Blog

  • Przygoda

    Pewnego letniego dnia wracając z pracy autobusem bardzo mocno zatłoczonym autobusem znalazłem się za plecami jednej pani, którą znałem z widzenia gdyż często jeździliśmy właśnie tym autobusem i mieszkaliśmy niedaleko siebie. Była to bardzo atrakcyjna kobieta, która mi się podobała. Ponieważ tłok był bardzo duży zostałem dociśnięty do jej pośladków. Poczułem ciepło i zapach jej ciała, a mój penis zareagował natychmiast. Napęczniał wypełniając spodnie. Tłok był bardzo duży, więc chcąc czy nie chcąc a właściwie chcąc mocno przytuliłem się do jej pośladków. Ona chyba wyczuła mojego twardego penisa bo lekko odwróciła głowę i się uśmiechnęła. Byłem trochę zmieszany bojąc się jak zareaguje, ona jednak nie starała się odsunąć, lecz lekko wypięła pupę tak że jeszcze mocniej mój twardy penis dotykał jej pośladków. W rytm kołysania się autobusu, ocierałem się o jej pośladki. Każde z nas jedna ręką trzymało się czegoś a druga ręka swobodnie była opuszczona w dół i właśnie te ręce się spotkały.

    Na kolejnym przystanku, kiedy jedni wysiadali a inni wsiadali ona odwróciła się do mnie przodem. znów tłum pasażerów nas ścisnął tak, że teraz oparła się o mnie piersiami. Nasze ręce znów się spotkały. Ujęła moją dłoń i przyciągnęła ją do swojego krocza, a że była w cienkich letnich spodniach wyczułem jej cipkę, i zacząłem lekko masować ją po cipce. Przymknęła oczy i czułem jak szybciej oddycha. Jej dłoń znalazła mojego twardego kutasa, dyskretnie go ściskała i masowała przez spodnie. Niewiele brakowało a bym się spuścił. Jednak dojechaliśmy do naszego przystanku wtedy szepnęła “chodź ze mną”. Szybko doszliśmy do jej mieszkania prawie nie rozmawiając. Natychmiast po wejściu do mieszkania przytuliła się do mnie i namiętnie się całowaliśmy. Po chwili powiedziała “odświeżę się” – idę z Tobą powiedziałem. Szybko zdjęliśmy ubrania widziałem jej nagie ciało, jędrne piersi. Musiała być podniecona, bo sutki były sterczące.

    Weszła do kabiny, a ja stanąłem za nią. Odkręciła ciepłą wodę, a ja przytuliłem się do niej od tyłu. Ująłem w dłonie piersi, całowałem po szyi, palcami drażniłem sutki, mój sztywny penis był między jej pośladkami. Poddała się tym pieszczotą całkowicie. Wypinała do tyłu pupę, więc ulokowałem mojego penisa między jej udami tak, że dotykał szparki. Lekko się poruszałem tak, że penis ocierał się po wargach sromowych. Pochyliła się jeszcze mocniej, więc chciałem wejść w nią od tyłu, lecz ona chwyciła dłonią za penisa i pieściła się nim po cipce pozwalając tylko żeby sam koniec wchodził. Bardzo chciałem wejść w nią lecz ona odwróciła się z uśmiechem nalała żelu na moją i swoją dłoń  mówiąc “umyj mnie”.

    Co to była za rozkosz myć jej piersi, dotykać sutki ona też myła mój tors, a gdy ja dłonią zjechałem na brzuch ona też myła mój brzuch stanęła w lekkim rozkroku więc wsunąłem dłoń miedzy jej nogi mimo że była mokra od wody wyczułem że cipkę ma wilgotną z podniecenia. Gdy ja zajmowałem się jej cipka ona chwyciła mojego kutasa i bardzo czule go myła. Ściągnęła napletek bawiła się główka, chwyciła też za jądra. Moje palce wsuwały się w jej mokrą szparę, bawiłem się jej wargami sromowymi.

    Chodźmy do sypialnie powiedziałem

    Nawet nie wycieraliśmy się z wody tylko całując się przeszliśmy do sypialni. Położyła się na łóżku a kiedy ja chciałem też się położyć  powstrzymała mnie. Leżała cała naga ja stałem nagi. Patrząc na mnie uśmiechała się i po chwili rozchyliła nogi. Paluszkami zaczęła pieścić swoją cipkę. Było to niesamowicie podniecające tak na nią patrzeć. Pochyliłem się nad nią i zaczęliśmy się namiętnie całować. Chwyciła mnie za penisa i go masowała nie przestają się całować. Moja dłoń powędrowała do jej piersi lekko je ściskałem chwytałem za sutki, zjechałem dłonią po brzuchu między jej nogi. Rozchyliła je mocno cipkę miała bardzo wilgotną. Kiedy dotykałem cipki unosiła biodra bym wsunął palce do środka. Kiedy jej wkładałem palce w cipkę, pojękiwała. Znalazłem ten magiczny guziczek, a gdy go pieściłem poruszała biodrami i coraz głośniej pojękiwała. Ja pieściłem jej cipkę ona mojego kutasa.  Jej dłoń nieustannie przesuwała się od czubka do nasady.

    Gdy z pocałunkami z piersi przeniosłem się na brzuch czułem, że oczekuje, kiedy mój język dotknie jej cipki. Położyłem się między jej nogami ręce włożyłem pod pośladki i językiem musnąłem po cipce. Aż zadrżała. Drugie muśnięcie i znów dreszcz. Mój język wsunął się miedzy wargi sromowe, a jej ciało się wyprężyło rozchyliła mocno nogi. Pomogłem sobie palcami rozchyliłem cipkę i mój język wszedł jak najgłębiej poruszałem nim szybko, Chwytałem ustami jej wargi sromowe. Kiedy dotarłem językiem do łechtaczki aż krzyknęła. To było to miejsce. Język pieścił łechtaczkę najpierw wolno namiętnie, a z czasem coraz szybciej. Jęczała głośno z rozkoszy. Przytrzymała mi głowę bym nie przerwał i po chwili jej ciałem wstrząsnął orgazm, a z ust wydobył się okrzyk rozkoszy. Wyprężyła ciało mocno trzymała mi głowę przy cipce, szybko oddychała. Składałem pocałunki na jej cipce delikatnie pieściłem palcem aż się uspokoiła. Wtedy położyłem się na plecach i lekko pociągnąłem ją na siebie. Położyła się tak, że mój kutas był miedzy jej piersiami. Całowała mnie po torsie, po brzuchu, aż zsunęła się niżej. Ujęła kutasa dłonią ściągnęła napletek i koniuszkiem języka dotknęła czubka. Poczułem dreszcze po chwili jej usta objęły całą główkę, a język ją drażnił, dłoń przesuwała się w dół i w górę. Było cudownie.  Czułem, że długo nie wytrzymam chyba ona też to wyczuła, bo jej ruchy w dół i w górę stały się szybsze. Mocno ściskała kutasa i stało się trysnęła struga spermy na mój brzuch. W jej  oczach widać było satysfakcję jeszcze przez chwilę pieściła mojego kutasa, aż cała sperma wypłynęła z niego. Wtedy palcem bawiła się tą spermą na moim brzuchu, a na koniec przytuliła się do tej spermy piersiami i brzuchem kiedy się całowaliśmy. Długo leżeliśmy przytuleni

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    pawmen

    Chętnie nawiążę kontakt z panią do wymiany sex fantanzji

  • Lato z siostra

    Wakacje jak zwykle spędzałem u dziadków na wsi. Rodzice co roku przywozili tu mnie i moją siostrę, żebyśmy odpoczęli od miasta. Lubiłem tu przyjeżdżać – chodziłem na długie spacery do lasu, bawiłem się ze zwierzętami, czasami dziadek dawał mi pojeździć traktorem. Mieli spore gospodarstwo i sad, gdzie można było pojeść sobie różnych owoców prosto z krzaka. Fajnie jest spędzić trochę czasu na łonie natury. Wieczorami zaś grywałem z siostrą w karty albo jakieś gry planszowe.

     

    Dzieliliśmy z moją siostrą Natalką jeden pokój. Stanowiło to kolejny urok tych wakacji. Natalia była ładną, piętnastoletnią blondynką, a ja napalonym szesnastolatkiem, bardzo często myślącym o seksie, ale nigdy wcześniej nie miałem okazji zobaczyć na żywo nagiej kobiety. Zamieszkiwanie w jednym pokoju z dojrzewającą panienką dawało mi po części taką możliwość. Każdego poranka leżałem w łóżku oczekując niecierpliwie, aż moja siostra się zbudzi. Udawałem, że jeszcze śpię, i spod przymrużonych powiek obserwowałem, jak Natalka wstaje i się ubiera. Nasze łóżka stały równolegle do siebie, przy przeciwległych ścianach pokoju, siostra ubierając się stała zawsze przodem do swojego łóżka a tym samym tyłem do mojego i nie wiedząc, że się jej przyglądam, zdejmowała piżamę i wkładała bieliznę. Widziałem wtedy przez moment jej gołą pupę. Nogi też miała bardzo ładne – szczupłe i długie. Parę razy udało mi się nawet zobaczyć cycki i cipkę, niestety bardzo niewyraźnie, bo jeśli już obracała się przodem do mnie, to musiałem mocno mrużyć oczy żeby nie zauważyła, że nie śpię, przez co nie miałem zbyt dobrego obrazu. A kiedy Natalia tylko wychodziła z pokoju i szła na śniadanie, od razu chwytałem się za fiuta. Po takich porannych widokach dochodziłem w kilka chwil. Moja pościel niemal codziennie przyjmowała w siebie wytrysk, często miałem potem problem z jej wyczyszczeniem, ale z czasem nauczyłem się trzymać pod poduszką jakąś chusteczkę lub kawałek papieru toaletowego, żeby mieć się nad ranem w co spuszczać.

     

    W ciągu dnia też zdarzało mi się załapać na jakieś ciekawe widoki. Czasami siostra przychodziła się przebrać do pokoju i kiedy akurat też się tam znajdowałem, mogłem sobie popatrzyć. Byłem przecież jej bratem, więc się mnie nie wstydziła. Oczywiście bielizny wtedy nie zdejmowała, ale wystarczyło mi, że zobaczyłem jej ciałko w samych majteczkach i staniku, a już się napalałem i zaraz leciałem do toalety.

     

    W ubiegłych latach nie dostrzegałem powabów swojej siostry. Była przecież wtedy jeszcze gówniarą. Dopiero w te wakacje zauważyłem, że jej ciało zaczęło nabierać ponętnych kształtów – pupa się zaokrągliła, zaczęły jej rosnąć piersi… Kiedy pierwszy raz tego lata zobaczyłem ją nago, momentalnie się podnieciłem, co mnie trochę zdziwiło, bo to przecież moja własna siostra. Pamiętam, jak po pierwszej nocy spędzonej tu u dziadków, zbudziło mnie krzątanie się Natalki. Otworzyłem oczy i zauważyłem, że się rozbiera. Myślała, że jeszcze śpię. Nie chciało mi się jeszcze wstawać, więc leżałem przeciągając się leniwie i patrząc na nią bez większego zainteresowania. Kiedy jednak zsunęła spodenki piżamy i ujrzałem jej pośladki, aż dostałem wypieków na twarzy. Z zapartym tchem patrzyłem, jak wciąga na siebie majtki. Nie wiedziałem, co się ze mną dzieje. Jak po chwili sięgając po leżący na fotelu obok stanik obróciła się bokiem do mnie, odruchowo przymrużyłem oczy, podświadomie nie chcąc, by zauważyła że nie śpię. Powieki jednak miałem niezauważalnie uniesione i ujrzałem od boku krągłość jej dojrzewających piersi. Wtedy uczułem tak silne podniecenie w kroku, że dotarło do mnie, jak bardzo pobudziła mnie moja siostra. Kiedy wyszła z pokoju, onanizowałem się, pierwszy raz myśląc przy tym o Natalce. Potem przez te myśli czułem wyrzuty sumienia, ale od tamtego dnia już zawsze przy masturbacji nachodziły mnie wizje nagiej siostry, wspomagane tym, że teraz niemal co dzień widywałem ją bez ubrania. W końcu przestałem wypierać fakt, że tak mnie ona podnieca. Zresztą może i nie ma się co dziwić, że tak na mnie działała – była przecież jedyną dziewczyną, którą widywałem nago, do tego ładną i zgrabną, więc siłą rzeczy jako dojrzewający napaleniec dzielący z nią pokój, musiałem w końcu dostrzec powaby jej ciała.

     

    Najciekawiej bywało zawsze przy niedzieli. Chodziliśmy wtedy z babcią i dziadkiem do kościoła na poranną mszę. Natalka w ten dzień stroiła się z rana dłużej niż zwykle, dając mi więcej podniecających widoków. Po wciągnięciu na pupę majtek, zakładała rajstopy, co trochę jej zajmowało. A ten widok, jak naciąga rajtuzy na swoje długie nogi, sam w sobie był bardzo ponętny. Męczyła się zawsze, żeby odpowiednio ułożyć nylon – szczypała materiał w łydce, ciągnęła do góry, następnie tak samo na kolanie i udzie… Najpierw jedna nóżka, potem druga, by na koniec podciągnąć sobie gumkę rajstop na brzuch. A w tych cienkich rajstopkach jej tyłek i nogi były jeszcze seksowniejsze. Obserwując ten spektakl nigdy nie wytrzymywałem i zaczynałem pod kołdrą masować się po kutasie, lekko i bardzo wolno, żeby siostra nie usłyszała ani nie zobaczyła żadnych dziwnych ruchów pod moją kołdrą. Zazwyczaj jednak nawet takie nieznaczne dotykanie się powodowało, że przy tych widokach spuszczałem się w spodenki piżamy jeszcze zanim wystrojona do kościoła Natalka wyszła z pokoju.

     

    Pewnej niedzieli moja siostra zaspała i wstała trochę później, niż powinna. Ja mimo tego czekałem, aż w końcu się zbudzi i zacznie się ubierać, bo koniecznie chciałem zobaczyć jej dupę. Wreszcie wstała i zobaczywszy, która jest godzina, w pośpiechu wyskoczyła z piżamy. Nie miałem czasu czekać, aż wystroi się do końca, bo sam przez to nie zdążyłbym się wyszykować do kościoła, kiedy więc wciągnęła już na siebie bieliznę, także wstałem i jej dalsze strojenie oglądałem też się już ubierając. Podrajcowałem się jak zwykle, tylko że nie miałem już czasu się wytrzepać i pojechałem na mszę strasznie nabuzowany.

     

    Siedząc wtedy w ławce koło siostry, ciągle patrzyłem na jej nogi. Miała na sobie białą sukienkę, która na stojąco sięgała jej do połowy uda, ale w pozycji siedzącej podwijała się i zakrywała bardzo niewiele. Jak Natalia założyła nogę na nogę, to uniesione udo było widoczne w całości, prawie do samej pupy, dało się zobaczyć nawet przyciemnienie części majteczkowej rajstop. Aż chciało się ją za tę nóżkę złapać, ale musiałem zadowolić się samym patrzeniem. Sterczał mi przez całą mszę.

     

    Kiedy po kościele jechaliśmy do domu, zaczął padać deszcz. Po powrocie poszliśmy z siostrą do pokoju. Świerzbiło mnie, żeby już zadekować się w kiblu i w końcu sobie zjechać na ręcznym, ale przedtem jeszcze chciałem zobaczyć, jak Natalia się przebiera, bo zazwyczaj po kościele zmieniała swoją wyjściową sukienkę na jakieś inne łachy, żeby jej nie pobrudzić szwendając się po dworze. Tylko, że tym razem akurat padało i wcale nie zamierzała wychodzić z domu, więc na razie się nie przebierała. Miałem już zawiedziony wyjść z pokoju w wiadomym celu, ale spytała mnie od niechcenia, czy nie zagram z nią w karty. Zamierzałem odpowiedzieć, że później, ale zobaczyłem, jak w tej swojej białej sukience siada po turecku na podłodze, opierając się o ścianę. Patrząc między jej rozwarte uda momentalnie zmieniłem zdanie.

    – Dobra – odparłem, sadowiąc się naprzeciw niej.

    Oj, to będzie niezwykle emocjonująca gra – pomyślałem sobie, wpatrując się jak urzeczony w krocze siostry. Białe majtki w kolorowe groszki świeciły spod rajstop. Natalka rozdała karty i zaczęliśmy grę w makao. Karty mało mnie obchodziły – kto by tam się interesował grą, mając tak dokładny wgląd w majteczki seksownej nastolatki. Cały czas wyobrażałem sobie, że dotykam ją po nogach. Strasznie intrygowały mnie te jej rajstopy, ciekawiło mnie, jak to jest dotykać okrytej nimi nogi, czy są na niej chropowate, czy może gładkie. I jeszcze ta ich wzmocniona część majteczkowa, grubsza i ciemniejsza w górnej części uda i w kroku…

     

    Kiedy w następnej grze rozdawałem karty, tych przeznaczonych dla Natalki nie kładłem normalnie przed nią na podłodze, tylko układałem na jej udzie, żeby chociaż w taki sposób móc sobie „przypadkowo” dotknąć palcem do jej nogi. Widocznie uznała to za żart, bo zachichrała się, kiedy tak rozdawałem. Miała dobry humor, co chwilę się uśmiechała, zacząłem sobie wyobrażać, że tym uśmiechem zachęca mnie do dotknięcia jej. Od poprzedniego dnia się nie masturbowałem, ona siedziała przede mną w takiej seksownej pozycji, zwyczajnie nie wytrzymałem i położyłem rękę na jej udzie.

    – Co? – spytała, nie wiedząc o co mi chodzi.

    – Nic, nic… – speszyłem się i dla usprawiedliwienia się, poklepałem ją po przyjacielsku po nodze. – Dobrze ci dzisiaj gra idzie.

    Musiało to wyglądać co najmniej dziwnie. Zabrałem rękę i graliśmy dalej, ale ciągle tak we mnie buzowało, że zaraz znowu nie mogłem się powstrzymać. Zacząłem łaskotać palcami wewnętrzną część jej uda.

    – Łaskotanki! – krzyknąłem.

    – Oj zostaw! – odepchnęła mnie i zachichotała, kładąc kartę na stos.

    Kiedy po kilku turach złapałem ją znowu, wykrzyczałem: „Koń gryzie!”, i zacząłem ściskać jej nogę.

    – Nieee! – zapiszczała i zaczęła się śmiać, ale zaraz odparła – Koń zdechł!

    Musiałem wtedy przestać ją ściskać, bo taka była reguła tej głupawej zabawy w „konia”, ale ręki nie zabrałem i zacząłem jeździć nią po nodze siostry do przodu i z powrotem. Była gładka i śliska w tych rajstopach. Uszczypnąłem ją w udo i chwyciłem dwoma palcami materiał rajtuz, odciągając nylon od jej skóry.

    – Fajne masz rajstopki – powiedziałem, miętosząc ich materiał w palcach.

    – Grasz, czy się wydurniasz?! – zezłościła się, bo zupełnie zapomniałem o kartach. – Weź mnie nie łap, tylko skup się na grze! – uderzyła mnie w niesforną rękę. Wypuszczony nylon strzelił jej w udo.

    – Gram, gram… – wydyszałem podniecony i rzuciłem jakąś losową kartę z ręki na stos.

    – I co to ma być?! Nie możesz tu tego położyć! Weź myśl co robisz! – irytowała się.

    Zabrałem więc niewłaściwą kartę i chwilę się zastanowiwszy, położyłem inną, pasującą. Grając dalej, ciągle gładziłem siostrę po nogach – niby tylko tak od niechcenia. Zauważyłem, że kiedy głaskam ją jedynie mimochodem, jednocześnie skupiając się na grze i kładąc właściwe karty, to te moje dotykanki jej nie przeszkadzają. Trochę więc sobie pomacałem, ale po czasie jakoś mi to nie wystarczało, coraz bardziej chciałem złapać ją też w kroku. Sama zresztą była sobie winna, bo cały czas siedziała ze skrzyżowanymi nogami, świecąc tymi swoimi majtkami w groszki, jakby w ogóle nie zauważała, jak się w nie wpatruję.

     

    – Fajne masz gacie, wiesz? – zagadnąłem w pewnym momencie.

    Natalka się zaczerwieniła i uśmiechnęła wstydliwie pod nosem.

    – A weź, gdzie ty mi się patrzysz, ty zboczku, hihi – zachichrała się i złączyła nogi, unosząc kolana pod brodę i udając, że dopiero dostrzegła, jak pożądliwie wpatruje się w jej krocze.

    – No nie wstydź się majtek, nie chowaj, fajne są – uśmiechnąłem się również, nadając głosu żartobliwy ton.

    – Oj weź… – bąknęła wstydliwie, rumieniąc się jeszcze mocniej i z nadmierną uwagą patrząc się w trzymane przez siebie karty.

    – Dasz dotknąć? – odważyłem się zapytać, niby to żartem.

