Blog

  • Kronika cz I – Kolezanka ze studiow cz III

    Siedziałem na przystanku patrząc jak mój tramwaj zatrzymuje się, a ze środka wylali się ludzie. Głównie młodzież, prawdopodobnie studenci, którzy mieli bawić się dzisiaj w jednym z klubów w centrum miasta. Wsiadłem mijając w drzwiach paru pasażerów, a po chwili drzwi się zamknęły i pojazd ruszył. Rozbrzmiał komunikat mówiący o tym, jaki będzie kolejny przystanek. Ja zaś rozsiadłem się na plastikowym krześle. Poprawiłem słuchawki i na moment zawiesiłem się nad telefonem, myśląc czego mam ochotę posłuchać. Czekało mnie kilkanaście minut jazdy, zmierzałem bowiem na drugi koniec miasta, na jedno z nowych osiedli, znajdujące się niemal na obrzeżach. Sporo czasu zostało do planowanego początku imprezy, więc pewnie jak zawsze będę pierwszym gościem. Chociaż kto wie… Telefon zabrzęczał mi w dłoni kiedy przyszedł do mnie mms od Dominiki. Zdjęcie w lustrze na którym ubrana jest w samą bieliznę – czerwone koronkowe stringi i stanik od kompletu. „Szykuje się na Twój przyjazd”, brzmiał podpis pod zdjęciem. Od kiedy oficjalnie zerwała ze swoim facetem zaczęliśmy regularnie uprawiać seks. W sumie to co najmniej dwa razy w tygodniu. Najczęściej u mnie po zajęciach na uczelni, chociaż zdarzało się nam zaliczać szybki numerek w toalecie w galerii handlowej czy w budynkach uniwerku. Był to wygodny układ nie powiem, aktualny semestr mieliśmy bardzo ciężki, do tego głupi plan zajęć, który kumulował nam najgorsze przedmioty obok siebie, do tego laborki ciągnące się godzinami. No i upierdliwi profesorowie rozpisujący naprawdę trudne wejściówki i kolokwia. Nie było więc czasu na szukanie kogokolwiek na stałe, była nauka, nauka i więcej nauki. Dlatego seks-koleżanka, z którą w dodatku mieliśmy prawie identyczny plan zajęć była idealnym rozwiązaniem. Tylko dzisiaj miała być impreza, dokładniej mieliśmy świętować urodziny jej i mieszkającej z nią Patrycji, która swoje święto obchodziła 3 dni po Dominice. Dokładniej dzisiaj po północy. Nie spodziewałem się, że moja ulubiona koleżanka, będzie chciała coś mnie jeszcze ciągnąć do łóżka, tym bardziej, że jej urodziny spędziliśmy praktycznie nie wychodząc z łóżka. Myślałem, że jej starczy, ale jak widać nie, no ale skoro chce to nie odmówię.

    Kiedy dojechałem na miejsce byłem jednym z ostatnich pasażerów siedzących w środku. Wysiadłem z tramwaju, po czym ruszyłem w stronę pobliskiego sklepu gdzie zaopatrzyłem się w kilka piw i dalej do bloku w którym mieszkała moja koleżanka. Już parę razy u niej byłem, najczęściej w weekendy, zawsze kiedy jej współlokatorki nie było w domu. Tak na dobrą sprawę Patrycję znałem tylko ze słyszenia. Wiem, że studiowała filologię francuską i miała dwa koty. Ze zwierzakami polubiłem się kiedy odwiedzałem weekendami Dominikę. Dziewczyny zamieszkały razem kilka tygodni temu, jednak koleżankami były od czasów liceum, chodziły do jednej szkoły. Dominika jednak nie opowiadała zbyt wiele o swojej współlokatorce. Czasem tylko narzekała, że jest straszną gadułą i bezwstydnicą, dla której nie istniały tematy tabu. Nie widziała nic nietaktownego w pytaniach o rozmiar penisa byłego faceta czy tym kiedy ktoś ostatnio uprawiał seks. Podobno zdarza się jej też chodzić nago po mieszkaniu, „bo przecież i tak same laski tu mieszkają”.

    Zapukałem do drzwi, otworzyła mi dziewczyna o ładnej buzi z kolczykiem w wardze, w długich brązowych włosach, ciemnych oczach wyglądających zza dużych okularów w czerwonych oprawkach. Ubrana była w dość obcisłą białą bluzkę z długim rękawem. Spod materiału widać było widać niezbyt duże piersi. Na biodrach miała ozdobny pasek, na szyi zaś jakiś wisiorek. Legginsy opinały jej zgrabne nogi i tyłek.

    -Cześć, Patrycja – przywitała się podając mi rękę. -Ale Ty wysoki jesteś! – dodała rozentuzjazmowana.

    -Cześć, Bartek. – odpowiedziałem z uśmiechem i przekroczyłem próg. Zdjąłem kurtkę i buty. W korytarzu pojawiła się Dominika. Ubrana, w, jak zawsze, wydekoltowaną bluzkę ładnie podkreślającą jej duże piersi i obcisłe jeansy. Blond włosy sięgały linii szczęki, zaś ładna buzia skryta była za okularami. Przywitała się ze mną dając mi buzi w policzek. Gospodynie zaprowadziły mnie dalej i posadziły na fotelu, gdzie miałem czekać na resztę gości, ponieważ jak zawsze przyszedłem pierwszy. Kocur wskoczył mi na kolana i rozsiadł się wygodnie, gdy zacząłem go głaskać po rudym łebku..

    Impreza trwała w najlepsze. Gadałem z ludźmi, piłem piwo i może ze dwa kieliszki wódki, dalej głaskałem kota. Wieczór minął mi całkiem przyjemnie. Gwiazdą była jednak Patrycja. Faktycznie była bardzo bezpośrednią, energiczną i przebojową osobą. Wszędzie było jej pełno, nie przestawała gadać i potrafiła zabić niektórymi pytaniami. Czyli wszystko zgadzało się z tym jak przedstawiła ją Dominika. Do tego po północy wybił dzień jej urodzin. Zaśpiewaliśmy jej sto lat i otworzyliśmy „szampana”. Towarzystwo, łącznie z gospodyniami imprezy, było już dosyć mocno podpite. Kiedy jednak moi rozmówcy poszli na fajkę i zostałem chwilę sam dosiadła się do mnie Dominika

    -Zostajesz dzisiaj na noc? Mam na Ciebie ochotę. – wyszeptała mi do ucha łapiąc mnie za kolano.

    -Zostanę, zostanę. Patrycja nie będzie miała nic przeciwko? Wie w ogóle, że my coś tam?

    -Nie, nie wie. Ale cicho będziemy

    -Jasne, już widzę jak cicho będziesz – zakpiłem. Zawsze była dosyć głośna w czasie seksu.

    Późno w nocy impreza się skończyła. Ludzie kolejnymi grupkami wychodzili udając się na swoje nocne autobusy bądź dzwonili po taksówki.

    -A Ty Bartek kiedy jedziesz? – spytała Patrycja.

    -Nie, nie jedzie dzisiaj. Przesiadkę ma i w ogóle, nie ma sensu żeby wracał. Ogarnę mu coś do spania i zostanie u mnie – Wtrąciła się Dominika.

    W końcu zostałem ostatnim gościem. Dziewczyny się jeszcze kręciły po mieszkaniu sprzątając kieliszki, szklanki i talerze. Ja siedziałem na kanapie w pokoju Dominiki, czekając aż wróci. Weszła do pokoju, zamykając ze sobą drzwi.

    -No, w końcu! – powiedziała i od razu usiadła na mnie okrakiem jednocześnie dając mi mokrego całusa.

    -Co? Po ostatnim Ci mało? – spytałem, ale moje ręce błądziły już po jej ciele.

    -No, trochę mało. Jeszcze bym Cię poujeżdżała – powiedziała między kolejnymi pocałunkami.

    Macałem jej pośladki przez spodnie, wsuwałem ręce pod ubranie, by móc pobawić się jej piersiami. Uwielbiałem je, i mogłem się nimi zajmować w nieskończoność. Były naprawdę idealnie w swoim rozmiarze i kształtne jak mało które. Dominika , chyba widząc mój zapał rozebrała się od pasa w górę, ściągając bluzkę przez głowę, bym mógł w pełni się cieszyć jej biustem. Zacząłem całować jej dekolt, ssać sutki, które były już twarde.

    -Zrobić Ci nimi dobrze? – spytała wplatając mi dłoń we włosy i przyciskając moją głowę do piersi. Jakiś czas temu spróbowaliśmy seksu hiszpańskiego i strasznie się nam spodobało, stając się stałą częścią repertuaru. Zeszła ze mnie i sięgnęła do jednej z szuflad wyciągając żel do takich zabaw. Ja w tym czasie pozbyłem się spodni. Naprężony penis stał już dumnie. Klęknęła przede mną na podłodze i złapała członka w dłonie. Uśmiechnęła się po czym ruszyła parę razy w górę i w dół.

    -Ale wielki… i jaki twardy! – wiedziała, że lubię jak mówi takie rzeczy. – Nasmarujesz mnie?

    Z ochota wziąłem żel i wylałem go na jej piersi po czym zacząłem je masować, by dokładnie go rozprowadzić. Kilka razy dotknęła czubkiem penisa swoich sutków, jednocześnie masując prącie. Przysunęła się bliżej i usadowiła się wygodnie, a następnie złapała penisa w swój biust. Aż westchnąłem. Ścisnęła członek i zaczęła poruszać się w górę i w dół. Fioletowa główka wyłaniała się co chwilę spomiędzy utworzonej między piersiami przestrzeni. Ślizgała się płynnie po wilgotnej od żelu skórze. Dominika uśmiechała się szeroko, kiedy zacząłem z przyjemności przymykać oczy i zaciskać pięści. Niesamowite uczucie.

    -Ej, nie ma tu mojego Baranka? – Drzwi się otworzyły, a Patrycja wparowała do pokoju bez pukania. Dziewczyny nie miały zamków w drzwiach. Dominika poderwała się, odruchowo łapiąc coś i zakrywając biust. Ja dosyć mocno zdezorientowany zdążyłem się tylko zasłonić dłonią.

    -Ładnie się tu bawicie! – rzuciła z lubieżnym uśmiechem. -Coś podejrzewałam, że z kimś się bzykasz na boku! – W przeciwieństwie do nas nie sprawiała w ogóle wrażenia zaskoczonej czy zawstydzonej.

    -Nie przeszkadzajcie sobie!- powiedziała po czym weszła głębiej do pokoju i zaczęła poszukiwać swojego kota. Łaziła po całym pomieszczeniu, zaglądała za i pod meble.

    -O, żel. Myślałam kiedyś żeby kupić. Szkoda że nie mam cycków, żeby móc facetowi jak Ty zrobić. Ale jak się na ręcznym facetowi jedzie, to też spoko jest? – rzuciła oglądając tubkę ze specyfikiem, którą bez ceregieli wzięła w ręce.

    -Możesz wyjść?! – spytała Dominika, nadal zasłaniając się podniesioną z ziemi bluzką.

    -No, już wychodzę. Chuj wie, gdzie schował się ten złośliwy kocur. Może będzie was podglądał i się uczył. – dodała rozbawiona, by po chwili westchnąć ciężko -Też bym sobie poruchała. Niedługo mi chyba błona dziewicza odrośnie! Ponad 3 miesiące chłopa nie miałam! A może z nią skończysz to mnie odwiedzisz? – Powiedziała puszczając mi oczko. Była naprawdę bezwstydna.

    -To może od razu się przyłączysz do nas?! – Dominika była już mocno oburzona. Podniosła głos, a sama jej wypowiedź wręcz ociekała sarkazmem.

    -A mogę? -spytała i nie czekając na odpowiedź usiadała obok mnie na kanapie, obejmując mnie jedną ręką. Ja spojrzałem pytającym wzrokiem na wciąż klęczącą przede mną Dominikę.

    -Trójkącika z dwiema laskami jeszcze nie próbowałam, a wy? Z laskami w sumie parę razy do łóżka chodziłam, ale naraz i kutas i szparka?

    Nie powiem, żeby pomysł mi się nie spodobał. Patrycja może była jedną z tych osób, które na dłuższą metę uważałem za strasznie irytujące, ale tu nie chodziło o nic dłuższego jak mniemam. Nie dało się jej też odmówić urody. Nie mówiąc już o tym, że trójkąt z dwiema dziewczynami, w dodatku urodziwymi był wybitnie kuszący. Dominika również wyraźnie myślała co z tym zrobić, a najwyraźniej nawet doszła do tych samych wniosków co ja. Odkryła piersi, które zakołysały się kusząco. Wciąż były wilgotne od żelu i światło lampy odbijało się od gładkiej skóry.. Zabrałem więc ręce z penisa, który przez te gadanie zdążył się skurczyć i oklapnąć.

    -No dobra, to trzeba go chyba postawić, bo już opadł z tego gadania.

    -Chyba wiem jak! – Powiedziała Patrycja i usiadła naprzeciwko Dominiki. Bez ceregieli złapała za głowę, przysunęła jej twarz do swojej i zaczęła całować w usta. Blondynka wzdrygnęła się i początkowo odsunęła, nieśmiało jednak odwzajemniała, początkowo delikatne pocałunki.

    -Spokojnie, na razie nie gryzę – Uśmiechnęła się i wsunęła język do ust współlokatorki. Języki dziewczyn splotły się, a pożądanie wyraźnie zaiskrzyło między nimi, bo robiły się coraz odważniejsze. Brunetka oparła dłonie na piersiach koleżanki i zaczęła ją macać. Najpierw ściskała w dłoniach całe piersi, potem zaczęła drażnić sutki.

    -Ale są zajebiste. Już dawno chciałam Cię wymacać! – rzuciła nie odrywając dłoni od biustu współlokatorki.

    Dominika zebrała się na odwagę i zaczęła odpowiadać na pieszczoty. Objęła Patrycję w talii, by potem zacząć dotykać jej pośladki. Całowały się coraz śmielej, a ich wargi wędrowały po coraz to nowszych regionach ich ciał. Szyja, dekolt, wszystko było obsypane pocałunkami. Ten widok zdecydowanie mnie pobudził. Penis znowu stał sztywno, odruchowo sięgnąłem do niego i zacząłem przesuwać napletek w górę i w dół. Dziewczyny zaczęły ściągać z siebie ubrania. Spodnie i majtki Dominiki zostały wręcz z niej zerwane kilkoma szarpnięciami koleżanki.

    -O, masz zostawiony paseczek! – skomentowała Patrycja, gdy zobaczyła kępkę włosów na łonie koleżanki.

    -Bartkowi się tak podoba to zapuściłam – odpowiedziała, prezentując się naszej dwójce.

