Blog

  • Wycieczka klasowa

    Cześć, jestem Maciek i chciałbym opowiedzieć wam historię, która wydarzyła się w 1 klasie liceum na wycieczce klasowej.

    Razem z dwoma kumplami nie mogliśmy się jej doczekać. Wielokrotnie rozmawialiśmy o dziewczynach z naszej klasy i stwierdziliśmy, że na wycieczce będzie najlepsza okazja żeby jakieś poderwać. Nie mieliśmy dużo doświadczenia w tych sprawach, więc i na wycieczce nie wiedzieliśmy jak się za to zabrać. Minął jeden dzień, drugi, powoli mijał trzeci i nim się obejrzeliśmy siedzieliśmy sami w naszym pokoju ostatniej, trzeciej nocy.

    – Ale chujowa ta wycieczka – powiedział Tomek. On najbardziej napalał się na swój pierwszy raz na tej wycieczce – nawet się nie całowałem z żadną laską.

    – Jeszcze będziesz miał okazje, nie martw się – odpowiedział Karol, który z kolei wyglądał jakby dobrze się bawił podczas tych 3 dni.

    – Cały rok czekałem na tą wycieczkę a tu taki niewypał. Nawet jaja specjalnie ogoliłem.

    – Pierdolisz – zaśmiał się Karol.

    – Serio, 2 godziny się męczyłem żeby to jakoś wyglądało.

    – To nie dziwię się, że taki wkurzony chodziłeś cały czas. Trudno, gramy w karty? Mamy jeszcze wódkę od tego ziomka wczoraj – zaproponowałem.

    – No trzeba to wypić, skoro nie użyjemy tego do upicia dziewczyn.

    Wyjęliśmy sok, wypiliśmy jedną rundkę na rozgrzewkę i zaczęliśmy grać w makao. Atmosfera szybko się rozluźniła, nasze młode głowy nadal były dosyć słabe, więc po kilku łykach wódki zaczęło być bardzo wesoło. Rozmowa oczywiście znowu zeszła na temat seksu, ale tym razem wszyscy się śmiali.

    – Jak to jest mieć ogolone jaja? Kutasa też goliłeś? – zapytałem.

    – A dupę? – dopytywał Karol.

    – Wszystko. Na początku fajne uczucie, ale potem trochę kłuje jak zaczynają włosy odrastać.

    – I co, regularnie będziesz się golił?

    – Szkoda zachodu, zwłaszcza jak nie ma dla kogo. A wy, nie myśleliście o goleniu jaj?

    – Ja nie mam aż tak owłosionych – powiedział Karol.

    – Pokaż, powiem ci czy warto golić.

    – Dobra, ale jeśli ty pokażesz swoje.

    Po chwili siedziałem patrząc na dwóch kolegów oglądających swoje chuje.

    – No rzeczywiście, takiego meszku to nawet się nie opłaca golić – powiedział Tomek.

    – Daj dotknąć, zobaczę czy faktycznie kłuje.

    Pomyślałem, że zaczyna robić się trochę za dziwnie, ale z jakiegoś powodu mój mały w spodniach zaczął twardnieć.

    – A ty Maciek co tak siedzisz, pokaż swojego żeby było sprawiedliwie.

    Nie wiedziałem co odpowiedzieć, ale alkohol odpowiedział za mnie. Wstałem i rozpiąłem rozporek.

    – Haha, patrz, stanął mu! – zaśmiał się Tomek.

    Patrzyliśmy się na swoje chuje przez chwilę. Karol, któremu też zaczął się powoli podnosić, powiedział:

    – Wiesz Tomek, wycieczka się jeszcze nie skończyła, masz jeszcze czas żeby zaliczyć…

    – Co ty pierdolisz.

    – Nikt nie musi wiedzieć, nie pozwól żeby twoje ogolone jaja się zmarnowały.

    – Oj Karol, chyba za dużo wypiłeś – powiedziałem. – ale masz rację, wycieczka jeszcze się nie skończyła.

    Karol klęknął przed Tomkiem i złapał jego podnoszącego się kutasa.

    – Kto potrzebuje dziewczyn? – powiedział.

    – No dobra, możemy sobie ulżyć sami, skoro nikt inny się nami nie zajął – odpowiedział Tomek.

    Karol uśmiechnął się i wziął jego wciąż nie do końca twardego członka do ust. Zamknąłem drzwi od pokoju na klucz i podszedłem bliżej, kolega na kolanach wziął mojego rycerza do ręki i zaczął masować. Po chwili kutas Tomka stał już na maksa i nie mieścił się w ustach kolegi. Mogliśmy teraz porównać nasze sprzęty. Mój miał 14,5cm, Karol miał podobnego, ale nieco grubszego, a Tomek dłuższego i lekko zakrzywionego.

    – Ohh, Karolek, całkiem dobry w to jesteś – wysapał Tomek.

    – Teraz ja – powiedziałem.

    Karol oderwał się od kutasa Tomka i zaczął ssać mojego. To było świetne uczucie, o wiele lepsze od walenia konia. Jeździł swoim językiem po całej główce, jedną ręką walił Tomkowi, a drugą sobie. Po chwili wyjął mojego chuja i przyciągnął mnie do Tomka. Teraz główki naszych kutasów prawie się stykały i Karol zabrał się za ich lizanie, jednocześnie chwytając je dłońmi. Raz miał w ustach oba kutasy, raz jednego, raz drugiego, obciągał nam jakby już to kiedyś robił. Staliśmy tak we dwójkę z opuszczonymi do kolan spodniami, podczas gdy przed nami klęczał nasz kolega z klasy i robił nam loda. Poczułem, że orgazm jest blisko. Tomek też wyglądał jakby dochodził. Karol tymczasem podniósł nasze penisy i zaczął lizać nasze jaja.

    – Ahh, zaraz dojdę – jęknął Tomek.

    Karol natychmiast wziął jego kutasa do ust. Najwyraźniej chciał spróbować jego spermy, bo zaczął ssać jeszcze intensywniej. Tomek ponownie jęknął i zalał usta Karola, który szybko wszystko połknął i zabrał się za mnie. Nie potrzebowałem dużo, kilka sekund i też zacząłem tryskać prosto w usta kolegi.

    – No Karol, nieźle się spisałeś – pochwalił go Tomek.

    – Dzięki. Ale wiesz, ja też bym chciał coś za to dostać…

    – Spoko, ja jestem dobrym kolegą, odwdzięczę się – powiedziałem, zdejmując spodnie do końca.

    Karol wstał i rozebrał się do naga. Ja też zdjąłem koszulkę.

    – No dobra, ja też nie mam dość – powiedział Tomek i poszedł naszym śladem.

    Po chwili obaj klęczeliśmy przed Karolem. Pierwszy wziąłem jego kutasa do ust. Smakował zaskakująco zajebiście. Zacząłem obciągać z zapałem. Po chwili przerwałem i powiedziałem:

    – Masz, spróbuj.

    Tomek niepewnie polizał główkę. Najwyraźniej też mu posmakowała, bo po chwili wsadził sobie do ust ile mógł zmieścić. Zauważyłem, że kutas Tomka znowu stał, więc schyliłem się i zacząłem go ssać. Mój chuj też szybko się obudził, więc się zmieniliśmy – teraz ja robiłem loda Karolowi, a Tomek mi. Pod wpływem podniecenia chwyciłem tyłek Tomka. Karol to zauważył i powiedział:

    – Chcecie spróbować czegoś nowego?

    – Czego? – zapytałem, waląc mu konia.

    – Tomek, klęknij na czworaka i wypnij dupę – zarządził Karol, kolega grzecznie wykonał rozkaz.

    Karol rozwarł mu pośladki i zaczął lizać jego dziurkę, jednocześnie samemu się wypinając. Zrozumiałem, że to sygnał dla mnie, więc zabrałem się za jego tyłek. Wylizywałem mu dziurkę i macałem jego pośladki. Z jakiegoś powodu wszyscy zaczęliśmy stękać, nawet ja. Złapałem za kutasa Karola i zacząłem się nim bawić. W międzyczasie Tomek zmienił pozycję – teraz leżał na plecach a Karol robił mu loda. Po chwili jednak podniósł nogi i ponownie udostępnił swoje kakaowe oczko, za które szybko zabrał się jego kolega. Ja nadal wierciłem językiem w tyłku Karola. Tomek znowu zmienił pozycję. Tym razem wczołgał się pod Karola i zaczął ssać mu kutasa. Wstałem i przez chwilę przyglądałem się moim kolegom leżącym w pozycji 69 i wzajemnie sobie obciągającym. Klęknąłem z drugiej strony i podstawiłem kutasa Karolowi, który od razu się nim poczęstował. Znowu zadowalał nas obu na zmianę i w końcu nie wytrzymałem i trysnąłem drugi raz.

    – No Maciek, coś mało wytrzymały jesteś. Teraz musisz zadowolić nas obu – powiedział Karol i wstał.

    – Co masz na myśli? – zapytałem.

    – Wypnij się.

    Padłem na kolana i grzecznie się wypiąłem. Tomek klęknął przede mną, a Karol za mną. Zacząłem obciągać Tomkowi i poczułem język Karola na swojej dziurce. Moje jęknięcie stłumił kutas w ustach. Karol zwinnie wiercił językiem w moim otworze, po chwili do języka dołączył palec, potem dwa. Wiedziałem już co się szykuje i byłem niezwykle podniecony. W końcu Karol przyłożył swojego kutasa do mojej dziurki. Powoli zaczął go wpychać a ja poczułem ból. Skrzywiłem się, ale nadal ssałem chuja Tomka. Po chwili poczułem, że cały kutas Karola znajduje się w mojej dupie. Zaczął nim poruszać, a moje zwieracze powoli się rozluźniały. Przyjemność zastąpiła ból. Byłem ruchany w dupę przez jednego kolegę i robiłem loda drugiemu. Nigdy bym nie pomyślał, że bycie taką kurwą może sprawić tyle przyjemności. Karol podkręcił tempo, a jego jaja zaczęły obijać się o moje. Znowu wszyscy zaczęliśmy jęczeć. Przez kilka minut zadowalałem oba kutasy i zajebiście mi się to podobało. W końcu poczułem skurcze kutasa Karola i mój tyłek zalała fala spermy. Tomkowi nadal było jednak mało i gdy zobaczył, że Karol ze mnie wyszedł, sam zainteresował się moją dupą. On z kolei od początku wszedł we mnie na pełnej parze – byłem już wystarczający rozepchany, więc nie było to problemem. Miałem już drugiego kutasa w dupie tego wieczoru. Tomek złapał mnie za biodra i zaczął dynamicznie dymać. Karol zauważył, że mój kutas ponownie stwardniał i zaczął mi obciągać. Byłem w siódmym niebie, ruchany w dupę przez jednego kolegę, podczas gdy drugi robił mi loda. Tomek nie zwalniał, Karol szalał swoim językiem na moim kutasie, więc po raz trzeci poczułem nadchodzący orgazm, jeszcze potężniejszy niż poprzednie. Znowu spuściłem się w usta Karola, a skurcze moich zwieraczy podziałały na Tomka, który zalał mi tyłek. W końcu wszyscy siedzieliśmy na podłodze i sapaliśmy jakbyśmy właśnie przebiegli maraton.

    – No chłopaki, jednak wycieczka się udała – powiedział Tomek.

    Odpoczywaliśmy przez kilka minut, po których pojedynczo szliśmy pod prysznic.