    Była spięta i zakłopotana, chociaż to ja zachowywałem się głupio. Milczała, więc odważyłem się na kolejny krok, jeśli się wkurzy, najwyżej obrócę wszystko w żart… Odłożyłem karty na bok, uklęknąłem przed Natalką i położyłem ręce na jej uniesionych kolanach. Zacząłem jeździć dłońmi po jej łydkach, po udach… Gdyby mnie odpędziła, albo w jakikolwiek sposób zaprotestowała, to na pewno na nic więcej bym się nie poważył, zostawiłbym ją w spokoju i skończyłoby się na zwaleniu gruchy w kiblu, ale ona siedziała cicho i nieruchomo, a ja w tym wyczułem przyzwolenie. Za chwilę obniżyłem głowę do jej nóg i zacząłem lekko całować po kolanach, czekając, aż mnie odgoni. Dalej jednak się nie ruszała, a ja już lizałem ją po rajstopach, masowałem uda, wjechałem dłońmi na odsłoniętą od spodu pupę i ściskałem ją… Słyszałem, jak Natalka głośno oddycha. Poczułem, że zaczęły jej drżeć nogi. Była zdenerwowana. Dopiero jak wcisnąłem palec pomiędzy jej złączone uda i zacząłem masować ją po cipce, wysyczała: „Zostaw no”, i odepchnęła mnie, ale tak lekko, jakby robiła to tylko dla zasady. Teraz już jednak nie mogło mnie to powstrzymać. Jeszcze namiętniej zacząłem pocierać jej łono. Popatrzyliśmy na siebie niepewnie, poczułem, że jej nogi nie są już tak mocno ściśnięte. Powoli, jakby ciągle nie była pewna czy dobrze robi, rozchyliła je przed moimi oczyma.

    – Dobra, masz… – szepnęła.

    Patrząc się jak urzeczony między uda siostry, odruchowo złapałem się za krocze. Dotykałem przez spodnie swojego fiuta, drugą ręką masując cipkę siostry. Nachylałem się nad nią, przez rajstopy i majtki czułem palcem jej szczelinkę, naciskałem na nią mocno, wpychając materiał odrobinę do środka. Dłoń trzęsła mi się z podniecenia i zdenerwowania, bo pierwszy raz w życiu dotykałem dziewczyny w takim miejscu. Jej rajstopy robiły się tam wilgotne. Położyłem się zaraz przed siostrą i moja głowa znalazła się między jej nogami. Całowałem i lizałem materiał okrywający jej łono, na policzkach czułem dotyk jej ud, uderzał mnie przebijający przez majtki zapach cipki. Rękoma obmacywałem jej nogi i pośladki. Natalka niepewnie położyła dłoń na mojej głowie. Poruszałem swoimi biodrami, ocierając się penisem o podłogę i czułem, że za chwilę spłynie na mnie spełnienie.

    – Dzieci! – usłyszałem nagle zza ściany krzyk babci. Aż się wzdrygnąłem. – Chodźcie na obiad! – darła się babcia z kuchni. – Stoi już na stole!

    Nie, tylko nie teraz – pomyślałem z wściekłością.

    – Zaraz! – odkrzyknąłem, odrywając na chwilę usta od krocza siostry.

    – Już! Bo wystygnie!

    Natalka, jakby głos babci nagle ją otrzeźwił, odepchnęła moją głowę i szybko wstała z podłogi. Nie patrząc na mnie, ruszyła szybkim, nerwowym krokiem w stronę drzwi. Miała podwiniętą sukienkę, tyłek był na wierzchu. Pod drzwiami zatrzymała się na chwilę i nim wyszła, poprawiła ją, obciągając w dół.

    – Natalka… – zawołałem cicho.

    Nie odpowiedziała, wyszła z pokoju ze spuszczoną głową, jakby zawstydzona. Czemu ta babcia musiała mi wszystko zepsuć?!

     

    Siedzieliśmy z Natalką koło siebie, a po drugiej stronie stołu babcia z dziadkiem. Byłem cały roztrzęsiony, jadłem szybko i bałem się, że ktoś zauważy drżenie moich rąk.

    – A co ty taki rozpalony? – spytała mnie babcia. – Czerwony jesteś jak burak, może ty gorączkę masz, hę? – dotknęła mojego czoła. – Oj, ciepły jesteś, żebyś ty mi się nie rozchorował…

    – Nie, wszystko dobrze – burknąłem.

    Siostra patrzyła tępo w swój talerz i mieszała w nim łyżką.

    – Natalka, a dlaczego ty w kościelnej sukience do obiadu siadasz, hę? – kontynuowała swoje gderanie babcia. – Chcesz ją poplamić?

    – Oj nie poplamię – ucięła.

    Złapałem ją pod obrusem za udo. Drgnęła nerwowo i spróbowała uciec nogą, ale nie miała jak, bo zaraz babcia z dziadkiem zauważyliby jakieś dziwne ruchy. Jedząc głaskałem ją po nodze, choć widziałem, że była przez to skrępowana. Dziadek zaczął narzekać, że przez ten deszcz nie może skosić zboża, potem zaproponował mi, że kiedy już będzie kosić, to będę mógł pojeździć z nim kombajnem. Spróbowałem udawać, że się cieszę, ale zupełnie mnie to teraz nie obchodziło.

     

    Kiedy Natalka zjadła, zepchnęła moją rękę ze swojej nogi, odniosła talerz i podziękowała.

    – Zmieńże dziecko tą sukienkę, nie mogę patrzeć jak w niej po domu chodzisz, przecież to szkoda – narzekała babcia, kiedy Natalka wychodziła z kuchni.

    – Dobrze, zaraz się przebiorę – powiedziała, przewracając ze zniecierpliwieniem oczami.

    Czym prędzej dokończyłem posiłek, również podziękowałem i poszedłem do pokoju. Za nic nie chciałem przegapić momentu, kiedy Natalka będzie się przebierała.

     

    Wszedłem do pokoju, siostra stała nieruchomo w głębi, miała poważną minę, patrzyła na mnie. Ciągle była w sukience. Widząc mnie, zaczęła wolno rozpinać guziczki przy jej kołnierzyku.

    – Zamknij drzwi – powiedziała cicho.

    Zamknąłem. Odwróciła się tyłem.

    – Podejdź – poprosiła.

    Zbliżyłem się i stanąłem za nią. Wygięła rękę za siebie i wskazała zameczek swojej sukienki, który znajdował się na plecach.

    – Pomożesz mi to rozpiąć? – spytała, chociaż nigdy dotąd nie potrzebowała pomocy z tym zameczkiem.

    – Daj.

    Złapałem za zamek i nieśpiesznie zacząłem go rozpinać. Serce biło mi coraz mocniej. Patrzyłem na odsłaniające się plecy Natalki i znowu się podniecałem. Stałem tak blisko, że czułem zapach jej włosów. Była tylko troszeczkę niższa ode mnie, jak na piętnastoletnią dziewczynę była raczej wysoka. I szczupła. Jej tyłeczek troszkę odstawał i prawie stykałem się z nim kroczem.

    – Już – wydyszałem w jej szyję.

    – Dzięki – powiedziała i chwyciła dłońmi za rozpięty już kołnierzyk swojej sukienki.

    Zaczęła ściągać ją przez głowę. Wciąż stała tuż przede mną, nie odsunęła się ani trochę, żeby mieć więcej miejsca. Też się nie ruszyłem. Po chwili została w samych majtkach, rajstopach i staniku. Kątem oka zerknęła za siebie, jakby chcąc się upewnić, czy ciągle za nią stoję. Przed nami stał fotel. Pochyliła się nad nim, wypinając pupę. Dotknęła mnie nią. Aż przeszyło mnie przyjemne mrowienie w kroku. Zaczęła składać na fotelu swoją sukienkę, nucąc coś przy tym cichutko. Poruszała się przy tym w taki sposób, że jej pupa drażniła mojego członka. Zrobiłem kroczek do przodu, przyciskając się do niej mocniej. Położyłem dłonie na jej biodrach i głaskałem lekko, rozkoszując się tym zetknięciem z siostrzanym tyłkiem. Dosyć długo i bardzo dokładnie składała tą swoją sukienkę, ocierając się przy tym o moje twarde krocze. Jak gdyby w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Robiło mi się od tego coraz przyjemniej. W końcu Natalka wyprostowała się powoli. Zsunęła sobie rajstopy na kolana i ponownie przywarła do mnie pupą, teraz okrytą jedynie cienkim materiałem tych swoich majtek w dziecinne kropeczki. Przestała nucić, nie odezwała się ani słowem, nawet na mnie nie spojrzała, tylko złapała moją dłoń, którą macałem jej udo, i przesunęła ją na swoje krocze. Zaczęła pocierać się moimi palcami po cipce, dając mi do zrozumienia, że podobało się jej, gdy wcześniej to robiłem. Puściła moją rękę, masowałem ją dalej. Czułem gorąco przebijające przez jej majtki. Zaczęła się wiercić pod moim dotykiem, jeszcze bardziej stymulując pupą mojego penisa. Od tego zetknięcia zaczynało mi się kręcić w głowie. Wiedziałem, że długo już nie pociągnę. Cały czas pachniały mi te jej włosy, przyłożyłem do nich twarz i mocno wciągnąłem powietrze. Zacząłem szczytować i pamiętam, że podczas orgazmu do mojej świadomości docierał ten zapach. Całowałem lekko siostrę po nagim ramieniu, słysząc ciągle jej przyśpieszony oddech. Masując jej łono, przyciskałem ją mocno do swojego krocza. Nawet nie wiedziała, że spuściłem się w gacie. Po wszystkim dalej ją masowałem i ocierałem się o nią, nie chcąc dać po sobie nic poznać. Bałem się tylko, że poczuje zapach mojej spermy, bo rozniósł się w powietrzu. W środku wszystko mi się kleiło od nasienia, a ona jeszcze rozsmarowywała to dupą…

     

    Niedługo zabrała moją dłoń ze swojego krocza i obróciła się twarzą do mnie. Nie patrzyła na mnie jednak, wydawało mi się, że wręcz unika mojego wzroku. Miała spuszczoną głowę, patrząc w dół nieporadnie zaczęła majstrować przy moim rozporku. Ja, nie wiedząc, co zrobić z rękoma, gładziłem ją po pośladkach. Po chwili moje spodnie zsunęły się w dół. Na zewnętrznej części moich majtek były ślady spermy, musiała z nich wyciec górą, pewnie podczas wytrysku główka mojego nabrzmiałego członka wystawała spod ich gumki. Teraz już trochę zmalał i cały był schowany w gaciach. Trochę nasienia wyciekło z nich też dołem i spływało mi po udach. Domyślałem się, że wnętrze moich spodni także musi być nieźle uwalone. Natalka uniosła dłoń do twarzy i powąchała ją. Skrzywiła się i potarła kciukiem o pozostałe swoje palce. Miała spermę na ręku. Musiała się ubrudzić, kiedy rozpinała mi rozporek. Chociaż starała się to ukryć, widać było, że jest zdezorientowana i zaciekawiona. Chyba pierwszy raz miała kontakt z męskim nasieniem.

    – Natalka, ja już popuściłem… – przyznałem się.

    – Aha – odparła cichutko, jakby jeszcze bardziej zawstydzona niż ja.

    Ze spuszczoną ciągle głową, objęła mnie i przywarła do mnie. Również pochyliłem głowę. Opieraliśmy się o siebie czołami, nasze nosy się zetknęły. Złapałem ją za tyłek i przycisnąłem mocniej do siebie. Obydwoje lekko poruszaliśmy biodrami. Z boku musiało to wyglądać komicznie – ja z opuszczonymi na kolana spodniami, ona z tak samo spuszczonymi rajstopami, namiętnie ocierający się o siebie bielizną. Mnie to jednak strasznie podniecało i w mig mój penis ponownie zesztywniał. Natalka napierała na niego mocno swoim kroczem, musiała wyraźnie czuć, jak pęcznieje mi z sekundy na sekundę. Aż wyczuwało się bijące od niej pożądanie, sapała nerwowo, wsunęła mi dłonie pod koszulkę i jeździła nimi po moich plecach. Niedługo zatrzymała się i zerkając na mnie spode łba, odezwała się szeptem:

    – Zdejmujemy gacie?

    – Mhm – poparłem.

    – A jak babcia wejdzie?

    – Wcześniej usłyszymy, że idzie.

    Zrobiłem krok do tyłu, żeby dać siostrze więcej miejsca i – przede wszystkim – żeby dobrze widzieć, jak się obnaża. Ściągnęła majtki razem z rajstopami i rzuciła je zwinięte razem na bok. Zobaczyłem dokładnie jej cipkę. W końcu patrzyłem na nią z bliska, nie musiałem już mrużyć oczu udając, że śpię. Była nabrzmiała, pokryta krótkimi i rzadkimi włoskami łonowymi, wilgotnymi od śluzu. Również się rozebrałem i na wolność wyskoczył mój sterczący, oblepiony nasieniem kutas. Zapach spermy stał się jeszcze intensywniejszy. Natalka zaczęła z zainteresowaniem go dotykać. Ściskała trzon, suwała po nim ręką, ściągała napletek, masowała jajka… Po chwili wzięła mnie za rękę i położyła ją na swoim nagim łonie. Dotykałem go z równym zaciekawieniem. Suwałem palcem wzdłuż szczelinki i rozsmarowywałem to, co się z niej wydzielało, po kroczu i udach siostry. Przez jakiś czas staliśmy tak i wzajemnie się poznawaliśmy.

     

    – Chodź – wydyszała w końcu Natalka i pociągnęła mnie.

    Usadziła mnie na fotelu, a dokładnie na swojej eleganckiej, ładnie poskładanej sukience, która tam leżała. Sama wsunęła się pupą między moje nogi. Rozłożyłem je, siadła przede mną na fotelu, między moimi udami, dotykając pośladkami do moich jąder, a plecami do wzniesionego kutasa. Oparła się o mnie, przyciskając go. Złapałem ją za piersi i masowałem przez stanik, ale chyba niezbyt jej się to podobało, bo przeniosła moje ręce znowu na swoje łono. Pieściłem namiętnie jej cipkę obiema dłońmi, zacząłem wsuwać palec do środka, wierciła się pod moim dotykiem, a ja ocierałem się fiutem o jej plecy. Zacisnęła nogi na mojej dłoni i znieruchomiała, przytrzymując ją w sobie. Czułem, jak mięśnie w jej cipce pulsują. Oparła głowę na moim ramieniu i cała spięta dyszała ciężko, aż po chwili rozluźniła się i odetchnęła głęboko. Obróciła się bokiem do mnie i przerzuciła nogi przez poręcz fotela, a o przeciwległą poręcz oparła się plecami. Tyłkiem ciągle siedziała między moimi nogami. Złapała mnie za fiuta i zaczęła go ściskać, już bez większego zainteresowania, jakby po prostu czuła się zobowiązana, żeby mi się odwdzięczyć. Nie za bardzo wiedziała, co ma z nim robić, więc zacząłem poruszać po nim jej dłonią w górę i w dół, demonstrując jej, jak się trzepie gruchę. Dalej już robiła to sama, szybko jej się znudziło i chyba chcąc przyśpieszyć sprawę, wygięła drugą rękę za plecy i rozpięła sobie stanik. Zdjęła go i rzuciła na podłogę. Teraz nie miała na sobie zupełnie nic, a ja przed samymi oczami miałem jej nagie piersi. Malutkie śliczności z dosyć dużymi, dojrzewającymi brodawkami. Jedną złapałem i ściskałem ręką, a drugą zacząłem lizać i ssać. To rzeczywiście wszystko przyśpieszyło – już po krótkiej chwili moje ciało zaczęło podrygiwać i spuściłem się na dłoń Natalii.

     

    – Już? – spytała cicho, kiedy przestałem tryskać.

    Pokiwałem głową, czując jeszcze ostatnie podrygi orgazmu. Puściła mego fiuta i wstała, rozglądając się za czymś, w co mogłaby powycierać ręce. Znalazła jakieś chusteczki higieniczne, przetarła sobie nimi także mokrą cipkę, potem podniosła z ziemi swoje majtki z rajstopami i zaczęła się ubierać. Również wstałem. Na fotelu została wyjściowa sukienka Natalki, teraz cała pognieciona. Babcia nie będzie zadowolona – pomyślałem. Zauważyłem też, że było na niej trochę mojej spermy. Wskoczyłem w jakieś inne swoje ciuchy, wziąłem z podłogi spodnie oraz gacie, które miałem na sobie przedtem i poszedłem z nimi do łazienki, żeby je wyczyścić.

     

    Niebawem przestało padać, poszedłem na dwór i bardzo długo szlajałem się po polach. Później dziadek poprosił mnie, żebym pomógł mu zrywać czereśnie, zajęło to sporo czasu. Natalki prawie przez cały dzień już nie widziałem. Wieczorem jak po kolacji poszedłem do pokoju, to już spała, albo udawała że śpi,  chociaż było jeszcze wcześnie. Przypuszczałem, że nie chce na razie ze mną rozmawiać, bo sam też póki co nie miałem ochoty na rozmowę z nią. Obydwoje musieliśmy jeszcze przetrawić to, cośmy zrobili. Poczytałem coś chwilę i też poszedłem spać. Przez całą noc co chwilę się budziłem i słyszałem, jak Natalka się wierci. Chyba też źle spała.

     

    Wczesnym rankiem leżałem rozkryty na wznak w swoim łóżku i co rusz zapadałem w płytki sen. Śniły mi się jeden po drugim różne obrazy, pomiędzy którymi wybudzałem się na chwilę. W ostatnim z nich do mojego łóżka weszła rozebrana siostra, zsunęła mi spodenki od piżamy i usiadła na mnie okrakiem. Zaczęła nabijać się na mojego sterczącego fiuta. Uniosłem ręce, chcąc złapać ją za piersi, i wtedy znów się wybudziłem. Ręce dalej miałem podniesione, ale Natalki na mnie nie było – spała ciągle w łóżku obok. Penisa także miałem podniesionego i czułem, że nie zamierza już się kłaść. Ja też już nie zasnąłem. Przykryłem się i czekałem podniecony, aż Natalka wstanie, żeby jak zwykle poobserwować sobie, jak będzie się ubierała. Czas mi się dłużył, ale w końcu wstała, rozebrała się i zaczęła wkładać bieliznę. Patrząc na to nie wytrzymałem – odrzuciłem kołdrę, podniosłem się i z namiotem na spodenkach podszedłem do siostry. Była zakłopotana. Miała na sobie tylko majteczki, a nagie piersi w pierwszym odruchu zakryła ramieniem. Stanąłem za nią, przylgnąłem do jej pupy i zacząłem się o nią ocierać. Obmacywałem ją i masowałem po kroczu, a ona opuściła rękę i stała nieruchomo, poddając się pieszczotom. Moje luźne spodenki trochę się obsunęły i stykając się z siostrą gołym fiutem, zaraz ochlapałem jej majtki i plecy. Potem jeszcze długo ją masowałem, aż zdjęła z cipki moją rękę, dając mi do zrozumienia, że już wystarczy. Chyba także doszła, ale nie byłem pewny. W ogóle się nie odzywaliśmy. Powycierałem ją ze spermy, obydwoje się ubraliśmy i poszliśmy na śniadanie. Pomyślałem sobie, że to był idealny poranek.

     

    Wszystkie następne poranki wyglądały podobnie. Zresztą nie tylko poranki – także wspólne wieczory w naszym pokoiku, a i w ciągu dnia znajdowaliśmy z siostrą czas na miłą zabawę. Dużo rzadziej grywaliśmy już w karty i inne gry, bo po prostu znaleźliśmy ciekawszą rozrywkę. Na początku Natalia była cicha i zamknięta w sobie, jakby ciągle miała jakieś wyrzuty sumienia, ale dość szybko jej to przeszło i dogadzanie sobie nawzajem stało się dla nas normalną czynnością na porządku dziennym.

     

    Pewnego gorącego popołudnia, kilka dni przed końcem wakacji, leżałem na swojej nagiej siostrze. Miała na sobie tylko majtki, ja nie miałem nic, ocieraliśmy się o siebie przez materiał jej majteczek i obmacywaliśmy się łapczywie. Leżeliśmy w trawie pod drzewkiem na środku pola, daleko od domu i od jakichkolwiek ludzi. Drzewo rzucało na nas przyjemny cień. Wszystko było wspaniale, tylko czułem jakiś dziwny niedosyt, mimo że miałem teraz do dyspozycji calutkie ciało swojej siostry. Całowałem i przygryzałem jej piersi, ramiona, szyję, ale pragnąłem jej więcej i więcej. Początkowo wystarczało mi lekko się o nią otrzeć i zaraz się spuszczałem, ale z każdym dniem pożądałem jej coraz bardziej, potrzebowałem coraz więcej… Teraz już nie mogłem wytrzymać tego podniecenia, podniosłem się, klęknąłem pomiędzy jej nogami i zacząłem ściągać jej majtki. Nie przeciwstawiała się, myślała, że chcę jak zwykle wylizać jej cipkę albo poruchać ją trochę palcem, ale tym razem nie taki był mój zamiar. Odrzuciwszy majteczki na bok w trawę, przyjrzałem się lśniącemu łonu. Było mokre i gładkie. Natalka, odkąd uzyskałem stały dostęp do jej cipki, zaczęła ją sobie golić, bo chyba krępowała się mieć zarośniętą. Przyłożyłem do niej głowicę swojego nabrzmiałego chuja i zacząłem przesuwać nią w górę i w dół wzdłuż śliskiej szczelinki.

    – Co ty robisz? – spytała zaniepokojona Natalka.

    Dotąd jeszcze nigdy nie stykaliśmy się bezpośrednio narządami. Dogadzaliśmy sobie wzajemnie rękoma, ustami, ocieraliśmy się przez bieliznę, ale nic więcej.

    – Ciii – wydyszałem. – Spokojnie…

    W końcu musiał być ten pierwszy raz. Trzymając w dłoni fiuta naprowadzonego na siostrzaną dziurkę, położyłem się znowu na Natalce, podpierając się nad nią jedną ręką. Zacząłem napierać biodrami w dół.

    – Nie, przestań – protestowała nieśmiało Natalka.

    – Cichutko… – uspokajałem ją.

    Czułem, że moja żołądź już w niej jest. Zacząłem głaskać siostrę po policzku, potem całować jej przestraszoną twarz, jednocześnie ciągle się obniżając. Z jednej strony niby protestowała, ale z drugiej rozchyliła nogi jeszcze szerzej.

    – A nie zajdę w ciążę? – spytała drżącym głosem, godząc się w końcu z tym, co nieuniknione.

    – Spokojnie… Wszystko będzie dobrze… – sapałem jej w twarz.

    – Ale powiedz, nie zajdę?

    Byłem w niej już do połowy.

    – Nie. Nie zajdziesz – powiedziałem uspokajającym głosem.

    – Na pewno? – nie dawała za wygraną.

    – Na pewno.

    Nie miałem oczywiście żadnej pewności, ale nie obchodziło mnie w tamtym momencie nic oprócz ugaszenia pragnienia w siostrzanej cipce. Natalka złapała mnie za pośladki i przyciągnęła do siebie, unosząc jednocześnie swoje biodra. Westchnęła głośno. Byłem w niej do końca. Wiatr szumiał w liściach drzewa, Natalka pojękiwała co chwilę. Drżała. Ja dyszałem, obcałowując ją po buzi i klatce piersiowej. Nieznacznie unosiłem i opuszczałem biodra, czując nadchodzące spełnienie. Ta świadomość, że mój członek znajduje się w cipce mojej podniecającej siostry, tak na mnie działała, że długo nie wytrzymałem. Mimo, że obydwoje wykonywaliśmy tylko nieznaczne i powolne ruchy, już po kilku, może kilkunastu pchnięciach, spłynęło na mnie zaspokojenie. Słyszałem własne westchnienia ulgi, czułem, jak wypełniam siostrę spermą. Orgazm w dziewczęcej pochwie dostarczył mi nowych doznań, jeszcze nigdy nie przeżywałem tego tak intensywnie. Potem jeszcze przez jakiś czas leżałem nieruchomo na Natalce, z twarzą wtuloną w jej szyję, normując oddech i czując, jak mój penis ciągle w niej pulsuje, a ona głaskała mnie czule po głowie…

     

    Od tamtej pory nasze zabawy zazwyczaj kończyły się penetracją. Tylko jak akurat nie było czasu albo możliwości, to zaspokajaliśmy się na szybko poprzez petting, ale przeważnie spuszczałem się beztrosko w cipkę swojej siostry. No, może nie tak do końca beztrosko, bo potem odczuwaliśmy pewne obawy, ale gdy nachodziło nas kolejny raz, i tak robiliśmy to znowu.

     

    Wakacje się skończyły, wróciliśmy do domu, rozpoczęła się szkoła. Po powrocie do miasta, zaczęliśmy się z siostrą zabezpieczać. Pamiętam, że z początku strasznie się wstydziłem kupować w sklepie prezerwatywy, ale po pewnym czasie stało się to dla mnie czymś normalnym.

     

    Ruchałem Natalkę jeszcze przez kilka tygodni od powrotu z wakacji. Choć mieszkaliśmy we czwórkę razem z rodzicami w małym mieszkaniu w bloku, to zawsze jakoś znajdowaliśmy z siostrą czas i miejsce, żeby zrobić sobie dobrze. Nocami, kiedy rodzice już spali, przychodziłem po cichu do pokoju Natalii i wskakiwałem jej do łóżka, a po godzinie wychodziłem zadowolony, szedłem do siebie, kładłem się i spałem do rana jak suseł, by następnego dnia wstać wypoczętym i z radością pójść do szkoły. Bo w tamtym okresie wszystko mnie radowało i nawet do szkoły chodziłem chętnie. Wiedziałem zawsze, co będzie działo się po lekcjach, i nic nie było w stanie zepsuć mi humoru.

     

    Gdy obydwoje z siostrą wracaliśmy ze szkoły nim rodzice wrócili z pracy, to mieliśmy puste mieszkanie i czas tylko dla siebie. Te chwile lubiłem najbardziej, często specjalnie dla nich urywałem się wcześniej z lekcji. Kiedy natomiast któreś z nas kończyło później i rodzice byli już w domu, to nie mogąc wytrzymać do nocy, siadaliśmy z Natalką koło siebie na łóżku, w jej albo w moim pokoju, wkładaliśmy sobie nawzajem ręce do majtek i na szybko sobie dogadzaliśmy, bojąc się nakrycia, bo któreś z rodziców mogło przecież wejść do pokoju. Czasami po lekcjach szedłem pod szkołę Natalki i czekałem na nią. Zabierałem ją wtedy do galerii handlowej, by zamknąć się z nią w jednej z kabin w tamtejszej ubikacji i ją wygrzmocić – może w niezbyt komfortowych warunkach, ale przynajmniej bez ryzyka nakrycia przez rodziców.

     

    Ostatni raz ruchałem swoją siostrę pewnego październikowego poranka. Wtedy na dobre skończyła się cała nasza piękna, erotyczna przygoda. Tamtego dnia zbudziłem się wcześnie i już nie mogłem zasnąć. Było jeszcze ciemno, jeszcze sporo czasu do szkoły. Miałem jakiś erotyczny sen, fiut mi sterczał, zacząłem się onanizować. Poprzedniego wieczora nie bzyknąłem Natalki, bo ojciec do późnej nocy nie poszedł spać i siedział w salonie przed komputerem. Musiał przygotować jakieś ważne zestawienia do pracy na dzisiejszy dzień i długo nie mógł się z tym uporać. Mogłoby go zdziwić, gdyby zobaczył, że w nocy idę do pokoju siostry. Czekając, aż ojciec pójdzie spać, sam zasnąłem, nie zaspokoiwszy swojego popędu, który za to teraz dawał mi się we znaki. Masując się po przyrodzeniu, myślałem o swojej siostrze, ale zaraz odechciało mi się walić. Po co to robić, kiedy w pokoju obok leży gorąca i chętna cipka. Wstałem, wyjąłem z szuflady prezerwatywę i poszedłem do Natalki z namiotem na piżamie. Rodzice dopiero za godzinę mieli wstawać do pracy, więc mogłem spokojnie zająć się siostrą.

     

    Nie była zadowolona, że tak wcześnie ją zbudziłem, ale zaraz zamierzałem jej to wynagrodzić. Szybko wyskoczyłem z piżamy i zacząłem rozbierać Natalkę.

    – Przestań, nie teraz, po szkooole – ziewnęła. – Dzisiaj wcześnie kończę.

    – Po szkole też – wysapałem podniecony, dalej się do niej dobierając.

    Jak gdyby w geście poddania się, uniosła ramiona, pozwalając, bym ściągnął górę jej piżamki. Jeszcze przez chwilę była ospała i obojętna, ale szybko udało mi się rozgrzać palcami jej cipkę. Byłem strasznie podniecony i chciałem już czym prędzej się w nią władować. Założyłem gumę, ustawiłem siostrę na czworakach i wziąłem ją na pieska. Od razu zacząłem ją zamaszyście posuwać. Zaraz potem coś z boku zaskrzypiało, obróciłem się w tamtą stronę i patrząc na drzwi, przez chwilę jeszcze ruchałem Natalię. Nie od razu zdałem sobie z tego sprawę, ale drzwi były otwarte. Stał w nich ojciec. Patrząc na niego otępiały, stopniowo wyhamowałem ruchy bioder. Powoli docierało do mnie, że tata właśnie nakrył nas na stosunku płciowym. Zaczęło mi pulsować w skroniach, tak mocno, jakby zaraz miało mi rozsadzić czaszkę. Serce mi kołatało, dostałem zawrotów głowy, myślałem, że zaraz zemdleję. Chciałem coś powiedzieć, ale nie mogłem. Jak przez mgłę pamiętam, że ojciec wydusił z siebie tylko jakieś dziwne „Oooch”, zakrył ręką usta, wycofał się z pokoju i zamknął za sobą drzwi. Natalka była blada jak ściana, padła bezwładnie na łóżko i ukryła twarz w poduszce. Zwaliłem się koło niej i ze zgrozą uświadamiałem sobie, co właśnie się stało. Przyłapał nas nagich, w jednoznacznej pozycji, nawet nie było po co się silić na żadne tłumaczenia czy usprawiedliwienia, bo i tak wszystko było jasne, a szczegóły nikogo nie obchodziły. „O Boże o Boże o Boże…” – słyszałem obok stłumione poduszką mamrotanie siostry, powtarzającej to w kółko na jednym tchu.

     

    Przez kilka następnych dni Natalka wychodziła spod kołdry tylko parę razy dziennie i tylko za potrzebą. Mama zanosiła jej posiłki do łóżka, ale ona i tak prawie nic nie jadła. Nic też nie mówiła. Mama nie wiedziała, co się stało i myślała, że Natalka jest chora. Ojciec o niczym nie powiedział matce, bo nie chciał jej martwić. W tamten dzień, kiedy nas nakrył, on także się nie odzywał, ale nazajutrz przeprowadził ze mną „męską rozmowę”, a właściwie to wygłosił monolog, bo ja nie mogłem wydusić przy nim słowa. Zresztą nie miałem nic do dopowiedzenia, bo co tu było mówić? Że fajnie mi się ruchało siostrę, czy co?

     

    Okazało się, że tamtej nocy ojciec w ogóle nie poszedł spać, bo do rana robił na komputerze te swoje zestawienia do pracy. Kiedy szedłem podniecony do pokoju Natalki, siedział w salonie i słyszał, że ktoś się kręci po domu, potem zauważył przez szparę pod drzwiami, że świeci się u niej światło, więc zaszedł tylko zobaczyć, czemu dziewczyna tak wcześnie wstała. Był zmęczony pracą i chcąc się na chwilę oderwać, zamierzał po prostu zamienić z córką kilka słów, więc do niej wszedł. Powiedział mi że żałuje, iż to zrobił, bo wolałby nigdy nie zobaczyć tego, co ujrzał za tymi drzwiami i nic nie wiedzieć o naszych niezdrowych relacjach. W głowie pojawiło mi się wspomnienie uchylonych drzwi do salonu, koło których przechodziłem tamtego ranka idąc do siostry. Przypomniało mi się, że paliło się tam światło, ale mój umysł od razu założył, że ojciec po prostu zapomniał zgasić, kiedy szedł spać, w ogóle nie brałem pod uwagę, że może tam o tej porze jeszcze siedzieć. Wtedy nawet o tym nie myślałem, byłem podniecony i miałem w głowie tylko jak najszybsze dobranie się do siostry, a wszystko inne nie miało znaczenia. Szkoda, bo gdybym chociaż tam zajrzał, zobaczyłbym, że ojciec nie śpi i zostawiłbym Natalię w spokoju. A wtedy prawdopodobnie do teraz miałbym wspaniałą partnerkę seksualną…

     

    Ojciec mówił mi wtedy jeszcze, że to co robimy z siostrą jest chore, prosił żebyśmy więcej tego nie robili i dał do zrozumienia, że nie może już traktować mnie i Natalii tak jak do tej pory, nie po tym co zobaczył. Jego świat się zawalił, ale mama nie mogła się o niczym dowiedzieć. Nieświadomość była w tym przypadku drogocennym darem, którego nie należało jej odbierać.

     

    Między mną a Natalką nie ma już nic. Na początku po przyłapaniu przez jakiś czas w ogóle się do mnie nie odzywała, chyba miała pretensje, że wtedy się do niej tak usilnie dobierałem, nie zachowując żadnej ostrożności. Teraz jest już między nami trochę lepiej i czasami uda nam się porozmawiać jak bratu z siostrą, ale nic więcej. Nie ukrywam, że jeszcze kilka razy próbowałem się do niej dobierać, chciałem wznowić to, co wcześniej było między nami, ale zawsze kończyło się to tylko pogorszeniem naszych relacji, bo nie chciała nawet o tym słyszeć. Raz nawet, dobierając się do niej, zostałem spoliczkowany. Po tamtym lecie pozostał pewien niesmak, ale też mnóstwo pięknych wspomnień.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pistasio
  • MW-Grecja Rozdzial 10 Ale jazda!

    – Ale jazda!

    Maleńka kolejny raz nasuwa się pizdą na maszt. Mój maszt. Rola Ali ogranicza się do nasuwania (i zsuwania); moja – do leżenia na wznak. Całą robotę biorą na siebie dziewczęta. Dwie trzymają Maleńką w pozycji embrionalnej – z kolanami pod brodą. Jej wypięty tyłek zwisa nisko, jeszcze niżej Pan Pierożek poleruje moje berło sunąc to w górę, to w dół…

    Zmiana. Kaśka i Dorka przejmują Alę z rąk Natki i Loli. Te ostatnie podejmują czynności autoerotyczne – już nie wiem, gdzie mam patrzeć, na wargi Ali, teraz na kształt lepkiego obwarzanka, czy na łechtające sobie łechtaczki dziewczęta.

    Jedna Majka trwa przy moim przyrodzeniu. Jej jedna dłoń, ta na jądrach, sprawia, że maszt stoi, druga, zaciśnięta u nasady pilnuje, by stał pionowo. Gdyby cipa Ali trzymała się rozkładu jazdy, nie byłoby problemu, dziewczęta jednakże czasem podnoszą Maleńką za wysoko…

    Pierożek zamyka się wtedy natychmiast z cichym mlaśnięciem i tu zaczyna się rola Majki.

    Zabawiamy się tak w oczekiwaniu na transport. Bliźniacy mieli być przed południem, a tu dochodzi dwunasta. Spakowani jesteśmy, ile można się opalać?

    Miałem szczery zamiar oszczędzać siły na podróż, ale…

    – Nudzę się… Kiedyż oni przyjadą?

    I Ala wymownie zerka na mojego najlepszego przyjaciela. Później nie tylko zerka. Koleżanki też zerkają. Moje jajka przechodzą z rąk do rąk, no i wiadomo, jak to się kończy.

    Kończę, a dziewczęta dalej trzymają Alę nade mną. Czekają, aż przestanie z niej kapać. I zlizują mi z brzucha. Majka wylizuje berło. Coś trąbi. Przyjechali. Nareszcie!

    * * *

    Brama się otwiera, nadchodzi długo oczekiwana chwila.

    Wjeżdża autobus… Nie, to wielki samochód kempingowy. Dziewczęta nie wytrzymują, zrywają się, biegną  do kampera. Podążam za nimi z niedolizanym berłem, ciesząc oczy sześcioma podrygującymi dupeczkami.

    Ale wielki! – Woła Maleńka  – Ma chyba ze 20 metrów!

    – Dokładnie 14  – Odpowiada T/J wysiadając z szoferki, jest kompletnie nagi, pyta mu wisi do kolan ale widać już pierwsze drgnienia, to pewnie na widok witających go radośnie nagich panienek.

    – A kiedyś ty zdążył się rozebrać – pytam.

    – Brama wolno się zamyka.

    Wysiada drugi bliźniak, też goły i obaj zaczynają się witać z dziewczętami. T/J bierze w garść kolejną cipę, podnosi wzrok na jej właścicielkę i…

    – Ty, ja cię nie znam!

    Patrzymy, co będzie dalej.

    – Dorota jestem, ale mów mi Dorka – Mówi dziewczę, dyga grzecznie

    i wita się z bliźniaczymi kulkami bliźniaka. I dodaje niewinnym tonem; – A ona – to Ruda Norka, poznacie się bliżej, zanim wyruszymy?

    W efekcie Dorka stoi na stopniu kampera, trzyma  się poręczy i wypina tyłek na odpowiedniej wysokości. Wyposzczeni po podróży bliźniacy pieprzą ją po kolei. Dziewczęta popędzają.

    – Spuszczajcie się w końcu, chcemy już jechać!

    Wreszcie Tom lub Jerry też dochodzi, Dorka dostaje kolejny zastrzyk spermy. Z Rudej Norki kapie jej obficie, dziewczęta szybko sprzątają i pozwalają Dorce zejść.

    – Wyliż im jeszcze te mokre pały i jedziemy.

    Bliźniacy patrzą na wylizującą bliźniacze pytongi Dorkę, a potem na mnie. Wzruszam ramionami.

    – Trochę nam się zespół powiększył. Dla nas to też była niespodzianka.

    – My też mamy dla was niespodziankę. Właściwie dwie niespodzianki.

    – Czekają na jachcie. Więcej nie powiemy!

    Dziewczęta przymilają się do bliźniaków, głaszczą, liżą sutki, delikatnie drapią po jajeczkach.

    – Powiedzcie teraz! Tak pięknie prosimy! – I bliźniaki pękają.

    – To dwie napalone szesnastki, podróżowały po Europie, poznaliśmy je we Francji.

    – I wyobraźcie sobie, bliźniaczki, nie do odróżnienia! Nawet smakują tak samo!

    – Gotowe na wszystko?

    – O tak! – Odpowiada Tom albo Jerry. Muszą nam kiedyś opowiedzieć, co wyczyniali.

    – To teraz wiecie chłopaki, co my z wami przeżywamy, żadna z nas nie wie, któremu właśnie obciąga!

    – A jak je poderwaliście?

    Bliźniacy patrzą po sobie.

    – Takim masztom żadna się nie oprze.

    – Oni mają na myśli jacht – wyjaśnia Majka pozostałym dziewczętom.

    – No przecież! – Kaśka pokazuje palcem na dwie smętnie zwieszone pyty.

    – O nie, poznaliśmy je już wcześniej…

    Dorka bierze bliźniaków w obronę. A ich kutasy w dłonie, próbując doprowadzić je do stanu używalności.

    – Dobrze się spisali! Chcę jeszcze!

    – Przepraszam, że przeszkadzam – wtrącam i pukam palcem w wyimaginowany zegarek na nadgarstku.

    – No już, już…

    Dorka, nie wypuszczając bliźniaków z rąk, prowadzi jednego do szoferki, drugiego do salonki. Nawet ładnie im postawiła.

    – Takie chuje się marnują…

     

    * * *

    Ruszamy wreszcie! Bagaże dziewcząt, identyczne zresztą, są już spakowane. Każdy składa się ze szczoteczki do zębów, dokumentów i komórki. Solidnie wypchane plecaki z rzeczami „nad morze” zgodnie z umową zostają tutaj. Przychodząc tu dziś rano, dziewczęta rozebrały się na naprawdę długo, wielokrotnie dłużej, niż kiedykolwiek w życiu.

    Uświadomiły to sobie z całą mocą zrzucając sukienki, jak zwykle już przy furtce. Na okoliczność zmiany pogody przytargałem tu wielką skrzynię. Wylądowały tam plecaki, sukienki i sandałki dziewcząt. Więcej na sobie nie miały, przyszły jak zwykle, bez majtek. Stały tam kompletnie nagie i patrzyły jak zamykam skrzynię.

    – Stało się, dziewczęta. – zwróciłem się do otaczających mnie nagusek.

    – Wszystko, co macie do ubrania, jest w tej skrzyni. A otworzę ją za dwa tygodnie…

    – Ile to ja właściwie najdłużej do tej pory chodziłam cięgiem goła? – zastanawia się Lola – To ten weekend z bliźniakami, od soboty rano do poniedziałku rano.

    – Ale w niedzielę wieczorem zakładałyśmy sukienki idąc po zeszyty

    – Ale szłyśmy bez majtek

    – Ważne, że nie byłyśmy całkiem gołe.

    – No to w takim razie, to było w nasz pierwszy Nagi Weekend.

    – Tak to wtedy było najdłużej. Dzień, noc i znowu dzień, cały czas nago.

    – Dużo razem przeżyliście, szkoda, że tak późno dołączyłam – wtrąca Dorka. – Musicie mi kiedyś wszystko opowiedzieć.

    – Pokażemy ci nagrania, nawet niebawem, będzie dużo czasu po drodze.

