Blog

  • Spotkanie z ukochana

    Niewykluczone, że to co napiszę stało się naprawdę…Zaczęło się od tego, że pozornie zwyczajnego dnia pewna pozornie zwykła dziewczyna jak zazwyczaj wyszła na dwór. Była ona dość młoda, bowiem od dorosłości dzieliły ją 4 lata. Wyglądała jak przeciętna nastolatka – szczupła, średnio wysoka. Jej wadą były tylko cieniutkie włosy w kolorze ciemnego blondu. Na imię miała Kaja. Była ona osobą, która co chwile znajdowała nowy obiekt zainteresowania. Tym razem padło na Dianę. I co tu się dziwić. Laska ładna, sexi i w dodatku 7 lat starsza.Idąc ulicami miasta

    Kaja cały czas rozmyślała na jej temat. Wtem przed nią stanęła wymarzona postać. Tak jakby na życzenie Kai. Zważywszy na fakt, że dziewczyny dobrze się znały zaczęły rozmawiać. Po pewnym czasie Kaja zapytała: -Dianko. .. czemu ty jesteś sama? ; zadając to pytanie zbliżyła się do niej.

    -Nie wiem, tak jakoś… – było widać, że dziewczyna jest bardzo zmieszana.

    Widząc to Kaja zaproponowała: – Może pójdziemy do Ciebie?  Bo wiesz, zrobiło się zimno…     Dopiero za chwilę zdała sobie sprawę, że było to nie na miejscu, gdyż termometr od rana pokazywał prawie 30 stopni.  Dianie jednak spodobał się ten pomysł. Kiedy dotarły na miejsce zrobiło się dosyć późno. Korzystając z kolejnej okazji sprytna nastolatka zapytała czy może zostać na noc. Ta się zgodziła

                                             ***

    Późnym wieczorem Kaja weszła do pokoju Diany. 

    -Gdzie ja tak właściwie mam spać?  – zapytała. W tej chwili wstrzymała oddech. Zauważyła bowiem, że jej niedoszła dziewczyna leży na łóżku zupełnie pozbawiona ubrań. Myślała tylko o tym, by zdjąć z niej kołdrę. Moment później ta przerwała ciszę. 

    -Wiesz co, mała?  Tak pomyślałam, że po co masz ścielić sobie łóżko. Chciałabyś spać ze mną? 

    -Okej – odpowiedziała Kaja tłumiąc swoje emocje i weszła do łóżka. Podniecało ją to, że obydwie leżą pod jedną kołdrą. W tym momencie Diana przytuliła się do niej. 

    -Dianuś. .. Czy ty chcesz…? – zapytała niepewnie. 

    -Tak… Bardzo bym chciała, ale ty jesteś taka młoda. ..

    -Nic nie szkodzi, będziesz pierwsza.

    Po tych słowach dziewczyny pocałowały się. Długo wykonywały tę czynność z kilkusekundowymi przerwami, na zaczerpnięcie powietrza. 

    -Jesteś cudowna – powiedziała Kaja. 

    -Myszko, przecież ja nawet nie zaczęłam 

    Wtedy Diana zdjęła kołdrę z ich obu i zrzuciła na podłogę. Kaja bardzo podnieciła się tym, że wreszcie widzi ją bez zbędnych okryć. Nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż dziewczyna zaczęła całować jej sutki, które były już twarde jak guziczki. Kaja leżała głaszcząc jà po plecach. Spędziły tak kilka minut, po czym Diana zaprzestała.

    -Dianuś, czemu przestałaś? było mi tak dobrze.. -zapytała zawiedziona Kaja. 

    -Maleńka, teraz Twoja kolej. Pokaż co potrafisz. 

    Kaja postanowiła zrobić jej minetkę. Lizała cipkę swojej dziewczyny najszybciej jak umiała. Miała dużo siły w języku,  jednak po niedługim czasie nie nadążała ze zlizywaniem soczków. 

    Kiedy już skończyła, Diana powiedziała:

    -Bardzo dobrze kochanie.  Nie spodziewałam się tego po Tobie.  Ale nie martw się mała, będzie nagroda…

    Diana dotknęła jej ud. Powoli przechodziła do pieszczenia krocza. Jej kochanka jęczała z rozkoszy.  Widząc to dziewczyna zaczęła wkładać tam paluszki i poruszać nimi. Z początku wolno, potem coraz szybciej. Cipka Kai robiła się coraz bardziej mokra, aż dostała orgazmu. Wtedy Diana wkładała jej palce do buzi i kazała je ssać, lizać itp.

    Dziewczyny bawiły się razem do rana. Ta noc wszystko zmieniła. Od tamtego czasu są razem i nie zapowiada się, żeby Kaja zmieniała obiekt zainteresowania. .. i pożądania. 😉

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nie nie

    Pierwsza opowieść

  • Niewolnica orczycy czesc 6

    Rano obudziłam się uderzając twarzą o podłogę. Nie bardzo zrozumiałam co się dzieje ani gdzie jestem. Przez chwilę nawet myślałam, że to wszystko to był koszmar z którego w końcu obudziłam się. Niestety tylko spadłam z łóżka, a konkretniej, zostałam z niego wypchnięta.
    -Lepiej się dostosuj i to szybko, niewolnico. – Powiedziała Bologal. Spojrzałam w górę i zobaczyłam ją już ubraną. 
    -To już drugi raz kiedy muszę cię budzić. Masz być gotowa aby mi służyć gdy tylko ja się obudzę. – Kontynuowała.
    Masowałam miejsce gdzie się uderzyłam i spojrzałam na swoją panią.
    -Wczorajszy wieczór… nie wpłynął na ciebie? – wymamrotałam.
    Bologal potrząsnęła głową i chrząknęła.
    -Oczywiście, że nie. Jestem orczycą i to bardzo silną. Miód mi nie może zaszkodzić w takim stopniu. Musiałam wypić całą beczkę żeby doprowadzić się do tego wczorajszego stanu.
    Właściwie to chodziło mi o fakt, że spałam w jej łóżku. Ale wiedziałam, że takie niejasne pytanie da mi odpowiedź której oczekuję. I dało. Dla niej nie było to nic wyjątkowego. Może pozwoli mi na to znowu. Spanie bez łańcucha na szyi i blisko niej jest krokiem do wydostania się.
    Bologal chwyciła mnie za szyję i postawiła do pionu.
    -Chodź, niewolnico, – powiedziała i zacisnęła obrożę na mojej szyi. -Mamy sporo spraw do załatwienia.
    -Za..zabierasz mnie ze sobą? – zapytałam
    -Tak. Trzymanie cię tutaj w jaskini nie było zbyt dobrym pomysłem. Zamiast tego będę cię miała przy sobie, więc będę mogła zerżnąć cię kiedy tylko będę miała na to ochotę, nie tylko wtedy kiedy będę miała chwilę.
    Nie wiedziałam jak na to zareagować. Z jednej strony dobrze było nieco ruszyć się z jednego miejsca, w którym możliwość ucieczki była zerowa. Może będąc w innym miejscu w końcu mi się uda. 
    Z drugiej strony oznaczało to o wiele więcej seksu. Co gorsza ta myśl wcale mnie nie przerażała, a nawet chyba cieszyła. Zaczynałam przyzwyczajać się do smaku jej spermy, do tego, że gwałciła moją dupę. Sam jej zapach wzbudzał we mnie chęć do bycia przy niej. 
    Pokiwałam głową i poszłam z nią. Nie miałam wyboru, Bologal szarpnęła łańcuch żebym szła szybciej.
    Przeszłyśmy przez tunel i wyłoniłyśmy się w głównym holu, gdzie kilku bandytów jadło śniadanie. Jedzenie które leżało na stole wydawało się być tu zostawione od wczoraj. W większości były to wielkie kawały pieczonego mięsa, butelki miodu albo pajdy chleba. Żadnych owoców czy warzyw. Upolować coś było na pewno o wiele łatwiej, a dostawy, jakiekolwiek dostawy, były tu pewnie okazjonalne. 
    Usiadła na końcu jednego z długich stołów, biorąc w dłoń udko kurczaka, odgryzając kolejne kawałki raz za razem swoimi wielkimi kłami. Usiadłam obok niej, sięgając po kawałek chleba, kiedy Bologal złapała mnie za ramię i pchnęła w dół z krzesła wprost na podłogę.
    -Jeśli chcesz jeść, musisz na to zasłużyć. – Powiedziała odsuwając na bok swoją futrzaną przepaskę, uwalniając swojego kutasa.
    Zawahałam się, patrząc na tą wielką pałę. Nie było jednak sensu czekać. Poza tym, byłam dość głodna. Im szybciej będzie to za mną, tym szybciej coś zjem.
    Uklęknęłam przed moją panią i zaczęłam lizać jej kutasa w górę i w dół. Na języku znów poczułam znajomy smak, tak samo jak delikatną, a mimo wszystko nieco gumowatą skórę.
    Czułam się dziwnie, robiąc to gdy w pobliżu była cała reszta bandytów. Ostatnim razem byłam upokorzona i na widoku, teraz stół mimo wszystko mnie zasłaniał. Z resztą, tak samo jak poprzednio, nikt nie zwracał na to uwagi. Ale wiedziałam, że muszą o tym myśleć. Przez to poczułam się jeszcze gorzej liżąc jej prężniejącego kutasa.
    Jak moja pani posilała się, przestałam lizać trzon jej penisa, zaczynając wirować językiem po główce. Zlizywałam wypływającą wydzielinę i wkrótce opuściłam głowę, aż cały fiut zniknął w moich ustach.
    Trzymałam go tak przez chwilę, starając się ściskać go ustami. Później powoli zaczęłam cofać głowę i znów się nabijać, starając się ssać najmocniej jak tylko potrafiłam. Pojękiwania Bologal utwierdzały mnie, że zaspokajam swoją panią w odpowiedni sposób.
    Przyspieszyłam i szybko poruszałam głową w górę i w dół, bawiąc się jej nabrzmiałymi jądrami. Nagrodzona zostałam głośnym jęknięciem. Wkrótce poczułam jak jej kutas pulsuje gotowy do wystrzału.
    -Czas na śniadanko! – Powiedziała Bologal dość rozbawionym tonem i zalała moje usta swoim nasieniem.
    To chyba przez głód, ale spijałam spermę z jej fiuta łapczywie i dokładnie. W końcu to zawsze jakieś jedzenie. I wcale nie smakowało tak źle. Może nawet lepiej niż kiedykolwiek.
    Wyssałam co tylko mogłam z jej mięknącego penisa i wyczłapałam na czterech z pod stołu. Wstałam, a Bologal wręczyła mi pokaźny kawał mięsa. Wzięłam go i ostrożnie usiadłam obok niej.
    Nie myliłam się. To były na pewno resztki z poprzedniego dnia. Mięso było zimne, dziwnie się żuło. Lepsze to niż nic.
    Rozejrzałam się dookoła. Więcej bandytów dołączyło do uczty. Przyglądałam się im dokładnie. Wszyscy byli poubierani w skórzane zbroje, tylko kilku miało inne pancerze. To pewnie byli strażnicy z zewnątrz kopalni. Wszystkie w odcieniach czerni, szarości lub brązu. W większości byli to umorusani mężczyźni, z zapuszczonymi brodami i włosami. Jednak widziałam też kilka kobiet. Wyglądały na silne i raczej mało przyjemne w obyciu. Były opalone i umięśnione niewiele gorzej od mężczyzn. Włosy miały albo spięte w kucyk i zaplecione, albo ścięte krótko.
    Przysłuchiwałam się ich rozmowom i śmiechom. Wydawało się, że podobało im się życie tutaj. Ciekawiło mnie jednak czy nie chcieliby opuścić kopalni. Jasne, nie byli więźniami i mieli jedzenie, picie i cokolwiek tam sobie chcieli, tylko czy nie mieli tego miejsca dość?
    Srebro które wydobywali tutaj kopacze było pewnie tą kartą przetargową. Ich działka musiała być wystarczająco duża. I co z nią robili? Z tego co widziałam tylko jeden kupiec odwiedzał tą kopalnie. Przy czym i tak to Bologal z nim ubijała interes. 
    Przestałam się nad tym zastanawiać i skupiłam się na jedzeniu. Gdy skończyłam, Bologal nadal jadła. Biorąc pod uwagę o ile wcześniej ode mnie zaczęła i to, że je szybciej, ciekawiło mnie ile ona musiała jeść. Ktoś tak wielki oczywiście potrzebuje dużo, ale jak dużo?
    Trzy duże kawały mięcha i sporo miodu później skończyła. Wstała i pociągnęła łańcuch, zmuszając mnie do tego samego.
    -Muszę policzyć srebro które kopacze wydobyli w tym tygodniu. – powiedziała i zaczęła iść. -Nienawidzę tego, ale nie ufam nikomu na tyle, żeby to komuś powierzyć.
    Opuściłyśmy główną salę, przeszłyśmy przez tunel i znalazłyśmy się przed grubymi drewnianymi drzwiami. Skała była wydrążona, tworząc małą jaskinię, a przed drzwiami był worek pełen srebra.
    -Wygląda na to, że w tym tygodniu jest całkiem sporo. – Zauważyła Bologal, podnosząc worek. Potem otworzyła drzwi.
    Wewnątrz była o wiele większa jaskinia, pełna bryłek srebra, w workach albo leżących luzem na podłodze. Błyszczało w świetle z przygasających pochodni, które Bologal zaraz wymieniła na nowe.
    Byłam zaskoczona, ile tego było. Myślałam, że srebro jest o wiele bardziej rzadkie. Może po prostu ta kopalnia była naprawdę dobra. Jedno było pewne, gdybym miała tyle srebra, mogłabym nie pracować jako kupiec i żyć w luksusie do końca życia. 
    Po zapaleniu pochodni Bologal usiadła przy wielkim stole, z jakąś wagą jak przypuszczałam. Opróżniła worek i położyła kawałek srebra na niej, zapisując ile waży. Kontynuowała, wyglądając przy tym na nieziemsko znudzoną. Nie wiedziałam co mam robić, więc tylko stałam za nią i czekałam aż skończy swoje żmudne zadanie.
    Muszę przyznać, nie spodziewałam się, że orczyca może zajmować się czymś takim. Zwłaszcza Bologal. Z tego co słyszałam to orkowie raczej nie byli zbyt oczytani, a co dopiero znający się na matematyce.
    -Na bogów, jakie to nużące. – Westchnęła. Spojrzała na mnie z niepokojącym uśmieszkiem. -Jeśli mam to skończyć, muszę zrobić coś mniej nudnego.
    Wiedziałam co to znaczy i nie opierałam się kiedy przycisnęła mnie do ściany i zniżyła na kolana.
    -Otwieraj. Teraz to ja zrobię wszystko. – Powiedziała zdejmując swoją przepaskę.
    Niechętnie otworzyłam usta, ona oparła dłonie o ścianę i powoli wsunęła swojego kutasa w moje usta. Kiedy wargami dotknęłam nasady, wycofała go, równie powoli jak wcześniej.
    Kiedy w ustach miałam tylko główkę, raptownie wepchnęła go całego w moje gardło, ostro i szybko. Potem znów wycofała powoli, żeby z impetem wbić się ponownie.
    Za każdym razem gdy to robiła, dławiłam się głośno. Miałam przeczucie, że ten dźwięk ją podniecał. Kiedy wydawałam się dusiłam, jej kutas pulsował w moim gardle, a z ust wydobywało się prawie niesłyszalne “mmm”
    Zaczęła poruszać się nawet w tył szybciej, wkrótce szybko posuwając mnie w gardło. Czułam jak głowa wbija mi się w ścianę z każdym jej pchnięciem. Obserwowałam jak wielki, zielony chuj zajmuje prawie cały mój widok, pompując w tę i z powrotem, a wielkie jądra bujały się pod nim, uderzając mnie w podbródek. 
    Spojrzałam na nią, widząc jak jej obfite piersi podskakują w rytm jej ruchów, uderzając o jej skórę. A nad nimi, widziałam jej twarz, szczerzącą się. Patrzenie na kogoś w takiej pozycji musiało dawać jej potężne poczucie władzy. Mnie zaś, patrzenie w górę utwierdzało w byciu małą pchełką, będącą w pełni zdominowaną.
    Gdy zbliżała się do orgazmu, przestała wpychać go całego, zamiast tego wsuwała tylko w połowie, ale z o wiele większą szybkością. Patrzyłam na jej twarz kiedy zamknęła oczy, głośno jęknęła odchylając głowę do góry.
    Spojrzałam na jej kutasa, który mocno pulsował w moich ustach. Z tej pozycji dokładnie widziałam jak powiększa się i wypluwa z siebie porcję spermy, która zaraz poczułam w ustach. Wypełniła moje usta, gdy Bologal wepchnęła go głęboko, trzymając go tak i wpompowując kolejne fale spermy wprost do mojego żołądka. Nie mogąc sobie poradzić ze spermą którą i tak miałam w ustach, starałam się łapać powietrze. Skończyło się to jednak tym, że sperma poszła mi nosem, a ja zaczęłam się wiercić. Jednak nie miałam szansy na wyrwanie się z żelaznego uścisku Bologal.
    Czekałam z nosem w jej twardym brzuchu, aż skończy się spuszczać, spijając dużymi łykami jej spermę. 
    Bologal wyciągnęła swojego prężnego kutasa i uderzyła mnie nim w twarz, gdy połykałam resztki jej soków. Po tym, założyła swoją przepaskę i znów usiadła przy stole.
    Siedziałam w miejscu, uczucie penetrującego moje usta kutasa Bologal wciąż było świeże. Nie chciałam wstawać. Niejako bałam się, że pokazując, że nadal tu jestem mogłabym znów ją nakręcić.
    Skończyła ważyć srebrne bryłki i odłożyła ostatnią na swoje miejsce. Nie miałam pojęcia jakiego systemu w ich układaniu i ważeniu używała, ale to przez to, że nie miałam okazji się temu przyjrzeć.
    Bologal wstała i złapała za mój łańcuch, wyciągając mnie ze swojej jaskini skarbów.
    Kiedy zamykała drzwi, przybiegł bandyta. A raczej bandytka.
    -Szefowo, królewskie kundle są przed kopalnią. Znowu. Pytają o kogoś kto tutaj dowodzi – Wyrecytowała gdy zatrzymała się przed Bologal.
    Ta zaś tylko zawarczała. – Czego znowu chcą tym razem? Nikogo tu dzisiaj nie powinno być!
    -Nie powiedzieli, – Bandytka wzruszyła ramionami – Tylko skamleli, że to ważne. Mamy ich rzucić wilkom?
    -Nie, to tylko pogorszy sprawę. Zajmę się tym. Przypilnuj moją niewolnicę dla mnie. Nie mogę jej tam zaprowadzić. Przecież niewolnictwo jest teraz zbrodnią i w ogóle.
    Bandytka kiwnęła głową, biorąc do rąk łańcuch od Bologal.
    Zostałyśmy sam na sam. Siedziałam przed nią, czując niesamowite poniżenie przez wzgląd na brak ubrań. Starałam się zasłonić trzymając nogi zaciśnięte, a piersi przesłoniłam dłonią.
    Może obniżyły mi się przez pobyt tutaj standardy, ale wydawała mi się ładną kobietą. Jej blond włosy były co prawda brudne, ale długie. Miała zaplecionych kilka małych warkoczyków, reszta włosów opadała swobodnie na plecy. Częściowo opadały jej na oczy zasłaniając brązowe oczy i wypalone znamię na lewym policzku.
    Kawałki ubrania które na sobie miała zakrywały niewiele, jedynie piersi i biodra. Na nogach miała futrzane buty. Miała zgrabne ciało, smukły brzuch, spore piersi i krągłe biodra, do pary z masywnymi udami.
    Okrążyła mnie kilkukrotnie jakby mnie oceniała.
    -Więc, to ty jesteś nową zabaweczką szefowej? – Zapytała z okrutnym uśmiechem. Wciąż spoglądała mi na krocze, które usilnie przed nią chowałam.
    -Minął już jakiś czas odkąd kogoś miała. Pewnie była mocno wyposzczona. Szkoda, że już do niej należysz. – Oblizała zalotnie wargi. -Nawet nie wiesz jakie masz szczęście, że możesz jej tak służyć.
    -Szczęście? Nie przepadam za tym jakoś szczególnie. – Mówiąc to sama w to nie wierzyłam. Coraz bardziej i bardziej mi się to podobało, mimo, że zaprzeczałam przed sobą.
    -Oj, jak mi przykro to słyszeć. Nie wiesz ile bym dała, żeby znów być na twoim miejscu.
    -Znów? – Zrozumiałam, że to dobry czas żeby zdobyć kilka informacji.
    Dziewczyna pochyliła się i odsuwając włosy na bok, odkryła znamię. 
    -Widzisz to? Bologal oznaczyła mnie jako swoją własność. Służyłam jej moim ciałem, a ona zaspokajała moje żądze. Uwielbiałam gdy posuwała mnie w dupę, gdy ruchała moje usta. Na samą myśl o jej kutasie była podniecona. 
    -Nie rozumiem jak możesz o tym tak myśleć. – Starałam się sobie obrzydzić to wszystko. Nic z tego nie wyszło. Gdy ona opowiadała o tym co robiły razem, mnie również to podniecało.
    -Obciągałam jej godzinami. Jej sperma była moim napojem.  Zaznałaś łaski lizania jej tyłka?
    -Marna ta łaska. – Opowiedziałam nieco zmartwiona. Rozkręciła się i nie mogłam jej zadać pytań które nurtowały mnie od długiego czasu.
    -Ja uwielbiałam ją tam lizać wiesz? -Kontynuowała. -Prawie jak lizanie końskiego zadu. Jest wspaniała.
    Z tunelu słychać było złowrogie pomruki i szybki krok. Wkrótce pojawiła się w nim Bologal. Była wściekła.
    -Zamknąć kopalnie!? – Krzyczała – Te małe upierdliwe…aaah!
    -Co się stało? – Spytała bandytka.
    -Byłam zbyt chciwa, zatrzymując całe srebro dla siebie. Ludzie króla myślą, że kopalnia jest bezużyteczna. Chcą ją opuścić i przenieść się w inne miejsce, wraz z więźniami.
    -To by nas trochę udupiło, jakieś pomysły?
    Bologal warknęła i zacisnęła pięści. 
    -Musimy zacząć oddawać im część wykopalisk. Tylko troszkę, żeby ich odwieść od planu zamknięcia kopalni. Jeśli przyjdą tutaj po więźniów, odkryją prawdę, a wtedy cały plan będzie na nic. Możesz odejść.
    Bologal westchnęła i chwyciła za łańcuch, pociągając go, żebym wstała. Poszłyśmy wprost do jej komnaty. Tam zaraz po wejściu rozpięła łańcuch i rzuciła go na stół.
    -Nachyl się i oprzyj ręce o ścianę, niewolnico. Pora żebyś mnie pocieszyła.
    Złość w jej głosie sprawiła, że nawet nie myślałam o sprzeciwianiu się. Odwróciłam się i oparłam dłonie o lodowaty kamień.
    Spojrzałam za siebie, Bologal zdjęła przepaskę i mocno złapała mnie w pasie swoimi silnymi dłońmi. Pocierała swoim kutasem między pośladkami, sprawiając, że zacisnęłam zęby w oczekiwaniu na to co nadejdzie.
    Bawiąc się tak podniosła jedną rękę i uderzyła w pośladek. Wyrwał mi się z ust głośny i krótki krzyk.
    -Mmm.. Od razu czuję się lepiej – wymamrotała.
    Potem zniżyła kutasa i powoli acz pewnie wepchnęła go do środka. Jęczałam, czując jak moja dupa jest rozpychana przez twardego i grubego kutasa. W kilka minut posuwała mnie swoim tempem, obijając się jądrami o moje ciało. 
    -O tak, – Wyjęczała Bologal – Nigdy nie znudzi mi się ta twoja ciasna dupa!
    Jej potężne ruchy sprawiały, że całe moje ciało dygotało, dociskając mnie z każdym pchnięciem do ściany.
    Myślałam w tej chwili o słowach bandytki. O tym, jak ona rozkoszowała się tym co się z nią działo. Bologal nadal przyspieszała. Z oczu mimowolnie zaczęły płynąć mi łzy. 
    Bologal chwyciła mnie jedną ręką za głowę i przekręciła do siebie. Zbliżyła się i wsunęła do ust swój olbrzymi jęzor.
    Zdziwiona tym zachowaniem otworzyłam szerzej oczy. Jej język wił się w moich ustach jak wąż. Jednocześnie czułam, że Bologal zbliża się do orgazmu, jej kutas znów pulsował w znany mi już sposób.
    Cofnęła język, ja miałam twarz w jej ślinie, gdy poczułam gorąco uderzające wewnątrz mnie. Spuszczała się długo, za każdym wystrzałem dociskając swojego kutasa aż po nasadę. 
    Wyciągnęła go i puściła mnie. Opadłam na kolana, nie wierząc w to, że sama właśnie przed chwilą też doświadczyłam orgazmu. 
    -Tego było mi trzeba, chodź tutaj, niewolnico.
    Bologal weszła na swoje łoże, klęcząc na nim. Wypięła się w moją stronę i rozkazała:
    -Zajmij się moim oczkiem. Nie zapomnij masować moich jąder.
    Zbliżyłam się na czterech. Klęcząc przed potężnym dupskiem Bologal przypomniały mi się słowa bandytki o końskim zadzie. W swoim życiu często się w nie wpatrywałam, jeżdżąc po świecie. Dwa tygodnie powożenia, wędrówek po gościńcach. I widok na koński zad.
    Teraz gdy patrzyłam na nią, nie mogłam wyjść z podziwu, że ta wielka orcza dupa jest większa niż jakikolwiek koń którego widziałam. 
    Przysunęłam się i zaczęłam lizać jej otwór, dłońmi masując olbrzymie, spocone i mokre od spermy jądra. Wsunęłam język do środka, usta nawet rozchylone, nie zakrywały jej dziurki. Moje wargi wsunęły się do środka. Czułam, że podoba się to Bologal, bo jej oczko zaczęło się zaciskać. 
    Jej zapach wypełniał moje nozdrza, a głowa stawała się dziwnie lekka. Złapałam się nawet na cichym pojękiwaniu z przyjemności.
    -Twoje usteczka w mojej dupie to wyjątkowa przyjemność. Sprawdzasz się idealnie. A na pewno lepiej niż ostatnio. Wyćwiczyłam cię w obciąganiu i braniu mojego kutasa w dupę, teraz pora na to, żeby wylizywała mi dokładnie dziurkę. 
    Bologal lekko się uniosła, postawiła nogi na podłodze i pchnęła mnie swoim ciężarem do tyłu. Upadłam na podłogę, cała zaśliniona i półprzytomna. Ona zaś usiadła mi na twarzy zakrywając ją całą i przyciskając swoim ciężarem. Ja rękoma sięgnęłam do jej znów twardego kutasa. Zaczęłam go masować.
    Śmiech Bologal był ostatnią rzeczą którą słyszałam tego wieczoru.
    C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga

    Spodobało się widzę bardziej niż sądziłem.

