Blog

  • Nowe perwersje i kara

    Marek miał całą twarz lepką od śluzu Kasi i własnej śliny. Choć początkowo dość nieśmiało wwiercał się językiem w cipkę według instrukcji kochanki, to teraz już swobodnie szusował językiem po jej muszelce i łapczywie spijał z niej kleik. Kasia powiedziała mu, by zrobił jej palcówkę, nie przestając lizać. W ten sposób szybciej uda się jej osiągnąć orgazm. Chłopak postąpił tak, jak prosiła, ale prócz tego w ramach własnej inwencji, rozchylił jej ponętne pośladki i zaczął drażnić czekoladowe oczko, wprowadzając tam dwa palce drugiej ręki. Zwilżył je uprzednio w jej śluzie, dzięki czemu gładko wsunęły się do tunelu. Gdy zniknęły już całe w środku, poczuł na palcach obu rąk skurcze mięśni dziewczęcia. W tym samym momencie wydała z siebie pojedynczy dziwny, ale przyjemny odgłos, przypominający śpiew sopranowy. Wreszcie doszła. W pokoju rozległy się brawa Cypriana i Doris, którzy wszystko bacznie obserwowali i rejestrowali kamerą. Cyprian pocierał swoje krocze przez spodnie. Sądząc po wypukłości na nich, bardzo chciał sobie ulżyć. Markowi, choć podobnie jak Cyprian miał już dziś orgazm kilka razy, także penis stał na baczność.

    – Marek pamiętam, jak przyznałeś w naszej rozmowie, że tak jak ja masz zapędy homo.

    – No i?

    – Czy ja ci się podobam?

    – No… tak myślę, ale nie wiem, czy ja… czy miałbym ochotę na…

    Cyprian nie dał mu skończyć zdania i pocałował go z języczkiem w usta. Marek zdziwił się nieco, ale spodobało mu się. W zasadzie to uważał Cyprka za najprzystojniejszego chłopaka w szkole. Nieśmiało odwzajemnił pocałunek.

    – Ale fajnie ci zalatuje z gęby. Czuję ten charakterystyczny zapach cipy Kaśki. Chuchnij na mnie.

    – Jeszcze raz!

    Cyprian zaciągał się zapachem z ust Marka. Za chwilę też zauważył zaschnięty śluz na jego policzku. Polizał go tam. W odpowiedzi Marek też to zrobił. Lizali się teraz po różnych częściach twarzy, wypuszczając coraz więcej śliny. Cyprian zaczął powoli zjeżdżać niżej. Ssał Markowi sutki i robił wokół nich kółka językiem. Wreszcie nachylił się mocno i wziął członka do ust. Energicznie mu obciągał. Lizał główkę, lekko smagając językiem wędzidełko i ssał klejnoty.

    – Zróbmy to w 69 – nagle stwierdził. Pchnął Marka na łóżko i przyjął pozycję taką, by umiejscowić swojego kutasa i jądra nad jego twarzą.

    – Nie przejmuj się, że nie masz wprawy. Sama świadomość, że to ty wystarczająco mnie podnieca.

    Marek rzeczywiście nie bardzo wiedział, jak się za to zabrać. Próbował jednak naśladować aktorki z filmów porno. Szczególnie ekscytował go zapach fiuta Cypriana. Sam lubił wąchać rękę, którą uprzednio dotykał swego ptaka, gdy był lekko spocony.

    – Teraz pokażę ci szczyt swoich możliwości – powiedział Cyprian. I zrobił Markowi głębokie gardło, tak że cała moszna i penis znalazły się w jego ustach. W tym momencie Markiem zatrzęsło i spuścił mu się do środka. Ślina, która obficie ściekała po brodzie Cyprka, zaczęła mieszać się ze spermą. Cyprian jeszcze chwilę trzymał w buzi markowe genitalia. Gdy je w końcu wyjął, zebrał ręką ślinę i ejakulat ze swojej brody i klaty, by dokładnie połknąć, to co wydostało mu się z ust. Marek też coraz lepiej sobie radził, jednak na prośbę Cypriana musiał mu wsadzić palec w tyłek, by przyspieszyć dojście. Kiedy wreszcie nadszedł ten moment, sperma Cyprka wytrysnęła prosto do buzi Marka. Bardzo chciał ją połknąć. Niestety, jako że nie przywykł do robienia tego, zwymiotował. Dorota i Kaśka wybuchły śmiechem. Cyprian zauważył, że ma zarzygany tyłek, krocze i fiuta. Krzyknął do dziewczyn, które teraz dzierżyły kamerę:

    – Nie wyłączajcie!

    Wstał z łóżka i począł rozsmarowywać po całym ciele rzygowiny Marka. Tymczasem sam Marek wciąż był w szoku, który jeszcze się wzmógł, gdy zobaczył, co się dzieje. Zaraz jednak przypomniał sobie wcześniejsze koprofilskie ekscesy swoich znajomych i uznał, że nie powinno go to dziwić. Miał teraz przed oczami Cypriana, który wypinał się do niego i rozsmarowywał rzygi po plecach i tyłku. Wcześniej przecież miał całe pośladki brązowe od gówna. Markowi coraz bardziej udzielał się perwersyjny nastrój, więc przybliżył do nosa palec, który wcześniej buszował w cyprkowej dupie. Miał nadzieję, że wyniucha zapach kału. Nieznacznie go poczuł, ale nie usatysfakcjonowało go to, więc zamoczył palec w spermie Cypriana, którą wciąż miał na sobie, a następnie we własnych rzygowinach. Z niewielkim obrzydzeniem, a znacznie większą ekscytacją, oblizał go.

    – Następnym razem połknę wszystko bez problemu i na pewno się nie zbełtam – powiedział sobie w duchu.

     ==

    O 6.30 rozległ się dzwonek.

    – Wstajemy golasy! No już!

    Kasia z Dorotką wskoczyły na łóżko, na którym leżeli wtuleni w siebie nadzy Cyprian i Marek i skakały po nich, próbując ich przebudzić.

    – Wstawać i myć się. Na ósmą musimy być w budzie.

    Chłopcy z ociąganiem wstali i poszli wspólnie pod prysznic (dziewczyny wzięły już wcześniej). Namydlali się nawzajem, delikatnie całując.

    – Mareczku, no to kiedy drugie rozdziewiczenie?

    – Widzę, że bardzo chcesz wbić mi się w tyłek?

    – Cudem powstrzymałem się, by nie zrobić ci tego przez sen. Masz tak uroczą pupę, że przed zaśnięciem nie mogłem przestać się na nią gapić. Miałem ochotę ją macać, lizać, wąchać twoje bąki, a wreszcie zerżnąć.

    – W końcu na pewno się zdecyduję. Też strasznie pragnę w ciebie wejść.

    – Jasna sprawa. Ale ja pierwszy chcę mieć przyjemność to zrobić. Nie masz chyba nic przeciwko? Nie masz, prawda? Marek? Mówię do ciebie.

    On jednak błądził myślami, gdzie indziej. Właśnie sobie uświadomił, że nie poinformował mamy, że zostaje na noc u znajomych. Z pewnością strasznie mu się oberwie.

    – Co ja kurwa zrobię?! Jak mam się teraz wytłumaczyć matce? Nie powiedziałem jej, że będę tu tak długo.

    – Po prostu porzuć swoją dumę. Natury nie pokonasz. Jesteś zboczony i tego nie zmienisz. Staraj się czerpać przyjemność z tego, co cię spotka.

    Marek zastanowił się nad słowami Cyprka i uznał, że rzeczywiście ma rację. Po prysznicu, cała czwórka zjadła śniadanie i udała się do szkoły. Marek dostał od znajomych normalne ubranie, dzięki czemu nie był już tak wyszydzany w szkole. Poza tym trzymali się teraz razem na każdej przerwie, więc mógł się poczuć jeszcze pewniej. Po szkole jednak znów obleciał go strach. Choć Cyprian, Doris i Kaśka odprowadzili go aż pod sam dom i mówili, żeby dzwonił, jakby co, to z wielkim trudem zmusił się, by wsadzić klucz w zamek. Niepewnie wszedł do środka i ku swemu zaskoczeniu zobaczył nie mamę, a Martę stojącą w holu i opierającą się o ścianę. Miała na sobie długie szpilki i ciemne obcisłe ubranie, uwydatniające jej seksowne kobiece kształty.

    – Wypatrzyłam cię z okna. Asia zostawiła mi ciebie do mojej dyspozycji. Powiedziała bym nie wahała się zastosować najbardziej bolesnych i upokarzających metod, by cię ukarać. Na początek tradycyjnie masz rozebrać się do naga i nigdy więcej nie waż się nakładać takich ubrań bez naszego pozwolenia. Powiem Asi, by dopilnowała, że za karę będziesz nosić szorciki dwa razy dłużej, niż pierwotnie było to ustalone. Marek przerażony, ale i niesamowicie podniecony, pozbył się zaraz całej odzieży.

    – A teraz do salonu! Za ten wzwód poniesiesz dodatkową karę.

    Marek wszedł tam, gdzie mu kazała. Jego oczom ukazały się rozmaite akcesoria: sznury różnej długości, metalowe spinacze, obroża, smycz, korki analne, dilda i wibratory analne różnej wielkości, czopy doodbytnicze wywołujące ból, powodujące przeczyszczenie, jak i takie wywołujące obie te reakcje, lewatywa, pejcz, kajdanki, szeroki pas z metalowymi ostrymi zakończeniami, szpilki, miska na karmę dla zwierząt, nocnik, przyrząd do robienia tatuażu, kamera, pampersy, tabletki wywołujące wymioty, tabletki wywołujące otępienie i żel do odbytu. Marek poczuł, że robi mu się słabo. Jednocześnie erekcję miał tak silną, że ledwo się powstrzymywał, by nie zacząć robić sobie dobrze.

    – Dawaj ręce do tyłu! – zakomenderowała Marta i zakuła chłopaka w kajdanki, po czym kopnęła go z całej siły w tyłek, tak że upadł na ziemię.

    – Wypnij dupsko! Na początek spróbujemy tego.

    Marta chwyciła butelkę z żelem i nadstawiła nad pupą Marka. Wcisnęła ją, chcąc wydusić zawartość. Butelka wydała z siebie odgłos przypominający pierdnięcie (z perspektywy osoby trzeciej mogłoby wyglądać, jakby to Marek z wypiętym gołym tyłkiem puścił bąka) i trochę płynu wylało się na jego zadek. Marta rozsmarowała go wokół odbytu, po czym wsunęła dwa palce do środka, by rozprowadzić go też tam. Następnie wsunęła analny korek.

    – To na początek. Potem będę większe zabawki. Teraz tak pół godziny sobie poklęczysz z tyłkiem uniesionym do góry. Jak spróbujesz się poruszyć, to solidnie oberwiesz pasem.

    – Jasne?

    – Dobrze Marto. Nawet nie drgnę.

    Pomimo tej deklaracji, utrzymanie przez 30 minut takiej pozycji było nad wyraz męczące. Jednak jego penis wciąż był twardy, jak ze stali i ociekający śluzem. Gdy upłynął już ten czas, Marta przerwała oglądanie telewizji w salonie i podeszła do chłopca. Wyjęła mu korek z pupy i nakazała:

    – Teraz dokładnie go wyliż.

    Marek miał już niewielkie opory przed robieniem takich rzeczy, jako że odkrywał w sobie, coraz to nowe pokłady perwersji erotycznych. Wykonał więc bez oporów polecenie swojej “mistress” i odłożył korek na stół.

    – Połóż sie na plecach i rozsuń nogi. Musisz zostać boleśnie ukarany za to, że kara zdaje się sprawiać ci frajdę.

    Chłopak posłusznie przyjął nową pozycję i rozkraczył najbardziej, jak się tylko da, eksponując swojego żądnego pieszczot wzwiedzionego fiuta. Marta opuściła mu maksymalnie napletek i pochwyciła ze stołu metalowy spinacz. Chłopca obleciał strach. Kiedy spinacz zacisnął się na główce jego prącia, zawył z bólu.

    – Dopóki ci nie opadnie, to go nie zdejmę – oświadczyła dość beznamiętnym tonem Marta.

    – Zawołaj mnie, gdyby ci się udało – powiedziała, po czym wyszła z pokoju.

    Marek zmuszony był skupić swoje myśli na czymś, jak najmniej podniecającym, by osiągnąć cel. Zwłaszcza, że ból (choć ekscytujący) był coraz mniej możliwy do zniesienia. Wyobrażał sobie sobie więc, że robi minetę starej babie po siedemdziesiątce z cuchnącą i pokrytą siwymi włosami pizdą. Jakkolwiek był mocno seksualnie skrzywiony, to takie zboczenia nigdy nie wydawały mu się atrakcyjne, a wręcz przeciwnie. W końcu coraz dłużej trwający silny ból w połączeniu z odrażającymi myślami, zdołały doprowadzić jego członka do znacznego sflaczenia.

    – Marta!

    Po dłuższej chwili oczekiwania, atrakcyjna brunetka w końcu weszła do pokoju i powoli zbliżała się do nastolatka, który był już na skraju wytrzymałości.

    – No no. Rzeczywiście już prawie nie stoi, ale… wciąż jednak stoi!

    Zachichotała i wybiegła z pokoju. Zdesperowany Marek wybuchnął płaczem, jak dziecko. Skuty kajdankami nic przecież nie mógł zrobić. Wreszcie całkiem opadł z sił i zemdlał.

     ==

    Ocucił go silny kopniak w jądra od Marty. Spinacz leżał już na stole, ale penis wciąż bolał go niemiłosiernie.

    – No to czas na drugą część kary. Chyba przyjemniejszą. Najpierw wyliżesz mi obcas, a potem stopy.

    Marek ochoczo zabrał się za wykonanie rozkazu. Marta jednak kopnęła go mocno w nos, tak że aż polała się krew. Marek miał ochotę wydrzeć się na całego, ale szczęśliwie udało mu się tylko syknąć.

    – Zanim ci na cokolwiek pozwolę, nie masz prawa nawet ruszyć palcem. Za karę więc najpierw spotka cię, co innego.

    – Wypnij się w kierunku sofy, ale w niedalekiej od niej odległości.

    – Dobrze… albo nie. Najpierw przynieś mi w zębach gazetę, która leży tam na półce.

    Marek wykonał polecenie i ustawił się w nakazanej pozycji.

    – To teraz sobie poczytam. A ty mój drogi… – mówiąc to obcas Marty coraz bardziej zagłębiał się w dupie chłopaka – sobie znów trochę poczekasz.

    Znowu minęło około pół godziny. W tym czasie obcas często obracał się i wiercił, wsuwał i wysuwał z kakaowego tunelu Marka. Wreszcie padła komenda:

    – Wyliż mi go, tak jak wcześniej koreczek.

    Chłopiec zabrał się do roboty, aktywnie używając języka. Był w stanie też wyczuć wnętrze swojej dupy. Miało zapach potu zmieszany z lekkim odorem kupy.

    – Teraz ściągnij mi je i wyliż mnie między palcami.

    Marek zabrał się do roboty, ale ściągnięcie ich nie szło mu za dobrze.

    – Co się tak guzdrzesz pieprzona fajtłapo?!

    – Zostaw to w tej chwili! W takim razie inaczej porozmawiamy!

    Kobieta chwyciła pejcz i zaczęła okładać nim z całej siły Marka po każdym zakątku jego ciała, nie oszczędzając nawet jego jaj. Skończyła intensywnie okładając go po tyłku, pomiędzy uderzeniami, wsadzając mu pejcz do odbytu. Łzy intensywnie ściekały mu po policzkach.

    – Znów zachowujesz się, jak bachor. W takim razie będziesz właśnie tak traktowany.

    Marta wpakowała mu czopa w pupę.

    – Na początek to tylko na wypróżnienie, ale jak stracę cierpliwość, to potem może się to skończyć znacznie gorzej dla ciebie.

    – Teraz zrobisz w nocnik, a na noc otrzymasz pampers.

    Gdy po upływie pewnego czasu Marek oświadczył, że musi się załatwić, Marta kazała mu jeszcze czekać. Wreszcie gazy mimowolnie zaczęły z niego wychodzić. Wtedy pozwoliła mu użyć nocnika. Kiedy skończył, nakazała mu się wypiąć, by wytrzeć brudny zadek. Marta wytarła mu stolec z okolic odbytu, lecz resztę kleistej kupy roztarła mu na pośladkach.

    – Ma tam być, aż wyschnie – oświadczyła, po czym wzięła szpilkę ze stołu i mocno ukuła w oba pośladki, wyciągnęła klejnoty spomiędzy nóg i też oba otrzymały po jednym porządnym ukłuciu, następnie znów użyła czopa i nałożyła pampers. Tymczasem Marek uświadomił sobie, że kamera została umieszczona na parapecie w drugim końcu pokoju i większość tego, co dziś zaszło, zostało utrwalone na taśmie. Marta zauważyła, że chłopak patrzy się w tamtą stronę i rzekła:

    – Jeśli będziesz wystarczająco niegrzeczny to to, jak również każde poprzednie nagranie, zobaczy cała twoja klasa, a może nawet i szkoła. Cdn.