    – Jakie nagrania? Nie mówcie, że…

    – …Nagrywamy wszystkie nasze igraszki? Tak! Jak mnie cipa swędzi  a nie mogę tu przyjść to sobie puszczam jakiś ulubiony kawałek i się… odprężam. Wszystkie tak robią. Tobie to dobrze, mieszkasz obok, właściwie mogłabyś wywiercić dziurę w płocie i umieścić obok dzwonek. Cipa cię swędzi, to podchodzisz, dzwonisz, on przychodzi, przekłada rękę i uprawia twój ogródek – chichoczą dziewczyny.

    – Albo pranie mogłabyś mu tam zostawiać. Dałaś mu już majtki do wyprania?

    – Tak, ale nie te, w których wpadłam po piłkę, wprawdzie dopiero co je wtedy założyłam ale popuściłam, jak leciałam przez ten żywopłot. Inne.

    – Leciała jak strzała, szczała, jak leciała – śmieją się dziewczęta i wracają do tematu dnia.

    – I pomyślcie dziewczęta, teraz całe dwa tygodnie na golasa.

    – Przez pół Europy!

    – I w Grecji. I na bezludnej wyspie!

    – I na jachcie!

    – Ale jazda!

    * * *

    W środku z miejsca rozlegają się okrzyki zachwytu.

    – Ile tu miejsca! Tyle okien! O, jakie długie łóżko?! – Dziwi się w końcu Ala.

    – Głupia jesteś, nie długie tylko szerokie. Śmieje się Kaśka, ale sama patrzy z podziwem na wyro szerokie na cztery metry.

    – Specjalnie wstawiliśmy drugie, gdzieś się przecież musimy pomieścić – chwali się Tidżej.

    Ala tymczasem ze skupieniem mierzy długość wnętrza. Ma oryginalną metodę, staje w szerokim rozkroku, dostawia lewą nogę i odstawia prawą. I tak dalej. Idę za nią z głową nisko  i podziwiam Pana Pierożka, który otwiera się i zamyka, otwiera i zamyka….Wreszcie pierożek zamyka się po raz ostatni i Ala woła.

    – Dwanaście!

    – Zmierz jeszcze raz albo i dwa, wyliczymy średnią – mówię do Ali i przywołuję gestem kuzyna.

    – Tylko patrz!

    Ala w skupieniu ponownie mierzy wnętrze. Pomykamy za jej plecami na kolanach i teraz dwie pary oczu wpatrują się w jej krocze. A Pan Pierożek otwiera się i zamyka, otwiera… Dziewczyny widzą już o co chodzi i cicho polewają z Ali.

    Ta zauważa wreszcie nasze zainteresowanie i sama spogląda na Pierożka.

    – Wy świntuchy!  – Ale stawia teraz większe kroki!

    Coś mi nie pasuje w tym wnętrzu. Dziewczęta też coś zaczynają podejrzewać, bo pytają.

    – A gdzie kibelek?

    T/J tryumfalnie ściąga narzutę z wystającego w kącie ze ściany sedesu.

    – Najpierw zdjęliśmy drzwi ale nadal wydawało nam się tu ciasno.

    – A tu macie natrysk. – Wskazuje ręką przeciwległy narożnik, gdzie z sufitu wystaje sitko.

    – Ścianki prysznica też zdemontowaliśmy w imię jak największej przestrzeni.

    – A prawdziwe powody? – Pyta Kasia.

    – Chcemy cały czas mieć na podglądzie wasze cipki!

    – No i musicie się przyzwyczajać, na jachcie nie ma w ogóle kibelka.

    – Wszystko załatwia się z relingu! Dziewczęta patrzą teraz na mnie.

    – Normalka – mówię – przyzwyczaicie się, wszyscy się w końcu przyzwyczajają, nie mają wyboru.

    Wygląda na to, że dziewczyny dają się wkręcić.

    – My tam wstydliwe nie jesteśmy.

    – To ja się pierwsza wysikam. – Natka i siada na sedesie.

    To ja pierwszy popatrzę. – Uprzedzam Tidżeja i siadam po turecku na wprost rozchylonych ud dziewczyny. Bliźniak może mi tylko zaglądać przez ramię,  gdy podziwiam strużkę moczu przesączającą się przez gęste futerko Natki.

    – Nieźle się zaczyna – mówi Dorka – widzę, że będę się doskonale bawić.

    Dorka i jej Ruda Norka są z nami najkrócej, właściwie widzimy się dopiero trzeci raz. A było tak…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Kolega z akademika

    Mam na imię Jacek i mam 21 lat. Miałem w swoim życiu już kilka dziewczyn, uprawiałem z nimi seks, ale od czasu do czasu nachodziła mnie ochota na chłopców. Z początku po prostu oglądałem gejowskie porno – kilka filmików, szybkie zwalenie konia i miałem dosyć na co najmniej parę tygodni. Po jakimś czasie przestało mi to wystarczać i zacząłem szukać czegoś więcej w celu zaspokojenia swoich gejowskich ciągot. Czytałem opowiadania erotyczne, oglądałem kamerki online, fantazjowałem, próbowałem masturbacji analnej. To ostatnie podobało mi się najbardziej, ale nigdy nie odważyłem się kupić jakiegoś porządnego wibratora i musiałem zadowolić się innymi przedmiotami. Zawsze jednak bawiłem się sam. Coraz częściej marzyłem o seksie z mężczyzną – chciałem poczuć smak kutasa w ustach i zostać porządnie wyruchanym, ale nie wiedziałem jak się za to zabrać. Najprościej byłoby umówić się przez internet, ale obawiałem się przyłapania w moim małym miasteczku, nie chciałem by moje fetysze wyszły na jaw. W końcu stwierdziłem, że dziewczyny mi wystarczą, a jeśli kiedyś nadarzy się okazja na seks z facetem – skorzystam, jeśli nie – trudno.
    O dziwo okazja nadarzyła się szybciej niż się spodziewałem. Wyjechałem do większego miasta studiować i zamieszkałem w akademiku, oczywiście ze współlokatorem. Wiedziałem, że trudniej mi będzie się zabawiać z kolegą w pokoju, ale szybko nauczyłem się jego planu zajęć (na szczęście był dość pilnym studentem i uczęszczał na większość z nich) i masturbowałem się gdy miałem trochę prywatności. Po kilku tygodniach studiów będąc samemu w pokoju i nudząc się podczas formatowania swojego laptopa, pomyślałem, że pogrzebię w laptopie kolegi z pokoju – wiedziałem, że nie ma hasła i ma sporo ciekawych rzeczy na dysku (filmy, muzykę, itd.). Dotychczas dobrze się dogadywaliśmy, ale raczej mało o sobie mówił, więc chciałem zobaczyć czym się interesuje. Oczywiście, zajrzałem też do przeglądarki, której historii najwyraźniej dawno już nie czyścił. Przez chwilę poczułem się jakbym przeglądał własną historię – gejowskie opowiadania erotyczne, gay porn, gdzie kupić wibratory analne, etc. Zastanowiłem się chwilę nad jego wyglądem – Tomek nie był wyjątkowo przystojny, ale zawsze czysty i dobrze ubrany, nieco wyższy ode mnie, krótkie czarne włosy, przeciętna budowa ciała. “Ciekawe jakiego ma kutasa” – pomyślałem i już miałem plan w głowie.
    Wieczorem, po jego powrocie z uczelni i zjedzonej kolacji usiadłem na jego łóżku i machnąłem mu ręką, żeby zdjął słuchawki.
    – Co tam?
    – Słuchaj, mam nadzieję, że nie będziesz się gniewał, ale widziałem dzisiaj twoją historię przeglądania – wypaliłem.
    – Oh. I? – zapytał nerwowo.
    – Widziałem wszystkie te gejowskie rzeczy, które oglądasz. Zapytam wprost: jesteś gejem?
    Wydawało mi się, że lekko się uśmiechnął.
    – No można tak powiedzieć, ale nigdy jeszcze tego nie robiłem. Czemu pytasz?
    Przyznałem mu się do swoich fantazji, do oglądania gejowskiego porno a nawet do masturbacji różnymi rzeczami przypominającymi kształtem penisa. Zaskakująco dobrze nam się o tym rozmawiało. Dowiedziałem się, że jest podobny do mnie, też interesują go zarówno kobiety, jak i mężczyźni i że też chciałby spróbować gejowskiego seksu.
    – Chciałbyś spróbować tego ze mną? – zapytałem coraz bardziej podniecony i zdenerwowany.
    – Hmm, jasne, tylko wiesz, nie oczekuj zbyt wiele, nie znam się na tym – powiedział speszony.
    – Spoko, pomożemy sobie nawzajem.
    Umówiliśmy się na następny wieczór – najpierw chcieliśmy się przygotować, przede wszystkim dokładnie się ogolić i umyć, również wewnątrz.
    Czekałem na niego zdenerwowany bardziej niż przed pierwszą randką w gimnazjum. Zasłoniłem okna, żeby nikt przypadkiem nie podglądał, ogarnąłem w pokoju i siedziałem ze stojącym na baczność kutasem. Strasznie chciałem sobie ulżyć, ale wtedy pewnie przeszłaby mi cała ochota na seks. W końcu przyszedł – wcześniej niż zapowiadał, chyba też nie mógł się doczekać.
    – Cześć – powiedział cicho.
    – Hej, siadaj.
    Przez chwilę patrzyliśmy na siebie, myśląc jak zacząć.
    – Jesteś pewny, że tego chcesz? – zapytał Tomek niepewnym tonem.
    – Jasne – postanowiłem przejąć inicjatywę i położyłem mu dłoń na udzie, szukając jego penisa.
    Powoli zbliżyłem swoją twarz do jego i zaczęliśmy się nieśmiało całować. Ciśnienie rozrywało mi spodnie, wydawało mi się, że on czuje się tak samo. Oderwałem się od jego ust i zacząłem rozpinać mu rozporek, powoli ściągając jego spodnie. Po chwili siedział już w samych bokserkach, które ledwo ukrywały jego męskość. Klęcząc na podłodze ostatni raz spojrzałem mu w oczy jakby szukając pozwolenia. Kiwnął głową, więc zdjąłem mu bokserki. Jego kutas był normalnej długości, prawdopodobnie takiej samej jak mój, całkiem dokładnie wygolony i twardy jak kamień. Przez chwilę się zawahałem, ale podniecenie nie dało mi dużo czasu do namysłu i po chwili miałem pół jego fiuta w ustach. Nie zastanawiałem się nad smakiem, nie przeszkadzał mi, więc jedyne co się liczyło to ssanie tego kutasa. Zacząłem wirować językiem wokół główki. Usłyszałem cichy jęk, co dodało mi motywacji. Co chwilę wyjmowałem, waliłem i wkładałem jego chuja z powrotem do ust. Zacząłem bawić się też jajkami, polizałem je trochę, ale nie kręciło mnie to tak jak trzymanie jego kutasa w ustach. Robiłem mu loda jak prawdziwa męska dziwka, gdy nagle odciągnął moją twarz od swojego przyrodzenia.
    – Chwila przerwy, nie chcę jeszcze kończyć – powiedział.
    Wstałem więc i zdjąłem swoją koszulkę. Tomek zaczął rozpinać mój pasek. Po chwili stałem już w samych bokserkach, przez które nieśmiało wyglądał mój kutas. Pozbyłem się bielizny i poczułem język Tomka na swoim fiucie. Powoli go badał, od moszny po sam czubek, po czym wziął go do ust. Mimo że był amatorem, czułem się lepiej niż z jakąkolwiek dziewczyną. Facet jednak wie najlepiej jak dogodzić innemu mężczyźnie. Ssał mi przez kilkanaście sekund, gdy poczułem zbliżający się orgazm.
    – Wystarczy na razie, też zaraz wystrzelę.
    – Spoko. Chciałbym czegoś innego spróbować.
    – Czego? – zapytałem lekko zaintrygowany.
    – Zawsze podniecało mnie lizanie dupy. Mogę?
    – Pewnie – odpowiedziałem kładąc się na plecach na łóżku – możesz mi też potem wsadzić jak już będzie dobrze nawilżona.
    – Do nawilżania mam coś lepszego niż ślina.
    Uniosłem nogi, podczas gdy Tomek wyjął lubrykant z plecaka. Zaimponowało mi to, ale nie zdążyłem go pochwalić, bo poczułem jego język na swojej dziurce.
    – Ahhh… – westchnąłem – to lepsze niż myślałem…
    Zawzięcie lizał mój otwór podczas gdy ja przeżywałem niesamowitą rozkosz. Jeździł językiem od rowka po same jaja, co jakiś czas zahaczając o mojego kutasa, z którego aż kapało z podniecenia. Po jakimś czasie zaczął mi wkładać palce do dupy – najpierw jednego, później dwa. Poczułem też zimny lubrykant i aż zadrżałem z podniecenia wiedząc co przyjdzie zaraz. Wstał, nałożył trochę na swojego penisa i przymierzył się do wejścia.
    – Będę delikatny – powiedział.
    – Nie musisz, rżnij mnie jak kurwę.
    Uśmiechnął się i zaczął wpychać swojego chuja w mój tyłek. Mimo kilkuletniego doświadczenia z różnymi zabawkami i sporej ilości żelu zaczęło mnie trochę boleć. Jednak prawdziwy kutas to co innego. Moje zwieracze szybko jednak przyzwyczaiły się do jego sprzętu i ból zastąpiła rozkosz. Widząc moje podniecenie na twarzy, Tomek zaczął ruchać mnie trochę szybciej. Mój kutas stał na baczność, twardy jak nigdy. Bałem się go dotknąć, bo wiedziałem, że mogę się spuścić. Tomek w tym czasie dymał mnie już w najlepsze, wpychając mi kutasa aż po same jaja. Po chwili, które wydawała się stanowczo za krótka, poczułem skurcze jego fiuta. Jego sperma zaczęła zalewać mój tyłek. Nie wytrzymałem i też zacząłem sobie walić – wystarczyły dwie czy trzy sekundy i trysnąłem nasieniem. Zalałem sobie cały brzuch, trochę poleciało też na twarz. Sperma Tomka zaczęła wylewać się z mojej dupy. Dyszeliśmy ciężko. W końcu wyjął ze mnie swojego chuja i padł na kolana. Znowu lizał mój tyłek, zlizując swoją spermę. Potem przeszedł do mojego opadającego już kutasa, którego wyczyścił najlepiej jak potrafił i zabrał się za resztę mojego ciała. Gdy wylizywał moją twarz, nasze usta co jakiś czas spotykały się, czułem swoją spermę na jego języku, ale nie przeszkadzało mi to – nawet trochę mnie to podniecało.
    W końcu skończył i usiadł na łóżku obok mnie.
    – Było bosko – powiedział.
    – No. Nawet lepiej niż sobie wyobrażałem.
    Siedzieliśmy tak przez parę minut niewiele mówiąc. Nadal byliśmy strasznie podnieceni i nie musieliśmy się nawet dotykać, by nasze penisy znowu zaczęły się podnosić.
    – Chcesz jeszcze raz? – zapytałem.
    – Pewnie, jeszcze ty mnie musisz wyruchać.
    Wytarliśmy się ręcznikiem i zaczęliśmy od nowa. Położyliśmy się na naszych bokach na łóżku w pozycji 69. Brałem jego kutasa do ust, podczas gdy on lizał mojego. Niesamowite uczucie. Po chwili zacząłem się też bawić jego dziurką. Pieściłem ją naślinionym palcem, cały czas ssąc jego chuja.
    – Dobra, wypnij się – powiedziałem klepiąc go w tyłek.
    Klęknął na łóżku wypinając lubieżnie dupę. Postanowiłem odwdzięczyć mu się za przyjemność, którą wcześniej on dostarczył mi językiem i zacząłem lizać mu dziurkę. Spodobało mi się to, po jego sapaniach stwierdziłem, że jemu też jest dobrze. Co jakiś czas wyciągałem też jego chuja spomiędzy nóg i też go wylizywałem. W końcu wstałem i sięgnąłem po lubrykant.
    – Przygotuj się – ostrzegłem.
    – Oj, jestem przygotowany – jęknął z podnieceniem Tomek.
    Nałożyłem porządną ilość żelu na swojego kutasa i jego tyłek. Jedną ręką waliłem sobie konia, drugą wkładałem mu palce do dupy, starając się ją dobrze nawilżyć. Po chwili przymierzyłem się do wejścia i zacząłem powoli wkładać swojego penisa. Wchodził gładko, nie słyszałem sprzeciwu, więc włożyłem do połowy i zacząłem powoli ruchać. Tomek jęczał z podniecenia, więc zwiększyłem tempo, co chwilę wkładając coraz więcej. W końcu cały mój kutas był wewnątrz niego. Czułem się zajebiście. Jego tyłek był strasznie ciasny, najwyraźniej też nie miał do czynienia z większymi zabawkami. Wyciągnąłem kutasa i rozwarłem jego pośladki. Zapakowałem mu go z powrotem z całej siły i zacząłem ruchać jak wariat. Tomek wgryzł się w poduszkę, żeby zagłuszyć swoje jęki. Dymałem go szybko i ostro. Poprzedni orgazm spowodował, że teraz wytrzymywaliśmy dłużej. Zacząłem się męczyć, więc spowolniłem ruchy. Tomek chyba wyczuł co się dzieje i zapytał:
    – Chcesz zmienić pozycję?
    – Ok, co teraz?
    – Połóż się.
    Rozłożyłem się na podłodze ze sterczącym na baczność chujem. Tomek kucnął nad nim i skierował na swój otwór. Włożył go gładko i pewnie i zaczął ujeżdżać jak rasowa dziwka. Czułem się jak w niebie, leżałem wygodnie na plecach, ruchając ciasną dupeczkę Tomka. Po chwili zaczął sobie walić konia. Wystarczyło kilka ruchów i zaczął tryskać spermą, prosto na moją klatę i twarz. To uczucie dodatkowo na mnie podziałało i również poczułem zbliżający się orgazm. Chwyciłem go za biodra i zacząłem ruchać najszybciej jak tylko mogłem. Tomek szybko ze mnie zeskoczył i dorwał się ustami do mojego podrygującego kutasa. Najwyraźniej teraz chciał posmakować spermy prosto ze źródła. Kilka liźnięć i zacząłem spuszczać się w jego ustach. Trzymałem go za włosy, przeżywając drugi orgazm w ciągu kilkunastu minut, równie przyjemny. Tomek wszystko od razu połykał, chyba polubił smak spermy. Nie mógł oderwać się od mojego fiuta, lizał go nawet, gdy był już czyściutki. W końcu zabrał się za swoje nasienie, które zostawił na moim ciele.
    – Zostaw coś dla mnie – wysapałem.
    Tomek wziął trochę na palce i włożył mi je do ust. Smakowała dziwnie, bardziej mnie zdziwiła jej konsystencja. Gdy kolega zlizał ze mnie wszystko usiadł obok opierając się o łóżko. Położył rękę na moim chuju i powiedział:
    – Powinienem był to zrobić już dawno temu.
    – No, było świetnie. Żadna dziewczyna mnie tak nie zaspokoiła jak ty.
    – Cieszę się. Ty też dałeś mi dużo rozkoszy.
    Poleżeliśmy jeszcze parę minut i zabraliśmy się za sprzątanie. Po jakimś czasie zaczęliśmy się zastanawiać, czy przypadkiem nie krzyczeliśmy za głośno, w końcu byliśmy w akademiku, ale zgodnie stwierdziliśmy, że nawet jeśli tak, to było warto.
    Od tamtego wieczora uprawialiśmy seks dość regularnie. Wspólnie odkrywaliśmy swoje ciała i spełnialiśmy swoje fantazje. Nadal podobały nam się dziewczyny, czasem nawet mieliśmy swoje partnerki, ale co jakiś czas miewaliśmy ochotę na kutasa. Dobrze jest mieć współlokatora, który rozumie twoje potrzeby i zawsze jest gotów je zaspokoić.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek

    To moje pierwsze opowiadanie, więc prosiłbym o opinie i krytykę. Pozdrawiam.