  • Dorotka – Wakacje w Chorwacji czesc druga

    Dzisiaj opiszę dalszy ciąg zdarzeń z naszego wyjazdu do Chorwacji.

    Seks z Doroty z Robertem głównie na moich oczach trwał do końca naszego pobytu w Chorwacji. Na moje nieszczęście Dorotka nie chciała się zgodzić na mój z nią stosunek analny tak, że tylko Robert miał prawo do posiadania dupki mojej żonki. Jedynie, co mogłem to wylizywać spermę kochanka z jej kakaowego oczka.

    Mieliśmy też zdarzenie z poznanymi na plaży Niemcami. Któregoś wieczoru spacerując miedzy pensjonatami w miejscowości, której odpoczywaliśmy natknęliśmy się na rodzinkę z plaży również poddającą się relaksowi spaceru. Mój wzrok przyciągnęła mama naszych znajomych. Bardzo seksownie ubrana w bluzeczkę z głębokim dekoltem ciasno opinającą spory biust z wyraźnie prześwitującymi ciemnymi brodawkami. Wspaniały był to widok pięknie falujących dużych piersi bez stanika. Niżej miała założone krótkie spodenki na zgrabnych stópkach klapeczki na bardzo wysokim obcasie. Nie mogłem oderwać wzroku od tej kobiety. Zresztą moje zauroczenie zauważyła żona Dorotka. Przywitaliśmy się z rodzinką i razem zaczęliśmy kontynuować spacer, który zakończył się w malowniczo położonej knajpce nad brzegiem morza. Usiedliśmy i sącząc piwko dogadywaliśmy się na migi z naszymi towarzyszami. Szybko okazało się, że młoda Niemka nie ma na sobie bielizny i zawiewający wiatr raz po raz podnosił jej spódniczkę ukazując ogoloną cipkę. Wyglądało, że celowo ustawiała się pod wiatr dodatkowo rozchylając nogi by zaprezentować swoje wdzięki. Cipkę miała w przeciwieństwie do figury dość apetyczną, wygoloną dokładnie z ciemnymi wargami sromowymi. Widać było po kropelkach wilgoci, że jest podniecona.

    Robert zaprosił nas wszystkich do siebie na kolacje tzn. grillowane makrele, które wcześniej kupił od tubylca. Udaliśmy się wszyscy do jego apartamentu gdzie na tarasie był grill. Ja otworzyłem wino, którym poczęstowałem kobiety, a sam wraz pozostałymi panami raczyliśmy się piwem. Na samą kolację, gdy już ryby były gotowe zaprosiliśmy właścicieli pensjonatu, którzy z miłą chęcią dołączyli do na przynosząc butelkę rakiji. Okazało się, że znają niemiecki i pomogli nam w dogadaniu się z naszymi gośćmi. Niemcom bardzo spodobał się pensjonat, w którym mieszkaliśmy, dlatego po kolacji Dorota wraz z Robertem zaprowadzili starszą Niemkę by obejrzała nasz apartament. Chwilę po nich wyszedł jej zięć by do nich dołączyć. Ich nieobecność trwała dość długo, wobec czego podążyłem za nimi pozostawiając młodą Niemkę z Chorwatami. Po wyjściu na korytarz i klatkę schodową okazało się, że na półpiętrze stoi Niemiec i najnormalniej w świecie żywo zainteresowany tym, co się dzieje za oknem wali konia. Szybko podszedłem do niego wiedząc, że to jedyne miejsce, z którego widać nasz taras. Nie przestając masturbować się przesuną się w bok, aby zrobić mi miejsce przy oknie. Moim oczom ukazał się następujący widok. Wszyscy na tarasie byli nago Dorotka klęczała przed siedzącą Niemką ssąc jej palce u stóp a Robert posuwał moją żonę analnie. Musieli zobaczyć nas w oknie, bo i Niemka i Dorotka pomachali do nas. Nie powiem troszkę się wkurzyłem, szybko zbiegłem ze schodów i poleciałem korytarzem pod nasze drzwi. Niestety okazały się zamknięte, a moje pukanie nie dało żadnego odzewu. Wróciłem do okienka na półpiętrze gdzie grupka patrzących powiększyła się o młodą żonę Niemca i właścicielkę pensjonatu. Młoda trzymała w jednej ręce fiuta swojego męża i energicznie nim poruszała, a drugą pocierała swoją cipkę. Chorwatka w tym czasie wsadziła sobie rękę pod spódnicę pieszcząc swoją broszkę. Mój członek również nabrzmiał, co bardzo szybko zauważyła właścicielka pensjonatu i odwróciła się do mnie tyłem, podniosła sukienkę i zaczęła ocierać się tyłeczkiem o moje krocze. Nie zwracałem jednak specjalnie na to uwagi, ja chciałem być tam na tarasie z moją żoną i Robertem, a najchętniej chciałbym pieścić stópki Niemki. W miedzy czasie role na tarasie się odwróciły. Robert leżał na plecach nad jego głową klęczała Dorotka, której lizał dupcię i cipcię, a na jego członku jeździła Niemka. Dziewczyny pieściły sobie nawzajem piersi, przy czym Mamuśka miała olbrzymie wielkości głowy mojej żony jeden. Wyobraźcie sobie jak wyglądały podskakując w rytm ujeżdżania przez ich właścicielkę Roberta. Pozycje jeszcze kilkukrotnie się zmieniły w międzyczasie Dorotka, już po orgazmie uciekła do pokoju. Widząc to szybko pobiegłem do naszego apartamentu i zapukałem. Otworzyła mi naga żona i ciągnąc za rękę zaprowadziła mnie do łóżka gdzie położyła się na brzuszku i kazała wylizać sobie tyłeczek. Odbyt był bardzo czerwony i jeszcze nie do końca zamknięty po przebytych igraszkach. Z wielką ochotą zanurzałem w jej dziurce języczek. Szybko zrzuciłem ciuchy i spróbowałem wsadzić nabrzmiałego członka w jej odbyt. Niestety odepchnęła mnie i powiedziała tylko liż, bo to mi przynosi ulgę. Nie mając innego wyjścia wykonałem polecenie mojej pani. Pieściłem jej pupcię cały czas aż poczułem rękę na moim członku. To Niemka skończywszy zabawę z Robertem dołączyła do nas. Usiała za mną na łóżku i waliła mi konia przytulając ogromne piersi do moich pleców. Oderwałem się od mojej żonki spojrzałem najpierw na Niemkę potem na jej piersi i niżej na jej cipkę nogi i stópki, z których jedna była brudna od spermy Roberta. Tego widoku nie wytrzymałem i wytrysnąłem oblewając tyłek mojej żony ogromną ilością spermy. Podniosłem się z łóżka, co skrupulatnie wykorzystała Niemka przytulając twarz do ospermionego tyłka mojej żony. Ja też wykorzystałem okazję i dorwałem się do jej stópek. Najpierw pieściłem jedną następnie drugą tą ubrudzoną przez kochanka mojej żony jednocześnie się masturbując. Po niedługim czasie zlałem się jeszcze raz tym razem bezpośrednio na podłogę. Wstałem i dopiero teraz zauważyłem przyglądającego się nam Roberta, Który siedział w fotelu i pieścił też swojego fiuta.

    Po wszystkim Dorotka poszła pod prysznic, Niemka i Robert wyszli z pokoju a ja spokojnie zasnąłem w łóżku.

    To w zasadzie najbardziej pikantne wydarzenie z tego wypadu do Chorwacji. Więcej w tym pensjonacie nie byliśmy jak również nie spotkaliśmy się z tymi Niemcami pomimo wymiany maili i chyba jednej próbie kontaktu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    feetek
  • Ta jedyna

    Wychowywałem się w rodzinie o mocno tradycyjnych zasadach. Zawsze marzyłem o wielkiej, romantycznej miłości i chciałem, żeby każda moja dziewczyna była “tą jedyną”. Kiedy zacząłem się z nimi spotykać w liceum, wielokrotnie przeżywałem zawód, ponieważ trafiałem na dziewczyny, które nie myślały o poważnym związku. Nie miałem nigdy okazji uprawiać seksu, więc jak każdy nastolatek onanizowałem się oglądając porno. Były to czasy, gdy Internet nie był jeszcze dostępny, więc towarzyszyły mi emocje przy kupowaniu świerszczyków w kiosku za szkołą. Z czasem koledzy i koleżanki z mojego otoczenia zaczynali współżyć, więc gniotła mnie presja wynikająca z faktu, że jestem jeszcze prawiczkiem. Z czasem przerodziła się w strach przed seksem i powodowała stres ilekroć byłem blisko z dziewczyną. Wtedy poznałem Asię. Była niewysoką, szczupłą blondynką o ładnych, długich włosach z grzywką. Nosiła okulary, ubierała się na sportowo. Miała śliczne, ciemnoszare oczy, ciemne, ładne brwi. Podobały mi się jej spokojne i sympatyczne rysy. Była inteligentna, lubiliśmy tę samą muzykę i filmy, czytaliśmy te same książki. Podobnie jak ja, nie przepadała za alkoholem i nie paliła papierosów, nie lubiła dyskotek. Miała fajnych znajomych, z którymi też się polubiłem i po kilku spotkaniach w grupie, a później na pizzy zaczęliśmy się spotykać. Ja oczywiście swoim zwyczajem – niemal od razu zakochałem się po uszy. Była jednak jedna rzecz, która nie dawała mi spokoju. Mieliśmy wtedy po 19 lat i byliśmy w klasie maturalnej. Mianowicie – wiedziałem, że byłem drugim chłopakiem Asi. Ten pierwszy był jej wielką miłością. Miała nadzieje na stały związek, ale chłopak okazał się nieodpowiedzialnym gówniarzem. Niestety, zdążyła się mu oddać, myśląc, że to go przy niej zatrzyma. Nie chciałem drążyć tego tematu, nie znałem tego faceta, ale podobno był od nas o kilka lat starszy i miał przed nią kilka dziewczyn. Rozmawialiśmy o tym w zasadzie tylko raz, ale pamiętam, że nasze spotkanie od razu zrobiło się trochę nieprzyjemne. Ona to wyczuła i zapewniała mnie, że to już zamknięty rozdział i że nie muszę się o nic martwić. Wtedy jej wyznałem, że jeszcze nigdy nie spałem z żadną dziewczyną. Zareagowała idealnie – powiedziała, że rozumie i że właśnie teraz wie, że chce ze mną być. Że ma takie samo podejście i tak została wychowana, ale wtedy była młodsza i nie wiedziała jeszcze że robi duży błąd, którego teraz bardzo żałuje. Mimo to, po powrocie do domu w mojej głowie zaczęły się rodzić obrazy, gdzie widziałem Asię w objęciach jakiegoś przystojniaka. Bolał mnie brzuch i czułem się z tym źle. Mimo to wiedziałem, że nie muszę się o nic martwić. Zebrałem się w sobie i postanowiłem być mocniejszy od swoich stresów. Jednak, gdy nazajutrz zobaczyłem się z Asią, obrazy wróciły. Jedliśmy lody, a ja patrząc na nią wyobrażałem sobie, że jakiś gość ją dotyka w wulgarny sposób, że ona robi z nim rzeczy, które znałem z filmów porno. Wtedy Asia zaproponowała, żebyśmy poszli do niej do domu, bo rodziców dziś nie ma. Poczułem jak moje ręce i nogi robią się wiotkie i zimne. Bałem się, że Asia będzie chciała pójść “o krok dalej” od tego, co robiliśmy do tej pory, czyli od pocałunków i przytulania. Nie myliłem się – od razu w przedpokoju zaczęła mnie całować i dotykać. Zakręciło mi się w głowie ale postanowiłem poddać się chwili. Byłem podniecony, ale i tak w żołądku czułem niepokój. Poszliśmy do dużego pokoju i zaczęliśmy się całować i pieścić na sofie. Asia zdjęła bluzę i biustonosz. Zobaczyłem jej ładne, niezbyt duże piersi. Nie chciałem, żeby mnie prowadziła. Chciałem się wykazać inicjatywą, więc przywołałem obrazy z filmów, które oglądałem. Zacząłem delikatnie ugniatać jej piersi i drażnić palcem sutki. Przełożyła kolano przez moją nogę i zaczęła dotykać nieśmiało mojego krocza. Miałem wzwód, ona to wyczuła i dotknęła paska od moich spodni. Wtedy mnie zmroziło. Odsunąłem jej rękę i przerwałem zabawę. Powiedziałem, że nie mogę. Ale one objęła mnie i przytuliła. Powiedziała, że rozumie i że nie musimy, jeśli nie czuję się gotowy. Że zaczeka. Poczułem wtedy, jak bardzo ją kocham. Zbliżała się nasza studniówka. Ciekawiło mnie, jak Asia będzie tej nocy wyglądała. Przyszedłem po nią do jej domu i czekałem w korytarzu. Gdy wyszła z pokoju, byłem po prostu oczarowany. Nigdy nie widziałem jej w tak eleganckiej odsłonie – Miała na sobie granatową, rozkloszowaną sukienkę, końcącą się przed kolanem, bez ramiączek. Sukienka ładnie eksponowała jej dekolt i biust – wszystko idealnie wyważone, zmysłowe – ale nie wulgarne i prowokacyjne. Lekko skręcone włosy opadały swobodnie na jej nagie ramiona. We włosach miała kwiat, a w ręce trzymała srebrne szpilki. Jednak na czas podróży do szkoły założyła czarne, zamszowe kozaki do kolan. Całości dopełniał subtelny makijaż w odcieniach błekitu i delikatnego brokatu. Pięknie pachniała. Gdy mnie pocałowała miękkimi wargami, od razu poczułem podniecenie. Założyła płaszczyk i wzięła mnie pod rękę. Podczas drogi ostre, zimowe powietrze mieszało się z zapachem jej perfum. A ja byłem dumny jak paw. Wiedziałem, że każdy przechodzień na nas patrzy. Gdy dotarliśmy do szkoły, Asia zdjęła kozaki i założyła szpilki. Wyglądała jeszcze bardziej seksownie. Przywitaliśmy się z przyjaciółmi i zaczęła się impreza. Ja swoim zwyczajem nie piłem, ale bawiłem się dobrze. Podczas tańca z Asią czułem do niej wielką miłość i pociąg. Jednak przy którymś z wolnych tańców poczułem od niej alkohol. Ufałem jej i nie miałem w zwyczaju jej pilnować, ale było mi trochę przykro. Zwróciłem jej na to uwagę, ale odpowiedziała, że tylko z koleżankami wypiła kieliszek, żeby nie wyjść na sztywniarę. Gdy wchodziliśmy na piętro do naszej sali i szedłem za nią po schodach, zauważyłem, że na nogach miała pończochy, które lekko wyglądały spod krawędzi sukienki. Były to czasy, kiedy moda nie była tak prowokacyjna jak dziś, więc trochę mnie to zszokowało. Dotknąłem jej nóg mimowolnie. Odwróciła się i pocałowała mnie głęboko po czym pociągnęła mnie za rękę i zeszliśmy z powrotem na dół, do szatni. Zaczęliśmy się szaleńczo całować, wsnunąłem rękę pod sukienkę i zacząłem dotykać jej ud, skubać koronkę pończoch i przypadkiem dotknąłem jej majtek. Zauważyłem, że jest tam mokra. Zacząłem dotykać jej krocza i masować. Asia ciężko oddychała i po kilkunastu sekundach bardzo mocno zacisnęła uda i ścisnęła rękami moją głowę, piszcząc przy tym cichutko. Powiedziała mi, że właśnie miała orgazm. Byłem z siebie bardzo dumny i zaskoczony, że nie wymagało to specjalnego wysiłku. Powiedziała, że jeśli chcę, to możemy iść do niej, bo rodzice poszli do jakiejś ciotki i wrócą późno, a że mieszkała blisko szkoły, to później moglibyśmy wrócić na imprezę. Zgodziłem się a Asia odnalazła swoje ciuchy w szatni i zmieniła znowu buty na kozaki. Bardzo podobał mi się widok, jak je zakłada i zacząłem masować się po kroczu. Asia wtedy podeszła i rozpięła szybko moje spodnie. Mój penis był twardy, a ona delikatnie go chwyciła i zaczęła masować. Niestety, byłem tak podniecony, że po kilku sekundach miałem wytrysk. Asia wyczuła to i odsunęła się, a moje nasienie wylądowało na czyjejś kurtce. Od razu zrobiłem się miękki i poczułem wstyd, ale ona całkiem poważnie odparła, że pozbyłem się balastu, a teraz będę mógł zdecydowanie dłużej. Wtedy dobiegły do nas śmiechy. Spomiędzy kurtek wyszło dwóch facetów, na oko starszych od nas o jakieś 3 lata. Jeden z nich trzymał w ręku aparat. Zaczęli komentować i śmiać się ze mnie. Powiedzieli, że mają dobry materiał do pokazywania kumplom. Asia zaczęła na nich krzyczeć, ale jeden z nich kazał się jej zamknąć, bo ona też jest na zdjęciach…i że widzą jaka jest napalona, więc niech nie gra takiej lojalnej. Ruszyłem w ich kierunku, ale błyskawicznie powalili mnie na ziemię. Nad nami była sala gimnastyczna i wszystko zagłuszała muzyka. Jeden z nich usiadł na mnie, a drugi zamknął drzwi. Aśka zapytała czego chcą, na co jeden z nich powiedział, że jak zrobi laskę, to może wyrzucą kliszę. Asia powiedziała, że jutro będzie o tym wiedziała policja, ten co na mnie siedział odparł, że zanim policja się dowie, fotki będą rozwieszone po mieście i szkole. Ten co stał obok niej rozpiął rozporek i wydobył ze spodni swojego kutasa. Zaczął go masować i mówić do Asi, że to tylko laseczka, że jej się spodoba i że nie potrwa to długo. Jednak to co mnie naprawdę przeraziło, to to, że Asia wyraźnie się nad tym zastanawiała. Spoglądała na rosnącego w dłoni tego gościa fiuta i mimowolnie oblizała wargi. On wziął to za przyzwolenie i przyciągnął ją do siebie. Zagotowałem się i zacząłem wierzgać, na co ten, co na mnie siedział, boleśnie uderzył mnie dwa razy w nerki i raz w głowę, po czym pstryknął zdjęcie Asi i tamtemu. Po kolejnym ciosie w głowę – straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem, okazało się, że jestem czymś skrępowany. Leżałem za kontuarem do wydawania kurtek i słyszałem zza niego męskie odgłosy sapania. Jak gąsienica przesunąłem się tak, że moja głowa wyjrzała poza kontuar. To co zobaczyłem było szokujące i przerażająco bolesne. Na krześle siedziała ubrana Asia, a po jej bokach stało tych dwóch facetów ze spuszczonymi spodniami i majtkami. Asia masowała rękami ich spore kutasy. Z jednej strony poczułem obrzydzenie do niej, ale z drugiej byłem zadowolony, że nie jest nago i że do niczego więcej nie doszło. Nie wiedziałem jednak ile czasu byłem nieprzytomny. Jednak coś we mnie zabraniało mi pokazywania im się na oczy. W tym czasie faceci zaczęli przysuwać swoje fiuty bliżej Asi. Ona wtedy powiedziała, że zgadza się, ale pojedyńczo. Wtedy jeden z nich odsunął się i chwycił znowu do ręki aparat, a Asia odwróciła się na krześle przodem do tego drugiego. Chwyciła jego kutasa już oburącz i zaczęła szybko i mocno walić mu konia. On jednak roześmiał sie i powiedział, żeby nie sądziła, że w ten sposób cokolwiek przyśpieszy. W tym czasie ten drugi cyknął kolejne zdjęcie. Aśka zaczęła w tym czasie masować jądra tego pierwszego, a kciukiem drugiej ręki masować główkę kutasa. Facet sapał, ale kontrolował sytuację. Wyjął penisa z jej dłoni i szybko przysunął się do jej głowy. Kilka razy uderzył ją fiutem po policzku i przyłożył żołądź do jej różowych ust. Odsunęła głowę, ale gość był stanowczy. Chwycił ją za włosy, ustawił jej twarz naprzeciw kutasa i wsunął go w jej usta. Ten drugi zrobił kolejne zdjęcie. Asia uznała, że opór tylko bardziej go pobudza. Zaczęła ssać dość okazałą żołądź. Widziałem jak jej język co kilka sekund wysuwa się z jej ust i liże spód kutasa. Facet powiedział do kolegi: “Tomek, ona jest zajebista!”. Tomek zaśmiał się i cyknął zdjęcie, po czym zaczął się powoli masturbować patrząc na tę scenę. Mój fiut zaczął twardnieć, a cała sytuacja zaczęła mnie podniecać. Przysunąłem biodra bliżej nogi kontuaru i zacząłem ocierać się o nią kutasem. W tym czasie Asia już całkiem zaangażowała się w obrabianie pały tego gościa. Coraz szybciej ruszała głową i dotykała dłońmi ud i dupy tamtego faceta. W pewnym momencie jednak wysunęła fiuta z ust i cała zaczerwieniona łapała powietrze. W tym czasie facet podniósł ją z krzesła, przysunął do siebie i namiętnie zaczęli się całować i lizać. Ona nadal masowała mu fiuta, a on podwinął jej sukienkę. Naszym oczom ukazały się kształtne uda Asi w pończoszkach. On wtedy całkowicie ściągnął spodnie, podwinął sukienkę Asi i odwrócił ją tyłem do siebie. Następnie uklęknął za nią i od tyłu wsunął chuja pomiędzy jej łydki w czarnych kozakach. Posuwał jej nogi w ten sposób, jednocześnie całując jej pupę. W pewnym momencie odchylił jej majtki i wwiercił się językiem pomiędzy pośladki. Asia westchnęła głęboko, pochyliła się do przodu i opierając się o krzesło wypięła do niego tyłek. Gość wyjął kutasa spomiędzy jej łydek, wstał i zaczął ocierać się nim o jej pupę. Najpierw klepał kutasem o pośladki, potem zsunął jej majtki i zaczął przesuwać kutasem pomiędzy pośladkiami. Asia zaczęła się sama kusząco poruszać wzmagając jego stymulację. Tomek w tym czasie zrobił kolejne zdjęcia i walił konia. Nagle ten drugi lekko ugiął nogi i zobaczyłem jak jego kutas powoli znika między nogami Asi. Widziałem to z boku, więc nie byłem pewien czy w nią wchodził, czy tylko wsuwał go pomiędzy uda, ale już po chwili nie miałem wątpliwości. Asia naprężyła ciało, cicho jęknęła i zamknęła oczy, po czym zaczęła powoli kręcić biodrami, a facet zaczął poruszać się. Na podłogę spadło kilka kropel jakiejś cieczy. Myślałem, że to koniec i gość doszedł, ale okazało się, że to nie była sperma…niestety. Nabrali tempa. Aśka wyprostowała się trochę, przesunęła kilka kroków do przodu i oparła się o ścianę. Gość rżnął ją coraz szybciej. Następnie zsunął jej sukienkę z piersi i chwycił je od tyłu, mocno miętosząc. To przeważyło, Aśka zaczęła piszczeć a facet sapać coraz głośniej. Przycisnął całe jej ciało do ściany i pieprzył ją jak maszyna, a ona zaczęła podskakiwać jak zabawka. Z jej włosów spadł kwiatek, a fryzura zaczęła się psuć. Była cała zarumieniona, miała zamknięte oczy i zaczęła lizać ścianę. Tomek zrobił kolejne 3 zdjęcia, a ja coraz szybciej ocierałem się fiutem o kontuar. Nagle Asia zaczęła szczytować, krzycząc przy tym głośno. Jej kochanek również dochodził, jednak w tym momencie stało się coś dziwnego – Tomek odłożył aparat i podszedł do nich. “Adam! Moja kolej, już nie wytrzymam!”, “Spierdalaj, jeszcze minutka i wchodzisz!”, “Sam spierdalaj! Teraz ja chcę!”. Odepchnął Adama i zaczął przykładać chuja do wypiętego tyłka Asi. Ona jednak odwróciła się i wtedy zobaczyłem jej twarz – była inną dziewczyną niż ta, którą kochałem. Wyglądała jak rozpalona suka – miała zmierzwione włosy, lekko zaparowane okulary, czerwone policzki, zaczerwienione usta i nieprzytomne oczy. Zarzuciła ręce na ramiona Adama i głęboko go pocałowała liżąc zapamiętale, następnie takim samym pocałunkiem obdarowała Tomka. Zdjęła z siebie całą sukienkę i została z samych pończochach i kozaczkach. Powiedziała, że wystarczy dla każdego. Oni zapytali ją “A dla Twojego chłopca?”, Ona: “Że zanim on by się nią zajął, to zdążyłaby Polskę obejść na nogach”. Zabolało mnie to i wiedziałem już, że nie będę z nią. Jednak miało to taką zaletę, że całą scenę zacząłem oglądać mniej emocjonalnie, a bardziej jak pornusa. Asia w tym czasie na nowo zaczęła masować oba kutasy naraz. Nagle podeszła do “mojego” kontuaru, usiadła na nim i rozchyliła nogi, więc nie widziałem za wiele. Widziałem natomiast, jak podchodzi do niej Tomek-fotograf. Po chwili lada zaczęła się ruszać i skrzypieć. Tomek sapał głośno, a Asia odchyliła głowę i plecy do tyłu, tak, że unosząc głowę do góry widziałem pół jej ciała poza krawędzią lady. Piszczała i jęczała, a Tomek pieprzył ją z drugiej strony kontuaru w pozycji klasycznej. Nagle odwróciła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Zobaczyłem w nich strach i zaskoczenie pomieszane jednak z ogromnym podnieceniem. Widziałem jej falujące włosy i przesuwający się tułów, a ona pojękując wpatrywała się we mnie. Spostrzegła, że mój fiut stoi, a ja ocieram się nim o nogę stołu. Wtedy zaczęła jeszcze bardziej namiętnie jęczeć i kręcić się cała potęgując wrażenia Tomka. Adam w tym czasie wziął aparat i cyknął fotkę. Asia wstała i chwyciła z wieszaka swój płaszcz. Rozłożyła go na podłodze tak, żebym mógł wszystko dobrze widzieć. Tomek położył się, a Asia usiadła na nim. Od razu zaczęła dziko galopować, a on ugniatał jej cycki. Adam, który stał z boku nie wytrzymał i podszedł do Asi waląc konia. Ona chwyciła jego kutasa i zaczęła przyciskać go do piersi, miętosić i dotykać nim swojej twarzy i włosów. W pewnym momencie jednak wzięła go do buzi. Zassała mocno i głęboko. Poruszana w górę i w dół pchnięciami Tomka pobudzała tkwiącego w jej ustach kutasa Adama. “No patrz! A mówiła, że pojedyńczo” wysapał Adam. Co chwila Asia zerkała w moją stronę. Adam wziął aparat i od góry zrobił kolejne zdjęcie. Tomek upomniał go, żeby oszczędzał film. Asia patrzyła namiętnie prosto w obiektyw i zapamiętale obciągała pałę Adama. Po chwili wstała i ułożyła się na wznak. Tym razem Adam wszedł w nią od przodu, a Tomek dał jej kutasa do buzi. Pojękiwała i mruczała przy tym namiętnie. Wyjęła fiuta z ust i zaczęła lizać jaja Tomka. Adam w tym czasie przyśpieszył ruchy. Tomek przesunął się do przodu tak, że jego jaja zwisały nad twarzą Aśki. Ona natomiast jedną ręką biła mu konia, a językiem lizała worek. Tomek przykuncnął, przesunął się jeszcze kawałek dalej i wsunął pałę pomiędzy piersi Asi. Zaczął ją tak posuwać przez chwilę, ale ponieważ niemal siedział na twarzy Aśki, było im niewygodnie. Wstał, obszedł ją z drugiej strony, ukucnął  tyłem do rżnącego ją Adama i zaczął walić jej cycki od przodu. Asia wystawiła język i co chwila drażniła jego główkę. Chłopak nie wytrzymał długo. Szalę przelał moment, w którym Asia zacisnęła dłońmi mocno piersi na jego drągu i oblizała się lubieżnie. Ten widok był detonatorem. Z fiuta Tomka wystrzeliła struga spermy, która wylądowała długim paskiem na twarzy Asi, przecięta w pół drogi przez jej okulary. Kolejny strzał trafił centralnie w jej czoło i okulary, następne, trochę mniejsze opadły na jej szyję i trzymane w jej dłoniach piersi. Asia sama wzięła do ręki aparat i zrobiła zdjęcie (dziś zwane “selfie”) sama sobie z obspermioną twarzą. W tym momencie ja również się spuściłem. Ale wciąż byłem podkręcony. Adam jednak rżnął ją dalej. Tomek wyjął z marynarki chusteczkę i wytarł Asi twarz i swojego kutasa, po czym zapalił papierosa. Adam wstał, podniósł Asię z podłogi i odwrócił ją tyłem. Jedną jej nogę postawił na krześle, żeby mieć łatwiejszy dostęp do cipki, a sam ponownie wbił w nią swoją pałę. Już nie było zmysłowości, tylko dzikość. Pieprzył ją ostro jak maszyna. Jego jaja były skurczone tak, że prawie nie było ich widać i wiadomo było, że wcześniejszy, przerwany orgazm szuka ujścia z podwójną siłą. Jej ustawiona na krześle noga w kozaczku dodawała wyuzdania całej tej scenie. Aśka znowu zaczęła pokrzykiwać i głośno i szybko oddychać. Zbliżał się kolejny orgazm, który przeszywał ją całą. Adam już niewiele musiał robić – Aśka sama narzuciła dzikie tempo całej akcji. Chaotycznie rzucała ciałem, głową i wierciła tyłkiem na fiucie Adama, jęcząc głośno, a potem popłakując rozkosznie. Nagle Adam wyszedł z niej, posadził ją na krześle i poprosił Tomka, aby ten przytrzymał jej ręce od tyłu. Tomek zrobił to z łatwością, gdyż Asia była półprzytomna i nie protestowała. Adam wówczas przyłożył jej fiuta do warg i powolutku, miarowo zaczął przesuwać nim po jej ustach, nie pozwalając jednocześnie aby go brała do buzi. Jeździł żołędzią po jej wargach, zębach, policzkach, okularach bardzo powoli. Jego jaja praktycznie zniknęły. Nagle gwałtownie chwycił kutasa w garść, poruszył nim szybko kilka razy i zacisnął mocno dłoń. Tomek chwycił aparat i zaczął cykać zdjęcia. Aśka oblizała wargi i w tym momencie, zebrana pod ogromnym ciśnieniem sperma eksplodowała na jej twarz. To było szokujące i nie widziałem czegoś takiego nigdy. Kolejne białe i gęste strugi opadały na jej głowę, czoło, nos, wargi. Adam cofnął się nieco i posłał kolejne strzały na piersi Asi. Glutowata sperma kapała jej z grzywki na oprawki, z oprawek na policzki i spływała ciągnącymi się kroplami na piersi. Adam wytarł kapiącego resztkami spermy kutasa w jej włosy i “poczochrał” ją przyjacielsko. “No i co? Nie bolało? Powiedz swojemu chłoptasiowi, że nie musi się martwić, zostawię mu coś na pamiątkę” Mówiąc to, przewinął kliszę w aparacie i wyjął ją z niego. Kasetkę zostawił na kontuarze. Asia ukradkiem zerknęła na mnie i zdjęła okulary. Patrząc na mnie zlizała z nich spermę Adama. Panowie poczęstowali ją papierosem (kolejny szok dla mnie), chwilę pogawędzili, chwaląc ją z talent i poszli. Aśka podbiegła do mnie i zaczęła mnie żarliwie przepraszać, ale widok resztek spermy na jej twarzy brzydził mnie. Poszliśmy do domu osobno. Kilka dni temu widziałem ją w galerii z mężem i dziećmi…zdjęcia mam do dziś i stanowią mój największy skarb w samotne wieczory. Moje ulubione to to, które zrobiła sama po wytrysku Tomka, to w którym liże ścianę z nieprzytomnymi oczami oraz w trakcie spermowej kąpieli zafundowanej przez Adama. Mógłbym je udostępnić, ale wiem, że ktoś znajomy może to zobaczyć, a nie chcę niszczyć jej rodziny.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Nie ma jak siostra

