Blog

  • Wakacyjne stopki cz1

    Rzecz się działa w ubiegłe wakacje. Wówczas 16-letni ja wielce podekscytowany nie mogłem usiedzieć na miejscu. Powodem tego był fakt, iż tego dnia miała przyjechać moja długoletnia przyjaciółka – Oliwia. Jest to idealnie zbudowana blondynka o niebieskich oczach, oczach ktore wręcz hipnotyzowały. Patrząc na jej wiecznie uśmiechnięta twarzyczkę, zawsze czułem pewnego rodzaju dreszcz, miałem wrażenie jakbym patrzył na anioła w ludzkiej skórze. Zawsze ubrana była w bluzy z kapturem, jeansy oraz conversy albo air maxy – białe, przynajmniej kiedy je kupowała były tej barwy. Była zawsze pozytywnie nastawiona do świata, lubiła spędzać czas na dworze, oraz grać, nie ważne w co i na czym. Była w moim wieku. Była w moim typie. Mieliśmy taki sam światopogląd. Mieliśmy takie same zainteresowania. Mieliśmy nawet taki sam fetysz… No właśnie fetysz, chociaż kręciły nas stopy i dobrze o tym wiedzieliśmy to nigdy nic z tym nie robiliśmy. Kiedy była jeszcze w Polsce zawsze zwracałem uwagę na jej stopy. No dobra, nie zawsze tylko od pamietnej wycieczki do Władysławowa o której opowiem innym razem. Wracając – zawsze zwracałem uwage na jej stopy, chociaż przeważnie nosiła wysokie buty zawsze bylo widać skarpetki, odkąd pamiętam nosiła jednokolorowe stopki, uwielbiałem ich widok, kiedy przypominałem sobie ich zapach, najzwyczajniej na świecie podniecałem się. Miałem nie jedną okazję żeby sprawdzić ich zapach. Było to w podstawówce przeważnie, gdy gralismy w pytaniewyzwanie. Skarpetki zawsze byly mokre od potu i brudne. Pachniały…przepraszam…śmierdziały hmm jakby serem. Jej odór potu był zawsze tak mocny, że gdy się zaciągałem wręcz mnie zatykało. Z jej stopami nie miałem bliższego kontaktu od czterech lat, marzyłem żeby dzisiaj się to zmieniło. Chociaż rzadko się to u mnie zdarza – marzenie sie spełniło…

    Dochodziła godzina 15.00. Słońce tego dnia grzało tak, że siedziałem w pokoju jedynie w bokserkach, inaczej bym się prawdopodobnie roztopił. Nagle na Messengerze dostałem wiadomość od Oliwii:

    -Jestem więc jakby co to ten 😉

    Więcej mi nie trzeba było. Jest ona moją sąsiadką, więc zdążyłem wyjść przed dom i moim oczom ukazała się ona. Miała ona na sobie białą bluzę z kapturem, jeansy z dziurami na kolanach, swoje air maxy i coś co mnie poskładało – białe podkolanówki. Było 30 stopni w cieniu a ona ubrała sobie podkolanówki. Moja wyobraźnia zaczęła pracować jak dzieci w chińskich fabrykach. Mniej więcej 1,5h chodziliśmy po okolicy i rozmawialiśmy o tym co u nas. Nie będę was zanudzał szczegółami, więc przejdźmy do sedna. Po tych 1,5h poszliśmy do niej. Była sama w domu. Gdy weszliśmy do środka, myślałem że nie wytrzymam… Gdy zdjęła air maxy oczom moim ukazały się dwie śnieżnobiałe z góry podkolanówki i przepocone i brudne spodziki. Brudna i spocona linia przebiegała od paluszków przez obrzeże stopy aż do pięt. Nie mam zielonego pojęcia czy widziała mój wzrok skierowany w jej stopy czy też nie, ale wiem, że nie było siły na tym świecie żebym odwrócił od nich wzrok. Zaczęliśmy przeglądać YouTube na jej laptopie, ale po pewnym czasie wpadła na pomysł, żeby skoczyc do babci po gry planszowe. Ona miała pójść te 100 metrów a ja mialem poczekać na nią te 5 minut. 

    – Ok – powiedziałem

    Kiedy odprowadzałem ją do drzwi, ujrzałem, że zakłada nie air maxy ani nie conversy a klapki. Zarówno air maxy jak i Conversy zostały w domu. Zostały ze mną. Kiedy wyszła, bez chwili zastanowienia zabrałem się do uczty dla mojego nosa. Najpierw złapałem za białe conversy. Gdy zajrzałem do środka widziałem jak pot wsiąkł we wkładkę, widziałem odciśnięte paluszki i pięte. Kiedy zacząłem wąchać, poczułem się jak w niebie. Zapach potu był silny, był tak silny, że miałem wrażenie jakby Oliwka przebiegła w nich maraton. Członek momentalnie mi zesztywniał, zacząłem sobie walić. Chciałem lizać wkładkę, ale niestety nie miała żadnego smaku, po czym wywnioskowałem że nosiła je dawno. No, ale nic, obok leżał dopiero co zdjęty air max. Gdy zanurzyłem w nim nos, uderzyła we mnie ciepła woń potu i smrodu typowego młodzieżowego potu połączonego z delikatną wonią jakby sera. Kiedy dotknąłem wkładki językiem, moje kubki smakowe zostały zdominowane przez słony smak. Zapewne rozkoszowałbym się nim dłużej, gdyby nie jedna rzecz a mianowicie klucze przekręcające zamek…

    Ciag dalszy nastąpi…

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    M.W
  • Sama samotna mama 3

    Jednak nie doczekałam północy. Zamknęłam oczy, niby tylko na chwilę, a obudziłam się po 6 rano. Spałam jak kamień. Dawno nie byłam taka wyspana. Co dobry orgazm robi z człowiekiem. Dobry i częsty. Przeciągnęłam się. Poczułam zakwasy na nogach. Najwyraźniej mięśnie odzwyczaiły się jakiekolwiek wysiłku. Pomyślałam, że mam jeszcze sporo czasu, zanim wstaną dzieci. Żadne z nich nie miało dziś na 8 rano. Chwyciłam laptop z nocnego stolika i od razu weszłam do folderu, który zgrałam z telefonu syna. Było tego sporo. Utworzyłam dwa nowe foldery i podzieliłam filmiki i zdjęcia. Zaczęłam od tych d**gich. Kliknęłam w miniaturę, na której był kutas mego syna. Jak się pojawił na całym pulpicie aż lekko jęknęłam. Był taki piękny. Wiedziałam, że nie ma co walczyć z własnym organizmem. Zdjęłam spodnie od pidżamy. Leżałam pod kołdrą, więc nawet jakby jakieś dziecko wpadło niespodziewanie, to i tak nie powinno niczego zobaczyć. Uruchomiłam pokaz slajdów. Palce prawej dłoni wsunęłam sobie do buzi. Wyobrażałam sobie, że to jego siurek. Wsuwałam je sobie głęboko. Czułam, jak zbiera mi się w ustach ślina. Zdjęcia zmieniały się w odstępach 10cio sekundowych. Cały wachlarz młodzieńczych genitaliów. Najczęściej był to penis mego syna. Wtedy wsuwałam palce głębiej. Wyobrażałam sobie, że się nim dławię. Oprócz tego przewijały się cipki i piersi. Na początku nie zwróciłam na to uwagi, ale tam były zdjęcia nie tylko Kai. Różne kształty i rozmiary piersi. Okazało się, że z synka jest niezły playboy. Podniecało mnie to, że jest z niego taki jebaka. Dziwne poczucie dumy. Zdjęcia były ponazywane w jakiś standardowy sposób. Jak się zapisują automatycznie. Pod koniec były zdjęcia ułożone alfabetycznie. Jak się załadowało zdjęcie o nazwie “a”, musiałam wydłużyć czas ukazywania się zdjęcia.
    Były bowiem to zdjęcia z akcji. Na pierwszym z nich była twarz Kai z otwartą buzią. A w niej sperma. Domyślam się, że syna. Bo po co by miała mu wysyłać zdjęcie po obciąganiu innemu kolesiowi? Moje palce musiały zmienić położenie. Nadstawiłam je najpierw pod usta i wyplułam na nie ślinę. Było jej sporo po tym dławieniu się nimi. Część spłynęła po brodzie na koszulkę. Wolną ręką odsunęłam kołdrę i rozłożyłam szerzej nogi. Podsunęłam je pod wzgórek łonowy i pozwoliłam im spłynąć. Część zatrzymała się na włoskach, a reszta spłynęła wzdłuż szparki. Mieszały się na mojej wilgotnej cipce. Rozchyliłam ją dwoma palcami, które były w buzi. Czułam się, jakby było w niej gorąco, jak w piecu. A ja nie mogłam oderwać wzroku od zdjęcia. Przeskoczyło na kolejne zdjęcie. A na nim jaka ssie jajka mego syna. Widać jej pełny policzek i jego siurek na pół jej twarzy. Palce automatycznie wsunęły się do środka i zaczęły pracować. Wpychałam je głęboko, na końcu je rozszerzając. Kolejne zdjęcie. Kutas w cipce. Poruszam palcami szybciej i szybciej. Podwinęłam koszulkę i odsłoniłam piersi. Brzeg końcówki wzięłam do ust. Dzięki temu wiedziałam, że nie krzyknę. Wolną ręką ściskam sobie piersi. Dosyć mocno. Po chwili wsuwam sobie trzeciego palca do gorącej szparki. Czuję, że orgazm jest blisko. I przychodzi po pojawieniu się kolejnego zdjęcia. Wychodzi na to, że mój syn, to doświadczony kochanek. Zasmakował już każdej dziurki. Tak, na tym zdjęciu był jego kutas w tyłku tej dziewczyny. Jak to zobaczyłam to od razu szczytowałam. To było mocne przeżycie, aż wierzgnęłam nogą, o mało nie wywróciłam laptopa. Naprężyłam się jak struna. Dobrze, że była ta koszulka. Zagłuszyła moje jęki. Przynajmniej mam taką nadzieje. Prawie bez życia wcisnęłam escape. Żeby zatrzymać pokaz slajdów i zamknęłam klapę. Palce znowu znalazły się w moich ustach. Oblizywałam każdego po kolei. Tak, jak po zjedzeniu czegoś palcami. 6:47. Jeszcze z pół godziny, zanim dzieci się zaczną budzić. Miałam trochę czasu, żeby ochłonąć.

    Po około 15 minutach postanowiłam się ubrać. Zastanawiałam się właśnie, jaką bieliznę założyć. Aż zdecydowałam się na… żadną! Nałożyłam spodnie od dresu i grubszą bluzę. Postanowiłam, że przejdę się do sklepu. Nałożyłam kurtkę, buty i w drogę. Na podwórku w policzki szczypał mróz. W końcu zima. Czułam jak zimne powietrze dostaje się pod ubranie. Dostałam gęsiej skórki. Dziwne uczucie chodzić bez bielizny. Dziwne, ale przyjemne. Zrobiłam większe zakupy, żeby później d**gi raz nie chodzić. Wróciłam do domu, zrobiłam dzieciom śniadanie i kanapki do szkoły i zabrałam się za przygotowywanie zupy na obiad. Ogórkowa. Dzieci lubią, a robi się dosyć szybko. W międzyczasie powstawała cała trójeczka. Najmłodszy już ubrany. Córka też, ale jeszcze z potarganymi włosami. Ostatni wstał najstarszy. Żadna nowość. Wszedł do kuchni szeroko ziewając. W samych bokserkach. Aż się musiałam odwrócić, żeby nie zobaczył, że się czerwienie. Albo gapie nie tam, gdzie powinnam. Stanęłam bliżej garnka, żeby w razie czego na to zwalić rumieńca. Odwróciłam się z powrotem do nich i zaczęłam jakąś luźną pogawędkę. Co mają dziś w szkole. Niby słuchałam, ale oczy i tak uciekały na jego gołą klatę. Spojrzałam na niego w inny sposób. Nie był takim chuderlawym patyczakiem, za jakiego zawsze go widziałam. Ręce umięśnione, na brzuchu zarys mięśni. SKS z piłki ręcznej nie poszedł na marne. Jakbym miała majtki, to by były całkiem mokre. A tak, mokre były dresy. Musiałam znowu się od nich odwrócić. Prawą ręką mieszałam zupę, natomiast lewą delikatnie poruszałam po cipce. Przez materiał. Po 3 sekundach dostałam mini orgazmu. Aż mi chochla z ręki wypadła. Półnagi syn i w ogóle obecność dzieci podziałała na mnie, jak… Nawet nie wiem co. Sama nie umiem tego nazwać. Pokończyły jeść i się rozeszły do siebie. Córka wyszła pierwsza. Synowie po około 15 minutach po niej. Starszy odprowadzał młodszego dziś, bo mieli na tą samą godzinę i po drodze. Jak tylko zamknęły się za nimi drzwi, usiadła na krześle w kuchni i zaczęłam pocierać krocze. Tym razem bez penetracji. Robiłam to szybko. Aż się bałam, że sobie ją pozacieram. Żartuję, miałam to gdzieś. Doszłam szybko. Tym razem mogłam jęczeć. No i skorzystałam z tej możliwości.

    Robiłam zupę tak wcześnie, nie temu, że później byłam wielce zajęta. Tylko temu, że chciałam tym razem przejrzeć filmiki syna. W ciągu 210 minut pieprzyłam się dwa razy, a i tak wiedziałam, że to nie będzie koniec. Zrobiłam obiad, szybko ogarnęłam mieszkanie. Rozebrałam się w kuchni. Nigdy w życiu nie chodziłam nago po mieszkaniu. Mieszkaliśmy na ostatnim piętrze, w koło nic nie było i wiedziałam, że nikt mnie nie podejrzy. Poszłam do swego pokoju, umościłam się wygodnie na łóżku i ponownie odpaliłam laptopa. Tym razem wideo. Posortowałam je od najkrótszego do najdłuższego. Najdłuższy trwał ok 15 minut i jak się domyśliłam z miniaturki, był to filmik z seksu. Zostawiłam go sobie na koniec. Pierwszy filmik trwał z 3 sekundy. Po prostu prężył się na nim kutas. Jakby zrobiony przez przypadek, zamiast zdjęcia. Kolejne były dłuższe i ciekawsze. Na większości z nich był moment szczytowania mego syna. Na razie się nie dotykała. Czułam, że cipka mi się ślini, ale zostawiłam ją póki co w spokoju. Większość filmików była z jego pokoju, chociaż czasem przewijały się filmiki, że tak powiem, turystyczne. Toaleta w szkole. Klatka schodowa. Jakaś łąka. Trochę ekshibicjonista z tego mojego syna! Po czymś takim zaczęłam masować sobie łechtaczkę. Filmiki się zmieniały. Jego “wystrzały” były mocne i długie. Doszłam do filmiku, który trwa 3:37. Jak go zobaczyłam, to aż usiadłam. Moja pipka eksplodowała. Dosłownie. I w przenośni!
    Na tym filmiku jak zwykle było maltretowanie jego kutasa. To, co spowodowało taką moją reakcje, to to, że ten jego siurek był owinięty majtkami. MOIMI majtkami, gwoli ścisłości. Wiem, jak wygląda moja bielizna. I jestem na 1000000%, że to były moje. I to nie jakieś szykowne. Zwykłe, czarne majtki. Takie, które nosze na co dzień. I on się nimi masturbował. Leżał na swoim łóżku. Musiał je wyjąć z kosza, jak już spałam. Podgłośniłam i słyszałam, jak stęka. Po chwili doszedł. Ale nie w normalny sposób. Jak już miał wystrzelić, to nasunął na główkę moje majtki i spuścił się w nie! A na końcu jeszcze wytarł nimi całego kutasa. Przez chwilę siedziałam. Jak posąg. Wstałam szybko i pobiegłam do łazienki. Chwyciłam dezodorant, którym się zabawiałam wczoraj pod prysznice i wróciłam do pokoju. Ustawiłam tylko ten jeden filmik, żeby leciał na okrągło. Dezodorant wsunęłam do cipki. Wszedł bez oporu. Zaczęłam się nim mocno zadowalać. Czułam, jak szparka się na nim zaciska. Doszłam raz, ale na tym nie poprzestałam. Dalej się nim pieprzyłam. Doszłam d**gi raz. Mało, MAŁO! Doszłam trzeci raz. Obejrzałam ten filmik chyba z 10 razy i szczytowałam 3. Opadłam bez siły. Moje ciało było jednym wielkim skurczem. Oddychałam głęboko. Byłam cała mokra od potu. Włosy lepiły mi się do czoła. Leżałam tak z dezodorantem w cipce. Przymknęłam na chwilę oczy. Obudziłam się po 3 godzinach.
    c.d.n?

