Blog

  • Czytajac ksiazke

    Wchodzisz do mnie do pokoju gdy siedzę w łóżku czytając książkę. Siedzę tyłem do drzwi, więc nie zauważam co masz na sobie. Podchodzisz do mnie cichutko i zakrywasz oczy od tyłu. Odkładam w ciemno książkę i wstaję odwracając się do Ciebie, choć teraz sam mam zamknięte oczy. Całuję Cię w usta gdy moje dłonie błądzą po Twoich plecach i pupie. Odkrywam wtedy że jesteś ubrana w koszulę i dżinsy, nie wyczuwam pod koszulą zapięcia stanika więc dochodzę do wniosku że go po prostu nie masz a to co czuję na klatce to nie guziki a Twoje sterczące sutki. Zdejmuję wówczas z Ciebie Twoją koszulę i całuję Twoje sutki, masując piersi wokół nich obiema dłońmi. Schodzę niżej, pocałunkami znacząc twój brzuszek i docierając do spodni. Pomału je rozpinam, po czym z zaskoczeniem odkrywam że nie masz nic pod nimi. Drżysz z podniecenia i trochę zimna bo miałem uchylone okno w pokoju. Gdy wkładam Ci język do pochwy klęcząc przed Tobą masz ciarki od tego, czujesz jak włoski stają Ci na karku a sutki twardnieją jeszcze bardziej. Wkładam Ci pomału paluszek do pochwy, językiem trącając Twoją łechtaczkę. Potem do samego kciuka dołącza i wskazujący. Potem zaś zmieniam ustawienie palców na nowe Ci- zostawiam kciuk w pochwie, środkowy zaś na raz wsadzam Ci do dupci. Był już mokry od Twoich soczków więc łatwo wchodzi. Daje Ci to już potrójną przyjemność. Podwójna penetracja palcami i mój język ssący i liżący Ci łechtaczkę. Gdy Ty jęczysz z podniecenia ja nie przestaję, do każdego z palców dołącza jego brat bliźniak z drugiej dłoni. Masz orgazm, ja zaś nie przestaję Ci lizać cipeczki. Wijesz się lecz trzymam Cię mocno byś mi nie odleciała już nie tylko jęczysz ale wydajesz wręcz z siebie krzyki rozkoszy. Masz jeszcze jeden orgazm, mocniejszy i dłużej trwający niż poprzedni. Tak bardzo Cię on rozluźnił że tracisz panowanie nad nogami i padasz na łóżko. Postanawiam wtedy Ci dogodzić inaczej i zaczynam się przed Tobą rozbierać, kręcąc ciałem w lewo i prawo gdy pomału rozpinam guziki koszuli. Siadam okrakiem a Ty przede mną. Stoi mi penis.. Jest sztywny i twardy. Zaczynasz go ssać. Wkładasz go dosyć głęboko do ust a ja trzymam Ci głowę i lekko dociskam coraz szybciej. Obciągasz go coraz namiętniej. Oblizujesz jajeczka.. Trzymasz go w ręce jest duży więc musisz pomóc sobie drugą ręką. Znowu wkładasz do buzi i teraz obłędnie szybko go ssasz. Góra i dół coraz szybciej a ja jęczę.. Tak, dobrze, obciągaj go. Mam orgazm spuszczam Ci się do buzi.. Dużą ilością spermy która cieknie Ci po brodzie. Gdy spoglądam w dół i widzę Ciebie, z czubkiem penisa w ustach i spermą spływającą Ci z ust po brodzie i kapiącą na piersi mimo że jestem po orgazmie to utrzymuje mi się erekcja. Popycham Cię lekko na łóżko, gdy tylko Twoje plecy opadają na łóżko natychmiastowo w Ciebie wchodzę. Czujesz moją żołądź dogłębnie penetrującą Twoją pochwę. Moje jądra obijające o Twój srom, nasze pocierające o siebie łona. Mój oddech na Twojej szyi. Ja czuję Twoje dłonie na swoich plecach i lędźwiach, Twoje sterczące sutki na mojej klatce piersiowej. Każde moje posunięcie w Tobie jest przez Ciebie kwitowane jęknięciem. Po paru minutach gdy wyginasz się w łuk od orgazmu zmieniamy pozycję. Tym razem to Ty chcesz dominować mnie. Kładziesz mnie na plecach. Całujesz w usta i kucasz nad moim penisem. Jedną dłoń kładziesz mi na mostku a drugą kierujesz czubek mojego penisa na wejście do Twojej pochwy. Kładę Ci dłonie na biodrach po czym powoli opadasz na mojego penisa. Zatrzymujesz się gdy jest w Tobie całą długością. Patrzysz mi w oczy po czym zaczynasz dziko podskakiwać. Twoje piersi falują w rytm uniesień. Moje dłonie wspomagają Twoje ruchy. Patrzymy sobie cały czas zmysłowo w oczy. Nachylasz się i całujesz mnie w usta. Mamy wspólny orgazm, Twoim ciałem wstrząsa dreszcz a ja sztywnieję cały, jeszcze bardziej wypinając biodra z penisem w Twoją cipeczkę. Schodząc z niego po udzie zaczyna Ci pomału spływać strużka naszych wymieszanych soczków. Mało Ci jednak więc wypinasz się do mnie zalotnie. Uśmiecham się po czym kładę Ci dłonie na biodrach przysuwając do mnie. Wchodzę pomału w Twoją cipeczkę od tyłu. Gdy już wszedłem po same jądra zaczynając poruszać penisem w Twoim wnętrzu jednocześnie jedną ręką masuję Ci łechtaczkę. Drugiej kciuk zaś wsadzam Ci do pupci tak że czujesz rozkosz w obydwu swoich dziurkach. Po kolejnym orgazmie opadasz z dłoni na przedramiona, głowa Ci na nie opada bezwładnie. Jednak Twoje jedwabiście gładkie i mięciutkie pośladki pozostają w górze co wykorzystuję wsadzając Ci penisa w odbycik. Jednocześnie zaczynam robić Ci palcówkę również w pochwie, tym razem również większą ilością palców niż zwykle bo aż czterema. Jęczysz głośno w poduszkę, ta jednak tłumi Twoje okrzyki. Gdy jedna moja dłoń buszuje w Twojej cipeczce, druga masuje Twoje falujące pod Twoim ciałem piersi. Posuwam Cię na prawdę intensywnie, czujesz jakbym nie robił tego penisem lecz jakby to była maszyna. Regularna, mocna, szybka, penetrująca dogłębnie. Moje jądra obijają Ci się o srom za każdym razem gdy wchodzę na całą długość do Twojej pupci. Masz kolejny orgazm, a nawet dwa. Nie tylko pochwowy od palców, ale również analny. Ja natomiast gdy czuję Twoje skurcze na swoim penisie zaczynam posuwać Cię jeszcze mocniej. W końcu wytryskuję Ci w odbyt potężną falą spermy. Wyjmuję go wtedy, a równie dużo jej strzela Ci na pośladki. Obspermione masz również plecy oraz srom, do którego kapie to co wypływa leniwie z pupci. Opadamy obok siebie na pościel. Patrzymy sobie głęboko w oczy. Wchodzę w Ciebie po raz ostatni, mój penis jeszcze stojąc wchodzi Ci do pochwy która się na nim zaciska, jakby nie chcąc go oddać. Całuję Cię w usta po czym zasypiamy wtuleni w siebie, Ty z moim penisem w Twojej pochwie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mariusz Durek

    Jako iż jest to wytwór własny mogę go interpretować na mój sposób. Byli autorzy tworzący nowe wyrazy, nowe konstrukcje. Uważam że nie brakuje w tym tekście przecinków w jakikolwiek sposób który by uniemożliwiał czytelnikowi dostęp do treści. Zwłaszcza że nie wszystkie zdania złożone muszą mieć przecinki żeby ułatwić ludziom wątpliwej inteligencji czytanie. Miałem nadzieję ze nie jest to serwis amatorski, a na taki wygląda obecnie mając cenzurę surowszą niż miała III Rzesza.

  • Przypadek Michala cz.II

    Od mojego wyjścia za szpitala minęło półtora tygodnia. Zbliżał się pierwszy wrześniowy weekend, a na dworze panowało lato. Powrót do szkoły okazał się dla mnie trudniejszy niż myślałem. Nie lubię epatowania litością, a nagle okazałem się szkolnym celebrytą. Winien temu był mój wypadek w czerwcu. Najlepiej odnajdywałem się w towarzystwie najlepszych kumpli, Adama i Szymka. Świetnie też wychodziło mi zaszywanie się w swoim pokoju i wspominanie chwil z Martą. Były tak żywe i intensywne, że pojechałem do szpitala w połowie tygodnia, żeby się z nią spotkać. Nie udało mi się, ale, gdy wracałem do domu dostałem od niej długiego esemesa. Wprawił mnie w niemałe osłupienie i na nowo skłonił, do przemyśleń, że coś się ze mną stało po wypadku takiego, co sprawia, że młodziutka pielęgniarka dostaje erotycznego szału na punkcie ucznia klasy maturalnej. Marta przyznała się w wiadomości, że widziała o mojej obecności w szpitalu. Dowiedziała się od koleżanki z oddziału. Zanim jednak mogła odejść od swoich obowiązków, ja zabrałem się z powrotem. Ona została z nieugaszonym żarem, który ze zdwojoną siłą wybuchł w niej, gdy usłyszała o mnie. Przez pół godziny gasiła go w łazience, masturbując się jak szalona. “Nie mogę przebywać w pobliżu ciebie. To grozi totalną destrukcją mojego życia. Mam narzeczonego, poukładane życie i chcę by tak zostało. Nie przyjeżdżaj przez najbliższe tygodnie do szpitala, potem będzie łatwiej, bo lecę pracować do Londynu.” Tyle napisała na koniec. Żal kłuł moją duszę, ale jeśli tak się miały sprawy, to doskonale ją rozumiałem. Jednak to co napisała mi Marta sprawiło, że zacząłem się mocno zastanawiać nad tym, co między nami się wydarzyło. Czy to był jednorazowy przypadek? Czy podobnie działam na inne kobiety, czy tylko młoda siostra za szpitala miała takiego pecha? Powracało też najbardziej fantastyczne pytanie. Czy wypadek sprawił, że stało się ze mną coś niewytłumaczalnego, co miało wpływ na moje relacje z płcią przeciwną? Dręczyły mnie te wątpliwości niezmiernie. Obsesyjnie. Musiałem sprawdzić czy stałem się erotycznym monstrum. Nie mogłem jednak tego wypróbować, na tych osobach, które przychodziły mi do głowy jako pierwsze, bo w przypadku pomyłki i wyjścia na durnia zrobiłoby się nieciekawie. To powinna być dziewczyna czy kobieta obca, nie mieszkająca w mojej okolicy. Jeśli zbłaźnię się przy takiej, jest szansa, że do końca życia jej osoba nie będzie mi o tym przypominać. Na całe szczęście kandydatka była na wyciągnięcie ręki. Mało tego, od pewnego czasu mieszkała w moim domu. Moja starsza siostra – Malwina, była studentką na drugim roku studiów. Kierunek – fotografia. Odkąd pamiętam, zawsze biegała po domu i okolicy z aparatem. Najpierw zabawką, a potem coraz bardziej zaawansowanymi prawdziwymi sprzętami. Jeśli jednak myślicie, że o nią mi chodzi, to jesteście nieźle porąbani. Obsesja obsesją, ale to w końcu rodzona siostra! Przez ostatni rok akademicki uczyła się z nią dziewczyna z Uniwersytetu Kijowskiego – Olena. Teraz miała wrócić do siebie, a Malwina zaprosiła ją przed powrotem na Ukrainę do naszego domu. Po wyjściu ze szpitala, zastałem tą pannę w naszym domu. Dziewczyna za Wschodu, a dokładnie z Perejesławia od początku wywarła na mnie silne wrażenie. Jasne włosy, lekko wpadające w rudy odcień zaplatała w długi, gruby warkocz, którego nie nosiła tradycyjnie z tyłu. Pleciony kłos z lewego ramienia opadał na biust, końcem sięgając nieco poniżej miłej dla oka piersi. Dziewczyna była wysoka, prawie mojego wzrostu, a mam nieco ponad metr osiemdziesiąt wzrostu. Na pierwszy rzut oka wydawała się chuda. Nie szczupła, ale chuda właśnie. Jednak kształt bioder, niezłe piersi i nieco odstająca pupa sprawiały, że po chwili już tak o niej nie myślałem. Cerę miała bladą i nie zmieniło tego nawet upalne lato, którego koniec powoli się zbliżał. Nos Oleny i jego okolice upstrzone były gęstymi piegami. To ona miała stać się moim królikiem doświadczalnym. Liczyłem na udany eksperyment. Od kilku dni intensywnie przerabiałem fantazje erotyczne z Ukrainką w roli łownej. Jeśli skutek miał być taki jak w przypadku Marty, musiałem uruchomić wyobraźnię. Przez ostatnie trzy dni nie usnąłem zanim nie zrobiłem sobie dobrze, przed oczami mając Olenę. Wydawało mi się, że coś jest na rzeczy, bo coraz częściej ze mną rozmawiała. Nie musiało to mieć oczywiście podłoża erotycznego, ale skłaniałem się ku tej wersji. Zapewne dlatego, że napaliłem się mocno na naszego gościa. Jeśli cokolwiek miało się w tej kwestii wydarzyć to tylko w ten weekend. Po pierwsze – naprawdę mocno się skupiłem w swoich fantazjach i myślach na osobie Ukrainki. Powinno to zaowocować. Po drugie – Olena we wtorek wyjeżdżała od nas, a w piątek – z Polski. I na tym polegał mój plan. Jeśli nic się nie wydarzy, to wszystko będzie jak zawsze. Jeśli dam ciała i zrobię z siebie kretyna, to mój wstyd wyjedzie za wschodnią granicę. W przypadku, gdy z Oleną stanie się coś podobnego jak z Martą, to… cóż, już mi się robi ciepło, a kutas stoi na baczność. W sobotę rano zostałem w domu sam. Rodzice z młodszą siostrą ruszyli za miasto do brata ojca, wujka Romana. Mieli tam zostać do niedzielnego wieczora. Malwina z Oleną wybrały się na podbój galerii handlowych, a potem były umówione na spotkanie z koleżankami na mieście. Liczyłem na to, że jeśli coś się wydarzy to po ich powrocie. Do czternastej siedziałem na chacie u Szymka, razem z nim i Adamem graliśmy w gry na konsoli. Potem wróciłem na obiad. Był gotowy więc odgrzanie go trwało chwilę. Z pełnym brzuchem zległem na kanapie i włączyłem telewizor. Na wszelki wypadek wolałem być w domu. Skończył się jeden film, a z drugiego wiało nudą. Pomyślałem, że może warto się nieco odświeżyć. Przezorny zawsze ubezpieczony, a nie wiedziałem jak zakończy się dzisiejszy dzień. Letnia woda dobrze zrobiła mi na rozgrzaną emocjami głowę. Ty durniu, zżymałem się na siebie. Coś ty sobie myślał? Laski mają wskakiwać ci do majtek tylko dlatego, że przyszło ci to do głowy? Głupi zboku, ogarnij się! Musiałem dać upust podnieceniu związanemu z moim głupim pomysłem. Oparłem się jedną dłonią o ścianę, a drugą sięgnąłem do sterczącego kutasa. Przed oczami stanęła mi siostra Marta, a z nią razem Ukrainka. To było bardzo doborowe towarzystwo, dla ręcznej zabawy z samym sobą. Po chwili odleciałem w świat erotycznych fantazji, onanizując się szaleńczo. Nie dokończyłem dzieła. Drzwiczki kabiny rozsunęły się i ujrzałem stojącą przy nich Olenę. Musiała mieć wśród przodków ducha, bo pojawiła się zupełnie niespodziewanie. Bezszelestnie, tak że nie miałem pojęcia o tym, że weszła do łazienki. Dłoń zamarła mi na fiucie, nie wiedziałem, czy mam się odwracać czy udawać wyluzowanego. Naprawdę, sytuacja była niezręczna. – Cześć Michał. – Z bezczelnym uśmiechem zerkała na mojego członka. – Cześć. Co ty tu robisz? – Sama się zastanawiam. – Mówiąc to zaczęła ściągać dżinsy i koszulkę. Przełknąłem z trudem porcję zaskoczenia, które uwięzło mi w gardle w postaci guli. – W życiu bym nie pomyślała, że Malwina ma tak fajnego brata. Od paru dniu zastanawiałam się jak cię podejść, by coś między nami się zadziało. – Czasem wystarczy zagadać – stwierdziłem odkrywczo. Olena stała przed mną jedynie w bieliźnie, prezentując się co najmniej świetnie. – Łatwo powiedzieć, tym bardziej, że nie bardzo rozumiem, dlaczego mnie tak do ciebie wzięło – wyjaśniła z nieśmiałym uśmiechem. – Skoro jednak nie mogłam się pozbyć ochoty na bliższe poznanie ciebie, postanowiłam wyjść naprzeciw temu pragnieniu. – I…? – Malwina z Hanką wyrwały jakiś dwóch kolesi. Paulina urwała się wcześniej, a ja nie lubię robić za przyzwoitkę. – Kontynuowała wyjaśnienia Olena. – Pomyślałam, że może zastanę cię w domu i wróciłam. W ten sposób, ja też będę dziś z facetem. – Jesteś tego pewna? – Chcesz odpowiedzi na to pytanie, czy wolisz żebym zabrała się za to czego nie dokończyłeś? – Wschodni akcent dziewczyny dźwięcznie pobrzmiewał w moich uszach. Zabrałem swoją dłoń z fiuta i zrobiłem więcej miejsca dla niej w kabinie. – Zapraszam. – Machnąłem teatralnie rękami. Podniecenie wzburzyło moją krew. W głowie kłębiły się setki myśli. Jednego byłem jednak pewny. Mam dar, którego wcześniej nie posiadałem. Przez chwilę pojawiła się myśl, że to może wygenerować mnóstwo problemów. Odpędziłem ją szybko niczym natrętną muchę. Nic nie będzie mi bzyczało za uchem. Teraz bzykać mam prawo tylko ja. Olena skwapliwie pozbyła się biustonosza i fig, naga pakując się pod prysznic. Przez chwilę zawiesiłem się, podziwiając pełen negliż dziewczyny, ale nie trwało to długo. Do niewiarygodnie ekscytującej rzeczywistości przywrócił mnie śmiały uścisk dziewczęcej dłoni na kutasie. Moja Ukrainka szybko przeszła do rzeczy. Stojąc za mną, wtuliła się we mnie, po czym sięgnęła po fiuta. Okoliczności prysznicowe są pełne wilgoci, toteż przy tej ręcznej robótce musieliśmy się nieźle nabiedzić, żeby nie doszło do wypadku. Olena kręcąc się i utrzymując za wszelką cenę pion ocierała się o mnie. Cały czas czułem napór jędrnych piersi dziewczyny, ich tarcie o moje plecy. To dodatkowo mnie nakręcało, niemniej niż szorstkie futerko na łonie panny dokładające dodatkowe bodźce moim pośladkom. Pojękiwałem, czując, że długo tak nie zdzierżę. Nie chcąc okazać się samolubem, wcisnąłem rękę między nasze ciała i odnalazłem krocze Oleny. Palcami powędrowałem poniżej krótko przyciętego skweru włosów łonowych, natrafiając na wargi sromowe. To ja chodziłem cały dzień nabuzowany podnieceniem i zanim ona się pojawiła zacząłem się onanizować, a tymczasem ukraińska dziewczyna była niemożliwie mokra. – Mówiłam ci, że miałam straszną ochotę – szepnęła mi do ucha, jakby chcąc wyjaśnić stan swojej norki. Zupełnie niepotrzebnie. W odpowiedzi zacząłem stymulować mały guziczek, na który natrafiły moje palce. Niczym czerwony przycisk w atomowej teczce wywołał eksplozję. Olena jęknęła i bardziej zaczęła kręcić tyłkiem. Jednocześnie cały czas pracowała usilnie nad moim kutasem. Pieszcząc się jak szaleni, trwaliśmy tak, aż do chwili, gdy mój fiut wyrzucił z siebie ładunek. Przed oczami wirowały mi ciemne koła, byłem odurzony rozkoszą. Olena za moimi plecami dyszała ciężko, podniecona, choć nie zbliżyła się nawet do spełnienia. Odwróciłem się do niej i przywarłem do jej ust. Pocałunek trwał długo. Nasze języki wyszły sobie naprzeciw, łapczywie się dotykając. Największe ciśnienie zeszło ze mnie wraz z erekcją, ale Ukraince też coś się należało. Wsunąłem dwa palce między wilgotne płatki cipki, wnętrzem dłoni stymulując łono. – Jest cudownie – jęknęła tym swoim wschodnim zaśpiewem Olena, gdy uwolniła swoje usta od moich. – Nie przestawaj! Nie takie miałem plany. Jednak dalsza zabawa w kabinie prysznicowej groziła nieprzewidzianymi konsekwencjami. Zarządziłem przeprowadzkę do mojego pokoju. Chciałem dobrać się do skarbów dziewczyny w wschodu czym prędze. Obydwoje byliśmy napaleni, więc ostatecznie zostaliśmy na parterze. Rzuciłem się na Olenę niczym drapieżnik na ofiarę, przypierając do stojącej na środku sofy. Poddała się, gotowa na przyjęcie moich pieszczot. Jedną nogę zarzuciła wysoko na oparcie kanapy, drugą opuściła na podłogę. Wilgoć srebrzyła się na wyeksponowanej szparce Ukrainki. Poczułem, że niedługo znów będę gotów do kolejnych miłosnych zmagań. Teraz jednak musiałem odwdzięczyć się pannie za zabiegi prysznicowe. Ulokowałem się lekko z boku i zaatakowałem jednocześnie centralnie położone wzgórza, jak i kotlinę poniżej. Palcami jednej dłoni pieściłem piersi, pocierając sterczące z bladych brodawek sutki, podczas gdy ich kumple z drugiej dłoni penetrowali mokrą jaskinię. Olena zupełnie mi odleciała. Patrzyła na mnie niewidzącym, roziskrzonym wzrokiem. Policzki dziewczyny wybuchły czerwienią, rozchylone usta szeptały ukraińskie słowa. Kontynuowałem pieszczoty jeszcze dobre kilka minut, podczas których mogłem obserwować jak ciało dziewczyny reaguje na coraz więcej rozkoszy. Wiła się, kręciła biodrami, niemal wychodziła ze skóry, jakby chcąc więcej, szybciej i mocniej. W tym czasie przebudził się mój niezawodny przyjaciel. Była pora, by doprowadzić go do stanu gotowości. Nie przerywając pieszczot cipki, uniosłem się z podłogi i podsunąłem prężącego się coraz bardziej fiuta pod twarz Oleny. Odleciała naprawdę mocno, bo nie zareagowała. Pomogło dopiero lekkie pacnięcie panny członkiem w policzek. Chwyciła go i kilkoma ruchami uwolniła żołądź. Dopiero wtedy włożyłem jej kutasa do ust. Czułem się wspaniale. Pieszczona między udami i ruchana w usta Olena była rozkosznym widokiem. Szczupłe ciało Ukrainki prężyło się na rodzinnej kanapie, gdzie setki razy oglądaliśmy telewizję. Niczym naoliwione, lśniło od potu. W powietrzu unosiła się silna erotyczna woń. Mógłbym tak zabawiać się jeszcze dłużej, ale chciałem ją zacząć rżnąć. Ona też chyba na to czekała, bo jęknęła: – Jawstawiti! – Słucham? – Jebać mienie! Ruchaj mnie! – Teraz nie potrzebowałem tłumaczeń. Zajęliśmy pozycje strategiczne na sofie. Olena leżąc wygodnie, głowę oparła na poduszce z boku kanapy. Chwyciłem nogi Ukrainki pod kolanami, unosząc je do góry, po czym zarzuciłem sobie na barki. To co mnie teraz interesowało miałem doskonale widoczne i dostępne. Pchnąłem silnie, zapadając się w miękką oraz mokrą przestrzeń. Olena była tak podniecona, że nie czułem żądnego oporu. Przy pierwszym sztychu przyjęła mnie prawie całego. Przy drugim byłem prawie pewien, że zahaczyłem o macicę. Tak czy nie, nieistotne. Kolejne minuty upłynęły mi na ostrym rżnięciu. Dziewczyna ze wschodu była wyraźnie zadowolona, nie skarżąc się na moc moich pchnięć. Jebałem Olenę z subtelnością drwala. Raz po raz wbijałem w nią swój pal, patrząc jak gaśnie w niej wszelka świadomość świata rzeczywistego. Tak zatraciła się w rozkoszy, że stała się niemal bezwolna. Gdy zmęczyła mnie ta pozycja, niczym szmacianą lalkę ułożyłem ją sobie w kolejnej pozycji. Miałem ochotę wziąć ją od tyłu, ale ręce odmówiły jej posłuszeństwa, więc nie mogła przyjąć mnie na kolanach. Opadła na kanapę, ale nie zrezygnowałem. Podłożyłem Ukraince pod brzuch dwie poduchy i zadowolony z siebie spojrzałem na wypięty tyłek. Przytrzymałem kutasa u nasady, naprowadzając go na nabrzmiałe, zaczerwienione wargi sromowe i znów gwałtownie wbiłem się w mokrą cipkę. W głowie dudniły mi bojowe werble. Wyraźnie doganiałem ukraińską kochankę w podnieceniu. Żądza paliła mnie od środka. Budziła się uśpiona niedawno bestia. Każdemu zderzeniu naszych ciał towarzyszył głośny klaszczący odgłos. Pieprzyłem Olenę tak mocno, że obawiałem się czy nie urwą mi się jaja. Po dłuższej chwili dziewczyna znieruchomiała. Rozedrgany do tej pory tyłek Ukrainki zastygł w moich dłoniach. Dochodziła. Wygięła plecy w łuk, przeciągłym jękiem witając swoje spełnienie. Gdy ona delektowała się ekstazą, ja wciąż mocno pracowałem. Potrzebowałem jeszcze paru chwil, dlatego nie wypuszczałem zadka Oleny z rąk. Ściskałem go z całych sił, napierając kutasem na cipkę. Zupełnie się w tym zatraciłem. Na szczęście nie trwało to zbyt długo, bo mógłbym nie wytrzymać kondycyjnie. Uwolniona fala ruszyła z impetem z mojego wnętrza. W przebłysku świadomości wyciągnąłem fiuta z norki. Pozwoliłem ujść spermie, która znalazła cel na pośladkach i udach mojej kochanki. Dopiero wtedy wypuściłem z rąk tyłek Oleny. Opadliśmy bezwolnie na kanapę. Oboje byliśmy zbyt zmęczeni, by cokolwiek mówić. Milcząc, przeżywaliśmy swoje spełnienie. Minął kwadrans, gdy dziewczyna ze wschodu przemówiła. – Jeśli tak ruchasz jako maturzysta, to boję się pomyśleć co będzie, gdy okrzepniesz i nabierzesz doświadczenia – Przeciągnęła się leniwie. – Też się boję. – Skwitowałem jej słowa wesoło. – Ale sobie z tym poradzę. – No, ja myślę. – Olena usiadła na kanapie. – Nie wiem czy ustoję na nogach, ale muszę siku i strasznie chce mi się jeść. Spróbuje ogarnąć te dwa tematy, co chcesz zjeść? – To samo co zrobisz sobie – Nie miałem siły na wybrzydzanie. – Może coś ci pomogę? – Nie. Ty nabieraj sił i wymyśl jak będziemy się pieprzyć, gdy już dojdziemy do siebie. – Ok.. Pasuje mi to. – Zgodziłem się chętnie. Kurwa, byłem pieprzonym bożkiem seksu. Zrobiliśmy to jeszcze dwa razy, nie licząc delikatnych pieszczot i miziania w tak zwanym międzyczasie. To było niesamowite i cudowne, choć kosztowało mnóstwo energii. Nawet nie poczuliśmy, jak dopadł nas sen. *** Gdy się obudziłem był już późny niedzielny ranek. Z boku pochrapywała cicho Olena. Nie bardzo wiedziałem skąd na nas wziął się koc, ale gdy zobaczyłem, że nadzy usnęliśmy na kołdrze przyjąłem, że tak miało być. Musiałem iść do kibelka, więc ruszyłem znajomą od dziecka trasą. Na korytarzy wpadłem na Malwinę. – Cześć siostra. – Przywitałem się niedbale. – Cześć – Malwina znacząco zerknęła w dół. Jasna cholera, wciąż byłem goły! – Załóż coś na dupę, odlej się i szoruj na dół! Mamy do pogadania. – Domyśliłem się już skąd wziął się koc. Czekała mnie niezbyt fajna rozmowa. Tym bardziej, że Malwina też wyglądała na zmęczoną po nocnym melanżu. – Jest coś do pożarcia? – Spytałem, gdy byłem już na dole. Siostra podsunęła mi talerz z ciepłymi tostami. Zawsze była w porządku. – Dzięki. A ty nie jesz? – Spojrzałem na szklankę soku pomarańczowego w jej dłoni. – Było ostro, co? – Nic ci do tego, braciszku! – Malwinie załączył się moralizatorski ton. – Nie zrobiłam nic złego, nie byłam też z twoimi kumplami. W przeciwieństwie do ciebie trzymam się pewnych zasad, a ty cóż… najwyraźniej przeleciałeś Olenkę. – Najwyraźniej. – Spuentowałem. – I co?! To wszystko! Uważasz, że to w porządku? – To nie był gwałt. Ja tego chciałem, ona też, wiec o co chodzi? – Metoda “pytanie za pytanie” był wkurzająca, ale co tam. – O gówno, młody! To moja koleżanka ze studiów…. – Głos Malwiny niebezpiecznie się podnosił. – Za parę dni wraca na Ukrainę. – Wszedłem jej w słowo. – I to cię upoważniało do bzykania? – Moim skromnym zdaniem było to pytanie retoryczne. – To trzeba było mieć upoważnienie? Na piśmie może? – Michał wkurzasz mnie. Tak się nie robi. Mało masz koleżanek i całkiem obcych babek na mieście? – Nie, ale to ona miała ochotę, nie one. Malwina na chwilę zamilkła. Cóż, siła logiki. – Wszystko się zgadza, Malwinko. Miałam ochotę i nie żałuję tego. – Olena pojawiła się nagle w kuchni. Gdy podeszła bliżej pocałowała mnie w policzek. – Twój brat jest niesamowity. Mam ochotę na poranną powtórkę. – Jesteście niemożliwi, ale skoro tak stawiacie sprawę, to kończymy ten temat. – Siostra załamała nad nami ręce. – Tylko nie myślcie, że mi się to podoba i… żadnych powtórek, aż do wtorku. – Będziesz nas pilnować? – spytałem zaczepnie. – Nie, zabieram Olenę do przyjaciółki. Może z dala od ciebie ochłonie – Pokręciła głową, zapewne zaskoczona jej fascynacją moją osobą. – I nie rozpaczaj mi tutaj, pożegnasz się z nią we wtorek. Nie zamierzałem, choć w duchu liczyłem na kolejne bzykanie z Ukrainką. Osiągnąłem jednak to co chciałem i przekonałem się, że mam moc sprawczą, aby dowolna kobieta chciała się za mną pieprzyć. No może nie każda, bo wypróbowałem to jedynie na dwóch. Jednakże dwie na dwie to świetny wynik. Wręcz doskonały. Na tyle, że postanowiłem swój nowy talent wypróbować na numerze jeden z mojej listy dziewczyn, które bardzo chciałem zerżnąć.

    c.d.n….

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Naruto 001

    Zbliżały się egzaminy końcowe w akademii. Naruto był najgorszym uczniem spośród zdających, dodatkowo nauczyciele nie znosili go, zawsze sprawiał problemy i wymyślał głupie żarty. Naruto miał jednak w zanadrzu tajną broń. Na egzaminie nauczyciele wymagali techniki przemiany. W końcu przyszedł czas na Naruto. Wszedł do sali i spojrzał po komisji. Niestety w komisji był Iruka, najbardziej nienawidził on Naruto ze wszystkich nauczycieli. Stanął na środku, a komisja zażądała, aby zaprezentował technikę przemiany. Naruto doskonale wiedział co zrobić. Skupił Chakre, wyobraził sobie kształt, widział go już wiele razy w katalogach ukradzionych ze sklepu. Był gotowy.

    – Przemiana! – krzyknął, a w powietrze uniosła się chmura dymu.

    Zaciekawieni nauczyciele przyglądali się w skupieniu i próbowali dostrzec przez mgłę czy udało mu się zamienić w wymaganą postać. Dym powoli opadał I dało się dostrzec, w co naruto właśnie się zmienił. Blond włosy były teraz długie i związane w dwa kucyki. Jego twarz również się zmieniła była bardziej dziewczęca, ale dym opadł jeszcze niżej i okazało się, że zniknęło jego ubranie, a zamiast tego dało się dostrzec kuszące kobiece kształty. Dym opadł całkowicie. Przed komisją stanęła dziewczyna całkowicie goła, z idealnym wręcz biustem jak u modelek w katalogach. Komisja przejechała zaskoczona wzrokiem po nagiej talii dziewczyny, niestety zakrywała ręką krocze, przez co większość nauczycieli była nieco zawiedziona, ale Iruka był już cały czerwony, aż dziwne, że starczyło mu krwi, żeby podeszła mu do głowy, bo jego penis również zrobił się twardy na widok tych kształtów.

     – Naruto! Idioto oblałeś! W tej chwili wynoś się stąd razem ze swoimi głupim żartami! – krzyczał wskazując mu drzwi.

    Naruto pękał, ze śmiechu dla niego to były oczywiście żarty, ale po chwili zorientował się, że tym sposobem nie zda egzaminu. Wyszedł z budynku akademii załamany rozmyślając jak by tu jeszcze moc zaliczyć egzamin.

    Wieczorem Iruka nie mógł pozbyć się obrazu nagiej dziewczyny, próbował sobie przypomnieć wszystkie szczegóły, a jego kutas znowu zrobił się twardy. Przestał myśleć trzeźwo i zrobił się strasznie nakręcony.

    – Muszę ją jeszcze raz zobaczyć – pomyślał podniecony – ile bym dał za chwilę z taką dziewczyną.

    Przyszedł mu do głowy pewien pomysł, Naruto bardzo chciał zdać, ale Iruka go oblał, może zaproponuje mu układ. Wyszedł z domu i zaczął szukać Naruto. Po chwili znalazł go na huśtawce przed akademią, był smutny. Iruka podszedł do chłopca.

    -Naruto, co tu robisz o tej porze?

    – Ja naprawdę chciałem zdać ten egzamin Iruka-sensei

    – A co powiesz jak dam ci jedna szansę?

    Oczy Naruto rozbłysły nagle i zaczął prosić go o kolejne podejście. Iruka zaprowadził go do sali w akademii. Teraz nikogo już nie było, wszyscy siedzieli w domach, byli zupełnie sami.

    – A teraz Naruto zrób dokładnie to samo co dzisiaj na egzaminie, dasz radę?

    – Jasną sprawa! – Naruto ucieszył się że tak łatwo zostanie geninem.

    Znów się skupił, sięgnął do pamięci. Wyobraził sobie porażka kolejny nagie ciało dziewczyny z dużymi piersiami oraz zgrabną sylwetka. Skupił Chakre.

    – Przemiana!

    Na środku sali znowu pośród dymu pojawiła się urodziwa dziewczyna całkiem naga. Iruka odruchowo pomacał się po kroczu.

    – Wystarczy? – zapytał ucieszony Naruto

    – Nie. Zostań w tej postaci – powiedział Iruka z poważną miną.

    Podszedł do dziewczyny i objął jej piersi rękoma.

    – Jeśli chcesz zdać to trochę się tu zabawimy – uśmiechnął się Iruka.

    Pocałował dziewczynę w usta a ręką złapał za pośladek. Zaczął całować jej szyję dochodząc do piersi. Miały niewielkie sutki, które Iruka zaczął ssać. Czuł jak robią się ciepłe, rękami macał je coraz mocniej. Chwycił ją za włosy i zaprowadził do biurka, kazał pochylić się na nim i wypiąć. Iruka ściągnął spodnie i nacelowal na cipke dziewczyny. Skórę miała tak miękka że był to raj dla jego kutasa który wszedł w nią pomimo lekkich oporów. Dziewczyna krzyknęła, ale nie powstrzymało to Iruki, który wchodził w nią zadowolony. Ręką ściskał jej cycek. To był najpiękniejszy dzień w jego życiu. Cała złość na naruto zniknęła, teraz chciał tylko zerżnąć dziewczynę w którą się zamienił. Odwrócił ją na plecy i położył na biurku, nogę przerzucił sobie przez ramię i zaczął wpychać dziewczynie swoją pale głęboko, widok falujących piersi dodatkowo go podniecał i zaczął dochodzić. Ostatnim ruchem wytrysnal w jej cipke cała swoją sperme. Wyjął kutasa I wytarł o uda dziewczyny. Ubrał się I zaczął szukać czegoś w szafce. Odwrócił się do naruto.

    – Możesz się już ubrać – powiedział Iruka – a przy okazji załóż też to.

    Rzucił mu ochraniacz na czoło z symbolem wioski liścia.

    – Gratuluję zdania egzaminu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah

    Jeśli ci się poobało, zostaw komentarz 😉

  • Spotkanie z facetem z imprezy u znajomej

    Po nocy spędzonej z Robertem i jego kolegami bardzo długo nie mogłam dojść do siebie, miałam ogromne wyrzuty sumienia i całą gamę innych emocji od smutku żalu zniesmaczenia samą sobą do podniecenia którego nigdy wcześniej nie czułam. Postanowiłam jednak nigdy więcej się z nim nie spotykać, miałam swojego Artura, wiedziałam że mu zależy i nie chciałam go więcej ranić, poza tym byłam potwornie wściekła że Robert beż pytania potraktował mnie jak szmatę, choć wcale nie oponowałam i nawet mnie to kręciło, ale tak czy inaczej nigdy więcej. Mijały miesiące i wszystko wracało do normy nawet tej złej bo seks z Arturem zdarzał się raz na miesiąc albo i nie. Ja natomiast tęskniłam za zwierzęcym podnieceniem i tym żeby ktoś po prostu mnie wziął… Któregoś czwartkowego wieczoru zadzwonił do mnie menedżer agencji reklamowej dla której pracowałam jako hostessa i zaproponował mi pracę w sobotni wieczór na ekskluzywnych targach jachtów i łodzi motorowych, na jakimś tam stoisku, miałam jak zwykle stać ładnie wyglądać i rozdawać foldery reklamowe. Zaproponował spore pieniądze bo 500 zł za jeden wieczór było ok więc bez wahania się zgodziłam. Nie wiedziałam jeszcze że ten wieczór odmieni a właściwie zniszczy całe moje życie na zawsze. Pojechałam na te targi a odbywały się w Sopocie w „Grandzie”, wieczór mijał przewidywalnie goście przechodzili dopytywali o jakieś drobiazgi brali foldery a męska część dodatkowo wlepiała wzrok w mój tyłek schowany pod króciutką czerwona obcisłą sukienką. Nagle usłyszałam z tyłu wprost do ucha – twoja dupa wygląda wciąż idealnie Zamurowało mnie, to był ten głos, to był On…za moimi plecami stał Robert i uśmiechał się wpatrując się we mnie. – co tu robisz … Wypaliłam w pierwszej chwili – jestem organizatorem dlaczego się nie odzywałaś. – mam faceta i nie chce już go ranić Zdawał się nie usłyszeć tego co powiedziałam – dobrze że tu jesteś -dlaczego dobrze – bo mam na ciebie ochotę, za 15 minut wejdź do męskiej toalety Chciałam zaprotestować powiedzieć że chyba kpi ale ona odwrócił się tyłem i odszedł… Postanowiłam nie iść, mówiłam sobie co za dureń On chyba żartuje… ale po chwili zaczęłam sobie przypominać to co się działo kiedyś…to czego tak bardzo mi brakowało… Robert działał na mnie niesamowicie nie umiałam się powstrzymać. Poszłam do męskiej toalety weszłam do środka znalazłam kabinę otworzyłam drzwi a w tym momencie On zaszedł mnie od tyłu i wepchnął do środka zaczął mnie całować po karku plecach. Chciałam cos powiedzieć cokolwiek, ale on obrócił mnie przodem do siebie posadził na sedesie, rozpiął rozporek i po ułamku sekundy miałam go w ustach…On nie chciał żebym się nim zajmowała, po prostu rżnął mnie w usta z całej siły, ślina ciekła mi na podłogę ….komentował że stęsknił się za moimi ustami że uwielbia mnie jebać w ryj…i tym podobne. Po dłuższej chwili złapał mnie mocno za włosy i pociągnął w górę. Gdy wstałam zapytał – brakowało ci mojego kutasa tęskniłaś za nim? – tak – powiedz czego chcesz – zerżnij mnie błagam wepchnij mi swojego kutasa i wyruchaj mnie jak szmatę Wtedy znowu mnie obrócił tyłem zmusił żebym klęknęła na sedesie podciągnął mi sukienkę zdarł majteczki i wszedł we mnie z cała mocą. Czułam że zaraz dojdę że nie wytrzymam, w momencie kiedy ogarną mnie spazm orgazmu poczułam że Robert odwraca mnie powrotem i tryska nasieniem wprost w moje usta. Wyssałam wszystko co do kropelki. – dobra dziwka z ciebie brakowało mi ciebie. Gdy wróciliśmy na salę wciąż nie mogłam dojść do siebie, czułam jednocześnie że to nie koniec że ten wieczór będzie miał dalszy ciąg. Robert powiedział że musi na chwilę iść ale wróci za kilka minut. Ja znów stałam przy swoim stoisku i myślałam o tym co się stało. Powiedziałam do siebie w duchu, nie będę z tym walczyć chce tego pragnę go i tych wszystkich wrażeń. Po kilkunastu minutach Robert podszedł do mnie w towarzystwie eleganckiego rosłego mężczyzny około 50 , przedstawił mnie, a mężczyzna wyciągnął rękę i powiedział – mam na imię Tomasz i słyszałem o tobie bardzo dużo dobrego. Zdziwiło mnie to, co On o mnie nagadał temu facetowi o co chodzi – tak a cóż takiego spytałam – powiedziałem Tomaszowi że masz najciaśniejszą pizdę i dupę jaką kiedykolwiek ruchałem… Nie wierzyłam w to co słyszę, co On powiedział rozejrzałam się w pierwszej chwili czy ktoś tego nie usłyszał ale w tym momencie zrozumiałam że to gra którą Robert przygotował i postanowiłam w nią zagrać – dobrze powiedziałeś jestem ciasna…odparowałam – mam zwyczaj że nie wierzę we wszystko co usłyszę…wtrącił Tomasz wpatrując się we mnie – sprawdź sobie powiedział Robert – Tutaj zapytałam – A co boisz się? znałem cię mniej strachliwą – sprawdź odparłam w stronę Tomasza biorąc jego dłoń w ręce Pośliniłam mu dwa palce i rozsunęłam lekko nogi stojąc na wprost niego, ten wsadził rękę pod moją sukienkę i wsunął dwa palce w moją cipkę. Stałam na środku wielkiej sali pełnej ludzi a obcy facet wkładał mi swoje palce w moja cipkę. – istotnie ciasna a jak wilgotna – to dlatego że chwile temu skończyłem ją rżnąć poruszył kilka razy palcami po czym wyjął je ze mnie i powiedział do Roberta. – jest super zgadzam się na twoja ofertę, dupę sprawdzę potem, a teraz przyślij ją do mnie Po czym odwrócił się i poszedł w kierunku Vip room usytuowanego rogu sali. Zawsze gdy byłam z Robertem czułam że dzieje się ze mną coś niesamowitego, nie umiałam tego opisać ani nawet zrozumieć, wiedziałam ze robię coś złego ale byłam jak w hipnozie nie umiałam tego zatrzymać. Poszłam za Tomaszem do Vip roomu, gdy weszłam do zamkniętej sali z lustrami weneckimi zobaczyłam w środku siedzącego Tomasza. Od wewnątrz widać było całą salę po której przechadzali się goście a od zewnątrz tylko lustra. Tomasz podszedł do mnie tak blisko że czułam jego perfumy, zdecydowanym ruchem odwrócił mnie bez słowa tyłem do siebie, rozsunął mi suwak sukienki a ta po chwili zsunęła się na podłogę a ja zostałam w samej bieliźnie. Dotykał mnie przez chwilę po czym znów odwrócił mnie twarzą do siebie, wzrokiem kazał mi klęknąć co nie wiem dlaczego bez wahania wykonałam, rozpięłam mu rozporek i wzięłam go w usta. Obciągając mu miałam uczucie że wszyscy goście się na mnie patrzą to było podniecające. W pewnym momencie Tomasz odsunął się ode mnie podszedł do kanapy usiadł wygodnie skinieniem palca przywołał mnie do siebie. Klęknęłam przy nim i znów zaczęłam robić mu dobrze, lizałam mu jaja, brałam całego do gardła, aż w pewnym momencie usłyszałam że ona rozmawia z kimś przez telefon gładząc mnie po głowie. Postanowiłam przyspieszyć i zaczęłam naprawdę mocno opierdalać mu pałę, czułam że jest mu dobrze. Po chwili poczułam jak zaczyna pulsować i tryska mi salwą spermy prosto w usta, byłam w tym dobra i nie pozwoliłam sobie aby uronić choćby kropelkę. Po wszystkim Tomasz wstał i powiedział. – Jesteś lepsza niż myślałem wieczorem zabawimy się tobą z Robertem. Wyszłam z Sali nie wiedząc co mam o sobie myśleć z jednej strony czułam się okropnie miałam kilka smsów od Artura który pisał że za mną tęskni i czeka na mnie w domu, ale z drugiej strony czułam się niesamowicie czułam się spełniona podniecona i czekałam tylko na to co wydarzy się wieczorem chciałam tego, wiedziałam że będę ich dziwką i pragnęłam tego. Co stało się wieczorem opowiem wam w następnym opowiadaniu bo ta historia ma dalszy ciąg i to taki którego się nigdy nie spodziewałam. Napiszcie komentarze co od tym sądzicie pozdrawiam.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    karina suwalska

    Proszę o komentzarze

  • Historia pewnej pary – rozdzial II – wspolny trening

    Rozdział II – wspólny trening

     

    Obudziło mnie bzyczenie telefonu leżącego na szafce obok naszego łóżka. Aśka była pod prysznicem. Zaintrygowany ostatnim wydarzeniem w saunie postanowiłem sprawdzić nadawcę wiadomości oraz jej treść. Zgodnie z moimi podejrzeniami odezwał się do niej mój dobry kolega Piotr. Tylko, że konwersacja między nimi rozpoczęła się znacznie wcześniej, o czym nie wiedziałem. Na szybko przejechałem do początku.

     

    • Podobało mi się…
    • Hmm?
    • W saunie..
    • Co takiego?
    • Ty.
    • Coś jeszcze?

     

    Serce zabiło mi wtedy mocniej. Flirtowała z nim! Emocje we mnie buzowały. Zdenerwowanie, strach i co dziwne, podniecenie.

     

    • Przecież wiesz…
    • Nie wiem. Powiedz mi. Chciałabym wiedzieć.
    • Twoja spełniona obietnica.
    • Co masz na myśli?
    • Twoje dłonie na moich plecach, ramionach, a potem na moim..
    • Torsie?
    • Też..

     

    Jak to też? Gdzie jeszcze go masowała? Usłyszałem, jak zakręca wodę pod prysznicem. Nie miałem dużo czasu.

     

    • Aha. Chyba pamięć mnie zawodzi i coś sobie wymyślasz.
    • Masz ochotę się droczyć?
    • Na wiele mam ochotę. Pytanie, co z tym zrobisz?
    • Hmm.. mogę Cię równie przyjemnie wymasować. Chciałabyś?
    • Może… a może chciałbyś ze mną pobiegać i mnie później porozciągać?
    • Kiedy?
    • W piątek. Jak mój małżonek będzie szedł na firmową kolację.
    • Gdzie?
    • Może w pobliskim lesie? Spotkamy się na wejściu.
    • Ok. Przyjadę autem i zostawię w bocznej drodze.
    • Oki.. To do zobaczenia!

     

    I przechodząc do najświeższej wiadomości:

     

    • Mam nadzieję, że wieczór aktualny..

     

    Rzuciłem komórkę na szafkę, uprzednio zaznaczając wiadomość jako nieprzeczytaną. Byłem ciekaw co zrobi. Po chwili wyszła uśmiechnięta z łazienki. Przywitała mnie pocałunkiem, a następnie zajrzała w telefon. Chwila zastanowienia. Mrużąc powieki spoglądałem na nią, udając, że jeszcze śpie.

     

    • Masz dzisiaj tą kolację firmową?

     

    Nie mówiłem jej jeszcze, że została odwołana. Idealnie wszystko się złożyło.

     

    • Tak. Wychodzę zaraz po pracy. Przyjadę tylko się odświeżyć i przebrać.
    • Oki. To ja chyba pójdę dziś pobiegać, a potem zrobię sobie gorącą kąpiel i kobiecy wieczór.

     

    Tego dnia oboje wróciliśmy wcześniej do domu. Zastałem ją po kąpieli robiącą paznokcie. Pogładziłem ją po zgrabnych nogach. Wydepilowane. Przesunąłem dłoń wyżej. Cipka również. Do tego bardzo wilgotna. Zamruczała, ale poprosiła bym przestał, bo nie może się skoncentrować. W łazience unosił się zapach balsamu do ciała i perfum. Miała nałożony już makijaż. Bardziej wyzywający niż zwykle. Wyglądała, jak kobieta szykująca się na imprezę, a nie na samotny wieczór z bieganiem po mrozie.

     

    • Co Ty taka elegancka?
    • A wiesz co. Tak jakoś przeszła mi ochota na bieganie. Postanowiłam, że zrobię sobie małe spa.

     

    Zaintrygowany wszedłem pod prysznic. Po myciu nie było już jej w łazience. Podczas ubierania się w garnitur zauważyłem, że jednak Asia zakłada sportowe ciuchy.

     

    • Jednak idziesz biegać?
    • No tak. Koleżanka z pracy przysłała mi wiadomość, że właśnie jest po treningu i czuje się super od dużej dawki endorfin. Stwierdziłam, że i ja pójdę, a później zajmę się sobą.
    • Ohh, kobieta zmienną jest.
    • Bardzo, oj bardzo. Idziesz już?
    • Tak. Buziak. Miłego biegania i ostrożnie, bo ciemno już.
    • Spokojnie. Sporo ludzi jeszcze na ulicach. Mroźno i śnieg pada, więc sama przyjemność biegać w taką pogodę.
    • Dobrze. Do zobaczenia!

     

    Wyszedłem do samochodu i zaraz po zamknięciu drzwi pobiegłem na parking. Szybka zmiana ubrań na ciepłe, sportowe rzeczy pozostawione w aucie i wybiegłem na ulicę. Kominiarka i nowy, czarny strój powodowały, że byłem nie do poznania. Szukałem żony wzrokiem. Kierowałem się w stronę lasu. W końcu znalazłem. Utrzymując odpowiednią odległość rozpocząłem zabawę w detektywa. Na skraju lasu czekał na nią nasz kolega.

    Buziak na przywitanie, chwilę pogadali i ruszyli w ciemny las. Przyspieszyłem, by ich nie zgubić i cokolwiek usłyszeć. Przez dłuższy czas nic się nie działo. Ot, zwykły trening biegowy. Po zrobieniu kółka zbliżali się do bocznego wejścia niedaleko miejsca, z którego startowali. Dobiegli do jednego z leśnych przystanków, gdzie jest zadaszenie, ławeczka i stół. Śnieg coraz mocniej sypał. Istna zamieć. Podszedłem po cichu jak najbliżej. Zająłem pozycję, dzięki której wszystko widziałem i słyszałem.

     

    • Jesteśmy już pod koniec treningu. To może się porozciągamy. Mógłbyś mi pomóc?
    • No dobra. Jak?
    • Może oprę się o pal, a Ty unosząc moją nogę będziesz powoli mnie rozciągał. I potem zmiana. Pamiętaj, by dociskać biodrami moją drugą nogę, bym nie upadła.
    • Wiesz co, jest trochę ślisko. Może położysz się na stole. Ja na niego wejdę, usiądę na Tobie okrakiem i zrobimy to samo, ale w bezpieczniejszej wersji leżąc.
    • A będąc na mnie będziesz mnie dopychał świntuchu?
    • Oj będę. Jak najmocniej.
    • Dobrze. Spróbujmy. Tylko bez macania.
    • Ależ nigdy mi to do głowy nie przyszło.

     

    Oboje się uśmiali. Aśka wdrapała się na stół. On na nią i zaczął ją rozciągać. Dziwnie to wyglądało i z pewnością czuła jego penisa na swoich pośladkach.

     

    • Mocniej.
    • Lubisz mocno?
    • Lubię. A Ty?
    • Też. I takie twarde pośladki.
    • Czuję..
    • Podoba Ci się?
    • Rozciąganie?
    • A co innego?
    • Bardzo mi się podoba. Mógłbyś mnie jeszcze mocniej popchnąć?
    • Boję się, że Ci coś naciągnę lub porwą Ci się leginsy.
    • To mnie wymasujesz lub weźmiesz do auta i podwieziesz do domu.
    • Z dziurą w kroku? Twój mąż pomyśli, że chciałem Cię zgwałcić.
    • A chciałbyś?
    • Hmm. To znaczy?
    • Czy chciałbyś rozerwać mi leginsy, odsunąć stringi i wtargnąć tym wielkim fiutem w moją rozgrzaną cipkę?

     

    Nie wierzyłem w to co słyszę. Tak wulgarna bywała tylko w momencie wielkiego podniecenia pod wpływem alkoholu. Siedziałem zmarźnięty w tych krzakach i przypatrywałem się sytuacji zbierając szczękę z ziemi.

     

    • Mam to traktować jako zaproszenie?
    • Haha, przestań. Żartuję sobie przecież nawiązując do tych leginsów. Truchtamy do końca ścieżki i się żegnamy na dzisiaj?
    • Po takim wstępie każesz mi biec z trzecią nogą w kroku.. Okropna jesteś.
    • Dawaj. Kto ostatni na końcu ścieżki stawia butelkę wina!
    • Oż Ty!

     

    Ledwo powiedział, a Ona już biegła. Był za nią, a ja kilka metrów za nimi. Tuż przed końcem wygięła jej się noga w kostce i upadła przed siebie z krzykiem. Piotrek podbiegł, chwilę porozmawiali i podniósł ją, a następnie zaczął nieść w boczną ścieżkę. Akurat zostawił tutaj auto. Goguś miał szczęście. Ponownie powoli zająłem strategiczną pozycję.

    • Połóż się z tyłu. Wezmę apteczkę, wodę, płyn antybakteryjny i wymasuję Ci kostkę.
    • Ajć. Boli i… Zimno!
    • Zaraz będzie Ci cieplej. Włączę ogrzewanie. Rozłóż się wygodnie.

     

    Silnik zaczął chodzić, a Piotr przeniósł się do tyłu z kocem wyjętym z bagażnika. Zatrzasnął drzwi, lekko uchylając okno. Podkradłem się bliżej auta, by coś zobaczyć. Pieprzone szyby strasznie zaparowały i niewiele było widać.

     

    • Zdejmę Ci buty i skarpetki, a potem oczyszczę stopy. Zrobię Ci masaż za pomocą olejka rozgrzewającego. Masz szczęście, że sprzęt zostawiłem w aucie po ostatnim kursie masażu stóp.
    • Uuu. Bohaterze. Potrafisz masować stopy?
    • Na Twoje szczęście tak. Gotowa?
    • Aha..

     

    Obserwowałem, jak po rozprowadzeniu i ogrzaniu olejku na dłoniach, powoli wcierał go w jej stopy. W tle cicho grała muzyczka, silnik burczał, a gorący nawiew podgrzewał i tak rozgrzaną atmosferę.

    • Lepiej?
    • Zdecydowanie. Kurczę. Jakie to przyjemne. Tylko nadal zimno mi w stopy!
    • Poczekaj. Ułóżmy się inaczej. Przykryjmy się kocem. Jedną stopę połóż między moimi udami, a drugą będą Ci masował.
    • Yhm..

     

    Masując stopniowo zbliżał ją do swoich ust, aż do momentu, gdy swoim oddechem mógł ogrzać zmarźniętą skórę.

     

    • Chyba tego nie było w ofercie masażu?
    • To znaczy?
    • Dmuchanka…
    • Przecież tylko Cię rozgrzewam.
    • No właśnie..

     

    Spojrzałem na nią, gdy to robił. Patrzyła mrużąc oczy. To było zajebiście seksowne spojrzenie. Wiedziałem, że jest maksymalnie podniecona, ale nie przerywałem tej gierki między nimi. Podekscytowany przyglądałem się dalszej sytuacji.

     

    • Podobają mi się Twoje paznokcie..
    • Lubisz czerwony?
    • Zdecydowanie. Kojarzy mi się z namiętnością.
    • Namiętnie to Ty mnie masujesz.. Coś Ci się jeszcze podoba?
    • Tak.. Twoje stopy..

    Mówiąc to zaczął je całować. Powoli, z pasją. Wziął ją całą do ust. Po kolei całując i liżąc każdy paluszek. Moja żona odchyliła głowę wydając z siebie kolejne westchnienia. Oddychała coraz szybciej, mrucząc i jęcząc. Nie przerywała mu, a ja gapiłem się na to totalnie sparaliżowany. Ależ miałem na nią ochotę. Chciałem ją tam zerżnąć razem z nim.

    Ale do tego nie doszło. Kiedy Piotr nachylił się w jej kierunku, by zacząć ją całować w usta, odepchnęła go masowaną stopą, kładąc mu ją na twarz.

    • Spokojnie kochasiu. Troszkę zaszaleliśmy, ale nie przesadzajmy. Jestem mężatką.
    • Myślisz, że tak łatwo mi się wywiniesz?
    • Tak.. Bo wiesz, że czekanie wzmaga apetyt. A Ty sobie poczekasz na moją ciasną, gorącą cipeczkę. Dzisiaj wieczorem usiądziesz w fotelu. Rozepniesz spodnie i będziesz sobie robił dobrze myśląc o mnie, a ja dam swojemu mężowi wylizać cipkę, a potem pozwolę mu ją wypieprzyć do czerwoności. Także Ty możesz o tym pomarzyć, a ja będę się dzisiaj bawić.
    • Ależ z Ciebie suka.
    • Bądź grzeczy, to może kiedyś posiądziesz taką suczkę i weźmiesz ją od tyłu jak pieprzony zwierzak.
    • Uhh. Ok. Jeżeli tak stawiasz sprawę.. To.. spieprzaj z auta.
    • Nie.. Załóż mi skarpetki, buty i odwieź mnie do domu. To rozkaz.
    • A jak go nie wykonam?
    • To skończymy tą grę.
    • Jak Królowa chce..
    • Właśnie. Tak masz się do mnie zwracać.

     

    Nadal nie mogąc wyjść z podziwu patrzyłem jak auto odjeżdża w stronę naszego domu. Godzinę chodziłem jeszcze po okolicy, by przemyśleć, co dalej zrobić z tym, czego właśnie byłem świadkiem. Ona, taka grzeczna, nagle taka pełna żądzy i władcza? O co chodziło? Postanowiłem, że dalej będę obserwował. Nie byłem gotowy na konfrontację. A może nie chciałem?

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Maestro
  • Polykaczka

    Jestem kapitanem (statku kosmicznego). Właśnie mam kierować pierwszą, długą misją na marsa. Moja załoga liczy osiem osób – siedmiu mężczyzn i jedną kobietę – połykaczkę.

    Połykaczka leci z nami przez nowe przepisy dotyczące „czystości” kosmosu. Mianowicie, chodzi o to, że jak wiadomo, każdy facet ma swoje potrzeby, a fakt, że będziemy bardzo daleko od domu i swoich kobiet sprawia, że musimy sobie radzić na „własną rękę”, a gdy już sobie „poradzimy” to zrobi się problem, no bo co zrobić ze spermą, która unosi się w nieważkości po całym statku? Stąd pomysł z połykaczką. Jej zadaniem będzie połykanie nasienia całej załogi. Jako, że misja ta budzi duże zainteresowanie, oficjalnie w opinii publicznej podane będzie, że jest ona doktorem radiologii. Według wytycznych kierowanych z góry nie możemy jej zmuszać do tego, żeby robiła coś więcej niż tylko połykała, więc problem zaspokajanie się na „własną rękę” dalej zostanie, ale przynajmniej miło będzie popatrzeć jak seksowna kobieta to połyka. Bo trzeba przyznać, że jest ona ideałem kobiety. Jest ona szczupłą, wysportowaną blondynką, z delikatnym kaloryferem na brzuchu, ma 170cm wzrostu, piersi w rozmiarze C. Trzeba przyznać, że robi wrażenie, nie tylko na mnie, lecz na całej załodze. Szczerze powiedziawszy od dwóch tygodni powstrzymywałem się od wytrysku, żeby tylko zobaczyć jak połyka taką ilość spermy, ta wizja sprawia, że gdy myślę o starcie od razu mi staje.

     

    Dzień później

     

    Dzisiaj jest dzień startu, chociaż start odbędzie się dopiero o 17:00, cała załoga już od rana jest w bazie, jest też ona – połykaczka. Dzień zaczynami od ćwiczeń na siłowni. Męska część załogi ćwiczy w krótkich, dresowych spodenkach, ona ćwiczy w bardzo krótkich dresowych spodenkach, tak że z dołu widać skrawki kształtnych pośladków. Podczas rozgrzewki brzydsza część załogi postarała się o miejsce za połykaczka, gdy tylko zaczęliśmy przysiady mój maszt się podniósł, zresztą nie tylko mi, kątem oka widziałem wybrzuszenia u innych załogantów. Po tych dwóch tygodniach przerwy ciężko mi było się powstrzymać przed wizytą w toalecie, ale pomyślałem, ze musze wytrzymać, jestem kapitanem, więc musze zrobić dobre wrażenie na personelu, musze pokazać połykaczce ile nasienia powinien mieć dobry kapitan.

     

    …. 5 … 4 … 3 … 2 … 1 …

    Stało się, lecimy z pierwszą misją załogową na marsa! Dzisiejszy dzień był ciężki, wszystkie te duperele związane z procedurami wypompowały ze mnie wszystkie siły… siły, ale nie nasienie, nasienie wypompuje, mam nadzieje, ktoś inny – seksbomba, która będzie z nami przez dłuuugi czas. A skoro mowa o długim, to w moim skafandrze coś stało się zbyt długie, a wszystko za sprawą suczki, która właśnie już ściągnęła skafander. Ściągnęła, bo niby co ma robić? W ostatnim czasie spędziliśmy dużo czasu razem z całą załogą na przygotowaniach, więc atmosfera między nami jest swobodna i to nawet dosłownie. Po dokończeniu wszystkich procedur i po wyjściu za orbitę ziemską w końcu mam trochę wolnego czasu. W głównej części statku aktualnie znajduję się tylko ja, połykaczka i Jack. Jako że dowodzę tym wszystkim postanowiłem skorzystać z sytuacji i wysłać Jack’a żeby sprawdził wszystkie generatory. Tym sposobem pozostałem sam z połykaczką.

    – dobra jesteś w te klocki – zagaiłem

    – podobno najlepsza w mieście.

    Rozpiąłem rozporek, kutas sam wyskoczył niczym sprężyna

    – pokaż na co Cię stać – rozkazałem

    – ja tu jestem przecież tylko od połykania, jak sobie zwalisz to zrobię to co do mnie należy

    – a ja tutaj jestem kapitanem i to ja decyduje co będziesz robić! Chodź tutaj i klękaj. Nie zapominaj, że ode mnie zależy opinia jak połykałaś, to znaczy wykonywałaś swoje obowiązki.

    – o tym przecież nie było mowy w umowie.

    Miarka się przebrała, podszedłem do niej i siłą zmusiłem żeby klękła

    -tak się bawić nie będziemy, nie obchodzi mnie co było w umowie, masz mi obciągnąć, bo jak nie to Cię wyrucham w dupę tak, że nie usiądziesz przez miesiąc.

    -dobrze Panie kapitanie – przegryzła wargę i puściła oczko

    Łatwo poszło, wychodzi na to, że ona tylko zgrywała taką niewinna, a w rzeczywistości miała już mokro w majtkach. Chwyciłem ją z tyłu za głowę i bez uprzedzenia wepchałem jej kutasa do samego końca, mój kutas jest może ponad przeciętny, ma 18 cm, ale zmieścił się cały, widać, głębokie gardło to dla niej nie problem. Na chwilę przytrzymałem jej głowę dociśniętą do mojego brzucha, po czym puściłem i pozwoliłem jej na własną inwencję.

    Na początku muskała końcówkę kutasa miękkim językiem, później przeniosła się na mosznę. Po takim czasie abstynencji myślałem że długo nie wytrzymam, gdy zaczęła jeździć językiem od moszny do czubka kutasa. Byłem już bardzo bliski, gdy nagle przestała. Przestała tylko po to, żeby pokazać mi cycki, jednym ruchem zdjęła stanik, który był pod obcisłym sweterkiem, po czym pokazała mi swoje piersi w całej okazałości, chciałem ich dotknąć, jednak powstrzymałem się, w tej chwili myślałem tylko, żeby jakoś przystopować moje podniecenie, nie chciałem skończyć po 2 minutach obciągania. Przy takim widoku ciężko to było ciężkie do osiągniecia.

    – zakryj te cycki swetrem – powiedziałem

    Ona od razu wykonała mój rozkaz, ciekawe czy inne moje rozkazy też wykona bez wahania, to się jeszcze okaże. Gdy tylko zakryła piersi żałowałem, że kazałem jej to zrobić, takie cycki w wersji z opinającym je swetrem to jest coś o czym marzy każdy facet. Pomyślałem, że chyba nici ze spustu dłużej niż po dwóch minutach, w tej samej chwili połykaczka delikatnym ruchem wsunęła mojego kutasa pomiędzy swoje lekko tylko rozwarte wargi, poczułem jak ciepły język dotyka końcówki żołędzi, byłem tak naładowany, że czułem orgazm bardzo blisko. W tej właśnie chwili wsunęła moje kutasa powoli do samego końca.

    – zaraz dojdę, nie połykaj od razu wszystkiego, tylko pokaż język. – Powiedziałem stanowczo.

    Kiwnęła głową na znak że się zgadza. W tym momencie poczułem bardzo mocne pulsowanie w jajach, strzeliłem 15 razy, dziwie się, że to się zmieściło w jej buzi. Prawie mnie to zwaliło z nóg, odwróciłem się do kokpitu na który leżał mój aparat.

    -pokaż co masz w buzi – natychmiast otworzyła buzie.

    Wziąłem aparat i zrobiłem jej zdjęcie, na ten widok, mój kutas znowu zaczął twardnieć, sam dziwiłem się, jak to możliwe.

    – teraz to połknij i pokaż język – po tych słowach połknęła to bez żadnego skrzywienia, na trzy razy.

    – dziękuję Panie kapitanie – powiedziała zalotnym głosem po czym chwyciła mnie za prącie

    – nie teraz, zaraz wróci Jack, a jakoś nie mam zamiaru chwalić się przed nim moją fujarą

    – dobrze, może któryś z chłopaków jeszcze mnie nakarmi, bo szczerze powiedziawszy jeszcze nic dzisiaj nie jadłam, a Pański olbrzymi ładunek tylko wzniecił mój apetyt.

    – łykaj ile chcesz, ale po  północy masz być wolna. Przyjdę do Ciebie i Cie wyrucham i nie próbuj nawet protestować, wiem, że to lubisz

    – dobrze Panie kapitanie.

    W tym momencie wstałem na nogi, podciągnąłem spodnie i wypłynąłem po ścianach, prawie jak w wodzie, tylko na sucho. Połykaczka zdjęła sweter, żeby założyć stanik. Zaraz po przejściu przez wyjście spotkałem Jack’a, wpełzał tam skąd ja wypełzłem, nie ma szans żeby połykaczka zdążyła założyć stanik. Nie obchodzi mnie to, niech robią co chcą…

     CDN?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Janek Kowol

    Jest to moje pierwsze opowiadanie, dlatego proszę Was bardzo o komentarze, sugestie, oceny, itd..

  • MW-Interwal Rozdzial 37 Zegnaj wstydzie!

    Tom i Jerry obiecują, że więcej nie będą jej w ten sposób nabierać.

    – Ja myślę! Co to w ogóle za obietnica? Teraz, jak już wiem, że miałam, do czynienia z bliźniakami…

    – Ale nie z dwoma na raz!

    Kusząca propozycja…

    – Jak mój chłopak zaproponował mi trójkącik, kazałam mu spierdalać!

    Widoczny na bliźniaczych twarzach zawód rozbawia dziewczynę. Nawet miny robią takie same!

    I niespodziewanie ziewa rozdzierająco.

    – Ale wy macie szansę. Tylko najpierw muszę się przespać, wymęczyliście mnie strasznie. A właśnie, wiecie może, która godzina?

    – Będzie koło dziewiątej.

    – Co! Już tak późno? Moim chłopcom się w domu oberwie!

    – Spokojnie, już dawno poszli. Zaglądali tu przed wyjściem, ale tak mocno chrapałaś…

    – Tak słodko spałaś – poprawiają się, otrzymawszy po sójce w bok.

    – Ja też muszę iść.

    – A po co? Zostań do jutra, źle ci tutaj?

    Właściwie… Joannie jest całkiem dobrze z dwoma facetami w łóżku. Zerka na flankujące ją tęgie chuje. Na wspomnienie ich wyczynów czuje miłe mrowienie w cipie. Sięga po te chuje. Jak szybko tężeją!

    – Nie, nie… – Zabiera dłonie.

    – Naprawdę nie zostaniesz?

    – Zostanę, ale naprawdę muszę odpocząć. I wy też.

    – Super! Ale przecież… – bliźniacy spoglądają znacząco na zesztywniałe w dłoniach dziewczyny pałki

    – To chwilowe. Zaraz wam zmiękną. Leżeć!

    Zabiera ręce, przygląda się, jak im rury miękną.

    – A gdzie Febe?

    – Nie wiem, pewnie śpi. Zabawiała się ostro z chłopcami, zanim poszli

    – Nie mogłaby spać z nami? Takie wielkie łoże się marnuje…

    – Poszukać jej?

    – Sama ją znajdę. I tak muszę siusiu.

    Wstaje i odruchowo rozgląda się za czymś do zarzucenia na siebie.

    No tak, wszystko zostało przy furtce.

    Dziwnie się czuje, wędrując nago po nieznanym sobie domu. Znajduje łazienkę – Jaka wielka wanna! – i robi swoje. Odnajduje Febe na wpół drzemiącą na kanapie w salonie. Greczynka uśmiecha się do niej sennie. Znów ma na sobie fartuszek pokojówki. I znów tylko fartuszek.

    – Chodź spać z nami! Chyba ci wolno?

    – Czasem każą mi stać w kącie, w stroju pokojówki i patrzeć, jak się pierdolą w tym wielkim łóżku… Ale potem mnie do niego zapraszają. Owszem, wolno mi.

    Joanna bierze Febe za rękę i prowadzi do sypialni.

    – Chyba nie sypiasz w fartuszku?

    Stojąc za nią ciągnie za jedną kokardę, potem za drugą. Fartuszek opada na ziemię odsłaniając przed Tidżejami wdzięki dziewczyny. Joanna klepie ją w tyłek.

    – Wskakuj między nich!

    Sama czyni to samo, ma z Febe niedokończone sprawy.

    Miękkie, gładkie dziewczęce ciało, to miła odmiana. Ciasno spleciona z tym ciałem Joanna szepce jej do ucha.

    – Zanim zasnę opowiedz, co porabiałaś z moimi uczniami.

    Twarde męskie ciała napierają na dziewczyny z obu stron. Szorstkie dłonie bliźniaków napierają na dziewczęce pośladki, przesuwają się między nimi, obłapiają cipki i już tam zostają. Joanna wilży. Lecz to bardziej sprawka Febe i jej relacji, niż dłoni Toma albo Jerry’ego w jej kroczu; zresztą obaj już twardo śpią.

    – Wyraźnie się do mnie dobierasz!

    – A nie chcesz? – pyta Febe, wciskając dłoń pomiędzy śliski srom Joanny a  wciąż wklejoną weń łapę Tidżeja.

    – Myślałam tylko, że masz dość na dzisiaj, podobnie, jak ja…

    – Myślałaś?

    Wtulone w nią gorące ciało, zarazem miękkie i sprężyste, wijące się teraz rozkosznie w jej ramionach sprawia, że Joanna już tak nie myśli. Zsuwa dłoń niżej, plecy Febe wyginają się w łuk rysowane paznokciami. Niech to starczy za odpowiedź.

    Greczynka rozchyla uda, wypada spomiędzy  nich bezwładna ręka Toma lub Jerry’ego; teraz zaciska pośladki – więzi pomiędzy nimi dłoń swej kochanki. Nieskutecznie – wszechobecna lepka wilgoć sprawia, że palce Joanny prześlizgują się dalej. Ta ciasna, zalana spływającym z cipki śluzem, różowa dziurka… Joanna tłumi śmiech.

    – Tak ci wesoło? – pyta Febe, czując, jak wślizguje się tam paluszek partnerki.

    – Bo mam ten odwieczny dylemat: w tej chwili ja ma palec w dupie, czy ty masz palec w dupie?

    Chwilę trwa, nim Febe załapie; jej angielski jest słabszy, niż Joanny. Ale w końcu też nie może powstrzymać śmiechu, nagradza kochankę nagłymi skurczami zwieracza napierającego na jej paluszek.

    – To było… rozkoszne!

    – Mam jeszcze parę rozkosznych pomysłów.

    – To prowadź w tym tańcu, nie mam żadnych doświadczeń z dziewczynami…

    Febe bierze sprawy (czyli piersi i piczkę Joanny) w swoje ręce. Doświadczenie w miłości lesbijskiej ma tyleż krótkie, co intensywne; tyle użyła, co w przerwach w ruchaniu – gdy tu przyjechała, ruchał ją, kto chciał. A chcieli wszyscy. Właściwie to pierwszy raz jest tak zupełnie sam na sam z dziewczyną. Twardo śpiący bliźniacy się nie liczą, nie obudzili się nawet, gdy coraz bardziej kotłujące się dziewczyny rozepchnęły ich na boki.

    Teraz układa Joannę na wznak, nachyla nad nią, muska włosami jej ciało, jej piersi, jej twarz, odgarnia je na bok pochyla się jeszcze, muska oddechem, wysuwa języczek…

    Joanna drży, gdy język kochanki łaskocze jej brwi, nosek, wargi… Odruchowo rozchyla te ostatnie, ale język ucieka, teraz muska jej ucho, ssie, wwierca się do wewnątrz, aaach…

    To nie tylko języczek, to również sprawa palcówki; Joanna pręży ciało, wygina się w łuk, palce wchodzą głębiej. A dobrze zwilżone wracają na powierzchnię i łechtają w zawrotnym tempie łechtaczkę sprowadzając rozkosz nie do wytrzymania. Joanna odpływa. A gdy napięcie powoli opada, spływa na nią głęboki sen.

    * * *

    Gdy rano Tom otwiera oczy, wprost przed nosem ma śliczną różową pizdeczkę w obramowaniu rozkosznie wypiętych pośladków. Sądząc po absolutnym braku włosków – Joanny. Nie może oderwać wzroku. Sięga dłonią ponad ciałami dziewcząt, trąca brata.

    Jerry widzi tylko burzę czarnych włosów rozrzuconych na poduszce. Zmienia pozycję, układa się, podobnie jak brat, w poprzek łóżka, taaak…

    Ma teraz podobnie uroczy widok. Podobnie, bo pizdę Febe pokrywa gęstwina czarnych loczków z pomiędzy których wyłaniają się płatki smakowitego różowego mięska.

    Pozycja dziewcząt daje do myślenia.

    – Czyżby coś nas ominęło?

    – Przynajmniej zdążyliśmy na deser! – I bliźniacy przysysają się do tych cipek.

    – Jaka rozkoszna pobudka! – Joanna przeciąga się i wypina tyłek bardziej. Język w jej szparce poczyna sobie coraz śmielej; Febe cudownie ją w nocy pieściła, ale Tidżej nadrabia doświadczeniem.

    – Przyznaj się, ile w życiu cipek wylizałeś?

    – Tysiące, a nawet setki – odpowiada ze śmiechem. Kto by to policzył!

    I znów dobiera się do tego miodziku. A miodzik płynie… W sypialni znów słychać tylko mlaskanie chłopaków i cichutkie pojękiwanie dziewcząt. Które staje się całkiem głośne, gdy chłopacy postanawiają te dziewczyny zerżnąć.

    I tak zastajemy ich z Alą: splecione ze sobą Febe i Joannę, dalej na waleta i dalej z wypiętymi tyłkami. I posuwający je zawzięcie bliźniacy.

    – Słychać was od samego wejścia!

    Maleńka kładzie dłoń na spoconym tyłku Tidżeja. Gdy nadal im kiwa, palce same wślizgują się między pośladki, podążają rowkiem ku jądrom.

    – Nie wytrzymam dłużej – skarży się chłopak, gdy Ala delikatnie skręca i masuje mu te jądra.

    – No to teraz ten drugi – Maleńka powtarza cała operację. Uważa przy tym by nie przesadzić, nie chce odbierać przyjemności koleżankom. Bawi się jajkami bliźniaka tylko przez chwilę. Teraz zajmuje się moimi.

    Wie, jak się nimi zająć, w końcu jest moją dziewczyną… Oczu jednak nie odrywa, podobnie jak ja, od jednej z posuwanych w naszym łóżku dziewcząt. Tej kompletnie nam nieznanej. I lekko spłoszonej w tym momencie. Podchodzę bliżej, trzymająca mnie za mosznę Ala automatycznie też. Wyciągam rękę.

    – Jestem Maciek.

    Nie trafia ze swoją od razu, to wina szturchającego ją w tyłek Tidżeja.

    – Joanna. Przepraszam za okoliczności….

    – Okoliczności są fantastyczne, zresztą popatrz…

    Opuszcza wzrok niżej; łapka Maleńkiej i te właśnie okoliczności sprawiają, że mi stoi.

    – Przepraszam, że tak stoję!

    Dziewczyna tylko uśmiecha się w odpowiedzi.

    – Przyleciałaś z Tidżejami ze Stanów?

    – To znajoma Smoczków – Febe zaskakuje mnie kompletnie. Ci chłopcy i ta laska? Skąd? Jak?

    – Niech sama ci powie, to ciekawe – i Febe milknie. No, właściwie to nie milknie – skupia się na doznaniach płynących z cipy i daje im nad wyraz głośny wyraz. Świeżo poznana Joanna podobnie. Daję im chwilkę na dojście i ochłonięcie. Zresztą jest na co popatrzeć, oboje z Maleńką nie odrywamy wzroku od tego podwójnego finiszu, przy czym Maleńka nie odrywa dłoni od moich jąder.

    Stoi mi więc nadal, gdy Joanna wyplątuje się z objęć Febe, zsuwa z dyszla Tidżeja i staje przede mną.

    Jak ona wielka! – przewyższa mnie o pół głowy.

    Jaka ja przy niej maleńka! –zadziera głowę Maleńka.

    Jaki on wielki! – zachwyca się Joanna salutującym jej kutasem.

    – Fajny, co nie? – Ala pociąga za jądra, kutas się kołysze, kusi…

    – Przywitamy się?

    – Eee… Znaczy po waszemu?

    Świeżo wyruchana pizda jest gorąca i śliska. Czuję, jak przez palce przecieka mi sperma Tidżeja. Czuję też palce Joanny na penisie. Wodzi nimi w dół i w górę, zaznajamia się z nowym chujem, podziwia… Wreszcie łapie się na tym, że trzepie mi kapucyna; dłoń zamiera w miejscu, a dziewczyna się czerwieni.

    – Nie przestawaj, to bardzo miłe powitanie. I powiedz, skąd znasz Smoczków? I jak tu trafiłaś?

    Dziewczyna czerwieni się bardziej, gdy odrywam dłoń od jej sromu i daję do polizania Maleńkiej. Ale znów mnie masuje, sięgnąwszy sobie pierwej dłonią do cipki – więc teraz z miłym poślizgiem. I opowiada.

    – Wacek i Jacek, to moi uczniowie, uczę ich angielskiego a ostatnio zostałam ich wychowawczynią.

    Tego się nie spodziewałem…

    – Nie jedyną – wtrąca Febe. No tak, ona pierwsza wzięła się za wychowanie seksualne Smoczków.

    Joanna odrywa wzrok od tkwiącego w jej dłoni tęgiego chuja, uśmiecha się do Greczynki.

    – Gdyby nie Ty…

    – No co? Myślałam, że ci dwaj, to część przygotowanej dla mnie powitalnej niespodzianki.

    – A ty z pieśnią na ustach dobrałaś im się do rozporków!

    – Jakoś nie protestowali…

    – Chłopcy w ich wieku? Musieli być zachwyceni. Dotąd tylko się onanizowali, a tu spotykają w lesie śliczną nagą dziewczynę, która bez słowa bierze w dłonie ich penisy. Pewnie doszli momentalnie?

    – No ba! Pierwszy raz w nie swojej dłoni.

    – Gwoli ścisłości wcześniej masturbowali się nawzajem.

    – No tak. Ale co damska rączka, to damska. – i zerkam wymownie na suwającą się w tę i we w tę damską rączkę. Rączka obejmuje mnie mocniej i przyspiesza.

    – Lubisz to, prawda?

    – Wręcz uwielbiam. Podobnie, jak ty.

    Widząc, że dochodzę, Joanna klęka. O ileż przyjemniej jest robić to z własnej woli – duma, przypominając sobie, jak jej były zmuszał ją, by przyjmowała jego wytryski na twarz. Potem było przyzwyczajenie, a teraz… A teraz ochoczo nadstawia buzię facetowi, którego poznała pięć minut temu!

    – Salwą pal! – chichocze Maleńka, gdy wytrysk za wytryskiem trafia na twarz klęczącej u mych stóp dziewczyny. A Joanna świadoma, że każdy kolejny będzie słabszy, precyzyjnie steruje trzymanym w dłoni penisem. Masuje go nadal, przyciąga bliżej i wyciska z niego ostatnie krople na nadstawiony język.

    – Uff… to było dobre!

    – Mniam! – potwierdza dziewczyna. Gdy tak patrzę na nią z góry, na jej buzię całą w mojej spermie, na to, jak się oblizuje, wcale mi nie chce opaść.

    Zresztą Joanna na to nie pozwala; wciąż trzymając mój pędzel w dłoni, zgarnia nim sobie spermę z twarzy i co chwila oblizuje. Nie dziw, że wciąż mam wzwód.

    – Zachwyca mnie bezwstyd, z jakim to robisz!

    – A mnie zdumiewa – dziewczyna u moich stóp zlizuje z czubka kutasa kolejną porcję spermy. – I wstydzę się straszliwie!

    Zerka na wpatrzonych w nią widzów płci obojga, każdego z ręką na członku lub palcem w cipce, zależnie od płci, i się rumieni. Ale nie przerywa czynności lubieżnych.

    – W życiu się tak nie bawiłam, jak przez ostatni tydzień – mówi, gdy w końcu wstaje.

    – Specjalizujemy się w dostarczaniu takich rozrywek.

    – Mam na myśli, że nigdy wcześniej nie robiłam takich rzeczy – i znów się płoni. Urocza jest z tym rumieńcem. Ale jej przejdzie. Niestety…

    Przerywa nam dzwonek telefonu. To smartfon Joanny.

    – To moje Smoczki pytają, czy mogą do mnie przyjść – mówi dziewczyna.

    – Possałabym – mówi z uczuciem Febe.

    – Naprawdę lubisz takie małe prącia?

    – Przypominają mi braciszka…

    I tak na mnie patrzy, że nie mogę odmówić.

    – No dobra, jedź z Joanną.

    -Przyjdźcie za godzinę – rzuca natychmiast Joanna do słuchawki.

    – To nawet się nie wykąpiecie przed wyjściem? – Joanna całe krocze ma lepkie od nasienia któregoś z bliźniaków. Febe podobnie. Wiem, bo trzymam tam ręce.

    – Wykąpiemy się ze Smoczkami.

    – A potem possiemy im smoczki.

    I obie cipki wyślizgują się z mych dłoni. Wycieram te dłonie o ciała dziewczyn, sięgam po swoją komórkę.

    – Zamówię wam taksówkę.

    – Albo za pół godziny – poprawia natychmiast Joanna i kończy połączenie.

    – Strasznie wam spieszno do tych smoczków – mówię do uroczego, ślicznie się poruszającego tyłeczka, gdy Joanna szybkim krokiem zmierza nad basen. Tam się rozbierała. Teraz w pośpiechu narzuca na siebie tylko sukienkę; koronkowy komplecik bielizny upycha w torebce. Dzięki temu nie muszę wyjmować dłoni spomiędzy jej pośladków. A uwielbiam taki masaż, zwłaszcza, gdy dziewczyna się spieszy.

    – Dziwnie mi tak, gdy trzymasz rękę w moim tyłku.

    – Dziwnie? Mnie od tego staje!

    Joanna przystaje i się ogląda za siebie. Zaciska miarowo pośladki i sprawdza, czy dobrze mi stoi.

    – Ech… Jurny i nienasycony! Ale jeszcze tu wrócę, mam nadzieję. Postawię ci wtedy w ten sposób.

    Febe już czeka przy furtce, z tyłu, spod krótkiej sukienki wystają jej końce kokardy.

    – Z pracy do pracy?

    – Chcę zrobić Smoczkom niespodziankę, otworzę im w stroju pokojówki.

    Przytulam obie dziewczyny, klepię na pożegnanie po gołych tyłeczkach.

    – Pachniecie seksem! – Obie roztaczają wokół siebie intensywną woń rozgrzanej cipy, potu i spermy. Teraz, gdy wyszliśmy na zewnątrz, czuć to mocno. Trzeba będzie przewietrzyć chatę – myślę.

    Odsuwamy się z Alą na bok, kiedy otwierają furtkę, jesteśmy nadzy, a taksówka już czeka.

    – Ciekawe, czy taksówkarz coś zwęszy – śmieje się Maleńka.

    – Na pewno! – I chyba wiem, co sobie pomyśli, wioząc dwie atrakcyjne, kuso ubrane dziewczyny w ten niedzielny poranek.

    * * *

    Zdążyły w ostatniej chwili; naga Joanna nachyla się nad wanną, odkręcając wodę, a Febe poprawia kokardy fartuszka, gdy rozlega się dzwonek domofonu.

    – Jacy niecierpliwi!

    – I napaleni! – dziewczyny szczerzą do siebie zęby, czując znajome mrowienie w podbrzuszu. Obie biegną do domofonu.

    – Wchodźcie, chłopcy – mówi nauczycielka, naciskając guzik i odsuwa się od drzwi, robiąc miejsce pokojówce.

    Chłopcy, acz zaskoczeni, uśmiechają się radośnie na widok znajomego fartuszka. Ich i tak sztywne kołki prężą się bardziej na myśl, co z nimi wczoraj wyprawiała ukryta pod tym fartuszkiem piczka.

    – Sio! Wasza pani już czeka – Febe nie daje po sobie poznać podniecenia, gdy unosi na moment ten fartuszek i daje sobie zajrzeć między nogi. Daje im po łapach, gdy sięgają tam dłońmi i prowadzi „na salony”.

    Tam czeka chłopców (i Febe też, gdyż niczego nie zdążyły z Joanną zaplanować) kolejna niespodzianka. Ich pani masturbuje się, zarzuciwszy nogi na poręcze fotela.

    – Stójcie tam, gdzie stoicie, chłopcy! A ty Febe, rozbieraj ich powoli.

    A gdy już prawie szczytuje, mając przed sobą dwóch swoich stojących na baczność uczniów i Febe tęsknie spoglądającą na ich stojące na baczność chujki, dodaje:

    – Możesz im possać. Tylko tak, żebym widziała.

    – I patrząc, szczytuje.

    Chłopcy prawie też, patrząc to między szeroko rozwarte uda ich pani, to na swojego penisa znikającego raz po raz w buzi Febe. Albo wsuwającego się tam penisa kolegi. Albo oba na raz…

    Ale Joanna czuwa i nie pozwala im dojść w innych niż swoje ustach. Zsuwa się z fotela, zbliża do pochłoniętej lubieżnymi igraszkami trójki i przejmuje pałeczkę. A nawet obie. Tego jest już chłopcom za wiele. Ich chujki potraktowane wargami i językiem nauczycielki, ślizgające się o siebie nawzajem, eksplodują w buzi Joanny.

    Nie jest samolubna; kołki obu uczniów znów sztywnieją na widok całujących się dziewczyn przekazujących sobie ich nasienie z ust do ust. I jeszcze towarzyszące temu wyuzdaniu mlaskanie! A te wypięte tyłki! Obie są na czworakach, prężą się prezentując chłopcom dwie błyszczące podnieceniem cipy; jedną wygoloną , drugą w gąszczu czarnych loczków.

    – Którą pizdę bierzesz?

    – Dziś mam ochotę na tę włochatą.

    – A ja mam chęć zerżnąć moją panią.

    Rozmawiają głośno ponad głowami dziewczyn, wiedzą, że ich panią rozpalają takie teksty. I rzeczywiście, Joanna nie może się doczekać któregoś z uczniowskich kutasków. Wzdycha po części z ulgi, po części z pożądania, gdy jeden z nich w nią wchodzi. I pierdoli.

    Drugi najwyraźniej czyni to samo Febe, Joannie coraz trudniej utrzymać język w jej ustach. I na odwrót.

    No to spróbujmy czegoś innego…

    Nauczycielka odrywa się od Febe, obraca powoli na czworakach uważając, by nie pozbyć się tego dostawcy rozkoszy z cipy i drobnymi kroczkami zmierza w stronę szafy, A tam lustrzane drzwi…

    Febe podąża za nią, a młócący ją drążek za nią. 

    Żadne z nich nie wie, gdzie patrzeć, najlepiej wszędzie – zapinane przez chłopców dziewczyny uśmiechają się to do siebie, to do zapinających je smoczków, to do samych siebie

    – Jak mnie dobrze wypierdolisz, Jacusiu, dostaniesz wzorowy z zachowania – mówi nauczycielka.

    – A ja? – pyta ten drugi.

    Joanna wzdycha.

    – To się nami zamieńcie.

    I obserwuje tę zamianę w lustrze. Prącie Wacka jest identyczne z tym Jackowym, jego technika – już nie. Wacuś rucha ją… po prostu inaczej. Joanna nie może zdecydować – lepiej czy gorzej. W końcu sama zarządza kolejną zmianę. I jeszcze następną.

    Ta jest ostatnia; Chłopcy wstrzykują solidne porcje spermy w obie pochwy.

    Joanna nie pozwala im wyjąć. Delektuje się tą chwilą. Obserwowała w lustrze wyraz twarzy obu dochodzących chłopców, grymas ich orgazmu a teraz zadowolone uśmieszki, które miedzy sobą wymieniają. W końcu zaciska mięśnie pochwy i wyciska z siebie mięknącego chujka. Chłopiec za nią natychmiast przypada ustami do jej pizdy, dobrze go wytresowała. Lecz teraz Joanna żalem, ale ucieka z tyłkiem.

    – Nie nie! Najpierw musimy się wykąpać.

    Ale ma inny pomysł. Wstaje, obejmuje Wacka jedną ręką, ustawia frontem do lustra. Drugą sięga sobie do cipy i obserwuje z rozbawieniem minę chłopca, gdy rozprowadza po jego ciele wszystko to, co z tej cipy wypływa. Febe natychmiast idzie w jej ślady, w powietrzu rozchodzi się intensywna woń udanego seksu. Członki obu chłopców znów się dźwigają w górę, wpierw tylko trącane przypadkowo (a właściwie całkiem celowo) dłonią, gdy Joanna i Febe rozsmarowują na ich torsach, podbrzuszach i udach zmieszany ze sperma piczy śluz. A gdy dziewczęta pokrywają nim ich przyrodzenia, kutasiki twardnieją na kamień.

    – Lubię, jak pani się nim bawi, psze pani!

    – Niby czym? – przecież wie, ale chce to usłyszeć.

    – Moim chujem i jajami, psze pani – odpowiada Jacuś przypomniawszy sobie, że jego wychowawczyni nie lubi niedomówień. Dla Joanny genitalia jej ucznia, to raczej chujek i jajeczka, ale tego mu nie powie, jeszcze  by mu zmiękł. Zamiast tego zajmuje się nimi intensywniej. Chłopiec z lubością przygląda się w lustrze, jak jego pani od angielskiego, obciąga skórkę, wodzi śliskim palcem wokół żołędzi, przelicza mu jądra w mosznie, masuje czuły na pieszczoty odcinek pomiędzy sakwą na klejnoty a odbytem. I raz po raz wsuwa koniec palca w ten odbyt. I wciąż pyta, czy tak dobrze. A jeszcze tuż obok Febe robi to samo Wacusiowi. Wprawdzie w tym przypadku występuje bariera językowa, ale Greczynka nadrabia ręką.

    – Wprawiałam się na braciszku, wiele razy go masturbowałam – tłumaczy powoli po angielsku. Czego chłopak nie rozumie, tłumaczy mu Joanna. Ale jej też  brakuje słownictwa.

    – Muszę nadrobić braki, najlepiej w czasie kolejnej sesji z… Tidżejem – w ostatniej chwili postanawia zataić przed chłopcami istnienie bliźniaków.

    – Niech się pani wstydzi, psze pani. Żeby anglistka nie wiedziała, jak się mówi na pizdę po angielsku…

    – No więc się wstydzę, ale wyłącznie tego. Zadowolony?

    – Wyłącznie tego? – drąży temat Wacuś. I wzdycha, bo Febe drąży mu właśnie palcem dziurę w dupie.

    Joanna wie oczywiście, co ma na myśli.

    – Jeśli chodzi ci o to, czy wstydzę się, że stoję tu goła przed lustrem i zabawiam się genitaliami swojego ucznia, to nie, tak się bezwstydna ostatnio zrobiłam! Zadowolony?

    – Jest pani bezwstydną suczką, to fakt – odpowiada tylko.

    – Żegnaj wstydzie! – cieszy się Febe.

    – Lepszej wychowawczyni nie moglibyśmy sobie wymarzyć – dodaje Jacuś.

    – Już ty mi się nie podlizuj!

    – Kiedy właśnie mi pani nie pozwala się podlizać, psze pani!

    – Więcej, niż jeden facet ruchał mnie nieprzerwanie od wczoraj, a nie zdążyłam się umyć. Wiesz ile mam w sobie różnej spermy?  Ale jeśli tak bardzo chcesz…

    Joanna trochę konfabuluje, ale robi wrażenie na chłopcu. Na obu chłopcach. Wacuś kręci głową.

    – To może jednak innym razem.

    – Hahahah… Ale możesz mnie nią wysmarować, chłopcze!

    Wacka nie trzeba zachęcać. Bez wahania sięga do krocza swojej pani. Sperma się kończy, lecz wyuzdanie tej zabawy przed lustrem sprawia, że soczki wciąż płyną, a prącie wciąż sterczy. Chłopiec, co nie dziwi, skupia się na cyckach swej wychowawczyni.

    – I jeszcze brzuszek!

    Joanna nie może się powstrzymać; wciąż trąca wackowego penisa, muska jajeczka przyprawiając chłopca o rozkoszne dreszcze w lędźwiach i nieustający stercz. Podnieca ją ten stercz, to na swoją panią chłopiec tak kutasa podnosi.

    Dobrze nawilżona, przytula się do równie lepko-wilgotnej Febe, masuje ja swym ciałem, liże się z nią, daje swym uczniom lesbijski spektakl. Dla zwiększenia wrażeń pozwala im się masturbować. A właściwie każe, tyle że wzajemnie. Widok masujących sobie nawzajem prącia chłopców jest dla niej równie podniecający, co dla nich igraszki dziewcząt. Ale wystarczy! Nie odrywając się od Febe, prowadzi ją do łazienki, chłopcy podążają za nimi nie wypuszczając swych kutasów z dłoni. A potem myją najpierw swą panią, potem Greczynkę. A później Febe myje ich. Czyściutcy i pachnący idą nago do pokoju, gdzie Joanna nastawia jakąś wolną muzykę, tzw. pościelówę. I tańczą parami, chłopcy z dłońmi w znów śliskich kroczach dziewczyn, dziewczyny ze znów sztywnymi penisami chłopców w dłoniach. A potem Jacuś z Wacusiem długo, naprawdę długo wylizują miodzik z dwóch rozgrzanych, pachnących seksem dziupli.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Pani Czasow i Miejsc

    Po wszystkich wydarzeniach które przytrafiły się Ciri, wreszcie nadszedł czas spokoju. Mogła spokojnie odetchnąć i zająć się sobą. Spędzała czas tak jak chciała, z najbliższymi osobami. Spełniała też swoje inne zachcianki. Obudził się w niej niesamowity popęd seksualny. Od dawna wiedziała, że większość czarodziejek z Loży to typowe nimfomanki, ale siebie o to nie podejrzewała. Właściwie to dopiero teraz do niej dotarło, że kilka z nich czyniło ku niej awanse. Póki co miała za sobą tylko śmiałe igraszki z Yennefer. Wcześniejsze doświadczenia młodej wiedźminki wprawiły wiekową bądź co bądź czarodziejkę w niemałe zakłopotanie. Ciri szukała swojego miejsca. Nie oznaczało to co prawda przygodnych uniesień w ramionach obcych osób. Wędrowała między światami. Chciała opanować swoje moce, przy okazji może czegoś się dowiedzieć. Niestety przytrafiła się gorsza kraina, z której musiała salwować się ucieczką. Pośpiech sprawił, że wypadając z portalu upadła i lekko skręciła kostkę. Miecz upadł dość daleko. A obok czaiła się dziwna, nieco podobna do tygrysa bestia. Bezbronna Ciri patrzyła na nią z przerażeniem. Pierwszy raz od bardzo dawna dała się sparaliżować strachowi. 
    -No dalej dziewczyno! Rusz się albo zginiesz! – Powtarzała sobie w głowie. Mięśnie jakby w ogóle jej nie słuchały. Jedynie pulsująca krew i dzikie bicie serca, tylko to słyszała. Zza jej pleców, wyskoczył potężny człowiek. Ostrzem topora uciął łeb bestii i po chwili zwrócił się w jej stronę. To wcale nie był człowiek. Wyglądał podobnie, ale widać było w nim rysy jakby byka. Szerokie rogi, nos właściwie wypukły na równi z czołem. Umięśniony i odziany w skórzany pancerz. Będąc wciąż w szoku, wpatrywała się w niego z otwartymi ustami. 
    -Ba’as, parsharaa. Aekot nar’haas.
    Jego głos wyrwał ją z oszołomienia. Pokiwała głową, że nie rozumie. Zaczepił topór przy pasie i wskazał na martwe stworzenie.
    -Ungith. Einar mursrem. – mówił wolno jakby tłumacząc co leży przed nią – Akith na aekot.
    Mówiąc to przeciągnął kciukiem po gardle i wskazał na dziewczynę. Nie do końca przekonana, czy chodzi mu o to, że ją zabije, czy o to, że stwór mógł ją zabić nieco się skuliła. 
    -Ja.. ci dziękuje. DZIĘKUJE – powtórzyła głośniej powtarzając jego gest– Pewnie bym skończyła jak pokazałeś. Kiwnął głową jakby zrozumiał. Spróbowała wstać jednak ból w kostce się odezwał. 
    -Jeszcze mi tego brakowało, psia mać. Nie łatwo będzie wrócić w takim stanie. 
    Jej nowy znajomy podniósł leżący za truchłem miecz. Przyniósł go jej i klękając przed nią wręczył. Sycząc z bólu wsunęła go z powrotem na plecy. W tej samej chwili chwycił ją na ręce i coś mruknął.
    -To miłe z twojej strony, ale jakoś sobie bym poradziła.-Neh tark! 
    Porozumiewanie się poprzez kiwanie do siebie głowami i wskazywanie szło im nad wyraz dobrze. Po krótce chciał opatrzyć jej ranę, ona martwiła się jego zdobyczą. Jak się okazało, w okolicy stał jego rumak. Równie dziwny i równie mocno przypominający znane doskonale jej zwierzę – konia.
    Usadowił ją bokiem i pomału szli w kierunku unoszącego się zza wzgórza dymu. Rozglądając się poczuła się jak w bajce. Kolorowy nieboskłon, na którym widać było dwa różniej wielkości księżyce, tęczę, ciemnoniebieskie chmury. Niesamowite miejsce. Tylko towarzysz jakby wyrwany z koszmaru sennego. W końcu postanowiła się czegoś dowiedzieć.
    -Hej, spójrz na mnie. Zobacz – powiedziała wskazując na siebie – Jestem CIRI. Rozumiesz? Ja Ciri. A ty?-Cz.Cziri. Vot hager.-Prawie dobrze, Ciri, słyszysz różnicę?-Ciri – powtórzył bezbłędnie lekko jakby się uśmiechając – Bas Vorshak-Na imię ci Bas Vorshak?-VORSHAK.
    Tym razem on powtórzył wolniej. Gdy dotarli do obozu-wioski nie było w niej nikogo. Byli sami. Vorshak szybko zdjął ją z grzbietu swojego wierzcha i zaniósł do jednej z chat. Wnętrze było bardzo bogate, z zewnątrz nie wyglądało to tak efektownie. Położył ją na jakimś materiale. Nie potrafiła go nazwać, nie było to nic znanego, za to było wyjątkowo przyjemne w dotyku. Została na chwilę sama. Zdjęła buty i przyjrzała się nodze. Nieco już spuchła. Czekała aż wróci.
    Wszedł do środka tym razem nie sam, u jego boku szedł równie dobrze zbudowany ogar co on. Szczeknął wesoło i zamerdał króciutkim ogonem. Vorshak podszedł do niej i z dzbanka polał jej nogę jakąś cieczą, po czym kazał wmasować.  Pachniała dość przyjemnie i ból jakby zdawał się ustępować. 
    -Dziękuje, już mi nieco lepiej. Masz ładnego psa.
    Odwróciła na chwilę wzrok, a gdy spojrzała na niego z powrotem, stał już przed nią nagi ze swoim wielkim fiutem przy jej twarzy. Był zdecydowanie większy niż jakikolwiek dotąd miała okazję widzieć. Spojrzała w górę na jego twarz. Była spokojna, a zarazem malował się na niej wyraz zniecierpliwienia. 
    -Chcesz żebym podziękowała w taki sposób? Trudno się oprzeć…
    Trącił ją lekko nim w twarz. Uśmiechnęła się i wysunęła język. Liznęła czubek. Spodziewała się czegoś nieprzyjemnego, a tu miła niespodzianka. Był całkowicie zwyczajny. Ruchy jej języka stawały się coraz bardziej śmiałe. Dłonią sięgnęła do jego jąder, zważyła w dłoni, po czym zaczęła je masować. Rozpychał jej usta mocno, ale coraz bardziej też ją podniecał. Zaczął w końcu sam nadawać ruchy. Wsuwał się do jej ust i wysuwał pomału. Zamknęła oczy i obciągała. Jego wielki fiut lekko drżał i pulsował jej w ustach, a ona ssała. 
    -Gdyby mnie teraz widziała Yen, byłaby niesamowicie zazdrosna. – pomyślała
    Nawet nie zauważyła kiedy jej ślina zaczęła spływać jej po brodzie. Wyjęła go z ust  i zaczęła się rozbierać. On czekał obserwując ją. Gdy zdejmowała buty, dopadł do niej i rzucił na poduszki.
    -Hej, może trochę delikatniej, co?
    Rogaty kochanek nie miał zamiaru być delikatny. Od razu wepchnął jej się do tyłka. Wrzasnęła przeciągle, otwierając szeroko oczy. Jego ruchy były szybkie i głębokie, Ciri położyła głowę i lekko przymknęła oczy. Ból ustępował rozkoszy jaką jej dawał. Gdy uniosła głowę i spojrzała przed siebie, zobaczyła jak w stronę jej ust zbliża się członek ogara Vashoka. Nim coś powiedziała, ten już posuwał jej usta. Cały czas ciekła z niego jego sperma. Ciri sama sobie nie mogła uwierzyć, ale ten smak doprowadzał ją do szaleństwa. Z jednej strony czuła niesamowite napieranie na odbyt, z drugiej miała cały czas pompowane usta psim chujem. Ogar zaczął się spuszczać. Regularne fale nasienia wlewały się wprost do jej gardła. Nie miała wyboru połykała wszystko. Gdy skończył po prostu odszedł.
    -Jak ja mogłam do tego dopuścić. Przestań pieprzyć mnie w tyłek, słyszysz? Przestań natychmiast!
    Vashok chwycił ją za ramiona i podniósł. Dosłownie nadziewał ją na swojego członka. Podwinął jej nogi i chwycił na głowę. W tej pozycji nie mogła zrobić już nic. 
    Kilka minut w tej pozycji i już nie chciała żeby przestawał. Doznawała orgazmu za orgazmem. W końcu i on zlał się jej wprost w dupę. Wbił się kilka razy mocniej jakby chciał się spuścić jak najgłębiej w niej. Potem rzucił znowu na poduszki. Sam usiadł obok. Ciri leżała chwilę, z mocno rozepchniętym odbytem z którego powoli wypływała jego sperma.  Podpełzła do niego i palcem zebrała resztki spermy wypływające z jego fiuta.
    -Jeszcze czegoś takiego nie przeżyłam. Dziękuje.
    Mówiąc to liznęła jego jądra, po czym zaczęła je ssać. Z wciąż wypiętym tyłkiem. Ogar wykorzystał sytuację i dosiadł jej. Pieprząc mocno otwór który wcześniej jego pan wypełnił swoim nasieniem. Ciri jedynie pojękiwała od czasu do czasu, wciąż zajęta lizaniem jąder swojego kochanka.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    FanficVerse

    Zobaczymy jak się spodoba.

  • Firmowy Pies – Zmiana obowiązków

    Na trzynastym piętrze wielkomiejskiego biurowca 22-letni Maciej bezmyślnym wzrokiem gapił się w zamglone oblicze metropolii. Wodził wzrokiem szukając czegoś interesującego za świeżo wypucowanym oknem, czegoś co przykułoby jego uwagę. Pracownik nudził się okropnie. Wszystkie sprawy biurowe odbębnione, maile sprawdzone, kompletny brak zadań czyli innymi słowy “wolne”. Wyjść jednak nie mógł. Był na 2-miesięcznym okresie próbnym, który kończył się już jutro. Dwa miesiące lizania dupy 30-letniej menedżerce na szczęście za nim. Nie chciał niczego spieprzyć pod koniec, więc jak zwykle został po godzinach. “Równiutkie 10 godzin będą przesiedziane i mogę uciekać do żonki na wieczorne ruchanie.” Pomyślał. O ile tylko ich dziecko nie będzie płakać…  O tak, Maciuś dorobił się nie tylko młodej, pulchnej żonki Kingi ale i rocznego bobasa. Był jedynym żywicielem rodziny, bo Kinga siedziała w domu z dzieckiem.

    W firmie został tylko on oraz potężny, mierzący ponad 1.9 metra wzrostu i ważący ze 100 kg Simon. Simon był czarnym jak smoła murzynem. Niecodzienny widok w polskim biurze, co nie? Czarnoskóry, czy nie ale mieszkał od 13 lat w Polsce, ukończył tu studia polonistyczne i operował polszczyzną o wiele lepiej niż ktokolwiek w biurze.  W samej korporacji pracował od 3 lat. Był nietytułowanym zastępcą Moniki, wcześniej wspomnianej menedżerki. To Simon pomagał Maćkowi odkąd ten pojawił się w firmie. On doradził mu, by zostawał do późna w biurze, aby podlizać się Monice. To chyba pomogło, bo szefowa nigdy nie miała do niego większych pretensji.

    – Maciek, ja spadam. Powiedział głośno do Maćka marzącego o nocnym rżnięciu od tyłu na pieska żony. 

    – Ok Si, trzymaj się.

    – A Ty się wyśpij, bo widzę że padasz. Wiem, że jutro jest Twój wielki dzień. Mrugnął i uśmiechnął się mówiąc to do Maćka. Chłopak wyprostował się dumnie i odpowiedział uśmiechem. 

    – Dzięki za pomoc i wszystkie rady stary, bez ciebie Monika wypierdoliła by mnie stąd po tygodniu!

    – Jeszcze się wiele nauczysz. Odpowiedział tajemniczo Simon i poszedł do drzwi. Szklane wrota biura zamknęły się z głośnym trzaskiem. 

    Został sam ale wiedział, że szefowa niedługo wróci do biura. Przed wyjściem coś na ten temat wspomniała. Dlatego pomyślał, że zostanie jeszcze pół godzinki.

    Wtem słowo stało się ciałem i menedżerka dumnie wkroczyła do pomieszczenia drzwiami, którymi dopiero co wychodził olbrzymi Simon. Wspaniale radziła sobie z szybkim krokiem w wysokich czarnych szpilkach. Dość długie proste blond włosy lekko podskakiwały w rytm kroków wraz z obfitym biustem pod nimi. Monika była okazem piękna i inteligencji w jednym. Do tego była pedantką i perfekcjonistką. Miała charakter zwycięzcy. Maciek, pomimo szowinistycznej natury podziwiał szefową. On był zbyt leniwy, by być kiedykolwiek menedżerem pokroju Moniki. Co więcej był pewny, że zostanie ona kiedyś prezesem. Za to nie podobał mu się jej stosunek do podwładnych. Nie szanowała ich. Często wręcz poniżała pracowników firmy. Zawsze sprytnie pokazywała im jak głupi są. Koledzy Maćka drżeli na jej widok, a pewnego razu na własne oczy widział jak koleżanka ze stanowiska obok wyszła popłakana z pokoju Moniki. Taki strach wzbudzała. Jednak nie w Maćku. On ze spokojem znosił jej uwagi, starał się jak mógł i podlizywał na swój sposób. 

    – Maciek. Podejdź do mnie za 5 minut do biura, dobrze? 

    – Oczywiście. Odpowiedział zdziwiony. “Czego ona może chcieć ode mnie tak późno.”

    Równo po 5 minutach zapukał do drzwi. 

    – Proszę.

    – Chciałaś mnie widzieć? Maciek stanął na baczność przed atrakcyjną szefową. 

    – Tak. Jak zapewne wiesz za nami 2 miesiące twojej pracy. Mam dla Ciebie nieprzyjemną wiadomość, więc lepiej usiądź. 

    Maciek osunął się na krzesło. Teraz jego ręce zaczęły drżeć.

    – Zarząd firmy planuje cięcia i 3 osoby muszą odejść. Jako, że nie masz umowy o pracę oraz osiągasz najsłabsze wyniki to ty będziesz jedną z nich. 

    – Ale to niesprawiedliwe, pracuję tu tak krótko, wyniki  jeszcze przyjdą tylko daj mi szansę… 

    – Pewnie tak by było ale ktoś musi polecieć. 

    – Bardzo cię proszę przemyśl to jeszcze, mam rodzinę na utrzymaniu, kredyt na głowie, miej litość. Błagam, Moniko.

    Do drżenia rąk doszły teraz łzy w oczach. Czuł się okropnie ale musiał jakoś dogadać się z szefową. Monika zauważyła to i zapytała szyderczo.

    – Może podać chusteczki? Zachowuj się jak mężczyzna Maciej. Mam dla ciebie propozycję. Zgadzasz się na nią nie zważając na jej treść?

    – Tak, chcę tu pracować.

    – Od tej stresującej pracy pobolewają mnie stopy. Potrzebuje kogoś kto codziennie, w każdej chwili będzie mógł mnie tu wymasować. Chce by był to masaż połączony z ich adoracją. Na co dzień dalej będziesz zajmował swoje biurko ale zamiast opierdalać się cały dzień będziesz jak potulny piesek warował i czekał na moje wezwanie. A i koniec z tą „Moniką”. Mówisz do mnie per „Pani”.  Do tego chcę abyś do tej pracy rozbierał się do bokserek, zrozumiano? Wiem, że jesteś nieźle zbudowany, właśnie takiego masażysty potrzebuje, więc takiego stroju, a raczej jego braku od ciebie oczekuję. Innej pracy tu już nie znajdziesz. No więc jak, podpisujemy umowę?

    – Umowę? Prawie krzyknął.  To co zaproponowała Monika było wstrząsające ale słowo umowa zadziałało na niego pobudzająco. Naprawdę będzie mógł tu zostać i zarabiać 4 tysiące złotych miesięcznie! Gdyby stracił tę pracę jego rodzina zaczęłaby głodować, a on sam nie miałby już nigdy do siebie szacunku. Musiał przystać na te dziwne warunki. Bez zastanowienia zgodził się. Monika podała mu przygotowany wcześniej kawałek papieru. Maciek tylko rzucił na niego okiem (miesięczna kwota się zgadzała) i podpisał w dwóch miejscach. Nie muszę chyba dodawać, że nasz Maciuś to rzadko myślący chłopak.   Monika z satysfakcją schowała kartkę do zamykanej na klucz szafki i zwróciła się do mężczyzny.

    – Dobrze, więc zobaczmy co potrafisz. Rozbieraj się!

    Maciek ociągając się ściągnął wszystko do majtek. Miał na sobie białe bokserki przez które lekko widać było jego  pulsującą męskość. Ze wstydem zasłonił to miejsce.

    – I tak tam prawie nic nie masz, odsłoń krocze. Po czym dodała.

    – Dobra na ziemię Maciej, pokaż co potrafisz.

    Monika wyciągnęła stopy przed siebie, a Maciek uklęknął przed korporacyjną królową. Położył stopę na swoim udzie i zaczął masować. Po kilku minutach zaczął robić to coraz sprawniej. Szefowa zamknęła oczy i wpadła w stan relaksu. Maciek przez kolejne minuty na różne sposoby dotykał stóp menedżerki, by po jakimś czasie przysunąć je sobie do ust i zacząć lizać. Wszystkie paluszki po kolei, a potem piętę. I tak samo z drugą. „Kurwa, wkładam w to więcej uczuć niż kiedy całuje się z Kingą!” Pomyślał.

    Szefowa lekko mruczała, aż w pewnym momencie otworzyła oczy i zapytała się Maćka:

    – To kogo w zamian za Ciebie powinnam wyrzucić?

    – Hm… Nie wiem… Może Olę proszę Pani?  Odpowiedział rozluźnionym tonem Maciek. Ola to dziewczyna, która kiedyś wybiegła z płaczem z biura Moniki, koleżanka Maćka z boksu obok.

    – Ona była kolejna na liście. Dziękuję za propozycję piesku.

    -Zawsze do Pani usług.

    – Dobra. Koniec na dzisiaj. Nie było najgorzej. Zabieraj swoje ubrania, ubierzesz się za drzwiami i do domu. A i zrób coś z tym (tu wskazała palcem na stojącego Malucha Maćka) by jutro tak nie stał w czasie twojej pracy.

    – Dobrze, dobranoc proszę Pani.

    Ubierając się za drzwiami 22-latek usłyszał ciche jęki dochodzące z biura szefowej. 

    Maciek był szczęśliwy. Pani Monika traktowała go bardzo dobrze, a sama praca wydawała się być…  Przyjemna!  Nie wiedział jednak jak bardzo się mylił. Nie wiedział tego co mu przyniosą kolejne dni na trzynastym piętrze wielkomiejskiego biurowca…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Max Kirm

    Witajcie! 

    To opowiadanie już tu kiedyś było jak wiele innych z mojej, autorskiej kolekcji ale znowu je udostępniam byście się dobrze bawili. Miłej lektury!

    Podobało się? A może nie? Tak czy owak czekam na Wasze opinie, komentarze, oceny… To najbardziej motywuje do dalszego pisania. Pozdrawiam!

    Max Kirm

  • Pijany wujek

    Jestem 21 letnim studentem. Od roku mieszkam z moją 40 letnią ciotką i jej o 8 lat młodszym konkubentem Radkiem. Musiałem zamieszkać z nimi, ponieważ u mnie w mieście nie ma uczelni wyższej. Nie znałem wcześniej Radka, ale od pierwszego spojrzenia spodobał mi się. Jest wysokim brunetem. Chodzi regularnie na siłownię, więc jest dobrze zbudowany. Z zawodu jest budowlańcem. Uwielbiam go w jego stroju roboczym. Obcisły biały podkoszulek i niebieskie ogrodniczki wspaniale podkreślają jego boską sylwetkę. Zawsze po siłowni i po pracy Radek bierze prysznic. Potem do łazienki wchodzę ja i zabieram z kosza na pranie jego przepocone slipy i skarpetki. Pochłaniam ich zapach waląc konia. Często nocami, gdy słyszałem, że Radek posuwa ciotkę ubierałem jego slipy i szedłem pod ich pokój. Uchylałem drzwi i obserwowałem co się tam dzieje. Radek miał wspaniałe pośladki, długiego penisa i wielkie jaja. Stałem tak pod drzwiami trzepiąc sobie. Wsłuchiwałem się w ich jęki i patrzyłem jak Radek ostro rżnie moją ciotkę. Robili to zawsze długo i co jakiś czas zmieniali pozycje, dzięki czemu mogłem podziwiać Radka z każdej strony. Używali też zabawek erotycznych. Radek nieraz używał wibratora czy sztucznego kutasa do rozgrzania ciotki, a także przypinał ją kajdankami do łóżka. Wspaniałe było to, że Radek zawsze zakładał kondomy. Wyrzucał je potem do kosza w łazience, dzięki czemu mogłem poczuć smak jego spermy. Zawsze piłem jeszcze ciepłą. Nieraz używałem jej do naoliwienia kutasa podczas walenia. Podnieca mnie widok Radka chodzącego po domu w samych obcisłych slipach, które opinają jego jędrną dupę i uwypuklają jego krocze. Zawsze wtedy marzę żeby móc wymacać i wylizać jego ciało.

    Pewnego dnia moje marzenie się spełniło… 

    Ciotka wyjechała w podróż służbową i miało jej nie być przez dwa tygodnie. Wujek chciał wykorzystać ten czas. Wziął urlop w pracy i prawie codziennie wracał pijany i ledwo przytomny. Gdy zasypiał ja wchodziłem do jego sypialni i zaczynałem się masturbować. Wyobrażałem sobie, że walę mu konia. Spuszczałem się na podłogę, później ją sprzątałem i wychodziłem.

    Któregoś dnia odważyłem się na coś więcej. Radek jak zwykle spał. Podszedłem do niego i zacząłem go delikatnie poruszać, ale on spał jak zabity. Rozebrałem się do majtek i położyłem koło niego. Zacząłem go całować, najpierw w usta potem schodziłem coraz niżej. Lizałem jego szyję, sutki i okolice krocza przez materiał slipów. Na sam koniec zacząłem pieścić jego stopy. Ssałem każdego palca z osobna. Radek cały czas coś bełkotał. Czułe, że w moich majtkach robi się ciasno, więc postanowiłem je ściągnąć. Zrobiłem to samo z bielizną Radka. Wtedy moim oczom ukazał się wspaniały widok. Zabrałem się od razu do lizania i ssania jego pałki. W przerwach trzepałem mu ręką. Wpadłem na pomysł żeby zrobić pozycję 69. Klęknąłem na głową Radka i wpakowałem mu mojego fiuta w usta. Z drugiej strony dalej robiłem mu laskę. Później postanowiłem zająć się jego dupą. Przewróciłem go na brzuch. Zacząłem od wylizania jego pośladków i rowka, a następnie wypieściłem mu dziurkę języczkiem. Wkładałem mu go do środka. Gdy dupa Radka była dobrze nawilżona i rozluźniona zacząłem zabawę z palcami. Wkładałem mu każdego po kolei, a później po kilka naraz. Radek tylko jęczał. Przypomniałem sobie o zabawkach ciotki w szufladzie. Wyciągnąłem wibrator i zacząłem wkładać go w dupę mojego wujka. Jego dziurka była już bardzo rozluźniona. Byłe tak podniecony, że postanowiłem pójść o krok dalej i przelecieć Radka. Nie planowałem tego, ale widok jego oczka zachęcił mnie. Założyłem prezerwatywę, którą znalazłem w szufladzie wujka i zacząłem wkładać mojego penisa w dupę Radka. Gdy wszedł zacząłem najpierw powoli, a później szybciej penetrować jego dupę. Po kilku minutach poczułem, że dochodzę. Wyciągnąłem kutasa z dupy, bo nie chciałem jeszcze się spuszczać. Miałem jeszcze jedną fantazję do spełnienia. Ściągnąłem gumkę, obróciłem Radka i założyłem gumkę na jego penisa. Potem znalazłem żel nawilżający w szufladzie ciotki i nasmarowałem swoją dziurkę. Później zrobiłem sobie krótką palcówkę i zacząłem nabijać się na kutasa Radka. Nie mogłem wejść nim do środka, ale po kilku próbach udało się. Ujeżdżałem konia Radka jednocześnie waląc sobie konia i głośno jęcząc. W pewnym momencie strzeliłem na klatę wujka. Szedłem z jego fiuta i zobaczyłem, że gumka jest pełna. Postanowiłem zrobić kilka fotek, żeby mieć do czego walić konia. Radek wyglądał bosko w pełnym kondomie i z moją spermą na klacie. Po sesji ściągnąłem gumkę i wypiłem jej zawartość. Wytarłem Radka i założyłem mu slipy. Posprzątałem w sypialni i poszedłem do swojego pokoju. Długo nie mogłem zasnąć.

    Moje marzenie zostało spełnione. Teraz marzę o ruchaniu z Radkiem, ale chciałbym żeby był tego świadomy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    rafael