Blog

  • Uroczyska

    Była wściekła…

    “Cholerne PKP!!!” – zasyczała przez zęby.

    Zapaliła papierosa, dostrzegając jak ze złości drży jej dłoń.

    “Pi#@ trzy godziny!” – tyle będzie czekać na kolejny pociąg. Zaciągnęła się ponownie, próbując uspokoić nerwy. Otarła pot z czoła. Słońce zaszło kilka minut temu, mimo tego skwar był nie do

    zniesienia. Tropikalna wilgoć – pozostałość po niedawnej burzy – dosłownie kleiła się do skóry. Czuła jak gęste krople spływają po jej plecach i dalej w dół, po zgrabnej linii pośladków.

    Zaczęła poprawiać sobie minispódniczkę, gdy rozległ się przeciągły zgrzyt. Przypominało to szorowanie paznokciami po tablicy.

    “Pewnie jakiś ptak, albo…” – Zerknęła przez ramię.

    Zamarła nagle, czując jak wzbiera w niej strach.

    “Dziewczyno, pomyśl! Jesteś sama na pustym peronie, pośrodku niczego, odpicowana jak seksbomba i grzebiesz sobie w tyłku. Zaraz upatrzy sobie ciebie jakiś chłopek i zaciągnie w krzaki!”

    Pierwszy raz od kiedy wysiadła na pechowej stacji, rozejrzała się dookoła. Poza zarośniętymi łąkami, bagnami i samotnym, zgniłym drzewem, w okolicy nie było niczego. Ani domów, ani nawet zwykłego uprawnego pola. Jedna jedyna polna dróżka prowadziła do starego, zapuszczonego cmentarza…

    Postąpiła kilka kroków w stronę zabudowanych ławek – “Schowam się tam”. Dostrzegła własne odbicie w plastikowej szybie. Faktycznie, należało się ukryć. Słodka buzia, sięgające ramion, z lekka rudawe blond włosy. Idealna figura, podkreślona obcisłą minispódniczką i wydekoltowaną bluzką. Mogła stanowić zbyt wielką pokusę dla zapracowanego rolnika.

    Krople potu zaczęły ponownie po niej spływać. Nie tylko po plecach, ale także udach i łydkach – czuła jak wilgotnieją jej pończochy.

    “Ogarnę się już w pociągu. Czemu nie mogłam wysiąść na jakiejś norm.. Ohh!”

    Pisnęła gdy odgłos się powtórzył. Przerażający dźwięk zdawał się pochodzić z zaniedbanego cmentarza, a konkretniej starej, zrujnowanej kaplicy. Zupełnie, jakby ktoś otwierał zardzewiała wrota…

    „Pewnie wia…”

    Mimo zapadającego szybko zmroku, dostrzegła samotną postać, zmierzającą polną drogą w stronę peronu. Było zbyt ciemno aby dostrzec szczegóły. Widziała jedynie potężne barki i szybki, wybitnie męski, krok.

    “… wypatrzy Cię I… Nie uspokój się, natychmiast!” rozkazała sama sobie.

    Nieznajomy zaczął wchodzić na peron. Zauważyła staromodny, ale zadbany garnitur.

    “Widzisz głupia… On ma co najmniej 60 lat…” – powiedziała sama do siebie, starając się zachichotać. Śmiech był wyjątkowo sztuczny.

    Nie mogła przestać się na niego gapić. Siwa ale bujna czupryna, spływała grzywką na potężne czoło. Ostre, typowo męskie rysy twarzy.

    “Kiedyś musiał być niezłym ciachem” – pomyślała mimowolnie. Z jego ruchów i postawy dosłownie emanowała pewność siebie i drapieżność.

    “Wciąż nim jest…” – zarumieniła się, zdając sobie sprawę, jak bardzo podoba się jej starszy mężczyzna.

    “Na pewno przyszedł sprawdzić rozkład…”

    Obcy minął tablicę informacyjną, nawet nie zerkając. Dostrzegła wyraźniej jego twarz. Wpatrzone w nią, stalowe oczy. Nie mogła oderwać wzorku.

    “On idzie do mnie, cały czas szedł!!!”.

    Instynktownie zaczęła się cofać.

    Owiała ją fala chłodu. Pisnęła, czując jak twardnieją jej sutki. Zimno zdawało się emanować od nieznajomego. Jej puls przyśpieszył, zaczęła ciężko oddychać. Mimo strachu poczuła łaskotanie w “dołku”. Nogi zaczęły się lekko uginać i drżeć.

    Zatrzymał się tuż przed nią, ich ciała dzieliło może kilkadziesiąt centymetrów.

    – Kim Pa… OH! – zimne palce zacisnęły się na jej dłoni, wyciągając z nich papierosa.

    Nie odrywając od niej wzroku cisnął go na tory.

    – Czemu…, Czeg… ? – słowa uciekały jej z ust, wilgotne uda drżały coraz silniej.

    Pochwyciły jej biodra, przyciągając zszokowaną kobietę do siebie. Krzyknęła, gdy napęczniałe sutki uderzył o jego twarde ciało. Oddychała coraz szybciej. Czuła jak zimne dłonie przesuwają się po wilgotnych plecach. Jedną zacisnął na jej kształtnym pośladu. Palcami drugiej pochwycił włosy i kark, przekręcając w bok głowę. Ich twarze znalazły się obok siebie. Stalowe spojrzenie przewiercało ją na wylot. Na zarumienionym policzku poczuła jego zimny oddech. Spragnione wargi dziewczyny rozwarły się bezwiednie… Ominął je, przesuwając usta niżej.

    Bolesny krzyk rozszedł się po peronie, gdy wbił kły w szyję kobiety.

    Z ran wytrysnęła krew… A spomiędzy rozpalonych ud – jej soki.

    Gwałtowny i brutalny orgazm targnął jej młodym ciałem. Potężne skurcze pochwyciły łydki, uda i wilgotne łono. Szarpnął ją do góry, wkładając dłoń między podskakujące pośladki. Zgrabne stopy zawisły nad ziemią, podrygując ekstatycznie. Odrętwienie ogarnęło słabnące ramiona, ostatkiem sił zacisnęła słabnące palce na staromodnej marynarce.

    Krzyczała z bólu i rozkoszy, gdy lodowate palce drażniły rozpaloną kobiecość, na przemian ją pieszcząc i szarpiąc. Jej ciało pochwycił kolejny spazm. A później następny. I jeszcze jeden…

    Majdające bezładnie nogi rozchyliły się na boki. Eleganckie szpilki spadły na peron. Jej wzrok na przemian wyostrzał się i rozmywał. Gwiaździste niebo zawirowało i zniknęło, gdy ciężkie powieki opadły na załzawione oczy.

    Wielokrotny orgazmy, silniejsze niż cokolwiek co przeżyła, nie przyniósł spełnienia. Przeciwnie – wzmógł jedynie żądze! Zamiast “Motylków” w podbrzuszu grasowało teraz stado szerszeni. Okropne, nieznośne mrowienie ogarnęło całą skórę. I wnętrze… Jej pochwa, łono, całe ciało – pragnęło go. W środku!

    “Weź mnie !!!” – chciał błagać ale z ust wydobył się jedynie ekstatyczne jęki – doszła po raz kolejny.

    Słabnące dłonie puściły marynarkę, zwisając bezwładnie.

    Jego lodowate wargi oderwały się od szyi, powędrowały do jej usta. Poczuła na nich smak własnej krwi.

     

    “Weź mnie !!! Błagam !!!”

     

    Przerwał pocałunek, wypuszczając ją z ramion. Jęknęła słabiutko, gdy odrętwiałe stopy dotknęły ziemi. Upadłaby, gdyby nie złapał jej za kołnierz. Napięty materiał bluzki zacisnął się na falujący piersiach i podbrzuszu. Stwardniałe sutki ocierały się o stanik, stringi boleśnie wrzynały w wargi sromowe i łechtaczkę. Jęczała zmysłowo, czując jak podniecenie odbiera jej zmysły.

     

    ” Wejdź we mnie !!!”

     

    Usłyszała jak rozpina rozporek. Zbierając wszystkie siły, wyjęczała:

    – We…, Weź mni… ! Weź mn…WeGlphhh – gwałtownie wepchnięta do ust męskość nie pozwolił jej dokończyć. Szponiasta dłoń ponownie złapała jej włosy, rytmicznie przyciągając i odsuwając bezwładną głowę. Kolejne łzy popłynęły po policzkach dziewczyny. Piekące na szyi rany był niczym w porównaniu z żywym ogniem pomiędzy jej udami. Czysto zwierzęce pożądanie wzbierało, nie znajdując żadnego zaspokojenia.

    Wytrysnął w jej usta – obficie i głęboko. Zachłysnęła się, nie mogąc wszystkiego przełknąć.

    Sperma wypłynęła z warg, nosa, a nawet i uszu, krztuszącej się kobiety.

     

    Zimna dłoń puściła kołnierz; 20-paro letnia dziewczyna opadła bezwładnie na peron. Rozpalone ciało drżało i wyginało się. Musiała walczyć o każdy oddech – jego nasienie zakleiło nozdrza, wylewało się nieprzerwanym strumieniem z ust. Zaczęła tracić przytomność, rzeczywistość mieszała się z koszmarnymi marami. Śniła o Nim. O tym, jak idzie w jej stronę. Jak jego dłoń tkwi między jej nogami, a lodowate palce tłamszą wilgotną pochwę i pośladki. Przeżywała na nowo bolesne ukąszenie i wywołaną przez nie rozkosz.

    Jęknęła żałośnie, słysząc oddalające się kroki.

    „… Jeszcze… Proszę !!! Jeszcze!!! …”

    Niespełnienie zaatakowało ze ze zdwojoną siłą, przynosząc kolejną porcję tortur. Wiatr poniósł przepełnione pożądaniem jęki po upiornych łąkach i uroczyskach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Nosferatu Nosferacki
  • Cena

    Od dłuższego czasu służyłem pewnej Pani. Pani nazywa się Iza. Była to służba wirtualna, tzn spotykaliśmy się na Skype, Pani Iza wymyśla różne zadania i ja wykonuje. Początkowe spotkania polegały na wiązaniu i biciu mojego penisa, z czasem Pani wprowadzała nowe zabawki oraz zadania.
    Używałem np. ostrego sosu Tabasco, którym musiałem wysmarować penisa, wielkie klamry, które go ściskały, moja cewka była często gwałcona cienkimi pędzelkami.
    Nigdy nie widziałem Pani Izy, w kamerce pokazywała mi swoje nogi w butach, tylko czasami je ściągając (tylko jak sobie zasłużyłem).
    Po kilku miesiącach takiej służby Pani Iza powiedziała, że nadszedł czas abym ją poznał osobiście. Bardzo się ucieszyłem, gdyż fantazjowałem o tym wiele razy. Pani Iza umówiła się ze mną za 2 tygodnie, podczas których nie mogłem się masturbować.
    Po tym czasie otrzymałem adres i godzinę spotkania. Kiedy wybrałem domofonem wskazany numer usłyszałem :
    – Wejdź do mieszkania i rozbierz się. Czekaj tak na mnie, klecząc z głową na ziemi.
    Oczywiście tak zrobiłem. Pani nie kazała mi czekać zbyt długo. Po chwili usłyszałem stukot obcasów. Nadchodziła.
    Słyszałem jak podchodzi do mnie. Jej but spoczął na mojej głowie, rzekla:
    – Witaj psie. Czas żebys poczuł czym jest służba. Jesteś gotowy?
    – Witaj Bogini. Tak moja Pani jestem gotów Pani służyć – powiedziałem nie podnosząc głowy.
    – zanim mnie ujrzysz, chce żebyś wiedział ,że wszystko ma swoją cenę. Nie chodzi mi o pieniądze bynajmniej. Jesteś mi gotów zapłacić?
    – Tak moja Pani jestem.
    – Wstań.
    Pani Iza była blondynką. Była szczupła, ubrana w czarną obcisłą sukienke. Miała około 160 wzrostu, uśmiechnęła się bardzo łagodnie.
    Zaprowadzila mnie do pokoju obok. W nim było pusto. Tylko szafka i coś jakby dyby leżące na ziemi. To tutaj wszystko się odbędzie – pomyślałem.
    – Połóż się – rzekła Pani Iza.
    Leżałem na ziemi i Pani przymocowała moje kostki, uda i nadgarstki do ziemi. Wzięła też pas wokół mojego brzucha i go również przymocowała do podłogi. Byłem zupełnie unieruchomiony. Pani Iza spojrzała na mnie, lekko się uśmiechnęła i powiedziała:
    – Jakie jest twoje marzenie piesku?
    – Pragnę służyć Pani, spełniać Pani zachcianki – odpowiedziałem niepewnie.
    – Tak wiem psie, ale powiedz, co mogłaby Pani zrobić, aby Ciebie uszczęśliwić? Wymień 3 rzeczy.
    Zdziwiony powiedziałem cicho:
    – Poczuć Pani stópki na twarzy, wylizać Pani stópki oraz wylizać Pani tyłeczek – powiedziałem.
    Pani Iza uśmiechała się. Pierwszy raz zobaczyłem, jaka jest piękna kiedy się śmieje. Nie wiedziałem co to znaczy.
    – Dobrze piesku, spełnię twoje marzenia – rzekła – patrzyłem na nią z niedowierzaniem – jednak wszystko ma swoją cenę.
    Otworzyła jedną szafę jaka stała tak, że leżąc widziałem co jest w niej. Miała szklane półki a na nich wiele różnych przyrządów.
    – Czekają ciebie trzy rundy, jedna za każde marzenie.
    Z szafki wyciągnęła metalowe urządzenie.
    – To kastrator – powiedziała – nie bój się jednak, nie służy do obcinania twojego nędznego kutasa. Przy pomocy tego jestem wstanie założyć gumkę recepturkę bardzo ciasno, Tą gumkę obwinęłam 8 razy.
    Przypomniałem sobie, że używaliśmy podobnych gumek w zabawach na Skype i udało mi się ją obwinąć wokół penisa 5 razy.
    Przełknąłem ślinę.
    Mój penis oczywiście od dawna stał. 2 tygodnie bez spustu zrobiło swoje. Pani nałożyła kastrator na penisa i spuściła gumkę, od razu zrozumiałem dlaczego nazywano to kastratorem. Na moim penisie od razu pokazały się żyły.
    Pani polizała swój palec i mocno dotknęła dziurkę w nim. Przeszył mnie dreszcz.
    – Teraz jaja. Gumkę założę zawiniętą 10 razy – oświadczyła.
    Założyła ja bardzo sprawnie. Jaj nie widziałem, ale od dwóch tygodni napełniały się spermą i teraz są całe opuchnięte.
    – Teraz pokaże co czeka ciebie w pierwszej rundzie psie.
    – Dziękuję moja Pani – powiedziałem czując ogromne podniecenie i strach.
    Pani zaczęła swoją prezentacje:
    – Papier ścierny 600, 4 klamry plastikowe tapicerskie, urządzenie do sounding 6 milimetrów oraz papryczki habanero. Nagroda po 10 minutach to stópki położone na twoja twarz.
    – Dziękuję moja Bogini – powiedziałem bez przekonania. Patrzyłem na przyrządy i wyobrażałem sobie co się stanie. Używaliśmy podobnych klamer na zabawach na skype – było ich tylko 3, sos tabasco również, jednak wiedziałem, że papryczki habanero, są 7 razy bardziej pikantne.
    Pani wrzuciła papryczki do mixera. Po chwili miała je posiekane wraz ze sokiem i pestkami.
    Bogini Iza usiadła na małym stołku tuż obok mnie, tak że mogła patrzeć na mnie i wygodnie torturować. Wzięła papier ścierny. Obwinęła go wokół penisa i mocno u nasady, powiedziała:
    – 10 ruchów.
    Licząc zaczęła ruszając dłonią i przesuwała papier. Zacząłem się trząść i szybko dyszeć, każdy ruch sprawiał mi straszny ból
    – 4, 5, 6, 7
    Spojrzałem w dół, penis był już cały czerwony, cały naskórek zadrapany. Pani nie oszczędzała główki, jej ruchy ręka były długie, aż do zamknięcia dłoni na penisem.
    – 8, 9 i 10 – skończyła obkręcając dłoń na samej główce. To wygięło moje ciało, jednak nie odważyłem się pisnąć. Spojrzałem na penisa, Był już siny od gumki. Cały naskórek był zaczerwieniony a na główce zauważyłem 2 malutkie kropelki krwi.
    Pani Iza założyła grube czarne gumowe rękawice. Końcówki klamer (same zaciski zamoczyła w papryczkach), wzięła trochę tej mieszanki i dokładnie wtarła w metalowe urządzenie do sounding.
    Na rękawice wylała dużo soku i posiekanych papryczek i tą ręka zaczęła mi masować penisa.
    Sok był dość zimny, wiedziałem, że to tylko kwestia czasu, kiedy zacznie mnie piec.
    Pani ruszyła ręka bardzo szybko. Kutas był siny i byłem bardzo podniecony. Te kilka ruchów spowodowało, że jestem blisko wytrysku, Pani Iza to zauważyła:
    – wiesz co będzie jak dojdziesz bez pozwolenia – wiedziałem, to bedzie koniec znajomości z Pani – najgorsza kara
    – Proszę Pani jest bardzo blisko – powiedziałem.
    Bogini jeszcze chwile dotykała samej główki wcierając sos i puściła w ostatniej chwili. Moje ciało drżało, byłem na skraju wytrysku.
    Pani spojrzała na mnie, wiedziała, ze sos zaczyna działać, ściągnęła jednego buta i pokazała mi spód swojej idealnej stopy.
    Przeszył mnie kolejny dreszcz.
    Pani chwyciła metalowy pręcik do cewki. Był cały mokry od sosu. Penis był mocno związany, cały siny. Otwór penisa bardzo ściśniety. Pani Iza powoli wepchnęła to w mojego penisa, tak głeboko, że nie mogłem go sam wypchnąć.
    Sos już działał. Czułem straszne pieczenie, zaczałem sie pocic.
    Pani wzieła pierszw klamre i założyła ja na kutasa, tuż obok nasady. Drugą założyła na środku. Zostały ostatnie dwie, trzymała po jednej w każdej dłoni i załozyła je rownocznie – obudwie na głowke, Tak, że były po bokach cewki. Syknąłem cicho, niestety Pani to usłyszała.
    – cicho psie – powiedziała – zaczynamy odliczanie – 10 minut.
    Spojrzałem na nią z niedowierzaniem. 10 minut? Tak długo nie wytrzymam. Pomyślałem.
    Pani Iza zadowolona ze swojego dzieła spojrzała na moją twarz. Później zerknela na penisa. Pulsował, mocno związany i scisniety przez klamry, a z cewki wychodzil metalowy, chromowany 6 milimetrowy drut.
    Pani zdjela drugi but. Stopy położyła na mojej klatce piersiowej, nigdy nie widziałem ich tak blisko i pomimo narastającego bólu, czułem ogromne podniecenie. Bogini ruszała stopkami. Chwyciła również za metalowy drucik i zaczęła nim obkrecac.
    Zacząłem szybko oddychać. Sos piekł, a klamry wbijaly się w skórę.
    Pani zaczęła ruszać drutem powoli wyjmujac go i wkładając.
    – Ostatnie 2 minuty – oświadczyła.
    Położyła stopy na mojej twarzy.
    – Chyba nie muszę mówić, że jeśli je polizesz lub pocalujesz to bardzo tego pożałujesz? Powiedziała podnosząc stopy, abym mógł się wypowiedzieć.
    – tak moja Pani. Nie warze się ich pocałować. Dziękuję.
    Pani pozwolila mi czuć jej cudowne miękkie stópki, jednak ruszała coraz szybciej metalowy precikiem w penisie. Czułem, że podniecenie narasta i że zbliżam się do wytrysku. Gdy byłem na skraju naprężylem całe ciało, Pani wstała.
    – 10 minut minęło. Gratuluję.
    Ja cały drżalem, czułem że jeszcze jeden ruch spowodowalby mój orgazm.
    Pani usiadła I patrzyła na mnie przez chwilę. Później ściągnęła klamry I wyciągnęła drut oraz przecięła gumki na penisie I na jadrach. Rozwiązała mnie, powiedziała:
    – Ogarnij się psie, tam jest wiadro z wodą, obok stoi mleko. Masz 5 minut na umycie. Za 5 minut wracam,ty masz leżeć i czekać na mnie.