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Piss & shout 2

    Szła po klatce w ogóle się nie krępując, że jest cała mokra. Mokra od mojego moczu. Nie wiem, czy czasami to nie podniecało jej bardziej. Otworzyła mi drzwi. Weszła, a ja za nią. Zamknąłem i jak tylko odwróciłem się w jej stronę, to mnie „zaatakowała”. Przycisnęła mnie do drzwi, złapała mnie za koszulkę ciągnąć w dół. Zgarbiłem się trochę, a ona w tym czasie wepchnęła mnie język do ust. Całowałem się wcześniej z dziewczynami, ale nie w taki sposób! Mógłbym ją zapytać, czy nie mam powiększonych migdałków. Czułem jej duże, mokre piersi na mojej klatce piersiowej. Po chwili mój język też zabrał się do pracy. Nasz ślina skapywała mi po brodzie. Kutas mi twardniał. Odważyłem się i położyłem jej ręce na dupie. Wydała z siebie jakiś dźwięk. Wydaje mi się, że aprobaty. Nie przestawała i nie zrzuciła ich z siebie. Ja mocno ją ugniatałem. Po chwili oderwała się ode mnie, odwróciła i przycisnęła tyłkiem do mnie. Ocierała się o moje krocze jęcząc głośno. Złapałem ją za cycki i teraz to je ściskałem. Złapała mnie za dłoń i wsadziła są sobie między nogi. Masowałem ją. Nagle poczułem, że ręka robi się mokra. I ciepła. Sikała pod siebie. Nie przestawałem. Pocierałem mocniej i mocniej. Robiła to długo. Pod nami zrobiła się mała kałuża. Jak już przestała to się ode mnie odsunęła i zaczęła rozbierać. Najpierw bluzę. Wylały się jej duże cycki. Trochę obwisłe. Jedną ręką bym ich nie objął. Miała sterczące sutki i duże areole. Następnie zdjęła mokre spodnie. Chyba nie lubi chodzić w bieliźnie. Cipka była lekko zarośnięta. Śliniłem się. Dosłownie. Pewnie przez to intensywne całowanie. Złapała mnie znowu za koszulkę i pociągnęła w stronę, jak się okazało, jej sypialni.
    Usiadła na skraju łóżka i rozpięła mi pasek. Zsunęła mi spodnie. Spojrzała na mojego chuja i się uśmiechnęła. Chyba się jej podobał. Splunęła sobie na rękę i wtarła w niego ślinę. Podsunęła się wyżej na łóżku i rozchyliła nogi. Włoski miała czarne, parę siwych. Było widać, że jest mokra. Jej uda też się błyszczały. Zdjąłem koszulkę, podczołgałem się do niej po pościeli. Przejechałem główką bo jej cipce. Jęknęła, a ja poczułem, że się otwiera. W końcu pchnąłem. Góra jej ciała się wygięła. Ruszyłem biodrami raz. Potem d**gi. I… się spuściłem! Z jednej strony miałem orgazm, ale z d**giej, to był żałosny orgazm. Wyobrażam sobie, że tak musi się czuć facet, kiedy myśli, że wyrucha niezłą dupę. A kończy na waleniu w kiblu, bo coś spierdolił. Żal, żal, żal. I jeszcze, żeby to był jakiś mały strzał. Nie. Czułem się, jakbym się spuszczał w nią z 5 minut. Bałem się otworzyć oczy. Poczułem wierzch jej dłoni na moim policzku. Głaskała mnie. Otworzyłem je w końcu. Leżała i się uśmiechała.
    – …przepraszam… – wyszeptałem.
    – Oj, Adaś. To Twój pierwszy raz?
    Skinąłem głową, bo bałem się odezwać.
    – Nie przejmuj się. Myślę, że jeszcze to nadrobimy. Do 14 mamy jeszcze trochę czasu. Poduczę cię. Zrobię z Ciebie mężczyznę, bo szkoda, żeby taki kutas się marnował.
    Wyszedłem z niej i położyłem się obok. Pocałowała mnie znowu. Tym razem spokojniej, subtelniej. Nasze języki splotły się ze sobą. Ręką odszukałem jej pierś i znowu ścisnąłem. Jej sutek znalazł się między moim kciukiem i palcem wskazującym. Lekko go pociągałem. Jej język znowu stał się bardziej zachłanny.
    – Wyliż mnie! – powiedziała, jak się na chwilę ode mnie odsunęła.
    Przemieściłem się między jej nogi. Z cipki wypływała jej sperma.
    – Rób tak, jak się całowaliśmy. – poinstruowała mnie.
    Tak też zrobiłem. Wbiłem się w nią językiem. Mocno i głęboko. Czułem na nim swoje nasienie i jej soki. Wplotła mi palce we włosy i dociskała mnie jeszcze bardziej do swego krocza. Poruszała się w górę i w dół. Mój język ocierał się o jej łechtaczkę. Po jakimś czasie mnie puściła i podwinęła nogi do siebie. Jej tyłek poszedł w górę. Oderwałem się od niej i spojrzałem. Miałem teraz dobry dostęp do jej rowka. Cóż, raz kozie śmierć. Splunąłem na niego. Widziałem, jak pracuje. Najwyraźniej nie miała żadnych ograniczeń w łóżku. Zacząłem ją tam lizać. Jęczała i dyszała mocno. Poczułem, jak się otwiera na te pieszczoty. Wbijałem ją teraz w niego. Nagle poczułem coś mokrego na twarzy. No tak, chyba sikanie ją jakoś bardziej podnieca. Zamknąłem tylko oczy, ale nie przestawałem pracować językiem. Czułem jej mocz w ustach. Gorzki. Sikała i stękała. Pościel robiła się coraz bardziej mokra. Po chwili doszła. Jej cipka i rowek miały skurcze. Przy każdym strzelała sikami. Widziałem, jak jej się naprężyły mięśnie na łydkach. Zacisnęła ręce na pościeli. Miała szeroko otwarte usta i mocno zaciśnięte powieki. Po jakimś czasie wszystko odpuściło, a ona leżała i głęboko oddychała. Włosy się jej przykleiły do twarzy. Wysunąłem się spomiędzy jej nóg i położyłem obok niej. Teraz to ja ją pocałowałem. Wepchnąłem głęboko w nią swój język. Smakowała z niego swojego tyłka.
    Odepchnęła mnie ręką.
    – Zaraz…zaraz. – powiedziała i wstała z łóżka.
    Na chwiejnych nogach poszła do kuchni. Po chwili do niej dołączyłem. Stała obok lodówki i piła wodę. Poczułem, że znowu stoi mi kutas. Podszedłem do niej i pchnąłem ją w plecy. Na początek nie wiedziała, o co chodzi. Chciałem, żeby się wypięła. Gdy już była w tej pozycji wsunąłem jej w cipkę swego chuja. W środku była mokra i ciepła. Na początek była dosyć ciasna, ale jak się przyzwyczaiła, to się rozszerzyła. Zacząłem poruszać biodrami. Najpierw powoli, rytmicznie. Ale po jakimś czasie straciłem nad sobą panowanie i waliłem ją bez opamiętania. Nic nie mówiła, tylko wydawała z siebie jakieś dźwięki. Pochyliła się bardziej, tak że leżała całym brzuchem na blacie. Wchodziłem w nią cały. Nasze spocone i mokre ciała plaskały o siebie. Raz za bardzo odchyliłem się do tyłu i mój siurek z niej wyszedł. Wykorzystała ten moment, żeby znowu się zsikać. Nadstawiłem pod strumień swojego chuja. Jakby potrzebował większego poślizgu. Od tego poczułem, że też mi się chce. Pociągnąłem ją za bark i sprowadziłem na ziemię. Usadowiłem ją przed sobą.
    – Chcesz? – zapytałem.
    Skinęła głową. Nastawiłem „działko wodne” i odpaliłem. Prosto w jej twarz. Miała otwarte usta i próbowała się wszystko spijać. Czasem jej pozwalałem. A czasem się z nią drażniłem i sikałem wszędzie, byle nie tam. Pod nią zrobiła się kałuża całkiem sporych rozmiarów. Bałem się, że zaleje sąsiada z dołu.
    Ja skończyłem już swój prysznic, ale jej chyba ciągle było mało. Zaczęła zbierać z podłogi nasz mocz i lać go na siebie. Wcierała w swoje ciało. Wsadzała palce do ust i z nich ssała. A po chwili to w ogóle położyła się całkiem na podłodze i zaczęła z niej spijać. Nie wytrzymałem. Rozchyliłem się jej nogi i ukląkłem między nimi. Jej wielka dupa! Rozchyliłem jej pośladki i sterczącym chujem zacząłem pocierać jej rowek. Nagle sama się złapała za półdupki, tak że ja miałem większe pole manewru. Przytrzymałem siurka i zacząłem napierać. Ona jęczała, ale była za ciasna i nie mogłem wsadzić. Powiedziałem jej o tym. Kazała mi na niego splunąć i bardziej nawilżyć. Ona sama zaczęła pracować nad tą dziurką. Wsadziła najpierw jednego palca do środka. Następnie dołożyła dwa kolejne. Rozciągała się dla mnie. Wyjęła je, znowu złapała się za pośladki. Widziałem, że jest bardziej otwarta. Znowu zacząłem napierać. Pcham i pcham, ale nic. Czuję, że sprawia jej to ból. Przez to mam opory, żeby wciskać go bardziej. Chyba to wyczuwa, bo nagle wstaje i każe mi zrobić to samo. Ustawia mnie plecami do blatu. Czuję chłód na pośladkach. Każe mi go po prostu trzymać i dobrze nakierować, ona zrobi resztę. I tak też się dzieje. Zaczyna się na niego nabijać. Po chwili w końcu weszła główka. Aż krzyknęła. W zasięgu ręki stał olej, więc go chwyciłem i polałem sobie po kutasie. Trochę pomogło. Wchodził głębiej i głębiej. Tak do połowy. Na takim etapie się zatrzymała. Była ciasna jak cholera. Bałem się, że odetnie mi krew w siurku. Ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana! Zacząłem poruszać biodrami. W tył i w przód. Przy każdym ruchu głośno jęczała. Starałem się być delikatny, o ile to w ogóle możliwy. Znowu sikała pod siebie. Posuwałem ją coraz szybciej. Czułem, że się też bardziej rozszerza. Przyjmowała mnie więcej. Złapałem ją za cycki i mocno ściskałem. Wymierzyłem jej też klapsa. Jej tyłek zrobił się czerwony. W pewnym momencie poczułem, że jej dziurki się zaciskają. Znowu miała orgazm. Ledwo stała. Wiedziałem, że też zaraz dojdę. Wysunąłem się z niej i powiedziałem, żeby znowu uklękła. Jej twarz była cała zmaltretowana. Rozpuścił się jej tusz do rzęs. Miała zacieki na twarzy. Głęboko oddychała. Zacząłem dogadzać sobie ręką. Ten widok podniecił mnie bardziej. Patrzyła mi głęboko w oczy. Długo tak nie wytrzymałem. Zacząłem stękać. Otworzyła usta i czekała. Pierwszy strzał nie trafił do środka. Trafił w oko. Objęła szybko główkę mego kutasa, tak że reszta znalazła się w odpowiednim miejscu. Strzelałem prosto do gardła. Wyssała ze mnie wszystkie soki. Połknęła. Dla mnie też było już za dużo. Nogi miałem jak z waty. Opadłem na podłogę obok niej.
    – No Adaś, spisałeś się. – pochwaliła mnie. – Okazuje się, że jak też się muszę jeszcze trochę nauczyć. Przede wszystkim, jak dobrze wziąć do dupy twego siurka. Jakbyś rozrywał mnie na pół!
    – Mam nadzieję, że kolejne lekcje będą równie owocne. – powiedziałem z nadzieją w głosie.
    Uśmiechnęła się.

    c.d.n.?

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    takie tam
  • Wspomnienia z dziecinstwa – Dojrzewanie cz.2

    Minęło kilka dni a Aneta nie odzywała się. Widzieliśmy się w szkole na przerwie, ale oprócz zwykłego “cześć” nic więcej nie mówiliśmy. Myślałem że się rozmyśliła, albo nadal się boi, więc nie poganiałem jej. A może zakochała się w jakimś chłopcu i z nim chciała to zrobić?

    “Niee” – pomyślałem – “nie ona. Ona ma do miłości dziwne podejście”. A może we mnie się kocha – jak powiedziała mama – tylko mnie okłamuje? Trudno mi było rozgryźć tą zagadkę.

      Pewnego dnia podeszła do mnie na boisku szkolnym.

     – Cześć, o której kończysz lekcje?

      – Cześć, mam ostatnią, a co?

     – Ja już kończę. Wpadnij dziś do mnie, będę sama. I odeszła.

     – “A więc to dziś” – pomyślałem. Zrobiło mi się gorąco i jakoś duszno. Tyle na to czekałem, a teraz jak przyszedł czas poczułem się dziwnie. Zacząłem drżeć, a na czole pojawiły się krople potu.

     – Co mi jest? – pomyślałem w duchu.Reszty lekcji nie pamiętam, nie mogłem się skupić. Otrzeźwił mnie dzwonek na przerwę, złapałem za torbę i pobiegłem do domu. Pierwsze co zrobiłem po powrocie ze szkoły to wpadłem do łazienki. Rozebrałem się i wskoczyłem do wanny. Nie pisałem wcześniej, ale miałem obsesję na punkcie czystości, jeśli chodziło o “zabawę”. Monika nigdy nie dała mi się dotknąć, jeśli się najpierw nie umyła i wymagała tego samego ode mnie. Nie musiała zresztą mi o tym przypominać, bo wiedziałem do czego służy odbyt, cipka czy siusiak i co z nich wylatuje. Nie umyty członek śmierdział, podejrzewałem że cipka też, chociaż nie miałem okazji się przekonać. Teraz wyszorowałem się cały, umyłem głowę, a po wysuszeniu popsiukałem się dezodorantem taty. Gdy wyszedłem mama od razu wiedziała, że gdzieś się szykuję.

     – Dokąd się wybierasz? – zapytała.

     – Idę do Anety pomóc jej z zadaniami.

     – I żeby się uczyć tak się stroisz?

     – Oj mamo, nie stroję się.

     – I ten zapach, no, no, do nauki w sam raz – zaśmiała się.

     – A co? Mam iść do kogoś i śmierdzieć? – warknąłem – Mogę nie iść wcale, niech sama się męczy.

     – Nie, nie, nic z tych rzeczy, idź. Tylko się nie zasiedź, obiad będzie za godzinę.

    Byłem zdenerwowany, bo mama była inteligentną kobietą i wiedziała, że coś jest na rzeczy. Bałem się, że się domyśli, a wtedy to byłby koniec. Poszedłem na górę i nacisnąłem dzwonek ale chyba nie działał, więc zapukałem. Aneta otworzyła drzwi. Stanąłem jak wryty.

       Ubrana była w różową sukienkę i różowe podkolanówki. Sukienka była krótka, ledwo zasłaniała pupę, ale za to widziałem wspaniałe, długie nogi. Była obcisła na piersiach z wyciętym dekoltem i widziałem rowek, który zarysował się między ściśniętymi piersiami. Włosy miała rozpuszczone. Burza loków opadająca swobodnie na ramiona mieniła się kilkoma odcieniami czerni. Wyglądała cudownie. Mój puls podniósł się momentalnie. Bez słowa zaprowadziła mnie do swojego pokoju. Żaluzje były szczelnie zaciągnięte, a na szafce stały zapalone świece.

     – Tylko się nie śmiej, chciałam zrobić jakiś nastrój.

     – Mnie się podoba – powiedziałem rozglądając się.Na łóżku była równiutko ułożona biała pościel, z niebieskimi, malutkimi kwiatkami. Na nocnym stoliku leżały prezerwatywy.

     – Podobam ci się w tej sukience? – obróciła się dookoła siebie.

     – Bardzo, ale wolę cię bez niej.

     – Prosto do celu – i za to cię lubię. Uśmiechnęła się lekko i podchodząc do łóżka, wyciągnęła ręce z krótkich rękawów, zsunęła sukienkę z piersi na biodra, a następnie upuściła ją na podłogę. Stała naprzeciwko mnie w samych majtkach i podkolanówkach. Podszedłem do niej nie odrywając wzroku od piersi. Były wielkości dużych jabłek. Sutki miała ściągnięte. Aneta złapała od dołu moją koszulkę i zdjęła mi przez głowę. Następnie rozpięła guzik od spodni, rozsunęła suwak i jednym ruchem ściągnęła mi spodnie z majtkami do kostek. Wyjąłem z nich stopy stając przed nią całkiem nagi. Członek sterczał mi już od wejścia, teraz uwolniony stał na baczność wycelowany pod kątem do góry. Wzięła mnie za rękę i położyliśmy się na łóżku. Ona na plecach, ja koło niej na boku. Zacząłem dotykać jej sutków i całych piersi. Były idealne. Mieściły mi się akurat w dłoni. Były mięciutkie i delikatne, tylko sutki twarde i sztywne. Przyłożyłem do nich usta i całując je zacząłem zjeżdżać niżej. Dojechałem do białych majteczek i dopiero zauważyłem, że było na nich serduszko a w środku napis LOVE. Pokrążyłem chwilę ustami wokół nich, aż wreszcie zacząłem je zsuwać. Uniosła pupcię, a ja zdjąłem jej ostatnią barierę. Kiedy chciałem pieścić jej cipkę, podciągnęła mnie do góry.

     – Nie śpiesz się, dobrze? Tak jak ostatnio – poprosiła.Skinieniem głowy potwierdziłem i znów zacząłem całować jej piersi. Na początku wargami, później językiem zataczałem kółka wokół sutków, a na koniec ssałem delikatnie. Były bardzo sztywne. Opuściłem głowę niżej patrząc na czarny trójkąt który rysował się między nogami Anety. Całowałem jej uda i kolana, jeżdżąc dłońmi po podkolanówkach. Uniosłem jej nogę zsuwając materiał najpierw z jednej, potem z drugiej. Całowałem jej stopy, łydki, powracając do ud, a ona rozłożyła nogi zapraszając mnie do ogrodu rozkoszy. Natychmiast przeniosłem język na wzgórek bawiąc się włoskami jak ostatnio, ale zauważyłem, że Aneta jest bardzo wilgotna.

     – Załóż gumkę – wyszeptała. Usiadłem i podniosłem ze stolika jedną. Ręce mi się trzęsły, a opakowanie było mocno zaciśnięte. Szarpałem się z nim chwilę, bez skutku.

     – Mogłabyś mi pomóc…z tym? – zaczerwieniłem się – nigdy nie korzystałem i nie wiem jak się….

     – Nie ma sprawy, daj – przyszła mi ochoczo z pomocą. Chyba nie chciała mnie zawstydzać, otworzyła sprawnie, ściągnęła skórkę z penisa, przystawiła kondoma do czubka i posuwistym ruchem rozwinęła go aż do nasady. Nie chciało mi się wierzyć, że robi to pierwszy raz. Albo tak się wyuczyła na filmach, albo miała już kontakty z chłopcami.

     – Jest ciasna – powiedziałem, bo prezerwatywa mocno zacisnęła mi się na członku. Mimo średniej długości, członek był gruby.

     – To dobrze, jakby była luźna, mogłaby się zsunąć. Położyła się z powrotem rozchylając nogi na boki. Położyłem się na niej, a ona podciągając kolana do góry otworzyła się dla mnie najmocniej jak umiała. Uniosłem biodra, włożyłem rękę między nas łapiąc za trzon i zacząłem szukać cudownej jaskini rozkoszy. Było mi trudniej, gdyż miałem mniejsze czucie przez gumkę, jednak wielka łechtaczka wskazywała drogę do kanionu. Przesuwając po niej fiutka i lekko naciskając dotarłem do miejsca, w którym penis zaczął się zagłębiać. Zacząłem delikatnie pchać i czułem jak główka wchodzi do szczeliny. Szybki oddech Anety uzmysłowił mi, że jestem na dobrej drodze. Kiedy kapelusz już prawie się schował poczułem opór. Wciskałem dalej ale nie wchodził. Do tego zauważyłem jak Aneta zaciska zęby z bólu.

     “Tylko nie to” – pomyślałem – “ona jest za płytka jak Monika, ale dlaczego??? Jest starsza ode mnie, powinienem się zmieścić”. Byłem rozżalony i bezradny. Zobaczyła moje wahanie i myślała chyba, że nie chcę robić jej krzywdy. Zarzuciła nogi na moje biodra i piętami pchnęła moje pośladki. Wcisnąłem się trochę głębiej, ale zaraz cofnąłem biodra.

     – W ten sposób mnie nigdy nie rozdziewiczysz – wydyszała.

     – Co???

     – Musisz przebić błonę.

     – Błonę?

    Chłonąłem nową wiedzę, która gdzieś w mózgu była ukryta, musiałem tylko złożyć ją w całość i powoli zaczynałem wszystko rozumieć. Położyłem się na niej całym ciężarem unosząc lekko biodra. Jej sutki kuły mnie w klatę, tak były sztywne, ale ja skoncentrowałem się na innym obszarze. Opuszczając tyłek i czując opór, nie przestawałem pchać. Tylko że teraz Aneta zaczęła cofać swoje biodra.

     – Auć, auć, auć, poczekaj! – wyjęczała szybko. Nie wiedziałem co robić. “Musisz przebić błonę” – kołatało mi się w głowie. Postanowiłem działać. Zacząłem się wycofywać, ale po chwili pchnąłem szybko i mocno, tak że nie zdążyła cofnąć bioder.

     – Fffffff!!! – syknęła wciągając powietrze z bólu.

     Czułem już, ale chciałem to zobaczyć i uniosłem górną połowę ciała. Członek siedział calutki w szparce. Ona unosząc głowę, też spojrzała w dół. Na jej twarzy pojawił się szczęśliwy uśmiech. Przyciągnęła mnie rękami do siebie, a nogami oplotła moje biodra. Leżeliśmy tak dobrą minutę, wtedy Aneta zaczęła poruszać pupcią, ale nie w przód i w tył, tylko kreśliła nią jakby koło. Penis nie wysuwał się, tylko obcierał o wszystkie ścianki pochwy. Było bardzo przyjemnie. Byłem szczęśliwy, że wreszcie trzymam ptaszka w najbardziej pożądanym miejscu. Czułem ją każdym milimetrem. Mimo gumki moje doznania były tak intesywne, że każdy jej ruch powodował drżenie mojego ciała, jakby przekazywała mi jakąś energię, która wchodząc przez członka rozchodziła się po całym organizmie. Byliśmy cali mokrzy od potu. Aneta trzymając usta przy moim uchu, wzdychała cichutko, wtrącając co chwila słowa.

     – Ach! Cudownie! Tak! Och! Czuję go! Całego! Ach! Jak dobrze! – zaczęła drżeć, jej ruchy stały się szybsze i bardziej chaotyczne. Nie mogłem tego znieść dłużej w ciszy. Zacząłem głośno wzdychać, a moje biodra zaczęły drgać.

     Wtedy poczułem jakby pochwa ożyła. Jej lekkie ruchy zamieniły się w silne skurcze, które raz za razem miażdżyły mi członka. Zaciskała się na nim tak szczelnie, jakbyśmy się zrośli w tym miejscu. Czułem fale przechodzące od wejścia do pochwy w głąb ciała. Do tego rzucająca się Aneta, jej krzyki, jej cudowny, kobiecy zapach, wszystko to spowodowało, że w oczach pojawiły mi się gwiazdy.

       Mój wytrysk mogę porównać do wybuchu wulkanu. Nie pamiętam, ale chyba krzyczałem. Słyszałem jęki, czułem konwulsje targające Anetą. Wbiła mi paznokcie w plecy, a nawet czułem jej zęby na moim ramieniu. Ja unosząc się na rękach, wyginałem kręgosłup, wbijając z całej siły członka i jęcząc, miotałem się jak dzikie zwierzę złapane w sidła. Każdy strzał poprzedzony był silnym skurczem ciała. Czułem strumień nasienia, jak przepływał przez całą długość członka i rozlewał się na główce pod gumką. Aneta przyciągała mnie do siebie nogami zarzuconymi na moje biodra, jakby chciała mnie wchłonąć. Plecy podrapała mi do krwi. Czułem ból w ramieniu, gdzie wbijała swoje ząbki. Nic nie miało w tej chwili znaczenia, nic się nie liczyło. Byliśmy tylko my, targani orgazmem, zespoleni w objęciach i kosmos. Czarna otchłań i tysiące gwiazd. Nic więcej…..

     Kiedy powróciłem na ziemię, nadal leżałem na Anecie. Członek siedział w dziurce więc zacząłem go wyciągać.

     – Czekaj – szepnęła szybko. Objęła penisa całą ręką łapiąc za prezerwatywę i sama wycofała biodra. Usiadłem na kolanach naprzeciwko niej. Penis stał nadal, a naokoło główki pod gumką zrobił się duży bąbel wypełniony spermą. Do tego był zaróżowiony, tak jak trzon i jądra. Tego samego koloru były uda Anety tuż przy cipce. Spojrzałem pytająco na dziewczynę.

     – Musiałam przytrzymać, żeby się nie zsunęła z flaczka – zachichotała – chociaż widzę że nie musiałam. Spojrzała na niego jeszcze raz.

     – O rany, ale ty masz spust – pokręciła głową – dobrze że guma nie pękła, następnym razem założysz dwie. Znowu się zaśmiała.

     – Krwawiłaś? – zapytałem wprost.

     – Troszeczkę – machnęła ręką. Widząc mój przestraszony wzrok, uśmiechnęła się.

     – Nie bój się, tak jest zawsze za pierwszym razem. Nic mi nie jest. Zobacz, prawie jej nie widać, bo zmieszała się z moimi soczkami, których było dużo więcej. Rzeczywiście, plama na pościeli miała ledwo różowawy kolor.

     – I wiesz co? W ogóle mnie nie bolało, jesteś boski – pochyliła się i pocałowała mnie w usta.

      W Usta!!!

     Pierwszy raz ktoś pocałował mnie w usta. Zawsze myślałem, że usta zarezerwowane są dla tych kochających się par, chodzących za rączkę, obejmujących się, siedzących na ławeczkach w parku. Ja nigdy nie pocałowałem żadnej dziewczyny w usta. Oczywiście mama się nie liczy, jak byłem mały, cmokała mnie, ale teraz łączyłem pocałunek w usta z miłością.  Patrzyłem na nią wytrzeszczając oczy. Podobał mi się ten pocałunek. Wzbudził we mnie inne emocje, nie podniecenie, chociaż puls mi skoczył dosyć mocno. Moje uczucie było podobne do tego, jak ją zobaczyłem dzisiaj, gdy otworzyła drzwi. Widząc moje spojrzenie, Aneta zmieszała się, opuściła głowę i szybko zmieniła temat.

     – Idź się umyć – powiedziała – aha, nie zapomnij zdjąć tego z siebie i wrzucić do kibla.

    Nie była już tak czuła, stała się wulgarna. Gdy wróciłem, ona poszła do łazienki, a ja założyłem majtki i położyłem się na brzuchu, podpierając głowę rękami. Po paru minutach wróciła owinięta ręcznikiem wokół bioder, piersi cudownie podskakiwały w rytm kroków.

     – Ja pierdzielę! – zawołała.

     – Co jest??? – zapytałem przestraszony.

     – Widziałeś swoje plecy?

     – Nie.

    Zaprowadziła mnie do łazienki zapalając światło. Stanąłem tyłem do lustra i odkręciłem głowę.Od kręgosłupa przez górną część pleców przechodziły poprzeczne czerwone krechy. Wyglądałem jak indianin w barwach wojennych. Czułem pieczenie, ale nie sądziłem że wyglada to tak strasznie.