    To była wyjątkowo mroźna zima. Z dreszczem przypominam sobie te ostre mrozy o poranku, nim jeszcze zaczynało świtać, a ja zaspany, trzęsąc się z zimna, wlokłem się po ciemku na przystanek, by dotrzeć na uczelnię. Pamiętam też powroty, kiedy zziębnięty i przemoczony czekałem w nieskończoność na autobus powrotny, który przez niesprzyjającą pogodę nigdy nie trzymał się rozkładu. Śnieg, mróz oraz ogrom nauki na studiach, bardzo dawały mi się wtedy we znaki i obrzydzały mi życie, jednak mimo wszystko zimę tamtą wspominam z sentymentem i tęsknotą.

    Moja młodsza siostra Asia również nie znosiła tej pogody. Po powrocie ze szkoły zawsze przeklinała zaspy śniegu, przez które idąc musiała się przedzierać. Zdejmowała wtedy przemoczone spodnie i rozwieszała je na kaloryferze, zostając od pasa w dół w samych rajstopach i majtkach. Chodziła tak potem po domu, a ja po kilkunastu dniach oglądania jej mimochodem w takim odzieniu, zdałem sobie sprawę, że znam już chyba wszystkie jej majtki. Pewnego dnia podczas zajęć na uczelni przyłapałem się na rozmyślaniu, które z nich dziś będzie miała na sobie. Coraz częściej czekałem tylko na to, aż w domu będę mógł popatrzeć sobie na Asię. Próbowałem wypierać myśl, że podnieca mnie własna siostra, aż do dnia, kiedy miała na sobie cienkie cieliste rajstopy, a pod nimi białe koronkowe majtki, i jak zwykle paradowała tak po mieszkaniu bez żadnego skrępowania. Nie mogłem wtedy oderwać oczu od jej nóg i pupy, a kiedy wieczorem onanizowałem się w kiblu, przed oczami miałem właśnie ten jej tyłek i nogi. Wtedy pierwszy raz zwaliłem pod swoją siostrę. Było to w dziwny sposób ekscytujące i tak przyjemne, że mimo późniejszych wyrzutów sumienia, od tamtej pory zaczęła ona regularnie gościć w moich masturbacyjnych fantazjach. Niebawem doszło do tego, że kiedy tylko widziałem ją bez spodni, od razu robiło mi się sztywno w gaciach i musiałem lecieć sobie ulżyć, a że zazwyczaj chodziła tak przez całe popołudnia, często onanizowałem się po kilka razy dziennie. Marzyłem o tym, by móc pogładzić ją po udach, by ścisnąć za pośladki, by wsunąć jej ręce pod koszulkę i pomacać te drobne piersi…

    Asia była naprawdę seksowną dziewczyną. Miała śliczną twarzyczkę, duże niebieskie oczy, szerokie usta, długie blond włosy, często przyozdobione ładnymi loczkami. Nieco wyższa i szczuplejsza od innych szesnastolatek. Ja, mimo iż miałem wtedy już dwadzieścia lat, wciąż pozostawałem prawiczkiem. Wiecznie napalonym, onanizującym się chłopakiem, który nigdy jeszcze nie zaznał fizycznego kontaktu z kobietą, chodź bardzo tego chciał i wciąż o tym myślał. Doszedłem więc do wniosku, że nie ma nic dziwnego w fakcie, iż podnieca mnie własna siostra, skoro jest jedyną dziewczyną, którą mogę oglądać na wpół nagą. Do tego doszła jeszcze jej piżamka z szerokim i luźnym dekoltem, pod którym, gdy się pochylała, można było ujrzeć pączkujące piersi prawie w całej okazałości, gdyż do snu nie nosiła stanika. Parę razy dostrzegłem w ten sposób śliczne, nieproporcjonalnie duże w porównaniu do małych cycuszków sutki. Żeby tak móc je ścisnąć, powykręcać, przyssać się do nich… Cóż, marzenia marzeniami, a póki co mogłem co najwyżej wyobrażać to sobie jadąc na ręcznym.

    Pamiętam, że jako dzieci wciąż kłóciliśmy się z siostrą. Gdy już dojrzeliśmy, byliśmy raczej zgodni, choć często szturchaliśmy się i przepychaliśmy. Nie były to jednak kłótnie na poważnie, zazwyczaj tylko niewinne przepychanki dla zabawy. Odkąd jednak zacząłem postrzegać Asię jako seksowną laskę, te “zabawy” stały się dla mnie czymś więcej, gdyż mogłem wtedy niby przez przypadek, nie budząc podejrzeń, to dotknąć tyłka siostry, to przejechać dłonią po jej udzie, to “niechcąco” zahaczyć o pierś… Tak więc prowokowałem takie bijatyki coraz częściej. Po większości z nich byłem tak podniecony, że od razu biegłem do kibla w wiadomym celu. Pewnego razu skończyło się to jednak inaczej…

    Tego dnia wracałem dość wcześnie z uczelni, brodząc po kostki w śniegu, który akurat sypał i pokrywał grubą warstwą ulice i chodniki. Ludzie nie zdążyli jeszcze odśnieżyć przed swoimi domami, śnieg przemoczył mi buty oraz nogawki spodni. Byłem zły, zmęczony i głodny, nie mogłem się już doczekać, aż dotrę do domu. Zamierzałem się najeść, po czym dla odprężenia sobie poczytać. Dostałem na święta ciekawą książkę – tak dobrą, że spodobała się nawet mojej siostrze, która na ogół niezbyt lubiła czytać. Pożyczała więc ją sobie ode mnie bez pytania, gdy nie było mnie w domu. Denerwowałem się wtedy na nią, bo nigdy potem nie mogłem znaleźć książki, a do tego zakładka zawsze była wtedy na innej stronie, niż ją zostawiłem.

    W końcu dotarłem do domu i zacząłem przygotowywać sobie obiad. Podczas, gdy ziemniaki się gotowały, zdjąłem przemoknięte spodnie i położyłem je na kaloryfer. Zostałem w samych kalesonach, obcisłych i uwydatniających moje umięśnienie. Następnie postanowiłem sobie poczytać, nie mogłem jednak znaleźć książki. “Kurwa, znowusz ją zabrała!” – pomyślałem sobie z wściekłością – “pewnie jeszcze wzięła ją ze sobą do szkoły!”. Nie wiedziałem, kiedy Aśka skończy lekcje, więc byłem tym bardziej wkurzony. “No to sobie poczytałem” – złościłem się. Po chwili jednak usłyszałem, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wiedziałem, że to Aśka, bo rodzice wracali z pracy zawsze dużo później. Zdjęła kurtkę i weszła do kuchni.- O, już jesteś. Co robisz na obiad? – rzuciła na przywitanie, uśmiechając się.Już miałem ją opieprzyć, ale jak zwykle zaniemówiłem na jej widok. Miała na sobie krótką koszulkę odsłaniającą pępek i przemoczone, obcisłe dżinsy, jednak nie to zaparło mi dech w piersiach. Ten stan dopadł mnie na widok jej rozpinającej sobie rozporek. Serce zaczęło mi bić szybciej, czułem pulsującą w żyłach krew, która chyba przyśpieszyła tak, by napłynąć momentalnie do mego kutasa, gdyż za chwilę stanął na baczność. Zdałem sobie sprawę, że siostra za chwilę zdejmie przy mnie spodnie i znów będzie świeciła seksownym tyłkiem i nogami, dając ukojenie dla moich oczu i cierpienie dla wyrywającego się do niej kutasa. Zaniechałem więc awantury o książkę, żeby nie poszła sobie obrażona, odbierając mi ponętny widok. Odpowiedziałem za to na jej pytanie:- Ziemniaki i kiełbasa, ale robię tylko dla siebie, nie wiedziałem, że już wrócisz. Ale jak chcesz, to dorzucę też dla ciebie, dopiero zaczyna się gotować.- Nie, dzięki, nie lubię kiełbasy. Sama sobie coś zrobię.- Jak chcesz – odparłem, ukradkiem wciąż zerkając na jej nogi, z których właśnie zsuwały się spodnie.Stała bokiem do mnie i nie widziała, jak się jej przyglądam. Dżinsy opadły na podłogę, Asia zrobiła krok w bok, by z nich wyjść i pochyliła się, żeby je podnieść. Wypięła przy tym ponętny tyłeczek, przyprawiając mnie o zawrót głowy. Miała na nim dość kuse majteczki w panterkę – jedne z moich ulubionych. Przyciemnione były przez czarne, grube rajstopy. Zwykle nosiła cieńsze, jednak dziś było dość zimno, zapewne dlatego ubrała cieplejsze. Przyglądałem się jej udom, które po chwili napięły się i siostra się wyprostowała. Odwróciła się w moją stronę, więc musiałem spuścić wzrok, jednak kątem oka wciąż zerkałem, jak zmierza w moim kierunku.- Cała przemokłam. Cholerny śnieg! – powiedziała, zbliżając się do kaloryfera, który był za mną. – Kiedy w końcu będzie wiosna… – jęknęła.Minęła mnie i stanęła, rozwieszając spodnie obok moich. Znów się przy tym pochyliła, a ja oczywiście odwróciłem się, by popatrzyć na wypiętą pupę. Siedziałem, więc ten zjawiskowy tyłeczek znalazł się naprzeciw mej twarzy, oddalony o jakieś pół metra. Znów zakręciło mi się w głowie i kolejna porcja krwi napłynęła mi do kutasa. Stała tyłem, nie widziała mnie, więc przysunąłem do niej twarz, tak blisko, że prawie dotknąłem nosem tyłeczka. Położyłem sobie rękę na kroczu i pomasowałem się. Podnieciłem się niemożliwie, świerzbiło mnie, by złapać ją za dupę i pobawić się pośladkami, lecz jakoś się powstrzymałem. Nagle Asia odwróciła się, więc ja również szybko się od niej odsunąłem. Do tej pory nie wiem, czy zauważyła to wtedy. Zaczęła robić sobie coś do jedzenia, a ja siedziałem i obserwowałem, jak krząta się po kuchni.

    Zjadła i wyszła, mi w końcu zagotowały się ziemniaki, więc również spożyłem obiad i udałem się w stronę swojego pokoju. Pokój mojej siostry był po drodze do mojego, więc w głowie pojawiła mi się myśl, by zajść do niej i jeszcze chwilę sobie popatrzeć – zawsze to jeszcze większa podnieta przed masturbacją. Przypomniałem sobie o podwędzonej mi książce, więc miałem już pretekst, by wejść do jej pokoju. Bez pukania nacisnąłem klamkę i wkroczyłem ze złowrogą miną do pomieszczenia. Miałem szczęście, bo akurat trafiłem na moment, gdy Asia przebierała koszulkę i jedyną rzeczą, jaką miała na sobie od pasa w górę, był czarny stanik. Zabuzowało mi w jajach, jednak szybko się pozbierałem i podszedłem do niej, na nowo przybierając złowrogi wyraz twarzy.- Gdzie moja książka?! – spytałem ostro – znowusz mi ją podpierdzieliłaś!- A, no tak… – odpowiedziała znudzona. – Sorki. Myślałam, że wrócę szybciej niż ty i zdążę ci oddać, chciałam sobie poczytać w szkole, bo zawsze strasznie się nudzę na lekcjach…- Ja też chciałem sobie poczytać! – krzyknąłem i złapałem ją za rękę, ściskając mocno, by poczuła ból.Pisnęła i spróbowała się wyrwać, a ja kontynuowałem. – Nie możesz poczekać, aż ja przeczytam do końca, i wtedy ci ją pożyczę na tak długo, jak zechcesz?!- No mogę, sorki – wyjęczała i wykrzywiła się z bólu.- Nie będziesz już jej zabierać? – spytałem, wykręcając jej rękę do tyłu.Zrobiłem to delikatnie, uważając, by jej nie uszkodzić, ale w taki sposób, by stała tyłem do mnie. Przybliżyłem się do niej i otarłem się kroczem o jej pupę. Próbując wyrwać rękę z mego uścisku, pochyliła się, wypinając się i drażniąc tyłkiem mojego członka.- Będę ją brała, kiedy zechcę! – powiedziała ze złością.To był jej błąd. Udałem wściekłość i zmusiłem ją do zrobienia paru kroków w bok, tak, by znalazła się przed łóżkiem. Pchnąłem ją na nie, padła na pościel, leżała na brzuchu. klęknąłem na brzegu łóżka pomiędzy jej łydkami i położyłem rękę na jej plecach, by ją przytrzymać. Przycisnąłem Aśkę do łóżka, delektując się gładką skórą.- Ty mała łajzo – rzekłem, już mniej ostro, po czym dodałem prawie ze śmiechem: – Teraz ci pokażę.- Zostaw mnie! – krzyknęła piskliwie, po czym również się roześmiała, gdy zacząłem ją łaskotać.Piszczała i wierzgała nogami. Opuszkami palców, delikatnie łaskotałem jej biodra oraz pachy. Co chwilę “przypadkiem” zahaczałem o stanik, parę razy nawet mój palec wślizgiwał się pod jego pasek. Zaraz przestało mi to wystarczać, więc jedną dłonią dla zamarkowania moich niecnych zamiarów wciąż ją łaskotałem, a drugą gładziłem po plecach, delektując się ich dotykaniem. Jeździłem tak w górę i w dół, za każdym razem schodząc coraz niżej, przybliżając się niebezpiecznie do tyłeczka. Wiła się pode mną, śmiejąc się i jeszcze nic nie podejrzewając, a ja kciukiem już zawędrowałem do gumki od rajstop. Wśliznąłem się pod nią i koniec palca dotykał już panterkowych majteczek. Tak mnie to podrajcowało, że nie zapanowałem nad sobą – wsunąłem dłoń jeszcze głębiej pod rajstopy i złapałem siostrę za pośladek. Zapomniałem już o łaskotkach. Ścisnąłem jej pupę, a ona znieruchomiała. Trochę się zawstydziłem tego czynu, więc spytałem:- Ciekawe, czy masz na tyłku łaskotki?Przez chwilę nie odpowiadała, więc by to sprawdzić, zacząłem łaskotać jej pupę. Palcami czułem rowek pod materiałem majtek.- Chyba nie mam – parsknęła wesoło.Chwilę jeszcze pojeździłem palcami po majtkach, po czym wyjąłem rękę spod rajstop. Bałem się pozwalać sobie na zbyt wiele, jednak nie chciałem jeszcze kończyć naszej zabawy. Znów zabrałam się za smyranie jej po plecach, a ona znów zaczęła się chichrać i wierzgać.
    Po chwili udało jej się obrócić na plecy. Spróbowała się uwolnić, ale jej nie wyszło, a w wyniku szamotaniny pochyliłem się nisko, znalazłem się nad nią, jej piersi były oddalone zaledwie o parę centymetrów od mojej klaty. Spojrzałem na nie, zauważyła to. Jedną dłoń trzymałem na jej ramieniu, drugą na dekolcie. Trochę nas zmęczyły te wybryki, więc obydwoje mieliśmy przyśpieszone oddechy. – Aż się zgrzałem – wydyszałem i zacząłem zdejmować koszulkę.- Ja też – sapnęła Asia.- Przecież ty jesteś goła… – powiedziałem, patrząc się pożądliwie w jej stanik.Zrobiło się trochę nieswojo. Po chwili Aśka rzekła:- No, dobra, zostaw mnie już…- A jak z moją książką? – spytałem, odrywając wzrok od piersi.Chyba tak naprawdę wcale nie chciała, żebym ją zostawił, bo odpowiedziała zaczepnym tonem:- Będę ją czytać, kiedy zechcę!- Osz ty! – krzyknąłem wesoło i zacząłem ściskać jej ciało w różnych miejscach, niby po to, by sprawić jej ból, ale chyba obydwoje już znaliśmy moje niecne zamiary.Asia jednak nie protestowała, co dodawało mi śmiałości. Ściskałem coraz bardziej intymne miejsca, jednak wciąż bałem się zaatakować piersi. Moje macanki stawały się coraz delikatniejsze, wręcz pieszczotliwe. W końcu zdecydowałem się i położyłem dłonie na staniku. Lekko ścisnąłem cycki Asi, patrząc jej pytająco w oczy. W odpowiedzi złapała mnie za ręce i niepewnie je odepchnęła.- Dobra, starczy – powiedziała cicho.To jej niezdecydowanie mnie ośmieliło, znów położyłem dłonie na jej biuście i zacząłem się nim zabawiać. Miętosiłem piersi z coraz większym pożądaniem, a ona widząc, że się mnie nie pozbędzie, zaprzestała obrony. Leżała pode mną i patrzyła mi w twarz. Również spojrzałem jej w oczy. Była podekscytowana. Poczułem, że coś napiera na mojego członka. Uświadomiłem sobie, że to moja siostra uniosła krocze i przycisnęła je do mojego. Złapała mnie niepewnie za biodra i zaczęła gładzić mój nagi tors. Pieściliśmy się teraz nawzajem. Cały czas czułem poruszającą się w górę i w dół miednicę siostrzyczki, również zacząłem się tak poruszać, dociskając się jeszcze mocniej kroczem do niej. Oddech Asi robił się coraz cięższy i szybszy. Wsunęła dłonie w moje kalesony i jeździła nimi po moich pośladkach. Zsunąłem jej stanik, ukazały mi się małe piersi ze sterczącymi sutkami. W końcu mogłem się im przypatrzeć. Dotknąłem ich palcami wskazującymi. Cały czas unikając wzroku siostry, zacząłem je miętosić. Nie chciałem się patrzyć jej w oczy, było mi jakoś głupio. Położyłem się na niej i cycki rozgniotły się na mojej klacie. Twarz Asi znalazła się bardzo blisko mojej, coraz trudniej było mi unikać jej spojrzenia, więc sturlałem się z niej i obróciłem ją na bok, tyłem do mnie. Gdy przed chwilą ocieraliśmy się kroczami, kalesony zsunęły mi się lekko i teraz główka sterczącego kutasa wystawała z nich. Przylgnąłem nią do pupy siostry i zacząłem się o nią ocierać. Zgięła lekko nogi, bym mógł się mocniej przycisnąć do jej pośladków. Znad jej ramienia widziałem, jak powędrowała rączką między swoje nogi i zaczęła pocierać się po kroczu. Jej oddech przerodził się już w niekontrolowane sapanie. Dłońmi pieściłem jej brzuch, cycki, sterczące sutki oraz uda. Podniosłem jeszcze wyżej głowę, by zobaczyć jej twarz. Miała zmrużone oczy, widać było, że jest jej przyjemnie. Tego było dla mnie za wiele. Ścisnąłem mocno jej boki i wciąż ocierając się pałą o tyłeczek, wytrysnąłem. Sperma zalała rajtuzy oraz dolną część pleców Asi. Próbowała udawać, że tego nie czuje, ale widać było, że jest zaintrygowana. To był najlepszy orgazm, jaki przeżyłem w swoim dotychczasowym życiu.

    Gdy wyrzuciłem z siebie całe nasienie, przycisnąłem się jeszcze raz pałą do jej pupy i wydusiłem resztkę spermy. Ona wciąż pocierała się po kroczu, teraz już całkiem zamaszyście. Wytarłem dłonią owoc swojego podniecenia z jej pleców i rajtuz, ona w tym czasie chyba doszła. Siedząc koło niej patrzyłem z góry na jej twarzyczkę, po której przechodziły skurcze, wyginając usta grymasami zadowolenia. Ta rozkosz orgazmu malująca się na dziewczęcej twarzy, nigdy nie zapomnę tego widoku… Nim otworzyła oczy, wstałem i bez słowa wyszedłem z pokoju.
    Przez parę kolejnych dni nie rozmawialiśmy z siostrą o tym, co zaszło. Udawaliśmy, że nic się nie wydarzyło. W końcu jednak pożądanie wzięło górę i do podobnego ekscesu doszło ponownie. Tym razem to moja siostrzyczka była prowodyrem zaistniałej sytuacji. Przyszła do mojego pokoju pół naga, miała na sobie podobny zestaw bielizny co ostatnim razem – majteczki, rajstopki i stanik. Tyle, że tym razem rajtuzy były cienkie i cielistego koloru, a majtki białe, koronkowe. Była boso. Siedziałem akurat na kanapie, na jej widok od razu podskoczyło mi ciśnienie. W pokoju obok siedzieli rodzice i oglądali telewizję, a ona bezceremonialnie usiadła mi na kolanach. Zaczęła na nich podskakiwać, powtarzając “patataj, patataj”. Było to chyba odniesienie do naszej zabawy z dzieciństwa, kiedy to czasami siadała mi podobnie na kolanach i podskakiwała, udając, że jedzie na koniu. Tylko, że wtedy nie było w tym żadnego podtekstu… Teraz położyłem dłonie na jej kolanach i przejechałem nimi w górę, wzdłuż ud, aż znalazły się na kroczu. Ona wciąż na mnie skakała, drażniąc pupą mojego członka i powtarzając, coraz namiętniejszym tonem, swoje “patataj”. Docisnąłem jej tyłek do siebie i westchnąłem. Jeździłem rękami po udach, namiętnie pieszcząc ich wewnętrzną stronę. To chyba sprawiało siostrzyczce przyjemność, gdyż zaczęła coraz ciężej i szybciej oddychać. Również począłem poruszać miednicą w górę i w dół, dopasowując się do ruchów podskakującej Asi. Złapała moje dłonie i umieściła je na swojej cipce, dając mi do zrozumienia, bym pieścił ją przez rajstopy i majtki. Robiłem to, wciąż stymulując sobie kutasa jej tyłkiem. Nie trzeba było nam wiele, by dojść w takiej pozycji. Strumień nasienia wytrysnął mi w majtkach, sapałem ciężko w szyję siostry. Jedną ręką łechtając krocze Asi, drugą ścisnąłem ją za udo, tarmosząc rajtuzy. Ona też była już blisko. Czułem na dłoni wilgoć przesiąkającą z jej cipki przez materiał majtek i rajstop. Nagle poczułem, że jej rozgrzana szparka pulsuje. Wbiła paznokcie w kanapę i zastygła, wzdychając cichutko Po chwili wstała i wyszła, zostawiając mnie z ospermionymi gaciami.

    Od tamtego czasu takie ekscesy powtarzały się regularnie. Następnym razem to znów ja sprowokowałem podobną sytuację. Był poranek, rodziców nie było już w domu, my z siostrą siedzieliśmy w kuchni, ona przygotowywała śniadanie. Była w samych majtkach i bluzeczce od piżamy. Patrzyłem jak się krząta i byłem coraz bardziej podniecony, w końcu podszedłem do niej i stając za nią, złapałem ją za biodra. Od razu, jakby tylko na to czekała, odłożyła nóż na stół i poddała mi się. Przyciągnąłem ją do siebie i przywarłem do jej dupci. Chwilę ją popieściłem ocierając się, następnie położyłem siostrę na podłodze, plecami do góry, i podwinąłem jej bluzeczkę. Pieściłem plecki, lecz to mi nie wystarczało. Ściągnąłem z niej piżamkę. Po chwili macania opuściłem sobie spodnie, wypuszczając na wolność swojego nabrzmiałego ptaka. Siadłem okrakiem na plecach Asi i dotknąłem penisem do paska od stanika, po czym wsunąłem się nim pod ten pasek. Zacząłem poruszać biodrami, początkowo lekko, z czasem coraz szybciej. Siostra włożyła rękę pod siebie i masturbowała się. Ja, waląc ją między plecy a pasek od stanika, wkrótce doszedłem, chlapiąc jej spermą we włosy. Gdy Asia zadowalała się, oczyściłem jej włosy z nasienia i usiadłem z powrotem przy stole, czekając, aż zrobi mi śniadanie.

    Nasze igraszki stały się coraz częstsze, na początku robiliśmy to raz na kilka dni, później powtarzało się to prawie codziennie, czasami nawet po dwa razy jednego dnia. Czemu mielibyśmy sobie żałować, skoro obydwojgu nam sprawiało to radość? Naszą niepisaną zasadą było jednak to, że nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ani podczas zabaw, ani też potem. Byłoby to krępujące. Wciąż także nam było głupio patrzeć sobie w oczy podczas igraszek, więc nasze pozycje ograniczały się do takich, przy których ocierałem się o siostrę od tyłu. Pod tym względem byłem bardzo pomysłowy, wymyślałem przeróżne, może trochę dziwaczne, aczkolwiek podniecające pozycje. Oprócz ocierania się o tyłek i walenia ją pod pasek od stanika, moimi sposobami na rozkosz było także ruchanie jej między gorące uda, wkładanie kutasa do oczka w rajstopach i poruszanie nim pomiędzy udem a nylonem, ocieranie się o jej stopy lub też ładowanie fujary pod gumkę od rajstop albo od majtek. Możliwości jak widać było naprawdę mnóstwo. Przez długi czas robiliśmy to takimi metodami, w końcu jednak zapragnęliśmy czegoś więcej.
    Rodzice poszli na całą noc do znajomych, był wieczór, zostaliśmy z Asią sami w domu. Siedziałem u niej w pokoju i patrzyłem, jak się przebiera. Gdy została w samym staniku i majtkach, zaproponowałem, by może się już nie ubierała.- W sumie jest ciepło, mocno grzeją, nie muszę się ubierać. – odparła. – Ale pod warunkiem, że ty też się rozbierzesz, czemu tylko ja mam siedzieć goła?- Jasne.Rozebrałem się więc i zostałem w samych wybrzuszonych bokserkach. Udaliśmy się tak do dużego pokoju, mieliśmy oglądać telewizję. Włączyłem odbiornik i poszukałem jakiegoś filmu. Coś akurat leciało, więc zostawiłem. I tak to nie film był teraz dla mnie ważny, tylko ciałko siedzącej na kanapie siostry. Tymczasowo kanapa stała u nas pod kątem do telewizora i Asia musiała siedzieć bokiem. Po jakichś dziesięciu minutach spytałem:- Wygodnie ci na kanapie siedzieć? Tak bokiem? Nie lepiej byłoby w fotelu?- Przecież ty zająłeś fotel…- Możesz przyjść na kolanka – zaproponowałem, klepiąc się po udzie.- Hmm, w sumie może i byłoby wygodniej – wstała i podeszła do mnie, by umościć się na moich kolanach.Ponętny tyłeczek znalazł się na moim członku i aż westchnąłem. Położyłem ręce na jej udach i siedzieliśmy tak dobre pół godziny, ja co chwilę tylko gładziłem ją po nodze, a ona co jakiś czas zmieniała pozycję, drażniąc pupą mojego kutasa. Z czasem zaczęła się poruszać coraz częściej, doprowadzając mnie tym do obłędu. Zsunąłem po kryjomu bokserki i teraz tylko materiał jej majteczek oddzielał mojego fiuta od pupci siostry. Czułem nim rowek, nie mogłem wytrzymać z podniecenia i wsunąłem penisa pod majtki Asi. Teraz dotykał jej nagiego pośladka. Poruszałem chujem i przyciskałem do niego siostrę. Całowałem leciutko jej ramię i szyję. Zapach jej ciała pobudzał mnie jeszcze mocniej, byłem już u granic wytrzymałości, postanowiłem sobie ulżyć, spuszczając się jej pod majtki, lecz nim to zrobiłem okazało się, że tym razem ona ma inne plany. Gdy ocierała się o mnie tyłkiem, majtki zaczęły się jej zsuwać. Potem pomogła sobie rękami, musiałem wyjąć pałę z majteczek, by umożliwić ich zdjęcie. Wstała i zrzuciła je, wypinając się nagą pupką w moją stronę. Położyłem dłonie na miękkich, gorących pośladkach i zacząłem je ugniatać, po chwili również wstałem i przywarłem do niej kutasem, znalazł się pomiędzy pośladkami. Poruszyła się, już prawie doszedłem. Nagle odwróciła się w moją stronę i jej cipka przyległa do mojego członka. Nie widziałem jej, ale była bardzo przyjemna w dotyku, czułem penisem, że jest gładka i wygolona, widać siostra przygotowała ją wcześniej.- Braciszek… – rzekła cichutko, łapiąc mnie za rękę i kładąc ją na swojej ociekającej sokami muszelce.- Co? – Spytałem zdziwiony, gdyż do tej pory nigdy nie rozmawialiśmy podczas zabawiania się.- Wiesz co? Chciałabym to z tobą zrobić. Stracić z tobą dziewictwo. Nigdy jeszcze nie uprawiałam seksu, a wiem, że ty byś był delikatny i dobry dla mnie. Chcesz to ze mną zrobić? – Zaczerwieniła się lekko, speszona.Ja również byłem trochę zakłopotany, ale bez wahania odpowiedziałem:- Bardzo bym chciał, moja siostrzyczko – przybliżyłem swoje usta do jej.Pocałowaliśmy się lekko. Przejechałem dłonią wzdłuż jej szczelinki, a ona aż westchnęła, gdy zahaczyłem palcem o łechtaczkę. Złapała mnie za fiuta i przystawiła go do swojej norki.- Ale… Czekaj… – odsunąłem się od niej – tak bez zabezpieczenia? A jak zajdziesz? – spytałem.Nic nie odpowiedziała, widocznie też się tego bała. Widać było, że nie może się zdecydować, lecz po chwili pożądanie wzięło w niej górę. Pchnęła mnie na fotel, po czym weszła na niego i ukucnęła nad moim przyrodzeniem. Musnęła je cipką.- Nie zajdę, nie zajdę – mówiła, zaczynając się na mnie nieporadnie nadziewać.Ja jednak nie dałem się opanować chęci zerżnięcia jej tu i teraz – gdyby zaszła, byłoby nieciekawie. Nie mogłem przecież ryzykować, wiedziałem, że jej młoda, napalona cipeczka musi być bardzo płodna.- Nie – rzekłem stanowczo. – Bez kondoma tego nie zrobimy. Nie chcesz chyba zostać mamusią, w dodatku mamusią dziecka swojego brata.- No racja – odpowiedziała po chwili namysłu, lecz jej cipka wciąż nie odrywała się od mojego kutasa. Ocierała się nią o mnie, ale nie próbowała się już nadziać.- Jutro to zrobimy. Zaopatrzymy się i zrobimy to, obiecuję, ale teraz nie możemy ryzykować – sapałem do niej podniecony, chcąc się usprawiedliwić.Jej biust ocierał się o moją klatkę. Wygięła rękę za plecy, usłyszałem ciche pyknięcie klamerki, po czym stanik zaczął osuwać się w dół. Na wierzch wyskoczyły dwie różowe, malutkie ale piękne kuleczki, zwieńczone sterczącymi, dojrzewającymi brodawkami. Dotknęła mnie sutkami. Była teraz przede mną cała naga. Trzymałem ją za pośladki, wciąż ocieraliśmy się narządami. Soki podniecenia wydzielające się z jej cipki mieszały się z moim śluzem z kutasa.- A może jednak chcesz? – szepnęła podniecona, widać było, że wciąż ma przemożną chęć się na mnie nadziać.Tym razem może i bym uległ, ale nie zdążyła mnie przekonać. Ocieranie się o nią doprowadziło mnie do orgazmu. Fala spermy chlapnęła na cipkę i pępek Asi. Jęczałem, a ona widząc, jak jest mi dobrze, zwolniła ruchy, by dać mi jeszcze więcej rozkoszy.- No trudno, nie namówiłam cię – powiedziała, gdy zalewałem ją nasieniem.- Spokojnie, Asia, wynagrodzę ci to… – wyjęczałem.

    Kiedy skończyłem szczytować, zdjąłem z siebie siostrę i wstałem z fotela, by teraz to ją na nim usadzić. Gdy już siedziała – naga tak, jak została stworzona – uklęknąłem przed jej łonem i rozchyliłem jej nogi. Wreszcie miałem przed oczami tę cudowną, młodziutką muszelkę i mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Była jeszcze piękniejsza, niż w moich snach i marzeniach – nabrzmiała, mokra, różowa, oblana wciąż moją spermą. Przysunąłem do niej twarz i zahaczyłem nosem o łechtaczkę. Jęknęła. Polizałem ją nieśmiało. Trochę obrzydzała mnie własna sperma, ale chęć wylizania siostrzanej cipki była tak ogromna, że przytłumiła wszystkie opory. Asia wplątała palce w moje włosy i wiła się pode mną, a ja coraz namiętniej lizałem jej czułe miejsce. Nie trzeba było jej wiele, doszła w parę chwil. Przycisnęła sobie do krocza moją głowę i wypięła się cipką w moją stronę. Czułem językiem skurcze, które rozchodziły się od łona po całym jej ciele. Zarzuciła mi nogi na ramiona i oplotła udami moją szyję, wciąż się wijąc, wyginając i jęcząc. Po wszystkim opadła zadyszana na fotel i normowała powoli oddech, podczas gdy ja jeszcze oczyściłem ze spermy gorący pępuszek, po czym ucałowałem siostrę w policzek.- Dzięki, brat – wydyszała.- Spoko, przyjemność po mojej stronie – uśmiechnąłem się do niej.Odwzajemniła uśmiech i pocałowaliśmy się delikatnie w usta, po czym rozeszliśmy się spać – było już dość późno.

    Mimo, iż byłem zmęczony, nie mogłem zasnąć. Wydarzenia z dzisiejszego dnia zaprzątały moją głowę. Okazało się, że Asia też nie spała, gdyż niedługo odwiedziła mnie w pokoju. Weszła i włączyła światło. Gdy przyzwyczaiłem się do jasności, zauważyłem, że jest w swojej seksownej piżamce z luźnym dekoltem. Podeszła do łóżka i usiadła z brzegu.- Chciałam ci jeszcze raz podziękować za to, że tak dobrze się dziś mną zająłeś. Tak miło mi było, jak robiłeś mi dobrze językiem…- Chyba każdy brat dbałby o taką siostrę jak ty.- Wiesz, chciałabym ci się jakoś odwdzięczyć…- Jak? – spytałem z podnieceniem w głosie.- Hmm… – udała, że się zastanawia, po czym powędrowała rączką pod kołdrę.Chwilę nią pobłądziła po moim ciele, aż znalazła członka, który już zaczynał sztywnieć. Pomasowała go chwilę przez piżamę, po czym rozkryła mnie i zsunęła mi spodenki. Pochyliła się nad moim penisem i ucałowała go. Przeszył mnie dreszcz. Wciąż pochylona, złapała jedną ręką moje jajka i pieściła je delikatnie, a drugą smyrała mnie niepewnie po twardym już, czerwonym kutasie, zahaczając co chwilę o czuły punkt u spodu główki. Następnie znów przybliżyła do niego twarz i wzięła czubek do ust. Patrzyła mi w pytająco w oczy, jakby nie była pewna, czy mi się to podoba. Wyraz mojej twarzy chyba zdradzał, że tak, więc powolutku opuściła głowę w dół, zanurzając moje przyrodzenie gdzieś do połowy w swojej buzi. Następnie uniosła głowę. Kilka razy powtórzyła ten ruch, dostarczając mi tym niesamowitych doznań, po czym na chwilę wypuściła mojego penisa, by spytać z niewinnym uśmieszkiem:- I co, podoba ci się taka forma mojej wdzięczności?- I to jak – wysapałem, kładąc dłoń na jej głowie i przyciągając ją z powrotem do mej pały.Coraz śmielej robiła mi loda, po jakimś czasie zauważyła, że może dać mi jeszcze więcej radości, drażniąc wędzidełko językiem. Wiedziałem już, że długo tego nie wytrzymam. Włożyłem rękę w jej dekolt i palcem musnąłem sutka. Zacząłem miętosić pierś, drugą ręką mierzwiłem siostrze włosy, jednocześnie kontrolując tempo ruchów jej głowy, by zapewnić sobie jak największe doznania. Ona włożyła sobie rękę w spodenki i gładziła się po kroczu. Wystarczyło parę minut, żebym doszedł w ustach siostry. Wyssała ze mnie całą spermę i połknęła ją z grymasem niesmaku. Po niedawnym orgazmie musiało jednak być tego już niewiele. Przybliżyła swoją twarz do mojej, wciąż się onanizując. Czułem z jej ust zapach spermy.- Dziękuję – powiedziałem delikatnie, patrząc w jej rozmydlone oczka.- Proo-ooo-ooszę, braa-aaaciszkuuu… – wydyszała mi w twarz.Właśnie szczytowała. Po wszystkim ucałowałem ją i gdy wyszła, zasnąłem, tym razem bez problemu.

    Z rana zbudził mnie szum lecącej wody. Myślałem, że to rodzice wrócili już od znajomych i teraz któreś z nich się kąpie. Wyszedłem ze swojego pokoju i skierowałem się do kuchni, by zjeść jakieś śniadanie. Byłem w wyśmienitym humorze, w końcu wczoraj przeżyłem coś niesamowitego. Po drodze przechodziłem koło łazienki, drzwi były uchylone. Zauważyłem rozbierającą się siostrę, okazało się, że to ona napuszcza wodę do wanny. Zobaczyła mnie i uśmiechnęła się.- Hej – powitała mnie radośnie i podeszła do drzwi.- Hej – odpowiedziałem i odwzajemniłem uśmiech.Pogładziła mnie po policzku.- I jak tam po wczorajszym? – spytała figlarnie.- Super. Naprawdę. A ty jak?- Ja jeszcze lepiej. Wiesz co, napuściłam wody. Nie chciałbyś się ze mną wykąpać?Zdziwiła mnie ta propozycja i podnieciła zarazem.- A starsi? Nie wrócili jeszcze?- Nie, jeszcze nie…- A jak wrócą i zobaczą, że razem się kąpiemy?- Nie wrócą. Dzwonili przed chwilą, mówili że dopiero wstali. Chyba sobie wczoraj popili. Zanim się ogarną, zjedzą śniadanie, dojadą tu… Powiedzieli, że nie będą prędzej niż za dwie godziny.Aż dostałem wypieków na twarzy na myśl o tej perspektywie. Los nam sprzyjał, tak jakby ktoś to z góry zaplanował.- Jasne, w takim razie chętnie się z tobą wykąpie – powiedziałem zadowolony do siostrzyczki.Zapominając o śniadaniu, wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi łazienki. Zacząłem się rozbierać, Asia podeszła do mnie i zsunęła mi spodenki, podczas gdy ja ściągnąłem górę piżamy. W zamian ja pomogłem jej w pozbyciu się stanika i majteczek. Staliśmy przed sobą nadzy i uśmiechaliśmy się do siebie na myśl o wspólnej kąpieli.- Wchodź pierwszy – poprosiła, więc to uczyniłem.Położyłem się w gorącej wodzie i odetchnąłem głęboko. Ona weszła za mną, uklęknęła nad moim pobudzonym członkiem. Mimo, iż wanna była dość duża, we dwójkę było nam w niej trochę ciasno, co jednak uznałem za zaletę, bo dzięki temu nasze ciała były bardziej splecione. Asia oparła się dłońmi o moją klatę i powoli usiadła mi na kroczu. Nasze narządy się zetknęły. Położyłem dłonie na biodrach siostry i gładziłem jej gładką, rozgrzaną skórę, ona zaś głaskała mnie po torsie. Łapałem ją za cycki, ściskałem sutki, napawałem się tym młodym, seksownym ciałkiem. Poruszyła się na mnie, na co mój kutas od razu zareagował drgnięciem.- Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziała przymilnym głosem.- Jaką? – spytałem zaciekawiony.Uśmiechnęła się po łobuzersku i wychyliła się z wanny, drażniąc cipką mojego członka. Podniosła z podłogi małą, srebrną, kwadratową paczuszkę. Wiedziałem, co to jest. Serce zaczęło mi szybciej bić. Pomachała mi przed oczami pakunkiem, wciąż się uśmiechając.- I co ty na to? – spytała. – Znalazłam to rano w pokoju rodziców, musiałam się nieźle naszukać.- Zróbmy z tego użytek – powiedziałem, wciąż pieszcząc jej ciałko i poklepałem ją po głowie, by pochwalić ją za znalezisko.Rozpakowała prezerwatywę i podniosła się, by mieć dostęp do mojego kutasa. Zaczęła mi ją nakładać, powoli, pieszczotliwie, dostarczając mi dotykiem swych dłoni niesamowitych doznań. W końcu zapakowała moje przyrodzenie w gumę i znów na nim usiadła, po czym pochyliła się nade mną. Rozchyliła swoje gorące wargi i owionęła mnie oddechem. Jej usta przybliżyły się do moich, zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku. Nie był to pocałunek, jakim siostra powinna obdarzyć brata, ale bardzo mi się podobał… Na członku czułem poruszające się łono Asi. Wyrywał się już, by się w niej zanurzyć, ona chyba to wyczuła, bo wyprostowała się i po chwili ocierania się o mnie, znów lekko uniosła miednicę i schwyciła penisa w dłoń. Powoli nakierowała jego główkę na swą szczelinkę. Zaczęła nań napierać, coraz mocniej, coraz większym ciężarem opadała na dół, sapiąc głośno. Złapałem ją za boki, by swoim dotykiem dodać jej otuchy. Nadziewała się na mnie, milimetr po milimetrze, miała bardzo ciasną pochwę. Odrobinę się w niej zanurzywszy, poczułem opór. Uniosła się wtedy, potem znów opadła, do oporu, i tak parę razy. Już samo to dostarczało mi wielkiej rozkoszy, więc nie zależało mi aż tak, by wejść w nią do końca. Nie chciałem przecież sprawiać jej bólu, ona jednak nie zamierzała na tym przestawać. Przy którymś ruchu zrobiła zawziętą minę i naparła na mnie całym ciężarem. Nabiła się do końca, wydając przy tym ostry jęk. Jej twarzyczkę przeszył grymas bólu. Błona pękła, popatrzyłem w dół i zobaczyłem unoszącą się w wodzie krew, na szczęście nie było jej dużo, tylko śladowe ilości.- Ochhh… – jęknęła, na jej twarzy malowało się cierpienie. – Nie wiedziałam, że to aż tak boli…- Nie musisz tego robić, możesz już ze mnie zejść… – wyszeptałem troskliwie.- Muszę – przerwała mi ostro i mimo bólu zaczęła poruszać biodrami.Pojękiwała przy tym, nawet nie wiem, czy z przyjemności czy z cierpienia. Gładziłem jej ciało, głaskałem po twarzy, starałem się wspierać ją podczas tego pierwszego razu. Unormowała swoje ruchy, jeździła palcami po moim torsie, ja zabawiałem się jej piersiami i pośladkami. Po chwili przystanęła i jakiś czas po prostu siedziała na mnie z kutasem w pochwie, potem zaczęła robić okrężne ruchy biodrami, chyba nie chciała za szybko kończyć, choć to również dostarczało nam obojgu niesamowitych doznań. Widziałem teraz po niej, że jest jej naprawdę dobrze. Jęczała jak suczka, patrząc się rozmydlonym wzrokiem. Zadarła nogi i oparła stopy na wezgłowiu wanny, koło mojej głowy, dzięki czemu miałem doskonały widok na penetrowaną cipkę. Zaczęła szybko podskakiwać, a ja dopasowałem do niej ruchy. Czułem, że zbliża się zenit. Jęki Asi stały się jeszcze głośniejsze i jeszcze bardziej przepełnione rozkoszą. Zauważyłem skurcz, który wygiął jej twarzyczkę, wtedy zorientowałem się, że siostra już szczytuje. Jej cipeczka pulsowała na moim kutasie. Tego było za wiele, nie wytrzymałem i wystrzeliłem w prezerwatywę. Moje ciało się wygięło, ręce zacisnęły się na piersiach Asi, a ja rozpłynąłem się w rozkoszy…

    Po wszystkim opadliśmy bezwładnie, normując oddechy. Leżeliśmy tak z głowami po przeciwnych stronach wanny, jej stopy znajdowały się koło mojej twarzy, zacząłem je leniwie lizać i całować. Nie odzywaliśmy się. Kiedy po dłuższym czasie wyszliśmy, moja kochana siostra zrobiła mi śniadanie. Przez cały dzień była dla mnie niezwykle miła. Zresztą nie tylko ten dzień – od tamtego czasu powtarzaliśmy to często, nasze stosunki zacieśniły się, Asia stała się całym moim życiem…

    Minął rok, odkąd zaczęliśmy z siostrą zaspokajać się seksualnie. Nasze życie obróciło się od wtedy o sto osiemdziesiąt stopni, wszystko się zmieniło, oczywiście na lepsze. Zabawialiśmy się prawie codziennie. Seks stał się naszą obsesją – gdy tylko wracaliśmy do domu, od razu zaczynaliśmy pieszczoty, a po zaspokojeniu się, spędzaliśmy czas razem. Zawsze razem, jak gdybyśmy byli zakochaną parą. Niestety, wszystko kiedyś ma swój koniec…

    Pewnej nocy Asia zakradła się do mojego pokoju, po cichu, by nie zbudzić rodziców. Czekałem na nią nago. Już wcześniej umówiliśmy się, że dzisiejszą noc spędzamy w moim łóżku. Byłem już strasznie napalony, nie mogłem się jej doczekać, aż w końcu przyszła. Często robiliśmy tak, że w nocy jedno z nas po kryjomu zakradało się do drugiego, by uprawiać namiętny seks. Jedynym szkopułem było to, że musieliśmy bardzo uważać, by podczas stosunku nie hałasować, ponieważ w mieszkaniu byli rodzice.

