Blog

  • Mokro

    Ciężkie krople deszczu stukały o blaszany dach paśnika. Lało jak z cebra. Deszcz zlewał się po zielonych liściach drzew i aromatycznych sosnowych igłach.

    Kurwa, ale bym ją zerżnął… – pomyślał po raz enty, gdy tylko zobaczył dwie mokre półkule unoszące się i upadające podczas pięknego, kobiecego chichotu.
    Przez chwilę stali tak i wpatrywali się w ciemniejące niebo. Woda spływała po brązowej korze drzew. Wsiąkała w ziemię wydobywając miły zapach gliny i leśnego runa. Iwona i Marek ciągle stali w bezruchu. Teraz to on zarżał, jak głupi koń.

    – Z czego tak rżysz jak głupi koń? – Zwróciła oczy ku niemu.
    – Stoimy jak debile zamiast się gdzieś schronić. – odpowiedział.
    – Droga wolna. Połóż się w paśniku. Mnie się tu podoba. Ten deszczyk jest naprawdę ciepły i przyjemny…
    Marek przez chwilę patrzył jeszcze na nią, a potem odwrócił się na pięcie i pomaszerował na skraj lasu.
    – Gdzie leziesz? – zapytała zdziwiona.
    – Położyć się do paśnika. Mokro tu.
    – Przecież paśnik jest tutaj. – stwierdziła poirytowana wskazując ręką na dupną, drewnianą konstrukcję jak byk stojącą dziesięć metrów w przeciwnym kierunku.
    – He, he. Bo to inny paśnik… – zaśmiał się sztucznie i puścił się biegiem. Wypadł z lasu niczym młody jelonek i pognał przez łąkę rozpościerającą się przed nim. Tuż za jego plecami słyszał dyszącą Iwonę.

    Doganiała go, więc przyśpieszył. Trawa rosła nisko. Wysokie kępki lub młode drzewka tylko gdzieniegdzie urozmaicały to malownicze miejsce w środku lasu.

    Mógł teraz odwrócić się i biec tyłem, szczerząc mordkę od ucha do ucha. Przez chwilę podziwiał jej ciemne, kasztanowe włosy… Mokre.
    Mokre włosy, które raz po raz odgarniała na bok, by nie zasłaniały jej ślicznych, brązowych jak orzechy oczu. Jej smukła twarz przyjemnie się wygięła, gdy pełne, różowe usta wykrzywiły się w poirytowanym uśmiechu.

    Koszulka już dawno przemokła do ostatniej nitki. Cycki kusząco fruwały od lewej do prawej. Seksowne biodra skręcały raz w jedną, raz w drugą stronę. Długie, smukłe, nagie nogi przebierały coraz prędzej. Miała na sobie krótkie, dżinsowe spodenki, które przy próbie ich zdjęcia zapewne sprawiłyby trochę kłopotu. Jeszcze biorąc pod uwagę wilgoć i ogólne warunki atmosferyczne panujące w tamtej chwili…

    Łąka

    Prawie go doganiała, gdy w momencie Marek zatrzymał się jak wryty odskakując na bok. Podłożył jej nogę, a Iwona wyjebała wprost w kępkę trawy, szybując z metr albo nawet i półtora.

    Marek ryknął śmiechem rzucając się na nią, przytykając swe usta do jej mokrych ust. Był pewien, że nie tylko one są mokre. Była mokra, cała… Na pewno nie tylko przez deszcz. Między pocałunkami i głośnym śmiechem, którym oboje wybuchali raz po raz udało się jej wyszeptać „ty chuju” oraz „kurwa mać”. Na pewno przez chwilkę się na niego dąsała. W końcu wyłożyła się jak długa ryjąc po trawie niczym dziki dzik…

    Teraz liczyły się dłonie Marka na pięknych piersiach Iwony. Sutki zesztywniały, a w orzechowo-brązowych oczach dostrzec można było ogień. Ogień pożądania, którego żaden deszcz nie mógłby już ostudzić. Turlali się tak przez chwilę po trawie, tarmosząc, macając, całując, liżąc, gryząc i przyszczypując. Iwona wyprostowała się usadawiając tyłeczek w kroczu Marka. Choć przez ubrania, to wyczuł, że jest tam cała gorąca. Dziewczyna powoli zdjęła koszulkę pozwalając gapić się swemu kochankowi na jej zgrabny brzuch, a potem na piękny, szary stanik w koronkę. I tak przez chwilę patrzyła mu w oczy przygryzając dolną wargę. Potem zmysłowo wstała rozpinając spodenki.

    Wygięła się jak kotka. Zatańczyła mu tuż przed nosem swym okrągłym tyłeczkiem. Powolnymi ruchami zsunęła dżinsy, przechylając biodra w prawo, a potem w lewo. Chwycił ją za czarne majteczki i przyciągnął do siebie.
    Co kurwa, nie do pary z biustonoszem? – pomyślał wkładając twarz między uda. Wiódł swym nosem od dołu do góry, po same plecy. Iwona cicho zachichotała zwracając się ku Markowi. W jednej chwili on nie miał koszulki, a jej zniknął stanik. Krótkie, dżinsowe spodenki leżały obok.

    Teraz ona na plecach. Majteczki w kolanach. Jego mokre usta chlipały po mokrym łonie rozpalonej kobiety. Gwałtownie wciągała powietrze, wzdychała i mruczała. Marek wodził śliskim, miękkim językiem od dołu do góry jej kobiecości… Robił to wcale się nie śpiesząc. Uśmiechał się i zerkał na nią zza dumnie sterczących sutków. Jego dłonie gładziły delikatną skórę ud, brzucha i piersi…

    Posunął się wyżej. Musnął brodawki, a potem oblizał jej szyję. Całowali się. Teraz już oboje byli całkiem nadzy. W deszczu, na łące, wśród traw, wśród aromatu mokrej ziemi i świeżego zielska. Złapała za jego nabrzmiałą gałązkę i z szelmowskim uśmiechem zaczęła ruszać ręką, z początku powoli. Jego dłoń odnalazła wilgotność partnerki, która głośno stękała i wzdychała. Mokro. Przygryzła jego szyję. A on jej ucho. Mokro.

    Podniósł jej kolana i pogładził piszczele, a ona wprowadziła jego przyrodzenie w swoją cipkę. Mokrzej. Przecież ciągle mżyło.

    Pochylony nad partnerką Marek oparł się o ziemię. Zacisnął pięści mnąc ziemię i wątłe, zielonkawe roślinki. Spojrzał w jej oczy i ruszył mocniej, szybciej. Brał ją, jak gdyby chciał od wewnątrz dotknąć swym kutasem pępka Iwony. Macał, całował, gryzł, całował, a ona macała, całowała, ściskała, całowała… Oboje zatracili się w tym, nie wiedząc nawet kiedy, jak i gdzie. Działali teraz jak jedno ciało.

    Nie spostrzegli się, gdy ona przewróciła się na brzuch i wypięła mu tyłeczek ukazując różową, kuszącą kobiecość. Nie spostrzegli tego, że Marek miął i pocierał cycuszki młodej zostawiając czerwone ślady. Nie dostrzegali niczego. Pchał dysząc ciężko. Gładził dorodne pośladki swej kochanki. Wodził kciukiem od kręgosłupa poprzez drugą dziurkę, aż po rozwartą muszelkę w której jego chuj pracował w tę i nazad. A ona uniosła się. Oboje klęczeli. Położył rękę na jej wzgórku czule masując. Zanurzył twarz w mokrych, kasztanowych włosach.

    ***

    Deszcz nawalał jak szalony. Tak i Marek nawalał swą partnerkę. Ciężkie krople waliły o ziemię. Jego ciało waliło o mokrą dupeczkę Iwony klaszcząc i mlaszcząc przy akompaniamencie jęków, stękań i westchnień pary kochanków. Nabrali tempa. Jeszcze. Mocniej. Szybciej. Jak. W. Furii…

    Wyjął z niej kutasa, który w momencie eksplodował białą cieczą pokrywając śliczne krągłości u dołu pleców Iwony. Długie, klejące się wstążki pociekły w dół. Zamruczała. Włożył dłoń między pośladki, a drugą ręką przytrzymał jej uśmiechniętą twarz. Całowali się powoli i namiętnie. Przez chwilę masowała jego nabrzmiały członek z którego leniwie ciekły życiodajne soki…

    A w oddali ciężkie krople deszczu stukały o blaszany dach paśnika.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Grzegorz Kirk

    Cześć. 🙂 Tekst o naturze, przygodzie w lesie i deszczu. Piszę od jakiegoś czasu. Zależy mi na konstruktywnych opiniach.

  • Trampki i stopy

    Jestem Wiktoria, chodzę do 2 klasy liceum. Może to się wydawać, dziwne i ohydne ale bardzo się podniecam trampkami, skarpetkami, ogólnie stopami, ich zapachem, smrodem, potem i samym wyglądem. Mam przyjaciółkę, Olę, która od 3 lat nosi głównie superstary (na gołe stopy), ale też new balancy (też na gołe stopy). Ola jest dosyć wysoka, ale ma małe “stópki”, rozmiar około 32 – bardzo mi się podoba kiedy ktoś jest “duży”, ale ma krótkie stopy. Do tej pory wąchałam tylko swoje trampki, ale mnie naszło żeby spróbować czegoś innego. Kilka dni temu, po 2 godzinach wf, kiedy była długa przerwa między 2, a 3 wf poszłam do szatni. Byłam tam sama.

    Pierwsze co to zdjęłam swojego vansa ze stopy i go powąchałam. Nie śmierdział jakoś bardzo, może mój nos był już przyzwyczajony do tego smrodu i po prostu nie czułam potu. Zapach moich stóp mnie nie podniecił, więc złapałam za pierwszego lepszego buta. Wzięłam starego, przepoconego conversa mojej znajomej, który był już czarny w środku od chodzenia w nich. Przyłożyłam go do swojego nosa. Miałam chwilę zawahania bo, tak jak mówiłam, nigdy wcześniej nie wąchałam czyichś trampek. Wzięłam głęboki oddech nosem i z odruchem wymiotnym od razu odsunęłam trampka od twarzy. Te conversy strasznie śmierdziały. Strasznie śmierdziały potem, brudem… wilgocią. Fujjj, okropne, lubię wąchać trampki, ale nigdy nie myślałam że będę od tego wymiotować. Odłożyłam te tenisówki i złapałam za adidasa Oli. Ola ma bardzo ładny zapach, więc pomyślałam, że podobnie będą pachnieć jej przepocone buty, chociaż przeszło mi przez myśl, że one też będą bardzo śmierdzieć, bo cały pot ze stóp Oli wsiąka w trampka, ponieważ ona nie nosi skarpetek. Włożyłam trampka do nosa i powąchałam. Zapach jej trampek był super. Jej tenisówki pachniały głównie potem, ale był to słodki zapach mieszający się z jej zapachem. Wąchałam trampka dalej. Nagle wchodzi Ola. Widząc mnie wąchającą jej buta chwilę na mnie popatrzyła i zamknęła drzwi na klucz, który był w zamku. Zapytała się mnie co robię. Postanowiłam jej powiedzieć prawdę, że lubię zapach stóp, z nadzieją że da mi powąchać swoje malutkie stópki. Popatrzała chwilę na mnie i powiedziała żebym się położyła. Domyślając się co mnie czeka, szybko się położyłam. Kazała mi zamknąć oczy, co także zrobiłam. Nagle znowu poczułam zapach superstarów Oli. Otworzyłam oczy i zobaczyłam przepoconego trampka, który Ola trzyma przy moim nosie. Był to cudowny ale za razem trochę obrzydzający zapach, szczególnie że kiedy dotykałam językiem wkładki buta, to czułam, że jest mokra od potu. Sprawiało mi bardzo dużą przyjemność wąchanie jej buta, czułam, że trampek jest ciepły i wilgotny, od jej małych spoconych stópek. Potem zdjęła trampka ze stopy i od razu mi go przyłożyła do twarzy. Mimo że trampek miał ładny zapach, to bardzo brzydko śmierdział potem. Wdychając ten ciepły i wilgotny zapach zaczęłam się podniecać. Chwilę wąchałam trampka po czym, Ola przybliżyła swoją stópkę do mojego nosa. Znowu miałam chwilę zawahania, bo bałam się, że jej stopy będą ohydnie pachnieć. Postanowiłam złapać za jej stopę i dotknąć sobie twarzy. Zapach był już brzydki – głównie śmierdzący pot. Wąchając jej mokrą, spoconą nóżkę, mimo że nie miałam ochoty tego robić, to robiłam dalej, bo czułam że się bardzo podniecam. Bardzo byłam ciekawa jaki smak ma jej pot. Poprosiłam więc o to, żeby Ola dała mi drugą stopę. Złapałam ją i dotknęłam językiem. Smak jej stópek nie był dobry, był za razem słony i słodziutki. Lizałam jej stópkę i lizałam. Oblizałam dokładnie całą nogę. Czułam, że jestem na maksa podniecona. Cały czas trzymając Olę za stopę przybliżyłam ją sobie do pochwy i zaczęłam się dotykać. Sięgnęłam po adidasa. Zaczęłam wdychać przepocony zapach trampka, cały czas dotykając się stópką Oli. Poprosiłam Olę, żeby dała mi drugą stopę. Włożyłam sobie jej stópkę do buzi i zaczęłam ssać, lizać. Nie smakowała jakoś dobrze, właściwie czułam tylko słono-słodki pot. Chwilę lizałam jej śmierdzącą nogę i nagle dostałam orgazmu, tak silnego, jakiego jeszcze nie miałam. Chwilę jeszcze lizałam jej stopy.

    Po całej sytuacji ubrałam jej skarpetki i trampki, podziękowałam i poszłam na lekcje.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kasia Nowak
  • Pan X #1

    Anastazja mając lat 19 była niezwykle niewyżytą osóbką. Masturbacja nie była jej obca, a oczywiście najlepiej doznawać spełnienia podczas pisania z kimś, kto posiada równie niezaspokojone pragnienia. Tym oto sposobem na pewnym znanym portalu poznała Pana X. Samotny 30-latek, dobrze zbudowany, mądry i do tego cholernie przystojny. Może właśnie to skłoniło dziewczynę do spotkania. Pierwszego spotkania z kimś poznanym w Internecie.