    Wtedy bluzka Patrycji została wyrzucona w powietrze i wylądowała obok mnie na kanapie, zaraz po niej poleciał stanik. Znacznie mniejszy, ale bardzo krągły biust z dużymi, sterczącymi sutkami ukazał się moim oczom. Zaraz po tym pozbyła się spodni, wraz z bielizną, prezentując dokładnie ogolone łono, nie za duży, lekko płaski tyłek i zgrabne nogi. Pokaz jaki robiły dziewczyny robił się coraz ciekawszy. Patrycja była wyraźnie śmielsza, ale z tego co mówiła, ona miała już doświadczenie z dziewczynami, a jej współlokatorka nie. Zresztą było to widać. Dominika dosyć nieśmiało zabierała się do dotykania nagiego ciała swojej aktualnej partnerki. Wzdrygnęła się też nerwowo, kiedy jej koleżanka zaczęła dotykać jej cipkę palcami.

    -Siadaj na łóżku! – rozkazała, zaś Dominika posłusznie usiadła na krawędzi mebla. Patrycja pchnęła ją by się położyła, po czym rozłożyła jej szeroko nogi. Różowe wargi sromowe były już mokre od śluzu. Dominika próbowała zakryć się dłonią, współlokatorka jednak jej nie pozwalała. Kilka razy pogładziła skórę ud i wzgórka łonowego, by potem, równie delikatnie pomasować wejście do pochwy koleżanki. Potem wsunęła palec do mokrej cipki i przesunęła nim parę razy w przód i w tył. Zanurkowała między nogi koleżanki i przeciągnęła językiem po wargach sromowych, po czym przyssała się do jej cipki. Ja postanowiłem przyłączyć się do zabawy i zacząłem całować piersi leżącej na łóżku Dominiki. Jęknęła z rozkoszy, i pogładziła mnie po plecach i karku. Druga dłoń zaciskała się na pościeli.

    -Ej, a ja!? – W odpowiedzi usłyszałem protest drugiej dziewczyny, która w tym momencie zapraszająco wypięła tyłek. Oderwałem się od znajomego ciała Dominiki, i złapałem pośladek Patrycji. Pomacałem chwilę, by potem rozchylić wargi sromowe i sięgnąć ku łechtaczce. Masowałem ją tak przez chwilę, a ona pojękiwała cicho, wciąż liżąc współlokatorkę i penetrując ją palcami. Dominika robiła się coraz głośniejsza. Widziałem jak wplatała palce we włosy Patrycji i jak sama ściskała swoje dorodne piersi. Scena, którą oglądałem była cholernie podniecająca. Penis prężył się napęczniały, nie mogąc się doczekać pieszczot i seksu. Pomyślałem, że nie ma na co czekać. Klęknąłem na podłodze i schyliłem się ku wypiętemu tyłeczkowi Patrycji. Dokładnie pośliniłem jej wargi sromowe i wsunąłem język do środka. Przerwała na chwilę pieszczoty Dominiki i jęknęła. Wyprostowałem się i przyłożyłem sztywnego penisa do wejścia do jej pochwy.

    -Tak od razu? Myślałam, że dasz mi się najpierw swoim kutasem pobawić! – Zaprotestowała.

    -Niecierpliwy jestem, a Ty zajęta Dominiką jesteś.

    -Ale ona usta ma wolne. Poczekaj trochę, a nie tak od razu! – Rzuciła oburzona w odpowiedzi, ale z drugiej strony miała racje. Zaczęliśmy lekkie przetasowanie jeśli chodzi o ustawienie.

    -A może ja z Patrycją się zamienię – Zaproponowała blondynka, wciąż ciężko wzdychając. Jej twarz się zarumieniła, a oczy błyszczały z podniecenia.

    -Jasne, mi pasuje

    -Mi też.

    Usiadłem na łóżku, a na przeciwnym końcu usadowiła się Dominika. Patrycja położyła się między nami na boku. Rozłożyła nogi, a druga dziewczyna nieśmiało zabrała się za pieszczenie jej cipki. Widać było, że nigdy wcześniej tego nie robiła. Ostrożnie dotykała ją palcami, z wyraźną niepewnością muskała ją końcówką języka. Brunetka zaś oparła się o mnie i zaczęła dłonią badać mojego penisa. Macała główkę, pobawiła się chwilę jądrami. Przejechała po trzonie od góry do dołu swoim mokrym językiem, zatrzymała się na fioletowym, napęczniałym żołędziu i zaczęła go zachłannie lizać. Objęła go wargami, by mocno ssać. Aż syknąłem gwałtownie wciągając powietrze. Przerwała jednak co chwilę by westchnąć ciężko, bądź zajęczeć, gdy Dominika pieściła jej cipkę. Wyraźnie szło jej coraz lepiej. Spoglądałem co chwilę w jej stronę, by patrzeć, jak coraz pieści koleżankę. Włożyła palec do jej wnętrza, lizała łechtaczkę. Widać przy tym, że coraz bardziej wczuwała się w to by dać swojej współlokatorce jak najwięcej przyjemności. Ja również zacząłem wzdychać, gdy język Patrycji tańczył dookoła fioletowej główki mojego penisa. Była w tym naprawdę dobra. Dyszałem coraz mocniej, czułem wypieki na twarzy i dreszcze. Ona nie przestawała. Odebrałem to jako zaproszenie bym skończył w jej gorące usta.

    -Już! – jęknąłem, gdy poczułem, jak nie wytrzymam ani chwili dłużej. Patrycja natychmiast znieruchomiała, z ustami otaczającymi główkę penisa. Kolejne strzały mojej spermy lądowały na jej języku i w jej gardle. Ona zaś pozostała niewzruszona, póki ostatnia kropla nasienia nie znalazła się w jej ustach. Ruszyła kilka razy językiem dookoła główki, tak że poczułem jak zawartość jej ust przelewa się dookoła. Po czym wstała, sięgnęła po chusteczki ze stolika, które zawsze leżały na wierzchu w czasie moich i Dominiki zabaw, gdyż ona nie połykała, ale za to nie miała nic przeciwko temu bym kończył na nią, a że to lubiłem to dosyć często to robiłem. Patrycja wyraźnie też nie przepadała za połykaniem nasienia, gdyż wypluła wszystko na zwitek białego materiału.

    -Sorry, ale nie połykam. Uczulona chyba jestem, bo zawsze jak połknę to potem rzygam. Ale chyba Ci to nie przeszkadza? – powiedziała z rozbrajającą szczerością, wycierając usta.

    -A teraz co? Musimy Cie drugi raz postawić? Bo jak dzisiaj nie porucham to naprawdę będę zła!

    -Spokojnie, on kilka razy może – dodała z uśmiechem Dominika. – Tylko sposób trzeba dobry mieć.

    -To Ci się dobry zawodnik trafił. Nie dość, że kutasa ma dużego, to jeszcze długo wytrzymał jak mu obciągałam, a teraz jeszcze mówisz, że może po kilka razy? Weź się nim podziel!

    Minęła chwila w czasie, której dziewczyny gadały, a Patrycja ogarniała się po moim finiszu. Ja zaś leżałem na łóżku i pozwalając by oddech się wyrównał, a serce uspokoiło. Czułem jednak, że krew znowu napływa do penisa i zaraz znowu będzie gotowy do działania. Potrzebuje tylko trochę motywacji, chociaż nie dużo, bo wciąż byłem w jednym pokoju z dwiema nagimi, ładnymi i napalonymi dziewczynami, chętnymi by właśnie mnie zerżnąć.

    Dominika klęknęła przede mną i złapała członek w dłoń. Uśmiechała się szeroko, przesuwając po nim w górę i w dół. Kilka razy delikatnie uderzyła nim o swoje sutki. Patrycja zaś położyła się na łóżku, rozłożyła przede mną nogi i zaczęła się dotykać po cipce.

    -Chce, żebyś mnie dzisiaj zerżnął! Postaraj się! – wysapała patrząc mi w oczy. Ja zaś czułem jak znowu penis robi się sztywny. Dominika ścisnęła mój członek między swoimi piersiami i zaczęła się ruszać. Fioletowa główka, jeszcze nie do końca sztywnego kutasa przeciskała się między jej biustem. Było to cholernie przyjemnie. Oddychałem ciężko i muszę się przyznać, że takie pieszczoty bardzo szybko postawiły mnie znów do pełnej gotowości. Patrycja wciąż dotykała się, wkładając sobie palce do wilgotnej pochwy, w końcu widząc mój stan wstała.

    -Starczy, odejdź! – powiedziała w końcu, odpędzając blondynkę ode mnie, która prychnęła obrażona.

    Patrycja zaś usiadła na mnie obrócona plecami w moją stronę. Objąłem ją w talii, ona zaś pieściła mnie przez chwilę ręką, po czym wsunęła członek w swoje wnętrze. Jej cipka była gorąca i mokra. Opadła na mnie do samego końca i zapiszczała cicho.

    -Dawno takiego wielkiego nie miałam! – rzuciła, kiedy powoli zaczęła ruszać biodrami. Dominika usiadła obok i zaczęła całować współlokatorkę w usta, dłonią zaś sięgała do jej piersi, potem niżej dotykając jej warg sromowych i od czasu do czasu sięgając do moich jąder. Patrycja podskakiwała na mnie, opierając się dłońmi o klatkę piersiową, a jej stopy spoczywały na moich kolanach. Jęczała i wzdychała, Dominika jednak zatykała jej usta pocałunkami. Brunetka zwiększała tempo, a jej ruchy były tak agresywne, że bałem się, że mnie zaraz połamie. Ramiona jednak w końcu jej odmówiły posłuszeństwa i upadła plecami na mnie. Nasza mokra skóra posklejała się, morka od potu. Objąłem ją i zacząłem macać nieduże piersi piersi. Nie dałem jej chwili wytchnienia, znowu zacząłem ją posuwać, narzuciłem naprawdę ostre tempo, tak jak ona mi przed chwilą, aż trzęsły się meble w pokoju. Jęczała głośno, niemal krzyczała, będąc coraz bliżej orgazmu. Jej współlokatorka przeszkadzała tłumiła jej miłosne zawodzenie głębokimi pocałunkami. Dłonie i usta Dominiki błądziły po jej ciele, a języki spotykały się co chwile.

    -Tak! Tak! – zajęczała i wygięła się w łuk, dłonie się zacisnęły, jedna wbijając paznokcie w moje udo, druga na włosach Dominiki, która przyciągnęła do swoich piersi.

    -O, matko… starczy mi! Aż mnie cipka boli… Chyba teraz Dominiki kolej. – powiedziała z błogim uśmiechem na twarzy, jednocześnie schodząc ze mnie. Ja pozostałem na miejscu, czekając aż mnie druga dziewczyna dosiądzie

    -Co czekasz, aż na Ciebie wejdę? Twoja kolej trochę się poruszać! – Oznajmiła lekko oburzona blondynka i usadowiła się na łóżku, wypinając kusząco pośladki. Podszedłem do niej, klepnąłem ją lekko w półdupek i przyciągnąłem do siebie. Wcelowałem penisa w jej pochwę i pchnąłem. Była już taka mokra, że nie potrzebowała żadnych innych wstępów. Zacząłem posuwać jej rozgrzaną cipkę. Dłonie oparłem na pośladkach Dominiki, które były dość dorodne, choć nie za duże, więc prezentowały się cudownie gdy wypinała się w moją stronę. Takiemu widokowi nie odmówił bym nigdy. Patrycja zaś usadowiła się obok nas i sięgała dłonią, między jej uda, do łechtaczki Dominiki, czasem tylko przenosząc swoje pieszczoty na piersi. Wymiennie też całowała raz jedno z nas, a raz drugie. Nie przestawałem poruszać się w wnętrzu mojej koleżanki. Przyciągnąłem ją do siebie, by móc bez przeszkód bawić się jej biustem, Dominika jęczała coraz głośniej. Patrycja wpadła jednak na pomysł jak ją nieco uciszyć. Usiadła i rozłożyła szeroko nogi, po czym przyciągnęła głowę swojej współlokatorki do swojej cipki, którą tamta zaczęła lizać. Moje ciało przyozdobiły krople potu. Dyszałem coraz mocniej. Widok wypiętych pośladków Dominiki, między które wbijał się mój penis oraz obraz jej głowy między nogami urodziwej Patrycji był cholernie stymulujący i już chętnie bym się spuścił kolejny raz dzisiaj. Nie chciałem jednak zawieść Dominiki. Blondynka lizała zachłannie swoją koleżankę, penetrując ją jednocześnie palcem, jednak coraz częściej przerywała pieszczoty, by głośno zajęczeć, wręcz krzyknąć z rozkoszy. Znałem trochę jej reakcje, więc wiedziałem, że była coraz bliższa orgazmu. Druga dziewczyna zresztą też. Coraz częściej przewracała oczami, odginając głowę do tyłu, wciąż dysząc i sapiąc. Pierwsza jednak doszła Dominika, poczułem jak napręża mięśnie, zaciskając uda i składając dłonie w pięści, jęcząc przeciągle.

    -Jeszcze trochę! – zajęczała Patrycja, przejmując inicjatywę i samodzielnie pieszcząc swoją łechtaczkę.

    -Tak! – zawyła, gdy jej blondynka zaczęła zachłannie lizać i ssać jej cipkę.
    Tego już nie wytrzymałem. Wykonałem jeszcze kilka ruchów, po czym wyciągnąłem penisa z gorącej pochwy Dominiki i strzeliłem. Struga spermy przyozdobiła jej plecy, kolejna wylądowała na pośladkach, a ostatnie krople ściekły wzdłuż trzonu na podłogę. Kiedy ostatnie krople spermy spadły na jej skórę, ponownie wbiłem się w nią i ruszyłem penisem w przód i w tył kilka razy, póki nie zmiękł i sam już nie wypadł z jej wnętrza. Dominika wstała i sięgnęła po chusteczki i zaczęła się wycierać. My z Patrycją, padliśmy na kanapę spoceni i zmęczeni. Druga dziewczyna zaraz do nas dołączyła. Objąłem je obie, kiedy tak leżały nagie po moich obu stronach. Nie wiem nawet kiedy taki wymęczony przysnąłem… Moje dzisiejsze partnerki chyba też, bo obudziłem się, gdy nad ranem było jasno i brunetka wstała i poszła do swojego pokoju. Objąłem, leżącą obok mnie nagą Dominikę i obudziłem się dopiero rano, gdy napadł mnie kot domagający się uwagi.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Dalej olewam chronologię. Tę część miałem już napisaną sporo wcześniej, czekała jednak na poprawki i doczekać się nie mogła. Głównie przez to, że udało mi się w końcu wymienić komputer, dzięki czemu mogę grać w Wiedźmina 3, co pochłania wiele mojego wolnego czasu. Dlatego też kolejne części mogą się ukazać za dłuższy czas.

    A tym czasem, miłej lektury!

  • Poznanski lancuch krawatow…

    Tego dnia obudziłem się z wielkim twardym malinowym królem, był piątek godzina 6.40 rano.

    Dziś razem z Agatą wzięliśmy urlop, nie widziałem jej ponad 4 tygodnie, ostatnie kilka dni chodziłem po ścianach..

    Codzienna masturbacja nic nie pomagała, potrzebowałem jej malinki, zapachu, ciepła, potrzebowałem ostrego sexu.

    Tym razem wybraliśmy miasto na zachód Polski, postanowiliśmy zobaczyć koziołki poznańskie..

