Blog

  • Przypadek Michala cz.V

    ****

     

    Od rana lał deszcz. Świat był szary i mokry. Nie nastrajało to pozytywnie, ale mnie humor dopisywał jak rzadko kiedy.

    Anita Grześkowiak nieświadoma tego, co dyrektorka zrobiła ze mną na swoim biurku, podeszła do mnie na jednej z przerw. Akurat stałem sam, w dość odosobnionym miejscu.

     

    – Udało ci się uratować przez wyrzuceniem ze szkoły, ale mam nadzieję, że dostałeś nauczkę.

     

    Chciało mi się śmiać, myśląc o karze pani Bogny, ale trzymałem sie roli, zachowując powagę. Lekko skwaszony, udałem, że nie chce mi się gadać.

     

    – Gdyby nie ten wypadek, szkoda. Ja bym jednak się nie litowała nad tobą – ciągnęła dalej zjadliwie piękna anglistka. –  Oczywiście, masz trzymać się od Anastazji z daleka.

     

    – Pani dyrektor miała trochę inne zdanie. – Nie mogłem się powstrzymać. – To, że zabawialiśmy się w szkole uznała za przesadę, ale poza nią…

     

    – Nie ma poza nią, słyszysz! Nie zmarnujesz życia Nastce, tylko dlatego, że stanęłam w poprzek twoim urojeniom – warknęła zła jak osa.

     

    – Ona jest prawie dorosła. Chcecie sterować jej życiem?

     

    – Zamknij się! Nie masz prawa głosu w tej sprawie!

     

    – Tak w ogóle, to czemu nie powiedziała pani o tym jej matce? – zapytałem, bo intrygowała mnie ta sprawa.

     

    – Ona ma dość swoich problemów. – Belferka odpowiedziała oschle. – Po prostu zostaw nas, zapomnij, a spokojnie doczekamy końca roku szkolnego. Jasne?

     

    Spojrzałem na nią, starając się, nie okazywać żadnych uczuć. Nie, nie mam takiego zamiaru paniusiu, pomyślałem. Dźwięk dzwonka wypełnił korytarz i odwróciłem się od pani Anity, by iść na lekcję.

     

    – Michał, jasne? – usłyszałem za plecami.

     

    Nie zaszczyciłem jej odpowiedzią. Krok za krokiem, szedłem przed siebie.

     

    – Michał…!

     

    Nic z tych rzeczy. Gra trwa. Okaże się, komu przypadnie nagroda.

     

     

    ***

     

    Byłem po lekcjach. Zegar pokazywał za kwadrans szesnastą. Od piętnastu minut byłem na wizycie u psychologa. Takie kary mógłbym dostawać zawsze, stwierdziłem, zerkając jak dyrektorka doskonale radzi sobie z moim fiutem. Nawet na moment nie zadrasnęła mnie tymi krwistymi szponami, w które była uzbrojona. Oczywiście nie była to tak jednostronna zabawa. Ochoczo odwdzięczałem się, ugniatając w rękach idealnie krągłe cycki. Wcześniej popracowałem trochę językiem, świdrując nim skarb ukryty między nogami kochanki.

     

    Karą za pieprzenie się w szkole z koleżanką z młodszej klasy, było… posuwanie dyrektorki tejże placówki. Śmiać mi się chciało, tak brzmiało to irracjonalnie. Co więcej Bognie tak przypadła do gustu zabawa ze mną, że szybko wezwała mnie na pierwszą wizytę. Od maja właściwa psycholog, pani Stencel była na zwolnieniu, a, że odpowiednie uprawnienia posiadała pani dyrektor, ona przejęła chwilowo jej obowiązki.

     

    – Połóż się Michał!

     

    Usłuchałem, przerywając pieszczoty piersi. Ułożyłem się wygodniej na leżance z dumą patrzyłem na sterczącą pałę. Bogna zaczęła ją lizać, niemal owijając się wokół trzonu językiem. Była dokładna, nie zapomniała nawet o jądrach. Przyznaję, że widząc jak ssie mi jaja, od razu poczułem większe uderzenie podniecenia. Uznając, że dość takiej zabawy, połknęła kutasa i zaczęła go ssać, jednocześnie przesuwając w ustach.

     

    – Dziś musimy się pospieszyć – oznajmiła, zsuwając z siebie figi. Usiadła mi na kroczu, przygniatając członka. Uniosła tyłek, chwyciła męskość i naprowadziła na swoją szparkę. Jak zwykle była mocno wilgotna, więc poszło gładko. Nie dała mi się pobawić cycuszkami. Wyprostowała ciało, sama zagarniając własne piersi. Zabawiając się nimi, zaczęła wiercić się i kręcić tyłkiem. Spokojnie oddałem się przyjemności, delektując się cudownym seksem. Wiedziałem, że z Bogną nie muszę się martwić o skutki finału. Spełnienie przyszło do nas niemal równocześnie. Najpierw dyrektorka jęknęła i opadła, rozpłaszczając biust na moim torsie. Zadrżała, by po chwili znieruchomieć. Szczytując, jęczała i mamrotała pod nosem przekleństwa. Lubiłem jak świntuszyła. Byłem tak blisko, że kilka moich niepozornych ruchów spowodowało wybuch rozkoszy. Przytrzymałem krągłe biodra, jakby w obawie przed ucieczką kochanki. Gotów na spełnienie, wystrzeliłem we wnętrzu kochanki.

    Gdy ochłonęliśmy z pierwszych emocji, Bogna ześlizgnęła się z mojego krocza, podsuwając cipkę nad moją twarz.

     

    – Zobacz co mi zrobiłeś – zaśmiała się.

     

    Nasienie lśniło na nabrzmiałych wargach sromowych i spływało po udach. Kilka miniaturowych sopli oderwało się od płatków cipki, spadając na moją facjatę. Co za lubieżna babka z tej dyrektorki!

     

    Gdy zaczęliśmy się ubierać, Bogna, poruszyła nowy temat.

     

    – Słodziaku, mam dwie sprawy do ciebie.

     

    – Słucham, mamusiu  – Bogna sama mnie prosiła, byśmy sam na sam traktowali się jak kochankowie, a nie jak uczeń i nauczycielka. Pełna swoboda. Inaczej zalatywałoby to obłudą albo było infantylne. Zgadzałam się z nią całkowicie.

     

    – Po pierwsze, szesnastego jedziecie na pięciodniową  wycieczkę w Karkonosze. Rodzice uznali, że to ostatni możliwy termin, bo potem to już ostro trzeba się wziąć za naukę do matury. – Z żalem patrzyłem na znikający pod spodniami zgrabny tyłek.

     

    – Wiem, i co z tym wyjazdem?

     

    – Jechać z wami miała jako jedna z opiekunek Anita Grześkowiak, ale uznałam, że po waszej historii…

     

    – Sorry, że wchodzę ci w słowo, ale nic nie rób. – Zanim zaczęła zapinać guziki, pocałowałem obydwa cycki. – Mało tego, proszę, żeby koniecznie pojechała z nami.

     

    Bogna bacznie mi się przyjrzała. Przez chwilę milczała, zapewne kombinując, o co może mi chodzić.

     

    – Więc, to cała awantura to rozgrywka miedzy wami – stwierdziła z przekonaniem. – Nie chcę chyba wiedzieć o szczegółach, byle szkoła i moja osoba na tym nie ucierpiały. Jestem na to zbyt duża, żeby bawić się w zazdrość. Dokąd masz ochotę na bzykanie się za mną, nie będę wnikać.

     

    – Cieszę się, że mamy jasność.

     

    – Zatem niech Anitka jedzie, ale nie życzę sobie, żeby ta wycieczka okazała się skandalem. Ok.? – Mówiąc to przesunęła dłonią po moim kroczu. Niestety, już w okrytym dżinsami.

     

    – Jasne, a ta druga sprawa?

     

    – Jesteś świetny z angielskiego, więc, w ramach kary, pomożesz jednej z koleżanek z klasy A wyciągnąć się na piątkę.

     

    – Cooo?

     

    – Żadnych protestów! Umowa była jasna. – Uśmiechnęła się promiennie. – Trochę jestem spóźniona, więc lecę, a ty lituj się nad swoim losem, albo lepiej… usychaj z tęsknoty za mną.

     

    – Bogna, powiedz chociaż o kogo chodzi?

     

    – Ach, gapa ze mnie. Tą dziewczyna jest Wiktoria Jóźwik.

     

    Zaskoczyła mnie. Cholera, to jakaś bzdura!

     

    – Wika blogerka! O co w tym wszystkim chodzi?!

     

    – O pomoc koleżance. Pa, nie mam teraz czasu.

     

     

    ***

     

    Od początku było dla mnie jasne, że nie zastosuję się do słów pani Anity. Nie odpuszczę spotkań z jej siostrzenicą. Zresztą, gdybym nawet chciał to zrobić to Nastka nie pozwalała o sobie zapomnieć. Pomimo, że ograniczyłem fantazje na jej temat, starając się nie przesadzać, to zdałem sobie sprawę, że zbyt mi się podobały nasze miłosne zabawy. Od kilku dni miałem ochotę złamać zakaz ponętnej cioteczki i umówić z Anastazją. Okazja ku temu pojawiła się doskonała, bo na drugi dzień po wizycie terapeutycznej u pani dyrektor, miałem do późnego wieczora wolną chatę. Gdy zaproponowałem Nastce randkę u mnie w domu, niewiele brakło, a wyskoczyła by z majtek od razu.

     

    Wcześniej musiałem się jednak spotkać z Wiktorią, aby omówić temat wspólnej nauki angielskiego. Po lekcjach siedziałem na parapecie z podkulonymi nogami i słuchawkami na uszach, gdy do mnie podeszła.

     

    Nie znałem jej dosyć dobrze. Jak wszyscy wiedziałem, że prowadzi bloga, w którym pisze o problemach, zainteresowaniach i sprawach młodzieży. Sporo było tam również o szkole. Wika ogólnie trzymała się z boku, czego powodem mogło to, że nie pochodziła stąd. Przyjechała z rodzicami z Wrocławia w zeszłym roku i pojawiła się w naszej budzie. 

     

    Postrzegałem ją, jako mocno niezależną dziewczynę. Po tym względem podobała mi się bardzo. W sumie jednak rozmawialiśmy ze sobą może z pięć razy, z czego trzy to były jakieś minutowe wymiany zdań. Głośnej w szkole zrobiło sie o niej na wiosnę, gdy w jednym ze swoich wpisów opisała grupę szkolnych gwiazd, na czele z Laurą Banaś, córką radnego. Od tamtej pory w księżniczce lansu miała śmiertelnego wroga, bo tekst był – delikatnie mówiąc – ironiczny.

     

    Teraz internetowa wojowniczka stała przed mną i mrużąc oczy patrzyła na mnie badawczo. Najwyraźniej oceniała moją osobę.

     

    – Cześć, Wika. – Zeskoczyłem z parapetu.

     

    – Cześć. Czemu akurat Wika? – Wciąż świdrowała mnie tymi ciemnymi, inteligentnymi  oczami. – To sugeruję jakąś znajomość, koleżeństwo, a  przecież…

     

    – Ok., cześć Wiktoria. – Uśmiechnąłem się pod nosem. – Tak lepiej?

     

    – W sumie to bez różnicy, ale większość mówi jednak Jóźwa, niektórzy Suka, a tylko nieliczni Wiktoria. – Wzruszyła ramionami. – Wika słyszę tylko w domu.

     

    – Chciałem, żebyś poczuła się swobodnie… jak w domu. – Zażartowałem.

     

    – Boże, mam do czynienia z człowiekiem subtelnym. – stwierdziła z sarkazmem, wywracając oczy. – Idziemy znaleźć jakąś ławkę?

     

    – Jasne.

     

    Pomyślałem, że mógłbym ją polubić. Gdy wychodziliśmy na zewnątrz, ukradkiem zerkałem na tą intrygującą pannę. Miała ciemne, niemal czarne włosy upięte wysoko w dwa figlarne koczki. Na odsłoniętym karku zauważyłem fragment tatuażu. Nie umiałem powiedzieć co przedstawiał. W obydwu uszach Wiktoria miała srebrne kolczyki w formie znaku zapytania, a powyżej kolejne takie ozdoby. Te tworzyły niemal nieprzerwaną linię, złożoną z drobnych srebrzystych kulek.

    Była raczej zgrabna, ale do końca nie byłem pewien. Modnie poszarpanie dżinsy i koszula były luźne. Skutecznie ukrywały ewentualne walory czy wady figury. Zauważyłem też, że Wika nie stosuje makijażu. Mimo to nawet bez niego twarz dziewczyna była pełna uroku.

     

    – Ok., wyjaśnisz mi o co chodzi z tą wspólną nauką? – zapytałem, gdy już usiedliśmy.

     

    – Mnie nie pytaj. Jestem tak samo zaskoczona, jak ty – Dziewczyna zrobiła nieszczęśliwą minę. – Mam swoje plany na przyszłość i mały świat, w którym mi dobrze. Pisanie mnie wciągnęło, ale od pewnego czasu mam problem, bo kilka osób wywiera presję na dyrektorce, bym przestała pisać na temat szkoły.

     

    – Czy to ma związek z księżniczką Laurą? – spytałem.

     

    – Między innymi – potwierdziła blogerka. – Od tamtej pory, gdy wzięłam ją na tapetę cały czas mam sygnały, że przeginam i powinnam skończyć z pisaniem  na temat szkolnych kolegów. Nawet tajemnicze liściki dostaję z poradami. Pisz o modzie, pisz o podróżach, ble, ble,ble i tak dalej.

     

    – Mówisz poważnie?

     

    – Jak najbardziej. Przedwczoraj wezwała mnie do siebie dyrektorka. Nastawiłam się na kolejną porcję dobrych rad, na temat swojej strony, a tu zaskoczenie – Wiktoria kontynuowała wywód. – Powiedziała, że będziesz mnie uczył i dodała, że masz jakieś problemy z Grześkowiak.

     

    – A co ona ma do tego? – Zdziwiłem się szczerze.

     

    – Dziwne, że nikt tego nie zauważył – stwierdziła Wika. – Cudna anglistka ma wiele sympatii do Laury, traktuje ją o wiele lepiej niż innych uczniów.

     

    – Coś w tym jest. – Przyznałem jej rację. – To córka radnego, może trochę się go boi a trochę chce przypodabać?

     

    – Częściowo masz rację, ale za tym kryje się cos więcej – Wiktoria coraz bardziej mnie zaciekawiała. – Obserwując ich, przekonałam się, że nauczycielkę łączą z radnym Banasiem jeszcze inne sprawy.

     

    – Jakie?

     

    – Na razie jeszcze nie wiem, ale się dowiem – stwierdziła dziewczyna z determinacją. – Dyrektorka widać uznała, że możesz mi w czymś pomóc, skoro mi wspomniała o tobie i anglistce.

     

    – Najwyraźniej – Zamyśliłem. Bogna potrafiła zaskakiwać.

     

    – Co ma do ciebie Grześkowiak? – zainteresowała się Wiktoria.

     

    – Uwzięła sie na mnie i tyle. – Nie chciałem zbytnio się uzewnętrzniać. Przed oczami stanęła mi piękna anglistka. – Daj mi może numer telefonu, to będziemy się zdzwaniać.

     

    – Mój numer? – Zdziwiła się Wika.

     

    – A czy ktoś w twoim imieniu będzie się ze mną uczył?

     

    – Ha, ha, ha, bardzo śmieszne. – Prychnęła dziewczyna. – Po prostu nie daję numeru nieznanym mi osobom.

     

    – No to jak będzie? – spytałem po chwili

     

    – Dam ci ten numer, ale jak…

     

    – Daruj sobie. Będę go traktował jak skarb narodowy.

     

    Wiktoria z oporem, ale wydusiła z siebie swój numer. Chcąc go zapisać w komórce, zaplątałem się w kable od słuchawek. Dopiero, gdy odłożyłem je na ławkę, udało mi się zapisać numer mojej nowej wspólniczki w telefonie.

     

    – Ok.. To co będziemy w kontakcie? –

     

    – Jasne.

     

    – Nieźle nas wrobili, ale postarajmy się, żeby było to miłym wspomnieniem. – Mrugnąłem do niej łobuzersko.

     

    – Jestem za.

     

    – Słuchaj będę leciał. Mam spotkanie i nie chcę się spóźnić – Chciałem zakończyć tą rozmowę. Myślami byłem przy Anastazji.

     

    – Ok.. To na razie.

     

    – Hej.

     

    Kurczę. To może nie być całkiem stracony czas, ta pomoc w angielskim. Być może wykluje się cos nowego odnośnie pani Anity? Do tego Wika to całkiem fajna dziewczyna. Rozmowa z nią pozytywnie mnie nakręciła. Szedłem do domu w doskonałym humorze, mając świadomość, że niezadługo spotkam się z Anastazją. Ona poprawi mi humor jeszcze bardziej.

    Po dziesięciu minutach zorientowałem się, że zostawiłem na ławce słuchawki. Pędem wróciłem w tamto miejsce, ale nie było tam ani słuchawek, ani Wiktorii. Psiamać, to był świetny sprzęt.

     

    ***

     

    Godzinę później zapomniałem o uroczej Wice, a także o zgubieniu słuchawek. Nastka zjawiła się punktualnie. W pierwszej chwili, gdy ją zobaczyłem pomyślałem, że matka z ciotką mocna nad nią pracują, by nie zeszła na zła drogę. Ubrana była jak pensjonariuszka, wróciła też do kucyka. Przywitała mnie pełnym pasji i językowych wygibasów pocałunkiem, by po chwili zniknąć w łazience.

    Z toalety wyszła całkiem odmieniona. Rozpuszczone włosy łagodnymi falami okalały rozpromienioną twarz. Makijaż sprawił, że miła twarz dziewczyny nabrała kuszących odcieni. Bluzka, którą miała na sobie odsłaniała płaski brzuch i szczupłe ramiona. Czarne mini było tak krótkie, że przy najlżejszym pochyleniu ciała, widać było mocno skąpe figi Nastki. Najbardziej jednak nakręciły mnie długie podkolanówki, które na przekór nazwie sięgały za kolana.

     

    – Co myślisz o mojej przemianie? – spytała, zadowolona z wrażenia jakie na mnie zrobiła.

     

    – Myślę, że to wielka szkoda, że zaraz musisz pozbyć się tych łaszków. – Łakomie pożerałem ją wzrokiem. – Podkolanówki jednak zostaną.

     

    – Straszny z ciebie świntuch. – Pocałowała mnie namiętnie. – I za to cię kocham.

     

    – Ja też uwielbiam twoje szaleństwo.

     

    Anastazja była mocno napalona. Nie zamierzała czekać zbyt długo. Niecierpliwymi palcami zaczęła rozpinać guziki mojej koszuli.

     

    – Gdzie to zrobimy? – spytała wsuwając dłoń pod poły koszuli.

     

    W odpowiedzi złapałem ją wpół i wziąłem na ręce.

     

    – Pomyślałem, że przy kominku będzie nam doskonale – stwierdziłem, niosąc Nastkę w stronę salonu.

     

    Po chwili oboje siedzieliśmy na kudłatym dywanie. Całując się i pieszcząc, powoli pozbywaliśmy się kolejnych części ubioru. Byłem doskonale przygotowany na tą rozbieraną randkę. Krótka, ale owocna sesja ręcznego wspomagania pod prysznicem powinna skutecznie uchronić mnie przed zbyt wczesnym finałem.

    Dziś chciałem nasycić się bardziej młodą kochanką. Widok nagiej Anastazji, w tych niegrzecznych podkolanówkach sprawił, że stałem się twardszy między nogami. Gdy nasyciliśmy już zmysł dotyku, zbadawszy sobie nawzajem wszelkie możliwe zakamarki ciała, uniosłem pupę Anastazji pozwalając by oparła się na kolanach i łokciach. Nęcił mnie jej szczupły, mały tyłek. Kreśliłem językiem na drobnych pośladkach tajemnicze wzory, jednocześnie gładząc je i ugniatając. Nastka wypinała się lubieżnie, więc niezbyt długo wytrwałem przy tych zabiegach. Palcami mimowolnie odszukałem cipkę dziewczyny i zacząłem pocierać nimi o wargi sromowe. Głośniejsze westchnięcia były dowodem, że podążam właściwym tropem.

     

    – Też chcę robić ci dobrze – zaproponowała Anastazja.

     

    Nie miałem absolutnie nic przeciwko temu. Położyłem się na plecach, a moja towarzyszka cielesnych uciech na mnie, tyle, że odwrotnie. Krocze dziewczyny miałem koło twarzy, a ona koło swojej miała coraz bardziej twardego penisa. Czułem drżenie ciała Anastazji, sam tez byłem coraz bardziej rozpalony żądzą. Ssałem nabrzmiałe płatki, starając się językiem odnajdywać drażnić mały guzik łechtaczki. Każda taka pieszczota sprawiała, że tyłek Nastki podrygiwał szaleńczo. Ona też nie żałowała, ani dłoni, ani ust by sprawić mi jak najwięcej przyjemności. Pieściła mnie z każdą sekundą intensywniej, ssąc i liżąc jakby robiła to sześćdziesiąty ósmy raz a nie dopiero trzeci.

     

    Gdy poczuliśmy się nieco znużeni tą zabawą ułożyłem się za plecami Nastki, unosząc jedną nogę dziewczyny do góry. Trzymając w ręku fiuta odszukałem odsłonięta szparkę i naparłem do przodu. Przyjęła mnie z ochotą. Nabrzmiała żołądź zanurzyła się w miękkość cipki. Pchałem i pchałem, coraz bardziej wnikając w kochankę. Anastazja pojękiwała, coraz mocniej odpływając w rozkoszny niebyt. Palcami wodziła po własnych sutkach, potęgując swoje podniecenie.

    Gdy mokra szparka przyjęła całego kutasa, rozkołysałem mocniej biodra. Znów byłem bożkiem pieprzenia. Głowę wypełniły mi fajerwerki rozkoszy. Dudniły w niej setki bębnów. Byłem żarem, bynajmniej nie dlatego, że na tyłku czułem ciepło płynące z kominka. To był gorący dreszcz żądzy.

    Rżnąłem tak kilka minut, zwiększając lub uspokajając tempo. Przy jednym z kolejnych przyspieszeń ciało Nastki zesztywniało, a dziewczyna zacisnęła pięści na grubych włosach dywanu. Nie przerywałem pieprzenia, choć czułem, że moją kochankę właśnie dopadł orgazm. Sam też do niego się zbliżałem.

     

    Zmieniliśmy szybko pozycję. Anastazja kucnęła przed mną, pozwalając mi ostatnie pchnięcia przed spełnieniem wykonać w jej ustach. Trawił mnie pożar, wypalając moje wnętrze gorącym podnieceniem. Oczy młodej kochanki nadal zasnute były mglistą zasłoną. Patrzyłem na rozpalona twarz, na rozmazany miejscami makijaż i myślałem o tym, jakim jestem szczęściarzem, że akurat mnie przytrafił się ten uraz powypadkowy. Wcześniej nie miałbym szans na taki scenariusz. Teraz, po upływie ledwie półtora miesiąca zaliczyłem kilka dziewczyn, w tym jedną niesamowitą, dojrzałą kobietę. Kto wie, co jeszcze się może zdarzyć?

     

    Lubieżne obrazy z Bogną, Oleną i Martą w połączeniu z kutasem w ustach Nastki doprowadziły mnie w ekspresowym tempie do szczytu. Jedną ręką przytrzymałem kochankę za włosy, a drugą chwyciłem trzon twardziela. Spazmatycznie szarpnąłem biodrami i zastygłem niczym kamienna figura. W chwili, gdy perlista smuga wystrzeliła w stronę twarzy Anastazji, kątem oka dostrzegłem ruch. Czyżby starzy wrócili wcześniej?! Cholera jasna!

    Z poczuciem nieuniknionego zerknąłem w bok. Naszym niespodziewanym gościem okazała się Wiktoria. Z szeroko rozwartymi oczami, stała oparta o ścianę, obserwując nas zszokowana.

    Nie było sensu uciekać, chować się czy udawać. Oboje byliśmy nadzy, a okoliczności wyglądały tak a nie inaczej. Spuszczałem się na twarz Nastki, a ona pieściła moje jądra. Scena rodem z pornosa.

     

    – Zawsze wchodzisz do obcych domów bez zaproszenia? – zapytałem po chwili, naciągając na tyłek slipy.

     

    – Sorry, ale pukałam trzy razy, a potem się okazało, że drzwi są otwarte i… ja nie mogę, niezła jazda!

     

    – Daruj sobie zachwyty! – warknąłem. – Po co przyszłaś?

     

    – Zostawiłeś słuchawki, chciałam ci je oddać – Wika nie mogła oderwać oczu od ubierającej się Anastazji.

     

    – Ok, dzięki. Mam nadzieję, że ewentualne odczucia i przemyślenia na temat tej sytuacji zostawisz dla siebie. – Wycedziłem przez zęby.

     

    – To byłby świetny temat, ale nie jestem świnią – odpowiedziała Wika. Ewidentnie czuła się niekomfortowo.

     

    Odpowiedź była właściwa, ale nie mogłem jej zawierzyć. Stawka była zbyt duża. Przyłapując mnie na seksie z Nastką wydała na siebie wyrok. Aby zyskać całkowitą lojalność Wiktorii musiałem uczynić ją swoją kolejną zdobyczą. Mało tego musiałem to zrobić szybko.

     

    c.d.n …

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • MW-Ibiza Rozdzial 41 Plazowe igraszki

    Smoliście czarne loczki na cipie Febe ładnie kontrastują z tymi jasnoblond porastającymi łono Zuzi, gdy dziewczyny tak stoją obok siebie. Tola i Monika przyglądają się tym cipom fachowym okiem.

    – Chciałbym, żebyście na początek podgoliły pachwiny.

    – A same sromy? – Pytają fryzjerki.

    – Zostawcie zarośnięte, ogolicie je jutro.

    – Marzy ci się codziennie inna fryzurka?

    – Codziennie dwie nowe fryzurki. Chciałbym, żeby były identyczne.

    – Black&white, co?

    Febe wprawdzie nie jest murzynką, ale karnację ma ciemną, nawet jak na Greczynkę. Zuzię słońce zdążyło ledwo zaróżowić. Fryzury, te na głowach mają podobne i podobnej długości. Pomijając fakt, że Febe jest brunetką, a Zuzia blondynką.

    Skóra tej ostatniej błyszczy w słońcu, pokryta obficie kremem do opalania z bardzo wysokim faktorem. Przypilnowałem tego u nas wszystkich, w końcu spędzimy te parę dni nago. U Zuzi przypilnowałem osobiście nie pomijając ani skrawka jej ciała. Zuzia odwdzięczyła mi się tym samym, moje gładko ogolone jaja błyszczą się jak… no właśnie!

    – To my idziemy po sprzęt.

    – Poczekajcie jeszcze z tym strzyżeniem.

    Przeczesuję te futerka, przebieram palcami w loczkach na obu cipach, oderwać się nie mogę.

    – To może jednak nie strzyżemy? Wyraźnie ci żal tych futerek.

    – Strzyżemy. Ale przedtem…

    – Znów jakiś twój zboczony pomysł!

    – Tylko nie zboczony! Owszem, lubieżny.

    Na początek pytam, kto z chłopaków ma ochotę się publicznie pomasturbować.

    Chętnych brak.

    – Wolimy poruchać…

    Koniec końców namawiam Wacucia i Jacusia.

    – Znam was i wasze możliwości. Za chwilę znów będziecie sprawni, nic was nie ominie.

    Febe i Zuzia kładą się na wznak na materacu. Między ich rozwartymi szeroko udami klęczą Smoczki i sobie trzepią.

    – Tylko dobrze celujcie!

    Robią się z tego zawody. Chłopy przyspieszają. Otaczający ich ciasnym kręgiem widzowie klaszczą, gdy Wacuś spuszcza się pierwszy prosto na czarnego bobra. Jeszcze strzepuje ostatnie krople, gdy dochodzi Jacuś.

    Też trafia, tyle, że biała sperma nie kontrastuje tak ładnie z futerkiem Zuzi. Ale może  być.

    Dziewczęta wstają i się wypinają. Z dumą eksponują futerka, a tam niteczki spermy rozwieszone na tych loczkach niczym girlandy na choince.

    – Mamy je sobie nawzajem wyczyścić? – pytają i figlarnie wysuwają języczki – Bo zaraz będzie z nich  kapać…

    – Ależ skąd!

    – No to…

    – Teraz wasza kolej na orgazm. Połóżcie się powrotem ale na waleta. Przełóżcie nóżki, zewrzyjcie cipki, zróbcie sobie dobrze. Aha – i nie musicie być cicho.

    – Marzy wam się lesbijski spektakl? – śmieją się. Ale przybierają właściwą pozycję. Czarne loczki przeplatają się z jasnymi, sperma chłopców się miesza, dziewczęta pojękują coraz głośniej, temu i owemu z widzów zaczyna stawać. A dziewczęta, zapominając o całym świecie, pocierają się cipkami, jak szalone. I są bardzo głośne, co bardzo lubię. Przytulona do nie Maleńka chyba też.

    – Włóż mi paluszek, pliiiis!

    – Już zaraz, tylko..

    Wlewam między dwa zwarte krocza kubek śmietany. I wkładam w Alę ten palec. Drugim masuję rozetkę.

    – To trzydziestka. Ciekawe, czy ubiją.

    Ubijają. Gdy obie dochodzą, śmietany jest jakby więcej. No i mają ją nie tylko w kroczach, ale także na brzuszkach i między pośladkami. Bardzo to apetycznie wygląda, gdy w końcu wstają. Oba bobry są teraz białe. Rzucamy się  zlizywać bitą śmietanę. Nikt chyba nie pamięta, że w jej składzie jest również sperma. A zresztą co z tego. Cwana Maleńka przepycha się do dziewcząt, sięga do jednej z cip. Nabraną śmietanką smaruje mi jajka. Rozkłada się na materacu i przyciąga do siebie. Klękam nad jej głową, Ala wylizuje mi jajka, każe mi się masturbować.

    Zwalam sobie ochoczo, moje jądra obijają się o wyciągnięty język Maleńkiej, o jej buzię, albo i znikają w tej buzi, gdy je zasysa. Czuję jakiś ruch za plecami, to ktoś nie wytrzymuje i dobiera się mojej dziewczynie do cipki.

    – Możesz popatrzeć, kto mnie pieprzy? Bo mi zasłaniasz.

    Zerkam i sprawdzam.

    – Nikt, kochanie.

    – Nie pierdol, przecież czuję!

    – Dildo tam czujesz. Natka ci dogadza.

    – Niemożliwe, przecież bym poczuła różnicę.

    – Wpierw sama sobie dogadzałam, na próbę – śmieje się Natka zza moich pleców. To nowy model, jak prawdziwy. No i zagrzałam go w sobie…

    – Hihihi… Nabrałaś mnie. Ale nie przestawaj, robisz to dobrze.

    – Bo pieprzę cię tym sztucznym chujem, jak sama chciałabym być pieprzona.

    Uwielbiam takie gadki, kręcą mnie. Sięgam wolną ręką za siebie, trafiam na brzuszek Natki. Zsuwam dłoń niżej, między uda, zaciskam na śliskiej cipie. Natka porusza biodrami, moje palce wślizgują się między te wszystkie rozkoszne fałdki. Eksploduję.

    Wszystko przelatuje górą, na jej buzi lądują tylko ostatnie krople.

    – Złaź ze mnie!

    No to złażę. Ala przekręca się na materacu, podciąga nogi. Z pizdy powoli wysuwa się pozostawione tam przez Natkę dildo. Przytrzymuję je i wsuwam z powrotem. Puszczam i zafascynowany obserwuję, jak znów sunie w górę z wypiętego ku niebu tyłka. I znów dopycham. Ala  pracowicie zlizuje moje nasienie z materaca. Wygląda ślicznie i kusząco. Pozwalam dildu wypaść. Schylam się, przeciągam językiem po szeroko rozwartym sromie, gładko wygolonym kroczu i równie zadbanej rozetce. Tylko raz przeciągam.

    – Gdzie chcesz?

    Spełniam życzenie mojej dziewczyny i proszę filmującego całą scenę Stasia, by ją zerżnął w dupę. Natka mości się obok, znów wsuwa w siebie to dildo. Ja chwilowo jestem wyautowany. Przejmuję za to kamerę. To będzie fajny film.

    * * *

    Tola z Moniką strzygą i golą. Smoczki zgłaszają się na czeladników – myją dziewczętom włosy, suszą, zbierają skrzętnie te ścięte, czy zgolone. To ostatnie zajęcie trochę ich dziwi.

    – Nie wiecie? – uświadamia ich Dorka – Maciek szykuje sobie taką poduszkę z samych piczych kłaków. Moje też tam są. I śmieje się głośno na widok ich min.

    – Nie przesadzajmy, na razie to poduszeczka – wtrącam. I trącam nosem nastroszone futerko Zuzi. Wacuś właśnie je umył i wysuszył.

    – No i jak?

    – Gładziutko.

    Zuzia na moja prośbę zrobiła mostek na szeroko rozstawionych nogach, a ja sprawdziłem obie, świeżo wygolone pachwiny. Językiem.

    Zuzi nogi drżą, bo nie omieszkałem zajrzeć do jej cipki, też językiem.

    I nagle kicham. Nastroszona czuprynka łaskocze mnie w nos, gdy liżę.

    Zuzia już dłużej nie może, odrywa pizdę od mojego języka.

    – Zmęczyłam się – mówi, klapnąwszy tyłkiem w materac.

    – Ale poliż jeszcze – dodaje z zalotnym uśmiechem.

    Więc liżę, dopóki Febe nie robi mostka na sąsiednim materacu.

    – Teraz mnie sprawdź!

    Pachwiny w kroczu ma równie gładko wygolone, a smoliście czarne picze loczki łaskoczą tak samo, jak te blond.

    – Chodźcie, przejdziemy się plażą, pochwalicie się nowymi fryzurkami.

    Biorę obie dziewczyny za ręce, idziemy na ogólnie dostępną plażę.

    – Dziwnie się czuję, wszyscy nam się przyglądają.

    – Ale dzisiaj srom masz schowany w futerku. A jutro wszyscy go zobaczą. Twój i Febe. Przyzwyczajaj się. I nie zaprzeczysz, że mało która dziewczyna na tej plaży dorównuje tobie, czy Febe.

    Bo też tak i jest, młodych i zgrabnych jest niewiele, najczęściej w parze z jakimś chłopakiem. Jak to na plaży naturystów.

    – Głównie się na nasze cipki gapią.

    – Na wasze tyłeczki też, jak ich mijamy. Ale tego już nie widzicie.

    – A z taką mocno podgoloną, czuję się naga…

    Fakt, mocno podgolone pachwiny kontrastują z paskiem bujnych kłaczków.

    – Hahaha, przecież jesteś naga.

    – Ale…

    – Oderwij może wzrok od tych wszystkich penisów, przyjrzyj się dziewczynom na plaży wszystkie mają albo gładko wygolone piczki, albo krótko strzyżone trawniczki. A te wasze irokezy wyglądają przy nich, jak żywopłot. I to zapuszczony. I niejeden z podziwiających zapuściłby weń nie tylko wzrok ale i dłoń.

    – W poszukiwaniu mojej szparki, wiem.

    – Raczej aby go przeczesać palcami; to niecodzienne przeżycie. A szparka potem.

    Rozglądam się,  jesteśmy w miarę oddaleni od najbliższych plażowiczów, więc… Przyciągam do siebie Zuzię, obejmując ją w talii. No, nie do końca w talii – trzymam ją za pośladek. A drugą dłonią  kilkakrotnie przeczesuję to futro. Potem przesuwam palcem wzdłuż szczelinki. Porządnie śliskiej szczelinki. Zuzia mruczy, jak kotka.

    – Podnieciłaś się.

    – Ty też! – mój penis szybko nabrzmiewa w jej dłoni.

    – Halo! To miał być tylko spacer!

    – Tylko ją czeszę.

    – To mnie też uczesz! – I Febe zagospodarowuje moje wiszące odłogiem jądra. Ona też ma śliską piczkę. Znów oblizuję palce. Uwielbiam ten smak.

    Niestety, muszę się obejść samym smakiem, brzegiem nadciąga jakaś rodzinka. O dziwo tekstylni. Co oni tu robią między tymi wszystkimi nagusami?

    Odwracam się do nich tyłem, dziewczętom to dobrze, zdradzają je co najwyżej sztywne z podniecenia sutki. A mi wciąż stoi.

    – Przepraszam pana, czy jest tu normalna plaża?

    Że też akurat mnie musiała spytać! Cóż, nie będę nieuprzejmy. Odwracam się.

    – Świntuch – mówi kobieta. Jej córka nic nie mówi, tylko gwałtownie się czerwieni. Mąż i syn chyba nawet nie zauważają mojego wzwodu, gapią się na dziewczyny. Kobieta to zauważa, obsztorcowuje ich obu, odciąga od nas. Ja puszczam oko do nastolatki, jej rumieniec się pogłębia. Jeszcze się za nami ogląda, gdy odchodzi. Jej brat też. Ma fajny tyłek, dziewczyna, nie chłopak. Choć moje towarzyszki komentują ten jego. I jeszcze coś.

    – Widziałaś, jak mu błyskawicznie wypchało kąpielówki?

    Chichoczą i oglądają się za chłopakiem. Najwyraźniej wpadł im w oko, podobnie jak mnie jego siostra.

    – Może jeszcze ich spotkamy – mówię, obejmując dziewczęta w talii – i będziecie miały okazję zajrzeć mu w te kąpielówki.

    Ruszamy dalej. Moje dłonie, jakoś tak same, zsuwają się coraz niżej. Krągłe biodra Febe kontra po chłopięcemu wąskie Zuzi. Sterczący tyłek tej pierwszej i raczej płaski tej drugiej. Jednakowo jędrne pośladki poruszające się w zgodnym rytmie pod moimi dłońmi. Jak ja to lubię! Trzymam dłonie na płask, starając się ogarnąć oba półdupki każdej z dziewczyn, poczuć jak najwięcej tych tyłeczków.

    – Lubisz to, prawda?

    – Uwielbiam!

    Wsuwam dłonie między te boskie półkule, czubki palców napierają na dwa dziewczęce tylne słoneczka. Pośladki zaciskają się w odpowiedzi. I nie przestają przesuwać się miarowo względem siebie sprawiając mi rozkosz.

    – To też uwielbiam.

    – To widać.

    Na szczęście nikogo przed nami nie widać, głupio by było tak paradować po publicznej plaży ze sterczącym kutasem. Dziewczęta najpewniej dochodzą do podobnego wniosku, bo pochylają się nad nim z troską…

    * * *

    – I pomyśleć, że jak przyszłam do pani Joanny, to liczyłam na jednego, no może dwa…

    – Na raz?

    – No co ty! Spotykałabym się z nimi na zmianę.

    – A tu taki chuj!

    – Hahaha… No faktycznie, spory. Jak go wtedy zobaczyłam, o mało nie uciekłam.

    – Ale nie uciekłaś i w rezultacie pobiłaś rekord Dorki.

    – Jaki znów rekord? I kto to jest Dorka?

    – Ach, te płomienne zorze… – wtrąca Febe.

    – Kolejna, co zagadkami mówi!

    – Maciek tak mówi za każdym razem, gdy łapie Dorkę za cipę – wyjaśnia Febe.

    – A mówi tak, bo…

    – No, ogniście ruda jest.

    – Rozumiem, że tam też?

    – Dobrze rozumiesz, ma równie bujnego irokeza, jak my.

    – No dobrze; a o co chodzi z tym rekordem?

    Maciek przeleciał cię po pięciu minutach znajomości. A Dorkę po jakich dziesięciu. Choć przyszła tylko po piłkę…

    – Mówicie dziś samymi zagadkami.

    Opowiadam, jak to z Dorką było, Zuzia się śmieje.

    – Ale ja przyszłam już zdecydowana. A ona nie miała pojęcia, że będzie się pieprzyć.

    – Zaraz, zaraz… Przyszłaś, żeby Jacuś lub Wacuś cię wyruchał w obecności tego drugiego i twojej nauczycielki na dodatek?

    – No nie… Myślałam, że…

    – …Powiesz, iż wiesz o ich występnych uczynkach – wchodzę jej w słowo – a potem umówisz się z którymś z chłopców i nie będzie ci mógł odmówić.

    – No tak.

    – Więc sama widzisz. Oddałaś się obcemu facetowi po pięciu minutach rozmowy. I to przy ludziach. Masz ten rekord!

    – Z tego co wiem, to Dorkę dziewczyny pracowicie urabiały, nim go zobaczyła. A ty wtedy sama zaproponowałaś, żeby cię przeleciał – wspiera mnie Febe.

    – Żeby ktoś mnie przeleciał – poprawia ją Zuzia. – I on się zgłosił pierwszy.

    Przystajemy. Wprost przed nami ktoś opala się nad samym brzegiem. Nago. Ale nie dlatego przystajemy, że nago, tylko chcemy dokończyć rozmowę. A ja nie mogę przestać ugniatać i masować tych dwóch rozkosznych tyłeczków.

    – Spociły wam się dupcie – podpuszczam. I korzystając z tej wilgoci napieram mocniej na dwie ciasne dziurki.

    – To nie pot, to z cipki, podnieciłam się – wyjaśnia Zuzia i zachęcająco wypina tyłek w odpowiedzi na moje manipulacje przy odbycie. Mój palec wślizguje się głębiej.

    – Mam cię w dupie – śmieje się Zuzia.

    – Obie mamy palce w dupie – wtóruje jej Febe.

    – Nie. To ja trzymam palce w dupie. Każdy w innej.

    – A mógłbyś coś więcej, niż tylko trzymać?

    Obie równocześnie opadają na czworaki, starając się nie złamać mi palców. Wypinają tyłki. Posuwam je tymi palcami. Pojękują cichutko, co wpływa korzystnie na mój wzwód.

    – Taki chuj się marnuje…

    – Jest tylko jeden, jak się nim podzielimy?

    – Jest na to sposób…

    – Tak? – Obie zerkają na mnie podejrzliwie. Ma się tę reputację…

    – Zuziu. Jesteś daleko od domu, czas pozbyć się resztek wstydu.

    – Czyli?

    – Widzisz tego chłopaka przed nami? Podejdź do niego i zaproponuj mu szybki numerek. Na pewno nie odmówi.

    – Skąd ta pewność?

    Stąd, że to Tom tam leży. Albo Jerry. Prosiłem, żeby zaległ gdzieś na brzegu w nadziei na podobną sytuację. Zuzi, która nie zna Tidżejów, oczywiście tego nie powiem. A Febe, która ich zna, nie wyślę, bo po co.

    – Sam bym nie odmówił. Nagiej lasce z irokezem? Łukasz też ci dzisiaj nie odmówił…

    – Ale jego znałam.

    – A skąd?

    – No dobrze, on znał mnie. Słyszał o mnie.

    – I to cię ośmieliło na tyle by podejść i powiedzieć… zaraz, jak to szło?

    – Wyruchaj mnie. Tak to szło – podpowiada Zuzia.

    – Tylko widzisz, Łukasz w ogóle o tobie nie słyszał. Ani nikt z obecnych, oprócz twojej pani i kolegów z klasy. Tylko Ali o tobie powiedziałem.

    – Rany, a ja myślałam… Tylko dlatego się odważyłam.

    – To już nie myśl tylko idź!

    – Hahaha… No dobra, widzę, że nic tu po mnie.

    Nic tu po niej, bo tymczasem zdążyłem zapiąć Febe. Pospieszyłem się, żeby czasem nie przyszło im do głowy się zamienić. Zuzia zerka jeszcze na mój, regularnie znikający między pośladkami Febe, drąg i idzie nadziewać się na inny.

    – Postaraj się, może poprawisz własny rekord – wołam jeszcze za nią.

    Zuzia zatrzymuje się przy tamtym chłopaku, mój chuj zatrzymuje się w pochwie Febe, ale ona nawet tego nie zauważa.

    – Czy to nie…

    – Oczywiście, że to on. Albo on. Ale ani mru mru!

    – Ty i twoje niespodzianki!

    * * *

    – Dzień dobry! Czy mógłby mi pan sprawić tę drobną przysługę i mnie ewentualnie wyruchać?

    Nie mam pojęcia, jak i czy tymi akurat słowy, ale dopina swego.

    Bo też poinstruowany na taką okoliczność Tidżej ani myśli odmawiać. Pieprzą się po najwyżej minucie…

    – Ciekawe, o czym tak długo rozmawiali. Ale i tak jest rekord.

    – Oszustwo! To Tidżej, w ogóle nie musiała go namawiać!

    – A mnie musiała, jak mi się pierwszy raz oddawała?

    – No cóż…

    Tidżej przerabia z Zuzią kilka pozycji, zanim kończą. Co słychać aż tutaj. My pozycji nie zmieniamy – w tej, gdy klęczę za Febe i biorę ją od tyłu,  oboje możemy się przyglądać.

    Teraz nasza kolej – tryskam głęboko w Febe, stymulowany skurczami jej orgazmu. Oraz widokiem boberka Zuzi spryskanego spermą.

    – Specjalnie spuścił się na futerko – oznajmia zadowolona z siebie Zuzia. Czekając aż dorżnę Febe, i z obspermionym łonem na wysokości moich oczu.

    – I nie miał ochoty na więcej?

    – Ależ miał. Zaprosiłam go do hotelu na wieczór. Mogłam?

    – Spoko. Szybko wam poszło. Poznasz go w ogóle?

    – No wiesz!

    – A on ciebie? Głównie to oglądał twoją dupę.

    – To mnie pozna po dupie!

    Zuzia macha do przyglądającego się nam z daleka chłopaka, zawracamy do hotelu.

    * * *

    Szczupłe,  długie nogi zwieńczone krągłą brzoskwinką tyłeczka. Jak świeżo zerwana brzoskwinia jędrne, i jak brzoskwinia przecięte kuszącą pionową kreską. I, tak jak rozrywasz brzoskwinię wzdłuż tej linii,  by dobrać się do soczystego  wnętrza,  tak chciałbyś rozchylić tę szczelinę palcami, a jeszcze lepiej dłońmi, by przy okazji doświadczać nimi krągłości pośladków,  i smakować językiem ten rozkoszny rowek. Od różowych, mięsistych zasłonek kryjących soczyste wnętrze cipki po ciasno zwartą gwiazdkę.  Rozprowadzić tę soczystość po całym rowku i zaatakować językiem tę analną gwiazdkę, czuć jak z wolna ustępuje pod twoim naporem. I oto wtykasz czubek języka w tworzącą się w środku dziurkę. A twój twardy chuj już czeka w kolejce.  Bo przecież ci stanął.  A dziewczyna zwilża go obficie swą śliną, pilnując wszakże byś nie eksplodował w jej ustach,  bo pragnie cię w dupie. Albo najpierw w cipce  – wytryśniesz momentalnie,  gdy zaciśnie na twoim członku sprężystą pochwę. Następnie zliże i wyssie resztki nasienia z twojego chuja, przy okazji przywracając mu tak bardzo pożądany kształt i twardość. I znów każe się zerżnąć, tym razem analnie, obiecując kolejne rozkosze. A gdy spełni te obietnice jęcząc i wijąc się pod tobą rżnięta w dupę, zapragnie cię w ustach.  I to będzie twój ostatni wytrysk – dziewczyna z własnej inicjatywy wyliże ci jądra, a dojdziesz z jej języczkiem wibrującym na żołędzi penisa. Na koniec zaśniesz z głową między jej udami, z językiem zdrętwiałym od naprawdę  długiego lizania cipy. A im więcej lizałeś, tym więcej z niej spijałeś. I upijałeś się boskim aromatem jej pizdy.

    To wszystko,  albo jakaś równie lubieżna wariacja na ten temat przebiega ci przez głowę,  a krew gwałtownie napływa do penisa,  gdy Zuzia (albo Febe, ale oczywiście nie znasz ich imion) przystaje tuż przed tobą rozłożonym wraz z kumplami na nagiej plaży i schyla się po muszelkę, prezentując przy tym swoją własną. Wy też jesteście nadzy,  przyjechaliście tu z kraju poszaleć w słynnych dyskotekach i w nadziei,  że coś wyrwiecie, ale póki co leżycie tu rozluźnieni, ale wyposzczeni w oczekiwaniu na wieczór i dyskotekę,  po której wiele sobie obiecujecie. Rozmowa toczy się leniwie,  wspominacie intymne wdzięki i umiejętności swych byłych, czasem wspólnych byłych; dużo razem przeszliście i dużo tych dziewczyn przerżnęliście, czasem wspólnie, więc luzik, zero wstydu. Więc tak sobie rozmawiacie, a tu nagle TO!

    To, czyli włochata cipka łyskająca do was różowym oczkiem sromu spomiędzy wypiętych pośladków wieńczących naprawdę długie nogi. Z widoku kudłatej cipy biorą się te kudłate myśli,  a dziewczyna podnosząc muszelkę i chowając tę drugą pomiędzy uda, gdy się prostuje, uśmiecha się lekko na widok waszych wzwiedzionych penisów i odchodzi kręcąc tyłkiem. Ach pobiec za nią, opaść na kolana przytrzymać za bioderka i wsunąć nos między te pośladki. I napawać się cudowną wonią pizdy. To oczywiście na początek.  A ona dogania tę drugą oraz towarzyszącego jej chłopaka. Czyli mnie i Febe (przyjmijmy, że pizda, którą podziwiali była blondynką).

    – Widzieliście? – pyta nas dziwnie zadowolona – postawiłam im wszystkim!

    – Widzieliście?! – nie wytrzymuje któryś z was, gdy ruszam w dalszą drogę mając w każdej dłoni po pośladku.

    – Szczęściarz!

    – Czy mi się zdawało, czy ona nas prowokowała? – pyta któryś z was.

    – Tobie się zdawało, a nas prowokowała, głupku!

    Zbieracie się sprawnie, ruszacie chyłkiem za nami, szczęściu trzeba dopomóc, na jawną prowokację zareagować.

    – Idą?

    – Idą.

    Prowokatorka ogląda  się  za siebie, nie za często, nie nachalnie, ale jednak. Co was ośmiela. Tylko jak tu zagadać? Tymczasem nas doganiacie.

    – Przepraszam, jest tu jakaś przechowalnia,  albo coś? – pada, po angielsku zresztą. Cóż,  każdy pretekst jest dobry.

    – Bo wy całkiem bez niczego, a my musimy wszystko targać ze sobą…

    I rzeczywiście, wyglądają przy nas jak wielbłądy, z tymi plecakami, kocykami, ręcznikami i czym tam jeszcze.

    – Mieszkamy w hotelu na wyspie,  więc nie mamy tego problemu. A żadnej przechowalni tu nie ma.

    – Acha, no trudno, dzięki.

    Ale nie odchodzicie, trudno odejść,  nie chcecie odchodzić.

    – Skąd jesteście?

    – Z Polski. I z Grecji – przedstawiam Febe.

    Z miejsca przechodzicie na polski.

    – Rany, rodacy!

    – Tu pełno Polaków.

    – No tak,  tak… Wybieracie się na dyskotekę?

    – I owszem, do Amnesii jutro wieczór.

    – Ale tam będzie jakaś zamknięta impreza. Już wszystko obczailiśmy. Może pójdziecie z nami do…

    – Hasło brzmi: Staś – wchodzi im w słowo Zuzia. – Wpadnijcie,  zabawimy się. – I puszcza  do was oko.

    – Bardzo to dwuznacznie  zabrzmiało – stwierdzam, ledwo odchodzicie zapewniwszy wprzódy, że na pewno przyjdziecie.

    – Choć – dodaję przyjrzawszy się jej cycuszkom – sutki stwardniały ci całkiem niedwuznacznie.

    Upewniam się jeszcze biorąc te cycki w dłonie.

    – Podnieciłaś się, moja panno! Znowu!

    – Co ty nie powiesz, staruszku. A niby po co mnie tu przywiozłeś?

    – Żeby cię pieprzyć w tych pięknych okolicznościach przyrody, taką podnieconą tymi okolicznościami.

    – Podniecona, to ja już byłam idąc do pani Joanny. A potem to już właściwie cały czas myślę cipą! I tylko bym się pieprzyła i pieprzyła…

    – Nie wiem,  co powiedzieć…

    – Nic nie mów,  tylko mnie wyruchaj!

    Tylko tak mówi, jest bardzo elokwentna, gdy się rżnie. I wulgarna, może nie aż tak, jak Kaśka, ale niewiele jej brakuje i poprawia się z każdą kopulacją. I dlatego tak lubię z nią kopulować.

    – Ten facet,  którego kazałeś mi zaczepić, też był niezły – mówi właśnie, cwałując na moim koniku.

    – Pewnie go nawet nie poznasz, gdy przyjdźcie. Zakładając, że w ogóle przyjdzie.

    Jestem pewien, że nie rozpozna, przygotowałem dla niej niespodziankę.

    – Przyjdzie na pewno, będzie chciał więcej tego, co dostał na plaży. I na pewno go poznam! Więc już przestań pierdolić i zacznij mnie porządnie pierdolić!

    Skoro tak…

    Przetaczam się na piasku wraz z Zuzią przytrzymując ją za spocony od intensywnego cwałowania tyłek, żeby mi się z chuja nie zsunęła. Tyłek z miejsca pokrywa się piaszczystą panierką, obejrzę go sobie później. Zuzia unosi nogi w górę, ale dla mnie to za mało. Chwytam ją pod kolana i napieram, póki nie zegnie się w pół. Kolanka już dotykają piasku po obu stronach głowy a tyłek dla odmiany się od piasku odrywa. Nóżki ani drgną, wspieram się na nich rękoma robiąc mostek nad Zuzią. Nie mam skrupułów – chciała ostrego seksu,  to go dostaje. Dobijam coraz mocniej, Zuzia pojękuje za każdym razem gdy jej tyłeczek wbija się w piasek.

    – Wytrzymasz?

    – Ja się składam, jak scyzoryk, giętka i wygimnastykowana jestem. O siebie się martw.

    O siebie się nie martwię, również dzięki widokom pode mną. Dziewczyna złożona wpół,  z maksymalnie wypiętym tyłkiem i rozciągniętym sromem. Bujne, regularnie sklepywane  futerko porastające pizdę i wzgórek łonowy, różowe wargi, to rozciągające się, gdy wyjmuję, to chowające do środka, gdy wkładam. I te drugie, rozchylone w urywanym oddechu. Trudno wytrzymać.

    * * *

    – I jak ci się tu podoba?

    – Pod tobą? – Zuzia unosi główkę z piasku, napina mięśnie karku, zagląda między nasze biodra. To stykające się ze sobą gwałtownie, to oddalające niemal na odległość kutasa. To męcząca pozycja, głowa opada.

    – Tak ogólnie.

    – A, ogólnie… Zuzia znów podrywa głowę, wpatruje się w pogrążającego się miarowo w jej piździe dwudziestocentymetrowego chuja, chyba rozpraszam ją tym pytaniem.

    – Jeszcze tydzień temu byłam niewinnym dziewczątkiem, nosz kurwa niejebaną dziewicą przecież, choć miałam przeróżne fantazje. I pragnienia – inaczej bym nie przyszła do pani Joanny…

    – Jaki, kurwa, tydzień?! – wchodzi jej w słowo Febe. Febe siedzi na piasku, za głową Zuzi, żebym widział jak się masturbuje. Proszę, by podłożyła stopę pod głowę Zuzi. Febe przesuwa się trochę i sprawia ulgę koleżance. Po czym podejmuje przerwane czynności autoerotyczne – rozgarnia futerko na cipie powracając paluszkiem do łechtaczki. A ja powracam tam wzrokiem. A Zuzia wzdycha z ulgą i przyznaje rację koleżance.

    – Nosz kurwa, racja! Przecież to wczoraj rano było!

    Sam jestem zdziwiony, tyle się przez ten czas wydarzyło…

    – A dziś… Popatrz tylko!

    – Przecież patrzę! – Zuzia nie odrywa wzroku od wsuwającego się w nią miarowym rytmem żylastego drąga.

    – Ale tam popatrz!

    – O kurwa! – Rozczula się Zuzia na wasz widok. Daleko nie odeszliście. Przyglądacie się z bezpiecznej odległości, jak dymam Zuzię.

    – Myślałaś, że będziesz ich tak całkiem bezkarnie prowokować?

    – No przecież nie przyjdą tu i mnie nie zerżną.

    – I to miała by być ta kara? Przecież chciałabyś…

    – Nie sądzisz, że pięć kutasów na raz, to trochę za dużo dla mojej  biednej cipki?

    – Jeszcze się zdziwisz, ile ta biedna cipka jest w stanie wytrzymać.

    – Kiedy już teraz nie może wytrzymać!

    Zuzia mówi to coraz bardziej gardłowym głosem, i coraz głośniej daje wyraz swym odczuciom. Ciekawe, czy słyszycie jej jęki. Najwyraźniej dochodzi.

    Proszę Febe, żeby was przyprowadziła. Może jeszcze zdążycie na finał.

    * * *

    Tego się nie spodziewacie. Patrzycie na podbiegająca do was nagą dziewczynę z niejaką obawą. I oczywiście z przyjemnością – te jej rozkołysane w biegu piersi…

    – Maciek mówi, żebyście tak nie stali, tylko podeszli.

    – Przecież leżymy…

    – Miał na myśli wasze penisy.

    A widząc, że się ociągacie, dodaje:

    – Co to ja wzwodu nie widziałam?

    Odwraca się i wraca. Teraz kusi was rozkołysanym tyłeczkiem. Wstajecie, strzepujecie piasek z penisów i ruszacie za nią.

    Febe już nie siada, teraz brandzluje się na stojąco. Kopulująca para i stojąca nad nią, targająca broszkę dziewczyna, to dla was za wiele…

    Dla Zuzi z kolei nowością jest widok pięciu stojących w ciasnym kółeczku facetów walących konia. Zuzia ma dość, Zuzia szczytuje. Ja jeszcze nie. Grzecznie wyproszony z cipki (cytuję: kończ albo spierdalaj, bo już, kurwa, więcej nie wytrzymam), przesuwam się okrakiem wyżej.

    – Ty mnie dokończ!

    Więc Zuzia bierze sprawy w swoje ręce. Jedną sprawą są moje jądra – ściska je i skręca prawie do bólu. Drugą – mój członek. Wycelowany w jej buzię i zawzięcie masturbowany, wystrzykuje solidną porcję spermy. Połowa trafia w otwarte usta, reszta na twarz.

    Odsuwam się szybko.

    – Teraz wasza kolej, chłopaki.

    Nie trzeba wam dwa razy powtarzać. Przyklękacie, by lepiej wycelować.

    Mój wytrysk, któryś kolejny dzisiaj, okazuje się niczym przy waszych gejzerach. Część nieuniknienie ląduje na piasku gdy przestrzeliwujecie, ale i tak Zuzia od pasa, a właściwie od krocza w górę pokryta jest spermą. Nieźle, jak na wczorajszą dziewicę! Rozprowadza sobie tę spermę dłonią po całym ciele, ale…

    – Ja zrobię to lepiej – mówi Febe i kładzie się na koleżance. I przesuwa w górę i w dół. Dwa nagie dziewczęca ciała zwarte w śliskim uścisku dają lesbijski spektakl, a poślizg daje im wasza sperma. I trochę mojej też. Febe szybko szczytuje, z dłonią Zuzi w kroczu. Dobrze, że szybko, bo między nie dostaje się wszędobylski piasek. Skoro nie mogą się go pozbyć, to go wykorzystują – przetaczają się obie po plaży u waszych stóp, najpierw wtulone w siebie, później indywidualnie. Gdy wstają, całe są w panierce. Z tego piasku i waszej spermy. Podziwiacie opiaszczone dupcie, cycuszki, brzuszki i cipy. Zwłaszcza cipy.

    – Całą mam w pisku – skarży się Zuzia i pokazuje. Rzeczywiście, piasek zalega w każdej fałdce sromu, szczelnie okleja wargi i łechtaczkę. Skarży się każdemu z was po kolei podsuwając mu pod nos przytrzymywaną palcami, rozciągniętą na boki szparę. Febe idzie w jej ślady a wam znów staje od tych bezwstydnie rozchylonych sromów. Cóż, że zapiaszczonych.

    A gdyby tak ustawić was naprzeciwko siebie i…

    Szeptem, na uszko, mówię Zuzi jak ma się pozbyć piasku z cipki. Uszko gwałtownie czerwienieje, drugie też. Febe jest odporniejsza, tylko kiwa głową i zajmuje pozycję naprzeciw Zuzi. Nie wiecie, co się dzieje… Już wiecie – strumień gorącego moczu trafia w udo Zuzi i szybko przemieszcza się w kierunku jej pizdy. Zuzia nie pozostaje dłużna, celuje uważnie, struga moczu omiata zakamarki sromu Febe i, zmieszana z piaskiem, tworzy malownicze zacieki na jej nogach.

    Obu dziewczętom ciśnienie spada, zbliżają się do siebie, ale to nie pomaga, bo poruszając się tracą celność. A teraz już tylko kapie im z sikawek. A piasku w cipach nadal sporo.

    – Pomożecie?

    – Pomożemy!

    Pomagamy wspólnie. Daję przykład i staję przed Febe. Jeden z was ustawia się przed Zuzią, też z penisem w dłoni. Nam jest łatwiej wycelować. Dwa silne strumienie trafiają prosto w czuły cel i dziewczyny piszczą z uciechy. Nie żałujemy sobie, ciśniemy mocno i szybko opróżniamy baki. Ale w kolejce jest was jeszcze czterech. Gdy kończycie, dziewczęta są dokładnie wymyte. Przynajmniej tam.

    – Jeszcze nikt mnie nigdy nie obsikał, a już w ten sposób…

    – Mnie Jacek – przyznaje się Febe. Nawet nie wiedziałem. Choć można się było tego spodziewać.

    – To wielbiciel złotego deszczyku – wyjaśnia Febe Zuzi. – Ależ będzie żałował, że go tu nie było!

    – Jak go znam, nie żałuje moczu gdzie indziej, więc już go tak nie żałuj.

    * * *

    – Jeśli liczyliście na coś więcej, to muszę was rozczarować.
    – Po prawdzie, to liczyliśmy na mniej…

    Rozmawiam z piątym z was; pozostałą czwórkę dziewczyny wzięły w swoje ręce. Masturbują was parami, leżących na samym brzegu. Febe i Zuzia klęczą między wami, a fale liżą im cipki, pienią się w porastającym je loczkach. A wam liżą jądra.

    Ten piąty z was sam się onanizuje, nie spuszczając wzroku z panien dojarek. I spuszczając się równo z kolegami. Dziwnie się rozmawia z masturbującym się facetem.

    Czekam, aż strzepnie resztki spermy na piasek, pytam:

    – Nie liczyłeś na to, że będziesz walił konia na plaży?

    – Bardzo śmieszne! Miałem nadzieję, że będę sobie trzepał po kryjomu, podglądając laski na nagiej plaży. Zadowolony?

    Sam też wyglądasz na zadowolonego, podobnie twoi koledzy.

    Pobiegliście za dziewczętami do wody spłukać z nich i z siebie piasek. Połączonym wysi(ł)kiem wypłukaliśmy go tylko  z cipek. Chlapaliśmy się w płytkiej wodzie, dziewczęta głośno piszczały, gdy ośmieleni wzięliście się do macanek. I nie pozostały dłużne. Cycki, tyłeczki, cipki, jajka i kutasy – wszystko to przechodziło z rąk do rąk, a jak się skończyło – już napisałem.

    Dziwnie się wam ze mną rozmawia, podczas gdy klęczące przede mną dziewczyny próbują wykrzesać resztki życia z mojego przyrodzenia. Żegnamy się, a one właśnie żegnają się z nadzieją….

    Febe jeszcze przeżuwa i międli w buzi mego smętnego flaka, Zuzia odrywa się od równie sflaczałej moszny i was ostrzega:

    – Żebyście tylko nie przyszli z czymś takim żałosnym na dyskotekę! Byłybyśmy srodze zawiedzione.

    Obiecujecie absolutną wstrzemięźliwość przez najbliższą dobę. Też bym sobie zawiązał na supełek, gdyby mnie takie dziewczyny prosiły.

    Teraz już wiecie, że możecie liczyć na więcej.

    * * *

    – Zuzia, jacyś starcy do ciebie!

    – Już przestańcie z tymi starcami, gdzie są?

    Idę za nią i z satysfakcją przyglądam się jej wyłupionej minie.

    – To z którym się pieprzyłaś – pytam, a ona tylko bezradnie przenosi wzrok z jednego bliźniaka na drugiego.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski
  • Historia pewnej pary – Rozdzial III – impreza u Piotra

    Po kilku tygodniach od wspólnego treningu biegowego Aśki z Piotrem, zostaliśmy zaproszeni na imprezę do naszego kolegi. Póki co nie poruszałem tematu sytuacji, które zaobserwowałem. Oczekując na rozwój wypadków potwierdziłem nasz udział w domówce.

    Tego wieczoru Żona zaskoczyła mnie bardziej niż myślałem. Po dwugodzinnych przygotowaniach w łazience, wyszła piękna i pachnąca nowymi perfumami. Na sobie miała świeżo kupione czerwone body z mocno wyciętym dekoltem oraz spódniczkę mini. Nogi okrywały rajstopy w seksowne wzorki, a cała sylwetka idealnie prezentowała się na wysokich szpilkach. Obejrzałem ją kilka razy od dołu do góry i moją uwagę przykuły lekko sterczące sutki. Widać, że była podniecona i zadowolona ze swojego ubioru i makijażu.

    Zafascynowany skomplementowałem jej wygląd. Założyliśmy ciepłe płaszcze, wzięliśmy przygotowane wcześniej butelki alkoholu i udaliśmy się do naszego znajomego.

    Gospodarz już od pierwszej chwili zachwalał urodę mojej kobiety. Z kolei ona też nie pozostawała dłużna, wyraźnie flirtując i kokietując. Dziewczyna Piotra przygotowała smakowitą kolację i przekąski, które towarzyszyły nam podczas rozmów z garstką zaprzyjaźnionych nam osób. Asia siedziała naprzeciw gospodarza. Mimowolnie cały czas obserwowałem ich twarze. Co chwilę wymieniali ukradkowe uśmiechy i spojrzenia. Zastanawiałem się, czy w jakikolwiek sposób dotykają się pod stołem, ale przez długi obrus nie miałem możliwości sprawdzenia moich podejrzeń. Patrząc po innych, wyraźnie ta dwójka siedziała bliżej stołu. Ręce jednak cały czas mieli powyżej blatu. Czyżby masowała go stopami? Czy może tylko zaczepiała? A może to była tylko moja wyobraźnia?

    W końcu wymyśliłem jak ich sprawdzić. Odpaliłem kamerkę w telefonie. Ryzyko było, że nagram ciemny obraz, bo w pokoju były tylko lekko świecące lampki, ale kto nie ryzykuje, ten się nie dowie. Po kilku nagraniach udałem się do ubikacji. Szybko odpaliłem filmy. Pierwszy, drugi, trzeci, czwarty – czarny obraz. Piąty i szósty – złapałem jakimś cudem lepszy widok, ale nic się nie działo. Został ostatni filmik. Odpaliłem i udało się nagrać całą akcję. Na początku zaczepiała go stopami w szpilkach dotykając piszczeli i kolan, a po dwóch minutach zdjęła obcasy i stopę oparła na jego udzie. Jej palce jeździły w stronę jego krocza i z powrotem. Odważyła się jednak na więcej, zatrzymując stopę między jego udami. Masowała go po fiucie i jajach, a ja siedziałem cały czas obok. Na początku ogarnęły mną nerwy, aczkolwiek po chwili poczułem to co ostatnio w lesie, gdy przyłapałem ich na flircie podczas treningu. Podniecało mnie to kokieteryjne zachowanie żony. Ta lekka zdrada, którą w zasadzie kontrolowałem. Postanowiłem grać dalej osobę, która nic nie wie i nawet się nie domyśla.

    Wróciłem do jadalni, ale nie zauważyłem Piotra z Joanną. Inni goście powiedzieli, że poszli na górę rozluźnić się buszkiem. Zaintrygowany po cichu udałem się za nimi. Wszystkie drzwi były lekko uchylone. Głosy dochodziły z pokoju gościnnego. Skradając się, podszedłem jak najbliżej, by wszystko słyszeć i widzieć, zachowując zarazem moją obecność w ukryciu.

    • …. tak, tak, tutaj będziesz dzisiaj spać.
    • Sama?
    • No pewnie, że nie. Z mężem, a z kim?
    • No nie wiem… A jak mąż tak się upije, że nie trafi do łóżka z żoną? A upije się inny kolega i pomyli pokoje?
    • Albo Ty się upijesz lub spalisz tak, że się pomylisz?
    • Oj nie. Ja jestem grzeczna i się pilnuję.
    • Grzeczne to są tylko nauczycielki i zakonnice.
    • Aha.. a mam coś w sobie z nauczycielki, wiesz?
    • Tak? To znaczy, że nikt się nie pomyli.
    • Oj szkoda, bo chętnie bym kogoś dzisiaj ukarała.
    • Ciekaw jestem jak.. Ale jeszcze do tego dojdziemy. Czas na nagrodę. Rozpalam, a Ty wciągasz po mnie. Tylko mocno i głęboko!
    • Ojej, dobrze. Z przyjemnością.
    • Z ust do ust, ok?
    • Mrr, tak jeszcze nie próbowałam…

     

    W pokoju przez chwilę było totalnie cicho. Piotr mocno się zaciągnął dymem z fajki i zbliżył się do ust żony. Ależ jej sterczały sutki. Dmuchał powoli w jej usta, trzymając swoje w odległości jednego centymetra. Kiedy wypuściła dym, nadal pozostawali w tej pozycji i nagle oboje się zbliżyli. Jeden, drugi lekki pocałunek, a po chwili mocny, namiętny. Lizali się jak napaleni nastolatkowie. Nie spodziewałem się, że się odważy. I nadal nie reagowałem, tylko podekscytowany to oglądałem. W pewnej chwili poczułem rękę na plecach. Drgnąłem z zaskoczenia ledwie tłumiąc okrzyk. To była koleżanka żony, która patrzyła na mnie pytającym wzrokiem. Pokazałem jej, by była cicho i starałem się zakryć szparę w drzwiach, by nie dostrzegła co podglądana dwójka wyprawiała. Mimo moich starań udało jej się prześliznąć pod moją ręką. Na klęczkach przede mną oglądała całe zajście. Po tym co po chwili zobaczyliśmy spojrzała na mnie z zaskoczeniem i szeroko otwartymi ustami.

    Piotr lizał cycki mojej żonie, a ona masowała mu sterczącego fiuta. Popatrzyłem na moją koleżankę i stwierdziłem, że w sumie całkiem niezła z niej laska. Troszkę krąglejsza, z dużymi, zawsze fajnie wyeksponowanymi cyckami, klęczała przede mną, a mi fiut chciał wyskoczyć z majtek. Złapałem ją za głowę, odwróciłem w moją stronę, szybko odpiąłem spodnie, opuściłem slipy i wparowałem w jej usta. Na początku oponowała, ale podniecona całą sytuacją zaczęła mi ssać jak dziwka. Mając kutasa w ustach koleżanki mojej żony, obserwowałem co z kolei ona wyprawia z naszym kolegą. Również zajmowałą się jego przyrodzeniem. Dawno nie oglądałem, by robiła to z takim zaangażowaniem. Lizała i ssała jajka i całego brała do buzi, a gość miał się czym pochwalić.

    W końcu trysnął jej na twarz. Po chwili zrobiłem to samo na cycki koleżanki. Puściła mi oczko i czmychnęła do toalety. Szybko rzuciłem okiem, czy jeszcze coś się dzieje w pokoju, ale poprawiali już ubrania, więc i ja momentalnie uciekłem się ogarnąć.

     

    Tego wieczoru wydarzyło się coś jeszcze, ale ciąg dalszy nastąpi wkrótce…

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Maestro

    Komentarze i Wasze opinie zachęcają do dalszego opowiadania naszych przygód..

  • Niewolny: 7. Pestkowanie

    Wytarłeś rękę mokrą od spermy o moje piersi. Dopiero teraz usłyszałem Twój przyspieszony oddech. Byłeś zaspokojony, ale tym razem nie uciekaliśmy bo szybkim numerku. W końcu miałeś mnie w prywatnym mieszkaniu. Chwyciłeś moje ręce i pociągnąłeś je nad moją głowę. Przycisnąłeś je do podłogi. Bez słowa uniosłeś udo i usiadłeś nogami na moich ramionach. Twój penis musnął moje czoło, a ja starałem się odwrócić głowę, by go chwycić ustami. Miałem wrażenie, że mi pomogłeś, bo przycisnąłeś krocze do mojej twarzy. Cudownie! Od razu, natychmiast zabrałem się za lizania Twoich kul i penisa. Były miękkie po wytrysku. Ale chyba nie o to Ci teraz chodziło…

    Pochyliłeś się do przodu i chwyciłeś za jaja, tylko za nie. Mocno ścisnąłeś i nagle skręciłeś, jakbyś wyżymał szmatę jedną ręką. Zabolało. Poderwałem się. Jęk stłumiły Twoje kule. Skręciłeś w drugą stronę. Teraz zareagowałem instynktownie i złączyłem uda. Uderzyłeś mnie po nich wolną ręką.

    – Rozchyl gnoju!

     W kroczu poczułem blokadę. Ten ból piekł i paraliżował, strach nad rozchyleniem ud był ogromny. Ale wówczas pojawiła się ta myśl: To dla Ciebie, mój Panie. Jestem Twoją zabawką! Powoli rozszerzałem, powtarzając sobie: Sa Twoje, jestem Twój…

    Nie zwolniłeś uścisku. Teraz miałem wrażenie, że ciągniesz jaja w dół, do pośladków. Powoli, bardzo powoli, tak by inny rodzaj bólu narastał obezwładniająco. Tak, dla Ciebie, mój Panie. Nawet lekko uniosłem uda…

    – Wstań! – Twój rozkaz dał mi przerwę i chwilę ulgi. Chwytając za biodra obróciłeś mnie do siebie, tak aby mój kutas i jaja zwrócone były do Ciebie. Usiadłeś przede mną.

    Moje jaja skurczyły się i worek zmalał jakby obawiając się bólu. Lewą ręką ująłeś całe moje intymności od dołu. Lekko ścisnąłeś i podniosłeś w górę. Drugą ręką zacząłeś pstrykać i uderzać palcami w jaja. Zrobiłeś to tak szybko i zaskakująco, że nawet nie zdążyłem się podniecić. Dlatego poczułem ból. Bolało i to bardzo. Zawyłem, próbowałem się skulic, ale pchnąłeś moje ramię w górę. Wyprostowałem się powoli, więc chyba za karę dostałem serię palcówki po jajach. Znów się skuliłem, nie mogąc powstrzymać się. Dostałem w twarz, a  jednocześnie szarpnąłeś mnie za jaja.  

    – Wyprostuj się. Ręce na kark!

    Spełniłem polecenie. Do pełnego wyprostu. Tak, tak, daję Ci moje jaja, mojego kutasa. Zamknąłem oczy, z których mimowolnie spłynęło kilka łez. Znów chwyciłeś całą dłonią za jądra i mocno ścisnąłeś. Pociągnąłeś do siebie. Mimowolnie zrobiłem kilka kroczków w Twoim kierunku, niema na palcach.

    Puściłeś moje genitalia i po chwili poczułem jak oba jądra chwytasz palcami. Zamknąłem oczy, wypiąłem podbrzusze do Ciebie. Tak, jestem Twój  Teraz możesz  torturować me jaja. Błagam o to!

    Nie było szarpnięć, albo pociągnięć. Poczułem tylko narastający nacisk, który stopniowo zaczął paraliżować  i stawać się nie do zniesienia. Jęk, który wydarł się z moich ust nie wywarł na Tobie wrażenia, wciąż naciskałeś…  Niemal przykucnąłem i wówczas jądro wysmyknęło się z Twoich palców. Palce drugiej dłoni zwiększyły nacisk i jadro też wyskoczyło. Szybko oddychałem..

    – Proszę, nie… – wyszeptałem, ale poczułem tylko Twoją dłoń na piersiach i pchnięcie w górę. Znak do wyprostowania. Zrobiłem to, ale ból na jajach rozlał się na podbrzusze. Łzy płynęły, ale przecież robiłem do dla Ciebie!

    – Proszę..

    – O co prosisz, gnoju? – wstałeś i poczułem Twój oddech na twarzy.

    – Proszę .. – wyszeptałem, ale nie zdążyłem sprecyzować, dostałem w twarz. Łzy płynęły już bez zahamowania … – Tak, proszę… Zrób to Panie… Dla Ciebie…

    Mój cudowny Oprawco, znów przykucnąłeś i znów chwyciłeś palcami oba jaja.. Stopniowałeś nacisk. Poczułem blokadę na podbrzuszu, pochyliłem się uda mimowolnie ścisnąłem, ale Panie trzymałeś jądra mocno. Pochylony niemal oparłem się o Twoje ramie, ale ty nie puszczałeś. Krzyknąłem, ale zwiększyłeś ucisk. Kiedy pierwsze jądru wyskoczyło z palców poczułem ból, przy drugim uwolnieniu padłem na podłogę i zwinąłem się w kłębek..

    Do tej pory nie wiedziałem jak bardzo boli pestkowanie, teraz tego zaznałem… Najciekawsze, że nie bolały jaja, ale podbrzusze i .. głowa.

    – Wstań chuju, jeszcze raz…

    – Proszę, nie – szepnąłem, ale wymierzyłeś mi kopniaka w dupę..

    – Nie będę powtarzał – powiedziałeś spokojnie, a Twoja stopa pojawiła się na mojej głowie. Masz zamiar mnie nadepnąć? Odwróciłem się i zacząłem ją lizać. Tak byłem Twoim niewolnikiem. Ta myśl, dała mi sił do wstania. Znów położyłem ręce  na kark.

    Wsunąłeś mi dłoń pod jaja i chwyciwszy pociągnąłeś do siebie. Druga dłonią przykryłeś je od góry. Kutas znalazł się poza objęciem. Lekko ścisnąłeś jądra i lekko je skręciłeś. Ale teraz odebrałem to jako pieszczotę. Chyba to zauważyłeś, bo po chwili puściłeś genitalia i palcami znów chwyciłeś za kule. O, nie! Znów! Panie!

    Ból narastał, nie wiem jak to robiłeś, ale czułem takie małe imadła. Tak, oddam się tobie. Bez rozkazu położyłem dłonie na kark. Bolało, co raz bardziej! Chyba zacząłeś lekko kręcić każdym jądrem. Lewe wymsknęło Ci się z palców i chyba dlatego jeszcze mocniej ścisnąłeś prawe. Nie wytrzymałem. Cofnąłem biodra do tyłu, ale nie puściłeś, tylko..

    Padłem sparaliżowany, skuliłem się..

    Kiedy leżałem i zwijałem się z bólu, sięgnąłeś Panie palcami pod jaja i szukałeś anusa. Wepchnąłeś. Palec nie wszedł gładko. Poczułem pieczenie. Poszperałeś w mej dupie przez chwilę, jakbyś sprawdzał, czy jestem czysty.

    – Wstań i odwróć się… – kiedy z trudem podniosłem się i stanąłem tyłem do Ciebie lekko wypięty,  pchnąłeś mnie w kierunku ściany.

    Niewolny: 6. Kara chlosty

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    niewolny
  • Seks z tesciowa

    Ożeniłem się w dość późnym wieku. Mieszkaliśmy w domku jednorodzinnym razem z mamą mojej Justynki. Wbrew stereotypowi, moje stosunki z teściową były bardzo dobre. Właściwie to nie lubiłem nawet określać ją jako teściową, to słowo kojarzyło mi się z wiedźmą z dowcipów, a Zosia była dla mnie przyjacielem, świetnie się rozumieliśmy. Może wynikało to z tego, że była między nami niewielka różnica wieku, była ode mnie tylko 4 lata starsza, podczas gdy Justynka była 18 lat młodsza. Zosia była wdową, mój teść zmarł zanim jeszcze poznałem moją przyszłą żonę.

    Z Justynką mieliśmy bardzo udane życie seksualne. Kochaliśmy się często i namiętnie. Wszystko jednak zaczęło się zmieniać, gdy znalazła nową pracę, która zmusiła ją do częstych, kilkudniowych wyjazdów. Po wielu latach kawalerstwa szybko przyzwyczaiłem się do częstego seksu i podczas tych nieobecności bardzo mi jej brakowało.

    Pewnego razu, właśnie podczas takiego wyjazdu mojej żony, leżałem w łóżku i próbowałem zasnąć, jednak nie za bardzo mi to wychodziło. Wstałem i pomyślałem, że zobaczę, co robi Zosia. Wszedłem do dużego pokoju; siedziała przed telewizorem i oglądała jakiś serial. Coś powiedziałem, że brakuje mi Justynki. Odpowiedziała, że rozumie i wskazała mi miejsce koło siebie. Usiadłem i tak wyszło, że od razu przytuliliśmy się do siebie. Poczułem się, jakbym miał przy sobie moją żonę, tylko 20 lat starszą. Już nie raz zwróciłem uwagę, że moja Justynka jest wierną kopią swojej mamy, nie tylko z wyglądu. Obie używały tych samych perfum i kosmetyków, nawet paliły takie same papierosy. Właściwie różniły się tylko fryzurą: Justynka miała długie włosy, które farbowała na czarno, podczas gdy Zosia ścinała włosy na krócej i farbowała na blond.

    Tymczasem serial dobiegł końca. Zosia wyłączyła telewizor, dopaliła papierosa i poszła w stronę swojej sypialni, niedwuznacznym gestem zapraszając mnie ze sobą. Usiedliśmy na łóżku i nasze usta od razu się spotkały. Całowaliśmy się długo i namiętnie. Zosia zrzuciła szlafrok, pod którym ukazało się nagie ciało. Błądziłem rękami po jej ciele, jak gdyby przedłużając swój pocałunek, a ustami schodziłem coraz niżej. Całowałem jej piękne, jędrne piersi, ssąc jej sutki, po czym zszedłem niżej, aż do pięknie wygolonej cipki. Wsadziłem tam język i lizałem ją długo i dokładnie, rozkoszując się smakiem. Mineta była tym, co w seksie lubiłem najbardziej, a widziałem, że i Zosi przypadła do gustu, bo aż jęczała z rozkoszy. Następnie ponownie nasze usta się spotkały, smak jej cipki w moich ustach zmieszał się z jej przepalonym oddechem. Coś, co może niejednemu wydawałoby się obrzydliwe, dla mnie było rozkoszą. Potem wsadziłem jej swojego fiuta i kochaliśmy się długo w kilku pozycjach. Po wszystkim wyczerpani padliśmy na łóżko. Zosia zapaliła papierosa, ja całując ją w usta mówiłem jej, jak była wspaniała. Ona odpowiedziała, że dla niej też była to wielka rozkosz, tym bardziej że był to jej pierwszy seks od wielu lat. Jak pisałem, była wdową już od 10 lat, ale wcześniej jej mąż długo chorował i zwyczajnie nie był już do tego zdolny. Nie było też jak dotąd innych mężczyzn w jej życiu.

    Obiecaliśmy sobie, że nic nie powiemy o tym Justynce. Choć moja żona była bardzo związana ze swoją mamą, bądź co bądź była to jednak zdrada. Pozostało to więc naszą słodką tajemnicą, ale na tym jednym razie się nie skończyło. Moje życie erotyczne z Justynką jest nadal udane, ale podczas jej nieobecności trafiam do łóżka Zosi. Kocham się z matką i córką – czy można być w życiu bardziej szczęśliwym?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    yabol428
  • Cenna lekcja

    Klęczała oparta o łóżko, niemalże całkowicie obdarta z godności i ze łzami bólu w oczach. W pokoju panowała cisza, którą przerywał jedynie odgłos dłoni jej pana uderzającej o jej pośladki. Czuła nieznośny ból, wiedziała, że już długo nie wytrzyma i poniży się do tego stopnia, że zacznie błagać o litość. Jeszcze spróbuję wytrzymać, pomyślała z nadzieją. Już od jakiś piętnastu minut mocno żałowała swojego buntu. Wiedziała, że tym razem powinna być posłuszna, bo jej pan ma dość ciągłych szarpanin, ale nie mogła się powstrzymać i znowu musiał wziąć ją siłą. Jednak tym razem na koniec zamiast buziaka w czoło i przestrogi, on faktycznie postanowił ją ukarać. Czuła, że łzy jej spływają po policzkach, a pośladki palą jakby ktoś przystawił do nich żarzący się metal. Głośno jęknęła z bólu.

    – Masz już dość? – Spytał, a jego głos był jak zawsze, niski i spokojny.

    – Tak, błagam, wybacz mi! Przysięgam, że będę ci posłuszna! – Już nie mogła dłużej walczyć z bólem. Miała wrażenie, że cała skóra na pośladkach popękała od jego silnych dłoni. Kolejne uderzenie, tym razem to już nie jęk, a przeciągłe wycie wydostało się z gardła młodej kobiety.

    – Bardzo chcę żebyś zapamiętała tę lekcję raz na zawsze. Jesteś moją własnością, więc masz robić to, co ja ci rozkażę. Jeżeli mówię, że masz być posłuszna to MASZ być posłuszna. Czy zrozumiałaś? – Chwila przerwy. Ręka mężczyzny zawisła w powietrzu, dając jej nadzieję na koniec tortur.

    – Tak, zrozumiałam. Przysięgam na wszystko, że już zawsze będę ci całkowicie posłuszna panie! Przysięgam! Proszę o wybaczenie! – Popłakała się jak dziecko. Skrzywdził ją nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Kompletnie obdarł ją z dumy, co bolało jeszcze bardziej niż czerwone pośladki, na których nie będzie mogła zapewne przez tydzień usiąść.

     

    – Jeszcze po trzy razy na każdy pośladek. Pozwalam Ci krzyczeć.

    I faktycznie, krzyczała za każdym razem kiedy męska dłoń lądowała na to jednym, to drugim pośladku. Ale czuła już pewną ulgę. Wiedziała, że to cenna lekcja i, że pozwalała sobie wcześniej na zbyt dużo. A przecież chciała całkowicie zadowolić swojego pana. Po ostatnim uderzeniu głośno dyszała, a łzy wciąż spływały po policzkach. – Spójrz na mnie. – teraz jego głos działał kojąco. Spojrzała się. Dzięki jego zielonym oczom od razu poczuła motylki w brzuchu. Kazał jej wstać i usiąść na nim okrakiem, tak też zrobiła bez wahania.

    – Kocham cię – Wyszeptał.

    – A ja kocham ciebie, najdroższy. – Po tych czułych słowach połączył ich namiętny i mokry pocałunek.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Mirra90

    Jest to moje pierwsze opowiadanie. Mam szczerą nadzieję, że się spodoba, bo planuję pisać więcej.

  • Subtelna milosc

    Patrzył na siostrę z miłością, godną nie brata, a kochanka. Jak to się zaczęło? O tym pragnę opowiedzieć.
    Nazywam się Artur. Siedemnaście lat temu przyszedłem na świat, 23 minuty później moja siostra – Kinga. W naszym domu nie było tematów tabu. Prędzej czy później przyszły pytania o seks. Rodzice odpowiadali na wszystkie nasze pytania, zastrzegając jednak, że jest to rzecz dla osób dorosłych, tak samo jak alkohol, czy papierosy. Zaakceptowaliśmy że alkohol i papierosy są dla dorosłych. Ale seks? To zawsze ciekawiło. Gdy mieliśmy jedenaście lat, mieszkaliśmy dla otuchy w jednym pokoju. Pewnego razu obudziła mnie w nocy siostra mówiąc że chce zobaczyć mojego siusiaka. Zgodziłem się, pod warunkiem że i ona zdejmie majtki. Przystała na to. Po wszystkim obiecaliśmy sobie, że nie zdradzimy naszej tajemnicy nikomu. Lata mijały, a nasze nocne spotkania nie nudziły się. Nie próbowaliśmy żadnych używek oprócz tej jednej. Badania wspólnej cielesności. Wkrótce do zmysłu wzroku, dołączył dotyk. Badaliśmy wzajemnie swe ciała, z coraz większą ciekawością i intensywnością. Gdy miałem dwanaście lat osiągnąłem pierwszy wzwód. Właściwie, to nawet nie był wzwód. Mój penis lekko urósł i napęczniał. Siostra wówczas przyglądała mu się ze szczególnym zaciekawieniem. Jakby dopiero go odkrywała. Oglądała z każdej strony i dotykała. Spytałem wtedy mamy czy to normalne (oczywiście nie wspominając o siostrze). Stwierdziła że tak i opowiedziała mi o podnieceniu seksualnym. Nasze zabawy przeszły wówczas na wyższy poziom. Niedługo później odkryliśmy porno i zapragnęliśmy tego co widzieliśmy. Tej nocy siostra po raz pierwszy „posmakowała” mojego penisa. Od tej nocy, zaraz po zgaszeniu przez rodziców światła, siostra pakowała się do mojego łóżka i po krótkiej zabawie wracała do swojego. Nie było tam miejsca na uczucia, wszystko to było jedynie zabawą i ciekawostką. W wieku piętnastu lat po raz pierwszy uprawialiśmy seks. Uznaliśmy że zrobimy to bez zabezpieczenia. Skoro pierwszy raz, to szaleć. Nigdy wcześniej nie czułem takiej satysfakcji. Gdy mięśnie jej cipki, po raz pierwszy zacisnęły się na moim penisie podczas orgazmu, myślałem że zemdleję z rozkoszy. Mój członek naprężył się i zalał jej pochwę i wzgórek łonowy gorącą spermą. Rosmarowałem ją po jej brzuchu, a następnie zlizałem, tak by nie uronić ani kropelki.Tego dnia po raz pierwszy ją pocałowałem. Leżeliśmy całując się namiętnie, z posmakiem mojego nasienia w ustach i brudząc pościel jej sokami. Zachłannie ściskałem jej piersi i przygryzałem sutki. Położyłem ją delikatnie na plecach i liznąłem po twarzy. Wtedy uświadomiłem sobie co tak naprawdę do niej czuję.
    •    Kocham Cię siostrzyczko – wyszeptałem jej do uszka.
    •    Ja Ciebie też braciszku – odparła, również szeptem.
    •    Nie Kiniu – powiedziałem smutno – nie kocham cię tylko jak brat powinien kochać siostrę. Pragnę i pożądam Cię Kiniu.
    •    Wyznam Ci że od dawna zbierałam się by ci to powiedzieć Braciszku – odpowiedziała, dziwnie smutniejąc.
    •    Co się stało moja Malutka? – spytałem, patrząc jej w oczy – Płaczesz? – otarłem jej łzę spływającą po policzku.
    Podciągnęła kolana pod brodę i siedziała odwróciwszy ode mnie wzrok.
    •    Kinguś? Kiniu? – wypowiedziałem jej imię. Przyciągając delikatnie za brodę w moją stronę. W jej oczach ujrzałem bezgraniczny smutek i cierpienie. Zakręciło mi się w głowie, czując jej ból i bezwstydnie uroniłem łzę.
    •    Co się dzieje? – spytałem zmartwiony.
    •    Źle się stało, że doszło pomiędzy nami do takich rzeczy. Zarówno w przeszłości, jak i dzisiaj.
    Nie rozumiałem jej słów. Nie potrafiłem przyjąć ich do wiadomości.
    •    Kiniu, co ty opowiadasz? Źle Ci ze mną?
    •    Och, Artur – powiedziała wtulając się we mnie – ja cię szczerze kocham. Rozumiesz? Jesteś dla mnie wszystkim. Całe życie nie miałam nikogo tak blisko. Nikogo kto wymieniłby ze mną tyle doświadczeń. Nikogo kto byłby tak opiekuńczy. Nikogo kto pocieszał w trudnych chwilach i wciągał mnie na wyżyny rozkoszy w dobrych. Po prostu. .. boję się naszego rozstania. Nie wiem czy będę sobie w stanie bez Ciebie poradzić.
    Oblał mnie zimny pot. Po raz pierwszy miałem świadomość że mogę ją utracić.
    •    Co się stało? Dlaczego mielibyśmy się rozstawać? – Czułem jak pocą mi się dłonie, więc wytarłem je w koc.
    •    Spójrzmy prawdzie w oczy Arti. Jesteśmy rodzeństwem. Nie mamy wspólnej przyszłości. – po tych słowach miałem wrażenie że ktoś wydarł moje serce i na moich oczach roztrzaskał je młotem na kawałki.
    •    Nie chcesz mnie już? – spytałem podpierając się dłonią materaca i ocierając przedramieniem zroszone potem czoło, czułem że robi mi się słabo.
    •    Chcę – odpowiedziała pociągając noskiem – Bardzo cholernie chcę.
    •    Więc co stoi na przeszkodzie?
    •    Co powie rodzina? Bliscy? Znajomi?
    •    Nie muszą wiedzieć – odpowiedziałem pewnie – zachowamy to w tajemnicy, lub odejdziemy.
    To powiedziawszy przytuliłem ją mocno. Wtuliła się we mnie i szepnęła:
    •    Nie zostawiaj mnie braciszku.
    Pocałowałem ją w czoło i odpowiedziałem:
    •    Nigdy.

    Zasnęła spokojnie, wtulona w moją pierś. Oddychała miarowo i spokojnie. Leżałem patrząc w sufit i gładząc ją po pięknych, kasztanowych włosach.
    •    Nigdy. .. – powtórzyłem.

    •    Rano obudziła mnie pocałunkiem. Spojrzałem w intensywnie zielone oczy siostry, mając wrażenie że ich głębia mnie wchłonie.
    •    Dzień dobry – powiedziałem, po czym skradłem jej namiętny i długi pocałunek.
    Od tej nocy spaliśmy razem.. Nie myśleliśmy o tym co by się stało, gdyby odkryli nas rodzice. Oni nie byli ważni. Liczyła się tylko nas dwoje.
    Dziś oboje mamy po siedemnaście lat. Chodzimy do dwóch różnych szkół, lecz widujemy się w domu. Rodziców zazwyczaj nie ma. Wyjeżdżają wspólnie na delegacje, nie musząc się o nas martwić. Dzisiaj jest jeden z takich dni. Rodzice wracają za trzy dni. Trzy dni pobytu sam na sam z siostrą. Ustaliliśmy że będziemy chodzili bez ubrań, a kto pierwszy się podnieci, zaspokaja drugą osobę. Uczciwie. Poszedłem wcześniej do łazienki zaspokoić się dłonią, a po obfitym wytrysku, wyszedłem z łazienki gotowy do próby. Przy tym co ujrzałem, nie miałem szans na wygraną. Przed drzwiami łazienki stała moja siostra. Naga. Wiem, wiem – może i powinienem się przyzwyczaić. Ale jej idealnie okrągłe biodra, szczupłe uda, wyraźne wcięcie w talii, prężące się niewielkie piersi i lekki zarys dolnych żeber spod skóry sprawiły że poczułem na całym ciele gęsią skórkę. Mój penis natychmiast podniósł się do pionu i był gotowy do działania. Siostra jak gdyby nigdy nic podeszła do mnie, złapała mnie za niego i wyginając odrobinę boleśnie w dół wyszeptała mi do ucha:
    •    Przegrałeś
    •    Przegrać w takim wyzwaniu, to jak wygrać. Nawet martwemu by stanął – broniłem się. Siostra zaśmiała się perlistym i łagodnym śmiechem. Znienacka wziąłem ją na ręce, kwiknęła cicho, wystraszona, ale po chwili mruknęła z zadowoleniem. Zaniosłem moją kotkę do sypialni, gdzie położyłem delikatnie na łóżku, po czym położyłem się obok i wpiłem w jej wargi, palcem masując łechtaczkę. Jej ciałem wstrząsnął przyjemny dreszcz. Zawsze tak reagowała, gdy dotykałem w ten sposób. Przeplatając się językami pieściliśmy się wspólnie. Jej dłoń na moim członku, a moje palce powoli rozchylały wnętrze jej cipki. Wsunąłem do środka po kolei; najpierw jeden, potem drugi, a na końcu zacząłem wpychać trzeci palec. Po chwili bólu moja kotka zaczęła odczuwać przyjemność. Czułem to przez ilość wypływających z niej soków.
    •    Pościel mamy do wymiany Kiciusiu – szepnąłem jej do uszka, wciąż drażniąc się z jej cipką.
    •    Nie pieprz. .. wsadź go. .. we mnie – powiedziała z przerwami, przez przyjemność, wywołaną zbliżającym się szczytowaniem. Zdecydowaliśmy się na tabletki antykoncepcyjne, więc nie musieliśmy się bać o ciążę. Przyłożyłem swojego penisa do jej szparki i położyłem się na niej całym swoim ciężarem ciała, wpychając go po same jaja, zdławiła krzyk zaciskając ostre ząbki na mojej dłoni. Przetrzymawszy dyskomfort, wyciągnąłem dłoń z jej ust i wsparłem się na ramionach, wykonując gwałtowne wypady biodrami. Do przodu i do tyłu. Długo nie trzeba było czekać. Doszliśmy do orgazmu w tym samym momencie. Z jej cipki trysnęły soki mieszane z moją spermą. Po chwili wyciągnąłem z niej członka i położyłem się obok. Leżeliśmy cali w sokach, nasieniu i pocie, ale zadowoleni i zrelaksowani.
    •    Kocham Cię braciszku – powiedziała na głos.
    •    I ja Ciebie Moja Kotko.
    •    Nie było źle – skwitowała ze śmiechem.
    •    Zarzucasz mi że kiedyś było źle – spytałem, obracając się na bok i spoglądając w jej piękne oczy.
    •    Inherentne dla seksu jest to że jest dobry lub słaby. Na szczęscie z moim braciszkiem zawsze jest idealny – dodała widząc moją minę.
    •    E tam, chodź tu do mnie – powiedziałem obejmując ją.
    A jak historia potoczy się dalej?
    Zobaczymy!

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Twój koszmarek

    Hisotria nie oparta na faktach, co nie znaczy że się nie wydarzyła ;b

  • Wczasy z finalem, cz. 1

    Czarnoskóra Elisabeth przetoczyła się na plecy, wygodnie ułożyła na łożu pokrytym czerwoną narzutą i szeroko rozłożyła nogi. Była naga. Tylko złote szpileczki i złote kolczyki przyozdabiały jej szczupłe, lśniące od potu ciało. Uśmiechem i gestem przywołała blondynkę z imponującym biustem, ubraną jedynie w niebieskie kabaretki i szpilki tego samego koloru. Ta, z kocią zręcznością na czworaka pokonała dywan i rozrzucone na nim ciuchy, wspięła się na łoże i zanurzyła głowę między udami Murzynki. Lizała czarną cipkę, paluszkami rozciągała wargi sromowe. Kiedy wyjęła nawilżone paluszki z jej pochwy, z uśmiechem patrząc w oczy czarnoskórej kochanki powoli wpychała palce do jej odbytu. Beth uśmiechnęła się, westchnęła z rozkoszy i podciągnęła nogi, aby ułatwić dostęp do rozpychanej dziurki.

    Za blondyną pojawił się szpakowaty atletycznie zbudowany Murzyn. Sterczący potężny penis szybko zniknął w pochwie blondyny. Tempo wejścia w kobietę zostało okupione głośnym krzykiem. Kobieta poczuła jak penis dobija do macicy. Stało się to szybko, ale uderzenie było zbyt mocne. Jednak mężczyzna nie zwracał uwagi na jej ból. Zapamiętale ruszał biodrami, a odgłos uderzeń biodrami o pośladki kobiety potęgowały jej rytmiczne jęki. Z kolei Tim, starszy, posiwiały brunet, ale o muskularnej sylwetce, przysiadł nad twarzą Murzynki i penisem brutalnie nacisnął jej usta, podkreślone jaskrawą czerwoną szminką. Podniecona Lizzy otworzyła oczy, uśmiechnęła się do mężczyzny, otworzyła usta i przyjęła penisa. Mężczyzna wepchnął go aż po nasadę. Gwałtowne ruchy jej ciała wskazywały, że dławiła się. Mężczyzna chwycił ją za długie, kręcone włosy i, mimo tak wyraźnej reakcji, jeszcze docisnął głowę kobiety do podbrzusza. Beth próbowała walczyć o swobodę, ale dopiero po chwili mężczyzna zwolnił uścisk i głowa kobiety opadła na czerwoną narzutę, a długi, oblepiony śliną członek częściowo wysunął się z jej ust. Kobieta ciężko oddychała i głośno przełykała ślinę. Druga para była zajęta sobą, ale blondynka nie przerywała zabawy łechtaczką kochanki. Wanda, czując rosnące podniecenie, oblizała wargi i przez materiał dotknęła twardniejącej brodawki. Nadal stojąc, w milczeniu przyglądała się czwórce uprawiającej seks.

    Tim pozwolił kochance na kilka łyków powietrza, znowu chwycił za włosy i zaczął ją regularnie ruchać w usta. Murzynka objęła penisa ustami, a po kilku ruchach delikatnie chwyciła zębami. Cichy syk, jaki wydobył się z zaciśniętych ust mężczyzny, potwierdził trafność jej pieszczoty. Próbowała dłonią objąć członek, aby zwiększyć doznania kochanka, ale odtrącił jej rękę. Jęki i odgłosy dławienia się kobiety mieszały się z odgłosami uderzania członka o wilgotne wnętrze ust i stęknięciami mężczyzny, którego podniecenie stale rosło. Teraz trzymał jej głowę dwoma rękoma i brutalnie szarpał nią góra-dół, góra-dół. Nagle zamarł i głośno, przeciągle westchnął. Po chwili bezruchu mięśnie mężczyzny rozluźniły się, a z uchylonych ust podnieconej Lizzy zaczęła spływać strużka spermy zmieszanej ze śliną.

    Na taki widok blondynka szybko znalazła się tuż przy twarzy Beth i języczkiem, później ustami, łapczywie zaczęła pochłaniać ciecz spływającą po policzku. Za nią dotarł Murzyn, chwycił ją za szpilki i szeroko rozstawił nogi kobiety, która koncentrowała się tylko na pochłanianiu spermy. Zdecydowanym ruchem spróbował wbić penisa w odbyt. Udało się. Kobieta krzyknęła i z wyrzutem spojrzała na partnera. Ten dalej wpychał penisa do odbytu. Blondynka, widząc brak reakcji, wróciła do lizania policzka Lizzy. Brunet wyjął penisa z jej ust. Blondynka zaczęła całować się z Beth. Sperma wyciekała z jej ust.

    Murzyn przyciągnął kochankę do siebie i usiadł na łożu. Powoli odwracał kobietę aż usiadła na nim. szerzej rozrzucił jej nogi. Blondyna tęsknym wzrokiem spojrzała na Beti i zaczęła wygodniej sadowić się na penisie. Prawie cały zniknął w jej odbycie. Powoli zaczęła na nim jeździć. Kiedy już przyzwyczaiła się do jego wielkości, przyspieszyła. Jej piersi skakały w rytmie ujeżdżania penisa. Jedną rękę starał się je przytrzymywać, drugą opierała na udzie. Kochanek trzymał ją za biodra. Lizzy uklękła i lizała odbyt bruneta. Murzyn wyciągnął rękę i sięgnął do pochwy Beth. Zaczął ja posuwać palcami.  

    *

    – Taka szczupła ta blondyna, a biust ‘piątka’, jak nic. Albo jeszcze większy. Sie murarz musiał narobić  przy tych cycach… – westchnęła Wanda, patrząc na ekran laptopa jak dentysta na uzębienie pełne dziur.

    – Murarz? Coś chyba pokręciłaś – Jola zmarszczyła czoło, rozglądając się po pokoju w poszukiwaniu majtek.

    – No, może kafelkarz. Nie wiem, który częściej używa silikonu – wzruszyła ramionami Wanda. – Czego szukasz, piękna?

    – Majtek, przecież powiesiłam na kaloryferze, żeby wyschły… Schowałaś mi?

    – Sunia, wywiesiłam na lince na balkoniku. Tam jest cień, ale przy tej pogodzie i tak będą suche do wieczora.

    – Wszystkie suszą się – z tą hiobową wieścią Jola wróciła z wizji lokalnej.

    – Daj spokój, chodź bez majtek. Jest wystarczająco gorąco. Mrówki ci tam nie zajrzą.

    – Ale jak gdzieś usiądziemy…

    – No to co? Boisz się, że jakiś facet zobaczy twoją wilgotną pizdeczkę? – w odpowiedzi na zaczepkę koleżanki, Jola wzruszyła ramionami.

    – Będzie miał miłe wspomnienia – dokończyła Wanda, z przekonaniem kiwając głową. Zatrzymała film, zamknęła laptop. Sięgnęła po torebkę i przeliczyła wyjęte pieniądze.

    *

    – Później skończymy oglądać – Wanda wskazała brodą na zamknięty laptop. Jolka kiwnęła głową z aprobatą. Coś musi dodać wieczorowi pikanterii.

    Ich wczasy nad jeziorem dobiegały końca. Nareszcie! Po kolejnym gorącym dniu, wypełnionym jedynie plażowaniem i pływaniem na rowerze wodnym, z przerwą na szybki obiad w stołówce ośrodka, zapowiadał się kolejny ciepły, pogodny wieczór. Dziewczyny zdecydowały się na długi spacer po lesie. Wpadły do pokoju, żeby zostawić rzeczy, które zabrały nad wodę i przygotowywały się do wyjścia. Panowała kojąca cisza, wypełniana tylko odgłosami życia lasu. Temperatura była nieco niższa niż nad wodą. Spacer rzeczywiście okazał się bardzo długi, bo nie tylko pokonały las, ale również trzykilometrowy odcinek drogi prowadzący do sklepu we wsi. Rozbawione swoją beztroską, zjadły lody kupione w sklepie, wypiły chłodną colę i ruszyły w drogę powrotną zaopatrzone w dwie duże butelki wody mineralnej. Wracały równie rozkojarzone, co przed wyruszeniem na spacer. Nie zwróciły więc uwagi na kilku miejscowych, którzy pod sklepem pili piwo. Z kolei oni z przyjemnością oglądali dwie smukłe i zadbane kobiety ze stolicy. Jola, blondynka i Wanda, szatynka o naturalnie kręconych długich włosach, dwie 33-letnie singielki, spędzały część urlopu właśnie nad polskim jeziorem, niestety. Plan wyjazdu na wymarzone Kajmany nie wypalił, bo potencjalni sponsorzy okazali się, w ich mniemaniu, niesolidni. Zabiegi kobiet o względy naprawdę zamożnych sponsorów zakończyły się przykrą porażką. Panie podejrzewały, i słusznie, że mężczyźni znaleźli atrakcyjniejsze i młodsze towarzyszki wyjazdu. Gwoli ścisłości ich następczynie zaoferowały testującym je sponsorom znacznie więcej niż dość tradycyjny seks proponowany przez dwie ‘trzydziestki’. Ale o tym pokonane singielki nigdy nie dowiedziały się.

    *

    Próba wybicia się z marazmu, wyróżnienia na tle innych, w monotonnej pracy w korporacji, pozostała niezrealizowana. Po powrocie do pracy wstyd będzie przyznać się do tak prozaicznego urlopu. Już teraz oczyma wyobraźni widziały rozbawione twarze koleżanek nadmieniających, przy każdej okazji, o swoich egzotycznych wojażach, więc teraz szły, trzymając się za ręce i bawiąc wspomnieniami o otyłej koleżance. Jej nieudane seks-zabawy były tematem, który poprawiał im humor. Tak starały się zagłuszyć swoje niepowodzenie i urlop nad jeziorem na własny koszt. Właśnie zaczęły plotkować o ich podstarzałym, zaniedbanym szefie kadr, który przy każdej okazji próbował podrywać je. Inne również. Nie potrafił zrozumieć, że nie ma żadnych szans. Co innego jego zastępca. No, ale tamten ponoć niewiele zarabiał. A szef kadr miał żonę. I węża. Ale tylko w kieszeni.

    – Żeby znaleźć faceta, który dawałby chociaż pięć tysięcy miesięcznie. Plus moja pensja. Mogłabym jakoś żyć. Nawet z nim. Jednak na mieszkanie, samochód i życie powinien sam zarobić. Wtedy mogłabym nawet pokochać go – westchnęła smutno Jola.

    – ‘Piątka’ miesięcznie? – Wanda zmarszczyła nos. Miała wątpliwości. – I co byś z tym zrobiła? – Ani za to wyjechać, ani kupić coś fajnego, a jeszcze wypada odwiedzić kilka kawiarni i restauracji – wydęła wargi. – A moda zmienia się co roku. Ba, z każdą porą roku. Zimą gdzieś na narty, latem… – zamilkła na chwilę, bo przypomniała sobie nieosiągalne Kajmany. – Latem Ibiza albo coś bardziej oryginalnego. Chciałabym opalać się na Dominikanie albo na Bahamach – rozmarzyła się i na chwilę uśmiech wrócił na opaloną twarz.

    – Kurwa! – nagle wrzasnęła Jola. – Nawet nie ma komu dupy dać, żeby normalnie spędzić urlop!!   

    – Co ty? Miesiączka się spóźnia? – przestraszona wybuchem partnerki Wanda odgarniała burzę włosów z twarzy; tak gwałtownie odwróciła się po jej wybuchowej reakcji. Rozejrzała się uważnie dookoła. Ani żywej duszy.

    – Daj spokój. Normalnie wściekam się na ten niewypał z wczasami nad tym pieprzonym jeziorem i łażeniem po krajowym lesie – prychnęła zdegustowana i z impetem kopnęła najbliższą szyszkę.

    – Pamiętasz jak przyleciał ten wysoki brunet, przedstawiciel z Holandii? – Wanda była nieubłagana.

    – Tak. I co?  

    – Nic.

    – No, to po co pytasz, kiedy ja normalnie…

    – Bo to był Polak.

    – Poważnie?! – Jola aż przystanęła z wrażenia. – Skąd wiesz?

    – Poszłam z nimi na kolację i okazało się, że tylko u nas popisywał się niderlandzkim. Asystował tym dwóm Holendrom.

    – Poszłaś z nimi na kolację i…? – z nadzieją zawiesiła głos.

    – Już mówiłam – gówno, czyli nic. Zero.  

    – To po jaką cholerę mówisz mi o tym? – irytacja Jolki ponownie rosła.

    – Byłam wydelegowana, to poszłam. Poszła też ta zdzira z „pijaru” – Bożenka. Ona się nim zajęła wcześniej niż ja. Naprawdę zajęła…

    – No i ? – Jolka przewróciła oczami. – Kurde, na przesłuchaniu szybciej bym z ciebie wszystko wyciągnęła – dziewczyna była już zmęczona popędzaniem koleżanki. 

    – W jakimś momencie wyszłam do toalety. On był trochę podlany i ta zdzira wciągnęła go do sąsiedniej kabiny – Wanda z rozbawieniem przypominała sobie szczegóły. – Ty, wiesz, nigdy nie stałam w szpilkach na kiblu. Nawet nie wyobra… – nagle umilkła, dostrzegając piorunujące spojrzenie kochanki.

    – Konkrety, kobieto, konkrety… – cierpliwość Joli już od dłuższego czasu jechała na oparach.

    – No i facet, zachęcany przez Bożenę do akcji – chyba próbowała wyciągnąć mu fiuta, hi,hi – powiedział, że wygląda wspaniale, marzył o takiej kobiecie, itepe, itede, ale na niego w Amsterdamie czeka żona! Wyobrażasz sobie?! Żona mu przeszkadzała! W Holandii! – Wanda zaśmiała się nerwowo. – Joluś, masz papierosa? – zapytała i sięgnęła do podanej paczki. Zapaliła, wydmuchała nerwowo dym.

    – A ci dwaj… – zadumała się Jolka, zachęcając koleżankę do kontynuowania przerwanej relacji.

    – A ci dwaj Holendrzy to jeszcze gorsi byli – Wanda wpadła jej w słowo, uśmiechając się złośliwie.

    – Taaak? Wydawali się tacy mili – Jola była szczerze zdziwiona.

    – Mili? No, chyba tak, ale dla siebie. To geje – brunetka uśmiechnęła się triumfalnie. Jej koleżanka była jeszcze bardziej rozczarowana i nagle zaczęła głośno śmiać się.

    – A skąd wiesz? – rozbawiona patrzyła na partnerkę.

    – Od tego Polaka.

    – Czyli Bożena tylko przechwalała się, że dostała zaproszenie do…  

    – Zaproszenie? Chyba do hotelu, hi, hi, hi  – Wanda wpadła jej w słowo z głośnym śmiechem. – Może jednak byli bi albo zapłacili jej za jakąś sesję fotograficzną… Może odstawiła dla nich w hotelu jakiś seks-teatrzyk z zamówionym facetem? Albo kobietą… – Wanda podniecała się samymi domysłami o nielubianej Bożence. – Już się jej zdarzały takie akcje – uśmiechnęła się złośliwie do swoich wspomnień. Zamyślona partnerka nie dosłyszała tego komentarza.

    – Ale za to było ją stać na wylot do Włoch. Hotel 4-gwiazkowy, all inclusive. Na dwa tygodnie! – Jola powiedziała to jednak takim tonem, jakby chodziło przynajmniej o pół roku. – Czter-naś-cie dni – przesylabizowała dobitnie.

    – Z pensji na pewno nie zaoszczędziła – przytaknęła Wanda. – Pewnie Holendrzy byli bardzo zadowoleni z jej ekstra usług i dlatego tacy hojni – słysząc to, Jola pokiwała głową w zamyśleniu.

    – Słyszałam, że nadal utrzymuje z nimi kontakt – dodała Wanda po chwili milczenia.

    – Ta Bożena to psu dałaby dupy, gdyby jej coś załatwił – pokręciła głową Jola. Szły w milczeniu. Posmutniały. Sukces koleżanki przygnębił je. Obie znowu rozpamiętywały porażkę w kontaktach ze sponsorami.

    – Cholera, jak tak dalej pójdzie, to kolejne wakacje też spędzimy nad jakimś zapyziałym jeziorem czy nad innym pieprzonym Bałtykiem – nagle warknęła rozwścieczona Jolka, zaciskając pięść.  

    Wanda zatrzymała się, przydepnęła papierosa, ponownie rozejrzała i przyciągnęła Jolę do siebie. Dłuższą chwilę mruczała jej do ucha. Obie upuściły torebki, butelki wody i przytuliły. Dłoń Wandy zniknęła pod sukienką Joli. Dotknęła jej łechtaczki. Głaskała ją, pocierała w poprzek, wzdłuż, rozchylała, drapała. Najpierw jednym palcem, potem dwoma. Jola wilgotniała. Nieświadomie powiększała rozkrok. Z podniecenia dreptała w miejscu na palcach. Teraz wręcz nachalnie dociskała dłoń Wandy. W końcu kochanka zlitowała się i wepchnęła palce w cipkę, a po niecałej minucie wydarła krzyk z ust partnerki. Rozkraczona kobieta na leśnej ścieżce zaliczyła szybki orgazm. Wanda też była zadowolona.

    – Później mi wyliżesz – z uśmiechem odsunęła dłoń partnerki, która chciała zrewanżować się w podobny sposób. Wiedziała już, że Jola ma bardzo wysokie libido i bez regularnego zaspokajania, staje się bardzo wybuchowa. Całowały się namiętnie, długo, z języczkiem. Kiedy skończyły, spojrzały na siebie z uśmiechem. Zamglony wzrok mówił wiele. Podniosły torebki i butelki. Chwyciły się za lepkie dłonie i w znacznie lepszym nastroju, planując wieczór, ruszyły w kierunku jeziora. Zupełnie nie zdawały sobie sprawy, jak bardzo los pokrzyżuje ich niewinne plany.

    *

    Dziewczyny nie zarabiały zbyt dużo, szczególnie jak na wymogi stolicy. Wynajmowane mieszkania w Warszawie sporo kosztowały, więc już trzeci rok mieszkały razem. Rok temu, po paromiesięcznych, początkowo nieśmiałych i dwuznacznych zalotach, przygotowały kolację z alkoholem i w rezultacie spróbowały seksu. Przez tydzień starannie omijały temat i siebie, ale w kolejny piątek powtórzyły: alkohol, kolację, alkohol i seks. W rezultacie uznały, że mogą uprawiać seks we dwie, dopóki nie znajdą odpowiednich, według ich kryteriów, facetów. Zamożność stanowiła jedno z podstawowych kryteriów weryfikacji potencjalnych kandydatów. Z kolei inne kryteria…

    – „Inne, a po co?” – spytała kiedyś Jola. W odpowiedzi, po namyśle, Wanda wzruszyła ramionami. Więcej nie podejmowały tematu. Rozumiały się bez słów. Dlatego również od roku częściej sypiały razem niż oddzielnie. Stało się to ich zwyczajem. Nie obnosiły się ze swoim związkiem, chociaż nigdy tak go nie nazwały. To był tylko tymczasowy układ. I obie były z niego zadowolone.

    W pracy nikt nie podejrzewał ich o intymne relacje. Jeżeli nie było to wymuszone obowiązkami zawodowymi, w pracy nie kontaktowały się. Bardzo dbały o to, a wspólne zamieszkiwanie nie stanowiło tajemnicy. Zresztą, inni też praktykowali takie tanie rozwiązanie. Pierwsze urodziny u nich w mieszkaniu rozwiały wątpliwości. Wanda publicznie obmacywała się namiętnie z wylosowanym kolegą, kończąc lizaniem cipki z orgazmem – niespodzianka urodzinowa dla solenizantki, a podpita Jola na pożegnanie zrobiła w łazience szybkiego loda nachalnemu koledze z jej działu. – „Drugiego nie będzie, koleś” – uważała, że tą deklaracją zamknęła temat. Jednak jurny kolega, zadowolony z obsługi, parokrotnie próbował umówić się z nią. Nawet obiecywał udział innych kolegów. W końcu warknęła, że zadzwoni do żony i poprosi o skrócenie jego smyczy. Więcej nie wracał do tematu.

    Zmęczone imprezą i sprzątaniem położyły się spać, ale po wzajemnej minecie. Pośmiały się jeszcze ze swoich alibi na imprezie. Następnego dnia po zlikwidowaniu nikłych objawów kaca, powtórzyły seks z nowym gadżetem. Od tego czasu strap-on stał się nieodzownym elementem ich seksu. Na zakupy chodziły razem. Ale tylko do sex-shopu. No, chyba, że któraś szykowała niespodziankę partnerce. Wieczorne plotkowanie przy winie o znajomych, ich problemach, kłótniach, rozstaniach, powrotach, dzieciach, małych zarobkach, dużych kredytach i rosnących odsetkach zawsze kończyło się tym samym budującym wnioskiem: „Jest nam lepiej we dwie i niech inni nam zazdroszczą”. Wieczorne plotkowanie stanowiło zarazem część ich rytuału zaliczanego do gry wstępnej, która na ogół kończyła się namiętnym seksem.

    *

    Nadjeżdżający motocykl, z dwoma mężczyznami, minął kobiety, wzbijając tumany kurzu. Motocykliści nawet nie spojrzeli na wczasowiczki. Z kolei one niezadowolone odprowadzały ich wrogim spojrzeniem i poirytowane zaczęły otrzepywać kurz. Spojrzały na siebie.

    – Co za problem? Wskoczymy pod prysznic i umyjemy się – beztrosko rzekła Wanda. Miała ładne, długie nogi, częściowo okryte przykrótkimi dżinsowymi spodenkami. Ich niewłaściwa długość miała zaletę, którą doceniali mężczyźni: odsłaniały część kształtnych i jędrnych pośladków. Strój uzupełniał błękitny t-shirt, pod którym prężył się spory biust. Nieco drobniejsza i niższa partnerka założyła elastyczną, kremową męską koszulkę gimnastyczną rozmiaru XXL. Na niej wyglądała jak dość obcisła sukienka. Miała spory dekolt, podkreślała kształty. Stanik był zbędny. Na letni wypad nad jezioro wystarczała. Tam inne dziewczyny też nie kryły swoich wdzięków. Dzisiaj obie zrezygnowały ze staników. I z majteczek. Przecież było gorące lato! Na nogi dziewczyny założyły klapki.

    – Może od razu pójdziemy nad jezioro zamiast pod prysznic? – uśmiechnęła się Jola. Wanda odwzajemniła uśmiech i poczuła, jak robi się wilgotna. Wczoraj wieczorem poszły nad jezioro, dotarły do zatoczki sporo oddalonej od ich ośrodka oraz ogólnie dostępnej plaży i długo kąpały się we dwie. Kąpały się nago i pieściły w wodzie. Potem na brzegu kochały się.

    Nie wiedziały, że przypadkowo zobaczył je mężczyzna, który dzisiaj stał z kolegami pod sklepem. Kiedy wchodziły do sklepu, o ich intymnych upodobaniach cała paczka pijąca piwo była już wyczerpująco poinformowana.

    *

    Właśnie drugi motocykl minął dziewczyny. Druga dwójka motocyklistów również wzbijała tumany kurzu. Dziewczyny spojrzały na siebie, wzruszyły ramionami i skręciły w las. Nadłożą trochę metrów, ale dotrą nad jezioro bez męskiej asysty. Kiedy skręcały w leśną wąską ścieżkę równoległą do drogi, z której właśnie zeszły, przejechał, hałasując niemiłosiernie, chłopak na quadzie.

    – Ten to chyba nawet nie słyszy, że jedzie –zdegustowana blondynka skwitowała wyczyny rajdowca.

    – Jak się nawdycha spalin, to jeszcze leśne powietrze mu zaszkodzi, mutant jeden – dodała rozbawiona szatynka.

    Roześmiały się, Jola ucałowała partnerkę w policzek i dalej poszły objęte wpół.

    *

    Ścieżka skończyła się. Wyszły z lasu i skierowały do ‘swojej’ zatoczki. Odczuwały spore zmęczenie, ale były zadowolone, a perspektywa kąpieli we dwie tłumiła poczucie znużenia długim spacerem. Teraz mogły spokojnie popływać i nacieszyć się swoją obecnością.

    Pływanie trwało dość krótko. Kobiety były jednak znużone gorącym dniem i poczuły głód. Odświeżone kąpielą, wyszły nagie z wody, zaczekały aż trochę obeschną i ubrały się. Trzymając się za ręce i plotkując, weszły do lasu i rzadko uczęszczaną trasą ruszyły do ośrodka.

    Nagle z dwóch stron podjechali do nich mężczyźni na motocyklach. Poznały ich. Zatrzymali się, nie wyłączyli silników. Po chwili dołączył chłopak na quadzie. Kobiety próbowały wyminąć jeden z motocykl blokujących ścieżkę. Motocyklista gwałtownie zwiększył obroty silnika, a kobiety, przestraszone rykiem, cofnęły się. Rozejrzały się przestraszone. Mężczyźni wyłączyli silniki. Zsiedli z nich, odłożyli kaski. Zaczęli do nich podchodzić. Nie padło żadne słowo, ale one były jeszcze bardziej przestraszone. Cisza potęgowała ich strach. Nikogo nie było w zasięgu wzroku.

    – O co chodzi? – drżącym głosem spytała blondynka. Zaniepokoiła się. Wanda również. Nie czuły się pewnie w lesie wśród tylu obcych mężczyzn. Mocniej ścisnęły się za ręce. Mężczyźni zbliżali się do nich bez słowa. Swobodny, nonszalancki krok, ręce w kieszeniach albo szeroko rozstawione, natarczywe spojrzenia. Solidne buty, dżinsy, dresy, koszulki nie pierwszej świeżości.

    – Sunie, napijecie się z nami? – pytający wysunął rękę z otwartą półlitrową butelką alkoholu.

    *

    – Nieee, dziękujemy – odrzekła Wanda niezbyt pewnym głosem i obie wykonały krok w tył. I jeszcze dwa. Jednak odległość między kobietami i mężczyznami ciągle zmniejszała się.

    – Nie lubimy kiedy ktoś nam odmawia. Czyli gardzi nami – męski głos zabrzmiał stanowczo i ostrzegawczo.

    – Nikt nam nie odmawia – przyznał kolejny, patrząc na kobiety i stanął obok Wandy. – Ta łyknie pierwsza – stwierdził, obserwując ją z boku. Był najstarszy. Miał ze 40 lat. Brunet, ubrany w adidasy, dżinsy i białą rozchełstaną koszulę z krótkim rękawami. Całość wylądu uzupełniał kilkudniowy zarost na twarzy ogorzałej od słońca. powoli, delikatnym gestem przesunął dłoń po włosach Wandy. Ta nerwowo odsunęła się. Wtedy szybkim ruchem chwycił Wandę za kark. Kobieta, próbując uwolnić się, odchyliła głowę do tyłu, przekrzywiła ją i tak już została, bo mężczyzna pociągnął ją za włosy. Blondyn z butelką, „Rajdowiec”, doskoczył do niej i przystawił butelkę do ust. Złapał za rękę, którą go odpychała. Brunet chwycił za drugą. W obronnym odruchu próbowała ich kopać. Blondyn oddał butelkę długowłosemu blond koledze i uderzył Wandę w twarz. Drugą dłonią, zwiniętą w pięść wymierzył cios w brzuch. Kobieta po pierwszym ciosie zatoczyła się. Po drugim zgięła w pół. Jola zaczęła histerycznie krzyczeć i wzywać pomocy. Głos niósł się po lesie. Przycichł na łąkach okalających las. Zignorowali ją. Nie istniała dla nich. Na razie.

    Blondyn przyciągnął Wandę, trzymając za rękę. Słabo próbowała opierać się. Uderzył jeszcze raz. Wanda była oszołomiona. Mężczyzna wykonał ponaglający gest ręką. Kolega dostawił butelkę do ust Wandy i zatkał jej nos.  

    – Pij, kurwo, bo ci zęby wybiję – warknął brunet. Przerażona Wanda otworzyła usta. Cała trójka przywarła do niej, żeby nakłonić ją do picia. Musiała pić dużymi haustami, jednak alkohol był dla niej zbyt mocny. Krztusiła się, szarpała. Krople płynu spadały na dekolt i plamiły koszulkę. Bezradnie szarpała się i wierzgała zablokowanymi nogami. Brunet jeszcze głębiej wcisnął szyjkę butelki.

    – Panowie, przestańcie, tak nie wolno! Proszę, natychmiast przestańcie! – krzyczała przerażona Jola, patrząc na bezradną przyjaciółkę. Zrobiła krok w jej kierunku, ale dwóch pozostałych mężczyzn zastąpiło jej drogę. Szatyn, w jej wieku, z kręconymi włosami, w ciemnych okularach i drugi ogolony na łyso, z czarny zarostem, atletycznej budowy. Obaj nosili czarne koszulki wypuszczone na dżinsy. Przestraszona zatrzymała się, nie dotknęła ich, cofnęła się. Zrobili krok w jej kierunku. Drugi.

    Wanda sporo wypiła. Mężczyźni puścili kobietę i w milczeniu obserwowali ją, a ta stała oparta o pień drzewa. Ciężko oddychała, koszulka była poplamiona alkoholem. Jeszcze krztusiła się. Starała się głęboko oddychać, kaszlała, dusiła się. Piekło ją gardło. Nie była w stanie mówić. Jej reakcja była uzasadniona. Napiła się bimbru i czuła jego moc.

    *

    Mężczyźni odwrócili się do Joli. Natychmiast zrozumiała. Cofnęła się. Ogolony na łyso mężczyzna błyskawicznie stanął za nią. Postąpiła krok do tyłu, wpadła na niego i przestraszona odskoczyła. Odwróciła głowę i krzyknęła przerażona. Tuż przed nią stał długowłosy blondyn z butelką. Do twarzy miał przyklejony łagodny uśmiech. Jola znowu rzuciła wzrokiem na kochankę, szukając u niej ratunku. Wanda siedziała oparta o pień drzewa, bokiem do reszty. Gdzieś zgubiła klapek. Dłońmi dotykała szyi, nadal kaszlała. Łzy płynęły z jej oczu. Nie była w stanie prosto siedzieć. Włosy przysłaniały twarz. Nic dla niej nie istniało. Partnerka nie mogła na nią liczyć.

    Jola gwałtownie odwróciła się w lewo i dróżką rzuciła się przed siebie. Dwóch mężczyzn, zaskoczonych i rozbawionych jej reakcją, po chwili ruszyło w pogoń. Już po kilkunastu krokach jeden z biegnących, łysy, zbliżył się do ściganej, wysunął nogę i podciął jej stopę. Zahaczyła nią o drugą nogę i runęła na ścieżkę. Leżała, jęczała i popłakiwała z bólu. Kiedy niezdarnie próbowała podnieść się, wspierając na kolanach i dłoniach, drugi ze ścigających kopnął ją obcasem w pośladek. Upadła i wtedy przygniótł ją butem do ziemi. Dobiegł kolega.

    – O kurwa – łysy z rozbawieniem skomentował swoje odkrycie i pokazał koledze. Teraz oni, mimo protestów, błagania, płaczu, krzyków, podnieśli ją i wykręcili ręce. Na ugiętych nogach, przygarbiona, ciągle popłakując i próbując coś tłumaczyć prowadzącym ją mężczyznom, dotarła do czekającej trójki.

    – Ale numer – z rozbawieniem kręcił głową facet ogolony na łyso. Uśmiechnięty kolega tylko potakiwał.

    – Co jest? – zaciekawił się któryś.

    – Ta dupa nie ma majtek – wesoło oznajmił ogolony na łyso. Teraz tylko on trzymał ją za rękę. Jego wiadomość przyjęto z niedowierzaniem i w milczeniu. Brzmiała ekscytująco dla obecnych. Taka miła niespodzianka! Jak wisienka na torcie.

    Brunet oderwał się od kolegów, podszedł do Joli i wziął solidny zamach. Kobieta instynktownie skuliła się, zasłoniła twarz wolną ręką i zamknęła oczy. Wtedy spokojnie chwycił rąbek koszulki i energicznie wysoko podciągnął. Wszyscy w milczeniu oglądali zarys biustu, opalony brzuch, biodra i wygoloną cipkę. Praktycznie była już naga. Ich podniecenie rosło. Chwilę później rozległ się rechot, gwizdy i oklaski. Jola otworzyła oczy i szarpnęła koszulkę w dół.

    – Pozwoliłem, kurwo? – brunet był wściekły. Przysunął się do niej, jego twarz znalazła się tuż przed twarzą kobiety. Odwróciła ją w bok, zamknęła oczy, czekając na uderzenie. Czuła odór alkoholu, wypalonych papierosów i spoconego ciała.

    – Tak nie wolno. Nie można nas tak traktować. Co panowie wyprawiają… – przerażona kobieta próbowała protestować. Nadal miała zamknięte oczy. Nie wierzyła w to, co się dzieje. To musi być potworny sen!! Przed chwilą kąpały się nago, tuliła swoją przyjaciółkę, a teraz nie wiedziała, jak skończy się ten koszmar.

    Nagle poczuła silny ból, otworzyła oczy i momentalnie chwyciła się za lewą pierś. Długowłosy blondyn z uśmiechem mocno ściskał i wykręcał jej brodawkę.

    – Uklęknij – teraz ucisk wzmógł się. Szarpanie jego dłoni jedynie potęgowało ból. Drugą dłonią blokował jej głowę, żeby nie mogła zaatakować go. Pogodny uśmiech blondyna przerażał ją. Mężczyzna bawił się jej bólem. Nie wytrzymywała tego, szybko zaczęła schylać się, żeby uklęknąć. Nagle ból zniknął.

    – Nie, nie! Proszę! – Jola potrząsnęła głową i sięgnęła do włosów. Teraz z kolei brunet trzymał ją za włosy i ciągnął tak długo aż wyprostował jej sylwetkę. W ten sam sposób zaczął odchylać głowę do tyłu. Trzymała dłonie przy głowie, próbując złagodzić ból. Nie odważyła się dotknąć mężczyzny.

    – Jeszcze nie musisz klękać. Później mu obciągniesz – z uśmiechem rozbawienia podsumował zabawę kolegi. – Teraz ugnij nogi w kolanach – pchając głowę w dół, zmusił ją do ugięcia nóg.

    Szyjka butelki dotknęła jej ust. Przerażona blondynka zamknęła oczy i mocno zacisnęła wargi. Oparli ją o drzewo. Jeden z mężczyzn precyzyjnie ucisnął szyję i kobieta z bólu bezgłośnie otworzyła usta. Poczuła jak coś wetknięto jej do ust. To nie była butelka. Otworzyła oczy i zobaczyła jak drugi mężczyzna w czarnej koszuli wciska w jej usta rękojeść noża i zaciska jej nos. Po chwili połowa szyjki butelki tkwiła w jej ustach. Łykała płyn i początkowo nie czuła jego mocy. Kiedy chwilę później jednak poznała, łzy napłynęły jej do oczu, zaczęła krztusić się, ale nadal musiała pochłaniać strumyk bimbru. Bezradnie przebierała nogami w miejscu. Bimber wypływał kącikami jej ust. Już nie mogła pić. Była u kresu sił. W odruchu desperacji wyrzuciła z ust cały haust płynu.

    – Dość – rozkazał brunet. – Szkoda płynu dla takiej pizdy – stwierdził z niechęcią. Blondynka ze łzami w oczach osunęła się pod drzewo. Czuła, jak płyn rozchodzi się po ciele. Gardło paliło ją. Nie mogła wykrztusić słowa. Źle się czuła. Zaczęło jej szumieć w głowie. Miała zawroty. Wiedziała, że upili ją. Wzrokiem poszukała partnerki. „Rajdowiec” przysiadł obok Wandy. Jedną ręką objął ją, ale kiedy próbowała odsunąć się od niego, zmienił zdanie i chwycił za włosy. W drugiej trzymał butelkę. Pociągnął za włosy, odchylając głowę kobiety do tyłu. Butelkę przyłożył Wandzie do ust i wmuszał w nią kolejne łyczki. Podpita dziewczyna siedziała oparta o drzewo i nie miała siły protestować. W tym czasie długowłosy blondyn przykucnął między jej nogami. Jedną dłonią odpychał jej kolano, a drugą, przez koszulkę, bezceremonialnie ściskał pierś. Po chwili dłoń zniknęła pod koszulką.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Sama samotna mama

    Mam na imię Marta. Jestem przed 40stką. Jestem matką trójki dzieci. Mam dwóch synów w wieku 16 i 8 lat, oraz córkę, która ma prawie 14 lat. Wychowuję ich sama. Mąż zmarł niedługo po narodzinach najmłodszego dziecka. Był policjantem, zginął w czasie pracy. Dzięki temu dzieci mają zapewnioną rentę, do tego dochodzi 500 plus, więc tak na prawdę nie muszę pracować. Zajmuje się domem i wychowywaniem dzieci. Z jednym nastolatkiem jest ciężko, a co dopiero z dwoma! Póki co z najmłodszym jest najmniej kłopotów. Daję sobie radę.
    Któregoś razu, jak już wyprawiłam dzieci do szkoły i zajęłam się sprzątaniem, zobaczyłam, że starszy syn zostawił w domu telefon komórkowy. Nie miał blisko ze szkoły do domu, więc wiedziałam, że jak zostawił, to po niego nie przyjdzie. Pomyślałam, że to w sumie dobrze. Że może skoncentruje się na lekcjach. Właściwie to nie był złym uczniem. Może nie jakimś piątkowym, ale nigdy nie miał problemów ze zdaniem z klasy do klasy. Miał jakieś poczucie obowiązku. Nigdy nie wyczułam od niego alkoholu ani papierosów. Ludzie się na niego nie skarżyli. Pozabierałam wszystkie brudne ciuchy z jego pokoju, tak samo jak u innych dzieci. Nastawiłam pranie i miałam iść obejrzeć serial w TV, ale jak przechodziłam obok pokoju syna, to zainteresowałam się tym telefonem. Postanowiłam zobaczyć, co tam ma. Wiem, wiem. Prywatność i te sprawy, ale kto nigdy nie sprawdzał czyjegoś telefonu, niech pierwszy rzuci kamieniem. Znałam jego wzór odblokowania, bo ciężko nie zapamiętać, jak ktoś robi to 16 milionów razy dziennie. Usiadłam na brzegu jego łóżka i odbezpieczyłam telefon. Weszłam w wiadomości. Uśmiechnęłam się do siebie, gdy zobaczyła, że większość jest do dziewczyn. Otworzyłam te z największą ilością wiadomości. Z Kają. Wiedziałem, co to za dziewczynka. Z równoległej klasy, mieszkała parę bloków od nas. Ale tego, co zobaczyłam w środku, to się nie spodziewałam!
    Od czasu śmierci męża nie uprawiałam seksu z żadnym mężczyzną. Próbowałam robić to sama ze sobą, ale to nie sprawiało mi przyjemności. Było bardziej mordęgą. Ale mając dzieci człowiek wie, jakie są teraz formy seksualne. Jak możecie się domyśleć, trafiłam na seksting mego syna z tą Kają. Nie jakiś niewinny, tylko taki bardziej dorosłych ludzi. “Mam na Ciebie ochotę!”, “Chcę cię wyruchać.”, “Lubię twego kutasa”, “A ja twoją cipkę!”. I masa emotów. Wiedziałam, że syn jest w takim wieku, że wszyscy chłopcy się tym interesują, ale nie sądziłam, że już uprawia seks. Zrobiło mi się gorąco. Czułam się tak, jakbym pierwszy raz trafiła na niemieckie porno na kasetach VHS mego ojca. Czytałam te wiadomości i czułam, że robię się wilgotna. Rzecz niespotykana u mnie od prawie 9 lat! Oglądałam w Internecie filmy pornograficzne, ale one na mnie tak nie działały. Dopiero zboczone wiadomości syna doprowadziły mnie do takiego stanu! Przesuwałam wiadomości w górę, aż zobaczyłam coś, po czym odrzuciłam telefon, wstałam z łózka i poszłam do kuchni napić się wody.
    To było zdjęcie. I to nie zwykłe zdjęcie. Był na nim członek mego syna! Ochlapałam nad zlewem twarz zimną wodą. Wiedziałam, że muszę wrócić i odłożyć telefon. Tak, żeby się nie domyślił, że go przeglądałam. Wróciłam na jego łóżko, wzięłam telefon do rąk i się zastanowiłam, co mam zrobić. Odłożyć i zapomnieć o całej sytuacji, czy może… przeglądać dalej? Ciekawość zwyciężyła! Odblokowałam jeszcze raz telefon, kliknęłam zdjęcie i miałam go teraz na całym ekranie. W pełnym wzwodzie. Wyglądał, jak kutas jego ojca. Nawet lekko krzywił się w prawo. Powiększyłam je tak, że aż widziałam na nim niebieskie żyłki. Podświadomie przygryzłam wargi i poczułam, że moja cipka pulsuje. Boże, jak ja tęsknie za tym kutasem! Byłam w dresach i dotknęłam się między nogami. Aż jęknęłam. Już zapomniałam, jak to jest! Wiedziałam, że to jest złe, że podnieca mnie fiut mego syna, ale żądza była silniejsza! Położyłam się na plecach na jego łóżku i zaczęłam się masować przez spodnie. Jak dobrze!
    Zamknęłam to zdjęcie. Wróciłam do przeglądania wiadomości. Okazało się, że to nie było jedyne zdjęcie. I były też krótkie filmiki. Były też zdjęcia tej Kai. Ładna dziewczyna. Było zdjęcie jej piersi. Jędrne, nie za duże, nie do końca wykształcone brodawki. Ten widok też mnie podniecił. Wsunęłam rękę pod gumkę spodni i w majtki. Dotknęłam swojej nabrzmiałej łechtaczki. Przez całe moje ciało przeszedł dreszcz. Masowałam ją delikatnie, brałam między dwa palce i lekko ciągnęłam. Byłam taka wyposzczona, że już od samych takich pieszczot szczytowałam! Pierwszy raz od 9 lat! Wyłam, sapałam i krzyczałam jak oszalała. Możliwe, że słyszeli mnie sąsiedzi. Opadłam bez sił na łóżko i ciężko oddychałam. Jezu, jak dobrze.
    Myślałam, że na tym zakończę pieszczoty, ale jednak nie. Przeglądałam dalej ich wiadomości. Jego kutas wystający ze spodni. Zdjęcie chyba ze szkolnej toalety. Zdjęcie jej cipki, chyba zrobione w takich samych okolicznościach. Zabawiali się tak w szkole. Podnieciło mnie to niesamowicie. Zdjęłam spodnie razem z majtkami i rozłożyłam szeroko nogi. Wsadziłam sobie palca do środka i zaczęłam nim pracować. W środku byłam mokra i wilgotna. Robiłam tak przez jakiś czas. Aż trafiłam na filmik syna. Trwał może z 15 sekund, ale przy nim wsadziłam sobie dwa palce w cipkę i zaczęłam mocniej nimi pracować. Czułam, jak moje soki ze mnie wypływają. Wiedziałam, że po wszystkim będę musiała zmienić mu pościel, tak ją zmoczyłam. A wszystko przez ten przeklęty filmik. A było na nim, jak mój syn się masturbuje. A właściwie, to jak już kończy. Dwa ruchy ręki i z jego kutasa wytrysnął wielki pocisk jego nasienia. Czułam, że dochodzę razem z nim. Moje palce zagłębiały się we mnie coraz szybciej i coraz głębiej. Miałam orgazm przy trzecim odtworzeniu tego filmiku. Czułam, że moja cipka jest zmaltretowana. I mój umysł też. Wyjęłam powoli palce z niej i zobaczyłam, jakie są mokre od moich soków. Marzyłam o tym, żeby to była jego sperma. Zaczęłam jej ssać. Smakowała mi moja cipka.
    Zobaczyłam, która jest godzina. Dzieci wracały za około 45 minut. Wyszłam z wiadomości i odłożyłam telefon na biurko. Zdjęłam poszewkę z jego kołdry. Następnie naciągnęłam na siebie majtki i spodnie. Czułam, że bielizna od razu zrobiła się wilgotna i przyległa do mego ciała. Nogi mi całe drżały, ale trzeba było się zbierać. Wyszłam do łazienki, żeby rozwiesić wyprane ciuchy i żeby uprać tą poszewkę. Cały czas myślałam o tym filmiku. Tylko to miałam przed oczyma. Wiedziałam, że kolejna szansa może się szybko nie przydarzyć. Poleciałam szybko po swojego laptopa, a następnie podłączyłam do niego telefon. Sprawdziłam, co ma w galeriach i okazało się, że jest tam ten filmik. I wiele, wiele więcej. Najwyraźniej przejrzałam tylko ułamek całości. Kopiuj – wklej. Zgrywało się z 10 minut. Przez to nie miałam czasu nic ugotować. Dzieci nie narzekały na pizzę na obiad. A ja z niecierpliwością czekałam wieczora, kiedy będę mogła przejrzeć wszystkie pliki.
    c.d.n ?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Krzysztof

    Facet jak facet, a że gej to przygląda się niejednemu chłopakowi. Zwłaszcza w klasie, gdzie jest ich kilkunastu i każdy jeden jest ogromnym ciachem. Mam na imię Wojtek. Od gimnazjum mam wadę serca i roczne zwolnienie z w-f’u. W cyklu opowiadań będę opowiadał wam o moich fantazjach/prawdziwych historiach z chłopcami w moim życiu. Pierwsze opowiadanie jest o Krzysztofie. Wysoki chłopak, dość dobrze zbudowany, sportowiec, 20 lat, seksowny zarost i piękne, czarujące błękitne spojrzenie. Uwielbiam w nim wszystko, zawsze czekam jak po zawodach, w których brał udział dodadzą zdjęcia na szkolną stronę by móc pooglądać go w akcji a sam często zrywam się z lekcji by iść na hale i obejrzeć to na żywo. Ja wzrostem niewiele niższy od niego, 180cm, brązowe włosy i szczupły, ale nie chudy. 
    W Krzysiu najbardziej podnieca mnie jego charyzma. Jego szarmanckie zachowanie nie raz sprawiło (co dało się zauważyć) u dziewczyn westchnienia itp. Jednak Krzysiu raczej nie był zainteresowany dziewczynami. Od kiedy pamiętam nigdy nie miał żadnej a na dodatek ostatnimi czasy zaczął się dość podejrzanie zachowywać. Często przyłapywałem go na spoglądaniu na mnie jak się uśmiechałem żartując z kumplami z klasy albo jak po prostu wpatrywał się we mnie bez słowa. Często też widziałem jak uśmiechał się pod nosem widząc mnie pod klasą rano. Moje pożądanie go tylko rosło z każdym dniem. Cóż, nie było opcji żeby to jakoś rozwinąć, jednakże pewnego razu moja mama poszła do szpitala na rehabilitacje. Zaprosiłem wtedy kilkoro znajomych z klasy (w tym oczywiście go). Przenocować mogłem tylko 5 osób z czego jedna musiała spać ze mną. Kilka dni później gdy impreza trwała, a raczej zbliżało się do jej końca dwie dziewczyny oznajmiły, że śpią razem i poprosiły mnie abym zaprowadził je do pokoju. Tak też zrobiłem. Zaraz za nami poszła jeszcze jedna para, chłopak i dziewczyna i oddałem im moje łóżko w drugim pokoju. Zupełnie wypadło mi z głowy, że został tylko Krzyś i jako jedyny nie protestował żeby spać ze mną. Podniecenie jakie mnie dopadło w tym momencie było na tyle silne, że musiałem szybko wyjść z mojego pokoju i zaczekać aż ochłonę zanim zszedłem na dół do Krzycha. Oboje byliśmy trochę pijani. Gdy zszedłem na dół zauważyłem, że on śpi (a raczej, jak się okaże, udawał, że śpi). Nie mogłem oderwać od niego wzorku, ten słodki, przystojny i seksowny chłopak w łóżku a ja zaraz muszę się położyć obok niego! wyglądał bosko, jasnoniebieskie w kratkę spodenki i odznaczający się w nich penis za każdym razem gdy na niego spojrzałem przyprawiał mnie o ciarki. Leżał tak w białej koszulce i białych stópkach z rękoma założonymi za głową. Zrobiłem mu jeszcze zdjęcie i poszedłem się położyć. W momencie gdy się kładłem Krzychu wyprostował jedną rękę tak, że się akurat na nią położyłem a wtedy niby przez sen objął mnie swoimi ramionami. Myślałem, że śnię, ale jak się okazało to nie koniec. Wtedy pocałował mnie w polik i powiedział, że cieszy się, że go zaprosiłem. Odwróciłem się, pocałowałem go a ten całus przemienił się w namiętny i długi pocałunek. Czułem jego język w moim ustach, jego zarost ocierający się o moją twarz i jego penisa twardniejącego na moim biodrze. Stwierdziłem, że pora wziąć się do roboty. Odepchnąłem go tak by położył się na plecy, pocałowałem i zszedłem do jego bokserek. Zdjąłem je od razu i poczułem męski zapach 18 centymetrowego penisa. Złapałem go, był już dość twardy. Przeciągnąłem językiem od jego nasady aż po sam czubek. Gdy wziąłem go do ust wtedy Krzychu przycisnął mi głowę a ja nadziałem się na jego wielkiego bolca tak, że jego jaja dotykały mojej brody. Byłem w szoku, nie spodziewałem się, że tak to się potoczy, że będzie taki brutalny. Zaczął ciągnąć mnie za włosy a moja głowa była dla niego jak zabawka do masturbacji. Po kilku minutach odciągnął moją głowę i kazał się dosiąść. Bałem się tak na sucho i bez gumki, ale zrobiłem to. Jego penis delikatnie dotykał moich pośladków więc wypiąłem się jak tylko mogłem i wycelowałem go idealnie w swoją dziurkę. Ból był ogromny a wszedł we mnie dopiero tylko jego żołądź. Wtedy zaczął go we mnie wciskać a ja cały się spiąłem i prosiłem go żebyśmy przestali, co zadziałało odwrotnie. Złapał mnie za włosy przyciągnął moją twarz do swojej i namiętnie pocałował przygryzając moje wargi tak, że czułem jak zaczynają krwawić. Drugą ręką złapał mnie za tyłek i z całej siły jednym ruchem wcisnął się we mnie. Zaczęły cieknąć mi łzy, ale już po paru minutach uświadomiłem sobie co się właśnie dzieje. Wtedy momentalnie wystrzeliłem a on widząc to zaczął mnie rżnąć jeszcze bardziej. Czułem się wtedy nieziemsko. Chciałem by mnie miał jak tylko chce. Po kilkunastominutowym jebaniu zaczął głośniej dyszeć i przycisnął mnie ramionami do siebie. Już go nie dosiadałem to on mnie jebał a ja się grzecznie nastawiłem. Wtedy przygryzł swoją wargę co mnie znowu podnieciło, spojrzał mi w oczy, pocałował mnie i zalał moją dziurkę ogromną ilością spermy. Większość wyciekła od razu na jego kutasa co z jego rozkazu grzecznie wylizałem. Po wszystkim usiadł, pocałował mnie, następnie się położył i rozkładając ręce powiedział, że mam do niego przyjść i się przytulić. Zasnęliśmy tak a rano powiedział, że to było coś niesamowitego i że mnie kocha. Po wspólnej kawie ubrał się, czule pocałował, powiedział, że to poważne, ale naprawdę tak jest i wyszedł. Gdy wsiadł do auta spojrzał jeszcze w moim kierunku, uronił łzę i odjechał…
    Koniec cz.1

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Fascynacje Chłopca