    Piątkowy wieczór, lato w pełnej okazałości. W półmroku Anastazja samotnie przemierzała ulice Gdańska, by dostać się do większego w mieście hotelu. Zaraz przed wejściem czekał na nią ON. Ubrany w elegancki, czarny garnitur i z czerwoną różą w dłoni. Dziewczyna przełknęła nerwowo ślinę i podeszła do niego niepewnie. Mężczyzna obdarzył ją czarującym uśmiechem i wręczył kwiat. Zdjęcia nie oddały całkowicie tego, jak bardzo był pociągający. Blondynka kiwnęła w podzięce głową i lekko się zarumieniła.
    – Nie musisz się mnie wstydzić. – Mruknął muskając długimi palcami jej policzek, po czym ujął jej drobną dłoń i ucałował delikatnie jej wierzch, nie odrywając wzroku od jej niebieskich tęczówek. – Miło, że się pojawiłaś.
    – Również się cieszę. – Odpowiedziała swoim dźwięcznym głosem, ciesząc się, że nie okazał tego, jak bardzo jest zdenerwowana.
    Pozwoliła, by Pan X chwycił ją za rękę i zaprowadził do wnętrz a budynku. Na krótko zatrzymali się w recepcji, w której mężczyzna odebrał odpowiedni kluczyk i powędrowali wspólnie w kierunku wind. Miliony myśli przelatywały jej przez głowę, zastanawiała się, czy aby na pewno nie zwariowała do końca. 
    Niepokojący potok jej przemyśleń przerwało pojawienie się dźwigu. Z duszą na ramieniu weszła do środka i oparła się o zimną powierzchnię lustra, która zdobiła ścianę. 
    Towarzysz pojawił się zaraz po niej i stanął pod ścianą na przeciwko. Dopiero teraz mógł przyjrzeć się jej dokładnie. Delikatna turkusowa sukienka bez ramion sięgająca do połowy ud, do tego wysokie czarne szpilki i torebka tego samego koloru. Jedynym dodatkiem były włosy związane w niedbałego kłosa, rzucone na prawe ramię. Wyglądała zjawiskowo, po części jak niewinna dziewczynka, a z drugiej strony jak niezwykle seksowna, młoda kobieta. Delikatny makijaż, którym podkreśliła tylko oczy uwydatniał jej zalety. Idealne wręcz połączenie.
    – Jesteś piękna. – Przyznał z subtelnym uśmiechem i przesunął ręką po odkrytej części jej uda. Czując jak lekko zadrżała zrobił krok w jej kierunku i objął ją w pasie. – Delikatna z Ciebie dziewczynka.
    – Nic na to nie poradzę. – Zaśmiała się nerwowo i popatrzyła prosto w jego czekoladowe tęczówki. – Dziękuję za różę.
    – Nie ma za co. – Odparł cicho i pochylił się w jej kierunku, chcąc zasmakować jej kuszących, malinowych warg. Niestety nie zdążył tego zrobić. Drzwi rozsunęły się cicho, a głos obwieścił im zatrzymanie na odpowiednim piętrze.
    Anastazja uśmiechnęła się lekko i jako pierwsza wysiadła, zostawiając go w pochylonej pozie. Mężczyzna zaśmiał się pod nosem i podążył za nią. Uwielbiał nieśmiałe dziewczyny, zawsze skrywały prawdziwą twarz, a on postanowił rozpracować dziś właśnie ją. Wzrok miał utkwiony w jej lekko kołyszących się biodrach, które niezwykle na niego działały.
    Blondynka szybko odnalazła odpowiedni pokój i odsunęła się na bok, by mógł otworzyć drzwi. Zamek zadźwięczał głucho i po chwili im oczom okazał się sporej wielkości apartament. Gestem dłoni zaprosił ją do środka. Niebieskooka weszła do środka powoli i od razu jej wzrok przykuł mały wazonik na komodzie. Naczynie napełnione było wodą, toteż od razu podeszła do niego i wsunęła do środka zieloną gałązkę kwiatu, oraz położyła torebeczkę zaraz obok. W tym też momencie usłyszała dźwięk przekręcanego klucza. Odwróciła się i spostrzegła, że brunet chowa go do kieszeni. Uśmiechnął się nikle i zrobił krok w jej stronę, rozbierając przy tym marynarkę.
    – Teraz już mi nie uciekniesz. – Dreszcz niepokoju przeszył jej ciało, kiedy wypowiedział te słowa, nie dała mu jednak sposobności, by to dostrzegł. Mężczyzna ułożył górną część okrycia na fotelu i ruszył w jej kierunku.
    – Nie musisz się mnie bać, nic Ci nie zrobię. – Zapewnił, zakładają jej zabłąkany kosmyk za ucho.
    – Nie boję się. – Odparła pewnie, co samą ją zdziwiło.
    Pan X kiwnął głową i obszedł ją dookoła muskając subtelnie jej brzuch, talię, uda. W końcu zatrzymał się za nią i położył dłonie na jej wystających kościach biodrowych. Zdecydowanym ruchem objął ją w pasie i przycisnął mocno do siebie. Jej drobne ciało od razu dopasowało się, do jego wysportowanej sylwetki. Nawet w wysokich szpilkach sięgała mu zaledwie do ramienia. Nie chcąc jej przestraszyć przytulił się lekko do jej pleców, a twarz schował w zagłębieniu jej szyi. Zaciągnął się mocno zapachem jej perfum i przygryzł wargę, zbyt mocno jej pragnął.
    Wiedział jednak, że nie może się spieszyć, nie chciał zrobić jej krzywdy, wydawała się tak krucha, kiedy ją obejmował. Odnalazł gumkę, która spinała jej długie włosy i powoli ją ściągnął. Uwielbiał kobiety właśnie w takim wydaniu. Jej drobne palce od razu przyszły mu z pomocą i rozplotły szybko włosy, tak że po chwili opadały miękkimi falami na jej sporej wielkości biust. Zachłysnęła się powietrzem, kiedy objął lekko jedną z jej piersi.
    – Są idealne. – Mruknął wprost do jej ucha. – Tak jak i Ty. – Przygryzł jego płatek i usłyszał w końcu jej przytłumiony jęk.
    Fale ciepła rozchodziły się po jej ciele, w miarę jak brunet poznawał kolejne jego wypukłości. Jego ręce poruszały się coraz śmielej, co rusz zanurzając się głębiej pod jej sukienkę i podciągały ją do góry. Szybko też materiał zakrywał jedynie jej zgrabny tyłeczek. Poczuła na pośladkach rosnącą w jego spodniach wypukłość i postanowiła podkręcić go jeszcze bardziej. W czasie, kiedy jego usta zaczęły całować każdy milimetr jej szyi, blondynka zaczęła lekko kręcić biodrami. Nie musiała długo czekać na jego reakcję. Pan X unieruchomił ją obejmując jej brzuch, a drugą ręką niemal boleśnie ścisnął jej pierś.
    – Czujesz go? – Mruknął niskim z podniecenia głosem. – Czujesz jaki jest przez Ciebie twardy?
    – Tak. – Wysapała rozpalona i jakimś cudem zdołała się odwrócić do niego przodem. – I podoba mi się to.
    Brązowooki uśmiechnął się triumfująco i przeniósł dłonie na jej pośladki. Ścisnął je lekko i w końcu wpił się w jej słodkie wargi. Oboje długo na to czekali, toteż ich języki od razu rozpoczęły cudowny taniec o dominację. Dziewczyna objęła go za szyję i przycisnęła swoje drobne ciało szczelniej do jego mięśni. Podkręcony mężczyzna uniósł ją do góry i jednym ruchem przygniótł do ściany. Szpilki opadły z łoskotem na podłogę, kiedy je zrzuciła. Jej uda niemal od razu owinęły się wokół jego bioder. Z każdą sekundą ich podniecenie wzrastało, było niemal nie do wytrzymania.
    Jej dłonie przeniosły się z jego ramion, na pierś. Powoli zaczęła rozpinać guziki jego koszuli. Nieco pomógł jej, odchylając się delikatnie do tyłu, jednak nie pozwolił, by nacisk jego ust zelżał. Niemal miażdżył jej wargi pocałunkami. W końcu jego koszula opadła na podłogę i blondynka mogła poczuć jego gładką skórę pod rękoma. Pan X nie dał jej jednak wiele czasu do poznawania swojego ciała. Jedną z dłoni przecisnął między ich ciałami i przez materiał majtek zaczął masować jej rozgrzaną muszelkę. W czasie szybszych ruchów czuł, jak jego palce wilgotnieją. Odchylił więc jej szyję i zaczął znaczyć ją mokrymi pocałunkami.
    Pozwolił, aby powolnym ruchem odpięła jego spodnie. Materiał zsunął się z szelestem, uwalniając jego nabrzmiałą erekcję. Mocno nabrał powietrza, kiedy dziewczyna dotknęła niepewnie jego członka i zbadała całą jego długość jednym, wprawnym ruchem dłoni.
    – Chcę go poczuć w sobie. – Odezwała się cicho i ścisnęła mocniej samą główkę jego przyrodzenia. 
    Po całym jego ciele rozniósł się prąd, gorąco zalało jego zmysły. Nie czekając dłużej rozerwał jej bieliznę i jednym mocnym ruchem zagłębił się w jej ciasnym środku. Anastazja odrzuciła nagle głowę do tyłu i jęknęła przeciągle, tego jej właśnie brakowało. Brunet ponownie połączył ich spragnione wargi i powoli zaczął ją penetrować. Wychodził niemal do samego końca i raz za razem zagłębiał się cały. Była to dla nich niemal bolesna rozkosz.
    Jego dłoń wprawnie odnalazła suwak na jej talii. Rozpiął jej sukienkę i szybko cisnął materiał w kąt. W końcu mógł zobaczyć jej cudowne ciało w całej okazałości. Jego uwagę od razu przyciągnęły nabrzmiałe z podniecenia piersi. Nie mogąc się powstrzymać chwycił sutek zębami ścisnął go delikatnie i mocno wbił się w nią aż po jądra. Zaskoczona blondynka wydała z siebie cichy krzyk i popatrzyła mu w oczy. Brązowooki uśmiechnął się zadziornie i mocniej zacisnął zęby na jej brodawce. Jego powolne ruchy, zmieniły się w pełną zwierzęcych ruchów penetrację. Blondynka jęczała coraz głośniej, całą sobą odczuwała nieziemskie doznania, jakie fundował jej Pan X.
    W pewnym momencie brunet wysunął się z niej powoli. Jedną ręką objął jej talię, a drugą wsunął jej we włosy. Ponownie odnalazł jej wargi, całując tym razem delikatnie. Nie spiesząc się, przeniósł ją na pobliskie łóżko i ułożył na jego skraju. Wyprostował się i chłonąc widok jej nagiego ciała, pozbył się reszty swojej garderoby.
    Korzystając ze sposobności niebieskooka zsunęła się w dół i niepewnie objęła dłońmi jego pulsującą erekcję. Przesunęła po niej powoli rękoma, ściągając z główki skórkę i przygryzając wargę spojrzała partnerowi w oczy. Pan X nic jednak nie powiedział, tylko czekał na to, co zrobi dalej. Dziewczyna uchyliła nieznacznie wargi i nie odwracając wzroku pochłonęła jego główkę. Jej ciepłe usta okalały szczelnie penisa. Widząc rozkosz, wymalowaną na jego twarzy przystąpiła do działania. Zaczęła powoli poruszać głową, tak by wpuszczać go do środka coraz głębiej. Jej ruchy stawały się szybsze, dłonią pieściła jego przyrodzenie niżej. 
    Kiedy jednak językiem zaczęła wirować po wędzidełku, mężczyzna odsunął się jak rażony piorunem.
    – Spokojnie, bo zaraz dojdę. – Po tych słowach podciągnął ją wyżej i rzucił na łóżko.
    Rękoma rozchylił pospiesznie jej uda i bez zbędnych czynów zanurkował głową między jej uda. Język wsunął głęboko w jej środek, a kciukiem zaczął masować łechtaczkę. Anastazja wydała się z siebie przeciągły jęk rozkoszy i wygięła się w łuk, łapiąc rękoma piersi, które zaczęła delikatnie ugniatać. Brązowooki zajął się po chwili jej łechtaczką, wsunął w nią dwa palce i zaczął ją nimi rytmicznie posuwać. Jej biodra wierciły się coraz mocniej, tak że musiał docisnąć ją do materaca.
    Kiedy zagłębił w jej środku trzeci palec krzyknęła głośno i wyrwała się nagle. Nakręciła go tym tak, jak nikt nigdy wcześniej. Z determinacją wymalowaną na twarzy odwrócił ją tyłem, kładąc jej tułów na poduszce i mocno w nią wszedł. Nie zwracając na nic uwagi, zaczął poruszać się najszybciej jak umiał, wkładał w to całą siłę. Palce mocno wbił w jej biodra, tak by nie mogła poruszyć się nawet o milimetr. Jej głośne jęki zlewały się w całość z jego sapaniem. W końcu nie wytrzymał i mocno w niej doszedł. Spowolnił swoje ruchy i normując oddech całkowicie z niej wyszedł. Jak zaczarowany patrzył na wypływającą z jej cipki mieszaninę soków. Dziewczyna nie dała mu jednak odetchnąć. Łapiąc oddech pociągnęła go na łóżko tak, że na nim usiadł. Od razu też wdrapała się na niego kolana i powoli opadła na wciąż sterczącej erekcji.
    – Nie ładnie, nie poczekałeś na mnie. – Mruknęła cicho i zaczęła się powoli unosić.
    – Przepraszam. – Wysapał. – Nie mogłem już wytrzymać.
    Jak zaczarowany patrzył na jej falujące piersi. Dłonie ułożył na jej pośladkach i pomagał jej w powolnym ujeżdżaniu. Podniecenie znowu zaczęło rosnąć, więc przyciągnął jej twarz bliżej swojej. Ich usta od razu się odnalazły, dziewczyna objęła go za szyję. W miarę coraz szybszych ruchów czuł, jak mocniej zaczyna reagować, powoli zbliżał się kres jej wytrzymałości. Paznokcie wbiła w jego ramiona, głowę odrzuciła do tyłu i kiedy mocno nabił ją na siebie wydała z siebie okrzyk spełniania. Raz za razem zaczęła się na nim spazmatycznie zaciskać, co doprowadziło do jego drugiego już wytrysku.
    Błogo się uśmiechając blondynka opadła obok niego i przeciągnęła się. Zadowolony ułożył się obok, przyciągnął ją bliżej siebie, odgarnął jej zlepione potem włosy z twarzy i złożył na jej czole delikatny pocałunek.
    – Jesteś cudowna.
    – Też dawałeś radę. – Parsknął śmiechem słysząc jej uwagę.
    – Zostaniesz na noc? – Zapytał z nadzieję.
    – Nie, muszę się zbierać. – Posłała mu oczko i wyswobodziła się z jego objęć.
    – Na pewno? – Usiadł i przyciągnął ją za biodra bliżej. Oddechem łaskotał jej brzuch, dłońmi gładził nagie pośladki.
    – Niestety tak. – Odsunęła się i szybko pozbierała swoje rzeczy.
    Zniknęła na chwilę w łazience i po 10 minutach wyszła wiążąc mokre włosy w kucyk. Oglądał jak niespiesznie zakłada sukienkę, poprawia lekko rozmazany makijaż. Kiedy skończyła, odwróciła się w jego stronę i napotkała jego pytający wzrok.
    – Co?
    – Przyjdziesz jutro? – Wstał ubrany jedynie w bokserki i odprowadził ją do drzwi.
    – A zasłużyłeś? – Odwróciła się w jego stronę.
    – Wątpisz w to? – Przycisnął ją do ściany i złożył na jej ustach gorący pocałunek.
    – Zastanowię się. – Uśmiechnęła się delikatnie i otworzyła drzwi.
    Po chwili pozostała po niej jedynie woń słodkich perfum i mocno zmięta pościel.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Yennefer

    Jako, że zapomniałam hasła do starego profilu pojawiam się tutaj 🙂

    Postaram się coś nowego napisać w najbliższym czasie 😉

    Póki co proszę o ocenę tego, pierwszego opowiadania, jakie napisałam 🙂

    Trzymajcie się cieplutko! ;*

  • Spiaca Mama

    Uważając, by nie narobić hałasu, wyszedłem na dach. Ostrożnie stąpając, podkradłem się do sypialni mamy. Zaglądając do środka, zlustrowałem pomieszczenie. Leżąca na łóżku bielizna świadczyła, że spóźniłem się odrobinę. Mama była już w łazience. Podszedłem do sąsiedniego okna. Stała przed lustrem zmywając makijaż. Patrząc na jej nagie ciało, dotykałem przez szorty twardniejącego w bokserkach członka. Mimo czterdziestki na karku miała wspaniałą figurę. Choć byłem wysoki jak na swoje czternaście lat, mama wciąż przewyższała mnie o głowę. Szczupła talia kontrastowała mocno z krągłymi biodrami i obfitym, przypominającym dwie dorodne łzy biustem. Nie mogłem oderwać wzroku od cudownie falujących piersi i wypukłego, ogolonego wzgórka, gdy rozczesywała długie, kruczoczarne włosy. Dotykałem się, patrząc, jak bierze prysznic. Kiedy wsunęła dłoń między uda, pomyślałem, że tak jak przedwczoraj, będzie się masturbować. Od prawie pół roku nie miała faceta i częściej niż kiedyś dotykała się podczas kąpieli. Potarła palcami wargi, po czym, zamiast zacząć się pieścić, sięgnęła po maszynkę do golenia. Uniósłszy nogę, zaczęła golić krocze. Uwielbiałem patrzeć, jak to robi! Coraz intensywniej dotykałem kutasa. Niestety obserwację zaczęła utrudniać osadzająca się na szybach kabiny para. Ku mojemu rozczarowaniu po chwili widziadłem jedynie kontur jej sylwetki. Czekałem cierpliwie aż wyjdzie spod natrysku. Opłaciło się! Wcierając w ciało balsam, powoli zaczęła się dotykać. Na początku piersi. Masował je dłużej, niż wymagała tego pielęgnacja, a gdy palcami zaczęła pieścić brodawki, byłem już pewien, że będzie się kochać z samą sobą. Złapałem ponownie za prężącego się w bokserkach kutasa. Oparta pośladkami o blat umywalki masowała podbrzusze, od czasu do czasu wsuwając dłoń między uda. Wyraźnie podniecona palcami jednej dłoni rozchylała wargi. Masując szparkę, wsunęła do pochwy dwa palce. Palcowała się, masując jednocześnie kciukiem nasmarowaną balsamem łechtaczkę. Spuściłem się w bokserki, oglądając orgazm mamy. Zniknąłem z dachu, zanim wróciła do pokoju.

     

    W piątek ponownie podglądałem mamę. Zaraz po wejściu do łazienki sięgnęła do szafki, po butelkę z tabletkami nasennymi. Wzięła dwie. Mama miała problemy ze snem i od jakiegoś czasu zażywała tabletki. Był weekend i spodziewałem się, że jutro obudzi się dopiero o dziesiątej-jedenastej. Macając kutasa, pomyślałem, że najdalej za godzinę będzie zupełnie nieprzytomna. Ściskając dłonią członek, marzyłem, by zakraść się do jej sypialni. Do tej pory tchórzyłem. Dziś czułem, że dłużej nie wytrzymam napięcia. Chciałem dotknąć jej cudownego ciała!

     

    Odliczałem upływające minuty, czytając na necie informacje o jej pigułkach. Ostrzegano by brać lek tuż przed planowanym snem, bo dział szybko, i by nie brać go, jeśli sen miałby być krótszy niż sześć do ośmiu godzin. Na jednej ze stron ludzie mówili wprost, że po zażyciu, przez pierwsze dwie-trzy godziny nie można się w ogóle obudzić, a po sześciu godzinach jest się wciąż nie do końca przytomnym, nawet po jednej pigułce!

     

    Po długich, czterdziestu minutach oczekiwania zapukałem do drzwi sypialni. Z początku cicho, później głośno. Żadnego odzewu! Wszedłem do środka. Leżała na boku z lekko rozrzuconymi nogami. Kusa koszulka podwinęła się odrobinę, odsłaniając kształtne pośladki. Zapaliłem nocną lampkę. Nie reagowała ani na światło, ani na potrząsanie za ramię. Ośmielony dotknąłem uda, przeciągając po nim opuszkami palców. Aż westchnąłem z wrażenia. Aksamitnie gładka, sprężysta skóra przyjemnie promieniowała ciepłem. Wsunąłem dłoń między rozchylone uda. Stał mi, gdy dotykając świeżo wygolonej cipki, obejmowałem palcami wargi. Rozochocony przesunąłem się wyżej. Zasuwając ramiączko koszulki, odsłoniłem biust. Podobały mi się wydatne, różowe brodawki otoczone odrobinę ciemniejszymi aureolami. Macając dłońmi, długo delektowałem się sprężystością i ciężarem jej cycków. Były doskonałe! Po raz pierwszy cichutko jęknęła, gdy ssałem brodawki. Zaintrygowany poruszyłem jej ramieniem. Nie zareagowała, jednak gdy z powrotem przywarłem do nabrzmiałych sutków, westchnęła ponownie. Raz jeszcze potrząsnąłem jej ramieniem, nie wywołując absolutnie żadnej reakcji. Reagowała tylko na pieszczoty. Rozochocony, zacząłem pieścić ją między udami. Zrobiła się wilgotna. Oddech przyspieszył, a na twarzy pojawiły się rumieńce. Masując nabrzmiałą łechtaczkę, wsunąłem palec do pochwy. Miała orgazm! Wyraźnie czułem, jak zaciska i rozkurcza pochwę, targana kolejnymi falami rozkoszy. Byłem niesamowicie podniecony. Zsunąłem bokserki. Chciałem sobie po prostu zwalić. Masując grubą, osiemnastocentymetrową pałę, pomyślałem, że nie stanie się nic złego, jeśli wsunę w nią sam koniuszek. Zagłębiwszy się na centymetr, zupełnie straciłem głowę. Wilgotne, ciepłe ciało ciasno obejmowało mój żołądź. To było silniejsze ode mnie! Wbiłem się w nią po jądra, eksplodując fontanną nasienie. Rozkosz połączona z przyjemnym bólem podbrzusza na chwilę pozbawiły mnie rozsądku. Trzymając dłońmi za udo, waliłem ją gwałtownymi pchnięciami, aż podskakiwała na łóżku. Dobrze, że zawczasu podłożyłem pod jej pupę kilka chusteczek. Gdy oprzytomniałem, musiałem skoczyć do łazienki po papierowy ręcznik, by doprowadzić siebie i mamę do porządku. Wycierając wypływające z niej nasienie, czułem ponownie podniecenie. Nie zachowywałem się rozsądnie. Targany gwałtownym pożądaniem odwróciłem ją na plecy. Liżąc między udami, sprawiłem, że ponownie miała rumieńce. Ułożywszy je nogi po bokach, wszedłem w nią. Ściskając dłońmi masywne piersi, poruszałem członkiem w zdumiewająco ciasnej pochwie. Byłem bliski orgazmu, gdy mama, jęcząc cicho, oplotła mnie nogami. Eksplodowałem, czując, jak wygina się pode mną. Wypełniłem ją ponownie nasieniem, słuchając, jak mówi coś niezrozumiałego. Przestraszony wyłowiłem z niezdarnych słów imię jej poprzedniego faceta. Gdy ponownie zapadła w głęboki sen szybko doprowadziłem ją do porządku, po czym sprawdziwszy starannie, czy nie zostawiłem za sobą jakichś śladów, wyszedłem.

     

    Spałem wyjątkowo dobrze i długo. Śniadanie zjadłem po dziesiątej, a gdy kończyłem, w kuchni pojawiła się mama. Wyglądała na wypoczętą.

    – Dobrze spałaś mamo?

    Zapytałem ciekawy, czy czegoś nie podejrzewa.

    – Doskonale! To chyba zasługa nowych tabletek. Dobrze, że zmieniłam stare. Czuję się wypoczęta, a do tego śniło mi się coś przyjemnego.

    – A jak tobie się spało Macku?

    – Dobrze, dopiero wstałem.

    Sprzątając naczynia, zobaczyłem kątem oka, jak mama dotyka ostrożnie piersi. Mówiła cicho do siebie, ale i tak usłyszałam, jak zastanawia się, czy nie ma owulacji, bo ma dziwnie powiększone i obolałe piersi. Na przyszłość muszę delikatniej obchodzić się z jej biustem. Zastanawiałem się, czy dzisiejszej nocy weźmie tabletki nasenne.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

    A.

  • MW-Preludium Rozdzial 4 Ala i Natka

    Drzemię na leżaku przy basenie, słyszę skrzypnięcie furtki.

    – Oho – myślę – Któraś z moich piętnastek poczuła swędzenie w cipie i przyszła, żebym ją podrapał.

    Nie otwieram oczu, wiem, że przyjdzie tu golutka i napalona, ciekaw jestem, co zrobi, jak zobaczy mnie śpiącego. Po chwili słyszę szmer stóp w trawie

    Ej, to chyba więcej niż jedna! Na myśl o stojących nade mną Kasi i Majce, Majce i Loli, Loli i Kasi lub Kasi, Loli i Majce – więcej możliwości nie było – właścicielkach słodkich cipek i prężnych cycków, moje berło zaczyna powoli pęcznieć.

    Któraś z moich piętnastek głośno wciąga powietrze. Aż tak ją poruszył ten znany im już przecież widok? Otwieram oczy i zamieram z opadem szczęki: Nade mną, wytrzeszczając oczy na mojego kutasa stoją, trzymając się za ręce dwie nieznane mi młode laski. Dodam – kompletnie nagie laski. Obie zgrabne, obie szatynki ale na tym kończą się podobieństwa. Piersi pierwszej starczyłoby z nawiązką dla obu. To są melony, ale świeże, sprężyste melony sterczące dumnie do przodu z zadartymi zawadiacko ku górze bladoróżowymi sutkami. Wyobrażam sobie mój interes pomiędzy tymi górami seksu i tenże interes skacze w niebo. Dziewczyny aż cofa, melony kołyszą się łagodnie. Pod nimi rozpościerają się kilometry płaskiego opalonego brzuszka, na dole ginącego w bujnych złocistych kędziorach porastających łono wraz z cipą. Druga dziewczyna, dziewczynka właściwie stanowi jej przeciwieństwo. Przeszło głowę niższa od koleżanki, szczupła, chuda właściwie, widać wszystkie żebra, a te ciemne kropki wyżej – a tak to sutki. Cycków brak.

    Opuszczam wzrok niżej – sterczący wzgórek łonowy, niżej dość wydatny pierożek z ciemną pionową kreską sromu. Włosów łonowych brak. Jeśli przyszły tu się pieprzyć, a po cóż by innego stały przede mną nagie i drżące, to będzie interesujący dzień.

    – Słucham was, dziewczęta – podnoszę się z leżaka i oto stoimy przed nimi obaj – ja i mój najlepszy przyjaciel.

    Pierwsza odzywa się właścicielka melonów:

    – Bo my… przyszłyśmy na korepetycje.

    – I na nauki dziewicze – wydusza z siebie druga, czerwieniąc się po czubki uszu.

    – To dobrze trafiłyście – odpowiadam, lekko pocierając przyjaciela.

    – Pozwólcie, że się przywitam. Odruchowo wyciągają dłonie, ale zaraz je opuszczają niżej – widocznie w temacie powitania również zostały poinstruowane. Moje ręce zdecydowanym ruchem wędrują między ich uda, po chwili mam obie cipki w garści. W jednej bujne futerko, w drugiej drżącego pierożka. Trzymam je tak za te cipy i czekam.

    W końcu muszę im przypomnieć:

    – Nie przywitacie się?

    Ta od melonów bez wahania bierze w dłoń moje jaja. Patrzy na koleżankę

    – Alka, nie bądź nieuprzejma, przywitaj się z panem!

    Ala, zagapiona w mojego przyjaciela, ocknęła się, z wahaniem podnosi rękę i ostrożnie obejmuje jego czubek.

    – Tak Alu, to tym cię będę rozdziewiczał.

    Porywa ze strachem  dłoń, zaraz jednak ujmuje mnie z powrotem.

    – To się we mnie zmieści? – Pyta z niedowierzaniem.

    – Jak się popieści, to się zmieści. Nie ma takiej rury, której nie można by przetkać. – Banały, ale odnoszą skutek, uśmiecha się lekko.

    – Ja jestem Natalia, Natka – tak mnie nazywają w klasie – i kocham się pieprzyć. – Ściska mi jądra i przesuwa dłonią wzdłuż mojej pały – widzę, że dobrze trafiłam.

    – Natka–Kopulatka? – szukam palcami jej sromu wśród gęstwiny włosów łonowych.

    – Brzmi jak tania kurwa, podoba mi się, to podniecające – wypycha biodra, przez co moje palce wjeżdżają gładko do jej pizdy.

    – Rozdziewiczyłeś mi siostrzyczkę, dziękuję, była nie do życia.

    Majka to twoja siostra?! – pytam inteligentnie, zupełnie zaskoczony.

    – Owszem, młodsza siostra, ja mam siedemnaście lat i możesz mnie dymać legalnie. Ale nie przejmuj się, jak dla mnie możesz dymać moją siostrzyczkę do woli, bylebym mogła popatrzeć.

    – Z paluszkiem w cipie?

    – Domyślny jesteś, ale miałam na myśli łechtaczkę. Z paluszkiem łechtającym łechtaczkę.