    Kiedy Asia weszła do pokoju, nie zapaliła światła, po ciemku podeszła do mojego łóżka. Usiadła. Ja również się podniosłem i objąłem ją. Po namiętnym pocałunku powiedziała mi ze smutkiem w głosie:- Posłuchaj, musimy to przerwać. To nie może dłużej trwać.Aż mnie sparaliżowało. Gdy odzyskałem mowę, spytałem:- Ale co? Co nie może dłużej trwać?- Nasz związek. Nasze stosunki. Nie możemy więcej tego robić.- Dlaczego?! – spytałem z niedowierzaniem. – Znudziły ci się nasze… zabawy?- Nie chodzi o to, że mi się znudziły. Dalej lubię to z tobą robić. Jednak… – zastanowiła się, nie wiedziała, jak ma mi to powiedzieć, ale po chwili kontynuowała – …mam chłopaka. Taki jeden z mojej szkoły. Chyba się w nim zakochałam. Źle się czuję, jak mu to robię.Poczułem ukłucie zazdrości. Jak mogła mieć chłopaka? Po co, skoro miała mnie? Nie rozumiałem.- Jak co mu robisz? – spytałem.- Jak go zdradzam. Z tobą.- Ze mną?! Zdradzasz go ze mną?! Nie żartuj, jestem twoim bratem. A tak w ogóle, to ja pierwszy to z tobą zrobiłem, więc prędzej możesz powiedzieć, że to mnie zdradzasz z nim! – byłem oburzony.- Przestań, przecież oboje wiedzieliśmy, że to się kiedyś będzie musiało skończyć. Nie możemy tego robić wiecznie. Jesteśmy rodzeństwem. Musimy w końcu zacząć się zachowywać jak brat i siostra. Ty musisz sobie znaleźć dziewczynę, ja chłopaka i musimy zaprzestać tych naszych kazirodczych praktyk.Chciałem zaprotestować, coś powiedzieć, nie chciałem, by nasz związek już się skończył, jednak wiedziałem, że w gruncie rzeczy siostra ma rację i nie przychodziły mi do głowy żadne argumenty.- Ale… – zacząłem.- Przecież wiesz, że mam rację – przerwała mi stanowczo – musimy to zakończyć. Przecież nie będziemy uprawiać ze sobą seksu do końca życia. W końcu wyszłoby to na jaw. Pobawiliśmy się, było fajnie, wręcz świetnie, ale już obydwoje dojrzeliśmy i musimy z tym skończyć i unormować nasze życie.Miała rację, choć wtedy nie chciałem się z tym pogodzić. Czułem smutek, ale na pocieszenie Asia powiedziała mi, że jej jest równie smutno. Zaczęła głaskać mnie po policzku, jakby chcąc dodać mi otuchy.- Dziś to jeszcze zrobimy, należy ci się to – mówiła smętnym tonem. – Ale to będzie ostatni raz. Ostatni, piękny raz. Mam zamiar zapamiętać go do końca życia, tak, jak zapamiętałam pierwszy.- Dobrze, siostrzyczko. Jak chcesz… – odpowiedziałem, przybliżając usta do jej buźki.- Braciszku…Zatopiliśmy się namiętnym, pożegnalnym pocałunku. Starałem się zapamiętać smak jej ust, zapach włosów, wszystko – była w końcu moją pierwszą i jak dotąd jedyną kobietą. Wsunąłem dłonie pod jej piżamę i powędrowałem nimi do piersi. Przyszło mi do głowy, że teraz są większe niż wtedy, gdy ujrzałem je po raz pierwszy. Idealnie pasowały do moich dłoni. Kiedyś słyszałem, że częste masowanie kobiecego biustu może wpłynąć na jego powiększenie, więc teraz pomyślałem sobie, iż to może dzięki mnie stał się dorodniejszy. W końcu przez ostatni rok ugniatałem siostrzane cycki na potęgę. Teraz też zacząłem namiętnie je miętosić, delektując się tą miękkością i gorącem. Sterczące sutki wbijały mi się w dłonie. Pchnąłem siostrę i upadła na łóżko. Położyłem się na niej. Przywarłem nagim kroczem do jej łona, biło od niego ciepło. Zdjąłem Asi górę piżamy, następnie zacząłem zsuwać jej spodenki. Zdejmując je, przyssałem się do piersi i przygryzłem sutka. Siostra sapała mi w głowę. Gdy jej cipka znalazła się już na wierzchu, znów do niej przywarłem. Czułem penisem, jaka jest wilgotna, to musiało znaczyć, że moja siostrzyczka wciąż mnie pożąda. Zawsze było to jakimś pocieszeniem w tej melancholii, którą teraz czułem. Wiedziałem, że robimy to po raz ostatni. Więcej się to nie powtórzy. Chciało mi się płakać. Naparłem na cipkę Asi i jednym ruchem wszedłem w nią do końca. Wydała z siebie westchnienie i oboje zaczęliśmy poruszać biodrami. Pieściliśmy swoje ciała tak pożądliwie, jakbyśmy chcieli nasycić się sobą na zapas. Wiedziałem jednak, że i tak zawsze będzie mi brakować jej ciała. Korzystałem, póki mogłem. Posuwałem siostrę, rękami jeździłem wzdłuż jej gładkich ud, brzucha, ramion… Miała taką delikatną skórę…- Robiłaś to już z nim? – spytałem szeptem.- Nie, jeszcze nie… Jak dotąd tylko z tobą…Strasznie podnieciła mnie myśl, że ciągle jestem jedynym, który dotykał Asię, a nawet z nią współżył. Poczułem, że dochodzę. Wyładowałem całe nasienie do jej pochwy. Gdy szczytowałem, naszła mnie przykra świadomość, że ostatni raz przeżywam taką rozkosz, bo żadna inna dziewczyna nie da mi już tak silnych doznań. Co jak co, ale nie ma to jak własna siostra…

    Po chwili wyszedłem z Asi i ciągle ciężko dysząc, doprowadziłem ją palcami. Czułem przy tym, jak moja sperma z niej wycieka, a oprócz tego cipka wytwarzała strasznie dużo własnych soków i pulsowała podniecająco, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że siostra wciąż mnie pragnie. Wydawała z siebie przytłumione jęki, powoli przestawała się kontrolować, aż musiałem zatkać jej usta dłonią, żeby nie pobudziła rodziców…

    Po wszystkim opadliśmy na łóżko i pieściliśmy się jeszcze jakiś czas. Gładziłem ją po piersiach, pośladkach i udach, długo nie chcąc wypuścić jej z objęć, aż w końcu pocałowaliśmy się i Asia skierowała się do drzwi. Na odchodne odwróciła się i rzuciła do mnie szeptem:- Dziękuję ci za wszystko, braciszku – położyła przy tym nacisk na słowo “braciszku”, w jej głosie słychać było smutek.- Ja też ci dziękuję. Spędziłem z tobą piękne chwile… – odpowiedziałem równie smutnym głosem.- No już, nie ma co się załamywać – powiedziała z udawaną wesołością, chcąc mnie pocieszyć. – Przecież się nie rozstajemy, będziemy codziennie się widzieć, przestajemy tylko uprawiać seks.- Tak, racja – odrzekłem i spróbowałem pocieszyć się tą myślą, lecz bez efektu.Wciąż byłem w melancholijnym nastroju, w końcu coś się skończyło – coś, do czego się przyzwyczaiłem i co kochałem. – Znajdziesz sobie dziewczynę i na pewno będzie ci z nią jeszcze lepiej – uśmiechnęła się, po czym wyszła i zamknęła za sobą drzwi.Jakoś nie mogłem sobie wyobrazić, by kiedykolwiek jakaś dziewczyna mogła zastąpić mi moją siostrę. Jeszcze długo leżałem pogrążony w myślach i przypominałem sobie piękne chwile, które z nią przeżyłem.

    Od tamtego czasu minęło już ładnych parę lat. Zostało mi jedynie mnóstwo cudownych wspomnień. Przez moje życie przewinęło się kilka dziewczyn, ale z żadną nie byłem już szczęśliwy. Każdy kolejny mój związek tylko coraz głębiej utwierdzał mnie w przekonaniu, że “nie ma jak siostra”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ZDZICHU
  • Cala moja

    To był długi dzień. Byliśmy poza domem, spotykając się ze znajomymi, z którymi dawno się nie widziałaś. Spędziłem cały dzień, obserwując i pragnąc cię. Twój seksowny tyłeczek wędrował się cały dzień, ruszając się na boki, pod wpływem twoich kobiecych kroczków. Przez cały dzień pragnąłem kochać się z tobą, trzymając w dłoniach te twoje pośladki. Udało mi się skraść kilka pocałunków, trochę przytuleń, ale to nie było to, na co naprawdę miałem ochotę.
     
    Ale teraz jesteśmy już w domu i teraz jesteś już moja. Nie muszę się z nikim tobą dzielić. Cała moja. Stałaś przed lustrem, oglądając w nim nowe kolczyki, które dostałaś w prezencie. Staję za tobą. Zauważasz mnie w odbiciu i zaczynasz odwracać się w moją stronę. Ale nie pozwalam Ci na to. Łapię cię pewnie za biodra i zatrzymuję cię. O nie, chcę widzieć co robię. Chcę, żebyś widziała co robię. Dotykam nosem twojej szyi, wdychając twój zapach, zapach twoich perfum i włosów. Rośnie ciśnienie krwi, na samą myśl o tym, czego chcę, ale chcę tego powoli. Jest wystarczająco dużo czasu na pożądanie.

    Zaczynam delikatnie całować twój kark, tak od ucha do ramienia, dookoła podstawy szyi, włosy i wszędzie gdzie mogę. Jedna z moich dłoni dotyka cię tam, gdzie były moje usta, a drugą przyciągam cię, tam gdzie chcę, do siebie … na razie. Gdy zamknięte z przyjemności oczy na chwilę otwierasz, patrzysz co robię. Całuję cię, a twoje dłonie obejmują moją głowę i wędrują dookoła, by chwycić za moje pośladki.

    Teraz odwracam twoją głowę tak, żebym mógł cię pocałować, na początku powoli, później mocniej i mocniej, wraz z pragnieniem, które szaleje we mnie. Ty w dalszym ciągu próbujesz się obrócić, a ja ci na to nie pozwalam, jeszcze nie. Sięgam po krzesło i siadamy na nim, oboje patrząc w lustro. Powoli zdejmuję twoją bluzkę i biustonosz. Chcę poczuć twoją skórę na mojej, więc rozpinam też swoją koszulę. Teraz cię czuję, delikatną, gładką i ciepłą. Wracam do twoich ramion i szyi. Używam ust i zębów. Twoje ciało wygina się z przyjemności, gdy moje dłonie pieszczą twój dekolt i piersi. Wyczuwam na sobie twoje drżenie, ale nie pozwolę sobie ulec pożądaniu i nie zerwę jeszcze spodni z ciebie. Jeszcze nie. W lustrze widzisz co się ze mną dzieje, więc ocierasz się o mnie jeszcze mocniej.

    Teraz, moja samokontrola zanika. Pozwalam ci wstać i rozpinam twoje spodnie. Zdejmuję je z ciebie powoli, całując obnażaną skórę, przez całą drogę w dół. Sprawiam, że siadasz znowu u mnie na kolanach, ale tym razem robisz to na swoich warunkach. Wstajesz, odwracasz się, odpychasz mnie do tyłu na oparcie i siadasz na moich kolanach. Teraz to twoje usta są wszędzie, całują i drażnią. Teraz to twoje dłonie są wszędzie, chwytasz i przeciągasz paznokciami po moim ciele. Ja mogę tylko się mocno trzymać i wzdychać. Przerywasz na moment, ale tyle czasu tylko potrzebuję. Teraz to ja przytrzymuję twoje ręce za twoimi plecami i to ja teraz całuję, liżę i gryzę, twoją szyję, ramiona, piersi. Moje ręce dotarły wreszcie do twoich pośladków. Unoszę cię, aby całować twój brzuch, wbijając język za za gumkę twoich seksownych majtek. Teraz wracam do góry, do twoich piersi, abym mógł delikatnie lizać
    twoje sutki, zanim wezmę je w usta, aby je ssać i gryźć. Gdy cię całuję, twoje ręce nie próżnują. Mam rozpięte spodnie, a ty starasz się, ( i oczywiście używając paznokci) abym wstał. Stoję teraz nagi, bez spodni i bez szortów, ale bardzo podniecony.
    Teraz twoja kolej na pozbycie się majteczek, bez względu na to czy są bardzo seksowne czy nie. Nie zamierzam jednak stać. Zamierzam skupić się na tym, co znajduje się pomiędzy twoimi nogami. To będzie najlepsze sex spotkanie w twoim życiu. Powoli gryzę i całuję drogę od twoich kolan, w górę. Moje dłonie pieszczą twoje nogi, uda i pośladki. Przesuwają się wyżej, docierając do twoich sutków i pieszczą je. Wreszcie, mój język dociera do ostatecznego celu, liżąc jego otoczenie oraz wnętrze. Masz problemy z utrzymaniem się w pionie, więc opierasz się o stół naprzeciwko lustra, a ja kontynuuję pieszczoty. Twoje dłonie przeszywają moje włosy, zaciskają się na brzegu stołu, gładzą twoje ciało, a ja nie przestaję lizać. Zaczynam cię ssać, a ty masz poważne problemy utrzymaniem się na stojąco.

    Zatrzymuję się i teraz liżę bardzo, bardzo powoli. W górę i w dół, gryząc i liżąc wewnętrzne strony twoich ud. Znowu ssę okolice twojej łechtaczki. Ssę i liżę. Dźwięki, które wydajesz, mówią mi, że jesteś blisko, więc znów zwalniam, liżę delikatnie, patrząc w górę na ciebie, widząc teraz, a nie tylko słysząc, jakie emocje w tobie wywołuję. Wędruję pocałunkami w górę twego ciała i delikatnie unoszę cię na stół. Opierasz się o lustro. Na zimnym szkle widać jaka jesteś gorąca. Rozchylam twoje nogi i wchodzę w ciebie, patrząc ci głęboko w oczy. Moje ręce zaciśnięte na twoich biodrach, a twoje na moich. Używasz nóg aby przyciągnąć mnie bliżej siebie. Zakleszczasz nogi za moimi plecami, a ja jestem cały twój. Masz nade mną przewagę. Nie mogę nic zrobić, gdy przysuwasz mnie bliżej i odpychasz dalej od siebie. Zaczynamy powoli pieścić swoje ciała. Następnie używam dłoni, aby dostarczyć ci jeszcze więcej przyjemności, stymulując cię bardziej. Poruszamy się szybciej i szybciej, jesteśmy bliżej i bliżej siebie, jesteśmy coraz głośniej, osiągając wspólnie punkt kulminacyjny. Opadasz z wyczerpania. Unoszę cię, aby się do ciebie mocno przytulić. Cała moja, teraz jeszcze bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał Korpicki
  • MW-Interwał Rozdzial 29 Robotki reczne

    Dorka wraca wstrząśnięta.

    – Wyobraź sobie, on jeszcze nie miał dziewczyny!

    – Pierdolisz!

    – Nie, to ty pierdolisz! Myślisz, że po co zostałam w domu?

    Przyglądam się jej, gdy tak stoi w progu, z ociekającym wodą parasolem w ręce, zdyszana jak koń wyścigowy. Pewnie biegła z przystanku, z bezwładnie rozwichrzoną szopą ogniście rudych włosów. Kusą kurteczkę ma rozpiętą, a jej krągłe cycki w rozmiarze C, doskonale widoczne pod cienką bluzeczką, żyją własnym życiem, gdy tak dyszy. A nogi!

    – Za krótka ta spódniczka, majtki ci widać!

    Dorka zerka w dół.

    – Teraz musiała podjechać, szybko szłam – i zabiera się za jej zdejmowanie.

    – Nie! Poczekaj… Podniecasz mnie właśnie taka!

    Dorka tylko się śmieje, okręca się jak fryga, unosząc ręce. Obcasy botków piszczą przeraźliwie. Przestają, gdy podchodzę. Dorka się zatrzymuje. Nadal zdyszana, z zaróżowionymi policzkami i rozchylonymi zachęcająco wargami. Nachylam się i przemykam po tych wargach językiem. Muskam drobne ząbki, liżę coraz mocniej i zachłanniej.

    – Chciałbym włożyć ci rękę pod spódniczkę – mówię odsuwając się na moment.

    – No to włóż – dyszy mi do ucha.

    – Kiedy się nie da. Jest taka króciutka…

    Mówię to, ale jednocześnie moja dłoń przekornie wędruje między wilgotne od deszczu uda. Dorka wzdycha, kiedy chwytam ją za cipę. Przez majtki, które kleją mi się do dłoni. Co?

    – Żebyś sobie nie myślał – mówi dziewczyna – to przez Łukasza.

    – Tak cię podniecił? O, to już jesteście na ty!

    – Chciałabym… Mówił do mnie: pani Doroto. Jak już się wreszcie w ogóle odezwał.

    – Musiał widzieć, jak ci majtki wilgotnieją…

    – Ciągle tam zerkał! Myślał chyba, że nie zauważę.

    – A spódniczka pewnie podjechała w górę.

    – No, ba! Niby ją poprawiałam, ale wiesz…

    Przesuwam rękę. Miękka zawartość majteczek poddaje się naciskowi, spore ilości śluzu dają fajny poślizg. Dorka napiera cipką na moją dłoń.

    – Wstydu nie masz!

    – A nie mam! Łukasz też nie narzekał…

    – I pewnie znów mu stanął.

    – Nie sprawdzałam, nie na pierwszej randce!

    – Sprawdź mi.

    Miły dreszczyk przechodzi mi przez lędźwie, kiedy Dorka sprawdza. Ta chłodna dłoń… te ruchliwe paluszki przeliczające mi zawartość sakiewki…

    – O! Czyli to była randka? – udaje mi się wydukać.

    – Zakończona cmoknięciem w policzek.

    – Jednak się odważył?

    – Nie, to ja się odważyłam. I zostawiłam mu swój numer telefonu!

    – Przecież go zna, właśnie podpisałem z nim umowę.

    – Tja… jeden z dziesięciu… Już widzę, jak nas wszystkie obdzwaniaaach… ach…

    Dorka wzdycha, bo moja dłoń też nie próżnuje. Odchylam majteczki na bok, palce prześlizgują się przez te wszystkie rozkoszne fałdki, zahaczając raz po raz o nabrzmiały wilgotny guziczek. Dorka oblizuje dłoń i powraca do moich jąder. Jej palce wślizgują się głębiej, pieszczą odbyt. Drugą ręką przyciąga do siebie moją głowę, wysuwa języczek i zaczyna metodycznie wylizywać mi twarz. Wie, co lubię.

    Odsuwa się nieco i sprawdza efekt. Nie chodzi jej o twarz, tylko o penisa. A ten pręży się, jak rzadko. Dorka odchyla się do tyłu, jej dłoń wysuwa się spomiędzy pośladków, prześlizguje po mosznie i w ostatniej chwili zaciska na członku. W tej pozycji już nie dosięgam do jej krocza. Ale mogę oblizać palce…

    Dziewczyna podciąga bluzeczkę, wyłuskuje z niej te swoje krągłe cycuszki. Teraz już ma wszystko na wierzchu. A mojego kutasa w garści. Nie wypuszczając go z ręki, próbuje się rozebrać przy pomocy drugiej.

    – Nie…- protestuję, dysząc  z podniecenia.

    – Nie?

    – Dziś wezmę cię w rajstopach!

    – Przecież nie mam rajstop… A, ten dowcip! To jak się pobawimy?

    – Odwróć się jeszcze…

    Z tyłu spódniczka sięga dokładnie granicy pośladków. Ni mniej, ni więcej.

    – Pewnie ci się zadziera przy chodzeniu, ty małe ladaco?

    – Obciągam sobie.

    – Lepiej mnie obciągnij!

    Kucając, Dorka rozkłada szeroko uda. Spódniczka podjeżdża w górę, zerkam między te uda:  białe majteczki zwinięte są w jednej pachwinie. Jej rude futerko wygląda z tej perspektywy zajebiście, ale zasłania cipę. Trudno, obejrzę ją sobie za chwilę.

    Dorka robi to tak, jak lubię. I to jak!  Zamyka moją mosznę w dłoni, przebiera jądrami, drapie lekko i masuje. Oblizuje się lubieżnie. Gdy mój drąg sztywnieje i celuje prosto w jej usta, przyciąga go do twarzy za jaja. Wilgotne wargi zaciskają się na moim nabrzmiałym z  żądzy członku, język dziewczyny w szalonym tempie omiata jego czubek. Po prostu raj na ziemi…

    Wchodzi Robert.

    – Dołączysz?

    Rozbiera się szybko, Dorka go zasysa, porzucając mnie na moment,  a ja wprowadzam w sytuację.

    – Nie mówcie, że to prawiczek!

    – Tego nie powiedziałam – mówi Dorka w przelocie ( z penisa na penisa) Teraz Roberta pieści zręczną rączką, a mnie obciąga.

    – Że nigdy nie miał dziewczyny, nie znaczy, że nie chodził do burdelu – mówi przy następnej zmianie.

    Dorka najwyraźniej zagięła na niego parol.

    – To chłopak już przepadł! Jak Dorka się przyssie, to nie ma zmiłuj!

    Robert wie, co mówi, bo teraz do niego się przyssała. Wzdycha błogo, z fiutem wchłoniętym do końca przez  jej czerwone usteczka.

    – No raj…

    Wchodzi Jacek.

    – Dołączysz?

    Teraz Jacek nawiązuje aktywne połączenie z ustami Dorki. Obserwujemy w pożądliwym napięciu, jak jej mokre wargi suwają się po kolejnym członku, a dłonie – po naszych. Uwalnia gwałtownie tego Jackowego, i jego kutas, wcześniej przygięty w dół, odskakuje sprężyście i uderza chłopaka w podbrzusze.

    – Ach, rozkosznie! – Dorka jest cała w skowronkach – Dawno nie miałam takiej frajdy!

    Stoi teraz między nami, a sześć męskich dłoni obmacuje ją natarczywie. Liże się po kolei z każdym z nas, ślina ścieka jej po brodzie. Dzielimy się sprawiedliwie jej ustami, cyckami, pizdą…

    Dorka się odgraża, że to samo, co nam, zrobi wkrótce Łukaszowi.

    – A potem przedstawię go dziewczętom.

    – Ale dlaczego właściwie jesteś ubrana? – zajarzył Jacek.

    – Maciek tak sobie zażyczył.

    Razem z Robertem patrzą na mnie pytająco. No to każę Dorce doprowadzić się do ładu. Piersi znikają pod bluzeczką, piczka w majteczkach, Dorka obciąga spódniczkę (i tak widać rąbek majtek gdy unosi ręce) i prezentuje się nam z każdej strony.

    – Tak przyszła z randki i takiej zapragnąłem – wyjaśniam.

    Dorka długo nie wytrzymuje, teraz sama zsuwa majteczki na bok.

    – To kto pierwszy? – wypina w naszą stronę rozgrzaną, mokrą cipkę.

    – A dlaczego nie wszyscy na raz?

    Ten błysk w jej oku!

    – To ja zaraz…

    I biegnie do łazienki. Wraca z wazeliną.

    – To który…?

    Nim kończy, po tubkę wyciągają się trzy ręce. Kończy się wyliczanką.

    – …Raz, dwa, trzy, w mojej dupie będziesz ty!

    Dorka na czworakach wypina tyłeczek i rozchyla pośladki, Robert, z kutasem błyszczącym od wazeliny,  przygotowuje ją palcem do anala. Zadowolony z efektu, przykłada do dziewczęcego odbytu koniec grubego kutasa, napiera. Jacek blokuje ją z drugiej strony. Z jego członkiem w buzi Dorka może tylko sapać i przewracać oczami

    – Przyj!

    Dorka prze, Robuś prze, Jacek napiera, faceci zbliżają się do siebie powoli. Już są o długość dwóch wzwiedzionych penisów bliżej siebie, bliżej nie będą. Dorka się krztusi, pewnie Jacek dobija do samych migdałków… Luzuje, takoż i Robert. Ruchają ją, jeden w usta, drugi w dupcię; obchodzę ich w koło, przymierzam się. Nie jest łatwo…

    Żartowałem, mam to przećwiczone. Wsuwam się pod Dorkę i wsuwam się  w Dorkę. Teraz bierzemy ją jednocześnie.

    To jedyna sytuacja, gdy lubię dotyk innego kutasa. Przez cienką ściankę pochwy czuję, jak ten drugi rozpycha się w Dorcynej dupie. Wyrównujemy z Robertem tempo, dwa tłoki, dwa cylindry, dobrze wyregulowany silnik. W końcu dla Dorki anal to też nie pierwszyzna.

    Na wprost twarzy mam rozbiegane, drżące przy każdym sztosie cycki Dorki, gdy zadrę głowę, widzę jak włochate jądra Jacka obijają się o jej brodę. Też fajnie, ale wolę cycki.

    Kątem oka dostrzegam zmianę – jądra już się nie obijają, Jacek jęczy, a Dorka włącza ssanie. Zakłóca to nieco pracę silnika, ale tylko na chwilę. Jacek odpada, dziewczyna przełyka, jedziemy dalej.

    – Widzicie, jak to fajnie – mówi Dorka odzyskawszy możliwość mówienia – Łukasz nam się przyda.

    Wchodzi Julka.

    – Dołączysz?

    – Niby gdzie?

    Na łóżku Dorka brana na dwa baty, obok stoi Jacek, a ze zawisłego penisa skapują mu resztki spermy…

    Robert przyszedł z pracy, Jacek przyszedł, bo umówił się tutaj z Julką. Julka przyszła spotkać się z Jackiem. Na szczęście nie po to, by się z nim pieprzyć (podpadł by strasznie); razem gdzieś idą.

    Wstrzymuję się, póki Dorka nie dojdzie, wszyscy gubimy rytm, przyspieszam w jej cipie, też dochodzę… dochodzi i Robert.

    – Julka, rozbierz się, szybko! Jacek i tak musi wziąć prysznic.

    Dużo tego nie ma, letnia sukienka i sandałki… Naga Julka  wsuwa się pod Dorkę, gdy tylko ją odkorkujemy.  Sperma z obu dziurek zalewa dziewczynie buzię. Dorka przysiada, jeździ Julce po twarzy cipą, prawie ją dusi. Wtedy zmienia pozycję, zaczynają się lizać. Gdyby wciąż mi nie stał, to by mi stanął!

    – Ganiaj do Jacka pod prysznic! Podobno wam się spieszy.

    Wychodzą, a wtedy bierzemy się z Robertem za mycie Dorki. Nam się nie spieszy.

    * * *

    Wszyscy kibicujemy Dorce. I robimy zakłady, kiedy rozdziewiczy Łukasza.

    – To jeszcze prawiczek! – To pierwsze, co słyszymy, gdy Dorka wraca z kolejnej randki.

    – Nie opowiadaj!

    – Eeee… tylko cię tak podpuszcza.

    – Nie! Kiedy naprawdę nie miał dziewczyny, za pieniądze też nie miał! Jedyne, z czym miał do czynienia, to jego własna ręka. Dziś się przyznał, że jest nałogowym onanistą.

    – Tak ci się od razu przyznał?

    – Jakie od razu? Wiesz, ile musiałam nad nim popracować?! Zagroziłam, że się więcej z nim nie spotkam, jak nie zacznie gadać. No i zaczął. On strasznie się boi dziewczyn, bo myśli, że sobie nie poradzi. Że mu tylko w ręce staje. To mu zaproponowałam, że wezmę do swojej…

    – I co, wzięłaś?

    – Nie, bo uciekł… Powiedział, że zapomniał o jakimś terminie i uciekł.

    – Spłoszył się, chłopina…

    – Prędzej pobiegł sobie zwalić.

    Torebka Dorki zaczyna brzęczeć i wibrować.

    – To on – rzuca Dorka i odbiera.

    – Dobrze, skarbie. Ale pamiętaj, trzeci raz ci tego nie zaproponuję, więc jak znowu uciekniesz…

    – Łaskawca – śmieje się Dorka, gdy kończy rozmowę.

    – Pozwoli ci potrzymać?

    – No!

    * * *

    – No i jak się robótki ręczne udały?

    – Rąk nie czuję!

    Dorka właśnie wróciła z kolejnej, jak mówi – przełomowej, randki.

    – Bardzo wrażliwy chłopiec…

    – Przeleciał cię w końcu?

    – Nie, ty mnie przeleć, bo już nie wytrzymuję! Kładź się!

    Stawiam sobie nie odrywając wzroku od stojącej nade mną Dorki, chyba rzeczywiście jest w potrzebie, kuca i nadziewa się na mój dyszel jeszcze ubrana.

    – Tak bez gry wstępnej?

    – Tu masz grę wstępną – Dorka rzuca mi na twarz majteczki. Równie wilgotne, jak jej cipka. A ten zapach…

    Dziewczyna kiwa dupką w szalonym tempie, szybko doprowadza się do orgazmu.

    – Uch… tego mi było trzeba – mówi ochłonąwszy trochę.

    – To teraz opowiadaj – żądam. – I nie przestawaj.

    Tyłeczek Dorki podejmuje przerwaną wędrówkę, w górę i w dół, tym razem w zdecydowanie wolniejszym tempie.

    – Poszliśmy do niego – mówi, pozbywając się spódniczki i bluzeczki, teraz mogę pobawić się jej cyckami.

    – I oczywiście nie miał pojęcia, jak się do tego zabrać… No to stanęłam tuż przed nim i przesunęłam dłonią wzdłuż rozporka.

    – Stał mu?

    – Też pytanie!

    * * *

    – Jaki twardziel! Obejrzymy go?

    – Mhm…

    – Rozmowny, to ty nie jesteś… sam wyjmiesz, czy mam ci pomóc?

    – Eeee…

    – No dobrze – Dorka już śmielej ściska penisa przez spodnie, poczym rozsuwa zamek. Wielki jest, bez rozpięcia paska się nie obejdzie…

    – Co tak drżysz?

    – Bo… ja…

    – No już dobrze, cicho bądź!

    Dorka zsuwa nieco Łukaszowi spodnie, ma przed sobą spory namiot z wielkim masztem. Ciekawie zagląda do środka.

    – Ożesz… Toż to sierp!

    Sprzęt jest naprawdę sporych rozmiarów. I do tego mocno zakrzywiony. W górę i w prawo (patrząc z jej strony)

    – Od razu widać, że jesteś praworęczny 

    – Aaaa… – chłopakiem wstrząsa.

    – O kurwa!

    * * *

    – No i nie zdążyłam odskoczyć.