    Ten wieczór już się skończył, ale nasze przygody dopiero zaczęły. Jeśli się spodoba, mogę opisać inne.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciek K
  • Pozadanie cz. III – Ostatnie

    Jego ukochana spojrzała mu prosto w oczy, z pożądaniem jeszcze większych doznań. Pragnąc aby nie wychodził, aby nie kończył. Wiedzieli czego pragną oboje i nie musieli do tego używać słów. Ten język mieli opanowany do perfekcji… Wsunął rękę pod jej plecy po czym nagle jednym gwałtownym ruchem przerzucił ją na brzuch… On nie miał jeszcze dość, chciał ją pieprzyć i rżnąć od tyłu … Leżała wykończona na brzuchu kiedy nagle jednym gwałtownym ruchem wbił się w jej pipkę wchodząc od razu do samego końca. Jego miłość wydała piękny i zmysłowy odgłos świadczący o tym ze właśnie tego pragnęła. Położył się na niej i zaczął ją posuwać najpierw wolno potem coraz to szybciej i szybciej. Ich soki się mieszały i wypływały przy każdym ruchu. Wiedział, że to najlepsze nawilżenie do takiej ostrej jazdy, a zamierzał jeszcze zwiększyć tempo… Jego penis był już tak dopasowany z jej pochwą, że działał jak pompka . Tłoczył w nią powietrze z soczkami po czym wychodził aby wypłynęły na wierzch aż w pewnym momencie podniósł jej pośladki ku górze i zaczął ją rżnąć ile tylko miał sił, najszybciej i najmocniej jak tylko mógł. Klepał ją po pośladkach i wbijał zarazem palce w jej plecy . Lewą rękę zwolnił aby złapać ją za włosy i przyciągnąć do siebie. Wtedy zaczęło się ostre rżnięcie… Trzymał ją mocno ciągnąć do siebie, wbijał się w nią niczym włócznia wbijana w ciało. Ale była to włócznia rozkoszy i namiętności, rozkoszy obijania się penisa o wnętrza jej cipki. Wbijał się jak najgłębiej docierając do miejsc trudno dostępnych ale do miejsc przeszywających ciarkami rozkoszy. Jego jądra rytmicznie biły o łechtaczkę sprawiając ze zrobiła się jeszcze bardziej wrażliwa, bardziej pobudzona zwiększając doznania. Wiedział jak to zrobić, wiedział, że musi ją teraz całkowicie przyciągnąć do siebie będąc w niej. Zrobił to jednym gwałtownym ruchem za włosy. Przytulił ją do siebie i złapał mocno za piersi posuwając dalej . Jego penis dostał się pod innym kątem do guziczka sprawiając, że włosy aż stanęły dęba. Trzymał ją mocno nie pozwalając opaść na dół, tulił, całował po szyi i karku w miejsca gdzie lubi najbardziej. Zwolnił tempo bo chciał aby poczuła go mocniej, poczuła go całego. Jego twardego penisa bijącego o przednia ściankę. Nagle rzucił ja niepostrzeżenie na brzuch zachowując pozycje wejścia , uderzył ja mocno w pośladki po czym znowu zaczął swoją piękność pieprzyć aż do orgazmu. Ból po uderzeniach w pośladki sprawił ze dreszcze przeszły po całym ciele. Można pomyśleć, że był sadystą. Nie, nie był, po prostu wiedział czego ona pragnie. Sperma wyciekała kropelkami z cipki na prześcieradło, pomieszana z jej sokami. Kurwa, jaka ona była wilgotna, jak go to pociągało… W pewnej chwili nie wytrzymała już napięcia i chwyciła mocno się stelażu. Łóżko skrzeczało, ona i on jęczeli rozkosznie i nagle wytrysnął… Zalał ją po raz drugi… Wlał w nią swoje życiodajne soki, jego twardy penis chlupotał w potoku miłości. Pompując w nią dalej twardym penisem całą siłę, jaką jeszcze miał. Sperma wyciekała już nie kroplami a strumieniem. Widział, że jego blondyneczka była już wykończona , pragnęła choć na chwile aby odpoczęło jej ciało ale kiedy poczuła, że on dalej jest twardy i mocny, kazała go sobie wsadzić do ust. Nie przeszkadzało to, że mimo spermy były resztki krwi, w końcu to jej krew… Zaczęła go lizać namiętnie i rozkosznie, pomału wkładała go coraz głębiej i głębiej do gardła. Aż teraz ona przejęła inicjatywę . Rzuciła go na łóżko, pochyliła się nad jego ustami, namiętnie pocałowała i pomału zaczęła zniżać się ku dołowi. I nagle miała go w zasięgu swoich ust. Gruby, długi penis sterczący tylko dla niej, tylko do jej dyspozycji. Wiedziała, że już jest mocno pobudzony więc długo to nie potrwa. Zaczęła go ustami rżnąć szybko i wolno, raz rytmicznie, raz mieszanie, wkładając go z połykiem , gryząc i liżąc namiętnie jak się tylko da… Kiedy ustami pojeździła tak przez chwilę, zwilżyła dłonie, złapała go i wypieprzyła aż trysnął jej po raz trzeci prosto do ust. Wsadziła go jak najgłębiej spijając wszystką esencję. Każda kropelkę, każde tryśnięcie… Lizała i lizała aż penis całkowicie został pozbawiony soków. Wtedy pięknym i namiętnym gestem podniosła głowę i połknęła cała zawartość. Zlizała z ust resztki nasienia, oblizując się jak po najsmaczniejszym owocu na ziemi. To było to, dopełnienie tego wszystkiego, postawienie kropki nad i. ..Zbliżyła na zakończenie swoje usta do jego ust i zaczęła go całować. Całowali się tak namiętnie. W powietrzu unosił się jedynie zapach ich spoconych ciał i feromonów jakie się wydobyły… Było to zwieńczenie oczekiwania na siebie, tęsknoty za sobą, wyczekiwaniem rozkoszy i żaru jaki w nich panował. On dobrze wiedział jak ugasić ten ogień ale jego piękna niebieskooka miłość zrobiła to profesjonalnie jak rasowy strażak. Połączyli się obok siebie patrząc sobie w oczy a on głaskał ją i muskał po całym ciele dając dodatkowe ostatnie ciarki na jej ciele… To jest rozkosz i miłość która musiała mieć ujście. Żądza która musiała być zaspokojona przez ich dwoje. Zrozumienie siebie nawzajem i swojej miłości…

      

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Stokrotka Kusiciel
  • Nowe doznanie cz.3

    …W końcu postanowiłam zebrać się w sobie i zadzwonić do Kaji. Nie miałam pojęcia co powiedzieć.
    -Już myślałam, że nie zadzwonisz – odezwał się głos po drugiej stronie.
    Skąd do diabła wiedziała kto dzwoni?
    -Myślałam o tobie. – wypaliłam zbita z tropu.
    -To słodkie. – odparła ironicznie.
    -Musimy porozmawiać. – zaczęłam – co robisz dziś wieczorem?
    – Idę z Tobą na drinka.
    – Wspaniale.
    Umówiłyśmy się w tym samym klubie, w którym się poznałyśmy. Jednak tym razem postanowiłam usiąść w jakimś bardziej intymnym miejscu. Wybrałam mały, ledwo widoczny dwuosobowy stolik w kącie sali. Zamówiłam dwa drinki i czekałam. Nadal miałam pustkę w głowie. Kompletnie nie wiedziałam co się wydarzy, ale jedno jest pewne… bardzo chciałam ją zobaczyć.
    Gdy weszła poczułam lekki ucisk w podbrzuszu. Jej uroda wręcz powalała na kolana. Miała na sobie obcisłe, lekko przetarte jeansy, czarną koszulkę cudownie podkreślającą piersi i włosy związane bandaną. Dawniej nawet przez myśl by mi nie przeszło, że mogę tak bardzo zauroczyć się w kobiecie. Jednak nie miałam zamiaru z tym walczyć. Pragnęłam jej z całych sił.
    -Cześć ślicznotko – powiedziała a po moich plecach przeleciał znajomy dreszcz. Usiadła naprzeciwko mnie i patrząc mi prosto w oczy dodała – co takiego chciałaś mi powiedzieć?
    -Chciałam Cię przeprosić za tą noc.
    -Przeprosić? Mnie?  – zdziwiła się. – Jeśli czujesz wyrzuty sumienia przeproś swojego chłopaka.
    -Skąd ty…
    -Powiedziałaś mi o nim. – przerwała mi – nie pamiętasz?
    -Nie. Byłam bardziej pijana niż mi się wydawało. – przyznałam zawstydzona. – myślałam, że ty..
     -Posłuchaj, bo chyba źle zrozumiałaś moją kartkę. Nie traktuj tego wszystkiego zbyt poważnie. To był tylko seks. I to wspaniały seks – uśmiechnęła się wymownie a ja poczułam, że oblewam się rumieńcem. – nic od ciebie nie oczekuje. Świetnie się bawiłam i… – zawahała się 
    -…I chciałabyś robić to nadal. – dokończyłam za nią.  
    Patrzyła mi prosto w oczy. Wstałam i chwyciłam ją za rękę. Jadąc taksówką nie mogłyśmy się od siebie oderwać. Nie dbałyśmy o to co sobie pomyśli kierowca, byłyśmy całkowicie skupione na sobie. Swoją drogą musiał się świetnie bawić, w końcu nie na co dzień wiezie się kursem dwie seksowne kobiety które wręcz emanują wzajemnym pożądaniem. Gdy weszłyśmy do mieszkania przycisnęłam Kaje do ściany i lekko przygryzając jej ucho wyszeptałam:
    -W tym momencie ja tu rządze a ty posłusznie zrobisz wszystko co powiem.
    -Zmuś mnie – wyszeptała dysząc z podniecenia.
    Całując się skierowałyśmy się w stronę sypialni. Sukcesywnie pozbywałam się kolejnych części garderoby mojej kochanki. Gdy miała na sobie już tylko seksowne majteczki pchnęłam ją na łóżko i nie przestając całować ściągnęłam jej z głowy bandanę i przywiązałam jej ręce do poręczy łóżka.
    -Proszę bardzo – wyszeptałam. – teraz jesteś tylko moja i mogę zrobić z tobą co tylko zechcę.
    Jej oczy płonęły z podniecenia. Siadłam na niej okrakiem i powoli zsunęłam z siebie bluzkę. Wsunęłam w nią palec… mmm… zdecydowanie jest już gotowa. Wyjęłam, nachyliłam się nad nią i włożyłam go sobie do ust. 
    -mmm… Cudownie smakujesz kotku. – wyszeptałam
    -ohhh… weź mnie. Teraz. Błagam. Nie. Wytrzymam. Dłużej.
    -Ja tu rządzę. – powiedziałam stanowczo i wstałam.
    Wzięłam koszulkę i przewiązałam jej oczy. Wpadłam na szalony pomysł. Wstałam i zostawiłam ją samą. Weszłam do kuchni i zajrzałam do zamrażarki. Uśmiechnęłam się gdy znalazłam dokładnie to czego szukałam. Wzięłam do ust kostkę lodu i tak delikatnie jak potrafiłam zaczęłam przejeżdżać lodowatymi ustami przez całe jej ciało. Kaja wiła się z podniecenia co jakiś czas pojękując cicho a na jej ciele pojawiła się gęsia skórka…  W takim stanie wyglądała jeszcze piękniej i jeszcze bardziej seksownie niż dotąd. Gdy lodowata kostka lodu pieściła jej wewnętrzną stronę ud usłyszałam ciche:
    -błagam… zerżnij mnie już… błagam…
    Uśmiechnęłam się. Nagle bez żadnego wstępu ani ostrzeżenia wbiłam się językiem w jej ociekającą sokami cipkę.
    -oooooo taaaaak! – krzyknęła
    Smakowała cudownie. W najśmielszych snach nie pomyślałabym, że tak bardzo podnieci mnie seks z kobietą. Ssając ją delikatnie zaczęłam masować ją palcem. Jej euforia była nie do opisania.
    -Nie przestawaj! ooooch…
    Wtedy z całej siły weszłam w nią i zaczęłam posuwać tak mocno jak tylko potrafię. Nie trwało to długo, moja piękność odleciała głośno jęcząc.
    Rozwiązałam jej ręce i ściągnęłam koszulkę z oczu. Patrzyła na mnie swoim płomiennymi oczami i wyszeptała:
    -to było niesamowite.
    Długo leżałyśmy przytulone i składając na swoich ciałach drobne pocałunki zapomniałyśmy o całym świecie. Nagle dzwonek telefonu brutalnie sprowadził mnie na ziemię. Karol. No tak. Jest środa, grubo po północy a ja bez żadnej informacji po prostu wyszłam z domu. Co teraz? Jak mam się wytłumaczyć?

     

    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    untitled
  • Decydujacy punkt

    Marcowe po południe, bezchmurne i słoneczne niebo, choć temperatura nie przekraczała 15 stopni Celsjusza – idealna pogoda na rozgrywkę. Widownia w postaci uczniów w różnym wieku wypełniają siedzenia po obu stronach ceglanego kortu i z niecierpliwieniem wyczekiwała, aż mój przeciwnik zaserwuje. Kilka odbić piłki rękom o linie końcową dla koncentracji i rywal podrzucił piłkę na wysokość ponad 2 metry, po czym serwisowym zamachem posłał piłkę na moje karo. Jestem leworęczny więc return tej trudnej piłki wykonałem slice’em z backhand’u. Piłka odbiła tuż za siatką po stronie przeciwnika, a dodatkowo dostała rotacji wstecznej, więc ten nawet nie zdążył do niej dobiec nim ta drugi raz odbiła się od kortu. W gemach prowadziłem z przewagą dwóch, natomiast w punktach tego gemu zdobywając tą piłkę doprowadziłem do mojej przewagi i wystarczyłaby mi jeszcze jedna wygrany punkt żeby wygrać całą rozgrywkę. Przeciwnik ponownie przystąpił do serwisu. Podrzucił piłkę prawidłowo, jednak uderzył ją zbyt późno i piłka trafiła w siatkę. drugi serw. Na nieszczęście mojego rywala sytuacja się powtórzyła. Wygrałem. Podszedłem do siatki żeby pogratulować przeciwnikowi gry. Nie wyglądał na zawiedzionego, rzekłbym, że podzielał moje szczęście. Zawsze imponowała mi taka postawa. Moim rywalem był chłopak z drugiej klasy gimnazjum. Znałem go trochę bo uczęszczaliśmy do tej samej szkoły tyle, że ja byłem w klasie egzaminacyjnej ale mimo to kiedyś na pewno zamieniliśmy między sobą kilka słów. Był pół-Rosjaninem – pół-Polakiem, nie trudno byłoby się tego domyślić nawet gdyby się go nie znało, ponieważ w jego głosie było słychać akcent z dalekiego wschodu Rosji. Nie znam się na urodzie tamtejszej ludności, ale Sergiej – tak się nazywał – był obdarzony ciemnymi włosami zaczesanymi do tyłu w stylu pompadour i w hipnotyzujące ciemnozielone oczy. Jego skóra widoczna na twarzy była w ciepłej tonacji. Krótko mówiąc był przystojnym nastolatkiem. Sergiej był tenisistą, co za tym idzie był nie najgorzej zbudowany. Nie określił bym go jako muskularny albo siłacz czy coś w tym rodzaju, raczej był zwykłym chłopakiem, który nie jest ani gruby, ani chudy. Był nieco niższy ode mnie na oko około 170 cm wzrostu. Wprawdzie rzecz biorąc mogę stwierdzić, że jesteśmy do siebie podobni tyle, że ja byłem właśnie wyższy z 10 cm oraz miałem piwne oczy. Jak już mówiłem nie było nad wyraz ciepło, więc rywal był ubrany w koszulkę termoaktywną na którą założył tenisową koszulkę polo, na nogach miał zwyczajne krótkie spodenki. 
    Po pogratulowaniu sobie gry i wręczeniu nagród udałem się do klubowej szatni, aby się przebrać z przepoconych ubrań w których grałem. Gdy ściągnąłem z siebie koszulkę, usłyszałem, że ktoś wchodzi do szatni. Od razu domyśliłem się, że był to Sergiej, który też chce się przebrać. Nie myliłem się, po chwili zza rogu gdzie znajdowały się drzwi ukazał się mój przeciwnik z uśmiechem na twarzy. 
    -Zmęczony? – zapytałem z wyczuwalną nutą ironii w moim głosie 
    -Chyba nie doceniałem Twoich umiejętności – odparł Sergiej wciąż z czarującym uśmiechem na twarzy
    -Sam grałeś bardzo dobrze, jeszcze raz gratulację – odpowiedziałem 
    Oboje jeszcze przez chwilę rozmawialiśmy o dzisiejszym meczu i o innych rzeczach związanych ze sportem, szkołą itd. Wkrótce po tym zacząłem kontynuować przebieranie się bo uświadomiłem sobie że ciągle stoję w samych spodenkach i zaczynało mi się robić zimno. Sergiej poszedł na chwilę do łazienki żeby obmyć twarz. Gdy wrócił zastał mnie już w samych bokserkach i na chwilę przystanął.
    -Nie przebierasz się? – zapytałem kolegę
    -Kurde, to dla mnie trudna sytuacja ale wydaje mi się, że nie będę mieć lepszej okazji na porozmawianie z Tobą sam na sam – powiedział, a moje tętno automatycznie przyspieszyło jak za każdym razem kiedy ktoś mówił, że musi ze mną porozmawiać
    -Więc o co chodzi? – spytałem niepewnie
    -Nie będę tego ukrywać. Podobasz mi się. Możesz mnie teraz wyśmiać i to wszystkim porozpowiadać ale ja już nic na to nie poradzę. Po prostu podobasz mi się jako osoba jak i również pociągasz mnie swoim wyglądem. Chciałbym być choć trochę tak przystojny jak Ty – odpowiedział, ja kompletnie zbity z tropu tym zaskakującym wyzwaniem przez chwilę milczałem. W końcu odpowiedziałem:
    -Nikomu nie będę tego rozpowiadać a tym bardziej nie będę śmiał się z ciebie. Rozumiem cię i absolutnie nie mam Ci tego za złe. Tak czy inaczej uważam, że wcale nie wyglądasz gorzej ode mnie – rzuciłem żeby poczuł się mniej skrępowany swoim wyznaniem
    -Naprawdę? Jesteś taki uprzejmy, że nie wiem co mam teraz zrobić. Nie wiem kiedy poczułem, że zaczynasz mnie pociągać, ponieważ nadal podobają mi się dziewczyny więc prawdopodobnie jestem biseksualny. Nie wiem po co Ci to wszystko mówię, przepraszam – odparł, zauważyłem, że jest bardzo uczuciowy i to mi się w nim wtedy spodobało
    -Właściwie to ja też nie mogę jednoznacznie stwierdzić czy wole facetów czy dziewczyny – odpowiedziałem zgodnie z prawdą, po czym nastała chwila ciszy
    Wtedy dostrzegłem w nim coś co faktycznie strasznie mi się spodobało, spotęgowała się jego uroda a jego szczerość i wrażliwość również mi się podobały. W jednej chwili pod wpływem tych wszystkich czynników złapałem go za kołnierz koszulki i przysunąłem do mojego prawie nagiego ciała i bez zastanowienia pocałowałem go. Był to mój pierwszy pocałunek, jego chyba też, więc była to tylko chwila, ponieważ nie wiedzieliśmy jak się to robi i uderzyliśmy się nawzajem nosami. Spróbowaliśmy ponownie z lepszym efektem. Zaczęliśmy całować się namiętnie, a Sergiej objął mnie dłońmi wokół szyi. Staliśmy tak w objęciu całując się i przytulając się nawzajem. To było piękne uczucie i chyba nie byłoby dla mnie różnicy kiedy robiłbym to z dziewczyną.
    -Zaskoczyłeś mnie – powiedział, kiedy uwolniliśmy się z uścisku
    -Życie to jedna wielka niespodzianka- odparłem i po chwili uznałem, że to musiało zabrzmieć tak głupio, że aż zrobiło mi się wstyd
    Sergiej bez wątpienia zauważył wzwód widoczny na moich ciasnych bokserkach. Przypatrywał mu się chwilę po czym podniósł wzrok i sprawił wrażenie jakby pytał o przyzwolenie. Byłem strasznie podniecony więc skinąłem głową na znak, że się zgadzam. Sergiej przejechał dłonią po moim torsie, łapiąc mnie za rzadkie włoski pokrywające wzgórek łonowy, a potem niepewnie złapał za mojego członka przez materiał bokserek. Byłem tak podniecony, że myślałem o tym, aby wstrzymać się jeszcze trochę z orgazmem dla przyjemności. Sergiej kucnął i zsunął ze mnie ostatni element garderoby. Ukazał mu się mój penis w wzwodzie wraz z jądrami i ciemnymi niezbyt bujnymi włosami łonowymi w pełnej okazałości. Niepewnie złapał mnie rękom za członka u jego podstaw i zaczął lekko poruszać dłoniom zsuwając i nasuwając mój napletek. Po chwili już się wczuł i robił to z większym zaangażowaniem, coraz szybciej i mocniej. Wiedziałem, że długo nie wytrzymam. Mój penis jeszcze bardziej zesztywniał i w końcu doszedłem. Trysnąłem Sergieja moją spermą prosto w twarz, jeszcze nigdy nie przeżyłem takiego orgazmu. Chyba jeszcze nigdy nasienie nie wypłynęło we mnie w takich ilościach za sprawą masturbacji. Sergiej uniósł głowę ku mnie i ponownie zaczął się tak czarująco uśmiechać, tyle że tym razem miał moją spermę na nosie i pod oczami. Wstał i znów zaczęliśmy się namiętnie całować. Było to dziwne uczucie bo czułem i smakowałem swojej spermy ale nie przeszkadzało mi to. Gdy przestaliśmy się obejmować i całować powiedziałem:
    -Dzięki Tobie przeżyłem prawdopodobnie najprzyjemniejszy orgazm w życiu – stwierdziłem
    -Nie ma za co, chyba jestem z tego tak samo zadowolony jak Ty – odparł przyciskając moje nagie ciało do jego
    -Powinienem Ci się odwdzięczyć – rzekłem i nie czekając na odpowiedź ściągnąłem z niego jego koszulki i zacząłem całować jego klatkę piersiową. Podobnie jak u mnie, pod jego pępkiem rosły nieliczne włoski, strasznie mnie to podniecało. Przez spodenki byłem w stanie zauważyć jego wzwód, więc nie kazałem czekać mu dłużej i ściągnąłem z niego resztki jego ubrań i moim oczom pierwszy raz w życiu ukazał się obcy penis. W dotyku był bardzo przyjemny i rozpalony, pod nim znajdowały się jądra skurczone z powodu temperatury, a nad nim i wokół niego wątłe włosy łonowe. Nie był jakichś największych rozmiarów, trochę mniejszy od mojego, może gdzieś z 14 cm ale strasznie mi się spodobał. Złapałem go w okolicach żołędzia i delikatnym ruchem ściągnąłem napletek ukazując tym czerwoną główkę jego penisa. Był strasznie podniecony, było to widać. Stwierdziłem, że mam ochotę wziąć go do buzi i tak uczyniłem. Sergiej cicho stęknął ze szczęścia. Zacząłem oblizywać jego żołądź, a potem posuwałem się głębiej śliniąc przy tym jego przyrodzenie i z powrotem wyjmowałem, nie miałem w tym wprawy ale było widać, że mu się to podoba. Czułem, że Sergiej już długo nie wytrzyma ale podjąłem decyzję, że chce aby spuścił mi się do buzi. Sergiej zaczął szczytować i chwile potem skurcze spuściły jego nasienie do mojej buzi. Wydawało mi się, że było tego strasznie dużo ale chciałem to przełknąć i tak zrobiłem. Sperma była w smaku słodka i słona, strasznie mi smakowała. Sergiej usiadł, zamknął oczy a na jego twarzy znów pojawił się ów uśmiech. Usiadłem obok niego. Byliśmy kompletnie nadzy ale oboje zadowoleni. To chyba naprawdę było najprzyjemniejsze co mnie do tej pory spotkało. Zerknąłem na zegarek w moim telefonie. Cała akcja trwała z 10 minut ale dla mnie była to niekończąca się przyjemność. Musiałem się już spieszyć. Wstałem i zacząłem się ubierać. Sergiej otworzył oczy i patrzył się na mnie kiedy się przebierałem, oczywiście uśmiechając się do mnie i dając mi znaki swoimi niezwykłymi oczyma. Kiedy skończyłem się przebierać podszedłem do niego i pocałowałem, a on powiedział:
    -Może jutro rewanż? Nie dam ci znowu tak łatwo wygrać – powiedział i jego uśmiech przerodził się w niekontrolowany śmiech. Ja również zacząłem się śmiać i powiedziałem, że zgadzam się na rewanż, uprzedziłem aby nie był taki pewien swojej wygranej na co odpowiedział mi wymownym uśmiechem. Wziąłem swoją torbę i rakietę po czym wyszedłem z szatni i udałem się do domu, przechodząc obok opustoszałego już kortu na którym rozgrywałem z Sergiejem rozgrywkę w międzyszkolnym turnieju przyznałem, że 15 minut temu w życiu bym nie uwierzył, że coś takiego mi się przytrafi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam M
  • MW-Grecja Rozdzial 24 Pieciomasztowiec

    Chyba zasnąłem tam, gdzie lizałem. Bo budzę się z głową między udami mojej dziewczyny. Ne mogę otworzyć oczu – resztki tortu zaschły mi na twarzy. Jak i na całym ciele. Gdy już odzyskuję wzrok, wybucham śmiechem – wyglądamy, całe towarzystwo, wręcz upiornie. Zwłaszcza dziewczęta – wszystkie mają długie włosy i te włosy, całe w strąkach, kremie, resztkach ciasta…

    – Patrz!

    To Maleńka zwraca moją uwagę na SukiYuki. Śpią obie na wznak, poznać je można tylko po… No właśnie, pewnie gdy już zasnęły, ktoś zajął się ich włosami łonowymi. A mają takie fajne pędzelki. Proste, niesamowicie długie i smoliście czarne. To znaczy miały. Bo ktoś wyczesał z nich resztki ciasta i korzystając z samego kremu uformował coś na kształt ostrza dzidy. I teraz dwie takie dzidy celują w niebo.

    – Szkoda, że nie ma Stasia – mówię, gdy jestem już w stanie. Myję ręce, łapię za kamerę i filmuję to pobojowisko. Ze szczególnym uwzględnieniem kroczy obu Japonek.

    – Idziemy się wykąpać?

    – Poczekajmy, aż wszyscy się obudzą, lepiej weź mnie jeszcze raz w tym torcie!

    Pieprzę Maleńką na dzień dobry, gdy dochodzi, robi wszystkim głośną pobudkę. SukiYuki podziwiają swoje fryzury.

    – Kto…?

    Pytanie pozostaje bez odpowiedzi. Natomiast Tidżeje zgłaszają się podejrzanie chętnie, by wylizać im te futerka. Czyżby to oni?

    * * *

    Myjemy nasze dziewczęta, dziewczęta myją nas. Tak jest przyjemniej, choć trwa zdecydowanie dłużej. Ale gdzie nam się spieszy?

    Tylko mojej dziewczynie się spieszy. Przypomina o swoim trzecim życzeniu.

    – Naprawdę chcesz płynąć sama?

    – Naprawdę! Ty tu sobie zostań, poruchaj; nie będę miała pretensji, jeśli ci nie stanie, gdy wrócę.

    – Słyszałyście? Nigdzie nie odchodźcie! – SukiYuki kiwają głowami, im też się podobało moje przedwczorajsze… zaangażowanie. Tak, jestem fanem mangi.

    Tim wciska Ali na głowę swoją kapitańską czapkę.

    – Gdyby chodziło o samochód, dałbym ci kluczyki.

    Maleńka patrzy na mnie niepewnie, wszak ma cały czas chodzić goła…

    – Czapka się nie liczy – uznaję – przecież używacie okularów przeciwsłonecznych, czy tych tam daszków.

    Dostaję jeszcze soczystego całusa i Ala rzuca się wpław do morza. Do Zorzy ma spory kawałek, ale przecież jest w szkolnej drużynie pływackiej…

    Niemniej obserwuję, jak białe rondo czapki zmienia się w biały punkcik, a potem ten punkcik wynurza się z wody i smagłe ciałko wspina na pokład żaglowca. Dopiero wtedy odwracam się do Japonek z szerokim uśmiechem.

