Od ostatniego spotkania z Kają czułam się kompletnie rozbita. Byłam nieobecna i rozkojarzona. Nie mogłam przestać o Niej myśleć. Karol był tak zajęty pracą, że chyba nawet tego nie zauważył. Walczyłam ze sobą, żeby do niej nie napisać, wiedziałam, że to wszystko zaczęło zachodzić za daleko. Siedziałam na kanapie i próbowałam skupić się na filmie.
-Mam nadzieję, że pamiętasz o sobocie? – z rozmyślań wyrwał mnie głos Karola.
– Pamiętam. Powiesz mi wreszcie co zaplanowałeś?
-Zabieram Cię na miasto. Wiem jak bardzo kochasz jazz, znalazłem naprawdę dobry koncert.– odparł wyraźnie podniecony.
-Super. Bardzo się cieszę. – odparłam siląc się na szczerość. W głębi ducha bardzo się cieszyłam, jednak moje myśli były gdzieś daleko stąd.
Pomyślałam sobie, że może właśnie tego mi potrzeba. Wyjść gdzieś z Karolem, napić się, odciąć od tego wszystkiego i posłuchać ulubionej muzyki. Wierzyłam, że dzięki temu przestanę tyle myśleć i wszystko wróci do normy.
Gdy weszliśmy do klubu Karol powiedział, że idzie po drinki. Stwierdziłam, że to dobry moment, żeby zapalić. Znalazłam palarnię i odpaliłam papierosa. Nagle zorientowałam się, że w kącie palarni siedzi Kaja. Moje serce nagle zaczęło bić szybciej, poczułam, że nogi się pode mną uginają. No tak, wspominała o dobrym koncercie w sobotę, ale nie sądziłam, że właśnie o tym mówiła. Siedziała z jakimiś ludźmi i popijając piwo głośno śmiała się słuchając uważnie co mówią. Nagle nasze spojrzenia spotkały się. Poczułam falę ciepła przechodzącą przez moje ciało. Przeprosiła znajomych i ruszyła w moim kierunku.
-Martyna? Co ty tutaj robisz? – spytała.
-To był pomysł Karola. – odpowiedziałam krótko.
-Myślałam o tobie. – powiedziała po czym zbliżyła się, żeby mnie pocałować.
-Ja.. nie mogę – odsunęłam się i z przerażeniem spostrzegłam, że w drzwiach palarni stoi Karol i wypatruje mnie wzrokiem. Gdy w końcu mnie zobaczył uśmiechnął się szeroko. Podał mi drinka i zwrócił się do Kaji:
– My się chyba nie znamy. Karol, chłopak Martyny.
-Kaja, nowa koleżanka z pracy – odpowiedziała stanowczo.
-Ahh pamiętam, to ty porwałaś moją ślicznotkę na całą noc? – po tych słowach miałam ochotę stamtąd uciec.
-Tak, mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe- spojrzała na mnie i posłała ledwie zauważalny szelmowski uśmiech. – a teraz wybacz, muszę wracać do znajomych.
Nie nie nie, to nie miało być tak. Miałam ochotę stamtąd wyjść, jednak wiedziałam, że Karol zacząłby coś podejrzewać. Ta cała sytuacja już i tak sama w sobie była niezręczna i dziwna. Weszliśmy na salę i odnaleźliśmy stolik przy którym siedzieli już znajomi Karola. Próbowałam skupić się na rozmowie, jednak cały czas zerkałam na nią. Jedna z dziewczyn, która z nią przyszła wyraźnie się do niej przystawiała. Obejmując ją szeptała jej coś na ucho. Czułam się zazdrosna. Tak, wiem, nie miałam prawa się tak czuć. Sama zadecydowałam, że to koniec, jednak to było silniejsze ode mnie. Nie mogłam patrzeć na to jak się obściskują, dlatego przeprosiłam znajomych i wyszłam do toalety. Stałam przed lustrem i starałam się uspokoić.
-Coś cię martwi? – gdy usłyszałam jej głos po moim ciele przeszły ciarki. Nie mam pojęcia dlaczego moje ciało tak intensywnie reaguje na każdy najmniejszy gest z jej strony, ale fakt jest niezaprzeczalny, uwielbiałam się tak czuć. Stanęła w drzwiach i uśmiechnęła się uwodzicielsko.
-Nie wiedziałam, że kogoś masz. – zabrzmiało to ostrzej niż chciałam.
Podeszła do mnie, chwyciła mnie za rękę i zaciągnęła do kabiny. Byłyśmy tak blisko, że nasze usta prawie się stykały, czułam na sobie jej oddech.
-A ja nie wiedziałam, że cie to obchodzi. – patrzyła mi prosto w oczy. – Czego ode mnie oczekujesz?
-ja.. nie.. nie wiem…- zawahałam się. Chciałam dodać coś jeszcze jednak Kaja uciszyła mnie namiętnym pocałunkiem. Jedna ręka nagle znalazła się w moich spodniach, natomiast drugą zasłoniła mi usta, żeby zagłuszyć moje jęki. Weszła we mnie jednym ruchem, byłam kompletnie mokra. Biorąc mnie zbliżyła usta do mojego ucha i wyszeptała:
-Jestem przekonana, że czujesz dokładnie to samo co ja. Widzę jak bardzo mnie pragniesz. Przemyśl to wszystko i podejmij jakąś decyzję. Bez względu na to jaka ona będzie bądź konsekwentna. – ściągnęła rękę z moich ust i pocałowała mnie. Jej miękki język pieścił mój, gdy brała coraz mocniej i szybciej. Nagle przestała, wyciągnęła rękę i włożyła mokre od moich soków palce do ust. Zakręciło mi się w głowie, pragnęłam więcej. Nachyliłam się do niej, żeby ją pocałować, ona jednak odsunęła się.
-Miłego koncertu Martyna. – uśmiechnęła się i wyszła.
Stałam tak jeszcze przez chwilę nie mogąc dojść do siebie. Krew buzowała mi w żyłach. Skarciłam się w duchu za swoją słabość i wyszłam z kabiny. Po szybkim ogarnięciu wróciłam do stolika. Odniosłam wrażenie, że nikt się nie przejął moim zniknięciem, wszyscy radośnie dyskutowali na jakiś temat. Kamień spadł mi z serca. Gdy zaczął się koncert wszyscy ucichli a Karol objął mnie ramieniem i pocałował w czoło. Spojrzałam na Kaję, odwróciła wzrok. Przytuliłam się do niego i całkowicie skupiłam się na muzyce. Gdy światła znowu się zapaliły a koncert dobiegł końca, spojrzałam w jej stronę. Stolik był pusty.
Znajomi Karola zaproponowali, żeby iść gdzieś dalej, Karol był już podpity i wręcz palił się do imprezowania. Po długich negocjacjach w końcu postawiłam na swoim. Tłumacząc się złym samopoczuciem i bólem głowy udało mi się namówić go, żeby poszedł sam. Po powrocie do domu długo nie czekając napisałam do Kaji, że chce się z nią zobaczyć. Odpowiedziała, że jest u siebie i czeka. Poczułam to znajome uczucie niepokoju połączonego z podnieceniem. Przestalam już nawet walczyć ze swoim zdrowym rozsądkiem, który głośno alarmował mnie, że powinnam jak najszybciej się opamiętać. Pragę jej.
Po drodze kupiłam butelkę wina i w mgnieniu oka znalazłam się przed jej drzwiami. Nie wiedzieć czemu bardzo się stresowałam. Coś się zmieniło, nie mogłam zrozumieć tego, co działo się w mojej głowie. Weszłam do mieszkania i podając jej wino nieśmiało ściągnęłam kurtkę. Poczułam się dziwnie, było mi niezręcznie. Podeszła do mnie i objęła czule. To było coś zupełnie innego niż dotąd. Stałyśmy tak wtulone i nic nie mówiłyśmy. Słowa były tu absolutnie zbędę. Ujęła moją twarz w dłonie i pocałowała. Od tej chwili zapomniałam o całym bożym świecie, liczyła się tylko ona. Chwyciła mnie za rękę i zaprowadziła do sypialni. Delikatnie całując się pozbywałyśmy się ciuchów. Długo leżałyśmy nagie i nie mogąc oderwać od siebie ust pieściłyśmy swoje ciała. Nagle spojrzała mi prosto w oczy, doskonale wiedziała, że jestem już w pełni gotowa, uśmiechnęła się i powoli włożyła we mnie palce. Otworzyłam usta i wydałam z siebie cichy jęk. Płynnymi ruchami stopniowo wchodziła we mnie coraz głębiej i mocniej, aczkolwiek bardzo powoli. Z całej siły zaciskałam ręce na prześcieradle a moje ciało wyginało się z rozkoszy.
-mocniej… głębiej… – wyszeptałam a Kaja natychmiast spełniła moją prośbę przyprawiając moje ciało o kolejną falę nieziemskich dreszczy, po czym zaczęła przyśpieszać. Brala mnie mocno i z szybko. Byłam na skraju. Głośno jęcząc błagałam, żeby nie przestawała, aż nagle moje ciało przejęło nade mną kontrolę. Zasłoniłam rękoma twarz i poddałam się wspaniałemu drganiu wszystkich mięśni. Emocje były tak ogromne, że zaczęłam płakać.
-Dziękuję – wydusiłam z siebie. Nawet nie próbowałam się uspokoić. Czułam się rewelacyjnie.
Resztę nocy piłyśmy wino, rozmawiałyśmy o muzyce i uprawiałyśmy namiętny seks. Nie dbałam o to co zrobi Karol, jak zobaczy, że mnie nie ma. Coś wymyślę. Nie mam zamiaru wracać dziś do domu. Leżałyśmy wtulone w siebie i wykończone wieloma godzinami pieszczot.
-Kaja. Chyba się w Tobie zakochuje. – przytuliła mnie mocniej i nic nie odpowiadając pocałowała mnie w policzek.
Co się ze mną dzieje? Czy naprawdę zakochuje się w kobiecie? Co z Karolem? Co powinnam teraz zrobić? Gdy Kaja pogrążyła się w śnie leżałam i próbowałam znaleźć odpowiedź na te wszystkie pytania. Jedno jest pewne. Czeka mnie bardzo trudny okres.
…CDN…
Blog
-
Nowe doznanie cz.5
untitled -
Weekend u szwagierki
Jarek i Szwagierka
Mam na imie Jarek 32-latka. Przygoda, która mi się zdążyła, była jakieś 5 lat temu. Brat mnie zaprosił na weekend na grilla. Wróciłem z zagranicy, więc z chęcią przystałem na taką propozycję. Brat zdążył się wprowadzić do nowego domu wiec przy okazji i parapetówka. Zawsze taki grille u brata kończył się w jego starym domu tym, że nie pamiętałem końca imprezy. Wiec nie mogłem się doczekać. Rano w dniu grilla chodziłem już i nie mogłem doczekać się godziny wyjazdu. W międzyczasie kupiłem atrybuty na grilla. Najważniejszy to 0,7 wódeczki. Gdy godzina wyjazdu nastąpiła, wsiadłem do samochodu i ogień do brata. W połowie drogi nagle telefon:
Siema brat. Niestety nie przyjadę na grilla, bo muszę zostać w pracy.
Co!- powiedziałem. Jak nie przyjedziesz? Jak ja jestem w połowie drogi już do ciebie.
Mam do brata 150 km.
Oj tam mówi: wypijesz z Jolką (szwagierka) i z sąsiadem no i się rozłączył. Nie może dłużej gadać- powiedział na dodatek.
Jaki ja byłem wkurzony. Całą resztę drogi kląłem. Zajechałem pod dom brata, wyszła Jolka:
Cześć szwagierek.
No cześć- odpowiedziałem.
A ona dalej: Rafała nie będzie, miał do ciebie zadzwonić. Sąsiada Darka zawołam. Wypijemy i po grillujemy.
Tak wiem, bo do mnie dzwonił- odpowiedziałem.
Miał wrócić, ale posiedzi cały weekend: powiedziała Jolka.
Co ? Miał tylko dzisiaj siedzieć.
Wróci dopiero w poniedziałek: na to szwagierka.
Co za ludzie sobie pomyślałem. No cóż, praca to praca. Jolka zaczęła szykować jedzenie. Ja miałem polecieć po sąsiada Darka. Znaliśmy się, bo już nie raz imprezowaliśmy. Zachodzę do niego.
Cześć.
Cześć.
A ten mówi, że tylko 2 kieliszki wypije, bo w nocy jedzie w trasę. Myślałem, że go ubije i to całe towarzystwo, które mnie tu zaprosiło. Wróciłem do szwagierki i jak jej o tym powiedziałem, raczej nie była zmartwiona. Nie przepadała za Darkiem. Wziąłem się za ustawianie grilla i jego rozpałkę. Szybko go rozpaliłem i wrzuciłem kiełbaskę. Już się kiełbaska grillowała, wpadł sąsiad. Siedliśmy do stołu i zaraz polałem wódeczkę. Zjedliśmy kiełbaskę. A tu sąsiad mówi, że ucieka. Myślę już po imprezie. Szwagierka mówi:
Spokojnie ty będziesz pił po całym kieliszku ja po połowie
No i faktycznie Karkówka poleciała, 0,7 poleciała. Zrobiło się już ciemno, wiec pomogłem szwagierce poznosić talerze i różne naczynia. Chciałem pomóc zmywać. Powiedziała, że sama to zrobi. Jutro.
Leć się kąpać, ja pościele ci łóżko.
Jak łóżko przecież jest jedno- odpowiedziałem.
Brat się wprowadził, ale miał wykończony tylko jeden pokój.
Materac, u nas w pokoju się rozłoży- powiedziała Jolka.
OK, powiedziałem i poleciałem się kąpać. Jak wróciłem, materac był rozłożony. Tuż koło ich łóżka. Włącz sobie telewizor, a ja trochę pozmywam i idę się kąpać -powiedziała szwagierka. Dziwnie patrząc mi na moje spodenki, taki strój na noc miałem. Przecież nie będę woził do brata piżamy- pomyślałem. Szwagierka poleciała. Ja włączyłem telewizor, wyłączyłem światło i pod kołdrę. Zaczął lecieć jakiś film, ale wódeczka zaczęła robić swoje. Już prawie usypiałem. Nagle usłyszałem, trzaśniecie od drzwi łazienki. Do pokoju weszła szwagierka. Przeszła obok mnie. Miała na sobie piżamkę. Gdy koło mnie przechodziła, trochę ta piżamka prześwitywała. W cieniu od obrazu telewizora nieźle się prezentowała. Seksowna laska pomyślałem. Położyła się na łóżku. Chwile gadnęliśmy. Powiedziała z uśmiechem, że ona idzie spać, bo trochę ja wódeczka rozebrała. Obejrzałem filmu chwile, ale nie mogłem się na nim skupić. Cały czas widziałem szwagierkę w jej prześwitującej piżamce. Im bardziej nie chciałem myśleć o tym, tym bardziej mój kutasek stawał się twardszy. Spojrzałem na szwagierkę, no chyba już śpi- pomyślałem. Wyłączyłem telewizor. Wsunąłem rękę pod kołdrę i wyciągnąłem kutaska ze spodenek. Stał już dobrze. Zacząłem nim ruszać. Pod kołdrą było nie wygodnie. Odchyliłem kołdrę, ułożyłem się na plecach. Sterczał w górę i zacząłem nim coraz szybciej poruszać. Nagle szwagierka leżąca na plecach do tej pory przekręciła się na bok i to w moim kierunku. Szybko nakryłem kołdrą kutaska i zastygłem. Chyba nie usłyszała mojej zabawy- pomyślałem. Nie było żadnej reakcji. Poczekałem 5 minut i znów wziąłem się za robótkę. Odkryłem kołdrę i zacząłem ruszać kutaskiem. Tym razem jeszcze bardziej się podnieciłem, na samą myśl ze szwagierka może obserwować moją zabawę. Pomyślałem, jak fajnie by było, gdyby ona mi nim poruszała. Sama myśl doprowadziła, do tego za przybliżyłem się do jej łóżka. Czułem jej oddech. Dotknąłem swoją ręką jej ręki, która była na krawędzi łóżka.
Zero reakcji.
Delikatnie chwyciłem jej rękawa piżamy i zacząłem go ciągnąć w swoją stronę. Ręka zsunęła się z łóżka. Zero reakcji. Teraz jej ręka była na wysokości mojego kutaska. Podniosłem pośladki wyżej. I moim członkiem dotknąłem jej ręki. Gorącym członkiem poczułem jej lekko zimna dłoń. Opuściłem pośladki. Byłem już nieźle podniecony. Znów chwyciłem jej rękaw i pociągnąłem. Dłoń zniżyła się tak, że teraz prawie dostawała mi do pępka. Poprawiłem się i dotknąłem członkiem ręki szwagierki. Znów to miłe uczucie. Teraz nie musiałem się na pośladkach podnosić. Postanowiłem pójść dalej. Swoją dłonią rozszerzyłem jej dłoń i wsunąłem tam całego kutaska. Delikatnie zacząłem poruszać pośladkami. Stymulacja kutaska była idealna, lekko poruszał się w jej dłoni. Poszedłem jeszcze dalej. Zacisnąłem jej dłoń swoja. Ciężko oddychałem z podniecenia. Było już mi wszystko jedno czy szwagierka śpi, czy nie. Czy dostane w twarz, czy nie? Było idealnie. Czułem, że długo nie wytrzymam. Klęknąłem na materacu. Chwyciłem jej dłoń i zacząłem masować sobie nią swoje jajeczka, a następnie znów kutaska włożyłem między jej dłoń. Spojrzałem na szwagierkę, jakoś dziwnie oddychała. Ee pewnie parę kieliszków zrobiło swoje. Może by tak swoją rękę zagłębić w szwagierki majteczkach pomyślałem. Nagle stała się dziwna rzecz. Szwagierka z boku, na którym spała znów się obróciła na plecy. Dłoń została na kutasku. Jej noga zsunęła się z kanapy. Odczekałem chwilkę i tak jak postanowiłem, wsunąłem swoją rękę pod jej majteczki.
Zero reakcji.
Włożyłem głębiej by poczuć jej muszelkę. Była mokra. Moja dłoń razem z jej ręka na moim kutasku zdały efekt. Nie zdążyłem nawet zagłębić palca w jej szparce, a już trysnąłem. To dopiero się na robiło- pomyślałem. Ręka szwagierki i jej goła noga były całe w mojej ciepłej spermie. Wyjąłem druga rękę z jej majteczek i delikatnie kołdrą wytarłem jej rękę, kładąc ją na jej łóżku. Nogę jej, postanowiłem tak zostawić. Po chwili już i ja leżałem na materacu. Wykończony za chwile usnąłem. Rano obudziło mnie krzątanie się szwagierki.
Słuchaj, masz śniadanie naszykowane. Ja jadę do siostry. Wrócę koło 15-16. Po oglądaj telewizor albo przejdź się do sklepu. Bo piwa nie mam, a pewnie byś się napił.
Ok, coś sobie tam zorganizuje- odpowiedziałem. Leżąc tak, wspomniałem sobie noc. Może i dziś by tak powtórzył -pomyślałem. Wstałem, poszedłem się wykapać. Szybki prysznic i od razu człowiek się poczuł głodny. W kuchni zjadłem parę kanapek. Poszedłem do sklepu po piwo. Pomyślałem o powrocie szwagierki i jej też wziąłem. Wróciłem do domu. Zacząłem popijać piwko, oglądając telewizje. Patrze, na godzinę a tu 16. Pewnie szwagierka zaraz wróci. Zamiast szwagierki telefon. Wrócę koło 20, więc się nie gniewaj. Koleżanka mnie zatrzymała. Ok- pomyślałem. Cały dzień sam. Po 20 w drzwiach pojawiła się szwagierka, rozbawiona.
Zrobię sobie kolacje. Potem idę się wykapać i spać. Koleżanka mnie do baru jeszcze wyciągnęła- powiedziała. Po godzince już leżała w łóżku, cały czas mi trajkocząc. Dopiłem piwko i tez poszedłem się wykapać. Gdy wróciłem, telewizor już był wyłączony. Sam się wyłączył albo szwagierka wyłączyła. Położyłem się. Odczekam parę minut i spróbuje się zabawić tak jak wczoraj- pomyślałem. Leżałem tak, w bezruchu już chwile. Zaczęły mnie dziwne pomrukiwania szwagierki zastanawiać. Ręce miała pod kołdrą. Leżałem w bezruchu a pomrukiwania przeszły w delikatne pojękiwania. Moja szwagierka zabawiała się ze sobą. A ja? – pomyślałem. Postanowiłem jej trochę przeszkodzić. Ruszyłem się. Jęki ustały. Patrzyłem spod przymrużonych oczu. Lekko się w duchu śmiałem. I znów bezruch. Znów się ruszyłem i znów kilka minut bezruch. Nastała dłuższa chwila, czyżby doszła? Za chwile tym razem szwagierka się poruszyła, wyjmując jedną rękę spod kołdry. Taka zabawa mnie ostro podnieciła. Postanowiłem tym razem wyprzedzić jej ruch. Zacząłem poruszać w spodenkach kutaskiem. Następnie odsunąłem delikatnie kołdrę i wyjąłem kutaska ze spodenek. Stał jak szalony. Postanowiłem ściągnąć jej rękę tak jak wczoraj. A tu niespodzianka. Musiałbym się z nią siłować, bo ręka nawet nie drgnęła. A to tak- pomyślałem. Wiec ręka moja powędrowała pod jej kołdrę. Zagłębiłem się w jej majteczkach i zacząłem masować jej cipkę. Szwagierkę to też najwyraźniej podnieciło, bo zaczęła pojękiwać. Chwyciłem jej dłoń, tym razem bez oporu założyłem jej rękę na moim kutasku. Jakież było moje zdziwienie, gdy ręka szwagierki zaczęła się poruszać. Miała otwarte oczy.
