Blog

  • Wspomnienia z dziecinstwa – ferie cz.3

     Po pamiętnej kłótni nasze relacje ochłodziły się. Przez parę dni Monika nie odzywała się do mnie, a na każde moje pytanie odpowiadała wzruszeniem ramion. Kiedy się rano budziłem, próbowałem pieścić kuzynkę przyciskając się sterczącym członkiem, ale ona wstawała bez słowa i szła do łazienki. Jak już się umyła, wychodziła nago i brała z szuflady bieliznę, że niby zapomniała, ale ja wiedziałem że specjalnie mnie tak torturowała. Widziała jak patrzę, widziała mój wzwód, myślę że nawet była tym podniecona, ale kara to kara.

      Wreszcie złość jej przeszła, bo zaczęła ze mną rozmawiać i nawet się uśmiechać a to już był sukces. Szkoda mi było naszych poranków bez “zabaw”, a ferie miały się ku końcowi.

       Wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Pewnego wieczora z wizytą do nas przyszli znajomi rodziców. Była muzyka, wódeczka, winko, śmiechy, po prostu dobra impreza. Ja z Monią łaziliśmy tylko z kąta w kąt, nie mogąc znaleźć sobie zajęcia. Nie lubiłem tych przyjęć i tych tekstów:  “Och, jaki ty jesteś duży”, “Oo jak ty wyrosłeś”, “Jaki przystojniak” i głaskanie po głowie, klepanie po plecach, brrrr – to było okropne.

     Dorośli nieźle dali czadu, bo o dziesiątej wieczorem jeden gość spał na moim tapczanie, drugi ledwie trzymał się na nogach, a panie chichotały zawzięcie nie wiadomo z czego. Ojciec trzymał się lepiej, był pijany, ale przynajmniej się nie chwiał. Mama z wypiekami na twarzy opowiadała coś koleżankom i usłyszałem następny wybuch śmiechu.

     – No! Panie i panowie, czas na nas – powiedział z trudem facet, który stał pośrodku pokoju, kiwając się w przód i w tył ze wzrokiem wbitym w podłogę. Przypominał mi zombi z jakiegoś filmu.

     – Tak, tak, już późno – powiedziała jedna z pań – pomożecie mi go podnieść?

     – E! Wstawaj moczymordo! – krzyknęło zombi szarpiąc faceta. Mamrocząc coś pod nosem gość wstał, ubrali go i wyszli.

     – No dzieciaki! Myć się i spać! – zawołała mama zbierając naczynia ze stołu. Kuzynka poszła pierwsza się myć, a ja zacząłem ścielić tapczan. Po kilku chwilach leżałem już w łóżku z Monią, zmęczony tym przyjęciem. Mama posprzątała i poszła się kąpać.

     – Umyjesz mi plecy?! – dobiegł do mnie głos mamy. Ojciec podniósł się z krzesła i bez słowa wszedł do łazienki. Szum wody i dzisiejsza impreza usypiała mnie szybko. Kiedy już prawie spałem poczułem szarpanie za ramię.

     – Co? – powiedziałem otwierając oczy. Kuzynka stała przy łóżku i przykładała palec do ust.

     – Cśśś – szepnęła i na palcach podeszła do łazienki. “Kiedy wstała?” – pomyślałem, dochodząc do wniosku że musiałem zasnąć. Monika ukucnęła na podłodze przed drzwiami, przykładając głowę do podłogi i spoglądała na drzwi. Uniosła głowę, spojrzała na mnie i machnięciem kazała mi podejść. Wstałem z tapczanu, a ona znowu przyłożyła palec pionowo do ust. Potwierdziłem głową że będę cicho i uklękłem przy niej. W drzwiach łazienki na dole była taka prostokątna kratka. Jak się przyłożyło głowę do podłogi blisko drzwi, było widać całą łazienkę od dołu. Kuzynka odsunęła się nieco robiąc mi miejsce i opuściła głowę. Idąc za jej przykładem zajrzałem do środka. Ojciec siedział na skraju wanny z rozszerzonymi nogami, a mama kucając do nas tyłem lizała mu członka. Łazienka była maleńka, ledwie mieściły się w niej dwie osoby, więc pupa mamy była przy samych drzwiach. Patrząc od dołu widziałem jej odbyt, dużą łechtaczkę, którą targała palcami na boki, piersi kiwające się w rytm, a wyżej jądra taty i część penisa, który co chwila znikał w ustach mamy. Nie miałem wytrysku kilka dni, więc mój członek nabrzmiał tak, jakby chciał rozerwać majtki. Po jakimś czasie mama wstała i zajęła miejsce taty. Podczas zamiany zawadziła o coś na pralce, co spadło z hukiem do wanny. Mama zaczęła chichotać.

     – Ciszej bo obudzisz dzieciaki – szepnął, ale też zaczął się śmiać. Woda nadal leciała z prysznica zagłuszając trochę dźwięki. Mama nie usiadła na wannie, tylko oparła o brzeg dłonie, wypięła pupcię do góry rozstawiając szeroko nogi i odwracając głowę powiedziała:

     – Jestem cała twoja.

     Ojciec popieścił chwilę szparkę penisem, a następnie włożył go do…dziurki!!! Całego!!! Następnie wyciągnął zostawiając główkę w środku i pchnął ponownie. Patrząc od dołu widziałem wszystko, jakbym był między ich nogami.

     “Co on robi???” – pomyślałem spoglądając na Monikę. Była bardzo podniecona, oddychała z trudem, a jej czerwona twarz wyrażała ekscytację. Zajrzałem ponownie, gdyż jęki mamy zaczęły przebijać się przez szum wody. Alkohol i podniecenie sprawiły, że rodzice zapomnieli się zupełnie. Tata wbijał się w mamę z taką siłą, że wiszące swobodnie piersi kołysały się w przód i w tył, a jądra ojca z każdym pchnięciem plaskały głośno o łechtaczkę. W pewnym momencie pchnął tak mocno, że ręce mamy ześlizgnęły się z wanny i oboje polecieli do przodu. Mama śmiała się z głową w wannie, a tata stał pochylony nad nią opierając się rękami o ścianę.

     – Wstawaj, to jeszcze nie koniec – powiedział. Mama znów wypięła tyłek do góry, ale tata trochę go obniżył, następnie wziął jakiś żel, wycisnął na rękę i posmarował odbyt mamy.

     – O tak – wyszeptała. On natomiast przystawił łepek do pupci i zaczął pchać. Pośladki mamy zaczęły się kurczyć do środka, aż wreszcie jakby jakaś bariera ustąpiła, członek zagłębił się w niej do połowy.

     – Aaaach! – jęczała mama gdy penis wchodził w nią coraz głębiej. Nie mogłem oderwać wzroku. Cały, ogromny, gruby drąg w pupie. Jak to możliwe? Tata poruszał się coraz szybciej, a mama postawiła nogę na wannie otwierając się jeszcze szerzej. Jej ręka powędrowała w dół, najpierw na łechtaczkę, masując ją okrężnymi ruchami, a później dwa palce zniknęły w dziurce. Zaczęła bardzo szybko ruszać ręką i jęczeć głośno. Trwało to dosyć długo, aż mama wijąc się i drgając zaczęła krzyczeć. Ojciec złapał jej twarz od tyłu zakrywając usta i pchał nadal mocno. Po udzie mamy płynęła rzeka śluzu. Wtem tata jęknął, wyciągnął szybko członka, a mama odwróciła się do niego i przykucnęła. Złapała członka w rękę, szybko go pocierając, a drugą zaciskała na jądrach. Biała sperma zaczęła tryskać na twarz mamy. Szybko zamknęła oczy i otworzyła usta. Strużki szybowały na powieki, policzki,nos i w usta. Ojciec zmęczony oparł się o drzwi. Mama jeszcze wolniutko masowała penisa.

     – Cholera! Już dawno tak się nie spuściłem – powiedział patrząc z góry na mokrą twarz mamy. Ona wytarła powieki, otworzyła oczy i popatrzyła wokół.

     – No, nieźle – skwitowała patrząc jak nasienie spływa jej na piersi. – Ja też nie pamiętam, kiedy wypuściłam tyle soczków. Na podłodze pod cipką mamy zebrała się już duża plama.

     – Chodźmy spać, bo nie wiem jak wstaniemy jutro do pracy – powiedziała. Ja oszołomiony całym zajściem, nie mogąc zrozumieć co zobaczyłem, klęczałem nadal pod drzwiami. Monika szturchnęła mnie i kiwnęła głową w stronę łóżka. Wstałem i na palcach odeszliśmy od łazienki. Leżąc już w łóżku analizowałem całą sytuację, próbując poukładać to w jakąś logiczną całość. Cały ten dzień był tak zwariowany, że zmęczony usnąłem.

         Następnego dnia obudziłem się dużo później. Wydarzenia z poprzedniego dnia od razu stanęły mi przed oczami. Rozejrzałem się po pokoju i zobaczyłem Monikę już ubraną, siedzącą przy stole. Jadła śniadanie i patrzyła w okno.

      – Cześć – powiedziałem.

     – Cześć – odpowiedziała. Poszedłem do łazienki się wysikać i umyć. Po wczorajszej akcji nie było śladu. Po porannej toalecie usiadłem przy stole, gdzie czekała na mnie gorąca herbata. Siedzieliśmy w milczeniu, chociaż Monia zerkała co chwila na mnie, jakby chciała coś powiedzieć.

     – Ale wczoraj była jazda – szepnęła.

     – No… Podobało ci się? – spytałem po chwili.

     – Tak, a tobie?

     – Jeszcze jak…Chciałbym spróbować tak…się pobawić.

     – Ja też.

      Wstaliśmy jak na komendę z krzeseł i przeszliśmy w stronę tapczanu. Rozbieraliśmy się w milczeniu patrząc na siebie. Kuzynka położyła się na plecach, nie wiedząc co robić, chyba pierwszy raz. Usiadłem koło niej patrząc na cipkę.

     “Wczoraj tata włożył w dziurkę, ale od tyłu przyciskając się do pupci. Czyli ona musi się odwrócić” – pomyślałem. Ale Monika podciągnęła w tym momencie kolana do góry i rozszerzyła nogi. Położyłem się pomiędzy nimi, przyciskając członka do łechtaczki. Leżałem z Monią twarzą w twarz, nie bardzo wiedząc jak trafić w dziurkę. Wcisnąłem rękę, złapałem za sterczącego penisa i szukałem nim szparki, jeżdżąc po całej cipce. Nic z tego, nie mogłem trafić. Wtedy kuzynka złapała za trzon i nacelowała.

     – Pchaj – wydyszała mi do ucha podniecona. Poruszyłem biodrami do przodu i poczułem jak końcówka wślizguje się do środka. Przycisnąłem jeszcze i łepek wszedł aż za kapelusz. Znów pchnąłem i…nic. Nie chciał dalej wejść. Poprawiłem pozycję i znów pchnąłem.

     – Auć! – syknęła Monika. Miała ból wypisany na twarzy. Nacisnąłem znowu.

     – Ała! – szepnęła. Nie wiedziałem co się dzieje. Tata wkładał mamie bez problemu, a ma dużo większego. A mnie wszedł tylko koniuszek. Spróbowałem jeszcze raz.

     – Auć, boli! – powiedziała na głos cofając biodra. Penis wyskoczył z dziurki, a ja usiadłem zaskoczony sytuacją. Monia podciągnęła kolana pod brodę, obejmując nogi rękami.

     – To wcale nie jest fajne – powiedziała. Położyłem się obok niej na plecach, podkładając ręce pod głowę. Myślałem dłuższą chwilę.

     – Już wiem co jest grane – rzuciłem patrząc w sufit.

     – No co?

     – Masz za płytką dziurkę, bo jesteś młoda. Widocznie ona wydłuża się z wiekiem.

     – Może i tak – odpowiedziała niepewnie. – Ale było fajnie jak leżałeś na mnie.

    Rzeczywiście stykające się ciała na całej linii podniecały bardzo. Monika patrzyła na członka, który nadal twardy odstawał od pobrzusza, drgając w rytm mojego pulsu i wpadła na fajny pomysł. Położyła się na mnie głową w dół a nogami okraczyła moją głowę. Miałem nad twarzą jej cipkę, która była nadal wilgotna. Poczułem jej usta na penisie, więc zacząłem lizać jej fałdki. Mój nos dotykał dziurki a przed oczami miałem jej odbyt. Przypomniałem sobie jak tata włożył mamie, ale wcześniej posmarował jakimś żelem. Przełożyłem ręce nad nogami kuzynki i złapałem za jej pośladki rozchylając je. Liżąc łechtaczkę, przesunąłem język na szparkę i jeszcze wyżej, aż dotknąłem zwieraczy. Skurczyły się i jakby cofnęły do środka. Kuzynka przestała mnie pieścić i jakby czekała na dalszy ciąg. Przejechałem językiem po całym rowku między pośladkami.

     – Och! – wyszeptała Monika i powróciła do lizania fiutka. Była bardzo podniecona. Z jej szparki wydobywał się śluz i kapał mi na twarz. Jej odbyt był już cały obśliniony, więc pomyślałem że spróbuję z tą dziurką. Przyłożyłem palec wskazujący i lekko nacisnąłem. Trochę się zagłębił, więc nacisnąłem mocniej. Wszedł aż za paznokieć i już czekałem na okrzyk bólu, ale nie, Monia pojękiwała z przyjemnością, a zwieracze zaczęły delikatnie zaciskać się na moim palcu – a potem luzując – pozwalały wejść głębiej. Kiedy już pół palca siedziało w środku, odbyt zacisnął się mocno. Kuzynka zaczęła drżeć, więc zaatakowałem językiem łechtaczkę z impetem i zacząłem poruszać palcem w pupci. Wygięła plecy w łuk, siadając mi na twarzy, a z jej ust zaczęły wydobywać się krzyki.

     – Aaaach! Ojej! Aaach! Tak! Aaach! – opadła z powrotem na mnie bez sił. Wyciągnąłem palec, ale nadal zlizywałem “soczek” – jak nazwała płyn mama – spływający mi na twarz. Zsunęła się ze mnie jak nieprzytomna. Leżała tak dłuższą chwilę, więc wstałem – chociaż siusiak nabrzmiał aż do bólu –  chcąc dać odpocząć kuzynce.

     – Nie odchodź – usłyszałem. Odwróciłem się, a wtedy Monika usiadła na brzegu łóżka, złapała za członka i przyciągnęła do siebie. Ale zamiast lizać wkładała go do ust coraz głębiej i głębiej, aż dotknęła nosem brzucha. Objęła go mocno wargami i powolutku wyciągnęła. Robiła to, co mama wczoraj w łazience. Może nie miałem za długiego (12 cm, mierzyłem linijką jak chyba każdy chłopak w tym wieku), ale i tak patrzyłem zdziwiony, jak jej się mieści cały w buzi. Monia jakiś czas poruszała głową wkładając go głęboko w usta, a później złapała mnie rękami za pośladki  i pociągnęła do siebie. Zacząłem ruszać biodrami w przód i w tył, a członek zanurzał się w jej ustach coraz szybciej. Nagle prąd przeszedł po moim ciele i skupił się na kroczu.

     – Zaraz trysnę! – wydyszałem głośno. Monika wyjęła go z ust i zaczęła szybko pocierać ręką, jednocześnie drugą zacisnęła delikatnie na jądrach. Dokładnie tak, jak widziała to wczoraj. Ja wyposzczony przez te kilka dni przy pierwszym strzale o mało nie zemdlałem. Wytrysk był tak silny i obfity, że aż kuzynka cofnęła trochę głowę. Tryskałem raz za razem, trzęsąc się, jęcząc, nie mogąc ustać na nogach. Strumienie nasienia szybowały na twarz Moniki ściekając po brodzie na piersi. Pierwszy raz miałem tak obfity wytrysk. Twarz, szyję, piersi a nawet brzuch miała cały w spermie. Popatrzyła po sobie chichocząc. Nie wiem czemu, ale zawsze cieszyło ją, jak miałem dużą przyjemność. Pocałowała jeszcze raz główkę i rzuciła się uśmiechnięta na tapczan wycierając twarz. Padłem koło niej jak kłoda. Kręciło mi się w głowie. Leżeliśmy jeszcze tak długo, nie chcąc stracić nic z tych cudownych chwil.                                                                                                     

    Ciąg dalszy nastąpi…. 

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • A moze…? Cz.1

    Od wieku 11 lat regularnie się masturbuję. Od tamtej pory uwielbiałem porno, zwłaszcza gejowskie. Obecnie mam lat 15, a przy masturbacji zwykle myślę o moim kuzynie, który jest o rok starszy ode mnie i mieszka na wsi lub o kumplach z klasy (niektórych). Nigdy nie dopuszczałem do siebie myśli, że mógłbym być gejem. Dwóch kolegów z klasy głośno mówili o tym, że są homo, lecz wszyscy brali to za głupi żart. We trójkę dobrze się kumplujemy. Jeden z nich wysoki, szczupły, drugi zaś niski, trochę gruby i denerwujący. Gdy zostajemy we trójkę często rozmawiają, o tym, jakiego to mają wielkiego penisa. Razu pewnego jeden sprowokował drugiego i pokazał fiuta przy mnie i niskim koledze (Miłoszu, wysoki zaś zwał się Karol). Potężna maszyna ukazała się już w pełni stojąca. Pała ta cechowała się grubością. Na moje oko 16-17cm. W ten dzień widziałem penisa Karola po raz pierwszy. Miłosza bez gaci jeszcze nie ujrzałem. Kilka dni później to Karol sprowokował Miłosza by zdjął spodnie. Zrobił to, a jego penis spokojnie wisiał. Karol się śmiał, bo przez kilka minut czekaliśmy, aż mu stanie. Również byłem ciekaw rozmiarów jego fiuta. Przyszedł czas, że Karol nie wytrzymał i po prostu zaczął pieścić jego penisa ręką. Ach, zapomniałem wspomnieć, gdzie te wydarzenia miały miejsce. Otóż w domu Karola. Jego rodziców bardzo często w domu nie było, zatem często nas do siebie zapraszał. Miał nieduży pokój, w którym znajdował się komputer, łóżko, biurko i jakieś meble. Wracając do tematu: okazało się, że postawić fiuta Miłosza było bardzo ciężko. W końcu Karol zaczął lizać i ssać penisa Miłosza, ja zmarszczyłem brwi i stwierdziłem, że muszę pójść do toalety. Siedziałem krótki moment zastanawiając się co się dzieje. Postanowiłem sobie zwalić. Nie trwało to długo, bo już przy akcji z penisem Miłosza byłem bliski wytrysku. Wróciłem do pokoju, a fiut Miłosza już stał. Nie był tak gruby jak penis Karola, lecz trochę dłuższy. Wszystko działo się około tygodnia temu, dziś dobrze to wspominam. Poszedłem do szatni szkolnej, zastając już w niej moich przyjaciół.

    – Dziś u mnie? – zapytał Karol.

    – Pewnie. O 14:00? – zagadnął Miłosz.

    – Ja się mogę trochę spóźnić. – dodałem.

    Miałem do zrobienia kilka rzeczy i sporo nauki. Kończyliśmy lekcje bardzo wcześnie, zatem miałem dużo czasu.

    – Do zobaczenia! – krzyknął Miłosz wychodząc ze szkoły.

    Nadeszła godzina 14. Powoli zacząłem iść w stronę domu Karola. Zapukałem w drzwi, a że nikt nie otwierał, postanowiłem wejść sam. Wchodzę do pokoju Karola i co widzę? Miłosza masturbującego sie, który wsadza w dupę Karola kulki analne. Gdy mnie zauważyli, podeszli do mnie, kiwnęli głowami i mnie obezwładnili. Zaczęli mnie powoli rozbierać. Karol zaczął wpychać mi swojego wielkiego chuja do ust. Zacząłem się krztusić. 

    – Każdy się nim dławi za pierwszym razem. – powiedział Karol.

    Gdy byłem zupełnie nagi Miłosz wsadził mi fiuta w dupę. Z początku czułem ból, później było mi bardzo przyjemnie.

    – A może…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jakub Kozłowski
  • Pierwsza zdrada cz.I

    To było zaraz na początku jednego z moich związków. Moja dziewczyna – Iwona miała wtedy niewiele ponad 20 lat, ja byłem niewiele starszy. Ogólnie związek układał się dobrze, ale po jakimś czasie Iwona stawała się coraz mniej atrakcyjna, co w konsekwencji spowodowało to, że zacząłem oglądać się za innymi dziewczynami. Na początku tylko się oglądałem, później zaczepiałem, potem zaczęły się imprezy z nowopoznanymi koleżankami. Iwona stawała się coraz bardziej zazdrosna i zamiast wziąć się za siebie (w ciągu roku przytyła ponad 30 kg 🙁 ) to jeszcze mniej się starała. Sex z nią stawał się coraz bardziej mechaniczny. Najbardziej była zazdrosna o moją najlepszą koleżankę. Kaśka była kilka lat młodsza ode mnie. Była dziewczyną wygimnastykowaną, zadbaną, zgrabną. Od początku mi się podobała, ale starałem się ją traktować jak młodszą siostrę. Pomagałem jej w zadaniach na studiach od czasu do czasu. Pewnego razu zaprosiłem ją na kolację – spaghetti po bolońsku i wino. Opijaliśmy zaliczenie roku. Miałem na sobie jasne spodnie i ciemną koszulę, ona natomiast krótką, czarną spódniczkę i bluzkę z dość dużym dekoltem, w który lubiłem zaglądać, ponieważ było na co popatrzeć. Była blondynką z zielonymi oczami. To miała być zwyczajna przyjacielska kolacja, plotki i odprowadzenie jej do domu. Spaghetti zjedliśmy w ekspresowym tempie, ponieważ byliśmy cholernie głodni, a poza tym to było moje sztandarowe danie i robiłem je na prawdę dobrze. Po pierwszej butelce wina stwierdziliśmy, że trzeba kupić jeszcze ze dwie, bo za szybko się skończyło. Szliśmy przytuleni do sklepu. Często po pijaku tak chodziliśmy, ale tym razem po drodze łapała mnie za tyłek mówiąc “szkoda, że jesteś moim braciszkiem”. Nie zwracałem na to uwagi. Po drugiej butelce weszliśmy na tematy intymne. Im więcej wypijaliśmy, tym bliżej siebie siedzieliśmy. Zapalone świeczki i wino podkręcały nastrój. W pewnym momencie poczułem jej rękę na wewnętrznej stronie uda. Po chwili do mnie dotarło, że odpowiedziałem tym samym gestem. Kaśka drugą ręką poprawiła biust, który wręcz mnie zaczął hipnotyzować. Zauważyła to i skwitowała:
    – Ciekawe co by na to powiedziała Iwona…
    – Nieobecni nie mają prawa głosu – zripostowałem
    – Muszę Ci się do czegoś przyznać – kontynuowała – Podobasz mi się od samego początku znajomości i nie raz dotykałam się tu i tam myśląc o Tobie.
    Byłem w szoku. Nigdy nie była tak otwarta wobec mnie. Stwierdziłem, że mój związek już się kończy i trzeba wykorzystać szansę. Nie mogłem się oprzeć. Uświadomiłem sobie, że lecę na nią. Pożądałem jej. Trzecia butelka wina tylko przyspieszyła to, co miało między nami nastąpić. 
    – To ciekawe. Ja nigdy o Tobie tak nie myślałem.
    – Tylko nie mów, że Ci się nie podobam. Wiem, że regularnie obcinasz mój tyłek i biust. Nie wspominając o tym, co robisz jak ze mną tańczysz…
    Owszem zdarzało mi się ją złapać za tyłek, ale zawsze szybko poprawiałem rękę. Czułem się przyparty do ściany. Po chwili wstała i już nie tylko czułem się tak, ale byłem fizycznie przyparty przez nią. Zbliżyła się do mnie. Poczułem zapach wina z jej ust. Wzięła do ust mój kieliszek, zaczerpnęła trochę wina, zbliżyła się jeszcze bardziej i całując mnie poczęstowała mnie winem. To było mega zmysłowe. Momentalnie zmieniło się to w namiętny pocałunek. Ani się nie obejrzałem, a już czułem jej dłoń na moim sprzęcie… C.D.N

