Blog

  • MW-Preludium Rozdzial 6 Ala i noc , 7 Nagi Wekend – Niedziela

    6 Ala i noc

     

    Spanie z piątką dziewczyn to harówa. Przynajmniej jedno nie podlega dyskusji – jestem wraz z Alą pośrodku. Jest aktualnie w romantycznym nastroju, wtulona we mnie, z głową spoczywającą na mej piersi. Tak jej dobrze i nic nie jest w stanie zakłócić jej szczęścia. Nawet pozostała czwórka.

    A tam wrze walka o prawa dostępu i o dostęp do pieszczot. Cały czas słyszę: popieść mi cipkę, wsadź mi paluszka, pocałuj mnie w lewy sutek, ssij prawy sutek, smyrnij futerko, cipa mnie swędzi. Moje ręce są w ciągłej trasie, przystanki mają jednobrzmiące nazwy: cipa, dupa, cycek. Te dziewczęta są wiecznie niedopieszczone. Nad głową co i rusz pojawia się kolejny tyłek żądający, by go lizać bądź cipa z podobnym żądaniem wzbogaconym o: pieprz mnie językiem, zerżnij mnie nosem, przeoraj mi pizdę jęzorem. A czasem cipa nic nie mówi, tylko pociera moją twarz.

    Jedynie mój kutas ma chwilę spokoju. Ala, korzystając z uprzywilejowanej pozycji bezczelnie go anektuje. Usztywnia go ustami na ile może, wsuwa sobie do cipki i każe mu tam zostać. Flaczeje tam znowu, ale jest w środku, a to pewnie buduje jej romantyczny nastrój. Podsumowując – jestem w raju.

    W końcu dziewczęta się uspakajają, moszczą wygodnie, tulą do siebie. Sypialnie wypełnia szelest równych oddechów i cichutkie pochrapywanie Ali

    Budzi mnie pocałunkiem. Jest środek nocy, księżyc w pełni napełnia sypialnię srebrzystym blaskiem. Dziewczęta splecione parami spoczywają pogrążone w głębokim śnie w dość frywolnych pozach. Jest romantycznie. Wiem, po co mnie budzi. Przesuwam się ku dołowi łóżka, ujmuję nogę Ali i zacząłem lizać jej stopę… Ale tylko przez chwilę, przecież mam inne plany! Wykradam ją spomiędzy śpiących koleżanek, biorę w ramiona i niosę do salonu. Tam wszystko jest już przygotowane.

    – Ufasz mi, Maleńka?

    – Tak! Oczywiście, że tak!

    – Nie ruszaj się więc, udawaj, że śpisz.

    – Czy mogę „spać” z otwartymi oczyma?

    – Nawet powinnaś, ale już nic nie mów.

    Kładę ją, bezwładną na wznak na środku kanapy. Rozkładam szeroko jej ręce, rozchylam powoli nogi. Ala leży rozkrzyżowana z szeroko rozwartymi udami, jej pierożek rozchyla się lekko. Sięgam pod kanapę, z każdego narożnika wyciągam sznur zakończony kajdankami, pluszowymi kajdankami. Wiedziałem, że  się kiedyś przydadzą!

    Ala milczy, przecież „śpi”, przygląda się tylko moim poczynaniom, na widok  kajdanek oczy jej się rozszerzają lecz nie przerywa milczenia. Zapinam ostatnie z nich. Mam ją!

    Liżę. Zlizuję z niej smaki utraconego dziewictwa wymieszane z moim własnym nasieniem. Zmywam z jej ciała efekty pięciu dziewczęcych orgazmów. Wylizuję jej ręce, po tych rękach przeciągała lubieżnie swoim kroczem Kasia. Pieszczę językiem sutki. Liżę zaczątki jej piersi, to w nie Lola wcierała wygarniętą ze swojej cipki lepką wilgoć pozostałą po szczytowaniu. Wylizuję brzuszek umazany kleikiem Majki i Natki. Liżę ją całą, liżę jej łydki, liżę łokcie, liżę jej pachwiny i liżę pod pachami, skręca się wtedy cała, ma łaskotki. Jej brzuszek też cały drga pod moim językiem. Ala powstrzymuje śmiech. Czyszczę pępek, wylizuję wzgórek łonowy, nagle przechodzę do szyi, liżę uszka, wylizuję jej twarz. Odpinam kajdanki. Cała się spręża.

    Kładę jej dłoń na ustach, by uprzedzić niewypowiedziane pytanie.

    – A cipka!? Nie wyliżesz Pana Pierożka!?

    – Śpij Maleńka, śpij słodko.

    Podnoszę ją z kanapy, przekładam znów bezwładne ciało przez oparcie fotela. Zgięta wpół, głowa na fotelu, nogi zwisają z tyłu nie dotykając ziemi. Znów kajdanki, ręce, nogi, Nogi idą szeroko, spocony już pierożek otwiera się szeroko. Cofam się nieco i podziwiam.

    Wypięta pupa sterczy w niebo z nieco rozchylonymi policzkami, rozkoszny rowek z dziurką słoneczka, niżej cipka z wargami rozchylonymi jak do pocałunku. Wtulam twarz między te policzki. Zamierzam zafundować Maleńkiej najwspanialsze lizanie dupy, jakie przeżyła. No właściwie to będzie pierwsze.

    Wpycham język głęboko w cipkę, wygarniam nagromadzony tam kisielek i przenoszę między pośladki. I jeszcze raz. Ala jest już tak podniecona, że śluz wypełnia jej cipkę po brzegi. Teraz liżę ją między pośladkami, wylizuję starannie cały tyłeczek, tu też dziewczęta zostawiły swoje soczki. Wwiercam się językiem w rozkoszną dziurkę. Dziurka chce uciec przede mną, ale kajdanki trzymają, Ala tylko pojękuje. Przemierzam palcem jej cipkę i takim, lepkim od jej soków drążę słoneczko, wchodzę głęboko. Ala drży coraz mocniej. Teraz mój kciuk wchodzi głęboko w jej pochwę. Poprzez ściankę pochwy wyczuwam swój palec pogrążony w drugim otworku, pocieram kciukiem ten palec, poprzez to wszystko, co między nimi. Równocześnie liżę delikatnie nabrzmiałą łechtaczkę. Ala dostaje spazmów, krzyczy, szarpie się w kajdankach, dobrze, że są pokryte grubym pluszem. Odpinam je, znów biorę Maleńką na ręce, chce coś powiedzieć, więc znowu przykrywam jej usta dłonią. Wracamy do sypialni, kładę ją ostrożnie, by nie obudzić dziewcząt, sam wsuwam się obok. Ala gramoli się na mnie i przywiera mocno. Przytulam ją, gładzę po włosach. W końcu oddech jej się uspakaja, przestaje się wiercić, zaczyna cicho pochrapywać. Śpi.

    Bladym świtem budzą się dziewczęta.

    – A lizanie? Miałeś ją całą wylizać! A my chcemy pomóc.

    Uśmiecham się tylko do nich z miną kota, który dorwał się do śmietanki.

    – No tak!

    Odwracają się na drugi bok, przytulają do siebie. Zasypiają jeszcze.

     

    7 Nagi Weekend – Niedziela

     

    Śpię twardo z Alą wtuloną we mnie. Gdy się w końcu budzę, słoneczko jest już wysoko a pozostałych dziewcząt nie ma. Ala przeciąga się, szuka moich ust, obdarza wilgotnym pocałunkiem. Otwiera oczy i pyta:

    – Gdzie są wszyscy?

    – Jeszcze nie wiem. – wstaję, podchodzę do okna – opalają się nad basenem. Zaczynam się bezwiednie drapać po jajach, gdy Ala podbiega i zastępuje mnie w tej typowo męskiej porannej czynności.

    – Siku mi się chce – stwierdza.

    Patrzę na nią, patrzę na dziewczęta drzemiące na leżakach i oczy mi się świecą.

    – Pamiętasz, co wczoraj tu wyprawiały? Teraz się zemszczę! Tylko bądź cichutko jak myszka.

    Znajduję kamerę, włączam, krótko instruuję Alę.

    – Już działa, ty tylko patrz na wyświetlacz, co się nagrywa.

    Zakradamy się cichutko nad basen. Na czterech leżakach przysuniętych do siebie spoczywają cztery nagie ciała, młode i cudnej urody, sterczące ku niebu cycki, płaskie brzuszki, mniej lub bardziej zarośnięte wzgórki łonowe i cipki, ach te cipki. Na końcu oczywiście długie nogi. Dalej stoi Ala z kamerą, nad nią świeci słoneczko. Z drugiej strony zaś nadchodzi deszcz…

    Spoglądam jeszcze pytająco na Alę. Zerka na wyświetlacz i kiwa głową. Zaczynamy! Idę długim siurem  od lewej do prawej – to poszło po cipkach. Powrót wypada po brzuszkach, potem znów od lewej, tym razem po cyckach. Ciśnienie spada. Dziewczyny zrywają się z wrzaskiem.

    – Myślisz, że nam się nie chce sikać? To źle myślisz!

    Przewracają mnie na trawę i stają nade mną okrakiem, gdzieniegdzie przydeptując, żebym nie uciekł. Wcale nie chcę uciekać! Ala rzuca kamerę i dołącza do pozostałej czwórki. Przebiegam oczami boski rządek pięciu cip wiszących mi nad głową  i zamykam oczy – zanosi się na oberwanie chmury…

    Zalewa mnie gorący złoty deszcz, Dziewczęta nie oszczędzają ani centymetra mojego ciała, wszędzie docierają wrzące strugi moczu. Któraś z dziewcząt pewnie kończy pierwsza, bo czuję jakąś łapkę krzątającą się koło mojego kutasa. Druga łapka spoczywa aktywnie na moich jądrach. Jeszcze ostatnie krople moczu padają na mnie, gdy odzyskuję pełną formę. Co natychmiast zostaje dostrzeżone – czuję, że na mój pal nadziewa się jakaś cipa. Mogę wreszcie otworzyć oczy. Tak, to cipa Loli tańczy na moim dyszlu, jej dupka kiwa się miarowo, Lola jest cała mokra, z tyłka ściekają jej krople moczu. Zsuwa się z pala, jej miejsce zajmuje następna. Ciepła rączka wprowadza główkę mojego kutasa  do cipki schowanej w gęstwinie porastającej krocze – tak, to Natka. Prze chwilę kiwa dupką i zmiana. Teraz ujeżdża mnie Majka. Zaraz, dlaczego one wszystkie są mokre? No tak, przecież wszystkie je obsikałem!.

    Majkę zmienia Kaśka, poznałbym ją po samej cipie, wyjątkowo dorodnej, jej długie wargi sromowe miłośnie obejmują mojego penisa. Niby cipy w środku wszystkie takie same, no przynajmniej takie młode, ale jednak zaczynam je rozróżniać. Jeszcze trochę praktyki i będę je rozróżniał z zamkniętymi oczami.

    Zmiana, dosiada mnie Ala, ona jedna jest suchutka. To znaczy nie obsikana. W środku jest wilgotna, jak trzeba. Wilgotna i niemożebnie ciasna. Nasuwa się na mnie powoli, aż wyczuwam główką opór, dobijam do macicy Znów zdumiewam się – cały mój ptak mieści się w tak drobnym ciele.

    Dupcia Ali po kilkunastu wahnięciach zsuwa się ze mnie, teraz ponownie nadziewa się Lola. Ciekawe ile kółeczek zaliczę, zanim się spuszczę. Rozglądam się. Dziewczęta leżą obok mnie ułożone w zgrabny kwadracik, każda trzyma głowę miedzy udami następnej i liże. Resztki mojego moczu im nie przeszkadzają. Więc tak to zorganizowały! Przyglądam się dokładniej, tak, to Natka tak ładnie rozlizała cipkę Ali. Teraz też ją liże zapamiętale.

    Dziewczęta ujeżdżają mnie przez pełne trzy kółeczka. Nie, żebym się spuścił. Po prostu ujeżdżanie im się znudziło. Teraz klęczą rządkiem, jedna za drugą, każda oprócz ostatniej wylizuje cipę poprzedniczki, ta ostatnia wypina się dla mnie –  spomiędzy pośladków śmieje się do mnie śliska, rozruchana już, szeroko rozwarta pizda. Wsadzam drąga i młócę, kilkanaście klepnięć,  klepnięcie w tyłek i panna rusza na czworakach na czoło tej ludzkiej gąsienicy, czyli na koniec kolejki. Nawet nie muszę cofać drąga, panna sama z niego schodzi gdy odmaszerowuje. W ten sposób zmierzamy powoli, lecz nieuchronnie w stronę bliskiego już basenu i zaczynam się zastanawiać – prędzej skończę, czy prędzej któraś z dziewczyn wpadnie do wody.

    Niezawodna cipka Ali ratuje sytuację, jest tak ciasna, że moje doznania się intensyfikują i zaraz eksploduję. Informuję o tym lojalnie dziewczęta. Krzyczą:

    – Szybko! Wyciągaj!

    Ala z pewnym ociąganiem i pewnie z żalem zsuwa się z mojego dyszla. W ostatnim momencie. Ledwo zdążyła się obrócić. Błyskawicznie dołączają koleżanki. Tryskam serią spazmów na pięć uroczych buź z wyciągniętymi zachłannie języczkami.

    Dziewczęta stoją w kółeczku, zlizują sobie nawzajem moje nasienie z twarzy. Ja w środku szczęśliwy, dolizuję po kolei cipki. Każdej mogę poświęcić tylko chwilę, ale są już gorące, pełne soków. Wspomagam się rękoma, pieszczę trzy naraz. W efekcie doprowadzam dziewczęta do czegoś w rodzaju zbiorowego orgazmu. Pozostaję podpięty pod Kasię, jej pizda mnie fascynuje. Próbuję zmieścić w ustach ją całą, zasysam dzyndzylki, delikatnie liżę łechtaczkę, Zaciskają się uda, kleik spływa obficie, cipa drży, Kaśka jak to ona, intonuje wysokie ”c” – ma orgazm.

    Znów pluskamy się w basenie, dziewczęta chłodzą rozgrzane ciała, studzą rozpalone cipki. Wsuwam im po kolei rękę między uda i myję młode, nastoletnie krocza. Podmywam im cipy, czyszczę sromy z niedolizanych pozostałości po orgazmie. Teraz moje małolaty zagnieżdżają się na leżakach, rozchylają uda – suszą cipy. Ich tyłeczki, łona a także piersi wciąż są jaśniejsze, niż reszta ciała, ale powoli różnica się wyrównuje. Wykorzystują każdą wolną chwilę na opalanie.

    Zresztą łapią słońce praktycznie cały czas spędzony u mnie, korzystamy z ładnej pogody i pieprzymy się nad basenem albo i w wodzie. Teraz słońce zagląda im wprost w pizdy. Też zaglądam i znów wzbiera we mnie pożądanie. 

    Mam tylko dla siebie pięć chętnych, nagich dziewcząt. Znów dokonujemy wspólnie najbardziej wyuzdanych czynów lubieżnych, odświeżamy się w basenie i znów opalamy.

    Późnym wieczorem odprowadzam je nagie do furtki, jeszcze żegnam je czule, podczas gdy nakładają znienawidzone ciuchy, ręce wysuwam już spod sukienek. Majteczek nie zakładają, idą przez miasto, a wiatr buszuje im w cipach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    Dzisiaj dwa rozdziały – w przeciwieństwie do poprzedniego, wyjątkowo obszernego – bardzo krótkie. Dlatego tak.

  • MW-Prolog Rozdział 8 Malenka

    Blady, poniedziałkowy świt. Ósma rano, śpię sobie smacznie, gdy nagle pod prześcieradło wślizguje się jakieś nagusieńkie, drżące w porannym chłodzie, pokryte gęsią skórką Ciało. Ciało przykleja się do mnie w poszukiwaniu ciepełka. Ciało nie ma głowy – ukrywa się w całości pod prześcieradłem.

    – Kocham cię, Maleńka! – mówię do Ali. Ciało chwilowo nie odpowiada.

    – Witaj, Maleńka – dodaję i witam się z Ciałem. Wsuwam dłoń między drżące uda Ciała i stwierdzam, że mój słodki pierożek jest gorący. Pierożek pulsuje w odpowiedzi a Ciało delikatnie wita się z moimi jajkami. Nadal milczy. Po chwili gęsia skórka ustępuje, Ciało przestaje drżeć, pierożek robi się wilgotny – pewnie się spocił w mojej dłoni. Ciało poprawia powitalny uścisk, przeciąga się i ziewa rozkosznie. I nadal milczy. Po dłuższej chwili zaczyna lekko pochrapywać.

    – Jestem szczęśliwy – myślę, zapadając ponownie w sen w objęciach Ciała.

    – Jaka jestem szczęśliwa! – mówi Ala, budząc się po godzinie i wynurzając głowę spod prześcieradła na mej piersi.

    – Ja też, Maleńka!

    – Nigdy nie mów do mnie inaczej, chcę być twoją Maleńką.

    – A mogę mówić – Mój Pierożku?

    – Tylko do mojego pierożka!

    Głowa Ali znika pod prześcieradłem. Ciało wyraźnie się przemieszcza. Teraz spod prześcieradła, na wprost moich oczu wyłaniają się dwie małe stópki z piętami w górze, rozchodzą się na boki i zaczynają powolną wędrówkę ku wezgłowiu łóżka. Kolejno spod prześcieradła wyłaniają się szczupłe łydki, sterczące kolana, wreszcie po moich policzkach prześlizgują się jedwabiście gładkie dziewczęce uda. Teraz sunie wprost na mnie Pan Pierożek, jeszcze całkiem przyzwoicie sklejony. Górują nad nim dwa niewielkie pagórki filigranowej pupy. Ciasno do siebie przytulone. Aż serce rośnie.

    Pierożek przysuwa się nieustępliwie aż wreszcie zatrzymuje o milimetry od moich ust.

    – Kocham cię, Pierożku! – Zanurzam język w gorącej i drżącej słodkiej cipie.

    Maleńka z racji miernego wzrostu ma trudniej, jej usta są w stanie osiągnąć tylko sam czubek mojego berła. Ale to wystarcza w tak romantycznej sytuacji. Ala delikatnie liże główkę kutasa i wędzidełko – wie już jak mi sprawić przyjemność – jej ręka smyra po moich udach, kroczu i jądrach. Ja zaś robię powtórkę z pierwszego lizania jej cipki, tyle, że robię to dużo wolniej, mamy mnóstwo czasu na dawanie sobie rozkoszy. Dłonie kładę na pośladkach Ali, jakie one malutkie! Gdyby nie ich twardość i brak sutków, można by je wziąć za melony Natki! Rozchylam je z pewnym trudem – tak są ściśnięte.

    – Strasznie spięta jesteś…

    – A teraz?

    – A teraz już nie.

    Wracam językiem do rozkosznej, twardej łechtaczki i Maleńka znów spina pośladki. Za późno!

    Naślinionym palcem delikatnie pocieram słoneczko. Czuję instynktownie, że Ali nic więcej do szczęścia nie potrzeba, więc nie posuwam się ani krok dalej. Kark mi już drętwieje ale przychodzi nagroda. Ciało pręży się pod prześcieradłem, głośno dyszy i próbuje mi odgryźć czubek pały, paznokcie wbijają się w moje jądra. Szyby w oknach drżą od krótkiego, urwanego krzyku Ali. Przez pośladki przebiegają dreszcze, półdupki zaciskają się mocno, więżąc moją dłoń. Pierożek pulsuje, na język spływa mi lepka strużka o smaku o niebo lepszym od kawioru.

    Pierożek odpływa od moich ust i wraz z udami, kolanami, łydkami i wreszcie stópkami; znika pod prześcieradłem, jakby go nigdy nie było.

    Czy to się wydarzyło? –  Za potwierdzenie mam tylko cudowny smak młodziutkiej cipki w ustach. Ciało się przemieszcza. W miejsce Pierożka pojawia się śliczna buzia Ali, z miną kota, który dorwał się do śmietanki. Głowa Maleńkiej zalega na mej piersi i tak trwa.

     Trwa, póki bez słowa nie odrzucę prześcieradła. Biorę Maleńką za rękę i taką nagą prowadzę do ogrodu. Oprowadzam ją po mojej samotni, pokazuję, gdzie mieszkają sikorki, gdzie się chowa jeż. Ani słowa o nas, o tym, czego właśnie doświadczyła, o tym, co ją tu sprowadziło a już, boże broń o koleżankach. Tylko ją trzymam za rękę. Brodzimy boso po trawie, miejscami rozgrzanej słońcem, w cieniu jeszcze wilgotnej od porannej rosy. Uciekamy ze śmiechem spod włączających się znienacka zraszaczy. Pięknie wygląda ze skórą pokryta kropelkami wody, iskrzy się cała w słońcu.

    Unoszę rękę – Maleńka, przytrzymując się jej, wykonuje klasyczny piruet. Jak wdzięcznie się porusza! Puszcza moją rękę i wyczynia fikołki na trawie.  To gimnastyczka! – dociera  do mnie. Chodzi dookoła mnie na rękach, zerka pierożkiem w niebo. Robi mostek, później szpagat – jak to się mówi – klika cipą. Znów staje na rękach, w tej pozycji robi szpagat rozklejając mi pod samym nosem pierożka. Z ledwością się powstrzymuję, by nie zagłębić się językiem w tym maksymalnie rozwartym przede mną sromie. Nie zepsuję tej chwili! Wreszcie Maleńka przetacza się przez pół ogrodu gwiazdą. Biegnę za nią i zastanawiam się nad swoimi uczuciami. Bo niewątpliwie coś do niej czuję.

    Czyżbym się zakochiwał?  W małolacie?!!! Dwudziestopięcioletni starzec? Ale przecież nawet w myślach nazywam ją moją Maleńką! I obawa – poczeka na mnie te parę lat? Przecież wtedy będę miał… No właśnie! Czego ja się w ogóle obawiam! Nie bądź chłopie śmieszny, ruchaj tę nastkę póki chętna, nawet nie próbuj się angażować, wyjdziesz na głupka. Nauczysz ją wszystkiego o seksie, to sobie znajdzie chłopaka w swoim wieku i ten ją będzie dymał. To, co ona do ciebie czuje, to dziewczyńskie zauroczenie i hormony. W końcu właśnie ją rozdziewiczyłeś, pierwszy raz wyjebałeś, zrobiłeś z niewinnego dziecka wyuzdaną suczkę. W niespełna tydzień – moje gratulacje.

            Padamy na trawę, nasze ręce, nasze palce się szukają, splatają. Leżymy patrząc w niebo. Nie wstanę, nie poszukam godnego jej kwiatka i nie wepnę we włosy – to by było zbyt sztuczne, nienaturalne, wyczułaby to. 

    Maleńka się zrywa, ciągnie za rękę, biegniemy do basenu. Gdy skaczemy, woła:

    – A teraz mnie zerżnij! 

    – Uff! 

    Gdy wynurzamy się z wody, odpowiadam:

    – Z przyjemnością, Maleńka. Ale najpierw się zabawimy!

    Zdziwioną, wynoszę na rękach z wody. Biorę dyżurną butelkę oliwki, połowa dla niej, połowa dla mnie. Rozprowadzamy ją sobie nawzajem po całym ciele. Wskakujemy do basenu i zaczynamy zapasy.

    Jakże wyślizguje się to zwinne śliskie ciało z moich uścisków! Już, już się zdaje, że ją mam i nagle trzymam tylko powietrze. Maleńka z kolei nie może  się na mnie utrzymać, wskakuje na mnie, poczym ześlizguje się raz za razem mimo rozpaczliwych wysiłków. Mógłbym jej pomóc ale to ześlizgiwanie się jest takie przyjemne… Widok jej naoliwionego Pierożka rozpłaszczonego o moje biodro i zsuwającego się coraz niżej – bezcenny.

    Dopasowuję się do aktualnego nastroju Maleńkiej:

    – Jak widzę twoją cipę rozpłaszczoną na moim udzie to mi sperma zbiorniczki rozsadza.

    – To wsadzaj kutasa w tę cipę i zredukuj sobie ciśnienie!

    – W dziób ci wsadzę, jak się nie zamkniesz i nie przestaniesz świntuszyć. Udławisz się spermą!

    – To już w piździe ci nie staje? Tylko w buzi czasem drgnie?

    – Tylko poczekaj, tak cię przerżnę, że ci dupą wyjdzie

    – Kurewsko romantyczny jesteś!

    – A z ciebie romantyczna kurwa! – walę z grubej rury. Może ze zbyt grubej?

    Ale nie, Maleńka ryczy ze śmiechu.

    – Trzymaj mnie bo się zleję!

    – Czym prędzej łapię ją za Pierożka. – Faktycznie sika!

    – Jesteś cudowny! I teraz i przedtem, kurewski romantyk!

    – No, teraz sobie zasłużyłaś!

    – Na co?

    – Na rżnięcie!

    Sprawdzam palcami cipkę – śliska i lepka w środku. Dobra dziewczynka. Podnoszę ją za pośladki, na szczęście oliwka już się częściowo zmyła, Maleńka jedną ręką się przytrzymuje, drugą wprowadza w siebie kutasa, potem już obiema obejmuje mnie za szyję. Nogi ma splecione na moich biodrach. Przesuwam się w ciasnym tunelu, czuję pulsowanie ścian, dobijam do końca. Podnoszę Alę za pośladki  wysuwam się z jej cipy z cichym cmoknięciem; puszczam pośladki i Ala mimo swoich wysiłków zsuwa się powoli po moim śliskim od oliwki ciele a jej cipa nasuwa się ponownie na mój maszt, aż pierożek ginie w moich włosach łonowych. I jeszcze raz i jeszcze… pieprzymy się w wolnym tempie, czujemy narastającą rozkosz. Maleńka zaczyna poruszać biodrami, dobija mocno cipą przy każdym suwie, jej tyłeczek wytrwale i jakże rozkosznie pracuje w moich dłoniach. Odnajduję słoneczko i wwiercam się w nie śliskim palcem.

    – O tak! Tak mi rób! Rżnij mnie w obie dziury! – krzyczy Ala.

    Drążę głębiej, dobrze naoliwiony palec wchodzi bez oporu aż do końca. Przez ściankę pochwy czuję swojego kutasa sunącego w głąb pizdy. Mówię to Ali.

    – Następnym razem sama sobie wkładam palec w dupę! Też chcę mieć taką przyjemność.

    Teraz suwam palcem w jej pupci, koordynując ruchy z sytuacją w pochwie – tu wkładam, tam wyjmuję. To wyraźnie działa na Maleńką, ciasną cipę wypełniają soki, ścianki pulsują, napierają na mnie. Ala, cała rozedrgana, gryzie mnie w ramię. Zwalam cały ładunek swojej plazmy w jej cipę. Chwilę długą jak wieczność tak trwamy, wreszcie zsuwa się ze mnie, ściska ręką Pana Pierożka i ucieka z wody. Staje w rozkroku na krawędzi basenu. Wypina biodra. Patrzę w górę w perspektywę jej długich nóg zamkniętych kroczem bez śladu zarostu. Maleńka podstawia dłoń pod cipkę,  czeka, aż skapnie na nią moje nasienie, poczym podnosi tę dłoń do ust i ostentacyjnie oblizuje.

    – W ten sposób mam dwa w jednym – uśmiecha się, mała szelma. Ponawia swoje zabiegi, potem wkłada palce do cipki i wygarnia resztki. Wreszcie sięga tam po raz ostatni, siada na krawędzi basenu, przyciąga moją głowę do swoich szeroko rozwartych ud.

    – Posprzątaj po sobie!

    Jak różnie potrafi smakować jej Pierożek…

    * * *

    Opalamy się. Niezbyt równomiernie, bo leżymy wtuleni w siebie. Rozmawiamy.

    – Dlaczego nie w szkole – pytam surowym tonem – uciekłaś przed klasówką?

    – Powiedziałam mamie, że okres mi się zaczął, zawsze każe mi wtedy zostać ten jeden dzień w domu.

    – Uuuuu – To musisz wrócić do domu przed nią.

    – Ma teraz dużo pracy, wróci późnym wieczorem.

    – Ładnie się potrafisz ustawić

    – Z tobą bym się chciała ustawić, na dłużej, na bardzo, bardzo długo…. Lubisz mnie?

    – To nie takie proste!

    – A więc mnie nie lubisz!

     Nie mogę patrzeć na jej usta wygięte w podkówkę i podejrzanie błyszczące oczy. Raz kozie śmierć.

    – Co do mnie czujesz?

    – To proste. Kocham cię!

    – Kochasz mnie obu? Romantycznego mnie, dzisiaj o poranku i zboczeńca rżnącego pięć nieletnich lasek na raz, w tym ciebie?

    – Tak! Zresztą przekonałam się, że sama jestem zboczona! Co ja tu z wami wyprawiam… tydzień temu nie uwierzyłabym, że jestem do tego zdolna. Chcę, żebyś dobrze zrozumiał, to nie ma  być kompromis. Nie zgadzam się, byś rżnął inne małolaty, żebyś w zamian był ze mną. Ja chcę rżnąć te małolaty razem z tobą! Albo i na boku!

    – No to ci powiem Maleńka, czego pragnę  i czego się obawiam. – Opowiadam jej o swoich nadziejach i obawach.

    – Chyba zaczynam się w tobie zakochiwać – kończę. – Ja, stary jebaka który mówi małolacie o miłości z ręką na jej cipie. – Bo właśnie mam rękę na jej cipie.

    – Zwróć uwagę – mówię dalej –  jak pasują do siebie nasze dwoiste natury. Oboje chcemy się trzymać za rączkę i oboje nie mamy żadnych zahamowań.

    – To ja w to wchodzę! – woła radośnie Maleńka – Pierdol się gdzie chcesz, z kim chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz pod warunkiem, że nigdy nie odmówisz wypierdolenia mnie. I obiecuję ci, że też nigdy nie odmówię, jak będziesz chciał mnie wypierdolić.

    – Pierdol się Maleńka! Z kim chcesz, gdzie chcesz, kiedy chcesz i jak chcesz. Warunek stawiam ten sam.

    – Pomyliłeś! Najpierw było: „ gdzie chcesz”. Mimo to… Zgoda!

    Pluje w dłoń. Ściskamy sobie ręce, przybijamy. Ten jeden raz. Uświadamia to sobie.

    – Pierwszy raz podałeś mi rękę!

    – I ostatni. To wyjątkowa chwila. Zwykle witam się…

    – No przecież wiem!

    – Czuję, że to na zawsze – szepce jeszcze, nagle rozmarzona. – Tylko mnie kochaj!

    Przytulam ją mocniej bez słowa, też się rozmarzyłem, Maleńka  myśli jak ja, ma te same pragnienia, pożądania, ten sam brak zahamowań… właściwie to właśnie zakochałem się w sobie! Zdrzemnęliśmy się, wyczerpani seksem i szczęśliwi.

    * * *

    Szczęknęła furtka. Podnoszę głowę i obserwuję z daleka rozbierające się przy wieszaku dziewczęta. Przyszły wszystkie razem. Teraz  idą niespiesznie w naszą stronę.

    – Spójrz Maleńka, idą świeże cipki do wylizania!  

    Zdaje test bezbłędnie.

    – Nawet nie myśl, że mnie przyłapiesz! Ja wyliżę te dwie z lewej, ty weź te z prawej, potem się zamienimy.

    Dziewczęta trochę zmieniają szyk. Ostatecznie mnie przypadają cipy Natki i Majki a Maleńkiej – Kaśki i Loli. Cipy nieświadome swego przeznaczenia podchodzą bliżej. Wstajemy z Alą i zaczynamy się z nimi witać – nasze cztery ręce równocześnie klapnęły w cztery krocza.

    – Alka! W szkole cię nie było!

    – Okres mam! Pierwszy dzień.

     No tak, matka kazała ci zostać w domu… I z tym okresem od razu lecisz do niego?!

    – Jakim okresem?

    – Cwaniara!  A co zrobisz, jak cię naprawdę złapie?

    – Zacisnę zęby, zacisnę picz  i jakoś przeżyję.

    – Aż tak cię swędziała ta picz z samego rana?

    – Wyjaśnialiśmy sobie pewne sprawy – wtrącam – was nie dotyczą i nie wpłyną w żadnej mierze na nasze wzajemne stosunki.

    – Nasze wzajemne stosunki…  – podchwytuje Majka – Masz na myśli stosunek łączący twojego kutasa z moją cipą?

    – Też!

     – No to w porządku!

    – No Maleńka, bierz, co twoje!

    Ala sadza swoje cipy na brzegu basenu i liże je stojąc w wodzie. Ja każę Majce uklęknąć nisko i wypiąć tyłek a Natce okraczyć ją i też oczywiście wypiąć tyłek.

    – W ten sposób ogarniam obie siostry jednym lizem – wyjaśniam i natychmiast demonstruję – Zaczynam od łechtaczki Majki, sunę przez jej muszelkę, zaczepiam o kakaowe oczko, jadę cienką różową linią, przeskok, teraz rozgarniam językiem złocisty gąszcz, odszukuję następną łechtaczkę i rozcinam boberka. Teraz różowe słoneczko, i dalej różowym rowkiem prawie po kość krzyżową Natki. Uff! Śliny braknie!  

    Maleńka tymczasem zapamiętale ssie obie cipki i wtula w nie twarz co jest przeżyciem zwłaszcza w przypadku bogatej z domu pizdy Kaśki. Dziewczęta chwalą Alę za pomysł i poddają się z chęcią naszym pieszczotom.

    Po dłuższej chwili zamieniamy się piczkami.  Natka i Majka siadają na brzegu basenu, cipy Kaśki i Loli piętrzą się przede mną, jedna nad drugą. Patrzę na krocze Kasi i postanawiam zastosować metodę Ali i wcisnąć w nie twarz. Ale najpierw jeden długi liz po całości. Śliny mi oczywiście brakło, ale Maleńka wykonała dobrą robotę i wilgoci tu nie brakuje.

    * * *

    Zadowolone, dopieszczone minetą dziewczęta popluskały się trochę i teraz wspólnie się opalamy. Łona i cycuszki łapią ładną opaleniznę, pupy zresztą też, to zasługa tego, że dużo się ruszamy  i ruchamy na świeżym powietrzu.

    – Może byśmy powtórzyły nasz nagi weekend? – Zwraca się Kasia do koleżanek. – Moja mama to się nawet ucieszyła, że zamiast wisieć jej nad głową, pójdę się uczyć do Majki.

    – I nawet się uczyłyśmy – potwierdza Majka – Na przykład sikać na stojąco.

    – I na stojącego – śmieje się Natka polerując mi dyszel.

    – To jak?  – Pyta mnie Lola – wszystkie jesteśmy chętne, Alki nawet pytać nie trzeba.

    – Otóż jest problem – wzdycham i szybko dodaję – nie mam na to wpływu, mam zapowiedzianych gości na ten weekend.

    Widzę, że Maleńka markotnieje więc dodaję.

    – To moi kuzyni ze Stanów, przylatują w sobotę, zostają do niedzieli a potem ruszają zwiedzać Europę. Moglibyśmy urządzić ruchanko gdzie indziej, ale… Przecież nie zostawię ich tu samych, nie widzieliśmy się parę lat. Po prostu nie wypada, no i fajne chłopaki są.

    Natce zaświeciły się oczy.

    – Jak bardzo fajne? – pyta niewinnym tonem. Dziewczyny to jednak mają radary w głowach, pięć par oczu spoczęło na mnie z żywym zainteresowaniem.

    – Sądząc po tym, jak blisko ich poznałem, są co najmniej tak fajni, jak masz nadzieję, że są.

    Przetrawia chwilę moją złożoną wypowiedź.

    – Przeleciałeś ich!? – zainteresowanie dziewcząt wyraźnie wzrosło.

    – Za kogo mnie macie?! Przelatywaliśmy wspólnie, to nie to samo. Nazywałem ich Bliźniaki – Jebaki.

    Zainteresowanie dziewcząt sięga zenitu.

    – Jejku, bliźniaki! Podobni?

    – Jak dwie krople wody.

    – Ile mają lat?

    – Czterdzieści osiem… – zawieszam głos i widząc więdnące minki, dodaję – Razem.

    Dokonały szybkich obliczeń i minki im ponownie rozkwitły.

    – Nie, nic z tego, zazdrosny jestem – wypalam znienacka.

    Kaśka, sama obdarzona wybitnym poczuciem humoru szybko mnie rozszyfrowuje.

    – Mnie nie wkręcisz! Dziewczyny, on się tylko z wami droczy a już mu się oczy świecą do tego weekendu.

    I rzeczywiście, na myśl, czego jesteśmy w stanie dokonać wespół z bliźniakami, aż żal się mi robi ich cipek.