    – Hahaha… i gdzie cię trafił?

    Dorka przesuwa palcem od prawego cycka po samą łechtaczkę.

    – O, tak poleciało. Bo ma krzywego, mówiłam ci?

    – Ale tu cię trafił centralnie – mój palec powtarza ruch Dorki, dociera do łechtaczki i już tam zostaje.

    – Oj, bo mu drgnął, jak miał wytrysk… oj.. oj… oj, taaak!

    Dorka przerywa opowieść, skupia się na swoich doznaniach. Znów raźniej kiwa dupcią,  bioderka pracują, mój kutas wślizguje się w nią pod coraz to innym kątem, ślizga się po moim kciuku przyciśniętym do nabrzmiałej, wrażliwej fasolki. Drugą ręką wciąż pieszczę kołyszące się nade mną cycuszki, muskam sztywne sutki. Stymulowana w ten sposób Dorka ponownie dochodzi, tym razem wespół ze mną. Zalega tyłkiem na moich udach, wciąż ze mną w sobie. Dajemy sobie chwilkę oddechu.

    * * *

    – Spryskał ci cipę… – podejmuję wątek, gapiąc się na jej cipę. A tam mój drąg powoli zmienia się w węża wyślizgującego się z Rudej Norki Dorki

    – No przecież ubrana byłam, bluzeczka i spódniczka do prania… naprawdę sporo z niego poleciało. Ale pomyślałam, że to może i dobrze się złożyło…

    – ?

    – No bo…

    * * *

    – Przepraszam, przepraszam, przepraszam… – Łukasz już sam nie wie, jak się ma pokajać. A Dorka już kombinuje.

    – I jak ja się teraz w domu pokażę? Ba, jak na ulicę wyjdę!

    – Ja to zaraz, ja…

    – Ażebyś wiedział, że zaraz!

    I Dorka zaczyna się rozbierać. Najpierw bluzeczka, guziczek po guziczku, Łukasz pomaga jej wzrokiem, bezwiednie się oblizuje, łapie tę bluzeczkę machinalnie, gdy Dorka mu ją rzuca, nie odrywa wzroku od cycków.

    – Zaraz mi ją upierzesz, rozumiesz!

    – Czekaj – woła, gdy Łukasz zaczyna się odwracać – a spódniczka?

    Chłopaka czekają następne atrakcje.

    – No, na co czekasz?! – popędza Dorka, gdy z kolei nie może oderwać oczu od jej krocza osłoniętego skąpym trójkątem białych, ciasno przylegających do cipy majteczek. Dziewczyna podąża wzrokiem za jego spojrzeniem.

    – W sumie je też mógłbyś przeprać – naciąga stringi, wrzynają się w szparkę, wilgotne stały się wpół przejrzyste.

    – Chciałbyś, co?

    – Pewnie, że wypiorę – odpowiada szybko.

    – Mam na myśli, że chciałbyś zobaczyć mnie nagą… znów.

    Łukasz się czerwieni, przypomina sobie ten pierwszy raz. Milczy.

    – To poproś. Powiedz: chcę zobaczyć Twoją cipę.

    – Eee… chcę!

    – Całym zdaniem!

    I mówi. Dorka wsuwa kciuki za wąskie paseczki na biodrach, Ściąga te majteczki powoli, Niech Łukasz zobaczy, jak ciągną się za nimi niteczki śluzu.

    – Wprawdzie powiedziałeś: cipkę, zamiast cipę, ale tym razem ci wybaczę.

    Idą razem do łazienki. Łukasz zamacza ubrania Dorki w umywalce, ta zagląda mu z jego pleców, rozprasza…

    – Pokaż, jak to robisz.

    – Jak co robię?

    – Jak sobie walisz konia  w łazience. No pokaż!

    I Łukasz pokazuje, zaraz zamiast proszku, doda spermy do prania. Dorka sięga mu między nogi i wykłada mosznę na krawędź umywalki.

    – Czy nie tak lubisz?

    – Skąd wiesz?! – Chłopak jest zszokowany.

    – Wiem… Pozwolisz że dokończę?

    I nie czekając na pozwolenie, Dorka przejmuje pałeczkę. Krótka ta sztafeta, tylko jedna zmiana… Tym razem zasięg jest mniejszy, nasienie ląduje na moczących się ciuszkach.

    – Będzie zamiast proszku – cieszy się Dorka, zbierając palcami resztki spermy z czubka penisa. Oblizuje te palce, Łukasz widzi to w lustrze – Przepłucz tylko i będzie git!

    Łukasz skwapliwie płucze, wyżyma i rozwiesza. A Dorka nie wypuszcza go z ręki. A on dalej sztywny. Dziewczyna jest pod wrażeniem.

    – To ile razy możesz pod rząd? Mów prawdę!

    Mówi. Dorka nie wierzy. Ale może jednak?

    – To dziś pobijesz rekord. Z moją małą pomocą. Chcesz?

    – Chcę! – Chłopakowi zdecydowanie przybywa pewności siebie. Już otwarcie przygląda się nagiej dziewczynie, swojemu penisowi w jej dłoni, nawet próbuje jej dotknąć.

    – Sio! Przyjdzie czas na dotykanie! – Dorka, używając penisa, jako dżojstika, prowadzi chłopaka na środek pokoju.

    – Teraz ja będę zadawać pytania, a ty na nie odpowiesz. Ale szczerze. – I na zachętę przesuwa parę razy dłonią.

    – Kiedy zacząłeś się onanizować?

    – Eee, jak mi ojciec lornetkę kupił. Miałem dwanaście lat.

    – A co z tym miała wspólnego lornetka?

    – W bloku na przeciwko mieszkała koleżanka z klasy…

    – Podglądałeś ją?

    – Przez przypadek, bawiłem się lornetką i tak wyszło, akurat się przebierała.

    – Taaa… akurat!

    – Naprawdę! Miała takie…

    Łukasz podaje tyle szczegółów, że Dorka mu wierzy.

    – To teraz dostaniesz nagrodę.

    Nagrodą jest orgazm. Dorka odchyla się na całą długość wyciągniętej ręki, po czym wraca, na tyle tylko, by jej dłoń dotarła do nasady penisa.

    – Jeżeli wolisz pofapować patrząc na mnie… – pyta z lubieżnym uśmieszkiem.

    – Nie nie!

    Doprowadza go do kolejnego orgazmu, sperma ni to tryska, ni to spływa na nadgarstek dziewczyny. Wyciera go o futerko i szybko znów chwyta Łukasza.

    * * *

    – To ile miał tych orgazmów?

    – Straciłam rachubę, wyciągnęłam z niego takie rzeczy…

    Dorka patrzy tam, gdzie ja. Śliski, błyszczący członek leży (chwilowo) martwym bykiem, a z Rudej Norki snuje się biała strużka. Dorka przemieszcza tyłeczek. Okracza teraz moje udo, przywiera do niego piczką i zaczyna się po nim zsuwać, ciągnąc za sobą lepko-wilgotny ślad. Spermy starcza do samego końca. Pizda Dorki porusza się teraz ruchem wahadłowym nad moją stopą – dziewczyna robi sobie dobrze moim paluchem.

    Podpieram się na łokciach, żeby mieć lepszy widok

    – W takich chwilach wolałbym, żeby dziewczyna miała całkiem wygoloną cipkę.

    – Futerko zasłania? – Dorka odchyla się w tył, tracę kontakt, wyprężam stopę a ona nasuwa się na nią cipą. Paluch przesuwa się wzdłuż szparki, w tę i we w tę…

    * * *

    – Jak często fapujesz? Tylko nie kłam!

    To „nie kłam” już chyba nie jest potrzebne, Łukasz się otwiera i odpowiada szczerze na wszystkie pytania. Dorka to zauważa.

    – Już żadnych wstydliwych sekretów?

    – Powiem wszystko, jak na spowiedzi. Tylko nie przestawaj!

    – Nie zamierzam – Dorka zmienia rękę. Druga sięga na chwilę do jąder chłopaka. Dodatkowa stymulacja pomaga, kolejna, niewielka porcja nasienia zostaje wtarta w rude futerko.

    Dziewczyna przygląda się krytycznie trzymanemu w dłoni członkowi, widać, że jest wymęczony. I czerwony…

    – Czymś sobie go zwilżasz, jak trzepiesz?

    W odpowiedzi Łukasz prowadzi ją do biurka z laptopem, okazuje się, że w szufladzie ma lubrykant.

    – Nie wierzę! Odważyłeś się kupić?

    – W innym mieście – bąka.

    – Hahaha…

    Dorka obficie zwilża penisa, nie zapomina też o jądrach. Łukasz jest zachwycony a ona zadowolona z efektu – zadziornie zakrzywiona pała tężeje w jej dłoni.

    – To może odpal tego laptopa, pokażesz mi, przy czym sobie walisz konia.

    Łukasz bez słowa protestu chwali się swoimi zbiorami. Dorka okazuje się być w jego typie – ma tam prawie same szczupłe z małymi cyckami.

    – Podnieca cię to?

    – No! – Łukasz przerzuca kolejne fotki.

    – Nie to. Pytam, czy podnieca cię, że pokazujesz je nagiej dziewczynie, która trzyma cię za kutasa?

    – Tak!

    W nagrodę za szczerość Dorka sięga drugą ręką do moszny. Bawi się jego klejnotami, póki nie utoczy olejnych paru kropli nasienia.

    – A teraz pokaż filmy!

    Oglądają je wspólnie przez dłuższą chwilę. W pewnym momencie Dorka aż zapomina go masować.

    – Ty zboku!

    – To tylko takie fantazje – tłumaczy się chłopak – ja nigdy bym…

    – Już dobrze, wieczny onanista potrzebuje wciąż  nowych podniet, rozumiem – uśmiecha się Dorka i sięga po żel.

    – Spróbujemy czegoś nowego.

    * * *

    – I doszedł z moim palcem w dupie, opowiadając, jak sobie zwalił w twojej łazience! – kończy Dorka i nachyla się nad moją lewą stopą. Zlizuje z palców efekty swych czynności lubieżnych. Następnie zbiera pracowicie językiem to, co namalowała cipą na mojej nodze.

    – Czyli jest gotów. Zaprosisz go tutaj? – Pytam, ryzykując, że języczek nie dotrze do moich jaj.

    – Właśnie się zastanawiam. To w końcu wciąż prawiczek, mam ochotę go przelecieć na osobności.

    – To się zastanawiaj kontynuując!

    Jednakże Dorka nie wylizuje mi jąder, Po prostu wtula się w nie twarzą. A potem, z błyszczącą, lepką buzią zabiera cię za całowanie, liżemy się intensywnie i wkrótce moja twarz też się cała klei.

    – I to już wszystko? – Pyta Maleńka. Siedzi wraz z resztą dziewcząt wokół łóżka. Robert i Jacek też tu są – nikt nie przepuszcza okazji, by posłuchać o kolejnej randce Dorki. A ta postawiła jeden warunek – będzie mnie miała tylko dla siebie opowiadając. Nawet Ala się zgodziła.

    – Nie, jeszcze nie – mówi Dorka – udało mi się jeszcze raz…

    * * *

    Dorka próbuje jeszcze raz doprowadzić Łukasza do wytrysku. A właściwie wykapu…

    – Na następnej randce mnie zerżniesz!

    – Boję się, że nie dam rady.

    – Ależ dasz! W mojej cipie będzie ci o niebo lepiej, niż w ręce, przekonasz się.

    A ponieważ w dłoni nadal ma miękkiego, śliskiego węża, sięga po argument ostateczny.

    – Dotknij mnie!

    Łukasz przytyka dłoń do jej brzuszka, masuje…

    – Nie tutaj, głuptasku! Złap mnie za cipę!

    Chłopak dochodzi z pizdą Dorki w dłoni, pierwszy raz w życiu tak trzyma dziewczynę. Ale na czubku kutasa pojawia się tylko pojedyncza kropelka. Dorka nie ma pretensji.

    – Który to już raz dzisiaj się spuszczasz?

    – Nie liczyłem.

    – Kurwa, ja też! I co ja im teraz powiem?

    – Że co?!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Sygnet Czasu

    Obudziłem się ze strasznym bólem głowy. Stukające w okno gałęzie i świszczący wiatr były istną torturą i wręcz rozsadzały mój skacowany łeb. Sam jestem sobie winien. Kolejna noc z lejącymi się litrami alkoholu po rozstaniu z Majką, byłą już dziewczyną. Byliśmy razem dobre 4 lata, wspólnie wynajmowaliśmy mieszkanie i miałem zamiar się oświadczyć. Co się stało? Otóż chcąc zrobić mej ukochanej niespodziankę zastałem ją w naszym łóżku z innym. Sytuacja nieprzyjemna, jednak diametralnie zmieniła moje poglądy na niektóre sprawy, ale o tym kiedy indziej.

    Gdy po długiej walce z kacem i grawitacją w końcu udało mi się zwlec z łóżka, zabrałem się za wykonanie pierwszego punktu z wymyślonej przed chwilą listy zadań na najbliższe minuty, którym było zdobycie czegoś do picia. Idealnie sprawdziło się do tego wczorajsze, wygazowane piwo, które leżało na biurku w pokoju kumpla, który zaoferował lokum do czasu aż znajdę nowe gniazdko. Już miałem brać się za punkt drugi, czyli prysznic, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi.

    – Otwarte! – wyrzuciłem z siebie ochrypłym głosem

    Za drzwiami stał Marek, który z szerokim uśmiechem wysadził:

    – No i jak tam księżniczko? Wyspany?

    – A daj spokój, ledwo żyję – odparłem.

    – Dobra, nie stękaj. Zaraz jedenasta, ogarniaj się. Jedziemy coś wszamać – zakończył rozmowę Marek i udał się na dół prawdopodobnie również ogarnąć.

    Poznałem Marka na studiach na imprezie inauguracyjnej dla pierwszoroczniaków. Po pierwszym wspólnym piwie wiedzieliśmy, że nadajemy na tych samych falach więc często powtarzaliśmy spotkania, przyjaźń się pogłębiała, choć nikt tego na głos nie mówił. Teraz jesteśmy jak bracia, zawsze się wspieramy. Marek jest młodszy ode mnie o całe 4 dni, trochę wyższy i w przeciwieństwie do mnie dobrze zbudowany. Myślę, że przystojny z niego facet. Ja również jestem niczego sobie. Mocne 185cm, ciemne włosy, przyjemna twarz, jednak określiłbym się jako chuchro. Zawsze miałem problem z przybraniem masy.

    Zamknąłem drzwi, zrzuciłem z siebie śmierdzące fajkami, alkoholem oraz potem po wczorajszej imprezie ciuchy i ruszyłem w kierunku prysznica. Zimny strumień wody był prawdziwym ukojeniem dla obolałej głowy. Po kilku chwilach jednak zaczęło robić się nieznośnie zimno więc stopniowo zwiększałem temperaturę. Myłem się z głową opartą o ściankę prysznica myśląc o Majce. Gdy tylko zamykałem oczy widziałem byłą dziewczynę zapinaną od tyłu przez obcego gościa. Czułem się z tym dziwnie. Z jednej strony byłem niemiłosiernie wściekły, z drugiej jednak to co sobie teraz przypominałem i wyobrażałem działało na moje ciało. Wraz z odpływającą z mózgu krwią znikał ból głowy. Krew chyba trafiła do mojego penisa, bo pod wpływem wizji zaczął unosić się i twardnieć.

    – Co mi tam – pomyślałem i zacząłem robić sobie dobrze.

    Nie trwało długo aż opryskałem nasieniem ściankę prysznica, a reszta spłynęła mi po ręce. Spłukałem wszystko dokładnie by nie zostawić żadnych śladów, wytarłem się i wrzuciłem na siebie pierwsze ubrania, które wpadły mi w ręce i nie odpychały zapachem. Spojrzałem na zegarek, zbliżała się 12. Tak długo byłem pod prysznicem? Nie tracąc czasu ruszyłem na dół do Marka, by wspólnie ruszyć na miasto coś zjeść.

    – No w końcu! Co tak długo? – dopytywał Marek

    – A nie mogłem się ogarnąć.

    – No dobra, jedziemy – zakończył rozmowę.

    Wyszliśmy z domu mojego przyjaciela, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę baru mlecznego, jakieś 2 kilometry w stronę centrum miasta. Na szczęście Marek prowadził, ja potrzebowałem jeszcze dobrych trzech, czterech godzin żeby całkowicie dojść do siebie. Dziwna sytuacja wydarzyła się na przedostatnich światłach, które dzieliły nas od baru. Gdy staliśmy na czerwonym świetle podszedł do nas blady gościu z kozią bródką i wąsem jak w dziewiętnastym wieku, ubrany w czarną kamizelkę, ciemne, materiałowe spodnie, czerwoną koszulę i cylinder. Zapukał w szybę od strony pasażera. Marek spojrzał na mnie, ja na niego. Obaj nie kryliśmy zaskoczenia. Opuściłem szybę i zacząłem rozmowę:

    – Dzień dobry, coś się stało? – zapytałem ze zdziwieniem w głosie,

    – Witam Panie Adamie, na łez otarcie, dla Pana podarek. – dziwnie odpowiedział mężczyzna wręczając mi małe, czarne pudełeczko z czerwoną kokardką.

    – Skąd pan wie jak mam na imię?

    – Pozna swój swego – odpowiedział enigmatycznie, uniósł cylinder i odszedł dostojnym krokiem.

    Nasze spojrzenia znów się skrzyżowały i Marek powiedział:

    – Co to cholera było? Znasz tego gościa?

    – Pierwszy raz go na oczy widzę – odpowiedziałem szczerze

    – Co jest w tym pudełku? – zapytał Marek przyglądając się uważnie prezentowi

    – Zobaczmy.

    Odwiązałem kokardkę, otworzyłem pudełko i naszym oczom ukazał się srebrny sygnet. Był szeroki na jakieś 2 centymetry, ozdobiony jakimiś dziwnymi wzorkami i kawałkiem ciemniejszego metalu w kształcie małej klepsydry, lekko odstającej od reszty sygnetu.

    – No spoko, gościu ci się jakby oświadczył, co? – zażartował Marek

    – A daj spokój. Sygnet w sumie spoko, zachowam go. – powiedziałem wsuwając pierścień na palec serdeczny.

    Światło zmieniło się na zielone i ruszyliśmy dalej.

    W barze na szczęście nie było dużo ludzi więc szybko zamówiliśmy jakieś mięso i frytki. Marek poszedł zająć miejsca, a ja w czasie gdy przygotowują posiłek postanowiłem skorzystać z toalety. Po wszystkim umyłem ręce jednak mydło osadziło się na moim świeżo nabytym sygnecie. Próbując go oczyścić przypadkowo wcisnąłem ozdobę imitującą klepsydrę, a sygnet jakby zaczął mienić się delikatną poświatą.

    – A to ciekawe – pomyślałem.

    Rozejrzałem się dookoła czy moje ‘cacko’ nie zwróciło niczyjej uwagi, jednak w toalecie byłem tylko ja i gościu stojący obok. No właśnie. Facet, który mył ręce obok mnie stał jak wmurowany. Nawet nie drgnął. Mój nieruchomy towarzysz nie był najdziwniejszym co zaobserwowałem. Znacznie dziwniejsza wydała się woda, która zastygła niczym lód. Z tą różnicą, że lód jest zimny, i ma inny kolor. Ta woda po prostu przestała się ruszać. Woda, która leciała z kranu przestała się ruszać.

    – Cholera, co jest? – powiedziałem na głos zdziwiony i przestraszony zarazem.

    Szturchnąłem gościa obok, czy również to widzi, ten jednak jakby w ogóle tego nie poczuł i nie słyszał. Spróbowałem mocniej, ale rezultat był identyczny. Spanikowany wyszedłem z toalety i ruszyłem w kierunku Marka. Wszystko było podejrzanie spokojne.

    – Ej, stary – powiedziałem drżącym głosem

    Marek jednak podobnie jak gościu w toalecie ani drgnął. Rozejrzałem się dookoła i wszyscy wglądali podobnie. Wkręcają mnie – pomyślałem. Strzeliłem Markowi z otwartej dłoni w twarz. Ten jednak ani drgnął. Nie jestem człowiekiem głupim. Szybko połączyłem fakty. Dziwny facet daje mi prezent, na którym naciskam jakąś klepsydrę i nagle wszystko się zatrzymuje? To pewne, że sygnet jest źródłem całego tego zamieszania. Usiadłem naprzeciwko Marka i zacząłem przyglądać się sygnetowi. Dotykałem go, pocierałem, naciskałem, aż nagle usłyszałem kliknięcie, sygnet przestał błyszczeć i ta wręcz nierzeczywista cisza ustała. Wszystko wróciło do normy. Marek złapał się za prawy polik, dokładnie tam gdzie go przed chwilą walnąłem.

    -Ale mnie gęba piecze – powiedział.

    Zaczynałem wszystko łączyć w całość. Kilka razy jeszcze wypróbowałem mój nowy gadżet. Klikałem klepsydrę na sygnecie i wszystko jakby się zatrzymywało. Klikałem ponownie i wszystko wracało do normy. Wyglądało na to, że byłem jedynym, który wiedział co się w tym czasie dzieje. Bardzo interesujące – myślałem. Zrobiłem kilka testów żeby potwierdzić moje teorie. Wnioski były takie, że zatrzymuje się wszystko dookoła, nikt nie pamięta co się działo w tym czasie. Może dzięki sygnetowi staję się szybki jak Flash, a wszystko wydaje się stać w miejscu? A może zatrzymuję czas? Nie miało to znaczenia. Poczułem, że otwierają się przede mną nowe drogi. Zamierzałem zacząć wykorzystywać mój nowy gadżet od razu. Marek ostatnio stawiał jedzenie, moja kolej. Niestety nie miałem pieniędzy, jednak kasa baru była wypełniona po brzegi. Wyjąłem z niej dwie stówki i schowałem do portfela. Następnie usiadłem przy stoliku i kliknąłem klepsydrę.

    -No co Ty gadasz Marek? Co Ci jest? – udawałem przejętego

    -Nie wiem, może jakieś uczulenie  – odpowiedział zmieszany.

    Rozmawialiśmy jedząc, co chwilę ktoś wchodził, ktoś wychodził. Nie zwracałem na to większej uwagi do czasu aż w drzwiach baru ujrzałem znajomą twarz. Była to Majka, moja była. Razem z nią weszli jej młodszy kuzyn Rafał i wujek. Przez chwilę nasze spojrzenia spotkały się. Poczułem jakiś dziwny smutek i wściekłość. Czego ta suka tu szuka? Ruszyli w stronę stolika, mijając mnie przywitała się mówiąc – hej.

    – yo – odpowiedziałem oschle wracając do rozmowy z Markiem i do wystygłego już kotleta.

    Marek spojrzał na mnie i powiedział:

    – Spadamy, co? Ja zapłacę

    – Zjedzmy jeszcze jakiś deser. I tym razem ja stawiam! – odpowiedziałem knując chytry plan.

    Majka z rodziną usiedli kilka stolików dalej. Nasze zamówienie było gotowe chwilę przed ich posiłkiem. Gdy tylko kelnerka rozdała wszystkim ich porcje, kliknąłem klepsydrę i ruszyłem na zemstę. Gotowało się we mnie z wściekłości. Miałem ochotę jej przywalić, kliknąć klepsydrę i patrzeć na jej zdziwienie. Powstrzymałem się jednak od tego. To poniżej mojego poziomu. Podszedłem do niej i naplułem jej w sam środek talerza. Przekopałem jej ziemniaki widelcem żeby nie zobaczyła śliny i nie zgoniła na kelnera lub kucharza. Ile ja mam lat, cholera?! – pomyślałem. Zachowuję się jak dziecko! To ma być zemsta? Spojrzałem na nią. Była suką. Zdradziecką suką. Niestety była niemożliwie seksowną, zdradziecką suką. Miała na sobie obcisłą białą koszulkę z bardzo małym dekoltem, jednak wystarczająco głębokim by pod odpowiednim kątem ujrzeć jej biały stanik. Mimo, że nie miała wielkich piersi, nie nosiła staników z push-upem. Po prostu ich nie lubiła. Do białej koszulki miała ciemną spódniczkę sięgającą odrobinę powyżej kolan. Korzystając z sytuacji zerknąłem również jakie ma na sobie majtki. Miała czarne koronkowe, do połowy zasłaniające pośladki. Nie ukrywam, że moje ulubione. Patrząc na Majkę moja nienawiść była powoli wygaszana przez pożądanie. Dotknąłem jej twarzy, szyi. Majka siedziała bez ruchu wpatrzona w kuzyna, który opowiadał jakąś historię gdy zatrzymałem czas. Co mi szkodzi? – pomyślałem. Zacząłem dotykać ją odważniej. Złapałem i ścisnąłem jej zgrabne piersi. Nie chciałem jej rozbierać. Wkładałem jej ręce pod koszulę, mocno szczypałem sutki. Znacznie mocniej niż zwykle mi pozwalała. Jednak nie zobaczyłem grymasu bólu na jej twarzy. Ani bólu, ani przyjemności. Jej twarz zdradzała skupienie na opowieści Rafała. Odsunąłem ją wraz z krzesłem od stolika i przykucnąłem obok. Gładziłem jej nagie udo, wsuwając rękę coraz głębiej pod spódniczkę. Zahaczałem raz po raz o jej majteczki. Może to dziwne, ale jej twarz totalnie nieodzwierciedlająca obecnej sytuacji strasznie mnie podniecała. Podwinąłem odrobinę spódniczkę i rozsunąłem jej nogi. Dawno nie oglądałem jej w takiej pozycji. Dotykałem delikatnie jej cipki, masując przez majtki łechtaczkę. Po chwili odsunąłem kawałek materiału, który oddzielał mnie od jej szparki. Była całkiem sucha. Pośliniłem palec i wsunąłem do środka. Nie wiem w jakim celu. Ona nic nie czuje, ja z tego też nic nie mam, poza brakiem miejsca w spodniach. Cała ta sytuacja strasznie mnie podnieciła. Czułem jak penis napiera na materiał spodni. Postanowiłem na chwilę go uwolnić. Wstałem, rozpiąłem rozporek i wyjąłem go. Nie jest specjalnie duży. Zwyczajne, statystyczne 14-15 centymetrów. Stałem z wyciągniętym, pulsującym od rozsadzającej erekcji penisem przy twarzy mojej byłej, zdradzieckiej suki. Lubisz dawać dupy? To masz! – pomyślałem.
    Delikatnie rozchyliłem jej usta chwytając ją za brodę. Podszedłem bliżej i powoli wsunąłem członka do jej buzi. Byłem niemożliwie podniecony. Trzymając ją za głowę posuwałem biodrami do przodu i do tyłu, rytmicznie. Co chwilę szczypałem jej sutki pod bluzką nie przerywając rżnięcia jej twarzy. Pchałem coraz mocniej. Jej usta były pełne od śliny i wydzieliny z penisa. Co chwilę przytrzymywałem jej głowę z penisem dotykającym ścianki gardła, jądrami dotykałem jej brody. Czułem, że zbliża się finał. Nie chciałem jednak kończyć jej w ustach, wszystko by wypluła jak przywrócę czas. Postanowiłem, że spuszczę jej się do posiłku. Kilka ostatnich pchnięć w usta Majki, po czym szybko wyjąłem członka i nakierowałem go na talerz z jedzeniem. Ponownie wymieszałem ziemniaki żeby nic nie zobaczyła. Złożyłem jej nogi do pierwotnej pozycji, wsunąłem krzesło i wróciłem na swoje miejsce. Ustawiłem się dobrze żeby widzieć jej reakcję na wydarzenia sprzed chwili i kliknąłem klepsydrę. Z trudem powstrzymałem śmiech patrząc na to jak z trudem wstrzymała odruch wymiotny spowodowany zbyt głęboką penetracją gardła. Po jej zachowaniu można stwierdzić, że sutki również ma obolałe, gdyż widziałem jak próbowała dyskretnie zbadać je ręką.