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    xxx
  • Aktorka, cz. 1

    Anna była już po 50., a szczególnie intensywna druga i trzecia dekada jej życia, polegająca na zachłannym czerpaniu pełnymi garściami z wszelkich nadarzających się okazji, odcisnęły nieodwracalne znaki na jej ciele i twarzy. Upływ czasu dotkliwie dawał się we znaki na co dzień. Coraz rzadziej rozpoznawano ją na ulicy. Głównie aktorzy, bliscy jej rocznikowi, nadal odnosili się do niej z szacunkiem, typowym dla osób, które ceniono za sukcesy zawodowe. Przede wszystkim była aktorką teatralną. Nigdy nie poszła do łóżka w zamian za oferowaną rolę. Odmówiła kilku reżyserom i kierownikom produkcji filmów. Z perspektywy czasu swoją decyzję uznawała za błąd, który definitywnie ograniczył rozwój jej kariery filmowej. Jednak jej warsztat aktorski doceniono w Niemczech i Belgii, gdzie w ciągu dziesięciu lat zdołała zagrać drugoplanowe role w ośmiu filmach. A w dwóch zagrała nawet równorzędne główne role! Chociaż filmy nie odniosły sukcesów komercyjnych, nie doczekały się pokazów w kraju, zarobiła pieniądze, które pozwoliły jej między innymi na kupno domku pod Warszawą i finansowe wspieranie rodziców, mieszkających z rodziną siostry. Uśmiechnęła się na wspomnienie siostry:
    – Kto przy zdrowych zmysłach wybiera tak marnie płatny i stresujący zawód? – jej twarz wyrażała w tej chwili pogardę dla siostry-nauczycielki. Sama, dzięki sukcesom zawodowym, mogła prowadzić dostatnie życie na tak wysokiej stopie, o której wcześniej mogła tylko nieśmiało marzyć, bez cienia nadziei za spełnienie. Anna, dzięki sukcesom zawodowym, przekładającym się na wymierny sukces finansowy, zdołała znacząco powiększyć już i tak liczne grono swoich wrogów na niwie zawodowej i zwykłych zawistnych, zazdrosnych ludzi, którzy nie mogli znieść tych, którym powiodło się w życiu. Kariera zawodowa była na tyle angażująca, że jej obydwa małżeństwa zakończyły się rozwodem. Spłodzenie dzieci nie wchodziło w rachubę. Mężowie, pochodzący z tej samej artystycznej branży, rozstawali się z nią, zmęczeni jej silną osobowością.
    – Na moje pieniądze jednak nigdy nie narzekali – uśmiechnęła się z goryczą, pamiętając opłacane przez nią kosztowne podróże zagraniczne oraz pierwszy (i jedyny!) głośny proces o podział majątku. Zawierając drugi związek zmusiła partnera do podpisania intercyzy. Żyła intensywnie, a małżeńskie porażki starała się rekompensować romansami. Niektóre z nich były głośne, żyła nimi cała ‘warszawka’, szczególnie, kiedy jej partner był znanym i żonatym aktorem. W ten sposób urosło grono kobiet żywiących wobec niej, wyłącznie i na zawsze, uczucie nienawiści. Wówczas była kobietą sukcesu. Szła przez życie, rozpychając się łokciami. Jej pozostałe romanse miały dyskretny, wręcz intymny charakter, bowiem budziły nadzieję na dłuższy, a nawet trwały związek. Jednak wszystkie kończyły się rozstaniami. Silna osobowość, niezależność, trudny charakter ostatecznie zniechęcały każdego jej partnera.
    *
    Z czasem jej pozycja zawodowa i popularność słabły, a trudny charakter powodował niechęć do współpracy. Traciła więc potencjalne angaże, kiedy tylko reżyser mógł wpływać na obsadę filmu czy sztuki. Z upływem lat pojawiały się nowe twarze, ba, nowe pokolenia aktorów! Obecnie rynek aktorski wymagał agresywnego, wręcz kontrowersyjnego zabiegania o popularność, która z kolei gwarantowała atrakcyjne finansowo role w filmach i telewizyjnych tasiemcach, a nawet wysokopłatne oferty udziału w reklamach. Na tym polu, po przekroczeniu czterdziestego roku życia, ku swojemu głębokiemu rozczarowaniu, odnosiła same porażki. Z czasem zaniechała rywalizacji, obawiając się kolejnych upokorzeń.
    – Ale na spektakle ze mną nadal przychodzi wielu widzów – pocieszała się. Nie zdawała sobie sprawy, albo nie dopuszczała myśli, że to młodsze aktorki i uznani aktorzy przyciągają widzów do teatru. Praktycznie już nie występowała w filmach. Rzadko grała jakieś epizodyczne role. Uważała, że nadal jest atrakcyjną kobietą i godziła się z tym, że film nie oferuje ról aktorkom w jej wieku. 
    – Zawsze tak było – wzdychała, oglądając zdjęcia ze spektakli i wycinki z prasy wklejone do opasłych starych albumów. Coraz bardziej irytowało ją, że w rozmowach w foyer teatru po przedstawieniach, młode aktorki i aktorzy rozdawali autografy, a ona pozostawała niezauważona, chociaż jej rola w sztuce była jedną z głównych. Od tego czasu opuszczała teatr tylnym wyjściem, za pierwszym razem tłumacząc się niechęcią do natrętnych wielbicieli. Młodzi aktorzy odprowadzali aktorkę rozbawionymi spojrzeniami.
    – Zachowuje się jak Baby Jane – mruknął jeden z młodych aktorów. Ci, którzy znali film, parsknęli śmiechem.
    – Okrutny jesteś – skomentował jego opinię jeden z rozbawionych kolegów.
    – No, ale przynajmniej jest znacznie atrakcyjniejsza niż Bette Davis. Widziałeś jej figurę?
    Kiedy po ostatnim premierowym pokazie filmu z jej udziałem została zaproszona na konferencję prasową, była jedyną, której nie zadano żadnego pytania. Z kolei młoda dziewczyna, bo przecież nie aktorka, zwykły ‘naturszczyk’, która w filmie zagrała odważną ‘nagą’ scenę i wypowiedziała ledwie kilka kwestii, musiała odpowiadać na serie pytań. Anna czuła się upokorzona i rozgoryczona.
    – Nigdy więcej nie wezmę udziału w takiej farsie – obiecała sobie. I bez trudu dotrzymała słowa.
    Zarabiała mało, dawne zarobki były nieosiągalne, wręcz wydawały się jakimś nierealnym snem, a dom kosztował coraz więcej. Chętnie wynajęłaby chociaż jeden pokój, żeby podreperować swoje finanse. Czekając na pierwsze spotkanie z reżyserem nowej sztuki, przypadkowo usłyszała, jak jeden z młodych aktorów, w gronie kolegów, opisywał swoje perypetie z wynajęciem mieszkania.
    *
    – Panie Adamie! – zawołała za mężczyzną, który samotnie wychodził z teatru po próbie.
    – Tak, słucham – uśmiechnięty, przystojny blondyn podszedł o niej.
    – Wybaczy pan, ale słyszałam, że ma pan problemy ze znalezieniem mieszkania – zaczęła bez ogródek.
    – No tak, rzeczywiście, na razie bezskutecznie szukam czegoś. Nie mam ochoty mieszkać w jakiejś norze, a przyzwoite mieszkania osiągają takie ceny, że nie zdołam zarobić nawet na czynsz. Nie gram w żadnym serialu, więc gdyby pani miała jakieś kontakty w reklamie… – był szczery i liczył na każdą okazję.
    – Och nie, nie przyjmuję żadnych ofert gry w reklamach – machnęła lekceważąco dłonią, komentując jego sugestię nieco protekcjonalnym tonem.
    – Rozumiem – powiedział, chociaż nic nie rozumiał. – To nie zabieram pani czasu – zaczął wycofywać się.
    – Sądzę, że mogę mieć dla pana interesującą ofertę mieszkaniową – zawiesiła głos.
    – Tak? – czekał na konkrety.
    – Zapraszam pana do mnie jutro wieczorem, powiedzmy na 18. Porozmawiamy o szczegółach – z lekkim uśmiechem czekała na odpowiedź. Uznała, że pokazanie się czasem z młodym przystojnym mężczyzną nie zaszkodzi jej karierze, wręcz przeciwnie.
    – A gdzie pani mieszka? – w głosie wyczuła zainteresowanie. Podała adres. Mina mu zrzedła.
    – O, to pod Warszawą… – nawet aktorskie umiejętności nie zdołały ukryć jego rozczarowania. – Wie pani, to jest dość daleko. Czy ja wiem? – rozglądał się z markotną miną. Wyraźnie nie miał już ochoty na weryfikowanie jej propozycji.
    – To może spotkamy się jutro po próbie w kawiarni, tutaj za rogiem? Nie ma sensu jechać gdzieś dalej, a nasza rozmowa nie zabierze panu dużo czasu – teraz bała się, że straci okazję, której rozpaczliwie uczepiła się, a jej ‘na gorąco’ budowany plan runie w gruzach, zanim zacznie go realizować.
    – Jasne, bardzo chętnie. Dziękuję pani i do zobaczenia – uśmiechnął się nieco sztucznie, skłonił i już go nie było.
    – Do zobaczenia, panie Andrzeju! – szybko pożegnała go, zanim zniknął.
    – Cholera, stara baba szuka mi mieszkania – był wkurzony, że ktoś rozgadał o jego kłopotach. Zniknął za rogiem i po chwili wyjechał samochodem. Trochę spieszył się na spotkanie z bardzo atrakcyjną blond dwudziestoparolatką, z którą rozmawiał dwa dni temu po spektaklu. – Nawet drobna rólka w krajowym filmie ma swoje korzystne efekty uboczne – uśmiechnął się.
    *
    Siedział przy stoliku w kawiarni w minorowym humorze i pił kawę. Pani Anna spóźniała się, a wczorajsze spotkanie zakończyło się totalną porażką, bo dziewczyna wyraźnie miała na niego ochotę, a on nie zamierzał zapraszać jej do wynajmowanego jednopokojowego mieszkania.
    – Od razu zorientuje się, że jestem ‘słoikiem’ na dorobku i dopiero będzie miała ubaw – tłumaczył sobie.
    Pakował się od kilku dni i mieszkał tam tylko do końca miesiąca na kartonach i walizkach. Dosłownie! To nie były warunki na pierwsze intymne spotkanie. Blondynka jednak opacznie zrozumiała jego intencje. Uznała, że skoro mężczyzna nie ma na nią ochoty i stara się spławić ją jakimś błahym argumentem, to dość szybko pożegnała się, nieudolnie kryjąc rozczarowanie i odjechała spod kawiarni swoim audi s1 sportback.
    – Ile dziewczyn w jej wieku stać na takie cacko? – pytał wtedy sam siebie. – Przecież w niej mógłbym się nawet zakochać – mruknął do siebie. Zawsze był pragmatykiem, więc odprowadzał ją smutnym wzrokiem i czuł się jak zwycięzca, który właśnie bezpowrotnie wypuścił z ręki kupon totka z sześcioma trafieniami. Kiedy zatem przyszła ta aktorka, starał się być uprzejmy, ale gdy zaoferowała mu obejrzenie pokoju (!), w pierwszym odruchu miał zamiar wstać i wyjść.
    – Chyba jej odjebało! Mam u niej mieszkać w pokoju?! W pokoju?! Może jeszcze na poddaszu i bez kibla?! – wściekał się w duchu i z trudem panował nad emocjami. Zarazem gorączkowo myślał, w jaki sposób pozbyć się kobiety, żeby potem nie robiła mu problemów w teatrze. Wiedział, że była w dobrych układach z dyrektorem i kierownikiem artystycznym. Jednak kobieta była dość natrętna:
    – Nie zajmie to panu dużo czasu, a będzie pan miał możliwość rozważenia kolejnej oferty – szczebiotała. Ostatecznie zgodził się obejrzeć oferowany pokój.
    – Z przyjemnością obejrzę ten pokój – łgał. Kobieta promieniała. Po wyjeździe z Warszawy należało przejechać jeszcze spory kawałek. Ponownie zaczęło się w nim gotować. Najpierw ta atrakcyjna i zamożna dziewczyna z audi, teraz ta ‘podróż’…
    – Kurwa, jeszcze parę kilometrów, a zaparkuję w Radomiu! – im bardziej oddalał się od stolicy, tym bardziej żałował zgody na wypad poza Warszawę.
    Kiedy zobaczył dom, szczerze zdziwił się.
    – Taka chałupa dla jednej starej baby – nie mógł uwierzyć. Od razu zrozumiał, że koszt utrzymania musi być dla niej zbyt wysoki. Ładne otoczenie, sporo drzew, zadbany trawnik i krzewy.
    – Lubię pracę w ogrodzie – wyjaśniła, patrząc za jego wzrokiem. Pokiwał głową i rzucił komplement o kobiecej ręce do zieleni. Zauważył, że trafił w czuły punkt. Wprowadziła go do domu. Szeroki hol, wysokie pomieszczenia. Spore okna dodatkowo tworzyły wrażenie przestronnych pokoi. Od razu zaprowadziła go na piętro i pokazała dwa pokoje. Obok znajdowała się łazienka. Spodobały mu się obydwa. O połowę większe niż to, które właśnie opuszczał. Nie cieszyła go odległość od centrum Warszawy i jeszcze czynsz. No właśnie…
    – Pani Anno, jakiej kwoty oczekuje pani za pokój? –  z kamienną twarzą czekał na jej odpowiedź. Podana propozycja zaskoczyła go. Liczył się ze znacznie wyższą ceną. Spokojnie pokiwał głową. – Super! Tylko wprowadzać się – w duchu z radości skakał pod sufit.
    – Wie pan co? – zastanawiała się chwilę, widząc jego zamyślone oblicze.
    – Tak? – spojrzał na nią wyczekująco.
    – I tak mieszkam sama. Jeżeli pan chce, może pan wziąć te dwa pokoje. Czynsz nie ulega zmianie. – Nie wierzył własnym uszom! Kobieta chyba naprawdę czuła się bardzo samotna. – Ale czasami będę miała drobną prośbę do pana. W ramach czynszu – zaznaczyła. Spojrzał na nią uważnie.
    – Tak? A jaką? – grzecznie zapytał. – Czuł to przez skórę! Czuł, że baba jednak miała jakiś haczyk. Za tanio było, chłopie. Zdecydowanie za tanio…
    – Rzadko, ale jednak chodzę do teatru, czasami do kina. Chciałabym, aby pan mi wówczas towarzyszył. – W myślach wypuszczał powietrze z płuc z siłą parowozu. Co za ulga! Obawiał się, że kobieta będzie chciała zaangażować go do jakichś prac w ogrodzie, robienia zakupów albo potraktować jako prywatnego kierowcę. Ale tyle mógł zrobić.
    – Oczywiście, też chętnie skorzystam z takich okazji – odpowiedział pospiesznie.
    – Cieszę się, że ustaliliśmy najistotniejsze warunki – uśmiechnęła się. – Kiedy spiszę pana dane, przyniosę panu klucze. 
    – Pani Anno, bardzo chętnie przeprowadzę się. A czy mógłbym jeszcze dzisiaj przywieźć tutaj część moich rzeczy? Mam już spakowane – chciał zabezpieczyć się, zanim kobieta zmieniłaby zdanie.
    – Proszę – przytaknęła. – I tak pokoje stoją puste – machnęła dłonią. Schodzili powoli, ale gdyby mógł, zbiegłby po trzy stopnie i wskoczył do samochodu. Pożegnał się, gdy weszli do salonu i marszowym krokiem dotarł do samochodu. Po upływie godziny był z powrotem i zaczął wnosić swoje kartony.
    Kiedy schodził po raz ostatni z zamiarem powrotu do Warszawy po kolejne kartony, zaprosiła go do jadalni na kolację. Zauważył, że ubrała szpilki i bluzkę z dużym dekoltem. Kolacja była smaczna i podana, jak przystało na małą uroczystość. Pani Anna zaproponowała również alkohol, więc już  został na noc. Ku jej rozczarowaniu, wcześnie wymknął się do pokoju. Rano zamierzał przewieźć kartony i miał jeszcze inne sprawy do załatwienia.
    *
    Wspólne kolacje były rzadkością, ale nakłaniała go do wspólnych posiłków przy każdej nadarzającej się okazji. Tego dnia również zmusiła go do zejścia na kolację. Była elegancko ubrana. Ażurowa czarna bluzka i czarny stanik, grafitowa, plisowana spódniczka nad kolano i grafitowe sandałki na szpilce. Całość łamał sznur pereł, którymi bawiła się w trakcie rozmowy. Akurat nie miał ochoty na kolację i towarzystwo. Właśnie stracił część kwoty, którą wpłacił właścicielowi mieszkania na poczet potencjalnych uszkodzeń i dzisiaj, przy ostatecznym rozliczeniu, dowiedział się, że ponoć uszkodził jakiś fragment armatury i pojawiły się rysy na meblach. Pieniądze odpłynęły bezpowrotnie. Był wściekły na swoją naiwność.
    – Trzeba było przygotować zapis w umowie albo aneks o stanie mieszkania przed wprowadzeniem się – walił bezsilnie dłonią w kierownicę, jadąc samochodem. Przyjechał, a ta jeszcze zaprasza na kolację! Zaproponowała nalewkę. Wypił kieliszek, potem drugi.
    – Panie Adamie, zapraszam pana w sobotę na party u moich znajomych. Bardzo zależy mi na pańskiej obecności. – Zgodził się. Chociaż nażre się i napije za darmo. Nie będzie myślał o straconych pieniądzach.
    *
    Impreza była spora, na ponad trzydzieści osób. Na miejscu okazało się, że pani Anna przedstawiła go jako swojego przyjaciela. W trakcie posiłku głaskała go po ramieniu. Kiedy wyszli do ogrodu, żeby zapalić, trzymała ‘Adasia’ za rękę. Czuł się nieswojo. Był usztywniony. Zrozumiał, że jego kosztem stara się przedstawić w korzystnym, jej zdaniem, świetle. Na dodatek nie mógł pić.
    – Teraz inni będą myśleć, że baba ma kochanka pod trzydziestkę – wkurzał się, że tak łatwo dał się wykorzystać. W drodze powrotnej, pod wpływem wypitego alkoholu, ciągle perorowała o udanym przyjęciu i wrażeniu, jakie wywarli na innych gościach. Całą drogę milczał. Kiedy weszli do domu, bez pytania nalał sobie kieliszek i wychylił jednym haustem. Poczuł się lepiej. Nalał drugi.
    – Ależ Adamie, zapominasz o mnie – zwróciła mu uwagę. Nalał i podał jej kieliszek. – I pamiętaj, że za tydzień mamy kolejne zaproszenie. I mógłbyś być dla mnie bardziej miły – zawahała się. – Bardziej otwarty, przyjacielski. Przynajmniej, kiedy jesteśmy w towarzystwie – podkreśliła z uśmiechem. – Tego było już za wiele. Wychylił drugi kieliszek i podszedł do niej. Chwycił kobietę za kark i zaczął całować. Kiedy przestał, zdobyła się na głośne protesty.
    – To ja będę decydować, kiedy pozwolę ci na cokolwiek! – podniesionym głosem próbowała go pouczać. Chwycił ją za pierś i macał lubieżnie. – Zostaw! Nie pozwalam! – krzyczała, nie potrafiąc inaczej zareagować. Nadal milczał. Chwycił ją znowu za kark i zaciągnął na sofę. Mimo jej protestów, rozpiął bluzkę i jednym szarpnięciem ściągnął stanik pod piersi. Pchnął kobietę, która upadła na sofę. Patrzyła z przerażeniem, kiedy rozpinał koszulę, a potem rozpiął  i ściągnął spodnie ze slipami. Penis sterczał. Na ten widok odwróciła głowę. Podszedł, podciągnął spódnicę i dwoma gwałtownymi ruchami ściągnął jej majtki. Położył się na nią i ignorując protesty, z uśmiechem macał piersi. Zaczął je gryźć. W końcu sięgnął do jej krocza. Próbowała zewrzeć nogi, ale był znacznie silniejszy. W końcu znudzony zabawą, wściekły i podchmielony zerżnął ją, jak kurwę, która kosztowała go zbyt dużo. Jęczała, krzyczała, szarpała się z nim, błagała, żeby przestał.
    – Stul pysk, suko – w ten sposób wreszcie zareagował na jej protesty. Kiedy ubierał się, leżała nieruchomo na sofie i niewidzącym wzrokiem patrzyła gdzieś przed siebie. Bolała ją pochwa. Dawno nie współżyła. Bolały ją pachwiny od rozchylania nóg. Uciskał kolana tak, że na nich opierał cały swój ciężar, kiedy w nią wtargnął. Bolały ją nadgarstki od ściskania. Czuła, że boli ją odbyt.
    – Za mocno wciskał palec – pomyślała i łza spłynęła po jej policzku.
    *
    Nie rozmawiali na temat tego wieczoru. Jakby nie wydarzył się. Odnosili się do siebie grzecznie, ale z dystansem. W ogóle miał spokój przez cały miesiąc. Pewnego dnia wrócił wcześniej, właścicielki jeszcze nie było. Czytał gazetę, leżąc na sofie w salonie i zasnął. Nie słyszał, kiedy weszła. Budził się powoli i szybko zrozumiał, że długo spał. Z jej sypialni padało światło, rozświetlając salon. Weszła w przezroczystym peniuarze i klapkach na szpilce. Dostrzegł łańcuszek okalający nogę w kostce. Ciało opalone w solarium wyglądało efektownie, a światło bez trudu przebijało się przez delikatny materiał. W ręku trzymała pusty kieliszek. Podeszła do barku i nalała trunek.
    – Mam ochotę na ruchanie – westchnął i przeciągnął się. Drgnęła, słysząc jego głos. Sądziła, że śpi. Odwróciła się i patrzyła w milczeniu. Chyba nie zrozumiała, co powiedział.
    – O co chodzi? – spytała niepewnym głosem.
    – Czyli musiała usłyszeć i zrozumieć – uśmiechnął się do swoich myśli.
    – Co powiedziałeś? – spytała cicho.
    – Światło ładnie oświetla nagą sylwetkę – wyjaśnił. Przycisnęła obie ręce do piersi. – Podejdź do mnie – polecił rozkazującym tonem. Znieruchomieli oboje i dłuższą chwilę milczeli. Zirytowany oczekiwaniem, przewrócił w ciemności oczyma. Pierwsza poddała się i podeszła do niego.
    – Musimy porozmawiać, ale… – zaczęła. Płynnym, szybkim ruchem chwycił ją za pośladek. I wszedł jej w słowo:
    – Mam ochotę na ruchanie. A ponieważ jesteś pod ręką…
    – Proszę, to nie jest najlepszy pomysł – przerwała mu drżącym głosem.
    – … to wyrucham taką cipę. – Przekręcił się na sofie i drugą dłonią zaczął masować jej łechtaczkę. Siadł, nie przerywając pieszczoty. Patrzył na nią i czuł jak rośnie jego członek. Miał kobietę w zasięgu ręki i mógł z nią robić to, na co miał ochotę. Podniecała go taka władza i jej uległość. Wiedział, że będzie mu posłuszna. Wstał i nadal miętosił łechtaczkę. Zmusił ją do wypicia trunku, a potem odstawił kieliszek. Nakłonił Annę, by uklękła na sofie i położyła dłonie na oparciu. Nadal dłonią obejmował pochwę i masował łechtaczkę. Rozpiął rozporek. Splunął na dłoń i nawilżył penisa. Powoli zaczął wsuwać go do pochwy.
    – Oooch – wyrwało się kobiecie.
    – Jeszcze ci dogodzę – obiecał i gwałtownie wbił się do pochwy. Zareagowała krzykiem i poderwała głowę. Miarowo ruszał biodrami i ściągał z niej peniuar. – Masuj cycki – rozkazał. Posłusznie zaczęła wypełniać polecenie. Dostała solidnego klapsa.
    – Nie! To boli! – zaprotestowała płaczliwie.
    – Dobrze, dzisiaj będzie inaczej – zapewnił rozbawiony. – Ale najpierw trochę porucham sukę – przyspieszył ruchy bioder. Kobieta zaczęła miarowo stękać. – Trzymaj się sofy – polecił i patrzył jak kołyszą się piersi. Jebał coraz mocniej. Naraz chwycił ją za kark i bokiem przycisnął jej głowę do oparcia sofy. Potem otwartą dłoń oparł na jej skroni. Drugą ręką chwycił sutek prawej piersi i pociągnął w bok. Zaczęła jęczeć z bólu. Pociągnął jeszcze mocniej. Jęki stały się głośniejsze. Puścił pierś i jebał coraz mocniej. Zamknęła oczy. Teraz jęczała z rozkoszy. Z nóg spadły klapki, stopy wygięła, napięła mięśnie nóg, kurczowo zaciskała palce na oparciu sofy.
    – Teraz! Teraz! – zaczęła stękać.
    – O nie! Za wcześnie na orgazm – zaprotestował. Znieruchomiał i wyjął penisa. Odepchnął się od niej i usiadł na sofie. – Siadaj na chuja, suko! Prędko – polecił ostrym tonem. Oszołomiona zbliżającym się orgazmem, dopiero po chwili zrozumiała polecenie i gorliwie siadła na niego. Nic nie musiał mówić. Zaczęła ujeżdżać go. Patrzył na kołyszący się biust i uderzał go otwartą dłonią. Daremnie próbowała chronić piersi.
    – Prooooszę, zoooostaw pieeersi – stękała z wysiłkiem. – To boooli.
    – Ręce w bok – polecił tym samym ostrym tonem. Natychmiast posłuchała. Ujeżdżała go, trzymając ręce wyciągnięte w bok. Patrzył na piersi, znowu uderzał je i pocierał łechtaczkę.
    – Tak! Tak! – zaczęła krzyczeć.
    – Jeszcze nie – zaprotestował i wstał, trzymając kochankę nabitą na penisa. Patrzyła z wyrzutem w oczach. Stała w rozkroku na palcach, on na ugiętych nogach. Jej nogę postawił na sofie i zaczął energicznie ruchać Annę. Już po chwili znowu zaczęła jęczeć. Odchyliła głowę i rękoma trzymała się jego ramion. Jebał ją ostro, ściskając biodra. – Podnieś cycki! Pokaż je! – krzyknął. Z trudem wykonała polecenie.
    – Już! Już! – krzyczała bliska orgazmu.
    – Ściskaj cycki! Zaraz zleję się w sukę – krzyknął.
    – Jeeeest!! – krzyknęła i wygięła się. Adam jebał ją jeszcze chwilę i spuścił się do pochwy. Sapali i pojękiwali oboje. Wreszcie wyprostowała się, puściła piersi i chwyciła go za ramiona. Oddychała gwałtownie, była spocona i półprzytomna.
    – No, pizdę masz już pełną – sapnął, szarpiąc ją za włosy. Cofnął biodra i wysunął penisa. Nadal sterczał. – Obciągnij jeszcze – polecił.
    – Nie chcę, proszę – usłyszał błagalny ton.
    – Suko, jeszcze wielu rzeczy ciebie nauczę albo zmuszę – rzekła spokojnie. Nie odpowiedziała. Ciągnąc kobietę za włosy, zmusił ją do uklęknięcia. Wypiął biodra i wytarł penisa o piersi i policzek swojej suki. Ten gest przyjęła usztywniona. – Nauczysz się oralu – rzekł pewnym tonem. – Teraz idziemy pod prysznic. 
    Szła przy nim zgięta w pół, kiedy trzymał ją za włosy. Pod prysznicem kazał jej klęknąć i pocierał wiotczejącym penisem piersi, szyję, policzki, czoło. Klepał nim kobietę po twarzy. Potulnie czekała na koniec zabawy.
    – Zamknij oczy – posłusznie zamknęła. Po chwili wzdrygnęła się, bo poczuła krople spadające na twarz. Zrozumiała, że to mocz! Sikał na nią!
    – Nie, proszę! Przestań! – kolejne słowa uwięzły w gardle, bo zakrztusiła się moczem.
    – Trzeba było mnie słuchać – śmiał się, lejąc strugę na jej piersi i brzuch. – Teraz połóż się na boku – nakazał. Mimo zimna kafelek, ułożyła się zgodnie z poleceniem i poczuła jak struga moczu płynie na jej głowę! Moczem oblewał jej twarz i włosy!
    – Już dość! Przestań! – prosiła, próbując podnieść się.
    – Powiedziałem: leżeć! – wycedził stanowczo i jednocześnie położył stopę na jej boku. Uległa pod jej ciężarem. Grzecznie czekała na koniec, chroniąc usta.
    – No, masz nowe doświadczenie na swoim koncie – usłyszała jego pogodny głos, kiedy skończył sikać. – Teraz leż i czekaj aż się wykąpię. – Tym razem nie odważyła się ruszyć. Jedynie podciągnęła kolana jakby próbowała chronić się przed zimnem. Milczała pokorna i przestraszona. Stanął nad nią w rozkroku. Nachylił się i gestem zdobywcy poklepał ją po pupie, natarczywie pomacał pierś. Chwycił za kark i potrząsnął głową. – Jeszcze zabawimy się – mruknął zadowolony. Odebrała to jak groźbę, a nie obietnicę. Wyprostował się. Puścił wodę, opłukał się, potem namydlił i spłukał pianę. Woda z niego kapała na jej ciało. Sięgnął po ręcznik i powoli wycierał się, nucąc jakąś melodię. Kiedy skończył, klepnął ją stopą w brzuch. – Szybko wstawaj i wykąp się, a potem przyjdź do salonu. Naga! Mam ochotę jeszcze raz wyruchać ciebie. A to przecież lubisz. Czekam!  
    Kilka minut później naga Anna weszła do salonu, założyła szpileczki i stanęła przed Adamem. Spojrzał na nią z szerokim uśmiechem.
    *
    Sporo czasu minęło od tamtego przeżycia. Anna była poddawana edukacji wbrew swej woli, ale też starała się czerpać z niej przyjemność. Jego perwersje zaskakiwały ją, ale ulegała temu młodemu mężczyźnie. Miał sporą potencję i zaspokajał ją na różne sposoby. Intensywnie nadrabiała lata samotności i wstrzemięźliwości seksualnej.  Ale głównie był to jego dyktat.
    – Tak, to był dyktat – pokiwała głową. – Przecież niektóre zasady, zachowania w trakcie seksu wcielał wręcz siłą – tłumaczyła sobie. – I godzę się na to. Dlaczego? – wzruszyła ramionami. Nie potrafiła teraz odpowiedzieć na to pytanie. I nie chciała. Nie chciała zastanawiać się nad tym. Nie teraz.
    Jej myśli zaprzątał dzisiejszy wieczór. Wczoraj kupiła koronkowe majteczki – kilka wzorów i w kilku kolorach. Jedne nawet z szerokim rozcięciem w kroku. Czekała na niego. Ubrała się elegancko. Bluzka była rozpięta bardziej niż zwykle, ukazując sporą część rowka między piersiami. Lubił taki widok. Stanik bardziej podtrzymywał i otaczał piersi. Założyła spódniczkę i zdecydowanym ruchem podciągnęła ją nad kolana.
    – Trzeba będzie uszyć nowe, krótsze – stwierdziła, krytycznie przyglądając się ubranej spódnicy. Założyła pończochy i sandałki na szpilce. W pończochach niekiedy połyskiwała złota nitka, podkreślając urodę jej nóg, jednocześnie czyniąc jej wygląd bardziej intrygującym, wręcz prowokującym. Uczesała i ułożyła włosy. Założyła perły. Dłonie oparła na biodrach i obejrzała siebie w lustrze. Przodem, bokiem. Wyglądała efektownie. Uznała, że spodobałaby się niejednemu mężczyźnie i to niezależnie od wieku.
    *
    Podniosła się i przywitała go w holu. Spojrzał na nią zaskoczony, odkładając torbę.
    – Świetnie wyglądasz – nie kłamał. Przyglądał się uważnie. Robiła świetne wrażenie. – Co dzisiaj zagrasz? – zapytał zmęczonym głosem, przynajmniej próbując nadać twarzy wyraz zainteresowania.
    – Może moją rolę z „Wizyty starszej pani”? – zaproponowała rozpromieniona, z trudem opanowując emocje.
    – Dobrze, świetny wybór – potakiwał głową. Sztukę znał, ale nie kojarzył Anny w jakiejś roli z tej sztuki. – Może grała ’ogony’? – zastanawiał się. Zaczęła grać. To były krótkie teksty, w zasadzie kilkuzdaniowe. Jeden nieco dłuższy. Kiedy nareszcie skończyła, klaskał z udawanym entuzjazmem. Kłaniała się jak na scenie.
    – A teraz chodź podziękować swojemu wiernemu widzowi – szepnął, rozpinając rozporek. Uśmiech zgasł na jej ustach. Podeszła powoli. Była potulna i podekscytowana. Chciała, żeby był zadowolony. Potrafił docenić jej talent. Siedząc w fotelu, przyjrzał się jej sylwetce.
    – Po co ci spódniczka? Nie będzie potrzebna – stwierdził. Posłusznie rozpięła zamek, odpięła guzik. Szarpnął spódniczkę, która zsunęła się do jej stóp.
    – Och, ty – zachichotała, kręcąc pupą. Była dumna, że widzi ją w pończochach.
    – Wyjdź z niej – polecił. Posłuchała. Z jego rozporka wystawał sterczący penis. Już nie krępował jej ten widok.
    -– Co teraz? – zapytała z prowokacyjnym uśmiechem.
    – Chodź bliżej – machnął dłonią, wygodnie sadowiąc się w fotelu w szerokim rozkroku. Podeszła.
    – Tyle? – prowokowała go. Kiwnął potakująco głową. Oglądał tę półnagą podstarzałą sukę i zastanawiał się, jak jeszcze może nią zabawić się? Kiedy stanęła między jego nogami, sięgnął dłonią do jej krocza. Mimo woli cofnęła się. Zirytował się.
    – Ściągnij majtki, bo sam je zedrę z ciebie – ostrzegł. Nie przestraszyła się. Trzymając koronkowe majteczki za brzegi dwoma paluszkami, zdejmowała powoli, mrucząc jakąś melodię. Poruszając zmysłowo tyłkiem, wypięła go, ugięła nogi i zsunęła majtki do kostek. Wyszła jedną nogą i wyprostowała się.
    – Hopla! – machnęła drugą nogą i majtki poleciały w jego kierunku. Złapał je i schował do kieszeni spodni. Pokaz nie zrobił na nim wrażenia. Uśmiechnął się. Właśnie wpadł na pomysł, jak zamęczyć tę sukę. Kobieta wzięła uśmiech za recenzję jej pokazu. Podeszła bliżej i stanęła w rozkroku, ręce oparła na biodrach. Była wyzywająca. Prowokowała go swoją postawą. Zanim zdążyła zareagować, szybkim ruchem chwycił ją za krocze. Dwa palce znalazły się w pochwie, kciuk po chwili przesunął się na łechtaczkę.
    – Jeszcze dogodzę takiej suce jak ty – stęknął przez zaciśnięte zęby, walcząc z jej oporem. Znowu chciała cofnąć się. Nie miała ochoty na tak agresywne zaloty. On nie miał ochoty na jej opór. Drugą dłonią chwycił za pośladek i wreszcie przyciągnął do siebie.
    – Proszę, bądź delikatny – szepnęła.
    – Słuchaj mnie i rób, co każę – warknął, czując, że może wytrysnąć. Tak pobudzająco działała na niego przemoc. Zaczął palcami rżnąć jej pochwę. Patrzył z rozbawieniem, jak kobieta ulega i oddaje się brutalnym pieszczotom. Lubił się nią bawić.
    – Tak, kochany – szepnęła ulegle.
    – Chwyć kutasa – polecił. Podniecona szybko sięgnęła po penisa. Teraz do niego dotarło. – „Kochany”? Kurwa, odjebało starej dupie? Naprawdę, musi dostać chuje w parę dziur, żeby zrozumieć, że jest tylko kolejną pizdą do jebania – myślał zirytowany i podniecony.
    – No, wal go, suko – polecił zniecierpliwiony. Nie wychodziło jej to najlepiej, ale przynajmniej nie wytryśnie zbyt szybko.
    – Tak dobrze? – spytała namiętnie.
    – Rozepnij bluzkę – wydał kolejne polecenie. Lewą ręką, trochę niezgrabnie, rozpinała bluzkę. – I zdejmij ją – był zirytowany koniecznością wydawania szczegółowych instrukcji. Zrzuciła bluzkę i ponownie chwyciła penisa.
    – Już jestem – uśmiechnęła się promiennie.
    – Ściągnij stanik pod cycki – usłyszała.
    – Ale jeśli… – chciała zaprotestować.
    – Rób, co każę, bo znowu zeszczam się w twój pysk – podniecenie powodowało brutalność wobec kobiety, ale i agresywny, wulgarny język.
    – Już – potaknęła przejęta. Adam doskonale wiedział, że nie lubiła pissingu, ale on lubił i bawił się jej gwałtownymi protestami, kiedy ją zalewał. Przypuszczał, że podnieca ją poniżanie, ale nigdy nie przyznałaby się do tego. Nawet w chwili dużego podniecenia.
    – Inne pokolenie – uśmiechnął się do swojego komentarza. Jego uśmiech odebrała jako aprobatę dla swojego wyglądu.
    – Tak się tobie podoba? – starała się prowokacyjnie wypiąć biust leżący na staniku. Duże sutki robiły wrażenie, a brodawki sterczały, kiedy była podniecona i faktycznie, biust wyglądał efektownie, podpierany przez stanik. Miała dość pokaźne piersi, ale skoro nie ćwiczyła, to zwisały, a lubił biust, który jeszcze można poszarpać i poczuć jego jędrność. Kiwnął głową. Nagle gwałtownym gestem chwycił ją mocno za piersi i brutalnie pociągnął w dół, ku sobie.
    – To boli – jęknęła, opierając się rękoma o sofę.
    – Pamiętaj, jesteś pizdą do wyjebania i tylko tym się zajmij. Masz mnie zadowolić, bo inaczej na słowo: seks, będziesz srała ze strachu – zagroził.
    – Tak, pamiętam – potwierdziła, żeby go bardziej nie drażnić. Bała się, więc była posłuszna. Jednak w duchu nie wierzyła, że zrobiłby coś, czego nie uzgodni z nią. Nie chciała pamiętać o seksie kończonym poniżającym ją pissingiem. Puścił piersi. Wyprostowała się.
    – Ujeżdżaj palce – polecił, gwałtownie wciskając trzy do pochwy i ciągnąc ją w dół. Rozkraczona, naga, uległa kobieta po 50. zaczęła wykonywać przysiady na wyprostowanych palcach młodego, ubranego, siedzącego mężczyzny. Czuła jak je ujeżdża, a on kciukiem jeszcze uciskał łechtaczkę. Podniecenie rosło. Mężczyzna wolną ręką macał to jedną, to drugą pierś. Uśmiechnął się. Mógł z nią robić wszystko! I właśnie znowu zaczynał.
    Cdn.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Seks, seks w Zakopanem

    Wstęp

    Dla Marcusa przyjazd do Polski był wielkim przeżyciem i zdecydowanie najlepszą decyzją w życiu. Studenckie czasy spędził w Łodzi, studiując na tamtejszej politechnice. Były to czasy bogate w przeróżne imprezy, wyskoki alkoholowe i towarzyskie, których nie uświadczyłby nigdy w Południowym Sudanie.

    Marcus wyjechał z Sudanu osiem lat temu, kiedy przygraniczne wioski znów gotowały się do bratobójczej wojny. Blizny kraju nie zagoiły się mimo tego, że parę lat wcześniej podpisano porozumienie pokojowe. Pod broń wcielano wszystkich, także takich jak Marcus. Tam jednak talent Marcusa by się zmarnował. Wykazywał się on bowiem na studiach zarówno wielką lotnością oraz inteligencją jak i ogromnym penisem.

    Tym większe używanie Marcus miał w Polsce. Zgodnie z plemienną mądrością, trudne czasy tworzą twardych mężczyzn, łatwe czasy tworzą słabych mężczyzn. Powiedzenie te sprawdzało się również na polskiej ziemi. Tu wszyscy mężczyźni byli słabi, kobiety zaś spragnione męskości.

    W czasie studiów Marcus był uwielbiany przez dziewczyny, szczególnie te z mniej wymagających kierunków, które żyły dniem i nie martwiły się o zdobywanie kwalifikacji. Trzeba było złapać bystrego chłopaka na dzieciaka i życie potoczy się dalej.

    Marcus wykorzystywał zarówno swoją inteligencję jak i plemniki. Po ostatnim roku studiów zostawił na wydziale trzy ciężarne dziewczyny, dwie z nich zapładniając w trakcie jednego trójkąta. Pewnie też dlatego Marcus zrobił wszystko żeby się ukryć, wybierając – nieprzypadkowo – Zakopane. Miejsce pielgrzymek dziesiątek turystów w ciągu całego roku oraz miejsce w którym roiło się zarówno od młodych kobiet jak i starszych dam. Miały one jedną wspólną, ważną dla Marcusa, cechę. Nie pozostawały w tym mieście na długo.

    Sudańska przygoda

    Lidia była kuracjuszką w ośrodku wypoczynkowo-rehabilitacyjnym „Rozkosz”, położonym kilka kilometrów od centrum Zakopanego. Wyjazd pozwolił jej na chwilę zapomnienia, oderwanie się od rodziny. Miała trójkę dzieci oraz wspaniałego męża, który zarabiał krocie w warszawskiej korporacji.

    Fizycznie Lidia była w sile wieku. Wysoka blondynka o błękitnych oczach, średniej wielkości biust i kształtna talia. W czasach licealnych była „tą popularną”, duszą towarzystwa. Oczywiście, nie raz zdarzało się zamknąć na imprezie w toalecie ze szkolnym przystojniakiem i zrobić mu loda z połykiem. Koleżanki też to robiły, nie ruszało jej to, że koledzy mogli ją postrzegać jako puszczalską. Po studiach na wydziale historii, czasach gdy wykłady były przerywnikiem między seksem, przyszła pora na stabilizację. Poznała swojego męża i założyła rodzinę.

    W Zakopanem jednak ujawnia się prawdziwa natura człowieka. Górale mówią, że to przez górskie źródła i żyły wodne biegnące pod miastem. „Kawora”, tak to nazywają. Tak było zawsze. Każdy kto tu przyjeżdżał zmieniał się nie do poznania, ujawniając swą nieposkromioną, seksualną naturę. Podobno sam marszałek Rydz-Śmigły w 1938 roku w ciągu jednego dnia był klientem wszystkich dwunastu zakopiańskich domów uciech, a jego kutas był równie gruby co i długi. Tych pierwszych było wówczas zatrzęsienie, teraz są dobrze poukrywane. Drugich – jak zawsze – jak na lekarstwo. To Lidię bolało.

    Burdele nie jest jednak problem dla Marcusa, do którego kobiety zawsze lgnęły jak muchy do miodu. Nie inaczej było z Lidią.

    Tamtego lipcowego popołudnia przechadzała się po Krupówkach, szukając pamiątek dla swoich synów. Na jednym ze stoisk zakupiła kulę z bursztynu, w której zatopiono litery formujące nazwę miejscowości. Idealny prezent dla Maćka, który fascynuje się górami. Mieściła się w dłoni.

    Marcus poznał Lidię w restauracji „Pod Papugami”, w której spędzał większość wieczorów. Żył z pisemnych tłumaczeń, całą pracę wykonywał przez Internet, pod zmienionym nazwiskiem. Utrzymanie również nie było zbyt drogie, jeżeli wiedziało się gdzie jest tanio. Mógł sobie pozwolić na wieczorne wychodzenie na łowy. Bezkrwawe. Z zasady.

    Ubierał się na biało. Był to sposób na to, żeby być zauważonym. W dodatku potęgowało działanie jego sposobu uwodzenia. Ponadto kobiety uwielbiają białe ubrania na czarnych mężczyznach. Odkrył to podczas swych łódzkich podbojów.

    Tym razem nie było inaczej. Dwadzieścia minut obserwacji. Ofiara zamawia danie, siada przy dwuosobowym stoliku w ogródku, z dobrym widokiem na Giewont, na deptak. Tak robią tylko samotni. Głębia „Pod Papugami” zapewnia doskonałe przykrycie. Marcus jest widoczny wtedy, kiedy chce.

    Lidia otrzymuje swoje zamówienie, przysiada się do niej Marcus, dopiero potem pyta czy miejsce jest wolne. Nonszalancko. Zabawia ją kilkoma chwytliwymi żartami, lekko łamanym polskim. Specjalnie, Marcus doskonale mówi po polsku. Chwila konwersacji, wie, że może przysiąść się bliżej. Podsuwa się, zamawia na swój koszt drinka. Lydia nie odmawia. Już jest jego.

    Dziesięć minut później są w taksówce, za dwadzieścia minut wchodzą do pokoju w ośrodku. Goście w godzinach nocnych nie są mile widziani, Marcus tu nie zostanie na śniadanie. Nigdy zresztą nie zostaje.

    „Co pomyśli mąż gdy się dowie? Nie zniszczy to mojej rodziny? Nie, przecież nie ma tu nikogo znajomego, a Marcus raczej nie jest znajomym żadnego znajomego znajomego.” Lidia nie jest już zestresowana. Robiła to setki razy, z dziesiątkami mężczyzn. Teraz jednak czuła, że będzie choć trochę inaczej.

    Marcus przekręcił klucz w drzwiach, a Lidia zaraz po tym przyparła go do ściany i zaczęła rozpinać pasek i spodnie. Marcus jednym sprawnym ruchem dłoni rozpiął jej stanik, będący wciąż pod cienką, niebieską bluzką. Lidia wie, co mówią o murzynach. Nigdy z żadnym nie była. Miała wielką ochotę poczuć na własnej skórze prawdziwego murzyńskiego penisa. Zahaczyła ręką o wypukłość na spodniach. Marcus był twardy jak skała i wielki.

    Nie zauważyła kiedy, ale znalazła się na łóżku. Jej spódnica leżała na ziemi, obok pokojowego kominka. Marcus lizał jej cipkę, każdy dotyk powodował burzę w jej neuronach i spazmatyczne jęki. Było późne popołudnie, większość pokoi stała pusta, mogła się powydzierać. Zawsze głośno przeżywała orgazm.

    Doszła. Marcus nie dał jej jednak chwili wytchnienia. Był już całkowicie nagi, klęknął nad jej głową od tyłu. Kazał jej otworzyć buzię. Tym razem piękną polszczyzną. „Wysuń język. Gdy trzy razy klepniesz w łóżko to przestanę. To nasz znak na stop.”. Penetrował jej gardło, najpierw powoli, wprowadzając tylko 10 centymetrów penisa do gardła Lidii. Później szybciej, wkładając prawie całego. Dawno tego nie robiła, jej mąż nie lubił gdy robiła mu loda. Gdyby Marcus to wiedział powiedziałby tylko jedno: „Frajer”. Lidia była w tym najlepsza, z dziesięciu chłopaków w klasie każdy doszedł w ciągu pierwszych trzech minut gdy opiekowała się nim Lidia. Każda jej tego zazdrościła. Marcus był oczywiście inny, miał więcej doświadczenia, to on dominował.

    Gdy zapragnął mieć ją całą, wziął ją od tyłu. Kazał jej się położyć brzuchem na łóżku, kolanami na ziemi. Lidia miała długie nogi, nie było to dla niej problemem. Spełniła wymóg Marcusa. Nie mówiła nic. Przeżywała chwilę. Najlepszy seks od dwunastu lat. Nigdy nie zdradziła męża. Zawsze się tego bała. Teraz była najlepsza okazja, wiedziała, że drugiej takiej nie będzie. Co się stało w Zakopanem zostaje w Zakopanem.

    Każde wejście Marcusa czuła jakby odrębnie, mimo tego że w ciągu sekundy robił to trzy-cztery razy. Penetrował obszary które nigdy nie był rozepchane. Był najszybszy. Był najwytrzymalszy. Był największy. Marcus penetrował Lidię ponad kwadrans. Nie zmieniali pozycji, Lidia doszła trzy razy, była cała poobijana od drewnianych elementów łóżka w które ciągle uderzała. Marcus ją zniszczył. Pozostało mu jedno – skończyć na jej twarzy. Tak uwielbiała. Gęstą spermę we włosach, na oczach, na języku. Smak uzależniał. W szkole zabraniała przyjacielem jeść czerwonego mięsa, przez nie sperma była gorzka w smaku. Szatyni zawsze lepiej smakowali, tak mówiły koleżanki.

    Marcus zbliżał się do końca. Zobaczył, że z torby Lidii wytoczyła się pamiątka. „To na pamiątkę dla męża, co?”. Nie odpowiedziała, nie miała sił by mówić, bolały ją struny głosowe od krzyku. Albo od wielkiego penisa Marcusa.

    Marcus spuścił się w środku Lidii, nie użyli zabezpieczeń. To było typowe dla Marcusa, on się tym nie martwił. W kluczowej chwili wykonał trzy mocne wejścia i przycisnął lędźwie Lidii do swoich. Spuszczał się długo, wiele spermy przelało się tego dnia w Lidii. Gdy wyjmował penisa, większość wyciekła, a Lidia cała rozedrgana leżała na łóżku. Ciągle w tej samej pozycji, lecz jej ręce były złożone jak do modlitwy. Modlitwy do boga rozkoszy.

    Marcus uwielbiał dominować, niszczyć waginy i znikać. Był przy tym gentlemanem. Czy jednak gentleman postępuje tak, że wkłada w pochwę pełną spermy bursztynową kulę z napisem „Zakopane”?

    ***

    Zanim Lidia zdążyła się przebudzić po sesji rozkoszy, Marcusa już dawno nie było. Nie pozostawił po sobie prawie nic, co by wskazywało że kiedykolwiek był w pokoju Lidii ani w niej samej. Poza kilkoma szczegółami. Po Marcusie została bursztynowa kula, która dziś stoi na biurku Maćka oraz mała Aniela, leżąca spokojnie w kołysce. Lidia zdecydowała się zostawić te dwie pamiątki po najlepszych chwilach jakich doznała w Zakopanem, tam gdzie są zakopane jej największe tajemnice.

     

    Bernard Chmaj

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Bernard Chmaj
  • Zrogaczony przez zone

    Bardzo długo myślałem o napisaniu tego opowiadania. Zawsze mnie coś blokowało. To moje pierwsze opowiadanie. Mam nadzieję, że przypadnie Wam do gustu. A więc do dzieła…

    Moją żonę Magdę poznałem parę lat temu przez Internet. Kto by uwierzył. Jak można poznać kogoś przez Internet, jak widać można. Zanim jednak wzięliśmy ślub, minęło dwa lata. Po dwóch miesiącach znajomości chciałem mieć dziecko, Magda zresztą też. Od słowa do słowa wzięliśmy się do pracy. Praktycznie dwa razy dziennie uprawialiśmy seks. Zawsze z finałem w środku. Mijały dni, tygodnie. I nic… Zero rezultatu. Pomyślałem,  że może jestem bezpłodny. Chciałem zrobić badania. Ale Magda twierdziła uparcie, że to przez moje picie alkoholu, sperma nie jest bogata w plemniki. Odstawiłem więc picie. I znowu kilka tygodni seksu. I znowu nic. Kompletnie załamany, przestaliśmy uprawiać seks… To znaczy uprawialiśmy, ale niezmiernie rzadko. Minął rok. Któregoś dnia Magda wróciła z pracy o 18. A w tym dniu wypadała nasza rocznica. Po pysznej kolacji, poszliśmy do łóżka. Postanowiłem zrobić mojej żonie przyjemność i chciałem zrobić mojej żonie minetkę. Magda z wielką stanowczością mi tego zabroniła. Zdziwiłem się, bo do tej pory jej to nie przeszkadzało i robiłem to często. Pogodziłem się z tym i od razu starałem się w nią wejść. Gdy mój penis wszedł do jej pochwy i zacząłem się poruszać, poczułem dziwne mlaskanie i dużą wilgoć. Gdy wyjąłem z niej mojego penisa, zauważyłem, że jest cały w białej mazi. Załamałem się kompletnie, bo wiedziałem, co to za maź… Magda spojrzała na mnie, przyciągnęła mnie do siebie i wyszeptała mi do ucha: „ja chce mieć dziecko, z Tobą, czy nie to i tak je będę miała”. Po czym odwróciła się ode mnie i poszła spać. A ja płakałem całą noc. Podczas tej nocy myślałem, czy się wyprowadzić jutro i gdzie, ale dałem sobie czas na przemyślenie. Od następnego dnia nasze relacje były bardzo chłodne. Po tygodniu żona położyła na mojej poduszce POZYTYWNY test ciążowy. I coś w tej chwili we mnie pękło. Przytuliłem się do brzucha Magdy, pocałowałem go i powiedziałem, że bardzo ją kocham i cieszę się, że będziemy mieli dziecko. Nieważne, że nie było moje. Postanowiłem, że będę ojcem dla tego dziecka. Moja żona ucieszyła się bardzo z tego faktu. Gdy minął 4 miesiąc, brzuszek mojej żony urósł do sporych rozmiarów. Dziecko zaczęło kopać. Moja żona była już na zwolnieniu lekarskim. Rzadko gdzieś wychodziła. Gdy któregoś dnia przyszła po 20 do domu, zapytałem gdzie była do tak późna. W odpowiedzi, położyła się na łóżku, zdjęła spódnicę, rajstopki, majtki i kiwnęła do mnie palcem. Gdy położyłem się obok, kazała mi wylizać jej myszkę. Ochoczo to zrobiłem. Wtedy znowu poczułem tą maź… Moja Madzia zdradziła mnie, będąc w ciąży! Ale już mi to w ogóle nie przeszkadzało. Aby była ze mną. Wylizałem ją do czysta. Po tym wszystkim Magda oznajmiła mi, że od tej pory nie mam prawa uprawiać z nią seksu. Tylko mogę ją pieścić językiem. Przystałem na to. Gdy przyszedł czas porodu, moja żona spotkała się ze swoim kochankiem jeszcze kilka razy. Praktycznie godzinę przed narodzinami syna, miała w cipce dużo spermy kochanka. Oczywiście przy porodzie trzymałem ją za rękę i widziałem, jak sperma wypływa z cipki. Po powrocie do domu bawiłem naszego synka. I dostałem zapewnienie, że po roku o tej samej porze będę bawił kolejne dziecko. Klęknąłem przy niej i błagałem, że już starczy, ale w odpowiedzi wyszła do swojego kochanka, a ja zostałem sam z synem. Wieczorem po powrocie Magdy, znowu musiałem wylizać całą spermę z jej cipki. I tak mijały tydzień za tygodniem. W końcu gdy któregoś dnia, gdy uśpiłem małego i sam kładłem się spać, zobaczyłem na poduszce… Tak, kolejny test ciążowy – pozytywny rzecz jasna. Chyba na zawsze zostałem rogaczem… I smakoszem obcej spermy… Ciekawe, ile będę miał dzieci….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Jacek Kręgiel
  • Przypadek Michala cz.IX

    ****

    Od pamiętnego weekendu po powrocie z wycieczki minął tydzień. Kończył się październik, za oknem szalała brzydka, deszczowa i chłodna jesień. Wiktoria podjęła pierwsze próby obserwacji Anity Grześkowiak. W szkole, ale także poza nią. Na razie nie przyniosły one zbyt wiele efektów. Mój czas upływał na budowaniu planu wejścia w łaski jednej z dziewczyn, z którymi w dziwnym relacjach była urocza belferka od angielskiego. Nieliczne wolne chwile starałem umilać sobie igraszkami z Wiką lub Nastką. Raz nawet udało mi się nieźle zabawić z Bogną. Miałem coś, o czym wielu chłopaków w moim wieku mogło pomarzyć. I nie tylko moich rówieśników. Pomimo tego, sen z oczu spędzał mi temat pani Anity. Ona, a także jej dziwne konszachty z niektórymi uczennicami. Chciałem wiedzieć co się za tym kryje, a w tym celu musiałem zdobyć jedną z koleżanek. Wiedziałem o trzech – Emilce, niefortunnej lodziarce z dyskoteki w Karpaczu, a także Zuzie i Kamili, które ją z tamtych opresji próbowały wybawić. Selekcja przebiegła dwuetapowo. Najpierw odpadła Emilka. Przypominając sobie jak dobierała się do faceta na imprezie, pijana i upalona jako pierwsza została skreślona z mojej listy. Wybór między pozostałymi dziewczynami był równie łatwy. Jestem stuprocentowym samcem. Padło na wiele ładniejszą z nich, Zuzę. W sumie przy moim niesamowitym darze, aż dziwne, że nie przygruchałem sobie jeszcze którejś koleżanki z klasy. Zuzka Kownacka miała być pierwszą. Chodziła do tej samej klasy co ja, jednak powiem szczerze niewiele o niej wiedziałem.  
    Teraz miało się to nieco zmienić.  

    Moje myśli w ostatnich dniach często krążyły wokół tej dziewczyny. Dar nakierowałem przede wszystkim na jej osobę, robiąc sobie przerwy, gdy naszła mnie ochota na małe co nieco z innymi kochankami. Przez to dało się zauważyć zmianę w zachowaniu Zuzy względem mnie. Do tej pory byliśmy neutralni. Zwykłe “cześć”, czasem kilka zdawkowych słów czy zdań i to wszystko. Taka normalka. Od kilku dni każde powitanie było okraszone uśmiechem i przyjacielskim gestem. Im więcej dni upływało tym więcej w spojrzeniach panny było w nim masła. Wyraźnie wkradłem się niepostrzeżenie w myśli i pragnienia koleżanki. Okazało się, że na tyle mocno, by to ona wykonała pierwszy krok.  

    – Cześć Michał. – Miała przyjemny niski głos. – Dawno nie było cię na pokazie “Temporytmu”. Nie wpadł byś dzisiaj?

    Na chwilę tylko zostałem sam na przerwie, a ona dostrzegła to i przyparła atak. Cóż, na coś takiego przecież liczyłem.  

    – Ja?! Czemu nagle potrzebujesz mojej obecności na waszych wygibasach? – spytałem, starając się zachować pozór zdziwienia. Facetów na otwartych dla widzów występach szklonego zespołu tanecznego nigdy nie brakowało. Jaki samiec się lubi popatrzeć na kręcące sie zgrabne tyłki?  

    – Zawsze mało jest chłopaków z naszej klasy na próbach, a mam wrażenie, że ty nie odmówisz – odparła niezbyt dobrze ukrywając zakłopotanie. – To jak będzie?

    – No nie wiem. Zastanowię się. – Postanowiłem się podroczyć. Taka próba, jak bardzo jest na mnie napalona.

    – Przyjdź, proszę – Uśmiechnęła sie promiennie. – Umówmy się, że jeśli się pojawisz to tańczę dziś dla ciebie.  

    – Zuzka, ale ty nigdy nie zauważałaś mnie bardziej niż pierwszego, lepszego chłopak  z brzegu – Opierałem się dla zasady.  

    – Mylisz się, zawsze uważałam, że jesteś jednym z najfajniejszych chłopaków w szkole – Tym razem policzki Zuzy mocno sie zarumieniły. – Nie jestem aż tak przebojowa i odważna, żeby zaczepiać facetów, ale od paru dni coś się zmieniło…  

    – Ok., postaram się przyjść – Wszedłem pannie w słowo, widząc idącą w nasza stronę pani Anitę. – Uważaj, Grześkowiak chyba nas namierzyła.

    Ostrzeżenie podziałało na Zuzę niczym płachta na byka. W jednej chwila radosna twarz dziewczyny spochmurniała. Zezłoszczona i przestraszona, pędem ruszyła w stronę pobliskich schodów. Co łączyło te kilka dziewczyn z anglistką, że reagowały w taki sposób na jej osobę?

    – A ty Michał jak widzę zmieniłeś się w szkolnego Casanovę – stwierdziła uszczypliwie belferka stając koło mnie. – Czyżby wpadła ci w oko Zuzka Kownacka? Mało ci mojej siostrzenicy, szukasz dodatkowych wrażeń?

    – Niech pani daruję sobie te uwagi – odparłem spokojnie. – Zuza to koleżanka z klasy. Tacy uczniowie czasem ze sobą rozmawiają na korytarzu, zauważyła pani?

    – Słabo ci wyszedł ten sarkazm. – Ewidentnie pani Anita miała dzisiaj ciężki dzień. – Gdyby jednak twoje koleżeństwo z Zuzką miało się zmienić w coś więcej, to ostrzegam, zostaw ją w spokoju!

    – Jezu, czy pani przypadkiem nie przesadza? – Mruknąłem poirytowany – Jest pani nauczycielką, a nie wyrocznią, która wybiera uczniom kolegów i przyjaciół!

    – Nie masz pojęcia w co byś się wpakował chłopcze. – W oczach ponętnej belferki zamigotały ponure cienie. – Uznaj, że robie to dla twojego dobra i odczep się od Kownackiej!

    – Czyli tak naprawdę robi mi pani przysługę? – zapytałem, uśmiechając się nieznacznie.  

    Pani Anita miała ochotę odpowiednio zareagować na moją bezczelność, ale dzwonek obwieścił właśnie koniec przerwy.  

    – Wierz lub nie, ale bliższa znajomość z Zuzką nie wyjdzie ci na dobre – mruknęła odchodząc w stronę swojej klasy.  

    Nie mogłem przestać myśleć, w jaki sposób powiązane są ze sobą anglistka i kilka uczennic, które – jak się coraz bardziej o tym przekonywałem – cieszyły się specjalnymi względami nauczycielki. Im dłużej o tym myślałem, tym bardziej intrygował mnie ten sekret. To było jak patrzenie w dół nad przepaścią. Nawet jak ci powiedzą, że nie powinieneś tego robić, to i tak w końcu zerkniesz. Jakiś podskórny lęk, ostrzegał mnie, że przestrogi pani Anity nie były tylko próbą odepchnięcia mnie od Zuzy. Pomimo to byłem zdecydowany dowiedzieć się, co ukrywają dziewczyny i nauczycielka angielskiego.  

    ****

    Występ zespołu ‘Temporytm” był całkiem ciekawy. Od dłuższego czasu nie chodziłem na otwarte dla widzów pokazy, bo miałem ciekawsze rzeczy do robienia. Musiałem przyznać, że dziewczyny dawały radę. Większość z nich chodziła na zajęcia drugi czy trzeci rok, więc były zgrane. W połączeniu z kusymi spódniczkami, zgrabnymi figurami i przeróżnymi pozycjami robiło to świetne wrażenie. Przyznam, że od razu nabrałem apetytu na całą grupę. Jednak, co za dużo, to niezdrowo. Powinienem się skupić wyłącznie na jednej z tancerek.  

    Zuza wpadła na mnie kilka chwil po tym, jak wyszedłem ze szkoły.  

    – Dzięki, że wpadłeś na występ. – Zaszczebiotała wesoło. – Podobało ci się?

    – Nawet bardzo – odpowiedziałem zgodnie z prawdą.  

    – To fajnie. Od razu wypatrzyłam cię na widowni i tańczyłam dla ciebie. – Musiałem przyznać, że rumieniła się efektownie i uroczo.  

    – To świetnie, ale czuję sie trochę skołowany. – Kontynuowałem grę zaczęto podczas wcześniejszej rozmowy. – Trochę nagle zaczęłaś sie mną interesować.

    – To ma dla ciebie takie znaczenie? Nagle czy nie? – Pytając spojrzała mi głęboko w oczy. –  Będziesz jeszcze bardziej zakręcony, bo nie zamierzam odpuścić.

    – Zuza…

    – Odprowadzisz mnie kawałek?  

    – Mówisz o wspólnym stawianiu kroków, w jednym czasie i miejscu? – Dalej brnąłem w nieprzystępność.  

    – Mówiłam, że jesteś jednym z fajniejszych chłopaków. – Parsknęła śmiechem moja rozmówczyni. – Masz nietypowe, świetne poczucie humoru.

    – Nie wiem czy to dobry pomysł i…

    – Gwarantuje ci, że tak – Zmrużone szare oczy dziewczyny błysnęły kusząco. – Po drodze wstąpimy w jedno miejsce, na pewno nie będziesz żałował. – Zuza przygryzła dolną wargę i czekała na moją decyzję.  

    Ta mogła być tylko jedna. Miałem już za sobą kilka zaliczonych przedstawicielek płci nadobnej. Znałem to spojrzenie, ten wyraz twarzy i mowę ciała. Zuzka była napalona i potrzebowała dać temu wyraz. Najwyraźniej miała też pomysł na lokalizację.  

    – Jesteś bardzo przekonująca – stwierdziłem z uśmiechem. – Chodźmy!

    Po drodze rozmawialiśmy o bzdurach, głównie stroiliśmy sobie żarty. Zuza raz po raz wtrącała coraz bardziej pikantniejsze tematy, a ja – dla podtrzymania atmosfery – brałem to za dobrą monetę i odpowiadałem tym samym. Chodziliśmy do tej samej klasy. Znałem ją, ale pomimo to zerkałem co chwila, sondując swoją przyszłą zdobycz.  
    Zuza nie olśniewała, jej uroda pozbawiona była efektu “łał”. Była po prostu ładna. Jak setki młodych dziewczyn. Ciemne, proste włosy sięgające ramion niezmiennie odkąd ją znałem nosiła rozpuszczone. Ładnej, choć rzadko wesołej twarzy dodawał uroku mały pieprzyk tuż przy kąciku ust. Zuzka była dość wysoka, prawie mojego wzrostu. Szczupła i zgrabna, miała wysportowaną, delikatnie, ale kusząco zaokrągloną figurę. Podobał mi się jej odstający tyłek, a jeszcze bardziej miłe dla mych oczu dwie wypukłe krągłości pod bluzką.  

    Kownaccy mieszkali na Osiedlu Tysiąclecia, jednym z naszych dwóch dużych blokowisk. Jednak w połowie drogi Zuzka skręciła w uliczkę, która w żaden sposób do niego nie prowadziła. Zaciekawiony spojrzałem na nią pytająco.  

    – Moja babcia Regina mieszka na końcu tej uliczki – wyjaśniła dziewczyna. – Od tygodnia jest w sanatorium, a my zaglądamy tutaj co dwa dni. Dziś jest moja kolej, co się dobrze składa…

    – Zuza, czy ty…

    – Ciii… Bądź cicho – Stanęliśmy przy odrapanej furtce. Z boków zasłaniały nas wysokie krzewy. Zuza wtuliła się we mnie i podała mi swoje usta. Drżące, miękkie i ciepłe.  

    Po chwili byliśmy wewnątrz domku babci Zuzy. Niczym nie różnił się od wielu mu podobnych. Przestarzałe meble, święte obrazki na ścianach i specyficzny zapach. Charakterystyczny dla lokali zajmowanych przez starsze osoby. Nie byłem tu jednak dla wystroju i oceniania cudzych mieszkań. Doskonale za to w moich oczach prezentowała się natomiast pożądliwa niecierpliwość Zuzki. Nim dokonałem pobieżnej wzrokowej inspekcji domku babuni, ona już siedziała na przykrytym kocem łóżku. Niedbale odrzucone przez nią plecak i kurtka wylądowały na pamiętającym lepsze czasy stole.  

    – Oprócz mnie nie ma tu nic ciekawego – stwierdziła Zuzanna, widząc, że się rozglądam. – Chodź do mnie!

    Poszedłem w jej ślady, dorzucając swoje rzeczy na stół. Dwa kroki dzieliły mnie od napalonej panny. Zanim je wykonałem, pozbyłem się większości pozostałych ciuchów. W samych bokserkach zbliżyłem się do Zuzy.  

    – Widzę, że jednak doskonale się zrozumieliśmy – stwierdziła uśmiechnięta dziewczyna. Pokraśniała na twarzy. Podniecenie dawało znać o sobie. Szybko rozebrała się, zostawiając sobie tylko bieliznę.  

    – To nie będzie potrzebne. – Sięgnąłem za plecy koleżanki, sprawnie rozpinając biustonosz. Chłodnymi od jesiennego aury dłońmi zagarnąłem spore i jędrne piersi.

    – To jakieś wariactwo, ale od kilku dni myślałam tylko o tym, żebyś się za mną pieprzył – westchnęła Zuza z zadowoleniem przyjmując obecność mojej dłoni na piersiach. – Bałam się czy będziesz mnie chciał, ale…

    – Ciii – zacisnąłem palce na twardniejących sutkach. Naparłem całym ciałem na dziewczynę i po chwili oboje leżeliśmy na łóżku babci.  

    Skupiłem się na bardziej na cyckach Zuzki. Drażniłem miękką, elastyczną skórę opuszkami palców, potem zacząłem odważniej kreślić na nich koliste wzory. Ciche westchnięcia i drżenie ciała sugerowało, że obrałem dobrą taktykę. Po chwili poszerzyłem repertuar pieszczot. Ugniatając, trąc i ssąc krągłe grona piersi urabiałem kochankę do konsystencji, gdy żądza zawładnie jej wszystkimi zmysłami.  

    – Teraz na dole. – Doleciała mnie prośba Zuzy.  

    Zsunąłem majtki z tyłka koleżanki. Oczom moim ukazał się ciemny, zadbany gaj łonowych włosków. Przystrzyżonych krótko w wąski pasek. Syciłem nim oczy przez dobrą chwilę, a potem wsunąłem rękę między lekko rozchylone uda. Zuzka przytomnie rozłożyła nogi szerzej, eksponując nabrzmiały skarb. Podskórna przyjemność opanowała moje ciało. Żądza brała mnie w niewolę, na najbliższy czas.  

    Trąc palcem wargi sromowe i magiczny guzek ze zdumieniem obserwowałem Zuzę. Cudownie poddawała się pieszczotom, reagując na każdy nowy bodziec. Każda zmiana, czy to natężenia czy mocy moich czułości kwitowana była odpowiednim westchnięciem, jękiem, ruchem ciała. Świetnie działało to na moją samczą percepcję. Doskonale podsycało żar podniecenia. Doszedłem do wniosku, że moja kochanka ma niebywały, wrodzony talent albo bardzo dobrze wyuczyła się takich zachowań. Na tyle, że stawały się jej drugą naturą. W tej chwili było to mocno pożądane, nie zamierzałem o tym zbyt długo rozmyślać. Wolałem to chłonąć. Czuć całym sobą.  

    Rozchyliłem płatki cipki i przeciągnąłem językiem po różowym wnętrzu. Uda Zuzy zacisnęły się mocniej na mojej głowie niczym kleszcze. Dziewczyna mierzwiąc niezbyt misterną fryzurę zacisnęła na niej dłonie, dociskając mocniej do swojego łona. Nie miałem wyjścia. Przełączyłem język w tryb pracy na najwyższych obrotach. Wilgotna, miękka szparka okazała się wybornym miejscem dla jego harców.  

    – Och Michał, jak dobrze ooo… och…

    Lizałem i ssałem, aż rozbolała mnie szczęka. To nieco ostudziło nieco moje zapędy i przypomniało o moich potrzebach. Z trudem uwolniłem się z objęć nóg Zuzki, by uwolnić skrępowanego w majtkach twardziela. Położyłem się wygodnie na plecach, z dumą prezentując prężącego się członka.  
    Trudno o bardziej czytelne zaproszenie. Dlatego też Zuza nie miała problemu z jego zrozumieniem. Ułożyła się wygodnie i zacisnęła dłoń na trzonie kutasa. Gdy zaczęła mnie pieścić, znów na chwilę pojawiła się w mojej głowie myśl, że robi to z wielką wprawą. Poza tym nie skupiała sie tylko na samym penisie. Pomimo, że ruchy jej dłoni były idealnie wyważone, ani za delikatne, ani zbyt gwałtowne. to nie musiała zbytnio skupiać się na utrzymaniu tego stanu. Wykonywała tą czynność jakby od niechcenia, z łatwością, co pozwoliło na jednoczesne całowanie mojego torsu, brzucha i podbrzusza. Czułem, że moje podniecenie rozkwita. Moja nowa kochanka absolutnie mną zawładnęła. Uczucie to nasilało się z każdym kolejnym nowym doznaniem. Twardy jak kamień kutas zdawał się rozpływać w przystępnych ustach dziewczyny. Ciepłe wargi Zuzy raziły go impulsami rozkoszy. Język dotykał każdego fragmentu fiuta nie wyłączając jąder. Moje podniecenie nie miało granic. Chłonąłem każdy gest, każdą pieszczotę, nawet oddech i syciłem nimi swoją żądzę. Gdyby to potrwało jeszcze trochę, skończyłoby się na tej oralnej zabawie.  

    Ani ja tego nie chciałem, ani moja partnerka. Zuza sprytnie zacisnęła dłoń na moich jajach i po chwili poczułem, że jeszcze sporo przed mną. Kochanka ułożyła się na plecach, jedną nogę podkulając i robiąc miejsce dla mnie. Choć pierwszy raz widziałem partnerkę w takiej pozycji, było dla mnie jasne co powinienem zrobić. Podsunąłem się bliżej krocza Zuzki i usiadłem na jej wyprostowanej nodze. Tą podkuloną zarzuciłem sobie na bark i naparłem na wrota rozkoszy. Kutas wszedł gładko w wilgotną cipkę. Przez chwilę szukaliśmy wspólnego tempa, a gdy się zgraliśmy rozpoczął się ekstatyczny taniec. Starałem się tonować emocje, dawkować siłę kolejnych pchnięć, ale szybko poległem. Żądza podsycana przez niesamowity talent Zuzy wygrała z kalkulacją. Sztychy przybierały na sile. Były coraz gwałtowniejsze i głębsze. Obydwoje dyszeliśmy ciężko, a moja kochanka cudownie wyjękiwała swoje zadowolenie. W głowie szumiało mi niczym w ulu. Ciało wypełniły upojne wibracje.  

    Posuwałem Zuzkę, z przyjemnością ją obserwując. Policzki dziewczyny pokryły soczyste rumieńce. Oczy błyszczały szczęściem zza mglistej zasłony pożądania. Usta rozchyliły delikatnie w niemym zachwycie. Wisienką na torcie, były falujące w rytm ruchu naszych ciał piersi. Tyle bodźców było potężną dawką dla mojego podniecenia. Udało mi się jednak opóźnić burzę. Zanim mnie ogarnęła, najpierw szczyt osiągnęła moja kochanka. Kilka gwałtownych pchnięć biodrami poprzedziło moment w którym zastygła z błogością wypisaną na twarzy.  Ciche jęki i pomruki zlały się w jeden krzyk, wieszczący orgazm.  
    Tymczasem ja też zbliżałem się do zakończenia tej ekscytującej przygody. Delikatne mrowienie w głębi mojego ciała przerodziło się w silne skurcze. Kremowy przypływ ruszył z mocą, by dać upust rozkoszy. Przezornie chciałem wyjść z gościnnej norki Zuzy, ale dziewczyna zwarła uda.  

    – Biorę pigułki – wychrypiała półprzytomnie.  

    Czy myślała w tej chwili racjonalnie czy nie, było już za późno. Kutas plunął nasieniem, wypełniając nim najbardziej niedostępne zakamarki cipki Zuzy.  Setki tryumfalnych bębnów zadudniło mi pod czaszką. Poddałem się orgazmowi.  
    Gdy największe emocje odeszły, oboje leżeliśmy wtuleni w siebie na skotłowanym łóżku babci Reginy. Czułem uderzenia serca Zuzki, wracający do normy oddech dziewczyny, ale przede wszystkim bijący od jej ciała żar. Byłem pijany przeżytym uniesieniem. Jednocześnie wracała trzeźwość umysłu. Tylko seks z Bogną mógł sie równać z tym co przeżyłem teraz. Ani Wika, ani Nastka, choć cudowne, świeże i chętne nie robiły ze mną tego co uczyniła mi Zuzanna. Za panią dyrektor stała jednak metryka, lata doświadczenia, a teraz do obłędu doprowadził mnie rówieśnica. Skąd u panny Kownackiej takie zdolności? Czy rzeczywiście krył się za tym wrodzony dar do pieprzenia?  

    – Byłaś świetna, nie uwierzyłbym, że dziewczyna z liceum może być taka w łóżku. – Zaintrygowany, rzuciłem komplementem.

    – Tak wiem, to niewiarygodne. – W jednej chwili zniknęła radość w oczach Zuzy. Wyraźnie posmutniała.  

    – Coś jest nie tak? – zapytałem, zdumiony zmianą nastroju dziewczyny.  

    – Nie. Wszystko jest ok.. – Przytuliła się mocniej. Czułem, że drży choć w pomieszczeniu nie było zimno. – Pocałuj mnie proszę.

    Włożyłem w ten pocałunek całe swoje całuśne umiejętności. Czułem, że to dla Zuzki ważne. Wciąż drżała, ale im dłużej trwaliśmy złączeni ustami, tym stawała się spokojniejsza.  

    – Może jednak powinnaś mi powiedzieć, co cię męczy? – Zaproponowałem, gdy brak tchu zmusił nas do przerwania czułości.  

    – Daj spokój Michał! Byłeś cudowny tak bardzo, że zaskoczyłeś mnie totalnie – odparła Zuzka z bladym uśmiechem. – Teraz, po wszystkim obiecaj mi, że to nie będzie jedyny raz.

    – Nie. Nie będzie. – Zadeklarowałem z przekonaniem i szczerze. Czego jak czego, ale takiej kochanki nie mógłbym sobie odpuścić.  

    – Wspaniale – Zuza ożywiła się i zaklaskała z radości. – Teraz idę siusiu, bo zaraz zrobię na łóżko.  

    Z przyjemnością odprowadziłem ją wzrokiem. Naga, wdzięcznie kręciła pupą idąc w stronę łazienki. Chwilę po tym jak usłyszałem zamykające się za nią drzwi w przedpokoju ożywił się telefon Zuzki, wsunięty w zewnętrzną kieszeń plecaka. Wiem, że to nie w porządku, ale coś mnie podkusiło. Wyciągnąłem aparat i zerknąłem na ekran. Wiadomość wysłała Kamila. Żałowałem, że nie mogę jej odczytać, Zuza szybko by się połapała, że byłem zbyt ciekawski. Przyszło mi jednak do głowy, że mogę przejrzeć inne esemesy. Na szczęście moja nowa kochanka nie używała hasła. Drżącymi palcami odblokowałem telefon i wszedłem w historię nadesłanych wiadomości. Zuza chyba często je usuwała, ale kilka się pojawiło z ostatnich trzech dni. Większość od rodziny, ale były też na przykład od Emilki. Kliknąłem na najświeższy z ubiegłego dnia i odczytałem go pospiesznie.

    “Co się z tobą dzieje? Znikasz, nie ma z tobą kontaktu! Nasza opiekunka prosiła, żebym ci przekazała, że pojutrze o 20.00 mamy ważne spotkanie. Tym razem Sienkiewicz.”

    Usłyszałem odgłos spuszczanej wody, więc szybko wróciłem do ekranu głównego i wsunąłem telefon z powrotem do kieszeni plecaka. Gdy Zuzka wróciła niewinnie leżałem tam gdzie wcześniej. Pocałowała mnie, tęsknym wzrokiem obdarzając mojego fiuta. Wyraźnie miała ochotę na powtórkę upojnej gry.  

    – To niesprawiedliwe, muszę być za czterdzieści minut w domy – stwierdziła, szukając wzrokiem swoich ciuchów. – Musimy tu ogarnąć i niestety skończyć naszą randkę.  

    – Jak mus to mus – Zgodziłem się niechętnie. Też bym z chęcią jeszcze pofiglował.  

    Odprowadziłem ją niemal pod sam blok. Potem ruszyłem w stronę domu, myśląc o esemesie od Emilki. Był dosyć zdawkowy, mógł dotyczyć czegoś nieistotnego, ale nie mogłem tego wiedzieć. Być może było to bardzo życzeniowe podejrzenie, ale czułem, że kryje się za tym coś istotnego. Tylko o co chodziło z tym Sienkiewiczem?

    Podekscytowany, zaraz po powrocie do domu, zadzwoniłem do Wiki i opowiedziałem jej o wiadomości, pomijając jak najwięcej z faktu, że bzykałem koleżankę. Umówiliśmy się, że jutro będziemy obserwować blok Zuzki. Skoro miała ważne spotkanie, to będzie musiała wyjść z domu. Mieliśmy nadzieję, że śledząc ją, dowiemy się czegoś więcej. Oboje liczyliśmy, że ma to związek z osobą Anity Grześkowiak.  

    c.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Wspomnienia z dziecinstwa – koniec ferii

    Ferie miały się ku końcowi. Wiedziałem co stracimy jak nie będziemy mieli pustego mieszkania i trochę było mi smutno. Rano chodziliśmy z kuzynką całkiem nago. Wystarczyło kilka dni sam na sam, aby zapomnieć o wstydzie. Cieszyliśmy się widokiem naszych ciał, które odkrywaliśmy przed sobą bez żadnych tajemnic. Leżeliśmy też na łóżku przytulając się nagimi ciałami. Lubiłem dotykać jej delikatną, gładką i mięciutką skórę. Bawiłem się piersiami, brzuchem, zjeżdżałem na wzgórek łonowy, a potem na uda i kolana. Teraz leżała na brzuchu podparta na łokciach, opowiadając mi o rozterkach sercowych swoich koleżanek, a ja gładziłem pupcię, która intrygowała mnie najbardziej. Przed oczami miałem niezapomnianą scenę z łazienki i wiedziałem, że muszę spróbować.

      – … i wiesz co ta głupia zrobiła? Powiedziała, że z nim nie pójdzie na dyskotekę szkolną, chociaż każdy wiedział, że się w nim buja. Chłopak odszedł speszony, a na dyskotece tańczył z inną i ona podobno chciała się truć.

     – Kto zrozumie dziewczyny – odparłem, wkładając rękę coraz głębiej między pośladki. Rozszerzyła nogi pozwalając moim palcom wjechać między uda. Pocierałem jej szparkę która zaczęła robić się wilgotna. Masowałem ją w górę i w dół rozcierając śluz aż na zwieraczach.

     – No, a później przystawiała się do jego kumpla żeby mu zrobić na złość, ale on nie zwracał uwagi więc wysłała mu liścik że da mu się pocałować. I poszli po szkole do parku, ale co tam robili nikt nie wie. Od tej pory są jak papużki nierozłączki.

     – Może robili to co my – nie przestawałem pieścić Moniki. Jej oddech się pogłębił, a policzki zaróżowiły.

     – Możliwe, bo na pytania odpowiada tajemniczym uśmiechem – sama też się uśmiechnęła. Widać, że podobał jej się masaż odbytu, więc przystawiłem palec i nacisnąłem. Zagłębił się bez większego problemu. Lekko wyciągnąłem i znów przycisnąłem trochę mocniej, a on wszedł jeszcze głębiej. Leżałem na boku, penis mi stwardniał i oparł się o nogę kuzynki.

     – Podoba ci się taka zabawa? – przeszedłem do sedna.

     – Jest…fajnie – westchnęła.

     – Chciałbym włożyć członka – powiedziałem, patrząc na pupcię. Przekręciła się w moją stronę i usiadła. Popatrzyła na penisa i palec.

     – Ale on jest dwa razy grubszy.

     – Ojciec ma cztery razy grubszego, a wszedł mamie bez problemu.

     – No tak….,ale on czymś go posmarował.

     – Idziemy zobaczyć – rzuciłem i poleciałem do łazienki. Zaczeliśmy grzebać w różnych balsamach, perfumach, dezodorantach ale nic nie przypominało tej tubki. Wreszcie w szafce pod zlewem  Monia odnalazła tajemniczy żel. Odkręciła korek i wycisnęła trochę na palec, następnie roztarła o drugi.

     – Śliskie i jak ładnie pachnie – rzeczywiście w łazience zaczął unosić się zapach róż. Wróciliśmy na tapczan, kuzynka położyła się na brzuchu rozszerzając nogi, a ja wycisnąłem żel na palec i zacząłem smarować. Nie było za dużo miejsca bo pośladki przylegały do siebie, więc odchyliłem ręką jeden, ale nadal to nie było to.

     – Możesz wypiąć pupcię? – poprosiłem, a ona najpierw uniosła ją do góry, a chwilę później podciągnęła kolana pod siebie rozkładając je na boki. Teraz pupa była rozszerzona mocno, tylko trochę wysoko. Nałożyłem też dużą warstwę żelu na główkę dla pewności i ukląkłem za Moniką poprawiając pozycję. Ona opuściła tyłek i odwróciła głowę w moją stronę.

     – Ale jak będzie bolało przestaniesz? – była lekko wystraszona.

     – No pewnie, nie bój się.  Przyłożyła głowę do poduszki unosząc wysoko biodra. Przyłożyłem czubek do zwieracza i zacząłem pchać. Odbyt cofnął się, ale nie ustąpił. Mimo kilku prób penis nie chciał wejść. Cofnąłem biodra i przystawiłem palec. Wszedł od razu prawie bez oporu. Powsuwałem go trochę, po czym znów przystawiłem członka. Wyglądało jakby już chciał wejść jednak zwieracze zaciskały się. Znów włożyłem palec i wtedy wpadłem na pomysł. Przystawiłem główkę pod spód i rozszerzając palcem dziurkę zacząłem pchać. Czubek wślizgnął się po palcu którego wyjąłem, wciskając cały łepek.

     – Oooo – westchnęła kuzynka bardziej ze zdziwienia.

     – Boli? – zapytałem, gotowy cofnąć biodra.

     – Nie…nie bardzo – szepnęła. Była bardzo ciasna. Czułem pulsowanie członka w jej wnętrzu i jej zwieraczy.

     – Tylko powolutku dobrze? – wydyszała. Złapałem ją za biodra i delikatnie pchnąłem.

     – Oooch! – jęknęła dosyć głośno. Robiła to za każdym razem jak wciskałem się coraz głębiej, milimetr po milimetrze. Patrzyłem zafascynowany jak siusiak chowa się w kuzynce aż dotknąłem brzuchem pośladków.

     – Już wszedł cały – zakomunikowałem bardziej sobie niż jej.

     – Wiem, czuję! – wyjęczała. Klęczałem tak przez kilka chwil i przypomniałem sobie scenę z łazienki. Wycofałem połowę członka i powolutku wsunąłem z powrotem.

     – Ooooooch!!! – w jej okrzyku podniecenie mieszało się z bólem.

     – Przestać?

     – Tak! Nieee! Nie wiem! – była niezdecydowana. Zacząłem poruszać biodrami zupełnie tak samo jak kiedyś, gdy trzymała mi w ustach. Na początku powolutku, bo jak pchałem za mocno kuzynka odsuwała pupcię. Ale wkrótce dopasowaliśmy ruchy. Po prostu nie wsuwałem całego tylko do połowy i zaraz cofałem. Monika też zaczęła napierać tyłkiem w moją stronę kontrolując głębokość i szybkość ruchów. Czułem się wspaniale. Pierwszy raz robiłem coś takiego. Nasze głośne stękania i pojękiwania zmieszały się, tworząc dziwne odgłosy. Nie interesowało mnie czy ktoś usłyszy. Przyjemność była tak ogromna, że mogło się palić i walić, a ja i tak bym nie przestał. Nie wiem ile czasu to robiliśmy, ale wreszcie poczułem zaciskające się zwieracze. Skurcze były tak silne, że nie mogłem wycofać członka. To pulsowanie doprowadzało mnie do szaleństwa.

     – Ach!!!Aaaaa!!!Aaaaaach! – Monika wyginała plecy wijąc się na moim penisie. Przyłożyła twarz do poduszki żeby nie było słychać jej krzyków. Kiedy się rozluźniła zacząłem znowu pchać, bo jeszcze nie miałem dość. Wchodził gładko i to do końca. Nie musiałem długo czekać, żeby przyszedł wytrysk. Szkoda że go nie widziałem, bo mógł to być rekord świata w tryskaniu na odległość. Strzałom nie było końca. Teraz ja rzucałem się jak w transie, przyciskając biodra do pupci. Kiedy skończyły się drgawki opadłem na Monikę nie wyciągając członka z jej wnętrza. Leżeliśmy tak dysząc ciężko, spoceni i rozgrzani jak nigdy. Przekręciłem się na bok i powolutku wyciągnąłem siusiaka z pupci.

     – Och! – wymsknęło się Moni.Położyła się na plecach patrząc w sufit. Po chwili usiadła i rozszerzając nogi patrzyła sobie na krocze.

     – Boli cię? – zapytałem spoglądając jej między nogi.

     – Trochę tak – przyznała – ale nie o to chodzi, patrz! Uniosła nogi tak, żeby było widać odbyt.

     – No co? Wszystko mokre jak zawsze.Tylko że teraz śluz wyciekał jej… z dwóch dziurek. Jak poruszyła zwieraczami kolejna fala spermy wypłynęła na łóżko.

     – Czuję się jakbyś mnie napompował. Rzeczywiście, kiedy napięła odbyt wraz ze spermą wyleciał bączek. Kuzynka zachichotała i pruknęła jeszcze raz, a my poczuliśmy…róże?? Na łóżku lśniła już pokaźna plama nasienia zmieszanego z jej śluzem.

     – Kurczę, pierdzę różami – zaśmiała się na głos. Musiałem wraz z penisem wcisnąć jej tego żelu w pupcię, którego nie oszczędzałem.

     Zawsze po “zabawie” przychodził stan błogości i jakby euforii. Śmialiśmy się z byle powodu, teraz też.

     – Zamykaj swoje bąki w słoiki i sprzedawaj jako perfumy – żartowałem.

     – Aha, na pewno zbiję fortunę – śmiechom nie było końca. Położyliśmy się obok siebie, ciesząc się bliskością i nagością naszych ciał. Nie rozmawialiśmy już, po prostu leżeliśmy, a ja patrząc na kuzynkę rozmyślałem dlaczego ciało dziewczyny jest tak fascynujące. Co takiego jest na przykład w jej pośladkach, że nieraz jak się przyglądałem, dostawałem gęsiej skórki. Przecież tyłek ma każdy taki sam, ale tylko dziewczęce tak na mnie działały. Może to ta delikatność, której brakuje chłopcom. Nie, to nie to, znam paru chłopaków ze szkoły którzy są tak samo delikatni. I chociaż się z nich śmieją lub wyzywają od bab i maminsynków to zawsze byli kulturalni, mili i uczynni. Z jednym się nawet kolegowałem, mieszkał na tym samym podwórku blok dalej. Wychodził na boisko, ale nie grał z nami (i tak nikt nie wybrałby go do drużyny), tylko siadał na ławce i przyglądał się. (Miałem z nim nawet pewne doświadczenie intymne, ale może to opiszę w innych wspomnieniach).

     – Idę się wykąpać – wyrwała mnie z rozmyślań kuzynka. – Chcesz iść ze mną? Wykąpiemy się razem.

      Łazienka w domu traktowana była jak pewnego rodzaju ostoja wolna od innych osób. Jeśli ktoś chciał pobyć sam, szedł do łazienki i nikt nie miał prawa wejść, oprócz rodziców oczywiście, ale zawsze pukali i nigdy nie wchodzili na siłę. Było to surowo przestrzegane i ja nigdy nie byłem tam z kimś, chyba że z mamą, jak byłem mały.

     – Chodź umyję cię – złapała mnie za rękę i pociągnęła w stronę łazienki. Podniosłem żel z łóżka, a Monia odstawiła go na miejsce, gdy ja napuszczałem wodę do wanny. Usiadła na sedesie i zaczęła siusiać.

     – Z której dziurki to leci? – zastanowiłem się na głos.

     – Jest taka mała, patrz! – stanęła okrakiem nad sedesem, rozchyliła wargi sromowe palcami i obniżając tyłek znów zaczęła sikać. Zbliżyłem twarz do jej krocza i patrzyłem jak złocisty płyn tryska spomiędzy warg mniejszych poniżej łechtaczki, ale wyżej niż szparka. Dopiero teraz zauważyłem maleńką szczelinkę. Dziwne, wcześniej jej nie widziałem, albo nie zwracałem uwagi. Monia wytarła papierem cipkę i spuściła wodę.

     – A tobie nie chce się siku? – widocznie chciała zobaczyć jak ja to robię. W sumie nie chciało mi się, ale ustałem nad klozetem i napiąłem brzuch. Cienka strużka moczu zaczęła spadać w dół, a ja zacząłem kierować strumieniem po obrzeżu muszli. Kuzynka była zafascynowana.

     – Extra – powiedziała – nie trzeba kucać i jeszcze można celować jak z psiukawki. Zakończyłem pokaz strząsając krople, a Monia wskoczyła do wanny siadając w jednym końcu. Usadowiłem się naprzeciwko, a ona wyprostowała nogi w ten sposób że byłem pomiędzy nimi. Wyprostowałem swoje podkładając pod jej i wyglądało to tak, jakby siedziała mi na kolanach przodem do mnie.

     – Połóż się – wyszeptała. Oparłem się plecami o wannę. Podniosła gąbkę, namydliła ją i zaczęła nią jeździć po moim ciele. To było bardzo przyjemne, szczególnie że zjechała pupcią na członka który już nabrzmiał i poruszała się ocierając go swym kroczem. Teraz ja wpadłem na pomysł. Uniosłem kuzynkę tak, że uklękła nade mną i postawiłem penisa do pionu. Spojrzała w dół i na mnie.

     – Znowu?

     – Nie chcesz? – odpowiedziałem pytaniem. Zastanawiała się chwilę, po czym zaczęła opuszczać pupę. Celowanie w ogóle mi nie szło. Monika włożyła rękę między nogi, złapała za trzon i usiadła. Zwieracze jak poprzednio były zaciśnięte, żeby jej pomóc złapałem za pośladki i delikatnie rozchyliłem. Pod coraz mocniejszym naciskiem puściły, a Monia nadziała się na połowę siusiaka.

     – Auć! – syknęła. Uniosłem się, a ona złapała mnie za szyję i przytuliła się mocno. Siedzieliśmy bez ruchu kilka sekund, wtedy zaciskając pośladki uniosłem trochę biodra do góry. Członek wszedł troszeczkę, a ja trzymając kuzynkę w objęciach przycisnąłem ją do dołu.

     – Nie tak mocno, bo jeszcze mnie boli – wyszeptała mi do ucha. Uniosła się delikatnie i opuściła. Nie ruszałem się, dałem jej przejąć inicjatywę. Poruszała się wolno prawie niezauważalnie, ale mój członek czuł nawet najmniejsze drgania. Było wspaniale. Ona z opartą głową na moim ramieniu, przytulona i jęcząca cichutko, doprowadziła mnie szybko do finału. Tryskałem jej w pupę jak poprzednio, tylko że pozycja potęgowała doznania. Trzymając ją w ramionach drgałem co chwila, a ona odpowiadała westchnieniem. Gdy skończyłem zeszła ze mnie i oparła się o wannę z drugiej strony. Była trochę markotna.

     – Nie było ci przyjemnie? – domyśliłem się.

     – Było, tylko boli mnie pupa – odpowiedziała.

     – Zaraz coś poradzimy – powiedziałem wyciągając korek z wanny. Gdy woda opadła oparłem jej nogi o brzegi, wkładając głowę pomiędzy. Od razu zacząłem lizać jej cipkę, zjeżdżając aż na odbyt.

      – I jak? – spytałem unosząc glowę.

     – Och, co za ulga – szepnęła z przyjemnością. Pieściłem ją bez odpoczynku, co zaowocowało tradycyjnym zaciśnięciem ud i miażdżeniem mi głowy. Nie dawałem za wygraną i bez oddechu lizałem wszystko co wypływało z kuzynki. Na koniec oparłem się z drugiej strony patrząc na Monikę. Uśmiechała się, ale widać było że ją dzisiaj wymęczyłem.

     – Cudowne zakończenie ferii – powiedziała, nadal się uśmiechając. Ja tymczasem wspominałem  minione dwa tygodnie, co wydarzyło się przez tak krótki okres czasu. Zdobyłem doświadczenia, których nie znałem całe życie. Wspaniałe doznania, które bardzo pomogły mi w późniejszych kontaktach z dziewczynami.

          Po feriach powróciliśmy do zwykłych zajęć, sporadycznie pieszcząc się pod kołdrą rękami jak rodzice poszli spać, ale to nie było już to. Chciałem wkładać członka w pupcię, całować cipkę, lizać łechtaczkę, ale baliśmy się, że ktoś nas złapie. Raz spróbowaliśmy w piwnicy i o mało nie przyłapał nas sąsiad.

      – “No cóż – myślałem wtedy – odbijemy sobie w wakacje”.

            Wtedy wydarzyło się coś zupełnie nieoczekiwanego. Przyjechali rodzice Moniki i powiedzieli, że wyprowadzają się na stałe do Niemiec. Dziękowali rodzicom za opiekę nad kuzynką i obiecali że kiedyś nas odwiedzą. Byłem w szoku. Chciałem ją namówić żeby została, ale ona tak cieszyła się na widok rodziców, że milczałem. Odprowadziliśmy ich do samochodu. Monika rzuciła się na szyję mojej mamie ze łzami w oczach, po czym podeszła do mnie.

     – Do zobaczenia – wyciągnęła dłoń na pożegnanie – nigdy cię nie zapomnę i naszych…zabaw – uśmiechnęła się. Nic nie odpowiedziałem, miałem mętlik w głowie, więc tylko podałem jej dłoń. Rodzice wrócili do mieszkania, a ja stałem jeszcze jakiś czas patrząc na ulicę, gdzie zniknęło auto.

          Po wielu latach odwiedziła mnie. Nie mieszkałem już w kawalerce, ale znała mój adres. Poszliśmy na spacer, a ona opowiadała mi o swoim mężu, dwóch córkach, pracy, ogólnie o wszystkim. Kiedy usiedliśmy na ławce wyjęła papierosy, poczęstowała mnie i zaciągnęła się z zadumą.

     – Pamiętasz nasze zabawy? – zapytała patrząc przed siebie.

     – No pewnie, jak mógłbym zapomnieć.

     – A wiesz, że mnie nie rozdziewiczyłeś?

     – To dobrze.

     – Nie bardzo. Spojrzałem na nią zdziwiony. – Jak miałam 15 lat, poszłam na prywatkę do koleżanki. Był pewien chłopak – Torsten – podobał mi się. Chciałam z nim uprawiać seks, ale się bałam. Wiesz, wiedziałam dużo więcej niż podczas naszych “zabaw”, w Niemczech edukacja jest całkiem inna, a do tego już miesiączkowałam. Namawiał mnie żebym napiła się drinka, zgodziłam się, jeden, drugi, trzeci, wiesz jak jest. Rano obudziłam się w pokoju obok. Byłam sama, rozebrana od pasa w dół. Łóżko i uda miałam zakrwawione a pochwa bolała mnie strasznie. Zawlokłam się jakoś do łazienki i doprowadziłam jako tako do porządku. Obudziłam koleżankę, a ona opowiedziała mi że jak się upiłam, zaczęłam się przy wszystkich rozbierać. Torsten powiedział kolegom że już czas i zaprowadzili mnie do pokoju. Wzięli mnie po kolei, było ich czterech. Jak kończył ostatni zaczynał pierwszy i tak w kółko. Śmiali się, bo widzieli że krwawię i to mój pierwszy raz, ale jeszcze bardziej ich to podniecało. Chwalili się później znajomym, stąd znam szczegóły. Dopiero po dwóch godzinach zaniepokojona koleżanka weszła do pokoju. Ja nieprzytomna leżałam, a oni coś robili między moimi nogami. Kiedy podeszła, zobaczyła że wkładają mi butelkę do środka. Narobiła krzyku, więc uciekli.

     – Przykro mi – powiedziałem. A tak naprawdę to byłem wkurwiony. “Jebane szkopy, zabić to mało, kutasy złamane” – przelatywało mi przez głowę.

     – Niepotrzebnie, i tak nic nie pamiętam. Ja żałuję tylko, że to nie ty byłeś moim pierwszym, tak naprawdę.

     – Byliśmy za młodzi, nie wiadomo jakby się to skończyło…

     – Wiesz, że nigdy nie miałam później takich orgazmów jak z tobą? – wtrąciła. Mam udany seks z mężem, ale to co przeżyłam wtedy było niepowtarzalne. I wiem, że jak byś mnie rozdziewiczał, zrobiłbyś to najdelikatniej jak potrafisz.

     – Cóż… – nie wiedziałem co powiedzieć.

     – A tobie jak poszła edukacja seksualna? – zapytała. – Kim była ta szczęściara?

     – Aneta, ta z góry co…

     – Wiedziałam! – przerwała mi kuzynka śmiejąc się – już wtedy widziałam jak na nią patrzysz. Wiesz, że byłam o nią zazdrosna? Miała większe cycki od moich i jak kręciła przy tobie dupą, wiedziałam że ją swędzi na twój widok. Była starsza od ciebie to i pewnie bardziej doświadczona?

     – Coś ty, okazało się że to cnotka.

     – Żartujesz!!! To tylko udawała taką cwaniarę? No popatrz, a ja uważałam ją za starą lodziarę.

    Zaśmialiśmy się z niezamierzonego rymu.

     – Poważnie, jak doszło co do czego, czerwieniła się gorzej od ciebie.

     – A pamiętasz jak przyszła i rozwaliła się na kocu, który był cały mokry od spermy i moich soków?

     – No, he he, dobrze że nie miała doświadczenia bo po zapachu domyśliłaby się co robiliśmy.

    Rozmawialiśmy jeszcze długo, o przeszłości i przyszłości. Byliśmy najlepszymi przyjaciółmi, mogliśmy sobie mówić wszystko. Jeśli ktoś powie że to była miłość, jest w błędzie. To była czysta przyjaźń, miłość poznałem dużo później. Wieczorem pożegnała się tak jak w dzieciństwie – wyciągnęła dłoń i powiedziała:

     – Do zobaczenia.

     – Cześć, powodzenia – odpowiedziałem. Odjechała, a ja wróciłem do wspomnień, do tego nastolatka, który odkrywał tajemnice kobiecego ciała.

        Jak już napisałem, kolejnym obiektem mojego zainteresowania była sąsiadka z góry. Było to pół roku – mniej więcej – po wyjeździe kuzynki, gdy wracałem ze szkoły, zaczepiła mnie na klatce. Miałem właśnie wejść do mieszkania, ale usłyszałem ruch.

     – Cześć! – powiedziała Aneta. Stała na półpiętrze oparta o barierkę. Była ubrana w białą koszulkę na ramiączka i spódniczkę, na tyle krótką, że stojąc niżej zauważyłem białe majteczki.

     – Siemano – uśmiechnąłem się na ten widok. – Co porabiasz?

     – Siedzę sama w domu i się nudzę – odpowiedziała schodząc do mnie. Teraz widziałem że jest bez stanika, gdyż ciemne sutki przebijały się delikatnie przez materiał.

     – Wiesz że mój stary jest za granicą, a mama wraca wieczorem.

    Tak, słyszałem jak dorośli rozmawiali, że facet haruje za granicą, a ona baluje od rana do wieczora. Pamiętam jak nazywali go “rogaczem”, ale nie wiedziałem co to znaczy.

     – Wpadnij do mnie, pobawimy się w coś albo posłuchamy muzyki.

    “Sama w domu, wolna chata, pobawimy” – wszystko zaczęło układać mi się w głowie. Nie wiedziałem o jakiej zabawie mówi, ale wiedziałem jakiej zabawy ja chcę. Oddech mi się pogłębił, a między nogami poczułem ruch.

     – Dobra, tylko coś zjem i się odświeżę.

     – Extra! to czekam – uśmiechnęła się i zaczęła wchodzić po schodach. Jej wystający tyłek i okrągłe biodra robiły wrażenie. Na półpiętrze odwróciła się w moją stronę nie zatrzymując się. Zobaczyła na co się gapię i wydaje mi się, że zaczęła jeszcze bardziej kręcić tyłkiem. Do tego piersi kołysały się w rytm kroków. Kiedy zniknęła mi z oczu dopiero otrząsnąłem się i zobaczyłem że mój członek stał już w pełnej gotowości. Westchnąłem i wszedłem do domu.

            I tak oto Drogi Czytelniku doszedłem do końca epizodu z kuzynką, ale nie oznacza to, że to koniec moich doświadczeń erotycznych. Aneta była drugą dziewczyną, z którą odkrywałem przyjemności płynące z pieszczot naszych ciał. Jeśli chcecie, żebym opisał moje doświadczenia, piszcie w komentarzach :).    

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Jaśminowy demon część 1

    Początek

     Zostałem sam. Pusto tu. Puste korytarze, pusty ogród, w około las… I ja, z dala od miasta, Ludzi i życia. Nie wiem już jak płynie czas, ale wiem, że najgorsze są tutejsze noce. Cisza tutaj jest tak głośna, jak krzyk. Krzyk który zrywa mnie co chwila próbując zwrócić na siebie moją uwagę. Wzbudzić strach. “Dom pracuje”, wiem. Las żyje, ale ta pierdolona cisza…
     Tej nocy wyrwała mnie że snu ona. Usłyszałem subtelny stukot obcasów w korytarzu.
    – tego już za wiele – powiedziałem do siebie, wstając z łóżka, chwiejąc się z przepicia.
     Wyszedłem na korytarz, poprawiając bokserki z zamiarem zapalenia światła, lecz księżyc w pełni oświetlał go  wystarczająco, poza tym oczarowała mnie ona. Najpierw ujrzałem to co wcześniej tylko słyszałem. Wysoki obcas, w którym to miejsce znalazła niezwykle piękna jak na ludzką, stopa. To dziwne, gdyż nie zwracałem na kobiece stopy uwagi. Wzrokiem więc poszedłem dalej do góry. Nogi. Prawa wysunięta przed lewą, zaś lewa ustawiona pod kątem. Wiedziałem już że nieznajoma przybrała pozę prezentacyjną. Poczułem dreszcz w kroczu. Na jej tali kończył się koronkowy szlafrok. Mrok spowijający jej ogród sugerował również koronkowe majtki. Lecz wznosząc wzrok ujrzałem cudownie idealne piersi przysłonięte tylko owym szlafroczkiem. Tu też zaczynały się jej czarne loki, jak wprost od fryzjera który szykował ją do ślubu. Spoglądając w jej świecące zielone oczy wybudziłem się z transu. 
    – to nie możliwe – myślałem, postanawiając już trzeźwość do zgonu, jeśli to nie śmierć właśnie przyszła.
    – nie bój się kochanie – przerwała na szczęście moje rozmyślania o śmierci. – usiądź proszę wygodnie  – zaprosiła mnie gestem na mój własny fotel jakby była u siebie.
     Musiałem ją minąć. Niepewnie zacząłem iść w jej stronę, poczułem zapach jaśminu.
    – miło – pomyślałem
    Zasiadłem wygodnie, ona zaś, gdy już znalazła się na przeciw mnie, uklękła, dotykając moich kolan obiema dłońmi.
    – ona jest prawdziwa – zamarłem, a mój penis wbrew memu strachowi zaczął się podnosić.
     Dłonie jej zimne, sunęły ku moim bokserkom. Odpięła guzik lewą ręką, by prawą wyjąć mojego już nabrzmiałego od krwi penisa. Bez słowa wzięła go do ust, śliniąc się przy tym nadmiernie. Nie wiedziałem co się dzieje, lecz długo już nie czułem się tak wspaniale. Wiedziałem jednak , że kimkolwiek jest , jest w tym zajebista. Posuwając głową w górę i w dół jej magicznie zielone oczy nie spuszczały ze mnie wzroku. Jej język szalał, ssanie było coraz bardziej wyczuwalne, pomrukiwała rozkosznie, a jej dłonie błądziły po moim ciele.
     To już to. Uderzenie gorąca i sperma zgromadzona we mnie zaczęła tryskać, spazm za spazmem, lecz ona nie oderwała ust. Wysysała wszystko. Słyszałem tylko głośne “gulganie” przy połykaniu kolejnych strumieni nasienia. Cóż za ulga.
    – o tak…- wyszeptałem. Nie obchodziło mnie teraz co się dzieje. Liczyła się rozkosz.
     Wstała. Jej krocze było na wysokości moich rozanielonych oczu. Delikatnym gestem zsunęła majteczki. Zapach jej cipki zniewalał. Gładka i bez skazy. Przybliżyłem się, by czuć ją bardziej, lecz odepchnęła mnie do poprzedniej pozycji. Weszła na skraj fotela i zaczęła kucać tak by jej cipka dotykała mojego powstającego na nowo penisa. Nie mogłem się oprzeć. Będąc w pełni gotowości, penis sam wysunął się delikatnie między jej gorące wargi.
    – mmm… potrafię o wiele więcej niż lodzik kochanie. – odezwała się w końcu.
     Usiadła z impetem, pochłaniając mojego kutasa. Poruszała się sprawnie w górę i w dół.
    – sprawię, że będziesz miał każdą. Jestem tu by ci pomóc – szeptała mi do ucha, trzymając mnie za ramiona i ujeżdżając jak swoją zabawkę. Jej jęki napędzały mój kolejny orgazm równie skutecznie co skurcze które zaciskały jej dziurkę wokół mojego chuja. Wtulała swoje piersi w mą twarz , zapach jaśminu stał się intensywniejszy. Na chwilę porzuciłem cielesność by oddać się przyjemności duchowej. Jej skóra była delikatna, kojąca ból.  Poczuła moje wzruszenie, objęła mnie ramionami i przyśpieszyła tempo. Wróciła cielesna żądza.

    – a teraz dojdziemy razem – powiedziała tonem tak seksownym że dreszcz przeszedł mi po karku. Kolejne intensywne strumienie przepływały prze mojego penisa, tym razem lądując wewnątrz nieznajomej, tajemniczej i zajebiście seksownej kobiety.
    – tak, skarbie. Tryskaj. Zalej mnie całą! – krzyki jej, przezywającej orgazm przeszywał półmrok salonu, a wibracje w jakie wpadło jej ciało drażniły mojego wymęczonego kutasa.

    Obudziłem się W fotelu z penisem na bokserkach.
    – no to nieźle pochlałem. – pomyślałem. Jednak mój wzrok powędrował dalej, na podłogę. Leżały tam czarne , koronkowe majtki…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Krzemek
  • Przygodna Monika 10…Przed walentynkowe szkolenie

    Minął ponad miesiąc od naszego feralnego wyjazdu. To, co się wydarzyło w górach, długo mi doskwierało. Mieszane uczucia, jednak zaczęły powoli ustępować. Coraz więcej faktów zdawało się usprawiedliwiać zachowanie moich przyjaciół w tamten gorzki nowy rok. Przeszła mi również złość na mojego męża, którego czyny z perspektywy czasu traciły na wartości, patrząc przez pryzmat zdrady. Po wielu dyskusjach z moją przyjaciółką Karoliną doszłam do wniosku, że to nie winny wybryk. Sama przecież nie byłam święta. Od jakiegoś roku, odkąd zmieniłam prace, zmieniłam również swoje podejście do tych spraw. Być może to wpływ Karolinki sprawił, że tak łatwo daje się sprowokować i wciągać w różne zabawy erotyczne.

    Pewnego dnia dostałam SMS od Sylwii. Pytała, czy jestem pogniewana, bo od miesiąca się nie odzywam. Odpisałam, że wszystko jest ok, ale trochę zalatana ostatnio jestem. Ostatecznie zaprosiła mnie na kawę i wspólne pogaduchy sam na sam. Był chłodny wtorkowy poranek, mając jeden dzień wolny, tuż po śniadaniu poleciałam do koleżanki. Otworzyła mi jeszcze trochę zaspana w domowych obcisłych, białych legginsach. Na górze miała zwykłą koszuleczkę na ramiączkach, pod którą jak zwykle nie nosiła stanika. Ja zaś na tę poranną kawkę wybrałam się w sweterku i obcisłych dżinsach, które świetnie sprawują się w chłodne miesiące.

    Na początku nasza rozmowa była trochę sztywna. Być może wynikało to z tego, że Sylwia miała wyrzuty sumienia od sylwestra. Możliwe tez, że po prostu dawno się nie widziałyśmy i nie do końca się jeszcze obudziłyśmy. W każdym razie gadka wyjątkowo długo się nie kleiła. Usiadłyśmy w kuchni na ławie obok siebie, częstując ciastem. Blondyneczka przepytywała mnie, jakie mam plany na zbliżające się walentynki. Szczerze mówiąc, zupełnie wyleciało mi to z głowy. Po chwili dyskusji obie stanęłyśmy przed poważnym dylematem, co też dać w prezencie naszym mężom. Po tylu latach małżeństwa, gdzie już chyba wszystko sobie podarowaliśmy ciężko wyskoczyć z czymś oryginalnym.

    Rozmowę przerwał dzwonek do drzwi. Sylwia zaskoczona, twierdząc, że nikogo się nie spodziewa, poleciała otworzyć. Do kuchni wróciła wraz ze swoim przystojnym teściem Andrzejem. Znałam go już ze wspólnego wyjazdu, jednak różnica wieku i sposób, w jaki na mnie patrzył, zawsze wywoływało u mnie nieśmiałość. Okazało się, że Andrzej wpadł tylko po wiertarkę, którą pożyczył synowi jakiś czas temu i której na gwałt teraz potrzebuje.

    Powróciłyśmy z Sylwią do naszej ciężkiej narady w tym czasie teść przeszukiwał kamerlik w poszukiwaniu swojej własności. Nasza burza mózgów do niczego nie doprowadziła i coraz mocniej martwiłyśmy się, tym w jaki sposób spędzimy walentynkowy wieczór i co podarujemy naszym mężczyzną. Do kuchni wchodzi Andrzej z zadowoloną miną, oznajmiając, że ma to, czego szuka. Z naszej trójki tylko on miał uśmiech na twarzy. Szybko zaczął dopytywać, co się dzieje, że taka żałoba na naszych pięknych buźkach. Jego kilka komplementów wprawiło mnie w lepszy nastrój. Wyjaśniłam mu, że mamy ciężką zagwozdkę nad prezentami dla naszych facetów. Sylwia zaproponowała mu kawę w zamian za radę.

    -moje drogie panie, nie myślcie o tym, czego oni potrzebują…

    -ale musicie się zastanowić, o czym wasi mężowie marzą…wyjaśniał Andrzej.

    -no wybacz, ale nie stać mnie na jacht…podważyłam jego teorię.

    -oczywiście muszą być to życzenia, które same będziecie mogły spełnić…uśmiechnął się teść.

    -powiem szczerze, że Marek niczego takiego ostatnio ode mnie niepragnął…zamyśliłam się.

    -a mnie wręcz przeciwnie…dodała Sylwia, podając kawę Andrzejowi.

    -wstyd mi o tym mówić, bo to jak zwykle dzikie fantazje mojego Tomka…ciągnęła nie śmiało.

    -wiesz, spełnianie fantazji mogłoby być świetnym prezentem…tłumaczył nasz doradca.

    -ale tej fantazji nie spełnię, bo nie umiem…zaparła się Sylwia.

    -oj przestań, ty nie spełnisz fantazji faceta…wyśmiałam koleżankę.

    -to wyobraź sobie, że mój mężuś ostatnio bardzo często dobiera się do mojej dupki…pożaliła się blondi.

    -chciałabym mu dać, ale ile razy go tam wpuszczam, sprawia mi to straszny ból i zaraz uciekam…

    -to takie żenujące, że wam o tym mówię…poczerwieniała Sylwia.

    Przytuliłam ja i pocieszyłam, że i u mnie sex analny nie wchodzi w grę, chociaż na pewno Marek o tym myśli jak każdy facet. Zwaliłam to na fakt, że nasi mężowie mają za duże przyrodzenia na takie zabawy. Usłyszawszy tę tezę, teść blondyneczki stanowczo zaprotestował.

    -wiecie dziewczyny, że i ja nie należę do maluchów…podkreślił Andrzej.

    -jednak każda kobieta w moim życiu przeżyła ze mną anal i nikt na tym nie ucierpiał…

    -wszystko to kwestia odpowiedniego podejścia do tematu…zaznaczył.

    -ciekawe tatuśku jak mam podejść do tematu…

    -gdy penis Tomka jest grubszy od mojej ręki…odpowiedziała synowa.

    -również grzyb Marka jest ogromny, a ja mam nawet problem wsadzić sobie tam paluszek…dodałam.

    -wszystko idzie wytrenować, pamiętajcie, że zwieracz to również mięsień…wyjaśniał starszy kolega.

    -przy odpowiedniej technice rozwarcia możecie przyjąć nawet najgrubsze laski…uśmiechnął się.

    -z czasem opanujecie kontrolowanie zwarcia pupci i same zaczerpniecie z tego przyjemność…dodał.

    -może i coś w tym jest, ale od czego zacząć Andrzejku…zapytałam słodko.

    -są różne zabawki w sex-shopach…objaśniał.

    -ale możecie zacząć od paluszków i olejku.

    Popatrzyłyśmy na siebie z Sylwią z lekkim uśmiechem. Stwierdziłyśmy, że w sumie wszystko, co potrzeba do pierwszej lekcji to mamy. Andrzej zaproponował nam próbę i że ewentualnie cos podpowie. Jego synowa początkowo się wahała, mówiąc, że nie powinna takich rzeczy przy ojcu męża robić. Jednak teść uspokoił ją, że zrobi to ku radości własnego syna i będzie szczęśliwy, że mógł pomóc ich małżeństwu. Ostatecznie obie stwierdziłyśmy, że dobrze będzie spróbować pod okiem kogoś bardziej doświadczonego. Gdy Andrzej wyszedł po olejek do łazienki, Sylwia oznajmiła mi, że zależy jej tylko na roztrenowaniu się dupeczki przed walentynkowym analem z mężem. Dodała równiez, że nie zamierza się zabawiać z własnym teściem.

    Andrzej wróciwszy z łazienki z olejkiem zastał nas obie klęczące na ławie z wypiętymi tyłkami. Sylwia nieśmiało zsunęła gumkę z legginsów w dół, do połowy pupy. Idąc w jej ślady opuściłam dżinsy lekko poniżej pośladków wypinając moje czerwone oczko w stronę starszego pana. Teść aż zamruczał na ten widok. Skomentował, że nie dziwi się naszym mężom, iż mają ochotę na te apetyczne tyłeczki.

    -na początku rozluźnijcie się kochane jak tylko się da…

    -możecie się nawzajem popieścić dla uzyskania relaksu…

    -dotyk i pocałunki powinny was otworzyć…wtajemniczał nas Andrzej.

    Długo nie musiał mnie namawiać, zawsze pociągała mnie pupa Sylwii. Chętnie chwyciłam pośladek, który idealnie leżał w mojej dłoni. Blondyneczka zaś nachyliła się do mnie i wystawiła zachęcająco języczek. Po muskałyśmy się nimi lubieżnie, ale bardzo powoli. Ręka Sylwii również wylądowała na mojej pupie, jednak od razu zsunęła się od tyłu do krocza. Przechodząc do meritum, mój paluszek po paru pocałunkach odnalazł dziewicze oczko przyjaciółki. Zataczając na nim małe kręgi, podjął próbę wejścia do środka. Blondi naśladując mnie, stanowczo rozszerzyła palcami me pośladki, a jednym z nich mocno zaatakowała jeszcze nierozluźnione kakałko. Jękłam z bólu, gdyż tips Sylwii zahaczył w delikatnym miejscu. Cierpienie malowało się na mojej twarzy.

    -och tego się właśnie obawiałem…zauważył problem instruktor.

    -dla niedoświadczonych zabawa analna przy użyciu ostrych paluszków, może skończyć się podrażnieniami…

    -będziecie musiały przerwać ten trening, gdyż okaleczenie spowoduje jeszcze większą nie chęć…ostrzegał.

    -ale ja już się zaangażowałam, poza tym innej okazji może nie być…rozżaliła się Sylwia.

    -no dobrze mogę wam pomóc swoimi dłońmi, jeśli nie maci nic przeciwko…

    -o nie moi drodzy, nie mogę dać się dotykać ojcu własnego męża…ocknęła się blondyneczka.

    -spokojnie, skup się na Moni, a moje palce będą tylko narzędziem…wyjaśniał Andrzej.

    -daj spokój…wyszeptałam…daje ci tylko swoje palce, a nie całe ciało.

    Ostatecznie Sylwia kiwnęła głową, zamknęła oczy i wypięła się bardziej w stronę teścia. Przypominało to bardziej konieczną wizytę u nielubianego dentysty. W moim przypadku było inaczej, byłam bardzo ciekawa, jak to się potoczy. Zauważyłam wypieki na jego twarzy, gdy rozprowadzał dokładnie oliwkę po swoich bardzo grubych męskich palcach. Najpierw przykładając wskazujący paluszek do szczeliny między naszymi pośladkami, gładził wzdłuż jej linii. Było to takie ciepłe i wilgotne uczucie. Jego boski palec coraz śmielej wsuwał się miedzy nasze pośladki, by w końcu namierzyć opuszkiem czerwone oczko. Blondi otworzyła oczy i uśmiechnęła się do mnie, co mogło tylko oznaczać, że powoli zaczyna jej się to podobać. Teraz to ja zamknęłam oczy i skupiłam się na doznaniach. Masując moje kakałko, nasz instruktor używał już dwóch paluszków, rozcierając coraz szerzej małe kręgi wokół odbytu. Zauważyłam, że co jakiś czas odsuwa swoją dłoń od mojej szczelinki, robiąc kilku sekundowe pauzy. Sylwia w tym czasie pomrukiwała po cichu, co znaczyło, że druga dłoń teścia nadal jest zajęta. Znów zaciekawiło mnie, co się dzieje za mną, więc udając głębokie doznania, odchyliłam głowę i spojrzałam dyskretnie za siebie. Widok ten rozpalił moje najzimniejsze zakamarki do czerwoności. Andrzejka lewą ręką powoli pompowała palcem dupcie synowej. Prawa zaś robiąc pauzy od pieszczenia mnie, kładła się na kieszeni męskich spodni i uciskała drzemiącego pod nią potwora.

    Dotarło do mnie, jak ta sytuacja podnieciła samego nauczyciela. Chcąc się przekonać o stanie jego gotowości, odchyliłam się mocno do tyłu i niby próbując o cos się podeprzeć, złapałam go za krocze. Nie zawiodłam się, wielki kutas, który drzemał u teścia w spodniach, pulsował pod materiałem. Po omacku odszukałam rozporek i powoli rozpięłam. Andrzej, zachęcając mnie do dalszego działania, wsunął delikatnie jeden z grubych paluchów w moje lubieżne oczko. Jękłam z rozkoszy, wypinając się jeszcze bardziej. Nie mogłam teraz skupić się na rozpinaniu za plecami jego spodni, więc pomógł mi samemu, uwalniając wielkiego pastucha. Obróciłam się bez ceregieli i łapiąc u nasady, rozpoczęłam rozciąganie jego wielkiej, ciemnej skóry. Sylwia, będąc w transie, nie zauważyła, co wyprawiamy tuż obok niej. Te wielkie krnąbrne palce, rozszalały się w naszych dupciach na dobre, sprawiając nam wiele przyjemności, ale pozostawiając również spory niedosyt. Po chwili tempo osłabło i palczaste rozkosze opuściły nasze oczka namiętności.

    -co wy wyprawiacie…zapytała blondi, orientując się, że trzymam jej teścia za twardego jak skała chuja.

    -daj spokój, przecież Andrzejkowi tez się coś należy, za te życiowe lekcje…broniłam się bez sarkastycznie.

    -róbcie, co chcecie, ale mnie w to nie mieszajcie…podkreśliła Sylwia.

    -nic się nie martw córeńko, włos ci z głowy nie spadnie…zaśmiał się jej teść.

    -teraz przejdziemy do następnego etapu, jakim jest koreczek…kontynuował.

    -jaki koreczek Andrzejku…dopytywałam, czekając żarliwie na dalsze szkolenie.

    -koreczki analne zakupicie sobie w sex-shopie i wsadzicie na parę godzin przed zabawą…tłumaczył profesor.

    -chodząc z nim po mieszkaniu, nikt się nie zorientuje, że właśnie trenujecie i macie z tego przyjemność…

    -wieczorem wasze dupcie bez problemu uporają się nawet z lagami waszych mężów…upraszczał Andrzej.

    -mógłbyś pokazać nam, jak się taki umieszcza…pytała niewinnie synowa.

    -oczywiście, bardzo podobny kształt do niego ma zatyczka z karafki, w której trzymacie whiskey…

    Seksowny niedźwiedź podszedł bez skrępowania do barku z falującym olbrzymem wystającym z rozporka. Obie z Sylwią zawiesiłyśmy na nim wzrok jak zahipnotyzowane. Nie zwróciłyśmy nawet uwagi, że teściu cos nam tłumaczy i podaje koreczek z karafki. Nagle się ocknęłam i zapytałam co mam z nim zrobić. Powtórzył, że mam go tylko wylizać i oddać. Andrzeja fiut już nieco opadł, ale wciąż był potężny. Przez niego Sylwia mało nie dostała zeza, wpatrując się bezczelnie w ciemnego grzyba. Gdy zorientowała się, że ślinie koreczek, postanowiła mi pomóc, i obie oplotłyśmy językami krótka kryształową sztycę.

    -jest wspaniały ten koreczek…podkreśliłam, patrząc w oczy blondi.

    -mi tez smakuje, ale wolałabym obciągać co innego…odpowiedziała, robiąc gest oczyma w stronę własnego teścia.

    -jest cudowny…wyszeptałam.

    -co tak długo dziewczyny, wylizałyście go chyba już do białości…przerwał nasz analny wykładowca.

    -oddajcie mi go i uklęknijcie na czworaka, wypinając tyłek jak najbardziej do góry…

    Posłuchałyśmy go jak lubieżne zdziry swojego alfonsa, który korygując pozycje, obniżył nasze głowy do podłogi, powodując maksymalne wypięcie. Nasze ręce umieścił na pośladkach, tak byśmy sobie je same rozchylały na boki. Serce waliło mi jak oszalałe z ekscytacji momentem, który za chwile miał nastąpić. Nasze pulsujące rozpalone oczka rozkoszy nie były już tak ciasne, jak na początku zabawy. Wiedziałam, że za chwile przeżyje najodważniejszą przygodę erotyczną w moim życiu. Kątem oka zobaczyłam, jak na podłogę opadają spodnie mężczyzny, wzbudzającego we mnie od dłuższego czasu dzikie żądze. Po chwili usłyszałam głośny jęk Sylwii, który przerodził się w cichy krzyk, by już po chwili całkiem zamilczeć. Spojrzałam w jej mętne oczy przyklejone niemal do podłogi, wyczułam płytki, szybki oddech. Lekko się zmartwiłam, widząc jej grymas na twarzy, który szybko przerodził się błogi uśmiech.

    -tak droga synowo umieścisz sobie koreczek tego dnia…wykładał spokojnym męskim głosem.

    -powoli, ale stanowczo go wciskaj…

    -a gdy poczujesz, że przestał cię on krepować, możesz zacząć z nim się poruszać…zakończył ciepło.

    -a co ze mną, czy ja nie mogę używać magicznego koreczka…upominałam się o swoją rolę.

    -nie każda dupcia jest taka sama Moniu…stanął nagi nade mną.

    -twoja adaptuje się nieco szybciej…pochylając się znów, zaczął krążyć palcami u wlotu mojej dupci.

    -do otwarcia twojego koszyczka rozkoszy wystarczy delikatna pieszczota…jego dwa palce rozwarły mój kuperek.

    -wszystko zależy od tego, jak się na to nastawisz…poczułam jak obydwa, bez przeszkód wślizgują się we mnie.

    -kontroluj ciałko zawsze tak jak dziś, a być może kiedyś zdecydujesz się na podwójną penetrację…

    Nie docierało już do mnie za bardzo, co ten zwierz próbuje mi przekazać. Znów odpływałam w krainę rozkoszy, czując jego bardzo męskie mocne palce w mojej pupie. Zaczęłam mocno sapać i wierzgać tyłkiem na boki. Poczułam jak strugi cieczy, spływają mi po udach, chwyciłam więc odruchowo za cipkę, o której dziś zupełnie zapomniałam. Zorientowałam się, że i ona w cieniu zabaw tuż obok przeżywa swoje piec minut. Nie zastanawiając się, zaczęłam dogadzać sobie ręka od dołu, nie wiedząc, kiedy i po co wykrzyczałam:

    -ja też chcę ten pieprzony koreczek!

    -o nie Moniu dla bardziej zaawansowanych mam cos lepszego…

    Otworzyłam oczy i zorientowałam się, że Andrzej stoi w rozkroku, mając mnie klęczącą między swoimi nogami. Ugiął kolana i powoli przysiadł, nakierowując swojego sztywnego kutasa żołędziem w dół. Bardzo wyraźnie wyczułam moment spotkania pulsującego grzyba z moim oczkiem. Był o wiele cieplejszy i delikatniejszy niż paluszki. Celebrował ten moment spotkania i pieścił moje kakałko swoją główką. Moje ciche jęki przerodziły się w głośne sapanie, marzyłam, aby mnie spenetrował. Jego nogi ugięły się jeszcze bardziej, poczułam jak naostrzony, mięsisty kołek właśnie przekracza granicę odbytu. Pulsujący żołądź znalazł się w mojej pupce, by po chwili znów z niej wyjść. Stękałam z całych sił jak rozdziewiczana suka. Andrzej powtórzył pchnięcia i nadał szybsze tempo wdzierania się w moje rozwarte oczko. Rozkosz, jaką mi tym fundował, zaczęła mieszać się z podniecającym bólem. Jego pchnięcia były coraz głębsze. Podniecająca świadomość o posuwającym mnie ogromnym kutasie, doprowadzała moje nogi do drżenia. Andrzej mimo swego wieku, świetnie uwijał się z tymi przysiadami, nurkując coraz śmielej w mojej dziewiczej norce. Krzyczałam i sapałam posuwana przez rozpędzonego, twardego dzika. Poczułam skurcz w brzuchu i drganie ud, po których spływała rzeka. Andrzej zasapany wyjął swego rumaka i wsadzając kciuka w dupcie, a resztę palców w cipkę, zaczął szarpać obydwie dziury. Męski mocny chwyt doprowadził mnie do kilku orgazmów przeszywających całe ciało. Jak nie kończąca się fala rozkoszy uderzająca raz po raz. Wyrwałam się z tych klinów i opadłam na podłogę, próbując nie stracić przytomności.

    Uświadomiłam sobie, że leże w kałuży własnych wydzielin. Nie spodziewałam się, że orgazm będzie taki potężny. Zmęczony Andrzej usiadł ze sterczącą lagą na kuchennej ławce. Jego zadyszka oznaczała, że sprawiło mu to sporo wysiłku. Pot spływał po jego czole, a ręce drżały. Synowa podała mu szklankę wody i otarła czoło ręcznikiem. Sylwia z koreczkiem w dupce przechadzała się zadowolona po kuchni, jakby czegoś szukała.

    -jak myślisz tatuśku, mogę już go wyjąć? Zapytała teścia.

    -w sumie już powinnaś być luźniejsza…wysapywał.

    -proszę, pomóż mi…wyszeptała, wypinając się w jego stronę. Andrzej powoli wyciągnął koreczek, wpatrując się w czerwoną otchłań. Sylwia, robiąc skłon do przodu, rozkraczyła swe nogi.

    -czy twoim zdaniem ona jest już gotowa?.Zapytała niewinnie.

    -nie wiem, to można tylko sprawdzić w praniu…odpowiedział.

    Dochodząc powoli do swych zmysłów, zaczęło do mnie docierać, jak bardzo widok posuwającego mnie w tyłek Andrzeja, rozochocił naszą Sylwię. Jeszcze niedawno wzbraniała się przed teścia dotykiem, a teraz najwyraźniej ma ochotę na anal z nim.

    -wiesz drogi Andrzeju, chciałabym mieć pewność, że te koreczki się sprawdzają…tłumaczyła markotnym głosem.

    -nie chcę ewentualnej wpadki, że obiecam coś Tomkowi, a potem wyjdę na oszustkę…szeptała, kręcąc tyłkiem.

    -no rozumiem, ale moja rola chyba już się skończyła…odpowiadał zmarnowany.

    -bardzo mi pomogłeś kochany teściu, gdybym jeszcze tylko mogła na chwilę przysiąść…

    -sprawdzę tylko, czy już mieści się w niej dojrzały konik…jakby usprawiedliwiając samą siebie.

    Stojąc cały czas do niego z wypiętym tyłkiem, legginsami spuszczonymi do ud, pochyliła się i jedną ręką zsunęła je całkiem na dół, a drugą złapała za półsztywnego Palusa. Kilkoma sprawnymi ruchami przetrzepała lekko Andrzejkową gruszkę, powodując ponowną pełną erekcję. Przykucając w jego stronę, nakierowała go do swojego wlotu rozkoszy. Nadziewając się na niego, poczuła opór, jaki wciąż stawia jej dupcia. Andrzej, zauważając trudności, złapał synową za biodra i pomógł jej nabić się na ten obśliniony pal. Blondi pisnęła nieśmiało, jej oczy otworzyły się zszokowane. Wiedziałam, że Andrzej już tam jest. Rozpoczęły się bardzo powolne ruchy w dół i w górę. Sylwia za każdym razem popiskiwała, przysiadając coraz mocniej na twardą jak skała dzidę. Piski po chwili umilkły i samym sapaniem oraz błogością na twarzy oznajmiała, że zaczyna się tym upajać.

    Widok wijącej się na sztywnym kutasie blond suczki zaczął i na mnie działać pobudzająco. Mimo że jeszcze minutę temu czułam się jak po wypadku drogowym, teraz odzyskiwałam siły i chęci do dalszego działania. Moje wciąż drżące ciało zmusiłam, by na kolanach podejść do nadziewanej właśnie koleżanki. Złapałam wciąż zawieszone na kostkach Sylwii legginsy i jednym ruchem zerwałam je z niej. Uwolnione stopy, blondyneczka umieściła na kolanach Andrzeja, i odchyliła się całkowicie do tyłu, podparła ręce na jego nie wiarygodnie męskiej klatce. Teraz to on nadawał tempo posuwania własnej synowej. Leżąc na plecach, wypychał biodra mocno do góry, wprowadzając kutasa w filigranową blondyneczkę. Ponieważ nie robił tego wyjątkowo energicznie, widziałam jak jego worek mosznowy, lekko podskakuje i opada z gracją na dół. Wydawał się taki apetyczny, z resztą jak całe genitalia Andrzejka, których nie miałam jeszcze nigdy okazji posmakować. Na kolanach podeszłam do kanapy, na której blondyneczka zacieśniała relacje ze swoim teściem. Jedną dłoń położyłam na unoszącym się wzgórku łonowym mojej koleżanki. Drugą zaś chwyciłam aksamitną torebkę naszego wykładowcy. Andrzej zwolnił jeszcze bardziej, wydobywając ciche mruczenie rozkoszy. W jego torbie wyczułam dwa miękkie jajka, które zaraz wzięłam w usta i zaczęłam delikatnie ssać. Odgłosy ich obojga rozchodziły się bezwstydnie po całym mieszkaniu. Przyśpieszyłam manewry na łechtaczce koleżanki, doprowadzając ją prawie do padaczki. Strugi soków spływały z małej cipeczki na dół, wprost na Andrzejkowego tłoka.

    Po chwili ryknął jak lew z ekstazy i zepchnął z siebie synową, by uwolnić żylastego ogiera. Z wielkiego i twardego jak posąg choja trysnęła biała fontanna ekstazy. Spanikowana odskoczyłam, aby nie oberwać tą lawiną. Spojrzałam na Sylwię, wpatrywała się w to zjawisko, dogadzając sobie palcami. W miarę strzałów z niebiańskiego kija i ona dochodziła do swych ostatnich orgazmów. Wszyscy sapaliśmy. Gdy ostatnie strugi z Andrzejkowego bata umilkły, całe towarzystwo się roześmiało.

    Gospodyni czerwona na twarzy wybiegła do łazienki, a my z jej teściem spokojnie ubraliśmy ciuchy. Będąc sam na sam, Andrzej wyznał mi, że moja pupcia ma duży potencjał i jest pewien, że bez przeszkód ugościłabym panów w obydwu dziurkach. Zawstydzonym śmiechem skwitowałam jego tezę, mówiąc, że czas pokaże.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    agam agamowski

    Witam stęskionych czytelników Moniki. Jak zwykle póżno dodane opowiadanie, ale lepiej niz wcale. Obiecuje że częściej będę zamieszczał. Czekam na obszerne komentarze i słowa krytyki…