Blog

  • Nie ma jak siostra

    To była wyjątkowo mroźna zima. Z dreszczem przypominam sobie te ostre mrozy o poranku, nim jeszcze zaczynało świtać, a ja zaspany, trzęsąc się z zimna, wlokłem się po ciemku na przystanek, by dotrzeć na uczelnię. Pamiętam też powroty, kiedy zziębnięty i przemoczony czekałem w nieskończoność na autobus powrotny, który przez niesprzyjającą pogodę nigdy nie trzymał się rozkładu. Śnieg, mróz oraz ogrom nauki na studiach, bardzo dawały mi się wtedy we znaki i obrzydzały mi życie, jednak mimo wszystko zimę tamtą wspominam z sentymentem i tęsknotą.

    Moja młodsza siostra Asia również nie znosiła tej pogody. Po powrocie ze szkoły zawsze przeklinała zaspy śniegu, przez które idąc musiała się przedzierać. Zdejmowała wtedy przemoczone spodnie i rozwieszała je na kaloryferze, zostając od pasa w dół w samych rajstopach i majtkach. Chodziła tak potem po domu, a ja po kilkunastu dniach oglądania jej mimochodem w takim odzieniu, zdałem sobie sprawę, że znam już chyba wszystkie jej majtki. Pewnego dnia podczas zajęć na uczelni przyłapałem się na rozmyślaniu, które z nich dziś będzie miała na sobie. Coraz częściej czekałem tylko na to, aż w domu będę mógł popatrzeć sobie na Asię. Próbowałem wypierać myśl, że podnieca mnie własna siostra, aż do dnia, kiedy miała na sobie cienkie cieliste rajstopy, a pod nimi białe koronkowe majtki, i jak zwykle paradowała tak po mieszkaniu bez żadnego skrępowania. Nie mogłem wtedy oderwać oczu od jej nóg i pupy, a kiedy wieczorem onanizowałem się w kiblu, przed oczami miałem właśnie ten jej tyłek i nogi. Wtedy pierwszy raz zwaliłem pod swoją siostrę. Było to w dziwny sposób ekscytujące i tak przyjemne, że mimo późniejszych wyrzutów sumienia, od tamtej pory zaczęła ona regularnie gościć w moich masturbacyjnych fantazjach. Niebawem doszło do tego, że kiedy tylko widziałem ją bez spodni, od razu robiło mi się sztywno w gaciach i musiałem lecieć sobie ulżyć, a że zazwyczaj chodziła tak przez całe popołudnia, często onanizowałem się po kilka razy dziennie. Marzyłem o tym, by móc pogładzić ją po udach, by ścisnąć za pośladki, by wsunąć jej ręce pod koszulkę i pomacać te drobne piersi…

    Asia była naprawdę seksowną dziewczyną. Miała śliczną twarzyczkę, duże niebieskie oczy, szerokie usta, długie blond włosy, często przyozdobione ładnymi loczkami. Nieco wyższa i szczuplejsza od innych szesnastolatek. Ja, mimo iż miałem wtedy już dwadzieścia lat, wciąż pozostawałem prawiczkiem. Wiecznie napalonym, onanizującym się chłopakiem, który nigdy jeszcze nie zaznał fizycznego kontaktu z kobietą, chodź bardzo tego chciał i wciąż o tym myślał. Doszedłem więc do wniosku, że nie ma nic dziwnego w fakcie, iż podnieca mnie własna siostra, skoro jest jedyną dziewczyną, którą mogę oglądać na wpół nagą. Do tego doszła jeszcze jej piżamka z szerokim i luźnym dekoltem, pod którym, gdy się pochylała, można było ujrzeć pączkujące piersi prawie w całej okazałości, gdyż do snu nie nosiła stanika. Parę razy dostrzegłem w ten sposób śliczne, nieproporcjonalnie duże w porównaniu do małych cycuszków sutki. Żeby tak móc je ścisnąć, powykręcać, przyssać się do nich… Cóż, marzenia marzeniami, a póki co mogłem co najwyżej wyobrażać to sobie jadąc na ręcznym.

    Pamiętam, że jako dzieci wciąż kłóciliśmy się z siostrą. Gdy już dojrzeliśmy, byliśmy raczej zgodni, choć często szturchaliśmy się i przepychaliśmy. Nie były to jednak kłótnie na poważnie, zazwyczaj tylko niewinne przepychanki dla zabawy. Odkąd jednak zacząłem postrzegać Asię jako seksowną laskę, te “zabawy” stały się dla mnie czymś więcej, gdyż mogłem wtedy niby przez przypadek, nie budząc podejrzeń, to dotknąć tyłka siostry, to przejechać dłonią po jej udzie, to “niechcąco” zahaczyć o pierś… Tak więc prowokowałem takie bijatyki coraz częściej. Po większości z nich byłem tak podniecony, że od razu biegłem do kibla w wiadomym celu. Pewnego razu skończyło się to jednak inaczej…

    Tego dnia wracałem dość wcześnie z uczelni, brodząc po kostki w śniegu, który akurat sypał i pokrywał grubą warstwą ulice i chodniki. Ludzie nie zdążyli jeszcze odśnieżyć przed swoimi domami, śnieg przemoczył mi buty oraz nogawki spodni. Byłem zły, zmęczony i głodny, nie mogłem się już doczekać, aż dotrę do domu. Zamierzałem się najeść, po czym dla odprężenia sobie poczytać. Dostałem na święta ciekawą książkę – tak dobrą, że spodobała się nawet mojej siostrze, która na ogół niezbyt lubiła czytać. Pożyczała więc ją sobie ode mnie bez pytania, gdy nie było mnie w domu. Denerwowałem się wtedy na nią, bo nigdy potem nie mogłem znaleźć książki, a do tego zakładka zawsze była wtedy na innej stronie, niż ją zostawiłem.

    W końcu dotarłem do domu i zacząłem przygotowywać sobie obiad. Podczas, gdy ziemniaki się gotowały, zdjąłem przemoknięte spodnie i położyłem je na kaloryfer. Zostałem w samych kalesonach, obcisłych i uwydatniających moje umięśnienie. Następnie postanowiłem sobie poczytać, nie mogłem jednak znaleźć książki. “Kurwa, znowusz ją zabrała!” – pomyślałem sobie z wściekłością – “pewnie jeszcze wzięła ją ze sobą do szkoły!”. Nie wiedziałem, kiedy Aśka skończy lekcje, więc byłem tym bardziej wkurzony. “No to sobie poczytałem” – złościłem się. Po chwili jednak usłyszałem, że ktoś wchodzi do mieszkania. Wiedziałem, że to Aśka, bo rodzice wracali z pracy zawsze dużo później. Zdjęła kurtkę i weszła do kuchni.- O, już jesteś. Co robisz na obiad? – rzuciła na przywitanie, uśmiechając się.Już miałem ją opieprzyć, ale jak zwykle zaniemówiłem na jej widok. Miała na sobie krótką koszulkę odsłaniającą pępek i przemoczone, obcisłe dżinsy, jednak nie to zaparło mi dech w piersiach. Ten stan dopadł mnie na widok jej rozpinającej sobie rozporek. Serce zaczęło mi bić szybciej, czułem pulsującą w żyłach krew, która chyba przyśpieszyła tak, by napłynąć momentalnie do mego kutasa, gdyż za chwilę stanął na baczność. Zdałem sobie sprawę, że siostra za chwilę zdejmie przy mnie spodnie i znów będzie świeciła seksownym tyłkiem i nogami, dając ukojenie dla moich oczu i cierpienie dla wyrywającego się do niej kutasa. Zaniechałem więc awantury o książkę, żeby nie poszła sobie obrażona, odbierając mi ponętny widok. Odpowiedziałem za to na jej pytanie:- Ziemniaki i kiełbasa, ale robię tylko dla siebie, nie wiedziałem, że już wrócisz. Ale jak chcesz, to dorzucę też dla ciebie, dopiero zaczyna się gotować.- Nie, dzięki, nie lubię kiełbasy. Sama sobie coś zrobię.- Jak chcesz – odparłem, ukradkiem wciąż zerkając na jej nogi, z których właśnie zsuwały się spodnie.Stała bokiem do mnie i nie widziała, jak się jej przyglądam. Dżinsy opadły na podłogę, Asia zrobiła krok w bok, by z nich wyjść i pochyliła się, żeby je podnieść. Wypięła przy tym ponętny tyłeczek, przyprawiając mnie o zawrót głowy. Miała na nim dość kuse majteczki w panterkę – jedne z moich ulubionych. Przyciemnione były przez czarne, grube rajstopy. Zwykle nosiła cieńsze, jednak dziś było dość zimno, zapewne dlatego ubrała cieplejsze. Przyglądałem się jej udom, które po chwili napięły się i siostra się wyprostowała. Odwróciła się w moją stronę, więc musiałem spuścić wzrok, jednak kątem oka wciąż zerkałem, jak zmierza w moim kierunku.- Cała przemokłam. Cholerny śnieg! – powiedziała, zbliżając się do kaloryfera, który był za mną. – Kiedy w końcu będzie wiosna… – jęknęła.Minęła mnie i stanęła, rozwieszając spodnie obok moich. Znów się przy tym pochyliła, a ja oczywiście odwróciłem się, by popatrzyć na wypiętą pupę. Siedziałem, więc ten zjawiskowy tyłeczek znalazł się naprzeciw mej twarzy, oddalony o jakieś pół metra. Znów zakręciło mi się w głowie i kolejna porcja krwi napłynęła mi do kutasa. Stała tyłem, nie widziała mnie, więc przysunąłem do niej twarz, tak blisko, że prawie dotknąłem nosem tyłeczka. Położyłem sobie rękę na kroczu i pomasowałem się. Podnieciłem się niemożliwie, świerzbiło mnie, by złapać ją za dupę i pobawić się pośladkami, lecz jakoś się powstrzymałem. Nagle Asia odwróciła się, więc ja również szybko się od niej odsunąłem. Do tej pory nie wiem, czy zauważyła to wtedy. Zaczęła robić sobie coś do jedzenia, a ja siedziałem i obserwowałem, jak krząta się po kuchni.

    Zjadła i wyszła, mi w końcu zagotowały się ziemniaki, więc również spożyłem obiad i udałem się w stronę swojego pokoju. Pokój mojej siostry był po drodze do mojego, więc w głowie pojawiła mi się myśl, by zajść do niej i jeszcze chwilę sobie popatrzeć – zawsze to jeszcze większa podnieta przed masturbacją. Przypomniałem sobie o podwędzonej mi książce, więc miałem już pretekst, by wejść do jej pokoju. Bez pukania nacisnąłem klamkę i wkroczyłem ze złowrogą miną do pomieszczenia. Miałem szczęście, bo akurat trafiłem na moment, gdy Asia przebierała koszulkę i jedyną rzeczą, jaką miała na sobie od pasa w górę, był czarny stanik. Zabuzowało mi w jajach, jednak szybko się pozbierałem i podszedłem do niej, na nowo przybierając złowrogi wyraz twarzy.- Gdzie moja książka?! – spytałem ostro – znowusz mi ją podpierdzieliłaś!- A, no tak… – odpowiedziała znudzona. – Sorki. Myślałam, że wrócę szybciej niż ty i zdążę ci oddać, chciałam sobie poczytać w szkole, bo zawsze strasznie się nudzę na lekcjach…- Ja też chciałem sobie poczytać! – krzyknąłem i złapałem ją za rękę, ściskając mocno, by poczuła ból.Pisnęła i spróbowała się wyrwać, a ja kontynuowałem. – Nie możesz poczekać, aż ja przeczytam do końca, i wtedy ci ją pożyczę na tak długo, jak zechcesz?!- No mogę, sorki – wyjęczała i wykrzywiła się z bólu.- Nie będziesz już jej zabierać? – spytałem, wykręcając jej rękę do tyłu.Zrobiłem to delikatnie, uważając, by jej nie uszkodzić, ale w taki sposób, by stała tyłem do mnie. Przybliżyłem się do niej i otarłem się kroczem o jej pupę. Próbując wyrwać rękę z mego uścisku, pochyliła się, wypinając się i drażniąc tyłkiem mojego członka.- Będę ją brała, kiedy zechcę! – powiedziała ze złością.To był jej błąd. Udałem wściekłość i zmusiłem ją do zrobienia paru kroków w bok, tak, by znalazła się przed łóżkiem. Pchnąłem ją na nie, padła na pościel, leżała na brzuchu. klęknąłem na brzegu łóżka pomiędzy jej łydkami i położyłem rękę na jej plecach, by ją przytrzymać. Przycisnąłem Aśkę do łóżka, delektując się gładką skórą.- Ty mała łajzo – rzekłem, już mniej ostro, po czym dodałem prawie ze śmiechem: – Teraz ci pokażę.- Zostaw mnie! – krzyknęła piskliwie, po czym również się roześmiała, gdy zacząłem ją łaskotać.Piszczała i wierzgała nogami. Opuszkami palców, delikatnie łaskotałem jej biodra oraz pachy. Co chwilę “przypadkiem” zahaczałem o stanik, parę razy nawet mój palec wślizgiwał się pod jego pasek. Zaraz przestało mi to wystarczać, więc jedną dłonią dla zamarkowania moich niecnych zamiarów wciąż ją łaskotałem, a drugą gładziłem po plecach, delektując się ich dotykaniem. Jeździłem tak w górę i w dół, za każdym razem schodząc coraz niżej, przybliżając się niebezpiecznie do tyłeczka. Wiła się pode mną, śmiejąc się i jeszcze nic nie podejrzewając, a ja kciukiem już zawędrowałem do gumki od rajstop. Wśliznąłem się pod nią i koniec palca dotykał już panterkowych majteczek. Tak mnie to podrajcowało, że nie zapanowałem nad sobą – wsunąłem dłoń jeszcze głębiej pod rajstopy i złapałem siostrę za pośladek. Zapomniałem już o łaskotkach. Ścisnąłem jej pupę, a ona znieruchomiała. Trochę się zawstydziłem tego czynu, więc spytałem:- Ciekawe, czy masz na tyłku łaskotki?Przez chwilę nie odpowiadała, więc by to sprawdzić, zacząłem łaskotać jej pupę. Palcami czułem rowek pod materiałem majtek.- Chyba nie mam – parsknęła wesoło.Chwilę jeszcze pojeździłem palcami po majtkach, po czym wyjąłem rękę spod rajstop. Bałem się pozwalać sobie na zbyt wiele, jednak nie chciałem jeszcze kończyć naszej zabawy. Znów zabrałam się za smyranie jej po plecach, a ona znów zaczęła się chichrać i wierzgać.
    Po chwili udało jej się obrócić na plecy. Spróbowała się uwolnić, ale jej nie wyszło, a w wyniku szamotaniny pochyliłem się nisko, znalazłem się nad nią, jej piersi były oddalone zaledwie o parę centymetrów od mojej klaty. Spojrzałem na nie, zauważyła to. Jedną dłoń trzymałem na jej ramieniu, drugą na dekolcie. Trochę nas zmęczyły te wybryki, więc obydwoje mieliśmy przyśpieszone oddechy. – Aż się zgrzałem – wydyszałem i zacząłem zdejmować koszulkę.- Ja też – sapnęła Asia.- Przecież ty jesteś goła… – powiedziałem, patrząc się pożądliwie w jej stanik.Zrobiło się trochę nieswojo. Po chwili Aśka rzekła:- No, dobra, zostaw mnie już…- A jak z moją książką? – spytałem, odrywając wzrok od piersi.Chyba tak naprawdę wcale nie chciała, żebym ją zostawił, bo odpowiedziała zaczepnym tonem:- Będę ją czytać, kiedy zechcę!- Osz ty! – krzyknąłem wesoło i zacząłem ściskać jej ciało w różnych miejscach, niby po to, by sprawić jej ból, ale chyba obydwoje już znaliśmy moje niecne zamiary.Asia jednak nie protestowała, co dodawało mi śmiałości. Ściskałem coraz bardziej intymne miejsca, jednak wciąż bałem się zaatakować piersi. Moje macanki stawały się coraz delikatniejsze, wręcz pieszczotliwe. W końcu zdecydowałem się i położyłem dłonie na staniku. Lekko ścisnąłem cycki Asi, patrząc jej pytająco w oczy. W odpowiedzi złapała mnie za ręce i niepewnie je odepchnęła.- Dobra, starczy – powiedziała cicho.To jej niezdecydowanie mnie ośmieliło, znów położyłem dłonie na jej biuście i zacząłem się nim zabawiać. Miętosiłem piersi z coraz większym pożądaniem, a ona widząc, że się mnie nie pozbędzie, zaprzestała obrony. Leżała pode mną i patrzyła mi w twarz. Również spojrzałem jej w oczy. Była podekscytowana. Poczułem, że coś napiera na mojego członka. Uświadomiłem sobie, że to moja siostra uniosła krocze i przycisnęła je do mojego. Złapała mnie niepewnie za biodra i zaczęła gładzić mój nagi tors. Pieściliśmy się teraz nawzajem. Cały czas czułem poruszającą się w górę i w dół miednicę siostrzyczki, również zacząłem się tak poruszać, dociskając się jeszcze mocniej kroczem do niej. Oddech Asi robił się coraz cięższy i szybszy. Wsunęła dłonie w moje kalesony i jeździła nimi po moich pośladkach. Zsunąłem jej stanik, ukazały mi się małe piersi ze sterczącymi sutkami. W końcu mogłem się im przypatrzeć. Dotknąłem ich palcami wskazującymi. Cały czas unikając wzroku siostry, zacząłem je miętosić. Nie chciałem się patrzyć jej w oczy, było mi jakoś głupio. Położyłem się na niej i cycki rozgniotły się na mojej klacie. Twarz Asi znalazła się bardzo blisko mojej, coraz trudniej było mi unikać jej spojrzenia, więc sturlałem się z niej i obróciłem ją na bok, tyłem do mnie. Gdy przed chwilą ocieraliśmy się kroczami, kalesony zsunęły mi się lekko i teraz główka sterczącego kutasa wystawała z nich. Przylgnąłem nią do pupy siostry i zacząłem się o nią ocierać. Zgięła lekko nogi, bym mógł się mocniej przycisnąć do jej pośladków. Znad jej ramienia widziałem, jak powędrowała rączką między swoje nogi i zaczęła pocierać się po kroczu. Jej oddech przerodził się już w niekontrolowane sapanie. Dłońmi pieściłem jej brzuch, cycki, sterczące sutki oraz uda. Podniosłem jeszcze wyżej głowę, by zobaczyć jej twarz. Miała zmrużone oczy, widać było, że jest jej przyjemnie. Tego było dla mnie za wiele. Ścisnąłem mocno jej boki i wciąż ocierając się pałą o tyłeczek, wytrysnąłem. Sperma zalała rajtuzy oraz dolną część pleców Asi. Próbowała udawać, że tego nie czuje, ale widać było, że jest zaintrygowana. To był najlepszy orgazm, jaki przeżyłem w swoim dotychczasowym życiu.

    Gdy wyrzuciłem z siebie całe nasienie, przycisnąłem się jeszcze raz pałą do jej pupy i wydusiłem resztkę spermy. Ona wciąż pocierała się po kroczu, teraz już całkiem zamaszyście. Wytarłem dłonią owoc swojego podniecenia z jej pleców i rajtuz, ona w tym czasie chyba doszła. Siedząc koło niej patrzyłem z góry na jej twarzyczkę, po której przechodziły skurcze, wyginając usta grymasami zadowolenia. Ta rozkosz orgazmu malująca się na dziewczęcej twarzy, nigdy nie zapomnę tego widoku… Nim otworzyła oczy, wstałem i bez słowa wyszedłem z pokoju.
    Przez parę kolejnych dni nie rozmawialiśmy z siostrą o tym, co zaszło. Udawaliśmy, że nic się nie wydarzyło. W końcu jednak pożądanie wzięło górę i do podobnego ekscesu doszło ponownie. Tym razem to moja siostrzyczka była prowodyrem zaistniałej sytuacji. Przyszła do mojego pokoju pół naga, miała na sobie podobny zestaw bielizny co ostatnim razem – majteczki, rajstopki i stanik. Tyle, że tym razem rajtuzy były cienkie i cielistego koloru, a majtki białe, koronkowe. Była boso. Siedziałem akurat na kanapie, na jej widok od razu podskoczyło mi ciśnienie. W pokoju obok siedzieli rodzice i oglądali telewizję, a ona bezceremonialnie usiadła mi na kolanach. Zaczęła na nich podskakiwać, powtarzając “patataj, patataj”. Było to chyba odniesienie do naszej zabawy z dzieciństwa, kiedy to czasami siadała mi podobnie na kolanach i podskakiwała, udając, że jedzie na koniu. Tylko, że wtedy nie było w tym żadnego podtekstu… Teraz położyłem dłonie na jej kolanach i przejechałem nimi w górę, wzdłuż ud, aż znalazły się na kroczu. Ona wciąż na mnie skakała, drażniąc pupą mojego członka i powtarzając, coraz namiętniejszym tonem, swoje “patataj”. Docisnąłem jej tyłek do siebie i westchnąłem. Jeździłem rękami po udach, namiętnie pieszcząc ich wewnętrzną stronę. To chyba sprawiało siostrzyczce przyjemność, gdyż zaczęła coraz ciężej i szybciej oddychać. Również począłem poruszać miednicą w górę i w dół, dopasowując się do ruchów podskakującej Asi. Złapała moje dłonie i umieściła je na swojej cipce, dając mi do zrozumienia, bym pieścił ją przez rajstopy i majtki. Robiłem to, wciąż stymulując sobie kutasa jej tyłkiem. Nie trzeba było nam wiele, by dojść w takiej pozycji. Strumień nasienia wytrysnął mi w majtkach, sapałem ciężko w szyję siostry. Jedną ręką łechtając krocze Asi, drugą ścisnąłem ją za udo, tarmosząc rajtuzy. Ona też była już blisko. Czułem na dłoni wilgoć przesiąkającą z jej cipki przez materiał majtek i rajstop. Nagle poczułem, że jej rozgrzana szparka pulsuje. Wbiła paznokcie w kanapę i zastygła, wzdychając cichutko Po chwili wstała i wyszła, zostawiając mnie z ospermionymi gaciami.

    Od tamtego czasu takie ekscesy powtarzały się regularnie. Następnym razem to znów ja sprowokowałem podobną sytuację. Był poranek, rodziców nie było już w domu, my z siostrą siedzieliśmy w kuchni, ona przygotowywała śniadanie. Była w samych majtkach i bluzeczce od piżamy. Patrzyłem jak się krząta i byłem coraz bardziej podniecony, w końcu podszedłem do niej i stając za nią, złapałem ją za biodra. Od razu, jakby tylko na to czekała, odłożyła nóż na stół i poddała mi się. Przyciągnąłem ją do siebie i przywarłem do jej dupci. Chwilę ją popieściłem ocierając się, następnie położyłem siostrę na podłodze, plecami do góry, i podwinąłem jej bluzeczkę. Pieściłem plecki, lecz to mi nie wystarczało. Ściągnąłem z niej piżamkę. Po chwili macania opuściłem sobie spodnie, wypuszczając na wolność swojego nabrzmiałego ptaka. Siadłem okrakiem na plecach Asi i dotknąłem penisem do paska od stanika, po czym wsunąłem się nim pod ten pasek. Zacząłem poruszać biodrami, początkowo lekko, z czasem coraz szybciej. Siostra włożyła rękę pod siebie i masturbowała się. Ja, waląc ją między plecy a pasek od stanika, wkrótce doszedłem, chlapiąc jej spermą we włosy. Gdy Asia zadowalała się, oczyściłem jej włosy z nasienia i usiadłem z powrotem przy stole, czekając, aż zrobi mi śniadanie.

    Nasze igraszki stały się coraz częstsze, na początku robiliśmy to raz na kilka dni, później powtarzało się to prawie codziennie, czasami nawet po dwa razy jednego dnia. Czemu mielibyśmy sobie żałować, skoro obydwojgu nam sprawiało to radość? Naszą niepisaną zasadą było jednak to, że nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ani podczas zabaw, ani też potem. Byłoby to krępujące. Wciąż także nam było głupio patrzeć sobie w oczy podczas igraszek, więc nasze pozycje ograniczały się do takich, przy których ocierałem się o siostrę od tyłu. Pod tym względem byłem bardzo pomysłowy, wymyślałem przeróżne, może trochę dziwaczne, aczkolwiek podniecające pozycje. Oprócz ocierania się o tyłek i walenia ją pod pasek od stanika, moimi sposobami na rozkosz było także ruchanie jej między gorące uda, wkładanie kutasa do oczka w rajstopach i poruszanie nim pomiędzy udem a nylonem, ocieranie się o jej stopy lub też ładowanie fujary pod gumkę od rajstop albo od majtek. Możliwości jak widać było naprawdę mnóstwo. Przez długi czas robiliśmy to takimi metodami, w końcu jednak zapragnęliśmy czegoś więcej.
    Rodzice poszli na całą noc do znajomych, był wieczór, zostaliśmy z Asią sami w domu. Siedziałem u niej w pokoju i patrzyłem, jak się przebiera. Gdy została w samym staniku i majtkach, zaproponowałem, by może się już nie ubierała.- W sumie jest ciepło, mocno grzeją, nie muszę się ubierać. – odparła. – Ale pod warunkiem, że ty też się rozbierzesz, czemu tylko ja mam siedzieć goła?- Jasne.Rozebrałem się więc i zostałem w samych wybrzuszonych bokserkach. Udaliśmy się tak do dużego pokoju, mieliśmy oglądać telewizję. Włączyłem odbiornik i poszukałem jakiegoś filmu. Coś akurat leciało, więc zostawiłem. I tak to nie film był teraz dla mnie ważny, tylko ciałko siedzącej na kanapie siostry. Tymczasowo kanapa stała u nas pod kątem do telewizora i Asia musiała siedzieć bokiem. Po jakichś dziesięciu minutach spytałem:- Wygodnie ci na kanapie siedzieć? Tak bokiem? Nie lepiej byłoby w fotelu?- Przecież ty zająłeś fotel…- Możesz przyjść na kolanka – zaproponowałem, klepiąc się po udzie.- Hmm, w sumie może i byłoby wygodniej – wstała i podeszła do mnie, by umościć się na moich kolanach.Ponętny tyłeczek znalazł się na moim członku i aż westchnąłem. Położyłem ręce na jej udach i siedzieliśmy tak dobre pół godziny, ja co chwilę tylko gładziłem ją po nodze, a ona co jakiś czas zmieniała pozycję, drażniąc pupą mojego kutasa. Z czasem zaczęła się poruszać coraz częściej, doprowadzając mnie tym do obłędu. Zsunąłem po kryjomu bokserki i teraz tylko materiał jej majteczek oddzielał mojego fiuta od pupci siostry. Czułem nim rowek, nie mogłem wytrzymać z podniecenia i wsunąłem penisa pod majtki Asi. Teraz dotykał jej nagiego pośladka. Poruszałem chujem i przyciskałem do niego siostrę. Całowałem leciutko jej ramię i szyję. Zapach jej ciała pobudzał mnie jeszcze mocniej, byłem już u granic wytrzymałości, postanowiłem sobie ulżyć, spuszczając się jej pod majtki, lecz nim to zrobiłem okazało się, że tym razem ona ma inne plany. Gdy ocierała się o mnie tyłkiem, majtki zaczęły się jej zsuwać. Potem pomogła sobie rękami, musiałem wyjąć pałę z majteczek, by umożliwić ich zdjęcie. Wstała i zrzuciła je, wypinając się nagą pupką w moją stronę. Położyłem dłonie na miękkich, gorących pośladkach i zacząłem je ugniatać, po chwili również wstałem i przywarłem do niej kutasem, znalazł się pomiędzy pośladkami. Poruszyła się, już prawie doszedłem. Nagle odwróciła się w moją stronę i jej cipka przyległa do mojego członka. Nie widziałem jej, ale była bardzo przyjemna w dotyku, czułem penisem, że jest gładka i wygolona, widać siostra przygotowała ją wcześniej.- Braciszek… – rzekła cichutko, łapiąc mnie za rękę i kładąc ją na swojej ociekającej sokami muszelce.- Co? – Spytałem zdziwiony, gdyż do tej pory nigdy nie rozmawialiśmy podczas zabawiania się.- Wiesz co? Chciałabym to z tobą zrobić. Stracić z tobą dziewictwo. Nigdy jeszcze nie uprawiałam seksu, a wiem, że ty byś był delikatny i dobry dla mnie. Chcesz to ze mną zrobić? – Zaczerwieniła się lekko, speszona.Ja również byłem trochę zakłopotany, ale bez wahania odpowiedziałem:- Bardzo bym chciał, moja siostrzyczko – przybliżyłem swoje usta do jej.Pocałowaliśmy się lekko. Przejechałem dłonią wzdłuż jej szczelinki, a ona aż westchnęła, gdy zahaczyłem palcem o łechtaczkę. Złapała mnie za fiuta i przystawiła go do swojej norki.- Ale… Czekaj… – odsunąłem się od niej – tak bez zabezpieczenia? A jak zajdziesz? – spytałem.Nic nie odpowiedziała, widocznie też się tego bała. Widać było, że nie może się zdecydować, lecz po chwili pożądanie wzięło w niej górę. Pchnęła mnie na fotel, po czym weszła na niego i ukucnęła nad moim przyrodzeniem. Musnęła je cipką.- Nie zajdę, nie zajdę – mówiła, zaczynając się na mnie nieporadnie nadziewać.Ja jednak nie dałem się opanować chęci zerżnięcia jej tu i teraz – gdyby zaszła, byłoby nieciekawie. Nie mogłem przecież ryzykować, wiedziałem, że jej młoda, napalona cipeczka musi być bardzo płodna.- Nie – rzekłem stanowczo. – Bez kondoma tego nie zrobimy. Nie chcesz chyba zostać mamusią, w dodatku mamusią dziecka swojego brata.- No racja – odpowiedziała po chwili namysłu, lecz jej cipka wciąż nie odrywała się od mojego kutasa. Ocierała się nią o mnie, ale nie próbowała się już nadziać.- Jutro to zrobimy. Zaopatrzymy się i zrobimy to, obiecuję, ale teraz nie możemy ryzykować – sapałem do niej podniecony, chcąc się usprawiedliwić.Jej biust ocierał się o moją klatkę. Wygięła rękę za plecy, usłyszałem ciche pyknięcie klamerki, po czym stanik zaczął osuwać się w dół. Na wierzch wyskoczyły dwie różowe, malutkie ale piękne kuleczki, zwieńczone sterczącymi, dojrzewającymi brodawkami. Dotknęła mnie sutkami. Była teraz przede mną cała naga. Trzymałem ją za pośladki, wciąż ocieraliśmy się narządami. Soki podniecenia wydzielające się z jej cipki mieszały się z moim śluzem z kutasa.- A może jednak chcesz? – szepnęła podniecona, widać było, że wciąż ma przemożną chęć się na mnie nadziać.Tym razem może i bym uległ, ale nie zdążyła mnie przekonać. Ocieranie się o nią doprowadziło mnie do orgazmu. Fala spermy chlapnęła na cipkę i pępek Asi. Jęczałem, a ona widząc, jak jest mi dobrze, zwolniła ruchy, by dać mi jeszcze więcej rozkoszy.- No trudno, nie namówiłam cię – powiedziała, gdy zalewałem ją nasieniem.- Spokojnie, Asia, wynagrodzę ci to… – wyjęczałem.