    Umyłem dokładnie członka i jądra. Był zimny i od razu oklapł. Strasznie opuchnięty. Skórka była dość twarda, a ze cewki wypłynęło trochę krwi. Woda w ogóle nie pomogła, jednak mleko trochę ukoiło palenie po papryczkach. Na całym penisie były małe zacięcia po papierze ściernym.

    Położyłem się i czekałem.

    Pani Iza była dokładnie jak powiedziała. Związała mnie jak wcześniej.
    – Zaczynamy kolejną rundę, jak wytrzymasz to wyliżesz moje stópki – powiedziała i dotknęła stopą mojej twarzy,
    – Dziękuje moja Bogini – wybąknąłem od razu podniecony jej dotykiem.
    Sięgnęła po kastrator.
    – Gumka na twój ogonek jest obwinięta 6 razy, wokół jąder – 8 razy – powiedziała.
    – Dziękuje moja Pani.
    – Nie dziękuj – oświadczyła – wszystko ma swoją cenę. Mam tez papier ścierny 300, pręcik 8 mm, 8 klamer oraz to (pokazała mi worek z paprykami).
    – Dziękuję moją Bogini – odpowiedziałem przełykając ślinę – jako, że uwielbiam ostre jedzenie od razu rozpoznałem jakie miała Pani papryczki – to były Naga Jolokia,nawet 10 razy ostrzejsze od habanero.
    Mój penis już stał. Pani Iza była bez butów, stópki umieściła na moich udach.
    Pani wzięła papier ścierny. Kleknęła tak, że patrzyła na mnie, u nasady penisa pojawiła się dłoń trzymająca papier ścierny. Powiedziała:
    – Masz mi patrzeć w oczy.
    – Dobrze moja Pani – spojrzałem w jej piękne oczy. Zobaczyłem w nich złość i brak litości. Zaczęła ruszać ręka, szybko w górę i dół, licząc każdy swój ruch.
    Już pierwszy ruch spowodował wielki ból, Patrzyłem się na Panią, jednak widziałem też penisa, po 3 ruchach już był czerwony.
    Pani kontunuowała
    – 5,6,7,8,9,10
    Ja wstrzymałem oddech i patrzyłem na Panią, prosto w jej oczy. Zacisnąłem zęby i byłem cały mokry od potu.
    – 11,12,13,
    Kontynuowała. Ja już nie mogłem wytrzymać, chciałem spojrzeć na penisa, jednak nie mogłem oderwać oczu o pięknej Pani
    – 14,15,16,17,18,19,20
    Pani przerwała i powiedziała;
    – Już koniec, zobacz jak wygląda twój nędzny ogonek.
    Spojrzałem na niego, Na całej powierzchni były widoczne krople krwi. Z główki spływały 3 strużki. Bałem się.
    Pani zmieliła papryczki wraz z odrobiną wody, założyła rękawiczki i maskę ochronną, wylała duża ilości mieszkanki na rękawice.
    Mocno wtarła w mojego penisa.
    Od razu poczułem lekkie pieczenie. Był bardzo wrażliwy po pierwszej rundzie, do tego teraz nie miał już większej ilości naskórka.Pani zaczęła ruszać dłonią. Ja zacząłem głęboko oddychać. Już po chwili poczułem maksymalne podniecenie, dokładnie wtedy gdy papryczki pokazały swoją moc. Pani to wyczuła i robiła kółka dłonią na samej główce penisa. Kiedy byłem bardzo blisko wytrysku Pani przestała mnie dotykać.

    Pani wzięła dwie klamry i założyła dwie równocześnie po obu stronach kutasa – nie chwytała samej skóry oczywiście, klamry spotykały się na środku penisa.
    Podobnie założyła kolejne 6, ostatnie 2 na główce. Naprężyłem całe ciało, wiedziałem, że muszę wytrzymać wiele minut.

    Klamry wciskały sos z papryczki. Zacząłem się pocić. Czułem, jakby mój penis płoną. Spojrzałem na niego, był cały czerwony. Pani wzięła 8 mm drut i położyła stopy na mojej klatce piersiowej. Zamoczyła go sosie z papryczek, tak że z niego kapało.Penis był bardzo ściśnięty przez klamry i klamry powodowały, że włożenie w niego tego urządzenia będzie bardzo bolesne. Pani powoli zaczęła wciskać metalowy pręcik, ja zacisnąłem mocno zęby, kiedy poczułem jak rozpycha mi cewkę. Po chwili wszedł już po 4 parę klamer. Po kilku sekundach poczułem zwiększające się pieczenie w środku penisa. Nie mogłem wytrzymać, oddychałem głęboko, byłem cały spocony. Kiedy zacząłem się szarpać Pani położyła stopy na mojej twarzy i powiedziała:
    – liż psie. Masz 10 minut.
    – Dziękuje moja Bogini.

    Zacząłem powoli lizać jej spody. Czułem jakby mój kutas płonął, jednak możliwość polizania stópek Bogini sprawiała, że zapomniałem o bólu.
    Pani zaczęła obracać metalowym prętem w penisie, co spowodowało, że mało co nie krzyknąłem, ale ona tylko przyłożyła bliżej stopy do mojej twarzy. Lizałem jej paluszki, a łzy płynęły mi z oczu, gdyż Pani ciągle obracała pręcikiem.
    Po kilku minutach Pani powiedziała:
    – otwórz pysk
    Ja posłusznie otworzyłem usta, a Pani wepchnęła swoją stópkę głęboko. W tym samym momencie wyciągnęła szybkim ruchem metalowy pręcik. Ja zacząłem ssać Pani paluszki, a ona wepchnęła pręt znowu. Ból był straszny, mój krzyk stłumiła stópka w moim ustach, oczy zalewał mi swój pot.
    – Jeszcze 9 ruchów – oświadczyła Pani Iza.
    Pani wyciągała i wkładała pręcik trzymając stópkę w moich ustach. Ja cały drżałem od bólu i podniecenia. Po kilku ruchach czułem, że te ruchy powodują, że jestem bliski wytrysku, Pani to zauważyła i nie przestała wkładać pręt i go wyciągać. Kiedy już miałem dość, Pani wyciągnęła pręcik i stópkę z moich ust. Cały drżałem.

    Spojrzałem na penisa. Był fioletowy, ze środka wypływała krew. Pani patrzyła na mnie, rzekła:
    – Wytrzymałeś drugą rundę – gratuluje.
    – Dziękuję moja Pani – odpowiedziałem.

    Pani ściągnęła klamry z penisa oraz przecięła gumki. Podobnie jak po pierwszej rundzie zostałem rozwiązany i dostałem 5 minut na ‘ogarnięcie się’.

    Bałem się go dotknąć, penis wyglądał fatalnie. Krew kapała ze środka. Był cały podrapany, w kilku miejscach skóra przetarta i siniaki po klamrach. Wylałem mleko na dłoń i zacząłem wmasowywać je w penisa. Poczułem twarda skórę, a każde dotknięcie powodowało okropny ból. Wyczyściłem jak umiałem, umyłem woda i wytarłem się.

    Położyłem się i czekałem na Panią Izę. Była na czas, przebrała się. Miała na sobie obcisłą mini.

    – Trzecia i ostatnia runda psie. Spełnię twoje marzenie.
    – Dziękuję moja Pani – odpowiedziałem. Spojrzałem na idealny tyłeczek Pani i poczułem podniecenie.
    – Oto co mam przygotowane psie: papier ścierny 80, 2 klamry metalowe takie jak do ładowania akumulatora, pręt 10 mm, spiritus oraz te papryczki, wiesz jakie to są kundlu?
    Rozpoznałem od razu te malutkie papryczki:
    – Czy to Dragon’s Breath moja Pani?
    – Dokładnie mój psie, to one. Najostrzejsze papryczki na świecie.
    Pani w masce i rękawiczkach zmieliła wszystkie wraz z woda.
    – Zaczynamy od kastratora, owijam gumką 4 razy na penisa i 6 na jądra.
    -Dziekuje moja Pani.
    Pani wzięła papier ścierny. Mój penis jeszcze nie stał. Pani uklękła na mnie, tak, że kolana miała na brzuchu, gołe stópki leżały na mojej klatce piersiowej, a paluszki na mojej szyi. Spojrzałęm na jej tyłeczek i wtedy zauważyłem, że nie ma majtek.
    Mój kutas od razu się podniósl. Pani chwyciła papierem u nasaday mojego penisa.
    – Tylko 3 ruchy psie – rzekła.
    Zanim zdążyłem podziękować ona zrobiła pierwszy ruch. Krzyknąłem, ona przesunęła kolana wbijając kolana w je mój brzuch, ale równocześnie jej paluszki zawędrowały do mojej twarzy.
    Kolejny ruch i ostatni. Pani trzymała palce stóp w mojej twarzy. Ja cały spocony.
    – teraz jaja.
    Pani owineła rekę z papierem ścernym wokoł spuchnietych jąder i szybko zaczęła obręcać dłonią.
    Po chwili już skończyła.
    Usiadła ponownie na swoim stołku. Ja spojrzałęm w dól i zobaczyłęm, że mój penis nie miał praktycznie naskórka. Krew leciała z wielu miejsc. Widok był przerażający, Strasznie bolał, nie chciałem już wiecej.
    – Pani błagam, już nie mogę, proszę nie spęłniać mojego marzenia.
    Bogini mnie nie słuchała.
    Wylała mnóstwo nowego sosu na rękawice. Kucnęła nade mną i usiadła mi na twarzy. Wtarła sos w penisa i jadra. Od razu poczułem strasznie pieczenie, dostałem drgawek, Pani rzekła:
    – liż moją dupę psie.
    I usiadła mi na twarzy. Ja nie mogłem lizać. Ból był nie do zniesienia. Nie mogłęm krzyczec. Nie widziałem co robi Pani, jednak po chwili poczułem, że wpycha w penisa 10 mm pręcik. Kolejne sekundy minęły i poczułem, że penis płonie od środka rownież – precik musiała posmarować sosem.
    W nastpnym momencie poczułem jakby coś miażdrzyło mi główke penisa
    Domyślilem sie, że załozyla klamry. Ostre metalowe kolce wbiły sie w moja głowke.
    Pani siedziała mi na twarzy,podnosząc co chwile swój tyłeczek, abym mógł wziąć oddech. Na początku starałem się krzyczeć, jednak zrozumiałem, że to nic nie zmieni i wykorzystywałem te momenty na złapanie oddechu.
    Czulem jej cudowny tyleczek na mojej twarzy, staralem sie lizac go, jednak ból był ogromny. Płakałem, trzasłem całym ciałem, myślalem, ze oszaleje.
    Pani zaczęła ruszać pręcikiem.
    Czulem straszny bol, jednak nagle poczulem, ze dochodze.
    Pani to wyczula i w momencie mojego orgazmu poczulem, jak cos zimnego oblewa moje krocze.
    Po sekundzie zrozumiałem, ze to spiritus. Wszystko płonęło, jak krzyczałem. Poczułem, ze już dłużej nie wytrzymam, oczy zaszły mi mgła i zemdlałem.