    * * *

    – Dość tego dobrego!

    – No co? – Wyglądam spod przykrywających mnie Japonek. To Lola.

    – Wczoraj tylko z Alą, dziś z SukiYuki… Zaniedbujesz nas!

    – Ech… Kiedy ja już nie mam siły.

    – Cierpisz katusze giętkiej pały?

    – Mhm…

    – To się zabawimy inaczej.

    Resztki tortu wciąż tu są. Właśnie w nich leżę i to zniewolony. Na wznak i z szeroko rozłożonymi kończynami. Dziewczyny mnie za nie trzymają, żebym się nie ruszył. Ciekawe, co kombinują.

    Widzę, jak Dajdaj, jeszcze czyściutkie, przysiadają w zgarniętych na kupkę resztkach tortu. A potem, tymi obklejonymi tyłeczkami, na moich dłoniach. Skutkiem czego mam w dłoniach dwie bliźniacze pizdy. Zaczyna się ciekawie.

    Teraz siadają Lola i Majka. Wpierw w resztkach tortu, potem na moich udach. Gdy przesuwają po nich krocza, krem się ściera ukazując dwie błyszczące cipy. To zniewolenie zaczyna mi się coraz bardziej podobać!

    Dorka następna siada w torcie. A teraz stoi okrakiem nade mną, jej zaklejone tortową masą krocze mam nad głową. Ciekawe, gdzie usiądzie…

    – Nieee…

    – Cipa z kremem zatyka mi usta, tyłek Dorki wkleja mi się w twarz. Nic nie widzę, czuje tylko, jak się wierci. Wyciera sobie cipę o moją twarz. Wyciągam język i przez warstwę kremu dobieram się do Rudej Norki. Mniam!

    Nagle znów mogę oddychać. Śliski tyłek odrywa się od mojej twarzy z mlaśnięciem. Oczu jednakowoż nie jestem w stanie otworzyć. Ani wytrzeć – bliźniacze sromy wciśnięte w me dłonie nie popuszczają. Właściwie, to popuszczają – wiercą się, coraz bardziej śliskie. DajDaj robią sobie dobrze moimi dłońmi.  Dwie cipy przyciśnięte do moich ud też nie tkwią w miejscu. A w twarz wkleja mi się kolejna, nie wiem, czyja. I też robi sobie dobrze. Nie wiem też, czyj język obrabia mi jajka. A te usta, które mnie ssą… dziewczę ma talent, nie sądziłem, że jeszcze mi się dzisiaj podniesie.

    Usta znikają, któraś z dziewcząt kuca nade mną i ujeżdża. Potem następna… i następna, aż do skutku. Wtedy znika. Znikają też niewolące mnie tyłeczki – gdy w końcu przecieram oczy i rozglądam się wokół, nikogo nie widzę. Oprócz stadka roześmianych dziewcząt pluskających się nago w płytkiej wodzie. Czy mi się śniło? Zerkam na brzuch, krople świeżej spermy świadczą, że jednak nie. Odklejam się od lepkiego podłoża i wlokę do wody.

    – Umyjcie mnie teraz przynajmniej!

    I myją.

    * * *

    – Martwicie się o wasz pięciomasztowiec?

    Pytam, bo Brodacze coś niewyraźni.

    – E nieee… Przecież i tak by popłynął. Załoga zna się na rzeczy. A czy z Alą na pokładzie, czy… Zaraz?! Jaki pięciomasztowiec?

    Bo Zorza ma ich trzy.

    – A załogi ile macie?

    – No pięciu…

    – To z nagą Ala na pokładzie macie tam teraz pięć ślicznych i sterczących nowych masztów.

    – Mówisz, że…

    – Oczywiście, dopóki Ala ich wszystkich nie położy.

    – Ale…

    – Żałujesz im? Ja swojej dziewczynie nie żałuję. I bardzo jestem ciekaw, jak się do tych masztów zabrała.

    Brodacze się zamyślają, pewnie też ich to zastanawia. Kiedy Tim się odzywa, okazuje się jednak, że chodzi o inną sprawę.

    – Bo widzisz, chodzi nam po głowie taka idea…

    – Tak?

    – Połączyliśmy siły, by wspólnie dogodzić naszym dziewczętom…

    – Chyba głównie sobie! – Śmieje się Honey.

    – Ale nie narzekasz?

    – Nie narzekam – mówi Honey i zerka ostentacyjnie na moje 20 centymetrów.

    – To zajmij się panem i daj mi skończyć.

    Honey się przysysa, a Tim kontynuuje:

    – No więc chcielibyśmy dołączyć do waszej ekipy celem dalszego dogadzania. Co ty na to? Jak na lato!

    – Świetny pomysł!

    Honey jest tego samego zdania, mówić chwilowo nie może, buzię wypełnia jej moja pała, podnosi za to oba kciuki.

    – To zakładamy spółkę? Aportem wnosimy nasz żaglowiec.

    – Spółkę celem wspólnego spółkowania?

    – Hahaha… tak napiszemy w statucie.

    – Jaki sąd to zatwierdzi?

    – Wystarczy uścisk ręki.

    – I toast!

    Brodaczom staje, gdy spuszczam się głęboko w buzi Honey, a ta przełyka. Spełnia toast, potem dwa następne, klęcząc pracowicie przed Timem i Jonem. Umowa nabiera mocy prawnej. Tak nam się przynajmniej wydaje, Honey jest innego zdania.

    – No jak to, panowie? Ja spełniłam toast trzy razy pod rząd spermą każdego z was. A wy?

    Pierwszy klękam przed Honey, nawet nie muszę głęboko lizać – miodzik wręcz skapuje jej z cipy. Spełniam toast.

    – Smaczna jesteś, Kochanie.

    – Sam miód – potwierdza Tim, on jest następny.

    Jon jako ostatni wylizuje miodną pizdę. Musi się więcej nalizać, za to daje Honey orgazm.

    – Co się dzieje? – Dorka dawała bliźniakom gdzieś na drugim końcu plaży; przybiegła, gdy usłyszała chrapliwy krzyk Honey.

    – Nic. Właśnie doszłam – tłumaczy jej Honey, cokolwiek się rumieniąc. No i tym razem się zapomniałam.

    – Nie ma się czego wstydzić, każda ma inaczej. Kaśkę słyszałaś?

    – Ten wysoki, świdrujący dźwięk? Tak!

    – My to nazywamy wysokim „C” – wtrącam.

    – Na bezludnej wyspie jesteś, nie musisz się pilnować – mówi jeszcze Dorka. – Zresztą oni to lubią.

    – Jeszcze jak! – odpowiadam za wszystkich „onych”. – Lepiej, żeby krzyczały, niż gryzły!

    Lia, która tylko przysłuchuje się naszej rozmowie, zaczyna się bawić moim przyrodzeniem. Z wiadomym skutkiem. Zadowolona z efektu, proponuje dokończenie zabawy bez używania rąk.

    – Też bym sobie kiedyś pokrzyczała – mówi sprowadzając mnie do parteru.

    – To już wiesz, że nie musisz się krępować.

    – To nie tak – odpowiada, wzdycha, gdy mnie dosiada. Uwięziwszy mnie w swoim ciasnym loszku dodaje – bo ja z tych gryzących jestem…

    – Toś popadł w kałabanię! – śmieje się Tidżej obserwując, jak Lia mnie ujeżdża. Zresztą wszyscy się gapią w oczekiwaniu na finisz.

    – Ciekawe, jak się Ali wytłumaczysz z tych malinek…

    Nie odpowiadam na zaczepkę, zaciskam zęby, Lia gryzie naprawdę mocno! Nie spuszczam Toma lub Jerry’ego z oczu, gdy, już po wszystkim, nachylam się do uszka Lii i coś szepcę. Lia kiwa głową i podchodzi do tego złośliwca. Łapie go za jądra, żeby nie uciekł i…

    – Właśnie usłyszałam, że uwielbiasz 69.

    Tidżej patrzy na moje ramię z wyraźnym śladem ząbków Lii, na jej złośliwy uśmieszek…

    – Nie!!!

    Za późno! Teraz ja mam ubaw, gdy oboje dochodzą w swoich ustach nawzajem.

    * * *

    Zamoczyć, już pewnie dzisiaj nie zamoczę, ale zawsze można porozmawiać. Zwłaszcza trzymając w dłoniach takie śliczne cipki.

    – Skąd pomysł na takie fryzurki? – Pytam, nawijając te wyjątkowej długości włosy na palce

    – Właśnie z mangi – mówi Yuki.

    – Wiedziałyśmy dużo wcześniej, że jedziemy do Europy – opowiada Suki – a słyszałyśmy o fascynacji Europejczyków długimi włosami łonowymi Japonek

    – Długimi, prostymi i smoliście czarnymi… tak…

    – I trafiłyśmy na taki komiks. Bohaterka miała dokładnie wygoloną cipę a ponad nią taki wiecheć…

    – Taki, jak te? – Przeczesuję palcami oba na raz.

    – O wiele dłuższy!

    – Narysować można wszystko, wyhodować coś takiego… Szacun! Ale założę się, że pizdy macie co najmniej tak samo gładko wygolone, jak ona. I macie je teraz takie wilgotne…

    – Jej kapało z cipy, jak chodziła…

    – W waszym przypadku  nie dopuszczę do czegoś takiego.

    Wylizuję oba sromy, dwa wiechcie łaskoczą mnie w twarz, muszę mrużyć oczy. Niedługo zmrużę je do snu, już późny wieczór. Dziwnie będzie tak, bez Maleńkiej. Przyzwyczaiłem się.

    * * *

    Budzę się w objęciach Honey.

    – Zostało ci coś tego miodziku z wczoraj?

    – Sprawdź!

    Przysysam się do różowej bułeczki z miodem. Dzień zapowiada się miodzio.

    * * *

    Dnia powoli ubywa, a ja coraz częściej sprawdzam godzinę. Wreszcie jest. Zorza zarzuca kotwicę w zatoczce, a Ala wraca na ląd tą samą drogą, którą go wczoraj opuściła. I w tym samym nakryciu głowy.

    – Najbardziej, to się martwiłam, żeby nie zamoczyć tej pięknej czapki -mówi Maleńka, obracając ją w rękach. Wreszcie zdecydowanym ruchem oddaje Timowi.

    – Dziękuję.

    – Przydała się chociaż?

    – O tak! Dała mi pełnię władzy nad załogą. Oczywiście zaraz potem, jak mnie w niej zobaczyli, to ją zdjęłam.

    – To mi ulżyło, zapomniałem cię o to poprosić. Nie chciałbym, żeby widok tej czapki na mojej głowie kojarzył się załodze z czymś zupełnie innym, niż władza kapitana…

    – Ale Ala pomyślała i nikt z załogi nie rzuci się na ciebie i nie wyrucha, gdy tylko ją założysz – wtrącam.

    – Bardzo śmieszne…

    * * *

    – Wiesz – mówi Maleńka bawiąc się moimi jądrami – nawet fajnie się złożyło; ledwo wspięłam się na pokład, przyłapałam jednego,  jak jechał na ręcznym, żebyś widział, jak się spłoszył!

    – Ale jak to?

    – Normalnie. Stał przy relingu, zasłonięty szalupą i walił konia, aż furczało. Gapił się na wyspę, choć i tak nic nie mógł zobaczyć z tej odległości. I jak przed nim wylazłam tak nagle, to zamarł z ręką na drążku. A zaraz potem dał nogę…

    – A ty?

    – Zrobiłam im wszystkim zbiórkę na pokładzie.

    – Ten nieszczęśnik przyłapany też tam był?

    – No przecież mówię, że wszystkim. Wyglądał na skrępowanego. Wszyscy byli, starali się za bardzo nie gapić.

    – Na twoją czapkę?

    – Hehe… Ale czapkę też zauważyli.

    – Oczywiście na samym koń… Auć! – Na moich jajach zaciska się imadło. To dłoń Maleńkiej.

    – To chcesz posłuchać, czy dalej będziesz mi przerywał?

    – Nie! To znaczy tak, chcę posłuchać. I nie będę przerywał.

    Ala znów opowiada pieszcząc mnie machinalnie.

    – No więc stawili się wszyscy, w tych białych szortach i koszulkach polo. Nawet się ubrali, wcześniej widziałam ich w samych szortach.

    – Czyli osiągnęłaś efekt odwrotny do zamierzonego… Auć!

    Dłoń Maleńkiej daje mi ostatnie ostrzeżenie. Tym razem rozumiemy się bez słów.

    – I nawet w szeregu stanęli. Przesunęłam po nich władczym wzrokiem. Jak przesunęłam nim niżej, zobaczyłam wybrzuszenia we wszystkich pięciu spodenkach…

    – Na początek najważniejsza sprawa. Wiecie, gdzie mamy płynąć?

    – Tak jest!

    – To dlaczego jeszcze nie płyniemy? Proszę zrobić, co trzeba i wrócić do mnie.

    – A, jak już wrócili, palnęłam im mówkę.

    – Panowie! Tak nie może być! Na pokładzie kręcą się nagie dziewczęta, kuszą… Kapitan i jego brat mają używanie, a wy? Od półtora miesiąca na ręcznym jedziecie!