Miło teraz co? Nie tak jak wczoraj sam skończyłeś, a ja poszłam podniecona spać. Wskakuj do łóżka. Zajmij się mną, jak należy.- powiedziała. Zdjęła koszulkę nocną, a ja zacząłem ja całować. Najpierw w usta. Potem mój język wylądował na jej cyckach a ręka druga już z dwoma palcami w jej cipce. Poruszałem nimi szybko.
Wyliż mi cipkę, a ja zaraz ci lodzika zrobię- powiedziała.
Nie trzeba mi było dłużej powtarzać. Zaraz na niej leżałem. Mój kutas był już obrabiany w ustach szwagierki, a ja lizałem cipkę z zapałem.
Przeleć mnie mocno- powiedziała.
Zszedłem z niej, a ona wypięła tyłeczek. To było cudowne. Szwagierka jęczała, a ja ją posuwałem od tyłu. Już kręciło mi się w głowie. Nagle szwagierka zastygła. Czułem, jak zaciska swoją cipkę na moim kutasku. Dostała orgazm.
Połóż się na mnie i rżnij- powiedziała.
Ledwo wszedłem i już musiałem wyskakiwać. Sperma trysnęła jej na piersi. Uśmiechnęła się.
A teraz zejdź z łóżka i spać. Nigdy więcej już się do mnie nie dobieraj- powiedziała.
Byłem taki padnięty, że nie chciało mi się nawet kapać. Ona zresztą też. Pięć minut później już spaliśmy. Nigdy do tej sprawy nie wróciliśmy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Jarek Kyls -
Rycerzyk
Zbliżały się wakacje. Jako czternastolatek kończyłem właśnie pierwszą klasę gimnazjum. Kiedy wróciłem do domu z ostatnich już zajęć, w ostatnim tygodniu szkoły, czekała na mnie niespodziewana wiadomość. Mama właśnie odkładała słuchawkę, kiedy zamykałem drzwi.
– O jesteś już Maciuś. Słuchaj. Właśnie rozmawiałam z babcią Karolą. Jedziesz do niej na wakacje!
– Co? – Jakoś nie mogłem uwierzyć w to co słyszę. – Jak to? Na ile?
– Cztery tygodnie. Cały lipiec.
– Mamo… A moi koledzy?
– Na wsi u babci jest pełno młodzieży. Na pewno znajdziesz rówieśników. Zawiążesz nowe przyjaźnie. Nie cieszysz się?
Szczerze byłem wściekły. Babcia Karola. Nawet nie wiedziałem jak nazywa się to zadupie na drugim końcu Polski, w którym mieszkała. Jej dom jest chyba tak stary jak ona, albo lepiej. Nie ma tam internetu. Nie pogram ze znajomymi na sieci, nie będzie dostępu do porno. Kurwa…
– A czemu nie mogę zostać w domu? Przecież co wakacje tak jest.
– Niestety ja i tata wyjeżdżamy na cały miesiąc. Nie mamy ciebie z kim zostawić.
– Poradzę sobie.
– Maciek, proszę cie. – Mama uśmiechnęła się pobłażliwie. – Nie chcesz się spotkać z babcią? Ona tak za tobą tęskni. Ostatni raz byłeś u niej cztery lata temu.
– I jakoś tego nie żałuje. – Mruknąłem już do siebie. – Dobrze, czyli wyjeżdżamy już w przyszłym tygodniu?
– Dokładnie tak. W sobotę o ósmej rano.
A więc miałem tydzień. Musiałem się przygotować. Właściwie sprowadziło się to tylko do wyczyszczenia pamięci telefonu ze zbędnych zdjęć, muzyki, filmów i zastąpienie ich różnorakim porno. Od zdjęć amatorek, przez profesjonalne sesje cycatych gwiazdek, filmy przeróżnych kategorii, aż po opowiadania erotyczne i komiksy. Wszystkiego razem było prawie sześćdziesiąt gigabajtów. Jeśli chodzi o mojego małego przyjaciela, to potrafił stać od rana do wieczora. Robiłem sobie dobrze zawsze rano przed szkołą, zaraz po powrocie z niej, po obiedzie, późnym popołudniem i w trakcie mycia się wieczorem. Najgorzej było w szkole. Przy ośmiu lekcjach ciężko mi było wytrzymać. O seksie myślałem praktycznie co chwilę. Koleżanka z ławki przede mną oparła się o blat wypinając pośladki na krześle. Z tyłu dżinsów wystawał jej rowek. Mój mały fiutek od razu drgał i pęczniał zmieniając się w twardego kutasa. Pani od matematyki pochylała się przy kimś, aby wytłumaczyć mu zadanie. Z tył zachęcała pośladkami, z przodu wiszący dekolt odkrywał wielki biust. Wyobrażałem sobie jak strzelam w te cycki. W domu za to im bardziej mi się nudziło, tym częściej przeglądałem zdjęcia dziewczynek. Ręka wtedy sama schodziła do krocza i koniec końców nawet nie wiem kiedy, a już ściągałem i naciągałem naskórek na penisie. Wiedziałem że nie tylko ja tak mam. Koledzy non stop opowiadali o pornsokach jakie udało im się wyczaić w necie, o ciałach koleżanek i nauczycielek. Istny szał wywoływały lekcje wychowania fizycznego na jednej hali razem z dziewczynami. Oprócz porno grałem ile mogłem przez ten tydzień, aby dobić jak najwięcej ekspa do kolejnej rangi, żeby nie odstawać za bardzo od kumpli po powrocie. Tymczasem nadszedł dzień wyjazdu. Ruszyliśmy w długą podróż po polskich drogach „ekspresowych”. Zacząłem poznawać że dojeżdżamy po tym jak dziurawa droga zmieniła się w polną szosę.
– Sołtys zapomniał rozwinąć asfaltu po nocy. – Zażartował sucho ojciec.
Ja znudzony obserwowałem okolicę. Pola, lasy, pola. Jakieś jezioro. Znowu pola. Skrzyżowanie. Parę domów w tle. W końcu duże drzewo rzucające cień na drogę, a zza drzewa wyłonił się stary piętrowy domek. Na werandzie stała ona. Babcia Karola. Przypominała trochę mamę. Była tylko nieco niższa. Jej włosy nie były blond, a białe. Twarz poranioną zmarszczkami zdobił ten sam uśmiech. W pasie była nieco szersza. Mimo swoich lat dziarskim krokiem ruszyła w naszą stronę. Wyszliśmy i zaczęliśmy się witać.
– Maciuś, o matko, aleś wyrósł. Już prawdziwy z ciebie mężczyzna. – Wyściskała mnie.
– Cześć babciu.
Weszliśmy do środka. Nie wiele się zmieniło od ostatniego razu kiedy tu byłem. Może ściany miały inny kolor, chociaż nie pamiętam. Stary kineskopowy telewizor stał dokładnie tam gdzie przed czterech laty, kasetowe radio brzdękało na lodówce w kuchni. Nic się zmieniło. Zaniosłem swoją torbę do pokoju na górze, gdzie znajdowała się jeszcze łazienka i sypialnia babci. Zjedliśmy obiad, posiedzieliśmy na werandzie, rodzice wypili kawę, pożegnali się z nami i ruszyli w dalszą podróż. Babcia wpadła na pomysł, że pokaże mi okolicę, więc po południu ruszyliśmy na długi spacer, z którego dowiedziałem się, że najbliższy sklep i kąpielisko są dobre dwa kilometry od domu. Jej dom w ogóle stał jakoś na uboczy tej malowniczej, zapadłej dziury. Wróciliśmy dopiero na kolację. Ten dzień zleciał tak szybko, że nim się obejrzałem, byłem już w łazience.
– A zamek?
– Nie działa Maciusiu. Zresztą mi samej tutaj nie potrzebny. Przecież ci nie wejdę, spokojnie.
A jak wejdziesz? Moje prącie już od kilku godzin domagało się solidnego masażu ze szczęśliwym zakończeniem. Rozłożyłem się w wannie. Nalałem trochę wody i zacząłem szukać odpowiedniego materiału. Po tak długiej przerwie każdy pornol zachęcał, więc wybrałem pierwszy z brzegu. Długo to nie trwało i jakieś pięć minut później sperma trysnęła jak z fontanny spadając na krawędź wanny i dywanik. Jeszcze chwile waliłem sobie, kiedy do łazienki wkroczyła babcia.
– Ja tylko po mój krem. Już mnie nie ma.
Mimo że i tak nie mogła mnie zobaczyć, bo poza moją głową i ręką z telefonem nic nie wystawało z wanny, to jednak biały glut zwisający z jej krawędzi i biała plama na czerwonym dywaniku musiały przykuć jej uwagę. Mimo wszystko szybko wyszła z łazienki.
– Już mnie nie ma.
– Ale przypał. Ja pierdole. A mówiła, że kurwa nie wejdzie.
Szybko się umyłem i posprzątałem bałagan. Leżałem już pod kocem przeglądając zawartość moich katalogów. Kutas znowu stał. Nie minęło nawet pół godziny. Nie dziwię się. Po takiej przerwie było mu mało. Już wsadzałem rękę pod piżamę, kiedy drzwi od mojego pokoju otworzyły się i weszła babcia.
– Maciuś, Maciuś. Ty znowu z tym telefonem? Co tam takiego ciekawego, co?
– Nic babciu. Piszę z kolegą. – Szybko zablokowałem komórkę, a jeszcze szybciej wyciągnąłem rękę spod spodenek.
– To pożegnaj się już z nim, bo czas na bajkę.
– Babciu, ale już jestem za stary na bajki. – Zbulwersowałem się. Zaczęła mi działać na nerwy. Najpierw to wtargnięcie do łazienki. Teraz bajka, a mój fiut domagał się zaspokojenia.
– Oj nie przesadzaj. Kiedy ostatnim razem tu byłeś czytałam tobie książeczki, które czytałam twojej mamie, a ty byłeś zachwycony.
Nie sprzeciwiałem się dalej. Nie było sensu. Westchnąłem sfrustrowany, kiedy siadła na krawędzi łóżka i zaczęła czytać. Nie słuchałem absolutnie tego co czyta. Moją głowę zaprzątały inne myśli. W sumie jest moją babcią, nie mamą. Widziałem różne dobre filmiki z babciami. W sumie nawet nie znam tej kobiety. Nie mam z nią żadnej głębszej relacji, a ubrała się naprawdę fajnie. Spod białej falbaniastej koszuli nocnej przebijały się kontury jej opadłych cycków. Ciemne brodawki. Niżej, dostrzegłem pępek na nieco opadniętym, ale płaskim brzuchu, a całość dopełniły rozlewające się na łóżku pośladki. Kiedy tak na to patrzałem, mój mały stał już jak rakieta gotowa do startu. Postanowiłem zaryzykować i jedną dłonią powoli zmierzałem do celu. Babcia czytała z przejęciem, a ja już powoli go obejmowałem. Poruszałem nim w górę i w dół, czując jak grzyb wychodzi na wierzch i zaraz chowa się pod napletkiem. Przegiąłem. Za bardzo przyspieszyłem i dostrzegła to co się dzieje pod kocem.
– Maciek!
– Ee… noga mnie zaswędziała.
– I tak ją drapiesz od kilku minut? Ręce na koc. Już.
Czerwony ze wstydu posłuchałem babci. Patrzyła jeszcze na mnie przez chwilę. Musiałem chyba coś powiedzieć.
– Przepraszam.
– No i żeby mi to było ostatni raz.
Kontynuowała bajkę, a ja wkurwiony na maksa czułem jak mój penis płonie domagając się finału. Niestety nic z tego nie wyszło. Babcia musiała siedzieć bardzo długo, bo nawet nie wiem kiedy ocknęły mnie promienie słońca. Była już siódma. Podniosłem się z łóżka. Namiot w spodenkach, nic nadzwyczajnego. Przypomniała mi się sytuacja ze wczorajszego wieczoru. Nawet się trochę przestraszyłem, że babcia mogła zadzwonić do rodziców i im to opowiedzieć. Skłamałbym mówiąc że niespodziewanie otworzyły się drzwi, bo w tym domu działo się to zdecydowanie zbyt często. Nawet nie zdążyłem ukryć mojego wzwodu.
– O, właśnie miałam ciebie budzić. Ubieraj się. Za piętnaście minut śniadanie. Mamy dzisiaj dużo rzeczy do roboty.
Poszedłem do łazienki. Stałem nad kiblem próbując zmusić swoja pałę do pochylenia się na tyle, żebym mógł się odlać i przy okazji nie obsikać wszystkiego dookoła. Z trudem się udało. Sytuacja wymagała natychmiastowej interwencji fachowej dłoni. Siadłem na klozecie. Jedna dłoń spoczęła na moim kutasie, druga trzymała telefon przed oczami. Wybrałem pierwszy filmik z pierwszego folderu, bicie tak sztywnej pały było niesamowicie przyjemne. Robiłem to powoli wsłuchując się w jęki laski z filmiku.
– Maciek! Nie no to już jest przesada!
Zerwałem się jak poparzony odskakując w róg pomieszczenia, kryjąc swoje przyrodzenie w dłoniach.
– Oddawaj ten telefon. Ty mały zboczeńcu! – Podeszła do mnie i wyrwała mi komórkę z rąk. – Już ja cię nauczę moresu.
Dokończywszy wyszła z łazienki, a ja czekałem przerażony nie dowierzając, co się przed chwilą stało, i nie wiedząc, co się stanie za chwilę. Wpadła do łazienki z jakimś pudełkiem. Położyła je na umywalce. Podeszła do mnie, spojrzała na ciągle sztywnego penisa i złapała mnie za ramię.
– Już, do zlewu z nim!
– Babciu…
– Nie babciuj mi tu teraz.
Stałem już nad umywalką, ona złapała mnie za ptaka i odkręciła zimną wodę. Nie było w tym nic podniecającego. Ścisnęła mnie za niego tak bardzo, że aż mnie zabolało, a kiedy nabrała lodowatej wody w drugą dłoń i oblała nią jaja, aż zawyłem. Czynność powtarzała jeszcze kilka razy, obmywając na zmianę fiuta i jajeczka, a ja czułem coraz większe zażenowanie. Kiedy ptaszek zmalał mi od tej kąpieli, otworzyła pudełko. Znajdowało się nim coś metalowego. W pierwszej chwili myślałem że to jakieś dildo. Obrączką chwyciła mosznę od spodu, zaciskając ją u góry. Wtedy już wiedziałem co to jest. Na prącie nałożyła metalową tubkę. U góry miała otworek, przez który wsunął się bolec obrączki z dziurką na końcu.
– Nie… Nie nie nie nie nie… – Obserwowałem jak przez dziurkę bolca przekłada małą kłódkę.
Mój penis był zamknięty, a ja stałem i patrzałem na niego jak głupi.
– Wiem że chłopcy w twoim wieku lubią się dopuszczać samogwałtu, ale w twoim przypadku to już przesada. Ubrudziłeś wczoraj wannę, podłogę i dywanik. Co tak patrzysz? Tak. Musiałam wycierać twoje… nieczystości z podłogi. Później dotykałeś się kiedy czytałam ci bajkę, a teraz to? Gorzej być nie może, ale wyleczymy cię z tego.
– Co?
– To co słyszałeś, a teraz ubieraj się. Umyj zęby i za pięć minut chcę widzieć ciebie na śniadaniu.
Powiedziawszy to wyszła, a ja z przerażeniem patrzałem na to co mi zrobiła. Skąd ona to w ogóle wzięła? Najgorsze było jednak to, że zbroja zaczęła się robić zbyt ciasna dla mojego rycerza. Myłem zęby i obserwowałem jak czerwony łepek wychodzi ze srebrnego walca. Próbowałem sobie jakoś zwalić. Nie dało rady, a o ściągnięciu obrączki nie było nawet mowy. Chwyciłem tubkę i ruszałem nią do tył i do przodu z marnym efektem. Penis puchł na ile pozwalało mu ciasne więzienie, a ja załamany ubrałem się i zszedłem na dół. Szedłem powoli ze spuszczoną głową jak zbity pies. Na stole stały półmiski z warzywami, wędlinami, chlebem.
– Siadaj Maciuś. Zjedz dużo, bo do południa będziemy pracować w ogródku.
Wydawała się w ogóle nie pamiętać tego co przed chwilą miało miejsce. Siedziałem żując powoli kanapkę, wsłuchując się w raport pogodowy z radia. Najbliższe tygodnie mają przynieść najwyższe temperatury od lat w tym regionie. Żar będzie się lał z nieba.
– To ciekawe. Z reguły lipiec bywa u nas deszczowy. – Skwitowała babcia jak gdyby nigdy nic popijając przeżuwaną kanapkę herbatą. – A ty czemu nic nie jesz? Nie smakuje ci wędlina? Może spróbujesz miodu?
Postanowiłem wziąć babcię na litość. Nie byłem już zły, a załamany. Czułem jak jaja puchną mi z każdą chwilą trzymania tego dziadostwa na sobie.
– Boli mnie.
– Nawet nie myśl, że ci to ściągnę.
– Kiedy mnie naprawdę boli babciu.
– Uwierz mi, to dla twojego dobra. Powinieneś zachować czystość jak prawdziwy mężczyzna. Do ślubu. Dotykanie się tam samemu, albo uprawianie przedślubnego seksu to nic dobrego.
– Co? Mam to nosić do ślubu? – Zatkało mnie totalnie.
– To zależy od ciebie. Teraz jesteś uzależniony od tej przyjemności i twoich świństewek w telefonie. Ale z czasem ci przejdzie. Zobaczysz. Za miesiąc nawet nie będziesz pamiętał o tym, że twój ptaszek rośnie. Wtedy uwolnisz się od swojego nałogu.
Patrzałem na nią jak na jakiegoś pojebańca. Bałem się tego miejsca. Stało się moim więzieniem z psychiczną staruchą na straży. Cały miesiąc w tym ustrojstwie. Nie wierzyłem jej. Żartowała.
– Naprawdę mam to nosić cały miesiąc?
– Aż twoje chore pragnienie się nie wyciszy.
– Żartujesz.
– Nie Maciek. Nie żartuję. Tak trzeba. Takie są zasady w naszej rodzinie. Przed tobą rycerzyka nosił twój tatuś. Mama podarowała mu go, kiedy ten zaproponował czy nie zostanie jego dziewczyną. Zdjęła mu go dopiero w noc poślubną, a całe jego zachowane męstwo wydało na świat piękny owoc miłości jakim jesteś ty.
Teraz mój mały aż się skurczył. Poczułem obrzydzenie.
– Co? Mój tata w tym chodził?
– Tak, a przed nim twój dziadek. Pamiętam jak ściągnęłam mu rycerzyka cztery lata po tym jak się poznaliśmy, w naszą noc poślubną.
– To jest chore.
– Teraz tak uważasz Maciusiu, ale kiedy spotkasz jakąś dziewczynę i się z nią ożenisz, wtedy mi podziękujesz.
Ścisnąłem „rycerzyka” udami. Schowałem twarz w dłoniach. Chciało mi się płakać.
– No już. Dopij herbatę i idziemy do ogrodu.
– Dobrze. – Niemal załkałem.