    Wróciłem do rozmowy z przyjacielem. Zjedliśmy deser i poprosiłem o rachunek. Marek sprzeczał się, że on zapłaci, ja jednak pozostawałem nieugięty. Wydaje mi się, że Majka usłyszała naszą rozmowę i skomentowała do kuzyn lub wujka:

    – Teraz płaci, ciekawe.

    Nie wiem czy mówiła o mnie. Może coś nadinterpretowałem. Zaczęła we mnie narastać wściekłość. Będzie mnie ta suka obgadywać? Będzie komentować? Ze mną się nie zadziera! – pomyślałem.

    Jak tylko kelnerka zabrała należność użyłem klepsydry. Podszedłem do stolika Majki, złapałem ją  za włosy i odchyliłem jej głowę do tyłu. Zbliżyłem twarz do jej twarzy i powiedziałem:

    -I co suko?

     Sam przeraziłem się swojego głosu. Kiedy się taki zrobiłem? Najgorsze jest to, że podoba mi się to. Podoba mi się to, że mogę wszystko. Polizałem jej wargi, a następnie wsunąłem język głęboko do ust. Wymieniliśmy się śliną, a właściwie zostawiłem wiele swojej w jej ustach. Odsunąłem się i delikatnie ją spoliczkowałem. Nie chciałbym uszkodzić tak ładnej twarzyczki. Pomimo wcześniejszego orgazmu byłem ekstremalnie nabuzowany. Nie chciałem czekać, nie było czasu na czułości. Odsunąłem krzesło, ściągnąłem ją z niego, a następnie posadziłem tak, że jej kolana dotykały ziemi, a brzuchem była oparta o krzesło, na którym przed chwilą siedziała. Tym sposobem moja ex ukochana była wypięta do mnie pupą. Nie zwlekając podciągnąłem jej spódniczkę tak, że miałem dostęp do całych pośladków. Następnie zdjąłem jej majtki, rozpiąłem sobie spodnie i ustawiłem się za nią. Nie miałem zamiaru czekać. Próbowałem się wbić w jej cipkę, jednak była sucha. Naśliniłem końcówkę penisa oraz jej szparkę. Po delikatnym nawilżeniu udało się wejść. Majka zawsze była ciasna. Uwielbiałem to. Czułem jak ścianki jej pochwy opinają mojego członka. Pchałem ją coraz szybciej i szybciej, co chwilę wymierzając mocne klapsy w oba pośladki. Gdyby nie wcześniejszy orgazm już dawno bym nie wytrzymał. Nie zamierzałem jednak kończyć w jej cipce. Nie wiem czy nadal bierze tabletki. Nie mogę tak ryzykować. Korzystając z tego, że nie może mi odmówić postanowiłem spełnić moje skryte marzenie. Zdecydowałem, że mój penis zagości w jej drugiej dziurce. Cały czas posuwając jej cipkę próbowałem wsunąć palec wskazujący w jej odbyt. Bez uprzedniego nawilżenia śliną nie było nawet mowy by wszedł. Po chwili jednak udało się wepchnąć nawet dwa. Teraz pora na ciebie mój przyjacielu – pomyślałem. Wyszedłem z cipki, gdzie przez brak naturalnego nawilżenia Majki tarcie było nieziemsko przyjemne i zacząłem próbować wbić się w dziurkę wyżej. Tutaj niestety nie było tak łatwo jak wcześniej. Ślina nie wystarczała. Byliśmy na szczęście w obiekcie gastronomicznym, a przy kasie leżały dzbanki z oliwą. Pozwoliłem sobie jeden pożyczyć. Zanurzyłem w nim dwa palce, a następnie ściekającą oliwę naniosłem na penisa oraz wsmarowałem w odbyt dziewczyny. Po chwili zmagań z jej ciaśniejszą dziurką wreszcie zostałem wynagrodzony. Moje małe marzenie się spełniło. Pchałem delikatnie Majkę analnie. Nie wiem czy to kwestia tego, że robiłem to pierwszy raz, czy tego, że faktycznie było tam ciaśniej, ale z każdym kolejnym pchnięciem czułem, że zbliżam się do finiszu. Ostatnie kilka pchnięć i poczułem uwalniam ogromne ilości gorącego nasienia prosto w dupkę mojej byłej. Po wspaniałym orgazmie opadłem na chwilę na Majkę, położyłem głowę na jej plecach i powoli wycofałem penisa z jej tyłka. Wstałem i spojrzałem na Majkę. Nigdy nie była taka uległa. Bardzo mi się to podobało. Spojrzałem na mojego sflaczałego już penisa i zdecydowałem się, że wypadałoby się umyć zanim się ubiorę. Obszedłem więc krzesło dookoła aż znalazłem się przy twarzy mej byłej. Podniosłem jej głowę, rozchyliłem usta i wsunąłem małego już penisa do buzi. Trzymając go w gorących ustach Majki poczułem, że zaczyna znowu rosnąć. Nie miałem już jednak siły na dalsze zabawy. Wytarłem penisa w ciemne włosy dziewczyny, ubrałem się, a następnie Majkę i odstawiłem ją na miejsce. Usiadłem na swoje miejsce i obserwowałem jej reakcję po kliknięciu klepsydry. Zerwała się z krzesła i pobiegła do toalety. Widok raczej komiczny.

    Uregulowałem płatność i razem z Markiem wyszliśmy z baru. Pierwszy raz od nakrycia Majki z innym gościem czułem się szczęśliwy i spokojny. Czułem, że mogę wszystko. Już nigdy nie zostanę zdradzony i oszukany. Postanowiłem z nikim nie dzielić się moją zdobyczą. Zostanie to moją tajemnicą.

    Myślę, że „Sygnet czasu” przyda się, gdyż Marek dostał telefon, że jego znajoma urządza imprezę nad jeziorem i zaprasza nas obu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nuclear Banana

    Witam,

    Moje pierwsze opowiadanie. Z góry bardzo dziękuję za opinie!

    Jeżeli opowiadanie się podoba i będziecie chcieli kontynuacji, z przyjemnością napiszę.

     

    Pozdrawiam!

  • Prawdziwie Oswieceni Cz5

    – Szybciej! Musicie się rozgrzać! Nie mogę pozwolić wam na przegraną!

    Ósemka najzwyczajniej w świecie się darł. Wydzierał się w niebogłosy wszystko wokoło wibrowało od jego mocnego głosu w ogóle nie tracącego na sile mimo założonego na głowę czepka z komunikatorem. Idealne ciało nauczyciela w niemal lubieżnie obcisłym kombinezonie biegało na około basenu, w którym Etan wraz z resztą męskiej części swojej klasy się rozgrzewał. Deus zgodnie współpracując z nauczycielem prawie nie wprowadzał korekt do ich planu ćwiczeniowego wyświetlając minimalną liczbę komunikatów na małej wewnętrznej powierzchni jego okularów pływackich. Piętnaście długości i statyczne ćwiczenie ramion stojąc w wodzie sięgającej do piersi. Na razie Etan mocował się z tym pierwszym nieustannie poganiany przez Ósemkę.

    – Już więcej nie mogę! – Wydyszał między potężnymi haustami powietrza Aron płynący na torze obok niego. – On nas zamęczy!

    – Chciałeś gadać! – Odkrzyknął mu Etan równie, jeśli nie mocniej zdyszany. Przepłynęli dopiero siedem z zadanych piętnastu długości, a już nogi odmawiały mu posłuszeństwa. – Możesz mi powiedzieć teraz kiedy jeszcze jestem w stanie mówić!

    – Nie! – Aron zaprzeczył szybko. – Musimy poczekać aż rozpocznie się gra! Deus jest zbyt uważny w czasie ćwiczeń zbiorowych!

                   Etan się zastanowił niezwykle ciekawy o co tak właściwie chodziło. Co mogło być aż tak ważne, że musieli unikać nawet niepotrzebnego zwracania uwagi szkolnego komputera? Nie zdołał odpowiedzieć sobie na to pytanie, sprawa wyglądała coraz dziwniej. Dodatkowo prócz zżerającej go ciekawości zauważył kątem oka, że Zetar dotąd płynący obok swojego byłego chłopaka niespiesznie począł zmieniać tory przysuwając się do Arona! Ci dwaj na pewno coś razem kombinują!

                   W istocie tak było. Płynąc kraulem tak zręcznie jakby urodził się w wodzie potężnie zbudowany Zetar po chwili spokojnie płynął już obok Etana zaczynał zaś ćwiczenia na drugim końcu basenu. Samo w sobie było to niezwykłym osiągnięciem. Deus co prawda nie monitorował aż tak dokładnie ich położenia jednak zazwyczaj jeśli ktoś omyłkowo skręcał i wpadał na innych rozświetlał okulary winowajcy na czerwono tak samo jak jego tor i wiadome było, że natychmiast powinien wrócić na swoje miejsce. Zetar jednak jakby niczego nieświadomy dosłownie na wyciągnięcie ręki rozchlapywał wodę tuż obok niego. Reszta ich klasy bez sprzeciwów zmieniała się z nim miejscem po kolei zupełnie jakby wszystko było zaplanowane.

                   Tak niespodziewana bliskość Zetara niezwykle go zirytowała. Próbował jak mógł zignorować jego obecność jednak chłopak nieustannie co kilka wdechów kiedy to odwracał głowę w jego stronę by zaczerpnąć powietrza szukał go wzrokiem. Znowu, pomimo wcześniejszych prób pozbycia się przeklętego podniecenia dostał erekcji stając się o wiele mniej opływowy niż wcześniej nie umiał zrozumieć jakim cudem się to stało. Wyraźnie też zwolnił kiedy to woda natrafiła na jego wypukłe i sztywne kształty, które jak ze zdziwieniem się zorientował poprawiały wydatnie sterowność.

                   Pierdolona elektronika! – było to jego pierwsze nieświadome przekleństwo w układnym, przesyconym zasadami dobrego smaku życiu. W tej sytuacji jednak doskonale oddawało istotę nieprzydatności nowoczesnej techniki stojącej naprzeciw wybuchowemu, pełnemu testosteronu dojrzewaniu chłopaków. Elektronicznie sterowane pasy kombinezonu się poddały. Ochraniacz wbijał mu się w żołądź coraz mocniej w miarę jak coraz dokładniej widział napięte mięśnie i żyły na ramionach Zetara nie umiejąc odwrócić wzroku. Woda słabo zasłaniała pięknie eksponowane pośladki teraz napięte i twarde jak kamienie. Dodatkowo podniecało go to, że najwyraźniej dokładnie golił się pod pachami, w ogóle był niesamowicie gładki. Tylko na brzuchu oraz nad przypominającym maczugę penisem zachował trochę włosów do tego wymyślnie ufryzowanych – przypomniał to sobie w ułamku sekundy znów widząc go skaczącego na nim kiedy to nabijał się na jego własnego huja niczym zaczarowany.

                   Zbyt późno powstrzymał wyobraźnię i po raz kolejny ujrzał mimo wściekłego bólu nóg wizję. (Ósemka chyba zapomniał, że co po niektórzy z klasy ledwie raz w miesiącu mieli okazję pływać i naprawdę przegiął z taką rozgrzewką). Scena kiedy to po lekcji oboje wychodzą po drabince z basenu spleceni w uścisku miętosząc swe lśniące od wody, wrzące od podniecenia ciała w fontannie błyszczących w świetle jarzeniówek kropel wody, Zetar zaś w przerwach między soczystymi pocałunkami przepraszał go co chwila i nieustannie wyznawał gorącą miłość: kocham cię, kocham… jednocześnie powoli sięgając wielką, silną dłonią do jego twardego …

    – KONIEC! Do mnie, teraz ramiona! Sto krążeń!

    Etan został brutalnie wyrwany z tej sceny i zatrzymał się z szarpnięciem uświadamiając sobie, że naprawdę od dawna się tak nie zmęczył. Zmęczenie połączone z bólem udzieliło się także sterczącemu jak maszt przyrodzeniu bowiem nie minęła chwila, a nieprzyjemny ucisk powodowany przez ochraniacz osłabł gdy wzwód ustąpił i penis ponownie sflaczał unosząc się leniwie w chłodnej wodzie. Chłopak z powodu zmęczenia dyszał i sapał jak starożytne „parowozy”, o których kiedyś czytał. W książce był dołączony plik dźwiękowy ujawniający okropny hałas jaki generowało to urządzenie podczas jazdy.

    – Doskonale nam poszło?… Nie uważasz? – Aron ledwie stał w wodzie sięgającej im do piersi, właściwie to dryfował dysząc między każdym wypowiadanym słowem.

    – Też tak myślę – oddyszał mu Etan dryfując ku majestatycznej postaci nauczyciela razem ze wszystkimi z klasy i z chyłkiem podążającym za nim Zetarem, który nic nie mówił jednocześnie wyraźnie trzymał się blisko ich obu.

    – Powiesz mi wreszcie o co chodzi? – Spytał się dyskretnie Arona młócąc wodę ramionami i podejrzliwie wgapiając się w udającego, że nic nie widzi Zetara ćwiczącego po jego lewej.

    – Nie. Czekamy aż zacznie się mecz.

                   Etan ponownie zaklął w myślach i dopiero wtedy zorientował się co robi. Nieświadomie łamał zasady dobrego smaku wpajane mu od dzieciństwa! To nie do pomyślenia! Nie miał pojęcia jak mógł zmienić się aż tak od momentu poznania nieustannie przeklinającego Zetara. Przecież spotkali się ledwie kilka razy.. oczywiście nie licząc codziennych zajęć w szkole z resztą klasy. Na poważnie, kiedy nie musieli udawać kogoś kim nie byli rozmawiali ledwie parę razy.

                   Minęło jeszcze kilka bolesnych sekund podczas których Ósemka nieustannie zagrzewał ich do walki wrzeszcząc i przekrzykując generowany przez nich hałas nim uświadomił sobie, że Zetar złamał swoje zasady Pure, a nie tylko ogólnie przyjęte normy społeczne. Te zasady – jak doczytał później – były niemal jak doktryna. Fanatycy potrafili zmienić swoje życie w piekło byle by postępować w zgodzie z tymi prawami. Spojrzał na Zetara.

                   Chłopak zaś ponownie udał, że tego nie widzi. Wyprostował się jednak dodatkowo napinając fantastyczne mięśnie na rękach. Etan odwrócił się w momencie gdy nauczyciel wrzasnął STOP i rozkazał im odpocząć i przygotować się do meczu.

    – Nareszcie! Ledwo mogę się ruszać! – Aron narzekał nieustannie dyskretnie ciągnął go za rękę. Zdziwiony Etan przyjmując jego grę robił dokładnie to samo, podobnie jak Zetar płynący za nim. Znaleźli się na uboczu jednak na tyle blisko aby nie było to podejrzane. Reszta grupy nie przejmując się niczym wrzeszczała i ochlapywała się wodą wychodząc z basenu i kierując się ku szafkom z wyposarzeniem.

    – Musimy pozbyć się opasek.

                   Etan pojrzał na wodoodporny pasek zatopionej w metalu elektroniki przypięty na nadgarstku, który to umożliwiał Deusowi na komunikację z jego kombinezonem i monitorowanie wyników. Skinął głową próbując nie okazać zdziwienia.

                   We trójkę – wciąż ze stąpającym cicho za nimi Zetarem – dołączyli do reszty klasy już przebierającej w sprzęcie.

                   Gra zespołowa w jakiej to mieli się siłować z drużyną Tamoru była odmianą znanego z archaicznych czasów hokeja podwodnego. Wprowadzono jednak kilka zasadniczych różnic tak jak aparaty tlenowe zmieniono też krążek na magnetyczną piłkę generującą specjalne pole przeciwdziałające oporowi jaki stawia woda oraz przyciąganiu ziemi tak dobrze, że gra stała się naprawdę szybka piłka śmigała w wodzie niemal nie zatrzymywana przez żadne siły. Aron już przytwierdzał do kombinezonu piankowe ochraniacze na uda i tułów mocowane na rzepy i rzucił komplet Etanowi.

    – Dzięki.

                   Etan ledwo zauważył gdy przyjaciel zerwał jemu oraz Zetarowi opaskę z nadgarstka i wręczył jednemu z uczniów. Stało się to tak szybko, że nie zdołał dostrzec kto dokładnie je zabrał. Ulotnił się w gmatwaninie opiętych kombinezonami ciał opływających wodą. Zgodnie z poleceniem założył maskę tlenową i ustanowił oddzielne łącze dźwiękowe z Aronem i Zetarem. Z hukiem na powrót wraz z resztą wskoczył do basenu.

    – Tam – Zetar odezwał się po raz pierwszy brzęcząc w jego uchu za sprawą mikroskopijnego głośnika wszytego w czepek od wewnątrz. – Tunel techniczny.

                   Etan pokiwał głową i korzystając z zamieszania kiedy to klasa miotała się w wodzie w radosnej zabawie i nikt nie zwracał na nich uwagi podpłynął do wąskiej szpary, w którą ledwo się zmieścił – była widocznie przeznaczona dla robotów. Tunel był jasno oświetlony i kilka metrów dalej woda wyraźnie się ociepliła spostrzegli też schody oraz jeszcze jaśniejszy prostokąt odcinający się od ciemnego sklepienia tunelu jakim przypłynęli.

                   Wypłynęli w oślepiającą jasność, która okazała się lustrem wody łączącym się z dość dużym zalanym światłem pomieszczeniem. Na jego okrągłych ścianach wisiały uśpione, basenowe roboty naprawcze każdy oznaczony numerem oraz wiszące centralnie obok lamp na suficie potężne robotyczne ramię sterowane zapewne przez Deusa opuszczające je w razie potrzeby do wody. Aron wraz z Zetarem jakby byli już tu wcześniej na betonowej posadzce tuż obok uśpionych robotów leżały poukładane koce oraz inne urządzenia.

    – Jak znaleźliście to miejsce? Nie wiedziałem, że istnieje! To o to chodziło? – Spytał z ekscytacją dotykając lodowato zimnego metalu, z którego odlany był jeden z robotów.

    – Niestety nie. Zetar je znalazł ale tylko po to abyśmy mogli porozmawiać na osobności. Woda i beton zakłócają działanie mikrofonów nawet tych połączonych bezpośrednio z Deusem.

    – Jak to? – Etan kompletnie zgłupiał, myślał intensywnie okrywając się dającym ciepło kocem ale na nic nie wpadł. Po co niby mieliby się ukrywać? Co ważniejsze, przed kim?

    – Wytłumaczę za chwilę. Teraz jednak musimy jak najszybciej spalić twój implant medyczny, a to może zaboleć.

                   Etan zamarł. Słyszał, że usunięcie implantu podłączonego do neuronów powoduje trwały paraliż ciała, a nawet obecna zaawansowana medycyna mogła sobie nie poradzić ze złączeniem rozerwanych i spalonych nerwów.

    – Chyba śnicie! Co wam odbiło?! To może zabić! – Etan niemal wrzasnął.

                   Zamiast odpowiedzi ujrzał jak oboje odklejają dotychczas niewidoczne okrągłe plastry na lewych przedramionach. Pod nimi ukazały się posmarowane maścią paskudne blizny już całkowicie zrośnięte. Nagle zrozumiał, że przynajmniej to co do tej pory wiedział okazało się nieprawdą. Nigdy nie słyszał aby ktokolwiek mógł się ruszać po usunięciu implantu medycznego.

    – Na pewno to bezpieczne? – Wolał się upewnić nim pozwoli im to zrobić w końcu chodziło o to czy resztę życia spędzi jako warzywo – w najlepszym wypadku.

    – Oczywiście – odpowiedział mu z pewnością w głosie Aron – W plikach Savina znaleźliśmy dokładne instrukcje jak usunąć implant nie niszcząc nerwów.

                   Chwilę potrwało zanim Etan skojarzył, że mowa jest o jego tacie. Nim zdążył zaprotestować Zetar złapał go za lewą rękę i przytknął w odpowiednie miejsce przypominające narzędzie tortur urządzenie.

    – Uwaga.

                   Zetar nacisnął ukryte przełączniki zanim to słowo wybrzmiało chodź w połowie. Iskra wbiła się w skórę w ułamku sekundy spalając układy scalone implantu. Elektryczność przepłynęła przez całe jego ciało rozgrzewając je i docierając do każdego zakamarka. Pozbawione elektryczności pozostałości elektroniki ze zniszczonego implantu zostaną rozłożone przez jego organizm do nieszkodliwych produktów.

    – AAAAAAA! CO TO BYŁO?! Nawet nie dałeś mi czasu żebym się przygotował!

                   Etan wyrwał się i obmacał krwawiącą niewielką dziurę w przedramieniu krzywiąc się z bólu jak i obrzydliwego przypalonego smrodu, który z niej ulatywał. Czuł osobliwe ciepło w całym ciele, a szczególnie w… zamarł czując miękki pocałunek tuż obok rany. Mógłby przysiąc, że usłyszał „przepraszam” ale pewności nie miał bowiem głos był naprawdę cichy. Zrobiło mu się gorąco gdy uświadomił sobie, że Zetar jest tak blisko i dodatkowo pochyla się nad nim z czułością akurat w momencie gdy czuł jak penis zmarniały dotychczas z zimna i bólu podnosi się i zaczyna uciskać na ochraniacz obudzony po potężnym kopnięciu elektryczności, która to rozgrzała całe ciało do czerwoności.

    Podniósł wzrok na Zetara, który jakby w ogóle nie przejmując się tym co zrobił z troską na twarzy i pewnością siebie smarował mu ranę maścią, która momentalnie usunęła ból i zastygła chroniąc rozcięcie przed powietrzem. Chciał zapytać co to miało znaczyć lecz zawstydził się widząc kątem oka lekki, pełen przyjaźni uśmiech Arona, który stał z boku i najwyraźniej czuł się trochę niezręcznie. Etan zaczerwienił się paskudnie zasłaniając lekko prawą ręką coraz bardziej widoczną wypukłość dziękując, że przyjaciel nie spoglądał niżej lecz patrzył się na jego twarz. Spróbował też wyrwać lewą rękę z lekkiego, pełnego uczucia i delikatności dotyku Zetara.

    – Ekhem… – Aron odkaszlnął podchodząc niepewnie do nich i dopiero wtedy Zetar jakby otrzeźwiał i oderwał się gwałtownie przerywając smarowanie rany maścią upuszczając jednocześnie tubkę, a ta potoczyła się i w padła do wody. Nerwowo zerknął też na pulsujący kształt zasłaniany nieudolnie przez Etana i sam zaczerwienił się potężnie odwracając wzrok i łapiąc się za penisa, który co ciekawe najwyraźniej też od jakiegoś czasu nie był uśpiony.

    – Tak … właśnie no.. – Bełkotał nagle tracąc pewność siebie i drżącymi palcami podał mu okrągły plaster. – Proszę…

                   Oklejając ranę i stojąc bokiem do nich Etan. Owinął się szczelnie kocem zasłaniając krocze i wbił w nich pełne złości spojrzenie.

    – Tłumaczcie się, już!

                   Chłopacy nim odpowiedzieli także sięgnęli po koce jednak Zetar zrobił to zdecydowanie szybciej niż Aron. Już bezpiecznie schowani wszyscy usiedli pośrodku pomieszczenia i zaczęli się tłumaczyć. Etan nie wiedział co myśleć o tym co od nich usłyszał. Opowiadali na zmianę, a trwało to naprawdę długo, dość długo aby wszyscy spokojnie zdążyli wyschnąć zawinięci w koce. Pod koniec wyjaśniło się też, że nie było po co się śpieszyć.

    – Muszę to zobaczyć. – Powiedział gdy Zetar na jego prośbę wklepał na ekranie konsoli wystającej z betonowej ściany naprawdę skomplikowaną serię kodów. Poczuł zazdrość i podziw. Zupełnie nie zrozumiał czemu miały służyć zawiłe ciągi znaków i symboli programowych. Ważniejszy był efekt, który mógł zobaczyć na własne oczy. Absolutnie wszyscy w szkole mieli znaleźć się w stazie.

    – Chodźmy zatem. Pamiętaj jednak nie możemy dać się zauważyć możliwe, że wyślą techników… to co zobaczysz może być dla ciebie szok taki sam jak dla nas kilka dni temu.

                   Etan kiwnął głową gdy także Aron wstał i zrzucił  z siebie już niepotrzebny koc przeciągając się po długim bezruchu. Etan jednak nie ruszył się z miejsca czując wciąż rozsadzającą erekcję.

    – Emm… mam pewien problem…

    Aron i Zetar z kamiennymi twarzami nie okazali zdziwienia pokiwali tylko głowami.

    – Wiem – Aron uśmiechnął się. – Z nami było tak samo, skutek uboczny tego szczególnego rodzaju elektryczności. Nie przejmuj się. – Ręką pokazał aby Etan pierwszy wskoczył do wody. Chłopak z wahaniem zrzucił koc i założywszy ponownie maskę tlenową oraz czepek z komunikatorem wskoczył do tunelu, a za nim podążyli przyjaciele. Płynąc w chłodnej wodzie, która jak z zadowoleniem czuł powoli uciszała podniecenie usłyszał w uchu głos Zetara uświadamiając sobie, że lubi jego brzmienie:

    – Zapewne już nikogo nie będzie w wodzie ale zachowajmy ostrożność nie wiem jak zareagowaliby technicy na naszą obecność.

    – Dobrze, pamiętam.

                   Rzeczywiście, chociaż mecz już dawno powinien trwać w najlepsze w basenie nikogo nie było, ostrożnie przepłynęli tuż pod powierzchnię wody. Przez falujące kształty ujrzał zamazane ciemne sylwetki na obrzeżach basenu jakby unoszące się nad ziemią co było niemożliwe. W końcu zdobył się na odwagę i lekko się wynurzył.