    – Pytałam Tima, kiedy wypłynęli ze Stanów – wyjaśnia.

    – Nie zaprzeczajcie, sama widziałam!

    – I wiesz, ten przyłapany nawet się zaczerwienił. To było słodkie!

    – Wiem też o innych takich przypadkach. I jestem tu, by położyć kres tym onanistycznym praktykom!

    – I podeszłam do tego onanisty, co go przyłapałam, żebyś widział, jaksię spłoszył! A tylko czapkę zdjęłam…

    – Mógłbyś ją odnieść do kajuty kapitana? Nie wiem, gdzie to…

    – Czekając na jego powrót wykonałam kilka ćwiczeń rozluźniających…

    No tak! Ala-gimnastyczka. Napatrzyli się, chłopaki!

    – Jak wrócił, przystąpiłam do rzeczy. Podeszłam do pierwszego w szeregu…

    – No tak…

    – I do następnych.

    – Panowie, widzę, że postawiłam wszystkie maszty. To który pierwszy skorzysta?

    – Jeszcze mi nie dowierzali…

    – Jest jeden warunek – ten, który pierwszy chce mnie przelecieć, musi się rozebrać do naga i zrobić to tutaj!

    – I wiesz… Popatrzyli po sobie, dalej nieruchomi, a potem nagle dostali przyspieszenia. Gdy pierwszy szczęśliwiec we mnie wchodził, pozostali już byli goli.

    – I jak cię brał?

    – Wiesz, co lubię…

    – Głowa nisko, tyłeczek wysoko… Na pieska!

    – No pewnie! Jak się spuścił, a nie zajęło mu to wiele czasu, już stała kolejka.

    – Nie,  nie, panowie! To była premia za odwagę, teraz będzie trudniej.

    – Patrząc, jak sobie bezwiednie masują, gdy ten pierwszy mnie rżnął, przypomniałam sobie opowieść DajDaj…*

    – Hahaha, już wiem! Ale mów.

    – Chcę, panowie, żebyście stanęli w kółeczku, każdy bierze w dłoń maszt kolegi i mu stawia! A ja się trochę sama popieszczę. Pana też zapraszam.

    – I, wyobraź sobie, podjęli temat, ten pierwszy też dołączył. Zaraz mu kolega postawił.

    Mnie też stoi. Bo wyobrażam sobie zabawiającą się łechtaczką Alę w kręgu onanizujących się nawzajem samców. Bo sam bawię się tą łechtaczką, a Maleńka moim przyrodzeniem.

    – Brandzlowałam się tak, obracając w kółeczko, z cipy mi kapała sperma tego pierwszego a oni sobie trzepali i trzepali… Zakręciłam się, z zamkniętymi oczami, jak fryga, gdy je otworzyłam…

    – Pan pozwoli następny!

    – Łaskawa pani ma na myśli chuja, czy rękę, która go dzierży?

    – A co mi tam – pomyślałam.

    – Skoro pan taki dowcipny, to razem z kolegą proszę…

    – Ten z tyłu walił mnie, jak karabin maszynowy, szybko się spuścił. Ten z przodu był delikatniejszy. Zanosiło się na dłuższe obciąganie.

    – Panowie, zapraszam od tyłu!

    – I nim doszedł ten w buzi, moja pizda obsłużyła dwóch pozostałych.

    – Robi się coraz ciekawiej…

    – Słuchaj dalej! Stanęłam przed nimi, z obspermioną  buzią, z dłonią zaciśniętą na cipie – i tak mi z niej kapało – i powiedziałam:

    – Nie ma tu moich koleżanek, one wiedziałyby, co robić…

    – Nic wam, panowie nie świta?

    – Nie? To powiem wprost. Ten z panów, który teraz mnie pocałuje… tu i ówdzie… będzie moim ulubieńcem…

    – I gdy jeszcze się wahali, dodałam:

    – Będzie mnie miał na każde życzenie!

    ­– I ten, co mi się na buzię spuścił, był najszybszy. Nawet mi pasowało, bo miała największego – tu Maleńka spuszcza wzrok na swą dłoń. I to, co w niej trzyma.

    – Choć nie aż tak dużego!

    – Uff…

    – Hahaha

    – No włóż mi wreszcie!

    Kładę się na wznak, Ala mnie dosiada – tak będzie jej najwygodniej opowiadać dalej.

    – Ale cwany był! Najpierw zlizał mi z buzi swoje własne nasienie, poprosił przy tym, żebym mu postawiła. Więc pomasowałam go trochę, a jak mu stanął, to we mnie wszedł. I zaraz wyszedł. Podsunął mi przed nos takiego całego w spermie.

    – No dalej, wiem, że to lubisz!

    ­- Bo lubisz! – śmieję się.

    – No więc zlizałam wszystko, a on znów mi wsadził. I tak wędrował między moją cipą a buzią.

    – Liż mała, liż!

    – A to trzeba mnie zachęcać?

    – No nie…

    – To zachęcaj dalej, lubię takie teksty!

    – Masz chłopaka?

    – Mam!

    – Szkoda…

    – Ale, jak widzisz, zazdrosny nie jest!

    – To on wie?!

    – Oczywiście! Jak wrócę, wszystko mu opowiem.

    – Ja pierdolę!

    – Pierdol, pierdol, to też lubię.

     – I wypierdolił. Aż zapomniałam o minetce.

    – Cwaniak!

    – Mówiłam przecież.

    Ala ma okazję poćwiczyć na mnie mięśnie Kegla, przy takim powolnym suwaniu dodatkowa podnieta jest jak znalazł. Zaciska więc raz po raz pochwę na moim członku i opowiada dalej:

    – Tak koło południa wszyscy opadli z sił, nawet temu gierojowi już ani drgnął.

    – A założę się, że próbowałaś wszystkiego…

    – Bo mnie dobrze znasz.

    – Panowie, skoro już nic nie zdziałacie, to przynajmniej umyjcie swego kapitana!

    – A który z nas? Łazienka tu ciasna…

    – A na pokładzie nie można?

    – No więc wymyli mnie dokładnie na pokładzie. A ja ich.

    Wpatrzony w pizdę Maleńkiej nasuwającą się raz za razem na mój dyszel, wyobrażam sobie te wszystkie ręce w jej kroczu. Bo przecież wiadomo, co jej umyli najdokładniej…

    – Jeszcze tylko posłałam po czapkę i byłam gotowa.

    – A oni się ubrali?

    – Chcieli, ale wybiłam im to z głowy.

    – No co, panowie? Wstydzicie się? Przecież na razie i tak wam nie stanie. A to ośrodek naturystów. W gatkach pójdziecie na plażę?

    – A to pójdziemy?

    – Będziemy się zmieniać. Najpierw wy, potem ja.

    – A… goście?

    – Goście?

    – No… bo za każdym razem, gdy gdzieś przybijamy, jest wielu chętnych do zwiedzania.

    – Macie na myśli chętne dziewczęta?

    – Tak jakby.

    – To, jak będą naprawdę chętne, to proszę bardzo. Tylko z czym wy do nich?

    – No tak, położyłaś wszystkie pięć masztów…

    – Przynajmniej nie wzbudzali sensacji cumując i opuszczając trap. To znaczy większej, niż zwykle. Taki żaglowiec! Jak schodziłam na ląd zebrał się już niezły tłumek.

    – Spotkałaś jakąś koleżankę na plaży? Albo kuzynkę?

    – Hahaha… nie! Starego też nie! Za to paru kandydatów na wujków…

    – Jak to?

    – Jak schodziłam na ląd. Dwóch facetów koło czterdziestki, nawet całkiem całkiem. Rozmawiali po polsku. Nie przypuszczali… Taki żaglowiec, amerykańska bandera, ja w czapce kapitańskiej…

    – I co mówili?

    – Poza sprośnymi komplementami? Że chętnie zostaliby moimi wujkami, takimi z tych wszystkich opowiadań, gdzie wujkowie ruchają nieletnie siostrzenice.

    – Założę się, że tak tego nie zostawiłaś…

    – O nie! Powiedziałam im, że mi takich wujków nie trzeba, bo mnie tatuś rucha.

    – Hahaha… Już widzę ich miny!

    – Ale i tak za mną łazili… Aż postanowiłam dać im premię za wytrwałość.

    – Dałaś im?!

    – Nieee… Ale wyedukowałam się na twoich zboczonych pomysłach…

    – I?

    – Najpierw sprawdziłam, czy mówią po angielsku – okazało się, że perfect. A na pokładzie jest parę komórek… No i był zasięg. A panowie wujkowie strasznie chcieli zwiedzić Zorzę.

     – I coś ty wykombinowała?

    – Wróciłam pierwsza na pokład i pogadałam z załogą. Potem weszli oni… Znów miałam na głowie kapitańską czapkę.

    – Nie wierzymy, że jesteś kapitanem.

    – Nie musicie. Kapitanem jest tatuś, ale wybył w interesach.

    – I on cię…

    – Posuwa? Ależ tak! Tu na pokładzie.

    – I obdarzyłam ich swoim uśmiechem nr 1. Po czym zaczęłam oprowadzać. Uwagę dzielili miedzy Zorzę i mój tyłek. Po chwili, jak było umówione,  podbiegł załogant z telefonem w ręce.

    – Ojciec do pani!

    – Zanim odebrałam, pokazałam „wujkom” wyświetlacz z napisem „Daddy”. Oczywiście to dzwonił kolejny załogant.

    – Tatuś jest Amerykaninem – wyjaśniłam, włączyłam tryb głośnomówiący i przeszłam na angielski.

    – Hello, Daddy!

    – Hej, córeczko! Stęskniłaś się zza tatusiem?

    – I za jego pałką!

    – Mnie też tęskno za twoją cipeczką. Jak ona się ma?

    – Możecie sprawdzić? – rzuciłam do „wujków”. Popatrzyli na siebie, lekko zszokowani, w końcu jeden wyciągnął rękę…

    – Z kim tam rozmawiasz, córuś?

    – Jest tu dwóch panów, sprawdzają, jak się ma moja cipa.

    – Zostawić cię na parę dni…

    – To nie tak, jak myślisz, tatusiu. Tylko ty mnie pieprzysz. Oni ręką sprawdzają.

    – Masz mokrą?

    – Tatuś pyta, czy mam mokrą. – i podsunęłam im telefon.

    – Tak, proszę pana. Ma mokrą – wydukali.

    – Możecie się nią pobawić, tylko nie wkładajcie!

    – Słyszeliście, panowie?

    – Usiadłam sobie wygodnie z telefonem w ręce, rozmawiałam z „tatusiem”, a oni na zmianę mi lizali. Jak ja dyszałam do słuchawki! Aż ich „tatuś” pochwalił. Spytał, czy sprawdziłam, jak tam u nich w spodniach.

    – Tatusiu, to naga plaża, goli są. Gołym okiem widać.

    – Wstańcie, panowie!

    – Sama też wstałam, kazałam załogantowi trzymać mi telefon przy uchu, żeby mieć obie ręce wolne…

    – Hahaha… Już wiem, co zrobiłaś!

    – Spuścili się obaj momentalnie.

    – Tak, tatusiu, już im podziękowałam.

    – I rozmawiałam dalej, jeden z „wujków” masował mi cipkę, drugi pieścił tyłek, a ich sperma spływała mi po udach.

    Nie wytrzymuję i robię Maleńkiej zastrzyk ze spermy.

    – Jak chciałaś dłużej, to nie trzeba mi było opowiadać takich historii!

    Ala zsuwa się ze mnie, odwraca i wylizuje mi pałkę wraz z przyległościami. Jej wypięty tyłeczek wisi mi nad głową; z szeroko rozwartej szparki skapuje na mnie moje własne, przyprawione soczkiem, nasienie. Czego chcieć więcej?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * Rozdział 16 Bliźniaczki

  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.1

    Był marcowy, a za razem chłodny dzień. Oskar bez najmniejszego zadowolenia wstał z łóżka. Nie spał całą noc. Myślami krążył po wydarzeniu, które wczoraj miało miejsce. Był na imprezie u brata swojego kumpla. Poszedł tam z nim, ze swoją miłością. Bawili się świetnie, skakali w rytm muzyki, pili alkohol, cały świat skupiał się jedynie na nich. W pewnym momencie stracił go z oczu. Poszedł go szukać i znalazł go w objęciach nie znanej mu dziewczyny. To był szok. Znali się od dziecka, nigdy nie wykazywał zainteresowania dziewczynami, a teraz znajduje go w łóżku z jedną z nich. Jedynie spojrzeli na siebie i wyszedł. Szedł przed siebie próbując wybić sobie z głowy obraz, który zobaczył przed chwilą.

     Zobaczył go Oliwier – byli dla siebie jak rodzina. Stał i rozmawiał, że swoim chłopakiem, kiedy akurat zobaczył Oskara idącego przez tłum ludzi nie zwracającego na nic uwagę. Widział, że jest zdenerwowany. Poszedł za nim lecz stracił go z oczu w tym tłumie ludzi i w kompletnych ciemnościach. Wybieg przed budynek lecz po Oskarye nie było ani śladu.