    – Mam lepszy pomysł, w końcu mamy tu więcej panienek, będę dymał twoją siostrę, ty będziesz patrzeć a Ala z pewnością chętnie popieści ci łechtaczkę

    – Ala znów się płonie, ale kiwa głową.

    Znów skrzypi furtka

    – Oho, pewnie idą „Gotowe na wszystko”

    – Hej, ja też jestem gotowa na wszystko – cieszy się Natka

    – Gotowa jesteś na pewno – poruszam palcami w jej lepkiej norce.

    Tymczasem dziewczęta zrzuciły łaszki przy furtce i przybiegają nad basen.

    Widok trzech ślicznych, roześmianych no i całkiem gołych nastek z rozwianym włosem i podrygującymi cyckami biegnących ku mnie, raduje serce. Gdyby mi już nie stał, to by mi stanął.

    Przystają lekko zdyszane

    – Mało wam dałyśmy czasu na zapoznanie? – Pyta Kaśka. – Zobaczcie dziewczyny, dalej trzyma je za cipy.

    – A one jego za kutasa – dodaje Lola.

    – I za jajka – kończy Majka – cześć siostra!

    – Hej siora! My się już poznajemy bliżej, włożył mi palec.

    – Poznamy się głębiej, jak będziesz miała w cipie mojego kutasa, Natka.

    – Może byś się tak z nami przywitał – pyta Kasia.

    – Podejdźcie bliżej dziewczęta, muszę grzać jedną taką dziewiczą picz, nie mogę się oderwać.

    – A ode mnie to się możesz oderwać – skarży się Natka.

    – Tylko po to – wysuwam z żalem palce z pomiędzy warg sromowych Natki – by ci wsadzić. Pomożesz?

    Natka naprowadza mnie bezbłędnie – wsuwam się gładko i głęboko. Natka wzdycha, dziewczęta patrzą z podziwem. Dziewicza picz również drgnęła. Niewinna Ala znalazła się w samym środku orgii. Delikatnie pieszczę palcem tę jej rynienkę, drży i zaciska uda na mojej dłoni.

    Dziewczęta podchodzą, by się przywitać, kolejno łapię je za krocza. Tym razem, ponieważ dopiero co wyjąłem palce z soczystej cipy, witam się również z każdą pochwą.

    – Jak się fajnie dzisiaj witasz – komentuje Majka.

    – To dzięki twojej siostrze i jej wilgotnej norce. Kieruję wzrok na Natkę – dobrze się bawisz? 

    – Uuuh taaaak – stęka Natka to stając na palcach, to zginając kolana. Te wszystkie cipki wokół trochę mnie absorbują i to ona bierze na siebie cała robotę.

    – Popatrz, jak to robi starsza siostra!

    – Myślisz, że nie widziałam? Podpatrzyłam cię kiedyś w łazience, klęczałaś z wypiętym zadem na kiblu a ten twój blondynek rżnął ci dupę aż furczało.

    – Fuj, ty i takie słownictwo?! – Oburza się żartobliwie Natka – powiem mamie.

    – Wiesz Natka, w tym gronie się nie pierdolimy. To znaczy ze słownictwem się nie pierdolimy, ze sobą jak najbardziej.

    Natce lekko opada szczęka – jak na razie tylko ja się pierdolę – odpala w końcu.

    – Zanim zaczniemy ogólne pierdolenie, dokończmy ceremonię powitalną – zwracam się do nowoprzybyłych.

    – A…tak – reflektuje się Majka i pierwsza wsuwa dłoń pomiędzy mnie i siostrę w poszukiwaniu mojej moszny. Znajduje jaja i ściska je czule. Następnie dociera do nich dłoń Kaśki i Loli.

    – Przysuń się bliżej, ucz się – przyciągam Alę do siebie i puszczam jej pierożka.

    – To jak lubisz być ruchana? – Pytam Natki, cały czas suwającej się powoli na moim drągu.

    – Jak suka – mówi bez namysłu. Zsuwa się z masztu, opada na ręce i wypina zapraszająco pośladki. Klękam za nią. Przez kędzierzawą gęstwinę przebija róż rozruchanego już nieco, rozchylonego sromu. Celuję kutasem ale… nie można wychodzić z roli deprawatora nieletnich.

    – Ala, Pomóż! – przyklęka z boku – złap mnie za pałkę – ujmuje delikatnie mój wałek lepki od soków Natki.

    – Mocniej złap! – zaciska na nim swoją łapkę – Teraz szukaj dziury w tym buszu.

    Przysuwam się do tyłka Natki, Ala zaczyna wodzić końcem pały rozchylając futerko aż trafia na studzienkę.

    – Teraz przesuń rękę na nasadę. Zaraz znajdziesz się w środku porządnego ruchania. Tylko trzymaj mocno!

    – Ruszaj Natka! – Wypięty tyłek napiera z impetem, ja też pcham, drobna dłoń Ali znajduje się między moim młotem a kowadłem Natki.

    – Nie żałuję, że tu przyszłam – woła Natka – Tylko, Alka, nie puszczaj – jej cipa co chwila rozpłaszcza się na piąstce Ali z apetycznym mlaśnięciem.

    – Jak już ci wtrysnę, wyszorujesz mi twarz tą szczotką, Natka.

    – Przelecę cię tą szczotą z rozkoszą!

    – A wy, dziewczęta zajmijcie się pierożkiem Ali, bo całkiem wystygnie.

    Kaśka kładzie się płasko na ziemi wsuwając głowę pod tyłeczek Ali, przyciąga do swych ust jej pierożek i zaczyna delikatnie operować językiem. Majka klęczy między nogami Kaśki i liże. Jej wypiętym tyłkiem zajmuje się z kolei Lola, sama podsunąwszy swoją dupkę w mój zasięg. Niezwłocznie zaczynam ją pieścić wolną ręką.

    I wszyscy są zadowoleni czyli zadowalani choć jedynie Natka „wzadwalona”.

    Po wszystkim, dziewczęta unoszą się leniwie w ciepłej, nagrzanej słońcem wodzie basenu. Opływam je, wciąż je muskając tu i ówdzie. I całując. Taka już moja natura, dziewczęce atrybuty przyciągają mnie jak magnes.

    – Ty nigdy nie masz dosyć! – śmieją się dziewczyny ale ochoczo poddają się moim pieszczotom. Rozglądam się, czyż nie jestem szczęściarzem? Basen wprost kipi seksem. Mam w nim pięć nagich gotowych na wszystko nastek o cudownych ciałach…

    – Jestem w raju proroka. – Śmieją się.

    – Powiedz nam, tak przy okazji, skąd ten pomysł na witanie się z naszymi cipami? Tylko byś je trzymał i trzymał…

    – To pewnie fiksacja taka… Wiecie, jeszcze w podstawówce, gdy byłem młody i niewinny… No, prawie niewinny – odkryłem już uroki masturbacji – najszybciej mi stawał, gdy trzymałem którąś z klasowych koleżanek za cipę. W marzeniach oczywiście…

    – Hahaha… I tak ci już zostało…

    – Dając wam klucze do ogrodu nie spodziewałem się, że wykorzystacie je w tak perfidny sposób – zmieniam temat. – Czy wiecie, co przeżyłem otwierając oczy?

    – Było nie udawać, że śpisz!

    – Zobaczyć, jak przez ogród zasuwają dwie golutkie nieznajome – to też byłby szok!

    – Ale nie tak wielki, zresztą wyszło doskonale.

    – Fakt – przyznaję – sytuacja od razu postawiła mnie na baczność. Tyle, że teraz nie wiem, czy przyszły bez majtek, jak powinny.

    – My wiemy,  Ala już z klasy wyszła bez majtek, same jej ściągnęłyśmy.

    – Natka zakłada tylko wtedy, jak musi – dodaje Majka.

    – A ty skąd wiesz? – dziwi się Natka.

    – No co ty, siostry nie znam? Nie raz widziałam, na dyskotekę tak potrafisz pójść.

    Wyszło na to, że dziewczęta mają swoje majteczki ładnie złożone w zeszytach od polskiego. W zeszycie Kaśki jest druga para – Ali. Natka po prostu zostawiła swoje w domu.

    – Następnym razem jednak przynieś, tylko żeby były świeżo używane. Możesz się przez nie popieścić.

    – Wąchasz sobie?

    – Wącham bo lubię.

    – I jak dziewczęta, powiększamy nasz zespół? – Zmieniam temat.

    – Wszystkie oczy kierują się na Alę, ale i tak pierwsza odzywa się Natka.

    – Wchodzę w to całym sercem!

    – I całą cipą – dodaje jej siostra. Wśród ogólnej wesołości dalej patrzymy na Alę.

    – Dzisiaj się nie odważyłam ale naprawdę chcę. Na pewno tu wrócę.

    – Może przeszkadzała ci nasza swoboda? Niewinny Kopciuszek prosto z klasy trafia w środek orgii…

    – Nigdy w życiu czegoś takiego nie przeżyłam, nawet nie potrafiłam sobie wyobrazić. Ale było świetnie, strasznie się podnieciłam, to trzymanie za cipkę i jak dziewczyny mnie lizały i w ogóle, tylko… po prostu potrzeba mi więcej czasu.

    – Śpisz czasem u jakiejś koleżanki – pytam, doznawszy nagłego olśnienia.

    – Tak?

    – Umów się z nią na sobotnią noc, koleżanka będzie cię kryła?

    – Co? A, tak, na pewno.

    – No to przyjdź tutaj, zaraz dam ci klucz do furtki, będziemy mieli całą noc i jeszcze niedzielę. Tylko przyjdź po bożemu, sukienka i nic pod spodem, majteczki zostaw w domu.

    – Kurczę, psujesz mi plan, miałam właśnie taki sam pomysł – odzywa się Kaśka – chciałam spędzić cały weekend u „koleżanki” – tu patrzy na mnie wymownie.

    – Chwileczkę, to był mój plan – włącza się Majka. Mój i siostry. Seks Pool Party – basen, opalanie, rżnięcie i co tam jeszcze. Dwa dni bez majtek. Nagi weekend.

    – Dwa dni bez majteczek? Ja też chcę! – Dołącza Lola.

    – Słuchajcie dziewczyny, przecież powiedziałam, że było świetnie, tylko czasu mało, macie wszystkie przyjść na Nagi Weekend!

    – Dobra laski! To umawiamy się ze sobą, która u której śpi – tu mruga oczkiem – I docieramy tu w sobotę. Całą niedzielę też ustawiamy sobie wolną. Sukienki zakładamy wyjściowe, majteczki zostają w domu – Kaśka nie traci czasu. Spogląda na mnie – Chatę masz zaopatrzoną? Zresztą dam ci listę, mam parę pomysłów.

    – I nie zapomnij o kluczach dla Ali i Natki. I o tradycji – znów mruga oczkiem. Wychodzimy z wody, dziewczyny logują swe kuszące wilgocią  ciałka na materacach rozłożonych obok basenu, by złapać resztki popołudniowego słońca. Oddalam się na chwilę.

     – A teraz dziewczęta zamknijcie oczęta i nie otwierajcie bez pozwolenia.

    Oczywiście oczy zamykają posłusznie tylko Ala i Natka. Pozostałe dobrze wiedzą co jest grane, teraz chcą to również zobaczyć. A ja klękam kolejno pomiędzy udami Natki i Ali, i rozlizuję im cipki. Rozchyliwszy językiem wargi sromowe wsuwam tam kluczyk ukryty wcześniej w ustach.

    – Możecie otworzyć oczy!

    Ala i Natka spoglądają na swoje cipki i widzą zawadiacko sterczące z nich kluczyki. Natka próbuje nim obracać, Ala zaś wodzi nim ostrożnie wzdłuż swojej szparki. Po chwili, patrząc na siebie, jednocześnie wyciągają kluczyki  z cipek, zamieniają się nimi i dokładnie oblizują.

    – Będą z ciebie ludzie Alu – śmieję się.

    Odprowadzam całą piątkę do furtki. Ależ mi się stadko powiększa – myślę z dumą właściciela. Dziewczęta wyciągają swoje majtki z tych zeszytów do polskiego. Kaśka podaje mi dwie pary – swoje i Ali. Ma dla mnie jeszcze jedną niespodziankę.

    – Mam nadzieję, że polubisz prać nasze majteczki.

    – Mam też wyprasować? – Pytam tylko w odpowiedzi. I dorzucam:

    – Kasiu, mała zmiana moich dyrektyw – majteczki przynosicie do prania.

    Jeszcze żegnam się po kolei z ich cipami, podczas, gdy narzucają na siebie sukienki. Wreszcie idą do domu. Jeszcze w furtce zadzierają sukienki i pokazują mi gołe tyłeczki na pożegnanie. Majteczki zostają.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Przygodna Monika 6…Zagle

    Nigdy nie zapomnę naszej namiętnej imprezy. Odwiedziny Karoliny i Tomka długo pozostaną w mojej pamięci. Sex z ukochanym mężczyzną to piękne chwile, ale sex z nim i z kimś jeszcze to naprawdę uderzające doznanie. Nigdy nie zamierzam zdradzić Marka, jednak chętnie bzyknę się z innym facetem na jego oczach. Widzę, że sprawia mu to wielką przyjemność…, a i ja lubię patrzeć jak jego wielki bat zadowala inną kobietę. Odczuwam wtedy wielką dumę z faktu, jakiego ogiera posiadam i wiem, że nie jedna mi pozazdrości.

    W pracy często rozmawiałam z Tomaszem o naszej imprezie. Nie wnikaliśmy w szczegóły, ale ogólnie opisywaliśmy wrażenia. Dobrze było czasem powspominać w te nudne dni ciągnące się w biurze. Tomek, opowiadając, często wzdychał i marzył. Pewnego dnia oznajmił mi, że zazdrości nam tak otwartego związku i wzajemnego zaufania.

    -wspaniałą jesteś żoną Moniu, nie dość, że nie wstydzisz się obcych facetów to jeszcze pozwalasz swojemu na zabawę.

    -Ty nie jesteś obcym facetem, poza tym bardzo mnie pociągasz, inaczej nic by z tego nie było…odpowiedziałam zalotnie.

    -widzisz, moja żona chyba raczej nie patrzy już na innych facetów, stwierdziła, że ja już wystarczę jej do końca życia.

    -jesteś tego pewien Tomku? Może twoja Sylwia po prostu jeszcze nie miała okazji, by się pokusić…pocieszałam kolegę.

    -Myślisz, że jest jakiś sposób, by zachęcić moją żonkę do wspólnych igraszek?…po chwili namysłu…Wiesz co w przyszły weekend jedziemy nad jeziorko, mam tam sporą żaglówkę, może pojedziecie z nami…podsunął sam sobie odpowiedź.

    -Pewnie czemu nie, piękne słońce, pół nagie ciała, może to zadziała…poparłam plan. Nie musiałam namawiać zbyt długo Marka, oboje chcieliśmy wyrwać się na weekend z miasta, a i oboje chcieliśmy znów przeżyć szaloną przygodę. Ostrzegałam go, jednak że żona Tomka, Sylwia, jest bardzo nieśmiałą osóbką i tak naprawdę nie wiadomo, czy cos z tego wyjdzie. Marek przyjął do wiadomości, żeby nie robić nic na siłę. Dużo zależało od tego, czy mój ukochany wogóle wpadnie w oko naszej nowej znajomej. Na jeziorko pojechaliśmy na dwa auta, na miejscu okazało się, że żaglówka Tomka to sporej wielkości łódź z wielkim podpokładem. Gdy tylko wypłynęliśmy z portu, nie mogąc dłużej znieść upału, udałam się na dół, by przebrać się w strój. Sylwia poleciała za mną w tym samym celu. Przebierając się tuż obok mnie lekko zakrywała ciałko ze wstydu. Było na co popatrzeć. Ta filigranowa laseczka miała może 175 cm wzrostu i piękną wysportowaną sylwetkę. Krótkie blond włoski lekko zwisały jej do szyi. Zgrabne nóżki i sportowe cycki, które w sam raz mieściłyby się w dłoń. Na siebie założyła dwuczęściowy biały strój, mocno opinający stanik, był tak ciasny, że rozchylał na boki dwie idealnie okrągłe piersi i majtki okrywające w całości smukłe bioderka. Ja natomiast wzięłam ze sobą jedno częściowy czerwony strój, coś ala Baywatch z wysoko wyciętymi biodrami, naciągnięty mocno na mój krok sięgając aż do samej szyi. Bez dekoltu, mocno uwidaczniał moje sutki. Gdy wyszłyśmy na pokład, panowie zamarli. Tomasz pochwalił żonkę za nowy strój, który dopiero kupiła. Mój mężuś też komplementował jej dobry gust, po chwili jednak oczy panów mocno skupiły się na moim kroczu, w które bezlitośnie wpijał się czerwony strój. Pierwsza godzinka pływania zleciała nam na podziwianiu widoków i wspólnych pogaduchach przy drinku, słońce w tym czasie zdążyło wspiąć się na szczyt, z którego grzało bez opamiętania. Sylwia stwierdziła, że to jest ten moment, by opalić trochę ciałka, po czym wyłożyła się na ręczniku blisko rufy. Ja jednak stwierdziłam, że muszę się trochę schować od tego skwaru, bo już zaczyna mnie boleć głowa i zeszłam pod pokład.

    -kochanie opalaj się a ja zacumuję łódź w tej zatoce, a potem zobaczę jak się czuje Monika…zakomunikował Tomasz.

    -skarbie a kto mnie nasmaruje, nie chcesz chyba bym się spiekła…dopytywała Sylwia. -masz przecież Marka, jego dłonie nie różnią się wcale od moich…przekonująco odpowiedział.

    Tomek szybko zacumował żaglówkę w odludnionej zatoce i zszedł do mnie na dół. Siedziałam na mini barku łapiąc powietrze przykładałam zimnego drinka do czoła.

    -oj widzę, że upały ci nie służą Moniu.

    -zawsze tak mam na początku, muszę się tylko trochę schłodzić i ciało stopniowo oswoić z tym żarem. -znam kilka sposobów, by obniżyć gorączkę…zareklamował się Tomek.

    -chętnie poznam kilka, bo przykładanie zimnej szklanki do czoła nie działa. Tomek sięgnął do przenośnej lodówki i wyciągnął z niej zamrożony wkład wielkości paczki papierosów. Najpierw delikatnie przytknął mi go do szyji, a potem zaczął powoli pocierać nim skórę na moich ramionach. Przeleciały mnie lekkie dreszcze, gdy jego okrągłe ruchy przeniosły się na plecy, moją skórę opanowała gęsia skórka. Pochwaliłam jego działania, stwierdzając, że to działa. Poinformował mnie, że to tylko miejscowe i szybko minie, dlatego musimy ochłodzić resztę ciała. Skinęłam głową zgadzając się, po czym przez głowę przełożyłam sobie strój osuwając go do połowy. Moje piersi wydostały się na zewnątrz i już po chwili były gładzone zimnym wkładem. Gęsia skórka przeleciała mnie już na całym ciele, a z rozmrażającego się wkładu spore ilości wody ociekały po moich piersiach. Lekko westchnęłam zaciskając palce na blacie barku. Zapytał, czy to lubię i czy chcę być cała zmrożona. Nic nie powiedziałam, tylko zamruczałam. Po chwili poczułam delikatny wiaterek na mojej mokrej skórze. To Tomka dmuchanie sprawiło ten podniecający ziąb. Mruczałam coraz głośniej, a mój zbawiciel oprócz dmuchania zaczął od czasu do czasu muskać moje twarde sutki swoim języczkiem. Czułam ekstazę, marzyłam by mnie teraz przeleciał tym swoim długim kutasem. Woda spłynęła po moim pępku niżej co sprawiło, że i moja gorąca szparka zaczęła się chłodzić. Tomasz już śmiało nie tylko lizał moje sutki, ale tez połykał je swymi ustami pieszcząc namiętnie cały biust. Mało chłodny już wkład z lodówki znalazł się nagle na moim kroczu i wędrował powoli po pachwinach. Rozchyliłam nogi by mógł dotknąć mojej wciąż ciepłej szparki. Strój wrzynał się tak mocno, że kochanek doskonale widział przez niego wargi mej cipki, które na zmianę pocierał zimną kostką. Po chwili sama zaczęłam sobie pieścić piersi rękami spragniona dotyku. W jedną rękę Tomek podał mi zimny wkład, po czym odchylił delikatnie gumkę wciśniętą w moją szparkę. Długo nie zwlekając wsunęłam sobie pod nią kostkę dotykając rozpalonej norki. Moim ciałem aż zatrzęsło, było to doznanie, którego nigdy nie doświadczyłam. Jednocześnie rozpalona i namiętnie chłodzona jak nie kończący się, równomierny orgazm. Otworzyłam usta i głośno jęczałam, po chwili otworzyłam też oczy, by spojrzeć na Tomasza. Stał metr przede mną i masował swojego penisa przez spodenki patrząc na mnie.

    -Och Moniu mam taką ochotę cię teraz przelecieć na tym blacie…wyszeptał.

    -nie możemy, na górze są nasi małżonkowie, usłyszą…przypomniałam sobie.

    -poza tym bez męża ja nie robię żadnych takich ruchów…dodałam.

    -a właśnie zapomnieliśmy o nich całkowicie, co tam się na górze dzieje…ocknął się Tomek.

    Szybko wystartowałam na schody kajuty i lekko wystawiłam z niej głowę by dyskretnie podglądnąć opalającą się parę. Marek już kończył rozcieranie olejku na ciele Sylwii i zapytał, czy i ona mogłaby go nasmarować. Chwile się wahała, ale przecież musiała się odwdzięczyć tym samym. Marek położył się na plecach a oczom Sylwii ukazało się lekkie wybrzuszenie w jego kąpielówkach. Było to jednak naturalne, przecież przed chwilą gładził rękoma piękną kobietę. Uśmiechnęła się i zaczęła swoją pracę. Na początku powoli w okolicach szyi, a potem zdecydowany ruchem po jego klatce. Widać było, że ta sytuacja ją powoli nakręca, najpierw wygłaskana przez męskie dłonie, a teraz pieści dobrze zbudowaną klatkę Marka. Po dłuższej chwili skupiania się na klatce przyszedł czas na brzuch. Jej palce delikatnie muskały jego pępka, wskutek czego penis zaczął powoli drżeć. Sylwia zauważyła to z lekkim przerażeniem, gdyż rozmiar Marka był coraz widoczniejszy. Podglądając ich stałam na paluszkach schodów ledwie wyglądając z kajuty. Nagle podszedł Tomek, podsadzając mnie, bym miała lepszy widok. Trzymał mnie za nogę, jednak ja objęłam go obiema za szyję, tak że jego twarz znalazła się między moimi udami. Długo nie czekając rozchylił znów gumkę ze stroju i palcem zaczął rozmasowywać moją mokrą myszkę. Bardzo mi się to spodobało, gdy wierciłam tyłkiem na jego barkach, trzymając kurczowo pokładu. Do tego widok Sylwii rozmasowującej olejek po nogach mego ukochanego bardzo mnie nakręcał. Rozcierając szybko po całej długości nóg, niechcący dotknęła penisa Marka, który już prawie wystawał z nogawki.

    -Ups, przepraszam to nie chcący…speszyła się blondyneczka.

    -Nic nie szkodzi, nic się nie stało…uspokajał mój mąż.

    -tylko teraz będzie dla mnie to trochę krepujące, bo widzisz jak on zareagował…dodał, skinając na swojego węża ukrytego w spodenkach.

    Penis Marka zaczął bardziej pęcznieć w spodenkach, a jego główka wychylała się powoli z nogawki. Sylwia zamarła nachylona wpatrując się w twardniejącego potwora. Tymczasem mój perwersyjny mąż wpatrywał się jej w cycki co tylko potęgowało jego wzwód. Tomek mocno posuwał mnie palcami od dołu, liżąc moją łechtaczkę. Byłam naprawdę blisko orgazmu, widok tych dwoje i mocne zabiegi Tomka sprawiały, że chciałam krzyczeć, więc mocno zagryzałam rękę, by nie wydobyć z siebie głosu.

    -Co my teraz zrobimy?…panikowała Sylwia, wpatrując się w żylastego kutasa, który już do połowy wystawał z nogawki.

    -Musisz go jakoś z powrotem ułożyć w środku by twój mąż nas nie przyłapał w takiej sytuacji…stwierdził Marek.

    -Ja? Czemu ja…poczerwieniała ze wstydu blondi.

    -Bo masz śliskie dłonie i powinno być ci łatwiej go zwinąć…podpuszczał.

    Po chwili namysłu Sylwia przekonała się i złapała za grzyba próbując go wsunąć z powrotem. Jej zabiegi spowodowały jednak, że kutas zesztywniał i stanął do góry tworząc potężny namiot.

    -O nie czy on nigdy nie przestanie rosnąć?…zapytała blondyneczka.

    -To ty tak na mnie działasz…stwierdził Marek głaszcząc ją po plecach.

    Sylwia popatrzyła mu w oczy i lekko się uśmiechnęła, jej piersi były już dobrze naładowane a nóżki zaciskała wąsko by nie było widać plamy na jej bikini. Dałam znać jej mężowi, że już czas wyjść na górę. Oboje mocno tupaliśmy po schodach by dwójka na górze wiedziała, że nadchodzimy. Obydwoje wrócili szybko na swoje ręczniki udając, że nic się nie dzieje.

    -I jak tam Moniu, lepiej ci już?…spytała jak by nigdy nic Sylwia.

    -O tak, twój mąż zna naprawdę skuteczne sposoby na ochłodzenie organizmu…odpowiedziałam.

    -Naprawdę, szkoda, że na mnie ich nigdy nie próbował…zamarudziła blondi wpatrując się w spodenki swojego męża.

    -Widzę że ochładzając Monikę, sam podniosłeś sobie temperaturę Tomeczku.

    -Wiesz to chyba upał tak na facetów działa, bo widzę, że i mojemu mężowi konik bryknął…odpowiedziałam za Tomka.

    -No tak jakoś wyszło kochanie, wiem, że to trochę żenujące…zawstydził się mój mężuś.

    -E tam nie ma się co krępować, w końcu nikt nas tu nie widzi, zaraz żoneczka ugłaszcze twojego konika.

    Uklękłam na ręczniku obok Marka i zaczęłam masować jego prącie przez spodenki. Zapytałam się pozostałej pary czy nie mają nic przeciwko jak trochę podokuczam mężowi. Oboje pokręcili głową zaprzeczając bez słowa, wpatrując się w moje ruchy. Marka penis znów wrócił do pełnych rozmiarów, a ja zsunęłam całkowicie z niego spodenki. Masowałam tego falusa obciągając jego skórę a wielka główka pulsowała pod napięciem. Sylwia patrzyła jak zahipnotyzowana a Tomek pocierał się przez spodenki patrząc na moje zabiegi. Jego żona to zauważyła i uklękła tuż przed nim pytając, czy podoba mu się taki wypoczynek. Kiwnął głową i wyjął penisa prosto przed jej twarz. Blondyneczka nie dotykała go, tylko od razu rozchyliła szeroko usta, w które wjechał swoim pięknym długim lassem. Powoli ruszał biodrami posuwając Sylwie w usta. Zbliżyłam się do nich i zaczęłam głaskać jej zgrabną dupeczkę. Odwróciła się do mnie i spojrzała ze zdziwieniem. Oznajmiłam, że świetnie na niej leży ten strój i bardzo mi się w nim podoba. Uśmiechnęła się i dała mi buziaka, ale ja chwyciłam ją za kark i wpiłam się językiem w jej usta. Panowie aż zamruczeli na ten widok twierdząc, że to bardzo sexy. Tymczasem mój Marek już stał przy mnie z kutasem blisko naszych ust, z drugiej strony wisiała laska Tomka. Obróciłyśmy się do nich i znów zaczęłyśmy im obciągać, tym razem już bardziej energicznie. Z kutasów poszły pierwsze soki, które zaczęły spływać nam po brodach. Obróciłam się znowu do Sylwii zaczepiając ją zlizałam z jej ust mieszankę śliny ze spermą. Blondyneczka zamknęła oczy i zaczęła cicho mruczeć. Panowie w tym czasie niezauważalnie zamienili się miejscami, czego blondi nie widziała. Nie otwierając oczu wróciła z powrotem do robienia loda. Tym razem Marek przystawił swojego chuja do jej ust, a ta zachłannie zaczęła oblizywać jego końcówkę. Tomek też nie próżnował, gwałtownie nacierał, pieprząc moją buźkę. Po ostatniej wspólnej zabawie, kształt Tomkowej laski jest mi dobrze znany. Podszkoliłam się też w głębokim gardle na lekcji obciągania dwóch wielkich kutasów. Dziś bez żadnych odruchów pozwoliłam koledze spenetrować lancą mój wąski przełyk. Nieco gorzej radziła sobie Sylwia, nie poradnie połykając wielkiego grzyba Marka. Poddała się po chwili i skupiła na zmysłowym oblizywaniu. Małymi dłońmi przyozdobionymi długimi białymi tipsami pieściła jajka mego męża. Marek poprosiłby by go mocno waliła, bo już dochodzi. Blond suczka posłusznie obiema dłońmi objęła falusa w połowie i mocno przesuwała kawał skóry, opinający wielkie żyły potwora. Otworzyła oczy i spojrzała na żołędzia pulsującego tuż przed jej nosem. Odchyliła się nieco do tyłu przygotowując do ostrzału nasienia z wielkiej pały. Gdy nagle spojrzała w górę orientując się, że penis, którego właśnie doprowadza do wybuchu nie należy wcale do jej męża. Nie przerywając szarpania drąga spojrzała na nas ze zdziwieniem. Chwilę zajęło jej, aby odgadnąć co właśnie się tu dzieje, ale już po momencie odpowiedziała uśmiechem na nasz chichot. Popatrzyła na mojego męża i zagryzła wargę. Malutkie rączki mocno zaciskały się na sztywnym palu. Otworzyła usta i patrząc Markowi w oczy waliła bez opamiętania. Zderzenie ich spojrzeń wywołało potężny wystrzał z żylastego chuja prosto na jej brodę i dekolt. Sylwia odpięła szybko stanik unikając poplamienia go. Sperma spłynęła jej po piersiach a ta namiętnie ją rozsmarowywała po ich całości. Bardzo mnie jarała ta suczka, miałam wielką ochotę przyssać się do tych oblanych sutków. Oderwałam usta od lancy Tomka i zaczęłam pieścić biust jego żony. Ręka jednak pozostała na koniu kolegi, a z pomocą przyszła jej prawa dłoń Sylwii. Zlizywałam nasienie mojego męża z nabrzmiałych cycków blondyneczki. Przeszłyśmy w namiętny pocałunek, jednocześnie obydwoje zadowalając Tomka rączkami. Tyle mu wystarczyło by zaczął polewać mleczkiem nasze ciała. Poczuwając ciepło obie obróciłyśmy się w jego stronę i wystawiłyśmy języki. Tomka penis sikał parę sekund sporą ilością gorącej spermy po naszych buziach. Obie jeszcze chwilę siedziałyśmy na ręcznikach, zaciśnięte w gorącym pocałunku wymieniając się smakiem ciepłej spermy.

    Panowie z wielkim zadowoleniem usiedli na tyle pokładu podając sobie zimne piwko. Ich twarze już do końca rejsu uśmiechały się w naszą stronę. Widać było dumę Tomka z osiągniętego celu. Ja sama zyskałam nową przyjaciółkę, którą mam nadzieje kiedyś przelecieć. Podziękowaliśmy im za ten żeglarski wypad i gorąco zaprosiliśmy do nas na działkę w górach. Obiecałam im równie dobrą zabawę z tak samo pięknymi widokami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    Dedykuje Sylwii:)

  • MW-Preludium Rozdzial 5 Nagi Weekend – sobota

    Pierwsza zjawia się Ala, widać, że chce sobie dać naprawdę dużo czasu. Ale jest też zdeterminowana.

    – Nie życzę sobie by jutro wyszła stąd  jakakolwiek dziewica!

    – Życzenie dziewicy jest dla mojego otwieracza rozkazem.

    – Otwieracza?

    – Do dziewic – macham nim Ali przed nosem.

    Tak się składa, że gdy nadchodzi, jestem w pobliżu furtki, mam więc pierwszą okazję zobaczyć ją ubraną. Zgodnie z umową jest w kusej sukience a pod spodem… No właśnie, co ma pod spodem?

    – Pozwolisz, że się przywitam. Postanawiam nieco zmodyfikować ceremoniał powitalny, staję za nią i wsuwam jej rękę między uda. Jadę w górę. Jak się okazuje, pod sukienką ma… pierożka. Majteczek nie stwierdzono. Rzeczone majteczki podaje mi przez ramię.

    – Przyniosłam do prania.

    – Teraz zdejmij sukienkę – polecam – powoli.

    Widok, który wyłania się spod rąbka sukienki wyjaśnia zmianę ceremoniału. Moja dłoń ginie pod jej chłopięcym tyłeczkiem obłapiając piczkę, rozepchnięte pośladki rozkosznie napierają na mój nadgarstek. Ala odwiesza sukienkę, zuwa pantofelki. Nic więcej na sobie oczywiście nie ma.

    – Jak sobie pomyślę, że będę tu hasać kompletnie goła przez dwa dni i to nie sama, to aż mi się gorąco w cipce robi – wyznaje, pozbywszy się ubrania.

    – To myśl tak dalej, to pomoże przy rozdziewiczeniu.

    Teraz wita się ze mną. Czyli odwraca się do mnie, na ile pozwala jej moja ręka i głaszcze mi jądra.

    – Chodź, pokażę ci dom.

    Idzie przodem, niemal na palcach. To moja ręka napierająca mocno na pierożka tak jej dodaje wzrostu. Czuję teraz ruchy jej krocza, czuję i widzę, jak pracują jej pośladki – bezcenne. Wieszam jej majteczki na moim maszcie – już nie ma obawy, że spadną, i podnoszę rękę do jej ust.

    – Obliż palce – polecam. Gdy są już wystarczająco naślinione, zaczynam masować brodawki jej praktycznie nieistniejących piersi.

    – Nie przeszkadza ci, że nie mam cycków? – pyta.

    – Podniecają mnie każde cycki, z wyjątkiem obwisłych. Sutki masz, więc piersi ci też urosną.

    – Niewiele!

    – Za to nigdy nie obwisną!, Zawsze mnie będą podniecały!

    – To ja cię podniecam? Z moją figurą deski?

    – Przecież ostatnio się podnieciłem, nie widziałaś, jak mi stanął, jak przyszłyście z Natką.

    – No właśnie! Z Natką!

    – To się obejrzyj.

    Przystaję. Parska śmiechem na widok  majtek przewieszonych przez mój dyszel. Ale doskonały stan samego dyszla chyba ją przekonuje.

    – Przez tę twoją rękę sikać mi się chce – odzywa się nagle. Równie nagle wiem, czego ja chcę.

    – To sikaj!

    – Ale gdzie?

    – Tutaj. Po prostu stań i sikaj.

    – Tak przy tobie?

    – Ciepło

    – Ale…twoja ręka!

    – Cieplej

    – Chcesz, żebym sikała po twojej ręce?!

    – Gorąco – sama powiedziałaś, że chcesz sikać przez moją rękę.

    – Ale nie w tym znaczeniu.

    – Mnie odpowiada akurat to znaczenie.

    – Gorąco, to mi się od tego pomysłu w cipce robi. Zaskoczyłeś mnie ale przecież wiem już, że robisz z dziewczynami wszystko, na co masz ochotę.

    – Pod warunkiem, że i one mają na to ochotę. Zresztą zachęcam je do tego samego.

    – Podoba mi się takie podejście, właściwie to chętnie cię obsikam. A ty mnie obsikasz?

    – Z przyjemnością.

    Ala lekko się rozkracza, czuję poruszenia jej pierożka, pulsuje mi w dłoni. Szybko przykucam. Czuję strużki gorącego moczu przeciekające mi przez palce. Większość jednak, zgodnie z moim zamiarem płynie wzdłuż mojej ręki i barku na kark, by rozdzielić się na dwa strumienie. Jeden płynie ostatecznie rowkiem pomiędzy moimi pośladkami, drugi spływa po mej piersi, moczy majteczki Ali powiewające dalej na moim maszcie, znika na chwilę w gąszczu porastającym nasadę penisa. Cześć zalewa mi jądra, część spotyka się na koniec z pierwszym strumieniem w okolicach dziury w dupie by ostatecznie zniknąć w trawie. Opisuję dokładnie Ali moje wrażenia. Jest pod wrażeniem.

    – Ciekawa jestem swoich wrażeń, kiedy mnie obsikasz. Też ci opowiem. Patrzy na mnie, na swoje mokre majteczki i stwierdza smętnie.

    – No i zeszczałam się w majty!

    Prowadzę ją do łazienki z ręką na dżojstiku. Dżojstikiem jest oczywiście jej pierożek. Pierwsze, co Ala zauważa, to wielka wanna.

    – Jaka ogromna!

    – Będziemy w niej pływać, jak się zrobi za zimno na basen. Teraz weźmiemy prysznic ale najpierw spełnię twoje życzenie. Wejdź proszę pod natrysk.

    Podłoga we wnęce prysznica jest obniżona, Ala filigranowa. W efekcie moją armatkę ma na wysokości cycków. A właściwie sutek.

    – Będę sobie na ciebie sikał a ty podstawiaj co chcesz.

    – Lej waść, moczu nie szczędź!

    Ze śmiechem odkręcam zawory. Ala kręci się jak fryga w strumieniu mojego moczu, jakby nie mogąc się zdecydować, co jej najbardziej pasuje. Okazuje się, jak później zeznaje, że pasuje jej właśnie takie się okręcanie.

    – Ale następnym razem chcę, żebyś naszczał na mojego, jak go nazywasz, pierożka. Tylko, żeby ciśnienie było duże!

    Zauważyłem, że zasmakowała w tym obsikiwaniu, no może nie dosłownie zasmakowała.

    – Może jutro spróbuję dosłownie, jestem w takim nastroju, że chcę spróbować wszystkiego! Odkręcam wodę.

    – Umyj mnie, ja umyje ciebie.

    – To niesprawiedliwe, ciebie jest dwa razy więcej!

    – Więc będziesz miała dwa razy więcej przyjemności! Zresztą niech ci będzie, umyję cię dwa razy.

    Ostatecznie trudno jest powiedzieć kto kogo ile razy myje. Dwa śliskie ciała zwierają się w uściskach i ślizgach. Żal się opłukać.

    Opuszczamy łazienkę. Ponownie jej pierożek służy mi za dżojstik i szybko trafiamy do salonu. Mam tu wielką, rozłożoną w tej chwili kanapę. Dobrze naciągnięte satynowe prześcieradło daje przyjemny chłodek. Bez słowa układam Alę na wznak, poduszka pod biodra, wyprostowane nogi na bok, mam ją teraz w całej okazałości przed sobą. Podginam jej jeszcze lekko nogi w kolanach, co sprawia, że pojawia się słoneczko ukryte dotąd między pośladkami. Rozwarte nogi w połączeniu z wypchniętymi w górę biodrami sprawiają, że jej pierożek lekko się rozchyla. Jest gotowa. Wsuwam głowę głęboko między jej uda. Lekko drżą, ale nie próbuje ich zewrzeć. Zaczynam od słoneczka. Dotykam językiem jej rozkosznej dziurki, pokrywam moją śliną, więcej śliny!. Nadmiar spływa rowkiem między jej pośladkami i plami prześcieradło. Mam zamiar sprawić, by splamiły je jej soczki. Wwiercam się teraz językiem w jej słoneczko, zapora mięknie, dziurka staje się jakby głębsza. Nagle przerywam i szerokim, szorstkim pociągnięciem języka przebiegam całą aleję rozkoszy – po sam pępek. Udaje jej się nie spaść z kanapy. Pracowicie układam ją w poprzedniej pozycji i powracam do przerwanych czynności lubieżnych.

    Teraz zajmuję się pierożkiem. Najpierw delikatnie sunę poboczem wylizując pachwiny. Pierożek drży, pewnie się niecierpliwi.

    I niewątpliwie rozkleja; szczelinka staje się odrobinę szersza. Przenoszę na nią swoją uwagę. Wprawiam język w szybkie drgania i sunę delikatnie po długości. Drżenia pierożka przybierają na sile, szczelinę zaczyna rozpychać różowa fasolka – łechtaczka. Czas na liza – ponownie przeciągam językiem słoneczny szlak – od słoneczka w dupie po drugie słoneczko – pępek. Tym razem bez tak spektakularnych efektów, czuję, jak Ala cała się spręża by nie wyjść z siebie i nie spaść z kanapy. Trzeciego liza nie będzie – nabrzmiała łechtaczka wysuwa się z pierożka, a z nią trzeba delikatnie. Wracam do mojego słoneczka, penetruję je chwilę, potem skupiam się na wąskim przesmyku oddzielającym je od szparki. Wreszcie mój język wsuwa się do rynienki. Pracowicie oddzielam sklejone mniejsze i większe wargi sromowe, rozchylam je. Szczelina staję się szparą. Sunę jeden raz szeroko językiem po całości wyczuwam ostrą krawędź sklejonych usteczek mniejszych, zatrzymuję się tuż przed łechtaczką. Ta drży wyraźnie zawiedziona. Niech czeka, jeszcze nie jej kolej. Przesuwam wibrujący język wzdłuż usteczek, próbuję je rozkleić. Wreszcie w którymś punkcie rozchylają się lekko. Wystarczająco by wsunąć koniuszek języka. Drążę głębiej, wystarczy. Teraz otwieram cipkę posługując się językiem, jak nożem do papieru. Już. Odchylam lekko głowę i widzę różowe wnętrze pierożka, najtajniejsze z tajnych, stojące przede mną otworem. Jego dwie ostre i idealnie proste krawędzie prowadzą wprost do jego lubieżnego strażnika – łechtaczki – jeszcze chwileczkę kochana! Teraz zagłębiam język w źródełku wyszukanych smaków, głęboko, jeszcze głębiej, tak, tu mamy ujście pochwy zapieczętowanej póki co błoną dziewiczą, sunę wyżej, tak, to maleńka sikaweczka, źródło złotego deszczu, jeszcze nie raz będę się nim cieszył, tu zaczyna się, wypiętrzona teraz łechtaczka, poważna sprawa. Błądzę językiem w głębinach cipki, zaglądam tu i tam, w szparki  pomiędzy małe i duże usteczka, czasem liznę przelotnie pachwinę albo zahaczę o słoneczko. Czekam. Wyczuwam narastające w głębi cipki nowe, wilgotne smaki. Soczki wzbierają. Czas. Szybko oblizuję palce, zastąpią teraz w cipce mój język. Przed nim nowe wyzwania. Zataczam językiem kółeczka wokół łechtaczki, na zmianę drażnię delikatnie jej czubek. Wzbiera, twardnieje, drży coraz mocniej. Drgania rozchodzą się jak kręgi na wodzie, drży cipka, drży krocze, drży cała Ala. Palcom zanurzonym w lepkiej wilgoci ślina już niepotrzebna. Tamy puszczają, nadchodzi tsunami. Przysysam się do łechtaczki, przytrzymuję Alę za pośladki, żeby mi nie odleciała, zresztą za chwilę zaciska uda, miażdży mi uszy. Ale i tak słyszę jej krzyk, właściwie cienki pisk, cienka strużka wypływa z cipki, gromadzi się przez moment zagłębieniu słoneczka, płynie dalej rowkiem między pośladkami i ostatecznie skapuje na prześcieradło. Wchodzi Lola.

    Pierwsze, co widzi, to mój wypięty tyłek i moszna podana jak na talerzu. Korzysta z okazji, by się przywitać. Mnie jest trudniej. Ala wyswabadza moją głowę rozchylając uda, łapie mnie na włosy i naciąga na siebie. Oplata mnie rękoma i nogami, wtula się we mnie, ciągle bez słowa. Uwalniam ręce i ostrożnie się podnoszę z Alą uwieszoną z przodu. Jedną ręką łapię ją za pośladki, wygląda na to, że mogę nią objąć oba, druga mam wolną, mogę się przywitać. Lola docenia moje wysiłki, podchodzi z odpowiedniej strony. Odwracam ją, zdziwioną, i witam po nowemu.

    – A, to o to chodzi – kiwa głowa ze zrozumieniem i kręci tyłkiem.

    – Dokładnie o to.

    Odwraca się ku mnie na ile może i całuje w usta, języki mieszają ślinę. Teraz całuje Alę, Ala całuje mnie, całujemy się we troje, wymieniamy śliną. Wkładam Ali palce w cipkę, wygarniam kisielek i daję Loli do polizania.

    – Jeszcze!

    Wspólnymi siłami układamy Alę ponownie na kanapie i zgodnie wylizujemy jej pierożka. Zlizuję wilgoć z jej pupci. Co chwilę któreś z nas całuje Alę dając poznać smak jej własnej cipki. Wreszcie źródełko wysycha. Układamy się we troje wygodnie na kanapie wtuleni w siebie.  Dziewczęta już odruchowo układają się tak, bym mógł wygodnie ująć je za cipy. Milczymy z Lolą dając Ali czas na przyjście do siebie. Wreszcie przerywa milczenie

    – Kocham cię! – porusza pierożkiem

    – Też cię kocham, Maleńka! – ściskam go delikatnie. Cipę Loli też ściskam, bo też ją kocham, je obie.

    – Tak sobie myślałem liżąc twoją cipkę, że jest bardzo młoda, pytanie, jak młoda.

    – To już nie miałeś o czym myśleć doprowadzając mnie do orgazmu?

    – Trochę się wyróżnisz na tle koleżanek z klasy

    – Może jestem opóźniona w rozwoju. Płciowym! – dorzuca szybko. Ubawiła mnie. Drążę jednak temat.

    – Nooo, właściwie to poszłam rok wcześniej do szkoły – pęka w końcu. Rozkładam jej szeroko nogi, wpatruję się z bliska w jej szeroko pękniętą teraz muszelkę. No, nadpękniętą…

    – Tak mi było cudownie z tobą – wzdycha Ala . – Z twoim językiem – uściśla. – Jak w wspaniale będzie z twoim kutasem – jeszcze wzdycha i głaszcze mi pałkę.

    I masz takie różne pomysły, że aż mi się pierożek gotuje. Nie mogłam spać po tym co tu ostatnio przeżyłam.

    – Fakt, przerabiamy po kolei wszystko, jak leci – dorzuca Lola. – Nie mogę się doczekać ruchania.

    – To chodź, wyrucham cię nad basenem. – Cipa w mej dłoni zaczyna się miarowo poruszać.

    – O taaaak!

    Idziemy nad basen. Tym razem mam w garści dwa dżojstiki. Mamy szczęście, w oddali uchyla się furka i do ogrodu wślizgują się dwie postaci w jasnych sukienkach.

    – Biegiem!

    Ruchy dwóch dziewczyńskich kroczy przyspieszają, wspaniałe doznania dla moich, zaciśniętych na nich dłoni. Siostrzyczki – to one przyszły – czekają ze zdjęciem sukienek, aż do nich dotrzemy.

    – Najpierw się przywitaj – rzuca Majka.

    – My też chcemy się przywitać – odpowiadają Lola z Alą i pchają im łapki pod sukienki.

    – Czuję cipę, nie czuję majtek – melduje Lola. Ala składa podobny meldunek. Wycofuję swoje dłonie z ich kroczy, obchodzę Majkę i Natkę i wsuwam je w kolejne dwa krocza. Znajduję tam dłonie Ali i Loli. Zaraz się jednak wycofują i oto mam w rękach dwie kolejne pizdeczki.

    – Potwierdzam, przyszły bez majtek.

    – W sumie to z majteczkami, przyniosłyśmy ci do prania. Siostrzyczki zrzucają sukienki. Teraz mogą się przywitać z koleżankami.

     – Teraz trzymamy mocno i biegiem nad basen, która cipa się urwie, będzie ukarana.

    Ruszamy wszyscy niezgrabnym truchtem, znów czuję na dłoniach pracujące krocza. Dla Majki i Natki to nowe doznanie, trzymają za cipy swoje koleżanki. O dziwo, koło basenu okazało się że żadna się nie urwała.

    – Bo każda to lubi – rzuca Natka, każda cipa i każda z nas.

    – Narzucasz nam swoją wolę, a ona zmienia się w nasze pragnienia – żali się Majka – pchasz nam łapska w krocza i oto uwielbiamy, jak nas tam ściskasz. – Dziewczęta potwierdzają.

    – Każesz nam biegać na golasa  i nagle nie możemy się doczekać, by zrzucić łaszki. Śpię teraz nago, przez ciebie! Wymagasz, byśmy przychodziły tu w kusych sukienkach, nie mając nic pod spodem i nagle naszym marzeniem jest biegać bez majtek po mieście.

    – Moim marzeniem jest pójść bez majtek do szkoły ale to nierealne – skarży się Natka.

    – A moim – żebyś mnie zerżnął przy basenie – obiecałeś! – dodaje Lola. Koleżanki patrzą na nią z zazdrością.

    – Może po prostu spełniam wasze ukryte pragnienia. A teraz poopalajcie się albo co, a ja w tym czasie zerżnę Lolę.

    – Och, żartowałem – dodaję, widząc ich jadowite spojrzenia – zapraszam do wspólnej zabawy. Na początek przygotujcie mi Lolę!

    Jeszcze się trochę odwlekło, bo dociera do nas, jako ostatnia, Kasia. Nago oczywiście. Staje w rozkroku i bierze się pod boki.

    – Nie wierzę, wszystkie już są, tak was cipy swędzą?

    – Kto pierwszy, ten lepszy!

    – Miałam pierwszy orgazm  w życiu – chwali się Ala – jak on liże! Nie do opisania.

    – Mam obiecane pieprzenie, właśnie zaczynamy – dodaje Lola

    – No, przynajmniej na pierwsze pierdolenie zdążyłam – cieszy się Kasia – to się przywitajmy.

    Następuje znajoma orgia wzajemnego obłapiania i ściskania cip i moich jąder. Zwłaszcza jądra są popularne, przybyłe wcześniej dziewczęta korzystają z okazji i witają się ponownie. Szczególnie łapczywa okazuje się Lola, zamyka moje jaja w dłoni

    – Nie wypuszczę, aż mnie nie zaczniesz rżnąć!

    Wcale mi się nie spieszy do tego rżnięcia. Wiem, że mi nie ucieknie, a strasznie mnie kręcą takie macanki.

    – Majtki wyprane? – pyta jeszcze Kaśka. Podaję jej cztery pary śnieżnobiałych majteczek profesjonalnie poskładanych, zapakowanych w celofanowe koperty.

    – Wyprane, nakrochmalone i wyprasowane – odpowiadam z dumą.

    – Wmawiasz mi, że używasz krochmalu? Że facet w ogóle wie, co to krochmal?

    – Mam i używam – dumnie potrząsam kutasem. Oczy jej się rozszerzyły w nagłym zrozumieniu.

    – Ty świntuchu, kocham cię! To teraz, jak już założę, nie będę chciała ich zdejmować!

    – Zdejmuj i przynoś do prania.

    – I krochmalenia?

    – I krochmalenia!

    – To już mi nie będzie żal, że muszę zakładać majtki do szkoły – odzywa się Natka – wystarczy, że siądę w ławce i pomyślę, że mam twoją spermę na wargach.

    – Na wargach? – Ala, jako jedyna nie załapała. Dziewczęta wybuchają śmiechem.

    -Tylko nie myśl za długo siostra, bo będziesz miała mokre majtki, jak popuścisz soczki.

    – Kurczę, że też nie miałam ze sobą majtek ostatnim razem, już by na mnie czekały nakrochmalone –  jej wzrok spoczywa na moim kropidle. Nagle się rozjaśnia – ale dziś przyniosłam czyste, używanych nie miałam – spogląda na siostrę – wiesz, że mało noszę. A jak już to stringi – Spogląda na mnie – wykrochmalisz?

    – To trzymaj te majteczki pod ręką, jak już wyrucham  Lolę, to ci je wykrochmali.

    – Ale nam też coś zostaw – oburzają się dziewczyny – nie zamierzamy obejść się smakiem, jak on już z niej zejdzie.

    Klaszczę w dłonie – dość tego gadania panienki, czas zarobić na wypłatę!

    – To ty nam płacisz?!

    – Tak, spermą!

    – To ty Lola wygrana jesteś! W twoją dziurę tryśnie kasą!

    – Szybko ją ze mnie wyssiecie, pijawy!

    Tak się przekomarzając, dziewczęta układają sobie Lolę wygodnie  

    i zaczynają rozlizywać jej muszelkę. Lola wciąż ma w garści moje jaja, przyciąga mnie teraz za nie ku sobie. Klękam jej nad głową, przenosi dłoń na nasadę kutasa i przyciąga jak najniżej. Jej język muska mosznę i zaczyna taniec na moich jajeczkach. Dziewczęta kolejno odrywają się od Lolinej cipy i liżą moją pałkę – ja też jestem przygotowywany. Kaśka wsuwa w Lolę palec, drugą ręką ściska moje berło.

    – Możesz ruchać – orzeka.

    Biorę Lolę za rękę, pomagam wstać.

    – Jak chcesz? – pytam.

    Ciągnie mnie do drzewka rosnącego opodal basenu, obejmuje pień, zsuwa się po nim. Teraz jej pupa wypina się uroczo w moim kierunku, widać rozchylone płatki jej sromu.

    – Tak chcę!

     Mój kutas gładko wsuwa cię w jej wypieszczoną cipę, jej tyłek wychodzi mi naprzeciw. Rozbrzmiewa najsłodsza muzyka świata – ciche mlaskanie pożywiającej się kutasem pizdy. Dziewczęta rozsiadają się wokół na trawie i podziwiają spektakl. Najdalej posuwa się Majka, wciska się pod nasze nogi, z głową skierowaną ku drzewku. Ma z tej pozycji idealny widok na nasze, w szybkim rytmie zwierające się krocza. Ja też nie narzekam, obserwując, jak sobie dopieszcza gniazdko. Wkrótce trzy pozostałe dziewczęta też poczuły taką potrzebę, utworzyły na trawie zgrabny trójkącik i liżą sobie muszelki.

    – Pierdolę Lolę! Uparta rymowanka nie chciała się odczepić, w końcu mówię to głośno. Ala odrywa wysmarowaną od ucha do ucha twarz  od pizdy Natki:

    – Walę Alę!

    Po chwili: – Wtykam fajkę w Majkę! – to oczywiście Majka.

    Kaśka ma większy problem, w końcu rzuca: – W piździe Kasi się kiełbasi!

    Natka długo myśli, nic nie wymyśliła, w końcu zrezygnowana rzuca:

    – Natka Kopulatka!

    Dostajemy ataku śmiechu, tracę rytm, wypadam z Lolinej cipy i nie mogę trafić z powrotem, tak mnie skręca. Na szczęście Majka czuwa, pomaga ręką, wiedzie mego ptaka do gniazdka Loli.

    – Natka, ja cię zabiję – syczy Lola – od rana czekam na to rżnięcie!

    – No co? To on zaczął – Broni się Natka.

    – To już nie miałaś innego rymu?

    – To sama, kurwa, wymyśl, jakżeś taka mądra!

    – Lola chwilę pomyślała: – No bo co to, kurwa, za imię!

    I znów ogarnia nas szaleńczy śmiech. Tym razem Lola sama jest sobie winna.

    Rucham dalej, tyłek Loli coraz szybciej wali w moją gruchę, co niepokoi Majkę:

    – Przytrzymać ci jaja? Strasznie się obijają.

    – Kurwa! Majka zamknij się, wszystkie się zamknijcie!  Będziecie gadać, jak on już się spuści.

    –  Spieszy ci się?

    – Nie! Ty też się, kurwa, zamknij i ruchaj jak najdłużej.

    Żeby udobruchać Lolę,  oporządzam ją naprawdę długo. W końcu tryskam, jeszcze kilka pchnięć dla porządku i wysuwam dyszel. Który natychmiast wyląduje w ustach Majki. Ot spryciara, to dlatego tak się pchała nam pod nogi. Bynajmniej nie dla pięknych widoków. Teraz widzi, że z ciężko dyszącej, nadal opartej o drzewo Loli zaczyna wypływać sperma, więc przerzuca się na jej cipę. Dobiega Natka z majteczkami w garści.

    – Miałam sobie nakrochmalić. – Wyciera dokładnie cipę Loli.

    – Za karę nie powinnam ci na to pozwolić – mówi Lola do Natki – o piczy włos zepsułabyś pierwsze rżnięcie w moim życiu! – milknie gwałtownie.

    – Jak to pierwsze?!    

     – A, bo widzicie – Lola zwraca się teraz do na wszystkich – trochę wam nabujałam,  Kaśka i inne dziewczyny w klasie już o chłopakach, lodach, numerkach, a ja nic. Tyle co się rozdziewiczyłam tym ogórkiem…

    – To i tak byłaś lepsza ode mnie – mówi Majka

    – I ode mnie – dodaje Ala. – A takiego  dziewiczego  ruchania, jakie właśnie zaliczyłaś, to ci mogą wszystkie dziewczyny w klasie, oprócz Majki, pozazdrościć.

    A ja sam sobie zazdroszczę… Żałuję, że nie wiedziałem.

    * * *

    Ala szepce mi na uszko – siku mi się chce!

    – Wytrzymaj chwilę – proszę – dam ci znak. Lej po całości.

    – Ale będą miały niespodziankę – cieszy się Ala

    – Co tam tak szepczecie? – interesuje się Lola

    – Takie tam, zwyczajne sprośności.

    Kładę się na trawie rozrzucając nogi. Pierwsza podejmuje zaproszenie Kaśka, dobiera się z językiem do mojego krocza. Świeżo ruchana oraz błyskawicznie wylizana i podtarta Lola sięga językiem do moich jąder, zlizuje z nich swoje własne smaczki. Wszystkiemu przyglądają się Majka z Natką, stoją nade mną i pieszczą sobie nawzajem cipki. Całują się przy tym, Majka dzieli się z siostrą tym, co zdążyła zlizać z cipy Loli

    – Hej siostry! Mało wam, że się macacie w domu, to jeszcze musicie przy ludziach?

    – W domu się jeszcze nie macałyśmy, ale na pewno będziemy

    – O tak, puścimy sobie nagranie z jakiegoś naszego ruchania

    – Najlepiej wtedy, jak mnie rozdziewiczył, nie było cię przy tym, siostra.

    Ala tymczasem daje mi ukradkiem rozpaczliwe znaki. Przywołuję ją ręką. Staje nade mną w rozkroku, widzę jak się napręża brzuszek, pulsuje cipka. Zaczyna spływać złoty deszcz. Usta Kaśki zamierają na mojej pale a język Loli na moich jądrach. Majka i Natka stoją jak posągi z rękoma nagle znieruchomiałymi w cipach.

    Ala leje po całości, zamykam oczy, czuję strugę gorących sików przebiegającą mi po twarzy. Ala przesuwa się dalej. Przecieramm oczy, patrzę w górę między jej nogi, widzę strugę moczu wypływającą z jej cipki i opadającą pięknym łukiem na moją pierś, później brzuch, jeszcze później… Kaśka i Lola podejmują szybką decyzję i pokornie pochylają głowy…Ala chrzci je swoim moczem razem z moim przyrodzeniem. Strumień zamiera, łuk się cofa, ostatnie krople spadają na moją twarz. Podnoszę rękę i zbieram ostatnie kropelki moczu z jej warg.

    – Kurwa, Ala! Ale odpierdoliłaś przedstawienie! – nie wytrzymuje druga natura Majki.

    – Ty mnie, kurwa, obsikałaś! – Dostraja się Kaśka ścierając dłonią wilgoć z twarzy.

    – Gorące siki, szczasz, kurwa, wrzątkiem? – Lola nie chce być gorsza.

    Natka przebija wszystkie – sikać mi się chce – woła.

    Dziewczęta rzucają się jej pod nogi, jedna Majka trwa przy siostrze z ręką na jej włochatej piździe – lej przez sitko! Strugi moczu rozchodzą się na wszystkie strony, Ala, Kaśka i Lola zostają obficie pokropione.

    – Sikać mi się chce! – wołam. Rzuca się do mnie cała piątka. Aż trudno uwierzyć, tłoczy się wokół mnie pięć pięknych gołych lasek i każda prosi: Mnie obsikaj, mnie!

    – Sorry panienki, ale Ala ma obiecane, zresztą należy jej się nagroda za tą mokrą niespodziankę. Mam nasikać na jej pierożka. Dziewczęta podnoszą Alę za uda, rozszerzają je. Siedzi teraz rozkraczona na niewidzialnym krześle z cipą na wprost mojego kutasa. Przybliżam go na parę centymetrów do jej krocza i kieruję mocny strumień moczu prosto w szczelinę jej pierożka. Ala cała się wstrząsa, rozbryzgi moczu zalewają jej uda i przy okazji ręce trzymających ją dziewcząt. Czuję, że zaraz koniec, więc jeszcze szerokim łukiem spryskuję im cipy, wyraźnie je to cieszy.

            Pluskamy się w basenie, dziewczęta rozpiera energia, nurkują, próbują stawać na rękach, wyskakują z wody i wskakują rozchlapując wodę. Słońce skrzy się w niezliczonych kropelkach wody pokrywającej młode, nagie ciała. Gdzie nie spojrzę – błyszczące cycuszki, zgrabne tyłeczki, kuszące brzuszki i ociekające wodą cipki. Majka siedzi mi na ramionach, mocno zaciska uda – ręce musi mieć wolne: walczy z Alą siedzącą na ramionach Natki. Nie mogę oderwać wzroku od rozkołysanych melonów tej ostatniej. Natka to widzi i niecnie wykorzystuje, walimy się z Majką do wody. Przekręca się, by utrzymać głowę nad wodą i nagle mam twarz wtuloną w jej cipę. I tak co chwilę, jakby się umówiły, wciąż podsuwają mi pod nos swoje intymne skarby. To i korzystam. Całuję te gorące pizdy, liżę tyłki, ssę każdego sutka, jaki się nawinie. No i macam te krocza przy każdej okazji. Same się proszą.

    Zmęczeni, unosimy się leniwie w wodzie, rozmawiamy.

    – Ustawcie się dziewczęta po kolei.

    – Niby jak? Według wzrostu? Wielkości cycków czy głębokości pochwy – żartują

    – Na początek według wieku. Nieuświadomione nie rozumieją. – No przecież masz tu cztery gołe piętnastki i jedną nagą siedemnastkę. Wszystko jasne.

    – A dlaczego ja jestem naga a wy gołe – pyta Natka.

    – Bo dziewczynki, jak się rozbiorą, to są gołe, a kobiety nagie.

    – Ja mam wciąż czternaście, staruchy – rzuca nagle Ala z podniesioną brodą.

    – A ja szesnaście kończę w sierpniu – dorzuca Lola

    – Kurwa! Ale jestem stara – Majka nie może sobie odmówić

    – Nawet ode mnie jesteś starsza – dobija ja Kaśka.

    – Za to mam młodszą cipę – odgryza się Majka

    – Że mało ruchana?

    – Tylko raz, przez tu obecną pytę – patrzy na mnie  – Ale nie o to chodzi po prostu porównaj sobie. Fakt, cipka a właściwie pizda Kaśki wygląda przy Majcynej bułeczce bardzo dojrzale.

    – Przynajmniej mam bardziej rozbudowaną ofertę.

    – Kocham wszystkie wasze cipy – pogodziłem je.

    – O kurwa! Wykrakałam! – budzi się Natka

    – Co znowu?

    – Pamiętasz, co ci powiedziałam, jak się poznaliśmy?

    – Różne rzeczy mówiłaś. Co konkretnie?

    – To ci zacytuję: „możesz dymać nawet czternastolatki, bylebym mogła popatrzeć. Z paluszkiem łechtającym łechtaczkę.”

    – No to sobie połechtasz!

    -Ale…Alka, to ty dziecko jesteś – odzywa się Natka. I już ci spieszno do ruchania?

    – A ile ty miałaś jak cię jakiś cienki chujek rozdziewiczył?

    – Niech pomyślę –  prawie czternaście.

    – No to będzie z pół roku różnicy, wielka mi rzecz! – Łapie mnie za dyszel i macha nim do Natki – i nie będzie to jakiś cienki chujek

    – Po prawdzie to nie był cienki chujek tylko rączka szczotki do włosów.

    – No to tym bardziej.

    – Pod warunkiem, że wreszcie się odważysz.

    Ala ściska mocniej mój dyszel.

    – Powtórz im moje słowa.

    Powtarzam: „Nie życzę sobie by jutro wyszła stąd  jakakolwiek dziewica!”

    – Wiesz Ala, zazdroszczę ci, pozbyć się dziewictwa  tak pięknych okolicznościach przyrody, w takim towarzystwie…no chyba, że nie chcesz, żebyśmy patrzyły.

    – Właśnie że chcę, bądźcie przy mnie, proszę! Co więcej chcę spróbować teraz – rozmowa wyraźnie ja rozpaliła. Albo moja ręka, od pewnego czasu ugniatająca jej bułeczkę.

    – Chcesz iść do sypialni? Rozścieliłem nowe białe prześcieradło na tę okazję.

    – Wolę tutaj, goła pod gołym niebem, to mnie kręci.

    Kaśka wykazała się refleksem, pobiegła po prześcieradło. Co prawda wolałbym, żeby to była Natka, te jej rozkołysane melony…

    Ala wyciąga mnie za dyszel z basenu.

    – Masz jakiś plan?

    – Cóż, przychodzi mi na myśl pewna perwersja, zobaczysz, że popuścisz soczki.

    – Rozsiądźcie się wygodnie na materacu, półkolem, Ala w środku. Oprzyjcie się wygodnie, macie tam poduszki,. Nóżki podgiąć i na boki. Staję pośrodku. Mam przed sobą pięć rozwartych cipek, każda inna, każda śliczna. Jedna jeszcze zapieczętowana, ale już niedługo.

    – I co dalej? Pyta jedna z dziewcząt, zniecierpliwiona.

    – Przepraszam, zapatrzyłem się na wasze urocze cipy. Już kontynuuję.

    – Proszę poślinić paluszki – wykonują polecenie

    – Teraz każda z was uszczęśliwia własną cipkę – zaczynają się pieścić.

    Dla zwiększenia efektu opowiadam im szczegółowo o porannym lizaniu Alcynego pierożka, zwłaszcza na Ali robi to wrażenie

    – Ja też zajmę się sobą, zameldować, jak wam się soczki puszczą. Dziewczyny gorliwie się brandzlują, zaglądając sobie nawzajem między nogi i podpatrując, co też wyczyniam ze swoim drągiem. A ja, mając przed sobą pięć rozwartych kroczy pięciu dziewcząt zabawiających się swoimi łechtaczkami, nie miałem problemu z ptakiem, maszt wystrzelił mi do góry.

    Dziewczęta zaczynają dyszeć, idą mniej więcej łeb w łeb. A może cipa w cipę…

    – Już nam cieknie z cipek – meldują.

    – Teraz naoliwimy tłok – kładę się po kolei na każdej z dziewcząt, omijając rzecz jasna, Alę, i wkładam im ten drąg głęboko. Parę ruchów, by go dobrze nasmarować i przeskakuję do następnego otworka. Zaliczam wszystkie cztery.

    – Teraz dziewczęta krzesełko! Jak wtedy, gdy sikałem na pierożka.

    Mam teraz cipkę Ali na wysokości swojego drąga, muszę go tylko trochę przygiąć, bo sterczy za wysoko. Wodzę główką po jej całkiem sporej teraz, jak na nią, szparce. Wargi rozchylają się zapraszająco, miłośnie ją obejmują. Obejmuję Alę wpół i gwałtownym ruchem przyciągam do siebie…

             Krzyczy, ale bardziej ze strachu, niż bólu, gdy jej pierożek przyjmuje mnie w siebie. Nie czuję, żebym się przebijał przez jakąś błonę, ale nie dlatego, że jej nie było. No, już nie ma. To jej pochwa jest tak niewiarygodnie ciasna. Cipa zassała mojego kutasa i nie ma zamiaru puścić. Pulsowanie jej pochwy, doprowadza mnie  do szaleństwa. Ala przyciąga mnie do siebie i całuje mocno, nasze języki się splatają.

    –  Boli cię?

    – Nic a nic! I dodaje cichutko ale zdecydowanie – zerżnij mnie teraz!

    Rżnę więc Alę w tę jej ciasną szparkę, jej pierożek to teraz raczej donut – pączek z dziurką, rżnę tę nastkę a jej niewiele starsze koleżanki z klasy wpatrują się w mój oślizły, pokryty smugami dziewiczej krwi drąg wysuwający się miarowym rytmem z Ali i chowający się w niej zaraz z cichym mlaśnięciem.

    – Rozdziewiczona i wyruchana w pakiecie, ja pierdolę! – to oczywiście Majka

    – To ja pierdolę – protestuję i daję Ali potężny zastrzyk spermy.

    Kładziemy Alę na honorowym miejscu pośrodku prześcieradła, siada po turecku, jej cipka rozpłaszcza się na pościeli. Po chwili na prześcieradle pojawia się krew wymieszana z moją spermą. Dokonało się! Porywam prześcieradło jak cenny łup i składam starannie.

    – Jesteście kochane! Wszystkie! – mówi Ala – Ale ciebie kocham najbardziej! – to do mnie. I co ja mam z tym zrobić?

    – I my wszyscy cię kochamy! – odpowiadam.

    – Chodźcie dziewczęta, potaplamy się w basenie. Biegniemy wszyscy, już już wskakujemy do basenu.  Ala nie rusza się z miejsca.

    – Co jest Ala, wskakujemy! – woła któraś z dziewczyn. Ala tylko kręci głową. Obejmuje się ramionami. Widzę, że coś jest nie tak, wracam do niej.

    – Co się dzieje Maleńka? Źle ci? Masz do mnie żal za utracone dziewictwo?

    Przytulam ją. Obejmuje mnie mocno. Szepce mi do ucha.

    – Po prostu nie umiem poradzić sobie z moimi uczuciami. Żal za utraconym dziewictwem? Nie żartuj, jestem szczęśliwa, że mam to za sobą.

    – To w czym problem, maleńka?

    – Czuję taką ogromną potrzebę czułości, bliskości, intymności… z tobą. Czuję się taka krucha i delikatna. Spacerowałabym z tobą za rękę po ukwieconej łące, ty czasami zrywałbyś dla mnie jakiś kwiatek i wpinał we włosy. I oczywiście recytował liryki miłosne. I byłabym taka szczęśliwa a równocześnie nieszczęśliwa bo strasznie brakowałoby mi solidnego rżnięcia. No i chciałabym cię obsikać – zawiesza głos, przez chwilę obserwuje opad mojej szczęki, po czym kontynuuje:

    – Chcę tego wszystkiego na raz, romantycznych uniesień i grupowego seksu, ruchania, pierdolenia. Czułych słówek i ordynarnych odzywek. Chcę, by koleżanki głaskały mnie po głowie równocześnie wkładając palce w cipę. Chcę przytulona do ciebie podziwiać zachód słońca i chcę biegać nago dookoła basenu i co chwila podsuwać cipę komuś innemu do polizania. Tylko, jak będą mnie głaskać po głowie równocześnie liżąc cipę, to co będzie prawdziwe? Gubię się w tym. Nie mogę pogodzić tych uczuć. – Ot zagwozdka!

    – A dlaczego się nie kąpiesz?

    – To moje marzenie, czasem wydaje mi się romantyczne, czasem sprośne, czasem obrzydliwe, ale rozgrzewa mnie równie mocno.

    – Czyli?

    Cała jestem wysmarowana, wiesz czym. Twoim nasieniem, zmieszanym z sokami z mojej cipki. Dziewczęta dołożyły swoje soczki… To, jak Kaśka przesmarowała mi ręce swoją cipą ach, na samo wspomnienie w pierożku mi się gotuje, sam zobacz.

    Łapię ją za piczkę, faktycznie jest pulsująca i gorąca. I mokra.

    Majka pierwsza zauważyła nasze pieszczoty.

    – My też chcemy, nie bądźcie samolubni.

    – Słuchajcie dziewczęta, Ala jest dzisiaj pod specjalną ochroną to jej dzień i bardzo to przeżywa. Niedługo wam wszystko wyjaśnię, dajcie nam chwilkę.

    Wracam do Ali:

    – I co z tym marzeniem?

    Patrzy mi w oczy i mówi niepewnym głosem.

    – Nie wchodzę do wody, bo chciałabym, żebyś ty wszystko ze mnie zlizał. Powoli, delikatnie, w półmroku nocy, na wielkim białym prześcieradle zlizał ze mnie swoją spermę, i wydzieliny pięciu szczytujących cipek. Żeby było romantycznie i sprośnie zarazem, Chce tego naraz. Chcę, żebyś wylizał mnie do czysta, od brudnych pięt po brudne uszy. Dziewczęta mogą też lizać, będzie sprośniej, choć mniej romantycznie. Jestem zboczona i tyle. Uff! To chyba wszystko.

    – Malutka, w tym gronie nie ma zboczeń, są tylko różne sposoby dawania i brania rozkoszy. I ja z rozkoszą cię wyliżę a dziewczęta na pewno pomogą. W tak dużym gronie trudno o romantyczne porywy ale przecież masz klucz, maleńka. Tylko we dwoje będziemy kurewsko romantyczni! Wreszcie się roześmiała.

    – A czasami kurewsko kurewscy?

    – Zależnie od nastroju, Maleńka… Hormony strasznie buzują w tym ciele czternastolatki.

    Wyjaśniam pokrótce sytuację dziewczętom, mówię o lizaniu ale też o romantycznych spotkaniach sam na sam. W końcu nie mamy przed sobą żadnych tajemnic.

    – Zresztą i tak któraś by nas nakryła – mówię

    – Mamy wtedy nie przeszkadzać? Jakiś znak kredą na furtce?

    – Nic z tych rzeczy, wpadajcie, kiedy chcecie, możecie nawet tu zamieszkać, zawsze chciałem mieć harem, pomyślcie, zero wydatków na ubrania.

    Śmieją  się.

    – To może umówimy się wszystkie i przyjedziemy tu latem nad morze, może starzy nas puszczą.

    – Wspaniała myśl Kasiu, poczyńcie dziewczęta starania.

    – Tylko ktoś musi nam wysyłać kartki znad morza

    – E tam. Kto dziś pisze kartki, wystarczy regularnie dzwonić albo jeszcze lepiej wysyłać SMS-y

    – Tu też się opalimy i to równomierniej, bo na golasa.

    – Ciężko będzie po tygodniu założyć jakikolwiek ciuch

    – Po dwóch tygodniach!

    – Po dwóch tygodniach pieprzenia się z tobą

    – Po dwóch tygodniach lizania waszych cipek

    – Po dwóch tygodniach ssania twojego kutasa

    – To będzie chyba wiadro spermy!

    Burza mózgów trwa dalej, staje na dwóch tygodniach i wiadrze spermy.

    – Wracając do ciebie i Ali…

    – Nie przejmujcie się nami, znajdziemy sobie jakąś niszę… ekologiczną – śmieje się Ala i przytula się do mnie mocniej.

    – Jeśli chcesz, możemy teraz zrealizować jedną z twoich fantazji.

    – Aaa… chcę! A jaką?

    Zwracam się do dziewcząt.

    – Rozmieśćcie się w miarę regularnie wokół basenu – Ala załapała i gwałtownie czerwienieje na buzi.

    – To chcesz, czy nie?

    – Chcę!

    – Dobra dziewczęta, trochę szerzej. I zróbcie miejsce dla mnie. Zająłem pozycję.

    Teraz wszyscy klękamy. Ala biega wkoło basenu i każdemu po kolei daje cipkę do polizania. Kaśka zrywa się na nogi biegnie w stronę rabatki.

    – Poczekajcie chwilkę – rzuca za siebie. Wraca z tulipanem na krótkiej łodyżce. Podbiega do Ali.

    – Alka, nachyl się, jeszcze, wypnij tyłek!  Wkłada Ali palec do cipki, poczym, dobrze naoliwionym, wierci dziurę w słoneczku a potem wtyka tam kwiatek. Klepie Alę po tyłku ze słowami:

    – Leć! Tylko nie zgub! – I dodaje: – Tak będzie romantyczniej.

    Ala startuje do biegu ścigana salwami śmiechu. Natomiast widok sterczącego z pupci kwiatka, podrygującego w rytm jej kroków sprawia, że tarzamy się w trawie. Co znakomicie utrudnia lizanie cipki, którą nam po kolei podsuwa. Gdy już się nieco uspakajamy,  Ala niespodziewanie gubi kwiatek. Z niewiadomych wzglądów ten drobny fakt ponownie nas osłabia. Ala przykuca koło mnie i bezskutecznie próbuje umieścić kwiatek na swoim miejscu. Widok tych akrobacji ostatecznie nas powala. Leżymy kwicząc i trzymając się za brzuchy. Ala na koniec rezygnuje z posadzenia kwiatka w dupie i ze śmiechem woła: – Wy świnie! Ale jest to śmiech przez łzy. Biorę sprawy oraz kwiatek w swoje ręce. Oliwię sobie palec w jej cipce, poczym wiercę sobie teatralnym gestem dziurę w dupie

    – Wsadzisz mi? – Podaję Ali kwiatek. Ta umieszcza go z namaszczeniem w moim tyłku. Zrywam się do biegu, żegnany salwami śmiechu. Zadanie mam ułatwione, bo dziewczęta śmieją się szeroko otwierając usta. Każdej funduję głębokie gardło, kutas do buzi, rękoma przyciągnąć głowę, kilka szybkich ruchów i do następnej panienki. Z czasem zabawa je wciąga, ssą i liżą moją pałę, nie chcą jej wypuścić, brandzlują się,  już nie przyciągam ich głów do siebie tylko odpycham. Lecz ja wszystko dobrze obliczam i moja sperma tryska do buzi Ali. Jak się okazuje nie na długo. Ala z szelmowskim uśmiechem wszystko wypluwa na dłonie.

    – Jeszcze się nałykam twojej spermy – mówi, jednocześnie rozsmarowując nasienie na swoim ciele.

    – Dziewczęta pomóżcie! – Wołam zanim zdążą się oburzyć, przecież ona to robi również dla was. – Widziałem wasze łapki w cipkach, nie macie może kisielku na zbyciu?

    Dziewczyny podbiegają, nadstawiają pizdy a ja palcami ostrożnie wybieram z nich lepką wilgoć i rozsmarowuję po ciele Ali. To w końcu jej dzień!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Najgorszy tydzien zycia – czesc 1

    Właśnie wróciła ze sklepu. Był poniedziałek rano, ale mimo to wyglądała świetnie. Czarna sukienka kończąca się nad kolanami i czarne rajstopy powodowały, że mężczyźni szaleli na jej widok. Jej nie śpieszyło się do tych spraw, miała 16 lat i nadal była dziewicą. Otworzyła w drzwi i weszła do mieszkania. Odłożyła siatkę z zakupami na półkę, żeby zamknąć drzwi, ale zobaczyła faceta ubranego na czarno, który biegnie prosto na nią. Zanim zdążyła cokolwiek zrobić staranował ją i razem wylądowali na podłodze. Chciała krzyknąć, ale on zakrył jej usta ręką i wyjął nóż.
    -Piśnij cokolwiek a cię zabije- powiedział obracając nóż przed jej twarzą. Kiwnęła głową a on zabrał rękę.
    -Czego chcesz? – zapytała
    -wszystkiego – odparł mężczyzna, zamykając drzwi. Podniósł ją i przeniósł do sypialni. Tam wyjął z plecaka sznur i przywiązał jej ręce do rogów łóżka.
    -Teraz nikt ci nie pomoże, twoi rodzice wracają o 20- powiedział z uśmiechem na ustach. Z przerażeniem patrzyła, jak nożem rozcina i zdejmuje jej sukienkę.
    -Proszę, nie-
    Jego oczom ukazało się najpiękniejsze kobiece ciało, jakie kiedykolwiek widział.
    -Michał miał rację- szepnął do siebie.
    Zerwał jej stanik, zrobił dziurę w rajstopach i rozciął majtki.
    Jej cycki były średniej wielkości, ale za to idealnego kształtu. Jej tyłek był piękny i wypukły.
    Z uśmiechem wziął olejek erotyczny ze swojego plecaka i zaczął go rozlewać po całym ciele.
    Dziewczyna wydała cichy jęk z zimna i strachu.
    -Jak jeszcze raz wydasz z siebie jakiś dźwięk, to zginiesz- usłyszała w odpowiedzi.
    Zdjął rękawiczki i rozpoczął dokładne wcieranie olejku w całe ciało. Na początku masował jej cycki, ale zaraz schodził już niżej.
    Dziewczyna brzydziła się tego, że jej ciało zaczyna się podniecać. Sutki już jej całe stwardniały i robiła się mokra.
    Nie umknęło to uwadze porywacza, który powiedział.
    -Proszę, proszę. Myślałem, że będę musiał ci posmarować cipkę a tutaj taka niespodzianka.
    Była teraz cała błyszcząca. Nawet nogi i resztki jej rajstop zostały dokładnie nasmarowane olejkiem.
    Porywacz postanowił przejść do rzeczy i zdjął spodnie razem z majtkami. Dziewczyna w ostatniej chwili ugryzła się w język, bo prawię krzyknęła. Co prawda widziała kilka pornoli w życiu, ale nawet tam nie było takiego wielkiego penisa.
    Porywacz natychmiast zabrał się do rzeczy. Złapał ją za uda i podniósł ją na wysokość bioder. Patrząc w załzawione oczy wszedł w nią powoli, ale stanowczo, na początek do połowy.
    Dziewczyna wygięła się w łuk i otworzyła usta w niemym krzyku. Ból był tak ogromny, że chciała stracić przytomność. Z jej cipki leciała krew. Porywacz się tym nie przejął, tylko rozpoczął pracę biodrami. Z każdym ruchem wchodził głębiej i wychodził niemal cały. Dziewczyna zaskoczona była reakcją organizmu, bo choć ból był wielki to jednocześnie czuła rozkosz. Po kilku minutach jego praca przyspieszyła. Był w trzech czwartych długości, gdy nagle wszedł w nią do końca. Dziewczyna nie mogła się powstrzymać i krzyknęła z bólu. Porywacz doszedł i wystrzelił w nią pokładami spermy. Czując to dziewczyna i tak na granicach możliwości doszła razem z nim. On opadł na nią i delektował się jeszcze przez chwilę, po czym powiedział:
    -Złamałaś zakaz, więc zginiesz- widząc jej przerażenie powiedział
    -Ale nie teraz. Masz jeszcze jakieś dwa dni życia-
    Wziął telefon i wyszedł z pokoju. Po dwóch minutach wrócił i powiedział
    -Chcesz może iść do łazienki albo się czegoś napić?- ponieważ odpowiedziało mu milczenie, wyszedł z pokoju.
    Dziewczyna leżała tak kilka godzin i myślała, co może zrobić. Więzy były mocne a nogami nie sięgała do telefonu porywacza. Pozostało jej tylko czekać.
    2 godziny później obudziły ją otwierane drzwi i zobaczyła porywacza z jakimś innym tak samo ubranym człowiekiem.
    -Mówiłem, że jest niezła, co Olek?-
    -Dokładnie Michał- odparł porywacz.
    Rozebrali się do naga nie licząc kominiarek i wzięli butelkę z olejkiem, ponieważ tamten wysechł. Rozwiązali ją i zaczęli smarować po całym ciele. Po raz kolejny była cała błyszcząca.
    Michał obrócił i postawił ją tak, że stała do niego tyłem i wyszeptał do ucha:
    -Pamiętaj, ani mru mru bo będzie gorzej-
    „nie może być gorzej” pomyślała „już mnie rozdziewiczyliście”
    Zdążyła tylko to pomyśleć, kiedy poczuła, że gruby i śliski penis Michała wbija jej się o odbyt. Nabrała powietrza, żeby krzyknąć ale Michał zasłonił jej usta dłonią. Wypchnął biodra tak, że jej cipka była idealnie odsłonięta dla Olka. Ten niewiele myśląc wszedł w nią w chwili, gdy Michał wyszedł. Działali tak na zmianę, gdy w pewnym momencie dziewczyną dostała orgazmu. Wszystkich to zaskoczyło ale jak szybko nadszedł tak szybko odszedł. Dziewczyna na tym nie poprzestała. Czuła bowiem że zbliża się kolejny. Pierwszy skończył Michał i zalewając ją spermą od środka jęknął cicho, po czym z niej wyszedł i usiadł na łóżku.
    Widząc to Olek złapał ją za tyłek podniósł i mocno uderzył o ścianę, po czym rozpoczął ponowną pracę biodrami. Doszli w tym samym momencie i przeszedł ich dreszcz. Kilka sekund potem wyszedł z niej i rzucił ją na podłogę. Ubrali się I spakowali. Słyszała jak demolują jej mieszkanie. Po 30 minutach umyli ją i ubrali w coś z szafy.
    Myślała, że ją zostawią, ale oni trzymając ją za rękę i ramię wyprowadzili z pokoju. Zobaczyła całkowicie zdemolowany salon i pustą toaletkę jej mamy gdzie dotychczas była biżuteria. Wyprowadzili ją z mieszkania i wsadzili do samochodu.
    -To dopiero początek- powiedział Michał i ruszyli w nieznanym jej kierunku.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Cezary olbrycht

    Opowiadanie nie jest prawdziwe.

  • Wakacyjny oboz w Kołobrzegu

    Tamtego lata pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy miałem siedemnaście lat, drugą połowę sierpnia spędzałem na obozie. Słońce grzało od wczesnego ranka do późnego wieczora. Pogodę mieliśmy piękną. Od morza wiał lekki wiaterek, który dawał wytchnienie. Pierwszy raz pojechałem na obóz zupełnie sam. Żadnego kolegi czy kumpla ze szkoły. Wszyscy dookoła zupełnie obcy. Niestety większość osób nie z mojej bajki. Mają zupełnie inne upodobania i zainteresowania. Nie mam o czy z nimi porozmawiać. Próbowałem o muzyce ale albo nie słuchają wcale albo słuchają ale takiego chłamu, że nie warto wspominać. Książki to też raczej nie jest temat dla moich kolegów bo chyba nic poza wiadomościami sportowymi w życiu nie przeczytali. Dużo czasu spędzałem chodząc bez celu po Kołobrzegu. Wtedy niezbyt pięknym mieście noszącym piętno baz wojskowych. Plaża była ładna ale morze jak to u nas dość zimne. Sam obóz zlokalizowany był niedaleko portu i plaży. Mieszkaliśmy w starych wojskowych namiotach. Mieliśmy dość zużyte wojskowe łóżka a łazienki były jedynymi murowanymi obiektami. Niestety również miały już swoje lata i chyba wojskową historię. Oddzielne dla chłopaków i dla dziewczyn i to już wszystko na temat intymności. W pomieszczeniach o prostokątnym kształcie wisiały pod sufitem prysznice. Jednocześnie mogło się kąpać kilkanaście osób. Starałem się wybierać takie momenty, żeby nie było nikogo pod prysznicami. Wstydziłem się. Byłem bardzo wstydliwy. Sama myśl o rozebraniu się do naga przy kimś była dla mnie paraliżująca. Chyba większość nastolatków tak ma. W naszym namiocie było osiem łóżek i tyle samo lokatorów. Ja spałem przy ścianie namiotu po lewej stronie na jednym z czterech łóżek postawionych ciasno obok siebie. Moim sąsiadem był Paweł. Starszy ode mnie o rok. Bardzo przystojny i dobrze zbudowany chłopak z dużym zamiłowaniem do sportu. W przeciwieństwie to pozostałych nie opowiadał bzdur tylko był dobry we wszystkich obozowych dyscyplinach. Szybko zyskał tym sympatię koleżanek i kolegów. Był też znaczne inteligentniejszy od pozostałych. Potrafił ładnie się wypowiadać. Jego koleżeńskość często mnie zaskakiwała. Starał się łagodzić różne napięcia albo stawał w obronie tych, którzy stali się obiektem czyjegoś niezbyt wyszukanego poczucia humoru. W czwartek w pierwszym tygodniu obozu poszedłem do łazienki. Chciałem wziąć prysznic. Było późne popołudnie i zwykle o tej porze nie było tam nikogo. Miałem nadzieję, że tak będzie i tym razem. Żadnych odgłosów spływającej wody ani rozmów. Wszedłem więc przekonany, że będę sam. Jednak w środku był Paweł. Właśnie zdejmował z siebie białe slipy. Chciałem wyjść niepostrzeżenie ale pierwszy raz mogłem zobaczyć jakiegoś mojego rówieśnika zupełnie nago. Ciekawość zatrzymała mnie na małą chwilę i już było za późno bo Paweł mnie dostrzegł. Wchodź – rzucił sucho i odkręcił wodę. Nie miałem już wyjścia. Musiałem więc wziąć prysznic przy nim. Nieśmiało spoglądałem na jego nagie ciało ociekające wodą. Było piękne. Ponad metr osiemdziesiąt mięśni i pięknie opalonej skóry. Idealnie proste, silne nogi. Pośladki mięsiste, jędrne i wysportowane. Miał piękną pupę. Stałem w bezruchu i patrzyłem. Jednocześnie moje ciało zareagowało silnym podnieceniem. Musiałem to ukrywać. Gdy wszedłem pod prysznic starałem się zapomnieć o tym co widziałem ale nie było łatwo. Ciekawiło mnie jak Paweł wygląda z przodu. Chwilę później miałem okazję się o tym przekonać. Stał nago przodem do mnie z rękoma na głowie myjąc swoje ciemne, gęste i nieco pokręcone włosy. Oczy miał zamknięte więc mogłem bezkarnie podziwiać jego ciało. Silne ręce, ładnie ukształtowana klatka piersiowa, czekoladowe sutki, umięśniony brzuch. Całe ciało naturalnie gładkie ale pod pachami i wzgórku łonowym gęste czarne włosy. Jego penis o dość ciemnym kolorze był w pół wzwodzie, ściągnięty napletek, piękne dorodne jądra. Miał się czym pochwalić. Ja miałem pełny wzwód i różne dziwne myśli chodziły mi po głowie. Paweł kończył płukać włosy i otwierał oczy. Musiałem się odwrócić. Gdy wyszedł z łazienki nie mogłem się powstrzymać i zacząłem ręką pieścić swoje jądra i członka. Przypominałem sobie sceny, które widziałem jeszcze kilka chwil temu. Paweł zupełnie nago obok mnie. Jego piękne, wysportowane ciało, umięśniona pupa i duże jądra…W końcu kilka szybkich ruchów dłonią i ogarnęły mnie mieszane uczucia rozkoszy oraz wstydu. Wieczorami przed snem koledzy opowiadali sobie różne, najczęściej zmyślone historie natury erotycznej. Za każdym też razem rozmawiali o onanizowaniu się. Czasami nawet było słychać, że ktoś przeszedł od opowieści do czynów. W piątek już prawie zasypiałem. W namiocie panowała cisza. Wyczuwałem lekkie, rytmiczne ruchy. Przeszła mi myśl, że Paweł się zabawia. Zacząłem nasłuchiwać. Oddychał rytmicznie i coraz głośniej choć starał się stłumić odgłosy. Nasze łóżka dotykały się więc wibracje były coraz bardziej odczuwalne. Tak mnie to podnieciło, że sam zacząłem się zabawiać. Doszliśmy niemal równocześnie. Miałem nadzieję, że on nie zorientował się co ja robię. Następnego wieczora wszyscy szybko zasnęli. Było ognisko. Ktoś przemycił jakieś piwo i niektórzy szybciej niż zwykle potrzebowali snu. Ja i Paweł rozmawialiśmy cichutko. Zauważyłem, że on ma ręce pod kocem i ewidentnie bawi się swoim ptaszkiem. Niepostrzeżenie nasza rozmowa zeszła na te sprawy. Paweł powiedział, że tak bardzo mu się chce zwalić konia, że się nie powstrzyma. Zapytał czy ja też chce. Odpowiedziałem , że tak zgodnie z prawdą. Wtedy nagle wsunął rękę pod mój koc i złapał mnie mocno w kroku. Daj mi swoją rękę – polecił. Złapał ją i wsunął pod swój koc. Nagle poczułem w dłoni twardego kutasa dużego rozmiaru. Zacząłem obmacywać jego jądra i bawić się kutasem. Było mu coraz przyjemniej. Przysunął się do mnie. Teraz czułem jego oddech, słyszałem ściszone sapanie prosto do mego ucha. Taaak…taaaak…mocniej…. – szeptał delikatnie a ja spełniałem jego życzenia. Poczułem jego usta na swoim uchu. Ciepłe, miękkie, miłe. Bardzo chciałem aby było mu przyjemnie. Chwilę później poczułem jak zbliża się jego orgazm. Oddech miał teraz płytki, rwany. Sapał a członek był twardy jak skała i zaczynał pulsować. Poczułem drżenie i strumień ciepłego nasienia na dłoni. Cieszyłem się, że było mu dobrze i że to moja zasługa. Chwilę trwało zanim doszedł do siebie. Wtedy jego dłoń pod moim kocem znalazła właściwe miejsce. Poczułem ciepłą dłoń na moim kutasie. Zaczął się nim bawić. Było mi dobrze i chciałem aby trwało to wiecznie. Podniecenie rosło nieubłaganie. Dosłownie narastało gdzieś w środku mnie. Czułem jak ciepło i jakiś prą rozchodzą się po całym moim ciele z okolic krocza. Chwyciłem jego rękę na wysokości nadgarstka bo chciałem to powstrzymać ale było już za późno. Przeszedł mnie mocny skurcz i dreszcz. Eksplodowałem przeżywając cudowną rozkosz, zmysły wariowały i resztkami zdrowego rozsądku tłumiłem chęć wydawania z siebie głośnych odgłosów przyjemności. Zasnęliśmy trzymając się na wzajem za nasze klejnoty. Gdy obudziłem się rano bałem się jego reakcji na to co działo się w nocy. Na szczęście Paweł zachowywał się zupełnie normalnie. W żadne sposób nie wracał do nocnego incydentu. W niedziele zaproponował abyśmy poszli razem na plażę w wolnym czasie. Z chęcią przystałem na to. Pogoda była piękna. Upał, słońce i ani jednej chmury na niebie. W pobliżu naszego obozu plaża była zwykle dość pusta. Tak było i tym razem. Rozłożyliśmy się na ręcznikach i jakiś czas opalaliśmy nasze ciała oraz rozmawialiśmy. Paweł zaproponował abyśmy przenieśli się na wydmy. Tam bez skrępowania zdjął majtki. Był teraz całkiem nagi obok mnie. Zaskoczył mnie i nie wiedziałem co powinienem teraz zrobić. Co tak się zawstydziłeś? Ściągaj gacie – rzucił w moim kierunku. Ja byłem bardzo wstydliwy i zrobiłem to ale kosztowało mnie to dużo. Leżeliśmy obok siebie zupełnie nadzy. Spoglądałem na jego jądra i kutasa. Nie mogłem się powstrzymać. Podobam Ci się? – zapytał ku mojemu zaskoczeniu Wtedy pod prysznicem widziałem jak mi się przyglądałeś. Teraz też patrzysz na mój sprzęt. Podoba Ci się? Paliłem się ze wstydu. Nie wiedziałem jak z tego wybrnąć. No śmiało! Teraz jesteśmy sami i możemy to zrobić lepiej – powiedział a ja zupełnie nie wiedziałem o co chodzi. Wtedy Paweł przysunął się do mnie, złapał mnie za kark i przycisnął do swojego podbrzusza. Trzymając moją głowę jedną ręką drugą włożył mi do ust swojego kutasa. Ssij go jak smoczek! – polecił przytrzymując mnie i zmuszając do tego. Czułem w ustach coś niesamowicie delikatnego i przyjemnego. Z każdą chwilą powiększał się i twardniał. Paweł nadawał rytm. Po jakimś czasie jego penis był już duży i twardy. Z trudem mieściłem go w ustach. Ciągnij, ciągnij! Taaaak…rób mi to! Rób! Starałem się brać go głęboko i ssać mocno. Nie mam pojęcia ile to trwało. Gdy był już bardzo podniecony mocno i rytmicznie wpychał mi go trzymając mnie za głowę. Zaczął sapać i pojękiwać aż w końcu ogarnął go silny orgazm. Całe ciało targały skurcze i dreszcze rozkoszy, kutas pulsował strzelając ciepłym nasieniem. Pierwszy raz poczułem smak spermy. Nie wiedziałem co z tym zrobić więc połykałem i ssałem dalej. Chwilę później poczułem ciepłe usta na moim ptaszku. Dłonią pieścił moje jądra. Patrzyłem w niebo i czułem jak rozkosz ogarnia całe moje ciało. Nie byłem stanie nic zrobić. Podniecenie było silniejsze od mojej woli. Czułem jak zbliża się orgazm a ja nie jestem w stanie go powstrzymać. Wszystko stało się bardzo szybko. Moje zmysły dosłownie zwariowały. Gdy było już po wszystkim oczy zamknęły mi się i zasnąłem. Wieczorem zasnąłem szybko. Jednak obudziło mnie coś dziwnego. Leżałem na boku tyłem do Pawła. Jego dłoń ściągnęła mi majtki pod kocem i obmacywała pupę. Wsunął ją później między uda i złapał za jądra. Pozwoliłem mu bo było to bardzo przyjemne. Delikatnie odwróciłem się do niego aby nikogo w namiocie nie obudzić. Paweł przysunął się do mnie a nasze usta się spotkały. Zaczął mnie całować. Miękkie, ciepłe usta dotykały moich a jego język splatał się z moim. Czułem jak rośnie we mnie podniecenie. Wtedy wyszeptał mi do ucha: Zrób mi to ustami tak jak na plaży. Delikatnie i po cichu zanurkowałem pod jego kocem. Był bez majtek a kutas już czekał w gotowości. Ssałem go przez kilka minut gdy nagle wystrzelił ciepłym mleczkiem. Ssałem do samego końca. Po śniadaniu Paweł zaproponował abyśmy dziś w czasie wolnym znowu poszli na wydmy. Na to właśnie liczyłem. Już nie mogłem się doczekać. gdy tylko znaleźliśmy się poza zasięgiem wzroku przypadkowych osób ukryci pomiędzy trawami, rozebraliśmy się do naga. Leżąc zaczęliśmy się przytulać, całować i pieścić. Paweł mocno obmacywał moją pupę. Mówił, że mam seksowny tyłek i go bardzo podniecam. W końcu kazał mi się położyć na brzuchu a sam położył się na mnie. Nasze nagie ciała dotykały się a na pośladkach czułem jego twardego kutasa. Dociskał mnie swoim ciałem, całował na szyi, pieścił ustami uszy. Byłem podniecony i czułem, że on wie co robi. Złapał mnie mocno za ręce na wysokości przedramion. Wyszeptał do ucha: czas cie rozdziewiczyć. Wtedy poczułem jak jego penis szuka między pośladkami swojego miejsca. Gdy w końcu dotknął mojej dziurki poczułem niespotykaną wcześniej rozkosz. Był twardy, ciepły i wilgotny. Zaczął napierać i wsuwać się nieco. Byłem spięty. Nie mógł wejść. Wpychał się coraz mocniej aż w końcu pokonał opór i wszedł we mnie. Jęknąłem głośno gdyż poczułem ból; dziwny ból, rozkoszny ból. Wchodził we mnie dalej a en dziwny ból choć już i tak silny, ciągle się zwiększał. Docisnął mnie mocno i gwałtownym ruchem wszedł do końca ostatecznie pokonując mój opór. Rozdziewiczył mnie. Mój odbyt jakby się bronił i chciał wypchnąć twardego penisa ale nie był w stanie. Paweł zaczął wysuwać członka a później znowu wsuwać. Powtarzał to kilka razy, najpierw wolno a później szybciej. Każdy ruch powodował moje jęki. To było silniejsze ode mnie. Czułem na sobie bardzo napięte mięśnie Pawła. Penetracja była coraz bardziej gwałtowna i głęboka. Sapał głośno zaciskając mocno ręce na moich przedramionach. Jeszcze kilka gwałtownych pchnięć i cały zaczął pulsować, drżeć i jęczeć. Czułem jak twardy kutas pulsuje rytmicznie we mnie. Paweł opadł całym ciężarem na mnie. Leżeliśmy tak jakąś dłuższą chwilę po czym wyszedł ze mnie już nieco bardziej miękkim penisem. Targały mną mieszane uczucia. Miałem wyrzuty sumienia, że to zrobiliśmy, wstydziłem się i chciałem zapaść się pod ziemię. Jednocześnie byłem dumny, że dałem mu rozkosz, że tak przystojny chłopak chciał to zrobić ze mną. Burzy myśli i emocji towarzyszył dziwny choć nie uciążliwy ból odbytu. Był jakby rozepchnięty. Jednocześnie jakby teraz czegoś brakowało. Opalaliśmy się nago w milczeniu. Był piękny słoneczny, upalny dzień. Szum morza, delikatne odgłosy wydm. W powietrzu unosił się piękny zapach morza i delikatnego wiatru pomieszany z zapachem seksu, dwóch ciał nastolatków i ich podniecenia. Teraz czułem, że w jakimś sensie należę do Pawła. Mam w sobie jego nasienie, oddałem mu się, rozdziewiczył mnie, przeżyliśmy wspólnie najbardziej intymne chwile jakich nie potrafiłem sobie wyobrazić jeszcze kilka dni temu. Zbliżał się koniec czasu wolnego. Musieliśmy wracać do obozu. Zanim jednak się ubraliśmy Paweł znów zaczął mnie obmacywać, ściskać jądra i pieścić penisa. Chwilę później miałem w ustach jego kutasa i ssałem go. On bawił się moim i szybko doprowadził mnie do orgazmu. Jednak mimo mojego wytrysku dalej mnie onanizował. Próbowałem się bronić i łapać go za rękę ale był silniejszy. Przechodziły mnie dziwne dreszcze. Mój penis ani na chwilę nie opadł. Teraz czułem wszystko jakoś inaczej, bardziej świadomie. Kutas Pawła w moich ustach był twardy i zbliżał się do wytrysku. Poczułem znowu smak spermy. Nie potrafię go opisać ale zawsze bym go poznał. Tym razem Paweł przezywał nieco jakby spokojniejsze szczytowanie. Na chwilę przestał mnie onanizować ale później znów wykonywał szybki ruchy góra-dół na moim penisie ściskając go bardzo mocno. Czułem zbliżający się orgazm. Mocny uścisk jąder przywołał go szybciej i przeszyła mnie silna fala rozkosznych skurczów. Wytrysk był mniej obfity niż za pierwszym razem. Po krótkim odpoczynku ubraliśmy się wróciliśmy do obozu nieco spóźnieni. Myślałem, że to koniec wrażeń na dziś ale się myliłem. Wieczorem jak już było ciemno, Paweł pod pretekstem toalety kazał mi wyjść z namiotu i poczekać na niego na zewnątrz. Kilka minut później wyłonił się również z namiotu na chwilę wypuszczając słaby strumień światła. Poszliśmy razem za namiot służący jako magazyn. Byliśmy tam poza zasięgiem wzroku wszystkich. Wtedy Paweł kazał mi uklęknąć i kładąc rękę na moim ramieniu popchnął mnie w dół nie pozwalając o nic zapytać. Gdy uklęknąłem, szybko opuścił spodenki i wyjął dobrze mi już znanego penisa. Był już w zwodzie. Twardy. Ręką złapał mnie za szczękę i wsunął penisa w usta. Donie położył na głowie przytrzymując a biodrami nadawał rytm. Odruchowo zacząłem ssać penisa. Paweł posuwał mnie usta, czasami wpychając kutasa aż za głęboko. Dłońmi targał moje włosy i zaciskając je coraz mocniej nie pozwalał mi się uwolnić. Wszystko to trwało niezbyt długo. Był bardzo podniecony i szybko osiągnął orgazm. Znowu kutas pulsował w moich ustach strzelając spermą. Połykałem ją i ssałem dalej aż Paweł wyjął penisa z moich ust i poklepał mnie dłonią po twarzy. Powiedział, że ciągle myśli o mojej ciasnej dupie i przez to jest taki podniecony. Wrócił do namiotu. Ja zostałem sam. Upłynęło trochę czasu i zaczęło się robić chłodno więc też poszedłem spać. Następnego dnia przed kolacją Paweł powiedział, że teraz możemy wymknąć się na chwilę na wydmy. Zabrał ze sobą duży ręcznik, który rozłożył na piasku w miejscu osłoniętym zaroślami. Ku mojemu zaskoczeniu ściągnął mi spodenki i majtki i popchnął abym się położył na ręczniku w pozycji na brzuchu. Chwilę później leżał na mnie zupełnie nagi. Wszystko działo się szybko. Poczułem jak we mnie wchodzi i zajęczałem. Ból był podobny jak wczoraj. Rozkoszny i mimo wszystko podniecający. Paweł wchodził we mnie szybko i zdecydowanie. Dociskał mnie mocno i rytmicznie penetrował moją dupę. Sapał coraz głośniej. Jego ruchy dzisiaj były szorstkie, mocne, głębokie. Nie potrzebował gry wstępnej. Brał mnie zdecydowanie. I tak jak wczoraj kilkanaście szybkich, gwałtownych pchnięć doprowadziło do orgazmu. Paweł jęczał, zaciskał palce na moich ramionach jednocześnie pulsując twardy kutasem we mnie. Chwilę później rzucił komendę aby się ubierał. Musieliśmy szybko i niepostrzeżenie wrócić do obozu. On rozluźniony i zaspokojony a ja nieco obolały i ze sterczącym kutasem w spodenkach. Przed zaśnięciem jeszcze raz powtórzyliśmy scenę z wczorajszego wieczoru. Jeszcze raz zaspokoiłem go ustami klęcząc i poddając się jego woli. Ostatni dzień obozu upłynął nam na pakowaniu, sprzątaniu i trochę dłuższym niż normalnie czasie wolnym. Sprzątaliśmy we dwóch namiot i wtedy Paweł znowu mnie zaskoczył. Gdy się tego nie spodziewałem ściągnął moje spodenki i zaczął obmacywać mnie w kroku. Bałem się, że ktoś wejdzie i zobaczy ale jednocześnie podniecenie rosło bardzo szybko. Ustawił mnie w pozycji tyłem do siebie i w rozkroku opartego dłońmi o brzeg jednego z łóżek. Nagle wszedł we mnie gwałtownym ruchem. Poczułem jego twardego kutasa bez problemu pokonującego opór mojego odbytu. I znowu ten rozkoszny ból. Gdy jęknąłem Paweł zasłonił mi usta dłonią nie przerywając stosunku. Mocno, rytmicznie i zdecydowanie wchodził we mnie na stojąco od tyłu szybkimi ruchami. Nie trwało to długo. Szybko doszedł we mnie po czym złapał mocnym uściskiem mojego penisa i intensywnymi ruchami doprowadził mnie do orgazmu. Czułem jak skurcze powodują zaciskanie odbytu na wciąż twardy kutasie Pawła co spotęgowało doznanie. Wyszedł ze mnie i niespodziewanie strzelił mi mocnego klapsa na pośladek a później poprawił jeszcze kilka razy. W pośpiechu ubraliśmy się z obawy, że ktoś może wejść i nas przyłapać. Wieczorem po zapadnięciu zmroku znowu powtórzyliśmy nasz rytuał z seksem oralnym za namiotem-magazynem. Jednak dziś Paweł był mniej gwałtowny i bardziej delikatny. Robiliśmy to znacznie dłużej a on jakby delektował się moim ssaniem jego penisa. Następnego ranka odjeżdżaliśmy już do domu autobusem. Tuż przed odjazdem Paweł zaciągnął mnie w ustronne miejsce gdzie wpadliśmy sobie w ramiona. Nasze usta spotkały się w cudownym długim pocałunku. ‘Dziękuję moja seksowna dupko’ wyszeptał do ust. Skończył się obóz, wkrótce kończyły się wakacje, zakończyła się moja niesamowita przygoda ale i skończyła się nasza znajomość z Pawłem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomek

    Historia jest jak najbardziej prawdziwa. sierpień 1986

  • Wino, trawka i nasze zony…

    Wybraliśmy się z Agnieszką do znajomych. Była to jej dobra koleżanka jeszcze z czasu studiów prawniczych, Angela, i mąż Wiktor. Sam ledwo ich znałem. Bawiliśmy się razem na kilku imprezach studenckich, potem raz odwiedziliśmy ich na chwilę rok czy dwa po skończeniu studiów, a od tej ostatniej bardzo krótkiej wizyty minęło już jakieś sześć, siedem lat. Tym razem mieliśmy spędzić u nich dwie noce.