     – Kurde, co ja powiem mamie?? – naprawdę się przestraszyłem. Do tego na ramieniu widać było ślady zębów i to kilka ugryzień.Aneta zasłaniała usta ręką i chichotała.

     – Przepraszam cię… ja.. się zapomniałam…nie wiem dlaczego to zrobiłam… to było niechcący.

     – Wiem, dobra… po prostu będę spał w podkoszulku, jak coś, powiem że mi zimno.

     – Przyrzekam, że następnym razem tak cię nie zmaltretuję.

     – Następnym razem?

     – A co? To koniec? Znajdziesz sobie następną dziurę do ruchania? Wiedziałam! Tacy są kurwa faceci!

     – Przestań!! Jak możesz tak mówić! Nawet przez myśl mi to nie przeszło! Nie chcę innej dziury, nie chcę innej dziewczyny, chcę Ciebie! Dotarło???

     – Naprawdę?? – zapytała dużo spokojniej.

     – A widzisz żebym żartował?

     Uspokoiła się tak szybko jak wybuchła. Wyszliśmy z łazienki, a ja zacząłem się ubierać.

     – Przepraszam, ale to przez ojca. Spojrzałem na nią pytającym wzrokiem.

     – Mówiłam ci że jest za granicą – skinąłem głową. – To prawda – ciągnęła – tylko że on tam siedzi z inną kobietą. Zostawił mnie i mamę. Chociaż przysyła dużo pieniędzy i nie mają rozwodu, to ja wiem, że z tego już nic nie będzie.

    Posmutniała, nie wiedziałem co powiedzieć, więc milczałem.

     – Mama mówi, że nie zasługiwał na nas i chuj z nim – otrząsnęła się.

     – Słuchaj, dlaczego tak przeklinasz? – zmieniłem temat.

     – Dlaczego?..Nie wiem. Wszyscy dorośli to robią.

     – Moja mama i tata tak nie mówią.

     – Bo nie chcą uczyć dzieciaczka brzydkich słów – zaczęła się śmiać.

     – Dzieciaczka?? Co innego mówiłaś przed chwilą w łóżku.

     – O żesz ty! – kiwała głową – Potrafisz się odgryźć – śmiała się dalej.

    Gdy już byłem ubrany, zacząłem kierować się do wyjścia. Aneta chodziła cały czas z gołymi piersiami i korciło mnie, żeby je dotykać. Kiedy przeszła obok mnie, chcąc otworzyć drzwi, złapałem ją od tyłu za piersi i pocałowałem w szyję. Zatrzymała się, więc zacząłem masować jej wypukłości.

     – Ej! Starczy na dzisiaj – strzepnęła mi ręce, ale widać było jej zadowolenie.Odsunąłem się od niej, a ona otwierając drzwi, schowała się za nie, żeby nikt nie zobaczył jej gołej.

     – To kiedy się spotkamy? – zapytałem wychodząc.

     – Nie wiem, dam ci znać.

     – Jutro?

     – Ale ty jesteś napalony. Dzisiaj pozbawiłeś mnie cnoty. Piz…pitka też potrzebuje odpoczynku – poprawiła się.

     – No, ok – powiedziałem i chciałem pocałować ją w usta, ale odkręciła głowę. Stałem sekundę pochylony, po czym cmoknąłem ją w policzek.

     – To cześć.

     – Cześć – odpowiedziała i zamknęła drzwi. Schodząc na dół myślałem o naszej zabawie i o Anecie. Nie dała się pocałować w usta, czyli mnie nie kocha. Ale ona mnie pocałowała.

     – “Pociągasz mnie czysto fizycznie” – przypomniałem sobie jej słowa. “Dziwne są dziewczyny” – pomyślałem. Wchodząc do domu i widząc mamę przypomniałem sobie coś jeszcze.

     – O, jesteś, to dobrze, może obiad jeszcze nie wystygł.

     – Mamo, myślałaś kiedyś o rozwodzie?

     – Skąd ci to przyszło do głowy? – podeszła do mnie mocno zaniepokojona.

     – Wiesz, rodzice Anety się chyba rozwiodą. Mówi, że jej ojciec ma inną kobietę.

     – Och, to przykre, szczególnie dla niej, co? Widzisz, różne są koleje losu, życie prowadzi nas po krętych ścieżkach. Może jej tata ponownie się zakochał? Miłość nie wybiera. Już niedługo sam się przekonasz. Anecie musi być smutno. Bądź dla niej miły i spróbuj ją pocieszyć dobrze?

      Na to akurat nie musiała mnie namawiać, w głowie miałem już kilka sposobów na pocieszenie koleżanki.

     – Dobrze mamo.

     – To siadaj do stołu i wcinaj. Poczochrała mi włosy, pochyliła się i cmoknęła mnie w policzek. Wyprostowała się i trzymając mnie za ramię przyglądała mi się uważnie.

     – Dziwnie pachniesz – powiedziała w zamyśleniu, lekko przymykając powieki. Odsunąłem ramię od jej ręki i poszedłem do stołu.

     – Spociłem się, bo jest gorąco.

     Nie odwracałem głowy, bo się zaczerwieniłem jak burak. U Anety nie wszedłem pod prysznic, tylko umyłem członka z jej soków i krwi. Widocznie moja koszulka przeszła jej zapachem. Mama postała jeszcze chwilę patrząc na mnie. Czułem jej przenikliwy wzrok na plecach.

     – Coś mi się wydaje, że ty już wiesz co nieco o miłości – powiedziała kierując się do aneksu kuchennego.

      Wiedziałem że tak będzie. Przed mamą nie da się nic ukryć. Czułem pot spływający mi po plecach. Siedziałem cicho, bo co miałem powiedzieć??

      – “Tak mamusiu, rozdziewiczyłem Anetę i mam zamiar ruchać ją we wszystkie otwory kiedy tylko się da!” – rany, jakby to usłyszała, zabiłaby mnie w sekundę. A jak nie ona, to ojciec na pewno.

     – Chcesz mi coś powiedzieć? – podskoczyłem na dźwięk głosu tuż za mną. Mama usiadła na krześle obok mnie. Jak z tego wybrnąć? Myślałem gorączkowo. Muszę coś wymyśleć.

     – Nie denerwuj się, nic ci nie zrobię.

     – Wiesz, że Aneta mi się podoba – zacząłem, a w głowie świtał mi plan.

     – Zauważyłam, i?

     – Chcę, żeby została moją dziewczyną.

     – Logiczne, i?

     – I dzisiaj ją pocałowałem. I przytuliłem, nic więcej.

     – To wszystko?

     – Tak, a co masz na myśli?

    Patrzyła chwilę i chyba ta odpowiedź jej przypasowała.

     – W porządku, ale dam ci radę na całe życie, więc słuchaj uważnie. Objęła mnie ręką i obracając w swoją stronę spojrzała mi prosto w oczy. Mówiła bardzo powoli.

     – Nigdy, przenigdy, nie krzywdź dziewczyny. Nie doprowadź do sytuacji żeby była smutna lub płakała. Nigdy nie rób nic wbrew jej woli. Dziewczynki młodsze, czy starsze są bardzo czułe i delikatne. Mogą ci się niektóre wydawać twarde, ale to tylko powierzchowność. W środku są delikatne jak kwiatek, który możesz rozdeptać nierozważnym krokiem. Rozumiesz?

     – Tak mamo. Opuściłem głowę patrząc w talerz.

     – Spójrz mi w oczy i powiedz że zrozumiałeś.

     – Zrozumiałem mamusiu.

     – To dobrze, a teraz jedz bo wystygnie. Poklepała mnie po plecach i odeszła. Skrzywiłem się, bo poczułem ból i przypomniałem sobie o pręgach. Z nich już bym się nie wywinął. Odetchnąłem z ulgą.

     Nie miałem zamiaru krzywdzić Anety – przeciwnie – chciałem dawać jej przyjemność i szczęście. Kiedyś jak byłem mały grałem w piłkę na boisku. Obok dziewczyny grały w gumę. Kopnąłem piłkę, ale strzał mi nie wyszedł, więc ze złości, nie myśląc kopnąłem dziewczynkę stojącą najbliżej. Popłakała się z bólu. Było mi bardzo przykro. Przeprosiłem ją, ale nawet koledzy patrzyli na mnie dziwnie. Od tamtej pory nie skrzywdziłem żadnej. I rzeczywiście nie robiłem z Anetą nic, na co by nie pozwoliła. A więc dotrzymam obietnicy.

         Przez kolejne dni z niecierpliwością czekałem na sygnał od niej, gdyż chciałem obejrzeć film do końca a także inne, którymi się chwaliła. Nie mogłem zapomnieć sceny z trzema facetami, która bardzo mnie podnieciła. Kiedy w myślach ją odtworzyłem musiałem sobie ulżyć w łazience. Zauważyłem, że mama od naszej rozmowy zaczęła zachowywać się troszeczkę inaczej. Nie traktowała mnie jak dziecka, tylko bardziej jak mężczyznę. Zrozumiała że dojrzewam i mam swoje potrzeby.

    Pewnego dnia zmieniała pościel i ściągając kołdrę odsłoniła moje prześcieradło. Było poplamione i dziwnym trafem tylko w okolicach, gdzie przeważnie miałem biodra. Cóż, masturbowałem się też w łóżku wieczorami, stąd te plamy. Od razu się domyśliła. Zaczerwieniła się lekko i nie patrząc na mnie ściągnęła je. Ja też odwróciłem wzrok. Przestała też chodzić po mieszkaniu w samym staniku i majtkach. Kiedyś nie robiło jej to różnicy, teraz zaczęła się przy mnie zakrywać. Niepotrzebnie. Nigdy nie fantazjowałem na jej temat. Nie patrzyłem na mamę jako obiekt seksualny. Owszem, gdy podglądałem kiedyś rodziców byłem mocno podniecony, ale tym co robili, nie ich ciałami. Widocznie nie chciała mnie prowokować. Wyglądało też na to, że przestali uprawiać seks, gdyż nie widziałem poźniej żeby bawili się w łóżku. Po jakimś czasie domyśliłem się, że bardziej się pilnowali.

    Pewnego dnia wracając ze szkoły, zastałem zamknięte drzwi. Otworzyłem swoim kluczem i wchodząc zobaczyłem mamę stojącą przy blacie kuchennym i tatę siedzącego na krześle i oglądającego telewizję. Obydwoje spoceni oddychali jakby wrócili z biegania. Mama miała roztrzepane włosy, pogniecioną bluzkę i była bez stanika. Wiedziałem w czym im przeszkodziłem. Powiedziałem że jestem umówiony na mecz i będę za godzinę. Z nikim nie byłem umówiony oczywiście, chciałem po prostu dać im chwilę tylko dla siebie. Mama wiedziała że ja wiem co robią. 

        Któregoś dnia byłem sam z mamą w mieszkamiu. Siedząc przy stole spojrzała na mnie.

      – Usiądź przy mnie, musimy porozmawiać – powiedziała. Zawsze tak robiła gdy był jakiś ważny temat do omówienia. Zaciekawiony usiadłem koło niej.

     – Na pewno widzisz zmiany zachodzące w twoim ciele, prawda? – skinąłem głową i lekko się zaczerwieniłem. A więc o tym będzie rozmowa.

     – Nie wstydź się, to normalna kolej rzeczy w życiu każdego człowieka. Wiem, że podobają ci się dziewczyny, najbardziej Aneta, wiem co ci się szczególnie w nich podoba. Wiem, że poznałeś już co to masturbacja.

      Teraz byłem już czerwony jak burak.

     – A wiesz co to seks?

    Bałem się odpowiedzieć. Gdybym powiedział że tak, spyta skąd wiem i będę musiał znów zmyślać. Nie chciałem kłamać, czułem że mama może to wyczuć.

     – Kiedy dwoje dorosłych ludzi się kocha uprawiają seks – ciągnęła akcentując słowo “dorosłych”.

    – Stosunek płciowy jest bardzo przyjemny. Tak stworzona jest natura, aby służyć prokreacji. – Na pewno wiesz jak się robi dzieci i nie trzeba ci tłumaczyć?

     Skinąłem głową twierdząco.

     – Bardzo dobrze. Więc seks to coś podobnego, tylko nie kończy się ciążą. Chyba że obydwoje tego chcą. Ja i tatuś chcieliśmy i owocem naszej miłości jesteś ty.

     – A chcecie jeszcze?

     – Myślimy nad tym, ale nie mamy warunków – odpowiedziała rozglądając się po mieszkaniu.

     – I trzeba kogoś kochać, żeby to robić?

     – Hmm, tak. Ale nie myśl, że jeśli kochasz Anetę, a ona ciebie to już możesz uprawiać seks. Do tego trzeba dorosnąć. Wiem że nie jesteś już dzieckiem i twoje hormony buzują, ale wciąż jesteś zbyt młody. Chodzi mi o to, ze trzeba do tego dorosnąć emocjonalnie. Wiem, że w twoim wieku najważniejsze to sobie ulżyć i się spuścić, ale nie na tym polega seks.

      Opuściłem głowę zawstydzony. Pierwszy raz słyszałem takie słowa z ust mamy.

     – Patrz na mnie jak rozmawiamy. Nie wstydź się. Wstydzić to się będziesz jak zrobisz coś nieodpowiedzialnego. Wiem, że jesteś mądrym chłopcem i rozumiesz jakie to ważne?

     – Tak mamo.

     – Świetnie. Masz jakieś pytania dotyczące seksu?

    Zastanowiłem się. W sumie kwestie techniczne miałem opanowane w praktyce, nie znałem tylko wielu nazw.

     – Co to znaczy robić minetę?

    Mama zaczerwieniła się lekko ale dzielnie trzymała fason.

     – Jak partner całuje okolice intymne swojej wybranki, wtedy mówimy że robi minetkę kobiecie, inaczej to stosunek oralny. Nazwa stosunek oralny natomiast działa też w drugim kierunku, to znaczy kiedy kobieta pieści ustami organy płciowe mężczyzny.

     – Aha, rozumiem, a stosunek analny?

     – Analny jest wtedy, jak mężczyzna włoży penisa w odbyt.

     – No tak – powiedziałem przypominając sobie Monikę i naszą “zabawę”. Uśmiech pojawił mi się na twarzy na samo wspomnienie.

     – Coś jeszcze? – spytała niecierpliwie widząc moje zamyślenie.

     – Co?.. A tak..Hm…A kobieta może zajść w ciążę po stosunku analnym?

     – Nie. Do zapłodnienia nie może dojść poza pochwą. Mówiłeś że wiesz jak się robi dzieci?

     – No tak. Chcę mieć tylko pewność.

     – Wiesz co? Jak będziesz miał jeszcze jakieś pytania to porozmawiaj z ojcem. Pewnie więcej ci wyjaśni jak to mężczyzna.

      Ojciec wrócił wieczorem. Musieli wcześniej uzgodnić tą akcję bo po jakimś czasie podszedł do mamy i zaczął szeptać.

     – I jak, rozmawiałaś?

     – Tak.

     – Jak poszło?

     – Całkiem nieźle. Myślę że dużo zrozumiał, ale kwestie pozycji czy nazw zostawiłam tobie. I tak o mało nie spaliłam się ze wstydu.

    Kątem oka widziałem jak spojrzał na mnie z grymasem na twarzy. Leżałem na tapczanie i udawałem że czytam książkę wsłuchując się w ich szepty.

     – Po co mnie w to mieszasz? Co ja mam mu powiedzieć?

     – To o co zapyta. Przydaj się na coś w tym domu. W końcu jesteś facetem.

     Popchnęła go lekko w moją stronę i ojciec niepewnie zbliżył się do mnie.

     – Słyszałem że rozmawiałeś z mamą na…pewien temat.

     – Tak – odpowiedziałem nie podnosząc wzroku znad książki.

     – No.

     Po chwili spojrzałem na ojca, który usiadł na krześle i włączył telewizor.

     “To wszystko??? UuU ale się nagadał” – pomyślałem. I tak bym się nie odważył go pytać, wstydziłem się za bardzo, ale to co on teraz zaprezentował to mistrzostwo wykrętów. Mama spoglądając raz na mnie, raz na ojca kręciła z dezaprobatą głową. Po chwili zasłoniła usta ręką i zaczęła chichotać. Próbowała się powstrzymać ale ramiona trzęsły jej się ze śmiechu. Zaraziła mnie, bo sam zacząłem się po cichu śmiać. Mimo że nasz śmiech było już słychać w całym domu, ojciec siedział z powagą jak posąg, wpatrując się uporczywie w telewizor.

     Tak oto zakończyła się moja edukacja seksualna z rodzicami. Jeszcze teraz jak to wspominam śmiać mi się chce z ojca, ale wtedy utrzymało mnie to w przekonaniu że kobiety są odważniejsze w pewnych kwestiach. A nazwy i pozycje pomogła poznać mi moja cudowna sąsiadka Aneta. Ale to opiszę Wam już w następnej części :P. Piszcie tylko czy chcecie poznać dalsze losy, a mam jeszcze kilka wspomnień którymi mogę Was zaskoczyć :). 

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Venom
  • Pierwsza zdrada cz.II

     – Wiem, że między Tobą, a Iwoną się pieprzy. Nie raz to mówiłeś. Nie zasługujesz na nią, tylko na kogoś lepszego. – mówią co coraz pewniej ugniatała moje prącie, które zaczęło twardnieć, co z resztą zauważyła – Widzę, że zabawa Ci się zaczyna podobać – dodała.
    Nie mogłem się powstrzymać, chwyciłem ją za oba pośladki, uniosłem do góry, obróciłem do ściany i przejąłem inicjatywę. Teraz to ja ją namiętnie całowałem, a rękami uściskałem jej pośladki. W międzyczasie objęła mnie nogami i zaczęła się ruchać jakby chciała mnie ujeżdżać. Puściły nam hamulce.
     – Znając Twoje pantoflowate podejście do kobiet to ja będę musiała ciągnąć ten temat – wyszeptała. Wiedziała jak mi wjechać na ambicje.
     – Żebyś się czasem nie zdziwiła – odparłem. Nie chciałem wdawać się z nią w niepotrzebne dyskusje, wolałem napawać się jej ciałem.
    Rzuciłem ją na łóżko. Podniosła się i zaczęła mnie rozbierać. Robiła to szybko i niezdarnie, jednak cierpliwie poczekałem.
     – A Ty na co czekasz pantoflu? – tym zdaniem całkiem wyprowadziła mnie z równowagi (i osiągnęła swój cel).
    Pchnąłem ją, żeby położyła się na łóżku, zadałem jej spódniczkę do góry i rozerwałem jej rajstopy oraz dolną część bielizny. Z jednej strony wystraszyłem ją, z drugiej zaś zauważyłem obfitą strugę pomiędzy jej nogami.
     – Kotku, teraz poznasz mnie od tej najlepszej strony. Jeszcze nie jedno Cię zaskoczy – mówiąc to skłaniałem się do jej cipki. Na początku przez chwilę delikatnie ją pieściłem. Z każdą chwilą coraz intensywniej. Nie spieszyłem się. Wiedziałem, że im wolnej i dokładniej ją będę rozgrzewał, tym więcej z nią będę mógł zrobić. Po kilkudziesięciu minutach muskania jej muszelki zacząłem penetrować ją językiem. Kaśka coraz głośniej oddychała, co z czasem przerodziło się w coraz głośniejsze pojękiwania. Najgłośniej jęczała kiedy do pieszczot językiem dołożyłem pieszczoty palcem łechtaczki. Czułem, że zbliża się jej pierwszy orgazm. Jej ciało zaczęło drżeć, a nogi ścisnęły moją głowę, którą dociskała dodatkowo ręką. Po chwili jej nogi ścisnęły się jeszcze bardziej, ciało wygięło w łuk, a z jej gardła wydobył się krzyk, jakiego jeszcze nie słyszałem w życiu. Czułem ogromną satysfakcję, że zafundowałem jej taki odlot, zaś z drugiej strony byłem pewny, że po czymś takim pozwoli mi na naprawdę wiele. W sumie… nie pozwoli… ona czekała na to co ja z nią będę chciał zrobić, bo zaczęła przyjmować wszystko co jej dawałem jak grzeczna suczka. Gdy skończyłem patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. Nie wierzyła w to co się stało. Jednocześnie jej wzrok mówił, że chce więcej. Podszedłem do niej ze sterczącym na maxa sprzętem, przyłożyłem jej do ust, a ona już wiedziała co ma z tym zrobić… C.D.N.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    xxx
  • Ostatnia taka impreza – cz. 3.

    Cz. 3

    Drzwi otworzyły się i z pracowni z impetem wybiegła Kamila. Przez moment jeszcze było słychać przyciszony śmiech. To była reakcja na propozycję Michała, pytającego kolegów:  

    – Chłopaki, a może zaznaczyć na dupach, ile miały dzisiaj chujów w otworach? – zadowolony chłopak rozglądał się, oczekując aprobaty dla swojego pomysłu.

    Kamila zatrzymała się po kilku krokach. Spojrzała z wściekłością na zamykane drzwi pracowni i zaczęła poprawiać ubranie. Schodziła już po schodach, kiedy w kącikach ust poczuła resztki spermy. Zatrzymała się i chusteczką wytarła twarz. Chusteczkę rzuciła pod ścianę, a potem zbiegła po schodach i weszła do łazienki dla dziewcząt. Była pusta. Westchnęła z ulgą.

    – Nie po to laski przyszły na imprezę, żeby siedzieć w łazience – mruknęła, patrząc w lustro. Poprawiła włosy, wodą przepłukała usta, podmyła się pobieżnie i umyła ręce. Teraz przypomniała sobie, że jeden z chłopaków zabrał jej figi. Spojrzała w lustro, pomyślała chwilę i wzruszyła ramionami. Sięgnęła po papierowe ręczniki. Pospiesznie wytarła nimi usta i krocze. Poprawiła ubiór i krytycznym wzrokiem zlustrowała swój wygląd w lustrze. Wyszła z łazienki i dołączyła do tańczących. W końcu nie było tak źle…

    *

    Polonistka w ogóle nie tańczyła. Ogromne rozczarowanie… Dopiero kiedy pojawiły się wolniejsze kawałki, chłopacy z technikum ruszyli do stołów i poprosili wszystkie kobiety do tańca. Ich koleżanki poprosiły mężczyzn. Dopiero teraz nie było nikogo przy stole dla nauczycieli. Na to czekali.   