     Wszyscy mieszkali w miasteczku położonym blisko Morza. Często chodzili tam w czasie wagarów czy po prostu dla przyjemności w wolnym czasie. Czasem plaża stawała się też ich samotnią w trudnych dla nich chwilach wymagających przemyśleń bądź dyskusji pomiędzy nimi. Oliwier wiedział, gdzie znaleźć swojego przyjaciela. Siedział przy wydmach, skulony niczym dziecko skarcone przez rodziców. Wpatrywał się w spokojne morze wsłuchując się w szum fal.

     – Hej, co się stało? Czemu wybiegłeś bez słowa? – spytał Oliwier

     Jednak on nie odpowiedział.

     – Ej, ziemia do O! Co się z Tobą dzieje?! –zaczynało to już Oliwiera powoli denerwować.

    – Zdradził mnie. Z dziewczyną… – mruknął przez ledwo otwarte usta Oskar

    – O kur.. Ty tak poważnie? Z Którą? – zapytał zszokowany Oliwier

    – Nie wiem, nie znam jej… – mówiąc to miał już łzy w oczach

     Oskar nie miał w zwyczaju płakać. Mimo, że był wrażliwym chłopakiem. Można go określić jako romantyka i marzyciela. Zawsze chodzi uśmiechnięty, rzadko się denerwuje, a co dopiero płacze. Oliwier był przeciwieństwem Oskara – był zdecydowany, swoje uczucia trzymał na wodzy. Zgrywał trochę zbuntowanego twardziela. Trudno uwierzyć, że Ci dwaj się przyjaźnią – nie dość, że inni pod względem charakteru to i wyglądem – Oskar to chłopak średniego wzrostu, dobrze zbudowany z jasną karnacją, brązowymi oczami i z brązowymi zawsze potarganymi włosami, a Oliwier – wyższy od Oskara o jakieś 7 cm, ciemna karnacja jakby zawsze chodził opalony, czarne i przeczesywane na bok palcami włosy oraz ciemne, brązowo-czarne oczy. Różnią się, ale jednocześnie są sobie bliscy jak bracia bliźniacy.

     Zbierało się na deszcz a po policzku Oskara spływała już pierwsza łza. Oliwier nie mógł patrzeć na swojego przyjaciela w takim stanie. Objął go ramieniem i tkwili tak przez dłuższą chwilę. Nie wyglądali na parę, ale na kumpli, gdzie jeden pociesza drugiego. Oskar z każdą chwilą płakał coraz mocniej, aż w pewnym momencie już płacz uniemożliwiał mu oddychanie. Jego przyjaciel nie wiedział co już robić bo pierwszy raz widzi go w takim stanie. Nagle..przeszła mu przez głowę myśl…,ale nie… a może… nie nie! – potrząsnął głową aby wybić ten pomysł z głowy.

     – Co jest? – spytał Oskar

    – Nic, myślę jakby Cię tu pocieszyć – wyszeptał Oliwiera

    – Chyba nie był zbyt dobry patrząc ze trząsłeś głową aż mnie zbiłeś włosami po twarzy – zaśmiał się lekko

    – Pfff… bawi Cię to? – poirytował się

    – Nie..skądże… – mówiąc to próbował zachować poważną minę

    Wydawało się przez chwilę, że uspokoił się. Spojrzeli na siebie, i gdy tak wpatrywali się w swoje oczy i twarze, Oskarowi zaczęły znów napływać do oczu łzy.

     – ,,Dość tego!, raz kozi śmierć” – pomyślał Oliwier i ścisnął przyjaciela za nadgarstek, przybliżył się do niego i mocno pocałował w usta.

     Oskar wytrzeszczył oczy, ale nie odtrącił go od siebie. Zamknął oczy, wsunął palce pomiędzy włosy przyjaciela i odwzajemnił pocałunek. Całowali się namiętnie a ich języki oplatały się wokół siebie.

     – Przestaniesz w końcu płakać za tym dupkiem? – szepnął w ucho Oliwier

    – yhm… – Oskar chciał coś powiedzieć, ale nie zdążył bo znowu do jego ust przyległy usta Oliwiera.

     Zaczęły spadać pierwsze krople deszczu. Chłopaki nie mieszkali daleko więc szybko zaczęli iść w stronę domu dyskretnie ocierając od czasu do czasu swoje dłonie. Gdy tylko przekroczyli próg domu Oliwiera, ten przywarł do ściany Oskara i zaczął delikatnie całować po szyi schodząc do obojczyków. Oskar objął jedną ręką kark swojego przyjaciela poddając się przyjemnemu uczuciowi jaki sprawiały jego usta. Oliwier przerwał i spojrzał na swojego przyjaciela. Wpatrywali się znów w siebie aż Oliwier powoli zaczął zbliżać usta do przyjaciela, jakby nie był pewien czy ten mu pozwoli go pocałować. Jednak Oskar sam zaczął powoli zbliżać się do niego rozchylając powoli usta i zamykając oczy. Całowali się w mroku, jedyne światło w pomieszczeniu dawał Księżyc. Zaczęli się namiętnie całować. Ręce Oskara schodziły coraz niżej aż dotarły to paska spodni. Oliwier w międzyczasie włożył ręce pod T-shirt Oskara i zaczął powoli dłońmi krążyć po jego ciele – zaczynając od karku i przechodząc aż do dołeczków a zaczynając znów od podbrzusza przyjaciela kończąc na jego klatce.

     – Nie powinności tego robić…

    – Wiem Oskar…

     Ale pragnienie było silniejsze od nich. Oliwier rozpiął pasek i rozporek od spodni Oskarowi, a ten zaczął zdejmować z niego skórzaną kurtę i T-shirt. Przeszli do sypialni obok, gdzie Oliwier popchnął Oskara na łóżka. Oparł się nad nim na dłoniach i zaczął całować usta przechodząc powoli do szyi a z niej aż już niżej…aż nagle przestał, uśmiechnął się i zaczął rozbierać Oskara do samych bokserek.

     

    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Natalia wzieta na lodzi

    Pojechałem we wrześniu z klasą na żagle. Łódki były 5 osobowe- byłem w załodze jednej z nich mn. Z 16 letnią Natalią. Pewnego wieczoru, wiedząc że przeważnie przebiera się na łódce, zakradłem się i schowałem na pokładzie po drugiej stronie niż pomost. 10 min później Natalia przyszła i weszła do łódki. Przysunąłem się do okna a ponieważ było ciemno nie zobaczyła mnie. Z przyjemnością patrzyłem co robi. Była ubrana w krótkie spodenki i koszulkę a na nogach miała trampki. Podeszła do swojej torby, wyjęła rzeczy na przebranie i ku mojej radości wyjęła też nową bieliznę. Stała do mnie tyłem kiedy zaczęła się przebierać. Ściągnęła z siebie spodenki wypinając swoją piękną pupę w samych stringach w moją stronę. Włączyłem kamerkę i zacząłem ją nagrywać. Następnie zdjęła trampki zostając w skarpetkach po czym ściągnęła przez głowę koszulkę. Była w czarnym koronkowym staniku pięknie opinającym jej nie małe piersi. Po chwili zdjęła go odsłaniając swoje piękne piersi. Przez chwilę stała w samych skarpetkach po czym sięgnęła do torby i wyjęła coś, czego się nie spodziewałem. Wibrator. Zakluczyła drzwiczki do kabiny i usiadła bokiem do mnie na stołku Powolutku wsunęła wibrator   pod siebie i delikatnie się na niego nasunęła. Przytrzymała się brzegów stołka i włączyła wibracje na maksymalną siłę i częstotliwość. Zaczęła jęczeć a cały stołek drżał. Moja pała stała jak nigdy dotąd. Nie mogąc dłużej wytrzymać zastukałem w okno i pokazałem jej kamerkę. Spojrzała na mnie przerażona. Podszedłem do drzwiczek kabiny. Uchyliła mi je i zaczęła błagać żebym nikomu nie pokazywał.

    -Dobrze-powiedziałem- ale jeżeli pozwolisz mi się raz z tobą zabawić. I tak to robiłaś więc co ci szkodzi?-

    Spojrzała na mnie nie pewnie ale nie mając wyjścia wpuściła mnie do środka. Poprosiłem żeby znowu usiadła na wibratorze i robiła to co robiła wcześniej tylko tym razem ja wejdę w drugą dziurkę.

    -Ale ja jeszcze z nikim tego nie robiłam, nie możesz od tak mnie rozdziewiczyć-

    -Chcesz żebym wszystkim wysłał ten filmik?-

    -Nie.. no dobrze ale bądź delikatny-

    Usiadła na stołku po raz kolejny wibrator zagłębił się po sam koniec w jej pupie. Widać miała wprawę. Kazałem jej wstać przytrzymując wibrator tak, żeby był w środku. Na trzęsących się od wibracji nogach stanęła obok mnie. Kazałem jej położyć się na łóżku nogami do góry i rozszerzyć je. Zrobiła to i spojrzała na mnie z przestrachem ale i oczekująco. Ściągnąłem spodenki z bokserkami a moja paa wyprężyła się. Spojrzała na nią zaciekawiona.

    -Możesz dotknąć-powiedziałem z uśmiechem.

    Podszedłem do niej a ona musnęła palcami główkę, przejechała ręką kilka razy wzdłuż. Chciała kontynuować ale ja koniecznie chciałem dojść penetrując ją a już jej dotyk doprowadzał mnie do ekstazy. Stanąłem więc nad jej otworkiem, wziąłem do ręki fiuta i przyłożyłem delikatnie do jej róży. Przez chwilę jeździłem dookoła a moje ruchy+wibrator doprowadziły ją do takiego podniecenia, że prawie krzyknęła

    -WEJDZ WE MNIE!-

    Na te słowa mocno pchnąłem i nie zważając na jej krzyk wchodziłem bardzo szybko w jej głębie. Czułem na końcówce penisa silne wibracje wibratora znajdującego się w jej pupie. Podkręciłem go na maksa aż cała jej pupa wibrowała razem z łóżkiem. Wchodziłem w nią jak szalony a ona krzyczała, rzucała się i błagała o więcej co chwile krzycząc

    -GŁEBIĘJ, RŻNIJ MNIE MOCNIEJ-

    -Byłe blisko strzału ale powstrzymywałem się ile mogłem chcąc dać jej jak najwięcej. Pomiędzy orgazmami krzyknęła że ma niepłodne dni i mam w niej kończyć. Wjeżdżałem w jej rozpaloną szparkę jak szybko jak mogłem przy czym zakryłem jej usta bo jak wrzeszczała. Wiła się przy tym i zemdlała przeżywając olbrzymi orgazm. Jej dziurka zacisnęła się na moim fiucie. Tego nie mogłem już wytrzymać i z jękiem strzeliłem jak jeszcze w nigdy. Wypełniające ją nasienie ocknęło ją. Kiedy wylewało się już z niej szybko wyszedłem i oblałem jeszcze jej twarz, piersi i brzuch. Wibrator działał dalej i kiedy podszedłem do niej żeby wylizała mi pałę zaczęła robić mi takiego loda co chwilę krzycząc przy mocniejszych skurczach kiedy dostawała kolejnego orgazmu że strzeliłem znowu, równie obficie prosto do jej ust wypełniając je. Oczy jej się rozszerzyły ale połknęła wszystko nie krzywiąc się nawet zbytnio. Wyłączyła wibrator i zaczęła zlizywać moją spermę ze swojej twarzy, piersi i brzucha oraz to, co nadal wyciekało z jej cipki. Podałem jej ręczniki i dokładnie wysprzątaliśmy to, co zostało bo jej rżnięciu a każdą kroplę spermy Natalia dokładnie wylizała.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki
  • Moja Pieknosc

    To była druga liceum, na gwałt potrzebowałem korepetycji z fizyki. Nienawidziłem tego przedmiotu, nie zmieniło się to nawet po wielu latach od ukończenia szkoły. Korepetytorkę znalazłem dość szybko, przez Internet oczywiście. Umówiliśmy się na wstępne spotkanie u niej w domu. Gdy zapukałem niemal od razu otworzyła drzwi.

    – “Więc to ty jesteś moim nowym uczniem” – rzuciła szybko, a ja nie mogłem oderwać od niej wzroku – “Wejdź proszę, jestem Aleksandra chociaż możesz mi mówić Ola”.

    Wszedłem, gdy zamykała za mną drzwi podałem jej rękę.

    – “Miło mi, Hubert” – podała mi dłoń, a ja wciąż na nią spoglądałem. Wydaje mi się nie zauważyła tego chociaż moje oczy przeskakiwały z jednej piersi na drugą. Widocznie była przyzwyczajona albo podobało jej się to. Zaprosiła mnie do salonu. Była wiosna chociaż dało się już odczuć letnie przebłyski. Miałem na sobie długie spodnie i bluzę. W jej mieszkaniu było cieplej niż na dworze więc postanowiłem ją zdjąć, następne były buty.

    – “Nie zdejmuj ich” – krzyknęła siedząc już na krześle przy stole. Usiadłem na przeciwko niej – “Słucham” – powiedziała to jak gdyby w powietrze – “Jakie braki, z czym do mnie przychodzisz?” – bardzo odpowiadało mi takie bezpośrednie podejście gdyż sam byłem śmiały. Miałem ze sobą plecak więc wyjąłem zeszyt i podręcznik.

    – “Cały drugi semestr, pierwszy jakoś zaliczyłem ale teraz mogę nie zdać i mieć komis w wakacje” – zaczęła przeglądać moje notatki, mam czytelne pismo dlatego nie miała problemu z odczytaniem. Czytała szybko, a może tylko przerzucała kartki. Tego nie wiem jednak nie przeszkadzało mi to. Jej piękna twarz i długie czarne włosy sprawiały, że zapominałem po co ty jestem. Wiedziałem jednak żeby nie przekraczać pewnych granic, a na pewno nie na pierwszym spotkaniu. Skończyła lekturę, popatrzyła na mnie i lekko otwarła usta

    – “Jak szybkie tempo potrzebujesz nałożyć aby nadrobić zaległości?”.

    – “Jak najszybsze” – odpowiedziałem bez namysłu, jeszcze się nie rozstaliśmy, a już chciałem się z nią spotkać.

    – “Myślę, że dwa spotkania w tygodniu wystarczą. Zobaczymy jak ci będzie szło najwyżej je zwiększymy” – powiedziała patrząc na mnie zalotnie lekko przygryzając wargę. Robiła to specjalnie czy miała taki wyraz twarzy? To pytanie spędzało mi sen z powiek tej nocy. Zanim od niej wyszedłem ustaliliśmy jeszcze termin na wtorek i środę oraz cenę za godzinę zajęć. Tak minął kwiecień i maj. Zajęć co prawda nie zwiększyliśmy ale te cztery godziny tygodniowo robiły swoje. Czekałem z niecierpliwością z tygodnia na tydzień. Poczyniłem wielkie postępy, nie wiem czy dlatego, że tak dobrze uczyła czy dlatego, że starałem się mocno żeby mnie pochwaliła. W tym czasie kontynuowałem moje inne zainteresowania, a mianowicie zakupy w erotycznych sklepach, bo musicie o mnie coś wiedzieć. Mianowicie interesowałem się tak samo kobietami jak i mężczyznami. O ile z płcią piękną nie miałem problemów i śmiało startowałem do każdej laski, która mi się podobała tak mężczyźni mnie brzydzili a może było to zwykłe przerażenie. Dziwne co nie? Ale to prawda. Mogłem oglądać gejowskie porno, kupić sobie dildo czy wibrator albo korek analny i zabawiać się tym gdy byłem sam w domu ale wizja tego, że ktoś zobaczy mnie z mężczyzną brała górę i musiałem zadowolić się silikonowymi zabawkami. Nastał czerwiec, pierwszy raz od początku zajęć przeprosiła mnie i poszła do toalety, nie mogłem czekać. Poszedłem na zwiady do sypialni, było ją widać z salonu więc wiedziałem gdzie iść. Rozglądałem się za czymkolwiek, liczyłem na seksowną bieliznę albo jakąś zabawkę jednak to co znalazłem przerosło moje oczekiwania. W jednej z szafek znalazłem sztuczną pochwę i duże dildo. Pochwa była używana, nigdy nie dostrzegłem obecności mężczyzny w tym domu. Wróciłem na miejsce i czekałem na nią. Dokończyliśmy zajęcia a ja niemal biegiem udałem się do domu. To co zobaczyłem nie dało mi zasnąć. Będąc już w domu, a konkretnie w toalecie wyjąłem swojego kutasa i zacząłem się masturbować. Było mi jednak mało. Moje zabawki są ukryte w moim pokoju, poszedłem więc tam i zabrałem jednego przyjaciela. Stałem już nagi w łazience, gotowy do działania. Przyssało się do ściany a ja będąc tyłem do niego nakierowałem go na mój otwór. Byłem tak napalony, że zapomniałem o nawilżaczu, szybko po niego pobiegłem i nasmarowałem Czarnulka. Tak nazywam moje jedyne czarne dildo. Wchodziło we mnie głęboko niemal do końca. Ta pozycja zawsze szybko się nudziła ale nie przestałem dopóki moje pośladki nie zaczęły uderzać o ścianę. Zmieniłem pozycję i przykleiłem go do kafelków na podłodze. Uwielbiałem tą pozycję, bo mogłem ujeżdżać mojego przyjaciela oraz walić gruchę jednocześnie. Szybko trysnąłem na pralkę, nie przeszkodziło to w dalszym podskakiwaniu. Trwało to tak długo aż usłyszałem, że rodzice wrócili. Wiedziałem, że mieli wrócić późno jednak nie spodziewałem się że tak wcześnie to nastąpi. Posprzątałem po sobie lecz nadal było mi mało. W pokoju zorientowałem się, że mamy już 23 a wróciłem przed 20. Zabaweczkę schowałem jednak wyjąłem kulki analne, które natychmiast wsadziłem w siebie. Doszedłem jeszcze dwa razy na swoją dłoń i zlizałem wszystko. Zasypiając wciąż czułem to przyjemne mrowienie w odbycie. Następnego tygodnia na zajęciach niczego nie dałem po sobie poznać ale po zakończeniu nie pojechałem do domu. Zaczaiłem się w okolicy i obserwowałem jej sypialnię. Około północy weszła do niej, stałem jak najbliżej żeby wszystko widzieć lecz tak żeby mnie nie zauważyła. Moje fantazje o niej nie sięgały aż tak daleko gdy zobaczyłem ją bez ubrań. Ona… ona miała penisa i to całkiem dużego penisa. Od spełnienia moich marzeń dzieliła mnie ściana. Patrzyłem jak wybiera film, jak bierze swoje gadżety, jak siada na swoje dildo, które wcześniej położyła na krześle, jak zagłębie się w niej, jak dokładnie ślini swojego kutasa i nakłada na niego pochwę. Wahałem się długo, to było silniejsze ode mnie ale postanowiłem działać. Podszedłem do drzwi. O dziwo były otwarte. Szedłem dalej aż do jej sypialni, po cichu tak żeby nie usłyszała. Miała słuchawki na uszach co dawało mi przewagę, zastanawiałem się jak to rozegrać stojąc tuż za nią patrząc wciąż jak zabawia się swoim chujem. Postawiłem na moją śmiałość. Stanąłem bliżej, zdjąłem jej słuchawki mówiąc:

    – “Mogę ci z tym pomóc jeśli chcesz” – krzyknęła z przerażenia, wyraźnie ją zaskoczyłem – “nie bój się” – to jedyna myśl, która przyszła  mi do głowy gdy klękałem przed nią. Już miałem złapać ją za penisa lecz zaczęła się bronić.

    – “Przestań, nie możesz, jesteś przecież chłopakiem, moim uczniem” – krzyczała odsuwając moją głowę od siebie.

    – “A ty za to jesteś najpiękniejszą kobietą jaką widziałem na oczy” – mówiąc to zacząłem gładzić dłonią jej nogi. Na reakcję nie musiałem długo czekać.

    – “Na prawdę? Uważasz, że jestem ładna? Ale dlaczego chcesz mi pomóc w tym co właśnie robię?” – mówiła już dużo spokojniej. Chyba nawet poruszyła się w moją stronę dając przyzwolenie.

    – “Oczywiście, że tak. Nie tylko uważam, że jesteś piękna, jesteś najpiękniejsza. Będąc z tobą szczerym od dawna wiedziałem, że transwestyta to spełnienie moich seksualnych marzeń. Chcę żebyś mnie wzięła, tu i teraz tak jak chcesz” – mówiąc ostatnie słowa moja twarz była już przytulona do jej kutasa – “więc jak będzie? Zaczniemy zabawę czy mam jednak wyjść” – nie byłem pewny jej reakcji, bałem się że każe mi iść do domu i moja jedyna okazja pójdzie się pierdolić.

    – “A twoi rodzice? Jest już późno” – widziałem po niej, że jest już moja, to tylko udawana troska, jej oczy mówiły natomiast weź go wreszcie do buzi.

    – “Dzwoniłem do nich, wiedzą że będę później albo że w ogóle nie wrócę na noc” – nic im nie powiedziałem ale dla świętego spokoju skłamałem – “to jak zaczniemy?” – zacząłem gładzić jej penisa dłońmi. Jedyne co zrobiła to kiwnęła twierdząco głową – “wydajesz się być niedoświadczona czy mam rację?”.

    – “Ja zakończyłam wszystkie operacje w wieku 22 lat, teraz mam 27 i nie miałam żadnego intymnego kontaktu aż do dzisiaj” – mówiła cicho, powoli, tak jakby nie chciała żebym usłyszał. Jej kutas drżał i pachniał tak zachęcająco, że ledwo się powstrzymywałem mimo wszystko chciałem jej wysłuchać. Wydawało mi się, że nic więcej nie powie więc zacząłem od jąder. Robiłem to pierwszy raz z żywym chujem ale wiedziałem dokładnie co mam robić. Lizałem je i ssałem na przemian, sprawiał ojej to przyjemność, mój język szedł coraz to wyżej aż byłem przy główce. Pocałowałem sam czubek by odsunąć się od niego, złapać ją za pośladki i nagle z całym impetem nabić się na niego ustami. Robiłem to często w domu więc byłem przyzwyczajony. Ciężko było mi oddychać jednak nie przejmowałem się, w tym układzie mogłem dalej lizać jej jądra. Położyła swoje dłonie na mojej głowie i zaczęła ruchać moje usta, pchnęła kilka razy i niemal krzyknęła, że dochodzi. Błagałem wtedy w myślach żeby dociągnęła mnie do siebie, żeby zalała mnie w samej krtani, żeby mój nos zanurzył się w jej włosach łonowych. Nie wiem czy umiała czytać w myślach ale zrobiła to dokładnie tak jak chciałem. Czułem jak sperma zalewa moje gardło, nie uroniłem ani kropli a na koniec zlizałem z niej wszystko co tylko mogłem. Padła na krzesło a ja dostałem w twarz dildem, które jeszcze przed sekundą było w jej dupie. Popatrzyła na mnie przepraszająco, a ja zacząłem się śmiać.

    – “Co teraz?” – zapytałem. Chciałem więcej i więcej. Ponieważ mieliśmy całą noc nie śpieszyłem się z niczym.

    – “Wypnij się” – to krótkie hasło było aż nadto wystarczające. Dało się wyczuć w jej głosie większą pewność siebie. Podobało mi się to i to bardzo. Dopiero teraz rozebrałem się do naga. Wszedłem na łóżko i wypiąłem tyłem w jej stronę.

    – “Nie tu i nie tak” – od razu wiedziałem o co chodzi. Zszedłem z łóżka, klęknąłem jak wcześniej na podłodze tyle że tyłem do niej. Padłem na twarz dotykając klatką podłogi i czekałem. Szybko się za mnie zabrała. Wbiła we mnie język i dwa palce. Robiła to długo. Nie było to konieczne bo byłem nieźle podniecony po zrobieniu jej loda ale nie chciałem jej przerywać tej przyjemności. Wstała, złapała swojego przyjaciela i zaczęła nim jeździć między moimi pośladkami. Pomimo tego, że trwało to kilka sekund ja czułem jak gdyby mijały godziny zanim wreszcie się we mnie wbiła. Ruchała mnie szybko jak psa, mocno i energicznie. Po trzech minutach zmieniła swoje ułożenie, posuwała mnie trochę wolniej ale mogła przygnieść moją twarz swoją stopą do podłogi. Biła mnie po dupie otwartą dłonią, klapsy szły równomiernie z pchnięciami chuja. Właśnie wtedy zdałem sobie sprawę z tego, że lubię ból podczas seksu. Wygięła mi rękę i szarpnęła do góry. Nie wyjmując ze mnie swojego penisa ruchała mnie dalej. Z każdym jej uderzeniem przesuwaliśmy się do ściany. Gdy uderzyłem o ścianę wyszła ze mnie, złapała mocno i rzuciła na łóżko.

    – “Leżeć suko nawet nie waż się jęknąć gdy znowu będę w tobie” – im więcej się tak do mnie zwracała tym bardziej byłem podniecony. Leżałem na plecach gdy do mnie podeszła – “jesteś bardzo grzeczny, czas na nagrodę” – mówiąc to nachyliła się nade mną – “włóż go w siebie samemu” – zrobiłem to a ona przywarła do mnie swoimi ustami. Pomimo tego, że od dłuższego czasu się pierdolimy pierwszy raz się całowaliśmy. Zorientowałem się, że Ola dalej ma na sobie koszulę. Zdarłem ją z niej i zacząłem bawić się jej cyckami nie przerywałem pocałunku jednak chciałem jej spróbować również tutaj. Wydaje mi się, że to wyczuła bo przerwała pocałunek. Tym razem to ja przywarłem do jej sutków, jeden ssałem i gryzłem a drugi ściskałem palcami. Zaczęła głośniej jęczeć wciąż poruszając się we mnie, nachyliła się nad moim uchem i wyszeptała:

    – “Zaraz dojdę, gdzie mnie chcesz?” – pytanie było bardzo kuszące, przypomniałem sobie o jej gumowej pochwie, więc odparłem że tam. Przyśpieszyła jebała mnie coraz to mocniej, zlokalizowałem ją koło swojej nogi, udało mi się dosięgnąć i nabić na siebie. Doszedłem zaraz po włożeniu, zdjąłem by podać mojej partnerce wyszła ze mnie i instynktownie na biła się na nią. Spuszczała się długo i obficie, gdy skończyła przyłożyłem sobie zbiorniczek z naszymi wspólnymi sokami do ust by je wypić. Gdy miałem już połknąć przepyszną spermę ona powiedziała do mnie, że też chce nas spróbować. Podniosłem się, przytuliłem do niej i zaczęliśmy się wymieniać własnym nasieniem, trwało to chwilę. Gdy już przełknęliśmy swoje porcje położyliśmy się spać, ona gładząc moje włosy, a ja wciąż bawiąc się jej sutkiem.

    Od tej pamiętnej nocy zawsze spotykaliśmy się we wtorek na naukę a w środę na zabawę ale to już opowieść na inny czas.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Qval Dern
  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.2

    – Co ty robisz?

    – Droczę się z Tobą. Nie widzisz tego? – mówiąc to kończył go właśnie rozbierać.

     Jego oczom ukazał się dość przyjemny widok. Oprócz poczochranego chłopaka w białych bokserkach, na których ukazywała się wypukłość z małą mokrą plamką to widział przed sobą kogoś kto nie jest mu obojętny.

     Uśmiechnął się, przybliżył usta do jego ust i zaczął delikatnie masować jego męskość przez materiał bokserek nie ściskając za mocno. Oddech Oskara zaczął przyśpieszać, a jego biodra zaczęły się powoli unosić ku górze i opadać na dól. Jego członek z każdą chwilą stawał się twardszy, a z jego czubka zaczął wydostawać się w większej ilości lepki i przezroczysty płyn. W międzyczasie Oliwier zatkał usta Oskara swoimi i wepchnął w nie swój język. Całowali namiętnie, czasem jeden drugiemu przygryzał dolną i górną wargę. Oskar zaczął błądzić dłońmi po plecach przyjaciela czując coraz bardziej większe podniecenie. Głośno jęknął, gdy ten złapał go za jądra i zaczął je mocniej ściskać a na przemian masować miejsce pod nimi. Ten oplótł nogi wokół jego tali aby przycisnąć go do siebie, lecz Oliwier nie dawał za wygraną. Włożył rękę pod bokserki i zaczął zabawiać się podobnie jego członkiem, rozprowadzając cała substancję po nim. Czuł całe gorąco bijące z niego. Z każdym ruchem ręki naprężał się coraz bardziej. Czuł jego puls. Wiedział, że On go pragnie. To nie było zwykłe podniecenie spowodowane pieszczotami. To było podniecenie spowodowane pragnieniem, które trwało już od dłuższego czasu.

    Przecież człowiek bardziej pragnie tego co jest zakazane i niedostępne dla niego.

    Złapał Oskara za biodra i przysunął krawędzi łóżka.

    – Usiądź – rozkazał.

    Oskar zrobił tak jak Oliwier tego zażądał. Wtedy on zsunął z niego bokserki i szybkim ruchem włożył sobie jego rozgrzanego penisa do ust. Zaczął jeździć po nim językiem. Oblizywał go z każdej strony. Oderwał się od niego i zaczął powoli ssać jego czubek jednocześnie masując trzon ręką. Odgłosy Oskara stawały się coraz głośniejsze. Było to niesamowite uczucie. Zatracał się w nim. Zapomniał o wszystkim o czym do tej pory myślał. Głaskał go po włosach dając mu do zrozumienia, że jego dotyk sprawia mu przyjemność i jednocześnie zachęcał do dalszym kroków. Oliwier jakby czytając w myślach, zaczął energiczniej walić mu i ssać. Drugą ręką masował jego jądra dając tym większe doznania swojemu przyjacielowi. Trwało to parę minut, ale to wystarczyło aby Oskar zaczął czuć, że zaraz dojdzie. Ręka Oliwiera nie zmieniała tempa jedynie usta i język pracowały na zmianę. Czuł, że koniec jest blisko, a nie chciał tego za szybko kończyć, więc postanowił się zrewanżować. Jedną ręka odciągnął twarz Oliwiera od swojego przyrodzenia, a drugą odciągnął dłoń.

     – Pora na rewanż

     I po tych słowach popchnął go na ziemię i rozebrał do naga. Nie cackał się. Był zbyt bardzo napalony i spragniony jego bliskości. Wpierw przywarł ciałem do jego ciała tak, że ich penisy stykały się ze sobą. Powoli zaczął się ocierać o jego członka, a gdy Oliwier chciał coś powiedzieć, ten zatkał mu usta wsadzając w nie swój kciuk.

     – Jak tak bardzo Ci się spodobało ssanie mojego członka to możesz przez chwilę possać to – wyszeptał mu do ucha Oskar.

     Oliwier nie zaprotestował. Spełnił jego żądanie. W międzyczasie Oskar zaczął walić swojemu przyjacielowi szybki i energicznym ruchem. Po dłuższej chwili wzmocnił uścisk na członku i zwolnił tempo – masował od samego czubka aż po nasadę. I znów przyśpieszył tempo. Bawił się nim tak przez parę minut. Później włączył do gry swój język – zaczął jeździć swoim językiem po czubku, oblizując go całego. Wkładając go powoli w usta zaczął go ssać mocno i intensywnie. Nagle wyjął z ust przyjaciela wcześniej włożony palec i zaczął przejeżdżać nim wzdłuż jego oczka. Podobało się to Oliwierowi. Jednocześnie czuł przyjemność z obciągania oraz z zabawy w okolicach jego dziurki. Po chwili Oskar zagłębił w niej palec wkładając go całego – nie przerywał przy tym pracy ustami. Dawało to niesamowite doznania Oliwierowi, który już zaczynał stękać. Oskar drugą dłonią bawił się jego pośladkami, ściskając je od czasu do czasu mocniej i masując je.

     – Boże..jesteś niesamowity.. – mówiąc to między słowami przedzierały się jego jęki.

     Chłopcy zapomnieli o całym otaczającym ich świecie. Jedynie co było słychać, oprócz stęków to odgłos odbijającego się o szyby deszczu, a jedyne światło jakie mieli to bijące od księżyca przez okno.

     Oskar złapał go za nogi, lekko je podkurczył i zatopił język w jego oczku. Lizał je powoli i trochę drażniąc się z nim – lizał wokół jego wejścia a potem wkładał w nie swój język i na odwrót. Po chwili dołączył wpierw kciuk a potem palec wskazujący. Pragnął go. Oliwier cały trząsł się już z podniecenia, sam fakt, że był to jego przyjaciel od dzieciństwa, z którym wcześniej nie robił takich rzeczy, nie pomagał.

     Oskar przerwał, wstał i zaszedł przyjaciela od tyłu. Usiadł za nim i zaczął całować jego szyję jednocześnie zaczął bawić się jego kutasem. Jednak teraz robił to powoli lecz uścisk był mocny.

     – Chcesz tego? – wyszeptał mu do ucha Oskar

     – Tak.

     Oliwier opadł się na dłoniach i lekko uniósł do góry i usiadł na Oskarze tyłem. Ten wziął go za biodra i ponownie uniósł lecz teraz po to aby nakierować go na swojego penisa. Oliwier zaczął powoli nabijać się na jego penisa, a Oskar oparł się plecami o łóżko. Ten zaczął skakać po nim wolnym tempem. Oskar aż głośno stęknął, gdy poczuł jak ciasny jest jego przyjaciel. Był tak ciasny, że członek Oskara zaczął pulsować, a ten czuł, że jest blisko. Złapał go za włosy i szybkimi ruchami zaczął wbijać się w niego. Oliwier czuł pulsowanie jego penisa, czuł, że zaraz jego przyjaciel dojdzie, on sam zresztą był bardzo blisko. Każdy z nich przyśpieszał tempo. Kochali się..nie..oni się pieprzyli jakby byli parą, która nie widziała się wiele miesięcy i teraz nadrabia stracony czas. Tak się pieprzyli jakby byli siebie spragnieni od dawna. Odgłosy ich stękań i jęków rozchodziły się już po całym domu. Nie przejmowali się tym. Było im ze sobą dobrze i to było najważniejsze. Oskar nie zwalniał, Oliwier tak samo. Oskar położył dłoń na członku przyjaciela co spowodowało, że i on zaczął bardziej pulsować. Był tak gorący, że napędzało to Oskara. Po paru chwilach obaj doszli. Oliwier nadal siedział na Oskarze z jego członkiem w sobie. Nie chciał go się pozbywać. Oskar objął Oliwiera i tak siedzieli, dysząc i próbując unormować oddech.

     – Dziękuje Ci.. – mówiąc to oparł czoło o plecy przyjaciela

    – To ja dziękuje – odpowiedział Oliwier, który odwrócił się do niego aby go pocałować.

     Coś się zmieniło. Obaj to wiedzieli, lecz nie byli pewni co takiego. Serce jednego i drugiego zaczęło szybciej bić z każda sekundą, w której w siebie wpatrywali się.

     – Os… ja….

     Lecz Oliwier nie mógł dokończyć bo nagle usłyszeli głośne walenie do drzwi.

     – ,,Kurwa, niech ktoś otworzy te cholerne drzwi!’’

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D

    Zakończenie miałobyć zupełne inne, ale poniosła mnie wena. Jeżeli się Wam podoba i chcecie poznać dalsze części to proszę o komentarz :).

  • W Natalii na dzialce cz.1

    Po zakończeniu roku wybraliśmy się na działkę. Z rana po śniadaniu znajomi poszli nad jezioro. Została tylko Natalia która wolała rysować i ja. Wszedłem do góry i usiadłem obok niej patrząc jak sobie rysuje. W pewnym momencie objąłem ją. Spojrzała na mnie zaskoczona ale nic nie zrobiła. Popatrzyłem jej głęboko w oczy i powoli pocałowałem. W tym czasie moja ręka wpełzła pod jej koszulkę i spoczęła na sprzączce od stanika. Natalia odsunęła się ode mnie po czym wstała, zdjęła koszulkę odsłaniając czarny koronkowy stanik i odwróciła się do mnie plecami. Z wielką przyjemnością rozpiąłem zapięcie i pozwoliłem mu opaść na ziemie. Miała wspaniałe, jędrne piersi. Obróciła się ku mnie uśmiechając się nieśmiało. Powiedziałem jej co ma robić. Najpierw się zaróżowiła, lecz później przystąpiła do dzieła. Uklękła przede mną i zsunęła moje spodenki wraz z bokserkami odsłaniając prężącego się chuja. Wzięła go do ręki i, kiedy powiedziałem jej jak to robić, zaczęła poruszać ręką w górę i w dół jednocześnie liżąc delikatnie żołędzia czym po kilku minutach doprowadziła mnie na skraj. Nie chcąc tak szybko kończyć poprosiłem ją żeby przestała i wstała żebym też mógł się z nią pobawić. Wstała i pozwoliła mi zdjąć z siebie spodenki wraz ze stringami które na sobie miała. Odsłoniła swoją jędrną pupę i wspaniałą szparkę. Poprosiłem ją żeby położyła się na łóżku i rozchyliła nogi. Ja w tym czasie zacząłem wodzić językiem po jej udach, podbrzuszu i wreszcie po samej cipce raz po raz dokładnie wylizując ją od środka. Nie musiałem długo czekać aż wstrząsnął nią pierwszy tego dnia orgazm. Wiła się chwilę wyginając plecy w łuk a ja nie przestawałem lizać doprowadzając ją do kolejnego w krótkim czasie, jeszcze silniejszego. Wstałem, nakierowałem swojego fiuta na jej dziurkę, oparłem o jej krawędź i zapytałem Natalię czy tego chce.

    -Tylko bądź delikatny-

    Wszedłem w nią spokojnie aż napotkałem opór. Popatrzyłem jej w oczy, splotłem moje dłonie z jej i pchnąłem. Lekko syknęła a z cipki pociekło trochę krwi. Kiedy już było po z zapałem zacząłem robić to o czym długo marzyłem. Wchodziłem w nią głębokimi pchnięciami, szybko i zachłannie przez co szybko zaczęła znowu namiętnie oddychać. Była ciasna, ciepła i słodka. Bardzo chciałem skończyć w Natalce. Zapytałem ją o to a ona, ku mojej radości, odpowiedziała że ma niepłodne dni. Wtedy już bez problemu z jeszcze większym zapałem pchałem się jak najgłębiej w dziurkę Natalii po czym, kiedy jej orgazm spowodował że cipka zacisnęła się na moim fiucie strzeliłem obficie w jej środek. Natalia jęknęła przeciągle i spojrzała na mnie z uśmiechem. Poszliśmy się umyć. Czekając w środku patrzyłem jak dokładnie obmywa gąbką swoją muszelkę z której kapała moja sperma, masuje jędrne cycki i resztę ciała. Chętnie pomogłem jej w dokładnym namydleniu pupy. Patrząc na nią znowu mi stanął i zacząłem napierać nim na tyłeczek Naci. Była niepewna ale ciekawa nowych doznań zgodziła się więc. Powoli, spokojnie wszedłem w jej pupę aż moje jaja dotknęły jej pośladków i obiły się o muszelkę. Wtedy to wyszedłem i zacząłem głęboko ją penetrować doprowadzając do mojego i jej orgazmu. Strzeliłem w jej pupie i wyjąwszy pełnego wciąż chuja na prośbę mojej kochanej resztę oddałem na jej cycki, twarz włosy i wprost do gardła. Zebrała wszystko co miała na sobie i dokładnie połknęła. Po tym wspaniałym doświadczeniu bardzo dokładnie wymyłem Natalię namiętnie się z nią całując po czym sam się opłukałem i jak gdyby nigdy nic wyszliśmy z łazienki na dwór. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Kowacki