Blog

  • Tlusta suka

    Hej, mam na imię Ola. Opowiem wam historię, która wydarzyła się, gdy miałam 17lat na jednej z imprez tzw. połowinkach.  Dwa dni przed tym wydarzeniem zerwał ze mną chłopak, stwierdził, że zbyt się dla niego spasłam i nie chce być z taką grubą świnią. Jakoś chcę się do tego odnieść, otóż wyglądam jak modelka plus size, tj. mam bardzo ładną twarz, piękne kasztanowe, długie włosy, ciemniejszy odcień skóry, duże piersi, sporą dupę, płaski brzuch i duże uda.  Nigdy nie przejmowałam się swoją wagą, bo uważałam , że pomimo prawie 10kg nadwagi jestem bardzo seksowna. Często zdarzało się, że słyszałam komentarze: „Ale bym ją dymał”,  „Wsadziłbym jej” itd. przechodząc szkolnymi korytarzami, raz nawet słyszałam jak jeden chłopak mówił do swojego kolegi, że zwalił sobie ostatnio do mojego zdjęcia. Nie przeszkadzało mi to, co więcej nie miałam też nic do tego, że czasami jakiś losowy chłopak klepnął mnie w dupę, uważałam, że to miłe.  Może macie mnie przez to za dziwkę, ale nigdy nie traktowałam tego poważnie.

                    Ale wracając do samej historii. Piątek, wieczór, połowinki, klub, a ja jestem smutna i idę, by po to, aby napić się z koleżankami. Typowa impreza nastolatków z alkoholem. Wszyscy najebani w trzy dupy, poszły już pierwsze wymioty, ochroniarze już parę razy interweniowali. Sama byłam już po pół litra i ledwo trzymałam się na nogach. Nastał moment, że moje koleżanki poszły do baru po jakieś drinki, jednak ja wolałam zostać w naszej loży. Byłam sama i nagle uchyliły się drzwi. Sądziłam, że wejdą przez nie moje koleżanki, ale nie. Weszło dwóch chłopaków, których kojarzyłam ze szkoły. Wydaję mi się, że jeden miał na imię Irek, a drugi Oskar. Byli rok starsi ode mnie. Tu się zaczyna ta ciekawsza część historii, muszę jeszcze wspomnieć jak byłam ubrana, otóż: czarne legginsy, które podkreślały moją dużą pupę, biały t-shirt i czarną skórzaną kurtkę. Wracając, weszło dwóch przystojnych chłopaków. Obydwaj wysocy i umięśnieni. Wydaje mi się, że gdy weszli, jeden powiedział szeptem do drugiego: „Tu jest ta tłusta suczka”, jakby mnie szukali. Usiedli po obu stronach, postawili na stół parę drinków. Zaczęliśmy rozmawiać, piłam z nimi, cały czas słyszałam czy  od jednego czy drugiego, że jestem naprawdę piękna, że podobają im się moje dodatkowe kilogramy, że mam fajny tyłek. W końcu Irek powiedział, że z chęcią by mnie zerżnął i zaczął wtedy dotykać mnie po nogach, Oskar natomiast zażartował, że jak nie mam nic przeciwko to z chęcią by się dołączył i złapał mnie mocno za prawą rękę i zaczął mnie lizać po szyi. Z początku chciałam się uwolnić i wyjść, ale wtedy Irek złapał mnie za drugie ramie i już nie byłam w stanie, byłam jednak tak nawalona, że stwierdziłam, że niech się dzieje, może będzie fajnie i przestałam protestować. Irek zaczął włożył rękę w moje majtki i zaśmiał się: „Ej stary, ale owłosiona, czuję się jak w dżungli haha”. Na co Oskar odrzekł, że lubi takie i zaczął mnie całować po całej twarzy i szyi. W tym czasie Irek włożył mi dwa palce w cipę i zaczął mi je wsuwać i wysuwać, a drugą rękę włożył mi pod bluzkę i próbował rozpiąć stanik. Gdy po chwili udało mu się to, zdjęli ze mnie kurtkę i Oskar rozerwał moją bluzkę tak, że mógł mi zdjąć stanik, gdy to zrobił przerzucił się z całowania mojej twarzy na całowanie moich piersi. Poczułam, że mam już mokro i moje sutki stały się twarde. Irek wyjął swoje mokre palce z mojej pizdy i włożył mi je do ust. Oskar zaczął mnie obejmować całując obszar od moich cycków do brzuszka, a ja ssałam palce Irka całe w moich płynach z cipki. Irek złapał wtedy moją rękę i położył na swoim kroczu. Poczułam wtedy bardzo dobrze jego twardego, dużego kutasa. Przeszły mnie ciarki i Oskar powiedział z uśmiechem: „Fajny?”. „Tak” odpowiedziałam, będąc bardzo rozpalona. Z podniecenia drugą rękę skierowałam na krocze Oskara i poczułam to samo, olbrzymiego, twardego chuja. Oskar się zaśmiał i powiedział: „Patrz jaka chętna, tłusta kurewka”. Zaczęli się śmiać. A ja cała aż się trzęsłam, chciałam rozpiąć im spodnie, ale usłyszałam: „O ty, jak aż tak dobrze chcesz się bawić to może się przeniesiemy do toalety?”- był to głos Irka. Oskar od razu rzucił, że to bardzo dobry pomysł, a ja tylko pokiwałam twierdząco głową. Złapali mnie za ręce, jeden za jedną, drugi za drugą i zaprowadzili do toalety. Szłam w rozerwanej do połowy koszulce i legginsach, które były całe mokre w kroczu. Gdy doszliśmy do toalety, chłopacy kazali mi uklęknąć. Oczywiście zrobiłam to a oni obydwaj rozpięli swoje spodnie. Wtedy ujrzałam dwa piękne, duże kutasy. Złapałam za obydwa i ssałam raz jednego raz drugiego. Pamiętam, że bardzo im się podobało, jak lizałam ich penisy. W sumie co się dziwić, piękna, młodsza laska z nadwagą lizała im fiuty, nie ma się co dziwić. Następnie Irek kazał mi ustać na czworaka, czułam się jak taka posłuszna suczka, która wykonuje rozkazy pana. Gdy to zrobiłam Oskar stanął przede mną, a Irek za mną. Można się chyba domyślić, co było dalej.  Irek zsunął mi legginsy do kolan. Czułam także, że rozerwał moje stringi. Oskar zaczął wsadzać mi swojego penisa do buzi, po same kule, natomiast Irek zaczął ruchać mnie w dupę. Obydwaj robili to bardzo mocno, bolało, ale bardzo mi się podobało. Irek dodatkowo cały czas dawał mi bardzo mocne klapsy w mój duży tyłek, a Oskar na chwilę wyjął swojego kutasa z mojej mordy, schylił się, napluł mi na twarz i spytał się czy chce, żeby to ze mnie zmył. Odpowiedziałam twierdząco, a on wziął swojego chuja w rękę wycelował mi na twarz i zlał się ciepłym moczem. Obydwaj się uśmiali, po czym Irek wyjął swojego grubego, dużego kutasa z mojej dupy, powiedział: „Teraz zobaczymy, co słychać w tej twojej dżungli”. Po czym włożył chuja w moją pizdę. Byłam bardzo podniecona, cała się trzęsłam, piszczałabym gdyby nie to, że miałam w buzi penisa Oskara, jedyne co to wydawałam odgłosy, które przypominały jęczenie. Po paru minutach Oskar wyjął swojego penisa z mojej buzi i spuścił mi się na twarz, chwilę później poczułam także jak moją cipę zalewa sperma Irka, a ja przeżyłam wtedy jeden z najlepszych orgazmów w życiu. Już po wszystkim, założyli spodnie, poczułam też, że cos mi wkładają do dupy, potem nasunęli moje legginsy na moją dużą dupę, ostatni raz mnie klepnęli w tyłek, narzucili na mnie moja skórzaną kurtkę i zamknęli mnie w jednej z kabin w toalecie. Irek powiedział jeszcze jakiś tekst, że byłam bardzo grzeczną kurwą, a Oskar powiedział do Irka: „Widzisz? Mówiłem, że będzie fajnie z tą grubą dziwką” Po czym śmiejąc się wyszli z toalety, a ja najebana i wyruchana nie miałam siły, by wyjść z kibla i zasnęłam tam.

                    Następnego dnia obudziłam się w domu. Cała śmierdziałam spermą i moczem, poczułam, że mam coś w dupie. Były to moje stringi, które tak jak mówiłam rozerwał Irek. Próbowałam wstać, ale poczułam, że mam strasznego kaca, jednak gdy mi się to udało i próbowałam usiąść, odczułam straszny ból w pupie, po czym przypomniałam sobie jak mocno byłam jebana poprzedniego dnia. Wspominając tą imprezę, miałam jednak uśmiech na ustach, chyba bycie dziwką mi się spodobało.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksandra Domańska

    Moje pierwsze opowiadanie, jak się przyjmie to dodam kolejne bo mam ich kilka 😉

  • U stop Paulinki

    Miałem wtedy naście lat. Jak wiele chłopców w tym wieku często piłem i zastanawiałem się nad tym jak zaliczyć jakąś panienkę. To zdarzyło się, kiedy wracałem letnią nocą od znajomego. Pożegnałem się z nim będąc już nieźle nawalonym, schowałem ręce w kieszenie i wbiegłem na schody. “Pieprzone windy, co chwile się zacinają”- pomyślałem sobie w duchu. Zbiegając po schodach, kilka pięter niżej zobaczyłem starą znajomą palącą papierosa w oknie. Nigdy nie mieliśmy zbyt dobrego kontaktu jako dzieci gdyż była dwa lata młodsza od całej naszej paczki, ale teraz wyrosła.

    -Cześć Paulina!- rzuciłem- od kiedy ty palisz fajki?

    -O! Marek! Widzisz, nie jestem już tą samą dziewczynką co kiedyś- powiedziała odwracając się w moją stronę.

    Jej twarz prawie w ogóle się nie zmieniła. Krótkie blond włosy otaczały ją tworząc bombkę na

    jej głowie. Duże otwarte błękitne oczy, razem z lekko uchylonymi zdziwionymi ustami tak bardzo

    nie pasowały do papierosa w jej dłoni. Wydała mi się wtedy bardzo chuda stojąc w trochę

    rozciągniętej piżamie. Na górze miała szarą koszulkę bez dekoltu a na nogach długie dresowe spodnie. Bose stopy wsadziła w wysokie włochate kapcie z odkrytymi palcami.

    -Co się tak gapisz? Chyba tak bardzo się nie zmieniłam?- zapytała śmiejąc się.

    -Masz może jeszcze papierosy?- spytałem nie chcąc odpowiadać. Gdyby nie to że było ciemno pewnie od razu zauważyła by moje rumieńce.

    -Dopal tego, potem jeszcze zapalimy- powiedziała dając mi niedopałek.

    Zaciągnąłem się i usiadłem na schodach. Ona przekroczyła mnie, weszła stopień wyżej i usiadła na

    nim bokiem. Zauważyłem wtedy że nie ma na sobie stanika, jej małe sutki odbijały się na materiale

    koszulki. Od razu wyobraźnia podsunęła mi takie rzeczy że mój mały zaczął sztywnieć w spodniach. Poprawiłem nogi mając nadzieję że jakoś to ukryje.

    -Znowu piłeś z Robertem? Moja mama mówi że często balowaliście kiedy mnie tu nie było.

    -Tak to od niego wracam, a ty? Gdzie się podziewałaś cały ten czas?- odparłem.

    -Od września mieszkałam u cioci nad morzem, tam mam lepszą szkolę i żyję przynajmniej w jakimś normalnym mieście. Tu nigdy się nic nie dzieje, można umrzeć z nudów.

    -Wiem, dla tego tak często pijemy- odpowiedziałem zaciągając się papierosem.

    -Pamiętasz jak kiedyś graliśmy z Marychą i Dawidem w piwnicy?- zapytała z uśmiechem przechylając głowę.

    -Jasne, nie było to tak dawno temu- odparłem trochę zażenowany.

    Oczywiście że pamiętałem, ale nie spodziewałem się że ona rozpocznie ten temat. Dawid z Marychą byli parą, on próbował mnie kiedyś zeswatać z Pauliną ale jakoś nic z tego nie wyszło.

    Bawiliśmy się wtedy w różne gry na całowanie i takie tam macanki. Mój kutas był już totalnie sztywny, nie ważne jak bym nie siadł to odbijał się na moich luźnych spodniach. Próbowałem zmienić jakoś pozycję, ale byłem tak napalony że nie dało się go schować. Paulina nie krępując się patrzyła się na niego z uśmiechem. Ja wyrzuciłem papierosa i próbowałem zrobić minę jak by mnie to nie ruszało. Czułem się trochę zażenowany, ale z drugiej strony bardzo podniecony i gotowy dosłownie na wszystko.

    -Widzę że pamiętasz i że bardzo ci się to podoba- powiedziała wskazując palcem na ten podłużny kształt pod materiałem moich spodni.

    -Wtedy bardzo mi się to podobało, teraz też często to wspominam- odpowiedziałem opierając dłoń ja jej łydce.

    Ona rozchyliła szeroko kolana, przymknęła oczy i odparła.

    -Kiedy ja to wspominam od razu robię się mokra.

    “TAAAAAAK!!!” pomyślałem. Mój mózg myślał już tylko o tym co zrobić żeby dostać wszystko czego chce. Nigdy bym się nie spodziewał że ona może być aż tak napalona. Chciałem już włożyć w nią fiuta, przestać być wreszcie prawiczkiem, spełnić swoje fantazje. Myślałem już tylko o tym jednym i miałem nadzieję na pomyślny finał. Ręką odruchowo zacząłem delikatnie jeździć po jej nodze. Ona nie ukrywała że jej się podoba, nie wstydziła się przede mną niczego. Nie wiedziałem kiedy się tak zmieniła ale musiałem teraz wykorzystać okazję. Złapałem ją delikatnie za udo i zacząłem je głaskać. Wtedy ona złapała się za myszkę przez materiał spodni i cicho pisnęła.

    Mój nos poczuł wtedy słodki zapach, nie wiedziałem czy to jej perfumy czy jest taka mokra że aż ja to czuje. Poczułem się pewniej. Zacząłem pocierać ją przez cienki dres. Czułem jak gdzieś tam pod spodem materiał jej bielizny ślizga się między płatkami jej kwiatka. Rozłożyła się wygodniej.

    Prawą nogę oparła o jeden stopień wyżej, a lewą rzuciła na moje ramie. Masowałem ją rytmicznie zwiększając powoli tempo. Zaczęła oddychać coraz szybciej ocierając się kroczem o moje palce.

    Rozwiązała supeł przy swoich spodniach, zaparła się stopami i zsunęła trochę swoją piżamę odsłaniając mokre białe figi i kształtne uda. Od razu porzuciłem jej spodnie i złapałem ją tam tylko przez cienką bawełnę. Była bardzo ciepła. Złapała moje palce i zaczęła się nimi pieścić.

    Mój kutas prężył się już tak że zaczynał mnie boleć, a ja nie mogłem oderwać wzroku od tego co dzieje się między jej nogami.

    -Masz telefon? Muszę szybko zadzwonić- wyjęczała spoglądając na mnie pytająco.

    -Mam, zaraz ci dam- powiedziałem patrząc jak zahipnotyzowany.

    -Teraz! Już!- krzyknęła a echo poniosło się po klatce schodowej.

    Puściłem jej źródełko rozkoszy i zacząłem chaotycznie grzebać w kieszeniach. Wyrwałem z jednej telefon i podałem jej go szybko wracając dłonią między jej nogi. Ona wybrała numer z pamięci, nacisnęła zieloną słuchawkę i odłożyła mój telefon na schody. Ze swoich opuszczonych spodni wyciągnęła swoją małą komórkę i przyłożyła sobie do broszki odsuwając moją rękę.

    Usłyszałem jak zaczął rytmicznie wibrować i patrzyłem jak ona wije się przyciskając go mocno do siebie. Nie trwało długo zanim nie zacisnęła swoich ud piszcząc cicho w szybkim orgazmie. Obserwowałem to jak zaczarowany. Chwile później opadła na ziemie zadowolona, podciągnęła szybko spodnie i wstała.

    -Idziemy na samą górę, nie chce żeby moja mama nas złapała- powiedziała i zaczęła wbiegać po schodach.

    Nie za bardzo wiedziałem co mam o tym myśleć, ale byłem już nastawiony tylko na jedno. Biegłem za nią co nie było takie łatwe kiedy byłem dość mocno podpity.

    Na samej górze były tylko jakieś biura i zawsze zamknięta suszarnia. Kiedy tam doszedłem ona siedziała już na schodach i odpalała kolejnego papierosa.

    -To było extra- powiedziała kiedy znów siadałem niżej od niej.

    -Masz ochotę na więcej? Mogę cie jeszcze pomasować a tu jest bardziej dyskretnie.

    -Może zaraz, muszę chwilę odpocząć- odpowiedziała opierając na moim brzuchu stopy.

    Z jednej z nich spadł klapek i potoczył się kilka stopni w dół. Złapałem go i założyłem z powrotem, ale wtedy ona ze śmiechem zrzuciła oba i położyła na mnie bose stopy.

    -Tak będzie mi wygodniej- odparła.

    -A może masz ochotę na zwykły masaż? Taki który cie zrelaksuje- nie dawałem za wygraną.

    -No coś ty, nie będę się tu kładła na tej brudnej podłodze, co najwyżej możesz wymasować moje stopy- powiedziała podnosząc jedną z nich na wysokość moich ust.

    -Jeśli masz na to ochotę- odparłem patrząc na nią z dołu.

    -A co zrobisz wszystko na co mam ochotę?- spojrzała na mnie pytająco.

    -Oczywiście! Przecież po to tu jestem- prawie wykrzyczałem podniecony.

    “TAAAAAAAK!!!” krzyczał mój umysł do penisa. “Na reszcie zamoczę! I to znajomą sprzed lat, zawsze będę mógł do niej wracać.” myślałem. Zacząłem ściskać jej stopę delikatnie ją masując.

    Ugniatałem dłońmi poduszki pod jej palcami. Ona zaciągała się po woli fajką i spoglądała na mnie z zadowoloną miną. Wyciągnęła papierosa z ust i wysunęła swoją stopę z moich rąk.

    Ja od razu złapałem za drugą. Paulina przyciągnęła ją do siebie i wsadziła wypalony do połowy niedopałek między duży paluch a następny palec. Wyprostowała nogę stawiając stopę na wysokości moich ust. Przybliżyłem do niej usta żeby cię zaciągnąć. Poczułem delikatny, słony zapach i lekką wilgoć na twarzy. Masowałem jej stopę coraz odważniej. Zacząłem wbijać jej palce w pięty i zataczałem nimi małe kółka.

    -Pal już do końca, nie chce fajki o smaku przepoconej skarpety- powiedziała śmiejąc się.

    Cała ta sytuacja sprawiała jej przyjemność. Kiedy brałem bucha dociskała stopę mocniej do mojej twarzy i ani na chwile nie przestawała mnie obserwować. Ja z resztą musiałem mieć dość głupią minę, bo nie dość że byłem pijany do tego bardzo napalony i dosłownie pod jej nogami.

    Kiedy zaciągałem się kolejny raz, kopnęła mnie w twarz i wypuściła papierosa.

    -Uważaj. Chciałeś mnie poparzyć?- powiedziała z udawanym smutkiem.

    -Przepraszam, mocno cie teraz boli?- odparłem przestraszony, myślałem że przegrałem już sobie u niej i nie będzie żadnego sexu.

    -Podmuchaj i przeproś- mówiąc to przyłożyła mi stopę prawię do samych ust.

    Nie wiedziałem co zrobić więc zacząłem dmuchać między jej palce nie przestając masować jej drugiej nogi.

    -Przepraszam na prawdę nie chciałem żeby tak wyszło- plątałem się.

    -To nie pomaga. Pocałuj ją lepiej- odpowiedziała kompletnie poważnie.

    Pocałowałem ją w miejscu gdzie przed chwilą trzymała fajkę. Zacząłem obsypywać ją tam całusami. Obserwowała to przez chwilę znów nie ukrywając satysfakcji.

    -Tak się całują dzieci!- zaśmiała się. – Pocałuj ją z języczkiem.

    Przy kolejnym buziaku przywarłem ustami do jej stopy i wysunąłem język między jej palce.

    Lizałem przez chwilę jak bym na prawdę się z kimś całował, ale przerwała mi to kolejnym kopnięciem tym razem prosto w nos.

    -Całuj, ale mnie nie łaskocz. Czy ty jesteś normalny? – powiedziała przez śmiech.

    -Przepraszam postaram się nie łaskotać- nie mogłem już wytrzymać. Zapach jej stóp bardzo mnie podniecał, ale ich smak dopiero mi się podobał.

    -I chyba zapomniałeś o mojej drugiej stópce, już dość ją masujesz.- powiedziała wyrywając mi ją z rąk i podstawiając przed twarz.

    Złapałem ją ręką i zacząłem lizać od pięty aż po same palce. Wolnymi posuwistymi ruchami lizałem całą jej podeszwę. Czasem pozwalałem sobie na zwykłe cmoknięcie, ale coraz bardziej mi się to podobało. Jej widocznie też to odpowiadało bo jeździła nią po moim języku i łapała go czasami między palce. Zacząłem ssać największy z nich. Ona wierciła mi nim w ustach, wsuwała go głębiej żeby znów wysunąć. Potem wyciągnęła co skończyło się głośnym “cmok!” i wsadziła mi do ust kolejne palce, od razu wpychając je głęboko. Poczułem jak opiera się drugą stopą o mojego sterczącego fiuta. On od razu zaczął pulsować pod jej stopą co na pewno zauważyła.

    Mi podobała się nawet taka znikoma pieszczota i zacząłem omiatać jej mokrą już od śliny stópkę językiem jak bym chciał ją wymyć z całego brudu. Po chwili znów wsunąłem swój język między jej palce co znowu skończyło się kopniakiem. Tym razem wierzgnęła drugą nogą naciskając mocno na penisa. Zabolało mnie to, ale że pragnąłem tylko żeby go dotknęła również podnieciło.

    Usłyszałem w tedy wibrację, ona spojrzała na telefon zdziwiona i gestem pokazała mi żebym zmienił stopę którą właśnie pieszczę. Podniosłem ją do ust i znów zacząłem zlizywać z niej resztki potu. Paulina przyłożyła telefon do ucha i pokazała mi że mam być cicho. Ja i tak byłem zajęty zabawianiem się jej stopą, ale zwolniłem nieco żeby jej nie połaskotać w trakcie rozmowy.

    -Cześć mamo!- krzyknęła do telefonu.

    -Mhm, a ty już wróciłaś z pracy?

    -Tak zrobiłam już wszystko, a teraz jestem z Marysią na klatce.

    -Niee tak sobie rozmawiamy– powiedziała gapiąc się na mnie z uśmiechem

    -No dobrze, zaraz wracam.- w moim mózgu zapalił się alarm, przecież nie mogła teraz iść.

    -Tak, kocham cie pa!

    Nie wiedziałem co zrobić więc nie przerywałem pieszczot mając nadzieje że w czymś to pomoże.

    Spoglądałem na nią tylko błagalnie mając już pół jej stopy w buzi.

    -Muszę już lecieć, mama się o mnie martwi- powiedziała podkulając nogi pod siebie.

    -Podaj mi kapcie, nie będę wracać boso po brudnej klatce.

    -Może zostaniesz jeszcze chwilkę?- odparłem z nadzieją podnosząc jej kapcie z ziemi i podając je.

    -Może jak przyniesiesz mi te kapcie w pysku- powiedziała rzucając klapkiem w dół klatki.

    Zerwałem się i pobiegłem parę metrów niżej. Złapałem go, wsadziłem między zęby i tak do niej wróciłem.

    -Podniecają cię moje spocone stopy?- zapytała udając zdziwienie.

    -Trochę, skoro sprawia ci to przyjemność- odparłem ze wstydem.

    -Przecież widzę że tak- rzuciła pokazując mojego sterczącego fiuta.

    -Podnieciłaś mnie już wcześniej- próbowałem się tłumaczyć.

    -Pokaż mi go, ty przecież widziałeś moją cipkę.

    Rozochocony od razu spuściłem spodnie i bokserki do kostek. Mój mały stał jak nigdy wcześniej. Skórka nie dała nawet rady objąć go całego.

    -Pokaż jak go walisz, chce to zobaczyć- usłyszałem.

    Złapałem go mocno i zacząłem trzepać patrząc jak ubiera kapcie i wstaje. Naplułem na niego i waliłem go bardzo szybko. Ona tylko stała i obserwowała co robię. Ja myślałem tylko o tym żeby ją teraz zaliczyć, zrobić cokolwiek, ulżyć sobie.

    -Szybciej, mam mało czasu- Poganiała mnie.

    -Może mi pomożesz? Na pewno pójdzie dużo szybciej- wysapałem.

    Ona stanęła w rozkroku i zaczęła powoli podwijać swoją koszulkę. Stałem jak zahipnotyzowany patrząc jak odkrywa swój płaski brzuch i trzepiąc przed nią konia. Im bliżej piersi była tym bardziej zwalniała swoje ruchy a ja tym bardziej je przyśpieszałem. W pewnym momencie podciągnęła bluzkę tak że wyskoczyła spod niej jej jedna pierś. Nie była zbyt duża, ale kształtna z małym różowym sutkiem. W tym momencie strzeliłem spermą prosto na schody.

    -Tyle ci wystarczy żeby przy mnie dojść? Zawsze jesteś taki szybki?- Zaśmiała się kiedy to mówiła.

    -Czasem za pierwszym razem, ale kolejne są już dużo dłuższe- odpowiedziałem.

    -Dobra ja zostanę jeszcze trochę, ale muszę iść siusiu- powiedziała stanowczo.

    -A jak wejdziesz do domu to mama cię jeszcze wypuści?- zapytałem podejrzliwie.

    -Przecież mogę wysikać się tutaj. Odwróć się- odparła wchodząc na samą górę i opuszczając spodnie.

    Odwróciłem się nie przestając masować mojego ciągle stojącego fiuta. Usłyszałem jak wzdycha i zaraz potem jak strumień moczu spada na kamienną posadzę. Wyobrażałem sobie jak to wygląda, ale nie miałem odwagi się odwrócić. Kiedy skończyła słyszałem jak się podnosi i podciąga piżamę.

    -Skoro smakuje ci pot ze stóp to może lubisz też smak sików?- zapytała drwiąco.

    -Nie, ale mogę wylizać ci teraz myszkę jak chcesz- powiedziałem odwracając się z kutasem w ręce.

    -Dalej ci stoi? Może chcesz żebym zrobiła ci loda?- powiedziała kompletnie serio.

    -Bardzo chcę, to zajmie tylko chwilkę- odpowiedziałem

    -Dobra, ale jak skosztujesz moich siuśków. Masz je polizać- mówiła to patrząc mi prosto w oczy.

    Ja bez wahania wszedłem wyżej, położyłem się na ziemi i polizałem je. Były ciepłe i słone, ale dominował tam smak kurzu i brudnej podłogi. Paulina widząc to roześmiała się i kucnęła przy mnie.

    -Jeszcze raz. Chce to zobaczyć- Powiedziała przyświecając sobie telefonem.

    Wyciągnąłem język i polizałem je jeszcze kilka razy.

    -Pocałuj je. Chce to widzieć

    Złożyłem usta w dzióbek i schyliłem się nad nimi. Wtedy ona docisnęła mi twarz do samej ziemi śmiejąc się. Ja nie przestawałem się pieścić i nawet się jej nie wyrywałem. Wtedy ona wstała i zaczęła zbiegać po schodach.

    -Na prawdę muszę już iść!- krzyknęła śmiejąc się.

    -Nie pomożesz mi po tym wszystkim?- wrzasnąłem wściekły.

    -Muszę bo mama mnie zabije!- usłyszałem w odpowiedzi.

    Szybko podciągnąłem spodnie i zacząłem ją gonić. Słyszałem tylko jej kroki i śmiech aż w końcu trzaśnięcie drzwiami od domu. Nie wiedziałem co ze sobą zrobić. Chciałem nawet zapukać, ale było już po północy i bałem się że otworzy jej matka. Myślałem że po tym wszystkim już się do mnie nie odezwie. Pogodziłem się z tym i poszedłem w stronę domu. Nie umiałem zasnąć, ciągle myślałem o niej. Musiałem zaspokoić się kilka razy żeby usnąć a nad ranem przeczytałem sms-a z nieznanego mi numeru “Wpadnij jeszcze kiedyś”.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jaka Wagarowicz
  • Dorywcza praca Pauliny

    Paulina zawsze była wysoka jak na dziewczynę. Od dziecka najwyższa w klasie, co sprawiało, że często stawała się obiektem żartów i niewybrednych komentarzy. Pytania o to, jaka pogoda na górze, albo nazywanie żyrafą było dla niej standardem, ale dość przykrym. Nie zmieniało się to przez lata. Kiedy skończyła szkołę postanowiła wyjechać do stanów i tam spróbować szczęścia. Jednak nic z tego nie wyszło. Szybko skończyła się sielanka i trzeba było szukać pracy. O dziwo udało jej się zahaczyć jako striptizerka w nocnym klubie. Wysoka i nieco puszysta dziewczyna była nawet przez jakiś czas furorą w klubie Night Shift. 189 cm i 98 kg robiło swoje, miała dość duże piersi i równie pokaźny tyłek, który przyciągał napalonych facetów. Blond włosy dopełniały jedynie całości. To wszystko zapewniało jej jako taki byt. Co prawda koszty utrzymania coraz bardziej budziły w niej skrajne pomysły na zarobek. Kiedyś w klubie usłyszała od jednej z pracujących tam dziewczyn, że można łatwo zarobić szybką forsę, ale wiąże się to z występem u pewnego internetowego reżysera filmów dla dorosłych. Paulina podchwyciła tą informację i postanowiła się dowiedzieć czegoś więcej. Zaczepiła Roksanę. -Hej, słyszałam, że wiesz skąd wziąc łatwe pieniądze. -No wiem… ale nie jestem pewna czy się nadasz dla niego. -Może się nadam. W końcu tu się nadawałam. -Niby tak… – odpowiedziała Roksana taksując Paulinę wzrokiem. – Słuchaj, sprawa jest prosta, mało która dziewczyna tam czuje się dobrze, ale zostają bo kasa jest niezła. -Wiesz, jestem w dość ciężkiej sytuacji. -Dobra dobra, dam ci numer. Koleś nazywa się Jack Hammer. Kręci dość ostre filmy i lubi się dobrze zabawić. Chcesz to zaryzykuj i spróbuj. Paulina gdy wróciła do domu, miała wątpliwości co zrobić. Nigdy wcześniej nie występowała w takich filmach, ale z drugiej potrzeba pieniędzy była bardzo silna. W końcu się zdecydowała. Nie miała wyjścia. Wzięła w rękę telefon i zadzwoniła. W słuchawce usłyszała dość chrypliwy głos: -Hammer, słucham -Cześć, ja chciałam się zapytać…a właściwie dowiedzieć… -Szybciej kochana, ja nie mam całego dnia. -Dobrze, ja chciałam się do pana umówić, bo wiem, że można zarobić trochę pieniędzy. -Wiesz co robię? Czy tak po prostu dzwonisz? -Wiem. Koleżanka mi powiedziała czym się pan zajmuje i jakie można zarobić pieniądze. -Koleżanka? Kto? -Roksana z klubu Night Shift, ja też tam pracuje. -Jak wyglądasz? -Jestem wysoka, mam 189cm wzrostu, mam spory tyłek, często słyszę przychylne komentarze na mój temat w klubie, choć jestem też nieco puszysta, ważę 98kg, mam blond włosy, zielone oczy, zgrabne długie nogi i..dość masywne. W słuchawce przez chwilę była cisza. Paulina lekko speszona zapytała pierwsza: -Halo? Jest pan tam? -Przyjdź pod adres, zaraz wyśle ci smsem. Zobaczymy co z tego będzie. Po skończeniu rozmowy Paulina dostała adres. Wiedziała gdzie to, dość niezła okolica. Ubrała się w legginsy żeby uwydatnić swój tyłek, który uważała za atut. Ubrała koszulkę z bez rękawów i poszła na spotkanie. Na miejscu otworzył jej drzwi trochę niższy mężczyzna, całkiem przystojny brunet z ciemnymi oczami. Spojrzał na nią od stóp do głów i zaprosił do środka. -Ty jesteś Paulina? -Tak, to ja dzwoniłam. -Dobrze, usiądź. Nieco zdenerwowana Paulina usiadła i na sofie. Mężczyzna usiadł za stołem na fotelu i przyglądał jej się. -Wiesz, że jestem Jack Hammer tak? I wiesz co robię. -Tak po krótce przedstawiła mi to Roksana. -Ah.. Roksana, słodka dziewczyna. No więc chcesz zostać jedną z moich modelek tak. -Tak, potrzebuje pieniędzy i.. -Wiem wspominałaś – przerwał jej – A powiedz mi widziałaś moje filmy? -Nie, nie widziałam. -To słuchaj uważnie teraz. Lubię bawić się na ostro. Często też używam wulgarnych słów i jestem dość zboczony. Dasz sobię radę z takim czymś. Po chwili zastanowienia Paulina odpowiedziała bez ogródek. -Tak dam radę. -Mówię tutaj o połykaniu spermy, uprawianiu seksu analnego, wyzywania, poniżania, nawet ass to mouth. Robiłaś to kiedyś? -N..nie ass to mouth nie robiłam. -Cóż.. moje modelki to robią. Każda robiła. Możesz oczywiście się nie zgodzić, ale wtedy się musimy pożegnać. Wiesz gdzie są drzwi. Jaka jest twoja odpowiedź. -Ja się zgadzam…zrobię to. Hammer pokiwał głową z szelmowskim uśmiechem. -Dobrze, skąd pochodzisz? -Mieszkam przy Roundlooks Street, ale urodziłam się i wychowałam w Polsce. -Aha, dziewczyna ze wschodu. Miło. Tylko trzeba ci wymyślić jakąś ksywkę. Paulina to tak zbyt łagodnie. Ale to później się wymyśli. Trzeba zobaczyć co potrafisz. Zdejmuj ubrania. -Jak..teraz od razu? -Nie jutro, nie udawaj głupszej niż jestes. Czemu każda blondynka musi być idiotką… Paulina zaczęła zdejmować swoje ubrania i gdy była już naga, stała tak chwilę przed Jackiem Hammerem. -Okej na kolana dziwko, już. Mimo, że to ją uraziło zrobiła co kazał. Gdy klęczała rozpiął spodnie i szybko je zrzucił podchodząc do nie z grubym i całkiem pokaźnym fiutem. Stanął przed, jego fiut swobodnie zwisał przed jej twarzą. Uderzył ją z otwartej dłoni w twarz. -Na co czekasz gruba szmato? Bierz fiuta w jape i pokaż jak potrafisz obciągać. Z wyrazem lekkiego obrzydzenia i strachu na twarzy wyciągnęła dłonie i dotykając go lekko masowała, zbliżyła usta i pocałowała główkę. Jack dał jej po łapach i uderzył w oba policzki po kolei. -Gdzie z tymi łapami, wszystko łapami. Masz sobie go wepchnąć w tą buźkę bez rąk. Pracuj pyskiem. -Przepraszam… – wymamrotała i wzięła jego penisa do ust. -Nie dośc, że gruba to jeszcze głupia… Jego słowa ją bolały. Widział to i jakby się tym rozkoszował. -Widzisz, Paulinko? Można bez rączek. Wiem, że pewnie tam w Polsce nikt nie nauczył cię, że to nie ładnie jeść rączkami, ale jeszcze masz szansę się wyrobić. Obciągaj, obciągaj. Pracuj usteczkami jak kurewka. Czuła jak pulsuje jej w ustach, jego zapach i smak. Wiedziała, że to jedyne wyjście, żeby zarobić pieniądze. Musiała się przemóc i to zrobić. -O tak, ssij go, lubisz obrabiać fiuty co? Widać to w twoich oczach. Po pracy w klubie pewnie opierdalałaś chuje za śmietnikiem swoich klientów co? Z tym swoim wyglądem pewnie im dopłacałaś. Uderzył ją kilka razy w twarz i splunął siarczyście na jej twarz. Zamknęła oczy, czuła jak jego ślina spływa po jej twarzy. -Otwórz te oczy, idiotko. Masz patrzeć na mnie. W końcu to ja daję ci możliwość bawienia się moim fiutem. Wyjął kutasa z jej ust i zaczął oklepywać po twarzy. -Powiedz szmato, lubisz obciągać kutasy? No powiedz tłusta krowo, czym jesteś -Ja…jaaa… Strzelił ją mocno w twarz i chwycił za włosy. -Co? Nie możesz się wysłowić? Mój chuj odebrał ci zmysły? -Lubię obciągać fiuty…pana też, panie Hammer. -Jeszcze coś z ciebie będzie. Popchnął ją na podłogę i nogą rozchylił jej nogi. -Wypnij te wielkie dupsko. Pokaż je. Chyba się nim chwaliłaś tak? -T..tak. Uważam, że mój tyłek jest moją zaletą. -Zaletą, hah. To, że masz spasione dupsko nic nie znaczy. Miałaś już chuja w tej dupie? -Nie, nie miałam… – wymamrotała, a w oczach miała łzy. Zaczął pluć na jej tyłek, sporo spływało jej do rowka, on stał nad nią i masował swojego członka. W końcu zniżył się i powoli wsunął do jej tyłka. Paulina jęczała i wiła się pod nim. On wpychając się nie czekał aż rozluźni swój odbyt, pchał na siłę sprawiając jej ból. Gdy wszedł cały powoli się cofnął i z impetem wbił z powrotem. -Ciasną masz tą dupę. Wielką, ale ciasną. Trochę ci ją rozrobię. Głowa na podłogę i wypinaj dupsko. Rozchyl poślady. O tak właśnie. Jęczała i wyła gdy ją tak posuwał. Co jakiś czas dawał jej klapsy. -Ale trzęsie się to twoje cielsko. Fale na polskiej krowie. Cudownie się ten twój tyłek zaciska. Paulinie z oczu zaczęły lecieć łzy, prawie płakała. Makijaż się rozmywał i robił ślady. Wyglądała nieco jak panda. Prawie przez zaciśnięte zęby wysyczała prośbę: -Proszę…proszę niech mnie pan bzyka trochę delikatniej! Jack zaśmiał się. -Co tam mamroczesz? Chcesz mocniej? Mam wypierdolić ci tą dupę? Oj twój tatuś musi być z ciebie dumny, taka dupodaja. Spójrz na mnie! Gdy się na niego spojrzała, splunął jej w twarz. Jego ruchy stawały się coraz szybsze i bardziej natarczywe, jakby chciał wbijać się w nią jeszcze bardziej. Cały pokój wypełniały jej wrzaski i odgłos uderzania ciała o ciało. -No dalej, kurwo, powiedz jak ci się podoba. Powiedz tak: “Tatusiu zobacz, jak twoja córeczka daje dupy. Jak Pan Hammer rżnie mnie w moje tłuste polskie dupsko!” Mów szmato! Paulina jęczała i lekko wyła, jej głos się łamał. -Ta.AAaah..tusiu.. zobacz, jak twoj..Aaaah.. córeczka…daje dupy… Jak Pa..Aaah..n Hammer, rżnie.. eeh ehe.. moje tłuste, polskie dupskoooo! – Skończyła wyjąc. -O tak, znasz swoje miejsce. Na pewno napawasz ojca dumą. Po tych słowach rżnął ją jeszcze bardziej. Jej twarz ocierała się o podłogę, ona leżała w swoich łzach i ślinie, nie tylko swojej. -Jesteś gotowa? Twoja dupa będzie miała zaszczyt przyjąć mój strzał. -Chcesz skończyć w moim tyłku?! -Ktoś musi być tym pierwszym. A ty masz zaszczyt mieć zalane dupsko przez samego Jacka Hammera! Chwycił ją za biodra i posuwał mocno i ostro. Klepał po pośladkach i jęczał. W końcu gdy dochodził jego jęki były dłuższe. Paulina poczuła jak jego kutas pulsuje coraz mocniej i jak wystrzeliwuje wewnątrz niej, zalewając ją. Czuła fale gorącej spermy wpompowywane z każdym mocniejszym drgnięciem jego fiuta. Wbił się w nią do końca i trzymał tak przez chwilę. Wstał i stanął prosto, z nadal sztywnym fiutem. -Podnoś się Paulinko. Musisz mnie teraz wyczyścić. Daj tu swój pyszczek. Ooo.. paskudnie się rozmazałaś… Splunął jej w twarz kilka razy i wtarł ręką. -Teraz lepiej. Bierz się do roboty. Powiedział i podsunął jej swojego kutasa do ust. Paulina z mocno obrzydzoną miną wzięła go do ust i zaczęła oblizywać. Zasysała spermę która jeszcze powoli wypływała z jego czubka, oblizywała trzon i czubek. Jack zobaczył jak strużka jego nasienia wypływa z tyłka Pauliny i zostaje na podłodze. Odtrącił ją i wskazał palcem. -Nie, kochana, moja sperma nie może się tak marnować. Zlizuj to ale już. -Mam zlizać to z podłogi? Ale jest..brudna.. -Jakoś oblizywać mojego fiuta którego wyjąłem ci z tej grubej dupy to się nie brzydziłaś wziąć do pyska. Liż już! Nachyliła się i zaczęła zlizywać tą spermę. Jack patrzył na jej rozepchany tyłek i jak z niego lekko wypływała sperma. Pokiwał lekko głową i wiedział, że trafiła mu się ciekawa modelka. Gdy Paulina skończyła zlizywanie, zobaczyła jak czyści swojego fiuta chusteczkami. Rzucił jej taką brudną chusteczką w twarz i powiedział: -Masz i wynocha. Zbieraj się i nie chce cię tu widzieć. -Ale zaraz…czyli się nie nadaje? A … -Zamknij się i wypad. Zadzwonie, a teraz dupa w troki i cię nie widzę. Paulina bez słowa zebrała swoje ubrania i wyszła. Ubierała się w uliczce na zewnątrz. Do domu szła płacząc. Po drodze weszła do klubu zabrać coś ze swojej szafki. Dziewczyny się na jej widok lekko śmiały. Nie wiedziała o co chodzi. Dopiero w garderobie koleżanka pokazała jej filmik. Była to strona Jacka Hammera i główną rolę grała właśnie Paulina. Całe zajście było nagrane i wszyscy mogli zobaczyć co z nią robił. Zobaczyła też swoją zakładkę na jego stronie. Widniało tam jej zdjęcie, a tytuł jaki nadał jej Jack brzmiał “Polish Cow”. Zapłakana poszła do domu i siedziała tak kilka minut. Usłyszała telefon. Odebrała. W słuchawce usłyszała głos Jacka. -Hej Paulinko, chce żebyś wpadła jutro, uzgodnimy co i jak. Liczę na ciebie.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mazoga
  • Lanie na plaży

     

    Bolało. Miałam ochotę krzyczeć, ale jeszcze bardziej miałam ochotę uderzyć go w twarz tak, żeby odbić mu całą dłoń. Problem jednak leżał w tym, że nie mogłam się podnieść. Jego silna dłoń spoczywała na moich plecach i przyciskała mnie do maski, skutecznie unieruchamiając. Nie rozumiałam, o co mu chodzi. Przecież powinien mi współczuć, pocieszać, spełnić każde moje życzenie. Musiałam się jakoś bronić. Nie miałam jak go uderzyć czy odepchnąć, więc zaczęłam na niego krzyczeć:
    – Ktoś zamyka mnie w samochodzie, robi mi krzywdę, a ty mnie bijesz? Debilu! Zostaw mnie w spokoju, to boli, rozumiesz?! – Byłam pewna, że to niemożliwe, żeby się domyślił. Kolejny mocny pas opadł na moją porządnie obitą już pupę.
    – Sama się zamknęłaś. I jesteś skończoną idiotką. Jeśli bym nie przyjechał, to byś się tam udusiła.
    Kolejny raz. Odczułam ból, jednak trochę lżejszy niż kilka pierwszych pasów. Spanikowałam; to przecież było niemożliwe, żeby się domyślił, bo niby jak? Próbowałam grać dalej; kolejne razy sypały się na moją już bardzo piekącą pupę.
    – Co ty pieprzysz?! – Głos łamał mi się mimo woli. Nie byłam już taka pewna genialności mojego planu, nie poddawałam się jednak. – Po co miałabym to zrobić? Przestań, kurwa, bo to boli! Ała! – Każde przekleństwo powodowało mocniejsze uderzenie.
    – Ślady na piasku są tylko moje i twoje. Ślady opon należą tylko do twojego samochodu.
    Mój wspaniały plan zakończył się fiaskiem. Przez myśl przeszło mi nawet, że mogłabym go przeprosić, ale bardzo szybko wyrzuciłam to z głowy. Kolejny pas spowodował, że pragnęłam tylko żeby przestał mnie już bić.
    – Przestań, to boli! – To nie była prośba, raczej rozkaz. Zaliczyłam jeszcze cztery mocne uderzenia. W końcu jednak przestał. Byłam zła, czułam się poniżona. Miałam zamiar go uderzyć, ale złapał mnie za nadgarstek i poprowadził do tylnych drzwi. Otworzył je i wepchnął mnie do środka. Wściekłość jeszcze bardziej we mnie wezbrała. Kiedy tylko wsiadł do samochodu, zajmując miejsce kierowcy, zaczęłam na niego wrzeszczeć:
    – Co ty sobie wyobrażasz, co? Niby kim ty jesteś, że możesz mnie tak traktować, co? Jesteś nikim! Mój ojciec cię za to rozpierdoli, idioto! – Nie przemyślałam tego, ból pośladków, złość i frustracja spowodowana wstydem krzyczały zamiast mnie.
    – Miałem rację, na taką jak ty nawet pasek nic nie zaradzi. A kim jest twój tatulek, królem czy panem Bogiem? – Odpalił samochód. Był spokojny, niewzruszony moim krzykiem i emocjami, a jego uszczypliwa odpowiedź zadziałała na mnie jak płachta na rozjuszonego byka.
    – Kimś ważniejszym niż taki frajer jak ty! Nie przepuszczę ci tego! Spierdalaj z tego samochodu, co ty sobie, kurwa, wyobrażasz, co? – Czułam, że od tego krzyku zaczyna boleć mnie gardło, ale chciałam zrobić mu przykrość, poniżyć go.
    – Mniej niż ty. A teraz zamknij się, bo wrócisz na maskę. Pojedziemy do tego twojego tatusia, zobaczymy, co o tym myśli.
    Teraz do mnie dotarło, że gdyby ojciec się dowiedział, co nawyczyniałam, to byłby największy obciach w moim życiu. Taka sytuacja przebiłaby nawet wpakowanie się samochodem do rowu.
    – Chyba żartujesz – trochę się uspokoiłam, ale nadal pozostałam w bojowym nastroju; nie chciałam dać mu satysfakcji. – Chyba cię, kurwa, naprawdę pojebało. – Rzucił mi karcące spojrzenie i powiedział:
    – Skończ przeklinać. Jedziemy i bez dyskusji. Jechał wolno po plaży. Nie było mowy o tym, że to jego będzie na wierzchu. Moja duma na to nie pozwalała. Mimo piekącego bólu, musiałam go sprowokować.
    – Bo co? Przylejesz mi?
    – Tak – odwrócił się z cynicznym uśmiechem.
    – Jebany frajer – powiedziałam jakby do siebie, ale tak żeby usłyszał. Włączył radio tak głośno, jak tylko się dało.
    – Głośniej, bo nie słyszę! – krzyknął, nadal z tym samym cynicznym uśmieszkiem.
    Wychyliłam się do przodu i wyłączyłam radio jednym przyciskiem. Zbliżyłam się do jego ucha i powiedziałam bardzo głośno i wyraźnie, na wypadek gdyby stwierdził, że nie słyszy.
    – Powiedziałam, że jesteś jebanym frajerem!
    Usiadłam obrażona na tylnym siedzeniu, zadowolona, że to moje słowo padło jako ostatnie. Jego ręka powędrowała do małego, otwartego schowka pod radiem i wyjęła dużą, białą wizytówkę. Należała do ojca; nigdy nie zapisałam jego numeru, więc w razie W musiałam mieć przy sobie jego wizytówkę. Oprócz ładnych, ciemnych literek z nazwiskiem, telefonem i adresem były też moje, trochę większe i niezbyt staranne czerwone kulfony oznajmiające: ojciec-frajer.
    – Tam jedziemy, kochanie? – zapytał i pokazał mi wizytówkę, obnażając swoje białe zęby w triumfalnym uśmiechu. Znowu wezbrała we mnie niepohamowana wściekłość.
    – Nawet się, kurwa, nie waż! Zatrzymaj ten pierdolony samochód, rozumiesz? Zatrzymaj się, kurwa! – Krzyczałam, jednocześnie próbując odebrać mu wizytówkę.
    Zrobił coś, co mnie zadziwiło: zaczął zwalniać. Ostatecznie zatrzymał auto przy placu, gdzie w czasie lata jest mnóstwo ludzi. Na całe szczęście teraz nie było tam nikogo. Wysiadł i wyciągnął mnie za nadgarstek. Postawił mnie twarzą do siebie i z groźną miną powiedział:
    – Rozumiem, że dostałaś za mało.
    Wystraszył mnie; odruchowo się cofnęłam. Koszmarnie doskwierał mi ból pośladków, a nie chciałam żeby bolały jeszcze bardziej.
    – Nie, przestań, proszę! Ja… – zawahałam się. – No, przestań!
    – Będziesz grzeczna? – zapytał, patrząc na mnie podejrzliwie.
    – Zależy, co to znaczy… – Ledwie wypowiedziałam te słowa, zarobiłam siarczystego klapsa w prawy pośladek. Zbulwersowałam się; jakim prawem w ogóle mnie dotykał?!
    – Nie dotykaj mnie, rozumiesz?! – wydarłam się rozwścieczona.
    Nie zrobiło to na nim wrażenia. Zamachnął się znowu i uderzył, mówiąc:
    – Pytałem, czy będziesz grzeczna? – Był spokojny, ale nieustępliwy.
    Podniosłam dłoń i próbowałam uderzyć go w twarz. Zrujnował mój plan, łapiąc mnie za rękę, obrócił tyłem do siebie i wlepił mi dwa klapsy, tym razem w lewy pośladek. Wyrwałam swoją dłoń z jego uścisku.
    – Spierdalaj!
    Ból spowodowany tymi pojedynczymi uderzeniami na moją obitą pupę spowodował, że poczułam łzy w oczach. To było dla mnie chyba najbardziej zadziwiające; nigdy wcześniej nie płakałam z bólu, chyba że jako dziecko. Na te słowa odsunął się o krok do tyłu i zaczął wyjmować pasek ze spodni. Ogarnęła mnie panika; wiedziałam, że nie zniosę więcej bólu. Cała ta scena mogła zakończyć się tylko katastrofalnym płaczem, a ja przecież od lat przy nikim nie płakałam. Na pewno nie przy żadnym facecie. Nie chciałam znowu czuć bólu, więc skapitulowałam.
    – Nie, proszę, nie rób tego – zaczęłam panicznie odsuwać się do tyłu, ale na drodze stanął mi samochód.
    – Pytałem, czy będziesz grzeczna? – powiedział spokojnie, składając pas na pół.
    – Będę – nie wierzyłam, że przeszło mi to przez gardło. – A ty i tak jesteś frajerem – dodałam przez zaciśnięte zęby.
    – W takim razie proszę tutaj – przywoływał mnie do siebie palcem wskazującym. Wystraszyłam się. Myślałam, że kiedy powiem, że będę grzeczna, to już mnie nie uderzy. Narodził się we mnie nowy bunt.
    – Nie ma mowy – powiedziałam, odruchowo zakrywając pośladki dłońmi.
    – Dlaczego? – jego głos był spokojny i wyrozumiały, jak wtedy, kiedy wyciągał mnie związaną z bagażnika.
    – Nie pozwolę się już bić, nie ma mowy, wybij to sobie z tej głupiej głowy.
    – Nie uderzę cię, ale też nie chce się z tobą szarpać. Podejdź.
    Udzielił mi się jego spokój Zdjęłam dłonie z pośladków i powoli zaczęłam iść w jego stronę. W końcu zatrzymałam się przed nim, a on uśmiechnął się.
    – Pięknie, mała, a teraz powiedz, czy bardzo boli.
    – Bardzo – zrobiłam słodkie oczka niewinnego i skrzywdzonego dziecka.
    Objął mnie ramieniem w talii.
    – Pokaż. – Odwrócił mnie bokiem do siebie i zsunął mi spodnie tak, że nawet nie zdążyłam zareagować. Przyglądał się przez chwilę, a później dodał: – Nie jest tak źle, mała, a już się bałem, że przesadziłem. Teraz usiądź z przodu, wolę cię mieć na oku.
    – Jeszcze jakieś życzenia? – zapytałam zadziornie, otwierając przednie drzwi i siadając na miejscu dla pasażera. On jednak uśmiechnął się tylko i też wsiadł do auta. Odpalił i odjechał. Milczeliśmy jakiś czas, ale wiedziałam, że ten stan nie będzie trwał wiecznie i nie pomyliłam się.
    – Mogłaś się udusić, wiesz? Mogłaś umrzeć w tym bagażniku – powiedział z troską.
    – Ale nic mi nie jest, to się liczy.
    Wiedziałam, że to głupie tłumaczenie. Poczułam się dziwnie; nikt już bardzo dawno tak ze mną nie rozmawiał, nikt się o mnie nie troszczył. Założyłam nogę na nogę i położyłam dłonie na prawym udzie.
    – Dlaczego wpadłaś na tak beznadziejny pomysł? – popatrzył na mnie zdziwiony.
    Najpierw wzruszyłam ramionami, a później powiedziałam:
    – Nie był taki beznadziejny, przyjechałeś. – Teatralnie wypuścił powietrze i na chwilę opuścił głowę, a później znowu patrzył na drogę.
    – A gdybym nie przyjechał? – zapytał nagle.
    – Zadzwoniłabym do dziewczyn, one by przyjechały – oznajmiłam równie spokojnie, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.
    – Już to widzę. Ty byś przyjechała na ich miejscu?
    – To ja jestem królową, a nie one. Oczywiście, że by przyjechały – oburzyłam się, a Patryk westchnął i zapytał:
    – A co, gdyby się spóźniły? Poza tym jak byś zadzwoniła z rękoma związanymi z tyłu, a telefonem w przedniej kieszeni?
    O tym nie pomyślałam, właściwie to wcale nie brałam pod uwagę, że może mi się coś stać. Zrobiło mi się głupio, więc odwróciłam od niego wzrok, nic nie mówiąc. Wydusiłam z siebie w końcu smutnym głosem:
    – To miałbyś mnie z głowy. – Nadal na niego nie patrzyłam.
    Słyszałam tylko, jak wzdycha. Zapanowało milczenie. Ponownie odezwał się Patryk.
    – Co ci to tak właściwie dało? To, że przyjechałem? Dostałaś tylko w dupę. Jaki miałaś cel takiego postępowania? – mówił tak, jakby nie mógł uwierzyć, że zrobiłam taką głupotę, żeby zwrócić jego uwagę na siebie.
    Popatrzyłam na niego i uśmiechnęłam się, a później powiedziałam:
    – Pierwszy raz normalnie rozmawiamy.
    On też się uśmiechnął, po czym ni stąd, ni zowąd zagadnął:
    – Liczyłaś na szalony seks na piasku czy w wodzie?
    – Szczerze? – zapytałam, nieskrępowana tym pytaniem. Zdemaskował mój plan, więc teraz mogłam być bezczelnie uczciwa.
    – Oczywiście, że tak – odpowiedział, zdziwiony, że w ogóle zadałam takie pytanie.
    – Na piasku – powiedziałam pewna siebie, a on uśmiechnął się.
    – Dobra, mała, jedziemy do tego tatulka, odstawię cię do domu – powiedział nagle.
    Nie chciałam, żeby ktokolwiek przekroczył próg mojego domu, przypomniało mi się poza tym, że chciał rozmawiać z moim ojcem. Znając go, przeraźliwie by się wkurzył; darłby się przez pół nocy, jaka to jestem głupia. Musiałam jakoś się z tego wywinąć.
    – Nie chcę wracać do domu, a tym bardziej nie chcę, żebyś z nim gadał. Nie będziesz, prawda? Tylko mnie straszyłeś?
    – Dlaczego? – zapytał zdziwiony.
    – Nie lubię tam wracać, mogę pojechać do ciebie? – Był pierwszą osobą, z którą byłam tak szczera.
    – A co, tatuś zablokuje kartę kredytową, jak się dowie czy zamknie w domku na kilka tygodni? – rzucił cynicznie, ale tym razem już mnie nie zdenerwował. Przestałam na niego patrzeć, zrobiło mi się przykro.
    – Nie zrobi nic, jak zawsze. Nie chcę, żeby znowu się darł o byle gówno… Poza tym nie chcę, żebyś go poznał. – Mój głos był smutny, dawno nie czułam się tak beznadziejnie jak w tej chwili.
    – To nie byle gówno – orzekł, po czym dodał: – Ja na ciebie nie krzyczę, wiec powiedz mi, po co to wszystko?
    – Dla ciebie.
    Nie dało się tego inaczej wytłumaczyć. Na jego twarzy malowało się zdziwienie.
    – Nie rozumiem – powiedział po chwili.
    Zaśmiałam się krótko i powiedziałam:
    – Nie dziwię się, masz za mały rozumek, żeby to wszystko pojąć – zaczęłam odzyskiwać pewność siebie.
    – To był oryginalny pomysł na podryw, nie zaprzeczę. Ale też równie głupi. Skończ z tymi złośliwościami, pasa jeszcze nie założyłem – zabrzmiał groźnie, ale ja wiedziałam, że już nic mi nie zrobi.
    – Teraz już wiem, że mnie nie uderzysz, bo jest ci mnie szkoda – powiedziałam triumfalnie.
    – Chcesz się rozczarować?
    Powiało groźbą, ale nie chciałam mu pokazać, że znowu udało mu się zrobić ze mnie potulną.
    – Wiem, że się nie rozczaruję, bo nazwałam cię frajerem, a ty nie miałeś serce mnie już bić. Spodobałam ci się, co?
    Mimika jego twarzy nic nie zdradzała.
    – Teraz to nie ma znaczenia – stwierdził bez emocji, bez wyrazu.
    – Jak to nie ma? – Zaskoczył mnie; czułam się tak, jakby zabrakło mi powietrza.
    – Wracasz do domu, a ja do pracy. Mam zastępstwo tylko na dwie godziny. Zapnij pasy – powiedział tonem nieznoszącym sprzeciwów.
    Przewróciłam oczami i zapięłam pasy, ale nie chciałam żeby odwoził mnie do domu. Musiałam działać.
    – To lepiej pojedźmy od razu do twojej pracy. Nie chcę wracać do domu – dało się wyczuć błagalną nutę w moim głosie.
    – Nie interesuje mnie to.
    – Proszę cię, nie każ mi tam wracać! – złapałam go za rękę. Ostatnim miejscem, w jakim chciałam się teraz znaleźć, był mój dom.
    – Wolisz poczekać na mnie u mnie? – zapytał zdziwiony, całkiem normalnym, już nie szorstkim głosem.
    – Tak! – powiedziałam uradowana i uśmiechnęłam się.
    Najpierw odwiózł mnie do swojego mieszkania, a później popędził do pracy. Zostawił mnie u siebie z zapewnieniem, że niedługo wróci. Podziwiałam porządek, jaki miał w pokoju; nawet ja takiego nie miałam. Czekanie na niego dłużyło mi się, ale jakoś nie wyobrażałam sobie teraz stąd wyjść. Starałam się nie siedzieć, raczej stałam albo leżałam na brzuchu. Pupa nadal bolała i była ciepła. Dostałam SMS-a od Dominiki; chciała wiedzieć, jak mi poszło. Napisałam jej, ze inaczej niż planowałam, ale też nie najgorzej oraz że wszystkiego się dowie, kiedy wyjdę od Patryka. Nie mogła uwierzyć w to, że tam siedzę. Urwałam SMS-y z Domi, kiedy usłyszałam charakterystyczny dźwięk otwieranych drzwi. Czekałam, siedząc na łóżku i dwóch miękkich poduszkach. Patryk pojawił się w drzwiach z talerzem w dłoni.
    – Głodna? – zapytał z uśmiechem.
    – To zależy.
    – Od?
    – Od tego, co na tej pizzy jest.
    – Szynka, pieczarki i ser – wyliczył, a później popatrzył na mnie, czekając na reakcję.
    – To nie, dzięki.
    – Wegetarianka? – zapytał, odkładając pizzę na nocny stolik i siadając obok mnie.
    – Tak. Nie będę zjadać zwierząt hodowanych w tragicznych warunkach tylko po to, żeby człowiek mógł je zjeść – wyrecytowałam wyuczoną formułkę.
    – Wybacz, ja lubię te zwierzaki, tak więc zjem. To na co masz ochotę?
    – Ochotę… ochotę to mam na ciebie – powiedziałam, zbliżając się do niego i kładąc mu dłoń na klatce. On jednak zdjął z siebie moją dłoń.
    – Przestań. Nie lubię przypadkowego seksu. I szanuj się. Proponuję surówkę. Jest w lodówce. Idź i sobie weź.
    Nie zamierzałam przestać, zawsze osiągałam swój cel, a teraz moim celem był on.
    – Nie będzie przypadkowy, będzie cudowny… – mój głos stał się uwodzicielski, znowu położyłam mu dłoń na klatce i zaczęłam przesuwać ją w dół. Wtedy uderzył mnie w wierzch dłoni, a ja odskoczyłam od niego i z wyrzutem krzyknęłam: – Przestań, to boli! Nie umiesz być delikatny czy co?
    – Umiem.
    – Coś nie widzę – powiedziałam z zarzutem.
    – Ale zachowuj się – dodał groźnie.
    – Czujesz się dowartościowany, że mi odmawiasz? I nie chcę twojej pieprzonej surówki! – Obrażona skrzyżowałam ręce na piersiach i odwróciłam się do niego plecami.
    – Nie lubię przypadkowego, nic nieznaczącego seksu, już mówiłem – powiedział spokojnie i zaczął jeść pizzę. Znowu udało mu się mnie wkurzyć.
    – Oczywiście! Każdy facet lubi seks! Może z tobą naprawdę jest coś nie tak, co? Może te plotki to prawda? – podniosłam głos, a on przełknął pizzę i zapytał:
    – Jaki plotki?
    – Nieważne – znowu usiadłam obrażona.
    – Te twojego autorstwa?
    – Co? Jakim prawem mnie oskarżasz? Masz niby na to jakieś dowody? Co? – Wiedziałam, że to prawda, ale musiałam grać. Nie mogłam mu pokazać, że ma rację.
    – Słyszałem. Każdy mówi za twoimi plecami, że dostałaś kosza i musiałaś to jakoś wyjaśnić. A ja, wystawiając cię za drzwi, byłem po prostu zmęczony – powiedział spokojnie, zbijając mnie trochę z tropu.
    Nie dałam się jednak i dalej brnęłam w swoje kłamstwo. Poza tym wkurzył mnie, sugerując, że ktoś śmiał mnie w ten sposób obgadywać.
    – Ciebie to już naprawdę powaliło?! To ja ustalam zasady, ja obgaduję! Jestem królową, nikt mi się nie naraża, rozumiesz?
    – Oczywiście, że rozumiem. Ty ustalasz zasady gry, w którą ja nie gram. – Jego spokój był prowokujący.
    – Nawet nie wiesz, że w nią grasz.
    – Sądzisz że tupniesz nóżką i pójdziemy do łóżka? – zakpił.
    – Przecież wiem, że tego chcesz! Widzę to, ale opierasz się, bo tak wypada? A może chcesz mi zrobić na złość, co? Pragniesz mnie, jak każdy! Nie wmawiaj sobie, że tak nie jest! – Wzburzona, zaczynałam tracić nad sobą kontrolę.
    – Jesteś ładna i zgrabna, nawet cię lubię i masz seksowny tyłek. Ale wolałbym iść do luksusowego burdelu niż zrobić to z rozpieszczoną gówniarą, którą bezbłędnie grasz.
    Kolejny raz tego dnia miałam ochotę zrobić mu krzywdę, uderzyć, popchnąć, cokolwiek!
    – Takich frajerów jak ty nie wpuszczają do burdeli! Poza tym nie jestem gówniarą, ty … Ty jesteś jakiś popieprzony, wiesz? Masz się za jakiego psychologa czy coś? – Udało mi się go w końcu wyprowadzić z równowagi.
    – Grzeczniej, proszę. I zmykaj do domu. Kluczyki są na komodzie w przedpokoju – powiedział, wskazując mi drzwi.
    – Masz na mnie ochotę, oszukujesz sam siebie! Grzeczniej, proszę – przedrzeźniłam go. – Uważasz, że się ciebie boje, debilu? Grubo się mylisz! Nigdzie się stąd nie ruszam, zapomnij! – Ostentacyjnie rozsiadłam się na łóżku, zakładając nogę na nogę i krzyżując ręce na piersiach.
    – Nie pozwolę się obrażać we własnym domu!
    – Pff! – przewróciłam oczami i zaczęłam nerwowo ruszać nogą.
    – Albo wyjdziesz, albo niech cię tatuś odbiera – mówiąc to, wyciągnął tę samą wizytówkę, którą znalazł w moim samochodzie.
    – Możesz sobie dzwonić. Teraz i tak nie odbiera już telefonu służbowego, jest za późno. – To był blef, ale zabrzmiał prawdziwie.
    – W takim razie sprawdzimy. A jak nie odbierze, napiszemy mu SMS-a, by rano cię stąd zabrał.
    Szybko podniosłam się z łóżka i podbiegłam do niego. Próbowałam mu wyrwać wizytówkę.
    – Przestań, rozumiesz! Nie traktuj mnie jak gówniarę! Ojciec i tak nie przyjedzie, ma na mnie wyjebane, rozumiesz, kretynie? – krzyczałam na niego rozeźlona.
    – Traktuje cię tak, jak się zachowujesz. A ty robisz wszystko, by zwrócić na siebie jego uwagę.
    – Jak ty mnie cholernie wkurwiasz! – krzyknęłam i zaczęłam go bić pięściami po klatce, tłukłam na oślep, nie patrząc, gdzie biję. Wtedy mnie zaskoczył. Przyciągnął mnie za ramiona i mocno przytulił. Zaczęłam w złości powtarzać w kółko: – Nie! Przestań! Daj mi spokój! Nienawidzę cię tak samo jak jego! Puść! – Głos zaczął mi się łamać; nie wiedziałam, czemu tak na to wszystko reaguję. Nie rozumiałam tego, co się działo. Rzucałam się, gdy on tymczasem, wciąż tuląc mnie do piersi, powtarzał szeptem:
    – Uspokój się, już dobrze. Już dobrze. Ciii…
    – Puść, proszę cię. – Przestałam się rzucać, teraz już tylko ciężko oddychałam. – Dlaczego to robisz? – zapytałam szeptem.
    – Co dlaczego robię?
    – Dlaczego mnie zbiłeś, czemu mnie przytulasz… Nie rozumiem, czemu tak mnie traktujesz… Już nic nie rozumiem, puść mnie! – próbowałam zrobić coś, żeby mnie puścił, poczułam bowiem łzę, spływającą po lewym policzku. Nie chciałam przy nim płakać, ale to było o wiele silniejsze ode mnie. Pierwszy raz nie umiałam nad sobą zapanować.
    – Nie skrzywdzę cię, na plaży też nie chciałem cię skrzywdzić. Zbiłem cię, bo zasłużyłaś i tego potrzebowałaś – mówił spokojnie, nadal trzymając mnie w objęciach. Łzy spływały coraz częściej.
    – Puść mnie… – powtarzałam szeptem jak płyta, która się zacięła.
    – Teraz cię przytulam, bo tego teraz potrzebujesz.
    – Ale ja nie chcę… Puść… Potrzebuję ciebie… – płakałam, a on głaskał mnie po plecach.
    – Jak się uspokoisz, to porozmawiamy, teraz już ciii
    Przytuliłam głowę do jego klatki i pozwoliłam łzom płynąć; nie starałam się ich już powstrzymać. Czułam jego obecność, ciepło i troskę. Już nie chciałam go bić, nie byłam zła. Nie myślałam o tym głupim zakładzie. Tylko on zajmował moje myśli. Czułam się strasznie zmęczona. Wszystko, co wydarzyło się w ciągu tego dnia, było nowe albo dawno zapomniane. Patryk przytulał mnie, głaszcząc po plecach. W końcu usnęłam. Nie pamiętam nawet, jak znalazłam się w jego łóżku. Obudziłam się wtulona w niego. Patrzył na mnie. Pogłaskał mnie po głowie i wstał. Powiedział, że idzie pod prysznic. Wtedy przypomniał mi się zakład. Nadal miałam szansę go wygrać. Zerwałam się i zaczęłam szukać telefonu Patryka. Znalazłam go w spodniach, leżących na krześle. Napisałam SMS-a: Jeszcze z nikim nie uprawiałem tak dzikiego, spontanicznego i szalonego seksu. Było cudownie, liczę na to, że dziś też się widzimy. I wysłałam do siebie. Oczywiście usunęłam go z jego skrzynki nadawczej. Zebrałam swoje rzeczy i zanim Patryk wyszedł spod prysznica, już mnie nie było.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Lanie pasem

     

    Wyszedł. Nie wiedziałam, czy mnie nie usłyszał, czy nie chciał słyszeć, ale poszedł do kuchni, zostawiając mnie z tymi cholernymi wyrzutami sumienia. Zbierało mi się na okropny wybuch płaczu, ale tak bardzo nie chciałam do niego dopuścić. Nienawidziłam tego, a najgorsza myśl, jaka przeszła mi teraz przez głowę, była taka, że kiedyś wyrzuty sumienia były u mnie rzadkością. Nie lubiłam siebie w takich momentach. Mała, słaba, płaczliwa dziewczynka – tak bowiem kojarzyły mi się łzy, wyrzuty sumienia i przyznawanie się do błędów. Przecież okazywanie skruchy i łzy ujawniały emocje, których nikt nie powinien oglądać. Oznaczały słabość, beznadziejną słabość.
    – Przecież jestem silną kobietą – wyszeptałam tak cicho, że sama ledwo słyszałam to, co mówię, chociaż w pokoju panowała bezwzględna i przytłaczająca cisza.
    Czułam wściekłość, ale nie byłam pewna, czy jestem zła na siebie, czy na Patryka. To on wpędził mnie bowiem w te okropne wyrzuty sumienia. Pierwsza, pełna wściekłości łza stoczyła się bezlitośnie po moim policzku w stronę ust. Kolejna myśl, która mi zaświtała, była chyba jeszcze gorsza. Zdałam sobie sprawę, że Patryk ma rację. Zachowałam się jak bezduszna egoistka. Chodziło mi tylko o to, żeby Patryk odpuścił, żeby mi darował. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby nic mnie nie bolało, że zapomniałam o tym wszystkim, co stało się na posterunku.
    Wspomnienie tej beznadziejnej nocy spowodowało uwolnienie kolejnych łez. Przed oczami stanęła mi Dominika. Walczyłam sama ze sobą, żeby już nie płakać, ale łzy wygrały. Nie chciałam pokazywać się Patrykowi z zapłakaną twarzą, ale nie umiałam poradzić sobie z własnymi łzami. Oczy wyobraźni pokazały mi ukochaną przyjaciółkę w samochodzie Kamila.
    Płaczącą i zakrywającą twarz. Wzięłam głęboki wdech i czułam, że zaczynam się trząść. Usiadłam na łóżku. Łzy spływały po policzkach, a później po brodzie i kapały na dłonie złożone na udach. Naraziłam ją na wściekłość Kamila, a może nawet na wściekłość ojca, bo co, jeśli Kamil ją wsypał?
    Mój płacz zamienił się prawie w histerię i przestałam się już powstrzymywać. Dominika przesiedziała przeze mnie pół nocy na komisariacie. W strachu, ogromnym strachu, bo przecież ona nigdy wcześniej tego nie doświadczyła. Wszystko przeze mnie. Gdyby nie Patryk, miałaby poważne problemy sądowe, ja też, ale ona przecież nic nie zrobiła.
    Uspokoiłam się trochę i z trudem przełknęłam ślinę. Czułam się tragicznie. Okazałam się beznadziejną przyjaciółką i tylko ta myśl odbijała się echem w mojej głowie. Miałam ochotę do niej zadzwonić, ale mój telefon prawdopodobnie był w kuchni, a tam nie byłam jeszcze gotowa iść.
    W końcu zdołałam się trochę uspokoić, a łzy przestały płynąć, ale dobijające myśli nadal grzmiały w głowie. Położyłam się na łóżku, na którym siedziałam. Cały czas próbowałam uspokoić oddech, ale to było niesamowicie trudne, bo już dawno nie przeżyłam takiej histerii. Kiedy chciałam położyć ręce nad głową, lewą dłonią zahaczyłam o pas. Od razu odsunęłam rękę i podniosłam się gwałtownie. Siedziałam nieruchomo, patrząc na pasek. Wtedy dotarło do mnie to, że mężczyzna, który mnie kocha, zawiódł się na mnie. Co gorsza, zraniłam kogoś, kogo ja kochałam. Złamałam dane mu słowo i mogłam wpakować go w kłopoty, bo przecież ratując moją skórę, mógł się poważnie narazić. Zrobił dla mnie tak dużo. Wtedy byłam pewna, że on ma rację, a to, że chciał mnie ukarać… No cóż, musiałam to przyznać, że zasłużyłam. Pierwszy raz czułam, że zasłużyłam. Łzy nie płynęły, ale wyrzuty sumienia i pretensje do siebie mieszały się ze sobą i wybuchały co chwilę.
    Moja dłoń lekko drżała, kiedy sięgnęłam po pas. Patrzyłam na niego przez chwilę i powtarzałam sobie w myślach, że teraz dostanę to, na co zasłużyłam. Podniosłam się z łóżka i, ocierając łzy z oczu, poszłam do kuchni. Nie dało się ukryć tego, że płakałam. Podejrzewałam też, że Patryk słyszał moje szlochanie. Stanęłam w drzwiach do kuchni, pasek trzymałam w lewej ręce. Mój ukochany stał przy oknie, odwrócony plecami. Wbiłam wzrok w podłogę i wzięłam kilka bardzo głębokich wdechów, żeby zapanować nad łzami, które znowu cisnęły mi się do oczu. To, że musiałam patrzeć na Patryka, który był wyraźnie zawiedziony i smutny, było już dla mnie wystarczającą karą. Poza tym byłam zwyczajnie przerażona tym, co mnie czekało. Będzie bolało, nawet bardzo. W końcu zebrałam się w sobie.
    – Przepraszam – powiedziałam lekko zachrypniętym, cichym i skruszonym głosem.
    Odwrócił się na dźwięk mojego głosu.
    – Coś jeszcze? – zapytał, idąc w moją stronę powolnym krokiem. Ton jego głosu był normalny, bez złości i emocji. Mój wzrok nadal był utkwiony w podłodze, więc jego dłoń delikatnie uniosła moją brodę do góry; popatrzył na mnie łaskawie i troskliwie.
    – Ja już nie będę… – zatrzymałam się po to, żeby wziąć kolejny głęboki oddech – nie będę palić, nie będę wciągać, nie będę kłamać. Mówiłam szczerze, chciałam pokazać mu, jak bardzo mi zależy na tym, żeby być grzeczną właśnie dla niego. – Ja… ja będę … chcę już być grzeczna – te słowa spowodowały, że moje oczy nie dały rady utrzymać łez i znowu mimowolnie się rozpłakałam.
    Patryk uśmiechnął się i odszedł w stronę stołu, zbierając z niego talerze i kubki po naszym niedojedzonym śniadaniu. Stałam nieruchomo w miejscu i walczyłam ze łzami. Więcej miało ich nie popłynąć, ale nie mogłam sobie z tym poradzić.
    – Przytul mnie, proszę – szepnęłam.
    – Przytulę cię, oczywiście, że tak. – Odłożył wszystko, co miał w rękach do zlewu, wziął ode mnie pasek, odłożył go na blat, a później przytulił mnie, a ja wtuliłam się w jego klatkę i kolejnych kilka łez spłynęło mimowolnie po policzkach. W jego ramionach czułam się bezpieczna i spokojna. Trwaliśmy tak chwilę, gdy błogi spokój zburzyły jego słowa:
    – Ale wiesz, że ja muszę to zrobić i z przykrością informuję, że będzie bolało niemiłosiernie, bo, choć mi ciebie szkoda już teraz i będzie bardziej szkoda po każdym pasie, to nie zamierzam się litować – nie odpowiedziałam, tylko zamknęłam oczy. Patryk odsunął się ode mnie i dodał: – Nie ma sensu tego przedłużać. – Położył mi rękę w pasie i zaprowadził do pokoju.
    Mimo ogromnego strachu, który mi towarzyszył, milczałam. Kiedy doszliśmy do pokoju, zdjął zabrał rękę z mojej talii i podszedł z pasem do łóżka.
    – Prosiłbym cię, byś nie zmieniała pozycji, bo tylko niepotrzebnie to przedłużysz – powiedział. – Połóż się. Oczyma wyobraźni widzę, że masz stringi, więc darujemy sobie rozbieranie tak skąpej odzieży.
    Wiedziałam, że zasłużyłam, więc opór był tym bardziej zbędny. Grzecznie zrobiłam, o co prosił. Ułożył mi poduszki na środku łóżka, żebym mogła się na nich odpowiednio ułożyć. Nie śpieszyłam się za bardzo, ale on nie ponaglał mnie. Jego spokój działał na mnie uspokajająco, ale nijak miał się do mojego strachu. Świadomość zbliżającego się nieubłaganie bólu była straszna, ale nie protestowałam.
    Nie mylił się. Pod jego białą bluzą z długimi rękawami miałam tylko fioletowy, koronkowy stanik i stringi w tym samym kolorze. Kiedy ułożyłam się na poduszkach, a on delikatnie poprawił moją pupę i uniósł bluzkę, kładąc jej brzeg na plecach, strach narastał. Zwinęłam więc dłonie w piąstki i bardzo mocno zacisnęłam powieki. Nie widziałam, co robi, czekałam więc w ciemnościach na pierwsze uderzenie. Usłyszałam świst przecinanego powietrza i poczułam, jak skóra paska skleja się ze skórą moich pośladków.
    Uderzenie było mocne, ale robiłam wszystko, żeby się nie ruszać. Patryk się nie śpieszył, za to z ogromną dokładnością wymierzał kolejne, miarowe uderzenia. Nie liczyłam, on też nie kazał mi tego robić. Po kilku uderzeniach zaczęłam piszczeć, ale nie wpłynęło to na Patryka w żaden sposób, więc uderzenia nie zelżały. Po kolejnym mocnym uderzeniu krzyknęłam, a łzy spłynęły po policzkach. Nienawidziłam siebie za to, co zrobiłam i powtarzałam sobie w myślach, że mi się należało. Spojrzałam błagalnie na mojego mężczyznę, ale pasy nieprzejednanie wciąż spadały na moją pupę, a ja nie panowałam już nad łzami i krzykami. Patryk był nieugięty, ale na jego twarzy malował się smutek. Ten widok zmusił mnie do zniesienia kolejnych pasów w spokoju i pokorze. Walczyłam sama ze sobą. Z jednej strony nie chciałam go znowu zawieść, więc nie chciałam zmienić pozycji, a z drugiej strony ból rozrywał mi pośladki i ciężko mi było utrzymać dłonie z daleka od pupy. Z każdym uderzeniem płakałam bardziej, a każdy następny krzyk był dłuższy i głośniejszy. W końcu zaczęłam błagać, żeby przestał, ciągle powtarzałam, że ja już nie wytrzymam, że przepraszam. Bił jednak dalej. Wiedziałam, że ta kara będzie gorsza od poprzedniej, jaka mnie spotkała, ale panowanie nad sobą odeszło w zapomnienie i moje dłonie powędrowały na pośladki, zakrywając je przed kolejnym uderzeniem. Twarz wtuliłam w łóżko i płacząc, powtarzałam, żeby przestał. Nie poprawiał mojej pozycji, nie mówił nic. Chwilę tak leżałam i płakałam, a moje dłonie machinalnie rozcierały pośladki.
    – Majka, wstań, proszę – powiedział bardzo spokojnie i odłożył pas na łóżko.
    Narodziła się nadzieja, że to koniec. Podniosłam się bez słowa, tak jak prosił, chociaż nie było łatwo. Pośladki piekły, szczypały. Były bardzo spuchnięte, nawet nie chciałam sobie wyobrażać, jaki miały kolor. Moje dłonie znowu powędrowały na bardzo mocno obitą pupę i zapłakana stanęłam przed Patrykiem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Spozniona

     

    Siedziałam na moim ulubionym, skórzanym fotelu zwinięta z podkulonymi nogami i użalałam się nad sobą. Miałam już dość zajmowania się domem, sprzątania, gotowania i dogadzania mężowi.
    Pomyślałam o rodzinie. Pierwszej żony ojca, mojej matki, prawie nie pamiętałam, gdyż zawsze najważniejsze było dla niej aktorstwo. Słyszałam, że pracowała nawet wtedy, gdy była ze mną w ciąży, a pierwsza duża rola, jaką otrzymała, spowodowała tylko to, że pożegnała się z nami. Ojciec mówił mi, że to dzięki mnie się nie załamał i może dlatego, że wychowywał mnie sam, stałam się dla niego całym światem. To w parku, na spacerze poznaliśmy jego drugą żonę. Przysiadła się, zaczęła rozmawiać, a trzy miesiące później tłumaczyli mi, co to jest ciąża. Miałam mieć swoją rodzinę, mamę, tatę no i brata, bo to brata chciałam od początku, najważniejszy jednak zawsze był ojciec.
    Ostatnią godzinę spędziłam na rozmowie z nim o Tylerze, moim bracie. Martwił się o niego. Młody od zawsze miał problemy ze szkołą, nie podobało mu się w żadnej, a nie raz je zmieniał. Teraz wymyślił sobie przyjazd do mnie, do Polski. Wiedziałam, że pewnie Darek nie będzie zadowolony, ale miałam nadzieję, że może zdołam się przy nim zrelaksować, oderwę od tej monotonni, no i na pewno tata będzie spokojniejszy. Mówił mi, że brat zaczął ostatnio imprezować, kłócić się coraz więcej ze swoją matką, czyli znów szukał kłopotów.
    Nowa żona taty nie była zła, na pewno zawdzięczałam jej więcej niż własnej matce, jednak nie kochałam jej. Owszem, wspierała mnie tak jak i tata, ale nie nawiązała się między nami więź.
    Postanowiłam porzucić te nie najciekawsze wspomnienia i wzięłam do ręki kolorowe czasopismo „Style”. Pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to artykuł o ciężkich początkach pracy modelki. Dokładnie pamiętałam swoje początki, pierwsze przesłuchanie, jedenaście godzin oczekiwania, nerwów, paniki, trzysta sześćdziesiąty ósmy numerek w kolejce, a potem trzy minuty i pewność że wszystko spaprałam. Wiedziałam od początku, że poszło mi źle, bardzo źle. Nie miałam żadnych nadziei na telefon z agencji, a jednak zadzwonili, spodobałam się i przez następne cztery lata lawirowałam między pracą a szkołą, zdrowiem a bardzo rygorystyczną dietą, dochodziły jeszcze wyjazdy, ćwiczenia. Nieraz miałam wrażenie, że nie dam rady, że pora zrezygnować, jednak z pomocą taty przetrwałam pierwsze lata.
    Opłacało się, na początku rozpoznawano mnie tylko w Anglii, jednak z czasem coraz więcej agencji w coraz większej ilości państw dzwoniło. Potrzebowałam przerwy, krótkiej chwili dla siebie i nagle okazało się że coś, na co tak długo pracowałam, jest poza moim zasięgiem. Najpierw ślub i zmiana nazwiska, bo on nie chciał słyszeć o niczym innym, a potem… Darek nie chciał żony modelki.
    Na wspomnienie męża spojrzałam przestraszona na zegarek. „Uff, jeszcze zdążę”, pomyślałam i szybko schowałam gazetę tak, aby jej nie zobaczył. Obrzuciłam spojrzeniem salon, aby sprawdzić, czy wszystko wygląda idealnie i poszłam do garderoby się przebrać. Zdjęłam dresy, w których rano ćwiczyłam i sprzątałam i założyłam krótką zieloną, letnią sukienkę, jedną z ulubionych Darka oraz sandałki na obcasie.
    Szykowałam się na rozmowę z nim o moim powrocie do pracy. Przeczesałam włosy, podkreśliłam oczy i spojrzałam z lustro. Przede mną stała szczupła, zgrabna kobieta z burzą brązowych włosów poprzeplatanych rudawymi pasemkami. Zaczęłam malować paznokcie, też dla niego, aby się przypodobać, wprowadzić go w dobry humor. Myśląc o tym, przygotowałam obiad. Zaczynałam już nienawidzić tej codziennej rutyny.
    Usłyszałam szczęk kluczy, znak, że już wrócił.
    – Co na obiad, Julia? – spytał, pochylając się i całując mnie w policzek.
    – To co lubisz, kochanie. Zapiekanka z mięsa i ziemniaków oraz pomidory. Zaraz nakryję do stołu – powiedziałam i pomachałam mu świeżo pomalowanymi paznokciami.
    – Jak ci minął dzień? – zapytał, podchodząc do barku i wybierając wino do obiadu, tak jak co dzień.
    – Rozmawiałam z tatą. Pytał, czy Tyler może do nas przyjechać na trochę. Co o tym myślisz? – zapytałam niepewnie machając dłońmi, aby lakier szybciej wyschnął.
    – To on nie ma szkoły? A może już rzucił jedną, a nie zaczął jeszcze kolejnej? – spytał cynicznie, odstawiając wina na stół. – Lubię twojego ojca, więc się zgodzę, ale nie będę się nim zajmować – mruknął niechętnie; wiedziałam, co myśli o moim bracie.
    – On jest trochę za duży na to, aby się nim zajmować – odpowiedziałam, kończąc obiad. – Dziękuję ci, tata martwi się, że on za dużo imprezuje.
    Usiedliśmy i zaczęliśmy jeść.
    – Smaczne – pochwalił jedzenie i spojrzał na mnie wyczekująco. – A może sprawimy sobie własne dziecko do martwienia się o nie? Nie będę musiał wysłuchiwać o wyczynach twojego brata.
    – Jak potrzebujesz kogoś, o kim musiałbyś słuchać, wezmę sobie kociaka – warknęłam i odłożyłam sztućce. Ta rozmowa nie przebiegała po mojej myśli. – Nie zgadzam się na dziecko w ciągu najbliższych trzech lat!
    – Słyszę to nie po raz pierwszy – powiedział z pretensją, patrząc wymownie, więc zaczęłam jeść. – Po kolejnym roku ta cyfra powinna się zmniejszać! Skończyłem trzydziestkę, chciałbym mieć syna, aby przekazać mu nazwisko, kontynuować tradycję rodzinną!
    – Zrozum też mnie, chcę jeszcze trochę popracować! Mojej pracy nie da się pogodzić z macierzyństwem, a zamierzam być lepszą matką niż była moja! Odkąd wzięliśmy ślub nie wzięłam udziału w ani jednym pokazie, a długo na to pracowałam. Mam nadzieję, że wciąż są agencje, które czekają, aż do nich zadzwonię. – Wzięłam głęboki oddech, aby się uspokoić, dotknęłam delikatnie jego ręki i mówiłam dalej. – Słowo honoru, że za trzy, cztery lata, gdy będę za stara na pracę modelki, postaramy się o dwójkę dzieci i wtedy będę wspaniałą matką.
    Upiłam łyk wina, a Darek ze złością uderzył tą ręką, którą trzymałam, w stół.
    – Moja żona nie będzie świecić cyckami przed innymi mężczyznami! – prawie krzyknął.
    – Zazdrościsz tym fotografom? – chciałam być złośliwa, ale wzięłam kilka głębszych wdechów, przeczesałam ręką włosy i po chwili zaczęłam mówić spokojnie. – Jeśli chodzi tylko o to, nie będę brała udziału w sesjach zdjęciowych, jedynie w pokazach. Mogę to dla ciebie zrobić.
    Znów uderzył pięścią w stół.
    – Powiedziałem, że moja żona nie będzie pracować jako modelka! Temat uważam za zakończony! – Wstał od stołu i podszedł do okna.
    – To niesprawiedliwe – powiedziałam cicho, podnosząc się i zbierając naczynia. – Pracowałam na swoją pozycję równie ciężko jak ty na studiach, a jednak to ja mam zrezygnować. To, czego pragnę, się dla ciebie nie liczy. W dodatku wiedziałeś, że jestem modelką, kiedy braliśmy ślub i nie ukrywałam, że chcę nadal pracować.
    Wiedziałam, że nic więcej nie osiągnę, co najwyżej kilka siniaków. Spodziewałam się, że tak to będzie wyglądać, jednak i tak czułam się rozczarowana. Zaniosłam naczynia do kuchni i zaczęłam zmywać.
    – Spakuj mnie na tenisa – usłyszałam w kuchni ni to polecenie, ni to rozkaz.
    – Chyba raz możesz zrobić to sam – odpowiedziałam, wychodząc z mokrymi dłońmi – wszystko masz gotowe. – Spojrzał na mnie groźnie, więc szybko się wycofałam – Już to robię – mruknęłam, wytarłam dłonie i poszłam przygotować mu torbę.
    Ciężko było mi uwierzyć, że nie dałby sobie rady z tak prostą czynnością, skoro wszystko leżało przygotowane w garderobie, no ale po co miał to robić, skoro miał swoją prywatną służącą. Do ubrań dołożyłam wodę mineralną i zasunęłam suwak.
    Podawałam mu torbę, gdy dostałam SMS-a. Jeszcze nie zdążyłam sprawdzić kto to, a już to pytanie usłyszałam od niego; skrzywiłam się. Spojrzałam na ekran telefonu i odpowiedziałam:
    – Karolina. Pyta, czy możemy spotkać się na drinka – spojrzałam na niego z nadzieją w głosie.
    – Tylko przygotuj mi kolację, tak żebym nie musiał nic odgrzewać – odpowiedział, co wywołało mój uśmiech. – I o dwudziestej drugiej chcę cię widzieć w domu.
    – Dziękuję – odpowiedziałam autentycznie ucieszona. – Czy mogą być kanapki? – Chciałam, aby i on był zadowolony.
    Kiwnął głową na znak zgody, więc pobiegłam do sypialni sprawdzić, jak wyglądam i ponownie do kuchni przygotować dla męża kolację.
    Tuż po osiemnastej byłam w klubie, w którym umówiłam się z koleżanką, jedyną osobą, jaką znałam w tym mieście i jedyną na kontakt z którą zgadzał się Darek. Może i samotność, brak kontaktu z ludźmi była przyczyną mojego paskudnego samopoczucia.
    Czas szybko nam zleciał przy głośnej muzyce, winie i na rozmowie o najnowszych trendach w modzie, nowinkach technicznych, plotkach. Świetnie się bawiłam, mogąc pobyć z kimś żywym, choć musiałam udawać, pilnować się. Nie chciałam, aby widziała, jak podle się czuję.
    Gdy spojrzałam na zegarek było po dwudziestej drugiej, a na telefonie miałam czternaście nieodebranych połączeń. Przestraszyłam się, wręcz bałam. Wiedziałam, co mnie czeka po powrocie do domu, a jednak musiałam być tam jak najszybciej; gdybym zwlekała, byłoby tylko gorzej. Zaczęłam szybko tłumaczyć Karolinie, że byłam umówiona z Darkiem, że on już dzwonił i że muszę lecieć. Pożegnałam się z nią, złapałam taksówkę i pojechałam. Wysłałam mu SMS-em wiadomość, że będę za kwadrans, jednak nie spodziewałam się odpowiedzi.
    Z każdym kilometrem, jaki przybliżał mnie do domu, bałam się coraz bardziej. Bardzo dobrze pamiętałam, jak coś takiego skończyło się poprzednim razem, a wtedy spóźniona byłam tylko pół godziny.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Pasem po dupie

     

    Miałem wyjątkowo ciężki dzień w pracy. Prowadziłem trudną i skomplikowaną sprawę. Na szczęście godziny pracy dobiegły końca i wreszcie mogłem ruszyć do domu, gdzie powinien już na mnie czekać ciepły obiad i piękna żona. Drogi były wyjątkowo puste, a światła jak na zawołanie zmieniały barwę na zieloną. „To będzie mój szczęśliwy dzień” – pomyślałem.
    – Witaj, kotek – powiedziałem, gdy tylko wszedłem do mieszkania i ucałowałem żonę w policzek. – Co dziś jemy? – zapytałem.
    – Za moment coś przygotuję – odpowiedziała i chciała oddalić się w kierunku kuchni.
    – Chwileczkę, moja droga – zatrzymałem ją, chwytając za nadgarstek.
    – Darek, przepraszam – powiedziała przerażona.
    – Krótkie pytanie, czemu dopiero teraz się za to zabierasz? – zapytałem.
    – Bo dopiero wróciłam do domu. – Widać było, że jej się to wyrwało.
    – A gdzie byłaś? – zapytałem, puszczając jej nadgarstek, ale jednocześnie opierając się o ścianę, aby odciąć jej drogę ucieczki.
    – Na zakupach. – Słychać było, że sama sobie w to nie wierzy. – I w agencji, bo to po drodze. Na chwilkę tam weszłam – dodała pośpiesznie.
    – Jakiej agencji? – zapytałem przez zęby. Nie usłyszałem odpowiedzi, więc zapytałem ostrzej: – Chyba nie towarzyskiej, co nie?
    – Dla modelek – odpowiedziała cichutko, spuszczając ze mnie wzrok na podłogę. – Ten obiad naprawdę zaraz będzie, nie odczujesz różnicy tych pięciu minutek, obiecuję – powiedziała przerywanym głosem.
    – A to dobre, bo ja już odczułem różnicę – odrzekłem i wymierzyłem jej siarczysty policzek, ale nie na tyle silny, by zwalić ją z nóg. – A ty jak? Odczułaś już różnicę czy mam poprawić? – zapytałem cynicznie. Julia mimowolnie przystawiła dłoń do piekącego policzka i spojrzała na mnie z lękiem i łzami w oczach.
    – Przepraszam – wyszeptała. – Naprawdę cię przepraszam – dodała płaczliwym głosem, gdy uniosłem rękę, która w ostateczności nie spadła.
    – Zadałem ci inne pytanie – ponagliłem.
    – Odczułam – odpowiedziała. – Mogę już iść do kuchni? – zapytała i pośpiesznie, bez uzyskania ode mnie odpowiedzi chciała mnie wyminąć.
    Chwyciłem ją za lewe ramię i przyparłem do ściany.
    – Po co byłaś w agencji? – zapytałem. – Odpowiadaj! – ponagliłem ją, gdyż naprawdę nie miałem ochoty czekać godzinami na jej odpowiedź.
    – Podpisałam umowę na miesiąc – odpowiedziała. – Tylko kilka pokazów – dodała błagalnie.
    – Kpisz sobie ze mnie? – zapytałem. – Ty sobie, kurwa, ze mnie kpisz! – odpowiedziałem sam sobie i odsuwając się od niej na krok, zacząłem wyjmować pasek z popielatych, garniturowych spodni.
    – Darek, ja zawsze mogę zrezygnować z tej umowy, po prostu podpisałam na wszelki wypadek – powiedziała, patrząc na mnie z przerażeniem.
    – Zrezygnujesz, ale najpierw sobie coś wyjaśnimy – tym stwierdzeniem sprowadziłem ją brutalnie na ziemię i odebrałem ostatki nadziei. – Nie będziesz mnie tak traktowała, urządzała jakąś samowolkę i śmiała mi się prosto w twarz – dodałem. Wziąłem lekki zamach i trafiłem w jej uda. – Dla własnego bezpieczeństwa się obróć – poleciłem.
    Tym razem usłuchała. Obróciła się przodem do ściany i przyłożyła do niej swoje smukłe dłonie. Nie przejmowałem się jej płaczem, nie zwracałem na niego uwagi zarówno przed rozpoczęciem bicia, jak i w trakcie. W moim mniemaniu było to proste – obrywa, bo zasłużyła. Nie liczyło się teraz, jak bardzo ją kochałem, choć bez wątpienia kochałem jak nikogo innego na tym świecie. Nie liczyłem ciosów, które jej wymierzyłem.
    Starałem się celować w pośladki, ale mimo tego i tak kilka pasów spoczęło na udach. Kilkakrotnie musiałem bić po nogach, bo sama mnie do tego zmuszała, zasłaniając się rękoma. Po którymś razie z kolei Julia zaczęła osuwać się po ścianie coraz niżej, aż w końcu usiadła na podłodze i podkuliła nogi pod pośladki. Zanosząc się od płaczu, błagała mnie, bym już więcej nie bił. Nie miałem w zwyczaju słuchać rozkazów kobiety, ale tym razem było to błaganie, więc zacząłem wsuwać pasek do szlufek spodni.
    – Wstań z podłogi i podaj mi swoje klucze – poleciłem zimno i stanowczo. Wykonała moje polecenie bez marudzenia i jakiejkolwiek dyskusji. Schowałem jej klucze do kieszeni marynarki. – Nie opuścisz tego domu, dopóki ci na to nie pozwolę – dodałem. Udałem się w kierunki drzwi. Nie zapytała, o której wrócę ani czy w ogóle. Ja jednak miałem pewność, że tym razem, gdy przekroczę próg domu, obiad będzie już gotowy i przygotowany do podania. Postanowiłem jednak ułatwić sobie życie, ponieważ nie przepadam za odgrzewanymi daniami. – Wrócę za godzinę. – Nie było to tłumaczeniem się przed żoną, tylko informacją, do której musiała się dostosować.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Piotr Szmit

    Powyższe opowiadanie to tylko fragment większej całości. Seria „PDS” liczy sobie kilkanaście części, a każda z nich ma około stu stron.

  • Mineta zrobiona kobiecie z ogłoszenia

    Łukasz był spokojnym osiemnastolatkiem z niewielkim doświadczeniem w sprawach seksualnych. W szkole radził sobie przeciętnie, niczym się nie wyróżniał na tle klasy można powiedzieć, że był zwykłym nastoletnim chłopakiem bez dziewczyny.

    Pewnego razu, gdy był sam w domu poczuł nagle chęć trochę napsocić. Jak powiedział tak zrobił i odpalił Internet w poszukiwaniu jakiegoś dobrego porno. Jego najskrytszym marzeniem było zrobienie kobiecie minety, ale nie takiej zwykłej jaką może strzelić każdy facet tylko dłuuugiej i intensywnej. W momencie w którym znalazł już odpowiedni film natrafił na reklamę serwisu z anonsami erotycznymi, nie myślał długo i dał ogłoszenie, że zrobi kobiecie najlepszą minetę pod słońcem. Nie musiał długo czekać na odzew. Po paru minutach dostał odpowiedź od o rok młodszej Justyny, która jakiś czas temu zerwała z chłopakiem i od tamtego czasu nie miała z kim się bawić. Szybko znaleźli wspólny język i już po prau minutach rozmowy umówili się na następny dzień u niej w domu.

    Następnego dnia Łukasz po lekcjach stawił się u Justyny na umówioną godzinę. Dziewczyna wpuściła go do środka i długo nie czekając zaczęła ściągać z siebie ubrania. Łukasz jak to zobaczył praktycznie natychmiast zaczął robić to samo. Po kilkunastu sekundach zaczęli się całować i nie przestając udali się do sypialni Justyny gdzie chłopak zaczynał całować ją coraz niżej. Najpierw zszedł do szyi, a stamtąd już po kilku całusach zniżył się do piersi gdzie na chwilę się zatrzymał i dokładnie je wypieścił. Gdy znudziły mu się piersi zaczął powolutku zniżać się do jej pięknego płaskiego brzucha, ale spędził tam niewiele więcej czasu niż zajmując się jej szyją. Po kilku minutach takiej zabawy doszedł wreszcie do perełki Justyny. Tam Łukasz dopiero pokazał na co go stać. Zaczął powoli nigdzie się nie spiesząc od delikatnego muskania językiem jej guziczka i dawania kolejnych całusów, Justyna w tym czasie już zaczynała dyszeć i coraz ciężej oddychać pokazując w ten sposób, że jej się podoba. Łukasz w tym czasie nie przestawał coraz bardziej zaskakiwać swoimi umiejętnościami i z każdą kolejną sekundą zaczął coraz bardziej zaznaczać swoją obecność tam na dole, aż w końcu zaczął ją najzwyczajniej w świecie ruchać swoim gibkim językiem. Justyny z każdym kolejnym ruchem języka dyszała coraz głośniej, aż w końcu nie wytrzymała i krzycząc wystrzeliła swoimi soczkami na Łukasza, który jeszcze przez chwilę zlizywał jej soczki z cipki, a potem zaczął wycierać swoją twarz bo Justyna jak się okazało od czasu rozstania z chłopakiem nie czuła żadnej potrzeby zabawy ze sobą.

    Dziewczyna przyznała Łukaszowi, że to była najlepsza mineta jaką ktokolwiek kiedykolwiek jej zrobił, gdy ten się jeszcze wycierał. Po wszystkim ubrali się, a Łukasz zostawiając swój numer telefonu i żegnając się czule z Justyną wyszedł.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub

    To moje pierwsze opowiadanie i mam nadzieję, że się spodoba

  • Pierwszy raz cz. 2

    Oczywiście sam w zatracałem się w tych rozważaniach z jednej strony rozpamiętując wszystkie sytuacje jakie się zdarzały i oceniając je jako celowe działanie ze strony mojej matki, mające na celu wzbudzenie we mnie podniecenia z drugiej zaś traktując jako pracę mojej wyobraźni która w nic nie znaczących sytuacjach, słowach czy gestach widziała już pożądanie mojej osoby ze strony matki. Rozważania te nie mogły skończyć się inaczej jak w łazience.
    Rodzice wrócili około 3, oboje nieźle wstawieni, chociaż ojciec chyba nawet bardziej, jak sięgałem pamięcią rzadko po nim było widać że jest wypity (muszę tutaj wspomnieć że jak tylko usłyszałem taksówkę wyłączyłem światło w swoim pokoju i udawałem że śpię) matka chociaż minęło kilka godzin imprezowania i picia wyglądała równie atrakcyjnie jak przed wyjściem. Po chwili rodzice znaleźli się już w sypialni, nie wiem na ile ze względu na wypity alkohol, na ile ze względu na to że myśleli że śpię, ale nie zamknęli drzwi od sypialni, widać było że matka ma ochotę na seks bo ojciec zrzucił garnitur, położył się na łóżku w zasadzie gotowy do snu a matka nawet się nie rozebrała z sukienki (podciągnęła tylko dół do góry), zdjęła majtki i usiadła na ojcu i zaczęła kręcić pobudzająco swoim tyłkiem po majtkach ojca. Można było zauważyć że pomimo wypitego alkoholu działa to na niego i jego członek rośnie. Oczywiście matka też zorientowała się że jej zabiegi przynoszą skutek, ściągnęła ojcu majtki i wsiadła na jego przyrodzenie, w zasadzie to ona była stroną pracującą, ojciec w tej sytuacji był dość mało aktywny. Ogarnęło mnie wielkie zaskoczenie gdy po krótkiej chwili z jego strony było już po wszystkim, zawsze myślałem że wraz z wiekiem, a tym bardziej wypitym w tej ilości alkoholu czas seksu znacznie się wydłuża, jak się okazało może być inaczej. Uciekłem szybko do siebie, ale i tak słyszałem że matka nie była z tego zadowolona, próbowała go pobudzić jeszcze raz ale gdy po chwili rozległo się chrapanie i wiadomo było że to już nic z tego, ojciec spał.
    Drzwi do łazienki były naprzeciw mojego pokoju za chwilę miałem więc okazję zobaczyć moją matkę z podciągniętą sukienką i gołymi pośladkami wchodzącą do łazienki. Pewnie to był wpływ alkoholu ale nie domknęła drzwi, jak tylko usłyszałem że wchodzi do wanny w sekundzie byłem pod drzwiami, wanna co prawda była za drzwiami ale szpara powstała przez niezamknięte drzwi pozwoliła mi i tak całkiem sporo widzieć. Matka ciągle była w podciągniętej sukience, siedziała przykucnięta w wannie i wypłukiwała spermę po stosunku z ojcem, widać było że przy okazji sprawia sobie tym trochę przyjemności, a świadczył o tym dość długi czas mycia i bardzo cichutkie postękiwanie. W chwili gdy wychodziła z wanny ja znowu uciekłem do łóżka, po chwili zobaczyłem matkę w drzwiach łazienki, nie wiem na ile zawahała się na ile zachwiała ale po sekundzie skierowała się do mojego pokoju. Ja oczywiście twardo udawałem że śpię, gdy usiadła na brzegu łóżka sparaliżował mnie strach i oczekiwanie na to co będzie dalej, tymczasem położyła rękę na moim brzuchu, poruszyła nią wymawiając moje imię, ale na tyle cicho że wyglądało to że raczej nie chce mnie zbudzić. Powtórzyła to dwa może 3 razy widząc kompletny brak mojej reakcji zsunęła rękę niżej na moje majtki a tym samym znalazła się na moim członku, myślałem że oszaleję do dzisiaj nie wiem czy trwało to kilka sekund czy kilka minut, ale co było oczywiste po chwili mój członek zaczął rosnąć, ona oczywiście to poczuła i zabrała rękę jakby zaczął ją parzyć. Zamarła bez ruchu, a ja chyba przestałem na tą chwilę oddychać, pewnie coś rozważała ale już po chwili ponownie położyła rękę na mój brzuch i tym razem gwałtowniejszymi ruchami i głośniejszym wołaniem mojego imienia zaczęła mnie budzić. Nie mogłem dalej udawać że się więc wkładając wszystkie siły w grę aktorską udawałem, że się przebudzam i kompletnie zaspany nie wiem o co chodzi, bełkotałem:
    -co chcesz mamo, śpię, daj mi spokój,
    Na co ona wstawionym głosem odpowiedziała:
    -synku, ojciec śpi musisz mi pomóc rozpiąć sukienkę,
    Dalej udając zaspanego powiedziałem, że ok, wtedy matka wstała i stanęła do mnie bokiem, podniosła rękę do góry, tak żeby miał lepszy dostęp do znajdującego się z boku zamka. Ponieważ paliło się tylko światło w korytarzu (matka nie zapaliła wchodząc do mnie) w pokoju cały czas panował lekki półmrok, nie przeszkadzało mi to zupełnie ilość światła była wystarczająca żeby widzieć wszystkie szczegóły jej ciała, jednak z premedytacją wykorzystywałem ten fakt jako utrudnienie w znalezieniu zamka i jego rozpinaniu, chciałem zyskać w ten sposób jak najwięcej czasu, przedłużyć tą chwilę w nieskończoność. Fakt też że matka mi to ułatwiała, głównie dlatego, że wypity alkohol dawał się we znaki i lekko się kołysała, zresztą nie komentowała tego w zasadzie się nie odzywała. Miałem tysiąc myśli na sekundę, zastanawiałem się co dalej, jak to się potoczy, czy jutro będzie pamiętać dzisiejszy wieczór, ale byłem zbyt wielkim tchórzem żeby wykonać jakiś ruch, bałem się oburzenia, krytycznej reakcji gdybym zrobił coś niewłaściwego, więc z tysiącem emocji wewnątrz rozpinałem jak najwolniej potrafiłem zamek. Zacząłem się zastanawiać czy po myciu matka opuściła tylko sukienkę czy założyła również z powrotem majtki. Po chwili zamek niestety się skończył i nie zostało mi nic innego jak powiedzieć „-już”, w tym momencie matka opuściła rękę i sukienka w niespodziewany nawet dla niej sposób pod swoim ciężarem obsunęła się na dół i to na samą ziemię. Nie wyobrażacie sobie mojej wewnętrznej radości i podniecenia, o to miałem przed sobą na wyciągnięcie ręki zupełnie gołą matkę, sytuacja zaskoczyła również mnie z moich ust wydobyło się jakieś zaskoczone „-ojej”.
    Nie było to raczej zaplanowane ale również nie wywołało jakiejś reakcji wstydu czy zakłopotania po jej stronie, po prostu powiedziała żebym podał jej sukienkę bo za mocno kręci się jej w głowie jednocześnie całkiem odwracając się w moją stronę. Stała tuż przede mną jej piersi były jak dwa jabłka, które czekają na schrupanie gdy z pewnym pietyzmem i powolnością schylałem się po sukienkę po chwili na wysokości oczu miałem łono, byłem tak blisko aż poczułem jej zapach, chyba na chwilę się zatrzymałem, trwało to pewnie ułamki sekund ale wystarczyło żeby stało się czymś niezapomnianym. Podniosłem sukienkę podałem jej i powiedziałem proszę mamo, wtedy ona pocałowała mnie w usta i powiedziała dziękuję, niestety nie był to namiętny pocałunek kobiety tylko taki jak całuje matka czy znajoma, powoli się odwróciła i poszła do łazienki, ja w tym czasie wskoczyłem już pod kołdrę aby ukryć to co się działo w moich majtkach w wyniku tej sytuacji. Myślałem, że to już koniec, jednak ta noc jeszcze się nie kończyła, matka zabawiła kilka chwil w łazience i wyszła ubrana w szlafrok. Niestety rzuciła tylko śpij dobrze i poszła na dół, włączyła TV, i sądząc po odgłosach zrobiła sobie drinka. Było słychać jak zmienia ciągle kanały, po kilkunastu minutach przy okazji nalewania kolejnego drinka zawołała z dołu czy śpię, uznałem że lepiej będzie udawać że tak i się nie odezwałem, po kolejnych kilku minutach „latania po kanałach” znalazła jakiś film erotyczny i ewidentnie zaczęła go oglądać, to oczywiście wywołało we mnie reakcję i za chwilę znalazłem się na dole skradając się i chowając za ścianą próbując podglądać co się dzieje.
    Po kilku minutach oglądania filmu matka czy to odruchowo czy w sposób zamierzony zaczęła się masować po rękach, wypity alkohol, film nie dokończony seks z ojcem pewnie wywołał w niej narastające podniecenie ponieważ po jakimś czasie zaczęła wkładać rękę pod szlafrok i ewidentnie masować pierś, w raz z tymi ruchami szlafrok rozchylał się coraz bardziej, widziałem już brzuch i część piersi. Kolejne chwile doprowadziły do tego, że zmieniła pozycję wcześnie miała nogi na kanapie teraz je spuściła na ziemię i usiadła w lekkim rozkroku, to spowodowało że nie przewiązany już szlafrok rozchylił się na boki ukazując jej brzuch, piersi i łono. Od razu oczami swojej wyobraźni jakbym poczuł zapach jej cipki, ten który poczułem wcześniej w pokoju, wywołało to falę takiego podniecenia że spuściłem się w majtki, ale stałem tam dalej jak zaklęty czekając na o co za chwilę musiało się wydarzyć i wydarzyło. Położyła rękę na swoim łonie i delikatnie palcem wskazującym zaczęła je masować, najpierw pobudzała łechtaczkę, to były dosłownie muśnięcia, potem zaczęła przesuwać palec dookoła otworu masując wargi sromowe, w końcu włożyła najpierw nieśmiało, potem coraz głębiej jeden palec, z czasem jej ruchy stawały się coraz szybsze, z czasem używała już dwóch a nawet trzech palców. Chwilę wcześniej miałem wytrysk ale znowu czułem że mój penis sztywnieje. Zaczynała wykonywać już tak energiczne ruchy, że w zasadzie pracowała całym ciałem, od kilku chwil nie potrafiła też już zachować ciszy, z jej ust wydobywały się ciche ale głębokie pojękiwania, widać było że ta chwila zbliża się z każdą sekundą rosło tempo jej ruchów a jęczenie było w zasadzie już nieprzerywane i znacznie głośniejsze niż na początku. Mogę chyba powiedzieć, że doszliśmy w tym samy momencie kiedy ja miałem kolejny wytrysk nie dotykając nawet swojego członka, przez nią przeszedł spazm rozkoszy i w tym momencie wydarzyło się coś niesamowitego, w jęk orgazmu zawołała: „Karol” a to było moje imię. Przerażony uciekłem najciszej i najszybciej jak potrafiłem przed wskoczeniem do łóżka zmieniłem jeszcze majtki, spojrzałem na zegarek była piąta rano, te wszystkie emocje wyczerpały mnie tak bardzo że nie wiem nawet czy zdążyłem przyłożyć głowę do poduszki i już spałem.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Adam Nowak
  • Niewolny: 4. Faza na bicie

    W naszych kontaktach następują pewne fazy. W zależności od Pana nastroju koncentrujesz się mój Panie na posuwaniu mnie w dupę, wytryskach na moja twarz, sikaniu, biciu mnie po twarzy, biciu po jajach, fistingu. Niezwykle rzadko masz tyle czasu by spróbować kilku czynności naraz. Szkoda… A może i tak jest dobrze, bo nie czuję na sobie presji mozolnych ćwiczeń, a myśl, ze mam Cię szybko zaspokoić i jestem Twoją, zabawką bardziej mnie podnieca.

    Wyznaczyłeś nowy lokal na spotkanie. Nie była to toaleta w Twoim biurowcu, tylko toaleta w urzędzie w centrum miasta. Obszerna bo dla niepełnosprawnych. Nie wiem, czy prowadziłeś tu jakieś sprawy, ale było Ci wygodnie. Tradycyjnie poczekaliśmy, aż nikt się nie będzie kręcił. Wszedłeś pierwszy, ja po kilkudziesięciu sekundach.

    – Zamknij… – Twoje spokojne polecenie nie zdradzało co mnie czeka – Rozbierz się, zupełnie…

    To polecenie nieco mnie przeraziło. W publicznej toalecie? Zawsze bałem się, że ktoś zacznie dobijać się do drzwi, a ja będę musiał szybko się ubierać. Ale myśl, że możesz mnie tak upokorzyć podniecała. Tak, to dla Ciebie mogę narazić się na wstyd..

    Stałeś przy  muszli z .. listewka w ręku. To było cos nowego: do tej pory używałeś pasa, pałki policyjnej lub plastikowych linijek. Dziś miałeś drewnianą listewkę. Długa tak na pól metra, szeroką na 3 cm. Zauważyłem, że miała przy końcu skórzany uchwyt albo z dermy.

    Skinąłeś na mnie, kiedy rzucałem w kąt ściągnięte właśnie skarpetki. Stanąłeś plecami do muszli  i znów spokojnie rozkazałeś: – Ręce na kark..

    Przesunąłeś końcem linijki po moich piersiach i brzuchu. Szybko pojawiła się gęsia skórka. Sięgnąłeś do kieszeni i wyciągnąłeś plastikowe klamerki.

    – Otwórz mordę..

    Co chcesz zrobić Panie? Klamerki w usta? Język? Na szczęście włożyłeś mi między zęby linijkę. Zacisnąłem. Trzymałem jak pies.

    Chwyciłeś mój sutek, lekko nacisnąłeś aby był wypukły i spiąłeś klamerką. Zabolało. Poczułem szum w głowie i zalew ciepła. Drugi sutek potraktowałeś podobnie, ale tu poczułem ukłucie. Ale cudowne uczucie!

     – Obciągnij… – chwyciłeś linijkę, którą położyłeś gdzieś na muszli.

    Uśmiechnąłem się do Ciebie. To był dla mnie zaszczyt. Uklęknąłem przed Tobą . Kiedy rozchyliłeś marynarkę, złapałem za pasek spodni, rozpiąłem go , potem rozporek. Kiedy lekko zsunąłem twoje slipy penis już był lekko spęczniały.

    – Cudowny – szepnąłem i chwyciłem jego główkę dwoma palcami. Lekko zsunąłem, aby pojawiła się żołądź. Błyszczała Twoim śluzem. Szybko przyłożyłem usta do mokrego czubka i trzymając penisa palcami w połowie, wsuwałem go w usta. Ale był smaczny! Czułem Twój płyn do kąpieli i zapach świeżego podniecenia. Lekka słoność. Kilka intensywnych ruchów głową, masaż ustami i już stał sztywny. W tej fazie nie używałem języka, gdyż chciałem masować Twoją męskość, aby Cię szybko podniecić.

    Położyłem penisa na twarz. Spojrzałem w górę i zobaczyłem, że mnie obserwujesz. Poprawiłeś koszulę, aby nie zasłaniała Ci moich pieszczot. Uśmiechałem się do Ciebie. Podobało Ci się..

    Polizałem go do dołu.. Już nie musiałem trzymać palcami cudownego kutasa. Stał sztywno. Wówczas przyssałem się do główki i wyssałem kolejną porcję lekko śliskiego soczku. Teraz użyłem języka świdrując nim otworek. Słyszałem Twój oddech. Zacząłem szybciej pracować głową, chwyciłem Cię za biodra, aby mocniej dobijać gardłem. Też mój oddech przyspieszył, a kuta już spęczniał.

    Nagle odepchnąłeś mnie gwałtownie.

    – Wstań gnoju! – wysyczałeś mimo przyspieszonego oddechu.

    Spełniłem Twój rozkaz. Podciągnąłeś slipy i zapiąłeś spodnie.

    Stanąłeś za mną. Pchnąłeś mnie w kierunku muszli, tak bym sie oparł o specjalne uchwyty dla niepełnosprawnych. Znów miałeś linijkę w ręku.  Rozchyliłeś ręką uda, zmusiłeś do kucnięcia. . Podsunąłeś listewkę pod krocze i zacząłeś lekko obijać od dołu w jądra, gdyż kutas wciąż mi stał. Biłeś tą płaską stroną. Drgałem, podrywałem się, ale nie przestawałeś.

    Dlaczego nie pozwoliłeś sobie ulżyć?

    Biłeś. Przetrzymałem pierwszy ból, pierwsze zaskoczenie. Wiesz, że to może przekreślić zabawę, dlatego na początku jesteś raczej delikatny.

     

    Podniecił mnie ten Twój nowy instrument. Wyglądał na twardy, a był rozkosznie podniecający w … razach! Nie wiem, czy przypadkiem, czy specjalnie, ale trafiałeś w mój anus. To piekło, ale jednocześnie dawało nowe doznanie. Penis wciąż stał, a ból nie zmniejszył podniecenia, więc miałeś dostęp tylko do jąder. Uderzałeś głownie w prawe, zaczęło mocno boleć… Zauważyłem, że jądra robią sie opuchnięte, jakby napięte, twarde… Nie, to na razie nic złego… Normalna rekcja na nowe bodźce… Nie pozwolisz zrobić ze mnie kaleki. Ale jęczałem. Dostęp do moich jąder nie zadowolił Cię.

    – Wstań! – Twój rozkaz dał mi ulgę, ale na chwilę – na baczność! Ręce do góry!

    Ścisnąłem uda. Penis wyrywał się do przodu. Gruby, pulsujący. Zauważyłeś, ze dziś był bardziej twardy. Uderzyłeś w niego z góry linijką! Och, jak piecze! Teraz z boku. Rzadko tak robisz, ale dziś kutas dostał mocno. Znów uderzenie od dołu, aż odbił sie od podbrzusza. Zasyczałem.

    – Przytrzymaj go na brzuchu, tak za sam czubek.

    Przycisnąłem jego główkę do podbrzusza. Uderzyłeś w jego spód, tak pomiędzy jądrami a jego główką. I to było wszystko co dziś dostał penis. Następne razy padły na jądra, a głównie na prawe. Widocznie bardzie wystaje do przodu. Instynktownie pochyliłem się do przodu.

    – Wyprost! Zamknij oczy! Trzymaj kutasa mocno.

    Szybko wróciłem do przedniej pozycji. Nie wiedziałem co zamierzasz. Słyszałem, że się poruszasz. W końcu dostałem po pośladkach. Och, to lubię , to nagroda dla mnie. Moja okrągła dupeczka uwielbia spank. Biłeś regularnie z dołu do góry. Następny cios padł z przodu na uda i wysunięte jaja! Pojedynczy, precyzyjny. Znów zgiąłem się w pół. Głośniejszy jęk…

    – Zamknij się!

    Pociągnąłeś za włosy. Szybko wyprost, jeszcze mocniej spiąłem uda… Jeszcze raz, teraz najmocniej, znów bardziej oberwało prawe jadro… Wydałem okrzyk. To był znak dla Pana, by na dziś zakończyć.

    – Zwal sobie do sedesu…

    Zawsze po cbt pozwalałeś mi spuścić sobie spermę. Mówiłeś, że to dla mojego dobra, by jadra normalnie pracowały. Kiedy doprowadzałem się do orgazmu pakowałeś listewkę do swojej torby. Wyszedłeś, a ja z przerażeniem dopadłem do drzwi by je zamknąć..

    Dziękuję za Twój smak i razy…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny