Blog

  • Prawdziwie Oswieceni Cz5

    – Szybciej! Musicie się rozgrzać! Nie mogę pozwolić wam na przegraną!

    Ósemka najzwyczajniej w świecie się darł. Wydzierał się w niebogłosy wszystko wokoło wibrowało od jego mocnego głosu w ogóle nie tracącego na sile mimo założonego na głowę czepka z komunikatorem. Idealne ciało nauczyciela w niemal lubieżnie obcisłym kombinezonie biegało na około basenu, w którym Etan wraz z resztą męskiej części swojej klasy się rozgrzewał. Deus zgodnie współpracując z nauczycielem prawie nie wprowadzał korekt do ich planu ćwiczeniowego wyświetlając minimalną liczbę komunikatów na małej wewnętrznej powierzchni jego okularów pływackich. Piętnaście długości i statyczne ćwiczenie ramion stojąc w wodzie sięgającej do piersi. Na razie Etan mocował się z tym pierwszym nieustannie poganiany przez Ósemkę.

    – Już więcej nie mogę! – Wydyszał między potężnymi haustami powietrza Aron płynący na torze obok niego. – On nas zamęczy!

    – Chciałeś gadać! – Odkrzyknął mu Etan równie, jeśli nie mocniej zdyszany. Przepłynęli dopiero siedem z zadanych piętnastu długości, a już nogi odmawiały mu posłuszeństwa. – Możesz mi powiedzieć teraz kiedy jeszcze jestem w stanie mówić!

    – Nie! – Aron zaprzeczył szybko. – Musimy poczekać aż rozpocznie się gra! Deus jest zbyt uważny w czasie ćwiczeń zbiorowych!

                   Etan się zastanowił niezwykle ciekawy o co tak właściwie chodziło. Co mogło być aż tak ważne, że musieli unikać nawet niepotrzebnego zwracania uwagi szkolnego komputera? Nie zdołał odpowiedzieć sobie na to pytanie, sprawa wyglądała coraz dziwniej. Dodatkowo prócz zżerającej go ciekawości zauważył kątem oka, że Zetar dotąd płynący obok swojego byłego chłopaka niespiesznie począł zmieniać tory przysuwając się do Arona! Ci dwaj na pewno coś razem kombinują!

                   W istocie tak było. Płynąc kraulem tak zręcznie jakby urodził się w wodzie potężnie zbudowany Zetar po chwili spokojnie płynął już obok Etana zaczynał zaś ćwiczenia na drugim końcu basenu. Samo w sobie było to niezwykłym osiągnięciem. Deus co prawda nie monitorował aż tak dokładnie ich położenia jednak zazwyczaj jeśli ktoś omyłkowo skręcał i wpadał na innych rozświetlał okulary winowajcy na czerwono tak samo jak jego tor i wiadome było, że natychmiast powinien wrócić na swoje miejsce. Zetar jednak jakby niczego nieświadomy dosłownie na wyciągnięcie ręki rozchlapywał wodę tuż obok niego. Reszta ich klasy bez sprzeciwów zmieniała się z nim miejscem po kolei zupełnie jakby wszystko było zaplanowane.

                   Tak niespodziewana bliskość Zetara niezwykle go zirytowała. Próbował jak mógł zignorować jego obecność jednak chłopak nieustannie co kilka wdechów kiedy to odwracał głowę w jego stronę by zaczerpnąć powietrza szukał go wzrokiem. Znowu, pomimo wcześniejszych prób pozbycia się przeklętego podniecenia dostał erekcji stając się o wiele mniej opływowy niż wcześniej nie umiał zrozumieć jakim cudem się to stało. Wyraźnie też zwolnił kiedy to woda natrafiła na jego wypukłe i sztywne kształty, które jak ze zdziwieniem się zorientował poprawiały wydatnie sterowność.

                   Pierdolona elektronika! – było to jego pierwsze nieświadome przekleństwo w układnym, przesyconym zasadami dobrego smaku życiu. W tej sytuacji jednak doskonale oddawało istotę nieprzydatności nowoczesnej techniki stojącej naprzeciw wybuchowemu, pełnemu testosteronu dojrzewaniu chłopaków. Elektronicznie sterowane pasy kombinezonu się poddały. Ochraniacz wbijał mu się w żołądź coraz mocniej w miarę jak coraz dokładniej widział napięte mięśnie i żyły na ramionach Zetara nie umiejąc odwrócić wzroku. Woda słabo zasłaniała pięknie eksponowane pośladki teraz napięte i twarde jak kamienie. Dodatkowo podniecało go to, że najwyraźniej dokładnie golił się pod pachami, w ogóle był niesamowicie gładki. Tylko na brzuchu oraz nad przypominającym maczugę penisem zachował trochę włosów do tego wymyślnie ufryzowanych – przypomniał to sobie w ułamku sekundy znów widząc go skaczącego na nim kiedy to nabijał się na jego własnego huja niczym zaczarowany.

                   Zbyt późno powstrzymał wyobraźnię i po raz kolejny ujrzał mimo wściekłego bólu nóg wizję. (Ósemka chyba zapomniał, że co po niektórzy z klasy ledwie raz w miesiącu mieli okazję pływać i naprawdę przegiął z taką rozgrzewką). Scena kiedy to po lekcji oboje wychodzą po drabince z basenu spleceni w uścisku miętosząc swe lśniące od wody, wrzące od podniecenia ciała w fontannie błyszczących w świetle jarzeniówek kropel wody, Zetar zaś w przerwach między soczystymi pocałunkami przepraszał go co chwila i nieustannie wyznawał gorącą miłość: kocham cię, kocham… jednocześnie powoli sięgając wielką, silną dłonią do jego twardego …

    – KONIEC! Do mnie, teraz ramiona! Sto krążeń!

    Etan został brutalnie wyrwany z tej sceny i zatrzymał się z szarpnięciem uświadamiając sobie, że naprawdę od dawna się tak nie zmęczył. Zmęczenie połączone z bólem udzieliło się także sterczącemu jak maszt przyrodzeniu bowiem nie minęła chwila, a nieprzyjemny ucisk powodowany przez ochraniacz osłabł gdy wzwód ustąpił i penis ponownie sflaczał unosząc się leniwie w chłodnej wodzie. Chłopak z powodu zmęczenia dyszał i sapał jak starożytne „parowozy”, o których kiedyś czytał. W książce był dołączony plik dźwiękowy ujawniający okropny hałas jaki generowało to urządzenie podczas jazdy.

    – Doskonale nam poszło?… Nie uważasz? – Aron ledwie stał w wodzie sięgającej im do piersi, właściwie to dryfował dysząc między każdym wypowiadanym słowem.

    – Też tak myślę – oddyszał mu Etan dryfując ku majestatycznej postaci nauczyciela razem ze wszystkimi z klasy i z chyłkiem podążającym za nim Zetarem, który nic nie mówił jednocześnie wyraźnie trzymał się blisko ich obu.

    – Powiesz mi wreszcie o co chodzi? – Spytał się dyskretnie Arona młócąc wodę ramionami i podejrzliwie wgapiając się w udającego, że nic nie widzi Zetara ćwiczącego po jego lewej.

    – Nie. Czekamy aż zacznie się mecz.

                   Etan ponownie zaklął w myślach i dopiero wtedy zorientował się co robi. Nieświadomie łamał zasady dobrego smaku wpajane mu od dzieciństwa! To nie do pomyślenia! Nie miał pojęcia jak mógł zmienić się aż tak od momentu poznania nieustannie przeklinającego Zetara. Przecież spotkali się ledwie kilka razy.. oczywiście nie licząc codziennych zajęć w szkole z resztą klasy. Na poważnie, kiedy nie musieli udawać kogoś kim nie byli rozmawiali ledwie parę razy.

                   Minęło jeszcze kilka bolesnych sekund podczas których Ósemka nieustannie zagrzewał ich do walki wrzeszcząc i przekrzykując generowany przez nich hałas nim uświadomił sobie, że Zetar złamał swoje zasady Pure, a nie tylko ogólnie przyjęte normy społeczne. Te zasady – jak doczytał później – były niemal jak doktryna. Fanatycy potrafili zmienić swoje życie w piekło byle by postępować w zgodzie z tymi prawami. Spojrzał na Zetara.

                   Chłopak zaś ponownie udał, że tego nie widzi. Wyprostował się jednak dodatkowo napinając fantastyczne mięśnie na rękach. Etan odwrócił się w momencie gdy nauczyciel wrzasnął STOP i rozkazał im odpocząć i przygotować się do meczu.

    – Nareszcie! Ledwo mogę się ruszać! – Aron narzekał nieustannie dyskretnie ciągnął go za rękę. Zdziwiony Etan przyjmując jego grę robił dokładnie to samo, podobnie jak Zetar płynący za nim. Znaleźli się na uboczu jednak na tyle blisko aby nie było to podejrzane. Reszta grupy nie przejmując się niczym wrzeszczała i ochlapywała się wodą wychodząc z basenu i kierując się ku szafkom z wyposarzeniem.

    – Musimy pozbyć się opasek.

                   Etan pojrzał na wodoodporny pasek zatopionej w metalu elektroniki przypięty na nadgarstku, który to umożliwiał Deusowi na komunikację z jego kombinezonem i monitorowanie wyników. Skinął głową próbując nie okazać zdziwienia.

                   We trójkę – wciąż ze stąpającym cicho za nimi Zetarem – dołączyli do reszty klasy już przebierającej w sprzęcie.

                   Gra zespołowa w jakiej to mieli się siłować z drużyną Tamoru była odmianą znanego z archaicznych czasów hokeja podwodnego. Wprowadzono jednak kilka zasadniczych różnic tak jak aparaty tlenowe zmieniono też krążek na magnetyczną piłkę generującą specjalne pole przeciwdziałające oporowi jaki stawia woda oraz przyciąganiu ziemi tak dobrze, że gra stała się naprawdę szybka piłka śmigała w wodzie niemal nie zatrzymywana przez żadne siły. Aron już przytwierdzał do kombinezonu piankowe ochraniacze na uda i tułów mocowane na rzepy i rzucił komplet Etanowi.

    – Dzięki.

                   Etan ledwo zauważył gdy przyjaciel zerwał jemu oraz Zetarowi opaskę z nadgarstka i wręczył jednemu z uczniów. Stało się to tak szybko, że nie zdołał dostrzec kto dokładnie je zabrał. Ulotnił się w gmatwaninie opiętych kombinezonami ciał opływających wodą. Zgodnie z poleceniem założył maskę tlenową i ustanowił oddzielne łącze dźwiękowe z Aronem i Zetarem. Z hukiem na powrót wraz z resztą wskoczył do basenu.

    – Tam – Zetar odezwał się po raz pierwszy brzęcząc w jego uchu za sprawą mikroskopijnego głośnika wszytego w czepek od wewnątrz. – Tunel techniczny.

                   Etan pokiwał głową i korzystając z zamieszania kiedy to klasa miotała się w wodzie w radosnej zabawie i nikt nie zwracał na nich uwagi podpłynął do wąskiej szpary, w którą ledwo się zmieścił – była widocznie przeznaczona dla robotów. Tunel był jasno oświetlony i kilka metrów dalej woda wyraźnie się ociepliła spostrzegli też schody oraz jeszcze jaśniejszy prostokąt odcinający się od ciemnego sklepienia tunelu jakim przypłynęli.

                   Wypłynęli w oślepiającą jasność, która okazała się lustrem wody łączącym się z dość dużym zalanym światłem pomieszczeniem. Na jego okrągłych ścianach wisiały uśpione, basenowe roboty naprawcze każdy oznaczony numerem oraz wiszące centralnie obok lamp na suficie potężne robotyczne ramię sterowane zapewne przez Deusa opuszczające je w razie potrzeby do wody. Aron wraz z Zetarem jakby byli już tu wcześniej na betonowej posadzce tuż obok uśpionych robotów leżały poukładane koce oraz inne urządzenia.

    – Jak znaleźliście to miejsce? Nie wiedziałem, że istnieje! To o to chodziło? – Spytał z ekscytacją dotykając lodowato zimnego metalu, z którego odlany był jeden z robotów.

    – Niestety nie. Zetar je znalazł ale tylko po to abyśmy mogli porozmawiać na osobności. Woda i beton zakłócają działanie mikrofonów nawet tych połączonych bezpośrednio z Deusem.

    – Jak to? – Etan kompletnie zgłupiał, myślał intensywnie okrywając się dającym ciepło kocem ale na nic nie wpadł. Po co niby mieliby się ukrywać? Co ważniejsze, przed kim?

    – Wytłumaczę za chwilę. Teraz jednak musimy jak najszybciej spalić twój implant medyczny, a to może zaboleć.

                   Etan zamarł. Słyszał, że usunięcie implantu podłączonego do neuronów powoduje trwały paraliż ciała, a nawet obecna zaawansowana medycyna mogła sobie nie poradzić ze złączeniem rozerwanych i spalonych nerwów.

    – Chyba śnicie! Co wam odbiło?! To może zabić! – Etan niemal wrzasnął.

                   Zamiast odpowiedzi ujrzał jak oboje odklejają dotychczas niewidoczne okrągłe plastry na lewych przedramionach. Pod nimi ukazały się posmarowane maścią paskudne blizny już całkowicie zrośnięte. Nagle zrozumiał, że przynajmniej to co do tej pory wiedział okazało się nieprawdą. Nigdy nie słyszał aby ktokolwiek mógł się ruszać po usunięciu implantu medycznego.

    – Na pewno to bezpieczne? – Wolał się upewnić nim pozwoli im to zrobić w końcu chodziło o to czy resztę życia spędzi jako warzywo – w najlepszym wypadku.

    – Oczywiście – odpowiedział mu z pewnością w głosie Aron – W plikach Savina znaleźliśmy dokładne instrukcje jak usunąć implant nie niszcząc nerwów.

                   Chwilę potrwało zanim Etan skojarzył, że mowa jest o jego tacie. Nim zdążył zaprotestować Zetar złapał go za lewą rękę i przytknął w odpowiednie miejsce przypominające narzędzie tortur urządzenie.

    – Uwaga.

                   Zetar nacisnął ukryte przełączniki zanim to słowo wybrzmiało chodź w połowie. Iskra wbiła się w skórę w ułamku sekundy spalając układy scalone implantu. Elektryczność przepłynęła przez całe jego ciało rozgrzewając je i docierając do każdego zakamarka. Pozbawione elektryczności pozostałości elektroniki ze zniszczonego implantu zostaną rozłożone przez jego organizm do nieszkodliwych produktów.

    – AAAAAAA! CO TO BYŁO?! Nawet nie dałeś mi czasu żebym się przygotował!

                   Etan wyrwał się i obmacał krwawiącą niewielką dziurę w przedramieniu krzywiąc się z bólu jak i obrzydliwego przypalonego smrodu, który z niej ulatywał. Czuł osobliwe ciepło w całym ciele, a szczególnie w… zamarł czując miękki pocałunek tuż obok rany. Mógłby przysiąc, że usłyszał „przepraszam” ale pewności nie miał bowiem głos był naprawdę cichy. Zrobiło mu się gorąco gdy uświadomił sobie, że Zetar jest tak blisko i dodatkowo pochyla się nad nim z czułością akurat w momencie gdy czuł jak penis zmarniały dotychczas z zimna i bólu podnosi się i zaczyna uciskać na ochraniacz obudzony po potężnym kopnięciu elektryczności, która to rozgrzała całe ciało do czerwoności.

    Podniósł wzrok na Zetara, który jakby w ogóle nie przejmując się tym co zrobił z troską na twarzy i pewnością siebie smarował mu ranę maścią, która momentalnie usunęła ból i zastygła chroniąc rozcięcie przed powietrzem. Chciał zapytać co to miało znaczyć lecz zawstydził się widząc kątem oka lekki, pełen przyjaźni uśmiech Arona, który stał z boku i najwyraźniej czuł się trochę niezręcznie. Etan zaczerwienił się paskudnie zasłaniając lekko prawą ręką coraz bardziej widoczną wypukłość dziękując, że przyjaciel nie spoglądał niżej lecz patrzył się na jego twarz. Spróbował też wyrwać lewą rękę z lekkiego, pełnego uczucia i delikatności dotyku Zetara.

    – Ekhem… – Aron odkaszlnął podchodząc niepewnie do nich i dopiero wtedy Zetar jakby otrzeźwiał i oderwał się gwałtownie przerywając smarowanie rany maścią upuszczając jednocześnie tubkę, a ta potoczyła się i w padła do wody. Nerwowo zerknął też na pulsujący kształt zasłaniany nieudolnie przez Etana i sam zaczerwienił się potężnie odwracając wzrok i łapiąc się za penisa, który co ciekawe najwyraźniej też od jakiegoś czasu nie był uśpiony.

    – Tak … właśnie no.. – Bełkotał nagle tracąc pewność siebie i drżącymi palcami podał mu okrągły plaster. – Proszę…

                   Oklejając ranę i stojąc bokiem do nich Etan. Owinął się szczelnie kocem zasłaniając krocze i wbił w nich pełne złości spojrzenie.

    – Tłumaczcie się, już!

                   Chłopacy nim odpowiedzieli także sięgnęli po koce jednak Zetar zrobił to zdecydowanie szybciej niż Aron. Już bezpiecznie schowani wszyscy usiedli pośrodku pomieszczenia i zaczęli się tłumaczyć. Etan nie wiedział co myśleć o tym co od nich usłyszał. Opowiadali na zmianę, a trwało to naprawdę długo, dość długo aby wszyscy spokojnie zdążyli wyschnąć zawinięci w koce. Pod koniec wyjaśniło się też, że nie było po co się śpieszyć.

    – Muszę to zobaczyć. – Powiedział gdy Zetar na jego prośbę wklepał na ekranie konsoli wystającej z betonowej ściany naprawdę skomplikowaną serię kodów. Poczuł zazdrość i podziw. Zupełnie nie zrozumiał czemu miały służyć zawiłe ciągi znaków i symboli programowych. Ważniejszy był efekt, który mógł zobaczyć na własne oczy. Absolutnie wszyscy w szkole mieli znaleźć się w stazie.

    – Chodźmy zatem. Pamiętaj jednak nie możemy dać się zauważyć możliwe, że wyślą techników… to co zobaczysz może być dla ciebie szok taki sam jak dla nas kilka dni temu.

                   Etan kiwnął głową gdy także Aron wstał i zrzucił  z siebie już niepotrzebny koc przeciągając się po długim bezruchu. Etan jednak nie ruszył się z miejsca czując wciąż rozsadzającą erekcję.

    – Emm… mam pewien problem…

    Aron i Zetar z kamiennymi twarzami nie okazali zdziwienia pokiwali tylko głowami.

    – Wiem – Aron uśmiechnął się. – Z nami było tak samo, skutek uboczny tego szczególnego rodzaju elektryczności. Nie przejmuj się. – Ręką pokazał aby Etan pierwszy wskoczył do wody. Chłopak z wahaniem zrzucił koc i założywszy ponownie maskę tlenową oraz czepek z komunikatorem wskoczył do tunelu, a za nim podążyli przyjaciele. Płynąc w chłodnej wodzie, która jak z zadowoleniem czuł powoli uciszała podniecenie usłyszał w uchu głos Zetara uświadamiając sobie, że lubi jego brzmienie:

    – Zapewne już nikogo nie będzie w wodzie ale zachowajmy ostrożność nie wiem jak zareagowaliby technicy na naszą obecność.

    – Dobrze, pamiętam.

                   Rzeczywiście, chociaż mecz już dawno powinien trwać w najlepsze w basenie nikogo nie było, ostrożnie przepłynęli tuż pod powierzchnię wody. Przez falujące kształty ujrzał zamazane ciemne sylwetki na obrzeżach basenu jakby unoszące się nad ziemią co było niemożliwe. W końcu zdobył się na odwagę i lekko się wynurzył.

                   Zamarł. Niczym truchła w rzeźni uczestnicy lekcji wisieli ze związanymi rękoma na długich łańcuchach zwieszających się z wysokiego sufitu. Wyglądali jakby spali gdyby nie to, że od czasu do czasu otwierali oczy i  rozglądali się aby po chwili znowu bezwładnie zwiesić się w kajdanach. Wszyscy byli nadzy, w różne części ciała mieli powbijane igły z jakimiś rurkami ciągnącymi się kilometrami po całym basenie. Etan zadrżał widząc, że plątanina kabli, rurek i igieł nie omija nawet miejsc intymnych, nie potrafił jednak spojrzeć na nie bliżej chodź uwięzione w przezroczystym żelu prącia w pełnym wzwodzie ustawione obok siebie jak na sklepowej wystawie przyciągały go jak magnes. Nie wiedział co o sobie myśleć gdy ponownie poczuł erekcję połączoną z uczuciem silnego napełnienia w jądrach. Na szczególnie masywnym łańcuchu ujrzał Ósemkę i do oczu napłynęły mu łzy, nie umiał zrozumieć jak ktokolwiek mógł się tak okrutnie zachowywać.

                   Olśniewająco piękny nauczyciel wyglądał teraz jak wyrżnięta z wody ścierka. Mięśnie dotychczas idealne i pełne siły teraz zwieszały się z niego pozostawiając tylko naciągniętą za mocno, luźną skórę. Wyglądał jakby okrutne zabiegi pozbawiły go co najmniej kilkunastu lat życia. Nie umiał ominąć wzrokiem wciąż imponującego penisa mimo ogólnego zmarnienia jego organizmu. Do grubego niczym jego nadgarstek prącia przytwierdzono żelową konstrukcję ze zmyślnym układem siłowników i prętów – coś w rodzaju przenośnego Deox’a. Urządzenie nieustannie samo pracowało masując jego narząd i wysysając wraz z salwami spermy ostatnie soki z nauczyciela, które rurką płynęły w niewiadomym kierunku. Mężczyzna niemal nieprzerwanie był pogrążony w ekstazie, nieustannie strzelając nasieniem i otwierając nieprzytomne oczy co jakiś czas szarpiąc się na łańcuchach.

    – Z nami też to robili?…  – Etanowi zrobiło się niedobrze szczególnie, że ciągle miał niebywałą ochotę się „spuścić”. Podłapał to słowo czytając w sieci, kiedy jeszcze chciał się przypodobać Zetarowi.

    – Obawiam się, że tak. Jakbyśmy się postarali pewnie dałoby się wyszukać nagrania. – Zetar zdawał się mniej wstrząśnięty od niego tym co działo się wokoło jakby widział to wcześniej. Bliskość jego pokrytego gęsią skórką, muskularnego ciała stykającego się z nim wywoływało w nim coraz większe podniecenie.

                   Etan drgnął nagle sobie coś uświadamiając.

    – Teraz nas też mogą nagrywać? Nie powinniśmy się schować? – Zaniepokojenie było słuszne bowiem w całej szkole rozmieszczone były kamery, nawet na basenie. Rozejrzał się trwożnie szukając czarnych ślepi elektronicznych oczu.

    – Włączyłem pętlę nie zobaczą nas. Jedynie mogliby się połapać jakby przyszedł jakiś technik. Wszystko jest zazwyczaj robione automatycznie technicy są wzywani jedynie jeśli coś się zepsuje więc nie powinno być problemów.

    – Więc te operacje są cykliczne? Jeśli nikt z … „nich” nie wciśnie guzika zatrzymań nie będzie? – Dotąd nikt z ich trójki nie miał pojęcia kim są tajemniczy „oni”, którzy opracowali cały ten system dystrybucji produktów z ludzi – bo na nic innego to nie wyglądało.

    – Z zapisów o ile dobrze zrozumiałem stazę włącza Deus w momencie gdy ciała większości obecnych w szkole mają wystarczające stężenie odpowiednich cennych substancji. Kiedy wszyscy stracą przytomność robotyczne ramiona podłączają te rury i igły, a … produkty są gdzieś przesyłane do piwnic. Savin nie miał dostępu do całej linii produkcyjnej więc to tylko przypuszczenia.

                   Etan czuł się paskudnie. Deus dotychczas zawsze sprawiedliwy i stojący po jego stronie szkolny komputer był obrzydliwą sex-maszyną wysysającą spermę z młodych chłopaków… jego przyjaciół i znajomych, bał się pomyśleć co robi z dziewczynami… Jak to możliwe, że jego ojciec brał w tym jakikolwiek udział?

    – Jak to się stało, że wpadliście na pomysł włamania się do Atosa? Pamiętam, że ostatnio dziwnie się zachowywał szczególnie podczas wizyty Arona w domu.

                   Udał, że nie widzi konspiracyjnego spojrzenia jakie chłopacy rzucili sobie po jego pytaniu. Mógłby przysiąc, że Aron się zaczerwienił i skrzywił jednocześnie. Zetar zaś doskonale panował nad emocjami nic nie zdradzając.

    – Tak właśnie było. – Odpowiedział mu Aron poprawiając kombinezon w kroku. – Podczas włamania dotarliśmy do prywatnych plików Savina z twoim imieniem, a stamtąd na opis całych procedur jakie były przeprowadzane w mieście.

    – Coo?! To jest robione ze wszystkimi mieszkańcami? – Wprost nie mógł w to uwierzyć, ktoś na pewno powinien coś podejrzewać przecież zanik składników odżywczych z ciała wywoływał jakieś uboczne efekty, niemożliwe aby udało się to ukryć. Dopiero po chwili dodarło do niego co powiedział Aron… pliki z jego imieniem. Czy jego ojciec nagrywał wyuzdane, pełne erotyzmu sesje ejakulacji własnego syna?… Przeszedł go dreszcz – niemal zaczął się modlić do kogokolwiek – czy Zetar to widział… miliony razy przywoływał jego iluzoryczną wersję tylko po to aby ją porządnie wydupczyć. Nie miał pojęcia co sobie o nim pomyśli jeśli by to zobaczył.

                   Zerknął na Zetara. Chłopak jednak niczego nie dał po sobie poznać i zamiast odpowiedzieć pokazał ręką na drabinkę – rzeczywiście, gdy stali tak kilka minut w zimnej wodzie zaczynali już drżeć z chłodu.

    Gdy już wyszli ostrożnie z basenu, Etan szedł na końcu starając się ukryć wzwód, z zażenowaniem stwierdził, że jego chore podniecenie udzieliło się ich małej drużynie. Zetar prowadząc ich z czerwonym rumieńcem na twarzy nieustannie poprawiał swój opięty pływacki kombinezon przykrywając swego grubego członka ręką zaś Aron idąc obok Etana wcale się nie kryjąc przesunął penisa do góry wyjmując go spod nieprzyjemnego ochraniacza jąder. Chłopak widział jak Etan się mu przygląda gdy mocował się z ochronną plastikową miseczką i puścił do niego oko wzruszając ramionami. Etan jeszcze mocniej się zaczerwienił jednak w końcu przyznał się, że nic na to nie poradzi. Ostrożnie puścił potężnie odstającego penisa i podążył za Aronem w stronę szatni.

                   W końcu zdyszani pełnym napięcia skradaniem się wpadli do pomieszczenia z prysznicami. Dopiero tutaj Aron odpowiedział na jego pytanie.

    – Tak, całe miasto w tym siedzi. Dodatkowo nie znalazłem informacji o niczym innym jakbyśmy byli odcięci od reszty świata. – Etan nawet nie chciał w to uwierzyć, po prostu nie mogli być odcięci… chociaż właściwie nigdy nie słyszał o kimkolwiek kto wyjeżdżałby za granicę, to zadziwiające. Może rzeczywiście znajdowali się w jakimś chorym sex-ośrodku…

    Zetar  przykucnął i odkręcił osłonę przewodów. Ponownie majstrując przy konsoli włączał kolejną pętlę w innej części korytarzy aby mogli bezpiecznie poruszać się po szkole. Chłopak wciąż był czerwony na twarzy jednocześnie potrzebował obu rąk więc porzucił nieudolne próby ukrycia swojego stanu i niczym już nie powstrzymywany Duży Zetar dumnie odchylił się i zapulsował.

    Aron jak i Etan będący w identycznej sytuacji zgodnie z uporem wpatrywali się w ekran konsoli jedynie kątem oka widząc rozpraszający ich uwagę pulsujący kształt. Etan wolał nie myśleć jak obaj z Aronem wyglądają pochyleni nad Zetarem mając pełne wrzącej krwi penisy dokładnie na wysokości jego twarzy… zdawało mu się że chłopak co jakiś czas na nich spogląda jakby upewniając się, że nie jest odosobnionym przypadkiem.

    Zetar zaklął gdy na wyświetlaczu pojawił się ostry czerwony komunikat ACESS DANILED. System Deusa stanowczo odmówił mu dostępu do czujników biometrycznych, dzięki którym mogli z wyprzedzeniem dowiedzieć się czy w szkole pozostał ktoś z pełnią świadomości. Wyrywając ze złością kable Zetar wstał prezentując się w pełnej okazałości. Szybko naprawił swój błąd lekko się garbiąc i odwrócił się w stronę ściany włączając dodatkową moc do elektrycznych pasów aby choć trochę zmniejszyć widoczność wzwodu. Chrząknął po pełnej podniecenia i oczekiwania chwili.

    – Proponuję iść do piwnicy. Tam wszystko trafia i jest gdzieś wysyłane jeśli się dowiemy o co dokładnie tutaj chodzi może uda się jakoś to zatrzymać.

                   Oboje z Aronem kiwnęli głowami zawiązując niepisaną zmowę milczenia. Wszyscy byli spoceni i naprawdę mocno podnieceni. Dokładnie nie wiedzieli dlaczego ale najzwyczajniej w świecie pożądanie ich rozsadzało. Mężnie i sprawiedliwie nie wgapiali się w wiadome miejsce.     

    Zetar wyraźnie zaczął przewodzić ich niewielkiej grupie uderzeniowej co Aron przyjął jako naturalne zaś w Etanie wzbudziło to lekką zazdrość połączoną z ciepłem … ledwo o tym pomyślał natychmiast sobie zaprzeczył. Nie, stanowczo nie czuł się zakochany – no może trochę. Zgodził się, że w tym momencie z powodu podniecenia byłby w stanie się na niego rzucić ale z całych sił się powstrzymywał. Jednocześnie perspektywa jak go ochrania przed wszelkim złem otaczając męskim ramieniem i strzelając do wrogów wydała się kusząca. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zapadła cisza i jest obserwowany przez dwie pary oczu.

    – Och… tak. To dobry pomysł. – Powiedział pośpiesznie czerwieniąc się i wyrwał się do przodu aby zejść im z oczu. Przestań z tymi głupimi wizjami przyszłości! – upomniał sam siebie.

                   Przemykali powoli nieustannie poprawiając penisy i unikając jak się dało kamer aby jak najmniej naruszać ich zapis. Po kilkunastu minutach dotarli do masywnych chronionych hasłem drzwi w mało uczęszczanej części szkoły, korytarz był jednak szeroki i przestronny. Ozdabiały go liczne sztuczne rośliny w wielkich donicach. Zetar gniewnie majstrując przy konsoli poddał się po kilku minutach gorączkowego stukania w klawiaturę.

    – Nic z tego to czujnik biometryczny nie znamy…

                   Zamek ożył przekręcając potężny rygiel i drzwi zaczęły się otwierać. Aron prawie wrzasnął ze strachu jednak Zetar zachowując zimną krew złapał ich obu i wepchnął za najbliższą donicę rozłożystej palmy sięgającą prawie półtora metra nad poziom podłogi. Etanowi niemal eksplodowało serce – tak szybko zaczęło bić. Prawie nie zwrócił uwagi na to co się działo przed nimi ważniejsze było to co rejestrowało jego ciało.

                   Tkwił między Aronem i Zetarem. Oboje byli porządnie spoceni i emanowało od nich ciepło połączone z przyjemnym męskim zapachem. Wszyscy też byli całkiem umięśnieni, za mało aby nazwać ich muskularnymi ale ćwiczyli regularnie i wyglądali dobrze. Teraz właśnie te wyćwiczone mięśnie bardzo durzą powierzchnią się ze sobą stykały. Przed sobą czuł szerokie twarde plecy Zetara, który to ochronił ich przed wykryciem. Jego odstające pośladki niemal chwyciły między siebie ociekającego potem i śluzem penisa Etana, który umiejscowił się idealnie pomiędzy nimi w głębokim rowie. Jednocześnie naciągnięty do granic kombinezon przyjemnie ugniatał mu rozlane z powodu gorąca jądra. Z tyłu dokładnie na swoim tylnym wejściu, które teraz gdy kucał było rozwarte i luźne, poczuł masywną głowicę penisa Arona, który ściśnięty między nim a ścianą skamieniał nie mając gdzie się ruszyć.

                   W całkowitej ciszy pragnąc zapaść się pod ziemię Etan poruszył biodrami poddając się niewidzialnej mocy pożądania karzącej mu tu i teraz zerżnąć wypiętego Zetara kucającego przed nim. Chłopak się spiął. Poczuł jak drętwieje i zaczyna ciężej oddychać. Etan lekko wciągnął brzuch sprawiając, że penis celował niego niżej i patrzył zafascynowany jak drąg odstający tak mocno jakby nie krępował go materiał napiera na odbyt chłopaka, w którym się zakochał. Był pewien, że niemożliwe jest doprowadzenie do penetracji szczególnie kiedy obaj byli w ubraniu – cienkim i bardzo obcisłym ale jednak ubraniu. Nie docenił jednak – podobnie jak Zetar – elastyczności tego materiału.

                   Kombinezon czując, że nie może przeciwstawić się olbrzymiej sile penisa swojego właściciela postanowił rozciągnąć i rozluźnić sploty włókien i wyłączyć elektryczne obwody tak samo stało się przed Etanem oraz… za nim.

                   Materiał stał się cienki jak jedwab i niemal przezroczysty dokładnie otoczył penisa i jądra Etana powlekając je niczym prezerwatywa – nieużywana już od wielu lat jednak wszyscy wiedzieli do czego służyła. Nabrzmiała główka lekko niemal rozkosznie miękko wskoczyła z mlaszczącym odgłosem w odbyt Zetara, którego kombinezon ustąpił i najwyraźniej całkiem się rozwarł tworząc otwór między włóknami. Etan sapnął gdy wsunął się bez żadnego oporu między śliskie od potu pośladki sunąc na spływającej ze szczytu jego penisa przezroczystej wydzielinie. Wszedł głęboko. Całkowicie zapomniał o świecie zewnętrznym zatapiając się w rozkoszy – pamiętał jedynie, że muszą zachować ciszę.

                   Objął Zetara. Chłopak spięty i naciągnięty niczym struna rozmiękł jak masło pod jego dotykiem wypinając się mocniej. Etan poczuł jak i jego kombinezon nie wytrzymując aż takiego rozciągania i  otwiera się aby uniknąć rozdarcia. Już nic ich nie rozdzielało kiedy materiał spłynął z niego uwalniając penisa. Zetar opuścił głowę na jego ramię, Etan przybliżył usta do jego miękkiego różowego ucha i zaczął je ssać jednocześnie bardzo powoli poruszając biodrami.

                   Przez sekundę poczuł coś dziwnego i Etan zamarł. Jakby świeży prąd powietrza na pośladkach przerywający parną i duszną, przesyconą testosteronem atmosferę za donicą. Dopiero cichszy niż powiew wiatru jęk dobiegający zza jego pleców i uczucie napierania czegoś niebywale śliskiego i wrzącego kazało mu z przerażeniem domyślić się co się stało. Zapomniał o Aronie. Jakże okropnym przyjacielem się stał. Bezwstydnie rzucił się i to w takiej niebezpiecznej chwili na swojego kochanka nie bacząc na niego! Tymczasem zaś jego najlepszy przyjaciel nie mając dokąd uciec, będąc jednocześnie w apogeum rozrywającej erekcji też poddał się podnieceniu niemal podając mu na tacy swoją męskość podobnie jak Etan uczynił wypinając się otworem w jego stronę.

    – Prze… przepraszam… – Etan to usłyszał albo tylko sobie wyobraził, że to usłyszał. Skupiając się na … tylnych odczuciach potwierdziło się to czego się domyślił. Niemal cały żołądź Arona tkwił w jego ciepłym odbycie sprawiając … no właśnie co sprawiając?

                   Etan nie mógł w to uwierzyć. Dawno temu kiedy jeszcze był dzieckiem dopiero co uczącym się używać Deox’a dowiedział się, że chłopak posiada prostatę i czasami możliwe jest doprowadzenie do orgazmu poprzez jej stymulację. Jednak gdy mając może dwanaście lat zdecydował się spróbować widok obsranego substytutu ogórka i przedziwne mrowienie we wnętrzu połączone z okropnym bólem jego małej dziewiczej dziurki kazały mu zapomnieć o tym raz na zawsze. Tym razem jednak czując pulsującą główkę penisa najlepszego przyjaciela i wypływające z niej co chwila krople wydzieliny w swoim wnętrzu poczuł ciepło tak wielkie, że rozlało się ono po niemal całym jego ciele. To ciepło spływając na jego własnego penisa zatopionego w Zetarze aż po same jądra rozgrzało go jeszcze bardziej i uczyniło jeszcze bardziej wrażliwym. Podobnie jak jego kochanek Etan oparł głowę na ramieniu wciąż skamieniałego ze strachu Arona.

    – Nic… nic się nie stało … – wyszeptał i powoli rozluźniając mięśnie odbytu, poddając się temu niebywałemu ciepłu nadział się na niego jednocześnie wychodząc prawie w całości z dziurki Zetara. Przyjemność niemal go ogłuszyła. Aron, który słysząc jego słowa rozluźnił się i poddał niewysłowionej rozkoszy odrobinę mocniej wypchnął biodra i jego cudownie odstający pokryty morzem śluzu żołądź niebywale przyjemnie ocierał się o jego wnętrze co chwila uderzając w napuchniętą, odstającą niczym kula bilardowa prostatę Etana wysyłającą elektryczne dreszcze na całe jego ciało. Jednocześnie stokroć bardziej wrażliwy członek – tak wielki, że Etan nie mógł uwierzyć, że należy do niego, nigdy bowiem nie urósł tak bardzo – sunął swoją delikatną, obłą powierzchnią po fascynujących zakamarkach wnętrza Zetara.

                   Był tak mocno podniecony, że bał się poruszyć. Czuł w sobie niewielkiego by się zdawać mogło penisa Arona – jednak kiedy znajdował się w jego wnętrzu zdawał się być przeogromny, wypełniał go całkowicie, a gdy szczególnie mocno się wypiął sprawiał niemal ból. Tak przyjemny i kłujący, że chciał go więcej. Wyłapywał każdą nierówność pokrytego siecią żył i węzłów twardego członka, każda z nich przyprawiała go o krzyk rozkoszy. Był pewien że skończy pierwszy. Mylił się.

                   Eksplozja ogłuszyła go w zalegającej lepkiej ciszy, pełnej testosteronu i zapachu spermy, przerywanej jedynie szmerem trących o siebie tkanin, ledwie słyszalnymi błagalnymi jękami rozkoszy oraz chlupoczącym dźwiękiem jaki wydaje penis wchodzący w dobrze nasmarowany odbyt. Poczuł coś gorącego rozlewającego się w jego wnętrzu, Aron możliwe, że pierwszy raz odbywający stosunek – i to stosunek z chłopakiem, swoim najlepszym przyjacielem nie wytrzymał zbyt długo. Klęczał przygnieciony ciężarem jego jak i Zetara nie mogąc się ruszyć skamieniał tak jak poprzednio albo i jeszcze mocniej. Tak samo zaś skamieniał i jeszcze się powiększył jego penis, który nabrzmiały do granic wściekle pulsował wypluwając z siebie salwy gorącego, białego, gęstego nasienia. Teraz ból był naprawdę silny Aron złapał go obejmując jego brzuch i wbijał się w niego jak najmocniej potrafił strzelając spermą, która będąc w takim nadmiarze nie mieściła się w ciasnym wnętrzu Etana i teraz wyciekała, pieniąc się i spływając po jądrach Arona.

                   Etan czuł, że panikuje. Jak to możliwe, że taki… nie chciał sprawiać przykrości Aronowi ale jednak dość mały penis – sprawił mu taki ból. Chciał wrzasnąć jednak Aron pchał tak głęboko, że zabrakło mu tchu, czuł przenikliwe rozrywanie powodowane olbrzymim grzybowatym żołędziem przyjaciela i nacisk na wnętrzności połączony z oszalałym pulsowaniem nabrzmiałej i pobudzonej prostaty. Nie potrafił rozluźnić zaciskających się z siłą imadła mięśni swojej rozdziewiczanej dziury co powodowało jeszcze większy ból bowiem im mocniej zaciskał tym bardziej był rozciągany. Jeszcze chwila, a ten… Mały Aron rozerwie go na strzępy!

    W tym właśnie momencie zniecierpliwiony jego bezruchem Zetar otwarcie grzmocący się ręką nadział się na Etana i porządnie zakręcił biodrami tak, że poczuł wszystkie zakamarki jego odbytu. Najazd nie trwał długo spragniony ostrego rżnięcia Zetar nabił się kilka razy najgłębiej jak pozwalała na to niewygodna pozycja jaką przyjęli klaszcząc pośladkami i mocno obijając im obu ściśnięte moszną i kombinezonami jądra po czym zaciskając i rozluźniając co chwila wyćwiczone mięśnie swojego rozwartego tylnego wejścia trysnął na imponującą odległość. To właśnie sprawiło, że Etan znajdujący się na krawędzi spełnienia doszedł. Ostatnim co zapamiętał pośród spowitego lepką, różową, orgazmiczną poświatą korytarza wokoło nich był cień wychodzący z lewej strony po czym zapadła pełna zadowolenia i przytłaczającego wyczerpania kojąca ciemność.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Niewolny: 3. Bicie po jadrach

    Niesamowite, jakie przyjemne może być bicie po jądrach. Oczywiście trzeba to robić umiejętnie. Stopniowo dozować ból, który przerażająco przekształca się w rozkosz…

    Dziś rano zastosowałeś Panie metodę, która o mało nie spowodowała mojego omdlenia. Ty wiesz, że nie sztuką jest uderzyć  od razu mocno, by Twój cwel zwijał się z bólu… Wiesz, że należy to stopniować – od lekkich uderzeń, po coraz mocniejsze – by oddany podsuwał swoje genitalia pod Twoją dłoń, krzywił się i kulił, kiedy Twoja przemoc rośnie.

    Nie widzieliśmy się przeszło tydzień. Długi weekend , Twój wyjazd… Mieliśmy kontakt przez komunikator internetowy, ale to nie była służba, tylko zwyczajowe rozmowy o niczym. Nawet bez podtekstów seksualnych

    Kiedy wyznaczyłeś kolejny termin na spotkanie w mojej klatce, ucieszyłem się jak nigdy. Tym razem instrukcja przyszła mailem. Rozkazałeś mi wejść  do kabiny, opuścić spodnie, kucnąć i … czekać, aż się „zabawisz” . Tak, tak to określiłeś.

    Tym razem nie czekałeś na parterze. Skierowałem się do windy. Miałem towarzystwo. Jakaś blond  lalunia wsiadła razem ze mną, ale na szczęście wysiadła dwa piętra wyżej. Przemknęła mi przez głowę myśl: czy masz żonę? Nigdy nie śmiałem pytać, Ty też nie pytałeś o sprawy rodzinne.
    Wysiadłem tam gdzie zawsze. Stałeś naprzeciwko wyjścia z windy  Znów nie przywitałeś się ze mną – nawet nie drgnąłeś. Na piętrze nie było nikogo, znów nikt nas nie widział.

    Wszedłem do toalety i wybrałem ostatnią kabinę. Drzwi zamknąłem, ale nie na zapadkę. Rozpiąłem spodnie i razem ze slipami zsunąłem je w dół. Odwróciłem się do muszli i zająłem pozycję w lekkim półprzysiadzie opierając się dłońmi o sedes. Czekałem.

    Usłyszałem jak wchodzisz i przekręcasz klucz w głównych drzwiach. Kierujesz się w stronę kabin, szukasz mnie we wcześniejszych i w końcu trafiasz do mojej. Drzwi otwierasz na oścież i w milczeniu przez chwilę patrzysz na mój nagi tyłek.

    – Pięknie .. – szepczesz.

    Również kucnąłeś. Jak mnie dziś wykorzystasz? Znów będziesz wsuwał mi palec do dupy?

    Zaskoczenie było bardzo … przyjemnie. Uderzyłeś w jądra  lekko od dołu, drgnąłem, ale to raczej tylko zachowawczy odruch niż ból. Już wiedziałem, że dziś cos innego. Czy będziesz delikatny?  Strach szybko jednak ustąpił. Uczucie oddania zastąpiło wszelkie obawy. Kolejne uderzenie w jaja – otwartą dłonią. Aż podskoczyły razem z penisem do podbrzusza.
    Przy kolejnych, coraz szybciej i mocniejszych, wyrywały mi się z ust głuche jęknięcia. Tak, chodziło Ci właśnie o to, aby jaja podskakiwały w górę.

    Ciekawe, w zależności w jaką część jądra uderzasz, czuję albo kłucie, albo jakby paraliżujący klin…

    Moją twarz zaczął wykrzywiać ból. Zajęczałem głośniej. Próbowałem zewrzeć uda, ale przytrzymałeś je ręką.

    Pomyślałem o Tobie: Bij, Panie, bij! Jestem przecież Twój! Twoją zabawką.

    Ta myśl bardzo mnie podniecała.

    Kutas stanął, wyrywał się do Ciebie. Jądra jakby się zbiegły. Chwyciłeś mojego penisa, zsunąłeś napletek, parę razy obciągnąłeś i  sztywnego przycisnąłeś do mojego podbrzusza. Już wiem po co, następne uderzenie robiłeś w jądra od dołu. Zaskowyczałem mocniej, bo jaja nie miały teraz gdzie uciec.

    – Zamknij się – Twój rozkaz, Twoje żądanie, rozkosz.

    Teraz biłeś regularnie i rytmicznie. Nie czułem już jaj, czułem jakbym miał podwieszoną jedną paraliżującą kulę. Piekło, kłuło… Jak ja tego pragnąłem, a jednocześnie ciało uciekało w dół.

     Kiedyś mi napisałeś, że się do tego przyzwyczaję… Jak ja o tym marzę! Żebyś mógł robić długo…

    Nawet nie wiem kiedy przestałeś i na pół omdlały usiadłem na sedesie.

    – Spuść sobie – znów rozkaz. Wysupłałeś swojego kutasa ze spodni i podsunąłem mi do ust. To przyjemność dla nas obu, ale tym razem miała mi umorzyć ból zwisających jaj. Kiedy tak dyndały w sedesie, poobijane, piekące, obciąganie kutasa było wspaniałym relaksem. Trysnąłem pierwszy, strugi spermy kapały na sedes i uda.. Trochę bolało lewe jadro…

    Kiedy byłeś blisko wytrysku wyjąłeś mi kutasa z ust i wylałeś swój ładunek na podłogę. Wiem, znów byłem niegodny…

    – Powycieraj! – rzuciłeś chowając penisa w spodnie i wyszedłeś.

    Teraz siedzę i czuje jak pulsują mi jaja. Zadowolony, radosny, że z Toba to robię i przeżywam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Po sasiedzku

    Przez wiele lat wraz z żoną Anetą mieszkaliśmy w małej miejscowości. Takiej, o której teraz zwykłem mówić “miasteczko bez perspektyw” – dwa spożywcze, 3 monopolowe, 1 stacja benzynowa, 2 szkoły i poszarzałe kamienice, o które nikt nie dba od lat. Oboje pochodziliśmy z tego miasteczka i znaliśmy się od dzieciaka. Nasi rodzice się lubili i tak rok po roku zbliżaliśmy się do siebie. Ostatecznie, pomijając już szczegóły – pobraliśmy się i mieliśmy synka. Z pracą było ciężko, zwłaszcza dla Anety. Ja uczyłem historii kilka godzin w jednej ze szkół, a ona zaczepiała się na godziny to w jednym sklepie, to w drugim. Postanowiliśmy wyprowadzić się do większego miasta, gdzie było więcej możliwości. Wybór padł na oddalony o 140 km Wrocław. I to była dobra decyzja. Znalazłem pracę w jednej ze szkół pod miastem, gdzie miałem cały etat. Aneta zaczęła pracować jako księgowa w jednej z bogatszych firm. Pojawiły się znacznie większe pieniądze, które umożliwiły nam wzięcie kredytu na mieszkanie. Pojawili się również nowi znajomi. Moja żona upodobała sobie towarzystwo Klary. Nie ukrywam, że ta dziewczyna podobała mi się fizycznie. Była atrakcyjną blondynką o modelowej figurze i modnie przyciętych włosach. Natomiast sprawa miała się inaczej w kwestii jej charakteru. Była wyszczekana i bezczelna. W jej towarzystwie czułem się ciągle traktowany protekcjonalnie i z wyższością. Dziwiło mnie, co Aneta w niej widzi. Ja też starałem się być miły i kulturalny. Jednak Aneta podczas rozmowy na ten temat powiedziała mi, że Klara akurat nie lubi grzecznych i kulturalnych facetów. Ponieważ nie czułem potrzeby wkupowania się w jej względy – po prostu ją olałem i nie przejmowałem się jej opinią. Tym bardziej, że miałem towarzystwo własnych znajomych i nie potrzebowałem tego. Dziewczyny nieraz razem wychodziły na zakupy lub na piwo. Nic takiego – Aneta zresztą zawsze wracała trzeźwa i bez specjalnych ubytków na naszym koncie. Pewnego dnia oznajmiła mi, że idą z Klarą do jakiejś dyskoteki, gdzie podobno jest tego wieczoru jakiś lubiany przez nią DJ. Gdy okupowała łazienkę wieczorem, ja sprawdzałem klasówki. Usłyszałem jak do mieszkania wchodzi nasz syn, po czym nagle słyszę jego głos: “Mama! Ale dziwnie wyglądasz.” Wyjrzałem do korytarza i zobaczyłem przed drzwiami łazienki Anetę – i przyznam, że zaparło mi dech. Od jakiegoś czasu nie widziałem już w niej seksownej dziewczyny, z którą się ożeniłem. Stała się “żoną”. Jednak teraz byłem zauroczony! Miała na sobie “małą czarną” do połowy uda, na nogach czarne zakolanówki i czarne zamszowe szpilki. Ciemne, długie włosy miała związane w koński ogon. Dość ostry makijaż w ciemnych kolorach podkreślał głębokość i urodę jej oczu. Dekolt był niezbyt głęboki, ale było widać, że ma dość duże i kształtne piersi. Nawet nie wiedziałem, że ma w szafie takie rzeczy. Poczułem podniecenie ale i niepokój, że tak wychodzi do klubu, w którym w pewnością będzie wielu przystojniaków. Byłem zazdrosny, ale z drugiej strony opanowałem się. Powiedziałem jej tylko, że pięknie wygląda i żeby nie siedziała za długo. Pocałowała mnie i wyszła. Około 21 położyłem syna spać. Obrobiłem się ze wszystkim i nudziło mi się. Włączyłem jedną ze stronek porno i na jednej z miniatur zobaczyłem dziewczynę ubraną tak samo jak Aneta. Przywołałem w pamięci obraz mojej żony i kliknąłem link z podpisem “Long legged babe in overknee socks gets fucked and facialized”. Nalałem sobie whisky i popijając zacząłem nieśpiesznie się onanizować. W miarę postępu akcji na ekranie i upływu alkoholu zacząłem sobie wyobrażać, że widzę moją Anetę oddającą się przystojnemu latynosowi z ekranu. Dziewczyna była do niej podobna, więc nie musiałem zbytnio się wysilać. Gdy byłem już bliski orgazmu otrzymałem mmsa. Z penisem w jednej dłoni otworzyłem wiadomość od Anety…i zobaczyłem zdjęcie, na którym moja żona tańczy w mocnym uścisku z jakimś wysokim gościem. Facet trzymał ręce na jej pośladkach, a ona zarzucała ręce na jego ramiona. Zagotowało się we mnie, a na ekranie facet właśnie oblewał nasieniem twarz dziewczyny. W tym momencie ja również niemal bezwiednie się spuściłem na biurko i dywan. Byłem zszokowany! Skoro Aneta była na tym zdjęciu, to pewnie zrobiła je ta wredna suka Klara! Tylko czy za zgodą Anety? Poszedłem do łazienki po papier, żeby powycierać wszystko i zauważyłem, że obrączka Anety leży na półce pod lustrem. To zabolało…ale wróciło również podniecenie. Niezdrowe, przykre ale jednak podniecenie. Miałem ochotę odpisać, ale postanowiłem poczekać. W tym momencie jednak otrzymałem kolejnego mmsa. Na zdjęciu Aneta namiętnie całowała się z tamtym facetem, a on trzymał ręce pod jej sukienką. Tego było za wiele. Zadzwoniłem, ale odebrała Klara – nie dopuściła mnie do słowa, tylko wyrzuciła, że Aneta szybko się uczy i żebym patrzył, bo może też czegoś się nauczę. Czy ta idiotka nie wpadła na to, że właśnie mi podsuwa dowód zdrady małżeńskiej? Za chwilę jednak dodała, że ma nadzieję, że Anetę zostawię w spokoju, bo ona zasługuje na samca alfa, a nie taką szarą pierdołę jak ja…i rozłączyła się. Wściekłem się i zastanawiałem się co zrobić z synem, którego nie mogłem zostawić samego w domu. Byłem pijany, więc jazda samochodem odpadała. Nie było łatwo dopuścić do siebie myśl o rozwodzie, bo ta sytuacja nie była zwiastowana przez żadne niepokojące wydarzenia i kompletnie mnie zaskoczyła! Postanowiłem wyjść na balkon, żeby zaczerpnąć powietrza. Stałem tak kilkanaście minut i analizowałem sytuację, ale żadne wyjaśnienie ani rozwiązanie nie przychodziło mi do głowy. Mieszkaliśmy na 5 piętrze i w pewnym momencie dostrzegłem taksówkę podjeżdżającą pod blok. Z auta wysiadła chwiejąca się Aneta, jakiś gość i Klara. Klara spojrzała w górę i zobaczyła mnie na balkonie. Bezczelnie uśmiechnęła się do mnie i wyjęła telefon. Po kilku sekundach dostałem od niej smsa, na którym był podany adres mojego bloku i…mieszkanie obok! Ten gość to był sąsiad, którego jeszcze nie poznałem. Miałem chwilę aby wymyślić co zrobić! Wyszedłem na klatkę schodową, ale winda stała sobie spokojnie na naszym piętrze i mimo upływu czasu – nikt jej nie ściągał na dół. Po cichu zacząłem schodzić po schodach na dół. Na wysokości 1 piętra usłyszałem ciche szepty, mlaśnięcia i przyśpieszone oddechy. Przechyliłem głowę przez barierkę i dostrzegłem w półmroku Anetę z sąsiadem jak namiętnie się całują i jak on ugniata jej pośladki. Momentalnie wytrzeźwiałem, ale gość wyglądał na typ agresywny. Był dobrze zbudowany i pewny siebie. Namawiał ją na wejście na górę. Aneta wyraźnie rozważała tę opcję, ostatecznie jednak stwierdziła, że nie. W zamian za to, zaczęła znowu gorąco się z nim całować i masować jego krocze. Rozsunęła rozporek i wyjęła jego penisa. Nie był jakimś gigantem, raczej moje “widełki”, więc uśmiechnąłem się z lekką satysfakcją. Mina jednak mi szybko zrzedła, gdy zaczęła go masować. Robiła to z wielką pasją i zaangażowaniem, jakby to było jej niezbędne do życia. Zaczął ją namawiać do wzięcia w usta, ale nie chciała. Wiedziałem, że odmówi! Nigdy tego nie lubiła i nie robiła tego zbyt wprawnie. Na ogół nasz seks ograniczał się do 2 pozycji – na misjonarza i na łyżeczkę. Zawsze w gumce poza czasem, gdy staraliśmy się o dziecko. Natomiast w tym momencie znacznie wzmogła pieszczoty ręką. Sąsiad poprosił ją o odsłonięcie piersi, tłumacząc, że to przyśpieszy sprawę, po czym nie czekając na jej zgodę, zsunął jej sukienkę z ramion i miseczki stanika odsłaniając spore piersi. Przywarł do nich ustami, a Aneta zaczęła go szybciej brandzlować. Nagle światło na klatce rozbłysło i pojawiła się starsza pani z parteru, z psem na smyczy. Aneta z sąsiadem błyskawicznie się ogarnęli. I nie dali po sobie nic poznać. Zaczęli iść w kierunku windy, grzecznie powiedzieli “dobry wieczór” i odczekali aż sąsiadka wyjdzie. Zaraz po tym sąsiad zaczął znów prosić Anetę, żeby weszła, że nie jest jeszcze tak późno i że jej mąż na pewno myśli, że jest jeszcze w klubie, co daje im jakieś pół godzinki. Zgodziła się, ale tylko na pięć minut. Jednak on chyba nie chciał czekać tak długo i przywarł do jej ust swoimi ustami. Błyskawicznie wbiegłem piętro wyżej i wezwałem windę. Wjechałem na moje piętro, wysłałem windę na 11 ste, żeby zyskać 2 minuty, wszedłem do mieszkania i wybiegłem na balkon. Budowa naszego bloku umożliwiała przy odrobinie sprawności przejście na sąsiedni balkon. Miałem stracha i zaburzenia równowagi, bo alkohol ciągle krążył, ale udało mi się przedostać na balkon sąsiada. Ponieważ był ciepły wieczór, drzwi balkonowe sąsiada były rozszczelnione. Usiadłem na posadzce i czekałem. Zobaczyłem poświatę zapalonego w przedpokoju światła, ale nic więcej. Mijały minuty, ale nic się nie działo. Wystraszyłem się, że być może Aneta ostatecznie odmówiła i weszła do domu, gdzie samotnie spał nasz syn, a mnie nie ma. Miałem przegramolić się z powrotem na nasz balkon, gdy nagle dobiegł mnie głos żony od strony mieszkania sąsiada. Wróciłem na stanowisko obserwacji i zobaczyłem, jak sąsiad wchodzi do dużego pokoju ciągnąc za rękę moją żonę. Miała odsłonięte piersi i była wyraźnie speszona. Pociągnął ją do siebie na kanapę i zapalił nocną lampkę. Wtedy zobaczyłem ich wyraźnie. Miał rozpięte spodnie, z których wystawał jego fiut w częściowym wzwodzie. Aneta usiadła i powiedziała, że mają 10 minut. On odparł, że wystarczy. Przyciągnął ją do siebie, a ona usiadła na nim okrakiem, tyłem do mnie. Jej sukienka podwinęła się ukazując pośladki w majteczkach. Całowali się, a on w tym czasie odsunął materiał majtek i wsunął palce w jej cipkę. Widziałem to wyraźnie i żałowałem, że nie zabrałem aparatu lub telefonu. Zaczęła leniwie poruszać całym ciałem, sama nabijając się na jego palce. Nagle opuściła rękę na dół, i przesunęła jego kutasa tak, że pojawił się pomiędzy jej pośladkami. Przesunęła rękę do tyłu i wciąż się z nim całując masowała jego pałkę, raz po raz ocierając się o niego kroczem. Po chwili przyśpieszyła ruchy. On jednak wyraźnie nie zamierzał tak kończyć. Próbował ustawić ją tak, żeby fiut znalazł się przy wejściu do gorącej cipki. Aneta mimo to tak balansowała, żeby mu to nie wyszło. Zeszła z niego, usiadła obok i pochyliła się nad jego fiutem, ocierając się o niego piersiami. Jednocześnie cały czas go masturbowała. Tym razem próbował wsunąć kutasa do jej ust, ale znów nie pozwoliła na to. Gość się zniecierpliwił i zaczął ją na to już wprost namawiać. Ona odparła, że nie lubi i że nie umie. Roześmiał się i wstał. Posadził Anetę na kanapie i zsunął spodnie. Powiedział, że jej wszystko wytłumaczy. Kazał jej zacząć od lizania główki “jak lizaka”, ale jednocześnie powiedział, że rączka ma ciągle pracować, najlepiej okrężnymi ruchami. Aneta nieśmiało wysunęła język i muskała żołądź, jednocześnie masując trzon fiuta. Gość co chwila mówił: “Jak lizaka. Jak lizaka.”. Aneta zrozumiała i zaczęła po trochu zasysać główkę i krążyć językiem wokół niej. Wreszcie wkręciła się i załapała nastrój sąsiada. Włożyła żołądź w całości do ust. Potem coraz głębiej i zaczęła po chwili już z pełnym zaangażowaniem obciągać jego drąga. W pewnym momencie nawet opuściła ręce i robiła to samymi ustami, za co sąsiad ją pochwalił. Nagle wyjął chuja z jej ust i zaczął klepać nim Anetę po twarzy. Ja w tym momencie wyjąłem swojego ptaka ze spodni i zacząłem powoli walić konia, jednak czułem, że mimo starań – długo nie wytrzymam. Sąsiad w tym czasie uniósł Anetę i ściągnął z niej sukienkę i buty. Została w samej bieliźnie i zakolanówkach. Poddała mu się całkowicie. On usadził ją na kanapie, a sam usiadł w drugim końcu. Chwycił ją za nogi i ułożył jej stopy z zakolanówkach na swoim kroczu. Ona spytała co robi, na co on złapał delikatnie jej kostki  i docisnął obie stopy do sterczącej pały. Załapała – zaczęła miarowo i ostrożnie trzepać mu konia przy pomocy stópek. Jedną z jej stóp przesunął na jądra i zaczął je ugniatać, a druga stopa przycisnęła jego wała do brzucha i coraz szybciej zaczęła go pocierać. Aneta sama zdjęła w tym czasie stanik i zaczęła dotykać swoich piersi i szczypać sutki. Facet po chwili przysunął ją tak, że objęła go na siedząco udami. Widziałem jak się poruszają rytmicznie, a Aneta pociera kutasa kroczem w majteczkach. Nagle uniosła się i nakierowała jego pałę na swoją cipkę. Powoli i posykując nasunęła się jego pytę. Oboje jednocześnie westchnęli z ulgą. Przytuliła się do niego i zaczęła miarowo kręcić biodrami. On jednak po mniej więcej minucie szybko ją uniósł, śmiejąc się, że jest taki napalony na nią, że musi włączyć chłodzenie. Wstał, nalał dla niej i dla siebie drinka i usiadł. Coś szeptał jej do ucha, a ona zaczęła sama zabawiać się swoją cipką. Zauważyłem, że co chwila wsuwa jej język do ucha (Aneta to lubi) i przygryza lekko. Po chwili do jej palców w cipce dołączyły jego palce i oboje zaczęli pobudzać cipkę Anety. Sąsiad wwiercił się językiem w jej ucho i brandzlowali cipkę już naprawdę ostro. W pewnym momencie Aneta szeroko rozrzuciła nogi, uniosła biodra i widać było, że dochodzi. Nagle on wyjął z niej palce, ukląkł przed nią i szybkim, mocnym ruchem wbił w nią nabrzmiałego kutasa. W tej samej chwili Aneta zaczęła dziko rzucać biodrami i zacisnęła nogi na jego plecach. Przeszył ją orgazm, który wibrował w całym pomieszczeniu (a może i na całym piętrze) jej głośnym jękiem i piskiem. Dopiero teraz zaczęła się jazda. Zaczął ją pieprzyć jak automat. Widziałem jego poruszający się tyłek i jej bezwładnie zwisające i podrzucane nogi po jego bokach. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Pchnąłem drzwi balkonowe i cicho wszedłem do pokoju. Zdjąłem spodnie i z kutasem w garści podszedłem do kopulującej pary. Pierwsza zobaczyła mnie Aneta – patrzyła na mnie, ale wzrok miała kompletnie nieobecny i jęczała w takt jego pchnięć. Sąsiad zauważył to i zerknął w moim kierunku. Nie przerwał rżnięcia mojej żony, tylko uśmiechnął się zaczepnie i przyśpieszył ruchy. Wiedział, że jestem jej mężem. Widywał nas przecież nie raz. Uklęknąłem obok, a Aneta chwyciła mojego fiuta w dłoń i zaczęła trzepać. Wszystko stanęło jakby we mgle. Było mi bosko i nie czułem wcale, jakbym miał zaraz się spuścić. Wstaliśmy, a moja żona usiadła między nami na kanapie i zaczęła na przemian ssać i masować nasze chuje. W pewnym momencie sąsiad wsunął swoją pałę pomiędzy jej duże piersi, a ja podałem jej swoją do ssania. Robiła to lepiej niż kiedykolwiek. Po chwili zaczęła lizać moje jądra nie przestając bić konia. Sąsiad coraz szybciej posuwał jej cycki, klepał o nie kutasem, pocierał główką o naprężone sutki. Podnieśliśmy Anetę, sąsiad ułożył się na podłodze, a Aneta nabiła się znów na jego fiuta. Przez chwilę patrzyłem, jak galopuje na nim i pocierałem swojego kutasa, jednak po chwili znów włożyłem go do jej ust. Possała chwilę i sama włożyła go między cycki. Nie robiliśmy tego nigdy w ten sposób, ale było cudownie. Miękka skóra jej piersi otulała ciepło moją pałę, a czubek jej języka muskał wyglądającą co chwila żołądź. Po paru minutach Aneta wstała z sąsiada i usiadła na krześle, rozchylając nogi. Przyklęknąłem przed nią i mocno całując wbiłem pałę w jej rozgrzaną cipkę. Sąsiad w tym czasie podszedł z boku i tym razem jego kutas poddał się pieszczotom jej ust i języka. Zauważyłem, że Aneta próbuje go połknąć w całości, ale krztusiła się i nie dało rady. Mimo to, obrabiała go jak zawodowa gwiazda porno. Czułem, że dochodzę. Wyszedłem z niej i zacząłem brandzlować się przed jej piersiami. Sąsiad natomiast mnie zaskoczył. Mianowicie przyklęknął obok Anety i wsunął nabrzmiałą i pulsującą pałę pod krawędź jej zakolanówki. Zaczął nim szybko posuwać, a ściągacz zakolanówki dociskał jego chuja do jej uda. Gość był fetyszystą. Nie powiem, bo ten widok mnie podkręcił. Po kilku sekundach poczułem mrowienie w kroczu, przyśpieszyłem ruchy i potężnie spuściłem się na cycki Anety…nigdy nie spuściłem się na jej ciało, ale tym razem wyglądała na zadowoloną. Moja sperma trysnęła z kutasa zalewając jej piersi, które ona chwyciła w dłonie i zaczęła wylizywać. Sąsiad zaczął sapać i głucho postękiwać. Wyjął kutasa spod zakolanówki i zmusił Anetę, by założyła nogę na nogę, a następnie wcisnął go od boku między jej uda w zakolanówkach. Posuwał tak przez chwilę, po czym znów go wyjął, uniósł się trochę i kilkoma ruchami doprowadził do orgazmu. Z jego fiuta wystrzeliła fontanna spermy. Trysnęła na uda Anety, potem na kolana i ściekała białą strugą na jej łydki. Sąsiad znów wsunął pałę pod jej zakolanówkę i wstrzyknął tam resztki spermy, która po chwili zaczęła wyciekać na podłogę i przemiękać przez czarny materiał. Aneta przyciągnęła nas do siebie i wyssała resztki nasienia z naszych ociekających i mięknących pał…Od tamtej pory spotykamy się dość często, a szafa Anety zapełniła się innymi fatałaszkami, pończoszkami, butami…które po części sfinansował nasz miły sąsiad – Daniel.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.3

    Serca obu natychmiast zamarły.

    – Nie wal tak w te drzwi bo obudzisz całą okolicę – powiedział drugi chłopak

    -Będę tak długo walił w te drzwi, aż kur… ktoś ich nie otworzy, albo sam ich nie wyważę – powiedział wkurzony Szymon.

    Oskar i Oliwier spojrzeli na siebie. W ich oczach kryło się przerażenie – I co teraz? wyszeptał Oskar.

    – Myślę…. odpowiedział mu Oliwier.

     Walenie w drzwi stawało się co raz bardziej intensywniejsze. Szymon uderzał z tak ogromnej siły, że nie wiele brakowało, a trzeba by było stawiać nowe drzwi.

    – Szybko bo zaraz będziesz miał nie tylko drzwi do wymiany, ale zapewniony szybki kierunek na izbę przyjęć – zaczął już krzyczeć Oskar

    -Uspokój się! – wiem! Idź wziąć prysznic!

    – Co?! zdurniałeś do reszty ! Przecież to jasno … – Oliwier w tym momencie zatkał mu usta przystawiając do nich palec – Idź, zaufaj mi – uspokoił go Oskar. Te słowa wypowiedziane w sposób spokojny spowodowały, że Oskar chciał go posłuchać i zrobić jak radzi.

    – Dobrze.

     Oskar wziął z szafy swój ręcznik, który trzymał u Oliwiera w razie, gdyby został nagle na noc – tak samo z ubraniami. Miał u niego mały ,,zapas”.

     Gdy Oskar poszedł do łazienki, Oliwier zaczął się ubierać i ,,sprzątać” miejsce zbrodni. Spojrzał w lustro, poklepał się po policzkach i czekał aż Oskar odkręci korek od prysznica. W momencie, gdy zaczęła lecieć woda, Oliwier poszedł otworzyć drzwi. Serce mu waliło, lecz próbował się uspokoić i przybrać kamienna twarz. Ledwo otworzył zamek, a Szymon już zdołał wparować do domu.

    Gdzie on jest ?! – wykrzykiwał Szymon.

     – Kto? – zapytał z obojętnością Oliwier

    – Nie zgrywaj kretyna. Mówię o Oskarze. Gdzie on do cholery jest?!

     -Bierze prysznic

    Nagle Szymon zbladł jakby dowiedział się o śmierci kogoś bliskiego. No cóż.. Zaczął chodzić po domu przeglądając każdy pokój.

    – Czego szukasz w moim domu? powiedziałem, że….

    – Zamknij się! Szukam dowodu, że kładłeś na nim swoje ręce – powiedział z pełnym jadem w głosie Szymon

    – Szymon, nie sądzisz chyba, że przespałbym się ze swoim przyjacielem? – starał się mówić spokojnym głosem Oliwier, aby uspokoić kolegę

    – A poza tym niech pomyśle – podrapał się po głowie – Jedynym zbrodniarzem tutaj jesteś Ty. Mówiąc to wskazał na niego palcem jakby wskazywał faktycznie zbrodniarza.

    – Słucham?! chyba się przesłyszałem…

    >- No tak. Zdradziłeś go. No cóż… już od dawna wiedziałem, że myślisz fiutem, a nie głową

    – Ty zasr…..- już chciał uderzyć Oliwiera, gdy jego rękę przytrzymał Łukasz – zostaw go! Ogarnijcie się na litość boską! – rozkazał im Łukasz, chłopak Oliwiera

    – Mam go zostawić?! Słyszysz co on wygaduje?! – powiedział wkurzony Szymon – ten gnojek uważa się za Bóg wie kogo, a nawet nie wie nic na temat, na który się wypowiada.

    – Uważasz, że Oskar kłamał mówiąc mi to? Uuu, no ładnie nie dość ze zdrajca to jeszcze pozer  > – i wybuchnął mocnym smiechem. Tak mocno i głosno, że musiał złapać się za brzuch ponieważ zaczął go boleć od śmiechu.

    – Posłuchaj, albo zamkniesz się, albo…

     – Albo co? Uderzysz mnie? Śmiało! – Oliwier stanął przed nim i rozłożył ręce czekając na jego ruch – dawaj, pokaż na co Cię stać.

    – Spokój! Zachowujecie się jak rozkapryszone dzieci! – Łukasz sam stracił już cierpliwość. Miał ochotę wyjść i zostawić ich samych. Ale znał swoich przyjaciół i swojego chłopaka. Wiedział, że jeśli rozpętała się awantura na taką skalę to zostawiając ich samych skazuje ich na wizytę na SOR-ze. Lub co gorsza… w kostnicy.

     Nagle spod prysznica wyszedł Oskar. Ubrany w ciuchy, które miał na sobie tego dnia. Jedynie co było inne to włosy – mokre, z których na twarz spadały krople wody. Cała trójka nagle uspokoiła się. Teraz wszyscy patrzyli na siebie. Oskar spoglądał na Szymona. Czuł żal i ból, który znowu stawał się silniejszy. Nie mógł znieść jego widoku.

     ,,Jak on śmie po tym wszystkim się tu pojawiać?’’ – pomyślał Oskar. Chciał już coś powiedzieć, ale nagle rozległ się głos Łukasza

     – Powiesz mi co tutaj robisz?

    – Zabrałem go do domu. Był cały roztrzęsiony i zziębnięty. Dałem mu coś ciepłego do picia, kazałem uspokoić i iść wziąć prysznic dla otrzeźwienia umysł – odpowiedział bez wahania Oliwier

    – Mhm… i nic więcej nie zaszło między Wami? – mówiąc to Łukasz skrzyżował ręce na klatce piersiowej spoglądając na nich spod łba. I jego zaczęło ogarniać niepokojące odczucie, że jednak coś może być nie tak. Ale szybko je wyrzucił ze swojej głowy. Ufał mu, znali się długo, kochał go więc czemu teraz miałby mu nie zawierzyć na słowo?

    – Nie! – Oliwier i Oskar odpowiedzieli jednocześnie. Spojrzeli na siebie. Chciało im się śmiać, lecz zachowali powagę. Wiedzieli, że to może ich zdradzić.

    – No dobrze…wierzę Wam.

    – Co?! – wysyczał przez zaciśnięte zęby Szymon – wierzysz im?

    – No cóż… tak, Oliwier nigdy mnie nie zdradził, nie okłamał, Oskara znam dłużej niż Ciebie więc im wierze, a sam go zdradziłeś.  Przyszedłem tu z Tobą, tylko dlatego, aby w razie czego nie dopuścić do bójki  – kontynuował Łukasz.

    – To był błąd, o którym chciałem porozmawiać z Tobą Oskar – mówiąc to spojrzał na swojego chłopaka – proszę porozmawiajmy, wyjaśnię Ci – mówił już błagalnym głosem Szymon.

    – Nie, dość na dziś widziałem. Nie musisz mi się tłumaczyć. Idź stąd i daj mi święty spokój

     Chciał się kierować do pokoju, gdy nagle Szymon złapał go za nadgarstek i nie chciał puścić.

    – Zostaw mnie, to boli! – próbował się wyrwać – nie chce Cię widzieć!

    – Słyszałeś? Zostaw go! – wysyczał przez zęby Oliwier

    – Zamknij się!

    – Nie, masz go puścić i spier.. z mojego domu Ty zasra… i puszczalska gnido.

    Tego już było za wiele. Szymon puścił Oskara, złapał Oliwiera za koszulkę i przywalił mu z całej siły w twarz. Rozpętała się bójka pomiędzy chłopakami. Zaczęli się szarpać, popychać na meble rozwalając wszystko wokół. Łukasz próbował ich rozdzielić, ale nic to nie pomagało. Obaj byli zbyt silni mimo że nie wyglądali na takich. Oliwiera koszulka nie wytrzymała i rozerwała się. Nie wiele myśląc, Oskar postanowił podbiec do chłopaków próbując ich w jakiś sposób rozdzielić, jednak nic nie mógł zrobić. W końcu Szymon sięgnął po wazon z celem uderzenia nim w głowę przeciwnika, lecz ten zrobił unik i… podciął mu nogę powodując jego upadek. Wazon upadł na ziemię i rozbił się, ale na szczęście nic nikomu się nie stało. Prawie. Oprócz tego, że już na twarzach chłopaków pojawiają się siniaki i zaczerwienienia. Pewnie niedługo zacznie pojawiać się opuchlizna na twarzach obu chłopaków.

    – Wypier.. stąd, wszyscy! – wykrzyknął Oliwier – nie chce Was widzieć!

    – Ale Ol….- Łukasz chciał coś powiedzieć, lecz skinął jedynie głową dając sygnał Oliwierowi, że zrozumiał.

    -Chodźcie, niech ochłonie – złapał Szymona za rękę i wywlókł z domu – Jutro przyjdę z rana, okay?

    – Mhm… – Oliwier nie mógł nic powiedzieć ponieważ próbował z resztek koszulki zahamować krwotok z ust.

    – Zostanę tu z nim i ogarnę go, a potem dom – wtrącił Oskar.

     Łukasz i Szymon wyszli. Ten drugi spojrzał się na Oskara. Jednak ten nie zwrócił na niego uwagi. Pomagał przyjacielowi podnieść się z ziemi. Zaczęły ogarniać go uczucie, że stracił kogoś ważnego. Ta myśl powodowała, że złość w nim rosła. Ale na samego siebie. Może uda się to jeszcze naprawić…

     Przyjaciele zostali sami. Cały przedpokój w ruinie i w krwi. Oskar poszedł do szafki w łazience i wyjął z niej leki przeciwbólowe.

    – No dobra… to weźmiesz tabletkę, pójdziesz się umyć, a ja zacznę ogarniać cały ten bałagan. A jak będziesz grzeczny to Cię wymasuje

    – uuuu… no widzisz, jakieś plusy z tego – zaczął podśmiewywać się Oliwier.

    – Ha ha ha, zabawne… i bez takich okazji możesz mnie dotykać i masować kiedy tylko chcesz i  czym chcesz. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. – mówiąc to wyszczerzył zęby Oliwier i puścił oczko do Oskara.

    ,,Boże, jaki on jest…. ‘’- zaczął śmiać się w duchu Oskar.

     

    – Chodź pomogę Ci dojść do łazienki.

    – pff.. umiem jeszcze sam wejść do wanny czy pod prysznic.. nie rób ze mnie kaleki – mówiąc to zrobił naburmuszoną minę, a ręce skrzyżował na klatce piersiowej – po za tym, to ja powinienem się Tobą zająć, a nie Ty mną.

    – Czemu?

    – E….bo …bo tak – mówiąc to przyjaciel spuścił wzrok.

    – Bla bla, idę napuścić wodę, a Ty idź po coś na przebranie. Nie mam zamiaru oglądać się w takim stanie.

    – czemu? – Oliwier znów wyszczerzył zęby.

    – … [cisza]

     Oliwier nie chętnie posłuchał się przyjaciela. Gdy ten przygotowywał mu kąpiel zaczął szukać czegoś na zmianę. Nadal w pokoju było czuć zapach ich seksu. Pobudzało to Oliwiera, ale był zbyt obolały, aby teraz na tym się skupić. Znalazł jakieś bokserki, wziął je i poszedł do łazienki. I wtedy go zamurowało.

    – Ileś Ty tego płynu dał! ta piana z wanny się wylewa!

    – No skoro mówisz, że traktuję Cię jak dziecko to bez kąpieli z bąbelkami się nie obejdzie! może podać Ci jeszcze kaczuszkę? Albo samolocik do zabawy?  – mówiąc to prawie zwijał się ze śmiechu.

    – Wr……. – uhm…. – eh, załamujesz mnie czasem. Wystawił język i ,,oburzony” zaczął się rozbierać. Woda była przyjemna. Od razu poczuł jak jego ciało się rozluźnia.

     Oskar zaczął gąbka namaczać włosy przyjacielowi, schodząc na kark – to uczucie spowodowało lekkie podniecenie u Oliwiera, ale nie pokazywał tego po sobie. Oskar zaczął schodzić najpierw do jednego ramienia, a następnie kierował się do drugiego ramienia. I tak parę razy przejechał gąbką po jego ciele. Następnie zabrał się za plecy. Robił to delikatnie wiedząc, że są obolałe i może to sprawiać jemu ból.

    – Wiesz co… nudno mi tu samemu.

    – Powiadasz?

    – Mhm… – pomrukiwał cicho Oliwier.

     Nie pytając o pozwolenie, Oskar rozebrał się i dołączył do niego. Teraz zaczął namaczać niezanurzoną w wodzie skórę na klatce piersiowej i kawałku brzucha. Gdy zszedł niżej wyczuł już lekka erekcję przyjaciela. Zaskoczyło to go, ale również spowodowało to lekkie podniecenie u niego. Udał, że nic się nie stało i kontynuował dalej. W pewnym momencie Oliwier przybliżył się do niego, a usta skierował do jego ucha.

    –  Dziękuje za opiekę – mówiąc to pocałował go w szyję.

    –  Nie ma za co… – oddech Oskara stawał się wolniejszy.

     Odchylił szyję aby dać większy dostęp Oliwierowi. Ten zaczął go mocniej całować w szyję zostawiając małe czerwone punkciki. Odłożył gąbkę i przytulił się do niego, a nogi oplótł wokół jego bioder co spowodowało, że ich członki zetknęły się ze sobą. Oliwier zaczął napierać mocniej napierać, a pocałunki stawały się intensywniejsze. Oskar zaczął zatracać się w nich. Głowę odchylił bardziej do tyłu. Oczy miał zamknięte, a usta lekko rozchylone. Nagle ręka Oliwiera znalazła się na jego penisie. Zaczął powoli, ale w mocnym ucisku masować przyrodzenie swojego przyjaciela. Oskar zaczął czuć nieziemską rozkosz. Powoli z jego ust zaczynały wydobywać się ciche jęki. Ręce przyjaciela błądziły po jego plecach, aż dotarły do włosów. Dłonie wsunął  pod włosy i złapał je mocno. Oderwał się od przyjaciela na chwilę aby móc pocałować go w usta. Zaczęli się namiętnie całować, a ich języki nie chciały puścił się z uścisku. Oliwier złapał go za pośladki, lekko uniósł i przybliżył do siebie. Zaczął je masować przez dłuższą chwilę. Jego palce zaczęły wędrować do jego oczka lekko je pieszcząc. Po chwili zanurzył w nim jeden palec i powoli posuwał do góry i w dół. Następnie, gdy minęła chwila, włożył drugi, lecz jego ruchy stały się szybsze. Jeszcze przez jakiś czas bawił się i rozpieszczał go. Oskar złapał przyjaciela za członka i zaczął mu szybkimi, ale delikatnymi ruchami walić. Pragnął poczuć go w sobie. Poczuć jak obija się o jego ścianki. Jak rozrywa go. Zamiast bólu czuł rozkosz jaką dawała mu zabawa przyjaciela palcami w jego oczku. Sam zaczął poruszać się tak jakby to robił na jego penisie. Oliwier wyczuł czego ten pragnie. Zabrał jego rękę ze swojego przyrodzenia. Podniósł go za biodra bardziej do góry i nakierował  go na swojego członka. Wtedy ten powoli zaczął obniżać się, a Oliwier tym samym zaczął powoli w niego wchodzić. Ich ruchy były początkowo wolne i delikatnie. Nie śpieszyli się. Wiedzieli, że teraz nikt im nie przeszkodzi w kochaniu się. Oskar złapał się za brzegi wanny, a ręce Oliwiera powędrowały na jego biodra. Tym samym zaczęli się szybciej i intensywniej kochać. Woda wylewała się z wanny, ale nie obchodziło ich to. Patrzyli na siebie, ich oddechy były szybkie, a jęki i stękania głośniejsze. Tworzyły dla nich przyjemna melodię. Oliwier oparł się plecami o ścianę wanny i mocnymi pchnięciami wbijał się w przyjaciela. Ten chciał już zamknąć oczy i odchylić głowę do tyłu, lecz poczuł, że chce patrzeć na niego gdy będą szczytować. Pieprzyli się tak dynamicznie, że jęki było słychać w całym mieszkaniu. Cała łazienka była mokra. Mimo bólu jakie odczuwało ciało Oliwiera on sam nie przestawał. Patrzył na czerwoną twarz i lekko rozchylone usta Oskara. Podniecało go to. Chciał widzieć go jak będzie dochodził. Po parunastu minutach Oskar czuł jak członek jego przyjaciela zaciska się. Sam czuł, że zaraz dojdzie. Czuł jak jego penis pulsuje i niewiele potrzeba aby zaraz osiągnął orgazm. Seks stawał się bardziej dziki. Oliwier objął go rękoma w pasie i przyciągnął go do siebie. Chciał go mieć blisko. Mieć tylko dla siebie. Czuł, że trzyma w swoich ramionach cały świat. Nie obchodziło go, że jest z Łukaszem. Nie obchodziło go, że to jego przyjaciel od dzieciństwa. Stawali się jednością. Byli w tej chwili jednością. Jednym ciałem i jedną duszą. Rozumieli się bez słów. Pragnął mieć go tylko dla siebie. Patrzył w oczy Oskara i widział w nich to samo. Ten wplótł się w jego szyję. Całował ją delikatnie. Muskał językiem. Odnalazł jego usta. Jednak musnął je delikatnie chcąc tak podrażnić się z nim. Czuł ogromną rozkosz. Zatracał się w niej. Jego myśli odlatywały do nieznanej mu krainy. Jego ciało nie było już jego ciałem. Było ich ciałem. Oskar chciał odchylić lekko głowę do tyłu, jednak Oliwier złapał jego szyję dłonią. Przybliżył usta do jego ust. Całował namiętnie, lecz i z czułością.

    ,,Jakie to cudowne uczucie” – myślał w głębi siebie.

     Ich seks nie był tylko czystym seksem. To był seks dwóch dusz, które pragnęły być blisko siebie. Oskar szybciej i mocniej skakał na swoim przyjacielu, a ten również nie pozostawał w tyle. Oliwier tak głęboko wbijał się w tyłek Oskara jakby chciał wejść w jego ciało całym sobą.  Łazienka osiągnęła wyższą temperaturę niż w saunie. Oskar nagle poczuł jak penis jego przyjaciela pulsuje. Wiedział, że zaraz dojdzie. Kazał mu mocniej złapać swoje biodra i dymać tak mocno na ile potrafi. Nie trzeba było go dwa razy prosić. Pieprzył go jak nikogo innego. W pewnym momencie Oliwier wydał z siebie głośny jęk, a Oskar poczuł jak sperma zalewa go od środka. Trwało to parę minut. Orgazm był na tyle silny, że sperma nie chciała przestać wydobywać się z członka. Oskar złapał się za swojego penisa i po paru ruchach sam osiągnął dość intensywny orgazm. Tkwili tak przez chwilę. Oliwier przybliżył się do Oskara nie pozwalając mu aby ten wstał. Chciał nadal być w nim. Pocałował go, przytulił i próbował się uspokoić. Spojrzał w jego oczy, a ten się uśmiechnął. Jeszcze raz pocałował go delikatnie w usta. Gdy na chwilę przerwali, a Oskar chciał kontynuować, z ust Oliwiera wyszły trzy słowa, które zmienią wszystko:

    – Kocham Cię Os.

    cdn. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D

    Kolejna część ,,Zdradzonego, Pocieszonego i……”. Mam nadzieje, że nie zawiedzie Was. Czekam na dalsze komentarze zachęcające do kontynuacji opowiadania. 🙂

    K.D

  • Gimnazjalistki

    Był pewien czerwcowy piątek, wakacje zbliżały się wielkimi krokami. Z okazji nadchodzącej przerwy wakacyjnej Samorząd Szkolny jednego z polskich gimnazjów zdecydował o zorganizowaniu imprezy dla uczniów. W trakcie niej odbywały się występy artystyczne, a także konkurs na Miss Spódniczki szkoły. Informacja o zorganizowaniu takiego konkursu ucieszyła głównie męską część szkoły, ale wśród dziewczyn również wywołała radość. Najbardziej ucieszyły się Milena i Kasia, które w ciepłe dni ubierały się w krótkie spódniczki lub spodenki, jednak w szkole taki ubiór nie był mile widziany, tego dnia miało być inaczej… Kasia i Milena są koleżankami już od wielu lat, są dobrymi przyjaciółkami.

    Obie mają 15 lat, Kasia jest szczupłą blondynką z niebieskimi oczami, o zgrabnej figurze i biustem w rozmiarze B. Milena jest brunetką, ma brązowe oczy, jest trochę niższa od koleżanki. Tego dnia przyszły do szkoły ubrane całkiem zwyczajnie – koszulka, jeansy, ubrania na konkurs miały jednak ze sobą i zdecydowały że przebiorą się w szatni. Po wejściu do szkoły zauważyły kilka dziewczyn, które już były przygotowane do imprezy, a także chłopaków po których widać było, że stroje koleżanek przypadły im do gustu.

     – Widziałaś jak Piotrkowi stanął? – Kasia ze śmiechem zapytała koleżankę.

     – Ciekawe, która tak na niego zadziałała. Ciekawe co będzie jak nas zobaczy – odpowiedziała Milena.

     Dziewczyny udały się do szatni, żeby również się przebrać. Kasia zdecydowała się na białą koszulę oraz czarną spódniczkę przed kolano z rozcięciami na udach. Milena postawiła na odważniejszy strój, różowa koszulka i jeansowa krótka spódniczka ledwo zakrywająca zgrabne uda nastolatki. 

     – Kaśka co taka słaba twoja kiecka? – zapytała Milena patrząc na strój przyjaciółki

     – Mam jeszcze zapasową, jak będzie potrzebna dogrywka – odpowiedziała, mrugając okiem. 

    ——————————————————————————————————————–

    Około godziny 11 rozpoczął się konkurs, na sali pojawiać zaczęły się startujące uczennice. Większość ubrała się dosyć podobnie, ze spódniczkami kończącymi się w okolicach kolan. Największe emocje wzbudziły wchodzące na końcu dziewczyny: Milena z Kasią, a także Marta z 2 klasy i Ola, najmłodsza uczestniczka. Jury w którego składzie znaleźli się uczeń i uczennica szkoły, a także nauczycielka angielskiego, zdecydowali, że to właśnie one przejdą do finałowego etapu.  W szatni dziewczyny poprawiły swój wygląd. Kasia zdecydowała się przebrać i założyła sukienkę, którą wzięła jeszcze ze sobą. Sukienka była zdecydowanie krótsza od spódniczki i sięgała do połowy uda, pozostałe dziewczyny również miały bardzo kuse stroje. Dziewczyny patrząc na siebie czuły coraz większe podniecenie. Gdy pojawiły się ponownie na scenie wywołały głośne owacje.

    Uczestniczki w trakcie krótkiego pokazu potańczyły do muzyki, jeszcze bardziej okazując swoje wdzięki.  Kasia widząc zgrabne nogi koleżanek i wiwaty na publiczności uznała, że po zakończonej imprezie będzie musiała poświęcić kilka chwil dla siebie. Gdy oczekiwały na wyniki, przekazała tą informację swojej przyjaciółce. 

    – Wiesz, szczerze mówiąc też mam taką ochotę. Przyjrzyj się tej małolacie, ona chyba nie ma bielizny! – odpowiedziała jej Milena 

    Kasi natychmiast zrobiło się gorąco, gdy usłyszała tą informację, ale nie było możliwości aby ją sprawdzić. W tym czasie jury ogłaszało wyniki. Okazało się, że konkurs wygrała właśnie Kasia, a drugie miejsce zajęła pierwszoklasistka. Uczennice zadowolone z imprezy udały się ponownie do szatni.

     – Hej dziewczyny jak się wam podobało? – krzyknęła Milena

     – Było super, cieszę się ze swojego drugiego miejsca i gratuluję – odpowiedziała z zadowoleniem Ola. 

     – Również gratuluje. Tak w ogóle jestem Kasia. – powiedziała starsza koleżanka podając rękę.

    – Czy wy też jesteście podniecone? Mam niesamowitą ochotę na zabawę – powiedziała bez krępacji Milena

     Co ciekawe to właśnie Ola jako pierwsza się odezwała stwierdzając, że czuje się podobnie. 

    – Wow, młoda, od dawna to robisz? – spytały się dziewczyny.

    – Jakiś czas temu spróbowałam i było całkiem fajnie. – odpowiedziała 13-latka

    – Próbowałaś już to zrobić przy kimś? – powiedziała Milena, podchodząc do Oli i dotykając jej uda.

    – Jeszcze nie… Ale chciałabym tego spróbować. Może pójdziemy do mnie, mieszkam niedaleko? – odpowiedziała

    – Pewnie! Idziemy! – zakomunikowały Milena i Kasia

     

     ——————————————————————————————————————-

     Ola mieszkała z rodzicami, ale przez kilka godzin miało nie być ich jeszcze w domu. Gdy weszły do jej pokoju powiedziała: 

    – Po południu przyjeżdża ciocia w odwiedziny, ale teraz nikt nam nie będzie przeszkadzał.

     Milena słysząc słowa nowej koleżanki, położyła się na jej łóżku, wsuwając rękę pod spódniczkę zaczęła masować swoją szparkę przez majteczki. Szybko w jej ślady poszła również Kasia, która troszkę podciągnęła sukienkę i również zaczęła się bawić. Ola patrząc na ten niecodzienny widok, szybko poczuła jak jej cipka robi się mokra. Podeszła do łóżka mówiąc: 

    – Zróbcie mi miejsce w środeczku Koleżanki szybko zrobiły jej miejsce.

    Kiedy Ola się położyła, Kasia szybko rozszerzyła jej nogi i dobrała się do jej nagiej szparki zaczynając ją masować. Milena z kolei zaczęła całować usta Oli. Zaskoczona dziewczynka jednak się przed tym nie broniła i szybko odwzajemniła pocałunek, wkładając swoja rękę pod koszulkę Mileny.  

    – Może pozbędziemy się ubrań? – zaproponowała podniecona Kasia Milena i Ola szybko zrzuciły swoje koszulki uwalniając swoje biusty. Ola nie posiadała piersi zbyt dużych, ale gdy Milena zaczęła je dotykać, a następnie lizać zaczęła wzdychać z przyjemności. Kasia w tym czasie zdjęła swoją sukienkę, a także majteczki, ponownie położyła się na łóżku rozkładając szeroko nogi i powolutku zaczęła wkładać paluszek do swojej cipki patrząc na bawiące się koleżanki. Po kilku chwilach reszty ubrań pozbyły się pozostałe dziewczyny. Milena nakazała Oli się położyć i zaczęła zabawę języczkiem schodząc coraz niżej aż do szparki małolaty. Ola jeszcze nigdy nie zaznała takich pieszczot i gdy poczuła język koleżanki na swojej gorącej cipce aż krzyknęła z wrażenia.

    W międzyczasie do cipki Mileny dostała się także Kasia, równocześnie masując swoje krocze. Taka zabawa trwała kilkanaście minut, do momentu kiedy głośny krzyk z przyjemności obwieścił orgazm Oli. Dziewczyny zamieniły się rolami, i tym razem Ola spróbowała odwdzięczyć się Milenie za sprawienie jej przyjemności. Kasia postanowiła pomóc młodszej koleżance i gdy ta lizała cipkę Mileny, ona masowała łechtaczkę oraz całowała się z przyjaciółką.  Gdy dziewczynom udało się doprowadzić Milenę do rozkoszy zrobiło się już dosyć późno i niedługo mogli wrócić rodzice Oli. Koleżanki postanowiły się szybko ubrać i wrócić do swoich domów, zapowiadając, że podobne wydarzenie trzeba będzie z pewnością powtórzyć. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola

    Zachęcam do oceniania i komentowania opowiadania. Ewentualnie propozycję na podobną historię w przyszłości 🙂 

