżej oddech, wydać przeciągły, głośny jęk.. Docisnęła do mnie swoje pośladki, bym wbił się tak daleko jak się da. Żałuję do tej pory, że przez brak światła nie mogłem zobaczyć jaki miała wtedy wyraz twarzy. Musiała mieć zajebisty orgazm. Opadła na moją klatkę piersiową, dysząc ciężko. Nie zastanawiając się długo przewróciłem ją na plecy. Rozłożyłem jej nogi i wprawnym ruchem znów w nią wszedłem. Leżałem na niej oparty na łokciach i zacząłem raz po raz wbijać się w jej cipkę. Ona zaś obejmowała mnie zarówno rękoma i nogami. Jej paznokcie orały moje plecy, zostawiając ślady, które nie opuściły mojej skóry przez kilka następnych dni. Była tak mokra, że bez trudu mogłem go całego wyciągać z jej wnętrza, by potem bez oporu wbić go z powrotem. Całkowicie skupiłem się na swojej przyjemności, jednak słyszałem, że jej również jest dobrze. Zbliżałem się do końca. Mój penis prężył się napęczniały gdy ocierał się o jej gorące i wilgotne wnętrze. Oddychałem coraz ciężej i szybciej. Czułem jak wzbiera we mnie fala orgazmu. Jedną ręka sięgnąłem po penisa, by skończyć na jej brzuch i piersi. Kiedy już miałem go wyciągnąć poczułem jak nogi Dominiki zaciskają się na mnie. Po moim ciele rozpływała się ekstaza. Strzelałem prosto w jej cipkę, wypełniając ją kolejnymi salwami.

    -Uwielbiam jak facet we mnie kończy! – powiedziała błogim tonem. Mnie zaś nerwowy dreszcz przeszedł po plecach. Zszedłem z niej, musiałem mieć przerażoną minę.

    -Spokojnie, biorę tabletki. – dodała, najwyraźniej czując moje zdenerwowanie, które wręcz musiało wisieć w powietrzu.

    -Przepraszam, ale strasznie mi tego brakowało! Mogłam Ci powiedzieć, że możesz spuścić się we mnie bez oporu.

    -Zdecydowanie! Nie odmówił bym Ci przecież.- odpowiedziałem z delikatnym wyrzutem.

    Ona zaś wstała z łóżka i zapaliła światło, dzięki czemu pierwszy raz dzisiejszego wieczora miałem okazję zobaczyć ją w pełni nago. Była kształtną dziewczyną z obfitymi udami i pośladkami i małą fałdką na brzuchu. Trochę nieśmiało zakryła swe gładkie łono. Duże piersi z dużymi sterczącymi brodawkami kołysały się z każdym jej ruchem. Na dosyć urodziwej buzi widać było szeroki uśmiech. Jej ciemnoblond włosy sięgały szyi. Gdzieś z biurka sięgnęła paczkę chusteczek i wytarła się z moich wydzielin. Następnie znalazła swoją koszulkę i majtki przy okazji rzucając mi moje. Położyła się obok mnie. Usatysfakcjonowani i zmęczeni zasnęliśmy dosyć szybko w swoich objęciach.

    Rano było dosyć niezręcznie… W sumie tylko jej, bo ja nie miał bym nic przeciwko by przed egzaminem jeszcze na szybko wziąć ją od tyłu. Zamiast tego było trochę skrępowania, szczególnie kiedy dotarło do niej, że jej współlokatorzy musieli słyszeć co się działo w nocy. Po egzaminie jakby unikała rozmów sam na sam ze mną. Nigdy więcej nie padła też propozycja wspólnej nauki… Przynajmniej do czasu. Wkrótce potem zerwała ze swoim facetem. Planował dalej siedzieć za granicą i generalnie chyba mu się odwidziało. Dominika chyba też za nim już tak nie tęskniła. Tydzień, może dwa po tym jak rozstali, kiedy w piątek wracaliśmy z uczelni i właśnie mieliśmy wsiąść każde w swój tramwaj odciągnęła mnie trochę na bok

    -Masz jakieś plany na weekend?

    -Wstępnie miałem iść z kumplem na piwo, a co?