  • Pachnace skarpetki

    Byłem wtedy w klasie maturalnej. Okres największego napięcia, codziennie nauka, powtórki, zadania. Wraz z dwoma koleżankami spotykaliśmy się kilka razy w tygodniu u kogoś w domu i przepytywaliśmy się z materiału. Miały na imię Ala i Sylwia. Obie dziewczyny mi się podobały. Nie byłem co prawda zakochany w żadnej z nich, ale gdy tylko je widziałem serce zawsze biło mi mocniej. Jednym z podstawowych atutów obu koleżanek były ich stopy. Element ciała dla każdego fetyszysty najważniejszy. Zazwyczaj podczas naszej nauki dziewczyny siadały na łóżku a ja na fotelu naprzeciw nich. Była to idealna pozycja do podziwiania tych cudownych tworów. Kiedy było ciepło zazwyczaj siedziały na bosaka. W chłodniejszym okresie, takim jak ten w którym dzieje się ta historia, dziewczyny miały na nogach skarpetki. Zawsze takie które uwielbiałem. Białe, czarne lub szare stopki albo tradycyjne białe za kostkę. Jako, że zazwyczaj spotykaliśmy się w domu którejś z dziewczyn, często miałem okazje by z kosza na bieliznę znajdującego się w łazience wygrzebać jakieś znoszone skarpetki i pozachwycać się ich zapachem lub smakiem. Oczywiście nigdy nie odważyłem się ani na bezpośredni kontakt ze stopami ani nawet na zrobienie sobie dobrze w łazience. Odważyłem się natomiast lizać znoszone skarpetki a także wsadzać je sobie to buzi. To prawdopodobnie mnie zdradziło, ale jednocześnie pozwoliło na opisanie tejże historii. Pewnego jesiennego dnia jak zwykle spotkaliśmy się po lekcjach, tym razem u Sylwii. Pierwszym niepokojącym sygnałem było to, że dziewczyny nie ściągnęły butów. Ala miała na sobie czerwone conversy za kostkę a Sylwia różowe vansy. Zaczęliśmy się pytać, minęło może pół godziny kiedy Sylwia powiedziała:

    – Słuchaj Darek, mamy z Agą pytanie – nie domyślałem, się o co może chodzić
    – No co? – powiedziałem od niechcenia, przeglądając w między czasie zeszyt.
    – Bo widzisz, nieraz kiedy u mnie byłeś zdarzało się, że jak weszłam do łazienki to na wierzchu kupy prania leżały skarpetki, które wrzuciłam tam kilka dni wcześniej, więc chyba nie powinny być na wierzchu. Dodatkowo były pomięte i mokre. Możesz to jakoś wytłumaczyć? – zamurowało mnie. Przez moment nie wiedziałem co powiedzieć. Przez myśl przemknęło mi nawet, że może się przyznam, ale zaraz stchórzyłem. Postanowiłem obrócić sytuację w żart:
    – I co naprawdę myślisz, że wyprałem Ci skarpetki czy coś? Weź się puknij w łeb – powiedziałem śmiejąc się.
    – No właśnie zastanawiam się co mogłeś robić. Bo wiesz nieraz widziałam jak gapisz się na nasze stopy – powiedziała Ala – myślałyśmy, że jesteś fetyszystą.
    – Nie no naprawdę macie fantazję – odpowiedziałem, lekko zbity z tropu.
    – Aha – mruknęła Sylwia – to jak wytłumaczysz to? – sięgnęła po laptopa, zwróciła ekran w moją stronę i puściła film, który pozbawił mnie resztek nadziei. Trwał może trzydzieści sekund, a nagrany był w łazience Sylwii. Byłem na nim ja z jej skarpetkami przy nosie. Wąchałem zawzięcie, potem wsadziłem je do buzi, trzymałem chwile i wyplułem. Rzuciłem do kosza.
    – Szpiegowałyście mnie? – zapytałem przerażony.
    – Wiesz byłam ciekawa, co się dzieje z moją bielizną więc w końcu schowałam w łazience kamerę i voila – na twarzy Sylwii pojawił się uśmiech.
     – Jezu tak mi wstyd – powiedziałem i wstałem z fotela – przepraszam was, jestem naprawdę chory. Pójdę już bo nie mogę wam patrzeć w oczy.
    – Stój – krzyknęła Ala – co ty myślisz, że ujdzie Ci na sucho gwałt na naszych skarpetkach. Chcesz, żeby ten film wylądował w internecie?
    – Jezu nie! Proszę! – odpowiedziałem przerażony.
    – No więc zawrzemy umowę. Nie pokażemy tego nikomu, ale ty będziesz nam świadczył na zawołanie pewne usługi – mówiła Sylwia – Jakie to chyba się domyślasz. Zaczniemy od zaraz. Do roboty.
    – Ale co ja mam robić?
    – Jak to co?! Umyć buty, skarpetki i stopy! Językiem, zaczynaj – Ala i Sylwia wyciągnęły nogi przed siebie – Klękaj i do dzieła albo wrzucam to na fejsa.
    – Dobra, dobra, już – nie miałem wyjścia. Klęknąłem i zabawa się zaczęła. Lizałem buty obu. Podeszwy, boki, sznurówki. Ala wyciągnęła telefon i zaczęła nagrywać.
    – Ej no bez takich! – krzyknąłem.
    – Ty chyba nie masz za dużego prawa to wyrażania swojej opinii – liż piesku, ściągaj butki i zabieraj się za skarpetki. Specjalnie dla ciebie nie zmieniałyśmy ich przez trzy dni. Ściągnąłem im buty. Zaciągnąłem się wonią każdego z nich. Dziewczyną się spodobało bo zaśmiały się. Stwierdziłem, że nie będę się już stresował. Właśnie spełniało się moje marzenie. A prawdziwym marzeniem było to co ukazało się moim oczom. Stopy Sylwii w białych, mocno przybrudzonych od spodu skarpetkach za kostkę i Stopy Ali w białych, mokrych i brudnych stopkach. Zacząłem wąchać, lizać, przykładać do twarzy by poczuć ich ciepło i wilgoć. Klęczałem oszołomiony tym co mnie spotyka. Co jakiś czas zerkałem wprost przed swój nos by z bliska ujrzeć biały materiał nasączony tym co kocham. Dziewczyny ruszały palcami wyzwalając we mnie skrajne emocje. Mój język wędrował powoli bo gładkim materiale wilgotnych stopek i bardziej szorstkim ale jeszcze bardziej aromatycznym materiale tradycyjnych skarpetek. Wsadzałem palce do buzi a dziewczyny wiedząc czego oczekuję, ruszały nimi wypełniając każdy zakamarek wnętrza mojej twarzy. Dwie pary cudownych stóp wypełniły moje życie na prawie dziesięć minut.
    – A teraz ściąg nam skarpetki – zażądała Ala. Posłusznie wykonałem polecenie. Zacząłem od stopek Sylwii, ledwie jednak ściągnąłem pierwszą a już dziewczyna wyrwała mi ją z ręki i zaczęła wpychać do ust. Nie oponowałem a nawet pomogłem wepchać ją do końca. Chwilę później również i druga wylądowała w mojej buzi. Dziewczyny nie musiały mi mówić co mam robić dalej. Od razu wetknąłem mój nos w bosą stopę Sylwii, kierując go od razu w okolice paluszków. Zapach całego dnia zawiercił mi w nosie, doprowadzając mnie do granic wytrzymałości. Zaciągałem się co sił w płucach przesuwając jednocześnie nosem po mokrych od potu paluszkach wsadzając go od czasu do czasu pomiędzy nie. W tym czasie Ala głaskała mnie bo twarzy i włosach swoimi przyodzianymi jeszcze w skarpetki stopami.
    – Teraz się połóż – powiedziała Ala ściągając swoje skarpetki. Kiedy już leżałem rzuciła mi je na twarz a następnie położyła na niej stopę. Delektowałem się teraz smakiem stopek Sylwii i zapachem skarpetek Ali.
    – Wąchaj! – krzyknęła Ala – tylko do tego się nadajesz. Będziesz teraz codziennie zajmował się naszymi stopami, rozumiesz? – droczyły się ze mną doskonale zdając sobie sprawę z tego, że ich słowa nie stanowią dla mnie żadnej groźby, wręcz przeciwnie – będziesz codziennie czyścił nasze skarpetki, rajstopy i buty. Mieszanka feromonów i potu łechcząca moje zmysły smaku i węchu a także widok nagich stóp i białego materiału leżącego na mojej twarzy całkowicie obezwładniły mój umysł, który w tym momencie skupiony był tylko na odczuwaniu przyjemności. Stopki Sylwii znajdujące się w mojej buzi były już całe mokre od mojej śliny. Ułatwiło mi to jedynie wysysanie z nich uwielbionego przeze mnie smaku. Ciepłe jeszcze skarpetki Ali ogrzewały moje policzki i emanowały najwspanialszą wonią jaka jest na tym świecie.
    – Wypluj to co masz w buzi – rzekła Sylwia. Kiedy mój język został uwolniony przystąpiłem do lizania obu stópek. Dziewczyny siedziały na łóżku trzymając stopy na wysokości mojej twarzy. Lizałem słone w smaku podeszwy, pięty i palce, które po chwili stały się błyszczące od mojej śliny. Wsadzałem na zmianę obie pary stópek do buzi by nie zaniedbać żadnej z koleżanek.
    – Ssij teraz moje paluszki, wszystkie, od największego do najmniejszego – rozkazała Ala. Wsadziłem jej kciuka do ust i zacząłem go ssać. Czułem jej paznokieć na języku i podniebieniu. W międzyczasie Sylwia chwyciła mój nos w między swoje palce. Słony zapach jej stóp znów wdarł się do mojego nosa. Ala ruszała intensywnie swoimi palcami podczas gdy ja przemierzałem długą trasę od kciuka do małego paluszka. Dokładnie to samo uczyniłem z drugą stopą a potem ze stopami Sylwii. Wtedy też przyszła kolej na wąchanie stópek Ali.
    Na koniec jeszcze raz wylizałem dziewczynom pięty. Stały się mięciutkie i błyszczące. Obie były zachwycone stanem swoich stóp. 
    – O tak musimy zdecydowanie częściej się z tobą bawić, moje stopy jeszcze nigdy nie były takie miękkie i czyste – krzyknęła Ala z zachwytem – A teraz masz! – obie rzuciły we mnie swoimi „zmaltretowanymi” skarpetkami – możesz je sobie zachować na pamiątkę. Wstałem trzymając w dłoni dwie pary białych cudeniek

    – Na pewno chcesz skorzystać z toalety – oznajmiła z szyderczym uśmiechem Sylwia – idź, byle szybko, bo musimy dokończyć powtarzanie chemii. – wyszedłem w milczeniu, nie było sensu udawać, że nic się zaraz nie stanie. Z tyłu pleców usłyszałem rozmowę dziewczyn: „To co Ala jutro u Ciebie? – Okej, to będzie po dwóch godzinach wfu”. Obie się zaśmiały. Ja również uśmiechnąłem się lekko zamykając drzwi łazienki, wiedziałem już jak wygląda raj na ziemi.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Skarpetkowy
  • Wakacyjna przygoda

    Pewnego lipcowego wieczoru Mateusz zaprosił mnie na wieczornego grilla. Jego rodzina wyjechała na wakacje, więc miał cały dom dla siebie. Domyślałem się i cieszyłem na wieść, że będziemy tylko w dwójkę. Nie wiedziałem jednak, że tą noc zapamiętam na długo. Wieczorem Mati podjechał po mnie, bo i tak wracał z miasta. Pojechaliśmy do sklepu po wódkę i stwierdziliśmy, że nie warto grilla rozpalić i zamówiliśmy pizzę. Wieczór minął bardzo miło. Pizza, filmy i alkohol. Zasnąłem na kanapie przed telewizorem ok. 24. Czułem, że Mati śpi obok mnie. Godzinę później obudził mnie jego dotyk i podniecenie. Masował przez spodnie mojego kutasa. Było cudownie. Gdy przestał położyłem tam jego rękę by kontynuował. W międzyczasie swoją ręką chwyciłem jego dupę i przyciągnąłem go bliżej siebie. Czułem jego twardego fiuta na swojej dupie. Swój palec położyłem na jego ustach, obróciłem się na drugi bok i spytałem:

    – Twoja siostra ma jakieś fajne ciuszki?

    – Tak.

    – Pokaż.

    Wstaliśmy i trzymając mnie za rękę zaprowadził mnie do jej pokoju.

    – Dobrze – odparłem – a Ty kochany idź po gumki, bo to będzie dla nas długa noc. Będę dziś Twoja najlepszą dziwną. Mów mi Julia.

    – Okej, Julciu – odpowiedział z uśmiechem dając mi buziaka w usta.

    I zniknął za drzwiami.

    Ja tymczasem przebrałem się w ciuszki jego siostry. Znalazłem czarny stanik push-up, prześwitującą koszulkę nocną, wycięte czarne figi, czarne pończochy z koronkowym pasem na górze oraz kilkunastocentymetrowe szpilki, o dziwo w moim rozmiarze. Na koniec szybki makijaż i byłam gotowa. W tym momencie mogłam stać się jego suczką. Po chwili w drzwiach stanął Mateusz w samych bokserkach. Uklękłam i czekałam na jego ruch. On palcem pokazał mi bym szła za nim. Na czworaka doszłam do jego pokoju, a on zamknął za nami drzwi na klucz.

    – To tylko żebyś nie uciekła – powiedział. – A teraz chodź tu.

    Ściągnął bokserki i wiedziałam jakie jest moje zadania. Jego kutasa miał minimum 20 centymetrów, a to było pierwsze takie w pełni oddanie się facetowi. Gdy podeszłam otworzyłam usta i gdy tylko dotknęłam czubka jego męskości on wpakował go aż do gardła. W moich oczach pojawiły się łzy. Trzymał go chwilę, a potem wyjął i poczułam jego rękę na moim policzku.

    – Myślisz, że możesz przychodzić do mnie na imprezę i nic nie płacić?! – krzyknął.

    – Nie..

    – Nie?! – i znów uderzył mnie w policzek.

    – Nie, Panie.

    – Lepiej.

    Chwycił mnie za głowę i zaczął ruchać moje usta. Starałam się robić to jak najlepiej i chyba mi się udało, bo po kilkunastu minutach moje usta wypełniła ciepła sperma. Zatkał mi nos i odparł:

    – Połknij i wyczyść go dokładnie.

    Posłusznie wykonałam polecenia mojego Pana.

    – Podobało Ci się?

    – Tak.. – uniósł rękę – .. Panie.

    To teraz wstań i się odwróć. Wykonałam jego polecenia, a on zerwał ze mnie koszulkę i włożył rękę pod stanik i masował. Odruchowo wzięłam rękę za siebie by chwycić za jego kutasa, ale wtedy dostałam mocnego klapsa w dupę. Cicho jęknęłam i z powrotem rękę położyłam na swoich udach. Gdy Panu znudziły się moje „piersi” chwycił mnie za mój kucyk, rozpuścił go i ciągnął do łóżka. Wtedy nie widziałam nic więcej, bo założył mi opaskę na oczy. Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi szafy, a po chwili moje ręce zostały przykute do kaloryfera. Moje nogi również zostały skute, a ja stałam w samej bieliźnie z wypiętym do niego tyłeczkiem. Czułam ogromny strach, ale i podniecenie. Zaczęłam kręcić tyłeczkiem by jeszcze bardziej podniecić mojego Pana. Kiedy to zapewne zauważył otrzymałem uderzenie pejczem po mojej malutkiej dupce. Krzyknęłam, a on zerwał mi majtki odsłaniając moją dziurkę. Uderzył kilka razy, a ja za każdym razem krzyczałam z rozkoszy.

    – Chcesz więcej?

    – Tak, Panie! Mocniej, mocniej.

    Jeszcze przez kilka minut otrzymywałam karę, a potem zostałam rozkuta. Ale to nie był koniec. Zostałam teraz w samych pończochach rzucona na podłogę. Szybko uklękłam, a do moich ust powędrował jego twardy jak kamień kutas. Nie trzeba było długo czekać bym dostała do wypicia kolejną porcję jego napoju. Słyszałem, że mu się podało, ale ja nic nie mogłam powiedzieć, bo wpakował mi w usta majtki które, przed chwilą miałam na sobie i zakleił taśmą. Pan podniósł mnie za biodra i rzucił brzuchem na jego łóżko. On wyciągnął coś z szafy i już wiedziałam co to. Wielki plug, który szybko powędrował do mojej dupki. Jęknęłam z rozkoszy, a On dał mi kilka mocnych klapsów, co wywołało łzy na moich policzkach. Następnie wyciągnął sznury i już po chwili ręce miałam skrępowane na plecach, a nogi mocno związane w kostkach. Ułożył mnie w takiej pozycji, że jedyne co miał przed oczami to mój wystawiony i czekający na niego otwór. Wyjął pluga, założył gumkę i wpakował swojego sterczącego kutasa w całości. Głośno jęknęłam i poczułam ogromny ból, ale on dalej rżnął swoją dziwkę. Po pewnym czasie stało się to przyjemne i chciałam więcej. W końcu spełniło się moje marzenie. Mój kutas wytrysnął zalewając łóżko Pana. Na chwilę się zatrzymał i wyszeptał:

    – To teraz będzie za to kara.

    Poczułam największe podniecenie i strach. Czekając na niego poczułam na udach tak mocne ukłucie, że aż podskoczyłam. Okazało się, że to był prąd, a ja wierciłam się jak mogłam, by nie zostać ukarana już więcej. Kiedy Pan stwierdził, że już wystarczy kary wrócił do swojego zajęcia i dalej rżnął mnie we wszystkie strony. Po kilkunastu minutach szczęścia wytrysnął cały we mnie.

    Podniósł mnie, zerwał taśmę i wyciągnął majtki z moich ust, i kazał oblizać swojego drąga. Zrobiłam to z przyjemnością. Kiedy był już czysty z powrotem włożył mi majtki do ust i zakleił taśmą. Ostrym ruchem obrócił mnie na plecy, posłusznie rozszerzyłam nogi i zaczął dalej rżnąć moją dupcię, a ja znów byłam w siódmym niebie. Tym razem przed końcem wyciągnął ze mnie kutasa i spuścił się na moją twarz, klatkę i brzuch. Uznał, że na dziś wystarczy. Szybko założył mi majtki, stanik, ale usta pozostały zaklejony i nic nie widziałam. Przywiązał mnie w kącie pokoju do rury kaloryfera i zostawił na noc szeptając: „Jutro dokończymy”. Nie mogłam się doczekać. Uderzył mnie jeszcze parę razy swoim kutasem i pozwolił tak zasnąć. Sam zaś się położył na kanapie, na której wszystko się zaczęło.

      

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Daniel Zaborski
  • Kto nie slucha brata, sluchac bedzie bata (Rozdzial 1)

    Rozdział I: Początek służby

     

    Szybko wleciałem do domu. Serce biło mi szybko jak w każdą środę. Rekordowy czas – dwadzieścia minut. Szybko liczę w głowie. Mam trzydzieści, może trzydzieści pięć minut. Wystarczy, żeby wejść w klimat i wystrzelić. Wchodzę do pokoju brata, w końcu się opanowuje. 

    Mam na imię Kamil, mam 18 lat i jestem w klasie maturalnej. Jestem najprzeciętniejszym chłopakiem jakiego mógłbyś znaleźć. Skromny? Możliwe. Całe dzieciństwo w cieniu brata obniża twoje poczucie własnej wartości. Cokolwiek bym nie zrobił, Radek zrobił już to wcześniej i pewnie lepiej. Jest o dwa lata starszy ale zachowuje się, jakby było między nami dziesięć lat różnicy. Mama od zawsze powtarzała mi, żebym się go słuchał. Nie będę kłamać – od zawsze mu zazdrościłem. Krótko obcięte włosy, dobrze wyrzeźbione ciało, zadbany parodniowy zarost, wysoki… Nie muszę mówić, że od dziewczyn to on się odpędzić nie może. Sam jestem niczego sobie ale w porównaniu z nim zawsze wypadałem gorzej. Chyba oczywiste, że z tego powodu jest strasznym narcyzem i dawał o tym znać od małego. Zawsze mi dokuczał, pokazywał swoją wyższość. Do pewnego czasu nienawidziłem tego. Ale wszystko się zmieniło kiedy pewnego dnia na moich szesnastych urodzinach grałem w butelkę z moją ekipą a on się dołączył. Zakręcił i wypadło na mnie, oczywiście wybrałem wyzwanie. Chciałem się wykazać przed dziewczynami. Usłyszałem słowa, które wtedy były dla mnie wyrokiem a dzisiaj są marzeniem – “wyliż mi stopy”. Nie chciałem wychodzić na tchórza i nie wydawało mi się to aż takie trudne, więc oczywiście podjąłem się. Zanim zdążyłem mrugnąć jego goła stopa wylądowała na mojej twarzy. Cały pokój w śmiech. Myślałem, że zemdleję. Nie myślałem, że będzie to taki intensywny zapach. Miał w tym dniu trening i chyba nie wszedł po nim pod prysznic. Udawałem, że wszystko jest okej, ale oczy już mi łzawiły. Nie mogłem się jednak poddać, więc po początkowym szoku polizałem jego podeszwę. Poczułem nie tylko słony smak potu, ale również poczułem mojego budzącego się do życia penisa. W tym momencie przestraszyłem się i ręką odrzuciłem jego stopę od twarzy. On jak i cała moja ekipa nadal się śmiali. 