    Angela i Wiktor mieszkali na osiedlu domków jednorodzinnych, gdzieś na obrzeżach Wrocławia. Zajechaliśmy tak już późnym piątkowym wieczorem. Latem było jeszcze całkiem widno o tej porze. Wiktor wyszedł powitać nas przy bramie, a Angela stała w drzwiach domu dobrze widoczna już od bramy…

    Dobrze widoczna… Jak ona pięknie wyglądała! Pierwsza moja myśl była pytaniem, dlaczego tego nie widziałem wcześniej…? Może jej nieoczywista uroda umykała mi pomiędzy innymi koleżankami Agnieszki, które poznawałem na imprezach, może to dlatego, że patrzyłem zawsze tylko na Agnieszkę, którą kocham nad wszystko i nikt inny mnie nie obchodził… Nie wiem. Wiem tylko, że zrobiła Angela na mnie takie wrażenie już w pierwszej sekundzie, że w jednej chwili, w jednym błysku męskich myśli pieprzyłem ją ogniście w wyobraźni…

    Wiktor otwierał drzwi Agnieszce i całował ją w policzek. Był wysokim, dobrze zbudowanym facetem, może nie miał tak wypracowanej sylwetki jak moja, ale był za to trochę większy ode mnie. Niewiele, ale jednak… Szybko ocknąłem się z mojego marzenia, ale jakaś dzikość musiała pozostać w moich oczach i dzikość tę bez wątpienia zauważyła Angela, witając się ze mną. Zbliżyła się, by dać mi powitalnego buziaka. Poczułem jej zapach, muśnięcie włosów i kolejny raz przez moją głowę przeleciało w błyskach kilkanaście obrazów, na których posuwam ją w każdy możliwy sposób… Kobiety chyba takie rzeczy czują, bo spojrzała na mnie lekko speszonym… nie, zdziwionym wzrokiem. Spojrzenie to nie było pozbawione odwagi. Jakby zdumiona pytała: “Ty… ze mną…?”

    Ocknąłem się po chwili, kiedy Wiktor już wyjmował bagaże z naszego samochodu. Kiedy ja stałem przez jakieś trzy długie sekundy z oczyma wlepionymi w Angelę, Agnieszka rozmawiała już z nim pięknie się uśmiechając i trzepocząc rzęsami, potem uściskała się z Angelą. Kolejne obrazy pojawiły się w mojej głowie… Znowu szybko się ocknąłem… Pomogłem wypakować bagaże i wszyscy weszliśmy do domu.

    Kolacja była już gotowa na stole. Lekkie letnie jedzenie, owoce, sery, wino… Wszystko co kocham. Co chwila w mojej głowie rodziły się migawkowe obrazy, na których raz kochałem się z Angelą, raz ją pieprzyłem, ale byłem już dużo bardziej opanowany, więc mogłem zabawiać się rozmową ze wszystkimi, wysłuchiwać wspomnień, żartów i podkręcać się tym, jak Wiktor patrzy na moją kochaną żonę… Rozmowa kleiła się im znakomicie. Wiktor co chwila komplementował Agnieszkę. Kiedy otwieraliśmy trzecią butelkę wina, masując udo Agnieszki, zapytałem ją, w chwili, kiedy nikt prócz niej nie mógł tego słyszeć: “Chciałabyś, żeby on cię przeleciał…?”. Lubiłem takie gierki – Agnieszka się peszyła, a mnie to podniecało i rozbudzało moją wyobraźnię. “Przestań…” – odpowiedziała z uśmiechem. “Chciałbym widzieć, jak mu obciągasz…” – kontynuowałem swoją zabawę, ale w tej chwili musiałem ją przerwać, bo Wiktor i Angela wrócili z nowym daniem i świeżymi nakryciami. Widziałem tylko, że po moich słowach Agnieszka zatrzymała wzrok na wysokości kutasa Wiktora i zamyśliła się na dwie sekundy…

    Nie miałem już żadnych wątpliwości, co do szóstego zmysłu Angeli. Za każdym razem, kiedy pieściłem i posuwałem ją w myślach, zadawała mi dwuznaczne pytania pod pretekstem lepszego poznania się. Zwracała się do mnie, pytając: “Co lubisz najbardziej?”, pokazując palcem kilka dań ze stołu, ale nawet nie wiedziała, co pokazuje, bo oczy miała wlepione we mnie, a ja miałem wrażenie, że ona dobrze wie, “co lubię”. Jakby czytała w moich myślach…

    Potem dziewczyny musiały nagadać się ze sobą, powspominać czasy studenckie i poruszyć wszystkie obowiązkowe kobiece tematy. W tym czasie Wiktorem rozmawialiśmy o naszych zainteresowaniach – ja muzyka, on sport, więc gadka średnio się kleiła, tym bardziej, że więcej interesowały i i jego, i mnie nasze żony… Powiedział do mnie zupełnie bez żadnego wprowadzenia: “Agnieszka to piękna kobieta…”, “Angela to również piękna kobieta…” – odpowiedziałem zupełnie szczerze, a w myślach dokończyłem: “…rżnąłbym ją z dziką przyjemnością”. Chyba już nikogo nie zdziwi, że w tym samym momencie uśmiechnięta Angela spojrzała w moją stronę. Wzięła Sylwię za rękę i obie podeszły do nas. “Chodźmy na górę na balkon, Wiktor coś dla nas przygotował” – powiedziała Angela. Patrzyłem na ich pupy, kiedy wchodziliśmy po schodach. Angela miała przepiękne nogi… Migawki w mojej głowie pojawiały się bez końca. Musiała dobrze wiedzieć, że patrzę na nią…

    Weszliśmy na balkon przez sypialnię, którą gospodarze nam przeznaczyli. Balkon ciągnął się przez całą szerokość domu i był wspólny dla obu mieszczących się na piętrze pokojów. Niespodzianką była trawka. Tak, jeszcze na imprezach studenckich Wiktor zawsze miał coś ze sobą, teraz sobie przypominałem tamte czasy i znowu dziwiłem się, że nie dostrzegałem wtedy Angeli…

    Kończyliśmy kolejną butelkę wina, popalając trawkę. Zrobiło się jeszcze weselej i luźniej. Agnieszka odleciała zupełnie… Cały czas szeptała mi do ucha: “Przeleć mnie…, przeleć mnie jak nigdy”, na prawdę mocno się wyluzowała. “Będę twoja, zrobimy to tak, jak chcesz….”. Czasami mówiła trochę za głośno, ku wesołości Angeli i Wiktora, ale ciągle jeszcze rozmawialiśmy wspólnie o starych czasach… Dopiero kiedy Agnieszka z mgłą na oczach położyła mi rękę na kroczu i powiedziała prawie pełnym głosem: “Chcę być Twoją dziwką…”, Angela i Wiktor mocno uśmiechnięci stwierdzili, że oni też muszą się już położyć. Pogasili światła i weszli z balkonu do swojego pokoju. Zamykając drzwi, Angela patrzyła na mnie, pomachała zalotnie dłonią i powiedziała szeptem, więc mogłem wyczytać tylko z ruchu jej ust: “Zerżnij mnie…”, po chwili pomyślałem, że musiało to być raczej “Dobranoc”, które wyglądało dla mnie inaczej za sprawą trawki i wina.

    Kochaliśmy się w nowym miejscu jak zawsze pełni fantazji i zwierzęcej chuci. Powiedziałem kochaliśmy…? Nie, to było jebanie jedno z najlepszych w tym roku…! Podkręceni winem i trawką , zachowywaliśmy się jak spragnione zwierzęta… Wkładałem język w gorącą, pulsującą cipkę Agnieszki najgłębiej jak tylko mogłem, a ona dociskała mi głowę do swojego wygolonego krocza. Kiedy siadała mi na twarzy, lizałem drugą dziurkę, wsadzałem język głęboko. Moja suczka jęczała naprawdę głośno. Zapominaliśmy się… Wpychałem mojego kutasa głęboko w jej gardło, przytrzymywałem za włosy. Pozwalaliśmy sobie na wszystko… Zaczęła ssać moje jądra, wylizywać krocze. Kutas ociekał mi sokami i jej śliną… Miałem ochotę zerżnąć ją w tyłek… Chwilę się broniła, ale potem sama odpuściła, więc mogłem jebać moją piękną żonę tak, jak chciałem, nazywać ją suką i dziwką, którą w tej chwili rzeczywiście była i podobało się jej to… Zawyła w spazmach orgazmu, kiedy pieprzyłem jej piękną wypiętą pupę, obmacywaną moimi dłońmi. Sam umierałem z rozkoszy… ale jeszcze nie skończyłem.

    Chciałem jeszcze wsadzić język w ten cudowny tyłeczek. Agnieszka leżała z twarzą w tuloną w poduszkę. Musiałem troszkę zwolnić, by móc ją za chwilę dalej posuwać. Kiedy sam złapałem oddech i rozejrzałem się bezwiednie po pokoju, mając jeszcze mroczki przed oczami oprócz świecących diod odtwarzacza cd, zarysu mebli ledwie widocznych w ciemnościach, zobaczyłem dwa cienie na balkonie… Nie od raz skojarzyłem, co się dzieje… To było nowe osiedle za miastem, bez latarni, a księżyc był w nowiu… światło samych gwiazd było zbyt słabe, by pomóc dostrzec mi ledwie widoczną Angelę, obciągającą Wiktorowi. Oboje spojrzeli na mnie, a przynajmniej tak mi się wydawało, kiedy wzrok wyostrzył mi się w tych ciemnościach. Lizała mu kutasa i parzyła na mnie… Widać trawka nie tylko w nas wyzwoliła coś więcej…

    Przycisnąłem głowę Agnieszki do poduszki, tak by nie mogła odwrócić się w stronę balkonu i zacząłem jebać ją w tyłek, patrząc na obciągającą swojemu mężowi Angelę… Wyglądała pięknie. Byłem zauroczony. Chciałem, być na miejscu Wiktora.

    Nie trwało to długo, byłem zbyt podniecony. Złapałem Agnieszkę za włosy rzuciłem na podłogę na kolana. Była zachwycona, wchodziła w te rolę z przyjemnością i była w niej bardzo przekonująca. Zwróciłem jej oczy na scenę za balkonem i spuściłem się na twarz niemal w tym samym momencie, kiedy Wiktor zalewał nasieniem język i usta Angeli…

    Agnieszka była nieco wstydliwą osobą. W łóżku mogliśmy wprawdzie zrobić ze sobą już wszystko, ale przełamywanie kolejnych barier trochę trwało. Jest wysoką brunetką, o prostych włosach i jasnej cerze. Ma piękne nogi, smukłe stópki, piersi które mieszczą się w dłoni. Czerwone usta, ciemne oczy… I najpiękniejszy, najzgrabniejszy tyłeczek, jaki widziałem. Ma bardzo ładną cipkę, zupełnie dziewczęcą, pięknie wyglądającą pomiędzy widocznymi ścięgnami pachwin. Wzgórek przechodzi płynnie w płaski brzuszek i tak między piersiami można dojechać wzrokiem do białej, smukłej szyi i cudownej twarzy. Kocham Ją….!

    Kiedy Agnieszka, ku mojemu zaskoczeniu, niewiele przejmując się obecnością Angeli i Wiktora, oblizywała mi kutasa z resztek spermy, weszli, odsunąwszy wcześniej drzwi, Wiktor ze stojącym jeszcze kutasem i Angela… w pończochach, szpilkach, biżuterii i z twarzą zalaną spermą swojego męża…

    Angela proporcje miała niemal identyczne jak Agnieszka. Tylko piersi większe o jeden rozmiar – miałem okazję dobrze to sprawdzić. Również była brunetką, ale jej włosy było mocno kręcone – miała drobniutkie loczki sięgające niemal do piersi. Jej cera była dużo ciemniejsza, śniada tak jak moja. Miała wydatne usta, ale bez przesady. Podobały mi się. I miała cudowne nogi, piękne łydki i uda, przechodzące w małą pupę, ale nie pozbawioną idealnych kształtów… Kiedy stawała nawet w lekkim rozkroku, dobrze było widać jej zgrabną cipkę. Chciałem ją rżnąć…!

    Weszli. Wiktor zapalił mała lampkę przy oknie, a Angela uklęknęła obok Agnieszki i zaczęła ją całować. Sperma, której żadna z naszych kobiet jeszcze nie połknęła, ociekała po ich twarzach, piersiach, brzuchach i udach. Moja żona po trawce i po winie całkiem straciła kontakt z rzeczywistością i pozbyła się wszelkich hamulców. Nie wierzyłem w to, co widzę, ale chciałem patrzeć na nie bez końca – dwie wijące się boginie, całujące się lubieżnie, wyuzdane suki łapiące się wzajemnie za tyłki, ocierające się sterczącymi piersiami…

    Wiktor podał mi skręta i odpalił Zippo. Wciągnąłem dym do płuc i przytrzymałem. Dziewczyny podkręcały się jeszcze bardziej. Oddałem skręta koledze, który wciągnął do płuc ogromną ilość dymu, po czym oddał mi resztę trawki i Zippo. Przykucnął przy naszych dziwkach – nie potrafiłem podkręcony już inaczej ich nazywać nawet w myślach – złapał Agnieszkę za szyję, odwrócił w swoją stronę, przywarł do jej ust swoimi ustami i wdmuchnął cały dym do jej płuc… Część dymu uciekła bokiem… Położył drugą dłoń na jej cipce i wsadził do środka dwa palce. Agnieszka nawet nie mogła jęczeć, odpływała w ekstazie… Dziwne było patrzeć na własną żonę, na której cipce leży obca dłoń, ale podobało mi się, bo i jej się podobało… Wszystko to trwało chwilę, a ja nie miałem wiele czasu na przemyślenia, bo w tej samej chwili, kiedy Wiktor obracał twarz Agnieszki w swoją stronę, poczułem dłoń Angeli na moim kutasie, a zaraz potem jej usta.

    Possała mi kilka sekund, potem wstała, głowę miała przy moim uchu. Trzymając kutasa mocno w dłoni, szepnęła mi odważnie do ucha: “Chcę, żebyś mnie wyjebał. Wyjebał jak ostatnia sukę. Lepiej niż jebałeś swoją żonę. Zrobię Ci dobrze, ale potem musisz mnie wyjebać, tak?”. Na każde jej “wyjebać” byłem gotowy spuścić się od razu. Odpowiedziałem tylko jednym słowem: “Tak…”. Chyba czekała na coś więcej, więc dodałem “…suko”. Ścisnęła mi mocnej kutasa… “…ssij mi teraz…”. Popchnęła mnie kilka razy, aż upadłem na fotel na przeciwko łóżka. Uklęknęła. Poczułem ciepły oddech na kutasie, a potem cudowne obciąganie… Patrzyła na mnie tymi samymi oczyma, co podczas kolacji. W głowie słyszałem jej głos i tamto pytanie: “Co lubisz…? Co lubisz…? Co lubisz…?”.

    Patrzyłem na to, co robi… W rękach miałem jeszcze więcej niż pół skręta. Zacząłem go palić. Podniecało ją to, ssała jeszcze mocniej… i kręciła wypiętą dupą. Po każdym moim zaciągnięciu się trawką, przestawała mi na chwilę obciągać i wydychałem cały dym w jej usta głęboko do środka…

    Patrzyłem na Agnieszkę i Wiktora. Moja żona obciągała mu jak rasowa kurewka. Była podniecona nie tyle tym, że miała jego kutasa w buzi, ale widokiem mnie i Angeli oraz tym, że również ja patrzę na nią… Nie potrafię opisać tego podniecenia. Kiedy zobaczyła, że ją obserwuję, zaczęła Wiktorowi ssać tak lubieżnie jak to możliwe… Język oplatał żołądź, błądził po jądrach, usta obcałowywały całego kutasa, a jej oczy ciągle skierowane były w moją stronę…

    Kiedy Wiktor to zauważył, spojrzał porozumiewawczo w moją stronę. “Zerżnij ją jak ostatnia sukę”, powiedziałem, dziwiąc się swoim słowom, jakby wypowiadał je ktoś obok mnie. Wziął Agnieszkę na łóżko, obrócił ją twarzą w moją stronę, Agnieszka była na czworaka, bez sprzeciwu wypięła tyłeczek na Wiktora i dała się posuwać… Jęczała na cały głos, a jedyne co mogła powiedzieć to krótkie urywane, powtarzające się: “O tak…!”.

    Angela też chciała popatrzeć. Przestała mi obciągać, otarła usta i usiadła na oparciu fotela obok mnie, pięknie eksponując swoje smukłe nogi. Poprosiła, bym odpalił skręta. Paliliśmy razem, ona nie przestawała pieścić mi kutasa dłonią i pozwalała podziwiać swoje nogi w szpilkach i pończochach. Raz na jakiś czas całowałem i ssałem jej pierś, która była na wysokości moich ust, drugą pieszcząc dłonią.

    Patrzyliśmy oboje jak Wiktor jebie Agnieszkę. Trudno użyć tu innego słowa… Wchodził w nią z całą siłą, głęboko i szybko. Oboje byli spoceni… Agnieszka wyglądała, jakby jej to powoli obojętniało, co podniecało mnie jeszcze bardziej. “Niech ona Ci ssie”, usłyszałem szept Angeli. “Tylko się nie spuść, musisz jeszcze mnie wyjebać…”. Nie chciałem ryzykować…

    Spojrzałem jej głęboko w oczy, odpaliłem skręta, zaciągnąłem się. Spokojnie odłożyłem resztę trawki i Zippo na stolik przy lampce… Chwyciłem Angelę jedną ręką za szyję, drugą za włosy – jak jej się to podobało – rzuciłem na podłogę, tak bym mógł widzieć Agnieszkę. Wsadziłem kutasa naprężonego do granic wytrzymałości prosto w tyłek Angeli jednym ruchem. Spojrzała na mnie i wiedziałem, że to jej pierwszy raz w ten sposób i że nie spodziewała się tego. Moje podniecenie jeszcze się wzmogło. Pośliniłem jej oczko i mojego kutasa i zacząłem posuwać z całą siłą… Ból szybko minął, trawka robi swoje, i zaczęło się jej to naprawdę podobać… Kręciła tyłkiem i dopychała go do mnie, bym wszedł jeszcze głębiej, jeszcze mocniej. W końcu powiedziała: “Pieprz mnie jak szmatę”. Wszystkie moje zahamowania puściły. Jebałem jej dupę jak zwierzę… Leżała da podłodze z poduszką podłożoną na wysokości bioder, a ja wchodziłem w nią od tyłu całym ciężarem ciała.

    Agnieszka jęknęła. Wiktor szybkim ruchem przełożył kutasa z cipki do dupeczki i dalej ją jebał, sam będąc jeszcze bardziej nakręcony niż przed chwilą. Wszystkich zalała kolejna fala ekstazy. Nasze dyszenia i jęki przerywały tylko co chwila wypowiadane: “Dobrze ci suko?”, “Pierdol mnie…”, “Tak ruchasz szmaty….? Ou, dobrze”, “Jęcz dziwko…”, “Ou, już nie mogę”, “Nie obchodzi mnie to suko…”.

    Kiedy spuściłem się w dupę Angeli, kutas ciągle mi stał i chciał jeszcze. Zostawiłem ją dyszącą na podłodze… Próbowała lizać mi jądra, kiedy wstałem, ale była bez sił. Rzuciłem ją na plecy na podłogę… Miała piękne nogi… Zniżyłem się do nich i zacząłem drzeć zębami i paznokciami pończochy, lizać jej łydki, uda, pachwiny… Zdjąłem jej szpilki, rozerwałem pończochy i zacząłem ssać stópki… Angela powoli odzyskiwała siły; zaczęła ciężko oddychać i pieścić swoje piersi… Po chwili powiedziała jeszcze raz: “Niech ona ci ssie…”. Tym razem byłem gotowy.

    Podszedłem do Agnieszki, która teraz leżała na plecach, z mocno rozłożonymi nogami, bezwładnie kołyszącymi w rytm ruchów Wiktora. Głowa zwisała jej z krawędzi łóżka… Bez najmniejszego sprzeciwu pozwoliła wsadzić sobie kutasa do ust po samą nasadę. Jebałem ją w usta aż się krztusiła… Nie mogłem uwierzyć, że to się dzieje! Było cudownie, a ja chciałem jeszcze więcej… Angela stanęła za mną, postawiła nogę na łóżku – wiedziała, że mi się to spodoba. Patrzyłem na tę piękność i na mocno rozwartą, czerwoną cipkę Agnieszki na zmianę… Chciałem jeszcze więcej, hamulce nie istniały…

    Po chwili moja żona miała dwa kutasy w sobie. Wiktor, na którym siedziała, był w cipce, a ja z tyłu posuwałem ją w ten piękny tyłeczek. Czułem dobrze kutasa Wiktora, który miarowo jebał cipkę Agnieszki, czułem jej ciasną dziurkę… Zacząłem już tracić kontakt ze świadomością z podniecenia… Moja żona była w siódmym niebie…

    Kiedy się spuszczałem w jej dupkę, ssałem jednocześnie piękną, nagą stópkę Angeli, obnażoną przez podarte na strzępy pończochy…

    Jeszcze do siebie nie doszedłem, kiedy usłyszałem głos Angeli skierowany głównie do mnie: “Jutro moja kolej…”.

    Poszliśmy spać w czwórkę w naszym łóżku… Tuliłem się do szczęśliwej Agnieszki, całowałem ją i głaskałem. Na plecach czułem pocałunki Angeli, którą Wiktor chyba jeszcze delikatnie posuwał, ale nie miałem już siły zastanawiać się nad tym… Angela pieściła potem jeszcze późną nocą mojego kutasa, na którym jej dłoń spotykała się z dłonią Agnieszki…

    cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marquis Donatien