    -No bo moi współlokatorzy wyjechali i sama jestem… Może byś wpadł na… no wiesz po co.

    -Serio?

    -Z Tobą już byłam w łóżku dwa razy i było super. Teraz jestem sama, a potrzeby mam duże…

    Jeszcze tego samego wieczora kolejny raz uprawialiśmy seks.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Poprawiłem trochę to opowiadanie, bo niestety kilka błędów przeciekło przez korektę, teraz powinno być lepiej.

  • Starsza pani po raz kolejny (z elementami BI)

    Pewnego razu po kilkudziesięciu przebiegających według identycznego schematu  spotkaniach z Lady Natalią, dostałem smsa który mnie zaintrygował: „Dzisiaj przyjedź samochodem. Masz być o dwunastej. Nie bierz gadżetów bo lizania nie będzie. Przygotuj się na dwudniowy wyjazd”. Nie wiedziałem co się stało, lecz jak zwykle gładko się ogoliłem na twarzy i niżej, po prysznicu głęboka lewatywa i punktualnie stałem przed drzwiami mojej Pani. Zapukałem, otworzyła, lecz dziś była ubrana nie jak zwykle w przezroczystą haleczkę lecz w normalne ubranie. Wszedłem, jak zwykle na powitanie ucałowałem Jej stópkę. Pani wzięła torebkę i wyszliśmy bez słowa. Wsiedliśmy do samochodu a Pani podała mi karteczkę na której był napisany adres w mieście oddalonym o mniej więcej godzinę drogi. Wklepałem cel podróży w nawigację i ruszyliśmy. Ciepło było więc miałem na sobie tylko t Shirt i cienkie spodnie spod których wyraźnie odznaczał się nabrzmiały kutas opakowany w plastikowy futerał zamknięty na kłódkę. Jechaliśmy kilkanaście minut gdy nagle usłyszałem:

    – Zjedź tu w prawo- skręciłem w leśną dróżkę. Po przejechaniu kilkuset metrów Pani kazała się zatrzymać i wysiąść i otworzyć bagażnik. Otworzyłem i podszedłem do prawych drzwi, by Lady również mogła wysiąść.

    – Rozbieraj się – usłyszałem. Rozejrzałem się ze strachem czy nikogo nie widać i po chwili moje ciuchy włącznie z butami leżały złożone w kostkę w kufrze. Pani skinęła żebym klęknął i podeszła wsuwając między moje uda nóżkę jak zwykle odzianą w pończoszkę a w kłódeczkę pasa cnoty wsunęła kluczyk otwierając ją. Błyskawicznie plastik ściskający moje genitalia wylądował obok ciuchów a Pani delikatnie zaczęła masować łydką moje jądra. Natychmiast dostałem potężnego wzwodu, cóż- nie miałem wytrysku od co najmniej kilku tygodni.

    – Możesz sobie zwalić – powiedziała. Objąłem prącie i dłoń zaczęła pracować. Pani zobaczyła że dochodzę do orgazmu i wysunęła z bucika stópkę i lekko ją podniosła. Zauważyłem to w ostatniej chwili. W ekstazie delikatnie jedną dłonią złapałem Panią za łydkę i po chwili strugi magazynowanej od dawna w jądrach spermy trysnęły na pończoszkę.

    – No i co narobiłeś śmieciu?? Chyba nie sądzisz że tak założę buty? – wiedziałem co to znaczy. Zacząłem dokładnie wylizywać z mojego orgazmu stópkę i łydkę Lady Natalii. Pani rzuciła we mnie pasem cnoty, założyłem go i oddałem kluczyk. Ubrałem się i pojechaliśmy dalej. Gdy byliśmy niedaleko celu podróży, Pani wyjęła telefon, wybrała numer

    – Cześć, to ja. Zaraz będziemy- po chwili widziałem jak otwiera się brama stojącego na uboczu domu. Wjechałem na wyłożone kostką podwórko i rozejrzałem się z lekkim strachem

    – Spokojnie – powiedziała Pani – Zrobimy ci komplet badań, to dom mojego znajomego lekarza. Nawiasem mówiąc biseksa i Mastera, więc jak mu się spodobasz… – powiedziała i puściła oczko.

    – Rozbierz się do naga i zaczekaj stojąc obok samochodu- rzuciła wysiadając.  Chwila zawahania, bo jednak sytuacja nowa. Rozejrzałem się dookoła. W sumie co mi szkodzi, jest ciepło, ogrodzenie wysokie i nic z zewnątrz nie widać a Pani ufam bezgranicznie więc… – pomyślałem. Wysiadłem. Spodnie, koszulka, buty, skarpetki, bokserki. Wszystko w kosteczkę i na tylny fotel. Po kilku minutach z domu wyszła około dwudziestoletnia dziewczyna odziana tylko w szpilki i biały fartuszek kuchenny. Podeszła do m nie i przywiązała do mi do pasa cnoty długi rzemyk. Pociągnęła za niego a ja posłusznie poszedłem gdzie mnie prowadziła. Obeszliśmy dom dookoła i zeszliśmy po schodach do drzwi od piwnicy. To co zobaczyłem za nimi lekko m nie zaskoczyło, wyglądało to jak komnata tortur. Na ścianach porozwieszane były różne akcesoria które wyglądały jak z najlepszych pornosów BDSM: różnego rodzaju kajdany, pejcze, baty. Na środku Sali stał stalowy stelaż służący do podwieszania uległych w różnych pozach umożliwiających gwałcenie i chłostanie w najróżniejszych pozach. Obok z sufitu zwisał sling. Poza tym stało kilka różnych mebli których przeznaczenia nawet nie chciałem się domyślać. Ogarnęło mnie lekkie przerażenie, jednak dziewczyna pociągnęła mnie dalej. Przeszliśmy korytarzem. Następne pomieszczenie wyglądało jak łaźnia: było wyłożone białymi kafelkami, ze ściany co mniej więcej pół metra wystawało 5 końcowek prysznicowych a w kącie leżał zwinięty wąż ogrodowy. Pod każdym prysznicem w ścianie umocowane było stalowe kółko. Po chwili dowiedziałem się do czego służy. Moja przewodniczka wyszła a do pomieszczenia weszło dwóch nagich w dodatku gładko wydepilowanych na całym ciele, włącznie z głową mężczyzn w mniej więcej moim wieku. Ręce do tyłu, na przeguby kajdanki a łańcuszek  od nich został przypięty do jednego z kółek. Jeden z chłopaków odpiął kłódeczkę i zdjął mi pas cnoty. Wzwód był natychmiastowy. Drugi z nich odkręcił wodę i zimną wodą zaczął polewać moje umęczone krocze a drugi delikatnie objął dłonią mojego kutasa i zaczął mnie masturbować. Po kilku ruchach kolana mi zmiękły a na jego dłoni wylądowała struga spermy. Odszedł i delikatnie rozsmarował ją na czymś co wyglądało jak szkiełko od mikroskopu po czym wyszedł. Drugi z chłopaków oblewał moje ciało wodą a po chwili w jego dłoniach pojawiło się coś co wyglądało jak skrzyżowanie mopa i dużej gąbki. Polał mnie jakimś preparatem i zaczął dokładnie myć całe moje ciało. Znowu miałem wzwód. Otworzył szafkę i wyjął z niej piankę i maszynkę do golenia. Za kilka chwil, moje krocze wyglądało tak jak uwielbiam: było dokładnie gładkie. Jednak on nie poprzestał na tym. Pianka do golenia pokryła moje nogi i brzuch i tyłek. Szło mu opornie bo te części ciała nigdy nie czuły na sobie maszynki do golenia, ale widać było że nie robi tego pierwszy raz. Jednak gdy zaczął rozprowadzać preparat do golenia po mojej klacie i rękach- zaprotestowałem. On tylko wzruszył ramionami i robił swoje. Zacząłem się lekko rzucać a on złapał mnie za jądra i mocno ścisnął. Ból był nie do wytrzymania i zgięły mi się kolana. On z niewidocznej dla mnie dotychczas skrytki w ścianie wyciągnął pręty zakończone kajdankami i zapiął je na moich kostkach i szyi. Byłem całkowicie unieruchomiony i zdany na jego łaskę. Z dużą wprawą golił moje ciało a ja obserwowałem co robi na wielkim lustrze które wisiało na przeciwległej ścianie a kutas mi znowu budził się do życia. Minęło kilka minut i sam siebie nie poznałem: byłem gładziutki jak dziewczynka. On popatrzył i zmarszczył czoło. Po chwili pianka do golenia pokrywała całą moją głowę. Tu nie miał problemu bo zawsze strzygłem się króciutko. Dwie minuty i ostatnie włosy jakie miałem na ciele zniknęły. Tym razem pamiętając ból kręconego kilkanaście minut temu wora nie protestowałem. Chłopak spłukał ze mnie resztki pianki do golenia i zgolonych włosów. Potem podsunął jakieś urządzenie, wziął w dłoń końcówkę i wcisnął przycisk. Z urządzenia trysnął przyjemnie pachnący płyn którym dokładnie pokrył moje całe ciało. Wziął gąbkę i ponownie zaczął myć wszystkie jego zakamarki. Spłukał dokładnie z węża i otworzył drzwi mówiąc:

    – Jest gotowy- wyszedł a do pomieszczenia weszła dziewczyna która była moją przewodniczką z wielkim ręcznikiem w dłoniach. Podeszła i zaczęła mnie wycierać po czym oblała mnie dokładnie i wymasowała czymś co miało zapach płynu po goleniu. Niestety najdokładniej wycierała genitalia i kutas był coraz bardziej twardy.

    – Lepiej się nie podniecaj- szepnęła mi do ucha- Tu za to można nieźle oberwać a muszę ci założyć pas cnoty. Na stojącego kutasa będzie ciężko a bez niego nie wyjdziesz z tego pomieszczenia.

    – jak mam się nie podniecać jak w ciągu ostatniego miesiąca miałem dwa orgazmy, przed chwilą pieścił mnie przystojniak a teraz prawie naga laska?- zapytałem jej szeptem. Kucnęła przede mną, jej dłonie objęły jądra a  usta  żołądź penisa, moje podniecenie sięgało zenitu jednak dziewczyna starała się żebym nie trysnął. Po chwili z kieszeni fartuszka wyjęła… prezerwatywę. Rozerwała opakowanie i nałożyła mi gumkę na kutasa. Odwróciła się tyłem i zaczęła zbliżać do jego czubka swoją cudownie wilgotną cipkę. Zamknąłem oczy żeby tego nie widzieć bo bałem się że skończę jeszcze zanim się wszystko rozpocznie. Instynktownie wysunąłem biodra do przodu by dziewczynie było łatwiej przyjąć mnie w jej wnętrzu. Jej muszelka była cudownie ciasna i gorąca. Czułem jak jej biodra uderzają o moje łono a cipka zaciska się na kutasie. Kilka chwil i długi brak seksu zrobił swoje: krzyczałem z ekstazy a sperma wypełniała kondoma. Dziewczyna zrobiła jeszcze klika ruchów cudownymi bioderkami wysysając ze mnie resztki nasienia po czym odsunęła się i delikatnie zaczęła ściągać ze mnie wypełnioną gumkę. Zawiązała ją na supełek i wyszła. Po chwili znowu pojawił się mój boy prysznicowy jak go w myślach nazwałem. Zdjął kajdanki którymi byłem umocowany do ściany, na szyję założył mi obrożę, na wreszcie miękkiego kutasa pas cnoty a w dłoń wziął smycz.

    – Na czworaka?- zapytałem

    – Nie, możesz iść na razie normalnie- odpowiedział. Przeszliśmy do pomieszczenia przypominającego gabinet lekarski na środku którego stał fotel ginekologiczny. Wskazał mi go dłonią. Położyłem się a on zatrzasnął mi na przegubach dłoni i kostkach stalowe bransoletki mocujące mnie do mebla. Do ust przytknął maskę połączoną rurką z butlą z jakimś gazem. Po chwili powieki zaczęły mi opadać a ja „odpływałem”…

    Gdy się obudziłem, leżałem na łóżku a obok na fotelu siedziała Lady Natalia.

    -Musieliśmy cię na troszkę uśpić i lekko zwiotczyć mięśnie. Miałeś badanie prostaty ale nietypowe i trzeba było tam wsadzić ci całą dłoń a wiem że nigdy nie byłeś fistowany więc nie wiem jak byś zareagował.

    – Ile spałem proszę Pani?

    -Około 1,5 godziny, teraz leż.

    Było więc około czternastej. Pani wyszła a ja znowu zapadłem w sen. Nagle poczułem jak ktoś masuje mi kutasa, otworzyłem oczy i zobaczyłem siedzącego na krześle obok łóżka gładko ogolonego na całym ciele chłopaka. Ciężko mi było określić jego wiek, ale raczej nie był starszy niż 20-25 lat. Mój pas cnoty leżał na stoliku a on robił mi klasyczną laskę.

    – Obudziłeś się wreszcie, daj rękę to pomogę ci wstać i zaprowadzę do stołówki bo pewnie głodny jesteś- zacząłem się podnosić. Lekko kręciło mi się w głowie jednak pomoc nowego znajomego nie była niezbędna. Zaprowadził mnie do małego  wyłożonego boazerią pomieszczenia. Na przeciwległej od drzwi ścianie, na wysokości kolan było zamknięte, matowe okienko. Nagle otworzyło się z trzaskiem a na parapecie czyjaś dłoń ustawiła plastikową miskę z rosołem i komplet sztućców. Dopadłem się do zupy i jadłem łapczywie bo głodny byłem jak diabli. Odstawiłem pustą miskę na parapet, podobnie jak przed chwilą otworzyło się i czyjaś dłoń zabrała ją by po chwili postawić tacę z jakimś mięsem, ziemniakami i zestawem surówek oraz kompotem. Muszę przyznać że jedzenie było całkiem dobre i sycące.

    – Kurde, po takim obiadku bym chętnie zapalił- pomyślałem. Jednak fajki i zapalniczka zostały w ciuchach leżących w samochodzie. Usiadłem w kącie. Pozbawiony pasa cnoty kutas stał więc zacząłem do delikatnie masować. Najpierw delikatnie, powolutku dwoma palcami, druga dłoń lekko głaskała gładziutkie jajka. Objąłem kutasa całą dłonią i zacząłem poruszać coraz szybciej i szybciej. Już czułem jak sperma buzowała w jądrach gdy drzwi otworzyły się z hukiem a do pomieszczenia wpadły dwie dziewczyny ubrane w bawełniane białe body, białe samonośne pończochy i czółenka na wysokiej szpilce. W dłoniach trzymały palcaty którymi zaczęły mnie chłostać. Zwinąłem się w kłębek żeby jak najmniejsza powierzchnia ciała była wystawiona na razy. Nic to nie dało, Jedna z nich zaczęła wbijać obcas w moje plecy i uda. Wyprostowałem się ona usiadła mi na łydkach a druga na mojej twarzy.  Chłostały po udach, brzuchu i kutasie. Chciałem krzyczeć z bólu jednak wbita w usta cipka jednej z oprawczyń skutecznie mi to uniemożliwiała. Musiało ją to bardzo kręcić bo cipę miała bardzo mokrą i wyraźnie czułem w ustach jej smak.

    – Dosyć! – usłyszałem nagle męski głos- wystarczy mu- w drzwiach stał mężczyzna ubrany w garnitur a obok Lady Natalia.

    – Nie wolno ci dotykać kutasa bez pozwolenia- to już było do mnie- Nie znasz do końca zasad panujących tutaj, ale powinieneś wiedzieć że cwel nie ma prawa do przyjemności i jest stworzony wyłącznie do tego by dawać rozkosz innym. –po tej lekcji wiedziałem że tą zasadę zapamiętam do końca życia. Wstałem, na kutasie znowu pojawił się pas cnoty a na przegubach dłoni trzymanych za plecami kajdanki. Zostałem zaprowadzony do chłodnego mimo upału na zewnątrz pomieszczenia w ze ścianami wyłożonymi czymś co przypominało puchowe poduszki, podłoga wyłożona była owczymi skórami, pod jedną ze ścian był rząd grubych materacy a pod sufitem długie, wąskie okienka przez które widać było zachodzące słońce choć na suficie świeciły mocnym światłem lampy jarzeniowe. Przebywało w Sali 10 osób- dziewczyn i chłopaków: wszyscy podobnie jak ja byli nadzy i bez najmniejszego włoska na ciele. Wyróżniałem się wśród nich, oni byli młodzi, bez skrępowanych rąk i genitaliów. Ja z rękami w kajdankach na plecach i pasie cnoty. Lekko popchnięty wszedłem a drzwi się zatrzasnęły. Rozejrzałem się. Obecni tam niewolnicy nie zwrócili na mnie większej uwagi, część leżała na plecach dwie dziewczyny stały wystawiając twarze w kierunku promieni słońca.

    – Dzień dobry – powiedziałem- jestem Marek- jedna z opalających się dziewczyn podeszła do mnie, złapała mnie mocno za jądra, drugą ręką objęła w pasie i przytuliła się.

    – Nie odzywaj się- wyszeptała mi do ucha- Nikogo nie obchodzi kim jesteś a imion tutaj nie mamy. Poza tym nie wolno nam się nic mówić bez pozwolenia strażników. Oni wszystko widzą i słyszą- powiedziała dyskretnie wskazując wiszącą w rogu kamerę.

    Siadłem w kącie z przerażeniem bo bałem się że zostałem porwany i wyląduje w jakimś burdelu, jednak z drugiej strony moi towarzysze nie wyglądali na wystraszonych czy zrezygnowanych.  Na materacu leżącym pod kamerą zobaczyłem że dwoje z nich leży mocno wtulając się w siebie i delikatnie pieszczących swoje ciała. Całowali się namiętnie a dłonie chłopaka głaskały na zmianę plecy i pośladki dziewczyny. Chwilami gładził jej głowę i szyję a jego biodra wykonywały ledwie zauważalne ruchy do przodu i w tył. Zrozumiałem że uprawiają seks. Po prostu w miejscu w którym byli prawdopodobnie kamera miała martwe pole i strażnicy nie mogli zauważyć ich delikatnej kopulacji, albo po prostu nie przejmowali się tym że mogą zostać ukarani. Nie chciałem na nich patrzeć bo pas cnoty powodował ból, jednak mimo wszystko kątem oka zerkałem na ich splecione w miłosnym uścisku ciała. Po chwili dziewczyna odwróciła się do swojego partnera tyłem i lekko wypięła dupkę. Chłopak włożył jej do ust dwa palce. Mokre od śliny wsunął delikatnie między jej pośladki nawilżając dziurkę. Delikatnie złapał kutaska i wsunął w kakaowe oczko. Jego dłonie trzymały delikatne bioderka laski a ruchy nadal były ledwie zauważalne. Dziewczyna zobaczyła że się przyglądam. Mrugnęła okiem i przyłożyła do ust palec żebym ich nie zdradził. Jej cudowne piersi falowały w rytm coraz mocniejszych pchnięć kutasa wypełniającego piękną okrągłą dupkę, język delikatnie zwilżał ciemnoróżowe usta a w przymkniętych oczach widać było jej rozkosz. Chłopak ruchał ją coraz szybciej- widać było że zbliża się do finału. Nagle wbił lekko zęby w jej ramiona a z ust dziewczyny wydobył się cichutki jęk rozkoszy. Wtulił się w nią mocno w jej ciało a jego dłonie ugniatały i miętosiły cudowne, zakończone ciemnymi  nabrzmiałymi sutkami piersi dziewczyny. Widać było że nie był to ich pierwszy wspólny orgazm.

    Po kilku godzinach słońce za oknami zaszło, nagle z hukiem otworzyły się drzwi a do pokoju wpadła  para dziewczyn także bez jednego włoska na ciele odzianych w czarne pończochy i balerinki, ze szpicrutami w dłoniach. Wszyscy jak na komendę klęknęli z twarzami przy podłodze i wypiętymi w ich stronę pośladkami. Też próbowałem to zrobić, jednak skrępowane a tyłu ręce skutecznie mi to utrudniały. Strażniczki podchodziły po kolei do każdej osoby i wymierzały im po 5 razów. Ja za to że się spóźniłem z pokłonem otrzymałem 10. Miałem z bólu łzy w oczach, jednak zauważyłem że oprawczynie przyklęknęły na jedno kolano a  w pomieszczeniu pojawiła się około 30 letnia ubrana tylko w kitel i szpilki Kobieta ze stetoskopem na szyi i wziernikiem ginekologicznym w dłoni- Ona w przeciwieństwie do pozostałych miała na głowie piękne blond włosy. Podeszła do niewolnicy która kilka godzin temu na moich oczach uprawiała seks z chłopakiem. Jednym ruchem wsadziła wziernik między jej pośladki i zaczęła rozszerzać. Zaświeciła wyjętą z kieszonki kitla małą latareczkę i pokiwała z politowaniem głową. Skinęła na strażniczki, te podeszły w podniosły dziewczynę za ramiona a „Pani Doktor” złapała ją za twarz.

    – Z którym się rżnęłaś suko? – zapytała. Dziewczyna spuściła oczy. – Pytam po raz ostatni, komu dałaś dupy?? Myślałaś że się nie wyda? On cię ruchał? – zawołała wskazując na chłopaka z który faktycznie niedawno miał w jej pupie orgazm.

    – Nie proszę Pani- cichutko powiedziała dziewczyna

    – No to który?? Ten??- wskazała następnego

    -Nie proszę Pani- podobna sytuacja miała miejsce jeszcze trzy razy, bo tylu było w pomieszczeniu chłopców. Ja byłem szósty w kolejności. „Pani doktor” popatrzyła na mnie, potem na dziewczynę i stwierdziła:

    – No to został tylko ten nowy. Nie sądziłam że możesz się tak skurwić żeby dać dupy nowemu i  takiemu zgredowi. Wyprowadzić ją- to ostatnie do strażniczek które dopadły jej, wykręciły ręce i wywlekły na zewnątrz. Do pomieszczenia weszły dwie nowe strażniczki ubrane identycznie jak ich poprzedniczki. Doszły do mnie i wprawnym ruchem postawiły mnie na nogach po czym zdjęły kajdanki. Mocny kop w krocze i byłem zgięty w pół. Z podłogi wyciągnęły dwa stalowe kółka przymocowane krótkimi łańcuszkami do betonu. Kajdanki znowu znalazły się na moich przegubach tyle że tym razem z przodu, druga para na kostkach nóg. Łańcuszki kajdanek zostały przymocowane do podłoża i stałem w bardzo  niewygodnej pozycji z twarzą na wysokości swoich kolan. Pani włożyła wziernik w moją dupę i rozciągnęła ją świecąc latarką. Czułem jak wkłada palec, potem drugi i trzeci i mocno naciska prostatę. Widziałem jak uśmiechnęła się zadowolona po czym bez składania wyciągnęła wziernik z mojej dziurki.

    – Zdrowy jesteś- i do pozostałych niewolników- dziś macie dzień dziecka. Zajmijcie się nim.

    Przez sekundę zastanawiałem się o co chodzi z tym dniem dziecka jednak zauważyłem że na podłodze wylądował duży pojemnik żelu nawilżającego. Pani Doktor i strażniczki wyszły, niewolnice usiadły na materacach a chłopcy obstąpili mnie dookoła. Jeden z nich podszedł i bezceremonialnie wsadził mi sztywniejącego kutasa do ust. Zacząłem ssać a on trzymał mnie za głowę i ruchał w usta. Drugi wziął w dłoń pudełko z żelem i obficie nawilżył moją dziurkę. Złapał mnie za biodra i ściągnął w dół, klęknąłem a chłopak wyjął sztywnego fiuta z mojego pyska obszedł mnie dookoła i jednym mocnym pchnięciem wsadził mi w dupę. Chłopak który wcześniej nakładał lubrykant już wsadzał mi w usta i i ostro posuwał. Z początku nie mogli się zgrać z pchnięciami i co chwila to jeden to drugi kutas wysuwał się z moich otworów. Po chwili jednak zsynchronizowali swoje ruchy i ich młode penisy posuwały się we mnie ruchając jak dziwkę. Zawsze uwielbiałem być brany grupowo, jednak jak do tej pory faceci ruchali mnie po kolei, nigdy nie byłem brany równocześnie przez dwóch. Spełniło się jedno z moich marzeń więc postanowiłem dać im jak największą rozkosz. Delikatnie naprężyłem mięśnie zwieracza co spowodowało że moja dawno nie używana dziurka zrobiła się jeszcze ciaśniejsza, chłopak zamruczał z zadowoleniem a jego ruchy zrobiły się szybsze. Jęczał coraz głośniej a ja mocno ssałem drugiego z chłopaków. Nagle z tyłu usłyszałem głośny jęk i równocześnie poczułem jak gorąca sperma rozlewa się w moim wnętrzu. Każda kolejna porcja spermy poprzedzona była mocnym pchnięciem. Właściciel ssanego kutasa zajął miejsce które zwolnił poprzednik a w moich ustach był kolejny, tym razem sztywny fiut. I znowu chwilę zajęło im zanim zsynchronizowali pchnięcia a potem mocne i głębokie ruchy młodych fiutów w moim wnętrzu. Kolejna porcja spermy, znowu zamiana. W dupie fiut którego ssałem a w ustach następny młodziak. Tym razem poszło szybko. Starałem się więc po kilkunastu sekundach z tyłu usłyszałem głośny jęk i poczułem jak kolejna porcja nasienia tryska w moim wnętrzu. Niestety chłopak któremu obciągałem chyba też był mocno wyposzczony bo w tej samej ścisnął moją głowę dłońmi, wsunął kutasa prawie do gardła i po chwili poczułem znajomy, lekko słonawy smak spermy. Wyssałem każdą kroplę jego orgazmu, jednak dostałem „plaskacza”.

    – No i co cwelu zrobiłeś? Miałem trysnąć z drugiej strony, ale nic to. Rano będziesz mój. Tylko mój…

    Ostatni z chłopców wsadził mi bez zbędnych ceregieli. Widziałem jak cały czas gdy byłem brany przez jego poprzedników walił sobie patrząc na to jak jestem gwałcony, więc kutas mu sterczał jak wieża Eiffla. Niestety był też największy ze wszystkich które miałem w sobie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut, miał ze 25 cm we wzwodzie i piękną wielką główkę. Nie certolił się, podszedł i wsadził mi jednym mocnym pchnięciem aż krzyknąłem z bólu. Niestety nawilżenie zostało zebrane przez poprzednie kutasy które miałem w swoim wnętrzu albo zostało wchłonięte przez moje ciało. Ruchał mnie jak dziwkę, jego pchnięcia były mocne i głębokie. Zwieracz mimo ostrego rozciągania reagował instynktownie zaciskając się na tłoku wykonującym coraz szybsze ruchy w mojej obolałej dupie. Myślałem że mój fiut za chwilę rozerwie pas cnoty, tak sterczał z podniecenia. Dzięki ostremu masażowi prostaty, sperma lała się ze mnie strumieniem a mój gwałciciel poruszał się coraz szybciej dodatkowo jedną dłonią pieszcząc mi jaja a drugą masując delikatnie plecy. Nagle przed moimi oczami pojawiła się mokra cipka jednej z dziewczyn. Instynktownie wsunąłem język w jej cudnie różowy srom. Lizałem ją i ssałem dając rozkosz a ona jęczała coraz głośniej  i pieściła swoje cudne piersi potęgując moje podniecenie. Mój język wykonywał zwariowany taniec wystającej łechtaczce a śluz z jej krocza spływał na odbyt. Lizałem ją namiętnie nie chcąc stracić nawet kropelki. Ona przesuwała się podsuwając mi pod język na zmianę pupę i cipkę. Nagle poczułem jak uda zaciskają się na mojej głowie. Z jej ust wydobył się głośny jęk a z cipki trysnął strumień moczu. Otworzyłem szeroko usta i przyjąłem jej rozkosz. Po sekundzie orgazm miał także chłopak, który brał mnie analnie. Każda porcja spermy była poprzedzona mocnym pchnięciem wielkiego kutasa. Wyjął go i poklepał mnie nim po pośladku. Dziewczyna którą doprowadziłem oralnie do orgazmu leżała jeszcze chwilę przed moimi oczami i dyszała przeżywając ostatnie fale rozkoszy. Po cichu miałem nadzieję, że podejdą kolejne, jednak tak nie było. Wstała i odeszła w drugi kąt sali nie odwracając się nawet…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    uległy impotent