    Zaczynamy się zastanawiać, jak najlepiej zaaranżować spotkanie, biorąc pod uwagę poczucie humoru i odporność psychiczną moich kuzynów. Dziewczęta zgadzają się na wszystko, z wyjątkiem wystąpienia w jakimkolwiek łaszku.

    – Wybij to sobie z głowy, nie będziemy łamać tradycji, u ciebie jesteśmy na golasa albo wcale!

    Biorąc pod uwagę ten aksjomat, układamy Plan. O tym, czy wypalił – już wkrótce.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Uwazaj czego sobie zyczysz

    Było grudniowe popołudnie. Czas w pracy nużył się i modliłam się o zbawienie. Dodatkowo moją irytację potęgował fakt, że mimo ogrzewania było mi strasznie zimno. Nie wiem czy to przez moje zmęczenie czy to, że moje miejsce pracy znajdowało się tuż przy drzwiach firmy. Jestem recepcjonistką/asystentką (no wiecie wszystko w jednym) w związku z czym są u mnie tzw. wolne przebiegi – nie mam co robić.

    Tego dnia myślałam, że oszaleje – zimno, nudno to dodatkowo moje pragnienie seksu nie opuszczało mnie przez chwilę. Zaczęłam więc fantazjować o Kamilu – moim chłopaku. Ostatnio mało czasu spędzamy razem dlatego chodzę częściej napalona. Wyobrażałam sobie, że pieści moje piersi, ściska sutki a drugą ręką głaszcze moje udo. Delikatnie przesuwa rękę ku górze przejeżdżając palcami po mojej łechtaczce przechodząc na drugie udo. Na samą myśl robiło mi się wilgotno. Czułam jak z każda chwilą moja cipka zaczyna pulsować a soki nie przestają z niej wypływać. Dobrze, że miałam leginsy bo bym musiała chodzić z wilgotnymi udami, a nie uśmiechało mi się to. Zapragnęłam aby zjawił się teraz w mojej pracy i mnie po prostu przeleciał.

    Z zamysłu wyrwał mnie telefon (o wilku mowa):

    – Hej kochanie, co tam?

    – Jesteś nadal w pracy?

    – No tak (przecież zbliża się dopiero 16, a wie, że wychodzę o 17)

    – Okey

    I rozłączył się. ,,O co mu chodzi?”. Uznałam, że albo nudzi mu się albo padł telefon co często się mu zdarzało, dlatego rozmowa skończyła się w ten a nie inny sposób.

    Minęło z dobre 20 minut. Gdy już miałam pisać do mamy, o której wychodzimy (plus pracy z rodziną, że możesz z nimi wracać a minus ze często się kłócicie bo nie czujecie zahamowań) usłyszałam dzwonek do biura. Nie mam zwyczaju sprawdzania kto to więc od razu otworzyłam drzwi. Kamil. Nie ukrywam – zdziwiłam się, ale w pozytywnym sensie tego słowa. Stał tak i patrzył się co zaczęło mnie irytować:

    – Stało się coś? – spytałam go

    Nic

    – Halo! Ziemia do Kamila, odbiór!

    Nic

    ,,nosz kurwa”

    – Skarbie jeżeli przyszedłeś po to aby popatrzeć sobie na mnie mogłeś poczekać aż wrócę do domu.

    Nic nie odpowiedział jedynie uśmiechnął się. Coś mi się nie podobało w tym – znam ten uśmiech, on coś kombinował, ale nie wiem co,

    – Masz dzisiaj jakieś spotkania albo przychodzą kontrahenci? – zapytał

    – Nie.

    Zaszedł mnie od tyłu i przytulił. Uwielbiałam to. Ogólnie uwielbiałam jego bliskość. Czułam się wtedy bezpieczna i szczęśliwa.

    – Aaaa.. rozumiem, stęskniłeś się, no dobrze dobrze, możesz zostać – zaśmiałam się i pogłaskałam go po dłoni.

    Nagle jego usta zaczęły delikatnie muskać mnie po szyi. W niektórych miejscach mocniej przywierały do mojej skóry co powodowało lekki, ale przyjemny ból. Nie protestowałam, byłam chyba zbyt napalona aby mu zabronić tej przyjemnej czynności. Jego dłonie zaczęły mnie delikatnie masować po brzuszku, a po chwili powędrowały do mojego biustu. Obie dłonie ułożył na piersiach i zaczął je masować, czasem wzmacniał uścisk jednak bardziej mnie to pobudziło. Odchyliłam głowę do tyłu i rozkoszowałam się tą chwilą. Masował je coraz mocniej, aż po chwili szybko schował dłonie pod moją bluzkę, włożył pod stanik i kontynuował zabawę. Byłam podniecona faktem, że w każdej chwili może ktoś nas przyłapać. Potęgowało to moją żądze. Jako, że nie mam wstydu zaspokajania się przed nim, zaczęłam masować się po niej, delikatnie moja dłoń muskała ją od góry do dołu. On nie przestawał zabawy moimi piersiami, a do zabawy włączyły się jego usta. Całowały mnie po szyi, a następnie, powędrowały do moich ust. Zatopiłam się w tym nieziemskich pocałunku – ,,boże jak on całował!’’. Przerwał wcześniejszą zabawę piersiami co spowodowało, że z moich ust wydobył się cichy jęk niezadowolenia z tego faktu. Zaśmiał się jedynie i obrócił mnie w swoją stronę. Moja twarz była centralnie na wysokości jego męskości, która znajdowała się w pół zwodzie.

    – Pomasuj go przez chwilę, proszę

    – Tutaj? A jeśli ktoś zobaczy?

    – Bądź grzeczną dziewczynką i zrób to – mówiąc to zaczął głaskać mnie po włosach.

    Nie mogłam mu odmówić, skoro ładnie tak prosił. Na początku masowałam delikatnie jego członka, czasami jedynie mocniej zaciskając dłoń na nim. Bawiłam się tak chyba z trzy minuty. Kazał mi wstać i oprzeć dłonie o biurko. Zrobiłam to. Wtedy on złapał mnie za biodra i lekko wypchnął moją pupę w jego stronę. Zaczął ocierać się o nią. Patrząc, że miałam leginsy, bardzo dobrze czułam dotyk jego członka na mojej cipce. Jego dłonie znów powędrowały na moje piersi, a jego ruchy stawały się coraz szybsze i intensywniejsze. Oplotłam go jedną ręką za kark odwracając twarz w jego stronę i zaczęliśmy namiętnie się całować. Nasze języki szalały – jego język pieścił mój i na odwrót. Byliśmy tak spragnieni siebie, że trudno to opisać. To tak jakbyście przez tydzień nie pili wody.

    W końcu i ja zaczęłam poruszać miednicą w jego rytmie. Nagle jego dłoń powędrowała pod moje leginsy i majtki i zaczął powoli wkładać w nią palec. Jego oddech stawał się szybszy, a z moich ust zaczęły wydobywać się jęki. Stwierdziłam, że nie chce ryzykować i kazałam mu iść za mną do pokoju obok, do którego wchodzę jedynie ja, aby wrzucić jakieś pudła z przesyłek.

    Gdy tylko zamknęły się za mną drzwi, przywarł mnie do ściany i zaczął znów namiętnie całować, przywierając nim do niej kontynuując wcześniejsze pieszczoty. Ocieraliśmy się o siebie jak dzicy. W końcu, podniósł moją bluzkę do góry, zrzucił ze mnie ponczo i zsunął do połowy ud wszystko co miałam ubrane w dolnej części ciała. Przywarł ustami do niej i zaczął intensywnie ją ssać. Moje ciało zaczęły przechodzić przyjemne dreszcze a moja dłoń zaczęła szarpać jego włosy dając mu sygnał aby zatopił w niej swoje palce. Zrobił to. Wkładał je powoli co z intensywnym ssanie mojej łechtaczki powodowały dreszcze w moim ciele i głośne jęki. Dyszałam jak szalona. Słysząc to przyśpieszył ruchy ręka.

    – Błagam przestań bo w takim tempie to dojdę zaraz

    – Spokojnie kochanie, nie dojdziesz zbyt szybko, obiecuje Ci to.

    No cóż..pozostało mi grzecznie oddawać się jego pieszczotą jednak nie myliłam się – zbliżał się orgazm. Moja cipka zaczęła pulsować i zaciskać się na jego palcach. Wyczuł to i w tym momencie przestał:

    – No chyba sobie żart…

    I nie zdążyłam nic powiedzieć ponieważ, gdy jego usta zabawiały się moją łechtaczką, a jedna dłoń pieściła ją od środka, druga ręką zdążył rozpiąć sobie spodnie i wyjąc go z bokserek, szarpnął mnie za włosy, ściągnął na dół i szybki ruchem włożył swojego kutasa w moje usta. Wkładał go tak szybkim tempie, że ledwo nadążałam brać oddech. Chwilami przyciskał moją głowę do swojego łona co powodowało, że jego członek wchodził aż po samo moje gardło. I znów. Nie wiem ile czasu pieprzył moje usta, ale zwolnił nagle swoje ruchy i pozwolił mi się nim zabawić. Zaczęłam dłonią pieścić jego jądra, a czasami pieściłam miejsce pod nimi. Drugą dłonią złapałam go za trzon i zaczęłam szybkim ruchem w mocnym uścisku walić mu. Zamknął oczy, odchylił głowę do tyłu i zaczął cicho pomrukiwać. Aby sprawić mu jeszcze większą przyjemność, włożyłam czubek jego penisa do ust i zaczęłam ssać. Ssała, waliłam i pieściłam mu jądra. Sprawiało mu to taką przyjemność, że jego ciało zaczęło się trząść, a ja nie przestawałam ,,ha! Poczujesz to co ja przed chwilą!”. Gdy już czułam, że jest on blisko orgazmu, przerwałam wszystkie trzy czynności, ogryzłam go lekko w penisa i pocałowałam go w podbrzusze posyłając mu lubieżny uśmiech. Językiem zaczęłam zlizywać jego soki, które nadal, pomimo przerwania pieszczot, nadal wydobywały się z jego członka. Jęknął, gdy zrobiłam to. Podniósł mnie, obrócił twarzą do ściany, wziął w rękę swojego penisa i zaczął ocierać się nim wzdłuż mojej cipki. Było czuć zapach intensywny zapach, który wyostrzał nasze zmysły. Chwycił mnie za biodra i mocno wbił się we mnie. Wchodził tak szybko i mocno, że nie dość, że jego jądra zaczęły obijać się o moją skórę to jeszcze ledwo łapałam oddech. Modliłam się aby nikt nas nie usłyszał. Jej soki cały czas nawilżały jego członka, a jego substancja nawilżała ją. W pewnym momencie tak mocno wbił się w moją pochwę, że aż zawyłam z bólu połączonego z rozkoszą. Tak bardzo pragnęłam jego członka, że w tym momencie pozwalałam mu na wszystko. Był duży i nabrzmiały z podniecenia. Czułam go każdym centymetrem w swojej nabrzmiałej cipce, która tak bardzo go pragnęła. Czułam jak jego członek pulsuje i napręża się w związku z czym kazałam mu pieprzyć mnie najmocniej jak tylko może bo sama byłam blisko. Odciągnął mnie od ściany, popchał na podłogę i kazał się wypiąć do niego. Zrobiłam to. Poczułam jak znów zalewa mnie ciepło jego członka i on sam zaczyna mnie znów ostro i mocno pieprzyć. Oboje dyszeliśmy, ja jęczałam tak głośno, że musiał zatkać mi dłonią usta aby nikt nas nie usłyszał. Ona zaczęła zaciskać się na nim – już niewiele brakowało abym doszła. Po chwili poczułam jak on nieruchomieje i zaczyna mnie wypełniać jego ciepła sperma. W tym momencie, gdy poczułam jak zalewa mnie od środka moje ciało przeszyły słodkie dreszcze i spazmy towarzyszące orgazmowi.

    Gdy już oboje doszliśmy, położyliśmy się na chwilę na zimnej podłodze opleceni w intymnym uścisku, zmęczeni, spoceni i zaspokojeni oraz szczęśliwi.  

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D
  • Prawdziwie Oswieceni Cz1

    Zwykły dzień 1

     

                   Etan obudził się nagle. Nie zdarzało się to często. Zazwyczaj bardzo dobrze sypiał i nigdy nie budził się przed sygnałem budzika. Zaskoczenie jednak nie trwało długo gdyż nie minęła nawet minuta gdy usłyszał denerwujące dzwonienie.

    – Wyłącz. – Powiedział wciąż zaspanym głosem.

    – Na pewno wstaniesz? – Spytał przyjemny głos Atosa, ich domowego komputera.

    – Tak, na pewno.

                   Natychmiast irytujące dzwonienie zniknęło zastąpione przytłumioną, nie przeszkadzającą muzyką, którą Etan sam wybrał. Chłopak usiadł na łóżku i przeciągał się gdy Atos wykonywał swoje codzienne obowiązki czyli rozsunięcie rolet przez co do pokoju wpadło światło słońca odfiltrowane przez specjalne szyby z nadmiaru UV. Przyjemne promienie padły na jego ciało. Po raz kolejny od pamiętnych 13 urodzin poczuł niedające się z niczym porównać uczucie napełnienia. Zignorował je.

                   Wstał.

                   Jego pokój był całkiem obszerny. Miał tam zaś wszystko czego potrzebował ukryte jednak w ścianach i podłodze tak, że na widoku znajdowały się niemal wyłącznie domowe rośliny Mos w pasujących do wystroju kolorach, duże łóżko i biurko. Puszysty dywan był nieskazitelnie czysty czuł to chodząc po nim boso – uwielbiał to uczucie. Ciepła, puchata pokrywa emanowała sterylnością za sprawą robotów przeczesujących jej powierzchnię w czasie gdy on zajęty był zdobywaniem wiedzy w szkole. Teraz roboty ładowały się aby za kilka godzin obudzić się do życia.Przeszedł nago cieplnym korytarzem do mniejszego sąsiedniego pomieszczenia – łazienki – i oddał mocz. Było to całkiem wymagające zważywszy na pełną erekcję. Niestety pobrudził kilka płytek nie trafiając w otwór próżniowy lecz czuwający nad wszystkim Atos bez komentarzy uruchomił odpowiednie myjki. Nie zaprzątając sobie tym głowy Etan wyszedł z łazienki i wrócił do pokoju prosto ku już otwartej szafie. Komputer wysunął odpowiedni wieszak i jego jednoczęściowy kombinezon był w zasięgu ręki. Założył na siebie tylko bokserki, których inteligentny materiał wygiął się w idealny sposób tak aby nie sprawiać mu dyskomfortu. Zapiął suwakiem kombinezon w stonowanym szaro niebieskim kolorze.

                   Wyszedł z pokoju.

                   Drzwi z cichym kliknięciem zasunęły się za nim, a on potwierdził pytanie Atosa czy zabezpieczyć pokój. Płyta duraluminium zmieniła lekko kolor oznajmiając o blokadzie.

                   Wciąż zaspany jednak już nieco bardziej świadomy bodźców zewnętrznych skierował się na parter ich domu do kuchni czując przejmujący głód. Uczucie napełnienia powoli znikało, jako że skrzętnie je ignorował. Nie zdziwił się gdy spotkał w kuchni resztę swojej rodziny już zajętą spożywaniem jedzenia. Wysoko sklepione pomieszczenie w bardzo surowym, funkcjonalnym stylu było także nieskazitelnie czyste i zalane już słońcem przez co pomieszczenie nie wydawało się tak okrutnie zimne. Przy jedynym meblu – jeśli nie liczyć długiej wyspy zawierającej w sobie wszystko co potrzebne w kuchni – siedzieli już wszyscy poza nim. Jak zwykle przyszedł najpóźniej jak mógł, jednak na tyle wcześniej aby zdążyć się przygotować.

    – Dzień dobry. – Powiedział przyjaznym lecz chłodnym głosem. Tak jak go nauczono.

    – Witaj. – Odzew był niemal jednoczesny, a trzy głosy zlały się w jeden. Jego starsza siostra Temena siedziała na ergonomicznym krześle zaczytana w swoich notatkach wyświetlanych w powietrzu przed jej miejscem ubrana w biało-czerwony luźny kombinezon. Ojciec w przeciwieństwie do swojej córki odziany był w formalny czarny kombinezon z krawatem. Ojciec Natana nosił rzadko spotykane w ich części świata imię – Sawin. W tej chwili podobnie jak jego córka także czytał, lecz w jego przypadku literatura ograniczała się prawie tylko i wyłącznie do trzech tematów. Pierwszym była jego profesja – operator maszyn produkcyjnych, musiał zawsze być na bieżąco gdyż od tego zależało to czy utrzyma swoje wysokie stanowisko. Drugim była typowa dla mężczyzn erotyka i pornografia. Trzecim ulubionym tematem będącym zarówno jego hobby był sport, a szczególnie hokej na trawie, w którym jego syn całkiem dobrze się spisywał.

                   Jakby oddalona od reszty matka Etana – Denea – jadła spokojnie witaminowe odżywki w formie kromek substytutu chleba posmarowanych substytutem serka śmietankowego o nazwie „SEVOX”. Ubrana była w kobiecy kombinezon uwypuklający jej wydatne piersi i podkreślający smukłą sylwetkę, nad którą co trzeci dzień ciężko pracowała. Ona tak samo jak Temena miała przyzwolenie na noszenie czegoś poza swoim osobistym kombinezonem, bielizną i butami. Obie kobiety korzystały z tego skwapliwie nosząc wyważoną, ręcznie robioną biżuterię z sutaszu.

    Etan usiadł. Ze spokojem przeszedł przez procedurę wybierania odpowiedniego smaku Sevoxu jak i typu podłoża chlebowego. Ze smakiem zjadł idealnie przyrządzone, pełnowartościowe śniadanie. Dopiero pod koniec posiłku miał okazję z kimś porozmawiać. Jego siostra nauczyła się już skomplikowanych wzorów chemicznych – jej czytnik był wyłączony. Ojciec także właśnie wyłączał urządzenie zaś mama tak jak on kończyła posiłek. Oboje w tym względzie się nie śpieszyli jednak ona wstawała dużo wcześniej od niego i szybciej zaczynała posiłek mimo wszystko jednak kończyli jeść zazwyczaj w tym samym czasie.  

    – Synu dzisiaj musisz odwiedzić moich rodziców pamiętasz o tym? – Upewniał się już po raz drugi jego tata. Widocznie bardzo zależało mu na tym aby ich odwiedził, bardzo rzadko zdarzało mu się cokolwiek powtarzać.

    – Właśnie. – Wtrąciła się mama – jakbyś mógł weź dla nich upominek jaki przyrządziłam. Leży w przedpokoju.

    – Dobrze wezmę. O wszystkim pamiętam tato. – Zapewnił rodziców z lekkim uśmiechem starając się jednak nie pokazać za dużo zębów.

                   Zarówno ojciec jak i matka zakończyli z nim rozmowę całkowicie go ignorując i zajmując się swoimi sprawami. Wstali od stołu.

    – Co dzisiaj będziesz robić? – Spytał Temenę.

    – Zostało mi tylko pozbycie się rozpuszczalników z próbek i wykonanie widm tego co pozostanie. To już prawie koniec mojego tematu.

                   Siostra Etana zajmowała się analizą drzew z parku narodowego – ostatniego parku narodowego na Ziemi. Porównywała wyniki z analizami drzew sprzed wielu lat zapisanymi w bazie danych aby sprawdzić jak las znosi zmieniające się warunki na planecie. Robiła to w ramach swojej pracy dyplomowej na uczelni chemicznej. Z konieczności Etan był prymusem z chemii w swojej klasie i większość znajomych przychodziła do niego po poradę z tego przedmiotu.

    – A ty? Pamiętam, że dzisiaj masz zajęcia fizyczne, powiedz mi jeśli możesz kiedy będziesz grał z tą szkołą zza granicy.

                   Nie było tajemnicą – każdy w ich domu wiedział – że Temena interesuje się mężczyznami o skośnych oczach. W ich kraju uchodzą oni za ciekawostkę bowiem nie są zbyt często spotykani.

    – W przyszłą sobotę odbywa się mecz, a dzisiaj będziemy ćwiczyć na siłowni. Mniej więcej rozpracowaliśmy już plan ataku na Sentx.

                   Sentx to nazwa zagranicznej drużyny sportowej, z którą przyjdzie grać szkole Etana w hokeja na trawie. To w tej drużynie znajdował się obiekt westchnień jego siostry. Wzmianka o skośnookich, muskularnych chłopcach ponownie spowodowała u Etana uczucie napełnienia w dolnej części jego kombinezonu, ponownie jednak je zignorował przyciskając wybrzuszenie dłonią. Wymiana porannych uprzejmości dobiegła końca i wraz z siostrą wstał od stołu.

    – Powinieneś ejakulować. – Zwróciła mu dyskretnie uwagę Temena wskazując na odstający fragment jego kombinezonu. Już wielokrotnie zważywszy na jego młody wiek mu to mówiła w dokładnie ten sam sposób tak więc nie przejął się jej całkowitym brakiem dyskrecji. W końcu byli rodziną, a takie zachowanie w rodzinie było dopuszczalne. Jeśli ktokolwiek inny poza bliskimi osobami, których nie znał zbyt wiele powiedziałby do niego coś takiego nie miałby żadnych wyrzutów sumienia aby skierować się do służb porządkowych aby ukarała to zachowanie stosownym mandatem i porządną dawką blokerów popędu płciowego.

    – Masz rację, myślałem, że dzisiaj nie potrzebuję. Chyba zdążę przed zajęciami.

    – Powinieneś, kolejka jedzie równo osiem minut. Dokładnie to zmierzyłam.

                   Podziękował jej za tę cenną informację, jakoś nigdy nie wpadł na to aby sprawdzić ile kolejka ciśnieniowa jedzie pod bramę jego szkoły. Pożegnali się szybko z rodzicami, którzy już wychodzili do pracy i po chwili także ze sobą nawzajem. Rozeszli się do swoich pokoi.

                   Etan patrząc na zegar na ścianie przyśpieszył wchodzenie po schodach na piętro. To na piętrze znajdowała się jego łazienka, posiadała ona też wejście z zewnątrz nie musiał więc przechodzić przez swój pokój aby się do niej dostać.

                   Oprócz otworu próżniowego na nieczystości fizjologiczne w pokoiku miał lustro, umywalkę pokój prysznicowy oddzielony szklanymi taflami oraz swój „zestaw młodzieńca” o firmowej nazwie ELRON. Dostał go w wieku 13 lat dzień po tym jak obudził się z pierwszą w życiu erekcją, której był świadomy. Zawierał przybory do golenia zarostu na twarzy i na ciele, kosmetyki o już zdecydowanie męskim zapachu do pielęgnacji ciała oraz klucz do DEOX’a – urządzenia do masturbacji.

                   Specjalna audycja projekcyjna przygotowana na takie okazje dla chłopców przez ich domowy komputer Atos została odblokowana przez jego tatę. Rodziciel zostawił go samego wręczając mu zestaw młodzieńca Elron i pozostawiając elektronicznej opiece Atosa.

                   Komputer na jednej ze ścian wyświetlił mu zasady działania każdego z urządzeń, ich prawidłowe przechowywanie i sposób czyszczenia jak i przeznaczenie. Ten sam ekran włączył się teraz jak i wtedy wiele lat wcześniej jednak zamiast perfekcyjnie zredagowanego pod kątem dojrzewającego chłopca podręcznika Atos wyświetlił przejrzysty spis treści jego ulubionych materiałów pornograficznych.

    – Mężczyźni? – Atos zadał tylko jedno pytanie od czasu gdy jego czujniki wykryły dotyk palców Etana na wirtualnych goglach i chipie dostępu do masturbatora wbudowanego w pufę stojącą nieopodal jego łóżka.

    – Tak. Włącz trzeci program od góry.

                   Etan rozpiął swój kombinezon otwierając specjalną kieszeń w bokserkach. Nasmarował ciągle mocno naprężonego penisa dużą ilością żelu po czym położył chip dostępu na masturbatorze. Pufa wchłonęła go skanując układ naczyń krwionośnych w dłoni Etana i zezwalając na dostęp. Urządzenie otworzyło się ukazując miękkie żelowe wnętrze z otworem.         

                   Założył gogle.

                   Wirtualny świat był tak doskonały, że niemal mógł uwierzyć, iż wszystko dzieje się naprawdę. Poprzednim razem pufa z cybernetycznego żelu miała kształt ponętnej dziewczyny o pięknych piersiach kształtu gruszek lecz teraz wybierając opcję męską miał przed sobą przystojnego młodzieńca. Był zarumieniony jakby wiedział co zaraz się stanie i chętnie wypiął się w jego stronę co natychmiast spragniony ejakulacji mózg Etana wykorzystał. Wszedł w otwór.

                   Deox nie był jedynie fizyczną zabawką,  jego zadaniem nie było jedynie ślepe zaspokajanie rządzy. Miał przygotować go do dorosłego życia w związku z innymi ludźmi czy to mężczyznami czy z kobietami. Pełnił rolę żelowego placu treningowego odwzorowując jak najwierniej się dało przy obecnej technice przebieg zbliżenia seksualnego. Wszystko po to aby po skończeniu siedemnastu lat, kiedy to będzie mógł się wyprowadzić od rodziców był już rasowym mistrzem aktu pod każdą możliwą postacią.

    Atos dostosował Deox’a go do jego preferencji przez co sam proces ejakulacji nie mógł być przyspieszony i trwał tyle ile trwać powinien. Gwarantował to generator dylatacji czasu wbudowany w maszynę. Pięć minut jakie zostały Etanowi do planowanego wyjścia z domu w idealnym momencie aby zdążyć na kolejkę ciśnieniową wydłużyło się na tyle aby odbył namiętny pełen erotycznych uniesień stosunek ze swoim cybermetycznym kochankiem.

                   Całość trwała około 10 minut, Etan po raz kolejny zauważył, że nawet struktura żelu zmienia się w zależności od wybranej opcji mężczyzn lub kobiet. W przypadku tej pierwszej opcji miał wrażenie, że jest mniej wytrzymały i czując silne skurcze w miarę swoich pchnięć wiedział, że już niedługo skończy. Po  wszystkim od razu poczuł się niezwykle odprężony i lekko senny, nie obyło się także bez przytłumionych jęków jakie wydobyły się z jego gardła chociaż starał się je zatrzymać. Zdjął okulary i wysunął się z ciepłego żelu, który sam oczyści się z nasienia.       

                   Ejakulacja jak zawsze poszła gładko i przyjemnie. Pamiętając, że czas wrócił już do swojego normalnego „szybszego” biegu Etan pobiegł do komory prysznicowej odsuwając szklane drzwi i po drodze zrzucając lekko spocony kombinezon i bieliznę.

                   We wnętrzu prysznica panowała nieustanna wilgoć w postaci mgły o odpowiedniej temperaturze. Powodowało to, że natychmiast pokrył się warstwą wody zaraz po wejściu do niej przyczyniało się to też do znacznej oszczędności wody. Nie tracąc czasu zmył z siebie pot i spermę odświeżając się męsko pachnącym żelem z zestawu Elron. Wyszedł spod prysznica po zaledwie chwili i stanął na wyznaczonym miejscu. Dmuchawy wysuszyły jego ciało tak, że mógł już po kilkunastu sekundach ubrać na siebie odświeżony przez roboty kombinezon jaki wcześniej z siebie zrzucił.

                   Wyszedł do szkoły o odpowiedniej porze wcześniej ubierając buty, jak zawsze jednak wychodził ostatni ze wszystkich domowników. Do jego obowiązków należało upewnienie się, że Atos zasunął rolety i zaryglował drzwi.

    Przystanek kolejki ciśnieniowej znajdował się zaledwie 30 metrów od wejścia do ich domu. Przeszedł ten dystans spokojnym krokiem nie śpiesząc się. Po drodze mijał wielu uczniów odzianych w podobny sposób w tłumie wypatrzył widać bogatszą sądząc po kombinezonie dziewczynę o olśniewającej urodzie i bardzo wydatnych wdziękach o kształcie gruszek.

    Mało brakowało, a byłby zmuszony skorzystać także ze szkolnego masturbatora bowiem nie potrafił zatrzymać zapoczątkowanych przez jego umysł reakcji fizjologicznych po skojarzeniu kilku faktów i znów poczuł się pełen. Na szczęście bielizna potrafiła na jego wyraźną prośbę (którą oczywiście ubiór wyświetlił na rękawie) w pewnym stopniu maskować to zjawisko. Skorzystał z tego mechanizmu czym prędzej i materiał bokserek napiął się. Kosztem niebywałego komfortu nic nie ważącej tkaniny materiał zacisnął się lekko oplatając ze wszystkich stron penisa i przesuwając go w odpowiednią pozycję aby nie uległ bolesnemu skrzywieniu. Dość silny nacisk nawet szybko poradził sobie z gorącą napływającą do narządu krwią niemal wyciskając ją z niego poza tym nie pozwalał na kontakt kombinezonu z bokserkami co ukrywało wszelkie nieakceptowane w środkach komunikacji miejskiej zachowania.

                   Nawet przez chwilę obawiał sią czy nie zaczepią go dwaj odziani w szkielet z lekkiego stopu policjanci bowiem czujniki jakie nosili zabłysły słabo na kolor czerwony. Lecz nie był zmuszony do przyjęcia blokerów popędu płciowego gdyż dwójka stróżów prawa minęła go zajmując się kimś innym w dalszej części pojazdu.

                   Poza tym nieprzyjemnym incydentem dotarł spokojnie do miejsca przeznaczenia dokładnie po ośmiu minutach tak jak zapowiedziała mu to siostra. Tysiące uczniów w niemal identycznych kombinezonach uprzejmie wobec siebie, każdy z lekkim przyjaznym uśmiechem maszerowały ku olbrzymiemu budynkowi widocznemu tuż obok przystanku kolejki.

                   Szkołę zbudowano dzieląc ją na odpowiednie bloki. Uczniowie byli podzieleni względem wieku, płci, a także początkowych decyzji jakie podjęli i prawie nie mieli kontaktu z osobami z innych bloków. Wyjątkiem były pory posiłków, który to wszyscy z całej szkoły spożywali w tym samym czasie, czasami nauczyciele zezwalali na otwarcie płyt zbrojonego plexiglasu w pomieszczeniach treningowych aby zachęcić uczniów do większej rywalizacji. Niestety w wieku w jakim był zamiast rywalizować z chłopakami w podnoszeniu ciężarów czy w zajęciach lekkoatletycznych łakomym wzrokiem przeczesywał otwarte pomieszczenia w poszukiwaniu ponętnych dziewczyn i czasami przystojnych młodzieńców. Zawsze jednak udawało mu się jakoś ukryć erekcję przed nauczycielami uczniowie natomiast w tej kwestii byli zazwyczaj bardzo solidarni szczególnie, że nie on jeden postępował w ten sposób tak więc kryli siebie nawzajem i po kolei zawiadamiali nauczyciela o zaistniałej sytuacji, który odsyłał ich do toalety wręczając chipy dostępu do znajdujących się tam specjalnie przygotowanych na te okazje masturbatorów.

    Niestety były tylko cztery takie urządzenia przypadające na jeden blok. Jeśli więc w tym samym czasie nauczyciel zauważyłby niepokojące zachowania u większej liczby chłopców uwypuklające się w obcisłych kombinezonach treningowych jakie wszyscy nosili podczas zajęć fizycznych miał obowiązek podać delikwentowi dożylnie bloker. Już kilka razy przytrafiło się to Etanowi, sam zastrzyk nie był bolesny za sprawą nanoigieł jednak przez kilka późniejszych dni przynajmniej w jego przypadku czuł się bardzo sennie i w znikomy sposób skupiał się na zajęciach szkolnych. Jedynym plusem (czy też kolejnym minusem) było całkowite zablokowanie na 72 godziny popędu płciowego.

                   W ich kraju obowiązywały zasady dobrego smaku więc kolejka przed wejściem do szkoły pilnowana przez rzeszę nauczycieli porządkowych ustawiała się w dwóch rzędach. Rzędzie męskim i damskim. Uczniowie wchodzili na przemian to z jednej to z drugiej kolejki. Wszystko szło bardzo sprawnie i już po chwili Etan przemierzał olbrzymie korytarze idąc w kierunku sal ćwiczeniowych.

                   Po drodze bardzo uprzejmie traktował zaznajomionych w mniejszym lub większym stopniu kolegów i koleżanki uśmiechając się i wymieniając odpowiednie formuły grzecznościowe. Jednak właściwe dłuższe pogawędki miewał jedynie z członkami swojej klasy, nauczyciele pozwalali na wiele ale tylko między osobami, które siłą rzeczy musiały przebywać ze sobą w jednym pomieszczeniu. Tak więc doskonale wiedział, że żywy odpowiednik żelowego cybernetycznego, przystojnego chłopaka z jakim dzisiaj intymnie obcował miał na imię Zetar i umawiał się jawnie wewnątrz ich klasowej społeczności z innym chłopakiem. Etan czasami miał niepokojące wizje czy aby nie spróbować wkręcić się między nich i po czasie odbić Zetara zazdrościł bowiem tak zażyłego ale jednak nie w pełni udanego związku. Poza tą parą znajdowały się jeszcze dwie inne już tym razem damsko męskie, reszta klasy przynajmniej oficjalnie była samotna.

    – Dzień dobry Etan! – Z niezwykłym entuzjazmem został przywitany przez swojego najlepszego przyjaciela.

    – Witaj Aron. – Przywitali się skinieniem głowy jak to czynili prawie codziennie. Usiedli na wyznaczonych przez szkołę miejscach, a ergonomiczne fotele przystosowały się do ich ciał sprawiając, że siedziało im się naprawdę wygodnie.

    – Dzisiaj siłownia. W domu mam za mało urządzeń teraz naprawdę sobie poćwiczę.

                   Wreszcie zrozumiał powód niezwykłej radości Arona. Czasami miał on niezwykłą ochotę na ćwiczenia fizyczne, wręcz pragnął aby się porządnie spocić i zmęczyć. Etan nie był od niego wcale gorszy pod względem wytrzymałości czy siły jednak nigdy za specjalnie nie przepadał za takimi rozrywkami. Istniało tyle innych możliwości na zaplanowanie sobie ciekawego dnia pozbawionych jednak cuchnących wyziewów i mokrego kombinezonu sportowego.

                   Kątem oka zauważył jak Zetar i Teon weszli do klasy i natychmiast po zamknięciu się drzwi złapali się za ręce. Prawie nikt nie zwrócił na to uwagi prócz niego.

    – No tak wszystko już rozumiem. Ja też dzisiaj mam nawet chęci do ćwiczeń. – Zapewnił Arona szybko tak aby nie zauważył, że coś go rozproszyło. Jednak przyjaciel nie dał się oszukać.

    – Zagadaj do niego skoro ci się podoba.

    – Nie chcę psuć im związku to chyba zrozumiałe – odpowiedział szybko ignorując bolesny skurcz wciąż ustawionych na tryb ukrywania bokserek gdy materiał natychmiast zareagował na nagłe poruszenie i zacisnął się nie chcąc dopuścić do erekcji. Niemal jęknął gdy ujrzał jak Teon natychmiast gdy Zetar usiadł na swoim miejscu wskoczył mu na kolana i zacisnął nogi za jego plecami. Oboje uścisnęli się mocno lekko masując sobie nawzajem plecy. Chyba mu się wydawało ale mógłby przysiąc, że Zetar lubieżnie poruszył biodrami, a Teon uśmiechnął się z satysfakcją i jeszcze mocniej do niego przylgnął.               Krew pulsowała mu w skroniach i ledwo słyszał jak Aron coś do niego mówi skupiony na tym co się działo kilka ławek od nich, nadal nie wiedział czy to nie wyobraźnia nie podsuwała mu tych obrazów.

    – Czy mnie słuchasz?… – Aron spytał z rezygnacją w głosie jakby nie mając już siły na niego patrzeć.

    – Oczywiście … jednak  chyba coś jest nie tak z moimi bokserkami…

                   Etan zacisnął pięści gdy materiał niemal miażdżył mu delikatne jądra ściśle oplatając przy okazji twardego jak skała penisa. Sapnął próbując nie dopuścić do krzyku. Ze załzawionymi oczami nacisnął kilka przycisków na lewym rękawie – tam gdzie znajdował się panel kontrolny jego kombinezonu – i odłączył zasilanie bokserek.        

    – Co się dzieje? – Spytał nagle czujnym głosem Aron próbując coś wyczytać z jego czerwonej jak ekstrakt z koszenili spoconej twarzy.

                   Etan odetchnął z ulgą gdy tkanina ponownie stała się giętka i przybrała optymalny kształt jedynie podtrzymując, a nie zgniatając jego narządy.

    – Już nic – wysapał z trudnością siląc się aby mówić normalnym głosem. Wyszło mu to średnio, chrząknął więc i z już większą pewnością siebie rzekł ocierając jednocześnie łzy: – Jakiś błąd w oprogramowaniu kombinezonu.

    Wyjaśnił to najoględniej jak potrafił, a jako że Aron należał do wąskiego grona osób jaki mógł nazwać przyjaciółmi wykonał także niezgrabny gest w kierunku teraz naprawdę widocznego, pulsującego namiotu, który wyrósł w połowie długości jego ciała.

                   Aron ze zdziwieniem lekko się pochylił i nie zdołał powstrzymać złośliwego uśmiechu. Jednak nie trwał on nawet sekundy, był to też raczej grymas pomieszanego rozbawienia ze współczuciem. Przyjaciel rozejrzał się dyskretnie w obie strony jednak na razie przynajmniej nikt nie zwrócił uwagi na niespotykaną kanciastość ubioru Etana.

    – Chcesz wyjść? Czy dasz radę?

                   Nie potrzebowali zbytnich uprzejmości, Etan natychmiast zrozumiał o co pytał.

    – Spokojnie dzisiaj już to zrobiłem, niedługo wrócę do normalności.

                   Na wszelki wypadek wklepał kilka dodatkowych poleceń na ekranie kontrolnym sprawiając, że inteligentny materiał zakrzywił światło w odstającym miejscu spłaszczając je iluzorycznie. Włączył też elektroniczne włókna w materiale uszkodzonych bokserek jednak ograniczył napięcie o połowę aby nie przydarzyła miażdżąca sytuacja sprzed chwili. Sam zaś skupił się na innych tematach starannie omijając już prawie kopulującą homoseksualną parę siedzącą kilka ławek przed nim.

                   Z pomocą przyszedł mu nauczyciel, ich wychowawca noszący numer będący jednocześnie jego imieniem w szkole – Pierwszy. Natychmiast wszyscy zerwali się z ławek gdy tylko się pojawił. Teon pośpiesznie zajął swoje miejsce odlepiając się od Zetara, który jak się zdawało Etanowi przyjął to z lekką ulgą.

    – Dzień dobry wszystkim.

                   Pierwszy wypowiedział tylko tę ustaloną formułę wyćwiczonym i wyważonym głosem, tak jak czynił to prawie codziennie nie licząc jednego dnia wolnego od zajęć obowiązkowych.

    – Witaj nauczycielu.

                   Tutaj także – podobnie jak w domu Etana – odpowiedź na powitanie nastąpiła niemal jednocześnie. Wszyscy byli doskonale zaznajomieni z obowiązującymi zasadami dobrego smaku panującymi w szkole i mieli okazję często sobie je przypominać. Pierwszy rozpoczął swoje monotonne wystąpienie:

    – Chłopcy dzisiaj czekają na was sale ćwiczeniowe w bloku numer 4. Zajęcia siłowe poprowadzi nauczyciel Siódmy. Razem z wami ćwiczyć będą klasy 3, 4 oraz 9 prócz tego dziewczęta z klas 1, 5 oraz 7 z sąsiedniego bloku 5.

                   Wychowawca powiódł wzrokiem po męskiej części klasy upewniając się, że wszyscy zrozumieli co powiedział.

    – Dziewczęta natomiast udadzą się do bloku numer 2. Laboratoria z biochemii molekularnej poprowadzi pani nauczyciel Druga. Obowiązują jak zawsze ochronne peleryny oraz osłony na twarz nie zapomnijcie o tym. Zajęcia będą prowadzone także dla chłopców z klas 6, 8 i 9.

                   Tutaj ponownie nastąpiła chwila ciszy gdy Pierwszy upewniał się, że został dobrze zrozumiany, następnie przystąpił do indywidualnych instrukcji.              Polegało to na tym, że uzbrojony w podręczny komputer z ekranem podchodził do każdego z klasy poczynając od ławki z numerem jeden wypalonym na powierzchni blatu i wydawał spersonalizowane dzienne cele, które powinien osiągnąć dany uczeń. Procedura była szybka, wszystkie niezbędne dane oraz propozycje wydawanych poleceń były wyświetlane przez komputer Jedynki ale ostateczna interpretacja należała zawsze do nauczyciela, który zobowiązany był do przynajmniej częściowego zapamiętania wyników każdego z uczniów, którzy mu podlegali.

                   Wokoło każdej ławki korytarzami cieplnymi przepuszczano wówczas mikrofale zakłócające fale akustyczne aby spersonalizowane instrukcje będące czasami także osobistymi zaleceniami pozostały między nauczycielem, a jego uczniem. Po niespełna czterech minutach nadeszła kolej Etana, wiedziałby o tym nawet jakby miał zamknięte oczy gdyż nadejście nauczyciela zwiastowało lekkie kliknięcie w mikrofalowych ekranach dźwiękowych, które go otaczały jednocześnie wyciszając jego ulubioną muzykę jaką komputer szkolny noszący majestatyczne imię Deus odtwarzał dla każdego z uczniów podczas indywidualnych rozmów.

    – Dzień dobry Etanie.

    – Witaj nauczycielu.

                   Mężczyzna popatrzył chwilę na skomplikowane wykresy i tabele opisujące dotychczasowe osiągnięcia oraz ograniczenia chłopaka zastanawiając się co powinien mu poradzić. Nie trwało to zbyt długo – tak jak zwykle pokiwał głową odczytując zalecane sugestie wyświetlane przez Deusa.

    – Dzisiaj podczas ćwiczeń na klatkę piersiową powinieneś zwiększyć obciążenie do 41 kg. Reszta ćwiczeń pozostaje taka sama. Zmieniłem tobie także obecnie zażywaną mieszankę proteinową, masz za mało selenu i kwasu pantotenowego we krwi. Brakuje też cynku.

                   Etan dobrze wiedział od czego nie spodziewał się jednak, że wychowawca choćby spojrzy na wyniki analizy poziomu hormonów, które pobierane były z jego prywatnego kombinezonu wprost do podręcznego komputera Pierwszego. Zachowując pełen profesjonalizm nauczyciel nawet nie mrugnął gdy także zdał sobie sprawę z możliwej przyczyny jego obecnego stanu.

    – Zastanawiam się czy nie powinieneś dostać blokera.

                   Etana kompletnie zmroziło. Nie wiedział co powinien powiedzieć Pierwszemu na tak oczywiste stwierdzenie.

    – Zamiast tego zmienię zajęcia nieobowiązkowe w sobotę na obowiązkowe. Udasz się do naszego psychoanalityka być może zaradzi to niebywałemu poziomowi testosteronu w twojej krwi. Porównam dane po miesiącu, do tego czasu masz dostęp bez kontroli nauczycieli do szkolnych masturbatorów.

    – Dobrze, dziękuję Pierwszy. Mam nadzieję, że wkrótce nie będę sprawiał takich problemów.

                   Wychowawca pozwolił sobie na profesjonalny, pełen autorytetu nieznaczny uśmiech i pokiwał głową jakby odczytywał tabele i wykresy serwowane przez Deusa na podręcznym ekranie.

    – Nie martw się tym. Wszystko kiedyś się uspokaja, nawet natura.

                   Z tą oto filozoficzną konkluzją Pierwszy pożegnał się z nim przechodząc do następnego ucznia, a z mikrofalowych zakłócaczy po kliknięciu ponownie popłynęła ulubiona muzyka. Etan zastanawiał się nad tym co powiedział nauczyciel. Prawdą było, że miał nieposkromioną chęć korzystania ze swojego prywatnego Deox’a jednak nie myślał o tym w kategoriach nadmiaru czy dewiacji.

                   Był wciąż zamyślony kiedy nagle konsultacje się zakończyły i zakłócacze umilkły pozwalając na rozmowy. Wszyscy wstali i ruszyli do wskazanych przez Pierwszego bloków na czekające na nich zajęcia. Etan idąc obok Arona prawie nie słuchał paplającego bez przerwy o jakiś nieistotnych rzeczach wpatrzony był w obiekt swoich fantazji. Zetar szedł kilka kroków przed nim otoczony zaborczym ramieniem swojego chłopaka. Teon widocznie chciał nadrobić czekającą ich rozłąkę – na sali ćwiczebnej nie byli jedynie jedną klasą lecz z trzema innymi. Ponadto mogły im towarzyszyć ukryte na część lub na całe zajęcia dziewczyny z pobliskiego bloku. Na kontakt czasami zezwalał nauczyciel prowadzący – tym razem będzie to nauczyciel o imieniu Siódmy – zawsze jednak po konsultacji z nauczycielem z bloku obok. Tylko opiekunowie zajęć fizycznych patrzyli na wykresy tętna i poziomu testosteronu i innych feromonów i jeśli ich poziom był w zakresie tolerowanym przez komputer szkolny zezwalali na otwarcie dzielących bloki ścian ze zbrojonego plexiglasu. Etan miał nadzieję, że dzisiaj wyniki będą (chociażby z jego powodu) zbyt wysokie i pozostaną jedynie z męską grupą połączonych czterech klas.

    – Etan co się z tobą dzieje?… – Spytał zrezygnowany Aron gdy dotarli już do szatni przy bloku numer 4, a on nie odezwał się ani słowem.

    – Przepraszam. To nie ma związku z czymkolwiek z tego o czym mówiłeś.

                   Aron zaśmiał się cicho i razem z nim podszedł do szafek gdzie znajdowały się sportowe ubrania. Metalowe szafki otworzyły się same gdy zeskanowały ich układ krwionośny.

    – Wiesz w ogóle co mówiłem?

                   Zmieszana mina Etana w zupełności wystarczyła za odpowiedź na co po raz kolejny Aron zareagował uśmiechem pozbawionym jednak zbyt dużej ilości zębów. Obok nich swoje miejsca zajmowali kolejni z ich klasy a szafki z sykiem się otwierały. W wysokim pomieszczeniu włączyły się także dmuchawy gdy czujniki wyczuły zbyt dużą temperaturę.

    – To się już dzisiaj nie powtórzy możesz być spokojny. – Zapewnił Etan zdejmując swój kombinezon.

    – Mam nadzieję bo nie wiem z kim mógłbym jeszcze rozmawiać.

                   Aron uśmiechnął się ponownie i rozpiął swój kombinezon jednak zamiast go zdjąć obrócił się szybko i stanął plecami do niego, a przodem do szafek.

                   Etan zmarszczył czoło jednak nie chciał być niedyskretny więc zajął się sobą. Założył dodatkowe pseudo-bokserki z ochraniaczem na jądra i dopiero wówczas uprany przez szkolne roboty kombinezon ćwiczebny. Uszyto go z oddychającego materiału miał też w odróżnieniu od ubrań przeznaczonych do noszenia na zewnątrz krótkie rękawy i nogawki co zapewniało większą swobodę ruchów. Kiedy poprawiał obcisły materiał zauważył, że Aron ma najwyraźniej jakiś kłopot.

    – Czy dzieje się to o czym myślę? – Spytał przyjaciela szeptem.

    – Nie moja wina wszystko widać…

    – Kiedy miałeś poprzednią ejakulację?

    – Chyba nie myślisz, że to pamiętam… nie wiem. Jakiś czas temu. Dobrze… wczoraj rano. – Powiedział w końcu zrezygnowanym głosem.

    – Weź mój kombinezon i idź do łazienki. Pierwszy dał mi dzisiaj dostęp do Deox’a.

              Aron podziękował niezdarnie zasłaniając rękoma grubego penisa prężącego się w jego ergonomicznych bokserkach widocznie chłopak nie wpadł na pomysł uruchomienia elektronicznych włókien trybu ukrywającego gdyż jego wysiłki zdały się kompletnie na nic. Czym prędzej okrył się więc kombinezonem Etana i chyłkiem wymknął się z szatni znikając za załamaniami ścian. Reszta chłopaków była zbyt zajęta własnymi problemami całkiem podobnymi jak te Arona jednak nie w aż takiej widocznej formie więc nic nie zauważyła. Kiedy wszyscy już się przebrali nieustannie poprawiając obcisłe kombinezony wyruszyli całą gromadą w stronę sal ćwiczebnych spowolnieni przez wąskie przejścia prysznicowe.

              Ciemny korytarz poprowadził idących dwójkami uczniów do wysokiej i długiej na kilkadziesiąt metrów hali sportowej. Wzdłuż całego pomieszczenia biegła ściana z plexiglasu oddzielająca poszczególne bloki. Za matowymi płytami twardymi jak beton radośnie biegały zapewne w obcisłych strojach seksowne dziewczyny Etan pozwolił sobie tylko na jedną taką myśl. Przezornie jednak sprawdził czy ma aktywny tryb ukrywania w bokserkach na panelu kontrolnym lewej ręki, ponownie też sprawdził ilość dopływającej do obwodów elektryczności – wszystko wydawało się w porządku. Nie zamierzał pozwolić aby uszkodzona bielizna spowodowała zgniecenie jąder. W stroju sportowym i  tak wyraźnie odznaczał się plastikowy ochraniacz jaki założył mimo wszystko wolał jednak uniknąć wszelkich erotycznych stymulacji byle tylko nie zostać odesłanym przez Siódemkę do łazienki. Miał już dzisiaj dość wrażeń po rozmowie z Jedynką i wzmiance o blokerze.

                   Nawet nie zauważył gdy na salę niemal wbiegł Aron cały zziajany i czerwony na twarzy, ujrzał go dopiero gdy ten brutalnie go potrącił wbijając się w gęstniejącą linię uczniów pragnąc być obok niego. Etan pomyślał ponuro, że przynajmniej przyjaciel ma teraz chwilę spokoju i nie zaskoczy go jakaś niespodzianka Aron miał bowiem wyjątkowo błogi wyraz twarzy pomijając to jak błyszczał się na twarzy od potu. Ustawili się w szereg, każdy stanął pewnie wyprostowany na pełną wysokość.

                   Siódemka wmaszerował w swoim ćwiczeniowym kombinezonie prezentując idealnie muskularne ciało zazwyczaj skrywane pod formalnymi ubraniami. Etan ze wstrząsem zauważył, że nauczyciel nie założył ochraniacza przez co w porównaniu z jego własnym narządem ten wydawał się olbrzymi. Zdziwił się, że nauczyciel nie czuł skrępowania musiał przecież wiedzieć, że wszyscy zwrócą na to uwagę. Nie było jednak żadnych przepisów nakazujących noszenie ochraniaczy jąder. Nawet wśród uczniów niektórzy ich nie nosili – prezentowali się wówczas podobnie do tego jak wyglądał dzisiaj Siódemka chociaż nie robili aż takiego wrażenia, ich ledwo zarysowane narządy przyciśnięte jeszcze elektrycznie sterowanymi pasami bokserek skutecznie ograniczały zbyt widoczne wypukłości.

    – Dzień dobry!

                   Tutaj – podczas zajęć fizycznych – nauczyciele mieli odgórnie zalecone aby wywoływać poleceniami określone emocje więc dozwolony był nawet krzyk. Wszystko po to aby poprawić osiągane przez uczniów wyniki.

    – Dzień dobry Siódemko!

                   Chłopacy wrzasnęli niemal na całe gardło. Etan postąpił tak samo. To jedne z nielicznych miejsc gdzie w szkole można było dać upust emocjom i mówiąc kolokwialnie wyżyć się.

    – Dzisiaj siłownia! Zapewne co poniektórzy cię cieszą!

                   Spojrzał tutaj również na Arona, który dumnie się wyprężył jawnie i bez ograniczeń szczerząc się do Siódemki. Nauczyciel też uśmiechnął się szeroko widząc entuzjazm nie tylko Arona ale też znakomitej większości ze zgromadzonych czterech klas.

    – Prześlę wam do kombinezonów uaktualnione zestawy ćwiczeń. Tak jak  zawsze, dzisiaj też stosujemy interwały, zmienię jednak czas przerw między stacjami na minutę ale tylko przez dwa pierwsze cykle później wracamy do dwóch minut.

                   Siódemka kliknął kilka przycisków na dotykowym panelu przenośnego komputera sprzężonego z Deusem. Etan podniósł lewą dłoń gdzie nosił tylko podczas zajęć fizycznych cienką opaskę z sylikonu, która mieściła układ zasilania powietrznego ekranu. To tam właśnie kombinezon wyświetlał najważniejsze dane. Otworzył plik dostarczony przez nauczyciela dotykając odpowiednie ikony na projekcyjnym ekranie wyświetlanym przez opaskę. Ustawił też jakie elementy mają być widoczne podczas ćwiczeń. Zawsze ustawiał pomiar tętna i jego zapis w formie wykresu który później zgrywał na swój kombinezon, dodatkowo umożliwił bezpośrednie połączenie z Deusem aby główna jednostka szkoły wyświetlała dla niego kolejność ćwiczeń oraz czas pozostałego odpoczynku między stacjami. Komputer był nawet tak miły, że wskazał mu położenie jego pierwszej stacji podświetlając je na zielono.

    – Będę monitorował wasze postępy pamiętajcie aby trzymać się zaleceń Deusa jeśli coś będziecie robić nie tak powinienem się zjawić wszystko będę widział. Zajmijcie pozycję!

                   Etan kiwnął głową na rozentuzjazmowanego Arona, który już nie mógł się doczekać nadchodzących siłowych zmagań. Obaj przyjaciele rozbiegli się kierowani wskazówkami wyświetlanymi na ekranach bransolet. Etan dotarł do pierwszej swojej stacji razem z dziesięcioma innymi chłopakami. Znał jednak tylko jednego – był bowiem z jego klasy – resztę ledwo z widzenia na korytarzach. Skrzywił się. Nie lubił pozostawać z nieznajomymi.

                   Przed stacją z drążkami gdzie czekał znajdowały się maty z grubej gumy to właśnie na nich odbywały się rozgrzewki. Deus poinformował go, że rozgrzewka składać się będzie z typowego zestawu ćwiczeń i odliczał czas do jej rozpoczęcia.

                   Światła, którymi podświetlona była cała stacja na dziesięć miejsc rozbłysła na zielono gdy wskazania timera dobiegły do zera. Rozpoczęły się ćwiczenia.

                   Bieg w miejscu. Jako, że nie byłby w stanie patrzeć na ekranik opaski główny komputer szkolny przerzucił z niej obraz na cienką niczym włos ścianę gorącego powietrza dokładnie na wprost niego. Skorygował szybkość biegu zgodnie ze wskazówkami komputera tak aby jego puls przyspieszył do wymaganego poziomu. Ponowna korekta nastąpiła podczas biegu przy unoszeniu kolan gdy podnosił je zbyt nisko linia lasera zawieszona na odpowiedniej wysokości pozwoliła mu osiągnąć optymalną skuteczność tego ćwiczenia.

                   Po wstępnym rozgrzaniu organizmu biegiem nastąpiła seria ćwiczeń rozciągających podczas których czasem niezbędna była pomoc sąsiednich uczniów. Na całe szczęście wepchał się niemal na sam koniec swojej stacji by być blisko jedynej znanej osoby. Taon był raczej delikatnym chłopakiem, z którym nie miał zbyt wiele do czynienia ale przynajmniej go znał. Doskonale zsynchronizowani ustawili się plecami do siebie i zahaczyli stawami łokciowymi. Ekrany wyświetlane przez Deusa zmieniły położenie rozstrzygając, który z nich powinien się pochylić jako pierwszy. Padło na Etana. Gdy timer wskazał zero Etan napiął wszystkie mięśnie przyjmując na siebie ciężar Taona jednocześnie uginając kolana aby uniknąć urazu kręgosłupa.

                   Huśtali się tak dokładnie dwadzieścia razy, Taon jak na swoją posturę był dość ciężki tak więc Etan już podczas rozgrzewki zaczął ciężko oddychać. Natychmiast pierwsze odczuwalne zmęczenie zostało zarejestrowane przez czujniki i niektóre z ćwiczeń albo zostały pominięte albo zmieniono liczbę ich powtórzeń tak więc pod koniec rozgrzewki każdy z uczniów realizował program w zgodzie z własnymi osiągami.

                   Po rozciąganiu zegar odliczał do zera czas do rozpoczęcia pierwszych podciągnięć na drążku. Etan czym prędzej widząc upływający czas sięgnął po kostkę talku i dokładnie wysmarował nim dłonie w chwili gdy na zielono zaświeciło się wielkie zero podskoczył lekko i złapał drążek. Ćwiczenie było dla niego łatwe, był lekki i miał już dość dobrze wyrobione odpowiednie do tego ćwiczenia grupy mięśni tak więc nie zdziwił się gdy po raz kolejny Deus dodał mu kilka powtórzeń. Gdy zegar wskazał ponownie zero, a inny czasomierz obudził się do życia odliczając wstecznie jedną minutę puścił drążek i począł masować napięte z wysiłku mięśnie dysząc ciężko. Czuł wyraźnie jak brakuje mu tchu, nie sądził, że takie łatwe ćwiczenie zdoła aż tak go zmęczyć ale bezlitosne tępo nadawane przez komputer zrobiło swoje. Pobiegł do następnej stacji zahaczając o ustawiony między nimi stół i zgarnął torebkę musu proteinowego, którą natychmiast wessał. Ze specjalnego otworu przy kolejnej stacji gdzie w rzędzie ustawione były ławeczki z piankowymi uchwytami na nogi wyjął butelkę z napojem izotonicznym i pociągnął parę łyków. Przełknął szybko widząc upływający czas i wrzucił puste opakowanie po musie jak i niedopity napój energetyczny do próżniowego kosza, który przekazał odpady do odpowiedniej sortowni do powtórnego przetworzenia.

                   Brzuszki były już bardziej wymagające, mięśnie po 80 sekundach podczas, których wykonał około czterdziestu spięć zaczynały palić żywym ogniem. Dyszał też coraz ciężej opływając potem.

                   Trzecia stacja – klatka. Etan położył się na ławeczce łapiąc wciąż pokrytymi talkiem dłońmi za gryf. 41 kg, nowy ciężar. Wedle Deusa był już gotowy aby podołać takiemu wyzwaniu Pierwszy także podzielał tę opinię zatwierdzając zawieszenie na sztandze większego obciążenia. Tym razem nie było nadawanego tępa, podczas nowego ciężaru komputer zazwyczaj nie wymagał określonej liczby powtórzeń zamiast tego skrzętnie zapisywał wszystkie dane jakie zapisywały czujniki z kombinezonu podczas podnoszenia. Jedynymi wskazówkami była wysokość podnoszenia i opuszczania sztangi oraz kontrolowanie oddychania.

                   Etan zdjął sztangę z podpórek i rozpoczął wyciskanie. Powoli i miarowo, raz za razem wydech podczas unoszenia wdech podczas opuszczania. Liczył dokładnie. Siedemnaście powtórzeń jak do tej pory nie miał pojęcia czy ten wynik jest wynikiem dobrym ważne było, że nie wytrzymał do końca czasu wskazanego przez Deusa. Podczas unoszenia sztanga zachwiała się lekko i przechyliła w jedną stronę. Walczył aby utrzymać ją w powietrzu nadwyrężając lewą rękę, która zapiekła nieznośnie. Niemal ją upuścił, czując zgrzyt trących o siebie kości w stawie i odstawił ją ostatkiem sił na podpórki wystające ze ściany. Sturlał się z ławki na miękką gąbkę ledwo żywy sapiąc jakby przebiegł maraton.

                   Nie minęło pięć sekund gdy podbiegł do niego Siódemka. Etan zaciskając dłoń na nieznośnie pulsującym bólem ramieniu z przerażeniem ujrzał należącego do nauczyciela ogromnego penisa opiętego obcisłym kombinezonem niemal przy swojej twarzy gdy mężczyzna się nad nim pochylił i sprawdzał ręcznym skanerem stan jego stawów i mięśni w lewej ręce. 

    – Przechyliłeś ciężar za mocno w lewą stronę prawie wybiłeś sobie bark! Dzisiaj już sobie nie poćwiczysz. – Siódemka pozwolił sobie na niezwykłą poufałość i poklepał go po plecach delikatnie aby nie spowodować jeszcze większego bólu. – To pierwsze wojenne rany! Stajesz się mężczyzną!

    – Ty! – Wskazał na kogoś poza zasięgiem wzroku Etana – Pójdziesz z nim do centrum medycznego! Nie odstępuj go na krok!

                   Etan próbował niezdarnie usiąść żałując, że pozwolił sobie spaść z ławki skąd łatwiej byłoby podnieść się na nogi. Czyjeś ręce pomogły mu i po chwili chwiejnie ruszył w stronę wyjścia z sal ćwiczeniowych. Dopiero po długiej chwili gdy zapadła cisza zorientował się, że ktoś go niemal czule obejmuje zauważył także, że jego zdrowa ręka przewieszona jest przez czyjąś muskularną szyję. Prawdopodobnie tylko dzięki jego pomocy dotarł tak daleko/ Otrząsając się z powracającego falami bólu, który zawężał mu pole widzenia spojrzał kto nad nim czuwa.

                   Nigdy nie oglądał go z tak bliska. Znali się bardzo dobrze i od bardzo dawna, praktycznie od samych początków jego nauczania. Zetar bo to o nim mowa delikatnie zaciskał na nim swoje umięśnione ręce i prowadził wzdłuż korytarza, który Deus specjalnie dla nich podświetlił zieloną linią. Chłopak brał na siebie niemal cały jego ciężar, Etan skwapliwie mu na to pozwalał szczególnie, że ze zdenerwowania nogi miał jak z waty. Zrobiło mu się gorąco. Szli więc w ciszy po wytyczonej trasie aż do rozsuwanych drzwi centrum medycznego.

                   Wciąż wpatrywał się w skrawek lekko opalonej szyi Zetara, skupiał się na tym jak jego powiększone po niedawnych ćwiczeniach mięśnie ramion ocierają się o jego barki. Dotyk bocznego odcinka twardych mięśni brzucha niemal przyprawił go o zawał. Zdrętwiałą ręką obejmował go za szyję czując bijące od niego delikatne i kojące ciepło. Spojrzał w dół pragnąc się opanować za wszelką cenę jednak zapach lekko spoconego chłopaka wwiercał mu się w nozdrza ponadto kątem oka ujrzał jego nogi chociaż starał się patrzeć wyłącznie na posadzkę.

                   Były kształtne, dobrze umięśnione materiał kombinezonu kończył się w połowie uda tak więc niżej ujrzał wspaniale opaloną skórę pokrytą kręconymi już prawie męskimi ciemniejszymi włoskami. Zacisnął pięści zmuszając się do zamknięcia oczu bowiem bezwiednie powiódł wzrokiem ku górze aby nacieszyć się widokiem tych szczególnych części ciała zapewne teraz pięknie wyeksponowanych z powodu obcisłego stroju. Zetar wyczuł to jak nagle się spiął.

    – Co się stało, boli?

                   Etan mając wrażenie, że stracił głos próbował się odezwać. Z początku udało mu się tylko chrząknąć i to w zdecydowanie zbyt wysokim rejestrze dźwięków. Zetar spojrzał na niego dziwnie, ale jako że nie odwzajemnił spojrzenia widocznie uznał, że się przesłyszał. Przeszli przez drzwi i wtedy Etan zdobył się na odwagę.

    – Ju�

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Kaja i Niko

    Obudziło ją walenie. Kolejne mlaśnięcia męskich ud obijających się o jej pośladki przekonały ją, że nie jest to sen. Czuła go w sobie, potężny 25 centymetrowy kutas penetrował jej wnętrze. Uśmiechnęła się.
     Otworzyła oczy – świtało.  Zamruczała, mocniej wypinając bioderka w kierunku  napierającego na jej ciasną dziurkę Nikolaja. Przy każdym pchnięciu czuła jego oddech i szorstki zarost na karku.
    – Ogier z Ciebie – mruknęła, czując nadchodzącą falę przyjemności – czwarty raz jednej nocy!
    Złapał ją za długie blond włosy, uniósł głowę nieco do góry, skrępował ręce za plecami, tak aby ręką ścisnąć cycka w rozmiarze „D”. Przyspieszył tempa. Nic nie odpowiadał, jebał ją ostro. Cipka pulsowała.  Trzymał ją tak wygiętą przez chwilę. Czuła jego zapach, musiał ją ruchać od dłuższego czasu, mokrym od potu podbrzuszem walił ją w poślady. Nie poczuła go we śnie, dobrze jej się spało po intensywnym bzykaniu z tym facetem. Zasnęła z chujem w cipce. Nagle ją puścił wyrywając z zadumy. Wcisnął jej twarz w satynową poduszkę.
    – O kurwaaa – jęknął – Kajaaaa
    Poczuła ciepłą spermę zalewającą jej pupę. Kilka delikatnych klapsów dało jej do zrozumienia, że wylał wszystko. Nie lubiła tych klapsów, nie przyzwyczaiła się jeszcze, czuła się wtedy jak zwykła szmata, do której właściciel mówi „dobrze się spisałaś suko”. Minęła chwila, przyjemność powoli odpływała.
    – Wyliżesz mi pałę? – zapytał wprost, nadal na niej siedząc i palcem rozprowadzając biały płyn do ciasnej dziurki odbytu.
    – W nocy mówiłeś, że nie chcesz nabrudzić, bo planujesz coś specjalnego, a zalałeś mi cały tyłek i plecki spermą, ogierze.
    – Jakby była tutaj twoja psiapsiuła nie byłoby problemu –  wzruszył ramionami – ruszaj się, jak będziesz się myła to zmienię pościel – zapewnił, unosząc się znad jej ciała i popędzając dziewczynę stanowczym klapsem.
    Nie było potrzeby, Kaja wyskoczyła spomiędzy jego ud i z zapałem ujęła stygnącego chuja w drobną dłoń. Polizała najpierw czubek, potem uniosła go lekko do góry, tak aby języczkiem zlizać od spodu rozmazany płyn. Jechała od owłosionych jaj przez żylastą pałę i skończyła na żołędzi. Liznęła jeszcze parę razy, potem wzięła go powoli do ust. Wielka żołądź zniknęła w jej ustach. Pomagała sobie ręką, by wyssać cały nektar. Jak posłuszna suczka. Przytrzymała go trochę w ustach, nagle wyjęła, łapiąc oddech.
    – Jesteś wspaniała – Niko uniósł jej twarz i po chwili, która wystarczyła by Kaja połknęła zebraną resztkę nasienia, pocałował ją w usta.
    Na chwilę zrobiło się romantycznie. Ale Kaja znała już nieco swojego kochanka i jego nagłe zmiany nastrojów.
    – A teraz hop! Pod prysznic! – zawołał, układając się wygodnie na plecach.
    Kaja wstała, spojrzała na  niego. Podobał jej się. Głupia była, ale naprawdę podniecał ją ten mężczyzna, leżący teraz wygodnie na szerokim łóżku. Mocno zbudowany wysoki brunet, błękitne oczy, zarost, owłosiona klata. Splótł dłonie na karku, przymknął oczy. Skierowała wzrok niżej i uśmiechnęła się do wspomnień minionej nocy widząc sflaczałego, owłosionego kutasa.
    Pomyśleć, że ich znajomość zaczęła się ledwie dwa tygodnie temu… 

     

    * * *

     