    Więc jak doszło do tego, że teraz siedzę na łóżku mojego brata wąchając jego brudne piłkarskie getry z chujem w ręku kiedy on jest na zajęciach na AWFie? Nie mam pojęcia. Nie uważam się za pedała, podniecają mnie dziewczyny. Nie podniecają mnie faceci. Nie powiedziałbym, że podniecają mnie męskie stopy czy bycie dominowanym. Podnieca mnie tylko dominacja i stopy brata. Dziwna sprawa. Czuję coraz większą przyjemność w moim kutasie. Przyśpieszam ruch ręką. Przyciskam jego śmierdzącą i brudną skarpetkę bliżej twarzy. Zaczynam wręcz jęczeć. Wyobrażam sobie tą sytuację z moich urodzin. Przypominam sobie ten odurzający zapach, ten szok po spróbowaniu jego stóp. Tęsknię za tym. Od tamtego momentu nie miałem okazji żeby się zabawić jego stopami. Próbowałem wchodzić do jego pokoju gdy spał, ale zawsze w ostatnim momencie tchórzyłem – a nie mogę po prostu zapytać “hej Radziu, mogę ci wylizać stópki?”. Jednak fantazja robi swoje. Wyobrażam sobie jak przyciska swoją dużą stopę do mojej twarzy. Jak czuję jego ciężkie godziny spędzone na siłowni. Nie mogę dłużej wytrzymać, moje ciało zaczyna żyć własnym życiem, nie kontroluję już siebie. Coraz szybciej, coraz przyjemniej. Czuję jak sperma zaczyna się wzbierać w moim kutasie, jestem gotowy do strzału. Już tak blisko… 

    – Co tu się kurwa odpierdala, Kamil? – słyszę jego męski głos i dopiero po chwili uświadamiam sobie, że to już nie fantazja. Jednak jest już za późno. Wiecie, że jest taki moment w waleniu, kiedy po prostu nieważne co by się działo to nie da się przestać. To był ten moment. Jęknąłem ostatni raz i wystrzeliłem. Jeszcze chyba nigdy nie strzelałem tak wysoko i daleko. Zazwyczaj “łapię” spermę w chusteczki ale tym razem poleciało na jego łóżko i podłogę w jego pokoju. Dopiero po kilku sekundach powróciłem do świata żywych po tym intensywnym orgazmie. Spoglądam w kierunku drzwi i widzę mojego brata. Tym razem nie śmieje się, widzę na jego twarzy obrzydzenie i niedowierzanie. Wiem, że mam przejebane. Mój penis jeszcze stoi, jak ja mam to do kurwy wyjaśnić? Patrzymy tak na siebie w milczeniu bez ruchu. 

    – Ja pierdolę na co czekasz? Ubierz się. – jego drugie zdanie jest już wypowiedziane w spokojniejszym tonie. Zastanawiam się co to oznacza. Może zlituje się nade mną? Pewnie gdybym sobie tylko walił w jego pokoju to nie byłoby aż tak źle, pośmiałby się ze mnie, powiedziałby znajomym i tyle. Ale ja do cholery waliłem sobie trzymając jego brudną skarpetę przy twarzy. Dopiero teraz uświadomiłem sobie jakie to absurdalne. 

    – Słuchaj, ja mogę wszystko wyjaśnić… – zaczynam banalnie jak w każdej słabej komedii romantycznej ale zanim mam okazję dokończyć dostaję ostrego plaskacza. 

    – Co masz wyjaśniać? Pedałem jesteś. Zawsze cię o to podejrzewałem. Gadać z dziewczynami nie umiesz, pewnie nawet żadnej jeszcze nie zaliczyłeś. Ja już jako szesnastolatek latek dobrze się zabawiałem. I do tego masz ciągoty do własnego brata, wiedziałem, że wy wszyscy to takie perwersy – po każdym kolejnym zdaniu robi mi się coraz goręcej. To z fabuły sztampowego porno “brat mnie przyłapał, będziemy się ruchać” zmienia się w koszmar. Cały czas siedzę nagi, jednak mój penis już całkowicie wrócił do spoczynku. Kilka sekund przerwy. Chyba nad czymś myśli. 

    – Jak tak sobie lubisz walić przy moich starych skarpetach to ciekawe czy dasz radę syrkom po kilkugodzinnym treningu. – zaczyna się uśmiechać, chyba zdaje sobie sprawę, że dzięki tej sytuacji będzie miał mnie okazję poniżyć w zupełnie nowy sposób. 

    – Daj spokój, to był tylko przypadek, twoje skarpety były blisko i po prostu nie myślałem… – próbuję logicznie wyjaśnić to, czego był świadkiem ale sam zdaję sobie jakie to absurdalne więc zawieszam głos. 

    – Chuj mnie to obchodzi, może jak się zajmiesz moimi stópkami to ci się odechce pedalić, takich to jeszcze nie wąchałeś – teraz jego uśmiech zamienia się w lekki śmiech – Pedały muszą znać swoje miejsce, jak chcą sobie wąchać męskie stopy to proszę bardzo! 

    Radek schyla się, zaczyna rozwiązywać swojego buta. Rozglądam się po pokoju. Czy to sen? Jakaś ukryta kamera? Mój brat sobie jaja robi? Powracam wzrokiem na niego. Jego but już leży na podłodze. Po kilku sekundach uderza mnie zapach jego skarpet. Na pewno nie nosił ich tylko jeden dzień. Są to skarpety stópki, białe. A raczej powinny być białe. Prawie całe są szare, w niektórych miejscach czarne. Zauważa, że na niego patrzę i na chwilę przerywa rozwiązywanie drugiego buta 

    – O skarpetki się nie martw, będziesz mieć czas je zlizywać do czysta, teraz chciałbym żeby mojego stopy po treningu mogły się trochę odprężyć, może do czegoś po tylu latach się przydasz – znowu zanosi się śmiechem. Czuję coraz większe upokorzenie. Więc to nie żart. Marzyłem o tej chwili od momentu moich szesnastych urodzin. Przelałem litry spermy waląc sobie do jego piłkarskich getrów – mojego ulubionego rodzaju skarpetek. Ale teraz przelewa mnie wstyd. Zawsze podobał mi się zapach jego skarpetek, uwielbiałem go. Ale teraz śmierdzą. Potwornie śmierdzą. Co zmieniło ich zapach? Fakt, że jestem przymuszany? 

    – Na co czekasz? Skarpetki same się nie zdejmą, całą robotę mam robić pedale? – z rozmyśleń wybija mnie jego głos. Patrzę na jego nogi. Faktycznie, już zdjął oba buty i został w samych skarpetkach. Schodzę z łóżka i siadam na podłogę przed nim. Co teraz? Mam czekać na jakiś sygnał kiedy mam zacząć? Co mam robić?

    – No dalej kurwo! – krzyczy. Czuję jego ślinę na sobie. Splunął na mnie. Nigdy nie czułem się tak upokorzony. Nie jestem teraz jego bratem, jestem jego zabawką. Chwytam jego stopę w dłoń i ostatni raz na niego spoglądam. Cały czas ma na swojej twarzy ten zawadiacki uśmiech. Powoli ściągam jego skarpetkę. Myślałem, że po jego skarpetkach nie ma gorszego zapachu na świecie, ale jednak jest – jego stopy. Całe zabrudzone, musiał nieźle nimi pracować dzisiaj. Pewnie grał w piłkę z kumplami z AWFu. Podnoszę jego stopę do swojej twarzy. Przyglądam się jej. Cała zabrudzona, widać jeszcze trochę mokre ślady potu. Okropnie cuchnie. 

    – Wąchaj braciszku! – zanim mogę się nawet przyzwyczaić do tego zapachu przyciska mi ją do twarzy. Próbuję ją odrzucić, ale nie daję rady, ma za silne nogi, nic dziwnego skoro od dzieciaka trenował piłkę nożną. Ledwo słyszę jego gromki śmiech – wszystkie moje zmysły są skupione na jego stopie. Po chwili ten obrzydliwy zapach zamienia się w podniecają woń. Nie walczę już z jego stopą, biorę głębokie wdechy. Dostaję dreszczy. 

    – I co pedałku? Żyjesz tam jeszcze? – słyszę pytanie. Przez stopę nie mogę odpowiedzieć, więc tylko kiwam głową. Mój kutas powoli znowu budzi się do życia. Cały czas jestem nagi, nie było kiedy się ubrać. Radek to zauważa. 

    – Twój mały też chyba żyje. Nic dziwnego że żadnej dziewczyny nie przeleciałeś z tym piętnastocentrymetrowym maluszkiem. – już nie mogę udawać, że mi się to nie podoba. 

    – Teraz otwieraj tą piękną buźkę, czas na masażyk języczkiem! – tym razem jestem już gotowy. Otwieram buzię i zaczynam badać jego stopę językiem. Próbuję to robić powoli, żeby się przyzwyczaić do smaku. Ale Radek nie jest cierpliwy. Podnosi rękę i uderza mnie w głowę. – To nie degustacja, liż całe pedale – słyszę rozkaz. Dostosowuję się. Łapczywie liżę teraz jego stopy, zaglądam językiem między jego palce, badam jego podeszwę. Robię to coraz szybciej. 

    – Ja pierdole, co za perwers – słyszę w jego głosie zdumienie. Nie mam pojęcia czy jest to pochwała czy obelga. Mój kutas już stoi na baczność. Po chwili coś w niego uderza. I drugi raz. I trzeci. Zaczyna mnie mocno boleć, nie widzę nawet co się dzieję bo jego stopa blokuje mi oczy. Dopiero po chwili orientuję się, że uderza swoją drugą stopą mojego chuja. 

    – To nie ma być przyjemne kurwo! – słyszę od niego i uderza mnie kolejny raz. Kutas zaczyna mnie mocno boleć, jestem zamknięty w bolesnym cyklu – liżę jego stopę, mój kutas się podnosi z podniecenia, on uderza go stopą. Po kliku minutach jego uderzenia stopą stają się wręcz przyjemne, jestem chyba tak podjarany że każdy dotyk mnie podnieca. Nie zauważa chyba tego, myśli, że jęczę z bólu – a ja jęczę z czystej przyjemności. On się śmieje a ja nadal myję jego brudną stopą swoim językiem. Widać, że są mocno zmęczone codziennymi treningami i potrzebują ulgi. Nie wytrzymuję już i po chyba pięćdziesiątym uderzeniu jego stopą w mojego chuja po prostu strzelam. Nie przestaję jednocześnie lizać jego stopy. 

    – O ty kurwo, ktoś ci pozwolił strzelać? Popierdolony jesteś? Podnieca cię to wszystko? – znowu słyszę zdumienie w jego głosie, tym razem jest widocznie zniesmaczony. Zabiera nogę sprzed mojej twarzy, wstaje. Nie wiem co powiedzieć. 

    – Ty serio jesteś chory na łeb – kolejna obelga ciśnięta w moją stronę. Znowu czuję wstyd. Ma racje. Jestem przyjebany. Kto normalny dostaje orgazmu, bo jego brat każe mi lizać swoje brudne syry i bije go stopą po chuju? Nie wiem co powiedzieć. – Ciebie trzeba leczyć. Ale nie martw się, w następnym tygodniu moja drużyna ma mecz i jak zwykle wrócimy do domu poświętować po wygranej czy tam kurwa przegranej, chuj mnie to obchodzi. Jak sobie powąchasz kilka par kurwiących syr to ci się odechce pedalić. Jeden wieczór pożyjesz jak prawdziwy pedał usługujący prawdziwym mężczyznom to będziesz mieć dosyć. 

    Nie mogę się doczekać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Janghyeok Park

    Uwaga, opowiadanie zawiera śladowe ilości erotycznych relacji brat-brat i fetyszu stóp (pierwszy rozdział właściwie tylko na tym się skupia, ale kolejne zapewne będą miały inny “motyw”). Mam nadzieję, że się będzie podobać i proszę o komentarze co się podobało a co nie, co można by zmienić, co chcielibyście zobaczyć w kolejnych rozdziałach itp. 

  • MW-Grecja Rozdzial 11 Historia Dorki

    Dziewczęta opalają się nad basenem, właśnie skończyliśmy niezłe figle, odpoczywają. Ja, szczęśliwie dla całej historii, jestem akurat w domu, przygotowuję coś zimnego do picia. Nad ogrodzeniem szerokim łukiem przelatuje piłka i wpada prosto do basenu. Dziewczęta patrzą zaintrygowane. Po jakimś czasie żywopłot na wprost basenu zaczyna żyć własnym życiem, porusza się, woła „o kurwa”  i wreszcie z trzaskiem łamanych gałęzi wydala z siebie nastoletnie dziewczę. Dziewczę wygląda jak półtora nieszczęścia: podrapane, miejscami do krwi, w rozdartej i zadartej sukience (majtki ma), z rozczochranymi płomiennie rudymi włosami i rozbitym kolanem, które sobie masuje. Do czasu, aż spostrzega pięcioro dziewcząt wpatrujących się w nią szeroko otwartymi oczyma ze swoich leżaków. Dodam – nagich dziewcząt. Dziewczę zamiera z równie szeroko otwartymi oczyma. Wreszcie wydaje cichy jęk i siada z impetem na tyłku znów masując kolano. To zdejmuje czar z moich dziewczyn. Zrywają się z leżaków i biegną do Dziewczęcia.

    Podnoszą je wspólnym wysiłkiem z ziemi i podprowadzają ostrożnie do leżaka. Kaśka, najbardziej przytomna, biegnie do domu, żeby mnie ostrzec i zarazem po apteczkę. Przemywa Dziewczęciu zadrapania i opatruje kolano, najwyraźniej tylko lekko ale boleśnie stłuczone. Wreszcie zaczynają rozmawiać. Dziewczę się tłumaczy.

    – Ja was bardzo przepraszam, chciałam bratu piłkę… I patrzy na piłkę podskakującą lekko na wodzie.

    – Może któraś  przerzucić? Najlepiej przez furtkę, tam braciszek czeka.

    Natka wskakuje do basenu, łapie piłkę i biegnie do furtki. Przerzuca piłkę, słyszy – „Dzięki siora”. Przekazuje informację, że „siora” przyjdzie później i przybiega z powrotem. Dziewczę zapatrzone we wdzięcznie rozbujane melony Natki, rozsiewające na wszystkie strony kropelki wody, daje radę tylko wyjąkać:

    – Dziękuję.

    Zebrawszy myśli daje wyraz swemu zaintrygowaniu.

    – Często się tak opalacie?

    – Znaczy na golasa? Zawsze! To nasza plaża nudystów.

    – Nudystek znaczy?

    – No…niezupełnie.

    – To chłopaki też tu są?! – Dziewczę rozgląda się wystraszone. Ogarnia sukienkę, z którą Kaśka, opatrując kolano i dezynfekując zadrapania obeszła się raczej bezceremonialnie.

    – Teraz nie, ale bywa tu taki jeden, no… Właściciel. Jest w porzo. Bardzo go lubimy.

    – I nie przeszkadza wam, że na was gołe patrzy?

    – Nawet to lubimy, młode i zgrabne jesteśmy. Jak i ty. Podnosi nam to samoocenę, a jemu… – Majka milknie nagle, dostawszy sójkę w bok.

    Wprawdzie zgrabne biodra Dziewczęcia i jej szczupłe uda zniknęły właśnie pod sukienką, ale one widziały dość, by stwierdzić, że Dziewczę jest w moim typie.

    – Na niego też miło popatrzeć… – Dodaje Lola

    – Też się możesz się z nami poopalać, choćby zaraz, i tak na razie nigdzie nie pójdziesz z tym kolanem.

    Dziewczęta wyraźnie zagięły na nią parol, spodobało im się to Dziewczę. Te płomienne zorze na głowie, zielone oczęta do kompletu. Teraz również rumieńce.

    – Jesteśmy Ala, Lola, Kaśka, Majka i jej siostra Natka.

    – Ile masz lat?

    – I jak ci na imię?

    – Dorka, no Dorota, ale nikt tak do mnie nie mówi. Wczoraj skończyłam piętnaście. Właśnie szłam spotkać się z koleżankami, miałyśmy świętować. I braciszkowi wypadła piłka na ulicę, i ten gnojek od sąsiadów, dres, pierdolona łysa pała, kibol jebany kopnął ją tak potężnie, że aż tu wylądowała. W jaja bym go kurwa kopnęła!

    Dziewczęta ostatecznie orientują się, że Dziewczę to „swoje ludzie” i zaczynają naciskać.

    – No, Dorka, zrzucaj łaszki, złap trochę słońca. Dziewczyn się wstydzisz? Ty powinnaś się wstydzić, jedyna tekstylna.

    – Zabawne z was dziewczyny, czuję, że was polubię. I chętnie się poopalam. Nago, nago, nago – podśpiewuje i wybucha śmiechem. Rajcuje mnie to słowo – Nago, nago, nago…Dorka schyla się, by rozsznurować  tenisówki…

    – Auć!

    To przez to kolano. Dziewczyny rzucają się pomagać. Zzuwają Dorce pepegi, ściągają sukienkę. Zostają majtki. Takie zwykłe, białe, bawełniane. I ładnie wypełnione w kroku. Stanika Dorka nie nosi, przy jej filigranowych cyckach byłby zbędnym balastem.

    Dorka ma już kciuki za gumką majtek, ale znów się waha. Dziewczyny nie naciskają.

    – Pójdę przeprać ci tę sukienkę – ofiarowuje się Natka – takie plamy z trawy, jak wyschną, to ciężko schodzą. Bez obawy, zdąży wyschnąć, na razie i tak nigdzie się nie wybierasz.

    – Dzięki! To moja najładniejsza… Jak ja się wam odwdzięczę?

    – Wyskakując z majtek – niecierpliwi się Majka.

    – Hahaha… no już dobrze – Dorka pozbywa się ostatniej części garderoby.

    – Też upaprane ziemią – Natka porywa je wraz z sukienką, biegnie do domu. Teraz dziewczęta mają Dorkę na widelcu, w takim stanie nigdzie im nie ucieknie.

    – O, jak ci ładnie cipka zarosła. To ty wszędzie ruda…

    Dorka się waha, ale tylko trochę.

    – Tak ją nazywam. Ruda – drapie się po cipce – Ruda Norka.

    – Ja mam Pana Pierożka – Ala wypina Pierożka. – Jest jeszcze zupełnie łysy. Niedawno skończył czternaście. Mogę? – I nie czekając na pozwolenie głaszcze rude futerko. – Jakie mięciutkie, zobaczcie same, dziewczyny; kiedy ja się doczekam…

    I ani się Dorka nie obejrzała a już trzy następne dłonie głaszczą jej Rudą.

    – Żebyś sobie tylko nie pomyślała, że my to jakieś lesby, czy co! – Mówi Lola, muskając te bujne, rude kłaki. – Nowoczesne dziewczyny jesteśmy i żadnych wyzwań się nie boimy. Z żadnej strony – dodaje, dość dwuznacznie.

    – No, czego jak czego ale wyzwań to ja się nie boję.

    – A czy Ruda Nora miała już swojego lokatora? – pyta filuternie Majka, wywołując kolejny rumieniec na buzi Dorki.

    – No co ty! Nam, dziewczynom możesz powiedzieć, my też ci powiemy!

    – Miała, miała – śmieje się Dorka.

    – No bo urodziny z dziewczynami świętujesz….

    – Bo to było jednorazowo, no, kilkurazowo a potem dupa! Gnojek to był i tyle, jeszcze mnie, kurwa, trzęsie. Najpierw piękne słówka, a potem… – Macha ręką. – Przesiadł się w locie na moją kumpelę. To już wolę seks bez zobowiązań.

    Dziewczęta dostrzegają swoją szansę.

    – To tak, jak my, wszystkie uprawiamy seks bez zobowiązań.

    Dorce lekko opada szczęka. Spogląda na Alę.

    – Mówiłaś, że dopiero skończyłaś czternaście?! I Pan Pierożek….

    – Pan Pierożek obracał się na rożnie dwa miesiące temu – wyręcza Alę Kaśka. – Jak nas tu widzisz, dziewicy nie uświadczysz.  W Polsce nie ma już smoków…

    Szczęka Dorki opada niżej. Nie może się jednak powstrzymać.

    – I? – Pyta, sama nie wiedząc, czego dokładnie chce się dowiedzieć.

    – I od tego czasu regularnie – Ala  dumnie wypina Pana Pierożka.

    – Wszystkie regularnie – dodaje Kaśka. Dorka rozgląda się po dziewczynach.

    – Nie wiem, mam was żałować, czy mam wam zazdrościć!

    – Wierz mi, nam trzeba zazdrościć – mówi z przekonaniem Lola.

    – Jakie ja przeżywam orgazmy! To się w pale nie mieści. – wzdycha rozmarzona Ala.

    – Ale z pały się bierze! – To oczywiście Majka. Dziewczyny wybuchają śmiechem.

    – No dobra, zazdroszczę wam! Naprawdę! – Przyznaje w końcu Dorka. – Zazdroszczę wam tych orgazmów. – Widać, że  rozmawia jej się coraz swobodniej. – Chciałabym zapomnieć o swoich nędznych początkach, czasem myślę, że potrzeba mi po prostu solidnego rucha… Zakrywa dłonią usta.

    – Ruchania, jebania, ciupciania, pierdolenia, rżnięcia, walenia, dupcenia… Opuściłam coś? – To znów Majka.

    – W tym gronie rozmawiamy swobodnie – Informuje spłonioną Dorkę Natka. – A twoja garderoba już schnie., nawet ładnie wszystko zeszło.

    – Dziękuję!

    – Przyłącz się do nas – nęci Lola – będziesz to miała, jak w banku – regularne ruchy jej bioder nie pozostawiają wątpliwości. Ani też skrawka białej skóry na buzi Dorki.

