Blog

  • Druga natura Agnieszki

    Nie dla każdego rozwód to koniec świata. Dla innych to właśnie początek nowej przygody. Na Agnieszkę właśnie czekało spełnienie marzeń. Zgarnęła co potrzebowała, córkę miała po swojej stronie, nie pozostało nic innego jak wyjechać do USA. Miała tam już zapewnioną pracę, dom i wszystko miało być zupełnie inaczej.
    Niestety życie szybko zweryfikowało jej amerykański sen. O pieniądze było ciężko, a z czegoś żyć było trzeba. Wylądowała na dość podejrzanym terenie. W okolicy było sporo gangusów. Dwie samotne białe kobiety przykuły ich uwagę. Tym bardziej, że Agnieszka pomimo swoich prawie 40 lat była nieziemsko seksowna, a jej 19-letnia córka, Dorota, praktycznie była młodszą kopią matki. 
    Gdy w jej drzwiach zjawił się Tyron, była w szoku. Zaproponował jej nieprzyzwoitą zabawę, jednocześnie oferując niezłe pieniądze. Tak stała się zwyczajną kurwą.
    Agnieszce po pewnym czasie zaczęło się podobać w jaki sposób się z nią obchodzą i jak ją traktują. Była niczym tylko upodloną dziwką. Podniecało ją to i nie mogła przestać. Ukrywała to przed córką, choć ta widywała ją w towarzystwie swoich czarnych sąsiadów, którzy ją obłapiali. Do niej również się przystawiali. Interesowała się seksem i wszystkim co z nim związane, ale nie podejrzewała, że spotka ją coś takiego.
    ——————————————————————————–
    We wtorkowy wieczór Agnieszka odebrała telefon od Tyrona:
    -Czołem blond szmato, wpadam dzisiaj, obyś była gotowa.-Będę gotowa jak zwykle panie Tyrone. Przygotuje się jak zwykle.-I tak ma być, zerżnę ten twój kurwi pysk dzisiaj jak nigdy.
    Rozłączył się. Aga poszła się umalować. Nie szykowała ubrań, przy Tyronie mogła nosić tylko szpilki. Gdy zbliżała się godzina o której miał przyjść, klęczała pod swoimi drzwiami naga. 
    Wszedł do jej domu jak do siebie. Poprawił fiuta i uderzył ją w twarz. Wyjął z dresów swojego kutasa i powiedział: 
    -Spragniona kurwo? Muszę się odlać!
    Agnieszka zbliżyła się i otworzyła usta. Ciepły strumień zalał jej twarz, wpływał do oczu, ust i nosa. Gdy miała pełne usta, połknęła wszystko i znów je otworzyła. 
    -Dzisiaj wpadną moi kumple. Nakarmimy cię naszą spierdoliną biała szmato. -Dziękuje panie Tyrone, to mój ulubiony posiłek. Błagam o pozwolenie na wyczyszczenie pańskiego fiuta.-Wyliż dokładnie. Uwielbiasz mojego czarnego naganiacza co?-Tak, panie Tyrone, uwielbiam jego smak i zapach. 
    Oblizała kapiący z czubka kutasa mocz i całego fiuta. Jego kutas powoli rósł, stając się znowu wielką pałą.
    -Przynieś swoja miskę suko. Ja rozsiądę się w salonie.
    Agnieszka przyniosła ją i ustawiła niedaleko nóg swego pana. 
    -Wiesz co masz robić stara ruro. Na co czekasz? A córeczka cię wyręczy?-Prosiłam, nie mieszaj…-Rozkazujesz mi? 
    Tyrone uderzył ją mocno w twarz aż odskoczyła. Splunął na nią i uderzył znowu. 
    -Coś ci pokażę blond framugo, ale masz błagać o wybaczenie.
    Upadła na kolana przed nim i zaczęła lizać jego stopy. On wyjął telefon i coś chwilę na nim szukał. Pokazał jej zdjęcie. To była jej córka, związana i zakneblowana. W okół niej stało kilku jego kolegów z wyciągniętymi kutasami. Agnieszka się przeraziła. 
    -Widzisz? Mamy ładniejszą kurewkę. Może twój stary zmęczony ryj już nam nie wystarcza.
    W jej oczach zakręciły się łzy. Wiedziała do czego są zdolni. Chwycił ją za włosy i wepchnął kutasa do gardła. Rżnął jej gardło, ona jedynie charczała i dusiła się. Podłoga pod nią robiła się mokra od śliny. Gdy miał dochodzić wyciągnął kutasa i strzelił ją w pysk. Spuścił się do miski obok. Sperma lała się długo. 
    -Obliż szmato ładnie i possij mi jaja. Zamieszaj w nich spermę, żeby lepiej wypływała. Trzeba przygotować jedzenie.
    Jego kutas lśnił od jej śliny. Wielki i pulsujący. Zlizywała wypływającą resztkę spermy. Jej smak, to dlatego się kurwiła. Uwielbiała połykać i smakować ich spermę. Zaczęła lizać jego spocone jądra, jego kutas odpoczywał na jej twarzy. Makijaż już mocno się jej rozjeżdżał. Łzy dodatkowo go niszczyły. Chwycił ją za kudły i podniósł. Przełożył przez poręcz fotela i bez skrupułów wsuwał kutasa w dupę. Agnieszka zawyła, posuwał ją od razu mocno i bez litości. Przy tym mocno bił po pośladkach, czasami nawet uderzał w twarz gdy się odwróciła. Gdy znów miał się spuścić, wyciągnął i zrobił to do miski jak wcześniej. Aga łapała powietrze i dochodziła do siebie, z obolałą dupą. Tyrone usiadł na fotelu i uniósł w górę nogi.
    -Dalej brudna niebieskooka szmato. Całuj dupsko swojego pana. Powiedz jak bardzo to lubisz.
    Agnieszka zbliżyła twarz i wysunęła język liżąc jego tyłek, nosem lądując w jego jądrach. Uwielbiał gdy próbowała coś wtedy mówić dlatego kazał jej chwalić jego zad. Lizała i bełkotała przez dłuższą chwilę. Do domu otworzyły się drzwi. Słychać było śmiechy. Do pokoju weszło trzech kolegów Tyrona i wprowadziło nagą Dorotę, widać po niej było, że już ją złamali. Tyrone kiwnął głową a ci podeszli do miski i wszyscy po kolei spuszczali się do niej. Agnieszka nie mogła powstrzymać łez. Jej córka też została dziwką dla czarnuchów. Stanął obok niej, kładąc jej kutasa obok policzka. 
    -Patrz Aguś, narzekałaś, że nie masz co dać do jedzenia swojej córce. To my załatwiliśmy jej pożywny posiłek. 
    Jeden z kolegów rzucił Dorotę na kolana i przysunął jej głowę do miski. Dziewczyna posłusznie zaczęła chłeptać spermę z miski jak pies. 
    -Widzisz jak jej smakuje, pokaż nam mała dziwko jakie dobre.
    Dorota uniosła głowę i bawiła się spermą w ustach przez chwilę po czym połknęła i oblizała usta. Po czym dodała:
    -Jest bardzo smaczne proszę pana. I bardzo pożywne.
    Zaczynają się śmiać. Tyrone podchodzi do Doroty i spokojnie leje jej do ust. 
    Młoda spija wszystko, dziękuje za drinka i wraca do chłeptania spermy z miski.
    -No dalej stara szmato, jedz i ty. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga

    Może napiszę dalej jak się spodoba

  • Markiz de Cypre (Czesc 2)

    Odtąd Kasia została nową ulubioną kochanką Cypriana. Wraz z siostrą była osobą z którą najbardziej lubił się piepszyć. Wprowadził ją w świat najrozmaitszych fetyszy i perwersji. Zwykle przyjmował w stosunku do niej rolę dominującą, ale masochistyczne popędy chłopaka też wkrótce dały o sobie znać. Poczuła się nieco zaskoczona któregoś dnia w czasie, gdy Cyprian usiłował ją “trochę zgwałcić” (jak mawia pewien polski polityk), dobierając się do niej w trakcie gry wstępnej. Tym, co ją zdziwiło było to, że kiedy po otrzymaniu przez Cypriana mocnego klapsa w tyłek, kopnęła go, to on zamiast jeszcze agresywniej i energiczniej się do niej dobierać, upadł na podłogę i począł krzyczeć –  “Proszę moja pani, nie bij mnie!”. Kasia odebrała to słusznie jako zachętę do dalszego kopania Cypriana – czołgającego się i zaraz znów upadającego pod siłą kopnięć Kasi. W trakcie tychże niecnych zabaw, w pewnym momencie, Cyprian wsunął Kasi w dłoń karteczkę. Wtedy na chwilę przestała kopać Cypriana i rzuciła na nią okiem. Zawierała ona ogólne wytyczne, co ma z nim teraz robić. Po króciutkiej przerwie, Kasia przyklękła nad swym “niewolnikiem” i zaczęła go mocno okładać pięściami po klacie. Robiła to tak mocno, że Cyprian zaczął mieć problemy ze złapaniem tchu. Zaraz też dziewczyna zniknęła i po chwili powróciła do pokoju w kompletnym stroju dominy w obcasach o długaśnych szpilkach. Ubrana była seksownie. Strój podkreślał jej piękne zgrabne nogi i uda. Jednocześnie ubiór ten zasłaniał tyłek, piersi (co nie oznacza, że nie miał dekoltu) i cipkę, gdyż “niewolnik” jako niewolnik nie zasługuje na aż takie widoki. Przyniosła ze sobą także różniste akcesoria, takie jak pejcze i kajdanki, których zaraz użyła, krępując za plecami ręce Cypriana, uprzednio zdzierając z niego bluzkę. Po chwili podniosła go za włosy do góry, by zaraz pchnąć go na ziemię. Ponieważ Cyprian ręce miał skute, to nie mogąc zamortyzować upadku, spadł prosto na twarz, uderzając nią mocno o ziemię i prawie wybijając sobie część zębów.

    – Teraz na czworaka!

    – W porządku śmieciu, a teraz powiedz o sobie, że jesteś nic nie wartą kupą cuchnącego gówna.

    Cyprian posłusznie powtórzył. Zaraz potem Kasia z całej siły kopnęła go w tyłek. Zaczęła gwałtownie ściągać mu spodnie (skarpet nie musiała, gdyż ich zwyczajnie nie nosił; ona tak samo). Kiedy został już w samych obcisłych bokserkach opinających jego seksowny i idealnie wyrzeźbiony męski tyłek, zdzieliła go po nim pasem od jego własnych spodni. Następnie rąbnęła go owym pasem także po łbie, że aż chłopakowi porządnie zakręciło się w głowie.

    – Trzymaj dupsko w górze! – Kasia coraz bardziej wcielała się w swoją rolę. Odczuwała też w związku z tym ogromną ekscytację. Nigdy wcześniej w trakcie trwania jej pikantnej relacji z Cyprianem, nie było jej dane odgrywać takiej roli. Zawsze to on klepał ją i lał pasem po tyłku, podduszał, wiązał, trzymał na smyczy w sensie dosłownym itp. Teraz to ona pierwszy raz całkowicie przejęła kontrolę i korzystając z okazji musiała się koniecznie przekonać, jak daleko może się posunąć w tym, co teraz robi.

    – Dobrze, teraz masz je tak właśnie trzymać uniesione – zaraz spadło pierwsze uderzenie pejczem na wypiętą pupę chłopca, potem następne i następne. Kasia biła coraz mocniej. Zaraz chwyciła bokserki Cypriana i zwęziła mu ich materiał na tyłku, wciskając mu go między pośladki, tak że jego majtki teraz przypominały stringi. Widoczne było również coraz więcej czerwonych śladów uderzeń na jego tyłku. W następnej przerwie między uderzeniami, Kasia odsunęła materiał spomiędzy “bokserkowych stringów” na bok tyłka, ujawniając go w całej okazałości. Z całej siły uderzyła go w pupę otwartą dłonią. Zaraz też z powrotem rozłożyła mu materiał bokserek na całą powierzchnię tyłka, ale za to obsunęła je nieco w dół, odsłaniając mu kawałek rowka. Potem znowu go biła, jeszcze bardziej zsuwała bokserki, dalej biła. W ten sposób dozowała sobie przyjemność w stopniowo coraz większym upokarzaniu swego chłopaka. W pewnym momencie majtki miał już zsunięte z połowy tyłka:

    – Teraz powiedz nędzny niewolniku, ilu facetów dymało cię w dupsko i penetrowało twój czekoladowy tunel.

    Cyprian zgodnie z prawdą odpowiedział:

    – Chyba dziewięciu albo dziesięciu pani.

    – Nie wstyd ci?! – mówiąc to Kasia całkiem zsunęła mu z tyłka bokserki.

    – Jesteś zwolennikiem wielofunkcyjnych odbytów?! To odrażające! Przez takich, jak ty nasza cywilizacja upada! Chyba zdajesz sobie sprawę z tego do czego przede wszystkim służy ten narząd?

    Uderzenia ustały, a Kasia podeszła do chłopaka. Rozchyliła mu pośladki i przypatrując się jego kakaowemu oczku, rzekła (zresztą zgodnie z prawdą):

    – Ta dziurka nie jest pierwszego użytku – jej palec począł się w niej zagłębiać, jednak uprzednio włożyła rękawiczki, bo przecież domina nie mogłaby sobie w tak haniebny sposób ubrudzić rąk.

    – Wprawdzie nie jest na szczęście mocno rozepchana, ale że dziewicza też nie jest, to widać od razu – mówiąc to zdjęła mu majtki całkiem. Teraz był już całkowicie nagi. Rozchyliła mu nogi i chwyciła od tyłu za genitalia. Ciągnęła je mocno do dołu. Cyprian teraz wył z bólu.

    – Ty obleśny zboczuchu. Za te wstrętne seksualne odchyły musi cię spotkać stosowna kara.

    Wstała i zamaszyście kopnęła chłopaka, celując prosto między nogi. Cyprian zaś wrzeszcząc upadł na podłogę i mocno skulił się w sobie, starając się instynktownie ukryć swe klejnoty przed okrutną dominą – Kasią, która jeszcze niedawno była jego całkowicie uległą suczką.

    – Twoje genitalia zasłużyły na taki los. Twój odrażający fiut zapewne jest nośnikiem bakterii “Enterococcus faecalis” od tych wszystkich sraczy, które posuwał, jakby były ciasnymi cipkami.

    -Teraz liż mój obcas. Pewnie w twojej gębie i tak roi się od bakterii przez trenowanie “z dupy do ryja”.

    Jak domina rozkazała, tak Cyprian zrobił. Do końca dnia był niewolnikiem Kasi. Pluła na niego, kopała, popychała go, wiązała. Ostatecznie chłopak spędził noc w budzie dla psa, uprzednio jedząc kolację złożoną z psiej karmy w misce. Kasia z kolei wykończona po intensywnej zabawie, zdjęła strój dominy i naga położyła się do łóżka. Miała wyjątkowo błogi sen. Śniła, że posuwa Cypriana wielkim dildem w tyłek. On ma potem problemy z nietrzymaniem stolca i musi mu zmieniać pieluchy, jak małemu bachorowi. Dziewczyna wreszcie obudziła się z wilgotną myszką. Czuła na niej czyjąś dłoń. Gdy uświadomiła sobie, że owa dłoń do niej nie należy, natychmiast całkiem wyrwała się ze snu. Otóż w jej łóżku nagi Cyprian pakował jej do cipki paluchy i to w takiej liczbie, jak nigdy wcześniej. Poczuła ból i jęknęła. Wtedy chłopak wpił jej się w usta i począł grzebać jej w nich swoim językiem. Kasia próbowała go odepchnąć zwłaszcza, że zapach z jego ust delikatnie mówiąc nie był przyjemny. Pomyślała, że musiał nie umyć z rana zębów, a wczoraj przecież na kolację zjadł sporą porcję karmy dla pieska.

    – Cuchniesz! Odsuń się ode mnie!

    On jednak nie zamierzał. Pragnął się zrewanżować za wczorajszy dzień. Odzyskać swą męską godność i poczucie dominacji. W końcu Kasia zmuszona była poddać się jego namiętnym śmierdzącym pocałunkom. Wręcz zaczęła z tego czerpać swego rodzaju przyjemność. Kiedy skończył się z nią lizać, brutalnie zrzucił ją z łóżka. Gdy Kasia podniosła głowę z podłogi, to powtórzył z nią to, co kiedyś zrobił z siostrą na oczach matki. Kilkukrotnie spoliczkował dziewczynę, a następnie przyciągnął ją z całej siły za włosy do swego przyrodzenia, wpakowując je w jej usta. Ono także nie było myte od wczoraj rana. Odór fiuta składał się ze smrodu moczu i potu. Pod napletkiem miał ponadto nieco sera zmieszanego ze srajtaśmą. Kasia musiała wszystko zlizać. Zanim jednak skończyła Cyprian się odwrócił i kazał jej wyczyścić także swój brudny tyłek. Jej język buszował po niewielkiej, acz obecnej skorupce zaschniętej kupki Cyprka. W początkowej fazie ich romansu pewnie jako niedoświadczona, puściłaby pawia. Teraz już nawet nie miała odruchu wymiotnego. Na koniec znowu jaja i kutas znalazły się w jej ustach, wytryskając dużą ilością bielutkiego ejakulatu, który oczywiście połknęła, a resztę zlizała. Teraz chwilę leżeli sapiąc obok siebie, aż Cyprian zaproponował wspólny prysznic. Po chwili byli razem w łazience i wzajemnie się namydlali, z uczuciem pieszcząc się i całując.