    Kiedy skończyłem szczytować, zdjąłem z siebie siostrę i wstałem z fotela, by teraz to ją na nim usadzić. Gdy już siedziała – naga tak, jak została stworzona – uklęknąłem przed jej łonem i rozchyliłem jej nogi. Wreszcie miałem przed oczami tę cudowną, młodziutką muszelkę i mogłem się jej dokładnie przyjrzeć. Była jeszcze piękniejsza, niż w moich snach i marzeniach – nabrzmiała, mokra, różowa, oblana wciąż moją spermą. Przysunąłem do niej twarz i zahaczyłem nosem o łechtaczkę. Jęknęła. Polizałem ją nieśmiało. Trochę obrzydzała mnie własna sperma, ale chęć wylizania siostrzanej cipki była tak ogromna, że przytłumiła wszystkie opory. Asia wplątała palce w moje włosy i wiła się pode mną, a ja coraz namiętniej lizałem jej czułe miejsce. Nie trzeba było jej wiele, doszła w parę chwil. Przycisnęła sobie do krocza moją głowę i wypięła się cipką w moją stronę. Czułem językiem skurcze, które rozchodziły się od łona po całym jej ciele. Zarzuciła mi nogi na ramiona i oplotła udami moją szyję, wciąż się wijąc, wyginając i jęcząc. Po wszystkim opadła zadyszana na fotel i normowała powoli oddech, podczas gdy ja jeszcze oczyściłem ze spermy gorący pępuszek, po czym ucałowałem siostrę w policzek.- Dzięki, brat – wydyszała.- Spoko, przyjemność po mojej stronie – uśmiechnąłem się do niej.Odwzajemniła uśmiech i pocałowaliśmy się delikatnie w usta, po czym rozeszliśmy się spać – było już dość późno.

    Mimo, iż byłem zmęczony, nie mogłem zasnąć. Wydarzenia z dzisiejszego dnia zaprzątały moją głowę. Okazało się, że Asia też nie spała, gdyż niedługo odwiedziła mnie w pokoju. Weszła i włączyła światło. Gdy przyzwyczaiłem się do jasności, zauważyłem, że jest w swojej seksownej piżamce z luźnym dekoltem. Podeszła do łóżka i usiadła z brzegu.- Chciałam ci jeszcze raz podziękować za to, że tak dobrze się dziś mną zająłeś. Tak miło mi było, jak robiłeś mi dobrze językiem…- Chyba każdy brat dbałby o taką siostrę jak ty.- Wiesz, chciałabym ci się jakoś odwdzięczyć…- Jak? – spytałem z podnieceniem w głosie.- Hmm… – udała, że się zastanawia, po czym powędrowała rączką pod kołdrę.Chwilę nią pobłądziła po moim ciele, aż znalazła członka, który już zaczynał sztywnieć. Pomasowała go chwilę przez piżamę, po czym rozkryła mnie i zsunęła mi spodenki. Pochyliła się nad moim penisem i ucałowała go. Przeszył mnie dreszcz. Wciąż pochylona, złapała jedną ręką moje jajka i pieściła je delikatnie, a drugą smyrała mnie niepewnie po twardym już, czerwonym kutasie, zahaczając co chwilę o czuły punkt u spodu główki. Następnie znów przybliżyła do niego twarz i wzięła czubek do ust. Patrzyła mi w pytająco w oczy, jakby nie była pewna, czy mi się to podoba. Wyraz mojej twarzy chyba zdradzał, że tak, więc powolutku opuściła głowę w dół, zanurzając moje przyrodzenie gdzieś do połowy w swojej buzi. Następnie uniosła głowę. Kilka razy powtórzyła ten ruch, dostarczając mi tym niesamowitych doznań, po czym na chwilę wypuściła mojego penisa, by spytać z niewinnym uśmieszkiem:- I co, podoba ci się taka forma mojej wdzięczności?- I to jak – wysapałem, kładąc dłoń na jej głowie i przyciągając ją z powrotem do mej pały.Coraz śmielej robiła mi loda, po jakimś czasie zauważyła, że może dać mi jeszcze więcej radości, drażniąc wędzidełko językiem. Wiedziałem już, że długo tego nie wytrzymam. Włożyłem rękę w jej dekolt i palcem musnąłem sutka. Zacząłem miętosić pierś, drugą ręką mierzwiłem siostrze włosy, jednocześnie kontrolując tempo ruchów jej głowy, by zapewnić sobie jak największe doznania. Ona włożyła sobie rękę w spodenki i gładziła się po kroczu. Wystarczyło parę minut, żebym doszedł w ustach siostry. Wyssała ze mnie całą spermę i połknęła ją z grymasem niesmaku. Po niedawnym orgazmie musiało jednak być tego już niewiele. Przybliżyła swoją twarz do mojej, wciąż się onanizując. Czułem z jej ust zapach spermy.- Dziękuję – powiedziałem delikatnie, patrząc w jej rozmydlone oczka.- Proo-ooo-ooszę, braa-aaaciszkuuu… – wydyszała mi w twarz.Właśnie szczytowała. Po wszystkim ucałowałem ją i gdy wyszła, zasnąłem, tym razem bez problemu.

    Z rana zbudził mnie szum lecącej wody. Myślałem, że to rodzice wrócili już od znajomych i teraz któreś z nich się kąpie. Wyszedłem ze swojego pokoju i skierowałem się do kuchni, by zjeść jakieś śniadanie. Byłem w wyśmienitym humorze, w końcu wczoraj przeżyłem coś niesamowitego. Po drodze przechodziłem koło łazienki, drzwi były uchylone. Zauważyłem rozbierającą się siostrę, okazało się, że to ona napuszcza wodę do wanny. Zobaczyła mnie i uśmiechnęła się.- Hej – powitała mnie radośnie i podeszła do drzwi.- Hej – odpowiedziałem i odwzajemniłem uśmiech.Pogładziła mnie po policzku.- I jak tam po wczorajszym? – spytała figlarnie.- Super. Naprawdę. A ty jak?- Ja jeszcze lepiej. Wiesz co, napuściłam wody. Nie chciałbyś się ze mną wykąpać?Zdziwiła mnie ta propozycja i podnieciła zarazem.- A starsi? Nie wrócili jeszcze?- Nie, jeszcze nie…- A jak wrócą i zobaczą, że razem się kąpiemy?- Nie wrócą. Dzwonili przed chwilą, mówili że dopiero wstali. Chyba sobie wczoraj popili. Zanim się ogarną, zjedzą śniadanie, dojadą tu… Powiedzieli, że nie będą prędzej niż za dwie godziny.Aż dostałem wypieków na twarzy na myśl o tej perspektywie. Los nam sprzyjał, tak jakby ktoś to z góry zaplanował.- Jasne, w takim razie chętnie się z tobą wykąpie – powiedziałem zadowolony do siostrzyczki.Zapominając o śniadaniu, wszedłem i zamknąłem za sobą drzwi łazienki. Zacząłem się rozbierać, Asia podeszła do mnie i zsunęła mi spodenki, podczas gdy ja ściągnąłem górę piżamy. W zamian ja pomogłem jej w pozbyciu się stanika i majteczek. Staliśmy przed sobą nadzy i uśmiechaliśmy się do siebie na myśl o wspólnej kąpieli.- Wchodź pierwszy – poprosiła, więc to uczyniłem.Położyłem się w gorącej wodzie i odetchnąłem głęboko. Ona weszła za mną, uklęknęła nad moim pobudzonym członkiem. Mimo, iż wanna była dość duża, we dwójkę było nam w niej trochę ciasno, co jednak uznałem za zaletę, bo dzięki temu nasze ciała były bardziej splecione. Asia oparła się dłońmi o moją klatę i powoli usiadła mi na kroczu. Nasze narządy się zetknęły. Położyłem dłonie na biodrach siostry i gładziłem jej gładką, rozgrzaną skórę, ona zaś głaskała mnie po torsie. Łapałem ją za cycki, ściskałem sutki, napawałem się tym młodym, seksownym ciałkiem. Poruszyła się na mnie, na co mój kutas od razu zareagował drgnięciem.- Mam dla ciebie niespodziankę – powiedziała przymilnym głosem.- Jaką? – spytałem zaciekawiony.Uśmiechnęła się po łobuzersku i wychyliła się z wanny, drażniąc cipką mojego członka. Podniosła z podłogi małą, srebrną, kwadratową paczuszkę. Wiedziałem, co to jest. Serce zaczęło mi szybciej bić. Pomachała mi przed oczami pakunkiem, wciąż się uśmiechając.- I co ty na to? – spytała. – Znalazłam to rano w pokoju rodziców, musiałam się nieźle naszukać.- Zróbmy z tego użytek – powiedziałem, wciąż pieszcząc jej ciałko i poklepałem ją po głowie, by pochwalić ją za znalezisko.Rozpakowała prezerwatywę i podniosła się, by mieć dostęp do mojego kutasa. Zaczęła mi ją nakładać, powoli, pieszczotliwie, dostarczając mi dotykiem swych dłoni niesamowitych doznań. W końcu zapakowała moje przyrodzenie w gumę i znów na nim usiadła, po czym pochyliła się nade mną. Rozchyliła swoje gorące wargi i owionęła mnie oddechem. Jej usta przybliżyły się do moich, zatopiliśmy się w namiętnym pocałunku. Nie był to pocałunek, jakim siostra powinna obdarzyć brata, ale bardzo mi się podobał… Na członku czułem poruszające się łono Asi. Wyrywał się już, by się w niej zanurzyć, ona chyba to wyczuła, bo wyprostowała się i po chwili ocierania się o mnie, znów lekko uniosła miednicę i schwyciła penisa w dłoń. Powoli nakierowała jego główkę na swą szczelinkę. Zaczęła nań napierać, coraz mocniej, coraz większym ciężarem opadała na dół, sapiąc głośno. Złapałem ją za boki, by swoim dotykiem dodać jej otuchy. Nadziewała się na mnie, milimetr po milimetrze, miała bardzo ciasną pochwę. Odrobinę się w niej zanurzywszy, poczułem opór. Uniosła się wtedy, potem znów opadła, do oporu, i tak parę razy. Już samo to dostarczało mi wielkiej rozkoszy, więc nie zależało mi aż tak, by wejść w nią do końca. Nie chciałem przecież sprawiać jej bólu, ona jednak nie zamierzała na tym przestawać. Przy którymś ruchu zrobiła zawziętą minę i naparła na mnie całym ciężarem. Nabiła się do końca, wydając przy tym ostry jęk. Jej twarzyczkę przeszył grymas bólu. Błona pękła, popatrzyłem w dół i zobaczyłem unoszącą się w wodzie krew, na szczęście nie było jej dużo, tylko śladowe ilości.- Ochhh… – jęknęła, na jej twarzy malowało się cierpienie. – Nie wiedziałam, że to aż tak boli…- Nie musisz tego robić, możesz już ze mnie zejść… – wyszeptałem troskliwie.- Muszę – przerwała mi ostro i mimo bólu zaczęła poruszać biodrami.Pojękiwała przy tym, nawet nie wiem, czy z przyjemności czy z cierpienia. Gładziłem jej ciało, głaskałem po twarzy, starałem się wspierać ją podczas tego pierwszego razu. Unormowała swoje ruchy, jeździła palcami po moim torsie, ja zabawiałem się jej piersiami i pośladkami. Po chwili przystanęła i jakiś czas po prostu siedziała na mnie z kutasem w pochwie, potem zaczęła robić okrężne ruchy biodrami, chyba nie chciała za szybko kończyć, choć to również dostarczało nam obojgu niesamowitych doznań. Widziałem teraz po niej, że jest jej naprawdę dobrze. Jęczała jak suczka, patrząc się rozmydlonym wzrokiem. Zadarła nogi i oparła stopy na wezgłowiu wanny, koło mojej głowy, dzięki czemu miałem doskonały widok na penetrowaną cipkę. Zaczęła szybko podskakiwać, a ja dopasowałem do niej ruchy. Czułem, że zbliża się zenit. Jęki Asi stały się jeszcze głośniejsze i jeszcze bardziej przepełnione rozkoszą. Zauważyłem skurcz, który wygiął jej twarzyczkę, wtedy zorientowałem się, że siostra już szczytuje. Jej cipeczka pulsowała na moim kutasie. Tego było za wiele, nie wytrzymałem i wystrzeliłem w prezerwatywę. Moje ciało się wygięło, ręce zacisnęły się na piersiach Asi, a ja rozpłynąłem się w rozkoszy…

    Po wszystkim opadliśmy bezwładnie, normując oddechy. Leżeliśmy tak z głowami po przeciwnych stronach wanny, jej stopy znajdowały się koło mojej twarzy, zacząłem je leniwie lizać i całować. Nie odzywaliśmy się. Kiedy po dłuższym czasie wyszliśmy, moja kochana siostra zrobiła mi śniadanie. Przez cały dzień była dla mnie niezwykle miła. Zresztą nie tylko ten dzień – od tamtego czasu powtarzaliśmy to często, nasze stosunki zacieśniły się, Asia stała się całym moim życiem…

    Minął rok, odkąd zaczęliśmy z siostrą zaspokajać się seksualnie. Nasze życie obróciło się od wtedy o sto osiemdziesiąt stopni, wszystko się zmieniło, oczywiście na lepsze. Zabawialiśmy się prawie codziennie. Seks stał się naszą obsesją – gdy tylko wracaliśmy do domu, od razu zaczynaliśmy pieszczoty, a po zaspokojeniu się, spędzaliśmy czas razem. Zawsze razem, jak gdybyśmy byli zakochaną parą. Niestety, wszystko kiedyś ma swój koniec…

    Pewnej nocy Asia zakradła się do mojego pokoju, po cichu, by nie zbudzić rodziców. Czekałem na nią nago. Już wcześniej umówiliśmy się, że dzisiejszą noc spędzamy w moim łóżku. Byłem już strasznie napalony, nie mogłem się jej doczekać, aż w końcu przyszła. Często robiliśmy tak, że w nocy jedno z nas po kryjomu zakradało się do drugiego, by uprawiać namiętny seks. Jedynym szkopułem było to, że musieliśmy bardzo uważać, by podczas stosunku nie hałasować, ponieważ w mieszkaniu byli rodzice.

    Kiedy Asia weszła do pokoju, nie zapaliła światła, po ciemku podeszła do mojego łóżka. Usiadła. Ja również się podniosłem i objąłem ją. Po namiętnym pocałunku powiedziała mi ze smutkiem w głosie:- Posłuchaj, musimy to przerwać. To nie może dłużej trwać.Aż mnie sparaliżowało. Gdy odzyskałem mowę, spytałem:- Ale co? Co nie może dłużej trwać?- Nasz związek. Nasze stosunki. Nie możemy więcej tego robić.- Dlaczego?! – spytałem z niedowierzaniem. – Znudziły ci się nasze… zabawy?- Nie chodzi o to, że mi się znudziły. Dalej lubię to z tobą robić. Jednak… – zastanowiła się, nie wiedziała, jak ma mi to powiedzieć, ale po chwili kontynuowała – …mam chłopaka. Taki jeden z mojej szkoły. Chyba się w nim zakochałam. Źle się czuję, jak mu to robię.Poczułem ukłucie zazdrości. Jak mogła mieć chłopaka? Po co, skoro miała mnie? Nie rozumiałem.- Jak co mu robisz? – spytałem.- Jak go zdradzam. Z tobą.- Ze mną?! Zdradzasz go ze mną?! Nie żartuj, jestem twoim bratem. A tak w ogóle, to ja pierwszy to z tobą zrobiłem, więc prędzej możesz powiedzieć, że to mnie zdradzasz z nim! – byłem oburzony.- Przestań, przecież oboje wiedzieliśmy, że to się kiedyś będzie musiało skończyć. Nie możemy tego robić wiecznie. Jesteśmy rodzeństwem. Musimy w końcu zacząć się zachowywać jak brat i siostra. Ty musisz sobie znaleźć dziewczynę, ja chłopaka i musimy zaprzestać tych naszych kazirodczych praktyk.Chciałem zaprotestować, coś powiedzieć, nie chciałem, by nasz związek już się skończył, jednak wiedziałem, że w gruncie rzeczy siostra ma rację i nie przychodziły mi do głowy żadne argumenty.- Ale… – zacząłem.- Przecież wiesz, że mam rację – przerwała mi stanowczo – musimy to zakończyć. Przecież nie będziemy uprawiać ze sobą seksu do końca życia. W końcu wyszłoby to na jaw. Pobawiliśmy się, było fajnie, wręcz świetnie, ale już obydwoje dojrzeliśmy i musimy z tym skończyć i unormować nasze życie.Miała rację, choć wtedy nie chciałem się z tym pogodzić. Czułem smutek, ale na pocieszenie Asia powiedziała mi, że jej jest równie smutno. Zaczęła głaskać mnie po policzku, jakby chcąc dodać mi otuchy.- Dziś to jeszcze zrobimy, należy ci się to – mówiła smętnym tonem. – Ale to będzie ostatni raz. Ostatni, piękny raz. Mam zamiar zapamiętać go do końca życia, tak, jak zapamiętałam pierwszy.- Dobrze, siostrzyczko. Jak chcesz… – odpowiedziałem, przybliżając usta do jej buźki.- Braciszku…Zatopiliśmy się namiętnym, pożegnalnym pocałunku. Starałem się zapamiętać smak jej ust, zapach włosów, wszystko – była w końcu moją pierwszą i jak dotąd jedyną kobietą. Wsunąłem dłonie pod jej piżamę i powędrowałem nimi do piersi. Przyszło mi do głowy, że teraz są większe niż wtedy, gdy ujrzałem je po raz pierwszy. Idealnie pasowały do moich dłoni. Kiedyś słyszałem, że częste masowanie kobiecego biustu może wpłynąć na jego powiększenie, więc teraz pomyślałem sobie, iż to może dzięki mnie stał się dorodniejszy. W końcu przez ostatni rok ugniatałem siostrzane cycki na potęgę. Teraz też zacząłem namiętnie je miętosić, delektując się tą miękkością i gorącem. Sterczące sutki wbijały mi się w dłonie. Pchnąłem siostrę i upadła na łóżko. Położyłem się na niej. Przywarłem nagim kroczem do jej łona, biło od niego ciepło. Zdjąłem Asi górę piżamy, następnie zacząłem zsuwać jej spodenki. Zdejmując je, przyssałem się do piersi i przygryzłem sutka. Siostra sapała mi w głowę. Gdy jej cipka znalazła się już na wierzchu, znów do niej przywarłem. Czułem penisem, jaka jest wilgotna, to musiało znaczyć, że moja siostrzyczka wciąż mnie pożąda. Zawsze było to jakimś pocieszeniem w tej melancholii, którą teraz czułem. Wiedziałem, że robimy to po raz ostatni. Więcej się to nie powtórzy. Chciało mi się płakać. Naparłem na cipkę Asi i jednym ruchem wszedłem w nią do końca. Wydała z siebie westchnienie i oboje zaczęliśmy poruszać biodrami. Pieściliśmy swoje ciała tak pożądliwie, jakbyśmy chcieli nasycić się sobą na zapas. Wiedziałem jednak, że i tak zawsze będzie mi brakować jej ciała. Korzystałem, póki mogłem. Posuwałem siostrę, rękami jeździłem wzdłuż jej gładkich ud, brzucha, ramion… Miała taką delikatną skórę…- Robiłaś to już z nim? – spytałem szeptem.- Nie, jeszcze nie… Jak dotąd tylko z tobą…Strasznie podnieciła mnie myśl, że ciągle jestem jedynym, który dotykał Asię, a nawet z nią współżył. Poczułem, że dochodzę. Wyładowałem całe nasienie do jej pochwy. Gdy szczytowałem, naszła mnie przykra świadomość, że ostatni raz przeżywam taką rozkosz, bo żadna inna dziewczyna nie da mi już tak silnych doznań. Co jak co, ale nie ma to jak własna siostra…

    Po chwili wyszedłem z Asi i ciągle ciężko dysząc, doprowadziłem ją palcami. Czułem przy tym, jak moja sperma z niej wycieka, a oprócz tego cipka wytwarzała strasznie dużo własnych soków i pulsowała podniecająco, co utwierdzało mnie w przekonaniu, że siostra wciąż mnie pragnie. Wydawała z siebie przytłumione jęki, powoli przestawała się kontrolować, aż musiałem zatkać jej usta dłonią, żeby nie pobudziła rodziców…

    Po wszystkim opadliśmy na łóżko i pieściliśmy się jeszcze jakiś czas. Gładziłem ją po piersiach, pośladkach i udach, długo nie chcąc wypuścić jej z objęć, aż w końcu pocałowaliśmy się i Asia skierowała się do drzwi. Na odchodne odwróciła się i rzuciła do mnie szeptem:- Dziękuję ci za wszystko, braciszku – położyła przy tym nacisk na słowo “braciszku”, w jej głosie słychać było smutek.- Ja też ci dziękuję. Spędziłem z tobą piękne chwile… – odpowiedziałem równie smutnym głosem.- No już, nie ma co się załamywać – powiedziała z udawaną wesołością, chcąc mnie pocieszyć. – Przecież się nie rozstajemy, będziemy codziennie się widzieć, przestajemy tylko uprawiać seks.- Tak, racja – odrzekłem i spróbowałem pocieszyć się tą myślą, lecz bez efektu.Wciąż byłem w melancholijnym nastroju, w końcu coś się skończyło – coś, do czego się przyzwyczaiłem i co kochałem. – Znajdziesz sobie dziewczynę i na pewno będzie ci z nią jeszcze lepiej – uśmiechnęła się, po czym wyszła i zamknęła za sobą drzwi.Jakoś nie mogłem sobie wyobrazić, by kiedykolwiek jakaś dziewczyna mogła zastąpić mi moją siostrę. Jeszcze długo leżałem pogrążony w myślach i przypominałem sobie piękne chwile, które z nią przeżyłem.

    Od tamtego czasu minęło już ładnych parę lat. Zostało mi jedynie mnóstwo cudownych wspomnień. Przez moje życie przewinęło się kilka dziewczyn, ale z żadną nie byłem już szczęśliwy. Każdy kolejny mój związek tylko coraz głębiej utwierdzał mnie w przekonaniu, że “nie ma jak siostra”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    ZDZICHU
  • Cala moja

    To był długi dzień. Byliśmy poza domem, spotykając się ze znajomymi, z którymi dawno się nie widziałaś. Spędziłem cały dzień, obserwując i pragnąc cię. Twój seksowny tyłeczek wędrował się cały dzień, ruszając się na boki, pod wpływem twoich kobiecych kroczków. Przez cały dzień pragnąłem kochać się z tobą, trzymając w dłoniach te twoje pośladki. Udało mi się skraść kilka pocałunków, trochę przytuleń, ale to nie było to, na co naprawdę miałem ochotę.
     
    Ale teraz jesteśmy już w domu i teraz jesteś już moja. Nie muszę się z nikim tobą dzielić. Cała moja. Stałaś przed lustrem, oglądając w nim nowe kolczyki, które dostałaś w prezencie. Staję za tobą. Zauważasz mnie w odbiciu i zaczynasz odwracać się w moją stronę. Ale nie pozwalam Ci na to. Łapię cię pewnie za biodra i zatrzymuję cię. O nie, chcę widzieć co robię. Chcę, żebyś widziała co robię. Dotykam nosem twojej szyi, wdychając twój zapach, zapach twoich perfum i włosów. Rośnie ciśnienie krwi, na samą myśl o tym, czego chcę, ale chcę tego powoli. Jest wystarczająco dużo czasu na pożądanie.

    Zaczynam delikatnie całować twój kark, tak od ucha do ramienia, dookoła podstawy szyi, włosy i wszędzie gdzie mogę. Jedna z moich dłoni dotyka cię tam, gdzie były moje usta, a drugą przyciągam cię, tam gdzie chcę, do siebie … na razie. Gdy zamknięte z przyjemności oczy na chwilę otwierasz, patrzysz co robię. Całuję cię, a twoje dłonie obejmują moją głowę i wędrują dookoła, by chwycić za moje pośladki.

    Teraz odwracam twoją głowę tak, żebym mógł cię pocałować, na początku powoli, później mocniej i mocniej, wraz z pragnieniem, które szaleje we mnie. Ty w dalszym ciągu próbujesz się obrócić, a ja ci na to nie pozwalam, jeszcze nie. Sięgam po krzesło i siadamy na nim, oboje patrząc w lustro. Powoli zdejmuję twoją bluzkę i biustonosz. Chcę poczuć twoją skórę na mojej, więc rozpinam też swoją koszulę. Teraz cię czuję, delikatną, gładką i ciepłą. Wracam do twoich ramion i szyi. Używam ust i zębów. Twoje ciało wygina się z przyjemności, gdy moje dłonie pieszczą twój dekolt i piersi. Wyczuwam na sobie twoje drżenie, ale nie pozwolę sobie ulec pożądaniu i nie zerwę jeszcze spodni z ciebie. Jeszcze nie. W lustrze widzisz co się ze mną dzieje, więc ocierasz się o mnie jeszcze mocniej.

    Teraz, moja samokontrola zanika. Pozwalam ci wstać i rozpinam twoje spodnie. Zdejmuję je z ciebie powoli, całując obnażaną skórę, przez całą drogę w dół. Sprawiam, że siadasz znowu u mnie na kolanach, ale tym razem robisz to na swoich warunkach. Wstajesz, odwracasz się, odpychasz mnie do tyłu na oparcie i siadasz na moich kolanach. Teraz to twoje usta są wszędzie, całują i drażnią. Teraz to twoje dłonie są wszędzie, chwytasz i przeciągasz paznokciami po moim ciele. Ja mogę tylko się mocno trzymać i wzdychać. Przerywasz na moment, ale tyle czasu tylko potrzebuję. Teraz to ja przytrzymuję twoje ręce za twoimi plecami i to ja teraz całuję, liżę i gryzę, twoją szyję, ramiona, piersi. Moje ręce dotarły wreszcie do twoich pośladków. Unoszę cię, aby całować twój brzuch, wbijając język za za gumkę twoich seksownych majtek. Teraz wracam do góry, do twoich piersi, abym mógł delikatnie lizać
    twoje sutki, zanim wezmę je w usta, aby je ssać i gryźć. Gdy cię całuję, twoje ręce nie próżnują. Mam rozpięte spodnie, a ty starasz się, ( i oczywiście używając paznokci) abym wstał. Stoję teraz nagi, bez spodni i bez szortów, ale bardzo podniecony.
    Teraz twoja kolej na pozbycie się majteczek, bez względu na to czy są bardzo seksowne czy nie. Nie zamierzam jednak stać. Zamierzam skupić się na tym, co znajduje się pomiędzy twoimi nogami. To będzie najlepsze sex spotkanie w twoim życiu. Powoli gryzę i całuję drogę od twoich kolan, w górę. Moje dłonie pieszczą twoje nogi, uda i pośladki. Przesuwają się wyżej, docierając do twoich sutków i pieszczą je. Wreszcie, mój język dociera do ostatecznego celu, liżąc jego otoczenie oraz wnętrze. Masz problemy z utrzymaniem się w pionie, więc opierasz się o stół naprzeciwko lustra, a ja kontynuuję pieszczoty. Twoje dłonie przeszywają moje włosy, zaciskają się na brzegu stołu, gładzą twoje ciało, a ja nie przestaję lizać. Zaczynam cię ssać, a ty masz poważne problemy utrzymaniem się na stojąco.

    Zatrzymuję się i teraz liżę bardzo, bardzo powoli. W górę i w dół, gryząc i liżąc wewnętrzne strony twoich ud. Znowu ssę okolice twojej łechtaczki. Ssę i liżę. Dźwięki, które wydajesz, mówią mi, że jesteś blisko, więc znów zwalniam, liżę delikatnie, patrząc w górę na ciebie, widząc teraz, a nie tylko słysząc, jakie emocje w tobie wywołuję. Wędruję pocałunkami w górę twego ciała i delikatnie unoszę cię na stół. Opierasz się o lustro. Na zimnym szkle widać jaka jesteś gorąca. Rozchylam twoje nogi i wchodzę w ciebie, patrząc ci głęboko w oczy. Moje ręce zaciśnięte na twoich biodrach, a twoje na moich. Używasz nóg aby przyciągnąć mnie bliżej siebie. Zakleszczasz nogi za moimi plecami, a ja jestem cały twój. Masz nade mną przewagę. Nie mogę nic zrobić, gdy przysuwasz mnie bliżej i odpychasz dalej od siebie. Zaczynamy powoli pieścić swoje ciała. Następnie używam dłoni, aby dostarczyć ci jeszcze więcej przyjemności, stymulując cię bardziej. Poruszamy się szybciej i szybciej, jesteśmy bliżej i bliżej siebie, jesteśmy coraz głośniej, osiągając wspólnie punkt kulminacyjny. Opadasz z wyczerpania. Unoszę cię, aby się do ciebie mocno przytulić. Cała moja, teraz jeszcze bardziej.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Michał Korpicki
  • MW-Interwał Rozdzial 29 Robotki reczne

    Dorka wraca wstrząśnięta.

    – Wyobraź sobie, on jeszcze nie miał dziewczyny!

    – Pierdolisz!

    – Nie, to ty pierdolisz! Myślisz, że po co zostałam w domu?

    Przyglądam się jej, gdy tak stoi w progu, z ociekającym wodą parasolem w ręce, zdyszana jak koń wyścigowy. Pewnie biegła z przystanku, z bezwładnie rozwichrzoną szopą ogniście rudych włosów. Kusą kurteczkę ma rozpiętą, a jej krągłe cycki w rozmiarze C, doskonale widoczne pod cienką bluzeczką, żyją własnym życiem, gdy tak dyszy. A nogi!

    – Za krótka ta spódniczka, majtki ci widać!

    Dorka zerka w dół.

    – Teraz musiała podjechać, szybko szłam – i zabiera się za jej zdejmowanie.

    – Nie! Poczekaj… Podniecasz mnie właśnie taka!

    Dorka tylko się śmieje, okręca się jak fryga, unosząc ręce. Obcasy botków piszczą przeraźliwie. Przestają, gdy podchodzę. Dorka się zatrzymuje. Nadal zdyszana, z zaróżowionymi policzkami i rozchylonymi zachęcająco wargami. Nachylam się i przemykam po tych wargach językiem. Muskam drobne ząbki, liżę coraz mocniej i zachłanniej.

    – Chciałbym włożyć ci rękę pod spódniczkę – mówię odsuwając się na moment.

    – No to włóż – dyszy mi do ucha.

    – Kiedy się nie da. Jest taka króciutka…

    Mówię to, ale jednocześnie moja dłoń przekornie wędruje między wilgotne od deszczu uda. Dorka wzdycha, kiedy chwytam ją za cipę. Przez majtki, które kleją mi się do dłoni. Co?

    – Żebyś sobie nie myślał – mówi dziewczyna – to przez Łukasza.

    – Tak cię podniecił? O, to już jesteście na ty!

    – Chciałabym… Mówił do mnie: pani Doroto. Jak już się wreszcie w ogóle odezwał.

    – Musiał widzieć, jak ci majtki wilgotnieją…

    – Ciągle tam zerkał! Myślał chyba, że nie zauważę.

    – A spódniczka pewnie podjechała w górę.

    – No, ba! Niby ją poprawiałam, ale wiesz…

    Przesuwam rękę. Miękka zawartość majteczek poddaje się naciskowi, spore ilości śluzu dają fajny poślizg. Dorka napiera cipką na moją dłoń.

    – Wstydu nie masz!

    – A nie mam! Łukasz też nie narzekał…

    – I pewnie znów mu stanął.

    – Nie sprawdzałam, nie na pierwszej randce!

    – Sprawdź mi.

    Miły dreszczyk przechodzi mi przez lędźwie, kiedy Dorka sprawdza. Ta chłodna dłoń… te ruchliwe paluszki przeliczające mi zawartość sakiewki…

    – O! Czyli to była randka? – udaje mi się wydukać.

    – Zakończona cmoknięciem w policzek.

    – Jednak się odważył?

    – Nie, to ja się odważyłam. I zostawiłam mu swój numer telefonu!

    – Przecież go zna, właśnie podpisałem z nim umowę.

    – Tja… jeden z dziesięciu… Już widzę, jak nas wszystkie obdzwaniaaach… ach…

    Dorka wzdycha, bo moja dłoń też nie próżnuje. Odchylam majteczki na bok, palce prześlizgują się przez te wszystkie rozkoszne fałdki, zahaczając raz po raz o nabrzmiały wilgotny guziczek. Dorka oblizuje dłoń i powraca do moich jąder. Jej palce wślizgują się głębiej, pieszczą odbyt. Drugą ręką przyciąga do siebie moją głowę, wysuwa języczek i zaczyna metodycznie wylizywać mi twarz. Wie, co lubię.

    Odsuwa się nieco i sprawdza efekt. Nie chodzi jej o twarz, tylko o penisa. A ten pręży się, jak rzadko. Dorka odchyla się do tyłu, jej dłoń wysuwa się spomiędzy pośladków, prześlizguje po mosznie i w ostatniej chwili zaciska na członku. W tej pozycji już nie dosięgam do jej krocza. Ale mogę oblizać palce…

    Dziewczyna podciąga bluzeczkę, wyłuskuje z niej te swoje krągłe cycuszki. Teraz już ma wszystko na wierzchu. A mojego kutasa w garści. Nie wypuszczając go z ręki, próbuje się rozebrać przy pomocy drugiej.

    – Nie…- protestuję, dysząc  z podniecenia.

    – Nie?

    – Dziś wezmę cię w rajstopach!

    – Przecież nie mam rajstop… A, ten dowcip! To jak się pobawimy?

    – Odwróć się jeszcze…

    Z tyłu spódniczka sięga dokładnie granicy pośladków. Ni mniej, ni więcej.

    – Pewnie ci się zadziera przy chodzeniu, ty małe ladaco?

    – Obciągam sobie.

    – Lepiej mnie obciągnij!

    Kucając, Dorka rozkłada szeroko uda. Spódniczka podjeżdża w górę, zerkam między te uda:  białe majteczki zwinięte są w jednej pachwinie. Jej rude futerko wygląda z tej perspektywy zajebiście, ale zasłania cipę. Trudno, obejrzę ją sobie za chwilę.

    Dorka robi to tak, jak lubię. I to jak!  Zamyka moją mosznę w dłoni, przebiera jądrami, drapie lekko i masuje. Oblizuje się lubieżnie. Gdy mój drąg sztywnieje i celuje prosto w jej usta, przyciąga go do twarzy za jaja. Wilgotne wargi zaciskają się na moim nabrzmiałym z  żądzy członku, język dziewczyny w szalonym tempie omiata jego czubek. Po prostu raj na ziemi…

    Wchodzi Robert.

    – Dołączysz?

    Rozbiera się szybko, Dorka go zasysa, porzucając mnie na moment,  a ja wprowadzam w sytuację.

    – Nie mówcie, że to prawiczek!

    – Tego nie powiedziałam – mówi Dorka w przelocie ( z penisa na penisa) Teraz Roberta pieści zręczną rączką, a mnie obciąga.

    – Że nigdy nie miał dziewczyny, nie znaczy, że nie chodził do burdelu – mówi przy następnej zmianie.

    Dorka najwyraźniej zagięła na niego parol.

    – To chłopak już przepadł! Jak Dorka się przyssie, to nie ma zmiłuj!

    Robert wie, co mówi, bo teraz do niego się przyssała. Wzdycha błogo, z fiutem wchłoniętym do końca przez  jej czerwone usteczka.

    – No raj…

    Wchodzi Jacek.

    – Dołączysz?

    Teraz Jacek nawiązuje aktywne połączenie z ustami Dorki. Obserwujemy w pożądliwym napięciu, jak jej mokre wargi suwają się po kolejnym członku, a dłonie – po naszych. Uwalnia gwałtownie tego Jackowego, i jego kutas, wcześniej przygięty w dół, odskakuje sprężyście i uderza chłopaka w podbrzusze.

    – Ach, rozkosznie! – Dorka jest cała w skowronkach – Dawno nie miałam takiej frajdy!

    Stoi teraz między nami, a sześć męskich dłoni obmacuje ją natarczywie. Liże się po kolei z każdym z nas, ślina ścieka jej po brodzie. Dzielimy się sprawiedliwie jej ustami, cyckami, pizdą…

    Dorka się odgraża, że to samo, co nam, zrobi wkrótce Łukaszowi.

    – A potem przedstawię go dziewczętom.

    – Ale dlaczego właściwie jesteś ubrana? – zajarzył Jacek.

    – Maciek tak sobie zażyczył.

    Razem z Robertem patrzą na mnie pytająco. No to każę Dorce doprowadzić się do ładu. Piersi znikają pod bluzeczką, piczka w majteczkach, Dorka obciąga spódniczkę (i tak widać rąbek majtek gdy unosi ręce) i prezentuje się nam z każdej strony.

    – Tak przyszła z randki i takiej zapragnąłem – wyjaśniam.

    Dorka długo nie wytrzymuje, teraz sama zsuwa majteczki na bok.

    – To kto pierwszy? – wypina w naszą stronę rozgrzaną, mokrą cipkę.

    – A dlaczego nie wszyscy na raz?

    Ten błysk w jej oku!

    – To ja zaraz…

    I biegnie do łazienki. Wraca z wazeliną.

    – To który…?

    Nim kończy, po tubkę wyciągają się trzy ręce. Kończy się wyliczanką.

    – …Raz, dwa, trzy, w mojej dupie będziesz ty!

    Dorka na czworakach wypina tyłeczek i rozchyla pośladki, Robert, z kutasem błyszczącym od wazeliny,  przygotowuje ją palcem do anala. Zadowolony z efektu, przykłada do dziewczęcego odbytu koniec grubego kutasa, napiera. Jacek blokuje ją z drugiej strony. Z jego członkiem w buzi Dorka może tylko sapać i przewracać oczami

    – Przyj!

    Dorka prze, Robuś prze, Jacek napiera, faceci zbliżają się do siebie powoli. Już są o długość dwóch wzwiedzionych penisów bliżej siebie, bliżej nie będą. Dorka się krztusi, pewnie Jacek dobija do samych migdałków… Luzuje, takoż i Robert. Ruchają ją, jeden w usta, drugi w dupcię; obchodzę ich w koło, przymierzam się. Nie jest łatwo…

    Żartowałem, mam to przećwiczone. Wsuwam się pod Dorkę i wsuwam się  w Dorkę. Teraz bierzemy ją jednocześnie.

    To jedyna sytuacja, gdy lubię dotyk innego kutasa. Przez cienką ściankę pochwy czuję, jak ten drugi rozpycha się w Dorcynej dupie. Wyrównujemy z Robertem tempo, dwa tłoki, dwa cylindry, dobrze wyregulowany silnik. W końcu dla Dorki anal to też nie pierwszyzna.

    Na wprost twarzy mam rozbiegane, drżące przy każdym sztosie cycki Dorki, gdy zadrę głowę, widzę jak włochate jądra Jacka obijają się o jej brodę. Też fajnie, ale wolę cycki.

    Kątem oka dostrzegam zmianę – jądra już się nie obijają, Jacek jęczy, a Dorka włącza ssanie. Zakłóca to nieco pracę silnika, ale tylko na chwilę. Jacek odpada, dziewczyna przełyka, jedziemy dalej.

    – Widzicie, jak to fajnie – mówi Dorka odzyskawszy możliwość mówienia – Łukasz nam się przyda.

    Wchodzi Julka.

    – Dołączysz?

    – Niby gdzie?

    Na łóżku Dorka brana na dwa baty, obok stoi Jacek, a ze zawisłego penisa skapują mu resztki spermy…

    Robert przyszedł z pracy, Jacek przyszedł, bo umówił się tutaj z Julką. Julka przyszła spotkać się z Jackiem. Na szczęście nie po to, by się z nim pieprzyć (podpadł by strasznie); razem gdzieś idą.

    Wstrzymuję się, póki Dorka nie dojdzie, wszyscy gubimy rytm, przyspieszam w jej cipie, też dochodzę… dochodzi i Robert.

    – Julka, rozbierz się, szybko! Jacek i tak musi wziąć prysznic.

    Dużo tego nie ma, letnia sukienka i sandałki… Naga Julka  wsuwa się pod Dorkę, gdy tylko ją odkorkujemy.  Sperma z obu dziurek zalewa dziewczynie buzię. Dorka przysiada, jeździ Julce po twarzy cipą, prawie ją dusi. Wtedy zmienia pozycję, zaczynają się lizać. Gdyby wciąż mi nie stał, to by mi stanął!

    – Ganiaj do Jacka pod prysznic! Podobno wam się spieszy.

    Wychodzą, a wtedy bierzemy się z Robertem za mycie Dorki. Nam się nie spieszy.

    * * *

    Wszyscy kibicujemy Dorce. I robimy zakłady, kiedy rozdziewiczy Łukasza.

    – To jeszcze prawiczek! – To pierwsze, co słyszymy, gdy Dorka wraca z kolejnej randki.

    – Nie opowiadaj!

    – Eeee… tylko cię tak podpuszcza.

    – Nie! Kiedy naprawdę nie miał dziewczyny, za pieniądze też nie miał! Jedyne, z czym miał do czynienia, to jego własna ręka. Dziś się przyznał, że jest nałogowym onanistą.

    – Tak ci się od razu przyznał?

    – Jakie od razu? Wiesz, ile musiałam nad nim popracować?! Zagroziłam, że się więcej z nim nie spotkam, jak nie zacznie gadać. No i zaczął. On strasznie się boi dziewczyn, bo myśli, że sobie nie poradzi. Że mu tylko w ręce staje. To mu zaproponowałam, że wezmę do swojej…

    – I co, wzięłaś?

    – Nie, bo uciekł… Powiedział, że zapomniał o jakimś terminie i uciekł.

    – Spłoszył się, chłopina…

    – Prędzej pobiegł sobie zwalić.

    Torebka Dorki zaczyna brzęczeć i wibrować.

    – To on – rzuca Dorka i odbiera.

    – Dobrze, skarbie. Ale pamiętaj, trzeci raz ci tego nie zaproponuję, więc jak znowu uciekniesz…

    – Łaskawca – śmieje się Dorka, gdy kończy rozmowę.

    – Pozwoli ci potrzymać?

    – No!

    * * *

    – No i jak się robótki ręczne udały?

    – Rąk nie czuję!

    Dorka właśnie wróciła z kolejnej, jak mówi – przełomowej, randki.

    – Bardzo wrażliwy chłopiec…

    – Przeleciał cię w końcu?

    – Nie, ty mnie przeleć, bo już nie wytrzymuję! Kładź się!

    Stawiam sobie nie odrywając wzroku od stojącej nade mną Dorki, chyba rzeczywiście jest w potrzebie, kuca i nadziewa się na mój dyszel jeszcze ubrana.

    – Tak bez gry wstępnej?

    – Tu masz grę wstępną – Dorka rzuca mi na twarz majteczki. Równie wilgotne, jak jej cipka. A ten zapach…

    Dziewczyna kiwa dupką w szalonym tempie, szybko doprowadza się do orgazmu.

    – Uch… tego mi było trzeba – mówi ochłonąwszy trochę.

    – To teraz opowiadaj – żądam. – I nie przestawaj.

    Tyłeczek Dorki podejmuje przerwaną wędrówkę, w górę i w dół, tym razem w zdecydowanie wolniejszym tempie.

    – Poszliśmy do niego – mówi, pozbywając się spódniczki i bluzeczki, teraz mogę pobawić się jej cyckami.

    – I oczywiście nie miał pojęcia, jak się do tego zabrać… No to stanęłam tuż przed nim i przesunęłam dłonią wzdłuż rozporka.

    – Stał mu?

    – Też pytanie!

    * * *

    – Jaki twardziel! Obejrzymy go?

    – Mhm…

    – Rozmowny, to ty nie jesteś… sam wyjmiesz, czy mam ci pomóc?

    – Eeee…

    – No dobrze – Dorka już śmielej ściska penisa przez spodnie, poczym rozsuwa zamek. Wielki jest, bez rozpięcia paska się nie obejdzie…

    – Co tak drżysz?

    – Bo… ja…

    – No już dobrze, cicho bądź!

    Dorka zsuwa nieco Łukaszowi spodnie, ma przed sobą spory namiot z wielkim masztem. Ciekawie zagląda do środka.

    – Ożesz… Toż to sierp!

    Sprzęt jest naprawdę sporych rozmiarów. I do tego mocno zakrzywiony. W górę i w prawo (patrząc z jej strony)

    – Od razu widać, że jesteś praworęczny 

    – Aaaa… – chłopakiem wstrząsa.

    – O kurwa!

    * * *

    – No i nie zdążyłam odskoczyć.

    – Hahaha… i gdzie cię trafił?

    Dorka przesuwa palcem od prawego cycka po samą łechtaczkę.

    – O, tak poleciało. Bo ma krzywego, mówiłam ci?

    – Ale tu cię trafił centralnie – mój palec powtarza ruch Dorki, dociera do łechtaczki i już tam zostaje.

    – Oj, bo mu drgnął, jak miał wytrysk… oj.. oj… oj, taaak!

    Dorka przerywa opowieść, skupia się na swoich doznaniach. Znów raźniej kiwa dupcią,  bioderka pracują, mój kutas wślizguje się w nią pod coraz to innym kątem, ślizga się po moim kciuku przyciśniętym do nabrzmiałej, wrażliwej fasolki. Drugą ręką wciąż pieszczę kołyszące się nade mną cycuszki, muskam sztywne sutki. Stymulowana w ten sposób Dorka ponownie dochodzi, tym razem wespół ze mną. Zalega tyłkiem na moich udach, wciąż ze mną w sobie. Dajemy sobie chwilkę oddechu.

    * * *

    – Spryskał ci cipę… – podejmuję wątek, gapiąc się na jej cipę. A tam mój drąg powoli zmienia się w węża wyślizgującego się z Rudej Norki Dorki

    – No przecież ubrana byłam, bluzeczka i spódniczka do prania… naprawdę sporo z niego poleciało. Ale pomyślałam, że to może i dobrze się złożyło…

    – ?

    – No bo…

    * * *

    – Przepraszam, przepraszam, przepraszam… – Łukasz już sam nie wie, jak się ma pokajać. A Dorka już kombinuje.

    – I jak ja się teraz w domu pokażę? Ba, jak na ulicę wyjdę!

    – Ja to zaraz, ja…

    – Ażebyś wiedział, że zaraz!

    I Dorka zaczyna się rozbierać. Najpierw bluzeczka, guziczek po guziczku, Łukasz pomaga jej wzrokiem, bezwiednie się oblizuje, łapie tę bluzeczkę machinalnie, gdy Dorka mu ją rzuca, nie odrywa wzroku od cycków.

    – Zaraz mi ją upierzesz, rozumiesz!

    – Czekaj – woła, gdy Łukasz zaczyna się odwracać – a spódniczka?

    Chłopaka czekają następne atrakcje.

    – No, na co czekasz?! – popędza Dorka, gdy z kolei nie może oderwać oczu od jej krocza osłoniętego skąpym trójkątem białych, ciasno przylegających do cipy majteczek. Dziewczyna podąża wzrokiem za jego spojrzeniem.

    – W sumie je też mógłbyś przeprać – naciąga stringi, wrzynają się w szparkę, wilgotne stały się wpół przejrzyste.

    – Chciałbyś, co?

    – Pewnie, że wypiorę – odpowiada szybko.

    – Mam na myśli, że chciałbyś zobaczyć mnie nagą… znów.

    Łukasz się czerwieni, przypomina sobie ten pierwszy raz. Milczy.

    – To poproś. Powiedz: chcę zobaczyć Twoją cipę.

    – Eee… chcę!

    – Całym zdaniem!

    I mówi. Dorka wsuwa kciuki za wąskie paseczki na biodrach, Ściąga te majteczki powoli, Niech Łukasz zobaczy, jak ciągną się za nimi niteczki śluzu.

    – Wprawdzie powiedziałeś: cipkę, zamiast cipę, ale tym razem ci wybaczę.

    Idą razem do łazienki. Łukasz zamacza ubrania Dorki w umywalce, ta zagląda mu z jego pleców, rozprasza…

    – Pokaż, jak to robisz.

    – Jak co robię?

    – Jak sobie walisz konia  w łazience. No pokaż!

    I Łukasz pokazuje, zaraz zamiast proszku, doda spermy do prania. Dorka sięga mu między nogi i wykłada mosznę na krawędź umywalki.

    – Czy nie tak lubisz?

    – Skąd wiesz?! – Chłopak jest zszokowany.

    – Wiem… Pozwolisz że dokończę?

    I nie czekając na pozwolenie, Dorka przejmuje pałeczkę. Krótka ta sztafeta, tylko jedna zmiana… Tym razem zasięg jest mniejszy, nasienie ląduje na moczących się ciuszkach.

    – Będzie zamiast proszku – cieszy się Dorka, zbierając palcami resztki spermy z czubka penisa. Oblizuje te palce, Łukasz widzi to w lustrze – Przepłucz tylko i będzie git!

    Łukasz skwapliwie płucze, wyżyma i rozwiesza. A Dorka nie wypuszcza go z ręki. A on dalej sztywny. Dziewczyna jest pod wrażeniem.

    – To ile razy możesz pod rząd? Mów prawdę!

    Mówi. Dorka nie wierzy. Ale może jednak?

    – To dziś pobijesz rekord. Z moją małą pomocą. Chcesz?

    – Chcę! – Chłopakowi zdecydowanie przybywa pewności siebie. Już otwarcie przygląda się nagiej dziewczynie, swojemu penisowi w jej dłoni, nawet próbuje jej dotknąć.

    – Sio! Przyjdzie czas na dotykanie! – Dorka, używając penisa, jako dżojstika, prowadzi chłopaka na środek pokoju.

    – Teraz ja będę zadawać pytania, a ty na nie odpowiesz. Ale szczerze. – I na zachętę przesuwa parę razy dłonią.

    – Kiedy zacząłeś się onanizować?

    – Eee, jak mi ojciec lornetkę kupił. Miałem dwanaście lat.

    – A co z tym miała wspólnego lornetka?

    – W bloku na przeciwko mieszkała koleżanka z klasy…

    – Podglądałeś ją?

    – Przez przypadek, bawiłem się lornetką i tak wyszło, akurat się przebierała.

    – Taaa… akurat!

    – Naprawdę! Miała takie…

    Łukasz podaje tyle szczegółów, że Dorka mu wierzy.

    – To teraz dostaniesz nagrodę.

    Nagrodą jest orgazm. Dorka odchyla się na całą długość wyciągniętej ręki, po czym wraca, na tyle tylko, by jej dłoń dotarła do nasady penisa.

    – Jeżeli wolisz pofapować patrząc na mnie… – pyta z lubieżnym uśmieszkiem.

    – Nie nie!

    Doprowadza go do kolejnego orgazmu, sperma ni to tryska, ni to spływa na nadgarstek dziewczyny. Wyciera go o futerko i szybko znów chwyta Łukasza.

    * * *

    – To ile miał tych orgazmów?

    – Straciłam rachubę, wyciągnęłam z niego takie rzeczy…

    Dorka patrzy tam, gdzie ja. Śliski, błyszczący członek leży (chwilowo) martwym bykiem, a z Rudej Norki snuje się biała strużka. Dorka przemieszcza tyłeczek. Okracza teraz moje udo, przywiera do niego piczką i zaczyna się po nim zsuwać, ciągnąc za sobą lepko-wilgotny ślad. Spermy starcza do samego końca. Pizda Dorki porusza się teraz ruchem wahadłowym nad moją stopą – dziewczyna robi sobie dobrze moim paluchem.

    Podpieram się na łokciach, żeby mieć lepszy widok

    – W takich chwilach wolałbym, żeby dziewczyna miała całkiem wygoloną cipkę.

    – Futerko zasłania? – Dorka odchyla się w tył, tracę kontakt, wyprężam stopę a ona nasuwa się na nią cipą. Paluch przesuwa się wzdłuż szparki, w tę i we w tę…

    * * *

    – Jak często fapujesz? Tylko nie kłam!

    To „nie kłam” już chyba nie jest potrzebne, Łukasz się otwiera i odpowiada szczerze na wszystkie pytania. Dorka to zauważa.

    – Już żadnych wstydliwych sekretów?

    – Powiem wszystko, jak na spowiedzi. Tylko nie przestawaj!

    – Nie zamierzam – Dorka zmienia rękę. Druga sięga na chwilę do jąder chłopaka. Dodatkowa stymulacja pomaga, kolejna, niewielka porcja nasienia zostaje wtarta w rude futerko.

    Dziewczyna przygląda się krytycznie trzymanemu w dłoni członkowi, widać, że jest wymęczony. I czerwony…

    – Czymś sobie go zwilżasz, jak trzepiesz?

    W odpowiedzi Łukasz prowadzi ją do biurka z laptopem, okazuje się, że w szufladzie ma lubrykant.

    – Nie wierzę! Odważyłeś się kupić?

    – W innym mieście – bąka.

    – Hahaha…

    Dorka obficie zwilża penisa, nie zapomina też o jądrach. Łukasz jest zachwycony a ona zadowolona z efektu – zadziornie zakrzywiona pała tężeje w jej dłoni.

    – To może odpal tego laptopa, pokażesz mi, przy czym sobie walisz konia.

    Łukasz bez słowa protestu chwali się swoimi zbiorami. Dorka okazuje się być w jego typie – ma tam prawie same szczupłe z małymi cyckami.

    – Podnieca cię to?

    – No! – Łukasz przerzuca kolejne fotki.

    – Nie to. Pytam, czy podnieca cię, że pokazujesz je nagiej dziewczynie, która trzyma cię za kutasa?

    – Tak!

    W nagrodę za szczerość Dorka sięga drugą ręką do moszny. Bawi się jego klejnotami, póki nie utoczy olejnych paru kropli nasienia.

    – A teraz pokaż filmy!

    Oglądają je wspólnie przez dłuższą chwilę. W pewnym momencie Dorka aż zapomina go masować.

    – Ty zboku!

    – To tylko takie fantazje – tłumaczy się chłopak – ja nigdy bym…

    – Już dobrze, wieczny onanista potrzebuje wciąż  nowych podniet, rozumiem – uśmiecha się Dorka i sięga po żel.

    – Spróbujemy czegoś nowego.

    * * *

    – I doszedł z moim palcem w dupie, opowiadając, jak sobie zwalił w twojej łazience! – kończy Dorka i nachyla się nad moją lewą stopą. Zlizuje z palców efekty swych czynności lubieżnych. Następnie zbiera pracowicie językiem to, co namalowała cipą na mojej nodze.

    – Czyli jest gotów. Zaprosisz go tutaj? – Pytam, ryzykując, że języczek nie dotrze do moich jaj.

    – Właśnie się zastanawiam. To w końcu wciąż prawiczek, mam ochotę go przelecieć na osobności.

    – To się zastanawiaj kontynuując!

    Jednakże Dorka nie wylizuje mi jąder, Po prostu wtula się w nie twarzą. A potem, z błyszczącą, lepką buzią zabiera cię za całowanie, liżemy się intensywnie i wkrótce moja twarz też się cała klei.

    – I to już wszystko? – Pyta Maleńka. Siedzi wraz z resztą dziewcząt wokół łóżka. Robert i Jacek też tu są – nikt nie przepuszcza okazji, by posłuchać o kolejnej randce Dorki. A ta postawiła jeden warunek – będzie mnie miała tylko dla siebie opowiadając. Nawet Ala się zgodziła.

    – Nie, jeszcze nie – mówi Dorka – udało mi się jeszcze raz…

    * * *

    Dorka próbuje jeszcze raz doprowadzić Łukasza do wytrysku. A właściwie wykapu…

    – Na następnej randce mnie zerżniesz!

    – Boję się, że nie dam rady.

    – Ależ dasz! W mojej cipie będzie ci o niebo lepiej, niż w ręce, przekonasz się.

    A ponieważ w dłoni nadal ma miękkiego, śliskiego węża, sięga po argument ostateczny.

    – Dotknij mnie!

    Łukasz przytyka dłoń do jej brzuszka, masuje…

    – Nie tutaj, głuptasku! Złap mnie za cipę!

    Chłopak dochodzi z pizdą Dorki w dłoni, pierwszy raz w życiu tak trzyma dziewczynę. Ale na czubku kutasa pojawia się tylko pojedyncza kropelka. Dorka nie ma pretensji.

    – Który to już raz dzisiaj się spuszczasz?

    – Nie liczyłem.

    – Kurwa, ja też! I co ja im teraz powiem?

    – Że co?!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Sygnet Czasu

    Obudziłem się ze strasznym bólem głowy. Stukające w okno gałęzie i świszczący wiatr były istną torturą i wręcz rozsadzały mój skacowany łeb. Sam jestem sobie winien. Kolejna noc z lejącymi się litrami alkoholu po rozstaniu z Majką, byłą już dziewczyną. Byliśmy razem dobre 4 lata, wspólnie wynajmowaliśmy mieszkanie i miałem zamiar się oświadczyć. Co się stało? Otóż chcąc zrobić mej ukochanej niespodziankę zastałem ją w naszym łóżku z innym. Sytuacja nieprzyjemna, jednak diametralnie zmieniła moje poglądy na niektóre sprawy, ale o tym kiedy indziej.

    Gdy po długiej walce z kacem i grawitacją w końcu udało mi się zwlec z łóżka, zabrałem się za wykonanie pierwszego punktu z wymyślonej przed chwilą listy zadań na najbliższe minuty, którym było zdobycie czegoś do picia. Idealnie sprawdziło się do tego wczorajsze, wygazowane piwo, które leżało na biurku w pokoju kumpla, który zaoferował lokum do czasu aż znajdę nowe gniazdko. Już miałem brać się za punkt drugi, czyli prysznic, kiedy usłyszałem pukanie do drzwi.

    – Otwarte! – wyrzuciłem z siebie ochrypłym głosem

    Za drzwiami stał Marek, który z szerokim uśmiechem wysadził:

    – No i jak tam księżniczko? Wyspany?

    – A daj spokój, ledwo żyję – odparłem.

    – Dobra, nie stękaj. Zaraz jedenasta, ogarniaj się. Jedziemy coś wszamać – zakończył rozmowę Marek i udał się na dół prawdopodobnie również ogarnąć.

    Poznałem Marka na studiach na imprezie inauguracyjnej dla pierwszoroczniaków. Po pierwszym wspólnym piwie wiedzieliśmy, że nadajemy na tych samych falach więc często powtarzaliśmy spotkania, przyjaźń się pogłębiała, choć nikt tego na głos nie mówił. Teraz jesteśmy jak bracia, zawsze się wspieramy. Marek jest młodszy ode mnie o całe 4 dni, trochę wyższy i w przeciwieństwie do mnie dobrze zbudowany. Myślę, że przystojny z niego facet. Ja również jestem niczego sobie. Mocne 185cm, ciemne włosy, przyjemna twarz, jednak określiłbym się jako chuchro. Zawsze miałem problem z przybraniem masy.

    Zamknąłem drzwi, zrzuciłem z siebie śmierdzące fajkami, alkoholem oraz potem po wczorajszej imprezie ciuchy i ruszyłem w kierunku prysznica. Zimny strumień wody był prawdziwym ukojeniem dla obolałej głowy. Po kilku chwilach jednak zaczęło robić się nieznośnie zimno więc stopniowo zwiększałem temperaturę. Myłem się z głową opartą o ściankę prysznica myśląc o Majce. Gdy tylko zamykałem oczy widziałem byłą dziewczynę zapinaną od tyłu przez obcego gościa. Czułem się z tym dziwnie. Z jednej strony byłem niemiłosiernie wściekły, z drugiej jednak to co sobie teraz przypominałem i wyobrażałem działało na moje ciało. Wraz z odpływającą z mózgu krwią znikał ból głowy. Krew chyba trafiła do mojego penisa, bo pod wpływem wizji zaczął unosić się i twardnieć.

    – Co mi tam – pomyślałem i zacząłem robić sobie dobrze.

    Nie trwało długo aż opryskałem nasieniem ściankę prysznica, a reszta spłynęła mi po ręce. Spłukałem wszystko dokładnie by nie zostawić żadnych śladów, wytarłem się i wrzuciłem na siebie pierwsze ubrania, które wpadły mi w ręce i nie odpychały zapachem. Spojrzałem na zegarek, zbliżała się 12. Tak długo byłem pod prysznicem? Nie tracąc czasu ruszyłem na dół do Marka, by wspólnie ruszyć na miasto coś zjeść.

    – No w końcu! Co tak długo? – dopytywał Marek

    – A nie mogłem się ogarnąć.

    – No dobra, jedziemy – zakończył rozmowę.

    Wyszliśmy z domu mojego przyjaciela, wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy w stronę baru mlecznego, jakieś 2 kilometry w stronę centrum miasta. Na szczęście Marek prowadził, ja potrzebowałem jeszcze dobrych trzech, czterech godzin żeby całkowicie dojść do siebie. Dziwna sytuacja wydarzyła się na przedostatnich światłach, które dzieliły nas od baru. Gdy staliśmy na czerwonym świetle podszedł do nas blady gościu z kozią bródką i wąsem jak w dziewiętnastym wieku, ubrany w czarną kamizelkę, ciemne, materiałowe spodnie, czerwoną koszulę i cylinder. Zapukał w szybę od strony pasażera. Marek spojrzał na mnie, ja na niego. Obaj nie kryliśmy zaskoczenia. Opuściłem szybę i zacząłem rozmowę:

    – Dzień dobry, coś się stało? – zapytałem ze zdziwieniem w głosie,

    – Witam Panie Adamie, na łez otarcie, dla Pana podarek. – dziwnie odpowiedział mężczyzna wręczając mi małe, czarne pudełeczko z czerwoną kokardką.

    – Skąd pan wie jak mam na imię?

    – Pozna swój swego – odpowiedział enigmatycznie, uniósł cylinder i odszedł dostojnym krokiem.

    Nasze spojrzenia znów się skrzyżowały i Marek powiedział:

    – Co to cholera było? Znasz tego gościa?

    – Pierwszy raz go na oczy widzę – odpowiedziałem szczerze

    – Co jest w tym pudełku? – zapytał Marek przyglądając się uważnie prezentowi

    – Zobaczmy.

    Odwiązałem kokardkę, otworzyłem pudełko i naszym oczom ukazał się srebrny sygnet. Był szeroki na jakieś 2 centymetry, ozdobiony jakimiś dziwnymi wzorkami i kawałkiem ciemniejszego metalu w kształcie małej klepsydry, lekko odstającej od reszty sygnetu.

    – No spoko, gościu ci się jakby oświadczył, co? – zażartował Marek

    – A daj spokój. Sygnet w sumie spoko, zachowam go. – powiedziałem wsuwając pierścień na palec serdeczny.

    Światło zmieniło się na zielone i ruszyliśmy dalej.

    W barze na szczęście nie było dużo ludzi więc szybko zamówiliśmy jakieś mięso i frytki. Marek poszedł zająć miejsca, a ja w czasie gdy przygotowują posiłek postanowiłem skorzystać z toalety. Po wszystkim umyłem ręce jednak mydło osadziło się na moim świeżo nabytym sygnecie. Próbując go oczyścić przypadkowo wcisnąłem ozdobę imitującą klepsydrę, a sygnet jakby zaczął mienić się delikatną poświatą.

    – A to ciekawe – pomyślałem.

    Rozejrzałem się dookoła czy moje ‘cacko’ nie zwróciło niczyjej uwagi, jednak w toalecie byłem tylko ja i gościu stojący obok. No właśnie. Facet, który mył ręce obok mnie stał jak wmurowany. Nawet nie drgnął. Mój nieruchomy towarzysz nie był najdziwniejszym co zaobserwowałem. Znacznie dziwniejsza wydała się woda, która zastygła niczym lód. Z tą różnicą, że lód jest zimny, i ma inny kolor. Ta woda po prostu przestała się ruszać. Woda, która leciała z kranu przestała się ruszać.

    – Cholera, co jest? – powiedziałem na głos zdziwiony i przestraszony zarazem.

    Szturchnąłem gościa obok, czy również to widzi, ten jednak jakby w ogóle tego nie poczuł i nie słyszał. Spróbowałem mocniej, ale rezultat był identyczny. Spanikowany wyszedłem z toalety i ruszyłem w kierunku Marka. Wszystko było podejrzanie spokojne.

    – Ej, stary – powiedziałem drżącym głosem

    Marek jednak podobnie jak gościu w toalecie ani drgnął. Rozejrzałem się dookoła i wszyscy wglądali podobnie. Wkręcają mnie – pomyślałem. Strzeliłem Markowi z otwartej dłoni w twarz. Ten jednak ani drgnął. Nie jestem człowiekiem głupim. Szybko połączyłem fakty. Dziwny facet daje mi prezent, na którym naciskam jakąś klepsydrę i nagle wszystko się zatrzymuje? To pewne, że sygnet jest źródłem całego tego zamieszania. Usiadłem naprzeciwko Marka i zacząłem przyglądać się sygnetowi. Dotykałem go, pocierałem, naciskałem, aż nagle usłyszałem kliknięcie, sygnet przestał błyszczeć i ta wręcz nierzeczywista cisza ustała. Wszystko wróciło do normy. Marek złapał się za prawy polik, dokładnie tam gdzie go przed chwilą walnąłem.

    -Ale mnie gęba piecze – powiedział.

    Zaczynałem wszystko łączyć w całość. Kilka razy jeszcze wypróbowałem mój nowy gadżet. Klikałem klepsydrę na sygnecie i wszystko jakby się zatrzymywało. Klikałem ponownie i wszystko wracało do normy. Wyglądało na to, że byłem jedynym, który wiedział co się w tym czasie dzieje. Bardzo interesujące – myślałem. Zrobiłem kilka testów żeby potwierdzić moje teorie. Wnioski były takie, że zatrzymuje się wszystko dookoła, nikt nie pamięta co się działo w tym czasie. Może dzięki sygnetowi staję się szybki jak Flash, a wszystko wydaje się stać w miejscu? A może zatrzymuję czas? Nie miało to znaczenia. Poczułem, że otwierają się przede mną nowe drogi. Zamierzałem zacząć wykorzystywać mój nowy gadżet od razu. Marek ostatnio stawiał jedzenie, moja kolej. Niestety nie miałem pieniędzy, jednak kasa baru była wypełniona po brzegi. Wyjąłem z niej dwie stówki i schowałem do portfela. Następnie usiadłem przy stoliku i kliknąłem klepsydrę.

    -No co Ty gadasz Marek? Co Ci jest? – udawałem przejętego

    -Nie wiem, może jakieś uczulenie  – odpowiedział zmieszany.

    Rozmawialiśmy jedząc, co chwilę ktoś wchodził, ktoś wychodził. Nie zwracałem na to większej uwagi do czasu aż w drzwiach baru ujrzałem znajomą twarz. Była to Majka, moja była. Razem z nią weszli jej młodszy kuzyn Rafał i wujek. Przez chwilę nasze spojrzenia spotkały się. Poczułem jakiś dziwny smutek i wściekłość. Czego ta suka tu szuka? Ruszyli w stronę stolika, mijając mnie przywitała się mówiąc – hej.

    – yo – odpowiedziałem oschle wracając do rozmowy z Markiem i do wystygłego już kotleta.

    Marek spojrzał na mnie i powiedział:

    – Spadamy, co? Ja zapłacę

    – Zjedzmy jeszcze jakiś deser. I tym razem ja stawiam! – odpowiedziałem knując chytry plan.

    Majka z rodziną usiedli kilka stolików dalej. Nasze zamówienie było gotowe chwilę przed ich posiłkiem. Gdy tylko kelnerka rozdała wszystkim ich porcje, kliknąłem klepsydrę i ruszyłem na zemstę. Gotowało się we mnie z wściekłości. Miałem ochotę jej przywalić, kliknąć klepsydrę i patrzeć na jej zdziwienie. Powstrzymałem się jednak od tego. To poniżej mojego poziomu. Podszedłem do niej i naplułem jej w sam środek talerza. Przekopałem jej ziemniaki widelcem żeby nie zobaczyła śliny i nie zgoniła na kelnera lub kucharza. Ile ja mam lat, cholera?! – pomyślałem. Zachowuję się jak dziecko! To ma być zemsta? Spojrzałem na nią. Była suką. Zdradziecką suką. Niestety była niemożliwie seksowną, zdradziecką suką. Miała na sobie obcisłą białą koszulkę z bardzo małym dekoltem, jednak wystarczająco głębokim by pod odpowiednim kątem ujrzeć jej biały stanik. Mimo, że nie miała wielkich piersi, nie nosiła staników z push-upem. Po prostu ich nie lubiła. Do białej koszulki miała ciemną spódniczkę sięgającą odrobinę powyżej kolan. Korzystając z sytuacji zerknąłem również jakie ma na sobie majtki. Miała czarne koronkowe, do połowy zasłaniające pośladki. Nie ukrywam, że moje ulubione. Patrząc na Majkę moja nienawiść była powoli wygaszana przez pożądanie. Dotknąłem jej twarzy, szyi. Majka siedziała bez ruchu wpatrzona w kuzyna, który opowiadał jakąś historię gdy zatrzymałem czas. Co mi szkodzi? – pomyślałem. Zacząłem dotykać ją odważniej. Złapałem i ścisnąłem jej zgrabne piersi. Nie chciałem jej rozbierać. Wkładałem jej ręce pod koszulę, mocno szczypałem sutki. Znacznie mocniej niż zwykle mi pozwalała. Jednak nie zobaczyłem grymasu bólu na jej twarzy. Ani bólu, ani przyjemności. Jej twarz zdradzała skupienie na opowieści Rafała. Odsunąłem ją wraz z krzesłem od stolika i przykucnąłem obok. Gładziłem jej nagie udo, wsuwając rękę coraz głębiej pod spódniczkę. Zahaczałem raz po raz o jej majteczki. Może to dziwne, ale jej twarz totalnie nieodzwierciedlająca obecnej sytuacji strasznie mnie podniecała. Podwinąłem odrobinę spódniczkę i rozsunąłem jej nogi. Dawno nie oglądałem jej w takiej pozycji. Dotykałem delikatnie jej cipki, masując przez majtki łechtaczkę. Po chwili odsunąłem kawałek materiału, który oddzielał mnie od jej szparki. Była całkiem sucha. Pośliniłem palec i wsunąłem do środka. Nie wiem w jakim celu. Ona nic nie czuje, ja z tego też nic nie mam, poza brakiem miejsca w spodniach. Cała ta sytuacja strasznie mnie podnieciła. Czułem jak penis napiera na materiał spodni. Postanowiłem na chwilę go uwolnić. Wstałem, rozpiąłem rozporek i wyjąłem go. Nie jest specjalnie duży. Zwyczajne, statystyczne 14-15 centymetrów. Stałem z wyciągniętym, pulsującym od rozsadzającej erekcji penisem przy twarzy mojej byłej, zdradzieckiej suki. Lubisz dawać dupy? To masz! – pomyślałem.
    Delikatnie rozchyliłem jej usta chwytając ją za brodę. Podszedłem bliżej i powoli wsunąłem członka do jej buzi. Byłem niemożliwie podniecony. Trzymając ją za głowę posuwałem biodrami do przodu i do tyłu, rytmicznie. Co chwilę szczypałem jej sutki pod bluzką nie przerywając rżnięcia jej twarzy. Pchałem coraz mocniej. Jej usta były pełne od śliny i wydzieliny z penisa. Co chwilę przytrzymywałem jej głowę z penisem dotykającym ścianki gardła, jądrami dotykałem jej brody. Czułem, że zbliża się finał. Nie chciałem jednak kończyć jej w ustach, wszystko by wypluła jak przywrócę czas. Postanowiłem, że spuszczę jej się do posiłku. Kilka ostatnich pchnięć w usta Majki, po czym szybko wyjąłem członka i nakierowałem go na talerz z jedzeniem. Ponownie wymieszałem ziemniaki żeby nic nie zobaczyła. Złożyłem jej nogi do pierwotnej pozycji, wsunąłem krzesło i wróciłem na swoje miejsce. Ustawiłem się dobrze żeby widzieć jej reakcję na wydarzenia sprzed chwili i kliknąłem klepsydrę. Z trudem powstrzymałem śmiech patrząc na to jak z trudem wstrzymała odruch wymiotny spowodowany zbyt głęboką penetracją gardła. Po jej zachowaniu można stwierdzić, że sutki również ma obolałe, gdyż widziałem jak próbowała dyskretnie zbadać je ręką.

    Wróciłem do rozmowy z przyjacielem. Zjedliśmy deser i poprosiłem o rachunek. Marek sprzeczał się, że on zapłaci, ja jednak pozostawałem nieugięty. Wydaje mi się, że Majka usłyszała naszą rozmowę i skomentowała do kuzyn lub wujka:

    – Teraz płaci, ciekawe.

    Nie wiem czy mówiła o mnie. Może coś nadinterpretowałem. Zaczęła we mnie narastać wściekłość. Będzie mnie ta suka obgadywać? Będzie komentować? Ze mną się nie zadziera! – pomyślałem.

    Jak tylko kelnerka zabrała należność użyłem klepsydry. Podszedłem do stolika Majki, złapałem ją  za włosy i odchyliłem jej głowę do tyłu. Zbliżyłem twarz do jej twarzy i powiedziałem:

    -I co suko?

     Sam przeraziłem się swojego głosu. Kiedy się taki zrobiłem? Najgorsze jest to, że podoba mi się to. Podoba mi się to, że mogę wszystko. Polizałem jej wargi, a następnie wsunąłem język głęboko do ust. Wymieniliśmy się śliną, a właściwie zostawiłem wiele swojej w jej ustach. Odsunąłem się i delikatnie ją spoliczkowałem. Nie chciałbym uszkodzić tak ładnej twarzyczki. Pomimo wcześniejszego orgazmu byłem ekstremalnie nabuzowany. Nie chciałem czekać, nie było czasu na czułości. Odsunąłem krzesło, ściągnąłem ją z niego, a następnie posadziłem tak, że jej kolana dotykały ziemi, a brzuchem była oparta o krzesło, na którym przed chwilą siedziała. Tym sposobem moja ex ukochana była wypięta do mnie pupą. Nie zwlekając podciągnąłem jej spódniczkę tak, że miałem dostęp do całych pośladków. Następnie zdjąłem jej majtki, rozpiąłem sobie spodnie i ustawiłem się za nią. Nie miałem zamiaru czekać. Próbowałem się wbić w jej cipkę, jednak była sucha. Naśliniłem końcówkę penisa oraz jej szparkę. Po delikatnym nawilżeniu udało się wejść. Majka zawsze była ciasna. Uwielbiałem to. Czułem jak ścianki jej pochwy opinają mojego członka. Pchałem ją coraz szybciej i szybciej, co chwilę wymierzając mocne klapsy w oba pośladki. Gdyby nie wcześniejszy orgazm już dawno bym nie wytrzymał. Nie zamierzałem jednak kończyć w jej cipce. Nie wiem czy nadal bierze tabletki. Nie mogę tak ryzykować. Korzystając z tego, że nie może mi odmówić postanowiłem spełnić moje skryte marzenie. Zdecydowałem, że mój penis zagości w jej drugiej dziurce. Cały czas posuwając jej cipkę próbowałem wsunąć palec wskazujący w jej odbyt. Bez uprzedniego nawilżenia śliną nie było nawet mowy by wszedł. Po chwili jednak udało się wepchnąć nawet dwa. Teraz pora na ciebie mój przyjacielu – pomyślałem. Wyszedłem z cipki, gdzie przez brak naturalnego nawilżenia Majki tarcie było nieziemsko przyjemne i zacząłem próbować wbić się w dziurkę wyżej. Tutaj niestety nie było tak łatwo jak wcześniej. Ślina nie wystarczała. Byliśmy na szczęście w obiekcie gastronomicznym, a przy kasie leżały dzbanki z oliwą. Pozwoliłem sobie jeden pożyczyć. Zanurzyłem w nim dwa palce, a następnie ściekającą oliwę naniosłem na penisa oraz wsmarowałem w odbyt dziewczyny. Po chwili zmagań z jej ciaśniejszą dziurką wreszcie zostałem wynagrodzony. Moje małe marzenie się spełniło. Pchałem delikatnie Majkę analnie. Nie wiem czy to kwestia tego, że robiłem to pierwszy raz, czy tego, że faktycznie było tam ciaśniej, ale z każdym kolejnym pchnięciem czułem, że zbliżam się do finiszu. Ostatnie kilka pchnięć i poczułem uwalniam ogromne ilości gorącego nasienia prosto w dupkę mojej byłej. Po wspaniałym orgazmie opadłem na chwilę na Majkę, położyłem głowę na jej plecach i powoli wycofałem penisa z jej tyłka. Wstałem i spojrzałem na Majkę. Nigdy nie była taka uległa. Bardzo mi się to podobało. Spojrzałem na mojego sflaczałego już penisa i zdecydowałem się, że wypadałoby się umyć zanim się ubiorę. Obszedłem więc krzesło dookoła aż znalazłem się przy twarzy mej byłej. Podniosłem jej głowę, rozchyliłem usta i wsunąłem małego już penisa do buzi. Trzymając go w gorących ustach Majki poczułem, że zaczyna znowu rosnąć. Nie miałem już jednak siły na dalsze zabawy. Wytarłem penisa w ciemne włosy dziewczyny, ubrałem się, a następnie Majkę i odstawiłem ją na miejsce. Usiadłem na swoje miejsce i obserwowałem jej reakcję po kliknięciu klepsydry. Zerwała się z krzesła i pobiegła do toalety. Widok raczej komiczny.

    Uregulowałem płatność i razem z Markiem wyszliśmy z baru. Pierwszy raz od nakrycia Majki z innym gościem czułem się szczęśliwy i spokojny. Czułem, że mogę wszystko. Już nigdy nie zostanę zdradzony i oszukany. Postanowiłem z nikim nie dzielić się moją zdobyczą. Zostanie to moją tajemnicą.

    Myślę, że „Sygnet czasu” przyda się, gdyż Marek dostał telefon, że jego znajoma urządza imprezę nad jeziorem i zaprasza nas obu.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nuclear Banana

    Witam,

    Moje pierwsze opowiadanie. Z góry bardzo dziękuję za opinie!

    Jeżeli opowiadanie się podoba i będziecie chcieli kontynuacji, z przyjemnością napiszę.

     

    Pozdrawiam!

  • Prawdziwie Oswieceni Cz5

    – Szybciej! Musicie się rozgrzać! Nie mogę pozwolić wam na przegraną!

    Ósemka najzwyczajniej w świecie się darł. Wydzierał się w niebogłosy wszystko wokoło wibrowało od jego mocnego głosu w ogóle nie tracącego na sile mimo założonego na głowę czepka z komunikatorem. Idealne ciało nauczyciela w niemal lubieżnie obcisłym kombinezonie biegało na około basenu, w którym Etan wraz z resztą męskiej części swojej klasy się rozgrzewał. Deus zgodnie współpracując z nauczycielem prawie nie wprowadzał korekt do ich planu ćwiczeniowego wyświetlając minimalną liczbę komunikatów na małej wewnętrznej powierzchni jego okularów pływackich. Piętnaście długości i statyczne ćwiczenie ramion stojąc w wodzie sięgającej do piersi. Na razie Etan mocował się z tym pierwszym nieustannie poganiany przez Ósemkę.

    – Już więcej nie mogę! – Wydyszał między potężnymi haustami powietrza Aron płynący na torze obok niego. – On nas zamęczy!

    – Chciałeś gadać! – Odkrzyknął mu Etan równie, jeśli nie mocniej zdyszany. Przepłynęli dopiero siedem z zadanych piętnastu długości, a już nogi odmawiały mu posłuszeństwa. – Możesz mi powiedzieć teraz kiedy jeszcze jestem w stanie mówić!

    – Nie! – Aron zaprzeczył szybko. – Musimy poczekać aż rozpocznie się gra! Deus jest zbyt uważny w czasie ćwiczeń zbiorowych!

                   Etan się zastanowił niezwykle ciekawy o co tak właściwie chodziło. Co mogło być aż tak ważne, że musieli unikać nawet niepotrzebnego zwracania uwagi szkolnego komputera? Nie zdołał odpowiedzieć sobie na to pytanie, sprawa wyglądała coraz dziwniej. Dodatkowo prócz zżerającej go ciekawości zauważył kątem oka, że Zetar dotąd płynący obok swojego byłego chłopaka niespiesznie począł zmieniać tory przysuwając się do Arona! Ci dwaj na pewno coś razem kombinują!

                   W istocie tak było. Płynąc kraulem tak zręcznie jakby urodził się w wodzie potężnie zbudowany Zetar po chwili spokojnie płynął już obok Etana zaczynał zaś ćwiczenia na drugim końcu basenu. Samo w sobie było to niezwykłym osiągnięciem. Deus co prawda nie monitorował aż tak dokładnie ich położenia jednak zazwyczaj jeśli ktoś omyłkowo skręcał i wpadał na innych rozświetlał okulary winowajcy na czerwono tak samo jak jego tor i wiadome było, że natychmiast powinien wrócić na swoje miejsce. Zetar jednak jakby niczego nieświadomy dosłownie na wyciągnięcie ręki rozchlapywał wodę tuż obok niego. Reszta ich klasy bez sprzeciwów zmieniała się z nim miejscem po kolei zupełnie jakby wszystko było zaplanowane.

                   Tak niespodziewana bliskość Zetara niezwykle go zirytowała. Próbował jak mógł zignorować jego obecność jednak chłopak nieustannie co kilka wdechów kiedy to odwracał głowę w jego stronę by zaczerpnąć powietrza szukał go wzrokiem. Znowu, pomimo wcześniejszych prób pozbycia się przeklętego podniecenia dostał erekcji stając się o wiele mniej opływowy niż wcześniej nie umiał zrozumieć jakim cudem się to stało. Wyraźnie też zwolnił kiedy to woda natrafiła na jego wypukłe i sztywne kształty, które jak ze zdziwieniem się zorientował poprawiały wydatnie sterowność.

                   Pierdolona elektronika! – było to jego pierwsze nieświadome przekleństwo w układnym, przesyconym zasadami dobrego smaku życiu. W tej sytuacji jednak doskonale oddawało istotę nieprzydatności nowoczesnej techniki stojącej naprzeciw wybuchowemu, pełnemu testosteronu dojrzewaniu chłopaków. Elektronicznie sterowane pasy kombinezonu się poddały. Ochraniacz wbijał mu się w żołądź coraz mocniej w miarę jak coraz dokładniej widział napięte mięśnie i żyły na ramionach Zetara nie umiejąc odwrócić wzroku. Woda słabo zasłaniała pięknie eksponowane pośladki teraz napięte i twarde jak kamienie. Dodatkowo podniecało go to, że najwyraźniej dokładnie golił się pod pachami, w ogóle był niesamowicie gładki. Tylko na brzuchu oraz nad przypominającym maczugę penisem zachował trochę włosów do tego wymyślnie ufryzowanych – przypomniał to sobie w ułamku sekundy znów widząc go skaczącego na nim kiedy to nabijał się na jego własnego huja niczym zaczarowany.

                   Zbyt późno powstrzymał wyobraźnię i po raz kolejny ujrzał mimo wściekłego bólu nóg wizję. (Ósemka chyba zapomniał, że co po niektórzy z klasy ledwie raz w miesiącu mieli okazję pływać i naprawdę przegiął z taką rozgrzewką). Scena kiedy to po lekcji oboje wychodzą po drabince z basenu spleceni w uścisku miętosząc swe lśniące od wody, wrzące od podniecenia ciała w fontannie błyszczących w świetle jarzeniówek kropel wody, Zetar zaś w przerwach między soczystymi pocałunkami przepraszał go co chwila i nieustannie wyznawał gorącą miłość: kocham cię, kocham… jednocześnie powoli sięgając wielką, silną dłonią do jego twardego …

    – KONIEC! Do mnie, teraz ramiona! Sto krążeń!

    Etan został brutalnie wyrwany z tej sceny i zatrzymał się z szarpnięciem uświadamiając sobie, że naprawdę od dawna się tak nie zmęczył. Zmęczenie połączone z bólem udzieliło się także sterczącemu jak maszt przyrodzeniu bowiem nie minęła chwila, a nieprzyjemny ucisk powodowany przez ochraniacz osłabł gdy wzwód ustąpił i penis ponownie sflaczał unosząc się leniwie w chłodnej wodzie. Chłopak z powodu zmęczenia dyszał i sapał jak starożytne „parowozy”, o których kiedyś czytał. W książce był dołączony plik dźwiękowy ujawniający okropny hałas jaki generowało to urządzenie podczas jazdy.

    – Doskonale nam poszło?… Nie uważasz? – Aron ledwie stał w wodzie sięgającej im do piersi, właściwie to dryfował dysząc między każdym wypowiadanym słowem.

    – Też tak myślę – oddyszał mu Etan dryfując ku majestatycznej postaci nauczyciela razem ze wszystkimi z klasy i z chyłkiem podążającym za nim Zetarem, który nic nie mówił jednocześnie wyraźnie trzymał się blisko ich obu.

    – Powiesz mi wreszcie o co chodzi? – Spytał się dyskretnie Arona młócąc wodę ramionami i podejrzliwie wgapiając się w udającego, że nic nie widzi Zetara ćwiczącego po jego lewej.

    – Nie. Czekamy aż zacznie się mecz.

                   Etan ponownie zaklął w myślach i dopiero wtedy zorientował się co robi. Nieświadomie łamał zasady dobrego smaku wpajane mu od dzieciństwa! To nie do pomyślenia! Nie miał pojęcia jak mógł zmienić się aż tak od momentu poznania nieustannie przeklinającego Zetara. Przecież spotkali się ledwie kilka razy.. oczywiście nie licząc codziennych zajęć w szkole z resztą klasy. Na poważnie, kiedy nie musieli udawać kogoś kim nie byli rozmawiali ledwie parę razy.

                   Minęło jeszcze kilka bolesnych sekund podczas których Ósemka nieustannie zagrzewał ich do walki wrzeszcząc i przekrzykując generowany przez nich hałas nim uświadomił sobie, że Zetar złamał swoje zasady Pure, a nie tylko ogólnie przyjęte normy społeczne. Te zasady – jak doczytał później – były niemal jak doktryna. Fanatycy potrafili zmienić swoje życie w piekło byle by postępować w zgodzie z tymi prawami. Spojrzał na Zetara.

                   Chłopak zaś ponownie udał, że tego nie widzi. Wyprostował się jednak dodatkowo napinając fantastyczne mięśnie na rękach. Etan odwrócił się w momencie gdy nauczyciel wrzasnął STOP i rozkazał im odpocząć i przygotować się do meczu.

    – Nareszcie! Ledwo mogę się ruszać! – Aron narzekał nieustannie dyskretnie ciągnął go za rękę. Zdziwiony Etan przyjmując jego grę robił dokładnie to samo, podobnie jak Zetar płynący za nim. Znaleźli się na uboczu jednak na tyle blisko aby nie było to podejrzane. Reszta grupy nie przejmując się niczym wrzeszczała i ochlapywała się wodą wychodząc z basenu i kierując się ku szafkom z wyposarzeniem.

    – Musimy pozbyć się opasek.

                   Etan pojrzał na wodoodporny pasek zatopionej w metalu elektroniki przypięty na nadgarstku, który to umożliwiał Deusowi na komunikację z jego kombinezonem i monitorowanie wyników. Skinął głową próbując nie okazać zdziwienia.

                   We trójkę – wciąż ze stąpającym cicho za nimi Zetarem – dołączyli do reszty klasy już przebierającej w sprzęcie.

                   Gra zespołowa w jakiej to mieli się siłować z drużyną Tamoru była odmianą znanego z archaicznych czasów hokeja podwodnego. Wprowadzono jednak kilka zasadniczych różnic tak jak aparaty tlenowe zmieniono też krążek na magnetyczną piłkę generującą specjalne pole przeciwdziałające oporowi jaki stawia woda oraz przyciąganiu ziemi tak dobrze, że gra stała się naprawdę szybka piłka śmigała w wodzie niemal nie zatrzymywana przez żadne siły. Aron już przytwierdzał do kombinezonu piankowe ochraniacze na uda i tułów mocowane na rzepy i rzucił komplet Etanowi.

    – Dzięki.

                   Etan ledwo zauważył gdy przyjaciel zerwał jemu oraz Zetarowi opaskę z nadgarstka i wręczył jednemu z uczniów. Stało się to tak szybko, że nie zdołał dostrzec kto dokładnie je zabrał. Ulotnił się w gmatwaninie opiętych kombinezonami ciał opływających wodą. Zgodnie z poleceniem założył maskę tlenową i ustanowił oddzielne łącze dźwiękowe z Aronem i Zetarem. Z hukiem na powrót wraz z resztą wskoczył do basenu.

    – Tam – Zetar odezwał się po raz pierwszy brzęcząc w jego uchu za sprawą mikroskopijnego głośnika wszytego w czepek od wewnątrz. – Tunel techniczny.

                   Etan pokiwał głową i korzystając z zamieszania kiedy to klasa miotała się w wodzie w radosnej zabawie i nikt nie zwracał na nich uwagi podpłynął do wąskiej szpary, w którą ledwo się zmieścił – była widocznie przeznaczona dla robotów. Tunel był jasno oświetlony i kilka metrów dalej woda wyraźnie się ociepliła spostrzegli też schody oraz jeszcze jaśniejszy prostokąt odcinający się od ciemnego sklepienia tunelu jakim przypłynęli.

                   Wypłynęli w oślepiającą jasność, która okazała się lustrem wody łączącym się z dość dużym zalanym światłem pomieszczeniem. Na jego okrągłych ścianach wisiały uśpione, basenowe roboty naprawcze każdy oznaczony numerem oraz wiszące centralnie obok lamp na suficie potężne robotyczne ramię sterowane zapewne przez Deusa opuszczające je w razie potrzeby do wody. Aron wraz z Zetarem jakby byli już tu wcześniej na betonowej posadzce tuż obok uśpionych robotów leżały poukładane koce oraz inne urządzenia.

    – Jak znaleźliście to miejsce? Nie wiedziałem, że istnieje! To o to chodziło? – Spytał z ekscytacją dotykając lodowato zimnego metalu, z którego odlany był jeden z robotów.

    – Niestety nie. Zetar je znalazł ale tylko po to abyśmy mogli porozmawiać na osobności. Woda i beton zakłócają działanie mikrofonów nawet tych połączonych bezpośrednio z Deusem.

    – Jak to? – Etan kompletnie zgłupiał, myślał intensywnie okrywając się dającym ciepło kocem ale na nic nie wpadł. Po co niby mieliby się ukrywać? Co ważniejsze, przed kim?

    – Wytłumaczę za chwilę. Teraz jednak musimy jak najszybciej spalić twój implant medyczny, a to może zaboleć.

                   Etan zamarł. Słyszał, że usunięcie implantu podłączonego do neuronów powoduje trwały paraliż ciała, a nawet obecna zaawansowana medycyna mogła sobie nie poradzić ze złączeniem rozerwanych i spalonych nerwów.

    – Chyba śnicie! Co wam odbiło?! To może zabić! – Etan niemal wrzasnął.

                   Zamiast odpowiedzi ujrzał jak oboje odklejają dotychczas niewidoczne okrągłe plastry na lewych przedramionach. Pod nimi ukazały się posmarowane maścią paskudne blizny już całkowicie zrośnięte. Nagle zrozumiał, że przynajmniej to co do tej pory wiedział okazało się nieprawdą. Nigdy nie słyszał aby ktokolwiek mógł się ruszać po usunięciu implantu medycznego.

    – Na pewno to bezpieczne? – Wolał się upewnić nim pozwoli im to zrobić w końcu chodziło o to czy resztę życia spędzi jako warzywo – w najlepszym wypadku.

    – Oczywiście – odpowiedział mu z pewnością w głosie Aron – W plikach Savina znaleźliśmy dokładne instrukcje jak usunąć implant nie niszcząc nerwów.

                   Chwilę potrwało zanim Etan skojarzył, że mowa jest o jego tacie. Nim zdążył zaprotestować Zetar złapał go za lewą rękę i przytknął w odpowiednie miejsce przypominające narzędzie tortur urządzenie.

    – Uwaga.

                   Zetar nacisnął ukryte przełączniki zanim to słowo wybrzmiało chodź w połowie. Iskra wbiła się w skórę w ułamku sekundy spalając układy scalone implantu. Elektryczność przepłynęła przez całe jego ciało rozgrzewając je i docierając do każdego zakamarka. Pozbawione elektryczności pozostałości elektroniki ze zniszczonego implantu zostaną rozłożone przez jego organizm do nieszkodliwych produktów.

    – AAAAAAA! CO TO BYŁO?! Nawet nie dałeś mi czasu żebym się przygotował!

                   Etan wyrwał się i obmacał krwawiącą niewielką dziurę w przedramieniu krzywiąc się z bólu jak i obrzydliwego przypalonego smrodu, który z niej ulatywał. Czuł osobliwe ciepło w całym ciele, a szczególnie w… zamarł czując miękki pocałunek tuż obok rany. Mógłby przysiąc, że usłyszał „przepraszam” ale pewności nie miał bowiem głos był naprawdę cichy. Zrobiło mu się gorąco gdy uświadomił sobie, że Zetar jest tak blisko i dodatkowo pochyla się nad nim z czułością akurat w momencie gdy czuł jak penis zmarniały dotychczas z zimna i bólu podnosi się i zaczyna uciskać na ochraniacz obudzony po potężnym kopnięciu elektryczności, która to rozgrzała całe ciało do czerwoności.

    Podniósł wzrok na Zetara, który jakby w ogóle nie przejmując się tym co zrobił z troską na twarzy i pewnością siebie smarował mu ranę maścią, która momentalnie usunęła ból i zastygła chroniąc rozcięcie przed powietrzem. Chciał zapytać co to miało znaczyć lecz zawstydził się widząc kątem oka lekki, pełen przyjaźni uśmiech Arona, który stał z boku i najwyraźniej czuł się trochę niezręcznie. Etan zaczerwienił się paskudnie zasłaniając lekko prawą ręką coraz bardziej widoczną wypukłość dziękując, że przyjaciel nie spoglądał niżej lecz patrzył się na jego twarz. Spróbował też wyrwać lewą rękę z lekkiego, pełnego uczucia i delikatności dotyku Zetara.

    – Ekhem… – Aron odkaszlnął podchodząc niepewnie do nich i dopiero wtedy Zetar jakby otrzeźwiał i oderwał się gwałtownie przerywając smarowanie rany maścią upuszczając jednocześnie tubkę, a ta potoczyła się i w padła do wody. Nerwowo zerknął też na pulsujący kształt zasłaniany nieudolnie przez Etana i sam zaczerwienił się potężnie odwracając wzrok i łapiąc się za penisa, który co ciekawe najwyraźniej też od jakiegoś czasu nie był uśpiony.

    – Tak … właśnie no.. – Bełkotał nagle tracąc pewność siebie i drżącymi palcami podał mu okrągły plaster. – Proszę…

                   Oklejając ranę i stojąc bokiem do nich Etan. Owinął się szczelnie kocem zasłaniając krocze i wbił w nich pełne złości spojrzenie.

    – Tłumaczcie się, już!

                   Chłopacy nim odpowiedzieli także sięgnęli po koce jednak Zetar zrobił to zdecydowanie szybciej niż Aron. Już bezpiecznie schowani wszyscy usiedli pośrodku pomieszczenia i zaczęli się tłumaczyć. Etan nie wiedział co myśleć o tym co od nich usłyszał. Opowiadali na zmianę, a trwało to naprawdę długo, dość długo aby wszyscy spokojnie zdążyli wyschnąć zawinięci w koce. Pod koniec wyjaśniło się też, że nie było po co się śpieszyć.

    – Muszę to zobaczyć. – Powiedział gdy Zetar na jego prośbę wklepał na ekranie konsoli wystającej z betonowej ściany naprawdę skomplikowaną serię kodów. Poczuł zazdrość i podziw. Zupełnie nie zrozumiał czemu miały służyć zawiłe ciągi znaków i symboli programowych. Ważniejszy był efekt, który mógł zobaczyć na własne oczy. Absolutnie wszyscy w szkole mieli znaleźć się w stazie.

    – Chodźmy zatem. Pamiętaj jednak nie możemy dać się zauważyć możliwe, że wyślą techników… to co zobaczysz może być dla ciebie szok taki sam jak dla nas kilka dni temu.

                   Etan kiwnął głową gdy także Aron wstał i zrzucił  z siebie już niepotrzebny koc przeciągając się po długim bezruchu. Etan jednak nie ruszył się z miejsca czując wciąż rozsadzającą erekcję.

    – Emm… mam pewien problem…

    Aron i Zetar z kamiennymi twarzami nie okazali zdziwienia pokiwali tylko głowami.

    – Wiem – Aron uśmiechnął się. – Z nami było tak samo, skutek uboczny tego szczególnego rodzaju elektryczności. Nie przejmuj się. – Ręką pokazał aby Etan pierwszy wskoczył do wody. Chłopak z wahaniem zrzucił koc i założywszy ponownie maskę tlenową oraz czepek z komunikatorem wskoczył do tunelu, a za nim podążyli przyjaciele. Płynąc w chłodnej wodzie, która jak z zadowoleniem czuł powoli uciszała podniecenie usłyszał w uchu głos Zetara uświadamiając sobie, że lubi jego brzmienie:

    – Zapewne już nikogo nie będzie w wodzie ale zachowajmy ostrożność nie wiem jak zareagowaliby technicy na naszą obecność.

    – Dobrze, pamiętam.

                   Rzeczywiście, chociaż mecz już dawno powinien trwać w najlepsze w basenie nikogo nie było, ostrożnie przepłynęli tuż pod powierzchnię wody. Przez falujące kształty ujrzał zamazane ciemne sylwetki na obrzeżach basenu jakby unoszące się nad ziemią co było niemożliwe. W końcu zdobył się na odwagę i lekko się wynurzył.

                   Zamarł. Niczym truchła w rzeźni uczestnicy lekcji wisieli ze związanymi rękoma na długich łańcuchach zwieszających się z wysokiego sufitu. Wyglądali jakby spali gdyby nie to, że od czasu do czasu otwierali oczy i  rozglądali się aby po chwili znowu bezwładnie zwiesić się w kajdanach. Wszyscy byli nadzy, w różne części ciała mieli powbijane igły z jakimiś rurkami ciągnącymi się kilometrami po całym basenie. Etan zadrżał widząc, że plątanina kabli, rurek i igieł nie omija nawet miejsc intymnych, nie potrafił jednak spojrzeć na nie bliżej chodź uwięzione w przezroczystym żelu prącia w pełnym wzwodzie ustawione obok siebie jak na sklepowej wystawie przyciągały go jak magnes. Nie wiedział co o sobie myśleć gdy ponownie poczuł erekcję połączoną z uczuciem silnego napełnienia w jądrach. Na szczególnie masywnym łańcuchu ujrzał Ósemkę i do oczu napłynęły mu łzy, nie umiał zrozumieć jak ktokolwiek mógł się tak okrutnie zachowywać.

                   Olśniewająco piękny nauczyciel wyglądał teraz jak wyrżnięta z wody ścierka. Mięśnie dotychczas idealne i pełne siły teraz zwieszały się z niego pozostawiając tylko naciągniętą za mocno, luźną skórę. Wyglądał jakby okrutne zabiegi pozbawiły go co najmniej kilkunastu lat życia. Nie umiał ominąć wzrokiem wciąż imponującego penisa mimo ogólnego zmarnienia jego organizmu. Do grubego niczym jego nadgarstek prącia przytwierdzono żelową konstrukcję ze zmyślnym układem siłowników i prętów – coś w rodzaju przenośnego Deox’a. Urządzenie nieustannie samo pracowało masując jego narząd i wysysając wraz z salwami spermy ostatnie soki z nauczyciela, które rurką płynęły w niewiadomym kierunku. Mężczyzna niemal nieprzerwanie był pogrążony w ekstazie, nieustannie strzelając nasieniem i otwierając nieprzytomne oczy co jakiś czas szarpiąc się na łańcuchach.

    – Z nami też to robili?…  – Etanowi zrobiło się niedobrze szczególnie, że ciągle miał niebywałą ochotę się „spuścić”. Podłapał to słowo czytając w sieci, kiedy jeszcze chciał się przypodobać Zetarowi.

    – Obawiam się, że tak. Jakbyśmy się postarali pewnie dałoby się wyszukać nagrania. – Zetar zdawał się mniej wstrząśnięty od niego tym co działo się wokoło jakby widział to wcześniej. Bliskość jego pokrytego gęsią skórką, muskularnego ciała stykającego się z nim wywoływało w nim coraz większe podniecenie.

                   Etan drgnął nagle sobie coś uświadamiając.

    – Teraz nas też mogą nagrywać? Nie powinniśmy się schować? – Zaniepokojenie było słuszne bowiem w całej szkole rozmieszczone były kamery, nawet na basenie. Rozejrzał się trwożnie szukając czarnych ślepi elektronicznych oczu.

    – Włączyłem pętlę nie zobaczą nas. Jedynie mogliby się połapać jakby przyszedł jakiś technik. Wszystko jest zazwyczaj robione automatycznie technicy są wzywani jedynie jeśli coś się zepsuje więc nie powinno być problemów.

    – Więc te operacje są cykliczne? Jeśli nikt z … „nich” nie wciśnie guzika zatrzymań nie będzie? – Dotąd nikt z ich trójki nie miał pojęcia kim są tajemniczy „oni”, którzy opracowali cały ten system dystrybucji produktów z ludzi – bo na nic innego to nie wyglądało.

    – Z zapisów o ile dobrze zrozumiałem stazę włącza Deus w momencie gdy ciała większości obecnych w szkole mają wystarczające stężenie odpowiednich cennych substancji. Kiedy wszyscy stracą przytomność robotyczne ramiona podłączają te rury i igły, a … produkty są gdzieś przesyłane do piwnic. Savin nie miał dostępu do całej linii produkcyjnej więc to tylko przypuszczenia.

                   Etan czuł się paskudnie. Deus dotychczas zawsze sprawiedliwy i stojący po jego stronie szkolny komputer był obrzydliwą sex-maszyną wysysającą spermę z młodych chłopaków… jego przyjaciół i znajomych, bał się pomyśleć co robi z dziewczynami… Jak to możliwe, że jego ojciec brał w tym jakikolwiek udział?

    – Jak to się stało, że wpadliście na pomysł włamania się do Atosa? Pamiętam, że ostatnio dziwnie się zachowywał szczególnie podczas wizyty Arona w domu.

                   Udał, że nie widzi konspiracyjnego spojrzenia jakie chłopacy rzucili sobie po jego pytaniu. Mógłby przysiąc, że Aron się zaczerwienił i skrzywił jednocześnie. Zetar zaś doskonale panował nad emocjami nic nie zdradzając.

    – Tak właśnie było. – Odpowiedział mu Aron poprawiając kombinezon w kroku. – Podczas włamania dotarliśmy do prywatnych plików Savina z twoim imieniem, a stamtąd na opis całych procedur jakie były przeprowadzane w mieście.

    – Coo?! To jest robione ze wszystkimi mieszkańcami? – Wprost nie mógł w to uwierzyć, ktoś na pewno powinien coś podejrzewać przecież zanik składników odżywczych z ciała wywoływał jakieś uboczne efekty, niemożliwe aby udało się to ukryć. Dopiero po chwili dodarło do niego co powiedział Aron… pliki z jego imieniem. Czy jego ojciec nagrywał wyuzdane, pełne erotyzmu sesje ejakulacji własnego syna?… Przeszedł go dreszcz – niemal zaczął się modlić do kogokolwiek – czy Zetar to widział… miliony razy przywoływał jego iluzoryczną wersję tylko po to aby ją porządnie wydupczyć. Nie miał pojęcia co sobie o nim pomyśli jeśli by to zobaczył.

                   Zerknął na Zetara. Chłopak jednak niczego nie dał po sobie poznać i zamiast odpowiedzieć pokazał ręką na drabinkę – rzeczywiście, gdy stali tak kilka minut w zimnej wodzie zaczynali już drżeć z chłodu.

    Gdy już wyszli ostrożnie z basenu, Etan szedł na końcu starając się ukryć wzwód, z zażenowaniem stwierdził, że jego chore podniecenie udzieliło się ich małej drużynie. Zetar prowadząc ich z czerwonym rumieńcem na twarzy nieustannie poprawiał swój opięty pływacki kombinezon przykrywając swego grubego członka ręką zaś Aron idąc obok Etana wcale się nie kryjąc przesunął penisa do góry wyjmując go spod nieprzyjemnego ochraniacza jąder. Chłopak widział jak Etan się mu przygląda gdy mocował się z ochronną plastikową miseczką i puścił do niego oko wzruszając ramionami. Etan jeszcze mocniej się zaczerwienił jednak w końcu przyznał się, że nic na to nie poradzi. Ostrożnie puścił potężnie odstającego penisa i podążył za Aronem w stronę szatni.

                   W końcu zdyszani pełnym napięcia skradaniem się wpadli do pomieszczenia z prysznicami. Dopiero tutaj Aron odpowiedział na jego pytanie.

    – Tak, całe miasto w tym siedzi. Dodatkowo nie znalazłem informacji o niczym innym jakbyśmy byli odcięci od reszty świata. – Etan nawet nie chciał w to uwierzyć, po prostu nie mogli być odcięci… chociaż właściwie nigdy nie słyszał o kimkolwiek kto wyjeżdżałby za granicę, to zadziwiające. Może rzeczywiście znajdowali się w jakimś chorym sex-ośrodku…

    Zetar  przykucnął i odkręcił osłonę przewodów. Ponownie majstrując przy konsoli włączał kolejną pętlę w innej części korytarzy aby mogli bezpiecznie poruszać się po szkole. Chłopak wciąż był czerwony na twarzy jednocześnie potrzebował obu rąk więc porzucił nieudolne próby ukrycia swojego stanu i niczym już nie powstrzymywany Duży Zetar dumnie odchylił się i zapulsował.

    Aron jak i Etan będący w identycznej sytuacji zgodnie z uporem wpatrywali się w ekran konsoli jedynie kątem oka widząc rozpraszający ich uwagę pulsujący kształt. Etan wolał nie myśleć jak obaj z Aronem wyglądają pochyleni nad Zetarem mając pełne wrzącej krwi penisy dokładnie na wysokości jego twarzy… zdawało mu się że chłopak co jakiś czas na nich spogląda jakby upewniając się, że nie jest odosobnionym przypadkiem.

    Zetar zaklął gdy na wyświetlaczu pojawił się ostry czerwony komunikat ACESS DANILED. System Deusa stanowczo odmówił mu dostępu do czujników biometrycznych, dzięki którym mogli z wyprzedzeniem dowiedzieć się czy w szkole pozostał ktoś z pełnią świadomości. Wyrywając ze złością kable Zetar wstał prezentując się w pełnej okazałości. Szybko naprawił swój błąd lekko się garbiąc i odwrócił się w stronę ściany włączając dodatkową moc do elektrycznych pasów aby choć trochę zmniejszyć widoczność wzwodu. Chrząknął po pełnej podniecenia i oczekiwania chwili.

    – Proponuję iść do piwnicy. Tam wszystko trafia i jest gdzieś wysyłane jeśli się dowiemy o co dokładnie tutaj chodzi może uda się jakoś to zatrzymać.

                   Oboje z Aronem kiwnęli głowami zawiązując niepisaną zmowę milczenia. Wszyscy byli spoceni i naprawdę mocno podnieceni. Dokładnie nie wiedzieli dlaczego ale najzwyczajniej w świecie pożądanie ich rozsadzało. Mężnie i sprawiedliwie nie wgapiali się w wiadome miejsce.     

    Zetar wyraźnie zaczął przewodzić ich niewielkiej grupie uderzeniowej co Aron przyjął jako naturalne zaś w Etanie wzbudziło to lekką zazdrość połączoną z ciepłem … ledwo o tym pomyślał natychmiast sobie zaprzeczył. Nie, stanowczo nie czuł się zakochany – no może trochę. Zgodził się, że w tym momencie z powodu podniecenia byłby w stanie się na niego rzucić ale z całych sił się powstrzymywał. Jednocześnie perspektywa jak go ochrania przed wszelkim złem otaczając męskim ramieniem i strzelając do wrogów wydała się kusząca. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że zapadła cisza i jest obserwowany przez dwie pary oczu.

    – Och… tak. To dobry pomysł. – Powiedział pośpiesznie czerwieniąc się i wyrwał się do przodu aby zejść im z oczu. Przestań z tymi głupimi wizjami przyszłości! – upomniał sam siebie.

                   Przemykali powoli nieustannie poprawiając penisy i unikając jak się dało kamer aby jak najmniej naruszać ich zapis. Po kilkunastu minutach dotarli do masywnych chronionych hasłem drzwi w mało uczęszczanej części szkoły, korytarz był jednak szeroki i przestronny. Ozdabiały go liczne sztuczne rośliny w wielkich donicach. Zetar gniewnie majstrując przy konsoli poddał się po kilku minutach gorączkowego stukania w klawiaturę.

    – Nic z tego to czujnik biometryczny nie znamy…

                   Zamek ożył przekręcając potężny rygiel i drzwi zaczęły się otwierać. Aron prawie wrzasnął ze strachu jednak Zetar zachowując zimną krew złapał ich obu i wepchnął za najbliższą donicę rozłożystej palmy sięgającą prawie półtora metra nad poziom podłogi. Etanowi niemal eksplodowało serce – tak szybko zaczęło bić. Prawie nie zwrócił uwagi na to co się działo przed nimi ważniejsze było to co rejestrowało jego ciało.

                   Tkwił między Aronem i Zetarem. Oboje byli porządnie spoceni i emanowało od nich ciepło połączone z przyjemnym męskim zapachem. Wszyscy też byli całkiem umięśnieni, za mało aby nazwać ich muskularnymi ale ćwiczyli regularnie i wyglądali dobrze. Teraz właśnie te wyćwiczone mięśnie bardzo durzą powierzchnią się ze sobą stykały. Przed sobą czuł szerokie twarde plecy Zetara, który to ochronił ich przed wykryciem. Jego odstające pośladki niemal chwyciły między siebie ociekającego potem i śluzem penisa Etana, który umiejscowił się idealnie pomiędzy nimi w głębokim rowie. Jednocześnie naciągnięty do granic kombinezon przyjemnie ugniatał mu rozlane z powodu gorąca jądra. Z tyłu dokładnie na swoim tylnym wejściu, które teraz gdy kucał było rozwarte i luźne, poczuł masywną głowicę penisa Arona, który ściśnięty między nim a ścianą skamieniał nie mając gdzie się ruszyć.

                   W całkowitej ciszy pragnąc zapaść się pod ziemię Etan poruszył biodrami poddając się niewidzialnej mocy pożądania karzącej mu tu i teraz zerżnąć wypiętego Zetara kucającego przed nim. Chłopak się spiął. Poczuł jak drętwieje i zaczyna ciężej oddychać. Etan lekko wciągnął brzuch sprawiając, że penis celował niego niżej i patrzył zafascynowany jak drąg odstający tak mocno jakby nie krępował go materiał napiera na odbyt chłopaka, w którym się zakochał. Był pewien, że niemożliwe jest doprowadzenie do penetracji szczególnie kiedy obaj byli w ubraniu – cienkim i bardzo obcisłym ale jednak ubraniu. Nie docenił jednak – podobnie jak Zetar – elastyczności tego materiału.

                   Kombinezon czując, że nie może przeciwstawić się olbrzymiej sile penisa swojego właściciela postanowił rozciągnąć i rozluźnić sploty włókien i wyłączyć elektryczne obwody tak samo stało się przed Etanem oraz… za nim.

                   Materiał stał się cienki jak jedwab i niemal przezroczysty dokładnie otoczył penisa i jądra Etana powlekając je niczym prezerwatywa – nieużywana już od wielu lat jednak wszyscy wiedzieli do czego służyła. Nabrzmiała główka lekko niemal rozkosznie miękko wskoczyła z mlaszczącym odgłosem w odbyt Zetara, którego kombinezon ustąpił i najwyraźniej całkiem się rozwarł tworząc otwór między włóknami. Etan sapnął gdy wsunął się bez żadnego oporu między śliskie od potu pośladki sunąc na spływającej ze szczytu jego penisa przezroczystej wydzielinie. Wszedł głęboko. Całkowicie zapomniał o świecie zewnętrznym zatapiając się w rozkoszy – pamiętał jedynie, że muszą zachować ciszę.

                   Objął Zetara. Chłopak spięty i naciągnięty niczym struna rozmiękł jak masło pod jego dotykiem wypinając się mocniej. Etan poczuł jak i jego kombinezon nie wytrzymując aż takiego rozciągania i  otwiera się aby uniknąć rozdarcia. Już nic ich nie rozdzielało kiedy materiał spłynął z niego uwalniając penisa. Zetar opuścił głowę na jego ramię, Etan przybliżył usta do jego miękkiego różowego ucha i zaczął je ssać jednocześnie bardzo powoli poruszając biodrami.

                   Przez sekundę poczuł coś dziwnego i Etan zamarł. Jakby świeży prąd powietrza na pośladkach przerywający parną i duszną, przesyconą testosteronem atmosferę za donicą. Dopiero cichszy niż powiew wiatru jęk dobiegający zza jego pleców i uczucie napierania czegoś niebywale śliskiego i wrzącego kazało mu z przerażeniem domyślić się co się stało. Zapomniał o Aronie. Jakże okropnym przyjacielem się stał. Bezwstydnie rzucił się i to w takiej niebezpiecznej chwili na swojego kochanka nie bacząc na niego! Tymczasem zaś jego najlepszy przyjaciel nie mając dokąd uciec, będąc jednocześnie w apogeum rozrywającej erekcji też poddał się podnieceniu niemal podając mu na tacy swoją męskość podobnie jak Etan uczynił wypinając się otworem w jego stronę.

    – Prze… przepraszam… – Etan to usłyszał albo tylko sobie wyobraził, że to usłyszał. Skupiając się na … tylnych odczuciach potwierdziło się to czego się domyślił. Niemal cały żołądź Arona tkwił w jego ciepłym odbycie sprawiając … no właśnie co sprawiając?

                   Etan nie mógł w to uwierzyć. Dawno temu kiedy jeszcze był dzieckiem dopiero co uczącym się używać Deox’a dowiedział się, że chłopak posiada prostatę i czasami możliwe jest doprowadzenie do orgazmu poprzez jej stymulację. Jednak gdy mając może dwanaście lat zdecydował się spróbować widok obsranego substytutu ogórka i przedziwne mrowienie we wnętrzu połączone z okropnym bólem jego małej dziewiczej dziurki kazały mu zapomnieć o tym raz na zawsze. Tym razem jednak czując pulsującą główkę penisa najlepszego przyjaciela i wypływające z niej co chwila krople wydzieliny w swoim wnętrzu poczuł ciepło tak wielkie, że rozlało się ono po niemal całym jego ciele. To ciepło spływając na jego własnego penisa zatopionego w Zetarze aż po same jądra rozgrzało go jeszcze bardziej i uczyniło jeszcze bardziej wrażliwym. Podobnie jak jego kochanek Etan oparł głowę na ramieniu wciąż skamieniałego ze strachu Arona.

    – Nic… nic się nie stało … – wyszeptał i powoli rozluźniając mięśnie odbytu, poddając się temu niebywałemu ciepłu nadział się na niego jednocześnie wychodząc prawie w całości z dziurki Zetara. Przyjemność niemal go ogłuszyła. Aron, który słysząc jego słowa rozluźnił się i poddał niewysłowionej rozkoszy odrobinę mocniej wypchnął biodra i jego cudownie odstający pokryty morzem śluzu żołądź niebywale przyjemnie ocierał się o jego wnętrze co chwila uderzając w napuchniętą, odstającą niczym kula bilardowa prostatę Etana wysyłającą elektryczne dreszcze na całe jego ciało. Jednocześnie stokroć bardziej wrażliwy członek – tak wielki, że Etan nie mógł uwierzyć, że należy do niego, nigdy bowiem nie urósł tak bardzo – sunął swoją delikatną, obłą powierzchnią po fascynujących zakamarkach wnętrza Zetara.

                   Był tak mocno podniecony, że bał się poruszyć. Czuł w sobie niewielkiego by się zdawać mogło penisa Arona – jednak kiedy znajdował się w jego wnętrzu zdawał się być przeogromny, wypełniał go całkowicie, a gdy szczególnie mocno się wypiął sprawiał niemal ból. Tak przyjemny i kłujący, że chciał go więcej. Wyłapywał każdą nierówność pokrytego siecią żył i węzłów twardego członka, każda z nich przyprawiała go o krzyk rozkoszy. Był pewien że skończy pierwszy. Mylił się.

                   Eksplozja ogłuszyła go w zalegającej lepkiej ciszy, pełnej testosteronu i zapachu spermy, przerywanej jedynie szmerem trących o siebie tkanin, ledwie słyszalnymi błagalnymi jękami rozkoszy oraz chlupoczącym dźwiękiem jaki wydaje penis wchodzący w dobrze nasmarowany odbyt. Poczuł coś gorącego rozlewającego się w jego wnętrzu, Aron możliwe, że pierwszy raz odbywający stosunek – i to stosunek z chłopakiem, swoim najlepszym przyjacielem nie wytrzymał zbyt długo. Klęczał przygnieciony ciężarem jego jak i Zetara nie mogąc się ruszyć skamieniał tak jak poprzednio albo i jeszcze mocniej. Tak samo zaś skamieniał i jeszcze się powiększył jego penis, który nabrzmiały do granic wściekle pulsował wypluwając z siebie salwy gorącego, białego, gęstego nasienia. Teraz ból był naprawdę silny Aron złapał go obejmując jego brzuch i wbijał się w niego jak najmocniej potrafił strzelając spermą, która będąc w takim nadmiarze nie mieściła się w ciasnym wnętrzu Etana i teraz wyciekała, pieniąc się i spływając po jądrach Arona.

                   Etan czuł, że panikuje. Jak to możliwe, że taki… nie chciał sprawiać przykrości Aronowi ale jednak dość mały penis – sprawił mu taki ból. Chciał wrzasnąć jednak Aron pchał tak głęboko, że zabrakło mu tchu, czuł przenikliwe rozrywanie powodowane olbrzymim grzybowatym żołędziem przyjaciela i nacisk na wnętrzności połączony z oszalałym pulsowaniem nabrzmiałej i pobudzonej prostaty. Nie potrafił rozluźnić zaciskających się z siłą imadła mięśni swojej rozdziewiczanej dziury co powodowało jeszcze większy ból bowiem im mocniej zaciskał tym bardziej był rozciągany. Jeszcze chwila, a ten… Mały Aron rozerwie go na strzępy!

    W tym właśnie momencie zniecierpliwiony jego bezruchem Zetar otwarcie grzmocący się ręką nadział się na Etana i porządnie zakręcił biodrami tak, że poczuł wszystkie zakamarki jego odbytu. Najazd nie trwał długo spragniony ostrego rżnięcia Zetar nabił się kilka razy najgłębiej jak pozwalała na to niewygodna pozycja jaką przyjęli klaszcząc pośladkami i mocno obijając im obu ściśnięte moszną i kombinezonami jądra po czym zaciskając i rozluźniając co chwila wyćwiczone mięśnie swojego rozwartego tylnego wejścia trysnął na imponującą odległość. To właśnie sprawiło, że Etan znajdujący się na krawędzi spełnienia doszedł. Ostatnim co zapamiętał pośród spowitego lepką, różową, orgazmiczną poświatą korytarza wokoło nich był cień wychodzący z lewej strony po czym zapadła pełna zadowolenia i przytłaczającego wyczerpania kojąca ciemność.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    CzarodziejEmrys
  • Niewolny: 3. Bicie po jadrach

    Niesamowite, jakie przyjemne może być bicie po jądrach. Oczywiście trzeba to robić umiejętnie. Stopniowo dozować ból, który przerażająco przekształca się w rozkosz…

    Dziś rano zastosowałeś Panie metodę, która o mało nie spowodowała mojego omdlenia. Ty wiesz, że nie sztuką jest uderzyć  od razu mocno, by Twój cwel zwijał się z bólu… Wiesz, że należy to stopniować – od lekkich uderzeń, po coraz mocniejsze – by oddany podsuwał swoje genitalia pod Twoją dłoń, krzywił się i kulił, kiedy Twoja przemoc rośnie.

    Nie widzieliśmy się przeszło tydzień. Długi weekend , Twój wyjazd… Mieliśmy kontakt przez komunikator internetowy, ale to nie była służba, tylko zwyczajowe rozmowy o niczym. Nawet bez podtekstów seksualnych

    Kiedy wyznaczyłeś kolejny termin na spotkanie w mojej klatce, ucieszyłem się jak nigdy. Tym razem instrukcja przyszła mailem. Rozkazałeś mi wejść  do kabiny, opuścić spodnie, kucnąć i … czekać, aż się „zabawisz” . Tak, tak to określiłeś.

    Tym razem nie czekałeś na parterze. Skierowałem się do windy. Miałem towarzystwo. Jakaś blond  lalunia wsiadła razem ze mną, ale na szczęście wysiadła dwa piętra wyżej. Przemknęła mi przez głowę myśl: czy masz żonę? Nigdy nie śmiałem pytać, Ty też nie pytałeś o sprawy rodzinne.
    Wysiadłem tam gdzie zawsze. Stałeś naprzeciwko wyjścia z windy  Znów nie przywitałeś się ze mną – nawet nie drgnąłeś. Na piętrze nie było nikogo, znów nikt nas nie widział.

    Wszedłem do toalety i wybrałem ostatnią kabinę. Drzwi zamknąłem, ale nie na zapadkę. Rozpiąłem spodnie i razem ze slipami zsunąłem je w dół. Odwróciłem się do muszli i zająłem pozycję w lekkim półprzysiadzie opierając się dłońmi o sedes. Czekałem.

    Usłyszałem jak wchodzisz i przekręcasz klucz w głównych drzwiach. Kierujesz się w stronę kabin, szukasz mnie we wcześniejszych i w końcu trafiasz do mojej. Drzwi otwierasz na oścież i w milczeniu przez chwilę patrzysz na mój nagi tyłek.

    – Pięknie .. – szepczesz.

    Również kucnąłeś. Jak mnie dziś wykorzystasz? Znów będziesz wsuwał mi palec do dupy?

    Zaskoczenie było bardzo … przyjemnie. Uderzyłeś w jądra  lekko od dołu, drgnąłem, ale to raczej tylko zachowawczy odruch niż ból. Już wiedziałem, że dziś cos innego. Czy będziesz delikatny?  Strach szybko jednak ustąpił. Uczucie oddania zastąpiło wszelkie obawy. Kolejne uderzenie w jaja – otwartą dłonią. Aż podskoczyły razem z penisem do podbrzusza.
    Przy kolejnych, coraz szybciej i mocniejszych, wyrywały mi się z ust głuche jęknięcia. Tak, chodziło Ci właśnie o to, aby jaja podskakiwały w górę.

    Ciekawe, w zależności w jaką część jądra uderzasz, czuję albo kłucie, albo jakby paraliżujący klin…

    Moją twarz zaczął wykrzywiać ból. Zajęczałem głośniej. Próbowałem zewrzeć uda, ale przytrzymałeś je ręką.

    Pomyślałem o Tobie: Bij, Panie, bij! Jestem przecież Twój! Twoją zabawką.

    Ta myśl bardzo mnie podniecała.

    Kutas stanął, wyrywał się do Ciebie. Jądra jakby się zbiegły. Chwyciłeś mojego penisa, zsunąłeś napletek, parę razy obciągnąłeś i  sztywnego przycisnąłeś do mojego podbrzusza. Już wiem po co, następne uderzenie robiłeś w jądra od dołu. Zaskowyczałem mocniej, bo jaja nie miały teraz gdzie uciec.

    – Zamknij się – Twój rozkaz, Twoje żądanie, rozkosz.

    Teraz biłeś regularnie i rytmicznie. Nie czułem już jaj, czułem jakbym miał podwieszoną jedną paraliżującą kulę. Piekło, kłuło… Jak ja tego pragnąłem, a jednocześnie ciało uciekało w dół.

     Kiedyś mi napisałeś, że się do tego przyzwyczaję… Jak ja o tym marzę! Żebyś mógł robić długo…

    Nawet nie wiem kiedy przestałeś i na pół omdlały usiadłem na sedesie.

    – Spuść sobie – znów rozkaz. Wysupłałeś swojego kutasa ze spodni i podsunąłem mi do ust. To przyjemność dla nas obu, ale tym razem miała mi umorzyć ból zwisających jaj. Kiedy tak dyndały w sedesie, poobijane, piekące, obciąganie kutasa było wspaniałym relaksem. Trysnąłem pierwszy, strugi spermy kapały na sedes i uda.. Trochę bolało lewe jadro…

    Kiedy byłeś blisko wytrysku wyjąłeś mi kutasa z ust i wylałeś swój ładunek na podłogę. Wiem, znów byłem niegodny…

    – Powycieraj! – rzuciłeś chowając penisa w spodnie i wyszedłeś.

    Teraz siedzę i czuje jak pulsują mi jaja. Zadowolony, radosny, że z Toba to robię i przeżywam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Po sasiedzku

    Przez wiele lat wraz z żoną Anetą mieszkaliśmy w małej miejscowości. Takiej, o której teraz zwykłem mówić “miasteczko bez perspektyw” – dwa spożywcze, 3 monopolowe, 1 stacja benzynowa, 2 szkoły i poszarzałe kamienice, o które nikt nie dba od lat. Oboje pochodziliśmy z tego miasteczka i znaliśmy się od dzieciaka. Nasi rodzice się lubili i tak rok po roku zbliżaliśmy się do siebie. Ostatecznie, pomijając już szczegóły – pobraliśmy się i mieliśmy synka. Z pracą było ciężko, zwłaszcza dla Anety. Ja uczyłem historii kilka godzin w jednej ze szkół, a ona zaczepiała się na godziny to w jednym sklepie, to w drugim. Postanowiliśmy wyprowadzić się do większego miasta, gdzie było więcej możliwości. Wybór padł na oddalony o 140 km Wrocław. I to była dobra decyzja. Znalazłem pracę w jednej ze szkół pod miastem, gdzie miałem cały etat. Aneta zaczęła pracować jako księgowa w jednej z bogatszych firm. Pojawiły się znacznie większe pieniądze, które umożliwiły nam wzięcie kredytu na mieszkanie. Pojawili się również nowi znajomi. Moja żona upodobała sobie towarzystwo Klary. Nie ukrywam, że ta dziewczyna podobała mi się fizycznie. Była atrakcyjną blondynką o modelowej figurze i modnie przyciętych włosach. Natomiast sprawa miała się inaczej w kwestii jej charakteru. Była wyszczekana i bezczelna. W jej towarzystwie czułem się ciągle traktowany protekcjonalnie i z wyższością. Dziwiło mnie, co Aneta w niej widzi. Ja też starałem się być miły i kulturalny. Jednak Aneta podczas rozmowy na ten temat powiedziała mi, że Klara akurat nie lubi grzecznych i kulturalnych facetów. Ponieważ nie czułem potrzeby wkupowania się w jej względy – po prostu ją olałem i nie przejmowałem się jej opinią. Tym bardziej, że miałem towarzystwo własnych znajomych i nie potrzebowałem tego. Dziewczyny nieraz razem wychodziły na zakupy lub na piwo. Nic takiego – Aneta zresztą zawsze wracała trzeźwa i bez specjalnych ubytków na naszym koncie. Pewnego dnia oznajmiła mi, że idą z Klarą do jakiejś dyskoteki, gdzie podobno jest tego wieczoru jakiś lubiany przez nią DJ. Gdy okupowała łazienkę wieczorem, ja sprawdzałem klasówki. Usłyszałem jak do mieszkania wchodzi nasz syn, po czym nagle słyszę jego głos: “Mama! Ale dziwnie wyglądasz.” Wyjrzałem do korytarza i zobaczyłem przed drzwiami łazienki Anetę – i przyznam, że zaparło mi dech. Od jakiegoś czasu nie widziałem już w niej seksownej dziewczyny, z którą się ożeniłem. Stała się “żoną”. Jednak teraz byłem zauroczony! Miała na sobie “małą czarną” do połowy uda, na nogach czarne zakolanówki i czarne zamszowe szpilki. Ciemne, długie włosy miała związane w koński ogon. Dość ostry makijaż w ciemnych kolorach podkreślał głębokość i urodę jej oczu. Dekolt był niezbyt głęboki, ale było widać, że ma dość duże i kształtne piersi. Nawet nie wiedziałem, że ma w szafie takie rzeczy. Poczułem podniecenie ale i niepokój, że tak wychodzi do klubu, w którym w pewnością będzie wielu przystojniaków. Byłem zazdrosny, ale z drugiej strony opanowałem się. Powiedziałem jej tylko, że pięknie wygląda i żeby nie siedziała za długo. Pocałowała mnie i wyszła. Około 21 położyłem syna spać. Obrobiłem się ze wszystkim i nudziło mi się. Włączyłem jedną ze stronek porno i na jednej z miniatur zobaczyłem dziewczynę ubraną tak samo jak Aneta. Przywołałem w pamięci obraz mojej żony i kliknąłem link z podpisem “Long legged babe in overknee socks gets fucked and facialized”. Nalałem sobie whisky i popijając zacząłem nieśpiesznie się onanizować. W miarę postępu akcji na ekranie i upływu alkoholu zacząłem sobie wyobrażać, że widzę moją Anetę oddającą się przystojnemu latynosowi z ekranu. Dziewczyna była do niej podobna, więc nie musiałem zbytnio się wysilać. Gdy byłem już bliski orgazmu otrzymałem mmsa. Z penisem w jednej dłoni otworzyłem wiadomość od Anety…i zobaczyłem zdjęcie, na którym moja żona tańczy w mocnym uścisku z jakimś wysokim gościem. Facet trzymał ręce na jej pośladkach, a ona zarzucała ręce na jego ramiona. Zagotowało się we mnie, a na ekranie facet właśnie oblewał nasieniem twarz dziewczyny. W tym momencie ja również niemal bezwiednie się spuściłem na biurko i dywan. Byłem zszokowany! Skoro Aneta była na tym zdjęciu, to pewnie zrobiła je ta wredna suka Klara! Tylko czy za zgodą Anety? Poszedłem do łazienki po papier, żeby powycierać wszystko i zauważyłem, że obrączka Anety leży na półce pod lustrem. To zabolało…ale wróciło również podniecenie. Niezdrowe, przykre ale jednak podniecenie. Miałem ochotę odpisać, ale postanowiłem poczekać. W tym momencie jednak otrzymałem kolejnego mmsa. Na zdjęciu Aneta namiętnie całowała się z tamtym facetem, a on trzymał ręce pod jej sukienką. Tego było za wiele. Zadzwoniłem, ale odebrała Klara – nie dopuściła mnie do słowa, tylko wyrzuciła, że Aneta szybko się uczy i żebym patrzył, bo może też czegoś się nauczę. Czy ta idiotka nie wpadła na to, że właśnie mi podsuwa dowód zdrady małżeńskiej? Za chwilę jednak dodała, że ma nadzieję, że Anetę zostawię w spokoju, bo ona zasługuje na samca alfa, a nie taką szarą pierdołę jak ja…i rozłączyła się. Wściekłem się i zastanawiałem się co zrobić z synem, którego nie mogłem zostawić samego w domu. Byłem pijany, więc jazda samochodem odpadała. Nie było łatwo dopuścić do siebie myśl o rozwodzie, bo ta sytuacja nie była zwiastowana przez żadne niepokojące wydarzenia i kompletnie mnie zaskoczyła! Postanowiłem wyjść na balkon, żeby zaczerpnąć powietrza. Stałem tak kilkanaście minut i analizowałem sytuację, ale żadne wyjaśnienie ani rozwiązanie nie przychodziło mi do głowy. Mieszkaliśmy na 5 piętrze i w pewnym momencie dostrzegłem taksówkę podjeżdżającą pod blok. Z auta wysiadła chwiejąca się Aneta, jakiś gość i Klara. Klara spojrzała w górę i zobaczyła mnie na balkonie. Bezczelnie uśmiechnęła się do mnie i wyjęła telefon. Po kilku sekundach dostałem od niej smsa, na którym był podany adres mojego bloku i…mieszkanie obok! Ten gość to był sąsiad, którego jeszcze nie poznałem. Miałem chwilę aby wymyślić co zrobić! Wyszedłem na klatkę schodową, ale winda stała sobie spokojnie na naszym piętrze i mimo upływu czasu – nikt jej nie ściągał na dół. Po cichu zacząłem schodzić po schodach na dół. Na wysokości 1 piętra usłyszałem ciche szepty, mlaśnięcia i przyśpieszone oddechy. Przechyliłem głowę przez barierkę i dostrzegłem w półmroku Anetę z sąsiadem jak namiętnie się całują i jak on ugniata jej pośladki. Momentalnie wytrzeźwiałem, ale gość wyglądał na typ agresywny. Był dobrze zbudowany i pewny siebie. Namawiał ją na wejście na górę. Aneta wyraźnie rozważała tę opcję, ostatecznie jednak stwierdziła, że nie. W zamian za to, zaczęła znowu gorąco się z nim całować i masować jego krocze. Rozsunęła rozporek i wyjęła jego penisa. Nie był jakimś gigantem, raczej moje “widełki”, więc uśmiechnąłem się z lekką satysfakcją. Mina jednak mi szybko zrzedła, gdy zaczęła go masować. Robiła to z wielką pasją i zaangażowaniem, jakby to było jej niezbędne do życia. Zaczął ją namawiać do wzięcia w usta, ale nie chciała. Wiedziałem, że odmówi! Nigdy tego nie lubiła i nie robiła tego zbyt wprawnie. Na ogół nasz seks ograniczał się do 2 pozycji – na misjonarza i na łyżeczkę. Zawsze w gumce poza czasem, gdy staraliśmy się o dziecko. Natomiast w tym momencie znacznie wzmogła pieszczoty ręką. Sąsiad poprosił ją o odsłonięcie piersi, tłumacząc, że to przyśpieszy sprawę, po czym nie czekając na jej zgodę, zsunął jej sukienkę z ramion i miseczki stanika odsłaniając spore piersi. Przywarł do nich ustami, a Aneta zaczęła go szybciej brandzlować. Nagle światło na klatce rozbłysło i pojawiła się starsza pani z parteru, z psem na smyczy. Aneta z sąsiadem błyskawicznie się ogarnęli. I nie dali po sobie nic poznać. Zaczęli iść w kierunku windy, grzecznie powiedzieli “dobry wieczór” i odczekali aż sąsiadka wyjdzie. Zaraz po tym sąsiad zaczął znów prosić Anetę, żeby weszła, że nie jest jeszcze tak późno i że jej mąż na pewno myśli, że jest jeszcze w klubie, co daje im jakieś pół godzinki. Zgodziła się, ale tylko na pięć minut. Jednak on chyba nie chciał czekać tak długo i przywarł do jej ust swoimi ustami. Błyskawicznie wbiegłem piętro wyżej i wezwałem windę. Wjechałem na moje piętro, wysłałem windę na 11 ste, żeby zyskać 2 minuty, wszedłem do mieszkania i wybiegłem na balkon. Budowa naszego bloku umożliwiała przy odrobinie sprawności przejście na sąsiedni balkon. Miałem stracha i zaburzenia równowagi, bo alkohol ciągle krążył, ale udało mi się przedostać na balkon sąsiada. Ponieważ był ciepły wieczór, drzwi balkonowe sąsiada były rozszczelnione. Usiadłem na posadzce i czekałem. Zobaczyłem poświatę zapalonego w przedpokoju światła, ale nic więcej. Mijały minuty, ale nic się nie działo. Wystraszyłem się, że być może Aneta ostatecznie odmówiła i weszła do domu, gdzie samotnie spał nasz syn, a mnie nie ma. Miałem przegramolić się z powrotem na nasz balkon, gdy nagle dobiegł mnie głos żony od strony mieszkania sąsiada. Wróciłem na stanowisko obserwacji i zobaczyłem, jak sąsiad wchodzi do dużego pokoju ciągnąc za rękę moją żonę. Miała odsłonięte piersi i była wyraźnie speszona. Pociągnął ją do siebie na kanapę i zapalił nocną lampkę. Wtedy zobaczyłem ich wyraźnie. Miał rozpięte spodnie, z których wystawał jego fiut w częściowym wzwodzie. Aneta usiadła i powiedziała, że mają 10 minut. On odparł, że wystarczy. Przyciągnął ją do siebie, a ona usiadła na nim okrakiem, tyłem do mnie. Jej sukienka podwinęła się ukazując pośladki w majteczkach. Całowali się, a on w tym czasie odsunął materiał majtek i wsunął palce w jej cipkę. Widziałem to wyraźnie i żałowałem, że nie zabrałem aparatu lub telefonu. Zaczęła leniwie poruszać całym ciałem, sama nabijając się na jego palce. Nagle opuściła rękę na dół, i przesunęła jego kutasa tak, że pojawił się pomiędzy jej pośladkami. Przesunęła rękę do tyłu i wciąż się z nim całując masowała jego pałkę, raz po raz ocierając się o niego kroczem. Po chwili przyśpieszyła ruchy. On jednak wyraźnie nie zamierzał tak kończyć. Próbował ustawić ją tak, żeby fiut znalazł się przy wejściu do gorącej cipki. Aneta mimo to tak balansowała, żeby mu to nie wyszło. Zeszła z niego, usiadła obok i pochyliła się nad jego fiutem, ocierając się o niego piersiami. Jednocześnie cały czas go masturbowała. Tym razem próbował wsunąć kutasa do jej ust, ale znów nie pozwoliła na to. Gość się zniecierpliwił i zaczął ją na to już wprost namawiać. Ona odparła, że nie lubi i że nie umie. Roześmiał się i wstał. Posadził Anetę na kanapie i zsunął spodnie. Powiedział, że jej wszystko wytłumaczy. Kazał jej zacząć od lizania główki “jak lizaka”, ale jednocześnie powiedział, że rączka ma ciągle pracować, najlepiej okrężnymi ruchami. Aneta nieśmiało wysunęła język i muskała żołądź, jednocześnie masując trzon fiuta. Gość co chwila mówił: “Jak lizaka. Jak lizaka.”. Aneta zrozumiała i zaczęła po trochu zasysać główkę i krążyć językiem wokół niej. Wreszcie wkręciła się i załapała nastrój sąsiada. Włożyła żołądź w całości do ust. Potem coraz głębiej i zaczęła po chwili już z pełnym zaangażowaniem obciągać jego drąga. W pewnym momencie nawet opuściła ręce i robiła to samymi ustami, za co sąsiad ją pochwalił. Nagle wyjął chuja z jej ust i zaczął klepać nim Anetę po twarzy. Ja w tym momencie wyjąłem swojego ptaka ze spodni i zacząłem powoli walić konia, jednak czułem, że mimo starań – długo nie wytrzymam. Sąsiad w tym czasie uniósł Anetę i ściągnął z niej sukienkę i buty. Została w samej bieliźnie i zakolanówkach. Poddała mu się całkowicie. On usadził ją na kanapie, a sam usiadł w drugim końcu. Chwycił ją za nogi i ułożył jej stopy z zakolanówkach na swoim kroczu. Ona spytała co robi, na co on złapał delikatnie jej kostki  i docisnął obie stopy do sterczącej pały. Załapała – zaczęła miarowo i ostrożnie trzepać mu konia przy pomocy stópek. Jedną z jej stóp przesunął na jądra i zaczął je ugniatać, a druga stopa przycisnęła jego wała do brzucha i coraz szybciej zaczęła go pocierać. Aneta sama zdjęła w tym czasie stanik i zaczęła dotykać swoich piersi i szczypać sutki. Facet po chwili przysunął ją tak, że objęła go na siedząco udami. Widziałem jak się poruszają rytmicznie, a Aneta pociera kutasa kroczem w majteczkach. Nagle uniosła się i nakierowała jego pałę na swoją cipkę. Powoli i posykując nasunęła się jego pytę. Oboje jednocześnie westchnęli z ulgą. Przytuliła się do niego i zaczęła miarowo kręcić biodrami. On jednak po mniej więcej minucie szybko ją uniósł, śmiejąc się, że jest taki napalony na nią, że musi włączyć chłodzenie. Wstał, nalał dla niej i dla siebie drinka i usiadł. Coś szeptał jej do ucha, a ona zaczęła sama zabawiać się swoją cipką. Zauważyłem, że co chwila wsuwa jej język do ucha (Aneta to lubi) i przygryza lekko. Po chwili do jej palców w cipce dołączyły jego palce i oboje zaczęli pobudzać cipkę Anety. Sąsiad wwiercił się językiem w jej ucho i brandzlowali cipkę już naprawdę ostro. W pewnym momencie Aneta szeroko rozrzuciła nogi, uniosła biodra i widać było, że dochodzi. Nagle on wyjął z niej palce, ukląkł przed nią i szybkim, mocnym ruchem wbił w nią nabrzmiałego kutasa. W tej samej chwili Aneta zaczęła dziko rzucać biodrami i zacisnęła nogi na jego plecach. Przeszył ją orgazm, który wibrował w całym pomieszczeniu (a może i na całym piętrze) jej głośnym jękiem i piskiem. Dopiero teraz zaczęła się jazda. Zaczął ją pieprzyć jak automat. Widziałem jego poruszający się tyłek i jej bezwładnie zwisające i podrzucane nogi po jego bokach. Nie wiem, co we mnie wstąpiło. Pchnąłem drzwi balkonowe i cicho wszedłem do pokoju. Zdjąłem spodnie i z kutasem w garści podszedłem do kopulującej pary. Pierwsza zobaczyła mnie Aneta – patrzyła na mnie, ale wzrok miała kompletnie nieobecny i jęczała w takt jego pchnięć. Sąsiad zauważył to i zerknął w moim kierunku. Nie przerwał rżnięcia mojej żony, tylko uśmiechnął się zaczepnie i przyśpieszył ruchy. Wiedział, że jestem jej mężem. Widywał nas przecież nie raz. Uklęknąłem obok, a Aneta chwyciła mojego fiuta w dłoń i zaczęła trzepać. Wszystko stanęło jakby we mgle. Było mi bosko i nie czułem wcale, jakbym miał zaraz się spuścić. Wstaliśmy, a moja żona usiadła między nami na kanapie i zaczęła na przemian ssać i masować nasze chuje. W pewnym momencie sąsiad wsunął swoją pałę pomiędzy jej duże piersi, a ja podałem jej swoją do ssania. Robiła to lepiej niż kiedykolwiek. Po chwili zaczęła lizać moje jądra nie przestając bić konia. Sąsiad coraz szybciej posuwał jej cycki, klepał o nie kutasem, pocierał główką o naprężone sutki. Podnieśliśmy Anetę, sąsiad ułożył się na podłodze, a Aneta nabiła się znów na jego fiuta. Przez chwilę patrzyłem, jak galopuje na nim i pocierałem swojego kutasa, jednak po chwili znów włożyłem go do jej ust. Possała chwilę i sama włożyła go między cycki. Nie robiliśmy tego nigdy w ten sposób, ale było cudownie. Miękka skóra jej piersi otulała ciepło moją pałę, a czubek jej języka muskał wyglądającą co chwila żołądź. Po paru minutach Aneta wstała z sąsiada i usiadła na krześle, rozchylając nogi. Przyklęknąłem przed nią i mocno całując wbiłem pałę w jej rozgrzaną cipkę. Sąsiad w tym czasie podszedł z boku i tym razem jego kutas poddał się pieszczotom jej ust i języka. Zauważyłem, że Aneta próbuje go połknąć w całości, ale krztusiła się i nie dało rady. Mimo to, obrabiała go jak zawodowa gwiazda porno. Czułem, że dochodzę. Wyszedłem z niej i zacząłem brandzlować się przed jej piersiami. Sąsiad natomiast mnie zaskoczył. Mianowicie przyklęknął obok Anety i wsunął nabrzmiałą i pulsującą pałę pod krawędź jej zakolanówki. Zaczął nim szybko posuwać, a ściągacz zakolanówki dociskał jego chuja do jej uda. Gość był fetyszystą. Nie powiem, bo ten widok mnie podkręcił. Po kilku sekundach poczułem mrowienie w kroczu, przyśpieszyłem ruchy i potężnie spuściłem się na cycki Anety…nigdy nie spuściłem się na jej ciało, ale tym razem wyglądała na zadowoloną. Moja sperma trysnęła z kutasa zalewając jej piersi, które ona chwyciła w dłonie i zaczęła wylizywać. Sąsiad zaczął sapać i głucho postękiwać. Wyjął kutasa spod zakolanówki i zmusił Anetę, by założyła nogę na nogę, a następnie wcisnął go od boku między jej uda w zakolanówkach. Posuwał tak przez chwilę, po czym znów go wyjął, uniósł się trochę i kilkoma ruchami doprowadził do orgazmu. Z jego fiuta wystrzeliła fontanna spermy. Trysnęła na uda Anety, potem na kolana i ściekała białą strugą na jej łydki. Sąsiad znów wsunął pałę pod jej zakolanówkę i wstrzyknął tam resztki spermy, która po chwili zaczęła wyciekać na podłogę i przemiękać przez czarny materiał. Aneta przyciągnęła nas do siebie i wyssała resztki nasienia z naszych ociekających i mięknących pał…Od tamtej pory spotykamy się dość często, a szafa Anety zapełniła się innymi fatałaszkami, pończoszkami, butami…które po części sfinansował nasz miły sąsiad – Daniel.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź
  • Zdradzony, Pocieszony i….. cz.3

    Serca obu natychmiast zamarły.

    – Nie wal tak w te drzwi bo obudzisz całą okolicę – powiedział drugi chłopak

    -Będę tak długo walił w te drzwi, aż kur… ktoś ich nie otworzy, albo sam ich nie wyważę – powiedział wkurzony Szymon.

    Oskar i Oliwier spojrzeli na siebie. W ich oczach kryło się przerażenie – I co teraz? wyszeptał Oskar.

    – Myślę…. odpowiedział mu Oliwier.

     Walenie w drzwi stawało się co raz bardziej intensywniejsze. Szymon uderzał z tak ogromnej siły, że nie wiele brakowało, a trzeba by było stawiać nowe drzwi.

    – Szybko bo zaraz będziesz miał nie tylko drzwi do wymiany, ale zapewniony szybki kierunek na izbę przyjęć – zaczął już krzyczeć Oskar

    -Uspokój się! – wiem! Idź wziąć prysznic!

    – Co?! zdurniałeś do reszty ! Przecież to jasno … – Oliwier w tym momencie zatkał mu usta przystawiając do nich palec – Idź, zaufaj mi – uspokoił go Oskar. Te słowa wypowiedziane w sposób spokojny spowodowały, że Oskar chciał go posłuchać i zrobić jak radzi.

    – Dobrze.

     Oskar wziął z szafy swój ręcznik, który trzymał u Oliwiera w razie, gdyby został nagle na noc – tak samo z ubraniami. Miał u niego mały ,,zapas”.

     Gdy Oskar poszedł do łazienki, Oliwier zaczął się ubierać i ,,sprzątać” miejsce zbrodni. Spojrzał w lustro, poklepał się po policzkach i czekał aż Oskar odkręci korek od prysznica. W momencie, gdy zaczęła lecieć woda, Oliwier poszedł otworzyć drzwi. Serce mu waliło, lecz próbował się uspokoić i przybrać kamienna twarz. Ledwo otworzył zamek, a Szymon już zdołał wparować do domu.

    Gdzie on jest ?! – wykrzykiwał Szymon.

     – Kto? – zapytał z obojętnością Oliwier

    – Nie zgrywaj kretyna. Mówię o Oskarze. Gdzie on do cholery jest?!

     -Bierze prysznic

    Nagle Szymon zbladł jakby dowiedział się o śmierci kogoś bliskiego. No cóż.. Zaczął chodzić po domu przeglądając każdy pokój.

    – Czego szukasz w moim domu? powiedziałem, że….

    – Zamknij się! Szukam dowodu, że kładłeś na nim swoje ręce – powiedział z pełnym jadem w głosie Szymon

    – Szymon, nie sądzisz chyba, że przespałbym się ze swoim przyjacielem? – starał się mówić spokojnym głosem Oliwier, aby uspokoić kolegę

    – A poza tym niech pomyśle – podrapał się po głowie – Jedynym zbrodniarzem tutaj jesteś Ty. Mówiąc to wskazał na niego palcem jakby wskazywał faktycznie zbrodniarza.

    – Słucham?! chyba się przesłyszałem…

    >- No tak. Zdradziłeś go. No cóż… już od dawna wiedziałem, że myślisz fiutem, a nie głową

    – Ty zasr…..- już chciał uderzyć Oliwiera, gdy jego rękę przytrzymał Łukasz – zostaw go! Ogarnijcie się na litość boską! – rozkazał im Łukasz, chłopak Oliwiera

    – Mam go zostawić?! Słyszysz co on wygaduje?! – powiedział wkurzony Szymon – ten gnojek uważa się za Bóg wie kogo, a nawet nie wie nic na temat, na który się wypowiada.

    – Uważasz, że Oskar kłamał mówiąc mi to? Uuu, no ładnie nie dość ze zdrajca to jeszcze pozer  > – i wybuchnął mocnym smiechem. Tak mocno i głosno, że musiał złapać się za brzuch ponieważ zaczął go boleć od śmiechu.

    – Posłuchaj, albo zamkniesz się, albo…

     – Albo co? Uderzysz mnie? Śmiało! – Oliwier stanął przed nim i rozłożył ręce czekając na jego ruch – dawaj, pokaż na co Cię stać.

    – Spokój! Zachowujecie się jak rozkapryszone dzieci! – Łukasz sam stracił już cierpliwość. Miał ochotę wyjść i zostawić ich samych. Ale znał swoich przyjaciół i swojego chłopaka. Wiedział, że jeśli rozpętała się awantura na taką skalę to zostawiając ich samych skazuje ich na wizytę na SOR-ze. Lub co gorsza… w kostnicy.

     Nagle spod prysznica wyszedł Oskar. Ubrany w ciuchy, które miał na sobie tego dnia. Jedynie co było inne to włosy – mokre, z których na twarz spadały krople wody. Cała trójka nagle uspokoiła się. Teraz wszyscy patrzyli na siebie. Oskar spoglądał na Szymona. Czuł żal i ból, który znowu stawał się silniejszy. Nie mógł znieść jego widoku.

     ,,Jak on śmie po tym wszystkim się tu pojawiać?’’ – pomyślał Oskar. Chciał już coś powiedzieć, ale nagle rozległ się głos Łukasza

     – Powiesz mi co tutaj robisz?

    – Zabrałem go do domu. Był cały roztrzęsiony i zziębnięty. Dałem mu coś ciepłego do picia, kazałem uspokoić i iść wziąć prysznic dla otrzeźwienia umysł – odpowiedział bez wahania Oliwier

    – Mhm… i nic więcej nie zaszło między Wami? – mówiąc to Łukasz skrzyżował ręce na klatce piersiowej spoglądając na nich spod łba. I jego zaczęło ogarniać niepokojące odczucie, że jednak coś może być nie tak. Ale szybko je wyrzucił ze swojej głowy. Ufał mu, znali się długo, kochał go więc czemu teraz miałby mu nie zawierzyć na słowo?

    – Nie! – Oliwier i Oskar odpowiedzieli jednocześnie. Spojrzeli na siebie. Chciało im się śmiać, lecz zachowali powagę. Wiedzieli, że to może ich zdradzić.

    – No dobrze…wierzę Wam.

    – Co?! – wysyczał przez zaciśnięte zęby Szymon – wierzysz im?

    – No cóż… tak, Oliwier nigdy mnie nie zdradził, nie okłamał, Oskara znam dłużej niż Ciebie więc im wierze, a sam go zdradziłeś.  Przyszedłem tu z Tobą, tylko dlatego, aby w razie czego nie dopuścić do bójki  – kontynuował Łukasz.

    – To był błąd, o którym chciałem porozmawiać z Tobą Oskar – mówiąc to spojrzał na swojego chłopaka – proszę porozmawiajmy, wyjaśnię Ci – mówił już błagalnym głosem Szymon.

    – Nie, dość na dziś widziałem. Nie musisz mi się tłumaczyć. Idź stąd i daj mi święty spokój

     Chciał się kierować do pokoju, gdy nagle Szymon złapał go za nadgarstek i nie chciał puścić.

    – Zostaw mnie, to boli! – próbował się wyrwać – nie chce Cię widzieć!

    – Słyszałeś? Zostaw go! – wysyczał przez zęby Oliwier

    – Zamknij się!

    – Nie, masz go puścić i spier.. z mojego domu Ty zasra… i puszczalska gnido.

    Tego już było za wiele. Szymon puścił Oskara, złapał Oliwiera za koszulkę i przywalił mu z całej siły w twarz. Rozpętała się bójka pomiędzy chłopakami. Zaczęli się szarpać, popychać na meble rozwalając wszystko wokół. Łukasz próbował ich rozdzielić, ale nic to nie pomagało. Obaj byli zbyt silni mimo że nie wyglądali na takich. Oliwiera koszulka nie wytrzymała i rozerwała się. Nie wiele myśląc, Oskar postanowił podbiec do chłopaków próbując ich w jakiś sposób rozdzielić, jednak nic nie mógł zrobić. W końcu Szymon sięgnął po wazon z celem uderzenia nim w głowę przeciwnika, lecz ten zrobił unik i… podciął mu nogę powodując jego upadek. Wazon upadł na ziemię i rozbił się, ale na szczęście nic nikomu się nie stało. Prawie. Oprócz tego, że już na twarzach chłopaków pojawiają się siniaki i zaczerwienienia. Pewnie niedługo zacznie pojawiać się opuchlizna na twarzach obu chłopaków.

    – Wypier.. stąd, wszyscy! – wykrzyknął Oliwier – nie chce Was widzieć!

    – Ale Ol….- Łukasz chciał coś powiedzieć, lecz skinął jedynie głową dając sygnał Oliwierowi, że zrozumiał.

    -Chodźcie, niech ochłonie – złapał Szymona za rękę i wywlókł z domu – Jutro przyjdę z rana, okay?

    – Mhm… – Oliwier nie mógł nic powiedzieć ponieważ próbował z resztek koszulki zahamować krwotok z ust.

    – Zostanę tu z nim i ogarnę go, a potem dom – wtrącił Oskar.

     Łukasz i Szymon wyszli. Ten drugi spojrzał się na Oskara. Jednak ten nie zwrócił na niego uwagi. Pomagał przyjacielowi podnieść się z ziemi. Zaczęły ogarniać go uczucie, że stracił kogoś ważnego. Ta myśl powodowała, że złość w nim rosła. Ale na samego siebie. Może uda się to jeszcze naprawić…

     Przyjaciele zostali sami. Cały przedpokój w ruinie i w krwi. Oskar poszedł do szafki w łazience i wyjął z niej leki przeciwbólowe.

    – No dobra… to weźmiesz tabletkę, pójdziesz się umyć, a ja zacznę ogarniać cały ten bałagan. A jak będziesz grzeczny to Cię wymasuje

    – uuuu… no widzisz, jakieś plusy z tego – zaczął podśmiewywać się Oliwier.

    – Ha ha ha, zabawne… i bez takich okazji możesz mnie dotykać i masować kiedy tylko chcesz i  czym chcesz. Oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. – mówiąc to wyszczerzył zęby Oliwier i puścił oczko do Oskara.

    ,,Boże, jaki on jest…. ‘’- zaczął śmiać się w duchu Oskar.

     

    – Chodź pomogę Ci dojść do łazienki.

    – pff.. umiem jeszcze sam wejść do wanny czy pod prysznic.. nie rób ze mnie kaleki – mówiąc to zrobił naburmuszoną minę, a ręce skrzyżował na klatce piersiowej – po za tym, to ja powinienem się Tobą zająć, a nie Ty mną.

    – Czemu?

    – E….bo …bo tak – mówiąc to przyjaciel spuścił wzrok.

    – Bla bla, idę napuścić wodę, a Ty idź po coś na przebranie. Nie mam zamiaru oglądać się w takim stanie.

    – czemu? – Oliwier znów wyszczerzył zęby.

    – … [cisza]

     Oliwier nie chętnie posłuchał się przyjaciela. Gdy ten przygotowywał mu kąpiel zaczął szukać czegoś na zmianę. Nadal w pokoju było czuć zapach ich seksu. Pobudzało to Oliwiera, ale był zbyt obolały, aby teraz na tym się skupić. Znalazł jakieś bokserki, wziął je i poszedł do łazienki. I wtedy go zamurowało.

    – Ileś Ty tego płynu dał! ta piana z wanny się wylewa!

    – No skoro mówisz, że traktuję Cię jak dziecko to bez kąpieli z bąbelkami się nie obejdzie! może podać Ci jeszcze kaczuszkę? Albo samolocik do zabawy?  – mówiąc to prawie zwijał się ze śmiechu.

    – Wr……. – uhm…. – eh, załamujesz mnie czasem. Wystawił język i ,,oburzony” zaczął się rozbierać. Woda była przyjemna. Od razu poczuł jak jego ciało się rozluźnia.

     Oskar zaczął gąbka namaczać włosy przyjacielowi, schodząc na kark – to uczucie spowodowało lekkie podniecenie u Oliwiera, ale nie pokazywał tego po sobie. Oskar zaczął schodzić najpierw do jednego ramienia, a następnie kierował się do drugiego ramienia. I tak parę razy przejechał gąbką po jego ciele. Następnie zabrał się za plecy. Robił to delikatnie wiedząc, że są obolałe i może to sprawiać jemu ból.

    – Wiesz co… nudno mi tu samemu.

    – Powiadasz?

    – Mhm… – pomrukiwał cicho Oliwier.

     Nie pytając o pozwolenie, Oskar rozebrał się i dołączył do niego. Teraz zaczął namaczać niezanurzoną w wodzie skórę na klatce piersiowej i kawałku brzucha. Gdy zszedł niżej wyczuł już lekka erekcję przyjaciela. Zaskoczyło to go, ale również spowodowało to lekkie podniecenie u niego. Udał, że nic się nie stało i kontynuował dalej. W pewnym momencie Oliwier przybliżył się do niego, a usta skierował do jego ucha.

    –  Dziękuje za opiekę – mówiąc to pocałował go w szyję.

    –  Nie ma za co… – oddech Oskara stawał się wolniejszy.

     Odchylił szyję aby dać większy dostęp Oliwierowi. Ten zaczął go mocniej całować w szyję zostawiając małe czerwone punkciki. Odłożył gąbkę i przytulił się do niego, a nogi oplótł wokół jego bioder co spowodowało, że ich członki zetknęły się ze sobą. Oliwier zaczął napierać mocniej napierać, a pocałunki stawały się intensywniejsze. Oskar zaczął zatracać się w nich. Głowę odchylił bardziej do tyłu. Oczy miał zamknięte, a usta lekko rozchylone. Nagle ręka Oliwiera znalazła się na jego penisie. Zaczął powoli, ale w mocnym ucisku masować przyrodzenie swojego przyjaciela. Oskar zaczął czuć nieziemską rozkosz. Powoli z jego ust zaczynały wydobywać się ciche jęki. Ręce przyjaciela błądziły po jego plecach, aż dotarły do włosów. Dłonie wsunął  pod włosy i złapał je mocno. Oderwał się od przyjaciela na chwilę aby móc pocałować go w usta. Zaczęli się namiętnie całować, a ich języki nie chciały puścił się z uścisku. Oliwier złapał go za pośladki, lekko uniósł i przybliżył do siebie. Zaczął je masować przez dłuższą chwilę. Jego palce zaczęły wędrować do jego oczka lekko je pieszcząc. Po chwili zanurzył w nim jeden palec i powoli posuwał do góry i w dół. Następnie, gdy minęła chwila, włożył drugi, lecz jego ruchy stały się szybsze. Jeszcze przez jakiś czas bawił się i rozpieszczał go. Oskar złapał przyjaciela za członka i zaczął mu szybkimi, ale delikatnymi ruchami walić. Pragnął poczuć go w sobie. Poczuć jak obija się o jego ścianki. Jak rozrywa go. Zamiast bólu czuł rozkosz jaką dawała mu zabawa przyjaciela palcami w jego oczku. Sam zaczął poruszać się tak jakby to robił na jego penisie. Oliwier wyczuł czego ten pragnie. Zabrał jego rękę ze swojego przyrodzenia. Podniósł go za biodra bardziej do góry i nakierował  go na swojego członka. Wtedy ten powoli zaczął obniżać się, a Oliwier tym samym zaczął powoli w niego wchodzić. Ich ruchy były początkowo wolne i delikatnie. Nie śpieszyli się. Wiedzieli, że teraz nikt im nie przeszkodzi w kochaniu się. Oskar złapał się za brzegi wanny, a ręce Oliwiera powędrowały na jego biodra. Tym samym zaczęli się szybciej i intensywniej kochać. Woda wylewała się z wanny, ale nie obchodziło ich to. Patrzyli na siebie, ich oddechy były szybkie, a jęki i stękania głośniejsze. Tworzyły dla nich przyjemna melodię. Oliwier oparł się plecami o ścianę wanny i mocnymi pchnięciami wbijał się w przyjaciela. Ten chciał już zamknąć oczy i odchylić głowę do tyłu, lecz poczuł, że chce patrzeć na niego gdy będą szczytować. Pieprzyli się tak dynamicznie, że jęki było słychać w całym mieszkaniu. Cała łazienka była mokra. Mimo bólu jakie odczuwało ciało Oliwiera on sam nie przestawał. Patrzył na czerwoną twarz i lekko rozchylone usta Oskara. Podniecało go to. Chciał widzieć go jak będzie dochodził. Po parunastu minutach Oskar czuł jak członek jego przyjaciela zaciska się. Sam czuł, że zaraz dojdzie. Czuł jak jego penis pulsuje i niewiele potrzeba aby zaraz osiągnął orgazm. Seks stawał się bardziej dziki. Oliwier objął go rękoma w pasie i przyciągnął go do siebie. Chciał go mieć blisko. Mieć tylko dla siebie. Czuł, że trzyma w swoich ramionach cały świat. Nie obchodziło go, że jest z Łukaszem. Nie obchodziło go, że to jego przyjaciel od dzieciństwa. Stawali się jednością. Byli w tej chwili jednością. Jednym ciałem i jedną duszą. Rozumieli się bez słów. Pragnął mieć go tylko dla siebie. Patrzył w oczy Oskara i widział w nich to samo. Ten wplótł się w jego szyję. Całował ją delikatnie. Muskał językiem. Odnalazł jego usta. Jednak musnął je delikatnie chcąc tak podrażnić się z nim. Czuł ogromną rozkosz. Zatracał się w niej. Jego myśli odlatywały do nieznanej mu krainy. Jego ciało nie było już jego ciałem. Było ich ciałem. Oskar chciał odchylić lekko głowę do tyłu, jednak Oliwier złapał jego szyję dłonią. Przybliżył usta do jego ust. Całował namiętnie, lecz i z czułością.

    ,,Jakie to cudowne uczucie” – myślał w głębi siebie.

     Ich seks nie był tylko czystym seksem. To był seks dwóch dusz, które pragnęły być blisko siebie. Oskar szybciej i mocniej skakał na swoim przyjacielu, a ten również nie pozostawał w tyle. Oliwier tak głęboko wbijał się w tyłek Oskara jakby chciał wejść w jego ciało całym sobą.  Łazienka osiągnęła wyższą temperaturę niż w saunie. Oskar nagle poczuł jak penis jego przyjaciela pulsuje. Wiedział, że zaraz dojdzie. Kazał mu mocniej złapać swoje biodra i dymać tak mocno na ile potrafi. Nie trzeba było go dwa razy prosić. Pieprzył go jak nikogo innego. W pewnym momencie Oliwier wydał z siebie głośny jęk, a Oskar poczuł jak sperma zalewa go od środka. Trwało to parę minut. Orgazm był na tyle silny, że sperma nie chciała przestać wydobywać się z członka. Oskar złapał się za swojego penisa i po paru ruchach sam osiągnął dość intensywny orgazm. Tkwili tak przez chwilę. Oliwier przybliżył się do Oskara nie pozwalając mu aby ten wstał. Chciał nadal być w nim. Pocałował go, przytulił i próbował się uspokoić. Spojrzał w jego oczy, a ten się uśmiechnął. Jeszcze raz pocałował go delikatnie w usta. Gdy na chwilę przerwali, a Oskar chciał kontynuować, z ust Oliwiera wyszły trzy słowa, które zmienią wszystko:

    – Kocham Cię Os.

    cdn. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    K.D

    Kolejna część ,,Zdradzonego, Pocieszonego i……”. Mam nadzieje, że nie zawiedzie Was. Czekam na dalsze komentarze zachęcające do kontynuacji opowiadania. 🙂

    K.D

  • Gimnazjalistki

    Był pewien czerwcowy piątek, wakacje zbliżały się wielkimi krokami. Z okazji nadchodzącej przerwy wakacyjnej Samorząd Szkolny jednego z polskich gimnazjów zdecydował o zorganizowaniu imprezy dla uczniów. W trakcie niej odbywały się występy artystyczne, a także konkurs na Miss Spódniczki szkoły. Informacja o zorganizowaniu takiego konkursu ucieszyła głównie męską część szkoły, ale wśród dziewczyn również wywołała radość. Najbardziej ucieszyły się Milena i Kasia, które w ciepłe dni ubierały się w krótkie spódniczki lub spodenki, jednak w szkole taki ubiór nie był mile widziany, tego dnia miało być inaczej… Kasia i Milena są koleżankami już od wielu lat, są dobrymi przyjaciółkami.

    Obie mają 15 lat, Kasia jest szczupłą blondynką z niebieskimi oczami, o zgrabnej figurze i biustem w rozmiarze B. Milena jest brunetką, ma brązowe oczy, jest trochę niższa od koleżanki. Tego dnia przyszły do szkoły ubrane całkiem zwyczajnie – koszulka, jeansy, ubrania na konkurs miały jednak ze sobą i zdecydowały że przebiorą się w szatni. Po wejściu do szkoły zauważyły kilka dziewczyn, które już były przygotowane do imprezy, a także chłopaków po których widać było, że stroje koleżanek przypadły im do gustu.

     – Widziałaś jak Piotrkowi stanął? – Kasia ze śmiechem zapytała koleżankę.

     – Ciekawe, która tak na niego zadziałała. Ciekawe co będzie jak nas zobaczy – odpowiedziała Milena.

     Dziewczyny udały się do szatni, żeby również się przebrać. Kasia zdecydowała się na białą koszulę oraz czarną spódniczkę przed kolano z rozcięciami na udach. Milena postawiła na odważniejszy strój, różowa koszulka i jeansowa krótka spódniczka ledwo zakrywająca zgrabne uda nastolatki. 

     – Kaśka co taka słaba twoja kiecka? – zapytała Milena patrząc na strój przyjaciółki

     – Mam jeszcze zapasową, jak będzie potrzebna dogrywka – odpowiedziała, mrugając okiem. 

    ——————————————————————————————————————–

    Około godziny 11 rozpoczął się konkurs, na sali pojawiać zaczęły się startujące uczennice. Większość ubrała się dosyć podobnie, ze spódniczkami kończącymi się w okolicach kolan. Największe emocje wzbudziły wchodzące na końcu dziewczyny: Milena z Kasią, a także Marta z 2 klasy i Ola, najmłodsza uczestniczka. Jury w którego składzie znaleźli się uczeń i uczennica szkoły, a także nauczycielka angielskiego, zdecydowali, że to właśnie one przejdą do finałowego etapu.  W szatni dziewczyny poprawiły swój wygląd. Kasia zdecydowała się przebrać i założyła sukienkę, którą wzięła jeszcze ze sobą. Sukienka była zdecydowanie krótsza od spódniczki i sięgała do połowy uda, pozostałe dziewczyny również miały bardzo kuse stroje. Dziewczyny patrząc na siebie czuły coraz większe podniecenie. Gdy pojawiły się ponownie na scenie wywołały głośne owacje.

    Uczestniczki w trakcie krótkiego pokazu potańczyły do muzyki, jeszcze bardziej okazując swoje wdzięki.  Kasia widząc zgrabne nogi koleżanek i wiwaty na publiczności uznała, że po zakończonej imprezie będzie musiała poświęcić kilka chwil dla siebie. Gdy oczekiwały na wyniki, przekazała tą informację swojej przyjaciółce. 

    – Wiesz, szczerze mówiąc też mam taką ochotę. Przyjrzyj się tej małolacie, ona chyba nie ma bielizny! – odpowiedziała jej Milena 

    Kasi natychmiast zrobiło się gorąco, gdy usłyszała tą informację, ale nie było możliwości aby ją sprawdzić. W tym czasie jury ogłaszało wyniki. Okazało się, że konkurs wygrała właśnie Kasia, a drugie miejsce zajęła pierwszoklasistka. Uczennice zadowolone z imprezy udały się ponownie do szatni.

     – Hej dziewczyny jak się wam podobało? – krzyknęła Milena

     – Było super, cieszę się ze swojego drugiego miejsca i gratuluję – odpowiedziała z zadowoleniem Ola. 

     – Również gratuluje. Tak w ogóle jestem Kasia. – powiedziała starsza koleżanka podając rękę.

    – Czy wy też jesteście podniecone? Mam niesamowitą ochotę na zabawę – powiedziała bez krępacji Milena

     Co ciekawe to właśnie Ola jako pierwsza się odezwała stwierdzając, że czuje się podobnie. 

    – Wow, młoda, od dawna to robisz? – spytały się dziewczyny.

    – Jakiś czas temu spróbowałam i było całkiem fajnie. – odpowiedziała 13-latka

    – Próbowałaś już to zrobić przy kimś? – powiedziała Milena, podchodząc do Oli i dotykając jej uda.

    – Jeszcze nie… Ale chciałabym tego spróbować. Może pójdziemy do mnie, mieszkam niedaleko? – odpowiedziała

    – Pewnie! Idziemy! – zakomunikowały Milena i Kasia

     

     ——————————————————————————————————————-

     Ola mieszkała z rodzicami, ale przez kilka godzin miało nie być ich jeszcze w domu. Gdy weszły do jej pokoju powiedziała: 

    – Po południu przyjeżdża ciocia w odwiedziny, ale teraz nikt nam nie będzie przeszkadzał.

     Milena słysząc słowa nowej koleżanki, położyła się na jej łóżku, wsuwając rękę pod spódniczkę zaczęła masować swoją szparkę przez majteczki. Szybko w jej ślady poszła również Kasia, która troszkę podciągnęła sukienkę i również zaczęła się bawić. Ola patrząc na ten niecodzienny widok, szybko poczuła jak jej cipka robi się mokra. Podeszła do łóżka mówiąc: 

    – Zróbcie mi miejsce w środeczku Koleżanki szybko zrobiły jej miejsce.

    Kiedy Ola się położyła, Kasia szybko rozszerzyła jej nogi i dobrała się do jej nagiej szparki zaczynając ją masować. Milena z kolei zaczęła całować usta Oli. Zaskoczona dziewczynka jednak się przed tym nie broniła i szybko odwzajemniła pocałunek, wkładając swoja rękę pod koszulkę Mileny.  

    – Może pozbędziemy się ubrań? – zaproponowała podniecona Kasia Milena i Ola szybko zrzuciły swoje koszulki uwalniając swoje biusty. Ola nie posiadała piersi zbyt dużych, ale gdy Milena zaczęła je dotykać, a następnie lizać zaczęła wzdychać z przyjemności. Kasia w tym czasie zdjęła swoją sukienkę, a także majteczki, ponownie położyła się na łóżku rozkładając szeroko nogi i powolutku zaczęła wkładać paluszek do swojej cipki patrząc na bawiące się koleżanki. Po kilku chwilach reszty ubrań pozbyły się pozostałe dziewczyny. Milena nakazała Oli się położyć i zaczęła zabawę języczkiem schodząc coraz niżej aż do szparki małolaty. Ola jeszcze nigdy nie zaznała takich pieszczot i gdy poczuła język koleżanki na swojej gorącej cipce aż krzyknęła z wrażenia.

    W międzyczasie do cipki Mileny dostała się także Kasia, równocześnie masując swoje krocze. Taka zabawa trwała kilkanaście minut, do momentu kiedy głośny krzyk z przyjemności obwieścił orgazm Oli. Dziewczyny zamieniły się rolami, i tym razem Ola spróbowała odwdzięczyć się Milenie za sprawienie jej przyjemności. Kasia postanowiła pomóc młodszej koleżance i gdy ta lizała cipkę Mileny, ona masowała łechtaczkę oraz całowała się z przyjaciółką.  Gdy dziewczynom udało się doprowadzić Milenę do rozkoszy zrobiło się już dosyć późno i niedługo mogli wrócić rodzice Oli. Koleżanki postanowiły się szybko ubrać i wrócić do swoich domów, zapowiadając, że podobne wydarzenie trzeba będzie z pewnością powtórzyć. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ola

    Zachęcam do oceniania i komentowania opowiadania. Ewentualnie propozycję na podobną historię w przyszłości 🙂 

  • Paulina

    Siedzę samotnie w moim jedynym pokoju i mimo, że przychodzi mi to ciężko – oglądam zdjęcia. Ja i Paulina, razem. W Bieszczadach, jako małolaty na naszej pierwszej wspólnej wycieczce. Kraków – rynek, piękna pogoda. Kilkanaście zdjęć z imprez domowych i pomniejszych wypadów. Biały album…ten najbardziej przykry. Pozwoliła mi go zabrać. Seria pięknych zdjęć ślubnych. Minęło kilka miesięcy odkąd nie mieszkamy razem. Sprawa rozwodowa założona, ale jeszcze nie było spotkania w sądzie. Boję się, bo czuję, że nie przejdzie mi przez gardło żadne kłamstwo, które ma przyśpieszyć czynności. Tym bardziej, że cała sytuacja stała się za moim przyzwoleniem. Nie była moim pomysłem, ale uczestniczyłem w tym wszystkim i nie reagowałem tak, jak powinienem. Co się wydarzyło? Moja żona Paulina jest atrakcyjną kobietą. Zawsze czułem, że mam szczęście gdy pokazywałem się w towarzystwie ślicznej słowiańskiej blondynki o niewinnych niebieskich oczach, długich włosach i tym niesamowitym uśmiechu, który rozjaśniał każdy milimetr jej twarzy. Nie narzekaliśmy też na nasze pożycie seksualne. Wszystko było super. Pewnego dnia, przeprowadziliśmy się do nowego bloku. Szybko nawiązaliśmy kontakty z sąsiadami, którzy okazali się grupą sympatycznych ludzi. Paula zaczęła nawet sama chodzić na ploteczki z sąsiadkami. Ja oglądałem mecze z sąsiadami i jeździłem z jednym z nich na ryby. To był – Jarek. Równy gość o tym samym typie humoru, co ja. Jego żona Ewa lubiła się z Paulą. Oboje byli starsi od nas. Mieli około 50 lat. My wówczas mieliśmy po 33. Podczas jednych wakacji umówiliśmy się, że wyjedziemy razem na biwak pod namioty. Zabraliśmy wędki i oddaliliśmy się 50 km od miejsca zamieszkania nad atrakcyjne jeziorko. Dzień mijał bardzo wesoło, lało się piwko, grało radio, kiełbaski się grillowały. Wieczorem zasnęliśmy w swoich namiotach w kilka sekund. Około godziny 3 w nocy coś mnie zbudziło. Nie byłem jeszcze do końca trzeźwy, ale wyraźnie słyszałem szelest śpiwora mojej żony. Gdy uchyliłem oko, zobaczyłem jak Paulina ze zsuniętymi spodenkami od piżamy szybko i gorączkowo się onanizuje. Po chwili do mojej świadomości doszły dźwięki z namiotu obok. Słyszałem głośne i namiętne kobiece jęki i męskie sapanie. Podnieciło mnie to i dyskretnym ruchem wyłuskałem na zewnątrz swojego penisa. Paula była tak zajęta sobą, że nic nie zauważyła. Masturbowaliśmy się oboje, wsłuchując się w odgłosy seksu naszych przyjaciół. Nie wiedziałem, jak długo to robią, ale już od mojego przebudzenia musiało to trwać ze 40 minut. Nigdy w życiu nie słyszałem, żeby ktoś tak długo to robił. Mój seks z Pauliną trwał przeważnie około 20 minut i zawsze myślałem, że jesteśmy z tego zadowoleni. Jednak po chwili okazało się, że to, co zawsze uważałem za orgazm mojej żony, to była tylko niewinna zabawa. Paula nagle zgięła się w pół, jej ręka zaczęła poruszać się po kroczu z jakąś kosmiczną prędkością, a ona zaczęła cała się trząść. Myślałem, że coś się jej stało. Jednak po chwili jej biodra również zaczęły się poruszać, odrzuciła głowę do tyłu, drugą ręką zaczęła ugniatać swoją pierś, dyszeć i popiskiwać cicho. Z namiotu obok odgłosy zamieniły się w krzyki odbijające się echem po lesie. Paula zaczęła miotać się zgięta w pół. Nagle rozprostowała nogi, otworzyła usta i zamarła na chwilę. Z jej ust wydobył się przeciągły jęk, odetchnęła, a jej ciało stało się bezwładne. Krzyki obok ucichły. Paulina zasnęła, a ja szybko i cicho wyszedłem z namiotu, żeby sobie ulżyć. Stanąłem pod drzewkiem i szybkimi ruchami doprowadziłem się do orgazmu. Wtedy usłyszałem za sobą śmiech Jarka. Stał kilka drzewek obok, palił papierosa i sikał. Zażartował, że po tym piwie go strasznie ciśnie, a potem, że mam żonę pod ręką a muszę uskuteczniać rękodzieło. Speszyłem się, jak gówniarz, przyłapany przez mamę. Ale postanowiłem udawać luźnego twardziela. Powiedziałem, że jak Paula jest pijana, to lepiej to zrobić samemu. Jarek stwierdził, że trzeba wiedzieć jakie guziczki nacisnąć i że on już by ją obudził i aktywował. Zbyłem tę uwagę śmiechem i wróciłem do namiotu. Paula nie spała. Okazało się, że zbudziliśmy ją, bo gadaliśmy głośno i byłem pewien, że słyszała końcówkę rozmowy. Następny dzień był trochę dziwny. Niby wszystko ok, ale jakoś nie ok. Po Ewie było widać, że nie wie, co jest grane. Starała się nas wszystkich rozśmieszać. Paula cały czas chodziła spięta i przyglądała się Jarkowi, ale innym wzrokiem niż dotąd. Gdy wędkowaliśmy, toczyła się między nami jakaś bezmyślna gadka-szmatka, ale gdy zwijaliśmy sprzęt i zapadł wieczór, Jarek powiedział, że wieczorem będzie widowisko i że jesteśmy zaproszeni. Podnieciłem się niesamowicie, ale coś ściskało mnie w dołku. Gdy zapadł wieczór, alkohol krążył w żyłach. Niby byliśmy wyluzowani, ale ja nie chciałem, żeby Paula znowu była świadkiem sytuacji, która da jej większą przyjemność niż ja. Niestety czas minął bardzo szybko. W pewnym momencie Jarek zaczął masować Ewę po udzie, stopniowo przesuwając rękę w stronę jej krocza. Ona niby broniła się, w trakcie rozmowy odsuwała dyskretnie jego dłoń, jednak on nie zamierzał ustępować. Sam zaczął sprowadzać rozmowę w stronę seksu. Jakieś dowcipy, aluzje, komplementy pod adresem Pauli. Byłem trochę zakłopotany, bo nigdy na takie tematy z nimi nie gadaliśmy i nie widziałem ich w taki sposób. Jednak widziałem, że Paulina wcale nie jest zawstydzona. Śmiała się i przyjmowała komplementy tak, jakby akceptowała zaloty Jarka. Ewa jednak czuła, że dzieje się coś dziwnego. Starała się sprowadzać rozmowę na normalne tory. Ja jednak poczułem, że natura mnie wzywa. Poszedłem kilkanaście metrów dalej w krzaczki. Gdy tylko jednak wyjąłem penisa ze spodni, natychmiast stwardniał. Ciężko się załatwić w takim stanie, więc postanowiłem najpierw sobie zrobić dobrze. Mimowolnie przyszły mi do głowy obrazy z Paulą w roli głównej. Gdy się tak ze sobą zabawiałem, nie zwróciłem uwagi, że rozmowy od strony biwaku ucichły. Stwierdziłem, że może się Ewka obraziła i się rozeszli. Gdy już sobie dogodziłem i opróżniłem pęcherz, udałem się nieśpiesznie w stronę namiotów. Jednak nagle dostrzegłem spośród drzew, że moja żona siedzi z rozchylonymi nogami i trzyma rękę między udami. Wysunąłem się dalej i spostrzegłem, że po drugiej stronie Jarek namiętnie całuje Ewę, dotyka jej piersi przez koszulkę, a ona ugniata jego krocze. Był bardzo napalony, ale wyglądało to tak, że Ewa poddała się jego woli, ale nie chciała posuwać się dalej przy Paulinie. Oderwała się od jego ust i łamiącym się głosem, próbując jednak przybrać spokojny ton zakomenderowała, że pora spać. Zabrała swoje rzeczy, zgasiła lampę naftową i poszła do namiotu. Jarek podszedł do Pauli i powiedział, że zaprasza ją do nich do domu, gdy będę jakiegoś wieczora na meczu u kumpla i że jakoś się zsynchronizują. Paula nic nie odpowiedziała, tylko dotknęła jego twarzy i poszła do namiotu. Pojawiłem się kilka minut później. Zapytałem mimochodem, czy coś się stało, że tak nagle się rozeszli, na co Paula powiedziała, że Ewę rozbolała głowa. Nie mogłem zasnąć…byłem podniecony i wkurzony jednocześnie. Oczywiście w namiocie obok po kilkunastu minutach znów rozpoczęła się akcja, jednak tym razem Paula wiedziała, że nie śpię. Gdy wróciliśmy, starałem się unikać kolegów. Gdy pewnego wieczoru Paula zapytała, czy idę na mecz, odpowiedziałem że mi się nie chce i że obejrzę go sam. Zamarła i wyglądała na wkurzoną, ale szybko odpuściła namawianie mnie, bo zazwyczaj raczej wolała, żebym tam nie łaził. Teraz byłoby to dziwne i podejrzane. Niemniej przez kilka minut snuła się tam i z powrotem po mieszkaniu. W mojej głowie jednak kłębiło się tysiąc myśli. Nagle zapytałem, czy nie chciałaby pójść do Jarka i Ewy? My byśmy obejrzeli mecz, a one by sobie pogadały. Radość pojawiła się na jej twarzy i zgodziła się. Zadzwoniłem do Jarka. Po chwili milczenia, powiedział, że zapraszają. Weszliśmy do ich mieszkania. Na stole stały jakieś suche zakąski, a w telewizji już było słychać hymn jednej z drużyn. Usiedliśmy przed telewizorem, jednak atmosfera była jakaś gęsta. Gdy minęła pierwsza połowa meczu, Jarek wyłączył telewizor. Poprosił do nas dziewczyny. Usiadły, na co Jarek obwieścił, że wie, dlaczego nasze stosunki uległy lekkiemu ochłodzeniu. Wytłumaczył nam, że seks jest fundamentem jego związku z Ewą i że przeprasza za sytuacje na biwaku, ale ponieważ widzi, że jesteśmy oboje tymi wydarzeniami zaintrygowani, to proponuje nam udział w ich zabawie. I że, jeśli chcemy i sprawi nam to przyjemność, to możemy na nich popatrzeć, a jeśli chcemy to możemy dołączyć. Oczywiście nic na siłę, że obgadał to z Ewą i że ma nadzieję, że to co powiedział nie zniszczy naszej znajomości. Zamurowało nas. Nie wiedzieliśmy co odpowiedzieć, tylko patrzyliśmy na nich. Jarek przejął inicjatywę i zaproponował nam przejście do sypialni. Poszliśmy za nimi i usiedliśmy na małej sofie pod ścianą, a oni zajęli miejsce na łóżku. Zaczęli się namiętnie i mocno całować. Ręce Jarka błądziły po piersiach Ewy, a ona wsunęła dłoń w jego spodnie i uwolniła jego ptaka. Miał całkiem sporego, dość ciemnego i grubego penisa. Ewa masowała go i poruszała napletkiem. On w tym czasie uwolnił jej piersi. W tym momencie zauważyłem jak atrakcyjna jest Ewa. Pomimo wieku, jej ciało było bardzo zgrabne…no może o kilka kilo inne od ciał modelek, ale za to bardzo proporcjonalne. Miała ładne i duże piersi, długie nogi i ciepły wyraz twarzy. Była blondynką o niezbyt długich, ale ładnie ułożonych włosach. Paulina patrzyła na całą scenę nieruchomo. Tylko patrzyła i przygryzała wargę. W jej oczach pojawiła się fascynacja i pożądanie. W tym czasie Ewa zdjęła koszulkę i biustonosz, a Jarek wstał i ściągnął spodnie i majtki. Stanął przed żoną, która zaczęła całować czubek jego penisa i muskać go językiem. On w tym czasie gładził jej ramiona. Następnie Ewa chwyciła jego fiuta i zaczęła go znów masować, wspomagając pieszczoty językiem. Lizała jego główkę, trzon i jądra. Jego penis zrobił się duży i twardy. Wtedy Ewa wsunęła go do ust i zaczęła ssać i poruszać głową, ręką masowała jaja a drugą rękę wsunęła w spodnie i masowała swoją cipkę. Paula delikatnie dotknęła mojego uda i przesunęła rękę na krocze. Miałem erekcję, ale i tak czułem się nieswojo. Jakoś dziwnie się czułem w towarzystwie nagiego i starszego ode mnie faceta. Paula zauważyła moje wahanie i cofnęła dłoń. Próbowała pocałunkami odwrócić moją uwagę i rozluźnić mnie, ale niewiele to dawało. Widziałem jednak, że jest nakręcona. Zapytałem ją, czy chce tu zostać. Odpowiedziała, że chce do nich podejść i popatrzeć z bliska. Skinąłem głową, jednak starałem się jej dać do zrozumienia, że nie czuję się dobrze w tej sytuacji. Nie przejęła się jednak. Wstała z sofy i podeszła do nich. Usiadła obok Ewy i uważnie zaczęła przyglądać się, jak Ewa obciąga Jarkowi. Zaczynałem się już denerwować tym wszystkim. Atmosfera była tak gorąca i gęsta, że można ją było kroić nożem. Ewa i Jarek pozbyli się resztek ubrania. Paulina zaś szybkim ruchem zdjęła spodnie i została w samej koszulce, majtkach i białych skarpetkach. Usiadła na łóżku po turecku i zaczęła masować swoją cipkę odsuwając krawędź majteczek. Miała rozszerzone źrenice, a jej oczy były zamglone. Dostała wypieków i w ogóle nie zwracała na mnie uwagi. Wstałem i wyszedłem do salonu. Nalałem sobie szklankę rumu z barku i usiadłem na narożniku. Czekałem i byłem pewien, że do mnie przyjdzie, jednak minuty mijały, a jej nie było. Włączyłem telewizor, żeby usłyszeli mecz, ale to też nic nie dało. Wróciłem więc pod drzwi sypialni i zajrzałem do środka. Na łóżku siedziała Paula – już całkiem naga, a po jej bokach Jarek i Ewa dotykali jej piersi i ssali sutki. Zrobiło mi się strasznie przykro. Wszedłem do środka i zapytałem, co do cholery robi. Przerwali pieszczoty. Paula podkuliła nogi pod siebie i siedziała na łóżku z ogromnym dylematem na twarzy. Jarek zachęcał mnie, żebym do nich dołączył i że jeżeli sobie nie życzę, to nie będzie Pauli dotykał. Widziałem, że Paulina jest trochę rozgoryczona. Zrobiło mi się głupio. Lubiłem naszych przyjaciół, widziałem, że cała sytuacja jest zależna od mojej woli, nie byli nachalni ani wulgarni. Ewa mi się podobała i miałem na nią ochotę, ale wiedziałem że jeśli to zrobię, Paula będzie chciała oddać się Jarkowi. Powiedziałem więc do Pauliny, żeby robiła jak uważa, ale ja nie mogę i nie potrafię w tym uczestniczyć. Oddaliłem się do salonu, wiedząc, że po tych słowach na pewno do mnie wróci. Jednak nic takiego nie nastąpiło. Co więcej – po kilku minutach usłyszałem ciche westchnienia i oddechy. Alkohol znów zaszumiał mi głowie. Wyjąłem swojego penisa i zacząłem się onanizować. Odgłosy z sypialni wzmogły się. Poznawałem głos Ewy. Ale pośród jej westchnień majaczył też głos mojej żony. A ja wciąż waliłem konia. Coś pchało mnie w stronę tych drzwi, ale walczyłem z tym uczuciem. Przez chwilę głosy ucichły i pojawił się dźwięk rytmicznego skrzypienia łóżka, oraz towarzyszący mu jęk Ewy. Tylko Ewy. Poczułem na karku ciepły dotyk dłoni. Za mną stała naga Paulina. “No chodź do nas, nie chcę tam być sama”, “Podjęłaś decyzję, ja nie chcę”. Paula siadła obok mnie i zapewniła mnie, że będziemy się kochać obok nich, a nie z nimi. Ja jednak uparłem się, że nie chcę. “Jeśli nie chcesz, to ja …nie wiem, czy nie ulegnę Jarkowi. Chcę się kochać i jak nie Ty, to tylko on jest pod ręką.” Oburzyło mnie to wyznanie. Powiedziałem, żeby robiła co chce i że nic mnie nie obchodzi. Wstała i spojrzała na mnie smutnym wzrokiem. Powiedziała tylko “Kocham Cię…” i odeszła z powrotem do sypialni. Odgłosy ucichły na chwilę, aby po minucie wzmóc się na nowo. Po kilku chwilach usłyszałem znajome odgłosy, jakie wydawała Paulina, jednak tym razem już Ewy nie słyszałem. Zerwałem się z kanapy i podszedłem pod uchylone drzwi sypialni. Zamarłem. Paulina leżała na wszak z rozłożonymi nogami, a Ewa lizała jej cipkę. Jarek leżał obok i masturbował się. Paula wyginała się i przyciskała głowę Ewy do swojej cipki. Jarek był mocno nakręcony, bo nagle uklęknął obok głowy Pauli i zaczął walić konia przy jej głowie. Paulina spojrzała na niego i bezwiednie chwyciła go w rękę. Im mocniej i szybciej Ewa ją lizała, tym szybciej Paula trzepała Jarka. Jarek próbował włożyć kutasa do jej ust, ale ona nie chciała. Tylko robiła mu dobrze ręką. W pewnym momencie zaczęła drżeć i piszczeć, dopadł ją orgazm, jednak nie tak silny jak wówczas w namiocie. Mimo wszystko Jarek wykorzystał jej chwilowe odprężenie i udało mu się na chwilkę włożyć czubek fiuta do jej ust. Possała go przez parę sekund i wróciła do brandzlowania. Ewa położyła się z drugiej strony i gładziła ciało Pauli, po czym zaczęły się całować. Leżały obok siebie i widziałem ich tańczące języki. Paulina puściła jarkowego kutasa i zaczęła ściskać piersi Ewy, a Ewa włożyła palce do Pauliny cipki. Jarek klęczał obok ich głów i z zafascynowanym spojrzeniem coraz szybciej męczył swoją pałę. Dziewczyny całowały się coraz bardziej zapamiętale, jednak w pewnym momencie Jarek przybliżył się do nich i silny strumień spermy wytrysnął z jego kutasa wprost na ciała dziewczyn. Nasienie opadło na ich piersi i ramiona oraz częściowo na twarze. Resztki spermy skapnęły na ich całujące się usta. Ja w tym momencie spuściłem się na drzwi sypialni i na dywan. Jednak co ciekawe – Jarek wcale nie zakończył na tym. Jego pała stała dalej. Przesunął się w dół i ułożył z tyłu mojej żony. Uniósł do góry jej nogę i szybkim ruchem włożył swojego drąga w jej rozwartą cipkę. Bez zbędnych ceregieli narzucił szybkie tempo. Paula zamknęła oczy i zaczęła głośno wzdychać, natomiast Ewa sięgnęła chusteczki z szafki nocnej i wytarła ze swojego i Pauli ciała spermę swojego męża. Paula jęczała coraz głośniej i szybciej. Ewa przysunęła głowę do ud Jarka i zaczęła ugniatać jego jaja i miętosić rżniętą cipkę mojej żony. Jarek w pewnym momencie wyjął pałę, obrócił Paulinę przodem do siebie i położył się na wznak. Paula usiadła na nim na jeźdźca i zaczęła zmysłowo kręcić biodrami na jego kutasie, po czym znów zaczęła ostro i szybko jeździć po całej jego długości. Pochyliła się do przodu i zaczęła całować się z Jarkiem, postękując cicho i mrucząc. Ewa w dalszym ciągu masowała jaja Jarka, od czasu do czasu liżąc je. Trwało to kilka minut, po czym Paulina zeszła z fiuta Jarka i obróciła się. Przesunęła ciało do tyłu, ustawiając cipkę nad twarzą Jarka. Ten od razu zaczął ją lizać, a na jego kutasa nabiła się Ewa. W tej pozycji dziewczyny zaczęły się znowu całować i pieścić nawzajem swoje piersi. Wyglądało to niesamowicie. Nie wytrzymałem i wszedłem do pokoju z chujem w dłoni. Gdy Paulina mnie zobaczyła uśmiechnęła się szeroko i wyciągnęła do mnie rękę. Wszedłem na łóżko i dałem jej kutasa do ust. Ssała go mocno i namiętnie, mrucząc od rozkoszy, którą swoim językiem dawał jej Jarek. Po chwili położyłem się obok nich. Paula nabiła się na moją pałę i obaj rżnęliśmy nasze żony w tej samej pozycji. Było mi bardzo dobrze, ale psychiczne podniecenie miałem stępione. To było jakieś takie automatyczne, ale mimo to dość skuteczne, bo obserwując nagie ciała dwóch atrakcyjnych kobiet i słysząc te wszystkie jęki szybko poczułem, że znów dochodzę. Wyskoczyłem z Pauliny i wytrysnąłem w powietrze. Kilka kropel mojej spermy opadło na jej wypięte pośladki, a na jej twarzy pojawiło się lekkie rozczarowanie. Usiadłem z powrotem na sofie, a Paula położyła się na wznak. Ewa zeszła z Jarka i usiadła obok mnie. Próbowała ze mną porozmawiać, ale nie miałem do tego głowy, ponieważ Jarek właśnie ułożył się między nogami mojej żony i zaczął pieprzyć w pozycji klasycznej. Paulina pokrzykiwała i podskakiwała na łóżku w takt jego pchnięć. Ewa próbowała chwycić mojego penisa, ale nie miałem już na to ochoty i odsunąłem jej rękę. Zrezygnowana podeszła do męża i mojej żony i zaczęła pieścić piersi Pauliny, które skakały w górę i w dół. Jarek wyjął nabrzmiałego drąga z cipki Pauli i odwrócił ją na czworaka, tak, że twarzą była skierowana do mnie. Następnie zaatakował ją od tyłu. Ewa uklękła na podłodze naprzeciwko twarzy mojej żony i znów zaczęła ją całować, po chwili jednak przestała i wyszła do toalety. Widziałem, że Paula zbliża się do orgazmu. Jej włosy były potargane, przygryzała wargę a oczy przepełnione rozkoszą wpatrywały się we mnie. Jarek gorączkowo przyśpieszał ruchy i spytał gdzie ma skończyć, w środku czy na twarz? Paulina jęcząc wysapała, że na twarz, ale jeszcze chwilkę, bo już dochodzi. Dla Jarka nie był to problem, zaczął walić ją jeszcze mocniej. Paula w tym momencie straciła kontrolę nad sobą. Zaczęła krzyczeć, płakać i sapać. Mój ptak znów stwardniał i zacząłem szybko go masować, jednak nie było to już takie intensywne jak poprzednio. Ewa wyszła z łazienki i znów uklękła przed Pauliną. Chciała ją pocałować delikatnie, ale Paula mocno chwyciła ją za kark i z całej siły wpiła się ustami w jej usta. Zaczęła drżeć i zwiotczała, upadając na brzuch. Jarek szybko z niej wyszedł i zeskoczył na podłogę, Paula szybko przekręciła się na plecy. Podbiegł do twarzy całujących się dziewczyn i druga fala spermy trysnęła prosto na ich twarze. Pierwsza struga trafiła w Paulinę i rozprysnęła się na jej policzku, druga trafiła w nos Ewę i ściekła do ust Pauli, kolejne strumienie kapały na włosy dziewczyn. Ostatecznie jego wiotczejącą i kapiącą pałę zassała moja żona i przekazała to, co wyssała do ust Ewy. Podszedłem do nich i zacząłem się doprowadzać do wytrysku przed twarzą leżącej Pauliny. Jarek usiadł na łóżku i przyglądał się, a Ewa wyszła. Paula wyglądała jakby spała. Jedno oko miała zlepione spermą Jarka, z ust wyciekały jej resztki, we włosach miała kilka białych kropel i nie wyglądała jakby chciała mi w tym pomóc. Onanizowałem się z trudem i ciężko mi było się skupić. W pewnym momencie Paula wysunęła język i oblizała wyciekającą spermę Jarka…ten jeden drobny ruch wystarczył, żebym poczuł jak drżą mi nogi. Z mojego kutasa wyciekła biała ciecz i rozlała się na nosie i ustach mojej żony. Niewielka, ale bardzo gęsta porcja. Paulina palcami zebrała moją i Jarka spermę z twarzy i oblizała. Jarek podał jej chusteczki i sam wyszedł do łazienki. Ja natomiast szybko się ubrałem, poszedłem do domu, zabrałem kilka najpotrzebniejszych rzeczy….A teraz siedzę w wynajętej kawalerce, oglądam zdjęcia…i wiem, że nadal ją kocham. Może jednak zadzwonię i pogadamy?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Andrzej Gdziebądź