  • Paulina

    Siedzę samotnie w moim jedynym pokoju i mimo, że przychodzi mi to ciężko – oglądam zdjęcia. Ja i Paulina, razem. W Bieszczadach, jako małolaty na naszej pierwszej wspólnej wycieczce. Kraków – rynek, piękna pogoda. Kilkanaście zdjęć z imprez domowych i pomniejszych wypadów. Biały album…ten najbardziej przykry. Pozwoliła mi go zabrać. Seria pięknych zdjęć ślubnych. Minęło kilka miesięcy odkąd nie mieszkamy razem. Sprawa rozwodowa założona, ale jeszcze nie było spotkania w sądzie. Boję się, bo czuję, że nie przejdzie mi przez gardło żadne kłamstwo, które ma przyśpieszyć czynności. Tym bardziej, że cała sytuacja stała się za moim przyzwoleniem. Nie była moim pomysłem, ale uczestniczyłem w tym wszystkim i nie reagowałem tak, jak powinienem. Co się wydarzyło? Moja żona Paulina jest atrakcyjną kobietą. Zawsze czułem, że mam szczęście gdy pokazywałem się w towarzystwie ślicznej słowiańskiej blondynki o niewinnych niebieskich oczach, długich włosach i tym niesamowitym uśmiechu, który rozjaśniał każdy milimetr jej twarzy. Nie narzekaliśmy też na nasze pożycie seksualne. Wszystko było super. Pewnego dnia, przeprowadziliśmy się do nowego bloku. Szybko nawiązaliśmy kontakty z sąsiadami, którzy okazali się grupą sympatycznych ludzi. Paula zaczęła nawet sama chodzić na ploteczki z sąsiadkami. Ja oglądałem mecze z sąsiadami i jeździłem z jednym z nich na ryby. To był – Jarek. Równy gość o tym samym typie humoru, co ja. Jego żona Ewa lubiła się z Paulą. Oboje byli starsi od nas. Mieli około 50 lat. My wówczas mieliśmy po 33. Podczas jednych wakacji umówiliśmy się, że wyjedziemy razem na biwak pod namioty. Zabraliśmy wędki i oddaliliśmy się 50 km od miejsca zamieszkania nad atrakcyjne jeziorko. Dzień mijał bardzo wesoło, lało się piwko, grało radio, kiełbaski się grillowały. Wieczorem zasnęliśmy w swoich namiotach w kilka sekund. Około godziny 3 w nocy coś mnie zbudziło. Nie byłem jeszcze do końca trzeźwy, ale wyraźnie słyszałem szelest śpiwora mojej żony. Gdy uchyliłem oko, zobaczyłem jak Paulina ze zsuniętymi spodenkami od piżamy szybko i gorączkowo się onanizuje. Po chwili do mojej świadomości doszły dźwięki z namiotu obok. Słyszałem głośne i namiętne kobiece jęki i męskie sapanie. Podnieciło mnie to i dyskretnym ruchem wyłuskałem na zewnątrz swojego penisa. Paula była tak zajęta sobą, że nic nie zauważyła. Masturbowaliśmy się oboje, wsłuchując się w odgłosy seksu naszych przyjaciół. Nie wiedziałem, jak długo to robią, ale już od mojego przebudzenia musiało to trwać ze 40 minut. Nigdy w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tak długo to robił. Mój seks z Pauliną trwał przeważnie około 20 minut i zawsze myślałem, że jesteśmy z tego zadowoleni. Jednak po chwili okazało się, że to, co zawsze uważałem za orgazm mojej żony, to była tylko niewinna zabawa. Paula nagle zgięła się w pół, jej ręka zaczęła poruszać się po kroczu z jakąś kosmiczną prędkością, a ona zaczęła cała się trząść. Myślałem, że coś się jej stało. Jednak po chwili jej biodra również zaczęły się poruszać, odrzuciła głowę do tyłu, drugą ręką zaczęła ugniatać swoją pierś, dyszeć i popiskiwać cicho. Z namiotu obok odgłosy zamieniły się w krzyki odbijające się echem po lesie. Paula zaczęła miotać się zgięta w pół. Nagle rozprostowała nogi, otworzyła usta i zamarła na chwilę. Z jej ust wydobył się przeciągły jęk, odetchnęła, a jej ciało stało się bezwładne. Krzyki obok ucichły. Paulina zasnęła, a ja szybko i cicho wyszedłem z namiotu, żeby sobie ulżyć. Stanąłem pod drzewkiem i szybkimi ruchami doprowadziłem się do orgazmu. Wtedy usłyszałem za sobą śmiech Jarka. Stał kilka drzewek obok, palił papierosa i sikał. Zażartował, że po tym piwie go strasznie ciśnie, a potem, że mam żonę pod ręką a muszę uskuteczniać rękodzieło. Speszyłem się, jak gówniarz, przyłapany przez mamę. Ale postanowiłem udawać luźnego twardziela. Powiedziałem, że jak Paula jest pijana, to lepiej to zrobić samemu. Jarek stwierdził, że trzeba wiedzieć jakie guziczki nacisnąć i że on już by ją obudził i aktywował. Zbyłem tę uwagę śmiechem i wróciłem do namiotu. Paula nie spała. Okazało się, że zbudziliśmy ją, bo gadaliśmy głośno i byłem pewien, że słyszała końcówkę rozmowy. Następny dzień był trochę dziwny. Niby wszystko ok, ale jakoś nie ok. Po Ewie było widać, że nie wie, co jest grane. Starała się nas wszystkich rozśmieszać. Paula cały czas chodziła spięta i przyglądała się Jarkowi, ale innym wzrokiem niż dotąd. Gdy wędkowaliśmy, toczyła się między nami jakaś bezmyślna gadka-szmatka, ale gdy zwijaliśmy sprzęt i zapadł wieczór, Jarek powiedział, że wieczorem będzie widowisko i że jesteśmy zaproszeni. Podnieciłem się niesamowicie, ale coś ściskało mnie w dołku. Gdy zapadł wieczór, alkohol krążył w żyłach. Niby byliśmy wyluzowani, ale ja nie chciałem, żeby Paula znowu była świadkiem sytuacji, która da jej większą przyjemność niż ja. Niestety czas minął bardzo szybko. W pewnym momencie Jarek zaczął masować Ewę po udzie, stopniowo przesuwając rękę w stronę jej krocza. Ona niby broniła się, w trakcie rozmowy odsuwała dyskretnie jego dłoń, jednak on nie zamierzał ustępować. Sam zaczął sprowadzać rozmowę w stronę seksu. Jakieś dowcipy, aluzje, komplementy pod adresem Pauli. Byłem trochę zakłopotany, bo nigdy na takie tematy z nimi nie gadaliśmy i nie widziałem ich w taki sposób. Jednak widziałem, że Paulina wcale nie jest zawstydzona. Śmiała się i przyjmowała komplementy tak, jakby akceptowała zaloty Jarka. Ewa jednak czuła, że dzieje się coś dziwnego. Starała się sprowadzać rozmowę na normalne tory. Ja jednak poczułem, że natura mnie wzywa. Poszedłem kilkanaście metrów dalej w krzaczki. Gdy tylko jednak wyjąłem penisa ze spodni, natychmiast stwardniał. Ciężko się załatwić w takim stanie, więc postanowiłem najpierw sobie zrobić dobrze. Mimowolnie przyszły mi do głowy obrazy z Paulą w roli głównej. Gdy się tak ze sobą zabawiałem, nie zwróciłem uwagi, że rozmowy od strony biwaku ucichły. Stwierdziłem, że może się Ewka obraziła i się rozeszli. Gdy już sobie dogodziłem i opróżniłem pęcherz, udałem się nieśpiesznie w stronę namiotów. Jednak nagle dostrzegłem spośród drzew, że moja żona siedzi z rozchylonymi nogami i trzyma rękę między udami. Wysunąłem się dalej i spostrzegłem, że po drugiej stronie Jarek namiętnie całuje Ewę, dotyka jej piersi przez koszulkę, a ona ugniata jego krocze. Był bardzo napalony, ale wyglądało to tak, że Ewa poddała się jego woli, ale nie chciała posuwać się dalej przy Paulinie. Oderwała się od jego ust i łamiącym się głosem, próbując jednak przybrać spokojny ton zakomenderowała, że pora spać. Zabrała swoje rzeczy, zgasiła lampę naftową i poszła do namiotu. Jarek podszedł do Pauli i powiedział, że zaprasza ją do nich do domu, gdy będę jakiegoś wieczora na meczu u kumpla i że jakoś się zsynchronizują. Paula nic nie odpowiedziała, tylko dotknęła jego twarzy i poszła do namiotu. Pojawiłem się kilka minut później. Zapytałem mimochodem, czy coś się stało, że tak nagle się rozeszli, na co Paula powiedziała, że Ewę rozbolała głowa. Nie mogłem zasnąć…byłem podniecony i wkurzony jednocześnie. Oczywiście w namiocie obok po kilkunastu minutach znów rozpoczęła się akcja, jednak tym razem Paula wiedziała, że nie śpię. Gdy wróciliśmy, starałem się unikać kolegów. Gdy pewnego wieczoru Paula zapytała, czy idę na mecz, odpowiedziałem że mi się nie chce i że obejrzę go sam. Zamarła i wyglądała na wkurzoną, ale szybko odpuściła namawianie mnie, bo zazwyczaj raczej wolała, żebym tam nie łaził. Teraz byłoby to dziwne i podejrzane. Niemniej przez kilka minut snuła się tam i z powrotem po mieszkaniu. W mojej głowie jednak kłębiło się tysiąc myśli. Nagle zapytałem, czy nie chciałaby pójść do Jarka i Ewy? My byśmy obejrzeli mecz, a one by sobie pogadały. Radość pojawiła się na jej twarzy i zgodziła się. Zadzwoniłem do Jarka. Po chwili milczenia, powiedział, że zapraszają. Weszliśmy do ich mieszkania. Na stole stały jakieś suche zakąski, a w telewizji już było słychać hymn jednej z drużyn. Usiedliśmy przed telewizorem, jednak atmosfera była jakaś gęsta. Gdy minęła pierwsza połowa meczu, Jarek wyłączył telewizor. Poprosił do nas dziewczyny. Usiadły, na co Jarek obwieścił, że wie, dlaczego nasze stosunki uległy lekkiemu ochłodzeniu. Wytłumaczył nam, że seks jest fundamentem jego związku z Ewą i że przeprasza za sytuacje na biwaku, ale ponieważ widzi, że jesteśmy oboje tymi wydarzeniami zaintrygowani, to proponuje nam udział w ich zabawie. I że, jeśli chcemy i sprawi nam to przyjemność, to możemy na nich popatrzeć, a jeśli chcemy to możemy dołączyć. Oczywiście nic na siłę, że obgadał to z Ewą i że ma nadzieję, że to co powiedział nie zniszczy naszej znajomości. Zamurowało nas. Nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć, tylko patrzyliśmy na nich. Jarek przejął inicjatywę i zaproponował nam przejście do sypialni. Poszliśmy za nimi i usiedliśmy na małej sofie pod ścianą, a oni zajęli miejsce na łóżku. Zaczęli się namiętnie i mocno całować. Ręce Jarka błądziły po piersiach Ewy, a ona wsunęła dłoń w jego spodnie i uwolniła jego ptaka. Miał całkiem sporego, dość ciemnego i grubego penisa. Ewa masowała go i poruszała napletkiem. On w tym czasie uwolnił jej piersi. W tym momencie zauważyłem jak atrakcyjna jest Ewa. Pomimo wieku, jej ciało było bardzo zgrabne…no może o kilka kilo inne od ciał modelek, ale za to bardzo proporcjonalne. Miała ładne i duże piersi, długie nogi i ciepły wyraz twarzy. Była blondynką o niezbyt długich, ale ładnie ułożonych włosach. Paulina patrzyła na całą scenę nieruchomo. Tylko patrzyła i przygryzała wargę. W jej oczach pojawiła się fascynacja i pożądanie. W tym czasie Ewa zdjęła koszulkę i biustonosz, a Jarek wstał i ściągnął spodnie i majtki. Stanął przed żoną, która zaczęła całować czubek jego penisa i muskać go językiem. On w tym czasie gładził jej ramiona. Następnie Ewa chwyciła jego fiuta i zaczęła go znów masować, wspomagając pieszczoty językiem. Lizała jego główkę, trzon i jądra. Jego penis zrobił się duży i twardy. Wtedy Ewa wsunęła go do ust i zaczęła ssać i poruszać głową, ręką masowała jaja a drugą rękę wsunęła w spodnie i masowała swoją cipkę. Paula delikatnie dotknęła mojego uda i przesunęła rękę na krocze. Miałem erekcję, ale i tak czułem się nieswojo. Jakoś dziwnie się czułem w towarzystwie nagiego i starszego ode mnie faceta. Paula zauważyła moje wahanie i cofnęła dłoń. Próbowała pocałunkami odwrócić moją uwagę i rozluźnić mnie, ale niewiele to dawało. Widziałem jednak, że jest nakręcona. Zapytałem ją, czy chce tu zostać. Odpowiedziała, że chce do nich podejść i popatrzeć z bliska. Skinąłem głową, jednak starałem się jej dać do zrozumienia, że nie czuję się dobrze w tej sytuacji. Nie przejęła się jednak. Wstała z sofy i podeszła do nich. Usiadła obok Ewy i uważnie zaczęła przyglądać się, jak Ewa obciąga Jarkowi. Zaczynałem się już denerwować tym wszystkim. Atmosfera była tak gorąca i gęsta, że można ją było kroić nożem. Ewa i Jarek pozbyli się resztek ubrania. Paulina zaś szybkim ruchem zdjęła spodnie i została w samej koszulce, majtkach i białych skarpetkach. Usiadła na łóżku po turecku i zaczęła masować swoją cipkę odsuwając krawędź majteczek. Miała rozszerzone źrenice, a jej oczy były zamglone. Dostała wypieków i w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Wstałem i wyszedłem do salonu. Nalałem sobie szklankę rumu z barku i usiadłem na narożniku. Czekałem i byłem pewien, że do mnie przyjdzie, jednak minuty mijały, a jej nie było. Włączyłem telewizor, żeby usłyszeli mecz, ale to też nic nie dało. Wróciłem więc pod drzwi sypialni i zajrzałem do środka. Na łóżku siedziała Paula – już całkiem naga, a po jej bokach Jarek i Ewa dotykali jej piersi i ssali sutki. Zrobiło mi się strasznie przykro. Wszedłem do środka i zapytałem, co do cholery robi. Przerwali pieszczoty. Paula podkuliła nogi pod siebie i siedziała na łóżku z ogromnym dylematem na twarzy. Jarek zachęcał mnie, żebym do nich dołączył i że jeżeli sobie nie życzę, to nie będzie Pauli dotykał. Widziałem, że Paulina jest trochę rozgoryczona. Zrobiło mi się głupio. Lubiłem naszych przyjaciół, widziałem, że cała sytuacja jest zależna od mojej woli, nie byli nachalni ani wulgarni. Ewa mi się podobała i miałem na nią ochotę, ale wiedziałem że jeśli to zrobię, Paula będzie chciała oddać się Jarkowi. Powiedziałem więc do Pauliny, żeby robiła jak uważa, ale ja nie mogę i nie potrafię w tym uczestniczyć. Oddaliłem się do salonu, wiedząc, że po tych słowach na pewno do mnie wróci. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Co więcej – po kilku minutach usłyszałem ciche westchnienia i oddechy. Alkohol znów zaszumiał mi głowie. Wyjąłem swojego penisa i zacząłem się onanizować. Odgłosy z sypialni wzmogły się. Poznawałem głos Ewy. Ale pośród jej westchnień majaczył też głos mojej żony. A ja wciąż waliłem konia. Coś pchało mnie w stronę tych drzwi, ale walczyłem z tym uczuciem. Przez chwilę głosy ucichły i pojawił się dźwięk rytmicznego skrzypienia łóżka, oraz towarzyszący mu jęk Ewy. Tylko Ewy. Poczułem na karku ciepły dotyk dłoni. Za mną stała naga Paulina. “No chodź do nas, nie chcę tam być sama”, “Podjęłaś decyzję, ja nie chcę”. Paula siadła obok mnie i zapewniła mnie, że będziemy się kochać obok nich, a nie z nimi. Ja jednak uparłem się, że nie chcę. “Jeśli nie chcesz, to ja …nie wiem, czy nie ulegnę Jarkowi. Chcę się kochać i jak nie Ty, to tylko on jest pod ręką.” Oburzyło mnie to wyznanie. Powiedziałem, żeby robiła co chce i że nic mnie nie obchodzi. Wstała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. Powiedziała tylko “Kocham Cię…” i odeszła z powrotem do sypialni. Odgłosy ucichły na chwilę, aby po minucie wzmóc się na nowo. Po kilku chwilach usłyszałem znajome odgłosy, jakie wydawała Paulina, jednak tym razem już Ewy nie słyszałem. Zerwałem się z kanapy i podszedłem pod uchylone drzwi sypialni. Zamarłem. Paulina leżała na wszak z rozłożonymi nogami, a Ewa lizała jej cipkę. Jarek leżał obok i masturbował się. Paula wyginała się i przyciskała głowę Ewy do swojej cipki. Jarek był mocno nakręcony, bo nagle uklęknął obok głowy Pauli i zaczął walić konia przy jej głowie. Paulina spojrzała na niego i bezwiednie chwyciła go w rękę. Im mocniej i szybciej Ewa ją lizała, tym szybciej Paula trzepała Jarka. Jarek próbował włożyć kutasa do jej ust, ale ona nie chciała. Tylko robiła mu dobrze ręką. W pewnym momencie zaczęła drżeć i piszczeć, dopadł ją orgazm, jednak nie tak silny jak wówczas w namiocie. Mimo wszystko Jarek wykorzystał jej chwilowe odprężenie i udało mu się na chwilkę włożyć czubek fiuta do jej ust. Possała go przez parę sekund i wróciła do brandzlowania. Ewa położyła się z drugiej strony i gładziła ciało Pauli, po czym zaczęły się całować. Leżały obok siebie i widziałem ich tańczące języki. Paulina puściła jarkowego kutasa i zaczęła ściskać piersi Ewy, a Ewa włożyła palce do Pauliny cipki. Jarek klęczał obok ich głów i z zafascynowanym spojrzeniem coraz szybciej męczył swoją pałę. Dziewczyny całowały się coraz bardziej zapamiętale, jednak w pewnym momencie Jarek przybliżył się do nich i silny strumień spermy wytrysnął z jego kutasa wprost na ciała dziewczyn. Nasienie opadło na ich piersi i ramiona oraz częściowo na twarze. Resztki spermy skapnęły na ich całujące się usta. Ja w tym momencie spuściłem się na drzwi sypialni i na dywan. Jednak co ciekawe – Jarek wcale nie zakończył na tym. Jego pała stała dalej. Przesunął się w dół i ułożył z tyłu mojej żony. Uniósł do góry jej nogę i szybkim ruchem włożył swojego drąga w jej rozwartą cipkę. Bez zbędnych ceregieli narzucił szybkie tempo. Paula zamknęła oczy i zaczęła głośno wzdychać, natomiast Ewa sięgnęła chusteczki z szafki nocnej i wytarła ze swojego i Pauli ciała spermę swojego męża. Paula jęczała coraz głośniej i szybciej. Ewa przysunęła głowę do ud Jarka i zaczęła ugniatać jego jaja i miętosić rżniętą cipkę mojej żony. Jarek w pewnym momencie wyjął pałę, obrócił Paulinę przodem do siebie i położył się na wznak. Paula usiadła na nim na jeźdźca i zaczęła zmysłowo kręcić biodrami na jego kutasie, po czym znów zaczęła ostro i szybko jeździć po całej jego długości. Pochyliła się do przodu i zaczęła całować się z Jarkiem, postękując cicho i mrucząc. Ewa w dalszym ciągu masowała jaja Jarka, od czasu do czasu liżąc je. Trwało to kilka minut, po czym Paulina zeszła z fiuta Jarka i obróciła się. Przesunęła ciało do tyłu, ustawiając cipkę nad twarzą Jarka. Ten od razu zaczął ją lizać, a na jego kutasa nabiła się Ewa. W tej pozycji dziewczyny zaczęły się znowu całować i pieścić nawzajem swoje piersi. Wyglądało to niesamowicie. Nie wytrzymałem i wszedłem do pokoju z chujem w dłoni. Gdy Paulina mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła do mnie rękę. Wszedłem na łóżko i dałem jej kutasa do ust. Ssała go mocno i namiętnie, mrucząc od rozkoszy, którą swoim językiem dawał jej Jarek. Po chwili położyłem się obok nich. Paula nabiła się na moją pałę i obaj rżnęliśmy nasze żony w tej samej pozycji. Było mi bardzo dobrze, ale psychiczne podniecenie miałem stępione. To było jakieś takie automatyczne, ale mimo to dość skuteczne, bo obserwując nagie ciała dwóch atrakcyjnych kobiet i słysząc te wszystkie jęki szybko poczułem, że znów dochodzę. Wyskoczyłem z Pauliny i wytrysnąłem w powietrze. Kilka kropel mojej spermy opadło na jej wypięte pośladki, a na jej twarzy pojawiło się lekkie rozczarowanie. Usiadłem z powrotem na sofie, a Paula położyła się na wznak. Ewa zeszła z Jarka i usiadła obok mnie. Próbowała ze mną porozmawiać, ale nie miałem do tego głowy, ponieważ Jarek właśnie ułożył się między nogami mojej żony i zaczął pieprzyć w pozycji klasycznej. Paulina pokrzykiwała i podskakiwała na łóżku w takt jego pchnięć. Ewa próbowała chwycić mojego penisa, ale nie miałem już na to ochoty i odsunąłem jej rękę. Zrezygnowana podeszła do męża i mojej żony i zaczęła pieścić piersi Pauliny, które skakały w górę i w dół. Jarek wyjął nabrzmiałego drąga z cipki Pauli i odwrócił ją na czworaka, tak, że twarzą była skierowana do mnie. Następnie zaatakował ją od tyłu. Ewa uklękła na podłodze naprzeciwko twarzy mojej żony i znów zaczęła ją całować, po chwili jednak przestała i wyszła do toalety. Widziałem, że Paula zbliża się do orgazmu. Jej włosy były potargane, przygryzała wargę a oczy przepełnione rozkoszą wpatrywały się we mnie. Jarek gorączkowo przyśpieszał ruchy i spytał gdzie ma skończyć, w środku czy na twarz? Paulina jęcząc wysapała, że na twarz, ale jeszcze chwilkę, bo już dochodzi. Dla Jarka nie był to problem, zaczął walić ją jeszcze mocniej. Paula w tym momencie straciła kontrolę nad sobą. Zaczęła krzyczeć, płakać i sapać. Mój ptak znów stwardniał i zacząłem szybko go masować, jednak nie było to już takie intensywne jak poprzednio. Ewa wyszła z łazienki i znów uklękła przed Pauliną. Chciała ją pocałować delikatnie, ale Paula mocno chwyciła ją za kark i z całej siły wpiła się ustami w jej usta. Zaczęła drżeć i zwiotczała, upadając na brzuch. Jarek szybko z niej wyszedł i zeskoczył na podłogę, Paula szybko przekręciła się na plecy. Podbiegł do twarzy całujących się dziewczyn i druga fala spermy trysnęła prosto na ich twarze. Pierwsza struga trafiła w Paulinę i rozprysnęła się na jej policzku, druga trafiła w nos Ewę i ściekła do ust Pauli, kolejne strumienie kapały na włosy dziewczyn. Ostatecznie jego wiotczejącą i kapiącą pałę zassała moja żona i przekazała to, co wyssała do ust Ewy. Podszedłem do nich i zacząłem się doprowadzać do wytrysku przed twarzą leżącej Pauliny. Jarek usiadł na łóżku i przyglądał się, a Ewa wyszła. Paula wyglądała jakby spała. Jedno oko miała zlepione spermą Jarka, z ust wyciekały jej resztki, we włosach miała kilka białych kropel i nie wyglądała jakby chciała mi w tym pomóc. Onanizowałem się z trudem i ciężko mi było się skupić. W pewnym momencie Paula wysunęła język i oblizała wyciekającą spermę Jarka…ten jeden drobny ruch wystarczył, żebym poczuł jak drżą mi nogi. Z mojego kutasa wyciekła biała ciecz i rozlała się na nosie i ustach mojej żony. Niewielka, ale bardzo gęsta porcja. Paulina palcami zebrała moją i Jarka spermę z twarzy i oblizała. Jarek podał jej chusteczki i sam wyszedł do łazienki. Ja natomiast szybko się ubrałem, poszedłem do domu, zabrałem kilka najpotrzebniejszych rzeczy….A teraz siedzę w wynajętej kawalerce, oglądam zdjęcia…i wiem, że nadal ją kocham. Może jednak zadzwonię i pogadamy?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Ryzykowna gra Joanny

    Henryk (42 lata) wraz z żoną Joanną (35 lat) znudzeni monotonią małżeńskiego współżycia postanowili je sobie trochę urozmaicić. Odgrywali więc małe scenki w sobotnie wieczory. Scenariusz zawsze był podobny. Późno wieczorem wyjeżdżali samochodem do jakiejś podrzędnej knajpki. Joanna wchodziła tam sama. W swoim seksownym stroju od razu zwracała uwagę obecnych tam mężczyzn. Ciemne pończochy, czarna spódniczka mini (właściwie super-mini), a na górze żakiet. Szła tak przez salę do bufetu, śledzona spojrzeniami nieco zaskoczonych mężczyzn. Zamawiała jakiegoś drinka, rozglądała się niby mimochodem po sali i siadała na stołku przy barze. Ale jak siadała! Zawsze tak, żeby przynajmniej część sali zobaczyła przez moment jej majtki. Przy wysokim stołku barowym i jej króciutkiej spódniczce nie miała z tym większego problemu. Szmer na sali. Po krótkim czasie, niby zrobiło jej się gorąco, zdejmowała żakiet i kładła go na stołku obok. Znowu szmer na sali. Podchmieleni mężczyźni zobaczyli nowy widok. Bluzka z czarnej prześwitującej siateczki, pod którą widać było równie czarny, koronkowy skąpy stanik, ledwo okrywający duże dorodne piersi. Wszystko było z cienkich materiałów, więc gdy Joanna świadoma wrażenia, jakie robiła na mężczyznach podniecała się, bliżej siedzący mogli dodatkowo zobaczyć jej wyraźnie sterczące sutki. Joanna nie lubiła tych wysokich stołków barowych. Były dla niej niewygodne. Dlatego siedząc wierciła się co jakiś czas, poprawiała. Spódniczka i tak krótka, podsuwała się przy tym za każdym razem jeszcze wyżej. Czasami dochodziła do krawędzi pończoch i odsłaniała fragment jasnego uda ostro kontrastującego ze spódniczką i pończochami. Była już w centrum zainteresowania całej sali. Niejeden facet dotykał wtedy swoich spodni w miejscu, gdzie widoczna była wypukłość nabrzmiałej męskości i wyobrażał sobie jak ona leży pod nim z rozłożonymi nogami. Wtedy do knajpki wchodził Henryk. Podchodził do baru. Zamawiał drinka i udając, że nie zna Joanny, siadał dwa stołki dalej. Po jakimś czasie nawiązywał z nią rozmowę i przesiadał się bliżej. Następne wypadki toczyły się w zależności od reakcji tłumu. Rozmawiali coraz żwawiej, Joanna udawała, że wypity alkohol uderzył jej do głowy. Pozwalała Henrykowi na delikatne dotknięcia za rękę czy ramię. Potem przysuwał się jeszcze bliżej i obejmował ją. Czasami kładł dłoń na jej kolanie. Przesuwał po udzie w górę. Gdy docierał do spódniczki, Joanna delikatnie protestowała. Tak dla zasady. Potem zaraz jednak Henryk ją obejmował, całował w policzek, delikatnie w usta, potem mocniej, namiętniej, w końcu chwytał za pierś i pieścił ją. Czuli na sobie palące spojrzenia tych kilkunastu mężczyzn z sali. Wtedy Henryk wsuwał dłoń pod jej spódniczkę i chwytał za jej nagie udo. Często spódniczka przy tym podsuwała się znowu do góry odsłaniając większą część ciała Joanny. Gdy Henryk docierał dłonią do jej majtek i zaczynał pieścić Joannę, ta zwykle przerywała i wychodzili razem z knajpki. Czasami jednak była tak podniecona, że pozwalała mężowi na więcej. Wsuwał wtedy palce pod majtki i docierał do jej nagiej szparki. Pieścił jej łechtaczkę czując jak Joanna drży. Wsuwał czasami jej palec do wnętrza, czasami dwa. Na tym się jednak zawsze kończyło przedstawienie w barze. Raz ku zaskoczeniu żony wymyślił inne zakończenie. Zamiast dobierać się do jej majtek, zszedł ze swojego stołka, stanął za żoną i objął ją ramionami od tyłu. Chwycił jej cudowne piersi w obie dłonie i zaczął pieścić. Obrócił ją bokiem do bufetu, aby większość sali miała dobry widok na rozgrywającą się scenę. Joanna siedziała wówczas przodem do mężczyzn, którzy byli przy bufecie. Wtedy Henryk puścił piersi żony, zsunął dłonie w dół chwytając za uda i delikatnie je rozsunął. Tym samym Joanna pokazała im swoje majtki w całej krasie. Kiedy jednak Henryk dobrał się do nich, Joanna zdecydowanie zerwała się i wyszła, pociągając męża za sobą. Zdarzało się im jednak kończyć wcześniej. Działo się tak wtedy, gdy w trakcie gry podchodził do nich jeden lub więcej facetów i słyszeli teksty w stylu: “Hej, my też chcemy” albo “My tu byliśmy pierwsi, najpierw daj nam pomacać”, albo “No dalej, zerwij z niej tę bluzkę” albo nawet “Weź ją, ona tego chce”, czy też “Daj ją tutaj, na stół, razem jej dogodzimy”. Zawsze wyczuwali, kiedy sytuacja robi się niebezpieczna i wtedy szybko wychodzili niezależnie od zakończenia w barze, wsiadali do samochodu i maksymalnie podnieceni jechali szybko do domu. Rozbierali się po drodze do sypialni, po czym padali na łóżko i uprawiali dziki, żądny rozkoszy seks. Henryk brał ją we wszystkich pozycjach, jakie znał. Wymyślał nowe. Joanna oddawała mu się. Pozwalała mu wtedy na wszystko. Była zawsze bardzo podniecona. Chciała, aby ją pieprzył, chciała, aby ją zaspokoił, aby posuwał ją szybko i głęboko. Wyginała ciało, rozkładała szeroko nogi, wypinała ponętny tyłeczek. Wszystko po to, żeby go sprowokować do jeszcze bardziej wyrafinowanego seksu. Czasami nie zdążyli dojechać do domu. Pieścili się już jadąc samochodem. Henryk wtedy skręcał w jakąś ciemną uliczkę, parkował wóz i rzucał się na żonę. Podciągał jej spódniczkę, rozrywał majtki, wyjmował swojego penisa ze spodni i wdzierał się w jej cipkę jednym ruchem. Dopiero wtedy podciągał jej bluzkę, wyswobadzał piersi ze stanika i pieścił jej sutki. Posuwał ją mocno, gwałtownie aż do orgazmu. Żona zazwyczaj szczytowała chwilkę wcześniej. Czuł skurcze jej pochwy na swoim członku, sam też miał orgazm. Mieli żelazną zasadę: nigdy nie przychodzili dwa razy do tego samego baru. Aż raz rozwój wydarzeń wymknął im się spod kontroli. Joanna jak zwykle weszła do baru, usiadła przy bufecie i zamówiła drinka. Popijając go czekała na męża. Zdjęła żakiet. W międzyczasie stwierdziła jednak, że musi iść za potrzebą. Wzięła żakiet i wyszła do ubikacji. W kabinie zrobiła swoje, po czym podeszła do umywalki. Myjąc ręce usłyszała za drzwiami przed ubikacją nienaturalny gwar. Zastanawiała się, co się tam dzieje. Trochę bała się wyjść, ale nic innego nie mogła zrobić. Otworzyła drzwi. Za nimi biegł korytarz długi na około pięć metrów, którym szło się na salę. Na tym korytarzu stało pięciu mężczyzn i wpatrywali się w drzwi damskiej ubikacji. Czekali na nią. Joanna zawahała się. Pomyślała jednak, że jeśli teraz zwróci, to oni ruszą na nią. Dobrze wiedziała jak by się to skończyło. Postanowiła więc przejść obok nich udając, że nic się nie dzieje. Ruszyła, zaczęły się gwizdy i cmoknięcia.
    – Hej, lalunia, może się zabawimy.
    – Pokaż nam co masz, podciągnij spódniczkę.
    – Rozepnij bluzkę, chcielibyśmy zobaczyć twoje piersi.
    – Tylko popatrzymy, nic więcej.
    – No chyba, że też chcesz się zabawić. Tylko powiedz.
    – Będzie cudownie. Nie będziesz żałować.
    Joanna czerwona na twarzy nie reagowała na te zaczepki. Szła równym krokiem. Minęła już trzech z nich. Jeszcze dwóch. Uda się! W tym momencie jednak poczuła jak czyjaś dłoń wsuwa się jej pod spódniczkę i chwyta za jej pośladek. Obróciła się gwałtownie i spoliczkowała delikwenta. Inna dłoń chwyciła ją za udo od wewnętrznej strony i zaczęła sunąć ku górze. Joanna drugi raz wzięła zamach, lecz ktoś złapał ją za nadgarstek i uniemożliwił uderzenie. Wtedy ruszyli pozostali. Poczuła obce dłonie dosłownie wszędzie. Przede wszystkim złapali ją za piersi i uda. Pieścili przez bluzkę jej sutki. Potem przyszła kolei znowu na pośladki. Zadarta do góry spódniczka odsłoniła w całości jej majtki. Ktoś chwycił ją za włosy, odchylił głowę i namiętnie pocałował w usta. Smak wódki zmieszanej z dymem papierosowym. W końcu poczuła ich palce na swoim łonie. Pieścili jej cipkę przez delikatną koronkę. Nie było szansy, żeby się wyrwać. Wtedy któryś z nich podciągnął jej bluzkę do góry. Pieścili piersi przez stanik. Wyłuskali nawet jeden biust ze stanika. Mężczyźni zaczęli na zmianę ssać nagi, wyprężony sutek. Ktoś odsunął na bok cienki pasek materiału jej majtek i mieli ją teraz całą. Dobrali się do jej nagiej szparki. Była już rozpalona i bardzo wilgotna. Pieścili jej wzgórek łonowy, łechtaczkę. Po chwili wsuwali jej palce do środka. Joanna mdlała. Kątem oka zobaczyła, że jeden z nich wyjął sterczącego w erekcji kutasa i zbliża się do niej. Poczuła, jak otarł się nim o jej nagie udo i jej krocze. Dotykał teraz jej łechtaczki. Nagi, śliski, wyprężony męski obcy penis ocierał się o jej najintymniejszą część ciała zarezerwowaną tylko dla ukochanego mężczyzny, dla męża. Myślała, że ten facet zaraz w nią wejdzie, wsadzi jej tego oślizgłego kutasa po same jądra, a potem będzie ją posuwał przy aplauzie pozostałych. Najpierw on, a potem pozostała czwórka. Będą się zmieniać. Wtedy wpadł tam Henryk. Dwoma ciosami powalił najbliższych mężczyzn, chwycił żonę za rękę i wyciągnął na salę. Biegła do wyjścia z podciągniętą spódniczką, rozerwaną bluzką i nagim biustem na wierzchu. Wpadli do samochodu i ruszyli z piskiem opon. Nie ujechali jednak daleko. Henryk skręcił w ciemną uliczkę przy parku i zatrzymał się pod jakimś drzewem. Zsunął spodnie ze slipkami i rzucił się na żonę. Rozerwał silnymi ruchami całe jej ubranie. Joanna już cała naga rozłożyła szeroko nogi wystawiając na jego pastwę swoją rozpaloną szparkę. Henryk wszedł w nią jednym ruchem. Zatrzymał się w jej wnętrzu, czuł na twarzy jej gorący, przyspieszony oddech. Mocno pocałował żonę w usta. Językiem penetrował jej wnętrze. Jedną ręką podpierał się, a drugą pieścił jej piersi. Zerwał stanik wyswabadzając drugą pierś. Jej sutki były niesamowicie naprężone. W końcu zaczął ją posuwać. Nie tak, jak robił to zawsze, tzn. najpierw powoli, delikatnie. Teraz od razu posuwał ją gwałtownie, mocno. Oboje nie potrzebowali już gry wstępnej. Oboje byli maksymalnie rozpaleni. Oboje pragnęli tylko czystego seksu bez straty czasu. Zerżnął ją jak nigdy jeszcze dotąd. Silny strumień spermy wypełnił jej pochwę. Joanna też miała silny orgazm, jakiego nigdy nie doświadczyła. Henryk czuł silne skurcze jej pochwy na swoim członku. Jeszcze kilka gwałtownych ruchów biodrami przedłużające ich rozkosz, po czym padli na siedzenie samochodu wyczerpani, ale zaspokojeni. Z ostatniej przygody wyciągnęli jednak wnioski. Oboje potrzebowali czegoś bardziej ryzykownego niż dotychczas. Pragnęli znowu przeżyć to, co za ostatnim razem. Chęć mocnych wrażeń przeważała nad rozwagą i zdrowym rozsądkiem. Henryk obmyślił scenariusz najbliższej sobotniej nocy. Jednak nie podzielił się pomysłem z żoną. To miała być niespodzianka. Poprosił tylko, aby się nie bała i zaufała mu całkowicie.
    – Wszystko, co się wydarzy będzie zaplanowane. Nad wszystkim będę miał pełną kontrolę.
    Joanna czekała niecierpliwie nadchodzącej soboty. Przyjechali do ustronnej knajpki swoim Peugeotem 406. Joanna wysiadła, Henryk został w wozie i dał żonie znak gestem, aby weszła do lokalu. Joanna jak zwykle wchodząc zrobiła duże wrażenie na obecnych. Siedziała z drinkiem przy barze. Obok był parkiet, na którym tańczyło kilka osób. Właśnie leciał jakiś szybki kawałek. Po kilku minutach wszedł Henryk. Podszedł do bufetu i zamówił drinka. Popijając go rozglądał się po sali. W pewnym momencie jego wzrok padł na żonę, powoli wstał i podszedł. Poprosił ją do tańca. Zgodziła się. Wyszli na parkiet. Nadal leciała szybka muzyka. Joanna poruszała się z gracją, lekko, zmysłowo. Piersi falowały jej w rytm ruchów. Obserwowano ich. Wiedzieli o tym. O to im chodziło. W pewnej chwili zmieniła się muzyka na wolniejszą. Henryk objął żonę ramionami w pasie, ona zarzuciła mu ręce na szyję. Kołysali się w rytm muzyki. Zaczął delikatnie pieścić ustami jej uszko. Joanna poczuła ciarki rozkoszy. Na parkiecie robiło się coraz tłoczniej. Zwłaszcza wokół nich. W pewnym momencie Joanna poczuła, jak ktoś łapie ją za pośladek. Henryk obie dłonie miał na jej biodrach, więc to był ktoś inny. Spojrzała na męża. Uśmiechał się w milczeniu. Obejrzała się za siebie. Kilka par tańczyło bardzo blisko. Nie potrafiła jednak wskazać, który to był mężczyzna. Tańczyli dalej. Było jeszcze ciaśniej. Teraz mogli się tylko kołysać w miejscu w rytm muzyki. Joanna znowu poczuła czyjąś dłoń na tyłeczku. Tym razem nie reagowała, ta dłoń zaczęła ją pieścić. Delikatnie ugniatała jej pośladek. Po chwili druga spoczęła na drugim pośladku. Tak pieszczona przytuliła się mocno do męża. Poczuła jak dłonie zsuwają się na jej uda okryte pończochami, jak je pieszczą. Po chwili zaczęły posuwać się znowu w górę, wsuwając się tym razem pod spódniczkę, dotarły do końca pończoch, dotknęły jej nagich ud. Znowu pieszczoty. Znowu wędrują do góry. Łapią za pośladki przez majtki. Pieszczą je. Joanna wiedziała, że ma zadartą spódniczkę i każdy, kto stoi za nią widzi jej pupcię, majtki i te dłonie. Nagle światło przygasło. Zrobił się półmrok rozświetlany tylko poświatą od strony baru. Spokojna muzyka grała dalej. Wtedy Henryk zwolnił nieco uścisk, w jakim trzymał żonę. Z boków między ich ciała wsunęły się dwie inne dłonie. Spoczęły na moment na brzuchu Joanny, po czym zaczęły przesuwać się w górę. Henryk pocałował żonę namiętnie w usta. Dłonie z przodu dotarły już do piersi. Chwyciły je i zaczęły delikatnie ugniatać. W kilka chwil sutki kobiety stały się sztywne. Dłonie teraz zaczęły rozpinać jej bluzkę. Guziczek po guziczku. Rozchyliły ją na boki i znowu złapały za piersi. Teraz w samym staniku wrażenie dotyku było o wiele silniejsze. Joannie robiło się gorąco. Jeden palec wsunął się pod miseczkę stanika i sunąc po aksamitnej skórce dotarł do wyprężonego sutka. Joanna oderwała usta od męża, który do tej chwili mocno ją całował i wzięła głęboki oddech. Po chwili drugi palec wsunął się pod stanik, trzeci. W końcu cała dłoń. Ktoś złapał ją pełną dłonią za jej pierś. Nie mieściła mu się w dłoni. Zaczął ją ugniatać. Joanna dookoła widziała tylko ciemne kontury mężczyzn. Odrzuciła głowę do tyłu, wygięła ciało w łuk, podtrzymywana przez silne ramiona męża, oddychała głęboko. Druga dłoń też wsunęła się pod stanik chwytając jej nagą pierś. Zaczęły razem je pieścić. Tymczasem jedna dłoń na tyłeczku delikatnie wsuwała się pod majtki. Joanna zawahała się czy tego nie przerwać, ale przypomniała sobie, jak Henryk twierdził, że nad wszystkim będzie miał kontrolę. Pozwoliła więc aby chwyciła jej nagi pośladek i pieściła go. Tak samo postąpiła druga dłoń. Joanna tak pieszczona czuła nadchodzącą falę rozkoszy. Na swoim podbrzuszu czuła wyprężonego w spodniach męża penisa. Ależ był podniecony. Ocierał się o nią delikatnie. Ci co pieścili jej piersi, robili to coraz mocniej, intensywniej. Ktoś obrócił jej głowę w bok i mocno pocałował w usta. Dłonie na pupie zaczęły tymczasem wsuwać się między jej uda. Powoli, powoli wprawne palce dotarły do jej szparki. Była rozpalona. Soki wyciekały obficie z wnętrza. Zaczęły pieścić jej muszelkę. Joanna drżała z rozkoszy. Jeden palec wsunął się do jej wnętrza. Mężczyzna na pewno czuł jak jest gorąca i wilgotna. Zaczął ją tam pieścić. Dołączył do niego palec drugiej dłoni. Po chwili robili to dwoma palcami. Po chwili trzy palce, cztery rozciągały jej cipkę do maksimum dając jej niewyobrażalną rozkosz. Gdy poczuła zbliżającą się falę orgazmu, zarzuciła ręce na szyję męża i zawisła na nim, nogami oplotła jego biodra. Dłonie dobierające się do jej cipki wyślizgnęły się przy tym gwałtownym ruchu z jej majtek. A ona w ogarniających ją spazmach ekstazy wtuliła się z całych sił w męża. Objęła rękoma mocno za szyję, objęła mocno nogami. Na swojej rozpalonej muszelce czuła wypukłość w jego spodniach. Jego penis był gotowy. Mógłby wejść w nią, posuwać ją dając jej jeszcze większą rozkosz. Jednak w takich warunkach nie było to możliwe. Żałowała tego. Wiedziała, że nie zaspokoi się dzisiaj do końca, jeżeli nie poczuje w sobie posuwającego ją męskiego penisa. Tymczasem orgazm był tuż, tuż. W takiej pozycji do wypiętego tyłeczka znowu zaczęły dobierać się czyjeś dłonie. Tymczasem jeszcze jeden ruch bioder, otarcie się szparką o męską wypukłość i fala gorącej rozkoszy zalała ją całą. Jej wszystkie mięśnie naprężyły się. Wstrzymała na moment oddech. Po czym wtuliła twarz w szyję męża. Męża? Nie męża. To nie był Henryk. Dopiero teraz to zauważyła. Mężczyzna, na którym wisiała, którego obejmowała, który czuł na swoim penisie jej pulsującą cipkę nie był jej mężem. W głowie odurzonej seksem kobiety zamglone myśli przelatywały jak błyskawice. To był dla niej szok. Jak to się mogło stać? Nie zauważyła, kiedy się zamienili wcześniej, w tańcu. Nie była jednak w stanie protestować. Tymczasem mężczyźni dookoła widząc, że szczytuje, znowu zintensyfikowali pieszczoty. Dostęp do piersi mieli nieco utrudniony, ale do jej pupci i szparki nie było przeszkód. Znowu majtki zostały odsunięte nieco na bok, odsłaniając jej ociekającą sokami muszelkę. Joanna jeszcze była w ekstazie. Znowu zadrżała, gdy dwa palce zaczęły posuwać jej łechtaczkę. Pieściły ją chwilę, przedłużając jej orgazm. W pewnej chwili wysunęły się i znikły. Po krótkiej chwili przerwy poczuła coś innego. Jej cipki dotknęło coś dużego, grubego, gorącego i śliskiego. Penis jednego z nich. Tego Joanna nie chciała. Czuła jak ociera się o wejście do jej norki.
    – Nieee – jęknęła.
    Ale on nie przestawał. Był zbyt blisko rozkoszy by mógł zrezygnować. Jeszcze dwa ruchy ocierające, po czym przywarł żołędziem do jej wejścia i zaczął wchodzić. Powolutku, powolutku, delikatnie, jakby rozkoszował się tym ruchem. Wszedł na głębokość żołędzia.
    – Nieee – to było wszystko, na co mogła się w tej chwili zdobyć.
    On tymczasem wchodził głębiej, głębiej, aż do samego końca. Czuła, jaki jest duży i gorący. Pulsował w jej wnętrzu. Zaczął ją posuwać. Rytmicznie wchodził i wychodził. Joanna jęczała. Teraz było jej już wszystko jedno. Nagle poczuła silne szarpnięcie. Ktoś chwycił ją za nadgarstek i pociągnął. Oderwał ją od mężczyzny, na którym wisiała. Wyswobodził od penisa penetrującego jej szparkę i dłoni ugniatających jej piersi. Upadła. Silne ręce postawiły ją na nogi a głos szepnął do ucha: “Uciekamy”. To był Henryk. Znowu chwycił ją za rękę i pociągnął w kierunku drzwi. Wybiegli na zewnątrz. Chłodne powietrze nieco ją orzeźwiło. Podbiegli do samochodu. Joanna otworzyła szybko pierwsze z brzegu drzwi. Tylne. Wsunęła się do środka. Henryk wskoczył za kierownicę. Nerwowo wsunął kluczyki do stacyjki i zapalił silnik. Ta chwila zwłoki wystarczyła jednak, aby kilku mężczyzn dogoniło ich. Otworzyły się wszystkie drzwi samochodu. Jeden wskoczył na miejsce obok Henryka. Dwóch do tyłu, po obu stronach Joanny. Próbowało ich tam wejść więcej. Ktoś chciał wyciągnąć Henryka z samochodu. Ale ten nacisnął gaz. Samochód ruszył z piskiem opon. Kilku mężczyzn odpadło. Został jednak ten obok kierowcy i dwóch z tyłu po bokach Joanny. Henryk zdał sobie sprawę z tego, że misternie ułożony plan wymknął mu się spod kontroli. Postanowił odjechać nieco, zatrzymać się i wyciągnąć żonę z samochodu. Siedzący obok niego mężczyzna domyślił się jednak jego zamiarów. Po chwili Henryk poczuł ukłucie pod prawym żebrem.
    – Jedź, nie zatrzymuj się – mężczyzna przystawił do niego nóż – Jedź za miasto.
    Henryk rzucił krótkie spojrzenie we wsteczne lusterko. Zobaczył żonę między tamtymi facetami, ale nic nie mógł zrobić. Wiedział, że ten obok nie zawaha się, gdyby Henryk coś kombinował. Jechał więc kierując się na drogę wylotową z miasta zerkając co chwilę w lusterko. Widział jak tamci dobierają się do Joanny. Jak rozerwali jej bluzkę i stanik. Jak ssali jej nagie piersi. Jak po chwili w strzępy poszła jej spódniczka, potem majtki. Nie widział, ale domyślał się, że dobierają się palcami do jej cipki. Joanna odrzuciła głowę do tyłu i głęboko oddychała. Tak robiła zawsze, gdy on penetrował jej cipkę palcami. Gdy posuwał ją trzema palcami ssąc jednocześnie piersi. Henryk poczuł jak robi mu się gorąco w spodniach. Świadomość, że ona jest tuż za nim, naga, pieszczona przez dwóch obcych mężczyzn bardzo go podnieciła. Miał wzwód. Jego penis sterczał w spodniach na baczność. Musiał jednak uważać na drogę. Tymczasem jeden mężczyzna obrócił Joannę przodem do drugiego. Tamten jedną jej nogę oparł o oparcie tylnej kanapy. Tym samym rozwarł jej uda i jej cipkę. Miał do niej swobodny dostęp. Zsunął spodnie i położył się na niej. Joanna jęknęła. Raz, drugi, trzeci… Jęczała w rytm ruchów tego, który był na niej. Między jej udami. Ten drugi był pod nią. Obejmował ją, trzymał w dłoniach jej piersi. Henryk nie miał cienia wątpliwości, że właśnie ją posuwają. Że właśnie cipkę jego żony penetruje obcy kutas. Jęki Joanny były coraz głośniejsze. W końcu mężczyzna eksplodował. Wygiął się w łuk. Zamarł na chwilę, po czym opadł na kobietę, którą przed chwilą zerżnął. Teraz zamienili się. Z tym, że ten drugi wziął ją od tyłu. Joanna musiała uklęknąć na siedzeniu na czworakach i wypiąć pupcię. Wszedł w nią jednym ruchem, po czym posuwał ją mocno. W rytm jego ruchów jej piersi kołysały się. Trwało to jakiś czas, po czym zmienili pozycję. Mężczyzna usiadł za Henrykiem, a Joannę posadził sobie na kolanach szeroko rozkraczoną. Siedziała tyłem do niego. Pochyliła się do przodu, objęła męża ramionami i wtuliła się w niego.
    – Przepraszam – szepnęła mu do ucha.
    Henryk poczuł jej zapach. Pachniała cudownie. Swoimi perfumami i seksem. Tak pachniała tylko wtedy, gdy się pieprzyli. Teraz robiła to z innymi. Poczuł jak drgnęła. Wiedział, że to tamten wszedł w nią. Zaczęła znowu głośno dyszeć. To tamten ją posuwał. Henryk czuł jej oddech na swoim policzku. Sam był maksymalnie podniecony. Czuł jej rytmiczne ruchy i oddechy w takt uprawianego seksu. Dyszała ciężko. Tamten posuwał ją dość długo. Dłońmi na pewno obejmował jej piersi. W końcu jednak doszedł i wystrzelił w jej wnętrze dawkę gorącej spermy. Kobiecy, przeciągły jęk rozległ się w kabinie samochodu. Wtuliła się mocniej w męża. W międzyczasie wyjechali za miasto. Jechali przez las.
    – Zjedź do lasu – ten obok polecił Henrykowi.Skręcił w las. Ujechał kilkadziesiąt metrów i zatrzymał się. Robiło się już jasno. Zaczęło świtać. Wszyscy wysiedli. Henryk zobaczył jak żona wychodzi z tylnych drzwi. Zobaczył jej duże, pełne piersi ze sterczącymi sutkami i ciemnymi obwódkami i jej delikatny zarost na podbrzuszu, cały w lśniących sokach i wyciekającej spermie. Ogarnęło go takie podniecenie, że stracił panowanie. Rzucił się na nią, przewrócił ją na trawę. Zsunął błyskawicznie spodnie uwalniając wyprężonego kutasa. Rozsunął jej nogi i spojrzał na wyeksponowaną cipkę. Wyglądała cudownie, naga, tylko w pończochach. Rozwarta, gotowa na seks. Nie potrzebował żadnej gry wstępnej. Jednym ruchem rzucił się na żonę i wszedł w nią. Była gorąca. Wilgotna, pełna spermy. To go dodatkowo podnieciło. Miał ją pod sobą, nagą, żądną seksu. Rżnął ją jak nigdy dotąd. To był dziki zwierzęcy seks. Przewrócili się na bok, potem tak, że ona była teraz na nim. Dalej ją posuwał. Ona leżała wypinając swój ponętny tyłeczek. Z tego skorzystał trzeci mężczyzna. Rozebrał się i ze sterczącym penisem uklęknął za nimi. Bez żadnych wstępów zbliżył penisa do jej pupci, kilka ruchów ocierających, po czym wszedł w jej pupę. Powoli, powoli, ale stanowczo wsuwał się do jej wnętrza. Zaczęli posuwać ją równocześnie. Joannie już więcej nie było trzeba. Eksplodowała orgazmem, jakiego nigdy nie doświadczyła. Obaj mężczyźni po chwili też wytrysnęli w obie jej dziurki, potęgując wspólną rozkosz. Dwaj pozostali widząc to doskoczyli jeszcze z boków dobierając się do jej piersi. Zaczęli znowu czuć podniecenie i domagali się następnej kolejki…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek
  • Szkola dla uleglych. Czesc druga. Trudne poczatki

    Dziewczyny prowadziły wyrywającą się Natalię pustym dziedzińcem. Dookoła placu znajdowały się różne budynki, na które w tej chwili nastolatka nie zwracała uwagi. Wszystkie wysiłki skupiła na tym, żeby uwolnić się z mocnego uścisku prowadzących ją kobiet. Niestety, szarpanie, wierzganie nic nie dawało.-Puśćcie mnie, ratunku, na pomoc! Niech mi ktoś pomoże!!W pewnym momencie dziewczyny zatrzymały się niespodziewanie. Wyższa z nich złapała Natalię za jej gęste, rozpuszczone włosy i spojrzała prosto w oczy.-Zamknij się, głupia! Przez ciebie wszystkie oberwiemy. Twoje wrzaski i histeria na nic się nie zdadzą-wysyczała jej prosto w twarz-Lepiej jak się szybko z tym pogodzisz. W cenie tutaj jest opanowanie i posłuszeństwo, nie takie idiotyczne zachowanie jak twoje.-Ja nie chcę tu być, chcę do domu, do taty-szlochała Natalia-O tym akurat zadecydowali inni, że tutaj jesteś i nikt cię o zdanie nie pytał. Jak znam życie to przede wszystkim właśnie sprawka twojego ojca, że tu jesteś. Wiec przestań się mazać jak dziecko i pogódź się z faktami.Natalia z przerażeniem i niedowierzaniem patrzyła na swoją prześladowczynię rozcierając ręką szyję, która bolała ją po silnym uścisku tamtej.-To prawda-odezwała się dotąd milcząca druga dziewczyna- mój mnie przysłał tutaj rok temu, też byłam taka zbuntowana jak ty. Ale przywykłam i ty przywykniesz, zobaczysz. Jak ci na imię? Ja jestem Ola, a to Kaśka-powiedziała wskazując na koleżankę.Natalia nic nie odpowiedziała, skorzystała z tego, że dziewczyny poluźniły uścisk, wyrwała się i zaczęła uciekać przed siebie ile sił w bosych nogach. Dziewczyny puściły się pędem za nią. Po kilkudziesięciu metrach uciekinierka wpadła z impetem na przechodzącego obok mężczyznę i upadła z hukiem na ziemię. Facet chwycił ją za nadgarstek, wykręcił ręce na plecy w ten sposób ją unieruchamiając. Po chwili dobiegły do nich Ola i Kaśka. Stanęły niemal na baczność, spuściły głowy, wzrok wbiły w ziemię.-Co tu się dzieje do cholery?! Co to za wyścigi?-Puszczaj mnie, nie dotykaj mnie, puść, puść!-Natalia nie dawała za wygraną, jednak mężczyzna był dużo wyższy, większy i silniejszy.-Przepraszamy-wyjęczała Ola-To jest nowa, uciekła nam. Naprawdę przepraszamy.-Przestań się rzucać cipo!-rzucił facet za plecami Natalii i klepnął ją w nagi pośladek-Auu co robisz?!!-No, no harda sztuka się trafiła. Zapowiada się ciekawy rok-zaśmiał się niesympatycznie-A wy co głupie cipy pierwszy raz nowej pilnujecie, że wam spierdoliła?-Nie, proszę pana. My…to był przypadek. Przepraszamy naprawdę-powiedziała Kaśka.-Taa, przypadek. Gdzie ją prowadzicie?-Pan Adam kazał ją zaprowadzić do gabinetu.-No to już, spadajcie, zanim wszystkim trzem dupy przetrzepie za takie zachowanie-przekazał Natalię Kaśce-a ty mała spokorniej lepiej, bo inaczej twój pobyt w tym przybytku będzie bardzo, ale to bardzo bolesny.Mężczyzna jeszcze raz klepnął nagą dziewczynę w tyłek i spokojnie się oddalił.-Super akurat na tego dupka musieliśmy trafić. Teraz się będzie czepiał pół semestru i wyśmiewał z nas-Kaśka była wściekła i nie ukrywała tego-chodź głupia. Wszystko przez ciebie.Po kilku minutach znalazły się przed drzwiami wspomnianego gabinetu, na których widniała tabliczka z napisem „Gabinet lekarski” Dziewczyny wepchnęłyNatalię do środka i z rozkazem-Niczego nie ruszaj i czekaj-zostawiły ją samą zamykając drzwi na klucz.Nastolatka rozejrzała się ostrożnie po pomieszczeniu. Było dość spore i naprawdę wyglądało na gabinet lekarski. Były tu gabloty z lekami, strzykawkami i jakimiś tubkami. Kozetka jak u lekarza, waga, biurko i krzesła i co z przerażeniem odkryła Natalia, fotel ginekologiczny.O matko gdzie ja trafiłam, co ja tutaj robię? myślała zrozpaczona. W pewnym momencie usłyszała za drzwiami jakiś hałas i głosy. Spanikowana rozejrzała się, uklękła, podpełzła do kozetki i wcisnęła się w szparę między szafkami. W tym momencie drzwi się otworzyły i do środka weszło dwóch mężczyzn. Jeden ubrany jak wszyscy tutaj w płócienne spodnie i klapki, drugi miał na sobie fartuch lekarski. W lekarzu rozpoznała faceta, który przyjmował ją do szkoły. To chyba ten Adam.Mężczyźni usiedli przy biurku i zachowywali się jakby jej nie widzieli w ogóle.-Kogo my tu mamy, sprawdźmy -powiedział Adam-Natalia lat 16, pierwszy rok, nieuświadomiona, dziewica. Hmm ok. A ty zamierzasz przesiedzieć w tym kącie cały rok szkolny mała?-zwrócił się znienacka do dziewczyny-Pytam o coś.-Szefie mogę jej pomóc jakby co-odezwał się drugi facet, odpinając pas zwisający u jego boku.-Nie Szymon, chyba nie trzeba. Ufam, że nasza nowa uczennica to rozsądna dziewczynka i nie chce zaczynać pobytu u nas od kary.Adam uwielbiał te pierwsze chwile z uległymi. Wszystkie zachowywały się podobnie jak zatrzaśnięte w klatce, przerażone zwierzątka. Myślące, że są w stanie coś zmienić w swoim położeniu. Walczące, pyskujące, buntujące się niesamowicie. To go bardzo kręciło i podniecało do granic możliwości. złamać taką sucz to sama przyjemność. Pokazać gdzie jej miejsce i jakie jest je przeznaczenie. Słodycz, sama słodycz.-No jak tam cipko, jaka decyzja? Pogadasz z nami miło, pokażesz się po dobroci? Czy wolisz od razu poczuć pas na dupie?-Zostawcie mnie, ja nie chcę tu być, proszę, wstydzę się.-Wyjdź, wszystko ci wyjaśnię, wytłumaczę, że nie ma się czego wstydzić-podszedł do skulonej dziewczyny i wyciągnął do niej rękę-No chodź, bądź grzeczną dziewczynką.Natalia cofnęła się w głąb kąta, w którym siedziała-Czemu nie mam ubrań?-załkała-Naprawdę się wstydzę.-Mundurek to przywilej, nagroda za dobre zachowanie. A ty takim zachowaniem nie pomagasz sobie-Adam cały czas stał cierpliwie z wyciągniętą ręką-Wyjdź, porozmawiamy, zbadam cię i dostaniesz ubranie.-Szefie ja ją wyciągnę i postawię do pionu-Szymon poderwał się ze swojego miejsca.-No, chodź. Mój kolega nie żartuje, a to strasznie niecierpliwy człowiek z twardą ręką.Natalia ostrożnie wysunęła się ze swojej kryjówki i podała rękę nieznajomemu.-Bardzo dobrze-doktor pomógł wstać dziewczynie-Widzisz, nie bolało, śliczna jesteś.Natalia wyprostowała się i zasłoniła rękoma swoje najintymniejsze miejsca.-Słodka jest co?-zapytał Adam swojego kolegi-Taa, ale do posłuszeństwa pipie daleko. Nie ma szef pojęcia jak mnie takie dziwki wkurwiają.-Oj Szymon, spokojnie. Może zaczekasz na zewnątrz, zawołam cię jak będziesz potrzebny.-O nie, szefie. Już szef nie pamięta szmaty z zeszłego roku, która pana pogryzła? Wolę być na miejscu. Ja i mój pas zawsze gotowy do działania.-No już dobrze, dobrze. Ta tutaj nie wygląda mi na agresywną. Poza tym chce się ubrać prawda?Onieśmielona, zasłaniająca się cały czas Natalia pokiwała tylko główką tak intensywnie, że jej bujne czarne włosy zawirowały rytmicznie.-Musisz zatem grzecznie odpowiadać na moje pytania i dać się dokładnie zbadać. Ok?-Mhm-Zacznijmy od tego, że staniesz ładnie prosto i ręce opuścisz wzdłuż ciała-polecił Adam, siadając z powrotem za biurkiem-Podejdź do mnie. Co my tu mamy na twój temat w papierach. Powiedziałem nie zasłaniaj cipy. Załóż ręce z tyłu albo Szymon je zaraz zwiąże. O tak lepiej.Przeglądał teczkę z dokumentami dłuższą chwilę nie zwracając uwagi na dziewczynę.-Ok zaczynamy. Ja pytam, ty odpowiadasz. Za brak odpowiedzi albo niedokładną odpowiedź Szymon uderzy cię paskiem. Wszystko jasne? Podpowiem to było pierwsze pytanie-Tak-załkała dziewczyna-Jeszcze jedno. Musisz się wypowiadać ładnie „Tak proszę pana” To oznaka szacunku i bardzo tego pilnujemy. Do żadnego powtarzam do żadnego mężczyzny nie możesz zwracać się po imieniu. Zrozumiałaś?-Tak.Szymon już się poderwał z krzesła, na którym siedział. Jednak Adam powstrzymał go gestem ręki-Tak?-Tak proszę pana-wyszeptała-Grzeczna dziewczynka. Mam tu napisane, że jesteś dziewicą. Prawda to?-Nie lubię takich pytań. Nie powiemSzymon już był przy niej i wymierzył szybki mocny raz paskiem, zanim Adam zdążył zareagować. Pośladki zapiekły, dziewczyna skrzywiła się i zasłoniła tyłek rękoma.-Jeszcze raz. Mam tu napisane, że jesteś dziewicą. Czy to jest prawda?-Tak proszę pana-Natalia zerkała w stronę Szymona, który wymachiwał od niechcenia paskiem.-Miewałaś jakieś kontakty z mężczyznami? Z kolegami ze szkoły? Tylko nie kłam.Nastolatka nie odpowiadała. Jednak gdy Szymon zrobił tylko krok namyśliła się szybko.-Nie, proszę pana, nic.-Żadnych pocałunków, żadnego macania? Nic? Jak ty się uchowałaś dziecko?-Ja nie lubię chłopaków. Oni są głupi i beznadziejni.-Za takie słowa należy się kara. Posłuchaj, każdy nawet najgłupszy mężczyzna jest mądrzejszy od baby. Od suki z dziurą między nogami. Rozumiesz?-Tak proszę Pana – odpowiedziała nastolatka przewracając oczami.
    -Widzę, że nie jesteś o tym przekonana? – uśmiechnął się do niej. – Z czasem zrozumiesz, że to najświętsza prawda. Hmmm Nowicka? Nie jest mi obce to nazwisko. Czy ktoś z twojej rodziny był już w naszej szkole?-Tak proszę Pana, moja mama, ale wtedy nazywała się inaczej-Tak? A jak?-Marta Janiak-Hmm Janiak, Janiak. To było z 20 lat temu, zgadza się. Zaczynałem wtedy dopiero pracę tutaj. Jako młody absolwent medycyny.- Adam zmierzył uważnie dziewczynę od stóp do głów aż ta się skuliła w sobie.-I co matka niczego cię nie nauczyła, nie opowiadała o szkole?-Nie, moja mama nie żyje.-Dziewczyna rozpłakała się na dobre-Takie życie, ale nie maż się, będzie dobrze nauczymy cię wszystkiego, co ci będzie potrzebne w życiu. No już wytrzyj buzie.-podał jej chusteczkę-Idźmy dalej… Data urodzenia?-14 marca 1998 rok.-Ok, czyli 16 lat ukończone, miło. Dlaczego masz cipkę zarośniętą? Mam tu zapisane w ankiecie, że ma być gładka.Natalia wzruszyła ramionami-Twoim zdaniem to była grzeczna odpowiedź?- Adam uniósł brew w pytającym geście.-Szymon, kiedy przyjeżdża Piotr fryzjer?-W przyszłą sobotę.-No tak, wtedy zajmie się tym zarostem.Mężczyzna rzucił teczkę na biurko, wstał i podszedł do Natalii.-Czas na badanie właściwe. Chodź-podał Natalii rękę i podprowadził do wagi.Nastolatka bez protestu stanęła na urządzeniu, wyprostowała się. Adam spojrzał w dół i przeczytał -48 kilogramów-następnie podprowadził swoją nową uczennice do miarki wiszącej przy drzwiach.-154 cm.Szymon zapisał dane, które schował do teczki personalnej dziewczyny.-Wiesz, że jesteś śliczna skarbie?-zapytał Adam ściskając lewy sutek nastolatki,Natalia syknęła i złapała odruchowo mężczyznę za dłoń. W tej samej chwili Szymon już był przy nich i wymierzył jej siarczystego klapsa w tyłek-Auu to boli-zaszlochała.-Nie ruszaj się-nakazał doktor a Szymon założył Natalii ręce na kark.-Spróbuj zmienić pozycję a zobaczysz co to ból-warknąłPrzestraszona dziewczyna stała nie ruszając się kiedy Adam dotykał ją po całym ciele.-Otwórz usta, szerzej. Ooo tak…śliczne ząbki- przesunął dłonie niżej trącając oba sutki. Tym razem nie zareagowała. Pogłaskał ją po płaskim brzuchu i klepnął w wewnętrzną stronę lewego uda.-Rozsuń nogi- nie posłuchała. Jeszcze raz uderzył ją w udo, prawie po przyjacielsku- no już,wiem, że to niezbyt przyjemne ale tam też muszę zajrzeć.Natalia stała jak zaklęta, jedyną reakcją na słowa macającego ją mężczyzny był rumieniec który wypełzł na jej policzki.-Ok skoro nie chcesz tak to przeprowadzimy badanie inaczej. Moja cierpliwość też ma granice.Chwycił dziewczynę brutalnie za rękę, szarpnął tak, że prawie straciła równowagę i pchnął na stojący w rogu pokoju fotel ginekologiczny, który od początku wzbudzał w niej strach.Szymon stanął z tyłu i posadził wierzgającą Natalię na fotelu przyciskając ją do oparcia.-Opanuj się dziewczyno w tej chwili! Badanie odbędzie się tak czy inaczej! Dasz się obejrzeć doktorowi czy mam cię przywiązać?!-napierając swoim ciałem na ciągle rzucającą się uczennice wymierzył jej policzek. Tak ją to zszokowało, że znieruchomiała.-Tak lepiej-wysapał Szymon-To jak szefie wiązać?-Nie, poradzę sobie ale po oględzinach wymierzysz gadzinie 10 solidnych pasów. Tak żeby zapamiętała na dłużej tę lekcję.-położył nogi Natalii na wystających podpórkach odsłaniając najintymniejsze zakamarki jej ciała.Leżała pokonana, poniżona, upokorzona kiedy lekarz wkładał jej termometr najpierw w cipkę, potem w tyłek. Jęknęła i zacisnęła pośladki. Adam nie przejął się tym zupełnie,poczekał spokojnie aż termometry zapiszczały i zapisał wyniki pomiaru na karcie zdrowia swojej młodziutkiej pacjentki. -Miesiączki regularne masz?-Tak proszę Pana-Kiedy była ostatnia?-12 sierpnia-To następna około 10 września. Musisz pamiętać zgłaszać opiekunowi pokoju to, że pojawiło się krwawienie.-Ale ja nie chce. Wstydzę się.-Ech, zrozum dziecko, masz wykonywać polecenia, odnosić zadowalające postępy i być grzeczną, posłuszną dziewczynką. Przestań myśleć czego chcesz a czego nie. Zapewniam, że będzie ci łatwiej. Od myślenia tutaj są inni.Mówiąc to Adam dokładnie oglądał jej rozwartą cipkę, miętosił wargi sromowe, drażnił łechtaczkę i zaglądał do środka pochwy. Po chwili tych pieszczot Natalia mimowolnie zwilgotniała chociaż bardzo ale to bardzo tego nie chciała.-Ha, ha, ha pozwól na moment Szymon. Spójrz, wszystkie takie same są. Niby nie, nie, nie  chcę, wstydzę się. A wystarczy odpowiednio się zająć taką adeptką i proszę-Adam pokazał wilgotne palce koledze-od razu reakcja jak u rasowej suni.-Tak szefie, zawsze to samo. Natura to dobrze urządziła. Cipa ma służyć do sprawiania przyjemności mężczyźnie. Tak ten świat działa-facet zaśmiał się rubasznie i pożądliwie-mogę też sprawdzić?-Jasne, siadaj-Adam zwolnił miejsce między nogami dziewczyny. Natalia czuła się jak rzecz, jak przedmiot oglądany, dotykany i oceniany. Było jej z tym bardzo źle ale nie miała wyboru, musiała poddawać się tym poniżającym praktykom.Szymon był zdecydowanie bardziej brutalny niż lekarz. Od razu wbił palca w mokrą cipkę. Mimo wilgoci Natalię przeszył potworny ból. Krzyknęła głośno i odruchowo złączyła nogi. -Ostrożnie, w papierach mamy klauzulę, że ma zostać dziewicą, niestety. Tym razem nie poużywamy. -Co jest?! Jedna z ważniejszych zasad w naszej szkole to zakaz, całkowity zakaz łączenia nóg- Szymon podkreślił swoje słowa mocnym uderzeniem w cipkę-zrozumiałaś?!-Tak-załkała-Tak co cipo?!!-padło kolejne uderzenie-Tak proszę Pana-Dobrze, wystarczy tych przyjemności, wstań- Adam pomógł zejść dziewczynie z fotela.Nastolatka stała smutna z załzawioną twarzą i spuszczoną głową. -Jak myślisz zasłużyłaś na mundurek czy nie bardzo i będziesz dziś paradować z gołym dupskiem co? No słucham. -Nie wiem-Hmm nie wiesz…A kto ma wiedzieć? Jesteśmy w gabinecie około godziny. Czy w tym czasie zachowywałaś się jak na grzeczną panienkę przystało? A wcześniej przy przyjęciu? Pamiętasz jeszcze co wyprawiałaś? Pomyślałaś jak czuł się wtedy twój ojciec? Jak musiał się wstydzić za ciebie?Na wspomnienie ojca, który zapewne siedział już w samolocie dziewczynie znowu zaszkliły się oczy.-Spójrz na mnie-Adam chwycił Natalię za podbródek i uniósł jej głowę-płacz tutaj nic nie pomoże, uwierz mi. Pogódź się z nową rzeczywistością a całkiem miło spędzisz czas w naszej szkole. -Szymon do którego pokoju przydzielona została nasza nowa uczennica?-Szóstka szefie, razem z Anką z drugiego roku i Wiolką z trzeciego. Wiolka ogarnięta już całkiem, wie po co żyje to da radę z tym wyjcem na pewno. -Ok-Adam usiadł przy biurku- podejdź skarbie.Natalia przestraszona wizją pozostania na dłużej nago nie protestowała już. Podeszła i stanęła przed doktorem.-O tak lepiej, widzisz nie jest tak trudno-Adam wyjął z szuflady biurka obrożę, prawdziwą, czerwoną, skórzaną obrożę. Jak dla psa. Założył ją na szyję zdziwionej dziewczynie. -Twoim bezpośrednim opiekunem będzie Pan Janusz, którego poznasz później. Ze wszystkim będziesz się zwracała do niego. Zapamiętałaś? Pan Janusz-TakTeraz Adam wyjął z szuflady czarny marker. Chwycił lewą pierś uczennicy i namalował na niej 6 Po co to?- zapytała Natalia-Oj , żeby wszyscy wiedzieli do którego pokoju przynależysz i do kogo kierować ewentualne skargi na ciebie. Odwróć się i uklęknij.Natalia patrzyła na faceta zdziwiona-No już-Adam ją odwrócił i klepnął w pośladek. A że zza biurka już się poderwał Szymon na równe nogi nastolatka szybko uklękła. Adam pogłaskał ją po prawym pośladku i namalował taką samą 6 jak na piersi. Nie omieszkał też chwilę pomacać cipki i zgnieść łechtaczki.-Widzisz nadal jesteś mokra,natury nie oszukasz. Z czasem na samą myśl o dotyku, o swoim mężczyźnie będzie ci ciekło po nogach. A on będzie dumny, że ma zawsze chętną suczkę.Adam podniósł komórkę z biurka nacisnął guzik i powiedział-Przyślijcie dyżurną z mundurkiem. Hmm myślę eska będzie ok. Zmierzył dziewczynę, która zdążyła już wstać z kolan.Po chwili do gabinetu weszła uczennica z równiutko poskładanym mundurkiem.-Dzień dobry Panom. Przyniosłam mundurek-Witaj Paulinko, miło Cię widzieć po wakacjach. Połóż rzeczy na kozetce i podejdź do mnie skarbie.Natalia obserwowała jak dziewczyna wykonuje pośpiesznie polecenie. Podeszła do Adama, stanęła w lekkim rozkroku, ręce założyła na plecach i spuściła pokornie głowę.Adam bez ceregieli wsunął rękę pod jej spódniczkę i zaczął intensywnie pieścić cipkę. Dziewczyna jęknęła-Jak tam dziewczynko wakacje? Dostąpiłaś zaszczytu obcowania ze swoim przyszłym mężem?-Taaak proszę Pana, oooch.-Oo widzę podoba się cipie zabawa. Mam nadzieję,że twój Pan był z ciebie zadowolony? Nie przyniosłaś wstydu szkole?-Nieee proszę PanaNawet Natalia wyczuła w głosie koleżanki zawahanie.-O co chodzi? Co było nie tak?-Boo proszę Pana jaa ja nie chciałam żeby mnie pokazywał kolegom. Nie chciałam się kiedyś rozebrać przy nich.-Co takiego?-Adam przerwał pieszczotę- Zwariowałaś?? Przecież to podstawy. Jakim cudem zaliczyłaś pierwszy rok? Nie rozumiem. Kurwa, takie fochy może mieć ta tutaj- gestem głowy wskazał Natalię- jest zupełnie zielona. Ale absolwentka pierwszego roku?? Wyrażenia “wstyd” nie ma w twoim, waszym słowniku. Po prostu nie ma!!Chyba nie tak ciężko to zapamiętać. Kto jest twoim opiekunem suko?- Adam był naprawdę zły. Żyły na skroniach mocno mu pulsowały.-Pan Michał proszę Pana-dziewczyna cała drżała-Pokój numer 3 Ale chyba jeszcze nie przyjechał. -Dobrze, w takim razie sam zadecyduję. Do 15 września zdajesz mundurek…-Ale…proszę-Do 20 zdajesz mundurek. Rozbieraj się, natychmiast!! A także zaraz Pan Szymon wymierzy ci 20 pasów i wybije ci wstyd z tej głupiej głowyPaulina pośpiesznie zdjęła spódniczkę i bluzeczkę. Stanęła obok Natalii naprawdę wystraszona. Na lewej piersi i prawym pośladku miała podobnie jak Natalia wypisane cyfry 3/2Była nieco większa od Natalii, miała ładne jędrne małe piersi i całkiem wygoloną cipkę. Stała wyprostowana, nie zasłaniała żadnej części ciała. -Zostawiam je w twoich rękach Szymon, mam dość na razie. Człowiek się stara, chce jak najlepiej. Jak najwięcej cipom przekazać i ciągle się zawodzi.-Adam wyszedł trzaskając drzwiami.-No tak pizdy to zostaliśmy sami. Nadszedł czas kary. Która pierwsza na ochotnika? Ha, ha. Może nowa co??Natalia zrobiła dwa kroki w tył i złapała rękoma pośladki. -Trójka pochyl się i oprzyj o biurko, pokażemy nowej jak tu załatwiamy sprawy z brakiem posłuszeństwa.-Panie Szymonie, proszę, nie. Nie chcę zaczynać roku z obolałym tyłkiem. Proszę…Już dość głupio będzie mi chodzić tyle dni nago-Kładź się suko powiedziałem!!Paulina zrezygnowana oparła się o biurko wypinając pośladki. -Szóstka podejdź tu i ucz się. Jaką pozycję należy przyjąć do kary. Wypinasz dupsko, nogi szeroko, chwytasz się biurka i nie zmieniasz pozycji do zakończenia kary. Rozumiesz cipo?Natalii strach odebrał głos.-Odpowiadaj jak pytam suko!!-Szymon podszedł do niej i boleśnie ścisnął sutek.-Auuć. Tak proszę Pana-Każdy raz liczysz i dziękujesz. Na koniec kary całujesz karzącego w dłoń i obiecujesz poprawę.-Tak proszę Pana- głos pierwszoklasistki drżał.Szymon podszedł do biurka na którym cały czas leżała Paulina. Pogłaskał gładziutki tyłek dziewczyny i wymierzył pierwszy raz. Świst pasa brzmiał przerażająco i syk karanej również. Mimom bólu głośno powiedziała-Raz, dziękujęPoczym nastąpił grad naprawdę mocnych i szybkich uderzeń a z każdym razem pośladki Pauliny robiły się bardziej czerwone, spuchnięte i pokryte pręgami.-20, dziękuję-zaszlochała ale i można było wyczuć ulgę w jej głosie. Wstała odwróciła się przodem do Szymona i ucałowała jego wyciągniętą rękę.-Przepraszam i obiecuję, że nie będę się już wstydziła swojej nagości- powiedziała skruszona Paulina.-Mam nadzieję cipo. Zmęczyłaś mnie suko. –Przepraszam Pana–Musisz mnie odstresować, mam nadzieję że wiesz jak to się robi?Natalia z niemałym zdziwieniem zobaczyła jak jej koleżanka pada na kolana, rozwiązuje facetowi płócienne spodnie i wyjmuje nabrzmiałego kutasa. Zniesmaczona odwróciła wzrok i zamknęła oczy.-Tyy nowa się przyzwyczajaj też będziesz tak pracować za niedługo. Jak ci się podobało ukaranie tej tu?- z pogardą wskazał na Paulinę która właśnie ssała mu kutasa. Natalia nigdy tego nie robiła a nawet nie widziała jak ktoś inny tak się bawi-Ja nie chcę być zbita-zaszlochała jak małe dziecko które coś przeskrobało.-Taa wiem, że nie chcesz ale w tym rzecz, że kara nie jest do chcenia. Ooo tak suczko, oooch tak, głębiej. Postaraj się. Ooooch.Paulina lizała,ssała,pieściła penisa.Po kilku minutach pieszczenia facet wstrząsnął się a dziewczyna zaczęła kaszleć. Natalia nie wiedziała co się dzieje Obserwowała wszystko i chciała stać się niewidzialna.Szymon odsunął się od Pauliny wstał, ubrał spodnie i zachowywał się jakby nic się nie stało.-No młoda, kolej na ciebie. Powiedz koleżance czym sobie zasłużyłaś.Paulina spojrzała na dziewczynę współczująco. Natalia odwzajemniła się tym samym,obserwując jak ukarana masuje opuchnięte pośladki.-Co, zaniemówiłaś czy co jest?- zapytał Szymon-Nie, niee. Nie chciałam poddać się badaniu – wyszeptała zasłaniając pośladki.-Paulina słyszałaś co nowa tam mruczy pod nosem?-Tak proszę Pana, słyszałam. Nie chciała pokazać cipy.-Taaa. Dlatego teraz ładnie położy się na biurku i wypnie dupsko.-Zrób to-powiedziała Paulina popychając koleżankę w stronę biurka-Bo będzie gorzejNatalia była naprawdę przerażona ale usłuchała drugiej uczennicy i położyła się na meblu.-O bardzo ładnie mała. Pamiętaj liczysz i dziękujesz. Zapomnisz, pomylisz się, zaczynam od nowa. I musisz wiedzieć, że bardzo ale to bardzo to lubię.Szymon podszedł do Pauliny i włożył jej rękę między nogi.-Widzę, że tobie też się podoba, przynajmniej twojej cipie. Haha. Jak to Adam mówi natury nie oszukasz. Haha. Nie zesikaj się tylko pipo.-A ty gotowa do przyjęcia pierwszej kary suko?Natalia cała drżała i nic nie odpowiedziała.Znienacka spadł pierwszy raz na jej pupę zaróżowioną po poprzednich klapsach-Ałaa razKolejne mocne uderzenie-Ała dwa-Trójka popraw tę tępą szmatę bo pierwszego dnia zatłukę i tyle będzie.-Raz, dziękuję i nic więcej nie możesz mówić. Drugi raz był powtórką.-To od nowa-warknął mężczyzna i i większą siłą uderzył w lewy pośladek-Raz, dziękuję-krzyknęła karana.Świst-Dwa, dziękujęŚwist-Trzy!! Dziękuję-Nie drzyj się tak. Aż tak nie boli.Świst-Cztery!!-Natalia zasłoniła pośladki ale za ułamek sekundy zabrała dłonie.-Ech, znaj moje dobre serce, uznajmy, że tego nie widziałem.Świst-Pięć, dziękuję. Nie wytrzymam, strasznie mnie boli. -Dasz radę, a następnym razem nie będziesz się sprzeciwiać Panu doktorowi. Tak?Świst-Sześć, dziękujęŚwist.-Tak?-Siedem, dziękuję. Taaak.-zaskomlała Natalia.Świst-Osiem, dziękujęŚwist-DziewięćDziewczyna była jednym wielkim bólem-Dziewięć, dziękuję-jej strach był prawie namacalny.Świst-Dziesięć, dziękuję. Po naprawdę mocnym uderzeniu Natalię aż podrzuciło.Po czym opadła bez sił na biurko.-Wstań ucałuj Pana i obiecaj poprawę- powiedziała szybko Paulina, która obserwowała cały czas rozgrywane się sceny.-Prosił cię ktoś o pomoc dziwko?-wrzasnął Szymon-Przepraszam, przepraszamNatalia z trudem zwlekła się z biurka, bardzo cierpiała, czuła się poniżona i przestraszona. Mimo przeszywającego bólu pocałowała wyciągniętą dłoń-Przepraszam, obiecuję poprawę.-wyszlochała i zaniosła się płaczem-Haha żeby to była prawda, że tak od razu się poprawisz. Ok na dziś wystarczy. Trójka, niech się młoda ubierze i odprowadź do pokoju a swój mundurek odnieś do magazynu. Poparadujesz z gołym cipskiem przez pewien czas. Szymon wyszedł nie patrząc nawet na zbite dziewczyny.Patrycja podprowadziła cały czas płaczącą Natalię do kozetki ale nastolatka z przerażeniem pomyślała o siedzeniu na tak obolałym tyłku. -Ubierz się pójdziemy do mnie, mam z domu maść na obolałe pośladki. Nie skonfiskowali mi. Tylko nikomu nie wygadaj.Natalia skinęła głową nakładając koszulę i zapinając guziki. Następnie ostrożnie wsunęła na siebie spódniczkę uważając żeby się nie urazić-Naprawdę tu się chodzi bez majtek?- zapytała.-Niestety tak,chyba nawet nie ma żadnych na stanie hihihi. Nie przejmuj się przywykniesz. Pomyśl o mnie jak teraz będę paradować.Natalia uśmiechnęła się przez łzy i mimo okoliczności pomyślała,że w tym dziwnym miejscu znalazła bratnią duszę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    olka fasolka

    Przepraszam za tak długą przerwę 🙂

  • Starsza pani spod miasteczka

    Moja kolejna historia rozpoczyna się w miejscu gdzie prawdopodobnie rozpoczyna się wiele historii tego typu. Po obronieniu tytułu licencjata z logistyki postanowiłem znaleźć pracę w tej branży. Znalazłem pracę-staż na swoim stanowisku w dużej firmie mieszczącej się w małym mieście. Szukałem pokoju do wynajęcia, ale ani lokalna prasa, ani Internet nie pomagały mi. Pytałem się przypadkowych ludzi o miejsce gdzie ktoś wynajmuje pokoje. Ludzie byli zorientowani, jednak wszystkie pokoje były pokojami wieloosobowymi. Mi to nie pasowało więc szukałem dalej. Postanowiłem pojechać na obrzeża miasta, myślałem, że może na wsiach będzie ktoś kto wynajmuje pokoje. Pod jednym ze sklepów spotkałem kobietę około 30, zapytałem:

    • Przepraszam, czy orientuje się Pani czy ktoś w okolicy nie ma pokoju jednoosobowego na wynajem?

    • Orientuję się, tak się składa że moja ciocia ma dom i jest chętna aby wynająć pokój.

    • Świetnie, w jaki sposób mogę się z nią skontaktować?

    • Mogę dać Panu jej numer.

    Miła Pani podała numer do swojej cioci oraz jej dane, wsiadłem do samochodu i od razu zadzwoniłem:

    • Dzień dobry, czy rozmawiam z Panią Anną?

    • Tak, słucham.

    • Proszę Pani, Pani siostrzenica podała mi ten numer, czy jest możliwość wynajęcia pokoju w Pani domu?

    • Tak, właśnie szukam kogoś na to miejsce.

    • Świetnie, może mi Pani opisać jak to wygląda?

    • Wolałabym aby Pan sam osobiście zobaczył co i jak, czy jest Pan w okolicy?

    Byłem oddalony od tej miejscowości około 15 km więc odpowiedziałem,

    • Tak, mogę przyjechać, nawet teraz jeśli nie jest to problem.

    • W takim razie zapraszam, 3 dom za sklepem po lewej stronie. Powinien Pan trafić.

    • W takim razie do zobaczenia.

    Odpaliłem auto, ruszyłem do celu, droga minęła szybko. Po kilkunastu minutach byłem na miejscu. Moim oczom ukazał się typowy wiejski dom. Wysiadłem z samochodu, z domu wyszła Pani Ania. Pani Ania była osobą o bardzo miłej aparycji, jej figura była dosyć pulchna, ubrana była młodzieżowo. Widać było że jest to kobieta około sześćdziesiątki.

    • Dzień dobry, Pan Marcin jeżeli się nie mylę?

    • Dzień dobry, to ja.

    Lekko się zawiesiłem bo Pani Ania miała w sobie ten błysk w oku, chwila moment i zapytałem.

    • Mogę obejrzeć pokój?

    • Proszę bardzo. Po schodach i w lewo.

    Wszedłem i zobaczyłem kuchnię w starym stylu a w głębi był pokój. Zapytałem,

    • To chodzi o ten pokój za kuchnią?

    • Nie, chodzi o kuchnię i pokój, to wszystko jest wolne, ja mieszkam po drugiej stronie. Mam kuchnię i dwa pokoje.

    • Dobra, jest w porządku.

    Dogadaliśmy się co do ceny i zacząłem mieszkać w domu Pani Ani. Dni mijały, pracowałem od 9 do 17, wieczorami doskwierała mi samotność. W rodzinnym mieście miałem koleżanki, było inaczej, tu skupiałem się na pracy, a wieczorami brakowało mi kogoś, brakowało mi seksu. Mogę fantazje zaczęły kręcić się wokół Pani Ani, w końcu lubię starsze kobiety, a Pani Ania była kobietą niczego sobie. Widywałem ją niewiele, zaledwie 1-2 razy dziennie, raczej nie wychodziłem ze swojego pokoju.

    W drugim tygodniu mieszkania, w piątek około godziny 20 zaskoczyło mnie pukanie do drzwi. Dość pewnie powiedziałem “proszę” nie myśląc o tym, że w sumie nie mam pojęcia kto jest po drugiej stronie drzwi. Była to Pani Ania, powiedziała:

    • Dobry Wieczór, nie przeszkadzam?

    • Nie, Pani Aniu, słucham, co Panią tu sprowadza?

    • Panie Marcinie, Pan tak sam tu siedzi, a ja zrobiłam kolację i tak pomyślałam, że może chciałby Pan spróbować mojego spaghetti?

    • Z przyjemnością!

    Powiedziałam to z radością, byłem zadowolony, że spędzę z kimś czas poza ludźmi z pracy. Poszedłem do drugiej części domu, czekała tam zastawa na dwie osoby, automatycznie usiadłem po stronie naprzeciw kuchni. Pani Ania nałożyła spaghetti. Zjedliśmy. Przez to że dużo nie rozmawialiśmy wpadłem na pewien pomysł. Poszedłem do swojego pokoju, w torbie miałem nalewkę pigwową od ojca. Zaniosłem ją do części domu Pani Ani. Powiedziałem:

    • Pani Aniu, mam nadzieję że nie ma Pani nic przeciwko jeżeli poleję?

    • Nie, chętnie się napiję. Minęło dużo czasu odkąd piłam z kimś alkohol.

    • To niech Pani postawi kieliszki, nie wiem gdzie Pani je trzyma.

    • Panie Marcinie, mieszkamy w tym samym domu, może przejdźmy na “Ty”.

    • No a nie będzie się Pani z tym czuła źle? Mam 22 lata.

    • Nie żadna Pani tylko Ania, ja mam 58 i wolę czuć się młodziej niż tak jak staruszka.

    Polałem do kieliszków:

    • Dobrze, Aniu, wypijmy za spotkanie!

    Wypiliśmy. Nie skończyło się na jednym kieliszku. Ania zaczęła opowiadać o sobie, o tym że jest samotna, że mąż ją opuścił 15 lat temu. Powiedziałem jej

    • Ania, nie przejmuj się. Jesteś fajną kobietą i szczerze mówię, że musisz się podobać facetom. Według mnie jesteś bardzo ładną osobą.

    No tak, alkohol rozwiązał nasze języki.

    • Marcin, Ty tak na poważnie? Przecież jestem stara…

    • Ania, przed chwilą mówiłaś, że nie chcesz się czuć jak staruszka. Uważam że jesteś piękna, mi też się podobasz.

    • Marcin… Nikt mi tak nie mówił od wielu lat.

    • To ja Ci mówię, jesteś piękna i seksowna. Tego się trzymaj! Ania, może popatrzymy trochę na telewizję?

    • Jasne, usiądźmy na kanapie, tam jest wygodniej.

    Usiedliśmy razem na kanapie, poczułem​ krew buzuje, penis sztywnieje, a ochota na tę świetną 58-latkę rośnie. Ewidentnie było widać, że dla niej też nie jest obojętny, patrzyła się na mnie maślanym wzrokiem. Pomyślałem, że chyba czas przejść do bliższego kontaktu cielesnego. Zacząłem wkładać dłoń pod jej udo, poruszałem od zgięcia kolana aż do pośladka. Ania nie miała nic przeciwko, była odprężona i zadowolona. Zaczęła swoją lewą dłonią masować moje udo. Posuwała ręką po moich spodniach co i rusz zahaczając o mój penis. Powiedziała:

    • Marcin, chce się czuć jak kobieta, chce Ciebie bardzo, jesteś bardzo fajnym chłopakiem.

    Niewiele się zastanawiając zacząłem masować jej cipkę i cycki. Ania była taka mokra, że jej soki przeszły jej przez spodnie i całe poplamiły. Ania posuwała ręką po moim kroczu, rozpięła rozporek i masowała mojego kutasa przez majtki. Ja zacząłem zdejmować jej spodnie, zobaczyłem majtki, włożyłem pod nie rękę, poczułem lekko owłosioną cipkę, masowałem ją. Ania ściągnęła moje majtki i wzięła mojego nabrzmiałego kutasa do buzi, robiła mi perfekcyjnego lodzika, ja tyle ile sięgałem masowałem jej cipkę, a po chwili doszedłem. Sperma ciekła jej po brodzie. Zdjąłem jej mokre majtki, rzuciłem za siebie i zacząłem lizać tę świetną cipkę. Była taka inna niż wszystkie poprzednie, miała świetny zapach. Od góry lizałem jej łechtaczkę, a palcami bawiłem się wewnątrz. Po kilku chwilach Ania jęknęła, miała orgazm. Nigdy nie widziałem takiej zadowolonej kobiety. Mój penis już odpoczął, więc zacząłem szybko ruchać Anię. Ruchałem ją w kilku pozycjach, było świetnie, Ania też mnie chwaliła, czułem że jest to jeden z lepszych seksów w moim życiu. Po ostrym jebaniu zwolniłem, Ania mi powiedziała:

    • Marcin, gdybym wiedziała że jesteś taki cudowny to już pierwszego dnia zrobiłabym wszystko, żebyś mnie tak wyruchał!

    • Ania, dobrze że dziś mnie zaprosiłaś na to spaghetti, lepiej późno niż wcale. Dobra koniec gadania, przygotuj się.

    Jebałem Anię, że aż cała kanapa odbijała się od ściany, a cycki Ani skakały od dołu do góry. Dawałem z siebie 110%, po kilku następnych ruchach powiedziałem że zaraz dojdę. Ania powiedziała:

    • Skończ w środku, jest bezpiecznie.

    Spuściłem się drugi raz tego dnia, zalałem cipkę Ani kolejną dawką spermy. Ania uśmiechała się, ja ległem zmęczony koło jej okrągłego ciałka.

    • Marcin, chyba czas spać co?

    • Zdecydowanie, ale przed snem napijemy się.

    Podszedłem do stołu. Nalałem nalewki, zaniosłem kieliszek Ani. Wypiliśmy. Ania podziękowała mi serdecznie, ja zebrałem rzeczy pod pachę i poszedłem do siebie. Nie miałem siły na prysznic. Zadowolony, że miałem udany wieczór szybko zasnąłem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marcin Darski
  • MW-Interwal Rozdzial 30 Panny dojarki

    – Kiedy go wreszcie przyprowadzisz? Też pragniemy… wydoić twojego Łukaszka – Dorka nie może się opędzić od podobnych pytań. Nie, nie Dorka, teraz zwiemy ją Dojarką, co owocuje szeregiem zabawnych sytuacji. Ot, choćby teraz:

    – Wydoisz nam tatusia? – mam ubaw na widok niby to opierającego się Roberta popędzanego klapsami przez Natkę i ciągniętego za dyszel przez Majkę. Dorka pluje w dłoń i zmienia Majkę. 

    Na wszystkie pytania o Łukasza Dorka ma jedną odpowiedź – jak będzie gotów.

    – Po pierwsze – mówi, dokonując porannego udoju Roberta – niech się  chłopak zregeneruje. Po drugie – niech skruszeje.

    – Bo – tłumaczy Dorka – najpierw, to tylko się dopytywał, komu mam zamiar o nim opowiedzieć, potem – kiedy się znów spotkamy, teraz nie chce spotykać się tutaj. A ja poczekam, aż będzie błagał…

    – Jak mu się sperma na mózg rzuci, to na kolanach przyjdzie!

    Telefon Dorki ożywa.

    – O wilku mowa!

    Dorka rozmawia, nie przestając masować Roberta.

    – Też tęsknię, za tobą i twoim wielkim kutasem – mówiąc to patrzy na mnie i puszcza do mnie oko – ale zdania nie zmienię, spotykamy się u Maćka, albo wcale!

    – Nie, jego nie będzie, będą moje koleżanki.

    – To się dalej zastanawiaj. Na zachętę ci powiem, że będą nago.

    Dorka kończy. Z jednym i drugim, odkłada telefon, zlizuje nasienie Robusia z dłoni.

    – Jeszcze dzień – dwa i jest nasz – uśmiecha się lubieżnie do  dziewczyn.

    – Tylko dlaczego nie będę mógł przy tym być?

    – A kto powiedział, że cię nie będzie?

    – Eeee… okay…

    Najwyraźniej Dorka postanowiła postawić Łukasza przed faktem dokonanym. Po tym, jak już mu postawi.

    * * *

    Łukasz dzwoni nazajutrz i błaga Dorkę o spotkanie.

    – Dorka zlituj się, ile razy o tobie pomyślę, to… sama wiesz…

    – Czyli?

    – No, zaraz mi staje!

    – Jurny młodzieniec – komentuję.

    – A wciąż o tobie myślę!

    – Masz wzwód non-stop?!

    – No tak. Ale nawet go nie dotykam, tęsknię za twoją dłonią…

    – Grzeczny chłopiec – komentują dziewczęta.

    – Bierze cię na litość – komentuję ja.

    – Moje koleżanki też mają dłonie – odpowiada Dorka. I Łukasz pęka. Wizja trzech gołych nastolatek walących mu na zmianę konia przeważa nad wstydem. Tylko trzech, bo Dorka nie chce przeginać…

    – Będzie tu jutro – informuje nas niepotrzebnie, bo i tak słyszeliśmy całą rozmowę.

    – To zacznij przyjmować zapisy.

    Szybko ustawia się kolejka, dziewczęta ciekawe są tego wstydliwego chłopaka i jego wyjątkowo krzywego penisa. Dorka uspokaja:

    – O tych dwóch koleżankach, to mówiłam, żeby go nie wystraszyć,  jak już go przytrzymam, nigdzie nam nie ucieknie.

    * * *

            Środek nocy, śpię, wyjątkowo sam. Maleńka, jest na kolejnej, tym razem dwudniowej wycieczce szkolnej, pojechała dzisiaj ( wczoraj?) rano, wraca jutro (dzisiaj?) późnym popołudniem. Aż mi nieswojo, już dawno, od dnia wyjazdu do Grecji, nie rozstawaliśmy się na tak długo. Budzi mnie chłodne dziewczęce ciało wślizgujące się pod prześcieradło.

    – Aha! – Myślę, któraś z dziewcząt wykazała się refleksem. Dorka? Natka? Julka? Tola czy Monika? Z drugiej strony pod prześcieradło wślizguje się drugie, chłodne dziewczęce ciało.

    – A więc dwie z wymienionych! Tylko które? Jest ciemno, dziewczęta się nie odzywają. Co nie znaczy, że są bezczynne. Dwie głowy przesuwają się pod prześcieradłem, po chwili ssą mnie i liżą na zmianę. Przytrzymują mi równocześnie ręce, nie chcą, bym ich dotykał. Przelotnie zakrywają usta

    – To tak się dzisiaj bawimy… Niech wam będzie! Zobaczymy, co dalej. Dalej, jedna mnie dosiada a druga na mnie siada. Na twarzy konkretnie. Próbuję przypasować doznania mojego kutasa i języka do konkretnych cipek, ale wciąż nie miałem pewności, każdą z dziewcząt rozpoznałbym, widząc samą cipkę ale właśnie nic nie widzę. Ciemno jest. Kutasem na 100% rozpoznam wyjątkowo ciasną cipkę Maleńkiej, to nie ona, zresztą akurat wyjechała. Język też niewiele mi przekazuje, cipka nad moja głową porusza się akurat tyle, bym mógł lizać….cipkę właśnie. I słoneczko. Wyżej, do wzgórka mnie nie dopuszcza, więc po fryzurce nie rozpoznam, jedynie Natkę z jej cipką okoloną futerkiem mogę wyeliminować. I jeszcze Kasię, te jej dzyndzylki poznałbym na 100%. Tymczasem cipka na mojej twarzy i cipka na moim maszcie zamieniają się ze sobą. Niestety ta zamiana nie zwiększa ilości dostępnych danych. Cipka na moim maszcie porusza się coraz gwałtowniej, cipka na mojej twarzy próbuje mnie udusić, pierwsza traktuję spermą, w drugiej skupiam się na łechtaczce. Obie, zadowolone mam nadzieję, cipki zsuwają się bądź odsuwają. Teraz jedna pożywia się na drugiej, z ciemności dobiega mlaskanie. Oba Ciała dalej nie pozwalają się dotykać, przytulają się do moich boków, dalej przytrzymując mi ręce. I wkrótce zasypiają.

            Budzę się wcześnie rano i spoglądam na zarysy dwóch, flankujących mnie, dalej bezimiennych Ciał ukrytych w całości pod prześcieradłem. Zastanawiam się, co dalej. Postanawiam wziąć na wstrzymanie i poczekać, aż się obudzą. Chyba się znów zdrzemnąłem.

    – Wstawaj śpiochu, już siódma! – Ala stoi nade mną z groźną miną.

    – Przecież ciebie nie ma, na wycieczce jesteś!

    – No właśnie! Wystarczy cię na chwile zostawić samego i już sobie panienki sprowadzasz! – I pokazuje brodą Ciała po moich bokach.

    – Przecież to… Lola, albo Majka albo Julka albo Dorka albo Tola albo Monika. No.. dwie z nich!

    – Nawet nie wiesz, z kim spałeś?!

    – Wejdźcie dziewczęta! – to już było nie do mnie. Wchodzą. O zgrozo wszystkie wymienione przeze mnie, plus Kaśka i Natka! To kto tu koło mnie leży???

    – Wytłumacz się! – Krzyczy Maleńka z groźną miną, dziewczęta patrzą na mnie ponuro. Coś mi tu nie pasuje, coś mi świta. Skąd te dwa Ciała miały klucz, skąd tu się wzięły wszystkie dziewczęta. No właśnie! Czy aby na pewno wszystkie?

            Spod kołdry wyłaniają się dwie zadowolone buzie koloru mlecznej czekolady! Z mojej piersi się wyrywa:.

    – Ja pierdolę! Bliźniaczki! *

    Dziewczęta powoli zbierają się z ziemi, gdzie powalił je atak śmiechu.

    – Bliźniaczki pierdoliłeś w nocy, teraz tylko masz głupią minę!

    – Ale jak chcesz, możesz nas znowu wypierdolić! – Cieszą się DajDaj.

    – Jakie „znowu”? W nocy pierdolił nie wiadomo kogo! Aby pierdolić! Was, jako was, dopiero będzie pierdolił! – Ala znów dostaje napadu śmiechu, łapie się za brzuszek.

    – Kto to wymyślił? – Śmieję się wraz z nią. Tola i Monika podnoszą łapki w górę.

    – Musiałyśmy ci jakoś odpłacić za to w kamperze!

    – Pieprzyłyśmy się z obcym facetem nie wiedząc, że go nie znamy!

    – Teraz już wiesz, jak to jest!

    – Wypierdolę was za to!

    – My jesteśmy pierwsze w kolejce. – Wtrącają DajDaj. – A wy się spóźnicie do szkoły!

    Dziewczęta pobiegły do szkoły a ja, po raz kolejny dzisiaj, wypierdoliłem Bliźniaczki. Choć po raz pierwszy świadomie.

            Najpierw zaganiam je do wanny, jakoś tak się złożyło, że w wannie jeszcze z nimi nie byłem, w Grecji mieliśmy tylko plażę i morze.

    Czekoladowe ciała w pianie to nowość. Myję im krocza, zaglądam w każdą szparkę, nie znajduję żadnej różnicy.

    – Naszych cip nie widziałeś? Tak się stęskniłeś?

    – Stęskniłem! I widziałem, ale dalej szukam jakiejkolwiek różnicy.

    – Policz włoski łonowe!

    – Pewnie macie po tyle samo!. Dalej mają te wąskie paseczki drobnych loczków ciągnące się od samej pizdy przez cały wzgórek łonowy a nawet wyżej. Ayah i Darya myją mi przyrodzenie.

    – Szkoda, że nie ma brata bliźniaka. – Nie musiałybyśmy się nim dzielić.

    – Ale lepiej pierdoli, niż Bliźniacy. I ma ciekawsze pomysły!

    – Tylko im czasem nie mów – To już do mnie. Czuję się zobligowany.

    Na śniadanie zamawiam dwa jajka na miękko, tym razem wyjadam je z dwóch czekoladowych cipek. DajDaj są zachwycone, jeszcze tego nie przerabiały. Siedzą przede mną na krawędzi stołu, podparte łokciami, rozchylają szeroko uda, między którymi ucztuję. Pozwalam spłynąć żółtku aż do dziurek w ich dupach, zlizuję je stamtąd. Potem, wykorzystując nieświadomość DajDaj co do rygoryzmu obowiązujących tu zasad, ubieram je. Najpierw oczywiście grube getry, znalazły się i białe. Naciągam je powoli na cztery ciemne uda, roluję górę w grube wałeczki. Cofam się i podziwiam swoje dzieło. Robię pamiątkowe zdjęcia. Liżę przez chwilę te cipki na zmianę. Teraz zakładam im cienkie, białe bawełniane koszulki na ramiączkach sięgające pępka. Podziwiam. Prowadzę pod prysznic.. Ciemne kształtne piersi przebijają teraz przez cienką bawełnę, na środku czarne punkciki w białych kółeczkach, to ich wydatne sutki, dodatkowo teraz powiększone, odpychają materiał wokół siebie. Na widok dwóch miss mokrego podkoszulka serce mi rośnie. I nie tylko. Bliźniaczki to widzą

    – Popatrz, jak mu pała zesztywniała!

    – I jaja stężały!

    DajDaj też nieźle wzięło. Wchodzę w nie po kolei, pierdolę po raz drugi. Albo trzeci dzisiaj, zależy jak liczyć. Pytam, w którą mam się spuścić, żeby było sprawiedliwie.

    – Chciałbym podzielić moją spermę pomiędzy obie wasze cipy. – Tylko się śmieją.

    – W ogóle mi nie pomagacie!

    Tryskam wreszcie w którąś. Przenosimy się do wanny. Opowiadam im o naszych korepetycjach, o pierwszych  udzielanych w wannie. Znów je wzięło.

    Nie tracąc czasu siadają naprzeciwko mnie, rozchylają uda. Wsuwam palce w rozgrzane, świeżo ruchane pizdy, czuję lepką wilgoć to ułatwia sprawę. Teraz już wszystkie palce mam w ich cipach. DajDaj chwytają mnie za nadgarstki, kontrolują tempo. Zaciskają zęby na dolnej wardze, nawet to robią jednakowo. Moje dłonie wsuwają się powolutku coraz głębiej, wreszcie opuszkami palców wyczuwam opór. Bliźniaczki odruchowo zaciskają pochwy, zgniatają mi palce. Do wanny wskakuje Maleńka.

    I jak ja się z nią teraz przywitam? Ala wykazuje elastyczność, po prostu przysuwa krocze do mojej twarzy.

    – Tak też może być, ostatecznie. Liżę więc Pana Pękniętego Kasztanka z rękoma uwięzionymi w dwóch bliźniaczych pochwach. Widok podrygujących pośladków Ali jeszcze bardziej rozpala Bliźniaczki, dobierają się Maleńkiej do maleńkiego tyłeczka, palec w dupie sprawia, że Ala mocniej napiera kroczem.

    I moglibyśmy tak się długo zabawiać, gdyby do łazienki nie zajrzała Dorka.

    – Pamiętacie, że niedługo przyjdzie Łukasz?

    * * *

    Gdy się pojawia, Dorka przyjmuje go kompletnie ubrana. I każe mu się rozebrać pierwszemu.

    – Nigdy nie stałeś goły i ze wzwodem przed ubraną dziewczyną?

    Oczywiście, że nie stał. I oczywiście, że mu stoi. Dorka znów go prowokuje, ubiorem też. Grube getry do połowy ud, koszulka identyczna jak te, które miały dziś na sobie DajDaj. I kusa, kraciasta spódniczka.

    – Majtek nie mam – dodaje jeszcze Dorka na zachętę. I Łukasz się nie ociąga. Dzięki monitoringowi możemy sobie wszyscy obejrzeć słynne krzywe prącie.

    – Trudno go będzie zmierzyć…

    – Centymetrem krawieckim.

    – Pewnie potrafi nim nieźle zamieszać w cipie!

    – Nie słyszałaś? Jeszcze nigdy nie zamoczył!

    – A ja już mam mokro…
    – To ja skorzystam.

    Pierdolę Lolę nie odrywając wzroku od monitora. Tam też się dzieje. Łukasz właśnie poznaje Alę. A właściwie, to spuszcza się jej do majtek. To pomysł Dorki – pierwsza z jej koleżanek przedstawianych Łukaszowi przyjdzie w samych majteczkach, takich zwykłych, bawełnianych.

    I przychodzi.

    – Poznaj Alę – mówi Dorka. Łukasz właśnie przed nią klęczy i zsuwa z niej spódniczkę. Ta opada na ziemię, Łukasz się podnosi,  wyraźnie zawstydzony. Jednakże zawstydzenie nie ma wpływu na stan przyrodzenia. Zwłaszcza, że dolne wdzięki Dorki są pięknie wyeksponowane pomiędzy skrajem koszulki a zrolowanymi w połowie ud getrami. No i ta nowa dziewczyna, taka zgrabna i w samych majteczkach…

    – Jaki fajny! Mogę?

    I nie czekając na odpowiedź, nowa dziewczyna wita się z chłopakiem. A raczej z jego kutasem.

    – Ostrożnie!

    Ala go puszcza, szybko odchyla majtki, ukazując gładko wygoloną cipkę. Przystając na plan Dorki poświęciła pierwsze picze kłaczki… Dorce wystarczają dwa-trzy posuwiste ruchy. Z dobrze wycelowanego rogu obfitości tryska biała struga. Wąski różowy srom ledwo prześwituje spod pokrywającej go spermy. A gdy Maleńka podciąga majtki, w kroczu szybko pojawia się ciemna plama. Szybko rośnie a prześwitujący cienki materiał właściwie niczego nie zasłania.

    – Jeszcze żaden chłopak nie spuścił się na mnie po dziesięciu sekundach znajomości – mówi Ala, na co Łukasz momentalnie czerwienieje.

    – Prze… Przepra… – Nie kończy, bo Dorka szybko przyklęka i zbiera językiem resztki nasienia z czubka kutasa. Tego jeszcze nie doświadczył, jeszcze nigdy dziewczęcy języczek tam nie dotarł, nic dziwnego, że stoi mu dalej.

    – Łukaszowi cały czas stał przed tym spotkaniem, ale był dzielny i nie fapował – chwali go Dorka. Chłopak znów spieka raka.

    – Całus w nagrodę!

    Po kolei obie liżą się z chłopakiem. Dalej ma język Ali w ustach, gdy pojawia się  Natka.

    – Zostaw już te pryszcze i przywitaj się z prawdziwymi cyckami – mówi widząc, że Łukasz obmacuje Maleńką. Teraz odrywa cię gwałtownie od jej ust i piersiątek.

    Natka się nie pierdoli, podchodzi i z miejsca chwyta chłopaka za jądra, przyciąga go do siebie.

    – Nimi się pobaw!

    I Łukasz posłusznie zabawia się tymi Natcynymi balonami.

    Po chwili Natka się trochę odsuwa, zerka w dół.

    – Faktycznie wyjątkowo krzywy. Dziewczyny muszą mieć wyjątkowe wrażenia, jak je posuwasz.

    – Kiedy ja…

    No wiem, wiem. Ale wszystko przed tobą.

    Żeby wiedział co konkretnie, Natka przyciąga sobie jego dłoń do krocza.

    – Moja cipa cię pragnie, czujesz, jaka jest wilgotna?

    – Uhm… – tyle jest w stanie powiedzieć.

    – Nie puszczaj!

    Upewniwszy się, że Łukasz nie wypuści jej sromu z dłoni, Natka ustawia się za nim. A Ala przed nim, znów ze spuszczonymi majtkami. Dorka przygląda się z boku, jak Natka doprowadza chłopaka do następnego wytrysku. Wąska szparka Maleńkiej znów spływa spermą. Wszystko ląduje w majtkach.

    * * *

    Natka popycha Łukasza na łóżko.

    – Dorka lizała ci jajeczka? Nie? No to ja będę pierwsza.

    Dziś wszystko jest dla Łukasza nowością wszystko jest ten pierwszy raz. Język dziewczyny na jądrach sprawia cuda. Gdy wchodzi Majka, znów mu stoi.

    – Poznaj moją młodszą siostrzyczkę. Wiesz jak się przywitać?

    Natka robi miejsce siostrze. Łukasz, już pewniejszym ruchem, chwyta ją za cipę.

    – Niespodzianka – mówi Majka i zanim ściśnie mu jądra, wypuszcza z dłoni kostkę lodu.

    – Słyszałam, że jak sobie waliłeś konia u nas w łazience, to wyłożyłeś jaja na krawędź umywalki… Więc pomyślałam, że…

    Łukaszowi na taką szczerość mięknie. Ale tylko na chwilę – lodowaty dotyk na jądrach sprawia, że zapomina o wstydzie.

    – Chodź, teraz ja cię wydoję!

    Ala już czeka. Gdy Majka nie wypuszczając moszny chłopaka z dłoni ciągnie go do niej, odchyla majtki. Łukasz widzi nitki własnej spermy ciągnące się od cipki Ali.

    – Poproszę jeszcze – mówi Maleńka, a Majka spełnia je życzenie. W majtkach Ali ląduje kolejna porcja nasienia. Ala je podciąga i każe się pomacać w kroku. Przez te majtki. Łukasz przesuwa po nich palcami, sperma przesiąka przez materiał, zwilża mu te palce. Wchodzą DajDaj.

    – Witamy panny dojarki – śmieje się Dorka, a Łukasz, gdy już dochodzi do siebie na widok czekoladowych bliźniaczek, dochodzi do wniosku, że dziewczyna jest wyjątkowo słaba z matematyki. Przecież miały być dwie koleżanki, a to już czwarta i piąta… Ale nie zamierza narzekać.

    Bo jedna z tych bliźniaczek zlizuje mu właśnie spermę z palców, a druga z penisa… Znów czuje drgnienia w lędźwiach i zastanawia się ile jeszcze koleżanek Dorki ma zamiar go dziś wydoić.

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    * Grecja Rozdział 16  Bliźniaczki