W ogrodzie pracowaliśmy do południa. Przekopałem dwie grządki, pomagałem babci przesadzać kwiaty. O dziesiątej było już tak ciepło, że pot ciekł mi po rowie. Z przodu za to działa się masakra. Blaszany rycerzyk dusił mojego fiutka, czułem jak lepi się do jego ścianek od potu. Ring ślizgał się po spoconym worku i targał mnie za włoski. Parę razy przystawałem i drapałem się po kroczu z wyrazem bólu na twarzy, za każdym razem tak, żeby babcia to widziała. Ona jednak udawała że nic nie widzi. Kiedy moje prącie po raz setny nadymało się, aby przebić zbroje, a ja niemalże odchodziłem przy tym od zmysłów, babcia opowiadała mi o kwiatach, o robaczkach w ziemi, o tym jak strzec przed nimi roślinność. Po złości, kiedy nie widziała, wystawiłem rycerzyka na słońce i oblałem jej te kwiatki. Południe spędziliśmy na werandzie odpoczywając. Babcia opowiadała o jakichś pierdołach, a może i istotnych rzeczach, nie wiem. Skupiałem się na niej, ale w inny sposób. Wylegiwała się na swoim leżaku w białej, lekkiej sukience do kolan. Patrzałem na jej piegowate ramiona, na jej piersi leżące swobodnie na ciele, nieskrępowane stanikiem, na jej ciemne sutki tak dobrze widoczne pod materiałem. Zastanawiałem się czy ma na sobie majtki. Nie byłem w stanie jednak tego dostrzec. Po obiedzie ruszyliśmy nad jezioro. Siedziałem z babcią na kocu i przyglądałem się nastolatkom grającym w siatkówkę na plaży. Na pomoście, być może moje rówieśniczki, opalały się w dwuczęściowych strojach. Na ławkach, nieco dalej od brzegu, siedziały ich matki bez koszulek, kryjąc się w cieniu drzew. Czułem że zaraz rozerwę te blachy i kogoś zgwałcę. Na domiar złego babcia również postanowiła ubrać kostium dwuczęściowy. Muszę przyznać że jak na starszą osobę, świetnie leżał na niej stanik wiązany na kokardkę z tył szyi i majtki również na kokardki. Śliniłem się zerkając na nią. Sam miałem na sobie tylko luźne spodenki. Gdyby nie rycerzyk wszyscy z pewnością dostrzegliby mój ogromny namiot. Poczułem jak z główki coś mi wyciekło. Dziwne. Nie chciało mi się sikać, a nie poczułem orgazmu. Zresztą jak na spermę było tego za mało. Substancja ciekła powoli, wlewając się pod zbroję i czułem jak robi się tam ślisko.
– Idź na pomost. Poznaj nowych przyjaciół. Wskocz do wody.
Babcia rzuciła mi te kilka komend spod słomianego kapelusza. Do dziewczyn nawet nie zagadałem, mimo że się do mnie uśmiechały. Zerkałem tylko na nie ukradkiem, a właściwie na to co krył materiał między ich udami. Wskoczyłem do wody. Przepłynąłem pod pomostem aż do boi. Ratownik coś tam na mnie gwizdał, ale miałem go w dupie. Chciałem się odciąć od wszystkiego. Nie myśleć, chociaż przez chwilę nie myśleć o seksie. Gwizdek pajaca w pomarańczowej koszulce był coraz bardziej natarczywy. Podniosłem głowę i zerknąłem na niego. Okazało się, że wcale nie na mnie gwizdał. Po drugiej stronie pomostu ktoś się topił. Ruszyłem szybko w tamtą stronę nim ratownik w ogóle podjął jakiekolwiek działanie. Już słyszałem jej kaszel i ciche, przerywane „pomocy”. Dałem nura i po chwili wynurzyłem się z piękną brunetką nad tafle wody. Oczy miała przymknięte, chyba nie do końca wiedziała co się wokół niej dzieje. Począłem płynąć z nią do brzegu, ale bliskość jej ciała sprawiła że zacząłem odchodzić od zmysłów. Nie mogłem się powstrzymać. Wymagało to trochę trudu, ale jedną ręką zjechałem w dół jej brzucha, pod jej bikini. Poczułem drobne włoski, dwie fałdki. Wsadziłem między nie palca. Gdybym miał jeszcze chwilę, jeszcze minutkę. Niestety. Cały brzeg jeziora na mnie patrzał, z moją babcią na czele. Wywlekłem syrenkę z wody, chciałem już zacząć usta usta, ale dorwał się do niej ten pierdolony gwizdek i sam to zrobił. Wszyscy patrzyli na mnie jak na bohatera. Przybiegła do mnie nawet matka uratowanej. Prawie płakała. Babcia uśmiechnęła się szeroko, a ja patrzałem jak rośnie jej biust przy wdechu. W tym stroju jej cycki nawet tak nie wisiały. Dziewczyna zaczęła kaszleć. Chwilę później stała już w ręczniku. Ratownik prawił jej jakieś morały.
– Ty tylko gwizdać umiesz. Nic więcej. – Rzuciłem mu z pogardą. – Babciu chce już do domu.
Nie powiem, cała ta sytuacja sprawiła, że na trochę zapomniałem o moim palącym podnieceniu, chociaż palca, którego zapuściłem w głąb dziewczyny wąchałem ukradkiem do wieczora. Pierwszy raz dotknąłem cipki. Ale to mi nie wystarczyło. Chciałem więcej. Mój rycerzyk znowu spęczniał, a jaja aż zabolały od nagromadzonego w nich ciśnienia. Babcia zadzwoniła nawet do rodziców, aby mnie pochwalić, jednak waliło mi serce zważywszy na to, co jeszcze mogła im powiedzieć. Przyszedł czas na kolację, a po kolacji czas na kąpiel. Babcia umyła się pierwsza.
– Kiedy się już umyjesz, zawołaj mnie.
Zastanawiałem się jak mam umyć sobie przyrodzenie, skoro jest zapuszkowane. Po to właśnie przyszła babcia. Kiedy ją zawołałem weszła do łazienki w zwiewnej koszuli nocnej z kluczykiem w dłoni.
– Siadaj na krawędzi wanny.
– Babciu kiedy ja sam…
– No na pewno. Nie mam do ciebie zaufania. Siadaj pod ścianą.
Ze wstydem wynurzyłem się z wody i rozłożyłem nogi przed babcią. Pokiwała tylko głową widząc mojego czerwonego, spuchniętego grzyba, z którego sączył się płyn. Zdjęła kłódkę i ucisk wokół jaj ulżył.
– Nie przejdzie przez otwór w tym stanie. Chyba znowu będziemy musieli polać wodą.
Babcia zastanawiała się tak na głos, próbując utrzymać w dwóch palcach moją śliską główkę, a ja płonąłem ze wstydu, że siedzę nagi przed babcią, a jej dotyk sprawia że nadal mi stoi. Czułem jak piekły mnie policzki.
– No dalej Maciuś no, zrób to dla babci. No jeszcze trochę, no. O tak. Zuch chłopczyk.
Babcia mówiła to do mnie, polewając moje krocze zimną wodą, a ja myślałem, że od tych słów strzele jej nasieniem w twarz. W końcu udało się go uwolnić. Leżał malutki, skurczony, na skurczonych jajkach, a babcia przystąpiła do mycia. Namydliła obie dłonie i jedną zaczęła masować moje jądra, a drugą delikatnie ściągnęła napletek i mydliła mojego grzyba. W ułamek sekundy wszystko stało się ogromne. Ona jednak jakby nie zwracała na to uwagi. Jeździła opuszkami namydlonych palców po jądrach, zaciśnięta dłoń ślizgała się po kamiennym drągalu od nasady, aż po czubek czerwonej główki. Czułem jak mydło miesza się z moim śluzem. Rumieniec z policzków nie schodził. Babcia waliła mi konia, a ja czułem jak nadchodzi najpotężniejszy wytrysk w moim życiu. Odchyliłem głowę do tył.
– Ooo tak… – wyrwało mi się.
– Nawet nie myśl, że robię to dla twojej przyjemności. To dla zachowania higieny Maciek.
– Ooo babciu, ja zaraz oooo… O!
W jednej chwili puściła moją pałę i chwyciła ją dwoma palcami u nasady. Kciuk prawie że wbij się w mojego fiuta nieco nad jądrami. Uczucie nadchodzącego orgazmu zastąpił potworny ból.
– O! Ała! To boli.
– Doigrałeś się. Gdybyś sobie nie wyobrażał, że babcia robi dobrze twojemu ptaszkowi, to by do tego nie doszło.
– Ał…
– Widzę że rycerzyk trochę poszarpał ci włoski łonowe. Będę musiała cie wygolić.
– Co?! Kiedy ja nigdy…
– Spokojnie. Zaufaj mi. Znam się na rzeczy. Sama robię to regularnie, spójrz.
Babcia jakby chciała mi udowodnić, że jest profesjonalistką w tej dziedzinie, zadzierając suknię i odkrywając swoje gładkie łono. Zauważyłem nawet odstające wargi sromowe. Trwało to może chwile, ale od tego widoku znowu chciało mi się trysnąć, tym bardziej kiedy babcia ściskała moje jaja, aby przejechać po nich maszynką. Podniecenie sięgało kilkukrotnie zenitu, także albo kończyło się ściskaniem mojego członka, albo zimnym prysznicem. Nie udało mi się dojść tego dnia. Na koniec czułem się, jakbym znów miał kilka lat, kiedy ring rycerzyka przejeżdżał po mojej mosznie. Czułem niezwykłą delikatność i miękkość.
– Ach Maciek, Maciek. Ciężko widzę nasze wieczory, jeżeli co chwilę będzie ci się zbierało na wytrysk.
– To nie moja wina.
– Wytrzyj się, ubierz piżamkę i choć. Czas na bajkę.
Nie pamiętam o czym była bajka, bo w głowie miałem obraz cipki mojej babci, która w czasie wieczornej lektury była na wyciągnięcie ręki. Na palcu ciągle czułem dotyk cipki dziewczyny z jeziora, a w rycerzyku miałem pełno śluzu, który lał się nieprzerwanie. Śniło mi się jak na plaży jeziora wsadzam w cipkę mojej babci palce przez odchylony na bok strój kąpielowy. Później odwiązuje wstążki i obnażam jej łono i piersi. Wszyscy na nią patrzą. Ona jęczy z podniecenia i ze wstydu. Głowę ma schowaną pod słomianym kapeluszem. Ja wstaję i stoję nad nią ściągając spodenki. Widzę spojrzenia tych matek i ich pociech z pomostu, tych siatkarek plażowych. Pożądanie w ich oczach, języki śliniące usta. Mają apetyt na mojego fiuta. Jest ogromny. Patrzę na niego, a w tle widzę nagą babcie Karolę, z twarzą pod kapeluszem. Z czerwonej żołędzi kapią na nią krople nawilżacza.
– Dziś jest tylko twój. Niech patrzą. Niech patrzą jak będę ciebie rżnął.
Padam na kolana przed jej miednicą. Podrywam jej uda do góry, łydki zarzucam sobie na ramiona. Zanurzam łepek w tych sterczących, starych wargach. W środku aż mlaska. Jej głęboki oddech i cichy jęk.
– Patrz na mnie. Chce żebyś na mnie patrzała ty suko!
Zrywam ten jej kapelusz z twarzy. Czerwone policzki przecinają łzy. Pcham pierwszy raz i od razu do końca.
– Aaaa!!! – Wydziera się z niej tępy wrzask.
Tkwię w niej cały. Nie mam ochoty wychodzić. Cofam tylko trochę i znowu dobijam do końca. Krzyk już trochę cichszy. Słyszę dookoła siebie głosy aprobaty, jak wtedy gdy uratowałem tą dziewczynę, oraz jęki rozkoszy. Pcham ją już w równym tempie, z wolna przyspieszając.
– Patrz na mnie ty kurwo!
Sam nie wiem co robię. Policzkuje ją. Otwiera zapłakane oczy. Ta same, które odziedziczyła po niej moja mama. Ale mnie to nie obchodzi. Patrzy błagalnie. Szepcze słowa w momentach, gdy się wycofuję, na chwilę przed wepchnięciem.
– Ma-aciuś… Pro-oszę… Prze-estań…
To mnie podnieca. Czuję jak kamienieje do bólu. Opadam dłońmi na jej rozlane cyce, sapie szybko w rytm pchania. W końcu czuję nadchodzący wytrysk. Wychodzę z niej w ostatniej chwili, łapię za śliską skałę i walę. Walę sobie na nią. Uwalniam tak długo trzymane nasienie. Cały stres, napięcie, ból moich jaj. Wszystko to zalewa ją strumieniami. Tryska na jej białe włosy, na jej zapłakaną twarz, na lekko otwarte usta. Spływa do buzi, cieknie po sutkach, zalewa pępek, a ja wyciskam na nią ostatnie krople mojego boskiego nektaru i obserwuję ją. Moją babcię w moich nieczystościach. Budzę się raptownie przepocony w łóżku. W pokoju już jasno. Babcia właśnie otwiera okno.
– Przyśnił ci się koszmar?
– Tak.
– To pewnie przez to, co się stało na jeziorze. Wstawaj. Wywieszę koc… ojej.
Babcia zerwała ze mnie okrycie, a ja zauważyłem, że spodnie piżamy zsunęły mi się do połowy. Na spuchniętych jajach leżał jak zwykle mój rycerzyk, a z jego ogromnej czerwonej główki ciągnęła się nitka spermy, wprost na moje udo z którego rozlała się ciemną plamą na moją piżamę i prześcieradło. Szybko zaciągnąłem spodenki i poczułem, że jestem cały w spermie, jak babcia z mojego snu.
– Ojej… Nie Maciuś. Nie zakładaj tego. Nie… Lepiej się rozbierz. Idź się umyj. Ja to posprzątam.
Tak właśnie się zaczął dzień trzeci mojego pobytu u babci – od sprzątania po obfitej polucji. Zawstydzony najgorzej na świecie zszedłem na śniadanie, czerwony na twarzy jak rak wyjęty z wrzątku, musiałem słuchać wykładu o tym, czym są nocne zmazy, że już staje się mężczyzną i że to jedyny tolerowany przez moją babcię sposób na pozbywanie się nadmiaru nasienia. Parsknąłem śmiechem na myśl o tym, że najpierw ja we śnie patrzałem na nią z góry, całą w mojej spermie, a później ona naprawdę widziała mnie całego w spermie. Już tylko mogłem się z tego śmiać. Następne dni właściwie były niekończącym się pasmem kontrolowania moich erekcji podczas mycia i niekontrolowanych wytrysków podczas snu. Temperatura naprawdę osiągała rekordy, to też babcia stwierdziła, że ze względów na mój niebywały nadmiar męskości będę spał nago.
– I tak zawsze rano jesteś cały ubrudzony, więc niepotrzebnie brudzić jeszcze piżamę i koc, skoro jest tak ciepło.
Super. Już i tak bardziej się mnie nie da upokorzyć. Chyba tylko rozkaz chodzenia nago po domu i okolicy byłby gorszy. Z czasem wstyd zaczął znikać, jak również przeświadczenie o tym, że Karola jest moją babcią. Nie byłem już czerwony, gdy zmagała się z moim fiutem podczas wieczornych kąpieli. Wręcz przeciwnie. Z całych sił się napalałem, aby jak najszybciej trysnąć. To mogło stać się w jej rękach, na jej twarz. Obojętnie. Chciałem żeby to zobaczyła. Mimo że sam od dawna tego nie widziałem. Karolina była jednak bardzo ostrożna i doszła do perfekcji w myciu mojego drąga. Robiła to tak szybko, że po zimnym prysznicu nie zdążył do końca powstać, kiedy mówił „gotowe” i szybko pakowała go w rycerzyka. Widziałem, że zaczęła się wstydzić, ale nie wiedziałem dlaczego. Być może widziała to w moich oczach. Coraz częściej patrzałem na nią jak podczas moich nocnych rozkoszy – z pożądaniem w oczach. Dwa razy próbowałem ją podejść. Raz w trakcie higieny moich genitaliów wstałem, bo stwierdziłem, że nogi mi ścierpły. Zrobiłem to tak niespodziewanie, że sztywne prącie niemal obiło się o jej policzek. Patrzałem na nią z góry, jak tam siedziała. Z moim fiutem przy twarzy. Poderwała się momentalnie.
– Maciek, co to ma znaczyć!
– Nogi mnie bolą od tego rozkroku. Możemy dokończyć na stojąco?
Widziałem jej zmieszanie na twarzy. Ten wstyd.
– No… dobrze.
Było jej wstyd, bo pomyślała, że ja, jej kochany wnuczek, chce podać jej pałkę do buzi. Brawo Karolciu! O to mi właśnie chodziło! Następnym razem przed pójściem spać uchyliłem okno. Obudziłem się w nocy jeszcze przed finałem pięknego snu, w którym pierdolę Karolinę od tyłu między grządkami w jej ogródku. Wszedłem nagi do jej sypialni. Spała bez przykrycia. Przez moment mogłem podziwiać jej ciało w nocnej sukience nim się obudziła.
– Maciek? Co tu robisz?
– Zimno mi u siebie. Mogę spać z tobą?
Leżała chwilę w ciszy. Chyba rozmyślała. Nie widziałem jej twarzy.
– Zaczekaj u siebie. Przyniosę ci koc.
Nie udało się. Ale i tak słyszałem to w jej głosie. Wstyd zmieszany z lekkim przerażeniem. Chciałem jeszcze bardziej podkręcić atmosferę pytaniem: „Nie chcesz spać ze swoim wnusiem w jednym łóżku?”, ale wiedziałem, że to mogłoby być przegięcie. Karolina po prostu nie chciała obudzić się oblana moją spermą. W trakcie jednego z naszych pobytów nad jeziorem, gdy pożerałem akurat Karolkę wzrokiem, nawinęła się dziewczyna, która być może dzięki mnie ciągle żyła. Wyrwała mnie z transu. Karolcia wcierała właśnie olejek UV w lewe udo i już niewiele brakowało, aby jej srom wydostał się niechcący spod materiału bikini. Uwielbiałem gdy to się działo. Mimo dużych okularów przeciwsłonecznych i słomianego kapelusza na głowie widziałem jej zakłopotanie na twarzy, gdy ukradkiem starała się wcisnąć wielkie wargi z powrotem pod majtki.
– Cześć, jesteś Maciek?
– Tak. Cześć. – Podniosłem się.
– Wiesz, niewiele pamiętam jak to się stało, kiedy mnie uratowałeś. Miałam zamiar dopłynąć do boi, ale po drodze złapał mnie skurcz. Nigdy mi się to nie zdarzyło… Chciałam podziękować.
– Nie ma sprawy. Gdybyś jeszcze kiedyś chciała tonąć, daj znać. Skocze za tobą choćby w ocean.
Nie miałem pojęcia skąd mi się wziął ten tekst. Już miałem gryźć się w język, ale uśmiechnęła się. Odpowiedziałem jej uśmiechem.
– Maciuś. Może zaproś koleżankę na lody. Przy plaży jest przecież budka. – Podała mi dychę.
Zerknąłem z zapytaniem w stronę budki. Skinęła z uśmiechem. I ruszyliśmy.
– Mogę cie o coś zapytać?
– Pewnie. – Odparła zajmując kolejkę.
– Jak masz na imię?
– Ach no tak! Przepraszam! Jestem Martyna.
– Miło mi.
Zaczynał się trzeci tydzień pobytu u babci, a ja w końcu zacząłem żyć tym miejscem. Głównie dzięki niej. Martyna była ode mnie nieco niższa, w moim wieku. Miała długie ciemne włosy, czarne oczy. Była zajebistą dupą. Cycki co prawda miała jeszcze małe, ale nadrabiała to naprawdę jędrną i krągłą pupą. No i ta jej cipka. Ilekroć się z nią spotykałem, zawsze przypominał mi się dotyk jej płatków. Martyna podobnie jak ja przyjechała tu do swojej rodziny, a konkretnie do cioci. Miała spędzić tu całe wakacje. Szczerze jej współczułem. Mieszkała w Poznaniu. Uprawiała różne sporty, ale przede wszystkim pływała. W tydzień wiedziałem o niej chyba wszystko, podobnie jak ona o mnie. W końcu miałem coś więcej do roboty jak tylko szukanie okazji do spuszczenia się na Karolę. Całymi dniami zwiedzaliśmy okolicę, biegaliśmy, pływaliśmy, graliśmy w siatkę na plaży. Wieczorami spotykaliśmy się nawet na imprezach, gdzie Martyna uczyła mnie tańczyć. Mimo tego wszystkiego ciśnienie w moich portkach wcale nie zmalało. Wręcz przeciwnie. Karolina musiała obchodzić się z moim kroczem jak z jajkiem. Preejakulat lał się z członka, a Karolcia polewała go z góry żelem i oblewała zimną wodą. Rano i tak wszystko było w spermie. Sny o Karolinie ustępowały miejsca obrazom, na których rżnę Martynę we wszystkie możliwe otwory, bądź występowały razem. W moim ulubionym śnie na plaży, gdzie rżnę Karolę przy wszystkich, zaczęła pojawiać się moja brunetka. Opadała na czworaka przed moją staruszką i wypinała się w moją stronę pupcią. Lizała uparcie niechętną babcię, w końcu wciskała jej język do ust, a ja na zmianę rżnąłem wszystkie cztery dziurki, do których miałem dostęp. Strzelałem z reguły w cipę Karoliny i patrzałem jak Martyna wszystko z niej wylizuje. Nadszedł ostatni tydzień mojego pobytu u babci. Chciałem go spędzić możliwie najbliżej Martyny, ale najgorsze było to, że ona też chciała spędzić go możliwie najbliżej mnie. Całowaliśmy się, przytulaliśmy. Nadszedł moment, w którym pozwoliła mi dotknąć swojego biustu. Poczułem jej dłoń na brzuchu, jechała coraz niżej. Kutas płonął, ale kiedy dotarła do brzegu spodenek przerwałem. Przeprosiłem ją. Byłem zdenerwowany. Udawałem, że nie jestem jeszcze gotowy. Ona chyba była trochę zawiedziona, trochę zaskoczona, ale koniec końców powiedziała, że to rozumie. Przyznała że jest dziewicą i bardzo jej się podobam. Też przyznałem się jej, że nie byłem jeszcze z żadną dziewczyną i gdyby to było możliwe to chciałbym, żeby ona była tą pierwszą. Obróciłem nasze pożądanie w romantyczną chwilę, dzięki czemu udało mi się uniknąć zbłaźnienia. Musiałem jednak coś wymyślić. Po raz pierwszy od prawie miesiąca naprawdę potrzebowałem dostępu do swojej pały. Zniszczenie kłódki raczej nie wchodziło w grę. Karola mogłaby się wściec i nie wiem co by z tego wyszło. Potrzebny był kluczyk. Kiedy była w ogródku, zakradałem się do góry. Szukałem w jej pokoju. Było tam wiele pozamykanych na klucz szkatułek, a kompletnym zaskoczeniem była drabina stojąca zaraz za drzwiami, prowadząca do klapy w suficie. No tak. Poddasze jest dość wysokie. Na pewno musi być tu strych. Wspiąłem się po szczeblach. Niestety. Wejście było zamknięte na klucz. Kiedy zszedłem z drabiny, o mało co nie było to zejście na zawał.
– Tego szukasz? – Karolina machała kluczem do rycerzyka, przez który przewlekła sznurek wiszący na jej szyi. – Wiem że bardzo zżyłeś się z Martyną i być może jest to coś więcej niż przyjaźń, ale uwierz mi Maciusiu. Tak naprawdę ani ty, ani ona nie chcecie stracić dziewictwa przez wakacyjną miłość.
Postanowiłem zagrać na jej zasadach.
– Ale ja ją kocham! I ona mnie też. Pobierzemy się najszybciej jak się da, więc dlatego potrzebuję tego klucza.
– Maciek, Maciek… – Karolina pokiwała głową pobłażliwie. – Testosteron uderza ci do głowy, hormony buzują, lato, młoda piękną dziewczyna. Uwierz mi, że w jej ciele dzieje się dokładnie to samo. Ile się znacie? Półtora tygodnia? To chyba ciut za wcześnie, nieprawdaż? Tak przynajmniej kilka lat. Nie dostaniesz klucza.
– Muszę go mieć!
– Nie dyskutuj ze mną Maciek! Koniec, kropka!
Wściekły zrobiłem kółko po pokoju, po czym wyszedłem z niego wrzeszcząc. Ochłonąłem dopiero nad jeziorem w objęciach Martyny. Widziała, że coś mnie trapi, ale nie powiedziałem jej co, chociaż przez chwilę myślałem, że powiem jej o wszystkim. Łącznie z tym, że przez moją durną babcię byłem tak napalony, że obmacałem ją w trakcie wyciągania z wody.
– No co się dzieje Maciek? Hm?
– Ach… Chciałbym ciebie o coś zapytać. Mogę?
– Oczywiście kochanie.
– Chciałabyś być moją dziewczyną?
– Co to za pytanie? Przecież jestem twoją dziewczyną głuptasie. Przecież jesteśmy razem, tak?
– No tak… Ale tak wiesz. To się w końcu skończy. Nasz pobyt tutaj. Ja wrócę do siebie, ty do siebie. Co wtedy? Wtedy też będziemy razem.
Martyna milczała przez chwilę.
– Wiem o co chodzi. Ale będziemy się spotykać. W końcu nie mieszkamy od siebie tak daleko. Poza tym jest Skype, Facebook…
– Martyna, zapytam wprost. Kochasz mnie?
Odwróciłem się w jej stronę. Jej szeroko otwarte oczy obserwowały moją poważną minę.
– Bo ja ciebie tak. Bardzo ciebie kocham.
– Och Maciuś mój!
Całowaliśmy się na pomoście, a potem długo rozmyślaliśmy jak utrzymać nasz związek po powrocie z wakacji. Padło chyba tysiąc pomysłów i kiedy mieliśmy się wymienić numerami telefonów przypomniało mi się, że babcia mi go zabrała. Szybko skoczyłem po niego do domu.
– Już ci przeszło?
– Tak babciu, przepraszam. Masz rację, ale teraz naprawdę potrzebuję mojego telefonu. Chcę wymienić się numerem z Martyną, a przecież przy niej nie włączę tego co tam mam.
– I tak nie masz jak zrobić z tego pożytku. Trzymaj. – Puściła oczko. – Ale wracaj poźniej na kolację. Musimy porozmawiać.
– Dobrze.
Teraz ja zabrzmiałem tak jak ona, kiedy wystartowałem z pytą do jej buzi. Okazało się jednak, że nie mam się czego bać.
– W piątek planuje tu małą imprezkę. Przyjdzie do mnie parę moich koleżanek z okolicy. Widziałeś je kilka razy, jak byliśmy w sklepie. Posiedzimy pewnie do późna, także w piątek będziesz musiał przyjść trochę szybciej, żebym mogła ci umyć. Zostawię ci też koc i piżamę.
– Dobrze, rozumiem.
– Rodzice będę w niedzielę koło południa, także obiecuje że całą sobotę będziesz mógł spędzić z Martyną.
Tydzień zleciał szybko i aż nie chciało mi się wierzyć, że to już prawie równy miesiąc jak nie wale konia. Kiedy w piątek siadłem jak zwykle na brzegu wanny, a Karolina zaczęła mydlić worek i pytę, postanowiłem o tym porozmawiać. Zbliżał się w końcu czas rozstania z pasem cnoty.
– To już prawie miesiąc babciu. Miesiąc w rycerzyku.
– Tak wnusiu.
– Miesiąc temu mówiłaś, że nie będę nawet pamiętał jak rośnie mi ptaszek. Tymczasem on ciągle jest duży, a ja nie mam na to wpływu.
– Tak jak mówiłam wnusiu. Jesteś młody, bardzo jurny, masz w dodatku dziewczynę, a ptaszki… no za młodu takie są że byle dotyk im wystarczy.
Zamilkłem na chwilę. Serce zaczęło mi bić. Nawet penis trochę sflaczał, dzięki czemu Karolinka jeszcze trochę go popieściła.
– To w niedzielę rano ściągasz mi rycerzyka?
Karola przerwała na chwilę mycie. Spojrzała mi w oczy, po czym znowu zaczęła go pucować.
– Nie.
– Co? Jak to nie? Nie rozumiem. Powiedziałaś że pod koniec miesiąca mi to ściągniesz.
– Maciuś, Maciuś. Spokojnie. Przede wszystkim nie powiedziałam że ściągnę ci rycerzyka za miesiąc, tylko gdy twoje chore pragnienie się wyciszy. A twoje pragnienie ciągle płonie. Naprawdę myślisz że jestem taka stara? A może taka głupia? Te wszystkie razy kiedy na mnie patrzałeś. Nie umiesz podglądać, zerkać ukradkiem. Gapiłeś się bezczelnie zawsze jak poprawiałam majtki na plaży, próbowałeś musnąć ptaszkiem moich ust. Na co liczyłeś? Że obryzgasz mnie swoim nasieniem? Że dasz mi nauczkę? Otwierasz okno w pokoju i chcesz się położyć ze mną, żeby się na mnie spuścić? Jesteś zboczony Maciek. Naprawdę zboczony… i to w stosunku do mnie.
– To wszystko twoja wina. Trzeba mi było tego nie zakładać. W życiu bym nawet na ciebie nie zerknął.
– Hola kawalerze. Już jesteśmy na ty? Taki siebie pewien jesteś. Gdyby nie rycerzyk, Martyna pewnie już byłaby w pierwszym tygodniu ciąży. – W tym momencie zapukał ktoś do drzwi. – Dobra, ubieraj się i do spania.
Wyszła z łazienki, a chwilę później witała się ze swoim koleżankami. Ja siedziałem do późna w swoim pokoju słuchając śmiechów i rozmów z dołu. Pań musiało być co najmniej z cztery i przynajmniej tyle samo butelek wina musiało pęknąć tej nocy. Siedziałem nagi na swoim łóżku. Śluz spływał po nabrzmiałych jajach. Krocze tak mnie bolało. Powinienem już spać i zalewać się spermą, śniąc o Karolci i Martynce. Właściwie to miałem się już kłaść, aby ulżyć sobie przez sen, kiedy na dole rozległ się rumor.
– Dobra dziewczyny, to na razie.
– Trzymaj się Karola! O! Władek już podjechał.
– Wejdziesz na górę po tych schodach?
– Nie martw się Irena!
– W razie czego śpij na stopniach! Albo wołaj młodego ha ha! Niech cie zaholuje do wyra!
Drzwi wejściowe trzasły. Zapanowała cisza, którą przerywały nierówne kroki Karoli. Chyba się zataczała. Była już na schodach. Raptownie cisza.
– Maciuś! Maaaaciuś! Choć, pomóż babci.
– Super kurwa, faktycznie muszę cie zatachać do wyra.
– Maciuuuuś!
– Idę babciu.
Była nawalona w trzy dupy. Ledwo dotarliśmy na to piętro. Prowadziłem ją pod ramię. Kiedy wprowadzałem ją do sypialni, moja ręka niechcący zjechała na jej pośladek. Ona tylko się zaśmiała.
– I co zboczuszku? Nie ubrałeś się? Aa… może to i lepiej. Znowu się cały obsikasz tą spermą.
– Spokojnie babciu. Pomogę ci się położyć.
Siadła na brzegu łóżka. Próbowała ściągnąć swoją koszulkę, ale jej nie szło. Pomogłem jej. Ściągnęliśmy ją razem, a pod spodem ukazały się dwa nieco obwisłe cycki, a między nimi klucz na sznurku. Myślałem że spuszczę się na sam widok. Przez chwilę nawet chciałem wyjść z pokoju, ale babcia mnie upomniała.
– A spo-oodnie?
– Już, już.
Położyłem ją na łóżko, poderwałem jej pupę do góry i ściągnąłem jej spodnie. Miała na sobie jeszcze tylko białe figi. Serce waliło mi jak oszalałe. Oto sen zmieszał się z rzeczywistością. Babcia leżała z zamkniętymi oczami. Ja klęczałem nad nią w rozkroku. Podniosłem klucz z jej piersi i przekręciłem zamek w kłódce. Kiedy ściągałem tubkę rycerzyka sam, czułem się naprawdę wolny. Pała stała w całej swoje okazałości, nawet większa odkąd ostatni raz sam ją dotykałem. Chwyciłem ją w dłoń. Poruszyłem raz. Gdybym to zrobił jeszcze raz, już by było po wszystkim, a ja tego nie chciałem. Przeciągnąłem Karolinkę na środek łóżka. Zaczęła mamrotać, kiedy ściągałem jej figi. Ukazała się jej cipka. W końcu mogłem się jej dobrze przyjrzeć. Wygolona. Ogromne wargi sromowe wystawały z dwóch nieco pomarszczonych fałdek. Dotknąłem jej. Taka delikatna. Taka gładziutka. Wsadziłem tam palca. Było zdecydowanie więcej miejsca niż u Martyny. Wsadziłem trzy palce. Coś tam zamruczała pod nosem. Rozchyliłem jej nogi. Nakierowałem błyszczącego grzyba. Sromy Karolci delikatnie się na nim zamknęły. To było cudowne. Musiałem się powstrzymywać przed spustem. Karolina mruczała, kiwała głową. Ja delikatnie objąłem ją w pasie, a później z całej siły wszedłem do środka.
– A-ach…
Karolcia zajęczała po cichu, a ja chwilę po niej przy drugim pchnięciu wręcz zawyłem.
– Ooooo! Och!
Czułem jak tłoczę w nią spermę. Ciecz ciekła i ciekła, a każda jej kolejna fala przeszywała mnie orgazmem jakiego dotąd nie doświadczyłem. Jęczałem przy każdym kolejnym uderzeniu, przy każdej kolejnej dawce plemników wstrzykiwanych w jej cipkę. Trwało to naprawdę długo. Kilkanaście razy dopychałem, wzdrygając się od orgazmu, czułem jak każdy strzał przepełnia jej szparę, aż pod koniec ciepły płyn zaczął wylewać się bokami, wprost na moje jaja. Nie czułem nóg. Nie mogłem się z niej podnieść. Dyszałem jej ciężko do ucha, a ona wysapała tylko.
– Ma-aciuś… dlaczego… och.
– To twoja wina. Nie trzeba było babciu. Nie trzeba było zamykać mnie w rycerzyku.
Położyłem ręce na jej piersiach, podniosłem się nieco, będąc ciągle w niej, zacząłem ją lizać, podgryzać, szczypać. Nie mogłem się powstrzymać. Znowu byłem twardy. Gotowy do działania. Zacząłem się ślizgać w jej piździe, taplając się we własnej spermie. Czułem jej mocny zapach. Tym razem trwało to chwilę dłużej. Babcia Karola również głośniej jęczała. Chyba nawet z podniecenia. Znowu się w niej zlałem, mimo że większość spłynęła po jej udach i moich jajach. Przy trzecim razie czułem jak jej cipka pulsuje. Nastąpił chwile po drugim i trwał nawet nie wiem ile. Pieprzyłem ją jak zwierze. Ciężko mi było dojść, chociaż wcale mi nie opadał. Ona zaciskała się na mojej pale, zaczęła lekko wierzgać.
– Och! Cokolwiek robisz babciu, nie przestawaj.
– A-ch! To ty! Prze-e-e-estań!
– Co?
– Prze-e-e-estań! Słyszysz! Ty maa-aały zbo-o-oczeńcu! Czekaj! Kurwa! Czekaj! Już ja ci dam! Aaaa! Ja zaraz! Aaaaaaa!
Groziła mi, płakała, a chwilę później doszła! Jej ścianki drżały, a mój fiut strzelił po raz ostatni. To był najlepszy orgazm. Po nim poczułem zaspokojenie. Poczułem jak mi więdnie. Jajka zmalały, poczułem zmęczenie i zadowolenie. Opadłem na babcię i zsunąłem się na bok. Leżeliśmy obok siebie, a biała flegma łączyła nasze krocza. Zmęczony i spełniony zasnąłem, słuchając jej łkania.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Lord Fapkins Dajcie zać, jeśli się podoba. Jest pomysł na część drugą.
-
Stopki Oli
Cześć wszystkim, z tej strony znowu Kacper :). Widzę że moje opowiadanie z udziałem Emilki i Nikoli (pozdrawiam was jeżeli to czytacie <3 ) spodobało wam się bardziej, niż myślałem. Dzisiaj opowiem wam historię z Olą, która przydarzyła mi się na tym samym obozie. Zapraszam do lektury i proszę o wasze opinie w komentarzach 🙂
Budzę się. Patrzę na zegarek – 6:29. Pierwsze co pomyślałem: „Ja pierdolę, już za minutę pobudka”. Nie myliłem się – po chwili usłyszałem, jak nasz oboźny, druh Marcel trąbi w swoją trąbkę i krzyczy: „Uwaga obóz, pobudkaaa!”. Mój zastęp nie słyszał chyba, jak oboźny trąbi, albo udawali, że nie słyszą. Krzyczę do nich „Wstawać, bo Maciek nam złoży namiot, a nie mam zamiaru marnować czasu na ponowne rozkładanie namiotu tylko dlatego, że wam się wstać nie chciało!”. Od razu zareagowali, minuta i byli gotowi do porannej toalety. Po 10 minutach cały obóz był już ogarnięty i wróciliśmy do namiotów, aby ubrać się w mundury na apel. Dwie minuty i byliśmy gotowi. Posiedzieliśmy chwilę do 6.50 i zaprowadziłem zastęp na plac apelowy. Po apelu przebraliśmy się i poszliśmy na śniadanie. W przerwie obiadowej dh Paweł, który był odpowiedzialny za warty, chodził po namiotach i szukał chętnych do warty. Gdy ja i Piotrek dowiedzieliśmy się, że nasza „ulubiona” warta (którą Piotrek nawiasem mówiąc przespał) jest wolna, zgłosiliśmy się. Jak się dowiedzieliśmy potem, mieliśmy wartę z Olą i Kasią – harcerkami z innej drużyny. Ola to bardzo ładna, wysoka brunetka z jasną cerą w wieku 15 lat. Już pierwszego dnia zauważyłem, że Ola nosi na zmianę czarne superstary, glany i czarne conversy – wszystkie te buty nosi bez skarpetek, co mnie bardzo dziwi. Trampki i Superstary jeszcze rozumiem, ale że glany? Dziwię się, że jej stópki nie są całe poocierane. Ja sam miałem okazję widzieć jej stópki parę razy, mamy dobre relacje, często po apelu, gdy odprowadzę swój zastęp do namiotu, to idę z nią pogadać i jestem świadkiem, jak ściąga glany ze swoich stópek i nakłada na nie trampeczki lub superstary. Paznokcie ma zazwyczaj pomalowane na czarny kolor, lub wcale. A Kasia z kolei to zwykła, 10letnia dziewczynka. Dobra, nadszedł czas tej warty, Piotrek znowu poszedł spać, Kasia tak samo. Wysłaliśmy ich do łóżek, bo nie byłoby z nich na warcie żadnego pożytku. Zostaliśmy sami. Zaczęliśmy rozmawiać i potem robiliśmy obchód dookoła obozu, tak jak z Nikolą i Emilką. Oli było zimno, więc złapała mnie za rękę i wtuliła się we mnie. Na sobie miała tylko glany (na bosych stópkach). Gdy zacząłem sobie wyobrażać siebie zabawiającego się stópeczkami Oli, momentalnie mi stanął. Po 10 kółkach Ola wyjęczała:
– Bolą mnie stopy od tego chodzenia
– Jak chcesz, mogę Ci je wymasować – odparłem
– Jakbyś mógł…Poszliśmy na polankę, o której wspomniałem w poprzednim opowiadaniu, tam Ola usiadła, wystawiła nogi obute w glany do mnie i powiedziała:
– No, zaczynamy masaż
Zdjąłem jej glany ze stópek i moim oczom ukazały się dwie małe stópki [38] pomalowane czarnym lakierem. Zacząłem masować śródstopie Oli, gdy zobaczyłem, że przymrużyła oczy, podjąłem nagłą decyzję, która mogła zniszczyć mnie w oczach całego obozu: powąchałem wnętrza glanów Oli, a także szybko polizałem kawałek stópki. Od razu zapytała mnie, co to było. Udałem, że nie wiem, o co chodzi. Po masażu, gdy zakładałem buciki Oli, nagle kichnąłem. Spora część poleciała na jej glany. Gdy ona to zobaczyła, podniosła swoje obuwie i rozkazała:
– Zliż to!
– Co? – odpowiedziałem
– To, co słyszałeś. Liż! – gdy wrzasnęła, od razu zlizałem i pocałowałem czubki butów dodatkowo.
– Dobrze. – pochwaliła mnie moja „królowa”Gdy wróciliśmy na ławkę, wpadłem na pomysł, aby wślizgnąć się do namiotu Oli i nie obwąchać jej superstarów i trampek. Postanowiłem, że to zrobię. Powiedziałem Oli, że idę do latryn, a ona odparła, że poczeka. Więc wszedłem od tyłu do namiotu Oli i wziąłem z pionierki jej buty – conversy. Powąchałem – boskie – pomyślałem. Wziąłem superstary – jeszcze lepiej. Straciłem panowanie nad sobą – rozpiąłem rozporek, wyjąłem sterczącego penisa i zacząłem dotykać nim wnętrz bucików. Po chwili takiej zabawy trysnąłem spermą, jednak dalej mi stał. Po chwili weszła Ola i ujrzała mnie w tej niecodziennej dla niej sytuacji.
– No proszę – wyszeptała – mamy tu fetyszystę
– Nie, to nie tak, jak myślisz – zacząłem się tłumaczyć zażenowany sytuacją
– Zamknij się – szepnęła, łapiąc mnie za sterczącego penisaCiąg Dalszy Nastąpi
Chcecie więcej przygód? Piszcie w komentarzach!
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Fetyszysta -
MW-Interwał Rozdział 28 Idzie jesień
Jesienny dzień… dżdżysty i ponury.
– Muszę was jakoś rozgrzać, dziewczęta.
– Masz swoje sposoby…
– …I pomysły – dodaję. Wzbudzam ich zainteresowanie. W domu są tylko Julka, Natka i Dorka – trzy piczki z pięknymi długimi kędziorkami na wzgórkach łonowych, przyznaję, że to właśnie mnie zainspirowało.
– Ale do czego?
– Wszystko w swoim czasie, na razie pomóżcie mi rozstawić sprzęt. Urządzimy studio fotograficzne. Zrobię wam profesjonalne zdjęcia do portfolio, jak modelkom. Wyślemy Stasiowi.
Panny pomagają mi z tłem. Ustawiają we właściwych miejscach „parasole”, żeby uzyskać właściwe oświetlenie, rozstawiają statywy. Wreszcie robię próbne zdjęcia. Zwykle modelki rozbierają się stopniowo w trakcie sesji, tutaj moje pomocnice krzątają się nago. Tak jest zdecydowanie przyjemniej.
– To jak, zaczynamy?
– Najpierw muszę was przygotować. – jeszcze wyglądam przez okno, dalej mży. Doskonale.
– Praca modelki wymaga poświęceń – mówię, nacierając je po kolei oliwką.
– Na razie to sama przyjemność – odpowiada Dorka. Właśnie oliwię jej wejście do Norki i sterczącą zawadiacko rudą czuprynkę – wszystko ma się błyszczeć!
– Na razie!
– A teraz – dodaję kończąc z jej futerkiem – biegnij po piłkę!
Pokazuję jej przez okno piłkę, którą celowo umieściłem rano koło basenu. Jednak Dorce nie do śmiechu.
– Przestałbyś już z tą piłką! Zresztą zimno jest! I pada!
– Czyżbym zapomniał wspomnieć, że praca modelki wymaga poświęceń? Wróć, jak dorobisz się gęsiej skórki na cyckach i kropelek rosy na całym ciele!
– Przecież możesz mnie tutaj spryskać wodą!
– Naturalne sposoby dają lepszy efekt!
Dorka ambitnie obeszła dom dwa razy dookoła. Teraz stoi przede mną drżąca, cała pokryta gęsią skórką. Na jej naoliwionym ciele błyszczą kropelki wody. Wygląda niezwykle kusząco. Szybko łapię za aparat, robię parę zdjęć ze statywu, po całości; teraz fotografuję z ręki. Zagłębiam się w szczegóły. Cykam zbliżenia jej piersi, zesztywniałych z zimna sutków, tyłeczka, a w końcu skrzącego się miriadami diamencików rudego bobra. Właśnie leżę między jej nogami z obiektywem, i kutasem też, skierowanym w górę.
– Wypnij cipkę! Trochę szerzej uda! Tylko się na razie nie dotykaj, cipkę też masz całą zroszoną, chcę ją utrwalić dla potomności.
Dorka posłusznie wygina się w łuk, Natka doświetla jej boberka. Wychodzi fantastycznie, cały roziskrzony w świetle mocnych lamp.
– Teraz paluszek do cipki, o tak! Tylko ostrożnie, nie dotykaj futerka! Posuwaj nim trochę, niech będzie wilgotny. Zatrzymaj – pstryk. Rozchyl wargi – pstryk. Teraz popieść łechtaczkę, dobrze… stop – pstryk. – Natka, podaj jej wibrator… No nie, nie baw się! Natka ma wibrator głęboko w pochwie. Nawet nie zauważyłem, kiedy go sobie wsunęła.
– Tylko jej zagrzałam. I nasmarowałam!
– Mogłaś go nasmarować oliwką – droczę się z nią.
– „Naturalne sposoby dają lepszy efekt!”
– I tu mnie masz!
Natka z niejakim żalem wyjmuje z siebie całkiem spore urządzenie i podaje Dorce.
– Teraz powoli. Najpierw przytknij czubek do łechtaczki. Przesuwaj powoli. Jest włączony?
– O tak! – mówi Dorka lekko zmienionym głosem.
– Teraz wsuń do Norki!
– Muszę już teraz? – Dorka dalej wodzi wibrującą końcówką wibratora po łechtaczce. Mój błąd, że zacząłem od niej.
– Teraz! Jeszcze się zdążysz pobawić.
Dorka wsuwa sobie wibrator w cipkę. Robię parę ujęć z wibratorem w różnych stadiach zanurzenia i z różnych stron.
– Dobrze, teraz wsuń głęboko, żeby nie wypadł. Puść go, niech sobie wibruje w twojej Norce. Wypnij cipkę, teraz na czworaka, wypnij pupę, wyciągnij, przytknij sobie do tylnej dziurki!Robię kolejne zbliżenia, jeszcze ujęcia ze statywu.
– Już cała mokra jestem!
– No przecież biegałaś po deszczu – udaję, że nie rozumiem.
– W środku jestem mokra – skarży się Dorka – chuja mi trzeba!
– Dokończ sesję, to dostaniesz później! Teraz kładź się na stół, nogi zgięte, uda szeroko. Możesz wrócić z wibratorem do łechtaczki.Stop – pstryk. Oddaję wibrator Natce, która niezwłocznie wsuwa go sobie do pochwy.
– No, co tak patrzysz? Nie masz zapasowych baterii?
– Mam. To już zrób sobie dobrze, dobrze?
– A jakie mam wyjście, skoro ty obiecałeś zrobić dobrze Dorce?
Ręce opadają! Zbieram myśli, wracam do sesji i do Dorki, grzecznie leżącej na stole. W oczekiwaniu na mnie pieści sobie łechtaczkę paluszkiem. Wibrator jej zabrałem.
– Teraz ten paluszek głęboko do Norki i zgarnij, ile dasz radę swoich soczków. Teraz wyciągaj, powoli! Trzymaj nad cipką, nie zerwij!
Robię już czysto pornograficzne ujęcia z nicią lepkiego śluzu wiszącą miedzy sromem a paluszkiem Dorki.
– Zgarnij raz jeszcze!Teraz nić jest grubsza i można ją bardziej rozciągnąć.
– Teraz nawiń ją na paluszek… – robię kolejne ujęcia gęstych soczków spływających powoli z palca w otwarte usta i na język Dorki.
– Teraz obliż palec! Nie tak łapczywie! Zdjęć nie zdążę zrobić!
– Rozsmaruj trochę na wargach, obliż powoli! Koniec!
Dorka znów rozkłada nogi i kiwa na mnie tym oblizanym paluszkiem.
– To dopiero początek, bo Dorka i jej Norka czekają!
* * *
Natka i Julka cierpliwie czekają na swoją kolej, wiedzą, że nie wolno przeszkadzać koleżance. Dopiero, gdy zostawiam wyruchaną Dorkę na stole, przykazując jej ani drgnąć, Natka sięga do mojego krocza.
– Jaki fajny, śliski – bawi się moim świeżo wyjętym z Dorki penisem.
Julka też podchodzi. Blisko. Nawijam na palec długaśną kitkę włosków, którą wyhodowała sobie tuż powyżej gładko wygolonej szparki.
– Pewnie obficie podlewana? – mówię, nawiązując do upodobań Jacka.
– Wszystkie tu są obficie podlewane!
– A właśnie, spójrzmy, co u Dorki.
Natka z Julką muszą jeszcze poczekać. Fotografuję własną spermę wypływającą spomiędzy nadal miłośnie rozwartych warg sromowych dziewczyny. Na blacie z czarnego szkła rozlewa się jej coraz więcej.
– Staś się spuści od samego patrzenia!
* * *
Na szczęście dziewczętom nigdzie się nie spieszy. Julka i Dorka zostają na noc, dotrzymają mi towarzystwa pod nieobecność Ali. Maleńka pojechała na wycieczkę szkolną, stąd również nieobecność Kaśki, Loli i Majki – są w jednej klasie. A Natka? Natka przecież tu mieszka. I bardzo się cieszy z nieobecności siostry, będzie miała tatusia tylko dla siebie. Bo Baśka też w rozjazdach.
Natka stoi wyprostowana, z rękoma na głowie – zgarnęła w nie włosy, gdy wespół z Julką i Dorką smarujemy ją oliwką. Dziewczyny pomagają, mogę więc skupić się na newralgicznych miejscach.
– Ciekawe, o ile jeszcze urosną na tym zimnie? – sutki ma już zesztywniałe od tego nacierania. Odrywam w końcu dłonie od tych pełnych, ciężkich piersi. Jedną dłonią starannie rozprowadzam oliwkę między pośladkami, drugą – w pachwinach. Moje palce spotykają się w połowie drogi, gdzieś między jedną a drugą rozkoszną dziurką. Mógłbym tak długo… Lecz dziewczęta meldują, że są gotowe. Natka dostaje lekkiego klapsa i rusza na zewnątrz. Obserwujemy ją przez okno, jak biega wokół basenu.
– Brr! Ja chyba nie wyjdę! – Julka wtula się we mnie, szuka ciepełka.
– Wyjdziesz, wyjdziesz, no wiesz, Staś…
Staś jest uznanym fotografem. Takim od nagich dziewcząt, solo i nie tylko. Tej okazji Julka nie przepuści. I gdy przychodzi jej kolej, pyta tylko, ile okrążeń.
Gdy wraca, okazuje się, że jej jeszcze niedawno dumnie stercząca kitka oklapła od wilgoci. Julka jest niepocieszona, wciąż próbuje ją wyprostować, delikatnie, trzymając za sam koniuszek, by nie strząsnąć pokrywających ją kropelek dżdżu. Bezskutecznie.
– Tak też jest dobrze – pocieszam ją.
– Ale całkiem zasłania mi cipkę!
– Właśnie fajnie, tak jest fikuśnie. Sama to przyznasz, jak zobaczysz gotowe zdjęcia.
Julka niby się ze mną zgadza, ale gdy już ma dokładnie obfotografowaną cipę, znika na chwilę w łazience. Wraca ze sterczącym i błyszczącym od rosy kłaczkiem.
– Jak to zrobiłaś?
– Normalnie, trochę lakieru i potem atomizer z wodą.
Pstrykam następną serię zdjęć.
* * *
Robimy te zdjęcia do wieczora. Każdą sesję muszę kończyć w kolejnej cipie, dziewczęta są nieubłagane. Dobrze, że cały czas pada!
Gdy Robert wraca z pracy, właśnie posuwam mu córkę. Na tym samym stole, co wcześniej Dorkę i Julkę. Robert strzepuje parasol, odkłada teczkę i podchodzi popatrzeć.
Tymczasem Julka z Dorką wybierają zdjęcia dla Stasia. Co chwila podchodzą z laptopem i pytają mnie o zdanie.
– Czy w tym domu już nawet poruchać spokojnie nie można? – pytam w końcu. – Pała mi wymięka, jak mi co chwila przeszkadzacie!Natka, najbardziej zainteresowana, bo to w jej cipie mięknie mi pała, popiera mnie:
– Przyjdźcie, jak się już spuści!
– Ciekawe, na zdjęcie której z nas Staś spuści się najpierw – rzuca znienacka Dorka. – Ogólny polew. Mięknę jeszcze bardziej i ostatecznie wyślizguję się z Natcynej szparki.
– Ja was zabiję! – krzyczy, próbując bezskutecznie wepchnąć do cipki mojego flaka.
– To może ja pomogę? – propozycja pada od usłużnego Roberta.Nawet nie zauważyłem, kiedy Robert się rozebrał. Z solidnym wzwodem, najwyraźniej chce mnie zastąpić w cipie córki. Ta jednak oponuje.
– Teraz się wyprztykasz, tato, a w nocy co? A Majka na następną wycieczkę, to nie wiadomo kiedy pojedzie.
– No dobrze już, dobrze! Dorka klęka przede mną i odpracowuje swoje winy. Po chwili wprowadza mój, znów sterczący dyszel, w cipkę Natki.
– Dobrze dzisiaj smakujesz – mówi jeszcze do niej na odchodnym. – Masz ochotę na patelnię w nocy?
– Jak mnie dobrze wyliżesz, to cię może nie zabiję – śmieje się Natka.
– Skup się, Natka! Zaraz znowu wymięknę!
Bioderka ruszają do boju!
* * *
Wreszcie zwilżam ją, może niezbyt obficie, to trzeci wytrysk dzisiaj. Na siłę orgazmu to nie wpływa, bo Natka zawsze intensywnie reaguje w obecności ojca. A temu wciąż stoi i dziewczyna się łamie.
– Wiem, co mówiłam, ale tak na moment mógłbyś włożyć…
Więc Robert wkłada do samego końca, trzyma tak chwilę i wyjmuje; najwyraźniej drażni się z córką. A gdy tak stoi przed nią z mokrą, oślizgłą pałą, dziewczyna nie wytrzymuje i opada na kolana.
– No po prostu muszę!
Udaje jej się jednak wszystko zlizać nie doprowadzając Robusia do wytrysku. W nocy będzie grubo!
* * *
I było! Nie mamy w zwyczaju zamykać drzwi do sypialni, więc Julka i Dorką wszystko słyszały. Ja mniej, gdyż wyprztykany spędziłem pół nocy z głową między ich udami. Potem Dorka wymknęła się zrobić tę obiecaną minetkę Natce. Sama też wróciła wylizana – Robert skorzystał ze sposobności.
– Chciał mnie puknąć, ale Natka nie pozwoliła – poskarżyła się po powrocie.
– Mamy jeszcze jedną noc, zanim dziewczyny wrócą – pociesza ją Julka.
– Tylko pamiętaj – ostrzega mnie – jutro na cały dzień zawiąż sobie na supełek!
Żeby to było takie łatwe!
* * *
Nazajutrz wszyscy wychodzą, a to do pracy, a to do szkoły. Zostaję sam. Dobrze, bo ma przyjść facet od telefonów. Już dawno postanowiłem zrobić w nich porządek, dziewczęta zgodziły się na jedną sieć, tylko nie było kiedy sfinalizować sprawy. Dwanaście numerów piechotą nie chodzi, konsultant przyleciał, jak na skrzydłach.
– Dzień dobry!
– Proszę do środka. Pieska pogoda dzisiaj.
– I wczoraj, i jutro…
– Niech pan nie straszy!
– W taką pogodę chętniej się dzwoni…
Widzę, że konsultant, młody chłopak, ze dwadzieścia parę lat, nie zasypia gruszek w popiele. Od razu przechodzi do rzeczy.
Oczywiście pytam o upusty, przy takiej umowie… Negocjujemy w najlepsze, gdy nagle w salonie pojawia się Dorka. Kompletnie naga Dorka! Ziewa rozdzierająco, pewnie dlatego nas nie słyszy, po czym, dalej nie widząc obcego faceta w garniturze, mówi:
– Cipa mnie swę…
Nie daję jej skończyć.
– Czy pamiętam? Tak, skarbie, pamiętam! Ale teraz jestem zajęty, chyba widzisz – mówię podniesionym głosem. Do Dorki dociera, zawija się i już jej nie ma. Faceta od telefonów też jakby nie było. Nie wiem, na ile słyszał Dorkę, ale sam widok… Super zgrabna młodziutka laska, całkiem naga, i jeszcze te płomienne zorze. Na głowie i tuż nad piczką też. I ten krągły tyłek, gdy się zawinęła… Po dłuższej chwili chrząkam znacząco. Facet zbiera się w sobie, zbiera szczękę z podłogi i próbuje być profesjonalistą. Niezbyt mu to wychodzi. Przede wszystkim rumieni się, jak ta przysłowiowa panienka.
– Przepraszam za nią, lubi tak chodzić po domu. Kurde, co ona robi w domu, miała być w szkole! To się już nie powtórzy!
Wyraźnie widzę, że facet niczego tak nie pragnie, jak żeby się powtórzyło… Wierci się w fotelu, siada jakoś tak bokiem… Czyżby mu stanął?
Znów traci wątek, musiała mu przypaść do gustu ta Dorka.
– Przepraszam, mógłbym skorzystać z toalety?
– Oczywiście, pokażę panu.
Mógłbym mu po prostu powiedzieć, jak trafić, ale… Gdy tak idę przed nim słyszę westchnienie ulgi – na pewno ma wzwód, rozumiem, to krępujące.
– To tutaj, proszę.
Ledwo drzwi się zamykają, biegnę do gabinetu, monitoring…
Dorka już tam jest. Zostawiam na później kwestię jej wagarów, teraz ruszam myszką.
Tą komputerową, monitor ożywa, a na nim…
Facet stoi tuż przy umywalce z opuszczonymi do kolan spodniami, jeszcze poprawia sakwę, wykłada ją na krawędź umywalki.
– Po co to robi?
– Umywalka jest zimna, to zwiększa doznania – tłumaczę Dorce, a facet już sobie zawzięcie trzepie. Długo mu nie schodzi…
– Szkoda – mówi Dorka, gdy młodzieniec pieczołowicie ściera spermę z lustra i spłukuje z umywalki.
– Daleki strzał w każdym razie.
– Odejmij długość lufy.
– Fakt, poznałabym się z nią bliżej…
Patrzymy na siebie, a w głowach rodzi się plan. Kiwamy tymi głowami. Dorka biegnie się ubrać.
* * *
Zadowolony z podpisanej umowy ściskam dłoń faceta od telefonów. Najwyraźniej rozkojarzony, opuścił gardę i dał nam świetne warunki. Aż mi go żal, w biurze go za to po główce nie pogłaszczą.
Wchodzi Dorka. Ubrana, ale facet i tak… No, dość powiedzieć, że tak czerwonych uszu dawno nie widziałem. Może to przez tę jej spódniczkę – do swoich niesamowicie długich nóg Dorka założyła – zapewne dla równowagi – najkrótszą możliwą. Młodzieniec co chwila strzela wzrokiem w miejsce, gdzie w zasadzie powinno być widać rąbek majtek. Ale spódniczka jest o jakiś centymetr za długa… Dorka ignoruje te spojrzenia, odwraca się do mnie, kusząc faceta linią zgrabnej pupci.
– Widziałeś, jak leje? Jak ja się dostanę do miasta?
– Zepsuł mi się samochód – wyjaśniam, co jest oczywistą nieprawdą.
Patrzymy oboje na młodzieńca, teraz jego ruch. Wyraźnie chce coś powiedzieć, najpewniej zaproponować podwiezienie, ale nic z tego nie chce mu przejść przez gardło. Aż taki nieśmiały?!
– A pan którędy jedzie? – Nie odpuszcza Dorka. Facetowi zaczyna chodzić gula, wreszcie wykrztusza:
– Ja? No tak… W zasadzie, to do centrum. Więc… – I tu zatyka go na amen.
– To super! Mogę się zabrać z panem?
Nie odtyka się. Kiwa tylko głową. Wychodzą. Teraz wszystko w rękach Dorki.Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Maciej Wijejski -
Dziewczyny z sasiedztwa
Dziewczyny z sąsiedztwa
Nie miałam zbyt wielu przyjaciółek w okolicy, właściwie to żadnej od kiedy Rebeka wyprowadziła się z sąsiedztwa. Wiązało się z nią tyle wspomnień, niespełnionych fantazji, nie przeżytych uniesień. Po raz pierwszy ujrzałam ją przez odsłonięte okno, kiedy znużona po trudach przeprowadzki zrzucała ubrania z aksamitnego, smukłego ciała. Kruczo-czarne kręcone włosy falowały z rytmem hipnotycznych ruchów. Przypominała indyjską tancerkę o hebanowej skórze , z której mogłabym zlizywać mleko jak niewinny kotek. Miałam zupełnie inny typ urody, byłam nieco niższa i drobniejsza jednak bardziej giętka, kokietna i wyzywająca, mieniłam się bielą jak szlachetna Pani.
Drażniło mnie, że traktowała mnie jak dziecko, kiedy niby przypadkiem w zabawie chwytałam ją za jędrne, sterczące piersi jakby stworzone dla moich chciwych palców. Nie wiedziała, że wymyślam problemy tylko po to aby się w nią wtulić, najczęściej wieczorem kiedy zakładała piżamę, przez którą policzkiem mogłam poczuć jej sutki. Zastanawiałam się jak to by było chwycić je końcówkami ust i czuć jak twardnieją wzburzone pieszczotami. Jak cudownie byłoby przywrzeć swoimi rozpalonym cyckami do jej i nawzajem doprowadzać się do granic rozkoszy, do granic szaleństwa. Niestety były to tylko marzenia. Rebeca odeszła, a tym czasem zastanawiałam się kto zostanie moim nowym sąsiadem.
****
Pewnego dnia zobaczyłam przed byłym domem Rebecki samochód, z którego wyłoniła się zgrabna błękitnooka blondynka o nieziemskich krągłych piersiach, które jakby chciały wyskoczyć ze stanika przy gwałtownym ruchu .Usta miała przebite tak samo jak pępek stylowymi lśniącymi kolczykami. Spod jej kusej bluzeczki wystawały tatarze, przedstawiające węże i smoki. Od razu wyobraziłam sobie jak to by było znaleźć się w oplocie jej długich smukłych nóg. Miała może co najwyżej 17-18 lat, była nieco młodsza ode mnie. Ucieszyłam się, że taki skarb pojawił się w sąsiedztwie i postanowiłam jak najszybciej go zdobyć.
Prędko się do siebie zbliżyliśmy, Elen tak właśnie miała na imię, była taka samotna w nowym miejscu, a ja tak napalona, że nie chciałam odstępować jej nawet o krok. Cały czas marzyłam by nauczyć młodszą koleżanką miłości do kobiecego ciała i rozbudzić rządze, o których jeszcze nie miała pojęcia. Wkrótce nadarzyła się do tego okazja, której nie mogłam przepuścić. Zaprosiła mnie wieczorem do pokoju, oznajmiła że rodzice wrócą dopiero następnego dnia i możemy dłużej posłuchać muzyki. Leżałyśmy na łóżku tylko w bluzkach i majteczkach, żeby było nam wygodniej w upalny wieczór, obiecałam przed wyjściem, że nie wyjdę póki nie przesłuchamy najnowszej płyty. Nasze nagie nogi bez oporu ocierały się o siebie, niby nie zwracałyśmy na to uwagi, takie tam przypadkowe muśnięcia, przecież jesteśmy przyjaciółkami jak moglibyśmy wstydzić się tak niewinnych pieszczot. Jednak nie mogłam już dłużej powstrzymać dłoni, pogładziłam ją po brzuchu, chciałam zobaczyć jak zareaguje. Wyczułam, że wzdrygnęła się lekko jakby zaskoczona, ale chyba nie miała nic przeciwko. Moja dłoń sunęła coraz niżej po aksamitnym wzgórku, usłyszałam jak głośniej przełyka ślinę. Wsunęłam dłoń pod cieniutką pierzynę jej koronkowych czarnych majtek zanurzając się w ciepłe, mięciutkie krocze. Myślałam, że pełna lęku zaciśnie uda tamując potok pieszczot, tymczasem jej nabrzmiała wilgotna cipka czekała na mą dłoń jak wyposzczona nimfomanka na umięśnione ramiona – otwarta, chętna, chciwa. Zajęczała z rozkoszy, rozszerzającymi się udami dała znak żebym pod żadnym pozorem nie przerywała, nie miałam zamiaru. Kątem oka zauważyła jak mizdrzy swoje spragnione cycki, postanowiłam dać jej pomocną dłoń, usta i język. Uniosłam jej bluzkę, stanik niemal zerwałam jak barbarzyńca gwałcący dziewki z podbitych wiosek. Wbiłam twarz w jędrne, gorące globy wylizując je tak łapczywie i chętnie, że jej sutki niemal skamieniały. Chyba moje pieszczoty się spodobały i postanowiła się odwdzięczyć tym samym. Nieśpiesznie zdjęła ze mnie bluzkę, zsunęła majteczki i zaczęła pieścić moje ciało, a ja bezwładnie poddawałam się każdemu jej dotykowi i pocałunkowi. Jej plugawy język, Boże co on że mną robił, wił się we mnie jak płotka schwytana w siatkę, ssała mą łechtaczkę tak łapczywie jakby konała z pragnienia a moje wilgotne łono było ostatnim źródłem wody na świecie.
Kto by przypuszczał, że będzie się chciała podzielić ze mną swymi zabawkami. Z szuflady wyciągnęła różowy wibrator o rozmiarze świadczącym, że facetowi ciężko będzie ją zadowolić. Z podłogi podniosła nasze staniki, postanowiła wykorzystać je jak sznury i przywiązać moje dłonie do poręczy łóżka. Węzły byłe naprawdę silne, byłam zdana na jej łaskę i nie laskę. Włożyła wibrator do ust dokładnie go oblizując. Jeszcze chwilę pobawiła się moimi skutkami po czym poczułam jak ściany mojej różowej komnaty rozkoszy rozpiera istna rozkosz. Byłam tak podniecona, że nawet lekkie muśnięcia wzbudziły by we mnie spazmy dzikich orgazmów, tym czasem ona pochłonięta namiętnością nie miała litości dla mej rozgrzanej jak wulkan cipki. Raz za razem pakowała we mnie wibrator jednocześnie ślizgając się zwinnymi palcami po łechtaczce. Wierzgałam niczym nieujarzmiona dzika klacz. Nagle blondyneczka przerwała dając mi wytchnąć. Z rozgrzebanej pościeli wyciągnęła bluzki, którymi skrepowała moje niegrzeczne nogi, tym razem uruchomiła wibrator zamieniając go w drżącego twardego kutasa. Wyginałam się, rzucałam lecz nie mogłam zatamować wodospadu diabelskiej rozkoszy, nie wiedziałam wcześniej że jestem zdolna zrobić mostek. Po chwili zrozumiałam, co to znaczy naprawdę szczytować, usłyszałam trzask rozdzielających się bluzek, nie uwierzycie ale chyba się spuściłam, nie wiem jak to nazwać, jakby wypłynęła ze mnie dusza, a wraz z nią wszystkie problemy, wątpliwości, zmartwienia. Byłam zaspokojona. Elen dumna z siebie przytuliła się do mnie i zasnęłyśmy. Kiedy się przebudziłam poczułam ból w nadgarstkach, chyba powykręcałam sobie dłonie, lecz tylko się uśmiechnęłam, ból przypominał zarazem o nieziemskiej rozkoszy.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
K D -
Spotkanie z ukochana
Niewykluczone, że to co napiszę stało się naprawdę…Zaczęło się od tego, że pozornie zwyczajnego dnia pewna pozornie zwykła dziewczyna jak zazwyczaj wyszła na dwór. Była ona dość młoda, bowiem od dorosłości dzieliły ją 4 lata. Wyglądała jak przeciętna nastolatka – szczupła, średnio wysoka. Jej wadą były tylko cieniutkie włosy w kolorze ciemnego blondu. Na imię miała Kaja. Była ona osobą, która co chwile znajdowała nowy obiekt zainteresowania. Tym razem padło na Dianę. I co tu się dziwić. Laska ładna, sexi i w dodatku 7 lat starsza.Idąc ulicami miasta
Kaja cały czas rozmyślała na jej temat. Wtem przed nią stanęła wymarzona postać. Tak jakby na życzenie Kai. Zważywszy na fakt, że dziewczyny dobrze się znały zaczęły rozmawiać. Po pewnym czasie Kaja zapytała: -Dianko. .. czemu ty jesteś sama? ; zadając to pytanie zbliżyła się do niej.
-Nie wiem, tak jakoś… – było widać, że dziewczyna jest bardzo zmieszana.
Widząc to Kaja zaproponowała: – Może pójdziemy do Ciebie? Bo wiesz, zrobiło się zimno… Dopiero za chwilę zdała sobie sprawę, że było to nie na miejscu, gdyż termometr od rana pokazywał prawie 30 stopni. Dianie jednak spodobał się ten pomysł. Kiedy dotarły na miejsce zrobiło się dosyć późno. Korzystając z kolejnej okazji sprytna nastolatka zapytała czy może zostać na noc. Ta się zgodziła
***
Późnym wieczorem Kaja weszła do pokoju Diany.
-Gdzie ja tak właściwie mam spać? – zapytała. W tej chwili wstrzymała oddech. Zauważyła bowiem, że jej niedoszła dziewczyna leży na łóżku zupełnie pozbawiona ubrań. Myślała tylko o tym, by zdjąć z niej kołdrę. Moment później ta przerwała ciszę.
-Wiesz co, mała? Tak pomyślałam, że po co masz ścielić sobie łóżko. Chciałabyś spać ze mną?
-Okej – odpowiedziała Kaja tłumiąc swoje emocje i weszła do łóżka. Podniecało ją to, że obydwie leżą pod jedną kołdrą. W tym momencie Diana przytuliła się do niej.
-Dianuś. .. Czy ty chcesz…? – zapytała niepewnie.
-Tak… Bardzo bym chciała, ale ty jesteś taka młoda. ..
-Nic nie szkodzi, będziesz pierwsza.
Po tych słowach dziewczyny pocałowały się. Długo wykonywały tę czynność z kilkusekundowymi przerwami, na zaczerpnięcie powietrza.
-Jesteś cudowna – powiedziała Kaja.
-Myszko, przecież ja nawet nie zaczęłam
Wtedy Diana zdjęła kołdrę z ich obu i zrzuciła na podłogę. Kaja bardzo podnieciła się tym, że wreszcie widzi ją bez zbędnych okryć. Nie zdążyła nic powiedzieć, gdyż dziewczyna zaczęła całować jej sutki, które były już twarde jak guziczki. Kaja leżała głaszcząc jà po plecach. Spędziły tak kilka minut, po czym Diana zaprzestała.
-Dianuś, czemu przestałaś? było mi tak dobrze.. -zapytała zawiedziona Kaja.
-Maleńka, teraz Twoja kolej. Pokaż co potrafisz.
Kaja postanowiła zrobić jej minetkę. Lizała cipkę swojej dziewczyny najszybciej jak umiała. Miała dużo siły w języku, jednak po niedługim czasie nie nadążała ze zlizywaniem soczków.
Kiedy już skończyła, Diana powiedziała:
-Bardzo dobrze kochanie. Nie spodziewałam się tego po Tobie. Ale nie martw się mała, będzie nagroda…
Diana dotknęła jej ud. Powoli przechodziła do pieszczenia krocza. Jej kochanka jęczała z rozkoszy. Widząc to dziewczyna zaczęła wkładać tam paluszki i poruszać nimi. Z początku wolno, potem coraz szybciej. Cipka Kai robiła się coraz bardziej mokra, aż dostała orgazmu. Wtedy Diana wkładała jej palce do buzi i kazała je ssać, lizać itp.
Dziewczyny bawiły się razem do rana. Ta noc wszystko zmieniła. Od tamtego czasu są razem i nie zapowiada się, żeby Kaja zmieniała obiekt zainteresowania. .. i pożądania. 😉
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Nie nie Pierwsza opowieść
-
Niewolnica orczycy czesc 6
Rano obudziłam się uderzając twarzą o podłogę. Nie bardzo zrozumiałam co się dzieje ani gdzie jestem. Przez chwilę nawet myślałam, że to wszystko to był koszmar z którego w końcu obudziłam się. Niestety tylko spadłam z łóżka, a konkretniej, zostałam z niego wypchnięta.
-Lepiej się dostosuj i to szybko, niewolnico. – Powiedziała Bologal. Spojrzałam w górę i zobaczyłam ją już ubraną.
-To już drugi raz kiedy muszę cię budzić. Masz być gotowa aby mi służyć gdy tylko ja się obudzę. – Kontynuowała.
Masowałam miejsce gdzie się uderzyłam i spojrzałam na swoją panią.
-Wczorajszy wieczór… nie wpłynął na ciebie? – wymamrotałam.
Bologal potrząsnęła głową i chrząknęła.
-Oczywiście, że nie. Jestem orczycą i to bardzo silną. Miód mi nie może zaszkodzić w takim stopniu. Musiałam wypić całą beczkę żeby doprowadzić się do tego wczorajszego stanu.
Właściwie to chodziło mi o fakt, że spałam w jej łóżku. Ale wiedziałam, że takie niejasne pytanie da mi odpowiedź której oczekuję. I dało. Dla niej nie było to nic wyjątkowego. Może pozwoli mi na to znowu. Spanie bez łańcucha na szyi i blisko niej jest krokiem do wydostania się.
Bologal chwyciła mnie za szyję i postawiła do pionu.
-Chodź, niewolnico, – powiedziała i zacisnęła obrożę na mojej szyi. -Mamy sporo spraw do załatwienia.
-Za..zabierasz mnie ze sobą? – zapytałam
-Tak. Trzymanie cię tutaj w jaskini nie było zbyt dobrym pomysłem. Zamiast tego będę cię miała przy sobie, więc będę mogła zerżnąć cię kiedy tylko będę miała na to ochotę, nie tylko wtedy kiedy będę miała chwilę.
Nie wiedziałam jak na to zareagować. Z jednej strony dobrze było nieco ruszyć się z jednego miejsca, w którym możliwość ucieczki była zerowa. Może będąc w innym miejscu w końcu mi się uda.
Z drugiej strony oznaczało to o wiele więcej seksu. Co gorsza ta myśl wcale mnie nie przerażała, a nawet chyba cieszyła. Zaczynałam przyzwyczajać się do smaku jej spermy, do tego, że gwałciła moją dupę. Sam jej zapach wzbudzał we mnie chęć do bycia przy niej.
Pokiwałam głową i poszłam z nią. Nie miałam wyboru, Bologal szarpnęła łańcuch żebym szła szybciej.
Przeszłyśmy przez tunel i wyłoniłyśmy się w głównym holu, gdzie kilku bandytów jadło śniadanie. Jedzenie które leżało na stole wydawało się być tu zostawione od wczoraj. W większości były to wielkie kawały pieczonego mięsa, butelki miodu albo pajdy chleba. Żadnych owoców czy warzyw. Upolować coś było na pewno o wiele łatwiej, a dostawy, jakiekolwiek dostawy, były tu pewnie okazjonalne.
Usiadła na końcu jednego z długich stołów, biorąc w dłoń udko kurczaka, odgryzając kolejne kawałki raz za razem swoimi wielkimi kłami. Usiadłam obok niej, sięgając po kawałek chleba, kiedy Bologal złapała mnie za ramię i pchnęła w dół z krzesła wprost na podłogę.
-Jeśli chcesz jeść, musisz na to zasłużyć. – Powiedziała odsuwając na bok swoją futrzaną przepaskę, uwalniając swojego kutasa.
Zawahałam się, patrząc na tą wielką pałę. Nie było jednak sensu czekać. Poza tym, byłam dość głodna. Im szybciej będzie to za mną, tym szybciej coś zjem.
Uklęknęłam przed moją panią i zaczęłam lizać jej kutasa w górę i w dół. Na języku znów poczułam znajomy smak, tak samo jak delikatną, a mimo wszystko nieco gumowatą skórę.
Czułam się dziwnie, robiąc to gdy w pobliżu była cała reszta bandytów. Ostatnim razem byłam upokorzona i na widoku, teraz stół mimo wszystko mnie zasłaniał. Z resztą, tak samo jak poprzednio, nikt nie zwracał na to uwagi. Ale wiedziałam, że muszą o tym myśleć. Przez to poczułam się jeszcze gorzej liżąc jej prężniejącego kutasa.
Jak moja pani posilała się, przestałam lizać trzon jej penisa, zaczynając wirować językiem po główce. Zlizywałam wypływającą wydzielinę i wkrótce opuściłam głowę, aż cały fiut zniknął w moich ustach.
Trzymałam go tak przez chwilę, starając się ściskać go ustami. Później powoli zaczęłam cofać głowę i znów się nabijać, starając się ssać najmocniej jak tylko potrafiłam. Pojękiwania Bologal utwierdzały mnie, że zaspokajam swoją panią w odpowiedni sposób.
Przyspieszyłam i szybko poruszałam głową w górę i w dół, bawiąc się jej nabrzmiałymi jądrami. Nagrodzona zostałam głośnym jęknięciem. Wkrótce poczułam jak jej kutas pulsuje gotowy do wystrzału.
-Czas na śniadanko! – Powiedziała Bologal dość rozbawionym tonem i zalała moje usta swoim nasieniem.
To chyba przez głód, ale spijałam spermę z jej fiuta łapczywie i dokładnie. W końcu to zawsze jakieś jedzenie. I wcale nie smakowało tak źle. Może nawet lepiej niż kiedykolwiek.
Wyssałam co tylko mogłam z jej mięknącego penisa i wyczłapałam na czterech z pod stołu. Wstałam, a Bologal wręczyła mi pokaźny kawał mięsa. Wzięłam go i ostrożnie usiadłam obok niej.
Nie myliłam się. To były na pewno resztki z poprzedniego dnia. Mięso było zimne, dziwnie się żuło. Lepsze to niż nic.
Rozejrzałam się dookoła. Więcej bandytów dołączyło do uczty. Przyglądałam się im dokładnie. Wszyscy byli poubierani w skórzane zbroje, tylko kilku miało inne pancerze. To pewnie byli strażnicy z zewnątrz kopalni. Wszystkie w odcieniach czerni, szarości lub brązu. W większości byli to umorusani mężczyźni, z zapuszczonymi brodami i włosami. Jednak widziałam też kilka kobiet. Wyglądały na silne i raczej mało przyjemne w obyciu. Były opalone i umięśnione niewiele gorzej od mężczyzn. Włosy miały albo spięte w kucyk i zaplecione, albo ścięte krótko.
Przysłuchiwałam się ich rozmowom i śmiechom. Wydawało się, że podobało im się życie tutaj. Ciekawiło mnie jednak czy nie chcieliby opuścić kopalni. Jasne, nie byli więźniami i mieli jedzenie, picie i cokolwiek tam sobie chcieli, tylko czy nie mieli tego miejsca dość?
Srebro które wydobywali tutaj kopacze było pewnie tą kartą przetargową. Ich działka musiała być wystarczająco duża. I co z nią robili? Z tego co widziałam tylko jeden kupiec odwiedzał tą kopalnie. Przy czym i tak to Bologal z nim ubijała interes.
Przestałam się nad tym zastanawiać i skupiłam się na jedzeniu. Gdy skończyłam, Bologal nadal jadła. Biorąc pod uwagę o ile wcześniej ode mnie zaczęła i to, że je szybciej, ciekawiło mnie ile ona musiała jeść. Ktoś tak wielki oczywiście potrzebuje dużo, ale jak dużo?
Trzy duże kawały mięcha i sporo miodu później skończyła. Wstała i pociągnęła łańcuch, zmuszając mnie do tego samego.
-Muszę policzyć srebro które kopacze wydobyli w tym tygodniu. – powiedziała i zaczęła iść. -Nienawidzę tego, ale nie ufam nikomu na tyle, żeby to komuś powierzyć.
Opuściłyśmy główną salę, przeszłyśmy przez tunel i znalazłyśmy się przed grubymi drewnianymi drzwiami. Skała była wydrążona, tworząc małą jaskinię, a przed drzwiami był worek pełen srebra.
-Wygląda na to, że w tym tygodniu jest całkiem sporo. – Zauważyła Bologal, podnosząc worek. Potem otworzyła drzwi.
Wewnątrz była o wiele większa jaskinia, pełna bryłek srebra, w workach albo leżących luzem na podłodze. Błyszczało w świetle z przygasających pochodni, które Bologal zaraz wymieniła na nowe.
Byłam zaskoczona, ile tego było. Myślałam, że srebro jest o wiele bardziej rzadkie. Może po prostu ta kopalnia była naprawdę dobra. Jedno było pewne, gdybym miała tyle srebra, mogłabym nie pracować jako kupiec i żyć w luksusie do końca życia.
Po zapaleniu pochodni Bologal usiadła przy wielkim stole, z jakąś wagą jak przypuszczałam. Opróżniła worek i położyła kawałek srebra na niej, zapisując ile waży. Kontynuowała, wyglądając przy tym na nieziemsko znudzoną. Nie wiedziałam co mam robić, więc tylko stałam za nią i czekałam aż skończy swoje żmudne zadanie.
Muszę przyznać, nie spodziewałam się, że orczyca może zajmować się czymś takim. Zwłaszcza Bologal. Z tego co słyszałam to orkowie raczej nie byli zbyt oczytani, a co dopiero znający się na matematyce.
-Na bogów, jakie to nużące. – Westchnęła. Spojrzała na mnie z niepokojącym uśmieszkiem. -Jeśli mam to skończyć, muszę zrobić coś mniej nudnego.
Wiedziałam co to znaczy i nie opierałam się kiedy przycisnęła mnie do ściany i zniżyła na kolana.
-Otwieraj. Teraz to ja zrobię wszystko. – Powiedziała zdejmując swoją przepaskę.
Niechętnie otworzyłam usta, ona oparła dłonie o ścianę i powoli wsunęła swojego kutasa w moje usta. Kiedy wargami dotknęłam nasady, wycofała go, równie powoli jak wcześniej.
Kiedy w ustach miałam tylko główkę, raptownie wepchnęła go całego w moje gardło, ostro i szybko. Potem znów wycofała powoli, żeby z impetem wbić się ponownie.
Za każdym razem gdy to robiła, dławiłam się głośno. Miałam przeczucie, że ten dźwięk ją podniecał. Kiedy wydawałam się dusiłam, jej kutas pulsował w moim gardle, a z ust wydobywało się prawie niesłyszalne “mmm”
Zaczęła poruszać się nawet w tył szybciej, wkrótce szybko posuwając mnie w gardło. Czułam jak głowa wbija mi się w ścianę z każdym jej pchnięciem. Obserwowałam jak wielki, zielony chuj zajmuje prawie cały mój widok, pompując w tę i z powrotem, a wielkie jądra bujały się pod nim, uderzając mnie w podbródek.
Spojrzałam na nią, widząc jak jej obfite piersi podskakują w rytm jej ruchów, uderzając o jej skórę. A nad nimi, widziałam jej twarz, szczerzącą się. Patrzenie na kogoś w takiej pozycji musiało dawać jej potężne poczucie władzy. Mnie zaś, patrzenie w górę utwierdzało w byciu małą pchełką, będącą w pełni zdominowaną.
Gdy zbliżała się do orgazmu, przestała wpychać go całego, zamiast tego wsuwała tylko w połowie, ale z o wiele większą szybkością. Patrzyłam na jej twarz kiedy zamknęła oczy, głośno jęknęła odchylając głowę do góry.
Spojrzałam na jej kutasa, który mocno pulsował w moich ustach. Z tej pozycji dokładnie widziałam jak powiększa się i wypluwa z siebie porcję spermy, która zaraz poczułam w ustach. Wypełniła moje usta, gdy Bologal wepchnęła go głęboko, trzymając go tak i wpompowując kolejne fale spermy wprost do mojego żołądka. Nie mogąc sobie poradzić ze spermą którą i tak miałam w ustach, starałam się łapać powietrze. Skończyło się to jednak tym, że sperma poszła mi nosem, a ja zaczęłam się wiercić. Jednak nie miałam szansy na wyrwanie się z żelaznego uścisku Bologal.
Czekałam z nosem w jej twardym brzuchu, aż skończy się spuszczać, spijając dużymi łykami jej spermę.
Bologal wyciągnęła swojego prężnego kutasa i uderzyła mnie nim w twarz, gdy połykałam resztki jej soków. Po tym, założyła swoją przepaskę i znów usiadła przy stole.
Siedziałam w miejscu, uczucie penetrującego moje usta kutasa Bologal wciąż było świeże. Nie chciałam wstawać. Niejako bałam się, że pokazując, że nadal tu jestem mogłabym znów ją nakręcić.
Skończyła ważyć srebrne bryłki i odłożyła ostatnią na swoje miejsce. Nie miałam pojęcia jakiego systemu w ich układaniu i ważeniu używała, ale to przez to, że nie miałam okazji się temu przyjrzeć.
Bologal wstała i złapała za mój łańcuch, wyciągając mnie ze swojej jaskini skarbów.
Kiedy zamykała drzwi, przybiegł bandyta. A raczej bandytka.
-Szefowo, królewskie kundle są przed kopalnią. Znowu. Pytają o kogoś kto tutaj dowodzi – Wyrecytowała gdy zatrzymała się przed Bologal.
Ta zaś tylko zawarczała. – Czego znowu chcą tym razem? Nikogo tu dzisiaj nie powinno być!
-Nie powiedzieli, – Bandytka wzruszyła ramionami – Tylko skamleli, że to ważne. Mamy ich rzucić wilkom?
-Nie, to tylko pogorszy sprawę. Zajmę się tym. Przypilnuj moją niewolnicę dla mnie. Nie mogę jej tam zaprowadzić. Przecież niewolnictwo jest teraz zbrodnią i w ogóle.
Bandytka kiwnęła głową, biorąc do rąk łańcuch od Bologal.
Zostałyśmy sam na sam. Siedziałam przed nią, czując niesamowite poniżenie przez wzgląd na brak ubrań. Starałam się zasłonić trzymając nogi zaciśnięte, a piersi przesłoniłam dłonią.
Może obniżyły mi się przez pobyt tutaj standardy, ale wydawała mi się ładną kobietą. Jej blond włosy były co prawda brudne, ale długie. Miała zaplecionych kilka małych warkoczyków, reszta włosów opadała swobodnie na plecy. Częściowo opadały jej na oczy zasłaniając brązowe oczy i wypalone znamię na lewym policzku.
Kawałki ubrania które na sobie miała zakrywały niewiele, jedynie piersi i biodra. Na nogach miała futrzane buty. Miała zgrabne ciało, smukły brzuch, spore piersi i krągłe biodra, do pary z masywnymi udami.
Okrążyła mnie kilkukrotnie jakby mnie oceniała.
-Więc, to ty jesteś nową zabaweczką szefowej? – Zapytała z okrutnym uśmiechem. Wciąż spoglądała mi na krocze, które usilnie przed nią chowałam.
-Minął już jakiś czas odkąd kogoś miała. Pewnie była mocno wyposzczona. Szkoda, że już do niej należysz. – Oblizała zalotnie wargi. -Nawet nie wiesz jakie masz szczęście, że możesz jej tak służyć.
-Szczęście? Nie przepadam za tym jakoś szczególnie. – Mówiąc to sama w to nie wierzyłam. Coraz bardziej i bardziej mi się to podobało, mimo, że zaprzeczałam przed sobą.
-Oj, jak mi przykro to słyszeć. Nie wiesz ile bym dała, żeby znów być na twoim miejscu.
-Znów? – Zrozumiałam, że to dobry czas żeby zdobyć kilka informacji.
Dziewczyna pochyliła się i odsuwając włosy na bok, odkryła znamię.
-Widzisz to? Bologal oznaczyła mnie jako swoją własność. Służyłam jej moim ciałem, a ona zaspokajała moje żądze. Uwielbiałam gdy posuwała mnie w dupę, gdy ruchała moje usta. Na samą myśl o jej kutasie była podniecona.
-Nie rozumiem jak możesz o tym tak myśleć. – Starałam się sobie obrzydzić to wszystko. Nic z tego nie wyszło. Gdy ona opowiadała o tym co robiły razem, mnie również to podniecało.
-Obciągałam jej godzinami. Jej sperma była moim napojem. Zaznałaś łaski lizania jej tyłka?
-Marna ta łaska. – Opowiedziałam nieco zmartwiona. Rozkręciła się i nie mogłam jej zadać pytań które nurtowały mnie od długiego czasu.
-Ja uwielbiałam ją tam lizać wiesz? -Kontynuowała. -Prawie jak lizanie końskiego zadu. Jest wspaniała.
Z tunelu słychać było złowrogie pomruki i szybki krok. Wkrótce pojawiła się w nim Bologal. Była wściekła.
-Zamknąć kopalnie!? – Krzyczała – Te małe upierdliwe…aaah!
-Co się stało? – Spytała bandytka.
-Byłam zbyt chciwa, zatrzymując całe srebro dla siebie. Ludzie króla myślą, że kopalnia jest bezużyteczna. Chcą ją opuścić i przenieść się w inne miejsce, wraz z więźniami.
-To by nas trochę udupiło, jakieś pomysły?
Bologal warknęła i zacisnęła pięści.
-Musimy zacząć oddawać im część wykopalisk. Tylko troszkę, żeby ich odwieść od planu zamknięcia kopalni. Jeśli przyjdą tutaj po więźniów, odkryją prawdę, a wtedy cały plan będzie na nic. Możesz odejść.
Bologal westchnęła i chwyciła za łańcuch, pociągając go, żebym wstała. Poszłyśmy wprost do jej komnaty. Tam zaraz po wejściu rozpięła łańcuch i rzuciła go na stół.
-Nachyl się i oprzyj ręce o ścianę, niewolnico. Pora żebyś mnie pocieszyła.
Złość w jej głosie sprawiła, że nawet nie myślałam o sprzeciwianiu się. Odwróciłam się i oparłam dłonie o lodowaty kamień.
Spojrzałam za siebie, Bologal zdjęła przepaskę i mocno złapała mnie w pasie swoimi silnymi dłońmi. Pocierała swoim kutasem między pośladkami, sprawiając, że zacisnęłam zęby w oczekiwaniu na to co nadejdzie.
Bawiąc się tak podniosła jedną rękę i uderzyła w pośladek. Wyrwał mi się z ust głośny i krótki krzyk.
-Mmm.. Od razu czuję się lepiej – wymamrotała.
Potem zniżyła kutasa i powoli acz pewnie wepchnęła go do środka. Jęczałam, czując jak moja dupa jest rozpychana przez twardego i grubego kutasa. W kilka minut posuwała mnie swoim tempem, obijając się jądrami o moje ciało.
-O tak, – Wyjęczała Bologal – Nigdy nie znudzi mi się ta twoja ciasna dupa!
Jej potężne ruchy sprawiały, że całe moje ciało dygotało, dociskając mnie z każdym pchnięciem do ściany.
Myślałam w tej chwili o słowach bandytki. O tym, jak ona rozkoszowała się tym co się z nią działo. Bologal nadal przyspieszała. Z oczu mimowolnie zaczęły płynąć mi łzy.
Bologal chwyciła mnie jedną ręką za głowę i przekręciła do siebie. Zbliżyła się i wsunęła do ust swój olbrzymi jęzor.
Zdziwiona tym zachowaniem otworzyłam szerzej oczy. Jej język wił się w moich ustach jak wąż. Jednocześnie czułam, że Bologal zbliża się do orgazmu, jej kutas znów pulsował w znany mi już sposób.
Cofnęła język, ja miałam twarz w jej ślinie, gdy poczułam gorąco uderzające wewnątrz mnie. Spuszczała się długo, za każdym wystrzałem dociskając swojego kutasa aż po nasadę.
Wyciągnęła go i puściła mnie. Opadłam na kolana, nie wierząc w to, że sama właśnie przed chwilą też doświadczyłam orgazmu.
-Tego było mi trzeba, chodź tutaj, niewolnico.
Bologal weszła na swoje łoże, klęcząc na nim. Wypięła się w moją stronę i rozkazała:
-Zajmij się moim oczkiem. Nie zapomnij masować moich jąder.
Zbliżyłam się na czterech. Klęcząc przed potężnym dupskiem Bologal przypomniały mi się słowa bandytki o końskim zadzie. W swoim życiu często się w nie wpatrywałam, jeżdżąc po świecie. Dwa tygodnie powożenia, wędrówek po gościńcach. I widok na koński zad.
Teraz gdy patrzyłam na nią, nie mogłam wyjść z podziwu, że ta wielka orcza dupa jest większa niż jakikolwiek koń którego widziałam.
Przysunęłam się i zaczęłam lizać jej otwór, dłońmi masując olbrzymie, spocone i mokre od spermy jądra. Wsunęłam język do środka, usta nawet rozchylone, nie zakrywały jej dziurki. Moje wargi wsunęły się do środka. Czułam, że podoba się to Bologal, bo jej oczko zaczęło się zaciskać.
Jej zapach wypełniał moje nozdrza, a głowa stawała się dziwnie lekka. Złapałam się nawet na cichym pojękiwaniu z przyjemności.
-Twoje usteczka w mojej dupie to wyjątkowa przyjemność. Sprawdzasz się idealnie. A na pewno lepiej niż ostatnio. Wyćwiczyłam cię w obciąganiu i braniu mojego kutasa w dupę, teraz pora na to, żeby wylizywała mi dokładnie dziurkę.
Bologal lekko się uniosła, postawiła nogi na podłodze i pchnęła mnie swoim ciężarem do tyłu. Upadłam na podłogę, cała zaśliniona i półprzytomna. Ona zaś usiadła mi na twarzy zakrywając ją całą i przyciskając swoim ciężarem. Ja rękoma sięgnęłam do jej znów twardego kutasa. Zaczęłam go masować.
Śmiech Bologal był ostatnią rzeczą którą słyszałam tego wieczoru.
C.D.NPodoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Mazoga Spodobało się widzę bardziej niż sądziłem.
-
Dorotka – Wakacje w Chorwacji czesc druga
Dzisiaj opiszę dalszy ciąg zdarzeń z naszego wyjazdu do Chorwacji.
Seks z Doroty z Robertem głównie na moich oczach trwał do końca naszego pobytu w Chorwacji. Na moje nieszczęście Dorotka nie chciała się zgodzić na mój z nią stosunek analny tak, że tylko Robert miał prawo do posiadania dupki mojej żonki. Jedynie, co mogłem to wylizywać spermę kochanka z jej kakaowego oczka.
Mieliśmy też zdarzenie z poznanymi na plaży Niemcami. Któregoś wieczoru spacerując miedzy pensjonatami w miejscowości, której odpoczywaliśmy natknęliśmy się na rodzinkę z plaży również poddającą się relaksowi spaceru. Mój wzrok przyciągnęła mama naszych znajomych. Bardzo seksownie ubrana w bluzeczkę z głębokim dekoltem ciasno opinającą spory biust z wyraźnie prześwitującymi ciemnymi brodawkami. Wspaniały był to widok pięknie falujących dużych piersi bez stanika. Niżej miała założone krótkie spodenki na zgrabnych stópkach klapeczki na bardzo wysokim obcasie. Nie mogłem oderwać wzroku od tej kobiety. Zresztą moje zauroczenie zauważyła żona Dorotka. Przywitaliśmy się z rodzinką i razem zaczęliśmy kontynuować spacer, który zakończył się w malowniczo położonej knajpce nad brzegiem morza. Usiedliśmy i sącząc piwko dogadywaliśmy się na migi z naszymi towarzyszami. Szybko okazało się, że młoda Niemka nie ma na sobie bielizny i zawiewający wiatr raz po raz podnosił jej spódniczkę ukazując ogoloną cipkę. Wyglądało, że celowo ustawiała się pod wiatr dodatkowo rozchylając nogi by zaprezentować swoje wdzięki. Cipkę miała w przeciwieństwie do figury dość apetyczną, wygoloną dokładnie z ciemnymi wargami sromowymi. Widać było po kropelkach wilgoci, że jest podniecona.
Robert zaprosił nas wszystkich do siebie na kolacje tzn. grillowane makrele, które wcześniej kupił od tubylca. Udaliśmy się wszyscy do jego apartamentu gdzie na tarasie był grill. Ja otworzyłem wino, którym poczęstowałem kobiety, a sam wraz pozostałymi panami raczyliśmy się piwem. Na samą kolację, gdy już ryby były gotowe zaprosiliśmy właścicieli pensjonatu, którzy z miłą chęcią dołączyli do na przynosząc butelkę rakiji. Okazało się, że znają niemiecki i pomogli nam w dogadaniu się z naszymi gośćmi. Niemcom bardzo spodobał się pensjonat, w którym mieszkaliśmy, dlatego po kolacji Dorota wraz z Robertem zaprowadzili starszą Niemkę by obejrzała nasz apartament. Chwilę po nich wyszedł jej zięć by do nich dołączyć. Ich nieobecność trwała dość długo, wobec czego podążyłem za nimi pozostawiając młodą Niemkę z Chorwatami. Po wyjściu na korytarz i klatkę schodową okazało się, że na półpiętrze stoi Niemiec i najnormalniej w świecie żywo zainteresowany tym, co się dzieje za oknem wali konia. Szybko podszedłem do niego wiedząc, że to jedyne miejsce, z którego widać nasz taras. Nie przestając masturbować się przesuną się w bok, aby zrobić mi miejsce przy oknie. Moim oczom ukazał się następujący widok. Wszyscy na tarasie byli nago Dorotka klęczała przed siedzącą Niemką ssąc jej palce u stóp a Robert posuwał moją żonę analnie. Musieli zobaczyć nas w oknie, bo i Niemka i Dorotka pomachali do nas. Nie powiem troszkę się wkurzyłem, szybko zbiegłem ze schodów i poleciałem korytarzem pod nasze drzwi. Niestety okazały się zamknięte, a moje pukanie nie dało żadnego odzewu. Wróciłem do okienka na półpiętrze gdzie grupka patrzących powiększyła się o młodą żonę Niemca i właścicielkę pensjonatu. Młoda trzymała w jednej ręce fiuta swojego męża i energicznie nim poruszała, a drugą pocierała swoją cipkę. Chorwatka w tym czasie wsadziła sobie rękę pod spódnicę pieszcząc swoją broszkę. Mój członek również nabrzmiał, co bardzo szybko zauważyła właścicielka pensjonatu i odwróciła się do mnie tyłem, podniosła sukienkę i zaczęła ocierać się tyłeczkiem o moje krocze. Nie zwracałem jednak specjalnie na to uwagi, ja chciałem być tam na tarasie z moją żoną i Robertem, a najchętniej chciałbym pieścić stópki Niemki. W miedzy czasie role na tarasie się odwróciły. Robert leżał na plecach nad jego głową klęczała Dorotka, której lizał dupcię i cipcię, a na jego członku jeździła Niemka. Dziewczyny pieściły sobie nawzajem piersi, przy czym Mamuśka miała olbrzymie wielkości głowy mojej żony jeden. Wyobraźcie sobie jak wyglądały podskakując w rytm ujeżdżania przez ich właścicielkę Roberta. Pozycje jeszcze kilkukrotnie się zmieniły w międzyczasie Dorotka, już po orgazmie uciekła do pokoju. Widząc to szybko pobiegłem do naszego apartamentu i zapukałem. Otworzyła mi naga żona i ciągnąc za rękę zaprowadziła mnie do łóżka gdzie położyła się na brzuszku i kazała wylizać sobie tyłeczek. Odbyt był bardzo czerwony i jeszcze nie do końca zamknięty po przebytych igraszkach. Z wielką ochotą zanurzałem w jej dziurce języczek. Szybko zrzuciłem ciuchy i spróbowałem wsadzić nabrzmiałego członka w jej odbyt. Niestety odepchnęła mnie i powiedziała tylko liż, bo to mi przynosi ulgę. Nie mając innego wyjścia wykonałem polecenie mojej pani. Pieściłem jej pupcię cały czas aż poczułem rękę na moim członku. To Niemka skończywszy zabawę z Robertem dołączyła do nas. Usiała za mną na łóżku i waliła mi konia przytulając ogromne piersi do moich pleców. Oderwałem się od mojej żonki spojrzałem najpierw na Niemkę potem na jej piersi i niżej na jej cipkę nogi i stópki, z których jedna była brudna od spermy Roberta. Tego widoku nie wytrzymałem i wytrysnąłem oblewając tyłek mojej żony ogromną ilością spermy. Podniosłem się z łóżka, co skrupulatnie wykorzystała Niemka przytulając twarz do ospermionego tyłka mojej żony. Ja też wykorzystałem okazję i dorwałem się do jej stópek. Najpierw pieściłem jedną następnie drugą tą ubrudzoną przez kochanka mojej żony jednocześnie się masturbując. Po niedługim czasie zlałem się jeszcze raz tym razem bezpośrednio na podłogę. Wstałem i dopiero teraz zauważyłem przyglądającego się nam Roberta, Który siedział w fotelu i pieścił też swojego fiuta.
Po wszystkim Dorotka poszła pod prysznic, Niemka i Robert wyszli z pokoju a ja spokojnie zasnąłem w łóżku.
To w zasadzie najbardziej pikantne wydarzenie z tego wypadu do Chorwacji. Więcej w tym pensjonacie nie byliśmy jak również nie spotkaliśmy się z tymi Niemcami pomimo wymiany maili i chyba jednej próbie kontaktu.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
feetek -
Ta jedyna
Wychowywałem się w rodzinie o mocno tradycyjnych zasadach. Zawsze marzyłem o wielkiej, romantycznej miłości i chciałem, żeby każda moja dziewczyna była “tą jedyną”. Kiedy zacząłem się z nimi spotykać w liceum, wielokrotnie przeżywałem zawód, ponieważ trafiałem na dziewczyny, które nie myślały o poważnym związku. Nie miałem nigdy okazji uprawiać seksu, więc jak każdy nastolatek onanizowałem się oglądając porno. Były to czasy, gdy Internet nie był jeszcze dostępny, więc towarzyszyły mi emocje przy kupowaniu świerszczyków w kiosku za szkołą. Z czasem koledzy i koleżanki z mojego otoczenia zaczynali współżyć, więc gniotła mnie presja wynikająca z faktu, że jestem jeszcze prawiczkiem. Z czasem przerodziła się w strach przed seksem i powodowała stres ilekroć byłem blisko z dziewczyną. Wtedy poznałem Asię. Była niewysoką, szczupłą blondynką o ładnych, długich włosach z grzywką. Nosiła okulary, ubierała się na sportowo. Miała śliczne, ciemnoszare oczy, ciemne, ładne brwi. Podobały mi się jej spokojne i sympatyczne rysy. Była inteligentna, lubiliśmy tę samą muzykę i filmy, czytaliśmy te same książki. Podobnie jak ja, nie przepadała za alkoholem i nie paliła papierosów, nie lubiła dyskotek. Miała fajnych znajomych, z którymi też się polubiłem i po kilku spotkaniach w grupie, a później na pizzy zaczęliśmy się spotykać. Ja oczywiście swoim zwyczajem – niemal od razu zakochałem się po uszy. Była jednak jedna rzecz, która nie dawała mi spokoju. Mieliśmy wtedy po 19 lat i byliśmy w klasie maturalnej. Mianowicie – wiedziałem, że byłem drugim chłopakiem Asi. Ten pierwszy był jej wielką miłością. Miała nadzieje na stały związek, ale chłopak okazał się nieodpowiedzialnym gówniarzem. Niestety, zdążyła się mu oddać, myśląc, że to go przy niej zatrzyma. Nie chciałem drążyć tego tematu, nie znałem tego faceta, ale podobno był od nas o kilka lat starszy i miał przed nią kilka dziewczyn. Rozmawialiśmy o tym w zasadzie tylko raz, ale pamiętam, że nasze spotkanie od razu zrobiło się trochę nieprzyjemne. Ona to wyczuła i zapewniała mnie, że to już zamknięty rozdział i że nie muszę się o nic martwić. Wtedy jej wyznałem, że jeszcze nigdy nie spałem z żadną dziewczyną. Zareagowała idealnie – powiedziała, że rozumie i że właśnie teraz wie, że chce ze mną być. Że ma takie samo podejście i tak została wychowana, ale wtedy była młodsza i nie wiedziała jeszcze że robi duży błąd, którego teraz bardzo żałuje. Mimo to, po powrocie do domu w mojej głowie zaczęły się rodzić obrazy, gdzie widziałem Asię w objęciach jakiegoś przystojniaka. Bolał mnie brzuch i czułem się z tym źle. Mimo to wiedziałem, że nie muszę się o nic martwić. Zebrałem się w sobie i postanowiłem być mocniejszy od swoich stresów. Jednak, gdy nazajutrz zobaczyłem się z Asią, obrazy wróciły. Jedliśmy lody, a ja patrząc na nią wyobrażałem sobie, że jakiś gość ją dotyka w wulgarny sposób, że ona robi z nim rzeczy, które znałem z filmów porno. Wtedy Asia zaproponowała, żebyśmy poszli do niej do domu, bo rodziców dziś nie ma. Poczułem jak moje ręce i nogi robią się wiotkie i zimne. Bałem się, że Asia będzie chciała pójść “o krok dalej” od tego, co robiliśmy do tej pory, czyli od pocałunków i przytulania. Nie myliłem się – od razu w przedpokoju zaczęła mnie całować i dotykać. Zakręciło mi się w głowie ale postanowiłem poddać się chwili. Byłem podniecony, ale i tak w żołądku czułem niepokój. Poszliśmy do dużego pokoju i zaczęliśmy się całować i pieścić na sofie. Asia zdjęła bluzę i biustonosz. Zobaczyłem jej ładne, niezbyt duże piersi. Nie chciałem, żeby mnie prowadziła. Chciałem się wykazać inicjatywą, więc przywołałem obrazy z filmów, które oglądałem. Zacząłem delikatnie ugniatać jej piersi i drażnić palcem sutki. Przełożyła kolano przez moją nogę i zaczęła dotykać nieśmiało mojego krocza. Miałem wzwód, ona to wyczuła i dotknęła paska od moich spodni. Wtedy mnie zmroziło. Odsunąłem jej rękę i przerwałem zabawę. Powiedziałem, że nie mogę. Ale one objęła mnie i przytuliła. Powiedziała, że rozumie i że nie musimy, jeśli nie czuję się gotowy. Że zaczeka. Poczułem wtedy, jak bardzo ją kocham. Zbliżała się nasza studniówka. Ciekawiło mnie, jak Asia będzie tej nocy wyglądała. Przyszedłem po nią do jej domu i czekałem w korytarzu. Gdy wyszła z pokoju, byłem po prostu oczarowany. Nigdy nie widziałem jej w tak eleganckiej odsłonie – Miała na sobie granatową, rozkloszowaną sukienkę, końcącą się przed kolanem, bez ramiączek. Sukienka ładnie eksponowała jej dekolt i biust – wszystko idealnie wyważone, zmysłowe – ale nie wulgarne i prowokacyjne. Lekko skręcone włosy opadały swobodnie na jej nagie ramiona. We włosach miała kwiat, a w ręce trzymała srebrne szpilki. Jednak na czas podróży do szkoły założyła czarne, zamszowe kozaki do kolan. Całości dopełniał subtelny makijaż w odcieniach błekitu i delikatnego brokatu. Pięknie pachniała. Gdy mnie pocałowała miękkimi wargami, od razu poczułem podniecenie. Założyła płaszczyk i wzięła mnie pod rękę. Podczas drogi ostre, zimowe powietrze mieszało się z zapachem jej perfum. A ja byłem dumny jak paw. Wiedziałem, że każdy przechodzień na nas patrzy. Gdy dotarliśmy do szkoły, Asia zdjęła kozaki i założyła szpilki. Wyglądała jeszcze bardziej seksownie. Przywitaliśmy się z przyjaciółmi i zaczęła się impreza. Ja swoim zwyczajem nie piłem, ale bawiłem się dobrze. Podczas tańca z Asią czułem do niej wielką miłość i pociąg. Jednak przy którymś z wolnych tańców poczułem od niej alkohol. Ufałem jej i nie miałem w zwyczaju jej pilnować, ale było mi trochę przykro. Zwróciłem jej na to uwagę, ale odpowiedziała, że tylko z koleżankami wypiła kieliszek, żeby nie wyjść na sztywniarę. Gdy wchodziliśmy na piętro do naszej sali i szedłem za nią po schodach, zauważyłem, że na nogach miała pończochy, które lekko wyglądały spod krawędzi sukienki. Były to czasy, kiedy moda nie była tak prowokacyjna jak dziś, więc trochę mnie to zszokowało. Dotknąłem jej nóg mimowolnie. Odwróciła się i pocałowała mnie głęboko po czym pociągnęła mnie za rękę i zeszliśmy z powrotem na dół, do szatni. Zaczęliśmy się szaleńczo całować, wsnunąłem rękę pod sukienkę i zacząłem dotykać jej ud, skubać koronkę pończoch i przypadkiem dotknąłem jej majtek. Zauważyłem, że jest tam mokra. Zacząłem dotykać jej krocza i masować. Asia ciężko oddychała i po kilkunastu sekundach bardzo mocno zacisnęła uda i ścisnęła rękami moją głowę, piszcząc przy tym cichutko. Powiedziała mi, że właśnie miała orgazm. Byłem z siebie bardzo dumny i zaskoczony, że nie wymagało to specjalnego wysiłku. Powiedziała, że jeśli chcę, to możemy iść do niej, bo rodzice poszli do jakiejś ciotki i wrócą późno, a że mieszkała blisko szkoły, to później moglibyśmy wrócić na imprezę. Zgodziłem się a Asia odnalazła swoje ciuchy w szatni i zmieniła znowu buty na kozaki. Bardzo podobał mi się widok, jak je zakłada i zacząłem masować się po kroczu. Asia wtedy podeszła i rozpięła szybko moje spodnie. Mój penis był twardy, a ona delikatnie go chwyciła i zaczęła masować. Niestety, byłem tak podniecony, że po kilku sekundach miałem wytrysk. Asia wyczuła to i odsunęła się, a moje nasienie wylądowało na czyjejś kurtce. Od razu zrobiłem się miękki i poczułem wstyd, ale ona całkiem poważnie odparła, że pozbyłem się balastu, a teraz będę mógł zdecydowanie dłużej. Wtedy dobiegły do nas śmiechy. Spomiędzy kurtek wyszło dwóch facetów, na oko starszych od nas o jakieś 3 lata. Jeden z nich trzymał w ręku aparat. Zaczęli komentować i śmiać się ze mnie. Powiedzieli, że mają dobry materiał do pokazywania kumplom. Asia zaczęła na nich krzyczeć, ale jeden z nich kazał się jej zamknąć, bo ona też jest na zdjęciach…i że widzą jaka jest napalona, więc niech nie gra takiej lojalnej. Ruszyłem w ich kierunku, ale błyskawicznie powalili mnie na ziemię. Nad nami była sala gimnastyczna i wszystko zagłuszała muzyka. Jeden z nich usiadł na mnie, a drugi zamknął drzwi. Aśka zapytała czego chcą, na co jeden z nich powiedział, że jak zrobi laskę, to może wyrzucą kliszę. Asia powiedziała, że jutro będzie o tym wiedziała policja, ten co na mnie siedział odparł, że zanim policja się dowie, fotki będą rozwieszone po mieście i szkole. Ten co stał obok niej rozpiął rozporek i wydobył ze spodni swojego kutasa. Zaczął go masować i mówić do Asi, że to tylko laseczka, że jej się spodoba i że nie potrwa to długo. Jednak to co mnie naprawdę przeraziło, to to, że Asia wyraźnie się nad tym zastanawiała. Spoglądała na rosnącego w dłoni tego gościa fiuta i mimowolnie oblizała wargi. On wziął to za przyzwolenie i przyciągnął ją do siebie. Zagotowałem się i zacząłem wierzgać, na co ten, co na mnie siedział, boleśnie uderzył mnie dwa razy w nerki i raz w głowę, po czym pstryknął zdjęcie Asi i tamtemu. Po kolejnym ciosie w głowę – straciłem przytomność. Gdy się ocknąłem, okazało się, że jestem czymś skrępowany. Leżałem za kontuarem do wydawania kurtek i słyszałem zza niego męskie odgłosy sapania. Jak gąsienica przesunąłem się tak, że moja głowa wyjrzała poza kontuar. To co zobaczyłem było szokujące i przerażająco bolesne. Na krześle siedziała ubrana Asia, a po jej bokach stało tych dwóch facetów ze spuszczonymi spodniami i majtkami. Asia masowała rękami ich spore kutasy. Z jednej strony poczułem obrzydzenie do niej, ale z drugiej byłem zadowolony, że nie jest nago i że do niczego więcej nie doszło. Nie wiedziałem jednak ile czasu byłem nieprzytomny. Jednak coś we mnie zabraniało mi pokazywania im się na oczy. W tym czasie faceci zaczęli przysuwać swoje fiuty bliżej Asi. Ona wtedy powiedziała, że zgadza się, ale pojedyńczo. Wtedy jeden z nich odsunął się i chwycił znowu do ręki aparat, a Asia odwróciła się na krześle przodem do tego drugiego. Chwyciła jego kutasa już oburącz i zaczęła szybko i mocno walić mu konia. On jednak roześmiał sie i powiedział, żeby nie sądziła, że w ten sposób cokolwiek przyśpieszy. W tym czasie ten drugi cyknął kolejne zdjęcie. Aśka zaczęła w tym czasie masować jądra tego pierwszego, a kciukiem drugiej ręki masować główkę kutasa. Facet sapał, ale kontrolował sytuację. Wyjął penisa z jej dłoni i szybko przysunął się do jej głowy. Kilka razy uderzył ją fiutem po policzku i przyłożył żołądź do jej różowych ust. Odsunęła głowę, ale gość był stanowczy. Chwycił ją za włosy, ustawił jej twarz naprzeciw kutasa i wsunął go w jej usta. Ten drugi zrobił kolejne zdjęcie. Asia uznała, że opór tylko bardziej go pobudza. Zaczęła ssać dość okazałą żołądź. Widziałem jak jej język co kilka sekund wysuwa się z jej ust i liże spód kutasa. Facet powiedział do kolegi: “Tomek, ona jest zajebista!”. Tomek zaśmiał się i cyknął zdjęcie, po czym zaczął się powoli masturbować patrząc na tę scenę. Mój fiut zaczął twardnieć, a cała sytuacja zaczęła mnie podniecać. Przysunąłem biodra bliżej nogi kontuaru i zacząłem ocierać się o nią kutasem. W tym czasie Asia już całkiem zaangażowała się w obrabianie pały tego gościa. Coraz szybciej ruszała głową i dotykała dłońmi ud i dupy tamtego faceta. W pewnym momencie jednak wysunęła fiuta z ust i cała zaczerwieniona łapała powietrze. W tym czasie facet podniósł ją z krzesła, przysunął do siebie i namiętnie zaczęli się całować i lizać. Ona nadal masowała mu fiuta, a on podwinął jej sukienkę. Naszym oczom ukazały się kształtne uda Asi w pończoszkach. On wtedy całkowicie ściągnął spodnie, podwinął sukienkę Asi i odwrócił ją tyłem do siebie. Następnie uklęknął za nią i od tyłu wsunął chuja pomiędzy jej łydki w czarnych kozakach. Posuwał jej nogi w ten sposób, jednocześnie całując jej pupę. W pewnym momencie odchylił jej majtki i wwiercił się językiem pomiędzy pośladki. Asia westchnęła głęboko, pochyliła się do przodu i opierając się o krzesło wypięła do niego tyłek. Gość wyjął kutasa spomiędzy jej łydek, wstał i zaczął ocierać się nim o jej pupę. Najpierw klepał kutasem o pośladki, potem zsunął jej majtki i zaczął przesuwać kutasem pomiędzy pośladkiami. Asia zaczęła się sama kusząco poruszać wzmagając jego stymulację. Tomek w tym czasie zrobił kolejne zdjęcia i walił konia. Nagle ten drugi lekko ugiął nogi i zobaczyłem jak jego kutas powoli znika między nogami Asi. Widziałem to z boku, więc nie byłem pewien czy w nią wchodził, czy tylko wsuwał go pomiędzy uda, ale już po chwili nie miałem wątpliwości. Asia naprężyła ciało, cicho jęknęła i zamknęła oczy, po czym zaczęła powoli kręcić biodrami, a facet zaczął poruszać się. Na podłogę spadło kilka kropel jakiejś cieczy. Myślałem, że to koniec i gość doszedł, ale okazało się, że to nie była sperma…niestety. Nabrali tempa. Aśka wyprostowała się trochę, przesunęła kilka kroków do przodu i oparła się o ścianę. Gość rżnął ją coraz szybciej. Następnie zsunął jej sukienkę z piersi i chwycił je od tyłu, mocno miętosząc. To przeważyło, Aśka zaczęła piszczeć a facet sapać coraz głośniej. Przycisnął całe jej ciało do ściany i pieprzył ją jak maszyna, a ona zaczęła podskakiwać jak zabawka. Z jej włosów spadł kwiatek, a fryzura zaczęła się psuć. Była cała zarumieniona, miała zamknięte oczy i zaczęła lizać ścianę. Tomek zrobił kolejne 3 zdjęcia, a ja coraz szybciej ocierałem się fiutem o kontuar. Nagle Asia zaczęła szczytować, krzycząc przy tym głośno. Jej kochanek również dochodził, jednak w tym momencie stało się coś dziwnego – Tomek odłożył aparat i podszedł do nich. “Adam! Moja kolej, już nie wytrzymam!”, “Spierdalaj, jeszcze minutka i wchodzisz!”, “Sam spierdalaj! Teraz ja chcę!”. Odepchnął Adama i zaczął przykładać chuja do wypiętego tyłka Asi. Ona jednak odwróciła się i wtedy zobaczyłem jej twarz – była inną dziewczyną niż ta, którą kochałem. Wyglądała jak rozpalona suka – miała zmierzwione włosy, lekko zaparowane okulary, czerwone policzki, zaczerwienione usta i nieprzytomne oczy. Zarzuciła ręce na ramiona Adama i głęboko go pocałowała liżąc zapamiętale, następnie takim samym pocałunkiem obdarowała Tomka. Zdjęła z siebie całą sukienkę i została z samych pończochach i kozaczkach. Powiedziała, że wystarczy dla każdego. Oni zapytali ją “A dla Twojego chłopca?”, Ona: “Że zanim on by się nią zajął, to zdążyłaby Polskę obejść na nogach”. Zabolało mnie to i wiedziałem już, że nie będę z nią. Jednak miało to taką zaletę, że całą scenę zacząłem oglądać mniej emocjonalnie, a bardziej jak pornusa. Asia w tym czasie na nowo zaczęła masować oba kutasy naraz. Nagle podeszła do “mojego” kontuaru, usiadła na nim i rozchyliła nogi, więc nie widziałem za wiele. Widziałem natomiast, jak podchodzi do niej Tomek-fotograf. Po chwili lada zaczęła się ruszać i skrzypieć. Tomek sapał głośno, a Asia odchyliła głowę i plecy do tyłu, tak, że unosząc głowę do góry widziałem pół jej ciała poza krawędzią lady. Piszczała i jęczała, a Tomek pieprzył ją z drugiej strony kontuaru w pozycji klasycznej. Nagle odwróciła głowę i spojrzała mi prosto w oczy. Zobaczyłem w nich strach i zaskoczenie pomieszane jednak z ogromnym podnieceniem. Widziałem jej falujące włosy i przesuwający się tułów, a ona pojękując wpatrywała się we mnie. Spostrzegła, że mój fiut stoi, a ja ocieram się nim o nogę stołu. Wtedy zaczęła jeszcze bardziej namiętnie jęczeć i kręcić się cała potęgując wrażenia Tomka. Adam w tym czasie wziął aparat i cyknął fotkę. Asia wstała i chwyciła z wieszaka swój płaszcz. Rozłożyła go na podłodze tak, żebym mógł wszystko dobrze widzieć. Tomek położył się, a Asia usiadła na nim. Od razu zaczęła dziko galopować, a on ugniatał jej cycki. Adam, który stał z boku nie wytrzymał i podszedł do Asi waląc konia. Ona chwyciła jego kutasa i zaczęła przyciskać go do piersi, miętosić i dotykać nim swojej twarzy i włosów. W pewnym momencie jednak wzięła go do buzi. Zassała mocno i głęboko. Poruszana w górę i w dół pchnięciami Tomka pobudzała tkwiącego w jej ustach kutasa Adama. “No patrz! A mówiła, że pojedyńczo” wysapał Adam. Co chwila Asia zerkała w moją stronę. Adam wziął aparat i od góry zrobił kolejne zdjęcie. Tomek upomniał go, żeby oszczędzał film. Asia patrzyła namiętnie prosto w obiektyw i zapamiętale obciągała pałę Adama. Po chwili wstała i ułożyła się na wznak. Tym razem Adam wszedł w nią od przodu, a Tomek dał jej kutasa do buzi. Pojękiwała i mruczała przy tym namiętnie. Wyjęła fiuta z ust i zaczęła lizać jaja Tomka. Adam w tym czasie przyśpieszył ruchy. Tomek przesunął się do przodu tak, że jego jaja zwisały nad twarzą Aśki. Ona natomiast jedną ręką biła mu konia, a językiem lizała worek. Tomek przykuncnął, przesunął się jeszcze kawałek dalej i wsunął pałę pomiędzy piersi Asi. Zaczął ją tak posuwać przez chwilę, ale ponieważ niemal siedział na twarzy Aśki, było im niewygodnie. Wstał, obszedł ją z drugiej strony, ukucnął tyłem do rżnącego ją Adama i zaczął walić jej cycki od przodu. Asia wystawiła język i co chwila drażniła jego główkę. Chłopak nie wytrzymał długo. Szalę przelał moment, w którym Asia zacisnęła dłońmi mocno piersi na jego drągu i oblizała się lubieżnie. Ten widok był detonatorem. Z fiuta Tomka wystrzeliła struga spermy, która wylądowała długim paskiem na twarzy Asi, przecięta w pół drogi przez jej okulary. Kolejny strzał trafił centralnie w jej czoło i okulary, następne, trochę mniejsze opadły na jej szyję i trzymane w jej dłoniach piersi. Asia sama wzięła do ręki aparat i zrobiła zdjęcie (dziś zwane “selfie”) sama sobie z obspermioną twarzą. W tym momencie ja również się spuściłem. Ale wciąż byłem podkręcony. Adam jednak rżnął ją dalej. Tomek wyjął z marynarki chusteczkę i wytarł Asi twarz i swojego kutasa, po czym zapalił papierosa. Adam wstał, podniósł Asię z podłogi i odwrócił ją tyłem. Jedną jej nogę postawił na krześle, żeby mieć łatwiejszy dostęp do cipki, a sam ponownie wbił w nią swoją pałę. Już nie było zmysłowości, tylko dzikość. Pieprzył ją ostro jak maszyna. Jego jaja były skurczone tak, że prawie nie było ich widać i wiadomo było, że wcześniejszy, przerwany orgazm szuka ujścia z podwójną siłą. Jej ustawiona na krześle noga w kozaczku dodawała wyuzdania całej tej scenie. Aśka znowu zaczęła pokrzykiwać i głośno i szybko oddychać. Zbliżał się kolejny orgazm, który przeszywał ją całą. Adam już niewiele musiał robić – Aśka sama narzuciła dzikie tempo całej akcji. Chaotycznie rzucała ciałem, głową i wierciła tyłkiem na fiucie Adama, jęcząc głośno, a potem popłakując rozkosznie. Nagle Adam wyszedł z niej, posadził ją na krześle i poprosił Tomka, aby ten przytrzymał jej ręce od tyłu. Tomek zrobił to z łatwością, gdyż Asia była półprzytomna i nie protestowała. Adam wówczas przyłożył jej fiuta do warg i powolutku, miarowo zaczął przesuwać nim po jej ustach, nie pozwalając jednocześnie aby go brała do buzi. Jeździł żołędzią po jej wargach, zębach, policzkach, okularach bardzo powoli. Jego jaja praktycznie zniknęły. Nagle gwałtownie chwycił kutasa w garść, poruszył nim szybko kilka razy i zacisnął mocno dłoń. Tomek chwycił aparat i zaczął cykać zdjęcia. Aśka oblizała wargi i w tym momencie, zebrana pod ogromnym ciśnieniem sperma eksplodowała na jej twarz. To było szokujące i nie widziałem czegoś takiego nigdy. Kolejne białe i gęste strugi opadały na jej głowę, czoło, nos, wargi. Adam cofnął się nieco i posłał kolejne strzały na piersi Asi. Glutowata sperma kapała jej z grzywki na oprawki, z oprawek na policzki i spływała ciągnącymi się kroplami na piersi. Adam wytarł kapiącego resztkami spermy kutasa w jej włosy i “poczochrał” ją przyjacielsko. “No i co? Nie bolało? Powiedz swojemu chłoptasiowi, że nie musi się martwić, zostawię mu coś na pamiątkę” Mówiąc to, przewinął kliszę w aparacie i wyjął ją z niego. Kasetkę zostawił na kontuarze. Asia ukradkiem zerknęła na mnie i zdjęła okulary. Patrząc na mnie zlizała z nich spermę Adama. Panowie poczęstowali ją papierosem (kolejny szok dla mnie), chwilę pogawędzili, chwaląc ją z talent i poszli. Aśka podbiegła do mnie i zaczęła mnie żarliwie przepraszać, ale widok resztek spermy na jej twarzy brzydził mnie. Poszliśmy do domu osobno. Kilka dni temu widziałem ją w galerii z mężem i dziećmi…zdjęcia mam do dziś i stanowią mój największy skarb w samotne wieczory. Moje ulubione to to, które zrobiła sama po wytrysku Tomka, to w którym liże ścianę z nieprzytomnymi oczami oraz w trakcie spermowej kąpieli zafundowanej przez Adama. Mógłbym je udostępnić, ale wiem, że ktoś znajomy może to zobaczyć, a nie chcę niszczyć jej rodziny.
Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!
Andrzej Gdziebądź