    Pomyślałem, że zrobię Agacie niespodziankę, i pakując torbę na dwa dni spakowałem również 10 krawatów, ale ani jednej koszuli z kołnierzykiem.

    Dlaczego? To będzie moja niespodzianka. Miałem zamiar ją dziś mocno sponiewierać..

     

    – Hej kociak!

    – No hej maleńka!

    – Ja już jadę 🙂

    – Ja jeszcze wpadnę do sklepu kupie butelkę wina i gumki, hmmm 3 paczki?

    – Wiesz będziemy dwa dni.

    – Masz racje kupie 4 paczki.

    – Ale mam ochotę na Ciebie od rana przebieram nogami..

    – Nic nie mów, jadę w dresie, jeansy nie poradziły sobie z malinowym królem 🙂

     

    Droga mijała szybko w niecałe 2 h byłem na miejscu. Poznań to idealne miasto dla mnie pomyślałem mijając gwarne ulice blisko City Center.

    Chociaż tak naprawdę moim miejscem w Polsce jest Warszawa, często z Agatą rozmawiamy o zdobyciu Nowego Yorku, to nasze wspólne skryte marzenie.

    Hmm ale Poznań też sprawia że chce się tutaj żyć, może to nie miasto jak Nowy York, ale też nigdy nie śpi i mieszka tu wielu ludzi z mega energią.

    Mógłbym tutaj zamieszkać.

    Apartament Ambasador brzmiał bardzo obiecująco, mieścił się w ekskluzywnej dzielnicy nie opodal City Center i dworca PKP.

    Agata jedzie pociągiem więc chciałem aby było bardzo dogodne położenie, a od dworca jest niecałe 5 min drogi.

    Po odebraniu kluczy odwiedziłem sklep tuż pod apartamentowcem i poza winem i gumkami, kupiłem butelkę płynu do kąpieli i 10 róż, a no tak i bym zapomniał zapachowe świeczki również o zapachu róż, tak, wieczór szykował się bardzo romantycznie.

    Tak chciałem aby wyglądał, zawsze górę bierze pożądanie i rzucamy się na siebie od progu, chciałem aby tym razem było inaczej chociaż obawiałem się, że nie dam rady sprostać temu wyzwaniu. Nie widziałem jej już tak długo, w głowie miałem widok jej kształtnych pośladków, ma piękne ciało. Kiedy pomyślę jak wisi nade mną, a ja łapię ją za pupcię i wchodzę w nią… uff masakra…

    Jej piersi skaczą w rytm naszych ciał, a twarde pośladki uderzają w moje biodra, a ja odpływam.. Musze ją dziś mieć, a ten czas tak się dłuży, nie wytrzymam.

     

    – Hej maleńka gdzie jesteś?

    – Już w Poznaniu będę za ok. 20 min

    – Ok. czekam kociak szybciej, proszę..

    – A co Ty taki niecierpliwy?

    – Proszę przyjedź szybko bo zwariuję.

    Nalałem wody do wanny, piana była w całej łazience, zapaliłem świeczki a płatki z róż rozsypałem po kremowych kafelkach, kilka róż dodałem do wanny, łazienka wyglądała bardzo zmysłowo.

    Mój malinowy król jest twardy już od ponad godziny, nie wiem co się dzieję. Wariuję..

    Dzwonek do drzwi.. serce zaczęło bić szybciej i pompować krew ale nie do głowy zupełnie w przeciwnym kierunku… Drżałem.. gubiłem oddech.. Otworzyłem drzwi i przełknąłem ślinę z wielkim trudem, stała piękna jak zawsze. Czarny płaszcz ledwo zakrywał uda, czarne pończochy i szpilki i te zamszowe buty działały na mnie jak cholera.

    Włosy spięła abym widział jej szyję, ona doskonale wie, że ja to uwielbiam.

    W tej chwili pomyślałem, że dobrze, że przygotowałem łazienkę bo nie dałbym rady tego zrobić teraz.

     

    – Hej kociaku..

    To jedyne słowa, które padły z jej ust, ja nic nie powiedziałem wciągnąłem Agatę do środka zrywając z niej płaszcz patrzyła na mnie wystraszona, a ja przycisnąłem ja do ściany

    wkładając język w jej usta, zdała się na mnie i nic nie mówiła, z resztą nie miała nawet jak, gdyż jej usta wypełniał mój język. Rajstopy zdarłem, wykonując kilka mocnych i szybkich ruchów.

    Agata wiedziała, że działam w szale więc nawet nie próbowała mnie zatrzymać.

    Kiedy była już naga, zrzuciłem z siebie koszulkę, wziąłem ją na ręce mocno całując, obróciłem się i wszedłem do łazienki, blask świec, piana gorąca woda i zapach róż sprawiły, że Agata się ożywiła i nagle przejęła inicjatywę.

    To nie ja ją już całowałem ale ona mnie. Zeszła ze mnie ściągając mi spodnie złapała za rękę i weszła do wanny od razu klękając kiedy chciałem też tak zrobić powiedziała:

    – Nie!!

    Stałem w wannie ona klęczała przede mną, wiedziałem co planuje i malinowy król zrobił się znowu bardzo twardy. Chwyciła go w dłoń i spojrzała na mnie delikatnie masując i wtedy zaczęła go delikatnie lizać z dołu do góry, masakra, uwielbiam kiedy to robi, jest niesamowita, za którymś razem włożyła go głęboko do ust, nie wytrzymam, to uczucie kiedy jej język oplata malinowego króla, ręką wciąż masowała go robiąc okrężne ruchy..

    Wariowałem, wiedziałem, że długo nie wytrzymam..

    Agata sięgnęła po gumki patrząc na mnie otworzyła jedną zakładając ją na malinowego króla..

    Złapałem ją za włosy podniosłem i obróciłem tyłem do siebie. Agata oparła się o ścianę a ja w nią wszedłem całym sobą, oboje uwielbiamy ten dźwięk.. Jakby ktoś klaskał, jakby ktoś nas oglądał i mu się to podobało, lecz tym razem to były znowu moje biodra uderzające o jędrną pupcię mojej Agaty. Oboje zaczęliśmy jęczeć w tej samej chwili, nachyliłem się szepcząc:

    – Powiedz kiedy będziesz chciała skończyć, chcę skończyć z Tobą..

    – Teraz, już!!!

    Zacząłem mocniej wchodzić, kilka głębszych ruchów sprawiło, że malinka zacisnęła się mocno na moim malinowym królu, złapałem ją za szyję od tyłu przycisnąłem do siebie wykonując jeszcze kilkanaście pchnięć… Oboje skończyliśmy razem..

    Lecz ja nadal nie miałem dosyć wyszedłem z wanny. Wziąłem  ją na ręce i zaniosłem do salonu całą drogę delikatnie całując. Położyłem wolno na łóżku i pomyślałem, że to właśnie ten moment jest dobry na moje krawaty..

    Wszystkie 10 sztuk leżało przy łóżku, Agata patrzyła i nie bardzo wiedziała o co chodzi..

    Wtedy związałem je parami.. Kiedy pierwsza parę zacząłem zawiązywać na jej lewym nadgarstku opadła pode mną z uśmiechem, drugi nadgarstek poszedł szybciej i tak samo kostki u nóg, całość zajęła mi może z 2 minuty. Końce krawatów przywiązałem do nóg łóżka. Ostatnia para została aby zawiązać oczy i zakneblować usta.. Agata leżała zupełnie poddana moim igraszkom, a mnie to mega nakręcało..

    Wtedy przez chwilę pomyślałem, że może się boji wykonać jakikolwiek ruch wiedząc, że dziś nie jestem sobą i szaleje.. Ale nie miałem zamiaru przestawać.

    Kiedy leżała pode mną taka piękna, naga bezbronna znów wpadłem w szał.. Zacząłem zachłannie lizać jej piersi i przygryzać brodawki.. Słyszałem tylko ciche jęki zza knebla, który był w ustach Agaty. Wszedłem w nią.. mocno łapiąc za pośladki, dociskałem do siebie, ona tylko jęczała nic nie widząc nie mogąc nic powiedzieć ani się ruszyć.. To był mocny ostry sex.. Takiego dziś potrzebowałem, oboje po chwili byliśmy cali mokrzy.. nagle poczułem, że z tego wysiłku dostałem kataru..

    Jednak moje zdziwienie było duże kiedy okazało się, że to nie katar, tylko krew zaczęła mi lecieć.. Wytarłem w dłoń, która momentalnie była cala we krwi.. Wtedy kilka kropli spłynęło na jej piersi.. Zagotowałem się widząc to.. rozmazałem krew po jej piersiach.. szał nadal trwał… Wchodząc dalej w jej malinkę, cieszyłem się, że tego nie widzi bo nie wiem jak by zareagowała.. Widząc ją związaną bezbronną chciałem więcej, wstałem i stanąłem okrakiem nad głową Agaty, krew już nie leciała, czułem za to jak w żyłach płynie jak szalona..

    Wyjąłem krawat z jej ust.. i włożyłem mojego malinowego króla..

    Stalem nad nie wkładałem penisa do jej ust.. A ona go lizała, ssała i lekko się krztusiła, nie mogła nic zrobić.. chociaż myślę ze nawet nie chciała..

    Kiedy poczułem ze zbliżam się do końca zerwałem krawaty z jej rak i nóg robiąc chyba jej krzywdę bo usłyszałem cicha „ała”. Mocnym szarpnięciem obróciłem ja na brzuch i wszedłem w nią od tyłu.. Uwielbiam tą pozycje.. Ma boski tyłek, mógłbym na niego patrzeć godzinami..

    W pewnej chwili Agata zaczęła jęczeć bardzo mocno i wbiła paznokcie w prześcieradło…

    I dzięki wolnym od krawata ustom słyszałem mocne jęczenie i szybki oddech.. Tak moja kochana właśnie skończyła.. Wtedy zdałem sobie sprawę, że kochamy się bez gumki a ja zaraz strzelę swoim nektarem.. Zdąrzyłem z niej wyjść na chwile przed końcem oblewając jej cale plecy.. Wycisnąłem z malinowego króla ostatnią krople na jej gołe piękne plecy.

    Agata leżała nie ruchomo mając nadal związane oczy..

    Rozmazałem swój nektar po całych plecach, wtedy ona zdjęła krawat z oczu odwróciła się do mnie spojrzała prosto w moje oczy i się uśmiechnęła..

    Wzięła moją dłoń i włożyła sobie moje dwa środkowe palce do ust zlizując mój nektar..

    Padliśmy kolo siebie zmęczeni, ale dawno nie byłem tak zaspokojony…

    A zostało nam jeszcze 11 gumek…

    I całe dwa dni w Poznaniu..

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Antonio Banderas
  • Nierzadne Siostry

       1. Spotkanie

       – Francesca! Moja droga!
    Znam ten głos, ten głos niezmienny od 7 lat. To już tyle minęło odkąd tu jestem. Rany.
    Czegóż to może chcieć tym razem ta jakże uprzejma i urocza trzydziestotrzyletnia Marija?
       – Słucham!
    Moment. Już była za mną.
       – Dzisiaj przybędzie do nas nowa, miałam się nią zaopiekować, pokazać pokój, opowiedzieć o zasadach tu panujących, ale muszę zająć się czymś, nagła sprawa, proszę, przejmiesz ten obowiązek?
    Widziałam że jest nerwowa, niespokojna, trochę zatrwożona, takim ludziom się nie odmawia, albo przynajmniej ja nie jestem w stanie odmówić:
       – Dobrze, spokojne, pewnie że się tym zajmę.
    Odpowiedziałam jej z uśmiechem, dodając otuchy.
       – Och, dziękuję, dziękuję, odwdzięczę się… na pewno…
    Wtedy nie wzięłam tych słów do serca, miało to jednak prędko powrócić, nabrać znaczenia, przyjąć kształt, o tym będzie jednak dalej.
    Najpierw opowiem o spotkaniu, które mnie odmieniło.
    Gdy Marija poszła zająć się swoją ,,nagłą sprawą”, ja ruszyłam do wrót dzielących nasz świat, od świata zewnętrznego. Trzeba było przejść dość długi korytarz. Przejść między świętymi na obrazkach,
    a wśród nich szczególne wyróżniona św. Pelagia. Przypadek?

    Dochodząc, usłyszałam rozmowę przełożonej z nowym nabytkiem. 
    Nie powiem przełożona trochę się zdziwiła na mój widok
       – A co tu robi siostra Francesca, gdzie Marija?
       – Jestem w zastępstwie, prosiła mnie.
    Odrzekłam spokojnie.
       – Aha, jakie sprytne, zaradne dziewczyny… dobrze,
    to jest moja droga – Lamia, pokaż Jej wszystko…
       – Już się robi.
    Ponownie ze spokojem odpowiedziałam, dodając uśmiech, przełożona odeszła, a ja mogłam wreszcie w pełni skupić uwagę na Lamii
        – Witaj…
    Powiedziała… i wtedy, właśnie wtedy, cały mój spokój prysł. Przyjrzałam się jej – blada, ale jakże urocza cera, twarz bez najmniejszej skazy, długie, rozpuszczone czarne włosy, sylwetka sportowa z kształtami tak kobiecymi, że aż mnie zatkało.
    Zagubione, zmieszane dzieciątko, z tymi jakże pięknymi szarymi oczyma, a ja jej ,,pasterzem”.
    Te oczy były cudowne, najcudowniejsze oczy jakie kiedykolwiek widziałam! Istny anioł.
       – Jestem…
       – Jesteś piękna…
    Nie powstrzymałam języka. Wtedy na jej niebiańskiej twarzy pojawił się lekki uśmieszek, nie pamiętam kto był bardziej zestresowany i zaskoczony… pamiętam za to wilgoć w mym kroku, nigdy się tak nie czułam, te gorąco, trzęsłam się, nie mogąc zebrać myśli.
       – Dziękuję, jesteś naprawdę miła, oprowadzisz mnie…
    Pokażesz mi pokoik?
    To zabrzmiało dla mnie jak prowokacja, nie wiedziałam co zrobić, byłam w szoku:
       – Jasne, chodź.
    Z resztką przytomności podprowadziłam ją pod wolny pokój, a droga ta była – drogą krzyżową mojej świadomości.
    Spojrzałam jeszcze raz w jej cudne oczy:
       – Bardzo ci dziękuję… Francesca, zapamiętam…
    Moje imię padło z tych anielskich ust, 
    poczułam jeszcze większe gorąco, czułam coraz większą wilgoć, byłam mokra. Nie mogłam się powstrzymać, zapragnęłam, tak bardzo pragnęłam jej ust że, niespodziewanie objęłam jej ciało swoim ciałem, a jej wargę swoimi wargami, przycisnęłam ją do ściany, nie bacząc na to czy ktoś to widzi, napierałam! To był mój pierwszy pocałunek, ta chwila była jedną z najpiękniejszych w mym życiu.
    Po chwili uwolniłam jej ciało i jej usta… myślałam że teraz mnie skarci, że podpali mój stos, że zaraz pożałuje tego co właśnie zrobiłam… jeden…dwa…trzy…

    Nie! Nic bardziej mylnego, widziałam teraz u niej zaskakujące opanowanie, usłyszałam tylko jej harmonijny szept:
       – Przyjdź do mnie wieczorem, ja nie chcę być sama, nikt nie powinien być…
    Te słowa brzmiały niesamowicie, miały jakąś magiczną moc. Wiedziałam że zbliża się coś, czego się nigdy nie zapomina.
    Pragnęłam by każda godzina mijała jak najszybciej… tak jak nigdy pragnęłam teraz ciemności. 