    Nie wiem jak długo spałem. Siedziałem z opatrunkiem na kroczu. Wszystko wydawało się snem.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Ten Który
  • Gender Bender cz.2

    Mariusz zła­pał ją za rękę-Ale ja nie jestem kobietą. Już nie pamiętasz, jak wczo­raj pode­ mną pisz­cza­łaś? -Och ależ jesteś hmmm Mary­siu. Mary­sia już miała cos powiedzieć, ale Mał­go­rzata znów poło­żyła palec na jej ustach — W sumie, gdyby się nad tym zasta­no­wić to rze­czy­wi­ście masz racje. Nie jesteś kobietą, jesz­cze nie, na razie dziew­czyną, ale to się wkrótce zmieni. – Co masz na myśli świ­ru­sko? – za dwie godzinki wpad­nie do mnie pewien przy­ja­ciel, opo­wie­dzia­łam mu o mojej nie­śmia­łej kole­żance, a on zgo­dził się prze­bić Ci błonę. – Ty chyba osza­la­łaś! Nie dam się spe­ne­tro­wać jakie­muś dup­kowi. – Ależ oczy­wi­ście, że dasz w prze­ciw­nym razie, nie odzyskasz daw­nego ciała i już ni­gdy nie wyruchasz żad­nej kobiety. Powie­działa z szy­der­czym uśmie­chem na ustach. No, chyba że jako les­bijka. Dodała po chwili. – A jeśli mu dam to, kiedy odzy­skam swoje ciało? -Jak tylko sobie pój­dzie. Obie­cuje, a teraz idź wziąć kąpiel, a ja przy­go­tuje Ci jakieś ładne ciuszki *** Mary­sia sta­nęła przed lustrem w łazience. Dopiero teraz mogła w całej oka­za­ło­ści ujrzeć swoje nowe ciało. Drobne zadbane stópki wień­czyły smu­kłe nogi, które wspie­rały pełne biodra i pla­ski brzuch, wyżej piętrzyły się dum­nie wypięte dorodne jędrne piersi. Nowe ciało wień­czyła główka o ślicz­nej twa­rzy i burzą rudych fal wło­sów.
    Mary­sia zaczęła napuszczać wodę do wanny i prze­glą­dać kosme­tyki Mał­go­rzaty, po czym wzięła do ręki ole­jek do kąpieli i wlała zawar­tość fla­ko­nika do gorą­cej wody. Gdy wanna była już wypeł­niona woda zanu­rzyła w niej swoje deli­katne ciało. Zaczęła obmywać swoje nogi, sprawiało jej to wielką przy­jem­ność. Posta­no­wiła pójść o krok dalej i dotknęła świeżo ukształ­to­wa­nych, peł­nych piersi. Sutki szybko zro­biły się twarde i ster­czące pod jej doty­kiem. Z jej ust dobywały się ciche mru­cze­nia, ale praw­dziwa sym­fo­nia jęków roz­po­częła się w momencie, gdy dotknęła swojej cipki. Po bli­sko godzin­nej mastur­ba­cji Mary­sia posta­no­wiła się wypłu­kać, wzięła do ręki słu­chawkę prysz­nica i odkrę­ciła kurek. Mary­sie prze­szły kolejne dresz­cze, gdy woda z prysz­nica zaczęła spływać po jej nagim ciele. W końcu owi­nięta w ręcz­nik wyszła z łazienki i usły­szała gdzieś z boku głos Mał­go­rzaty.
    -A więc spodo­bało Ci się nowe ciało kotku. Mary­sia tylko spu­ściła głowę. Mam nadzieje, że nie prze­bi­łaś tam sobie niczym błony.
    -Nie… Aż tak się nie bawiłam.
    -Bar­dzo dobrze. Obie­ca­łam Jerzemu dzie­wice na dzi­siej­szy wie­czór.
    -Że co pro­szę? Dzi­siaj?
    -Nic się nie bój koteczku, Jerzy potrafi być deli­katny. A teraz chodź do gar­de­roby, musimy Ci coś wybrać na wie­czorną… Randkę.
    Małgorzata, krę­cąc bio­drami, poszła do gar­de­roby, a Mary­sia jak zahip­no­ty­zo­wana ruszyła za nią. C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fistachu

    Trochę pózno, ale jednak jest. Postaram się dodawać częściej kontynuacje.

  • Szkolna milosc pod okiem Szekspira

    Wybrał jej numer na komórce.

    – Cześć, kochanie!

    – No, cześć! – odezwał się jej rozradowany głos. – Jedziesz już po mnie?

    – Właśnie wyjeżdżam. Sama tam jesteś?

    – No, a jak myślisz? Ni cholera nie przyszła! Komu by się chciało konsultacji w piątek popołudniu? Wzięłam ten dyżur dla dodatku i żeby spokojnie poprawić klasówki szóstej “A”. Skończyłam to w godzinę i teraz nie mam co robić. Nic się chyba nie stanie, jak wyjdę dziesięć minut wcześniej… A co myślałeś?

    – Nie, nic… Czekaj tam na mnie!

    Przerwał połączenie i przekręcił kluczyk w stacyjce. “Dziesięć minut wcześniej? – powtórzył w myślach. – Akurat! Tak szybko stamtąd nie wyjdziesz”.

    Zapadał wczesny, styczniowy zmrok. O tej porze w mieście nie było szczególnie dużego ruchu. Dwa razy poczekał na światłach, raz musiał przepuścić parę aut na drodze nadrzędnej i to wszystko!

    Powtórnie zadzwonił do niej z parkingu pod szkołą.

    – Nadal jesteś sama?

    – Myślałam, że to już ustaliliśmy! – w głosie żony dało się słyszeć zniecierpliwienie. – Czekaj, ja cię chyba widzę na parkingu. Chce ci się przychodzić tu po mnie, czy mam po prostu do ciebie wyjść?

    – Przyjdę, przyjdę! Masz na sobie tę zieloną garsonkę?

    – No, a w czym wyszłam rano z domu?

    – Tak myślałem. Masz pod nią rajstopy?

    – Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby w zimie chodzić bez rajstop!

    – …To ściągaj rajtki i majtki, ale resztę zostaw! Zaraz tam będę.

    – No, dobrze – odparła zmienionym nagle głosem.

    “Nieźle ją zaskoczyłem! – pomyślał wysiadając z samochodu. – To dobrze, tego nam trzeba!”

    Pamiętał, przed czym go ostrzegł znajomy lekarz. “Kobieta jeśli chce mieć dziecko, to będzie je miała, choć niekoniecznie z mężem – powiedział, wysłuchawszy jego zwierzeń o miesiącach nieudanych prób. – Nasłuchałem się trochę takich wyznań… Małżeństwa latami starają się o dziecko i nic, a jak wreszcie kobieta się wkurzy i pójdzie na bok, to nagle bum, jest dzidziuś! Kwestia emocji. Im większy poziom adrenaliny u kobiety, tym łatwiej o ciążę. Więc jeśli nie jest ci obojętne, czy będziesz bawił swojego dzieciaka, czy cudzego, to lepiej się postaraj! Skończ z monotonią małżeńskiej sypialni! Potrzebujecie więcej spontaniczności, nieprzewidywalności, elementu niespodzianki. Łazienka była dobra na początek, seks w pokoju córki wniósł odrobinę perwersji, ale wyjdźcie wreszcie poza swoje mieszkanie!”

    “Wkurzy się i pójdzie na bok…” – miał poważne obawy, że byłaby do tego zdolna. Pragnęła tego dziecka chyba jeszcze bardziej niż on.

    Otworzyła mu oszklone drzwi. Już przez nie dostrzegł wyraźnie gołą łydkę, wystającą spod ciemnozielonej spódnicy; zresztą z torebki przewieszonej przez ramię kobiety zwisały końce rajstop, najwyraźniej w pośpiechu tam upchniętych. Podszedł i położył dłoń na jej biodrze – rozkosznie się wyginając, uniosła je i zwróciła w jego stronę. Nie puszczając jej, zamknął za sobą drzwi na klucz. Bez słowa przywarł ustami do jej warg. Drżały – nagła, niecodzienna sytuacja musiała ją podniecić. Nie przerywając pocałunku, objął dłońmi jej piersi, wolno pęczniejące pod grubym materiałem bluzki. Przycisnąwszy ją do ściany, powędrował ustami po jej policzku, powiódł językiem po delikatnym płatku ucha, wyczuwając pulsowanie jej tętna.

    – Chyba nie tutaj…? – jęknęła żona, kiedy kolejnym pocałunkiem dobrał się do jej szyi. Niespiesznie przejechał dłońmi po jej talii i przez spódnicę ogarnął jej pośladki. Zdecydowanym gestem przycisnął jej biodra do swoich bioder.

    – Gdzie jest ta twoja sala? – szepnął wprost do jej ucha.

    Wzięła go za rękę, zrobiła pełen gracji półobrót i pociągnęła mężczyznę za sobą. Poszli korytarzem, potem schodami na drugie piętro. Szła zalotnie kołysząc biodrami, prowadząc go niby w godowym tańcu; za nią płynął zniewalający zapach jej potu, perfum i podniecenia. Na górze pociągnęła za klamkę drzwi przy schodach. Weszli do obszernego pomieszczenia z dwoma rzędami ławek – byli w jej królestwie, w pracowni języka angielskiego.

    Pewnym ruchem przyciągnął do siebie kobietę. Teraz masował jej piersi mocniej – była na tyle podniecona, że mógł już sobie na to pozwolić. Równocześnie nosem odgarnął na bok jej związane w koński ogon włosy i zaczął lizać jej kark. Jej westchnienia, coraz szybsze, coraz głośniejsze, powracały odbite od ścian pracowni. Jego dłonie znów wędrowały w dół jej ciała, ale tym razem nie zatrzymały się na kibici. Okrągłymi ruchami powiódł parę razy po jej biodrach, a potem zaczął podciągać do góry spódnicę. Wędrując w górę, materiał stopniowo odsłaniał jej kolana, potem mocne, pogrubiałe z wiekiem uda czterdziestoletniej kobiety, nareszcie jego oczom ukazały się okrągłe, miękkie pośladki. Pieścił je teraz oburącz, wciąż nie zapominając o jej karku. Na koniec jego prawa dłoń powędrowała niżej, czule musnęła odbyt i zagłębiła się w mokrej już, łagodnie pulsującej kobiecości.

    – Och, tak cię pragnę… – westchnęła kobieta. Oparłszy się rękami o blat nauczycielskiego biurka, wolno wyginając się, wypchnęła biodra ku mężowi. Opadł na kolana. Liżąc jej wydepilowane wargi, co chwilę wwiercał się w nią, aż doprowadził ją do stanu bliskiego szczytowania.

    – Ładnie poprosiłem? – spytał pożądliwie, oderwawszy wreszcie od niej usta.

    – Tak cię pragnę… – powtórzyła. – Tak cię pragnę we mnie…

    Podniósł się z klęczek. Zarzucił jej spódnicę na pochylone w miłosnej gotowości plecy. Rozpiął spodnie, przywarł do jej pośladków. Kilka chwil wspólnego tańca bioder – i już był twardy. Wolno, delikatnie wsunął się w żonę, wydobywając z jej ust rozkoszne stęknięcie.

    Spojrzał nad jej głowę. Z przeciwległej ściany z dyskretnie aprobującym uśmiechem przyglądał się im portret Szekspira.

    – Romeo i Julia – szepnął w jej ucho.

    – Dobrze, że nie Otello – zachichotała. – Nie kręci mnie duszenie.

    “Musiała wspominać Otella?! Już prawie udało mi się zapomnieć…” – przez jego głowę jak błyskawica przemknęło wspomnienie.

    Chodzili wtedy do tej samej szkoły, w której ona teraz pracowała jako anglistka. Mieli po szesnaście lat i byli kilka miesięcy po wspólnej utracie dziewictwa, ale drugi raz wciąż pozostawał w sferze planów, kiedy nagle, tuż przed końcem roku szkolnego, nagle pokłócili się o coś. Mieli razem jechać nad morze – pojechała sama i nie było jej przez większą część wakacji. Wróciła pod sam ich koniec. Z jakąś nietypową dla siebie pokorą przepraszała go za swoje zachowanie. A kiedy nareszcie kochali się po raz drugi, była dziwnie świadoma swoich potrzeb i upodobań w łóżku, widać też było, że czerpie dużą satysfakcję ze zbliżenia. Wtedy tłumaczył to sobie tak, że przyszła już do niej dojrzałość… Dopiero niecały rok temu, jako jego wieloletnia żona i matka dwójki wspólnych dzieci, leżąc w jego objęciach po kolejnym udanym seksie, wyznała wreszcie prawdę.

    Wtedy, nad morzem, zabujała się w starszym od siebie chłopaku, studencie, i przez grubo ponad miesiąc bardzo regularnie z nim współżyła. To wtedy nauczyła się przeżywania orgazmu i posiadła wiedzę, co jej w tych sprawach odpowiada, a co nie. Początkowo była nawet przekonana, że to w tamtym jest zakochana i że chce z nim wejść w stały związek. Stopniowo jednak zdała sobie sprawę ze swych prawdziwych uczuć i powróciła do przyszłego męża.

    Może powinien był poczuć się do wartościowany, ale nie… Zabolało go to odkrycie. Czuł się jak głupiec, który nie odgadł, że przyprawiono mu rogi. Z początku nie miał szacunku nie tyle nawet dla niej, co dla siebie; prawie nie czuł się jak mężczyzna. Przez ponad trzy miesiące w ogóle nie był w stanie z nią współżyć. W końcu jakoś jej przebaczył – zgodę przypieczętowali wspólną nocą w hotelu. To wtedy uświadomili sobie, jak bardzo oboje pragną jeszcze jednego dziecka. Nieposłusznego dziecka, które swą uporczywą nieobecnością przywiodło ich do randki w pracowni anglistycznej.

    Teraz, w trakcie zaledwie rozpoczętego stosunku, znów poczuł żal. Zaraz po żalu poczuł gniew. Poszedł za tym gniewem.

    Wiedział, że nie ma większego błędu w małżeństwie od zgwałcenia żony i nie był pewien, czy właśnie tego błędu nie popełnia, ale nie panował już nad tym. Wbijał się w nią mocno, gwałtownie, do końca, uderzał w jej łono raz za razem, raz za razem, jakby próbował ją poniewczasie ukarać. Jej głośne jęki niosły się echem po szkolnym korytarzu przez otwarte drzwi sali. Choćby nawet chciał, nie umiałby przerwać tego barbarzyńskiego misterium, tego brutalnego ataku na jej narządy rodne. A ona jęczała coraz wyżej i wyżej, na granicy krzyku. Aż przyszedł jęk drżący, jakby wyraz zaskoczenia, a potem schodzący niżej, głębiej, a wraz z nim przyszły mocne, gwałtowne skurcze jej wnętrza, które wygięły jej ciało w łuk wypychając piersi i brzuch do przodu, odginając głowę do tyłu, ku mimowolnemu sprawcy przetaczającej się przez jej ciało rozkoszy. Sprawcy, który nie wytrzymał już dłużej i – nadal bezwiednie raz po raz wbijając się w kobietę – napełnił ją mocnymi, urywanymi tryśnięciami. Wciąż nie potrafiła wydobyć z siebie słowa, powtarzała tylko niskie, nosowo-gardłowe “och… och… och…”, stopniowo uwalniając się od orgazmu, który opanował ją bez reszty. A potem – ciągle z nim w sobie, balansującym na pograniczu zemdlenia – wybuchła serdecznym śmiechem.

    – To nie przypominało “Romea i Julii”, raczej “Poskromienie złośnicy”… ale podobało mi się – wybełkotała skołowaciałym z lekka językiem. – Od czasu do czasu rób mi to tak!

    Powoli wracał do rzeczywistości. Nagle poczuł nieodpartą potrzebę bycia czułym. Obejmując żonę i tkliwie całując ją w kark, szyję, policzki, usta kiedy odwróciła do niego twarz, uświadamiał sobie, być może po raz pierwszy, jak bardzo ją kocha i jak bardzo nie ma znaczenia to, co przed laty zrobiła. Bez reszty wypełniała go miłość do niej, cały był miłością do niej, nie istniał poza tą miłością.