    Spojrzeli i zrozumieli się bez słów. Ktoś rzucił hasło, rozpoczęły się gorączkowe rozmowy i zanim skończył się dłuższy utwór, ustalili plan i podzielili się rolami. Nastąpiło kilka wolniejszych kawałków przerywanych jednym dynamicznym. Pani Bożena cały kwadrans przetańczyła, ale w jakim stylu! Sądzili, że odsiedzi kolejny szybki kawałek, ale to co pokazała… I to dosłownie! Parę razy tańcząc w grupie, przy obrotach, nieświadoma tego, pokazała stringi i fragment pośladków. Widok zadbanych i opalonych nóg nauczycielki podziałał na wielu stymulująco. Wszyscy zainteresowani chcieli zobaczyć więcej. Znacznie więcej! Tymczasem ona próbowała wciągnąć jednego, potem drugiego chłopaka do tańca, ale wypadali tak drętwo, że sami wycofywali się, zrażeni swoją nieporadnością i świadomości klasy nauczycielki. Uczniowie patrzyli zauroczeni jej tańcem i ciałem, którego fragmenty momentami oglądali. Nauczyciele, jeżeli patrzyli w tym kierunku, nie widzieli wiele. Był tłok i zbyt ciemno. Pulsujące światła też utrudniały obserwację. W końcu zaczął się wolny kawałek. Ktoś poprosił ją, objął i tańcząc, odsunął się znacznie od nauczycieli – w drugi hol. Tam parokrotnie miał miejsce odbijany, więc kilku chłopaków mogło pomacać jej plecy, poczuć perfumy i obejrzeć błyszczący dekolt. Była rozgrzana tańcem, więc rozpięła o jeden guzik więcej przy bluzce. No, dla takiego widoku powinni włączyć światło! Nie musieliby wówczas tańczyć, tylko patrzyliby. Wręcz na wyciągnięcie ręki mieli swoje koleżanki, a pożądali jej ciała. Próbowali różnych sposobów, żeby tego wieczoru skorzystać jak najwięcej.

    Jeden z kolegów, tańcząc z koleżanką, tak sprytnie otarł się o panią Bożenę, że przy obrocie zadarł jej spódniczkę. Białe stringi znikające między jędrnymi pośladkami na tle opalonego i szczupłego ciała. Niezapomniany widok… Kolega przeprosił nauczycielkę. Nie domyśliła się niczego. Uśmiechnęła się. Machnęła ręką. Była w coraz lepszym nastroju. Następny kawałek zaczęła tańczyć z kolejnym chłopakiem.

    Wreszcie pani Bożena rozejrzała się. Coś tłumaczyła partnerowi. Miała pragnienie. Włodek miał przy sobie piersiówkę. Robert zorientował się i najszybciej zareagował.

    – Dawaj – sięgnął i z kieszeni kolegi wyjął piersiówkę, zanim tamten zdążył zaprotestować. Podszedł do sklepiku, zamówił colę, wziął plastikowy kubek, wlał alkohol i dolał coli.  

    – Zapłać – polecił i ruszył w kierunku tańczących. Nerwowo rozglądając się, zdezorientowany Włodek chował piersiówkę i wyciągał pieniądze. Robert był już na środku holu. Pani Bożena zdziwiona spojrzała na niego.

    – Proszę – podał z uśmiechem zadowolonego ucznia. Zaskoczona podziękowała i duszkiem opróżniła kubek. Tylko 50 ml alkoholu, ale spojrzała uważnie na chłopaka. 

    – Co to było? – spytała zaskoczona i jakby lekko zdyszana.

    – No, chyba cola – zamrugał zdezorientowany i spojrzał do wnętrza pustego kubka. – Powiedziałem, że dla pani, więc pan w sklepiku…

    – Smaczna. Przynieś mi jeszcze raz to samo – podała mu kubek i dalej pląsała z ich kolegą. Robert wzruszył ramionami.

    – Życzenie pani profesor jest dla mnie rozkazem – z uśmiechem głośno wymamrotał odpowiedź już do pleców tańczącej nauczycielki, którą i tak zagłuszyła głośna muzyka. Podszedł do Włodka.

    – Dawaj! – gestem ponaglił kolegę. Włodek, widząc całą sytuację, szybko wlał kolejne 50 ml, dolał coli i Robert wrócił na parkiet.

    – Proszę! – podał kubek.

    – To samo? – upewniła się.

    – Tak, powiedziałem, że pani prosi, więc myś…

    – Dobrze! Trzymaj bufet! Dam ci znać! – szybko wychyliła cały płyn, westchnęła głęboko i z uśmiechem oddała mi kubek. Jeszcze zdążyła bezgłośnie powiedzieć „dziękuję”, znikając z innym tancerzem.

    Zaczął się ostry kawałek. Robert powtórzył manewr. Koledzy, widząc zabiegi Roberta, starali się torować mu drogę.

    – Proszę! – chłopak zdołał pokonać muzykę. Gwałtownie zatrzymała się, spojrzała na ‘zaopatrzeniowca’, na kubek i zrozumiała.

    – Kochany jesteś! Dziękuję! – pogłaskała go po ramieniu i znowu wszystko wypiła. Niewinny gest podziałał na niego jak afrodyzjak. Była rozgrzana i podniecona tańcem. Skóra na dekolcie odważnie rozpiętej bluzki, kiedy głęboko oddychała, podniecająco lśniła w błyskach lamp. Robert wziął kubek.

    – Jeżeli pani profesor będzie jeszcze miała ochotę, to stoję przy sklepiku! – krzyknął, ale już odwróciła się i znowu tańczyła z innym. Chwilę stał i patrzył jak w tańcu skacze jej biust. Miał erekcję.

    Odszedł. Nie obejrzała się. Zaczęła solo tańczyć szybki kawałek. Przed nią było dwóch, za nią jeden uczeń. Każdy był tylko tłem dla jej popisów. Przyjemnie było popatrzeć na nią. I ta trójka patrzyła. Na jej opalone nogi. I na jej piersi, żywo reagujące na każdy dynamiczny ruch ich właścicielki. Poruszała się jakby była stworzona do tańca. Inne pary odsunęły się od niej i chłopaków, ale większość co chwila rzucała spojrzenia w jej stronę. Niektóre dziewczyny z zazdrością patrzyły na jej występ. Tańczyła coraz śmielej. Ruchy bioder, pstryknięcia palców, wyrzut nogi w bok, do tyłu, uśmiech, unoszone i opadające ramiona, obroty na szpilkach, odchylenie głowy, włosy zasłaniające twarz przy dynamicznych ruchach. Wszystko miało już podtekst erotyczny. Zapomniała się w tańcu. Cieszyła się nim! Taniec świetnie eksponował jej sylwetkę i coraz bardziej jednoznacznie oddziaływał na wyobraźnię widzów, którzy nie potrafili oderwać od niej wzroku. Niektórzy chłopcy widzieli tylko ją. Nagą.

    – Dobrze, że nie widzi jej nasz dyrektor. Ani żadna nauczycielka – skonstatował Robert. – I żaden nauczyciel. Też nie są z drewna – uśmiechnął się do swoich myśli. Zrobiło mu się sucho w gardle. Ale nadal patrzył. Był zafascynowany. I ciągle podniecony. Bardzo podniecony.

    – O kuźwa – sapnął, zafascynowany widokiem tańczącej nauczycielki, Wiktor, który wreszcie odzyskał głos. Nachylił się do Roberta i mocno ścisnął go za ramię, nie odrywając wzroku od pani Bożeny. – Gdyby u nas od jutra prowadziła takie lekcje tańca, to ja już miesiąc temu byłbym zapisany i pierwszy bym przychodził! Ba, już na początku przerwy! – pokiwał gorliwie głową, cały czas wpatrzony w tańczącą kobietę. – I jeszcze ojciec dałby mi kasę na ‘korki’!  

    – Przecież ty nie masz ojca – ostrożnie zauważył Robert.

    – No właśnie – przytaknął Wiktor i sprośnie oblizał wargi.

    Coś chciał dodać, ale kilku uczniów otoczyło ją i zaczęło klaskać w rytm muzyki. Nie przerywając tańca, spojrzała na nich, uśmiechnęła się przyjaźnie, gestem zaprosiła ich do udziału i dalej tańczyła. W jej ruchach było coś zmysłowego. Coś, co powodowało, że chcieli ją… Tutaj i teraz! Nikt nie odważył się dołączyć. Nikt z obserwujących nie odrywał od niej wzroku. Podziwiali ją w milczeniu.

    Przy stole dla kadry wyraźnie przerzedziło się. Kilkoro nauczycieli nie przestawało tańczyć. Inni wyszli przed szkołę na papierosa. Jakaś nauczycielka samotnie poszła wizytować piętro.

    *

    – Damian!

    – Czego chcesz suczko?

    – Skoro wołam ciebie, to mógłbyś podejść – półnaga Julka patrzyła na niego karcącym wzrokiem.

    – No, czego jeszcze chcesz? Mało ci było? – zdegustowany Damian podszedł pewnym krokiem, pocierając sterczącego penisa. Nigdzie nie mógł się podłączyć. A tak dobrze się zapowiadało!

    – Wiesz, tak pomyślałam, że skoro mogliśmy zabawić się i nic z tego nie wyszło…

    – To ty nie chciałaś – wzruszył ramionami chłopak. – A umowa w klasie przez zabawą była inna. Stąd moja butelkowa inicjatywa – zarechotał cicho.  

    – Nie przerywaj, bo tylko tracisz. Czas i okazję. Tak więc pomyślałam, że moglibyśmy raz jeszcze spróbować. Ale tylko ja i ty.

    – Ej! Nie żartujesz? Może jestem w ukrytej kamerze? – spytał nieufnie i sięgnął do jej piersi. Macał powoli. Były dość duże. Jemu podobały się. Dziewczyna nie reagowała na pieszczoty, ale też nie cofnęła się. Ciągle patrzyła mu w oczy.

    – Po to ciebie wołałam, żeby pogadać?

    – Wieczór jeszcze młody. Ja chętnie postukam. – Zauważył, że brodawka macanej piersi już sterczała. Zaczął intensywniej masować członek.

    – Ale to ja określam warunki.

    – Noo, niech będzie. Jakie?

    – Idziemy na ten sam fotelik. Wyliżesz mnie do orgazmu.

    – Dziewczyno! Szybciej kołek mi w dupę wsadzisz niż ja ciebie językiem doprowadzę do orgazmu! – prychnął Damian. – Może jeszcze coś? – chłopak wydawał się zniechęcony.

    – Chcesz czy nie?

    – Jasne, ale…

    – Tobie też obciągnę. I chcę na jeźdźca.

    – Dobra, wyrucham ciebie w każdej pozycji, dziewczyno…

    – Nie w każdej, tylko tak jak zechcę – przerwała mu stanowczym tonem.

    – Dobra. Będę pamiętał – westchnął i skinął głową. W końcu nie zapowiadało się, że pojawią się inne dziewczyny, więc nie miał wyboru. Będzie marudził, to jeszcze Julka się zwinie. Do Andżeliki też się nie dopchał.

    – No, to chodź! – Julka niecierpliwiła się.

    – Już idę, suczko! – Damian chwycił ją za pośladek i ruszył. W rewanżu Julka złapała chłopaka za penisa i poprowadziła go.

    *

    – Pani profesor, zapraszamy do nas – obok polonistki stanęło dwóch licealistów. Spojrzała na nich uważnie. Aha, jej uczniowie.

    – A co się stało? – pani Bożena była zdziwiona. Nie chciała i nie wypadało przerywać rozmowy z uczniami. Szczególnie, kiedy słyszała tyle komplementów na temat swoich umiejętności tanecznych. Umknęło jej, że słowa uznania wyrażała tylko męska część obserwatorów.

    – Nie, nic. Tylko chcieliśmy coś pokazać, a na razie didżej ma przerwę – odrzekł jeden z nich. Gestem wskazali kierunek. Ruszyła z nim w kierunku sklepiku. Jednak, kiedy dochodzili do schodów, zaczął się kolejny utwór. Odwróciła głowę.

    – To tylko chwila – uspokoił ją jeden z uczniów.

    Nie mogli zaprowadzić jej od razu do góry. Mimo zgaszonych świateł nadal było zbyt jasno, a taki orszak zwróciłby uwagę. Zeszli trzy schody w dół i skręcili w lewo. Stanęli przy ścianie. Tutaj panował bezpieczny półmrok. Przed nimi były schody do piwnicy, gdzie mieściły się dodatkowe szatnie. Zasłaniał ich sklepik przyklejony do schodów prowadzących na piętro. Zaskoczona, rozejrzała się, odwróciła i… po jej bokach stali dwaj uczniowie. Było zbyt ciemno, nie dojrzała ich twarzy. Za nią wsunął się jakiś cień. Drgnęła. Nie wiedzieć czemu, poczuła się niepewnie. Nie mogła cofnąć się. Przed nią wyrósł uśmiechnięty Robert. Kilka metrów za nim biała, przeciwległa ściana korytarza, rozjaśniana stroboskopami w rytm muzyki. Nie widziała tańczących – schody i sklepik wszystko zasłaniały. Za Robertem stało jeszcze przynajmniej kilku uczniów. Widziała tylko ich ciemne sylwetki. Spojrzała na chłopaka pytającym wzrokiem i rozłożyła ręce, nic nie rozumiejąc.

    *

    Po tańcu Adam zaciągnął nauczycielkę geografii na piętro. Wchodzili oddzielnie. On przemknął szybko jak cień, Teresa szła spokojnie, powoli, przy ścianie. Gdyby jednak ktoś dostrzegł ją, zapewne pomyślałby, że idzie sprawdzić, czy tam nie znajduje się jakaś grupa uczniów. Kiedy znalazła się na piętrze, przystanęła i rozejrzała się bezradnie. Było ciemno i znacznie ciszej niż na dole. Prawie nic nie widziała. Nagle wzdrygnęła się przestraszona, ale stłumiła krzyk. To Adam podszedł bezszelestnie i dotknął jej pupy. Spojrzała na niego z niemym wyrzutem. Ciągle miała wątpliwości co do pomysłu chłopaka. Nie czuła się tutaj pewnie.

    – Chodź – pociągnął ją za rękę i ruszyli w kierunku łazienki. Kiedy wchodzili, drzwi jednej z sal gwałtownie otwarły się i wybiegła z nich długowłosa dziewczyna w okularach. Drzwi równie szybko zamknęły się i wraz z nim ucichł przytłumiony wybuch śmiechu. W ciszy odczekali jeszcze dłuższą chwilę, aż usłyszeli stukot szpilek dziewczyny, która wreszcie oswoiła się z ciemnościami panującymi na korytarzu i ruszyła w kierunku schodów. Kiedy zbiegała, Adam zamknął drzwi łazienki, wyjął z kieszeni dwie świeczki, zapalił je i postawił jedną na umywalce usytuowanej najbliżej drzwi, a drugą – na parapecie okna. Spojrzenie Teresy wyrażało obawy związane z miejscem spotkania.

    – Tu nikt nam nie przeszkodzi – rzekł uspokajająco i przyciągnął nauczycielkę do siebie. Po chwili całowali się namiętnie. Ręce chłopaka zjechały z głowy i ramienia na biodra, potem na pośladki i mocno ścisnęły je. Ich języczki szalały. Sukienka zebrana w garściach odsłoniła pośladki i uda kobiety. Ładnie kontrastowały z bielą fig. Przycisnął ją do siebie. Poczuła twardego penisa na podbrzuszu. Napierał na nią. Szybko podnieciła się. Ogarnęła ją fala gorąca. Przez ciało przeszedł dreszcz. Sukienkę trzymał już jedną dłonią, a drugą miętosił pierś. Kobieta, tracąc oddech, oderwała się od jego ust i odchyliła głowę, a wtedy zaczął całować i kąsać jej szyję, ramię.

    – Dość, proszę, dooość – szeptała namiętnie.

    – Nie, dopiero zaczynamy – odparł, do końca rozsuwając zamek sukienki na plecach i całkowicie ją rozpinając. – I mamy mało czasu. – Ustami zjechał w głąb dekoltu sukienki, a uwolnione ręce włożył w majteczki i delikatnie zsunął je. Nie oponowała. Wyjął penisa ze spodni, odsunął sukienkę i wepchnął penisa w majteczki. Śluz zwilżył ich materiał. Zaraz włożyła dłoń w majteczki i zaczęła masować go. 

    – Nie za mocno, bo będzie po zabawie – ostrzegł szeptem, liżąc opuszkę jej ucha. Kiedy masowała penisa, zdjął sukienkę z jednej ręki, potem posłusznie zmieniła rękę i wyjęła drugą. Teraz rozpięta z tyłu sukienka wisiała na szyi kobiety na samej stójce. Wystarczyło rozpiąć zatrzask z tyłu stójki, żeby nauczycielka została tylko w bieliźnie i pończochach. Ale to nie było konieczne.

    – Zdejmij figi – polecił. – Kobieta bała się seksu w tym miejscu, a jednak nie zaprotestowała. Po chwili trzymała je w dłoni. Chłopak schował figi o kieszeni:

    – Na pamiątkę – rzekł z uśmiechem i mrugnął do niej. Sukienkę zgarnął w dłoń i przekręcił ją na plecy kobiety. Zaczęli całować się, a wtedy rozpiął jej stanik i powoli zdjął z ramion, potem z rąk. Odłożył go na parapet. Patrzył na nią. Teresa poczuła się skrępowana takim oglądaniem, chciała zakryć się, ale trzymał ją za dłonie.

    – Proszę, nie oglądaj mnie. Wstydzę się – szepnęła nieśmiało.

    – Daj spokój – z pożądania jego głos brzmiał szorstko. – Rozstaw szerzej nogi – to mówiąc, już bawił się piersiami kobiety. Wykonała polecenie. Patrząc w jej oczy, masował penisa. Drugą dłoń, nawilżoną śliną, przysunął do pochwy i zaczął wcierać w nią ślinę. Była wilgotna, więc wsunął palce do pochwy. Westchnęła cicho, przymknęła oczy i ugięła nogi.

    *

    – Dziękuję, że pani profesor zechciała przyjść – powiedział Robert, robiąc krok w przód. Teraz prawie stykali się twarzami. Delikatnie dotknął jej lewej dłoni, palcem przesunął aż do ramienia, szyi, ucha. Pogłaskał jego wnętrze. Przez jej ciało przeszedł dreszcz. Spojrzała na niego chłodno.

    – Uspokój się – zareagowała zasadniczo, prawie wrogo na tak śmiałe zachowanie. Opierała się, ale Robert był twardy.

    – Pani zawsze świetnie wyglądała. Każdy z nas miał ochotę zobaczyć biust pani profesor i zajrzeć pod sukienkę, więc dzisiaj nie rozstaniemy się zbyt szybko. Mamy nadzieję, że spełnią się nasze szkolne marzenia.

    Była tak zaskoczona, tym co usłyszała, że zanim zdołała zareagować, pozwoliła się objąć i pocałować. Chwilę później chłopak dotykał ustami jej szyi, policzka, karku. Kiedy zaczął delikatnie muskać ucho językiem, na moment przymknęła oczy, zadrżała. Po chwili jednak oprzytomniała i zaczęła go odpychać.

    – Zachowuj się normalnie, w przeciwnym razie zacznę krzyczeć – szepnęła zdesperowana. Starała się, żeby jej głos brzmiał stanowczo.

    – Sądzisz, że to dobry pomysł?  

    Jego pewność siebie, ujęcie w pytaniu bardziej bezpośredniej relacji i bezpośredniość zdeprymowały ją. Potrzebowała więcej czasu na odpowiedź. Chciała odejść.

    – Przytrzymajcie ją – odezwał się milczący dotąd chłopak, który obejmował z tyłu kobietę. Dwaj przyboczni, jak na komendę, chwycili ją mocno za ręce. Poczuła jak chłopak przywarł do niej całym ciałem i dłońmi objął jej biodra. Swojego penisa zaczął natarczywie dociskać do jej pośladków. 

    – Co robicie? – przestraszona ich zachowaniem, szarpnęła ciałem na boki. Rozpoczął się kolejny szybki i głośny utwór.

    – Spokojnie – szepnął do ucha Robert, delikatnie dotykając palcami i głaszcząc jej kark. – Chcemy bawić się z tobą. Obejrzeć ciebie. Na lekcjach pokazywałaś stanowczo za mało. A dzisiaj jest niepowtarzalna i ostatnia taka okazja.

    Kiedy tłumaczył swoje zachowanie, kolega stojący za nią, zrolował spódniczkę, a potem wetknął ją za pas. Wtedy Robert zrobił to samo z przodu. Mieli piękny widok… Mimo mroku, biały materiał stringów odcinał się od opalonych nóg. Robert na chwilę odsunął się, żeby inni mogli podziwiać ten widok. Grupa stojąca w oddali zbliżyła się. Zdegustowana, w geście protestu odwróciła głowę i poczuła jak stojący za nią chłopak zanurza twarz w jej włosach. Odwróciła twarz w drugą stronę. Rozpiął rozporek i twardego penisa przyłożył do jej opalonych pośladków. Była tak zaskoczona jego zachowaniem, że stała jak skamieniała i nie potrafiła wydobyć słowa. Zadrżała ze strachu. Bezgłośnie poruszała ustami. Chłopak również zadrżał – z pożądania. Jej milczenie mylnie potraktowali jako niemą zgodę. Robert rozpiął trzy guziki przy jej bluzce. Oniemiała patrzyła na jego ręce. Dwaj przyboczni włożyli dłonie do miseczek białego stanika i wyjęli piersi.

    – Co robicie?! – wreszcie odezwała się przerażonym, podniesionym głosem. Ale nie miało to znaczenia, muzyka zagłuszała jej słowa. Nikt z chłopców nie słuchał jej. Nie potrafiła zdobyć się na głośniejszy protest. Była oszołomiona tempem, w jakim uczniowie zawładnęli nią. Stała bezradna, obezwładniona strachem przed niewiadomym i przerażona czekała w ciemnościach, w hałasie, na to, co jeszcze miało się wydarzyć.