    2. Marzenia

    Pod wieczór wykąpałam się, a kąpiel nigdy wcześniej nie była tak przyjemna jak dziś. Ubrałam habit, ale pod nim byłam zupełnie naga.
    Poszłam do jej pokoju i gdy otworzyłam drzwi ujrzałam ją leżącą na łóżku, piękniejszą niż rano. Lekko skulona, wtulona w kołdrę postać, patrzyła na mnie, to co czułam wcześniej było niczym w porównaniu z tym, co było teraz, chciałam się na nią rzucić jak dzikie zwierzę, zedrzeć z niej wszystko!
    Uniosła kołdrę, miała na sobie cienką piżamkę.
        – Chodź do mnie… przytul…
    Ruszyłam jak błyskawica, objęłam ją i w jednej chwili leżałam na niej. Musiała czuć pożądanie i moją nagość, bo zaczęła pojękiwać, natychmiast pozbawiłam ją wątpliwości, przerzuciłam habit przez głowę, a jej anielskim oczom ukazały się moje stręczące jak nigdy piersi. Moja łechtaczka zapragnęła dotyku, a ja pragnęłam zobaczyć nagie ciało mego anioła. Pokierowałam jej ciepłą dłoń tam gdzie należy, a zaraz po tym zdarłam z niej piżamę. Moim oczom ukazał się widok nie do opisania: duże białe jak śnieg piersi, czyste, nienaruszone opadające na ciało, gniecione teraz przez moje, brzuch umięśniony i poniżej zadbana, rozwarta wagina, czekająca na penetrację, na czułość, ciało jak marzenie – idealne, każdy centymetr. 
    Rozłożyła nogi, poddała mi się, czułam to i bardzo mi się to podobało.
    Całowałam, tuliłam, dotykałam, chciałam więcej, więcej!
    Nakręcałam się z każdą chwilą i wtedy… wtedy usłyszałam trzask, moja partnerka przestała jęczeć, oddech się łagodził, strach, przerażenie w jednej chwili!
    Przy wejściu stała Marija, nie miałam wcześniej okazji by spostrzec tak zszokowanego człowieka, nie wiedziałam co zaraz nastąpi, 
    nie uciekła, patrzyła na nasze splecione ciała, 
    nie krzyknęła, patrzyła na nas w milczeniu.
    Po chwili otworzyła usta, chciała coś powiedzieć, nie zdążyła, ja zaczęłam:
       – Nie mogłam się powstrzymać, ta pokusa była za silna…
       – Po… po…pokusa, pokusa
    Zacięła się.
        – Bóg wam tego nie wybaczy…
    Nie chciałam słuchać o Bogu, każdego dnia to samo, ciągle to samo, wciąż i wciąż, odrzekłam:
        – Nie mów, nie mogę tego słuchać, to co teraz czuję, czuję po raz pierwszy, czemu nigdy nie możemy mieć tego czego pragniemy? Nie, nie pragniemy, potrzebujemy…
       – Ale co ,,to” jest? Dlaczego tu? 
       – Bo tu dzisiaj to zrozumiałam…

    W tym momencie wstałam i zupełnie naga podeszłam do niej, wstyd mnie opuścił, myślałam o czymś innym:
        – Nie wyobrażasz sobie jakie to przyjemne, wspaniałe…
    Mówiłaś że się odwdzięczysz, teraz to ja muszę się odwdzięczyć bo zrobiłaś więcej niż mogłam przypuszczać, 
    nie zdradzisz nas prawda, nie będziesz Judaszem?
        – Ja…
    Ponownie uprzedziłam jej reakcje, to ja ją pocałowałam, to mój pocałunek był zdradliwy, nie! 
    Nie zdradliwy – namiętny i czuły.

    Dotykałam jej, Lamia się przyglądała…
        – Jestem tu przez mężczyznę, nigdy ci nie powiedziałam.
    Fakt, Marija nigdy mi tego nie zdradziła, nie miało to jednak znaczenia.
        – Chodź więc do nas…
    Czekałam na reakcje… tak, pomału zaczęła się rozbierać…
    tak, pieściłyśmy się we trójkę, ocierałyśmy nasze spragnione przepełnione żądzą ciała, pojękując cichutko,
    tłumiąc krzyki, krzyki podniecenia, najbardziej dźwięczne krzyki naszego życia!
    Raz na górze, raz na dole… Ach! Aaa! Och!
    aż do orgazmu każdej z nas,. To był mój pierwszy stosunek.

    O naszym występku, nikt się oczywiście nie dowiedział.
    My ladacznice, my nimfy rozpusty, 
    my siostry nierządne, my ludzkie anioły… 
    my potępione za życia…

    3. Zakończenie

    Tak skarbie, to było kiedyś, mnóstwo czasu przed twoim urodzeniem. Jesteś teraz moim płomyczkiem,
    Kocham cię, tak bardzo jak kocham twego tatusia…jak te dwie kobiety… w sumie, ciebie kocham bardziej…

        – Szczerze, też ją kocham, kocham z całego serca, tak bardzo chciałbym jej pomóc, szkoda że to wariatka, że sfiksowała, że… ona mówi ciągle tylko do lalki…
        – Gwałt, gwałt i usunięcie tego dziecka, cóż, pozostawiły bardzo wyraźne, niezmywalne wręcz ślady na jej psychice… ,,nierządna siostra” hmm…
        – Służyła… Bóg jej nie ocalił, Bóg jej nie pomógł…
        – Więc ty też nie zdołasz.
    A może właśnie to ten bóg jest chorobą…
    najgorszą chorobą ze wszystkich?
    Abba, ojcze, cześć ci i chwała.

    Zamknij te cholerne drzwi!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Faust

    Będę bardzo wdzięczny za każdą opinie…

    To dla mnie ważne… 

  • Wakacje I: Hotelowy sasiad

    Mój pierwszy rok akademicki, a z nim dość trudna sesja dobiegały końca, więc kiedy usłyszałam, że przyjaciółki proponują wyjazd do Hiszpanii, byłam wniebowzięta. Poleciałyśmy we trzy – ja, Karolina i Paula. Po wyczerpującym locie, trafiłyśmy w końcu do hotelu, do którego przyjeżdżali najczęściej sami Polacy.  Był piękny – opłacało się harować przez cały rok na te wymarzone wakacje. Dziewczyny od razu zaproponowały pójście plażę, ale ja byłam zbyt zmęczona, więc zostałam w pokoju. Wzięłam prysznic, założyłam ulubione bikini i położyłam się na leżaku na tarasie. Słońce cudownie grzało moje ciało. Nasz pokój znajdował się na przedostatnim piętrze, więc myśląc, że jestem mało widoczna, zdjęłam górę stroju, aby ładniej opalić biust. Zamknęłam oczy i leżałam tak jakiś czas, kiedy poczułam na sobie czyjś wzrok. Rozejrzałam się dookoła, ale dopiero po chwili dostrzegłam, że piętro wyżej na balkonie stoi mężczyzna tuż po trzydziestce i intensywnie się we mnie wpatruje. Był bardzo przystojnym brunetem o kształtnym torsie. Uśmiechnęłam się do niego i dopiero wtedy zauważyłam, że jego ręka rytmicznie porusza się pod ręcznikiem zawieszonym na biodrach. Połechtało to moje ego, więc nie myśląc długo, posłałam mu niegrzeczne spojrzenie, a moja ręka wsunęła się pod materiał majtek. Masowałam łechtaczkę, patrząc na “partnera” igraszek. On zsunął ręcznik, a moim oczom ukazał się sporej wielkości nabrzmiały penis. Zdjęłam majtki. Czułam się już bardzo podniecona. Palce jednej ręki wsunęłam głęboko do szparki, a drugą masowałam piersi. On także był już prawie na szczycie. Wkrótce dostrzegłam jak po jego dłoni spływa biały płyn, ale nie przerywał. Czekał aż ja skończę. Z moich ust dochodziły coraz głośniejsze jęki, ciałem zaczęły targać niepochamowane dreszcze. Po chwili byłam na szczycie. To był bardzo przyjemny początek wczasów. Nie mogłam przepuścić takiej okazji. Sięgnęłam szybko po notes, dużymi literami napisałam numer pokoju i pokazałam nieznajomemu. Uśmiechnął się wyzywająco i  zniknął w swoim pokoju. Założyłam zwiewną sukienkę i przeczesałam włosy. Po chwili usłyszałam pukanie do drzwi. Za progiem stał on z szampanem w jednej i dwoma kieliszkami w drugiej dłoni. 

    – Cześć – powiedział – Nie wpuścisz mnie?

    Zaprosiłam go do środka. Postawił butelkę na stoliku przy oknie i podszedł do mnie. Pocałował mnie w rękę i przyciągając do siebie, wyszeptał mi do ucha swoje imię: “Marcin”, a potem pocałował mnie delikatnie w usta. Dreszcz przeszedł mi po plecach. Mimo wszystko byłam zaskoczona jego zachowaniem – jednocześnie szarmanckim i bezpośrednim.

    -Ola – powiedziałam i zaproponowałam, aby usiadł. On jednak otworzył szampana, podał mi pełen kieliszek i dopiero wtedy usiadł na kanapie obok mnie. Spodziewałam się raczej, że od razu zabierze się do rzeczy, a tymczasem Marcin zaczął rozmowę, jednocześnie cały czas ze mną flirtując. W końcu zapytał:

    – Co taka śliczna królewna robi tutaj sama?

    Wyjaśniłam, że nie jestem sama. Jego twarz była coraz bliżej mojej. Widziałam, że mu się podobam i że mnie pragnie. 

    -Jesteś prześliczna – wyszeptał i złożył soczysty pocałunek na moich ustach. Nasze języki splotły się w namiętnym tańcu – Uwielbiam twój uśmiech i twoje… – obrzucił mnie wzrokiem – seksowne ciało.

    Dłoń Marcina wodziła po moim odsłoniętym udzie. Usta całowały policzki,  szyję, dekolt. Pocałunki były coraz bardziej intensywne. Moje dłonie wodziły po jego torsie. Zaczęłam powoli rozpinać guziki koszuli mojego gościa. Spojrzał na mnie łobuzersko, a jego dłonie zgrabnie zsunęły moje majtki. Delikatne palce Marcina masowały moją łechtaczkę tak umiejętnie, że już po chwili wzdychałam i wiłam się w jego ramionach. Nasze usta nie mogły oderwać się od siebie. Byłam w siódmym niebie. Nie mogłam doczekać się, kiedy on we mnie wejdzie. Tymczasem mój kochanek wstał, uklęknął przede mną, rozsunął moje nogi i zanurzył swój język w mojej szparce. Drżałam z podniecenia, jęczałam coraz głośniej, a on spijał moje soki. Gładziłam jego ciemne włosy i krzyczałam “Marcin, tak! Jeszcze! Mocniej!” Po chwili ogarnął mnie niesamowity orgazm. Wtedy on wstał. Chciałam uklęknąć przed nim, ale powstrzymał mnie, podnosząc za ramię. Całując mnie mocno, zsunął z moich ramion sukienkę i stanęłam przed nim zupełnie naga. Pragnęłam go bardzo i szybko rozpięłam mu spodnie. Jego penis był już twardy i stojący. Położył mnie na łóżku i patrząc w oczy, włożył swój członek do mojej spragnionej cipki. Poruszał się we mnie zdecydowanie i mocno. Całował moje piersi, a ja jęczałam jego imię. Nasze ciała ocierały się o siebie, a pokój wypełniały wspólne jęki.

    -Odwróć się -wyszeptał.

    Zrobiłam to, czego chciał. Wypięłam tyłeczek w jego stronę. Najpierw pomasował dłonią cipkę, a potem wypełnił ją swoim nabrzmiałym członkiem. Tym razem wbijał się we mnie mocniej. Słyszałam jak jądra obijają się o moje ciało. Masował moje piersi. Mój oddech stawał się coraz szybszy i czułam, że orgazm nadchodzi. Marcin jeszcze przyspieszył. Teraz rznął mocno moją cipkę, a palcami uciskał łechtaczkę. Przeszedł mnie mocny dreszcz i już po chwili krzyczałam z rozkoszy, a Marcin pokrył moje plecy swoją spermą. Odwróciłam się w jego stronę. Pocałował mnie mocno i zaciągnął pod prysznic. 

    Te wakacje przyniosły mi największą niespodziankę, jakiej mogłam się spodziewać. Marcina spotykałam jeszcze wiele razy podczas całego turnusu. Nie muszę chyba wspominać, że nie były to nudne spotkania 🙂

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola Maj
  • Czekolada

    To moje pierwsze opowiadanie tutaj. Dajcie mi, proszę, znać, czy powinnam poczynić kolejne.

    *****

    Dziś wieczór byłam smutna. Zostałam zupełnie sama, nawet mój pies przestał się mną interesować. Z domu za sprawą mojego złego samopoczucia wyparowały wszystkie słodycze. Zwlokłam się z łóżka i nie zawracając sobie głowy szukaniem brakującego kapcia poszłam do kuchni, by zrobić sobie kolejny ogromny kubek herbaty. Z nadzieją, że znajdę cokolwiek czekoladowego otworzyłam szafkę i… Tak! Zobaczyłam JĄ! Wspaniałą, najukochańszą, zapomnianą tabliczkę czekolady. Wróciłam do łóżeczka zapominając o napoju, położyłam się i wgryzłam się w potwornie gorzką tabliczkę czekolady z papryczką chili – przeklęty wynalazek, ale dzięki mojej nienawiści do tego połączenia w tej chwili miałam awaryjną (ohydną) czekoladę. Zmrużyłam oczy, ssąc w ustach sporego gryza.

    Po dłuższej chwili, nie kłopocząc się podnoszeniem ciężkich powiek wysunęłam język, by polizać mój ohydny smakołyk po wierzchu i… Poczyniłam niezwykłe odkrycie. Przestał być zimny i płaski. Nabrał miękkości i dziwnego, nieregularnego kształtu. Ale smak pozostał. I to wspaniałe uczucie złudnego szczęścia. Bez namysłu zaczęłam lizać dziwnie znajomy kształt, wtulając w niego twarz i zagłębiając język w każdy zakamarek, jaki napotkałam. Dopiero po kilku chwilach uświadomiłam się, skąd ten kształt znam. Odsunęłam się i otworzyłam oczy, żeby zobaczyć dokładnie to, czego się spodziewałam: wspaniałe, ciemne delikatne fałdki i cudne krągłości. Zanim zdążyłam zebrać myśli i zastanowić się nad tym, skąd one się tu właściwie wzięły, usłyszałam dziwnie znajomy głos rozkazujący mi kontynuować, a wspaniała, mokra, czekoladowa przyjemność znów znalazła się na mojej twarzy. Chcąc – nie chcąc zamknęłam oczy i wróciłam do lizania i penetrowania językiem wspaniałej, przepysznej, gorącej czekolady.

    Nie czekałam długo, nim kształt na moich wargach uległ zmianie, a ja sama z pozycji leżącej nagle znalazłam się na klęczkach, na podłodze. W moje usta wsuwał się powoli podłużny, twardy, czekoladowy kształt. Pozwalał się delikatnie ssać i lizać, co też robiłam. Delikatne pieszczoty nie trwały jednak długo, poczułam czyjeś dłonie wplątujące się w moje włosy i przejmujące władzę nad ruchami mojej głowy. Czekoladowy, wspaniały dotyk znalazł się zupełnie nagle w moim gardle sprawiając, że krztusiłam się tą słodką goryczą. Czułam wyraźnie swoje podniecenie. Coraz mniej natomiast odczuwałam smutek i stratę. Pozwoliłam wspaniałemu oprawcy robić ze sobą czego tylko zapragnie. Otworzyłam nawet oczy, by rzucić mu z dołu ufne, psie spojrzenie, by poddać mu się całkowicie i by w swej bezczelnej, roszczeniowej, uległej postawie żądać więcej i brutalniej. Zostałam zrozumiana i wysłuchana. Ból penetrujący moje gardło przyśpieszył, pozbawiając mnie resztek powietrza i czystych myśli. Skupiałam się teraz tylko na podnieceniu wywołanym tym wspaniałym uczuciem towarzyszącym byciu wypełnianą czekoladą. Skupiałam się na braku powietrza i na rytmicznych przypływach czekoladowej pikanterii. Brak powietrza – podniecenie – ogromna porcja czekolady w moim gardle – podniecenie – brak powietrza – zawroty głowy – ogromne podniecenie – gwiazdki – podniecenie – czekolada – ciemność.

    Kiedy czerń przerzedziła się, zorientowałam się, że to nie koniec. Nie mogłam się ruszyć, a jasność wokół oślepiała mnie. Poczułam aksamitny dotyk na ustach… To musiały być kobiece wargi. Pogrążyłam się w namiętnym pocałunku z kobietą… Nie. Z pięknymi, pełnymi ustami, podczas, gdy po moim ciele błądziły inne usta doprowadzając do szaleństwa. Nie jedne, nie kilka par ust… Dziesiątki subtelnych, podniecających pocałunków w jednym momencie sprawiały, że jęczałam całując tę wspaniałą, czekoladową panią i zabawiając się jej pikantnym języczkiem. Z dziesiątek ust wynikły ich setki, a z setek tysiące, a wszystkie te najwspanialsze pieszczoty złączyły się w jedną. Nie byłam w stanie wydobyć z siebie żadnego artykułowanego dźwięku. Nie potrafiłam kontrolować swojego ciała wijącego się w spazmach. Było mi tak wspaniale… Nie potrafiłam myśleć o niczym. Tylko o tym cudownym smaku czekolady.

    Wszystkie pieszczoty zlane w jedną skupiły się nagle w jednym miejscu i zmaterializowały się, wchodząc we mnie i pozwalając mi uświadczyć cudownej pikanterii tego aksamitnego, czekoladowego doznania. Spenetrowały i splugawiły cudownie moje ciało zapewniając mi rozkosz, jakiej jeszcze nie znałam. Swymi pulsującymi, posuwistymi ruchami zapełniały mnie całą i ocierały się o każdy punkt mojego ciała z osobna, ale i o ten jeden, konkretny, najwrażliwszy. Nie wiem, czy krzyczałam, czy nadal krztusiłam się wspaniałym, cudnym czekoladowym oprawcą. Całe moje ciało drżało i wiło się obrzydliwie zmuszone do tego tą okropną przyjemnością.

    Utopiłam się w czekoladzie, a czekolada utopiła się we mnie, drażniąc i raniąc moją wrażliwą skórę ostrą, brutalną papryczką. Roztopiłam się i zmieszałam z gorzką przyjemnością, osładzając ją wnętrzem mojego ciała, które postanowiło – nieposłuszne – wyciec. Opuścić mnie na rzecz przyjemności. Przyjemnie było mi we mnie, wspaniale było mi poza mną. Całą powierzchnią swojego ciała i wszystkiego, co mnie otaczało odczuwałam niesamowitą rozkosz. Krzyczałam, nie pamiętając już, czy chwilę temu smuciłam się, czy cieszyłam. Teraz było wspaniale i nic więcej się nie liczyło.

    Usnęłam chyba z tego całego szczęścia. Przemieściłam się nagle do nierealnego świata. Leżałam w nim zapłakana na łóżku i jadłam czekoladę. Jadłam. Cze-ko-la-dę. To nie może być prawda, nie po tak cudownym doznaniu… Nie mogłam smucić się, kiedy wciąż każda cząstka mnie krzyczała cicho na pamiątkę tego cudnego doświadczenia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonymous
  • Panstwo statystyczni – powitanie.

    Historia wydarzyła się przed kilku laty kiedy to jako samotny wówczas 23 latek wynajmowałem małe mieszkanko w dużym mieście na północy polski. Pracowałem w firmie transportowej jako kierowca. Sporo godzin, bardzo dobre zarobki więc mogłem sobie pozwolić na całkiem wygodne życie. Nie angażowałem się w żadne stałe związki bo wolałem sobie poskakać z kwiatka na kwiatek. Mieszkanko należało do małżeństwa, ona ok 45 lat, bardzo zadbana ale zupełnie przeciętna, niczym się nie wyróżniająca, ani gruba ani chuda, ani ładna ani brzydka. Ciemne proste włosy do ramion, okulary. Taki typ księgowej, którą zresztą chyba była. Codziennie mijasz setki takich kobiet i nigdy nie zwrócisz na nie uwagi. On kilka lat starszy i zupełnie jak ona. Można powiedzieć “państwo statystyczni”. Byli jednak bardzo fajnymi ludźmi, za każdym razem gdy przyjeżdżali po czynsz, posiedzieli, pogadali, czasem jakieś piwko wypiliśmy. Po trzech latach wynajmu, staliśmy się dobrymi znajomymi. Wszystko było fajnie aż pewnego dnia przyjechali i z przykrością oznajmili mi że muszą sprzedać mieszkanie. Trafiła im się dużo lepsza okazja do zainwestowania gotówki i mieszkanie musieli sprzedać najszybciej jak się da. Właściwie to mieli już nawet kupca i w dwa tygodnie transakcja powinna być sfinalizowania. Dużo jednak zależało ode mnie, wiedzieli że obowiązuje ich miesięczne wypowiedzenie i mogę zablokować ich plany. Wyszli jednak z nieoczekiwaną propozycją, abym do czasu znalezienia nowego mieszkania przeprowadził się do nich. Nie chcieli abym na szybko szukał nowego lokum i trafił do jakiejś nory. Mieszkali sami w dużym mieszkaniu na innym osiedlu, byłem tam kilka razy z kasą za wynajem więc wiedziałem gdzie to jest i jak wygląda. Postanowiłem przystać na ich propozycję. Mój cały dobytek mieścił się w kilku kartonach i torbach, i nie całe dwa tygodnie później wprowadziłem się do nich. Dali mi duży pokój z ogromnym łóżkiem. Przez kolejnych kilka dni życie toczyło się standardowym rytmem, rano wszyscy wychodziliśmy do pracy a wieczorem siedzieliśmy razem przy piwku albo winie. W międzyczasie, przeszliśmy na ty, a Iwona z Waldkiem okazali się dużo bardziej wyluzowani niż mi się wydawało. Niemal każdej nocy dochodziły mnie odgłosy niezłego rżnięcia, a rano ćwierkali do siebie jak skowronki. W końcu przyszła sobota, po całym tygodniu pracy i zamieszaniu związanym z przeprowadzką byłem zmęczony i nie dałem się wyciągnąć znajomym na miasto. Jak co wieczór zasiedliśmy w salonie z Iwoną i Waldkiem, mogliśmy dzisiaj wypić trochę więcej niż zwykle więc humory dopisywały a z czasem atmosfera stawała się coraz bardziej swobodna, a temat rozmowy bardziej frywolny. Wiedzieli że słychać ich w nocy, ale zupełnie się tym nie przejmowali. Okazali się nie tacy “statystyczni” jak mi się wydawało. Iwona po kilku lampkach wina wyluzowała się i co jakiś czas rzucała dziwne spojrzenia w moim kierunku. Udawałem że ich nie widzę ale kilka razy nasze oczy się spotkały sprawiając że peszyłem się za każdym razem co najwyraźniej ją kręciło. Czułem się nieswojo bo obok siedział jej mąż, i chociaż wydawał się niczego nie zauważać w każdej chwili mógł się połapać a wtedy miałbym gwarantowaną noc na przystanku. Około północy postanowiłem nie kusić losu i iść spać. Wykąpałem się i z przyjemnością bryknąłem do wyrka. Pomimo wypitego alkoholu sen nie przychodził. Słyszałem jeszcze jak moi gospodarze biorą prysznic a potem zapadła cisza. Sądziłem że za chwilę zaczną się pieprzyć ale nie, zupełna cisza. Powoli zacząłem odpływać gdy usłyszałem że otwierają się drzwi, spojrzałem w ich kierunku i zobaczyłem zbliżającą się sylwetkę Iwony, gdy podeszła do łóżka oświetliło ją słabe światło latarni świecącej za oknem, była naga. Zamarłem, co teraz? Przecież jak wpadnie Waldek to będzie jatka. Iwona podeszła z boku łóżka i nachyliła się nade mną, jej twarz była tuż nad moją, patrzyliśmy sobie w oczy przez chwilę, położyła palec na ustach pokazując abym był cicho po czym pocałowała mnie, głęboko wkładając język. Leżałem jak sparaliżowany nie będąc do końca pewnym czy to się dzieje na prawdę, czy to alkohol i moja wyobraźnia kreują tą nierealną sytuację. Iwona zrzuciła ze mnie kołdrę, kutas stał napięty do granic możliwości.  Sprawnym ruchem pozbawiła mnie bokserek, rozsunęła mi nogi i klęknęła miedzy nimi, po czym bez żadnego wstępu połknęła całego fiuta. W jednej chwili zobaczyłem gwiazdy, była mistrzynią obciągania, kutas znikał i pojawiał się w jej ustach a ona mruczała jak kotka co podniecało mnie jeszcze bardziej, odpływałem. Jej język szalał po mojej główce a ręka sprawnie pieściła jądra. Spojrzałem na nią, uśmiechając się patrzyła mi prosto w oczy robiąc jednocześnie językiem kółeczka na samym czubeczku mojej pały, po czym łapczywie znów połknęła go po same jaja. Ledwo powstrzymałem się żeby nie krzyknąć. Kontrolnie spojrzałem na drzwi i mnie zmroziło. W otwartych drzwiach rysowała się sylwetka Waldka. Nie miałem pojęcia jak długo tam stał, nie miało to teraz żadnego znaczenia. Nie byłem w stanie się poruszyć,  Iwona wciąż z zapałem obrabiała mi fiuta, chociaż musiała słyszeć że ktoś wszedł. Waldek ruszył w kierunku stolika stojącego w rogu pokoju na którym stała lampka. Światło zalało pomieszczenie, wtedy zobaczyłem że on jest nagi i masuje pokaźną pałę patrząc na nas. Iwona najwyraźniej nie miała zamiaru przestać, a nawet jeszcze mocniej zaczęła mnie ssać sapiąc i pomrukując. Wciąż pochylona nade mną uniosła biodra wyżej i rozsunęła nogi, wystawiając tyłek w kierunku męża. Waldek podszedł od tyłu i mocnym pchnięciem wszedł w nią cały. Krzyknęła z rozkoszy wypuszczając fiuta z ust, złapała go ręką i włożyła z powrotem poruszając się w rytm pchnięć Waldka. Spojrzałem na niego, trzymał Iwonę za biodra i pierdolił od tyłu z dużym zaangażowaniem, popatrzył na mnie, uśmiechnął się i puścił oko. Niepewność i napięcie odeszły zupełnie, mogłem się wyluzować i odprężyć, i oddać rozkoszy której doświadczałem. Waldek wypuścił Iwonę z uchwytu, ta uniosła się klękając przede mną, spojrzała na mnie i szeroko uśmiechnęła się. Dopiero teraz mogłem się jej przyjrzeć. Bez ubrania wyglądała już nie tak przeciętnie. Spore piersi co prawda już nie takie jędrne i sterczące ale wciąż bardzo ponętne, wcięcie w talii, minimalny brzuszek i wspaniała cipka z szerokim na dwa palce paskiem  bardzo seksownych przystrzyżonych włosów zaczynających się tuż nad szparką.
    – Nie każdego tak witamy, ale mam nadzieję że ci się podoba. Powiedziała.
    – Noc dopiero się zaczyna. Dodała.
    Waldek wszedł na łóżko i klękną za nią. Ona odchyliła głowę do tyłu i zatopiła się w jego ustach. Jego ręce zachłannie błądziły po jej piersiach. Ona jedną ręka przytrzymywała mu głowę a drugą pieściła swoją cipkę. Leżałem przed nimi wpatrzony w tą scenę masując kutasa twardego jak kamień i myślałem co mnie jeszcze dziś czeka. Trwało to kilka minut po czym Iwona odwróciła się i siadła okrakiem tyłem na mojej klatce. Lekko uniosła pupę tak że jej cipka była tuż przed moją twarzą. Poczułem jej wspaniały zapach, była gorąca i Mokra od soków. Nie mogłem się powstrzymać i zatopiłem język a właściwie całą twarz w jej pulsującym łonie. Syknęła z rozkoszy, Waldek wstał i stanął przed nią tak ze jego fiut był tuż przy jej ustach. Chwyciła go w dłoń i zaczęła ssać z takim samym zaangażowaniem jak to robiła z moim. Drugą ręką waliła mi konia. Najpierw delikatnie po czym szybciej i mocniej. Zaczęła rytmicznie poruszać biodrami onanizując się moja twarzą, mój język wchodził głęboko w jej szparkę a usta pieściły srom. Byłem cały Mokry od jej soków i ledwo łapałem oddech. Złapałem ją za piersi, sutki były twarde jak kamyki. Waldek stękał a ona coraz mocniej ssała jego palę i coraz szybciej ujeżdżała moją twarz jęcząc z rozkoszy. Czując że jej mąż dochodzi złapała go za biodra i pozwoliła mu wystrzelić cały ładunek spermy prosto w usta jednocześnie dochodząc na mojej twarzy. Wylizała kutasa do czysta po czym bezwładnie opadła na łóżko. Jej tyłek ciągle był na mojej klacie a ona pochylona do przodu położyła głowę na łóżku gdzieś między moimi kolanami. Miałem przed sobą wspaniały widok jej mokrej cipki i magicznego oczka. Moja pała ciągle była napięta i chociaż wiedziałem że Iwona była wyczerpana nie zamierzałem jej odpuścić. Poczekałem chwilę aby złapała oddech, Waldek rozsiadł się w fotelu obserwując z boku. Wyślizgnąłem się spod Iwony, jej piersi i głowa ciągle leżały na łóżku, uniosłem jej tyłek wysoko w górę a ona rozstawiła kolana. Była teraz idealne wypięta w pozycji na żabkę. Przyłożyłem kutasa i delikatnie w nią wszedłem. Była gorąca i wilgotna, jej wnętrze pulsowało i idealnie otulało mojego fiuta. Zacząłem posuwać ja powoli, czerpiąc ogromną przyjemność z każdego pchnięcia. Waldek patrzył na nas z uśmiechem a Iwona zaczęła coraz szybciej dyszeć. Delikatnie klepnąłem ja w pośladek i przyspieszyłem, złapałem ją za nadgarstki ruchając coraz mocniej i szybciej. Zaczęła jęczeć a ja zacząłem ją grzmocić niczym młot pneumatyczny, pociągnąłem ją mocniej za ręce, jej jęk zamienił się w krzyk rozkoszy. Pierdoliłem ja z całej siły aż eksplodowałem strugą nasienia prosto w jej rozgrzane wnętrze. Spocony i wyczerpany opadłem na jej plecy. Jej tyłek ciągle był wypięty a ona wciąż dyszała i cała się trzęsła. Kutas wyślizgnął się z cipki a za nim wypłynęła stróżka spermy. Opadliśmy na łóżko bez siły, spoceni ciężko oddychaliśmy. Przez chwilę trwała cisza którą przerwał Waldek.
    – To było na prawdę niezłe rżnięcie. Gratuluję.- Powiedział.
    Spojrzałem na Iwonę, uśmiechała się do mnie rozpaloną twarzą. Zbliżyła się i pocałowała w usta.
    – Nie szukaj na razie mieszkania. Jeszcze nam się tu przydasz. -Powiedziała i puściła oko.
    Oboje wyszli z sypialni a ja zostałem na wielkim wygniecionym łóżku. Uśmiechając się do siebie myślałem o tym co się właśnie wydarzyło i co jeszcze się wydarzy. A jeśli to był tylko realistyczny sen? Nieee, w pokoju wciąż unosił się zapach sexu. Ale co będzie teraz? Zobaczymy rano.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pro Mateusz
  • Trzech na jedna

    Weekend jak weekend. Wolny, więc jasne było, że wychodzę na imprezę. Jak zwykle umówiłam się z przyjacielem i poszliśmy szaleć. Zaczęliśmy w jednym klubie, potem w drugim, na koniec wylądowaliśmy w naprawdę fajnym miejscu, sporo ludzi, świetna muza. Byłam już nieźle wstawiona po tych wszystkich kolejkach jakie wypiliśmy, więc lekko chwiejnym krokiem poszłam do toalety. Po drodze wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i zobaczyłam mega przystojnego kolesia. Uśmiechnęliśmy się do siebie w taki sposób, że od razu zrobiło mi się cieplej między nogami. Gdy wróciłam do baru, zobaczyłam tego samego chłopaka stojącego naprzeciw, razem z dwoma kolegami. Patrzył prosto na mnie i znowu się uśmiechał. Odwzajemniłam uśmiech i to wystarczyło, by zjawił się obok. Zaczęliśmy rozmowę, postawił mi drinka. Koniec końców pocałowaliśmy się – był w tym świetny. Jego język był delikatny ale pewny i miał takie miękkie usta. Nogi się pode mną ugięły. Po całusie złapał mnie za rękę i zapytał czy chciałabym już iść. Jasne, że chciałam. Wtedy spojrzał na kolegów, na mnie i zapytał z błyskiem w oku czy miałabym ochotę, żeby jego kumple dołączyli. Nigdy nie próbowałam tego z więcej niż jednym facetem, ale muszę przyznać, że zawsze była to jedna z moich fantazji. Na myśl o tym, że mogłaby się urzeczywistnić poczułam mrowienie w dolnej części ciała. Przygryzłam wargę i kiwnęłam głową. Po chwili całą czwórką siedzieliśmy w taksówce. Siedziałam przy drzwiach, obok “mojego” chłopaka – miał na imię Aleks. Trzymał rękę na moim udzie i głaskał mnie coraz to wyżej a ja czułam, że jestem coraz bardziej napalona.

    W końcu dojechaliśmy, znalazłam się w przestronnym 3 pokojowym mieszkaniu z 3 obcymi facetami. Sytuacja była mega podniecająca. Aleks zaproponował coś do picia i poszedł do kuchni. W tym czasie stanęłam przy oknie opierając się pupą o parapet. Wtedy jeden z chłopaków podszedł do mnie i cmoknął mnie w szyję, odgarniając włosy. Jakby nigdy nic, naturalnie. Spojrzałam na niego i zaczęliśmy się całować. Jego dłonie podciągnęły mi do góry bluzkę i zdjęły ją przez głowę. Oderwał mnie od parapetu i wtedy drugi z nich podszedł do mnie z tyłu i położył mi dłonie na biodrach całując kark. Odchyliłam głowę do tyłu pozwalając pierwszemu chłopakowi (Markowi) całować moją szyję i zobaczyłam Aleksa stojącego w drzwiach z 3 butelkami piwa. Nie miał koszulki i uśmiechał się tym uśmiechem od którego robiło mi się gorąco. Spojrzałam na niego spod grzywki i przygryzłam wargę. Podszedł do nas powoli, rozpiął mi spodnie i zsunął je. Zostałam w samej bieliźnie. Wtedy chłopak stojący za mną (Dominik) rozpiął mi stanik i zdjął go, uwalniając moje spore piersi. Marek skorzystał z okazji i złapał je w dłonie, dotykając lekko już sztywnych sutków. Aleks przejechał dłonią od mojego karku do pupy i zdjął mi majtki jednocześnie muskając ręką pupę i lekko już wilgotną cipkę. Westchnęłam.

    Wtedy chłopcy oderwali się ode mnie zrobili krok w tył i zaczęli ściągać z siebie ciuchy. Po chwili stało naokoło mnie 3 facetów z członkami, w niepełnym jeszcze, ale już wzwodzie. Patrzyli na mnie i pożerali moje ciało wzrokiem. Poczułam że robię się coraz bardziej mokra. Moje piersi uniosły się lekko, a sutki były już całkiem sztywne. Klękłam przed Aleksem i wzięłam jego członka w dłoń. Patrząc mu w oczy zbliżyłam go do ust i oblizałam główkę. W tym czasie Marek i Dominik zbliżyli się i drażnili moje sutki. Wsadziłam sobie fiuta Aleksa do buzi, najpierw tylko delikatnie, by za chwilę niemal go połknąć do samego końca. Zwiększałam i zmniejszałam tempo ssania, pracując też językiem. Cały czas patrzyłam mu w oczy i widziałam, że jest mu mega dobrze. Czułam jak rośnie i sztywnieje. W tym czasie Dominik klęknął za mną i zaczął głaskać moje pośladki, rozszerzając je i oglądając moją totalnie już mokrą cipkę. Marek skupiał się na moich piersiach, masując je i drażniąc sutki. Dominik przejechał palcami po mojej cipce westchnął i wsadził w nią palec. Wypięłam się lekko w jego stronę, wtedy poczułam drugi palec w środku. Marek też klęknął i odnalazł palcem moją łechataczkę i dotknął jej leciutko. Aż przymknęłam oczy. Aleks widząc to wyciągnął mi członka z ust, wziął mnie za rękę i zaprowadził do dużego stołu w jadalni. Położyłam się na nim. Głowa zwisała mi z jednej strony pupą sięgałam drugiego końca. Dominik stanął przed moją twarzą prezentując mi sporych rozmiarów kutasa, którego wsunął w moje, gotowe już usta. Aleks z Markiem tymczasem zajęli się moją mokrą cipeczką. Czułam jak moja łechtaczka i wargi sromowe nabrzmiewają z podniecenia. Teraz Aleks wsunął we mnie 2 palce a kciukiem pocierał łechtaczkę. Marek znów zajął się piersiami. Ssąc członek Dominika, który całkowicie wypełniał mi usta wyginałam plecy z rozkoszy, szczególnie gdy na swojej cipce poczułam usta Aleksa. Jego język był naprawdę niesamowity. Lizał moją łechtaczkę jednocześnie wsuwając i wysuwając 2 palce z mojej cipki. To było rozkoszne. Do tego cały czas czułam mrowienie z sutków wciąż drażnionych przez Marka – teraz kostkami lodu. Dominik pchnął mnie w usta jeszcze kilka raz i zamienił się miejscami z Markiem. No tak, to była jego kolej na loda. Wsunął mi swój członek do połowy w usta i zaczął nim delikatnie ruszać. Ja robiłam tylko swoje językiem i widziałam jak mu się to podoba. Aleks czując moje podniecenie wziął butelkę z oliwką i zaczął ją rozsmarowywać wokół mojej drugiej dziurki, po czym próbował włożyć tam palec, ale natychmiast mega się spięłam. Wtedy padły pierwsze słowa odkąd weszliśmy : “Bez stresu, śliczna. Chłopaki, musimy ją rozluźnić.”

    Marek natychmiast wyszedł z moich ust i ruszyliśmy do sypialni. Dominik położył się na łóżku i pociągnął mnie na siebie. Zanim na nim usiadłam podrażnił jeszcze cipkę i łechtaczkę palcami a potem nabił mnie na siebie. Był duży więc westchnęłam i powoli opadłam na niego. Poczułam jego dłonie na piersiach, ściskał sutki, i zaczęłam go powoli ujeżdżać. Wtedy Aleks znów dotknął mojej pupy.

    “Zwolnij skarbie”- powiedział, “chcemy żeby było Ci naprawdę dobrze.” Pchnął mnie lekko na brzuch Dominika i raz jeszcze spróbował wsadzić mi palec w pupę. Teraz poszło lepiej. Byłam bardziej wypięta i bardziej rozluźniona. Wsadzał go powól i i delikatnie. Dominik bawił się w tym czasie moimi piersiami i lekko ruszał biodrami. Marek stanął na wprost moich ust więc zaczęłam dokańczać jego loda. Wtedy Aleks wyciągnął palec i poczułam że próbuje wejść tam swoim fiutem.

    “Spokojnie- usłyszałam tuż nad uchem, nie zrobię Ci krzywdy”

    Postarałam się rozluźnić jak mogłam najbardziej i poczułam jak powoli, milimetr po milimetrze, wchodzi w moją pupę. Nawet nie bolało. Na moment i Marek i Dominik zastygli w bezruchu. Gdy poczułam że Aleks jest już cały w mnie poruszyłam lekko pupą i wtedy wszyscy troje zaczęli dopasowywać ruchy do siebie. Po chwili zsynchornizowaliśmy się i poczułam naprawdę mega przyjemność. Rżnęło mnie 3 facetów, każdy w inną dziurkę. Moja fantazja się spełniała i przekraczała wszelkie marzenia. Przyspieszyli i wtedy Dominik zaczął znów ściskać mi sutki a Aleks jedną ręka złapał mnie za włosy a drugą odnalazł moją łechtaczkę i zaczął ją pieścić.

    Nie mogłam już powstrzymać rozkoszy, zaczęłam oddychać coraz ciężej i jęczeć. Czułam jak nadchodzi orgazm. W najśmielszych snach nie przypuszczałam że to może być aż tak niesamowite. Wstrząsnął moim całym ciałem od koniuszków stóp aż po korzonki włosów. To było niesamowite. Kobieta może przeżyć orgazm pochwowy, sutkowy i łechtaczkowy. A ja doświadczyłam wszystkich trzech naraz. Mój krzyk słychać było chyba na drugim końcu miasta. Odgięłam ciało opierając się o tors posuwającego mnie od tyłu Aleksa a dłonie oparłam na brzuchu Dominika. Trzęsłam się jak osika. Chłopcy posuwali mnie jeszcze chwilę i poczułam jak zaczynają się spuszczać. Zlizałam spermę z fiuta Marka i położyłam się na Dominiku. On i Aleks jeszcze przez moment byli we mnie, w końcu powoli wyciągnęli ze mnie swoje kutasy i patrzyli jak sperma ze mnie wypływa. Marek zaczął masować lekko moją pupę i cipkę wcierając ich nasienie we mnie, również w uda i pośladki. Potem odwrócili mnie na plecy i głaskali całe moje ciało. Nie miałam siły na nic, poza uśmiechem. Gdy próbowałam się podnieść Marek powiedział

    ” Mamy nadzieje, że zostaniesz do rana i będziemy to mogli powtórzyć”. Spojrzałam pytająco na Aleksa i Dominika. Uśmiechnęli się i skinęli głowami. Położyliśmy się we czwórkę na tym ogromnym łóżku i chwilę potem zasnęłam z ręką Aleksa między nogami i dłońmi Marka na swoich piersiach.

    CDN…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna d
  • SZKOLA DLA ULEGLYCH Czesc pierwsza Nowa szkola

    Trzydziestego sierpnia Natalia była spakowana i pogodzona z losem, walczyła z ojcem przez ostatni miesiąc, niestety bezskutecznie.  Ojciec zawsze był bardzo stanowczy, wręcz apodyktyczny ale po śmierci matki stał się nie do zniesienia.  Pod koniec lipca poinformował córkę, że zapisał ją do szkoły na drugim końcu świata.  Szkoły dla uległych kobiet.  Opowiadał, że tam nauczy się jak być posłuszną i oddaną swojemu mężowi.  W pierwszej chwili potraktowała te gadki jak jakiś mało śmieszny żart.  Przecież dostała się do dobrego LO tutaj na miejscu w Warszawie.  Miała tam chodzić z kumpelami z gimnazjum.  A tu takie coś??
    -Natalio, musimy porozmawiać-wspominała teraz tę bezsensowną rozmowę.
    -O co chodzi tato? Umówiłam się z dziewczynami, zaraz wychodzę
    -Nigdzie nie pójdziesz, dopóki nie porozmawiamy-powiedział ojciec, poklepując miejsce na kanapie obok siebie.
    Dziewczyna podeszła i usiadła bez słowa.
    -Córeczko, zapisałem cię do bardzo elitarnej szkoły…
    -Do jakiej szkoły? Przecież mam swoje LO.  Za miesiąc zaczynają się zajęcia
    -Nie przerywaj mi dziecko, proszę!-Jednak nie brzmiało to wcale jak prośba a raczej jak rozkaz. -To szkoła dla dziewcząt, młodych kobiet akurat w Twoim wieku.  Twoja mama też ją kończyła i pamiętasz chyba jak do końca byliśmy szczęśliwi?
    Co ma wspólnego jakaś szkoła ze szczęściem rodzinnym? Zastanawiała się w duchu Natalia.
    -W szkole tej nauczą cię jak być w przyszłości dobrą, kochającą, posłuszną żoną dla odpowiedniego mężczyzny.
    -Tato, błagam co ty mówisz? Jaka szkoła, jaki mąż? Ja mam 16 lat.
    -Prosiłem cię o coś.  Już mówiłem, że to odpowiedni czas na rozpoczęcie nauki.  Mama była dokładnie w twoim wieku. Kiedy zaczęła tam edukację.  Wiesz jak jesteś do niej podobna, niestety tylko z wyglądu.  Te same duże piwne oczy, śniada cera, burza długich, czarnych, kręconych włosów.  Bardzo mi ją przypominasz skarbie.  -Mężczyzna pogładził córkę po policzku ścierając płynącą łzę.  -Niestety twoje zachowanie pozostawia wiele do życzenia… Wiem, sporo w tym mojej winy, nie potrafiłem wprowadzić konkretnej dyscypliny, systemu kar i nagród.  Myślałem, że dobrze robię, miłość do ciebie mnie zaślepiła, kotku.
    -Tato ale przecież zawsze byłeś dla mnie bardzo surowy, połowy rzeczy nie mogłam co moje koleżanki.
    -I tu mamy przykład.  Ile razy prosiłem żebyś mi nie przerywała? Po tej szkole nie odważysz się na to na pewno.   Nigdy nie przerwiesz swojemu mężczyźnie.  Nie sprzeciwisz się, nie zasmucisz i nie odmówisz niczego.
    Dziewczyna zaczęła myśleć o czymś z czego wcześniej nie zdawała sobie sprawy.  Faktycznie jej rodzice nigdy się nie kłócili, nigdy nie mieli cichych dni, żadnych fochów.  Matka była całkowicie podporządkowana i uległa ojcu.  Dlaczego wcześniej tego nie zauważyła?
    -Słonko słuchasz mnie?
    -Co tato? Zamyśliłam się. 
    -Mówiłem, że mam już wykupione bilety lotnicze na trzydziestego sierpnia.  Polecimy na piękną, malowniczą wysepkę w okolicy Nowej Zelandii Jest to bardzo mała…
    -Gdzie??? Zwariowałeś? Przecież to koniec świata, milion km.  -Zerwała się z miejsca i zaczęła chodzić nerwowo po salonie.
    -Znowu mi przerwałaś! Twoje zachowanie jest skandaliczne! – powiedział ojciec podniesionym tonem. -Natychmiast siadaj.  Sama mnie utwierdzasz w tym, że podjąłem słuszną decyzję.
    Dziewczyna zaczęła szlochać ale usiadła ponownie na kanapie.  Ojciec podjął przerwany wątek.
    -To bardzo maleńka wyspa, praktycznie mieści się na niej tylko szkoła wraz z internatem.  Szkoła okolona jest murem i oblana dookoła wodą.  Przez cały rok jest tam bardzo ciepło.  Zobaczysz spodoba ci się.
    Przygarnął do siebie ciągle szlochającą córeczkę.  Ona wtuliła się w jego bezpieczne ramiona.
    -Tatuś ale ja naprawdę nie chcę tam jechać-powiedziała przez łzy-Nikogo tam nie znam, i to tak strasznie daleko od ciebie i od domu. I jak tam będę się dogadywać, nie znam żadnych języków a mój angielski kuleje.
    -Też będę za tobą tęsknić ale to już postanowione.  Mama też chciała żebyś skończyła szkołę dla uległych w Ferrero, uwierz mi.  Tak mi przykro, że nie dożyła tej chwili i sam muszę ciebie tam odwieźć.  Co do języka to nie martw się.  To nasza, polska szkoła.  Pracują tam naprawdę najlepsi fachowcy w dziedzinie uległości I to właśnie z Polski
    -Nie zgadzam się, nigdzie nie wyjadę, nie chcę i już.  Pójdę na policję, powiem co chcesz mi zrobić, ucieknę z domu albo się zabiję.  Nigdzie nie pojadę, rozumiesz nigdzie!! Wcale nie chcę być uległa, rozumiesz nie chcę!!
    -Przesadzasz moja panno.  Właśnie dlatego, że nie chcesz być uległa musisz skończyć tę szkołę.  Żebyś zrozumiała, że to głównie dla twojego dobra.
    -Nie, nie, nieeee!!
    -Skończyłem, proszę teraz oddalić się do swojego pokoju.  W tej chwili. – Mężczyzna stracił cierpliwość i nerwowym ruchem pokazał córce drzwi.
    -A dziewczyny? Jestem umówiona
    -Trzeba było pomyśleć o tym wcześniej.  Marsz na górę zanim zabronię ci wychodzić do końca wakacji.
    Zrezygnowana Natalia wybiegła z pokoju trzaskając drzwiami.  Nastolatka nie mogła otrząsnąć się z szoku.  Rzuciła się na łóżko i nie potrafiła przestać płakać.  Kiedy się ocknęła okazało się, że za oknem jest ciemno.  Musiała z nadmiaru emocji usnąć.  W pierwszej chwili pomyślała, że był to tylko koszmarny sen.  Niestety po rozbudzeniu uświadomiła sobie, że kilka godzin temu ojciec przeprowadził z nią najdziwniejszą rozmowę w jej życiu. Usiadła do biurka odpaliła laptopa i postanowiła poszukać coś o tej szkole.
    Jak to ojciec mówił szkoła dla uległych? Paranoja.  Gdzie to było.  Jakoś na F. . Ferrarii, Fer. . , Fer…  A no tak Ferrero jak te cukierki. Uruchomiła przeglądarkę i wpisała “szkoła uległych” żadnych wyników, “szkoła Ferrero” same reklamy czekoladek.  Próbowała jeszcze kilku haseł, związanych z tą całą uległością bez rezultatów. Dziwne, może ojciec mnie w to wszystko tylko wkręcił.  Tylko po co?Natalia wyłączyła komputer, przebrała się w swoją ulubioną piżamkę z Myszką Miki i wskoczyła pod kołdrę.  Nie chciała już dziś wychodzić ze swojego pokoju żeby nie spotkać ojca.
     ***
    Kolejny miesiąc minął Natalii błyskawicznie głównie na proszeniu ojca o zmianę decyzji.  Niestety ten był nieprzejednany.  Przy każdej próbie rozmowy powtarzał to samo. 
    -Jedziesz do szkoły i koniec. 
    Na pytania o tę dziwną szkołę też odpowiadał zdawkowo. ]
    Jakoś w połowie sierpnia Natalia podjęła temat przy śniadaniu.
    -Tato a kto będzie się tobą zajmował, szykował śniadania i obiady kiedy ja wyjadę?
    -Skarbie, nie martw się.  Dam sobie radę.  Już rozmawiałem z ciocią Anią, będę chodził do niej na obiady.  Najważniejsza jest twoja przyszłość, przecież wiesz.
    -Tato a dlaczego o tej szkole nic nie ma w necie?
    -Mówiłem ci to elitarna szkoła, nie afiszują się ze swoją działalnością.  Dziewczynki dostają się tam głównie z polecenia.  Są trzy klasy po 10 dziewcząt.  Nie potrzebują reklamy żeby zawsze mieć chętne.
    -Ja wcale nie jestem chętna – mruknęła Natalia pod nosem
    -Słyszałem to. Przez chwilę jedli jajecznicę w milczeniu
    -Tatoo?
    -Tak?
    -Bo ja poczytałam w necie i… -głos jej się załamał-
    Co takiego poczytałaś?-Andrzej podniósł głowę znad gazety
    -Bo te uległe są bite, poniewierane, poniżane i maltretowane – dziewczyna rozpłakała się na dobre. –
    -A prosiłem żebyś zostawiła ten temat.  Prosiłem? Nastolatka pokiwała tylko głową -W Internecie wypisują różne bzdury naprawdę.  Dlatego zabroniłem ci wchodzić na te strony.  Ale kto by tam słuchał starego ojca prawda? Zrozum słonko, nie twierdzę, że tam będzie różowo przynajmniej na początku.  Nie raz zasłużysz na karę.  Dostaniesz lanie czy spotkają cię inne konsekwencje złego zachowania.  A znając twój rogaty charakter wiem że lekko nie będzie.  Wiedz jedno, kary są zawsze zasłużone, tak jest w regulaminie szkoły.  Wszystko będzie zależało jak będziesz się uczyć, jak zachowywać, jak szybkie robić postępy.  Nagrody też są przewidziane.  Mają tam super basen, salę kinową, organizowane są dyskoteki.  Jak będziesz grzeczna będziemy mogli porozmawiać przez telefon czy skype.  Nie martw się tak tym.  Przecież nie dałbym cię skrzywdzić  prawda?
    -Mhm-westchnęła zrezygnowana
    -No, uszy do góry.  Jakie plany na dziś?
    -Idziemy z dziewczynami nad Wisłę, muszę się nimi nacieszyć.  One nadal nie wierzą, że mnie od września nie będzie
    -Dobrze skarbie tylko pamiętaj nie opowiadaj za dużo koleżankom ok?
    Natalia wyszła z kuchni nic nie odpowiadając. Andrzej długo jeszcze siedział bez ruchu czując nieduże ale jednak, wyrzuty sumienia.  Nie miał odwagi powiedzieć córce całej prawdy.  O tym, że przejdzie całą edukację seksualną, o tym, że będzie musiała pozbyć się wstydu, godności i niezależności. O tym, że będzie chodziła głównie nago a o majtkach musi zapomnieć zupełnie.  No cóż przywyknie jak Marta.  Jego tragicznie zmarła żona.  Przecież pokochał ją właśnie za to oddanie, spolegliwość i gotowość na wszystko dla swojego Pana.  Ile razy uśmiechał się pod nosem jak kumple opowiadali jak to żona tego nie zrobi, tamtego nie zrobi.  A bo to głowa boli, a to okres.  On nie miał takich problemów nigdy.  Czasami ją karał, wiadomo ale w ostatnim czasie przed śmiercią już tylko dla podtrzymania klimatu.
    Strasznie za nią tęsknił, wiedział, że już takiej kobiety nie pozna.  Teraz liczyło się tylko to żeby nie zmarnować Natalki, ich oczka w głowie.  Trzeba jej zapewnić dobrą przyszłość i bezpieczny związek z mężczyzną który doceni jej oddanie i uległość.
     ***
    Wreszcie nadszedł dzień wylotu.  Natalia była smutna i nieszczęśliwa.  Andrzejowi było przykro ale wiedział że dobrze robi, że to dla dobra jego małej dziewczynki. Wszedł do pokoju córki spojrzał na dwie ogromne walizki położone przy drzwiach. Dziewczyna stała przy oknie tyłem do niego.  Ubrana w niebieską sukienkę w malutkie różyczki sięgającą do połowy uda.  Na stopach miała czarne sandałki
    -Kochanie, jesteś gotowa? Musimy jechać na lotnisko.
    -Nie, nie jestem gotowa, przecież wiesz.  Ale to nie ma żadnego znaczenia prawda?-odpowiedziała nie ruszając się z miejsca.
    -Wiesz co? Te walizki nie będą ci potrzebne, nie zabieramy ich.  Weź tylko torebkę z dokumentami. 
    -Co??-krzyknęła z niedowierzaniem odwracając się gwałtownie od okna.
    -W szkole dostaniesz wszystko czego będziesz potrzebowała.  Naprawdę
    -O tym nie było mowy. Przecież tutaj mam wszystkie swoje rzeczy, pamiątki, zdjęcia.  Zdjęcia mamy! Tato, nie możesz mi tego odebrać!
    -Skarbie nie utrudniaj, mi też nie jest lekko…
    -Przecież wcale nie musimy tam jechać-powiedziała z nadzieją w głosie
    -Wiesz, że musimy.  Szkoła już przysłała po nas samolot.  Taksówka czeka.  Chodź.
    Zrezygnowana dziewczyna spojrzała ostatni raz na swój pokój.
    -Kiedy tu wrócę?
    -Niedługo słonko, niedługo.  Przecież za pasem święta.
    -Tato to całe cztery miesiące.  Ja tam umrę-oczy zaszkliły się dziewczynie
    Ojciec objął Natalię wziął z biurka jej torebkę i zaprowadził do taksówki
    Po kilkudziesięciu minutach byli na lotnisku, na którym czekał już bardzo mały samolot, chyba taki z możliwością lądowania na wodzie.  Tak przynajmniej wyglądał kiedy Natalia go zobaczyła.  Śmigła strasznie hałasowały i robiły sporo wiatru.  Wiało na tyle silnie że kiedy Andrzej wprowadzał córkę do kabiny sukienkę podwiewało tak że zobaczył białe majteczki. No tak już niedługo pośladki te pokryją się śladami po uderzeniach paska-pomyślał jednocześnie ze smutkiem ale i nadzieją Kiedy zajęli miejsce tuż za pilotem ten się odezwał-
    Dzień dobry.  Gotowa panienka na nową przygodę? Słyszałem, że to pierwszy rok w naszej szkole.  Prawda?
    Natalia nie odezwała się
     -Tak, córka dostała się na pierwszy rok-powiedział Andrzej

    -Super, spodoba ci się, nauczysz się sporo nowych rzeczy.  Z tego co wiem kilka dziewcząt już jest w szkole od wczoraj.  Poznasz nowe koleżanki, nowe doświadczenia. – Dziewczyna uparcie milczała.  skuliła się objęła nogi ramionami Pilot wyrównał  lot i odwrócił się do tyłu. -Ale widzę sporo pracy przed masterami.  Nie jesteś zbyt grzeczna
    Natalia spojrzała pytająco na ojca.  Jednak on tylko poklepał ją uspokajająco po kolanie. Lot minął w dość ciężkiej atmosferze.  Natalia praktycznie się nie odzywała.  Andrzej tylko tulił córkę i czekał na lądowanie.  Pilot kiedy stwierdził, że jego pasażerowie są mało rozmowni też zamilkł. Po kilkunastu godzinach samolot wylądował i to tak jak Natalia przypuszczała na wodzie.  Zakołysało, zabujało i maszyna stanęła w miejscu. Drzwi otworzyły się i oczom dziewczyny ukazał się jakiś mostek, na którym stał obcy starszy mężczyzna ubrany tylko w szorty i klapki.  Było bardzo słonecznie i ciepło, wręcz upalnie.
    -Witam Pana – mężczyzna wyciągnął rękę do ojca. -To ja mam was zabrać do Ferrero.  Płynie pan z nami czy tylko córka?
    Po tych słowach obcy zmierzył Natalię wzrokiem jakoś tak lubieżnie.
    -Płynę, płynę.  Chcę odprowadzić córkę na miejsce.
    -Ok, nie ma sprawy. Poprowadził ich mostem kilka metrów, nieopodal była zacumowana mała łódka.
    -Tatuś proszę, ja nie chcę tu zostać.  Proszę, będę bardzo grzeczna.  Tylko wracajmy do domu-szeptała Natalia.
    -Córeczko… Mężczyzna wskoczył do łódki i podał rękę dziewczynie. -Wskakuj mała i uśmiechnij się.  Będzie dobrze.  Wiesz ile dziewczyn już przywoziłem do szkoły? Sporo było takich smutnych jak ty.  A po skończonym roku szkolnym wracały do domów szczęśliwe bo wiedziały, że są w dobrym miejscu, że takie jest ich przeznaczenie, że chcą żyć właśnie w ten sposób. Płynęli około 20 minut kiedy na horyzoncie pokazał im się bardzo wysoki mur okalający wyspę a przy nim niewielki mostek sięgający dość daleko w głąb morza. Mężczyzna przycumował łódkę z lewego brzegu mostka.  Wskoczył na niego i pomógł wysiąść Andrzejowi i jego córce.
    -Powodzenia mała, zaczynasz zupełne nowe życie.  Na pewno jeszcze się spotkamy.  Powodzenia. -i z powrotem wskoczył do łódki. Andrzej złapał córeczkę za rękę i poprowadził pomostem w stronę wielkiej, żelaznej bramy. Natalia mimo wszystkich obaw i strachu rozglądała się ciekawie dookoła. Było tu naprawdę bardzo ładnie, błękitna woda, w oddali majaczyły jakieś drzewa, zarośla czy coś takiego.  Może to  inna wyspa? Andrzej nacisnął dzwonek przy bramie a po chwili wrota otworzyły się i przywitał ich mężczyzna w średnim wieku i o mrocznym obliczu.  wpuścił ich do środka bez słowa.  Jedyne co Natalia zapamiętała to to, że był ubrany tylko w długie białe płócienne spodnie a przy boku miał przymocowany pasek.  Taki jak do spodni ale nie miał go założonego wokół bioder a właśnie z boku złożony na pół i zwisający u lewej nogi.  Dziewczynie wydawało się to bardzo dziwne. Mężczyzna poprowadził ich do pierwszego z brzegu niskiego budynku.  Otworzył drzwi, zaprosił do środka i wyszedł. Rozejrzeli się po pomieszczeniu w którym się znajdowali.  Było tu tylko biurko i dwa fotele obite czerwoną skórą.  Po krótkiej chwili pojawił się inny mężczyzna ubrany tak samo jak ten przy drzwiach.
    -Dzień dobry.  Widzę nowa uczennica.  Jak miło. -przywitał się kładąc na stole jakąś teczkę.  Mężczyzna zaproponował Andrzejowi żeby usiadł a sam zajął drugi fotel. Natalia stała bez ruchu nie bardzo wiedząc co zrobić.
    -Pan zna zasady panujące w szkole? Zgadza się pan z regulaminem tutaj obowiązującym?
    -Tak, oczywiście.  Podpisałem już wszystkie potrzebne zgody.
    -Dobrze, popatrzmy kogo my tu mamy?-powiedział otwierając teczkę-Hmm Natalia Nowicka lat 16 córka Andrzeja.  Skąd pochodzisz dziecko?-zwrócił się niespodziewanie do Natalii.  Dziewczyna spojrzała niepewnie najpierw na ojca potem na nieznajomego
    -Odpowiadaj jak się pytam-zniecierpliwił się facet.
    -Z Warszawy…
    -Z Warszawy co?
    -Pochodzę z Warszawy…
    -Proszę pana czy córka jest świadoma po co tu jest, dlaczego została przyjęta do naszej szkoły i jak powinna się zachowywać?-zwrócił się facet do Andrzeja
    -Nie całkiem, nie potrafiłem jej wszystkiego opowiedzieć.  Wiem, że to błąd z mojej strony ale stwierdziłem, że lepiej ją wszystkiego nauczycie tutaj na miejscu…
    -Ach tak pan stwierdził.  No cóż trudno.  Widzę czeka nas sporo pracy skoro uczennica nie ma o niczym pojęcia.  Ale stało się, postaramy się przekazać dziewczynce jak najwięcej z wiedzy którą posiadamy.
    -Natalio, teraz się rozbierz-usłyszała niedorzeczne polecenie.
    -Tatoo jak on może tak mówić, dlaczego na to pozwalasz? Tatooo?
    -Córeczko, bądź posłuszna
    Obcy westchnął i przewrócił oczami po czym wyjął telefon i po chwili powiedział-Przyślijcie mi tu dyżurne, jestem w izbie przyjęć… -i rozłączył się-To jak oddasz tę śliczną sukienkę ojcu żeby ją zachować na wakacje czy nie? Musisz wiedzieć jedno na początek.  Nie znosimy tu sprzeciwów i potrafimy przełamać każdy niepokorny charakter.  Niestety czasami bywa to bardzo bolesne.  Więc jak?
    W tej chwili do pokoju weszły dwie dziewczyny w wieku podobnym do Natalii Ubrane były w mundurki, białe koszule zapinane na guziki z krótkimi rękawami, krótkie granatowe plisowane spódniczki, białe skarpetki i pantofle zapinane na spinki.  Każda miała uczesane bardzo ciasne dwa warkocze z niesamowicie równym przedziałkiem.
    -Dzień dobry pan nas wzywał?
    -O jesteście dziewczynki, dobrze.  To wasza nowa koleżanka, jeszcze trochę niepokorna i zdezorientowana.  Potrzebuje waszej pomocy.  Pomóżcie jej się rozebrać.
    -Tatoo nie, proszę, zabierz mnie stąd. 
    Andrzej nie reagował. Dziewczyny podeszły do Natalii i spróbowały podnieść do góry jej sukienkę. -Pozwól się rozebrać bo będziemy miały kłopoty wszystkie trzy. -syknęła jedna z uczennic prosto do ucha Natalii
    -Nie chcę, nie chcę, proszę..! Dziewczyny przez chwilę szarpały się aż facet przy biurku nie wytrzymał, wyjął z szuflady nożyczki i podszedł do szamoczącej się nastolatki. 
    -Dość tego! Rozumiem, że jesteś tu pierwszy raz ale przesadzasz moja panno! Chwycił Natalie w mocnym uścisku za oba nadgarstki, odwrócił ją plecami do siebie i mocno przycisnął.  Podał nożyczki niższej z dziewcząt i warknął-Tnij od góry do dołu
    -Tatoo proszę, nieee!
    -Dziewiątka powiedziałem tnij!
    Dziewczyna wzdrygnęła się, chwyciła dół sukienki i jednym posunięciem rozcięła materiał na pół.
    -Nieee!
    Mężczyzna jednym ruchem pozbawił Natalie sukienki nie zwalniając uścisku. Teraz druga z dziewcząt, szatynka odpięła wierzgającej się Natalii stanik i zsunęła go z ramion.  Następnie bezceremonialnie zdjęła bielusieńkie figi.  W tym momencie wszystkim ukazał się widok golusieńkiej trzęsącej się w szlochu młodej dziewczyny.
    -Nie zasłużyłaś na pożegnanie z ojcem.  Wyprowadźcie ją w tej chwili!
    -Tatuś, niee, proszę, nie zostawiaj mnie tuu, proszę. 
    Andrzej patrzył jak dziewczyny wypychają jego córkę przez drzwi prowadzące na dziedziniec szkoły.  Długo jeszcze słyszał jej przerażające krzyki. –
    Tak, to będzie wszystko, może pan wracać spokojnie do domu.  Będziemy pana informować na bieżąco o postępach córki.  Będziemy przestrzegać wszystkiego co zawarł pan w ankiecie. Przykro mi że pożegnanie przebiegło w takiej atmosferze.  Ale sam pan wie że czasami tak bywa.  Rogatą duszę pan wychował nie ma co.  Dziękuję i do zobaczenia-Mężczyzna podał Andrzejowi rękę i wyszedł drzwiami za którymi przed kilkoma minutami zniknęła jego córka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    olka fasolka

    Opowiadanie to jest wyłącznie fikcją literacką. 

  • Pawel i jego kolezanka

    Paweł był zwykłym studentem, który wynajmował mieszkanie w centrum wspólnie z Agnieszką jego koleżanką od czasów gimnazjum. Paweł był wysokim wysportowanym szatynem o piwnych oczach, a Agnieszka niską brunetką o niebieskich oczach. Nie odzywali się do siebie za dużo gdyż byli pochłonięci nauką. Pewnego wieczoru Paweł wracając z kuchni i idąc do swojego pokoju zauważył, że jego koleżanka, na którą nie zwracał większej uwagi nie do końca zamknęła drzwi do toalety i kątem oka zauważył ją jak się masturbowała pod prysznicem, bardzo podnieciła go ta sytuacja, nie mógł odciągnąć wzroku od jej piersi falujących w rytmie jej przyśpieszonego oddechu, poczuł jak jego penis twardnieje w spodniach szybko jednak uciekł do swojego pokoju i zaczął się masturbować mając wciąż przed oczami widok masturbującej się Agnieszki. Tej nocy nie mógł zasnąć, ponieważ cały czas myślał o tym, co zobaczył. Rano obudził go budzik wstał i poszedł się szykować do szkoły zakładał już buty, gdy nagle usłyszał słowa Agnieszki

    -gdzie idziesz z tym plecakiem

    -jak to gdzie do szkoły, a ty nie idziesz ? Zapytał

    -przecież dziś sobota odpowiedziała mu Aga

    Paweł zdjął buty odłożył plecak i poszedł zrobić sobie kawę . Poszedł do swojego pokoju włączył laptopa i przeglądał Facebooka , nagle przyszła mu myśl żeby iść zapytać Agnieszki czy chce coś zjeść zapukał do jej pokoju i wszedł pytając

     

    -chcesz coś może zjeść

     

    -nie dziękuje jadłam już , ale musimy porozmawiać oznajmiła

     

    -o czym chcesz porozmawiać zapytał

     

    -widziałam jak mnie wczoraj podglądałeś. Dlaczego tak szybko uciekłeś

     

    -wcale nie podglądałem

     

    -Paweł widziałam nie masz się czego wstydzić dobrze wiem że masturbowałeś się wczoraj po tym jak mnie zobaczyłeś

     

    -przepraszam nie chciałem nie mogłem się powstrzymać bardzo mnie ta sytuacja podnieciła

     

    -szczerze mówiąc ty też bardzo mi się podobasz często podczas mojej masturbacji wyobrażam sobie jak mnie bierzesz w różnych pozycjach

     

    Po tych słowach Pawła zatkało nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa, lecz kiedy mu się to udało to Agnieszka zamknęła jego usta namiętnym pocałunkiem i zaczęła zdejmować jego koszule Paweł po chwili też ją zaczął rozbierać nie przerywając całowania po chwili zostali w samych majtkach. Paweł zaczął zjeżdżać powoli językiem od ust na szyję aż doszedł do jej piersi zaczął ssać i przygryzać jej sutki a ona jęczała z podniecenia i rozkoszy w tym czasie on zaczął zsuwać z nie jej koronkowe stringi i lizać jej już bardzo mokrą szparkę ona wtedy go odepchnęła mówiąc że teraz jej kolej i zaczęła ssać jego kutasa i masować jego mosznę ręką . Pawłowi nie wiele brakowało, aby szczytować lecz ona nagle przestała i popchnęła go na łóżko mówiąc

     

    -poczekaj chwilkę zaraz wrócę

     

    Paweł nadal nie mógł uwierzyć myślał że to jakiś sen nagle Agnieszka wróciła z paczką prezerwatyw odpakowała jedną i założyła ją na jego rumaka po czym go dosiadła i zaczęła szybko ujeżdżać przy tym głośno jęcząc . Pawłowi nigdy nie było tak dobrze osiągnęli szczyt w tym samym czasie i aga upadła zdyszana na niego .Paweł teraz przejął inicjatywę położył ją na łóżko i przystawił jej penisa do ust aga zaczęła go ssać aż znów stwardniał Paweł zauważył żel nawilżający na jej stole kazał jej się położyć na brzuchu ona posłusznie wykonała rozkaz on dokładnie nasmarował jej odbyt i swojego kutasa po czym przysunął go do jej kakaowego oczka wjechał nim i powoli zaczął ją ruchać w odbyt kiedy nie czuł żadnych oporów zaczął ją szybko rżnąć a ona coraz to głośniej jęczała po paru minutach takiego rypania oboje opadli z sił chwilę tak leżąc oboje poszli pod prysznic. Namydlając jej plecy Paweł zaczął masować jej cipkę kiedy mu stanął kazał jej się wypiąć ona się wypięła wjechał w jej jaskinie rozkoszy aga znów robiła się bardzo mokra Paweł ruchał ją coraz szybciej głośno było słychać dźwięk uderzających pośladków agi o skórę Pawła szczytowali w tym samym czasie kiedy Paweł wyjął penisa z jej cipki posadził ją na pralce i zaczął lizać jej cipkę spijał jej soki przygryzał wargi sromowe i wsuwał język do środka aż po chwili poczuł mocne skurcze które zaciskały się na jego języku po wszystkim opłukali się i położyli się do łóżka i usnęli oboje dobrze zaspokojeni.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Wojciech Sobierajski

    To moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość

  • Pamietniki poslusznej dziewczynki – wstep

    Dziś jechałam odebrać paczkę od mojego Pana. Nie znam go, ale ufam mu i wierzę, że czego by nie wymyślił, będzie to wspaniałe. W końcu – tym razem potwierdziło się to. Z domu wyszłam – jak kazał – z samego rana, jeszcze przed ósmą. Po odebraniu paczki z całodobowego punktu na drugim końcu miasta, zgodnie z poleceniem zamknęłam się w łazience, by otworzyć ją. Pękałam z ciekawości, co ten niewielki pakunek może w sobie kryć (był niewiele większy od mojej dłoni).

    Usiadłam na toalecie i rozcięłam papier. Kopertę odłożyłam na bok i wydobyłam z opakowania resztę prezentu – dwie mniejsze paczki o podłużnych kształtach. Przedmioty wewnątrz zabezpieczone zostały tylko papierem i folią, byłam więc w stanie zauważyć już, że oba prezenty są dość elastyczne. Drżącą dłonią sięgnęłam po kopertę i wydobyłam z niej – z niemałym trudem – krótki list. Polecenia były proste. „Włóż i nie wyjmuj.” Żadna filozofia.

    Odpakowałam najpierw mniejszą paczuszkę i przełknęłam głośno ślinę. W środku znajdował się czarny korek analny w najmniejszym (dostosowanym do mojego) z załączonym bilecikiem. „Czas zabrać się za tą dziurkę, suniu” – głosił wyjątkowo wredny i wyjątkowo podniecający skrawek papieru. Z drugiego zawiniątka wyjęłam zabawkę do kompletu – „żeby ta dziurka nie czuła się pominięta” – jak głosił liścik. Przynajmniej kolorem pasują do siebie…

    Ledwo zdążyłam nawilżyć je wystarczająco, by zaaplikować w odpowiednie miejsce, kiedy zadzwonił telefon. Włączyłam słuchawkę bezprzewodową, którą zwykłam nosić i odebrałam telefon, poprawiając na sobie bieliznę. To stanowczo nie było wygodne. Było mi ciasno – tam w środku. Ciasno i niekomfortowo. Czułam, jak cała moja miednica pulsuje. To naprawdę dziwne uczucie. Niestety nie było mi dane oswoić się z nim. W słuchawce rozbrzmiał głos mojego Pana.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anonymous

    Zapowiada się ciekawie? Chcecie kontynuacji? Czy dać sobie spokój z serią, którą planuję zacząć? Dajcie znać w komentarzach. Jeśli będą pozytywne, w miejsce tego opowiadania pojawi się pełna wersja dnia, którego początek zamieściłam powyżej.