    – Hmmmm… – Przeciągnęła się lubieżnie. – Cała czuję się pełna. Może w tym miesiącu już mnie krew nie zaleje?

    Pragnął tego równie mocno jak ona, równie mocno jak jej… Ciągle w niej był i wciąż jeszcze nie chciał tego zmieniać. Gdyby mogli, zostaliby tak na zawsze.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pisatiel

    Kontynuacja opowiadań “Przyszedłem dokonac zapłodnienia” i “Niebieskie jeansy jej matki”. Następna małżeńsko-rodzicielska opowieść z życia wzięta.

  • MW-Interwal Rozdzial 33 Febe w obcym kraju

    Dzwoni Febe. Nareszcie przyjeżdża! Długo kazała na siebie czekać. Na tyle długo, że wypadałoby przygotować na jej przybycie coś specjalnego. Mam na to kilka dni, wystarczy. Dzwonię do Tidżejów* i Stasia**, nie zapominam też o Nico***, a będące w stałym kontakcie z nami Dajdaj obiecały podesłać swoich chłopaków – Larsa i Nielsa.

    * * *

    Jadę po Febe na lotnisko. Lot Aegean Airlines; prawdziwa z niej patriotka, Ryanem byłoby (jeszcze) taniej. I oto jest – zgrabniutka, o ślicznej twarzyczce otoczonej szopą gęstych, smoliście czarnych włosów… W końcu to Greczynka i to o klasycznej urodzie. Wita mnie soczystym pocałunkiem. Wokół tłumy, decyduję się szybko i sięgam jej między nóżki, ściskam stęsknioną, mam nadzieję, cipkę. Króciutka sukienka nie stanowi problemu, przynajmniej nie dla mnie. Dla Febe może być problemem, bo w Warszawie dzień mocno wietrzny. Wargi (te dolne) okazują się być wilgotne i już doszczętnie przemoczyły majtki. Wargi (te górne) potraktowanej w tak bezceremonialny sposób dziewczyny zastygają przez moment na moich, ale zaraz wysuwa się spomiędzy nich ruchliwy języczek. Liżemy się przez chwilę nie zważając na otoczenie. Otoczenie też raczej na nas nie zważa, z wyjątkiem dwóch chłopaków, tak się składa, że Duńczyków. Teraz już wiedzą, jak wygląda Febe i jak jest ubrana.

    – Tęsknisz za tym, czyż nie? – Szepcę jej do uszka, oderwawszy się od jej warg, tych górnych i tych dolnych. – Masz mokre majtki. Jeszcze się przeziębisz.

    – Mogę je przebrać, proszę pana, ale…

    – Więc tylko zdejmij te mokre!

    Z Febe jest inaczej, niż z pozostałymi dziewczętami. Ustaliliśmy formę naszych stosunków jeszcze w Grecji – przyjechała tu służyć mnie, nam wszystkim, swym ciałem. Ma być naszą służącą i seksualną zabaweczką zarazem. Więc, gdy każę jej zdjąć majtki, tu i teraz, wykonuje polecenie bez słowa sprzeciwu. Po chwili trzymam je w dłoni. Zerkam ponad ramieniem dziewczyny i widzę dwa uniesione kciuki – Duńczycy, jako (chyba) jedyni widzieli całą akcję z majtkami.

    – Masz być posłuszna każdemu, kto ci je pokaże. A teraz idź, poszukaj autobusu. Linia 175, ja się zajmę bagażem.

    Podaję jej bilet, odwracam się i zostawiam samą i bez majtek na  środku hali przylotów. Idę na spotkanie ze Stasiem, nie spieszę się, zanim Febe znajdzie ten autobus, Staś z jej majtkami w garści będzie już w środku.

    * * *

    – Tak czekałam na tę podróż, a tu takie traktowanie! Cóż, sama się prosiłam. To nasze pierwsze spotkanie… Jakoś tak wyszło, że ustawiłam się w roli posłusznej, gotowej spełniać wszelkie zachcianki suczki. I do dziś, jak tylko sobie przypomnę, robię się mokra w kroku. A potem już tylko palcówka… A teraz – Febe korzystając z pobytu w łazience sięga sobie między nogi – moja cipka płonie.

    Palce dziewczyny nie są w stanie ugasić tego pożaru, wysikana Febe szuka przystanku z mocnym postanowieniem służenia cipą i resztą ciała każdemu okazicielowi jej majteczek.

    * * *

    Febe rozgląda się w autobusie. Jej uwagę zwraca miły blondynek.  Macha do niej chusteczką… Nie, to jej majtki!

    Staś jest w samej koszuli, marynarkę trzyma złożoną na kolanach, podnosi ją teraz.

    – Siadaj.

    Jest wprawdzie jeszcze kilka wolnych miejsc, w ogóle w autobusie raczej pustawo, Febe się jednak nie waha. Mości się na kolanach Stasia, ten kładzie marynarkę na kolanach dziewczyny.

    – Poznajmy się – mówi, gładząc jej udo; marynarka wszystko zasłania. – Jestem Staś, nie zdążyliśmy się poznać w Grecji.

    – Febe – odpowiada Febe cokolwiek drżącym głosem, bowiem Stasiowi udo się skończyło i teraz gładzi jej pachwiny okraczając palcami cipkę. – Mogę spytać, gdzie jedziemy?

    – Do mnie, do hotelu, zastąpić ten palec penisem – odpowiada Staś wsunąwszy w nią palec. A z tego, co Febe wyczuwa tyłkiem, Staś nie żartuje, on też jest nieźle podniecony.

    – Będziemy… Dziewczynie nagle brakuje słowa.

    – …kopulować. Tak, dzisiaj będziesz dużo kopulować – podpowiada Staś.

    – Dlaczego powiedział akurat „kopulować”? Przecież jest tyle innych określeń. A to jest takie… sprośne. Wulgarne.

    Febe obraca w ustach to słowo i podoba jej się coraz bardziej.

    – Tak! Chcę kopulować! Palec, to za mało!

    Na takie dictum Staś wsuwa w nią drugi palec… I tak je oba trzyma, reszty dokonują wyboje na drodze, wyposzczona Febe prawie że odleci, nim wysiądą. Co sprawia, że Staś bierze ją dwukrotnie, jak już docierają do hotelowego pokoju – za pierwszym razem dziewczyna szczytuje, nim zdąży się spuścić.

    Za to teraz spuszcza się nad wyraz obficie.

    Zza uchylonych drzwi do łazienki wysuwa się dziewczyna w stroju pokojówki. Najwyraźniej podglądała ich… kopulację, gdyż pojawia się w idealnym momencie – Staś jeszcze nie zdążył wyjąć.

    Wyjmuje teraz i nim Febe zdąży się jej przyjrzeć, zastępuje Stasia. Potok spermy wypływa z cipy wprost na wyciągnięty języczek dziewczyny; gdy wysycha, panienka wpycha go głębiej, przyprawiając Febe o kolejne spazmy. I przyprawiając Stasia o kolejny wzwód. Strój pokojówki jest mocno niekompletny (skąd ja to znam? – zastanawia się Febe) i jej wypięty, nagi tyłek, którego nie jest w stanie okryć przykrótka spódniczka, kusi Stasia. Klęka za Janeczką, bo to ona wcieliła się w role pokojówki, i rozgarnia kutasem gąszcz złocistych kłaczków zarastających jej cipę. Janeczka nie przestaje lizać, choć teraz regularne, coraz szybsze pchnięcia sprawiają, że wbija się językiem głębiej. I gdy Staś kończy, całą buzię ma umorusaną koktajlem ze spermy i piczego soczku.

    A Staś tuż przed wytryskiem klepie Janeczkę w tyłek.

    – Pozwolisz, że nakarmię Febe? Pewnie głodna po podróży…

    Więc Janeczka zsuwa się ze Stasiowej pały, wędruje na czworakach za głowę Febe i pomaga jej się podźwignąć. W sam czas, by mógł się jej spuścić do buzi.

    * * *

    Wyruchana, wylizana i nakarmiona Febe, już w bluzeczce, naciąga spódniczkę. Staś zdążył już gdzieś zniknąć wraz z jej majteczkami, a wciąż naga Janeczka zaczyna się masturbować, równocześnie udzielając jej instrukcji.

    – Jak wyjdziesz z hotelu, idź w prawo. Niedaleko jest salon telefonii komórkowej, potrzebny ci telefon.

    I Febe wychodzi, a Janeczka dalej się masturbuje. Staś wyjął nim doszła, więc nie ma wyjścia. No chyba, że Staś wróci i dokończy.

    * * *

    Łukasz pości od wczoraj. Minęły czasy, gdy post oznaczał powstrzymanie się od fapowania. Od paru miesięcy nie ma na to czasu – te wszystkie laski tak chętnie rozkładające przed nim uda…  Chłopak w błyskawicznym tempie odrabia zaległości i nabiera śmiałości. A jeśli się masturbuje, to tylko na prośbę dziewcząt, wciąż je kręci, gdy tak wykłada mosznę na umywalkę i wali konia. Tyle, że teraz w ich obecności. A teraz ma przyjść ta nowa… Odwagi dodaje mu fakt, że ona też go nie zna. Do tego ma nad nią przewagę – nie tylko wie, jak wygląda, ale i do czego potrafi się posunąć – oglądał film z jej udziałem. Łukasz przypomina sobie, jak dziewczęta kazały mu się wtedy masturbować i czuje rozkoszne mrówki w lędźwiach, gdy do salonu wchodzi ona…

    Szczęśliwie nie ma klienta. Wychodzi Febe na spotkanie, dyskretnie pokazuje majteczki…

    – Przyszłam… kopulować.

    Łukaszowi robi się ciasno w spodniach.

    – To może załatwmy szybko sprawę z telefonem…

    Łukasz szybko obsługuje nową klientkę, poczym wychodzą razem. Teraz obsłuży ją inaczej.

    – Gdzie idziemy?

    – Jak to ujęłaś – kopulować.

    Po czym prowadzi ją do zaparkowanego w pobliżu kampera. Podchodzą od tyłu, Febe nie widzi czekających w szoferce Tidżejów i jest zaskoczona, że ledwie wsiądą, auto rusza. Rozgląda się ciekawie po przestronnym wnętrzu, a potem, przez duże, panoramiczne okno, po Warszawie.

    Łukasz prowadzi ją do tego okna, każe oprzeć rozpostarte ręce o szybę i rozstawić szeroko nogi.

    – Teraz mnie weźmie, jak tylko skończy obmacywać – Febe czuje dłonie chłopaka błądzące po jej ciele – jest niczym policjant prowadzący regularne przeszukanie. No, może dłoń policjanta omijałaby jej cipę, a ta odwrotnie. A ta druga – cycki. Łukasz tymczasem jedną ręką pieści jej krocze, a drugą, wsuniętą pod bluzeczkę – piersi.

    – Odwróć się.

    Na jej oczach Łukasz rozpina rozporek i wyjmuje…

    – Jaki fajny! – wyrywa się dziewczynie

    Łukasz ujmuje go w dłoń.

    – Rozbierz się – mówi trzepiąc sobie leniwie.

    – Ale… Okno!

    – Zapomnij o oknie, rozbieraj się!

    Mus to mus, Febe starając się nie pamiętać o tych wszystkich ludziach na zewnątrz, zrzuca łaszki. Dużo tego nie ma: spódniczka, bluzeczka i sandałki. Po chwili stoi naga przed chłopakiem wystawiając apetyczny tyłeczek na widok publiczny. Tak jej się przynajmniej wydaje.

    – Ale w końcu czym mam się przejmować – myśli. Od samego przylotu oddaję się obym facetom, jakaś dziewczyna liże mnie między nogami, a teraz wstydzę się pokazać tyłek publicznie? Niedoczekanie!

    I Febe okręca się przed tym oknem dumnie prężąc swe zgrabne ciało.

    – Popieść się trochę!

    Łukasz szybko się rozbiera nie spuszczając wzroku z dziewczyny. Widok masturbującej się Febe wzmaga jego podniecenie, gdy do niej podchodzi, kutas sterczy mu w niebo.

    – Obciągnij mi!

    – Ale… Tutaj? – Febe ogląda się za siebie. Wielki kamper przyciąga spojrzenia, te tłumy przewalające się chodnikami…

    – Tutaj!

    – To nawet podniecające – Febe pozbywszy się resztek wstydu bierze Łukaszowi dyszel w dłoń, nie może się powstrzymać, by się nim chwilę nie pobawić – jaki on rozkosznie krzywy!

    Wreszcie klęka i i bierze go w usta. Liże, ssie najlepiej, jak umie. Jest może trochę nieporadna, niedoświadczona – Łukasz, mający ostatnimi czasy tyle materiału porównawczego to dostrzega – lecz nadrabia entuzjazmem. Szybko zapomina o oknie i tych wszystkich ludziach.

    – Wystarczy, teraz będziemy, jak to określiłaś, kopulować.

    Febe zerka ku ogromnej, zajmującej chyba pół kampera kanapie, lecz Łukasz znów każe jej zająć pozycję, jak do przeszukania. Więc już bez słowa sprzeciwu opiera dłonie o szybę i rozstawia szeroko nogi. No i zachęcająco wypina tyłek.

    – Ach, ten kutas, jest równie dobry, jak wygląda – wzdycha, gdy chłopak jej wsadza. Jej pochwa zdążyła już odpocząć po Stasiowych wyczynach i zaciska się teraz miłośnie na kolejnym członku. Łukasz chciałby przedłużyć ten wstęp, wyjąć i takim śliskim pojeździć wzdłuż szpary, między pośladkami, podrażnić żołędzią odbyt i łechtaczkę. Ale ten uścisk.. Ta pizda, niczym imadło… Nie wytrzymuje i po prostu pierdoli dziewczynę coraz szybciej. I szybko dochodzi.

    To już? – Febe jest lekko rozczarowana. Ale nagłe pulsowanie tego drąga w jej piździe i zalewając ją gorąco nie pozostawiają wątpliwości.

    – Nie myśl, ze to wszystko, na co mnie stać!

    – Ani przez chwilę.

    Febe przejmuje inicjatywę, ściska tego krzywego, takiego śliskiego w tej chwili penisa i ciągnie jego właściciela na kanapę. Tam sadowi się między nogami Łukasza i wylizuje mu kutasa łącznie z jądrami. To zwykle pomaga. Nie wie, że wyposzczony Łukasz zdolny jest do wielkich rzeczy… Lecz na razie…

    Łukasz był w szoku, gdy swego czasu Natka kazała mu się wylizać tuż po tym, jak się w niej spuścił. Ale potem nawet to polubił. Chce jednak zrobić to po swojemu i znów przyciąga dziewczynę do okna. Sam siada na podłodze, oparty plecami o ścianę pod oknem przyciąga do siebie jej uda. I Febe dochodzi z językiem chłopaka trochę na łechtaczce, a trochę w cipie, podziwiając Warszawę. Szczytuje, gdy kamper zatrzymuje się w korku na przejściu dla pieszych. Ten tłum ludzi (jest godzina szczytu) gapiących się na nią, na jej cycki wbite sutkami w szybę… Tak to przynajmniej wygląda, ale Febe zdążyła się już zorientować, że z zewnątrz nic (albo prawie nic) nie widać. Niemniej te wszystkie spojrzenia starające się przeniknąć szybę… Uda Febe drżą coraz mocniej, napierają na twarz chłopaka. Łukasz nie protestuje, gdy Febe onanizuje się jego językiem, nosem… Nie ma czym oddychać, gdy tak rozpłaszcza śliski srom na jego twarzy, ślizga się po niej, wciera w nią spermę wymieszaną z obficie płynącymi soczkami.  A potem Febe ma ten język w ustach, a w cipie znów tego pokręconego chuja. I znów szczytuje… i znów…

    * * *

    Wyruchana i wyobracana na wszystkie strony, ze spermą kapiącą z odbytu ( bo tam się Łukasz zalogował na ostatek), Febe wysiada z kampera spory kawałek za miastem, wśród lichych mazowieckich lasków. Jak okiem sięgnąć, ciągną się wokół to młodniki, to kwartały podrośniętych już sosen poprzedzielane prostymi jak strzała duktami.

    Łukasz się spisał, dopiero co wyjął z Febe. Spełnił pokładane w nim nadzieje i okazał się długodystansowcem. Obdarzył dziewczynę swym nasieniem klasycznie, później oralnie i na koniec analnie. A za każdym razem obficie.

    – Ileż on tego miał! – Febe dyskretnie zbiera palcami stróżkę spermy spływającą jej po wewnętrznej stronie uda. Pal sześć, gdyby to było pod spódniczką, ale spódniczka kusa, a strużka uparta. Oblizuje te palce. Jeszcze ze spermą jednego faceta w ustach idzie kopulować z  następnym.

    Tom lub Jerry skręca tymczasem w boczną drogę, czekają tam już Duńczycy, którzy odbierają majtki Febe i idą jej na spotkanie.

    Rozgrywają to po swojemu…

    * * *

    Rześkie, leśne powietrze nieco otrzeźwia dziewczynę.

    – Co ja tu robię? Sama w obcym kraju, maszeruję półnaga przez las w oczekiwaniu na rżnięcie… Kolejne rżnięcie – ten koleś z krzywym penisem był niesamowity. Tylko, że mnie teraz dupa boli!

    Bo Febe wprawdzie już doświadczyła kiedyś anala, ale to było tylko raz i krótko.

    – Ale cipka nie…  I Febe czuje dreszcz podniecenia na myśl o kopulacji z kolejnym nieznajomym. Znajome swędzenie w cipce pragnącej kutasa.

    – Przecież nic się nie stanie, jak się trochę popieszczę… I Febe, nawet nie zwalniając, sięga sobie paluszkiem do łechtaczki.

    – Ja pierdolę! – Ukryty w młodniku chłopak doznaje błyskawicznego wzwodu na ten widok. Szybko uwalnia swego przyjaciela i z takim sterczącym z rozporka dogania Febe.

    – Aach!

    Krzyk grzęźnie zaskoczonej dziewczynie w gardle, gdy druga dłoń zatyka jej usta. Tą pierwszą ma między nogami. Febe zrzuca tyłkiem, by się jej pozbyć, ale efekt jest zupełnie inny. Obca dłoń ślizga się po lepkim od śluzu i spermy sromie przyprawiając ją o znajomy dreszcz. A ona uwielbia takie dreszcze… Zniewolona, daje się podprowadzić do grubej sosny. A tam, wciśnięte między spękaną korę – jej własne majteczki.

    – Przynajmniej tyle!

    Febe przekonawszy się, że jeśli nawet zostanie właśnie zgwałcona, to w ramach powitania w obcym kraju, a nie przypadkiem. Szarpie się dalej, ale już tylko dla zasady. Jednocześnie sięga dłonią za siebie, ściska kolesiowi członka. Mocno, do bólu. Zaskoczony Lars uwalnia jej usta. I Febe krzyczy na cały głos

    – Zerżnij mnie! Wyruchaj! Wypierdol!

    Po grecku krzyczy, w uszach chłopaka brzmi to, jak wołanie o ratunek. I o to jej chodzi. Daje upust swej chuci, nie wychodząc z przeznaczonej jej roli.

    W odpowiedzi dostaje naprawdę solidnego klapsa w tyłek i natychmiast milknie. Chłopak szarpnięciem odwraca ją ku sobie. Trzyma palec na ustach. Febe kiwa głową na znak, że rozumie.

    – Będziesz teraz grzeczna? – pyta w jakimś nieznanym jej języku.

    Febe kiwa głową na znak, że rozumie. Wprawdzie nie rozumie, ale przecież się domyśla. Zadowolony chłopak wyciąga rękę, gładzi ją po policzku. Przesuwa dłoń na szyję dziewczyny, potem niżej, na pierś.

    – Ściska mi cycki, jak się zachować?

    I Febe tylko mocno dyszy, można to zinterpretować na dwa sposoby…

    – No! Testuj mnie dalej!

    I Lars, jakby czytając Febe w myślach, przesuwa dłoń niżej. Przez chwilę zajmuje go płaski brzuszek i pępuszek. Pas nagiego ciała między przykrótką bluzeczką a opiętą nisko na biodrach spódniczką, to kolejny atut dziewczyny.

    Lecz kolejny znajduje się tuż niżej… Palce chłopaka manipulują przy zapięciu spódniczki. Guziczek, zameczek… Oczom chłopca ukazuje się gęste, czarne futerko, zmierzwione teraz i poplamione spermą. Ależ go to kręci!

    Spódniczka opada na igliwie zaścielające grubą warstwą ziemię, tworzy krąg wokół stóp Febe. Lars odsuwa się nieco, by moc się lepiej przyjrzeć półnagiej pannie. Potem podaje jej dłoń.

    – Jaki gentelman!

    Febe przyjmuje tę dłoń i wychodzi z kręgu zatoczonego przez spódniczkę, Chłopak gestem każe jej rozścielić ją na ziemi. Już ma przykucnąć, gdy…

    – Przecież wiem, co oni lubią, a i wysportowana jestem.

    Febe obraca się tyłem do Larsa i zgina wpół rozścielając spódniczkę. Jeszcze poprawia ją tu i tam, dając mu wgląd między wypięte pośladki.

    – Dopiero co brała w dupę! – Lars nie wytrzymuje, przytyka penisa do zaczerwienionej, wciąż lekko rozwartej rozetki. Febe zastyga w oczekiwaniu…

    Ale nie. Może i sperma zalewa mu w tej chwili mózg, ale ma świadomość, że w tym ciasnym odbycie spuściłby się momentalnie.

    Prowadzona silnymi dłońmi, Febe najpierw przyklęka na spódniczce, potem opiera dłonie o ziemię. Nacisk na plecy sprawia, ze głowa idzie nisko, a wypięty tyłek wysoko. Sama klasyka. Już z własnej inicjatywy, Febe cofa się na czworakach – już woli klęczeć na igliwiu, niż wtulać w nie policzek. I właśnie w takiej pozycji, z maksymalnie wypiętym zadkiem i policzkiem wtulonym w spódniczkę Febe zostaje wyjebana po raz pierwszy. Po raz pierwszy przez niego.

    Dużo jej nie trzeba, wcześniejsze przeżycia i nieustające podniecenie sprawiają, że już wkrótce po lesie niesie się krzyk szczytującej dziewczyny. Kolejną rozkosz sprawia jej wytrysk „gwałciciela”.

    Pociągnięta za włosy, wstaje w oczekiwaniu na kolejne atrakcje. Lars lekkimi kopnięciami rozsuwa jej nogi, przykuca i onanizuje się przez chwilę, nie odrywając wzroku od cipy dziewczyny i kapiącej z niej spermy. Jej też każe się pobawić guziczkiem. Szybko znów mu staje. Lecz tu spotyka ją rozczarowanie…

    Chłopak wyciągniętą ponad jej ramieniem ręką pokazuje kierunek, drugą daje kolejnego soczystego klapsa.

    – Go!

    I przydeptuje spódniczkę, gdy Febe się po nią schyla.

    – Z cipą na wierzchu mam iść?!. Najwyraźniej tak…

    * * *

    Idzie tak już z pięć minut ubrana tylko w kusą bluzeczkę i sandałki, a sperma zasycha jej na wewnętrznej stronie ud. Wreszcie drogę zagradza jej stojące na samym środku przecinki drzewo, wyjątkowy okaz, z jakąś metalową tabliczką przybita do pnia. Ale to nie tabliczka przykuwa uwagę Febe, tylko zahaczone o nią majtki.

    – No Szacun! Musiał obiec mnie równoległą dróżką.

    Febe rozgląda się za swoim „gwałcicielem”. Ale nie, zza drzewa wyłania się szeroko uśmiechnięty, obcy facet! I do tego całkiem nagi. Przygląda się dziewczynie. Oględziny musiały wypaść pozytywnie, gdyż gwiżdże z podziwem. Febe odpowiada uśmiechem i równie oceniającym wzrokiem. Muskularny, wąskie biodra… I to zwisające jeszcze, choć wyraźnie nabrzmiałe przyrodzenie. Chłopak opuszcza na nie wzrok, po czym znów patrzy jej w oczy, a ona uznaje to za zachętę. Sięga dłonią…

    Penis w dziewczęcej dłoni szybko osiąga właściwy kształt i całkiem sporą wielkość. Lecz jego właściciel tylko obserwuje działania dziewczyny, wyraźnie oddaje jej inicjatywę. Skoro tak…

    Febe sięga sobie dłonią do krocza. Nabiera obficie. Wkrótce członek jest nie tylko sztywny, ale i właściwie nawilżony.

    – Gdzie by tu…

    Febe dostrzega opodal rozległy płat sympatycznego mchu, prowadzi tam chłopaka, używając jego kutasa, jako dżojstika. Popycha delikatnie. On kładzie się na wznak, przytrzymując swój dyszel u nasady, a ona zaprzęga…

    Robi to powoli, z wyrachowaniem, celowo przeciąga sprawę. Klęka nad chłopakiem, okraczając go w biodrach, zniża tyłek, wodzi cipą po główce kutasa, pozwala, by zaorał jej szparkę. A szparka wilży coraz intensywniej. Niels dalej się szczerzy, ale i wzdycha ciężko – obserwowanie nabrzmiałych warg sromowych prześlizgujących się miłośnie po czubku jego penisa, doprowadza go do szaleństwa, pragnie rżnąć tę laskę, zanurzyć się cały w tej kuśliwej cipie, poczuć, jak się na nim zaciska…

    I Febe w końcu spełnia jego pragnienie, nasuwa się pizdą na maszt, a nasuwaniu się temu nie ma końca…

    Niels trzyma ją za biodra – tak szybko i sprawnie pracujące, sprawiające mu niewysłowioną rozkosz. Wciąż zmienia się kąt, pod którym wsuwa się w nią i wysuwa, co jeszcze potęguje doznania. Dopiero, gdy Febe rozpina bluzeczkę, przenosi dłonie na jej cycki, pieści nabrzmiałe sutki. Dziewczyna całkiem pozbywa się bluzki, zwiniętą podkłada chłopakowi od głowę, teraz mu wygodnie, gdy tak wpatruje się w jej krocze… Grymas rozkoszy na jego twarzy dodatkowo nakręca dziewczynę, widzi, że chłopak jest na krawędzi, lecz ona nie może przestać go ujeżdżać, coraz szybciej nasuwa się cipą na jego maszt, jej śliskie od spermy poprzedników uda dają cudowny poślizg, mogła by tak w nieskończoność…

    Gwałtowna erupcja głęboko w jej pochwie, to nagłe uczucie gorąca, no i ta mina chłopaka mówią wszystko. Pizda Febe odpowiada gwałtownym spazmem, nie dość, że ciasna, to jeszcze zaciska się miłośnie na pulsującym członku – oboje osiągają apogeum rozkoszy w tym samym momencie.

    – Taką kopulację to ja lubię! – myśli Febe i myśli, co dalej. Poczym zsuwa się z wciąż sztywnego chuja i na czworakach, okraczając chłopaka, posuwa się do przodu. Ot, tylko trochę, tak, by wypływająca  z cipki sperma kapała na jego tors. A gdy już nakapie jej sporo, Febe rozprowadza ją cyckami po jego ciele. A potem kładzie się na chłopaku i robi mu coś na kształt tajskiego masażu, tyle, że spermą.

    Wreszcie odrywają się od siebie. Co teraz? Chłopak pokazuje jej, gdzie ma iść, najwyraźniej z powrotem, do tego pierwszego. Febe schyla się po bluzeczkę, lecz on tylko kręci przecząco głową.

    – No to pójdę nago. No nie całkiem, sandałki mam.

    I Febe, cała w spermie, wraca kopulować z Larsem. A Niels gapi się na jej tyłek i dalej mu stoi.

    * * *

    – Słodziak był z tego ostatniego – myśli Febe, ale zarazem przyspiesza kroku na myśl o czekających ją kolejnych klapsach.

     I prawie się zderza z dwójką nastolatków wyłaniających się z poprzecznego duktu. Gęsty młodnik zasłaniał ich do ostatniej chwili.

    Na widok gołej laski chłopcy stają jak wryci. Wytrzeszczają tylko oczy, jakby w życiu cipy nie widzieli. Bo też głównie na jej krocze się gapią.

    Oraz na jej tyłek, gady Febe zadowolona z wrażenia, jakie na nich wywarła, wykręca pirueta.

    – I jak wam się podobam? – pyta, po grecku oczywiście. Odpowiada jej milczenie, ale towarzyszące temu milczeniu spojrzenia mówią wszystko.

    – Nic nie rozumiecie? – upewnia się jeszcze. Odpowiada jej wzruszenie ramion.

    – Ty, po jakiemu ona gada?

    – Bo ja wiem, po grecku chyba.

    Tym razem to Febe wzrusza ramionami.

    – Mówisz po polsku? – upewniają się jeszcze.

    – Niezła dupa z ciebie – właśnie o dupach (a konkretnie o koleżankach z klasy) rozmawiali, więc są w temacie. Kompletny brak reakcji na ostatni komplement ośmiela ich ostatecznie.

    – Fajne masz cycki.

    – I… pizdę. Pomacałbym sobie.

    Febe ośmielać nie trzeba, jest przekonana, że ci chłopcy, to dalszy ciąg zaplanowanych dla niej atrakcji powitalnych. A że potrzeby ma rozbudzone, sięga chłopcom do rozporków. Tak po prostu.

    – O kurwa!

    – Czy ja śnię?

    Febe przerwała rozmowę dwóch prawiczków o pierwszym razie z którąś z klasowych koleżanek. Snuli najdziksze fantazje, nakręcając się nawzajem, niektóre nawet bliskie temu, co się właśnie dzieje, ale… Ale to się właśnie dzieje! Febe nie ma pojęcia, że trzymane przez nią dwa sztywne członki należą do dwóch zatwardziałych onanistów (któż w wieku kilkunastu lat nim nie jest?), którzy nie pierwszy raz wybrali się do lasu, by sobie wspólnie zwalić. A właściwie nawzajem – jakiś czas temu odkryli, że przyjemniej się dochodzi w dłoni kolegi, niż własnej. Nie, nie są gejami, gdyby ich spytać, zareagowaliby z oburzeniem. Prędzej czy później trafi im się jakaś pomocna dziewczęca dłoń. No, właśnie trafiła. A nawet dwie – są obsługiwani równocześnie. Febe nie wali im długo, widząc, jak reagują, szybko klęka i kładzie sobie te dwa chuje na wyciągniętym języku. W ostatniej chwili – sperma potokami wlewa się jej do ust. Przełyka.

    – Uhm… podwójna śmietanka…

    Oni oczywiście nie rozumieją.

    – Widziałeś, jak wszystko połknęła?!

    – No przecież… Hej, gdzie idziesz?!

    Ona oczywiście nie rozumie. Owszem, domyśla się, że chcą ją zatrzymać, pewnie jeszcze wyruchać,  ale musi wracać do tego brutala. Musi i chce – na myśl o czekających ją klapsach przyspiesza i zwalnia na przemian.

    – A oni wciąż za mną lezą… i sobie trzepią!

    I trudno im się dziwić, po tym, co przeżyli. A sandałki na półsłupku wyprawiają cudowne rzeczy z jej dupcią, w którą się wpatrują; Febe, jako kelnerka wie jak się poruszać, by zadbać o napiwki. Trochę ją to jednak złości, nie wie, jak facet zareaguje na widok tych chłopaczków z pałkami w dłoniach.

    * * *

    Otóż wcale nie zareaguje, bo go nie ma. Nie ma też spódniczki, majtek oczywiście, jest tylko kartka z adresem, oraz instrukcjami i pojedynczy banknot. I druga kartka z informacją, którędy do szosy, oraz że ta kasa to na transport.

    – No, kurwa, pięknie!

    W tej sytuacji Febe odkrywa zalety posiadania asysty…

    * * *

    I oto stoją we troje na poboczu, machają (tą stówką) Długo nie muszą czekać. Wprawdzie to nie taxi, ale kierowca sam i chętny dorobić. A i poprzyglądać się atrakcyjnej dziewczynie w za dużym podkoszulku (zdartym z jednego z jej towarzyszy) pod którym najwyraźniej nic nie ma, oprócz cycków oczywiście. I w obwiązanej wokół bioder flanelowej koszuli, rozchylającej się fikuśnie we właściwym miejscu. Skutkiem czego kierowca o mało nie przegapia miejsca, gdzie ma ją wysadzić. Ją i jej towarzyszy.

    * * *

    To nie centrum Warszawy. Zagłębiając się w labirynt osiedla z rzadka rozsianych willi z ręcznie wyrysowanym planem okolicy w ręku, Febe zadziera głowę, odcyfrowując obco dla niej brzmiące nazwy ulic.

    To pewnie tutaj – Greczynka dla pewności porównuje numer na umieszczonej w gęstym żywopłocie furtce z tym na kartce i naciska klamkę. Furtka się uchyla… Tuż z furtką duża skrzynia a na skrzyni jej własne majteczki i kolejna kartka z instrukcjami.

    – Zatrzaśnij furtkę, rozbierz się, rzeczy i telefon wrzuć do skrzyni i przyjdź nago nad basen – czyta Febe. Sandałki dołączają do znajdujących się już w skrzyni ciuszków, koszulę i t-shirta dziewczyna podaje chłopcom przez uchyloną furtkę. Zatrzaskuję ją oraz skrzynię zgodnie z instrukcją.

    – No pięknie! Sama, całkiem goła pod gołym niebem, i to w obcym kraju!

    Lecz Febe czuje się bardziej podniecona, niż wystraszona.

    Przecież sama tego chciałam – mówi, sięgając dłonią do krocza. Brandzluje przez chwilę intensywnie, po czym rusza w poszukiwaniu basenu i kolejnego kutasa.

    Basen znajduje, ale zamiast kolejnego penisa czeka tam na nią opaska na oczy i wibrator. Oraz kolejna karteczka.

    – Chcesz, to popływaj trochę. A potem usiądź sobie wygodnie, rozłóż szeroko nogi i skorzystaj z wibratora. I nie zapomni o opasce!

    Na samą myśl, że będzie tak rozkraczać na leżaku ze sztucznym chujem w piździe nie wiedząc, kto tu przyjdzie i będzie ją taką oglądał, dziewczynie gotuje się w tej piździe.

    – Hmm… chyba skorzystam z tej oferty!

    Febe pływa, ale krótko, nagrzana słońcem woda nie jest w stanie ugasić tego pożaru, może wibrator sprawi się lepiej…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *   Rozdział 9 Tom lub Jerry

    **  Rozdział 10 Piraci

    *** Rozdział 16 Bliźniaczki

  • Gorace wakacje

    Urlop w Egipcie, to jedno z najlepszych, rodzinnych rozwiązań. Turystyczne hotele-enklawy wyposażono we wszystko co jest niezbędne dzieciakom i ich rodzicom. Zwłaszcza w wersji all inculisive, za dnia można spędzać czas na basenach i zjeżdżalniach, wieczorem cieszyć się urokiem darmowych drinków i kompanią, współurlopowiczów.

    Wykupiliśmy zatem rodzinnie 2 tyg. w Hurghada Marriott Beach Resort i polecieliśmy na zasłużone wakacje z żoną i dwójką naszych dzieci. Dni w takim hotelu upływają raczej monotonnie, od basenu do zjeżdżalni, żarcie, drineczek, lody, żarcie i tak w kółko. Wieczorami jakaś integracja, czasem się trafi, że z kimś sensownym, częściej z jakimiś pajacami wkurzającymi od początku do końca. Naturalnie, że lubię sobie oglądać kobiety, które wylegują się nad basenami lub na plaży. Czasem jest na czym oko zawiesić. Ale niestety większość to tłuste, zapuszczone larwy, których by się kijem nie tknęło, a obok nich brzuchaci, włochaci tatuśkowie. Klasyczny obraz międzynarodowego Janusza.

    Tym razem parę mamusiek było takich, że można było popatrzeć i pomarzyć. Ale od popatrzenia, do czegokolwiek innego droga daleka, zwłaszcza, że moja żona Agata zbytnio się nie oddala i zwraca uwagę na co zerkam.

    Ale drugiego dnia urlopu już dzwonili do mnie z biura. „Stary sorry, potrzeba jest pilna, podeślij proszę ASAP”. Jak zawsze. Zostawiłem rodzinkę nad basenem i polazłem robić do pokoju. Mieliśmy rodzinny apartament na 4 piętrze, nieco w rogu budynku. Wychodząc na balkon widziało się plażę i morze, a po prawej stronie kolejne skrzydło kompleksu, otaczające basen w dole.

    Było tuż przed południem, usiadłem do biurka z komputerem i zacząłem szybką robótkę. Przez otwarty balkon dolatywał szum morza, wrzask mew, dzieciaków na basenie i plaży, zgiełk hotelowy. Nagle wyłowiłem uchem coś jeszcze. Miarowe jęki nie były mi obce. Wyszedłem na balkon i spojrzałem po oknach budynku z prawej. Bingo! Piętro niżej, w samym rogu, przez otwarte okno balkonowe widziałem hotelowe łóżko. Na nim dobrze zbudowany koleś posuwał od tyłu babkę. Oboje nadzy byli doskonale widoczni z mojego miejsca. On trochę typ z siłki, ona dobrze zrobiona MILF. Cofnąłem się do pokoju i zacząłem obserwację. Facet trzymał ją za biodra i pompował aż miło. Panna miarowo jęczała, podnosząc czasem głowę z długim, tlenionym warkoczem. Chyba rżnęli się już chwilę, bo plecy mu lśniły od potu. W pewnej chwili kobieta położyła się i obróciła na plecy, prezentując spore, chyba robione cycki i trójkącik przystrzyżony nad szparką. Ściągnęła mu głowę między nogi, więc wypiął tyłek i lizał ją z zapałem. Ale pomiędzy jego pośladkami zauważyłem solidne, różowe kółko. Koleś jak nic miał wsadzonego buttpluga, albo coś w tym guście. Chuj mi już dawno stanął, więc tylko ściągnąłem spodenki i gacie i masowałem sobie pałkę pod to widowisko.

    Musiała być blisko, bo dobiegło mnie przeciągłe jęczenie, gdy wypchnęła w górę biodra trzymając go za głowę. Gdy opadła na łóżko po orgazmie facet wspiął się na nią i znów wepchnął w nią kutasa. Znów chwilę posuwał miarowo, ona zaplotła mu stopy za plecami. Założyłem, że chce się już w nią spuścić, ale najwidoczniej miała inne plany. Wysunęła się spod niego i klęknęła obok. On znów na czterech z wypiętą dupą. Lizała się z nim jednocześnie masując mu chuja. Potem przesunęła się ku tyłowi. Złapała za różowy krążek i pomału wysunęła mu korek z dupy, wciąż jednocześnie waląc pałę. Widok był zajebisty, a ja czułem, że zaraz schlapię się solidnie. Co prawda swoją żonkę posuwałem dzień wcześniej, ale to zupełnie co innego.

    Korek wylądował na ich łóżku, a ona nachyliła się i wsadziła twarz w jego pośladki. Musiała mu solidnie wylizywać dupę, bo kręcił nią, a ona pracowała ręką i ustami. W końcu położyła się pod nim i wciągnęła pałę w usta, ale jej palce zawędrowały najpierw na jaja, a potem w jego śliską zapewne dupę. Ruchała go palcami i ssała. Długo tego nie mógł wytrzymać, bo widać było jak się napiął pieprząc jej usta i spuścił się. Wyjęła mokre place z jego dziury a kutasa z ust. Facet przeturlał się na bok. Nachyliła się teraz nad jego twarzą i zaczęli się lizać. Musiała mu zrobić niezłą śnieżynkę. Chuja już miałem napiętego do granic, ręka bezwiednie poruszała się po trzonie. Facet wstał z łóżka i poszedł zapewne do łazienki. Ona przetoczyła się jeszcze na plecy, głowa zwiesiła jej się nieco z krawędzi, warkocz dotknął wykładziny, nogi szeroko rozchylone wspierała na stopach. Leżała tak na wprost drzwi balkonowych i spojrzała przez nie. Musiała mnie zobaczyć. Pewnie nie całego, ale wystraczająco. Znieruchomiałem. Ona też. A po kilku chwilach podniosła jedną dłoń do głowy i zamarkowała robienie loda! Drugą rękę wsadziła sobie między uda. Znów ruszyła ramieniem udając walenie konia. Poruszyłem ręką na swoim napiętym kutasie. Ona chyba się masturbowała patrząc na mnie, a ja na nią. Nawet nie wiedziałem, kiedy nadeszła fala orgazmu i sperma strzeliła mi z pały na próg drzwi balkonowych i podłogę. Szarpnęło mną i kolejna strużka poleciała z kutasa. Aż przymknąłem oczy. Gdy znów spojrzałem drzwi od ich balkonu były przymknięte. Poszedłem do łazienki i umyłem się, potem starłem spermę papierem z podłogi. Miałem nadzieję, że ją jeszcze w hotelu spotkam.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Louis Cypher
  • Uległy Barman – wprowadzenie

    Z zawodu jestem barmanem, niedawno skończyłem 30 lat. Obecnie opracuję na stanowisku Managera. Poznałem swoją Panią, jakiś czas temu. Jest ona przyjaciółką mojego szefostwa. Starsza o kilka lat ode mnie. Jest najpiękniejszą kobietą na świecie oraz najbardziej zadbaną kiedykolwiek widziałem. Pewnego wieczoru, po zamknięciu klubu muzycznego, który prowadziłem zaczęliśmy spożywać alkohol. Wypiliśmy kilka butelek wina, po czym wpadliśmy w objęcia i wymieniać się pocałunkami. Zakończyliśmy nasz wieczór dość szybko, ponieważ zbliżał się poranek i obawialiśmy się, że ktoś mógłby nas nakryć. Nie odzywaliśmy się do siebie przez wiele tygodni. Wydawało mi się, że była to tylko przygoda pod wpływam alkoholu i na trzeźwo nie miałbym szans, u takiej Kobiety.

    Zaczęliśmy do siebie pisać SMS, flirtować. Umówiliśmy się na wspólny weekend w centralnej Polsce. Zarezerwowałem piękny apartament. Miałem przybyć o godzinie 18.00, niestety na drodze trwały jakieś roboty drogowe i dotarłem dopiero po 19.30. Zameldowałem się na recepcji, otrzymałem od pokoju drugi klucz i udałem się do mojej Pięknej Pani. Otworzyłem drzwi od pokoju i ujrzałem ją siedzącą na kanapie, w pięknym czarnym gorsecie, czarnych wysokich szpilkach, trzymającą w ręku kieliszek wina musującego. Spytała mnie:

    – Gdzieś Ty się podziewał tyle czasu?

    – Był objazd, przed ….

    – Zamknij się i rozbieraj!

    Zamurowało mnie, a przy tym poczułem, wielki przypływ podniecenia. Postawiłem torbę podróżną z boku i zacząłem rozpinać koszulą.

    – Szybciej! – krzyknęła.

    Rozpiąłem szybko koszulę, zdjąłem: buty, skarpetki, spodnie. Stałem przed nią w samych bokserkach. Nie bardzo miałem odwagę je zdjąć.

    – Co tak stoisz? Powiedziałem Ci, rozbieraj się!

    Ściągnąłem do końca swój ubiór.

    – Spóźniłeś się! Chyba inaczej się umawialiśmy! Teraz czeka Cię kara. Podejdź tu.

    Wykonałem to co powiedziała i podszedłem w jej kierunku. Wskazała na stół i powiedziała:

    – Oprzyj się o stół i wypnij się.

    Podeszła do regału, na którym leżał skórzany pasek, wzięła Pas w dłonie i udała się w moim kierunku.

    – Teraz czeka Cię kara, spróbuj tylko krzyknąć lub pisnąć, a pożałujesz dziś, że się urodziłeś.

    Poczułem energiczne uderzenie na pośladek, ból był silny. Chwilę później spadł jak grom z nieba kolejny cios. Miałem ochotę wrzasnąć, ale zagryzałem zęby. Kolejne uderzenie spadło na moje dupsko.

    – Taki twardziel z Ciebie?

    Kolejne silniejsze ciosy spadały na mój tyłek. Były tak silne, że w moich oczach zaczęły pojawiać się łzy. Nagle zaprzestała.

    – A teraz dolej mi wina i idź do łazienki ogolić całe swoje ciało.

    Wykonałem to polecenie. Gdy wróciłem, leżała na kanapie, oglądając jakiś film.

    – Dobrze, że już jesteś. Dolej mi wina.

    Zdjąłem ze stołu butelkę wina i uzupełniłem jej kieliszek.

    – A teraz na kolana. Masz wypieścić moje stopy.

    Klęknąłem i na czterech łapach zacząłem podążać w jej kierunku, gdy zbliżałem się do niej czułem, że pachnie pięknie perfumami, zacząłem rozpinać jej buty.

    – Językiem masz to zrobić!

    Zdjąłem jej buta i zacząłem lizać jej paluszki, każdy z osobna, dokładnie, bo bałem się kolejnej kary…

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bartek Kwiatkowski
  • Ja wraz z Corka i cala reszta czesc 1

    Mam 50 lat właśnie skończyłem wczoraj byłem sam w domu żona wyjechała na wycieczkę i wróci dopiero w przyszłym tygodniu. A syn jest za granicą została tylko ze mną córka ma 25 lat jest piękną młodą kobietą. Ona też umówiła się z koleżanką i nie wiem kiedy wróci i byłem sam. Wziąłem piwo i od tego się zaczęło zacząłem nad sobą użalać się że nic nie osiągnąłem w życiu i nikt o mnie i o moich urodzinach nie pamięta. Wypiłem z pięć piw ale widać było to za mało wyciągnąłem flaszkę wódki z barku i zacząłem pić w końcu zasnąłem bo byłem już pijany i usnąłem. Nie wiem ile czasu od tego minęło ale obudziłem się widzę na zegarku że jest już 19.00 atu nikt do mnie z życzeniami nie dzwonił. Jeszcze bardziej mnie to przybiło wyciągnąłem drugą flaszkę ale ta była większa od poprzedniej bo miała 0.7 litra. Nawet się ucieszyłem pomyślałem sobie a co mam robić i zacząłem znowu pić wypiłem z tego może 200 mililitrów jak weszła córka. Zapytała mnie co robię spojrzała na mnie i odpowiedziała widzę już nie musisz odpowiadać. Ja uniosłem się bo nie wstałem z fotela i odpowiedziałem jej że wszyscy mają mnie w dupie a ona zapytała dla czego odpowiedziałem jej. Może nie wiesz ale mam dzisiaj urodziny a jest już 20.30 a nikt do mnie nie zadzwonił z życzeniami ona spojrzała na mnie i się zaczerwieniła. Wiesz tatusiu przepraszam ja też zapomniałam ale zaraz coś zorganizuję wyszła na chwilę nie wiem gdzie poszła ale zaraz wróciła wiecie z czym z flaszką wódki i cztero pakiem piwa to jest dziwne. Ale zobaczyłem że ona też lekko nie  trzeźwa zrobiła kanapek siedliśmy przy stole no i zaczęliśmy się gościć. Tego dnia było bardzo gorąco i ona była bardzo przewiewnie i lekko ubrana widziałem jej biustonosz z pod bluzeczki a spódniczkę miała bardzo krótką a siedzieliśmy na przeciw siebie. Miała właśnie ona lekko rozchylone uda i widziałem że jest bez majtek zaczęło mnie to powoli podniecać ale trzymałem swoje żądze na wodzy mimo tego że już byłem wstawiony. Ona zapytała mnie dla czego nic nie mówię tylko się jej przyglądam odpowiedziałem jej wymijająco a tak zamyśliłem się. A ona znowu mi polała myślała że mnie upije ale było odwrotnie sama się wstawiła. Uniosłem się usiadłem obok córki objąłem ją ona zapytała mnie co robię odpowiedziałem że ona mi się podoba. Popatrzyła na mnie i odpowiedziała mi że jestem moją córką ja jej odpowiedziałem a owszem popatrzyła na mnie ze zdziwieniem. Wtedy jej odpowiedziałem że jest też kobietą i chcę z nią uprawiać seks w między czasie moja ręka powędrowała pod jej spódniczkę. No i zacząłem obrabiać córeczce cipeczkę paluszkami do póki ona się zorientowała że ja to robię to już ze mną się całowała. Po chwili odstąpiła od moich ust spojrzała na mnie i spytała mnie co my robimy ja jej odpowiedziałem nic tylko się pieścimy. A ona znowu jestem twoją córką ja jej wtedy ale też jesteś kobietą no i mam argument nie do odrzucenia. Zapytała ona wtedy jaki mam dzisiaj urodziny masz dla mnie prezent ona odpowiedziała no nie ale po chwili że kupiła alkohol. Ja wtedy do niej no tak ale życzeń pocałunków uścisków nie było odpowiedziała ona no nie. Właśnie to je teraz odbieram ucałowania i uściski pomyślała przez chwilę i odpowiedziała to logiczne dobrze zgadzam się. Nie wiedziała ona o tym że mam coś w zanadrzu i nie tylko uściski zacząłem ją pieścić delikatnie dotykać w miejsca erogenne liczyłem na to że ona sama wsunie mego członka w swą cipeczkę. Troszeczkę to trwało całe nasze pieszczoty były bardzo długie myślałem że do niczego oprócz pieszczot nie dojdzie. Ale w końcu po godzinne może dłużej córka sama nic nie mówiąc uniosła się nad mego członka i wsadzała powoli sobie w szpareczkę. Byłem zachwycony moją córką i tym co robiła z moim członkiem powoli wpychała w swą szpareczkę żeby jej za mocno nie bolało. A mam nie chwaląc się 24cm dł. w obwodzie trudno powiedzieć było co jej wpychać. W końcu udało się wszedł leżałem na plecach patrząc na jej twarz piersi jak jest ona cudowna po chwili zaczęła się poruszać powoli. Majestatycznie piersi były jak w bezruchu na początku się nie poruszały rozpędzała się jak lokomotywa na parę powoli ociężale. Żeby w końcu się rozpędzić i tak było tym razem wchodziła coraz głębiej mocniej zaplotła sobie ręce na karku żeby kręgosłup naprostować i mocniej uderzać na mego członka. W końcu tak się rozpędziła jak szybki pociąg który mknie 200 na godzinę. Ja byłem całą sytuacją bardzo zdumiony ale i zarazem  zachwycony bo nie było żadnych w sumie pieszczot tylko sam seks. Po chwili ja zacząłem jęczeć krzyczeć że dochodzę ale ona nic z tego nie robiła w końcu wykrzyknęła że chce żebym jej się spuścił do środka. To była chwila poczułem na początek lekki dreszcz a potem się zaczęło wytrysk za wytryskiem myślałem że trysnę i się skończy. Nie tym razem tryskałem tak długo że zacząłem krzyczeć z bólu ale w końcu się skończyło pierwszy raz byłem zadowolony że już to koniec. Córka położyła się na mnie pocałowała mnie w usta i powiedziała mi że było super i zasnę ja wstałem powoli z łóżka żeby nie obudzić córki do toalety córka przebudziła się na chwile i spytała mnie gdzie ja idę odpowiedziałem że do toalety. Po chwili ona odpowiedziała mi że to dobrze co było częściową prawdą ale w między czasie pozamykałem wszystkie żaluzje no i drzwi na drugi zamek co do niego tylko ja miałem klucz i w końcu poszedłem spać.   

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Toczydłowski
  • Ja wraz z Corka i cala reszta czesc 2

    Następnego dnia o poranku było to po 8.00 wstałem córka spała jeszcze zrobiłem sobie śniadanie zjadłem wypiłem kawę i zapaliłem papierosa. Byłem nawet z siebie dumny ale to trwało tylko chwilę usłyszałem wrzask w pokoju tato. Wbiegłem do pokoju zapytałem co się stało córka do mnie co to jest ja zapytałem o co chodzi ona do mnie że ja wiem o co chodzi. Wsunęła palce pomiędzy swe krocze i pokazała mi cieknącą spermę z jej palców zaczęła na mnie krzyczeć że ona została zgwałcona przez moją osobę nie dawała dojść do słowa. Ale w końcu mówię że to nie moja wina tylko jej się zachciało kochania ona do mnie co ty gadasz zaczekaj ci pokarzę. Wziąłem komórkę znalazłem filmik i pokazałem jej cały filmik jak było powiedziałem jej że wiedziałem że tak będzie to nagrałem. Ona nie wiedząc co powiedzieć powiedziała mi że ja jej wsadziłem rękę pod spódnicę ja przyznałem że tak było i to moja wina. Ale ciąg dalszy to o to jej wina w końcu przyznała że to jej fantazja i za dużo alkoholu. Zapytałem jej no i co dalej z tym co tak fajnie zaczęliśmy ona odpowiada mi to fajnie to jest tragicznie dla czego ona  pieprzyła się z własnym ojcem. A ona dalej siedzi naga  jest tak bardzo wzburzona a patrzę na jej ciał nagie piękne krągłości i wypukłości w końcu mówię do niej zobacz cały filmik wtedy zdecydujesz ona dobrze. Liczyłem się z tym że ten film z komórki może wszystko zmienić to ja go poprzednio zgrałem na komputer żeby mieć pamiątkę. Po godzinie przychodzi i mówi że faktycznie to ją poniosło i zaczęła przepraszać ale dalej była naga wiedziałem że to coś znaczy. Odważyłem się i zapytałem ją w końcu czy mogę liczyć na dalszy ciąg zdarzeń z wczorajszego wieczoru . Ona długo myślała ale w końcu mi odpowiedziała wiesz tato oglądając ten filmik przyznaję że było mi bardzo dobrze z tobą. Powiem tak zgadzam się na dalszy ciąg ale pod warunkiem jednym jakim mi się znudzi to przerwiemy nasz związek. Ja uśmiechnąłem się pod wąsem i odpowiedziałem zgadzam się ale też mam ja warunek ona w pełni zdziwienia na twarzy jaki. Że mi dasz dostęp pełny za twoją zgodą do twych wszystkich dziurek jakie posiadasz na stanie. Wtedy możemy rozpocząć swoją erotyczną wędrówkę po chwili zastanowienia odpowiedziała tak zgoda. Ja jeszcze raz ją zapytałem chodzi mi o twoje trzy dziurki cipcia, pupcia i usteczka mam pragnienie wszystkie je użytkować to nie znaczy że całować ale też i odbywać stosunki seksualne. Spojrzała na mnie jak na głupiego i spojrzałem na nią jakby mnie nie zrozumiała. Ale po chwili odpowiedziała  tak zgadzam się wtedy pomyślałem to ja już jestem w domu. Przez chwilę siedzieliśmy w cisz po chwili ja się odezwałem mam pytanie jak chcesz możesz nie odpowiadać  ona odpowiedziała jakie jak i gdzie nie skończyłem mówić ona skończyła straciłam cnotę tak. Uśmiechnęła się bardzo głupio sama sobie nie dowierzam ale tak było miałam piętnaście lat byłam sama w domu wy poszliście do sąsiadów na imieniny. Był już wieczór po 22.00 włączyłam telewizor nudziłam sie latałam po kanałach w końcu znalazłam kanał erotyczny. No i się zaczęło na początku nic nie był ciekawego poszłam do kuchni wzięłam tackę i pestki jak wróciłam to się wtedy zdziwiłam. Od razu usiadłam i poczułam mrowienie w cipci nie wiedziałam co się ze mną dzieje zdjęłam majtki zaczęłam palcami poruszać to góra to duł w cipci. Tak byłam podniecona że chciałam czegoś więcej wpadłam na pomysł zobaczenia co jest w lodówce. Patrzyłam w tą lodówkę ale byłam głupia nie wiedziałam co wziąć w końcu wypatrzyłam marchewkę umyłam ją była wielka. Ale pomyślałam że tylko czubek marchewki wsunę do mej cipci pomyliłam się tak podnieciłam się że nie wiedziałam kiedy cała marchewka była we mnie. Było cudownie rodzice się nie zorientowali bo wrócili około 2.00 w nocy. Ja położyłam się spać z marchewką pod poduszką i tak głupio straciłam cnotę. Popatrzyłem na córkę z politowaniem aż ją pożałowałem i przytuliłem do siebie. Powiedziałem do niej z ironią leciutką żal mi ciebie córeczko że to nie był mężczyzna a tylko marchewka. Właśnie mijało południe ja i córka mieliśmy kaca po poprzednim dniu moralnego i alkoholowego. Córka i ja byliśmy zniesmaczeni całą tą sytuacją co się wydarzyła ale koniec końcu zakończyło się ok. Córka mnie się pyta czy będziemy ciągnąć to co zaczęliśmy ja jej odpowiedziałem jak uważasz a co z naszymi obietnicami anulowane zostaną. Odpowiedziałem jej możemy anulować po krótkim zastanowieniu córki odpowiedziała mi może niech zostaną. Jak uważasz nie ubieraliśmy się przez cały dzień chodziliśmy nago ocierając się o siebie. Nadchodził wieczór ja siedziałem przed telewizorem i oglądałem Fakty TVN obejrzałem je do końca. Córka w tym momencie zawołała mnie do pokoju wstałem i udałem się w kierunku pokoju. Stanąłem w drzwiach córka leżała na łóżku naga spoglądają w moją stronę i spytała mnie czy położę się z nią w łóżku. Odpowiedziałem jej czy na pewno tego chce ona odpowiedziała głosem lekko drżącym tak pragnę cię. Podszedłem do jej łóżka położyłem się obok patrzyliśmy sobie w oczy w końcu zadałem jej fundamentalne pytanie czy z wczorajszej zabawy nie wyjdzie dziecko dla nas. Ona odpowiedziała uśmiechając się to dla tego cały dzień chodziłeś nie swój odpowiedziałem jej tak ona odpowiedziała nie będę w ciąży. W końcu ulżyło mi ona mi powiedziała że właśnie wczoraj rozpoczął się jej dzień wolności seksualnej. Ale żebym się bardziej nie martwił powiedziała mi że bierze jeszcze tabletki antykoncepcyjne codziennie ulżyło mi jeszcze bardziej. Leżeliśmy tak patrząc na siebie obiela ona mnie spojrzała ona na mnie i powiedział tatusiu ty drżysz a było tego wieczoru gorąco uśmiechnęła się i powiedziała do mnie nie bój się wszystko będzie dobrze. Pocałowała mnie delikatnie w usta były jej bardzo miękkie delikatne powtórzyła to jeszcze raz ale tym razem bardziej namiętniej i przysunęła się do mnie tak że poczułem swoim członkiem jej muszelkę. Podnieciłem się tak że od razu mój członek zareagował tak że wparł w szpareczkę mojej córeczki. Ona spojrzała na mnie i uśmiechnęła się tak tatusiu zróbmy to wiem że ty też to chcesz zrobić uśmiechnęła się i zaczęła poruszać mym członkiem po swej szpareczce był cudownie. W końcu mówi do mnie wejdź we mnie proszę spojrzałem na nią przewróciłem na plecy i zacząłem powoli wsuwać swego członka w jej muszelkę. Powoli majestatycznie milimetr po milimetrze wchodziłem jej w muszelkę była gorąca rozpalona wilgotna. Była cudowna ciasna muszelka nie wierzyłem że to robię po chwili byłem już w połowie drogi patrzyłem na nią ona była cudowna. Poddawała się mym ruchom jak posłuszne dziecko tatusia aż w końcu dotarłem do dna muszelki córeczki objąłem ją mocno przytuliłem się do niej. Ona cichym głosem powiedziała zacznij ja nie chciałem zaczynać bo było cudownie ciasno i przytulnie w jej muszelce. Ale to ona zaczęła się poruszać ni i zaczęło się otwierać się dla mnie niebo. Poczułem jak jeszcze bardziej napływa mi krew do członka i zaczyna wypełniać muszelkę mojej córeczki. W końcu zacząłem się poruszać razem z córką objąłem ją i zacząłem powoli pieścić jej piersi młodziutkie piękne cudowne cycunie. Następnie pocałowałem w usta mięciutkie zaczęliśmy się całować coraz bardziej namiętniej rękoma pieściłem piersi mojej córeczki były już bardzo nabrzmiałe. Było cudownie poruszałem się w muszelce córeczki już bardzo żwawo czułem że córka i ja zaraz dojdziemy. Ona w końcu mówi do mnie żebym mocniej jej się wbijał w muszelkę i szybciej się poruszał bo czuje że zaraz będzie dochodzić. Ja wsunąłem ręce pod pośladki wbiłem się tak mocno że aż jęknęła i wręcz krzyknął wspaniale mocniej szybciej. Przyśpieszyłem niczym pen dolino i czułem że zaraz ja i ona dojdziemy aż w końcu ona pierwsza wystrzeliła z orgazmem za jakiś czas ja dobiłem. Podskakiwała wiła się krzyczała z rozkoszy aż w końcu przyssałem się jej do ust bo była już noc żeby sąsiadów nie obudzić. W końcu opadliśmy ze zmęczenia leżeliśmy i dotykaliśmy się delikatnie muskają się ustami. Po dobrej chwili córka odezwała się i powiedziała tatusiu musimy mamusię wysłać na całe lato gdzieś. Zapytałem ją gdzie ona odpowiedziała mi że daleko bo chce spędzić ze mną całe wakacje w łóżku. Odpowiedziałem jej że jest to nie możliwe ale pomyślę nad twoją propozycją. Uniosła głowę spojrzała mi w oczy i ucałowała bardzo namiętnie w usta powiedziała dziękuję i proszę o więcej. Byłem bardzo dumny z siebie że zadowoliłem taką młódkę przecież ja byłem o 25 lat starszy. Przykryliśmy się i poszliśmy spać cdn…..                           

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Toczydłowski
  • Szantaz p. Dyrektor

    – Nie możemy – wyjąknęła z trudem – nie w biurze…

    – To tylko podkręca atmosferę, nie sądzisz? – zapytał ją, uśmiechając się szarmancko, po czym wrócił do całowania jej delikatnie po szyi.

    – Jestem Twoją przełożoną, jeżeli ktoś nas zobaczy wyrzucą mnie! – odpowiedziała podniesionym głosem. Romansując ze zwykłym stażystą ryzykowała przecież utratę posady dyrektora w tak wygodniej dla niej firmie ubezpieczeniowej.

    – Daj spokój, Agnieszka, wszyscy już dawno wyszli z biura, jesteśmy tu sami – rzekł cicho, coraz intensywniej wodząc po jej ciele swoimi rękoma.

    Chciała zaprotestować, ale z każdą sekundą coraz bardziej drżała pod napływem jego pocałunków, ulegając już kompletnie w chwili, gdy poczuła jego dłoń, powoli zmierzającą na jej gorące i mokre łono.

    – Ale to już ostatni raz, gdy robimy to tutaj – rzuciła nieszczerze, głosem pełnym podniecenia, po czym oddała się w pełni rozkoszy.

    Zdradzała swojego męża już od trzech miesięcy. Czuła się niedoceniana przez niego. Jako 38-letnia matka dwójki dzieci też miała swoje potrzeby, których jej mąż nie był w stanie ani zrozumieć ani spełnić. Może to właśnie dlatego uległa romansowi z młodszym o 13 lat stażystą? A może to przez napięcie spowodowane robieniem tego w miejscu pracy? To nieważne, liczyło się tylko to, że wreszcie czuła się prawdziwą kobietą. Żyła prawdziwą sielanką. Do czasu…

    – Przyszła jakaś koperta do Pani na adres firmy – rozbrzmiał głos sekretarki.

    – Połóż go na biurku – odpowiedziała Agnieszka, nie wychylając głowy zza monitora.

    Gdy przyszło wreszcie do otwierania koperty, całkiem sporej zresztą, Agnieszka lekko się zdziwiła, bo na żadnej nie było nadawcy. Zaczęła ją bardzo ostrożnie otwierać. To, co znalazła w środku wprawiło ją w osłupienie. Zdjęcia. Dużo zdjęć – jej i jej kochanka w trakcie stosunku w biurze, wszystkie robione z budynku naprzeciwko. Sparaliżowało ją. Myślała, że żaluzje były zaciągnięte. Z wciąż telepiącymi się rękami oglądała coraz to kolejne zdjęcia, gdy nagle na końcu znalazła małą kartkę.

    “Jeżeli Twoja kariera i rodzina są dla Ciebie jakkolwiek ważne to zadzwoń na XXX-XXX-XXX o 20.”

    Nie mogła w to uwierzyć. Wciąż liczyła, że to tylko zły sen, z którego nie mogła się obudzić. Minuty mijały, a ona siedziała wpatrzona w białą kartkę od osoby, która może w ciągu chwili zniszczyć jej życie. Przez cały dzień nie mogła się już na niczym skupić. Została po godzinach w biurze. Równo o 20 wzięła telefon i wpisała numer.

    – Halo? – odezwał się głos w słuchawce.

    – Kim jesteś? – zapytała chwiejącym się głosem – Skąd masz moje zdjęcia?

    – To nieważne – odpowiedział już bardziej zdecydowanym tonem rozmówca – Liczy się to, że mam tego więcej. I nie są to tylko zdjęcia.

    – Ile chcesz!? – Krzyknęła do słuchawki

    – Nie wszystko można załatwić pieniędzmi.

    – Dam Ci 15 000 złotych, jeżeli się tego pozbędziesz – odpowiedziała, nie zważając na wcześniejsze słowa rozmówcy.

    – Czekaj jutro w uliczce obok Twojej firmy o 20. Sama! – odparł zirytowanym głosem Szantażysta.

    Agnieszka bała się. Czego od niej chce? Dlaczego nie podał ceny? Co jeżeli wyśle te zdjęcia jej mężowi? Wywołałby skandal w firmie i straciłaby posadę za romans ze stażystą, a przy rozwodzie pewnie też prawo opieki nad córkami. Była pod ścianą. Mogła jedynie posłuchać się tajemniczej osoby i czekać, aż poda jej swoje warunki, dlatego też kolejny dzień zdawał jej się ciągnąć w nieskończoność. Przygotowała na wszelki wypadek 30 000. Na taką sumę na pewno musi się zgodzić.

    Wyszła z budynku o 19.30, nie chciała się spóźnić. Stała w uliczce, nie mogąc przestać myśleć co może stać się w jej życiu, gdy te zdjęcia ujrzą światło dzienne. Jej rozmyślenia przerwały kroki z drugiego końca uliczki. W jej kierunku szedł młody chłopak. Szatyn, mniejszy od niej, co nie było takie dziwne, bo miała 178 cm wzrostu. Miał krótkie włosy po bokach i dłuższe na górze, delikatną, gładką twarz z wystającymi policzkami i smukłe ciało. Wyglądał na 15-16 lat. Wpatrywał się na nią piwnymi oczami. Martwiła się, bo mógł on odstraszyć Szantażystę, ale szybko tę myśl przerwał głos. Ten sam, który słyszała w słuchawce, tylko, że wyraźniejszy. Dojrzały, ale wciąż niezbyt twardy.

    – Mam nadzieję, że przyszłaś sama – powiedział chłopiec.

    – To Ty!? – niemalże wykrzyczała. Nie mogła uwierzyć, że to właśnie ten mały chłopak ją szantażuje – Ty zrobiłeś mi te zdjęcia!?

    – Zamknij się i nie krzycz tak głośno – odpowiedział zdecydowanie i ostro. Nie bał się. Był na tyle inteligentny, że spotkał się z nią w miejscu bez kamer. – Tak, to ja. Mam ich pełno w domu, więc masz się mnie słuc-

    Przerwał mu głos dziewczyny

    – Dam Ci 30 000, tylko proszę, oddaj mi je wszystkie! – wtrąciła, ledwo mogąc wypowiedzieć słowa.

    – Nie chcę tylko Twoich pieniędzy. Chcę też Ciebie – odparł, szyderczo się uśmiechając.

    Patrzyła się na niego, nie wiedząc i nie będąc w stanie nic powiedzieć.

    – Nic nie zrobię z tymi pieniędzmi teraz. Moi rodzice od razu by zauważyli. Wezmę je, oczywiście, ale oprócz tego chcę wzamian za materiały coś, co mogę wykorzystać już dzisiaj, a tym czymś jest Twoje ciało – powiedział zirytowanym głosem.

    – Nie ma mowy! Nigdy się na to nie zgodzę! – krzyknęła.

    – Więc wolisz stracić wszystko, co masz? Rodzinę, pracę? Myślisz, że jak będzie wyglądać Twoje życie, gdy te zdjęcia wyjdą na jaw!? Wszyscy się od Ciebie odwrócą, a Ty zostaniesz bez środków do życia. Tego właśnie chcesz!? – odpowiedział zirytowany podniesionym głosem.

    Nie wiedziała co zrobić. Miał rację ze wszystkim co mówił. Całe jej życie zależało tylko i wyłącznie od niego.

    – Zgoda… – mruknęła cicho pod nosem.

    – Co mówisz? Za cicho! – rzucił opryskliwie, by upokorzyć kobietę.

    – Zgoda! Zrobię co zechcesz, ale masz mi oddać wszystkie zdjęcia i filmy jakie masz! – odparła podniesionym głosem.

    – Dobrze. Chodźmy do Twojego samochodu. Pojedziemy gdzieś za miasto, gdzie nikt nas nie zobaczy – rozkazał.

    Odwróciła się, powoli sunąc się do auta. Wciąż była w szoku po tym wszystkim, co się wydarzyło. Jak ktoś tak młody mógł tak ją szantażować? Jak mógł mówić te okropieństwa i chcieć ją mieć? Czuła się zażenowana i obrzydzona, ale wiedziała jak to się skończy jeżeli odmówi, więc nie zapierała się, nawet gdy czuła jego rękę, kładącą i ściskającą jej pośladek przez całą drogę do auta.

    – Rzuć spódnicę – przerwał ciszę chłopak, gdy wsiedli do auta.

    – Co!? Tutaj!? – odpowiedziała zszokowana.

    – Masz ją tylko ściągnąć i tak prowadzić, rozumiesz to? – rozkazał, patrząc łapczywie na jej ciało.

    Posłuchała go. Zażenowana rozpięła trzęsącymi się rękami zamek i powoli ściągnęła spódnicę w dół. Jego oczom ukazały się koronkowe, czarne majtki. W takim stanie objął ją całą wzrokiem. Latarnie oświetlały jej śliczne loki w kolorze ciemnego blondu. Jej lekki makijaż na dojrzałej, aczkolwiek wciąż bardzo pięknej twarzy, pod którą ciągnęła się długa, jasna szyja. Miała na sobie siwy żakiet i białą bluzkę. Ledwo mogła prowadzić, czując na sobie jego wzrok.

    – Masz śliczne ciało – powiedział, kładąc swoje ręce na jej nodze. Milczała. Była kompletnie upokorzona, niezdolna do zrobienia czegokolwiek, podczas gdy on dotykał ją, jeżdząc ręką w górę i dół uda – Ale wiem, że masz jeszcze ciekawsze miejsca, niż te, które widzę – mówiąc to dotarł reką do jej krocza. Mimo świadomości tego, co się dzieje leciutko podskoczyła. Widząc to chłopak od razu poczuł się pewniej. Zaczął powoli przez majtki masować dwoma palcami jej cipkę. Po paru sekundach poczuł wilgoć pod palcami.

    – Wiedziałem, że to polubisz – powiedział ze śmiechem w głosie.

    – Przestań… proszę… – odparła, ledwo słyszalnym głosem. Nie chciała tego. Czuła obrzydzenie, gdy ją dotykał.

    – Przestać? Ja dopiero zaczynam – szybkim ruchem wsunął rękę do jej majtek – Tutaj rozkręca się zabawa – wykrzyknął, wkładając dwa palce w jej cipkę. Powoli wysuwał je i wsuwał, powodując że była coraz bardziej mokra. Udawała silną, ale czerwieniała na twarzy, a oddech przerywała lekkimi stęknięciami. Mimowolnie zaczynało ją to fizycznie podniecać, mimo że psychicznie ledwo wytrzymywała nie płacząc. Widział to. Chciał ją złamać.

    – Podoba Ci się to? – zapytał, wciąż nie przerywając swoich działań.

    – Nie… – odpowiedziała.

    Zaczął to robić coraz intensywniej, prawie uniemożliwiając jej jazdę. Przerwał mu dopiero moment, w którym się zatrzymali. Stara, podniszczona droga za miastem. Wokół nich tylko pola i mały lasek. Miejsce idealne na seks.

    – Wysiadaj – powiedział stanowczo i wyciągnął telefon, czego nie zauważyła wysiadając. Po chwili sam też wysiadł.

    – Co mam zrobić? – zapytała nieśmiale.

    – To co będę Ci kazał – odpowiedział z gniewem w głosie. Podszedł do niej i zaczął namiętnie całować, trzymając jedną rękę za jej głową, a drugą obejmując jej pośladki. Stawiała lekki opór jego działaniom, ale tego właśnie oczekiwał. Coraz śmielej wkładał jej swój język do ust, ściskając na zmianę pośladki. Zaczął spychać ją powoli w stronę maski samochodu, na której w końcu ją oparł. Spojrzał jej w oczy i powoli zaczął rozpinać jej dwa guziki w żakiecie. Zsunął go z jej ramion, po czym to zamo zrobił z bluzką. Stała teraz przed nim już tylko w czarnej koronkowej bieliźnie. Miała całkiem duże i wciąż ładne piersi.

    – Odwróć się! – krzyknął tak głośno, że podskoczyła – Oprzyj ręce na masce!

    Nieśmiale zrobiła to i zamknęła oczy. Zaczął całować ją po szyi i zabawiać się jej piersiami, robił to powoli, przez stanik, powoli ruszając i ściskając je. Co chwilę czuła jego oddech uderzający o jej skórę i język wodzący po szyi. Zaczął delikatnie jeździć jedną ręką po jej brzuchu, zmierzając w kierunku już wilgotnej i gorącej cipki. Nie mogła się dalej temu opierać, zaczynała coraz głośniej dyszeć i pojękiwać. Przechodziły ją dreszcze, gdy poczuła jak jego ręka ponownie wchodzi do jej majtek, a palce wędrują po łechtaczce. Zaczął ściągać jej majtki, czemu już nawet nie protestowała. Po chwili poczuła na swoich pośladkach jego naprężonego, twardego penisa. Był całkiem sporych rozmiarów, jak jej męża, gdy jeszcze się kochali. Ocierał się o nią, powodując jej tym samym przyjemność, do której bała się przyznać sama sobie. Naślinił palce wolnej ręki i powoli zaczął wodzić nimi dookoła odbytu kobiety, tak jak robił to przed chwilą z jej łechtaczką.

    – Proszę, tylko nie tam – powiedziała przerywanym głosem.

    Nie zwracał uwagi, zaczął powoli wsuwać jeden palec do jej tyłka, nie przerywając palcówki jej cipki. Zaczynała jęczeć głośniej z każdym coraz śmielszym ruchem. Wreszcie stało się. Włożył swojego wielkiego, nabrzmiałego penisa szybkim ruchem w jej tyłek, aż krzyknęła z bólu. Poruszał biodrami coraz szybciej, z każdym pchnięciem czuł jak ucisk jest mniejszy, rozpychał ją. Po policzkach Agnieszki zaczęły płynąć łzy. To był jej pierwszy anal. Każde wsunięcie i wysunięcie jego penisa powodowało jej ból, połączony z lekką dozą przyjemności. Pieprzył ją tak kilka minut, aż nagle poczuła wylewającą się w środku gorącą falę. Chłopak doszedł w jej tyłku.

    – Odwróć się – powiedział, na co nie zareagowała – Odwróć się, powiedziałem! – krzyk wytrącił ją z letargu. Położył jej ręce na ramiona i lekko nadusił w dół, sugerując, że ma klęknąć. Widziała teraz jego penisa. Mimo, że przed chwilą doszedł wciąż był cały twardy. Miał prawie 20 cm.

    – Masz go wyczyścić ustami – rzucił agresywnym tonem.

    Złapała go delikatnie ręką. Był cały w nasieniu. Powoli zbliżała go do swoich ust, obejmując wargami jego czubek. Chwycił ją za głowę i wsunął swojego penisa w całości, powodując krztuszenie u kobiety.

    – Tak masz to robić! – wykrzyczał.

    Zastosowała się do rozkazu. Czuła się jak dziwka na każdy rozkaz. Uległa temu. Zaczęła go ssać i wkładać całego do ust. Starała się zapewnić mu jak najwięcej przyjemności, ssąc mu kutasa tak dobrze jak tylko potrafiła. Co jakiś czas ssanie przerywała, aby go lizać językiem po czubku. Nie trwało to długo aż zalał ją kolejną falą nasienia, każąc jej całe połknąć. W tym momencie usłyszała w oddali dźwięk samochodu i od razu spanikowała.

    – Uspokój się, to nic takiego. To jedynie moi koledzy, którym udostępniłem lokalizację przez telefon, jak wysiadałem – zareagował dumny z siebie chłopak.

    Przeraziła się, nie mogła nic powiedzieć. Z auta wysiadło trzech mężczyzn, wyglądali na trochę starszych niż chłopak.

    – Przygotowałeś dziwkę? – zapytał ewidentnie zadowolony jeden z nich.

    – Aż będzie prosić się o więcej – odpowiedział.

    Zanim się spostrzegła mężczyźni zaczęli się już do niej dobierać. Zerwali majtki, zrzucili stanik, ujawniając jej lekko obwisłe, aczkolwiek nadal jędrne piersi. Największy z nich rzucił ją na ziemię, każąc leżeć na czworaka. Szybko wyciągnął swojego gotowego penisa i zaczął pieprzyć ją na pieska, co chwilę dając mocne klapsy w jej tyłek. Drugi natomiast wyciągnął swojego penisa i dał jej do ust, aby mu obciągała. Pieprzyli ją jak mogli, ruchając w różnych pozycjach każdą z jej dziur. Co chwila fala spermy zalewała jej tyłek, cipkę, twarz i cycki. Była masowo gwałcona i poniżana, ale nie przeszkadzało jej to. Spodobało jej się to, jak brutalnie zruchali jej wszystkie dziury. Po paru godzinach leżała już cała zalana spermą, uśmiechnięta od ucha do ucha. Od dziś była dziwką. Ich dziwką. Regularnie pieprzyła się z nimi i ich kolegami.

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Xam Zam

    Opowiadanie może nie być zbyt porywające, gdyż jest moim pierwszym. Pewnie też nie będzie zbyt podniecające, bo sama jestem dziewicą i brak mi doświadczenia ;_;