    *

    Chłopak stojący za nią powoli odsunął materiał majteczek na bok i wcisnął penisa między pośladki. Odruchowo ścisnęła je. Bezradnie patrzyła przed siebie. Przyboczni trzymali ją za nadgarstek i łokieć. Poruszała ustami, ale nie wydała żadnego dźwięku. Zamarła ze strachu.  

    – Fajnie – stęknął z zadowoleniem. Jego podniecenie jeszcze wzmogło się. Pozostali przysunęli się bliżej i w milczeniu przyglądali się. Wręcz wyczuwało się rosnące pożądanie całej grupy. I rosnące przerażenie nauczycielki, która bezradnie szamotała się i rzucała głową na boki.

    Penis był twardy i wilgotny, czuła go. Czuła też ręce dwóch chłopaków na swoich piersiach i usta Roberta na szyi. Teraz wsunął dłoń pod jej bluzkę. Wszyscy dotykali jej w zachłanny, agresywny sposób. Po prostu macali ją. Ich natarczywość była dla niej obezwładniająca. Przymknęła oczy. Poddała się. Chłopak z tyłu zaczął poruszać biodrami, przesuwając sterczącym penisem między pośladkami kobiety. Jej podniecenie walczyło ze zdenerwowaniem. Chłopak sięgnął do krocza i zaczął pocierać jej łechtaczkę.

    – Och, nie! Nie!! Nieeee…!! – kobieta wreszcie wyrwała się z odrętwienia i głośno zaprotestowała. Na ten sygnał, przyboczni mocniej ścisnęli ręce kobiety. Robert przylgnął do niej i pocałunkiem zamknął usta. Czterej uczniowie, którzy ją ściskali i obmacywali, do minimum ograniczyli jej ruchy. Pozostali przyglądali się i widzieli tylko fragmenty ciała desperacko szarpiącej się kobiety. Seks na żywo dorosłej kobiety, nauczycielki, z nastolatkami. Żaden z widzów nie powiedział nawet słowa. Tylko patrzyli. Chyba nawet nie słyszeli muzyki. Czekali na więcej. Na swoją kolej.

    Chłopak coraz szybciej i mocniej pocierał krocze. Po chwili usłyszała jego stłumione charknięcie i poczuła jak sperma ścieka w kierunku pochwy. Jej nogi drżały. Sperma moczyła materiał stringów. Jeszcze bawił się łechtaczką. Jeszcze poruszał penisem między pośladkami. W końcu puścił łechtaczkę, wyciągnął penisa i za chwilę usłyszała jak zapina zamek błyskawiczny przy spodniach. Teraz lewą rękę objął ją, dłonią zaczął pocierać krocze przez stringi mokre od spermy. Prawą dłonią chwycił za pośladek i za chwilę poczuła jak serdeczny palec przesuwa się w kierunku odbytu i powoli zanurza w nim.

    – Nie! Proszę – usłyszała swój płaczliwy głos. Chłopak roześmiał się wulgarnie i pociągnął obie dłonie w górę, zmuszając kobietę do stania na palcach. Po chwili cofnął dłonie. Rozbawiony pocałował ją w policzek. Odsunęła głowę. Znowu wybuchnął śmiechem.

    – W tym stanie nie możesz wrócić do nauczycieli. Dyrektor nie jest aż tak tolerancyjny – zauważył Robert po chwili milczenia. Nachylił się do jej ucha. – Skompromitujesz się tutaj, na terenie innej szkoły. Sprawa rozejdzie się po całym mieście, za kilka miesięcy stracisz pracę i gdzie znajdziesz nową z taką opinią? – szeptał jej do ucha, a dłonią głaskał jej udo przez sukienkę.

    Miał rację, nie mogła pozwolić sobie na utratę pracy. Myślała o tym i zarazem czuła jak coraz mocniej napiera na nią swoim ciałem. Też momentami czuła się podniecona. Alkohol działał na nią. Jednak bała się, że ktoś ich zobaczy i jeszcze próbowała zapanować nad emocjami. Potrzebowała seksu? Tak, oczywiście, nawet bardzo, ale z kimś dojrzałym i poza miejscem pracy. Nie tutaj i na pewno nie z nimi! Nie z uczniami!! 

    *

    – Kama! – dziewczyna na dźwięk swojego imienia obejrzała się. To Kacper machał do niej ręką. Był kilka metrów za nią, ale w hałasie muzyki, musiał krzyknąć. Bał się, że może ją zgubić. W końcu na korytarzu kłębiło się liczne grono uczniów. Podeszła. – Czego chcesz? – spytała wprost. – Mam twoje majtki – wyjaśnił chłopak z uśmiechem. – To oddaj – wyciągnęła rękę. – Nieee, liczę na coś więcej – uśmiechnął się. – Wal się! w domu mam ich dość – odwróciła się i chciała odejść. – Chwileczkę! – przytrzymał ją za ramię i odwrócił. Nachylił się do ucha. – Teraz w ogóle NIC nie masz pod spódniczką. A ja zatańczę z tobą! – chwycił ją za ręce i mimo jej oporu, odsunęli się od ściany i znaleźli wśród tańczących. Już po kilku pierwszych ruchach Kamila musiała zwolnić tempo, bo spódniczka podnosiła się zbyt wysoko. Wycofała się pod ścianę. Na razie nikt niczego nie zauważył. Kacper udawał zdziwionego:

    – Co? Może masz za mało miejsca? Chcesz potańczyć przed stolikami nauczycieli? Nie ma sprawy, chodź! – to mówiąc, pociągnął ją za rękę i ruszył w kierunku końca korytarza.

    – Przestań! – warknęła i znowu zatrzymała się przy ścianie. – Czego chcesz? – była wściekła i upokorzona.

    – Żebyś pokazała gołą dupę nauczycielom! – krzyknął jej do ucha. Gwałtownie odwróciła się do niego:

    – Zwariowałeś?!!

    – Spoko! Żartowałem! – uśmiechnął się szeroko i nachylił do jej ucha. Rozpoczął się spokojniejszy kawałek.

    – Chodź, zatańczymy, to wszystko ci wyjaśnię. – Wrócili na ‘parkiet’. Tańczyli wolno, nachyleni ku sobie. Kacper obie ręce położył na plecach partnerki i głośno szepcząc do ucha Kamili, wyjaśniał, czego od niej oczekuje i dlaczego. W pewnym momencie dziewczyna poczuła jak unosi jej spódniczkę.

    – Odjebało ci?! – Swoją dezaprobatę wzmocniła solidnym ‘liściem’ w ramię. Spódniczka opadła.

    – Zapraszam do łazienki na piętrze, ale po prawej! – rzucił gdzieś obok głowy Kamili, ignorując jej reakcję. – Już przy następnym kawałku!

    – O co ci chodzi? Nie możesz jaśniej? – poprawiała spódniczkę, która już bardziej nie mogła opaść.

    – Tak, tak! Jeszcze bardziej ciągnij spódniczkę aż wszyscy z czystej ciekawości zaczną zaglądać ci w krocze – pobłażliwie przyglądał się energicznym i spóźnionym zabiegom dziewczyny.

    Zaczął się szybki kawałek.

    – To co? Idziemy? – zapytał i wyciągnął do niej rękę. Po chwili wahania podała mu swoją, a Kacper zaczął im torować drogę.

    *

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Spelnienie – cz. I.

    Spełnienie – cz. I.

    Od dwunastu lat jesteśmy małżeństwem i wychowujemy 8-letniego synka, Krzysia. Mąż, Robert, jest prawnikiem i pracuje w dużej kancelarii. Zarabia bardzo dobrze, więc raczej funkcjonujemy bez większych problemów materialnych. Mogłabym nie pracować, ale nigdy nie widziałam siebie w roli gospodyni domowej. Niestety, rodzice wyjątkowo zgodnie, bodajże przy każdej okazji, kładli nacisk na powiększenie rodziny i to był chyba nasz największy problem, bowiem oboje mieliśmy plany zawodowe i uzgodniliśmy, że te będziemy realizowali w pierwszej kolejności. Dziecko miało pojawić się, kiedy nasza pozycja zawodowa byłaby już w miarę stabilna. Sami chcieliśmy określić, kiedy sukcesy zawodowe usatysfakcjonują nas.

    Mimo oporów rodziców, ale przy wsparciu Roberta, jednak podjęłam pracę. Dzięki naprawdę dobrej sytuacji finansowej – mpo rodzice wynajęli mi pomieszczenie i wyposażyli gabinet dentystyczny, a na prezent weselny rodzice wspólnie wręczyli nam klucze do dużego, dwupoziomowego mieszkania – mogliśmy bez przeszkód realizować nasze marzenia o podróżach do „ciepłych krajów”. Zresztą, dzięki pieniądzom Roberta po kilku latach, na obrzeżach Warszawy, otworzyłam drugi gabinet dentystyczny. Tym jedynie zarządzałam, zatrudniając czterech dentystów. Interes dobrze się rozwijał, szczególnie, że ceny były nieco niższe niż w centrum. No i pracowaliśmy w soboty i niedziele. To był trafiony pomysł. Wówczas w zasadzie zawsze mieliśmy komplet pacjentów. Wsparcie finansowe i naciski rodziców doprowadziły do tego, że ostatecznie zdecydowaliśmy się na dziecko. Wtedy postawiłam jeden niepodważalny warunek: niania na pełny etat. Chciałam pracować. Robert zgodził się od razu. Ale dość o pracy.

    W ciągu kilku lat ustalił się pewien schemat dotyczący naszego wypoczynku, polegający na letnim i zimowym, przynajmniej tygodniowym, wypadzie właśnie do „ciepłych krajów”. Robert lubił jeździć na nartach, więc zimą jeździliśmy jeszcze na narty w Pireneje lub w Alpy. Ostatecznie Pireneje przegrały. Ja raczej uczyłam się jeździć na nartach, ale Robert wręcz szalał! Za to uwielbiam pływać i to ja decydowałam, dokąd lecimy wypocząć. Upodobałam sobie Dominikanę i Kajmany. Robert grzecznie zgodził się, wiedząc, że nie będę oponowała przy wyborze górskiego ośrodka.

    Dlaczego o tym piszę? Po narodzinach syna nasze relacje nie popsuły się, ale wyraźnie zmniejszyło się wzajemne zapotrzebowanie na seks. Być może zaangażowanie w pracę miało na to wpływ? Jednak nie poruszaliśmy tego tematu. Mam możliwości, więc systematycznie korzystam z różnych form aktywności fizycznej (głównie: aerobik, jogging, pływanie), aby dbać o sylwetkę. Nadal wyglądam dość atrakcyjnie, więc akurat wygląd nie był główną przyczyną naszych kłopotów. A jednak coś zmieniło się. Nasze relacje stały się bardziej chłodne, chociaż nie podejrzewałam Roberta o utrzymywanie kochanki. O sprawach zawodowych na ogół w domu nie rozmawialiśmy. Taki warunek, żeby w domowym zaciszu cieszyć się życiem, sobą, a nie przynosić pracy do domu. Na swój użytek tłumaczyłam zaistniałą sytuację rutyną, która pojawia się w związku po latach.

    Dwa wydarzenia, które opiszę, nieco zmieniły ową monotonię, rutynę i spowodowały, że zaczęłam analizować swoje życie, doświadczenia, potrzeby, a w rezultacie samodzielnie szukać innych sposobów seksualnego zaspokojenia niż tradycyjny seks z mężem.

    *

    Pierwsze z nich miało miejsce w Alpach. Robert pojechał szaleć na lodowcu, a ja zmęczona po długim i intensywnym pływaniu w hotelowym basenie, nie miałam ochoty nawet na spacer i zdecydowałam się na opalanie. Ponieważ pogoda była wyjątkowo przychylna, słoneczko prażyło, niebo bez chmurki, więc pod kurtkę założyłam tylko górę od dresu. Spodobał mi się ten pomysł. Kiedy siedziałam na leżaku w rozpiętej kurtce, bez czapki, czułam jak słońce piecze. W końcu dość odważnie rozpięłam dres i zauważyłam, że kilka pań opala się w górze od kostiumu, a nawet bez niego. Nieco dalej ode mnie ‘plażowała’ 40-letnia, krępa Niemka z dużym biustem, a jej strój zaczynał się od pasa w dół. Mąż też siedział w rozpiętej koszuli i czytał książkę. Kelnerka właśnie przyniosła im napoje w wysokich szklankach. Uspokojona, ale nieco speszona swoimi obawami, rozpięłam dres, trochę go rozsunęłam, założyłam okulary i oddałam się słonecznej kąpieli. Po jakimś czasie pojawiło się więcej osób skłonnych jak my, korzystać z pięknej pogody. Jedna liczna grupa obok mnie przyciszonymi głosami rozmawiała po angielsku, druga po niemiecku, jakoś śpiewnie, włączali francuskie słowa i zwroty. Pewnie byli Szwajcarami. Słońce piekło, więc zsunęłam dres na boki i nawet ściągnęłam z ramion. Było bardzo ciepło, wręcz gorąco, śnieg na stokach, a mięśnie potrzebowały wypoczynku po intensywnym pływaniu. Obudziłam się po krótkiej drzemce. Spojrzałam na zegarek i uznałam, że trzeba powoli zbierać się. Usiadłam na leżaku.

    Wtedy zadzwonił Robert i potwierdził przyjazd za jakieś 20 minut. Dłuższą chwilę rozmawialiśmy o wypadzie do miasteczka na zakupy. Potem przyznał, że zderzył się z jakimś narciarzem i na kolejne dni musi odstawić narty. Słuchałam go, zaniepokojona wypytywałam go o szczegóły zdarzenia. Uznałam, że czas na powrót do pokoju i przebranie się do obiadu. Nie zauważyłam, że mężczyźni w grupie osób porozumiewających się po angielsku, przerwali rozmowę i z zainteresowaniem patrzyli w moim kierunku.

    Dopiero po chwili pojęłam, o co chodzi. Kiedy usiadłam na leżaku i rozpoczęłam rozmowę z Robertem, mój dres praktycznie opadł i panowie mogli oglądać mnie półnagą! Tak się złożyło, że w tym momencie byłam jedyną kobietą opalającą się topless, więc siłą rzeczy, w gronie osób na co dzień chodzących w swetrach, kurtkach, czapkach i szalikach, tyle nagości stanowiło atrakcję. Raczej byli zadowoleni z tego, co widzieli. Skończyłam rozmowę. Schowałam komórkę. I… A niech mają! Powoli wstałam, rozejrzałam się i dopiero wówczas bez pośpiechu założyłam i zapięłam dres. Czułam wzrok mężczyzn na sobie! Sięgnęłam po kurtkę i ruszyłam do hotelu. Panowie stracili zainteresowanie moją osobą i wrócili do rozmowy.

    Nigdy publicznie nie epatowałam swoją nagością, więc byłam zażenowana tą sytuacją. Wstydziłam się, że tak nieświadomie prezentowałam swój biust, ale jednocześnie czułam jakąś, trudną wówczas do zdefiniowania, satysfakcję, kiedy wstałam półnaga i pozwalałam mężczyznom oglądać się. Może było to również podniecenie? Nie wiem. W końcu jeszcze mam ładny, zadbany biust, więc mogę pokazywać go bez wstydu.

    Akurat wtedy bardziej byłam pochłonięta czekaniem na ‘rannego’ Roberta. Niemieckojęzyczni turyści chyba też wymieniali opinie na mój temat, bo kątem oka zauważyłam, że oglądają się za mną. Mimo wszystko było mi miło. Chyba jednak byłam lekko pobudzona.

    *

    Po powrocie do pokoju zdjęłam kurtkę i dres. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że na wejściu do pochwy jest śluz. Majteczki też było wilgotne. Rozebrałam się i naga stanęłam przed lustrem w przedpokoju. Przyglądałam się sylwetce i uznałam, że wciąż wyglądam atrakcyjnie, a piersi jeszcze są pełne i ładnie sterczą. Wróciłam myślami do sytuacji na tarasie i, przypominając sobie wzrok turystów, poczułam ciepło rozlewające się po ciele.

    – Jednak patrzyli na moje nagie piersi, a nie na inne roznegliżowane kobiety – stwierdziłam zadowolona. Byłam podniecona. Delikatnie zaczęłam głaskać biust. Zobaczyłam jak brodawki powoli stają się coraz większe i twarde. I takie przyjemne w dotyku… Pogłaskałam i zrobiłam kółeczko wokół brodawek. Zadrżałam. Patrzyłam w lustro i pocierałam cipkę. Stałam w rozkroku. Wypięłam biodra. Paluszkami drugiej dłoni masowałam pierś. 

    – Który chce mnie wyruchać? – nie opuszczając wzroku, zapytałam na głos. Nie poznałam go. Z podniecenia brzmiał obco: ochrypły i niższy niż ten, do którego przyzwyczaiłam się. Głaskałam uda, łono, wargi. Wykonałam kilka gwałtownych ruchów biodrami, imitując stosunek.

    – Dobra będzie z ciebie kurwa – głośno oceniłam swój wygląd i brutalnie ścisnęłam pierś. Syknęłam z bólu. Poluźniłam ucisk.

    – Nie jęcz, tylko znajdź sporego kutasa dla takiej pizdy! – głośno wydałam polecenie. Zbyt głośno, ale nie słyszałam nikogo na korytarzu. W końcu chyba nie było tutaj innych Polaków. Patrząc w lustro, dotknęłam łechtaczki. Ależ to było przyjemne! Ciepło powoli rozlało się po moim ciele. Chciałam, ale jednak nie przymknęłam oczu.

    – Patrz, suko! – warknęłam niskim głosem. Posłusznie i z ciekawością patrzyłam w lustro, palcem ciągle mocno, wręcz brutalnie, dociskając łechtaczkę. Trochę bolało, ale wtedy nieśpiesznie zaczęłam przesuwać palec w dół, aż wolniutko wsunął się do pochwy. Poczułam wilgoć. Palec zanurzyłam jeszcze głębiej, obserwując swoje zachowanie w lustrze. Wyjęłam palec pokryty śluzem. Z podniecenia zaschło mi w ustach.

    – No i na co czekasz, głupia dupo? Wyliż go! – głos brzmiał ironicznie i niecierpliwie. Szybko i z przyjemnością wykonałam polecenie. Nigdy nie lizałam kobiety. Bez cienia wstydu patrzyłam w lustro. Na mojej twarzy błąkał się uśmiech. Podobała mi się taka zabawa.

    – Smakowało? – ten sam hardy ton. Gorliwie pokiwałam głową, jednocześnie znowu pocierając palcem łechtaczkę.  

    – Kiedyś połkniesz spermę z kilku chujów i wyliżesz parę cip! W końcu niewiele byłaś używana – głos nadal brzmiał hardo i ironicznie. Zaczęłam powoli onanizować się. Spojrzałam w oczy tej w lustrze: 

    – Coś jeszcze potrafisz poza lizaniem palca i wkładaniem do pizdy? Może gotować albo robić kanapki na jednej nodze? – w głosie pobrzmiewała wyłącznie ironia i rozbawienie.

    – Przecież uprawiam seks z mężem – odpowiedziałam cicho i spojrzałam pokornie w lustro. W głowie usłyszałam tylko wybuch śmiechu. Brzmiał ordynarnie, lekceważąco. Był zbyt głośny i trwał zbyt długo. Zdecydowałam się. Stanęłam bokiem do lustra. Szeroko rozstawiłam nogi i od tyłu wepchnęłam palec do pochwy. Spojrzałam w lustro.

    – No, ruchaj! Na co czekasz? Na kibiców? – ostatnie pytanie było prowokacyjne i podziałało na mnie jak ostroga. Zaczęłam szybko poruszać dłonią. Patrzyłam w lustro, włosy i cycki kołysały się w rytm ruchów palca w pochwie. Teraz wepchnęłam od przodu, ale dwa palce! Wrażenie było niesamowite! Uderzałam nimi i czułam rosnące podniecenie. W pochwie było coraz więcej śluzu. Pojękiwałam rytmicznie. Zdecydowałam się i nagle wepchnęłam cztery palce.

    – O!! – nie zapanowałam nad swoją reakcją. – Ooooch… – ponownie jęknęłam znacznie ciszej. Wykonałam kilka delikatniejszych ruchów niż ten pierwszy. Poczułam strużkę płynącą po dłoni.

    – Krew? Nie. Całe szczęście… – Spojrzałam uważnie. – Cholera! Zsikałam się na dłoń! – I wtedy usłyszałam jakiś szmer na korytarzu. Ktoś był i podsłuchiwał pod drzwiami naszego pokoju! A teraz nie potrafił dyskretnie oddalić się. Nasłuchiwałam odgłosów z korytarza i patrzyłam w lustro.

    – O, suko! Wzbudzasz zainteresowanie – głos był ironiczny, ale usłyszałam w nim nutkę uznania. – Czyli jednak potrzebujesz widzów. Może jebać ciebie też powinno kilka kutasów? – Speszyłam się takim wyznaniem, ale miło łechtało ego… I chyba trafnie określało moje tłumione potrzeby. Zresztą, zrobiło mi się tak jakoś… ciepło. Miałam ochotę zasnąć w tak błogim stanie. Byłam odprężona, spokojna.

    Jednak w końcu przyszło opamiętanie. Jeszcze raz obejrzałam w lustrze nagie ciało. Odwróciłam się i weszłam do pokoju. Mój wzrok padł na zegar i błogi nastrój dobiegł końca. Minęło 20 minut! Za chwilę będzie Robert! Kobieto, rusz się! Westchnęłam, pospiesznie pomaszerowałam do łazienki. Umyłam się i zaczęłam ubierać.

    Mężowi nie wspomniałam o wydarzeniu na tarasie, bo i po co? O zdarzeniu przed lustrem tym bardziej! Za to pamiętam, że tamtej nocy kochaliśmy się bardzo intensywnie. Mnie nie przeszkadzał jego stłuczony bark i poobijane żebra. Mimo bólu był rozbawiony i bardzo czuły po seksie. Chyba dostał solidne zastrzyki przeciwbólowe. Przyznał, że zaskoczyłam go moją ochotą na seks.

    Jednak tamtej nocy przesadziliśmy, więc dwa kolejne dni jęczał z bólu i łykał maksymalną dawkę środków przeciwbólowych. Aktywność ograniczył do krótkich spacerów i leżakowania na słońcu. Tylko czasami parskał śmiechem i kręcił głową, kiedy spojrzał na mnie. Z poważną miną groziłam mu palcem, ale zawsze kończyliśmy tę niemą ‘dyskusję’ radosnym buziakiem. Po dwóch dniach tylko siadałam na niego, ujeżdżałam i tryskał we mnie. Też dochodziłam. W bandażach wyglądało to trochę dziwnie, ale taka pozycja pozwalała mu oglądać mnie i wystarczała do wzwodu. Ponoć świetnie wówczas prezentowałam się.  

    Przez kilka kolejnych dni, kiedy przy posiłkach kładłam prawą dłoń na obrusie, łapałam się na tym, że patrząc na nią, byłam lekko podniecona. Cztery. Cztery palce… Aż cztery? Aż cztery palce!! Jak potrafiłam wepchnąć ich aż tyle?!   

    *

    Drugie wydarzenie miało miejsce już kilka tygodni później. Wtedy polecieliśmy na Dominikanę. Każdy dzień był słoneczny. Było gorąco. Pewnego dnia Robert pojechał na jakąś wycieczkę oferowaną przez hotel, a ja zdecydowałam się zostać w pokoju i poopalać. Nawet nie miałam ochoty siedzieć nad basenem. Nasz apartament był na pierwszym piętrze. Z dwóch stron basen okalała wysoka roślinność i płot, a przede mną rozpościerał się piękny widok na morze. Na barierce balkonu rozwiesiłam ręczniki i usiadłam w leżaku. Było tak spokojnie. Szeroki dziedziniec przed basem był prawie pusty. Pływający w basenie nie krzyczeli, gdzieś z dołu sączyły się instrumentalne utwory na gitarę. Wokół nikogo. Jednym słowem: kojący spokój. Drzwi balkonowe pozamykane, czyli mieszkańcy korzystali z dobrodziejstwa klimatyzacji albo wyszli. Zdjęłam więc kostium i opalałam się nago. Na sobie miałam tylko okulary przeciwsłoneczne i warstwę kremu do opalania. Błogie uczucie spokoju i ciszy w końcu uśpiło mnie.

    Obudziłam się może po jakichś dwóch kwadransach. W zasadzie nic się nie zmieniło. Rozleniwiona słońcem siedziałam w bezruchu. Dopiero po dłuższej chwili zauważyłam, że na sąsiednim balkonie w leżaku siedzi szpakowaty, może 50-letni, dobrze zbudowany mężczyzna i patrzy na mnie. Kiedy zorientował się, że patrzę w jego kierunku, poruszył ręką, w której trzymał komórkę. Od razu zniknęły resztki snu. Opuściłam wzrok i zrozumiałam, dlaczego tak wpatrywał się we mnie. Śpiąc, bezwiednie szeroko rozchyliłam nogi, a wówczas mógł w całej okazałości i bez przeszkód oglądać moją cipkę. Spojrzałam w dół i zauważyłam, że wejście do pochwy lśni wilgocią.

    – Piękny widok – stwierdziłam i od razu zwarłam nogi. Chyba nawet uśmiechnął się z rozbawieniem, obserwując moją reakcję. Może zrobił zdjęcia? Zadrżałam na myśl, że mógł patrzeć na mnie do woli i robić zdjęcia. Byłam podekscytowana, zawstydzona, a może podniecona tym, że ktoś obcy oglądał mnie nagą? Że widział moją nagą, pokrytą śluzem pochwę? Nie potrafiłam odpowiedzieć sobie na te pytania. Teraz moje myśli bardziej zaprzątało pytanie: Jak wejść do pokoju, nie prezentując swoich wdzięków?

    Wtedy na sąsiedni balkon wyszła, znacznie młodsza od mężczyzny, bosonoga dziewczyna. Liczyła około 25 lat, była krępej budowy, miała długie, kręcone blond włosy, tatuaż na lewym udzie, złoty łańcuszek wokół łydki. W oczy rzucały się wydatne, jędrne piersi, dość szerokie biodra, mocne uda, jednolita ciemna opalenizna i brak stanika. Błękitne stringi od kostiumu niewiele zasłaniały. Stała prawie tyłem do mnie. Chwilę rozmawiali półgłosem. Wcale nie krępowała się swojej nagości. Kilka osób siedzących nad basenem obserwowało ją. On leżał na leżaku i głaskał jej biodro. Kiedy odpowiedział skinieniem głowy na jej pytanie, nachyliła się, oparła o poręcz leżaka i pocałowała mężczyznę w policzek. Ten chwycił ją za pełną pierś i ścisnął, a ona położyła dłoń na jego sterczącym penisie okrytym zielonymi szortami.  

    Nie czekałam na więcej. Ściągnęłam jeden ręcznik z barierki, szybko owinęłam się i weszłam do pokoju. Przed lustrem w pokoju oglądałam efekty opalania się i wtedy usłyszałam tłumione pojękiwania mężczyzny siedzącego na balkonie. Byłam zaskoczona. Ostrożnie wyjrzałam i zobaczyłam, jak wakacyjna przyjaciółka sąsiada klęczy przy leżaku i robi mu loda. On miał zsunięte szorty i miętosił jej pierś. Na barierce, w charakterze zasłony, wisiał szeroki ręcznik kąpielowy.

    Dyskretnie wycofałam się do pokoju, siadłam na kanapie. Mimowolnie spojrzałam w dół i zobaczyłam, że moja cipka jest wilgotna. Czyżby widok pary w trakcie seksu tak na mnie podziałał?

    Wieczorem, upojona winem, ciszą i nastrojem, zaciągnęłam męża do łóżka. Był bardzo zadowolony i zmęczony, kiedy skończyliśmy kochać się. A ja czułam niedosyt. Chciałam i więcej, i inaczej. Ale wówczas jeszcze nie wiedziałam: jak, gdzie, z kim spełnić swoje oczekiwania, których nawet nie potrafiłam jednoznacznie określić. Instynkt jedynie podpowiadał mi, że seksualną satysfakcję mogę osiągać inaczej niż tylko poprzez kopulację z mężczyzną.

    *

    Późną wiosną w Warszawie, korzystając z ładnej pogody i wolnego czasu, wyszłam z synkiem na spacer do parku. Krzysiu jeździł na wrotkach, ja siedziałam na ławce, przeglądając jakieś czasopismo. Spacer miał jeszcze jeden cel, tym razem dla mnie ważniejszy niż spędzenie czasu z synkiem. Nie ubrałam majteczek i zamierzałam przekonać się, jak przypadkowy dorosły zareaguje na widok mojej nagiej cipki?

    Takie zachowanie to rezultat moich doświadczeń opisanych wyżej, przemyśleń i lektury kilku książek. Uważałam, że postępuję bardzo odważnie, ponieważ nie byłam przygotowana na reakcje innych osób, kiedy obnażę się. Byłam podekscytowana, ale przede wszystkim poddenerwowana. Trochę bałam się o moje bezpieczeństwo.  

    Dwaj starsi panowie, siedzący na ławce naprzeciwko mnie, prowadzili przyciszonymi głosami dość ożywioną dyskusję, czasami patrząc w moim kierunku. Z uwagą zaczęli przyglądać się moim nogom, kiedy jeszcze bardziej rozstawiłam je, schylając się do buta synka. Kiedy znowu usiadłam wyprostowana, pozostawiłam je w szerokim rozkroku, nawet jeszcze nieco rozsuwając! W efekcie napięty materiał spódnicy powoli przesuwał się w górę, centymetr po centymetrze, odsłaniając moje uda. Wtedy panowie dostrzegli brak majteczek. Jeszcze mogłam, ale nie chciałam tego przerwać. Widok pochwy stawał się dla obserwatorów coraz wyraźniejszy, a ja czułam jej wilgoć. Od momentu dokonania odkrycia dwaj sąsiedzi milczeli i nie odrywali wzroku od mojego krocza. I tak trwaliśmy dłuższy czas. Oni – wwiercający się pożądliwym wzrokiem pod moją spódnicę, ja – dumnie, z kamiennym wyrazem twarzy i oczyma schowanymi za okularami przeciwsłonecznymi, prezentując uroki mojej intymności, siedząc w prowokacyjnej pozie na ławce. W końcu minęła nas jakaś głośna para nastolatków. Czar prysnął. Ponownie docierały do mnie odgłosy otoczenia i spłynęła fala ciepła. Usłyszałam przyciszony śmiech mężczyzn i ich dwuznaczny komentarz. Cieszyłam się chwilą, przeżywałam ją, wiedząc, że docenili moją urodę. Jednak, kiedy spojrzałam w ich kierunku, oczekując czegoś więcej, spłoszeni moją natarczywością, wstali i odeszli, żywo dyskutując. Z pewnej odległości jeszcze popatrzyli w moim kierunku.

    *

    Pobudzona i usatysfakcjonowana ich reakcją, już zamierzałam wstać i odejść, ale na tej samej ławeczce usiadł może 40-letni mężczyzna, szczupły, wysoki, lekko szpakowaty, w przeciwsłonecznych okularach. Co chwila spoglądał na zegarek, sięgał po komórkę i nerwowo uderzał się zwiniętą gazetą po nodze. Był na tyle zaaferowany, że początkowo chyba nie dostrzegł mojej obecności. A jednak nie odeszłam. W końcu dodzwonił się i po krótkiej rozmowie schował komórkę. Odetchnął z widoczną ulgą. Odprężył się. Teraz siedział znacznie spokojniej. Rozejrzał się, wystawił twarz do słońca. Znudzony, oparł się wygodnie, sięgnął po gazetę, podniósł ją na wysokość oczu i zaczął czytać.

    – Pewnie nad gazetą spojrzał na mnie, a skoro siedzę w rozkroku, musiał tam zerknąć – domyśliłam się i poczułam, jak zasycha mi w gardle. Mężczyzna nie zmienił pozycji, nie poruszył się i cały czas wydawało się, że patrzy na nią. Nagle zadzwonił jego telefon. Znowu krótka rozmowa. Kiedy skończył od razu wstał z ławki. Jeszcze chowając telefon, podszedł do mnie. Zaciekawiona i podniecona podniosłam wzrok.  

    – Przepraszam, że ośmielam się narzucać, ale uroczy widok, jakiego pani była miła mi dostarczyć, sprowokował mnie do próby nawiązania kontaktu – zatrzymał się w pewnej odległości ode mnie.

    – Nie bardzo rozumiem – usłyszałam swój głos. Moje serce biło coraz mocniej. Miałam irracjonalne wrażenie, że i on słyszy jego uderzenia.

    – Odnoszę wrażenie… – machnął lekceważąco dłonią. – Ba, mam pewność, że doskonale pani rozumie, o czym mówię – uśmiechnął się lekko. Nie okazywał nawet śladu skrępowania. – Gdyby była pani zainteresowana, hmm, potęgowaniem swoich wrażeń, służę dyskretną i życzliwą pomocą – mówiąc to, położył na spódnicy wizytówkę. – Jest pani przecież atrakcyjną kobietą i jak każdy ma prawo spełniać swoje intymne oczekiwania. – Cofając wolno dłoń, spojrzał mi w oczy, musnął spódniczkę i gołe kolano. Na moment dotknął go wewnętrzną częścią dłoni i wykonał gest, jakby zaczął sięgać dłonią pod spódnicę. Zadrżałam, wyobrażając sobie, co za chwilę nastąpi. I w tym samym momencie, prostując się, cofnął dłoń.

    – Mam nadzieję, że usłyszymy się. Naprawdę warto – wskazał na wizytówkę i pokiwał głową. – Oboje będziemy bardzo żałować, jeżeli pani nie odezwie się. Będę czekał – skłonił głowę z przyjaznym uśmiechem i oddalił się szybkim krokiem.

    Siedziałam jak sparaliżowana i cały czas patrzyłam za nim. Nie odwrócił się i w końcu zniknął za drzewami w następnej alejce. Byłam przestraszona jego bezpośredniością i swobodą, z jaką mnie dotykał.

    – A ja nawet nie zareagowałam! – zirytowana myślałam o swoim zachowaniu. Ale musiałam przyznać, że potrafił wywrzeć wrażenie kilkoma drobnymi gestami.

    Głęboko zaczerpnęłam powietrza, jakbym wynurzyła się z wody po długim nurkowaniu. Czułam motylki w brzuchu i jakieś trudne do opisania uczucie radości, euforii, zaspokojenia? Jednak nagle wszystko minęło. Poruszyłam się i poczułam, że nie tylko cipka jest mokra. Po intensywnych wrażeniach śluz obficie wyciekał na spódniczkę!

    – Przecież nie pójdę z taką plamą na spódnicy! – byłam tak przejęta całym zdarzeniem, że dopiero po dłuższej chwili wpadłam na pomysł wytarcia plamy chusteczkami higienicznymi. Kiedy byłam jako tako gotowa, wezwałam syna i ruszyliśmy w drogę powrotną.

    *

    Powoli utwierdzałam się w przeświadczeniu, że brakuje mi właśnie takich, niecodziennych podniet. Łapałam się na tym, że refleksje na ten temat coraz częściej wypełniały coraz więcej mojego wolnego czasu. Zresztą, moje rozważania nie pozostały bez następstw. Uśmiechnęłam się do siebie. Przecież z czasem sama, w pełni świadomie, zaczęłam prowokować takie sytuacje! Wówczas przygotowywanie się, dobór stroju, dokonywany z takim pietyzmem w trosce o każdy szczegół, szukanie i planowanie miejsca, wybór dnia i pory na obnażanie, a nawet przewidywanie innych szczegółów, które uniemożliwią pokrzyżowanie mojego planu powodowały, że w końcu otwarcie stwierdziłam, ale wyłącznie na własny użytek, że przygotowywanie się do takich chwil, staje się namiastką gry wstępnej. Jakże dla mnie ekscytującej gry! Czasami, w ramach owej gry, musiałam onanizować się, aby dać upust nadmiernemu podnieceniu.

    – Gry samej z sobą. Czyli zawsze wygrywam – rozbawiona, uśmiechnęłam się trochę smutno do swoich myśli. Nie miałam nic przeciwko takiej grze, w którą, niestety, nie mogłam i bałam się wtajemniczyć męża. Kolejne zdarzenia potwierdziły trafność mojej decyzji.  

    Skąd wówczas mogłam wiedzieć, jak potoczą się moje losy? Losy kobiety zafascynowanej odkrywaniem i spełnianiem swoich seksualnych potrzeb?

    Cdn.

     

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Tomnick
  • Przygoda w szpilkach.

    Nie pamiętam jak to się zaczęło, byłem wtedy z laską która nie dość że chodziła w szpilach, kusych spódniczkach to jeszcze do łóżka zakładała jeszcze wyższe szpile i pończochy z jeszcze większą koronką…
    Jesienią wyjechała gdzieś służbowo, goląc wcześniej cipkę, widziałem bo niechcący wpadłem do łazienki i zobaczyłem jak siedzi na brzegu wanny z maszynką w palcach… Nie zastanawiałem się nad tym do czasu gdy grzebałem w szafie za jakimś papierem, odkryłem że wyparowały sandałki na 10 centymetrowym gwoździu, strap on i spory anatomiczny czarny kutas, którego często wkładałem w jej zadek, jednocześnie wchodząc w cipkę aż po same jaja. Cóż, ewidentnie planowała zrobienie komuś gały, a kto wie może obskoczenia dwóch kutasów naraz., kucając w tych szpilach, które kilka razy zalałem spermą….

    Przeglądałem szafę, gdzieś ten papier musi być, odsuwam szufladę, a tam poskładane pończochy: przeważnie czarne, ale i kilka cielistych i nawet białe. Chwytam czarne kabaretki, wsuwam je sobie na dłoń aż po łokieć… i po chwili podciągam je prawie pod jaja! Stoję w samych pończochach przed szafą, klękam do półki na której trzyma szpilki. Szczęśliwie mamy ten sam rozmiar, więc wsunąłem stopy w klapki, na trochę niższym obcasie, ale bardzo seksowne, do sklepu w nich raczej nie chodziła 😉 
    „O pas!!!”, z wysokim stanem, koronkowy, sporo kosztował, już zapinam z tyłu haftki. Penis momentalnie twardnieje, zdziwiłem się, ale podobało mi się coraz bardziej, 

    Teraz stanik, też przesadnie zdobiony, a na wierzch przylegająca koronkowa koszulka, ale z długimi rękawami. Pierwsze kroki na obcasach to zupełna porażka, dobrze że bez świadków 😉 Jak ona w tym chodzi przez cały dzień, i jak jej się udaję schodzić do loda by po chwili wstać, wypiąć tyłeczek i ściskając kutasa wepchnąć go do waginy?

    Robiłem pierwszy spacer po pustym pokoju, ze sterczącym chujem, zataczając się przy tym na lewo i prawo, potykając o samego siebie, ale podniecało mnie to coraz bardziej!!! Stukałem obcasami, a przed oczami ona oparta o blat z wypiętym tyłkiem, o który co chwila obijały się jaja, jęcząca z rozkoszy, mokra aż po uda, z falującymi cyckami które czekały na przyjęcie kutasa, którego trzepałem prawą ręką, a lewą wsuwając jej w cipkę, albo równie często wpychając w w tyłek któreś dildo…. Coraz lepiej mi idzie, stukam po parkiecie jeszcze nie tak zwinnie, ale z każda chwilą coraz lepiej! Dwa kroki, szuflada, a w niej silikonowy, anatomiczny długi i gruby chuj na przyssawce, dotąd zarezerwowany dla jej cipki, która pewnie w tej chwili gości jakiegoś drągala, a usta d**giego, może większego, którego wpycha sobie prawie do gardła…. Fantom ląduje na komodzie, powoli siadam na nim, a on wsuwa się w mój tyłek, aż wielkie jaja lądują na moich, wtedy odbijam w górę aż wyskakuje z dziurki, ale nie na długo. Przesuwam się na tym kutasie z góry na dół, opierając o ławę, nogi mam albo szeroko, albo złączone, a ten widok jeszcze bardziej mnie podnieca,,,, Widzę dużego faceta który rżnie ją od tyłu, ściska cycki lub szarpie za włosy, a przed nią już nie jeden, ale dwa kutasy, jeden długi i zakrzywiony, a d**gi krótszy ale strasznie gruby, stoi mi już jak nigdy, coraz szybciej podskakuje na tym plastikowym chuju, a ona ma teraz w ustach obydwa fiuty, ten trzeci rżnie ją coraz szybciej i mocniej, ssie te kutasy, ściskając jaja raz jednemu a raz d**giemu, Kutas wchodzi w moją pupę, tak od jaj aż po żołądź! Faceci siedzą w rozkroku, stykając się jajami, a penisy znikają w jej ustach, obciąga dwa naraz, jęczą z rozkoszy, a trzeci nadal rżnie ją w tyłek, wpycham sobie wpycham sobie sztucznego chuja wyginając go niemiłosiernie, marzę o d**gim z innej szuflady, zmieniają pozycję, teraz wyruchają jej anusa i waginę jednocześnie! Podnoszę biodra do góry, fiut wyskakuje z dupki, chwytam za te jaja, odrywam przyssawkę, wstaję i odsuwam szufladę, wyciągam d**gie jebadło, tym razem czarne i żylaste. Smaruję je żelem, nogi w tych szpilkach jeszcze mi się trzęsą… Ląduje na podłodze, szpilki dotykają parkietu, puszczam sterczącego kutasa, chwytam za jaja dwa fantomy. Ona teraz leży na plecach, facet z grubym kutasem kuca nad nią, wkładając jej tego chuja do ust, wyjmuje i teraz ma na wargach wielkie zwisające jaja. a ja dotykam jajami do dwóch kutasów na przyssawkach, wije się po nich i już wiem że zaraz na nie się nadzieję,. Jej biodra podnoszą się do góry, moje też, opadają w dół wprost na fiuta którego przed chwilą tak pięknie obciągnęła, wchodzi cały w jej tyłeczek, a d**gi kutas rżnie jej cipkę,która jest mokra jak nigdy! Ściskam dwa kutasy, czuję jak dotykają anusa, nie wiem czy się zmieszczą, ale jestem strasznie podniecony! Dotykam główkami kakaowego oczka i wsuwam ściskając plastikowe wory, Rozpychają zwieracz, aż piszczę z bólu, ona miarowo jeździ na dwóch kutasach, liżąc trzeciego, wpycham sobie dilda w dupkę, centymetr po centymetrze, mój kutas twardnieje jak nigdy, a kutasy coraz bardziej rozdziewiczają moją pupę. Zaczynam podnosić biodra, rucham teraz się dwoma chujami, to nie potrwa długo, czuję że zaraz się spuszczę! 
    Koleś z wielkim chujem zawisł nad nią, jedną ręką mu wali trzymając pój kutasa w ustach, a palce wsuwa mu jeden po d**gim w kakaowe oczko, dwa fallusy weszły w mi w dupkę po same jaja, a koleś wyciąga kutasa z jej cipki, ona dalej wali tego d**giego, trzy palce wsuwając i wysuwając z anusa, pierwszy strzela gęstą spermą, d**gi ciągle rżnie ją w małą dziurkę. Prawie wpycham sobie plastikowe jaja, kręcąc tyłkiem czuję całe dwa fiuty, gruby kutas strzela jej w usta, tak że sperma cieknie po wargach, strzelam następny, spermy jest pełno, ląduje na pończochach, obcasach, mam ją nawet na policzkach…
    Trzeci facet wyciąga fiuta z niej fiuta, zaczyna walić, a ona na zmianę liże sterczące kutasy. Cały czas mam w anusie dwa kutasy, to bardo przyjemne, moja paa dalej stoi, więc dalej walę, a z ostatniego fiuta tryska biała sperma, prosto w dwa fiuty które ssie aż do ostatniej kropelki. 
    Wstaję, ruszam do łazienki, ciągle w szpilkach, zaczynam rozglądać się za prawdziwym kutasem. Ona leży między nimi, ich pały już opadły i też pewnie myśli o tym samym….

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    janusz słoniewski

    Czysta fikcja, ale ….

  • Przypadek Michala cz.X

    ****

    Od dziś nie lubię stwierdzenia “ironia losu”. Dlaczego? Już wyjaśniam.  

    Od rana było sucho i całkiem przyjemnie jak na przedostatni dzień października. Cieszyło mnie to, bo mieliśmy z Wiką obserwować jak Zuza wychodzi na umówione spotkanie. Moja sprytna blogerka, od pół roku szczęśliwa posiadaczka prawa jazdy, pożyczyła na ten dzień autko od tatusia, zdradzając mi swój przebiegły plan. Ja miałam warować pod blokiem Zuzy i pójść za nią, gdy sie pojawi. Gdy okoliczności będą tego wymagały miałem zadzwonić do Wiki, która dalej załatwi sprawę z auta. Lubię filmy sensacyjne, więc zaleciało mi tu znanymi z nich klimatami. Uśmiałem sie, bo po kiego grzyba uczniowie liceum mieliby bawić się w szpiegów obserwując koleżankę ze szkoły. Jednak mina Wiktorii oraz ryzyko popsucia naszych stosunków zdusiły we mnie chęć do dalszego nabijania się z tego projektu.  

    Tylko, że kiedy moja towarzyszka siedziała sobie w samochodzie, ja przytulony do drzewa pomstowałem na strugi deszczu lejące się z wieczornego nieba. Nie miałem parasola, bo nie chciałem się rzucać w oczy. Gdy zadzwoniłem do Wiki, żeby się trochę pożalić, usłyszałem, że to ironia losu. Pieprzyć “ironię losu” i inne zbiegi okoliczności! Chcę żyć w słonecznej Kalifornii!

    Na szczęście ta ulewa nie trwała długo. Uspokoiła się, przeradzając w niewielki deszczyk. Kwadrans po siódmej zza drzwi na klatkę schodową wyszła Zuza Kownacka. Rozglądając się na boki ruszyła ulicą w stronę centrum miasta. Byłem chyba wystarczająco ostrożny, bo nie dostrzegła mnie przemykającego w pewnym oddaleniu. Spacer Zuzki nie trwał długo. Zatrzymała się na przystanku autobusowym. Wtedy dotarło do mnie o co chodziło z tym Sienkiewiczem. Miejsce to znajdowało się na ulicy nazwanej imieniem pisarza. Jeśli dalej podróż miał odbyć się autobusem potrzebowaliśmy środka transportu nieco szybszego niż odnóża. W duchu pochwaliłem Wikę za pomysł z samochodem. Zadzwoniłem do niej, by przyjechała jak najszybciej. Podjechała w tym samym momencie, gdy na przystanku zjawiła się Emilka.  

    – Witam panie Bond. – Przywitała mnie, całując w policzek.  

    – Strasznie śmieszne – Uszczypnąłem ją lekko w ramię.  

    Ledwie zdążyłem usadowić się wygodnie w fotelu pasażera, gdy przy  chodniku, gdzie stały dziewczyny zatrzymało się znane mi auto. Skoda Fabia siostry pani Anity, a za kierownicą ona sama, we własnej osobie. Zuza z Emilią wsiadły na tylne siedzenie. Samochód ruszył przed siebie. No i kurwa, zrobiło się ciekawie!

    – Ja pierdzielę – mruknęła Wiktoria. Silnik naszego samochodu ożył i podążyliśmy śladem Skody.  

    Dziesiątki pytań kołatało się w mojej głowie. Musiałem przyznać, że sprawa zaczęła wyglądać coraz bardziej tajemniczo. Po jaką cholerę Grześkowiak spotykała się z dziewczynami w tak konspiracyjny sposób? Ewidentnie robiły coś, czym nie chciały się chwalić. Emocje szarpały mi trzewia. Chciałem wiedzieć, co się za tym kryje.  

    – Tobie też wali tak serducho? – spytała Wiktoria.  

    Na moment odwróciła wzrok od trasy przed sobą. Oczy mojej sprytnej blogerki błyszczały blaskiem niemal zbliżonym do tego, który miała podczas seksu ze mną. Była tak jak ja, mocno podekscytowana tym co zobaczyliśmy.  

    – Jeszcze jak – odpowiedziałem z uśmiechem.  

    Umilkliśmy, bo samochód z nauczycielką i uczennicami zatrzymał się przed wysoką kamienicą. Po chwili trzy postacie zniknęły w bramie budynku.

    – Tutaj prywatnych lekcji udziela Grześkowiak – cicho powiedziała Wika.  

    – Wiem, ale po co ciągnie tu dziewczyny? – Ciekawość zżerała mnie od środka. – W piątek nie ma zajęć, tym bardziej o takiej godzinie.  

    – Jakiś powód musi mieć – z przekonaniem stwierdziła Wiktoria. – Nasza głowa w tym, żeby sie tego dowiedzieć.

    Było tyle pewności w jej głosie, że nie mogłem się nie uśmiechnąć. Poprawiłem niesforny kosmyk włosów, który przykleił sie do policzka blogerki. Cała sytuacja wywołała emocje. Miałem ochotę dać im upust. Wika czuła się pewnie podobnie. Wsunąłem rękę pod jej kurtkę, odnajdując drobne piersi.  

    – Przestań, bo nie wytrzymam napięcia i cię zgwałcę – mruknęła Wiktoria. – Musimy uważać panie Bond.  

    – Ok.. – W zasadzie się z nią zgadzałem. – Mogę być agentem zero – zero -siedem pod warunkiem, że ty będzie dziewczyną Bonda.

    – Już nią jestem – Przypieczętowała zgodę pocałunkiem. – Tak mi z tym dobrze, że nieustannie jestem wstrząśnięta i zmieszana.  

    – To brzmiało trochę inaczej – uśmiechnąłem się lekko.

    – Ciii, super agencie…

    Palec na jej ustach uciszył mnie skutecznie. W bramie mignęły nam trzy znajome sylwetki. Z powrotem zapakowały się do auta, które po chwili ruszyło przed siebie.  

    Jechaliśmy za nimi kolejne piętnaście minut. Minęliśmy obrzeża naszego miasta i znaleźliśmy się na terenie, który oddzielał je od Warszawy. Po przejechaniu trzech kilometrów Skoda prowadzona przez panią Anitę zjechała z dwupasmówki, po czym kilkanaście metrów dalej zatrzymała przed bramą zamkniętego, strzeżonego osiedla. Przytulny Zakątek. Jedna z najbardziej wypasionych lokacji w okolicy. Podstarzały stróż nie robił żadnych problemów z wjazdem. Skoda wjechała na teren, na który nie mieliśmy szans się dostać.  

    – Wiesz, kto tu jest developerem? – spytała Wika, zatrzymując się na poboczu.  

    – Banaś, ale co z tego? – odparłem ze spokojem.

    – W sumie nic. – Wika wzruszyła ramionami. – Wkurza mnie jego córeczka, więc może jestem przewrażliwiona.  

    – Bardzo prawdopodobne. – Przytaknąłem wesoło. – Co robimy, bo mam wrażenie, że to jest ich przystanek końcowy. Prędko stąd nie wyjadą.  

    – Co z ciebie za szpieg? – prychnęła Wiktoria. – Musimy być jak Tommy Lee Jones w “Ściganym”.  

    Chciałem być, kto by nie chciał. Jeszcze bardziej jednak pragnąłem być jak Don Juan i Casanova razem wzięci. Dobrać się do ciepłego ciała Wiki. Zerżnąć ją w aucie tatusia. Po akcji ze śledzeniem byłem mocno pobudzony.  
    Jednak moja towarzyszka postanowiła chyba wystawić moją cierpliwość na próbę. Dopiero po godzinie słownych utarczek i gapienia się przed siebie, ona również dała za wygraną.  

    Wjechała z powrotem na dwupasmówkę i z powrotem pojechała w stronę naszej mieściny. Ujechała tylko kilometr, by skręcić w małą dróżkę donikąd na skraju niedużej kępy sosen. Miejsce nie było tak strasznie odludne, bo po drugiej stronie tego skromnego lasku widać było żarzące sie światło stacji benzynowej.  

    Gdy silnik zamarł Wiktoria chwyciła moją rękę i wsunęła głęboko pod swoje dżinsy. Najpierw poczułem materiał majtek, a potem palcami natrafiłem na mokre krocze. W jednej chwili zrobiło mi się gorąco.

    – Zobacz co mi się dzieje przy tobie –  powiedziała Wika z udawanym żalem. – Ty i ta szpiegowska zajawka nieźle mnie nakręciliście.  

    Ściągnęła kurtkę i spodnie, a potem rozpięła koszulę. Pod nią dostrzegłem koronkę skąpego biustonosza. Ja również zdjąłem z siebie większość ubrania. Zostałem w bokserkach i rozchełstanej koszuli. Odchyliłem siedzenie prawie do oporu, przez co znalazłem się w pozycji półleżącej. Było trochę ciasno, ale Wice udało się znaleźć optymalną pozycję. Zręcznie doprowadziła mojego fiuta do pełnej twardości. Po chwili nabrzmiała żołądź zniknęła między bladymi wargami dziewczyny. Oralna zabawa trwała w najlepsze. W końcu ją przerwałem. Sięgnąłem po zapięcie biustonosza na plecach partnerki i po odrzuceniu go na bok, wtuliłem twarz w biust. Ssąc drobne sutki, jednocześnie pieściłem palcem cipkę Wiktorii. Kochanka wiła sie niczym kobra, gdy zwiększałem nacisk na guziczek łechtaczki. Wciśnięty między moje palce, był niczym atomy przycisk. Wystrzelił Wikę w szybkim tempie w kosmiczną rozkosz. Przygryzła wargę i usiadła na mi na kolanach, twarzą zwrócona do mnie.  

    – Ujeżdżę cię – jęknęła zachwycona.  

    Przez krótką chwilę szukała cipką sterczącego kutasa, a gdy poczuła go na wargach sromowych opadła, nadziewając się na twardą pałę głęboko. Pod moją czaszką rozbłysły magiczne fajerwerki. Miękkie wnętrze otuliło członka, mięśnie zacisnęły się na nim niczym wnyki na nodze zwierzęcia. Wiktoria wprawiła biodra w ruch. Tyłek dziewczyny kręcił się serwując mi kolejne porcje rozkosznej przyjemności.  

    Zanurzyłem sie w błogim letargu. Zagarnąłem gładkie wzniesienia piersi i na przemian ugniatając je i ssąc oddałem całą inicjatywę kochance. Wika niczym dziewczyna z Dzikiego Zachodu traktowała mnie jak narowistego ogiera, który w każdej chwili może wysadzić ją z siodła. Uczepiona mojej szyi nie pozwalała mi na wiele, sama wykonując większość roboty. Podniecona, kąsała zębami moje sutki, co było przejmująco przyjemnym i jednocześnie bolesnym doznaniem. Gdy rozkosz rozjątrzyła we mnie gorejącą ranę, jęcząc głucho oczekiwałem na rychły i mokry koniec. Nastąpił wkrótce, poprzedzony kilkoma gwałtownymi ruchami bioder Wiktorii. Gdy pierwsze spazmy targnęły mną od środka, zsunęła się z kutasa i przytrzymując go, nakierowała w górę. Po chwili zaczęła się inwazja perlistych strug na piersi i brzuch dziewczyny.  

    Zapadłem się bardziej w samochodowy fotel, czując, że ulotniła się cała moja energia. Nie mogłem pozostawić kochanki niespełnionej, wiem wykrzesałem resztki sił, by zająć się jej małą szparką. Kreśląc językiem kółka wokół brodawek piersi, równocześnie błądziłem palcem wokół meandrów łechtaczki. Trwało to trochę, ale kluczem do spełnienia okazał się niezawodny guziczek. Pocierając go palcami, sprawiłem, że Wika niemal zsuwała się z fotela. Pojękując, wygięła się w łuk i zastygła w przypływie ostatecznej rozkoszy. Gdy wreszcie poluźniłem ucisk na krągłym wyrostku, zwiotczała i dysząc ciężko spojrzała nieco nieprzytomnie w moją stronę.

    – Kurczę, ty jesteś niesamowity – wymruczała pochwałę.  

    – Niech ci będzie. – Zgodziłem się łaskawie, całując wolne od spermy miejsce na piersi kochanki.  

    Daliśmy sobie kilka minut na ochłonięcie. Wskoczyliśmy z powrotem w ciuchy, a potem wróciliśmy do domu. Ja prowadziłem, bo Wice zbyt trzęsły się ręce. Siedząc obok patrzyła na mnie z błyskiem uwielbienia w oczach. Czułem, że moja duma pęcznieje jak balon.  

    ****

    Ciekawość zżerała mnie niczym korniki starą chatę. Co takiego wydarzyło się za bramą osiedla Przytulny Zakątek? Najprostszą metodą by sie tego dowiedzieć, było zapytać u źródła.  
    Od rana skupiałem się na Zuzce, eksploatując swój dar do granic możliwości. Potrzebowałem spotkania z panną Kownacką i tym razem nie krył się za tym tylko seks. Właściwie był dodatkiem. Narzędziem, które miało mi ułatwić dowiedzenie się czegokolwiek o tajemniczych relacjach uczennic z panią Anitą.  

    Po obiedzie wykonałem telefon do Zuzy, z zadowoleniem stwierdzając, że dziewczyna była odpowiednio nakręcona i chętna na małe co nieco. Spotkaliśmy się w połowie drogi między naszymi domami. Pomimo namiętnego pocałunku na przywitanie i blasku w oczach, nie uszło mojej uwagi, że na twarzy panny czaił się jakiś niepokój.  Czyżby związany z wczorajszymi wydarzeniami?

    – Pospacerujemy? – Uśmiech Zuzy był zniewalający.  

    – Czemu nie – zgodziłem się chętnie. – W jakimś konkretnym celu?

    – Straszny wilku, może do chatki babuni – zaśmiała się moja towarzyszka.  

    – Niech będzie, tylko, gdzie twój czerwony kapturek? – Spodobał mi się żart Zuzy. Podobnie jak kuszący cel naszej przechadzki.  

    – Przestałam go nosić, gdy straciłam niewinność – odpowiedziała dziewczyna. Jednak tym razem ton jej głosu nie był wesoły. Określiłbym go raczej jako ponury.  

    – Jeśli za tym kryje się moja osoba, to wolę cię bez tego ciucha. – Próbowałem przywrócić radosny nastrój.  

    – Nie, nie chodzi o ciebie, ale… dajmy już temu spokój – Zuzka bladym uśmiechem, starała się przykryć swoją chwilową słabość.  

    Coraz bardziej byłem przekonany, że między niektórymi moimi koleżankami, a ponętną belferką od angielskiego dzieje się coś dziwnego. Najwyraźniej moja nowa kochanka miała ochotę uzewnętrznić się, ale coś ją blokowało. Chwilowo postanowiłem odpuścić, czekając na bardziej dogodny moment, ale zacząłem wierzyć, że dowiem się choćby części prawdy o nietypowych relacjach między panią Grześkowiak i wybranymi przez nią uczennicami.

    – Jak chcesz. Zresztą i tak myślami jestem już przy znajomym tapczanie babci Reginy. – Mrugnąłem do Zuzy, oblizując przy tym usta jakbym miał skosztować najbardziej soczysty owoc na świecie.  

    – Świntuch jesteś – Parsknęła śmiechem dziewczyna. Moja reakcja wyraźnie ją rozbawiła. – Ciesz się, bo to akcja typu “last minute”. Babcia wraca na początku przyszłego tygodnia.  

    Okazało się, że sprośne żarciki są dobre na kiepski nastrój. Resztę drogi spędziliśmy na niedwuznacznych żartach i żartobliwym dogadywaniu sobie nawzajem. Korzyści z tego faktu były dwie. Po pierwsze – Zuzce poprawił się humor, a po drugie – po przekroczeniu znajomej furtki, oboje byliśmy już mocno napaleni na baraszkowanie.  

    Pokój gościnny w babcinym domu wyglądał tak samo jak poprzednim razem. Ten sam tapczan i koc, te same święte obrazki na ścianach i zapach zupełnie identyczny. Ta sama była też dziewczyna u mego boku.

    Smak ust Zuzki też był nieodmiennie słodki. Sam pocałunek był jednak inny. Pomimo, że żarliwy to nie łapczywy i bardziej niewinny. Bez wspomagania językiem, same ciepłe i drżące wargi. Ze zdumieniem odkryłem, że oczy Zuzy są szkliste od stojących w nich łez. Byłem zdezorientowany. Czy to dowody smutku czy szczęścia?

    – Co się dzieje? – zapytałem cicho.  

    – To nic, jestem zbyt wrażliwa. – Wyznała Zuzka. Nie uwierzyłem w to tłumaczenie. Uznałem jednak, że nie pora na wątpliwości.  

    Panna Kownacka bowiem z wdziękiem zaczęła pozbywać się swojego odzienia. Powinienem zrobić to samo, ale zagapiłem się na swoją towarzyszkę. Celebrowanie odpinania guzików czy rozsuwania suwaka, a po chwili spektakl ze zdejmowaniem koszulki i spodni, podziałał na mnie stymulująco. W jednej chwili stwardniałem, nabierając ochoty na danie główne.  

    Zuza podeszła do mnie i w ten sam podniecający sposób zabrała się za guziki mojej koszuli.  

    – Mogę cię o coś prosić? – spytała.  

    – Jasne, o wszystko…

    – Nie mam ochoty na rżnięcie – oznajmiła, a widząc moją zdumioną minę, dodała. – Chcę żebyśmy się kochali.

    – Nie ma sprawy. – Przytaknąłem. Wyskoczyłem ze spodni, a zaraz potem zwarliśmy się w kolejnym pocałunku. Namiętnym, ale pozbawionym śladu lubieżności. Żywcem wyjętym z romansu dla dobrze wychowanym panien i kawalerów.  

    W bieliźnie położyliśmy się do łóżka. Drugi raz w przeciągu krótkiego czasu mebel doświadczał przygody, jakiej zapewne nie pamiętał od dawna. Choć biorąc pod uwagę niewątpliwy talent wnuczki, babcia mogła być namiętną staruszką. w duchu zaśmiałem się do tych głupot, które przelatywały mi po głowie. Powinienem bardziej skupić się na dziewczynie leżącej obok mnie.  

    Mieliśmy za sobą wspólne łóżkowe doświadczenie. Jednak niczym nieznani sobie wcześniej kochankowie poznawaliśmy tajemnice swoich ciał. Nasze dłonie na tyle, na ile pozwalało im podniecenie, badały się nawzajem. Poświęcaliśmy czas każdemu skrawkowi skóry, nie pomijając miejsc, których zwykle przez siłę żądzy nie dostrzegamy. Skóra Zuzy przyjemnie pachniała, chciało się ją smakować. Naturalny zapach dziewczyny w połączeniu z aromatem tropikalnych owoców pobudzał zmysły.

    Gdzieś w międzyczasie, zupełnie niezauważenie pozbyliśmy się bielizny. Nagość dała pole do popisu dla kolejnych pieszczot. Ustami otuliłem sterczące sutki Zuzki, przesuwając je między wargami. Końcem języka wodziłem po brodawkach i małych guziczkach. Zgodnie z sugestią kochanki nie spieszyłem się i wyłączyłem gwałtowność. Gdy poczułem się znużony, ster przejęła Zuza, odwdzięczając się podobnymi pieszczotami. W życiu chyba mój brzuch i tors nie był tak dopieszczony przez dłonie oraz usta kobiety.  Pożądanie rosło we mnie, burząc krew i nakręcając do bardziej wzmożonej aktywności. Skutecznie je tonowałem, by nie zaburzyć idei mniej szalonego miłosnego aktu, choć całym sobą pragnąłem zatracić się w szaleństwie.  

    Nie tylko ja miałem z tym problem. Czułem, że napierająca na mnie Zuzka drży na całym ciele. Oddech dziewczyny stawał się coraz płytszy i przyspieszony. Ją też żądza atakowała z mocą.  

    – Miało być wersja soft, ale chyba nie masz nic przeciwko małemu odstępstwu – mruknęła zadowolona Zuza, dłonią sięgając do mojego fiuta.  

    – Nigdy w życiu. – Przytaknąłem. Takie pomysły zawsze cieszą się moją aprobatą.

    Kochanka objęła trzon kutasa i z w właściwym sobie talentem zaczęła go pieścić. Miałem okazję zapoznać się z umiejętnościami Zuzy, więc tym razem całą swoją percepcję skupiłem na odczuwaniu przyjemności. Darowałem sobie zaskoczenie i zdumienie. Wiedziałem, że członek znajduje się w dobrych rękach. I nie tylko tam, bo po chwili, gdy palce dziewczyny doprowadzały mnie do erotycznego uniesienia, przyszła pora na usta.
    Zuzka prowadziła koniuszek języka między zwojami nabrzmiałych żyłek, celebrując każdy skrawek twardziela. Gdy dopieściła nim wszystkie zakamarki, wsunęła między wargi czerwonawą, nabrzmiałą żołądź. Umiejętnie połykała coraz większy fragment członka, bawiąc się nim niczym kot z myszą. Dla mnie była to wyśmienita okoliczność. Emocje buzowały we mnie, dając upust pożądaniu.  
    Pomimo wielkiego podniecenia Zuzka pamiętała o swojej prośbie. Jeśli po cichu liczyłem na głębokie przyjęcie mojego fiuta, to rozwiała te pomysły. Nie mogłem jednak narzekać. Przytrzymując fiuta przy nasadzie, ruchami głowy i dotykiem warg doprowadziła mnie niemal na szczyt. Na szczęście w porę zreflektowała się i nie zaliczyłem przedwczesnego wytrysku.  

    Teraz ja przejąłem inicjatywę. Zuza położyła się na boku, drżąc w oczekiwaniu na mój ruch. Przez chwilę syciłem wzrok widokiem nagiego ciała dziewczyny, by zaraz zająć pozycję za jej plecami. Wtuliłem się w nią, chłonąc zapach ciepłego ciała, seksu i potu. Mieszanka wybuchowo podziałała na moje,  i tak już rozpalone zmysły. Gładząc i całując miękką skórę kochanki, sięgnąłem po soczysty owoc ukryty między jej udami.
    Zuza była wilgotna i gorąca. Odnajdując palcami łechtaczkę, skupiłem się na niewielkim punkcie przy górnym zwieńczeniu. Mała żołądź pozwoliła mi szybko doprowadzić dziewczynę do stanu wrzenia. Jęcząc, drżała na całym ciele. Energicznym ruchem bioder odpowiadała na każdy kolejne poruszenie moich palców we wnętrzu cipki.  

    – Jeszcze chwila, a dojdę zanim we mnie wejdziesz – mruknęła półprzytomnie moja kochanka.

    Uniosłem lekko jej nogę i podsunąłem kutasa bliżej krocza Zuzki. Przez chwilę szukałem wejścia do norki, a gdy poczułem miękkość warg sromowych na czubku członka, pchnąłem bez wahania. Mokra szparka gościnnie przywitała twardego gościa. Jeszcze mocniej naparłem na ciało dziewczyny. Złączeni w jedność, poddaliśmy się chwili, dając upust swoim żądzom. Same ruchy bioder wystarczyły, byśmy w kilka chwil doczekali spełnienia. Najpierw Zuza zamarła w bezruchu, wyprężając się w łuk. Orgazm wydobył z jej gardła głuchy, przenikliwy jęk. Dwa sztychy potem, ja zastygłem, czując moc zbliżającego się finału. Próbowałem wycofać się ze swoim kutasem, ale Zuza mi nie pozwoliła. Przytrzymała mój tyłek, a fala nasienia wylała się ze mnie do rozpalonej cipki. Wykonałem jeszcze dwa leniwie ruchy i oderwałem ciało od kochanki.  

    Dysząc jak dwa parowozy, leżeliśmy obok siebie w milczeniu. Próbowaliśmy delikatnych pieszczot, ale dłonie mieliśmy spętane spełnieniem. Wychodziło to nieporadnie i ostatecznie daliśmy sobie z tym spokój. Dopiero po chwili, Zuza przysunęła się do bardziej, przytuliła i oparła głowę na moim torsie.  

    – Pierwszy raz kochałam się w ten sposób. – Zuza przerwała ciszę wyznaniem.

    – To znaczy, w jaki?

    – Taki… romantyczny, zwykły… jakbyśmy byli zakochani w sobie – szepnęła zawstydzona swoją szczerością dziewczyna.  

    – Nie gniewaj się, ale daje się poznać, że masz już spore doświadczenie – stwierdziłem, zgodnie ze swoimi obserwacjami. – Mam uwierzyć, że poprzednie razy nie były romantyczne?

    – Uwierz, nie były. – Głos Zuzki ociekał goryczą. – To co mnie spotykało wcześniej, to … powiedzmy, że nie miałam szczęścia do miłości.  

    – Taka panna jak ty, wybacz, ale to ponad moje wyobrażenie. – Uśmiechnąłem się lekko. – Poza tym, sorry. mam nadzieję, że nie psuję chwili, ale ja nie jestem w tobie zakochany.  

    – Wiem głuptasie, ale jesteś cudowny. – Zuza skutecznie pompowała moje ego. – Dajesz mi to czego teraz najbardziej chyba pragnę. Chcę wierzyć, że…

    – W co chcesz wierzyć? – Dociekałem.

    – W swoją normalność, w to…, że jestem wartościową osobą – Gorycz w głosie dziewczyny pęczniała i narastała. Doskonały moment na pierwszy atak.  

    – Oczywiście, że jesteś! Co to za humor? – Prychnąłem. – Ostatnio widziałem cię taką w towarzystwie pani Grześkowiak, pamiętasz?

    – Tak, pamiętam. – Twarz Zuzy stężała w jednej chwili. Cholera, czyżby ten nastrój był powiązany z osobą anglistki?

    – Ma coś do ciebie? – spytałem.

    – Nie, ostatnio tylko trochę u niej podpadłam – Usprawiedliwiła się Zuza pospiesznie. Jak dla mnie, za szybko. Chciała uciec od tematu. Nie mówiła prawdy. Ja natomiast chciałem ją poznać.

    – Chyba jednak już po wszystkim. – Drążyłem temat. – Znajomy widział cię wczoraj z nią i Emilką w samochodzie, gdy wjeżdżałyście na osiedle Przytulny Zakątek.  

    Reakcja dziewczyny mnie zaskoczyła. Poderwała się gwałtownie i usiadła na skraju łóżka. Oczy migotały jej niepokojącymi blaskami.  

    – Co to ma znaczyć?! Szpiegujesz mnie?! – Wycedziła przez zęby.  

    – No co ty, przestań. Mówię ci przecież, że znajomy was widział. – Usiadłem koło niej, gładząc po ramieniu. – Skąd takie nerwy?

    – To nic, to… coś o czym nie mogę mówić. – Zuza ciężko westchnęła. –  Dajmy temu spokój, dobrze?

    – No nie wiem. Widzę po tobie, że to coś poważnego – odparłem, z nie do końca szczerą troską. – Może mógłbym pomóc?

    _ Ty?! Żartujesz chyba?! – Znów wróciło Zuzce poirytowanie. Nerwowo zaczęła się ubierać. – Odpuść pytania, to zbyt skomplikowane i trudne.

    – Zuza, męczy cię to straszliwie i…

    – Kurwa, zrozum, że ugrzęzłam! – Dziewczyna wybuchła. Szlochając, wpatrywała się we mnie z bólem. – Umiesz cofnąć czas?

    – Nie, ale czuję, że mógłbym ci pomóc – Starałem sie, by mój głos brzmiał zdecydowanie.  – I nie odpuszczę ci, bo mam nadzieję, że następne nasze schadzki będą weselsze. – Musiałem znaleźć jakieś wytłumaczenie.

    – Uwierz, że chciałabym ci wszystko opowiedzieć, ale nie mogę… po prostu nie mogę. – Pocałowała mnie czule. – Brak mi odwagi i boję się konsekwencji.

    – Lepiej się bać, niż coś z tym zrobić? – Nie odpuszczałem.  

    Zuza spojrzała na mnie błyszczącymi od łez oczami. W zestawie z zaczerwienionymi policzkami i rozmazanym makijażem prezentowała się nieco żałośnie. Wtuliła się we mnie i zacisnęła pięści na mojej koszuli.

    – Boże, Michał nie masz pojęcia jak bardzo bym chciała cofnąć czas. – Łkając, wyrzucała z siebie pełne żalu słowa. – Jak bardzo chciałabym móc zrobić porządek w swoim posranym żuciu. Uwierz mi, że bardzo tego chcę, ale dziś cię proszę, nie pytaj więcej o te sprawy.  

    Determinacja na twarzy dziewczyny przekonała mnie, że nie warto zadawać kolejnych pytań, Przynajmniej, nie dzisiaj. Nie zamierzałem jednak odpuścić zupełnie. Jeśli miałem dowiedzieć się więcej o konszachtach dziewczyn i nauczycielki angielskiego, musiałem być gotowy do zadawania niewygodnych pytań.  

    Romantyczny nastrój prysł jak bańka mydlana. Odprowadzając Zuzę pod blok próbowałem żartować i rozmawiać o nieistotnych bzdetach, ale moja towarzyszka wyraźnie nie miała ochoty na pogaduszki. Szła zamyślona, zamknięta w sobie, tępo patrząc przed siebie. Była lata świetlne ode mnie. Pożegnała mnie najmniej namiętnym pocałunkiem świata. Zero namiętności i czułości. Niczym całus od gumowej lali.  

    Wracając do domu, myślałem o Zuzce. Obawiałem się, że moja dociekliwość może mieć nieprzyjemne konsekwencje.  

    c.d.n. …

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Iks
  • Ania do ssania

                Obudziłam się dość późno – było już po dziesiątej. Była sobota – mogłam sobie odpocząć. Znów śniło mi się to, co było dla mnie najgorszym przeżyciem kiedykolwiek – wspomnienie mojego jedynego chłopaka, z którym byłam w liceum i który zniechęcił mnie do mężczyzn na zawsze. Było to osiemnaście lat temu – miałam siedemnaście lat, byłam typową nastolatką, która zakochana w chłopaku zrobiłaby dla niego wszystko. Skończyło się na tym, że potraktował mnie jak odkurzacz, służący do ssania jego penisa i worek na spermę, a kiedy mu się znudziłam zostawił samą. Nigdy później nie mogłam zaufać żadnemu facetowi i nigdy nie pozwoliłam komukolwiek się do mnie zbliżyć.

                Musiałam jednak przestać o tym myśleć i wstawać. Dziś miałam zawieźć mojego siostrzeńca – siedemnastoletniego Tomka na imprezę, ponieważ moja siostra pracowała wieczorem. Wzięłam prysznic, potem ogoliłam nogi i miejsca intymne. Dzień minął mi na opalaniu się w ogrodzie i leniuchowaniu. Koło siedemnastej zadzwonił do mnie Tomek:

    – Cześć ciociu, byłabyś po mnie za godzinkę? – zapytał.

    – Pewnie, zaraz będę się szykować – odpowiedziałam mu.

    – Super. Wiesz co, może byś została tam z nami. Mamy jechać na patelnię, a to jednak kawałek drogi, więc może ubierz się lepiej i pójdziesz z nami.

                Dziwnie się poczułam, kiedy siostrzeniec zaproponował mi wyjście na imprezę z jego kolegami, ale na wieczór i tak nie miałam planów, więc nie odmówiłam. Myślałam chwilkę jak się ubrać i po kilku przejrzeniach szafy zdecydowałam się na obcisłą spódniczkę i bluzkę z fajnym dekoltem. Założyłam do tego czerwone buty na niewielkim obcasie. Delikatnie się pomalowałam, żeby zakryć niezbyt widoczne jeszcze efekty starzenia. W sumie pomyślałam, że nie wyglądam tak źle – może nie jak nastolatka, ale nikt raczej nie dałby mi moich trzydziestu pięciu lat.

                Niedługo po tym wyjechałam samochodem po siostrzeńca. Po drodze myślałam o tym, jak ja sobie zmarnowałam życie, bo w tym wieku też mogłam tak imprezować, a ja załamałam się po tym, jak ten gnój kazał mi ssać codziennie, bo powiedział, że inaczej z mną zerwie. Robił to coraz bardziej agresywnie, a ja się dawałam, bo bardzo chciałam z nim być. Ale nieważne, nie użalam się więcej nad sobą.

                Dojechałam i weszłam do domu. Tomek mówił, że wieczorem nikogo w domu nie będzie, więc pomyślałam, że przyjdą do niego koledzy i będą wprawiać się w dobry nastrój jakimś alkoholem. Nie myliłam się, bo kiedy wchodziłam zobaczyłam stół uginający się od różnych butelek, Tomka i jego trzech kolegów.

    – Cześć chłopaki, jestem Ania – podałam każdemu z nich rękę. Oni też się przedstawili się.

    – To kiedy ruszamy? – zapytałam

    – Możemy zaraz Ania – odpowiedział najwyższy kolega Tomka – Robert.

                Zdziwiłam się, że powiedział do mnie na ty – ale w sumie sama stwierdziłam wcześniej, że nie wyglądam dość młodo. Może pomyślał, że jestem siostrą Tomka – co w sumie mi pochlebiało, więc nie miałam pretensji.

                Wyjechaliśmy i po jakichś 50 minutach byliśmy na miejscu. Po drodze z przodu siedział mój siostrzeniec, a z tyłu trochę podpici koledzy. Powiedziałam, że nie powiem mamie ich stanie przed imprezą, bo sama pamiętam jak byłam nastolatką.

                Na terenie imprezy chłopaki zrzucili się dla mnie na bilet i po zapłaceniu za wjazd zaparkowałam i poszliśmy. Podpici koledzy szli trochę za mną – chyba ta spódniczka tak uwydatniła mi tyłek, albo po prostu wypili tyle, że każda dziewczyna im się podobała – nawet dwa razy starsza jak ja.

                Na parkiecie było mnóstwo ludzi – stanęliśmy trochę przed, gdzie chłopaki spotkali kilka dziewczyn ze szkoły – co wywnioskowałam po ich rozmowie. Po chwili zamiast didżeja wszedł zespół i wszyscy uznali, że trzeba iść zacząć tańczyć.

    – Aniu, chodź – powiedział do mnie Robert wyciągając rękę. Poszliśmy tańczyć. Robert próbował mnie obracać, ale z braku miejsca ułożyłam jego ręce na moim boku i plecach. Nasze usta były dość blisko siebie, więc pogadaliśmy chwilę. On powiedział, że jest z Tomkiem w klasie i interesuje się sportem – gra w siatkówkę. Ja opowiadałam, że pracuję w dziale zajmującym się zarządzaniem zasobami ludzkimi w firmie, która wykonuje detale do urządzeń przemysłowych. Podczas rozmowy Robert przełożył rękę z  moich pleców na drugi bok, przez co prawie się przytulaliśmy się. Szczerze powiem, że pierwszy raz nie czułam się strasznie będąc blisko z chłopakiem – może dlatego, że był dużo młodszy ode mnie i nie bałam się, że mnie skrzywdzi.

                Następna piosenka była troszkę bardziej energiczna i zamiast się przytulać w tańcu, Robert obrócił mnie i tańczyłam tyłem do niego. Po chwili jednak przysunął się do mnie i poczułam na pośladku, że jego penis jest twardy. Piosenka nie trwała długo  i obróciliśmy się z powrotem do siebie.

    – Muszę siusiu – wiesz gdzie jest toaleta? – spytałam, choć zauważyłam wcześniej napis WC.

    – Zaprowadzę cię Aniu – powiedział z uśmiechem, poprawiając moje włosy, które opadły mi na pierś.

    Szliśmy, a Robert trzymał mnie za bok.

    – Wiesz co, cieszę się, że zawiozłaś nas dziś tutaj, miło cię poznać. Tomek nie mówił, że ma taką ładną.. właśnie kim jesteś dla niego?

    – Jestem ciocią, siostrą jego mamy.

    – Jak to? Myślałem, że jesteś jego kuzynką. Ile w ogóle masz lat, Ania? – zapytał zdziwiony.

    – Wiesz wolałabym nie mówić, mógłbyś się przerazić. Ale jak zapytałeś to powiem, ze trzydzieści pięć.

    Zabrał rękę z mojego boku.

    – Wybacz, nie mogę uwierzyć. Obstawialiśmy, że masz może 25. Naprawdę wyglądasz dużo młodziej. Przepraszam, że cię podrywałem.

    – Nie szkodzi. Ale rękę możesz położyć na mnie , mi to naprawdę nie przeszkadza.

    Wymieniliśmy jeszcze kilka zdań, potem weszłam do toalety. Kiedy wyszłam, Robert czekał na mnie.

    – Może poszlibyśmy na chwilkę do samochodu? Muszę się czegoś napić.

    Poszliśmy, a Robert dalej mnie obejmował. Kiedy otwierałam samochód, poczułam na pośladkach dotyk jego ręki. Trwał kilka sekund, ale nie zareagowałam. Dopiero po chwili odezwałam się.

    – Nie za dużo sobie pozwalasz, Robert?

    – Chciałem tylko sprawdzić, czy tyłek masz jak trzydziestopięciolatka, czy też czuć jakby był młodszy. I wiesz co? Nie rozróżniłbym go od tyłka jakiejś koleżanki z klasy, a dotykałem wielu.

                Usiedliśmy na tylnej kanapie, Robert się napił, a ja zakłopotana nie wiedziałam, co odpowiedzieć. Pod spódniczką zrobiło mi się trochę mokro, a ze względu na wiek Roberta było mi trochę głupio.

    – Nie wiem co ci powiedzieć. Wypiłeś dużo, dostałeś odwagi, powinnam dawno postawić cię do pionu, ale jakoś nie mogę. Trochę na mnie działasz, przyznam się szczerze

    Położył mi rękę na kolanie. przysunął się bliżej do mnie.

    – Głupio mi to mówić, ale strasznie mi się podobasz. I widzę, że ja tobie też. Moglibyśmy pojechać gdzieś dalej, żeby być sami?

                Przesiedliśmy się na przód, odpaliłam samochód i wyjechaliśmy z terenu imprezy. Robert głaskał moje udo, podniósł mi lekko spódniczkę. Mówił mi komplementy. Po chwili położył głowę na moim udzie i całował moje kolano. Czułam się nieziemsko.

                Znalazłam jakieś miejsce za skrzyżowaniem, gdzie nie powinno być ruchu i zgasiłam silnik. Z powrotem przesiedliśmy się  do tyłu, Robert obrócił mnie  i kazał stać mi na lekko ugiętych nogach. Uniósł moją spódniczkę i zaczął całować moje pośladki. Było to bardzo przyjemne. Delikatnie muskał językiem moją skórę, wtulał się twarzą w pośladki.

                Po chwilki zdjęłam spódniczkę i mokre już zupełnie majteczki. Robert jeszcze raz pocałował mój tyłek, liżąc go intensywnie. Posadził mnie po tym na swoich kolanach. Spojrzał mi w oczy, jedną ręką mnie obejmował, a drugą położył na piersiach.

                Zupełnie nie wiedziałam wtedy, dlaczego tak zamknęłam się na chłopaków na tyle lat. Nawet taki dzieciak, jak Robert był miły i delikatny. Przez jednego człowieka, który nie dobrze traktować dziewczyny tyle lat byłam samotna.

                Robert zdjął mi koszulkę i rozpiął stanik, który opadł na podłogę. Całował mi sutki, a ja nie mogłam wytrzymać, żeby nie dotknąć swojej muszelki. Delikatnie głaskałam ją, a Robert z zaskoczenia oderwał usta od moich piersi i pocałował mnie. Całował długo i mocno, jak doświadczony mężczyzna, a nie nastolatek.

    – Zrobić ci laskę, Robert? – usłyszałam swój głos. Czułam się nieświadoma tego co mówię.

                Nie odpowiadał, musiał być mocno oszołomiony, a ja klęknęłam przed nim i rozpięłam jego pękający rozporek. Wyjęłam go z majtek i delikatnie zaczęłam głaskać, podziwiając go. Usłyszałam:

    – Possij go proszę. Tylko uważaj, bo jestem strasznie podniecony.

                Wzięłam do ust, śliniąc mocno. Wypełniał moje usta doskonale. Robert położył swoje dłonie na mojej głowie, delikatnie naciskając i nadając rytm.

    – Będę mógł skończyć w usta? Już z dwa tygodnie nikt mi nie ssał, to może być potężna dawna, Aniu.

    Chciałam odpowiedzieć, ale nie mogłam wyjąć penisa z ust, więc jedynie wymruczałam coś co miało być potwierdzeniem. Robert ujął już moją głowę mocno w dłonie i rżnął moje gardło.

    – Jesteś dobra w tym, Ania. Nikt mi jeszcze tak dobrze nie robił. Gdzie się nauczyłaś głębokiego gardła?

                Ciężko było mi wymruczeć coś, co mogłoby brzmieć tak, by zrozumiał, więc ssałam dalej. Mówił, że jest bardzo podniecony, ale jednak minęło już z piętnaście minut, odkąd przyjęłam do ust penisa Roberta. Może to przez alkohol płynący w żyłach nie mógł szybo skończyć. Powoli zaczynały boleć mnie język i policzki, bo ssałam intensywnie, nie myśląc o niczym. Ale Robert zapierał się mocno i nie mogłam wyjąć głowy spomiędzy jego nóg.

                Wreszcie spośród  uwag typu: ssij mocniej, dobrze suczko, ale z ciebie obciągara, spuszczę ci się w gardło, a ty ładnie wszystko połkniesz i ssij dalej dziwko, usłyszałam „zaraz dojdę, jeszcze trochę”. Z nową dawką energii zaczęłam kręcić językiem i poruszać mocno głową w górę i dół.

    – Połykaj szmato! – krzyknął Robert.

                Łykałam kolejne dawki spermy, którymi obdarzył mnie Robert. Strzelił chyba z dziesięć razy, już myślałam, że nie nadarzę przełykać, ale musiałam dać radę, bo Robert udami i rękami trzymał mocno moją głowę, nie pozwalając na jakikolwiek ruch.

    – Grzeczna suczka, ładnie wszystko połknęłaś – mówiąc to rozluźnił uda, wyjął penisa z moich ust i zaczął klepać mnie zmniejszającym się penisem po policzkach.

    – Pokaż buzię – powiedział Robert, a ja otworzyłam usta – no, nic nie zostało, dobrze. Będziesz musiała trochę sobie poprawić makijaż, bo zmarszczki ci wyszły. A teraz powiedz jak było.

    – Nigdy nie czułam się tak dobrze jak teraz. Możesz przyjść do mnie jutro? Muszę to powtórzyć.

    – Dobrze, masz mój telefon, zapisz swój numer. Pocałuj jeszcze trochę, zaraz musimy się zbierać i jechać po chłopaków.

                Zaczęłam całować jego krocze, penisa, jądra i pachwiny, jak sobie życzył. Po kilkunastu minutach jego penis znowu stanął, więc dałam mu buziaka.

    – Dobra Aniu, musimy jechać. – powiedział. Ubrałam się, Robert też i usiadłam za kierownicą. Chwilkę jeszcze poprawiałam makijaż, a Robert zajrzał wtedy do telefonu.

    – O zapisałaś siebie jako „Ania do ssania”, miło suczko.

                Pojechaliśmy, po drodze Robert chwalił moje zdolności, mówił jakie to muszę mieć doświadczenie. Nie odpowiedziałam, że doświadczenia prawie nie mam, a obciągałam tylko jednemu chłopakowi 17 lat temu. Wróciliśmy z imprezy, odwiozłam wszystkich chłopaków, Roberta zostawiając na koniec.        Kiedy byliśmy u niego pod domem wysiadła z samochodu, o podszedł do mnie, pocałował mnie w usta, trzymając rękę na mojej pupie

    – Do zobaczenia Aniu. Jesteś świetna w obciąganiu

    – Dziękuję, że mogłam ci to zrobić.

    – Do zobaczenia jutro. Mam nadzieję, że będziesz też taka dobra, jak dziś.

                Pocałował mnie jeszcze raz i obiecał, że przyjdzie do mnie rano. Na pożegnanie dał mi klapsa w obcisłą spódniczkę. Mam nadzieję, ze jutro będzie na mnie tak samo napalony jak był dziś. Obciągnę mu tak dobrze, jak żadna dziewczyna nigdy nie ciągnęła żadnemu chłopakowi.

    CDN.

    Podoba się opowiadanie? Podziel się z innymi!

    Zenek Kredens