    – Zbieramy na schronisko dla zwierząt – tłumaczył starszy Drużynowy do zgromadzonych wolontariuszy, pot lał się z niego. Był gorący lipiec – Wy chłopaki zajmiecie się kwartałem od Bruzdowej, Filip i Marcin pójdziecie ulicą Koralową, wy znowu…
    Kaja otarła pot z czoła. Była młodą studentką, rok temu przyjechała tu ze swojej wioski na studia. Szybko wkręciła się w uczelniany wolontariat. Lubiła pomagać, a pilna nauka i szybko zdawane egzaminy dawały jej mnóstwo wolnego czasu w wakacje. W pracy dobroczynnej poznała Olę, z którą szybko nawiązała bliską znajomość.
    – Wczoraj ustaliłam, że idziemy na Nowe osiedle – uśmiechnęła się przyjaciółka poprawiając kruczoczarne włosy związane w gruby warkocz – Bloki klimatyzowane, no i nie wszystkie lokale są zasiedlone. Ale Stary o tym nic nie wie. Pójdziemy na zimne piwko!
    Kaja spojrzała na kierownika prac, skrzywiła się. Drużynowy chętnie angażował do wolontariatu studentki, wielu z nich pod jego „opieką” udawało się nawet zarabiać w tej pracy. Kiedyś, po jednym ze spotkań zaczepił ją w szatni, sapał, że bardzo mu  się podoba jej zaangażowanie, że jako ostatnia wychodzi ze spotkań. Poprosił o wyświadczenie przysługi. Pamięta jego grube paluchy ściskające jej piersi (które nomen omen zawsze chętnie eksponowała). Jego tłuste policzki ocierające się o jej twarz z nienagannym makijażem. Jego grube jak serdelki paluchy wciskające się do majteczek i brutalnie napierające na jej szparkę. Starsze koleżanki nieraz mówiły, że miały „bliższe spotkania” ze Starym, szybki kwadransik i po bólu, za to mogły zapłacić za poprawki, czy nowe ubrania. Kai wtedy brakowało do opłacenia czynszu. Nie chcąc angażować tonących w długach rodziców, z obrzydzeniem dała się poprowadzić Drużynowemu do męskiej toalety. Byli sami w budynku. Stary od razu rozpiął rozporek, dając jej do obciągnięcia fiuta. Zdjął koszulę ukazując tłusty zwisający brzuch. Zwaliła mu najpierw konia i gdy okazało się, że w pełnym wzwodzie ma jakieś 10cm sprawnie połknęła pytę dotykając ustami włochatego podbrzusza. Popieściła nawet języczkiem jego kule. Po paru minutach obciągania, założył gumę i zruchał ją od tyłu nad śmierdzącym pisuarem. Bał się wpadki. Z podniecenia doszedł po jakiś pięciu minutach dupczenia. Dał połowę co obiecał, nie zaprotestowała, zrobiła z siebie dziwkę i nie chciała tego nagłaśniać. Postanowiła, że to był ostatni raz.
    – … Para następna, to jest Panna Aleksandra i Panienka Katarzyna – teraz Stary mówił do nich, Kaja otrząsnęła się ze wspomnień – idziecie na Nowe Miasteczko – oblizał wargi.
    Kaja czuła na sobie jego wzrok. Nic dziwnego, z racji upału miała na sobie przewiewną koszulę, ciasno opinającą biust i króciutką spódniczkę. Zresztą jej wysoka przyjaciółka Ola i reszta dziewczyn również. Ścisnęła ramionami piersi, drocząc się z Drużynowym. Wiedziała, że od dawna ma na nią chęć. Gruby drużynowy zrobił przerwę na kilka łyków wody – wciąż patrzył na duży biust Kai i rozbierał ją wzrokiem.  Wydał ostatnie zadania wolontariuszom i nakazał rozejście się, sam kierując się do najbliższej budy z piwem.
    Kaja i Ola przez pierwsze minuty pracy szły z dwoma kolegami – Filipem i Marcinem, którzy milcząc szli za nimi umilając im czas rozmową, schodzącą na coraz to bardziej zboczone tematy. Raz po raz spoglądali na okrągłą dupeczkę i cycki blondynki-Kai i zgrabne, długie nogi brunetki-Oli. Ola, lub Aleksa, jak mówili do niej bliżsi znajomi mierzyła 170 centymetrów wzrostu, co czyniło ją wysoką dziewczyną. Mimo tego miała miłą dla oka fizjonomię. Szczególną uwagę przykuwała pupa. Zawsze wyeksponowana na idealnych, długich nogach. Niektórzy szczęśliwcy, jak idący za nią chłopcy mieli szczęście podziwiać ją w obcisłych legginsach podczas wspólnych biegów. Wyróżniała się ciemną karnacją. Kruczo-czarne włosy, ciemno piwne oczy, mocno zarysowane brwi, orli nos i wydatne usta nadawały jej prawdziwie kaukaskiego uroku. Dziś wyjątkowo podkreśliła to okrągłymi kolczykami. Na lewym nadgarstku zawsze nosiła kilka bransoletek, rzemyków i korali. Idąca obok niej Kaja, lub właściwie Kasia była jej wizualnym przeciwieństwem. Złoto – słomiane włosy, powiewały luźno na wietrze. W żadnym wypadku nie miała nadwagi, wręcz przeciwnie, podobnie jak Ola dbała o dietę i pamiętała o treningach. Słowiańską urodę dopełniały detale  – miała czym oddychać i na czym usiąść. Filip nieraz fantazjował o spotkaniu Kasi-Kai w stodole. Masturbował się do myśli jak półnaga Blondynka doi krowę, albo ubija masło, a potem On bierze swoją kumpelę na sianie: na misjonarza, pieska, na jeźdźca – szczerze mówiąc tylko to, a raczej Ona trzymała go w wolontariacie. Mimo tych kuszących detali, dziewczyna była bystra, jako jedyna ze swojego liceum dostała się na studia.
    Gdy się rozdzielali, chłopcy nie omieszkali umówić się na zimne piwo po pracy, na co Kaja i Ola chętnie się zgodziły. Rzucili ostatnie spragnione spojrzenia na piersi koleżanek i poszli w swoją stronę.
    – Co myślisz o Filipie, Marcinie i wyjściu z nimi na piwo? – zapytała Ola, gdy szły pod kolejny budynek.
    – Z twarzy całkiem przystojny ten Filip, podwala się do mnie – odpowiedziała od niechcenia Kaja otwierając drzwi do klatki kolejnego budynku – Z Marcinem byłam na otrzęsinach. Poznałam go w klubie. Zrobiliśmy to w toi-toiu, ciągnęłam mu na kilka razy w kiblu. Ale to było przed rozpoczęciem roku akademickiego.
    – Też mu dałam! – zaśmiała się Ola – połykasz?
    – Nie, brzydzę się.
    – Haha! Następnym razem spróbuj!
    – Hej! Panieneczki! – usłyszały za sobą krzyk – Chodźcie no tutaj do nas! – obok trwała budowa, a tym który ich wołał był jeden z robotników.
    Obejrzały się. To wystarczyło by uaktywnili się kolejni robole, cmokając i gwiżdżąc na nie:
    „Choć no świnko na kolanka!”
    „Ssaki, tutaj macie latarnię!”
    „Na kolana i do Pana suki!”
    Dziewczęta zignorowały robotników. Była sobota, a oni pewnie nie mieli zajęcia w ten skwarny dzień.
    Zadzwoniły pod pierwsze drzwi. Brak reakcji. Z następnych wychyliła się starsza Pani, która wysłuchawszy na co zbierane są datki wrzuciła do puszki co nieco.
    Po wysłuchaniu narzekań na głośne zabawy zeszłej nocy Kaja pomogła staruszce zamknąć drzwi.
    Weszły na kolejne piętro. Dzwonek – cisza. Drugi dzwonek
    – Już otwieram! – wrzasnął głos zza drzwi – Już idę!
    Po dłuższej chwili usłyszały odgłos przekręcanego zamka, drzwi rozwarły się na oścież, a w progu stanął wysoki mężczyzna, na oko trzydziesto-paro letni. Dziewczęta najpierw zobaczyły zaspane błękitne oczy, potem zarost. Spuściły wzrok niżej i zobaczyły ładnie wyrzeźbioną, owłosioną klatę. Facet stał w luźnych bokserkach i klapkach kąpielowych z których można było dostrzec obowiązkowe białe skarpety.
    – Dzień dobry, zbieramy na bezdomne pieski ze schroniska… – zaczęła swoją standardową gadkę Kasia-Kaja, a Ola po chwili zorientowała się, że przyjaciółka użyła słowa „pieski” a nie jak zwykle „zwierzęta”. Czyżby też już oczyma wyobraźni widziała tego faceta dojeżdżającego ją od tyłu?
    Był zakłopotany, wzrok mu się zatrzymał na pięknie wyeksponowanych cyckach wolontariuszek. Kaja zauważyła nieznaczny ruch pod cienkim materiałem bokserek.
    – Zaraz coś wam dam dziewczyny, tylko znajdę portfel, a łatwo może nie być. Wejdźcie, zapraszam, to chwilę potrwa, śmiało!
    Taka sytuacja jeszcze się nie zdarzyła. Być może ciekawość, a być może podniecenie skierowało Kaję i Olę do mieszkania wysokiego bruneta. Pierwsza weszła Ola.
    – Napijecie się czegoś? – rzucił z pokoju w którym sprawdzał kieszeń po kieszeni w spodniach – Olo! Przyszykuj tam coś zimnego na szybko! – krzyknął w stronę kuchni nie czekając na odpowiedź dziewczyn.
    Kaja była trochę spięta przed chwilą obrzydzały ją cmokający robole, a teraz weszła do mieszkania obcego. Pewny krok Oli w stronę kuchni ośmielił ją.
    W kuchni zobaczyły nieco niższego mężczyznę, łysego o znacznie bardziej wyrzeźbionym ciele z przewieszonym przez ramię ręcznikiem. Kulturysta w wieku mocno po trzydziestce i również w samych bokserkach, gdy się do nich odwrócił spostrzegły tatuaż z rekinem na wielkim bicepsie i długą sięgającą grdyki kozią bródkę, zaplecioną w warkoczyk.
    – Macie dziewczynki – zatrzymał wzrok na piersiach koleżanek – mam nadzieję, że zasmakuje drink.
    Odebrały od Łysego szklaneczki z przezroczystą cieczą i kostkami lodu. Drink miał mocny cytrynowy, orzeźwiający smak zakończony gorzką nutą alkoholu.
    – Jestem Olo – przedstawił się łysy – kolega który wam otworzył to Nikolaj.
    – Mówcie mi Niko – powiedział brunet wchodząc do kuchni i nalewając sobie kranówy. Mężczyźni wymienili między sobą uśmieszki.
    Kaja zorientowała się, że cały czas wlepia wzrok w boksy bruneta. Po kolejnym łyku zawirowało jej w głowie. W porównaniu do mięśniaka-Olego, brunet-Niko był jak chłopak z sąsiedztwa. Podniecało ją to. Myślała tylko o tym żeby zedrzeć z Nika te luźne bokserki i wsadzić sobie jego chuja prosto w wilgotną piczkę. Olo ją trochę onieśmielał, wyglądał z tą bródką, jak wiking. W dodatku był niski, niemal równy Oli.
    – Dziewczyny mam 50 złotych na wasze pieski. chyba wystarczy – uśmiechnął się Niko wkładając do puszki trzymanej przez Olę złożony banknot.
    – Dziękujemy, za wpłatę i poczęstunek – dygnęła Ola, a jej piersi zatrzęsły się. Obróciła się na pięcie.
    Kaja spojrzała na nią błagalnie powtarzając w myślach: „Błagam nie idźmy”
    – Koleżanki… – zatrzymał ich głos Nikolaja, Ola uśmiechnęła się do przyjaciółki, widocznie też nie miała zamiaru opuszczać lokalu – Mam tutaj jeszcze 100 złotych, dam je wam chętnie jeśli coś jeszcze zrobicie…
    – Co chcesz kolego? – zapytała Ola uśmiechając się kurewsko.
    – Nic wielkiego, rozepniecie wasze koszulki i pokażecie wasze piękne cycki.
    Ola spojrzała na Kaję, która już trzymała rączkę na pierwszym guziczku.
    – Po stówce za każdą parę cycków. Potrzebuje kasy na studia.
    – Zgoda, trzymajcie.
    Dziewczyny przystąpiły do rozpinania koszul. Do Nika dołączył Olo, który trzymał się na uboczu. Splótł mocarne ręce przed sobą i patrzył na osuwające się właśnie staniki.
    – Ja pierdole… – jęknął Niko w zachwycie – Ty blondi masz zajebiste balony
    – Nazywam się Kasia, ale mów mi Kaja – zachichotała dziewczyna przyciskając rękami piersi.
    – Mogę dotknąć?
    – Jasne – mruknęła.
    Dłonie bruneta najpierw dotknęły czerwonych sutków, potem zaczął ugniatać piersi. Kaja stęknęła z bólu, przeszedł ją dreszcz. Następnie Nikolaj przeszedł do Oli. Aleksandra, w porównaniu do przyjaciółki nie miała aż tak pokaźnych piersi, jednak mieściły się w miseczce „C” i co również się rzucało, zwieńczone były sterczącymi sutkami .
    – Mogę polizać? – zapytał czarnowłosej koleżanki, na co ta przytaknęła.
    Przywarł do sterczących sutków Oli, poczuła jego ostry zarost na piersi. Złapał jeden w zęby i ssał. Przymknęła oczy i odchyliła głowę do tyłu. Chciała żeby ją pieścił. Z kolei do Kaji podszedł Olo i bezceremonialnie zaczął lizać okolice sutków – zezłościło to blondynkę, pragnęła się oddać Nikolajowi, a nie temu pakerowi.
    – Uwielbiam lato – powiedział Olo wkładając twarz między jej donice – Dupery w krótkich łaszkach, cycki na wierzchu, pizdy na wierzchu! Dam wam jeszcze po stówce, jak podwiniecie spódniczki i pokażecie dupeczki – zadeklarował odrywając się z cmoknięciem od cyców Kai, jego łapy już bezceremonialne dotykały jej ud.
    – 150 – Tym razem Kaja włączyła się w negocjacje, co zadowoliło Aleksandrę.
    Olo nie odpowiedział, sięgnął po portfel, odliczył kasę:
    – OK. Umówmy się tak… Mam tutaj tysiąc dwieście złotych – wyjął zwitek banknotów – dam je wam, pod warunkiem – zawiesił głos. Niko odkleił się w końcu od piersi Aleksandry – Jak widzicie mamy tutaj mały burdel po wczorajszej trudnej nocce, potrzebujemy czegoś miłego na początek dnia. Dostaniecie tę kasę jeśli potowarzyszycie nam jeszcze przez jakiś czas.
    Niko zaszedł Kaję od tyłu, złapał ponownie za piersi, zaczął masować, trafił w czuły punkt blondynki:
    – Ja dorzucę jeszcze osiem stówek. Razem macie dwa tysiące, to całkiem rozsądna cena. Obiecuję, że nikt nie wyjdzie pokrzywdzony… – ukradkiem mrugnął do swojego kompana.
    Zanim Czarnulka zdążyła włączyć się w negocjacje, Kaja mruknęła:
    – Po tysiąc na mnie i koleżankę. Umowa stoi –sięgnęła dłonią do bokserek bruneta na których piętrzył się już namiot, jakby w ten sposób chciała dobić targu.
    Olo wrzucił do skarbonki swoją dolę, po czym odstawił ją na szafki kuchenne. Ola spokojnie dopiła drinka.
    – Chodźmy do salonu! – zawołał Niko, wyjmując rękę z majteczek blondynki.
    Kaja złapała swojego nowego partnera za rękę, by znowu nie trafić na brodacza-pakera, który bezceremonialnie zarzucił sobie Czarnulkę na ramię i rozgrzewał palcami jej mokrą szparkę.
    Mężczyźni rozsiedli się wygonie na szerokiej, czerwonej sofie, oboje mieli już namioty między nogami.
    Dziewczęta weszły między ich nogi. Kaja stanęła nad Nikolajem, zrzuciła koszulę. Odpięła stanik wyrzucając go gdzieś za sofę. Obróciła się tyłem wypinając dupkę, tak by Niko mógł dojrzeć paseczek stringów, pod spódniczką. Niko wyprostował się i podciągnął spódniczkę do góry, odciągnął majteczki i wbił się twarzą między pośladki Kai. Blondynka syknęła, bo stringi wpiły jej się w mokrą szparkę. Naparł delikatnie palcem na jej ciasną, dziewiczą kakaową dziurkę.
    – Napalona kotka – mruknął Niko pieszcząc jej pizdę.
    – Miau! – Kaja pogłaskała kochanka po zaroście.
    Kątem oka zobaczyła, jak Ola ściąga z półleżącego mięśniaka boksy. Chuj wystrzelił spod materiału. Miał około 30 centymetrów, był gruby i jak jego właściciel, wygolony. Z daleka lśniły wielkie jaja, co Kai przywiodło na myśl Byka, który za chwilę rozszarpie ciasną szparkę koleżanki. Oderwała pizdę od ust swojego mężczyzny, też chciała skosztować nowego penisa. Już łapkami zdzierała materiał, czuła jego ciepło. Niko złapał ją za rękę.
    – Poczekaj Blondi. Dam ci go, ale pod prysznicem – nie było to pytanie, raczej nakaz, na który Kaja zareagowała klaśnięciem w dłonie. Brunet zerwał się z sofy i popędzając ją przed sobą delikatnymi klapsami  zagonił do łazienki. Drzwi zamknął od środka. Szczęknął zamek. Ola to usłyszała, na chwilę przerwała obciąganie. Olo złapał ją za włosy i nakierował twarz na masywne jądra:
    – Teraz wyliż mi kule.
    Aleksandra posłusznie wylizała wielkie jądra pakera, jednak nie był to koniec jego fantazji, wpakował jedno jądro do ust brunetki. Było wielkie, jak bycze, ledwie mieściło się w jej małych usteczkach. Kiedy zabrakło jej tchu delikatnie odepchnęła podbrzusze mężczyzny. Ponownie zadarła ręką członka do góry i wbiła się ustami w jego wora.
    – A teraz… – Olo rozłożył szeroko nogi, prawą ręką zaczął się masturbować. Zanim zaskoczona Czarnulka zdążyła się oderwać od jajec, jego lewa dłoń znalazła się na jej tyle głowy i skierowała twarz niżej, pod swoje masywne jądra. Żeby spełnić pragnienie Łysego, Ola musiała unieść mu wora do góry – był tak wielki, że zasłaniał dostęp do kakaowej dziurki. Nieśmiało dotknęła językiem obrzeża, ale znów zdecydowany ruch łapy na jej potylicy spowodował, że weszła językiem głębiej w otwór, a nosem wpadła w wypuszczoną mosznę swojego „Byka”.
    – Podoba się? – zapytał uśmiechnięty, chociaż to raczej Ola powinna go o to spytać, świdrując języczkiem jego zwieracze. Przyspieszył ruch ręki na fiucie – Na tego tysiaka jeszcze popracujesz – przerwał trzepanie, obie jego dłonie znalazły się na czarnej główce Oli i ponownie nabiły jej usta na 30 centymetrowego naganiacza. Przez chwilę jebał jej usteczka, z których ciekła ślina powoli spływając po trzonie chuja i rozlewając się na błyszczących jądrach. Pacnął ją delikatnie w policzek
    – Patrz na Pana, jak mu obciągasz! – po raz pierwszy do niej krzyknął – O tak! Chcę widzieć twoje kurwiki w oczach, jak robisz mi dobrze.   

     

    W łazience Niko odwrócił się od drzwi, uśmiechnął się, po czym podszedł do Kai i uderzył otwartą dłonią w cycka. Kaja syknęła z bólu. Zrobił to drugi raz, potem lewą dłonią złapał za szyję, przycisnął ją do ściany. Zdała sobie sprawę, że jest zupełnie bezbronna,  zamknięta z obcym facetem w jego łazience. Wypity wcześniej alkohol robił swoje.
    Unieruchomił ją tak by była przodem do niego z wyeksponowanymi zderzakami. Prawą ręką pociągnął za suta blondynki. Bolało. Uderzył jeszcze raz, otwartą dłonią, zostawiając na piersi czerwony ślad. Tym razem nie wytrzymała i pisnęła. Nie przejął  się tym, włożył jej w usta kciuk lewej dłoni nadal zaciśniętej na jej szyi. Kaja zaczęła ssać wepchnięty palec. Jego prawa dłoń ściągnęła jej stringi.
    – Ożesz kurwa, ale mokro, chcesz żebym cię wyruchał? – zawołał czując na dłoni jej soczki. Dał jej mokrą dłoń, do oblizania – Chcesz żebym cię wyjebał, jak pies sukę!? – powtórzył pytanie.
    – Tak – mruknęła Kaja dysząc w ekstazie.
    – Mów pełnym zdaniem!
    – Chcę, żebyś mnie jebał jak pies swoją sukę! – wrzasnęła.
    Ukucnął, tak by mieć jej wydepilowaną myszkę przed twarzą. Włożył dwa palce, powoli. Soczki Kai ciągnęły się za palcami. Włożył jeszcze raz. Blondynka sapała coraz głośniej. Przyspieszył palcówę. Po kilkunastu sekundach poczuł gorąco z jej wnętrza, wpił się w jej rozochoconą pizdę ustami. Napierał brodą na szparkę. Jego język chlastał jej wnętrze. Dziewczyna zaczęła pojękiwać, rączkami zaczęła masować wydatne piersi. Niko również. Wyprostował jedną rękę i nie przestając robić minety zgniótł wielkiego cyca.
    – Aaaa – jęczała Kaja – daj mi kutasa! Wyruchaj mnie wreszcie! – krzyczała spragniona.
    Brunet jakby czekał na to. Wyprostował się. Stał bardzo blisko. Czuła na piersiach jego owłosiony tors. Zbliżył twarz, chciał ją pocałować. Uchyliła się, mimo wszystko nie chciała przekroczyć tej granicy, wtedy złapał ją za policzki i brutalnie wepchnął jej język do ust. Poczuła jego ślinę zmieszaną z jej soczkami.  
    – Chcesz kutasa, to na kolana – poczuła na udach drąga schowanego w bokserkach.
    Schyliła się, by ściągnąć z niego ostatnie odzienie, wtedy złapał ją za kark i przysunął jej twarz do bokserek
    – Powąchaj, jak pachnie prawdziwy testosteron – warknął ocierając jej twarz o schowanego penisa.
    Kaja czuła przede wszystkim wczorajszy pot i spermę, postanowiła przejąć inicjatywę i szybko odwinęła luźne bokserki swojego kochanka. Bielizna zsunęła się na posadzkę, a dziewczynie ukazał się największy członek jaki w życiu widziała. Owłosiony, lekko wygięty, na oko 25 centymetrowy kutas od razu został wepchnięty w jej buzię. Niko początkowo poddał się jej pieszczotom. Pracowała głową wprzód i w tył, byle tylko zadowolić go jak on ją.  W pewnym momencie brunet zatrzymał drąga w jej ustach, nie wyjmował, wręcz przeciwnie naciskał głębiej na jej migdałki. Gdy Kaja zaczęła się krztusić i uderzać dłonią w jego podbrzusze, wyjął go, za nim z ust blondynki ciągnęła się gęsta ślina, zalewając jej piersi. Wzięła głębsze oddechy, w tym czasie Niko otarł resztki śliny w jej policzki i uderzył kutasem parę razy w jej policzki. Znów wepchnął w jej gardło. Głębiej. Kaja spojrzała w górę, pociekły jej łzy. Wyjął z kolejną porcją śliny. Schylił się, by obetrzeć dłonią jej usta, po czym znów docisnął ją siedzącą na posadzce do ściany i zaczął energicznie jebać jej gardło, szybko. Dziewczyna wydawała z siebie niezrozumiałe bulgotliwe odgłosy, jego jaja obijały się o jej podbródek. Czuła czubek jego kutasa głęboko w swoim gardle. Był gruby, więc musiała szeroko rozchylić usta. Poruszał biodrami wprzód i w tył. Wydawało jej się, że zaraz przebije jej gardło. Po parunastu sekundach, które Kai wydawały się godziną, Niko zakończył dewastowanie jej gardła. Wielkie balony i jego gruby penis lśniły jej śliną. Poklepał jeszcze kutasem po Donicach i zapuścił między nie Hiszpana. Blondynka zacisnęła cyce na jego fiucie. Zaczęło się grzmocenie piersi. Pchnięcia były mocne, czubek chuja dotykał jej ust, za każdym jego podejściem wystawiała języczek. Splunęła między piersi, dla zwiększenia poślizgu. Grzmocił ją w ten sposób jeszcze parę sekund, potem z uśmiechem pomógł jej wstać.. Jednym ruchem rączki obtarła członka i wbijając w niego wzrok włożyła ją sobie do ust. Uśmiechnęła się przy tym, jak puszczalska laska na wiejskiej dyskotece. Spodobało mu się to.
    – Smakuje fiut, co!? –klepną po jędrnym tyłeczku.
     Rozsmarował ślinę po całym jej torsie. Skupił się na cycach, nie mógł się powstrzymać i znów dotknął ustami jej sutków, ssał mocno, ponownie wpychając palce w jej pizdę.  
    Znów zbliżył się przyciskając ją do ściany. Ślina z jej piersi pokryła jego włochatą klatę. Tym razem jego chuj naparł na jej szparkę. Naparł mocno i przeszedł dołem. Przeorał po wargach sromowych. Droczył się z nią, a ona chciała jego naganiacza poczuć w sobie. Pragnęła go jak najcenniejszej rzeczy na świecie. Kutas ponownie naparł na jej wrota, rozszerzyła nogi i przycisnęła rączkami jego biodra. I znów przeorał wierzch łechtaczki. Teraz penis pozostał pod nią. Wykonał ruch biodrami wprzód, poczuła kłębuszek jego włosków na własnym łonie jego żołądź była zapewne na wysokości jej tylnej dziurki –  i w tył, jego pała nadal tkwiła w jej warach. Myślała, że zaraz zwariuje…  Dłonie Kai znalazły się na jego plecach. Czuła pot i spermę. Wtedy wbił się w nią. Kutas, który przed chwilą jebał jej gardło i balony, wszedł w jej spragnioną pizdę. Nie zmieścił się cały. Kaja głośno jęknęła. Poczuła jego dłonie na tyłku, uniósł ją do góry i powoli nabijał na swój pal. Stęknął, gdy wszedł do połowy. Uniósł ją i znów opuszczał. Zrobił tak kilka razy. I kiedy zagłębił się po same jaja, nie wyciągając kutasa odwrócił się i wszedł do przestronnego, oszklonego prysznica. Włączył ledwie ciepłą wodę. Tutaj podrzucił blondynkę kilka razy na chuju. Odstawił na posadzkę, odwrócił tyłem do siebie. Zdecydowanym ruchem ułożył jej głowę i cyce na szerokim podeście, służącym do siadania podczas kąpieli parowych. Kaja wypięła dupeczkę do góry udostępniając  w całej okazałości swoją szparkę. Wszedł w nią od razu, po same jądra. Dziewczyna zaczęła jęczeć. Złapał ją silnym uchwytem za szerokie, mięciutkie biodra i jebał jak sukę. Spod prysznica słychać było tylko szum wody i twarde uda obijające się o miękkie poślady Kai oraz oczywiście coraz głośniejsze jęki  dziewczyny. Trwali tak długą chwilę. Potem Niko wyprostował swoją kochankę i oparł jej przód o ściankę prysznica. Docisnął jej głowę do zimnego szkła. Ponownie zaczął ruchać jej cipkę. Kaja chętnie się wypięła, jej cyce rozpłaszczyły się na przezroczystej szybie. Czuła jego zarost na karku, przeszły ją ciarki. Zaczęła dochodzić. Szparka zacisnęła się na pulsującym chuju. Niko zaczął jęczeć.
    Kaja otrzeźwiała, nie chciała by skończył w niej, ale też nie mogła się uwolnić od jego uścisku. Jej kochanek sapał coraz głośniej, zwalniał ruchy bioder. Zwolnił uchwyt. Wyjął chuja z jej cipska. Posłusznie ukucnęła otwierając buzię. Niko zwalił jeszcze kilka razy gruchę i z głośnym jękiem wypuścił salwę spermy na buzię swojej kochanki. Biały płyn pokrył niemal całą jej twarz. Było tego tyle, że podobnie jak ślina zaczął spływać na piersi. Niko nawet nie pomyślał by pomóc dziewczynie spłukać własne nasienie z twarzy. Rozsmarował po całości, zebrał trochę w palce i dał do wylizania blondynce. Wzbraniała się, ale był od niej silniejszy wepchnął palce do buzi i gdy mu je wylizała zacisną nos by połknęła w całości.
    Skrzywiła się, ale połknęła nasienie swojego kochanka, było gorzkie. Zebrał drugą dłoń i wtarł jej w cipę.
    Mężczyzna, jakby nigdy nic włączył ciepłą wodę i zaczął się namydlać. Kaja dołączyła do niego. Zdjęła i tak już mokrą, zaślinioną i zaspermioną krótką sukienkę. Pozwoliła mu się namydlić i jeszcze raz wymasować piersi, tym razem aromatycznym olejkiem. Ona wypucowała mu członka. Podobało jej się. Uśmiechnęła się, przecież właśnie zarobiła 1000 złotych. W rozmarzeniu odwinęła skórkę z żołędzi swojego kochanka i paluszkiem dokładnie rozprowadziła żel. Jego dłonie właśnie masowały jej pośladki, szczególną uwagę poświęcając rowkowi i dziurce, której nie udało mu się wyeksploatować. Wsunął tam delikatnie palec. Ona demonstracyjnie klepnęła go w policzek uśmiechając się jak dziewczynka. Poskutkowało, dłonie wróciły na jej plecki. Ona masowała jądra.
    Ku jej zdziwieniu członek zaczął ponownie twardnieć i rosnąć. Spojrzała na Nika zaskoczona, teraz on uśmiechnął się łobuzersko sięgając do półki z kosmetykami po przezroczysty żel w małej tubce. Nałożył na swoją dłoń. Żel miał cudowny zapach truskawki. Wrócił z dłońmi na jej tyłek, wysmarował rowek między pośladami. Ona opuściła ręce, była trochę zdezorientowana. Ponownie poczuła palec w odbycie. Podniosła na niego złe spojrzenie. Nie zareagował, przytulił się. Nie po to by okazać czułość, w ten sposób widział jak głęboko „naoliwia” swoją… właściwie już dziwkę, z którą wszystko może zrobić. Odsunął się i ruchem głowy wskazał na leżący na łazienkowej szafce ogonek. Kłębuszek złotawego futerka zakończony był czarną gumową głowicą, grubszą niż kutas, który przed chwilą jebał ją w cipsko. Nie protestowała, była pijana, a jej ubranie mokre albo pokryte Jego nasieniem.
    – Śmiało kiciu, Spodoba Ci się! – mruknął z uśmiechem, po czym klepnął ją w błyszczący tyłek.
    Wyszła spod prysznica. Nie uszło jej uwadze, że analny ogon był w kolorze jej słomianych włosów.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Harry McGonagall

    Opowiadanie podzieliłem na 2 części, żeby ładnie to zmieścić w limicie znaków. 

    II część już wkrótce  

  • Potrojny przypadek cz1.

    Każda historia, musi mieć jakiś początek, w moim życiu zwykle składa się tak, że zanim nastąpi coś ciekawego i pozytywnego, musi zostać to poprzedzone szeregiem, a czasem wręcz lawiną negatywnych i wkurzających zdarzeń. Tak też było i w tym przypadku.. Ale po kolei..

     

    Tydzień o którym będę pisał zaczął się doprawdy “cudownie”. Moje auto z niewiadomych przyczyn nie odpaliło, spóźniłem się więc do pracy, jak się okazało szef od rana mnie oczekuje. Ale bynajmniej nie z powodu spóźnienia.. to by było zbyt proste. Otóż u jednego z naszych kluczowych kontrahentów coś poważnie sypnęło się w programie księgowym, który dla nich napisaliśmy. Ponieważ Artur – chłopak, który zajmował się tą hurtownią farmaceutyczną od piątku jest nieosiągalny (zasłużony urlop), to ja mam się tym zająć. Jak to ujął szef “Mareczku, to ma być kurwa zrobione na wczoraj!”. Zawsze jak szef się denerwuje to zdrabnia nasze imiona i wtedy każdy wie, że to nie są żarty. Siadłem do tego chwile po wyjściu z gabinetu szefa, przez 6 lub 7 godzin próbowałem naprawić to zdalnie, ale niestety nie dało rady. I tak oto w poniedziałek o 16 dowiedziałem się, że jutro z samego rana mam jechać w delegacje do Sopotu i nie wracać póki nie będzie wszystko chodzić jak w zegarku. I na domiar złego jadę służbowym rozklekotanym Fiatem Panda. Prawie 400 km w tym gracie i jeszcze później mam pracować umysłowo.. no pięknie.

     

    Wyjechałem o 3 rano na miejscu byłem po 9, i już koło południa wiedziałem, że prędko to ja z tego Sopotu nie wyjadę. Nie wiem czy wspominałem ale naprawdę nie znoszę Trójmiasta, jak już wyjeżdżałem nad Bałtyk to wolałem się zabunkrować w jakiejś małej nadmorskiej wioseczce niż jechać z miasta do miasta. Poza tym na Boga co robić w Sopocie w listopadzie!? Jedyny plus z delegacji do tego miasta był taki, że od lat mieszkał tam mój kumpel ze szkolnej ławy – Tomek. Wujek go tu nieźle ustawił, i tak oto mam kolegę prokuratora. Zadzwoniłem do niego pierwszego dnia i umówiliśmy się na środę wieczór. Przez cały następny dzień nierównej walki z programem, który sami napisaliśmy posunąłem się nieznacznie do przodu. Ale przynajmniej wieczór zapowiadał mi się ciekawy. Umówiliśmy się w jakiejś (podobno) modnej restauracji i się zaczęło.. wspominanie szkolnych lat – 2 browary, co tam się u nas w życiu dzieje – 2 browary, trochę o samochodach i ogólnie o współczesnej technologii – browar, o kobietach – 3 browary, i jeszcze trzy rozchodniaczki goldwasserem. I z trudem się rozeszliśmy, on do domu ja do hotelu.

     

    Czwartek rano był koszmarem, ja pieprze dawno nie miałem takiego kaca, pojechałem do naszego klienta, wypiłem ze trzy kawy i o 11 musiałem wyjść na świeże powietrze bo myślałem, że się porzygam wprost na klawiaturę. Schowałem się w aucie, rozłożyłem fotel i uchyliłem szyby.. nie wiem ile tam siedziałem ale obudził mnie dym papierosa i kobiece głosy.

    A: Mówię ci Renata, jestem załamana, Ty wiesz co moja córka nawywijała! Zatrzymali ją z prochami! I będzie miała sprawę w sądzie.

    R: Nie martw się Anetko za to nie idzie się tak z marszu siedzieć

    A: Ale to już jej drugi raz, przecież ona trafi do paki i wtedy to ja już widzę jak zda maturę, nie wspominając o studiach..  

     

    Zorientowałem się, że to rozmawiają dwie sprzątaczki z firmy w, której robiłem wdrożenie, nie chciało mi się jeszcze iść do roboty, poza tym powiem szczerze zaciekawiła mnie ta rozmowa.

     

    R: to faktycznie nieciekawa sytuacja, a twój stary już wie?

    A:  no co ty jeszcze tego by brakowało, póki co jeszcze siedzi w sanatorium po tym wypadku, który miał w pracy i naprawdę nie chcę mu o tym mówić przez telefon

    R: a masz jakiegoś adwokata?

    A: Ja? niby skąd? i za co? Jak musiałam niedawno wziąć pożyczkę na rehabilitacje Kazika.

     

    W lusterku obserwowałem dwie kobiety, obie koło 40stki, jedna dość puszysta, ale druga no nie powiem.. niczego sobie.. krótko ścięta blondynka o niezłej figurze i przyjaznej twarzy (to ona żaliła się koleżance).

     

    A: co ja mam zrobić Reniu?

    R: Boże nie wiem, nie mam pojęcia co ci poradzić.

     

    Jakiś impuls kazał mi wyjść z auta, Panie wyraźnie nie spodziewały się, że ktoś jest w zaparkowanym obok nich samochodzie. Na mój widok dopaliły szybko fajki i zaczęły iść w stronę biura.

    M: Pani Aneto proszę zaczekać! ( do dziś nie wiem co mnie wtedy podkusiło)

    A: skąd Pan wie jak mam na imię?!

    M: no jakby to powiedzieć.. słyszałem część waszej rozmowy

    A: no pięknie! 

    M: i zdecydowałem się wtrącić, bo chyba mógłbym Pani pomóc. Znaczy Pani i Pani córce

    Anetę wyraźnie zaintrygowało to co mówię

    Zapisałem na kartce swój numer i wręczyłem jej

    M: proszę do mnie zadzwonić wieczorem 

    A: wieczorem tz. o której? bo ja wracam z pracy dopiero po 20

    M: między 21 a 22 będzie w sam raz, ja do tego czasu powinienem wiedzieć więcej, proszę mi tylko powiedzieć kiedy Pani córka wpakowała się w te kłopoty?

    A: 2 dni temu (odpowiedziała cały czas będąc w szoku, że tak nagle ktoś kto pojawił się nie wiadomo skąd, zaoferował jej pomoc).

    M: dobrze, zatem czekam na telefon. Tak w ogóle, to jestem Marek

    A: Aneta (powiedziała z uśmiechem i podała mi dłoń)

     

    Wróciłem do firmy, praca szła mi jak krew z nosa, ale jakoś dotrwałem do 17. Po powrocie do hotelu wziąłem prysznic i włączyłem telewizje na jakieś mało angażujące gówno – jakieś “trudne sprawy” albo inną “ukrytą prawdę”. Wyjąłem telefon i zadzwoniłem do Tomka

    T: cześć Marek, jak tam główka po wczorajszym?

    M: Już lepiej, ale męczyło mnie cały dzień

    T: to co dziś powtórka przyjacielu?

    M: o nie, nie nic z tego. Słuchaj dzwonie do ciebie w innej sprawie.. (opisałem mu w w skrócie  o co chodzi, Po chwili milczenia Tomek wypalił).

    T: a kim właściwie jest dla ciebie ta kobieta?

    M: nikim, dziś ją poznałem

    T: aha, a co w takim razie będziesz z tego miał, że jej pomożesz

    M: pewnie nic, to sprzątaczka i raczej jej się nie przelewa

    T: kurwa szlachetny z ciebie człowiek, ale jak dla mnie nie ma takiej możliwości abyś ty nic z tego nie miał. Powiedz, ale tak szczerze; ładna jest?

    M: no ma fajną figurę i miłą buźkę jak na swój wiek.

    T: to ile ma lat?

    M: ze 40 może mieć

    T: przeleciałbyś ją?

    M: co to za pytanie?

    T: normalne. odpowiedz.

    M: no nie miałbym nic przeciwko

    T: konkretnie. Tak czy nie

    M: no, tak. 

    T: i to rozumiem! posłuchaj przyjacielu zrobimy tak, ja ci oczywiście pomogę i nikt tej jej córeczki po sądach ciągał nie będzie ale pod jednym warunkiem.

    M: jakim?

    T: masz przelecieć tą mamuśkę

    M: co? co ty mówisz w ogóle?

    T: to co słyszałeś, masz jej powiedzieć, że jej pomożesz ale ma się z tobą przespać

    M: ty mówisz serio?

    T: w 100%, masz okazję zaliczyć fajną mamuśkę, więc dlaczego tego nie wykorzystać?

    M: no w sumie to chyba masz rację kolego.

    T: nie chyba tylko na pewno, zobaczysz jeszcze mi podziękujesz. Muszę kończyć bo mam drugi telefon. Daj znać jak było.. (i się rozłączył)

     

    Położyłem się na łóżku. Kurde może Tomek ma racje, taka okazja na sex może się już nigdy nie powtórzyć. Mimowolnie zacząłem oglądać to co leciało w TV. Zorientowałem się, że główny bohater tego odcinka zaliczył swoją uczennice, a potem jej matkę. Farciarz – pomyślałem, takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu. I nagle coś sobie uświadomiłem.. A jakby pójść o krok dalej i zaproponować tej sprzątaczce trójkącik, trójkącik z jej córką. Kurwa przecież każdy facet o tym kiedyś marzył. A ja mam szanse to zrealizować, w końcu niczym nie ryzykuje. To one mają więcej do stracenia (na samą myśl mi staną). 

    Podekscytowany zacząłem układać w głowie rozmowę z Anetą i wyczekiwać telefonu..

     

    W końcu o 21.30 zadzwonił nieznany numer

    A: Dobry wieczór tu Aneta, czy rozmawiam z Panem Markiem

    M: Tak, czekałem na twój telefon

    A:  Widzi Pan ja wciąż nie wierzę, że może i chce nam Pan pomóc

    M:  Po pierwsze to nie Pan tylko Marek, a po drugie, to owszem upewniłem się i mógłbym pomóc tobie i twojej córce.

    A: Boże! to cudownie. Ale jak to możliwe?

    M: Powiem tylko tyle, że znam kogo trzeba. Ale.. (po chwili pauzy uznałem, że to właściwy moment) musisz wiedzieć, że nie ma nic za darmo.

    (po chwili ciszy)

    A: ale.. my nie mam jak zapłacić

    M: uwierz mi, że macie

    A: co masz na myśli? (w jej głosie słychać było niepewność)

    M: nie lubię owijać w bawełnę, więc powiem wprost: mam na myśli sex, w zamian za przysługę.

    (znów chwila ciszy) 

    A: sex ze mną?

    M: mówiąc dokładnie to z wami

    (Aneta milczała)

    M: rozumiem, że takich decyzji nie podejmuję się w minutę. I, że musisz to obgadać z córką, więc macie czas do północy na decyzje. Ja mogę obiecać, że twoja córka nie dostanie żadnego wezwania do sądu jeśli to zrobicie. Rozumiemy się?

    A: Tak..

    M: w takim razie do usłyszenia i  mam nadzieję, że do zobaczenia. 

    Po tych słowach rozłączyłem się.

     

    Nie wierzyłem sam sobie w to co się przed chwilą stało, że poprowadziłem tą rozmowę, tak zdecydowanie. Otworzyłem piwo i pociągnąłem długi łyk aby ochłonąć. Siedziałem jak na szpilkach. Biłem się z myślami czy w ogóle zadzwonią, a jeśli tak to co powiedzą. I czy dobrze zrobiłem, że posłuchałem się Tomka. Po 40 minutach zaczął wibrować telefon, to Ona. 

    M: słucham?

    A: Marek prawda?

    M:  tak.

    A: dzwonie aby ci powiedzieć (nie wiem czy celowo, ale przeciągała), że zgadzamy się na twoją propozycje

    (poczułem się jakbym trafił szóstkę w totka)

    M:  cieszę się. Szczegóły przekaże wam jutro. Jakieś pytania?

    A:  gdzie się spotkamy?

    M: u mnie w hotelu.

    A: zatem, do zobaczenia (jej pożegnanie zabrzmiało dość spokojnie, tak jakby była już pogodzona z naszym układem)

     

    Cały piątek błądziłem myślami wokół tego co się stało i co się wydarzy. Po pracy poszedłem do sex shopu. Głównie dlatego, że nie miałem pojęcia jak zacząć takie sex spotkanie i jak je zorganizować. Stwierdziłem, że jak szukać to tylko w takim miejscu i nie pomyliłem się. Kupiłem parę gadżetów i grę, która mogła okazać się pomocna zwłaszcza na początku naszego spotkania.

     

    Po  powrocie do hotelu napisałem smsa do Anety: 

    sms1:

    “Bądźcie jutro o 13 w hotelu Alter, pokój 113, ubierzcie się dla mnie sexownie i nie zapomnijcie o depilacji”

    sms2:

    “podesłać po was taksówkę?”

     

    Po kilku minutach otrzymałem odpowiedź

    A: “Dobrze, przyjedziemy. Taksówka to dobry pomysł, bo rzadko chodzę w szpilkach, a do tego hotelu mamy kawał drogi” 

     

    sms3:

    “Powiedzcie taksówkarzowi aby zgłosił się po przywiezieniu was do recepcji, tam otrzyma pieniądze za kurs”

     

    A: “Dziękujemy”

     

    W sobotę wreszcie się wyspałem, zjadłem śniadanie, zaniosłem recepcjoniście kasę na taksówkę i zapowiedziałem, że spodziewam się dziś gości. Potem wypiłem poranną kawę i wyszedłem z fajką na balkon. A więc dziś w wieku 33 lat zaliczę swój pierwszy trójkąt w życiu (pomyślałem) i to od razu z matką i córką. Gdyby ktoś na początku tego tygodnia powiedział mi, że czeka mnie taki weekend to chyba bym go wyśmiał.

     

    Umyłem się, ubrałem jeansy i koszulę  i czekałem, była 12.55 gdy usłyszałem pukanie do drzwi. Otworzyłem..

    M: Witajcie, proszę wejdźcie.

    A: Dziękujemy

     

    Przyznam się, że trochę mnie zatkało. Aneta weszła pierwsza, wystroiła się w czerwoną obcisłą sukienkę mini i czarne szpilki do tego makijaż który odjął jej trochę lat. Wyglądała naprawdę oszołamiająco. Zaraz za nią weszła nastolatka, miała blond włosy upięte w dwa warkocze, okulary kujonki, subtelne usta i drobną budowę ciała. Ubrała się jak na akademie szkolną. Biała bluzeczka z kołnierzykiem, obcisła czarna spódniczka do połowy uda i czarne szpileczki i rajstopy.  Szczerze to nie wiem,  która w pierwszej chwili spodobała mi się bardziej. Obie wyszykowały się dla mnie perfekcyjnie.

     

    M: proszę usiądźcie (wskazałem im łóżko)

    jestem Marek (wyciągnąłem rękę do młodszej z dziewczyn)

    E: Elwira (odpowiedziała niepewnie)

    M: napijecie się czegoś?

    E: dla mnie jakiegoś soku

    A: a dla mnie wody

     

    Po chwili wróciłem ze szklankami.

    M: Cieszę się, że was widzę

    (wypaliłem, ale trafiło to w próżnie)

    M: mam nadzieję, że to spotkanie będzie przyjemnością nie tylko dla mnie, ale i dla was

    (niespodziewanie odezwała się Elwira)

    E: też mamy taką nadzieję Panie Marku

    (powiedziała to jakoś tak zalotnie, że aż poczułem się zdezorientowany)

    M: (uśmiechnąłem się) Powiecie mi coś o sobie?

    A:  a co chcesz wiedzieć?

    M:  ile macie lat? czym się zajmujecie? co lubice?

    A: która z nas ma zacząć?

    M: możesz ty Aneto

    A: mam 42 lata, jestem sprzątaczką i zajmuję się domem, lubię.. czasem się rozerwać i wyjść potańczyć, ale uwielbiam kiedy mogę się zrelaksować i odpocząć w domu.

    E: ja mam 18 lat, i chodzę do liceum, w tym roku mam maturę, lubię imprezować, chodzić na zumbę, a w lecie pływać w morzu.

     

    M: na początek naszego spotkania chciałbym abyśmy zagrali w grę, która pomoże nam przełamać pierwsze lody. 

    M:  więc tak tu mam plik kart na każdej karcie jest albo jakieś pytanie albo zadanie. 

    A: mamy losować karty na zmiane?

    M: nie o tym, która z was otrzyma daną kartę zdecyduje rzut kością

    E: to znaczy?

    M: już tłumaczę. każda z was otrzyma jedną kostkę do gry. Jeśli na kostkach wypadną liczby parzyste: 2,4 lub 6 to zadanie/ pytanie przypada tobie Aneto, a jeśli nieparzyste: 1,3, i 5, to Elwirze.

    M: jeśli natomiast wypadną liczby parzyste i nie parzyste np: 6 i 3 to wtedy wykonujecie to zadanie lub odpowiadacie na pytanie obydwie. Wszystko jasne?

    E:  tak, a ty też będziesz losował karty? 

    M: nie, ja będę prowadzącym grę

    M: możemy zaczynać?

    dziewczyny skinęły głowami niemal równocześnie

     

    M:  Zatem losuję pierwszą kartę

    przeczytałem i uśmiechnąłem się lekko

    A: nie czytasz na głos?

    M: a chcecie wiedzieć przed rzutem co może was czekać?

    E: no pewnie, to będzie ciekawsze!

    M: ok. zatem: “Kiedy, gdzie i z kim ostatni raz uprawiałaś sex?”

    na kostkach wypadło 2 i 6 czyli pytanie przypadło Anecie

    Aneta spojrzała na córkę i zaczęła mówić lekko stremowana

    A: ostatni raz to było dwa tygodnie temu w szpitalu, zrobiłam dobrze swojemu mężowi, klasyczny szybki numerek w szpitalnej toalecie, musieliśmy być cicho bo za drzwiami byli pacjenci. 

    M: Ok, lecimy dalej, i znowu pytanie: Jakie sex pozycje lubisz najbardziej i dlaczego?

    na kostkach wypadły dwie 3, więc pytanie przypadło Elwirze

    E: Lubię jak facet jest za mną i mogę się do niego wypiąć, strasznie mnie to podnieca, że nie wiem co on za mną robi. i lubię jeszcze 69 bo to była jedna z pierwszych rzeczy jaką robiłam.

    Miałem wrażenie jakby Elwira odpowiadała jak w szkole przy tablicy

     

    Aneta słuchała córki chyba bardziej z zaciekawieniem niż przerażeniem

     

     

    M: Dobra kolejna karta (przetasowałem plik, bo trochę mnie irytowało, że trafiają na same pytania)

    M: “Zrób sexowny striptiz”

    Matka z córką spojrzały na siebie i rzuciły kośćmi 1 i 3.

    M: znów Elwira (stwierdziłem z uśmiechem)

     

    Elwira wstała z łóżka. Widać było, że się zastanawia.

    E: Mam się rozebrać do naga?

    zaskoczyła mnie trochę tym pytaniem, po chwili namysłu odparłem

    M: póki co do bielizny Skarbie

     

    Włączyła jakąś muzykę z telefonu (coś pomiędzy reggae a chillstepem) całkiem przyjemny kawałek pomyślałem. Zaczęła kokieteryjnie ruszać ramionami, później jej ruchy przeszły na biodra i pupę. Gdy była pewna, że przykuła moją uwagę odwróciła się do mnie tyłem. i poruszała tyłeczkiem w rytm muzyki, właściwie to ona nim sexownie potrząsała. Znów się odwróciła i guziczek po guziczku rozpięła bluzkę, która po chwili znalazła się na podłodze, odsłaniając koronkowy czarny stanik. Podeszła do mnie i odwróciła się (miałem jej zgrabny tyłeczek przed oczami).

    E: pomożesz mi z suwakiem?

    Rozpiąłem suwak jej spódniczki, a ona pochyliła się do przodu, wypinając się jeszcze bardziej i powoli zdjęła spódniczkę odsłaniając swoją dupeczkę w czarnych stringach. Dopiero gdy spódniczka opadła na ziemie zauważyłem, że Elwira nie ma na nogach rajstop tylko sexowne pończochy. Powoli się wyprostowała, spojrzała na mnie i zapytała

    E: podobało się?

    M: oczywiście (odparłem z zadowoleniem).

     

    Elwira usiadła z powrotem koło swojej matki, która (może to dziwnie zabrzmi ale chyba była również pod wrażeniem).

     

    M: Gotowe na kolejną kartę?

    E: Dawaj! (zakrzyknęła podekscytowana Elwira)

     

    Podniosłem następną kartę, chwilę na nią patrzyłem i powoli z uśmiechem  położyłem na stole. Dziewczyny od razu przeczytały. Na karcie było napisane: “Zademonstruj prowadzącemu grę swoją znajomość francuskiego”.

    Szczerze to nie mogłem się doczekać aż wreszcie rzucą kośćmi.

    Pierwsza rzuciła Elwira, wypadło 4. Aneta już wiedziała co ją zaraz czeka i po chwili zawahania rzuciła swoją kością, kostka potoczyła się i wypadło 5.

    Pomyślałem sobie: Boże jakie mam dziś szczęście.

    M: Wiecie co to znaczy dziewczyny?

    A: Że, mamy się tobą zająć we dwie?

    M: Dokładnie (powiedziałem z niekrytą satysfakcją)

     

    Wstałem z fotela i podszedłem do łóżka na którym siedziały. Aneta rozpięła mi pasek od spodni i rozporek, a następnie ściągnęła mi spodnie, potem bokserki. Ja w tym czasie rozpiąłem koszule. Aneta powoli zaczęła wkładać mojego jeszcze dość miękkiego członka do swoich ciepłych ust. Elwira na razie tylko obserwowała matkę w akcji. Poczułem, że mój przyjaciel powoli twardnieje dzięki ustom Anety. Gdy był już dość sztywny, stwierdziłem, że najwyższy czas aby dołączyła się młodsza z moich dziewczyn.

     

    M: Uklęknijcie na podłodze.

    zrobiły to błyskawicznie.

    M: Wiecie jakie są zasady. Podzielcie się nim.

    Mamuśka odstąpiła moje prącie córce, która zaczęła powoli oblizywać moją główkę. Aneta w tym czasie oblizywała moje pełne jądra. Po dłuższej chwili przerwałem te pieszczoty, żeby nie skończyć za szybko. 

    M: Posłuchajcie mnie dziewczyny teraz sprawdzimy, która z was ma głębsze gardło. Młodsze mają pierwszeństwo. 

    Elwira spojrzała badawczo na moją sterczącą pałę i wsunęła ją w usta ile potrafiła, czyli tuż za połowę długości. Nie zdziwiło mnie to bo zwykle dziewczyny brały mojego rycerza max do 2/3 długości. 

    M: Ok, teraz zobaczymy czy matka pobije córkę.

    Spojrzałem znacząco na Anetę. A ona wsunęła moje prącie  w usta mniej więcej do tego punktu do, którego doszła jej poprzedniczka, po czym wzięła wdech i wsunęła go jeszcze głębiej, aż poczułem jej usta na moich jajkach. Mając moją pałę w całości spojrzała na mnie z dołu. I dopiero teraz uświadomiłem sobie, że one mają identycznie niebieskie oczy. Po dłuższej chwili wyciągnęła moją pulsującą pałę z gardła. Elwira była pełna podziwu dla mamy za to co przed chwilą zrobiła.. ja z resztą też. Po chwili milczenia wypaliłem:

    M: No to mamy zwyciężczynie!

    A: Dziękuję 🙂

    E: Ale ja umiem coś równie fajnego!

    Nie czekając, aż coś powiem Elwira zaczęła obciągać mi w takim tempie, że musiałem ją chwycić za warkocze aby ją trochę poskromić. Trzeba przyznać w tej kategorii młoda była dobra. Gdy się zmęczyła znów podzieliła się z matka. Na zmianę jeździły języczkami jedna po całej długości mojego członka, druga w tym czasie zajmowała się główką. Od czasu do czasu brały go też w usta. W końcu czułem jak mój przyjaciel pulsuje coraz szybciej, aż w końcu wytrysnąłem na ich twarze. Dawno nie miałem takiego spustu, chwile dochodziłem do siebie oddychając głęboko. Popatrzyłem w dół, mój penis opary o ich obspermione buźki, a one patrzyły się na mnie dwiema parami niebieskich oczu w oczekiwaniu co zrobię. Właściwie to Elwira za dużo nie mogła widzieć, bo miała szkła okularów w mojej ciepłej spermie.

    M: Cudowny widok, strasznie mi się takie podobacie. 

    A: Miło to słyszeć Marku

    Sięgnąłem na komodę po telefon

    M: Muszę wam zrobić fotkę abym miał pewność, że to nie był sen

    Rozbawiło je to. Gdy robiłem zdjęcie obydwie patrzyły prosto w obiektyw i lekko się uśmiechały, co spowodowało, że sperma zaczęła spływać im z policzków na szyję.

    M: Dobra dziewczyny, pójdźcie do łazienki się ogarnąć. Tylko zaraz wracać.

    Nie było ich może ze dwie minuty, o czymś rozmawiały ale jedyne co usłyszałem to wyrwane z kontekstu zdanie Elwiry “… i powiem ci mamo, że jestem ciekawa co będzie dalej się działo”

     

    Gdy wróciły na łóżko ja tasowałem karty. Rozłożyłem je w wachlarz.

    M: Niech któraś z was wylosuje.

    Elwira wyciągnęła kartę.

    M: Przeczytaj

    E: ojej

    A: Przeczytaj na głos

    E: “Od teraz jesteś posłuszną Suczką, do prowadzącego grę zwracasz się ‘Panie’ i bezwzględnie wykonujesz jego nawet najdziwniejsze zachcianki”.

    A: No pięknie wybrałaś córcia.. (powiedziała Aneta z ironią)

    M: Przypominam, że jeszcze nie wiemy komu przypadnie to zadanie, więc rzućcie kostkami. (Od dawna marzyłem aby mieć taką pełną dominacje nad kobietą, ale starałem się nie dać po sobie znać jak bardzo ucieszyła mnie ta karta. Miałem nawet  w zanadrzu jeden gadżet na tę okoliczność)

    Po chwili wszystko stało się jasne – wypadły dwie 6

    Spojrzałem się na Anetę, zorientowałem się, że Elwira również na nią patrzy. Aneta przełamała ciszę

    A: to co mam robić?

    Już miałem jej odpowiedzieć, ale uświadomiłem sobie, że nie tylko ona ale i ja mam teraz pewną role do odegrania, więc zacząłem wczuwać się w role władczego Pana.

    M: Nie zapomniałaś o czymś?

    A: Niby o czym?

    M: Kim teraz jesteś?

    A: (przełknęła ślinę) Suczką

    M: Dobrze. A czyją Suczką jesteś?

    A: (widać, że z trudem mówiła tak o sobie) Jestem twoją Suczką… Panie

    M: Doskonale

    M: Podejdź tu Suczko.

    Aneta wstała z łóżka i zaczęła iść w moją stronę.

    M: Stój Suko! Wiesz co robisz źle?

    A: Nie.. Panie

    M: Suki tak nie chodzą. Suki chodzą na kolanach (rzuciłem krótko)

    Aneta uklękła i kontynuowała swój spacer. W końcu była u moich stóp.

    M: Myślę, że to niesprawiedliwe, że twoja córka od kilkunastu minut siedzi tu w samej bieliźnie a ty suczko wciąż masz na sobie tą kieckę.

    A: Przepraszam Panie (to mówiąc ściągnęła swoją czerwoną mini przez głowę, odsłaniając bieliznę w kolorze sukienki i dość spory biust C lub D).

    M: Dobrze teraz moja suczka podejdzie do tamtej komody, w środkowej szufladzie czeka na ciebie prezent. Tylko idź powoli abym mógł się lepiej przyjrzeć twojej dupeczce.

    Aneta powoli jak kotka szła w stronę komody kręcąc pupą (nie była tak zgrabna i wysportowana jak Elwira, ale nie mogę powiedzieć aby czegoś jej brakowało)

    M: przynieś co tam znalazłaś.

    Aneta przyniosła małe płaskie pudełko

    A: Proszę Panie

    z pudełka wyciągnąłem obróżkę i smyczkę. Zapiąłem ją na szyi Anety, kilka razy oplotłem smycz wokół dłoni i przyciągnąłem twarz Anety do siebie. Spojrzałem na Elwirę.

    M: Jak ci się podoba moja nowa Suka?

    Elwira nie wiedziała co powiedzieć, zaskoczył ją widok matki w takiej roli. Po chwili milczenia w końcu wydusiła z siebie jedno słowo.

    E: Podoba..

    Uśmiechnąłem się i rozłożyłem talie kart. 

    M: Teraz niech moja Suczka jakąś wylosuje. 

    Aneta odkryła jedną kartę, “69”

    M: No to chyba wszystko jasne.

    A: Nie rzucamy kośćmi Panie?

    M: Nie, chce zobaczyć jak moja suczka robi to ze swoją córką.

    Elwirę jakby zatkało, po dłuższej chwili ciszy, w końcu Anetka powiedziała

    A: Jak sobie życzysz Panie.

    Do Elwiry chyba wreszcie dotarło, że to nie żarty i wreszcie się odezwała.

    E: Wolisz być na dole  czy na górze mamo?

    M: O tym to ja zdecyduje. I myślę, że moja suczka będzie na górze.

    Odpiąłem jej smycz.

    M: Idź na łóżko (rzuciłem rozkaz).

    M: Zdejmijcie sobie nawzajem majteczki i  zaczynajcie.

    Aneta zdjęła córce bieliznę i wypięła się aby Elwira mogła zrobić to samo.

    Potem Elwira położyła się na plecach czekając aż matka ustawi się nad nią.

    Szczerze to nie wiem, która pierwsza zaczęła pieścić językiem cipkę swojej towarzyszki. Obie zamknęły oczy i obie zaczęły bardzo niepewnie i powoli. Gdy Aneta lekko przygryzła wargi Elwiry ta głośno jęknęła i objęła dłońmi pośladki swojej matki dociskając lekko jej muszelkę do swojej twarzy. Mała chyba musiała wsunąć język do środka bo teraz to Aneta zamruczała z aprobatą. Z każdą minutą robiły się coraz głośniejsze. Widziałem jak Elwira wbija się paznokciami w tyłeczek mojej suczki. Podszedłem od tyłu do Anety, po drodze wziąłem ze sobą mały wibrator i wysmarowałem go żelem. Tylko Elwira widziała co robie, ale gestem nakazałem jej milczeć. Na migi pokazałem jej aby nie przestawała lizać i rozchyliła swojej mamie pośladki. Moim oczom ukazała się piękna soczysta cipka. Przyłożyłem wibrator między wargi i przesunąłem parę razy wzdłuż. Aneta się wzdrygnęła i zaczęła się odwracać.

    M: Pozwoliłem ci się patrzeć suczko?

    A: nie Panie

    M: więc wróć do swoich zajęć.

    Mówiąc to włączyłem wibrator na pierwszy poziom wibracji (pierwszy z trzech)

    Przesuwałem go po cipce Anety a jej córka obserwowała wszystko z bardzo bliska.

    W końcu powoli zacząłem wsuwać zabawkę do środka. Aneta jęknęła głośniej.

    Metodycznie wsuwałem i wysuwałem wibrator, z każdym ruchem zagłębiając się coraz głębiej. 

    M: Podoba ci się suczko?

    A: (szeptem) tak

    dałem jej dość mocnego klapsa

    M: nie słyszę

    A: TAAK! Panie

    Nagle odezwała się Elwira, która od kilku chwil przestała być pieszczona przez swoją matkę.

    E: A co ze mną?

    uśmiechnąłem się

    M: słusznie

    Pokazałem Elwirze, że teraz ona ma obsługiwać wibrator 

    Sam obszedłem je dookoła i chwyciłem Anetę za brodę

    M: Spójrz na mnie suko

    Aneta podniosła głowę i spojrzała na mnie rozpromienionymi oczami

    Dałem jej swój palec wskazujący

    M: Obliż!

    Aneta namiętnie oblizała mój palec. Po chwili wyciągnąłem go z jej ust i wsadziłem w cipkę jej córki.

    Elwira pisnęła.

    W palcówkach zawsze byłem dobry więc po chwili młoda miała już trzy moje palce w dziurce. Raz po prostu wsuwałem je i wysuwałem, aby po chwili pobyć trochę w środku i podrażnić ją tam gdzie najbardziej na to czekała. Usłyszałem, jak Elwira podczas moich pieszczot podkręciła matce wibrator. Aneta uniosła głowę z rozkoszy i wygięła ciało w łuk ruszając nieco biodrami. Spojrzała na mnie a ja pocałowałem ją namiętnie w usta, po czym nakierowałem jej głowę na mojego penisa. Cudownie znów było poczuć to ciepło. Ale zrobiłem to tylko na chwile, aby bardziej stwardniał. Gdy stał jak trzeba wyciągnąłem go z jej ust i rzuciłem krótko

    M: Patrz suko!

    To mówiąc zacząłem wkładać kutasa w cipkę jej córki.

    Na początku szło ciężko ale każdy ruch otwierał nowe możliwości. W końcu gdy dość wygodnie mogłem rytmicznie wsuwać się i wysuwać w młodą cipkę Elwiry, zacząłem namiętnie całować się z jej matką. W sumie to utrzymywałem stałe tempo, młoda odpływała pod naszymi ciałami. Nagle usłyszeliśmy długi jęk.

    M: Twoja córka chyba właśnie doszła.

    Powiedziałem patrząc Anecie prosto w oczy

    A: Wcale mnie to nie dziwi Panie.

    Zatrzymaliśmy się na chwile.

    A: jesteś z nami córeczko?

    E: (dysząc głośno) tak mamo

    E: i muszę powiedzieć dwie rzeczy: Po pierwsze to… to było cudowne, A po drugie to teraz powinna być twoja kolej bo Marek jeszcze nie skończył

    M: o jaka bystra dziewczyna. Dobrze ją wychowałaś (puściłem oko do Anety)

    A: to jaką pozycje lubi mój Pan?

    Po chwili namysłu doszedłem do wniosku, że trochę zmęczyło mnie posuwanie tej małej i, że teraz to ja będę bierny.

    M: Chce żeby moja suczka mnie dosiadła.

    A: mam być przodem czy tyłem do swojego Pana?

    gdy mówiła usiadłem na brzegu łóżka tak aby mieć na przeciw siebie lustro.

    M: tyłem do mnie.

    Aneta wstała, podeszła do mnie i stanęła w rozkroku.

    A: Wciągniesz Panie?

    Dopiero teraz zorientowałem się, że wciąż ma wibrator w cipce. Przeciągnąłem dłońmi po jej całkiem zgrabnych gładkich nogach i powoli wyciągnąłem.

    Po chwili Aneta chwyciła mnie za prącie, nakierowała na swoją dziurkę i zaczęła na nim siadać. Była zdecydowanie mniej ciasna niż jej córka więc wszedłem w nią  dość gładko i pozwoliłem jej działać. Najpierw nasuwała się bardzo powoli cudownie mnie obejmując tam na dole. Miałem przy tym cudowne widoki na jej tyłeczek i plecy, a no i na całą postać w lustrze. 

    M: Czy moja suczka potrafi ujeżdżać mnie szybciej?

    A: Zrobię co w mojej mocy Panie

    To mówiąc rozłożyła szerzej nogi, oparła się o łóżko i zdecydowanie zaczęła przyśpieszać.

    M: ooo! tak

    Elwira położyła się w tym czasie za mną tak abym oparł swoją głowę o jej gładkie uda.

    A ja byłem coraz bliżej spełnienia.

    Aneta nabijała się coraz mocniej, w końcu zacząłem czuć, że dochodzę. Szybkim ruchem nasadziłem ją na siebie do końca i przytrzymałem aby już się na mnie nie nabijała. 

    M: Do przodu i do tyłu suko. (wyszeptałem będąc na granicy orgazmu)

    Wystarczyło parę ruchów, abym pulsacyjnie zalał ją od środka. Zastygliśmy w bez ruchu.

    Aneta położyła się na mnie opierając się plecami na moim torsie. Ja wciąż miałem głowę na udach jej córki.

    Oddechy powoli nam się uspokajały..

     

    Koniec części 1. Cdn…

    Od Autora: Jeśli dotarliście do tego momentu tz. że udało mi się was zainteresować (co przy tak długim wstępie można chyba uznać za wyczyn). Mam do was dwie prośby: 1. Miło by było usłyszeć co sądzicie o powyższym tekście bo dawno nie pisałem (krytyka, ale konstruktywna też jest mile widziana). 2.Druga część opowieści ma na razie zarys i jest w przygotowaniu więc jeśli moi czytelnicy będą mieli jakieś pomysły/ sugestię co można by wpleść w tą historię, to z chęcią rozważę każdą propozycję (czekam do lutego 2017) .

    Pozdrawiam M.

    Ps. Może, któraś z czytelniczek byłaby skłonna opisać tą historię z punktu widzenia jednej z bohaterek (Anety lub Elwiry). Chętnie poznam kobiecy punkt widzenia. Jeśli tak zostawię maila w komentarzu.  

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Majkel Najt
  • Zapamieta na cale zycie…

    — Nie musisz tego robić — powiedziałem, drżąc na całym ciele i z trudem wypuszczając powietrze przez zaciśnięte gardło .
    — Ale bardzo chcę — wyszeptała mi do ucha niespokojnym rwanym szeptem. Przed chwilą rozpięła mi nerwowo rozporek. Teraz w czułych dłoniach trzymała mojego penisa i z wolna przyklękała przede mną…

    W Julii kochałem się jeszcze w liceum. Ona też czuła coś do mnie… Nie wyszło z tego nic, nawet jeden pocałunek, bo oszukał nas świat i ludzie… Oszukał nas jeszcze w liceum jej obecny mąż… Wtedy byłem zbyt nieśmiały, by powiedzieć jej cokolwiek wprost, więc wysyłałem anonimowe listy z wierszami. Oczywiście domyślała się, że to ode mnie, ale i ona była raczej cichą, nienarzucającą się dziewczyną, trochę zbyt niepewną siebie… Jej obecny mąż, Rafał, już wtedy kręcił się koło niej… W swej naiwności powiedziała mu o tych listach, jak dobremu koledze-powiernikowi… Idiota śmiał się potem ze mnie, że ładne wiersze piszę.

    Od tego momentu zacząłem ją przegrywać. Odwróciła się ode mnie, zmieniła towarzystwo na płytkich znajomych Rafała. Unikała spotkań ze mną nawet na szkolnym korytarzu. Unikała mojego wzroku. A kiedy już jakimś cudem nasze oczy spotkały się, widziałem w jej źrenicach żal i wyrzut… Byłem zbyt nieśmiały, by coś wyjaśniać i zbyt szanowałem jej decyzję.

    Spotkaliśmy się przypadkowo pod koniec studiów. Ja powoli układałem sobie życie, ona była już od dłuższego czasu zaręczona z Rafałem, co wiedziałem od chętnie plotkujących znajomych i co podświadomie wypierałem z własnych myśli. Los sprawił, że jechaliśmy jednym autobusem z Łodzi do Gdańska. Zauważyliśmy siebie już na dworcu. Autobus odjeżdżał spod Fabrycznego. Nie zapomnę tego szczerego uśmiechu i szczęśliwych oczu Julki. Ja z całą pewnością wyglądałem podobnie, widząc ją. Rozmawialiśmy początkowo bardzo ogólnie. Z resztą ważniejsze od tematu rozmowy, było samo to, że mogliśmy pobyć razem. Często się uśmiechała i odpływałem, kiedy to robiła — uśmiechała się w taki sposób, że było widać jej białe zęby i delikatnie wysunięty, przygryziony czerwony świecący języczek… Nie wiem, ile razy chciałem ją pocałować.

    Powietrze wibrowało między nami potężnie od emocji. Z bijącym w szalonym tempie sercem i zupełnie bez wprowadzenia zapytałem ją o to, co się stało z nami w liceum…? Starałem się, by zabrzmiało to jak żart, ale moje emocje sprawiły, że zabrzmiało to tak poważnie,jak to tylko możliwe. Julia w jednej chwili bardzo posmutniała, w jej oczach zobaczyłem ten sam żal, ten sam wyrzut, co na licealnych korytarzach… Zapytała mnie prawie złym głosem:
    — Po co wysyłałeś mi tamte wiersze…? — miała wyraz twarzy, jakby sprawa z listami była nie starsza niż tydzień czy dwa. Pomyślałem, że musiała często wracać do tamtych chwil. — Powiesz mi, po co były te “jaja”?
    — Nie rozumiem. — byłem zupełnie zbity z tropu.
    — Robiłeś sobie ze mnie żarty z kolegami. To bolało. — patrzyła na mnie i wyraz jej twarzy łagodniał z sekundy na sekundę. Ciągle nic nie mówiłem, próbowałem tylko zrozumieć, o co jej chodzi, bo nie miałem pojęcia, o czym mówi. — To były żarty, tak?
    — Nie, to nie były żarty… Wszystko na poważnie… — odpowiedziałem prawie płaczącym szeptem.

    Przestała patrzeć na mnie. Najpierw usiadła prosto na fotelu, potem przymknęła oczy. Oddychała głęboko przez kilkanaście sekund, a następnie, trwając w tej pozie, powiedziała do mnie:
    — Rafał, Maciek i reszta mówili, że robisz sobie ze mnie żarty. Wysyłasz te listy i wszystkim o tym mówisz i że ty i Paweł macie z tego niezły ubaw… — mówiła to z ogromnym spokojem. Skończyła i wyraźnie czekała na moją odpowiedź, choć w tej chwili dobrze już ją znała… Na mojej twarzy nic nie potrafiło się nigdy ukryć… Miałem oczy szczere do bólu i niezdolne do kłamstwa. A ona teraz w te oczy patrzyła i czytała z nich odpowiedź na swoje pytanie…
    — Ktoś cię okłamał. — powiedziałem, nie chcąc przez delikatność używać imienia Rafała. — O tych wierszach wiedziałaś tylko ty i ja. — “I oczywiście Rafał, któremu się zwierzyła” — dopowiedziałem w myśli.

    Siedzieliśmy długo zamyśleni. Względnie dobre humory podczas pożegnania w Gdańsku były bardziej wynikiem naszego dobrego wychowania, kurtuazji niż rzeczywistym odzwierciedleniem stanów emocjonalnych, co ujawniało się w każdym nieporadnym zdaniu i sztucznych ruchach, nad którymi zbyt wiele się myśli, kiedy chce się coś ukryć.

    Kiedy wsadziłem ją do taksówki i odjechała, pomyślałem, że nawet jej nie pocałowałem… Ani na powitanie, ani na pożegnanie.

    Tamtej nocy nie mogłem spać. Wspominałem ją, jej wygląd… Kilka scen zapadło mi mocno w pamięć… Na przykład to: długi czas myślałem, że ma proste włosy. Była blondynką, to był słowiański blond. Raz zobaczyłem ją na licealnym korytarzu w pięknie pofalowanych włosach. Nigdy wcześniej takich nie miała. Powiedziałem, że wspaniale tak wygląda. Wyjaśniła, że padał deszcz i on jest temu winien, że tak głupio wygląda… Zapewniłem ją, że to nie jest głupie tylko bardzo ładne. Od tamtej pory dużo częściej pozwalała deszczowi zrobić swoje…

    Albo próby poloneza na sali gimnastycznej przed studniówką… Dziewczyny ćwiczyły jeszcze nie w sukniach, ale przynosiły już swoje szpilki, by przyzwyczajać się do nich w tańcu. Pamiętam Julię w obcisłych jeansach, miała idealny tyłek i biodra, miała obcisłą bluzkę, a pod nią sterczące piersi i miała nagie stópki w szpilkach… Zwłaszcza z tego ostatniego powodu szalałem z radości. Nie mogłem oderwać oczu od jej stóp. Do dziś, kiedy widzę kobietę w jeansach i z nagimi stópkami w szpilkach, zaraz jestem myślami na sali gimnastycznej i całuję stópki Julki…

    Tamta noc minęła i życie toczyło się dalej. Stałem się dobrze ustawionym gościem. Wszystko przychodziło mi gładko, bez większego stresu. Panowałem nad swoim życiem, które do tego było bardzo ciekawe, pełne przygód na wszystkich kontynentach. Przez ten czas ani razu nie rozmawiałem z Julią, ani razu jej nie widziałem. Za to kilka razy odezwała się do mnie Rafał, z prośbą o pomoc w kwestiach zawodowych. Nawet mnie to nie dziwiło, wielu dawnych znajomych chciało czegoś ode mnie, a ja zazwyczaj pomagałem. Po tylu latach o wzajemnym urazie raczej nie było mowy, tym bardziej, że ożenił się z Julią i chyba żyło się im całkiem nieźle. Mnie również.

    Ale to, co czuliśmy do siebie, nie umarło. Było jedynie w stanie hibernacji i potrzebowało tylko jednego impulsu, by znowu ożyć.

    Miałem wtedy już 36 lat, więc ona też. Byliśmy nawet z tego samego miesiąca. Wróciłem w rodzinne strony, by spotkać się z rodzicami i bratem. Byłem w markecie, by kupić jakieś upominki dla bratanic, które, oprócz moich opowieści, lubiły też prezenty ode mnie… Super dzieciaki! Zajęty oglądaniem pluszaków dosłownie wpadłem na Julkę…

    — Cześć… — ledwo to wypowiedziałem, kiedy już zrobiłem krok do tyłu i odzyskałem równowagę po naszym zderzeniu. Dzięki temu byłem przez chwilę swoją twarzą kilka centymetrów od jej pięknej buzi… Poczułem jej włosy i zapach, i ciepło oddechu. Czułem, jak moja twarz przybierała szczenięco-uczniowską radość, a za chwilę wyrażała już męski podziw dla tej pięknej kobiety. Wszystko to trwało może trzy sekundy. W czwartej pocałowałem ją w policzek bardzo blisko ust, a ona wtedy na tę krótką chwilę delikatnie mnie objęła. Chyba oboje ostatnim razem postanowiliśmy, że w razie kolejnego spotkania, nie pozbawimy się tej odrobiny czułości… Więc pocałowałem ją pierwszy raz w życiu…

    — Cześć. — odpowiedziała. Chwilę rozmawialiśmy bardzo ogólnie, o tym, co u nas. Nie mówiłem zbyt wiele o sobie. Z resztą i tak prawie wszystko wiedziała. Od kilku lat byłem na językach wszystkich znajomych. Każde z nas miało w myślach to muśnięcie ustami sprzed chwili. W wyobraźni całowałem ją dalej namiętnie i rozbierałem, dając miłość każdemu kawałeczkowi jej ciała.
    — Masz chwilę? Pójdziemy na kawę? — nie byłem już tamtym nieśmiałym chłopakiem, który nie potrafił się odezwać, kiedy trzeba było. — Jesteś sama, czy ktoś czeka na Ciebie?
    — Mam czas — odpowiedziała nieco wymijająco. — Chodźmy — dodała ucieszona.

    Przez cały czas jak spędziliśmy przy stoliku, podziwiałem jej urodę. Pofalowane włosy, niebieskie oczy, uśmiech z języczkiem. I powiedziałem jej o tym wszystkim, że podoba mi się to, że zawsze mi się podobało… Nie powiedziałem o cudownych, sterczących piersiach, o przepięknym tyłku i o jej nagich stópkach, o jej delikatnej szyi i o tym, że chcę ją całować długo, długo, długo…

    — Muszę już iść, Rafał czeka w domu, ale odwiedź nas wieczorem, muszę się z tobą nagadać teraz, bo pewnie spotkamy się za kolejne sześć lat. — Wstała i czekała na moją odpowiedź, a ja siedziałem zamurowany tą propozycją. W pierwszej chwili poczułem radość, że jeszcze się spotkamy, z drugiej strony naprawdę nie miałem ochoty patrzeć na Rafała obok Julii. Samego Rafała byłem w stanie znieść, nie ma sprawy, ale patrzeć na nich razem i to jeszcze po dzisiejszym szczęśliwym dla mnie dniu, nie miałem ochoty.
    — Ok, zjawię się z przyjemnością. — powiedziałem już z aktorskim uśmiechem, który miał przykryć przeczuwaną gorycz. Postanowiłem szybko, że wpadnę na moment i że nie będę miał głupich myśli, bo to moi znajomi i do tego są małżeństwem, a Julka to przyjaciółka z dawnych lat, a my przecież jesteśmy już dorosłymi ludźmi i potrafimy być ponad pewnymi sprawami bla, bla, bla…długo mógłbym tak sobie tłumaczyć.
    — Nie mieszkamy już tam, gdzie poprzednio. Mamy domek pod lasem, ale blisko. Napiszę Ci adres na facebooku, ok?
    — Jasne, nie ma sprawy.

    Zdążyłem jeszcze tylko przekonać ją, że ja zapłacę rachunek, po czym dostałem buziaka… bardzo blisko ust i, kiedy się ocknąłem, widziałem już ją machająca mi zza szyby kawiarni. Znikła, a ja zostałem przy stoliku… Musiałem jeszcze kupić pluszaki.

    Leżałem na łóżku w moim starym pokoju w domu rodziców. Żadna wiadomość od Julii do mnie nie dotarła… Może ona sama się zorientowała, że oglądanie ich dwojga razem nie byłoby dla mnie najprzyjemniejszą sprawą. Na pewno wyczytała to z mojej twarzy jeszcze w kawiarni. Tymczasem rozglądałem się po pokoju, odnajdując część moich starych rzeczy. W rogu na szafce stały moje zdjęcia z pierwszego wypadu na Nanga Parbat… To była dla mnie pierwsza wyprawa tego rodzaju i Matka myślała, że z niej nie wrócę żywy. Źle się jej kojarzyły te fotografie i pewnie dlatego nie stały z pozostałymi w salonie. Tej nocy nie przyszła żadna wiadomość. Nawet trochę mi ulżyło.

    Kolejnego wieczora byłem już spakowany i gotowy do wyjazdu wcześnie rano. Nie mogłem usnąć jak zwykle przed choćby najkrótszą podróżą. Do tego wiedząc, że muszę wcześnie wstać, chciałem na siłę jak najszybciej zamknąć oczy, ale to się nigdy nie udaje… Około godziny dwudziestej trzeciej odezwał się pojedynczy dzwonek messengera. Spojrzałem na ekran. Wiadomość od Julki… Otworzyłem ją i zrobiło mi się gorąco od pierwszych słów, jakie przeczytałem. To był jeden z wierszy, który napisałem dla niej w czasach licealnych. Z jej dopiskiem “Znam go na pamięć. Wszystkie znam na pamięć…”. Za chwilę ma ekranie pojawiła się kolejna wiadomość: “Aleja Sosnowa 9. Jestem sama”.

    Byłem już wcześniej spakowany. Wszedłem tylko do sypialni rodziców, powiedziałem, że nastąpiła zmiana planów i muszę wyjechać już teraz. Nie zdziwili się, bo nie pierwszy raz zmieniałem plany wyjazdowe. Kazali jechać bezpiecznie i dać znać, że jestem na lotnisku, a potem, że bezpiecznie wylądowałem.

    W niecałe dziesięć minut byłem w samochodzie i GPS prowadził mnie pod wskazany adres. Myślałem o tym, co jej powiem. Miałem jeszcze chwilę — “15 minut do celu”. Co ona mi powie? Nie potrafiłem złożyć ani jednej myśli… Chciałem, aby droga była jeszcze trochę dłuższa, miałbym czas coś na chłodno przygotować, jakiś tekst na przywitanie… Ale stałem już pod jej bramą z zupełnym chaosem w głowie. Nacisnąłem guzik wideodomofonu, zamek od razu się otworzył. Szedłem szybko do drzwi. Przez wąską szybkę było widać, jak wewnątrz zapala się światło. Zapukałem i drzwi otworzyły się delikatnie pchnięte dłonią Julii. Wszedłem za próg…

    Nie powiedzieliśmy do siebie ani słowa. Położyła dłonie na mojej twarzy i patrzyła mi w oczy. Serce chciało wyskoczyć mi z klatki piersiowej. Nie myślałem.

    Przyparłem ją do ściany w przedpokoju i zacząłem całować łapczywie w usta i szyję. Dłonie miałem na jej piersiach. Przez białą obcisłą koszulkę dobrze czułem jak twardnieją pod moim palcami… Oboje drżeliśmy… Podciągnąłem koszulkę do góry, zerwałem delikatniutki stanik i całowałem, i lizałem, i ssałem jej piersi. Czułem, jak ciężko oddycha, jak faluje jej klatka i brzuszek… Przytrzymywałem piersi mocno dłońmi i gryzłem sutki na zmianę z ustami Julii. Była już moja, wiedziałem, że nic nas nie zatrzyma.

    Uklęknąłem przed nią i, całując nisko brzuszek, zacząłem rozpinać rozporek jej jeansów… Teraz zobaczyłem, miała gołe stopy, a na nich czarne szpilki z jednym wąskim paseczkiem na kostce i drugim podobnym na palcach… Zalała mnie fala ekstazy — ta dziewczyna była teraz moja. Przed oczami miałem już jej białe majteczki mocno wcięte na wzgórku. Całowałem i lizałem to miejsce, a ona wplatała mi dłonie we włosy… Ujęła mnie za głowę, nakazując w ten sposób wstać…
    — Chodźmy do pokoju… — powiedziała.

    Prowadziła mnie za rękę do salonu. Patrzyłem na jej pupę, na jej stópki i marzyłem o tym, co będzie zaraz. Stanęła ze mną przy krawędzi kanapy… W pokoju paliło się tylko kilka świeczek i mała lampka z ledwo żarzącą się żarówką.
    — Wiesz, że nigdy nie kochałam się przy muzyce. — powiedziała odwracając się do mnie. Miała w twarzy teraz taki spokój, że wstyd mi się zrobiło za moje zwierzęce zachowanie w korytarzu. Ale chciałem jeszcze.
    — Mam coś zanucić…? — spytałem nie na serio. Uśmiechnęła się.
    — Nie, twoje usta będą mi potrzebne… Już wybrałam coś dla nas. — wzięła pilota od wieży i włączyła przygotowaną wcześniej płytę. Nim zaczęła się muzyka zdążyła mnie najść refleksja o tym, jak swobodnie czujemy się ze sobą, jak naturalnie to wszystko wygląda… Jakbyśmy byli parą od lat. Podeszła blisko do mnie…

    — Nie musisz tego robić — powiedziałem, drżąc na całym ciele i z trudem wypuszczając powietrze przez zaciśnięte gardło .
    — Ale bardzo chcę — wyszeptała mi do ucha niespokojnym rwanym szeptem. Przed chwilą rozpięła mi nerwowo rozporek. Teraz w czułych dłoniach trzymała mojego penisa i z wolna przyklękała przede mną… Z głośników wieży
    zabrzmiał utwór Son Lux “Easy”… Jeśli ssąc mężczyźnie, można wyrazić do niego miłość, to Julia właśnie to robiła — odpływałem. Za każdym razem, kiedy spoglądałem w dół, widziałem jej oczy wpatrzone w moja twarz, jej usta obejmujące penisa i całujące go na całej długości, jej błądzący język i smukłe delikatnie zaciskające się dłonie. Obciągała tak delikatnie i zmysłowo… Złapała dłońmi za pas spodni i ściągnęła je niżej, odsłaniając wszystko, co miałem do zaoferowania. Chwyciła w dłoń mosznę i masowała ją, przesuwając język wzdłuż penisa od wędzidełka, aż do samego dołu. Zrobiła tak kilka razy, po czym moje jądra znalazły się w ustach Julii. Ssała je, a dłonią pieściła kutasa… Patrzyłem na nią, jak kołysze się w rytm muzyki… Ten numer jest fenomenalny… Słowa — jakby puściła je dla siebie…

    Easy, easy
    You break the bridals to make,
    Losing control
    Easy, easy…

    Zaczęło robić się ostrzej… To nie była zabawa z dwudziestolatką, ale z kobietą, która wie, czego chce i potrafi to wziąć. Piękną kobietą z głębią w oczach. Kobietą z idealnym ciałem, które mnie podniecało, które chciałem i wreszcie mogłem mieć. Julia zaczęła ssać mi szybciej, mocniej, wsadzała go głębiej do ust. Kilka razy nie mogłem się powstrzymać i docisnąłem jej głowę mocniej do siebie… Czułem, że zaraz skończę. Ona już nie patrzyła na mnie, tylko ssała ogniście i łapczywie. Wyjąłem go z jej ust, ściągnąłem z niej koszulkę i resztki stanika. Położyłem ja na łóżku, całując usta, szyję, piersi, brzuch, wzgórek… Nie mogłem się powstrzymać i chwyciłem dłońmi jej stópki jeszcze w szpilkach… Lizałem je z każdej strony, czułem jak zapach i smak jej skóry miesza się z zapachem i smakiem skóry, z której zrobione były buty… Zamykałem oczy i widziałem, tę dziewczynę na sali gimnastycznej, ćwiczącą taniec w jeansach i szpilkach… Zacząłem mówić, nie otwierając oczu.
    — Marzyłem o tym.
    — Wiem…
    — Ale nie wiesz od jak dawna…
    — Wiem…
    — Mmmm… Jesteś moją królową… — Jedną stópkę trzymałem w ustach, drugą ocierała się o mojego kutasa…
    — Rozbierz mnie — mruczała.
    — Nie, jeszcze nie. — nie przestawałem lizać stópek.
    — Jak chcesz, założę buty z powrotem…

    Po chwili oboje byliśmy nadzy. Julia miała na sobie tylko szpilki. Leżała na plecach z rozłożonymi nogami, a ja pieściłem jej cipkę… Lizałem delikatnie i ssałem mocno. Mój język wchodził bardzo głęboko na zmianę z palcami, gryzłem jej pachwiny i ścięgna, gładziłem uda i ściskałem pośladki… Ledwo łapała oddech. Jej ręce błądziły na zmianę po mojej głowie i po jej piersiach. Przygryzała usta i palce…

    — Nie wytrzymam… — wyjęczała.

    Przestałem lizać cipkę, ale położyłem na niej całą dłoń i delikatnie ściskałem. Julia przysunęła się do mojego kutasa, ułożyła się na boku i zaczęła ssać. Również ułożyłem się na boku głową w druga stronę i przywarłem gorącymi ustami do jeszcze gorętszej, mokrej i gładkiej cipki Julii. Rozwarła uda i kołysała biodrami. Dobrze widziałem jej tyłeczek… Wyciągnąłem się nieco i mogłem teraz lizać jej oczko. Rozchyliłem pośladki i wdarłem się językiem jak najgłębiej się dało. Ona odwdzięczała się naprawdę cudownym obciąganiem. Leżeliśmy tak spleceni, dając sobie utęsknioną rozkosz…

    Leżałem na niej. Byłem już głęboko w środku i posuwałem ją najdelikatniej jak potrafię, po woli. Penis wychodził prawie całkiem z cipki Julii, tak że czubkiem ledwo dotykałem jej warg, po to by za chwilę wejść aż po nasadę. Nogi splotła na moich plecach, czułem jak obcasy ranią mi skórę, paznokcie wbiła mi w plecy i ucałowała lubieżnie usta…
    — Jesteś moją królową…
    — Nie chcę już być królową… To nasz pierwszy raz i pewnie ostatni… Zrób to porządnie — patrzyłem na nią, nie wiedząc, co myśleć. Zauważyła moje zmieszani i zaczęła wyjaśniać szeptem, mówiąc mi wprost do ucha, robiąc przerwę po każdym wyrazie, by musnąć mnie ustami i językiem po uchu. — Chcę… to… zapamiętać… do… końca… życia…., chcę… to… czuć… do… końca… życia… Zerżnij… mnie…

    Oczy jej błyszczały, a na twarzy pojawił się ten uśmiech z języczkiem przygryzionym zębami. Na te słowa, na ten widok mój penis naprężył się jeszcze mocniej i wypełnił Julię do granic jej wytrzymałości… Czuła w sobie mój mocny szybki puls… Położyła dłoń na moim sercu i była pewna, że to właśnie puls — najpierw pod dłonią uderzenie serca, a pół sekundy później ta sama krew rozpychająca ściany jej cipki. Po kilkunastu uderzeniach zacząłem ją znowu posuwać. Chwyciła moją prawą dłoń i położyła ją na swojej smukłej szyi. Zacząłem wchodzić mocniej. Mocniej też zacisnąłem prawą dłoń… Lewą oparłem się o łóżko. Wyszeptała w podnieceniu:
    — Mocniej… – pchnięcie. — Mocniej… — pchnięcie. — Mocniej…

    Sprawdzałem, na ile mogę sobie pozwolić, ale wypowiedziała “mocniej” tyle razy, że musiałem wkładać w każde pchnięcie całą siłę. Przy każdym wejściu piersi mocno jej falowały. Podniecało mnie to. Zacząłem ją rżnąć szybciej… Patrzyłem na jej piękne ciało, na jej twarz z grymasem rozkoszy. Nie jęczała jak aktoreczki z filmów xxx, ale przeżywała to prawdziwie i każdym kawałeczkiem ciała… Ciche pełne siły stęknięcia, sterczące nabrzmiałe piersi, falujący w spazmach brzuch i moje nogi całe poranione od szpilek mówiły wszystko…

    Pieprzyłem moją Julię bez opamiętania. Zacząłem lizać ją wszędzie, gdzie tylko mogłem dosięgnąć… Jej szyję trzymałem już tak mocno, że z niekłamanym trudem łapała dech. Zachowywałem się i czułem się jak zwierzę, a ona każdym gestem, spojrzeniem, słowem, całą sobą zachęcała mnie do bycia właśnie takim. Odwróciłem ją na brzuch, rozłożyła szeroko nogi… Jej cipka wyglądała jakby miała już dosyć. Przytrzymałem jej głowę lewą dłonią przy łóżku, na prawą dłoń puściłem trochę śliny i rozsmarowałem ją na oczku Julii…
    — Chcesz…?
    — Chcę…

    Wsadziłem kciuk do środka, by i tam dotarło trochę śliny. Już było ciasno, wiedziałem, że będzie boleć. Dlaczego mnie to kręciło…? Przycisnąłem jej głowę mocniej do poduszki i wsadziłem dwa palce. Bolało… Wiedziałem, że jeśli chcę to zrobić, jeśli chcę, by to miało większy sens niż tylko ból, muszę pójść na całość, muszę w niej wyzwolić coś więcej niż podniecenie, niż ekstazę nawet. To musiało być coś mroczniejszego… Nie chciałem jej wystraszyć, więc powiedziałem, masując jej oczko:
    — Teraz poudajemy trochę…
    — Mhm…
    — Bądź prawdziwą suką…
    — Mhmmm… — zaczęła wić się i nadziewać głębiej na moje palce.
    — Połóż dłonie na pośladkach…

    Posmarowałem jeszcze śliną jej oczko dobrze widoczne pomiędzy rozchylonymi jej własnymi dłońmi pośladkami. Byłem gotowy, by w nią wejść. Nie spodziewała się, co ją czeka. Chwyciłem ją bardzo mocno za włosy, tak by sama nie wiedziała, co ja bardziej zaboli, czy ten chwyt, czy mój kutas w tyłku… Krzyknęła głośno. Drugą dłonią przytrzymywałem jej pupę przy sobie, bo w pierwszych chwilach miała ochotę uciec. Była taka ciasna, a ja taki wielki i brutalny. Jebałem ją jak nieprzytomny. Patrzyłem, jak mój kutas chowa się w jej dupce. Wyrywała się przez kilkadziesiąt sekund, może nawet dłużej. Słyszałem jak mów “nie…, nie…, już nie…”. Potem zamilkła, przygryzła prześcieradło, przestała zaciskać nogi. Wyglądała, jakby czekała, aż to się skończy. Ale ja nie mogłem przestać. Wchodziłem w nią szybko i mocno, a ona tylko zagryzała silniej prześcieradło. Pociągnąłem ją za włosy, by zmusić do uklęknięcia z łóżku tyłem do mnie. Tak się stało. Cały czas posuwałem jej dupkę. Teraz zacząłem całować ucho i szyję, pieścić piersi. Powoli zaczęła mieć z tego przyjemność. Drugą ręką masowałem jej wzgórek, a potem wsadziłem jej dwa palce do cipeczki…

    Julia oszalała. Z jej cipki wytrysnęła ciepła maź. Zaczęła się trząść, całe jej ciało było maksymalnie naprężone, nie panowała już nad nim… Nie dałem rady wytrzymać dłużej… Przy każdym kolejnym pchnięciu czułem, jak pompuję w Julię kolejne porcje nasienia… Padliśmy razem na łóżko bez życia… Szybko odwróciła się w moją stronę…
    Zaczęła całować moją twarz. Oczy miała pełne łez…
    Była piękna…
    Moja cicha nastoletnia miłość…

    Od tamtej pory nie widziałem jej ani razu. Ani razu nie rozmawialiśmy… Nie było po co rozmawiać… Tamtej nocy nasze ciała i umysły powiedziały sobie wszystko. Teraz każdy kolejny szczyt zdobywam dla Julii. Może kiedyś znowu wyślę jej coś anonimowo…

    (Skomentuj, jeśli Ci się podobało. Będę wiedział, że mam pisać więcej;))

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marquis Donatien
  • Kronika cz 0 – Ruda cz I

    Klasa maturalna… Powinna kojarzyć się z nauką, studniówką, stresem przed egzaminem dojrzałości i wieloma innymi rzeczami. Dla mnie jednak kojarzyła się z Rudą i bynajmniej nie chodzi mi o wódkę żołądkową gorzką… Była to dziewczyna będąca moim ideałem, do której wzdychałem całe liceum. Ona jednak była zajęta i nie miałem szans. Spotykałem się wtedy z innymi, ale wciąż marzyłem o niej. Zresztą czułem, że ją też do mnie ciągnie, była chemia między nami. Więc gdy zerwała z chłopakiem, dosyć szybko zeszła się ze mną. Nasz związek trwał dosyć długo, niestety rozstaliśmy się, bardziej przez to że byliśmy młodzi i głupi, niż przez to że coś nas dzieliło… Do dziś pamiętam nasze pierwsze spotkanie w bardziej intymnej sytuacji. Był to piątek, dosyć mroźny luty, śniegowe zaspy po obu stronach drogi, przyszedłem po nią, by potem zabrać do siebie. Szliśmy miastem pod rękę, rozmawiając i rzucając sobie uśmiechy. Jaki ona miała wspaniały uśmiech… W końcu otworzyłem drzwi od domu, swoją ukochaną zaś przepuściłem i zaprosiłem do środka. Była to pierwsza jej wizyta u mnie w domu. Wcześniej jako para spotykaliśmy się na mieście, bądź u niej – w małym mieszkanku w bloku, gdzie mieszkała wraz z rodzicami i młodszym rodzeństwem. Warunki te jednak nie sprzyjały erotycznym uniesieniom. W związku zaczynało się tworzyć napięcie, połączone z zniecierpliwieniem, które szukało ujścia. Oboje przeczuwaliśmy, a wręcz wiedzieliśmy, że dzisiaj ubrania wylądują na podłodze…

    Pomogłem Rudej ściągnąć płaszczyk, sam również pozbyłem się kurtki. Swoją wybrankę przedstawiłem mamie i tacie – tak byli w domu przez cały czas. Mieszkałem jednak w starym, piętrowym domu. Grube ściany i stropy zapewniały sporo prywatności. Zaś moi rodzice nie mieli zwyczaju nawiedzać mojego pokoju. Szczególnie gdy odwiedzała mnie jakaś dziewczyna. Raczej nie mieli złudzeń odnośnie tego co dwoje młodych ludzi może robić będąc samemu za zamkniętymi drzwiami. Rodzeństwo, w swej upiornej złośliwości, było by wstanie zdobyć się na przeszkodzenie mi w takiej chwili, jednak oboje studiowali już poza moim rodzinnym miastem. Mogliśmy więc pozwolić sobie na niemal wszystko. Prowadziłem ją do pokoju. Szła przed mną, wspinając się po schodach. Burza rudych włosów opadała jej na plecy, sięgając niemal pośladków. Idąc kręciła swoją kształtną pupą w nieco obcisłych jeansach. Czułem, że skacze mi ciśnienie. Na prawdę miałem ochotę na tą dziewczynę i to od dłuższego czasu. Drzwi zamknęły się. Nie przedłużałem tego oczekiwania przez jakieś pokazywanie pokoju czy podobne zabiegi. Zresztą nie wiem czy coś by z tego wyszło. Niemal od razu padliśmy na łóżko, zaś nasze ręce zaczęły błądzić, tam gdzie wcześniej nie mogły. Zachłannie łapałem ją za te pośladki, które jeszcze przed chwilą kusiły mnie podczas wspinaczki po schodach. Nasze języki splatały się. Moja dłoń trafiła pod jej bluzkę. Dotykałem gładkiej skóry. Sięgnąłem do pleców, by rozpiąć stanik. Nie protestowała w żaden sposób. W końcu mogłem swobodnie chwycić jej piersi. Duże, pełne i jędrne. Ze sterczącymi z podniecenia sutkami. Cudowne i idealne. Nasze języki i usta ciągle były połączone. Każde z nas zachłannie dotykało partnera dłońmi. Drapało, ściskało, badało palcami. Delikatnie zacząłem drażnić sutki. Zajęczała cicho. „Muszą być bardzo czułe” – pomyślałem. Nie mogłem dłużej wytrzymać. Bluzka wraz z koronkowym stanikiem wylądowała gdzieś na łóżku. Koszulka którą miałem na sobie poleciała gdzieś obok niej. Moja wybranka topless prezentowała się lepiej niż sobie wyobrażałem, więc przez chwilę podziwiałem. Jej piersi były idealnej wielkości. Takie akurat nie za duże, ale wystarczające ,by dać mężczyźnie mnóstwo różnego rodzaju doznań. Po prostu perfekcyjne. Kiedy na chwilę oderwałem wzrok od jej piersi moje spojrzenie spotkało się z jej pięknym niebieskimi oczami. Potrafiła nimi wyrazić więcej niż jakimikolwiek słowami. Czasem naprawdę wystarczyło jedno znaczące zmrużenie oczu, bym wiedział, że ma na mnie ochotę. Znowu zaczęliśmy się całować. Tym razem jednak nie mogłem poświęcić uwagi tylko jej ustom. Lizałem szyję i piersi. Ssałem i delikatnie gryzłem sutki. Dłonią pieściłem drugą pierś. Delikatnie pojękiwała. Z każdą chwilą coraz mocniej i głośniej. Nagle zacisnęła pięści, zamknęła oczy, a twarz wyrażała olbrzymie zadowolenie.

    -Mówiłam, że często dochodzę? – powiedziała rozanielonym tonem, prawdopodobnie w odpowiedzi na moją zdziwioną minę. – Ale jeden mi nie wystarcza – dodała po chwili, jednocześnie łapiąc mnie za nadgarstek i kładąc moją dłoń na guziku od jej spodni, a ja natychmiast zrozumiałem przekaz. Po chwili pod palcami poczułem coś co mnie zdziwiło. Spodziewałem się gładko wygolonego wzgórka łonowego, takiego jak u moich poprzednich dziewczyn. Zamiast tego napotkałem na kępkę „futerka”. Na początku trochę mnie to zaskoczyło, a nawet rozczarowało… Teraz jednak nie wyobrażam sobie, żeby moja dziewczyna nie miała pozostawionego choć paseczka. Od razu sięgnąłem dalej. Była już mokra i gorąca. Mój palec trafił między jej wargi sromowe szukając łechtaczki.

    -Tak, tutaj!- jęknęła. Przez chwilę jeszcze się nią bawiłem. Nie przestawaliśmy się całować. Raz po raz mój język wędrował do jej szyi, potem niżej do piersi, a potem znowu do ust. Ruda była rumiana na twarzy, mało brakowało, a policzki miałby ten sam kolor co włosy. Oddychała ciężko z podniecenia, coraz częściej i głośniej pojękując. Zaciskała dłonie to na prześcieradle, to na moich pośladkach. Oderwała swe usta od moich. Jej twarz znowu malowała się ekstazą. Nie mogłem dłużej wytrzymać. Klęknąłem przed nią na łóżku i ściągnąłem jej spodnie wraz z koronkowymi, dobranymi do stanika majtkami. Była przed mną naga. Widać było zaokrąglone biodra i zgrabne nogi. Kępkę włosów na wzgórku łonowym. Wyżej nabrzmiałe z podniecenia piersi ze sterczącymi sutkami. Wsparła się na łokciach nadal dysząc z podniecenia. Jej śliczna buzia okraszona była rumieńcem i zalotnym uśmiechem. Gwałtownie złapałem się za klamrę od paska by uwolnić się z nadmiaru odzieży. Zresztą mój penis był od dłuższego czasu tak naprężony, że dziwne, że spodnie same nie pękły. Przejrzała moje zamiary, zresztą chyba nie było to trudne? Przyciągnęła mnie do siebie, obdarowała długim głębokim pocałunkiem, zaś moją dłoń umieściła między swoimi nogami.

    -Seksu dzisiaj nie będzie, ale spokojnie zajmę się Tobą! – niemal wyjęczała mi do ucha.

    Czułem wilgoć i gorąco wzbierające w jej wargach sromowych. Mój język wciąż błądził pomiędzy jej wspaniałymi pełnymi piersiami, a szyją. Palce raz po raz zagłębiały się w jej rozpalonym wnętrzu. Wzdychała coraz ciężej, ciągle pojękując raz głośniej, a raz ciszej. Czułem, że kolejny moment jej ekstazy zbliża się coraz bardziej. Na chwilę odkleiłem swe wargi od jej sutków, by móc zobaczyć moment spełnienia na jej pięknej twarzy. Widziałem jak powoli traci kontrolę nad swym ciałem. Zaciskała swe dłonie na pościeli, wyginała plecy, oraz jęczały coraz głośniej. Byłem już blisko, coraz bliżej. Już. Nagle zacisnęła swe nogi, zaś jej kręgosłup uformował łuk. Piersi podnosiły się z każdym ciężkim oddechem. Ekstatyczne jęki były idealnie oddawały uczucie olbrzymiej przyjemności, które malowało się na jej twarzy. Po chwili na jej ustach wykwitł szeroki uśmiech, a jej ciało nagle zwiotczało. Już było po wszystkim. Kiedy otrząsnęła się przytuliła się i uścisnęła mocno, a następnie obdarowała długim, mokrym pocałunkiem. Poczułem jej dłoń na moich wyraźnie wybrzuszonych spodniach. Wszak ja wciąż miałem na sobie spodnie, podczas gdy ona była już naga…. i zaspokojona.

    -Chyba teraz Twoja kolej – powiedziała po czym polizała moją szyję. Aż dreszcz przeszedł po całym moim ciele. W tym czasie jej ręka walczyła z moim paskiem i zapinanymi na guziki spodniami.

    -Pomóż! – rozkazała zniecierpliwionym głosem, choć była w nim też nuta słodkiej bezradności. Widocznie tak samo jak ja nie mogła się już doczekać pieszczot. Wprawnym ruchem rozbroiłem pasek, a ona zsunęła mi spodnie wraz z bokserkami. Naprężony do granic możliwości penis wyskoczył ze spodni. Jej piękne niebieskie oczy aż rozszerzyły się ze zdziwienia. Cała mimika jej twarzy wyrażała miłe zaskoczenie.

    -Ale wielki! – powiedziała entuzjastycznie. Owszem mam się czym pochwalić. Wzięła mojego penisa w garść i zsunęła napletek. Miała lekko rozchylone usta, twarz pokrytą rumieńcem, zaś spojrzenie wędrowało od moich oczu do główki mojego penisa. Jej ręka ciągle powtarzała powolny ruch w górę i w dół…

    -Mogę go polizać? – zapytała.

    -Możesz z nim zrobić co chcesz kochanie – odparłem. Ona w odpowiedzi przesunęła swoim języczkiem po trzonie mojego penisa, by potem objąć go swoimi gorącymi, wilgotnymi ustami. Kolejny raz przeszedł mnie dreszcz. Czułem jak jej wargi ślizgają się wzdłuż główki, a język omiata ją raz z jednej, a raz z drugiej strony. Wspomagała się przy tym dłonią, która przesuwała się w górę i w dół. Wszystko zaczęło się dość powoli i leniwie, jednak wciąż było to wspaniałe uczucie. Sięgnąłem do jej piersi, jak już wspomniałem były idealne, więc ciężko było się oprzeć. Pół siedziała, pół leżała na mnie bokiem, więc w zasięgu moich rąk była jej cipka. Kiedy jej dotknąłem, by znowu się nią pobawić i sprawić jej trochę przyjemności mruknęła jak niezadowolona kocica i odciągnęła moją dłoń.

    -Daj mi się skupić na Twojej przyjemności! – powiedziała z figlarnym błyskiem w oku. Mój penis, którego ciągle trzymała w dłoniach, był cały mokry od jej śliny. Jej język znowu spotkał się z moim wyprężonym członkiem. Wiedziała co robi. Przyspieszyła, zarówno ruchy swojego wilgotnego języka jak i dłoni. Brała go coraz głębiej w usta. Kilka razy wyciągała go z ust, by na chwilę umieścić go między swoimi piersiami, dotknąć sutków czy po prostu uderzyć nim o nie z mokrym plaśnięciem, a następnie ponownie schować go w swojej buzi. Czułem jak z każdą sekundą jestem coraz bliżej szczytu. Oddychałem ciężko, czułem jak moja przepona wykonywała niekontrolowane ruchy. Ona zaś kolejny raz wkładała ociekającego śliną penisa między swoje cudowne piersi. Nagle wstała. Miałem chwilę, żeby podziwiać jej zgrabne nogi, cudowne krągłe pośladki, łono z pozostawioną kępką „futerka”, pełne piersi i niezwykle urodziwą buzię. To wszystko skąpane w burzy rudych włosów. Każdy jej ruch od kiedy przekroczyliśmy drzwi mojego domu był pełny seksualnego napięcia. Jednak kiedy teraz stała naga i rozpalona to to wszystko przekraczało wyobrażalne granice…

    -Siadaj tu! – rozkazała wskazując krawędź, zaś ja bez chwili zastanowienia wykonałem polecenie. Zdjąłem też spodnie, które wciąż znajdowały się gdzieś między moimi kolanami, a kostkami. Siedziałem więc teraz na krawędzi łóżka, a mój wielki, wyprężony i wilgotny od śliny penis sterczał jakby bezczelnie domagając się kontynuacji pieszczot. Przyciągnąłem ją w swoją stronę, licząc że zmieniła nieco swoje zdanie, usiądzie na mnie okrakiem i będę mógł wsunąć się w jej wilgotną, ciasną cipkę. Pokiwała tylko przecząco głową i zamiast tego klęknęła między moimi kolanami i ponownie zaczęła oralne pieszczoty. Przesunęła językiem po trzonku po czym ciasno objęła główkę wargami. Ssała chwilę, jednocześnie obficie śliniąc, tak że z mojego penisa wręcz kapało na podłogę. Następnie wzięła między swoje piersi, ścisnęła je i zaczęła poruszać się w górę i w dół. Śliska główka przeciskała się między jej biustem jednocześnie ocierając o gładką skórę.

    -Cudownie! – powiedziałem z ekstazą malującą się na twarzy, gdy tylko pierwsze bodźce dotarły do mojego mózgu. Ona zaś kontynuowała swoje pieszczoty. Co jakiś czas zmieniała metodę i brała go w ręce, bądź do ust. Raz po raz przejeżdżała po nim wyciągniętym językiem. Wciskała między swoje piersi. Rzucała pożądliwe spojrzenia, przygryzała lekko wargi.

    -Ale on jest wielki! – rzuciła poruszając energicznie dłonią po główce, by potem zachłannie wziąć go w usta. Kilka razy próbowałem dłońmi dotykać jej biustu, jak zaczynałem drażnić sutki prychała jak kocica i odsuwała moje dłonie. Czułem jak wzbierają we mnie fale przyjemności, które pchają mnie do finiszu. Coraz mniej panowałem nad swoim ciałem.

    -Powiedz mi jak będziesz kończył. – oznajmiła, widząc mój stan. Ja zaś czułem, że zaraz dojdę i będzie to naprawdę obfity orgazm. Mój naprężony penis znajdował się w jej dłoniach, a ona poruszała nim tak, że przy każdym ruchu w górę i w dół, główka ocierała się o jej sutki. Wtedy też poczułem, że dłużej już nie wytrzymam. Pierwsza salwa gorącego nasienia wystrzeliła na jej biust. Wtedy wbrew temu co oczekiwałem, jej głowa skierowała się w dół. Kolejna porcja spermy trafiła na jej policzek. Potem poczułem jak jej gorące usta obejmują mojego członka. Kolejne wystrzały trafiały już w głąb jej gardła, a czułem że było tego sporo. Chyba tylko ona potrafiła u mnie wywołać tak silny orgazm. Aż odleciałem, dosłownie wzrok zaszedł mi mgłą i słyszałem jak krew szumiała mi w uszach. Ona zaś klęczała przed mną, a ten widok był naprawdę niesamowity, niezapomniany i tak cholernie podniecający, że nadal na samo jego wspomnienie mam erekcję. Moja wymarzona ruda piękność klęczała naga, z wypiekami na twarzy. Cała aż lekko błyszczała od potu. Oddychała ciężko, zaś na jej idealnych piersiach widniały kleksy mojego nasienia. Podobnie jak na jej urodziwej buzi. Oblizała się delikatnie zbierając spermę z kącika ust. Figlarny ognik w oczach, a następnie pozornie niewinny, choć niosący ze sobą olbrzymi ładunek seksu uśmiech dopełniały dzieła.

    -Miałeś mi powiedzieć jak będziesz kończył – powiedziała z lekkim wyrzutem, nieznacznie rozsmarowując koniuszkiem palca nasienie spływające po jej sutku. – Chciałam wszystko połknąć. – dodała.

    -Spodziewałem się czegoś zupełnie odwrotnego. – odpowiedziałem, wciąż oddychając ciężko i łapiąc oddech.

    -Ja się Ciebie nie brzydzę. – powiedziała po czym demonstracyjne oblizała mojego wiotczejącego już penisa, pokrytego mieszaniną spermy i śliny. Po wszystkim pchnęła mnie na łóżko, położyła się obok i przytuliła. Objąłem ją czule. Chwilę tak leżeliśmy, pozwalając by nasze oddechy się wyrównały, a ciała odpoczęły. Chwilę później była powtórka… a potem się ubraliśmy i resztę wieczora spędziliśmy dosyć grzecznie.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Student007

    Wróciłem po dłuzszej przerwie i postanowiłem podzielić się jakimiś starszymi wspomnieniami, jeszcze z liceum, dlatego otrzymują one numer zero.

    Postaram się dodać niedługo kolejne części, oraz obiecuję dalszy ciąg “Siostry kumpla”. Także cierpliwości.

  • MW-Prolog Rozdzial 9 Tom lub Jerry

    W sobotę rano odbieram kuzynów z lotniska, wypoczętych – przespali cały lot z NY – spragnionych ojczystej ziemi i rozmowy ze mną.  Po lekkim śniadaniu idziemy nad basen. Bliźniacy chlapią się trochę i wspólnie zalegamy na leżakach.  Wymieniamy się ostatnimi  nowinami. Spoglądam na zegarek. Już czas.

    – Przyniosę coś do picia, zaraz wracam.

    * * *

    – Wchodzisz!

    Rozłączam się i obserwuję basen z okna sypialni. Od strony furtki nadchodzi swobodnym krokiem młoda dziewczyna ubrana wyłącznie w torebkę. Ma ją na ramieniu, poza tym jest goła. Bliźniacy zauważają ją,  jak jest już w połowie drogi. Wytrzeszczają oczy na Natkę, bo to ona idzie, po chwili się reflektują i tylko obserwują ją spod wpółprzymkniętych powiek. Oczu oderwać nie mogą.

    Natka kompletnie ich ignoruje, nachyla się nad jednym z wolnych leżaków i przesuwa po trawie. O coś ciągle zahacza, szarpie, jej melony kołyszą się wdzięcznie. Ciągle coś jej nie pasuje, okrąża leżak, nachyla się strzepując niewidoczne okruszki. Przypadkiem wypinając tyłeczek z wdzięcznie wyglądającym spod niego bobrem w stronę bliźniaków. Strzepywanie okruszków powoduje miłe dla oka ruchy tyłeczka. Wreszcie zalega na leżaku, przypadkiem z cipką skierowaną w stronę bliźniaków, nie jej wina, że akurat z tej strony ma słońce.

    Tom albo Jerry – nie rozróżniam ich –  zrywa się z leżaka i szybko zmierza w kierunku domu. Przemieszczam się do kuchni i kończę mieszać drinki. Wpada kuzyn.

    – Ty, słuchaj… Co jest grane?

    Udaję, że nie rozumiem o co chodzi, przecież nic nie wiem, mieszam drinki w kuchni.

    – Przyszła jakaś dziewczyna, taaakie balony, opala się na leżaku.

    – A, to pewnie Natka, córka sąsiadów, wpada czasem się poopalać jak jest ładne słońce. Czasami z młodszą siostrą.

    – Aaaale ona się nago opala!

    – No właśnie dlatego tu wpada, gdzie się ma nago opalać, na balkonie od ulicy? – Poczym, jakbym sobie nagle o czymś przypomniał, dodaję.

    – Tylko chłopaki, bez żadnych numerów. Znam waszą reputację. Ma dopiero siedemnaście lat, siostra chyba trzy lata młodsza, sąsiad by mnie zabił. Najlepiej ją ignorujcie. – Podaję mu gotowe drinki – Weź, ja jeszcze muszę zadzwonić (to akurat prawda), zaraz do was dołączę.

    Tom albo Jerry (nigdy ich nie odróżniałem) odchodzi, dalej z wyrazem tępego zdziwienia na twarzy. Łapię za telefon, wybieram kolejny numer.

    – Majka, wchodzisz za dziesięć minut.

    * * *

    Natka czeka taktownie aż obaj widzowie będą na miejscu, siada, okrakiem oczywiście, na leżaku i sięga po torebkę. Smaruje się dokładnie olejkiem do opalania. Wstaje i podchodzi do bliźniaków. Teraz sama klasyka:

    – Przepraszam, czy któryś z panów mógłby mi posmarować plecy?

    Zrywają się obaj. Tom albo Jerry jest szybszy. Pieczołowicie, acz bacząc, by nie wyjść poza obszar niewątpliwych pleców, smaruje Natkę. Ta dba również o radochę  drugiego T/J-a. Nachyla się lekko i wdzięcznym ruchem głowy odrzuca burzę włosów z pleców. Pozostaje tak nachylona, żeby nie zasłonić ich ponownie,  z pupą  wdzięcznie wypiętą, zupełnym przypadkiem, w stronę drugiego bliźniaka. Nie chcę myśleć, co się dzieje w jego kąpielówkach.

    Po chwili, zmęczona zapewne, podpiera się ręką o kolano, co powoduje miły dla oka grymas włochatej cipy. Natka dziękuje za pomoc i wraca na swój leżak. Nie, jednak nie na leżak – mości się na materacu i teraz dla odmiany wystawia na słońce i wzrok bliźniaków swoją pupę. Smaruje ją jeszcze dokładnie olejkiem i zalega w bezruchu z lekko rozrzuconymi udami. Tom lub Jerry, z wzrokiem uwięzionym między tymi udami, dzieli się gorączkowo z Jerrym  lub Tomem świeżo uzyskaną ode mnie wiedzą. Oraz widokiem.

    * * *

    Spokój nie trwa długo. Od strony furtki naciera na bliźniaków Majka. Dla odmiany kompletnie ubrana. Ale jak… Dziewczęta to potrafią. Obcisły top wiernie oddający kształt piersi, sutki niemalże przebijające cienki materiał – Majkę  niewątpliwie podnieca cała sytuacja – nie pozostawia cienia wątpliwości, co do kształtów tego ciałka. Podobnie spodenki, ciasno opinające biodra. Jasne, kontrastujące z opalonymi, szczupłymi udami dziewczyny.

    – Cześć siostra – rzuca na przywitanie, obraca się, rozglądając, obrzuca przy tym obojętnym wzrokiem bliźniaków.

    Ci mogą podziwiać jej tyłek – spodenki wrzynają się głęboko między pośladki dziewczęcia, oraz cipkę – tu też odwzorowanie jest doskonałe.

    Żeby się opalać, trzeba się rozebrać. Jeśli bliźniacy mieli nadzieję, że „gorzej” już nie będzie, to teraz ją tracą. Za to w gatkach im niewątpliwie przybywa. A Majka zaczyna od tych spodenek…

    Wierci się przy tym tak, by Tom i Jerry mogli ją sobie obejrzeć z każdej apetycznej strony. Ma już kciuki za gumką majtek, gdy nagle zmienia zdanie. Niemalże słyszę bliźniaczy jęk zawodu.

    Ale nie, majtki lądują na trawie, zaraz za nimi top. Nieskazitelne stożki piersi i pęknięcie niczym nieosłoniętej muszelki atakują  zmysły chłopaków.

    Majka sięga po olejek do opalania. Dla odmiany daje przedstawienie na stojąco, wdzięczy się i wygina na wszystkie strony usiłując posmarować się cała. O plecy prosi siostrę, angażowanie bliźniaków to przegięcie – do takiego wniosku doszliśmy układając Plan.

    Majka schyla się po rakietki do badmintona, wywołując kolejne drgnięcie w bliźniaczych kąpielówkach.

    – Rusz się Natka, zagramy!

    Natka nie zrywa się tak zaraz z materaca. Bynajmniej nie cała. Zmniejsza dystans między głową a stopami, skutkiem czego jej tyłek wędruje naprawdę wysoko… W tej pozycji się przeciąga i ten moment przeciąga póki siostra nie klepnie jej w tyłek. Póki co, słoneczko zagląda jej wprost do pizdy. Pospołu z bliźniakami.

    – No ruchy, ruchy!

    Bliźniacy już ją ruchają, w myślach.

    Klaps Majki niweczy te marzenia.

    Niezbyt im ta gra wychodzi, co i rusz któraś z dziewcząt podbiega do bliźniaków i nachyla się, by podnieść lotkę. Zwłaszcza Natka i jej rozbiegane balony przykuwają uwagę bliźniaków. Dziewczyny przechodzą same siebie, udaje im się umieścić lotkę na leżaku jednego z bliźniaków. Podbiegają obie.

    – Przepraszam, czy mogę? 

    Tom lub Jerry leży  z rękoma skrzyżowanymi na kąpielówkach; wiem, co pod nimi ukrywa, jak go znam, wzwód musi mieć potężny. Wreszcie siada na leżaku, by choć trochę zamaskować swój sterczący i całkowicie nieświadomy krępującej sytuacji dyszel, desperackim gestem odrywa jedną rękę od kąpielówek i sięga po lotkę. Natka go dobija:

    – Dziwię się panom, że panowie tacy wyubierani, szkoda takiego słońca  – mówi obojętnym tonem, równocześnie wskazując palcem kąpielówki bliźniaka, ledwo skrywające jego nabrzmiałe przyrodzenie.

    – Ekhm.. może później – odpowiada Tom lub Jerry, próbując kaszlem ukryć zakłopotanie. Co tam zakłopotanie. Panikę! Robi się czerwony na twarzy. Bliźniak się rumieni rozmawiając z  dziewczyną! Wieki będę się z niego śmiał. Problem w tym, że nie wiem z którego.

    Znowu dzwonię:

    – Dziewczęta, czas na wielki finał!

    * * *

    Zrzucam gatki i niespiesznie zmierzam nad basen, bliźniacy mnie nie widzą, zresztą w ogóle widzą tylko Natkę i Majkę, które tymczasem wróciły do gry.

    Od strony furtki dobiega radosny śmiech, kuzyni podrywają głowy.

    I widzą trzy nagie gracje, nadbiegające  w podskokach i z impetem wpadające do basenu. Natka z Majką dołączają i basenie robi się różowo – pięć gołych małolat wyczynia dzikie harce, w powietrzu migają tyłeczki, krocza i cycki w rozbryzgach wody.

    Macham do dziewcząt. Wyskakują z wody i biegną do mnie mimo bliźniaków. Ci wreszcie mnie zauważają, ich miny są bezcenne. 

    Jako pierwsza dopada mnie Maleńka, rzuca się na mnie, oplatając wszystkimi kończynami. Z uwieszonym na mnie ciałkiem, przytulam po kolei pozostałe dziewczęta. Bliźniacy obserwują to z niekończącym się opadem szczęki.

    – Królestwo za wasze myśli – rzucam do bliźniaków.

    – Mocno przepłacasz – Majka potrafi być złośliwa.

     Bliźniacy podnoszą się niezgrabnie, idą ku nam, zapominając  zasłonić swe podejrzanie wypchane kąpielówki.

    – Panowie, jesteśmy w raju! 

    – Na co czekacie, dziewczyny? – Dodaję półgłosem i dziewczęta, oprócz Maleńkiej, nadal na mnie uwieszonej, rzucają się ze śmiechem i dosłownie zdzierają bliźniakom gatki. Dwa pytongi strzelają w niebo, dziewczęta klaszczą.

    – A więc to tym myślicie – nie odpuszcza Majka.

    Trąca je dłonią – pytongi się kołyszą, a ich właściciele odzyskują głos.

    – Kurwa! – Mówi z uczuciem Tom lub Jerry.

    – Ja pierdolę – Mówi z ekspresją Jerry lub Tom.

    Wreszcie czymś się różnią!  

    Majka podchwytuje temat.

    – Jeszcze nie! Ale może byś mnie wreszcie wypierdolił!  Miałeś już piętnastkę?

    Bliźniaki jeszcze przez chwilę patrzą z niedowierzaniem, wreszcie wybuchają niepohamowanym śmiechem.

    – Do końca życia ci tego nie zapomnimy!

    – Owszem, winniście mnie  i dziewczętom, wdzięczność za zorganizowanie tej imprezy, ale bez przesady!

    – Do końca życia ci nie zapomnimy, jak nas wkręciłeś!

    – To może idźcie teraz na miasto, zobaczcie, jak stolica wypiękniała…

    * * *

    Zniecierpliwione dziewczęta zaczynają powoli dobierać się do bliźniaczych interesów.

    – Ostatecznie możemy ci wybaczyć.

    – To może się przywitajmy. Pokażę wam chłopaki, jak należy się przywitać, potem wasza kolej. Maleńka zsiada ze mnie w końcu, obchodzę dziewczęta i witam się grzecznie z każdą cipą. Oczywiście każda panna równie grzecznie wita się z moimi jądrami.

    – Ty zbereźniku, sam to wymyśliłeś? – Odzywa się T/J ( Tom lub Jerry). Ale zaczyna się witać ochoczo. To znaczy ochoczo ładuje łapsko w krocze Natki.

    – Teraz musisz ścisnąć – instruuje Natka, łapiąc go jednocześnie za mosznę.

    Następna jest Majka.

    – To ile naprawdę masz lat? – pyta Tidżej (T/J) ściskając jej bułeczkę

    – Piętnaście, a Natka siedemnaście. – I ponawia pytanie, na które nie dostała odpowiedzi. – Ruchałeś już piętnastkę? – Majka lubi szokować!

    Teraz Tidżej wita się z cipą Kasi.

    – Wypasiona pizda, co nie? – pyta grzecznie Kasia – piętnastka, tak jak ja – masuje mu jądra w uprzejmym powitaniu.

    Jeszcze nie wyszedł z szoku, a już trzyma w dłoni krocze Loli.

    – Też masz piętnaście? – pyta uprzejmie.

    – Naprawdę tak staro wyglądam? Właśnie masz w garści czternastoletnią cipę – informuje go równie uprzejmie, masując mu jajeczka.

    Ostatnia jest Ala.

    – Właśnie ściskasz najmłodszą cipkę w życiu – mówi smyrając mu paluszkami klejnoty.

    – Koleżanka miała czternaście – T/J protestuje nieśmiało.

    – Ale dłużej!

    T/J jest tylko w stanie spojrzeć na mnie niemym, bazyliszkowym  wzrokiem. Stoi tak i ściska tego pierożka, aż mi go żal. Podchodzę, a on pyta:

    – To teraz posuwasz czternastki?

    – Jak mnie już rozdziewiczył to i dyma, sama się prosiłam – wyręcza mnie Ala w odpowiedzi. Rozgaduje się nagle.

    – A jak on bosko liże cipę, mam z nim takie orgazmy… Ciekawe czy mu dorównasz.

    T/J ponownie oniemiał. Ala ciągnie go mocno za jaja.

    – To wyliżesz mi cipkę, czy nie? Lizałeś już taką młodą?

    Ból w jądrach ocucił bliźniaka.

    – Nie lizałem, wyliżę. To znaczy wyliżę ci cipkę i będzie to najmłodsza cipka, jaką lizałem.

    Drugi bliźniak przechodzi podobną inicjację.

    – Wolisz zarośnięte cipy, czy ogolone? – słyszy, czesząc palcami futerko Natki. – Bo widzisz w tym gronie tylko ja mam bobra – dodaje Natka, zalotnie poruszając kroczem.

    – Im tam na tych cipkach jeszcze niewiele, albo i nic nie wyrosło – dodaje, wskazując lekceważąco pozostałe dziewczęta – To jak? Przelecisz mnie pierwszą?

    – Czternastolatka, świeżo rozdziewiczona, twój kuzyn twierdzi, że najciaśniejsza pizda świata. Pomacaj tylko tego pierożka – reklamuje się Ala – Nigdzie nie dostaniesz tak świeżego towaru!

    Bliźniak maca posłusznie pierożka i potakuje.

    Natka przyłapuje bliźniaków stojących obok siebie, łapie ich obu za kutasy i podbija ofertę.

    – Jeden w cipę, drugi w dupę, co wy na to chłopaki, wchodzicie w to?

    Postanawiam dołączyć.

    – A ja do buzi, wchodzisz w to Natka?. 

    Patrzymy po sobie i zgodnie kiwamy głowami. Niestey, nie jest nam dane, albowiem…

    Rzutem na taśmę Lola z Majką ( musiały się umówić) przebijają wszystkie oferty.

    – A jak tam złoty deszczyk panowie? Lubicie jak pada?

    Na twarzach Tidżejów pojawiają się banany od ucha do ucha.

    – No to gleba, ale już! 

    Bliźniacy kładą się na trawie, z kutasami wystrzelonym w niebo. Lola i Majka stają nad nimi szeroko rozkraczone. Widzę naprężone brzuszki i pulsujące bułeczki z których wkrótce płyną strugi gorącego moczu. Dziewczęta wyraźnie celują w sterczące pały bliźniaków. Ledwo kończą sikać, kucają nad bliźniakami i nadziewają jeszcze mokre cipy na równie mokre drągi. Musiały to sobie dobrze zaplanować, wcześniej podzieliły się bliźniakami. Chyba na zasadzie: ja ujeżdżam prawego, ty lewego.

    – Nieźle was wyruchały! – mówię do pozostałej trójki – Bez mydła. Nachylają się ku sobie, coś szepcą. Wreszcie biorą mnie pod ręce i  wpychają między ujarzmianych właśnie bliźniaków.

    – Posuńcie się trochę chłopaki, tylko nie zgubcie jeźdźców! 

    Lola i Majka nie przerywając ujeżdżania bliźniaków, biorą się za polerowanie mojego berła. Pozostałe dziewczęta klękają nam nad głowami i nagle mój nos wbija się w Alcynego pierożka. Wiem, co mam robić.

     Z mojej lewej strony dobiega: – O kurwa! Wypowiedziane wprost w pizdę Kaśki. Równocześnie z mojej prawej strony dobiega – ja pierdolę! – lekko stłumione przez gęste futro Natki.

    Zanurzamy języki w te pizdy. Za chwilę okazuje się, że to jeszcze nie koniec niespodzianek, nagle Pierożka zastępuje na moją głową boberek Natki. Przedzieram się przez gęste futerko i liżę następną cipę. Znika boberek, nad głową wisi mi hotentocki fartuszek Kaśki. Ta pizda wymaga specjalnego traktowania.

    – Kasiu!

    – Tak, kochanie?

    – Po prostu usiądź mi cipą na twarzy i  trochę się powierć.

    Siada i się wierci. Wrażenia nie do opisania. Kuzyni musieli podejrzeć, bo widzę później, że też dostają cipą w twarz. 

    W takich  okolicznościach bliźniacy szybko kończą. Pakują dwa ładunki spermy w dwie spragnione cipki. Lola i Majka, chyba niedopieszczone, szybko spychają tyłki koleżanek z głów swoich kochanków i przyciągają te głowy do swoich pizd. Bliźniacy zachłannie liżą te cipy pełne ich własnej spermy. Stopniowo skupiają się na łechtaczkach i wreszcie nasz chytry plan usidlenia bliźniaków wydaje pierwsze owoce – mamy dwa pierwsze orgazmy.

    Ponieważ Lola i Majka właśnie ssą na zmianę mojego kutasa, mało mi go nie odgryzają, ale w zamian dowiaduję się, jak ssie kutasa szczytująca właśnie laska. Natka i Ala też nie próżnują, zamiatają mianowicie po Loli i Majce – wylizują do czysta oślizgłe pały bliźniaków. Kasia… Kasia chodzi po prostu między nami i jak znajdzie wolną twarz, to wyciera w nią cipę i idzie szukać następnej. Potraktowani właśnie w ten sposób bliźniacy spoglądają na mnie z wyrazem czystego szczęścia w oczach… Gdy już je rozkleją.  Mają na co patrzeć, bo właśnie się spuszczam. Zaalarmowane w ostatniej chwili dziewczęta podsuwają buzie. Ali zalepiam oczko, Majce trafiam w czubek nosa, Natka łapie na język, Kasi zostawiam smugę na policzku a Lola ma pięknego białego wąsa.

    – Stary! Do śmierci ci tego nie zapomnimy!

    Patrzą na otaczające ich, zgrzane, rozczochrane małolaty, wszystkie z moją spermą na buziach i pały im znowu tężeją.

    – Dziewczęta, kochamy was!

    – Wolimy, jak nas ruchacie – odpowiadają moje panny i wybuchamy śmiechem.

    Laski coś tam szepcą, po czym rozsmarowują sobie moją spermę na twarzy.

    – Chcemy być dla was piękne – mówią – maseczki ze spermy są najlepsze.

    * * *

    Taplamy się w basenie, powoli staje się ciasny, jest nas już ósemka. Opowiadamy bliźniakom dzieje naszej paczki.

    – I gdyby się nie odważył, tam na basenie i nie złapał mnie za cipę, nic by z tego nie było – opowiada Kasia, pokazując wszystkim tę cipę.

    – Ale to ty pierwsza mnie zaczepiłaś, a właściwie jego – macham berłem do dziewcząt.

    – Ale to ty przeszedłeś od słów do czynów!

    – Wszystko to wina gumy. Tej w moich kąpielówkach – podsumowuję.

    – Nie byliście tu pierwszymi wkręconymi – mówi Maleńka. Trzeba było widzieć jego minę, jak tu, przy basenie, otworzył oczy i zobaczył nad sobą dwie obce dziewczyny, całkiem gołe, z cipami na wierzchu, gapiące się na jego kutasa – sam też był goły.

     – A jak mu podesłałyśmy Lolę – śmieją się Kasia i Majka – Był przekonany, że to my, jak otwierał drzwi. A tam obca dziewczyna. I to on był z fajfusem na wierzchu, a Lola ubrana. Pewnie się długo zbierał.

    – E tam! – odpowiada Lola, z miejsca załadował mi łapsko pod sukienkę.  No i bez majtek byłam, nie całkiem ubrana. Ale fakt otwierał drzwi a pała już mu się podnosiła.

    – Szybko się podnieca.

    – Może sam się podniecał, jak na nas czekał?

    – A o co chodzi z tymi majtkami – wtrąca T/J.

    – A bo widzisz warunkiem przyjęcia do tego grona jest przyjście tu w kusej sukience i bez majteczek – mówi Kasia – tylko mnie to ominęło.

    – Spoko, chłopaki, was to nie dotyczy!

    – Bardzo śmieszne…

    – Żałuję, że ci nie powiedziałem jak zadzwoniłaś, chyba jeszcze tego wtedy nie wymyśliłem. A dziewczyny miały przychodzić bez majtek, żeby udowodnić, że im zależy. Jak dotąd wszystkim im zależało.

    – I stąd poszła tradycja naszych powitań, każdej z nas pakował łapkę w krocze, żeby sprawdzić, czy mamy coś pod sukienką

    – On po prostu nade wszystko lubi macać cipy, ot co!

    – I jakimś sposobem sprawił, że lubimy mieć macane cipy

    Bliźniacy szybko łapią za najbliżej położone cipy i patrzą na mnie z podziwem. A dziewczęta podkręcają ich dalej.

    – I tak nam się to spodobało, że teraz wszystkie zasuwamy po mieście bez majtek, jak tylko jest okazja.

    – Czasem nawet z jajkiem w pochwie – rzuca znienacka Kaśka intrygując tym niemożebnie bliźniaków ale też Alę i Natkę – tyle się wydarzyło, że nie o wszystkim zdążyły usłyszeć.

    – Kazał mnie i Majce ugotować po jajeczku i nosić w pochwie, miałyśmy ćwiczyć mięśnie… aha, Kegla, żeby miał większą przyjemność.

    – Żebyście mogły sprawiać większą przyjemność swoim przyszłym chłopakom – wtrącam. Łatwiej wam będzie złowić męża dzięki norce jak imadło!

    – No i,  jak już poćwiczymy, miałyśmy to jajeczko donieść w sobie aż tutaj. Bo on lubi ciepłe.

    – I przyniosłyśmy i wyjadał nam prosto z cipek.

    – A jajeczko było na miękko!

    Tym razem Tom lub Jerry jest szybszy:

    – To wolicie na miękko? – Upewnia się i biegnie do kuchni.

    * * *

    Zanim wraca  z ugotowanymi jajkami, plan jest gotowy:

    – Robimy wyścigi dookoła basenu – tłumaczy mu Kaśka – rozstawimy leżaki jako słupki, startujemy stąd, każda wkłada sobie jajko w cipę i biegniemy. Wyjątkowo nie wolno łapać się za cipę. Która pierwsza dobiegnie, dostanie nagrodę.

    – A jaką nagrodę? – Dopytują się dziewczyny. Kaśka myśli przez chwilę.

    – Naprawdę chcecie wiedzieć teraz?

    – Ty już wiesz, to niesprawiedliwe.

    – No, fakt. Która doleci pierwsza, zostanie wyruchana przez trzech obecnych tu dżentelmenów. We wszystko po kolei. A jak nie będzie chciała dupala to ma jeszcze wolne ręce, zresztą sama zdecyduje co zrobi z tymi trzema chujami.

    Tom lub Jerry rozdaje obrane już jajka ugotowane na pół miękko.

    – Jedno pytanie – to Lola – Co robią pozostałe dziewczyny?

    – Mogą się lizać parami albo… O! Robią kwadracik. Nie wolno im nawet dotknąć zwyciężczyni i chłopaków. Ona jedna bierze całą spermę

    – Jedno pytanie – To Ala – Czy można kogoś poprosić, żeby mi to jajko wsadził?

    – Pełna dowolność. 

    Ala odwraca się do mnie, podaje jajeczko i mówi:

    – Ty mi wsadź. 

    W efekcie jajka wsadzają paniom panowie, Tidżeje zaoferowali się nawet, że mogą dopychać je jak najgłębiej kutasami, ale pomysł upadł z obawy o całość jajek. Ja męczę się nad pierożkiem Maleńkiej.

    – No zobacz, jak to jajo złośliwie wyskakuje, mogłabym strzelać jajami z cipy, jak z armaty.

    – Zasięg oceniam na pół metra.

    – Za ciasną mam tę pochwę jeszcze mi jej dobrze nie rozepchałeś… Uważaj, zaraz pęknie, nie pchaj tak szybko!

    – Staram się. A pochwę masz najcudowniejszą na świecie!

    – Dobra, idzie! – jakimś cudem udało się dopchać nieuszkodzone jajko do samego dna. Maleńka wstaje, maca się po piździe.

    – Nawet się trzyma, jak już weszło, to się zassało – Skacze na jednej nodze… Nic.

    – Kurwa, jak ja je teraz wyciągnę!

    W efekcie Ala wygrywa w cuglach. Ona jedyna nie boi się że zgubi jajo.

    Podchodzi do niej nagroda w postaci trzech dżentelmenów, skłania się i pyta:

    – W co sobie panna życzy? Ala zamyśla się głęboko. Nagle wstaje i zaczyna wyczyniać dzikie hołubce.

    – ???

    – Po pierwsze muszę się pozbyć tego cholernego jaja!

    – A czujesz je? – Pyta Kaśka.

    – No pewnie, że czuję!

    – To spróbuj je wycisnąć, nam się z Majką udawało.

    Ala natęża się na wszystkie sposoby. Majka, jak to Majka, rzuca:

    – Żebyś się tylko nie zesrała! 

    Wywołane śmiechem drgawki pomagają, Ala rodzi jajo. Spada na moją postawioną dłoń i od razu znika w moich ustach.

    – No co? – Pytam. – Wiecie, że lubię ciepłe.

    Ala ponownie zamyśla się głęboko. Następnie klęka przed bliźniakami i wypina na nich swój chudy tyłeczek.

    – Pomacajcie sobie moje słoneczko – nie bardzo rozumieją – no, dziurę w dupie.

    Śliną palce i macają sumiennie. Ala wstaje i odwraca się do nich.

    – Sami widzicie, tu się nie da, dopiero będziemy nad tym pracować – patrzy na mnie, to ze mną będzie pracować.

    Bliźniacy kiwają głowami – tu się nie da.

    – Zrobimy tak – mówi Ala – Opadam na cztery łapy, jeden posuwa mnie w cipkę, drugi w buzię, trzeci odpoczywa i co chwila zmiana.

    – Ojej, a nie mogłabyś odstąpić nam jednego?  – Pyta Natka.

    – Właściwie mogę, ale pieprzyć mnie mają wszyscy trzej, niech się zmieniają. I żeby mi któraś jakiejś lufy nie rozładowała, cała amunicja należy do mnie. Mają mi się spuścić na twarz, razem, czy po kolei, to już obojętne.

    Ala na czworakach doświadcza nagrody. W tej chwili  jeden bliźniak chwali sobie ciasnotę jej pizdy, drugi ładuje ją w buzię trzymając za głowę. Moją dziewczynę!

    Ja dowiaduję się, co wymyśliły dziewczęta, żeby mieć we czwórkę pożytek ze mnie jednego. Przede mną trzy wypięte pizdy, środkowa nadziewa się na mój dyszel, boczne nabijają się na moje wyprostowane dłonie. Czwarta pizda sunie po mojej twarzy jak mop. Nie wolno mi ani drgnąć, tylko pizdom wolno się ruszać. W sumie człowiek się nie narobi a przyjemność ma. Dodatkowo mam szczęście bo trafiłem twarzą na zmianę Kasi.

    Ala ciężko dyszy, rozpalona, podniecona. Pierwszy raz jest w samym środku autentycznej orgii i to wokół niej wszystko się kręci. Odpada pierwszy bliźniak, spuszcza się Ali na twarz i oddaje kutasa dziewczętom do wylizania. Teraz zmieniamy się przy Ali z drugim bliźniakiem. Drążę jej ciasnotkę, gdy drugi bliźniak wyciąga gwałtownie ptaka z Alcynej buzi i trzema spazmami zalewa jej twarz. Trafia w ręce dziewcząt, też mu wylizują. Teraz stoją tylko we cztery i pieszcząc się leniwie przyglądają moim wyczynom. Bliźniacy korzystają z okazji i przysysają się do piersi Natki. Każdemu przypada jeden cycek. Ssą i liżą te jej wielkie melony, ona nimi zachęcająco kołysze.

    – Brawo kuzyn! Dawaj, dawaj, nie przestawaj! – Wołają bliźniacy.

    – Dobrze mówią, nie przestawaj, rżnij! – Zachęca Maleńka.

    – Ruchaj śmiało młode ciało! – śmieją się dziewczęta

    Ja niestety już dochodzę, tymczasem Ali wciąż nie dość. Wysuwam dyszel z jej pochwy, obiegam i patrząc w oczy dokładam swój ładunek nasienia do poprzednich. Zalewam jej te oczy. Teraz biegnę z powrotem do jej dupy i liżę Pana Pierożka, koncentruję się na łechtaczce. Już mniej więcej wiem, jak lizać Alę by wyzwolić orgazm. W końcu nadchodzi potężnymi falami. Ala ściska uda potem wstaje i przytula się do mnie uważając jednak, by nie uronić ni kropli spermy ze swojej twarzy.

    Wciąż przytulona szepce mi prośbę do ucha. Zaczynam więc zbierać palcami spermę z jej twarzy i przenosić do buzi. Oblizuje starannie moje palce. Wkłada sobie paluszek do cipki, wybiera swoje soczki i mnie częstuje. Na koniec prowadzi moją rękę do krocza, gdy zaciskam dłoń na jej Pierożku, zaczyna siusiać. Pełnia szczęścia. Najlepszym dowodem jest to, że obserwującym tą scenę bliźniakom znów dźwigają się pały. Dziewczęta ciągną za nie chłopców do wody.

    * * *

    W basenie wymyślają nową zabawę – ustawiają nas sobie stojących rzędem, nurkują po trzy i ssą nam pod wodą. Miło patrzeć na trzy wystające z wody tyłeczki poruszające się rytmem ich ust, suwających się po naszych drągach. Jak sobie jeszcze pomyślę,  że te pupcie mają średnio po 15 lat… Dzielę się  wrażeniami z bliźniakami.

    – Spójrzcie tylko na te  ruchliwe dupki – Poklepuję tę przed sobą.

    – Chłopie, no, po prostu w niebie jesteśmy! – Też klepią po pupach swoje aktualne lodziary, zdaje się Lolę i Kaśkę.

    – W raju proroka – poprawiam.

    Szybko robią się z tego zawody. Systemem każda z każdym, wyłaniamy zwyciężczynię, zostaje nią Natka. Śmieje się, gdy ogłaszamy ją Podwodną Lodziarą Roku.

    – Jestem Natka Kopulatka Podwodna Lodziara! – I kołysze tymi swoimi buforami.

    – Kiedyś wezmę te twoje melony w ręce, wetknę między nie swój dyszel i wyjebię ci te zderzaki – odgrażam się.

    – A mógłbyś teraz – Natka wypina piersi w moja stronę i uśmiecha się niewinnie.

    – Teraz niestety muszę odpocząć, ciasna cipa Maleńkiej mnie wykończyła.

    Ala wysuwa dumnie podbródek, poklepuje Pana Pierożka, sunie  paluszkiem po cienkie kresce sromu. Bliźniaki zaglądają. Ala wypina cipę w ich stronę.

    – Popatrzcie chłopaki! Dopiero co ją we trzech ruchaliście a wygląda jak piczka- dziewiczka. Po kolei sprawdzamy, każdy przesuwa palcem po jej szparce. Dziewczęta też sobie nie odmawiają tej przyjemności.

    – Moja ciasnotka! Ciasnotka-Pieszczotka! – mówi Maleńka.

    – Właśnie, że moja! – mrugam do Ali

    – Twoja, twoja, twoja! – Przytula się do mnie zachłannie.

    Natka spogląda jeszcze z nadzieją na kutasy bliźniaków, ale ci tylko smętnie kręcą głowami.

     – A co z moją nagrodą?

    – A co byś chciała?

    – Przecież wiecie, chłopaki.

    – W cipę, w dupę i w dziób – wiemy. – Jeszcze raz kołysze melonami.

    – I w cycki też – dodaje.

    * * *

    Odpoczywamy, pluskamy się w wodzie. Tidżeje patrzą po sobie.

    – Mamy całe dwa miesiące na tę Europę ale już wiemy, że dzisiaj jest najlepszy dzień naszych wakacji.

    – No, jeszcze niedziela przed wami, chłopcy – zauważa Natka.

    – Ale to, jak nas wkręciliście… bliźniacy z podziwem kręcą głowami – ten show jaki odstawiłyście, dziewczęta…

    – Jak Natka wypięła nade mną ten swój zgrabny tyłeczek, jak jej smarowałeś plecy – wchodzi mu w słowo braciszek. – To futerko między pośladkami… tu przeczesał Natcynego boberka. – Jak kołysałaś nam przed nosem tymi balonami…

    – Albo jak Majka smarowała się olejkiem na stojąco… zwłaszcza łydki. – Śmieje się pierwszy. – Pokazała nam swoją cipkę z każdej strony. – Głaszcze Majkę po tej cipie.

    – Jaja nam pękały z żalu a nie mogliśmy nic zrobić, on nam powiedział, że sąsiad nas zabije, jak tkniemy jego małoletnie córeczki.

    – Jak żeście niezdarnie ukrywali te nabrzmiałe pały w kąpielówkach. – Śmieją się siostrzyczki.

    – No więc postanowiliśmy, że pojedziemy dopiero w poniedziałek rano, żeby mieć całą niedzielę dla was, dziewczęta – mówią bliźniacy. Dziewczęta klaszczą i skaczą z radości, wyskakują z wody po same cipki. I znów jest wesoło. Goło i wesoło.

    * * *

    Dziewczęta się naradzają.

    – To mamy plan – relacjonuje jak zwykle Kasia. Uroczo wygląda podniecona, z tymi swoimi cycuszkami, jak połówki pomarańczy, pokrytymi teraz kropelkami wody.

    – Każda pójdzie w poniedziałek do szkoły prosto od koleżanki. – Mruga do mnie.

    – Tylko musimy wpaść do domu po parę rzeczy potrzebnych do szkoły.

    – Na przykład majteczki? – Pyta domyślnie T/J.

    – Majteczki tu na nas czekają, świeżo wyprane i wykrochmalone.

    – To ty im pierzesz majtki?

    – Ręcznie. I krochmalę – potrząsam kutasem.

    – Ty świnio!

    – Ty zboku!

    – Możecie sobie pomarzyć chłopaki.

    – Przyniosłyśmy nowe, to znaczy używane, możecie nam wyprać i wykrochmalić, chłopaki.

    – Eeee… szkoda nam krochmalu na majtki, jak mamy wasze cipy pod ręką.

    – To tylko wypierzcie, a nakrochmalimy same. Wytrzemy sobie majteczkami cipy, jak już się w nie zwalicie – rozwiązuje problem Lola. Biegnę po miskę i mydło, bliźniaki obwąchują majteczki a potem piorą pod czujnym okiem dziewcząt. Świta im pewna myśl.

    – Wiesz – mówią do mnie – jak chcesz, możemy je skontrolować przy okazji. Czy na pewno chodzą po mieście bez majtek. Pójdziemy wieczorem z nimi.

    – Ejże! To ja też idę. – Zapalam się do pomysłu.

    – I będziecie nam w każdym ciemnym miejscu pchać łapska pod sukienki, żeby sprawdzić, czy właśnie któraś nie wskoczyła w majtki?

    – Jak będziemy szli przez ciemne miejsca, to po prostu będziemy was trzymać za cipy, okazjonalnie będziemy sprawdzać w… jasnych miejscach. – uściślam.

    – W jasnych miejscach możemy też zadzierać sukienki i pokazywać, że mamy cipy na wierzchu – zapaliły się do pomysłu dziewczęta. Umowa stoi.

    – Mnie też. – Odparliśmy jednym głosem. Wieczór zapowiada się gorący.

    – A przed snem obejrzymy sobie razem jakiegoś pornusa! – wymyśla Ala.

    – E tam, pornole oglądać, w żadnym nie zobaczę tak wyuzdanych lasek, jak tu widzę. I takich ślicznych i młodych – przypochlebia się T/J

    – Na przykład z mojego rozdziewiczenia i pierwszego rżnięcia – dodaje lekkim tonem Ala. Patrzymy na bliźniaków, którym znów opadają kopary.

    – Eeeee…To ty to nagrywasz?!!!

    – Owszem, wszystko!

    – Jak nas Natka z Majką wkręcają, też?!

    – Też, mówię drukowanymi literami, że wszystko!

    – To my chcemy właśnie to!

    – Spoko chłopaki, dostaniecie komplet nagrań na pamiątkę.

    – Żebyście się mogli na nas spuszczać, tam, w Ameryce. – dodają dziewczęta.

    To miała być niespodzianka, ale się wydało.

    – To gdzie jedziecie? – pyta któraś z dziewcząt.

    – Właściwie to wszędzie, to będzie trochę na zasadzie: „Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii” – Śmieje się T/J – był kiedyś taki film.

    – Ale wygospodarowaliśmy sobie trochę czasu na prawdziwy odpoczynek, wyczarterowaliśmy na dwa tygodnie jacht w Grecji i popływamy sobie między wyspami, jest tam mnóstwo małych wysepek, wiele bezludnych.

    – I pewnie do kompletu wyczarterowaliście sobie jakieś panienki? Dziewczyny wyraźnie zazdroszczą Tidżejom.

    – Eeee… nie, Ale z jachtem na pewno coś zarwiemy. Ale to już nie będzie ta klasa, co wy – dodaje T/J ze szczerym żalem.

    – Załoga wam nie będzie przeszkadzać w igraszkach?

    – Będzie tylko jeden, sternik, taki wymóg właściciela jachtu. Zresztą mamy patenty żeglarskie. A ten jeden, to przypadkiem nasz kumpel, Grek. Mamy pewne wspólne… doświadczenia, więc będzie dobrze.

    – Nieźle to sobie ustawiliście chłopaki – mówią z podziwem dziewczęta. Przytakuję.

    – Ale wam wcale nie zazdroszczę. – I opowiadam im o naszym planie dwutygodniowych wakacji „nad morzem”

    – Eeee…To teraz my wam zazdrościmy – rzuca smętnie T/J

    – A może…. Widać kręcące się trybiki w głowie drugiego bliźniaka.

    – Jedźcie z nami! – wypala. – Na kiedy planujecie te wasze bachanalia?

    – Jakoś na połowę sierpnia.

    – Pasuje idealnie. Dziewczęta bardzo by chciały ale są sceptyczne.

    – No, ten numer nie przejdzie, paszporty, handel żywym towarem…

    – Jakie paszporty, dziewczyno, to wszystko Unia, na legitymację szkolną możesz jechać. A jak już będziemy na jachcie to mogą nas w dupę pocałować.

    – Ja cię pocałuję w dupę, jak cmokniesz mnie w pompkę!

    Ach ta Majka! T/J natychmiast całuje Majcyną cipkę. Majka całuje go w tyłek. Śmiech.

    – A po drodze? – dziewczęta powoli miękną. T/J w lot dopracowuje szczegóły.

    – Wynajmiemy kamper, taki największy, przyjedziemy po was, dziewczęta.

    –  I oczywiście po mnie – dorzucam. – Możemy się wszyscy spotkać tutaj.

    Tymczasem trybiki w głowie T/J kręcą się jak szalone. Z zadowoloną z siebie miną rzuca przynętę.

    – Wyobraźcie to sobie, dziewczyny, przyjeżdżamy po was kamperem, brama się otwiera, wjeżdżamy do środka…

    – Musisz tak ze szczegółami? – popędzają dziewczęta.

    – Cicho! Buduję napięcie. No więc wjeżdżamy do środka, brama się zamyka…

    Dziewczęta zabijają go wzrokiem. T/J niezrażony, kontynuuje.

    – Oczywiście wy, dziewczęta już tutaj czekacie. W co będziecie ubrane?

    – Tutaj? W to, co zawsze!

    – Na to liczę! No więc wskakujecie do środka i jedziemy!

    – Taki jesteś dokładny a zapomniałeś o bagażach!

    – Jakich bagażach? – Dziwi się obłudnie T/J

    – Naszych! No przecież coś musimy zabrać, jakieś ciuszki, cokolwiek. Na twarzy Tidżeja wykwita szeroki banan.

    – A po co?

    – No jak to, po co? – dziewczęta jeszcze nie rozumieją.

    – To wam wytłumaczę drukowanymi literami, słuchać i nie przerywać!

    – Wsiadacie do kampera golutkie, nie bierzecie żadnych ubrań, nawet majtek, jedziecie golutkie przez pół Europy, krzywda wam się nie dzieje, kamper będzie naprawdę wielki, z prysznicem, kibelkiem, no, wszystkimi wygodami. Zatrzymujemy się po drodze w ustronnych miejscach, możecie sobie pohasać na golasa na świeżym powietrzu. Podobnie w nocy. Zwiedzać nie jedziecie, nie będzie wam żal. Przyjeżdżamy na miejsce i biegniecie gołe prosto na jacht. Tam możecie sobie biegać do woli na golasa, nikogo to nie zdziwi, w Grecji normalka. No najwyżej ktoś się zapatrzy na wasze cipy, wpadnie do wody i utopi. A my popłyniemy na bezludną wyspę….

    Urywa i patrzy przed siebie rozmarzonym wzrokiem. Najwyraźniej już jest na tej wyspie… Po naprawdę długiej chwili dodaje.

    – A z powrotem tak samo.

    Dziewczęta oniemiały. Najwyraźniej też już są na wyspie.

    – Jesteś wielki T/J! Ja nawet rozumiem, jechać do Grecji i z powrotem na golasa, wnukom będziemy opowiadać, ale ten pomysł, żeby nie zabierać ze sobą żadnych ciuchów, nawet majtek, żeby pojechać tak jak tu stoimy przed wami gołe… Aż mi się robi gorąco w cipie.

     T/J natychmiast sprawdza. Dla pewności wszystkie.

    – Rzeczywiście macie je zagrzane. Czyli pomysł wam się podoba?

    – Zajebiście! Pomyślcie dziewczyny, będziemy wietrzyć cipy stąd do Grecji i z powrotem!

    – Pokażemy nasze pizdunie połowie Europy!

    – Będę stać z pizdą w oknie, na autostradzie!

    – Rozpłaszczę srom na szybie – To Kasia

    – A ja otworzę to okno i będę wietrzyć bobra – To oczywiście Natka

    – Będziesz mi lizał Pierożka na każdej granicy, nawet jakbym spała – To Ala do mnie.

    – Zgoda!

    – Ale wy chłopaki też na golasa?

    – Tylko kierowca będzie ubrany.

    – I ostatecznie coś tam jednak możecie zabrać ze sobą – dodaje T/J

    – Zgadzam się na szczoteczki do zębów i legitymacje szkolne!

    O tym, czy plan się powiódł – już niebawem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Kaja i Niko cz.II

    Czarnulka zmagała się ze swoim, łysym samcem. Ola gościła już w swojej cipie kilka kutasów, jednak żaden z nich nie wytrzymywał aż tak długo, w dodatku żaden z nich nie był tak wielki. Gdy wchodził długo czuła ból. Być może to jest urok dojrzałych mężczyzn? Olo wyglądał na co najmniej dwa razy starszego od niej. Nie bawił się w romantyzm. Po przydługim lodziku, brutalnie rozgrzał jej pizdę wsuwając nawet trzy palce, potem uderzył w jej krocze otwartą dłonią. Piekło, ale wyczekiwała na chwilę, kiedy wciśnie swojego wojownika w jej szparę. Pochylił ją wpół, oparła się rękami o skórzaną pufę, wyprostowała swoje nieziemsko zgrabne nogi i stała tak przez chwilę oddając mu całą siebie. Kusząco kręciła biodrami. Prosty jak maczuga chuj w nią wjechał. O dziwo powoli, pomału i nie cały od razu. Aleksandra głośno wciągnęła powietrze. Stęknęła z bólu. Wielki pyton rozpierał jej wargi sromowe, jak żaden inny przedtem. Nogi zaczęły jej się trząść, wtedy Olo wycofał się sprawnie z jej wnętrza. Na chwilę odwrócił się szukając czegoś w szafie. Ola spuściła głowę, uspokajała emocje.

    Usłyszała za sobą bzyczenie. Odwróciła się, zobaczyła, jak Łysy zbliża się trzymając w ręku elektryczny sex-gadżet. Dziwne, ale podczas rozmowy zrozumiała, że jest to mieszkanie Nika, skąd jego gość wie gdzie szukać tak intymnych rzeczy jak stymulator waginy? Skąd w ogóle wie że może coś takiego znaleźć? Czyżby nie były pierwszymi, które ich odwiedzają? To wyglądało na jakiś domowy burdel… i wtedy przyłożył jej do łechtaczki stymulator. Poczuła wzbierającą falę przyjemności. Jej szpara wypuściła obfite soczki. Pracował urządzeniem przez chwilę. Nie odzywał się, od czasu do czasu dotykał palcami pizdę. Dyszała coraz szybciej. Gdy zaczęła jęczeć, szybko odłożył stymulator i znów wsadził członka. Kolejnymi pchnięciami pyton wjechał w nią do połowy. Znów poczuła ból, jednak teraz powoli przechodził w fale przyjemności. Zaczął grzmocić ją coraz szybciej. Wydawało jej się, że podczas całego jebania ani razu nie wsadził po same jaja. Jebał ją na pieska, przyspieszając tempa. Gdy pociągnął jej głowę do góry za długi kruczo-czarny warkocz zobaczyła, że Łysy wybrał miejsce na jebanie na wprost lustra. W odbiciu widziała swoje cycki z odstającymi z podniecenia sutkami kołyszące się w tempie ruchów jego bioder, wyżej swoją podnieconą twarz, potem długie plecy idące ku górze rozszerzające się w idealnej talii trzymanej w uścisku przez dwie wielkie łapy. Nad nią górował Jego pępek ukryty w mocarnym sześciopaku błyszczącym od potu. Wyżej połyskujące męskie piersi, tatuaż z wyszczerzonym rekinem na grubym bicepsie, byczy kark, czarniawa, spleciona bródka – jedyny ślad włosów jej kochanka i łysa głowa, na niej paskudny uśmiech. Był tak potężny, że jego biodra uderzające raz po raz w jej pupę były szersze od niej. Chyba lubił patrzeć na siebie, Ola zauważyła, że przez cały czas jebania nie interesuje się niczym prócz własnym odbiciem i „niewolonej” przez niego kobiety. Gdy spojrzała w dół, zauważyła swój wzgórek łonowy pracujący w rytmie pytona wewnątrz jej cipki. Poczuła, wzbierający orgazm, ręce na których się opierała zaczęły drżeć. Jęknęła przeciągle, jej świadomość odleciała w ekstazie przyjemności. Uniósł ją , tak by mogła wstać i oprzeć się rękoma o lustro. Nie przestawał ruchać. Ola trzęsła się jak galareta była rozpalona i krzyczała. Widziała to w odbiciu lustra. On też doszedł. Poczuła jego gorący płyn w środku, On nie odrywał wzroku od lustra, od własnej muskulatury i swojej niewolnicy. Raz jeszcze docisnął fiuta w pochwie Oli, stęknął. I wyjął go. Złapał ją jeszcze za krocze i piersi i bez opamiętania, energiczne ruchał jej pizdę ręką. Znowu zaczęła się trząść, po chwili wyprostowała się, a jej cipka trysnęła gorącym strumieniem nektaru . Opadli w uścisku na czerwoną, skórzaną sofę. Dochodziła do siebie na jego szerokiej klacie. On splótł ręce za głową.
    – Liż pęto – rzucił do Czarnulki.
    Ola nie protestowała. Dał jej coś czego nigdy nie czuła. Nachyliła się nad Pakerem i zaczęła wysysać spermę z jego chuja. Delikatnie pomasowała wiotczejącą pałę. Czuła jak pozostawione w jej piździe gorące nasienie spływa po udzie. Łysy rozsmarował po sześciopaku i klacie jej soczki.

    Do salonu wrócili Kaja i Niko. Oboje zupełnie nadzy. Nie licząc oczywiście analnego ogonka, który tkwił w odbycie Blondyny.
    – Teraz kicia uklęknie i wyliże Panu jajka! – rozkazał Niko siadając wygodnie obok kumpla.
    – Widze, że przygotowałeś Blondyneczkę na jebanko w dupkę! – ucieszył się Olo oglądając, jak Kaja z wprawą obrabia kolejny raz owłosionego fiuta – W takim razie ja proszę o czas – odepchnął Czarnulkę od swojej pały i wyszedł do kuchni.
    – Czterdzieści lat minęło… – zanucił za nim Brunet – Co tak siedzisz Cyganeczko, dołącz do koleżanki – Niko z początku chciał zrobić jej dobrze językiem, wycofał się z tego widząc porcję spermy ulewającą się z cipy.
    Aleksandra uśmiechnęła się, wskoczyła na drugiego ogiera, wypięła tyłeczek i zabrała się do gały. Kaja przeszła na jaja, wsysając najpierw jedno, potem drugie. Delikatnie włożyła paluszek do jego odbytu pobudzając przyjemność. Niko przymknął oczy, mruknął w podnieceniu. Rękoma pomagał Oli w coraz głębszym braniu penisa do gardła. Wyswobodziła głowę z jego dłoni, przerwała obciąganie.
    – Naprawdę ma 40 lat!? – spytała zdziwiona
    – Czterdzieści dwa… – mruknął Brunet.

    Splunęła na wielką żołądź i rozsmarowała śluz po całym jego palu. Energiczniej przesunęła po członku i z znów włożyła go do gardła.
    W tym czasie z kuchni wrócił Olo, rzucił Nikowi puszkę zimnego piwa. Otworzył ją od razu i rozkoszował to dopełniło jego szczęścia w ten słoneczny dzień. Olo wrócił z kuchni pobudzony. Jego byczy kutas znów stał już na baczność. Odłożył swoją puszkę piwa.
    – Odkąd tylko ją zobaczyłem chciałem przeorać jej zwieracze. Ukląkł za Kają. Uderzył z liścia w pośladek.
    – Ałaaa! – wrzasnęła odejmując jądra Nika od ust. Obrzuciła go zagniewanym spojrzeniem. Nie chciała mieć z nim nic wspólnego. W myślach błagała Olę, by ta zajęła się łysym ogierem. Jednak uwagę Oli pochłaniał drugi facet, któremu właśnie połykała chuja. Jej usta już prawie docierały do trzech czwartych długości członka, i nie wytrzymywała z braku powietrza. Kutas był za gruby.
    Olo rozszerzył pośladki Blondi. Nic sobie nie robiąc ze wściekłości dziewczyny, podniecało go to. Przeciągnął łapą po soczystej cipce Kai. Podszedł do niej na kolanach, dotknął jej szparki swoim potworem.
    „O mój boże, tylko  nie…” – przeszło jej przez myśl i wtedy olbrzym wszedł w nią z całych sił. Krzyknęła jak oparzona, czuła jak wielki penis rozciąga jej pizdę. Olo zaśmiał się głośno, uderzył z liścia drugi raz. Całą jej dupę pokrywały czerwone ślady. Przerwała lizanie moszny Nikowi. Zatrzymał go telefon.
    – Olo żona dzwoni! – Niko rzucił mu telefon.
    Ole wyszedł na korytarz, tak by nie było słychać pojękiwań młodych studentek. Zza drzwi Kaję dobiegły słowa rozmowy „Tak kochanie, udało się… Pracowaliśmy całą noc, teraz złączymy projekt do kupy… Będę po 19… no ja ciebie też kocham… ”
    „Co za obrzydliwy typ, kocha a zabawia się z dziewczynami które mogłyby być jego córkami!” – przeszło Kai przez myśl
    – Spokojnie, rozepchamy cię trochę do następnej rundy! – zasapał podniecony mięśniak wchodząc spowrotem. Szybko uklęknął i wcisnął chuja z powrotem do jej gniazdka

    – Dziwisz się, że mam żonę!? – warknął do niej – Mam, ale dzisiaj muszę się zaspokoić twoją dupą. Mam też syna i córkę, oboje w twoim wieku –  przyspieszył ruchanie – idziesz na studia? Może się poznacie!? Ale na razie jesteś moją szmatą.
     Zacisnęła ząbki. Olbrzymie łapy oplotły ją, wielkie dłonie splotły się na jej ustach. Tłumiły jej głośne jęki. Miała nadzieję, że za chwilę Niko przegna tego brutala i znów zajmie się jej pizdeczką. Straciła nadzieję widząc, jak Brunet nabija usta Oli na swojego Naganiacza. Przyciśnięta rękami Czarnulka zmieściła w gardle całą pytę Nika. Włoski u nasady członka łaskotały ją w usteczka. 
    – Kurwaaa, dobry lachociąg z ciebie!
    Trzymał ją tak, dopóki nie zaczęła się krztusić, wtedy uwolnił ją. Ola złapała jeden haust powietrza, potem ręce mężczyzny złapały ją za twarz i przysunęły do swojej. Pocałował ją w usta. Namiętnie, niemal lizał jej wnętrze. Odsunął, by na nią spojrzeć, spoliczkował. Potem przesunął się na bok kanapy, leżąc rozszerzył nogi i przyciągnął za włosy Olę między nie, tak by miała dostęp do penisa, a jej tyłek znajdował się na wysokości jebanej od tyłu Blondyny.
    – Blondi wyliż jej pizdę – nakazał.
    Olo natychmiast to podchwycił
    – Wy-czyść – co – Pan – na-bru-dził – jebał ją jak zwierzę.
    Był tak podniecony, że ostatnimi pchnięciami zanurzył niemal całego chuja w Blondyneczce, uderzając kulami o jej wzgórek łonowy. Kaja wyła z podniecenia, w jej Anusie nadal tkwił korek, a wielki, łysy ogier-tatuś rozepchnął do granic jej szparkę.
    – Kurwa – pisnęła Kaja czując pytona Łysego niemal w żołądku.
    Gdy zwolnił ruch bioder i spłycił penetrację, przywarła do wypiętej cipki Czarnulki. Wzdrygnęła się. Poczuła słonawy smak, potem zobaczyła obfity biały płyn w cipce koleżanki i na jej udach. Łysy przekonał ją do wysiorbania przyciskając jej głowę do zalanej szparki. Łykała z obrzydzeniem, czując kolejne ruchy chuja w swojej cipie. Chlastała językiem i łykając kolejne dawki męskiego nektaru poczuła podniecenie. Ruchy monstrualnego chuja przestały boleć, a zaczynały ją rozkoszować, płonęła od środka. Cała czwórka tworzyła teraz zadowalającą się kolejeczkę. Ostatni Olo jebał złotowłosą Kaję, która ustami wysysała spermę z cipki Oli, ta znowu łykała chuja Nika, który przymknął oczy i naciskał je głowę, by jeszcze raz chapnęła po same jaja.
    Wtedy przerwał im kolejny telefon. Po dzwonku poznały komórkę Kai. Chwycił ją Olo. Jebiąc cipkę i wsłuchując się w jęki rozkoszy Blodyny  przeczytał:
    – Dzwoni Filip!
    Brak reakcji. Kaja była w siódmym niebie jebania, a Ola mając w przełyku kutasa Nika, wystawiła języczek i smyrała jego go po jajach.
    – Blondyna twój facet! – Olo wyszczerzył zęby, odebrał rozmowę i skierował słuchawkę do ucha Blondynki.
    Wtedy do niej dotarło. Przecież były umówione na piwo po pracy! Chłopcy pewnie już na czekają, a tymczasem one… strach za niedotrzymanie słowa i przyjemność penetracji wielkiego pytona Olego dały niesamowicie podniecający efekt, wystawiła jeszcze bardziej pizdeczkę na ruchy łysego.
    – >halo Kasia??< – usłyszała w telefonie znajomy głos
    – Tak Fili…. Boże… cze… czekacie…. – sapała namiętnie
    – > Jesteśmy pod pubem, czekamy na was<
    – Gdzie czekacieee?
    – >Pub Złoty Bażant, na rogu<
    Milczenie, Kaja stłumiła szczytujący odgłos, zatkała dłonią usteczka.
    – >Halo, długo mamy czekać? Pijemy już drugi kufel<
    Chwila przerwy i wkońcu wyksztusiła:
    – Weźcie trzeci, mamy jeszcze do skończenia….
    -> Co ty tam robisz Kaja!? Co to za odgłosy?<
    Domyślił się – przeszło jej przez głowę – Wyjdę na kurwę…. – jednak podniecenie wygrało, Olo ruchał ją przez cały czas
    – Auuuuu! – jęknęła
    – >Ja pierdolę, pomóc wam?!<
    – Nie! Nie trzeba, zaraz… …kurwa… zaraz do was dołą! Dołączymyyy…
    – > Weźcie … – nie słyszała co dalej, Olemu znudziło się trzymanie telefonu nad jej uchem. Zakończył rozmowę. Trzymając jej i-phona w dłoni  zaczął nagrywać całą akcję. Swojego pytonga jak zanurza się w pochwie Blondyny. Olę połykającą owłosionego loda. Jej wypięty w jego stronę tyłek. Kaja obejrzała się za siebie:
    – To nie fair!! Wyłącz to! – krzyknęła.
    – Daj spokój Blondyna, to twój telefon. Wszystko zostaje u Ciebie! – uspokoił ją leżący Niko.
    uspokoiło ją to, była już bardzo podniecona.
    – Ale pakowna pizda… – Olo zaczął komentować nagrywany film. Włożył aparat między jej nogi, żeby widz zobaczył wielkie jądra zwisające w rozepchanej pochwie.
    Wyjął kutasa i zaczął powoli wyjmować korek analny z jej odbytu. Kaja znów poczuła ból. Jej zwieracze nie chciały wypuścić czarnej gumy.
    – A teraz Bondyneczka odda nam swój odbyt do zabawy…
    – Aaaa – jęknęła, gdy korek wyszedł cały zostawiając rozszerzoną kakaową dziurę. Wepchnął jej korek w usta. Przed chwilą był w jej odbycie, a teraz ona ssała go jak najsłodszą rzecz.
    – Taaak, liż suko – zobaczył przed sobą kamerę telefonu.
    Ole splunął  w zwolnioną dziurę, po czym włożył trzy palce. Wepchnął mocno. Ból przeszedł jej odbyt. Uciekła z dupą. Zrobiła kilka kroczków na kolanach. Łysy złapał jej biodra, przyciągnął do siebie.
    Jebał ją palcami w dupę.
    – Taaak, krzycz dziwko – dołożył czwarty palec, odbyt naprężył się.
    Przestał na chwilę, szybkim ruchem dłoni ściągnął z kutasa pomieszane soczki z penisa i cipki. I powoli wciskał pięć palców.
    – No zobaczymy, czy pochłonie pięć…
    Usłyszała głośne plaskanie ud. To Ola dojeżdżała właśnie Nika. Z czystą pizdą nabiła się po same jaja Bruneta. Podnosiła się na dwadzieścia centymetrów i opadała z mlaśnięciem na jądra bruneta. Jęczała przy tym jak dziwka.
    – O Blondi złapała pięć palców, teraz przyjmię rękę…
    Mięśniak, zaczął szybkim ruchem łapy jebać jej odbyt. Krzyczała. Wyjął dłoń. Dziura była niemal tak rozszerzona jak czerwona z podniecenia pizda. Włożył jej dłoń do buzi:
    – Ssij to! Ssij!
    Wjechał jej w dupę, od razu wsunął 30 centymetrów. Poczuła jego gorące kule na szparce.
    – Ja pierdole – to był jej pierwszy anal.
    – Tak, suko, teraz zaboli
    Olo odłożył telefon z kręconym filmem na regał, tak aby złapać w kadrze siebie penetrującego odbyt Bolndyny i Czarnulkę skaczącą na fiucie Nika. Wstał z klęczek uniósł się nad nią, tak że stopy miał na wysokości jej twarzy i ponownie wsadził kutasa w anus.
    – Aaaaaachh! – westchnęła zrozpaczona i podniecona
    Ponownie na nią naparł po same kule, docisnął jej głowę do podłogi. Ruchał szybko. Sięgnęła rączką między kolanami i zaczęła masować łechtaczkę. W podnieceniu zbliżyła usta do stopy łysego i ssała jego duży palec.
    Zwolnił ruchy, wyjął potwora i obrócił się o dziewięćdziesiąt stopni. Położył jej stopę na głowie dociskając do podłogi. Nakierował palcami chuja pionowo w dół. Wkładał powoli w jej kakaowe oczko. Kaja wrzasnęła, gdy poczuła 30 centymetrowego ogiera w obróconym położeniu. Jej odbyt był maksymalnie rozciągnięty. Pozycja nie pozwoliła Pakerowi na szybkie jebanie, robił to powoli. Złapał obiema łapami jej lewy pośladek, który miał przed sobą, ścisną i klepnął.
    Niko zdjął z siebie Aleksandrę.
    – Dawaj kurwę na dwa baty!
    – Też chcesz pofikać w odbycie!? – Łysy uśmiechnął się, wyjął chuja z dziurki która przypominała już krater. Położył się na plecach. Pomasował penisa i poklepał się w kolana,Kaja wiedziała co ma robić, wskoczyła na Pakera, roztarła ślinką cipę i powoli nabijała się na pal. Niko zaszedł ją od tyłu. Wślizgnął się w rozepchany odbyt. Minęła chwila zanim złapali wspólny rytm. Kaja jęczała jebana przez dwie dzidy naraz. Jej donice latały nad twarzą Łysego. Położyła się na szerokiej klacie Ollego, żeby wzmocnić odczucia. Ola w tym czasie, chwyciła aparat i nagrywała dwa węgorze nurzające się w obu dziurach Blondyny. Weszła między poruszające się męskie poślady żeby ująć opięte moszny korkujące pizdę i odbyt koleżanki. Odłożyła telefon na szafkę, weszła na sofę i powoli usiadła pakerowi na twarzy. On w odpowiedzi zaczął chlastać językiem jej cipuszkę. Osiadła do końca przyduszając go. Czuła jego język w sobie. Zaczęła masować piersi. Nagle poczuła dłonie Nika na ramionach. Przyciągnął ją do siebie i siedzącej przed nim Blondyny. Poczuła na swoich piersiach napierające donice Kai. Ich usta i figlarne języczki zwarły się ze sobą w miłosnym uniesieniu. Potem dołączyły do nich usta Nika. Kaję jebały ostro dwa chuje. Poczuła, że dochodzi. Zanurzyła się w piersiach koleżanki. Aleksandra poczuła duszącego się w jej kroczu Ola, zeszła z twarzy swojego ogiera. Kaja upadła na tors Pakera i wydała z siebie jęki orgazmu. Czarnulka Kołysząc biodrami podeszła do okna i otworzyła  je na oścież. Stała naga rozkoszując się chłodnym powietrzem na jej zlanym potem ciele. Niko zeskoczył z Kai, znalazł się przy niej. Mocno złapał za ramiona. Oparła się o jego klatę. Chwyciła wciąż stojącego penisa.
    – Chcesz się przewietrzyć dziwko!? Chodź zabawimy się na balkonie – otworzył długie okno na balkon.
    Poczuła orzeźwiający powiew powietrza, gdy wypchnął ją na zewnątrz.  Było gorąco, mimo że byli na zacienionej północnej stronie. Położył ją na drewnianym stoliku do kawy. Wysunął jej biodra do siebie. Uniósł do góry jej nogę, by lepiej odsłonić cipkę. Splunął. Rozsmarował ślinę po łechtaczce. Wbił w nią wzrok i wszedł od razu po same jaja. Najpierw powoli, potem przyspieszył jebanie. Stolik był mały, zaczął się poruszać w rytm jego ruchania, osunęły jej się dłonie. Nie miała się na czym zaprzeć i wkrótce zwisała głową w dół eksponując piersi ze sterczącymi sutami. Zgniótł je.
    Wkrótce na balkonie znalazł się Olo z nabitą na pytę Kają. I nagrywającym telefonem w dłoni.

    – Czarna jak zwykle z niezaspokojoną pizdą… – wzbogacił akcję swoim komentarzem.

    Zobaczył zwisającą głowę Oli i natychmiast wyją swojego pytona z odbytu Blondynki. Ujął głowę Czarnulki za kark i poddał się jej pieszczotom. Gdy zlizała zmieszane soczki Blondynki i jego zaczął zagłębiać go w jej gardło. Wszystko nagrywał. Uwolniona Kaja przyskoczyła do Nika i pocałowała go namiętnie w usta. Ten jebiąc ciało Czarnulki wepchnął jej język do buzi. Mężczyźni znaleźli wspólny rytm jebiąc ciało Czarnulki, jeden w wyeksponowaną cipę, drugi w gardło. Ola wyćwiczona przez Nika niemal połykała potwora Łysego, czuła na nosie jego wielką mosznę. Ślina zalewała jej oczy. Panowie prowadzili ze sobą rozmowę podsumowując zdolności swoje i możliwości swoich dziewczyn.
    – Hej Panowie!! – Kaja oderwała usta od swojego kochanka. Zorientowała się, że są całkowicie odsłonięci. Balkon miał siatkowe ścianki, przez które widać było każdy ich ruch. Na szczęście okolica nie była zabudowana, ale przed nimi trwała budowa, którą mijały idąc do pracy. Akurat na wprost balkonu były kontenery roboli, a na jego wysokości otwarty hol, na którym kłębiło się siedmiu, lub ośmiu roboli. Kilku z nich kręciło telefonami ich zboczone akcje.
    – Jak skończycie to przerzućcie do nas te kurwy! – jeden z robotników ściągnął spodnie i zaczął się masturbować.
    Nikt na balkonie nie zareagował. Olo dał skończyć Oli lizanie jąder, po czym podszedł do Kai.
    – Dam ci jeszcze 5 stówek, jak podejdziesz do barierki i pokarzesz im cycki – mruknął do niej.
    -Dawaj Kaja, będzie wesoło, nie bądź taka poważna! Sama widzisz że nasze chuje też widzą… – zachęcał Niko.
    „Może i widzą, ale banda wyposzczonych facetów dostrzega tylko mnie i Olę”.
    Niko nie dał jej się długo zastanawiać, wyszedł z Oli i postawił Kaję przed barierką, sam stanął za nią. Złapał dłonią za szyję, drugą zaczął miętosić wielkie cyce Blondynki. Robole zawyli z zachwytu, kolejni ściągali spodnie publicznie masturbując swoje włochate pały. Brunet znowu wepchnął chuja w kakaowe oczko Kai, ręką zaspokajał jej cipkę. Kaja jęknęła, przymknęła oczy żeby nie wiedzieć zbiorowiska roboli. Trzymała się mocno barierki. Jej cyce bujały się w rytm uderzeń Nika. Ktoś zatrzymał się na ulicy i ich obserwował.
    – Mówiłem, żeby brać kurwy jak tylko tu przyszły! – krzyczał jeden z budowlańców.
    Minęła chwila, a Łysy postawił Olę obok Kai i też zaczął ją pierdolić na widoku wyposzczonych mężczyzn. . Ostro jebał jej cipkę.  Sięgnął po kamerę, by uwiecznić sex-akcję. Skierował kadr na przewieszoną przez barierki Blondynkę, potem na owłosioną klatę Nika, czerone poślady Blondynki odbierające kolejne plaśnięcia męskich bioder i na napaloną grupkę roboli, ułożył jej nogę na balustradzie. Obie ruchane dziewczyny piszczały w ekstazie. Olo skierował głowę Czarnulki do Kai.
    – Dawaj, liżcie się! – zachęcił klepnięciem w tyłek.
    Dziewczyny musnęły się ustami z początku niepewnie, jednak później ich języczki dotknęły się śmielej wymieniając wszystkimi płynami jakie zebrały tego dnia. Cyce falowały. Poślady mlaskały w miarę uderzeń bioder ich ogierów. Brunet odchylił głowę swojej dziwki i włożył w jej usta różowy materiał trzymając dwa końce miał Blondynkę, jak na wędzidle. Jebał jeszcze mocniej. Jak się później okazało, różowym materiałem były stringi Oli. Niko stęknął, był to znak że zaraz zacznie szczytować. Wyjął powoli kutasa z dupki Kai. Fiut ciągnął się powoli przez jej zwieracze. Opadła delikatnie na barierkę.
    – Potrząśnij jeszcze cyckami dziwko! – krzyczała widownia
    Kai było wszystko jedno, przed chwilą pół osiedla widziało, jak Niko penetruje jej odbyt, drugie pół słyszało jej pojękiwania. Zakołysała ramionami wprawiając w ruch wielkie balony. Jej kochanek w tym czasie przewinął stringi między jej nogami i pocierał drażniąc łechtaczkę. Następnie z uśmiechem na twarzy rzucił mokre stringi robolom. Tamci zawyli z zachwytu, wywiązała się szamotanina, walczyli o cenny suwenir.
    – Dawaj ją na glebę! – powiedział Paker wychodząc fiutem ze szparki Oli – dochodzę, spuszczamy jej w anusa! – zwalił kilka razy gruchę. W tym czasie Niko przytrzymał głowę Kai na posadzce wypinając jej dziurę w stronę Olego. Przywołał Aleksandrę, by ta popracowała nad jego kutasem, sam chwycił za telefon podany mu przez kumpla. Czarnulka przyskoczyła do włochatego penisa i obiema dłońmi zaczęła mu walić petardę.
    Łysy wszedł w Kaję, gładko przez rozpracowane zwieracze.  Wykonał powolny ruch biodrami i stęknął. Kaja poczuła ciepłą spermę w odbycie. Wyszedł z niej rozszerzył jeszcze jej pośladki oglądając swój nektar, poczym podłożył fiuta Czarnulce. Wylizała ze smakiem. Kaja wciąż z głową przy posadzce poczuła znajomego włochacza w swojej dupie. Niko wszedł do połowy. Zaczął się w niej masturbować. Sapał głośno.
    – O kurwa! Kurwa! Leci! – poczuła kolejną dawkę nasienia zalewającego jej środek – Nie ruszaj się kotku! – Kaja nie ruszała się, mimo to czuła wypływającą spermę. Ciepły płyn powoli spływał na jej wymęczoną szparkę.
    – Cyganeczko chłeptaj! – rozkazał Niko przystawiając głowę Czarnulki do rozciągniętego odbytu Blondynki.
    Mężczyźni usiedli wygonie w wiklinowych fotelach, spoceni wpatrywali się jak Ola wkłada paluszek do dziury Kai, jak wyjmuję grudę spermy i łyka. Kolejną porcję podała Kai. Potem wpiła się ustami w jej dziurę i wyssała biały nektar. Trzymając w buzi podeszła do koleżanki. Ta podniosła się, reszta spermy wyciekła z jej dupy na cipkę i posadzkę. Czarnulka pocałowała swoją koleżankę, podzieliła się zmieszanym nasieniem. Trwały tak w namiętnym pocałunku, sperma lała się z ich ust na policzki i piersi. Odwróciły się do swoich Panów i z uśmieszkiem połknęły ich nektar.
    – Dobre suki – pochwalił ich Niko. Kaja usiadła mu na jego kolanach, Ola przysiadła się na Pakera. Odpoczywali po rozrywce. Spocone, zaspermione i szczęśliwe. Kaja wtuliła się w twardy, owłosiony tors swojego ogiera, on zaczął ją głaskać po miękkiej i mokrej skórze. Chciała tak trwać jak najdłużej, przymknęła oczy…
    Robole powoli rozchodzili się do swoich zajęć. Słońce przesunęło się na zachód.
    Potem Niko wysłał je pod prysznic, dziewczyny umyły się. Ubrały – w mokre koszule i kuse spódniczki w jakich przyszły. Ola nie miała majteczek, Kaja jak się okazało też je zagubiła podczas ruchania. Zgubiła również stanik. Niko zareagował na to wszystko uśmiechem i wzruszeniem ramion
    – Poszukam i jak się znajdą to oddam! A jak nie, to spytajcie chłopaków na budowie – mrugnął do nich wesoło.
    – Pod blokiem czeka na was taksówka – dołączył do nich Olo, po raz pierwszy w ubraniu – I jeszcze coś słodkiego od tatusia – włożył rulon banknotów do stanika Oli, gdy zauważył, że Kaja go nie ma, ostatni raz zgiął ją wpół. Podniósł spódniczkę, zapakował zwitek banktów we wciąż rozluźnione zwieracze anusa. Klepnął w wielkie, czerwone od ciosów poślady – Zarobiłyście niezłą sumkę, zapłaćcie taksówkarzowi, a jak żal wam kasy to co wam szkodzi opierdolić jeszcze jednego chuja…

     

    Dziewczyny długo wspominały tamten dzień. Jak na złość okazało się, że Olo nie zapisał kręconego filmu, a Kaja-Kasia chętnie by go powspominała z palcami w cipce. Brakowało jej dobrego grzmocenia. Tydzień później, będąc na zebraniu koła wolontariuszy spotkała Filipa spojrzała mu w oczy. Wybaczyli sobie. Kaja w ramach przeprosin oddawała mu się przez całą noc. Potrzebowała żeby ktoś zaspokoił jej cipę. Spełniła nawet fantazję Filipa związując włosy w dwa kucyki i zakładając na gołe cyce i pizdę farmerskie spodnie na szelki. Nie było to jednak ruchanie tak podniecające, jak ze starszymi mężczyznami.  Nazajutrz, podczas leniwego niedzielnego wstawania Kaja dostała wiadomość sms od nieznanego numeru, spojrzała na bok, Filip spał w jej łóżku obok niej. Otworzyła wiadomość:
    > Znalazłem twoje rzeczy. Odbiór osobisty <
    Kto to, czyżby… Ale skąd ma mój numer?
    > Kim jesteś? <
    W odpowiedzi dostała plik video, na którego okładce znajdowała się jej podniecona twarz, za nią włochata męska klata na balkonie…  i zdjęcie: ładnie umięśniony tors mężczyzny, pokryty owłosieniem. W lewej dłoni trzymał filiżankę z poranną kawą, miał na sobie obcisłe bokserki z których przez przedni otwór wystawał dobrze znajomy włochaty penis, z odsłoniętą żołędzią, postawiony na baczność, gotowy na zabawę…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Harry McGonagall

    Kontynuacja opowiadania “Kaja i Niko”