     

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Weekend w gorach

    Moją koleżankę – Martę, z południa kraju, poznałam na jednym z portali towarzyskich. Szukałam z partnerem dziewczyny/kobiety dla nas i w końcu również z nią zaczęłam pisać. Ona przekroczyła ‘pięćdziesiątkę’, ale dba o siebie. Zawsze była szczupła, tak wynika ze starszych zdjęć, które pokazała. Niestety, nie mogę tego powiedzieć o sobie, ale to nie ma w tej chwili znaczenia, na szczęście… Marta nadal dobrze wygląda i z pewnością wzbudza zainteresowanie mężczyzn: szatynka, z lekkim brzuszkiem, biust duża ‘dwójka’, 168 cm wzrostu, uśmiechnięta, lubi chodzić w szpilkach i krótkich spódniczkach, opalona, chyba o śniadej cerze. Też mam na nią ochotę…
    I chyba nadal szuka nowych doznań i emocji, bo narzeka na męża, który przestał jej wystarczać, jeżeli mowa o jej potrzebach seksualnych. Stąd jej obecność, w tajemnicy przed mężem, na portalu. Stąd też moja próba nakłonienia Marty do odwiedzin z obietnicą oryginalnego spędzenia czasu. Znamy się już trochę, więc rozmowy na portalu, zwłaszcza na temat seksu, nie są czymś nadzwyczajnym, zważywszy, że nigdy nie nadużyłyśmy zaufania, jakim darzymy siebie. W końcu portal ma jednoznaczny profil tematyczny.
    Na portalu nadal mam zapis naszej rozmowy, więc mogę odtworzyć jej najistotniejsze fragmenty. Naturalnie, pomijam inne sprawy, które przy tamtej okazji również omawiałyśmy. Oczywiście, niektóre szczegóły, pojawiające się w dialogu, też uległy drobnej modyfikacji na potrzeby niniejszej relacji lub zostały skasowane, ponieważ dotyczyły spraw drugorzędnych i nie związanych z tematem relacji, np. uzgadnianego terminu naszego spotkania.  
    W trakcie jednej z rozmów Marta pochwaliła się, że w towarzystwie swojej przyjaciółki, Kamili, wybrała się na weekend w góry. Mężowie wyrazili zgodę, chociaż pierwotnie również zamierzali uczestniczyć w tym wyjeździe. Przyjaciółka jest znacznie młodsza od niej (32 lata) i ma inne walory, których już nie posiada Marta. Jest blondynką z półdługą fryzurką z grzywką na bok, łagodne spojrzenie, raczej krępa – przytyła po dzieciach, spory biust, chyba ‘czwórka’. Piszę ‘chyba’, bo na razie widziałam tylko zdjęcia. Generalnie: miła, sympatyczna, uśmiechnięta, żywa dziewczyna, z pomysłami. Czasami wręcz kipi nadmiarem energii. Blondynka, która ‘wie, czego chce’ i u której radości życia jeszcze nie przygasiła praca zawodowa, ani wychowywanie dwójki dzieciaków. Ponadto ma ochotę na znacznie więcej niż dość monotonny seks z zazdrosnym mężem, o czym Marta nie omieszkała poinformować mnie. Różnica wieku nie wpływa na relację między nimi.
    Wspomniana wymiana wiadomości na portalu od pewnego momentu miała, mniej więcej, taki przebieg:

    – Wspominałam ci, że raz w tych górach ogrzewałyśmy się nawzajem. I wtedy było ‘gorąco’…
    – Tak, ale sądziłam, że to były tylko jakieś nieśmiałe pieszczoty…
    – Cóż… To było chyba coś… Troszkę więcej. 
    – To znaczy?
    – Obie doszłyśmy…
    – To ostro było! Rączkami czy języczkami też pieściłyście cipki?
    – Językami także, ale głównie palce.
    – Eee, to chyba miałyście taki plan przed wyjazdem… 🙂
    – Spontanicznie. Jednego wieczoru było naprawdę zimno. 
    – Mężowie nic nie podejrzewają?
    – Mój nie, a jej jest taki zazdrosny, że ciągle coś podejrzewa. Wypytuje się. Dzwoni do niej do pracy.
    – A to był pierwszy raz między Wami?
    – Tak. Taki poważny to był pierwszy raz. Wcześniej jedynie w żartach jakieś obmacywanki. 
    – Obmacywanki? Cipki też? Próbowałyście wzajemnie rozbierać się?
    – Nie, ale nieraz na zakupach bywałyśmy razem. Wtedy mierzyłyśmy jakieś ciuchy itp., więc często nago, bądź w samej bieliźnie przebywałyśmy w swojej obecności. A co do obmacywanek to: pośladki, piersi. Kiedyś w przymierzalni musnęłam jej łechtaczkę. Nieprzypadkowo…
    – Krótko mówiąc, jesteście blisko ze sobą.
    – No, tak chyba jest. Chociaż coraz rzadziej się widujemy, z braku czasu. Jak zwykle, niestety.
    – U nas poszalejemy razem…  Wtedy ona zaczęła czy Ty?
    – Ja… To był mój pierwszy raz. I to zakończony sukcesem!  
    – O, a co Ciebie skłoniło?
    – Tak wyglądała… Leżała, w takiej seksownej bieliźnie na łóżku… i jakoś tak. To był impuls. 
    – W takich ciuchach szła do łóżka? Ej…:)
    – Tak.
    – To raczej ‘wyjściowa’ bielizna, a nie na wypad w góry…
    – Często nosi taką bieliznę pod ciuchami.
    – Myślałam też o pończochach na wypad w góry.
    – No wiesz, to jest niepraktyczne. Ale tak… Może masz rację. Może myślała, miała nadzieję bądź planowała, że coś się stanie. Nie wiem.
    – No i stało się…
    – No tak. 
    – Najpierw Wy dwie, a potem ona z tymi trzema facetami?
    – Tak… W odwrotnej kolejności chyba nie chciałabym jej lizać itd…
    – To miała ‘pracowite’ wieczory… A czemu Ty nie chciałaś? Bałaś się?
    – Tak, bałam się i jednak sumienie mnie powstrzymało przed tym.  
    – Ale bałaś się przemocy czy zarażenia? A o nią mąż nie byłby zazdrosny?
    – Był i o mało nie pojechał z nami… A ja chyba wszystkiego się bałam… Nie znałam tych facetów.  
    – To niewiele brakowało, a pojechalibyście we ‘4’…
    – Noooo, szczególnie jej mąż jest zazdrosny.  
    – Używali prezerwatyw?
    – Niechętnie… Na początku tak, ale szybko im pospadały. 
    – Czyli bez… A ona łykała spermę czy tryskali w nią?
    – Na koniec wszędzie ją miała… Musiałam prosić obsługę o zmianę pościeli, bo wszystko było mokre. 
    – Jak jest podniecona, to już pewnie nie myśli o zabezpieczeniu… Było trzech. Więcej nie pchało się do pokoju?
    – Nie było takiego problemu. A w ogóle to jeden z tych facetów chyba znał kogoś z recepcji.  
    – A gdzie ich poznałyście?
    – W barze była impreza i tam nas zaczepili.
    – Impreza w barze? To ile osób tam było: 10-15?
    – To był spory bar ze sceną i muzyka góralska na żywo, więc sporo było.   
    – A miałyście jakieś wyjściowe ciuchy?
    – Nie… było dość chłodno. Ona miała obcisłą i dość przezroczystą bluzeczkę pod bluzą. 
    – I po kilku drinkach zgodziłyście się na wizytę w pokoju?
    – No tak to mniej więcej wyglądało…
    – To chyba domyślałaś się, że i Ciebie będą chcieli zaliczyć?
    – Szczerze: nie wiedziałam, co się święci… Szliśmy na chwilę po coś do pokoju, ale jak wszyscy weszliśmy do pokoju, to zaczęliśmy rozmawiać i atmosfera zrobiła się jakaś taka. Oni zaczęli wchodzić na te tematy, to fakt. Myślałam o tym.
    – Kama szarpała się z nimi, czy raczej bez oporu im dała?
    – To były sekundy! Gadaliśmy i było miło. Ja przy stoliku z jednym rozmawiałam. Oni siedzieli na krawędzi łóżka. Po chwili całowała się z nimi i obmacywali ją, a trzeci, z którym gadałam… szybko do nich dołączył, kiedy to zobaczył.   
    – Odpuścił Ciebie?
    – Tak, chociaż on zaproponował, abym razem z nim dołączyła do nich… Ja jednak w szoku odmówiłam. 
    – Nie chciałaś zabawić się? Zaszaleć?
    – Byłam w szoku! Nie wiedziałam, co zrobić i co myśleć…
    – Rozebrali Kamę do naga czy wzięli rozpiętą?
    – Rozebrali.
    – Zmuszali ją do rozebrania się?
    – Nie, tylko pomagali.
    – Zrobili jej jakieś fotki?
    – Co do zdjęć, to nie widziałam, ale trochę to trwało.
    – Od razu wchodzili w nią czy też rozebrali się?
    – Dwóch się rozebrało. Jeden był chyba trochę nieśmiały, ale i on w końcu się rozebrał.  
    – Nie widziałaś czy zrobili fotki? Wyszłaś?
    – Parę razy do toalety. I sama się zastanawiam. Trzymali czasem telefony, ale myślałam, że sprawdzają coś, a teraz sama już nie wiem, co o tym myśleć. 
    – Żaden nie biegł za Tobą?
    – Nie. 
    – Skoro byli nią zajęci… Gdyby Kamila chciała wyjść, pewnie by jej nie puścili?
    – Wątpię.  
    – Próbuję sobie to wszystko jakoś wyobrazić. Stąd tak szczegółowo pytam…
    – Rozumiem. Ja to mam przed oczami jakby to było wczoraj… Spore przeżycie, taki widok.  
    – We dwóch w nią wchodzili czy po kolei? Był jakiś opór z jej strony czy raczej radość od początku?
    – Parę razy chyba przeciągała grę wstępną, a jeśli chodzi o układy, to różnie się nią zajmowali.
    – Jeżeli chcesz tego i oczekujesz ze znajomymi, to są inne wrażenia…
    – No właśnie. To byli obcy i nie wiadomo było, co zrobią.  
    – Ale dała im bez oporu?
    – Nie zauważyłam żadnego oporu z jej strony…
    – Zostawili jej pończoszki albo szpilki?
    – Szpilek w ogóle nie miała. Miała coś na początku. Nawet jakieś majtki. I była w spodniach…
    – A oni też nadzy? Czy rozebrali sunię i brali ją?
    – Iśka pierwsza była naga. Później oni się rozbierali, bo było coraz gorącej w tym pokoju.  
    – Ty w tym czasie siedziałaś w fotelu czy na swoim łóżku?
    – Ja tylko z fotela patrzyłam w telewizor. 
    – Szarpali ją za włosy, jakoś trzymali za ręce, blokowali?
    – Jeden z nich był dość dominujący. Widać było, że dość mocno ją traktuje, a reszta mu pomagała.
    – Mocno, czyli co jej robił?
    – Klapsy w pupę, szarpał ją za włosy, piersi. 
    – Telewizor zagłuszał jęki?
    – No, właśnie o to chodziło, a były momenty, że naprawdę mocno i głośno było.  
    – Tak jej penisami dogadzali, czy w inny sposób?
    – Czasami palcami też.  
    – Wiesz, podejrzewam, że pstryknęli jej fotki. Światło nie było zgaszone, to bez flesza można zrobić fotkę. I bez ‘kliknięcia’. A Ciebie nie obmacywali?
    – Jeden próbował, tzn. jak Kama poszła do łazienki, to myślał, że mu będę ssała i jak podszedł to za piersi mnie złapał… Speszyłam się i nie zrobiłam nic… Dobrze, że Iśka szybko wróciła.
    – Może powinien zacząć od pieszczot?
    – Pewnie tak. Byłam zaskoczona tym macaniem.
    – I na tym z Tobą skończyli?
    – Tak. Myślisz, że powinnam jej teraz powiedzieć o tych zdjęciach?
    – Nie! Nie mów, to są tylko moje przypuszczenia. Pytanie, czy zdjęcia są wyraźne, bo ona raczej nie leżała nieruchomo. Ja bym z Tobą tak szybko nie skończyła…
    – A mogli nagrać film? Sama teraz o tym ciągle myślę i się boję, że wszystko mogłoby się wydać.
    – Wydać? Nie mieli Waszej zgody, to raczej ich czekałyby problemy…
    – Dzięki… Za pocieszenie, ale takie sprawy są ciężkie…
    – Do filmu to kamera musi być nieruchoma, inaczej nic wyraźnie nie nagrają.
    – To kamień z serca.
    – Wiem, kiedy my nagrywamy…  
    – Kama oberwała od tego faceta?
    – Były klapsy i ściskania.
    – Po twarzy też? Szarpał za włosy, za twarz? Albo dławił członkiem?
    – No, ten jeden tak. Jak pisałam. Ściskał ją za szyję, bądź za twarz trzymał, ale ona wcale nie protestowała.  
    – Też tak lubię z moim Panem… 🙂 Ona lubi być tak mocno, brutalnie traktowana?
    – Na to wygląda.  
    – Pytam, bo jak przyjedziecie we dwie, to we troje możemy się nią zająć 🙂
    – Następnego dnia jak wyszła spod prysznica, miała na ciele trochę siniaków.  
    – Też tak mam; widać na moich fotkach…
    – Zająć…? Zabrzmiało groźnie, ale i ciekawie.
    – Zabawić się 🙂 Skoro lubi… A facet dławił ją członkiem? Albo dwóch wpychało?
    – Ten jeden miał sporego i jak jej wciskał to fakt, dławiła się, ale to chyba normalne.
    – Bez pomocy kolegów?
    – Jeden ściskał jej głowę, a ten ze sporym członkiem powoli siadał jej na twarzy i w końcu wcisnął jej całego. Aż wierzgała. Drugi trzymał jej ręce. Spore zamieszanie było.
    – Mógł dać do lizania, ale wpychał głęboko, czyli chciał ją pomęczyć… Brali ją w obie dziurki jednocześnie?
    – Czasami trzech na raz. Dwóch z tyłu i jeden z przodu. 
    – Od tyłu jeden w pochwę, drugi w odbyt?
    – Próbowali razem w pochwę, ale nie lubili się dotykać, więc jeden analnie, jeden normalnie. 
    – To ma duże dziurki…
    – Spore. Na moje oko…
    – Ubliżali jej?
    – Tak, było wulgarnie.  
    – Czyli była ich dziwką, kurwą?
    – No, czasem tak mówili, ale była zadowolona.
    – Działała na nich.
    – Mocno podnieceni byli.
    – Jak spółkowali, to trzymali komórki w ręku?
    – Jak mówiłam było parę momentów, kiedy widziałam, że trzymali, ale może sprawdzali, czy ktoś nie napisał czy coś.  
    – Sądzisz, że w takim momencie sprawdzali sms-y?
    – Hmmm, chyba masz rację… Ale może to coś ważnego? Znów się martwię.  
    – Pytali podczas, czy się zabezpiecza?
    – Jak powiedziała, że tak, to pamiętam, że po chwili jeden skończył w środku.  
    – A pozostali na nią czy w usta?
    – Wszędzie to miała.  
    – Czyli zabezpieczona… Łykała?
    – Tak…
    – Śmiała z niej sunia… Musieli być zadowoleni.
    – I to jak! Chyba dawno nie mieli seksu, a możliwe, że nigdy z taką młodą.  
    – Tobie na koniec nie proponowali? Nie żałujesz, że nie skorzystałaś? Abstrahuję od męża.
    – Szczerze? Myślałam parę razy o tym. I czasami żałuję, że się nie dołączyłam 🙁  
    – Kama nie narzekała?
    – Po wszystkim nawet mówiła, że mogłam się przyłączyć. 
    – Chcieli Wasze adresy, telefony?
    – Ona dała im swój sekretny e-mail, ale nie wiem, czy któryś napisał do niej. 
    – Bardziej zależało Ci na stosunku czy na obciąganiu?
    – Ja myślałam o wszystkim. 
    – Czyli: gdyby bardziej naciskali, to skorzystałabyś?
    – Możliwe… Możliwe, że gdyby ona mnie wciągnęła. Ale wtedy, podczas seksu, nie zaproponowała. Za szybko się to działo. Rozebrali się szybko. Od razu macanie, całowanie, pieszczoty, nagie ciała i już seks. Rozmawiamy… i nagle seks. Nie byłam na to przygotowana.   
    – Mają adres, to prędzej czy później powinni odezwać się. Ja bym tak zrobiła. Wtedy skorzystasz?
    – Nie wiem. Jeszcze o tym nie myślałam.
    – A gdyby zapytali?
    – Wątpię, aby znów się udało tak to zorganizować. 
    – Dlaczego? A gdyby zaproponowali, że przyjadą i wynajmą pokój w hotelu?
    – Sama nie wiem. To było tak spontaniczne, więc nie da się chyba powtórzyć… A po drugie to właściwie oni nie byli zbyt zadbani, więc nie chciałabym.  
    – Ale Kama nie patrzyła na ich wygląd…
    – Wiem, ale nie jestem pewna, czy to przez impuls tamtej chwili. A może nie zwraca takiej uwagi na wygląd. 
    – Ja zwracam uwagę…
    – Ja też. Jak mówię, to było pewnie pod wpływem chwili. Poza tym drinki też mogły zrobić swoje. Ona jest zadbana.
    – W ogóle nie byłaś obnażona?
    – Trochę dekoltu tylko. 
    – Onanizowałaś się przy nich czy tylko siedziałaś?
    – Byłam w szoku w tej sytuacji, więc tylko siedziałam i albo na nich patrzyłam albo w telewizor. 
    – A, jeszcze jedno: kierowali komórki też w Twoją stronę?
    – Nie… To znaczy, nie widziałam, ale teraz będę o tym ciągle myślała.  
    – To pewnie nie zrobili Tobie fotek. A zrobiliście sobie fotkę w barze?
    – Wiesz… Nie przypominam sobie.
    – Wypiłyście trochę?
    – Parę drinków. 
    – Ale tam nie było obmacywania?
    – No nie wiem, co było z Kamilą. Parę razy tańczyli.
    – Nic wam nie zginęło?
    – Nie… Wartościowe rzeczy i dokumenty zostały w hotelu. Nie zostawiamy takich rzeczy na wierzchu. A komórki miałyśmy w rzeczach; ja przy sobie, więc nie. 
    – Tak, ale w hotelu byłyście z nimi…
    – Tak. Ale na szczęście nic nie zginęło.
    – Czyli w sumie na razie żadnych kłopotów i strat?
    – Na to wygląda. Myślisz, że te zdjęcia mogą jeszcze gdzieś pojawić się? Na jakimś portalu?
    – Nie sądzę. Dobrze się skończyło.
    – Niby tak, ale będę myślała o tych zdjęciach.

    Marta jeszcze parokrotnie była przeze mnie wypytywana o jakieś szczegóły tej wyprawy w góry. W końcu dla mnie to była nowina, że jest biseksualna i próbowała uwieść przyjaciółkę. I to z sukcesem! Ona również uzupełniała opis: A to ten dominujący bił Kamilę po twarzy i po pupie w trakcie seksu, a to Kama jednak po wszystkim przyznała, że liczyła na udział Marty w trakcie seksu. A to mężczyźni a koniec chcieli sikać na Kamę, ale jakoś wykręciła się szybkim rimmingiem w łazience…

    Nie tak dawno przekazała mi jeszcze jedną wiadomość. Jej koleżanka podzieliła się nią również ze sporym opóźnieniem. Otóż Kamila wyjawiła koleżance, że znajomi z hotelu jednak odezwali się do niej na podany e-mail i wówczas zaproponowali spotkanie. Tym razem zamiast trzech przyjechało tylko dwóch mężczyzn. W hotelu spędziła z nimi intensywne popołudnie i wieczór. Stwierdziła, że było równie ekscytująco jak za pierwszym razem, chociaż tylko z dwoma. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Wspomnienia z dziecinstwa czesc 2

    Pierwszą część skończyłem na nocy pełnej wrażeń, które ciężko opisać. Nie będę streszczał, jeśli chcesz przeczytaj część 1, bedziesz miał lepszy obraz tego opowiadania. Dodam tylko że wspomnienia są autentyczne i wszystko co opisuję wydarzyło się wiele lat temu.

    A więc następnego dnia siedzieliśmy z kuzynką przy stoliku jedząc śniadanie. Byliśmy sami, rodzice byli w pracy, a do szkoły miałem dopiero na popołudnie. Jedząc słuchaliśmy radia i patrzyliśmy przez okno jak zaczyna padać śnieg.

     – Czy ty wczoraj się zesikałeś? – wypaliła Monia, a mnie zamurowało. Spojrzałem na nią czerwony jak burak, ale ona też czerwona wpatrywała się w swój talerzyk z kanapkami. Zrozumiałem, że wstydzi się tak samo jak ja, ale widocznie nurtowała ją wczorajsza noc.

     – Nie, coś ty, miałem wytrysk – powiedziałem szybko.

     – Co miałeś? – spojrzała zaciekawiona.

     – Jak chłopak ma stosunek z dziewczyną to ma wytrysk – pochwaliłem się wiedzą ze szkolnych korytarzy.

    Milczała próbując zrozumieć co usłyszała, a ja nie miałem ochoty jej tłumaczyć, gdyż tak naprawdę to wiedziałem nie wiele więcej od niej. W tamtych czasach był to temat tabu i nawet temat rozmnażania na lekcji biologii był bardzo pobieżnie omawiany. O seksie, orgazmach czy pieszczotach nikt nic nie mówił.

     – Chcę zobaczyć twój wy..trysk – wyjąkała nadal wpatrując się w talerz, a ja prawie zemdlałem. Nigdy nikomu nie pokazywałem ptaszka. W szkole sikanie do pisuaru odbywało się tylko jak stało się w rogu żeby nikt nie mógł podejrzeć co kto ma między nogami. A teraz dziewczyna chce żebym się rozebrał i podniecił żeby mieć wytrysk!

     – Wiesz, ja wczoraj…miałem pierwszy raz…chyba dlatego co zobaczyłem – jąkałem się – nie wiem czy mi się uda…tak podniecić i…

    – No ale chociaż spróbuj – nie dawała za wygraną. Wstyd i podniecenie mieszały się we mnie. Nigdy nie bawiliśmy się przy świetle, zawsze pod kołdrą szczelnie przykryci. W głowie pojawił się pomysł że mógłbym zobaczyć Monikę nago i mój członek już zaczął stawać. Spojrzałem na jej spódniczkę którą założyła po porannej toalecie i wyobraziłem ją sobie nago. Pragnąłem zobaczyć dokładnie co ma dziewczyna w kroku. Podniecenie i ciekawość wygrały.

     – Zrobię to, ale jak też się rozbierzesz. Milczała przez chwilę zawstydzona po czym wyszeptała:

     – Dobrze.

    Wstałem od stołu i poszedłem do swojego tapczanu który nie był jeszcze zaścielony. Byłem tylko w spodenkach i majtkach, więc nie miałem wiele do ściągania. Monia podeszła do tapczanu z czerwonymi policzkami i błyskiem w oczach. Spoglądała na moje spodenki które zaczęły już odstawać. Zdjąłem je, ale slipy wstydziłem się ściągnąć.

      – No ale nie patrz jak się rozbieram –  rzuciłem, choć do tej pory nie wiem po co to powiedziałem, jak za chwilę miałem być kompletnie nagi. Zasłoniła oczy rękami, a ja zrzuciłem  gatki i usiadłem na tapczanie.

     – Możesz już patrzeć – powiedziałem, ona opuściła ręce i jak zauroczona wpatrywała się w mojego sterczącego siusiaka. Usiadła koło mnie a ja robiąc jej miejsce usiadłem po turecku w ten sposób że członek wycelowany był w jej stronę.

     – No i? Dlaczego nie tryska? – zapytała nie odrywając od niego wzroku.

     – Bo muszę być podniecony i…trzeba go dotykać – odpowiedziałem.

     – A nie jesteś podniecony?

     – Trochę jestem, ale najbardziej to TO mnie podnieca – kiwnąłem głową i skierowałem wzrok na jej krocze. Wiedziała o czym mówię więc wstała, zdjęła koszulkę a ja zobaczyłem jej sutki. Były ściągnięte i trochę wypukłe ale nie wyglądały jak piersi mamy. Zresztą mnie interesował inny obszar jej ciała. Rozsunęła suwak z boku spódniczki, przez co spadła  na podłogę, a Monia wyjęła tylko nogi i została w samych majtkach. Patrząc na mnie ściągnęła je i upuściła na spódniczkę. Kurde, była dużo bardziej odważna niż ja. Następnie usiadła na przeciwko tak samo jak ja po turecku. Widziałem dokładnie jej wargi sromowe, rozsunięte, a między nimi nabrzmiałą, czerwoną łechtaczkę. Natychmiast wziąłem do ręki członka i zacząłem zsuwać skórkę z główki. Kiedyś tak robiłem jak rodziców nie było w domu i było to przyjemne. Teraz członek urósł ogromnie, a główka zrobiła się ciemnofioletowa. W dodatku Monia przyłożyła rękę do wzgórka i zaczęła środkowym palcem pocierać łechtaczkę w górę i w dół. Chwilę później opuściła rękę niżej i wsunęła paluszek do szparki a gdy wyciągnęła i potarła cipkę, ta zrobiła się błyszcząca od śluzu. Dla chłopaka który widzi pierwszy raz taki widok w swietle dnia było aż nadto.

      – Zaraz tryśnie – wydyszałem, bo z podniecenia zacisnęło mi gardło. Przestała ruszać rączką i patrzyła na moje ruchy bez mrugnięcia okiem. Pierwszy strzał był tak silny że ochlapał brzuch Moniki pod piersiami. Odchyliła się do tyłu zaskoczona patrząc co ją trafiło. Drugi strzał był nie wiele słabszy, ale za to było więcej spermy. Gruba strużka pofrunęła na brzuch i rękę którą trzymała na cipce, kończąc się na kołdrze. Następne były już słabsze ale i tak zamoczyły mocno łóżko między nami. Opadłem na poduszkę ciężko dysząc. Czułem się wspaniale. Mimo zmęczenia mógłbym przenosić góry. W tym czasie kuzynka bacznie przyglądała się co takiego wyleciało mi z siusiaka. Uniosła mokrą rękę do twarzy, przyglądała się a potem powąchała nasienie. Następnie potarła mokre palce.

     – Kleista woda – powiedziała bardziej do siebie niż do mnie. Rzeczywiście sperma była przeźroczysta gdyż w tym wieku jeszcze nie produkowałem za dużo plemników. Ja też zainteresowałem się tą cieczą bo widziałem ją pierwszy raz. Członek był bardzo śliski, a po ściągnięciu skórki nadal wydobywał się z niego płyn. Zapomniałem zupełnie o wstydzie tak jak Monia i zaaferowani przyglądaliśmy się spermie. Chwilę odpocząłem i znów poczułem podniecenie, gdyż kuzynka nadal siedziała przede mną z cipką na wierzchu.

     – A ty jesteś mokra jak się bawimy?

     – Ja? – wytrzeszczyła oczy – ja nie tryskam – odpowiedziała szybko.

     – Widziałem jak wkładałaś palec do dziurki i potem był mokry.

     – A, tam – uniosła kolana i rozchyliła je na boki. Przyłożyła ręce po obu stronach łechtaczki i rozchyliła wargi aż pokazała się dziurka w całej okazałości. Widziałem wszystko co posiada dziewczyna – wargi mniejsze, dziurkę, a nawet odbyt. Wziąłem do ręki członka i zacząłem go pieścić.

     – Stamtąd to mi nieraz tak leci, że mam całe majtki mokre.

     – Też jak się podniecisz?

     – Chyba tak.

     – To teraz ja chcę zobaczyć – powiedziałem.

    Położyła się na plecy unosząc kolana do góry. Jedną ręką rozchyliła wargi a drugą pocierała łechtaczkę. Oddychała głęboko gdy po pewnym czasie z dziurki wypłynęła strużka śluzu by zniknąć między pośladkami. Monia zaczęła szybciej poruszać ręką i w tym samym czasie unosiła do góry pupcię. Nagle zadrżała jakby przeleciał przez nią prąd. Biodra unosiły jej się szybko a ona skomląc jak szczeniak i nabierając głęboko powietrza trzymała obie ręce między nogami. Zacisnęła uda na swoich dłoniach i leżąc tak miała dziwne drgawki lub skurcze. Po kilkunastu sekundach rozchyliła ponownie nogi, a moim oczom ukazała się cipka cała błyszcząca od śluzu. Zresztą miała go także na dłoniach z których starłem trochę palcami żeby sprawdzić czy to taki sam płyn jak z mojego członka. Śliski też był, ale pachniał inaczej, trochę drażniąco. Mimo tego spodobał mi się ten zapach. Jedną ręką badałem płyn a drugą pocierałem członka. Monika leżała jeszcze chwilę po czym uniosła się na łokciach i dopiero teraz zobaczyła że znowu bawię się siusiakiem.

     – Chcę ci zrobić wytrysk – powiedziała patrząc na członka.

     – Co chcesz?

     – No, chcę to robić co ty teraz, mogę?

     – No dobra.

    Przysunęła się do mnie i delikatnie położyła rękę na członku zaciskając dłoń jakby mierzyła grubość. Po chwili opuściła palce niżej i zaczęła dotykać jąder. Znów złapała za trzon i powoli zsunęła skórkę z główki. Tylko że ściągnęła za nisko i jak chciała naciągnąć skórka boleśnie podwinęła się pod kapelusz. Złapałem za jej rękę i pokazałem jak ma go pieścić. Siedziała na przeciwko mnie po turecku jak poprzednio, więc miałem cudowny widok i mimo wolnych, trochę niezdarnych ruchów kuzynki to mi wystarczyło.

     – Już! – zdążyłem powiedzieć, kiedy pierwsza salwa poszybowała do góry i ochlapała pierś Moni. Przestała ruszać ręką i skierowała go niżej. Nasienia było zdecydowanie mniej niż za pierwszym razem i był bardziej wodnisty, ale i tak nieźle zalałem jej brzuch i wzgórek łonowy. Zaczęło to od razu spływać po i tak mokrej cipce. Byłem wykończony wrażeniami z tego dnia, co odczuł też mój członek, którego nadal trzymała kuzynka. Zrobił się miękki, trochę się skurczył co wprawiło Monię w zaskoczenie. Machała nim na prawo i lewo dziwiąc się że jest taki gumowaty. Zaczęła chichotać pod nosem kręcąc nim jak młynkiem więc powiedziałem:

     – Chyba starczy na dziś, bo niedługo idę do szkoły a muszę się jeszcze wykąpać. Wstałem podnosząc majtki i szorty a ona zrobiła minę jakbym zabrał jej ulubioną zabawkę.

     – Nie martw się, jeszcze będziemy mieli dużo czasu na zabawę, niedługo ferie zimowe. A wiesz że dorośli nie mają ferii?

     – No tak! – krzyknęła zachwycona Monika. – I będziemy mogli bawić się od rana!

     W mojej drugiej części wspomnień opisałem tylko jeden dzień jak widzisz, dlatego że doskonale go pamiętam. Pamiętam też bardzo dobrze ferie które nadeszły. Jeśli chcecie żebym je opisał piszcie w komentarzach. To wspomnienie opisałem na prośbę czytelnika Rupoyter :). 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Jak kobieta z kobieta

    Przed maturą rozstałam się z chłopakiem. Okazał się egoistą, myślącym tylko o tym, jakby się zaspokoić. Choć seks z mężczyzną sprawiał mi frajdę, w związku oczekiwałam jednak czegoś więcej. Na razie skupiłam się na zdaniu matury, wręcz postanowiłam nawet zniechęcić facetów do siebie. Po cichu liczyłam na to, że może spotkam kogoś w mieście, gdzie wybierałam się na studia.

    Maturę zdałam celująco, co otworzyło mi drogę na studia. Pozostała jeszcze kwestia znalezienia mieszkania. Z pomocą przyszła mi koleżanka. Jej ciotka mieszkała tym właśnie mieście i miała do zaoferowania pokój w swoim mieszkaniu dla studentki. Ciotka Marta była samotna i uchodziła w rodzinie za dziwaczkę, ale mnie to nie przeszkadzało. Poza niewygórowaną ceną, argumentem za zamieszkaniem u niej było też i to, że sama była palaczką i pozwalała palić u siebie. Ja zaś ostro jarałam już od kilku lat.

    Na początku wakacji byłam u Marty pierwszy raz, aby umówić się co do szczegółów. Podczas tego krótkiego spotkania odniosłam wrażenie, że mamy ze sobą wiele wspólnego. Marta również nosiła krótkie włosy, choć dłuższe od moich i farbowała je na blond, ja zaś byłam ścięta “na chłopaka” i farbowałam się na czarno. Również jak ja miała po kilka kolczyków w każdym uchu, ja dodatkowo miałam też koralik w nosie. Obie lubiłyśmy nosić delikatny makijaż. Obie dużo paliłyśmy, z tym że ona slimy, podczas gdy ja wolałam “po męsku”, czerwone marlboro.

    Kilka dni przed rozpoczęciem roku akademickiego przyjechałam się wprowadzić. Gdy się rozpakowałam, Marta wyciągnęła butelkę wina i zaproponowała “wieczorek zapoznawczy”. Usiadłyśmy razem i już po chwili rozmowy czułam się, jakbyśmy były starymi kumpelami. Choć Marta była ode mnie 23 lata starsza, nie było między nami żadnych barier. Opowiedziałam jej o moich problemach sercowych, ona zaś przyznała mi się, że jest lesbijką. Jej samotność wynika z tego, że nie miała okazji znaleźć odpowiedniej osoby. W młodości miała kilka przypadkowych kontaktów z facetami, jednak szybko przekonała się, że taki seks jej nie interesuje. Nie było wtedy Internetu, a geje i lesbijki wówczas ukrywali się ze swoją orientacją, więc nie miała okazji związać się z żadną dziewczyną. Z tego powodu właśnie była traktowana w rodzinie jako dziwaczka, szczególnie przez starszego brata, czyli ojca koleżanki, która załatwiła mi to mieszkanie. Miała jednak jeszcze drugiego brata, młodszego, który choć sam żonaty i dzieciaty, w pełni akceptował jej orientację i był jej przyjacielem i powiernikiem. Właściwie był to jedyny mężczyzna, którego tolerowała w swoim otoczeniu.

    Nasza rozmowa przeciągnęła się do późnych godzin nocnych, wino już szumiało nam w głowach a pokój wypełniał się kłębami dymu papierosowego. Chciałam już iść spać, gdy Marta objęła mnie mocno i powiedziała:

    – Justynko, jesteś tą, na którą czekałam przez lata!

    Nie wiedziałam, co odpowiedzieć, ale nie zdążyła. Nasze usta spotkały się i Marta zaczęła mnie mocno i namiętnie całować. Szybko poddałam się tej grze, która zaczęła sprawiać mi coraz większą przyjemność. Długo nasze usta pozostały złączone, po czym zaczęła schodzić coraz niżej, zarazem jej ręce mnie rozbierały. Poszło z tym łatwo, bo dzień był ciepły, miałam na sobie tylko sukienkę, pod którą nie nosiłam żadnej bielizny. Już za chwilę stałam przed nią całkiem nago. Jej usta mnie całowały, podczas gdy palce znalazły się w mojej cipce. Pobudzała moją muszelkę tak precyzyjnymi ruchami, że aż nie mogłam uwierzyć, że Marta ma tak niewielkie doświadczenie w seksie z kobietami. Doprowadzała mnie do takiej rozkoszy, jakby całe życie nie robiła niczego innego. A to był dopiero początek. Całowała mnie coraz niżej i niżej, pobudzając niemal wszystkie sfery erogenne mojego ciała. Ssała moje sutki. W końcu jej język wylądował w mojej muszelce. Doznałam takiej rozkoszy, jakiej nigdy nie dał mi żaden facet. Prawdą okazało się, że tylko kobieta potrafi zaspokoić kobietę. Przyszła kolej na mnie. Teraz to ja całowałam jej piękne, jędrne ciało, a następnie ostro pracując językiem, skończyłam w jej cipce. Jęki wydawane przez nią świadczyły o tym, że i ona przeżywa wielką rozkosz. Całowałyśmy się jeszcze długo, potem zafundowałyśmy sobie jeszcze 69. Zarówno jej cipka, jak i usta smakowały rozkosznie. To jednak nie koniec naszych zabaw. Okazało się, że Marta miała przygotowane rozmaite gadżety. Przypięła sobie pasami sztucznego penisa i weszła nim w moją cipkę. To był finał naszego rozkosznego wieczoru. Położyłyśmy się koło siebie, przytulone zapaliłyśmy. To był naprawdę papieros po udanym seksie. 

    Od tej pory mieszkam z Martą, ale nie jako lokatorka. Stałyśmy się parą, nie wyobrażam sobie, żeby z kimkolwiek innym dzielić życie, a seks uprawiamy jak szalone. Po ukończeniu przeze mnie studiów postanowiłyśmy mieć dziecko, jednak w naszym kraju ani zalegalizowanie takiego związku, ani tym bardziej sztuczne zapłodnienie dla nas nie jest możliwe. Poprosiłyśmy więc o pomoc młodszego brata Marty, Adama, który był już ojcem trzech córek, a który, jak wspomniałam był jedynym mężczyzną, akceptowanym przez Martę. Dzięki temu, można powiedzieć, wszystko zostało w rodzinie. Adam z chęcią zgodził się, a i jego żona nie miała nic przeciwko. Wtedy po raz pierwszy od kilku lat kochałam się z facetem, podczas gdy Marta zabawiała jego żonę lesbijskimi pieszczotami. Strzał Adama okazał się celny już za pierwszym razem i po dziewięciu miesiącach zostałam mamą Emilki. W ten sposób tworzymy szczęśliwą rodzinę.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Czarodziejka Justyna
  • Przypadek Michala cz.VIII

    ****

     

    Ostatniego dnia karkonoskich wojaży zorganizowano nam dyskotekę. Po trzech dniach włóczenia się po szlakach dość karkołomny pomysł, ale chętnych nie brakowało. Muzykę organizował Oskar z klasy A, a to gwarantowało, że pod tym względem impreza będzie na poziomie. Oficjalnie miała być to grzeczna zabawa bez alkoholu i innych używek, ale jak zwykle przy takich okazjach nie brakło tych, którzy potrafili zapewnić odpowiednią ilość procentów.

     

    Ja liczyłem bardziej na kilka świetnych tańców z Wiktorią i ewentualne oddalenie się na małe bara-bara. Wciąż miałem w pamięci bzykanko sprzed dwóch dni i ochotę na powtórkę. Intensywnie myślałem o nowej kochance, co sprawiało, że Wika pragnęła drugiej rundy miłosnych uciech jeszcze bardziej niż ja. Niestety, okoliczności były przeciwko nam. Nie było sposobu, żeby uwolnić się od całej reszty wycieczkowiczów. Powtórka z chorobą byłaby raczej podejrzana. Znów ci sami dwoje źle się czują. Mocno naciągane. Męczyliśmy się więc, nie szczędząc sobie ukradkowych pieszczot, które jeszcze bardziej wzmagały nasze pożądanie.

     

    Dyskoteka podkręciła nas jeszcze bardziej, ale jak do tej pory nie udało nam się zrealizować planu z wymknięciem się gdziekolwiek, byleby tylko można było się tam pieprzyć. Pomału godziliśmy się z tym faktem, obiecując sobie rekompensatę cierpień po powrocie do domu. Na razie cieszyłem się obecnością Wiktorii, dyskretnie błądząc od czasu do czasu po jej pośladkach i ocierając się o biust. Ona odwzajemniała się molestowaniem mojego krocza.

     

    – Wyluzujmy trochę, po za chwilę spuszczę się w gacie – szepnąłem do ucha Wiki, gdy wtuliła się do mnie bardziej. Kolejna nastrojowa muza sprzyjała bliskości.

     

    – Jak chcesz. Wyjdźmy na chwilę na balkon, ochłoniemy z lekka – zaproponowała Wiktoria.

     

    Odnalazłem nasze bluzy i troskliwie wręczyłem swojej towarzyszce jej okrycie. Na dworze było chłodno, a my rozgrzani tańcem i emocjami. Idealna sytuacja by załapać przeziębienie czy grypę. Na tarasie natknęliśmy się na trzech chłopaków, ale ci po chwili wrócili na salę. Na pewno nie było to na długo, ale byliśmy sami. Wika postanowiła pogadać na konkretny temat.

     

    – Przyglądałeś się czasem pani Anitce? – spytała.

     

    – A czemu pytasz?

     

    – Na pewno nie dlatego, żeby wiedzieć co o niej sądzisz, bo to widać w twoich oczach, gdy na nią patrzysz. – Zaśmiała się cicho blogerka.

     

    – Poważnie?

     

    – Usiłujesz to ukrywać, ale mnie nie oszukasz – stwierdziła Wika z przekonaniem. – Chodzi mi o to, z jakimi uczniami najczęściej przebywa.

     

    – Aaa, o to ci chodzi – Chciałem szybko zejść z tematu moich uczuć względem nauczycielki angielskiego. – Po tym co mi powiedziałaś, trochę bardziej zwróciłem na to uwagę…

     

    – I…?

     

    – To żadne wielkie odkrycie. – Wzruszyłem ramionami. – Najczęściej kręci sie koło księżniczki Laury i jej świty. Poza nimi jeszcze tylko kilka dziewczyn wzbudza większe zainteresowanie Grześkowiak.

     

    – O nie mi właśnie chodzi.

     

    – Poważnie, ale to całkiem normalne dziewczyny. – Zdziwiłem się słowami Wiktorii.

     

    – Owszem, ale jeszcze rok temu nie były takimi kumpelkami. – Zauważyła moja rozmówczyni. – Pomijając, że nie wszystkie są z tej samej klasy, to wcześniej nie były zainteresowane wzajemną przyjaźnią. Teraz często widzę je jak długo rozmawiają, wspólnie spędzają mnóstwo czasu.

     

    – A to coś złego?

     

    – Nie, ale…

     

    Wiktoria nie dokończyła zdania. Tuż pod nami, w pobliżu wysokich krzewów nagle zrobiło się głośno. Powstało zamieszanie. Zerknęliśmy dyskretnie w dół. Jedna ze uczennic, mówiąc delikatnie, będąca w słabej kondycji klęczała przed starszym, nieznanym nam facetem i dobierała się do jego rozporka. W skutecznym uszczęśliwieniu wybrańca przeszkadzały jej dwie koleżanki, które odciągały ją od mężczyzny.

     

    – Dajcie jej spokój, niech zrobi mi loda, jak ma ochotę – Facet próbował odgonić rękami obrończynie dziewczęcej moralności. Wychodziło mu to nieporadnie. Cała scena wyglądała śmiesznie i skończyła bardzo szybko.

     

    Niespełniony mężczyzna legł w trawie z opuszczonymi portkami. Obok niego wylądowała admiratorka jego krocza, złorzecząc na – jak się wyraziła – kurewsko cnotliwe kumpelki. One, nic sobie nie robiąc z irytacji koleżanki, próbowały przywrócić ją do pionu.

     

    – O, kurwa! Cała jestem upierdolona! – Czknęła ofiara pruderyjnych kumpelek. – Co wam odjebało! To tylko niewinny oralek! Jesteśmy w tym dobre, co nie!

     

    – Zamknij się, Emi! Jeszcze ktoś usłyszy!- Skarciła ją koleżanka. Po głosie poznałem dziewczynę z mojej klasy – Zuzkę.

     

    – Lecę po panią Anitę. – Druga z ratowniczek, na ile pozwalał jej wypity alkohol pobiegła w stronę wejścia do budynku.

     

    Zuza podeszła do sprawczyni całego incydentu. Złapała kumpelkę za ramiona i potrząsnęła.

     

    – Emi, ogarnij się! Będzie kurewska awantura jak wyda się co robimy! – Wycedziła cicho przez zęby. Niedostatecznie. Oboje z Wiką słyszeliśmy wszystko wyraźnie.

     

    – Ok., ok., ale wkurwiona jestem, że mi nie…

     

    – Co jest z  wami! – Pojawienie się anglistki, przerwało konwersację dziewczyn. – Miałyście się pilnować nawzajem, tak?!

     

    – To przecież pani nam to zrobiła i… – Bełkotliwy głos miłośniczki lodów zamarł, gdy na policzku dziewczyny wylądowała dłoń nauczycielki.

     

    – Zabierzcie ją natychmiast do pokoju! – zarządziła Anita.

     

    Grześkowiak była mocno wzburzona. Znałem ten tembr i siłę głosu. Do tego przemoc wobec ucznia? Coś było na rzeczy. Ciekawe, co kryło się za zdenerwowaniem Anity i słowami dziewczyn? Musiałem przyznać, że Wiktoria miała rację. Działo się coś szczególnego, co łączyło osobę ponętnej belferki z kilkoma uczennicami. A jeśli tak, to wiedza o tym, mogła pomóc mi w relacjach z anglistką.

     

    – A nie mówiłam – podsumowała krótko Wika, gdy towarzystwo z dołu znikło w budynku.

     

    – Mówiłaś Sherlocku. – Przyznałem jej rację, pieczętując to pocałunkiem. – Gdy wrócimy do domu, ty będziesz baczniej obserwować belferkę, a ja postaram się zainteresować sobą jedną z tych dziewczyn.

     

    – Zainteresować? – Brwi Wiktorii uniosły się wysoko.

     

    – Czyżbyś była zazdrosna?

     

    – Byłoby miło, gdybyś był tylko dla mnie, ale wiem, że tak nie jest – stwierdziła z przekąsem moja towarzyszka. – Ujęło mnie tylko, jak ładnie to nazwałeś.

     

    Nie mogłem się nie zaśmiać.

     

    ****

     

    Długa droga z Karpacza na podwarszawskie peryferia była niezwykle męcząca. Chociaż byłem napalony na druga rundę niegrzecznej zabawy z Wiktorią, czułem, że muszę odpocząć. Umilałem sobie czas fantazjami o niej, a także o Nastce.  Siostrzenica Anity wiedząc o moim powrocie bombardowała mnie esemesami, podobnie jak blogerka. Uruchomiłem mój dar, oczekując, że moje kochanki wykażą inicjatywę i zapewnią mi mnóstwo atrakcji w jutrzejszy sobotni wieczór.

    Na drugi dzień, w sobotę stęskniona za mną rodzina do obiadu nadrabiała czas, kiedy mnie nie było. Pomimo, że oboje z siostrą byliśmy już dorośli rodzice uważali, że muszą poświęcać nam czas, by podstawowa komórka społeczna prezentowała się kwitnąco. Dopiero po obiedzie odpuścili mi i mogłem zająć się sam sobą. Trochę posiedziałem przy komputerze, ale głównie kombinowałem którą z dziewczyn wybrać do realizacji planu odkrycia dziwnych powiązań ślicznej anglistki z uczennicami. Około szesnastej usłyszałem charakterystyczny dźwięk naszego dzwonka. Ze zdziwieniem usłyszałem na dole głos Anastazji.

     

    – Michaaał! – Głos matki wwiercił się pod moją czaszkę. – Zejdź na dół!

     

    Zbiegłem ze schodów ciekaw, co na mnie czeka na dole. Anastazja stała w przedpokoju i z ciekawością rozglądała dookoła. Na szczęście wykazała się rozsądkiem, nie ubierając zbyt wyzywających ciuchów. Jednak dwa długie kucyki na głowie dziewczyny skojarzyły mi się z typową lolitką.

     

    – Podobno będziesz pomagał którejś koleżance z angielskiego. – Mama była przyjemnie zaskoczona. – Dumna jestem z ciebie synu. Siostrzenica pani Anity przyniosła ci materiały, które mają ci w tym pomóc.

     

    – Cześć Nastka. Chodź na górę. – Kiwnąłem głową w kierunku schodów. Uśmiechnąłem się nieznacznie. Anastazja musiała być mocno zdesperowana, że zdecydowała się przyjść do mojego domu. Ta presja dobrze mi wróżyła.

     

    Ledwie przekroczyliśmy drzwi mojego pokoju, a torba, którą przyniosła dziewczyna znalazła się w kącie, koło biurka. Nastka przywarła do mnie ustami tak mocno, że bałem się o oddech.

     

    – Prawie cały tydzień bez ciebie to męka. – Wyznała, łapczywie połykając powietrze po długim pocałunku. – Zobacz co mi się dzieje!

     

    Rozpięła dżinsy i wsunęła pod nie moją rękę. Nie musiałem zbytnio szukać tego co chciała mi pokazać. Przez majtki czuć było gorącą wilgoć. Dziewczyna płonęła z pożądania.

     

    – Ok., ja też za tobą tęskniłem Nastka, ale nie zrobimy tego w domu, gdy na dole są rodzice. – Odparłem rozsądnie, choć dowody żądzy siostrzenicy Anity, zauważalnie wpłynęły na moje podniecenie. – Jesteś głośna, gdy to robimy, a ja nie chcę głupich sytuacji ze staruszkami.

     

    – Michał, ale ja dostaję szału. – Jęknęła błagalnie Anastazja.

     

    Cóż, coś trzeba było zaradzić na ten palący problem. Włączyłem muzykę i cicho ostrożnie klucz w drzwiach. Usadziłem dziewczynę na brzegu łóżka, ze spuszczonymi w dół spodniami i figami. Wilgotny skarb Nastki kusząco pachniał pożądaniem. Wsunąłem w niego palec, jednocześnie pocierając językiem o różowe płatki. Odpowiedziało mi pełne ulgi i rozkoszy westchnięcie Anastazji.

     

    – Postaraj się być cicho – Mruknąłem.

     

    Nie oczekując odpowiedzi, skupiłem się na pieszczocie szparki. Drążyłem ją, nie oszczędzając ani palców, ani języka. Anastazja pomna mojej prośby, przygryzła wargę, wydając z siebie charczące odgłosy. Oczy dziewczyny w szybkim w szybkim tempie zachodziły mgłą rozkoszy. Była tak podniecona, że po chwili jej biodrami wstrząsnęły pierwsze spazmy. mogłem szybko doprowadzić ją do orgazmu, ale nie zapomniałem o swoich potrzebach. Przerwałem pieszczoty i zamieniłem się miejscami z Nastką.

     

    Opuściłem spodnie i slipy, a ona klęknęła między moim nogami. Fiut sterczał niczym pal, gotowy na przyjęcie należnej mu dawki pieszczot. Anastazja ochoczo do nich się zabrała. Jako pilna uczennica nabrała już niezłej wprawy. Dłonie pracowały z wyczuciem, sprawiając, że kutas rósł w nich niczym ciasto w fachowych rękach piekarza. Odsłonięta żołądź po chwili znalazła schronienie między ciepłymi wargami dziewczyny. Kilka ruchów głową i znalazłem się u wrót spełnienia. Docisnąłem twarz kochanki do podbrzusza i uwolniłem cały ładunek. Nasienie nie mając ujścia, spłynęło do gardła Anastazji. Siostrzenica Anity nie mając wyboru, ale też bez ociągania, przełknęła dwie porcje. Dopiero wtedy poluźniłem uchwyt. Umazane kleistą mazią usta dziewczyny zaczerpnęły haust powietrza. Otarła je po chwili chusteczką higieniczną. 

     

    Znów zamieniliśmy się miejscami. Zamierzałem odwdzięczyć się jej za ulżenie mojemu pożądaniu. W tej samej chwili ożył mój telefon. Znajomy dźwięk wieścił nadejście połączenia. Zerknąłem na świecący ekran. To była Wiktoria.

    Szybko potwierdziłem rozmowę.

     

    – Hej, co tam? – Rzuciłem do słuchawki.

     

    – Rodzice wyjechali i wrócą późno w nocy. – Zwięźle poinformowała mnie Wika. – Przychodź do mnie jak najprędzej!

     

    Rozłączyła się zanim zdążyłem coś powiedzieć. Po paru sekundach krótki sygnał obwieścił pojawienie się w telefonie wiadomości. Nie było w niej nic do czytania, natomiast sporo do podziwiania. Trzy załączone zdjęcia pobudziły moją wyobraźnię. Znałem doskonale przedstawione na nich drobne, sterczące piersi, szczupły tyłek i kuszącą szparkę.

    Spojrzałem na rozłożoną na łóżku Nastkę i przyszedł mi do głowy pomysł.

    Napisałem szybko esemesa do Wiki.

    “Nie jestem sam. Pamiętasz jak mnie nakryłaś na bzykaniu. Ona jest ze mną.”

    Ciekaw byłem odpowiedzi, a gdy ta się pojawiła byłem usatysfakcjonowany.

    “Nie ma sprawy. Wolę cię smakować sama, ale wbijajcie się do mnie oboje.”

    “Świetnie, ale przy niej ani słowa o Grześkowiak. to jej siostrzenica.” -napisałem jeszcze.

    “Wiem. Jasne. Czekam i spalam się.” – odpisała Wiktoria.

     

    W jednej chwili poczułem przypływ energii. Nie mogliśmy pozwolić jej spłonąć.

     

    – Ubieraj się, musimy natychmiast iść! – Anastazja była całkowicie zaskoczona moim zachowaniem. Posłusznie jednak zaczęła naciągać majtki i spodnie.

     

    – Co sie stało?

     

    – Wychodzimy. Za niecałe pół godziny będziesz mogła bez skrępowania wyć jak szalona – oznajmiłem dziewczynie. Na jej niewinnej twarzy wykwitł szeroki uśmiech.

     

    Schodząc na dół rzuciłem mamie pierwsze lepsze wytłumaczenie i za chwilę

    niemal biegliśmy w stronę domu Wiktorii.

     

    ****

     

    Dom Jóźwików na ulicy Piaskowej był nieduży, ale sprawiał sympatyczne  wrażenie. Coś jak chatka siedmiu krasnoludków. Śnieżka na pewno chętnie znalazłaby tu schronienie.

    Zostawmy jednak bajki i księżniczki w spokoju. Jedna świetna dziewczyna była za mną, a druga czekała w środku. Pora najwyższa przekroczyć – miejmy nadzieję – gościnne progi tego domostwa.

     

    Gdy zamknęły się za nami drzwi wejściowe, poczułem, że powinienem wybadać grunt.

     

    – Wiktoria, Anastazja. – Przedstawiłem dziewczyny sobie. – Zresztą znacie się już, prawda?

     

    – Prawda – Spojrzenia obydwu moich kochanek skrzyżowały się w powietrzu. Po kilku sekundowym mierzeniu się wzrokiem, Wika pociągnęła Nastkę za sobą do salonu.

     

    Przygotowała się świetnie do naszej wizyty. Okna była zasłonięte roletami, w tle sączyła się nastrojowa muzyka. Światło było znikome, pochodziło z rozstawionych w kilku miejscach wonnych świec.

     

    – No, no, zaszalałaś z nastrojem. – Pochwaliłem cicho gospodynię. – Zmysły szaleją.

     

    – To na co czekacie? Wyskakujcie z ciuchów! – Zarządziła Wiktoria. Gdy my w ekspresowym tempie pozbywaliśmy się łachów, ona podciągnęła tym zdecydowanie zbyt długi sweter, ukazując nagie ciało. Odrzuciła go na bok. Goła, położyła się na stojącej w centralnym punkcie salonu kanapie, czekając aż my również zostaniemy bez ubrań.

     

    Zaplątałem się w owinięte wokół kostek majtki, co wykorzystała Nastka pierwsza kładąc się koło Wiki. Pierwsze koty za płoty, dziewczyny wyraźnie zaakceptowały siebie nawzajem. Chociaż uwolniłem się od niesfornych gaci, nie dołączyłem do dwóch nimf na sofie. Przysiadłem na brzegu fotela i z przyjemnością obserwowałem scenę rozgrywającą się przed moimi oczami. Moje kochanki całując się, rozkoszowały się swoimi ciałami. Cztery dłonie przemieszczały się, sunąc po plecach, brzuchu czy udach. Nie mogłem oderwać wzroku od migdalących się dziewczyn. Mój kutas przyjął pozycję “na baczność”.

     

    W końcu wzajemne badanie znużyło obydwie panny. Tęsknie spojrzały w moją stronę, zapraszając mnie do siebie. Ustąpiły mi miejsca, z czego skwapliwie skorzystałem, rozsiadając się z szeroko rozstawionymi nogami. Zachęcająca pozycja zrobiła swoje. Wiktoria podsunęła bliżej kanapy chodnik i klęknęła na nim, podpierając sie rękami. Z głową miedzy moimi udami, na długość języka od sterczącego fiuta. Ochoczo zabrała się za jego pieszczenie. Długimi pociągnięciami traktowała zarówno trzon członka, jak i jądra. Od razu poczułem smagnięcie rozkoszy. Dreszcz przeszył mnie na wskroś. Krążenie krwi przyspieszyło, zwłaszcza, że Anastazja nie chcąc pozostać na umościła sobie gniazdko pomiędzy nogami Wiki. Leżąc na plecach, pieściła jej norkę.

     

    Wiktoria drżała na całym ciele. Oddech dziewczyny przyspieszył, ale nie przestawała ssać i lizać mojego kutasa. Intensywność doznań mogła przytłoczyć. Cząstki emocji wchodziły w gwałtowne interakcje.

    Nasyciwszy się naszymi pieszczotami Wika odsunęła się ode mnie i kucnęła nad twarzą Nastki. Młodsza z dziewczyn łapczywie przyssała się do wilgotnej cipki. Opuszczony, zwlekłem się z kanapy i zająłem pozycję przy kroczu Anastazji. Teraz ona stała się centrum naszych miłosnych uciech. Rozchyliłem uda siostrzenicy anglistki szeroko, by łatwiej dostać się do nabrzmiałej szparki. Odnalazłem palcem magiczny punkt łechtaczki i trąc go obserwowałem reakcję Nastki. Ciało leżącej dziewczyny nagle stało się nadaktywne. Tyłkiem zaczęła kręcić bardziej niż latynoska tancerka. Nasiliła te ruchy jeszcze bardziej, gdy włączyłem w pieszczotę także język.

    Ponad wijąca się Anastazją spojrzałem w twarz drugiej z moich kochanek. Spojrzenie Wiktorii było niezbyt przytomne. Dłońmi zagarnęła swoje drobne piersi i uciskała mnie zapalczywie. Kręcąc tyłkiem, ocierała się o usta i język Nastki.

     

    W końcu mój wzrok przyciągnął jej uwagę. W zamglonych oczach blogerki czaiło się zadowolenie i rozkosz. Uśmiechnęła się kusząco i przeciągnęła językiem do wargach. Odebrałem to jako zachętę do przejęcia inicjatywy.

     

    – Dziewczyny, oprzyjcie się na kanapie i wypnijcie swoje śliczne tyłki! – wychrypiałem.

     

    Pomimo wielkiego podniecenia w lot zrozumiały czego oczekuję. Zgodnie, jedna obok drugiej klęknęły przy sofie. Dwa zgrabne, szczupłe tyłki, biodro przy biodrze zachęcająco błyskały nagimi pośladkami. Przytrzymałem kutasa przy nasadzie i wycelowałem nim w stronę Wiktorii. Była mokra, więc przyjęła mnie całego z łatwością. Rozgościłem sie w ciasnej norce, a potem zacząłem ruchanie. Nie chcąc, by druga z dziewczyn biernie wyczekiwała na swoją kolej, pieściłem dłonią jej łechtaczkę.

     

    Poczułem gorejący płomień żądzy. Obydwie panny kręciły przede mną tyłkami, pojękując z zadowolenia. Fajerwerki nieopisanej przyjemności rozbłyskały pod moją czaszką impulsami rozkoszy. Po chwili mój fiut odnalazł drogę do cipki Anastazji, a palce do muszelki Wiktorii. Doznanie były tak silne, że po kolejnej roszadzie poczułem nadchodzący finał. Wykonałem jeszcze kilka bezpiecznych pchnięć, by w porę wyjść ze szparki Wiki. Salwa nasienia oddała honory orgazmowi, który rozszalał się we mnie. Drobne, lepkie pociski pokryły ciała dziewczyn.

     

    To spełnienie wyssało ze mnie całą energię. Zległem na dywanie i rozkoszując się rozkosznym ciepłem, które opanowało moje ciało obserwowałem moje kochanki. Jedna i druga były mocno podniecone. Były na krawędzi szczytu. Zostało naprawdę niewiele, by mogły go osiągnąć. Nie chcąc odbierać mi przyjemności, położyły się przede mną w pozycji sześćdziesiąt dziewięć. Zachłannie pieszcząc się nawzajem doprowadziły się do ekstazy. Niemal jednocześnie ich ciała wyprężyły się i znieruchomiały. Jęki obydwu dziewczyn zlały się w jeden potężny odgłos zwiastujący nadejście orgazmów. Połączone pocałunkiem poddały się sile spełnienia.

     

    To był wspaniały spektakl. Żałowałem, że nie może trwać dłużej. Cała nasza trójka była rozpalona igraszkami. Z ochotą zrobilibyśmy sobie powtórkę, ale czas na miłosnych uciechach upływał nieubłaganie. Wika obawiała się, że jej rodzice mogę niedługo wrócić. Z tego powodu jeszcze tylko na kilka chwil pozwoliliśmy sobie na drobne pieszczoty i pocałunki. Po nich, ubraliśmy się i we troje ogarnęliśmy miejsce naszych miłosnych zmagań.

    Ja byłem w siódmym niebie, mało tego nawet w ósmym. Nie dość, że zaspokoiłem swoje żądze, to robiłem to z dwiema pannami naraz. Okazało się, że zarówno Wiktoria jak i Anastazja mogą funkcjonować jednocześnie jako moje kochanki. Idealny układ. Pełna satysfakcja.

     

    c.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Nina – Praca kuriera

    Nina była 19-letnią dziewczyną, miała czarne włosy i była drobnej postury. Zawsze była dosyć szczupła a przy tym niskiego wzrostu. Była tuż po maturze, skończyła liceum, przyszedł czas na dorosłe życie. Szukając pracy, rozpoczęła karierę w firmie „Eternal Youth”, która produkowała produkty z działu zdrowie i uroda. Niestety marzenia o pracy w potężnej firmie skończyły się na tym, że dostała pracę kurierki, miła doręczać produkty do bogatych ludzi, którzy zamawiali ekskluzywne produkty w firmie. Nina pracowała już od około miesiąca, ale dzisiaj miała dostać nowy rejon doręczeń przesyłek, więc w ogóle nie znała nowych odbiorców.

    Jak co dzień przyjechała na godzinę 7 do pracy, niestety był to czwartek. W czwartki na stróżówce siedział gruby ochroniarz, który lubił sprawiać młodej kurierce problemy. Tak było i tym razem, kiedy podjechała autem do szlabanu, ten kazał jej pokazać przepustkę, dobrze wiedziała, że ją poznaje, ale mimo tego wciąż musiał zachowywać się w ten sposób. Pokazała mu, licząc, że ją przepuści, jednak ten kazał jej wysiąść i wejść do jego stróżówki. Zniecierpliwiona wyszła z samochodu i poszła do niego.
    – Czego tym razem? – zapytała poirytowana.
    – Zgodnie z regulaminem muszę Cię przeszukać, możesz wnosić niebezpieczne przedmioty na teren obiektu – powiedział gruby ochroniarz, siedząc na swoim obrotowym krześle z założonymi rękoma.
    – Więc przez ostatni miesiąc nie obowiązywał ten przepis? – Nina uniosła głos – Niech pan mi nie zwraca dupy, bo to, że panu się nudzi, nie znaczy, że inni nie mają nic do roboty.
    – Nie wiem jak inni pracownicy, ale ja zawsze przestrzegam przepisów, proszę się odwrócić, muszę panią przeszukać – Nina zauważyła lekki uśmieszek u niego.
    – Ok byle szybko – odwróciła się i rozłożyła ręce na boki.

    Ochroniarz podszedł i zaczął od bioder, przejechał oboma rękoma do góry, lekko podwijając jej czerwoną koszulkę. Kiedy ręce były na poziomie piersi, skierował je w ich kierunku i powoli objął.

    – Halo, gdzie? – odskoczyła Nina, czując na piersiach dotyk zboczeńca.
    – Mam wezwać policję, skoro nie chce się pani dobrowolnie poddać przeszukaniu?
    – Dobra, dobra, ale tam już sprawdziłeś – zła na niego rzuciła prawie przez zęby.

    Ten znów zaczął, kładąc swoje tłuste łapska tam, gdzie skończył. Nina zamknęła oczy, licząc, że zaraz się to skończy. Lekko ścisnął jej piersi i masował je przez krótką chwilę, jednak po chwili zrezygnował i skierował ręce w dół. Kucnął tuż za nią i zaczął ugniatać jej pośladki przez dżinsowe szorty, wciskając w nie swoje kciuki. Nina, kiedy poczuła, że jego ręka zaczyna sięgać do cipki, odwróciła się gwałtownie.
    – No myślę, że wystarczy co nie? – spojrzała na niego groźnie.

    Ochroniarz wstał i uśmiechnął się, następnie spojrzał jej w twarz, po czym zdjął jej z głowy czerwoną czapkę z daszkiem z logiem firmy. Przystawił do nosa i zaciągnął się zapachem jej włosów.

    – Myślę, że wszystko w porządku – powiedział z obleśnym uśmiechem.

    Nina wyrwała mu czapkę z ręki i symbolicznie wytarła ją w koszulkę, potem założyła na głowę i wyszła, obracając się na pięcie. Wsiadła do auta i przejechała pod otwartym już szlabanem, szukając miejsca na parkingu.

    *

    Popołudnie było gorące, w końcu był koniec lipca, Nina miała jeszcze ostatnią paczkę do doręczenia. Podjechała pod niewielki domek jednorodzinny i zaparkowała przed ogrodzeniem. Podeszłą z paczką do furtki szukając dzwonka, ale zauważyła, że dzwonek znajduje się dopiero przy drzwiach wejściowych. Rozejrzała się czy nie ma czasem psa i weszła do środka. Już była przy drzwiach, gdy zza domu wyleciał olbrzymi, pies głośno szczekając. Nina wystraszona nie na żarty, nie miała czasu, żeby wrócić za ogrodzenie, z nadzieją nacisnęła klamkę drzwi, były otwarte. Zamknęła za sobą szybko i usiadła pod drzwiami. Serce biło jej tak mocno, że myślała, że zaraz zemdleje.

    Znalazła się teraz w korytarzu, po prawej stronie zobaczyła schody na górę i usłyszała, że ktoś po nich schodzi na dół. Podniosła głowę i zobaczyła mężczyznę zmierzającego w jej stronę. Siedziała oparta o drzwi, zamroczyło ją lekko przed oczami. Podszedł do niej i przykucnął. Wziął paczkę i listę z potwierdzeniem odbioru, podpisał się.

    – Dziękuję – powiedział suchym głosem i odłożył listę.

    Nina leżała tak jeszcze zszokowana, po chwili jednak otrząsnęła się zaraz.

    – Zaraz, niech pan zamknie tego psa, bardzo pana proszę – czuła jak łzy napływają jej do policzków.
    – A co z tego będę miał? – zapytał.

    Nina nie wiedziała co odpowiedzieć, jeszcze nigdy nie była w takiej sytuacji, Ale mężczyzna uśmiechnął się i odpowiedział za nią.
    – Masz dwie opcje do wyboru, pierwsza to wyjść i spróbować dobiec do bramki szybciej od psa, z doświadczenia ci powiem, że to najszybsza opcja, bo żeby ci się udało, musiałabyś to zrobić w jakieś 3 sekundy – powiedział to, śmiejąc się przy tym.
    – To czego pan ode mnie chce? – po jej policzku poleciała łza.

    Mężczyzna pochylił się i otarł jej łzę z policzka, teraz widziała go dobrze naprzeciw siebie. Był to starszy mężczyzna lekko siwiejący w okrągłych okularach.

    – Szkoda, żeby marnowało się takie ciało, dostarczając przesyłki, pozwolisz mi się tobą zabawić, wynagrodzę ci to rzecz jasna, nie jestem potworem prawda? – uśmiechnął się, a był to uśmiech bardzo serdeczny, tak że Nina odpowiedziałaby mu zawsze tak, nie ważne, o co by ją poprosił. 

    Patrzyła mu w oczy z lekko otwartymi ustami, a on trzymając dłoń na jej policzku, przejechał kciukiem po jej dolnej wardze. Drugą ręką odłożył jej teczkę razem z długopisem na podłogę. Nina nie protestowała, poczuła, jak jej serce znowu przyspiesza, jednak tym razem nie ze strachu, ale z ekscytacji. Mężczyzna zbliżył swoje usta do jej ust i pocałował ją, oboma rękoma objął ją w pasie i delikatnie podniósł na wyprostowane nogi. Spojrzał na nią, a ona na niego, powoli zaczął wyciągać jej koszulkę ze spodni i podwijać ją do góry. Jej skóra była spocona od upału na zewnątrz, jednak tu w środku było zimno, dziewczynie stanęły wszystkie włoski na jej ciele. Podniosła ręce do góry, pozwalając mu ściągnąć koszulkę. Mężczyzna bez trudu zdjął jej koszulkę i naparł na nią. Nina była teraz uwięziona między drzwiami a ciałem starszego mężczyzny. Poczuła jego usta na swojej szyi, zapomniała o wszystkim w tym momencie i chciała, tylko żeby kontynuował. Nastolatka podnieciła się do tego stopnia, że sama zaczęła go obejmować, przyciskając do siebie. Mężczyzna, widząc, że ma ją w garści, włożył jej przez spodnie rękę pod majteczki. Jej cipka była gładka i mokra zarówno od potu, jak i z podniecenia. Trzema palcami zaczął masować ją okrężnymi ruchami, na tyle ile pozwalała przestrzeń w zapiętych spodenkach. Przyspieszył ruchy, a dziewczyna zaczęła głośno oddychać. W końcu zdjął jej spodenki, a zaraz po nich czarne koronkowe majtki. Uniósł jej jedną nogę w górę i polizał językiem wzdłuż szparki. Przytknął usta do jej cipki i włożył język do środka, Nina jęknęła odruchowo. Trzymał za udo jej prawą nogę uniesioną i penetrował jej krocze językiem. Dziewczyna zaczęła wydawać z siebie odgłosy rozkoszy. Język faceta wił się i kręcił w jej cipce. Po jakimś czasie mężczyzna wstał i skierował Ninę na komodę po prawej od drzwi, oparł ją, a sam zaczął rozpinać swoje spodnie. W końcu doczekała się, w jej cipkę wszedł duży i twardy kutas, czuła jak przeciska się przez jej ciasną cipkę, poczuła lekki ból, ale przyjemny ból, chciała, żeby kontynuował, a nawet nie kontrolując się, krzyknęła:

    – Mocniej!

    I w tym momencie spojrzała w lustro zawieszone nad komodą, zobaczyła swoją twarz z wyrazem pożądania, zobaczyła siebie taką, jaką jeszcze nigdy nie widziała w lustrze, napaloną i przepełnioną żądzą, nie wiedziała, że ma w sobie coś takiego. Patrzyła teraz na samą siebie w lustrze, jak jest posuwana od tyłu przez nieznajomego faceta, a jej niewielkie cycki kołyszą się w jej czarnym staniku. Czuła, że dochodzi, z jej gardła zaczął się wydobywać krzyk. Poczuła się niesamowicie, wiedziała, że orgazm no wspaniałe uczucie, ale ten był najlepszy, ten był inny, czuła w sobie tyle emocji. Niestety wszystko znikło po chwili. Mężczyzna wyjął penisa z jej cipki i poczuła, jak oblewa spermą jej pośladek. Facet zapiął spodnie i pocałował ją w policzek.

    – Wieczorem na twoim koncie zobaczysz nagrodę – wyszeptał i wyszedł z domu.

    Słyszała jak woła psa i prowadzi na tył domu. „Na twoim koncie zobaczysz nagrodę” pomyślała w myślach, jasne, ciekawe skąd zna mój numer konta, ale nie czuła się oszukana, cieszyła się, że jej to zrobił, nawet miała nadzieję, że to nie ostatnia paczka, jaką tu dostarczy. Spojrzała teraz na komodę, było tam zdjęcie oprawione w ramkę. Na zdjęciu był mężczyzna, z którym dopiero co uprawiała gorący seks, ale obejmował on na zdjęciu inną kobietę, prawdopodobnie jego żona, ale nie sprawiło to poczucia zazdrości, wręcz przeciwnie, poczuła nad nią wyższość, teraz to ona miała go w sobie. Uśmiechnęła się i wytarła ręką spermę z tyłka i wytarła w szybkę zdjęcia. Następnie ubrała się i wyszła, próbując skupić się na powrocie, na szczęście nie miała już żadnych paczek to rozwiezienia, wróciła więc do firmy, żeby się rozliczyć po całym dniu. 

    *

    Wieczorem, kiedy usiadła na kanapie, żeby odpocząć, dostała na telefonie powiadomienie, ktoś właśnie przelał jej pieniądze na konto. Otworzyła aplikacje banku i spojrzała na przelew. Na jej konto wpłynęło 800 złotych. Do końca wieczora zastanawiała się, jak to się stało, skąd ma jej dane. Odpowiedz nadeszła następnego dnia.

    Kiedy rano parkowała przed budynkiem, podjechał czerwony Jaguar. Wysiadł z niego mężczyzna i spojrzał w jej stronę, uśmiechnął się i udał się w stronę wejścia. To był on. To był ten facet z wczoraj. Nina została wyruchana przez samego dyrektora generalnego firmy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Sarah
  • Wczasy z finalem, cz. 2

    Podszedł do nich brunet i podniósł Wandę, ciągnąc za włosy. Kiedy stała, chwiejąc się, zaczął zdejmować jej koszulkę. Zaprotestowała bełkotliwym „Nie!” i objęła się rękoma. Brunet pokazał jej ostrze noża, podrapał nim po szyi, delikatnie zjechał między piersiami do spodenek. Zaczął je rozpinać. Kobieta nie miała siły walczyć. Chwiała się. Poczuła wbijany czubek noża w bok i spojrzała w tym kierunku. Przestraszyła się. W pierwszym odruchu chwyciła ostrze noża i zaraz puściła je. Bolało, poczuła jak rozcina jej skórę. Naprawdę był ostry.

    „Rajdowiec” podniósł się i zaczął z niej zdejmować t-shirt. Teraz już nie protestowała. Mężczyzna niedbałym ruchem odrzucił koszulkę na bok, spojrzał na piersi, zważył w dłoni, pogłaskał jej ciemne, kręcone włosy. W tym czasie brunet stanął za kobietą i chwycił ją za nadgarstki. Wtedy „Rajdowiec” chwycił piersi w dłonie. Ściskał je, miętosił, szarpał. Objął ustami sterczącą brodawkę, potem pochłonął sutek i zaczął zaciskać szczęki. Kobieta zajęczała przeciągle, ugięły się pod nią nogi i próbowała wyrwać ręce z uścisku. Na próżno. Brunet chciał ułatwić sobie zadanie i wykręcił ręce w nadgarstkach. Szatynka zawyła z bólu, przestępowała z nogi na nogę i w końcu zaczęła płakać. Chłopak wypuścił pierś z ust. Palcami mocno chwycił obie brodawki i pociągnął w górę. Ból otrzeźwił kobietę. Stała na palcach, bełkocząc, prosiła o litość. Nagle przekręcił brodawki. Ponownie zawyła z bólu. Uśmiechnął się, kiedy usłyszał jej wycie. Lubił słuchać kobiecych jęków. Podniecały go.

    Spojrzał kobiecie w oczy i rozpiął zamek w jej spodenkach. Znowu rozpłakała się. Kolejny raz zignorował bełkotliwe błagania, pochylił się i gwałtownym szarpnięciem ściągnął spodenki poniżej kolan. Za chwilę same opadły do stóp. Dłuższą chwilę w milczeniu przyglądał się nagiej i bezbronnej Wandzie.

    – Wyjdź z nich – rozkazał. Chwiała się z opuszczoną głową, zanim niezdarnie wykonała polecenie. Stała przed nimi naga, pijana, z opuszczonymi rękoma, z trudem utrzymując równowagę. Coraz bardziej bała się. Powoli podniosła głowę, przerażonym wzrokiem rozglądała się wokół.

    – Stań w rozkroku – blondyn musiał ją przytrzymać, ale i tak oparła się o drzewo.

    Brunet ponownie chwycił kobietę za nadgarstki. Wtedy „Rajdowiec” wepchnął palce w jej pochwę i zaczął posuwać. Koledzy z głośnym entuzjazmem powitali jego zachowanie. Nagle blondyn wysunął palce z pochwy i chwycił łechtaczkę dwoma palcami. Zaczął ją gwałtownie szarpać na boki, do góry, w dół, znowu na boki. Wanda nie panowała nad bólem. Poruszała się nieporadnie, powodowana bólem, dreptała w miejscu, bełkotała, mamrotała nieskładnie, jęczała, próbując wyrwać ręce. Co chwila obrywała w twarz albo była szarpana za pierś lub za włosy. Słyszała śmiech obserwatorów. Nie potrafiła bronić się przed dłońmi, które zadawały jej ból. „Rajdowiec” bawił się nią. Obserwatorzy rechotali i głośno komentowali jej zachowanie, dopingując kolegę.

    Jola nie chciała patrzeć. Odwróciła głowę, z bezsilności przymknęła oczy, podciągnęła nogi i objęła się ramionami. Rechot nie milkł. Nagle poczuła, że ktoś grzebie w jej cipce. Drgnęła gwałtownie, wyprężyła się i otworzyła oczy. To łysy przysiadł i opierając się ręką o pień drzewa, drugą wkładał do pochwy. Kiedy Jolka próbowała wyprostować się, zgrabnie ominął jej kolano i nadal posuwał ją palcami. Teraz, zamiast o pień drzewa, oparł się dłonią o szyję kobiety. Od razu poczuła skutek duszenia. Rozpaczliwie gestykulując pokazywała, że nie może oddychać.

    – I o to chodzi, głupia suko – warknął łysy. Przyciskając kobietę obydwoma dłońmi, kazał jej podnieść się. Przywołał szatyna.

    Jola spojrzała w kierunku partnerki. Naga Wanda stała w szerokim rozkroku z biodrami wysuniętymi do przodu. Kark, ramiona próbowała opierać o pień. Na jednej stopie brakowała klapka. Dwóch mężczyzn podtrzymywało ją. Między jej nogami ze spodniami opuszczonymi do kostek stał „Rajdowiec”, trzymał ją za biodra i rytmicznie rżnął.

    Szatyn i łysy tarmosili przez chwilę Jolę. Bawili się jej bezradnością. Po krótkiej walce, która obydwu mężczyznom sprawiła nieco kłopotu, ale również wywołała ich głośny śmiech, Jola stała przed nimi naga. Szatyn oparł się o drzewo, trzymając wykręcone do tyłu ręce kobiety. Wściekła i poniżona kobieta zdobyła się na odwagę i próbowała kopnąć blondyna. Bezskutecznie. W odwecie, bez słowa ostrzeżenia, dostała ‘z liścia’ w twarz. Mocno. Uderzenie pozbawiło ją energii i chęci do dalszej walki. Chlipała z opuszczoną głową. Pogodzona z losem, biernie czekała na dalszy ciąg. Łysy spokojnie rozpiął spodenki, powoli zsunął je. Potem slipki. Zobaczyła sterczącego sporego penisa. Z czubka ściekał śluz.

    – Prezerwatywa! Załóż prezerwatywę!! – wrzeszczała histerycznie.

    – Odjebało ci? – zdegustowany ‘Łysy” pokręcił głową. Uśmiechnął się do szatyna i rzucił okiem na kobietę. – Kurwo, nie wrzeszcz tak, bo dzięcioły jeszcze pomyślą, że namawiasz do antykoncepcji – rozbawiony roześmiał się. Szatyn mu wtórował, ale nie rozluźnił uścisku.

    – Jak ci zrobię dzieciaka, to będzie tak piękny jak ja. Jeszcze podziękujesz – machał dumnie penisem, wyzywająco patrząc jej w oczy. – Spokojnie, tu sami zdrowi chodzą. Zobaczysz, kiedy urodzisz – chwycił ją za brodę i nadal patrzył w oczy. Więcej nie odezwał się. Uznał, że już wystarczająco uspokoił sukę. Nie lubił tych nadmiernie nerwowych. Drugą ręką ściągnął śluz z penisa i zaczął wcierać w jej cipkę. Szarpała tułowiem. Wyprostował się. Puścił brodę, uwolnił cipkę. Ścisnął jej nos i zatkał usta. Oglądał jej opalone ciało. sterczące piersi, duże sutki, płaski brzuszek, wygolona cipka, gładkie nogi, zadbane stopy, pomalowane paznokcie. Czekał dość długo. Wreszcie szarpnięcia stały się słabsze. Spojrzał. Czerwona twarz. Szeroko otwarte, przerażone oczy. Już nie szarpała się. Jej ciało drgało konwulsyjnie. Szatyn chrząknął ostrzegawczo. Łysy niechętnie, z ociąganiem, puścił nos. Po chwili usta. Kobieta zachłannie zaczerpnęła powietrze. Głośno oddychała. Rzęziła. Ślina pociekła jej z ust.  

    – Stój spokojnie, kurwo jedna, bo nikt nie chce bawić się z wami w zapasy. Weź przykład z koleżanki – machnął głową w kierunku Wandy. Spojrzała kątem oka. Mocno pochylona Wanda obejmowała drzewo, głowę oparła o pień, wypięła pupę i po kolei każdy z trzech mężczyzn wchodził w nią. Oczekujący onanizowali się albo bili kobietę sterczącymi członkami po twarzy. Szczypali piersi, klepali w pupę, wykręcali brodawki. Reagowała niezdarnie i z opóźnieniem, swoją nieporadnością wzbudzając salwy śmiechu. Bezradnie dreptała w miejscu, szarpana za kark. Alkohol zrobił swoje. Nagle „Rajdowiec” kopnął ją w brzuch. Jęknęła z bólu i jeszcze bardziej zgięła się. Drugi z obserwatorów i spółkujący głośno zaprotestowali, oburzeni.

    – Spermę masz w mózgu?! Zostaw kurwę w całości dla pozostałych! – autor żartu uśmiechnął się i stanął obok bruneta, onanizując się w oczekiwaniu na swoją kolej.

    – Chyba bawimy się, nie? – jedynie burknął „Rajdowiec”, widząc brak aprobaty pozostałych. – Przecież nieważne, co z nich zostanie…

    Łysy znowu zebrał ściekający śluz, natarł penisa, cipkę Joli i powoli zaczął w nią wchodzić. Szatyn nacisnął kolanem na jej pupę i usztywniona oporem kobieta nieco wypchnęła biodra do przodu. Wszedł mocno i do końca. Westchnęła, przymknęła oczy. Czuła dyskomfort i obrzydzenie do tych mężczyzn. Nie miała siły krzyczeć, ani płakać.

    – Będziesz wzdychać jak cię wszyscy wyjebiemy – obiecywał, zapamiętale ruszając biodrami. Trzymał ją za pośladki. Pierwsze napięcie minęło. Rosło jego podniecenie, ale przyglądał się nagiej kochance. Podziwiał opalone ciało, sterczące brodawki, skaczące piersi. Odchylił się, oglądał wygoloną cipkę.

    – Wyjebałem trochę tego towaru, ale takich dużych warg to jeszcze nie widziałem – uwaga była skierowana do szatyna. Odchylił się i pociągnął za wargę w kierunku kolegi. – Wąska cipka – stęknął z uznaniem.

    Jola odwracała głowę, oczy zamknęła. Dawno nie kochała się z mężczyzną. A jego penis wypełniał ją, czuła jak w niej rośnie. Sapała, pojękiwała. Mężczyźni wymieniali spojrzenia, uzgadniali zmianę.

    Kiedy zmieniali się, była podniecona i zbyt zmęczona, aby protestować. Wyglądała żałośnie, kiedy przekazywali ją sobie. Potargane włosy, ubrudzona, przygarbiona, w rozkroku, próbując zachować równowagę. Szatyn wszedł bez kłopotu, z ciekawością obejrzał wargi sromowe, jedną ręką trzymał biodro, drugą myszkował po ciele kobiety. W pewnym momencie znieruchomiał, wysunął się, odwrócił ją jednym energicznym szarpnięciem i wziął od tyłu. Łysy stał z boku i wykręcił jedną rękę. Drugą Jola opierała się o pień drzewa. Szatyn rżnął blondynkę trochę wolniej, ale miał jeszcze inny cel. Wepchnął palce do odbytu. Wyjął, wepchnął jeszcze jeden. W końcu wyjął i wszystkie przycisnął do jej ust.

    – Wyliż – polecił podniecony. Próbowała uciec ustami, odwracając głowę, ale łysy mocniej wykręcił rękę, a szatyn pociągnął za włosy. Nie wytrzymała bólu i otworzyła usta. Mokre palce wpadły do jej ust. Powoli zaczęła je lizać. Po policzkach potoczyły się kolejne łzy.

    – Dobra kurwa z ciebie – łysy pochwalił kobietę, brutalnie macając pierś. – Żeby mieć taką na stałe – rozmarzył się. – Nie musi być na wyłączność – zaznaczył trzeźwo. – O, widzisz! Musimy sprawdzić, gdzie one mieszkają – popatrzył na szatyna.

    – Jasne. Takie adresy zawsze przydadzą się. I kurwy też – sapnął szatyn i mocniej zaczął rżnąć Jolę. Kobieta pojękiwała. – Widać, że lubi – z uśmiechem mrugnął do kolegi.

    – W końcu będziemy mieli i inne argumenty, żeby kurwy nakłonić do zabawy – znacząco uśmiechnął się łysy do szatyna. Potem przejął ją, chwycił za włosy i pociągnął na ziemię. Położył kobietę na lewym boku, ukląkł, prawą nogę założył sobie na ramię i energicznie wszedł. Mocniej zaczął rżnąć kobietę, kiedy usłyszał jej jęki. Uśmiechał się. Potem kobieta wierzgała nogami, rzucała ciałem, odpychała się od ziemi, krzyczała. Jednak łysy, ignorując jej głośne protesty i prośby, powoli wszedł do odbytu i palcami na zmianę pocierał, ciągnął łechtaczkę. Szatyn, kopiąc butem, zasypał twarz Joli piaskiem i igliwiem, znacznie tłumiąc jej krzyki. Teraz szarpał piersi, ciągnął za wargi sromowe. Po kolejnym wrzasku Joli wywołanym bólem, podniósł się i solidnie przydepnął jej twarz. Obiema rękoma chwyciła jego but, próbując uwolnić się od potężnego ucisku.

    – Liż, kurwo, buta i milcz! – warknął. Łysy z uśmiechem energicznie jebał ich kurwę głęboko w odbyt. Kobieta zamilkła, trzymając but.

    *

    Wanda leżała na wznak z rozrzuconymi nogami i ledwie czuła jak ostro jest rżnięta. Na jej piersiach, w poprzek, leżała Jola z twarzą skierowaną ku ziemi. Zwykle byłoby to miłe uczucie, teraz niewiele odczuwała. Przechylona kochanka piersiami i twarzą prawie dotykała podłoża. Rękoma zapierała się o darń. Ktoś spółkował z nią. Przerwał, wstał. Podszedł z przodu, klęknął, pociągnął Jolę za włosy. Półprzytomna Wanda przymknęła oczy. 

    – Otwórz ryja, szybko – polecił i włożył sterczącego penisa do ust podpitej Joli. Długowłosy blondyn zastąpił kolegę. Podciągnął ją, zmusił do klęknięcia i dopiero wszedł. Jola miała twarz umazaną śluzem i ziemią. We włosach tkwiły grudki ziemi i igliwie. Łysy mężczyzna rytmicznie rżnął kobietę w usta. Po chwili doszedł i wytrysnął w usta. Podpita kobieta próbowała cofnąć się i wypluć penisa, ale mężczyzna nie pozwolił. Nadal mocno trzymał ją za głowę.

    – Połknij wszystko, bo cię zajebię – szepnął ostro i potrząsnął jej głową. Ciężko oddychał. Koledzy gestami wyrażali swoje uznanie. Jola ze łzami w oczach połykała spermę.

    – Przełknij i otwórz mordę – polecił. Posłusznie wykonała polecenie.

    – No – oględziny wypadły pozytywnie i kobieta dostała kilka klapsów sterczącym penisem w obydwa policzki. Na twarzy zostały resztki spermy. Teraz pochylił się nad twarzą Wandy:

    – Wyliż go, kurwo – palcami zmusił kobietę do otwarcia ust i wcisnął nadal sterczącego penisa. W przysiadzie patrzył na pupę Joli i klepnął ją. Chwycił pierś Wandy i zaczął mocno ściskać.

    *

    – Panowie czas na zawody! – brunet uniósł rękę i uspokoił wszystkich. – Zasady znacie. Przynieście po 8 szyszek. Nie zapomnijcie o mnie. Ja popilnuję naszych suk – to mówiąc, potarmosił włosy nagiej Wandy, która siedziała obok niego i opierała się tułowiem o jego nogę. Trzymając ją za włosy, utrzymywał jej tułów w pionie. Pijana Jola leżała obok. Źle się czuła. Nigdy nie piła w takich ilościach i tak mocnego alkoholu.

    Mężczyźni wracali z szyszkami. Brunet dostał swój przydział. Odmierzył sporą odległość od drzewa, butem narysował linię i wylosowali pierwszego, który miał trzymać dziewczynę. Wszyscy byli już ponownie w spodniach, większość bez koszulek. Pojawiły się głosy, że odległość jest zbyt duża.

    – No i co się martwicie? Warunki takie same dla wszystkich. Ważne, że szyszka doleci. Nie masz nią zabić tylko trafić! – brunet śmiał się, rozbawiony trafnością swojej riposty.

    – Tylko dwóch wygrywa? – padło pytanie z grupy.

    – Umawiamy się: tylko zwycięzca ma kobietę – kiwnął głową brunet. – To ma być nagroda. Reszta kibicuje, a potem zwijamy się. Jasne? – brunet rozejrzał się po kolegach, aby wywrzeć większe wrażenie. Jakoś trzeba było panować nad podpitym towarzystwem. Wszyscy zgodnie potakiwali głowami. – Świetnie! „Łysy”! Przypomnij punktację.

    – Jeden rzut próbny, trzy liczone – zaczął łysy, patrząc na kobiety. – Przypominam: cyc – trzy punkty, szyja – dwa, za ręce, cipę i brzuch – jeden, nogi – zero, głowa – rozbity bank, czyli koniec rywalizacji. Trafiona kurwa jest jego. Rozumiemy? – upewnił się, wreszcie spoglądając na kompanów. Wszyscy potakiwali głowami.

    – Losujemy kolejność rzucających – kontynuował brunet. – Uwaga: raz, dwa, trzy! – Na komendę wszyscy wystawili dłoń z kilkoma palcami. Brunet podsumował i zaczął głośno odliczać.

    Podnieśli Wandę, postawili jako pierwszą pod drzewem. „Łysy” stanął za drzewem i trzymał kobietę za wykręcone ręce. Jedynie ból wykręconych rąk utrzymywał ją w pozycji stojącej. Najbliżej szczęścia była brunet, ale pijanej Wandzie opadła głowa w momencie rzutu i szyszka trafiła w pień. Reszta wybuchła głośnym śmiechem. Brunet skończył więc tylko z czterema punktami za rzut w pierś i rękę. Od razu stracił zainteresowanie wynikami rywalizacji. Splunął z niezadowoleniem. – „Gdyby kurwa trzymała prosto głowę, byłaby moja” – pomyślał. Wściekły spojrzał na kobietę. Miał ochotę podejść i zdzielić ją pięścią. Szatyn wygrał z nim. Miał pięć punktów. Nawet gdyby łysy odpadł i tak już teraz brunet był drugi. Niecierpliwie czekał na drugą szansę.

    Łysy miał dwa punkty za trafienie w szyję. Celował tylko w głowę. Został mu ostatni rzut. Szatyn trzymał ręce w kieszeniach i bawił się zdenerwowaniem łysego.

    – Ty, dupa spójrz na mnie! – zawołał łysy. Bez reakcji.

    – Jak ona ma na imię? – spojrzał na kolegów.

    – Wanda – padło z grupy po chwili intensywnych konsultacji z drugą kobietą.

    – Dzięki – odwrócił się i podniósł rękę, przygotowując się do rzutu.

    – No, szybciej. Druga dupa stygnie – niecierpliwił się brunet.

    – Spoko, zdążę – łysy opacznie zinterpretował intencje kolegi. – E! Ty! Wanda, spójrz na mnie! – jego zaczepki jednak nie spotkała żadna reakcja. – Wanda! Wanda! – zawołał głośniej. Kobieta na dźwięk swojego imienia drgnęła i wolno unosiła głowę. Rzucił szyszką. Owacja kolegów mówiła wszystko. Rozbił bank! Teraz szatyn z wyrazem irytacji na twarzy kopnął leżącą przed nim gałąź i podszedł do blondynki.

    *

    – Dupa, podnieś dupę – roześmiał się ze swojego żartu i szarpnął kobietę.

    Doprowadził zataczającą się Jolę do drzewa. Tym razem padło znowu na łysego. Wygrał, więc nie uczestniczył w drugiej partii. On wykręcał jej ręce. Pozostali gracze losowali kolejność rzutów.

    – Pamiętajcie, przy równej liczbie punktów liczy się, kto rzucał wcześniej – przypomniał brunet.

    Naga i brudna kobieta żywo reagowała na przebieg rywalizacji. Szarpała się na boki, odwracała lub opuszczała głowę, kiedy widziała wykonywany zamach. Ci, którzy akurat nie rzucali, bawili się obserwowaniem jej zachowania i porażkami kolegów. Każdy nieudany unik lub trafienie w kobietę były kwitowane głośnym krzykiem, żartami, oklaskami, gwizdami. Od razu można było zorientować się, że to ich ulubiona rozrywka.

    Teraz brunet był ostatnim w kolejności. W tej rywalizacji dwóch mężczyzn uzyskało po pięć punktów i zanosiło się na dogrywkę. Brunet pierwszym rzutem trafił w korę drzewa, a rykoszet trafił w skroń kobiety. Przestraszona krzyknęła. Grupa wybuchła śmiechem. Nie czekał aż uspokoją się albo kobieta wyprostuje się. Po raz drugi rzucił płynnym ruchem i chwilę później z dumnym wyrazem twarzy uniósł ręce w geście triumfu. Koledzy klaskali, jeden gwizdał. Na czole blondynki został ślad po trafieniu. Łysy puścił jej ręce, pijana kobieta osunęła się na kolana i upadła.

    *

    Łysy podniósł Wandę, chwycił w pasie i zaciągnął na polankę. Tam, na środku, położył na wznak. Przyjrzał się jej. Była atrakcyjną, zadbaną i starszą kobietą. Inną niż te, które miał. Jej wiek nie przeszkadzał mu. Zastanawiał się, jak zdobyć jej adres? Każdą kobietę potrafił namówić na kilka spotkań z seksem. Albo: te inne bały się odmówić mu. Potem szukał kolejnej. Dwóch kolegów doprowadziło słaniającą się Jolę. Położyli ją obok partnerki, też na wznak. Kobiety nie widziały się, ale prawie stykały głowami.

    W tym czasie szatyn wciągnął motocykl na polankę, ustawił i zaczął manipulować przy nim. Podszedł łysy, oparł but o ramię Wandy i zaczął rozpinać rozporek. Brunet oparł but o pierś Joli i mocno przycisnął.

    – Leżeć – warknął. Z lubością zaczął deptać jej pełną pierś. Do Joli jakby nie docierało. Próbowała oprzeć się na łokciu, równocześnie sięgając dłonią do piersi. Nacisnął mocniej. Blondynka krzyknęła z bólu i zrezygnowana opadła na plecy. Jęczała, szarpiąc głową na boki. Brunet, dumny z siebie, zaczął rozpinać rozporek. Zwycięzcy rywalizacji spojrzeli na siebie.

    – Gotowy? – zapytał brunet.

    – Już nie mogę dłużej wytrzymać – stęknął łysy z nieukrywanym wysiłkiem. Polankę wypełnił gromki śmiech pozostałych.

    – To znaczy, że lejemy? – z udawaną powagą spytał rozbawiony brunet, świadomie przedłużając cierpienie kolegi.

    – Jasne! – potwierdził łysy, nerwowo kiwając głową.

    Prawie jednocześnie dwa strumienie moczu, przy głośnym aplauzie kompanów zwycięzców, spadły na kobiety. Widzowie gwizdali i śmiali się.

    – To jest pissing zwycięzców! – krzyczał brunet, trzymając zaciśniętą pięść nad głową. Cofnął nogę z piersi Joli. Zalewał swoją zdobycz i patrzył na pozostałych. Oszołomiona blondynka, trafiona strumieniem w usta, zakrztusiła się, co wywołało kolejną falę wesołości. Wanda budziła się z otępienia. Rozglądała się i próbowała coś powiedzieć. Mocz spływał po jej twarzy, włosach, piersiach. Nie zasłaniała twarzy. Nawet z wdziękiem odchyliła głowę. Szatyn pstrykał ostatnie fotki. Mała kamera, oparta o siedzenie motocykla, filmowała całe zdarzenie. Reszta z przyjemnością obserwowała scenkę. Zachowanie kobiet znowu ich podnieciło.

    Podniecony długowłosy blondyn podszedł do Wandy, chwycił i uniósł jej stopy, a potem pociągnął ku głowie ich właścicielki. Stopy trzymał rozwarte na szerokość swoich ramion. Wszystkim ukazała się jej pochwa.

    – Lej – polecił łysemu. Mężczyzna ochoczo wsadził penisa do pochwy i za chwilę strumyk moczu ściekał po brzuchu kobiety. Rozbawieni obserwatorzy bili brawa. Blondyn puścił nogi kobiety, które głucho uderzyły o ziemię. Wokół pochwy tworzyła się mała kałuża. Jedno widowisko dobiegło końca. Odwrócili się do jej koleżanki. 

    Brunet właśnie ukląkł za Jolą, a szatyn wcisnął w jej usta rękojeść noża. Kolanami i ręką blokował jej ramiona. Zablokowana głowa, rozwarte usta. Tylko przerażonym wzrokiem rzucała na boki, nie mogąc wydobyć słowa. Wtedy brunet oparł się lewą ręką o ziemię, wcisnął penisa w jej usta i zaczął sikać. Przestraszona i zdezorientowana w pierwszym odruchu próbowała łykać mocz, ale zaraz, krztusząc się, wyrzuciła z ust deszcz kropli, a resztka żółtego płynu spływała po jej policzkach. Zadowolony mężczyzna podniósł się, z uśmiechem zapiął spodnie i splunął na twarz kobiety. Ona kasłała cicho. W odruchu protestu odwróciła głowę na bok, a z ust pociekła resztka moczu zmieszana ze śliną.

    – Masz wszystko? – spojrzał na szatyna, ponownie przydeptując kobietę. Tamten potwierdził skinieniem głowy.

    – Koniec zabawy – oznajmił brunet z uśmiechem. – Zadowoleni? – zapytał, spoglądając na kolegów. Odpowiedzieli wybuchem śmiechu.

    – To co, panowie? Skoro jest tak ciepło, my po zabawie, to chyba pojedziemy wykąpać się, co? – Wszyscy ochoczo przytaknęli.

    – Bierzemy te kurwy nad jezioro? – czekał na ich decyzję. 

     K o n i e c   ?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick

    Ps. Czekam na opinie Czytelników.

  • Sama samotna mama 2

    Dzień po powrocie dzieci do domu ciągnął się niemożliwie. Po popołudniowej “sesji” czułam, że moja cipka jest cały czas wilgotna. Obecność starszego syna też nie pomagała. Cały czas ukradkiem patrzyłam mu się na krocze. Czułam, jakbym się śliniłam. Na szczęście nadeszła noc. Dzieciaki były już u siebie w pokojach i teraz ja mogłam skorzystać z łazienki. Rozebrałam się i wrzuciłam wszystkie rzeczy do kosza na pranie. No, prawie wszystkie. Majtki były i tak całe mokre, więc przeprałam je w zlewie i wrzuciłam do pralki. Spojrzałam na siebie. Jedyny “plus” po śmierci męża to to, że nie przytyłam po trzeciej ciąży. Prawie nic nie jadłam z żałoby. Tyle, by mieć mleko w piersiach. Nie byłam co prawda chuda jak modelka, ale tragedii nie było. Jak na mój wiek wyglądałam normalnie. Piersi duże. Zawsze takie miałam. Wzięłam je w ręce. Przeszedł mnie dreszcz i od razu pomyślałam o kutasie syna. Ściskałam je lekko. Kciukiem i palcem wskazującym pieściłam sutki. Po chwili już były twarde. Śliniłam się, ale tam na dole. Weszłam pod prysznic.
    Odkręciłam wodę i stanęłam pod nią. Uregulowałam ciepłotę, tak jak lubię. Namydliłam się szybko, wymyłam włosy. Wiedziałam, że na zwykłym prysznicu się nie skończy. Czułam się, jak nastolatka w czasie burzy hormonów. Nic, tylko wsadzić rękę w majtki! Jeździłam rękoma po całym ciele. Ściskałam piersi i pośladki. Mąż lubił go. Nie ma co ukrywać, że też odczuwałam przyjemność z analu. Jak tylko o tym pomyślałam, moja cipka od razu zaczęła mocniej pulsować. Oparłam się plecami o zimne kafelki na ścianie. Dostałam gęsiej skórki. Masowałam sobie łechtaczkę. Była nabrzmiała z podniecenia. Po chwili wsadziłam sobie dwa palce. Czułam, jak moja muszelka się na nich zaciska. Pracowałam nimi rytmicznie. Mój oddech się z nimi zgrywał. Wolną ręką szczypałam się za sutki. Trochę bólu jeszcze bardziej mnie podnieciło. Podniosłam na chwilę wzrok i przez drzwi prysznica zauważyłam dezodorant stojący przy lustrze. Nie myśląc za wiele wybiegłam po niego, ochlapując podłogę. Jak już wróciłam, to warzyłam go chwilę w dłoni. No, przynajmniej nie zajdę z nim w ciąże. Raz kozie śmierć. Wsunęłam go do środka. Myślałam, że będą większe problemy, ale wszedł dosyć gładko. Moje oczy się szeroko otworzyły. Chłód metalu i ciepło cipki podziałały z podwójną siłą. Wszedł do połowy, a ja już miałam orgazm. Musiałam się przytrzymać ściany, żeby nie upaść. Nogi się pode mną ugięły. Dobrze, że prysznic był dosyć głośny, bo bym chyba dzieciaków pobudziła. Trwałam chwilę w bezruchu. Czekałam, aż moje ciało się uspokoi. Wyjęłam dezodorant z niemym “Aaaa…”. Powinnam teraz podać nazwę firmy, ale nie płacą mi za produkt placement.
    Zdjęłam słuchawkę od prysznica i chciałam się wypłukać między nogami. Cóż, to nie był najlepszy pomysł. Psiocha, zamiast się uspokoić, potraktowała to jako kolejną pieszczotę. Z naturą nie wygrasz. Zrobiłam to tak, jak robią wszystkie grzeczne dziewczynki. Przyłożyłam ją do cipki i zaczęłam poruszać w górę i dół. Metal ocierał moją łechtaczkę, a ciepła woda pieściła wnętrze mojej szparki. Nie dałam rady na stojąco i musiałam uklęknąć. Pochyliłam się do przodu, tak, że moja głowa dotykała brodzika. Jeśli kobiety przeżywają kryzys wieku średniego, to chyba to miałam. Bo się masturbowałam jak pryszczaty nastolatek z gimnazjum. Albo po prostu byłam za bardzo wyposzczona. Doszłam po około pięciu minutach. I obiecałam sobie, że już dziś nie będę się dotykać! 4 razy po powrocie do orgazmu chyba starczą?
    Wytarłam się, ubrałam w pidżamę i powoli wyszłam na korytarz. Żadne dziecko nie słyszało, nie stali pod drzwiami i nie sprawdzali, czy żyję. Dwoje już spało. Tylko spod drzwi najstarszego syna paliło się światło. Podeszłam po cichu. Zaczęłam nasłuchiwać. Nic nie było słychać. Zastanawiałam się, czy robi teraz jakieś zdjęcia i czy sextinguje teraz z tą Kają. Cipka od razu mokra… Zastanawiałam się, jakbym się zachowała, gdybym tam wpadła pod byle pretekstem i przyłapała go na masturbacji? Matka roku, nie? Pokręciłam głową i po cichu wymknęłam się do swojego pokoju. Weszłam pod kołdrę i spojrzałam na zegarek. 22:34. Godzina i 26 minut. Bo po północy zaczyna się nowy dzień, prawda?
    c. d. n?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.1

    Jest to kontynuacja części 2 którą zdecydowałem podzielić, sami zobaczycie dlaczego :).

    Nie mogąc doczekać się ferii, skracaliśmy czas biegając przed blokiem po zaspach, a była to wyjątkowa zima. Kto pamięta stan wojenny wie ile było śniegu. Ale dla mnie najlepsze były wieczory. Po pamiętnym dniu, w którym zobaczyłem Monikę nagą jak się dotykała dużo się zmieniło. Już nie leżeliśmy pod kołdrą bezczynnie tylko powtarzaliśmy ruchy z tamtego dnia. Ja pocierałem łechtaczkę palcem w górę i w dół, zjeżdżałem też niżej masując szparkę i rozcierając śluz cofałem palec do góry. Była to wtedy ulubiona zabawa kuzynki. Ona natomiast ściągała mi skórkę z główki zaciskając rękę na członku. Nie było to łatwe, gdyż nadal leżeliśmy na boku, tylko ja byłem trochę odsunięty. Monia wyciągała rękę do tyłu a ja przerzucałem swoją przez jej biodro. Gdybyśmy leżeli na wznak rodzice od razu zobaczyliby mój wzwód i ruchy naszych rąk. Mogliśmy czekać aż rodzice usną, ale zmęczenie dawało o sobie znać i zasypialiśmy pierwsi. Po drugie zabawa przy kimś nieświadomym dawała większe podniecenie, nie wiem czemu. Nauczyliśmy się też, kiedy trzeba kończyć pieszczoty. Jak zaciskała uda na mojej ręce i dostawała drgawek przestawałem pocierać. A ona jak tylko poczuła strzały nasienia na swojej pupie zwalniała ruchy.  Z ciekawszych zdarzeń w tym czasie to podejrzałem znów zabawę rodziców. Była bardzo podobna do poprzedniej, chociaż usłyszałem coś dziwnego. Mianowicie mama w pewnym momencie wyszeptała:

     – Włóż w drugą.

     Myślałem wtedy że źle usłyszałem, tata poprawił tylko członka i poruszał się tak samo a mama tylko jakby szybciej oddychała. Dopiero po paru latach dowiedziałem się znaczenia tych słów.

      Nadeszły ferie!!!

    Sanki, łyżwy, piguły i… w końcu sami w mieszkaniu. Pierwszego dnia obudził mnie szum. Otworzyłem oczy wsłuchując się mocniej, bo nie wiedziałem czy to sen czy jawa. Kuzynki nie było już w łóżku i dopiero domyśliłem się że to prysznic. Było jeszcze wcześnie a ja chciałem się trochę polenić. W końcu to ferie, nie trzeba się rano zrywać. Woda przestała lecieć i po chwili wyszła Monika. Ale nie ubrana jak zawsze, tylko owinięta ręcznikiem. Wiedziałem od razu co to oznacza, a jeszcze lepiej wiedział mój penis który już zaczął dumnie prężyć się pod kołdrą.

     – Cześć, nie śpisz już? – powiedziała przegarniając palcami mokre włosy.

     – Teraz już nie, bo mnie obudziłaś – odparłem niby wkurzony.

     – Ojej! Naprawdę? Ale chyba dasz się jakoś przeprosić – jej tajemniczy uśmiech wyrażał wszystko.

     – Idź się odświeżyć a ja zrobię śniadanie – podeszła do aneksu kuchennego. Wstałem i szybko pomknąłem do łazienki żeby Monia nie widziała odstających majtek, niestety od razu na nie spojrzała a uśmiech nie schodził z jej ust. Byłem naprawdę poddenerwowany tym, że nie mogę kontrolować wzwodu. Kuzynką się nie przejmowałem, jej się już nie wstydziłem ale co będzie jak to zobaczy mama. A na basenie albo na W-Fie? To będzie katastrofa! Wyszedłem z trochę smutną miną myśląc o wyśmiewających mnie ludziach a członek nie sterczał już jak przed chwilą. Zauważyłem że to co akurat myślę ma duży wpływ  na wzwód.

     – Co ty! Naprawdę się gniewasz? – przerwała moje rozważania Monika.

     – Tak…Nie! Na Ciebie? Coś Ty! – wyrzuciłem z siebie szybko.

     – No to co masz taką minę?

     – Aa nic.

     – No powiedz, przecież wiemy o sobie wszystko, nie?

     – To jest tylko problem facetów!

     – Dobra! Nie to nie! – fuknęła wkurzona i usiadła przy stole.

     – No wiesz, mam kłopot, ale nie ma o czym gadać.

     – Nie chcesz, nie mów, nie interesuje mnie to – warknęła i naburmuszona patrzyła w okno.

     – Boję się że mi stanie przy obcych i będą się śmiać – wyrzuciłem wreszcie z siebie jednym tchem – na przykład na basenie.

     – Aha, no to może być problem – zainteresowała się Monia.

     – A nie możesz go wcisnąć między nogi?

     – Mogę, ale jak idę to wyskakuje.

     – Hmm…, to wiesz co? – Jak będziesz czuł że ci staje leć do łazienki i zrób wytrysk. No, to był jakiś pomysł.

      – Może i masz rację.

     – Widzisz? I po kłopocie. Ach ci faceci – westchnęła, a ja mało nie parsknąłem śmiechem na głos. Mała gówniara a mówi jakby poznała wszystkich chłopaków na świecie. Usiadłem do stołu żeby zjeść gdy kuzynka rzuciła:

     – A może rozbierzmy się do naga? Jak się napatrzysz na gołą dziewczynę to może później nie będzie ci wszędzie stawał?

     – I co będziemy robić?

     – To co w ubraniach. Na początek zjemy śniadanie.

    Rozebraliśmy się szybko. Mój fiutek oczywiście nie mógł leżeć bezczynnie tylko patrzył w górę jakby chciał wleźć na stół.

     – Tylko się nim teraz nie baw, jedz – uśmiechnęła się do mnie.Tak, weź i jedz z takim widokiem, nawet gryza nie zrobiłem. Już mi zaciskało gardło a w brzuchu motyle zrobiły imprezę. Dodam że stolik był przysunięty do ściany i można było siadać tylko z jednej strony. Monika siedziała pół metra ode mnie, w dodatku uniosła nogę i oparła o brzeg mojego krzesła. Patrząc przez okno i zerkając na mnie odchylała kolano żebym widział jej cipkę, poczym zaciskała nogi. Obiecałem sobie w duchu że nie będę patrzył. Yhm, wytrzymałem parę sekund gdyż kątem oka widziałem rozchylające się nogi i wzrok sam mi tam leciał. Jedno muszę przyznać. Dziewczyny na pewnym etapie życia są dużo dojrzalsze. Jak byłem starszy zrozumiałem że to była już gra wstępna. Monice sprawiało to dużą przyjemność, jej cipka lśniła a kilka kropel spadło nawet na krzesło. Cieszyła się patrząc jak mnie podnieca. Poza tym była bardziej odważna i zdecydowana w naszej zabawie. Ja jak zahipnotyzowany wpatrywałem się w jej krocze a w głowie kłębiły mi się najróżniejsze myśli. Chciałem dotykać tą mokrą cipkę, pieścić, wąchać i…całować? Ta myśl przyszła pierwszy raz a na członku pokazała się kropla śluzu. Wiedziałem już co chcę dziś robić.

     – Widziałaś jak dorośli całują się…tu? – zapytałem nie odwracając wzroku od jej krocza.

     – Yyhmm – chrząknęła lekko zaczerwieniona. Od razu wiedziała do czego zmierzam.

     – Chcesz spróbować?

     – ….. raczej nie – odpowiedziała po dłuższej chwili.

     – A ja mogę?

     – … jeśli chcesz – wyszeptała już cała w pąsach. Zsunąłem się z krzesła na dywan i klękając przysunąłem głowę do cipki. Monia miała jedną nogę w górze opartą o moje krzesło, więc odchyliła tylko nieznacznie drugą. Pachniała wspaniale. Nie wiedziałem czym, chyba dziewczyną. Patrzyłem chwilę na ten cud natury, po czym przyłożyłem wargi do wzgórka łonowego. Kurczę, ale była gorąca. Mimo porannego chłodu ona już zaczęła się pocić, zresztą mnie też było gorąco. Zszedłem ustami trochę niżej a Monika zadrżała. Wreszcie złożyłem pocałunek na wystającej łechtaczce.

     – Aaach – zajęczała podnosząc drugą nogę i opierając o stół otworzyła się dla mnie całkowicie. Już wiedziałem gdzie muszę całować. Bordowa, nabrzmiała fałdka skóry unosiła się w rytm głębokiego oddechu kuzynki. Z dziurki wydobywał się płyn spływając na krzesło. Dotknąłem wargami szparki mocząc je śluzem i powróciłem do łechtaczki. Znowu zadrżała przyciskając na chwilę uda do mojej głowy. Gdybym teraz choćby dotknął członka od razu bym trysnął. Z podniecenia nie mogłem oddychać. Nagle przykładając wargi rozchyliłem je i wysunąłem język. Bezwiednie, nie myśląc o tym. Przesunąłem koniuszkiem po brzegu fałdki a Monika znów zajęczała. Zacząłem lizać na początku delikatnie, by później wysunąć cały język jeżdżąc nim od szparki po górną część łechtaczki. Monia jęcząc poruszała tyłeczkiem trzymając się brzegów krzesła które zaczęło niebezpiecznie się przechylać. Wtem zacisnęła uda na mojej głowie tak mocno, że unosząc ją podniosłem też kuzynkę która wijąc się ledwie utrzymywała się na krześle. Zawsze jak zaciskała przestawałem pieścić ją palcem a ona leżała w konwulsjach. Teraz nie mogąc uwolnić głowy zacząłem znów ją lizać.

     – Aaaach! Aaaach! Ooooch! – zaczęła jęczeć bardzo głośno, prawie krzyczeć. Nie słyszałem jeszcze czegoś takiego, więc domyśliłem się, że jest jej bardzo przyjemnie i nie przerywałem pieszczot. Opuściła nogi na podłogę by je znowu podnieść, a jej ciało trzęsło się jak w jakimś dzikim tańcu. Znów opuściła nogi, rozszerzyła je i łapiąc szybko moją głowę obiema rękami przycisnęła mocno do cipki.

     – Ooooooch! – wypuściła powietrze i zwolniła uścisk. Udało mi się wreszcie uwolnić głowę więc spojrzałem do góry. Monia miała zamknięte oczy ale ten uśmiech mówił wszystko. Szczęście promieniało z jej twarzy, zresztą z cipki też, bo nadal ze szparki wyciekał śluz. Otworzyła oczy.

     – Ojej! Masz całą mokrą twarz – powiedziała z rozbawieniem. Przeciągnąłem palcami po policzku spoglądając na rękę. Rzeczywiście – policzki, usta, brodę a nawet nos – miałem umazany w kleistym płynie. Wytarłem się moją koszulką leżącą na podłodze siedząc nadal przed Moniką.

     – A ty tryskałeś? – zapytała zaglądając pod krzesło. – Widzę że nie, wstań!

    Poderwałem się na nogi i sterczący członek wylądował na wysokości jej twarzy. Wzięła go do ręki masując powolutku. Był mokry więc Monia starła palcem śluz z główki i przymierzała się by go włożyć do ust.

     A ja co??? WYSTRZELIŁEM!!!!!

     Strużka nasienia powędrowała na włosy, czoło, nos i usta.

     – O matko, he he – zachichotała opuszczając go niżej. Poruszała też rączką nie zwalniając, doprowadzając mnie tym do szaleństwa. Tryskałem na jej szyję i piersi z taką siłą że raz przeleciało nad jej ramieniem i wylądowało z metr za krzesłem.

     – No, to jest remis, bo teraz ja jestem cała mokra – nadal chichotała. Czułem się tak jakbym stracił wszystkie siły. Opadłem na krzesło przyglądając się jak Monika próbuje zetrzeć z siebie nasienie i analizując przebieg wydarzeń.

      – Widzisz? Nawet wytrysku nie potrafię zatrzymać! – powiedziałem z rozżaleniem – a tak chciałem żebyś wzięła go…

     – Wezmę! Nie bój się! Coś ty taki w gorącej wodzie kąpany! Nauczysz się wszystkiego. Ja cię nauczę – dodała z uśmiechem. – Mamy 2 tygodnie ferii a to dopiero pierwszy dzień, no tak?

    Mrugnęła okiem i poszła do łazienki a ja już myślałem co przyniosą następne dni.

     Drogi Czytelniku! Miałem opisać ferie a znowu wyszedł tylko jeden dzień. Jak Wiesz piszę opowiadanie pierwszy raz i nie wiem jak skracać. Chcę oddać w pełni uczucie jakie towarzyszyło mi podczas tych cudownych uniesień, ale jak będę opisywał wszystko po kolei musiałbym napisać z 1000 części! Doradź czy tak jest dobrze czy mam coś zmienić? Pozdrawiam i czekam na komentarze :P.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • MW-Ibiza Rozdzial 42 Kisiel w majtkach

    – Mnie wycięli podobny numer* – mówi Joanna.

    – I nam – wtrącają Tola i Monika.

    – Ale my im też, pamiętasz tę jego głupią minę? Albo jego?

    – Tom Srom!** Trudno zapomnieć.

    – Taki już nas los – stwierdzają bliźniacy – albo my wkręcamy, albo nas wkręcają…***

    – Albo wkręcacie się na własne życzenie, jak z bliźniaczkami.****

    – I to z wzajemnością – stwierdzają ze śmiechem rzeczone bliźniaczki stając po bokach bliźniaków.

    Tego już dla Zuzi za wiele.

    – Ja pierdolę! – daje wyraz swym uczuciom. Bliźniaczki tymczasem sięgają po bliźniacze penisy i idealnie zgranymi ruchami doprowadzają je do stanu pełnej używalności. Puszczają je i każą Zuzi oglądać takie sterczące.

    – Może teraz poznasz?

    I polewają z Zuzi. Wiedzą, że Zuzia nie ma szans.

    Lecz Zuzia się nie poddaje. Bierze te bliźniacze trzonki do ręki, najpierw osobno, później oba naraz. Pochyla się nad nimi, przyklęka, bawi się napletkiem, marszczy nosek obwąchując, w końcu liże je na przemian. A potem każe je sobie włożyć. Po kolei oczywiście.

    – Może poznam po tym, jak ruchają – mówi, puszczając do mnie oczko. Tom i Jerry biorą ją od tyłu, spoczywającą na czworakach, a ona głośno komentuje ich ruchy i równie głośno wzdycha, ale ja już wiem, że Zuzia wie, iż nie ma szans. A skoro tak…

    Zuzia ma szansę na dobrą zabawę. Mówiąc wprost – na dobre rżnięcie. I jej nie marnuje. Głośne westchnienia przechodzą w równie głośne pojękiwania. Robi się ciszej, gdy zaprasza Toma (lub Jerry’ego) od frontu. Klęczy teraz między nimi, a ich śliskie od piczych soczków i śliny chuje na wysuwają się na przemian z jej buzi i cipki, gdy się tak  kiwa  przód i w tył. A potem nieruchomieje. Bliźniacy szybko łapią rytm. Dwa penisy pogrążają się w jej pochwie i ustach coraz gwałtowniej, coraz głębiej, coraz brutalniej. Siodełko, w które wygięła grzbiet, by dźwignąć tyłek , pogłębia się za każdym razem, gdy bliźniacy dobijają. Tom i Jerry już się nie powstrzymują, nie są w stanie. Sperma zalewa Zuzię jednocześnie z obu stron. Krztusi się. Lecz bliźniacy nie wyjmują, pieprzą ją dalej, aż wypływającej jej z kącików ust spermie nie zacznie towarzyszyć  jęk orgazmu zdławiony wciąż tkwiącym w nich chujem. Dopiero wtedy z niej wyciągają. Spermie skapującej z brody towarzyszy teraz sperma wypływająca z ciemnej czeluści wciąż rozwartego ujścia pochwy, zbierająca się na zmierzwionych włosach łonowych i takoż skapująca na materac.

    Uznaję, że  to dobry moment, by przedstawi Zuzi nowych przybyszy.

    Gdy unosi głowę, widzi wokół siebie same nieznane cipki i kutasy. A gdy unosi ją wyżej – same nowe twarze. Zuzia szybko wstaje.      

    – Już myślałem, że Tidżeje urwą ci cycki, latały, jak szalone, jestem Tim – przedstawia się jeden z brodaczy, łapiąc ją za mokrą od spermy cipę.

    – Tak się witamy – wyjaśniam jej nasz rytuał. Zuzia szybko łapie o i chodzi i łapie Tima za mosznę. A potem Jona, Jacka, Lię – tę ostatnią oczywiście za cipę – i kolejne panienki Brodaczy, też za cipki. Staś się postarał i ściągnął tu całą ekipę poznaną w Grecji. Szkoda tylko, że bez żaglowca.

    Po całkowicie wydepilowanych kroczach Lii, Any, Gwen, Thei i Lisy przychodzi kolej na bardziej zróżnicowane pod tym względem Julkę, Janeczkę, poznane już wcześniej Majkę Natkę… Zwłaszcza Natkę.

    – Długie, co nie? – Szczerzy się  ta ostatnia, gdy Zuzia nie dowierzając dotykowi zagląda jej między nogi. I nie o długość skądinąd imponujących kłaków na piździe jej chodzi.

    – Chłopcy uwielbiają je zasysać, twierdzą, że łaskoczą w gardło – chwali się Natka, naciągając do granic możliwości te różowe frędzle. – Tobie też dam kiedyś spróbować.

    A potem, jako że Zuzia stoi tak z otwartą buzią, wpycha jej do tej buzi język i wylizuje resztki spermy. Nikt nie przebije Natki.

    * * *

    Maleńka wsuwa swą szczupłą łapkę w moją.

    – Chodź, przejdźmy się plażą. Tak tu pięknie. Taki romantyczny spacer, tylko ty i ja.

    Maleńka ma takie napady tkliwości i za to też ją kocham.

    – Popieścimy się w jakimś uroczym zakątku – dodaje – tylko ty i ja.

    * * *

    – Tato, to my się przejdziemy trochę, dobrze?

    – No nie wiem Jadwisiu, ta plaża i w ogóle…

    Wiśka ledwie powstrzymuje zgrzytanie zębów; nie lubi swojego imienia, a już to ulubione tatusiowe zdrobnienie…

    – Tatuśku, nie bądź taki, przecież wiem, czemu nas tu zabrałeś.

    Zemsta jest słodka,  choć grozi odmową. Nie mogła się jednak powstrzymać przed wbiciem ojcu szpili… a nawet dwóch.

    – Tylko nie tatuśku! No dobrze już, idźcie.

    Mama została w hotelu, leży i kwiczy, czerwona, jak prosiaczek. Dużo za dużo słońca wczoraj. A tata wymógłszy na dzieciach obietnicę, że nie przyznają się matce, w te pędy ruszył z nimi znów na S’Espardell. Na nagą plażę, na którą tak się mamusia oburzała. I jeszcze ten facet z tym wielkim… Może znów się na niego natknie. Wiśka rumieni się nagle, gdy dociera do niej dwuznaczność tego określenia.

    – O czy tak rozmyślasz?

    Przyłapana, rumieni się jeszcze bardziej. Choć przecież przed kuzynką, swoją najbliższą powierniczką nie ma żadnych tajemnic.

    – Myślałam o tym facecie, o którym ci opowiadałam, tym wiesz…

    – Z tym wielkim stojącym kutasem? – Magda zawsze była bardziej bezpośrednia no i odważniejsza w mowie. – No i?

    – Zastanawiałam się, jak by to było się na niego dziś natknąć. W tym drugim znaczeniu.

    Gdy do Magdy dociera to drugie znaczenie, wybucha śmiechem.

    – Ty zboczony świntuszku! Chciałabyś się natykać na tę jego pałę, wiem o tym.

    Wiśka ogląda się za siebie.

    – Chyba już dość daleko odeszłyśmy. To co? Ściągamy?

    – Nie zmieniaj tematu! I tak, ściągamy.

    Dłonie dziewcząt równocześnie sięgają do sznureczków na plecach. Nie są zbyt wstydliwe, dumnie obnoszą się ze swymi młodymi cycuszkami. Zresztą wokół pełno golasów. Jeśli się wyróżniają, to raczej tym, że są w majtkach. Na zdjęcie majtek chyba się nie odważą. Co do staników, umówiły się jeszcze wczoraj, gdy tylko się okazało, że mama Wiśki zostaje w hotelu, a ojciec poczuwszy wolność aż się rwie na nagą plażę.

    Do tego stopnia, że szybko uzgodnił to z dziewczętami. I z Tomkiem, ale Tomek rwał się tu nie mniej niż stary.

    I tak, jak Wiśka sądziła, pozwolił im się przejść. Opierał się tylko pro forma. Dzięki temu mógł się swobodnie poprzyglądać tym wszystkim nagim laskom. I Tomek też.

    – Dwa zbokole.

    – Kto niby?

    – A tak sobie tylko na głos myślałam.

    – Twój tata i Tomek, hehe.

    – Mówiłam ci, że mu stanął?

    – A tego akurat nie…

    – I to jeszcze jak! Wykręcała się potem, żeby matka nie zauważyła.

    – A ty oczywiście zauważyłaś.

    – Bo się przypadkiem w moją stronę wykręcał.

    – Jak ja żałuję, że mnie wczoraj z wami nie było… Mówiłaś, że ten facet puścił do ciebie oko. I trzymał ręce na tyłkach tych dziewczyn.

    – No, jak odchodzili, to złapał je w pasie. Ale szybko mu te ręce zjechały niżej.

    – Oglądałaś się za nimi.

    – No jasne.

    – I pewnie wspominałaś wieczorem, już w łóżku…

    – Eee… – Wiśka zdobywa się na odwagę i przyznaje, że tak. Niewiele ma tajemnic przed Magdą.

    – Hihi, ja też. Wyobrażałam sobie nas obie na ich miejscu. Idziemy plażą, całkiem nagie, jego ręce na naszych pośladkach, a jego kutas tak się majestatycznie kołysze…

    – Weź przestań, zaraz będę miała kisiel w majtkach!

    – …więc któraś z nas go przytrzymuje ręką, żeby się tak nie majtał po próżnicy. I też mam kisiel w majtkach.

    – O rany! – Wiśka gwałtownie przystaje.

    – Wiedziałam, że ci się spodoba.

    – Ja nie o tym. To on!

    – Ja pier…

    * * *

    Z przeciwka nadciągają jakieś dwie dziewczyny, obie bez staników. A właściwie ze stanikami, tyle że w ręku.

    – O! – mówię, gdy podchodzą bliżej.

    – Znasz je?

    – Jedną. I nie znam, tylko widziałem wcześniej, tyle że kompletnie ubraną. Ma fajny tyłek.

    Ona też mnie poznaje. Zatrzymuje się i odruchowo zasłania cycki. Obie zasłaniają. Puszczam do niej oko, jak za pierwszym razem, a ona znów się rumieni. I szepce coś do ucha tej drugiej. Ja też opowiadam pokrótce Ali o naszym pierwszym spotkaniu, o tekstylnej rodzice, moim wzwodzie i reakcji jej mamuśki.

    – Tym razem nie masz się czym pochwalić – Maleńka zerka na moje smętnie zwisające przyrodzenie. I marszczy czoło, prawie widzę kręcące się w środku trybki.

    – Chyba, że… – i przedstawia mi swój plan.

    – Jesteś zepsuta do szpiku kości!

    – Wiem (wie, że tylko żartuję). Ale co ci zależy? I tak masz co ruchać. Nic nie stracisz, jak się nie uda.

    – Fakt.

    – No to powodzenia – Maleńka macha do tamtych dziewczyn, odwraca się i odchodzi. A ja podchodzę.

    * * *

    – Cześć, dziewczyny!

    – Eee… dzień dobry!

    – Można dołączyć?

    – Ale pan w drugą stronę idzie.

    – To zawrócę.

    I zawracam. W ten sposób, że wciskam się między nie i obejmuję w pasie.

    – Co pan robi?!

    – Dołączam. I uśmiecham się do nich obu swym szczerym i niewinnym uśmiechem nr 1.

    – No to skoro jesteśmy dołączone…

    I ruszamy wzdłuż brzegu. Po chwili ręce nieznacznie mi się zsuwają. Ku krawędzi majteczek.

    – Wiem, co pan kombinuje, widziałam wczoraj, jak pan trzymał te dziewczyny! A właśnie, dzisiaj był pan z inną.

    – To zarzut? Znam dużo dziewczyn.

    – I dlaczego sobie poszła?

    – Stwierdziła, że mam tylko dwie ręce…

    – I obie oraz niżej!

    – Masz tam łaskotki? Bo się tak wiercisz.

    Tam – czyli w miejscu, gdzie pośladki zaczyna rozdzielać kuszący rowek. Wsuwam palce ciut głębiej. Przedstawiam się. One również.

    – Wisia.

    – Magda.

    – Koleżanki?

    – Kuzynki.

    – Bliskie?

    – Nie bardzo. Ale jesteśmy ze sobą blisko.

    – To dobrze, bo zamierzam zdjąć wam majteczki. Na tej nagiej plaży wyglądacie w nich wręcz nieprzyzwoicie przyzwoicie.

    – Ależ proszę pana!

    Nie wiem, czy to reakcja na moje dłonie, do połowy wsunięte w ich majtki, na mojego do połowy wzniesionego członka, czy też na moje słowa. Pewnie na to wszystko na raz.

    Przystaję i obracam je ku sobie. Przesuwam dłonie, dalej częściowo w ich majtkach, na biodra dziewczyn, później na dwa płaskie brzuszki. Oba drżące. W podnieceniu? Oczekiwaniu na coś? Postanawiam się przekonać. Pod opuszkami palców wyczuwam… a raczej nie wyczuwam ani śladu zarostu. O tym też postanawiam się przekonać. W końcu Ala powiedziała, że nic nie stracę. „ Najwyżej dostaniesz z liścia. Od jednej a potem od drugiej” – powiedziała. No to się zaraz przekonam.

    – Ile tu kisielku! – mówię, odchylając i ciągnąc w dół obie pary majtek. I rzeczywiście, ani śladu włosów. Przed oczyma mam dwie nagie cipki. Niczym dwa nagie miecze. Wąskie szparki z równie wąskimi wargami w środku. A wszystko pokryte śluzem, którego niteczki wyciągają się teraz do majtek.

    Reakcja dziewczyn mnie zadziwia, obie wybuchają krótkim nerwowym śmiechem. Skąd mam wiedzieć, że niedawno rozmawiały właśnie o kisielu w majtkach…

    Obie próbują przytrzymać przy tym majtki na pupach, ale jakoś tak bez przekonania.

    – To grzech ukrywać dwa najzgrabniejsze tyłeczki w okolicy.

    Ali już nie widać, więc mogę to powiedzieć z czystym sumieniem. Wiśka i Magda rozglądają się wokół, muszą przyznać mi rację. Ich opór słabnie.

    – Skoro i tak już pan widział nasze cipki…

    Szybko, żeby się nie rozmyśliły, zsuwam im majteczki. Schylają się po  nie.

    – Chyba nie zamierzacie ich tak nosić w rękach?

    Śmielsza z nich dwóch Magda zerka na mojego członka, już w pełnym wzwodzie.

    – Mam je powiesić na tym wieszaczku?

    – Kuszące, ale…

    – Co ludzie powiedzą?

    – Ludźmi, jak widzisz, się nie przejmuję. Zresztą są zajęci sobą, ot choćby ta parka.

    Ta parka pozwala sobie na wiele, dziewczęta kraśnieją na ten widok.

    – Chodzi mi o wygodę, po co to nosić, jak można gdzieś zostawić. Ot choćby pod tą skałką.

    Dziewczyny dają się przekonać, wędrujemy dalej, a dwa komplety bikini zostają za nami zakopane w piasku.

    Im dalej od przystani, tym mniej ludzi, właściwie mijamy tylko od czasu do czasu jakieś pary. Ale oni nie zwracają na nas większej uwagi, nie po to odeszli tak daleko, by przyglądać się innym, zajęci są sobą. Tak, jak ja zajęty jestem Magdą i Wiśką. Już bez skrępowania gładzę i uciskam te boskie tyłeczki a ich właścicielki nie protestują. Co więcej, dowiaduje się ciekawych rzeczy…

    – Z ciebie, to jakiś prorok – odzywa się nagle Wiśka. Magda tylko się rumieni.

    – O co chodzi?

    – Niech ona panu powie.

    Magda trochę się wzbrania, nazywa kuzynkę zdrajczynią, ale w końcu wyjawia, co rzeczona zdrajczyni miała na myśli. Od tego wyjawiania znów  mi się podnosi i kołysze majestatycznie w takt naszych kroków.

    – To która go przytrzyma?

    Śmieję się wraz z nimi na widok dwóch rąk sięgających zgodnie po mojego członka.

    – Podejdźmy jeszcze kawałek, tam już chyba jest całkiem pusta plaża – mówię, gdy zaciskają się na nim dwie szczupłe dłonie. Miejsca jest dość…

    Idą chętnie. A przecież wiedzą, czym to się skończy.

    Wreszcie przystajemy, wokół jak okiem sięgnąć, tylko morze, piasek i skały. Kładę się na tym piasku, przytrzymuję kutasa w pionie.

    – Skoro już się na mnie natknęłyście, to teraz się natykajcie.

    – Tak od razu?

    – Przecież jesteście obie gotowe, wręcz kapie wam z cipek.

    Jeszcze się wahają, nie mogą zdecydować, która pierwsza…

    – Bo my pierwszy raz tak… we dwie. I nie wiemy…

    Widzę, że w ten sposób nic nie osiągnę.

    – Zrobimy tak: starsza z was kuca nad kutasem, druga nad głową. Potem zmiana. I żebyście były twarzami do siebie. Pasuje?

    Tylko się uśmiechają. Potem Magda przymierza się do penisa, a pizda Wiśki zawisa nad moją twarzą.

    Uch! Magda nasuwa się na mnie cipką. Jest ciasna ale taka śliska, że nie ma z tym żadnego problemu. Dziewczyna poprawia trochę pozycję i zaczyna miarowo kiwać tyłkiem, wzdychając do taktu. Ściągam wypięty nade mną tyłek Wisi niżej i wyciągam język. Wiśka piszczy.

    – Oj! Co pan robi?

    – Likwiduje wyciek.

    Kisielek dotarł aż tutaj. Wylizuję go najpierw z dziewczęcego odbytu, dopiero potem sięgam do źródełka. Robię jej klasyczną patelnię z klasycznym zakończeniem.

    – Cicha to ty nie jesteś – mówię, gdy Wiśka dochodzi z moim językiem na łechtaczce. Próbuje uciec, ale trzymam ją mocno. Aż uznaję, że czas na zmianę. Magda też nieźle sobie radzi, ujeżdża mnie coraz szybciej i najwyraźniej nie ma zamiaru odstępować mego penisa kuzynce. Trudno, wstrzymuję się, jak mogę, nie chcę sprawić zawodu Wiśce.

    Kolejny krzyk obwieszcza morzu, plaży i skałom, tudzież jej kuzynce i mnie niegodnemu, że dziewczyna ma orgazm. Czas ją wziąć na język.

    A Wiśka niech mnie dokończy cipką.

    Dziewczyna się stara, ale ja naprawdę jestem zmęczony, pieprzę od samego rana. Potrzeba mi dodatkowej podniety.

    – Całujcie się, dziewczyny, tak z języczkiem.

    – Ależ proszę pana!

    – Nie mówcie, że tego nie próbowałyście, bo i tak nie uwierzę.

    Widok liżących się kuzynek, dodatkowo, już z własnej inicjatywy pieszczących sobie cycki, pomaga. Spuszczam się wreszcie. Dobrze, że w cipce, bo byłby wstyd. Gdy Wiśka dźwiga tyłek, niewiele z niej wypływa. Ale ona nie zwraca na to uwagi, właśnie znów doszła. Magda też chce drugiego orgazmu. Pomagamy jej z Wiśką, jak umiemy i w końcu szczytuje. Z moim językiem wwiercającym się w jej tylną dziurkę i palcem kuzynki na łechtaczce.

    – Teraz jest sprawiedliwie – wzdycha ochłonąwszy.

    * * *

    Stoimy po kolana w wodzie, biorę te śliskie, zgrzane i nabrzmiałe od intensywnego używania pizdy w dłonie; w sumie pierwszy raz. Całuję się z Wiśka i Magdą, też pierwszy raz.

    – Wszystko na odwrót.

    – No właśnie – dodaje Wiśka. – Najpierw powinieneś nas całować i popieścić, a potem wy…

    – Wyruchać?

    Kiwa głową.

    – I wreszcie jesteśmy na „ty”.

    – A rzeczywiście. Odprowadzisz nas teraz?

    – Jasne. Ale mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy.

    – Jasne!

    Ale potem smutnieją.

    – Jej mamuśka nas nie puści samopas. Ojciec, to co innego.

    Zwracam się do Wiśki:

    – A pod opieką twojego brata? Wyglądał mi na pełnoletniego. Jutro impreza w Amnesii…

    – To ta dyskoteka! Oj jakbym chciała! Z bratem może by się dało… Ale z BRATEM?!

    – Spokojnie, nie będzie przeszkadzał. Podobał się Zuzi i Febe, no, tamtym wczorajszym dziewczynom. Z chęcią go zagospodarują.

    – W TEN sposób?

    – A jak sądzicie?

    – Możemy mu to powiedzieć? Jak się dowie, poruszy niebo i ziemię.

    – Możecie, możecie…

    * * *

    Docieramy do miejsca ukrycia majtek i staników. Dziewczyny płuczą je z piasku i zakładają na siebie.

    – Szkoda… I szkoda, że nie są skromniejsze.

    – Uważasz, że są nieskromne? – dziewczęta okręcają się wokół siebie – mamusia wybierała.

    – Skromniejsze w nieskromnym znaczeniu tego słowa – precyzuję. Na przykład z tyłu wystarczyły by same tasiemki.

    – Przecież są tasiemki – Wiśka sięga sobie do tasiemek dopiero co zawiązanego stanika.

    – On mówi o tasiemce w dupie, głupia! Te majtasy zakrywają nam całe tyłki.

    – Mamusia wybierała – powtarza tylko Wiśka, cała czerwona.

    – Ludzie są jednak dziwni… – stwierdzam pozornie bez związku. Magda unosi brwi, więc tłumaczę:

    – Spójrz na swoją kuzynkę, nic co jej dziś uczyniłem, aż tak jej nie zawstydziło…

    – Hahaha, czasem łatwiej dać dupy, niż ciała.

    – No już zejdźcie ze mnie oboje!

    – Żeby zejść, trzeba najpierw wejść. Postarajcie się dotrzeć na dyskotekę, gwarantuje dużo wrażeń.

    – Kisiel w majtkach?

    – No, ba! Ale długo w nich nie zostaniecie.

    – Na to liczymy.

    * * *

    Facet jeszcze je całuje na pożegnanie, odwraca się i odchodzi. Magda patrzy zdziwiona na wciąż milczącą Wiśkę.

    – Naprawdę to powiedziałam?

    – Przecież tego chcemy, prawda?

    – Chciałabym, żeby już było jutro…

    – Ale mamy wspólny pokój, prawda?

    – Eeee… Ty świntucho!

    Ale Magdzie, gdy to mówi, oczy się śmieją. Myśl o czekających ją dzisiejszej nocy figlach z kuzynką sprawia, że znów ma kisiel w majtkach.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maciej Wijejski

    *     Rozdział 36 Joanna i bliźniacy

    **    Rozdział 13 Podwózka

    ***   Rozdział 9 Tom lub Jerry

    **** Rozdział 16 Bliźniaczki