                   Zamarł. Niczym truchła w rzeźni uczestnicy lekcji wisieli ze związanymi rękoma na długich łańcuchach zwieszających się z wysokiego sufitu. Wyglądali jakby spali gdyby nie to, że od czasu do czasu otwierali oczy i  rozglądali się aby po chwili znowu bezwładnie zwiesić się w kajdanach. Wszyscy byli nadzy, w różne części ciała mieli powbijane igły z jakimiś rurkami ciągnącymi się kilometrami po całym basenie. Etan zadrżał widząc, że plątanina kabli, rurek i igieł nie omija nawet miejsc intymnych, nie potrafił jednak spojrzeć na nie bliżej chodź uwięzione w przezroczystym żelu prącia w pełnym wzwodzie ustawione obok siebie jak na sklepowej wystawie przyciągały go jak magnes. Nie wiedział co o sobie myśleć gdy ponownie poczuł erekcję połączoną z uczuciem silnego napełnienia w jądrach. Na szczególnie masywnym łańcuchu ujrzał Ósemkę i do oczu napłynęły mu łzy, nie umiał zrozumieć jak ktokolwiek mógł się tak okrutnie zachowywać.

                   Olśniewająco piękny nauczyciel wyglądał teraz jak wyrżnięta z wody ścierka. Mięśnie dotychczas idealne i pełne siły teraz zwieszały się z niego pozostawiając tylko naciągniętą za mocno, luźną skórę. Wyglądał jakby okrutne zabiegi pozbawiły go co najmniej kilkunastu lat życia. Nie umiał ominąć wzrokiem wciąż imponującego penisa mimo ogólnego zmarnienia jego organizmu. Do grubego niczym jego nadgarstek prącia przytwierdzono żelową konstrukcję ze zmyślnym układem siłowników i prętów – coś w rodzaju przenośnego Deox’a. Urządzenie nieustannie samo pracowało masując jego narząd i wysysając wraz z salwami spermy ostatnie soki z nauczyciela, które rurką płynęły w niewiadomym kierunku. Mężczyzna niemal nieprzerwanie był pogrążony w ekstazie, nieustannie strzelając nasieniem i otwierając nieprzytomne oczy co jakiś czas szarpiąc się na łańcuchach.

    – Z nami też to robili?…  – Etanowi zrobiło się niedobrze szczególnie, że ciągle miał niebywałą ochotę się „spuścić”. Podłapał to słowo czytając w sieci, kiedy jeszcze chciał się przypodobać Zetarowi.

    – Obawiam się, że tak. Jakbyśmy się postarali pewnie dałoby się wyszukać nagrania. – Zetar zdawał się mniej wstrząśnięty od niego tym co działo się wokoło jakby widział to wcześniej. Bliskość jego pokrytego gęsią skórką, muskularnego ciała stykającego się z nim wywoływało w nim coraz większe podniecenie.

                   Etan drgnął nagle sobie coś uświadamiając.

    – Teraz nas też mogą nagrywać? Nie powinniśmy się schować? – Zaniepokojenie było słuszne bowiem w całej szkole rozmieszczone były kamery, nawet na basenie. Rozejrzał się trwożnie szukając czarnych ślepi elektronicznych oczu.

    – Włączyłem pętlę nie zobaczą nas. Jedynie mogliby się połapać jakby przyszedł jakiś technik. Wszystko jest zazwyczaj robione automatycznie technicy są wzywani jedynie jeśli coś się zepsuje więc nie powinno być problemów.

    – Więc te operacje są cykliczne? Jeśli nikt z … „nich” nie wciśnie guzika zatrzymań nie będzie? – Dotąd nikt z ich trójki nie miał pojęcia kim są tajemniczy „oni”, którzy opracowali cały ten system dystrybucji produktów z ludzi – bo na nic innego to nie wyglądało.

    – Z zapisów o ile dobrze zrozumiałem stazę włącza Deus w momencie gdy ciała większości obecnych w szkole mają wystarczające stężenie odpowiednich cennych substancji. Kiedy wszyscy stracą przytomność robotyczne ramiona podłączają te rury i igły, a … produkty są gdzieś przesyłane do piwnic. Savin nie miał dostępu do całej linii produkcyjnej więc to tylko przypuszczenia.

                   Etan czuł się paskudnie. Deus dotychczas zawsze sprawiedliwy i stojący po jego stronie szkolny komputer był obrzydliwą sex-maszyną wysysającą spermę z młodych chłopaków… jego przyjaciół i znajomych, bał się pomyśleć co robi z dziewczynami… Jak to możliwe, że jego ojciec brał w tym jakikolwiek udział?

    – Jak to się stało, że wpadliście na pomysł włamania się do Atosa? Pamiętam, że ostatnio dziwnie się zachowywał szczególnie podczas wizyty Arona w domu.

                   Udał, że nie widzi konspiracyjnego spojrzenia jakie chłopacy rzucili sobie po jego pytaniu. Mógłby przysiąc, że Aron się zaczerwienił i skrzywił jednocześnie. Zetar zaś doskonale panował nad emocjami nic nie zdradzając.

    – Tak właśnie było. – Odpowiedział mu Aron poprawiając kombinezon w kroku. – Podczas włamania dotarliśmy do prywatnych plików Savina z twoim imieniem, a stamtąd na opis całych procedur jakie były przeprowadzane w mieście.

    – Coo?! To jest robione ze wszystkimi mieszkańcami? – Wprost nie mógł w to uwierzyć, ktoś na pewno powinien coś podejrzewać przecież zanik składników odżywczych z ciała wywoływał jakieś uboczne efekty, niemożliwe aby udało się to ukryć. Dopiero po chwili dodarło do niego co powiedział Aron… pliki z jego imieniem. Czy jego ojciec nagrywał wyuzdane, pełne erotyzmu sesje ejakulacji własnego syna?… Przeszedł go dreszcz – niemal zaczął się modlić do kogokolwiek – czy Zetar to widział… miliony razy przywoływał jego iluzoryczną wersję tylko po to aby ją porządnie wydupczyć. Nie miał pojęcia co sobie o nim pomyśli jeśli by to zobaczył.

                   Zerknął na Zetara. Chłopak jednak niczego nie dał po sobie poznać i zamiast odpowiedzieć pokazał ręką na drabinkę – rzeczywiście, gdy stali tak kilka minut w zimnej wodzie zaczynali już drżeć z chłodu.

    Gdy już wyszli ostrożnie z basenu, Etan szedł na końcu starając się ukryć wzwód, z zażenowaniem stwierdził, że jego chore podniecenie udzieliło się ich małej drużynie. Zetar prowadząc ich z czerwonym rumieńcem na twarzy nieustannie poprawiał swój opięty pływacki kombinezon przykrywając swego grubego członka ręką zaś Aron idąc obok Etana wcale się nie kryjąc przesunął penisa do góry wyjmując go spod nieprzyjemnego ochraniacza jąder. Chłopak widział jak Etan się mu przygląda gdy mocował się z ochronną plastikową miseczką i puścił do niego oko wzruszając ramionami. Etan jeszcze mocniej się zaczerwienił jednak w końcu przyznał się, że nic na to nie poradzi. Ostrożnie puścił potężnie odstającego penisa i podążył za Aronem w stronę szatni.

                   W końcu zdyszani pełnym napięcia skradaniem się wpadli do pomieszczenia z prysznicami. Dopiero tutaj Aron odpowiedział na jego pytanie.

    – Tak, całe miasto w tym siedzi. Dodatkowo nie znalazłem informacji o niczym innym jakbyśmy byli odcięci od reszty świata. – Etan nawet nie chciał w to uwierzyć, po prostu nie mogli być odcięci… chociaż właściwie nigdy nie słyszał o kimkolwiek kto wyjeżdżałby za granicę, to zadziwiające. Może rzeczywiście znajdowali się w jakimś chorym sex-ośrodku…

    Zetar  przykucnął i odkręcił osłonę przewodów. Ponownie majstrując przy konsoli włączał kolejną pętlę w innej części korytarzy aby mogli bezpiecznie poruszać się po szkole. Chłopak wciąż był czerwony na twarzy jednocześnie potrzebował obu rąk więc porzucił nieudolne próby ukrycia swojego stanu i niczym już nie powstrzymywany Duży Zetar dumnie odchylił się i zapulsował.

    Aron jak i Etan będący w identycznej sytuacji zgodnie z uporem wpatrywali się w ekran konsoli jedynie kątem oka widząc rozpraszający ich uwagę pulsujący kształt. Etan wolał nie myśleć jak obaj z Aronem wyglądają pochyleni nad Zetarem mając pełne wrzącej krwi penisy dokładnie na wysokości jego twarzy… zdawało mu się że chłopak co jakiś czas na nich spogląda jakby upewniając się, że nie jest odosobnionym przypadkiem.

    Zetar zaklął gdy na wyświetlaczu pojawił się ostry czerwony komunikat ACESS DANILED. System Deusa stanowczo odmówił mu dostępu do czujników biometrycznych, dzięki którym mogli z wyprzedzeniem dowiedzieć się czy w szkole pozostał ktoś z pełnią świadomości. Wyrywając ze złością kable Zetar wstał prezentując się w pełnej okazałości. Szybko naprawił swój błąd lekko się garbiąc i odwrócił się w stronę ściany włączając dodatkową moc do elektrycznych pasów aby choć trochę zmniejszyć widoczność wzwodu. Chrząknął po pełnej podniecenia i oczekiwania chwili.

    – Proponuję iść do piwnicy. Tam wszystko trafia i jest gdzieś wysyłane jeśli się dowiemy o co dokładnie tutaj chodzi może uda się jakoś to zatrzymać.

                   Oboje z Aronem kiwnęli głowami zawiązując niepisaną zmowę milczenia. Wszyscy byli spoceni i naprawdę mocno podnieceni. Dokładnie nie wiedzieli dlaczego ale najzwyczajniej w świecie pożądanie ich rozsadzało. Mężnie i sprawiedliwie nie wgapiali się w wiadome miejsce.     

    Zetar wyraźnie zaczął przewodzić ich niewielkiej grupie uderzeniowej co Aron przyjął jako naturalne zaś w Etanie wzbudziło to lekką zazdrość połączoną z ciepłem … ledwo o tym pomyślał natychmiast sobie zaprzeczył. Nie, stanowczo nie czuł się zakochany – no może trochę. Zgodził się, że w tym momencie z powodu podniecenia byłby w stanie się na niego rzucić ale z całych sił się powstrzymywał. Jednocześnie perspektywa jak go ochrania przed wszelkim złem otaczając męskim ramieniem i strzelając do wrogów wydała się kusząca. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zapadła cisza i jest obserwowany przez dwie pary oczu.

    – Och… tak. To dobry pomysł. – Powiedział pośpiesznie czerwieniąc się i wyrwał się do przodu aby zejść im z oczu. Przestań z tymi głupimi wizjami przyszłości! – upomniał sam siebie.

                   Przemykali powoli nieustannie poprawiając penisy i unikając jak się dało kamer aby jak najmniej naruszać ich zapis. Po kilkunastu minutach dotarli do masywnych chronionych hasłem drzwi w mało uczęszczanej części szkoły, korytarz był jednak szeroki i przestronny. Ozdabiały go liczne sztuczne rośliny w wielkich donicach. Zetar gniewnie majstrując przy konsoli poddał się po kilku minutach gorączkowego stukania w klawiaturę.

    – Nic z tego to czujnik biometryczny nie znamy…

                   Zamek ożył przekręcając potężny rygiel i drzwi zaczęły się otwierać. Aron prawie wrzasnął ze strachu jednak Zetar zachowując zimną krew złapał ich obu i wepchnął za najbliższą donicę rozłożystej palmy sięgającą prawie półtora metra nad poziom podłogi. Etanowi niemal eksplodowało serce – tak szybko zaczęło bić. Prawie nie zwrócił uwagi na to co się działo przed nimi ważniejsze było to co rejestrowało jego ciało.

                   Tkwił między Aronem i Zetarem. Oboje byli porządnie spoceni i emanowało od nich ciepło połączone z przyjemnym męskim zapachem. Wszyscy też byli całkiem umięśnieni, za mało aby nazwać ich muskularnymi ale ćwiczyli regularnie i wyglądali dobrze. Teraz właśnie te wyćwiczone mięśnie bardzo durzą powierzchnią się ze sobą stykały. Przed sobą czuł szerokie twarde plecy Zetara, który to ochronił ich przed wykryciem. Jego odstające pośladki niemal chwyciły między siebie ociekającego potem i śluzem penisa Etana, który umiejscowił się idealnie pomiędzy nimi w głębokim rowie. Jednocześnie naciągnięty do granic kombinezon przyjemnie ugniatał mu rozlane z powodu gorąca jądra. Z tyłu dokładnie na swoim tylnym wejściu, które teraz gdy kucał było rozwarte i luźne, poczuł masywną głowicę penisa Arona, który ściśnięty między nim a ścianą skamieniał nie mając gdzie się ruszyć.

                   W całkowitej ciszy pragnąc zapaść się pod ziemię Etan poruszył biodrami poddając się niewidzialnej mocy pożądania karzącej mu tu i teraz zerżnąć wypiętego Zetara kucającego przed nim. Chłopak się spiął. Poczuł jak drętwieje i zaczyna ciężej oddychać. Etan lekko wciągnął brzuch sprawiając, że penis celował niego niżej i patrzył zafascynowany jak drąg odstający tak mocno jakby nie krępował go materiał napiera na odbyt chłopaka, w którym się zakochał. Był pewien, że niemożliwe jest doprowadzenie do penetracji szczególnie kiedy obaj byli w ubraniu – cienkim i bardzo obcisłym ale jednak ubraniu. Nie docenił jednak – podobnie jak Zetar – elastyczności tego materiału.

                   Kombinezon czując, że nie może przeciwstawić się olbrzymiej sile penisa swojego właściciela postanowił rozciągnąć i rozluźnić sploty włókien i wyłączyć elektryczne obwody tak samo stało się przed Etanem oraz… za nim.

                   Materiał stał się cienki jak jedwab i niemal przezroczysty dokładnie otoczył penisa i jądra Etana powlekając je niczym prezerwatywa – nieużywana już od wielu lat jednak wszyscy wiedzieli do czego służyła. Nabrzmiała główka lekko niemal rozkosznie miękko wskoczyła z mlaszczącym odgłosem w odbyt Zetara, którego kombinezon ustąpił i najwyraźniej całkiem się rozwarł tworząc otwór między włóknami. Etan sapnął gdy wsunął się bez żadnego oporu między śliskie od potu pośladki sunąc na spływającej ze szczytu jego penisa przezroczystej wydzielinie. Wszedł głęboko. Całkowicie zapomniał o świecie zewnętrznym zatapiając się w rozkoszy – pamiętał jedynie, że muszą zachować ciszę.

                   Objął Zetara. Chłopak spięty i naciągnięty niczym struna rozmiękł jak masło pod jego dotykiem wypinając się mocniej. Etan poczuł jak i jego kombinezon nie wytrzymując aż takiego rozciągania i  otwiera się aby uniknąć rozdarcia. Już nic ich nie rozdzielało kiedy materiał spłynął z niego uwalniając penisa. Zetar opuścił głowę na jego ramię, Etan przybliżył usta do jego miękkiego różowego ucha i zaczął je ssać jednocześnie bardzo powoli poruszając biodrami.

                   Przez sekundę poczuł coś dziwnego i Etan zamarł. Jakby świeży prąd powietrza na pośladkach przerywający parną i duszną, przesyconą testosteronem atmosferę za donicą. Dopiero cichszy niż powiew wiatru jęk dobiegający zza jego pleców i uczucie napierania czegoś niebywale śliskiego i wrzącego kazało mu z przerażeniem domyślić się co się stało. Zapomniał o Aronie. Jakże okropnym przyjacielem się stał. Bezwstydnie rzucił się i to w takiej niebezpiecznej chwili na swojego kochanka nie bacząc na niego! Tymczasem zaś jego najlepszy przyjaciel nie mając dokąd uciec, będąc jednocześnie w apogeum rozrywającej erekcji też poddał się podnieceniu niemal podając mu na tacy swoją męskość podobnie jak Etan uczynił wypinając się otworem w jego stronę.

    – Prze… przepraszam… – Etan to usłyszał albo tylko sobie wyobraził, że to usłyszał. Skupiając się na … tylnych odczuciach potwierdziło się to czego się domyślił. Niemal cały żołądź Arona tkwił w jego ciepłym odbycie sprawiając … no właśnie co sprawiając?

                   Etan nie mógł w to uwierzyć. Dawno temu kiedy jeszcze był dzieckiem dopiero co uczącym się używać Deox’a dowiedział się, że chłopak posiada prostatę i czasami możliwe jest doprowadzenie do orgazmu poprzez jej stymulację. Jednak gdy mając może dwanaście lat zdecydował się spróbować widok obsranego substytutu ogórka i przedziwne mrowienie we wnętrzu połączone z okropnym bólem jego małej dziewiczej dziurki kazały mu zapomnieć o tym raz na zawsze. Tym razem jednak czując pulsującą główkę penisa najlepszego przyjaciela i wypływające z niej co chwila krople wydzieliny w swoim wnętrzu poczuł ciepło tak wielkie, że rozlało się ono po niemal całym jego ciele. To ciepło spływając na jego własnego penisa zatopionego w Zetarze aż po same jądra rozgrzało go jeszcze bardziej i uczyniło jeszcze bardziej wrażliwym. Podobnie jak jego kochanek Etan oparł głowę na ramieniu wciąż skamieniałego ze strachu Arona.

    – Nic… nic się nie stało … – wyszeptał i powoli rozluźniając mięśnie odbytu, poddając się temu niebywałemu ciepłu nadział się na niego jednocześnie wychodząc prawie w całości z dziurki Zetara. Przyjemność niemal go ogłuszyła. Aron, który słysząc jego słowa rozluźnił się i poddał niewysłowionej rozkoszy odrobinę mocniej wypchnął biodra i jego cudownie odstający pokryty morzem śluzu żołądź niebywale przyjemnie ocierał się o jego wnętrze co chwila uderzając w napuchniętą, odstającą niczym kula bilardowa prostatę Etana wysyłającą elektryczne dreszcze na całe jego ciało. Jednocześnie stokroć bardziej wrażliwy członek – tak wielki, że Etan nie mógł uwierzyć, że należy do niego, nigdy bowiem nie urósł tak bardzo – sunął swoją delikatną, obłą powierzchnią po fascynujących zakamarkach wnętrza Zetara.

                   Był tak mocno podniecony, że bał się poruszyć. Czuł w sobie niewielkiego by się zdawać mogło penisa Arona – jednak kiedy znajdował się w jego wnętrzu zdawał się być przeogromny, wypełniał go całkowicie, a gdy szczególnie mocno się wypiął sprawiał niemal ból. Tak przyjemny i kłujący, że chciał go więcej. Wyłapywał każdą nierówność pokrytego siecią żył i węzłów twardego członka, każda z nich przyprawiała go o krzyk rozkoszy. Był pewien że skończy pierwszy. Mylił się.

                   Eksplozja ogłuszyła go w zalegającej lepkiej ciszy, pełnej testosteronu i zapachu spermy, przerywanej jedynie szmerem trących o siebie tkanin, ledwie słyszalnymi błagalnymi jękami rozkoszy oraz chlupoczącym dźwiękiem jaki wydaje penis wchodzący w dobrze nasmarowany odbyt. Poczuł coś gorącego rozlewającego się w jego wnętrzu, Aron możliwe, że pierwszy raz odbywający stosunek – i to stosunek z chłopakiem, swoim najlepszym przyjacielem nie wytrzymał zbyt długo. Klęczał przygnieciony ciężarem jego jak i Zetara nie mogąc się ruszyć skamieniał tak jak poprzednio albo i jeszcze mocniej. Tak samo zaś skamieniał i jeszcze się powiększył jego penis, który nabrzmiały do granic wściekle pulsował wypluwając z siebie salwy gorącego, białego, gęstego nasienia. Teraz ból był naprawdę silny Aron złapał go obejmując jego brzuch i wbijał się w niego jak najmocniej potrafił strzelając spermą, która będąc w takim nadmiarze nie mieściła się w ciasnym wnętrzu Etana i teraz wyciekała, pieniąc się i spływając po jądrach Arona.

                   Etan czuł, że panikuje. Jak to możliwe, że taki… nie chciał sprawiać przykrości Aronowi ale jednak dość mały penis – sprawił mu taki ból. Chciał wrzasnąć jednak Aron pchał tak głęboko, że zabrakło mu tchu, czuł przenikliwe rozrywanie powodowane olbrzymim grzybowatym żołędziem przyjaciela i nacisk na wnętrzności połączony z oszalałym pulsowaniem nabrzmiałej i pobudzonej prostaty. Nie potrafił rozluźnić zaciskających się z siłą imadła mięśni swojej rozdziewiczanej dziury co powodowało jeszcze większy ból bowiem im mocniej zaciskał tym bardziej był rozciągany. Jeszcze chwila, a ten… Mały Aron rozerwie go na strzępy!

    W tym właśnie momencie zniecierpliwiony jego bezruchem Zetar otwarcie grzmocący się ręką nadział się na Etana i porządnie zakręcił biodrami tak, że poczuł wszystkie zakamarki jego odbytu. Najazd nie trwał długo spragniony ostrego rżnięcia Zetar nabił się kilka razy najgłębiej jak pozwalała na to niewygodna pozycja jaką przyjęli klaszcząc pośladkami i mocno obijając im obu ściśnięte moszną i kombinezonami jądra po czym zaciskając i rozluźniając co chwila wyćwiczone mięśnie swojego rozwartego tylnego wejścia trysnął na imponującą odległość. To właśnie sprawiło, że Etan znajdujący się na krawędzi spełnienia doszedł. Ostatnim co zapamiętał pośród spowitego lepką, różową, orgazmiczną poświatą korytarza wokoło nich był cień wychodzący z lewej strony po czym zapadła pełna zadowolenia i przytłaczającego wyczerpania kojąca ciemność.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Niewolny: 3. Bicie po jadrach

    Niesamowite, jakie przyjemne może być bicie po jądrach. Oczywiście trzeba to robić umiejętnie. Stopniowo dozować ból, który przerażająco przekształca się w rozkosz…

    Dziś rano zastosowałeś Panie metodę, która o mało nie spowodowała mojego omdlenia. Ty wiesz, że nie sztuką jest uderzyć  od razu mocno, by Twój cwel zwijał się z bólu… Wiesz, że należy to stopniować – od lekkich uderzeń, po coraz mocniejsze – by oddany podsuwał swoje genitalia pod Twoją dłoń, krzywił się i kulił, kiedy Twoja przemoc rośnie.

    Nie widzieliśmy się przeszło tydzień. Długi weekend , Twój wyjazd… Mieliśmy kontakt przez komunikator internetowy, ale to nie była służba, tylko zwyczajowe rozmowy o niczym. Nawet bez podtekstów seksualnych

    Kiedy wyznaczyłeś kolejny termin na spotkanie w mojej klatce, ucieszyłem się jak nigdy. Tym razem instrukcja przyszła mailem. Rozkazałeś mi wejść  do kabiny, opuścić spodnie, kucnąć i … czekać, aż się „zabawisz” . Tak, tak to określiłeś.

    Tym razem nie czekałeś na parterze. Skierowałem się do windy. Miałem towarzystwo. Jakaś blond  lalunia wsiadła razem ze mną, ale na szczęście wysiadła dwa piętra wyżej. Przemknęła mi przez głowę myśl: czy masz żonę? Nigdy nie śmiałem pytać, Ty też nie pytałeś o sprawy rodzinne.
    Wysiadłem tam gdzie zawsze. Stałeś naprzeciwko wyjścia z windy  Znów nie przywitałeś się ze mną – nawet nie drgnąłeś. Na piętrze nie było nikogo, znów nikt nas nie widział.

    Wszedłem do toalety i wybrałem ostatnią kabinę. Drzwi zamknąłem, ale nie na zapadkę. Rozpiąłem spodnie i razem ze slipami zsunąłem je w dół. Odwróciłem się do muszli i zająłem pozycję w lekkim półprzysiadzie opierając się dłońmi o sedes. Czekałem.

    Usłyszałem jak wchodzisz i przekręcasz klucz w głównych drzwiach. Kierujesz się w stronę kabin, szukasz mnie we wcześniejszych i w końcu trafiasz do mojej. Drzwi otwierasz na oścież i w milczeniu przez chwilę patrzysz na mój nagi tyłek.

    – Pięknie .. – szepczesz.

    Również kucnąłeś. Jak mnie dziś wykorzystasz? Znów będziesz wsuwał mi palec do dupy?

    Zaskoczenie było bardzo … przyjemnie. Uderzyłeś w jądra  lekko od dołu, drgnąłem, ale to raczej tylko zachowawczy odruch niż ból. Już wiedziałem, że dziś cos innego. Czy będziesz delikatny?  Strach szybko jednak ustąpił. Uczucie oddania zastąpiło wszelkie obawy. Kolejne uderzenie w jaja – otwartą dłonią. Aż podskoczyły razem z penisem do podbrzusza.
    Przy kolejnych, coraz szybciej i mocniejszych, wyrywały mi się z ust głuche jęknięcia. Tak, chodziło Ci właśnie o to, aby jaja podskakiwały w górę.

    Ciekawe, w zależności w jaką część jądra uderzasz, czuję albo kłucie, albo jakby paraliżujący klin…

    Moją twarz zaczął wykrzywiać ból. Zajęczałem głośniej. Próbowałem zewrzeć uda, ale przytrzymałeś je ręką.

    Pomyślałem o Tobie: Bij, Panie, bij! Jestem przecież Twój! Twoją zabawką.

    Ta myśl bardzo mnie podniecała.

    Kutas stanął, wyrywał się do Ciebie. Jądra jakby się zbiegły. Chwyciłeś mojego penisa, zsunąłeś napletek, parę razy obciągnąłeś i  sztywnego przycisnąłeś do mojego podbrzusza. Już wiem po co, następne uderzenie robiłeś w jądra od dołu. Zaskowyczałem mocniej, bo jaja nie miały teraz gdzie uciec.

    – Zamknij się – Twój rozkaz, Twoje żądanie, rozkosz.

    Teraz biłeś regularnie i rytmicznie. Nie czułem już jaj, czułem jakbym miał podwieszoną jedną paraliżującą kulę. Piekło, kłuło… Jak ja tego pragnąłem, a jednocześnie ciało uciekało w dół.

     Kiedyś mi napisałeś, że się do tego przyzwyczaję… Jak ja o tym marzę! Żebyś mógł robić długo…

    Nawet nie wiem kiedy przestałeś i na pół omdlały usiadłem na sedesie.

    – Spuść sobie – znów rozkaz. Wysupłałeś swojego kutasa ze spodni i podsunąłem mi do ust. To przyjemność dla nas obu, ale tym razem miała mi umorzyć ból zwisających jaj. Kiedy tak dyndały w sedesie, poobijane, piekące, obciąganie kutasa było wspaniałym relaksem. Trysnąłem pierwszy, strugi spermy kapały na sedes i uda.. Trochę bolało lewe jadro…

    Kiedy byłeś blisko wytrysku wyjąłeś mi kutasa z ust i wylałeś swój ładunek na podłogę. Wiem, znów byłem niegodny…

    – Powycieraj! – rzuciłeś chowając penisa w spodnie i wyszedłeś.

    Teraz siedzę i czuje jak pulsują mi jaja. Zadowolony, radosny, że z Toba to robię i przeżywam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny