Blog

  • Moja codziennosc z A.

    Przez zasłonięte okno do pokoju wpada jedynie smuga jasnego światła. W półmroku podchodzę do łóżka, staram się zachować ciszę, by nie obudzić za wcześnie śpiącego chłopaka. Zwinięta kołdra okrywa mu stopy, jedną rękę ma pod głową, druga spoczywa na jego piersi. Ma na sobie jedynie ciemne bokserki, pod którymi rysyje się spora wypukłość. Uśmiecham się sama do siebie i szybko postanawiam się rozebrać. Granatowa koszula w momencie ląduje na panelach, zaraz dołączają do niej czarne rurki i skarpetki. Pozostała na mnie jedynie czarna, bardzo seksowna, koronkowa bielizna. Przygryzając wargę poprawiam spadające ramiączko i powoli wdrapuję się na łóżko. Delikatnie przytulam się do boku ukochanego i lekko głaskam go po policzku.

    – Dzień dobry śpiochu. – Szeptam i składam delikatny pocałunek na jego miękkich wargach.

    – Mmm… – Mruczy i odwraca się na bok, obejmując mnie jedną ręką. Ciężko podnosi powiekę i zerka na mnie piwnym okiem. – Co Ty tu robisz, skarbie? – Pyta z uśmiechem, a jego dłoń zjeżdża aż na mój pośladek, który ściska lekko, a następnie sunie niżej, by chwycić mnie za kolano i narzucić moją lewą nogę na swoje biodro.

    – Przyjechałam wcześniej, bo już nie mogłam wytrzymać. – Odpowiadam ze śmiechem. – Stęskniłam się…

    – Nie tylko Ty, uwierz mi. – Jego ciepła dłoń wędruje mozolnie po moim ciele, przez pośladek, poprzez talię, aż do piersi i z powrotem. – Myślałem, że pośpię, ale chyba mi to nie wyjdzie.

    – Przeszkadza Ci to? – Pytam przysuwając się bliżej i lekko muskając jego usta. – Zazwyczaj nie narzekasz.

    – Nie mam zamiaru narzekać, kochana.

    Szybko odwraca mnie na plecy, a sam zawisa nad moim ciałem całkowicie już rozbudzony. Jego wygłodniały wzrok omiota moje ciało, a mi w momencie robi się gorąco. Uśmiecham się do niego zachęcająco i wplatam dłonie w jego włosy. Chłopak nie zastanawia się długo. Jego pocałunki z powolnych i delikatnych stają się coraz bardziej zachłanne, jego dotyk odważniejszy. Sama nie chcąc czekać, zsuwam jego bokserki, które po chwili lądują obok moich ubrań. Jego prącie jest już w pełni gotowe. Wielki i nabrzmiały członek muska moje krocze lekko łaskocząc. Przygryzam jego wargę i przyciskam jego mocne ciało do swojego. 

    – Chcę Cię. – Mruczę wprost w jego usta, a moja dłoń delikatnie oplata jego przyrodzenie. – Teraz.

    W odpowiedzi otrzymuję jedynie porozumiewawcze mrugnięcie. Jego gorące wargi przenoszą się na moją szyję i zaczynają po niej błądzić, mój oddech przyspiesza coraz bardziej, a serce niemal wyrywa się z piersi. Jego wprawne palce odsuwają na bok moją bieliznę i powolnie zagłębiają się w mój środek. Mimowolnie wyginam się w łuk i wydaję z siebie pojedyncze jęknięcie. Druga z jego dłoni odsuwa materiał stanika i obejmuje moją pełną pierś. Nie chcąc być dłużna, zaczynam powoli poruszać ręką po jego penisie, na co ukochany reaguje cichym mruknięciem. Przez chwilę pieścimy się wzajemnie, lecz pragnienie połączenia nie daje nam zbyt długo czekać. Niemal wariuję, kiedy w końcu zaczyna się we mnie zanurzać. Jedno szybkie pchnięcie i już jest we mnie. Jak zwykle, jego dłonie wsuwają się pod moje pośladki, znajdując miejsce między materiałem satynowych majtek, a mym ciałem i unieruchamiają mnie w miejscu. Mocne pchnięcia jego bioder powodują coraz to częstsze jęki wydobywające się z moich ust. Jego wargi niespokojnie wędrują pomiędzy moimi, a moją szyją, pozostawiając na niej mokre ślady. Wbijm paznokcie w jego plecy i przesuwam dłońmi po jego umięśnionych plecach.

    Nagle ukochany nieruchomieje, co doprowadza mnie niemal do wybuchu. Wprawnie zamieniamy się miejscami i teraz to ja jestem na górze. Sięgam do zapięcia stanika i zrzucam go z siebie. Po uwolnieniu piersi wpijam się w jego wargi, a ręką naprowadzam członek znów w odpowienie miejsce. Powoli opuszczam się na niego, czując jak wypełnia mnie do końca. Zaczynam się poruszać dokładnie, delikatnie, nie spiesząc się. Nasze wargi łączą się w tańcu, języki wirują wspólnie. Jego dłonie pieszczą moje sutki, co nakręca mnie coraz bardziej. Moje ruchy stają się szybsze, nasze ciała obijają się o siebie coraz mocniej, kiedy to jego biodra dołączają do moich. Charakterystyczne mlaśnięcia raz po raz wypełniają pokój, a my musimy się od siebie oderwać, bo brak nam tchu. Jego dłonie przytrzymują mnie w miejscu i to on zaczyna nadawać tempo. Coraz szybciej i szybciej wbija się we mnie i czuję, że koniec jest już blisko. Nie kontrolując się już zupełnie, jęczę w jego ucho, a ręką ciągnę go za włosy. Drugą dłonią zjeżdżam niżej i zaczynam szybko pieścić się po łechtaczce. Daje to niemal natychmiastowy efekt. Ostatnie wbicie i czuję, jak do mojego wnętrza wlewa się gorąca sperma. Jego ruchy napędzają moję i także szczytuję, co nadaje mu jeszcze większych doznań. Próbując uspokoić oddech, zerkam na niego w końcu. Jego roześmiane oczy odnajdują moje, dłonią gładzi mój policzek. Nachylam się nad nim i daję mu szybkiego buziaka.

    – Kocham Cię. – Mówię z radością.

    – A ja Ciebie, mała. 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    BlackLady

    No to zostawiam Was z takim czymś. Uchylam Wam rąbka tajemnicy z mojego życia. 

    Pisałam pierwszy raz po dłuższej przerwie, także za błędy bardzo przepraszam. 🙂

    Zachęcam do komentowania, to da mi większego kopa do działania. Do następnego Zboczuszki! ;*

  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.2

    Następnego dnia nie robiliśmy nic konkretnego, gdyż mama miała urlop i nie mieliśmy wolnej chaty. A jeszcze następnego z samego rana przyszła do nas moja ciocia. Nic nie wiedziałem o wizycie i byłem przybity bo dziś chciałem pobawić się z kuzynką.

     – Cześć dzieciaki, a co to? Nie pościelone? Chyba nie masz zamiaru jeszcze spać? Akurat spanie to było wykluczone już dawno. Ja nie miałem założonych slipek tylko standardowo spodenki, a Monia założyła majtki ukradkiem dopiero, jak weszła ciotka bo miała krótką spódniczkę.

     – Nie ciociu, już ścielę. A ciocia co tak rano nas odwiedza? – zwinąłem pościel w rulon i wrzuciłem do pojemnika.

     – Twoja mama mnie poprosiła żebym ugotowała obiad bo wróci z ojcem później, ale ja po południu mam spotkanie, więc przygotuję wcześniej, a wy sobie odgrzejecie dobrze? – Yhmm – bąknąłem bo wiedziałem że szybko nie pójdzie.

     – Co u was tak zimno, grzejniki nie grzeją?

     – Grzeją, tylko mama przed wyjściem wietrzy bo jej gorąco. – No tak, zawsze była gorąca – szepnęła ciotka.

     – Co ciociu? – Nic. A ty się nie przeziębisz? Taki rozgolaszony chodzisz jakby było lato. Załóż coś, bo będziesz chory.

      – Mnie jest trochę chłodno, możesz wyjąć koc? – wtrąciła się Monika. Siedzieliśmy na tapczanie więc podniosłem się i wyciągnąłem koc z szafy.

     – Siadaj koło mnie to będzie mi cieplej – powiedziała i oparła stopy o brzeg. Widziałem już wcześniej te ogniki w oczach – wiedziałem że coś się szykuje. Usiadłem opierając się o ścianę i jak Monia podciągnąłem do siebie nogi. Nasze kolana sterczały do góry i kiedy przykryłem nas kocem stworzył się parawan. Ciotka zajęta była przy blacie kuchennym i nie zwracała na nas uwagi.

      – Poczytamy książkę? – zapytała kuzynka.

     – O! Jaka mądra dziewczyna – musiała pouczać ciotka – a nie tylko w kółko telewizja. – Spoko, a którą? – Z “tygrysem”.

     – Okej. Nad nami była półka więc wyciągnąłem rękę i złapałem pierwszą lepszą. Ojciec miał cała serię.

     – Trzymaj po środku żebyśmy razem widzieli – powiedziała i przylgnęła do mnie. Oparłem książkę o swoje kolano otwierając na pierwszej stronie. Monika położyła głowę na moim ramieniu i patrzyła w książkę. Wiedziałem że nie czyta, bo nie lubiła książek z “tygrysem”. Była to tematyka dla chłopców. Po chwili opuściła nogę od mojej strony, a ja wpatrzony w książkę zastanawiałem się co szykuje. Wtem dostałem boksa w żebra pod kocem. Spojrzałem zdziwiony, a ona podnosząc lekko koc skierowała wzrok na dół i na mnie. Zajrzałem pod niego i szybko skierowałem wzrok na ciotkę. Niczego nie podejrzewając krążyła przy blacie. Monika miała spódniczkę  podciągniętą do góry, a majtki przesunięte tak, że przylegały do uda podniesionej nogi. Wargi sromowe były odsłonięte, a spomiędzy nich zaczęła wyglądać łechtaczka. Oczywiście mój członek nie był jej dłużny. Teraz ja uniosłem koc i pokazałem jej piękny namiot z moich spodenek. Zaśmiała się bezgłośnie i włożyła mi pod nie rękę. Złapała za nasadę i zaczęła zsuwać skórkę. Ja swoją położyłem jej na cipce, zjeżdżając palcami do szparki. Była już mokra, więc tradycyjnie roztarłem śluz po łechtaczce i zacząłem głaskać. Pisałem już o tym, że “zabawa” przy kimś dawała nam więcej frajdy? Nie wiem dlaczego potęgowało to doznania. Kiedy byliśmy w środku zabawy nagle usłyszałem:

     – A jak tam w szkole, pozaliczałeś wszystko przed feriami? – ciotka musiała mnie przesłuchać. – Yyy..tak ciociu… w porządku – odpowiedziałem z trudem.

     – A co ty masz chrypę? – spojrzała na mnie – Jesteś cały czerwony, masz gorączkę? Pokaż no głowę!

     – Nie!!! Ciociu!! Nic mi nie jest, naprawdę! – ale ta już leciała wycierając ręce w ściereczkę. Wyciągnąłem rękę spod koca, ale Monia nadal trzymała penisa tylko go nie pieściła. Ciotka podeszła i położyła mi rękę na czole.

     – Jesteś rozpalony, ojoj żebyś tylko nie rozchorował się w ferie! Zrobię ci herbatę! – poleciała z powrotem. Spojrzałem na Monikę, która trzęsła się ze śmiechu i znów zaczęła pieszczoty, a ja pokiwałem tylko z przestrogą głową. Złapała mnie za rękę i położyła sobie na cipce. Po paru minutach zacisnęła nogi i poczułem jej skurcze. Kiedy ja zacząłem tryskać, ciotka właśnie zalewała herbatę. A ja zalałem sobie całe jądra, uda i rękę kuzynki. Wytarła ją w moje spodenki, które i tak były przesiąknięte nasieniem.

    – No, chodź do stołu i pij póki gorąca – powiedziała ciotka. – Tak, tak, idź bo zaraz wystygnie – dodała Monia nie mogąc powstrzymać śmiechu.

    No i co powiem ciotce? Że się zesikałem? – Za chwilę tylko…doczytam  stronę do końca. Jak ciotka się odkręciła zerwałem się na nogi i popędziłem do łazienki. Ściągnąłem spodnie z suszarki i szybko się przebrałem. Upiekło mi się, ale przysiągłem sobie że odpłacę kiedyś kuzynce tym samym.  Po wyjściu ciotki zostaliśmy wreszcie sami. Mimo wytrysku nadal miałem ochotę na zabawę.

     – Pamiętasz co mi obiecałaś? – przeszedłem od razu do rzeczy. – Yhmm. – No to chodź. Podszedłem do tapczanu, rozłożyłem koc i zacząłem się rozbierać. Golutki położyłem się na boku podpierając głowę ręką i patrzyłem jak rozbiera się Monika. Podniecało mnie samo patrzenie jak majteczki zsuwają się po pupci, udach, łydkach i lądują na podłodze. Naga podeszła do mnie, a ja przekręciłem się na plecy żeby miała lepszy dostęp. Uklękła przy łóżku, wzięła członka do ręki i postawiła go do pionu. Chwilę pomasowała po czym nachyliła się i włożyła go do buzi. Zrobiło mi się ciepło w główkę i tak mięciutko jakby ktoś go okrył watą. Wyjęła go i włożyła, ale nie robiło to na mnie jakiegoś dużego wrażenia. Było fajnie ale nie super fajnie. Monika to zobaczyła bo zmieniła pieszczoty. Przede wszystkim ściągnęła skórkę, która była do tej pory naciągnięta i ponownie włożyła w usta. Teraz odczułem to inaczej. W dodatku w buzi zaczęła dotykać go językiem, najpierw na czubku a potem przejechała po obrzeżu główki.

     – Ach! – wyrwało mi się pierwszy raz podczas naszych zabaw. Spojrzała na mnie wyjmując go z ust, a następnie wysunęła język i przejechała nim po kapeluszu.

     – Mmmm! – drugi raz wystękałem a Monia uśmiechnęła się. Ściągnęła skórę mocniej aż główka naprężyła się i zaczęła jeździć wargami i językiem po różowej końcówce. Czegoś takiego nie czułem nigdy wcześniej. Super extra fajnie to za mało powiedziane. Drżałem pod dotykiem jej ust i języka jak ona. Wyczuła, że jestem ogromnie podniecony i powiedziała:

     – Tylko mów jak będziesz tryskał, nie chcę się utopić – zaśmiała się i wróciła do pieszczot. Czas się dla mnie zatrzymał. Nie wiem ile tak wytrzymałem (pewnie parę sekund), kiedy poczułem falę gorąca skupiającą się na moim kroczu.

     – Już!!! – ledwo wydobyłem z siebie głos. Monika uniosła głowę trzymając członka w pionie. Pierwszy strzał poleciał gdzieś na metr w górę albo wyżej. Drugi trochę niżej, ale gruba nić nasienia nie miała końca. Spadając ochlapała mi klatę i brzuch aż do członka. Następne wytryski moczyły wszystko wokół. Monia wpatrywała się w tą fontannę zafascynowana, a kiedy przestało wreszcie tryskać zrobiła coś, czego się nie spodziewałem. Pochyliła się i zaczęła go pieścić. Był cały w spermie i widziałem nitki śluzu ciągnące się za jej językiem i wargami. Włożyła go nawet do buzi co spowodowało u mnie drgawki, bo łepek był tak wrażliwy jak nigdy dotąd. A może był, tylko nikt go wcześniej nie całował. Po jakimś czasie kuzynka podniosła głowę, a moim oczom ukazały się usta całe pokryte nasieniem.

     – Jak smakuje? – spytałem zaciekawiony.

     – Jak? Dziwnie – odpowiedziała – ale nie jest obrzydliwe jak myślałam wcześniej, zresztą…zgarnęła palcem trochę śluzu z mojego brzucha i podsunęła mi do ust. Zawahałem się przez chwilę, ale oblizałem palec Moniki. Rzeczywiście smak był dziwny, trochę słony.

     – Ja chyba wolę smak śluzu z twojej cipki. – No to na co czekasz? – zapytała z szelmowskim uśmiechem. Wytarłem się kocem i zrobiłem miejsce dla niej. Znalazła suche miejsce, położyła się na plecach unosząc nogi i rozłożyła je na boki.

     – Słuchaj, dlaczego tak głośno jęczałaś jak ci poprzednio całowałem? – spytałem sadowiąc się pośrodku. – Nie wiem, nie mogłam ciszej.

     – To zakryj usta, bo sąsiedzi usłyszą i będzie draka. Zachichotała i kiwnęła głową. Opuszczając głowę potarłem niechcący udo policzkiem, a ona zadrżała. Patrzyłem też na łechtaczkę która się czerwieniła. Nie odrywając wzroku przyłożyłem usta do uda tuż przy cipce. Znów zmieniała delikatnie kolor powiększając się przy tym. Oddech Moni też się pogłębił więc zrozumiałem, że jest więcej miejsc na jej ciele które są kluczowe w zabawie. Zacząłem jeździć językiem wokół cipki nie dotykając fałdki, która zrobiła się bordowa i wyszła spomiędzy warg. Kuzynka unosiła pupcię do góry, a ze szparki wydobywał się płyn. Rozchyliłem usta i zacząłem przyciskać do niej język. O dziwo szparka otworzyła się pozwalając wejść koniuszkowi mojego języka do środka. – Och – wyszeptała Monika, a ja wkładałem tam język sycąc się jej smakiem. Ciemnoczerwona łechtaczka była już ogromna. Odczepiłem się od dziurki, by wreszcie ją polizać.

     Aaaach! Aaach! Aaaach! – zaczęła głośno jęczeć. Skierowałem wzrok do góry, a ona zakryła usta rękami. Leżałem na brzuchu przyciskając boleśnie sterczącego już od dłuższego czasu członka. Nie mogąc wytrzymać przekręciłem się na bok, trzymając nadal usta na cipce i zacząłem się pieścić. Nie uszło to uwagi Moni – która przechyliła głowę na bok – patrzyła na moje ruchy.

     – Wiem! – krzyknęła, a ja zbity z tropu uniosłem głowę do góry.

     – Połóż się odwrotnie – powiedziała zdyszana przesuwając się pod ścianę i kładąc na boku.Jedną nogę zgięła w kolanie i uniosła do góry. Nie rozumiałem o co jej chodzi, więc położyłem się obok twarzą w twarz.

     – Nie tak głupolu, głową do dołu – zachichotała. Przekręciłem się na drugi bok i teraz miałem jej kolano przy twarzy. Westchnęła z niecierpliwością i zsunęła się niżej aż miałem lśniącą od śluzu i mojej śliny cipkę przed oczami. Spojrzałem wzdłuż naszych ciał i dopiero załapałem o co jej chodzi. Miała głowę na wysokości mojego krocza. Wzięła zaraz penisa do ręki ściągając skórkę do samego dołu.

     – Aa, aha, no tak! – szepnąłem zdziwiony, dlaczego ja na to nie wpadłem. Monika tymczasem już włożyła go sobie do buzi łaskocząc językiem. Patrzyłem zauroczony, ale ona drugą ręką skierowała moją głowę między swoje nogi. Doznania były niesamowite. Wzrok pałał się błyszczącą cipką, zapach i smak był cudowny i do tego jej języczek na główce. Ale teraz to ona pierwsza zaczęła się wić. Gdy poczułem pierwsze drgawki jej ciała przycisnąłem usta do łechtaczki liżąc ją szybko, jednocześnie przełożyłem rękę nad jej nogą i złapałem za pośladek. Jęczała, ale nie wyciągała członka z ust. Zacisnęła uda na mojej głowie rzucając tyłkiem na boki. Wtedy poczułem że się zbliża wytrysk. Spanikowałem, chciałem uprzedzić Monikę i starałem się wyciągnąć głowę – ale gdzie tam – trzymała mi ją jak w imadle. Złapałem ją za ramię potrząsając raz i drugi, jednocześnie starając się wyciągnąć siusiaka z jej ust. Strzepnęła rękę ze swojego ramienia i nawet wsunęła go głębiej. Liżąc bez oddechu cipkę trysnąłem jej w ustach. Raz, drugi, trzeci, strzelałem bez odpoczynku, a w oczach pojawiło mi się tysiące gwiazd. Nasze ciała splotły się w jakichś szalonych konwulsjach, które nie chciały ustać. Połykałem jej śluz, rozcierałem na twarzy, lizałem całe krocze nawet odbyt. Nic nie miało w tej chwili znaczenia. Nawet jakby weszli teraz rodzice nadal bym to robił.

    Nie wiem ile to trwało, straciłem poczucie czasu, wreszcie Monia uwolniła moją głowę przekręcając się na plecy i oddychając tak jakby przebiegła maraton. Ja przyłożyłem policzek do jej mokrego łona oddychając podobnie i chciałem by ta chwila nigdy się nie kończyła. Leżąc tak skierowałem wzrok na moją małą blondyneczkę. Miała zamknięte oczy, a usta i brodę mokrą od nasienia. Uniosła głowę i uśmiechnęła się do mnie promiennie.

     – Ale fajnie! – westchnęła – to dopiero zabawa. Patrzyła na mojego fiutka który opadł całkowicie i skurczony leżał sobie na jądrach.

     – Wszystko połknęłaś? – zapytałem zaciekawiony. – Coś ty, nie zdążyłam – zaśmiała się pokazując koc obok siebie. Rzeczywiście, pokaźna plama zdążyła już wsiąknąć.

    – Nie widziałeś? – Widziałbym gdybyś nie miażdżyła mi głowy udami. – Kiedyś mnie udusisz. Zaśmialiśmy się z siebie oboje.

    – Zresztą w tym czasie ja piłem twój litrami. – Aha, na pewno! Szkoda że nie zalałam sąsiadów – śmiała się. – Nie wierzysz? Zobacz – pokazałem jej koc obok cipki. Duża plama lśniła trochę dalej, dlatego że leżała wcześniej na boku i śluz spływał jej po udzie. Wyciągnęła szyję żeby porównać plamy.

     – To wszystko moje? – zapytała z niedowierzaniem. – A czyje? Przecież mi trzymałaś cały czas w ustach, więc ja tu nie trysnąłem.

     – O rety! Ale jazda – chichotała. Opuściła głowę, więc ja też położyłem swoją na jej wzgórku i leżeliśmy tak ciesząc się chwilą.

         Wtem otrzeźwił nas dzwonek do drzwi. Spojrzeliśmy na siebie wyczekując. Jeden dzwonek to tylko ze spółdzielni albo wodociągów z jakąś informacją. Nigdy nie dzwonią drugi raz bo im się nie chce, przysyłają później list. DRRRRRR!!! – Holender! Drugi raz! – Rodzice!!! Ale dlaczego tak wcześnie – zerwaliśmy się z tapczanu – powinni być jeszcze w pracy. Ubieraliśmy się w pośpiechu wiedząc, że mama lub tata zaraz wyciągną klucz. Nie mogąc znaleźć spodenek, złapałem w pośpiechu spodnie i przyciąłem sobie suwakiem siurka.

     – AAAAŁ!!! – krzyknąłem przestraszając Monikę, która zarzuciła tylko spódniczkę i bluzkę a majtki wcisnęła pod koc. Zapiąłem wreszcie suwak i podbiegłem do drzwi. – Już otwieram! – krzyknąłem, przekręcając zamek. Otworzyłem drzwi przestraszony i… szlag mnie trafił!

    W progu stała Aneta, sąsiadka z góry, dwa lata starsza ode mnie. Chodziliśmy do tej samej szkoły. Coś miała do mnie, bo często zaczepiała mnie w szkole. Nawet inne dziewczyny to zauważyły, bo przechodząc koło nas gwizdały i puszczały oczko, a chłopaki się śmiali. Wstydziłem się wtedy strasznie i jak widziałem ją na przerwie, to szybko zmieniałem kierunek żeby nie wpadła na mnie. Wkurzała mnie bo przekonała moją mamę, żebym pomagał jej w matematyce. Że niby ja to orzeł, a ona noga z matmy. I nieraz, zamiast grać w piłę z chłopakami, siedziałem z nią nad zadaniami. Poza tym mi podobały się blondynki, a ona miała kruczoczarne loki opadające aż na piersi. Piersi. No właśnie. Nigdy nie przyglądałem jej się pod tym kątem. Była o wiele bardziej rozwinięta od Moniki. Miała na sobie biały podkoszulek przez który prześwitywał staniczek. Jej piersi sterczały jakby włożyła tam dwa duże jabłka. Biodra okrągłe, odstająca pupa i te piersi – poczułem pierwsze motylki w brzuchu. Uśmiechnęła się szeroko, spoglądając przez moje ramię. Dostrzegła Monikę siedzącą przy stole i jej uśmiech przygasł. Znały się z podwórka, ale nie były przyjaciółkami.

     – Cześć Wam! – rzuciła, wchodząc do mieszkania jak do siebie. Chwilę stałem nie wiedząc co robić dalej.

    – Cześć – zamykając drzwi ruszyłem za nią. – Co się tak wydzierasz, Monika chciała cię zgwałcić? – roześmiała się na głos i usiadła na tapczanie. Odchyliła się do tyłu opierając ręce na kocu.

     – Ojej! Jak tu mokro! Co to?? Zakryłem usta ręką, żeby się nie roześmiać w głos i chrząknąłem. – Jestem przeziębiony i strasznie się pocę – odpowiedziałem szybko pokasłując. Monia odkręciła głowę i chichotała, a ja od razu zmieniłem temat.

     – Po co przyszłaś? – A wiesz, pomyślałam że moglibyśmy poćwiczyć ułamki – zawiesiła głos.

     – Tak, w ferie, ty chyba szalona jesteś – walnąłem.

     – Pomyślałam że się nudzisz, wiem że twoi starzy są w pracy tak jak moi, moglibyśmy pójść do mnie posłuchać muzyki. Nie chce mi się samej siedzieć na chacie. Spojrzałem na Monikę która była wściekła. Wyczułem, że między nimi jest jakieś napięcie, jakby rywalizacja.

     – Nie nudzi się! – wtrąciła kuzynka ze złością. – Oo, to dziecko już mówi! – powiedziała – długo będziesz jeszcze ją niańczył?

     – Nie pękaj, potrafię o siebie zadbać. Ja nie chodzę po obcych domach i nie włażę na siłę jak szmata – wysyczała Monika. Spochmurniały obydwie patrząc na siebie z nienawiścią.

     – Źle się czuję, nie wychodzę dziś nigdzie – chciałem rozładować napięcie. – Yhmm – chrząknęła Aneta rozglądając się po mieszkaniu. Jej rodzice byli bogatsi, ona miała własny pokój, rodzice sypialnie i duży salon. Nam w jednym pokoju było naprawdę ciasno.

     – Jeśli rodzice śpią tam, to wy musicie spać razem na tapczanie? – domyśliła się. – I co z tego?! – nie odpuszczała wściekła kuzynka.

     – Pewnie jak śpi to go w nocy całujesz, z języczkiem ha ha – próbowała się odgryźć Aneta.

     – Tak! Z dwoma! A ja w tej chwili pomyślałem, że jeśli łechtaczkę policzyć jako języczek, to rzeczywiście całowała mnie dwoma. Rozśmieszyło mnie to. “Jejku – pomyślałem – żeby ona wiedziała gdzie i jak mnie całuje Monika, szczęka opadłaby jej na podłogę.”

     – Dobra, lecę, a ty jak będziesz się nudził, wiesz gdzie mieszkam. Narazie! – No narka – odpowiedziałem. Zakręciła odstającym tyłkiem i wyszła.

     – Co ty tak na nią naskoczyłaś? – zapytałem od razu jak trzasnęły drzwi.

     – Wkurza mnie i tyle. Te jej westchnienia, spojrzenia, głupie uśmieszki.

     – Nic do ciebie nie mówiła, dopóki nie prychnęłaś na nią.

     – A ty jeszcze będziesz ją bronił?! To idź do tej swojej Anetki i się z nią “baw”! – ze łzami w oczach odwróciła się i weszła do łazienki. Poszedłem za nią, ale trzasnęła mi drzwiami przed nosem.

      – Zwariowałaś?! O co ci chodzi? Słyszałem jak cichutko szlochała i zrobiło mi się przykro. Trwało to chwilkę bo drzwi otworzyły się z impetem i z łazienki wypadła ubrana Monika. Z mokrymi od łez oczami złapała kożuszek, czapkę, szalik i kierowała się do wyjścia.

     – Gdzie idziesz??? – spytałem zupełnie zakręcony, bo nie wiedziałem o co chodzi. – Na spacer!!! – trzasnęła drzwiami i nastąpiła głucha cisza. Usiadłem przy stole oszołomiony. To była pierwsza nasza kłótnia. “Co jest grane – myśli kłębiły mi się w głowie – co ja takiego zrobiłem?”. Nie mogłem pojąć w tym wieku co to zazdrość. Dziewczęcy umysł jest bardzo wrażliwy na takie sprawy, ale skąd ja wtedy mogłem o tym wiedzieć.

    Drogi Czytelniku!Żeby opowiedzieć ci jak skończyła się ta afera i ferie, będę musiał napisać część 3. Piszcie w komentarzach co o tym sądzicie :P.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Wieczor panienski

    Czekałam na ten dzień z utęsknieniem. Rzadko spotykałam się z dziewczynami, brakowało nam czasu i ciężko było znaleźć termin pasujący nam wszystkim. Aż w końcu udało się, dziś miałyśmy się spotkać na moim wieczorze panieńskim, tylko ja i moje dwie przyjaciółki od serca: Karolina i Marta. Dziewczyny zarezerwowały hotel, cała sobota była tylko dla nas. Najpierw spa, potem drinki w apartamencie. Może w tajemnicy zamówiły dla mnie jakiegoś striptizera? Kto wie, co czeka mnie dzisiejszej nocy? Przyjaciółki przyjechały po mnie o 10 rano i pojechałyśmy do naszego hotelu. Tam czekały na nas różne zabiegi kosmetyczne oraz masaże, potem poszłyśmy do jacuzzi. Wszystkie 3 bardzo dbamy o swój wygląd. Ja niestety nie mogę pochwalić się pokaźnym biustem, w przeciwieństwie do dziewczyn. Ich sylwetki są idealne, nie zliczę ile razy wyobrażałam je sobie nago. Relaksowałyśmy się wśród bąbelków i prowadziłyśmy luźną rozmowę. “Ciekawe jak Ci się spodoba nasz dzisiejszy prezent”- powiedziała nagle Karolina, i z uśmiechem spojrzała na Martę i obie zachichotały. Teraz byłam już przekonana, że sprowadzą dla mnie jakiegoś przystojniaka. Nie mogłam się doczekać. Dziewczyny dobrze wiedziały, jakich facetów lubię, byłyśmy ze sobą bardzo blisko, kiedyś po alkoholu zwierzyłam im się również z moich lesbijskich fantazji. Nikt poza nimi o tym nie wiedział i wolałam, aby tak zostało. W pełni im ufałam, nigdy mnie nie zawiodły. Czas szybko zleciał i około 18 poszłyśmy do naszego apartamentu. Obejrzałam go i byłam zachwycona, zdziwił mnie tylko fakt, że jeden pokój był zamknięty na klucz i nie miałam do niego dostępu. Włączyłyśmy muzykę i zaczęłyśmy się wygłupiać, wlewając w siebie drinki i paląc papierosy. Było lato, miałyśmy na sobie lekkie zwiewne sukienki, pod spodem jedynie stringi, włosy mokre po basenie. Z zazdrością zerkałam na wielkie piersi moich koleżanek, nie miały na sobie biustonoszy, ich sutki odznaczały się pod sukienkami. W pewnej chwili dziewczyny uznały, że już czas na niespodziankę. Zakryły mi oczy i chwiejnym krokiem zaprowadziły do pokoju, który tak mnie ciekawił. Gdy z powrotem mogłam wszystko widzieć, zobaczyłam- sama nie wiem, co, pokój zabaw? Trudno mi to określić. Pokój był czerwony, stały tam różne sprzęty do zabaw erotycznych. Cała półka zabawek: pejcze, pasy, różnej wielkości dilda, zatyczki analne, klamerki na sutki, i  wiele wiele innych rzeczy. Lubiłam takie perwersje, ale tego akurat nigdy im nie mówiłam. Na sam widok zrobiło mi się mokro. Otworzyłam szeroko oczy i ledwo z siebie wydusiłam ” Dziewczyny, co to ma być?” -“Ciiiiii, nic nie mów, spodoba Ci się.” Odparła Marta. Dziewczyny zaciągnęły mnie pod coś, co wystawało z sufitu, śmiejąc sie wzięły moje ręce, pociągnęły do góry i przywiązały, nogi kazały rozłożyć, założyły na kostki specjalne klamry, tak, że nie mogłam się za bardzo ruszyć. Stałam osłupiała- dosłownie. Dziewczyny jednak niczym się nie krępując, zaczęły bawić się mną. Delikatnie dotykały mojego ciała. Podniosły do góry sukienkę i włożyły mi ją w zęby. Razem zaczęły ssać moje piersi, podgryzać sutki, tak, aż wiłam się z rozkoszy. “Dziś spełni się Twoje lesbijskie marzenie, wiemy, że będzie Ci dobrze” powiedziała Marta. Ooo tak, było mi cudownie. W między czasie same się rozebrały, ukazując swoje piękne, jędrne piersi. Bawiły się nimi, parę razy włożyły mi w buzie i kazały ssać. Zaczęły wkładać mi palce w cipkę i lizać ją. Karolina przyniosła oliwkę i wysmarowały mnie całą. Następnie wzięły z pułki dwie skórzane packi i zaczęły dawać delikatne klapsy. Uderzały mnie po całym ciele, co chwila zanurzają palce w mojej szparce. “Proszę, chce jeszcze”- jęczałam z rozkoszy. “Chcę kutasa w swojej cipce”- Dodałam. Przyjaciółki uśmiechnęły się, rozwiązały mi ręce i podsunęły jakiś przedmiot, duży prostokątny klocek. Kazały mi się na niego położyć. Pochyliłam się więc do przodu, i poczułam na swoim ciele chłodny skórzany materiał, nogi dalej miałam przypięte, stałam w rozkroku. “Na wszelki wypadek zwiążemy Ci również ręce, żebyś nie mogła nam uciec, będzie na prawdę ostra zabawa”- powiedziała Karolina i zrobiła to. Stałam już nieruchomo, wypięta do nich. Marta wzięła z szafki zabawki, o których wcześniej mówiłam. Najbardziej przeraził mnie widok ogromnego dilda, miał może ze 40 cm, był gruby i brązowy- jak murzyński penis. Wzięły też inne akcesoria. Najpierw robiły to delikatnie, włożyły mi małego penisa w cipkę, palcami delikatnie rozciągając drugą dziurkę. Było bardzo przyjemnie, byłam cała mokra i napalona. “Mocniej, zerżnijcie mnie dziś naprawdę mocno”. Po tych słowach najpierw dały mi do wylizania swoje szparki, potem kazały ssać sutki, chwilę całowałam się z Karoliną. Marta w tym czasie przyniosła ciekawy gadżet- dildo na długim kiju. Chciałam mieć je w sobie. Dziewczyny nasmarowały mi dziurki oliwką i zaczęły pchać w pupę to brązowe dildo. Nigdy nie miałam w sobie czegoś takiego, a już na pewno nie w tej dziurze. Ale chciałam, więc nie protestowałam. Wszystko mnie podniecało. Na początku krzyknęłam z bólu, ale dziewczyny delikatnie pchały go dalej, a mi robiło się coraz przyjemniej. Nie poprzestały na tym, dołożyły mi w cipkę dildo na kiju, i zaczęły posuwać w dwie dziurki. Nie sądziłam, że to będzie takie przyjemne. Rżnęły coraz mocniej, po chwili, kiedy już prawie miałam orgazm, wyjęły zabawki i kazały się podnieść. Załadowały mi w pupę wielki korek analny. Marta przyniosła klamerki na sutki, stały na baczność, bez problemu założyła je. I tak było mi bardzo przyjemnie- a ona zaczęła jeszcze je lizać. Prosiłam o orgazm, nie mogłam już wytrzymać. Mają w sobie ciągle korek analny, Karolina włożyła mi palce w dłoń i zaczęła nimi poruszać. Marta dalej bawiła się moimi sutkami, a ja czułam, że zbliża się fala orgazmu. Jęczałam głośno, dochodząc. Wytrysnęłam na Karolinę. To było niesamowite, podziękowałam koleżankom, że mogłam coś takiego przeżyć. Oczywiście wszystko pozostało między nami, a ja wiedziałam, że jeśli tylko najdzie mnie ochota na lesbijski sex, to mogę na nie liczyć. Zresztą, widząc jak jest mi dobrze, same porosiły abym im się odwdzięczyła i trochę z nimi pobawiła. Umówiłyśmy się więc na kolejne spotkanie.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Jan
  • Niespodzianka w lesie

    Zawsze kiedy wracałam w rodzinne strony brałam ze sobą lustrzankę i wybierałam się do pobliskiego lasu, żeby porobić kilka zdjęć. Fotografia to moja pasja, a las kryje w sobie tyle ciekawych ujęć. Postanowiłam wybrać się do lasu w Warszawie, może tam znajdę coś ciekawszego niż u siebie na wsi. Ubrałam się wygodnie: założyłam obcisłe legginsy, podkreślające moje kształtne pośladki wypracowane na siłowni, stanik sportowy i krótką koszulkę. Wzięłam aparat i pojechałam do lasu na obrzeżach miasta. Pogoda była bardzo przyjemna, 25 stopni, słońce, delikatny wiatr. Zachwycona urokami przyrody szłam w głąb lasu i robiłam kolejne zdjęcia. Moją uwagę przyciągnęło jakieś zwierzę, podeszłam bliżej, okazało się, że to mała sarenka. Nie dostrzegła mnie, więc ukryłam się za drzewem, pochyliłam do przodu i z całym skupieniem próbowałam zrobić jej zdjęcie. Nagle poczułam na swoich pośladkach czyjeś ręce, z wrażenia prawie upuściłam aparat. Odwróciłam się szybko i dostrzegłam mężczyznę, bardzo przystojnego. Wystraszona jego zachowaniem zapytałam, co do cholery tutaj robi, dlaczego mnie dotyka?! Uśmiechną się tajemniczo i spokojnie odparł: “Zobaczyłem z daleka takie pośladki i nie mogłem przejść obok nich obojętnie”. Nie spodziewałam się takiej odpowiedzi, zatkało mnie. Ze zdziwienia i bezradności otworzyłam usta, chcąc coś powiedzieć, lecz on złapał mnie za podbródek i zaczął namiętnie całować. W jednej chwili zapomniałam o wszystkim dookoła, było tak przyjemnie. Delikatny wiatr rozwiewał mi włosy, całowaliśmy się, a jego ręce błądziły po moim ciele. Nagle przestał, zabrał moją lustrzankę i kazał mi zdjąć bluzkę i stanik. Nie zastanawiałam się co robię, wykonałam jego polecenie. Stałam przed nim z nagimi, wielkimi piersiami, w samych legginsach a on zaczął mi robić zdjęcia. Po chwili zdjąć również dół mojej garderoby, tak, że byłam już zupełnie naga i onieśmielona jego zachowaniem. Chwilę possał moje piersi i kazał się rozluźnić. Zaczął robić coraz bardziej odważne zdjęcia. “jesteś taka piękna, masz cudowne ciało”- powtarzał przy tym. Widziałam w jego spodniach nabrzmiałego członka, który już ledwo się tam mieścił. Odłożył aparat, kazał mi uklęknąć, podszedł do mnie, szybkim ruchem pozbył się spodni i włożył mi swojego ogromnego penisa do ust. Ledwo mieścił mi się w buzi. Wplótł dłonie w moje włosy i delikatnymi ruchami poruszał się w moim gardle. Wczułam się się w swoją rolę, kiedy chciałam potrafiłam być niezłą suką, a on był tak przystojny, że postanowiłam dobrze się bawić i wykorzystać tą przygodę. Wzięłam go w swoje ręce, zaczęłam ssać, bawiąc się przy tym językiem, delikatnie muskając jego główkę, tak aż zaczął prosić o jeszcze. Jedną ręką obciągałam mu, druga zjechała w dół, do mojej cipki. Zaczęłam się nią bawić, pośliniłam dwa palce i z przyjemnością zanurzyłam je w mojej mokrej już szparce. Facet był wyraźnie zaskoczony moim zachowaniem. Położył mnie na trawie i zajął się teraz mną, zaczął pieścić i ssać moje piersi, podczas gdy ja dalej bawiłam się swoją cipką. Dał mi do buzi swoje palce, po czym dołączył do mojej szparki, tak, że teraz nasze palce spotkały się tam w środku. Było mi cudownie, jęczałam z rozkoszy. Zmieniliśmy pozycję, kazał mi wstać i oprzeć się o drzewo. Wziął mnie tak jak najbardziej lubię, od tyłu. Wypięłam swoją sporą pupę a on wszedł we mnie, mocno. Złapał mnie za piersi i ściskając sutki pieprzył zachłannie. Byłam tak podniecona, że jęcząc głośno po chwili osiągnęłam cudowny orgazm. On też był już bliski dojścia, odwrócił mnie szybko, chciał skończyć w moich ustach. Wzięłam go głęboko do buzi i poczułam jak po moim gardle rozlała się jego ciepła sperma. Połknęłam ją, wprawiając go w jeszcze większe zaskoczenie. Na koniec przedstawiliśmy się sobie i rozeszliśmy się, każdy w swoją stronę. Wiedziałam, że moje wyprawy do lasu już zawsze będą kojarzyły mi się z tą przygodą, a na moim aparacie miałam nawet pamiątkę z całego zdarzenia w postaci moich zdjęć.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jan Jan
  • Gwalt i tatuaz

    – Mareczku, czy przypadkiem się nie zesrałeś?
    – Nie tylko jest pederastą, ale jeszcze lubuje się w zabawach z kupą.
    – Bleee! On lubi babrać się w swoim gównie!
    Od samego rana Marek zmuszony był wysłuchiwać różnych chamskich komentarzy. Z drugiej strony ciężko było się dziwić osobom, które je wygłaszały. W końcu obserwowali chłopaka w szortach, tak krótkich, że odsłaniały praktycznie cały tyłek (Marta zdecydowała, że za karę jeszcze bardziej je przytnie), a na pośladkach widać było zaschnięte ślady kału. Marek z rozkazu Marty mógł tylko częściowo się umyć, tak by wszyscy mogli oglądać jego brudną pupę. Cyprian czymś się zatruł i leżał w łóżku, a Doris dotrzymywała mu towarzystwa. Tak więc z paczki Marka została tylko Kasia, która nie dawała już rady ciągle go bronić przed napastliwymi docinkami kolegów i koleżanek. Władze szkoły aprobowały, a przynajmniej tolerowały całą sytuację, gdyż zgodna była z nową polityką wychowawczą, zatwierdzoną przez ministerstwo oświaty. Dopuszczała ona rozmaite niezwykle upokarzające kary, np.: Ewa z drugiej klasy liceum zmuszona była chodzić nago od pasa w górę ze spinaczami przypiętymi do sutków. Była długa przerwa. W pewnym momencie Kasia pocałowała Marka i powiedziała mu:
    – Przykro mi, że tak wyszło. Może lepiej będzie, jak do liceum przeniesiesz się, gdzie indziej.
    – Nie sądzę, żeby matka się na to zgodziła. Przecież odczuwa wielką przyjemność z upokarzania mnie.
    – Ale przecież na swój sposób cię kocha. W końcu chyba zrozumie, że ty nie…
    Nie dokończyła zdania, bo Marek idący przed nią korytarzem, upadł na podłogę. To Maciek z klasy Kasi podstawił mu nogę.
    – Co ty odpierdalasz?! – wybuchła Kasia.
    – Daj spokój. Przestań bronić tego pedzia. Nie widzisz, jaki jest żałosny.
    Od razu wstał z ławki i z grupą kolegów zaczął się oddalać w stronę WC.
    – Nie uciekaj, tylko go przeproś debilu!
    – Myślisz, że ponieważ nie jest tak napakowany, jak ty, to masz prawo go napierdalać?!
    Maciek nie zwracając uwagi na pokrzykiwania, podążającej za nim Kasi, otworzył drzwi od męskiej toalety. W międzyczasie zadzwonił dzwonek na lekcje.
    – Dla twojej wiadomości piepszyłam się z nim, a z tobą bym tego nie zrobiła za żadne pieniądze! Nazwanie cię obleśną świnią, to byłaby zniewaga dla św… – wrzeszczała mu nad uchem, gdy jeden z kolegów Maćka klepnął ją w tyłek. A było w co klepać. Kaśka miała na sobie seksowne leginsy i widok jej pupci wywoływał wzwód u prawie każdego chłopaka, co dziś zobaczył ją z tyłu.
    – Jak śmiesz ty pierdolo…
    Drugi z nich wepchnął jej papierowe ręczniki do ust, a Maciek chwycił ją, wykręcając ręce do tyłu.
    – Wojtek! Ty stań na czatach i zamknij drzwi. Już jest po dzwonku, ale trochę ostrożności nie zaszkodzi.
    – Ty Beniu podaj mi sznurek z plecaka, a Bartek niech trzyma jej nogi, choć trochę szkoda, bo tak seksownie nimi wierzga.
    Maciek obwiązał jej sznurek dookoła głowy, uprzednio ładując jej do buzi kolejną porcję papierowych ręczników. Następnie związał ręce z tyłu i zaciągnął Kasię na parapet. Niesamowicie napalony, gwałtownie opuścił jej leginsy z majtkami do kolan.
    – Beniu! Rzuć mi jeszcze gumki, a potem pomóż Bartkowi.
    Maciek – przeciętnej urody, ale dobrze zbudowany chłopak – wyciągnął ze spodni swoją pokaźną pałę. Jego penis był gruby, a do tego miał 20 cm we wzwodzie. Teraz miał właśnie pełną erekcję, a fiut ociekał mu preejakulatycznym śluzem. Błyskawicznie nałożył kondom i wpakował swój wielki sprzęt do kuszącej, ślicznie wygololonej cipeczki. Kasia wydała z siebie przeraźliwy jęk, bo nigdy wcześniej nie miała w sobie czegoś o takich rozmiarach. Bardzo chciała kopnąć Maćka, ale nie mogła, bo rozwarte nogi mocno trzymali, siedzący pod parapetem Bartek i Benio. Przy okazji mogli sobie dokładnie pooglądać, jak chuj Maćka penetruje muszelkę Kasi. Po chwili już nie mogli sami się powstrzymać i jedną ręką puścili Kasię, by drugą móc pomasować się po wybrzuszeniu na spodniach. Niewiele czasu minęło i dramatyczne odgłosy gwałconej Kaśki, przerwało rozkoszne stękanie Maćka, co zwieńczył mówiąc:
    – O kurwa! Nie wiem, kiedy ostatni raz było mi tak w chuj dobrze.
    Nieprędko wysunął się ze środka. Gdy to wreszcie zrobił, oczom Bartka i Benia ukazała się zużyta prezerwatywa z taką ilością spermy, jakiej jeszcze nigdy na żywo nie widzieli, chociaż we czwórkę nie raz zdarzało im się wspólnie walić.
    – Nie mogę jej wyrzucić. To będzie pamiątka po najlepszym seksie w moim życiu.
    Maciek schował swoje trofeum do plecaka. Potem oświadczył:
    – Jeszcze do dzwonka zostało trochę czasu. Jak chcecie skorzystać z usług tej pięknej dziwki, to możemy ją rozkneblować i obciągnie wam druty.
    – To kiepski pomysł – stwierdził Bartek – może zacząć się wydzierać.
    – Lepiej po prostu ją wydymamy – dodał Benio.
    – Nie mam już gumek. Spokojna głowa. Nie wyda z siebie żadnego dźwięku. Przyłożę kurwie scyzoryk do gardła.
    Maciek wyjął go z plecaka i przykładając Kaśce nóż do szyi, powiedział:
    – Jak piśniesz, choć słówko, to zabiję cię, słyszysz?
    Rozwiązał sznurek, wyjął ręczniki z ust i zmusił Kasię do przyjęcia pozycji na klęczkach, nie zdejmując noża z gardła.
    – No chłopaki! Śmiało! Chuje na wierzch!
    Bartek z Beniem rozpięli rozporki i wyciągnęli sztywne fiuty. Na szczęście były znacznie mniejsze niż kutas Maćka. Zaczęli uderzać nimi o policzki przerażonej Kasi, zwilżając je sobie przy okazji jej łzami. Dziewczyna czuła mdłości, zwłaszcza, że fiut Benia cuchnął moczem i miał na sobie sporo serowatej substancji.
    – Ssij go szmato! – rozkazał. Kasia z ogromnym niesmakiem wzięła go do ust i zaczęła zlizywać z niego fiuci ser. Nie była jednak w stanie wytrzymać i zwymiotowała na podłogę w toalecie.
    – O kurwa! – Benio uderzył dziewczynę w twarz.
    – Masz szczęście, że mi na niego nie narzygałaś, bo złamałbym ci nos.
    – Teraz ja! – włączył się Bartek i też wsunął Kasi penisa do buzi. Tego szczęśliwie była w stanie obciągać bez większego obrzydzenia. Nie miał szczególnego zapachu poza lekkim smrodem potu.
    – Niezłe znawstwo w temacie! – skomentował sytuację Maciek.
    – Poliż go jeszcze po jajach – dodał.
    – Właśnie! Wyliż mi teraz klejnoty.
    Kaśka spełniła polecenie i jeździła mu językiem po mosznie. Cieszyła się, że przynajmniej jest tam ogolony, czego nie można było niestety powiedzieć o Beniu, który miał tam długie zakręcone łoniaki i zaraz zaczął się domagać dalszej części pieszczot:
    – To niesprawiedliwe, że tej kurwie bardziej smakuje twój.
    – Już ja się postaram, żeby ci posmakował – mówiąc to, wepchnął jej swojego kutasa, aż do samego gardła. Kasia dławiła się i odczuwała niewypowiedziany dyskomfort, zwłaszcza, że włochate jajca zaraz też znalazły się w jej buzi. Nie mogła jednak nic zrobić. Wciąż miała scyzoryk na gardle.
    – Teraz weź oba naraz – zarządził Maciek. Kasia spełniła polecenie i ssała je tak długo, aż pierwszy z nich wytrysnął. Był to Benio. Kasia cieszyła się, że jego pierwszego będzie miała z głowy (czy raczej z buzi). Świadomość, że ma w ustach spermę Benia była jednak trudna do zniesienia. Starała się więc skupić całkowicie na penisie, którego pieściła w chwili obecnej. Nawet całkiem jej odpowiadał grubością i długością (14, 16). Poza tym Bartek był już najprzystojniejszy z całej czwórki (szczęśliwym zbiegiem wypadków najbrzydszy Wojtek akurat stał na czatach). Wreszcie spuścił jej się do środka.
    – Teraz zdziro wszystko posłusznie połkniesz, a jak spróbujesz komukolwiek powiedzieć o tym, co się tutaj wydarzyło, to wylądujesz w piwnicy u mnie w domu, gdzie zostaniesz do końca życia. Będę cię codziennie tak dymać w tyłek, że już nikt nigdy nie usłyszy, jak pierdzisz. Grzecznie pójdziesz do domu zanim zadzwoni dzwonek, żeby jak najmniej osób zobaczyło w jakim jesteś stanie – obwieścił Maciek.
    Rozwiązali ją, naciągnęli leginsy i zostawili leżącą obok swoich rzygowin. Rozdygotana Kasia z trudem się podniosła i podeszła do umywalki obmyć twarz. Potem udała się do domu.
    ==
    Przez kilka dni nie chodziła do szkoły, bo musiała uporządkować sobie w głowie, to co jej się przytrafiło. Gdy rozpoczął się kolejny tydzień, wreszcie zdecydowała się pójść do budy.
    – Hej! – zawołał do niej Marek. Kasia nie odpowiedziała.
    – Sorry, że wtedy zostawiłem cię z nimi.
    Dziewczyna nadal milczała.
    – Czemu nie odbierałaś telefonu przez kilka dni? Nie wiedziałem, co się dzieje.
    – Pogadamy po szkole – w końcu się odezwała i oddaliła się od Marka szybkimi krokami. Zdziwiony chłopak nie gonił jej. Stanął w miejscu, rozmyślając, co się dzieje. Na kolejnej lekcji Kasia nie uważała, podobnie zresztą, jak i na poprzednich. Teraz jednak w ogóle nie wyjęła książek i leżała na ławce.
    – Kasiu? Źle się czujesz? – spytał nauczyciel angielskiego.
    – Kasiu, zadałem ci pytanie?
    Ona jednak ignorowała pytania. Nauczyciel podszedł do niej.
    – Czy mam wezwać twoich rodziców?
    To pytanie już kompletnie rozjuszyło Kasię. Chamsko odpowiedziała:
    – Dzwoń se, gdzie chcesz!
    – No no! Nieładnie! Za tę odzywkę porozmawiasz sobie na przerwie z pewnym panem.
    Dziewczyna nadal nie zwracała uwagi na to, co ma miejsce wokół niej i do końca lekcji nie wyjęła książek z plecaka. Na przerwie miała się zgłosić do dyrektora. Nie miała na to najmniejszej ochoty, zwłaszcza, że był to ojciec Maćka. Już myślała, że przeczeka następną przerwę, gdy nagle usłyszała za sobą głos:
    – Zapraszam do gabinetu.
    Kasia ani drgnęła.
    – Zapraszam do gabinetu!
    Po wznowieniu prośby, a raczej rozkazu dziewczyna z niechęcią odwróciła się i poszła za dyrektorem. Jednak gdy, zobaczyła, że po wejściu do gabinetu, dyrektor przekręca klucz w drzwiach i chce go schować do kieszeni, zdziwiła się i ruszyła w stronę drzwi.
    – A dokąd to się pani wybiera?
    Dyrektor chwycił ją mocno za nadgarstek.
    – Chcę wyjść! Proszę mnie natychmiast wypuścić!
    – Jeszcze czego! O tym, czy stąd wyjdziesz i kiedy stąd wyjdziesz, zadecyduję wyłącznie ja.
    Wtedy Kasia straciła panowanie nad sobą:
    – Puszczaj mnie! Zajmij się lepiej swoim synalkiem – gwałcicielem!
    – Jak śmiesz smarkulo mówić do mnie na ty! I jeszcze wypowiadać te bezczelne pomówienia pod adresem mojego syna.
    Po tonie w jakim to powiedział i jego spojrzeniu, Kasia poznała, że wie o tym, co wydarzyło się w zeszłym tygodniu.
    Tymczasem dyrektor pchnął ją na swoje biurko. Gdy zerwała się do ucieczki, chwycił ją za włosy i szarpnął z całej siły, że aż musiała krzyknąć. Z powrotem przyłożył ją do biurka i warknął:
    – Zostajesz tu!
    Dziewczyna już wiedziała, że jest na przegranej pozycji, ale nie miała pojęcia do czego posunie się dyrektor. On natomiast bez ceregieli zadarł jej spódniczkę do góry i ściągnął koronkowe majtki. Począł okładać jej pupę siarczystymi klapsami. Nastolatka była pod wrażeniem jego siły, aż musiała stęknąć. Z jej tyłka wydobył się lekki wiaterek. Jednocześnie pośladki coraz bardziej zabarwiały się na czerwono. Lanie na chwilę ustało.
    – Może teraz usłyszę z twojej strony magiczne słowo?
    – Tak, usłyszysz! Pierdol się!
    – W takim razie kontynuujemy – powiedział dyrektor beznamiętnym głosem i wyjął pas ze spodni. Choć początkowo uderzenia były lekkie, stopniowo stawały się coraz bardziej zamaszyste.
    – To się nazywa dostać porządnie w dupsko, co?
    Jej pupa cała pulsowała głęboką czerwienią. Dziewczyna miała poczucie, że jej godność znów brutalnie została zszargana. Jednocześnie ból stawał się coraz trudniejszy do wytrzymania i zaczęła krzyczeć. Jednak drzwi w gabinecie były dźwiękoszczelne. Poza tym tego typu kary były tu stosowane.
    – Doproszę się w końcu, czy nie?
    – A może powinienem użyć czopa, by cię zmiękczyć? – rzekł perwersyjnym tonem, jednocześnie przerywając na chwilę lanie i przejeżdżając palcem po jej kakaowej szparce. Kasia przeraziła się. Nie miała tego nigdy w sobie, ale znała to z opowieści Marka. Wiedziała, że czop wywołuje straszne pieczenie, nudności i chęć wypróżnienia.
    – Nie proszę! Niech pan tego nie robi! Przepraszam za wszystko!
    – O! Jaka pokorna i grzeczna się raptem zrobiła.
    – Zatem dobrze dziecinko, ale w ramach zadośćuczynienia coś dla mnie teraz zrobisz.
    Kasia nie wiedziała o co może mu chodzić. Nie przypuszczała, że jest, aż tak zdegenerowany. A jednak. Dyrektor otworzył jedną z szuflad, wyjmując stamtąd jakiś krem. Wycisnął go obficie na rękę i zaczął smarować Kaśce pośladki, a w końcu odbyt. Wsunął tam dwa palce na pełną długość i przez chwilę onanizował ją analnie, “naoliwiając” nastolatkę od środka. Dziewczyna była zbyt obolała i zszokowana, by cokolwiek zrobić. Wreszcie dyrektor, który był lekko otyłym siwym mężczyzną po pięćdziesiątce, wyjął ze spodni dużego penisa, podobnej długości i grubości, jak prącie jego syna. Go również nasmarował. Następnie zaczął napierać na odbyt Kasi. Dość gładko wchodził do środka.
    – No, mała dziwko! Widzę, że masz już za sobą pierwsze kroki w tej materii. Widziałem w życiu tyle szparek, że rozpoznam nawet tą nieznacznie używaną.
    Jego ruchy stawały się coraz bardziej regularne. Ślina napalonego mężczyzny kapała na seksowne młode ciałko. Macał ją namiętnie, coraz bardziej podwijając bluzkę, aż dostał się do stanika, który rozpiął. Zaraz jego łapska znalazły się na jej ślicznych piersiątkach. Zaciskał je na nich coraz bardziej, jednocześnie coraz szybciej posuwając jej tyłeczek. W końcu zaczął obleśnie dyszeć, a na plecach Kasi znalazła się spora porcja jego śliny, która ściekała w kierunku przedziałka na pośladkach i w końcu połączyła się z jego spermą, obficie wyciekającą z nastoletniej pupy. Dyrektor oddalił się, by wziąć coś z szafki. Wyciągnął z niej drogi aparat i zrobił kilka zdjęć, jak nasienie wypływa z jej dupy i ścieka po jej nogach. Kasia czuła, że to jeszcze nie koniec. Mężczyzna się onanizował. Starał się doprowadzić swego ptaka znów do stanu sztywności. Gdy mu się to udało, podszedł bliżej Kaśki. Obrócił ją drugą stroną i zmusił do klęknięcia. Przed jej oczyma znalazł się wielki owłosiony starczy człon.
    – Zrób mi tak dobrze, jak mojemu synowi.
    Zrezygnowana Kasia zabrała się do dzieła. Musiała pół godziny go obciągać. Próbować najrozmaitszych sztuczek. Dać z siebie wszystko, by doprowadzić go do kolejnego wytrysku. Gdy wreszcie jej się to udało, wypluła całą spermę, nie czekając, aż dyrektor każe ją połknąć i zwymiotowała na dyrektorski dywanik. Ku jej zdziwieniu dyrektor jeszcze ją podniósł i pocałował z języczkiem. Czuła odór z jego ust. Jemu najwyraźniej też nie przeszkadzało, że pachnie jej z buzi wymiocinami i kałem, którego resztki zlizała z fiuta swego oprawcy.
    ==
    Tymczasem zaniepokojony Marek zmierzał do domu, zastanawiając się, czemu Kasia nie pojawiła się przed szkołą. Przeczekał tam na nią przeszło 40 minut. Myślał, co ją mogło zatrzymać, zwłaszcza, że nie miał z nią normalnego kontaktu od kilku dni. Miał też nadzieję, że mama już wróciła. Był już zmęczony nieustannymi dziwnymi wymysłami Marty. Przynajmniej dzisiaj już nie musiał pokazywać brudnych pośladków. Gdy wszedł do domu, to jednak znowu zobaczył Martę. Oświadczyła:
    – Do naga! I kładź się brzuchem na łóżko!
    – Co znowu? – spytał znużony Marek.
    – Nic ci do tego. Kładź się!
    Marek więc postąpił, tak jak powiedziała. Marta podeszła do stołu po jakieś akcesorium. Chłopak przyglądał się.
    – Nie patrz się! To ma być niespodzianka.
    Odwrócił wzrok i w napięciu czekał na to, co go miało spotkać. Po chwili poczuł coś strasznie gorącego na lewym pośladku. Zasyczał z bólu.
    – Musi to, aż tak boleć?
    – Musi! Podgrzałam odpowiednio sprzęt do tatuażu, byś czuł nie tylko kłucie, ale i pieczenie.
    Marek z trudem znosił ból, który po chwili odczuł także na prawym pośladku. Gdy Marta skończyła, wymierzając mu mocnego klapsa, miał poczucie, jakby upłynęły całe wieki.
    – Teraz możesz wstać i zobaczyć się w lustrze.
    Marek podszedł się przejrzeć. Czuł, że zaraz wybuchnie płaczem. Na lewym pośladku widniał napis: “ZERŻNIJ MNIE”. Na prawym zaś: “MOŻE SIĘ NA CIEBIE NIE ZESRAM”. Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Maurycy Pawliński
  • Grupowe zabawy cz. I

    To było jakiś czas temu, gdy szukałem pracy. W jednej gazecie erotycznej znalazłem anons o tym, że poszukiwany jest mężczyzna w wieku ok. 30 – 40 lat, który nie boi się wyzwań. Zaznaczone też było, że temat jest dla lubiących zabawę SM. Jako, że zawsze byłem typem uległym i podniecało mnie poniżanie i ból postanowiłem skorzystać, zwłaszcza, że za godzinną sesje oferowano 500zł. Na telefon odpowiedziała kobieta, która oznajmiła, że najpierw chciałaby się spotkać na neutralnym gruncie i sprawdzić czy się nadam. Umówiliśmy się w knajpce w centrum miasta. Miała już na mnie czekać z książką o pewnym szarym panu 😉 Po wejściu do lokalu przeszedłem całą salę i znalazłem ją na końcu, gdzie znajdowały się małe boksy ogrodzone parawanami. Były tam małe stoliki i dwa fotele stojące na przeciwko siebie po dwóch stronach stolika. Takie ciche kąciki dla zakochanych. Usiadłem na wprost niej i się przedstawiłem. Siedzieliśmy tak blisko, że dotykaliśmy się kolanami. Monika, bo tak się przedstawiła kobieta, była lekko po trzydziestce, miała szczupłą budowę ciała, długie czarne włosy i spory biust. Ja byłem w jej wieku, jestem wysokim blondynem o raczej normalnej budowie. Zobaczyłem w jej oczach błysk akceptacji i zaczęliśmy rozmawiać. Zapytała czy wiem w jakim charakterze miałbym wystąpić. Potwierdziłem, że zapewne jako osoba uległa w zabawach BDSM. Potwierdziła z lekkim uśmiechem i zapytała czy mam jakieś ograniczenia w tym temacie. Odpowiedziałem, że nie toleruję zabaw z fekaliami, czy kopaniem po jądrach. Byłem raczej umiarkowanym typem. Nie zgadzam się również na jakieś trwałe okaleczanie, przekłuwanie, cięcie itp. Monika odparła, że bardzo jej to pasuje i właśnie kogoś w tym typie szukały. Zapytałem co ma na myśli mówiąc “szukały”. Roześmiała się i powiedziała, że to niespodzianka. Powiedziała, że ma jeszcze test dla mnie. Zgodziłem się i wtedy ona nachyliła się nad stolikiem w moją stronę. Nie wiedziałem o co jej chodzi, ale po chwili poczułem, że rękami pod stolikiem rozpina mi spodnie. Cały czas patrząc mi w oczy i uśmiechając się rozpięła guzik i zamek spodni, a następnie pociągnęła je lekko w dół. Uniosłem się krześle, żeby jej to ułatwić, a cała ta sytuacja zaczęła mnie już podniecać. W każdej chwili mogła nadejść kelnerka, ale na szczęście siedziałem przodem do wejścia do naszego boksu, a na stoliku leżał długi do ziemi obrus. Monika wzięła mojego penisa do ręki i potarła go lekko kilka razy, a ja poczułem, że rosnę i że jej się to podoba. Sięgnęła po coś do torebki i po chwili poczułem, że przykłada coś do główki mojego penisa, a następnie unieruchamia to za pomocą gumek recepturek. Złapała mnie za jądra i na nie założyła jakiś sznurek ściągając go mocno, tak że czułem przyjemny ucisk i napięcie skóry na moich skarbach. Okręciła jeszcze sznurkiem nasadę członka i też mocno zawiązała. Poczułem, że krew ma utrudnione krążenie i penis powiększa się. Tak mnie zostawiła i wyprostowała się. Odchyliła się do tyłu i gestem zawołała kelnerkę. Taka była tam zasada, że obsługa nie narzucała się gościom siedzącym w boksach. Kelnerka, młodziutka dziewczyna, pewnie w wieku 19 – 20 lat, szatynka z włosami mocno zawiązanymi w kucyk z tył głowy, w czarnych leginsach i króciutkiej bluzce, podeszła do nas i stanęła z boku stolika. Monika z niegasnącym uśmiechem powiedziała do mnie, żebym wybrał jej jakiegoś drinka z czekoladą, a sama wstała i powiedziała, że musi wyjść na chwilę do toalety. Bluzka kelnerki miała spory dekolt, a leginsy opinały jej idealne ciało, zwłaszcza krągłe pośladki i krok, gdzie odbijały się koronki jej bielizny. Przysunąłem się jak najbliżej stolika, żeby ukryć pod obrusem, że siedzę z opuszczonymi spodniami. Byłem mocno podniecony, a widok kelnerki jeszcze to wzmagał. Penis twardniał, a więzy zaczynały sprawiać lekki, przyjemny ból. Otworzyłem kartę drinków i zacząłem ją przeglądać. Wtedy poczułem wibrowanie na główce członka. Ręce mi się spociły i zacząłem szybciej przeglądać kartę. Nie mogłem znaleźć żadnego drinka z czekoladą. Wibrowanie wzmacniało się, a mi zaczęło robić się ciemno przed oczami. Kelnerka pochyliła się jeszcze nad kartą tak, że mogłem zajrzeć jej w dekolt, gdzie widać było czarną koronkę stanika i wystające zza niej krawędzie sutków. To sprawiło, że prawie już odleciałem, ale mocne więzy na podstawie penisa i jądrach uniemożliwiały mi wytrysk. Kelnerka wskazała mi jedyny drink z czekoladą w karcie, dla siebie wybrałem coś na chybił trafił i oddałem jej kartę. Wibrowanie ustało, a Monika wróciła do stolika. Czułem, że jestem czerwony jak burak, ciężko oddychałem i byłem cały spocony. członek nadal sterczał mi na baczność domagając się spełnienia. – I jak było? – zapytała Monika. – Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś?. Odpowiedziałem – Tak Pani, było cudownie. Zauważyłem zadowolenie w jej oczach z odpowiedzi – bardzo dobrze piesku, widzę, że wiesz jak się zachować. Sięgnęła znowu pod stolik i uwolniła mnie z więzów. Poczułem ulgę, ale jądra bolały mnie od nadmiaru spermy. – Drugi test przed tobą, jeżeli go zdasz będziemy mogli się spotkać. Wskazała palcem na stół i powiedziała – Właź pod obrus. Zsunąłem się z fotela i uklęknąłem na wprost kolan Moniki. Wsunęła się głębiej przechodząc do pozycji półleżącej tak, że obrus leżał na jej pasie. Rozsunęła nogi i zobaczyłem, że nie ma pod spódnicą bielizny. Podciągnęła spódnicę wysoko i mogłem przyjrzeć się jej muszelce z bliska. Była całkiem wygolona i opalona równomiernie. Poczułem, że moja erekcja staje się prawie bolesna, byłem nieprzytomny z podniecenia. Monika złapała mnie za włosy i przysunęła moją twarz do jej krocza. Poczułem słodki zapach jej cipki. Wargi rozchyliły się i zobaczyłem, że ona też jest już podniecona. Wilgoć była dobrze widoczna na różowych wnętrzach jej łechtaczki. Wysunąłem język i wpiłem się w jej ciepłe wnętrze. Byłem jak odurzony, lizałem ją i ssałem lekko. W tym momencie Monika wysunęła bose stopy z bucików i zaczęła pocierać mojego członka. Jedną stopą ugniatała żołędzia, a drugą lekko ugniatała moje jądra. Ja pracowałem ustami jeszcze szybciej. Uda Moniki zaciskały się na mojej głowie. Widać było, że jest już bardzo podniecona. Usłyszałem zbliżające się kroki, a Monika lekko odepchnęła moją głowę, nie przestając pracować stopami. Kelnerka przyniosła nasze drinki. Monika celowo zagadała do niej pytając o jakieś przekąski. Kelnerka stanęła bliżej stolika, tak, że jej stopy wsunęły się pod obrus. Monika kolistymi ruchami masowała mojego wilgotnego już penisa doprowadzając mnie do szaleństwa. Bałem się poruszyć, żeby się nie zdradzić. Wtedy poczułem nadchodzącą falę rozkoszy. Wiedziałem już, że zbliżam się do finału. Fale nadchodziły coraz częściej, a mi pociemniało w oczach od gorąca.  Monika musiała to wyczuć bo nacisnęła mocniej na mojego członka kierując go w dół. Po chwili potężny wytrysk znalazł się prosto w moich opuszczonych spodniach i majtkach. Nie mogłem złapać tchu, a nie chciałem dyszeć. Zobaczyłem jednak, że stopy kelnerki zniknęły, a Monika pozwoliła mi wyjść z pod stolika i podciągnąć spodnie. Poczułem ciepło mojego nasienia i duże upokorzenie. Monika miała rumieńce na twarzy i błyszczące oczy. – Dobrze się spisałeś. Zaliczyłeś drugi test i myślę, że będziemy z ciebie bardzo zadowolone. Dopiliśmy drinki, ustaliliśmy hasło bezpieczeństwa na spotkanie i ustaliliśmy termin. Czułem, że cały się kleję w spodniach, ale musiałem wstać i przejść przez całą salę do wyjścia. Sprawdziłem i nie miałem żadnej plamy, ale i tak miałem wrażenie, że wszyscy się na mnie gapią. Wróciłem do domu i wziąłem ciepły prysznic. Przypominając sobie co przed chwilą zaszło znowu się podnieciłem, ale wolałem nie dogadzać sobie, żeby zachować podniecenie na zbliżające się spotkanie. Byłem bardzo ciekawy co mnie czeka, ale czułem, że się nie zawiodę.           

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Chyba Nie
  • Lilith 00: Prolog

    Jestem już spóźniony na lekcję języka polskiego. Cholera. Musiałem kolejny raz spóźnić się na autobus. Klasa maturalna więc wypadało by chociaż dobrze się reprezentować jako dojrzały człowiek, który za parę chwil ma wkroczyć na nową drogę ku dorosłości. Szczególnie chciałbym być uważany za poważnego człowieka przed Panią Magdą – pani profesor języka polskiego. Gdybym kolejny raz nie śnił o niej prawdopodobnie nie doszło by do aktualnej sytuacji. Mimo to nie żałuję, gdyż na sam koniec całkiem szalonego i jednocześnie niezbyt przyjemnego snu, moją wyobraźnia uraczyła moją osobę pięknym uśmiechem skierowanego do mojej osoby. To była piękna chwila…

    Przebiegłem całą drogę z przystanku do szkoły. Stoję pod drzwiami sali lekcyjnej, a z niej słyszę przyjemny głos. Szybki rzut oka na zegarek – jestem 16 minut spóźniony. Wdech… i wydech. Staram się szybko ochłonąć, a serce jeszcze bardziej przyspieszyło mimo tego, że jeszcze chwilę temu biegłem z pełną prędkością w myślach przeklinając swoją kondycję. Jeszcze jeden głęboki wdech, pukam
    i otwieram drzwi do sali.

    – Dzień dobry. Przepraszam za spóźnienie. – nauczycielka odpowiada mi skinieniem głowy dając znak, że mogę usiąść na miejsce. Kierując się posłusznie na miejsce rozglądam się po klasie i dostrzegam, że nikt nie zwrócił na mnie uwagi i zdają się stwarzać pozór martwych, jakby przez ostatnią noc w ogóle nie zmrużyli oka.

    Siadam do pierwszej ławki, tuż przed biurkiem nauczyciela. To są jedyne zajęcia przez cały mój tok nauczania gdzie chcę siedzieć w takim miejscu. Wyciągam zeszyt i pióro ze swojej torby, a potem kieruję wzrok przed siebie. Widzę przed oczami piękne, długie nogi Pani Magdy siedzącej na biurku przede mną. Co za szczęście, że najwygodniejszym miejscem do prowadzenia lekcji dla niej jest właśnie biurko nauczyciela. Prawdopodobnie jest to spowodowane dwoma problemami. Pierwszy – krzesło nauczyciela jest niewygodne, drugi – jest w stanie dostrzec całą klasę. Nie mogę zaprzeczyć, że jestem ucieszony z takiego zbiegu okoliczności. Pani Magda jest kobietą o niepospolitej urodzie i mimo swojego wieku jest swoją urodą przyćmić niejedną młodszą od niej dziewczynę. Wszystko było w niej idealne i doskonałe jak u anioła. Wzrost więcej niż średni, kształtna figura, perfekcyjnie nogi, które często podkreśla swoim ubiorem. Dziś ubrana w różową koszulę, czarne materiałowe spodnie idealnie dopasowane do jej nóg i czarne szpilki. Włosy blond kończące tam gdzie zaczyna się szyja, które nieustanie poprawiała zaciągając je za lewe ucho. Nosek prosty, usta zawsze uśmiechnięte, zęby perłowe. Szczególne wrażenie robią jej błękitno-szare oczy. Momentami ciemne i rozmarzone, czasami pełne iskier i wesołości, czasem jasnoniebieskie i zimne jak lód, ale zawsze głębokie jak otchłań kosmosu. Niesamowita jest gra jej ciała. Kiedy mówi, mówi również każdy fragment jej ciała, a przede wszystkim jej oczy, którymi zdawałoby się jakby chciała przelać całą swoją duszę w słuchacza. Kiedy słucha odnosi się wrażenie jakby za chwilę dusza opowiadającego miała zostać wypita do ostatniej kropli. Jej miłość do literatury jest nieporównywalna. Literatura jest jej kochankiem, a swoją pasję do niej oddaje każdym słowem pełnym emocji. Pragnę, by takiej kobiecie oddać swoje serce i duszę.

    Właśnie podniosła jedną nogę i oparła na pręcie mojej ławki stwarzać sytuację w której jest jeszcze bliżej, na wyciągnięcie ręki. STOP. Opamiętaj się! Jesteś w czasie zajęć, wkoło pełno osób, a ty właśnie o mało nie złapałeś Pani Profesor za nogę! Cholera. Jeszcze chwila, a moja ręka powędrowała by tam gdzie nie powinna. Dlaczego to ona musiała skraść moje serce? Dlaczego to musiała być kobietą,
    u której nie mam żadnych szans? Czas nieubłaganie mija, coraz bliżej zbliżając się do dźwięku dzwonka, który ma zwiastować koniec tej chwili szczęścia. Po wspólnych trzech latach nauki w tym technikum, to są również jedne z ostatnich miesięcy wspólnych zajęć przed egzaminem dojrzałości. Być może jest szansa, gdy zakończę naukę, a nasze drogi się rozstaną, moje myśli przestaną wędrować tylko w kierunku Pani Magdy. Muszą, bo bez tego nie będę w stanie normalnie żyć.

    Po klasie właśnie rozdawane są prace. Z niecierpliwością czekam na moją. Jaki był temat? Prawdopodobnie brzmiał on: “Czy dla człowieka jedyną szansą na przetrwanie jest zrozumienie natury?”. Świetnie odnalazłem się w tym temacie. Napisałem naprawdę sporą ilość słów, a chciałem rozwinąć swoją wizję bardziej lecz limit czasu sprawił, że nie udało mi się w pełni wypełnić swojego dzieła. Jednak mimo wszystko duma mnie rozpiera na myśl o wypracowaniu, które właśnie stworzyłem. Być może zaimponowałem nawet Pani Magdzie. Kolejne prace przewijają się przez moje palce by powędrować dalej w głąb klasy i dotrzeć do swojego twórcy, a moje oczy na kolejnych kartach starają się wypatrzeć moje nazwisko lub pismo, tak charakterystyczne i jeszcze tylko ja używam pióra z tuszem koloru granatowego. W końcu moją kompozycja słów trafiła w moje ręce. Szybki rzut oka na ocenę i… Niedostateczny. A-ale jak to jest możliwe. Wypracowanie w które włożyłem całe swoje serce dostało ocenę najniższą z możliwych. Zaczynam przeglądać szybko po kolei karki z poszukiwaniem jakiejkolwiek wskazówki na temat tego co się mogło stać. Nic poza błędami ortograficznymi nie zwraca mojej uwagi.

    – Piękna, świetnie napisana praca, ale… nie ma formy rozprawki. – Podnoszę wzrok i widzę Panią Magdę nachyloną nad biurkiem w moją stronę tak blisko, że nasze twarze niemal się stykają. Teraz jestem w stanie dostrzec cały wszechświat i gwiazdy świecące w jej oczach. Na jej twarzy maluje się uśmiech jak u anioła. Tak wisimy teraz w otchłani, a wkoło nas jest tylko pustka. Czas się na chwilę dla mnie zatrzymał. Nie wiem czy mijają sekundy, czy minuty, czy godziny ale dla mnie to teraz nie ma znaczenia. Czas w tym momencie mógłby w ogóle nie płynąć i ta chwila mogłaby trwać wieczność.

    – Zostań chwilę po lekcji Mateusz. – powiedziała to wracając do swojego biurka wciąż z nieziemskim uśmiechem. Moje serce bije jak oszalałe, potęgowane faktem, że właśnie wypowiedziała moje imię głosem, który mógłby uwieść niejednego. Chyba właśnie się zarumieniłem.
    Lekcja leci do nieubłaganego końca. W klasie panuje chałwę dyskutujących ze sobą osób. Niektórzy są podekscytowani i duma ich rozpiera. Inni siedzą załamani, oparci głową na rękach. Moje myśli już nie krążą wokół pracy, tylko ciągle trwają zamknięte w czasie, nawet nie próbując się wydostać. Tamta chwila jest teraz wszystkim czego potrzebuję.

    Z błądzenia w tej rozkoszy wybudził minę dzwonek oznaczający koniec lekcji. W tym momencie dotarło do mojej świadomości o co zostałem poproszony. Wszyscy uczniowie opuszczają klasę i pozostaję tylko ja, zastanawiając się o czym będzie rozmowa. Pewne jest, że dialog będzie toczył się o rozprawkę, która się nie powiodła. Jak teraz bardziej się zastanowić, to moje wcześniejsze prace, mimo moich starań, końcowo też okazały się fiaskiem. Tylko teraz zostałem poproszony o rozmowę. Wszyscy uczniowie wyszli już z klasy. Pozostałem tylko ja i Pani Magda, która podeszła do drzwi i przekręciła klucz pozostawiając go w zamku drzwi. Oznacza to sprawę poważną, wymagającą spokoju i nieingerencji osób trzecich. Pani profesor zbliżyła się pewnym krokiem do mojej ławki, nachyliła się i oparła się rękami. Uśmiechnęła się, przechyliła delikatnie głowę i spojrzała mi w oczy. Mija sekunda, dwie, może pięć. Nieważne jest to teraz dla mnie ważne, niech ta słodycz trwa choćby i bez końca.

    – Zacznijmy od tego, że kolejny raz spóźniłeś się na lekcję. Jest to nieładne i powinieneś zacząć zachowywać się jak dorosły mężczyzna. W końcu skończyłeś osiemnaście lat. – wyprostowała się
    i skierowała się do biurka nauczyciela. – Teraz sprawa kolejna, twoja praca. – mówiąc to podniosła moje dzieł, która leżała na wierzchu. Chwila ciszy, przygląda jej się. – Twoje dzieło jest bardzo interesujące. Chciałabym zobaczyć jej rozszerzoną wersję, którą mógłbyś napisać nie martwiąc się o limit czasowy. Jednakże w temacie jest wyraźnie napisane „rozważ problem”, co oznacza, że ta praca musi mieć formę rozprawki. – z powrotem się nachyliła nad ławką. Zaczyna mi być coraz cieplej, a zarazem każda taka chwila sprawia, że czuję się nad wyraz przyjemnie. Zaczęła mówić spokojnie, głosem niezwykle łagodny, który był jak tulenie mojej duszy – Będę musiała się zabrać za ciebie. Matura już w maju, a jeżeli tak dalej pójdzie to będziesz mieć problemy. Od teraz będziesz mi posłuszny, wykonasz każde zadanie, które będę od ciebie wymagać bez słowa sprzeciwu. Nawet nie możesz pomyśleć o tym by mi się przeciwstawić. – jej uśmiech stał się niezwykle przerażający i w równym stopniu pociągający. Moje całe ciało od głowy do nóg jest jak spetryfikowane. Nie jestem w stanie ruszyć palcem, język cały zdrętwiał
    i nawet samogłoska nie wychodzi z moich ust. Mimo wszystko wierzę, że ona jest tutaj by mi pomóc.

    – Rozumiesz co mówię i zgadzasz cię na to? – przytakuję porozumiewawczo głową. – Dobrze. Zacznijmy od tego, że nie zaliczyłeś tego wypracowania więc trzeba cię będzie ukarać. – Sięgnęła ręką do szuflady biurka, nie odrywając wzroku ode mnie i tym samym dając znać, że ona jest tutaj panią i władcą. W jej ręce ukazała się taśma zbrojoną. Co ona planuje z tym zrobić? Odsunęła moją ławkę, przeszła powolnym krokiem pewna siebie, wyprostowana z rękoma z plecami i ciągle utrzymując ze mną kontakt wzrokowy. Jestem jak sparaliżowany, nie będąc nawet w stanie swobodnie oddychać. Tylko moja głową podąża za jej krokiem, do momentu kiedy całkowicie znika za mną. Chwyciła moją prawą rękę
    i solidnie przykleiła do oparcia krzesła tak bym nie miał najmniejszej szansy na ruch i chwilę potem przeszła do wiązania reszty kończyn. Nie przyszło mi nawet do głowy by zaprotestować, sprzeciwić się. Nie mam pojęcia co mnie może teraz czekać. Strach przed nieznanym zabija moje wszelakie inne uczucia. Gdy skończyła wiązać, odcięła nożem ostatni kawałek taśmy. Wyciągnęła z kieszeni kawałek materiału, włożyła mi go do ust i zakleiła mi usta chwilę przedtem odciętym kawałkiem. Stara się by każdy fragment idealnie przylegał do skóry, jeżdżąc kciukami i silnie dociskając. Oparła się rękami na moich kolanach niebezpieczne blisko się zbliżając. Nic nie mówi, tylko wzrokiem zagląda w głąb
    i pożera mojego ducha od środka. Czas tyka, a ja mimo obawy, pożądam więcej. W tym momencie jestem pochłaniany od środka przez jej świdrujące i jakże wspaniałe spojrzenie oraz moją chciwość. W jej oczach widać ogień, który ma mnie oczyścić, i który mam widzieć, bym czuł jej potęgę. Może ze mną zrobić wszystko czego zapragnie. Wyprostowała się i spojrzała jeszcze raz, tym razem z góry na swoje dzieło. Jej uśmiech, jej oczy, jej poza, tym razem wszystko ukazało jej prawdziwą naturę. Diabelna aura jak u sukkuba emanuje pięknem i pożądaniem. Podniosła jedną nogę wbijając mi obcas w udo. Ból spowodowany powoli wwiercającym się butem ma mnie uwolnić. Mam poczuć każdy moment. Czuję jak łzy napływają mi do oczu. Podniosłem głowę i spojrzałem na nią. Moją twarz wykrzywiona w grymasie bólu zdaje się być dla niej nagrodą i oznaką, że jej metoda działa. Sprawia to, że siła z jaką jestem oczyszczany zwiększa się. Jej noga zaczyna się przesuwać po mojej wewnętrznej stronie uda, coraz bardziej zbliżając się do mojego krocza. Przejazd z wbitym obcasem sprawia jeszcze więcej bólu. Chcę krzyczeć. Nie mogę. Nie mogę nabrać powietrza. Chwyciła mnie za krtań powoli ściskając. Ból na nodze odpuścił, ale czuję ciężar buta tym razem na moim kroczu. Przyciska delikatnie parę razy moje cenne miejsce jakby chciała sprawdzić grubość lodu przed wejściem na sadzawkę.

    – Podnieciłeś się? – jej twarz nabrała wyrazu pytającego, by po chwili przerodzić się w jeszcze bardziej piękny, jeszcze bardziej podkreślony szerokim uśmiechem. – Czyżbyś miał fantazję o dominacji przez kobietę? – Zaczęła się śmiać i docisnęła buta do mojej męskości, równocześnie zaczęła mnie dusić. Nachyliła się do mojego ucha i powiedziała: – Boisz się bólu? Myślisz, że ból jest nieprzyjemny? A może upokarzający? Może nie rozumiesz, albo po prostu nie wiesz czym jest prawdziwy ból. On pozwoli tobie zrozumieć twoje błędy. I on cię oczyści. – Wypowiadając te słowa zwiększyła siłę nacisku na moje jądra. – Najpierw będziesz błagał o litość. Później będziesz prosił o więcej. – Jej język przejechał po moim uchu, bym chwilę po tym poczuł ostry ból. Chcę krzyczeć, chcę uwolnić się, ból jest nie do wytrzymania, zaraz odlecę. Ból ustał i teraz czuję ciecz płynącą po mojej szyi. Sukkub odsunął się od mojego ucha. Patrzy na mnie z góry, oczami w których teraz widać płonącą duszę, jak łowca na swoją ofiarę. Choć bardziej w takiej sytuacji jest nazwanie jej psychopatą. Jej wspaniały uśmiech teraz przybrał kolor czerwieni, a z kąta ust, aż po brodę płynie stróżka krwi. – O… Prawie odgryzłam twoje ucho. – By się dalej nie brudzić, ściągnęła biegnącą kroplę palcem i jej posmakowała. – Masz bardzo słodką krew. Będę musiała jeszcze trochę jej upoić. – Użyła jeszcze większej siły do miażdżenia skarbów, przy tym śmiejąc się. Jej śmiech przeraża, gnębi i poniewiera. Brzmi jak śmiech samego diabła, istoty piekielnej powstającej się nad swoją ofiarą.

    Zabrzmiał dzwonek na koniec przerwy. Na jego dźwięk uosobienie Lilith zwróciło twarz w kierunku drzwi, a jej twarz nagle straciła jakiekolwiek emocje, by po chwili na twarzy królowej sukkubów ponownie pojawił się wyraz szczęścia.

    – Przez najbliższą godzinę ani ty, ani ja nie mamy zajęć, a ta sala będzie pusta. Więc jeszcze mamy trochę czasu by się zabawić. – Jej psychodeliczny śmiech zabrzmiał ponownie. – I jeżeli liczysz na to, że może ktoś się tutaj pojawi, to przypominam, że jesteśmy na ostatnim piętrze, na samym końcu korytarza do którego nikt nie zagląda, w sali, z której nikt prawie nie korzysta. A ja jeszcze dla pewności zabrałam wszystkie klucze do tej sali. – Głową mi opadła. Czuję teraz tylko zrezygnowanie. Czy przeżyję następną godzinę? Czy wyjdę stąd jeszcze żywy? Na pewno jeśli to przeżyję to nie będę już sobą.

    Zabrała nogę z mojego krocza. Jestem teraz rozdarty. Z jednej strony część mnie dziękuje za ukojenie i rozkoszuje się tym stanem. Natomiast inna moja część drży ze strachu na myśl co mnie zaraz może czekać. Demoniczna piękna kobieta właśnie wzięła do ręki drewnianą listewkę, która na co dzień służy za wskaźnik do tablicy. Spojrzała się na mnie uderzając o swoją dłoń i przytupując do rytmu prawą nogą. Całe jej ciało, a w szczególności jej oczy dają do zrozumienia co mnie zaraz czeka. Świat przed moimi oczami się rozmywa.

    – Bólu nie trzeba się bać. Trzeba go pokochać.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Aleksander Głowacki

    Moje pierwsze dzieło. Czekam na ostrą krytykę.

  • Bardzo Udana Gala Firmowa

    Aśka z Wrocławia

     

    Zostałem zaproszony na imprezę firmową jako jeden z najważniejszych kontrahentów.

    Wiązało się to z pewnym wyeksponowaniem mojej osoby jak i z wspaniałą obsługą, itd.

    Był to czas moich zawirowań miłosnych, gdy nie miałem żadnej stałej partnerki, kochanki, kobiety…

    Oczywiście miałem dużo różnych koleżanek ale nie czułem potrzeby pójścia z osobą towarzyszącą na imprezę gdzie znam 2 -3 osoby.

    Młody 30 letni wydaje mi się, że również przystojny a w domyśle zapewne bogaty facet na takiej imprezie niestety jest narażony na ostrzał lekko podpitych żon dyrektorów prezesów i ogólnie bogatych ale nie najatrakcyjniejszych pań.

    A gdzie pańska żona… ach taki przystojniak i kawaler…. Ojej dziś taki samotny… bla bla bla…

    Wszystkie chciały, wzbudzić trochę zazdrości w mężach albo tak sobie tłumaczyły przykrywkę na chęć wyruchania mnie w jednym z pokoi hotelu w którym odbywała się gala…

    Cóż, miłośnicy opowiadań o mamuśkach i ich ponętnych kształtach mogą sobie powyobrażać co się ukazywało moim oczom. Jak bardzo panie eksponowały piegowate, pomarszczone, wybrokacone biusty, obfite uda w pończochach, nachylały się abym poczuł ich drogie i wspaniałe perfumy…. Tylko, że na tym polu nic nie zaszło i dalsza część opowiadania będzie was nudziła bo pojawi się w nim młoda, atrakcyjna, ponętna laska.

    Po kolei…

    Prezes firmy, przez którego zostałem zaproszony, podszedł do mojego stolika. Myślałem, że chce się ze mną kurtuazyjnie napić, może poderwać którąś z pan siedzących przy moim stoliku…

    Podchodząc wypalił beż żadnego zażenowania: jak widzę, że takie stare baby Cię obległy to chodźmy napić się w ustronniejsze miejsce… już faceta lubię – pomyślałem.

    Jak się okazało w hotelowym barze czekała jego młodsza córka, którą mi przedstawił jako swój największy skarb. 

    Cholera zgrabna dwudziestolatka z dużym cycem wyeksponowanym przez piękny koronkowy dekolt ładnej czarnej mini sukienki, zgrabne długie nogi, wąska talia, krągła pupa ale… pięknością nie była…

    Trochę wypiłem ale żeby zaczęła mi się podobać to już wypadało od baru nie odchodzić… Jako osoba goszczona przez gospodarza bardzo miło – wręcz honorowo nie wypadało młodej olać. Spicie się w trupa też odpada…

    Myślę sobie, lepsze to niż te starsze panie prezesowe… trochę potańczymy i nic więcej.

    Młoda okazała się bardzo rozpieszczoną gówniarą, na parkiecie muzyka jej nie odpowiadała, przy stole było nudno, w barze za głośno. Chyba trochę mnie wyczuła, że staram się być miły na siłę i olała mnie. Ojej jak ja nie lubię dostawać kosza od brzydkich dziewczyn J

    Tak oto bez poczucia winy zagadałem do trzech dziewczyn przy barze. Okazało się, że są przedstawicielkami handlowymi goszczącej mnie firmy i ich balet jest na sąsiedniej sali. Ich mężowie/koledzy/narzeczeni – tradycyjnie jak co roku odpłynęli na oceanie spirytusowego spokoju… a dziewczyny chcą potańczyć pośmiać się – trafiły idealnie!!!

    Poszedłem na ich salę – świetna impreza!!!

    Towarzystwo rozbawione jak na wiejskim weselu, potańczyłem z dziewczynami. Zmieniając partnerki w tańcu zobaczyłem JĄ!!! Tańczyła z wysokim kolesiem, najładniejsza dziewczyna na imprezie!!! Śliczna buzia zalotne spojrzenie, piękne wydatne usta, dołeczki w policzkach, rozbrajający uśmiech…

    Niżej było już tylko lepiej. Sukienka eksponująca ramiona szczuplutkie ręce nie w pełni zakrywająca biust, idealna figura. W tańcu było widać że koleżanka na pięknych długich nogach ma pończochy zakończone piękną koronką z kokardeczkami. Myślę, że miała pełną świadomość co widać. Podejrzewałem nawet, że kontroluje kto co ma widzieć…

    Taka laska jeszcze w objęciach innego kolesia na imprezie gdzie wszyscy się znają jest jak na moje umiejętności podrywu praktycznie nie do wyjęcia. 

    Ok więc do pracy J

    Najpierw poderwałem sobie – Olę albo Olgę, jak się okazało dziewczyna bardzo fajnie się ze mną bawiła a potem pomogła. Opowiedziała mi wszystko o Asi – że ma narzeczonego, którego tu nie ma. Koleś z którym się bawiła to Andrzej, potrzebny jej do przytulania na imprezach firmowych. Asia ma słabość do gości z silnym charakterem a wręcz gangsterów. 

    Cóż, czas zapoznać Asię, żaden ze mnie gangster ani macho. Do tego moją pewność siebie rozbiła córka Prezesa pół godziny temu…J

    Kobiety wyczuwają pozorantów w mig – więc będę sobą. Oleje mnie to sobie wychodzę z imprezy, jak mnie nie to wychodzę z nią. Żadnych rozwiązań po środku!

    Zapoznała nas Ola – trochę pożartowaliśmy jednak  taka gadka zaraz spieprzy temat – muszę szybko przemieścić dziewczyny do baru… Ola zrozumiała swój błąd i na szczęście gdzieś zaginęła w akcji…

    Zostaliśmy sami z Asią w barze – rewelka, teraz mogę to spierdolić albo pociągnąć we właściwym kierunku.

    Wypiliśmy drinka – rozmowa powoli zaczęła się nam rozkręcać. Trochę o pracy trochę o relacjach damsko męskich – cały czas się śmiała jak nawet nie byłem zbytnio zabawny.

    Zabrałem ją na parkiet sali na której rozpoczynałem imprezę bo nie chciałem, żeby jakiś „Andrzej” albo jej „koleżanka” spierdoliła temat. Poszaleliśmy, poprzytulaliśmy się w wolnych – czułem, że jest jakaś chemia. Asia przywierała mocno do mnie. Wręcz masowała mnie swoim biustem. Musiałem ją złapać za tyłek. Usłyszałem:

    –      ejjj  nie pozwalaj sobie

    –      jak tylko chciałem zaspokoić moją babską ciekawość czy przypadkiem na zimę nie zakładasz grubych reform.

    Uszedł mi ten suchar płazem Juśmiechnęła się i odpowiedziała, żebym na stringi też nie liczył…

    Taniec a raczej delikatna wzajemna masturbacja na prawie ciemnej sali rozkęcał nas coraz bardziej. Gdy siadaliśmy kładła rękę na moim udzie. Eskalacja dotyku tu już nic nie wskóra…

     

    –      Ok ja będę już zmykał do swojego hotelu… (akurat prawda, bo nie lubię późniejszego pukania nawalonego towarzystwa o 4.30 …ale jeszcze musisz się z nami napić…)

    Asia jest mega zaskoczona

    –      jak to? Myślałam….  Eee…. Myślałam, że się dobrze (ze mną) bawisz…

    –      oczywiście, że tak – Jeżeli chcesz możesz ze mną jechać…

    –      jak to? (zacięła się chyba J)

    –      mam wspaniałe towarzystwo ale miejsce już mi się znudziło, może jeszcze wskoczymy do jakiegoś klubu na mieście…

    –      nie, nie mogę… odpada…  ja muszę tu zo…

    –      spoko nie ma sprawy, to chodź odprowadzisz mnie do szatni

    –      nie zostań jeszcze, bardzo fajnie nam się rozmawia

    –      możemy kontynuować tą rozmowę w taksówce J(wychodzę stanowczym krokiem, Asia biegnie za mną)

    –      poczekaj, ja mam kurtkę w pokoju

    okrywam ją moim płaszczem,

    –      tak pójdziesz, nie będziemy robić sensacji – odparłem

     

    Ok – udało się siedzimy razem w taksówce, jest pierwszy namiętny pocałunek

    wszystko fajnie ale zapomniałem zupełnie o drobiazgach do miłej nocy. Nie mam gum. Robimy przystanek na stacji bo muszę ogarnąć … powiedzmy alkohol 

    Aśka coś ostygła – widzę u niej niepokój nawet już nie pozwala na szperanie przy jej muszelce w taksówce. Chyba za długo guzdrałem się na stacji… Muszę to szybko nadrobić w hotelu.

    Dojechaliśmy – wskakujemy do pokoju, zaproponowałem napić się czegoś na rozgrzewkę bo Asia była tak skąpo ubrana że nawet w moim płaszczu zmarzła. Ja w samej marynareczce miałem cieplej…

    –      kawy?

    –      Nie będę mogła zasnąć

    –      A to chcesz spać?

    –      Namówiłeś mnie J

    Do cholery wiemy po co przyjechaliśmy a ten moment, przez, który trochę przestraszyła się w taksówce ją chyba teraz podkręcił

    Podałem kawę – pogadaliśmy trochę, nalałem szampana….

    Włączyłem zmysłową muzykę, tańczymy, zaczęliśmy się całować – namiętnie, bardzo namiętnie wow ale bestia J

    Rozpinam jej sukienkę –powoli do dołu,  ukazał się mym oczom piękny granatowy stanik, majteczki do kompletu 

    – wiedziałem, że chcesz być elegancka nie tylko w sukience…

    Prezentowała się zacnie, nie było do czego się przyczepić. Nawet nie przeszkadzała mi granatowa koronkowa bielizna w zestawieniu z czarnymi pończochami.

    Oczywiście po tak trudnym wieczorku delikatny masaż na dobry początek, ramiona, kark, szyja, trochę górnej części piersi nie zakrytych stanikiem. Kurcze Aśka masz fajne cycki – pomyślałem, pewnie zaraz gdzieś wyskoczy jakaś wkładka push up czy inne gówno więc na razie sobie powyobrażam…

    A tu niespodzianka Aśka sama rozpina stanik i czuję nadal pełne i jędrne piersi – wow pozytywnie zaskoczony!

    Aśka szepcze:

    –      pieść je… ściśnij mocno kurwa!

    –      Poproś …

    Złapała mnie mocno za kutasa, aż zabolało…

    –      no dalej… (rozkręcona ale nie będzie mi tu rozkazywała mała suczka…)

    –      ślicznotko musisz okazać więcej czułości mojemu kutasowi…

    Delikatnie pieszczę jej nagie już piersi ale nie dotykam brodawek J

    Masuję, drażnię, odwracam Asię, zaczynam je całować tak żeby nadal omijać brodawki na razie ma na nich czuć tylko mój oddech J

    –      chcesz, żebym zwariowała?

    –      Tak!!! Taki mam właśnie cel J

    –      Ściśnij je mocno….

    Znowu ją odwracam, ściskam mocno za cycki – od razu wypieła swoją dupkę na maksa niewiarygodnie dociskając kutasa – wow – czuję że dziś będę miał niezłą jazdę.

     

    Niezła jest, położyliśmy się na łóżko, oczywiście wyściskałem jej piersi na tysiąc sposobów, potem je pieściłem językiem, muskałem, lizałem, przygryzałem…

    I nie poruszyłem się na centymetr niżej Jhaha 

    Wiedziałem, że nie wytrzyma… zaczęła syczeć, przyspieszyła oddech, zaczęła się mega ruszać. Łapała mnie za włosy, ramiona, dupę, kutasa… przyciskała mocno do siebie. Czuję jak Ją to jara i podnieca, nie wiem czy zaraz mi nie dojdzie a może dopiero poczuła podniecenie. Cholera wie przecież nie znamy się. Jak ponownie złapała mnie za fiuta – poczułem, że chyba chce mnie podkręcić do bzykania. 

    – Halo przecież dopiero rozkręcamy grę wstępną – żadnego kutaszenia….

    Rozkręca mnie coraz bardziej… czuję jak mi kutas napina się do granic wytrzymałości, teraz Aśka zaczęła delikatne pieszczoty. Pośliniła rękę i delikatnie zaczęła masować nabrzmiałą pałę. Nie mam zbyt dużego przyrodzenia ale w jej dłoniach czułem się jak murzyn z pornosów z pałą do kolan. A Ona nie chce przestawać – więc i ja nie daję za wygraną całuję jej sutki delikatnie, co jakiś czas delikatnie dmucham i całuję znowu, ściskam piersi u podstawy… Aśka nakręca się coraz bardziej, jest jej coraz przyjemniej… pomyślałem sobie, że jak tak ją popieszczę to dojdzie. A była naprawdę blisko – jednak jej plan był taki sam, pieściła mnie ręką niesamowicie. Rozkręciła mnie na maksa, jeszcze nie zdjęła majtek a ja już trysnołem i to mocny daleki strzał mało zostało na pościeli ale za to na podłodze J

    Zebrałem się aby dalej całować piersi Asi czułem jak drży – szybko ściągnęła majtki (myślałem, że teraz już mi nie odpuści bo nadal trzymała moją sztywną pałę) a tu wow – mamy pierwszy sqit wieczoru. Pięknie jeszcze się nie bzyknęliśmy a podłoga i pościel ujebane jak po ostrym ruchaniu. To był jednak początek…

    Przytuliliśmy się na łóżku bardzo mocno! Zaczełem delikatnie dotykać jej ślicznych nóg które prezentowały się zniewalająco w pończochach. Teraz to był czas na masaż stóp delikatne masowanie łydek – oczywiście odprawienie podobnych ceregieli z udami co robiłem z jej piersiami tak, żeby lekkim podmuchem studzić jej rozgrzaną Cipkę! A tu szast prast i Aśka zdecydowanymi ruchami kładzie mnie na plecach, zanim coś powiedziałem już miałem jej cipkę przed samym nosem. 

    –      Mam dość już nie wytrzymuję wypieść minie porządnie swoim językiem – bez tych Twoich…. 

    –      Asiu – poproś odpowiedziałem. 

    Aśka uniosła biodra wyżej

    –     o nic nie będę Cię prosić – Ty będziesz zaraz prosił… 

    i zaczęła chuchać mi na kutasa tak żebym poczuł ciepło i bliskość jej ust. 

    –      O nie Asiu – nie będziesz mi rozkazywała! Chcesz minetę to o nią pięknie poproś… 

    a Ona zaczyna mi całować uda, niby przypadkiem dotyka nabrzmiałego kutasa, językiem muska jądra…

    –      i co kto poprosi? 

    –      Asiu… podoba mi się jak się starasz ale musisz postarać się trochę bardziej o tą minetkę skoro nie chcesz poprosić. 

    –      Jeszcze będziesz prosił…

    Pośliniła swoją dłoń przyłożyła ja z jednej strony mojego fiuta z drugiej u podstawy zaczęła lekko smyrać mnie wilgotnymi ustami – licząc na to że pierwszy pęknę…

    Fakt to podniecające ale nie żebym nie wyrabiał.

    Zacząłem całować jej wewnętrzna część ud na tyle na ile można leżąc pod kobietą Aśka obniżyła biodra tak że bez problemu dorwałbym się do jej słodkiej idealnie wydepilowanej głaciutkiej cipeczki. Jednak ja czekałem na jej słowo J

    Pieściła mojego kutasa coraz namiętniej, całowała i lizała jajeczka, ale nie tykała główki… tak jak ja cipki… 

    Wreszcie mówi 

    –     zróbmy to na 3,4…. 

    –     Spoko odpowiadam… jak tylko poprosisz 

    –     Proszę włóż mi swój języczek!!! Chcę żebyś mi wypieścił cipkę i mnie porządnie wyruchał, po to tu przyszłam, nie na cackanko…

    Wow – ale sucz! Kurcze tak przez chwilę sobie wyobraziłem tego jej chłopaka, jakiegoś gangstera, którego laska prosi mnie o porządne jebanie, aż mi go żal J

    Za chwilę czuję jak jej ciepłe usta połykają mojego fiuta – o kurcze ale mega fajnie zaczęła robić mi loda od głębokiego gardła wow

    Ja zgodnie z prośbą zabieram się za pieszczenie cipeczki. Liżę okolice coraz bliżej łechtaczki i słyszę 

    –     wsadź mi język – proszę (wypowiedziane z takim mrau). 

    Aśka robi mi świetnego loda a ja spełniam jej prośbę z włożeniem języczka i przechodzę do łechtaczki. Od razu puściła soczki, zaczęła się wić sapać, przestała robić mi loda tylko trzymała fiuta w ręku. Gdy czułem, że jest blisko przestałem i mówię 

    –     opierdalasz się! Do roboty moja panno! 

    Nic nie odpowiedziała tylko wróciła do robienia loda co jej już tak fajnie nie wychodziło chyba przez moje pieszczoty. Nagle poczułem zęby na prąciu – przypierdoliłem jej solidnego klapsa w dupsko krzycząc: „pojebało Cię!?” Przestałą mnie gryźć i tylko krzyknęła ach, chyba jej się spodobało. Ciągnęła mi coraz mocniej, aż znowu złapała za fiuta ręką ścisnęła mocno i zaczęła się wydzierać na pół hotelu – wiedziałem, że nie ma już co jej przerywać bo to już się dzieje – więc pieściłem tą uciekającą mi łechtaczkę językiem, nosem, ustami trzymałem ją za biodra obiema rękoma, aż Aśka całkowicie opadła na mnie – zassała chuja i wiedziałem, że teraz moja kolej.  Gdy tylko poczuła moje pierwsze podrygi przyśpieszyła swoje ruchy, ścisnęła lekko jajka ręką i było pozamiatane. Połknęła wszystko co do kropelki, wylizała fiuta i wtuliła się mocno – przypominając mi jakie fajne ma piersi J

    Chwila odpoczynku, uzupełnienie płynów, pukanie ust, przytulanko, lekkie pieszczoty. Asia położyła się na mnie, całowała klatkę, usta, brzuch, kutasa, usta i czuję jak mokrą cipką ślizga się po fiucie. (nie sądzę, żeby mi sprzedała jakąś chorobę jednak wolę prezerwatywy przy takich przygodach, żeby nie szukać potem dzieci po świecie).

    Aśka powoli – bez używania rąk próbuje wsadzić sobie mojego kutasa, to miłe odczucie ale biorę gumę do ręki. Aśka to widząc mówi: 

    –      biorę tabletki – chcę poczuć Twoją spermę w środku. 

    –      Asiu wolę w gumce, 

    Aśka nie odpuszcza i nadziewa się na twardego kutasa… o zobacz już połowa jest w środku i wije się na mnie jak anakonda podniecając tą gładką Cipeczką, jędrnymi obfitymi piersiami… patrząc głęboko w oczy i mrucząc zalotnie. Bądź twardy i konsekwentny, nie ma takiej opcji!

    A bzykaliśmy się … do świtu, dodam, że to zima była. 

    Po pierwszych dwóch razach byliśmy tak mega zjebani, że mało co nie zasnęliśmy…

    Aśka zaczęła się ubierać, mówię spoko, skoro chcesz zmykać to Cię do taksówki odprowadzę… Ubierała się tak po woli, że zapewne już domyślacie się jak porządnie wypierdoliłem ją na stojaka od tyłu na wpółubraną Joczywiście był squit a jak! 

    Za każdym razem była mega głośna. Od tej pory do samego rana przy każdym podejściu kończyliśmy wspólnym orgazmem. Już wiem, że Asia bardzo lubi głęboko od tyłu – jak dochodzi to tak zaciska mocno cipeczkę, że nie ma twardziela który by nie skończył w tym samym momencie co Ona. Jej piękna pachnąca, delikatna, podejrzewam, że wydepilowana woskiem cipeczka – wygląda teraz jak rozjechane pizdzisko z którego wylewa się resztka mojej spermy zmieszana z jej moczem i soczkami… 

    A że prawie przy każdym orgazmie robiła squit, zamoczyła mi łózko do tego stopnia, że nie było opcji spania w nim. 

    Aśka chciała wracać do swojego hotelu sama – rozumiem. Wystarczy jedna niedyskretna osoba i łatka przyklejona… facet się pulta… ogólnie: po co.

    Tylko ja musze gdzieś się przespać bo w moim łóżku hotelowym po prostu się nie da… Aśka chce jechać do swojego hotelu, żeby spakować i wymeldować się. Przed nią wieczorna długa 9 –cio godzinna podróż do domu.

    Szybka decyzja – wymeldowuje się ze swojego hotelu, jedziemy, Aśka wymeldowuje się ze swojego… jedziemy do trzeciego (HAHA) – bo oboje chcemy odespać przed powrotem do domów…

    Meldujemy się w trzecim hotelu Jtrochę zmęczeni, sponiewierani Jogólnie stan lekkiej zawieszki. 

    Zjedliśmy lekki lunch, poszliśmy do pokoju w którym po prostu zasnęliśmy… 

     

    Ta historia wydarzyła się na prawdę z osiem może dziewięć lat temu. Jeżeli chcesz dowiedzieć się co jeszcze z Asią wyprawialiśmy tego dnia lub przeczytać więcej szczegółów z opisanej nocy napisz w komentarzach: chcę więcej. 

    Jeżeli natomiast chcesz poznać moje równie udane lub jędną spapraną historię – też napisz o tym w komentarzu.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Marek Ro

    Historia ta wydarzyła się na prawdę, przeżyłem jeszcze kilka podobnych sytuacji w życiu. Jeżeli podobała Ci się to napiszę kolejne>

  • Ostatnia taka impreza – cz. 1.

    Uczniowie technikum klasy maturalnej zaprosili uczniów liceum, też klasy maturalnej, na wspólną, pożegnalną zabawę. Obie szkoły mieściły się przy tej samej ulicy. W jednej i drugiej szkole były po trzy czy nawet cztery oddziały, więc zapowiadała się spora impreza. Jednak uczniowie obydwu klas skontaktowali się znacznie wcześniej niż przypadał uzgodniony termin szkolnej zabawy. Na boisku, w rywalizacji sportowej, podczas olimpiad przedmiotowych i na ulicy bywało różnie. Teraz połączyli siły, bo wyznaczyli obie ten sam cel – zdobycie dziewczyn. Wielu. Ilu się da. Na pożegnanie szkoły.

    Skorzystano z propozycji przeprowadzenia wspólnej zabawy na holu w technikum. Obszerny hol, dwukrotnie szerszy niż tradycyjne szerokie szkolne korytarze, został tak zaprojektowany ze względu na potrzeby szkoły: organizację apeli, akademii i prowadzenie zajęć wf. Sala sportowa została dobudowana później. Hol miał kształt zbliżony do ‘kanciastej’ liczby Pi (Π) i umożliwiał równoczesne prowadzenie dwóch lekcji wf na dłuższych holach. Natomiast dwa sąsiadujące hole, tworzące literę „L”, jako pomieszczenie na zabawę stanowiły świetne rozwiązanie, ponieważ mogły pomieścić bardzo dużą grupę uczniów. Również dla planujących, ze sporym wyprzedzeniem, polowanie na dziewczyny były to korzystne warunki. No, ale o tym nikt, poza zainteresowanymi, nigdy nie miał się dowiedzieć…

    *

    Dwie kolumny stały w kącie, łączącym długi hol z krótkim, i każda była skierowana w inny hol. Za nimi było stanowisko ze sprzętem didżeja. To miejsce najchętniej zajęliby nauczyciele, aby obserwować uczniów, ale autorzy intrygi zawczasu ustawili stoły dla nauczycieli na końcu długiego korytarza, tłumacząc później, że przy kolumnie będzie zbyt głośno, a na końcu korytarza blisko do tymczasowych szatni, ‘belwederu’ (gabinetu dyrektora) i wyjścia ze szkoły. W związku z tym nauczyciele, co jakiś czas spacerowali na drugi koniec, żeby obserwować resztę tańczących. Przy stole ustawiono kilkanaście krzeseł, bowiem uczniowie zaprosili kilkoro rodziców aktywnie uczestniczących w pracach szkoły i, kurtuazyjnie, wszystkich innych nauczycieli. W rezultacie uwaga nauczycieli była podzielona; wypadało bowiem podtrzymywać rozmowę z rodzicami i nauczycielami drugiej szkoły. Ze względu na szerokość holu, wzdłuż całej ściany z oknami, ustawiono rząd krzeseł oraz stoliki przeznaczone dla uczniów. Reszta holu należała do tańczących.  

    Na końcu drugiego korytarza znajdował się sklepik, dość mocno oświetlony, więc paradoksalnie, większość tańczących gromadziła się na korytarzu ‘zamykanym’ przez stoły nauczycieli. Sklepik dzisiaj, wyjątkowo, funkcjonował do końca dyskoteki. I wytrzymał napór kupujących napoje i słodycze. Drugi długi korytarz pozostał zamknięty.  

    *

    Uczniowie, wiadomo, alkoholu nie piją. Ale to oni postawili na stole butelki szampana przeznaczone dla grona opiekunów. Nikt nie wiedział, kto je przyniósł. Dyrekcja i nauczyciele technikum myśleli, że to prezent gości z liceum, a ci – odwrotnie, przypuszczali, że ich sąsiedzi zdecydowali się na taki gest. Kiedy ktoś otworzył butelkę, a dyrektor technikum wzniósł pierwszy toast, nie pytano o fundatora. Skoncentrowano się na kolejnych toastach oraz rozmowach, oczywiście, kosztem obserwowania tańczących. Zgaszone górne światła, błyskające lampy stroboskopowe, głośna muzyka, świece na stołach przy paterach z owocami i talerzach z ciastami tworzyły miłe wrażenie. Nikt nie spodziewał się kłopotów. Jednak dyrekcja technikum, pomna różnych doświadczeń, zaprosiła patrol policji, który pojawił się tuż po godzinie 22. i odjechał wraz zamknięciem szkoły, czyli około godziny 22.30. Żadnych incydentów nie odnotowano. Rodzice i nauczyciele byli zadowoleni. Uczniowie także…

    *

    Bohaterowie wieczoru już dawno dorobili klucze do kilku sal znajdujących się na pierwszym piętrze. Przydały się również dzisiaj. Sale na parterze chronił system antywłamaniowy i były przygotowane na przyjęcie gości z liceum – służyły jako szatnie. Klucze posiadali nauczyciele-opiekunowie klas maturalnych.

    Ponieważ chłopcy imprezę planowali z kilkutygodniowym wyprzedzeniem, bez problemu wcześniej wnieśli koce i alkohol, które schowali w szafach pracowni mieszczącej się na piętrze. 

    To miał być wyjątkowy wieczór, więc nauczyciele i rodzice ubrali się elegancko. Część pań wystąpiła w strojach wieczorowych. Uczniowie umówili się, że przyjdą w marynarkach lub garniturach i większość dotrzymała słowa. A dziewczyny… Z nimi nie trzeba było niczego uzgadniać. Wyjście na ostatnią szkolną zabawę, mimo różnych opinii uczniów, było zarazem ostatnim ekscytującym wydarzeniem w roku szkolnym, pomijając maturę. Jak trafnie skomentował to dyrektor technikum, przyglądając się tańczącym:

    – To jeden z niewielu dni, kiedy nie trzeba sprawdzać obecności, a można być wręcz pewnym 100% frekwencji i punktualności naszych wychowanków – rzekł, rozglądając się po korytarzu. Reszta grona ochoczo i z rozbawieniem głośno potakiwała. Na poparcie jego słów, ktoś wskazał kilku uczniów stanowiących, swoim osiągnięciami edukacyjnymi w technikum, odpowiednik sportowych maruderów. Jednak dzisiaj pojawili się jako pierwsi, grubo przed początkiem imprezy, przewidzianym na godz. 18. Nie wzbudzili zainteresowania, kiedy okazało się, że pomagają ustawiać sprzęt nagłaśniający, stoły i przygotowują szatnie w kilku klasach.

    *

    Zaproszono wszystkich nauczycieli, ale zakładano, że poza wychowawcami klas będzie ich tylko kilkoro, czyli wyznaczeni przez dyrekcje obydwu szkół i przedstawiciele dyrekcji, oczywiście. Ku zaskoczeniu maturzystów z liceum przyszli również inni nauczyciele, w tym ich nauczycielka od polskiego – pani Bożena. Właśnie na jej obecność najbardziej liczyli… „Rakieta”, bo była taka wystrzałowa, kilka lat temu przekroczyła ‘trzydziestkę’. Nieodmiennie przyciągała wzrok: zawsze w szpilkach, szczupła, prosta sylwetka, spory, krągły biust, blond włosy do ramion, paznokcie i usta na czerwono, lekko ochrypły głos, zadbana, pogodna, wygadana i życzliwa uczniom. I miała to „coś”, co powodowało, że uczniowie chętnie zaglądali w jej dekolt, kiedy nachylała się nad stolikiem. Tylko na jej lekcjach chłopcy chętnie pytali o cokolwiek, wskazując jakiś akapit w książce lub swoją pracę w zeszycie. Chyba każdy chłopak rozbierał ją wzrokiem.

    Ich zainteresowanie nauczycielką znacznie wzrosło, kiedy jeden z uczniów, Robert, spotkał ją na weselu, na które został zaproszony razem z rodzicami. Okazało się wówczas, że świetnie tańczy i ma jeszcze jedną przypadłość – lubi chłopców. Chętnie tańczyła z nastolatkami, a kiedy wszyscy już mieli trochę w czubie, jednemu z nich podała swój numer telefonu i nalegała, żeby do niej zadzwonił w tygodniu. Od tego incydentu minął rok. Chłopak nie odważył się zatelefonować, ale też, mimo usilnych starań, nigdy nie zdradził numeru żadnemu z kolegów.

    Pewnego razu, w trakcie dyżuru, pani Bożena stała na piętrze przy schodach i w trakcie rozmowy z koleżanką poprawiała krótką spódniczkę. Szczęśliwcy, którzy wówczas znajdowali się pół piętra niżej, wielokrotnie rozmawiali o niezapomnianym widoku. Ze szczegółami analizowali jej opalone krocze ograniczone jedynie skrawkiem materiału stringów i pończoch. Miała świetne nogi.

    Najważniejsze, że dzisiaj przyszła. Otrzymała zaproszenie jak wszyscy nauczyciele na pożegnalną zabawę. Wyglądała efektownie: szczupła blondynka w niebieskiej bluzce z podniesionym granatowym kołnierzykiem, ciemnoniebieskie bolerko, białe korale, niebieska spódniczka w delikatne czarne prążki nad kolana, szare pończochy i szare sandałki o metalicznym połysku na szpilce. W ręku trzymała zgrabną, szarą torebkę. Kilku chłopakom zaparło dech z wrażenia.

    – Ale mięsko – stwierdził jeden.

    – Ale baloniki… – westchnął drugi.

    – No, sport baloniarski ma przyszłość – dodał inny.

    – Biorę ją – sapnął ktoś. Nie bardzo było wiadomo, kto w grupie tak powiedział, ale z reakcji innych można było wywnioskować, że chętnych jest znacznie więcej. I nie wszyscy będą mogli dopchać się.

    – Na razie weź głęboki oddech – poradził Robert. 

    Kobieta stała przy stole, z uśmiechem witała się z nauczycielami i rodzicami, nieświadoma wrażenia, jakie wywarła na grupce obserwujących ją uczniów. Ci gromadzili się pod oknem, z dala od stołu ich opiekunów. Chyba wszyscy już zaliczyli pierwszy kieliszek i nie chcieli podpaść nauczycielom. Nie teraz. Nie dzisiaj. Już lepiej wpaść na maturze ze ściągami.

    Chwilę później pojawiła się nauczycielka geografii. Pani Teresa, wolna, najmłodsza (28 l.) w gronie nauczycieli liceum, ubrana się równie efektownie. Jasnoszarą sukienkę nad kolana z bufiastymi krótkimi rękawkami w żółtym kolorze zdobiła delikatna żółta lamówka wokół odważnego szerokiego dekoltu, któremu efektu dodawała stójka wokół szyi oraz kwiatek, w tym samym kolorze, przyszyty nad lewą piersią. Na nogach miała żółte pończochy i szare szpilki w żółte esy-floresy. Całości dopełniała szara kopertówka.

    – Fajne dupy u was uczą – stwierdził jakiś wyrostek z technikum, kierując słowa do kolegi z liceum.

    – No, zgadza się, ale to wyjątek. Reszta jest znacznie starsza – stwierdził licealista.

    – Jak u nas – wzruszył ramionami wyrostek.

    – Pamiętaj, najlepsze w seksie są jednak te mało atrakcyjne – licealista spojrzał na wyrostka. – To znaczy te brzydkie – wyjaśnił, widząc jego pytający wyraz twarzy.

    – Znam słowo – burknął niezadowolony chłopak. – Zastanawiam się, co to za ‘teoria’.

    – Teoria? Nie, żadna teoria, to prawda. Brzydkie są bardziej otwarte w seksie. Bardziej starają się, żeby zadowolić i zatrzymać faceta.

    – Ta ma ciało – ruchem głowy wyrostek ponownie wskazał geografkę.

    – No, jest co pooglądać – przytaknął indagowany.

    – A wyruchać? – dociekał chłopak.

    – Ją? No co ty… Nie próbowałem – pokręcił głową licealista. – Zbyt duże ryzyko.

    *

    Zapewne chętnych do równoległej zabawy byłoby sporo, jednak inicjatorzy imprezy wtajemniczyli dość ograniczoną grupę chłopaków z liceum. W rewanżu mieli wytypować dziewczyny ze swojej szkoły.

    Jeden z nich ostrożnie wychynął z pracowni, rozejrzał się. Nikogo nie było. Wraz z kolegą pomaszerowali na dół i, stojąc pod ścianą, selekcjonowali tańczących. Dla nauczycielki, która wraz z kolegą z technikum spacerowała wzdłuż korytarza stanowili parę nieśmiałych kolegów wzajemnie próbujących zachęcić się do udziału w tańcach. Nauczyciele minęli ich, dyskretnie uśmiechając się do siebie. Obejrzeli wszystko, nie zauważyli niczego niepokojącego, więc zawrócili i po pokonaniu korytarza usiedli przy stole z nauczycielami.  

    – Kasia! – jeden z chłopaków zawołał koleżankę z klasy. Dziewczyna spojrzała w ich stronę, machnęła ręką i tańczyła dalej.

    – Julka… – kolega z technikum zaczepił mijającą ich dziewczynę. Krótko przystrzyżona blondynka w bluzce w biało-czerwone paski ściągniętej z jednego ramienia i czerwonej spódniczce spojrzała w ich kierunku i zatrzymała się.

    – Czego? – spojrzała na nich niechętnie, w rytm muzyki stukając czerwoną szpilką w posadzkę. Duży dekolt i push-up ładnie eksponowały jej piersi. Rozmówcy mimo woli koncentrowali się na tym widoku.

    – Mówi się „słucham” albo „proszę” – Krzysiek poinstruował ją z uśmiechem. – Powiesz „proszę”?

    – Co? Proszę? – poczuli w powietrzu zapach alkoholu. Chłopak dał koledze dyskretny znak.  

    – Co piłaś?

    – Wal się.

    – Tylko na ciebie. Ale mamy inną ciekawą propozycję – Krzysiek zrobił pauzę, żeby wzmóc zainteresowanie koleżanki. – Co piłaś, piękna Julko?

    – Colę. Bo co? – patrzyła na nich zaintrygowana.

    – Jasne. A z nami napijesz się?

    – A co macie?

    – Alkohol.

    – Piwo?

    – Powiedziałem: alkohol. Żadnych bąbelków.

    – A gdzie?

    – No przecież nie tutaj – uśmiechnął się porozumiewawczo. Dziewczyna zastanawiała się. I nieco zachwiała.

    – Może bym poszła… – jej opór powoli przegrywał z ciekawością.

    – Zapraszamy. To kolega z liceum. Popijemy, porozmawiamy, posłuchamy muzyki.

    – Zapewniamy również inne atrakcje – uprzejmie dodał licealista.

    – Czekajcie – odwróciła się i zniknęła wśród tańczących. Po dłuższym czasie, kiedy sądzili, że jednak należy polować na inną laskę, idąc pod ścianą, blondynka wróciła z koleżanką. Włosy uśmiechniętej szatynki sięgały prawie do ramion. Rozpięta biała bluzka odkrywała krągły biust. Strój uzupełniała, błękitna, krótka spódniczka i ‘opalone’ kabaretki. Mała kamizelka i ciemnoniebieskie szpilki dopełniały strój. – To Ola…  

    – Wiem, znamy się – wtrącił Krzysztof, uśmiechając się lekceważąco.

    – Nie do ciebie mówię, filistrze. – Spojrzała na niego z politowaniem i skierowała wzrok na jego kolegę. Krzysiek z uśmiechem zignorował komentarz. Nie należy drażnić ofiar przed pożarciem…

    – Cześć, jestem Olek – przedstawił się. Zaskoczone dziewczyny roześmiały się.

    – No, to ciebie już nie zapomnimy – Julka zaśmiała się zbyt głośno.

    – My was pewnie też nie… – rzekł Olek, przyglądając się Oli.

    – Idziecie? – Krzysiek był konkretny.

    – Dobrze. Pokażcie, co macie – zgodziły się. Ich miejsce pod ścianą zajął Kacper.

    Czwórka dyskretnie wycofała się na koniec korytarza i kiedy światła w tej części holu nieco przygasły, wszyscy pośpiesznie wspięli się na półpiętro. Tutaj światło już nie docierało, więc powoli szli po schodach. Dziewczyny przodem, a Krzysiek oświetlał stopnie komórką. Na piętrze, ustaloną liczbą stuknięć, otworzył przed nimi drzwi pracowni.

    *

    – Oooo! – przywitali ich obecni w pracowni. Panowała tutaj swobodniejsza atmosfera niż na dole. Dziewczyny, nieco zaskoczone, stały w progu. Jednak Krzysiek delikatnie, ale stanowczo wepchnął je w głąb pomieszczenia.

    – To nie jest oficjalne miejsce spotkań – rozbawiony ich zaskoczeniem, wyjaśniał swoją natarczywość. Olek zamknął za nimi drzwi i przekręcił zamek.

    Przy stole, w towarzystwie kilku chłopaków, siedziały dwie atrakcyjne dziewczyny z liceum: Sylwia i Majka. Pierwsza to efektowna szczupła blondynka z rozpuszczonymi włosami sięgającymi połowy pleców, ubrana w bordową, krótką, asymetryczną sukienkę i złociste szpileczki. Szyję zdobił złoty łańcuszek. Druga, nieco przy kości, piersiasta brunetka z włosami spiętymi w kitkę, której duży biust jeszcze podkreślała obcisła, biała bluzka i grafitowa spódniczka. Majka założyła czarne pończochy i czarne szpilki.

    ‘Nowe’ rozejrzały się. Na kilku złączonych stolikach stały butelki z alkoholem, cola, mineralna, sok w kartonie, chipsy, plastikowe popielniczki, kubki i paczka serwetek. Na kolejnym stoliku głośnik podłączony do komórki z ładowarką cicho odtwarzał muzykę. Okna były zasłonięte granatowymi żaluzjami. Światło było zgaszone, ale mrok rozświetlały świeczki ustawione na stolikach, przy których siedzieli uczestnicy zabawy. Kilka świeczek postawiono pod stołami, z dala od okien. Pozostałe stoliki i krzesła ustawiono jeden na drugim pod ścianą, robiąc miejsce dla tańczących.

    – Nieźle się zapowiada – Julka pokiwała głową w dowód uznania.

    – Na bogato – Ola skomentowała zaopatrzenie.

    – O, muzykalni jacyś – w półmroku Julka wskazała na Chopina na stole i kolejne butelki czekające obok stolika. Nie widziała napisów na opróżnionych butelkach, ale było w czym wybierać.

    – O, niekoniecznie – przedrzeźniał ją Błażej. – Mamy też coś dla zdrowia: krajowe owoce – z uśmiechem pokazał dłonią na wiśniówkę i morelówkę.

    – Co pijecie? – wybełkotał Arturek, który właściwie tylko dzięki sile woli utrzymywał pozycję siedzącą przy stole. Wszyscy zgodnie ignorowali go.

    – A to po co? – Ola palcem wskazała materac leżący w oddali, na wysokości biurka nauczyciela. Zawsze stał na zapleczu pracowni i najczęściej służył do pokazów podczas zajęć pierwszej pomocy.

    – Do wyjebania chętnych dup! – na cały głos wrzasnął pijany Arturek. Jego koledzy byli rozbawieni, panowała atmosfera luzu, ale gdy tylko Arturek dał głos, momentalnie wszyscy rzucili się uciszać go. Jednocześnie trzy dłonie zakryły chłopakowi usta. Zgromadzonym na ‘alternatywnej’ imprezie bardzo zależało na dyskrecji.

    – Uspokój się – Jacek energicznie potrząsnął ramieniem sąsiada. Któryś z kolegów trzepnął Arturka ‘z liścia’ w głowę, ale chłopak w ogóle nie zareagował, jakby był już kompletnie znieczulony. Oczy mu się zamykały.

    – Ludzie, on jest już w innym wymiarze – zmartwił się Olek. Wyczuwał kłopoty.

    – Dziewczyny, zapraszamy do nas – z kolei Jacek już koncentrował się na najbliższej zdobyczy. Wstał, wykonał gest ręką i wraz z Tomkiem dostawili dwa krzesła. Kiedy dziewczyny siadały, Jacek przejął rolę gospodarza: – Co pijecie? 

    Złożyły pierwsze zamówienie. Tymczasem Olek poszedł otworzyć drzwi. Ich kolega, Kacper, przyprowadził efektowną, wysoką, długowłosą szatynkę z technikum – Wioletę. Za nią wpadła ciekawska, wścibska i nielubiana Kamila. Wszyscy patrzyli w ich kierunku nieco zaskoczeni i zdegustowani.

    – Co tu się dzieje? – zapytała Kamila, przepychając się w drzwiach i rozglądając z zaciekawieniem. Stojący za nią Kacper, sam zaskoczony jej nieoczekiwanym wtargnięciem, gestami sygnalizował, że to nieplanowany i niechciany gość. Szybkie ‘wzrokowe’ konsultacje chłopaków zdecydowały. Trudno, stało się, zostaje. Będzie pierwszą w kolejce. Jest, więc skorzystamy.  

    Nastąpiły niezbędne prezentacje.

    *

    Grała nastrojowa muzyka, dwie pary tańczyły, Arturek pod oknem spał na kocyku przykryty marynarką. Reszta siedziała przy stole i rozmawiała, popijając alkohol.

    – Miśka, a ty potrafisz obciągać czy weszłaś tu na naukę? – zaczepił koleżankę Kacper.

    – Tylko napić się – Kamila pokazała na opróżniony kubek.

    – E, nie ma tak dobrze, każda musi okupić swoją obecność tutaj przynajmniej obciąganiem – z grymasem na twarzy Jacek kręcił głową. Ola i Kasia zdziwione spojrzały na siebie, wtórowały im Majka z Sylwią. Potem zniesmaczone skierowały wzrok na Olka. Ten, pod siła spojrzeń wyprostował się, a potem nieznacznie pokręcił głową i zaprzeczył dyskretnym gestem, ale bawił się tak dobrze jak Jacek i Kacper.

    – To co, dajesz dupy czy wylatujesz stąd nago? – wstał, spoglądając na Kamilę. – Przynajmniej musimy pomacać twoje dziurki. Każdą to czeka – z powagą pokiwał głową. Nie miał zamiaru używać Kamy. – Ludzie, są pewne granice – wspierał sam siebie w duchu.

    – A dacie jeszcze napić się? – spytała.

    – Jasne, od razu – potwierdził Krzysiek i pospieszył z butelkami. – Sztuka czy polskie ogrody? – zapytał, usłużnie pochylając się ku dziewczynie.

    – Że niby co? – Kamila gapiła się na niego, nic nie rozumiejąc.

    – No, Chopin czy wiśniówka albo morelówka? Mamy jesz…

    – Dawaj!

    – Wedle życzenia, ale co pani konkretnie winszuje?

    – Rany, jaka obsługa! Wal miksa, chłopie!

    – Służę pani. Nasz klient, nasz pan – bez cienia zdziwienia i wątpliwości Krzysiek, trzymając pustą dłoń na plecach, płynnym ruchem wlał Chopina do kubka i wbrew nieśmiałym pomrukom protestów, dolał wiśniówki i przyjął usłużną postawę. Kiedy Kama spojrzała na niego z natarczywym wyczekiwaniem, szybko odwrócił się, złapał butelkę i wprawnym ruchem dolał morelówki. – Zgodnie z życzeniem uroczej klientki naszego stylowego baru – słowa okrasił uniżonym ukłonem.  

    – Dobra, daruj sobie, Herr Ober – Kamila chwyciła kubek i duszkiem wypiła zawartość. Dziewczyny patrzyły i chichotały. Chłopacy patrzyli ze zdumieniem. Tylko praktyczny Olek rozglądał się za jakimś kubłem czy choćby kartonem.

    – Ech!! – stawiając pusty kubek, Kama wydała głośny okrzyk.

    – Konie ciszej rżą – pochylając głowę, Kacper dyskretnie westchnął do Jacka. Oskar patrzył na dziewczynę. Ta wyprostowała się, głęboko zaczerpnęła powietrza, rozejrzała po wszystkich i zadała konkretne pytanie:

    – Któremu obciągnąć? – po chwili ciszy spowodowanej zaskoczeniem, Kacper z Jackiem szybko podnieśli się i podeszli, rozpinając rozporki. Kama podnosiła się, ale zmusili ją, żeby uklękła na podłodze obok swojego krzesła. Obydwa penisy wzięła w ręce i zaczęła masować. Po chwili pierwszy zniknął w jej ustach. Natarczywość pieszczot spowodowała, że obdarowywany nimi chwycił dziewczynę za włosy i zaprotestował głośnym szeptem:

    – Wolniej, bo za chwilę wytrysnę! – Jacek nie przyznał, że miał ochotę przede wszystkim na inne dziewczyny. Ta miała być tylko minetką na rozgrzewkę. Inni, zafascynowani rozwijającą się na ich oczach akcją, obserwowali w milczeniu.

    – Dobra jesteś – chwilę później mruczał pod nosem Kacper, doceniając pieszczoty koleżanki. Na przemian głaskał ją po głowie i macał pierś przez bluzkę.

    Olek nie tracił czasu. Podszedł do Oli i szeptał coś na ucho. Dziewczyna w końcu skinęła głową i wstała. Podeszli do okna. Olek uśmiechał się, głaskał jej włosy, ramię, dłoń i cały czas mówił. Potem objął ją i zaczął całować. Partnerka zarzuciła mu ręce na szyję, przymknęła oczy. Nie przerywając całowania, chłopak zsunął prawą dłoń z biodra i macał pupę. Dłoń z pupy przesunęła się na udo i po podciągnięciu spódniczki nakryła krocze. Ola cofnęła biodra, ale partner zaczął pocierać łechtaczkę przez delikatny materiał majteczek. Kiedy poczuł, że dziewczyna rozluźniła się, dłoń powędrowała w górę i weszła pod majteczki, a w trakcie pocierania łechtaczki dwa palce powoli wnikały do pochwy. Olek przestał całować Olę, chwycił ją za włosy i obserwował. Palce coraz bardziej natarczywie penetrowały pochwę. Dziewczyna zaczęła stękać. Plecami oparła się o parapet i sięgnęła do jego krocza. Nachylił się do jej ucha, nosem dotknął małżowiny, a potem koniuszkiem języka liznął jego wnętrze. Zadrżała.

    – Wyjmij go – szeptem polecił dziewczynie. Nieprzytomnym wzrokiem spojrzała na niego i bez słowa trzęsącymi się rękoma niecierpliwe zaczęła rozpinać rozporek. Bardziej brutalne zanurzenie palców w pochwę spowodowało, że dziewczyna odchyliła głowę, wydała przytłumiony jęk, opadły jej ręce i bezwolnie poddała się pieszczotom kochanka.

    *

    Błażej podszedł do Wiolety.

    – Słuchaj, to prawda, że masz ozdoby na wargach? – patrzył na nią wyzywająco. Z wrażenia opuściła kubek z alkoholem. Spojrzała na niego zaskoczona i z lekką irytacją. Już dawno skreśliła go z listy potencjalnych adoratorów.

    – A widzisz coś? – spytała spokojnie i upiła łyk z kubka.

    – Jak zdejmiesz majtki, to odpowiem – uśmiechnął się zaczepnie.  

    – A gdzie słyszałeś coś takiego? – zmrużyła oczy i upiła łyk alkoholu.

    – Wiesz, dziewczyny czasami coś chlapną po wuefie – wzruszył lekko ramionami – to się słyszy…. – Patrzyła na niego i nie bardzo wiedziała, co odpowiedzieć. Kolejny łyk.

    – To słuchaj – też wzruszyła ramionami. Chciała odwrócić się i odejść, ale był szybszy i chwycił ją za rękę.

    – Chodź ze mną – delikatnie pociągnął ku sobie.

    – Dokąd? – nieufnie patrzyła na Błażeja.

    – W góry, na wycieczkę. Będziemy zdobywać Rysy.

    – Co ty… – patrzyła na niego zdziwiona.

    – Widzisz to biurko i materac? – przerwał jej.

    – Widzę – potwierdziła skinieniem głowy. – I co z tego?

    – To twój warsztat pracy – stwierdził dosadnie i łagodnie pociągnął ją za rękę. – Pięknej Wioletce zrobimy całościowy przegląd.

    – My? – spytała zdziwiona. – Rozmnażasz się przez pączkowanie?  

    – Tomek, chodź tu! – Błażej scenicznym szeptem, popartym machnięciem ręki przywołał kolegę, który właśnie szykował się do Kamy. Przywołany spojrzał z zainteresowaniem i westchnął z ulgą. Wioletka była zdecydowanie atrakcyjniejsza. Swoim wyglądem, a czasami zachowaniem wręcz domagała się towarzystwa.

    *

    Julka siedziała przy stole i sączyła alkohol. Przyszła na zabawę i jakoś nie cieszyła się nadmiernym zainteresowaniem. Nie miała pomysłu na bardziej aktywne spędzenie wieczoru. Koleżanki opuściły ją. Nie tak umawiały się… I właśnie zobaczyła jak głowa Olka znika pod spódniczką Oli. Dziewczyna zamknęła oczy, szeroko rozstawiła nogi, dłońmi kurczowo trzymała się parapetu. Kiedy rozgoryczona Julka sięgała po kubek, przysiadł się do niej Damian.

    – Chcesz jeszcze? – zapytał, podnosząc butelkę. Skinęła głową.

    – Co tak sama siedzisz? Nudzisz się? – starał się jakoś nawiązać rozmowę.

    – Wszyscy zajęci – machała palcem jak wskazówką metronomu. Chłopak rozejrzał się.

    – No, faktycznie – potwierdził. – Może masz ochotę na małe macanko? – łagodnie spojrzał jej w oczy. Zmęczonym wzrokiem patrzyła na niego dłuższą chwilę.

    *

    – Zdejmij  bluzkę – polecił Błażej Wioletce, kiedy zatrzymali się koło biurka. Dziewczyna chwilę patrzyła na niego w milczeniu, zmrużyła oczy, przez jej twarz przemknął uśmiech, potem stanęła do nich tyłem i powoli wykonała polecenie. Bluzkę położyła na biurku i odwróciła się do nich twarzą. Była bez stanika.

    – Coś  jeszcze? – stała w lekkim rozkroku z dłońmi opartymi na biodrach, a jej opalone ciało i sterczące piersi przykuwały wzrok nawet Jacka i Kacpra. Z oddali również Damian i Oskar przyglądali się tej scence. Błażej z Tomkiem taksowali ją w milczeniu, dyskretnie przełykając ślinę. Dziewczyna uśmiechała się prowokacyjnie. Była świadoma swojej urody. I pewna siebie.

    – Spódniczka i majtki – padło krótkie polecenie, a szatynka posłusznie zdjęła je. Tomek wziął ubranie z rąk dziewczyny i odłożył na biurko. Znowu stanęła w tej samej pozie, ubrana w same pończochy i szpileczki.

    – Usiądź na biurku – polecił Błażej, a ona siadła, uśmiechając się pobłażliwie. Błażej pchnął ją, a dziewczyna posłusznie położyła się. Dotknął jej pochwy.

    – Widzisz – pokazał koledze – już jest wilgotna. – Jednak jego uwagę przykuło coś innego. Dostrzegł, że w wargach sromowych dziewczyna miała dwa spore, złote kółka.  

    – Bawimy się – mruknął Błażej, patrząc na kolegę. Tomek poszedł w ślady kolegi. Bez słowa chwycili po kółku i zaczęli ciągnąć w bok. Rozciągnięte wargi nieco odsłoniły wejście do pochwy. Wydobyli z dziewczyny jęk bólu i rozkoszy. Pociągnęli mocniej. Jęknęła i uniosła nogi. Zrzucili jej szpilki, dziewczyna oparła stopy o krawędź biurka. Pomalowane paznokcie wyglądały seksownie w pończochach. Jeden zaczął pocierać łechtaczkę i macać piersi, a drugi wpychał palce do pochwy i wysuwał w stałym rytmie: najpierw jeden, potem dwa jednocześnie, a teraz trzy… Rytm stał się szybszy, palce znikały głębiej. Wioletka pojękiwała. Nie chciała hałasować. Włożyła pięść do ust. Błażej nachylił się nad dziewczyną:

    – Kto ci zafundował te kółka?

    – Co ci do tego? – jęknęła podniecona, wyjmując pięść z ust. Otwartą dłonią uderzył ją w twarz. Tomek spojrzał zaskoczony na kolegę, ale nie potrafił zaprotestować. Tak bardzo Błażej wprawił go w osłupienie swoim zachowaniem. Zawsze grzeczny, miły wobec dziewczyn… Jego zdumienie wzrosło, kiedy Błażej splunął w twarz Wioletki i ponownie uderzył! Głowa odskoczyła w bok, włosy zakryły twarz dziewczyny. Już chciał zaprotestować, ale zauważył, że koleżanka z technikum tylko uśmiechnęła się, odgarnęła włosy i oblizała wargi.  

    – Odpowiadaj – polecił Błażej.  

    – Mam znajomego, opiekuna. Dba o mnie. Kiedyś zrobił mi taki prezent – wyjaśniła z wysiłkiem. Nadal była bardzo pobudzona. Z zamkniętymi oczyma przeżywała intensywne pieszczoty i trudno było jej skupić się na odpowiedziach. – Chciaałam teeego – zapewniła szeptem, pojękując przy kolejnych ruchach palców Tomka w pochwie.

    – To od razu odpowiadaj, kiedy pytam – znowu uderzył ją w twarz.

    – Taaak… – stęknęła z wysiłkiem. Nie wiedzieli, czy była to zgoda, czy aprobata dla pieszczot. Zdziwiony Tomek w głosie dziewczyny usłyszał jedynie uległość i podniecenie. Ani słowa protestu! Pobudzony, rytmicznie wsuwał palce do pochwy. Dłoń dziewczyny zwinięta w pięść wróciła do ust. W milczeniu bawili się jej ciałem. Wioleta jęczała coraz głośniej, a plecy wygięły się w lekki łuk, eksponując biust. Błażej muskał brodawki piersi i pstrykał w nie, obserwując rosnące podniecenie dziewczyny.

    – Obsłuż nas – polecił Błażej i z wyrazem podniecenia na twarzy zaczął rozpinać rozporek. Kolega wyjął palce z wilgotnej pochwy i poszedł w jego ślady. Po chwili plecy dziewczyny opadły, jeszcze westchnęła namiętnie, odwróciła się na lewy bok i bez słowa protestu przykryła penisy dłońmi, kiedy tylko wynurzyły się ze spodni.

    *

    – No, chcesz zabawić się? – chłopak niecierpliwił się.

    – A, spróbuj – Julka westchnęła bez entuzjazmu.

    Damian dotknął jej brzucha i przesunął dłoń wyżej, aż przykrył pierś. Lekko ścisnął ją i poczuł delikatny materiał stanika. Czuł twardniejącą brodawkę. Wychylił resztę alkoholu, odstawił kubek i drugą dłonią sięgnął pod bluzkę. Przesunął się na krześle i nogą dotykał jej kolana. Po delikatnym masażu piersi przez stanik, wychylił się w kierunku Julki i obejmując ją, rozpiął stanik. Wyprostował się na krześle. Chwycił piersi w dłonie. Głaskał je, pocierał, ściskał. Brodawki sterczały, ale dziewczyna nadal siedziała nieruchomo, patrząc przed siebie. Nie wydała żadnego dźwięku, nie zmieniła pozycji. Lewą ręką chwycił blondynkę za włosy i odchylił głowę. Prawą uszczypnął brodawkę. Julka syknęła i chciała na niego spojrzeć. Próbowała podnieść głowę, ale stanowczo ją przytrzymał. Drugą ręką sięgnął pod spódniczkę i zaczął pocierać krocze. Poczuł, że materiał staje się wilgotny. Przesunął majteczki i zaczął bawić się wargami sromowymi. Najpierw muskał je, potem głaskał i wreszcie zaczął pieścić łechtaczkę, pocierał wzdłuż, w poprzek, na przemian zwiększając i łagodząc nacisk. Nawet delikatnie drapał. Powoli, bardzo wolno, czasami przyspieszał. Z czasem dotyk stał się bardziej odczuwalny. Siła dozowanych bodźców działała. Dziewczyna w końcu głośno stęknęła z podniecenia.

    – Fajnie tak? – spytał.

    – Nooo – westchnęła cicho i zamknęła oczy. Stał się bardziej agresywny w pieszczotach. Pojękiwała, wyprostowała nogi, napięła mięśnie, a palce dłoni kurczowo ściskały krawędź krzesła. Powoli wcisnął palec do pochwy.

    – Nie! – zaprotestowała stanowczo, otwierając oczy i prostując się na krześle.  

    – No co ty? – patrzył na nią zdziwiony, ale wycofał palce.

    – Nie chcę! – stęknęła. Puścił sterczącą blond czuprynkę.

    – Skoro nie chcesz – był bardzo rozczarowany. Nie rozumiał jej zachowania.

    – Właśnie – nerwowo czochrała włosy sterczące na głowie.

    – To przynajmniej obciągnij mi – Damian podniósł się i zaczął rozpinać rozporek. Był podniecony i liczył na solidne rżnięcie. Julka wydawała się właściwą kandydatką do zabawy.

    – Niech ci będzie – westchnęła podniecona.  

    *

    Oskar przysiadł się do Sylwii i Majki. Wypili jedną, drugą kolejkę. W końcu zaproponował im wspólną zabawę. Jego odważna propozycja nie wzbudziła zachwytu dziewcząt, ale obie już trochę wypiły, więc nie zareagowały bardziej rygorystycznie. On był cierpliwy, nachalny i wesoły. Sylwia, jak zwykle, nieco wyniosła i niedostępna, a Majka – bezpośrednia i sympatyczna; też jak zwykle. On sypał żartami i komplementami, kolejny raz polał dziewczynom, wypiły, rozmawiali i powoli zaczęły mu ulegać. Ciągle szeptał jednej i drugiej coś na ucho. Śmiały się coraz głośniej.

    – Dziewczyny, mogę? – kiedy uznał, że już czas, postawił swoje krzesło za ich plecami oparciem do przodu i usiadł okrakiem. – No, pokażcie jak to robicie – zachęcił podnieconym szeptem, głaszcząc je po ramionach. Pieszczota była delikatna i taka… budząca zaufanie. Obie śmiały się, chichotały rozbawione jego nachalnością i jeszcze onieśmielone propozycją, ale w końcu Majka wyraziła zgodę.

    – OK, popatrz sobie – powiedziała i chwyciła Sylwię za kark, przyciągając do siebie. Zamilkły. Majka zaczęła delikatnie całować koleżankę w szyję, lizała dekolt, wodziła języczkiem po opuszku ucha. Blondynka przymknęła oczy, oparła się na krześle, odchyliła głowę, lekko otworzyła usta. Oskar jak urzeczony, przyglądał się z uśmiechem – jak dzieciak, który dostał wszystkie obiecane zabawki i sycił wzrok ich widokiem, zanim po nie sięgnie. Sylwia wyciągnęła rękę i poszukała piersi Majki. Pogłaskała ją, ścisnęła i zaczęła rozpinać guziki bluzki. Brunetka tylko wypięła pierś w oczekiwaniu na dalsze pieszczoty.

    – No, ale biust masz naprawdę duży – nie wytrzymał Oskar, szeptem wydając opinię. Opalone piersi w koronkowym białym staniku wręcz wyskoczyły z rozpinanej bluzki. – O, cholera, ale naprawdę masz cyce! – chłopak patrzył z nieukrywanym podziwem. Delikatnie położył dłoń na jej piersi. Dziewczyna drgnęła zaskoczona.

    – Mogę spróbować? – spytał.  

    – Możesz – szepnęła podniecona brunetka, głaszcząc Sylwię pod sukienką po udzie. Oskar śmiało sięgnął do piersi i zanurzył dłoń w staniku.

    – Łoł! – teraz wiedział, co trzyma. – Dziewczyny, chodźcie, tam nam będzie wygodniej – zaproponował chłopak, głową wskazując zaplecze. Nie czekając na odpowiedź, lekko pociągnął Majkę za pierś, a ona podniosła się, ciągnąc koleżankę za kark. Obie zauroczone pieszczotami spojrzały nieprzytomnie na siebie, potem na Oskara.

    – Chodźcie, tam będzie nam wygodniej – powtórzył argument i znowu pociągnął dziewczynę za pierś.  

    – Idziemy – potwierdziła Majka i drugą ręką sięgnęła do krocza chłopaka.

    – No, tak lubię – uśmiechnął się.

    Na zapleczu stanęli pod oknem. Dziewczyny przytuliły się do siebie i zaczęły całować. Majka rozpięła stanik, a Oskar z Sylwią podzielili się jej piersiami. Oskar przyglądał się parze koleżanek, a po chwili piersiasta brunetka przypomniała sobie o koledze i znowu zaczęła masować jego krocze. Puściła kark koleżanki i wsadziła dłoń pod jej sukienkę. Dziewczyna stanęła w szerszym rozkroku, a kochanka zaczęła intensywnie masować również jej krocze. Robiła to z dużą wprawą. Chłopak miał już wzwód, ale nie zamierzał tak szybko kończyć. Cofnął się. Dziewczyny zapomniały o nim. Sylwia odchyliła głowę i stękała coraz głośniej. Majka jeszcze przyspieszyła ruchy swojej dłoni. Blondynka trzymała ją za pierś i ramię, a stękanie nagle przeszło w głośny, jednostajny jęk. I nagle też urwało się. Głowa Sylwii opadła i dziewczyna jeszcze przez dłuższą chwilę stała w szerokim rozkroku z palcami partnerki w pochwie. Również Maja zastygła na moment, a potem zadowolona spojrzała w ich twarze. Wyjęła mokrą dłoń spod sukienki kochanki, podniosła do jej ust i poleciła: 

    – Wyliż – Sylwia, jeszcze przeżywając orgazm, uśmiechnęła się, ucałowała wilgotną dłoń i zaczęła ją pochłaniać ustami. Czasami mignął języczek. Majce takie pieszczoty sprawiały wyraźną przyjemność. Z satysfakcją ponownie spojrzała na Oskara.

    – Eee, to może teraz ja spróbuję, w tradycyjny sposób, zadowolić was? Chyba chcecie, co? Drugiej takiej okazji już nie będzie – Oskar był pod wrażeniem seksu dziewczyn, a inni byli zajęci sobą. Nie było wolnej dziewczyny. Nie było wyboru. Obawiał się, że dziewczyny nie będą potrzebowały jego towarzystwa.

    – Suczko, pochyl się. Zobaczymy, co potrafi nasz Oskarek – głos Majki brzmiał nieco ironiczne, kiedy uśmiechnęła się do kochanki i sama oparła plecami o parapet. Sylwia, pozostając w rozkroku przodem do Majki, pochyliła się, objęła partnerkę rękoma i dalej lizała jej dłoń. Chłopak rozpiął rozporek, stanął za Sylwią, sukienkę zarzucił na plecy dziewczyny, białe stringi przesunął na bok i końcówką penisa potarł wargi sromowe. Fakt, była mokra. I to jak! Nawilżonego śliną, sterczącego penisa wepchnął do pochwy. Wszedł bez oporu! Oskar lewą ręką chwycił ją za biodro. Wypchnął biodra, penis wszedł aż po jądra. Z wrażenia głęboko westchnął. Penis czuł ciepło i wilgoć wnętrza dziewczyny.

    – Teraz będzie jebanie! – mruknął zadowolony. Zaczął rytmicznie poruszać biodrami. Spojrzał na Maję i jedną ręką chwycił jej dużą, sterczącą pierś. Miała spore ciemne sutki. Dziewczyna na moment przymknęła oczy z uśmiechem satysfakcji. Lekko przygryzła wargę. Tak jej brakowało męskiego dotyku. Podniosła głowę Sylwii, uwolniła dłoń z jej ust i kochanka zaczęła lizać drugą pierś.

    – O tak, suczko. Wiesz, co lubię – uśmiechała się słodko do blondynki, głaszcząc ją po głowie.

    – Majuś, czy ona może być bez sukienki? – przymilnie spytał brunetkę. Kiwnęła głową.

    – Sunia, zdejmij dla nas sukienkę – miękkim głosem poleciła kochance. Sylwia wyprostowała się na tyle, na ile pozwalał penis Oskara, z jego pomocą rozpięła i zdjęła sukienkę przez głowę, wpatrując się z oddaniem w oczy kochanki. Kiedy odkładała sukienkę, Oskar rozpiął stanik blondynki, a Majka zdjęła go i rzuciła na sukienkę. Sylwia nie oponowała i jęknęła głośniej, kiedy schyliła się. Penis wniknął głębiej i chyba uderzył w macicę. W każdym razie poczuła nową, silną dawkę rozkoszy i z ochotą wróciła do przerwanych pieszczot biustu kochanki.

    – Dobra z niej dupa – sapał spocony Oskar, klepiąc dziewczynę po pupie. – Majeczka, też masz ochotę? – chłopak patrzył na zadowoloną brunetkę.

    – Tak – podniecona brunetka nie miała ochoty na rozmowy.

    – To zmień się ze swoją suczką – szybko zaproponował. – Zdejmiesz bluzkę? – zasugerował. Majka skinęła głową, zdjęła bluzkę i stanik, rzucając na sukienkę kochanki i uwolniła pierś z jej ust. Chłopak też z niej wyszedł. Zdezorientowana i podniecona dziewczyna spojrzała na nich: 

    – I co teraz? – spytała. Majka oparła się dłońmi o parapet i wypięła pupę:

    – Wchodź – szepnęła rozkazującym, ochrypłym głosem, pocierając łechtaczkę. Już nie hamowała swojego pożądania. Oskar stanął za nią, spojrzał na solidną pupę i zaczął wsuwać twardego penisa. Była mokra. Wszedł dość łatwo. Majka jakby czytała w jego myślach. Odwróciła głowę i wyjaśniła:

    – Sylwia potrafi wcisnąć mi całą dłoń do cipki. – Kiwnął głową ze zrozumieniem. Powoli, w równym rytmie zaczynał jebać drugą dziewczynę! Nie liczył na tyle szczęścia dzisiaj.

    – Gdzie mam się spuścić? – spytał rzeczowo, mimo podniecenia. Odpowiedź zaskoczyła go.  

    – Zlej się Sylwii na twarz albo do ust. Chodź tu! – drugie polecenie dotyczyło kochanki. Ta grzecznie podeszła.

    – Jestem – oznajmiła miękko. Majka chwyciła ją za włosy i zmusiła do klęknięcia.

    – Liż mi cycki! – rozkazała. W głosie było słychać rosnące podniecenie. Jej duże piersi kołysały się. Oskar zaczął przyspieszać. Sylwia klęcząc, chwyciła piersi kochanki. Macała i lizała sutki.

    – Mam cię mocniej jebać? – wydyszał do Majki.

    – Wypierdol solidnie i zlej się na nią! – wyjęczała głośno. Potem chwyciła głowę Sylwii. – Liż pizdę i jego jaja! – wydyszała podniesionym głosem. Oskar stanął nieco szerzej i skłonił dziewczynę gestami, żeby uklękła twarzą do niego. Kiedy tak zrobiła, zaczęła lizać łechtaczkę kochanki. Nad jej głową kołysały się duże piersi. Oskar czuł jak jądrami uderza Sylwię w brodę albo w twarz. Trzy roznegliżowane ciała poruszały się podniecone w rytm jęków. Nie słyszeli muzyki, nie docierały do nich odgłosy innych kopulujących. Stękali coraz głośniej. Wreszcie Majka pchnęła głowę Sylwii i poleciła:

    – Suko, weź jego jaja do pyska i liż! – Oskar w rewanżu pochylił się i zaczął szarpać łechtaczkę. Majka zasłoniła usta dłonią i zaczęła wyć. Jebał nieco wolniej, ale głęboko! Za każdym uderzeniem sięgał macicy i ściany pochwy. Sylwia w końcu pochłonęła jego mosznę. Co za uczucie! Maja wyła i uderzała szpilką w podłogę. Czuł jak dochodziła. W końcu zamarła. Wtedy znowu przyspieszył.  Poczuł jak Sylwia masuje jego rowek i próbuje wcisnąć palec do odbytu. Tego nie był w stanie wytrzymać! Wykonał jeszcze kilka energicznych uderzeń biodrami i szybko wyciągnął penisa. Moszna wysunęła się z ust dziewczyny.

    – Szybko pod chuja! – rozkazał. Sylwia przesunęła się między nogami kochanki. Chwyciła go za udo, otworzyła usta i sperma Oskara spadła na policzek i czoło dziewczyny. Wetknął penisa do ust i poczuł jak silny wytrysk ląduje w jej ustach. Teraz trzymał ją za głowę i patrzył w oczy. Poruszał penisem w jej ustach. Pozwolił Sylwii na pieszczoty językiem i w końcu wyjął.

    – Pięknie – Majka skomentowała scenkę, cicho klaszcząc. 

    – Połkniesz? – nadal podniecony, uderzał penisem w policzek Sylwii. Był ciekaw reakcji. Majka przyklękła obok. Sylwia spojrzała na niego, potem odwróciła wzrok i włożyła ospermiony język w usta brunetki. Całowały się namiętnie, wręcz agresywnie. Sperma ze śliną spływała na brody, kapała na podłogę. Oskar w milczeniu przyglądał się i masował penisa.  

    – Chce któraś jeszcze mi obciągnąć? – Majka oderwała się od ust kochanki, bez słowa chwyciła członek w dłoń i pochłonęła ustami. – Lubisz takiego chuja obciągać? – Odpowiedziało mu krótkie mruczenie. – Kurde, jeszcze bym was wyjebał – mruknął, czując, że penis znowu zaczyna sterczeć w jej ustach!

    – Poczekaj, jeszcze nadarzy się nam okazja – podnosząc się, obiecała uśmiechnięta Majka. – Chyba że… – spojrzała na partnerkę. – Sylwuś, stań w rozkroku i oprzyj się tutaj łokciami – poleciła, wskazując parapet. Kiedy dziewczyna posłusznie wykonała polecenie, wypinając biodra do przodu, Majka pogłaskała ją po włosach i skinęła na chłopaka.

    – Dzięki – sapnął Oskar, z niecierpliwością wpychając sterczącego penisa do pochwy i łapiąc dziewczynę za kark.

    – Ooch…! – wyrwało się z ust Sylwii. Zamknęła oczy. To wystarczyło za recenzję możliwości Oskara. Zaczął energicznie ruchać i jednocześnie napawał się widokiem skaczących piersi podnieconej i bezwolnej blondynki. Wolną ręką chwycił pierś, pochylił się i zębami chwycił brodawkę. Dziewczyna znowu jęknęła, czując mocną pieszczotę piersi. Dalej mocno jebał uległą sukę.

    – Prooooszę – jęknęła suka, czując jak przygryza jej brodawkę. Trzymała go za ramiona. Puścił brodawkę.

    – Daj od tyłu – sapnął w jej twarz i wysunął penisa. Dziewczyna szybko odwróciła się. Kciukami rozciągnął jej pochwę i wszedł jednym płynnym ruchem aż po nasadę penisa.

    – Ale ma pizdę! – jęknął z uznaniem, ciągnąc Sylwię za włosy. – A może kiedyś wypożyczysz mi swoją suczkę? – był podniecony, spocony, energicznie uderzał biodrami i na całego szedł z propozycjami. I tak nie miał już nic do stracenia. Maja spojrzała na kochankę, wyprostowała ją i przytuliła. Znowu namiętnie pocałowały się. Mocne uderzenia penisa coraz bardziej dociskały Sylwię do partnerki. Majka, tuląc kochankę, czuła uderzenia Oskara. Przymknęła oczy i delikatnie głaskała jej łechtaczkę. Opanowując rosnące podniecenie, w milczeniu zlizała krople spermy z policzka blondynki i ponownie spojrzała na chłopaka: 

    – Nie, nigdy. Byłabym zazdrosna – odpowiadając na propozycję, pokręciła głową. – Ale u nas mógłbyś korzystać z suczki. Tylko w mojej obecności. Prawda, Sylwuś?

    – Tak, Majeczko. Wtedy zgadzam się – ulegle potwierdziła kochanka, patrząc w oczy brunetki i z trudem panując nad obezwładniającym podnieceniem. Oskar, czując zbliżający się orgazm, nie bacząc na stan dziewczyny, wyszedł i stanowczym ruchem nadusił kark suczki. Po chwili z wysiłkiem trysnął na twarz pochylonej Sylwii. Potem wytarł penisa o jej policzek. Majka wyprostowała dziewczynę, trzymając za głowę i językiem kierowała świeżą spermę w jej usta. Wyczerpany Oskar, z trudem łapiąc oddech, oparł się o parapet. Ramieniem ocierał krople potu z czoła i patrzył jak urzeczony na ich pieszczoty.

    – Ech, gdybym jeszcze mógł was… – jęknął żałośnie. Ściskał sterczącego penisa, wyciskając na podłogę ostatnie krople spermy.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Lizac stopki swojej siostrze

    Witam wszystkich, mam 22 lata i 20-letnią siostrę. Od co najmniej 10 roku życia podnieca mnie służba Kobiecie. Już gdy miałem około 10 lat gdy siostra miała na sobie rajstopy wymyślałem zabawy typu: “Ty sobie wygodnie usiądź a ja klęcząc przed Tobą będę podtrzymywał Ci stópki, bądź dawałem założyć sobie obrożę i prowadzać u stóp siostry na kolanach.” Pamiętam taki okres w swoim dzieciństwie gdy grałem z siostrą w masę różnych gier karcianych oraz planszowych. Najczęściej proponowałem siostrze grę gdy miała ubrane rajstopki. Nie przypadkowo, 2 lata w tym wieku to duża różnica, więc ją wykorzystywałem i przed każdą grą proponowałem zakład, że ten kto przegra wącha stopy. Jak się pewnie domyślacie nigdy nie pragnąłem i nie starałem się przegrać bardziej niż właśnie wtedy gdy zakładałem się z siostrą.
    Generalnie wyglądało to tak, że ja zawsze przegrywałem, ponieważ nawet gdy zbliżałem się do wygranej zrobiłem wszystko by przegrać i móc zatopić swoją twarz w siostry pięknych stópkach w rajstopach. Siostra wraz z wiekiem przestała się ze mną zakładać, lecz ja gdy tylko wyczaiłem ją w rajstopkach bzikowałem. Również wstydząc się pytałem czy mógłbym wąchać jej stópki. Czasami się godziła bez problemów, czasami trzeba było troszkę prosić gdyż rozumiała już co się dzieje, a nie miała wtedy typowo dominującego charakteru i zdarzało się, że nie miała na to ochoty, jeszcze innymi czasy wcale się nie zgadzała mimo długich, długich negocjacji. Często gdy siostra pozwalała mi wąchać swoje piękne stópki siedziała sobie wygodnie na fotelu czytając coś bądź oglądając TV, a ja grzecznie padałem na płasko na ziemie tak, że przed twarzą miałem najpiękniejsze stopy swojej siostry Królowej. Wieczorami oczywiście Pani zawsze myła się pierwsza bym mógł wejść zaraz po niej i przejrzeć kosz z brudną bielizną. Miałem wtedy z 12-13 lat i później. Jeżeli Pani chodziła w danym dniu w rajstopach czekałem już grzecznie pod łazienką by tylko móc je powąchać possać włożyć do ust czy ubrać na siebie zaraz po zdjęciu i wyjściu Królowej z łazienki (tak traktowałem siostrę gdy miała rajstopy). To były piękne czasy.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Pies kundel