    – Kocham cię!

    – Ja ciebie też! Fajnie czasem zachowywać się tak trywialnie – skwitował Cyprian.

    – Wiesz kochanie, musiałem ci zrobić, to dzisiaj z rana. Zauważyłaś pewnie, że zanim w ogóle pozwoliłem ci na taką zabawę w dominę, to minęło trochę czasu. Musiałem poczuć, że to ja mam kontrolę nad wszystkim i że pomimo tego na co ci wczoraj pozwoliłem, pozostaniesz moją kobietą, a nie ja twoim facetem. Dodatkowo o poranku musiałem się odkuć, by odzyskać wiarę w siebie i pełne poczucie własnej wartości.

    – Mój seksowny brutal – Kasia mówiąc to lizała i podgryzała mu sutki.

    – Chciałbym też zrobić imprezę. Pamiętasz, jak mówiłem ci o moim zboczonym wujku?

    – No.

    – Tak więc chciałbym zrobić imprezę z udziałem moim, jego, twoim i mojej siory. Mym marzeniem jest, by udało mi się zszokować takiego starego perwerta i jebakę. Poza tym nie jest znowu taki stary. Jak na swój wiek, to wygląda przyzwoicie. Wiem, że zawsze chciał wydymać moją siostrę. Nie powiedział tego wprawdzie wprost, ale wiele razy zauważyłem, jak ślinił się na jej widok. Parę razy, gdy se podpił, to nawet klepnął ją w tyłek. On nie wie jednak, jaki ze mnie naprawdę gość. A już na pewno nie zdaje sobie sprawy, że ze mnie taki zbok, który posuwa swoją siostrę, masę innych dziewczyn, a nawet facetów.

    – Myślisz, że jak on by to przyjął?

    – Oczy mu pewnie wyjdą z orbit ze zdumienia, ale mimo to myślę, że zaakceptuje sytuację. Ba, będzie w siódmym niebie!!!

    – Wiem, że polubiłaś moją siostrunię. Ładnych parę czy paręnaście razy lizałyście się i strzelałyście sobie minetkę.

    – To fakt. Twoja siostra jest bardzo ponętna. Bardzo sexy. Nie dziwię się w sumie, że ją posuwasz kazirodco ty jeden zasrany!

    – Więc wasze ciągotki do siebie będą miały kluczowe znaczenie w czwartkowym ujawnieniu i podjudzeniu libertyństwa mojego drogiego wuja.

    – A więc masz jakiś niecny sekretny plan? Powiedz mi jeszcze, ile on ma lat?

    – Właściwie to już pięć dych na karku, ale wygląda gdzieś na 35.

    – Dogadałeś już wszystko z siostrą?

    – Jasna sprawa. Tylko z tobą muszę jeszcze obmówić pewne szczegóły.

    ==

    Był czwartkowy wieczór. Dorotka (siostra Cypriana) i Kaśka wymalowały się i ubrały w krótkie bluzeczki odsłaniające brzuszek, obcisłe leginsy (pod spodem ubrały skąpe koronkowe majteczki) uwydatniające ich smakowite tylne kształty oraz szpilki. Zbliżała się godzina 20 i wujek wkrótce miał się pojawić. W pewnym momencie zadzwonił dzwonek. Kasia z Dorotką natychmiast podbiegły do drzwi, by je otworzyć. Wtedy ujrzały Antka – zbereźnego wujaszka Cyprka i Kaśki. Był wysokim i jak na swój wiek atrakcyjnym facetem. Włosy miał jeszcze ciemniejsze od Cypriana. Ubrany był w elegancką koszulę.

    – Witam panie! – powiedział, zgrywając gentlemana i wszedł do środka. Zaraz po domu rozszedł się intensywny zapach jego perfum.

    – Przejdźmy tam – powiedziała Dorota i razem z Kaśką poszła w stronę salonu, gdzie czekał na nich Cyprian i gdzie grała już głośna muzyka. Antoni podążał za nimi, wgapiając się w ich tyłeczki, które w wyniku seksownego chodu dziewcząt niezwykle apetycznie się poruszały. Stary libertyn zaczął stopniowo się napalać na dwie laseczki, zwłaszcza że był absolutnym fetyszystą damskich pupeczek i uwielbiał wszelkie analne igraszki. Nastrój mu jednak nie dopisywał za bardzo, gdyż przekonany był, iż nie będzie mu dane przelecieć tych cudnych okazów rodzaju żeńskiego, a zwłaszcza swej siostrzenicy. Pocieszał się myślą, że może przynajmniej uda mu się uwieść Kaśkę, choć zaraz i te myśli od siebie odganiał, bo przecież Kasia była dziewczyną Cyprka. Miał do niego pewien żal, że naraził go na takie pokusy z którymi możliwe, że nic nie będzie mógł zrobić.

    – Witam wujku! – przywitał się Cyprian, szczerząc się do swojego ulubionego wujcia. Koszulę miał częściowo rozpiętą, ukazywała więc część jego nagiego apetycznego torsu. Na brzuchu widoczny miał kaloryfer, aczkolwiek nie nadmiernie wyrzeźbiony, dzięki czemu wyglądał wręcz idealnie.

    – Zapraszamy do tańca – powiedziały Kasia z Dorotką, po czym zaciągnęły facetów na parkiet. Na cały dom rozlegała się muzyka w stylu lat 80-tych, czyli ulubiona wuja Antka. Bawiące się towarzystwo popijało wino i miodowe piwo. Nie zamierzali jednak całkiem się upijać, a przynajmniej Cyprian z dziewczynami, by alkohol nie stępił im wrażliwości na bodźce, co owego dnia byłoby wyjątkowo niepożądane. W miarę rozkręcania się domówki, tematy rozmów stawały się coraz bardziej lubieżne. Rozmawiali teraz o seksie, różnych fetyszach i perwersjach.

    – Jak miałem 12 lat… – Cyprian zaczął nawijać – …to odkryłem u siebie skłonności sado-maso, przy czym bardziej sado niż maso. Najbardziej fantazjowałem na temat wymierzania kar seksownym, nagim i wypiętym dziewczynom o ponętnych pośladkach. Marzyłem o tym, by zrobić im z nich kotlecik. W ogóle tyłek to jedna z najbardziej podniecających części ludzkiego ciała. Nieprawdaż wujku?

    – No, nie zaprzeczę, nie zaprzeczę – Antek mówiąc to, aż się zaślinił.

    – Pupa jest czymś piekielnie podniecającym po pierwsze z powodu kształtów. Gdyby nie one, to na pewno straciłaby sporą część swego uroku. Lecz jednak, to nie wszystko. Przecież, gdy rozchyli się pośladki, to… – Cyprian na moment przerwał i począł się oblizywać, przymykając oczy. Jego dłoń zaś powędrowała ku pupie Kasi, co nie umknęło uwadze Antoniego. Po chwili ciągnął dalej swe sprośne rozważania:

    – …to ukaże się nam urocza dziurka. Wejście do wymarzonego cieplutkiego czekoladowego tunelu. Powinien też być ciaśniutki. Takie rozepchane dupska zarówno wizualnie są obleśne, jak i nie sprawiają mężczyźnie odpowiedniej satysfakcji podczas ich penetrowania. Trzecim elementem za który uwielbiam dupeczki, a za wspomnienie którego przez wielu zostałbym uznany za obleśnego zboka jest świadomość ich podstawowego celu biologicznego. Świadomość, że spomiędzy ślicznych pośladeczków od czasu do czasu wydobywają się substancje w formie stałej, ciekłej i gazowej o przykrym zapachu, dla wielu jest pewnie odstręczająca i woleliby, żeby pupeczki nie robiły takich rzeczy. Większość ludzi chyba jednak zwyczajnie ignoruje ten fakt i rozdziela całkowicie od siebie kwestię wypróżniania i puszczania bączków od kwestii seksualnej. Ja tego nie robię. Dla mnie one obie wzajemnie we wspaniały sposób się uzupełniają. Natomiast ten kontrast o którym wspomniałem (śliczny tyłeczek vs. srająco-pierdzący tyłeczek) sprawia, że ta część ciała jest dla mnie absolutnie niesamowita. Uwielbiam widok pięknych kobiecych i męskich pośladków i odbytów. Pragnę je macać, palcować, wąchać, rżnąć, klepać, lizać i wwiercać się językiem w kakaową dziurkę. Uwielbiam także, jak mi ktoś robi podobnie.

    Cyprian miał już pokaźny wzwód. Podobnie Antek – wydawało się, że zaraz wyjdzie z siebie. Wtedy Cyprian dał dziewczynom znak i w tym momencie Kasia z Dorotką zaczęły się pieścić. Robiły to coraz namiętniej. Wsadzały sobie rączki między nogi. Po chwili usta obu dziewcząt zbliżyły się do siebie, a następnie połączyły w bardzo mokrym pocałunku. Spijały nawzajem swoją ślinkę, a ich języki rozkosznie się miętosiły. Antoniemu szczęka opadła, oczy się mocno wybałuszyły. Miał już taką erekcję, że musiał sobie poprawić penisa w majtkach. W wyniku tego część jego główki zaczęła wystawać ze spodni, co oczywiście wszyscy zaraz zauważyli. Po kilku minutach lizania i pieszczenienia się nawzajem, dziewczyny przestały.

    – Postanowiłyśmy, że spełnimy twoją fantazję Cypruś – powiedziała Kasia.

    – A ty wujku? Ciebie też kręcą takie rzeczy? – mówiąc to Dorotka zwilżyła sobie w ustach paluszek i delikatnie musnęła nim główkę penisa Antka, wystającego ze spodni, a następnie wypięła tyłeczek, podstawiając mu go niemal pod samą twarz, klepnęła się po nim parę razy i uroczo pierdnęła. Wujek totalnie zaskoczony, skinął lekko głową na potwierdzenie.

    – No to bierzcie się do roboty chłopcy – powiedziały chórem dziewczęta, opierając się o biurko i wypinając się w ich kierunku.

    – No dalej – potrząsnęły seksownie tyłeczkami.

    Cyprian z wujkiem jednak nie ruszyli się z miejsca. Antoni wyraźnie czekał na pierwszy ruch ze strony siostrzeńca.

    – Aha! O to wam chodzi! Jeszcze wam mało!? – mówiąc to Dorotka opuściła leginsy, a następnie majteczki. Zaraz poszła w jej ślady Kasia.

    – No wujku. To bierzemy się do roboty.

    Cyprian wstał, a po nim Antek. Chłopak wyjął pas za szlufek spodni. Podobnie zaraz postąpił wujek. Cyprian podszedł do Kasi i zamachnął się, lecz nie uderzył.

    – Chwileczkę – powiedział.

    – Po co tak od razu z grubej rury. Najpierw trzeba w ten sposób – mówiąc to, odłożył pas na biurko i począł okładać pupę Kasi solidnymi siarczystymi klapsami. To samo zaczął robić wujek z tyłkiem swej siostrzenicy. Po chwili pupy obu dziewcząt pulsowały na czerwono. Wtedy Cyprian z Antonim przejechali swoim dziewczynom dłonią po pośladkach i pomiędzy nimi, jakby chcieli zebrać z nich esencję. Powąchali swe dłonie, upajając się zapachem dziewczęcych pup. Zaraz też dali sobie je poniuchać nawzajem – Antek zaciągał się zapachem pupy Kasi z dłoni Cypriana, a Cyprian wonią siostrzanej pupy z dłoni wujaszka. Dali również powąchać swe dłonie obu dziewczynom. Każda z nich ją polizała, po czym Kasia z Dorotką pocałowały się z języczkiem i z dużą ilością śliny, mając w ustach smak esencji swych tyłków. Potem nastąpiła dalsza bardziej drastyczna część “kary”. Tym razem już z udziałem pasa. Pas Cypriana uderzał o pupę Kaśki, a pas Antka o pupę Doroty. Pośladki ślicznie falowały pod wpływem tych uderzeń. Zadki dziewcząt stawały się coraz bardziej zmasakrowane. W pewnym momencie powiedziały:

    – Przepraszamy! Już będziemy grzeczne.

    Uderzenia ustały, a Cyprian rzekł:

    – No to wujku, czas na dalszą część zabawy. Po wypowiedzeniu tych słów, chłopak kucnął i przyssał twarz do tyłka swojej drogiej Kasi. Lizał go, wąchał, nie mogąc się od niego oderwać. Podobne sprośności wyczyniał wujek z pupą Dorotki. Gdy wreszcie Cyprianowi udało się oderwać od wyśmienitego tyłka, to począł majstrować przy rozporku. Wyjął penisa i zaczął jedną ręką się onanizować. Drugą zaś robił palcówkę czekoladowej dziurce Kasi, która była mokra od jego śliny. Co chwilę też znowu lizał zarówno jej słodziutką dziurkę, jak i pośladeczki. Zaraz też zszedł niżej, rozchylając kasine zgrabne nóżki i jego język począł szusować po milutkiej brzoskwince Kasi, która uwalniała coraz więcej soczków. Jednak cipeczka Dorotki była jeszcze bardziej mokra. Wujek wręcz ją pożerał, nie pozwalając skapnąć ani odrobinie nektaru na podłogę. Cyprian z Antkiem grzebali oczywiście również, co pewien czas w piczkach swych dziewczynek, następnie dokładnie wylizując paluszki. Dawali je sobie również oblizywać wzajemnie, by skosztować także soków drugiej z lasencji.

    – To teraz czas na mistrzowski finał – Cyprian udał się do kuchni i przyniósł na palcach obu rąk nieco masełka. Wpakował dwa palce prawej ręki w pupę Kasi, a palce lewej w tyłek siostry. Poruszył kilka razy palcami w dwóch kakaowych tunelach. Ściągnął całkiem spodnie, bokserki i koszulę, a następnie włożył fiuta między pośladki Kaśki, wchodząc jej do odbytu. Razem z wujkiem teraz posuwali w tyłek dwie prześliczne i zgrabniutkie nastolatki. Po chwili nastąpiła zmiana i posuwali swe dziewczęta w cipeczki. W międzyczasie one wciąż wkładały sobie języczki do ust, liżąc się. Zaraz zamienili się dziewczynami. Teraz Cyprian posuwał swą siostrę w dupkę, a Antoni jego dziewczynę. Ich pały spenetrowały również cipki dziewcząt “z zamiany”. Na koniec powrócili do pierwotnych konfiguracji tj. Cyprian piepszył tyłek Kasi, a Antek Dorotki. Teraz oprócz lizania dziewczynki dodatkowo pieściły swoje kwiatuszki. Po chwili kolejne osoby z towarzystwa zaczęły dochodzić. Najpierw doszedł Cyprian, wytryskując w pupę Kasi, następnie Kasia, potem Dorotka, a na końcu wujek wpakował swój pokaźny ładunek spermy w dorociną dupkę. Po chwili sapania, leżąc na dziewczynach, Cyprian z Antonim wyjęli swe penisy z kakaowych dziewczęcych dziurek. Przy ich wyjmowaniu, zwłaszcza pomiędzy kutasem Antka, a pupą Dorotki, pociągnął się spory sznureczek nasienia. Sperma wyciekała powoli dziewczynom z tyłków. By szybciej się jej pozbyć Cyprian powiedział im, by wypychały ją swoimi odbytami. Dziewczęta zaczęły to robić. Jednak przez uprzednie zjedzenie gołąbków przygotowanych przez Cypriana na obiad (zrobienie właśnie takiego dania dla dziewczyn przez flatufila Cypriana oczywiście nie było przypadkiem) Kasia i Dorotka wypychając odbytami nasienie, zaczęły puszczać urocze głośne bączki. Sperma zaś (zwłaszcza z tyłka Dorotki) zdawała się wylewać z nich bez końca. Cyprian i Antek na ten widok ponownie się podniecili. Zanim jednak dziewczyny wzięły im do ust, to wzajemnie zlizały sobie z pup niemałą resztę nasienia. Całowały się, międląc i przekładając sobie ejakulat z buzi do buzi. Na koniec zlizały z fiutów swych facetów, które uprzednio penetrowały ich tyłki, resztę nasienia przy okazji stawiając je im znów na baczność. Długo musiały im ssać. Jednak w końcu Cyprianowi i wujkowi udało się znowu dojść. Dziewczęta nabrały spermy w usta i ponownie się lizały, mieszając ejakulaty obu facetów. Na koniec zabulgotały spermą w swych gardłach, jak wodą przy myciu zębów i wszyściutko połknęły. Cdn.


    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • MW-Interwal Rozdzial 34 Smoczki dwa

    Spóźniona na powitanie Febe Kaśka zastaje przed furtką dwóch nieznanych jej chłopców. Na oko w wieku Ali.

    – A wy czego tu szukacie?

    – My…

    – Eee…

    – Jesteście zaproszeni?

    – Bo ta dziewczyna… Ona…

    Kaśka oczywiście nie wie, która z jej koleżanek wynalazła tych dwóch. Nie wie nawet jak bardzo się myli w swych przypuszczeniach. Więc brnie dalej.

    – I co? Odwaga was opuściła? Skoro już tu jesteście, to właźcie!

    I Kaśka, uchyliwszy furtkę, wpycha ich bezceremonialnie przed sobą. A zatrzasnąwszy – zrzuca sandałki i sukienkę. Chłopakom gały wychodzą na wierzch, bo Kaśka nic więcej do zdjęcia na sobie nie ma.

    – A wy co? Cipki na własne oczy nie widzieliście?

    Widzieli. Raz. Jedną. Jakże różną od tej Kasinej. Oczu nie mogą oderwać od tych frędzli. Bo też srom Kaśki jest imponujący, bujne, smoliście czarne futerko na wzgórku łonowym nie sięga cipy i zwisających z niej obfitych warg sromowych dziewczyny. W odpowiedzi na jej pytanie przenoszą wzrok wyżej, na cycki. Kaśka czuje się doceniona.

    – Na co czekacie? Nie znacie zasad?

    Cielęcy wzrok obu chłopców przekonuje ją, że nie znają.

    – Tu się wszyscy już przy furtce rozbierają!

    Jest ciepło, chłopcy mają na sobie luźne, kolorowe spodenki. Lecz w kroczu materiał jest napięty; Kaśka nie może się powstrzymać i ściska oba maszty podtrzymujące te namiociki. Ściska, puszcza i cofa się o krok. Ponagleni w ten sposób młodzieńcy rzucają się zrzucać ubrania i oczom dziewczyny ukazują się dwa nieduże, sterczące zawadiacko prącia.

    – Tak już lepiej. No dobrze, chodźmy, bo się późnimy na przedstawienie.

    I Kaśka rusza przodem. Nie musi się oglądać, wie, że jej tyłek pociągnie ich za sobą niczym magnes.

    * * *

    Przy basenie są wszyscy. Jedna Febe o tym nie wie, pojękuje to ciszej, to głośniej eksperymentując z wibratorem i nie wiedząc, że właśnie daje publiczny występ. Choć właściwie może się tego po nas spodziewać.

    Na widok nadchodzącej Kaśki połowa widzów kładzie palec na ustach. Druga połowa unosi brwi na widok jej asysty. Ja również. Skąd ona ich wytrzasnęła? Skąd się wzięli, wie tylko Febe, ale akurat ona jedna ich nie widzi. Oni natomiast nie wiedzą, gdzie oczy podziać. Tyle nagich dziewcząt! I facetów. Choć akurat facetami nie są zainteresowani. Gdy rozsuwamy się robiąc im miejsce, wreszcie mają znajomy widok. To znaczy dziewczynę poznają, widok wibratora grasującego w jej cipie jest dla nich absolutnie egzotyczny. Nie mogą się powstrzymać. Onanistyczne praktyki powstrzymuje Kaśka, obaj dostają po łapkach.

    – A fe! Be! Nieładnie tak!

    Obaj czerwienieją zawstydzeni, a Kaśka tłumaczy:

    – Wasza sperma należy do dziewczyny, która was tu zaprosiła.

    – No właśnie, kto was zaprosił – wtrącam.

    – E… no właściwie to nikt. Przyszliśmy za nią – pokazują na Febe.

    – No to…

    – Pomogliśmy jej się tu dostać – dodaj szybko drugi.

    – I stali, jak te dupy wołowe pod furtką,  myślałam… – zaczyna tłumaczyć Kaśka.

    – To teraz myśl, co z nimi zrobić.

    – Czyli wychodzi na to, że ja ich zaprosiłam!

    Szeroki uśmiech nie schodzi jej z buzi, gdy klęka i chwytając chłopców za pośladki zagarnia ich ku sobie. Wciąż sztywne prącia niemal się stykają.

    – Pamiętacie, co wam mówiłam o waszej spermie?

    I nie czekając na odpowiedź bierze je oba na raz do ust. Chłopcy nie wstydzą się siebie nawzajem, nie jeden raz trzepali przy sobie albo i sobie nawzajem, więc nie przeszkadza im, że ich  kutasy ocierają się o siebie w ustach dziewczyny. Nic nie hamuje ich podniecenia, nawet liczna widownia. Bo Kaśka właśnie odebrała show Greczynce. Na chwilę. Ale Febe tego nie zauważa. Właśnie szczytuje i jest teraz w swoim własnym świecie. No i ma zawiązane oczy. Tymczasem…

    – Fajne lody.

    – Cztery gałki! – Lola ma oczywiście na myśli jądra chłopców. Kaśka, która wcześniej o tym nie pomyślała, bierze te gałki w dłonie, pociera, masuje… Na skutek nie trzeba długo czekać. Obaj szczęśliwcy się prężą, a Kaśce sperma spływa na brodę z niedomkniętych ust. Trudno je domknąć na dwóch chujach na raz.

    Wciąż sztywne, wysuwają się z buzi Kasi, gdy ta odchyla głowę. Uśmiecha się lubieżnie do chłopców i oblizuje. A potem bierze delikatnie każde prącie w dwa palce i też oblizuje. Zjeżdża językiem niżej, wylizuje im te gałki, gładkie i wciąż obkurczone. Znów przytrzymuje chłopaków za tyłki, wciąż sterczące chujki ślizgają się po jej policzkach, gdy buszuje językiem u ich podstawy. Trudno oderwać wzrok od tych wyczynów, ale gdy mi się udaje, na twarzach chłopców widzę cielęcy zachwyt.

    Kaśka też to dostrzega, gdy w końcu wstaje. Sama również jest zachwycona.

    – Pewnie pierwszy raz ktoś wam obciągnął? – pyta, nie wypuszczając z rąk swojej podwójnej zdobyczy.

    – Uhmmm… tak!

    – I nigdy sobie nawzajem nie obciągaliście? – drąży dalej. I ściska w dłoniach te fiutki.

    – Nie… tylko ręką…

    I w ten sposób na jaw wychodzi ich tajemnica ich wspólnych wypraw do lasu. Momentalnie purpurowieją, ale Kaśka się tym nie przejmuje.

    – Musicie kiedyś o tym opowiedzieć.

    – Albo pokazać – wtrąca Natka.

    Na samą myśl, że mieliby sobie nawzajem trzepać na oczach nas wszystkich, chłopcy wymiękają.

    – No i zobacz, co zrobiłaś! – Kaśka ściska w dłoni dwie sflaczałe pytki, ale bez efektu. Pomaga dopiero Majka. Nie widziała jeszcze chłopaków, była zajęta z tatusiem. Zagląda teraz siostrze przez ramię.

    – Jakie fajne smoczki! Possałabym…

    – Najpierw się przywitaj. – I Kaśka ustępuje jej miejsca.

    Nietypowe powitanie w wykonaniu ślicznej, długowłosej, wszędzie blondynki robi swoje. Chłopcy zerkają to na roześmianą buzię, to na jędrne stożki piersi, to na bujne loczki na łonie. Płaski brzuszek dziewczyny ich nie zasłania, nawet, gdy Majka stoi całkiem blisko, gdy tak im ściska jajeczka na dzień dobry. I czeka…

    – Musicie złapać ją za cipę, tak się tutaj witamy – podpowiada Natka teatralnym szeptem i podstawia swoją. Chłopców jest dwóch, a cipa Majki tylko jedna.

    Choć wrażenia są skrajnie różne – jeden z chłopców trzyma w dłoni włochatą picz Natki, a drugi lepkiego od spermy, śliskiego pieroga Majki, efekt jest jeden – oba „smoczki” szybko dźwigają się z chwilowego upadku.

    – No tak już lepiej – chwali Natka.

    – Sperma tatusia – chwali się Majka.

    – Aaaaa… krzyczy Febe. Co z miejsca przyciąga naszą uwagę. Otaczamy leżak ciasnym kółeczkiem.

    Febe już tylko ciężko dyszy. Napięte mięśnie się rozluźniają, ściśnięte uda rozjeżdżają, ręce opadają, pozostawiony samopas wibrator cichutko pobzykując wysuwa się powoli z pizdy Greczynki. Nie możemy oderwać od niego oczu; od niego i od tej pizdy. Wypada wreszcie, cały błyszczący od śluzu, między uda dziewczyny. Podnoszę go, wyłączam i przeciągam po nim językiem. Tylko raz, po czym podaję dalej – chętnych do polizania nie brakuje. Delektują się smakiem podnieconej Febe. Do Natki dociera już wylizany do czysta. Przygląda mu się z dezaprobatą

    – Nic nie zostało. Szkoda…

    A potem z błyskiem w oku dodaje:

    – Włóż jej na chwilę – włącza wibrator i podaje jednemu ze smoczków.

    – Ale ona…

    – …to lubi! Wsadzaj śmiało! I… widzę, że ci się to spodobało, ale możesz już puścić moją cipę. Żeby odnaleźć jej norkę w tym gąszczu będą ci potrzebne obie ręce.

    Zaczerwieniony, lecz zdecydowany Smoczek przyklęka między rozwiedzionymi udami Febe. Drżącymi z podniecenia  palcami rozgarnia loczki na cipie, a potem rozchyla srom. Febe ułatwia, jak może, zarzuca nogi na poręcze leżaka, lecz chłopcu marnie idzie.

    – Trochę niżej – instruuje go Natka, widząc, gdzie celuje.

    – Byle nie w dupę! – Jej siostra jest dosadna, jak zawsze.

    Wreszcie mu się udaje, powoli, z namaszczeniem, wsuwa wibrator w Febe. Natka nagradza go przesuwając dłonią między wypiętymi pośladkami. Dociera do celu i masuje śliskie od poprzednich zabaw gałki chłopaka.

    Febe nie rozumiejąc nic z tego, co mówimy zakłada, że działa to w obie strony i pozwala sobie na wiele. Poczuwszy w sobie wibrator podrzuca biodra, nasuwa się na niego gwałtownie raz za razem.

    – O tak! Pierdol mnie! I swoim chujem też!

    Szczerzymy się wszyscy wokół, gdy stojący tuż obok Nico tłumaczy nam jej słowa. I czekamy na więcej. A Febe nas nie zawodzi, też chce więcej.

    – Wszyscy mnie pierdolcie! Skoro mam być służącą, to chcę wam służyć swoją cipą!

    – To co? Skorzystamy? – nie wytrzymuje Robert.

    – Ależ tatusiu! Pamiętaj, że masz córeczki!

    – Przecież pamiętam, pewnie jeszcze ci z cipki kapie… No, kapałoby, gdyby nie ten chłopiec i jego ręka.

    – To… pana córka?! – zszokowany chłopak odrywa dłoń od pizdy Majki, ciągną się za nią niteczki śluzu wymieszanego z nasieniem tatusia.

    – I tamta też – Robert wskazuje Natkę – chcesz którąś przelecieć?

    – Ależ tatusiu! – woła Majka.

    – Chyba w kakałko – Natka krytycznie przygląda się dziarsko sterczącemu, ale przecież cienkiemu prąciu. Właściciel prącia nie wie, jak zareagować.

    – Moja córka proponuje ci stosunek analny. Nie skorzystasz? – dziwi się Robuś.

    – Ależ tato, oni jeszcze nigdy nie ruchali! Może by tak po kolei?

    – Skoro po kolei, to może na początek spuśćcie się na Febe, co? Chętnie popatrzę.

    – Ja również – stwierdzam i przejmuję pałeczkę. To znaczy wibrator dalej wściekle atakowany przez Greczynkę.

    – No chłopaki! Stańcie po bokach i sobie zwalcie na to ciałko!

    Natka prowadzi chłopca na miejsce, nie wypuszczając z dłoni jego śliskich gałek. Majka robi to samo z drugim.

    – No dalej! – popędza i ściska mu te gałki. Chłopiec zaczyna się onanizować, jego kolega też. Ale ja mam lepszy pomysł…

    – Stop!

    Przestają, zdziwieni.

    Nawzajem sobie zwalcie, chłopcy!

    – Eeee…

    Dłonie sióstr zaciskają się na ich jądrach, prawie do bólu.

    – No dalej!

    Nie mają wyjścia, sięgają ku sobie… Klaszczemy. – A jak wam właściwie na imię? – pytam jeszcze.

    Okazuje się, że Wacek trzepie Jacka, a Jacek – Wacka, co wzbudza niejaką wesołość.

    Jacka już tu mamy… Może Jacuś i Wacuś?

    Jednak dziewczętom bardziej podoba się określenie „smoczki”.

    – Co się dzieje? – Febe jedna nie wie. Uspokajająco głaszczę ją po brzuszku, niebawem sama się zorientuje.

    Chłopcy spuszczali się już dzisiaj dwukrotnie; wpierw w dłoniach Febe, potem wspólnie w ustach Kaśki. Chwilę im schodzi. Nie szkodzi, dla dziewcząt zwłaszcza to ciekawy widok. Naga dziewczyna z zawiązanymi oczyma i z wibratorem w piździe, a nad nią dwaj chłopcy nachyleni ku sobie i masujący sobie nawzajem prącia. Pizda stojącej przede mną Maleńkiej wilgotnieje w mej dłoni, co nasuwa mi pewien pomysł.

    – Przerwijcie na chwilę!

    A gdy dłonie zaciśnięte na penisie kolegi zastygają w bezruchu, dodaję:

    – Sprawdźcie, czy dziewczętom podoba się to, co robicie. Pomacajcie je.

    Ala pierwsza podsuwa krocze, uśmiecha się zachęcająco, a gdy jeden z chłopców chwyta ją za cipę, zaciska uda i lubieżnie porusza biodrami.

    Jego kolega nie zastanawia się długo, jego dłoń ściśle obejmuje śliskiego pierożka Julki, chwilę potem odnajduje ukryty w rudych kłaczkach wilgotny srom Dorki. A Maleńka rozchyla uda, uwalnia dłoń pierwszego z chłopaków. Teraz Lola lubo wzdycha, gdy ten obmacuje jej srom. Dziewczyna zahacza palcem o sterczącego członka, odciąga go w dół i puszcza. Penis uderza o podbrzusze chłopca.

    – Tak trzymajcie, chłopaki! A teraz dokończcie, coście zaczęli.

    Znów trzepią, jeden drugiemu. Ale teraz z sympatycznym poślizgiem.

    – Próbowaliście kiedyś żelu do fapowania?

    – Czego?

    – Do czego?

    – Ech… Nieważne. Wierzcie mi, najlepsze są naturalne środki.

    I chyba rzeczywiście. Chłopcy finiszują. Wypinają się teraz, by dobrze wycelować. Wytryski są mizerne, niemniej…

    Febe już wie, co się dzieje, gdy pierwsze krople padają jej na  buzię.

    – Sperma, tak! – Oblizuje się i otwiera szeroko usta w oczekiwaniu na więcej. No, dużo więcej tego nie ma.

    – Chyba jest głodna – ktoś stwierdza.

    – Ile to już czasu, jak przyleciała? A tylko spermą się żywi.

    – Gdzie nasza polska gościnność?

    Mieliśmy na dziś inne plany, ale od czego improwizacja. To Kaśka wpada na ten pomysł. Nie przyszedłby do głowy żadnemu z nas – facetów. Albowiem…

    – No, nie wiem – wyrażam swą wątpliwość, lecz dziewczęta zapalają się do tej idei. Kapitulujemy. A potem prężymy się po dwóch nad Febe, a Smoczki (jakoś się to wspólne miano dla obu chłopców przyjęło) doprowadzają nas do wytrysku. Na ogół trafiają w dziewczynę – żeby było łatwiej, ustawiają się jeden w nogach, a drugi na głową Febe – w ten sposób ci, którzy się dzisiaj oszczędzali nie przestrzelą.

    Wreszcie ostatni wytrysk kładzie się długą smugą na brzuszku dziewczyny. Wspólny wysiłek jednego ze Smoczków i Nico wieńczy dzieło. Robię zdjęcia.

    – Kaśka, kładź się, zasłużyłaś!

    Kaśce nie trzeba dwa razy powtarzać, robi Greczynce tajski masaż, tyle, że spermą. A Natka i Majka dobierają się do Smoczków.

    Przyglądam się bezskutecznym wysiłkom sióstr. Wiotkie chujki pozostają wiotkie zarówno w dłoniach, jak i ustach dziewcząt. Nie pomaga nawet widok ślizgającej się na Febe Kaśki

    – Chyba już na was czas, chłopcy. Z pustego i Salomon nie udoi.

    – Ale, proszę pana!

    – My byśmy jeszcze chcieli zostać!

    Nie wątpię. Te wszystkie nagie dziewczęta wokół…

    – Dość się wyedukowaliście, jak na jeden raz.

    – To będzie następny?

    – Cwaniaki! Może i będzie. Ale…

    – Tak, proszę pana?

    Przychodzi mi pewna myśl do głowy. Niech sobie zasłużą.

    – Najpierw musicie przyswoić dziś przerobiony materiał.

    – Gada pan, jak belfer.

    Skoro, jak belfer…

    – Chcę, żebyście napisali wypracowania. Opiszcie swoje dzisiejsze wrażenia. Wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Na co najmniej trzy strony papieru kancelaryjnego. Za tydzień.

    Odpowiada mi zgodny jęk obu chłopców.

    – Nie ma pan litości!

    – No skoro wam nie zależy na następnym spotkaniu…

    – Ależ zależy!

    – I żadnego walenia konia! Macie oszczędzać siły.

    – Bo nie poruchacie – dodaje Natka.

    – Taka jest!

    Wierzysz, że się powstrzymają? – Pyta Maleńka, podczas gdy siostrzyczki odprowadzają chłopców do furtki.

    – A gdzie tam! Jeszcze dziś wieczór sobie ulżą. Ale może się powstrzymają choć dzień, dwa przed następną wizytą.

    – Może…

    * * *

    Wieczorem Jacuś i Wacuś się zdzwaniają.

    – Zacząłeś pisać?

    – Próbuję.

    – I jak? Stoi ci? Bo mnie staje, jak tylko sobie przypomnę.

    – A mnie, jak próbuję pisać.

    – Już zacząłeś?!

    – Dużo nie napisałem jedną ręką…

    – Hehehe… Ja sobie zwaliłem, ledwo wróciłem do domu. Nie mogę przestać o tym myśleć.

    – O tych gołych dziewczynach?

    – I o tym, co nam robiły. I co jeszcze zrobią.

    – I co kazały nam sobie robić nawzajem.

    – Nie mogę się doczekać.

    – Żeby mi znów obciągnąć?

    – Hahaha, weź nie pierdol! Żeby którąś wypierdolić!

    – Najpierw musimy napisać te wypracowania…

    – Razem byłoby łatwiej.

    – Jasne, moglibyśmy sobie nawzajem trzepać przy pisaniu…

    – Chciałbyś! Ale on powiedział wyraźnie: wypracowania. W liczbie mnogiej.

    – No to do roboty!

    – No to nara!

    * * *

    – Ile już masz?

    – Półtorej strony. Jak już zacząłem pisać, to taka wena we mnie wstąpiła… Na trzech się nie skończy.

    – Ja mam dwie…

    – Niedoczekanie!

    – O czym tak dyskutujecie, chłopcy? Jeśli o skutkach pokoju ryskiego, to chętnie posłucham. Do tablicy. Obaj!

    Na szczęście są przygotowani. Histeryczka daje im po czwórce i z ulgą wracają do ławki. A rozmowę odkładają na przerwę.

    Z anglika są obaj dobrzy. Nauczycielka, swoją drogą atrakcyjna dwudziestoparolatka o kosmicznie długich nogach, świeżo po studiach, wałkuje największych wałkoni. Oni dwaj, w ostatniej ławce mają spokój. A ponieważ obudził się w nich duch rywalizacji, obaj wyciągają brudnopisy i zasłaniając się jeden przed drugim ramieniem, kontynuują opisywanie swojej ostatniej przygody. Mają różne techniki. Jeden drobiazgowo, chwila po chwili, przedstawia całą historię. Drugi tworzy coś na kształt konspektu, Dotarł właśnie do momentu, gdy zwilża sobie dłoń macając pizdę Ali – o wzajemnym onanizowaniu się nad nagą Greczynką rozpisuje się akurat szczegółowo, bo to go wyjątkowo podnieca – gdy zeszyt znika mu sprzed oczu.

    – Weź… Milknie, a potem dodaje: o kurwa! W duchu dodaje, nie powie tak przy nauczycielce. A ta też chce coś powiedzieć. Coś nieśmiertelnego na temat uważania na lekcji. I nawet zaczyna. Lecz gdy przebiega wzrokiem kilka przypadkowych akapitów świeżo popełnionych przez Jacka, milknie i purpurowieje. Wraca do biurka. Czyta jeszcze przez chwilę. Podnosi wzrok. Wacek też coś zapamiętale pisał…

    – Po lekcjach u mnie. Obaj!

    * * *

    Gdy chłopcy powłócząc nogami pojawiają się w sali do angielskiego, nauczycielka jest już po lekturze całości. Prawdę mówiąc nie mogła się od niej oderwać. I ma wilgotne majtki. Teraz bierze się w garść.

    – Co za talent! Tylko jak spożytkowany! To czysta pornografia! Skąd tyle fantazji w twoim wieku?

    Nie doczekawszy się od Jacka odpowiedzi, ani kontaktu wzrokowego, wraca się do Wacka.

    – Twój zeszyt! – I wyciąga rękę, w której niebawem ląduje zeszyt do angielskiego.

    – Uważasz mnie za głupią blondynkę? Ten, w którym tak pracowicie skrobałeś!

    – Nie, psze pani.

    – Co, nie? Nie dasz mi go?

    – Nie. To znaczy nie uważam… – mówi roztrzęsionym głosem, po czym go zatyka na amen.

    – Czekam!

    Nie doczekawszy się, sama sięga do plecaka i odnajduje zeszyt w postrzępionych okładkach. Ten, który widziała na ławce. I niemal zapomina o obecności obu uczniów pogrążając się w lekturze. Szybko się orientuje, że Wacek przedstawia tę samą historię, ale ze szczegółami, od których znów robi jej się mokro. Ledwo powstrzymuje dłoń… Z trudem odrywa się od drobiazgowego opisu poczynań dwóch penisów w ustach jakiejś dziewczyny. Wyobraża sobie, że to w jej ustach… Dość! To nie fantazja – dociera do niej – oni opisują autentyczne przeżycia! I co ja mam z nimi zrobić?!

    Nauczycielka z trudem odrywa się od lektury. Podnosi wzrok. Chłopcy stoją przed nią ze spuszczonymi głowami; gapią się na jej nogi? Odruchowo obciąga spódniczkę na, skądinąd, zgrabnych udach, to ich wyraźnie płoszy. A jednak!

    – To tylko wasza zboczona fantazja, czy…

    Pytanie zawisa w powietrzu, podobnie, jak dwa zeszyty w jej dłoni. Chłopcy już już mają wyciągnąć po nie ręce, gdy zeszyty gładkim łukiem lądują w teczce anglistki u jej stóp.

    – Jestem zmuszona wezwać waszych rodziców.

    Jękliwe „Nieee!” wyrywa się unisono z ich gardeł. Tak rozpaczliwe, że wywołuje jej mimowolny uśmieszek.

    – A jakie widzicie inne rozwiązanie tej sytuacji?

    – Bo, psze pani, my… Bo my wszystko, byle nie to!

    – Hmmm… Wszystko, mówicie? No dobrze, zastanowię się. Wy też się zastanówcie, byle szybko.  A na razie zmykajcie!

    Gdy tylko zamykają się za nimi drzwi, nauczycielka opiera się o nie plecami. Gdyby mogli ją teraz zobaczyć! Zadarta spódnica, opuszczone do połowy ud majtki, ruchliwy paluszek nieuchronnie doprowadzający ją do orgazmu. Pobudzona i zainspirowana lekturą fantazjuje o penisach swoich uczniów, o tym, co z nimi robi i co oni robią jej.  Wreszcie zaspokojona, osuwa się na podłogę, siedzi tak w rozkroku, a z cipki przykrytej dłonią sączy jej się lepka biaława strużka. Trwa tak, póki zimna posadzka pod tyłkiem nie przywołuje jej do rzeczywistości. Oblizuje palce i doprowadza się do porządku.

    Za długo już jestem sama. Za długo! Cholerne centymetry!

    Centymetrów jest dokładnie 196 i generalnie odstraszają facetów. Gdzie i kiedy znajdzie kogoś podobnego wzrostu? I czy w ogóle?

    * * *

    – I co teraz będzie?

    Chłopcy siedzą na murku opodal szkoły, starają się coś wymyślić, ale nic im nie przychodzi do głowy.

    – Ty, patrz!

    To ich pani od anglika. Nie zauważa ich, siedzących w cieniu w ten piękny, słoneczny dzień. Mija przystanek, do mieszkania ma ich trzy, ale dziś musi ochłonąć. Zresztą pogoda wymarzona na spacer, pójdzie pieszo.

    Nie zastanawiając się, Jacuś i Wacuś ruszają za nią. Nie wiedzą po co, ale działanie, jakiekolwiek, wydaje im się lepsze od siedzenia i jałowej gadki. Śledzą nauczycielkę z oddali, wreszcie znika im w bramie kamienicy. Podbiegają. Drzwi już się zatrzasnęły; jest domofon, nazwiska przy przyciskach, same obce, pierwsze pole puste.

    – Może to tu?

    – Może…

    – Jest osiem mieszkań, znajdziemy.

    – Tylko po co?

    Chłopcy odskakują, gdy drzwi się znienacka otwierają. Ale to nie ona, to jakiś facet.

    – Przepraszam bardzo, czy tu mieszka pani Tudaj?

    – Nie znam.

    – Bo właśnie wchodziła. To nasza nauczycielka, mamy się do niej zgłosić.

    – A, to ta nowa lokatorka. Wynajęła kawalerkę na parterze. Sympatyczna dziewczyna, aż dziw, że sama.

    – Bardzo panu dziękujemy!

    Dziękują również za przytrzymanie drzwi, czekają, aż facet odejdzie i wychodzą. Nie są jeszcze gotowi na konfrontację. Zresztą nie mają żadnego pomysłu oprócz tego, by wrócić tu z naręczem kwiatów.

    – Ale co jej powiemy?

    – Bo ja wiem…

    Pomysły pojawiają się w drodze do kwiaciarni.

    – Możemy jej robić zakupy.

    – Sprzątać.

    – Gotować!

    – A umiesz gotować?

    – Wodę na herbatę? Umiem.

    – Niedawno się sprowadziła. Może coś trzeba pomalować, naprawić…

    – O to, to!

    * * *

    – Halo?

    – To my, psze pani.

    Chwila ciszy i zamek w drzwiach do kamienicy ożywa. Nauczycielka czeka w uchylonych drzwiach.

    – Wejdźcie, chłopcy.

    Zaskoczyli ją. I kwiatami i tym, że tak szybko ją znaleźli. Właściwie, to ledwo zdążyła zmienić majtki…  No, przebrała się. Po domowemu – w obcisłe legginsy i równie dopasowaną koszulkę. W szkole tak się pokazać nie może, nie wypada. Ale tutaj? Cieszy się, że nie przywitała swoich uczniów w powyciąganym dresie.

    Przyjmuje kwiaty, a chłopcy przyglądają się jej dyskretnie, acz dokładnie. Zgrabna jest! Wcięte miedzy pośladki legginsy podkreślają ich cudny kształt. Wcinają się również z przodu… poniżej wzgórka łonowego płynnie przechodzącego w cipkę.

    Chyba ją goli na gładko –przemyka im przez myśl, na widok obscenicznie opinającego piczkę, cienkiego materiału.

    Cameltoe – myśli ten bardziej oczytany – właściwie ma ją na wierzchu.

    Jeśli nauczycielka ma jeszcze jakieś opory przed uwiedzeniem obu chłopców, to topnieją, gdy zauważa dziwnie wypchane w kroczu spodenki ich obu, gdy tak zerkają w kierunku jej cipki.

    Pizdy – poprawia się w myślach. Oni głownie tak określają ten szczegół żeńskiej anatomii w swoich… wypracowaniach?  A gdy przypomina sobie ich treść, gdy uświadamia sobie, że ma ich obu w garści, że jeśli tylko zechce, może mieć w garści ich jajka, a penisy… gdziekolwiek zechce, że zrobią wszystko ze strachu przed rodzicami… Nie – zrobią to, bo sami zechcą, bo im się podoba, bo na nią lecą! A razem mają mniej więcej tyle lat, co ona! Gdy to sobie uświadamia, jej opory znikają całkowicie, cipka znów wilgotnieje a sutki sztywnieją wyraźnie odznaczając się pod koszulką. A oni to widzą, wszak mają je na wysokości oczu…

    Tylko jak to rozegrać? Zobaczmy, z czym przyszli.

    – Więc jak jest wasza propozycja?

    Oni, podobnie jak i ona, wiedzą, a przynajmniej domyślają się, jak to się dalej potoczy. Niemniej grają swoje role do końca

    – Zrobimy absolutnie wszystko, psze pani. Możemy odmalować mieszkanie, ponaprawiać, co potrzeba, wiemy, że pani dopiero co się wprowadziła. Tylko niech pani rodzicom nie mówi. Ani nikomu.

    Gdy „pani” milczy, dodają:

    – Będziemy sprzątać, robić zakupy, gotować…

    – Ejże! Czyście się czasem nie za bardzo rozpędzili? Umiecie gotować?

    – No nie… Ale możemy pomagać w kuchni.

    – No dobrze… Zgoda. Ale mam jeden warunek.

    – Tak, psze pani?

    – Dokończycie te „wypracowania”. Będziecie pisać tutaj, żebym mogła na bieżąco sprawdzać błędy. Trzeba popracować nad waszą ortografią.

    Trudno wstawiać te wszystkie kropki i ogonki pisząc jedną ręką – myślą sobie. Ale gdyby pani im trzymała przy pisaniu? To się może zdarzyć. I byłoby dużo lesze.

    Zgadzają się, zresztą nie mają wyboru.

    – To przyjdźcie jutro po lekcjach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • W petli czasu

    “Oto lipiec 2018” – pomyślał Marcin wysiadając z żółtego seata. Jak słyszał, rok wcześniej pogoda była “w kratkę”; tym razem wydawało się, że przyroda próbuje z nawiązką wynagrodzić ludziom każdy deszczowy dzień zeszłego lata. Upalne dni, z rzadka tylko przerywane jakąś krótką burzą. Ciepłe, gwieździste noce wypełnione wesołym gwarem i taneczną muzyką. Klub, do którego Marcin właśnie wszedł, cały falował wolnym rytmem hip-hopu. Pary kołyszące się wśród łagodnie pulsujących świateł otulał ciepły, niski szum winyla płynący wraz z muzyką z gigantycznych kolumn. Chłopiec z zaskoczeniem skonstatował, że bezstratne pliki muzyczne o najwyższej rozdzielczości wcale nie brzmią lepiej.
    Było to ostatnie z odwiedzanych kolejno miejsc, w których miał nadzieję znaleźć ją. Wysoka dziewiętnastolatka o nieco południowych kształtach, dużych piersiach i ciemnych włosach – tak ją sobie wyobrażał. Wiedział też, że właśnie tu mieszkała. W ciągu tygodnia pobytu w nadmorskiej miejscowości odwiedzał wszystkie plaże, skwery i deptaki, a nocami – wszelkie możliwe lokale nocne, szczególnie dyskoteki. To miejsce było ostatnie, zresztą i tak w ciągu najbliższych godzin musiał wracać… Po to tu przybył, żeby ją znaleźć, podpatrzyć z kim tańczy, a szczególnie – z kim znika.
    Miał dziewiętnaście lat i bardzo chciał wiedzieć. Musiał wiedzieć. Tylko w tym celu sprawił sobie te śmieszne, workowate spodnie i fryzurę z krótko przystrzyżonymi bokami (komiczna moda!).
    Obszedł cały parkiet, mimowolnie dostrajając swój chód do bujającego metrum, poprosił do tańca dwie lub trzy dziewczyny, ale nie zauważył nikogo podobnego do tej, której poszukiwał. To nic, pomyślał, może jeszcze przyjdzie, jeszcze nawet nie ma północy.
    “Kiedy szukasz, to często nie przewidzisz wyniku. Kolumb szukał Indii, a znalazł Amerykę. Znalazł coś więcej niż to, czego szukał. Odkryty skarb rozpoznać to największa sztuka!” – rytmicznie melodeklamował rozbrzmiewający z kolumn głos. Marcina wcale to nie pocieszyło.
    Właśnie wtedy jego wzrok padł za kontuar ustawiony w rogu sali.
    Barmanka była szczupłą, bez wątpienia bardzo młodą dziewczyną o blond włosach ściętych prosto nad ramionami. Jej ładna, wąska twarz z prostym nosem i wypukłym czołem wydała mu się skądś znajoma – sam nie wiedział skąd. W każdym razie gdy zmierzał w kierunku baru, coś mu podpowiadało, że jeśli zwróci się do niej, nie zawiedzie się – cokolwiek by to miało znaczyć.
    Z bliska wyglądała jeszcze piękniej. Miała wesołe, błyszczące oczy. Uśmiechnęła się na jego widok, co tymczasem wziął za wstęp do obsługi klienta. Nosiła białą bluzę z dyskretnym dekoltem (dającym jedynie wyobrażenie o małych, jędrnych piersiach) i bardzo krótkie jeansowe szorty odkrywające całe uda (a nawet maleńkie skrawki jej tylnych krągłości, co dostrzegł, gdy odwróciła się by sięgnąć po coś do chłodniczej szafki). Od kiedy ją zobaczył, czuł do niej skłonność, jakiej nigdy nie zaznał wobec żadnej, nawet najbardziej pożądanej dziewczyny. Miał irracjonalne wrażenie, że w jakiś sposób już należą do siebie… Tymczasem zignorował to uczucie, składając je na karb przedłużającego się braku dziewczyny.
    – Poproszę colę – rzekł jakby nigdy nic.
    – Nie piwo? – upewniła się, a jej uśmiech wyraził coś w rodzaju aprobaty.
    – Nie, muszę być przytomny… szukam kogoś.
    – Miłej dziewczyny?
    – Właściwie tak, szukam pewnej dziewczyny. – Na te słowa uśmiech barmanki ledwo dostrzegalnie przyblakł. – Nie bywa tutaj taka Danuta? Mniej więcej twojego wzrostu, ale trochę bardziej pulchna, czarnowłosa, dziewiętnaście lat…
    – Danuta? – znowu zmienił się odcień jej uśmiechu. – Nie, nie przypominam sobie takiej Danuty…
    Posmutniał. Ona musiała wyjechać gdzieś na wakacje – i tam… Ale barmanka, zdaje się, błędnie zinterpretowała jego reakcję.
    – To twoja dziewczyna, tak? – spytała z wesołością odrobinę wymuszoną.
    – Nie, to moja… – urwał uświadomiwszy sobie, że gdyby powiedział prawdę, uznałaby go za czubka; w najlepszym razie jajcarza. – …siostra – dokończył zręcznie.
    – Ach, siostra!
    Popatrzyła na niego tym niepodrabialnym spojrzeniem nie dającym się pomylić z żadnym innym. Dotychczas obdarzyła go nim ledwo jedna dziewczyna. Ale wcześniej i później widywał, jak taka czy inna koleżanka posyłała je temu lub tamtemu koledze. Takie spojrzenie mogło mieć tylko jeden finał.
    – Słuchaj – powiedziała – teraz nie mam czasu, ale o północy kończę zmianę i wtedy mi o niej opowiesz…
    Do północy brakowało może pół godziny. Nawet nie zauważył, kiedy minęło.
    – Jestem Marcin.
    – Daga…
    Siedzieli w jego samochodzie. Ciepłe powietrze letniej nocy wpadało przez otwarte okna.
    – A więc niegrzeczna siostra znikła po ostatnim szkolnym dzwonku, a ty, jako dobry brat, poszukujesz jej po całym wybrzeżu?
    – Coś w tym rodzaju.
    – Ale chyba to nie ona? – Daga wskazała leżące na desce rozdzielczej zdjęcie odrobinę krągłej brunetki po trzydziestce.
    – Nie, oczywiście, że nie – roześmiał się Marcin. – To moja mama.
    – Musisz ją bardzo kochać.
    – A czy można nie kochać mamy?
    – Ale, Marcin – dziewczyna zmieniła nagle temat – tutaj trochę źle się rozmawia i już chłodno się robi. – Popatrzyła znacząco. – Mam pokój na zapleczu klubu.
    Oczywiście nie było ani trochę chłodno.
    Całować zaczęli się już w korytarzu, przed drzwiami pokoju.
    Dotychczas Marcin nie wierzył w coś takiego, jak spontaniczny seks między obcymi ludźmi. Ona zresztą pewnie też nie wierzyła… Kiedy w ciasnej izdebce zrywali z siebie ubrania, pomyślał tylko, że może i jemu lipiec 2018 postanowił zrekompensować gorycz porażki?
    Rozebranie Dagi zajęło mu niewiele ponad dziesięć sekund. Zatrzask i suwak w szortach, a potem bluzka przez głowę – tylko tyle miała na sobie. Gdy już leżała na wąskim łóżku, całował najpierw jej uda, które rozchylała coraz szerzej, całował te ich wrażliwe, wewnętrzne strony miejsce koło miejsca, aż dotarł tam, gdzie musiał dotrzeć – do jej gładko wydepilowanego łona. Brał czule w usta jej wargi – jedną, drugą – na przemian z maleńką, niezwykle wrażliwą łechtaczką, wprawiając Dagę w rozkoszne westchnienia. Włożył w jej wnętrze język – była lekko słona, pachniała odurzająco. Prowadzony jej dłońmi, wciąż pieszczącymi jego głowę, wędrował dalej, przez jej nie zanadto płaski, nie przesadnie krągły, jak dla niego wprost idealny brzuch, pokrywając pocałunkami każdy centymetr jej skóry, liżąc jej maleńki pępek, a potem dalej i jeszcze dalej, całując ledwie wyczuwalne pod jej ciałem żebra. Tak zaprowadziła go do swych piersi, małych, w sam raz twardych jabłek, aby najpierw całował ich niezwykle wrażliwe spody, potem smakował słodkie, jasnoróżowe sutki twardniejące pod jego całusami. Byli prawie że równi wzrostem, tak, że kiedy – wycałowawszy szyję Dagi – powtórnie posmakował jej ust, po prostu sięgnęła ręką tam, gdzie dawno już stwardniał. Uginając nogi w kolanach tak, by pięty dotknęły pośladków, pomogła mu wsunąć się w nią. Jej kobiecość i jego męskość pasowały do siebie idealnie, jak zamek i klucz. I choć nie potrafił tego zrozumieć, jednak od pierwszej sekundy poczuł się w niej… jak w domu. Jak gdyby już kiedyś w niej był (choć zdawało się to nie mieć sensu). Nie wiedział też, skąd wie, jak głęboko w nią wchodzić, kiedy przyspieszyć i kiedy wzmóc gwałtowność ruchów… Chwyciwszy jego dłoń, włożyła ją między swoje uda; poprowadziła jego palce najpierw do wypełnionej jego męskością pochwy, a potem niżej… “Wsadź mi palca” – szepnęła i pomogła mu wprowadzić zwilżony kciuk do jej odbytu. Jej ramiona objęły chłopca mocno, dodatkowo pomagając mu poruszać się dokładnie tak, jak tego potrzebowała; tak, by stał się kluczem do jej rozkoszy. Pomiędzy coraz bardziej nieprzytomnymi jękami wyrzucała z siebie odruchowe słowa o miłości do niego, o zupełnym mu oddaniu, bez reszty do niego należeniu. On sam czuł, że jest bliski finału, ale jeszcze powstrzymywał to, jeszcze wyrzekał się próbującej go ogarnąć błogości. Cały w tej chwili był jedną wielką czułością ku niej; zupełnie oddał się tej nagłej miłości, nieskończenie silniejszej niż egoistyczny popęd.
    Daga przyciągnęła uda tak blisko, jak mogła do klatki piersiowej, zaplotła stopy za jego plecami. Jeszcze kilka ruchów, kilkanaście, może kilkadziesiąt… Aż przymknęła oczy i z nieprzytomnym “oooooooo…” odpłynęła w pulsowanie, w rytmiczne skurcze obu swych miłosnych bram. W maleńkiej chwili świadomości uprzytomnił sobie, że zapomnieli się zabezpieczyć, chciał się z niej wycofać, ale jej silne uda i ramiona trzymały go zbyt mocno, a w sekundę potem nie kontrolował już niczego, tylko dzielił z nią maleńki ułamek, nieduży fragment przeżywanej przez nią ekstazy.
    Fala rozkoszy powoli opadła. Ich ciała rozłączyły się i Marcin, przez chwilę zawieszony między jawą a snem, leżał w objęciach głaszczącej go Dagi. Popatrzyła mu w oczy z powagą, z jakimś zrozumieniem nie dającym się ująć w słowa.
    – Przepraszam – szepnął jej w ucho – powinienem…
    – Nie szkodzi, nie przejmuj się. – Odwróciła twarz gdzieś w bok. – Jestem na pigułkach. – Znów popatrzyła mu w oczy z tą samą uwagą i przywarła ustami do jego ust. Pocałunek był tkliwy i ledwie tylko dało się w nim wyczuć smak pożegnania.
    Pół godziny później, już po ostatnich pieszczotach, wciąż trzymając się za ręce weszli na parking przed klubem.
    – Daga… Muszę ci coś powiedzieć. – Zatrzymali się koło jego auta. – Chodzi o to, że… Będę musiał na trochę wyjechać.
    – Na trochę, czy…?
    – Na trochę. Ale wrócę. Będę wracał, obiecuję. Wrócę najszybciej jak będę mógł i pobędziemy trochę razem. Zaczekasz na mnie?
    – Zaczekam. – Nim go pocałowała, znów na moment odwróciła głowę. – Jasne, że zaczekam. Kocham cię, Marcin, naprawdę.
    Widział w lusterku wstecznym jej malejącą sylwetkę. Wyjechawszy poza miasto skręcił w las. Zatrzymał się na wąskiej, ciemnej, zewsząd osłoniętej drodze.
    Na desce rozdzielczej odchylił panel radia, odsłaniając ukrytą pod nim tabliczkę sterowniczą. “23. 07. 2018, 03:51” – odczytał z niedużego plazmowego wyświetlacza, potem nacisnął znajdujący się pod nim przycisk z napisem “POWRÓT”. Nikt nie widział, jak żółty seat wolno rozpłynął się w powietrzu.
    Wycieczki w przeszłość były najnowszą formą turystyki, coraz bardziej zyskującą na popularności. W miarę, jak przybywało wehikułów czasu, ich wynajem systematycznie taniał. Co nie mniej ważne, wycieczka taka nie wymagała brania urlopu. Podróżnik wracał z niej przecież w niemal dokładnie ten sam punkt czasoprzestrzeni, z którego wyruszył. A zatem niezależnie od tego, ile czasu spędził w przeszłości, w swoich czasach był nieobecny krócej niż trwa mgnienie oka.
    Odkąd podróże w czasie były już na kieszeń przeciętnie zarabiającego człowieka, turystyka czasu uległa umasowieniu i trzeba było do niej wprowadzić odpowiednie regulacje prawne. Krótko mówiąc, turysta nie mógł odstawać od czasów, w które się udawał. I tak na przykład przed podróżą do średniowiecza należało opanować jazdę konną i władanie mieczem, oczywiście obowiązywał też strój “z epoki”. Chodziło o to, by nie zakłócać przeszłości, nie ingerować w historię. Co prawda uczeni byli niemal zgodni, że wszystkie podróże w przeszłość już są jej częścią. Powstała nawet teoria, iż dwudziestowieczne historyjki o UFO są w rzeczywistości śladami nieostrożnych przybyszów z przyszłości. Na wszelki jednak wypadek zachowywano ostrożność.
    Rychło okazało się również, że – analogicznie jak w tradycyjnej turystyce – nie każdy cel podróży jest równie atrakcyjny. I tak najchętniej podróżowano w czasy starożytne, średniowieczne, w epokę zdobywania Dzikiego Zachodu; niemałą popularnością cieszyły się czasy dzieci-kwiatów, jak również kolorowa era klasycznego disco późnych lat siedemdziesiątych. Natomiast w czasy najnowsze nie udawał się prawie nikt, więc ceny były rekordowo niskie. Tym bardziej, że krótki dystans generował minimalne zużycie energii, a i koszt charakteryzacji był prawie żaden – wystarczyły stroje “z epoki” i ewentualnie zmiana uczesania. Wystylizowanie wehikułu czasu na archaiczny samochód nie nastręczało najmniejszych trudności. Powolna, lecz stała dewaluacja złotówki powodowała zaś, że dla przybysza z przyszłości życie w drugiej dekadzie XXI wieku było bardzo tanie.
    Marcin wkrótce miał rozpocząć pracę zawodową. Był więc spokojny, że za dwa, trzy miesiące uskłada na kolejną wycieczkę, by spędzić z Dagą… choćby początek sierpnia 2018, czemu nie?
    Szybko zmieniające się na wyświetlaczu cyfry zaczęły zwalniać. Stanęły na dacie: 24. 04. 2038 roku, godzina 17:00. Chłopiec odstawił wehikuł do biura podróży, zainkasował kartę upoważniającą do zniżki i wsiadł w latający autobus, który zawiózł go do domu.
    “Kiedy szukasz, to często nie przewidzisz wyniku. Kolumb szukał Indii, a znalazł Amerykę…” – rozbrzmiewał z domowego odtwarzacza stary przebój. Marcin wszedł do salonu. Jego mama, ładna, odrobinę krągła trzydziestodziewięciolatka z czarnymi włosami i dużym biustem, siedziała na sofie ubrana w kusy szlafrok. Do jej nóg tuliła się usadowiona na dywanie, podobnie ubrana rudowłosa trzydziestolatka – była to Maja, wieloletnia partnerka matki. Po rumieńcach na ich twarzach odgadł, że kobiety całkiem niedawno musiały oddawać się co najmniej pieszczotom.
    – Cześć, Marcin! – powitała go Maja. – Jak się udała wycieczka?
    – Udała się. Jeszcze raz wam dziękuję! – odparł. Wycieczka była prezentem na jego dziewiętnaste urodziny, które według kalendarza wciąż obchodził, choć dla niego od zdmuchnięcia świeczek upłynął cały tydzień. – Kiedy tylko będę mógł, znów się tam wybiorę.
    – Oho! Czyżby randka? Tylko się za bardzo nie angażuj! Nie można żyć przeszłością, szczególnie nie mogąc w niej zostać.
    – Mamo – odezwał się Marcin, ignorując zaczepkę Maji – kto był moim ojcem?
    – Znowu zaczynasz? – ofuknęła go Maja. – Po co ci ojciec? Brakuje ci go? Źle ci z Danusią i ze mną?
    – Maju, to sprawa między nami – odrzekła spokojnie matka.
    – Dobrze, to ja zobaczę, co tam w holowizji. – Maja wstała i poprawiwszy podwijający się szlafroczek, szybkim krokiem opuściła pokój.
    – Wiem, że nie lubisz o tym mówić – zwrócił się Marcin do mamy – ale nie uważasz, że jesteś mi to winna?
    Matka westchnęła.
    – W porządku, jesteś dorosły, masz prawo wiedzieć… Tylko, że nie ma tu wiele do opowiadania. Był lipiec 2018. Niewiele wcześniej moja pierwsza dziewczyna zostawiła mnie dla faceta, więc chyba rozumiesz, że miałam okropnego doła. Aż tu nagle poznałam chłopaka, który… Nie umiem tego wytłumaczyć, ale od pierwszej chwili wydał mi się z jakiegoś powodu bliski. Co więcej, i to mnie najbardziej zaskoczyło, poczułam do niego niezwykłą skłonność. No i… – Mama była wyraźnie zakłopotana. – No i uległam mu. Nie był moim pierwszym mężczyzną, ale był jedynym, z którym… z którym było mi naprawdę dobrze. Dobrze jak z nikim, nigdy wcześniej i nigdy później. Ale to był tylko jeden raz. Wkrótce potem wyjechałam do innego miasta.
    – Dlaczego…?
    – Bo czułam, że się angażuję. A nie chciałam wchodzić w związek z mężczyzną, nie nadaję się do tego. Zresztą on… on nawet nie znał mojego imienia, tylko przezwisko. Jeśli mnie szukał, to nie znalazł, nie miał jak.
    – I nie było ci żal?
    – Może trochę, kiedy zorientowałam się, że jestem w ciąży. Chyba właśnie dlatego dostałeś po nim imię.
    – Więc miał na imię Marcin… A jak wyglądał?
    – Jak się pewnie domyślasz, nie mam jego zdjęcia, ale… Jesteś do niego bardzo podobny. Ostatnio nawet strzyżesz się trochę jak on.
    – A gdzie to się stało? Bo chyba nie w twoim mieście?
    – Mam nadzieję, że mnie nie szpiegowałeś tam w przeszłości! – zażartowała. – Zresztą i tak raczej byś mnie nie rozpoznał. Byłam wtedy szczuplejsza, dopiero w ciąży przytyłam… No i farbowałam włosy na blond. Byłam bardzo ładna, pracowałam jako barmanka w jednym klubie i nie mogłam opędzić się od adoratorów…
    Chłopcu pociemniało nagle w oczach, jakby zaraz miało go zamroczyć. “Wszystkie podróże w przeszłość już są jej częścią” – przypomniało mu się.
    – A… a jakie miałaś przezwisko? – spytał drżącym głosem.
    – Daga… Synku, źle się czujesz? – Z niepokojem przyjrzała się Marcinowi, który nagle pobladł.
    – Nie, mamo… Wszystko w porządku… Tylko… Muszę na chwilkę wyjść.
    Zataczając się jak pijany, dotarł jakoś do łazienki. Na miękkich nogach stanął przed lustrem.
    – Jestem do ciebie bardzo podobny, tato – wymamrotał do własnego odbicia.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Mała próbka fantastyki z motywem podróży w czasie.

  • Historia pewnej pary – rozdzial I – sauna

    Historia, którą opowiem, mogła wydarzyć się naprawdę. Jak było? Nie wiem do dziś. Domyślam się i pozostawiam wyobraźni pole do popisu. Jedno wiem na pewno. Zapewnia sporą dozę podniecenia…

    Zaczęło się w grudniu. Tegoroczna zima mocno dopisała. Mrozy, mnóstwo śniegu za oknem. Z przyjemnością spędzało się czas przy kominku, grzańcu lub gorącej herbacie. Z satysfakcją patrzyłem również na moją żonę. Po ślubie na przekór stereotypom zaczęła o siebie jeszcze mocniej dbać. Regularnie trenowała na siłowni, biegała, a w dodatku chodziła na naukę tańca na rurze, co było w tym wszystkim najbardziej podniecające.

    Z niecierpliwością czekałem na jej pierwszy występ. Najważniejsze było to, że zaczęła się coraz częściej ubierać tak jak lubię. Sukienki, spódnice i w zależności od pogody pończochy lub rajstopy z zakolanówkami. Chętniej zakładała szpilki, wysokie kozaki, mocniej podkreślała oko. Krótko mówiąc petarda. Może to ślub, może poprawa sylwetki tak na nią wpłynęły. Wiem jedno. Mocno mnie kręciła i podniecało mnie to, jak wodzą za nią wzrokiem inni mężczyźni. Czasem dała się przekonać, by dla zabawy poflirtować z kimś innym, zadziornie prowokować kontakt wzrokowy lub ocierać się pośladkami w tańcu o napalonego partnera, czy zaczepiać nogą pod stołem i niegrzecznie się przy tym uśmiechać. Później pieprzyliśmy się jak szaleni.

    W pewien zimowy poranek wybraliśmy się na sauny. Przypadkiem spotkaliśmy się tam z naszym bardzo dobrym kolegą. Przez pracę i obowiązki prywatne od trzech miesięcy nie mogliśmy ustalić wspólnego terminu spotkania i nagle zrządzenie losu zebrało nas w saunie. Zmienił się nie do poznania. Ostatni raz jak się widzieliśmy miał nadwagę, a w tym momencie spoglądaliśmy na faceta z urzeźbionym brzuchem, rozbudowaną klatką piersiową i dużymi ramionami. Byliśmy w szoku.

    • Piotr! Jak to zrobiłeś? Sterydy?

    • Dieta, treningi, przestałem jeść śmieciowe jedzenie, zacząłem brać odżywki, sporo czytałem o zdrowym odżywianiu. Przestałem pić, jarać zielsko. Zmieniłem podejście i złapałem bakcyla.

    • I serio w tak krótkim czasie taka zmiana? Jak!?

    • Mówię Ci co robiłem, a organizm zadziałał tak, że tłuszcz schodził, a masa mięśniowa rosła. Układ idealny, ale to chyba genetyka po ojcu. Kawał chłopa z niego i mam szczęście.

    Do naszego pomieszczenia weszła moja małżonka.

    • Wow. Co to za przystojniaka widzę? Nie mogę uwierzyć, jak Ty teraz wyglądasz. Widzisz Misiek? Bierz przykład i zapierdzielaj jak Piotr to i Ty będziesz miał taką sylwetkę.

    • Kochana! Co Ci się nie podoba? Schudłem 10 kg i przecież regularnie ćwiczę..

    • Dobrze, dobrze. Nie tłumacz się, tylko patrz i ucz się. Dzisiaj za karę dla Ciebie, a w nagrodę dla Piotra, to jemu wymasuję plecy.

    • Tak? Dobrze. Zapamiętam to sobie i wykorzystam najbliższą okazję, czyli święta, by odwdzięczyć Ci się prezentem. Zamiast fajnych szpilek, będzie rózga.

    Do rozmowy włączył się Piotr.

    • Oj. W szpilkach to ja bym Cię chętnie zobaczył. Zwłaszcza bez tego ręcznika.

    • Ej! Przestań. To moja żona.

    • Zazdrosny?

    • Pewnie, że tak. Z resztą ona nigdy nie pokazałaby Ci się nago. Prawda Słońce?

    • Jasne. Nie ma nawet takiej opcji.

    • Aha.. No ale, mnie widzisz prawie nago. Na moje nogi, kratkę na brzuchu i klatkę piersiową już się napatrzyłaś, a mi nie dasz się napatrzeć na Ciebie.

    • To co innego. Cycków i cipki nie zobaczysz. Widziałeś mnie kiedyś na basenie w bikini i to Ci może wystarczyć do Twoich fantazji. Tymczasem przepraszam, wychodzę na masaż do Mariusza. Będziecie później w saunie z wyższą temperaturą, czy tutaj?

    • Ja lecę na masaż do Angeliki, a Piotr mówił przed Twoim przyjściem, że dzisiaj tylko saunuje.

    • Oki. To do zobaczyska w strefie relaksu.

    Wyszła z pomieszczenia specjalnie seksownie kręcąc biodrami. Kiedyś już była u tego masażysty w innym spa i przypuszczałem dlaczego tak bardzo cieszy się z masażu całego ciała, który wykupiłem jej na prezent mikołajkowy.

    • Podniecona jakaś?

    • A bo to masaż całego ciała i może liczy na to, że gość ją wymasuje dosłownie wszędzie?

    • Nie denerwuje Cię to?

    • Nie. Ostatnio jak była na masażu to wróciła tak napalona, że mi z fiuta pół nocy nie chciała zejść.

    • Grubo. Myślisz, że się z nim bzykała?

    • Pojebało Cię? Wymasował jej pewnie piersi i może cipkę, a jak to ma tak podkręcać nasze zabawy w łóżku, to nie będę jej suszył głowy.

    • Ciekawe. A jakbym ja ją tak wymasował?

    • A jakbym Cię jebnął w czoło?

    • Dobra. Nie było tematu. Ok?

    • Ok. Lecę do Angeliki. Fajna dupa tak w ogóle. I nieźle masuje. Polecam.

    • Spoko. Baw się dobrze. Ja idę do gorącej sauny. Widzimy się za godzinę, a wcześniej zaopiekuję się Twoją Asią.

    • Tylko bez szaleństw i głupich tekstów.

    • Skorzystam z oferty masażu. Mi też zrobi masaż całego ciała…

    • Oż Ty…

    Niemalże rzuciłem się na niego z rękami, gdy z korytarza wywołała mnie masażystka. Głupio, by zastała nas bijących się w saunie, więc odpuściłem temat i zdenerwowany poszedłem się zrelaksować.

    Tymczasem Piotr najprawdopodobniej dwukrotnie zmienił lokalizację sauny. Siedząc samemu w pomieszczeniu zdecydował się na całkowity negliż. W setce było mu tego dnia za gorąco, więc po dwóch sesjach przeniósł się do sześćdziesiątki. Korzystając z samotności i mając świadomość, że żona kumpla raczej uda się do strefy relaksu, pozostał nago. Tego dnia w lokalu nie było nikogo poza naszą trójką. Dlaczego opowiadam co było dalej? Bo znam system saunowania kolegi i jest jeszcze jeden powód… Po masażu udałem się pod prysznic i do strefy relaksu, w której miała czekać moja żona. Jednak jej tam nie zastałem. Zaintrygowany położyłem się na leżaku i obserwowałem przeszklone drzwi sauny z sześćdziesięcioma stopniami. Myślałem, że moja żonka tam odpoczywa, a Piotr jest w setce. Z zamyślenia wyrwał mnie delikatnie słyszalny krok. Dostrzegłem Asię zmierzającą do obserwowanego przeze mnie wejścia. Pozostawała cały czas w ręczniku. Miałem po nią krzyknąć, ale otworzyła drzwi zza których buchnęła para. Zauważyłem jakąś sylwetkę w środku, ale nic więcej prócz cieni. Zrobiła krok do tyłu. Coś powiedziała w kierunku osoby wewnątrz i nie dała mi się długo zastanawiać, czy wejdzie do środka. Po chwili zamknęła za sobą malutkie, ledwie podświetlone pomieszczenie. Patrzyłem w tamtą stronę mocno zaintrygowany. Co robi? Z kim tam jest? Czy jest naga? Po kilku minutach para zaczęła opadać. Mogłem dostrzec znacznie więcej. I dostrzegłem. Były tam tylko dwie osoby. Nieznajomy lub mój kumpel, a także żona. Mężczyzna siedział z szeroko rozstawionymi nogami. Nie wiem, czy był przykryty. Żona siedziała przed nim. Rozmawiali. Zastanawiałem się, jak na siebie spoglądają, na co patrzą, czy ta sytuacja ją podniecała? W pewnym momencie zobaczyłem jak wstała. Zdjęła ręcznik. Odwróciła się do towarzysza rozmowy, schyliła seksownie wypinając pośladki i ułożyła ręcznik na deskach. Facet poprawił się w kroczu. Pewnie układał fiuta pod ręcznikiem, by nie okazywać w miejscu publicznym podniecenia. Z resztą doskonale go rozumiałem. Sam miałem z tym problem. Po kilku minutach atmosfera zrobiła się jeszcze bardziej gorąca. Moja żona usiadła za jego plecami i zaczęła go masować. Na początku ramiona, szyję. Dłońmi zaczęła schodzić na jego duże ramiona. W pewnym momencie nachyliła się tak, że mogła masować jego umięśnioną klatkę i wyrzeźbiony brzuch. I prawdopodobnie równocześnie sutkami i piersiami dotykała jego pleców. Niby niechcący, niby delikatnie, ale ewidentnie jej się to podobało. Wyglądało to tak, jakby na początku delikatnie tylko sutkami sunęła po twardych plecach, a potem jakby całymi piersiami przywierała do jego grzbietu. Kiedy wróciła do masażu torsu, nieznajomy odchylił się do tyłu. Przed moimi oczami pojawił się ich cień. Dla niej było to coś więcej niż kontur. Między jego nogami wyraźnie prężył się gruby i duży penis. Wstrzymała swoje ruchy. Spojrzała na niego i zamarła na chwilę. Czas się zatrzymał i powodował natłok pytań, co zrobi dalej. Jej dłonie w trakcie zmieniania przez niego pozycji były na jego górnej partii brzucha. Kiedy się odchylił, z pewnością po śliskim ciele przesunęły się niżej. Jak nisko?

    Nie jestem pewien. Przez minutę rozmawiali w dość dwuznacznej pozycji z rękoma tam, gdzie ich być nie powinno i z twarzami zwróconymi do siebie w bardzo bliskiej odległości. Poruszali nimi powoli, jakby drocząc się z podtekstami. Z drugiej strony. Pod wpływem atmosfery, zrelaksowana po masażu, Asia mogła dać się ponieść emocjom i ulec wpływowi dobrze zbudowanego mężczyzny. Po tej krótkiej chwili wstała, oplotła się ręcznikiem i wyszła uśmiechnięta z sauny, pewnym krokiem udając się pod prysznice i do szatni. Zastanawiałem się z kim tam była. Upewniłem się, że na pewno nie ma jej w strefie i udałem się do sześćdziesiątki. Siedzącym z nią mężczyzną okazał się Piotr. Teraz już zakryty ręcznikiem. Spojrzał na mnie z zadowoloną miną i spytał:

    • I jak było? Zadowolony z masażu?

    • Co?

    Wybił mnie z rytmu podnieconego agresora. Postanowiłem zmienić taktykę w gościa, który nic nie wie i zobaczyć, jak to się dalej rozwinie.

    • Angelika super. A Ty jak spędziłeś czas? Cały czas w saunie, czy zdecydowałeś się na masaż? W ogóle, widziałeś gdzieś Aśkę?

    • Ooo Stary. Pewnie, że widziałem i też się zdecydowałem na masaż.Przecież Twoja żonka powiedziała Ci wcześniej, że dziś mi plecy wymasuje i dotrzymała obietnicy.

    • Jasne, jasne. Przestań mnie znowu wkurwiać. Tak Ci się podoba?

    • Pewnie. Zajebistą ma teraz dupkę. Masowała mnie nago i ocierała się o mnie cyckami. Z chęcią bym ją bzyknął. Mówiłem jej to, ale cały czas się opierała. Pytałem się, czy zrobiłaby to, gdybyś się zgodził po pijaku lub gdybyśmy wymienili się partnerkami, ale powiedziała, że nigdy nie pozwoli Ci pieprzyć się z inną. Co ciekawe, nie wspomniała nic o tym, że by mi nie dała. Interesujące, prawda?

    • Bardzo. Przestań opowiadać jak zawsze bajki.

    • Mówię serio.. Stary, nie mów mi potem, że Ci nic nie powiedziałem czy coś…

    • Dobra. Koniec na dzisiaj saunowania. Aśki nigdzie nie ma, więc pewnie czeka na zewnątrz.

    • Oki. Leć jak nie chcesz wiedzieć o co jeszcze ją pytałem i co mówiła.

    • Nic nie mówiła. Ale jestem ciekaw co jeszcze wymyślisz. Dawaj Grey, dawaj.

    • Pytałem się, czy gdybyś się upił i zasnął w fotelu, czy zgodziłaby się na seks. Oczywiście powiedziała nie. Drążyłem dalej i spytałem, czy mógłbym ją w takim razie chociaż pocałować i usprawiedliwić to stopniem upojenia. Niestety też nie. Ale, ale.. Zgodziła się na masaż. Jednakże nie odpowiedziała, czy w grę wchodziłby masaż całego ciała, taki jak miała z tutejszym masażystą…

    • Oho, fabuła coraz ciemniejsza. No co ta moja Anastazja jeszcze zrobiła?

    • Nazywaj żonę, jak chcesz, ale… Gdy patrzyła na mojego sterczącego od jej zmysłowego masażu fiuta, to wyraźnie widziałem chcicę w jej oczach, ale też niedowierzanie. Chyba nigdy nie widziała takiego bydlaka, co nie?

    • Dobra.. Mam dosyć Twojego pieprzenia. Dzisiaj jesteś wyjątkowo upierdliwy. Cześć!

    Wyszedłem z sauny i zamyślony udałem się pod prysznic i do przebieralni. Przy recepcji czekała na mnie Joanna. Spojrzałem na nią zaintrygowany. Uśmiechnięta puściła mi oczko i podwinęła zadziornie kawałek spódniczki ukazując seksowny wzorek na rajstopach. Odpowiedziałem uśmiechem i udałem się z nią do auta. Postanowiłem nie podejmować tematu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Maestro

    Autor ParaWawa69

    Historia będzie kontynuowana. 

  • Nimfomanka

    Leżąc w łóżku, z podnieceniem nasłuchiwałem dźwięków dochodzących z parteru. Dotykając się, szybko zdjęłam piżamkę wsłuchana w odgłosy toczącej się na dole orgii. Doszłam przynajmniej dwa razy, zanim usłyszałam idącą po schodach mamę. Rozmawiała z kimś głośno. Drżałam z podniecenia. Gdy otworzyły się drzwi, lubieżnie przeciągnęłam się w pościeli.

    Mama weszła, prowadząc dwóch dobrze zbudowanych mężczyzn. Patrzyłam na nich z prawdziwym pożądaniem. Od pięciu dni nie byłam z mężczyzną i ledwo radziłam sobie z emocjami.

    ‒ Kasiu! To Adam i Tomasz.

    Przedstawiła ich zdawkowo. Nie obchodziło mnie, jak mają na imię, ani kim są. Dla mnie byli jedynie ogierami, którzy przez najbliższą godzinę, dwie będą zaspakajać moje rozbuchane potrzeby. Wpatrzona w potężne, zwisające między udami kutasy uśmiechałam się słodko. Mama miała rękę do dobrych ruchaczy.

    ‒ Jezu! Jaka młodziutka!

    Wyrwało się Adamowi. Robiąc niewinną minę, rozłożyłam bezczelnie uda. Różowa szparka otwarła się z cichym mlaśnięciem. Przygryzając usteczka, palcami rozchyliłam wargi. Gapili się na moje krocze, a mama, trzymając ich za prężące się jak struny kutasy, odezwała się wesołym głosem.

    ‒ Miłej zabawy Kasiu! Panowie, tylko delikatnie. Żeby wam nie przyszło do głowy coś szalonego!

    Wstałam z łóżka. Podchodząc do mamy, pocałowałam ją w usta.

    ‒ Dziękuję mamusiu.

    Odwzajemniła pocałunek, wsuwając jednocześnie dłoń między moje uda. Palec bez trudu wślizgnął się w mokrą od soków pochwę. Zamruczałam rozkosznie. Wysunęła palec tak nagle, że aż jęknęłam z rozczarowania.

    ‒ Panowie jest gotowa i całą wasza!

    Zamykając za sobą drzwi, dorzuciła jeszcze:

    ‒ Jest zabezpieczona, nie musicie używać prezerwatyw. Żel poślizgowy znajdziecie na szafce nocnej. Miłej zabawy!

    Przywarli do mnie jak dwa wyposzczone psy do suki. Tomek całował usta, miętosząc dłońmi drobne piersi, a Adam, palcując kciukiem cipkę, lizała rowek między pośladkami. Wzięli mnie na stojąco, na środku pokoju. Najpierw Adam nasadził mnie na swojego kutasa, a gdy zaplotłam uda wokół jego bioder, Tomek wbił się w nasmarowany żelem odbyt. Cudowne, ocierające się o masochistyczną rozkosz, uczucie całkowitego wypełnienia odebrało mi zmysły. Zawieszona między dwoma ciałami poruszałam się unoszona ku górze potężnymi pchnięciami. Przeżyłam orgazm zaraz na samym początku, gdy wbili się we mnie. Drugi osiągnęłam w chwilę po tym, jak Adam doszedł we mnie, a Tomek ostro pracował nad swoim finiszem. Omdlałam w ramionach Adama, gdy Tomasz, posuwając mnie dzikimi pchnięciami, zalał odbyt nasieniem.

    Ułożona na łóżku, doszłam do siebie szybciej, niż się spodziewali. Wciąż łapali oddech, gdy łapczywie przywarłam ustami do półmiękkich kutasów. Ssąc na zmianę, sprawnie doprowadziłam je do erekcji. Przez następną godzinę ujeżdżali mnie na zmianę w najwymyślniejszych pozycjach. Pomimo kolejnych orgazmów wciąż nie do końca zaspokojona, domagałam się pieszczot.

    ‒ Trzeba małą zmęczyć!

    Stwierdził, dysząc jak potępieniec Tomasz. Rzucona na brzuszek byłam przez obu na zmianę posuwana w dupę i rozciągana palcami. Używając żelu, pracowali wytrwale nad moim zwieraczem. Rozkosz połączona z bólem doprowadzały mnie do granic podniecenia. Targana wielokrotnymi orgazmami przestałam opierać się, gdy wsuwali w odbyt po cztery palce. W pewnym momencie Adam wsunął we mnie po dwa palce z każdej dłoni i ciągnąć mocno na boki otworzył szeroko.

    ‒ Malutka, jesteś gotowa na dwa kutasy.

    To było najbardziej intensywne przeżycie, jakiego do tej pory doświadczyłam. Ułożeni na plecach ze splecionymi udami leżeli tak, by ich kutasy sterczały ku górze tuż obok siebie. Tomek, ściskając dłonią oba członki, naprowadzała je na mój odbyt, a Adam, rozciągając na boki pośladki, pomagał mi nadziać się na nie. Dali mi całkowitą kontrolę nad sytuacją a ja nie zważając na ból, cieszyłam się każdym centymetrem potężnych kutasów. Po pięciu długich minutach opadłam na ich uda, wsuwając w odbyt do końca oba kutasy. Ujeżdżając ich pały na jeźdźca, czułam się, jakby miał mi pęknąć zwieracz. Pierwszy raz w życiu miałam orgazm podczas seksu analnego bez konieczności pieszczenia łechtaczki! Ujeżdżając ich jak w amoku, nawet nie spostrzegłam się, że doszli na dobrą chwilę przede mną. Orgazm dosłownie pozbawił mnie przytomności. Jęcząc, doszłam, po czym bezwładnie opadałam na bok, doznając kolejnej fali rozkoszy, gdy oba członki wysunęły się z rozciągniętego do granic możliwości odbytu. Wirowało mi w głowie. Miałam przed oczami mroczki, a odbyt pulsował bólem i rozkoszą. Odleciałam w mrok.

    Obudziłam się dopiero późnym przedpołudniem. Było dawno po orgii. W domu panowała absolutna cisza.

    Po przebudzeniu wszystko mogło się wydawać snem, a jednak rozpalony odbyt i zaschnięte między udami i pośladkami nasienie, świadczyły, że było inaczej. Mama weszła do pokoju w momencie, gdy przyglądałam się wielkiej, różowej plamie na prześcieradle. Zmieszane z kilkoma kropelkami krwi nasienie zdążyło już zaschnąć.

    ‒ Jak się czujesz, kochanie?

    Zapytała z troską, patrząc na prześcieradło.

    ‒ To… To było cudowne mamo!

    Siadła na brzegu łóżka. Niedbale zawiązana pod szyją narzutka pozwalała podziwiać cudowne ciało. Ciężkie, kształtne piersi z masywnymi kolczykami w brodawkach i wydepilowane łono z kółkiem w łechtaczce zawsze robiły na mnie wrażenie. Nachylając się ku niej, pocałowałam w usta.

    ‒ Dziękuję za prezent mamusiu.

    Odwzajemniła pocałunek. Dłonią przesunęła po udzie, sprawiając, że pokryłam się gęsią skórką. Wsunęłam palce pod muślinową narzutkę. Jędrna, pełna pierś mile wypełniła dłoń. Pieszcząc się, opadłyśmy na pościel. Ułożona na plecach zupełnie poddałam się karesom. Siedząc w kucki u mojego wezgłowia, masowała delikatnie piersi. Ściskając brodawki, wyszeptała:

    ‒ Chyba już dorosłaś do kolczyków.

    Ssąc sutki, mówiła:

    ‒ Tu założymy dwa kółka!

    Całując podbrzusze, dotarła do wzgórka.

    ‒ A tutaj będziesz miała sztyft w kapturku, a jak odrobinę podrośniesz, dołożymy kółko w łechtaczce.

    Nasunięta na mnie w 69 zanurzyła twarz między udami. Obejmując biodra mamy, uniosłam głowę, wsuwając język w pochwę. Liżąc, spijałam soki zmieszane z nasieniem co najmniej tuzina mężczyzn. Przesuwając się odrobinę w dół, odnalazłam kolczyk tkwiący w łechtaczce. Ciągnąć za niego zębami wyeksponowałam potężną łechtaczkę. Ssąc mamę, czułam, jak przygryza mój groszek. Bawiłyśmy się sobą, doprowadzając nawzajem do apogeum podniecenia, by w ostatnim momencie odwlekać rozkosz. Po kilku podobnych cyklach obie byłyśmy tak spragnione orgazmu, że gdy po raz kolejny doszłyśmy na szczyt, nic nie było nas w stanie przed nim powstrzymać. Wyłam z rozkoszy ssąc mamę, a ona lizała łechtaczkę, drżąc jak osika. Miała potężny, mokry orgazm. Moja twarz aż lepiła się od soków. Sama popuściłam z rozkoszy, gdy mama zaczęła drażnić końcówką języczka dziurkę do siusiania.

    Odpoczywając na boku, bawiłyśmy się, ściskając sobie nawzajem brodawki.

    ‒ Za dwa tygodnie organizuję swingers party. Jak chcesz, zapoznam cię z dobrą znajomą. Ma czterdzieści pięć lat, ciało trzydziestolatki, lubi młodziutkie dziewczęta i świetnie fistuje. No i na pewno polubisz jej partnera. Głuptas ledwie o kilka lat starszy od ciebie, za to posłuszny, pełen zapału i obdarzony jak rasowy ogier.

    ‒ Dopiero za dwa tygodnie?

    Jęknęłam z nieukrywanym niedowierzanie i zawodem w głosie.

    ‒ Nie wytrzymam tyle bez faceta!

    Podeszła do komody. Przepasując biodra uprzężą, odpowiedziała:

    ‒ Żadnego puszczania się w szkole, czy po lekcjach, jak poprzednio! Zrozumiałaś! Nie mam ochoty na kolejne kłopoty jak w ostatnim gimnazjum! No uśmiechnij się, nie zostawię cię samej z problemami.

    Podchodząc do łóżka, rozsmarowywała żel, po grubym jak mój nadgarstek straponie. Ochoczo rozłożyłam nóżęta, moszcząc się pupą w pościeli!

    ‒ Kocham cię mamo.

    Weszła we mnie, a przyjemne uczucie wypełnienia kojąco rozlało się po ciele.

    ‒ Chyba jakoś wytrzymam te dwa tygodnie.

    Wyszeptałam, obejmując jej biodra udami.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Dagmara

     

    Jeśli się spodobało, napiszę kolejną część.

    Daga

  • Rodzinna Historia – cz. 1, Siostrzyczki

    Zapowiadał się spoko weekend! Ojciec z macochą wyjechali do jakiejś dalszej rodziny i miałem chatę prawie dla samego siebie. Prawie, bo w domu zostały jeszcze przybrane siostry. Tym jednak się nie przejmowałem. Moje stosunki ze starszymi o rok, piętnastoletnimi bliźniaczkami były w miarę poprawne. Nie wchodziłem im w drogę, a one nie interesowały się, tym co robię.

    Podkradając z lodówki piwo, usłyszałem wracające z przydomowego basenu siory. Kaśka namawiała Ankę, by poszły się wykąpać u rodziców. Starzy mieli wypasioną, połączoną z ich sypialnią łazienkę. Wychodząc przez okno mojego pokoju na daszek, mogłem zakraść się i podglądać do woli to, co się w niej dzieje. Macocha nigdy nie opuszczała rolet, a podglądanie jej stało się moim fetyszem. Rozmyślając, o boskim ciele macochy stanął mi, gdy przy przypomniałem sobie, jak dwa dni temu ujeżdżała przyklejony do brzegu jacuzzi członek. Poczekałem w kuchni, aż rozbawione siory poszły na górę. Cicho wróciłem do siebie. Starannie zamknąłem drzwi mojego pokoju, a na komputerze puściłem głośno grę. Z uchem przy drzwiach nasłuchiwałem. Po chwili usłyszałem idące korytarzem bliźniaczki. Tak jak się spodziewałem, przystanęły przy moich drzwiach, nasłuchując, co robię. Gdy zamknęły za sobą drzwi do pokoju rodziców, wyszedłem na dach.

    Było po zmroku. Podobnie jak macocha nie zasłoniły rolet. Zerknąłem szybko do środka. Wystarczyło, by kutas o mało co nie rozerwał spodenek. Nie spodziewałem się, że siory są aż takimi dupami. Zgrabne ciałka odziedziczyły po matce, podobnie zresztą jak śliczne, krągłe piersi. Obserwując odwróconą do mnie plecami Kaśkę, doszedłem do wniosku, że i pupy mają całkiem sobie. Wprawdzie nie dorównywały krągłością pośladkom macochy, ale i tak było na co popatrzeć. Patrząc na wygolone cipki, przez chwilę nie mogłem uwierzyć, w to, co widzę. Tak jak macocha miały zakolczykowane cipy! Wprawdzie Kaśka i Anka miały jedynie po kolczyku w kapturku łechtaczki, to jednak nie spodziewałem się zobaczyć czegoś takiego u piętnastolatek. Zastanawiałem się, czy ich matka wie o tym, bo nie mogłem uwierzyć, by mogły sobie założyć tego rodzaju ozdoby bez jej wiedzy. Biorąc pod uwagę jak bardzo wykolczykowana była Magda, taki scenariusz wydawała się całkiem prawdopodobny.

    Trzymając w prawej ręce telefon, nagrywałem je, miętosząc lewą dłonią kutasa. Spuściłem się w gacie, gdy dziewczyny goliły sobie nawzajem cipki w jakuzzi. Po chwili kląłem w duchu moją niecierpliwość. Z pasją waliłem półmiękkiego konia, patrząc, jak Anka liże rozkraczoną na brzegu wanny siostrę. Doszedłem ponownie, gdy dziewczyny zamieniły się miejscami. Po orgazmie Anki, dziewczyny poszły do sypialni rodziców. Z żalem patrzyłem na znikające za drzwiami mokre ciała seksownych bliźniaczek.

    Niestety tego, co robiły w sypialni, mogłem się tylko domyślać. Przebrany z mokrych szortów przez chwilę nawet podsłuchiwałem ich jęków pod drzwiami, ale nie mogąc znieść napięcia, wróciłem szybko do siebie. Rozparty w fotelu siedziałem w słuchawkach na uszach, oglądając właśnie nagrany film z udziałem siostrzyczek. Oglądając po raz któryś orgazm Kaśki, doszedłem potężnie, zachlapując ekran.

    Gdy doszedłem do siebie po maratonie walenia, wziąłem prysznic. Zdeterminowany zabrałem się za edycję filmu. Pięciominutowe dzieło na pewno zrobiłoby furorę wśród kolegów, jednak miałem inne plany. Zasypiając dobrze po drugiej w nocy, snułem makiawelistyczne plany na jutro.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej

     

    c.d.n.

  • Przygoda podczas powrotu do domu

    Wracałem z Francji do Polski z delegacji. Przejeżdżając przez Niemcy poczułem potrzebę opróżnienia pęcherza. W obecnej chwili znajdowałem się na pustkowiu. W pewnym momencie dostrzegłem opuszczoną stację paliw, która była w niezbyt dobrym stanie. Postanowiłem, że się zatrzymam. Wszedłem do środka i skierowałem się do toalety. Ku mojemu zdziwieniu stan toalety nie był aż taki zły. W środku znajdowały się trzy kabiny. Wszedłem do środkowej i załatwiłem potrzebę. W pewnym momencie ujrzałem, że w dziurze, która znajdowała się w ściance odgradzającej kabiny pojawia się penis. W pierwszej chwili chciałem stamtąd jak najszybciej wyjść, ale z drugiej strony podnieciło mnie to. Kucnąłem i chwyciłem dość długiego kutasa w dłoń. Zacząłem go walić, a następnie wziąłem go do ust. Lizałem od podstawy do czubka. Później zacząłem pieścić żołądź, a następnie zabrałem się za pieszczenie jąder. Brałem każde do ust, a z kabiny obok słyszałem jęki. Trwało to chwilę, a następnie facet obok wyciągnął kutasa z dziury i przystawił do niej twarz. Domyśliłem się, że chce wylizać moje oczko. Ściągnąłem spodnie i slipy, a następnie przybliżyłem moją dupę do otworu w ścianie. Facet przeciągał językiem po całym rowie, a potem zaczął wpychać język w moja dziurkę. Doprowadzał mnie do obłędu. Gdy dziurka była dobrze nawilżona zaczął wkładać palce. Robił to dosyć gwałtownie i szybko. Na początku czułem dyskomfort i ból, ale gdy moja dziurka się rozluźniła zmieściły się w niej cztery palce. Po chwili facet wstał, założył prezerwatywę i zaczął wpychać swojego penisa w moją dupę. Było mi błogo. Ruchał mnie najpierw powoli a potem przeszedł do mocnego pierdolenia. Cała kabina latała. Gdy facet mnie rżnął usłyszałem, że ktoś wchodzi do trzeciej kabiny. Tam też była dziura w ścianie. Widziałem jak drugi facet odpina spodnie i zaczyna sikać. Podnieciło mnie to jeszcze bardziej i przybliżyłem twarz do dziurki. Facet to zauważył i przybliżył swojego kutasa w moją stronę. Zabrałem się do robienia laski. Czułem na jego penisie smak moczu. Obciągałem i byłem zapięty jednocześnie. Po pewnym momencie facet, który mnie bzykał wyciągnął swojego konia z mojej dziurki. Domyśliłem się, że zaraz skończy więc przestałem robić loda drugiemu kolesiowi i odwróciłem się do pierwszego faceta. Pomagałem mu dojść trzepiąc jego kutasa ręką. W tym momencie drugi facet zaczął penetrować moją dupę palcami. W pewnym momencie poczułem cieplutką spermę na twarzy. Wytarłem się papierem a facet ubrał się i wyszedł z kabiny. Drugi koleś nadal bawił się moi otworem, ale tym razem zaczął wkładać całą pięść. Moja dziurka była już dosyć rozluźniona po bzykaniu, dlatego nie stawiała oporu. Czułem się jak w raju, gdy mężczyzna włożył rękę do połowy. Nigdy nikt nie robił mi fistingu. Byłem bardzo podniecony, a mój penis sterczał do granic możliwości. W pewnym momencie wyciągnął rękę ze mnie. Zajrzałem przez dziurę, żeby zobaczyć co robi. Facet siedział na muszli i zakładał gumkę. Poszedłem do jego kabiny. Okazało się, że mężczyzna ma około 30 lat. Był szczupły i łysy. Zaczął mówić coś po niemiecku. Nie rozumiałem go, a widok sterczącej pały spowodował że stanąłem na desce klozetowej i nabiłem się na jego fiuta. Podskakiwałem rytmicznie, powodując że jego penis wbijał się we mnie po same jądra. Nie mogłem wytrzymać dłużej i fala spermy zalała klatę i brzuch mężczyzny. Niedługo potem facet wyszedł ze mnie a ja ujrzałem prezerwatywę pełną spermy. Ściągnąłem ją z jego pały i wyczyściłem jego sprzęt z resztek. Ubrałem się i wyszedłem zabierając pełną prezerwatywę ze sobą. Wsiadłem do samochodu i odjechałem. Po kilkunastu kilometrach mój kutas znowu sterczał. Rozłożyłem fotel i rozebrałem się. Wylałem zawartość gumki na moją dziurkę. Wcierałem ją i wpychałem wewnątrz jednocześnie waląc konia. Po obfitym wytrysku mogłem jechać dalej.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    rafael
  • Komplikacje cz.3 – Tatus myslał, ze spie

    Siemka rodzice. Chcę wam powiedzieć, że mam zaproszenie do Klaudii na szesnastkę imprezka będzie w klubie Carrera. Pogódźcie się z tym, bo ja muszę na niej być potrzebne będą mi nowe ciuszki i kasa na prezent.

    – No co tak milczycie?

    – No ale jak, sama idziesz?

    – Jasne, że z Grzesiem. Poza tym będzie tam mnóstwo wspólnych znajomych,

    – Tak, tak zgraja napalonych pijanych naćpanych małolatów i mamy się nie martwić?

    – No wiecie, to jest klub jest ochrona i poza tym będą rodzice Klaudii i wiele innych dorosłych osób,

    – A jak tam się dostaniesz, a raczej jak czym wrócisz i o której?

    – Oj tam, oj tam zawiezie mnie, nas przecież tatko. A z powrotem to już mają nas hurtem rozwozić rodzice Klaudii i Tax-y z klubu,

    – O której się ja pytam?

    – No impreza jest do 2-giej oficjalnie,

    – Jesteś za młoda, a że będzie sporo znajomych i rodzice zapewniają pieczę, to o północy masz wrócić. Jasne i bez dyskusji!!!

    Nadszedł ten dzień, przyszedł po Natalie ten jej kasztan. Zeszła w końcu z góry wystrojona gwiazda. Na głowie złociste blond sprężynki ponętne usta lśniły od błyszczyka długie rzęsy i podkreślone brwi. Ubrana w sukienkę z dekoltem na przodzie i wyeksponowanym roweczkiem w biuście. Z tyłu aż po same lędźwie klin eksponował wygięte w łuk plecy i wzdłuż kręgosłupa wgłębienie. Szczelnie opinająca podkreślająca wydatny biust i tyłek oraz talie, długości do połowy ponętnych ud. Na stopach szpilki, które powodowały napięcie mięśni w udach i łydkach. Zawiozłem ich na miejsce tam obczaiłem co i jak po czym wróciłem do domu. Wieczór był mój, bo syn się zmył do kumpla na noc grać w x-boksa. Magda moja żona oczywiście na dyżurze. Wziąłem kąpiel wskoczyłem w szlafrok sięgnąłem do barku po Jack Daniels’a. Rozłożyłem się na sofie włączyłem plazmę w TV była gala boksu. Czas zleciał szybko gala się skończyła podobnie jak butelka whisky. Przerzucałem kanały wskoczył mi erotyk podjarała mnie scenka. Więc ściągnąłem majtki i zacząłem masować sobie pałę. Wtem słyszę dzwonek i jakiś ramot, szepty u drzwi. Zerknąłem na zegarek było tuż po północy, czyżby wróciła „dama o północy”. Otwieram patrzę i oczom niewierze pijana w sztok ledwo stała na nogach, a właściwie oparta o ścianę. Fryzura potarga rozmazany makijaż. Podstawili ją i uciekli gdybym dorwał tego jej kasztana. Miał ją pilnować; swojej laski, a pewnie ją upił i się dobierał do jej majtek. Już ja wiem z doświadczenia, co się wyprawia na takich imprezach. Zgarnąłem ją pod pachy i dowlokłem do pokoju i złożyłem „zwłoki” na sofie. Zaczęła przepraszać i tłumaczyć się, że to wszystko przez tego głupka (znaczy Grześka jej kasztana). „Wiesz on mnie zdradził z tą suką Kaśką dupodajką. Na pięterku namawiał mnie abym mu zrobiła loda. Potem chciał bym mu dała dupy, kiedy odmówiłam to mnie szantażował, że Kaśka pójdzie z nim na skinienie palca i to teraz na moich oczach. To powiedziałam mu żeby spiepszał, a od mojej cnoty to wara, że oddam ją kochającemu mężczyźnie, a nie frajerowi. I wiesz ja patrzę a ta kurewka ciągnie mu fujarkę na moich i znajomych oczach wszyscy się podśmiechiwali i docinani mi. Jedynie Klaudia zareagowała w porę i wyrzuciła ich oboje zanim dostrzegli to jej rodzice. Mnie zaś by uspokoić zgarnęła na dół i podsunęła szampana, a potem shociki”.

    Trochę żal mi się jej zrobiło złość zeszła na plan dalszy. Przytuliłem ją i głaskałem po głowie. Objęła mnie jej szlochanie zanikało i pojawiło się uspokojenie. Po czym zasnęła wtulona we mnie. Nie bardzo miałem jak się wydobyć z jej objęć, a nawet nie chciałem, bo zrobiło się miło. Z głaskania głowy wodząc po jej włosach, które sięgały do połowy pleców przeniosłem się do głaskania pleców i niżej muskając jej górną część tyłka zaczepiając o pośladki. Stanął mi kutas, a szlafrok rozsunął się i teraz ostentacyjnie sterczał mi jak obelisk. Nagle zaczęła się przekręcać na bok jej głowa osunęła się na moje krocze, a jej usta ukierunkowały się w stronę sterczącego kutasa. Poczułem jej ciepły oddech na trzonie. Chyba jej było nie wygodnie, bo mościła się kręcąc tułowiem w wyniku, czego sukienka zadarła się, a obfity cycek wydobył się z dekoltu. Od razu w jego kierunku powędrowała moja łapa by go z powrotem umieścić. Próbowałem go wepchnąć za materiał dekoltu, lecz wymagało to bym go dotknął. Jego obfitość powodowała, że nie mogłem go objąć całą dłonią z pod, której wydobywała się pozostała jędrna część cyca. Już prawie część wepchnąłem, kiedy zaś pozostała mi wyskoczyła. Po kilku chwilach zorientowałem się, że miętoszę jej balona i pod jarałem się tym. Już nie zważałem na to gdzie go umieścić tylko by go macać! Zerknąłem na jej wygięte ciało, oczom mym ukazała się wyeksponowana pupcia oraz pośladki przedzielone roweczkiem, w którym zatapiał się sznurek stringów. Zmieniłem dłonie tak by jedną macać cyca, a druga powędrowała w kierunku dupci, na której położyłem łapsko by pomacać sobie pośladki. Badawczo je ugniatałem, po czym jeździłem palcem między pośladkami wzdłuż rowka łaskocząc odbyt. Wpychałem palca pomiędzy krocze teraz chciałem popieścić jej szparkę. To trochę się podciągnąłem i uniosłem biodra co spowodowało, że jej głowa przemieściła się i poczułem na kutasie ponętne usta. Tym doznaniem wsadziłem palca grzebalca do jej szparki. Wśliznął się bez problemu, bo było już mokro. Za grzebalcem dołączył pomocnik palca grzebalca, który usadowił się na łechtaczce. Biodra mi instynktownie się podnosiły i poczułem na chuju przytkane usteczka zacisnąłem zęby i zakwiczałem jak młody źrebak. Palucha wepchałem jej w szparę najgłębiej jak się dało i świdrowałem nim macając ścianki pochwy. Ponownie targnęły moje biodra poczułem rozchylające się usteczka i jej oschły drażniący języczek pochłaniający żołądź. W tym amoku złapałem ją za włosy i docisnąłem głowę do krocza, aż poczułem na żołędziu jej migdałki. Zaczęła parskać krztusić się, aż zrobił się jej koci grzbiet. Wyciągnąłem szybko kutasa i poczułem jak coś ciepłego obficie pokrywa moje krocze i mosznę. Szok kurwa mać z rzygała się! Wyślizgnąłem się z pod jej głowy i pośpiesznie skierowałem się do łazienki celem obmycia się. Wziąłem miskę i ręcznik by powycierać sofę i podłogę.

    Wróciłem do salonu patrzę a ta leży na wznak z wywalonymi cycorami do tego w rozkroku z wyeksponowanym kroczem, poprzez siatkowy trójkącik stringów widać było odrastające czarniate włoski łonowe. Po głowie zaczęły kłębić mi się brudne myśli. Do tego uległem podnieceniu, które do reszty pozbawiło mnie rozsądku. Sterczący kutas aż do pępka tylko mnie w tym utwierdził, co zamierzałem zrobić, a raczej wykorzystać sytuację. Jak raz to zrobiłem to drugi raz zważając na sytuację powinno pójść gładko (mimo pod włos, zarost). Oto trafiła mi się kolejna okazja zatopienia kutasa w jej milutkiej szparce. Ja pierdole jak go zaraz nie wsadzę to oszalejeeee. Poruszyłem nią i zapytałem –śpisz skarbeńku? Zero reakcji to rozpocząłem poczynania usadowiłem się między jej ugiętymi nóżkami odsunąłem trójkącik stringów na bok. Nakierowałem i przyłożyłem kutasa do szpary nabierając obficie śliny naplułem na jej cipkę. Po czym roztarłem ją wodząc kutasem wzdłuż rowka. Rozpocząłem napieranie na to cudo natury, dla którego wszyscy faceci i kobiety tracą głowę i nie mogą się oprzeć. Czułem się niczym taran łamiący lody, gwałcąc wszelkie moralne zasady. Ale kiedy już pokonałem linię oporu wszedłem w nią i poczułem błogie uczucie, które usprawiedliwiało mój ów czyn przytaczając sobie pewną kwestię: „różnicy między żalem, a grzechem”. Jakoby to tłumaczą spowiednicy…. „grzech włożyć, a żal wyciągnąć”. Po tym puściły mi wszelkie hamulce moralności.

    Dymałem ją na wpół przytomną bez opamiętania pchałem po same jaja. Aż dziw, że tak młoda szparka przyjmuje cały mój nie mały oręż w siebie. Jej matka czasami cofała biodra gdy pragnąłem wbić się do dna pochwy. Zaczęła wiercić biodrami i pojękiwać na twarzy pojawił się grymas skrzywienia wzdrygnęło to mną. Pomyślałem, że zacznie się orientować, iż jest ruchana na śpiocha i to nie jest sen erotyk. Wycofałem więc nieznacznie kutasa grymas zanikł i pojawiło się przygryzanie wargi i pomrukiwanie. W tym momencie poczułem na chuju uścisk, a na torbie obficie wypływający śluz, który lepił się do niej. W podbrzuszu poczułem gromadzący się ładunek gotowy do wytrysku. Ale nagle Natala zaczęła się wiercić i ruszać głową i coś mamrotać zląkłem się, że ona nie śpi. W tym momencie w lędźwiach poczułem skurcze kutas zaczął podrygiwać i pompować spermę najgłębiej jak się dało. Zalałem formę (czyli jej cipkę) po same brzegi. W głowie mi zawirowało i obaliłem się na nią.

     

    ……………..

     

    Na poł przytomna zasypiając zaczęłam myśleć o Grzesiu jednak chyba go kochałam, albo mi zależy? W końcu też myślałam o tym czy aby może jednak zrobić to z nim. Przecież we snach kochałam się z nim i budziłam się z ręką w majtkach, a tam na imprezie w rzeczywistości spanikowałam. Teraz rozważałam zrobienie mu tego loda. Wyobrażałam sobie jak zbliżam usta do jego ptaszka, nie no jak już sobie wyobrażać to niech to będzie ptaszysko! Łeb (żołądź) już miałam w ustach i języczkiem próbowałam się w wiercić w otworek na żołędziu. Po czym językiem obtaczałam ją wokół. Miałam już dosyć lizania i chciałam go poczuć głębiej. Pochłaniam jego głowicę oplatając ustami niczym anakonda połyka swoją ofiarę. Z zachłannością połykałam go, aż poczułam go w gardle i jak mi migdały łaskocze. Przypomniał mi się widok jak ta kurewka ssała orzeszka mojemu Grzesiowi i naszło mnie obrzydzenie. Poczułam jak robi mi się koci grzbiet, a w gardle drażniąco-wymiotny odruch. Jak na badaniu, kiedy lekarka badała gardło i wkładała patyczek trzymając język. Czułam jak z żołądka pcha się jego zawartość. Do tego nie mogłam złapać tchu i się krztusiłam, dławiłam i poleciał paw. Jak się już wypawiowałam ulżyło mi, ale w głowie nadal miałam karuzelę. Po chwili poczułam się lepiej myśli odeszły w dal i uspokoiłam się popadając w blogi sen. Po pewnym czasie coś mnie z niego wybudziło, ale to było tak przyjemne trudne do rozróżnienia jakby jawa na śnie.

    Duży pokój, cicha muzyka, iluminacja duże łoże ja leżąca na nim w pięknej koronkowej bieliźnie, ale takiej sexy więcej odkrywającej niż zasłaniającej intymność. Leże na wznak z zgiętymi nóżkami w kolanach kiwając nimi na boki i czasem rozkładając je lubieżnie ukazując krocze. W tle pojawił się u mych rozłożonych nóg ON. W tej fantazji usłyszałam szepczące pytanie „śpisz skarbeńku?” Suchość w gardle powodowała, że nie mogłam wydobyć z siebie żadnego słowa tylko pomrukiwania. Po za tym obawiałam się, że się obudzę, a piękny sen szlak trafi. Wolałam więc pozostać w błogim śnie i śnić niż miałaby to być jawa, która by pewnie nie miała miejsca i nigdy by się nie wydarzyła! Nagle poczułam jak ów osobnik wpełza między moje rozwarte zapraszająco nóżki. Pochylił się nade mną podparł na rękach, by nie przygnieść mojej drobnej postury, ale czułam jego sylwetkę nad sobą. Poczułam wilgoć na sromie i „coś” twardego, gorącego przesuwającego się wzdłuż mojej myszki. Przez moje ciało przeleciały mi dreszcze. Teraz ta sztywność napiera i rozpycha moje wargi wdzierając się w głąb mnie. Ciekawe to było doznanie broniąca się moja wagina napierana sztywnym palem, aż w kulminacyjnym momencie przebiła się i wtargnęła w czeluść, która go nie mogła pomieścić. Aż za syczałam ni to z bólu ni to z zaskoczenia, lecz poczuwszy całkiem miłego intruza w sobie rozluźniłam się. Poczułam teraz całkiem realistyczny ból jakby coś sztywnego rozdzierało moje krocze i w podbrzuszu się ruszało wypychając ku górze wzgórek łonowy. Taki ból ni to ból, który wywołał coś niesamowitego, nieznanego mi dotąd, ale bardziej sprawiającego przyjemne doznania. Lekko rozwarłam maślane oczy i jęknęłam ałła nie mogłam się pozbierać. We śnie chyba tak nie powinno boleć? Czyżby to nie był sen, o co kaman? Moja pijana podświadomość nieco mnie zwodziła nie dopuszczając myśli, że mogłabym być wykorzystana i po pijaku gwałcona. Myśli się kołatały, a kto, a gdzie? Zadając sobie pytania tłumaczyłam sobie, a bardziej pragnąc, iż to fantazje senne zaczęłam odczuwać dochodzące przyjemności z tego dogłębnego penetrowania mojej cipki jak przestałam myśleć i skupiać się na z niej płynących doznaniach to się uspokoiłam. Cipka miała swój mózg (pizda łajdaczka zdradziła mnie). Zaczęła poddawać się intruzowi, a potem gościnie go oplatając poddawała się jego napierająco-rozdzierających pchnięciom, które wydobyły ze mnie pojękiwania rozkoszy. Te doznania sprawiły, że ocknęłam się zaczęłam rozwierać zaspane posklejane od tuszu rzęsy. Lekko rozwarłam powieki, ale ostrości nie mogłam złapać (zresztą z moja wadą wzroku bez okularów i do tego pijana). Dostrzegłam barczystą sylwetkę nad sobą zerknąwszy w kierunku płynących zeń doznań dostrzegłam rozłożone moje nogi, a we mnie znikający i pojawiający się kawał oręża. Przymrużyłam oczy by się nie zdemaskować. To jednak nie są moje fantastyczne sny i wyobraźnia, to jawa jestem dymana na śpiocha! Gdzie ja jestem? Czyżby to impreza te światła, muzyka? No tak upiłam się i Grześ mnie wykorzystał w myślach krzyczałam Nieee!!! Podnoszę głowę rozglądam się i rozpoznaję nasz salon, ale zaraz, zaraz przecież u nas w domu nie może być Grześa! To kto mnie… pieprzy, dyma zatem? Z przerażenia wzdrygnęłam i mimowolnie zacisnęłam nogi zakleszczając gwałciciela. Ten w ogóle niezorientowany, że jego ofiara się rozbudza sapiąc i dysząc uwija się i pieprzy mnie jak gumową lalkę. Już miałam krzyknąć, ale dopadły mnie skurcze w cipce. Nogami oplotłam jego biodra by je dociskać, kiedy to zaś moimi biodrami targnął spazm. Z cipki popłynęły soki powodując odgłosy chlupotania. Czułam coś niesamowitego i zamiast krzyknąć zamruczałam jak kotka, a przed oczami pojawiły mi się gwiazdki. Nie odróżniałam czy ta karuzela jest spowodowana pijaństwem czy doznaniami płynącymi z krocza. Czułam się zajebiście opadły mi siły, a mięśnia zwiotczały leżałam jak sparaliżowana nie mogąc wydobyć z siebie jakiegokolwiek odgłosu. Jedynie, co mógł ogarnąć mój mózg to tylko myśli, jakie kłębiły mi się po głowie. W tym momencie poczułam jak mój gwałciciel znieruchomiał. W cipce drganie i silnie tryśnięcie czegoś gorącego, po czym kolejne i powtórne. Wypełniało mnie to po brzegi, a nadmiar wyciekał na zewnątrz ociekając po rowku między pośladkami. Gwałciciel kwiczał jak młody źrebak, po czym obalił swoje cielsko na mnie. Wyszeptał do ucha: „jesteś rozkoszną córeczką”.

     

    Cdn …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    fantasta
  • Sex z gosciem

    Pracuje na recepcji w hotelu. Głównie na nocne zmiany. Zdarza się zatem, że w środku nocy przychodzą goście – głównie płci męskiej i po wypiciu kilku piw zaczynają mi czynić niemoralne propozycje. Dziś opowiem wam jak raz się na taką propozycję skusiłam. Otóż nocka była wyjątkowo nudna, a ja byłam wyjątkowo napalona. I wtedy do baru podszedł on. Facet ok 35-40 lat z błyskiem w oku. Zamówił piwo, uśmiechnął się i zaczął ze mną rozmawiać. Swobodnie i bez spinania się. Przy drugim piwie spojrzał na mnie i powiedział: założę się, że gdybyś nie była w pracy to już leżałabyś pode mną. Spojrzałam na niego spod grzywki, lekko speszona i uśmiechnęłam się przygryzając dolną wargę. I wtedy on powiedział: ale w czym przeszkadza praca? Macie całkiem wygodną windę; za minutę na 2 piętrze. Wstał i poszedł. A ja zostałam z wilgotnymi majtkami. Zawsze kusiło mnie, by przespać się z gościem podczas pracy i zawsze tchórzyłam. Tym razem pomyślałam jednak, że raz się żyje. Wjechałam na drugie piętro i gdy tylko otworzyłam drzwi on wepchnął mnie z powrotem i bez pardonu wsadził mi rękę w spodnie. Poczułam jego palce na moich majtkach i westchnęłam. Pocałował mnie, mocno dociskając do ściany. Poczułam, że mu stoi. Uśmiechnęłam się, a on odwrócił mnie tyłem do siebie i ściągnął ze mnie spodnie i majtki kazał mi się wypiąć i popatrzeć na siebie w lustrze. Zgięłam się w pół wypinając pupę w jego stronę i popatrzyłam w lustro. Wsadził we mnie 2 palce i zaczął posuwać. Westchnęłam. Wtedy odwrócił mnie do siebie i kazał klęknąć. Ledwo zeszłam niżej miałam go w ustach. Trzymał mnie za włosy i rżnął w usta jak dziwkę. Był spory, ledwo się mieścił. Gdy już myślałam, że nie dam rady wyszedł z moich ust i pchnął mnie lekko na plecy. Klęknął i wszedł we mnie. Zaczął mnie pieprzyć. Tak pieprzyć, gdyż robił to tak szybko i mocno, że żadne inne określenie się nie nadaje. Wsunął dłonie w mój stanik i zacisnął je na piersiach. Patrzyliśmy sobie w oczy a on wchodził we mnie tak głęboko i mocno, że cała podskakiwałam. Zaczęłam jęczeć coraz głośniej. Wtedy przyspieszył jeszcze. Nagle wyszedł ze mnie i złapawszy za włosy wepchnął mi fiuta w gardło i spuścił się. Przytrzymywał mi głowę, zatem musiałam połknąć co mogłam. Ale że było tego sporo cześć ściekała mi po policzkach i brodzie. Zlizałam ile mogłam i wylizałam jego do czysta. Wtedy jego palce znów znalazły się we mnie. Doprowadził mnie nimi do mega orgazmu. A potem po prostu wyszedł z tej windy zostawiając mnie tam nagą od pasa w dół. Ubrałam majtki i spodnie na mokrą cipkę. I spojrzałam w lustro. Włosy miałam w nieładzie usta lekko nabrzmiałe po tym co przed chwilą w nich było. Na policzku zasychająca sperma. Doprowadziłam się do porządku i zjechałam na dół. W samą porę, by obsłużyć czekających gości.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Anna d