    – Bo my szczęściary jesteśmy!

    – Szczęściary jesteście bo macie facetów, co was … ruchają! Może mnie też któryś z nich wyrucha… Kurwa! Czy myśmy się naprawdę poznały pół godziny temu? Czy to się dzieje naprawdę?  I dlaczego tak mi się podoba?

    – Zacznę od końca – mówi Natka – Podoba ci się, bo lubisz się ruchać tylko jeszcze o tym nie wiesz. Jak się przyłączysz, to się przekonasz. I każda z nas ma faceta, tego samego! No, czasem trzech!

    Dorka przeżywa jakoś to oświadczenie, pyta tylko cichym głosem.

    – I jeden facet was bzyka? Codziennie inną? Tak po kolei?

    – A po co po kolei? Nie lepiej wszystkie na raz? – Pyta zdziwiona Lola, czym ostatecznie dobija Dorkę. Ta po dobrej chwili pyta jeszcze ciszej.

    – A co to właściwie za facet?

    Odpowiadają chórem:

    –  Nasz Kochany Pan Gospodarz! O, właśnie idzie! – I przytrzymują spanikowaną nagle Dorkę na leżaku.

    – Uważaj na kolano!

    Dorka opada bezsilnie na leżak. Teraz Kaśka ją uświadamia, zatrzymawszy mnie ruchem ręki.

    – Pieprzymy się tu wszystkie w kółeczko, bo tak chcemy, nikt nas nie zmusza. Jesteśmy „Gotowe na wszystko” – tak się nazwałyśmy, bo takie jesteśmy. Ty też jesteś, przekonasz się! Chcesz przeżywać potężne orgazmy, chcesz mieć cudownie lizaną cipę i tyłek, lizać jaja, ssać kutasa, poznać smak naszych cipek pokochać smak spermy, biegać bez majtek po mieście, przeżyć przygodę życia za tydzień to zostań. Chcesz żałować, że to wszystko cię ominęło to idź. Musisz się zdecydować teraz! Powiedz: „Wchodzę w to” a on wejdzie w to – głaszcze ją po cipce. Na twoich warunkach, sama mu powiesz, kiedy będziesz gotowa. Orgazm gwarantowany – śmieje się Kasia.

    – Pozwól… Jedno pytanie…. O co chodzi z tą przygodą życia, tego jednego nie rozumiem.

    – Och, zagalopowałam się. Został tydzień do wyjazdu, mogą cię starzy nie puścić aż nad morze samej, tylko z dziewczynami, no ale my nie jedziemy nad morze, to znaczy nad morze, ale do Grecji, na dwa tygodnie, z jego kuzynami, ciuchy zostają, a tam jachtem, wyczarterowali jacht, na bezludną wyspę, wyobrażasz sobie! – kończy Kaśka mocno chaotyczną wypowiedź i zastyga z wyrazem niebotycznego szczęścia na twarzy.

    Dorka patrzy na nią szeroko otwartymi oczami. Wyspa przeważa szalę. Dorka zamyka oczy i bierze głęboki oddech.

    – Wchodzę w to! – Mówi głośno i wyraźnie.

    Te słowa wyrywają Kaśkę ze snu na jawie. Ponownie macha na mnie ręką. Podchodzę.

    Dziewczyny w lot wymyśliły, jak gładko wprowadzić Dorkę. Albo mnie w Dorkę, co na jedno wychodzi. Podrywają się ku mnie.

    – Tak długo cię nie było, że teraz znów musisz się z nami przywitać!

    Kaśka ściska cipkę Dorki – na razie siedź i patrz – i też biegnie się witać. Tymczasem wsuwam dłoń między kolejne uda i ściskam stęsknione cipy, dziewczęta witają się z moimi jądrami. Kaśka jest ostatnia.

    – Mamy nową koleżankę – mówi i nie wypuszczając mnie z garści, prowadzi do leżaka, na którym spoczywa rudowłosa piękność.

    – Borze lesisty!

    – My mówimy – drągu strzelisty!

    – Niby od kiedy? – chce wiedzieć Natka.

    – Od teraz. No popatrz tylko! Całe 20 centymetrów rozkoszy – mówi, polerując mój drąg.

    – Przywitasz się?

     Dorka chwilę się waha, ale potem wstaje, nowe koleżanki jej pomagają, w chwilowo rozwartym kroczu miga rozkoszna szparka. Dziewczę z determinacją chwyta mnie za jaja, uwolnione na tę okoliczność przez Kaśkę.

    – Jestem Dorka, no właściwie Dorota, ale mów mi Dorka.

    Wsuwam jej dłoń między kolana i rozsuwając delikatnie uda docieram do krocza. Robi się szerzej. Obracam dłoń poziomo – futerko łaskocze mnie w nadgarstek, palce przyklejają się do wilgotnego sromu.

    – Witaj Dorka!

    Puszczam jej cipę, obejmuję ramieniem i przytuloną, obracam w kierunku „Gotowych na Wszystko”.

    Nowe koleżanki też będą chciały cię oficjalnie przywitać!

    Dziewczęta podchodzą i wymieniają uścisk cip.

    – Jaka soczysta! – Gdy Kaśka zabiera dłoń, ciągną się za nią niteczki śluzu

    – Pierwszy raz mi się zdarza, żeby obcy facet trzymał mnie za cipę…

    – Jaki tam obcy, znacie się już całe pięć minut!

    Ostatnia jest Maleńka, zamyka dłoń Dorki w swoim kroczu zaciskając uda i składając usteczka w ciup prosi słodkim głosem.

    – Popieścisz Pana Pierożka?

    Dorka posłusznie miętosi jej cipkę. Ala natychmiast się do niej przytula. Zaczyna lizać i ssać jej piersi Z piersi tej wydobywa się ciche westchnienie. Dorka patrzy nieco przymglonym wzrokiem na Natkę i Majkę, które właśnie zagospodarowują moją pałę, pozostawioną przez chwilę odłogiem. Pała rośnie radośnie w ich rękach i ustach. Kasia przytula się do Dorki z tyłu.

    – Mogę popieścić twoją Rudą Norkę? – I delikatnie masuje jej szparkę. Dorka drży. Kasia podnosi rękę.

    Ależ cię wzięło, już ci cieknie po udach! Sama zobacz! To z twojej norki! I podsuwa Dorce pod nos swoją dłoń spowitą lepką wilgocią. Po czym starannie ją wylizuje patrząc Dorce w oczy.

    Natka masując mi mosznę, zmianę przy kutasie ma Majka, mówi do Dorki.

    – Przygotowałyśmy go dla ciebie. Poznacie się bliżej?

    Dorka milczy, zbyt długo zdaniem Majki, więc ta ostania zaczyna wymachiwać moim dyszlem, wołając.

    – Komu orgazm?! Komu?!

    – Ja chcę!

    Dziewczęta się odsuwają, zostawiają mnie i Dorkę samych na placu boju. Dorka bierze mnie w dłoń i przyciąga między lepkie uda. Przyciska do cipki.

    – Wyruchaj mnie – prosi. Przygina lekko mój dyszel i wprowadza do Rudej Norki. Norka spływa sokami, maszt wślizguje się gładko.

    Dorce miękną kolana, dyszel dobija do dna.

    Dorka tuli się do mnie, z kutasem głęboko w piździe.

    A przyszła tylko po piłkę!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Sasiedzki szantaz Majki

    Mam na imię Majka i mam 17 lat. Znajomi nazywają mnie Bożenka ponieważ jestem bardzo podobna do pewnej serialowej aktorki 🙂
    Mam szczupłą sylwetkę, 162 cm wzrostu, kręcone blond włosy do ramion, piersi miseczka B, brzuszka odstającego brak co zawdzięczam mojej rowerowej pasji. Pupa dosyć jędrna jak to zwykle bywa również u rowerzystek.
    Moja historia wydarzyła się to rok temu pewnego zwyczajnego dnia gdy schodziłam po rower do mojej piwnicy w bloku.
    Od pewnego czasu zauważyłam, że przygląda mi się sąsiad który mieszka w drugiej klatce tuż nad nami.
    Często uśmiechał się gdy szłam z zakupami lub wstawiałam rower albo po prostu wracałam do domu.
    Na oko był to jakiś 50 letni samotny Pan, mama mówiła że owdowiał gdy jeszcze się z tatą wprowadzali a więc jakieś 20 lat temu.
    Raz gdy wracałam z lekka chwiejnym krokiem z 18-stki koleżanki, pan Gustaw (tak miał na imię) klepnął mnie w tyłek gdy przechodziłam obok.
    Na początku zareagowałam na to wrogim spojrzeniem, jednak szybko odwróciłam się na pięcie i zbagatelizowałam ten głupi klaps.
    Cieszyłam się, że nie podkablował mnie moim rodzicom którzy zabili by mnie gdyby dowiedzieli się, że wracałam na podwójnym gazie.
    Są bardzo restrykcyjni jeśli chodzi o alkohol i wszelkie przewinienia, do tego jestem jedynaczką a więc ich  oczkiem w głowie. Tego dnia akurat byli na imieninach i wrócili gdy już spałam.
    Wracając do mojej historii, mimo uprawiania sportu czasami popalam co jest moją wadą. Nie palę co prawda nałogowo ale często gdy mnie ktoś lub coś zdenerwuje. Tego feralnego dnia ubrana byłam w biały podkoszulek, delikatny, jedwabny stanik na moje nieszczęście jak się później okazało bardzo prześwitujący. Do tego standardowo moje ulubione krótkie dżinsowe spodenki do ud i białe przewiewne majteczki.
    Schodząc po rower przyczaiłam się jak to zwykle w swojej piwnicy
    pełna nerwów. Powodem mego zdenerwowania był jakiś gówniarz rzucający foliową torbą z wodą gdy wjeżdżałam już na swoje osiedle.
    Był co prawda maj, ciepło, zamoczył mi jedynie podkoszulek który to zwykle wkładałam na rower.
    Odpalając już papierosa poczułam jakiś szmer w piwnicy obok, myślałam na początku że to mysz. Po kilku sztachnięciach
    szok…za wnęki wyszedł pan Gustaw i stanął na przeciwko. Pomyślałam…no to koniec, teraz na pewno podkabluje mnie rodzicom,
    często z ojcem zagadywali się wzajemnie na parkingu więc żyli w dość dobrej komitywie.
    Jednak ku mojemu zaskoczeniu sąsiad widząc mnie mokrą z fajką w dłoni zaśmiał się tylko, szybko odkryłam powód jego diabelskiego uśmieszku. Otóż woda z rzuconej torebki rozlała się na całej mojej koszulce mocząc również stanik.
    Chłód panujący w piwnicy nawet nie wiem  kiedy spowodował twardość i sterczenie moich małych sutków i to właśnie przykuło wzrok sąsiada.
    Nagle z jego ust usłyszałam słowa które od razu mnie zasmuciły:
    – “Od pewnego czasu zastanawiam się skąd ten smród
    palonych papierosów na naszej klatce schodowej a tu proszę ! Wiesz że będę musiał powiedzieć o tym Twoim rodzicom, zrobię
    to od razu gdy tylko zobaczę samochód ojca na parkingu a więc spodziewajcie się dziś mojej wizyty”.
    Miałam już prawie łzy w oczach gdy w pewnym momencie chwycił mnie za rękę i szepnął
    – “chyba że pójdziemy do mojej suszarni i tam poprosisz mnie ładnie
    bym zachował tę tajemnicę dla siebie”. Na początku byłam osłupiona i pełna złości, jednak miałam dużo do stracenia gdyż zbliżała się klasowa wycieczka w góry i wtedy na pewno by mnie na nią nie puścili.
    Wiedziałam doskonale o co mu chodzi i powiedziałam zgoda ale jestem jeszcze dziewicą i mogę się jedynie zgodzić na seks oralny. Oczywiście skłamałam bo mój pierwszy raz wydarzył się rok temu na koloniach z moim 3 lata starszym wtedy chłopakiem Przemkiem. Pan Gustaw uśmiechnął się i już po chwili byliśmy w jego suszarni.
    Był tam tylko stary tapczan na który kazał mi usiąść. Szybko opuścił swój wieśniacki dres i śmieszne slipy. Jego członek już w pełnym wzwodzie dotykał prawie czubka mojego nosa. Był dość duży, na ok jakieś 18 cm i lekko wykrzywiony.
    Mój 18 letni partner Przemek miał dużo mniejszego (ok. 13cm) a i tak pierwszy raz z racji ogromnego bólu pamiętam go do dzisiaj.
    Nagle usłyszałam komendę od napalonego już do granic możliwości sąsiada
    -“czyń powinność mała”. Delikatnie powąchałam
    penisa i zaczęłam go lizać. Zapach przyprawiał mnie o mdłości, było to coś na wzór starych śledzi w beczce, mimo to zamknęłam oczy, wzięłam głęboki wdech bo na moje szczęście mój antyperspirant dawał już
    o sobie znać w całym pomieszczeniu, włożyłam go delikatnie do ust… do połowy ponieważ dalej nie było to fizycznie możliwe.
    Pan Gustaw nie nalegał na to bym wzięła całego i kazał mi się skupić na napletku. W mojej buzi niestety było co raz więcej śluzu i byłam co raz bliżej puszczenia pawia.
    Mimo tego, pomyślałam a niech ma coś stary dziad a dla mnie będzie to mały trening ponieważ od roku z nikim nie byłam.
    Pokazałam więc mu co potrafię wirując językiem na jego żołędziu i bardzo delikatnie zaczęłam dotykać ząbkami napletek.
    Zacisnęłam mocno wargi i zaczęłam rytmicznie ruszać główką i ssać go coraz mocniej. Śluz zaczął mi już powoli ściekać z kącika wargi.
    Próbowałam włożyć całą Gustawową fujarkę ale przydławiłam i była to moja pierwsza i ostatnia próba na nim.
    Nagle Pan Gustaw złapał mnie delikatnie za podbródek i wyjął swoją oślinioną maczugę. Zaniepokoił mnie fakt, iż na jego oczach zamiast
    uśmiechu i ekscytacji pojawił się wyraz jakby złości. Nagle wydał z siebie te słowa których niestety nie zapomnę do dziś…
    -“Odwróć się i oprzyj brzuszkiem na kanapie tak byś dotykała udami brzegu”.
    Odpowiedziałam z impetem, że tego nie było w planie i nie ma mowy jednak Gustaw szybko i mocno chwycił mnie wtedy
    za rękę i rzekł
    -“nie dyskutuj gówniaro bo mnie popamiętasz do końca życia !” Wystraszyłam się, chciałam wybiec ale jego uścisk na ręce sprawił że nogi się przede mną ugięły ze strachu i czułam się jak z paraliżowana. Pomyślałam jednak, że skoro mam już za sobą zrobienie loda temu parszywcowi to może jakoś zniosę to co mi zaplanował,
    w każdej chwili mógł przecież iść do moich rodziców bo mama tego dnia miała wolne i była w domu.
    Po chwili byłam już na kolanach z wypiętym ku niemu tyłkiem, Gustaw rozpiął guzik z przodu moich spodenek a następnie rozporek, zdjął
    mi spodenki i po chwili byłam w samych białych majteczkach. Ten widok musiał go jeszcze bardziej podniecić ponieważ w lustrze które
    leżało na ziemi obok oparte o szafę widziałam jak wysoko sterczy jego lanca tuż nad moim tyłkiem.
    Gustaw wyjął z kieszeni pudełeczko jakiegoś kremu i zanurzył w nim swoje dwa palce . Włożył mi dłoń pod majtki i omackiem zaczął
    gładzić ujście pochwy, wargi sromowe i okolice kakaowego oczka nakremowanymi palcami. Zaczęłam się bać że czeka mnie tu horror skoro przygotowuje aż taki “obszar działania” na moim ciele.
    Nigdy nie robiłam tego w tyłek więc jeszcze w momencie smarowania kremem mojej pupki nie wiedziałam co tak na prawdę przeżyję.
    Nagle poczułam jak osuwają się po pośladkach moje majtki, migiem znalazły się na kostkach po czym w dłoni sąsiada.
    Klęcząc wypięta i goła poczułam straszny wstyd i zażenowanie. Słyszałam jak Gustaw przegryza opakowanie z prezerwatywą i próbuje
    założyć gumkę na swoją wielką pałę. Udało mu się to, jednak kondom zajmował jedynie 23 długości jego przyrodzenia.
    Nie trwało to długo ponieważ napletek penisa znalazł się błyskawicznie tuż przy mojej cipce na złączeniu warg sromowych. Poczułam nagle pchnięcie i straszny ból a to dopiero były może 2cm Gustawowego olbrzyma.
    Nagle poczułam mocniejsze parcie i wdech sąsiada. Jego penis wszedł do połowy… nigdy nie zapomnę tego okropnego bólu w dodatku w połączeniu ze strachem i paraliżującym wstydem.
    Pan Gustaw chwycił mnie za biodra i zaczął powoli ale rytmicznie posuwać  od tyłu. W lustrze obok widziałam kapiący z prezerwatywy śluz połączony z kropelkami krwi, Widocznie przebił się jeszcze głębiej niż mój eks.
    Wykrzywienie jego pały jeszcze bardziej potęgowało ból gdy zaczął ocierać czubkiem o wewnętrzną ściankę pochwy. Czułam go cm po centymetrze a napletek chwilami uderzał mnie aż o ścianki pochwy. Czułam jak by zaraz miał przebić mi się do żołądka.
    Jego lanca rozrywała mnie od środka i rozpychała na wszelkie możliwe strony. Zaczęłam piszczeć i ryczeć z bólu ale jego dłoń
    szybko zakneblowała mi usta.
    Na szczęście trwało to chyba niezbyt długo, szczerze straciłam wtedy rachubę czasu. Sąsiad po kilku mocniejszych pchnięciach wyjął delikatnie
    oblepionego krwią i śluzem penisa po czym rzekł “nie wiedziałem że byłaś dziewicą”, następnie uśmiechnął się
    złośliwie i rzekł dalej “jeśli tak to masz jeszcze jedną dziurkę którą musimy rozdziewiczyć hehe”.
    W tym momencie poczułam jak jego środkowy palec prawej dłoni wchodzi do mojego odbytu, wszedł do połowy po czym sąsiad go wyjął
    i zanurzył w kremie. Lewa ręka zdejmowała zdewastowaną prezerwatywę. Następnie prawą dłonią wysmarował mi środek pupy i ponownie włożył paluch do wnętrza kakaowego oczka, lewą dłonią smarując już w tym czasie swoją wielką maczugę tym samy kremem. Tym razem jednak palec wszedł prawie do końca bo sprawiło że poczułam mocny ból a z oczu wypłynęła mi łza. Zrobił kilka powolnych ale głębokich ruchów po czym wyjął palec i zbliżył mi swoją twarz do ucha szepcząc :
    -“nie bój się i rozluźnij pupę, już za chwilę będzie po wszystkim”.
    W tym momencie poczułam czubek penisa na swoim odbycie. Najpierw poczułam bolesne rozszerzenie zwieracza i wejście napletka. Syknęłam
    i zapiszczałam z bólu. Po czym Pan Gustaw położył spokojnie swoje dłonie na moich pośladkach i powoli zaczął wsuwać penisa w głąb mojej pupy. W lustrze obok widziałam też grymas na jego twarzy, widać było że idzie mu to opornie bo nikt tam przed nim nie był.
    Czułam że jego fiut nie ma końca i przewierca mnie na wylot, a w lustrze niestety było widać że włożył go dopiero do połowy.
    Nie zapomnę tego bólu, wstydu i zażenowania do końca życia. Kilka powolnych ruchów sprawiło że z moich oczu popłynęły kolejne łzy.
    Na domiar złego wykrzywienie sprawiło, że zaczął ocierać się o ścianki i rozpychać mnie od środka.
    Nie pamiętam ile to trwało jednak ból powoli zaczął ustępować a Gustaw coraz pewniej i bez oporów penetrował mój tyłek. Starałam się być dzielna do końca, bardziej rozluźniając tyłek i ujeżdżając go pupą na prawie całej długości, wyobrażać sobie w tym bólu że za mną jest mój ex a nie jakiś obleśny staruch.
    Na koniec poczułam coś takiego jak bym zrobiła kupę, był to zapewne moment kiedy Gustaw wyjął penisa z mego tyłka. Ruszył nim kilka razy dłonią po czym na pośladku poczułam gorącą jak wosk salwę jego spermy.
    Wyjął z leżących obok dresów chusteczkę papierową i wytarł nim fiuta z resztek i drobin mego kału. Drugą chusteczką wytarł mój podrażniony odbyt i lepki od spermy pośladek. Chwilę mi zajęło za nim podparłam się na ramionach i w końcu wstałam. Gdy zobaczył moją twarz i rozmazany od łez makijaż dał mi trzecią chusteczkę. Wytarłam twarz i usłyszałam z
    jego ust:
    – “teraz będziemy mieli naszą wspólną tajemnicę”
    po czym Gustaw odwrócił się na pięcie i wyszedł zostawiając suszarnie otwartą. Chciał mi dać do wiadomości żebym sią ogarnęła i spływała.
    Wkładając majtki i spodenki zauważyłam w jego koszu na śmieci kilka zużytych prezerwatyw. Zrozumiałam że widocznie nie byłam chyba jego pierwszą szantażowaną ofiarą. To by było nawet logiczne ponieważ w bloku mieszka jeszcze moja rówieśniczka Asia i nasza rok starsza kumpela Kamila z którą się dobrze trzymam i czasami popalam. Jednak żadna z nich mi się jeszcze nie przyznała, być może chciały uniknąć tego zażenowania jaki sama przeżyłam z Panem Gustawem. Od tego dnia poprzestaliśmy z sąsiadem na zwykłym “Dzień dobry”.
    Pod koniec roku, przed samymi świętami sąsiad wyprowadził się z naszego bloku i nigdy już go nie spotkałam. To było moje pierwsze doświadczenie z dojrzałym mężczyzną oraz pierwszy seks analny w życiu…i przyznam że raczej ostatni.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Kamil Bosman

    moje pierwsze opowiadanie

  • W szponach Kassandry

    W mrocznych czasach, na ziemiach Idonoru, panował chaos i nieład. Za ten stan rzeczy odpowiadała niechęć do współpracy i wrogość każdej z ras. Ludzie bezkompromisowo wierzyli w swoje bóstwa, a każdy kto miał inne zdanie był heretykiem, zdrajcą i wrogiem. Wrogiem z którym nie można negocjować, wchodzić w układy, wrogiem którego trzeba się pozbyć, w imię swoich ideałów. Duże miasta były ostojami dla szaleńców przewodzących Zakonem Loriady. Każdy przejaw wiarołomstwa lub bezczeszczenia w dowolny sposób bóstwa był surowo karany. Mieszkańcy, w miarę bezpieczni za murami, wciąż musieli być ostrożni. Musieli stosować się do kodeksu, który znajdował się przy każdej kapliczce i znaku wskazującym drogę przyjezdnym. Król Harlik, władca ludzi, sprawował jedynie funkcję reprezentacyjną. Wszelkimi sprawami zajmowali się Inkwizytorzy zakonni. Na zachodzie znajdowały się tereny należące do plemion orków. Każde plemię zajmowało ziemię porównywalną z miastami ludzi, a nawet większą. Oficjalnie zjednoczeni pod wodzem Gardalem, nieoficjalnie wciąż toczyli swoje waśnie. Nie byli tak rozwinięci technicznie jak ludzie. Osady wciąż wyglądały prymitywnie, sprzęt jaki wykorzystywali do wytwarzania niezbędnych narzędzi również był z innej epoki. Dlatego nie uświadczysz sumiennie wykonanego ciężkiego pancerza pokrywającego całe ciało, a jedynie jego najważniejsze części. Pozostałe miejsca kryje utwardzona skóra, sposobem znanym jedynie orkowym rzemieślnikom. Braki w ekwipunku rekompensuje siła. Orkowie są masywniejsi niż ludzie. W ten oto sposób wojna trwa, lecz terytorium wciąż jest w tych samych rękach. Starcia głównie polegają na obijaniu wroga, niż na solidnym szturmie na umocnienia. Praktycznie jest to wojna pozycyjna. W dalszych częściach kraju, przy odległej od cywilizacji Puszczy Traw, mało kogo obchodziły starcia. Czasami ktoś przejazdem informował mieszkańców wiosek co się dzieje. Zainteresowanie budzili tylko chwilowe, wieśniacy zaraz wracali do swoich lokalnych spraw. Najbliżej puszczy znajdowała się wieś Polna. Nazwa dość trafna ze względu na otaczające ją pola. Między drzewa zapuszczali się tylko drwale, a było ich ledwie pięciu. Ich wyprawy zwykle były dość krótkie. Cały czas mieli nieodparte wrażenie, że ktoś obserwuje ich każdy ruch. Twierdzili również, że widzieli kogoś lub coś między krzakami. Z braku odważnych salwowali się natychmiastową ucieczką. O puszczy krążyły plotki, jakoby ludzie przebywający dłużej mieli skłonności do znikania bez śladu i nie wracania w ogóle.
    We wsi mieszkały głównie osoby w średnim wieku i bardzo podeszłym wieku. Większość młodych rwała się do miast, skuszeni perspektywą służby w wojsku czy możliwością obcowania z wyższą kulturą. Na taki luksus nie mogło sobie pozwolić rodzeństwo mieszkające na skraju wioski. Mimo, że los ich nie oszczędzał, nadal dzielnie stawiali czoło przeciwnościom. Rodzice osierocili ich dość wcześnie. Najpierw ojciec który był żołnierzem. Gdy zginął dostatnie życie przerodziło się w trud. Niedługo potem zmarła matka po walce z chorobą. I tak Bianka, starsza z rodzeństwa, stała się opiekunką swojego brata, Feliksa. Ona miała wtedy 25 lat, on zaś 19. Przez dwa lata parli do przodu, chcąc dla siebie nawzajem jak najlepiej. Dla Feliksa nie był to stan idealny. Chciał coś zrobić, wyrwać się ze wsi i wyruszyć w podróż której celu nie znał sam. Był to również powód kłótni między rodzeństwem.   -Mam tego dość! – wrzasnął Feliks, wychodząc z domu trzaskając drzwiami tak mocno, że wyrwał się z nich zawias. – Wyruszam w drogę jak tylko zdobęde miecz.  -Nigdy w życiu nie walczyłeś mieczem. Nawet z wypchaną kukłą. – moralizowała Bianka.   -Na szlaku mogą napaść cię bandyci, pobić lub nawet zabić!  -Gdy się zjawią to ich zabiję. Nie będę się chował.  -Ojciec potrafił władać bronią, a i tak go usiekli. Zawsze chodził z oddziałem, z innymi wojami. Myślisz, że sam sobie poradzisz? Trwa wojna. Tylko w małych wsiach tego nie widać. – ciągnęła swoim mądrym tonem. -Zginiesz szybciej niż ci się wydaje, a ja nie chcę grzebać ostatniej osoby będącej moją rodziną, w dodatku jedynym bratem.
    Próby przekonania Feliksa spełzły na niczym. Chłopak aż drżał ze wściekłości.   -W takim razie udam się do puszczy, pomyślał, nikt jeszcze nie sprawdził jakie licho siedzi między drzewach. Nie ważne jak jest niebezpieczne, będę pierwszym który to sprawdzi.
    Spojrzał w oczy siostrze. Widział troskę i smutek. Jednak upór nie pozwalał mu zrezygnować. Ruszył biegiem w stronę Puszczy. Nim dotarło do Bianki co zamierza, był już kilkadziesiąt metrów przed nią. Pobiegła za nim wrzeszcząc dziko. Zgubiła go w gęstych chaszczach i drzewach. Rozglądając się w około nie poznawała z której strony przybiegła. Las zdawał się przemieszczać. 
      -Feliks! Feliks, gdzie jesteś! – krzyczała ile sił w płucach. – Braciszku! Odezwij się, daj jakiś znak!
    Z głębi pobliskiego jaru, który dopiero teraz zauważyła, dobiegał stłamszony krzyk. Od razu się tam skierowała. Zeszła na dół, widząc swojego brata leżącego na plecach. 
      -Feliks, o nie. Nie rób mi tego. Nie mogłeś umrzeć, nie. Oddychasz czyli żyjesz. Obudź się, obudź.
    Starania Bianki nie przynosiły żadnego efektu. Jej brat się nie budził. Poczuła jak otacza ją coraz chłodniejsze powietrze. Gdy chciała się odwrócić usłyszała szept kobiety i… usnęła.
    Biankę obudziło dopiero nerwowe szarpanie brata. Nie od razu doszła do siebie, kręciło jej się w głowie, wzrok zamglony. Feliks nie dawał za wygraną.
      -Bianka, obudź się. No dalej, musimy coś zrobić.   -Co się stało? – zapytała wciąż jeszcze otumaniona. – Gdzie my jesteśmy?  -A żebym ja to wiedział. 
    W nieporadny sposób chcieli znaleźć źródło światła. Każda pochodnia do której się zbliżali gasła. Dopiero po chwili zaczęły zapalać się jedna po drugiej, wskazując drogę w długim korytarzu. Ruszyli więc przed siebie. Im głębiej się zapuszczali, tym dokładniej dobiegały ich szepty. Z początku nie wyraźne i niezrozumiałe, stawały się coraz głośniejsze. Koniec korytarza zasłaniała nienaturalna, czarna mgła, która zdawała się rzednąć. Zniknęła całkowicie, odsłaniając przed nimi demoniczną wręcz postać. Na wysokim tronie siedziała istota podobna do kobiety. Ciemno kasztanowe włosy, spięte w kucyk, z niesfornym lokiem opadającym na twarz. Głowę dekorowały sporego rozmiaru rogi i diamentowy diadem. Tułów opinał ciasny, czarny gorset, uwydatniający pokaźnych rozmiarów piersi. Niżej nie miała na sobie zupełnie nic. U stóp klęczały dwie młode dziewczyny, całkiem nagie. Nie zwracały uwagi na przybyłych, wciąż liżąc stopy owej istoty. 
      -Witajcie w moim dworze, kochani. – powiedziała nie odrywając od nich swoich czerwonych oczu. – Cieszę się, że w końcu do nas dołączyliście. Już jakiś czas minął odkąd miałam nowych służących. Tacy młodzi, tacy energiczni. Świetnie odnajdziecie się w swoich nowych rolach.  -Czym ty jesteś? – przerwał Feliks  -Cśśś… wybaczam to zuchwałe pytanie tylko dlatego, że nie znacie panujących tu zasad. Od tej chwili jestem waszą panią. Macie mnie wielbić i służyć na dworze. Jeśli w jakikolwiek sposób przeciwstawicie się mojej woli, czeka was kara. Nie zwracajcie się do mnie bezpośrednio, chyba, że wam na to pozwolę. Aczkolwiek, za posłuszeństwo będę nagradzała. 
    Klasnęła w dłonie, a kobiety klęczące u jej stóp wstały, ukłoniły się i odeszły. Feliksowi przyszła do głowy tylko jedna myśl. Pora uciekać. Odwrócił się, pędził przed siebie. Ale przecież nie ma tam wyjścia, pomyślał, mimo to muszę spróbować. Coś go sparaliżowało. Nie panował na swoim ciałem. Mrugnął i znalazł się znów przed obliczem swojej nowej pani. Chwyciła go za gardło i zaczęła informować co dalej.
      -Chcesz zacząć od kary, tak? Teraz cię nie ominie. Jonno!Z ciemności wyłoniła się kobieta w szacie kapłanki. Była w sile wieku, wyczuć można było, że jest tu od dłuższego czasu. Skłoniła się i oczekiwała rozkazu.  -Zabierz naszą nową pannę do komnaty. Wytłumacz też jak funkcjonuje dwór. A tobą chłopaczku, zajmę się sama.
    Szli długo, niejednokrotnie po schodach i przez tunele. W końcu dotarli do dużej sali. W środku były ozdobione wanny i ławy przy których odpoczywały kobiety orków. Feliksa zmroziło. Przed sobą miał cztery zażywające kąpieli orczyce. Największa z nich, jedyna posiadająca białe krótkie włosy, wyszła z wanny. Stała przed nimi w całej okazałości, wsparta pod boki. Wysoka i wspaniale umięśniona, nawet piersi wydawały się być umięśnione. Takiej rzeźby nie uświadczył u żołnierzy których widywał. Prawdopodobnie mogłaby udami zmiażdżyć tych żołdaków bez większego wysiłku.   -Lady Kassandro miło cię widzieć – odezwała się jedna z wciąż kąpiących -Chyba nie on będzie posługaczem? Ostatni był dość słaby, a ten jeszcze wątlejszy.   -Pozwolisz, że będę sama o tym decydować. Varra wydaje się zainteresowana.  -Masz rację, jestem. Trzeba go sprawdzić – zwróciła się do pozostałych – Przybywamy w gościnę, więc powinnyśmy cieszyć się z tego co otrzymujemy, a otrzymujemy nadto. Ukrywać nie będę, że jest przyzwoity na sługę. Długo nam go zostawisz? Będziesz pewnie chciała go oćwiczyć.  -Widzicie moje kochane, biedny Feliks próbował uciekać. Dlatego ty, Krath, Draka i Kogra ukarzecie go, wedle uznania. Jedynie nie zniechęćcie chłopaka, chcę mieć z niego trochę pożytku. Zostawiam was samych. Demonica pełniąca funkcję właścicielki, zwana przez orczyce Kassandrą, zanikała w cieniu korytarza, kołysząc biodrami. Chłopak patrzył za nią tak, jakby ostatni promyk nadziei stawał się bledszy z każdym krokiem i pluśnięciem wody z której wychodziły powoli orczyce. Białowłosa Varra chwyciła go mocno za ramiona. Krath przytaszczyła zza węgła dyby, wsparte na metalowych nogach. Dwie pozostałe głośno zaśmiały się patrząc na wyraz twarzy Feliksa. Ustawiając sobie odpowiednio chłopaka tak, żeby ręce i głowa były skierowane w górę, zaczęły z niego drwić. -My jesteśmy bez odzienia, a ten szczyl ma chłopskie łachy na tyłku. -Chłopki noszą je bo w coś muszą się zesrać na nasz widok – zarechotała Draka – Zerwij te szmatę co by nie napaskudził. -Teraz jest wystraszony, prawda to. Po oczach wnioskuje jednak, że daleko mu do wypłoszonych łamag. – kontynuowała, gładząc jego twarz dłonią – Pełen buty, gotowy walczyć z całym światem, a tutaj? Potulny niczym kocię. Po zadomowieniu pokaże pazurki. Musimy się nim zająć – dokończyła, zdzierając mu portki – Zrobimy o co poprosiła nas Kassandra. -Jeśli masz rację Varra -milcząca do tej pory Kogra wstała i krążyła w okół niego – to trafił nam się młodzian który nie jednej dziewce kieckę zdarł, ciekawym będąc co tam znajdzie. Na mnie nie robi to żadnego wrażenia. – splunęła mu na twarz i roztarła – Co zrobisz gdy zajrzysz nie pod tą kiecę? Kogra rozchyliła pośladki, usiadła na nim zakrywając prawie całą głowę. Feliks daremnie miotał się pod nią, usiłując wyrwać się. Varra, przyglądając się zabawie swojej koleżanki, w dość wulgarny sposób kazała mu wsunąć język do środka i robić wszystko aby zadowolić Kogrę. Zagroziła również, że w innym wypadku będzie mniej miło. Poddając się ich woli, słuchał i wykonywał co kazały. Będąc przekonanym o niskiej higienie plemion orków, był gotowy na najgorsze mieszanki smrodu i obrzydzenia. Im dłużej lizał, tym bardziej stawał się podniecony. Zapach wypełniający salę wzbudzał podniecenie, ekscytację. Nie miał on jednak pochodzenia naturalnego, bynajmniej, to zasługa uroków, eliksirów i magii Kassandry. Z minuty na minutę, odczuwał większą radość z tego co robi. Zauważając wzwód, Varra stopą masowała jego penisa. Doznania przerosły uwięzionego, skończył ochlapując ją i podłogę nasieniem.  -Wracam do wanny – stwierdziła Varra – Nie ociągajcie się. -No, no. Chłopaczyna umie robić jęzorem – Kogra uniosła tyłek z twarzy Feliksa, rozpięła go z dybów i usiadła tym razem już na pobliskim murku. Chłopak łapał chciwie powietrze, czuł jak jego penis znowu staje. Ich widok, nagie ciała, sposób w jaki się z nim obchodziły sprawiały mu przyjemność. Na krawędzi jednej z wanien usadowiła się Krath. Prezentowała swoje kły w całkiem przyjemnym, zdawało się Feliksowi, uśmiechu.  -Zmęczyłeś się trochę człowieczku, co? Możesz odpocząć liżąc moje stopy. Podpełznij i wdzięcznie złóż odpowiedni dla mnie hołd. Feliks nie ociągał się, podszedł na czterech do stóp Krath, chwilę się przyglądał, po czym zaczął lizać. Były niesamowicie wielkie, ze spiłowanymi pazurami. Zachęcały zapachem i smakiem. Nigdy nie czuł czegoś takiego. Z tyłu zaszła Draka, śliniąc mocno palec, następnie wsuwając do tyłka Feliksa. Ten poderwał głowę, ale szybko został stłamszony wolną stopą Krath. Musiał to znieść. Jeszcze kilka dobrych minut był zabawką w rękach orczyc. Od dalszych pieszczot wybawiła go poniekąd pani Kassandra.  -Wystarczy moje drogie. Pora na niego. Idz do łaźni dla naszych służących. Potem jedna z dziewczyn zaprowadzi cię do waszej komnaty.  Zanurzył się po szyję. Chciał ułożyć sobie to co się wydarzyło. Jednak jego umysł zawładnięty był przez Varrę i jej koleżanki. Wciąż nie wiedział co się dzieje z jego siostrą. Kroki, które było słychać w korytarzu w ogóle do niego nie docierały. To była Varra. Stanęła za wanną, przesunęła go do środka i weszła siadając za nim. Chłopak nawet nie drgnął, czekał na to co się stanie. Orczyca dłonią sięgnęła do jego penisa. Jej długi język zawędrował do ucha Feliksa. 
      -Podobasz mi się człowieczku. Zostaniesz moim własnym sługą. Mimo, że masz całkiem dużego fiuta, trzeba będzie sprawić ci kilka udogodnień. Choćby po to, żebyś mógł sprostać moim wygórowanym potrzebom. Spokojnie, Lady Kassandra coś na to zaradzi. Nie będziesz mógł się opędzić od myśli o sprawianiu mi przyjemności, moje ciało będzie dla ciebie doprowadzało cię do szaleństwa. Nigdy byś nie spodziewał się, że będziesz czuł taki pociąg do orczycy.  -Co z moją siostrą? – docierało do niego, że skoro on jest poddawany takim atrakcjom, jego siostra musi przechodzić przez podobne. -Co jej robicie? Nie krzywdźcie jej proszę.  -Ha ha, to już nie powinno cię obchodzić. Należysz do mnie. A twoją siostrunią na pewno zajmie się któryś z wojowników.

    W czasie gdy Feliks był zdany na łaskę orczyc, jego siostra Bianka, została doprowadzona przez kapłankę zwaną Jonną do jednej z komnat. 
      -Spójrz dziecko, jaką łaską obdarowuje nas Lady Kassandra, nasza bogini.   -To nie bogini, ale demon. – wysyczała przez zęby Bianka – Służysz demonicznym siłom. Jak mogłaś sprzeciwić się Inkwizycji. Przecież widzę, że byłaś jedną z ważniejszych osobistości.  -Wspierałam złudną wiarę. W dworze naszej Pani jestem potrzebna. Spełniam potrzeby innych.  -Potrzeby? Dwie młode dziewczyny klęczały przed nią i pieściły jej stopy. To ma być spełnianie potrzeb? Poprzez poniżanie się?  -To wyraz wdzięczności dla naszej Pani. Jeszcze nie zaznały zaszczytu właściwej służby dla Pani. Dlatego mogą tylko wielbić jej stopy. Są dzięki temu szczęśliwe. Tobie również przypadnie ten zaszczyt.  -Możesz zapomnieć, że będę się płaszczyć przed nią.   -Proszę wyrażaj się o naszej Pani z szacunkiem. Tytułuj ją Lady Kassandra lub Pani. Goście dworu również przestrzegają tej reguły. Ta komnata jest twoja i brata.  -Gdzie on w ogóle jest?  -Służy.  -Co takiego?  -Wkrótce zostanie osobistym sługą Nadzorczyni Varry. Cieszymy się jego szczęściem. Do zobaczenia później.
    Kapłanka wyszła. Bianka od razu próbowała otworzyć drzwi do komnaty, ale próby spełzły na niczym. Nie było innego wyjścia, ani nawet okna. Wnętrze było bogate. Dwa duże łoża, zastawiony jedzeniem stół, zdobione krzesła, pokaźnych rozmiarów szafy. Wszystko o czym mogłaby sobie marzyć. Jednak fakt, że była tu zamknięta nie pozwalał się tym cieszyć. W drzwiach chrupnął zamek. Powoli otwierając się skrzypiały złowrogo. Jednak osoba która stała w drzwiach nie była jej bratem. Stał tam wysoki, smukły jak się było wydawać elf. W ciemnej tunice i materiałowych butach zakończonych skórzanymi czubami. Trzymał obie ręce splecione za plecami. Podszedł bliżej i Bianka teraz pojęła kim jest. Słyszała o takich jak on Sol’ Aar Tuh’ Vaar, Kosynierzy Piekieł. Tak ich nazywano. Mieszanka krwi ludzi, elfów, orków i demonów. Wynaturzenie które nie powinno istnieć. Przyglądał się dziewczynie bacznie i długo. W końcu odezwał się: -Witaj…
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga